Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

31.07.2008
czwartek

Turner na prezydenta!

31 lipca 2008, czwartek,

Jeżeli nie możecie się zdecydować – Obama czy McCain, to ja radzę głosować na Douglasa Turnera.

Kto to taki? To wypróbowany przyjaciel narodu polskiego, amerykański komentator polityczny („Buffalo News”), który zbeształ Baracka Obamę za to, że ten w swojej podróży do Europy pominął Polskę. „Obama zamiast pojechać z naprawdę ważną wizytą do Warszawy, wolał się uśmiechać do zakochanych w nim londyńskich, paryskich i berlińskich mediów” – mówi Turner w pierwszych słowach swojego wywiadu dla „Rzeczpospolitej” (28 lipca). I dodaje: „Obama powinien był przyjechać do Warszawy i do Pragi, gdzie jest naprawdę potrzebny, a nie do Berlina czy Paryża. To samo dotyczy McCaina”.

„Tylko ja – kontynuuje Turner – napisałem krytyczny artykuł o zignorowaniu Polski przez kandydata demokratów.” Zdaniem amerykańskiego komentatora, Obama „NIE WIE”, że imperialne, postsowieckie „zagrożenie w ogóle istnieje.” Ludzie z otoczenia kandydata nie są nastawieni specjalnie przyjaźnie wobec Polski. Zapytany o tarczę, redaktor odpowiada: „Histeryczna rosyjska reakcja najlepiej świadczy o tym, że tarcza jest dla was dobra.” Na koniec Turner zachował pointę: „Satysfakcjonującą was (tj. Polaków) odpowiedź prędzej usłyszycie od Johna McCaina.”

Zamiast głosować na McCaina, ja jednak będę głosował na Turnera. To jedyny przyjaciel Polski („tylko ja napisałem…”). Tylko on uważa, że mając zaledwie kilka dni na podróż po Europie, kandydat na prezydenta powinien wybrać kraj, z którym interesy polityczne, gospodarcze i militarne są dla Stanów Zjednoczonych drugorzędne. Tylko on tak kocha nasz kraj, że nie dostrzega w towarzystwie demokratów Zbigniewa Brzezińskiego, Madeleine Albright, senatorów i kongresmanów, którzy nie raz wspierali sprawę polską. (Pech chciał, że wywiad Turnera ukazał się w przeddzień przyjęcia przez Izbę Reprezentantów uchwały ku czci Ireny Sendlerowej, i na krótko przed podjęciem podobnej uchwały przez Senat USA z inicjatywy senatora Baracka Obamy.

Tylko Turner nie rozumie, dlaczego Rosjanie – którzy do niedawna panowali nad połową świata, a teraz są otoczeni przez kraje niepodległe i często proamerykańskie – „histeryzują”, zamiast być zachwyceni tarczą. Tylko Douglas Turner uważa nasz kraj za pępek Europy, NATO i Unii. Tylko pan Turner nie widzi, że Obama „zignorował” w swojej podróży takie państwa jak Włochy i Hiszpania, „zignorował” Brukselę i Rzym. No i jeszcze jedno: wściekłość Moskwy jest dla niego najlepszym argumentem na rzecz tarczy. Im bardziej wściekła Moskwa – tym lepiej dla Warszawy.

Czyż można sobie wyobrazić lepszego przyjaciela Polski i kandydata na prezydenta supermocarstwa? Dlatego warto głosować na Douglasa Turnera.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 85

Dodaj komentarz »
  1. Obama ominął Polskę?
    Kiedy?
    Nie zauważyłem.
    …………………………
    Sezon ogórkowy w pełni.

  2. Panie Redaktorze, ma Pan mój nieustający podziw za empatię („tylko ja napisałem”), to takie rzadkie u nas. A tarczy nam nie trzeba, mamy wyższe potrzeby.

  3. Istotnie, głosowałbym też na Turnera. Jest tylko parę przeszkód:
    Po pierwsze – nic mi do tego.
    I na tym można byłoby zakończyć.
    A na podanym przykładzie uczyć wypadałoby się, jak przekuć duby smalone na sukces medialny – choćby na skalę średniej wielkości kraju europejskiego – niewielką, jak na USA, ale w sam raz na Buffalo News.
    Uczyć się! Uczyć! Choćby od samego diabła, a co dopiero od Wielkiego (i bardzo zadufanego w sobie) Brata.
    Wszelako, w tym akurat przypadku, raczej nie podziwiać.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Znacie? To poczytajcie – http://www.matka-kurka.net/post/?p=1498 .

  6. Wesołek z tego Douglasa Turnera. Granie na nerwach Ruskich przez harcowników Polskich, to jakby zaczerpnięte z „Ogniem i Mieczem” i to jest dobra zabawa dla komentatora oddalonego o parę tysięcy mil. Ale to nie te czasy. Gdyby ten Turner wspomniał coś o tej dziwnej rezulucji domagającej się od Polaków restutycji mienia , to byłby intersującym Polskę komentatorem. W Stanach wygadują takie dziwne rzeczy o politykach i są obcesowi tak bardzo, że to jeszcze nie mieści się w konwencji europejskiej, ale Palikot robi wyrwę w europejskiej kulturze. Polsce Tarcza potrzebna jest jak rower rybie, co słusznie zauważył jeden z blogowiczów. Niech pan Turner poda przyczyny niewyobrażalnego deficytu budżetowego, to wtedy będzie z niego mistrz komentarza politycznego.

  7. O mam dluga liste przyjaciol Polski: od Stalina po Putina. Zaslugi ich sa ogromne dla budowania przyjazni polsko-jakiejs-tam. Dziennikarze pomagali utrwalac to uczucie piszac otwrtym sercem i madra glowa. Pamieta Pan pewno te czasy? Czy pan jeszcze na swiecie nie bylo?

  8. Panie Danielu kochany,

    przez całką długą chwilę patrzenia na sam tytuł myślałem, że chodzi o Tinę Turner. I nadal myślę, że jest ona dużo lepszym kandydatem niż McCain czy Douglas Turner. A z Obamą łączy ją kolor skóry. No i ma jeszcze tę przewagę, że była w Polsce nie raz, także podczs stanu wojennego 1981. No, to chyba tyle. Tina na prezydenta. Tina taka jak ja. Czy jakie jest hasło reklamowe tego periodyku dla Pań.

    Pozdrawiam z poranku pełnego ukropu, rozgrzany jak cegła, rozgrzany jak piec
    łukasz

  9. 1 Sierpnia
    Wieczna chwała bohaterom, którzy ukochali Niepodległą ponad własne życie! Gloria victis!
    Wieczna hańba tym, którzy ich zdradzili i tym, którzy przygladali się biernie
    ich ofierze!
    Wieczna hańba i potępienie tym, którzy plugawili ich pamięć i i ich samych!

  10. Panie Redaktorze,
    a ja stawiam na Tolka Banana. Wybór Tolka Banana na przyszłego prezydenta USA nie wymaga dłuższych wywodów i uzasadnień. Reprezentuje on ideały, których Amerce dziś najbardziej brakuje.
    A poza tym uważam, że dla Polski w istocie nie ma znaczenia, kto zostanie przyszłym prezydentem USA. Podzielam Pańską opinię, że Polska leży w orbicie intersów USA tylko wtedy, kiedy orbitujące interesy USA krzyżują sie z orbitą Polski, niezależnie kto jest prezydentem. Dzisiejsza podniosła i tragiczna w swej wymowie rocznica wymownie o tym przypomina…

  11. @kadett
    Żywi przydaliby się jeszcze bardziej. A z martwych pożytek niewielki.

  12. Dawno temu, w czasach opresji i zniewolenia pracowałem w Warszawie. W każdym roku wraz z tłumem Warszawiaków jechałem na Powązki składać hołd bohaterom Powstania. Reżim uruchamial wtedy specjalne linie autobusowe. Ja z bukietem gladioli szedłem na grób Baczyńskich. On byl wspaniałym poetą, zginął 4 sierpnia, teraz jak większość poetów zapomnainy i celowo przemilczany. Były to wzruszjące wizyty, przy dźwiękach Chopina i szeptach skupionych tłumów. Były to rocznice tragicznego Powstania przeciw niemcom. Warto zobaczyć ówczesna Warszawę na stronach dzisiejszej POLITYKI. Wiele się zmieniło od tego czasu. Dziś Powstanie zmieniło swój cel i sens na antyrosyjski, a sposób jego przygotowania i realizacji uznaje za zbrodniczy. Rocznicę zbrodni na narodzie dzisiejsi zwycięzcy przemienili w doraźny cel brudnej walki i nienawiści politycznej wewnątrz kraju jak na zewnątrz, przeciw Rosji. Żadna siła nie zmusiłaby mnie taraz do do jakiejkolowek formy celebracji rocznicy. Zawsze będę dostrzegał w tle wykrzywione z nienawiści i głupoty mordy Kaczyńskich i ich akolitów. I surmy bojowe nie będą mi grać, a wiatr nie poniesie więcej pieśni do miasta.

  13. Wydaje mi sie, ze Obama albo Osama(jak kto lubi) ominal nadwislanska metropolie gdyz istnialo duza prawdopodobniestwo, ze PP i zwiazane z nim srodowisko z pod gwaizdki betlejemskiej powita go na Okeciu transparentem:
    – „Yankees Go Home!” , albo „Obama : ty nie jestes warszawiakiem”

    Ta anyt-obamowska reakcja bylaby sprowokowana przez samego Obame, ktory to coby sie zydwoskiemu-lobby podlizac podkreslil, ze jego dziadek wyzwalal KZ Auschwitz, a jak wiemy Oswiencim „wyzwolili” geroje z pod gwaizdki kremlowskiej.

    Idac za ciosem mozna stwierdzic, ze dziadek Obawy byl komuchem a PP & Co. reaguja na komuchow jak diabel na swiecona wode … obojetnie czy w tej wodzie plywa tarcza rakietowa czy sam Obama.

  14. Niestety te wybory wygra McCain, bo beda (tez niestety) glosowac Amerykanie, a nie Europejczycy. Cale szczescie, ze nie bedzie prezydentem nasz przyjaciel Turner. Bo wtedy byloby rzeczywiscie zle.

  15. Dlaczego Polacy (nie wszyscy) kochają ‚Amerkę’?
    Po pierwsze dlatego, że Amerka do nas jeszcze nie przyjeżdżała, było do tej pory odwrotnie – to my jeździliśmy do niej.
    Po drugie – patrz po pierwsze.
    Po trzecie – patrz po drugie.
    Po czwarte i kolejne – nie tak ważne jak pierwsze trzy.
    Owszem, gościnni to i może jesteśmy na swój sposób, ale do gości przebywających zbyt długo, (a szczególnie bez zaproszenia) przejawiamy wręcz awersję.

    Dlatego jeden powód zainstalowania tarczy może okazać się dla nas zbawienny. Amerka będzie musiała przyjechać tym razem. Jak już przyjedzie i pobędzie dłużej, to wystawi rachunek, prędzej czy później. Im dłużej pobędzie, tym suma na rachunku będzie wyższa i niemożliwa przez nas do zaakceptowania.
    Rachunek trzeba będzie zapłacić. My bardzo nie lubimy płacić rachunków, a Amerka nie po to wystawia rachunki, żeby ich nie płacić. Bardzo tego nie lubi i tępi bezwzględnie wszelkie przejawy niesubordynacji swych klientów.

    W efekcie – Amerka przestanie wreszcie być obiektem platonicznej miłości Polaków, a my będziemy zmuszeni żyć albo w całkowitej izolacji (‚splendid isolation’), albo przyjdziemy po narodowy rozum do głowy w myśl znanego przysłowia, mówiacego o tym – gdzie należy szukać sobie przyjaciół, a gdzie wrogów. Dlatego i tylko dlatego głosuję za tarczą i stawiam na Tolka Banana.

  16. Tak, towarzysz jasny gwint „odkrył” antyrosyjski sens Powstania. Uroił się on w Jego wypranym przez peerelowską propagandę mózgu. Towarzysz jasny gwint zapewne uznaje za ważne takie rocznice jak 22 lipca czy 7 listopada i uważa, że Armia Krajowa powinna była witać towarzysza Stalina kwiatami. A dzisiaj, 1 sierpnia, o godz. 17.00, gdy inni wokół przystaną i choć przez chwilę wspomną Bohaterów sprzed 64 lat, towarzysz jasny gwint będzie miał przed oczami „mordy” (cóż za kultura!) panów K. Ot, przypadek psychatryczny. Towarzyszu jasny hwint, ciekaw jestem jak wygląda Twoja „wykrzywiona z nienawiści i bezdennej głupoty”… twarz.

