Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

15.09.2008
poniedziałek

Jaruzelski przed sądem

15 września 2008, poniedziałek,

Nie chciałem o tym pisać, gdyż na temat stanu wojennego wszystko już zostało powiedziane, a ja sam jestem przez niektórych adwersarzy określany jako „piewca stanu wojennego” itd. Ale sprawa wypłynęła na naszym blogu i zostałem niejako wywołany do odpowiedzi, za co naszym Blogowiczom dziękuję, gdy z uważam, że w sprawie procesu gen. Jaruzelskiego nie powinno się milczeć i chować głowy w piasek. W największym skrócie moje stanowisko jest następujące: Nie ma znaczenia, czy Jaruzelski i inni naruszyli prawo PRL, to jest jedynie pretekst oskarżycieli, którzy PRL, razem z jej prawem, mają w głębokiej pogardzie. Chcieli generała uderzyć, więc szukali odpowiedniego kija, znaleźli sobie pretekst. System komunistyczny, zwłaszcza do Października, był zbrodniczy, potem słabł, ale nadal potrafił dopuścić się zbrodni. Ale był to system Polsce narzucony. W demokratycznym państwie generał Jaruzelski i PZPR wraz z „sojuszniczymi ugrupowaniami” nigdy nie znalazłby się u władzy.

W 1981 roku sytuacja w Polsce była w najwyższym stopniu niebezpieczna i Jaruzelski miał do wyboru – oddać władzę, przyłączyć się do narodu i ryzykować wojną radziecko – polską, tworząc kolejne zastępy bohaterów, albo wziąć na siebie odpowiedzialność za zdławienie polskich aspiracji wolnościowych, uznając, że nie nadszedł na nie jeszcze czas, i narazić się na dozgonne potępienie ze strony swoich przeciwników. Stan wojenny był niewątpliwie złem, czołgi zamiast wolnych wyborów, siła zamiast argumentów, które były za słabe wobec w pełni uzasadnionych aspiracji narodowych, ale które niosły ze sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. Oskarżyciele Jaruzelskiego mówią dziś, że ogłosił stan wojenny dla ocalenia swojej władzy. To po części prawda, w dodatku była to władza z moskiewskiego nadania, ale ja mu tej władzy nie zazdrościłem, był to potworny ciężar i dziękowałem opatrzności, że nie muszę go dźwigać. W badaniach opinii publicznej, jeszcze wiele lat później, już w wolnej Polsce, co najmniej połowa społeczeństwa pogodziła się ze stanem wojennym, jako z mniejszym złem. Należę do tej połowy: to była decyzja tragiczna, ale lepszej nie widziałem. Zbrodnie powinny być ukarane przez sądy powszechne, ale stan wojenny powinien rozpatrywać Trybunał Stanu, a nie polska Norymberga.

Zgadzam się z duchem, acz niekoniecznie z każdą literą, komentarzy na blogu, które teraz przytoczę:  

Jasny Gwint pisze: „POLSKA NORYMBERGA – kłuje w oczy wielki tytuł w plugawym szmatławcu (…). Znaczy to, że Generała Jaruzelskiego porównano do niemieckich zbrodniarzy wojennych. Za wyjątkiem Gorbaczowa nikogo nie obruszył haniebny proces kapturowy zaaranżowany przez mściwy palantów (…) ‘Żandarmi pamięci’. Widziałem Generała pokazywanego na Weis oskarżonych (…) i było mi wstyd. U nas nikogo to nie wzrusza…”  

ANCA pisze:

„Ja i moi znajomi odczuwamy głęboki wstyd i odrazę do takiego wymiaru sprawiedliwości, jaki przy tej okazji jest prezentowany. Jeszcze nasze wnuki będą ten wstyd i pogardę do tych naszych mścicieli odczuwać. Ale teraz mają swoje pięć minut i triumfują. Obecnie każda dyskusja na temat generała i takiej postawy wobec oprawców – bo to są oprawcy – nie może się obyć bez wyzwisk i to z obu stron, bo argumenty dawno się wyczerpały.”  

G.OKON:

„Tak widziałem to z USA. Jaruzelski położył łapę na procesie unicestwiania własnego kraju. Nie bał się wziąć odpowiedzialność za tę decyzję. Skutki – interwencji armii czerwonej nie było. (…) Kilku sadystów zdecydowało się znęcać nad 85-letnim generałem – w procesie, który nikomu nie jest potrzebny.”

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 229

Dodaj komentarz »
  1. Składam podziękowanie za tak mądry i celny tekst. Jednocześnie wyrażam swoje skromne życzenie, aby nie doprowadzić w następstwie tego felietonu do przedłużającej się i przechodzącej w pyskówkę dyskusji z tymi, co tu zaraz wpadną… Swoje wiemy, nawiedzonych nikt nie przekona a w niedalekiej przyszłości WYBORY.

  2. Na szczescie wsrod Polakow nie ma jednomyslnosci:
    „Niestety Okon sie mylisz.
    Nawet z Ameryki…
    Ja bylem w Houston 13 grudnia i dokladnie widzialem, ze to do czego zostal doprowadzony nasz kraj nie bylo efektem zrozumialego ogolnego protestu spolecznego organizowanego przez 10-milionowa Solidarnosc ale efektem zbrodniczych i ekonomicznie nieefektywnych rzadow “komunistow” czyli zainstalowanych przez sowietow wbrew woli narodu kolaborantow.
    Z ideowych kolaborantow w “procesie dziejowym” zrobili sie zlodzieje rozkradajacy w grupce swoich co sie dalo na bazie kumoterstwa, nepotyzmu i wszechogarniajacej bylejakosci.
    Jaruzelski, ktory uprzednio zaslyna interwencja w Czechoslowacji, strzelaniem do robotnikow w 1970 i antysemicka nagonka w wojsku
    (Swiadek do slubu najlepszego przyjaciela Mietka Moczara…) na pewno nie jest zbawca ojczyzny.
    Jest wspolodpowiedzialny za zakladanie i utrwalanie ustroju, ktory doprowadzil do tak tragicznej sytuacji, ze nawet gdy ten system zdychal 35 lat pozniej zdolal rekoma generala zalozyc narodowi kaganiec stanu wojennego.”

  3. Ja niestety (stety ?) należę do tej „większej połowy”, która uważała i uważa stan wojenny za tzw. mniejsze zło i swego rodzaju konieczność w tamtej konkretnej sytuacji. A poza tym to wraz z nowym (?!?) spojrzeniem historycznym, w którym brak miejsca dla niejakiego Wałęsy czy Borusewicza a jest „za to” miejsce dla Jarosława K., który się co prawda np. w WZZ-tach nie „udzielał” ale je w pełni popierał i jest to dziś przez co poniektórych zauważane.
    Zresztą z pewnym zdziwieniem zauważam też, iż najbardziej radykalnie i jednoznacznie wypowiadają się ci, którzy ostro protestowali przeciwko komunie waląc wyjątkowo śmierdzącą kupę w pieluchę i organizując strajki okupacyjne na nocnikach a swoje jedynie słuszne poglądy wyrażają głównie ci, którzy organizowali komórki konspiracyjne w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Ci właśnie ludzie najlepiej wiedzą co się wtedy działo, co mysleli ludzie i jak tą cała sytuację odbierali …

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze, Współblogowicze,
    w chwili ogłoszenia stanu wojennego miałem 5 lat, więc znam go raczej z opowiadań rodziców i przeczytanych tekstów. Moi rodzice nie walczyli w opozycji. Nie byli tez w PZPR. Zwykli, szarzy obywatele, którzy próbowali przeżyć „do pierwszego”. Stan wojenny wspominają jako czas bardzo trudny. Wspominają strach przed tym co się może stać, czołgi, żołnierzy… Ale NIGDY nawet do głowy im nie przyszło porównywać tego do wojny, w której zginęła połowa ich rodzin. Ci, którzy teraz porównują Jaruzelskiego do zbrodniarzy wojennych albo nie mają wyobraźni, albo robią to celowo. Tylko w jakim celu? Nawet nie umiem wymyślić, co mogłoby być takim celem, i jak bardzo trzeba być pozbawionym godności, żeby tak mówić i pisać.
    U mnie cała ta „akcja” z sądzeniem Generała wywołuje jedno – coraz większy szacunek dla niego (za jego postawę – godne i cierpliwe znoszenie tego wszystkiego, bez kontroskarżeń, bez żalenia się, bez agresji) i współczucie. Z drugiej strony narastające obrzydzenie do polskiej polityki, do nie potrafiących zachować obiektywizmu mediów i do całego systemu w naszym kraju, który pozwala na takie rzeczy.
    Aż znów chce się wyciągnąć paszport z szuflady i zrobić z niego użytek. Na dłużej. Na bardzo długo…
    Pozdrawiam.

  6. Podobno Polalcy sa tak bardzo bogobojni i gleboko wierzacy ? Czego sie ucza w czasie swoich niedzielnych wizyt koscielnych ? Ten polski katolicyzm do dnia dziesiejszego mnie dlawi…Ale jak sie wierzy w sad ostateczny to trzeba bedzie dlugo czekac.

    Pozdrawiam

  7. Co pare lat pogrom, co pare lat kolejne ofiary.
    Skrytobojcze morderstwa, zastraszanie, sluzba bezpieczenstwa i szlaban na paszporty.
    Stopniowe zamieranie gospodarki az do braku papieru toaletowego i powstania kolejek spolecznych po “Franie”, wynoszenie masla w gaciach i kradzieze materialow budowlanych z panstwowych budow.
    Sklepy za firankami i drugi obieg.
    Cenzura i falsz nowomowy.
    Awans pragmatycznej miernoty moralnej
    Czolgi i internowania.
    Miliony na emigracji.
    Dziewczyny oddajace sie Szwedom za dolara w Kolobrzegu.
    Moi profesorowie skladajacy sie w czasie wizyty w RFN na wino – 4-ech po jedna czwarta pensji…
    To wspolczucie niemieckich kolegow, ktorzy wygrali wojne.
    Do 4 doktorow z Kopernika w Toruniu spiacych po stolem w Londynie u Polonusa.
    To dziewczyny pelniace uslugi seksualne dla starych dziadow by miec lozko w komorce i robote na zmywaku za funta na godzine,
    Ja to widzialem…
    Od tak w skrocie wyglada dorobek Jaruzelskiego i innych towarzyszy.
    Tak NAPRAWDE wyglada ten dorobek.
    Nawet to, ze dzisiaj jestesmy jak stara bezzebna ulicznica wdzieczaca sie do nowego pana tym razem z Wszyngtonu to tez jak po sznurku do klebka “zasluga” moralnej i ekonomicznej degregolady Polski na skutek narzuconego, fsila systemu.
    I to nie byla “lewica” to byl sowiecki autokratyzm oparty na zawlaszczeniu srodkow produkcji przez kaste wybranych oraz na tajnych sluzbach jako gwarantowi zastraszania spoleczenstwa.
    Reszta to szminka i puder zaslaniajacy brzydote i zycie mimo wszystko.
    Wszystko to widzialem czego stanczycy rezimu z licencjami na „inne” zdanie nie mogli widziec z wesolej warsiawki.
    Przeciez wedlug nich wyjezdzali w latach 60-tych najzdolniejsi a nie najposluszniejsi…
    No coz proponuje dac generalowi tytul bohatera ZWIAZKU RADZIECKIEGO ale nie Polski.
    Dzieki niemu Sowieci mogli na jednym tylko froncie pacyfikowac Afganistan.
    Trzeci medal imienia Lenina tak ale i sad jak najbardziej!

  8. Emocjonalna i estetyczna natura przytoczonych argumentów przesłania istotę odpowiedzialności generała – polega ona dokonaniu puczu wojskowego. Sądy z pewnością wezmą pod uwagę motywacje autora przewrotu, ale pozostawić ten akt bez sądu oznaczałoby w istocie przejście do porządku dziennego nad faktem, że każdy, komu z różnych przyczyn przyjdzie ochota przejmować władzę i będzie dysponował siłą może to robić bez obaw, o ile opinia publiczna nie będzie za bardzo przeciwna.

  9. Panie Danielu,

    Tym razem nie zgadzam sie z Panem do konca. Tak, stan wojenny to bylo mniejsze zlo (pamietam), tak zarzuty na procesie sa pretekstem do ukarania Jaruzela (tak go zwyklem nazwyac, a nie zadnym tam genralem). Rzeczywisty problem jest taki, ze cala PRL byla systemem zbrodniczym, nie stan wojenny, a cala PRL (co nie przeszkadza zesmy w tym systemie zyli, funkcjonowali, kochali sie, plakali, brali pieniadze, wydawali je itd – co mielismy robic?). Otoz chcialbym zobaczyc Jaruzela w ciupie. Tuczapskiego, Siwickiego, te zafajdana Eugenie K. (dla mnie to najwieksza gnida z tej paczki, bo potrafila utrzymac sie w cieniu) tez. Nie dlatego, ze zrobili stan wojenny tylko dlatego, ze weszli na szczyty owczesnej wladzy wiedzac, ze beda musieli robic niegodziwosci codziennie. Ich bledem bylo przystanie do zbrodniczej organizacji na samym poczatku, w roku 1945, albo i wczesniej, a nie w stanie wojennym. Oczywiscie nie da sie (z jasnych przyczyn) wytoczyc procesu calemu PRLowi. Jednak nawet stary Jaruzel powinien trafic do pierdla. Powinna tam trafic Eugenia Kemparowa, a jakze i z calego serca jej tego zycze, powinien tam trafic Kiszczak, Tuczapski i Siwicki. Powinni tam siedziec za to, ze miliony Polakow przez 40 lat zyly w ich wiezieniu, ktore oni budowali codziennie. Wesolym, slonecznym, z woda sodowa z saturatora. Oni tego nie znali. Niech wiec poznaja na stare lata. Wsadzilbym ich do zwyklego pierdla, a w weekendy jako atrakcje dawalbym wode z sokiem z saturatora. Czy szukam zemsty? Moze, ale nie za moje krzywdy, lecza za krzywdy milionow ludzi. Ludzie, ktorzy mnie wtedy gnebili i niewolili (posrednio) powinni poznac, chocby na starosc, jak to jest kiedy najwieksza uciecha jest woda z saturatora. Tylko to mi sie marzy, zadne tam tortury, upokorzenia. Mam dla tych ludzi najwieksza pogarde za to co robili w PRLu (wcale nie za stan wojenny). To sa ludzie-gnidy. Nie dostrzegam w ich twarzach zadnego czlowieczenstwa – to byli nadzorcy wiezienia, w ktorym przezylem 30 lat. Skoro nierealne jest skazanie ich za caloksztalt, niech chociaz te wode z saturatora poznaja chocby za stan wojenny.
    Chwala Jaruzelowi i Kiszczakowi, ze nas wszystkich nie rozstrzelal w roku 1989. Ale trzeba znac miare, ten gest nie zmywa z nich hanby bycia wladzami PRLu. Czy mam wielbic kogos za to, ze nie nacisnal na cyngiel i mnie nie zabil?

  10. Nic dodać do pwyższych komentarzy – zgadzam się z każdym z nich. W czasie wprowadzania stanu wojennego byłam w Niemczech wówczas tzw zachodnich. Dokładnie pamiętam tamten okres i dziś jest mi za to, co się wyprawia z Generałem po prostu wstyd.

  11. Stanem wojennym powinni się zajmować historycy, a nie sądy czy Trybunały.

  12. Panie Danielu kochany,
    nie pamiętam stanu wojennego. Urodziłem się, kiedy już było po wszystkim. Kiedy już było po wszystkim, nie byłem nawet zygotą, więc wielu może się burzyć wobec zabierania przeze mnie głosu. Ale i tak go zabiorę. Mój stosunek do generała Jaruzelskiego jest daleki od nabożności, jaką otaczam Saint Justa, ale jest jak najbardziej przychylny. Przychylny wobec człowieka, który coś robił. Tak jak uważał za słuszne i jak najlepiej potrafił, ale zamiast uciekać przed odpowiadzialnością coś robił. Przychylny wobec człowieka, który wybrany na Prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe po niecałym roku zrzygnował ze stanowiska, choc przecież nie musiał, choć przecież nikt takiej siły nie miał, żeby go z niego odwołać. Przychylny wobec człowieka, którego nie wszystkie kroki rozumiem (rozbiór Czechosłowacji ’68), ale którego nie mam prawa oceniać. I chyba najmniejsze prawo oceniać ma zbrojne ramię PiS, IPN. Wraz ze wszystkimi mediami jakie są, żeby gonić za taniochą i sensacją.
    Bo generał Jaruzelski na głowę bije dzisiejszych – w dużym cudzysłowie – mężów stanu. Nie ucieka, tylko staje przed sądem. A teraz porównajmy to sobie z Ziobrą wypowiadającym słynne „już nikt nigdy…” (resztę dobrze znamy) i uciekającym przed sądem jak tylko się da (mam bynajmniej takie wrażenie). Bo chyba te ostatnie słowa więcej wyrządziły szkody niż stan wojenny. I kto wie, czy nie więcej osób przez nie umarło.
    Pozdrawiam,
    łukasz

  13. ponieważ nikt mnie nie cytuje, sam się zacytuję. Na blogu Azraela się sobie wyraziłem:
    Grzegorz said, on wrzesień 15th, 2008 at 10:42

    ja tam byłbym za tym, coby książki różne były pisane o niegodziwościach, ale i osiągnięciach Jaruzela et cons.

    Proces staruteńkiego już Jaruzela i jego równie wiekowych kolegów z ławy oskarżonych niczego w historii Polski nie zmieni.

    ALE WARTE PODKREŚLENIA SĄ DWIE OKOLICZNOŚCI:

    1-sze: przewodnicząca składu sędziowskiego, który ‘zbrodnię’ Jaruzela ma osądzić – w pieluchę jeszcze szczała, albo co najwyżej świeżo się nauczyła siadać na nocnik;

    2-gie: (i związane nieco z 1-szym) – od roku 1989 znacznie się zmieniła struktura demograficzna (wiekowa) obywateli Polski. I nadal – mimo zmasowanej szkolnej indoktrynacji – i sporo już letniej ‘edukacyjnej’ działalności IPN, około połowy dorosłych obywateli naszego pięknego kraju uważa wprowadzenie stanu wojennego za posunięcie sensowne i uzasadnione.

    Pozdrawiam, G.
    *
    i jeszcze na marginesie: ja osobiście w grudniu 1981 roku bałem się bardzo. Bałem się tego, że mnie znowu wcielą do armii i wyślą z kałasznikowem na ulice. Bo przeżyłem podobną sytuację na przełomie marca i kwietnia, kiedy przez niemal dwa tygodnie prawie z kałasznikowami spaliśmy po incydencie bydgoskim. I dlatego do furii mnie doprowadzało, jak koledzy z Instytutu w trakcie studenckiego strajku debatowali godzinami: iść, czy nie iść ‚odbijać’ wyższą szkołę pożarniczą, którą milicja zajęła. Takie nastroje BYŁY…
    *
    a na marginesie drugim: pisze Pan: ‚W demokratycznym państwie generał Jaruzelski i PZPR wraz z „sojuszniczymi ugrupowaniami” nigdy nie znalazłby się u władzy’. Byłbym ciekaw, skąd Pan takie konkluzje wywodzi??? Bo w demokratycznych okolicznościach, w ciągu ostatnich 19 lat wychowankowie partii, w której był Jaruzelski DWUKROTNIE wygrali demokratyczne wybory, w tym raz z wynikiem 41 % i z ‚sojuszniczym ugrupowaniem’ (zresztą bardzo ‚sojuszniczym’) przez dwie pełne kadencje (1993-1997 i 2001-2005) pełnił władzę w demokratycznym kraju.
    Pozdrawiam, Grzegorz

  14. W permanentnym nękaniu gen.Jaruzelskiego i innych osób „odpowiedzialnych” za wprowadzenie stanu wojennego najgorsze jest, że stanowi ono wyraźny dowód tendencji do ukarania tych osób za cokolwiek, nawet jeżeli przyjęte konstrukcje prawne stanowiące podstawę oskarżeń są krańcowo wydumane. Tak było ze skazaniem zomowców z „Wujka” za bójkę (sic !) z użyciem broni (przyklepanym przez sąd apelacyjny), tak jest i z zarzutem stawianym gen. Jaruzelskiemu i pozostałym obecnie – zorganizowanie związku przestępczego.
    Wymiar sprawiedliwości zdaje się mieć dość ciągle ponawianych oskarżeń i żeby z tym skończyć – skłonny jest: skazać za cokolwiek ( egz.kop. Wujek – o czym wcześniej pisałem) albo uznać za winnego ale odstąpić od ukarania (gen. Kiszczak).
    Mam obawy, że podobnie skończy się obecna sprawa gen. Jaruzelskiego. Sąd „coś” wymyśli i gen. Jaruzelskiego oraz współoskarżonych uzna winnymi owego „czegoś” i odstąpi od ukarania albo wymierzy jakąś symboliczną kare. Tym bardziej, że czas płynie, biologia robi swoje i potencjalnych „zbrodniarzy” ubywa w sposób naturalny.
    Tyle, że w moim pojęciu wymiar sprawiedliwości takimi akurat względami nie powinien się kierować. Bo jakby na to nie patrzeć – wygląda to na nadużycie prawa w „majestacie prawa” dokonywane przez sądy.
    Stanem wojennym i oceną zasadności jego wprowadzenia powinni zajmować się historycy, – nie wymiar sprawiedliwości.

  15. Pamietam, jak dzisiaj: lipiec 1981. Kolezanka ze studiow – Rosjanka, zona przyjaciela – wraca z urlopu w Moskwie. Nie chce rozmawiac telefonicznie. Wpada do mnie do domu. Zdenerwowanna mowi, ze rodzony brat jej ojca jest generalem w sztabie generalnym Armii Czerwonej. Ostrzegl ja, ze wlasnie dopieli precyzyjny plan interwencji zbrojnej w Polsce! Prosila o zachowanie tajemnicy…
    Kilka dni pozniej Rosjanie wprowadzaja na znaczkach pocztowych dodatek jednej kopiejki na pomoc dla Polski. Przygotowanie propagandowe ludnosci radzieckiej.
    Pierwsza dekada lipca. Na przejezdzie kolejowym spotykam pociag z plytkimi wagonami towarowymi pelnymi uzbrojonych zolnierzy radzieckich. Podnosze powitalnie reke. W odpowiedzi grozne machanie wskazujacym palcem – ostrzegajace.
    Kilka dni pozniej wplywa potezny oddzial floty radzieckiej do Swinoujscia. Oczywiscie w celach przyjacielskiej wizyty. Skojarzyl mi sie od razu „Schleswig-Holstein”.
    Dwukrotnie w ramach przyjacielskich manewrow wjezdzaja do Polski wzmacniajace dywizje czolgow radzieckich. Dotychczas stocjonowalo juz ponad dwadziescia. Wspominam przyjacielski wjazd czolgow radzieckich na Wegry w 1956 roku.
    Slysze o przygotowaniach wojsk NRD i Czechoslowacji do pomocy bratniej Polsce.
    Za granica wschodnia oczekuja na rozkaz w koszarach i w lasach potezne jednostki Armii Radzieckiej.
    We wrzesniu 1981 organizujemy z przyjaciolmi ponad dwudziestoosobowa grupe zbrojna dla godnego przywitania radzieckiego agresora w naszym miescie wojewodzkim. W Polsce spotkaliby nasi radzieccy przyjaciele dwadziescia Budapesztow…
    14 grudnia z ulga pozbywam sie z domu zgromadzonej nielegalnie broni i amunicji.

    SJW

  16. Ewa,

    ja także w tym czasie byłem w RFN i widziałem te wszystkie zdjęcia satelitarne pokazujące koncentrację wojsk radzieckich wzdłuż naszych granic. Szkoda, ze Andrzej Falicz tego nie widział (a może nie chce o tym pamiętać) bo satelity obserwujące Polskę były amerykańskie.
    Czy to nie dziwne, że najbardziej pyskują ci, którzy wtedy raczkowali pod stół?
    W tydzień po wprowadzeniu stanu wojennego wracałem do Polski. Tak załadowanych pociągów (samoloty nie latały) nigdy wcześniej nie widziałem. Wracając, nie wiedziałem co z nami będzie. Propaganda zachodnia straszyła nas czym tylko mogła.
    Czy pochwalam, to co zrobił gen. Jaruzelski? Nie! Ale go rozumiem i wszystko to, o czym dowiedziałem się później, pokazuje w jak ciężkiej sytuacji się znalazł.
    Jak łatwo być „prorokiem” gdy zna się już wszystkie fakty. Może Andrzej Falicz poda mi nazwiska polityków na Zachodzie, którzy w tym czasie przewidywali rozpad ZSRR i upadek systemu. Ja takich nie znam.

  17. Też mnie oburzył ten proces, to przecież z jednej strony polityczna zemsta i znana instrumentalizacja wymiaru sprawiedliwości, a z drugiej kiełbasa dla własnych wyborców i respondentów słupkowych.

    Jednak pomyślałem, że jeśli generał będzie miał szansę swobodnie się wypowiadać i bez zastraszania będzie mógł przedstawić własne argumenty, to właściwie szansa dla niego, aby ostatecznie oczyścić się z zarzutów. Kto go bowiem mógł jak dotąd usłyszeć? W mediach widać było tylko jego oskarżycieli, jego samego nigdy. Jeśli jeszcze ma zdrowie i siłę, to powinien walczyć o swoje racje do samego końca. Nawet jeśli się mylił, to tym samym zasłuży sobie na mój szacunek.

  18. Niewinni są tylko zwycięzcy…
    Przegrani są zawsze przestępcami.
    „I to by było na tyle” tytułem komentarza.
    A co do zwycięzców, tak teraz licznych, wśród nich też są kandydaci do procesu. Oby jak najszybciej, zanim osiągną wiek, w którym zaczną budzić współczucie, jako „starcy poniewierani przez tłuszczę”.

  19. Jeszcze raz powtórzę na tym blogu:
    Osoba generała będzie dzielić jeszcze b. długo. Dopóki nie wygasną osobiste emocje uczestników tej polsko – polskiej wojny.

    Gen. Jaruzelski jest postacią na wskroś tragiczną (w wymiarze tragedii antycznej). Największą jego zasługą dla Polski, którą należy docenić, jest niewątpliwie to, iż kiedy uświadomił sobie w 1990 r., że ‚socjalizmu’ nawet z tą bardziej ludzką twarzą nie da się już ‚bronić jak niepodległości’, wystąpił z inicjatywą ustawodawczą skrócenia swej kadencji prezydenckiej i stworzył tym samym podstawy wolnej i bardziej demokratycznej Polski ze wszystkimi dla niej późniejszymi konsekwencjami. To była decyzja trudna, podjęta również pod wpływem nacisku opinii publicznej.

    Nie można też zapominać, że doprowadzając do okrągłego stołu, na politycznej szali położył WJ cały swój ówczesny autorytet, grożąc przeciwnikom rozmów z ówczesną opozycją w swym własnym obozie odejściem wraz z kilkoma innymi członkami Politbiura z kierownictwa partii (X plenum KC – I 1989 r.) Gen. Jaruzelski daleki był wtedy od kapitulanctwa i goryczy porażki, nie myślał o dzieleniu się władzą partii z kimkolwiek, nie przewidywał brzemiennych w skutkach wyników wyborów z czerwca 1989 r. Wręcz przeciwnie – sądził , że partia po okrągłym stole umocni się i zaktywizuje, przekona do siebie opozycję i przyciągnie ją do realizacji programu reform, który poniósł sromotną klęskę w referendum. Świadczą o tym jego własne słowa, jak choćby te z marca 1989 r.
    http://www.geocities.com/wojciech_jaruzelski/Egzekutywa1989.htm

    Ewolucja poglądów W. Jaruzelskiego oparta na bogatych źródłach zasługuje na większe krytyczne zainteresowanie. Przede wszystkim ze strony jego stronników i dzisiejszych bezkrytycznych obrońców.

    W mojej skromnej ocenie ostateczna decyzja WJ, by odejść w cień dojrzewała pod wpływem coraz większego ciśnienia wydarzeń i szybko zmieniającego się świata, przed którym generał nie mógł się już dłużej bronić. Gorycz porażki osładza sobie dzisiaj zespołem psychologicznego alibi.

    Ono daje się całkowicie wytłumaczyć i zrozumieć w wymiarze ludzkim, pojedyńczego człowieka, który dla ratowania integracji swojej osobowości znajduje przed samym sobą różnego rodzaju usprawiedliwienia (jak ‚wybór mniejszego zła’). Gorzej, gdy dotyczy ono obserwatorów i tych, którzy stali przy generale do końca i wiernie mu służyli, choć i ich można jeszcze zrozumieć, bo bronią własnych życiorysów i życiowych wyborów. Najgorzej jednak, gdy historycy i komentatorzy, abstrahując od realiów i bezdyskusyjnych dowodów historycznych, dają się urzec alibi generała.

    Stan wojenny był o w wiele większym stopniu podyktowany obroną zagrożonego systemu i próbą ratowania jak najwięcej z tego, co nazywam władzą uzurpatorów z kremlowskiego nadania, niż chęcią ratowania kraju przed jakąkolwiek groźbą otwartej wojny domowej i pacyfikacji społeczeństwa przez obce wojska. Nawet, gdyby uznać prawdopodobieństwo możliwości wystąpienia tych dwóch ostatnich. Wojna domowa trwała nieprzerwanie przez cały okres PRL-u i jej symptomy były obecne nawet w dekadzie Gierka. Nie miała ona, co prawda, charakteru otwartego konfliktu, ale ten konflikt był stale obecny i wyczuwalny.
    ZSRR krwawił na froncie w Afganistanie, za co spotkała go ostra reakcja i potępienie moralne ‚wolnego świata’ i bojkot olimpiady w Moskwie. Sami ‚towarzysze radzieccy’ przyznają dziś, że i owszem naciski były (nikt nie ma zamiaru, by to kwestionować, czy podważać), ale woli politycznej ze strony Kremla nie było, żeby otwierać drugi front w nieobliczalnej Polsce. Jaruzelskiemu przypominano, że ma sam polski problem rozwiązać, bo jak nie to inni go zastąpią w tej robocie (nawiasem mówiąc chętnych nie brakowało).

    Gen. Jaruzelski sam przyznawał kiedyś, że od pewnego czasu zwykł nosić broń krótką (na wypadek, gdyby go chcieli wywieść do Moskwy w worku na głowie). W tym wyznaniu kryje się inny wątek tragizmu jego postawy.

    Czy powinni być ludzie wyjęci spod władzy sadów ziemskich? Moim zdaniem nie powinno być ani takich ludzi, ani ich czynów, które nie można by na ziemi osadzić przez wzgląd na późniejsze ich zasługi. Sąd nad gen. Jaruzelskim ma charakter symboliczny. Wcześniejszy osąd parlamentu miał charakter polityczny. Decyzje junty były ordynarnym łamaniem prawa, które sami dla siebie ustanowili. Sprzeniewierzyli się podwójnie –
    zasadom ogólnym i własnym. Za to spotka ich kara.

    Porównywanie procesu twórców stanu wojennego do Norymbergii jest grubym nadużyciem wynikającym z braku wiedzy i zwykłego umiaru.
    W Norymberdze zwycięzcy (koalicja państw alianckich) sądzili pokonanych zbrodniarzy wojennych. Główna linia oskarżenia dotyczyła ludobójstwa, a nie faktu, że Niemcy przegrali wojnę.

    Gen. Jaruzelski nie jest sądzony za zbrodnie ludobójstwa. Oskarżony jest przez prokuratorów polskich i sądzony będzie przez niezawisły sąd polski. Nie grozi mu żadna kara śmierci, nawet kara więzienia, jeżeli będzie orzeczona, nigdy nie może być wykonana e względów humanitarnych.

    Nie znamy wyroku, ledwo się proces rozpoczął. A już kłębią się oburzeni drugą Norymbergą i zawstydzeni wstydem innych. Wstydźcie się za siebie! Zawsze za siebie! Wstyd ma charakter jak najbardziej indywidualny i osobowy !

  20. Swoją opinię wyraziłem w poprzednim komentarzu Daniela Passenta – podzielam opinię wyrażone przez blogowiczów :Jasny Gwinta ANCA , G .OKON.
    Tym którzy sięgają odpowiedzialnosci od 1945 roku (Falicz ,Kecaj )przepisuje cytat z Deklaracji Jałtanskiej „z lutego 1945r.Po przedyskutowaniu różnic zdań( wcześniejsze !) co do Polski osiągnięto porozumienie które brzmi jak nastepuje ” Nastała nowa sytuacja w Polsce na skutek jej zupełnego wyzwolenia przez Armię Czerwoną ” koniec cytatu .
    Konsekwencje znane przez lata . II RP urodziła PRL !>a PRL urodziła IIIRP -taki polski proces dziejowy .

  21. Szanowny Gospodarzu i Blogowicze – mam swoje lata więc stan wojenny dobrze pamietam i przypominam, że była groźba nie tylko interwencji. Solidarność to nie byli wyłącznie pokojowo nastawieni aniołowie. Istniały w niej (jak w każdym ruchu rewolucyjnym) elementy ekstremistyczne. Nie szukając daleko chociażby p.Macierewicz i spółka, których ulubionym haslem było „a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści” , które – gdyby mogli – wprowadziliby z radością w czyn. Sporo się słyszalo o wypadkach pobić (często bardzo dotkliwych) osób, które starały się przekonywać, że strajk może przynieść fabryce szkody. Swoją drogą warto w końcu byłoby przeprowadzić badania (może IPN) z czego utrzymywali się ludzie strajkujący całymi miesiącami. Myślę, że sprawa finansów Solidarności jest równie ciekawa co tajemnicza jak finanse radia Maryja.

  22. Czy sie zgadzam z wpisem czy też nie?
    Po części , po części.

    Powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. Uznając wszystkie ich winy Polska powinna okazać nie sprawiedliwiość (o ile jest to jeszcze możliwe) tylko miłosierdzie dla starych ludzi.
    Są wszak ludżmi. Nasze człowieczeństwo w tym się przejawia.
    Należy potępić wszelkie zło jednak nie grać juz tym okresem.
    Jeżeli jest jakieś przestepstwo to oczywiście osądzić karnie.
    Jednak „przewodzenie grupie przestępczej ” to kuriozum.

    Czy przestepstwem było państwo (może niektórzy tak dzisiaj myślą ale czy tak wówczas mysleli, gdy uczyli się, kupowali ,sprzedawali, pracowali). Zyli zwyczajnie.
    Czy przestępcami byli obywatele żyjący w Tym Kraju. Pracujący na stanowiskach urzędniczych – wszak byli przedstawicielami Państwa.

  23. i margines trzeci teraz będzie: właśnie niejaki J.R. Nowak ocenia ‚moralia’ Jana Brzechwy.
    Moim zdaniem, akurat tenże, jako wieloletni PRL-owski dyplomata i piewca Kadara oceniać niczyjej postawy z czasów PRL oceniać nie powinien. Bo nieprzyzwoite mi się to widzi…
    No i skojarzylo mi się jakoś… czy Pan, jako wicenaczelny ‚Polityki’, w jakiś sposób J.R.N. nie wypromowywał???
    Pozdrawiam, Grzegorz

  24. Daniel PASSENT – dziękuje i wreszcie jakieś jednoznacznie brzmiące stanowisko.
    PIRS (15.09.08. h: 12.34.)- skomentowałeś to najlepiej jak można. Chapeaux bas !
    WODNIK53

  25. Nie żal mi Generała

    Uważam, że jak zwykle ma Pan,Jasny Gwint, rację prezentującą interesy połowy wyautowanego społeczeństwa. Biorąc pod uwagę, że „Solidarność”mając zaledwie 1/4 racji omamionego społeczeństwa przejęła władzę, pańska racja ważona jest znacznie poważniejszymi argumentami. Mając ostatnie przykre doświadczenia z materialnymi i moralnymi efektami solidarnościowej rewolty, nie namawiam do ich pogłębiania w skrajnie prawicowym wydaniu. Co najwyżej apelować mogę o uczynienie sprawiedliwości społecznej, w imieniu i interesie szerokich rzesz społecznych, zawłaszczonej przez wąskie kręgi politycznych pasożytów tworzących podglebie dla społecznych chwastów. W procesie tym znaczącą rolę odgrywa polskojęzyczna prasa, sprzedana przez „Solidarność” obcemu kapitałowi. Przytoczony przez Jasnego Gwinta artykuł z „Faktu” w sposób nader oczywisty obrazuje zachowania obcego kapitału wobec Polski. W tym konkretnym przypadku próbuje on zdezawuować rolę i znaczenie polskiej lewicy sprowadzając ją do poziomu skrajnej prawicy faszystowskiej. Zaprezentowany poziom argumentacji propagandowo -politycznej nie odbiega od rynsztokowego charakteru wielu zachodnich pism prawicowych. Stawianie znaku równości między polskim socjalizmem i niemieckim faszyzmem jest nieuprawnione w sensie prawnym, politycznym i moralnym. Faszyzm był konsekwencją biedy w kapitalistycznym świecie, wywołanej po pierwszej wojnie światowej przez siły imperializmu niemieckiego. W jego tworzeniu absolutnie żadnego udziału nie miała polska lewica. Mało tego, polska lewica wniosła znaczący udział w rozbicie tego ludobójczego systemu. Zatem przypisywanie jej cech ahistorycznych jest zwykłym łajdactwem politycznym sprowadzającym się do chęci kompletnego i definitywnego zniszczenia i wyeliminowania z polskiej sceny politycznej resztek sił politycznych, niewiele już mających wspólnego z wartościami lewicowymi, i mogących się stać języczkiem u kolebiącej się nierównowagi prawicy i skrajnej prawicy.

    W tym procederze ściśle określone miejsce wyznaczono gen. broni Wojciechowi Jaruzelskiemu. Jest on narodowym symbolem, którego sponiewieranie i podeptanie Jego godności osobistej, żołnierskiego bohaterstwa i politycznej rozwagi staje się warunkiem sine qua non ostatecznego rozprawienia się z lewicą. W tym zbożnym celu wszystkie chwyty stają się dozwolone dla ostatecznego odsunięcia od władzy lewicy i spacyfikowania artykułowanych przez społeczeństwo socjalistycznych ciągot. My chamy i dziady mamy spieprzać tam gdzie każą nam nowobogackie elity. Nasze miejsce jest w pośredniaku, na ulicy lub w najlepszym przypadku w Afganistanie lub Iraku, czy też potencjalnie w Gruzji. Jedyną wolnością jaką nam pozostawili to pozorna wolność wrzucenia kartki do urny wyborczej, która niczego w znaczeniu politycznym nie zmienia, bowiem nie zmienia naszego losu.

    W tym ujęciu postać Generała jest wielką ale niejednorodną i moralnie dylematyczną. Postpezetpeerowska lewica traktuje go jako zdrajcę socjalistycznej sprawy, centrum widzi w nim cienie i blaski, a skrajna prawica upatruje w nim symbol komunistycznego zła odzianego w czarne okulary dla niepoznaki. Kim więc właściwie jest Jaruzelski? Czy tylko zwykłym generałem, nie, ponieważ jest generałem najwyższej rangi. Był Ministrem Obrony Narodowej, Premierem Rządu Polskiego, Przewodniczącym Rady Państwa, I Sekretarzem KC PZPR, Prezydentem Polski. Zatem doświadczył on i skupiał ogrom władzy militarno-partyjno-rządowej i nieformalnych powiązań jakich nikt dotychczas nie obejmował w polskich warunkach. Jednocześnie węzłowe stanowiska dla funkcjonowania państwa w krytycznym okresie obsadził zaufanymi kolegami generałami, co dawało mu pełnię nieograniczonej i niezwykle skutecznej władzy w Polsce. Kwestią ciągle pozostaje otwartą co do sposobu wykorzystania owej władzy oraz celów jakie przyświecały jego władzy.

