Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.07.2008
niedziela

Znasz-li ten kraj?

27 lipca 2008, niedziela,

Znasz-li ten kraj, gdzie:

Rywalizujące ze sobą obozy polityczne wzajemnie się nienawidzą. Zwycięstwo przeciwnika uważają nie za przejściową porażkę, lecz za koniec świata. Gdy w grę wchodzi tak wysoka stawka, dozwolone wydaje się wiele rzeczy, które w rzeczywistości dozwolone nie są. Zachwiane zostają pisane i nieopisane zasady rywalizacji politycznej.

…Wykorzystanie pieniędzy publicznych nierozerwalnie związane jest z korupcją.

…Prokuraturę i sądy otaczają podejrzenia o stronniczość i samowolę.

…Partie polityczne toczące walkę na śmierć i życie nie mogą się porozumieć w kwestii minimum koniecznych zmian, które rząd by konsekwentnie realizował, a opozycja przyjęła do wiadomości. Czasy, gdy istniała szansa na społeczne poparcie reform upłynęły pod znakiem ich ciągłego odraczania.

…Prawica mówi wprost o potrzebie drugiej, ‘prawdziwej’ transformacji. Tę pierwszą bowiem mieli przywłaszczyć sobie komuniści. Do nich należy władza gospodarcza, a ich tajne służby pociągają za sznurki. Ich rządom sprzyja konstytucja, która uniemożliwia narodowi przerzedzenie nielegalnej władzy.

Wszystkie te cytaty pochodzą z artykułu Janosa Kisa, węgierskiego filozofa, publicysty, działacza opozycji demokratycznej, i dotyczą współczesnych Węgier (przedruk „GW”). Zmartwiłem się o bratni kraj, ale ucieszyłem się, że to, co się u nas dzieje, to nie jest jakaś polska choroba, to gorączka, która towarzyszy każdej transformacji – od Europy Wschodniej, poprzez Hiszpanię, aż po Amerykę Łacińską. Zdaniem Kisa, upadek Związku Radzieckiego tak przyspieszył transformację, że zamiast trwać kilka – a może kilkadziesiąt – lat, potrwała ona zaledwie parę miesięcy i społeczeństwo nie zdążyło dojrzeć do demokracji, do minimum współpracy rządzących i opozycji na bazie konstytucji.

To, co dzieje się w Polsce, potwierdza tę diagnozę. Na sali komisji regulaminowej Sejmu, posłowie PiS skandowali słowo „u-zur-pa-tor!”, adresowane co prawda do prowadzącego obrady, ale mające szerszy wydźwięk. Zdaniem prezesa Kaczyńskiego, premier Tusk i jego ludzie nie mają kwalifikacji, nie powinni byli wygrać wyborów, są więc uzurpatorami. Kiedy posłowie PiS krzyczeli pod adresem Czumy i Niesiołowskiego „Precz z komuną!”, to świadczy o kompletnym pomieszaniu pojęć. Czuma i Niesiołowski spędzili w komunistycznych więzieniach chyba więcej czasu niż jakikolwiek poseł PiS, z obecnym na sali Jarosławem Kaczyńskim na czele. Odmawiając innym ich zasług i miotając pod ich adresem obelgi, PiS dowodzi, że ma problem z zaakceptowaniem wyników wyborów. Potwierdził to pośrednio Lech Kaczyński, zapowiadając wetowanie projektów ustaw przygotowanych przez rząd.

Platforma została przyciśnięta do muru: albo po dwóch latach kohabitacji nie będzie mogła pochwalić się zapowiadanymi reformami, albo musi się splamić współpracą parlamentarną z lewicą, której się ewidentnie brzydzi. Lewica też jest w niewygodnej sytuacji. Przewodniczący Napieralski może się upajać, że jego partia jest języczkiem u wagi, ale dla człowieka lewicy wybór pomiędzy Platformą i PiS nie jest wymarzony. Jeśli SLD będzie wspierać weto prezydenta w następnych, ‘socjalnych’ ustawach (reforma służby zdrowia, KRUS, ustawa ‘kominowa’), jeśli – jak przystało na lewicę – opowie się przeciwko prywatyzacji (choćby stoczni), to przyczyni się do chaosu w Polsce i do tego, że bilans rządów koalicji PO/PSL będzie negatywny. Jeśli poprze wolnorynkowe reformy Platformy, jak choćby prywatyzacja szpitali – zdradzi własny etos. Sytuacja lewicy nie jest więc łatwa. Poprze reformy – straci poparcie resztek swojego elektoratu, a chwała i tak przypadnie Platformie. Storpeduje reformy – udzieli poparcia PiS-owi i potwierdzi tezę Janosa Kisa, że czas reform minął, został stracony, a partie polityczne nie są zdolne do porozumienia w jakiejkolwiek sprawie. Na takim obrocie sprawy zyskałby tylko PiS, jako jedyna alternatywa dla „nieudolnych rządów Platformy”.

Wyjście jest tylko jedno: Platforma nie może dać się sprowokować awanturnikom i musi zachować zdolność koalicyjną w Sejmie, także z lewicą. Lewica musi się dobrze zastanowić, zanim następnym razem poprze weto prezydenta i da się zredukować do roli przystawki PIS. W przeciwnym wypadku grozi nam wariant węgierski, na tle którego Polska jest oazą spokoju.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 74

Dodaj komentarz »
  1. “Wyjście jest tylko jedno: Platforma nie może dać się sprowokować awanturnikom i musi zachować zdolność koalicyjną w Sejmie, także z lewicą”.

    Czy jest możliwe zawiązanie koalicji w jakimś (reformatorskim) punkcie z lewicą?

    Niewątpliwie PiS założył Platformie nelsona, ale nie wyobrażam sobie, aby w ciągu najbliższych lat wyszedł obronną ręką z tej “zimnej wojny”. Czasu tylko szkoda. A może PO(+PSL) powinna się pokusić o 60 procent mandatów? Do tego też trzeba zgody lewicy, bo wątpię aby PiS poszedł na to.

  2. Kadet
    Uczepiłeś sie tego epitetu o „kaczystowskich faszystach” jak pijany płotu ! Rozumiem że dla ciebie kaczyści to wysłannicy niebios i spełnienie twoich marzeń o idealnej partii, dla skretyniałych dewotek i bigotów, ale dla mnie jest to najbardziej parszywa i zakłamana hewra w historii polskiego parlamentaryzmu. Gdybym miał władzę Piłsudskiego, od dawna Ziobro, Kaczyński, Gosiewski i Kurski do spółki ze Szczypińską i Kempą siedzieli by w „Berezie”, a PIS byłby zdelegalizowany. Nie za ideologię, bo pod tym względem ich program był nawet dość przekonujący ( za wyjątkierm likwidacji WSI) ale to inna historia. Wsadził bym ich do więzień i obozów koncentracyjnych za plagiatową kradzież populistyczno- lewicowego programu i bezczelne okłamanie całego sfrustrowanego społeczeństwa. Tymczasem po dojściu do władzy zaczeli okradać swój elektorat gorzej niż AWS. Dowody ? Proszę bardzo !: demolka finansowa stoczni, i wprowadzenie dwustopniowej skali podatku dochodowego, likwidacja ulg podatkowych i obniżka podatku dla najbogatszych, brak jakiegokolwiek programu pozytywnej polityki społecznej, żadnego programu walki z bezrobociem i na koniec włażenie Rydzykowi w t***k bez wazeliny !
    A notabene z faszyzmu wzięli ideologię lustracyjno-rozliczeniową i pomysł na prywatne geheimestaatpolizei pod wodzą firerka Kamińskiego !
    Jako ich członek lub sympatyk, przynosisz wstyd temu blogowi, bo nie jesteś ani patriotą, ani inteligentem, tylko cynicznym do ostatnich granic manipulantem politycznym , albo zwykłym głupkiem. Tertium non datur !

  3. No właśnie,tylko kto jest beneficjentem tej transformacji i co jest naszą rodzimą ustawową specjalnością,że stworzono pogodę dla partyjniackiej demokracji a tym samym dla politycznego szulerstwa i korupcji?!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie redaktorze,

    Redukowanie lewicy do roli przystawki PiS jest niesprawiedliwe.

    1. To przede wszystkim PO uwierzyła, że jest taka wspaniała i wszyscy nie PiS będą ich popierali na piękne oczy, tak jak ona popierała choćby ustawę o CBA.
    2. Wina leży również po stronie Napieralskiego, który zbyt późno zasugerował, że jednak będą potrzebne jakieś ustępstwa.
    3. To, że SLD popiera weta prezydenta, nie znaczy, że działa wspólnie z PiS, po prostu nie zgadza się na kierunek zmian proponowany przez PO, do czego ma prawo.

    Rozwiązaniem sytuacji jest potrzeba przemyślenia przez liderów PO jak przeprowadzać reformy, aby SLD mogło je poprzeć. Im szybciej to zrobią tym lepiej na tym wyjdą. Bo nie daj boże, następnej propozycji SLD nie da się schować do szuflady przed mediami…

    I wtedy to nie PO będą rosły słupki w sondażach…

    Pozdrawiam

    Lewy Sierpowy- lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  6. Witam!

    W gruncie rzeczy zgadzam się z Arystotelesem. Po nastaniu demokracji nie może być już gorzej. W końcu znajdzie się ktoś, kto weźmie wszystko za mor..ę. Jak trzeba.

    Tylko szkoda, że rodacy to takie półgłówki i nie rozumieją, że najbardziej suwerenne i propolskie władze mieliśmy za Mieczysława F. Rakowskiego. Szkoda…

    Polak w swej masie to kardynalny idiota:( Hurra Solidarność! Vivat ćwierćgłówki! Teraz my rządzimy! TKM! Bydło zawsze potrzebuje pasterzy – a niestety u nas prym wiodą najgłośniejsze barany:/

    Neosofista

  7. to irytujące chciałbym sięspierać,anie mogę bo się zgadzam i to od lat

  8. przepraszam!Tekst bez korekty.Stało się.b

  9. Nie zgadzam się z Autorem.

    Ostatnie zdanie jest fałszywe. My już ten wariant przerabiamy.

    Panie Passent.
    Proszę nie kadzić, proszę walić po gałach tak długo, aż co niektórym opadną łuski z powiek (zbyt optymistyczne założenie?).

  10. Redaktorze, kiedyś, za pierwszej „S” Stefan Bratkowski napisła (pod adresem nieboszczki PZPR of course) „jeśli chcesz mieć partnera, to go nie kop”. Nasza najukochańsza PO jakoś nie chce tego przyjąć do wiadomości i najpierw wiesza na SLD wszystkie psy kundle i bure suki, i ostentacyjnie obnosi się ze swoim obrzydzeniem i odrazą dla postkomuny a potem się dziwi, gdy Napieralski w podzięce pokazuje im brzydkiego „faka” (od „fucka”, nie od gazety Springera). Redaktorze, to nie lewica ma się zastanowić, to partia Tuska, która w tej chwili jest wielkim, nadętym samozadowoleniem i samouwielbieniem balonem musi się zastanowić, czy jej celem jest jak w tej chwili władza dla władzy i przyszła prezydentura Tuska, więc trzeba się wdzięczyć do elektoratu i bawić w Marcinkiewicza bis, czyli zasypywać budżetowymi pieniędzmi klęski żywiołowe, wysyłać rządowe samoloty, bo gdzieś się wywrócił autobus, w ogóle robić różne rzeczy, od których rosną słupki. Sorry, ale coś takiego to byle Marcinkiewicz robić potrafi. Platforma strzeliła sobie w kolano robiąc szefową komisji osobę inteligentna i zdolną do kompromisu inaczej – mówię o Pani Poseł Śledzińskiej Katarasińskiej, która ze swoimi epizodzikami z życia – a to antysemickimi tekstami po marcu 68, a to prowadzeniem samochodu w stanie po spożyciu powinna wykorzystać okazję, żeby siedzieć cicho. Redaktorze, zadaniem opozycji nie jest dopieszczanie partii rządzącej, wprost przeciwnie, ma wytykać wszystkie blędy rządzących, bo takie jest zbójeckie prawo opozycji. Za wczesnego Millera PO jakos nie przeszkadzała rozpaczliwa sytuacja gospodarcza kraju, odziedziczona zresztą po partiach, z których powstała i cudownie nieudolnym (gorszy był tylko Olszewski) rządzie Buzka (czytaj Krzaklewskiego) i sypali SLD piasek w łożyska, to samo był z planem Hausnera. A na przykładzie Węgier widać, co jest warta prawica w dawnych demoludach.

  11. Nie wnikam jak toczyły się ostatnio rozmowy nowego przewodniczącego SLD, G. Napieralskiego i zespołu z PO w sprawie prezydenckiego weta, ale reprymenda od marszałka S. Niesiołowskiego była słuszna tak jak pochwała dla SDPL. Jeżeli lewica myśli poważnie o istnieniu w przyszłości to zdana jest na dzisiaj na współpracę z PO-PSL, mimo różnic programowych. Obstrukcja i rozbijanie to naczelne ostatnio zadanie taktyczne PiS, które będzie wdrażane z większym natężeniem po wakacjach, a celem głównym jest reelekcja prezydenta i itd. Lewicy potrzebny jest doświadczony, merytoryczny i skuteczny „zespół negocjacyjny” !!! do stałych kontaktów z koalicją rządzącą, albo działanie w „próżni” doprowadzi do całkowitej marginalizacji socjaldemokracji czyli do języczka bez żadnej wagi. Można powoływać się na trudności i skomplikowane sytuacje na scenie politycznej naszych sąsiadów, ale np. na Węgrzech jest w miarę ustabilizowany dwubiegunowy system partyjny: Węgierska Partia Socjalistyczna i Węgierska Partia Obywatelska oraz dwie przystawki jako języczki u wagi.
    Nie wyobrażam sobie serwilizmu w wykonaniu SLD wobec PO, ale przepraszam i proszę o wybaczenie za poparcie w sumie prezydenckiego weta (szkodliwego dla Polski) z ust G. Napieralskiego powinno wypłynąć, czekam na inicjatywę … , Prof. J. Senyszyn jest w odwodach, a marszałek S. Niesiołowski chyba ulega kobietom. Mocne słowa marszałka są tylko ostrzeżeniem i nie powinny już być używane, ale to zależy od G. Napieralskiego.

  12. Witam Panie Danielu!
    Gdy przyglądam się pracy parlamentu UE uderza dążenie do consensusu. Merkel i Sarkozy napracowali się zdrowo by przekonać L.Kaczyńskiego do zaakceptowania projektu traktatu. W naszym sejmie pokaz sposobu negocjacji pokazała już pani Ślesińska-Katarasińska a Chlebowski z Komorowskim dopełnili resztę. Wiadomo, że każda ustawa musi mieć poparcie 3/5 głosów. Obrażanie i stawianie Sojuszu pod ścianą spowoduje że, żadna ustawa nie przejdzie. Myślę, że Tuskowi właśnie o to chodzi. Tusk chce być prezydentem a całą resztę ma w głębokim poważaniu. Jak nic nie uchwalą to będzie mówił „chciałem ale mi nie dali” i wydaje mu się, że nie będzie miał nikt do niego pretensji , że zrobił coś źle.
    PO i PiS mają wspólne korzenie. Różnią się tylko osobowością wodzów. Kaczyński rozgrywa nienawiść , Tusk miłość. Cel mają jeden chcą władzy dla samej władzy. A społeczeństwo nie ma żadnej alternatywy.