  17. @Lehoo;
    „Żywi przydaliby się jeszcze bardziej. A z martwych pożytek niewielki.”

    Sęk w tym, że żywi nie wszystkim byli potrzebni…

    Zeszłoroczne dni sierpniowe upłynęły mi na lekturze kolejnych pozycji dot. Powstania ’44, a monografia Normana Davisa ‚Rising ’44: the Battle for Warsaw’ dała mi szczególnie dużo kolejnych gorzkich refleksji i przemyśleń natury nie tylko historycznej.
    Pozdrawiam

  18. @jasny gwint

    Jeno wyjmij mi z tych oczu
    szkło bolesne – obraz dni,
    które czaszki białe toczy
    przez płonące łąki krwi.
    Jeno odmień czas kaleki,
    zakryj groby płaszczem rzeki,
    zetrzyj z włosów pył bitewny,
    tych lat gniewnych
    czarny pył.

    K.K. Baczyński

  19. @XYZ
    Błaaaaaaaaagam, nie dzisiaj…………….

  20. A gdzie mój fortepian i smoking po ojcu – miał zapytać S.Kisielewski (wcale nie pro-komunistycznej proweniencji facet) jednego z prominentnych przedstawicieli tzw. Rządu Londyńskiego w latach 60-tych podczas pobytu w Paryżu (u Giedrojcia). I ten schlagwort dedukuję wszystkich bezrefleksyjnym piewcom całości pojęcia p/n: POWSTANIE WARSZAWSKIE.
    Uważam, iż tylko Serbowie (Kosowo Polje), szyici iraccy (śmierć imama Husejna) i Polacy czczą porażki i klęski narodowe jakoś coś wzniosłego, pięknego i godnego chwały oraz przyczyną do dumy. Aberracja, ekshibicjonizm, masochizm……..
    Chwała ludziom, potępienie dowódców i organizatorów tego przedsięwzięcia za głupotę, krótkowzroczność, megalomanię i „przyziemność” – na dziś i jutro, nie pojutrze, popojutrze, za dekadę – myślenia.
    I do mych ewentualnych krytyków – T.Kotarbiński pisał, że aby wiedzieć czego nie można podważyć (czyli co jest świętością), trzeba wpierw podważyć wszystko (łącznie z tym co za świętość się dziś uważa).
    Pozdrowienia.
    WODNIK53

  21. Z punktu widzenia Rosjan Powstanie bylo glupota, bo ulatwilo im tylko ” robote”, wiec „zmiana” jego sensu na antyrosyjski tez jest glupia.

  22. @WODNIK53:
    dla oczyszczenia umysłu i serca polecam
    http://www.poema.art.pl/site/itm_566.html

  23. Te wybory wygra Obama, bez wzgledu na to czy nad Wisla nazywaja go Osama, czy Obawa.

  24. Wcale, ale to wcale nie mam zalu ani pretensji do Obama , ze pominal Polske. Po pierwsze dla mnie – obywatela USA – nie jest on wlasciwym kandydatem na Prezsydenta USA.
    Po drugie – jego szanse na wygrana stopniowo, malymi krokami maleja i to mnie cieszy,
    Po trzecie ,Po euforycznym wrecz powrocie z Europy zaczyna miec Obama coraz wiecej krytycznej prasy w tym temacie.Wielu juz na chlodna glwe ocenia te wycieczke jako cos, nie wiadomo po co. W Tym czasie McCains prowadzil spokojna kampanie tutaj na kmiejscu w USA i to z dosc pozytywnmym skutkiem.
    Po czwarte . Obama chyba nawet dobrze nie wie gdzie na mapie swiata jest Polska, a kilka milionow obywatlei USA z poslkim rodowodem chyba coraz bardziej sie przekonuje ze nia czas to w USA na afroamerykanskiego mlokosa Prezydenta, kiedy coraz powazniejsze nastepstwa kryzysu ekonomicznego zaczynaja zagladac do „oczu”.

    Obama jest mlodym niedoswiadczonym kandydatem, ktory zdobyl sobie popularnosc haslem CHANGE tylko zmienic co na co? Piekne krasomowcze przemowienia, lecz z nich plynela pustka merytoryczna. Teraz powoli zaczyna to docierac do wielu ludzi.Wiela mlobilizacja wsrod afroamerykanow moze nie byc wystarczajaca wzgledem tej czesci demokratycznego elektoratu, ktora nie akceptuje OBAMy a juz konserwatysci republikanscy i tzw. niezalezni zupelnie nie moga sie pogodzic, ze Kongres po tylu latach wyglasza swoje PRZEPRASZAM w imieniu narodu za lata niewolnictwa i rasizmu w USA, ze wlasnie afroamerykanin ma szanse zostac pierwszym ciemnoskorym Prezydentem USA. Sadze, ze za trzy miesiace szala przechyli sie na staruszka McCaina z niewielkim procentowym zwyciestwem, co da wiele do myslenia partii demokratycznej.
    Nie obawiam sie kontynuacji rzadow republikanskich, gdyz McCain nreprezentuje niec lagodniejszy, bardziej sensowny charakter polityczny od Buscha, mniej awanturniczy.Gospodarka USA zaczyna lapac oddech choc nastepstwa kryzysu beda jeszcze bardzo odczuwalne, no z pewnosciaq mniej niz drastyczna polityka podatkowa, ktorej niesmiale zapowiedzi juz padaly z ust Obamy, a co jest w stylu wszystkich demokratycznych prezydentow.

  25. Kadecie – dla oczyszczenia (jak polecasz) umysłu lub poprawy funkcji serca (choć tu lepsze są zapewne leki przepisywane przez kardiologów) lepsze jest np. wg mnie poczytanie Eco lub chociażby noblisty Saramagno. To co było piękne 50 – 60 lat temu i wzbudzało entuzjazm – irracjonalny, idealistyczny i z tytułu „inności” ówczesnego świata (wszystko się zmienia – gusty i interpretacja dziejących się wokoło nas zjawisk przede wszystkim) – dziś może być jedynie interesującym epizodem albo …… śmieszną, nadęta fanfaronadą.
    Racje rozumu każą mi emocje i afekty chować do skrzyni. Chłopcy – jak Kamil B. symbol tego pokolenia – idący na bój (bezsensowny, z góry „przegrany” i będący tym samym – bez sensu), nie wzbudzają we mnie krzty uwielbienia. Co najwyżej litość manipulacji jakiej podlegali i jakiej ulegli. Jaki to wzorzec dla dzisiejszego młodego człowieka ?
    Irracjonalizm ? Idealizm ? Miłość Ojczyzny? – w taki bezsensowny i nie-racjonalny sposób ?
    Wtedy może (choć ja uważam, że nie) to miało sens – z ich jakiegoś tam punktu widzenia. Dziś to historia, taka sama jak Warna, Grunwald, Chocim, Cedynia, Żółte Wody czy Wiedeń……
    Czas wszystko zmienia – B.Dylan.
    Pozdro.
    WODNIK53

  26. @WODNIK53;
    Czy już Pan ukoił wzburzone emocje lekturą ‚Fortepianu’ C.K. Norwida…?
    Już mogę zadać jedno krótkie pytanie retoryczne?

    – Czy w świetle przytoczonej przez Pana argumentacji (13:41) uprawnione jest pytanie, o sens kampani wrześniowej 1939 i całego ruchu oporu, jeżeli na skutek oporu stawianemu najeźdźcy i woli przegnania go tam, skąd przyszedł zginęło ponad 5 milionów obywateli Polski? (Pytanie można ewentualnie rozszerzyć na innych uczestników koalicji antyhitlerowskiej)
    (Na pytania retoryczne odpowiada się – co najwyżej – samemu sobie).

  27. Rzeczpospolita i Wprost powtarzaja te same wiernopoddancze gesty i rytuale, co prasa PRL. Adresat sie tylko zmienil. To wszystko podlane jest jeszcze, odwiecznym ” historycznym „, antyniemieckim sosem i juz mamy swiatopoglad. Walka z imperializmem i rewizjonizmem wiecznie zywa.

  28. Co też pan wypisuje Gospodarzu Drogi!
    Toż miasto Buffalo jest zagłębiem Polish Jokes, a “Buffalo News” czołowym ośrodkiem. Rozumiem, że “Rzeczpospolita” jest nieprofesjonalna i niezorientowana, ale pan, człowiek bywały – oj, nie uchodzi. To co ten Doug Turner wygaduje jest żartem i kpiną, robieniem lokalnej Polonii w jajo i nabijaniem popularności gazecie. Ale nie gorsze jest Chicago jako centrum antypolonizmu i co gorsze rusofilstwa. Niecały miesiące temu byłem z żoną w tamtejszym Millennium Park na poważnym koncercie (za darmochę) na otwartym powietrzu. Ja tam na muzyce poważnej znam się jak pan na ekonomii, ale żona mi powiedziała, autorytatywnie – jak zawsze w tej dziedzinie, że Stabat Mater Szymanowskiego chór wraz z trzema solistami odśpiewał i orkiestra odegrała na aby-aby, bez żadnego wczucia się w artyzm i metafizyczną warstwę tego utworu (cytuję jej wypowiedź), ale natomiast wykonanie 6-tej symfonii Czajkowskiego było brawurowe i wprost wyśmienite. I co to ukazuje nam? Że wszędzie na świecie fascynują się sztuką rosyjską, wczuwają się i hołubią ją, a naszą traktują na odczepne. Nawet nasi sojusznicy na jakimś dosłownie pikniku w parku zapominają o swoich zobowiązaniach.

    A wczoraj moja sąsiadka wpada niezapowiedziana z okrzykiem “co z tym sloti?”. Ona jest kanadyjką, a dokładniej jakąś mieszaniną krwi szkockiej ze szwajcarską, czy holenderskiej z hiszpańską. Ale za to jej mąż jest Polakiem. Urodzonym już tutaj, bo jego rodzice po wojnie schronili się w Kanadzie przed komunistami, a poznali się na robotach przymusowych w Niemczech. A teraz mąż mojej sąsiadki haruje jak typowy Polak za granicą, jeździ po Stanach i nawet do Japonii, a ostatnio do Chin i instaluje windy, czy jakieś jeszcze inne urządzenia w wieżowcach. Ona na niego mówi pan inżynier, a on przecież prosty technik z wykształcenia – takiej maniery się dorobiła, aby windować pozycję społeczną swego męża. Fakt faktem, szmal czyli kasę zgarnia on nie byle jaką, tylko pozazdrościć, jak się to mówi w kraju. Ale wydatki też im rosną, trójka dzieci się kształci, najstarszy gdzieś w Bostonie, reszta lokalnie za mniejsze pieniądze. Z roku na rok facet powtarza, że już czas przejść na emeryturę, ale dalej ciągnie. “Nie chcą mnie wywalić ze złotą odprawką, więc podróżuję i charuję” – powtarza on, a to już sześćdziesiątka stuka.

    “Co z tym sloti?” – wypytuje mnie już od kilku miesięcy jego żona. Ona polski zna ze słyszenia, chyba rozumie co nieco, ale wymowę ma nie chcę powiedzieć jaką, aby nie być posądzonym o antysemityzm.

    “Jak to co, POLISH ZŁOTY umacnia się” – nie chcę jej objaśniać po raz kolejny ekonomicznych, czyli fundamentalno-spekulacyjnych przyczyn wzmacniania się waluty pod nazwą PLN. sprawdzam tylko w tabeli. Faktycznie, to są ostatnie podrygi kursu powyżej 2 PLN za kanadyjskiego dolara. Ale żal mi kobiety, bo wysyła ona co miesiąc kilkaset dolarów wsparcia dla kuzynów męźa w kraju, a globalne rynki finansowe układają się przeciw niej, bo z miesiąca na miesiąc te same kanadysjkie dolary wysłane do Polski mają coraz mniejszą wartość. Sam jej pomagałem jak najlepiej jest zrobić, aby miała minimum kosztów i strat kursowych.

    “Piszą mi, patrz” – i pokazuje wydruk najnowszego emaila – “masło znów zdrożało o jeden sloti”. Ciekawe ile to procent, o jaką wagę chodzi, może o ćwiartkę, bo u nas w Kanadzie sprzedaje się po pół kilo.

    “Ale to dobrze, może wreszcie przestaną konsumować te tłuszcze zwierzęce w takich ilościach” – mówię jej – “i dłużej pożyją”.

    A ona dalej rozpacza – “Wysyłałam im po sześć stów, w czerwcu i lipcu przelełam osiem setek, ale im ciągle nie wystarcza na podstawowe potrzeby”.