    Nie bez znaczenia jest zapewne rys personalny tej osobistości.Wywodzi się z rodziny ziemiańskiej herbu Ślepowron. Ojciec (Władysław Mieczysław Jaruzelski) walczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920, dziadek (Wojciech Jaruzelski senior) w powstaniu styczniowym. Przed wojną uczęszczał do gimnazjum prowadzonego przez zakon marianów na warszawskich Bielanach. We wczesnej młodości był bardzo religijnym i dobrze zapowiadającym się uczniem. W 1939 wraz z rodziną przeniósł się na Litwę, a po aneksji tego kraju przez ZSRR w 1940 został zesłany na Syberię. Pracował w tajdze[1] przy wyrębie lasów, gdzie nabawił się choroby oczu, ślepoty śnieżnej, która to choroba trwale uszkodziła mu wzrok. Podczas zesłania zmarł ojciec generała, Władysław, pochowany w Bijsku.

    Sam Jaruzelski po nieudanej próbie dostania się do armii Andersa, ukończył szkołę oficerską w Riazaniu i został skierowany do 2 Dywizji Piechoty im. Henryka Dąbrowskiego jako dowódca plutonu zwiadu. Jako pomocnik szefa sztabu 5 pułku piechoty ds. zwiadu, przeszedł szlak bojowy 1 Armii Wojska Polskiego. Brał udział w walkach nad Wisłą, na przyczółku magnuszewskim, o Warszawę, o przełamanie Wału Pomorskiego, a także nad Bałtykiem, Odrą i Łabą.

    W latach 1945-1947 brał udział w walkach z oddziałami podziemia antykomunistycznego w okolicach Częstochowy i Piotrkowa Trybunalskiego. Według dokumentów znajdujących się w archiwach IPN współpracował w latach 1949-1954 jako agent informator z Informacją Wojskową (uzależnionym od ZSRR organem kontrwywiadu wojskowego działającym w Polsce w latach 1944-1957) pod pseudonimem „Wolski”.

    Według ówczesnym informacji był błyskotliwym i inteligentnym oficerem pnącym się szybko i zdecydowanie po szczeblach kariery zawodowej do najwyższych stanowisk w armii, partii i państwie, uzupełniającym jednocześnie swoje formalne wykształcenie. Z opisu życiorysu wyraźnie przejawia się jego rodzinna i osobista tradycja ziemiańsko-klerykalna nie pozwalająca wątpić w jego polską i patriotyczną postawę. Nie wiadomo do dzisiaj na ile syberyjski ślad wpłynął na jego lewicowo-prawicowe wahania, tzn ścieranie się odebranych w rodzinie prawicowych wartości z lewicującym wpływem nowego środowiska narzuconego mu prawem bezwładności historycznej, na którą nie posiadał on wpływu. Jego wybory musiały oscylować z konieczności wokół nowych wartości lewicowych. Natomiast nie znamy jego autentycznie emocjonalnych związków z nimi. Możemy jedynie przypuszczać, że wyzuty z własności ziemskiej bardzo sklerykalizowany młodzian po nieudanej próbie dostania się do burżuazyjnego wojska, dostał się mniej lub bardziej przypadkowo do czerwonego Wojska Polskiego, bliższego mu jednak aniżeli Armia Czerwona. Obawiam się jednak, że to Wojsko Polskie nie dawało mu alternatywy wyboru politycznego i powrotu do rodzinnego majątku ziemskiego. Szansą stała się dla niego osobista kariera w nowym Wojsku, którą to szansę wykorzystał konsekwentnie i do końca.
    Wydaje się, że ze swymi lewicowo-prawicowymi dylematami nosił się do końca. Dopiero osiągnięcie szczytów władzy socjalistycznej w połączeniu z solidarną ruchawką pozwoliło mu na realizację burżuazyjnych konotacji z młodzieńczego okresu prawdopodobnie wzmocnionego sybirskimi urazami.

    Brak politycznych kwalifikacji i predyspozycji, w sytuacji postawionego przed nim wyboru Wschód lub Zachód, z żołnierską prostotą i odwagą wymusił na nim los zmianę politycznego kierunku Polski mając oparcie w generale Kiszczaku. Jaruzelski miał wybór ,rozjechać czołgami „Solidarność” i pozostać przy socjalizmie ze stosami trupów, czy przejść na kapitalizm i pozostać z tabunami bezrobotnych. Wybrał wariant bezkrwawy, co wcale nie oznacza, że lepszy. „Solidarność” była elitarnym odgórnym ruchem politycznym spływającym z centrali przez 10 lat do Polski gminnej. Stanowiła ona inicjację całej plejady kolorowych rewolucji kwiatowych aranżowanych przez siły zainteresowane zmianą układu politycznego w świecie. Polski robotnik nie miał takich aspiracji. Oszukano go i dano mu szansę wolności w poszukiwaniu chleba u obcych.

    W tych politycznych przekształceniach ma zatem również swój udział gen.Jaruzelski. To w końcu on spacyfikował równocześnie całe środowisko pezetpeerowskie z Gierkiem na czele oraz solidarnościowe z Wałęsą w roli głównej w Arłamowie, ośrodku wypoczynkowym KC PZPR i będącym w osobistej gestii Gierka. Okres stanu wojennego i niewątpliwej dominacji osobistej nie wykorzystał dla rozbicia „Solidarności” lecz dla sparaliżowania komitetów partyjnych w zakładach pracy.Pod osłoną Służby Bezpieczeństwa i Wojska Polskiego postępował stały proces osłabiania PZPR i wzmacniania „Solidarności”. I to powiedzmy sobie jasno, nie był to proces wymuszony, lecz mam odwagę powiedzieć inspirowany i realizowany rękami generała Kiszczaka. Ze stoczniowych Bolków Kiszczak uczynił wszystkich bez mała TW „Bolkami”. A głównego Elektryka obstawiał sam pan kapitan SB.W takim to skrótowo zarysie Służba Bezpieczeństwa sterowała przejściem z socjalizmu do kapitalizmu.

    I któż to stał się beneficjentem przeprowadzonych przekształceń własnościowych w Polsce. Na rozprawie sądowej przeciw przestępczemu związkowi zbrojnemu uzyskujemy odpowiedź w interesującym nas przedmiocie.Otóż główny macher zmian i generał otrzymuje 7 tysięcy emerytury a Sekretarz KC PZPR zaledwie 2 tysiące złotych. I kto tutaj, kogo morduje drodzy panowie?A generał Kiszczak nie był łaskaw w ogóle się stawić przed niezawisłym sądem, dając w ten sposób wyraz swemu stosunkowi do burżuazyjnego sądu i jego niezawisłości.

    Wiecie panowie kiedy patrzę na en face prokuratora oskarżającego,to jest mi bardzo przykro ,że IPN posiada tak marnych prokuratorów, którego z marszu można oskarżyć o niekompetencję. Jest mi bardzo przykro, że takie coś będące znamieniem nowych czasów oskarża człowieka coś stanowiącego w historii Polski.

    Przy tym powiem otwarcie, że nie jest mi żal generała Jaruzelskiego, który na lodzie pozostawił cały naród, poza swoją sitwą. On pewnie przypuszczał , że następcy, którym przekazał władzę będą mu za to dziękować kwiatami i peanami. Przeliczył się bardzo licząc na kulturę i wdzięczność solidarną ludzi, którzy do pełnienia jakiejkolwiek władzy nie dorośli afirmując to na co dzień swoją głupotą,mściwością,awanturami i złodziejstwem.

    Zatem przyszło wypić czarę goryczy jaką Lech z Wojtkiem wspólnie sobie nawarzyli.
    Jak Polak z Polakiem.
    Ja z nimi pił nie będę, ponieważ jest mi wstyd ogromnie i szanuję się bardzo.
    A ich niech sądzą sądy przez nich powołane, nie wiem czy jest to miara sprawiedliwości czy ironii losu.
    _________________

  26. Panie Redaktorze,

    Za łatwo usprawiedliwia Pan gen. Jaruzelskiego i jego kompanów z WRON. Już w 1981 roku było jasne, że stan wojenny został ogłoszony z naruszeniem ówczesnej Konstytucji. WRON było grupą nie mającą żadnego zakotwiczenia prawnego, nie wynikała z prawa ani jakiejkolwiek Ustawy, uchwały czy co bądź… Cytując generała: „Ukonstytuowała się” sama…. Podobnie zapewne jak junta Pinocheta w Chile ,czy inna w Argentynie.
    Mniejsze zło to słowo wytrych…. Skoro mniejsze, to czemy z taką żarliwością walczono z Kościołem? A morderstwo ks. Popiełuszki?? Pan jest osobą doświadczoną… więc wie Pan co się dzieje, gdy ktoś ogłasza wojnę !!! Do głosu dochodzą najniższe instynkty !!! Te pałowania ludzi, ponad miarę i rozsądek… te zwolnienia z pracy.. niekoniecznie podług win, ale podług rozdzielnika (zwolnić 100 osób i już)…
    Stan wojenny (jako mniejsze zło) zaowocował złem totalnym, a nie przyniósł, oprócz zamordyzmu, nic pozytywnego…
    Straszy nas Pan nieusypanymi mogiłami? Dziwne… a wie Pan ile ludzi straciło życie bo był stan wojenny, bo była godzina policyjna?? Bo się ktoś bał wziąć na siebie odpowiedzialność?? Nie ma ich w statystykach, ALE TEŻ I NIE MA ICH WŚRÓD ŻYWYCH…. To mydlenie oczu!!! Śmierć to śmierć… może być od kuli, a może ze stu tysięcy powodów…. ale jest śmiercią. Moja córka też nie żyje, bo jakiś baran zdecydował, ze żona (mimo iż ciężarna) musi się stawić w miejscu pracy pod groźbą zwolnienia dyscyplinarnego i szła 6 km w śniegu… Efekt tego pryzmusu bz tragiczny… Ale Pan woli zadumać się nad siwą głową na ławie oskarżonych… Zapomina Pan, że ta osoba 27 lat temu, pręząc się w TV postawiła nas pod ścianą !!! I w co drugim paragrafie ogłoszenia stanu wojennego było zagrożenie karą śmierci !!!
    Tak tak…. to ten sam człowiek, dzisiaj nobliwy staruszek… chorowity… jak Kiszczak i inni generałowie…
    Oni do dzisiaj uważają, że postąpili dobrze i zgodnie z prawem! Czas już najwyższy powiedzieć im, że NIE… i nic tego nie usprawiedliwia…..

    P.S. W latach sześćdziesiątych w kronikach filmowych roiło się od reportaży jak to żyją zbrodniarze hitlerowscy w Niemczech…. Często komentator używał pojęcia: Tak tak, ów niewinnie wyglądający staruszek ma na rekach krew ilus tam set lub tysięcy ofiar….
    Tak właśnie, mój drogi Panie Redaktorze. Biologia nie usprawiedliwia zbrodni. Wtedy właśnie ludzie pokroju Jaruzelskiego nam o tym przypominali !!! Dzisiaj chcą być mierzeni inną miarą….

  27. Syndrom sztokholmski…

  28. Przezylem caly stan wojenny z jego utrudnieniami. Pozniej wyjechalem na stale z Polski. Co zapamietalem – nie bede sie rodrabnial – ale w pierszych dniach stanu wojennego reakcje z tak zwanego zachodu. Cala cywilizowana Europa po prostu odetchnela z ulga ze nie bedzie jakiej tam awantury z powodu nieobliczalnej Polski. Pozniej zaczely sie protesty i pewne sankcje. Ameryka od razu od pierwszej minuty rozpoczela gre ze to cos strasznego i potwornego. Nie jestem zwolennikiem stanu wojennego ale nie bylo innego rozwiazania. Gdyby armia czerwona weszla do kraju prawdopodobnie walczyl bym przeciwko niej i byc moze nie mialbym szansy na napisanie tej krotkiej notatki.

  29. dzien dobry!
    stanem wojennym,mysle,powinien zajac sie sad/niezawily,demokratyczny
    wolny od politycznych naciskow
    GENERAL Jaruzelski i jego WRON koledzy DOBROWOLNIE byli czescia
    systemu/ekspermentu DOBROWOLNIE
    bylem w Polsce w grudniu 1981 roku
    to co sie teraz dzieje to nie ZEMSTA to prawo do szukania……
    TEGO PRAWA EKIPA „JARUZELKI”NAM NIEDALA
    pozrowienia

  30. Zawsze jestem wyrozumialy dla Pana Redaktora ale tym razem musze zaprotestowac, te komunistyczne gnidy , ktore trzymaly caly narod pod swoim butem, w dodatku z cudzego nadania powinny poniesc za to konsekwencje , a nie zyc w luksusach za panstwowe wysokie emerytury i to nie koniecznie za stan wojenny bo to byla wojna wypowiedziana narodowi (cale szczescie ze wojsko tylko pozorowalo swoja policyjna dzialalnosc sam bylem tego swiadkiem na Nowym Swiecie) ala poniesc odpowiedzialnosc za ten caly system zniewolenia narodu, wiek tych ludzi niema zadnego znaczenia oni doskonale wiedzieli co czynia. Panskie argumenty o t.zw.obcej interwencji sa niewiele warte bo do niej i tak by niedoszlo jak o tym teraz doskonale wiadomo.
    Z powazaniem

  31. Oczywiscie, nigdy nie nazwalbym autorow stanu wojennego bohaterami narodowymi lub zbawcami Polski. Pamietam dobrze ten czas jako ponury okres, kiedy najgorsze widma agresywnego komunizmu pojawily sie na powierzchni. Wydaje mi sie, ze powinno sie ukarac tych, ktorzy osobiscie przyczynili sie do wydania i wykonania rozkazow, w wyniku ktorych zgineli fizycznie ludzie. Wszyscy pozostali powinni poniesc kare polityczna. Rozumiem, ze wspolczesna Polska to splot pozostalosci przynajmnie kilkunastu rzeczywistosci, zarowno mentalnie, ideologicznie, jak i ekonomicznie. Amnestia polityczna nie oznacza przyzwolenia do mianowania niektorych ponurych bohaterow tamtych wydarzen bohaterami narodowymi. Nie sadze, aby Polsce 1981 r. grozila bezposrednia interwencja Armii Radzieckiej lub wojsk Ukladu Warszawskiego w stylu inwazji Czechoslowacji 1968 r. To pewien mit, szeptany podskornie jako czesc oficjalniej propagandy stanu wojennego. Czy byla to tragedia narodowa? Rowniez nie. Moze jedynie pewien etap dojrzewania politycznego i historycznego spoleczenstwa polskiego. Wszystko to, co wydarzylo sie po 1989 r. tylko potwierdza to dobitnie. Prywatnie, byloby lepiej zostawic Generala w jego prywatnosci i pozwolic mu spokojnie umrzec. Nie sadze, ze byl kiedykolwiek A. Pinochetem.

  32. Cenny aspekt natury prawnej wyczerpał Art63. To sprawa dla poprawnego funkcjonowania państwa elementarna.
    Pozostałe „darcia szat” to zabawa dla politycznych mieszaczy i wszystkożerrnych mediów. Bez jakichś sensownych punktów odniesienia, w każdym przypadku będzie to produkt myśleniopodobny podtrzymujący skutecznie wewnętrzną degrengoladę w naszym społeczeństwie.
    Dobrym punktem odniesienia mogłyby być jakieś uniwersalne kryteria, wypracowane w cyklu debat, przy głównym udziale wybitnych naukowców z różnych dziedzin-prawnicy,historycy, socjologowie itp.Celem byłoby stworzenie wzorców dla możliwie obiektywnych ocen wszelkich zdarzeń historycznych. Ideałem byłoby, gdybyśmy jako naród potrafili ucząc się na własnych doświadczeniach z przeszłości- możliwie racjonalnie oceniać swoje historyczne doświadczenia. Taki świeży dylemat po ostatnich biciach piany w rocznicę Powstania Warszawskiego. Analogia jest oczywista. Tam garstka bohaterskich/?/ nieudaczników, wciągając warszawiaków w beznadziejną walkę, doprowadziła do tragedii. Dla większości Polaków,z irracjonalnego lęku przed świętokractwem, także z niewiedzy i z nieracjonalnego szacunku dla powstańców, którzy de facto zwykłym Warszawiakom zgotowali gehennę- czcimy powstańców jak bohaterów. Czy w przypadku niewywołania powstania, i wejścia pod „zarząd” komuny, stałoby się lepsze zło, czy gorsze? Czy gen.Wojciech Jaruzelski, stając po stronie narodu, i staczając ,hipotetycznie, wojnę Sojuzem, byłby dzisiaj bohaterem?
    Czy bardziej na sąd społeczny zasługują ci, którzy kształtują w nas kult bohaterów-kretynów, czy osoby o zachowaniach racjonalnych, jak gen,Jaruzelski.
    Narody, które weszły na drogę „bohaterskiej” walki , znajdują się przeważnie na drodze do zagłady/Palestyna ,Czeczenia,Tybet…/, przynajmniej do całkowitej marginalizacji.
    Wyobrażam sobie, że taki wypracowany kontekst odniesienia, gdzie wszystkie historyczne wydarzenia oceniane byłyby podobną miarą, byłby możliwy przy zaangażowaniu historyków z zewnątrz, którzy w ramach zleconych im zadań , wykonaliby kilka niezależnych eksperckich opisów naszych historycznych wydarzeń…
    I tu już jesteśmy u siebie. Wiem, że łżę i bredzę. Jest w kraju dostatecznie dużo ludzi, nie twierdzę przez uprzejmość, że mądrych, którzy baaaaardzo!!! potrzebują wiedzieć , co dla naszego słaniającego się w odpolitycznym mentliku narodu-jest absolutnie najlepsze.Marzy mnie się,żeby porwali mnie na jakiś czas kosmici, i zaadoptowali mnie na ulubione zwierzątko domowe…

    Pozdrawiam ,Eddie

  33. Nic dodac do, nic ujac z Panskiego komentarza. Ilekroc dyskusja powraca do tematyki stanu wojennego, tylekroc powraca ta sama retoryka, te same argumenty. To juz wiecej niz wywazanie dawno otwartych drzwi. To marnotrawienie resztek uwagi i koncentracji, jakie jeszcze pozostaly w spoleczenstwie na sprawy zupelnie bez znaczenia dla przyszlosci Polski.

    Pozdrawiam

  34. Ciekawe jak pisana przez kogoś historia może odbiegać od własnych przeżyć i odczuć. Należę do pokolenia doskonale pamietajacego wydażenia 1981. Kompletnie puste sklepy, na pólkach ocet, a kraj ogarnięty huraganem protestów społecznych. Rząd w roli pogotowia straży pożarnej usiłujący gasić zarzewia protestów deszczem inflacji. Z jednej strony ogromna siła społeczna ośmiomilionowej Solidarności, z drugiej równie ogromna liczba ludzi powiazanych w jakikolwiek sposób z panujacym reżimem, dysponujacym całkiem jeszcze sprawnym i dynamicznym aparatem przymusu. W pierwszej grupie spora frakcja parła do natychmiastowego wyrównania rachunku krzywd. Utkwiła mi w pamięci jedna z pań z biura w jakim ówcześnie pracowałem, która zabroniła sprzedawać jabłka nie należącym do Solidarności. Członkowie grupy drugiej nie za bardzo chcieli oddać swoje przywileje: talony na samochód, działki, wczasy resortowe, resortową służbę zdrowia mieszkania itd itd. A w obliczu licznie malowanych na murach szubienic z PZPR’em, wypisywanych w podobnym duchu i oprawie plastycznej na boiskach szkolnych nazwisk partyjnych nauczycieli i innych podobnych harców obawiali sie o życie swoje i swoich bliskich. Osobiście odczuwałem wówczas na plecach oddech wielkiej narodowej bijatyki. Zupełnie nie na gruncie demokratycznym. Nie obawiałem się specjalnie Rosjan, mimo, iż dysponujacy aparatem przymusu reżim na pewno miał w nich dodatkowe oparcie. Bałem się wojny domowej. Do dziś wdzięczny jestem Generałowi, że chwycił te dwa rozbrykane berbecie, dał po klapsie i uniósł dla uspokojenia w górę. Mimo dużych szans nie staliśmy się drugą Jugosławia, nie było tak wiele ofiar jak mogłoby być. Dzięki temu dojrzalsi mogliśmy doprowadzić do okrągłego stołu i przemian demokratycznych. Jeżeli miałbym taka szansę chciałbym to zeznać przed sądem dla obrony Generała.

  35. Proces Gen. Jaruzelskiego nie jest nam wogule potrzebny. Do czego to prowadzi?

  36. Jak tak dalej pojdzie to Lech Walesa stanie przed sadem za to ze niby byl Bolkiem. To czy stan wojenny byl wyjsciem ze sytuacji to niech okresla historycy. Argumenty sa po obydwoch stronach i obydwie strony maja swoje racje.

  37. Nie rozumiałem i nie popierałem Generała w czasach PRL. Najbardziej nie podobało mi się jego: „będziemy bronili socjalizmu tak jak się broni niepodległości”.
    Czy on w to wierzył mimo swoich i swojej rodziny doświadczeń? I co właściwie miał z tej swojej władzy? Dla mnie to tragiczna postać.
    Jednocześnie pamiętam nastroje roku 1981,brak towarów,brak żywności, strajki, demonstracje, marsze głodowe. Kraj zdążał do katastrofy, do wojny domowej.
    Gdybanie, że Rosjanie by nie wkroczyli nie ma sensu, oni w Polsce już byli.
    Do czego są zdolni ostatnio pokazali w Gruzji.
    Obecny proces jest farsą, całkowicie sprzeczny z doktryną panującej religii
    o „wybaczaniu win naszym winowajcom”. Jest obrzydliwy!!!
    Dlatego całkowicie popieram opinię Gospodarza blogu i przesyłam wyrazy uznania.

  38. Panie Redaktorze,
    proszę mi wyjaśnić skąd tyle jadu u niektórych blogowiczów w kwestii gen. Jaruzelskiego? W rozumieniu moich niektórych rodaków dobry dowódca to taki, który w wyniku swoich decyzji doprowadzi do wielu ofiar bez osiągnięcia założonych celów. Stąd nasze wielkie poważanie dla wielu nieudanych Powstań Narodowych, które zakończyły się klęską i znacznymi ofiarami. Jednocześnie niewielkie zainteresowanie dobrze zorganizowanymi i uwieńczonymi osiągnięciem założonych celów Powataniami Mielkopolskim i Śląskim. wydaje mi się że polacy bez ofiar nie mogą żyć.
    pozdrawiam.

  39. To na prawdę ciekawy pomysł… Doprowadzić kraj do krawędzi politycznej, gospodarczej i każdej innej przepaści, a jak się ludzie w końcu wkurzą, bo z głodu zdychają, bo papieru toaletowego nie ma, bo za chlebem pół dnia trzeba stać w absurdalnie długiej kolejce, wypuścić na nich wojsko!!! Potężna odpowiedzialność!!! Zabić kilkaset osób, bo się rządziło krajem tak jak się rządziło. Świetnie panie Passent. I ci wszyscy młodzi lewi inteligenci, co to za panem w ogień. BRAWO!

  40. Wprowadzenie stanu wojennego w 1980 rozumiem, choć nie popieram jako, de facto i de iure, czyn nielegalny i uważam tak jak autor blogu, że autorom tego stanu należy się co najwyżej Trybunał Stanu, a nie sąd powszechny.

    Jednak nie mogę zrozumieć wydarzeń z 1970 roku, w których generał Jaruzelski odegrał jedną z czołowych ról :

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Grudzie%C5%84_1970 (zwłaszcza 3 ostatnie rozdziały „Reakcja władz państwowych”, „Bilans wystąpień” oraz „Odpowiedzialność dygnitarzy”)

    Jak ktoś mnie oświeci w tej materii (roli generała w tych wydarzeniach) to będę niezmiernie wdzięczny.

  41. do: noone13 z 18:42

    Noone,
    rozumiem, że zaliczasz mnie do młodych lewych inteligentów, co to za Panem Danielem w ogień (trawestacja twoich przecież słów). Dzięki ci za to. Bo taki Ludwik Dorn na przykład do dziś nie dał mi zaświadczenia ubekistanisty.

  42. do Andrzej Falicz

    Jeżeli widzi Pan dorobek Polski z lat 1945-1989 tylko w takim wymiarze jak w Pańskiej wyliczance, to mi zwyczajnie Pana żal, bo na głupotę nie ma lekarstwa.

    Pozdrawiam

  43. Do noone 13
    Z tymi kilkuset ofiarami to grubo przesadziłeś. No chyba ,że są to najnowsze odkrycia dziejopisów z IPN. Ci to mają dojście do materiałów żródłowych . Słyszałem z wiarygodnych źródeł, że Długosz paznokcie zagryza z zazdrości na wieść o kilometrach niesłychanie wiarygodnych akt w zasobach .O Kadłubku już nie wspomnę, ale ten ponoć paznokci już nie ma
    A jeżeli chodzi o stan wojenny to najbardziej stresujący był chyba element zaskoczenia,ale niestety płk Kukliński zapomniał zwołać briefingu przed ambasadą polską w Nowym Jorku.

  44. Wyjątkowo ciekawa jest Państwa dyskusja. Ja się przyłączam do przekonanych iż Generał pola manewru nie miał, musiał zatrzymać walec, który się toczył po równi pochyłej. Co mówilibyśmy dziś o Generale, gdyby nastąpiła interwencja ZSRR? Że jeszcze bardziej tragiczna postać?

  45. Na marginesie. Nie mieli nic, teraz mają (wszak niewielu!) – sushi. I inne refleksje – http://wyborcza.pl/1,75480,5642125,Seks_byl_wabikiem.html .

  46. Historia potwierdza ze wojownicy (zapijaczony strajkujacy motloch) przeciwko komunizmowi wcale nie mysleli o niepodleglej Polsce. Wojownicy chcieli sie wyzwolic od Rosji i poddac sie zachodowi. Motloch ktory teraz rzadzi sa slugusami i pacholkami zachodu. A Polska ma taki sam status kraju zdominowanego i uzalezninionego przez obca potege kolonialna.

    Moze ktos udowodni ze to jest lepszy status.

    Tak samo jak poprzednio Polacy sa i beda przez nastepne setki lat traktowani jak drugiej kategori obywatele w UE. To nie ma nic wspolnego z Jaruzelskim. To jest cecha norodowa – byc slugusem dla innych.

    Ale oczywiscie Jaruzelki jest winny ze nie wpowadzil stanu wojennego znacznie wczesniej i nie zatrzymal strajkujacej choloty oplacanej i podrzeganej przez zachod. Straty spowodowane przez strajki cofnely Polske co najmnie 20 lat. I nawet do sredniowiecza.

    Obecny rzad nie ma zadnej strategii na przyszlosc. Nie jest w stanie nic poprawic ale potrafi grzebac w przeszlosci ktorej nie mozna zmienic tylko po to zeby pokazac ze cos robi.

  47. Proces generała Jaruzelskiego i innych oskarżonych jest typowym procesem politycznym, narzuconym przez jedną z grup posolidsarnościowych. Jedną, gdyż nie wszyscy myśłą tak samo i tak samo oceniają decyzję generała z grudnia 1981 roku. Po pierwsze, nie można spoglądac na wczesne lata 80., z perspektywy prawie 20 lat polskiej wolności. Łatwo wykrzykuje się inwektywy, trudniej zrozumieć tamten czas. Byłem wtedy aktywnym dziennikarzem, potem więźniem komunistycznej władzy, skazanym na 8 lat w tajnym procesie. Mimo to, nie żywię mściwych uczuć, choć miałbym za co się mścić. Generała Jaruzelskiego poznałem osobiście juz po jego ustąpieniu z prezydentury i przeprowadziłem z nim wiele rozmów. Nie uważam go za zbrodniarza, ani też za wienego sługusa Moskwy, za – jak to teraz łatwo mówią – „sowieckiego generała w polskim mundurze”. Jest dla mnie postacią tragiczną.
    Pracując dla zachodniego wywiadu w latach 70. i 80. poznałem nazwiska prawdziwych komunistycznych zdrajców — nie ma ich na tym procesie. Uniknęli kary. Dlatego proces ten jest dla mnie niewiarygodny tak jak cała idelogia „obozu narodowego”, który postawił gen. Jaruzelskiego przed sądem kryminalnym. Proces stanu wojennego powinien był odbyć się dużo wcześniej – przed Trybunałem Stanu.
    Podpisuję się prawdziwym nazwiskiem – wystarczy wrzucić słowa „David Dastych” do przeglądarki, aby się przekonać, kim jestem, co robiłem i co teraz robię.

  48. Warto przypomnieć kilka zdań wypowiedzianych przez Generała 13 grudnia. Ci emigranci, którzy te ciężkie chwile przeżyli w wygodnych pieleszach w USA lub w paryskich kawiarniach, a teraz gardłuję i zioną chęcia zemsty powinni nauczyć się tych słów na pamięć. Chętnie słowa te polecałbym do zapamiętania dostojnikom kościoła, milczącym teraz głównym sukcesorom dramatu Generała. „Zwracam się do Was wszystkich jako żołnierz, który dobrze pamięta okrucieństwo wojny. Niechaj w tym umęczonym kraju, który zaznał już tyle klęsk, tyle cierpień nie popłynie ani jedna kropla polskiej krwi. Powstrzymajmy wspólnym wysiłkiem widmo wojny domowej”.

  49. Przeszedłem stan wojenny z przykrymi konsekwencjami.Nie byłem wtedy ani wcześniej zwolennikiem gen.Jaruzelskiego i byłem mu przeciwny.Dzisiaj,po latach mam do niego szacunek.Szacunek postępujący w miarę krzywdzenia tego człowieka przez różnej maści politykierów,karierowiczów i im podobnych dyspozycyjnych urzędników,którzy w tamtych czasach stanęliby po stronie WRON.Takie są ich kwalifikacje moralne.

  50. noone13 z godz. 18:42 niestety ma wiele racji.

  51. Wszelka, głoszona tu „prawda”, głoszona przez popierających Jaruzelskiego i jego przeciwników, nigdy do końca nie będzie prawdą, najzwyklejszą prawdą. Nie rozumiem dlaczego używa się słowa „generał”. Przecież ten człowiek był prezydentem naszego kraju. Na Wałęsę i Kwaśniewskiego publicznie mówi się „prezydent” lub „były prezydent”. A to wyższa ranga społeczna niż generał. Pierwszy miał zaledwie zawodowe wykształcenie, drugi nie skończył studiów. O Kaczyńskim mówi się „profesor”, którego to tytułu nigdy nie miał. To wszystko obłuda! Panie prezydencie Jaruzelski – uratował nas pan od wojny z Radzieckimi, ale oddał nas pan, razem z Rakowskim, pod okupację watykańską. I tylko o to mam do pana żal, tylko o to! A dziś ludzie kościoła chcą pana wykończyć, ci świeccy i ci w sutannach!

  52. Niestety tak to juz w zyciu jest, ze branie na siebie odpowiedzialnosci zwiazane jest z pewnymi dolegliwosciami. General Jaruzelski, ktorego prywatnie nawet cenie za rok 1989 i 1990, jest twarza stanu wojennego i glownym odpowiedzialnym — sam na siebie w koncu ta odpowiedzialnosc przyjal. I dlatego staje przed sadem, ktory jest sadem nad stanem wojennym.

  53. W tym rozumowaniu tkwi jednak pewien szkopuł
    Miałem okazję i nieprzyjemność poznać (tzn już po 1989) kilku osobników średniego szczebla partyjnego. Snuli wspomnienia z tamtego okresu. Nie było mowy o mniejszym źle, raczej wspominki kombatanckie na zasadzie – ale im wtedy daliśmy (i tym podobne)! Tak jaśniepaństwo mogło rozmawiać gdy krnąbrnego pańszczyźnianego kazano wybatożyć.

    Co wtedy (w 1981) mysleli ludzie władzy? Czy mysleli np.: strasznie cierpimy – ale musimy stan wojenny wprowadzić, a tak chcielibysmy się porozumieć jak Polak z Polakiem itp.
    Czy rzeczywiście trzeba ich było do wprowadzenia stanu wojennego zmuszać?
    Hehehe…

  54. Tym, którzy nie lubią czytać. Oto wybrane fragmenty wg kolejności wpisów (z każdego po jednym, charakterystycznym dla całości wypowiedzi). Bez cudzysłowów, żeby ułatwić czytanie. Odstępy między cytatami wskazują na nastepstwo wpisów.

    POLSKA NORYMBERGA, kłuje w oczy wielki tytuł w plugawym szmatławcu
    miliony nowych Polaków, analfabetów

    Postawom skrajnym służył będzie w jednakowym stopniu do stawiania pomników jak i urealniania świata własnych demonów.

    dojmujący wstyd i odrazę do takiego wymiaru sprawiedliwości, jaki przy okazji tego procesu jest prezentowany.

    kilku idiotow, a moze sadystow, zdecydowalo znecac sie nad 85-io letnim generalem w procesie, ktory absolutnie nikomu nie jest potrzebny, absolutnie nic nowego nie wnosi.

    Ja wiem , iż General wyjdzie w historii na trendy, passe zostaną Jego prześladowcy.

    Rzeczywisty problem jest taki, ze cala PRL byla systemem zbrodniczym, nie stan wojenny, a cala PRL (co nie przeszkadza zesmy w tym systemie zyli, funkcjonowali, kochali sie, plakali, brali pieniadze, wydawali je itd – co mielismy robic?).

    Jak sie patrzy na zdjecie W. Jaruzelskiego i S. Kani spogladajacych na zegarki na swoim procesie, to przychodzi na mysl M. PROUST.

    sowiecki autokratyzm oparty na zawlaszczeniu srodkow produkcji przez kaste wybranych oraz na tajnych sluzbach jako gwarantowi zastraszania spoleczenstwa.

    Jaruzelski jesienią 1981 roku rozpoczął przygotowania do ochrony całości terytorium ,jego mieszkańców i infrastruktury i CHWAŁA mu za to ,że POLSKA samodzielnie podjęła taką decyzję .

    Składam podziękowanie za tak mądry i celny tekst. (o wpisie red. DP)
    Swoje wiemy, nawiedzonych nikt nie przekona a w niedalekiej przyszłości WYBORY.

    Na szczescie wsrod Polakow nie ma jednomyslnosci

    Ja niestety (stety ?) należę do tej “większej połowy”, która uważała i uważa stan wojenny za tzw. mniejsze zło i swego rodzaju konieczność w tamtej konkretnej sytuacji.

    U mnie cała ta “akcja” z sądzeniem Generała wywołuje jedno – coraz większy szacunek dla niego (za jego postawę – godne i cierpliwe znoszenie tego wszystkiego, bez kontroskarżeń, bez żalenia się, bez agresji) i współczucie.

    Podobno Polalcy sa tak bardzo bogobojni i gleboko wierzacy ? Czego sie ucza w czasie swoich niedzielnych wizyt koscielnych ?

    Dzieki niemu (gen. WJ) Sowieci mogli na jednym tylko froncie pacyfikowac Afganistan.

    Emocjonalna i estetyczna natura przytoczonych argumentów przesłania istotę odpowiedzialności generała – polega ona dokonaniu puczu wojskowego.

    Nic dodać do pwyższych komentarzy – zgadzam się z każdym z nich.

    Stanem wojennym powinni się zajmować historycy, a nie sądy czy Trybunały.

    Bo generał Jaruzelski na głowę bije dzisiejszych – w dużym cudzysłowie – mężów stanu. Nie ucieka, tylko staje przed sądem

    ja osobiście w grudniu 1981 roku bałem się bardzo. Bałem się tego, że mnie znowu wcielą do armii i wyślą z kałasznikowem na ulice.

    Stanem wojennym i oceną zasadności jego wprowadzenia powinni zajmować się historycy, – nie wymiar sprawiedliwości.

    We wrzesniu 1981 organizujemy z przyjaciolmi ponad dwudziestoosobowa grupe zbrojna dla godnego przywitania radzieckiego agresora w naszym miescie wojewodzkim. W Polsce spotkaliby nasi radzieccy przyjaciele dwadziescia Budapesztow

    Czy pochwalam, to co zrobił gen. Jaruzelski? Nie! Ale go rozumiem i wszystko to, o czym dowiedziałem się później, pokazuje w jak ciężkiej sytuacji się znalazł.

    Jednak pomyślałem, że jeśli generał będzie miał szansę swobodnie się wypowiadać i bez zastraszania będzie mógł przedstawić własne argumenty, to właściwie szansa dla niego, aby ostatecznie oczyścić się z zarzutów.

    Niewinni są tylko zwycięzcy…
    Przegrani są zawsze przestępcami.

    Gen. Jaruzelski jest postacią na wskroś tragiczną (w wymiarze tragedii antycznej).

    cytat z Deklaracji Jałtanskiej “z lutego 1945r.Po przedyskutowaniu różnic zdań( wcześniejsze !) co do Polski osiągnięto porozumienie które brzmi jak nastepuje ” Nastała nowa sytuacja w Polsce na skutek jej zupełnego wyzwolenia przez Armię Czerwoną ” koniec cytatu .

    Myślę, że sprawa finansów Solidarności jest równie ciekawa co tajemnicza jak finanse radia Maryja.

    Polska powinna okazać nie sprawiedliwiość (o ile jest to jeszcze możliwe) tylko miłosierdzie dla starych ludzi.

    dziękuje i wreszcie jakieś jednoznacznie brzmiące stanowisko.
    (O wpisie DP)

    Nie żal mi Generała
    Zatem przyszło wypić czarę goryczy jaką Lech z Wojtkiem wspólnie sobie nawarzyli.
    Jak Polak z Polakiem.
    Ja z nimi pił nie będę, ponieważ jest mi wstyd ogromnie i szanuję się bardzo.
    A ich niech sądzą sądy przez nich powołane, nie wiem czy jest to miara sprawiedliwości czy ironii losu.

    Za łatwo usprawiedliwia Pan gen. Jaruzelskiego i jego kompanów z WRON.
    Oni do dzisiaj uważają, że postąpili dobrze i zgodnie z prawem! Czas już najwyższy powiedzieć im, że NIE… i nic tego nie usprawiedliwia…..

    Syndrom sztokholmski…

    Gdyby armia czerwona weszla do kraju prawdopodobnie walczyl bym przeciwko niej i byc moze nie mialbym szansy na napisanie tej krotkiej notatki.

    to co sie teraz dzieje to nie ZEMSTA to prawo do szukania……
    TEGO PRAWA EKIPA “JARUZELKI”NAM NIEDALA

    to byla wojna wypowiedziana narodowi (cale szczescie ze wojsko tylko pozorowalo swoja policyjna dzialalnosc sam bylem tego swiadkiem na Nowym Swiecie)

    Wydaje mi sie, ze powinno sie ukarac tych, ktorzy osobiscie przyczynili sie do wydania i wykonania rozkazow, w wyniku ktorych zgineli fizycznie ludzie.

    Czy gen.Wojciech Jaruzelski, stając po stronie narodu, i staczając ,hipotetycznie, wojnę Sojuzem, byłby dzisiaj bohaterem?
    Czy bardziej na sąd społeczny zasługują ci, którzy kształtują w nas kult bohaterów-kretynów, czy osoby o zachowaniach racjonalnych, jak gen,Jaruzelski.

    To marnotrawienie resztek uwagi i koncentracji, jakie jeszcze pozostaly w spoleczenstwie na sprawy zupelnie bez znaczenia dla przyszlosci Polski.

    Do dziś wdzięczny jestem Generałowi, że chwycił te dwa rozbrykane berbecie, dał po klapsie i uniósł dla uspokojenia w górę.

    Proces Gen. Jaruzelskiego nie jest nam wogule potrzebny. Do czego to prowadzi?

    Argumenty sa po obydwoch stronach i obydwie strony maja swoje racje.

    Obecny proces jest farsą, całkowicie sprzeczny z doktryną panującej religii
    o “wybaczaniu win naszym winowajcom”. Jest obrzydliwy!!!

    proszę mi wyjaśnić skąd tyle jadu u niektórych blogowiczów w kwestii gen. Jaruzelskiego?