  13. Panie Danielu kochany,

    Zgodzić się muszę (choć może nie chcę) z Janosem Kisem, że „upadek Związku Radzieckiego (a więc coś, co nazwać można wcale nie na wyrost pierwszą przyczyną) tak przyspieszył transformację, że zamiast trwać kilka – a może kilkadziesiąt – lat, potrwała ona zaledwie parę miesięcy i społeczeństwo nie zdążyło dojrzeć do demokracji, do minimum współpracy rządzących i opozycji na bazie konstytucji”. Nie dorosło przez te parę miesięcy społeczeństwo do jeszcze jednego „sztandaru”, którym tak wielu zachłystuje się i wyciera gęby, do kapitalizmu. Zbudowano nowy ustrój gospodarczy bez kapitału (!), a to prawdziwy ewenement byłego bloku wschodniego na skalę światową. Nie dorosło do pluralizmu, w który zostało wrzucone bez umiejętności poruszania się w nim (Pierre Rigoulot). Może i wrzucone na szerokie wody gęstego sosu decyzji bez uzasadnienia, wyborów pozbawionych sensu i skrętów w pół drogi „deskę zrobi” (Sempe, Goscinny) – ale życiem nazwać tego nie można.
    Panie Danielu, mam znajomego, który mieszka w Bucaramandze (region Santander, Kolumbia). I choć oddziela nas ocean, pięć stref czasowych i siedemnaście godzin lotu wniosek nasuwa się nam jeden. Pozorne podziały, pozorne ruchy, maski, kukły, manekiny prowadzą do tylko jednego. To nie są kraje dla zwykłych ludzi. To nie jest kraj dla zwykłych ludzi.
    Pozdrawiam w upał
    ł.

  14. Lewicy łatwiej będzie zagłosować przeciwko prezydenckiemu wetu jeżeli PO w trakcie prac nad ustawami będzie się z lewicą konsultować i pójdzie na przynajmniej mały kompromis. Nie wierzę jednak żeby lekcja z ustawą medialną dała PO cokolwiek do myślenia. Obrażanie się i obrażanie innych po głosowaniu to typowe dla prawicy. PO niewątpliwie leży za prawą burtą naszego okrętu.

  15. Panie Redaktorze !

    Co do zwyczajów panujących dziś w polskiej polityce sparafrazuję pewien znany skądinąd schlagwort Remarque’a – „w polityce jak w polityce……”.
    Co do aliansów politycznych o których pełno aktualnie w polskich mediach komentarzy, ochów, achów i innych biadoleń trzeba tylko odwołać się do „klasyków” tej dziedziny życia”: Makiawellego, Taleyranda, Metternicha czy Fuchete’a. I to wszystko tłumaczy…… I jak mawia Dobry Wojak Szwejk – każde dlaczego, ma swoje – dlatego. To ku namysłowi „polskich” pożal się Boże – polityków (raczej „polityczków”).
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

    PS: W materii „polskich” aliansów i strategii genialny – jak zawsze – komentarz daje w dzisiejszym NIE J.Urban. On zawsze był i jest najlepszym z polskich analityków niuansów miejscowego życia publicznego.

  16. Pana Napieralskiego opuscila intuicja, jesli w ogole ja mial. Jesli chce wyeleminowac SLD ze sceny poltycznej to jest na `dobrej` drodze

  17. Do Olka51 ;
    Znakomity w swojej treści Twój wpis , oddaje tzw. jądro polskich spraw .
    Z Pozdrowieniem
    ps. rano słyszałem ,ze ma się pojawić w TVP program o Stoczni i jako czarny chrakter ma być pokazany J.Piechota .Nie oglądam tej TVP więc nie będe irytował się, duże zwolnienia po prywatyzacji po prostu będą ,ale akurat winy dzisiejszej sytuacji finasowej szczecińskiej stoczni nie ma po stronie SLD i Jacka Piechoty.

  18. W załączeniu artykuł redakcyjny „Dziś” poruszający bezpośrednio istotę najważniejszego obecnie dla Polski problemu roszczeń materialnych wobec niej oraz pośrednio przekształceń własnościowych rzutujących na przyczyny obecnego kociokwiku na prawicy.
    Szczególnie polecam ten artykuł wszystkim intelektualnym leniom i krzykaczom prawicowym hołdującym polityce antynarodowej destrukcji, grabieży i kolejnej wasalizacji Polski.
    Życzę przyjemnej lektury i rozumnych wniosków.

    „Absurd reprywatyzacji
    Rząd PO–PSL z zapałem powrócił do zamiaru reprywatyzacji nieruchomości upaństwowionych po 2. wojnie światowej. Premier Tusk przy różnych okazjach obiecuje potomkom byłych właścicieli akt rzekomo dziejowej sprawiedliwości. Zmierzenie się z możliwościami finansowymi państwa i realnym stanem stosunków prawno-własnościowych spowodowało, że pracujący nad formułą reprywatyzacyjnej ustawy w Ministerstwie Skarbu, zrezygnowali z pomysłu zwrotu mienia w naturze i skupili się na propozycji częściowej rekompensaty w postaci gotówkowej lub bonowej, rozłożonej na kilkanaście lat. Konkretna wysokość ma zależeć od sum przyznanych na ten cel w ustawie sejmowej. Rząd Marka Belki proponował kiedyś 15 proc., co Bronisław Komorowski napiętnował, jako reprywatyzację złodziejską. Teraz w grę wchodzi 20 proc. lub nieco więcej. Stowarzyszenia rewindykacyjne, w kraju i zagranicą, zawyły z oburzenia; domagają się zwrotu w naturze lub, gdy to niemożliwe, pełnych 100 procent. Walka toczy się o ogromne pieniądze: przy odszkodowaniach częściowych co najmniej o kilkadziesiąt, a przy pełnych, o setki miliardów złotych. Tym bardziej że – jak wynika z prasowych „przecieków” – obecny rząd, w odróżnieniu od poprzedników, zamierzył reprywatyzację powszechną, obejmującą nie tylko wywłaszczenia z naruszeniem obowiązującego w Polsce Ludowej prawa, lecz również dokonane z mocy ustaw o wielkich powojennych reformach, rolnej i nacjonalizacyjnej, których legalność kwestionuje. To niepomiernie powiększa liczbę pretendentów i kwotę odszkodowań. Władysław Bieńkowski, gdy rozczarował się do komunizmu, zwykł mawiać: „Głupszy od komunizmu bywa jedynie antykomunizm”. Powszechna reprywatyzacja w sześćdziesiąt pięć lat po wywłaszczeniu i blisko dwadzieścia lat po transformacji ustrojowej, która ponownie wstrząsnęła stosunkami własnościowymi, to pomysł absurdalny gospodarczo i bezmyślny moralnie, motywowany jedynie pazernością pretendentów oraz antykomunistycznym obłędem ideologicznym polityków posolidarnościowych. Zamierza się hojnie obdarować, kosztem całej reszty społeczeństwa, dwieście tysięcy wnuków dawnych właścicieli, którzy do wytworzenia tej własności niczym już się nie przyczynili. Na domiar, nie jest brany pod uwagę rzeczywisty stan tego mienia w chwili nacjonalizacji, jego zniszczenie i zadłużenie. Znaczna część tej społecznej dotacji wypłynie za granicę, a większość pójdzie na luksusową konsumpcję. Kłamliwie i demagogicznie brzmią uzasadnienia prawne i moralne zamierzonej reprywatyzacji „odszkodowawczej”. Obiecuje się naprawienie „komunistycznej grabieży”. Komuniści w reformie rolnej i nacjonalizacji przemysłu niczego nie zagrabili i niczego sobie nie przywłaszczyli, a jedynie spowodowali przejęcie własności na rzecz państwa, co robiono w dziesiątkach innych państw, w różnych okresach i przy różnych ustrojach. Pomogło to odbudować kraj po strasznej wojnie i zmienić na lepsze fatalną strukturę społeczną. „Komunistów” dawno nie ma, a znacjonalizowana własność pozostaje w posiadaniu narodu lub z korzyścią została sprywatyzowana po 1989 roku. Nacjonalizowana własność nie była tak święta, jak się to dziś przedstawia. W rolnictwie stanowiła spuściznę wiekowego wyzysku milionów chłopów, a w przemyśle pierwotnej, okrutnej fazy kapitalizmu. Reformy rolnej bez odszkodowania oraz nacjonalizacji wielkiej własności przemysłowej domagały się w swych wojennych programach również największe stronnictwa obozu londyńskiego. Próby podważania obecnie prawomocności powojennej reformy rolnej i nacjonalizacji przemysłu oraz innych ustaw nacjonalizacyjnych, grożą chaosem prawnym. Zakwestionowanie w Warszawie legalności dekretu o komunalizacji gruntów w ramach programu odbudowy miasta sprawiło – jak oświadczył dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami – zablokowanie 1/3 miasta przez roszczenia. Można to zrobić z całą Polską. Rzecznicy powszechnej reprywatyzacji straszą pozwami do sądów, których wyroki mają okazać się dużo kosztowniejsze dla państwa. Tymczasem, w ciągu dwudziestu lat sądy zasądziły odszkodowania w granicach 300 mln zł, a przecież można ukrócić pieniactwo w tej dziedzinie ustawowym ustaleniem nieprzekraczalnej daty przedawnienia roszczeń. Nie jest też prawdą, że prawo międzynarodowe stoi bezwzględnie na straży „świętej własności”. Po wojnie, mocarstwa okupacyjne szeroko ingerowały w niemieckie stosunki własności, zniosły wielką własność ziemską, zdemontowały (w strefie radzieckiej) lub wysadziły w powietrze tysiące fabryk (w strefie amerykańskiej). W 1990 roku, podpisując traktat pokojowy z Niemcami (konferencja 4 + 2), mocarstwa zastrzegły prawną nietykalność tych decyzji (art. 1 ust. 4) i to jest respektowane. 63 lata temu zakończyła się największa i najkrwawsza wojna w dziejach. Wszystkie polskie rodziny poniosły w tej wojnie niepowetowane straty w mieniu, a bardzo liczne w poległych i zabitych. Solidarna pomoc społeczna w dźwiganiu się z tego nieszczęścia należała się każdemu, ale dlaczego tylko potomkowie najbogatszych, którzy stracili folwarki, fabryki i kamienice, mieliby oczekiwać dodatkowego zrekompensowania strat przez całą biedniejszą resztę społeczeństwa i to w trzecim już pokoleniu? To ma być sprawiedliwe?”

    Zatem zamiast zajmować się bzdurnymi i nieistotnymi, popisowymi konfliktami wypada zająć się tym, co jest fundamentalne dla Polski.
    Dwóch złodziei nigdy nie będzie dyskutować na temat ożywczej dla nich formy przewłaszczania i przywłaszczania.
    Oni mogą skakać sobie do gardeł jedynie w temacie skuteczności stosowanych technik i napędza ich wyłącznie różnica w przedmiocie skali uwłaszczenia się.
    Jakież to wszystko,ich zdaniem, jest piękne i solidarne nie bacząc na to, że gros społeczeństwa nie ma co do gara włożyć.
    Nieuchronnie nadchodząca bessa, czy wręcz krach, za które to klęski ekonomiczne głównie zapłacą najbiedniejsi, podobnie jak w 1933 roku.
    Im dalej na Wschód tym rachunki do zapłacenia były coraz wyższe.
    Za kurę na rynku płacono walizką pieniędzy.
    A na terytoriach Rosji płacono niesłychanym ludożerstwem, co prawica oczywiście w prymitywny sposób przypisywała władzy radzieckiej zrzucając jak zwykle koszty swego łajdactwa na innych.
    Szare komórki więc w ruch i niech pomoże w tym zbożnym dziele wasza prawicowa Wiara,Nadzieja i Miłość.
    Życzę powodzenia wspartego konkretnymi sukcesami na miarę oczekiwań suwerena.
    Tak wam dopomóż Bóg.

  19. Szanowny Redaktorze, odetchnąłem, bo przed przeczytaniem Pana wpisu pomyślałem, że pójdzie Pan linią dyskutantów w dzisiejszym TOKfm po8.00 u Janiny Paradowskiej, gdzie były tylko epitety, a zero meritum (dot. Napieralskiego). Napieralski mi nie imponuje, ale jest oczywiste, że lewica jest Polsce potrzebna i jest również prawdą to, co napisał Pan na temat trudnej sytuacji lewicy, gdy musi miotać się pomiędzy PiSem, a PO. Z jednym nie w pełni się zgadzam, gdy pisze Pan, że to lewica winna chcieć przypodobać się Platwormie. Całkowicie natomiast popieram tu wyrażone przez „Olka51” stanowisko, że TO PLATWORMA powinna szukać dróg porozumienia, jeśli rzeczywiście zależy jej na dobru kraju, a nie tylko na „słupkach” popularności. Na tym kończę wpis, bo muszę już jechać na naradę (zupełnie inne sprawy).
    Z poważaniem

  20. Panie Redaktorze,
    krótko i na temat.
    1. „U-zur-pa-tor!” trzeba odnieść do konkretnej sytuacji, kiedy obejmuje się przewodnictwo Komisji na zasadzie komisarza do spec. poruczeń siedzącemu obok i skonfudowanemu szefowi tejże (członkowi PO). Nadawanie interpretacji rozszerzajacej nie przystoi rzetelnemu dziennikarzowi.

    2. A. Czuma i S. Niesiołowski siedzieli ‚za komuny’, chociaż każdy z innych powodów. Ten ostatni dostał 7 lat (przesiedział 3) za to, że osobistym jego wrogiem był Lenin wiecznie żywy w Poroninie. Po odsiedzeniy 3 lat zapały opozycyjne mocno ostudził. Potem, co prawda, szukał już wrogów tylko wśród żywych – głównie byłych kolegów z czasów opozycji.
    Karta opozycyjna A. Czumy, znacznie bogatsza i przekonująca, mogła by być powodem do dumy niejednego opozycjonisty. Obaj dzisiaj pokazują jak z opozycjonisty z ‚dorabianym życiorysem’ i dzielnego opozycjonisty można stać się wiernym aparytczykiem swojej partii. Stąd – precz z komuną! Dodam, że Ci z PiS-u, co tak krzyczeli godni są wyróżnienia i nie wiem komu przyznałbym złoty medal w konkurencji ‚partyjniackie warcholenie’. Jak widać i słychać – legitymacja ze stażem więziennym w PRL-u nie jest najlepszą legitymacją do sprawowania władzy. Moje własne legitymacje pochowałem w obawie, żeby dzieci nie zobaczyły, bo musiałbym się ostro tłumaczyć.

    3. Wykazuje Pan naiwność godną pensjonarki, oczekując od obecnego rządu reform. Jedynym, słabo ukrywanym celem tego rządu jest dowiezienie D. Tuska w złotej karocy do dużego pałacu. Dworzanie już nózkami przebierają. Ten rząd nie zrobi literalnie nic z tego, co zapowiadał, jeżeli będzie to stanowić przeszkodę do realizacji upragnionego celu. Inne biezące cele bedą temu głównemu podporządkowane. Za dwa lata przypomni Pan sobie moje słowa…
    (Ostatnim rządem majacym szeroki program reform i wolę jego realizacji był rząd prem. Buzka).
    Za 10 lat nikt nie bedzie pamiętał o ‚Tusku i jego drużynie’.
    Przegra on nie tylko wyścig do dużego pałacu z kretesem, ale przegra w stylu godnym styropianowego polityka bez wizji – takiego ‚Guignola Nijakiego’ polskiej polityki. Do tego czasu swoje będziemy musieli przecierpieć, obserwując szamotaninę i bijatyke w szatni, gdzie garnitury ‚mężów stanu’ rozdają.
    Czy Pan tego nie zauważa???
    Optymista (taki jak ja) wierzy, ze ta konfiguracja polityczna rozpadnie się jak domek z kart zdumchnięty świeżym chuchem młodego pokolenia (dzisiejszych 18-latków). I na nic się przydadzą laurki promocyjne rozdawane przez Żakowskiego, Paradowską, Lichocką i Semkę. Przywiazani do tradycji (tacy jak Pan, Redaktorze) myślą, że Polacy będą się przyglądać w nieskończoność zapasom kurtyzan w błocie i kibicować wiernie którejś z nich. Niedoczekanie Pana! Obecna lewica nie będzie długo arbitrem w tych zapasach. Spłonie jak zapałka z Sianowa zgaszona trzepotem skrzydeł pierwszych jaskółek. Trzeba tylko poczekać aż Polacy zaczną iść ‚przodem do przodu’, a pokolenie skundlonych mędrków i pijarowców zajmie się poszukiwaniem miejsc w parkach wiecznego spoczynku. Życzę Panu i sobie stu lat, żebyśmy tego doczekali.