    Oglądam tego maila, wysłany z jakiegoś yahoo adresu. “A może oni właśnie spędzają sobie lato na jakiejś Krecie, czy innej Majorce, piszą z internetowej kafejki i korzystają z tego, że sloti jest taki mocny?” – tak zastanawiałem się głośno, na szczęście po polsku.

    “Jaka Kreta, jaka Majorka” – zaczęła mnie wypytywać. Mówią, że kobieta, której mąż spędza całe tygodnie w pracy poza domem ma wyostrzone zmysły oraz czujny umysł. Widać z czasem ta czujność przenosi się na pieniądze.

    “Nieeee, nic, nic takiego” – zmieniam temat, jednocześnie wzbudzając w niej poczucie winy – “i nie mów do mnie sloti. Polska waluta nazywa się złoty, ZŁO-TY”.

    “Przepraszam cię” – jej kanadyjska skłonność do pokojowych rozwiązań i wyuczona poprawność bierze górę.

    “Musisz chyba wysyłać im z dziesięć lub dwanaście setek, bo ich kraj przechodzi przyspieszoną modernizację” – dodaje, bo ona ma słabość do terminów ekonomiczno-społecznych, a we mnie góre bierze słowiańska skłonność do pompatycznej perwersji i pytam “a wiesz jaki dzień jest jutro?”. I widzę jak przebiega w pamięci wszystkie daty urodzin i inne rocznice – dzieci, męża i całej jego rodziny w Polsce, którą zna głównie ze zdjęć. Im dłużej przebiega swoją pamięć, tym dłużej nic w niej nie znajduje … i milczy w popłochu.

    “Widzisz, powinnaś jutro zrobić dzieciom wolne od wakacyjnej pracy i zorganizować inscenizację wydarzeń 1. Sierpnia”. Gdy wypowiadam te słowa, to przypomina mi się jak przez wiele długich lat w PRL-u chodziłem do dziewczyny, która mieszkała przy ulicy 1. Sierpnia. Spotykaliśmy się w dziesiątkach kawiarni, obejrzeliśmy setki filmów w kinach, których już teraz nie ma. Wytrwały byłem, ale nic z tego nie wyszło. Tylko w pamięci pozostał jakiś uraz. I ciągnę dalej – “powinnaś im założyć chełmy na głowy, na ramiona biało-czerwone opaski, w ręce włożyć drewniane, zdobyczne steny, albo visy …”.

    “Zrobić zdjęcie i wysłać do Polski”. Tak jest, internetem na Majorkę, pomyślałem sobie.

  29. Do Kadetta i XYZ :
    Każdego lata 1 sierpnia jest ogłaszane święto patriotyczne ,radość ,duma, natomiast każdego 3 pażdziernika Kadeci i XYZ-ci milczą, nic nie piszą przez kolejne miesiące do umownego stycznia następnego roku kiedy rezultat był ostatecznie znany . Skutki ?od 1945 i latach następnych ŻEBRACZE rece wyciągnięte do Polski – ODBUDUJCIE ! Przecież mieszkańcy Warszawy i Głupia generalicja z Pułkownikami AK nie odbudowywali ,pierwsi bo bilogicznie wyniszczeni ( co tam dla WAS ca. 200.000 istnień ludzkich )a drudzy bo ich Sowieci wykończyli lub spiepszyć zdążyli na Zachód .A taki wynik był jasny nawet dla gen. Andersa .
    Obaj możecie świętować ,uznawac ten fakt za Mit zalożycielski Warszawy ,choć wydymani zostaliście przez Aliantów dokładnie i bezwzględnie .
    Dopiszcie tylko dla PRAWDY HISTORYCZNEJ w tym Muzeum, wylicznone koszty Odbudowy Warszawy ,w tym oddzielnie z Górnego Śląska ,bo to do tego regionu wyciągnięto jak zwykle ŻEBRACZE ręce.
    Zamordować na własne życzenie własną ukochną Stolicę państwa to jest wasze polskie patriotyczne osiągnięcie !! .Brawo !!!.
    ps.
    Inwektywy jakie już napisaliście obaj pod adresem Blogowiczów o domiennym zadaniu nic nie zmienią ,oczekuję dlaszych .

  30. @ jasny gwint

    dziekuje Ci za to, co napisales….

    Ja kiedys z rodzina spedzalem tez corocznie 1.08. na Powazkach byly sztandary, wojskowa orkiestra potem spotkania w gronie tych co przezyli, przezyli powstanie i czas…
    Z czasem bylo „nas” w rodzinie i na Powazkach coraz mniej….

    Teraz juz tylko krok do tego, ze dowiemy sie ze Powstaniem – gdyby ich zdrajcy dopuscili – dowodzili by Kaczynscy i rozprawili sie nie tylko z Niemcami ale i z Rosja.
    Ta nie spelniona wtedy powinnosc kieruje nimi do dzis.
    Pisza nowa historie, trorza nowa rzeczywistosc, chca burzyc aktualny porzadek i demokratyzowac Polske poprzez konflikty.

    Kiedys mozna bylo wspominac Powstanie w ciszy, skupieniu i powadze…
    I oddawano hold poleglym…
    Ale kiedys wszystko w Polsce bylo zle, podle, inteligenckie, robotniche, chlopskie i oczywiscie niepolskie…
    A teraz jest nowe….
    I holdy oddaja sami sobie…

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: kto z rodziny K-K dostal ostatnio odznaczenie za to, ze… nigdy w Powstaniu nie byl? a kto bedzie nastepny?

  31. kadet ( cały dzień od rana do wieczora)
    Kadet mam dla ciebie propozycję. Wynieś się z tego blogu i otwórz własny, zgodnie z rada Jacka Kuronia: nie palcie komitetów -zakładajcie właswe.
    Kiedy już ten blog uruchomisz i pies z kulawa nogą nie będzie na niego zaglądał i komentował twoje niepoliczalne teksty, weż sobie kamień, przywiąż do szyi i skieruj się nad Wisłę !

    I przestań do cholery udawać jedynego, wzruszonego do ostatnich granic, spadkobiercę Powstańców Warszawskich.
    Wykupiłeś sobie jakąś licencję na ten temat, jako PRAWDZIWY, PEŁEN NIEPRAWDOPODOBNEGO PATOSU, POLSKI PATRIOTA ???????????????

  32. To ponizej to cytat:

    „To była niezwykle bohatersko stoczona bitwa. Niezwykle zaciekła i prowadzona na początku przez właściwie nieuzbrojoną armię – podkreślił Lech Kaczyński w wywiadzie dla TVP Info.

    W ocenie prezydenta, gdyby nie Powstanie Warszawskie, to armia sowiecka wkroczyłaby do Warszawy, nastąpiłaby wielka pacyfikacja, a „wielu ludzi znalazłoby się na Syberii”.

    Lech Kaczyński zaznaczył także, że dzięki heroicznej walce w 1944 roku pozycja Polski stała się inna, gdyż to powstanie „trochę zatarło” szybką jednak kapitulację we wrześniu 1939.

    Prezydent dodał, że powstanie było walką o niepodległość w tym sensie, iż „łudzono się”, że wyzwolenie Warszawy „własnymi rękami nie pozwoli Rosjanom na opanowanie Polski”. – Ten plan się nie powiódł – przyznał Lech Kaczyński.

    Zdaniem prezydenta jeżeli powstanie zakończyłoby się inaczej, to Polska byłaby teraz na takim poziomie rozwoju, jak na przykład Hiszpania. – Nie mielibyśmy dwóch prawie straconych pokoleń. Wtedy miliony ludzi żyłoby szczęśliwie, już nie mówię o tym, że za zasługi (powstańców) byłaby nagroda, a nie kara – oświadczył Lech Kaczyński.

    Prezydent powiedział także, że chciałby przeczytać książkę o Powstaniu Warszawskim polskiego autora, która pokazywałaby codzienne życie walczącego miasta. Jak dodał, zdaje sobie sprawę, że wokół celowości wybuchu Powstania toczy się ciągle spór, ale on jest zwolennikiem tej strony, która uważa, że ta decyzja, choć tragiczna, była konieczna.

    Lech Kaczyński podkreślił, że w okresie socjalizmu pamięć o losach bohaterskiej Warszawy zachowała się przede wszystkim dzięki wspomnieniom kultywowanym w rodzinach. Wspominał, że co roku 1 sierpnia razem z rodzicami i bratem, a także dalszą rodziną, odwiedzali warszawskie Powązki Wojskowe.

    – W życiu czasami trzeba walczyć… – mówił prezydent.”
    (Koniec cytatu, zrodlo: onet.pl)

    Jak mozna mowic publicznie takie bzdury?

    „Powstanie zatarlo zbyt szybka kleske w 1939”????
    „Gdyby powstanie zakonczylo sie inaczej, to z Polski bylaby Hiszpania”????
    „Chcialbym przeczytac ksiazke polskiego autora o powstaniu”????
    „W czasach socjalizmu pamiec o powstaniz byla tylko w rodzinach”??
    „W zyciu czasami trzeba walczyc”????

    Ad1: nie tylko glupota, ale po prostu chamstwo…
    Ad 2: Hiszpania pod wodza Franco = Kaczynskiego
    Ad 3: Polecam biblioteki publiczne…
    Ad 4: Patrz np. poprzednie wpisy na blogu. Jesli prawda jest, ze w socjalizmie powstanie przetrwalo w rodzinach, to znaczy ze Polska i Polacy byli wdedy jedna, wielka rodzina. A dzis ???
    Ad 4: moze lepiej ba wreszcie zawrzec pokoj i zakopac okopy, zamiast ciagle grzebac nowe…

    Pozdrawiam
    z Berlina

  33. W kwestii Powstania Warszawskiego ( co wlasciwie nie jest zasadniczym tematem tym razem ) chcialbym wyrazic swoj poglad, ze tragiczne ofiary tego niebywlego patriotycznego zrywu powstanczego byly ostatnia nadzieja na to, ze nasi sojusznicy zachodni podejma dzialania, ktore powstrzymaja marsz na zachod komunizmu. Tlumaczenia historykow, ze powstancy liczyli na szturm armii radzieckiej , ktory wyzwoli Warszawe pachnie mi interpretacja historyczna na zamowienie KC PZPR.
    To straszna cena naiwnosci, patriotyzmu a i w pewnym sensie niedostatecznego zaangazowania Rzadu na uchodztwie, ktory wysylal jedynie slowne ( goloslowne ) sygnaly, niewlasciwie zinterpretowane powstancami.Powstanie Warszawskie bylo bez cienia watpliwosci najwiekszym zrywem powstanczym w dziejach II wojny swiatowej, najtragiczniejszym. Dzielem, o ktorym nigdy nikomu, kto ma orzelka na piersi i w sercu nie wolno zapomniec, gdziekolwiek los zycia jego rzucil

  34. Zainteresowanym, z blogu red.Piotra Adamczewskiego dzięki @ paOLOre – http://www.powstanie.pl/?class=text&ktory=20 .

  35. Adresat: kadett

    To cudownie że cytujesz Baczyńskiego. Tylko wiesz, zarówno samym Baczyńskim jak i Drapczyńskim, w których się wżenił o wiele bardziej zależało na tym, żeby zarówno Krzysiek jak i Baśka żyli. A jeśli spytasz, jakie do cholery mam prawo, żeby o tym przesądzać – tym prawem jest pokrewieństwo z Drapczyńskimi. Bliskie pokrewieństwo. Chyba tyle.

  36. xyz totalnie „zbluzgał’ jasnego gwinta oceniając jego mózg jako wyprany.Tymczasem wydaje się, że mózg xyz jest nie tylko „wyprany” ale i odwirowany. Jasny gwint nie pisze przecież o 22 lipca i 7 listopada, ale o czczeniu rocznicy Powstania w zadumie i szacunku, bez medialnego szumu, na którym chcą coś ugrać bracia K. Do jasnego gwinta : podzielam zdanie odnośnie facjat wspomnianych ludzi.

  37. Elementarne Absolwencie!
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=467#comment-93718
    – skoro meble i samochody są sprywatyzowane, a W. Gadomski był-jest-będzie za „przejęciem za grosze już w 1990”, to dedukcyjnie … on chciałby, aby inne branże też tak dobrze miały. Oprócz tego masz rację, działa między nami z Gadomskim telepatia. Klasycy twierdzą – JESTEŚ TYM CO CZYTASZ. Wytrawni blogowicze z blogu „en passant” wiedzę o świecie czerpią wyłącznie z DZIŚ, LMD, i GK. Gadomski i ja czytamy wszystko. Początki tej telepatycznej więzi sięgają czasów, gdy u S. Żurawickiego (historia myśli ekonomicznej) przeczytaliśmy solenną przepowiednię, że kapitalizm wkrótce niechybnie zatonie wśród burz między Scyllą inflacji oraz Charybdą bezrobocia i niepełnego wykorzystania mocy wytwórczych. To był chyba ten moment.