    Świetnie panie Passent. I ci wszyscy młodzi lewi inteligenci, co to za panem w ogień. BRAWO!

  55. Widze co najmniej dwa aspekty tej samej sprawy, ktore Szanowny Autor polaczyl w jedno:

    – etyczny
    – prawny

    Sad (a byc moze Trybunal Stanu) powinien orzekac o drugim. Pierwszy oceniac mozemy my. Bez wzgledu na wiek, doswiadczenie, „insight information”. Ma do tego prawo zarowno ten, ktory zygota nawet nie byl w 81, jak i emeryt-kombatant.

    W 81 bylam internowana (maz tez), synek zostal sam (och, wszyscy znacie te historie), nigdy zadnej lojalki nie podpisalam, po zwolnieniu bylam troche targana – ale umiarkowanie. Dzis mieszkam poza Polska. I mam powazne klopoty z ocena etyczna Jaruzelskiego, dziwie sie jednoczesnie wszystkim, ktorzy tych klopotow nie maja.

    W ocene prawnego aspektu – nawet wdawac sie nie bede, bo prawnikiem nie jestem. Ale tej oceny chetnie wyslucham. Nie zmieni ona mojej oceny (chwiejnej) etycznej.

    Mieszkam w Kanadzie. Kontakty z uchodzcami politycznymi (spoza Europy) daly mi solidna lekcje dystansu do wlasnych i narodowych cierpien. Daly mi tez zdolnosc do racjonalnej budowy priorytetow. Sad nad Jaruzelskim do takich priorytetow nie nalezy i o tym jestem gleboko przekonana.

  56. Co widział na lewicy znawca prawicowego przedmiotu

    Jaruzelski nie jest moim idolem ale prawica również. Do czego, jak sądzę, mam pewne prawo?A dlaczego to niewątpliwie dam wyraz odnosząc się do prawicowych wyzwań-haseł. W Polsce nie było co parę lat pogromów. Natomiast co dekadę były organizowane rewolty antykomunistyczne w sytuacjach i miejscach doskonale je eksponujących. Nie było mądrością robotników zorganizowanie Czerwca w Poznaniu lecz tych, którzy doskonale wiedzieli, że najlepiej opłacanych robotników wielkoprzemysłowych, którzy nie odczuwali braku chleba, najlepiej zauważy się w zamieszkach poznańskich w trakcie trwania międzynarodowych targów poznańskich. A Polska była zaledwie w pierwszej dekadzie po potwornych zniszczeniach Drugiej Wojny światowej. Tym robotnikom nikt nie mógł zapewnić ptasiego mleczka, bowiem to oni mieli nim być dla umęczonego i zniszczonego pożogą wojenną kraju. Nikt nie weźmie na swój garnuszek kraju formatu Polski. Jedynie potrafi judzić i szczuć,że potrafi być inaczej. Praktyka solidarnej rewolty dowiodła cała nędzę moralną tych wielce obłudnych działań zmierzających do politycznego podporządkowania innemu imperium, które wcale nie jest ani piękniejsze,ani bardziej gołębiego serca. Po trzech latach wojny domowej,z dekadową dokładnością inspirowano w Polsce wstrząsy społeczne by obalić nowy ustrój społeczny,który odebrał podstawy egzystencji pasożytniczego systemu. Trudno było się pogodzić takim jak Jaruzelski i inni szlachetnie urodzeni i wyświęceni, że odcięto ich od życiodajnych mająteczków zapewniających lekki,łatwy i przyjemny tryb życia.

    „Skrytobjcze morderstwa, zastraszanie, służba bezpieczeństwa i szlaban na paszporty” to wizytówka PRL-u w artystycznym wydaniu przewrażliwionego antykomunistycznie wywrotowego Falicza. Ja ten PRL postrzegam zupełnie inaczej. Ja nie musiałem się go bać. On nikogo z mojej rodziny nie zamordował. Mało tego on dał pracę całym dziesiątkom członków mojej rodziny. Także wielu z nich osadziło się na Ziemiach Zachodnich, gdzie otrzymało dach nad głową i ziemię dla pracowitej i godnej egzystencji. Byli jednakże tacy, którzy po wojnie nic innego nie potrafiąc robić aniżeli strzelać, strzelali w plecy nowej władzy,której wymordowali w liczbie trzech tysięcy łącznie często z niewinnymi ludźmi, za to tylko, że potrafili się cieszyć jak dzieci z faktu uzyskania ziemi z reformy rolnej. W taki to sposób bandycka prawica zastraszała i zohydzała władzę ludową. Tamta prawica nie była miłosiernym aniołem dobra lecz demonem zła zaglądającym nocą do domostw prostych ludzi by strzelać im w twarz. A przecież nie umilkły jeszcze dobrze odgłosy Drugiej Wojny Światowej a oni kontynuowali walkę z własnym narodem oczekując na mityczną Trzecia Wojnę Światową ,która hipotetycznie mogła przywrócić im odebrane majątki ziemskie. Ileż to trzeba mieć w sobie podłości i zła, by mordować swoich współbraci. Kiedy tych oprychów władza ludowa w naturalny sposób zaczęła ścigać, to podnieśli oni wrzask wniebogłosy o wyrządzanej im krzywdzie. Dla was panowie spod ryngrafu Matki Boskiej, ogień piekielny to zbyt mało za sprofanowanie jej wizerunku.Dzisiaj znowu powróciliście do swej dawnej roli i zaczynacie ustami Faliczów ,Kadetów i innych nawiedzonych cymbałów głosić bery i bajki narodowi o swej wyjątkowej i błogosławionej roli. Jesteście specjalistami w okradaniu własnego narodu. I coraz częściej zaczynacie mnie przekonywać, że o waszych niegodziwościach należy mówić wyłącznie językiem adekwatnym do skali waszych podłości. W kwestii wydawania panom paszportów to powinno się to czynić wyłącznie z prawem podróży w jedną stronę byście mogli uszlachetniać australijskie kangury lub innego rodzaju barany.

    Imputowanie, że „Stopniowe zamieranie gospodarki aż do braku papieru toaletowego i powstania kolejek” jest absurdem,tak typowym brakiem logiki umysłów, którym nienawiść zwoje mózgowe poprzepalała. Z tej dedukcji wynikać miałoby, że Jaś w błogosławionej II RP korzystał z ceramicznego klozetu i różowego papieru toaletowego o eleganckich zapachach. Kiedy zaś przyszli komuniści, wówczas odebrali mu te wszystkie osiągnięcia cywilizacyjne. Cóż za debilizm intelektualny starający się ogłupiać maluczkich. Prawda jest jednak taka,orle drogi, że to komuniści wprowadzili papier toaletowy w formie i kształcie, i terminie na miarę możliwości inwestycyjnych kraju. A popyt był ogromny i został zablokowany cenami III RP,a nie zaspokojeniem podaży. Ot, po prostu potrzebna jest zwykła uczciwość, a nie maniacka manipulacja faktami.

    Powstawanie kolejek nie jest komunistyczną specjalnością, bowiem dostrzegam je również dzisiaj w kościołach burżuazji potocznie bankami zwanymi, gdzie miejsce ich powstawania jest zakreślone czerwoną linią. Jeżeli ktoś nie wierzy niech się pofatyguje do banku w dzień pobierania świadczeń przez bezrobotnych. Takież kolejki, z potężnymi ogonami, uświadczymy również w zusie, na poczcie u lekarza i u piekarza, w urzędach władzy państwowej i samorządowej, co osobiście na własnej skórze doświadczam nader często.

    Natomiast wynoszenie „masła w gaciach”nie było mi znanym zabiegiem cwaniackim, widać pan Falicz obracał się w tego rodzaju środowisku. Zapewne jest to złodziejska metoda musząca sprawiać poza stroną komercyjną również bardzo dużo przyjemności osobistej, bowiem inaczej trudno sobie wyobrazić upór w maślanym nurzaniu się. A może jest to swego rodzaju zboczenie erotyczne. Dzisiaj z perspektywy czasu nic mnie już nie zaskakuje w prawicowym repertuarze.
    Jest także faktem bezspornym, że kradziono swego czasu materiały budowlane z państwowych budów i surowo karano rokiem więzienia za jeden worek cementu. Jednak dzisiaj również się kradnie i to nie worki cementu lecz całe budowy, domy i fabryki, bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności, co nikogo nie dziwi i nie stanowi argumentu na znacznie bardziej łajdacki charakter nowego systemu.

    Cenzura i fałsz nowomowy dyskredytowały ponoć PRL.III RP dla odmiany nobilitowana jest wszechogarniającą prawdą i elegancją języka. Tak próbują nas przekonać obrońcy nowego. Wystarczy jednak otworzyć telewizor by popłynął polityczno-propagandowy słowotok kłamstw i zacietrzewienia ubranych w mało interesujące formy, gdzie brak profesjonalizmu przeplata się z niską kulturą osobistą prowadzących i to wszystko inkrustowane jest przygłupawą reklamą bez stylu i klasy, doprowadzając wielu widzów do szewskiej pasji.

    Zarzuca się ”Awans pragmatycznej miernoty moralnej”.A kimżeż jest Wałęsa wobec Gierka? Co stanowią sobą obecne, rozwydrzone elity polityczne wobec tamtych z okresu jedności moralno-politycznej. Są niczym. A jakimi sukcesami chcą nas epatować? Nie znajduję takich, poza jednym wielkim wstydem.

    Czołgi i internowanie stanowiły clou zła tamtych czasów. Jak gdyby przedmiot martwy decydował o stanie wewnętrznego samopoczucia. Być może stare i zdarte niemieckie Leopardy poprawiają niektórym luksus życia, mnie nie. To samo dotyczy wysoce awaryjnych F-16 i wielu elementów polskiej techniki wojennej na militarnych wyprawach ekspedycyjnych, gdzie polski żołnierz był pozbawiony przyzwoitej kamizelki kuloodpornej i bezpiecznych środków transportu. W obecnym systemie zbyt często polski żołnierz musi niepotrzebnie umierać. I o tym powinni pamiętać zbyt często i nadmiernie szermujący epitetami i cudzym życiem mądrale prawego autoramentu.

    Także „Miliony na emigracji” deprecjonują PRL, natomiast obecne miliony na emigracji uszlachetniają obecną władzę. Ileż w tym rozumowaniu jest złej woli i zwykłej głupoty, której posiadacze przyjmują ją za dobrą monetę.

    Peerelowskiemu systemowi urągają:”Dziewczyny oddające się Szwedom za dolara w Kołobrzegu.”Nie widzi się jednak, że aktualnie opisywane zjawiska stały się bez mała prawidłowością i polską specjalnością w wolnoeuropejskiej wymianie wartości. Gdzie u polskich krawężników wystają obce piękności ,podobnie jak nasze poza granicami i frymarczą swoimi wdziękami by utrzymać przy życiu pozostające na skraju nędzy rodziny. Ta sytuacja nikomu i niczego nie ujmuje, bowiem jest to demokratyczne i ponoć z własnej i nie przymuszonej woli. Kiedy jednak białoruski kołchoźnik starał się uchronić Białorusinki przed obdzielaniem swoimi wdziękami całej Europy, to rwetes ozwał się wielki, by dopiero teraz odciąć się od tej bzdurnej i pełnej ingerencji polityki. Oto i kolejny przykład prawicowego draństwa i moralnej obłudy.

    Dalszym argumentem na niedoskonałość peerelowskiego degenerata był fakt,że:”Moi profesorowie składający się w czasie wizyty w RFN na wino – 4-ech po jedna czwarta pensji…”.Przyznam również, że ja spotykałem w innych kraju przypadki, gdzie po trzech składało się na pół litra w bramie. I nie wiem czy jest to przykład niedoskonałości systemu, pijackiej natury delikwentów, czy zupełnie nieporównywalnych relacji cenowych ,czy polskiej wręcz przysłowiowej oszczędności za granicą. Poza tym jeśli profesorowie wyjeżdżają za granicę po to by się nachlać jest niezwykle żenującym przykładem, obliczonym bardziej na to by kompromitować polską naukę aniżeli budować jej autorytet. Autora tych wynurzeń bolało,”To wspolczucie niemieckich kolegow, ktorzy wygrali wojne”.
    Rozumiem niemieckie współczucie dla ludzi chorych na alkoholizm i chorobliwy antykomunizm, przy założeniu , że podane zdarzenie nie mija się z prawdą, ponieważ mnie nie mieści się w głowie by koryfeusze nauki mogli się zachowywać niczym chłopcy pod budką z piwem.

    Polska Ludowa jest obciążana za to m.in.,że:”…4 doktorow z Kopernika w Toruniu spało po stołem w Londynie u Polonusa.” Przepraszam, to PRL zmuszał ich do tego niegodnego czynu ,czy dokonali go z własnej i nieprzymuszonej woli? A może wręcz PRL starał się usilnie uchronić ich przed tego rodzaju niedogodnościami?To tylko w PRL-u spanie pod stołem poczytuje się za mordowanie ludzi, natomiast na Zachodzie jest to oczywista oczywistość, że ktoś śpi w rynsztoku, i nikt się temu nie dziwi,bo taka jest istota kapitalizmu, że ten kto ma śpi w piernatach a jeśli nie ma musi się zadowolić urokiem snu pod mostem.

    „To dziewczyny pelniace uslugi seksualne dla starych dziadow by miec lozko w komorce i robote na zmywaku za funta na godzine,ja to widzialem…” obciążają rzecz prosta Jaruzelskiego i jego klikę. Paszportów nie wydawali źle, a kiedy już wydali to jeszcze gorzej. Za wszystkie winy swoje i Zachodu odpowiedzialność musi ponieść Jaruzelski. Jest to logika zaiste godna solidarnych doktorantów z IPN-u. Gdy taka argumentację przytacza bałwan sprawa jest dość oczywista i zrozumiałą, kiedy jednak takim sztafażem posługuje się doktorant to rodzi się przypuszczenie, że taką negatywną przypadłością mogą oni być porażeni również.

    Tym sposobem znany nam naukowiec doprowadza nas do pointy swych głębokich i badawczych odkryć. Otóż za całe zło tego świata odpowiada komuna co jest kwestią a priori udowodnioną przez prawicę. A w szczególności:
    ”I to nie byla “lewica” to byl sowiecki autokratyzm oparty na zawlaszczeniu srodkow produkcji przez kaste wybranych oraz na tajnych sluzbach jako gwarantowi zastraszania spoleczenstwa.”
    Wypada tę myśl rozwinąć i powiedzieć,że II ga RP praktycznie nie posiadała środków produkcji,bowiem stan ten można określić jako w powijakach. To dopiero podła komuna nasyciła polski przemysł ciężki taką ilością fabryk, że zaczęło to zagrażać ochronie środowiska naturalnego. Jeżeli zgodzimy się z tezą o zawłaszczeniu przez komunistów polskich fabryk,wówczas musimy sobie zdać sprawę, że etatowych komunistów było w Polsce tzw.aparatczyków 10 tysięcy. Natomiast fabryk było 13 tysięcy. Oznacza to, że każdy komunista ukradł prawie półtora fabryki. Jeżeli Jaruzelski nie rąbnął żadnej fabryki,a Wałęsa ma jedną,to gdzie się podziały jeszcze dwie. Jeżeli ja znam bardzo wielu komuchów, którym po tamtym systemie pozostały tylko jako cały majątek poobijania i siniaki oraz ewentualnie kilkuset złotowa renta, to rodzi się pytanie kto sprzeniewierzył cały majątek narodowy Polski. Czy ci, którzy do upadłego bronili własności państwowej czy ci, którzy solidarnie walczyli wszystkimi dostępnymi środkami do prywatyzacji czyli rozgrabienia wspólnej własności? Konsekwencje i wnioski są proste, z wyłączeniem burżuazyjnych pseudonaukowców i prokuratorów IPN-u, którzy mają własne widzenia, najczęściej inspirowane widzeniem Najświętszej Maryji Panienki.
    Niech Bóg i historia mają was w swojej opiece.
    _________________

  57. Panie Danielu,
    ze zdziwieniem stwierdzam, że dał się Pan wrobić w coś na kształt poczucia winy za swoje publikacje sprzed i po wprowadzeniu stanu wojennego. Tak się złożyło, że był Pan czymś w rodzaju mojego eksperta od zrozumienia co się wtedy działo. Nie dlatego, że wierzyłem Panu bezkrytycznie, ale dlatego, że Pana ocena pokrywała się w dużej mierze z moją. Pozwalało mi to trwać w przekonaniu, że to nie ja zwariowałem ale po prostu świat wokół mnie zaczął się kręcić szybciej i to w kierunku, którego żaden Nostradamus nie był wtedy w stanie przewidzeć. Łącznie z tymi, którzy w 81 roku byli przeciw (i teraz też są).
    Na prawdę, nie ma Pan podstaw, żeby wstydzić się choćby literki z tego, co napisał Pan wtedy i co pisze Pan teraz.

  58. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Przydaloby sie cos – bo temat ciezki – dla odprezenia
    http://www.rp.pl/artykul/191218.html

  59. Stan wojenny w latach 1981-1983 wyczerpuje wszelkie znamiona zbrodni z premedytacją. Nieprawdą jest, że w 1981 roku Jaruzelski nie miał wyboru, że działał pod naciskiem zaistniałych wówczas okoliczności (tragiczna sytuacja gospodarcza, groźba obcej interwencji) – w rzeczywistości komuna już w sierpniu 1980 roku rozważała możliwość wprowadzenia stanu wojennego. Wtedy jeszcze nie zdecydowała się na to, ale przez cały czas od tego momentu z całą świadomością snuła plany najazdu na własne społeczeństwo. Plany te między innymi obejmowały: (1) przygotowanie aktów prawnych na użytek stanu wojennego, (2) sporządzenie listy ok. 15 tys działaczy opozycji przeznaczonych do internowania oraz przygotowanie ośrodków ich izolacji, (3) opracowanie metod blokady dróg transportu i telekomunikacji – wszystko to jeszcze przed końcem 1980 roku. Również przed końcem 1980 roku Jaruzelski przedstawił koncepcję samodzielnego zlikwidowania rodzącej się demokracji jako alternatywy dla wkroczenia obcych wojsk. Już w początkach 1981 roku zaczęto prowadzić gry sztabowe w ministerstwach obrony i spraw wewnętrznych celem przećwiczenie różnych wariantów rozwoju sytuacji. Jednocześnie uruchomiono gry terenowe oparte na prowokacji, mające doprowadzić do zaognienia sytuacji i radykalizacji nastrojów po stronie opozycji (Bydgoszcz, zapowiedź strajku generalnego). I jakby tego wszystkiego było mało, w Warszawie zjawił się marszałek Kulikow, by zagrzać biednego generała do szybszego nakręcania tej spirali ohydy. Miary ohydy dopełnił fakt, że obwieszczenie Rady Państwa o ogłoszeniu stanu wojennego wydrukowano w Moskwie w sierpniu 1981 roku – już wtedy wszystko było dopięte na ostatni guzik i pozostawało tylko czekać na odpowiedni moment. Niech nikt mi nie mówi, że generał działał pod przymusem, pod wpływem doraźnych okoliczności, to była długofalowa konspiracja, prowadzona od początku ręka w rękę z sowiecką wierchuszką, w tajemnicy nie tylko przed własnym społeczeństwem, lecz od pewnego momentu również przed własnym rządem, sejmem i Radą Państwa (nie raczono nawet informować o szczegółach władz PZPR). To co się stało 13 grudnia to nie była żadna wyższa konieczność, była to zdrada, za którą należy się zwyczajnie kula w łeb.

    Generał Jaruzelski nie stanie przed plutonem egzekucyjnym. Niech się o to nikt nie obawia. Ale też niech nikt nie próbuje już mówić o stawianiu mu pomników. Bo przy uwzględnieniu wszystkich tragicznych okoliczności człowiek ten nie zasługuje ani na jedno, ani na drugie.

  60. Gliwer – ad vocem 14,58:
    sęk w tym, że nikt nie chce Generała Jaruzelskiego sądzić za naruszenie postanowień konstytucji z 1952 r. – wówczas obowiązującej.
    Sądzi się Go za wydumane – piramidalne zarzuty, które, – każdego jako tako wykształconego prawnika ( i nie tylko prawnika, – wystarczy:myślącego samodzielnie człowieka) przyprawiają o paroksyzm śmiechu.

  61. WODNIK53@ Dziękuję!
    Co by się stało, gdyby nie wprowadzono stanu wojennego, a bratnie państwa by interweniowały, opisuje bardzo sugestywnie Edward Redliński w swojej książce „Krfotok”. Polecam.
    Zaryzykuję jeszcze coś, choć nie wiem ile osób podzieli moją opinię.
    Szkoda że nikt nie napisał, co by się stało, gdyby NIE wprowadzono stanu wojennego i ZSRR by NIE wkroczył. Uważam, że byłoby fatalnie. Groziłaby nam co najmniej klęska gospodarcza przy zapowiadanych restrykcjach ze strony ZSRR (a jak wykazały wcześniejsze doświadczenia, nie umieliśmy sobie radzić nawet z drobniejszymi kłopotami – „Nie potrzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery” mawiano w zimie 1979 r.). A w kraju nastąpił by pełen rozpad struktury państwa i bezhołowie. Wszystko do tego prowadziło. Czytałem wtedy dużo publikacji Solidarności i rozmawiałem ze znajomymi działaczami. Solidarność parła do zwarcia, mało przejmując się gospodarką. Jak powiedział wtedy Kuroń: „Gdyby nawet ten rząd zniósł teraz złote jajko, to ludzie powiedzieliby, że po pierwsze nie zniósł, po drugie nie złote, a po trzecie ukradł i wywiózł do Związku Radzieckiego”.
    Żonglowano bytem narodu w imię jakichś swoich wyobrażeń. Trochę jak zrobili to potem przywódcy czeczeńscy, zaczynając konflikt z Rosją pod różnymi szczytnymi hasłami. Tylko ilu Czeczeńców doczeka urzeczywistnienia tych haseł?
    Było jak w anegdocie o żołnierzu, który wybierał się na wojnę i tak pocieszał płaczącą żonę: „Nie martw się, głupia, pójdę, zabiję dwóch-trzech i wrócę”. „A jak ciebie zabiją?”. „Mnie, a za co???!!”.
    Cieszę się, że znaleźli się wtedy w kraju ludzie odpowiedzialni, tak jak później przy Okrągłym Stole i w pierwszym Sejmie. Długo będziemy czekali na takich polityków.

  62. noone, swietnie tez, pewnie zylas na ksiezycu, albo Ci ktos opowiedzial, a moze po prostu wolisz nie myslec?
    idealnym scenariuszem byloby: krew sie leje, gwiazda piecioramienna plonie, a z resztek papieru toaletowego postawimy pomniki? BRAWO!

  63. Mam wrażenie, że wszyscy ci, łącznie z red. Passentem, którzy wyrażają swoje oburzenie z powodu procesu generała Jaruzelskiemu, wyświadczają mu, ze szlachetnych zapewne motywów, tzw. „niedźwiedzią przysługę”.

    Gdy mamy do czynienia z sytuacją historyczną, która przypomina tragedię grecką (w takim sensie, że nie ma wyjścia, które nie kończyłoby się śmiercią niewinnych ludzi) – nie pozostaje nic innego, niż oceniać postawę podejmującego decyzję na podstawie tego, czy wybrane zostało mniejsze zło.

    Z drugiej strony, istnieje jednak elementarna zasada etyczna, która głosi, że nie wolno poświęcać życia nawet jednego niewinnego człowieka, aby uratować życie innego, a nawet wielu innych ludzi.

    W wyniku wprowadzenia stanu wojennego straciło życie około 90 niewinnych ludzi. Ocalone zostało – być może – życie tysięcy. Być może. Tego nie sposób udowodnić ani na „tak”, ani na „nie”.

    Jak więc oceniać generała Jaruzelskiego?

    1. Jako człowieka, który naprawdę działał jedynie w imię utrzymania bezprawnej władzy, a tylko racjonalizował etycznie swoje postępowanie dorabiając do niego teorię „ocalenia przed większym złem”?
    2. Czy też jako kogoś, kto mając świadomość realnego zagrożenia ze strony ZSRR, wziął na siebie, na swoje sumienie, decyzję stłumienia 10-milionowego ruchu społecznego, aby ocalić kraj przed rzezią i okupacją.

    Myślę, że z tego, co napisałem powyżej, wynika dobre uzasadnienie tezy, że generał powinien jednak stanąć przed sądem.

    Jeżeli jego motywacją do wprowadzenia stanu wojennego były przyczyny podane w punkcie 1. powyżej, to nikt nie ma chyba wątpliwości, że powinien odpowiedzieć za swój czyn.
    Jednocześnie jednak, wiedząc we własnym sumieniu o swojej winie, generał starałby się w takiej sytuacji zrobić zapewne wszystko, aby przed sądem nie stanąć. Wszelkie zabiegi prawne opóźniające jego udział w procesie, będą poświadczały, że nie jest jest wcale zainteresowany w dojściu do prawdy.

    Jeżeli natomiast jego motywy są tymi, które zasygnalizowałem w punkcie 2., generał sam powinien robić wszystko, co w jego mocy, aby stanąć przed sądem, bo tam będzie mógł zaprezentować wreszcie swoje racje i poddać je weryfikacji prawa i reakcji opinii publicznej.
    Jest to przywilej dany bardzo nielicznym postaciom historycznym: móc bronić swoich racji za życia, przed sądem, a nie jedynie zdawać się biernie na ocenę historii.
    Jeżeli generał Jaruzelski miał siłę, aby wziąć na swoje sumienie tak gigantyczną i potwornie trudną decyzję w roku 1981, dlaczego nie miałby mieć sił, aby u kresu życia, w roku 2008 stanąć przed sądem, by – przekonany o swojej niewinności – mieć ostatnią szansę na oczyszczenie swojego imienia.

    A poza tym jest jeszcze coś, czego nie powinno się lekceważyć.

    Życie straciło życie około 90 ludzi.
    Czy o nich już trzeba zapomnieć?
    Dlaczego za ich śmierć nie ma być rozliczony ten, kto podjął ostateczną decyzję?
    Czy naprawdę mamy prawo przebaczać w imieniu zamordowanych, nie stawiając przed sądem tego, któ wziął ich śmierć na swoje sumienie, niezależnie, jak uwikłany był w historię?

    „Nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
    przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie ”
    – pisał Herbert w „Przesłaniu pana Cogito” i pamiętam, że słowa te miały szczególny sens rankiem 13 grudnia.

    Generał Jaruzelski jest człowiekiem, który podjął przed 27 laty decyzję, za jaką – musiał przecież zdawać sobie z tego sprawę już wówczas – przyjdzie mu nieść odpowiedzialność do końca życia.
    Odpowiedzialność za takie decyzje nigdy nie ulega przedawnieniu.

    Tragizm decyzji, jeżeli nie jest to tragizm fałszywy, zobowiązuje!
    Zobowiązuje, nawet po latach, do odwagi i wzięcia po raz kolejny pełnej odpowiedzialności za swoje czyny.

    Generał żyje już tak długo, że szansa na oczyszczenie się z zarzutów przed sądem – jeżeli jest niewinny zarzucanym przestępstwom, lub przyjęcie z godnością wyroku skazującego – jeżeli jest winny i ma sumienie – powinna stanowić dla niego wcale nie przekleństwo, ale – przeciwnie – dar losu.

    Generał ma bowiem – poprzez proces – szansę na kolejny wielki wybór, tym razem już wyłącznie na własny rachunek: może stanąć przed sądem z godnością, z honorem (o którym często się wypowiadał przed laty) i wypowiedzieć swoją prawdę, albo może chować się za swój podeszły wiek, choroby, brak pamięci i przeobrazić się, na koniec, z postaci z tragedii na postać z żałosnej farsy.

    P.

  64. @Eddie 17.00 – zycze panu zostaniem tym zwierzatkiem domowym u jakis kosmitow, bowiem co do historii i jej wyznacznikow jak p. Powstanie Warszawskie to nie ma pan zielonego pojecia, dla mnie ten wspanialy zryw mlodziezy warszawskiej jest wystarczajacym dowodem jej patriotyzmu, czemu 10 milionow czlonkow Solidrnoasci w1980-81 roku tez dalo dowod. Panska paplanina o tych sprawach do niczego nie prowadzi chyba ze chcialby pan byc czolowym kolaborantem kogokolwiek kto by akurat sprawowal wladze w kraju niezaleznie od tego z jakiego nadania.i tyle

  65. noone13!
    Zazdroszczę Ci jasności i prostoty poglądów! Faktycznie tylko 13-letnie dziewczę może osiągnąć taką konkluzję, lub starzec urodzony w 1913 (wyjąwszy mego wujka, który świat widzi znacznie bardziej złożonym, mimo wcześniejszej daty urodzenia).
    Blogowicze Szanowni, Co Poniektórzy!
    Odnoszę wrażenie, że żyliście w całkiem innej Polsce, lub obserwowaliście z bezpiecznej dali całkiem inną Polskę, niż ja!
    Utrzymanie bezprawnie zdobytej władzy, zdławienie Dążeń i bógwico jeszcze!
    Chodziło o najprostszą rzecz pod słońcem:
    Albo będzie względny spokój, naród znajdzie czas na to , aby dojść – czego właściwie chce, albo przyjdą nam z bratnią pomocą i będziemy mieć kilkaset tysięcy martwych boahterów więcej!
    Tu nie było co oglądać się na paragrafy. Udało się nam! Dzięki temu Jaruzelowi et consortes, wykpiliśmy się przed historią kilkudziesięcioma ofiarami i zdobyliśmy wszystko, co było do zdobycia!
    No , tak! Ale Powstanie Warszawskie to było coś tak wzniosłego i tragicznie pięknego!
    No, fakt! Z takiego punktu widzenia, stan wojenny, i późniejsze wydarzenia, i to w czym dziś tkwimy, jest przeraźliwie prozaiczne i miałkie! Iście beznadziejne. Ale żyjecie, drodzy krytycy, i to przeciętnie coraz lepiej. Coś za coś. Opłacało się?

  66. Istnieja dwie plaszczyzny oceny Jaruzelskiego.
    Pierwsza to prawna;
    „Dura lex sed lex”
    Jezeli zlamal prawo to powinien za to odpowiedziec niezaleznie czy jest generalem, porucznikiem czy tylko szeregowym.
    Jezeli nawet teoretycznie zlamal prawo majac na mysli dobro wyzsze to tylko wtedy mozemy mowic o heroizmie i tragizmie gdy poniesie kare.

    Inaczej mowiac przyjmuje na „swoja bohaterska” piers konsekwencje trudnej ale wedlug niego jedynej historycznie slusznej decyzji.
    Nie moze byc jedno i drugie.
    Albo „bohater” z konsekwencjami albo nie.
    Prawo nie moze byc pod wplywem ocen politycznych – kropka.

    Teraz druga plaszczyzna:
    Ocena historyczna.
    Otoz na podstawie wielu dokumentow dostepnych nawet na internecie.
    Jaruzelski nie zapobiegal radzieckiej interwencji ale wielokrotnie o nia prosil.
    Jak nie dostal to postanowil bronic „socjalizmu” czyli rozpadajacego sie szkodliwego systemu na wlasna reke.
    Ja pamietam czasy Solidarnosci z nigdy nie powtorzonego uczucia uniesienia i pewnosci, ze nareszcie mozemy razem stanac jako narod i powiedziec NIE falszowi, przemocy i zwyczajnemu swinstwu.
    Tysiace, setki tysiecy ludzi mialo lzy w oczach i gesia skorke.
    Czulismy wielka jednosc, czulismy sie dumni, ze jestesmy Polakami.
    Na calym swiecie (podrozowalem wtedy autostopem po Europie) ludzie sciskali nas jako Polakow i zapraszali do swoich domow.
    Robili to rowniez w demoludach.
    General obdarl nas ze zludzen – czolgi o koksowniki – dlugie paly ZOMO.
    Pamietam jak uciekalismy to w kazdej bramie kobiciny czekaly by nam dac schronienie.
    Wygladalo na to (mysle, ze dokladnie tak bylo), ze wszystko, cala ta komuna trzymana jest jedynie sila przez moze pare milionow funkcjonariuszy, beneficjentow i ich rodzin.
    Paru skolaborowanych pismakow z kregow kolo rzadowych to wszystko.
    Fakt historycznej koniecznosci jaltanskiej ma sie tak samo do kolaboracji jak rzady Phillipa Petaina uznanego pozniej za zdrajce.
    Tez w obliczu kleski przyjal na barki czesciowa suwerennosc w ramach kolaboracji z faszystami.
    Wedlug niego zachowal czesc Francji dla Francuzow – choc czesciowo ale jednak.
    TEZ MUSIAL…a moze nie musial(?).
    Historia uznala go za zdrajce a nie za tragicznego patriote.
    Istota odpowiedzialnosci za swoje czyny jest przypadek prawie 90-cio letniego Australijczyka, ktory byc moze 65 lat temu zabil w Budapeszcie Zyda.
    Zabojca (byc moze) byl policjantem, ktory mial obowiazek scigac Zydow takie bylo wtedy PRAWO.
    Teraz ten Australijczyk bedzie najprawdopodobniej sadzony na Wegrzech.
    A przeciez gdyby on i inni Wegrzy sprzeciwili sie faszystom to moglaby nastapic fatalna dla Wegrow krwawa pacyfikacja.
    Tak jak inni dla wyzszego dobra narodu (Budapeszt wciaz wyglada pieknie…) postanowil kolaborowac.
    Dokonal tragicznego wyboru…

    Oczywiscie, ze wszystkie historyczne porownania i parabole sa ryzykowne i nie pelne ale chodzi tu o podstawowa zasade odpowiedzialnosci jednostkowej.
    Wyglada na to, ze Ruscy nie chcieli mimo prosb generala wejsc.
    Braki w zaopatrzeniu byly wynikiem komunistycznych rzadow a nie protestow Solidarnosci.
    Zdecydowana wiekszosc Polakow chciala zmiany systemu rzadzenia itd.
    Zginelo setki ludzi.
    Tysiace zostalo zamkniete jedynie na skutek odmiennych pogladow.
    Setki tysiecy o ile nie milionow zostalo zmuszone do emigracji.
    Rozklad gnilny zostal jedynie powstrzymany – smros robil sie i tak coraz wiekszy a historia?
    Historia sama wskazala kto mial racje.

  67. Oczywiscie….chodzilo o smrod (nie smros) rozkladajacego sie systemu po zbrojnej interwencji general przeciw woli narodu (!).
    Kto to przezyl smrod ten mam nadzieje zapamietal na cale zycie.
    Chociaz wierze, ze na salonach na Saskiej Kepie tak nie smierdzialo…

  68. Prawdziwy problem Polski

    No i stało się. Odezwał się Autorytet w dziedzinie Stanu Wojennego. Czekałem powiem szczerze trochę na ten tekst. Bardziej na tekst niż na to co w nim jest, bo to bez trudu można się było domyślić. Biedny Pan Generał, rozmydlenie i koronny argument – badania opinii publicznej. No i na koniec głosy zgorszonych forumowiczów. Przyznam, że głosy forumowiczów to taka nowość, nowy trend – trochę jak badanie opinii publicznej, ale lepsze, bo mamy żywego człowieka zamiast drętwych liczb. No i wynik – 3/3 – lepszy niż u Pentora. Ośrodek badania opinii publicznej Daniela Passenta w akcji. Vox populi vox dei – jak sie wierzy.
    No i szafa gra.
    No ale chyba nie do końca. Bo w czym tkwi prawdziwy problem Polski? Problem właśnie tkwi w tym, że te 50% statystycznych (to ważna różnica czy Polak czy Polak statystyczny) Polaków uważa, że stan wojenny był cool. No ale dlaczego? Dlaczego tyle ludzi uważa, że puszczenie wojska na ludzi było takie super, a jeśli nie super to przynajmniej konieczne i nie ma sie czego czepiać? I że tyle osób zginęło to nic. I że kraj cofał się przez całą dekadę, wtedy gdy reszta szła do przodu? A no za to możemy dziękować między innymi Panu Redaktorowi Danielowi Passentowi, którego błyskotliwa publicystyka tak cudownie wybiela sprawę i zwala wszystko na ruskich. A bo system narzucony, a bo agresja, a bo to a bo tamto. A Jaruzelski niewinny. Właściwie ofiara zmuszona do dzwigania tego potwornego brzemienia władzy, której nie chciałby nosić Pan Redaktor. Zaiste najlepszy wśród wybielaczy. A Andrzej Drawicz w swoim rozporządzeniu w 1989 roku nakazał prezentację stanu wojennego tak, żeby nie uderzało to w Generała. I co się okazało? Że wszędzie można znależć takiego czy innego Johna.
    No ale po co ta cała szopka? A no po to, że gdyby nie ona, to Jaruzelski i Kiszczak może by wychodzili z pudła albo byliby na warunkowym za dobre sprawowanie (w końcu jeden to człowiek honoru a drugi to ofiara). A tak? Kolejna lipa.
    Oczywiście szopka nie odbywa się tylko w warstwie medialnej, bo to nie redaktorzy uniewinniają konsekwentnie w wiekszości procesów, ale sędziowie z niezweryfikowanej korporacji sędziowskiej, co do której tak srogo pomylił się prof. Strzembosz. Szopka odbywa się na wielu płaszczyznach, bo na wielu płaszczyznach postkomuna ma władzę.
    Ale w tym miejscu warto chyba wspomnieć o tej medialnej szopce, która od 20 lat nam wmawia, że SW był konieczny i bez tego ani rusz. A całe stada wielbicieli tych bzdur sie pod tym podpisują.
    I jaki efekt? Poza nieprawdziwymi argumentami o rzekomej ruskiej agresji głownym argumentem jest 50 % akceptacji SW przez społeczeństwo, co wykreowano mówiąc po prostu że był potrzebny i kłamiąc ludzi. I maszyna się kręci.
    Tylko jakoś jak Ziobro miał w ostatnim programie Lisa 58 % poparcia, to raczej Redaktor (i mało kto na tym forum) nie napisze, że Ziobro dobrze działał jako minister. Oj co to to nie. Tu sondaż jest niewiarygodny, bo ludzie głupie. Tu muszą przemówić autorytety – Widacki, Sawicka i cała reszta.
    A ciekawe jakby zapytac tych 50 % co popierają SW o to kiedy się zaczął? Ciekawe ile będzie wiedziało? Jak we Włoszech zapytali czy Ziemia jest płaska czy okrągła to większość powiedziała że jest płaska. To znaczy że jest płaska? To są dopiero bzdury.
    Podsumowując ten nieco przydługi wywodzik można powiedzieć w dużym skrócie, ze prawdziwym problemem Polski jest to, że Generałowie dopiero staja przed sądem zamiast wychodzić z pudła, a Pan Redaktor Daniel Passet ma tylu wielbicieli i tyle tupetu, żeby wypisywać takie rzeczy.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  69. Jaruzelski kat ojczyzny.

    Co w tym zlego ,aby sad ocenil dyktatora?
    Trupy byly i dyktator za nie odpowiada.
    Krew ludzi ma na swoich rekach.
    Czy to takie niepoprawne postawic go przed sadem?
    Jaruzelski to nieudacznik i paskudny komuch.
    Gardze nim.