  21. przepraszam, oczywiście, że:
    „U-zur-pa-tor!” trzeba odnieść do konkretnej sytuacji, kiedy ODBIERA się przewodnictwo Komisji prawowitemu jej przewodniczącemu na zasadzie oddelegowania komisarycznego do spraw spec. poruczeń”

  22. Do „Lizaka”: z przyjemnością chcę Ci powiedzieć, że prawie w 95% się z zgadzam z Twoimi wywodami (zresztą ja już o tym pisałem kilkakrotnie; chodzi mi o reprywatyzację). Te brakujące 5% do „setki”, to niestety bardzo mała skuteczność naszych biadoleń na temat sprawstwa i skali zniszczeń wojennych. Na gruncie prawnym ważne jest prawo własności zapisane w księgach wieczystych. Nasze biadolenia nic tu nie pomogą. Za ważność do dzisiaj tych wpisów w księgach wieczystych całą ODPOWIEDZIALNOŚĆ ponoszą kolejne polskie sejmy po 1990r, bo tylko ustawowo można było wprowadzić do polskiego prawa nowe regulacje, legalizujące przejęcie przez Polskę nieruchomości za symbolicznym odszkodowaniem. Już o tym pisałem, że w latach 1990-91 można było to zrobić z 1-5% wartości bieżącej; cała ta gadanina partyjno-sejmowa na ten temat od 1990r do dzisiaj powinna zostać w końcu rozliczona, bo my wszyscy (o czym słusznie piszesz) zapłacimy z naszych kieszeni nie za nasze winy. Dzisiaj wartość bieżąca jest nieporównywalnie większa, a i skala odszkodowań na pewno przekroczy 30-40%; będzie cud, jak uda się uniknąć zwrotu w naturze, lub pełnego ekwiwalentu. „Biedny” KK dał tysiące precedensów, że Skarb Państwa (Polskę) stać na liczne zwroty w naturze, to dlaczego amerykańscy potomkowie Żydów mają tę metodę odpuścić? Odpowiedzialni są ci ze świecznika: i Kwaśniewski, i Kaczyńscy i Komorowski i Miller i Balcerowicz i kolejne ekipy. Ja już tego nie doczekam, ale gdy naród ich z tego kiedyś rozliczy, będzie to akt sprawiedliwości dziejowej. Inne przestępstwa prawno-gospodarcze w Polsce po 1990r, to małe piwo w porównaniu do tej grandy!!!

  23. Panie Danielu,

    Pisze pan: Lewica musi się dobrze zastanowić, zanim następnym razem poprze weto prezydenta i da się zredukować do roli przystawki PIS.

    Ja bym napisal wiecej: Lewica musi się dobrze zastanowić, zanim następnym razem poprze weto prezydenta i da się zredukować do roli przystawki niepopularnej, opozycyjnej partii jaka jest PIS.

    Jesli Napieralski chcialby zajac miejsce Samoobrony lub LPR u boku partii rzadzacej, to jeszcze bym zrozumial. Ale szukanie miejsca przystawki u boku czegos takiego czym dzis jest PiS wyglada po prostu na szalenstwo. Jezyczkiem u wagi warto byc, gdy ma sie rzeczywisty wplyw na polityke. Tak przez wiele lat zachowywalo sie FDP w Niemczech. Poczynania Napieralskiego wskazuja, ze chcialby i on byc jak Genscher i jego koledzy. Tylko, ze nie tedy droga.To co robi jest po prostu dorzynaniem wlasnej partii. Mnie tam na SLD nie zalezy, ale Napieralski wlasnie wyrywa Polsce resztki i tak kulawej lewej nogi. A mial ja odnawiac. No to ja juz nic nie rozumiem z poczynan tej pseudolewicy.

  24. Do Waldemar (2008-07-28 o godz. 10:16):
    Trudno będzie komukolwiek wytłumaczyć, że Pan Prezes Piotrowski wcale nie był takim genialnym menedżerem, jak to pisała prasa, chociażby dlatego, że w okresie złej koniunktury rozdął program inwestycyjny (przebudowa dwóch zespołów pochylni ze słynnymi suwnicami bramowymi, baza paliwowa w Świnoujściu) w okresie złej koniunktury, w sytuacji, gdy stocznia nie miała zysków na działalności podstawowej i wskutek tego musiała utracić płynność, do tego polityka kadrowa – anegdotyczny wręcz przypadek, gdy protegowani prezesa zamówili zbyt grube blachy na kadłub, więc żeby zachowac wyporność nadbudówka musiała być z aluminium. A jeszcze do tego trzeba dodać strach przed związkami zawodowymi. Działania Piechoty pozwoliły przeżyć stoczni „Nova” kolejnych parę lat, ale za to kolejne dwa rządy postsolidarnościowe zmarnowały ostatnie trzy lata, nie robiąc nic. Chciałbym jeszcze przypomnieć, że po dymisji rządu Millera opozycja, czyli w tym czasie POPiS, wspomagane przez LPR domagały się, żeby rząd Belki nie podejmował żadnych decyzji sektorowych, które miały być realizowane po wyborach. I tak Piotrowski zawinił, Piechotę powieszą.
    A w tle cichutko padła sobie papiernia „Skolwin”, sprzedana (?) przez jedną z pierwszych ekip solidarnościowych Panu Sarosiekowi, który nie miał ani pieniędzy, ani pojęcia o prowadzeniu przedsiebiorstwa tej wielkości…

  25. Panie Danielu… Powinien Pan raczej napisać coś i bluzgającym potoku nienawiści, jaki toczy ze swoich ust Stefan Niesiołowski (i paru jego terminatorów). Już prawie dorównuje największym chamom z PiSu. JEgo ostatnie wypowiedzi przekroczyły już wszelkie granice. Pomijam fakt, że obecnie jak go widzę, to wolę wyjechać z kraju, niż głosować na PO (podobnie jak wcześniej było z PiS), ale czy w tej partii nie ma już nikogo z odrobiną rozumu? Z PiSem już nikt się dogadywać nie chce, bo wiadomo, że przy najbliższej okazji zostanie opluty i obesrany. W tej chwili PO pracuje na taką samą opinię. Kto będzie chciał z nimi rozmawiać?
    Miłośnikiem ani SLD ani pana Napieralskiego nie jestem, ale muszę stwierdzić, że reprezentuje on przynajmniej jakąś kulturę osobistą. Czego o polskiej prawicy – żadnym z jej fragmentów – widać jednak powiedzieć nie sposób.

  26. A w załączeniu link do blogu Piotra Gadzinowskiego: http://gadzinowski.bloog.pl/id,3573206,index.html#komentarze (z którym oczywiście się zgadzam).

  27. Panie Redaktorze,
    i jeszcze jedna uwaga na wąskim marginesie Pańskiego dzisiejszego wpisu. Tak, obecna opozycja mogła być zaskoczona rozmiarem ostatniej porażki w ogólnonarodowym referendum popularności. A to dlatego głównie, że głosujący wyrazili pełną dezaprobatę wobec nie ‚faszystowskich’ – jak uważają niektórzy, ale nazbyt ‚jakobińskich’ metod wcielania – skądinąd aprobowanych powszechnie wcześniej – zamierzeń programowych. Ponieważ żadnych wniosków PiS nie wyciagnął, a nieumiejetność uczenia się na własnych błędach to znamiona kolejnych przegranych, przegra na własne życzenie przy kolejnym rozdaniu… co powinno Pana uradować. Natomiast to rudy Lis Przechera z zagajnika PO nie może pogodzić się, że już był w ogrodzie i witał się z gąską… a że konkurencji w zagajniku nie znosi i pamiętliwy to on jest jak mało inne zwierzę (casusy Płażyńskiego, Olechowskiego, Rokity, Gilowskiej), to zagiął parol na misia Yogi Bubu w dniu ogłoszenia wyborów i obmyślił plan
    rewanżu. Przeszedł do opozycji wobec samego siebie (rzadka to sztuka), stanął na czele nieco spłoszonej zwierzyny i zaczął ją karmić landrynkami
    i watą cukrową. A tymczasem mądra sowa widzi jak młode wilczki i całkiem dorodne basiory zwąchują sie, by pokrzyżować mu jego plany. I wyskoczą ze swoich jam, jak sygnał do polowania usłyszą i wyprowadzą liska na linię strzału…

  28. Parlamentarne wybory są jedynym wyznacznikiem w czynnej demokracji, które określają stan aktywności i ducha społeczeństwa w przełożeniu prostym: im „więcej głosów na Wiejskiej” tym można więcej dla VI-tej potęgi UE, albo lotem pikującym w dół będziemy szukać tylko dróg ratowania się przed katastrofą. W myśl zasady solidaryzmu UE, która obowiązuje po Traktacie Akcesyjnym unia powiedziała „róbcie swoje”, a jak nie potraficie to wam pomożemy. Nieudolności zarządzania państwem nie można zrzucać na unijną administrację, ale po prostu na polskie partactwo i to w pełnym wydaniu. Jeżeli administracja i samorządy nie są w stanie wprowadzać w życie przy pomocy min: Sejmu i rozporządzeń, dyrektyw, zaleceń UE, itd., nie wspominam o wewnętrznych inicjatywach, których waga jest najistotniejsza, mam do prezydenta i premiera jedyną propozycję.
    Wystąpmy z UE !, ogłoście opcję zerową, dla zabezpieczenia można wprowadzić stan wyższej gotowości na okres przejściowy z komisarzem zewnętrznym i zabezpieczeniem wszelkich reguł demokratycznych. Można ustalić konkretną datę na jednoczesne wybory samorządowe, parlamentarne, prezydenckie, a ostateczne wyniki położą kres wojny polsko-polskiej. Najlepszą datą może 11 Listopada w Święto Niepodległości 2008. Jestem za.
    PS. Myślę, że szokowa terapia jest nam potrzebna, albo w dalszym ciągu będziemy bujać w obłokach, tak jak na wakacjach. Pozdrawiam.

  29. Maniakalne próby wciągania mnie w dialog na poziomie Morza Martwego z używaniem koszarowego słownictwa bedą się kończyły całkowitym fiaskiem. Jeszcze raz powtarzam: agresorzy ci nie mogą oczekiwać z mojej strony na żadanie satysfakcji z dokonania obrazy z powodów określonych w Art. 1, Art. 8 pkt. 16, 21 i 22, Art. 22 i Art. 51 Art. 63 kodeksu honorowego W. Boziewicza.

  30. Polak Węgier dwa bratanki … jednak Węgrzy do transformacji podchodzili na większym luzie. Zgodnie z przewidywaniami, skutek był gorszy, bo gdy raz porzucili dyscyplinę fiskalną i monetarną, to po kilku latach z desperacją do równowagi wracać musieli – jak jojo. A teraz mają program socjalny rozdęty ponad wszelkie racjonalne potrzeby i możliwości, w efekcie deficyt budżetowy dochodzi do 10 procent PKB, wzrost mizerny i chwiejną walutę. Może dlatego, że im upadek komunizmu spadł z nieba, a my go chcieliśmy, parliśmy do niego?

    Ale prawdziwą niewiadomą jest kto winien fiaska ustawy medialnej, SLD czy PO. Albo stawiając sprawę za tygodnikiem NIE, kto jest największym wygranym takiego obrotu sprawy. Urban twierdzi, że lewica. Gadzinowski na swym blogu wręcz wywodzi, że PiS i tak nie będzie rządził nigdy (bo JK jest “politycznym kanibalem”), więc lewicy należy uderzyć w PO. Toż to i pan jest kanibalem, panie Gadzinowski! Blogowiec Leszek Miller jest o 180 stopni, gdyż argumentuje na gruncie moralnym, iż najwyższym dobrem powstrzymanie budowy anachronicznego państwa PiS. Ubiegłej jesieni był plebiscyt nie wybory – pytanie brzmiało: PiS won, Tak czy Nie. Lewica argumentowała, że oni będą lepsi w wykopaniu PiS, głosujcie na LiD. Dzisiaj tym, którzy są za wersją na NIE mówię, że SLD robi się cyniczne i żarłoczne na władzę. Ustawa w wersji PO nie była idealna, PO nie jest idealne, życie nie jest idealne – czy to znaczy, że trzeba zawsze być na NIE.

    Bo, jak twierdzi Gospodarz, wcale nie bez racji: na tym obrocie sprawy najwięcej zyskał PiS, i jak tak dalej pójdzie, to grozi nam wariant węgierski.

  31. Szanowny Panie Danielu!

    Troche zgadzam z przypisaniem tych zjawisk w polskich uwarunkopwaniach i wykonaniu do transformacji troche jednak nie.
    Prosze mnie zle nie zrozumiec, ale w moim przekonaniu bazujacym na wielu badaniach i wynikach innych badan transformacja w Polsce zaczela sie od mobilizacji i spotegowania nastrojow spolecznych wyborem Polaka na Papieza. To jednak, co pozniej sie stalo czyli caly ten cyrk w Magdalence, a wiec sprzedaz wladzy najmniejszym kosztem z koncowym efektem ratowania swoich wlasnych 4 liter, paradoksalnie w komunistycznym scenariuszu przeprowadzony okragly stol.Strona PZPR-owska wyszla z slusznego zalozewnia, ze wszystko mozna kupic no i sprzedac. Mam w tym miejscu pytanie CZY TO JEST TRANSFORMACJA?

    Wszystko to , co dalej zaczelo sie dziac w Polsce powoli i z bolem zaczelo sie przyblizac do rzeczywistej transformacji. To, co teraz napisze , z pewnoscia wywola burze krytyki, ale kazdy z Was, po glebszym przeanalizowaniu faktow z czasem przyzna mi racje.Rzeczywiste zjawiska transformacji zaczely sie – nie pod wplywem – a w okresie obu kadencji Prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego ( bezsprzecznie najefektywniej prowadzacego w trudnym okresie polska dyplomacje).Byl on ponad podzialami partyjnymi, ze wszystkimi umial rozmawiac i znajdowac wspolny jezyk. Byl daleki od konfliktowania.Z takim prezydentem kazdy Parlament zgodnie wspolpracuje i efektywnie ksztaltuja sie polityczne relacje miedyzpartyjne niejako same po sobie budujace demokratyczne podwaliny funkcjonowania Panstwa.

    Nastal jednak okres bezwzglednej dominacji PiS i obu Kaczynskich. Bardzo szybko Polska rzeczywistosc przeksztalcila sie w poligon ultrancjonalistycznych poczynan PiS-u i obu jego liderow. Od pierwszego dnia Prezydent Kaczynski pokazal wszystkim, ze nie bedzie Prezydentem ponadpartyjnych podzialow, ze jest stronnikiem PiS-u i jego wizji zaprowadzania porzadku w Polsce poprzez terror polityczny, przesladowania z wykorzystaniem instrumentow IPN ,inwigilacji szerzej prowadzonej niz kiedykolwiek w przeszlosci robila to UB i SB.Zainteresowanie sprawami ekonomi, dobrosasiedzkimi stosunkami z Rosja i Niemcami potraktowane zostalo instrumentalnie i to w nie bardzo wlasciwym kierunku, ze juz nie wspomne o wrecz awanturniczych poczynaniach w strukturach Unii Europejskiej.