    Zaś spór między Sachsem i Easterlym dotyczy form pomocy dla miliarda najbiedniejszych tego świat, którzy żyją w 40-50 krajach, przeważnie w Afryce. Kraje te przez ostatnie 30 z górą lat ani drgnęły w rozwoju, i to mimo dziesiątków miliardów wydanych na pomoc i projekty sterowane m.in. przez BŚ, mówi się o „poverty trap” – te kraje są w pułapce nędzy, z której w żaden sposób nie mogą się wydźwignąć. Kiedyś studiując metodę „analizy ryzyka” w projekcie budowy portu w Mogadiszu (Somalia) zachwycałem się wysublimowanym modelem, a kilka lat później cały projekt diabli wzieli, tzn. Wybuchła wojna domowa.

    Sachs jest optymistyczny, mega-projektowy, walka z malarią, z aids i innymi chorobami, budowa infrastruktury i szpitali, pomoc technologiczna dla rolnictwa. Easterly jest pesymistą,zaleca małe kroki inicjowane od dołu, krytykuje wielkie projekty twierdząc, że obdarowanym krajom przynoszą one więcej szkody niż dobrego, nie mówiąc już o pieniądzach wyrzuconym w błoto. Oto strona ilustrująca ten spór:
    http://www.nyu.edu/fas/institute/dri/Easterly/SachsDebates.htm

    Wydaje się, że najlepsze jest podejście mieszane, cholera wie. Temat jest pasjonujący – kiedyś pracowałem w zachodniej Afryce. W tym roku Chińczycy zawarli kontrakt z RD Kongo na dostawy miedzi w zamian za budowę nie tylko kopalni, ale także linii kolejowej, domów mieszkalnych, szpitali, etc, czyli czwarte podejście – kompleksowe, ale czy najlepsze dla Kongolijczyków. A sprawa polska (i wschodnio-europejska) jest dla Easterly’ego potrzebna aby dokopać Sachsowi.

    Walkę z korupcją zmiatam pod dywan? – z którego palca to wyssałeś. Owszem, Balcerowicz pisał, że percepcja korupcja jest w Polsce wyolbrzymiona. Jedną z potocznych percepcji jest “złodziejska prywatyzacja”, generalnie – jak ktoś bogaty, to wiadomo kombinował, wszedł w układ, co najmniej podejrzany o złodziejstwo. Łatwe wytłumaczenia. Owszem, jest w Polsce drobna korupcja gospodarcza wynikająca z bezmiaru krzyżujących (się) regulacji, wyższa niż może nawet we Włoszech. Jest drobny bałagan i nieuczciwość, w lecznictwie, przy wydawaniu prawa jazdy, przyznawaniu uprawnień rentowych. I co, mam w kółko pisać: naprzód do walki z korupcją gospodarczą? A inne problemy, powiązane z niską jakością, z kulturowym przyzwoleniem na bylejakość, z brakiem kapitału intelektualnego???
    Czuj-czuj

  38. hexabc!
    Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. W Stanach potrzebny jest facet z jajami, a nie gwiazdor estrady.

  39. XYZ, 12.10. Coś bym Ci napisał, ale wyznaję zasadę; „nigdy nie kłóć się z głupcem, – ludzie mogą nie dostrzec różnicy”

  40. Jasny gwincie!
    Masz całkowitą rację. Ja w ogóle, jak sięgam do wspomnień, to mnie się wydaje, że ja żyłem w innym kraju, w innym mieście, niż naprawdę. 1 sierpnia na dojazdach na cmentarze było mnóstwo milicji… drogowej kierującej ruchem, wyznaczone dodatkowe miejsca parkingowe, specjalne autobusy. I zawsze było mnóstwo ludzi.

  41. Sluchajac Lecha Kaczynskiego coraz bardziej upewniam sie w przekonaniu, ze trzeba wrocic do domagania sie raportu o stanie zdrowia Prezydenta RP w tym psychicznego.
    Moze odpoczynek na Helu pomoze, ale osobiscie watpie i raczej nie tyle zmartwienie o Prezydenta co o jego kolejne gafy, chamskie wystapienia,i w koncu losy Polski martwie sie najbardziej.On chyba nie bardzo wie co czyni i co mowi!

  42. @ telegraphic observer 2008-08-01 o godz. 16:39: genialne 🙂

    To mi przypomina mnie samego z poczatku lat 80tych gdy moja skrzynke pocztow i sekretarke bombardowaly listy i telefonaty od ludzi, ktorzy z uporem maniaka przypomniali mi jakie sa wazne wiezla rodzinne.

    Ocknolem sie dopiero po paru miesiacach gdy rownolegle z listami z za Odry przychodzic zaczely ponowne wezwania do zapalcenia rachunkow.

  43. telegrafic 18.00
    Bardzo upraszczasz poglądy Easterly’ego, ale przy całej sumpatii dla postkeynesowskiego neofity Sachsa i jego pijarowskich wysiłków, muszę przyznać że argumenty WE w sprawie fatalnej organizacji pomocy dla Afryki są niezwykle przekonujnące. Byłoby chyba najlepiej żeby ktoś dał Easterlyemu pełną władzę wykonawczą w sprawie tej pomocy i zobaczylibyśmy czy jego postawa „Poszukiwacza” przyniosłaby efekty.
    Natomiast jest prawdą że Afryka to worek bez dna i krytyka leczenia Aids zamiast profilaktyki, za znacznie mniejsze pieniądze, to wyjatkowo celny strzał w dotychczaswe akcje humanitarne. Temat jest jednak zbyt obszerny i specjalistyczny aby dyskutowac go na tym blogu.

    Natomiast twoje bliźniacze myślenie z Gadomskim przypomina mi jakże liczne w polskiej prasie rozprawy o psychicznej jedności między Lechem i Jarosławem K. Oni też są gotowi rzucić sie do gardła nawet tygrysowi szablozębemu w obronie braciszka. Ciekawe czy Gadomski tak samo broni ciebie ? Co zaś do czytania tych samych książek, to jednak wydaje mi sie ze lektury Gadomskiego są wyjątkowo jednostronne. Na łamach GW nigdy nie czytałem jego polemiki z jakąkolwiek książką Stiglitza, a przecież jako apologeta i hagiograf Balcerowicza powinien być zobowiązany do zniszczenia JS w proch !

  44. @alburri;
    Masz rację, dla tych, co przeżyli życie jest ważniejsze…
    A wielu z tych, którym udało się przeżyć hekatombę Powstania, wkrótce nie przeżyli następnej – w Rawiczu i Wronkach…

  45. Powstanie Warszawskie(piszę z dużych liter, bo to już”imię własne”) i przy tej okazji niekończące się kłótnie Polaków, często chamskie(jak XYZa); jedni nazywają drugich pachołkami Moskwy, a ci drudzy, tych pierwszych idiotami…
    Podzielmy temat na dwie części:
    a. co grają politycy przy każdej rocznicy tej tragedii,
    b. powstanie, jako takie.
    Ad a.): zgadzam się z oceną „Z Berlina”, że to, co mówi prezydent jest dość brzydkie, żeby nie powiedzieć gorzej, bo urąga elementarnemu poczuciu obiektywizmu i świadczy o tym, że prezydent ma nas wszystkich za idiotów, a co najmniej za małe dzieci; jest to kpina z powstańców, ich dzieci, wnuków i wszystkich, którzy rozumieją różnicę pomiędzy oddawaniem szacunku poległym, a jasełkami. Oczywiście nasz kochany prezydent nie jest pierwszym politykiem, który przy okazji rocznicy powstania chce ugrać coś dla siebie i swojej formacji. Obrzydliwe, ale prawdziwe.
    W Powstaniu było bohaterstwo, zapał, poczucie radości z powstania z kolan, z upodlenia, ale gadanie, że Powstanie było zwycięstwem, to paranoja, to oszustwo, bo żołnierze Powstania, przynajmniej w pierwszych 2 tygodniach byli przekonani, że jest szansa na zwycięstwo i że wodzowie zrobili racjonalną kalkulację. Powstanie skończyło się morzem krwi i masakrą miasta i to jest to zwycięstwo? Powstanie w getcie żydowskim ma mniej dwuznaczności; tam wszyscy WIEDZIELI, że walka jest beznadziejna i nikt im nie robił złudzeń, stąd oni nie zostali oszukani.Dlaczego tego powstania (w getcie) nie uznaje się w Polsce, jako zwycięskiego? Trudno i niemoralnie jest dyskutować, kto jest większym bohaterem, czy człowiek oszukany, czy świadomy samobójca.Oznacza to, że na miano bohaterów w Powstaniu Warszawskim na pewno nie zasługują ci, którzy są za wywołanie powstania odpowiedzialni. Może to będzie brutalne, ale zapytam tych wyznawców teorii zwycięstwa: czy Wanda, która nie chciała Niemca i skoczyła w nurty Wisły też jest zwyciężczynią? czy „tylko” tragicznym bohaterem?
    Można mieć pretensje do Stalina, że cynicznie wstrzymał ofensywę armii i przyglądał się rzezi miasta (nam, Polakom wolno mieć o to pretensje do Stalina), ale patrząc na to z perspektywy wielkiej gry wojennej i politycznej, jaki Stalin miał interes w tym, żeby pomagać Polakom, którzy tego zrywu nie uzgadniali z nim, w przeszkodzeniu mu zrobienia z Polski „Prywisljanskiego kraju”?Do rozstrzygnięć ostatecznych było jeszcze daleko. Amerykanie zrzucili 2 bomby atomowe na Japonię wtedy, gdy losy armii japońskiej były bezdyskusyjnie przesądzone, zabili więcej Japończyków, niż zginęło w Powstaniu Warszawskim; był to cynizm do potęgi, ale nasz prezydent nie nazywa rzeczy po imieniu, a po drugie-Japończycy nie głoszą, że w Hiroszimie i Nagasaki odnieśli zwycięstwo. Polityka, polityka,podobnie jest z Katyniem i mordem wołyńskim.
    Ad b.)Bohaterstwo powstańców i należny im hołd jest bezdyskusyjny. Oni poświęcali swoje życie za wolną Polskę; najpierw byli przekonani, że przelewają krew nie na darmo, a pod koniec była to już tylko rozpacz, podobna, jak w getcie. Nic nie może być bardziej szlachetnego. Nie wszystkie wojny się wygrywa, przegrani też muszą być, ale przegranych trzeba rozliczyć nie tyle z porażki, co z przyczyn porażki. Powstanie Warszawskie jest przykładem tragicznej amatorszczyzny Naczelnego Dowództwa i wręcz zbrodniczej nieodpowiedzialności przywódców politycznych; Stalin jest jednym ze sprawców tragedii, ale GŁÓWNYM SPRAWCĄ jest tromtadractwo rządu londyńskiego. Już Mickiewicz doskonale określił tych polskich strategów:”siądziem na koń i jakoś to będzie”.
    Reasumpcja: powstańców trzeba czcić, honorować, piastować pamięć ich męstwa, rozliczyć sprawców tego „zwycięstwa”, ale nie w IPN, tylko przez kompetentnych badaczy, a następnie powiedzieć to narodowi. Dopóki Polacy będą takie tragedie nazywali zwycięstwami, dopóty nikt nie będzie nas poważnie traktował. Jak powiemy, że był to bohaterski zryw, niestety żle przemyślany,nieprzygotowany, tragiczny w skutkach, choć w ostateczności przyniósł również pozytywne skutki w postaci wzrostu patriotyzmu w narodzie, to każdy innostraniec uzna nas za naród myślący racjonalnie. Jeśli ewidentne klęski i tragedie nazywać będziemy zwycięstwami, to będzie tak, jak z J. Kaczyńskim:”nikt nas nie przekona, że białe jest białe”

  46. Ośmielam się co-nieco napisać, od ponad roku czytam blog’a. „Jasny gwincie”, podobnie myślę. Dziś ze zniecierpliwieniem wyłączałam radio, nie mogę słuchać tych fałszywych głosów na temat powstania. A latach 70 ubiegłego wieku czytałam Baczyńskiego, i na grób chodziłam i na skwerku w Wwie się przechadzałam.Potem byłam jeszcze w stanie czytać poezje „Budowałam barykady” Skwirczyńskiej (?). Ale miarka się przebrała – dość obłudzie, antyrosyjskiej agitce. Nie jesteśmy tacy głupi na jakich wyglądamy!