    Slawomirski

  70. Strasznie dużo tych bohaterów stanu wojennego i prawdziwych patriotów się zebrało na blogu. Aż dziwne, że się wtedy nie wysadzili w powietrze jak mudżahedini w Iraku, na naszej świętej ziemi w walce z ZOMO ? . A teraz tylu ich deklaruje że musi zobaczyć Jaruzela w lochu ?. Liczba kombatantów nieustannie rośnie niczym Pierwsza Brygada Piłsudskiego przed II wojną ! Widział was ktoś w kopalni Wujek ? Czyżbyście chłopcy razem z Jareczkiem K. przesiedzieli pod pierzynką cały stan wojenny ?.
    Z kombatanckim pozdrowieniem

  71. Milo i niemilo sie czyta te wpisy. Milo te, usilujace przeprowadzic jakas analize tamtych czasow, niemilo te zionace checia odwetu.
    Panie Falicz, w panskiej wypowiedzi szczegolnie uderzyl mnie ten ton pelnej pasji nienawisci. I owe dziewczyny za dolara… Spiesze wyjasnic, jako dziewczyna z tamtych lat strasznego PRL, ze oddawanie sie za dolara w Swinoujsciu to nie byla sprawa polityczna, nawet nie ekonomiczna, tylko sprawa wyboru prywatnego tych dziewczyn. One nie musialy tego robic z glodu, nie zostaly do tego zmuszone nakazem partii. Tak samo jak ci, ktorzy wyjechali z Polski na saksy, zeby po przyjezdzie imponowac „majatkiem”. Oni tez nie musieli…
    W takich sprawach nalezy rozgraniczyc wybory osobiste i sytuacje bez wyjscia.
    Niedobrze mi sie robi od sluchania o tym nieszczesnym occie na polkach. Doskonale pamietam tamte czasy i ciagle strajki i to warcholstwo jakie sie rozpanoszylo, ta euforia „my wam pokazemy” i zamiast pracowac, wiecowano i strajkowano. Nie bylo produkcji nie bylo towaru, proste.
    Ja pamietam, jak pol Polski stawalo, bo wyrzucili z pracy pijanego traktorzyste…
    I pamietam ow dzien 13 grudnia, szok, oburzenie, nienawisc chyba i determinacje – nie dac sie! Ale i strach rowniez, strach przed wojna domowa, niepokoj o bliskich, niepewnosc jutra.
    Bardzo wtedy bylam cieta na generala i swite. Ale potem emocje sie uspokoily, minely lata i teraz patrzac z perspektywy szerszego dostepu do informacji widze, ze to byla koniecznosc, ze general podjal decyzje trudna, ale jedyna. I chyba wiedzial o konsekwencjach, wiedzial czym to dla niego grozi. I zaryzykowal w imie wyzszych racji. Za to go szanuje, choc te 30 lat temu gdyby mi ktos to powiedzial, popukalabym sie w glowe.
    Prawd o stanie wojennym jest tyle, ile ludzi, kazdy ma swoja. Informacja byla kiepska, media zachodnie bily w tarabany i plotly czesto od rzeczy podgrzewajac atmosfere, w sumie pamietamy to , co dotyczylo nas i naszych rodzin czy znajomych.
    Pelnego obrazu nie ma nikt. A ze we wspomnieniach czesto bohaterstwa nam rosnie jak ryby wedkarzowi, to tego obrazu nie bedzie nigdy.
    Mam pretensje do Generala, ale nie za stan wojenny, tylko za otworzenie furtki kosciolowi do roszczen. Bo jezeli ktokolwiek uwlaszczyl sie na Polsce w wyniku stanu wojennego i okresu po 89, to wlasnie kosciol katolicki.
    A teraz tak na koniec tego mojego przymarudzania: Jest teraz piekny papier toaletowy w sklepach, sa samochody nie na talony, domy, prawo wlasnosci , paszporty w kieszeni i brak granic. Prawda. I sa glodne dzieci, bezdomne rodziny, wyglodzeni staruszkowie, nurkowie smietnikowi i prostytucja. Czy mamy prawo porownywac te obie epoki? Czy moze madrzej byloby docenic dobre strony jednej i drugiej.

  72. u podloza tych nazikatolickich akcji na jaruzelskiego i prl lezy jedna i prosta prawda – rezim zainstalowany w roku 1989 przez CIA i watykan w kraju nad wisla i odra boi sie porownania z generalem czy nawet z kania. oni to po prostu male, smarkate gnojki. chodzace na pasku czarnych wlascicieli tej trzeciej czy juz piatej republiki.

    stad ta agresja i spektakl na skale gornej wolty. bo mimo calego samozadowolenia „polityki”, mamy do czynienia z gorna wolta z dodatkiem radia z ryjem.

    jak mowil pewien mechanik samochodowy z wroclawia: czemus biedny – bos glupi, a czemus glupi – bos biedny.

  73. Autora stanu wojennego należy surowo osądzić. Podobnie jak uczyniono to kiedyś z autorem zamachu majowego. Nawiasem mówiąc kudy generałowi do marszałka. W trzy majowe dzionki na łono Abrahama przeniosło się około 400 osób. Ale to przecież mało istotny szczegół bo przecież potem, co wszyscy doskonale wiedzą, Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej. Przynajmniej do września.

  74. kecaj 09-15 11:40
    wyjatkowo obrzydliwy wpis ;Ty kecaj nie wystepuj w imieniu ludu i Jego krzywd .
    Każdy w Polsce może swe krzywdy artykułowac i ma ku temu wiele mozliwości .
    Nie potrzebuje więc takich oskarzycieli PRLu i Jaruze;lskiego jak ty i Falicz ;w tym wpisie Ty .
    Nasuwa sie odpowiedż na sformułowania ostatniego Twojego zdania ; szkoda ! że takich jak Ty ……………. .

  75. A kiedy IPN rozpocznie śledztwo w sprawie śmierci ok. 400 Polaków w maju 1926r.? Tak, rozumiem – ustawodawca (prawica) już u zarania IPN wiedział, że MUSI tę sprawę „obejść”. Ale faktu śmierci 400 Polaków NIE DA SIĘ ZAMIEŚĆ POD DYWAN. Gdzie są ulice nazwane imionami bohaterów walczących: a – w obronie prawowotych władz*; b – bojowników z warcholstwem* (* – jedno skreślić). Gdzie ich pomniki, listy zamordowanych (poległych)? Kto się targnął na władzę?
    A zginęło 400 Polaków w bratobójczej walce…. Nie ma winnych…
    Nikt o nich nie pamięta, nikt nie odprawia mszy w ich intencjach… Oto lekcja historii w wykonaniu Polaków… Taka jest pamięć historyczna wolnej, demokratycznej Polski…

  76. „Jaruzelski je pro mnoho Čechů žijícím symbolem invaze ze srpna 1968.”
    Jaruzelski dla wielu Czechów jest żyjącym symbolem sierpniowej inwazji Czech w 1968.

  77. czesław, 6:31: Nasuwa się jedna odpowiedź na to co napisałeś (szczególnie w ostatnim zdaniu) – Ty to musisz być skończonym bydlakiem…

  78. Roo mnie nie chodzi, ze sie sprzedawaly ale oto, ze tylko za dolara…
    Fakt, ze przecietny malo wykwalifikowany Szwedus mogl sobie pozwolic na 10-siec do 20-stu Polek za godzine pracy jest dla mnie dowodem na wybitna niefektywnosc rzadow komunistycznych na poziomie podstawowym…

    Co do Lizaka – dziekuje za zaszczyt pelnej pasji odpowiedzi.
    Usmialem sie jak zwykle.
    Szanuje inne opinie ale by przeanalizowac przewrotnosc i sofistyke lizakowych odpowiedzi musialbym napisac wpis dluzszy niz on.
    Na to mnie nie stac!
    Moge jedynie w wielkim skrocie odpowiedziec, ze ta dyskusja ma miejsce dzieki upadkowi komuny wielbionej przez Lizaka i to mnie bawi najbardziej…

  79. Zapomnialbym o najwazniejszym.
    Moze to demencja na starosc ale dla mnie mozliwosc otwartej dyskusji z Lizakami przerasta WSZYSTKIE zdobycze PRL-u…
    Nawet „odzyskanie” ziem zachodnich.

  80. Lizak. Za wszystko i za pasję! Podziwiam! Tym wszystkim załganym, gardłującym bohaterskim mądralom radzę sięgnąć do dzieła Miłosza „Moje dwudziestolecie” i za pokutę przeczołgać się przez szosę Zaleszczycką z workiem pełnym rolek papieru toaletowego na plecach. Pozdrawiam.

  81. Mam dobra wiadomosc dla Lizakow (taka generalizacja – bez zloslowosci…)
    Gazeta Wybiorcza podaje:
    „Nacjonalizacja kluczowych rynków, statystyka „szyta” na życzenie rządu. USA to najbardziej socjalistyczna gospodarka świata.’
    Wiec moze niewiele stracili wszystko wraca do normy…a ze nie Moskwa tylko Waszyngton…
    A nam wsio rawno – Who cares?

  82. Drogi Jerzy,

    „jerzy pisze:

    2008-09-15 o godz. 23:59 ”

    bardzo Ci dziękuę za na pewno szczere życzenia. Niewątpliwie wziąłeś pod uwagę ,jaki warunek natchnął mnie pomysłem o marzeniu zostanie zwierzaczkiem dla kosmitów?
    W tym krau apel o rozsądną debatę z eksperckimi opracowaniami przez historyków zewnętrznych/dla większego obiektywizmu/, to już niezły zaczyn pod świętokradztwo.
    Zwrócenie uwagi, że siedmiu! przywódców wkręciło najlepszą młodzsież w powstanie, dając jej symboliczne uzbrojenie, nie zabezpieczaąc żadnego wsparcia militarnego, co dorowadziło do śmierci 200tys mieszkańców stolicy, 800tys. wypędzonych,i całkowita zagłada stolicy , przy stratach niemieckich- kilkadziesiąt zabitych/głownie wcielonych do niemieckiej armii cudzoziemców- to w tym kraju ciężkie bredzenie. Równie dobrze , w obecnych czasach moglibyśmy za ideał -Wolność Gruzji!!!- wejść w przepiękny konflikt z Rosją i to tak jak powiedział nasz prezydent-„Do upadłego!!!”
    Z kolei w ruchu „Solidarności” ciągle nie potrafię dostrzec nic pięknego, Po prostu 10 mln ludzi w obliczu narastającego zagrożenia egzystencjalnego zaprotestowało.Dla mnie to bardzo smutne. Czy znasz naród , który w przypadku totalnego bankructwa kraju, umierałby spokojnie w swoich domostwach. To był zew rozpaczy. Koroną tego, jako adekwatnego epilogu są obecne dogrywki ” chłopców z tamtych lat”. Naprawdę, aż łza się w oku kręci…
    Jeśli zrezygnujesz z inwektyw/Twoje prawo do własnych opinii jest święte!!!/ , a wyrazisz taką chęć, to w przypadku gdyby mnie się Twoje życzenia,a moje marzenia o porwaniu przez jakichś normalnych cywilizowanych kosmitów spełniły, to mógłbym Ci załatwić miejsce u sąsiadów moich ewentualnych właścicieli. Chyba, że jest to poniżej Twojej godności, to przepraszam.

    Pozdrawiam ,Eddie

  83. Ja muszę się zgodzić z Lizakiem, dodałbym do tego, że nikt nie zrozumie lat 40. w naszym kraju, jeżeli wcześniej nie poczyta o Polsce w Międzywojniu, poziomu życia, uprzemysłowienia, analfabetyzmu, lecznictwa, warunków życia, bezrobocia, wielkich latyfundiów, sądów itp.

  84. Ge. Jaruzelskiemu i jego kolegom nie spadnie wlos z glowy. Nie ma takiego paragrafu, zeby ich skazac za upodlenie narodu, ktoremu zafundowali stan wojenny, ktory dawal im mozlwosc sprawowania dalej wladzy. Sympatycy gen. Jaruzelskiego beda ponownie usatysfakcjonowani. Generala nie da sie skazac za decyzje polityczne.

  85. zaklamany jasny gwincie 21:44
    i rzeczywiscie nie polynela ani jedna kropla krwi jak obiecal w oredziu Pana general?????

  86. Stan wojenny zastał mojego brata z mamą i żoną na promie płynącym do Szwecji. zdecydowali się jakiś czas tam zostać, choć mama strasznie niepokoiła się co się ze mnę dzieje, bo łączności nie było żadnej. A ze mną i żoną nie działo sie nic szczególnego. Z fabryki Ursusa wróciłem do domu i tylko z opowiadań znam jej pacyfikację /nikt nie zginął, nie stawiano oporu/. Potem w pracy zamieszanie, kierownik mszcząc się daje nieprawdziwą informację do zarządu wojskowego, że jestem aktywnym opozycjonistą. Odesłany do pomieszczenia dla takowych posiedziałem tam parę godzin /nawet obiad dostaliśmy/ i zostałem zwolniony. Potem załatwialiśmy sprawy dnia codziennego i chodziliśmy między transporterami opancerzonymi, a kobiety dawały gorącą herbatę.
    żołnierzom którzy okrutnie marzli /był duży mróz/. Z mojego punktu widzenia stan wojenny był wprowadzony „w rękawiczkach” i starano się o minimalizacje ofiar. Pod rządami wojskowymi bałagan w pracy był duży, a ludzie kradli jak nigdy przedtem się nie zdarzało /na bramie stali koledzy więc mieli pewność, że nie zostaną złapani/. Jak to kiedyś powiedziano bagnetami można walczyć, ale siedzieć na nich się nie da i nic dziwnego że gospodarka waliła się.
    Ja tuż przed stanem wojennym bardzo obawiałem się interwencji sowieckiej i wciąż słuchałem Wolnej Europy, skąd dochodziły coraz bardziej alarmujące wieści /koncentracja wojsk nad granicami Polski, wizyta okrętów wojennych itd. Bałem się też coraz głośniejszych radykalistów którzy orzekali, że ZSRR słaby, PZPR również , boją sie Ameryki i trzeba korzystać i raz na zawsze załatwić komunistów.
    Trudno mnie jest po tych doświadczeniach odmówić racji temu co mówi Jaruzelski i jestem przeświadczony, że on był pewny że Rosjanie szykują się do interwencji. /Gdybym był pragmatykiem to na miejscu ruskich informował bym władze Polskie, że gdy nie zrobi porządku będziemy interweniować , bo to było korzystne dla ZSRR (nawet gdyby to nie było prawdą )/
    Wg mnie sądzenie za stan wojenny i WRON Jaruzelskiego jest głupotą polityczną /to że to sąd polityczny, nie mam wątpliwości/. Tę sprawę należy zostawić prawdziwym historykom /a nie tym politykom z IPN/

  87. Dziękuję Panie Danielu. Mądre słowa. Ja też pewnie jestem „piewcą”. Byłam tzw aktywem zakładowym i pamiętam atmosferę ciągłych pogotowi strajkowych, w moim zakładzie, strajków, takoż u nas, strajków solidarnościowych. Pamiętam również strach jaki poczułam na zjeździe w Radomiu. Często zastanawiałam się, czy nie byłoby jednak wojny domowej w naszej umęczonej Ojczyźnie.I nikt nie musiałby wchodzić. sami sobie zgotowalibyśmy hekatombę. Mój Ojciec „od zawsze” znał gen. Jaruzelskiego, razem walczyli w niesłusznym wojsku. Kiedy wybuchła sprawa „wielkiego patriotyzmu pana Kuklińskiego” stwierdził: No cóż sprzedawczyka fetują a patriota stanie przed sądem. Wtedy jeszcze nie mówiło się o procesie za wprowadzenie …. Dobrze, że Ojciec tego nie dożył, bo znowu miał rację.
    A mnie najbardziej teraz śmieszy dopisywanie, w oparciu o filozofię prawa karnego, wywodu do tego, że przecież taki właśnie przepis należało zastosować. Że Ziobro jest niedouczonym aplikantem, pal licho. Ale jak mogą się kompromitować, sądziłam, luminarze prawa karnego. O tempora.O mores!

  88. Do jerzy (2008-09-15 o godz. 23:59):
    Szanowny Panie, w latach 1980-1981 byłem członkiem „S”, za co zresztą zostałem wyrzucony na początku 1982 roku z pracy, z dwuletnim zakazem pracy w gospodarce uspolecznionej. Nie zmienia to faktu, że czytając i słuchając tych wszystkich bzdur, które na temat stanu wojennego czy też powstania warszawskiego wypowiadają przedstawiciele tzw. obozu narodowo-patriotycznego, reprezentowani na tym blogu również przez Pana, odczuwam odruch wymiotny. W związku z powyższym mam prośbę, aby się Pan wypowiadał wyłącznie w swoim imieniu, bo słowo honoru że nie upoważniłem Pana do tego, aby mnie pan reprezentował.

  89. Falicz
    Ale wtedy za 10 dolarow mozna bylo spokojnie przezyc miesiac. 🙂
    Teraz sprzedaja sie za wiecej, czy juz jestes zadowolony?

    Przezylam w PRL wiekszosc swojego doroslego zycia. W szkole podstawowej mialam religie w szkole i francuski jako jezyk obcy. Na pochody chodzilam jak chcialam, a jak nie chcialam to nie szlam i nikt mnie nie gnebil. Na wybory poszlam raz, potem szkoda mi bylo czasu wiec nie chodzilam. Za granice nie wyjezdzalam, bo nie umialam sie zdobyc na prosbe o zaproszenie i utrzymanie. W kolejkach nie stalam, bo posiadania jakiegos rupiecia nie uwazalam za priorytet, jedzenie bylo zawsze, lepsze lub gorsze. Zreszta nigdy nie bylo tyle wyrzucanego na smietnik jedzenia jak w owych czasach oslawionych kartek.
    Obecnie tez nie chodze na wyprzedaze z tego samego powodu.

    Nie uwazam PRLu za system zbrodniczy, choc do idealnych nie nalezal. Po prostu na owe czasy i uklady byl tym co mielismy i mysle, ze jednak wyciagnelismy z niego jak najwiecej. To byl naprawde najweselszy barak w calym obozie. Gdybym tak miala wybierac miedzy Polska peerelu a II RP, to wiesz Falicz – trudno by mi bylo…

  90. kadett,

    czasem lepiej być postrzeganym jako lewy inteligent niż prawy…

    Ech, te nieszczęsne ułamki…

    W każdym razie porywanie się na bycie sumieniem tego blogu to raczej gest patetyczny w swej wymowie i w treści. Przynajmniej w Twoim wykonaniu.

    Pozdrowienia

  91. Szanowni!
    Od marca 1979 roku bylem kierownikiem budowy Fabryki Plyt Wiorowych w Borisovie, 42 km od Minska.

    Zaraz na poczatku, na spotkaniu w Ministerstwie Lesnictwa, uwczesny V-ce Minister witajac nas /konsula P i mnie/, omawiajac plany i terminy budowy, powiedzial;
    „budowa musi byc skonczona do maja 1981 roku, jako ze w listopadzie 1981 roku, w rejonie Borisova odbeda sie wielkie manewry wojskowe”.

    Bedac w Warszawie w polowie maja zlozylem o tym / w moim przedsiebiorstwie P/ najpierw ustny meldunek, a nastepnie pisemna notatke – na rece zastepcy dyrectora /Dyrector P /.
    Dwa lub trzy dni pozniej wraz z Dyrektorami Z i P bylem w Zjednoczeniu „Z”, gdzie na naradzie – przewodniczyl Dyrector Generalny / niestety zapomnialem nazwiska/ – byla omawiana i ta sprawa.

    Czy nadano temu dalszy bieg, nie jestem w stanie stwierdzic.
    Sadze jednak ze tak, jako ze bylem o tym kilkakrotnie przepytywany w stylu. „A czy skonczysz budowe przd majem?”.
    A dodatkowo, obowiazkiem konsula P, bylo o tym poinformowac odpowiednie czynniki.

    W roku 1982, gdzies w okresie jesieni, odwiedzil mnie ktos z Borisova.
    W rozmowie zapytalem o te sprawy i uzyskalem potwierdzenie.
    Na tamtejszm poligonie /teren powyzej 200 KM2, w dolinie Berezyny/ manewry sie odbyly.

    Podsumowanie.
    Nie bylem w tym czasie w Niemczech, zdiec satelitarnych nie ogladalem.
    Ale z komentarzy nigdy nie wynikalo, ze sa jakies wojska gotujace sie do wkroczenia do Polski.
    Na dodatek nigdzie nie pokazywano koncentracji wojsk w innych krajach socjalistycznych.
    A wyobrazic sobie, po Afganistanie, intrewencje samych Rosjan bez innych wojsk Ukladu Warszawskiego, moze tylko GLUPIEC.

  92. http://wiadomosci.onet.pl/1826050,12,item.html . Ca 70 % biorących udział w sondażu uważa Wojciecha Jaruzelskiego za patriotę.

  93. do Andrzeja z 9;59 ;może i za mocno powiedziałem /zastanawiałem sie czy kliknąć/,ale oszołomstwu które coraz bardziej jest bezkarne w
    operowaniu słowem , kłamstwem i perfidią mus ktos mocno odpowiedzieć
    Nie zdzierżyłem i musiałem sie odezwać po chłopsku i nie wiem co bym zrobił gdyby był pod reką .Przeciez tak nie można ,nie mozna w nieskończonośc pluć ,niszczyć ,mącić .Robia to tacy jak kecaj ,polskojezyczne media ,usłuzni dziennikarze i dyspozycyjni głupcy,którzy w przeszłości albo walczyli siedząc na nocniku ,albo wręcz kolaborując z tymi którzy byli nadgorliwwcami systemu.
    Najgorsze jest to że młodzi ludzie zbyt czesto słuchaja tego słowotoku kłamstw ,a bardzo niewielu jest odwaznych powiedzieć ;dość .
    Ludzie przyzwoici swoje wiedzą i widzą ,ale ;ale wycofali sie dla świętego spokoju ,co osmieliło nasze polskie oszołomstwo .
    Osobiscie znam wielu takich ,takich co bohaterami zostało w chwili słabości
    tamtego systemu i obecnie .
    Dzis odwaga staniała,juz nie powiem o odpowiedziałnosci ;w tym odpowiedzialnosci polityków i media za państwo .
    Popatrzmy tylko czym nas karmią od miesiecy ,czym sie zajmują i w jakie
    niebawem kłopoty nas wmanewruja i Polskę .
    I Ci ludzie mienia się mężami stanu <premierami i Prezydentami ,zarzucaja PRLowi i Jaruzelskiemu brak papieru toaletowego i zapuznienie cywilizacyjne i gospodarcze . O okolicznosciach otoczeniu ,przyczynach i praprzyczynach ani słowa .
    A cóż to Panie Falicz i Kecaj dzisiaj nam fundujecie ,Pana opcja , Pańscy protegowani .
    Moze Pan pokaże na mapie Polski elektrownie ,zakład pracy który przez 20 ostatnich lat zbudowaliscie lub nawet zmodernizowaliscie .
    My wymienimy swoje po IIWŚ.
    W tamtym czasie wyróżniali sie owszem ; bylejakościa cwaniactwem , nieuctwem i lewymi do pracy rekami .To tacy którzy wiedzą zawsze skąd wieje odpowiedni wiatr . Wielu z nich pisze tu na forum .

  94. Tak jestem zadowolony Roo!
    Rozumiem, ze wybralbys PRL gdyz dzieki Jaruzelskiemu 25 lat temu byc moze nie miales dysfukcji erektalnej… (to nie zlosliwosc ale poteycka metafora).

    Uwazam, ze sprzedawanie sie za wiecej stanowi podstawowa roznice.
    Jak wszyscy bedziemy sie sprzedawac za wiecej to mam nadzieje bedzie oznaczalo, ze tego wiecej bedzie.
    Mniej juz bylo.
    W dalszym ciagu fakt, ze moj kraj byl tanim burdelem dla szwedzkich matolow stanowi dowod upodlenia do jakiego prowadzi bieda.
    W ten sposob komunistyczne marnotrawstwo i niegospodarnosc jest zbrodnia.
    Jeszcze troche i polskie dzieci zarly by dupami trawe jak w Korei Polnocnej.
    Pewnie bys napisal, ze tak tez mozna przetrwac…no i oczywiscie chociaz w sensie doslownym jest to niemozliwe w przenosni mozna sie z Toba zgodzic.
    Fakt bycia swojego czasu narodem dziadow rozdrapujacym paczki z uzywanymi ciuchami od „wzruszonych” Niemcow stanowi dla mnie jedno z najwiekszych zdobyczy, ktore Jaruzelski heroicznie bronil.
    W dalszym ciagu nie rozumiem argumentu o zapobieganiu interwencji radzieckiej skoro sa dokumenty czarne na bilaym, ktore udawadniaja, ze to general PROSIL o interwencje, ktora towarzysze sowiecccy z przyczyn geopolitycznych naszemu patriocie odmowili.
    Musial ratowac socjalizm wlasnymi rekami…
    Tak jak MUSIAL (chociaz nie chcial…?) strzelac do robotnikow w 1970 albo przprowadzac antysemickie czystki w 68-mym.
    Zawsze nasz tragiczny bohater…cos musial.
    Zwykle „musial” utrwalac wladze komunistyczna.

  95. PIRS,

    A ja nie żałuję, że nikt nie napisał „…co by się stało, gdyby NIE wprowadzono stanu wojennego i ZSRR by NIE wkroczył…”. Przeciwnie, ponieważ wydaje mi się, iż taaaaaakie bicie piany naprawdę nikomu nie jest potrzebne po ponad 25 latach. To są bezsensowne dyskusje, nawet nie akademickie. Ty oczywiście możesz mieć swoje projekcje historii, co to nie wydarzyła się, a więc najgorszej z wersji historii, bo zupełnie, ale to zupełnie niesprawdzalnej.

    Nie zrozum mnie źle, bo ja zgadzam się całkowicie z Twoim wpisem i z Twoim rozumowaniem. Nie bijmy jednak niepotrzebnie piany, gdyż piana to jedno, czego nigdy w dialogu polsko-polskim nie brakowało. Ani tej piany na ustach, ani tej zdrowej, zbitej na beton piany powstałej z niekończącej się dyskusji o niczym.

    Albo o historii, której i tak nawet bóg nie zmieni.

    Co najwyżej usłużni historycy.

    Pozdrowienia

  96. Lizak (pozdrowienia) przytacza życiorys gen. Jaruzelskiego. Tytułem uzupełnienia: 5 kolobrzeski pułk zmechanizowany im. kpt. Otokara Jarosza, w którym służył gen Jaruzelski (ja odbywałem w nim praktykę oficerską po SORze, w roku 1977) jest teraz 12 brygadą zmechanizowaną im. gen. Józefa Hallera (a awansowany pośmiertnie na kapitana Czech Otokar Jarosz ciągle jest w Czechach bohaterem narodowym, w Pradze 6 ciągle jest bulwar jego imienia)

  97. Roo przegapilem plec.
    Przepraszam.
    Oczywiscie moja babcia wolala Sanacje tak jak Ty byc moze PRL.
    A general zawsze wybieral „heroicznie” opcje, w ktorych wychodzil osobiscie najlepiej.
    Np. stan wojenny pomogl mu utrzymac wladze przez kolejne pare lat.
    Moze to nie heroizm ale strach?

  98. Dla tych, którzy chcą poznać realia rzeczywistości pojałtańskiej i postalinowskiej w Polsce radzę przeczytać niezwykły dokument zamieszczony we wrześniwoym numerze DZIŚ. Jest to coś w rodzaju protokołu z rozmów delegacji radzieckiej na czele z Chruszczowem z Gomułką i innymi członkami BP w październiku 1956. Realia ówczesnych lat są niesamowite pod każdym względem. Protokół nigdy nie był publikowany a napisał go nikt inny jak syn Dzierżyńskiego. Jest to narazie pierwsza część obszerngo materiału. Niestety wielu w tym roku czekało jeszcze na Andersa na białym koniu, ale zdecydowana wiekszość Polaków uznała realia i budowała nowe domy i fabryki mimo braku papieru w rolkach.

  99. Panie Redaktorze,
    13 grudnia 1981 roku znaleźliśmy się na dobre i złe po przeciwnych stronach narodowej barykady. Jak nigdy wcześniej i nigdy później w naszych najnowszych dziejach – po 1956 r. To, gdzie kto się znalazł i dlaczego, niechaj się rozstrzyga w sumieniu każdego z nas.

    Dzisiaj nie ma we mnie ani zimna złości, ani goryczy żalu, ani żaru odwetu, ani żądzy zemsty, ani niczego, o co Pan raczy podejrzewać prokuratorów z IPN. Na nikogo nie szukam kija ani pałki w rewanżu za pałki, kije, pomyje na moim grzbiecie i plwociny na mojej twarzy. Sam tego chciałem, to się doczekałem. Wiedziałem z kim mam do czynienia i tu nie miałem nigdy wątpliwości. Wybrałem ‚swoją’ jaśniejszą stronę księżyca. Dzięki temu mogę pisać teraz ‚do upojenia’ i ‚do upojenia’ czytać, co inni piszą. Nikt w to nie ingeruje cenzuralnie i to jest jedna z moich małych życiowych satysfakcji.

    Nie oczekiwałem chwały, splendorów, nie ustawiam się w kolejce po medale i odszkodowania za szturchańce, sińce, guzy, poniżenie społeczne i dekadę straconych lat w zamrażarce marzeń 1981 -1990. Moje wybory nie poddaję ocenie innych, ani też nie grzebię z upodobaniem cmentarnej hieny w życiorysach moich aniołów-stróżów z SB.

    13 grudnia 1981 r. resztki moich złudzeń rozprysły się po włączeniu telewizora. Gen. Jaruzelski chciał zabić we mnie nadzieję. To mu się, na szczęście, nie udało. Wie Pan – dlaczego? Bo nie byłem sam… nie czułem się wykluczony i izolowany. Zrozumiałem wtedy – jak nigdy wcześniej i nigdy później – do czego prowadzi biologiczny strach. To nie ja byłem jednak wtedy wystraszony. Wystraszony był generał Jaruzelski i ja wiem czego on się bał… tak, jak wtedy wiedziałem.

    Motywacje, które stały za indywidualnym wyborem każdego z nas są sprawą nie dającą się rozliczyć ani wycenić bez deptania ludzkiej godności i wyszarpywania z siebie resztek człowieczeństwa, jak wnętrzności. I bez wąchania smrodu tych wnętrzności. Stoją za nimi nasze pogmatwane życiorysy, nasze systemy wyznawanych lub odrzuconych wartości, sposoby oglądu świata, miar jakie przykładamy do ludzi i rzeczy, nasze ludzkiej natury ułomności.

    Tego nie wystawia się na licytację, przynajmniej ja nie zamierzam i nie mam w sobie upodobania padlinożercy, żeby konsumować ze smakiem cudze wnętrzności.

    Oceny moralne postaw wobec stanu wojennego to sprawa dla moralistów i etyków, ale bynajmniej nie na poziomie sporów toczonych bez końca pomiędzy samymi zaangażowanymi. Kto zatem miałby rozstrzygać te spory z istoty swej moralne, skoro nie jeden z nas wobec drugiego? Kto tym niezawisłym sędzią? Gdzie apelacja..? Moim zdaniem na poziomie czysto ludzkim i całkiem przyziemnym one są, po prostu, nierozstrzygalne.

    Znalazł się człowiek o nazwisku Jaruzelski, który dwadzieścia lat i siedem temu poczuł w sobie odwagę osadzoną na własnym doświadczeniu i lęku, by przyjąć odium późniejszych osądów i ratować nas – przed nami samymi, albo przed sąsiadami naszymi, albo przed jednym i drugim. On sam powtarzał i powtarza jeszcze, że to była osmoza, w której procesie przenikały się widziane przez niego zagrożenia, a on sam znalazł się w jej środku.

    Gen. Jaruzelski nie wyrósł spod ziemi. Wrócił do Polski w 1944 r.
    razem z innymi Polakami z dalekich tajg i ziemianek. Faktycznie został przyprowadzony, nie mając wtedy innego wyboru. Potem jednak ci sami Polacy, którzy szli jeden obok drugiego do Polski z różnych stron – przez błota rosyjskie, piaski pustyni i Monte Cassino, nieśli w swych tornistrach różne wyobrażenia i wizje wolnej Polski. Kiedy wojna ucichła dokonywali wyborów już w pełni świadomych. W zależności od tego – skąd kto wracał lub skąd kto nie mógł wrócić.

    Rotmistrz W. Pilecki i porucznik W. Jaruzelski. Dwa powroty. Dwie wizje Polski. Ile patriotyzmów??? Jeden został już ‘osądzony’ i skazany…

    Proces, który się zaczął nie jest osądem patriotyzmu de iure. Nie ma w prawie na to paragrafów. Patriotyzm nie podlega wyrokom sądu, jak 50 lat temu. Kto nie dostrzega tej różnicy, ten nic nie jest w stanie dostrzec.

    Patriotyzmów nie należy sądzić moim zdaniem. Wojciech Jaruzelski nie będzie sądzony za innego rodzaju patriotyzm i nie będzie poddany torturom, nie będzie się od niego wymagać przyznania się do winy. Dane mu będzie bronić swoich racji – polityka i człowieka. Oskarżony jest o stawianie się ponad prawem i złamanie prawa, które sam przysiągł bronić jako żołnierz. Niech wykorzysta tę – być może – ostatnią szansę obrony, nim osądzi go do końca historia. Inni jej w ogóle nie mieli…

    Przed Trybunałem stanu obronili WJ w sejmie ci, którzy i dzisiaj są pełni politycznego wyrozumienia i widzą w tym procesie jedynie akt zemsty politycznej.
    Swoją drogą, ciekaw jestem kto z piszących tutaj zna szczegóły aktu oskarżenia i sformułowane zarzuty…?

  100. Andrzej Falicz,
    nie gniewam sie, nieco tylko usmiecham.
    Niestety teraz nasz kraj jest tanim burdelem dla Anglikow. I biedy w nim wiecej i wiecej upodlenia.
    Bardzo sobie cenilam twoje komentarze i na ogol sie z nimi zgadzalam, ale mam wrazenie, ze teraz przechyliles sie w strone emocji kosztem rozumu. Daruj, ale to nie tanie dziwki i paczki z Niemiec swiadcza zle albo dobrze o narodzie, ale wartosci wieksze niz materialne.

  101. Mam juz 67 lat. Stan wojenny pamietam b.dobrze. Nie interesowała mnie polityka ale zapewnienie bytu rodzinie. Pamiętam załatwiłem od znajomego rzeźnika 2 kg kiełbasy. Wracałem z tym łupem wieczorem do domu i na kazdy zbiżający się samochód lądowałem w przedrożnym rowie. Bałem się o rzeźnika. To było w moim kraju. Dziadek zginął w Dachau, stryj i ciotka rozstrzelani. Myślałem wtedy że Jaruzel powinien wisieć.Teraz ten wyczyn IPN uważam za głupotę.

  102. @Jacobsky;
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=486#comment-97175

    Spojrzyj w lustro. W moim lustrze lewa ręka wystepuje jako prawa. Inteligencja w nim nie odbija się. Zupełnie. Co do patosu, to nie wydaje mi się, że jest nieludzki. Gen. Jaruzelski też nie potrafi sie go wystrzec, mimo, że uchodzi w moich oczach za skromnego Polaka z garbem historii na plecach. Rozumiem jednak, że w Twojej opinii patos przystoi tylko generałom, kadetom już nie.
    Pozdrawiam

  103. My Polacy widocznie mamy nadal historycznego pecha z naszymi elitami.
    Ci wywodzacy sie z narodu polskiego „reprezentaci”, ktorzy do tej pory „otrzymali” spoleczny kredyt zaufania okazali sie bublem, tandeta przecietnoscia i ten kredyt defraudowali.

    Gdy trzeba bylo podejmowac ultymatywna decyzje elitani chowali sie pod kiecke dwuglowego orla, pod gwiazdke kremlowska, abo pod gwiazdke betlejemska.

    Naturlanie Jaruzelski mial wybor, mial wybor od poczatku swojej kariery wojskowej jak kazdy wolny czlowiek. Mial wybor jak Imre Nagy, mogl wybierac jak wybral Alexander Dubcek, pojsc droga Salvador Allende, ale Jaruzelski wybral droge lakaia i doszukiwanie sie u genarala jezus-syndromu jest niepowazne. Dlatego jest absolutnie konieczne zeby osoby skapromitowane stanely przed sadem.

    Jezeli sie 13grudnia wyjmiemy z kontekstu to genaral & co. stoja w pozytywnym historycznym swietle jako ratwonicy zycia i wolnosci, ale stan wojenny nie byl czym wyjatkowym, s.w. byl konsekwencja dziesiatkow lat rezimu z jego „kolateralnymi“ ofiarami.

    Musze jednak przyznac, ze jak sie Polska obecnie rozlicza z przeszloscia, jak w sienkiewiczowskich manierach interpretuje wlasna historie, jest niczym innym jak kontynuacja metod i celow po 1945 roku – no moze nie tak drastycznie.

    Rozumje pana stanowisko Panie Danielu. Pan ten system do konca aktywnie wspieral i osobiscie mam duze watpliwosci co do Panskiej i Pana Rakowskiego szlachetnosci w budowaniu socjalizmu z ludzka twarza w Polsce.
    Trzeba byc albo niewidomym na prawe oko albo byc przekonanym o nieskonczonosci wlasnej egzystencji sadzac, ze ma sie recepte na raj wolnosc, postep i socjalna sprawiedliwosc i ignorowac wszelkie alarmujace sygnaly.