    Efekt! Spoleczenstwo wyrazilo swoj mandat zaufania dla PO i PSL chcac najszybciej, jak tylko jest to mozliwe uwolnic sie od tego, co ja nazywam zamordyzmem ideologicznym. I tu sie wlasciwie zarysowuje powrot do transformacji zapoczatkowanej w okresie Prezydentury Aleksandra Kwasniewskiego. Napotyka to jednak szereg trudnosci, ktorymi jest-
    1/ dosc silna jeszcze pozycja w czesci spoleczenstwa PiS i mozliwosc ksztaltowania nastrojow spolecznych czy tez inspirowania dzialan dyskredytujacych i Premiera I Rzad i cala Platforme Obywatelska. Pomaga w tym i kosciol katolicki i centrum ksztaltowania sie polskiej skrajnej chrzescijanskiej-demokracji ( partii starcow i emerytow) Radio Maryja!.

    2/Postawienie sobie przez Platforme zbyt wysokiej poprzeczki zamierzen reformatorskich, ktore w swych zalozeniach programowych sa wlasnie tym, co powinno sluzyc dalszej transformacji w Polsce.Znikoma realnosc wykonania to tak jak kopanie pod samym soba doklu.

    3/Pozostawanie stronniczego, apodyktycznego, wysoce nieprzygotowanego do sprawowania tego urzedu Prezydenta Kaczynskiego.

    4/dalece niewlasciwa koegzystencja parlamentarna z pozostalymi partiami i ugrupowaniami bedacycmi w Sejmie i poza jego lawami. Platforma Obywatelska blednie poszla na droge znacznej izolacji.

    5/Brak wyraznych efektow pracy Rzadu i Premiera moze stworzyc fale iezadowolenia spolecznego ( niejednorktonie inspirowanego przez PiS) i pojawienie sie potrzeby wczesniejszych wyborow do Sejmu i Senatu, zalamania obecnej sytuacji i w efekcie powrotu do wladzy skrajnych nacjonalistycznych ugrupowan z liderujacym PiS-em. To raczej zapowiedz czarnego scenariusza i zalamania przemain transformacyjnych.

    Wracajac jednak do teorii wymienionego przez Pana Daniela publicyscy wegierskiego Janosa Kisa chce powiedziec, ze nie mozna teoretycznie okreslic czasokres trwania transformacji. Jest to wypadkowa wielu czynnikow i wspolzaleznosci.Polska jest tego przykladem.Transformacja moze nawet i trwac do 30 lat – to chyba jest najbardziej Polsce bliski scenariusz.

    To co obecnie ma miejsce w formie wystapien parlamentarzystow , to raczej niewiele ma wspolnego z transformacja a raczej duzo wspolnego z posiadanym wyksztalceniem, dobrym wychowaniem ( manierami). Przejway pieniactwa, chamstwa, awanturnictwa, bezprecedensowa sklonnosc do konkurencji z wykorzystaniem tzw. ” prania brudow”.To nie ma nic wspolnego z transformacja.To obraz bardzo niskiej kultury politycznej i obyczajowej wielu parlamentarzystow i polityczkow z najwyzszego szczegla.To racazej powod do wstydu!!!!!
    Czyli drodzy i szanowni blogowicze
    ZNACIE LI TEN KRAJ?

  32. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Reasumujac mozna powiedziec nie popelniajac wiekszego bledu, ze caly szkopul sprawy pogrzebany jest w Konstytucji. To ze ona taka jest jaka jest osobiscie nie jestem zaskoczony. szykowano nam na kark rodowa dynastje, ktora miala li tylko sobie paleczke sztafety podawac – prawda? To co Pilsudski nazwalby w sposob dosadny nalezy przekopac jednoczesnie wyrywajac chwasty jest oczywiste i nie podlega zadnej dyskusji. To dzielo sztuki i potencjalu intelektualnego tak zwanej Elity – jej tworcow – jest wykladnikiem tego na co ich stac. To co dzisiaj sie dzieje jest kopaniem nielezacego ale studni kiedy stodola plonie, tylko patrzec jak zajma sie im nogi. Oj dawala Bozia dawala…. nie brali bo nieugiecie i z zaparciem wierza w to ze maja wlasny – prawda? Przerazajaca wiekami narastajaca degregolada, innymi slowy wpis w indeks urojone -1.

  33. Kadet 13.18
    Kadet poszedł na szkolenie z Pijaru do Kurskiego i usłyszał że ciemny lud głupich blogowiczów najlepiej przekonać, traktując je jak dzieci z Downem.
    W tym celu postanowił im sprzedać bajeczkę w której występuje rudy Lis Przechera (Tusk), Słodki misio Yogi Bubu, ( Jarosław Kaczyński ) i Madra sowa ( Beata Kempa). Bajeczka oczywiście bardzo źle się kończy dla Liska Przechery, bo dorodne basiory ( Gosiewski i Brudziński) oraz młode wilczki ( Ziobro i „ten jego obrońca”) wyprowadzą go na linię strzału.
    Istnieje jednak jeszcze jedno wytłumaczenie tej historii. Mianowicie kompletne zidiocenie jej autora. To drugie jest chyba nawet bardziej prawdopodobne !

  34. Za radą Olka 51 przeczytałem wpisy na blogu Gadzinowskiego-przekonywujące . W tym samym czasie siedząc przy klawiaturze słyszałem tegoż Gadzinowskiego który w radio TOKFM mówił podobnie na ten sam temat a potem rozmawiano o Chinach i filmie dokumentalnym Kandyjskiego Chińczyka pt .” Wrota do Jangcy ” -gdzie sylwetkę Gadziny ( On nie denerwuje sie za taki skrót )też podobno kamera przypadkiem ujęła .
    Jest okazja obiektywnego przybliżenia tego wielkiego kraju polskiemu medialnemu odbiorcy . ale oby nie tak jak w prostej sprawie ostatnich dni . Ląduje duża polska ekipa Olimpijska w Pekinie .Czytam na portalu X – Nasi sprawnie i uroczyście zostali przyjęci na Lotnisku i zakwaterowani w eleganckiej wiosce olimpijskiej . Wieczorem w poszukiwaniu info. z Tour de France dotarłem do TVP1 – w wydaniu dziennika o 19.30 słyszę ” Wbrew zapowiedziom nasi mało sprawnie zostali przyjęci na Lotnisku ,podkreślono ,że odprawa trwała 2 godziny ( Kurcze blade to nie UE + olbrzymia ilość sprzętu ) ,i nic innego miłego .Ktora informacja prawdziwa ?! TVP1 ma urzędowy nakaz nie zauważenia niczego dobrego w Chinach bo to komunistyczny kraj ??!!Skarajna głupota !
    ps.
    Jedyna ważna polska inwestycja technologiczna w Chinach to budująca się fabryka Insuliny przez BIOTON – znowu Ryszard Krauze -więć jak to zauważyć – Pokiwać glową ze smutkiem -wypada, nad polskim oglądem spraw tej części świata .

  35. Sytuacja polityczna SLD jest dziwna i dziwaczna, a przy tym niewdzięczna, bo cokolwiek SLD ( z Napieralskim czy bez niego ) zrobi zawsze będzie mieć w …poniżej pleców. Przykład: ustawa medialna. PO nie chciała z SLD na temat jego propozycji do ustawy medialnej rozmawiać – SLD wstrzymało się od głosu. Komentarze: zawiązała się koalicja SLD z PiS, SLD pisowską przystawką, Napieralski kłamczuch i jeszcze gorzej… itd itp. Gdyby SLD głosował za odrzuceniem veta byłoby to samo i zarzuty podobne, tyle że z „drugiej strony”. Tak między nami: skoro Donald Tusk głosi wszem i wobec, że na ustawie medialnej zależało mu niespecjalnie, to dlaczego miałoby zależeć SLD i Napieralskiemu skoro ich propozycje, bez udawania, że ktokolwiek je przeczytał zostały – bez nawet namiastki i pozorów dyskusji – wyrzucone do kosza ? Tak się traktuje potencjalnego sojusznika choćby nawet dla doraźnej i jednostkowej sprawy ?
    Nie zawsze i niekoniecznie zgadzam się z J. Żakowskim i jego ocenami, ale te sugestie jakie zawarł w swoim liście do D.Tuska (dzisiejsza Gazeta Wyborcza) na temat konieczności taktycznej współpracy, a raczej dogadywania się z SLD w doraźnych sprawach ( takich jak np. ustawa medialna czy reformy w służbie zdrowia gdzie propozycje SLD są traktowane jak te do ustawy medialnej) są warunkiem zrobienia czegokolwiek dla kraju i dla ludzi; tak się ułożyły warunki polityczne i nie ma co wybrzydzać. Czekanie z działaniami na wybory prezydenckie, których wynik wcale nie jest przesądzony – to czysta strata czasu, za dwa lata może być za późno; gdyż czas bynajmniej nie pracuje dla PO i kandydatury D. Tuska do Pałacu Namiestnikowskiego. Oby powoływanie się D. Tuska na opinię Boya na temat wiedzy i możliwości eunuchów nie stanowiło ilustracji rządów PO: wiedzą jak ale nie potafią.

  36. To jest skala polskiej groteski, jak salę wypełnia okrzyk „precz z komuną” wykrzykiwany przez członków neokomunistycznej partii, którzy w duchu wielbią Stalina.

  37. I jeszcze uwaga „porządkująca” do decyzji SLD w sprawie ustawy medialnej made by PO.
    W pierwszym głosowaniu, gdy PO w Sejmie przepychała na siłę tą ustawę SLD głosował przeciw. Teraz też – konsekwentnie – głosował przeciw. Skoro był „przeciw” wtedy to dlaczego teraz miałby być „za” ? Czy tylko i wyłącznie dlatego, że analogicznie – ustawa nie spodobała się Prezydentowi (chociaż z innych powodów) ?
    To nie o veto Prezydenta tu chodziło tylko o kształt, rozwiązania i treści w tej ustawie zamieszczone. Arogancki sposób jej uchwalania również.
    A teraz uwaga cokolwiek cyniczna: dlaczego SLD miałby pomagać PO w wyrzuceniu Urbańskiego, Czabańskiego et consortes skoro i TVP i Polskie Radio mocno ostatnio wyciszyły ataki na SLD ? Głównym i najgroźniejszym przeciwnikiem PiS jest PO, a nie jakaś marginalna partyjka, której notowania wahają się wokół progu wyborczego bez specjalnych widoków na poprawę.
    PO wydaje się, że cokolwiek może. Realia polityczne są takie (niestety), że bez pomocy SLD PO jest jak ten eunuch boyowski – niewiele może.

  38. ➡ Olek51 – podpisuję się pod Pana komentarzami.

    ➡ Gospodarz – sprawił mi Pan dziś zawód, przyłączając się do medialnej nagonki na Napieralskiego. Pisze Pan: „wybór pomiędzy Platformą i PiS nie jest wymarzony” . Tyle, że ten wybór był całkiem inny:
    – pozwolić, aby ustawa autorstwa PiS-bis (bo tym jest faktycznie PO) weszła w życie, choć wiadomo, że uzależnia ona media od rządu w sposób wręcz nieprzyzwoity, a jej autorzy słyszeć nie chcą o jakichkolwiek w niej zmianach, że służy ona jedynie jako środek pozbycia się z mediów elektronicznych PiSowskich nominatów,
    – czy też, przyczyniając się do odrzucenia prezydenckiego weta, spowodować napisanie jej od nowa.

    Napieralski nie jest człowiekiem z mojej bajki, ale on po prostu inaczej zachować sie nie mógł. Toż przecie wszelkie uwagi ze strony SLD na temat ustawy medialnej autorstwa PO, były traktowane przez przedstawicieli tej partii z ironią, ze wzruszeniem ramion (jak chociażby wypowiedzi pana Chlebowskiego). W tej sytuacji przyłączanie się do chóru przyprawiających mu gębę PiSowskiego alianta uważam za niestosowne.

    Pozdrawiam, T.

  39. errata:
    (o czym świadczą chociażby wypowiedzi pana Chlebowskiego).

  40. Kadet 16.31
    Panie Kadet, informuję Pana na podstawie Konstytucji 3 Maja, że może Pan sobie ten kodeks Boziewicza w całości wsadzić tam, gdzie może Pan Pana majstra w d*** pocałować !

  41. A można tylko tak: Wiwat Napieralski i spólka? Pierwszy raz byłem dumny z SLD, że w imię pryncypiów nie poparł geszeftu. „Miłość” do SLD pokazał pan Niesiołowski. Pokazał przyszłość, której chciał.

  42. Niedostrzeżony na blogu przemknął ważny artykuł Witolada Gadomskiego w niedzielnej GW. Ten ekspert od niewidzialnej ręki i lewa ręka Balcerowicza opublikował artykuł pod znamiennym tytułem „Polski nierząd”. Tym razem nie było pustych półek z octem ani papieru w rolkach, ale ekspert od neoliberalizmu przedstawił katastrofalny stan gospodarki państwa we wszystkich dziedzinach, prawdziwy stan anomii po 20 latach od zwycięstwa. Elity solidarnościowe nieważne czy z pod znaku PO czy PiSu doprowadziły do ruiny kraj, który kiedyś posiadal jakiś przemysł i gospodarkę. A teraz cytuję eksperta; -„Nie zamierzam pisać o niedokończonej reformie emerytalnej. To jeden tylko z tysięcy przykładów jka działa polskie państwo, a raczej jak nie działa> nie potrafi budować dobrych dróg, autostrad i portów lotniczych, szybko i sprawiedliwie rozstrzygac spraw w sądach, sprawić by koleje jeździły punktualnie, zapewnic godziwego poziomu usług medycznych. Nie potrafi znaleźć zabójców szefa policji, zakończyć reprywatyzacji, uchwalać ustaw, które nie byłyby wewnętrznie sprzeczne. działalnośc naszych służb specjalnych to gotowy scenariusz na komedię”. To próbka eksperta, zwraca też uwagę, że za niedługo można oczekiwać wyłączeń prądu, gdyż zapomniano budowć nowych elektrowni. Wypada sprostować eksperta, nie wszędzie i nie wszystko, wszak mamy w bród nowych świątyń i supermarkety w każdej wsi. Raj i dusza rośnie. Poczekamy, aż mądrale z solidarności pokażą co stało się z majątkiem narodowym, kto go przepuścił, przepił lub zagrabił. W Krakowie mówią kto go przesrał. Z tego żyli przez dwadzieścia lat, bogacili się, szaleli po kontynentach, kurortach, kupowali złomowane samoloty i czuli sie jak zwycięzcy na pominkach. Według Gadomskiego nadszedł czas rozliczenia nieudolności, braku wiedzy, wizji i umiejętności pracy, odwagi i rzetelności. Zachłysnęli się zwycięstwem, łatwością pomnażania majątku i grabieży cudzej własności. Swoją drogą gdzie w tym czasie byl Gadomski? Dobrze, że Gadomski nie pisze o pogrzebie Geremka, Ziobrze, Macierewiczu, ustawie medialnej, celibacie i podobnych bzdurach rzucanych na żer owczarni zniewolonej przez wolne media i kościół. Dlaczego nikt jednak nie dostrzegł Gadomskiego w GW?

  43. WODNIK53. Dostrzegłem powrót w kilku interesujących wpisach. Powiało świeżością. Tak trzymać! Pozdrawiam z Krakowa

  44. @Roman56PL;

    Z jednym wypada się z Panem zgodzić – z tym, że ‚transformacja’ to jest worek, do którego każdy, kto go używa, wrzuca cokolwiek zechce i cała dyskusja skończona, bo nie wiadomo o czym dyskutować.