  47. Pokazał się ostatnio złośliwy w zamyśle spot wyborczy p. McCaina, zestawiający Baracka Obamę z marnymi gwiazdkami, znanymi głównie z tego, że są znane, jak Britney Spears, Paris Hilton itp. (patent bliźniaczy, jak w przypadku TVNowskiego numeru tych dwóch cieńkich Bolków, co to uraczyli na siłę premiera Tuska Dodą Elektrodą – pewnie ci sami ludzie przynoszą im scenariusze, small world…).

    Silenie się na złośliwość w przypadku p. McCaina jest dość ryzykowne. Łatwo można sobie wyobrazić scenariusz kontr-spotu Demokratów, gdzie podczas wojny w Wietnamie (czy jak ją niektórzy nazywają – Vietnam Inc.) z misją bombową leci po raz 23 pewien amerykański pilot, leci nisko nad wietnamską wioską, pełną kobiet i dzieci (mężczyźni przecież w dżungli). Wmontowanie paru kadrów z Czasu Apokalipsy, np. tych z muzyką Wagnera płynącą z głośników helikopterów, uatrakcyjniłoby spot i oddałoby doskonale atmosferę tamtego czasu.

    Mam nadzieję, że p. McCain nie zostanie prezydentem USA, moim zdaniem jego marionetkowa prezydentura (sporo rodaków nazywa go McBush) szybko doprowadziłaby do kolejnej wojny światowej, być może nawet ostatniej, choć bardzo bym się cieszył, gdybym się mylił i gdyby okazało się, że p. McCain jest jednak miłującym pokój pacyfistą. Barack Obama pewnie nie jest idealny i wielu rozczaruje (jeśli wygra), gdyż głową muru nie będzie w stanie przebić (chyba że nałoży taki kask strażacki, jaki miała na głowie swego czasu pewna gwiazda z okładki) , ale daje przynajmniej całemu cywilizowanemu światu nadzieję na pokój.

  48. Jak zwykle podziwiam i jestem fanem Jasnego Gwinta, Wodnika53 Olka51 i jeszcze kilku dyskutantów. Tutaj były wspomnienia. Ja przed chwilą zakończyłem swój wpis do blogu Gadzinowskiego, też na temat powstania. Jest on niejako uzupełnieniem wywodów Matki-Kurki i kłóci z podniosłym nastrojem wyrażanym przez wymienionych w pierwszej linijce dyskutantów. Nie znaczy to, że nie czczę pamięci bezsensownej śmierci niewinnych dzieci i egzaltowanych, niewątpliwie wielkich i przedwcześnie zgasłych poetów. Pozdrawiam.

  49. Telegraphic Observer, Odnoszę wrażenie, że zarówno DP jak i Ty mało znacie publicystykę Naoma Chomskiego. Jestem właśnie pod wrażeniem ostatnio wydanej u nas jego ksiązki INTERWENCJE. Jest to zbiór publikowanych od 11/9 i napaści na Irak felietonów. Warto sobie przypomnieć Chomskiego aby uzmysłowić skalę zagrożeń jakie dla ludzkości niesie to zbrodnicze mocarstwo. Dla przypomnienie znanych ogólnie faktów Chomsky przytacza dane o wielkości zbrojeń agresora. Wydatki wojskowe imperium są mniej więcej na takim samym poziomie jak całej reszty świata, a sprzedaż uzbrojenia przez 38 amerykańskich firm zbrojeniowych to ponad 60 procent światowego handlu bronią. W iinym miejscu Chomski cytuje jakiegoś Izraelskiego ministra, kolejnego niebezpiecznego agrsora, że amerykańscy prezydenci razem ze swoimi doradcami typami; Rumsfelda, Cheneya lub Rice spoglądają na świat przez celownik bombowy. Książka i szczegółowy opis brutalnej polityki USA na Bliskim Wschodzie, Afganistanie lub Serbii przeraża. Żarciki DP na temat nowego kandydata, błaznowatego Turnera są w świetle publicystyki Chomsiego nie na miejscu. Wybór prezydenta już został dokonany nie na cyrkowych meetingach partyjnych, ani przy urnach, a w gabinetach kompleksu militarno przemysłowgo. Warto poczytać Chomskiego, wtedy wypowiedzi TO byłyby z pewnością różne od dzisiejszego młócenia powietrza.

  50. Wczorajsza „GW”. Dyżurny, nadworny prawnik kraju mec. R. Kalisz
    dzieli się swoimi wrażeniami z komsji śledczej ‚w/s Blidy’:

    „Pytałem o to prok. Sieraka, odparł, że zrobiono to w wyniku ‚oględzin akt’. Czegoś takiego nie można zrobić, kpk tego nie przewiduje. ‚Oględziny’ mogą dotyczyć postępowania przygotowawczego, w tym przypadku postępowanie przygotowawcze było już zamknięte, i ‚oględziny dotyczą osoby, miejsca lub rzeczy. Akta nie są dowodem, to, co jest w aktach jest dowodem”. …I tym podobne ‚rewelacje’…

    Inny nadworny, dyżurny ekonomista kraju prof. Witold M. Orłowski o przyczynach inflacji w kraju i metodach jej zwalczania:

    „Drugim zjawiskiem… (inflacjogennym – krzywa Philipsa) jest… konstatacja, że gdy spada bezrobocie pracodawcy mają rosnące kłopoty ze znalezieniem pracowników i muszą oferować im coraz wyższe płace”
    Inieco dalej:
    „Gdyby choć część z milionów bezczynnych ludzi (np. w wieku pow. 55 lat) zaczęła szukać zatrudnienia, rynek pracy byłby bardziej zrównoważony, a wzrost płac (i cen) powolnieszy”.

    No, toż wszystkie członki opadają…

  51. @jasny gwint;10:10
    Wyłożył Pan kawę na ławę. Podpisuję się pod tym. Kolejna kampania wyborcza w Amerce to medialne ogłupianie luda i mruganie ‚błękitnym okiem’. Za tym objazdowym cyrkiem stoją setki milionów US$. Po wyborach ‚pożyczkodawcy i sponsorzy’ upomną się o zwrot nakładów.
    Paradoksem współczesnej gospodarki Amerki pozostanie to, że nakłady na zbrojenia i nowe technologie militarne działają na gospodarkę jak ‚dżdżu’ na kanię.

  52. Wodnik53, Waldemar, pielnia1, Lech i inni logicznie myślący. Oczywiście że Powstanie to był bezsens i głupota. Pozostaje żal tych ponad 200 tys. niewinnych ofiar.

  53. Cytat -„Film jest konieczny-jego brak ma fatalne skutki spoleczne” (o Powstaniu)
    Boze zlituj sie.

  54. Mój ojciec – żołnierz AK – wrócił wstrząśnięty i przerażony z wczorajszych obchodów Powstania. Oto podstawowe punkty obchodów Powstania według PiSu:
    1. Oplucie przez starsze panie Niesiołowskiego,
    2. Wykrzyczenie w twarz Bartoszewskiemu: „Hańba”, „Żyd” i „Wynoś się do Izraela”,
    3. Zrobienie owacji Macierewiczowi w chwili ciszy za pamięć powstańców,
    4. Buczenie, jak przemawiał Tusk.
    Prawica pokazuje swoją prawdziwą twarz.

  55. Turner wiadomo, że nie ptrzyma nominacji, ale Obama, czarnoskóry w rasistowskiej Ameryce prezydentem, trudno w to uwierzyć. Ponadto Polacy przjmują się tym co nie jest chlebem powszednim dla narodu. U nas Myślę, że po Lechu powinien być Rydzyk, ojciec dyrektor Rydzyk, człowiek, który pozostawił po sobie imperium w Toruniu i chce go powiększać lub p, Palikot no może Maciarewicz- na innych nie będę głosował.

  56. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    jasny gwint – 2. 08., godz. 10:10

    Nie do konca jeststem przekonany czy to brak znajomosci faktow, w/w blogerzy najwyrazniej reprezetuja inny puntk na ziemi w porownaniu z Twoim – to jest to! Nie bede ich wymienial aby nie personalizowac – OK? Umizgiwanie i laszenie sie do roznego typu watazkow wydaje sie byc tego dowodem. Widocznie jest sexi(?) ..> http://bobolowisko.blogspot.com/2008/07/panstwo-polskie-sa.html

    Dzban wode na pustyni nosi ?

  57. Do „kadetta” z godz.10.16: aż boję się postawić pytania, bo wszystkich besztasz, ale niech tam…spytam(dot. wypowiedzi prof. Orłowskiego):
    1. czy twoim zdaniem spadek bezrobocia(oznacza przecież, że dotychczasowi bezrobotni coś będą wytwarzać, ale przecież nie wszyscy..) i stąd malejąca podaż siły roboczej,co z kolei powoduje wzrost płac nieadekwatny(szybszy), niż przyrost PG, ma skutki deflacyjne?
    2. czy uważasz, że gdyby „poszukujacych pracy” było więcej, przez co pracodawcy nie musieli by drożej płacić za siłę roboczą i łatwiej byłoby uzyskać adekwatność proporcji pomiędzy wzrostem funduszu płac, a wzrostem społecznej wydajności pracy, to byłby to czynnik inflacyjny?
    Zanim do końca opadną ci ręce, to dwa razy przeczytaj, żeby zrozumieć sens, a nie czepiać się wyrywków zdań(dotyczy to również wypowiedzi Kalisza).
    W czasach późnej „komuny” był w obiegu taki min. dowcip:”po czym można poznać, że rozmawiasz z funkcjonariuszem SB?” Odpowiedź:”po tym, że trzeba mu dwukrotnie powtarzać”. Bardzo nie lubię facetów, którzy wiedzą, że wszystko wiedzą.

  58. Jasny Gwincie, publicystykę Noama Chomsky’ego znają wszyscy na wyrywki. I co najciekawsze, znają ją wogóle jej nie czytając. Chodzi zdaje mi się o USA jako jedyne mocarstwo ekonomiczne, polityczne i wojskowe ostatnich 20 lat. Wszystkie fakty, które przytaczasz, łącznie z oglądaniem świata przez celownik (ale chyba nie bombowca, bo to starodawna już metafora) są powszechnie znane bez czytania Chomsky’ego. Ja go czytyję, jak z powyższego wynika w ten sposób, że w pół godziny przelatuję cały tekst. Bo problem z Chomskym jest w tym, że on nie wyobraża sobie jak wyglądłby świat, gdyby jedynym mocarstwem był ZSRR, albo Chiny, czy Japonia, Niemcy, albo nie daj boże, Polska. Również układ dwu-biegunowy, a faktycznie trzy-biegunowy przez 1988 rokiem nie był dobry, bo prowadził do nieustannej konfrontacji w III świecie. Czy wiesz Jasny Gwincie, że największy rozwój gospodarczy świata w całej jego historii nastąpił w ciągu ostatnich dwóch dekad, gdy socjalistyczna utopia ropadla sie ostatecznie. Gdy porzucily ja dwa ogromne krajeL Chiny i India. I że były one bardziej pokojowe, ze znacznie mniejszą ilością lokalnych konfliktów niż czasy zimnej wojny. I że wydatki na zbrojenia były szczególnie w latach 1990-tych o wiele niższe. W latach 90-tych wydatki na obronę (użyję oficjalnej nazwy) ogromnie zmalały. Obecnie USA wydaje w ujęciu procentowym PKB mniej niż w czasach zimnej wojny, co najmniej 5 razy mniej niż ZSRR. Kilka INTERWENCJI amerykańskich nie powinno mieć miejsca (choćby jedna – w Iraku i to głównie z uwagi na wzmocnienie Iranu), wiele z nich było koniecznością, kilka które się nie odbyły, powinny mieć miejsce (Bośnia, Ruanda). Amerykańska polityka nie jest idealna. Brzeziński argumentuje, że za ostatnich trzech prezydentów wypełniona była błędami. Niemniej uważa on, że polityka GHW Busha w okresie ostatecznego rozpadu ZSRR była wyważona. Wielu liczyło na to, że ta sama ekipa związana z partią republikańską poprowadzi rozsądną politykę światową. Iteresującą pozycją jest Fareed Zakaria “The Post-American World” (2008).