    Z powazaniem,
    Dante

  104. Jaruzelski to tak naprawdę sowiecki generał w polskim mundurze, wynarodowiony renegat, zatwardziały komunista, zaufany KGB, GRU, który zawsze w zdyscyplinowany sposób wykonywał rozkazy skierowane przeciwko własnemu narodowi. Cofnijmy się do jesieni 1945 r., kiedy to Jaruzelski wraz z pułkiem został skierowany do walki z oddziałami UPA. Ten fakt tow. Jaruzelski dzisiaj eksponuje w mediach, nie wspomina już jednak o tym, że z równym zaangażowaniem brał udział w zwalczaniu polskiego podziemia poakowskiego, które w raportach z tego okresu określał jako „bandy NSZ i WiN”. Tacy jak Jaruzelski oficerowie zwiadu musieli być dla sowieckich zwierzchników godni najwyższego zaufania, albowiem dzięki pracy operacyjnej komórek zwiadu jednostki NKWD, UB i milicji dokonywały aresztowań, pacyfikacji ludności cywilnej i akcji represyjnych. W lipcu 1946 r. pułk Jaruzelskiego został skierowany do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie „wrogiem” było polskie społeczeństwo, podziemie niepodległościowe i mikołajczykowskie PSL, a tow. Jaruzelski konsekwentnie wykazywał sumienność w zwalczaniu tychże zagrożeń. Zasługi Jaruzelskiego zostały docenione: w styczniu 1947 r. skierowano go na studia w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie, a gdy kilka miesięcy później wstąpił do PPR, znacznie ułatwiło to mianowanie go wykładowcą CWP. Awansował błyskawicznie: na majora w 1948 r. i podpułkownika w 1949 r.
    W szczytowym okresie stalinizmu, w epoce czystek w armii, terroru i licznych procesów mających udowodnić istnienie spisków w Wojsku Polskim, Jaruzelski z powodzeniem kontynuował karierę. Co ciekawe, nie przeszkadzało mu w tym ziemiańskie pochodzenie, wówczas kompromitujące dla działacza partii komunistycznej oraz oficera ludowego wojska. W 1953 r. został pułkownikiem i szefem Oddziału Akademii Wojskowych, a w 1955 r. – szefem Zarządu Akademii Wojskowych, Szkół i Kursów Oficerskich Głównego Zarządu Wyszkolenia Bojowego. Uczestnicząc w przeprowadzanych za czasów Rokossowskiego zintensyfikowanej sowietyzacji i upartyjnieniu WP, cieszył się zaufaniem i poparciem komunistycznych dygnitarzy. Dokumenty na temat tajnej współpracy Jaruzelskiego (pod pseudonimem „Wolski”) w tym okresie z organami Informacji Wojskowej (która zbierała informacje o wszystkich “podejrzanych” w szeregach ludowego WP, chroniąc komunistyczne wojsko przed “elementami wrogimi wobec socjalizmu i ZSRR”) świetnie wyjaśniają fenomen jego nieprzerwanej kariery w czasach, kiedy bezpieka w mundurach była panem życia i śmierci tysięcy żołnierzy i oficerów. Jako formacja odpowiedzialna za bezwzględne represje i nieludzkie tortury Informacja Wojskowa miała wówczas decydujący wpływ na kariery i awanse w całej armii. Tow. Jaruzelski był aktywnym i wartościowym konfidentem, a jego oficerem prowadzącym w latach 50. był ówczesny młody oficer Informacji Wojskowej Czesław Kiszczak. I to właśnie Kiszczak uratował Jaruzelskiego przed usunięciem z wojska, gdy w końcu 1952 r. ówczesny szef Głównego Zarządu Politycznego WP gen. Kazimierz Witaszewski zażądał zwolnienia Jaruzelskiego z armii z powodu jego burżuazyjnego pochodzenia społecznego. Jednakże Kiszczakowi udało się przedstawić stosowne dowody nadzwyczaj pozytywnej postawy ideologicznej oraz nastawienia Jaruzelskiego do państwa i armii. W świetle tych faktów, jasne się staje, dlaczego do 1989 r. Kiszczak należał do najbliższych współpracowników Jaruzelskiego.
    Co ciekawe, również w następnych latach Jaruzelski konsekwentnie awansował w hierarchii partyjnej i wojskowej. W 1956 r. – jako 33-latek! – został generałem, a rok później – zastępcą szefa Głównego Zarządu Wyszkolenia Bojowego i dowódcą dywizji.
    W epoce Gomułki Jaruzelski znalazł się na szczytach armii i państwa. W 1960 r. został szefem Głównego Zarządu Politycznego WP, a wkrótce potem – szefem Sztabu Generalnego WP, wiceministrem i wreszcie – w 1968 r. – ministrem obrony narodowej. Od 1964 r. był członkiem Komitetu Centralnego PZPR. Pełniąc te funkcje, z nieustającym zapałem nadzorował akcję indoktrynacji i wywierania presji ideologicznej na wcielanych do wojska poborowych. Kiedy w latach 60-tych tow. Mieczysław Moczar uczynił z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych prawdziwe „państwo w państwie”, Jaruzelski należał do elitarnej grupy kilku stałych, najbardziej zaufanych bywalców półprywatnych przyjęć regularnie organizowanych w mieszkaniu szefa MSW. Rok 1968 został poprzedzony antysemicką czystką w ludowym Wojsku Polskim, z którego w 1967 r. zwolniono niemal wszystkich oficerów pochodzenia żydowskiego. Czystkę przeprowadził właśnie Jaruzelski, czego dziwnie nie pamiętają mu dziś dyżurni tropiciele polskiego antysemityzmu.
    Szybko też miał okazję udowodnić, że jest solidnym gwarantem wypełniania „sojuszniczych zobowiązań” wobec Armii Sowieckiej, kiedy wysłał jednostki Wojska Polskiego do udziału w pacyfikacji Czechosłowacji w ramach operacji „Dunaj”. Wojska 2. Armii WP – jak tow. gen. Jaruzelski pisał w rozkazie z 23.10.1968 r. – „wykonały sumiennie i godnie patriotyczne i internacjonalistyczne zadanie postawione przez Partię i władzę ludową. Działając z wojskami sojuszniczymi udaremniły reakcyjny przewrót i zapobiegły przelewowi krwi, do którego zmierzały wewnętrzne siły kontrrewolucji w oparciu o pomoc międzynarodowego imperializmu”.
    W 1970 r. masakra grudniowa na Wybrzeżu, dokonana przez jednostki wojska podległe Jaruzelskiemu jako ministrowi obrony, zwichnęła karierę zarówno Moczara, jak i Gomułki, ale generał wciąż piął się w górę. W 1971 r. został członkiem najściślejszego kierownictwa partii komunistycznej – Biura Politycznego KC PZPR. Wkrótce awansował na czterogwiazdkowego generała armii, aby w latach „Solidarności” przejąć kierownictwo całego państwa i partii.
    Stan wojenny to kolejny zbrodniczy rozkaz Moskwy wykonany skrupulatnie przez naszego „bohatera”. To sam Jaruzelski żebrał u kremlowskich przyjaciół o zbrojne wsparcie grudniowego ataku na własny naród. Stan wojenny był próbą obrony fundamentów władzy komunistów nad krajem, a obawy o szanse dokonania pacyfikacji społeczeństwa własnymi siłami skłoniły Jaruzelskiego do prób szukania pomocy militarnej Sowietów. Co prawda 15.03.1981 r., podczas narady ścisłych kierownictw polskich resortów spraw wewnętrznych i obrony narodowej, uznano, że gdyby siły MSW i wojska nie były w stanie opanować sytuacji, „nie wyklucza się pomocy wojsk Układu Warszawskiego”, ale jednocześnie Rosjanie zdecydowanie mówili, że realnych szans na interwencję w Polsce nie ma. Aby jednak wesprzeć polskich komunistów, w kwietniu 1981 r., po tajnym spotkaniu Kani i Jaruzelskiego z Dmitrijem Ustinowem, szefem sowieckiego Ministerstwa Obrony, i szefem KGB Jurijem Andropowem w wagonie kolejowym w Brześciu nad Bugiem, zdecydowali o konieczności dalszego rozszerzenia swoistej psychozy sowieckiego zagrożenia inwazją. Komisja do spraw polskich Biura Politycznego KPZR podjęła uchwałę nakreślającą zasady „psychologicznego wsparcia” polskich towarzyszy: „Maksymalnie wykorzystywać powstrzymujący kontrrewolucję czynnik, jakim jest obawa reakcji wewnętrznej [„Solidarności”] i imperializmu międzynarodowego [USA], że istnieje możliwość wprowadzenia do Polski wojsk sowieckich. W oficjalnych oświadczeniach podkreślać zadeklarowane przez towarzysza Leonida Breżniewa na XXVI Zjeździe KPZR nasze zdecydowanie, by nie porzucać Polski w nieszczęściu i nie pozwalać jej krzywdzić” (ostatnie zdanie – przepyszne! J). Temu samemu służyły decyzje o organizacji w Polsce wielkich manewrów Układu Warszawskiego. Rzecz jasna jedynie najwyższe kierownictwa polskiej i sowieckiej partii zdawały sobie sprawę, że te działania były pozorowane. Paradoksalnie, psychologiczna presja i sowiecka gra pozorów przetrwały komunizm i stały się dla Jaruzelskiego główną podbudową propagandowej tezy o tym, że wprowadzając stan wojenny, ratował Polskę przed agresją z zewnątrz, a niektórzy, jak np. jasny gwint, Wodnik53, PIRS, czy absolwent i piszący peany na cześć PRL-u, znakomity znawca historii, politologii, ekonomii, psychologii społecznej, niepowtarzalny (i nieuleczalny) tow. Lizak na tę tandetną propagandę dają się cały czas nabierać.
    A co do wpisu p. Passenta, to musze przyznać, że tak pokrętnego tekstu w Jego wykonaniu, to już dawno nie czytałem. Bardzo dialektycznie to wyszło 🙂

  105. Szarpią Jaruzelskiego te karly polskiej polityki ktorym do każdego rzędu wielkości zawsze zabraknie wzrostu

  106. @Jacobsky;
    Chyba jestem w domu…? Czytaj, chłopie wpisy dokładniej, a nie przelatuj zygzakiem po nich jak jaki Zorro. Miej więcej szacunku do innych, a wtedy nie będziesz przypisywać mi słów, które jedynie zacytowałem jako skróty z innych wpisów (‚lewi inteligenci’). Mój udział w tym taki zaledwie, że zebrałem w jednym miejscu opinie wielu…
    Pozdrawiam i namawiam do lewicowej czujności

  107. Jacobsky@ Dzięki!
    Nie chodziło mi o jakieś akademickie rozważania, ale o to że stale jako jedyny argument w dyskusjach podaje się zagrożenie radziecką inwazją. Tymczasem wersja bez inwazji byłaby, moim zdaniem, także tragiczna. Myślę że większość ludzi to rozumiała i dlatego przez tyle lat w sondażach oceniano stan wojenny jako konieczność. Dopiero późniejsza propaganda zwekslowała dyskusję na odwieczną walkę z komunizmem i wszystko rozpatrywano tylko pod tym kątem. Jeżeli więc międli się bez końca jeden wątek, to dobrze by było gdyby ci nienawistnicy napisali, jak sobie wyobrażali ciąg dalszy BEZ inwazji. Myślę, że to byłoby tak jak mały Jasio wyobraża sobie co zrobi kiedy będzie dorosły.
    Pozdrawiam.

  108. @ kadett: dziekuje za wpis 2008-09-16 o godz. 14:01 i pozdrawiam.

  109. kadett,

    Jaruzelski, jesli juz, to postac tragiczna, ale nie patetyczna, zas patos jest po prostu mdly. Trudno to powiedziec o Jaruzelskim, ktory – jak widac z powyzszych wpisow – wzbudza po latach tyle emocji.

    Nie wiem, co przystoi kadetom. Nigdy nie bylem w wojsku, choc studium wojskowe, kadett, to tez nie przelewki.

    W lutrach sie nie przegladam. Nie ma po co. Nie widac w nich mego odbicia – taki juz chyba jestem niepozrony i bez znaczenia, choc mozliwe sa rowniez inne wytlumaczenia tego fenomenu.

    Pozdro.

  110. Do Andrzeja
    Zazdroszczę tego historiozoficznego spojrzenia na biografię generała Jaruzelskiego. Widać, słychać i czuć świeży IPN-owski pogląd na najnowszą historię Polski i rolę w niej generała. Ale cóż nie jesteś w tym zbytnio oryginalny. Chyba że według Ciebie Jaruzelski powinien walczyć na barykadach powstańczych, pić samogon z żołnierzami Ukraińskiej Powstańczej Armii. W czasach stalinowskich zapisać się do Sodalicji Mariańskiej, albo z racji wykształcenia układać plany wybuchu III wojny światowej. W 1956 na pewno winien się przekwalifikować się na robotnika i walczyć na ulicach Poznania zakładając w międzyczasie tajne komórki PIS-u. Skrótu tymczasem nie będę rozszyfrowywał. Zapomniałem oczywiście o współpracy z Rządem Londyńskim. Łyk herbaty nigdy nie zaszkodzi. Z tego co słyszałem to Amerykanie ogłaszali castingi do swoich elitarnych szkół wojskowych dla chętnych Polaków i generał powinien również tam się podszkolić. W 1970 wiadomo wybór był tylko jeden: ”Wodzu prowadź na stocznię”. Jaruzelski nie chciał. itd.,itd.
    A cóż robił nasz dzielny Andrzejek? Siedział w szkolnej kibelku lub w miejskiej toalecie i wypisywał obrazoburcze hasła „precz z komuną”,” podziemie walczy”. Zazdroszczę odwagi. To trochę w stylu dzisiejszej gwiazdy międzynarodowej polityki z Polski rodem. Ale cóż odwaga staniała, ale rozum dalej jest reglamentowany.

  111. Szanowny Panie Passent i pozostali….,
    redukowanie roli p. Jaruzelskiego do kwestii stanu wojennego jest prawdopodobnie celowym nieporozumieniem. Poza tym nikt nie prosil i nie wybieral p. Jaruzelskiego do grania jakielkolwiek roli w zyciu politycznym i spolecznym. Jesli jednak zostal do tego zmuszony (pan w to rowniez nie wierzy p. Passent), to bylaby juz calkem inna kwestia. Prawo i egzekwowanie prawa jest wazne dla wszystkich niezaleznie od pozycji oraz roli spolecznej i prosze to przyjac do wiadomosci. Pan jednak chcialby grac „wielkiego” sedziego (dziwi mnie taka rola) i orzekac o winie lub niewinnosci. Ma pan jednak li tylko prawo do wolania o prawo laski przy ewentualnym orzeczeniu winy. Relatywizujac dzialanie mniejszych i wiekszych w naszej przeszlosci (swoja aktywnosc rowniez) legitymizuje Pan te przeszlosc; pozostaje pytanie, czy warto? Wiem Pan rowniez, ze nie warto celem unikniecia w przyszlosci podobnych „bledow”, mysle jednak obledow.
    Z powazaniem.
    MA

  112. Szacowni blogowicze!

    Osobiscie uwazam Wojciecha Jaruzelskiego jako osobe o szczegolnych cechach, ktory w zadnychy ramach nie pasuje do gronach oprawcow jakiego zbrojnej zorganizowanej bandy czy cos w tym rodzaju. Jezeli kogos sadzic to Kiszczaka – to on jest odpowiedzialny za sprawstwo dzialnia SB i MO w wyniku ktorego byly ofiary smierteone lub ciezko ranni, przesladowani itd itp.
    Jaruzelski wychowany w domu w dyscyplinie, szacunku, uczciwosci, glebokiego patriotyzmu – taki kroczyl przez zycie. po efektach kampanii 1939 roku,efeitach deklaracji sojuszniczych ze strony Francji i Anglii, uwierzyl w to, co jemu wpajano w Riazaniu i innych miejscach. dla niego najwazniejsze bylo wrocenie do Polski w mundurze zolnierza poslkiego z Orzelkiem na rogatywce.Czy to nie patriotyzm.A ze tta nowa Polska byla inna od tej oczekiwanej to juz n ie jemu pretensje kochani.Dobrze , ze jestesmy landem niemieckim czy czyms podobnym do Bialorusi – wzgledem Rosjii. Bylismy zdradzeni i opuszczeni w 1939 roku, bylismy przedmiotem perfidnych targow w Jalcie i Poczdamie.Czy JKaruzelski za to ponosi wine. Polska i Polacy zaplacili cene za wyzwolenie od hitleryzmu, cene na panstwowosc – co jest faktem bezsporzecznym.
    Stan wojenny! Kochani! Sa wsrod i IPN i innych dziwnych instytucji medrcy naukowcy, ktorzy twierdza nie byla planowana zadan interwencja armii radzeickiej w Polsce w koncu 1989 roku. Dziwnym trafem niemal w przededniu stanu wojennego w Polsce w zachodnich telewizjach pojawily sie w wiadomosciach nawet mapy z pokazana dyslokacja wojsk ukladu warszawskiego zdominowanych 4-ma dywizjami radzieckimi plus tzw. bieszczadzki pulk transportowo – lacznosciowy stacjonujacy w b.NRD w lacznej liczbie okolo 150 tys zolnierzy, w czolgach BWP, samolotach i innych srodkach. W Swiniujsciu juz od dawna stacjonowala flotylla radziecka, ktorej wystarczylo na zabezpieczenie calego polskiego wybrzeza.
    Jaruzelski dobrze wiedzial ze PZPR jest skompromitowana, ze zaleznosc od Kremla i uleglosc zakonczy sie tragicznie. WRON – nie majaca w swej nazwie niczego partyjnego – prezentowala rzeczywista idee tj. Ocalenie Narodowe. ewentualne wkroczenie wojsk ukladu warszawskiego to nie czechoslowacja 1968 – to raczej solidny konflikt z szeroko zakrojonym rozlewem krwi.Postepowal wiec Jaruzleski zgodnie z jego prsekonaniami, sumieniem i poczuciem patriotyzmu i za to jego dzisiaj karac?
    A co na temat tego rzeczywistego oprawcy jakim byl Kiszczak. Ton on jest bezposrednim sprawca zbrodni stanu wojennego a nie Jaruzelski czy Kania czy Tuczapski czy Siwicki. To on raportowal niemal jak pies na czterech lapach o efektach dzialania SB i MO. Czy Jaruzelskiego za to sadzic?
    Zostrawmy z racji szacunku dla wieku, szacunku jako zolnierza, ktory walczyl o Polske, szacunku dla Prezydenta RP – w spokoju Jaruzelskiego, karajmy tych, ktorzy bezposrednio rece przykladali do zabojstw, tortur, przesladowan, represji.
    NIE SADZE, BY PROCES JARUZELSKIEGO TUCZAPSKIEGO SIWICKIEGO I KANI BYL TYM WLASCIWYM. BYC MOZE ZASPOKOJI OCZEKIWANIA MSCIWYCH MALOSTKOWYCH TCHORZY, KTORZY DZISIAJ GDZIES NA SIWECZNIKU WLADZY CHCA SIE CZYMS SPEKTAKULARNYM WYKAZAC. CZY MAMY BYC ZNOWU BIERNIE TO AKCEPTUJACYM TLUMEM, KTORY POTEM BEDZIE MIAL KACA MORALNEGO ?

  113. Oczywiscie Roo masz racje.
    Do „dobr” nie materialnych, ktore zawdziczam upadkowi generala jest mozliwosc otwartej dyskusji jak ta…
    Co do Anglikow to bym sie tak nie martwil – juz sie konczy.

  114. Jaruzelski byl ostatnim z Ojcow Chrzesnych mafijnego PRLu i jako taki powinien byc potepiony, osadzony i skazany. Zwlaszcza, ze istotnie naruszyl obowiazujaca w PRLu ustawe zasadnicza. Fakt, ze stan wojenny zostal wprowadzony w sposob wzglednie kulturalny i mial pewne uzasadnienie nie jest okolicznoscia lagodzaca. PRL byl krajem przestepczym a PZPR organizacja zlodziejska, ktora ukradla i zmarnowala majatek wielu polskich obywateli. Zmarnowala ona takze zycie co najmniej czterech pokolen Polakow a wytworzony w jej czasach homo sovietikus polonikus jest ciagle jeszcze z nami czego dowodzi wiekszosc wpisow oraz esej wprowadzajacy.

  115. Moim zdaniem, ciąganie dziś po sądach tego starszego, schorowanego człowieka, który niegdyś, w zupełnie innej rzeczywistości, niepojętej dla ludzi, którzy nie doświadczyli jej osobiście, uchronił Polskę przed zagładą, a honoru, uczciwości i prawdziwego patriotyzmu, mimo doznawanych latami upokorzeń, ma wciąż więcej, niż stu Kaczyńskich wziętych pospołu do kupy, jest przedsięwzięciem nikczemnym.

    Jednak cały ten tani spektakl dla gawiedzi ma jeden aspekt pozytywny – otóż pokazuje, że Kaczyńscy oraz ich niecni poplecznicy w tym kraju nie umkną odpowiedzialności i jeśli gen. Jaruzelski jest dziś nękany procesami, a przed jego domem każdego 13 grudnia odbywa się żenujący festiwal kołtuństwa – to ich, w swoim czasie, ta sama podjudzona, bezmyślna gawiedź od razu powywiesza za nabiał na latarniach.

    Nie twierdzę że gen. Jaruzelski jest bez winy, ale jego zasługi dla Polski są nie do przecenienia – jest jednym z tych kilku wielkich Polaków, dzięki którym mamy obecnie szansę na samostanowienie o sobie, na tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, na integrację z Europą, szansę, którą właśnie marnujemy, pozwalając ponownie, aby tym razem inne obce mocarstwo militarne, realizując własne cele, przejęło nad nami kontrolę oraz podejmowało za pomocą swoich marionetek fatalne dla nas, dla Europy i dla pokoju na świecie decyzje – wbrew naszej woli.

  116. Szanowny Panie Redaktorze!

    Piszę jeszcze raz po przeczytaniu dziesiątek wypowiedzi Czytelników Pańskiego bloga. Większość tych wypowiedzi jest anonimowa – taka teraz panuje moda, kilka – podpisanych nazwiskami. Zastanowiło mnie to, że większość autorów tych opinii unika „wojowniczej” retoryki, choć parę kwiatuszków i tu się pojawiło. Co więcej, znakomita większość nie gloryfikując generała Jaruzelskiego, nawet krytykując go, przyznaje mu rację i uznaje, że sytuacja Polski była wówczas tak trudna, że groziły nam nie tyle wojska sowieckie, co wielka bijatyka narodowa, chaos, może nawet wojna domowa. A gospodarka – w ruinie. Co by się stało, gdyby Sowieci zamiast użyć wojska odcięliby nam nośniki energii – ropę i gaz? A taki wariant zapowiedzieli nawet oficjalnie pod koniec 1981 z terminem wykonania od stycznia 1982?
    Być może na Pańskim blogu wypowiadają się głównie ludzie rozsądni, jak to ktoś napisał „inteligenci”, a oszołomy wszelkiej maści gardzą Panem i nie widzą potrzeby pluć tutaj. To dobry znak.
    Potrzeba nam w Polsce umiarkowania i rezygnacji z napuszonych postaw i ze „szczurzego wyścigu” kto kogo mocniej kopnie. Ani bezkrytyczna gloryfikacja SOLIDARNOŚCI, ani potępienie w czambuł wszystkiego, co reprezentowała „tamta” Polska czyli PRL nie prowadzi bowiem do porozumienia narodowego i do położenia trwałych podwalin pod przyszłość naszej wolnej Ojczyzny.
    Naród bez historii przestaje istnieć, lecz i naród, który tylko żyje historią, sporami wokól niej, który chce historię interpretować według takiej czy innej reguły dzisiejszej, doraźnej i upolitycznionej — taki naród pozbawia się PRZYSZŁOŚCI, skazuje się na wieczne trwanie w „dołku”, który sobie wykopał.
    Generał Wojciech Jaruzelski nie jest dla mnie wzorem cnót. Ale był przywódcą odpowiedzialnym, co potwierdziła nie tylko Europa, ale i szerszy świat. Mam kontakt z generałami Armii USA i z wybitnymi historykami i publicystami tego kraju. Są to ludzie nie ulegajacy iluzjom, twardo stąpający po ziemi. Takich ludzi nam potrzeba! Na takich ludziach można oprzeć politykę kraju. Nie jest istotne, czy ludzie rozsądni i odpowiedzialni pochodzą z lewicy czy prawicy. Oni tworzą NOWE STRONNICTWO, które – mam nadzieję – kiedyś będzie rządziło Polską.
    I jeszcze jedno na koniec: po co nam procesy polityczne, urządzane jak widowiska dla gawiedzi? Mamy w Polsce wiele problemów, które niełatwo rozwiązać. Dlaczego babrzemy się w gównie?
    Nie mogę się z tym zgodzić i tego aprobować, choć wiem, że chyba nie dożyję lepszych czasów.
    Pozdrawiam Pana serdecznie
    DAVID 16.09.2008

  117. Jak to dobrze,że w chwili próby Jaruzelski nie zawachał się dać durniom po łbie, w tym niżej podpisanemu.On nawet nie miał prawa rozstrzygać dylematu: wejdą czy nie wejdą.Jakie to szczęście,że mieliśmy go wówczas u steru władzy.

  118. Bardzo maly procent Polakow martwi sie o gen.W.Jaruzelskiego.Kim Oni sa? Np. do „Trybuny”pisza rezerwisci po 2-letniej sluzbie wojskowej lub absolwenci szkol wyzszych po zaliczeniu studium wojskowego.Pisza gospodynie domowe ktorych mezowie pracuja…No i znaczny procent piszacych w internecie to przedstawiciele inteligencji(nauczyciele,redaktorzy,wolne zawody)oraz Ci ktorzy o stanie wojennym slyszeli od swoich dziadkow.Nie od rodzicow , bo Ci byli bardzo mlodzi… Natomiast, gdzie sa „orly i sokoly”? Mam tu na mysli generalow i pulkownikow.Przeciez to ogromna liczba bylych zawodowych podoficerow, chorazych, mlodszych i starszych oficerow, no i generalow.
    Oni stanowili „system krwionosny” wszystkich struktur Sil Zbrojnych.
    Dlaczego Oni milcza? Dlaczego nie slychac Ich glosu w sprawie Ich Dowodcy?
    To jest zastanawiajace i zdumiewajace! Wnioski moga byc bardzo rozne i ciekawe.
    Slyszalem, ze gen.W.J. spotkal sie z grupa generalow i zalil sie, ze oni milcza. Prosil aby zabierali glos w sprawie stanu wojennego…
    Niestety, Oni nadal milcza. Dlaczego?
    Sadze, ze opinia tej rzeszy „orlow i sokolow”pomoglaby wyjasnic wiele kwestii stanu wojennego.A szczegolnie i to, czy Oni na codzien w swojej sluzbie akceptowali wole swojego dowodcy, czy byli jej przeciwni…. A dzisiaj niestety wola milczec…
    Rowniez, historycy powinni wyjasnic geneze niezadowolenia a nawet buntu kilku najblizszych wspolpracownikow gen.W.J. Dzieki dobrej pracy kontrwywiadu wojskowego w ciagu jednej nocy gen Sawczuk straci stanowisko Szefa Glownego Zarzadu Politycznego WP i w bardzo mlodym wieku zostal zwolniony do rezerwy.Natomiast jego miejsce zajal -nic nie znaczacy-gen.Baryla..
    Co do innych „buntownikow”to gen.W.J.zabraklo odwagi Ich ruszyc….poniewaz Oni rowniez byli mocno usadowieni i mieli mocnych sponsorow.Historycy maja tu ugor do przeorania i wyjasnienia, czy tam rzadzila wowczas partia, czy dyktator w osobie gen.W.J.
    Przykro mi, ale mi sie wydaje, ze kadra zawodowa nie kochala swojego wspanialego dowodcy….

  119. Andrzej Falicz pisze :

    „Jaruzelski nie zapobiegal radzieckiej interwencji ale wielokrotnie o nia prosil.”

    To jest sporny moment. Stenogramy z rozmów z t.zw. komisją Susłowa, podczas których Jaruzelski miał prosić o interwencję to, całkiem prawdopodobne, fałszywka.

    Podobna historia jak w 1939r. kiedy Białoruś i Ukraina prosiła Związek Radziecki o przyłączenie ich do CCCP. Nikt rozsądnie myślący nie wierzy w takie historyjki wymyślane przez agentów Imperium.

    O komisji Susłowa i nie tylko :

    http://wyborcza.pl/1,93886,2883272.html

  120. O qrczę, tyle wpisów więc nie warto wysilać się na oryginalność.
    Skończyłem bo i temat przebrzydły tak, jak grzebanie kijem w g..nie w bezwietrzny dzień.

  121. @Roo
    No ale niestety te wartości inne niż materialen nie zawdzięczamy komunistom. Bo jakie wartości Ci komuniści nam serwowali? Wymień jakieś. To co działo się za komuny w sferze innej niż materialna było WBREW systemowi a nie dzięki niemu. A rozwój w sferach pozamaterialnych był w dużej mierze powodowany brakiem kultury materialnej, i dużą ilością wolnego czasu. Pod tym względem myślę, że dziś mistrzem świata jest Kuba. Przeprowadzisz się tam?
    Oddawanie się za dolara bardzo dobrze obrazuje mizerię tego systemu, gdzie po cukier stało się 3 razy w kolejce żeby kupić 3 kilo.
    A ciekawe czemu nie chciało Ci się chodzić na wybory.
    I jeszcze dodam, że nie wiem jak u Ciebie w domu, ale u mnie się za komuny jedzenia nie wyrzucało. Dziś też nie.
    A między II RP a PRL to trochę czasu upłynęło, i trochę się świat zmienił myślę. I nie warto porównywać PRL do II RP, tylko do tej RP która powstałaby gdyby nie było PRL. Inaczej to taka trochę manipulacja.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  122. Andrzej 15.16
    A może byś sie tak odemnie odczepił tani propagandzisto i kłamco. Kiedy czytałem twój tekst kiedy opluwasz, Jaruzela np za Grudzień 70, gdzie dowodził WYŁACZNIE KORCZYŃSKI Z KOCIOŁKIEM NA TELEFONIE od GOMUŁKI przypomniała mi sie najgorsza komunistyczna propaganda w stalinowskim stylu. Ja się nie wypowiadam o winie czy jej braku u Jaruzelskiego, tylko o bezczelnych tchórzach, którzy teraz plują na tzw. komunę, a cały stan wojenny przesiedzieli pod pierzyną z Jarkiem Kaczyńskiem. I ich histeryczne obecnie wrzaski nie zmienia historii. A ty gdzie byłeś w stanie wojennym ? . W kopalni Wujek ? A teraz występujesz jako „historyk” czy prokurator z wiadomego Instytutu ?

  123. Mam wrażenie, że na tym blodu więcej niż 50% ludzi popiera Jaruzela i stan wojenny. Jakaś taka niereprezentatywna próba.
    Czyżby nie byli tu sami Polacy?

    Pozdrawiam
    Łukasz

  124. @kadett

    Bardzo ciekawe i dające do myślenia porównanie Pileckiego i Jaruzelskiego. Oczywiście przy założeniu, że wie się o Pileckim więcej niż z wyroku na niego wynika.
    Ciekawe jak działa ta machina, że ludziom da się wmówić, że to co jest dla nich złe, jest dla nich dobre. I żeby jeszcze się z tego cieszyli.
    „Kto kontroluje przeszłość kontroluje teraźniejszość i przyszłość. ”
    Największym być może oszustwem w ostatnich 20 latach jest to, że wmówiono Polakom, że to nieprawda. I dzięki temu patrząc wciąż w przyszłość cały czas słono płacimy za przeszłość. A Kwaśny Olek główny operator lunety (przynajmniej oficjalnie), to jak to stwierdził Józek Oleksy zeby do końca życia harował dzień w dzień to się nie wytłumaczy z tego co ma.
    Bo z tym patrzeniem w przyszłość jest jak z iluzjonistą. Wszyscy patrzą gdzie on chce, a on w tym czasie robi to co on chce. I wszyscy się cieszą.

    Dzięki
    Pozdrawiam
    Łukasz

  125. PRL jest święty, święci są zbrodniarze i wara niezawisłym sądom od sądzenia? Nie było różowo, ale dało się żyć? A, że przy okazji zginęło trochę ludzi (bo przecież nie setki, gdyby setki to by o nich pan Passent przecież napisał, o wszystkich przecież pisze)… No cóż my nie zgineliśmy… Oni mieli pecha… Po co wychodzili z domu pijacy (jak to ktoś zręcznie i delikatnie na forum ujął) i inne śmiecie. My sobie możemy pisać co chcemy i jak chcemy, co myślimy, albo nie myślimy. MOŻEMY. Ale wtedy też mogliśmy, tylko nam się nie chciało, albo jeszcze mleko pod nosem było i nie umieliśmy. No, ale teraz możemy, jest fajnie. Wałęsa z Jaruzelskim, Michnikiem, Kiszczakiem o to zadbali. Oni prawdziwie miłowali Ojczyznę!!! I wszystko dla niej robili. Tylko o tym myśleli, żeby nam było lepiej i im się udało. I dali radę, nie każdy by dał! a oni dali. Niezłomni jak stal, wytrwali… Bohaterowie. A ci mali co to się zawsze pod nogami plączą, przeszkadzają, kij w szprychy postępowi wkładają. Cóż zawsze byli. Nierozumieli i dalej nie rozumieją co to konieczność dziejowa. Głupi!
    Jeszcze raz BRAWO!!! Cieszy się pan, panie Passent z nowej młodzieży? O to chodzi?

  126. jestem 121-szym, który się wpisuje, ale chcę poprzeć rozsądny Pana komentarz. Niestety, są to wołania na puszczy. Nawet Pana „POLITYKA” nie ma odwagi przeciwstawić się temu tańcowi czarownic w wykonaniiu osiłków z IPN. Osobnicy ci, pobierający sowite wynagrodzenia z moich podatków, śmią nie protestować przeciwko nazywaniu ich przez niektórych „wybitnymi historykami”.
    W jednej sprawie muszę zgodzić się z J. Kaczyńskim, który niedawno wzywał, by samemu pisać historię, bo w przeciwnym wypadku inni napiszą ją za nas.

    Święta prawda !

    Ja przeżyłem w wolnej Polsce ponad 50 lat. Mogłem się wykształcić, skonczyć dwa fakultety, założyć rodzinę, itp. Z wielkim zdziwieniem czytałem wypociny różnych obecnie modnych tzw. historyków, którzy przedstawiają czasy, w których żyłem, w sposób zupełnie odmienny, niż one wyglądały.

  127. do szanownego Lexa
    „Gliwer – ad vocem 14,58:
    sęk w tym, że nikt nie chce Generała Jaruzelskiego sądzić za naruszenie postanowień konstytucji z 1952 r. – wówczas obowiązującej.
    Sądzi się Go za wydumane – piramidalne zarzuty, które, – każdego jako tako wykształconego prawnika ( i nie tylko prawnika, – wystarczy:myślącego samodzielnie człowieka) przyprawiają o paroksyzm śmiechu.”
    Niedokładnie zacytowałeś to co napisałem, nie wspominam o Konstytucji z 1952 roku. O ile mnie pamięć nie myli, wtedy obowiązywała ta z 1976 (?) z tym dodatkiem o wiecznej przyjaźni z ZSRR. Pamiętam jeszcze te dyskusje czemu stan wojenny, a nie wyjątkowy (dlatego – że tego ostatniego Konstytucja nie przewidywała). Natomiast wyraźnie wskazywała prerogatywy Sejmu i Rady Państwa i co kiedy co może ogłaszać. Ale mniejsza o to, nie jestem ani konstytucjonalistą, ani prawnikiem.
    I powiem z przykrością, że Pańska opinia prawna szczerze mnie zmartwiła. Wygląda bowiem na to, że znowu, przez jakieś brakoróbstwo prawne, organizatorom stanu wojennego się upiecze….
    I znowu zabrniemy w jakiś pejoratywizm, nie mogąc nazwać zła – złem. a sprawiedliwości – sprawiedliwością.
    Jakoś nie umiem zrozumieć autorów stanu wojennego, powodów, które nimi kierowały i tego spokoju sumienia jaki w sobie noszą… Dla mnie to mordercy i tej opinii nie zmienię.
    A prawnikom zyczę, aby dorosli do problemów z jakimi muszą się mierzyć.
    Panu, zapewne prawnikowi, życzę owocnej pracy, tak, aby każdy kto z Panem się zetknął mógł powiedzieć, że dla Lexa prawo jest prawem. I oby ominęły Pana takie niedoróby jakie wskazał Pan oskarżycielom autorów stanu wojennego.

  128. Te słowa dotyczą wszystkich
    Ludzie cieszcie się ze żyjecie w takim kraju jak żyjecie
    Jestem młodym człowiekiem, ale nie mogę słuchać tego gdakania co by było gdy by było co innego , dajcie spokój Jaruzelskiemu , Walesie ,i skoncie kłótnie i dogadywania AMEN

  129. Butny Łukaszu , nie masz zupełnie racji. Niestety, nie mo,żna pisać . Pewno jakiś wirus.

  130. Nie moge sobie przypomniec (moze ktos mi pomoze) kiedy Polacy wybrali Jaruzelskiego i komunistow do wladzy?
    Kiedy odbyly sie demokratyczne wybory, w ktorych Jaruzelski otrzymal od narodu patent na przykladowo stan wojenny?
    Co uuprawnialo generala do podejmowania decyzji w imieniu Polakow i Polski?
    Juz wiem:
    sowieckie dywizje…

    Teraz mam odpowiedz dla Lizaka.
    Jezeli lewica to troska o ludzi to dziekuje za PRL-owska „lewice” gdzie „troszczono” sie o ludzi bez pytania o zgode i metody.
    Dlatego napisalem, ze komuna w PRL-u nie byla lewica – gdyz ona takowa moze byc jedynie przez demokratyczny mandat spoleczny – to byla dyktatura.
    Dlatego jezeli ja i miliony innych nie mogli wybierac swoich wladz, srodki produkcji, ktorymi ta wladza zarzadzala byly przez nia zawlaszczone bezprawnie.
    Teraz jezeli zalozysz Lizak swoja partie lewicowa i wygrasz wybory to zycze Ci szczescia w nacjonalizacji polskiej gospodarki i odbudowy na tej podstawie „utraconej bazy przemyslowej”…
    Ciekawy jestem jak z programem powrotu do PRL-u wypadnie Twoja partia.
    Boje sie, ze polskie spoleczenstwo nie „stanie na wysokosci”.

  131. Jak zwykle jajarz Bobola zabral glos w swoim wyprobowanym stylu;
    PRL byla krajem przestepczym, -wychodzi na to ,ze my wszyscy bylismy przestepcami , uczylismy sie na przestepczych uczelniach a potem bralismy przestepcze pensje w przestepczych firmach nie wylaczajac szanownego Boboli zapewne.
    Nie wiem dlaczego pisze jeszcze cokolwiek bo cale to babranie (bedzie trwalo dlugo) jest naprawde nudne . To zwykle marnowanie czasu.

  132. @OLEK51-09-16-godz.11.49 – Dziekuje panu za szczera wypowiec kosmopolity, szczegolnie za te odruchy wymiotne – to tylko swiadczy o drobnej ulomnosci systemu pokarmowego, nie wiadomo tylko czy to tylko z braku patriotyzmu czy czegos jescze gorszego., @Eddie ciesze sie ze pan przyjal moje skromne uwagi tak lagodnie, ale z zaproszenia nie skorzystam gdyz kazdy orze jak moze i tyle.

  133. Pan Dastych pisze:
    „Generał Jaruzelski był i jest polskim patriotą, decyzję o stanie wojennym podejmował (przecież nie tylko sam!) w oparciu o aktualną ocenę sytuacji i nie przyszło mu to łatwo. Wziął też na siebie całkowitą odpowiedzialność za skutki tej decyzji, za co do dziś płaci jako polityk i jako człowiek.”

    Skoro bierze sie PELNA odpowiedzialnosc to rowniez dotyczy to oceny historycznej politycznej i prawnej.
    Niech teraz poniesie konsekwencje z calkowita odpowiedzialnoscia tym razem oceniony przez demokratyczny kraj, ktorego jest patriota.

    Mam tylko jedno pytanie do Pana Dawida jezeli wszyscy reprezentowalibysmy ten sam sposob rozumienia polskiego patriotyzmu jak general to na pewno stan wojenny nie bylby konieczny…
    Po prostu nic by sie nie zmienilo.

    Bylo zle a zmiany byly wymuszane przez opor – general ten opor zwalczal wszelkimi mu dostepnymi metodami.
    Utrwalanie wladzy na czele, ktorej sie samemu stoi nie jest objawem odwagi ale tchorzostwa.
    Nie da sie ocenic generala bez oceny PRL-u.
    Skoro bylo tak dobrze to dlaczego Polacy tego PRL-u nie chcieli?

    „Odwaga” przyszla gdy odpadlo sowieckie dno.

  134. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Bobola
    Nie wiem czy „Ojciec Chrzesny” jest okreslenie adekwatnym w przypadku Jarurelskiego? Byl pedlem, ktrory pomalu gasil swiatlo umozliwiaja tym samym wypracowanie systemow kanalizowania tak zwanego majatku narodowego – wczesniej zagrabionego – we wlasciwe rece i to wszystko. Reszta jest znana. Sa juz odwazne propozycje aby wszystkich skomlacych potraktowac normalnie to znaczy cieplym moczem. Dobrym przykladem jest Freddie & Fannie, i jezeli wszystko pojedzie normalnym torem AIG, jezeli pojedzie. F & F najprawdopodobniej jest nie symbolem czarnego poniedzialku, ale poczatkiem konca pewnej ery. Pozostaje znalezc kogos kto spelniac bedzie role Stalina – czyli marionetki – w USA, bedzie na kogo zwalac polityczna wine – prawda? W przypadku F&F wybrano tak zwane lepsze zlo, kryjac zlo autentyczne. Czy zakonczy to sie marszem do maczugi? Wroble na dachach mowia, ze era kamienia lupanego zakonczyla sie w momecie kiedy zabraklo kamieni…..

  135. Panie Danielu

    pisze Pan: „Nie chciałem o tym pisać, gdyż na temat stanu wojennego wszystko już zostało powiedziane…” – otoz nie, nie wszystko zostalo powiedziane (napisane), pozwolmy sobie uslyszec co jeszcze jest inni moga dodac z faktow bylo nie bylo historycznych i wielce ciekawych a wazkich

    pisze Pan rowniez: „Nie ma znaczenia, czy Jaruzelski i inni naruszyli prawo PRL…” – wrecz przeciwnie, ma to kolosalne znaczenie, niezaleznie od Panskiej opinii

    z powazaniem
    -Ubu. Krul.