    Czy dyskusja dotyczyć ma przemian w sferze gospodarczej i finansów publicznych (urynkowienie gospodarki, zduszenie inflacji, urealnienie pieniądza i denominalizacja, powstawanie nowych instytucji finansowych – banki, giełda, ubezpieczenia, nowa struktura finansów publicznych, większa odpowiedzialność za budżety różnych szczebli, reforma ZUS i ubezpieczeń społ., prywatyzacja, stworzenie warunków niezbędnych do wyzwolenia przedsiębiorczości indywidualnej, uwolnienie inicjatywy społecznej z ciasnego gorsetu ideologoczno – biurokratycznego, będącego spadkiem po PRL-u),

    czy może przemian w świadomości społecznej i postępującej demokratyzacji życia (zniesienie cenzury, wybory czteroprzymiotnikowe, skończenie z fasadowością instytucji państwowych i poddanie ich kontroli społecznej, oswobodzenie wolnej wymiany myśli, początki budowania społeczeństwa obywatelskiego świadomego nowych praw i obowiązków, powstawanie oddolnych ruchów i inicjatyw pozarządowych),

    – czy też przemian natury politycznej i prawnej (rozpad ZSRR, zmiana sojuszy i kierunków współpracy gosp., nowy podział adm. kraju, wzrost aktywności politycznej obywateli i powstanie nowych partii polit. i nowych liderów, różnorodność nurtów politycznych, przyjęcie małej i dużej konstytucji, powstanie instytucji rzeczników i Trybunału Konstyt., realizacja żmudnego prawnego procesu dostosowawczego, członkowstwo w NATO i UE);

    – czy też sprawy nauki kultury (powstanie wielu szkół wyższych, szkolnictwa prywatnego i odpłatnego, inny dostęp do kultury i wiedzy, powstanie nowych tyt. prasowych, pryw. stacji TV-R i koncernów medialnych, nowe możliwości podróżowania i spędzania czasu wolnego, wyodrebnienie się środowisk i zawodów elitarnych, lomercjalizacja kultury sportu i sztuki)

    – czy wreszcie sfery zwiazanej z kosztami tych przemian (upadek bądź likwidacja przedsiębiorstw, społdzielni i całych gałęzi przemysłu, np. włókienniczego, radykalność środków ‚planu Balcerowicza, całkowity brak osłony socjalnej dla tych reform, nierównomierność udziału w korzyściach z tych przemian i coraz większe rozwarstwienie dochodów, obszary biedy i biedy dziedzicznej).

    Było więc o czym dyskutować, tylko, że główne ‚debaty narodowe’ były kanalizowane i ograniczały się do aborcji, mniejszości seksualnych, nauki religii w szkołach publ. i roli kościoła w Polsce… a decydujace dla naszej przyszłości sprawy były rozpatrywane poza obiegiem ogólnospołecznym (koteryjno-kanapowe i pałacowe ustalenia w wąskim ‚elitarnym’ gronie).

    Do reszty Pana przemyśleń i wniosków wypada się odnieść negatywnie.

    1. Nie jest prawdą, że przy okrągłym stole dotych. władza sprzedawała ja
    za ratowanie 4 liter. Chciała się ta władzą podzielić. To jest pewne. Całkowitym zaskoczeniem dla niej, wynikającym z jej stopnia wyalienowania były wyniki wyborów 4 czerwca 89 r. To był poczatek paniki i rozglądania sie wokół oraz czas pożyczki moskiewskiej i rozdysponowania majątku po PZPR. Gdzie on się rozpłynął w większości – do końca nie wiadomo…
    2. Prezydentura Kwaśniewskiego przeczy jego koncyliacyjności i ambiwalentności partyjnej. Fakty są takie – w okresie rządów J. Buzka prez. Kwaśniewski miał 23 udane weta. Część z nich dot. m.in. ochrony praw nabytych ‚utrwalaczy władzy ludowej’, ustawy uwłaszczeniowej, podatku liniowego. W tych sprawach był wyraźnym rzecznikiem interesów ljednej strony sceny polit. Szorstka ‚przyjaźn z Millerem’ jest inną ilustracją
    jego rzekomej ponadpartyjności. Nie chcę być złośliwy, ale lwią część sukcesów związ. z akcesją do NATO przypisano ostatnio prof. Geremkowi.
    Przystapienie do Unii Europejskiej było zwieńczeniem wysiłków kilku rządów i kilku kadencji Sejmu. Spektakularnym sukcesem była pozycja negocjacyjna i rola jaka odegrał w czasie pomar. rewolucji. na Ukrainie. Ale totalna klapa na linii z Moskwą!
    Jakie są inne jego sukcesy międzynarodowe? – wysłanie żołnierzy do Iraku na wniosek rządu Millera?
    Oskarżany przez media o dworski styl prezydentury i zblatowane z biznesem (casus Sobotki). (Afera Rywina miała wpływ na zmianę stylu).
    Gdzie Pan wtedy przebywał…?

    3. Opozycja parlamentarna nie podoba się Panu, ja to rozumiem, ale czasy braku opozycji lub zamykania jej w więzieniach raczej nie wrócą. Trzeba się przyzwyczaić…

    4. Nie mamy szczęścia do prezydentów. Zgadzam sie z Panem, że obecny wykazuje nadmierne zdecydowanie wewnątrz i nadmierne niezdecydowanie na zewnątrz. Wysyła niejednoznaczne i często sprzeczne sygnały za granicę. Jest niesamodzielny.

    5. PO nie postawiła żadnej poprzeczki. Całe to gadanie o konieczności reform to gra wyborcza. Jeden z ministrów tego rządu przyznał to publicznie. Chciałbym bardzo się mylić, ale nawet wpatrzeni w Tuska jak w złotego cielca mają wątpliwości i tracą powoli cierpliwość.

    6. Moja ogólna ocena sceny politycznej jest dużo surowsza niż Pańska.

    Pozdrawiam

  45. W pełni zgadzam się z Lexem – co by SLD nie zrobił, zostanie skrytykowane i wyszydzone, a ten kogo w danej chwili SLD poprze będzie nazwany jego koalicjantem. Jakoś wspólne głosowanie innych partii nie wzbudzało nigdy takich emocji i komentarzy, a lewicę wszyscy starają się przedstawić jako tego brudasa, z którym kontakt jest czymś nieprzyjemnym.
    Co do okrzyków „Precz z komuną!”, które wznosili posłowie, a niedawno stoczniowcy, to pięknie to skomentował w „Szkle kontaktowym” Marek Przybylik: „Najwyższa pora żeby powiedzieć wyraźnie generałowi Jaruzelskiemu, że nie zgadzamy się na dalszą podwyżkę cen”.

  46. A po co Napieralski spotykał się z prezydentem w sprawie ustawy medialnej?
    Kto wie?

  47. @Absolwent – oczywiście masz rację, ale szkoda fatygi – ja takie wpisy olewam – próba zrozumienia psychiki i mentalności „troli” może prowadzić tylko do rozstroju nerwowego 😉

  48. Waldemar pisze:
    2008-07-28 o godz. 18:26
    „Gadzinę” po mojemu Stańczyka (czyli zatroskanego o los ojczyzny) warto czytać gdzie tylko się publikuję. Czasami dla zabawy wyprowadzi w pole (chociażby bawiąc się „grą półsłówek”), słuchać gdzie mówi, oglądać gdzie występuje. To już zanikający typ dziennikarza, dla którego ojczyzna i patriotyzm coś znaczą. To nie jest koniunkturalne pustosłowie. Przy tym talent satyryczny. Niebanalny i specyficzny. Już takich pozostało niewielu. Poza tym jest wierny swej idei. Jak latarnia morska zawsze wskazuje lewą stronę. Jego teksty warto przepracować. Zawsze poszukać jeszcze następnego dna. Poza ty pracowitość i znajomość spraw Azji, a Chin przede wszystkim. Olek51 ma doskonałe rozeznanie w tym względzie. Pozdrawiam,

  49. Napieralski ma rację, że poparł veto prezydenta. SLD powinno być daleko do Platformy , ponieważ liberałowie z Platformy nie mają zamiaru trzymać się żadnych zasad, a tylko próbują manewrować w tym bagnie jaki stworzyli w tej globalnej wiosce neokonserwatyści.
    Jeżeli Tusk podpisze Tarczę , to zwirowania w życiu politycznym Polski osiągną poziom z lat 90-tych. Platforma jest teraz na dużej minie i jak się okazało, żaden „saper” z tej chimerycznej partii nie umie sobie poradzić z jej rozbrojeniem. PiS ledwo dyszy, Platforma idzie w dół , broń Boże podawać rękę topielcowi. W przyszłym roku już będzie lżej i jaśniej na tym dzisiaj ponurym świecie.

  50. Jasny gwint,
    Jeśli masz na myśli dyskutantów, to masz rację, nikt nie zauważył, ale ja polecam artykuł red. Gadomskiego wszystkim swoim znajomym. Jest to chyba najbardziej trafna (moim zdaniem) ocena tego, co się w Polsce dzieje. Nie pamietam kto powiedział, że chciałby doczekać chwili, gdy minister powie, że jego poprzednik miał dobre pomysły i będzie kontynuował jego plany. Ja także chciałbym dożyć czasu, że właśnie tacy politycy przejmą władzę. Niestety, patrząc na czas jaki poświęcają duperelom jestem bardzo dużym pesymistą.

    Pozdrawiam

  51. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    jasny gwint – 28.07., godz. 21:34

    http://wyborcza.pl/1,76842,5493112,Polska_nierzadu.html
    To dobrze, ze przynajmniej do W. Gadomskiego cos nareszcie zaczyna docierac. On tez do tematu podchodzi przez „pole Molendy”. Zostanie podciety przez tych do ktorych juz nic wlasciwie nie dociera. Trzyma Gosc fason – nie pesonalizuje – to go bokami puszczaja, ze niby tez dostrzegaja. Bobola od paru lat wyrywa sobie pluca dajac wyraznie do zrozumienia gdzie gadzina polskiego nieszczescia uwila sobie cieple gniazdko bo nie zostala w sposob kulturalny pogrzebana (lustracja?) – prawda? I co z tego, Elita jest niezdoln przyjac do wiadomosci, ze jest nieudolna, leniwe i krotkowzroczna, ma trym na blysk, na chwile. Wierzysz w to ze wytrzezwieja? Post Christum. Unmöglich – ten sznyt tak ma (urojojenia zespolowe -1)

  52. Wczoraj w ‚GW’ redaktor J.Żakowski zabrał się za formowanie premiera Donalda Tuska, zapominając, że nie z plasteliny on, ale ze styropianu gdańskiego i zbyt mocne naciskanie może spowodować pokruszenie.
    J.Ż. stracił widać nadzieje lokowane w ‚nowej lewicy’ na lepszą Polskę. Ja się nie dziwię, bo ja też. Brak wyrazistej partii o lewicowym czy socjaldemokratycznym charakterze jest rzeczywistym i zauważalnym problem polskim, a na G. Napieralskiego i ferajnę liczyć nie wypada.

    Dziwię się, że J.Ż. wykazuje przy tym naiwność typową dla dziennikarzy o lewicowych poglądach, nie zauważając np., że ‚wożenie się’ D. Tuska w negocjacjach z Amerykanami to nie gra o żadnr szczegóły, ale nieudolna próba zaznaczenia za wszelką cenę swojej odrębności wobec PiS-u. (Przecież pod względem tarczy stanowiska obu obozów – PiS i PO wykazują daleko idącą zbiezność – tarcza jest nam potrzebna). To się nazywa ‚taktyka wyborcza’, a nie batalia o większe bezpieczeństwo militarne Polski! J.Ż ma jakieś swoje podejrzenia i wzywa premiera do okazania ‚czytelnego przwództwa’. Oj, tu się zawiedzie srogo… Tej wyrazistości oczekuje od premiera w ‚dopadnięciu Ziobry’. I nie za jakieś fidrygałki, ale za ‚całokształt’. Na tym ma się koncentrować wyrazistość premiera. Reszta jest mniej ważna. Prawda – ZZ uczynił z prokuratury potężne narzędzie propagandowo-polityczne i tu wykazał się mistrzowstwem o wiele większym niż – nie przymierzając – J. Jaskiernia, czy B. Piwnik. Prokuratura za rządów ZZ osiagnęła szczyty upolitycznienia, ale karać za mistrzostwo w dyscyplinie, której rozwój obserwujemy od lat??? Czy nie lepiej wnieść do laski mądry projekt ustawy o prokuraturze i nie bać się spodziewanego weta prezydenta…? J.Ż. nie jest jednak do końca naiwny i widzi bezradność rządu i dreptanie w miejscu w innych obszarach. I też powoli traci cierpliwość.
    A ja powtarzam:
    ta generacja poltyków nie ma żadnych propozycji dla Polski. Zajęta jest wzajemną walka podjazdową – od lewa do lewa, (bo prawicy w Polsce nie ma w parlamencie) i zajęta jest sobą (onanizm polityczny) oraz zaspokajaniem własnych ambicji.
    Nie ma co liczyć na Donalda, nie ma co liczyć na Jarka! Oni spalają się jak świece, do których garną tylko ćmy. A Polsce jutra potrzebna jest erupcja wulkanu i takiej oczekuję z wytęsknieniem od pokolenia młodych wilczków. Wyjdźcie z młodzieżowych przybudówek partyjnych, porzućcie złudzenia, że służalczość wobec swych panów i mentorów będzie wynagrodzona, pozbęźcie się karierowiczostwa i konformizmu, zrzućcie paternalistyczne kagańce i PRZYBYWAJCIE zewsząd, jeżeli macie Polsce do zaproponowania coś więcej, niz pranie się po mordach! Zakładajcie
    partie pod innymi sztandarami, niż te brudne i podarte – od plwocin i szamotaniny. Dajcie sobie szanse i milionom Polaków!

  53. Znam te pseudoelity

    Problem Polski polega na tym, że autentyczne elity wyłączyły się z procesu przemian własnościowych.One są, jakby to niezrównany Wałęsa ujął,za a nawet przeciw.Ta zachowawcza i w niektórych przypadkach zdystansowana postawa wynika z faktu,iż one doskonale wyczuwają dwuznaczność sytuacji, jej moralną dyskusyjność i wsteczność wynikającą z zawracania historii do czasów nieporównywanie niższego rozwoju społecznego.Stąd przywoływanie wzorca rozwoju jakim ma być II RP staje się bezdyskusyjnie niepoważnym.

    Okazuje się,że być chociaż nominalnym właścicielem PRL-u stanowiło niewątpliwą nobilitację wobec dostąpienia zaszczytu bycia bezrobotnym w III RP.Jak z powyższego wynika nominalna własność przewyższa stan wywłaszczenia i wyzucia z godności,co zmusza do zwiększonej mobilności jak to ładnie liberałowie ujmują, lub bezwzględnego wyścigu szczurów, jak to określają im niechętni. I nie chodzi tutaj o ewidentny wzrost jednostkowej wydajności pracy, który niczego nie rozwiązuje, bowiem przy tak ogromnej armii bezrobotnych i fali emigracyjnej, spadła w oczywisty sposób społeczna wydajność pracy, który to wskaźnik jest bardziej uniwersalnym i oddającym stan załamania polskiego społeczeństwa.