    Rozumiem twoje nastawienie, gdy bierzesz do ręki książkę Chomsky’ego. Ale w odróżnieniu od ciebie, zapewne DP, napewno ja, obaj jesteśmy mniej niż ty “zapatrzeni” w mit internacjonalistycznego i niosącego wyzwolenie ZSRR. W stopniu “miłości” do ZSRR, DP i ja zupełnie się nie różnimy, ja ten stan osiągnąłem bez odwiedzenia tamtego kraju kiedykolwiek. Jednak, o ile dobrze odczytuję DP, różnimy się, DP i ja, w ocenie kandydata Obamy. Mnie jest obojętne który z nich zostanie prezydentem relatywnie słabnącego mocarstwa, Obama czy McCain. I tak na politykę zagraniczną, czy ekologiczną, duży wpływ będzie miał Kongres (kto wie, czy utrzyma się większość partii demokratycznej) oraz inne agendy rządu (tzw. intelligence community całego świata zachodniego zgadzała się w sprawie istnienia broni masowego rażenia w Iraku i Kongres tę interwencję zaakceptował, nie była ona wynikiem odizolowanego celownikowego oglądu świata administracji Busha), a także realia światowe. Czy Obama zmobilizuje kraje NATO do wzmożonego wysiłku do pełnego zdobycia i ustabilizowania Afganistanu? Dwa kraje na razie poważnie uczestniczą w tej “interwencji”: USA i Kanada. Myślę, że Obama może okazać się fenomenem jedynie w kampanii wyborczej. W Europie poparcie dla niego sięga zenitu, czasami przypomina mi to fenomen poparcia dla Księżnej Diany (przepraszam jeżeli kogoś dotknąłem tym porównaniem 😉 ).

    A poza tym jesteś nadmiernie spięty po wymłóceniu swojego zboża. Rozluźnij się.

  59. Absolwent 20.29
    Upraszczam? czy piszę o WE w należnym skrócie? Zapoznam się w szczegółach w ciągu najbliższego miesiące, bo młócenie o tym kto był, a kto jest neokeynesistą, a kto neofitą nie jest wielce produktywne. WE może być fatalistą i krytykiem – poczytamy – zobaczymy, ale kogo oprócz ciebie jest on w stanie przekonać. Afryka to nie jest taki sobie pustynno-dżunglowy kontynent przecięty przez równik i dwa zwrotniki. Nie jeden mądrala się o tym przekonał, choćby Joseph Conrad.

    “Bliźniacze myślenie” nie jest w żadnym związku z bliźniactwem jednonajowym, zdaje mi się. A polityka Balcerowicza w kontekście miażdżenia Stiglitza na proch jako temat do dyskusji mi nie leży. Na marginesie, na blogu jakiegoś polskiego ekonomisty dowiedziałem się, że świat jest jednoznacznie podzielony, np. zwolennicy Kołodki nie odzywają się do zwolenników Balcerowicza i vice versa. Jakiś rok temu natknąłem się na fascynującą książkę pewnego amerykańskiego dziennikarza ekonomicznego (nie mogę znaleźć w notatkach, co to było), o tym jak 30 lat temu istniał wyraźny podział na ekonomię “śródlądową” z centrum na Univ. of Chicago oraz ekonomię “wybrzeża” inspirowaną przez MIT – także o tym jak on się rozmywał aż rozmył. Ekonomiści i towarzyszące im osoby obrzucały się w onczas epitetami: monetarysta, keynesista, neoklasyk, podażowiec, philipsista, etc. Teraz ślady tych “kontrowersji” występują zdaje mi się tylko na obrzeżach cywilizowanego świata.

  60. Passent na prezydenta!

    Jeżeli nie możecie się zdecydować-Tusk czy Kaczyński, to ja radzę głosować na Daniela Passenta.
    Może on być także rozpatrywany w opcji Obarack Obama kontra Mc Cain. Nie ma tutaj najmniejszych wątpliwości kto to jest? To wypróbowany przyjaciel narodu polskiego, polski komentator polityczny z”Polityki” i nie tylko, który zbeształ ostatnio cały amerykański kandelabr polityczny. Podnoszony przez niego problem ma wymiar nie lada jaki i można go sprowadzić do ram solidarności polskiego słonia na zadłużonych nogach w amerykańskim składzie porcelany rakietowej.

    No bo właśnie, nie będzie pluł nam w piękną i bohaterską twarz umiłowany przez nas Wujek Sam. Sam czy w duecie z niemniej cudownej urody powszechnie znanej i cenionej na zachodzie Anielicą, poza nami Polakami. Nie weźmie nas również pod włos niemieckiej proweniencji Eryka nawet do spółki z jakimś Bamboszem.

    Jakież to ma dla nas praktyczne znaczenie, że milutki i cieplutki Obama z naszego baraku, słoneczko obu Ameryk i Afryki nie złożył kurtuazyjnej wizyty naszemu ukochanemu słoneczku Andów. I tak nie będą biegali z flaszkami w ręku po sopockich plażach. A nawet gdyby i tak, to polskie niezależne media mogą nie raczyć zauważyć tego epokowego zdarzenia. Ciekawe któż to steruje ich demokratyczną wybiórczością czwartej władzy? Natomiast naszego Pana Prezydenta nie mogę sobie wyobrazić obściskującego się z murzynkiem. O taki internacjonalizm jest go trudno posądzać. Co innego być w upojnych objęciach Pani Fotygi lub pięknej Julii rodem od naszego sojusznika strategicznego ze Wschodu, no po prostu krew z mlekiem.

    W ogóle bardzo się dziwię jak można oczekiwać żeby Amerykanin przyjeżdżał do Warszawy lub lub Pragi. Pewnemu prezydentowi amerykańskiemu zdarzyło się kiedyś wylądować w Warszawie ze słowami na ustach, jak tutaj ślicznie w Moskwie macie. Polskiej prawicy zrazu otworzyła się rana i z boku wylewała się z niej gorycz wraz z octem pomieszana. Takiego spaskudzenia narodowej tradycji i świętości niepokalanej nawet bolszewik nie poważył się uczynić.

    Bardzo słusznie zauważa miłośnik nowych aliansów, że bardziej potrzebny był czarny koleżka w Warszawie i Pradze, ze względu na strategiczny interes bezpieczeństwa narodowego USA. Z drugiej strony, jeśli sławetny dyplomata, po afgańskich peregrynacjach zbrojnych, niejaki Radek potraktował go zaledwie telefonem w odróżnieniu od czołobitnej wizyty złożonej personalnie Panu Mc Cainowi, trudno się dziwić czarnej rozpaczy potencjalnego Prezydenta Wszechnarodów i Wszechczasów.

    Cóż to za dziwny naród ci Polacy. Nie dość, że miecza nie mają to i tarcza im nie w nos. Ot i rycerze z wałęsowym długopisem od Najświętszej Panienki. Oddali Amerykanom życie, majątki i cnotę w swym ponadczasowym i bezgranicznym uwielbieniu. Poszli za nimi w piaski pustyń blisko i dalekowschodnich, pełni poświęcenia i nadziei. A ci ich traktują, bez mała, jak Arabów jakichś niemytych i domu swego bogatego zaprosić nie raczyli. Mało tego rakiety, a 1 sztuka, każą sobie patriotycznie opłacać po 1 miliardzie, kiedy skośnookim dawali bonusy po 70 %.Tak wyceniają nasze bohaterstwo i poświęcenie w imię wolności,pluralizmu i demokracji.

    Jak się okazuje istnieją poważne wątpliwości amerykańskie czy rosyjskie zagrożenie funkcjonuje czy też nie. Tacy inteligentni a nikt nie próbuje odwrotnie postawić problemu. Polska stara się w tej sytuacji spełnić rolę języczka u amerykańsko-rosyjskiej wagi, a waga to ciężka. W ich ocenie Polska jest naiwna a Rosja histeryczna, jedynie Ameryka jest wspaniałym Imperium Dobra w opatrzności pańskiej i światowym porządku. W tym stanie rzeczy Turner preferuje swoich ulubieńców i Passent też się stara inteligentnie zachować nic nie tracąc ze swej błyskotliwości.

    Dlatego zamiast głosować na Mc Caina, Obamę czy Turnera oddajcie swe głosy na Passenta. Ma on za sobą nieszczęśliwe ale jakże cenne doświadczenia bolszewickie, solidarusze sympatie, prozachodnią orientację, dyplomatyczne ostrogi i umiłowanie naszej Ojczyzny przy zachowanej poprawności politycznej w relacjach międzynarodowych i układach interpersonalnych. O licznych znajomościach zagranicznych na wzór nieodżałowanej i świętej pamięci Bronka, także warto wspomnieć, co jeszcze nikomu nie zaszkodziło,a wydatnie pomóc mogło. Raz na zawsze przetnie on bzdurne rozważania o rakietowo-roszczeniowych skłonnościach amerykańskiego Senatu wobec Polski, co to pełna znaków miłości i pokoju żadną miarą zbroić się nie chce. Pewnie te fatalne doświadczenia z F-16 legły długim cieniem u naszych solidarnościowych bogdanek. A ruskie proponowali Polakom swoje najnowsze Su za kartofle i nic z tego nie wyszło, bo my to jesteśmy biznesmeni całą gębą, co to mają pełną gębę frazesów i komunałów przy poszarpanej kapocie na karku.

    Gdyby nawet nasz kandydat nie znalazł uznania amerykańskich gołębi i jastrzębi, to i tak jego doświadczenia zdyskontujemy w kraju. Nikomu on nie będzie sugerował rąbnięcie księżyca ani też wynoszenie się nań. A, że sprywatyzuje nam służbę zdrowia i szkolnictwo, to tylko wdzięczni mu będziemy, wiedząc o tym doskonale, że wszystko co małe jet piękne, no może poza wyjątkiem amerykańskich korporacji. Krótko mówiąc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

    Danielu, w imię vis maior i pro publico bono, nie daj się odstrzelić…słuchaj jak Cię błaga lud…
    _________________

  61. Lech, Bardzo sobie cenię Twoją sympatyczną reakcję na moje wpisy. Trzymaj sie dzielnie! Niskie ukłony przesyłam z Krakowa.

  62. xyz pisze :

    „Towarzysz jasny gwint zapewne uznaje za ważne takie rocznice jak 22 lipca czy 7 listopada i uważa, że Armia Krajowa powinna była witać towarzysza Stalina kwiatami.”

    AK znalazła się w Warszawie w 1944 w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Z jednej strony Niemcy, a z drugiej Sowieci, a alianci daleko.

    W tej sytucji heroiczny zryw powstańczy nie miał najmniejszego sensu. Ani Niemcy nie zamierzali ustąpić, ani Sowieci nie zamierzali pomóc powstańcom, nie wspominając o aliantach, którzy znajdowali się za siódmą górą, za siódmym lasem.

    Do dzisiaj nie pojmuję jak można było wydać samobójczą decyzję o powstaniu w Warszawie. Tacy generałowie jak Anders i Sosnkowski byli zdecydowanie przeciw tej decyzji.

  63. telegraphic observer pisze:

    „Czy Obama zmobilizuje kraje NATO do wzmożonego wysiłku do pełnego zdobycia i ustabilizowania Afganistanu? ”

    Nie jestem dyplomatą więc niedyplomatycznie napiszę, że jest pan bardzo naiwny wierząc, że NATO może ustabilizować sytuację w Afganistanie 🙂

  64. @pielnia1;
    Besztanie jest – jak widzę – twoją manierą, ale niech tam…

    ‚Casus Kalisz’. Ten pan twierdzi, że ‚oględziny’ akt jakiejś sprawy prokuratorskiej nie mogą być podstawą do wyodrębnienia z tych akt konkretnego wątku do odrębnego postępowania prokuratorskiego tylko dlatego, że akta nie są dowodem, a to co w aktach jest dowodem! Inaczej mówiąc – gdyby z analizy zebranego materiału dowodowego w aktach mogło wynikać, że zawierają one określonego typu poszlaki warte wszczecia odrębnego postępowania, to ok. Ale same oglądanie akt np. leżących na biurku nie daje takich podstaw. Czepia sie w tym wypadku b. niefortunnego sformułowania świadka ‚oględziny akt’. To czysta kazuistyka.
    Dla Kalisza nieważne jest bowiem w tym przypadku, że z zebranego materiału dowodowego w jakimś postepowaniu mogło coś rzeczywiście wynikać dla ewentualnej zasadności wszczęcia innego postępowania. Może i mogło, ale z ‚oględzin’ samych akt nie mogło i ztego się cieszy. – Za trudne?