  136. Lukasz,
    od razu widac z twojej wypowiedzi, ze czasy PRL znasz li tylko z opowiadan i to nie wszystkich sluchac chciales.
    Uwazasz, ze oddawanie sie za 100 dolarow poprawia wizerunek? 🙂

    Roznica w wartosciach? Ano chociazby taka, ze nie ostatni model telefonu czy telewizor plazmowy decydowal o wartosci czlowieka, ale ilosc i jakosc przeczytanych ksiazek, wiedza, czy . Dostalismy najlepsze dziela literatury swiatowej, warte ogladniecia filmy, ciekawe wystawy. Teatry pracowaly pelna para, opera miala powodzenie, koncerty , a wszystko to w zasiegu portfela przecietnego czlowieka. I bylo to dzieki systemowi ( niestety dla ciebie) bo bylo finansowane z budzetu panstwa. Gdyby system nie chcial, zeby bylo wbrew to polozylby na to klape. Mial mozliwosc.
    A wytlumacz mi prosze co to jest kultura materialna?
    Bo jezeli uwazasz, ze ludzie z braku telewizorow kolorowych i 50 programow, z nudow tworzyli takie dobre filmy, powiesci, obrazy – to ja to popieram! Jak sie czytalo jakikolwiek tekst drukowany, to mozna bylo byc na 99,9% pewnym, ze nie bedzie tam zadnego bledu ortograficznego. A dzis? W prawie kazdym artykule prasowym sa bledy ortograficzne, w ksiazkach az sie od nich roi.

    I wartosc nastepna – wspolnota, rozumiana jako wspolne dzialanie, wiez miedzyludzka, postawienie dobra ogolu nad interesem jednostki. Coz ci daje dzisiejszy egoizm ogrodzonych osiedli strzezonych przez ochroniarzy? Jakie porownanie do wspolnych majowek w tamtych czasach? Nawet do prac spolecznych? 🙂

    Byles na Kubie? Nie byles… To co mozesz powiedziec o zyciu Kubanczykow i o tym czy sa szczesliwi czy nie. Porownywanie wszystkiego do modelu amerykanskiej „demokracji” i co gorsze usilowanie wtloczenia innych w ten model jest bezsensowne i glupie. Czy naprawde uwazasz, ze posiadanie sterty rupieci, dowolnej ilosci filmow pornograficznych, sex gadzetow , paszportu i samochodu to takie szczescie? I takie osiagniecie cywilizacyjne?
    Malpa w rakiecie kosmicznej bedzie tylko malpa w rakiecie kosmicznej.

    Nie chwale czasow PRL, bo i po co. Byly jakie byly ze swoimi blaskami i cieniami, jak inne, jak wszedzie. Ale bede bronic prawdy o tamtych czasach.
    I powiem ci jedno – to nie od systemu politycznego zalezy czy czlowiek jest czlowiekiem czy lajdakiem, zalezy to od czlowieka. Bo jestesmy tym kim jestesmy, nikim wiecej, nikim mniej, to my dokonujac indywidualnych wyborow ksztaltujemy ten swiat. Nie jakys „inni”. MY.

  137. Drogi/a „momo”

    Nie ad persona a raczej ad meritum – tu na tym forum takie formułki są modne. Proszę o konkrety. Takie niezbyt uprzejme określenie to chyba trochę za mało.
    Wykaż moją butę i przy okazji pewnie inne moje niedomagania. Na tym polega dyskusja.

    Pozdrawiam Najserdeczniej
    Łukasz

  138. @Andrzej Falicz

    Popieram. Bardzo dobre wpisy.

    Ma Pan rację zwłaszcza z tą odpowiedzialnością i bohaterstwem. Ten argument jest nie do obalenia. Co najwyżej można myślę nie zrozumieć.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  139. @ Daniel Passent

    cytuję:

    „…ja sam jestem przez niektórych adwersarzy określany jako <>…”

    warto się by było zastanowić czemu tak jest.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  140. Trochę wspomnień i osobistych refleksji. W roku owym 1981 pracowałem w dobrze ułożonym ośrodku naukowo badawczym. Około 400 ludzi żyło i pracowało w zgodzie i harmonii. We wrześniu tegoż roku jakby spod ziemi wyrosła nagle grupa niezwykle sprawnych aktywistów, niektórych byłych członków partii, która w krótkim czasie sterroryzowała społeczność instytucji. Dudniący głos szefa NSZZ przez zawładnięty radiowęzeł rzucał ludzi ze strachu pod biurka, a wielu przed pracą pobierało środki uspakajające. Praca stała się mordęgą przeplataną ciągłymi atakami na poszczególnych, co bardziej znanych ludzi, kolejne strajki, pogotowia i cały zespół doskonale przygotowanych środków siejących strach, wzajemną nienawiść, podejrzlowść i zawiść. Przyjaciele stawali sie nagle wrogami. W całym tym nieznośnym bałaganie rej wodzili największe nieroby,pijacy, lenie i bawidamki. Tak było w większości przedsiębiorstw i instytucji Krakowa. Z nich zreszta rekrutuja się dzisiejsze elity władzy. Wielu co mądrzejszych aktywistów widząc co sie dzieje natychmiast zwinęła żagle i uciekła. W dniu wprowadzenia stanu wojennego przywódcy wywołali bohaterski strajk co skończyło sie fatalnie dla wszystkich, natomiast zaszczepiona wzajemna nienawiść trwa do dziś. Przedsiębiorstwo nikomu niepoterzebne dogorywa w chwale nieludzkich doktryn neoliberalnych i kościelnych. I będzie trwała ta nienawiśc w tym kraju na zawsze, podsycana umiejętnie przez cały system nowej władzy „demokratycznej”, rzadu, prezydenta, kościoła i specjalnych instytucji terroru psychologicznego jak IPN i tzw. wolne media. Stan wojenny byl chyba jedynym w dziejach tego kraju przedsięwzięciem zaplanowanym i wykonannym w sposób perfekcyjny. Wszyscy najbardziej wrzeszczący bohaterowie zostali w ciągu jednej nocy, przy totalnym zaskoczeniu wyciągnięci z ciepłych pieleszy w gaciach i ulokowani przez Generała w reżymowych ośrodkach wczasowych. Niestety niepotrzebnie internowano wielu spokojnych ludzi. Wstyd i hańba tej nocy w gaciach jest jedną z przyczyn dzisiejszej zemsty i odwetu małych i podłych ludzi, którzy niczego innego nie mają narodowi do zaoferowania. Żyją jeszcze z wyprzedaży majątku narodowego, ale jak widać gołym okiem to się już kończy. Już nie ma co sprzedawać lub rozdawać. Jak widać Polska już importuje węgiel i czekajmy na coraz niższe stopnie zasilania.

  141. Wiesz Otago, to jest prawda, nie ma o czym pisać. Dotyczy to zarówno Jaruzelskiego, jak i Powstania Warszawskiego. Wyobraź sobie, jak mnie szlag trafia, jak czytam np. ostatnio w „Europie” wywiad z Rymkiewiczem, który śmie twierdzić, że to Powstanie było zwycięskie i tylko dzięki niemu Polska jest taka jaka jest, a nie jest 18 republiką. I że wszyscy myślący inaczej są ukrytymi diabłami, agentami i nienawidzącymi Prawdziwej Polski. To widać ja, syn AKowców, Warszawiak urodzony siedem lat po Powstaniu, wyrastający w tej atmosferze, uważający, że była to hekatomba polskiej młodzieży inteligenckiej, jest diabłem w ludzkiej skórze.
    To samo z Jaruzelskim, on nie chciał ofiar. Ale innym rozwiązaniem byłaby jedynie wojna domowa, a czym ona się kończy, popatrzmy na Hiszpanię i Jugosławię.

  142. Polemika z niechlujną logiką Falicza

    Płód Pana Falicza: „Nie moge sobie przypomniec (moze ktos mi pomoze) kiedy Polacy wybrali Jaruzelskiego i komunistow do wladzy?

    Lizakowe lizanie faliczowego płodu.
    To bardzo przykra ułomność kiedy nie można sobie czegoś przypomnieć. Jest ona szczególnie dokuczliwa na stare hrabiowskie lata, gdzie nie tylko nazwy własnych majątków się mylą ale także elementarne zdarzenia z historii powszechnej. Wydaje się także, że wskutek ucieczki z Ojczyzny i permanentnego włóczenia się po świecie nastąpiło także zatarcie pojęcia patriotyzmu na rzecz kosmopolitycznego dystansu uzasadniającego własne tu teraz tam gdzie się aktualnie przebywa. To taki symptom kociej natury polegającej na przywiązaniu do otoczenia a nie do człowieka. I powszechnie jest wiadomym, że stroszący sierść stary kocur nigdy nie zostanie psem ogrodnika. Per analogia można powiedzieć, że podobnie jest z pewnymi ludźmi tak przywiązanymi do zielonych, że tracą z pola widzenia obraz swojej Ojczyzny. Inni zaś widzą Ojczyznę jako strukturę , która wyłącznie czyni im dobrze. Kiedy natomiast nie potrafi ona zaspokoić ich oczekiwać, wówczas z tych niskich pobudek oplują ją i uszargają błotem jej świętość dokumentnie. Dla nich Ojczyzna ma wyłącznie wymiar polityczny,jakby zapominali,że Ojczyzna to coś nieco więcej aniżeli władza i koryto,że jest to kultura,tradycja,historia i cmentarze naszych Ojców i Matek. Dla nich jednak jedynym kryterium i definicją ich Ojczyzny jest stan ich konta. Dlatego tak bardzo się różni, mimo pozorów tożsamości, Ojczyzna Pana hrabiego i jego parobka , bowiem są to diametralnie dwa różne światy. Świat nieuzasadnionego osobistą pracą przepychu ze światem równie nieusprawiedliwionej biedy. Świat pasożytniczego bogactwa nielicznych, przeciwstawiony wyzyskowi i upodleniu szerokich mas.
    Z tej tez prostej przyczyny pan Falicz przynajmniej z moralnego punktu widzenia nie ma racji. Nie ma racji także dlatego,że nie potrafił on utrzymać ciągłości politycznej systemu, z którym jest tak emocjonalnie związany. W tę lukę polityczną wszedł Jaruzelski ze swoją opcją ustanawiając nowe porządki społeczne. Na nich z utęsknieniem oczekiwali Polacy po długich latach wojny i niewoli,witając kwiatami polskiego żołnierza ze Wschodu, z orłem bez korony na czapce, siedzącego dumnie na rosyjskim czołgu T-34 najefektywniejszym narzędziu walki w owym czasie,w odróżnieniu od faliczowego żołnierza , który uciekł jak niemyty z Polski i już się więcej nie pojawił hasając sobie beztrosko po wspaniałych błoniach angielskich. Natomiast Jaruzelski przyszedł do Polski i wyzwolił ją,co pozostaje faktem historycznym i prawnym,wprowadzając nowy porządek prawno-ustrojowy w interesie większości polskiego narodu, któremu zabezpieczono dach nad głową i pracę,bardzo często kosztem pasożytniczych warstw posiadających, którym historia wówczas odebrała prawo do sprawowania władzy. I słusznie, bowiem nieudacznicy nie mają moralnego prawa do rządzenia. Nie pogodzeni jednak z tym faktem strzelali w plecy żołnierzom nowego porządku a ludność cywilną sprzyjającą wyzwolicielom przypiekali na ogniskach i rozstrzeliwali. To się nazywa bandytyzmem Drogi Panie i z kim jest Panu po drodze to pańska sprawa, a ja staram się zachować poczucie przyzwoitości i nie stanę po stronie ewidentnej mniejszości narodowej, która zamieniła karabiny na kubły pomyj. Myślę,że teraz już zrozumiał Pan ,że to historia usankcjonowana międzynarodowym prawem dała Jaruzelskiemu prawo do sprawowani władzy w imieniu polskiego ludu. Na ile skutecznie i efektywnie to już zupełnie inny problem.

    Płód Pana Falicza: ”Kiedy odbyly sie demokratyczne wybory, w ktorych Jaruzelski otrzymal od narodu patent na przykladowo stan wojenny?

    Lizakowe lizanie faliczowego płodu.
    Zacznijmy od tego ,że „Solidarność „ nie była narodem , jak się to potocznie nadużywa lecz zaledwie jego czwarta częścią i istniało jeszcze ¾ narodu ,które jakby nie patrzeć do „Solidarności”nie należały nie mówiąc o innym spojrzeniu aniżeli grupa politycznie niezwykle niebezpiecznych oszołomów gotowych postawić na grani zniszczenia cały naród. Zatem to politycznie zrewoltowane warcholstwo nie miało wiele wspólnego z demokracją i odpowiedzialnością za losy całej Ojczyzny,czego wyraźnie dowiodła katastrofalna sytuacja posolidarnościowej Polski.
    Gdyby Pan uważnie czytał dokumenty z zakresu materii, którą zamierza pan oceniać wówczas byłby Pan niewątpliwie bardziej wyważony w swych szlacheckich potrząsaniach szabelką.
    Wybory są zaledwie niedoskonałym instrumentem w systemie wyłaniania władzy. Praktyka III RP dowiodła ,że wybory nie chronią przed wyłanianiem cymbałów do organów samorządowych i państwa,których to możemy obecnie zbierać na pęczki, a do których żadną miarą zaliczyć się nie da Jaruzelskiego. Obecny system wyborów „demokratycznych” doprowadził do tego, że w organach przedstawicielskich są wyłącznie bogaci, zatem mniejszość sprawująca władzę nad większością. Zatem jest to system ułomny i niesprawiedliwy, i powoływanie się nań jako na demokratyczny jest propagandowym chwytem poniżej pasa,i tego rodzaju rozwiązania nie mają umocowania konstytucyjnego. W Najwyższym Akcie Prawnym nie ma mowy o władzy wyłącznie dla bogatych. Natomiast w państwie Jaruzelskiego, w Konstytucji, w sposób jasny i oczywisty mówiło się o PRL jako państwie dyktatury proletariatu, którego to ujęcie było bliżej demokracji aniżeli państwa dyktatury burżuazyjnej. W tym to stanie rzeczy tamtem system bronił się przed przeciwnikami politycznymi i bandami zbrojnymi, co było logicznie i prawnie uzasadnione. Rządzący powinni się kierować globalnymi interesami narodu i rozwiązaniami przynoszącymi mu korzyść a nie dyskusyjnym elitom. Stąd Jaruzelski w rozumieniu ówczesnego prawa otrzymał od państwa dyktatury proletariatu mandat do sprawowania władzy, czy to się skrajno-prawicom łobuzom podobało czy tez nie. Po zdławieniu ich zbrojnych oddziałów, pozostało im już tylko spokojnie żyć w „przestępczym państwie” na „przestępczym garnuszku” lub uciekać za granice na obcy żołd by dalej judzić i jątrzyć, ot takie to już judaszowe natury, które życzyłyby sobie komunistycznego ukrzyżowania dla dodania sobie bohaterstwa i martyrologii,a tu pozostał tylko smród w gaciach po stanie wojennym. Wręcz pełna kompromitacja starych bohaterów z Win i NSZ idących często na współpracę z hitlerowskimi faszystami. Ten poniżający wstyd i niebywałą kompromitację składających się na ich hańbę narodową może zmyć tylko krew Jaruzelskiego. Ale świat ma jednak wyważoną opinię, że dzięki bezkrwawej metodzie Jaruzelskiego uzyskał on ogromne wpływy na terytoriach dawnego Układu Warszawskiego. Poza Panem Faliczem i jego narodowcami. Panowie nawet gdybyście ponownie baka puścili to już więcej nie da się wam cofnąć historii. Dowiedli tego nader wyraźnie na waszą kolejną wpadkę szanowni towarzysze Miedwiediew i Putin. Nie po puti wam razem,cóż nic na to nie poradzimy. Na razie musicie jednak ogony wziąć pod siebie ponieważ ruski niedźwiedź jak gdyby ożywił się wyraźnie i gotów jeszcze spoliczkować. Już jeździcie białoruskiego kołchoźnika przepraszać, przyjdzie i czas, że wolnoeuropejczycy zaprowadzą was na sznurku kremlowskimi schodami przed oblicze Pana Putina. Oj, będziecie się mieli z pyszna. No cóż, głupich nie sieją, oni ponoć sami rosną.

    Płód Pana Falicza:”Jezeli lewica to troska o ludzi to dziekuje za PRL-owska “lewice” gdzie “troszczono” sie o ludzi bez pytania o zgode i metody.

    Lizakowe lizanie faliczowego płodu.
    Mnie za nic, łaskawco, nie musi Pan dziękować. Mnie nikt nie pytał o zgodę ani w zakresie budownictwa socjalizmu ani też kapitalizmu. Zawsze najważniejsze decyzje podejmowano za moimi plecami. Nie wiem dlaczego miano by Pana wyróżnić i pytać o opinie w tych fundamentalnych kwestiach. To jest Proszę Pana wola Nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba. A jeżeli przechodziło się do opozycji to należało być świadomym jej skutków, to nie jest dziecinna zabawa w piasku. Ponadto zwrócić wypada uwagę na naiwne refleksje w kwestiach peerelowskiego zatroskania,że te troski realizuje się na miarę możliwości realizacyjnych państwa ,często i zupełnie zasadnie wyłączając z tego przywileju opozycję zbrojną co to nie tylko pomniki ale i aule akademickie wysadzała. To już nie ma nic wspólnego z różnica poglądów. To się po prostu nazywa bandytyzmem, nawet jeśli ma on zabarwienie polityczne, to nic go nie usprawiedliwia.
    To nie może być w ten sposób, że ja chcę, więc tak musi być, ponieważ takie zachowanie nazywa się anarchią. Nie można również głosić poglądów i wdrażać metody a la Saakaszwili, jako iż zagraża to bezpieczeństwu świata. No i na koniec muszę zauważyć,że nie po to funkcjonuje opozycja ,by koalicja realizowała jej programy. I tak jest w każdym państwie. Proszę sobie przypomnieć co wyczyniał maccarthyzm w USA z cieniem opozycji. Zresztą ja nie sądzę by opozycja gdziekolwiek dobrze życzyła rządzącym, w związku z powyższym byłoby naiwnością ze strony rządzącej oczekiwać dobrej woli ze strony przeciwników.
    Zatem ubieranie opozycji w togi jedynych sprawiedliwych jest wysoce dyskusyjnym, opozycja opozycji równą nie jest.

    Płód Pana Falicza:”Dlatego jezeli ja i miliony innych nie mogli wybierac swoich wladz, srodki produkcji, ktorymi ta wladza zarzadzala byly przez nia zawlaszczone bezprawnie.”

    Lizakowe lizanie faliczowego płodu.
    Bzdury Pan opowiadasz jak zwykle w politycznym zapamiętaniu i nienawiści do PRL-u, który Pana wychował na czerwonym masełku i chrupiących białych bułeczkach i czerwonych szkółkach darmowych, gdzie nie musiał Pan zaznać elementarnych braków i trosk, poza papierem toaletowym w rolkach.
    Jeżeli mówi Pan o solidarnych milionach, to wypada powiedzieć, że były one w demokratycznej mniejszości, w związku z tym zmierzały one do niekonstytucyjnego przewrotu politycznego, który zaowocował potwornym zadłużeniem państwa, ogromnym bezrobociem i jeszcze większą emigracją głodową. Narażenie państwa i narodu na tego rodzaju wyzucie z praw własności i inne pozbawianie praw socjalnych i finansowych jest ugodzeniem w istotę suwerena,by nie używać mocniejszych określeń dosadniej oddających meritum sprawy. Z logiki antykomunisty wyniki ,że czerwona władza działająca z mandatu ludowego nie miała prawa zarządzania majątkiem ludowym. Dla Odmiany burżuazyjna władza zarządzająca ludowym majątkiem wytworzonym przez lud to jest właśnie to, kwintesencja ich złodziejskiej ideologii, którą nam dzisiaj prezentują bezwzględnie i bezczelnie. A wydawałoby się Panie Falicz, że jesteś Pan tak rozumnym człowiekiem. Jak to pozory mogą mylić. Pańska natura kameleona coraz to wyraziściej daje o sobie znać. W tej sytuacji lewica winna szerokim łukiem omijać ludzi pańskiego pokroju, dla której stanowicie wyjątkowe zagrożenie poprzez wyrażanie obłudnej i zakłamanej troski jej losami,co w gruncie rzeczy sprowadza się do jej wyeliminowania. Nieprawdaż, Panie czerwony hrabio,odstawiony od bolszewickiego wymienia? Ja Pana nie ukoję w jego peregrynacjach, żalach i skłonnościach do deprecjonowania PRL-u, który Panu na przekór obroni się sam,droga szacunku dla prawdy, której tak usilnie,nie wiem jednak czy szczerze,poszukujecie.
    Myślałem, że przynajmniej Pan potrafi uwolnić się od steku insynuacji i pomówień tak typowych dla prawicy,takich jak: założenie partii lewicowej, znacjonalizowanie przemysłu, powrót utraconej bazy przemysłowej, powrót do PRL. Są to jak zwykle metody prawicowe obliczone na szkalowanie lewicy. Ja zajmuję się tutaj krytyką idiotycznych poczynań prawicy, które doprowadziły nasz kraj do ruiny a społeczeństwo do sprostytuowania się,dzięki Panu i Panu podobnym.I żaden bełkot nie zagłuszy tego barbarzyństwa.
    _

  143. Przy okazji wolnościowego zrywu w 1980 roku chciałbym wrócić do innego momentu chwały Polaków. Oczywiście mam na myśli Powstanie Warszawskie. Jak powstanie to wiadomo również Muzeum Powstania Warszawskiego. Wiadomo jak spontanicznie warszawiacy oddawali z pietyzmem przechowywane eksponaty. Nie jestem co prawda z Warszawy, ale czytając wspomnienia Adama Bromke( znanego sowietologa), we fragmentach poświęcone również powstaniu, stwierdziłem ,że jestem w posiadaniu cennego eksponatu, a jednego bardzo pilnie poszukuję, bo również chciałbym się przyczynić do upamiętnienia tego heroicznego zrywu.
    Oto ten fragment.
    „W początku 1944 podjąłem również ,obok działalności harcerskiej, służbę wojskową. Przyjąłem pseudonim „Karski”. Zostałem kanonierem w II Harcerskiej Baterii Artylerii Przeciwlotnicze „Żbik”, złożonej głównie z naszych chłopców. Założeniem było, że podczas Powstania mamy zdobyć na Dworcu Głównym niemieckie działa przeciwlotnicze kalibru 22 mm i bronić nas od nalotów. Na razie z braku dział ,szkolenie miało charakter czysto teoretyczny. Mieliśmy wprawdzie do dyspozycji niemieckie skrypty dotyczące ich obsługi, ale za lufę służyła nam SZCZOTKA do sprzątania, a za celownik okrągła POKRYWKA PUDEŁKA OD PAPIEROSÓW „MEWA”
    I właśnie posiadam taką szczotkę Co prawda może czasów powstania nie pamięta, ale czy to ważne. Gorzej jest z pudełkiem papierosów ,ale chyba pójdę na całość i przerobię z dzisiejszych.

  144. Szanowny Panie Falicz!

    W wielu momentach Pana wypowiedzi trzeba przyznac racje, ale w wielu momentach widze, ze Pan nie rozumie nastepstw i konsekwencji – powtarzam nastepstw i konmsekwencji II wojny swiatowek Jalty i Poczdamu. Kto wowczas mial sile przebicia, argumenty i jesli juz na to przyszlo wole walki o wolna demokratyczna Polske? Ci ubrani jak pawiany panowie z Rzadu na emigracji? przeciez oni mogli pertraktowac z Churchilem i Roosveltem i stanac twardo przeciwko Stalinowi!
    Jakos dziwnie wode w usta nabrali tylko od czasu do czasu propagandowo pokrzykiwali. Tak miedzy nami Polska im byla bardzo odlegla.
    Stalin przeciez mogl z Polski zrobic jeszcze jednak republike radziecka. Oddal nam panstwowosc i jako taka niepodleglosc ale na warunkach cos za cos. Owe cos za cos to tak tragiczna cena naszej zaleznosci politycznej i gospodarczej od Kremla, ale w tym samym momencie przypominam mielismy nasze z Orzelkiem paszporty, w szkolach uczono dzieci w j. poslkim, j. polski jedynym panstwowym jezykiem, w miare mielismy swobode decydowania o pewnych sektorach gispodarki, ktore i w ZSRR byly niedopuszczalne a to po czesci rolnictwo, , a to rzemioslo. Kto kiedy i na ile zorganizowany wowczas byl w Polsce by z sila stanowczoscia, bez ryzyka ogromnego rozlewu krwi przeciwstawic sie komunizmowi?
    Przypominam wspomniany mna w szedroko zakrojonym skrocie zyciorys Jaruzelskiego i tych wszystkich Polakow, ktorzy wyganiali niemieckiego faszyste za cene krwi i zycia w polskich mundurach dywizji i armii uformowanych wlasnie w ZSRR!.
    Ja nie chce gloryfikowac ZSRR – to nie moja intencja, ale chce ocalic od zapomnienia tych patriotow, ktorzy oddali zycie dla wolnej Polski – niestety w npowych granicach, ale wolnej i uznanej przez caly swiat.
    Widocznie potrzebne byly lata, by doszlo w koncu do Solidarnosci, stanu wojennego, okraglego stolu.
    Czy z perspektywy czasu mamy jednak moralne prawo sadzic tego starca?
    Powtarzam,- sadzic oprawcow w, wyniku ktorych sprawstwa padly ofiary stanu wojennego,pobicic maltretowani,, internowani i przesladowni.
    Nie czuej potrzeby ani satysfakcji, ani tez moralnego prawa by sadzic Gen.Wojciecha Jaruzelskiego!

  145. Zdegradowac do szeregowca.

  146. Do „Falicza” z 15.09. h.11:25
    Nie zabierałbym głosu na taki wpis, „Faliczu”, gdybyś był prostakiem i głupcem, ale ponieważ wiem, że głupcem, ani prostakiem nie jesteś,więc ci napiszę, co sądzę o takich, jak ty:
    napisałeś min.:
    -zastraszanie i skrytobójcze mordy,
    -awans pragmatycznej miernoty moralnej
    -miliony na emigracji,
    -dziewczyny oddające się Szwedom z dolara,
    – jedno wino w Niemczech za jedną pensję w Polsce
    – dziewczyny pełniące usługi seks.starym dziadom, by mieć ł łóżko w komórce
    oto dorobek Jaruzelskiego

    „Faliczu”, ja wiem, że nie byłem ,ani nie jestem miernotą moralną, ja uczciwie pracowałem w przemyśle ponad 30 lat, dobrze zarabiałem, bywając w delegacji w Niemczech oczywiście liczyłem każdego feniga, ale tylko kretyn nie wie, że to wina przelicznika, a nie siły nabywczej tych walut. Ja miałem okazje dziesiątki razy wybrać „wolność”, zarabiałbym wtedy w Niemczech chyba 10 razy więcej, niż w Polsce z uwzględnieniem siły nabywczej pensji mojej w Polsce i ewentualnie w Niemczech; miałem konkretne inżynierskie propozycje. Nie skorzystałem. Wywodzę się z b. biednej rodziny, wiem, co to nędza, poniewierka. Jak myślisz „Faliczu” dlaczebo ja nie wybrałem „wolności” tak, jak ty i tobie podobni? Chyba nie wiesz, to ja ci powiem:bo nie byłem szmatą!, bo miałem poczucie, że jestem Polakiem i moja godność nie pozwalała mi na to, żeby jakiś dupek w Niemczech, czy W. Bryt. czy w twojej Australii traktował mnie, jako kogoś gorszego tylko dlatego, że on ma w szafie 10 par butów, a ja 2 pary.Ty miałeś mniej godności ,tobie pomiatanie tobą widocznie nie przeszkadzało; mamona była ważniejsza. Ty też jesteś tą panienką za dolara dla staruchów, a o tyle jesteś od nich bardziej mierny moralnie,bo te panienki nie silą się na nauczanie mnie moralności.Ty mnie i mnie podobnym uważasz za miernotę, a siebie uważasz za Polaka upoważnionego pouczać mnie co do zasad moralności.
    Ja wam, emigranci, niczego nie zazdroszczę, zyjcie sobie na obczyźnie, wszyscy z tych trzech milionów, ale jeśli uciekliście z Polski,a ja tu zostałem, bo czułem, że tu jest moje miejsce, to wy nie macie moralnego prawa ubliżać tym, co NIE UCIEKLI.
    A te bzdety o służbie bezp. o skrytobójczych mordach możesz sobie darować. Pokaż mi jeden kraj na świcie, gdzie nie ma służb bezp. i skrytobójczych mordów. Wstyd o tym nawet mówić pomiędzy kumatymi ludźmi.

  147. Gliwerze,
    w 1980 r obowiązywała Konstytucja z 1952 r. Bodajże w 1976 r miała miejsce jej nowelizacja, kiedy to wprowadzono zapis o dozgonnej przyjaźni z ZSRR i kierowniczej roli PZPR.
    Formalna bezprawność wprowadzenia stanu wojennego polegała na tym, że dokonano tego dekretem Rady Państwa w czasie przerwy w obradach Sejmu, a zgodnie z tamtą Konstytucją – w czasie obrad Sejmu Rada Państwa dekretów wydawać nie mogła.
    Niekonstytucyjność decyzji RP o wprowadzeniu stanu wojennego jest więc bezdyskusyjna, tyle, że Jaruzelski – o ile pamiętam – członkiem Rady Państwa wtedy nie był i z tego powodu nie stawia mu się zarzutu naruszenia konstytucji, bo on – formalnie- decyzji o stanie wojennym nie podejmował. Stawia mu się zarzut utworzenia WRON ( swoistej junty ) mającej na celu …. właśnie co ta junta miała na celu ? Przejęcie władzy ? Przecież ją miała. Obronę tamtego systemu/władzy ? Ależ właśnie, zgodnie z postanowieniami tamtej Konstytucji obrona tamtego systemu była konstytucyjnym obowiązkiem organów i instytucji prl-owskiego państwa. Wprowadzając stan wojenny – jego autorzy i animatorzy bronili ówczesnego porządku konstytucyjnego.
    Wreszcie; czy wprowadzenie stanu wojennego było konieczne…. Jaruzelski mówi, że tak bo istniała realna groźba interwencji ZSRR i „bratnich państw”. Działał więc w stanie wyższej konieczności.
    Jego oskarżyciele mówią, że zagrożenia nie było; że działał na rzecz i w obronie komunistycznej władzy, której podobno (?) nic nie zagrażało. Zwróć proszę uwagę, Gliwerze, że przy takiej konstrukcji oskarżenia wprowadzenie stanu wojennego było także, a nawet przede wszystkim, szczytem idiotyzmu, bo po co go było wprowadzać jeżeli rosyjskiego zagrożenia nie było a i w stosunkach wewnętrznych „władzy” nic nie groziło.
    Na tym polega – moim zdaniem – absurdalność stawianych Jaruzelskiemu zarzutów. Wychodzi na to, że on i inni obecnie oskarżani trwali w stanie jakichś fantastycznych urojeń a stan wojenny był tych urojeń zmaterializowaniem. Czy rzeczywiście tak było ?

  148. Pytanie do Forumowiczów

    Wielu forumowiczów podaje jako uzasadnienie stanu wojennego to, że mogłaby wybuchnąć wojna domowa. Chciałem się zapytać, jak to by miało wyglądać. Bo z tego co mi się wydaje (może źle) to w wojnie biorą udział dwie strony. I muszą one być jako tako uzbrojone i obie muszą być na tyle silne, żeby była to wojna a nie jedna potyczka, czy też stan wojenny.
    Ciekawy jestem opinii. Bo według mnie to po prostu bzdura, ale może się mylę. To jedna z kilku bzdur wymyślanych żeby wmówić, że było ok, podczas gdy ok nie było.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  149. I jeszcze posłowie do mojego wpisu z godz. 15,43:
    uważam, że prawo, a zwłaszcza prawo karne zupełnie nie nadaje się do rozstrzygania o słuszności wyboru koncepcji politycznych, a już w żadnym razie nie nadaje się i nie powinno być wykorzystywane do rozstrzygania wątpliwości związanych z oceną zdarzeń historycznych.
    Wiedzieli o tym nasi dziadowie i pra…, którzy zaciekle i zażarcie sprzeczając się o zasadność przewrotu majowego przed 82-ma laty nigdy nie zgłaszali zamiaru rozliczania za ten – było nie było – wojskowy zamach stanu naruszający porządek konstytucyjny tamtego państwa marszałka Piłsudskiego i jego zwolenników.
    Po prostu:byli mądrzejsi.

  150. Do Roo pisze i pisze; tylko, czy wie o czym i co pisze?

    Szanowny Blogowiczu,

    prosze jednak wczesniej zastanowic sie nad cenzura i selekcja tychze wydawanych ksiazek, wyswietlanych filmow, granych sztuk etc.. Problem polegal na tym, ze nasza socjalizacja sterowano i nie odbiorca decydowal o tym, co i jak oraz kiedy oglada. Czy pamieta Pan niskie naklady tychze ksiazek, teczki na prase, konfrontacje i male szanse na otrzymanie biletow. Pamieta Pan krytyki w tej swietnej prasie i ksiazkach, przepisywane z zachodnich czasopism? Uspiono Pana w latach ubieglych i opowiada Pan o czasach zaprzeszlych, w ktorych nas doszczetnie oglupiano i oglupiono skutecznie sprawiajac jednoczesnie wrazenie, ze mamy dostep do tzw. informacji, sztuki i kultury. Szkoda, ze Pan sie dal na to nabrac. Swiadczy to jednak o skutecznosci owczesnych pryncypalow.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Bajek o wartosciach tez juz nikt nie czyta; bo nie o wartosci chodzilo, lecz o zludzenie ich posiadania oraz przekazywania; toutes proportions gardées. Chyba ze mowil Pan o niszach zycia prywatnego.

    Roznica w wartosciach? Ano chociazby taka, ze nie ostatni model telefonu czy telewizor plazmowy decydowal o wartosci czlowieka, ale ilosc i jakosc przeczytanych ksiazek, wiedza, czy . Dostalismy najlepsze dziela literatury swiatowej, warte ogladniecia filmy, ciekawe wystawy. Teatry pracowaly pelna para, opera miala powodzenie, koncerty , a wszystko to w zasiegu portfela przecietnego czlowieka. I bylo to dzieki systemowi ( niestety dla ciebie) bo bylo finansowane z budzetu panstwa. Gdyby system nie chcial, zeby bylo wbrew to polozylby na to klape. Mial mozliwosc.
    A wytlumacz mi prosze co to jest kultura materialna?
    Bo jezeli uwazasz, ze ludzie z braku telewizorow kolorowych i 50 programow, z nudow tworzyli takie dobre filmy, powiesci, obrazy – to ja to popieram! Jak sie czytalo jakikolwiek tekst drukowany, to mozna bylo byc na 99,9% pewnym, ze nie bedzie tam zadnego bledu ortograficznego. A dzis? W prawie kazdym artykule prasowym sa bledy ortograficzne, w ksiazkach az sie od nich roi.

    I wartosc nastepna – wspolnota, rozumiana jako wspolne dzialanie, wiez miedzyludzka, postawienie dobra ogolu nad interesem jednostki. Coz ci daje dzisiejszy egoizm ogrodzonych osiedli strzezonych przez ochroniarzy? Jakie porownanie do wspolnych majowek w tamtych czasach? Nawet do prac spolecznych?

    Byles na Kubie? Nie byles… To co mozesz powiedziec o zyciu Kubanczykow i o tym czy sa szczesliwi czy nie. Porownywanie wszystkiego do modelu amerykanskiej “demokracji” i co gorsze usilowanie wtloczenia innych w ten model jest bezsensowne i glupie. Czy naprawde uwazasz, ze posiadanie sterty rupieci, dowolnej ilosci filmow pornograficznych, sex gadzetow , paszportu i samochodu to takie szczescie? I takie osiagniecie cywilizacyjne?
    Malpa w rakiecie kosmicznej bedzie tylko malpa w rakiecie kosmicznej.

    Nie chwale czasow PRL, bo i po co. Byly jakie byly ze swoimi blaskami i cieniami, jak inne, jak wszedzie. Ale bede bronic prawdy o tamtych czasach.
    I powiem ci jedno – to nie od systemu politycznego zalezy czy czlowiek jest czlowiekiem czy lajdakiem, zalezy to od czlowieka. Bo jestesmy tym kim jestesmy, nikim wiecej, nikim mniej, to my dokonujac indywidualnych wyborow ksztaltujemy ten swiat. Nie jakys “inni”. MY.

  151. @Łukasz;
    Też miewam podobne wrażenie, że monopol w ustalaniu tzw. ‚prawdy historycznej’ (o ile ona istnieje) jest tym ogniem, po który siegnął Prometeusz. Jedni strzegą do niego dostępu przed innymi. Jak w Powstaniu Warszawskim widzi się jedynie zgrozę hekatomby i bezsens ofiar to cacy. Jak coś wiecej – to uzurpatorstwo i rewidowanie tego, co wcześniej zapodano ogółowi. Jak Wałęsa sam bez Solidarności wywalczył wolność (ja, ja, ja…) to cacy. Jak Solidarność z mniejszym Wałęsą – to już nie przechodzi i trzeba się podać do dymisji, żeby ratować IPN. Historia jest nasza, ich, wasza i w zależności kto mówi, to albo ‚dobrze gada’, albo
    wykrzywia i zawłaszcza bezprawnie dla siebie. Jak mocz na Śmigłego – to dlaczego nie?, jak mocz na Jaruzelskiego, to święte oburzenie. Nie przejmuję się tym. Prawa do autobiografii nie mam zamiaru ludziom odbierać. Czasami tylko to im zostało…

    Pozdrawiam

  152. @Roo

    Dziekuję za odpowiedź.

    1. Otóż czasy PRL znam nie tylko z opowiadań, ale również z życia. Np. z kolejek. I z tego, że jak się weszło do sklepu to ta „międzyludzka życzliwość i więź” objawaiła się chamskimi odzywkami ekspedientek. I z tego, że „pani z mięsnego” była ważniejsza od całej reszty z bloku czy też z ulicy. I takich bezsensów, niesprawiedliwości i marnotrawstwa tego systemu można by wymyślać na 10 ekranów, ale nie będę, bo będzie nudno. Dziwi tylko ta nostalgia za PRLem, której ja nie odczuwam, mimo, że dziś nie uważam że żyje w sprawieliwym kraju.

    2. Przedstawiając ten cukierkowy świat komuny zapominasz o tym co wyprawiali komuniści z tymi, którzy nie chcieli tego ich raju. Ile ludzi zginęło w tym czasie? Ilu Pileckich, Fieldorfów, Wyklętych o których nawet nie wiemy leży do dziś w ziemi? Od tego się zaczęła ta rewolucja kulturalna po 44 roku.

    3. Piszesz: „Roznica w wartosciach? Ano chociazby taka, ze nie ostatni model telefonu czy telewizor plazmowy decydowal o wartosci czlowieka, ale ilosc i jakosc przeczytanych ksiazek, wiedza” – to powiedz mi dlaczego za komuny najwięcej zarabiali goście z UB, SB, MO i PZPR? A zaraz potem taksiarze? Dlatego że więcej książek przeczytali, czy też mieli większą wiedze? A Pani z mięsnego była mądrzejsza od nauczyciela i przeczytała wiecej ksiazek od profesora?
    Ja Ci powiem że to są takie slogany które się serwuje w ramach sentymentów. Wtedy się nie liczyła kasa, tylko to czy znałeś panią z mięsnego, albo kierowcę od którego można było kupić paliwo. pamiętam też Peweksy, które są niezłym symbolem tego powszechnego szczęścia i zdrowej hierarchi.