    Ludzie próbujący nieśmiało gloryfikować nowe rozwiązania społeczno-gospodarcze nie znają globalnych rozmiarów polskiej biedy i ich jednostkowego oraz szokującego wymiaru. I rzecz nie dotyczy patologicznych rodzin jak będą propagować twórcy tego cudu nieszczęść wraz z Panem Geremkiem na czele, lecz uczciwych ludzi, którzy często wychowali po kilkoro dzieci stawiając je jak to się powiada potocznie „na nogi”. Dzisiaj w podzięce za lata ciężkiej i uczciwej pracy żyją oni bardzo często na granicy nędzy urągającej ludzkiej godności.Tych ludzi nie stać na nic, po otrzymaniu kilkuset złotowej renty,ostatnio zrewaloryzowanej i jednocześnie zdewaluowanej przez szaleńczo postępującą inflację .Renta czy emerytura o głodowym wymiarze i podeszły wiek uniemożliwiaja tym ludziom godziwe życie, które jest bliższe żenującej egzystencji na pograniczu głodu i śmierci. Wyposażenie ich klitek, w którym przychodzi im spędzać resztki swego smutnego i niezasłużenie biednego życia, to często cztery puste dawno niemalowane i zagrzybione ściany, wśród których centralnym obiektem jest stary i zdezelowany wiekiem tapczan podparty cegłami,dwa rozbite krzesła i na małym stoliku, skromny zapas cebuli, marchewki, buraczków czerwonych i pietruszki, by wystarczyło na ugotowanie postnego barszczu.Tych podludzi nie stać na kupno węgla na zimę, na bieżący zakup leków, nie mówiąc o osobistej odzieży. Zapytajcie tych ludzi wyrzuconych na margines życia społecznego, co oni sądzą o PRL-u. Pokraśniejecie ze wstydu kiedy usłyszycie ich odpowiedzi. A kiedy usłyszycie ich ocenę świetlanej RP, to szlag was niewątpliwie trafi z gniewu. I nazwiecie ich bezczelnymi komuchami, i niewątpliwie będziecie mieli rację, ponieważ oni są ludem, stanowiącym sól ziemi tej czarnej i niewdzięcznej, nieludzkiej ziemi jak to bardzo celnie wobec komunistów formułujecie. Oni są suwerenem tej ziemi obsiewając ją i zbierając plony. Ci zaś, którzy odbierają im te płody zasługują wyłącznie i li tylko na pogardę.

    Dopiero po dokonaniu tego opisu łask zesłanych nam przez bogobojną prawicę zachodzi możliwość w miarę rzeczowej i obiektywnej analizy tego co się dzieje w naszym życiu politycznym.Istotą zafundowanych nam stosunków społecznych jest demokracja burżuazyjna,przy czym jej propagandziści i nosiciele jak diabeł święconej wody unikają określenia burżuazyjna,by nie denerwować wyautowanych mas.Dlatego bardzo oni cenią sobie,w swej kreciej robocie, demokrację bezprzymiotnikową, która jako taka stanowi władzę ludu i używanie jej w tym znaczeniu i w tych okolicznościach ma się jak kij bejsbolowy wobec mas.

    Demokracja burżuazyjna jest to wykształcony przez kapitalizm wielopartyjny system sprawowania rządów przez klasy posiadające,wyrażający się zazwyczaj w konkurencyjnej walce o władzę różnych ugrupowań politycznych burżuazji, w którym parlamentarna gra sił prowadzi do zmiany jednego ugrupowania politycznego burżuazji na inne,również burżuazyjne. Ma to miejsce najczęściej tam gdzie agresywna i dominująca innych, gospodarka kapitalistyczna jest relatywnie ustabilizowana, a szerokie rzesze ludności w swej podstawowej masie są ukształtowane przez ideologię burżuazyjną i nie widzą innej możliwości funkcjonowania poza kapitalizmem.

    Jak z powyższego wynika, by w Polsce mógł zaistnieć kapitalizm należało powołać do życia burżuazję.Wprowadzenia nowego systemu w Polsce dokonano siłami niedemokratycznej struktury, metodami nie mającymi nic wspólnego z demokracją.Wybory z 1989 roku nie oznaczały zgody na budowę kapitalizmu w Polsce, szczególnie w kontekście sławetnego hasła w Sali BHP Stoczni Gdańskiej w obecności popiersia Lenina:”socjalizm-tak, wypaczenia-nie”. Były one wyłącznie protestem przeciwko ówcześnie rządzącej ekipie.

    Nigdy nie postawiono narodowi pytania w referendum czy życzy sobie kapitalizmu czy socjalizmu. Zatem naród nigdy się nie wypowiedział w tej kwestii, i kapitalizm budowano metodami pozademokratycznymi. Ustrój ten został poczęty z nieprawego łoża w Magdalence w rezultacie szemranego stosunku generalskiego z prawą opozycją. Jego wdrażania dokonywano metodą drobnych kroczków politycznych i wielkich kopniaków ekonomicznych w wykonaniu komunisty Balcerowicza. By istniała siła napędowa dla wdrażania nowego systemu należało stworzyć grupę ludzi zainteresowanych tymi przemianami. Do nich należały opozycyjne jednostki lewicowo-centrowe, których udział we władzy akceptowali generałowie dla zachowania własnego bezpieczeństwa i uniknięcia potencjalnego rozlewu krwi.

    Te „antykomunistyczne” jednostki w postaci panów Geremków, Michników, Kuroniów wywodzące się z komunistycznych kręgów lub zbliżonych do nich zapewniały takie gwarancje. Ludzie tego pokroju tworzyli małe partie kanapowe, nie znane społeczeństwu, które realizowały przemiany na poziomie polityczno-prawnym. Polegały one na stopniowym odbieraniu praw i świadczeń decydującym masom Polaków na rzecz nielicznych elit. Przy czym polityka uwłaszczania owych nielicznych nosicieli kapitalizmu pozbawiona była jakichkolwiek kryteriów prawnych i transparentności ich wdrażania.Ta nieprawidłowość lub nieuczciwość, jak kto woli, stanowi grzech pierworodny powstania kapitalizmu w Polsce. Ze zrozumiałych względów nad tą niegodziwością, dla odwrócenia uzasadnionego zainteresowania społecznego, próbuje się epatować nas z łamów burżuazyjnych mediów bzdurami lub oczernianiem SB, które bardzo skutecznie zajmowało się ochroną własności państwowej i ściganiem inspiratorów strajków, bezrobocia emigracji, biedy i innych naszych nieszczęść i klęsk.

    Tłucze się w ten sposób stare i miałkie problemy nie wnoszące niczego ważkiego i żywotnego do naszej rzeczywistości. Nikogo przecież nie dziwi, że dwie solidarne partie po wykończeniu komuny śmiertelnie się nienawidzą. Przecież one toczą boje nie o idee a o stan posiadania. W kapitalizmie ten skutecznie funkcjonuje, który jest bogatszy, zatem stan posiadania partii i jej członków decyduje o utrzymaniu sie na politycznym rynku i kupowaniu sobie wpływów. Z tego punktu widzenia nie jest to walka dwóch oszołomów, lecz walka o przyszłość i dalszą egzystencję.Tę ostrą walkę wyzwala i uzasadnia kapitalistyczna konkurencja, prywata, egoizm i bezwzględność. Nie ma tutaj nic nowego i odkrywczego.Jedynie dla nas następców monopartyjnego systemu jedności moralno-politycznej może, ta sytuacja, stanowić przesłankę zadziwienia, zdegustowania lub wręcz szoku.

    W tej fatalnej i zawstydzającej walce pod względem merytorycznej argumentacji i kultury osobistej, próbuje się wykorzystać wszystkie dostępne aktualnie chwyty. Jest to walka destrukcyjna niszczycielska, negatywna, zgodnie z agresywnym kodem DNA przekazanym przez „Solidarność”.Te pseudoelity nie potrafią w twórczy sposób podejść do napotykanych problemów. Ich metodą działania jest likwidacja problemów a nie tworzących go uwarunkowań. Wynika to z braku praktycznych doświadczeń, braku teoretycznego przygotowania i wynikającego stąd schematyzmu działania polegającego na bezkrytycznym kopiowaniu zachodnich wzorców.

    Co najdziwniejsze, w tym politycznie szalonym galopie ku słońcu wolności, pluralizmu i demokracji nigdzie i nigdy nie spotkałem się z wypowiedziami panów Geremków,Wajd,Kutzów i Passentów jednoznacznie przekonujących nas do obecnej rzeczywistości, poprzez stwierdzenie, że w efekcie takich to a takich zdarzeń ustrój ten jest najdoskonalszym. W najlepszym przypadku zgadzają sie oni z nami, że jest to system niedoskonały ale nikt lepszego nie wymyślił. Ot i ich argumentacja. I dla niej to mamy klepać biedę a polscy chłopcy mają umierać w piaskach pustyń, żeby to Błędowskiej.

    Łapownictwo i bezwolność aparatu ścigania przerasta PRL w niedościgniony sposób i jest to jedyny jak się wydaje sukces serwowany nam przez obecne elity, bowiem wycirusów jak wiadomo na korupcję nie stać.Jest również jeszcze jeden sukces związany z tym pierwszym, tj ilość więzionych w RP i oczekujących w kolejkach na odbycie kary. Wskazują te zjawiska na bardziej restrykcyjny charakter „demokratycznej” Polski w porównaniu z „morderczym” PRL-em.

    Z czasem jak słusznie zauważa się, kurczy się coraz bardziej baza przychylnych ludzi dla reform.Społeczeństwo po solidnym liberalnym wybatożeniu coraz mniej skore jest do przyjmowanie kolejnych razów.By uciec przed odpowiedzialnością prawica nawołuje do drugiej transformacji,by odebrać majątki czerwonym, które nota bene komuniści ponoć zmarnowali i zniszczyli a teraz okazuje się jeszcze,że i rozkradli. Tych oszustw, zakłamań i przekrętów wystarcza już jak na jedno pokolenie. Przy takim sposobie myślenia pierwszej i drugiej transformacji należy z góry założyć i trzecią transformację jako formę walki wielkiego kapitału, na czym przeciętny obywatel absolutnie niczego nie zyska. Wynika to z tendencji kapitału do koncentracji a nie rozpraszania. Stąd, tak czy inaczej, elity nowego typu, w takiej czy innej formie, w mniej lub bardziej elegancki sposób, powiedzą cieciom „Spieprzaj dziadu”, ponieważ nie będą one polemizować i obcować z czerwonym „chamstwem”.Te światłe sztandary PO czy PiS nie mają dla nas najmniejszego znaczenia, z uwagi na ich stricte krwiożerczy stosunek antykomunistyczny czyli antyludowy charakter. Dlatego nie wolno nam się dać omamić ich propagandowym chwytom wyborczym, oni nie reprezentują naszych interesów.

    Zakłamanie w zakresie transformacji przejawia polska prawica od samego początku ich wdrażania.Nie dość,że wdrożyła je w dyskusyjny sposób to zamknęła zupełnie przepływ informacji do społeczeństwa.Społeczeństwo nie zna nie tylko własnych „sukcesów” ale nie ma również,co jest jeszcze ważniejszym dla niego, rozeznania jak się transformują państwa ościenne.Nie dano nam szansy byśmy mogli porównywać się z innymi,wyciagąc wnioski i omijać kępy i moczary.Dzisiaj przy pomocy Pana Passenta otrzymujemy po ćwierćwieczu szczątkowe informacje o podobnych trudnościach i meandrach transformacyjnych na Węgrzech. Należy zasadnie domniemywać, że taki sam bajzel jest w pozostałych reformowanych na chwałę kapitalizmu krajach. Wystarczy przejechać przez byłą NRD by naocznie zapoznać się ze znamionami nowego sukcesu gospodarczego, mimo że enerdówka jest szefem rządu a zachodnie Niemcy skutecznie wspierają wschodnie Landy. Nie ma sentymentów i nie ma cudów,jak chcieliby niektórzy liberalni cudacy. Nawet święty Boże nie pomoże.

    Liberalne przygłupy próbują teraz obciążać ZSRR za zbyt szybko przeprowadzoną transformację.Własną nieudolność zawsze próbuje się pokrywać cudzymi błędami. A wyobrażacie sobie ten galimatias gdyby zgodnie z atakami i oczekiwaniami niedorobionej polskiej prawicy Chiny zechciały się oddać w Polską łaskę. Toż to strach pomyśleć, takie mamy światłe elity rządzące nami. Równocześnie podejmuje się kroki by obciążać społeczeństwo za trak dojrzałości w transformowaniu kraju. A któż to chce być w sposób dojrzały okradany, takiego idioty nie spotkałem jeszcze na swojej drodze. Widocznie inni z solidarnościowego świecznika mają więcej szczęścia. Jak się więc okazuje wszyscy są winni za ewidentną klapę transformacji, poza solidarnymi „elytamy”, które do tego doprowadziły. Im czołobitne imieniny, patetyczne pogrzeby,operacje i leczenia zagraniczne, wzniosłe wesela, fabryki za darmo,stanowiska z partyjnego nadania, i tym podobne głupie i nieistotne apanaże i plenipotencje z zachowaniem pleno titulo ,których nie posiadają.Jednego mądrego, wykształconego i uczciwego wśród nich znałem,który po zorientowaniu się,że ryba psuje się od głowy wycofał się z tego towarzystwa wzajemnej adoracji.

    Niektórzy wręcz w swych ożywczych działaniach starają się nawoływać do konstytucyjnej współpracy. O ile się orientuję to konstytucja złodziei i aferzystów nie nobilituje, zatem o jakiej współpracy i z kim może być tu mowa. Z tym uwłaczającym piętnem przyjdzie się jeszcze pomęczyć do czasu kiedy pamięć ludzka pokryje się pyłem zapomnienia. Po dwóch, trzech pokoleniach będzie można grać nobliwych i charytatywnych dobroczyńców, jakimi mogą być li tylko kapitaliści, bo powszechnie wiadomo, że biedak nic nie da, jako iż nic nie ma.

    Dobrze chociaż, że ci politycy są coraz bardziej krytyczni i obiektywni zwracając się wobec siebie per „Uzurpator”. To zaczyna coraz lepiej świadczyć o ich przemianach jakościowych na drodze poszukiwania prawdy i sprawiedliwości. Miejmy nadzieję, że dojdą oni wkrótce do porozumienia na drodze prawa. Natomiast wydzieranie się „Precz z komuną” jest na tyle groteskowe, na ile zakrawa pokrzykiwanie złodzieja:”Łap złodzieja”.

    Szczegółowe roztrząsanie i analizowanie relacji partii będących w układzie władzy koalicyjno-opozycyjnej mija się z celem, ponieważ nie prowadzi to do zmian nawet kosmetycznych, więc ma to typowy charakter zaganiania kijem Wisły aby zapracować sobie na wierszówkę, utrzymując się w konwencji „poprawności politycznej” rządzących

  54. Pielnia jestec Pajac!

  55. Oj zakręci się na polskiej scenie politycznej jesienią tego roku. Nowe wybory tuż , tuż. Rzeczpospolita w wydaniu liberalnym tak samo dokuczliwa jak w wydaniu neokonserwatywnej PiS. Namot

  56. Oj zakręci się na polskiej scenie politycznej jesienią tego roku. Nowe wybory tuż , tuż. Rzeczpospolita w wydaniu liberalnym tak samo dokuczliwa jak w wydaniu neokonserwatywnej PiS. Namotano Tarczę , która potrzebna jest Polsce jak rybie rower , a Tusk pozostający w ramionach Sikorskiego musi tańczyć tak, jak mu ten dyrygent zagra.
    Po 19 latach Rzeczpospolita zatoczyła koło i znalazła się w tym samym miejscu, ale już bez własnych fabryk, banków i mediów. Jesień tego roku będzie najciekawszą porą roku. Polsce potrzebne są nowe partie polityczne, nie obciążone wasalnym myśleniem kombatantów PZPR i Solidarności.