    Casus Orłowski. Ten pan wychodzi z założenia, że poziom bezrobocia przekłada się na poziom płac i wysokość inflacji poprzez prosty mechanizm popytowo – podażowy (im większa podaż chętnych rąk do pracy, tym popyt niższy i cena pracy niższa, tym koszty pracy niższe i wydajnośc wyższa, zatem i mniejsza presja płac jako czynnika inflacyjnego. (Może i słusznie, chociaż nie do końca. Bezrobocie może rosnąć i to nie powstrzyma inflacji, co nieraz w historii miało miejsce). – To w pierwszym akapicie.
    W drugim – powiada, że jeżeli nieaktywni zawodowo (pow. 55 roku życia)zaczęliby szukać pracy, to doprowadziliby tym samym do zrównoważenia rynku pracy, spadku ‚żądań płacowych’ i spadku inflacji. Musi temu towarzyszyć jednak założenie, że ci 55-latkowie to są niewolnicy gotowi zastapić innych potencjalnych pracowników (w tym fachowców, których najbardziej brakuje) za dużo niższą płacę? Może myśli o Chińczykach? Dlaczego to fachowiec starszy miałby zastąpić fachowca młodszego za dużo niższą płacę? – to po pierwsze. Po drugie – część z tych starszych ma już świadczenia emerytalno – rentowe, których nie straci. Zarobione przez nich dodatkowe pieniądze zwiększają sumę popytu końcowego i nie wiadomo jak ich zatrudnienie wpłynie na tzw. społeczną wydajność pracy, bo znowu należałoby założyć, że wydajność wzrośnie. A niby dlaczego ma wzrosnąć?

    To rozumowanie Orłowskiego to typowy przejaw fetyszyzacji płacy jako głównego czynnika inflacyjnego. Inne – pozapłacowe czynniki są niedoceniane, jak choćby struktura zatrudnienia w działach i przyrosty biurokratyczno – administracyjne zwiazane ze sferą nieprodukcyjną i obsługą ‚akcesji unijnej’. Takie rozumowanie prowadzi do takich efektów, jakie teraz obserwujemy. Przez długie lata w szalonym tempie rosła w Polsce wydajnośc pracy. Płace w tym czasie utrzymywały się na stabilnym poziomie i nie odpowiadały temu wzrostowi. Niskie płace były siłą napędową gospodarki i do pewnego momentu sprzyjały zwiększaniu eksportu, pomimo wysokiego kursu zł. Wsród ekonomistów panowało przekonanie, że Polak to ma w naturze pracować za mniej niż inni, i że to jest normalne. Z tego powodu ludzie najbardziej dynamiczni, w tym również fachowcy, zaczęli wyjeżdżać, gdzie tylko się dało, jeżeli mogli zarobić tam więcej. Ale tego to pan Orłowski jakoś nie zauważył chyba, bo myśli o polskiej gospodarce jak o garnku zamknietym pod pokrywką. Efekt długookresowego utrzymywania ‚nieadekwatnych’ relacji między rosnącą wydajnością pracy i płacami pozostajacymi w tyle został po prostu odroczony w czasie. I to było raczej nieuchronne, bo wcześniej czy później to rynek o sobie przypomni. Im dłużej się go lekceważy patrząc na poziom bezrobocia jako sprzymierzeńca ‚w walce’ z chcącymi zarabiać bardziej ‚adekwatnie’, tym poważniejsze problemy społeczne i gospodarcze wywoła w przyszłości.

    Najpoważniejszym problemem, który znika z pola widzenia ekonomistów jest nienowoczesna struktura gospodarki Polskiej (nikły udział nowoczezsnych technologii), wciąż za duży udział sektora państwowego i monopolizacja gospodarki. Absurdalna struktura zatrudnienia, na której ciążą przerosty w administracji pństwowej są odbiciem tamtych zjawisk.
    – Za trudne, żeby zrozumieć?

  65. @pielnia1;
    Przepraszam cie, pielnia1. Przejrzałem twoje wpisy, również na ‚Skrót myślowy’ i stwierdzam, że są wyważone emocjonalnie i że jesteś człowiekiem łagodnego usposobienia. Nie twoją manierą jest zatem besztanie. To maniera innych. Jeszcze raz przepraszam. Poniosły mnie twoje aluzje esbeckie…
    Przy okazji; nie jestem osobnikiem perwersyjnym i nie mam szczególnych upodobań do niszczenia kogokolwiek z uwagi na odmienność poglądów. Czasem wyrywam sie, gdy zauważam ich absurdalność lub szczególną agresję w tonie. Wtedy ripostuję, nieraz dotykając granicy dobrego wychowania. Zechciej jednak zauważyć pielnia1, że nie pozostawałem obojętny na język i ton niektórych wpisów i dawałem głośno temu wyraz temperując przejawy chamstwa i argumentacji ad personam. Nie doczekałem się reakcji innych blogowiczów w sytuacjach, kiedy to wobec mnie używano słów powszechnie uważanych za obraźliwe. Powiem wiecej – nie spodziewam się takich reakcji… Pozdrawiam

  66. Kadett 22.37
    Bardzo kompetentnie oceniłeś poglądy Orłowskiego. Należy od do takiej grupy wiecznie obecnych telewizyjnych mądrali, którzy zawsze ładnie i głupio powtarzają te same tendencyjne bzdury. Np Gwiazdowski, Migdalski, Zbigniew Lewicki ( honorowy rzecznik interesów amerykańskich koncernów zbrojeniowych z delegacją na RP) i jeszcze paru innych.
    Co sie jednak tyczy Kalisza, to nie masz racji. Miał on na mysli oględziny stosu makulatury, z którego nie wynikały żadne dowody.

    Telegrafic 17.44
    Mam taką zasadę, że jak mam do wyboru, to wybieram mądrzejszych. A więc jezeli chodzi o ekonomię to wybieram Stiglitza, a nie Gadomskiego, na klęczkach przed Balcerowiczem, a jeżeli chodzi o politykę, wolę Chomskiego niż Staniszkis z Zybertowiczem i Krasnodębskim na dokładkę.
    No, ale prawdziwi uczeni mogą tylko kartkować Chomskiego czy Stiglitza. Jakże im zazdroszczę !

  67. Do „kadetta” dot. obu ostatnich wpisów kierowanych do mnie:
    1. ja napewno nie jestem człowiekiem łagodnego usposobienia; wręcz odwrotnie, jeśli już, to jestem cholerykiem, więc szybko mi przechodzi. Staram się natomiast być racjonalny (nie zawsze się udaje), staram się syntetyzować czyjeś wypowiedzi i odnosić się do istoty, a nie do wyrwanych z kąpieli. Ostatnio urzekło mnie we wpisie jednej z blogowiczek („nietoperzyca”)genialne zdanie(cytat z wiersza Herberta):”..niebezpieczne są słowa, które wypadły z całości…”. Mam (nieładnie się chwalić)duże doświadczenie zawodowe;Ty”kadetcie”chyba też i obaj wiemy, że nie wolno(bo to nieuczciwe) wytaczać aktów oskarżenia na podstawie wyrwanych z kontekstu słów; chodziło mi tylko o tyle i aż o tyle.
    2. Można i należy spierać się z panem Orłowskim; (miałem ten zaszczyt kilka razy, miałem odwagę z nim się nie zgadzać, bo – jako inż. i ekonom.- mam, siłą rzeczy trochę inną mentalność), ale nie podoba mi się totalne wyśmiewanie na podstawie 1-2 zdań w cudzej wypowiedzi
    3. Od wypowiedzi gawiedzi się nie opędzisz; popatrz na forum Onetu, Czy GW.; im będziesz pisał „głębiej”,tym więcej kundelków będzie Ci obgryzało łydki, ale jak wkroczyłeś na salony, sznyt jest konieczny.
    Pozdro

  68. było „na pewno”; poprawiłem na „napewno”, teraz wracam do wersji pierwszej „na pewno”, bo na pewno pisanie odruchowe jest lepsze. Sorry wszystkich wrażliwych na ortografię.

  69. Do „Lizaka” dot. wyborów prezydenta i konteksów, które -jak zwykle- stosujesz(a Kartagina musi być zniszczona).

    Merytoryczno-sarkatyczne wypowiedzi, szczególnie w „przedmiocie” miłości i szacunku Amerykańców do dzielnego NARODU POLSKIEGO (wersalikiem jest uroczyściej) odczytywane na przykładzie F-16(szeroko opisała to wczoraj „Trybuna”) i „darmowych” rakiet „patriot” jest przednie, prawdziwe, acz smutne.

  70. @pielnia1;
    W obu przypadkach posłużyłem się cytatami, które charakteryzowały płytkośc intelektualną i pokrętność wywodów. Nie przekręcałem niczego, nie wypaczałem wypowiedzi ‚nadwornych dyżurnych’. Chciałem zwrócić uwagę na schematyczność i miałkość poglądów, które są przez usłużność poltyczną ich głosicieli wystarczającą przepustką ‚na salony’.

    R. Kalisz – ostatni obrońca prawdy z urzędu poszukuje ‚nacisków, nacisków’ i nie przebiera w środkach. Mnie wystarczy, że przypomnę sobie, że p. Blida po odejściu z Sejmu została szefową J.W. Construction, a p. Walendziak przeszedł do pracy u innego rekina rynku i nie potrzebuję żadnych komisji śledczych dla udowodnienia zblatowania ‚wielkiej polityki’ z ‚wielkim biznesem’.
    Pan Ostrowski przymilając się BCC i ‚Lewiatanowi’ powtarza brednie o lekarstwie na inflację w dławieniu płac. W ten sposób świadomie odwraca uwagę od rzeczywistych – o wiele grożniejszych ‚wewnętrznych’ , systemowych powodach inflacji – braku koncepcji modernizacji gospodarki i b. niskiej stopie inwestycji (w tym inwestycji w nowe badania i technologie, które na całym świecie są trampoliną dla wydajności pracy. Z ziemi nie wygrzebie się więcej kartofli, nawet jak się dogrzebie do ostatnich pokładów wegla), nie podejmowaniu prób reformowania finansów publicznych i ubezpieczeń społecznych (ZUS, KRUS), zbiurokratyzowaniu państwa, niecheci polityków do zmierzenia sie z dzwonem demograficznym, który larum głośni bije. Jeżeli p. Ostrowski robi to nieświadomie – to tym gorzej dla niego.
    Pozdrawiam

    PS,
    Powielane stadnie brednie i zwykłe bezczelne kłamstwa przez papugi rozmaitego upierzenia w stronniczych mediach stają się później alibi dla zwolenników teorii o ‚łże-elitach’ i ‚wykształciuchach’.
    Znamienita wiekszość obywateli – obserwatorów i czytelników nie przygotowanych merytorycznie ulega fałszywym prorokom i przejmuje bezkrytycznie ich hasła, mity i zaklęcia kierowane z rozmaitych trybun partyjnych jako prawdy objawione i haftuje nimi swoje sztandary bojowe.

    Tak powstaje nowa polska barykada, po jednej stronie biała, a po drugiej czerwona. Po obu jej stronach toczy się zidelologizowana do granic absurdu walka o ‚rząd dusz’, jakiej nie obserwowałem nawet za czasów PRL-u. (Metody bojowników po jednej stronie były wówczas z konieczności bardziej wysublimowane ze względu na cenzurę i państwowy aparat kontroli nad wszelkimi przejawami ‚nieprawomyślności’ obywatelskej, po którym zostały dziesiątki kilometrów teczek, donosów i raportów).

    A w tle głebokim, tak głebokim, że jej nie widać prawie – jest Polska. To potworne ‚ideolo’ wyklucza jakikolwiek dialog społeczny, wymianę argumentów i racji, dotarcie do prawdy, właściwą ocenę historii i rozpoczęcie dyskusji co do przyszłosci. Czadzenie umysłów, inwektywy i kalumnie, szachrajstwa polityczne i podstępy występują w roli argumentów każdej ze stron.

    A ja nie dam się zaprząc do żadnej taczanki. Nie dałem się za PRL-u, nie dam się i dzisiaj. I będę miał odwagę powiedzieć Panu Danielowi, co o nim myślę, kiedy słyszę jak mówi w TVN 24, że w reformowaniu mediów publicznych idzie o to, by przede wszystkim PiS stamtąd wyrzucić… (by zastapić innym PiSem – bardziej swojskim, może?) Podobnie wykrzyczę Kurskiemu w twarz, że robi niedźwiedzią przysługę swoim ‚ideałom’ politycznym posługując się kłamstwem, pomówieniem i potwarzą dla celów politycznych. (Bo szalbierstwo polityczne nie ma jednej barwy). I bedę miał odwagę powiedzieć w twarz dyr. Rydzykowi, że prywata, zachłanność i kompleksy polityczne nie przystoją kapłaństwu chrześcijanskiemu. I bedę miał odwagę powiedzieć w twarz J. Paradowskiej, że odwala w coraz większym stopniu tanią robotę propagandzistki na froncie ideolo.

    Kiedy widzę zagrożenie, jakie stwarza dzisiejsza aura społeczna, to trudno mi zapomnieć, że podobna atmosfera szczucia i nienawiści była gruntem, z którego narodził się Remigiusz Niewiadomski.
    I będę o tym przypominał jako obywatel i internauta – gość na blogu D. Passenta, dopóki mnie z tego blogu nie wyrzuci.