    4. Piszesz: „Bo jezeli uwazasz, ze ludzie z braku telewizorow kolorowych i 50 programow, z nudow tworzyli takie dobre filmy, powiesci, obrazy – to ja to popieram!” tak tak uważam – oczywiście to duży skrót myślowy, ale tak myślę.

    5. Co do Kuby – pocztaj blog Yoanis Sanchez. Oni mają to samo co my. Tylko dzis jest 21 wiek. Nam sie udało że w 20 sie skonczylo. KOmuna wszędzie ludzi demoralizuje.

    6. A jedna z najgorszych rzeczy w komunie było to to, że dziś dalej ona działa poprzez to, że do dziś starzy partyjniacy, ubecy, sbecy i cała ta stara nomenktatura trzęsą tym krajem. Bo to że rozkradziono ten kraj w latach 90tych to właśnie zasługa komuny. To dało tym ludziom możliwości do sterowania tym krajem, z pomocą usłużnych mediów reprezentowanych przez np. naszego Gospodarza

    7. Piszesz: „Dostalismy najlepsze dziela literatury swiatowej, warte ogladniecia filmy, ciekawe wystawy. Teatry pracowaly pelna para, opera miala powodzenie, koncerty , a wszystko to w zasiegu portfela przecietnego czlowieka. I bylo to dzieki systemowi ( niestety dla ciebie) bo bylo finansowane z budzetu panstwa.”
    A powiedz mi, czy Dziady to nie jest dobre dzieło? A czy Archipelag Gułag to jakiś chłam? A Kultura z Paryża to niewarta czytania? Orwell to jakiś debil? To wszystko było CENZUROWANE. Co to za dzieła jeśli o tym czy są dziełami decyduje to czy Urząd Prasy i takie tam ja uzna?
    To jest niewola. Można to relatywizować ale dalej jest to niewola. A co jak kto chciał Owlnej Europy słuchać? Pamietaj ze cenzura również była finansowana z budżetu
    „byliśmy najweselszym barakiem” – właśnie – barakiem. A może ja wole żyć poza barakiem? Móc z niego wyjść i wrócić? Paszport to jest bardzo ważna rzecz, a stawianie go na równi z pornolami powoduje, że poziom wypowiedzi spada drastycznie. Tak, paszport jest bardzo ważny.
    System który więzi i niewoli jest zły. I jakie dziela by nie publikował to nic nie zmieni. A ze w Polsce bylo w latach 80-tych 100 000 TW to co? nie jest niewolenie?
    Piszesz że z budżetu to było finansowane. Jasne bo oprócz budżetu nic nie było. I żadne państwo nie tworzyło budżetu, tylko budżet to było to co Polacy wyrobili minus to co ruscy zabrali. Przemyśl to sobie. Warto rozumieć skąd się biorą pieniądze. One się nie biorą z drukarni. Jak drukowali to było widać.

    8. Nie manipuluj i nie wmawiaj mi że jestem piewcą amerykańskiej idei demokratycznej, czy też fanem pornogadzetów (swoją drogą ciekawe dlaczego akurat one przyszły Ci do głowy jako symbol nowych czasów). Ja nie porównuje komuny do systemu amerykańskiego tylko mówie że to był zły system. Nie potrzebuje żadnych odniesień żeby tak stwierdzić.

    9. A co do samej komuny to ciekawe jest jak się tym bardziej zainteresujesz to jak działa ten system. Jak poteżna to machina, która po pewnym czasie staje się jakby żywą machiną połykającą kolejnych ludzi i zmuszającą ich do uczestnictwa w niej. I nie mówie o zwykłych ludziach tylko o aparacie. Chruszczow (ten od referatu) po tym jak przyszedł do domu po tym jak odwołano go z I Sekretarza powiedział do żony, że być może jego największym osiągnięciem jest to, że odwołali go w głosowaniu i mógł sobie po prostu przestac być sekretarzem i przyjść do domu. A to był rok 1964! Komuna od ponad 40 lat. Żadne slogany o wesołym baraku nie mogą tego pokryć.

    10. Aha – kultura materialna – otóż rozumiem to tak, że jest niska wtedy gdy np. wiesz jak działa radio, ale nie mozesz sobie na nie pozwolić. To tak w skrócie. i tak było za komuny, gdy brakowalo wszystkiego, a podkładki robiło się ze złotówek.

    10. Każdy może mieć swoje zdanie o komunie. Ty też i ja też. Jednak ważne żeby trochę na to patrzyć krytycznie. I to, że się ma fajne wspomnienia to nie znaczy że było ok. Bo nie było. Co innego wspomnienia o co innego jak było. W tym aspekcie ciekawa jest postać Miss Krakowa Studentek 1977 w filmie „Trzej kumple” – nie wiem czy oglądałaś czy nie, ale warto.

    11. co do oddawania za 1 czy 100 to A. Falicz opisał to najcelniej wiec nie bede nic dodawał.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  153. Szanowny Łukaszu,

    Poczytaj trochę o wojnie domowej w Hiszpanii, a na pewno zrozumiesz, co groziło w Polsce.
    A jak mogło wyglądać?
    ZSRR wchodzi do Polski. Część żołnierzy przechodzi na stronę Solidarności. Część jest posłuszna legalnym (wtedy) władzom i broni systemu. Po pierwszych ofiarach z obu stron, reszta toczy się już bez jakiekolwiek kontroli. A koniec?
    Myślę, że nikt nie był w stanie tego przewidzieć.

    Pozdrawiam

  154. Lex (2008-09-17 o godz. 15:43 i 2008-09-17 o godz. 15:57):

    chapeau !

  155. Dla Roo i fanów Fidela, Che i reszty polecam:

    http://desdecuba.com/generaciony_pl/

    warto poczytać.

    Myslę, że fani Jaruzelskiego też powinni poczytać, bo analogii wiele.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  156. Drogi panie Danielu, Zgadzam się z Panem w 100 procentach. Jestem po osiemdziesiątce, w czasie wojny służyłem w AK, w 1980 dołączyłem do Solidarności. Ale pod koniec 1981 widziałem, że nastroje społeczne tak nabrzmiały, że wystarczy iskra – jakaś prowokacja z jednej lub drugiej strony, aby doszło do krwawej wojny domowej. Garnizony sowieckie natychmiast by dołaczyły. Już raz, we wrześniu 1939 widziałem sowieckie wojska wkraczające do Polski. Nie chciałem widzieć tego po raz drugi. I choć w grudniu 1981 zżymałem się na stan wojenny, po paru tygodniach przyszedł czas na refleksję: to było jedyne wyjście.
    Stan wojenny przyniósł około stu ofiar. Zamach majowy marsz. Piłsudskiego cztery razy więcej. A zamach majowy gloryfikują ci sami, którzy dziś postawili by gen. Jaruzelskiego przed sądem.
    Śledząc wpisy innych blogowiczów można gołym okiem zobaczyć jak bardzo i gruntownie podzieliła nas historia!
    Pozdrawiam

  157. Ja tez nie chcialem o Generale nic slyszec, ale teraz niestety wszystko sobie przypomnialem, i przy tych wszystkich wypowiedziach to mysle, ze nie wszyscy zylismy w tym samym kraju. Moja sluzba wojskowa rozpoczela sie 20.02.1980 i skonczyla sie w kwietniu 1982. Bylem w PRL-u zolnierzem OTK tzw. lopaciarzem, ze wzgledu na zle pochodzenie (autochton, szwab). Na prawie kazdej przepustce odwiedzalem spotkania
    NOWEJ, Solidarnosci i KOR-u. Mialem wyjsc do cywila 15 grudnia, a 13 ogloszono stan wojenny. Stalem 13 grudnia na warcie w centrum miasta i co godzine moglem sluchac przez PRL-owskie okna marsowego oredzia Generala. Wyjalem ze swojej broni magazynek z ostra amunicja, bo obawilem sie, ze ze strachu postrzele jakas niewinna osobe. Jakas Matka podarowala mi paczke papierosow, bo miala nadzieje, ze jesli Ona bedzie dobra dla mnie, to ktos bedzie dobry dla jej syna, ktory tez wtedy w wojsku byl. General wypowiedzial wojne wlasnym obywatelom i wlasnemu krajowi. Nie wiem czy da sie to prawnie osadzic. Ale ciagle mam nadzieje na prawo i sprawiedliwosc, a nie na zemste i „Prawo i Sprawiedliwosc”.

  158. Do „Lexa”, z przyjemnością czyta się takie profi wypowiedzi, jak twoje.
    pozdro

  159. Co za bezsensowne spekulacje „Co by to bylo gdyby cos innego bylo”.

    Zadziwia mnie ze tylu oblakanych blogowiczow nie potrafi zademonstrowac znajomosci historii i miec swoje zdanie. Hasla „wolnej Europy” sa tu powtarzane 18 lat po skonczeniu zimnej wojny.

    Gdyby nie bylo komuny to Polska bylaby zachodnia kolonia. Na pewno to byloby lepsze. Znacznie wiecej Polakow moglo by zarobic dolara za zmywanie garow i sprzatanie sraczy. Nic nie wskazuje ze Polacy maja inne ambicje. Zadna kolonialna potega nie pozwolia by na sabotarz i na taka skale jak w latach 80ch w Polsce. Zapijaczony strajkujacy motloch powinien podziekowac Jaruaelskiemu ze byl tak lagodny. W Keni w 1955 anglicy zatlukli 10000 w podobnej sytuacji.

    System ekonomiczny i polityczny w PRL nie roznil sie duzo od zachodu.
    Zachodnie ekonomie zbudowano na zlodziejstwie z koloni. 80% ludzi procowalo dla rzadow. Tak jest to byl ich ‚wolny rynek’.

    Zapytano sie tu „kiedy Jaruzelskiego wybrano”. A kiedy wybrano krolowa Brytyjska? Kiedy wybrano Brytyjskiego premiera?
    Kiedy wybrano zbrodnicza obca mafie kosciola do rzadzenia Polska????

    Generał Jaruzelski był i jest wielkim polskim patriotą, decyzję o stanie wojennym podjol bo to bylo jego obowiazkiem. Wziął też na siebie całkowitą odpowiedzialność za skutki tej decyzji i nie ma za co przepraszac.

  160. Jaruzelski mogl dzialac tylko w ramach totalitaryzmu. Natomiast Polacy dzalaja dzis w ramach demokracji, nie musza sie bac totaitarnych konsekwencji. Najchetniej na kazdym rogu postawilibysmy pomnik papieza. Ale gdy „nasz” papiez miesiacami walczyl przeciw napasci na Irak, to go po prostu zlekcewazylismy. W totalitaryzmie, w 1970 r., odwazylismy sie na powstanie narodowe przeciwko podyzkom ceny kielbasy. Ale gdy nie bylo ryzyka, w demokratycznej Polsce, nie bylo nas stac na zaapobiezenie haniebnemu dzialowi w zbrodniczej napasci na Irak. Jak mozemy cokolwiek zarzucac Jruzelskiemu, skos jego decyzja byla tysiac razy bardziej uzasadniona i pociagnela za soba mniej ofiar od naszej decyzji )przez zgode lub zaniechanie protestu) na napasc na Irak, co pociagnelo za soba okrutna smierc ok. 600.000 irackich kobiet, dzieci, bezbronnych mezczyzn? Jaruzelski nie ma na sumieniu tego, co ma na sumieniu Polska, kazdy z nas! Bo w naszym imieniu, za nasze pieniadze, a zatem my, dokonalismy zbrdniczej, lamiacej polskie prawo napasci na Irak.

    Przy tym kzdy kto chcial, ten wiedzial, ze oficjalne powody napasci sa oszustwem, a kto nie wiedzial, ten mogl zawiezyc papiezowi.

  161. Może za 50 lat historycy z IPN będą mogli rzeczywiście rozważać przyczyny wprowadzenia Stanu Wojennego w 1981 r., po uwzględnieniu wszystkich i wszelkich czynników. Odwaga rośnie z upływem lat, tak jak to dzisiaj czynią „papkiniarze”, którzy wzorują się na „Lwie Północy” i niepotrzebnie biją plastikowymi kastetami na pokaz czy to w sądach lub w mediach.
    Generał W. Jaruzelski czynił co mógł, decyzje podejmował w dużej niepewności i z dużym ryzykiem, są także nieliczne ofiary, tak było i jest jak jest. Argumentów osobistych nie przytaczam, które po prostu bronią W. Jaruzelskiego. Widowisko może jeszcze trwać wiele lat, które jest bezefektywne dla kraju i itd.

  162. MA, 16.12. Piszesz wierutne bzdury i kłamstwa. Polska Ludowa była wg. Geremka mocarstwem kulturowym. Chętnie pokażę Ci moją bibliotekę z tego okresu i przeczytasz wielkości nakładów. Każdy powyżej 100 tysięcy i stały po nie kolejki. Mieliśmy najlepsze repertuar kin na świecie, nie mówiąc już o niebtycznym poziomie teatrów, filharmonii i oper. Kłamiesz jak IPN. Z samego rana idź do spowiedzi, kornie schyl głowę i proś o przebaczenie. I jaka wtedy była POLITYKA? A teraz, szkoda mówić.

  163. Nie chciał o tym pisać Gospodarz, jaka niegodziwość się dzieje, gdy Jaruzelski staje przed sądem … ale pisze (bo to jest mniejsze zło).

    Od poniedziałku na ten temat się miota blogowicz z Antypodów i wszyscy się brzydzą tym, co on pisze … ale komentują (widać jest to mniejsze zło).

    W tej sprawie nie powinno się milczeć, czyli chować głowy w piasek … ale mnie się już nie chce o roku 1981 głosu zabierać, bo wolę rok 1989 i następne lata (wybieram mniejsze zło).

    Ale czas wreszcie z tą dominacją “mniejszego zła” skończyć i przerwać fatalną passę. Niewątpliwie gen. Jaruzelski na swym blogu i w publicystyce argumentuje szeroko i uzasadnia wprowadzenie s.w. Powołuje się na Haiga i Reagana, wzywa Gorbaczewa i Lady Thatcher … za te starania należy mu się Trybunał Stanu i pełna gala przewodu przed opinią publiczną świata, a nie zaczejenie się z jakimiś parakruczkami opartymi na przepisach przejściowych wprowadzonych przez tymczasową władzę PRL. Nie zasługuje generał na degradacje, a tu ktoś nazwał go generałem bronii, a przecież on ma aż cztery gwiazdki i wiele zagranicznych orderów.

    Wracając zaś do aktualnych tematów dnia: co państwo sądzą o wprowadzeniu waluty euro za dwa lata i kilka miesięcy oraz propozycji budżetu? albo o traktowaniu pedofilów chemikaliami? albo o wojnie polsko-polskiej o IPN i wojsko zawodowe? albo kto decyduje o tym, jak samolot ma lecieć, pilot czy pasażer? a jeśli pasażerem jest prezydent RP?

    I podobne dobre i średnie pytania. Albo taka wiadomość: 50 procent Polaków sądzi, że sprawy w kraju idą w złym kierunku – to jest zła wiadomość; niemniej rok temu myślało tak 66 procent – i to już jest wiadomość dobra. Dalej … 57 procent jest zdania, że gospodarka się rozwija (35 procent, że przeżywa kryzys) … im lepsze wykształcenie mają ankietowani, tym lepsza ocena gospodarki. Aż 1/3 spodziewa się poprawy warunków materialnych w kraju w ciągu najbliższych 3 lat. I to wszystko w czasach kryzysu globalnego, gdzie bank braci Lehman stracił 98% swej wartości, największe mocarstwo wolno-rynkowego, turbo-kapitalistycznego świata upaństwawia pozostałe instytucje finansowej jedną po drugiej, a drugie mocarstwo zamyka swoją giełdę z braku płynności. Tylko polska wieś spokojna i wesoła … bardzo lubię takie sioła.

  164. Historia osądzi Generała i stan wojenny. Nie kryminalny proces na polityczne zamówienie. Jako świadek tamtych wydarzeń mam prawo do własnego osądu. Jest on następujący: Generał to ostatni człowiek honoru w czasach rządów ludzi małych, podłych i mściwych!

  165. O kurcze

    Przeczytałem wpis Lizaka i oniemiałem.
    Po prostu niesamowite.Mimo, że tak długi to i tak przeczytałem.
    Fascynujące. Na tym forum sporo da sie zobaczyć ale to przesżło wszelkie oczekiwania. Chylę czoła, bo nie obejmuje.
    Zastanawia cel tego pisania.
    Czy to jakiś młodzieniec zafascynowany ideą komunizmu? Wskazywałyby na to merytoryczne braki i niezrozumienie tematu.
    Czy może jakiś doświadczony propagandzista który stosuje dawkę uderzeniową totalnego zdebilenia licząc na to że nawet jak 10% zostanie to będzie ok?
    Czy może to po prostu jakiś kabareciarz?
    A może jest jakis prawdziwy Lizak i ktoś się podszył żeby mu obciachu narobić?
    Nie wiem i nie mogę wymyślić.
    Niesamowite.

    Pozdrawiam
    Polecam dużo wody zimnej i lekturę Sołżenicyna.
    Łukasz

  166. Czytajac wpisy blogowiczow „medrkujacych bezinteresownie „(chcialoby sie napisac m. nieprzytomnie ) mysle sobie , ale nie tylko z tego powodu, moze nawet glownie nie z tego ; – Wy wszyscy ktorzy uwazacie , ze Polak – to brzmi dumnie ,zapewniam Was, mylicie sie .

  167. Nareszcie dobra wiadomosc ; pilot ktory odmowil ladowania (zlamania obowiazujacych procedur ) tam gdzie sie naszemu p. Prezydentowi zachcialo zostal odznaczony Srebrnym Krzyzem Zaslugi.Gdybym byl odpowiednim ministrem dalbym mu zloty (za odwage , ale nie za nielamanie procedur )

  168. Romanie, Lizaku i Roo.
    Najpierw lizanie…
    Ja juz tyle razy pisalem o moim hrabiowstwie, ze zaczelo mi sie wydawac iz ten temat jest zamkniety.
    Ja „bohatersko” sluzylem w armii PRL-u gdzie stracilem 25% sluchu broniac Lizakow przed imperialistami.
    Moj pradziad „bohatersko” budowal komune w rewolucji pazdziernikowej i mial w swoim „familoku” pokoik (kibel na ulicy) na Balutach w starej drewnianej chalupie – scieki plynace ulica – szafe pelna medali…
    Nawet go pokazywali na akademiach – ale nic wiecej bo „ludowa” wladza nie byla znowu taka ludowa.
    Moj dziad przeszedl od Lenino do Berlino po czym wykonywal „bohatersko” sztukaterie w Palacu Kultury.
    Ojciec „bohatersko” jako 18-sto latek (krotko bo krotko) z idealistyczna wiara mlokosa „dowodzil” 200-stu tysieczna miejscowoscia z ramienia…
    Wuj „bohatersko” zwalczal opozycje bedac szefem kontrwywiadu…
    Tesc ambasadorowal za komuny a jakze.
    Taki ze mnie prawicowy hrabicz.
    Ale to wszystko wcale nie uniemozliwia mi nazwania rzeczy po imieniu i to „TYM BARDZIEJ”.
    PRL byl jedyna Polska i wlasnie mam w tej chwili ostra polemike z jednym z dziennikarzy Guardiana, ktory uwaza iz Polska nie byla krajem niepodleglym.
    Ja uwazam, ze byla satelitarnym krajem Sowietow ale byla niepodlegla w takim samym sensie jak jest powiedzmy Salwador… nie za bardzo ale byla.
    Ale chyba musialbym oszalec zeby z tego powodu uwazac iz PRL nie byl tragiczna strata czasu i marnotrastwem, ktore przynioslo jak wiekszasc sila narzuconych systemow straty moralne i ekonomiczne.
    KROPKA.
    Nie ma to nic wspolnego z „hrabiostwem” a wszystko z demokracja.
    Mam gleboko w poszanowaniu uszczesliwianie ludzi na sile komuna lub lewica lizakowa wole jak ludzie sobie „robia krzywde” na wlasny rachunek.
    Lizak MOZE zalozyc partie.
    Lizak MOZE pisac.
    Lizak MOZE zalowac i nikt go za to nie zamknie w pierdlu.
    Bo to jest podstawowa przewaga liberalno-demokratycznego systemu, ktorego nierozerwalna czescie jest wlasnosc prywatna i kapitalizm.
    Raz biurokracja zacznie kontrolowac ekonomie Ciau demokracjo.
    Wszystko z umiarem – dla mnie modelem do nasladowania nie jest Kuba ale Szwecja lub Dania
    Flexisecurity etc.
    To, ze wyjechalem z Polski nie wynika z braku patriotyzmu ale z ciekawosci swiata.
    Bylo mi za ciasno i lubie podrozowac – nie ma w tym niczego hrabiowsko-zdradzieckiego.
    Mam dom w Polsce i mam nadziej wracac i wrocic.
    Mam wrazenie, ze nie chodzi tu wcale o Jaruzelskiego ale o rozgrzeszanie PRL-u od tego jeszcze krok i ktos zaproponuje, ze skoro nie bylo tak zle to robmy PRL bis…
    Dlatego jest konieczne przyjecie zdecydowanego stanowiska niezaleznie od tego czy sie pracowalo w PRL-u uczciwie (Roman niewatpie) czy sie kochalo, spiewalo, smialo itp – to byl system odbierajacy WOLNOSC a teraz mimo wszystkich ograniczen ekonomicznych itp wolnosci tej jest znacznie wiecej.
    Mnie malo obchodza motywy generala niech go za to rozgrzeszy Bog jezeli ma byc „heroiczny tragizm” to zlo nawet jezeli mniejsze powinno znalezc kare (polityczna, prawna, historyczna) czy sie ma lat 85 czy 22.

  169. Gospodarzowi dzięki składam.
    Rozsądnych słów nigdy dosyć.
    Szkoda tylko, że z tych co powinni pamiętać każdy pamięta co innego.
    Dużo w tamtych czasach widziałem, słyszałem, a nawet wiedziałem. I dlatego daleki byłbym od formułowania jakichkolwiek ostrych ocen. Rozwaga i rzetelność w analizie uwzględniającej wszystkie dostępne przesłanki potrzebna jest aby podjąć próbę zrozumienia czym dla twórców stanu wojennego mogło być podjęcie decyzji o jego wprowadzeniu.
    Czy panowie z wronu byli rzeczywiście beneficjentami? A może ofiarami? Czemu ci, którzy dzięki panu Kuklińskiemu wiedzieli o przygotowaniach milczeli? A może nie wiedzieli? Dlaczego wciąż tyle znaków zapytania, które prawie każdy komentator Historii przemilcza według własnego uznania? Pod koniec lat 70. marzyliśmy coraz bardziej o wolnym i nieskrępowanym dostępie do pełnej informacji, a gdy go mamy to zamiast z niego korzystać dajemy się karmić pseudoinformacyjną papką przygotowaną i podawaną przez osoby, które – wątpię żeby w nieświadomości – korzystają z „przepisów kucharskich” propagandzistów z przełomu lat 60. i 70. ubiegłego stulecia.

  170. @MA
    Roo wie o czym pisze, bo Roo jest realistka i potrafi ocenic bez emocji plusy i minusy znanej rzeczywistosci.
    Wiem o czym pisze, bo przez kilka ladnych lat pracowalam w ksiegarstwie i wiem co bylo wydawane a widze, co jest wydawane teraz. I wiem jakie byly naklady.
    A cenzura? Roznie z nia bylo, czesto rzekoma cenzura przykrywano miernote dziela. Pamietam oczekiwanie na „pulkownikow” filmy, ktorych „cenzura nie puscila” i nasze ogromne rozczarowanie – to po prostu byly zle filmy i tyle.
    Gazety w techkach? Alez to plus dla tamtego spoleczenstwa i tamtych czasow! To bowiem znaczy, ze te gazety czytano, ze byly ciekawe, ze niosly w sobie cos wartosciowego dla czytelnika. I ludzi stac bylo na ich kupno. Coz z tego, ze dzis masz kioski pelne gazet, ktorych prawie nikt nie czyta? I na ktore wielu osob nie stac…

    I przeciwnie MA, nie uspiono mnie i nie oglupiono, mam wrazenie, ze to oglupiono ciebie. Przeciwnie, nauczono mnie czytac miedzy wierszami i wybierania z trawomowy faktow i informacji, nauczono mnie bycia krytycznym i nie przyjmowania na wiare wszystkich wyglaszanych w mediach prawd objawionych. A jednoczesnie nauczono mnie, zarowno w domu jak i w szkole, szacunku dla innego czlowieka, godnosci, szacunku dla prawa i szacunku dla prawdy.

    I jak pisalam wyzej – kazdy z nas dokonuje wlasnych wyborow, mozna wiec wybrac telefon.

  171. Co to znaczy „miota sie”?
    Czy to ma jaks ukreta „tresc polemiczna”?

  172. Jakas ukryta

  173. Lizak, wczoraj w południe. Wnosisz myśl i kulturę na ten blog. Masz wielu sympatyków ale niestety masz także bardzo lichego adwersarza i coraz bardziej schizofrenicznych kadetów. Ale to cecha całej tej formacji. Pozdrawiam

  174. Roo, 3;12: Twój wpis świadczy o tym, że jednak w okresie PRL-u uśpiono Cię i ogłupiono. Bardzo chętnie dowiem się od Ciebie, jakież to pozytywne wartości krzewiła „Trybuna Ludu” czy „Żołnierz Wolności”? Filmy… Po pierwsze, jak się wydaje, chodzi ci o „półkowniki” (przez „ó”, bo przez lata leżały na półce), a nie o stopnie wojskowe 🙂 Po drugie, czytając Twój wpis, ubawiłem się szczerze, bo chyba nawet nikt spośród zatwardziałego partyjnego betonu piszącego na tym blogu jak do tej pory nie wpadł na to, że peerelowska cenzura była instytucją dbającą po prostu o wartość artystyczną cenzurowanych utworów. I ostatnia rzecz. Twierdzisz, że pracowałaś w księgarstwie i wiesz co było wydawane. Gdybyś była tak łaskawa i przybliżyła te niesamowite różnice na korzyść PRL-u w tym zakresie. Np. dzieła z kanonu światowej klasyki szeroko pojętych nauk społecznych – np. socjologii, psychologii społecznej, kryminologii czy filozofii i teorii prawa? Ile wartościowych dzieł z tego zakresu wydawano w PRL-u, a ile można znaleźć na półkach księgarskich dzisiaj? Twierdzisz, że w latach 70-tych czy 80-tych były w tym zakresie lepiej zaopatrzone? Roo, dobrze wiedzieć o czym się pisze, a nie używać ogólników typu „wiem co bylo wydawane a widzę, co jest wydawane teraz” (pisownia oryginalna) 🙂

  175. Może ktoś z Państwa coś wie na temat tłumaczeń na język polski ostatnich książek i artykułów Georga Lakoff – http://www.edge.org/3rd_culture/bios/lakoff.html ?

    Panie Redaktorze, wydaje mi się że tych książek nam trzeba i że nie będzie kłopotu ze znalezieniem zainteresowanego wydawnictwa.

  176. Rozwazania na temat mniejszego zla pozostawmy matce, ktorej zabito syna by wytlumaczyc pozniej, ze nie powinna domagac sie sprawiedliwosci bo to bylo „mniejsze zlo”.
    Jezeli ktos bierze na siebie tragiczne i trudne wybory powinien z pokora przyjac ich konsekwencje – ostatecznie podobno dokonywal tych wyborow JEDYNIE ze wzgledu na innych nie na siebie.
    Ja nie widze co osobiscie w swoim „bohaterskim czynie” poswiecil general.
    Byl u wladzy kolejne pare lat a teraz „walczy jak lew” o „dobre imie”.
    Jakos to malo heroicznie tragiczne.
    Powienien po odzyskaniu wolnosci popelnic sepuku to moze bym uwierzyl w bezinteresownosc i patriotyzm.

  177. Prawników z prawdziwego zdarzenia w Polsce na lekarstwo. Na blogu mamy rodzynek o nicu „lex” . Może dotrze ze swymi wypowiedziami do obecnych władz politycznych, i do ludzi którzy nie rozumieją co to jest prawo i do czego powinno służyć.
    Od władz Polacy powinni zażądać by dały sobie spokój z rozliczeniami i manipulacją historią, a zajęły się sprawami naprawdę ważnymi dla przyszłości Polski. Lustracja, procesy typu Jaruzelskiego, teczki itp to działania szkodliwe bo dezintegrujące społeczeństwo które należy jednoczyć i zachęcać do wysiłków budowy lepszego życia.

  178. Szanowny JKJK

    „ZSRR wchodzi do Polski” – bez tego nie obejdzie się żadne tłumaczenie. Totalitarne systemy zawsze muszą mieć wroga. Realnego albo i nie. Częściej nie.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  179. I jeszcze to – http://www.obieg.pl/text/jtb_opaz.php , z naszego podwórka.

  180. Piotr Kraczkowski pisze :

    „napasc na Irak, co pociagnelo za soba okrutna smierc ok. 600.000 irackich kobiet, dzieci, bezbronnych mezczyzn”

    Skąd takie dane ? W Iraku zginęło poniżej 100 tysięcy osób :

    http://www.iraqbodycount.org/

  181. jasny gwint 20:44
    Zaloze sie, ze ma Pan tez wszystkie dziela Putramenta.

  182. Szanowny Łukaszu,
    chyba jesteś bardzo młodym człowiekiem?
    Nie sięgaj więc do wojny domowej w Hiszpanii, a poczytaj jak się zaczęło na Bałkanach. Dlaczego nagle ludzie (Serbowie i Chorwaci ) rzucili się sobie do gardeł i co z tego wynikło. Był tam wróg czy go nie było?

    Serdecznie pozdrawiam i życzę, abyś w swoim życiu nie stawał przed podobnymi (jak gen. Jaruzelski) dylematami.

  183. @Pawel,
    A skad mam wiedziec co krzewila Trybuna Ludu albo Zolniez wolnosci? Ja czytywalam Przekroj, Slowo powszechne, Polityke, Kulisy itp.
    Nie uspiono mnie, to ciebie zindokrynowano.
    Nie jest moim celem zazarta obrona czasow PRL, ale pokazanie, ze nie byly to czasy , jak sie to teraz wciska powszechnie, „zbrodnicze” i niewolnicze. Byly jakie byly i procz cieni mialy rowniez blaski, a tymi blaskami byly wlasnie wydarzenia kulturalne, kino, tworczosc teatralna itp.
    I masz racje „polkowniki”, nawyk ortograficzny mi zadzialal.

    Mam wrazenie, ze wielu z dyskutantow o tamtych czasach, wprowadza pewne stereotypy kabaretowe jako prawdy objawione. Jak na przyklad cenzure, straszna taka. Oczywiscie byla. A uwazasz, ze teraz nie ma? Ze istnieje na swiecie panstwo od cenzury wolne? Nieprawda.
    Ale jednoczesnie opowiadalo sie ostre polityczne dowcipy i nikt sie nie obrazal i nikt nie zawiadamial prokuratury, ze obrazono jego uczucia partyjne.
    To co mnie mierzi w takich dyskusjach, to etykietowanie osob usilujacych mowic normalnie o PRL, jako komuchow i pisanie „komuna” o tamtych czasach. Zadnej komuny nigdy w Polsce nie bylo, z tego co pamietam, ciagle budowalismy socjalizm i na tym etapie to padlo.

    Jak juz tak narzekamy na tamte czasy, to podam ci jeszcze jeden powod do krytyki – „Komuna” nie wprowadzila internetu! Wcale to nie gorsze od innych argumentow. Zauwazylam bowiem, ze wiekszosc zarzutow ogranicza sie do powtarzania w kolko tego samego, a glownie, ze w sklepach nie bylo, ze ludzie chciali miec, ale nie mieli, bo nie bylo.
    A jezeli juz tworzymy zarzutu w stosynku do tamtego systemu, to najpowazniejsze sa te niematerialnej natury. To o co ja mialabym i wlasciwie mam praetensje do tamtego systemu, to wytworzenie mentalnosci smurfa Marudy, biernosci i oczekiwania na tych „innych” co to przyjda i za zrobia. Ta wiara w autorytety i w sile przewodnia tkwi w narodzie do dzis. O to mam pretensje do tamtego systemu a nie o rupiecie sklepowe.

  184. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Roman56PL
    Blogowiczu, zgodnie z umowa, nota bene zgodna z zasada Rockefellera, masz jeszcze li tylko piec (5) miesiecy do dyspozycji, czyli do +/- 15 Lutego 2009 – OK?
    http://bobolowisko.blogspot.com/

  185. @Andrzej Falicz,
    A dlaczego mial popelniac owe sepuku? Nie przesadzaj, bo oceniasz generala i tamte czasy z poziomu innej rzeczywistosci i innych realiow.
    Czytales jego „Pod prad”? Jak chcesz moge ci podeslac. Zdania twojego to nie zmieni, ale zawsze jakas nowa informacja. 🙂

  186. Do maciek.g pisze….

    Co do tego maja jurysci? Hasla na poziomie czasu plusquamperfectum.

  187. @Lex 17/09,

    Cenię sobie Pańskie wpisy ale tym razem mam wrażenie, że Pańską prawniczą biegłość wykorzystał Pan do pominięcia istoty sporu – oczywiście nie ma jak osądzić generała na podstawie wówczas obowiązującego prawa (nie tylko karnego) bowiem znalazł się on w sytuacji, w której mógł postawić się ponad prawem i podejmować za pomocą powolnych mu instytucji decyzje, na które nie miał mandatu. Prasowe porównanie do Norymbergi, jakkolwiek dosyć denne (bo niewspółmierne), wskazuje na sytuację, w której przychodzi sądzić ludzi za czyny zgodne z obowiązującym prawem.

    Jego odpowiedzialność jest polityczna co nie zmienia faktu, że istnieje (o czym on sam wielokrotnie mówił).
    Stawianie go w jednym rzędzie z Piłsudskim to nieporozumienie, prawdopodobnie sam generał (któremu nie brak skromności) byłby tym zażenowany.

  188. niewierzący lecz praktykujący

    600 tys. do 1 mln to oficjalne szacunki naukowcow z Johns Hopkins University, Baltimore, MD. Website, ktory cytujesz to per se zadne zrodlo informacji. Kazdy moze sobie zalozyc taki website i udawac, ze ma racje. Z drugiej strony, zadna instytucja rzadowa amerykanska nie prowadzi ewidencji ofiar irackich.

  189. Do Roo, ktora wie o czym pisze?

    Nasuwa sie pytanie, czy sa to tesknoty, marzenia, czy tez sny za czasem zaprzeszlym. Polecam sledzenie efektow badan bibliologow; szczegolnie rynku ksiazki w Polsce po 1944 i po 1989. Polecam rowniez sledzenie danych statystycznych. Jesli chodzi o filmy, to polecam lekture Cahiers du cinéma z lat minionych (byly w bibliotekach dostepne, tak jak wszystko, lecz sladowo i dla wybranych oraz poinformowanych). Oniemialem przyjmujac do wiadomosci role cenzury jako „niejako” pozytywnego filtra krytyki filmowej. Oniemialem rowniez dowiadujac sie, ze tzw. teczki w kioskach swiadczyly o poziomie czytelnikow i polskiej owczesnej prasy. To o czym Pani pisze bylo listkiem figowym uzywanym do zaslaniania zjawisk wstydliwych. Zaluje rownie, ze musiala Pani sie uczyc czytania miedzy wierszami i wybierania faktow. Miedzy wierszami byly biale lub szare plamy. Faktow nie mozna zmienic, mozna je jednak roznie interpretowac i to Pani nieudolnie usiluje. Trudno, jesli sie teskni za charmem kioskow Ruchu i pustych ksiegarni (ksiegarze i ksiegarki byli jednak kims, podobnie do lekarzy i innych zawodow korzystajacych z permanentnych brakow), to mozna sobie pozwolic na przerozne tlumaczenia w czasie plusquamperfectum.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Polecam w takim razie lekture prasy obcej;
    prasa codzienna:
    Tagesspiegel
    TZ
    BZ
    SZ
    Le Monde
    Libération
    prasa tygodniowa:
    Der Spiegel
    Die Zeit
    Le Point
    L’Exprès
    Le NO oraz wielu innych. Sa dostepne w bibliotekach. Zapewniam Pania, ze nikogo nie namawiam do bycia bezkrytycznym i do przyjmowania wszytskich prawd w mediach. Jak wspomnialem faktow nie da sie zmienic, Pani prawdopodobnie myslala o felietonach, ktore w Polsce sa na niskim poziomie.

  190. Pawel:
    Z Twoich wpisow wynika, ze jestes mlodym entuzjasta polskiej demokracji. Nie bede sie wdawal z Toba w zawile dyskusje o subtelnosciach tresci TL lub ZW. Znam to z autopsji, stad nie wydaje mi sie, abys dorzucil cos oryginalnego w tej sprawie. To samo, gdy piszesz o cenzurze. Wydaje mi sie, ze tak jak niektorzy redaktorzy wyzej wymienionych periodykow poslugujesz sie w argumentacji stereotypami, bez zrozumienia tematu. Wydaje mi sie, ze spoleczenstwo PRL, jakiekolwiek ono bylo nie przypominalo oglupionego i zmasakrowanego intelektualnie spoleczenstwa polnocnokoreanskiego albo NRD-owskiego. Ta kultura i wzorce intelektualne, wspomniane przez Roo istnialy, bo one spowodowaly bunt Solidarnosci w 1980 i 1989 r. Mysle, ze Roo staral poinformowac Ciebie, ze przywrocenie demokracji w Polsce nie zaowocowalo specjalnie na niwie artystycznej i intelektualnej. Wrecz przeciwnie. Moze cenzura nie byla glowna przyczyna indolencji tworczej polskiej kultury. Moze nie badz goloslowny i sporzadz jakas krotka liste dziel stworzonych po 1989 r., ktore wydaja Ci sie wazne i naprawde wielkie. We wszystkich dziedzinach. Moze na koniec. FYI mieszkam od 20 lat na Zachodzie, stad trudno nazwac mnie milosnikiem PRL.