  57. Blog “en passant” ma dwie sfery, oprócz znamienitych niewątpliwie wpisów Gospodarza Blogu – ma (1) sferę rzeczowych uwag, wręcz analiz na konkretny, zadany temat, dajmy na to fiasko ustawy medialnej PO, oraz (2) sferę rewelacyjnych niespodzianek, że boki odpadają czytającemu. I tak trzymać.

    Z artykułu M. Czecha wg mnie wynika, że na wecie do ustawy najwięcej skorzystała PO, bo gdyby ustawa przeszła, to zająłby się nią niechybnie TK po zaskarżeniu przez PiS. Wtedy PO miałaby na swoim koncie gniota legislacyjnego zjechanego przez TK, co podważyłoby kwalifikacje Tuska na prezydenta. A tak zwala całą winę na biedną SLD. Faktycznie, notorycznie skłaniam się ku PO, ale najbardziej ku tezie, że Polska nierządna jest.

    I tu jest właśnie ta ostatnia perełka interpretacyjna nt artykułu “Polska nierządu” w GW. Drapię się po całej potylicy, co też jasnemu gwintowi przyświecało, aby tak się za Gadomski ująć, tak jego artykuł nam tu eksponować. Jedyna interpretacja jego myśli jaki mnie nachodzi jest taka, że (wg jg) nawet najgorsi apologeci neoliberalnego kapitalizmu są w panice, w odwrocie, wręcz w rozpaczy – bowiem III RP jest bublem i totalną klapą, i oto wraca realny socjalizm (a potem komunizm nastanie w szybkich abcugach). Wystarczy przeczytać co jg pisze o WG: “przedstawił katastrofalny stan gospodarki państwa”, i już jesteśmy w domu. Uważny czytelnik artykułu WG zauważy po kilku zdaniach, że GOSPODARKA PAŃSTWA nie jest przedmiotem artykułu. Co dla liberała jest oczywistością, gdyż GOSPODARKA PAŃSTWA (poza realnym socjalizmem) nie istnieje jako byt rzeczywisty, a właściwie nie powinna istnieć i w tym jest problem (albo jest to błędny konstrukt jg). Wg GW, gospodarka polska ma się nie najgorzej – choć mogłoby być lepiej, natomiast fatalnie jest z państwem, jego instytucjami i procedurami; z gospodarką mogłoby być lepiej, ale nierządne i niewydolne państwo przeszkadza i osłabia ją. W tej tezie nic się nie zmieniło od (setek) lat, teraz – po 8 miesiącach rządów PO, po ponad 18 latach transformacji – nastąpiła jej kulminacja. Wg GW (w innym artykule) zapaść w produkcji energii elektrycznej grozi krajowi właśnie dlatego, że należy ona do “gospodarki państwa”, że nie została ta gałąź sprywatyzowana i inwestorzy prywatni, przeważnie zagraniczni, nie zainwestowali w moce i bloki energetyczne. JG przyzwyczajony do myślenia o gospodarce w kategoriach własności państwowej, mega projektów budownictwa socjalistycznego i mega budów, kombinatów jak kraj długi i szeroki, do centralnego planu i codziennych doniesieć o sukcesach państwowej gospodarki, pojąć tych drobnych różnic nie jest w stanie.

    Gadomski, tak jak niemal 10 lat temu Hausner i Marody w słynnym raporcie (a właściwie w serii raportów) o upadku funkcjonalnym państwa, ubolewa nad tym nad czym każdy liberał wolnorynkowy ubolewać będzie. Nad rozrzutnością państwa, niską jakością świadczonych przez państwo usług, włącznie z programmami socjalnymi, nad fatalną relacją nakład-efekt w “gospodarce państwa”, czyli w policji, sądownictwie … w prywatyzacji np. stoczni, w reprywatyzacji (sic!). To zdanie WG, jakże liberalne, warto przytoczyć: “Jeśli czasami coś się w Polsce udaje, to zwykle wtedy, gdy państwo wcześniej oddało sprawy w ręce prywatne lub gdy interweniuje Unia Europejska”. Czyli gospodarka prywatna, inwestycje, rynek pracy, “zaopatrzenie ludności”, handel zagraniczny, waluta (ta jest zarządzana nienajgorzej przez NBP, instytucje państwową, ale obecna dyskusja drożyźniana ukazuje, że politycy, m.in. PiS, ale także SLD mainując członków RPP, tutaj ręce maczali), bankowość, browarnictwo, produkcja samochodów i mebli. Ale nie stocznie, kopalnie, elektrownie, TVP (największa stajnia w sensie miejsca do posprzątania) – te nadal są na garnuszku podatników i w zarządzie pociotków polityków z Macierewiczem włącznie. Tworzy się wielkie programy przekrojowe i perspektywiczne, nominalnie na 10 i więcej lat, faktycznie na kilka miesięcy, a najczęściej od razu na półkę. Służba cywilna, ten kręgosłup każdej demokracji poczynając od czasów Gladstone’a i Disraeli’ego, jest w RP chorągiewką na wietrze. Itd.

    Jaki koń jest, wszyscy widzą. Dlaczego taki jest? I jak ten trend odwrócić? Wg mnie jest tak, bo grupy interesu w Polsce nie rozumieją swojego interesu i nie potrafią się porozumieć, wynegocjować. Ale co one mają negocjować, jak podnieść renty i przyspieszyć emerytury i jakie samochody służbowe zakupić? WG pisze o prywacie zamiast prywatyzacji: “Z polityki wypłukiwani są ludzie niepokorni, mający własne zdanie i własne niezależne od partii osiągnięcia”. Tu przypomina się uwaga T. Lisa z zeszłego tygodnia: załóżmy, że prezydentem, premierem i min SZ są Mazowiecki, Balcerowicz i Geremek; czy przy takie obsadzie głównych ról możliwe byłyby okrzyki “uzurpacja”, albo przesłuchanie na Krakowskim Przedmieściu i pytanie “czy pan był tłumaczem?”. Kto jest temu winien? Ano spojrzmy również w lustra. My wyborcy spowodowaliśmy, że prezydent jest kompromitacją i skandalem, premier leniem itd. Po części my, wyborcy. Po części my związkowcy, urzędnicy, przedsiębiorcy, lekarze w szpitalach, profesorowie na państwowych katedrach, nauczyciele, badacze w pożal się boże instytutach, dziennikarze goniący za sensacją, młodzi i nawet ci starzy (za wyjątkie naszego Gospodarza). Pozdrawiam wszystkich

  58. pisze sie: z wyjątkiem …

  59. Szanowni Państwo,
    czytami słucham tej całej dyskusji o roli SLD w utrzymaniu veta Prezydenta do ustawy o radiofonii i telewizji i jestem cała tą dyskusją wkurzona jak rzadko. W całej tej dyskusji nie ma słowa o ustawie w sferze merytorycznej. Hasła Napieralskiego, że jest to bubel prawny nie są poparte żadnymi argumentami. Tutaj na tym blogu też zdażyło się Teodorze powiedzieć, że jest to ewidentnie szkodliwa ustawa i koniec, kropka. adnego uzadanienia. Nie iwem, czy dla Państwa jest ważne tylko to czy Napieralski się postawił Platformie czy nie, dla mnie nie. Treść tej ustawy jest dla mnie ważna, a nawet chyba ważniejsza od póz Napieralskiego wobec Platformy. Radzę przeczytać tę ustawę i zacząć prowadzić o niej dyskusję merytoryczną. Ja się zgadzam, że forma i gracja z jaką ją przez Sejm przeprowadzała Pani Katarasińska jest daleka od ideału (i zaznaczam, że jest to eufemizm), ale chociaż posłowie, którzy głosują nad wetem Prezydenta powinni umieć się przyznać dlaczego je popierają. Z przyczyn czysto politycznej rozgrywki, a nie merytorycznych, bo merytorycznie jest całkiem sensowna ustawa. Zadałam sobie trud i nie słuchałam dętych surm polityków, ale przeczytałam ją. Jest tam okrojenie prerogatyw Krajowej Rady i postawienie w roli regulatora rynku UKE, co jest zgodne z regulacjami unijnymi. Nie ma tam władztwa Rządu nad TVP, bo ten zapis został w toku prac poselskich wykreślony i jakoś nikt tego nie zauważył. Choć jest absurdem, że TVP i PR jako spółki Prawa Handlowego nie są rozliczane zgodnie z tym prawem – myślę o zarządzie. I wiem co mówię. W Polskim Radiu w zarządzie nie ma ani jednej osoby, która umiałaby czytać sprawozdanie finansowe i na porządku dziennym są kwiatki takie jak, nie ważne, że jest strata, ważne, że pieniądze na koncie są czy na jednej z rad jeden z członków zarządu ustosunkował się do własnych materiałów na tej radzie przedstawianych, że jest chyba w nich błąd, bo suma wpływów w danym okresie do spółki nie równa się sumie przychodów. Marnie widzę kondycję finansową tej spólki przy takim podejściu do finansów jej zarządu.
    Ja jestem w stanie zrozumieć postawę polityczną SLD, gdyby SLD było ze mną szczere i powiedziało, że z przyczyn politycznych nie może poprzeć tej ustawy. Natomiast wkurza mnie do granic możliwości bredzenie i bublach prawnych bez żadnych argumentów na poparcie tej tezy. A śledząc na tym blogu Państwa dyskusję jestem jeszcze bardziej wściekła, bo Napieralski po prostu liczył,że nikt tego nie przeczytał i nie zweryfikuje jego nie mających żadnego uzasadnienia w rzeczywistości okrzyków. I miał rację, nawet tacy ludzie jak Wodnik53 czy Olek51 przyznają mu merytorycznie rację. Ta ustawa ogranicza władzę KRRiT na rzecz UKE. No chyba, że władzy KRRiT należy bronić jak niepodległości. To, że jest to instytucja. która totalnie politycznie działa i nie ma już żadnego autorytetu, a jej człokowie z jakiegolwiek rozdania poprzedniego czy następnych (w poprawę nie wierzę, to jest polityka a nie merytoryka – mówię o działaniu KRRiT) będą nadal tylko politykować i uprawiać w niej gre interesów partyjnych, co nie będzie miało nic wspólnego z regulowaniem rynku medialnego, nikogo nie obchodzi. Mnie obchodzi. Niech sobie ta Rada uprawia tę szopkę polityczną na ograniczonym poletku, a co można niech robi najzwyklejszy w świecie regulator. Ja bym jeszcze chciała, żeby taką pozycję jak Prezes uKE mieli inni regulatorzy – Prezes URE czy UTK, a nie musieli się zastanawiać, czy każda ich decyzja wbrew rządowi oznacza ich ostatni dzień w pracy. Członkowie Rady są zakłądnikami sił politycznych, które ich tam wsadziły i żadne rekomendacje tego nie zmienią. Jak chce ktoś wierzyć, że może być idealnie, to poczekajmy do rozdania w radah nadzorczych w terenie, jak SLD dołączy do fachowców z PiS, Samoobrony i PR w tych radach. To już nie długo i wtedy się okaże jak była cena tego veta. Jak udział w tych radach SLD, to śmiem twierdzić, że Napiera;ski nisko się ceni i można go tanio kupić, tak jak Samoobronę i LPR i równie szybko po zużyciu wyrzucić jak zdezelowany sprzęt, nikomu do niczego już nie potrzebny.
    Na sam koniec, zgadzam się ze stanowiskiem, że cokolwiek by SLD nie zrobiło któraś ze stron krytykowałaby SLD. Ale SLD żądają od innych merotycznej dyskusji samo powinno ją podjąć i jeżeli są przyczyny polityczne ich zachowania to te przyczyny umieć sprzedać, a jeżeli merytorycz\ne to merytoryczne. A oni znowu robią ze mnie durnia, wrzeszczą o merytorycznej stronie, że bubel prawny, a widać, że nie czytali tego co uznają za ten bubel. Nie wiem moeże przespali trzy czytania w sejmnie i jedno w senacie i nawet przed vetem Prezydenta nie sięgęli po lekturę. Olek51 – oni w I czytaniu byli przeciw masz rację, ale ustawa, która wyszła z Sejmu a projekt złożony przez PO to są dwa różne światy. Spróbuj je porównać, a na pewno to zobaczysz.
    Wszyscy się tym handlem politycnym brzydzą, ale polityka to ugrywanie również i partyjnych interesów i mnie by nie oburzyło gdybym usłyszała, że SLD nie stanie na tylnych łapkach i nie zagłosuje za PO za cenę jaką PO SLD zaproponowało. Przestańmy się czarować, że tu chodzi o ład medialny. Po tym głosowaniu mamy kolejne lata TVPiS i PiSRadio i to jakoś nikogo nie oburza. To są spółki. PR ma straty. Ciekawe ile można funkcjonować ze stratą i kto będzie podejmował uchwałe o dalszej działalności po zjedzeniu kapitału własnego w wysokości, o której mówi KSH. Bo wydaje mi sie, że ktoś będzie to musiał podjąć, no chyba że chcemy likwidacji, mnie się wydaje, że PR jest spółką powstała wdrodze ustawy, a art. 6 prawa upadłosciowego i naprawczego mówi, że ” Nie można ogłosić upadłości:
    4) instytucji i osób prawnych utworzonych w drodze ustawy oraz utworzonych w wykonaniu obowiązku nałożonego ustawą.
    Podobne śmiechy mam przy reformie zdrowotniej, gdzie chce się nałożyć obowiązek przekształcenia publicznych samodzielnych zakładów opieki zdrowotnej w spólki, które wg mnie są osobami prawnymi. Ciekawe jak się je będzie upadać skoro ich utworzenie będzie wykonaniem obowiązku wynikającego z innej ustawy, a do takich podmiotów nie można zastosować upadłości. Jak sie krytykować merytoryczną głupotę to trzeba ją wskazać palcem i pokazać co jest głupie. A akurat w reformie zdrowotniej PO to jest ewidentna głupota. Czytanie ustaw, ktorych jurysdykcji chce się poddać kogoś też by się rządzącym przydało.
    Pozdrawiam.

  60. oczywiscie pisze sie: starzy ale jarzy, albo najpoprawniej jak mozna, starsi wiekiem — za te i inne uchybienia, mea culpa

  61. O godz. 14.48 dzisiaj napisał „Janusz”: Pielnia jestec Pajac! Oznajmił i już!!! Nie uzasadnił, bo nie widział potrzeby, bo uznał, że jest to oczywiste. Tak podobno może mówić tylko Bóg; ludzie swoje oceny powinni uzasadniać (nawet papież jak coś ogłasza „urbi et orbi”, albo podaje dogmaty, to posługuje się argumentami). „Janusz” nie potrzebuje argumentów; napisał zwięźle, po żołniersku. Zastanawiam się, dlaczego napisał Pajac, a nie pajac. Rzeczownik ten jest wyrazem pospolitym, więc powinien napisać małą literą,bo liter dużych używa się tylko do nazw i imion własnych, a przecież”Janusz” nie wie, jak się nazywam; jeślibym nazywał się Pajac, to „Janusz”nie odkrył by Ameryki, ale przecież on nie wie. Znaczy, iż ja mogę napisać, że”Janusz”, to geniusz, mędrzec i wszechmocny bóg, bo TYLKO Tacy nie muszą uzasadniać swoich ocen i WYROKÓW.

  62. Analogie mozna znalezc tez w historii.
    Wystarczy przypomniec retoryke bolszewikow przed rewolucja, nazistow czy komunistow w powojennej Polsce.