    Nauczmy się dialogu. Wymieniajmy opinie i poglądy, kłóćmy się, spierajmy zażarcie, uczmy się jedni od drugich, wymieniajmy ciosy argumentów za i przeciw – choćby najboleśniejsze, pamietając, że nie możemy się stąd wyprowadzić na Madagaskar czy do Syjamu, i że musimy ze sobą razem zyć.
    Ale nie ubliżajmy sobie, nie poniżajmy się, nie okładajmy kłonicami i sztachetami, nie tarzajmy w błocie i kałużach pełnych rzygowin i plwocin. Nie poddawajmy sie gorączce doraźnej gry politycznej. Nie dolewajmy sami oliwy do ognia! Zostawmy polityków w ich szambie. Ich interesy nie pokrywają się z naszymi! Może się nawzajem potopią…

  71. @ pielnia1

    moja sp. Mama, znakomita polonistka, slawistka i purystka jezykowa, wpoila mi jedna sentencje ortograficzna:

    „na pweno pisze sie na pewno osobno, a naprawde, naprawde razem”

    Co do innych kanonow ortografii miala mniej szczescia, albo ja mam od lat zbyt slaba pamiec. Co czasem wylazi w moich wpisach….

    Pozdrawiam
    z Berlina

  72. ELIGIUSZ Niewiadomski – oczywiście!

  73. Telegraphic Observer, 17.19. Przyznaję szczerze, że Twoje wpisy przeskakuję w ten sam sposób jak Ty Chomskiego. Z Chomskiego coś mi jednakże pozostaje. Wiele uzupełniam aby mieć pełny obraz zagrożeń jakie militaryzacja polityki USA niesie dla świata. Nieważne w tym jakiego typu celownikami posługują się przy zrzucaniui bomb, ale czynia to jako istotny element polityki imperialistycznej. Jeżeli lekceważysz Chomskiego to przytaczam cytat z Samira Amina; – „Obecnie Stanami Zjeednoczonymi rządzi junta zbrodniarzy wojennych, która doszła do władzy dzięki swego rodzaju zamachowi stanu, w wyniku wyborów, których ważność jest wątpliwa (ale przecież Hitler został wybrany zgodnie z prawem!). Po pożarze Reichstagu ( 11 września) owa junta dała swojej policji uprawnienia porównywalne z tymi, w jakie kiedyś wyposażone było Gestapo. Junta ma swoje Mein Kampf /Nardową strategie bezpieczeństwa/, swoje masowe organizacje i swoich kasnodziejów”. W innym miejscu Amin pisze, cytuję, – „Stany Zjednoczone są krajem zbójeckim. Otwarcie odrzuciły zasadę poszanowania i uprawnień innych krajów, udowadniając swoim postępowaniem, że uznają tylko jedną zasadę,że siła jest ponad prawem. Podobne cytaty możesz spotkać u Rifkina, Barbera, Klein i nowego Fukujamy. A Ty mówisz o kilku INTERWENCJACH, które nie powinny mieć miejsca. A zapomniałeś o brutalnym wyzysku Ameryki Południowej, nękaniu i agresji zbrojnej na Kubie, Chile, Nikaragui, Gwatemali, Hondurasowi, Granadzie. A co powiesz o Serbii, Iraku lub Afganistanowi? A co zanczą wszystkie kolorowe rewlucje opłacane i organizowane przez CIA, w Polsce niestety we współpracy z papieżem. Nie mając argumentów, zacząłeś posługiwać się termonologia pałacu prezydeckiego, posądzając mnie o komune, marzenia o ZSSR itp bzdury. TO, w Polsce są to epitety używane, gdy starciło się wszelkie logiczne argumenty, Twój antykomunizm można sparafrazować sentencja Bieńkowskiego, iż; „głupszy od komunisty, może byc tylko antykomunista” I to dotyczy Ciebie, nawet w sytuacji gdy do pomocy przywołujesz Passenta. On tu bogu ducha winien, On przecież na etacie, robi chałture, inaczej nie byłby w dzisiejszej POLITYCE. Radzę w tej sytuacji wolnej czytać Chomskiego, od czasu do czasu sięgnąc gdzie indziej i myśleć. „better think then ink”.

  74. Kadetcie,
    nie wyżywaj sie na pośle Kaliszu.
    Kalisz mówiąc co powiedział, wiedział co mówi. Prokurator Sierak ( bo to o nim mowa jako o „swiadku” ) również wiedział (chyba ?) co mówi skoro powiedział co powiedział. Chyba że składając zeznania przed komisją prok. Sierak nie wiedział co mówi. Wtedy dyskwalifikuje się jako prawnik ( nie znając wagi i znaczenia używanych słów) i „chlapiąc” w zeznaniach niczym przysłowiowa blondynka albo klientka magla.
    Prokurator Sierak mimo woli zdradził „tajemnice kuchni”. O tym jak się to ma do obowiązującego prawa pos. Kalisz również wyjaśnił.
    Otóz to !

  75. Do „Kadetta” post scriptum:Twój wpis do mnie z 17.47 składa się z ok.95 linijek, z tego na końcu 13, to apel o „nauczmy się dialogu, nie ubliżajmy sobie, nie okładajmy się kłonicami” itd. Bardzo dobrze, ciekaw jestem jednak, kto (zamiast Ciebie) napisał wcześniejsze 82 linijki, które są jednym,wielkim przemówieniem żarliwego bezkompromisowego rewolucjonisty, pełnym bluzgów, impertynencji, inwektyw i nienawiści do innych (nie są to inwektywy pod moim adresem, bo w takim przypadku w ogóle bym nie reagował; używasz to do innych, więc ja piszę Ci to prosto z mostu).
    Proszę, nie rób sobie ze mnie jaj, bo ja jestem na to za stary.
    Koniec z mojej strony tego „dialogu”.

  76. @pielnia1;
    Masz rację. Moje PS. nie dotyczy Ciebie w najmniejszym stopniu i z tego powodu nie powinno znaleźć się w ty wpisie. Inwektywy, nienawiść, bluzgi, rewolucjonizm..??? Sorry, ale znowu masz problemy ze zrozumieniem…

  77. @Lex;
    Postaram się jak najkrócej.
    Poprzedni ‚zestaw’ prokuratorów szukał igieł w stogu siana, zeby dołożyć przeciwnikowi. Tak było w przypadku wątku B. Blidy w aferze węglowej. Jakieś poszlaki były (zeznania b. Kmiecik przeciwko niej, później odwołane). Na Śląsku, mówiło się głośno o lodach kręconych na węglu i stali i smarowaniu polityków. Często ludzie wiedza o wiele więcej, niż sie politykom wydaje…
    Obecny ‚zestaw’ komisji d/s ‚nacisków, nacisków’ (m.in. R. Kalisz) robi dokładnie to samo – szuka podobnych igieł, o czym świadczy przyt. cytat z jego wypowiedzi. A prawda jest taka, że obie strony robią z tego jednakowy użytek polityczny. Przesłania to cała aferę weglową, (nie tylko tę jedną). Prawdopodobnie dlatego, że wiele łapek było tam umoczonych
    – z lewej i prawej strony Sejmu…

  78. Kadett:

    1) Apeluje, żeby sobie nie ubliżać, nie poniżać się, a w tym samym wpisie pisze, że Ostrowski „powtarza brednie”, „przymila się BCC” etc. Więc może apel o kulturę polemiki skierować do siebie?

    2) Atakuje bliżej nieokreślonego „Ostrowskiego” – czy aby nie myli go z prof. Orłowskim?

    3) Zachwala swoją odwagę, która pozwala mu miotać oskarżenia pod adresem innych osób. Co to jednak za odwaga, skoro innych beszta po nazwisku, a sam pozostaje ukryty za pseudonimem?

    4) Nikt Pana z blogu nie wyrzuci, u nas nie ma takich praktyk, można korzystać z jego popularności do upojenia.

  79. Szanowny Panie Redaktorze,
    wywołany do tablicy stawiam się na baczność. Zaszczyt to dla mnie niezasłużony i powód do autorefleksji. Pozwoli Pan, że odpowiem możliwie jak najkrócej. Dobrze jest trzymać się prawdy. Staram się jak tylko potrafię przestrzegać zasad i standardów.
    Oto garść cytatów: wg kolejności moich wpisów: „mec. R. Kalisz”, „prof. Witold M. Orłowski”, „‘Casus Kalisz’. Ten pan twierdzi…”, „Casus Orłowski. Ten pan wychodzi z założenia…” „R. Kalisz „, „p. Blida”, „p. Walendziak” „Panu Danielowi” (przepraszam za nadmiar poufałości, ale to z sympatii do Pana), „dyr. Rydzykowi”, „J. Paradowskiej” , „m.in. R. Kalisz” – Czy to są przejawy lekceważenia i poniżania?

    Nie mniej jednak to mnie przywołuje Pan do porządku. Nie wywołuje Pańskiego oburzenia „Chomsky, Balcerowicz, Bush, Obama, Gadomski, Zybertowicz, Staniszkis, Ryfkin, Barber, Fukuyama, Putin, Bartoszewski, itp. w wykonaniu innych, nie wspominając już wyjatkowo wulgarnych określeń dot. wyglądu twarzy głowy państwa, których nie będę cytował. To Panu nie przeszkadza.

    W tych wpisach znalazły się również same nazwiska (bez pan/i.), tylko na takiej zasadzie, jak mówi się o klasykach, bez najmniejszej chęci lżenia kogokolwiek. Wyrażając swoje opinie odwołuję się do faktów, bądź meritum wypowiedzi i nie widzę w tym nic zdrożnego lub obraźliwego. Zamiast „brednie” lepiej powiedzieć „bajki dla grzecznych dzieci”, zamiast „odwala tania robotę propagandzistki” – „wykazuje zbyt daleko idacą stronniczość w ocenach”. Zgadzam się z Panem. chciałbym jednak, by Pan nie odbierał mi prawa do kolorytu moich wypowiedzi, a odnosił sie do ich treści, jeżeli już w ogóle… Można z moimi poglądami polemizować na takiej samej zasadzie, jak ja polemizuję z poglądami innych. Wielokrotnie przywołuje się na tym blogu poglądy osób, które nie mogą ripostować.

    W odróżnieniu od mec. R. Kalisza i prof. W. Ostrowskiego nie jestem osobą publiczną, chociaż publicznie głos zabieram. Owszem, z wyjątkiem Pana – pozostali kryją się za ‚nickami’. Pan ma o to do mnie pretensję? Jeżeli chodzi o moją odwagę, to wykazałem jej tyle, ile mogłem w swoim życiu i nie mam zamiaru się z Panem licytować. Zapłaciłem za nią, ale to był mój wybór i do nikogo o to pretensji nie zgłaszam.

    Kiedy ktoś czuje sie obrażony lub pomylę się, to przepraszam. Nie zauważył Pan tego? Mnie się nie przeprasza, mnie się obsobacza tutaj.
    Nie przejmuję się tym, bo taki urok blogowania. Reaguję, kiedy obraża się innych i Pana, chociaż nie mam duszy ciotki przyzwoitki, ani policjanta z obyczajówki. Mam Pańskie ‚podziękowanie’ i przyjmuję je tak, jak w mojej ocenie na to zasługuje.

    Z wyrazami żalu i powątpiewania w sprawiedliwość
    kadett

    PS. Jeżeli red. POLITYKI uzna, że potrzebne jej są moje dane osobowe dla dowolnych celów, chetnie je udostepnię za pośrednictwem e-maila.

  80. przez 64 lata widzę złość na twarzach „piwnicznych” kobiet na widok powstańców.przez 64 lata czuję czasami w ustach smak wapna piachu.przez 64 lata nienawidzę pęcaku.przez 64 lata widzę martwe ciała i zastygłą krew,dużo krwi. zgineli,dali się zwieść.cześć ICH pamięci.przez 50 lat uważam,że powstanie było zbrodniczym błędem politycznych tępaków.a teraz kolejne polityczne orły przy tej pożodze starają się piec swoje kartofelki.niestety wielu się nabiera tak jak TAMCI. sześcioletni „powstaniec”.

  81. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    mer-sedes300sl

    Sa w ojczyznie rachunki krzywd, ktrorych obca reka nie wymaze…..

    http://bobolowisko.blogspot.com/2008/08/powstanie-warszawskie-kto-winien.html

  82. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    mer-sedes300sl – „ przez 64 lata czuję czasami w ustach smak wapna piachu” – w tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak, Szanownemu Blogowiczow, zyczyc smacznego. Rozumiem slabosc do marki & mobilu(?)

  83. Wszystkim polecam wpadki Bronka Pierdonka… takiej siary to nie bylo nawet za Walesy

css.php