  63. jasny gwint 21.34
    Nie traktuj tego jako sprawy personalnej, ale trzeba byc kompletnym idiotą żeby traktować Gadomskiego poważnie i uważać go za eksperta ekonomicznego. Znam go zbyt dobrze i zbyt długo, żeby czytać kolejne jego wypociny. To jest facet z rodziny Kobry- Goryszewskiego. Goryszewski mawiał, że nie ważne czy Polska jest biedna czy bogata, wazne żeby była katolicka. Gadomski mówi to samo. Nie jest ważne co się w tej gospodarce dzieje, jedynym kryterium jest by to było zgodne z tezami neoliberalizmu. Tymczasem w każdej chwili jestem w stanie przedstawić kilkunastu wybitnych autorów amerykańskich ( nie żadnego Kowalika, czy Rakowskiego ) którzy twierdzą że neoliberalizm w transformacji całej Europy Wschodniej się kompletnie skompromitował ( ostatnia książka poruszająca ten temat: W. Easterly „Brzemię białego człowieka PWN wARSDZAWA 2008.
    Ale zdaniem Gadomskiegho zły stan polskieg gospodarki nie wynika z tego ze zastosowano tu fatalne recepty MFW. Wynika z tego że za mało było „metody szokowej” i ZA MAŁO JEST NEOLIBERALIZMU, za mało ludzi spuszczono w kanał i za duże są emerytury ( To jest jego główny paradygmat !). Gadomski ma w du*** stan polskich stoczni elektrowni i kolei, on poprostu krytykuje to że te stocznie i koleje nie zostały za jeszcze mniejsze grosze przejęte juz w 199o !!!!!!
    I w dodatku bezczelnie kłamie, ponieważ lamentując nad stanem polskiego przemysłu nie zauważa rozkwitu polskiego przemysłu jachtowego, którego produkcja jest już od dawna wiecej warta od Gdańska Szczecina i Gdyni ! Nie dostrzegs polskiego przemysłu motoryzacyjnego, jest ślepy na polski przemysł meblarski itd itd. Każdy debil potrafi krytykować brak autostrad, ale ja jeżdzę dużo po kraju i wiedzę te setki kilometrów odnowionych dróg ( włacznie z „gierkówką” ! TAK WŁAŚNIE !
    Ten katastrofizm „na zlecenie” przypomina jęki Rydzyka nad UMĘCZONA OJCZYZNA . Ale Rydzyk milczy o tym jak w tej umęczonej ojczyźnie wszystkie rekordy przyrostu majątku bije jego imperium oraz inne zakony !!!, Gadomski, jako głowny ideolog Gazety Wyborczej i histeryczny apologeta Balcerowicza zasługuje na poważny, udokumentowany, krytyczny artykuł, który by go spuścił na dno szaletu. ( Zanim WG nim się stał, tym głównym specjalistą od ekonomii , który wycierał sobie w Gazecie gębę pouczaniem profesora Tadeusza Kowalika, był nie kto inny tylko: LESŁAW MALESZKA !!!! Ale niestety mam tak dużo zajęć że mi się po prostu nie chcę rzucać wszystkiego i zajmowac tym hochsztaplerem. Tak, hochsztaplerem !, bo przypominam sobie że kiedy Balcerowicz był u władzy, a więc zaledwie kilka lat temu, Gadomski piał z zachwytu !
    Nad czym ?
    NAD POLSKA GOSPODARKA OCZYWISCIE !

  64. Jest jeszcze jeden artykuł godny polecenie:
    http://www.polityka.pl/reforma-a-nie-pro-forma/Lead33,1091,262164,18/

    Oto były doradca prez. Kwaśniewskiego, prof. W. Orłowski pisze jak bardzo reforma finansów publicznych jest Polsce potrzebna i jak długo już czeka na przeprowadzenie. A ja dodam, że opinia publiczna w kraju, jak tylko dowiaduje się o co w tej czy innej reformie chodzi, to od razu jest na NIE. Dlatego złotousty (i leniwy) Daniel T. odsuwa ją na później, ad calendas graecas. Wiele jest takich reform. W przeważającej większości, gdy slychac NIE, to nie idzie o “dobro ludzi”, a raczej o interes wąskiej grupy. Dlatego nie posuwają się sprawy reformy ochrony zdrowia, prywatyzacja nie posuwa się a często przynosi niższe dochody niż powinna, dlatego rachunek ekonomiczny jest marzeniem ściętej głowy i wychodzenie z biedy, i doganianie krajów zamożnej Europy … itd. (Uwaga: powodzie i przegrane reprezentacji piłkarskiej w sensie scislym od tego nie zależą).

  65. Pielnia1 – 17;41 – Ty się nie denerwuj tym, co jakiś Janusz pisze. Niech sobie pisze! Ja i tak jestem w twoim fan – klubie.

  66. @jasny gwint;
    Przeczytałem inkryminowany artykuł W. Gadomskiego w GW i nie znalazłem w nim nic odkrywczego. Można by go streścić: partyjnictwo i dyletantyzm. Jak słusznie zauważył F. Stychowski, tekścior napisany z wyjątkową poprawnością polityczną, żeby się zanadto nie wychylić i – broń Boże – nie narazić. Warto jednak czytać uważnie i odnotować taką oto opinię autora o przewadze złodziejskiej prywatyzacji nad ‘kolesiowskim zarządzaniem’:

    „Gdyby majątek polskich stoczni został po prostu rozkradziony, przynosiłby dziś mimo wszystko złodziejowi korzyści, które różnymi drogami docierałyby także do społeczeństwa.”

    Wrócę do Pana opinii na ten sam temat:

    „Elity solidarnościowe nieważne czy z pod znaku PO czy PiSu doprowadziły do ruiny kraj, który kiedyś posiadał jakiś przemysł i gospodarkę.”
    „Poczekamy, aż mądrale z solidarności pokażą, co stało się z majątkiem narodowym, kto go przepuścił, przepił lub zagrabił.”

    Przypomnę Panu garść faktów. Z faktami się podobno nie dyskutuje.

    Założenia programu powszechnej prywatyzacji przygotowała spółka autorska Balcerowicz – Kuczyński w 1990 r. (rząd T. Mazowieckiego). Biuro pełnomocnika rządu do spraw przekształceń własnościowych przy Ministerstwie Finansów przekształcone następnie w Ministerstwo Przekształceń Własnościowych w 1990 r. przedstawiło koncepcję prywatyzacji selektywnej (długofalowej) opartej na: a)sprzedaży przedsiębiorstwa w drodze publicznej emisji obligacji; b) sprzedaży przedsiębiorstwa w całości jednemu inwestorowi; c) likwidacji oraz sprzedaży majątku przedsiębiorstwa; d) oddaniu przedsiębiorstwa w dzierżawę.

    W 1991 roku Janusz Lewandowski zaczął tworzyć plan powszechnej prywatyzacji mocno przyspieszonej, będącej lekiem na całe zło i ostro krytykowany, lecz konsekwentnie przygotowywany i zakończony przyjeciem ustawy o Narodowych Funduszach Inwestycyjnych i ich prywatyzacji z 30 IV 1993 roku. (Sejm I kadencji rozdrobniony; największe kluby SLD – 59 mandatów, UD -57, PSL -49, KLD (Polski Program Liberalny) 48, KPN – 47, ZChN – 42, KP (Konwencja Polska) – 28, Solidarność – 26, PC – 23).

    W przygotowaniu prywatyzacji i jej wdrażaniu brały udział wszystkie kolejne rządy w latach 1990 -98. Rząd J. Olszewskiego spotkała i spotyka największa krytyka z powodu chęci powstrzymania prywatyzacji i zapobieżenia już wtedy widocznym skutkom.

    Wdrażanie programu J. Lewandowskiego miało miejsce w latach 1994 -1998. Wybory parlamentarne do Sejmu II kadencji 1993-1997 wygrała koalicja SLD-PSL obejmując 302 mandaty w Sejmie i 73 mandaty w Senacie, co zaowocowało przyjęciem w 1996 r. kolejnej ustawy – o prywatyzacji i komercjalizacji przedsiębiorstw, stwarzającej podstawy do dalszej prywatyzacji (poza NFI) pod kolejnymi rządami:

    Waldemara Pawlaka, PSL – X 1993 – III 1995
    Józefa Oleksego, SLD III 1995 – I 1996
    Włodzimierza Cimoszewicza, SLD II 1996 – X 1997

    Ministrami przekszałceń własnościowych byli:

    Waldemar Kuczyński (UD, UW) IX 1990 – XII 1990
    Janusz Lewandowski (KL-D, UD, UW, PO) I 1991 – XII 1991
    Tomasz Gruszeczki XII (bezp.?) 1991 – VI 1992
    Janusz Lewandowski VII 1992 – X 1993
    Wiesław Karczmarek (SLD, SDPL) X 1993 – IX 1996

    Prywatyzacja i zmiany strukturalne w obrębie gospodarki były niezbędne. Efekty prywatyzacji – nie tylko w mojej ocenie – to jedna z największych porażek początków polskiej demokracji, do której nie chcą sie przyznać jej zagorzali zwolennicy, faktyczni autorzy i ich obrońcy.
    Szacuje się ostrożnie, że tylko w okresie 1990-97 na skutek restrukturyzacji straciło pracę 140 tys.osób. Przyczyn tej porażki jest wiele i nie miejsce tutaj, by je wymieniać.
    PPP stwarzał podstawy do malwersacji, korupcji (niska wycena prywatyzowanego majątku) i nie skłaniał do rzeczywistej restrukturyzacji przedsiębiorstw objętych programem i ich ‘ratowania’, lecz do czerpania doraźnych korzyści finansowych ze szkodą dla tych przedsiębiorstw. Największymi beneficjentami PPP zostały wielkie instytucje finansowe i domy maklerskie.
    Pierwszym, który zwrócił uwagę na szkodliwość społeczną tych przemian i był bardzo krytyczny wobec pierwszych efektów prywatyzacji był rząd Olszewskiego XII 1991 – VI 1992 – ‘największy hamulcowy prywatyzacji i szkodnik przemian’. Próbował on wprowadzić mechanizmy zabezpieczające i kontrolne, ograniczające dotkliwość społecznych skutków prywatyzacji, ale długo nie porządził.
    Pozdrawiam

  67. jasny gwint pisze:
    2008-07-28 o godz. 21:34
    Dawno na Ciebie nie trafiłem. No cóż jeszcze pracuję zawodowo. To > niż 12 godzin/dobę. Dziki kapitalizm (poprawniej LIBERALIZM – podobno z ludzką twarzą. Nie wiem jaki człowiek ma tak wstrętną twarz!). Później probuje to nadrobić. Ale to to nie czytanie z rozmysłem, tylko przeglądanie. To nie to samo. Chociażby zrozumienie lizaka to pół dnia (a pisze ciekawie i warto go przetrawić). A na życie i komputer zarobić trzeba. Moja firma to ja. Najpierw ja ją miałem. Teraz ona ma mnie. Lat przybywa. Zmęczenie narasta. A życie ma się jedno i jak je podzielić. Ad rem jednak. Masz rację. Furda Gadomski! Nam żyje się gorzej i ciężej. Już nie ma rezerw nie tylko w organizmie, np moim, ale w naszej ojczyźnie. Wszystko się wyczerpuje przez nic nierobienie kolejnych popłuczyn „Solidarności” (czy jest to już dziesiąta woda po kisielu, czy może już gorzej – co na to Krakówek?!) Cieszę się, że Ciebie znowuż złapałem Jasny. Pozdrawiam.

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lizak nie wszystko musi byc zaraz stracone…> http://www.youtube.com/watch?v=WnE51selzAQ&feature=related

  69. Droga cargo (2008-07-29 o godz. 17:22), merytoryczna treść ustawy (której oczywiście nie czytałem) dla SLD stała się sprawą drugoplanową, na pierwszym planie jest sprawa zdominowania sceny politycznej przez dwie partie prawicowe, zauważ że Wojciech Olejniczak, usiłując być poprawny politycznie zmarnował 4 lata, w czasie których słupki SLD nikły w oczach, oscylując wokół progu. Jeżeli jeszcze dodać do tego kanapę Borowskiego, który nie zaniedba żadnej okazji żeby pokazać, że jest tą lepszą, mniej pokomunistyczną i bardziej europejską lewicą, to pole manewru dla Grzesia Napieralskiego zrobiło się wąziutkie. A syf w TVP, z Pospieszalskim (gitarzystą basowym i nowonawróconym katolikiem) w roli frontmana zaczął się na dobre, gdy Kwaśniewski z Danutą Waniek postanowili wprowadzić pluralizm, co w rezultacie skończyło się prezesurą Dworaka. Pozdrowienia dla szczecińskiej diaspory w Szczecinie.

  70. Szczecińska diaspora do pozdrowienia jest of course w Warszawie. I am so sorry.

  71. „Lewica musi się dobrze zastanowić, zanim następnym razem poprze weto prezydenta i da się zredukować do roli przystawki PIS.”

    PO, aby wyjść z twarzą z obecnej kadencji, powinno zorganizować Euro 2012 i wydać miliardy euro z kasy Unii Europejskiej. Jest to całkowicie wykonalne.

    A reformy (reforma służby zdrowia, KRUS, ustawa ‘kominowa’), choć potrzebne, to jednak nie przeważą na końcowym efekcie rządów PO i PSL 🙂

  72. Lizak pisze :

    „Polegały one na stopniowym odbieraniu praw i świadczeń decydującym masom Polaków na rzecz nielicznych elit.”

    Elity z definicji są nieliczne. Ale moim zdaniem źle zostały przez pana zlokalizowane, bo wychodzi z pańskiego rozumowania, że wszystkiemu winni są Żydzi i cykliści 🙂

  73. Danuta pisze:
    2008-07-29 o godz. 16:00
    Danuśka masz rację. Tylko w myśleniu popełniasz zasadniczy błąd. „Popłuczyny” PZPR bardziej, Solidarności mniej, poszukiwały jakiejś ideologii. Człowiek mógł to albo zrozumieć, lub emocjonalnie coś wyczuć. Nie licz droga Danuśko na jakąkolwiek ideologię u młodych. To zimni, cyniczni technokraci. Cyborgi „bez serc i ducha to szkieletów ludy” – za AM. Jeśli pamiętasz minione czasy i minionych ludzi z ich emocjami, szczerym śmiechem, żywiołową nienawiścią, jeżeli pamiętasz, to jak sobie wyobrażasz żywot z cyborgami, które patrzą na Ciebie z przylepionym do twarzy plastikowym uśmiechem. Wszystko w nich jest bez zarzutu, ale w zasadzie patrzą poprzez Ciebie, Ciebie nie zauważając. Dla nich jesteś nikt. Jeżeli z takimi się jeszcze nie spotkałaś, to życzę Ci, ażeby takie spotkanie nastąpił możliwie późno, lub wcale. Przeczytaj ostatni felieton Janiny Paradowskiej w Polityce. Ona już podobnie zaczyna oceniać nową lewicę pod wodzą Napieralskiego. Kobieta ma niesamowity instynkt i jest przenikliwa w myśleniu jak mało kto. Jeśli ma rację?! Pozdrawiam.

  74. Olek51 – OKI, to niech to powie do cholery, a nie tylko ten bubel prawny. To nie jest bubel prawny tylko bublowe uzasadnienie do postępownia. Jak się nie odwagi nazywać swoich decyzji po imieniu to ja Napieralskiemu marnie wróżę. Będzie tak jak dzisiaj z PO słowa jedno a czyny drugie. Tak się na dłuższą metę nie da być wiarygodnym. Mnie już krótką trafia. I nie tylko na SLD, na brednie PO też, jak zupełnie odwrotnierobią.
    Pozdrawiam.

  75. Jak to ktoś kiedyś powiedział: Polacy są jak Żydzi. Przeszli już przez morze czerwone, teraz jeszcze 40 lat, żeby było dobrze.

    Pozdrawiam serdecznie

css.php