    Pozdrowienia

  191. Do jasny gwint pisze i pisze……

    Przykro mi, ze obdarza mnie Pan retoryka na poziomie Tchibo. Nie wiem co to byla Polska Ludowa, chyba, ze mial Pan na mysli tzw. PL. Cytuje Pan zacnego czlowieka, ktory moglby sie przeciec mylic, mylil sie, tak jak wielu innych. Inny Pan G. mowil o potedze gospodarczej i 10 miejscu na swiecie. Krytykujac mnie pedzi pan duktem sprzecznosci i potwierdza Pan moje stanowisko; naklady rzedu 100 tys. i kolejki; sprzecznosc sama w sobie, jesli ma sie informacje dotyczace kraju o 33 mln. mieszkancow. Do spowiedzi nie poszedlem, bo jestem ateista. Polityka byla i jest ciagle ta sama; alibi dla tzw. intelektualistow. Wtedy i obecna daje niektorym zludzenie przynaleznosci do poinformowanych. Tak naprawde to wszystko bylo na poziomie, ktorego wysokosc okreslamy niestety subiektywnie; dlatego radze zajac sie statystyka. Ladnie brzmi, mielismy najlepszy repertuar filmowy (kina byly wstretne), niebotyczny poziom teatrow (szczegolnie objazdowych), filharmonii i oper (ile an 33 mln.); w ten sposob mozna sie utozsamic z poziomem niebotycznym i zblizyc do sacrum, prosciej byloby jednak o modlitwe i zawyzyc swoja juz zbyt wysoka samoocene. Zapewniam Pana, ze ciagle lubie wchodzic do barow mlecznych, swiadczy to o dobrej kuchni, czy moich przyzwyczajeniach? Nie bylismy zadnym mocarstwem, rowniez nie kulturowym i naukowym. Wierze jednak, ze posiada Pan bogata biblioteke, ja swoje ksiazki podarowalem.
    Z powazaniem.
    MA

  192. Szanowny Panie Passent, należy Pan do publicystów, przez których kiedyś przestałem czytać „Politykę”, bo dośc już miałem sprytnego kretacza, ktory z lisią sprawnością przeinaczał fakty i slowa.
    Pamiętam więcej niz bym chciał, choćby to, że był Pan przerażony w roku 1968 (czemu się nie dziwię, znając Pana sytuację osobistą), więc rozumiem, że – choć zasłużony chwalca systemu – trząsł Pan portkami i w 1981). Jak też się wówczas bałem, ale są rózne postaci strachu i różnie się pod jego wpływem ludzie zachowują. Pan nie jest tu wzorem do nasladowania.
    Przypadkowo zaglądnąłem dziś na stronę „Polityki” i co widzę? Dalej Pan kręci w starym stylu: żerując na emocjach, wykorzystując naturalne współczucie dla starego (dziś) człowieka i fakt, że sporo jest ludzi (tutaj również), do ktorych nie docieraja fakty ustalane po latach przez badaczy, bo wolą bazować na własnych, jakże ulomnych, bo wycinkowych obserwacjach i wspomnieniach.
    Proszę przyjąć do wiadomości, że nie wszystkich pan oszuka. Są ludzie pamiętający i Pańskie publicystyczne krętactwa, i Jaruzelskiego niechlubne życiowe wybory. Dla tych (to znaczy: dla nas, bo i ja się do nich zaliczam) Jaruzelski pozostanie prosowiecką kanalią, która przez dziesięciolecia służyła nie narodowi, ale okupantowi, a w 1981 podjeła decyzję równie konsekwentnie: nie w interesie narodu, ale okupanta.
    Dziś nie żądam głowy tej starej „wrony” (wbrew temu, co sugerują różni jego obrońcy) – niech sobie zdycha w tej willi, którą nabył w zgodzie z peerelowskim prawem, ale w niezgodzie z ludzkim poczuciem sprawiedliwości. Chcę tylko, by sąd Polski niepodległej (niepodległej bez jego zasługi) stwierdził po prostu, że i złamał prawo, i działał wbrrew interesom narodu. Żeby ta sowiecka marionetka przestała wreszcie powtarzać, że ma prawo do spokojnego snu. Bo nie ma.
    Nie pozdrawiam Pana, bo szlag mnie trafia, że taki jak Pan osobnik wciąz robi wodę z mózgu mniej sprytnym i gorzej od siebie poinformowanym. Ale cóż, takie są koszty demokracji. Wolę to niż życie w Pana ukochanym ustroju, w którym tylko tacy jak Pan i ten zdrajca Jaruzelski czuli się dobrze. Moi rodzice, pułkownik Kukliński, ja i moi przyjaciele – nie.

  193. @ telegraphic observer:

    … pssst, nie tak glosno o tym finansowym tornado bo jak narazie PP tego hobby jeszcze nie odkryl i nie pofrunol z workiem kasy do USA coby American Dream of Live ratowac- tym samym Polska ma szanse na pare km autostrad jeszcze w tym 10cio leciu.

    No i pozatym Morales I Chavez wykopali z ich krajow amerykanskich abasadorow na zbity pysk za owych „dyplomacje” co jak narazie nie spowodowlo domio efektu w warszace jak na Wall Street … dlateg pssst, niech PP&Co. nadal pluskaja sie w nadwislanskim bajorku.
    Guerre aux châteaux! Paix aux chaumières! – Pokoj Strzechom!, Wojna Palacom! (Nicolas Chamfort) :).

  194. Z jedną z przedstawionych powyżej narracji o Jaruzelskim zgadzam się najbardziej i przytoczę ją w swojej wersji. Otóż sprzeniewierzył się Generał swoim internacjonalistycznym mocodawcom, gdyż najpierw podporządkował sobie PZPR, przy tym także SB (rękami gen. Kiszczaka), bo PZPR nie była już w stanie ją kontrolować i zupełnie nielegalnie w świetle prawa PRL przejął władzę. To że nie był członkiem Rady Państwa nie łagodzi jego winy – złamał tamto nie obowiązujące od lat prawo, albowiem junta zwana WRON nie była legalna, itd. etc. Następnie kontynuował odsuwanie PZPR od władzy, razem z Rakowskim, aż do samego końca, aż władzę oddał, może nie w pełni świadomie, a jednak bardzo świadomie. Tylko ktoś o tak pokrętnym życiorysie “ziemiańsko-klerykalnym z konotacją burżuazyjną”, no i sporych umiejętnościach politycznych, mógł to zrobić. Zacytuję jeszcze: “(Jaruzelski) wybrał wariant bezkrwawy, co wcale nie oznacza, że lepszy (sic!)”. Należało wyrżnąć solidaruchów? Ach ta dziecinna żądza krwi!

    Także namiętna krytyka Jaruzelskiego z pozycji moralnych, że niejako przestawił on zwrotnicę „eksperymentu moralnego” i zamiast tysięcy pewnych osób zginęła setka zupełnie innych, też niewinnych, gdyż jakikolwiek człowiek nie ma prawa decydowania o losie ludzi jakby był Stwórca, jest czysto akademicka. Wręcz homilijna. Od historii nie ma ucieczki, o tym wiadomo od dawna.

    Stan wojenny był koniecznością (można powiedzieć niósł dobro). Jak nie wtedy to kilka, albo kilkanaście miesięcy później musiałby nastąpić. PZPR była wtedy w rozkładzie, przeżarta i nadżarta przez solidarnościowy element. Cała “umowa społeczna” PRL-u o nieuchronności jej władania i potrzebie urządzania się w określonych warunkach (po-jałtańskich) na dobre i na złe z kretesem upadła. Powstała pustka, bo do NATO i UE było jeszcze bardzo daleko. Społeczeństwo było w ostrym sporze, na dodatek pozbawione metody jego rozstrzygania, podzielone, poćwiartowane, aparat państwa niezdolny do funkcjonowania, gospodarka w rozkładzie. Teza, że “Solidarność” po ewentualnym przejęciu władzy (założeniu swoich komitetów i położeniu łapy na organach) wprowadziłaby ład i dobrobyt już w momencie jej formułowania wzbudza śmiech rozpaczy. Stan wojenny uporządkował sytuację, uzmysłowił złożoność wyjścia z komunizmu (“realnego socjalizmu”) – akurat w tym czasie szczęśliwie zmieniał się świat zewnętrzny – ostudził gorączkowe zapędy, odniósł poszczególne idee do rzeczywistości, dał czas na przemyślenia o reformie gospodarczej i politycznej. Stworzył możliwość przejęcia władzy – w nowych warunkach zewnętrznych – przez “Solidarność” i europejskie idee. I to przejęcie było z pewnością, obiektywnie z dala patrząc, relatywnym sukcesem. Buczenie na polską transformację, która rozpoczęła się przedwcześnie, 13 grudnia 1981, jest nieracjonalne politycznie.

    Zastanawiam się jakie metafory, które sobie przyjąłem byłem, pchają mnie do takich wniosków – oczywiście w rozumieniu Georga Lakoffa (podziękowanie dla pani Stachurskiej za przypomnienie). W swoim dorosłym życiu w PRL (studia i 11 lat pracy) tęskniłem za samodzielnością. Od ciepełka instytutowego grajdołka zbierało mi się na wymioty, wyobrażałem sobie, że ten PRL-owy moloch żyje surrealnie, w sztucznie stworzonej zawiesinie. Po drugie, marzyłem o Polsce zachodniej, mieszczańskiej, racjonalnej, europejskiej, liberalnej – a tu skwierczał zaścianek, zapewne przedwojenny, a zamrożony przez PRL. Wpływ wysokiej, objętej mecenatem kultury był ograniczony, nierzadko spaczony. To była moja najgłówniejsza obserwacja, przemożne doświadczenie PRL.

    No i odczuwałem niezaspokojony, niecierpliwy apetyt na sushi. Jeszcze raz podziękowanie dla p. Stachurskiej za wskazanie wywiadu z reż. Machulskim. Nawiasem mówiąc, też miałem wrażenie gdy oglądałem “Seksmisję”, że jest on antyfeministą.
    Pozdrowienia, pani Tereso

  195. Straszna ilość wpisów, ale polemika Lizaka z A. Faliczem a także wpisy Roo bardzo ciekawe. Nie rozumiem, skąd to patrzenie na całe społeczeństwo, żyjąc3e w PRLu przez pryzmat dziewczyn za dolara i drobnych złodziejaszków. Taki sposób na dorobienie sobie na masełko do chlebka i „za 10 centów torbę w Peweksie” istnieje, jak świat światem.
    Mnie taki sposób na życie jakoś do głowy nie przyszedł i ja podobnie, jak Pielnia wybrałam życie TU, choć do emigracji byłam mocno namawiana. Nawet próbowano mi zorganizować ślub z zagranicznym kolegą, a po przyjeździe rozwód 🙂 A ja sobie pomyślałam, że w taki sposób na zawsze odetnę się od własnej ojczyzny i nie podjęłam nawet starań o ten wyjazd.
    Nie zrobiłam takiej zawodowej kariery, jak Pielnia, pracowałam na średnik szczebelku w zakładzie przemysłowym, z awansem było pochyło, bo nie należałam do partii, bywało też, że obcięto mi premię za nieobecność na pochodzie 1-majowym. Awansowałam dopiero w czasach po stanie wojennym, ale z kolei wywalono bez odprawy na okres bezrobocia, aż do nabycia praw do wcześniejszej emerytury w roku osiągnięcia 55 lat życia, choć nie śniło mi się o emeryturze, chciałam pracować.
    W czasach PRL-u studiowałam, chodziłam nałogowo do teatru – stać mnie było, przeczytałam większość dzieł światowej literatury, chodziłam na koncerty, jeździłam na górskie rajdy organizowane przez moje ministerstwo i zakłady pracy moich znajomych, jeździłam na nartach.
    Jestem właścicielką mieszkania spółdzielczego, które spłaciłam z własnych pieniędzy, nie uzyskałam żadnych umorzeń kredytu ani dofinansowania. Nie sprzedawałam się też za dolara, ani za sto dolarów. Zdrowie mi, jak na razie dopisuje, więc do emerytury z uwagi na zbyt krótki staż pracy niewielkiej, dorabiam drugie tyle i chwalić Boga jakoś się żyje.
    W tamtych czasach zawierano sympatyczne znajomości, obchodzono w biurach i na wydziałach imieniny kolejnych solenizantów, które nie tak rzadko kończyły się wspólnym wypadem na tańce do kawiarni, albo do domu kogoś z kolegów. Ludzie byli sobie życzliwi. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę z wad i niedoskonałości systemu, z głupoty wielu obowiązujących przepisów, ale myśmy to wyśmiewali, wiedząc że nie zmienimy tego szybko… może za jakiś czas.
    Teraz ten czas nadszedł… no i co?
    W pracy ludzie się siebie boją, takiej pogardy dla pracownika nie znano w czasach mojej młodości. Kiedy ja czułam się dyskryminowana, lub niedoceniona, to szłam bezczelnie do sekretarza partii i on mi MUSIAŁ jakoś pomóc, no bo skoro bezpartyjna się skarży ❗
    Andrzejowi Faliczowi radzę trochę więcej luzu i spojrzenia przez drugą stronę lunety. 😉

  196. Szanowny JKJK

    Jugosławia to kraj w którym siłą zgromadzono kilka narodowości o co gorsza różnych religiach. Polska po wojnie była krajem jednolitym narodowościowo i wyznaniowo. Dominującą rolę pełnili Serbowie, którzy kontrolowali większość armii, ale nie całą. Czy to jest spora różnica? Myślę że tak.
    Czy wyobraża sobie Pan, że u nas bez stanu wojennego nagle pół wojska (będącego pod kontrolą służb wojskowych a co za tym idzie sowietów) mówi nagle „e my się buntujemy i będziemy do was strzelac”? No chyba to nie bardzo prawdopodobne. A przyjmując taka hipotezę, to wprowadzenie stanu wojennego mogło tylko taki wybór ułatwić.
    Proszę nie zapominać również o bardzo szerokiej inwigilacji społeczeństwa. SB posiadała kilkadziesiąt tysięcy informatorów, oraz skanalizowane w pewnej mierze niezadowolenie społeczne.
    Pan podaje przykłady Hiszpanii i Jugosławii. A ja Panu podam 44 rok, 45 rok, 56 rok, 70 rok – dlaczego wtedy nie wybuchła wojna domowa? I dlaczego miałaby wybuchnąć w 81?
    Tak czy inaczej pewnie Pana nie przekonam. Podaje moje argumenty. Mój wiek nie ma tu takiego znaczenia. Tak samo jak Pana.

    Bo wie Pan problem ze stanem wojennym, jest taki, że ta trwająca 20 lat kampania to element szerszego działania mającego rozmydlić odpowiedzialność ludzi odpowiedzialnych za PRL. I super się to udaje, bo jak narazie to Humer kilka lat przesiedział i to niewiele. A i tak umarł na wolności. To jest prawdziwy cel. Dzięki temu UBcy i SBcy i Sekretarze biorą super emeryturki, Kwaśny Olo nie może się z majątku wytłumaczyć, a Pan Passent ma takie grono wielbicieli.
    I z tego punktu widzenia rację miał któryś z formowiczów który napisał (motywowany co prawda innymi argumentami), ze dopiero za 50 lat można będzie o tym w miarę otwacie rozmawiać. Bo dopóki zyja ludzie za PRL odpowiedzialni, a którzy nie zostali ukarani i mało tego trzęsą tym krajem, to dyskuja o tym jest niemożliwa. Przykład Cenckiewicza to pokazuje. Bo jak Lisa wywalili z prywatnej TV to było larum że Kaczyński za to odpowiedzialny i że straszny z niego zbój. A jak naciski na panstwową instytucję dokonywane przez oficjalne organa państwa powodują usunięcie gościa ze stołka to jest cacy – bo on napisał o Bolku. To się nie dzieje przypadkowo. I kłopot polega na tym, że wielu piewców SW, WJ i całej tej bandy płaci na ich emerytury. I utrzymuje ich biznesy. I się z tego jeszcze cieszy. Bo w przeciwieństwie do Pana Redaktora Passenta któy żyje z pisania tych bzdur, oni muszą w większości pracować na tych których Pan Redaktor promuje tak usilnie. I to jest najsmutniejsze w tym wszystkim – że wmówiono ludziom że to normalne że robią na utrzymanie tych wszystkich sowieckich funkcjonariuszy którzy powinni lepić znaczki na poczcie po 1990 roku. To czy dało sie to zrobić to jedno. A wiedzieć o tym to inne.
    Trochę się rozpisałem, ale wydaje mi się że to istotne.

    I pytanie – dlaczego u nas nie powstał do dziś film typu „Życie na podsłuchu”? Albo film o AK? Za to od razu powstał film „Psy” i „Psy 2”? To też przypadek?

    Pozdrawiam
    Łukasz

  197. Art63,
    nie miałem intencji porównywania Marszałka Piłsudskiego i Generała Jaruzelskiego. Przywołałem dla porównania fakty historyczne, których pierwszy był sprawcą w maju 1926 r, drugi w grudniu 1981 r. Ale porównania nasuwają się same. W obu przypadkach mieliśmy do czynienia z puczem lub jak kto woli – zbrojnym zamachem stanu. Podobieństwa dotyczą zdarzeń – nie osób. ( Chociaż, jeśli dobrze pamiętam z historii, intencją przewrotu majowego było uchronienie państwa przed jego politycznym upadkiem na skutek niemożności „poradzenia” sobie ówczesnych elit politycznych z konsekwencjami demokracji. Piłsudski uważał, że nadmiar demokracji szkodzi państwu. Czy intencje i motywacje Jaruzelskiego z punktu widzenia prl-owskiej władzy były tak bardzo inne w świetle demokratycznych postulatów solidarnościowej opozycji ? Różnica polega na tym, że władze „tamtej” Polski w 1926 r miały demokratyczną legitymację; – władze PRL tej legitymacji nie miały. Ale to, to akurat przemawia bardziej p-ko Piłsudskiemu).
    Piłsudskiego jednak nikomu nie przyszło do głowy ścigać za dokonanie zamachu stanu; Jaruzelskiego nęka się nieustannie pod – tu się powtórzę – coraz bardziej absurdalnymi w sensie prawno-karnym, zarzutami, absurdalnymi nie tylko na gruncie wówczas obowiązującego prawa karnego ale także obowiązującego dzisiaj. ( Przy okazji kłaniają się zasady: lex retro non agit – to o działaniu wstecz prawa współczesnego i nulla poena sine lege – to o tym, że karać można za czyny, które były uważane za przestępstwa przez ustawy obowiązujące w czasie ich popełnienia.
    Powtarzam: wprowadzenie stanu wojennego było – moim zdaniem – sprzeczne z obowiązującą wówczas konstytucją. Jaruzelski ( pamiętam wszakże, że stan wojenny wprowadziła Rada Państwa, której Jaruzelski nie był członkiem, ale – zgoda – RP to była bezwolna atrapa) nie wypiera się sprawstwa wprowadzenia stanu wojennego; uzasadnia tylko kjego wprowadzenie stanem wyższej konieczności. Dla ustalenia jego winy i orzeczenia ewentualnej kary niezbędne jest ustalenie czy stan wyższej konieczności miał miejsce (tj. czy zagrożenie interwencją było realne).
    Wyraziłem pogląd, że udzielenia odpowiedzi na tak postawione pytania nie należy szukać na gruncie prawa karnego. Tym się powinni zająć historycy.
    Co do odpowiedzialności politycznej i historycznej Generała za stan wojenny – całkowita zgoda. Jaruzelski zresztą od tej odpowiedzialności nie ucieka i od niej się nie uchyla.
    Moje zastrzeżenia dotyczą odpowiedzialności karnej Gen. Jaruzelskiego i usilnie okazywanej chęci wsadzenia go do więzienia za stan wojenny.

  198. Jaruzelski nie miał innego wyjścia jeśli nie chciał tragedii. Zapomniał pan dodać że jest sądzony jak gangster że niby wprowadził stan wojenny żeby sciągnąć kasę od narodu (zachować władzę). Historia Go osądzi. Ja pomimo wszystko darzę Go szacunkiem chociaż gospodarkę położył kompletnie. Z drugiej strony bankructwo ułatwiło podjęcie wielu trudnych decyzji. Pozdrawiam.

  199. Trochę na inny temat. Dzisiaj w TVN24 Kamil Durczok „przesłuchiwał” Profesora Aleksandra Wolszczana. Przesłuchiwał w sposób niezwykle chamski. Zawiodłem się na tym dziennikarzu, który widocznie chce dorównać panu Rymanowskiemu. Dziwię się profesorowi, że zgodził się na ten występ. TVN dołuje, przykro, bo lubiłem tą stację. Oglądałem tą audycję w towarzystwie kilku osób pamiętających czasy PRL. Wszyscy są tego samego zdania.

  200. PA2155, 15:09: Piękny wpis! Rozbawiłeś mnie. Masz wyraźne kłopoty z czytaniem tekstu ze zrozumieniem. Ale z Twego wpisu wynika, że czytywałeś „Trybunę Ludu” i „Żołnierza Wolności”, stąd nie dziwię się, bo były to jednak lektury mało rozwijające. Znalazłeś w moim wpisie wiele stwierdzeń, których w nim nie ma. Z tego co napisałem wydedukowałeś nawet, że jestem młody! Dzięki wielkie. Od wielu lat nikt nie uznał mnie za młodego, aczkolwiek podobno dobrze się trzymam 🙂

  201. Szanowny Lexie,

    Podzielam Twoje zdanie, co nie zmienia mojej prywatnej opinii o owych generałach. Powiem więcej, sprowadzanie istoty stanu wojennego do pospolitego przestępstwa, a jego twórców jako „quasi-mafiosów” w pewnym sensie obraża wszystkich tych, co gehennę stanu wojennego musieli przejść… Sprowadzenie ich do losu ofiar jakiegoś napadu na bank, zakładników czy przypadkowo zastrzelonych w czasie pościgu za bandziorami.
    Masz rację, że szukano jakiegoś paragrafu i dopasowywano do sytuacji. I że zrobiono to po fuszersku. Może przydałby się tam porządny prawnik ? Bo najgorzej, gdy za sądzenie bierze się grupa ideologów, czy nawiedzonych,,, czasem oczadziałych z nienawiści… To już przerabiono w Polsce, a nazywano to „okresem stalinowskim”…
    I chociaż czuję całym sobą, że stan wojenny trzeba jakoś osądzić, to wiem też, że już właściwie został osądzony. Polska jest w UE a nie w RWPG, Polska jest w NATO a nie w UW. To chyba tym generałom wtedy do głów przyjść nie mogło. Może to poczucie zmarnowanego zycia, pustych ideałów i zdecydowanej negacji ich poczynań dotrze do nich chociaż w ich ostatniej godzinie….
    Pozdrawiam

  202. Jako pendant do wymiany opinii na temat PRL-u i jego/jej ocen:
    interesujące uwagi na temat oceny PRL-u zamieścił w ostatnim wpisie wprowadzającym na swoim blogu Waldemar Kuczyński.
    Interesujące, bo pisane z pozycji jednego z ważnych i czołowych działaczy antypeerelowskiej opozycji; interesujące i warte refleksji zwłaszcza tych, którzy realia tamtych czasów znają z „obiektywnych” opowiadań bądź równie „obiektywnych” przekazów prasowych na ten temat.

  203. @ANCA

    To, że teraz jest tak jak jest nie czyni komuny w żaden sposób lepszą.
    Czy jak Stalin zmienił Lenina to znaczy że Lenin automatycznie staje się Aniołem? Bo zamordował ileś tam razy mniej ludzi? Żadne tłumaczenie. jedno i drugie trzeba oceniać na tyle na ile zasługuje. Nie można komuny usprawiedliwiać postkomuną.
    Cały świat się zmienił. W latach 60-tych 70-tych czy 80-tych na zachodzie tez było inaczej. I lepiej niż u nas.
    A to, że dziś jest jak jest to też w dużej mierze zasługa komuny, która nie umarła tylko się przetransformowała.
    A miłym i uprzejmum można być w każdym systemie. Mało tego – im bogatszy tym łatwiej to przychodzi.

    Wydaje mi się również, że niepotrzebnie wielu bierze do siebie te dolary i resztę z wypowiedzi A. Falicza. On pisał o Jaruzelskim a nie o ludziach na tym forum ani o społeczeństwie jako takim. I nie napisał że wszyscy tak robili. Takie zjawiska były i koniec. Kto z tym będzie polemizował (może oprócz Lizaka)? A dyskredytacja przez uogólnienie na wszystkich jest bez sensu. Chyba że ktoś o coś się wini. Ale nie podejrzewam. Większość z forumowiczów z sentymentem wspomina komunę, więc chyba sie nie identyfikuje.
    Pozdrawiam
    Łukasz

  204. Ciekawe
    Wydaje mi się, że warto byłoby się zastanowić dlaczego społeczeństwo dużo chętniej postawiłoby Jaruzelskiego przed sądem niż Piłsudskiego. Myślę, że abstrahując od prawnych aspektów, jest to samo w sobie ciekawe zagadnienie. No właśnie dlaczego?
    Równie ciekawe jest że na tym forum opinia jest generalnie całkiem odwrotna. To też ciekawe dlaczego?
    Warto to przemyśleć.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  205. I jeszcze jeden plus dodatni PRLu 😉
    Wieczorynka dla dzieci była punktualnie. Dopiero, kiedy dorośli chcieli obejrzeć film, albo inny teatr, to na ekranie potrafił się pojawić Gomułka i jak zaczął mówić, to mówił i mówił. Ale dzieci już spały.

  206. Obrodziło Katonami na blogu.
    Zasady czasów obecnych przenosić na rok 1981 to idiotyzm.
    W przedostatniej „Polityce” polecam wywiad z prof. Zimbardo.
    Sporo można dowiedzieć się o mechanizmach zachowania się człowieka.
    Dla czytających, wystarczy Grzesiuk, czy Andrzejewski.
    Wybory między złem a złem , nigdy nie sa proste………

    Kilka lat temu chciano pozbawić rent i praw kombatanckich Dąbrowszczaków.
    Rząd Hiszpanii oświadczył wówczas, że nada im prawa i honorowe obywatelstwo, sprawa ucichła.
    Mściwość i małostkowość ekip postsolidarnościowych nie zna granic?
    Jakie korzyści odniósł gen. Jaruzelski i członkowie WRON z wprowadzenia stanu wojennego? Jakieś osobiste?
    Utrzymywanie na siłę przeżytego systemu miało miejsce w Rumunii.
    Czy byłoby lepiej, gdyby podobna sytuacja miała miejsce w Polsce?
    Kto poszedłby na barykady?
    Kaczyńscy?
    Macierewicz?- być może……..
    Potrzebujemy koniecznie męczenników?

    Moim zdaniem, nasz kraj jest tylko pionkiem w geopolitycznej grze.
    Wygraliśmy niepodległość po I światowej, korzystając z koniunktury, to samo przydarzyło się w 1989 roku. Po prostu trafili się sensowni ludzie, którzy wykorzystali szansę.

    Jak postsolidarnościowe rządy są przygotowane do sprawowania władzy, mieliśmy kilkakrotnie okazję obserwować w ciągu ostatnich 19 lat.
    Komu, abstrahując od innych uwarunkowań władzę przekazałby Łukasz, czy Kadett?

    Inny problem- ile tysięcy roboczogodzin pracy prokuratury czy sejmu marnuje się na pierdoły?
    Kogo interesuje przeszłość?
    Poza kombatantami oczywiście………

    Albo zasady w polityce są zmienne i zależą od kontekstu, albo zasad nie ma, poza jedną- akcja rodzi reakcję…….
    Grzebanie w szambie zostawmy szambonurkom, to w końcu fachowcy……
    I dlaczego mamy pozwalać na ich pracę za nasze pieniądze?
    Zainteresowani niech płacą swoimi.

  207. @Lukasz,
    jezeli juz tak koniecznie chcesz szukac winnych odpowiedzialnych za powstanie PRLu, to nie szukaj wsrod zolnierzy walczacych z okupantem, wsrod ludzi z mozolem odbudowujacych kraj ze zniszczen wojennych, szukaj wsrod politykow w Anglii, Ameryce i wsrod czlonkow skloconego i kompromitujacego Polske Rzadu Londynskiego, bo to oni sprawili, ze „sprawa polska” stala sie klopotliwa i podrzucono ja (z ulga) Stalinowi.
    Poczytaj sobie materialy z konferencji w Jalcie i w Poczdamie, imaterialy Kongresu Amerykanskiego z tamtych czasow.

  208. Lex
    zapomniales napisac o jednym bardzo istotnym „szczegole” odrozniajacym marszalka od generala.
    Jeden reprezentowal polska racje stanu (z kotlujacym sie misja zbawienia calego swiata imperium sowieckim u boku… 6 lat po ataku Sowietow) drugi byl natomiast z nadania moskiewskiego i jego wladza glownie opierala sie na ruskich dywizjach.
    Czy ne uwazasz, ze to zmienia calkowicie punktu odniesienia?

  209. Telegraphic Observer, również pozdrawiam.

  210. Lukasz – tłumaczysz sobie moją wypowiedź na własny strój. A ja chciałam jedynie zwrócić uwagę na to, że życie w PRLu było dla zwykłych ludzi zwykłym życiem. Ze świadomością, że gdzieś tam w świecie mają łatwiej, prościej, wygodniej. Jednak rzeczywistość była konkretna i trzeba było żyć. Nie każdy chciał walczyć na barykadzie, czy w podziemiu. Ludzie widzieli, że kraj po wojnie jest zrujnowany, że trzeba odbudować i zbudować mieszkania, że trzeba wywieźć gruzy, wyprodukować cegły, belki, szyny kolejowe, maszyny i obrabiarki /też maszyny!/, trzeba dorosłych ludzi nauczyć czytać i pisać – analfabetyzm był powszechny, trzeba obsiać pola, zebrać plony – ludzi z miasta wożono ciężarówkami na pola, aby zbierali ziemniaki za kopaczką, wiązali snopki i kolby kukurydzy. Nam się to nie musiało podobać ale nie mieliśmy wyjścia. Brakowało wszystkiego i trzeba sobie było radzić. I w rytm pieśni masowej „Płynie śpiew, słońce lśni, ZMP pomaga wsi!” jechało się na te wykopki – wcale tym zachwyceni nie byliśmy, ale nie było wyjścia. A poza tym ludzie starali się z życia wziąć trochę radości, satysfakcji, zabawy, przyjaźni. W trudnych warunkach ludzie są sobie bliżsi i wobec siebie lepsi. Nie pisz mi, że w bogatszym społeczeństwie o życzliwość łatwiej jakby… Teraz co, co sobie lepiej radzą odgradzają się w swych osiedlach płotami, szlabanami i strażą w budkach przy szlabanie. Sąsiedzi w skrajnych przypadkach wyjątkowej życzliwości mówią sobie w takich osiedlach dzień dobry, jak się spotkają w windzie.
    A ja byłam w latach szkolnych jedną z biedniejszych dziewczyn i przyjaźniłam się z jedną z najbogatszych, bo miałyśmy wspólne zainteresowania, pasje i dążenia. I ta przyjaźń przetrwała długie lata, już po jej wyjeździe z Polski. Teraz ona już od wielu lat nie żyje, a ja prowadzę ożywioną korespondencję z jej 95-letnią matką i z jej kuzynką.
    A od ich wyjazdu z Polski minęło już 50 lat. I to jest mój spadek po PRLu.
    Ja z całą pewnością nie chciałabym powrotu tamtych czasów, tamtych warunków życia, tamtej biedy i szarości naszych miast. Teraz żyję w cudownym, kolorowym Wrocławiu – jednym z najpiękniejszych europejskich miast. I to mówią moi znajomi, którzy tu przyjeżdżają w odwiedziny, po latach nieobecności. Jestem ze swego miasta dumna i wiem, że tak ja, jak i moja mama i ludzie, którzy tu przybyli nie na własne życzenie, przyczyniliśmy się do tego, że żyjemy właśnie w takim wyjątkowym mieście. I że ci, co kiedyś wyjechali mają do kogo tu teraz przyjechać. Że tacy, jak ja, jak Pielnia, jak wielu innych możemy być z własnego wkładu w życie powojennej Polski być zwyczajnie dumni.
    Nas drażni, kiedy młodzi ludzie, bez naszego doświadczenia niełatwych, powojennych lat, usiłują nam udowodnić, że nasze życie było wyłącznie pasmem udręki, pałowania, cenzury i zniewolenia.
    Tak po prostu nie jest. Ten medal, jak każdy inny ma dwie strony.

  211. andiboz pisze :

    „Dzisiaj w TVN24 Kamil Durczok “przesłuchiwał” Profesora Aleksandra Wolszczana. Przesłuchiwał w sposób niezwykle chamski. ”

    Efektem nie tylko tych przesłuchań może być ucieczka profesora do cywilizowanych krajów. O to chyba nie chodziło Kamilowi Durczokowi, który wpadł w koleinę stylu agresywnego 😉

  212. jacekjkk pisze :

    „Ja pomimo wszystko darzę Go szacunkiem chociaż gospodarkę położył kompletnie.”

    Dzięki rozłożeniu gospodarki PRL upadł bezkrwawo i pokojowo i w tym jest również zasługa generała 🙂

  213. Andrzeju Falicz,
    Prezydent Wojciechowski i inni przeciwnicy Marszałka w maju 1926 r mieli zupełnie inny pogląd na to co jest polską racja stanu. Stąd starcia zbrojne i 400 ofiar śmiertelnych, nieprawdaż ?
    A czy Jaruzelski kierował się polską racją stanu ? Przecież w istocie o to toczy się spór dotyczący jego osoby, roli i decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego.

  214. ANCA, 11.06. Sam miód! Tylko to nie takich Łukaszów. Ich jest niestety bardzo wielu i są nieprzemakalni. Warto by ich zapytać czy wiedzą, jakim sposobem Twój piekny Wrocław i kilkaset innych miast są teraz miastami Polskimi i żyją w nich dumni i mądrzy ludzie. W środku Europy. Pozdrawiam z Krakowa

  215. Pawel:
    Moje dedukcje sa takie jaki Twoj tekst, krotko- bardzo stanowczy i bezkompromisowy. Zastanawiam sie, co Ty czytywales w czasach PRLu, aby uniknac cenzury i propagandy? Sluchales „Wolnej Europy”?, Glosu Ameryki? BBC? One tez byly skazone propaganda, jak tak uczciwie spojrzymy wstecz. TL i ZW mozna bylo odczytywac w wielu konwencjach, rowniez satyrycznej, albo przynajmniej z niewielkim przymruzeniem oka. Nie wiem czy pamietasz, ale wielu dziennikarzy prasy rezimowej, jak ja pewnie nazwiesz, przetransformowalo sie bezbolesnie do pracy w prasie demokratycznej, nie tracac nic ze swojej pryncypialnosci. Podobnie wielu pisarzy i tworcow kultury, ktorzy spelniali ponura role apologetow PRLu w jej najgorszej sluzalczej formie, zostalo wybitnymi tworcami polskiej niezaleznej kultury, ktora tak cenisz. Dodam, ze w tym znienawidzonym przez Ciebie PRLu udalo mi sie skonczyc potrojne studia, chociaz nigdy nie musialem sie bawic ani w forme donosicielstwa ani „aktywnosci spoleczno-politycznej”, co poniektorzy bohaterowie Polski solidarnosciowej uczynili. Jestes mi winien liste tworcow i utworow, ktorymi slynie III RP, tylko aby nie byc goloslownym w swoich tezach. Niedlugo bedziemy obchodzic 20-lecie naszego odrodzenia i jest to sposobny czas do wszelkiego rodzaju podsumowan.

  216. Do PA2155 pisze:

    Jak spoleczenstwo bylo oszukane i oglupione jest ciagle postrzegane. Wiem, ze trudno sie z tym pogodzic, bo wtedy nalezaloby przy nastepnym tzw. „rachunku sumienia” oglosic przynaleznosc do tegoz. Kogo na to stac?
    Najwiekszym oszustwem pryncypalow tamtego systemu, czy tez porzadku bylo wlasnie dawanie nam zludzenia, ze nie wszystko jest czarne, ze stac nas na sukces etc.. Propaganda sukcesu dziala tak skutecznie, ze po dzien dzisiejszy relatywizuje Pan czasy na szczescie juz przeszle. W ten sposob daje Pan jednak legitymacje bylemu porzadkowi i na tym polega problem mniejszych lub wiekszych entzzjastow czasow minionych. Poza tym wszyscy maja wiele prywatnych milych wspomnien, one powinny zostac prywatne i nie sluzyc do opisywania bylego porzadku. Mowi Pan o spoleczenstwie NRD i popelnia blad cytujac bunty 1980 oraz 1989 w Polsce. Prosze sobie przypomniec role opozycji i kosciola ewangelickiego w NRD. Prosze sobie przypomniec role Wegier, „Czechoslowacji” oraz Rumunii. To wszytsko nie wzielo sie z niczego. Co nie znaczy, ze tamte spoleczenstwa nie byly oglupiane i oszukiwane.
    Z powazaniem.
    MA

    2008-09-18 o godz. 15:09
    Pawel:
    Z Twoich wpisow wynika, ze jestes mlodym entuzjasta polskiej demokracji. Nie bede sie wdawal z Toba w zawile dyskusje o subtelnosciach tresci TL lub ZW. Znam to z autopsji, stad nie wydaje mi sie, abys dorzucil cos oryginalnego w tej sprawie. To samo, gdy piszesz o cenzurze. Wydaje mi sie, ze tak jak niektorzy redaktorzy wyzej wymienionych periodykow poslugujesz sie w argumentacji stereotypami, bez zrozumienia tematu. Wydaje mi sie, ze spoleczenstwo PRL, jakiekolwiek ono bylo nie przypominalo oglupionego i zmasakrowanego intelektualnie spoleczenstwa polnocnokoreanskiego albo NRD-owskiego. Ta kultura i wzorce intelektualne, wspomniane przez Roo istnialy, bo one spowodowaly bunt Solidarnosci w 1980 i 1989 r. Mysle, ze Roo staral poinformowac Ciebie, ze przywrocenie demokracji w Polsce nie zaowocowalo specjalnie na niwie artystycznej i intelektualnej. Wrecz przeciwnie. Moze cenzura nie byla glowna przyczyna indolencji tworczej polskiej kultury. Moze nie badz goloslowny i sporzadz jakas krotka liste dziel stworzonych po 1989 r., ktore wydaja Ci sie wazne i naprawde wielkie. We wszystkich dziedzinach. Moze na koniec. FYI mieszkam od 20 lat na Zachodzie, stad trudno nazwac mnie milosnikiem PRL.

    Pozdrowienia

  217. MA:
    Najwiekszym bledem jest przypisywanie mi sentymentu do PRLu. On nie istnieje nawet w formie powrotu do mitycznego czasu mlodosci. Po prawie 20 latach zycia na Zachodzie nie sadze, ze spoleczenstwa zachodnie zyja w cudownym raju prawdy i demokracji. To nie jest moje przegiecie emigranta, ktory nasiaknal lewicowoscia i ta bronia probuje oceniac inna rzeczywistosc. Spoleczenstwa zachodnie sa rowniez manipulowane, moze w sposob bardziej wyrafinowany od metod realnego socjalizmu, ale zawsze. Ja jedynie zauwazam brak odpornosci zachodniego inteligenta na ta prymitywna czasami propagande i szum informacyjny. Wydaje mi sie, ze przecietny Kanadyjczyk lub Amerykanin nie podwaza prawdomownosci swoich mediow, zakladajac z gory, ze to co one mowia sa absolutna prawda. Polski inteligent (albo PRLowski ) byl bardziej krytyczny i sceptyczny w procesie poznawczym. A co do cenzury. Ona jest rowniez aplikowana tutaj w mainstream mediach. Moze nie tak nachalnie i prymitywnie jak w realnym socjalizmie, ale wystarczajaco dobrze i skutecznie. Odrobina socjotechniki medialnej czyni roznice. Jedynym ratunkiem jest internet. Ale internetu nie bylo w latach 70-tych ani 80-tych.
    Mam swoja opinie o spoleczenstwie dawnego NRD. Oni byli w innej, duzo latwiejszej niz Polacy sytuacji. Mieli naturalne wsparcie finansowe i logistyczne ze strony RFN. Zawsze twierdzilem, ze realny socjalizm funkcjonowal w jakims sensie tylko w kilku krajach. NRD i CSRS byly jednymi z nich. I nie wspominajmy Havla i jego kolegow. Bez zmian w Polsce cala „aksamitna rewolucja” nie bylaby nawet do pomyslenia.
    Wegry to moze przypadek taki jak Polska. A Rumunia? Polecam ksiazke amerykanskiego dziennikarza E. Behra „Kiss the hand you cannot bite” o obaleniu rezimu Ceausescu (przedmowe napisal do niej R. Kapuscinski).
    Pozdrawiam

  218. MA, Do Twojego octu na pustych półkach, papieru w rolkach i cenzury, /która moim zdanie dzisiaj jest bardziej uciążliwa, z gnębiącym dodatkiem kościelnej/ mogę dodać jeszcze setki podobnych.Tylko, że nic z tego nie wynika. Prawie dwa pokolenia myślących Polaków, ja także, miało nadzieję, może abstrakcyjną, że w końcu to się zmieni i zapanuje w ojczyźnie mądry ustrój sprawiedliwości. Teraz wydaje mi sie, że Polacy nadziei żadnej nie mają. J. Jedlicki nazwał niedawno to co jest „cywilizacją podłości”. Młodzi i bardziej energiczni uciekają, a pozostali mają wybór między supermarketem a parafią. I wstyd za zachowanie samosatelizujących się tzw. przywódców. Kto nie chciał czytać TL to nie czytał lub nie chodził na 1 maja. Historia mojego i moich równieśników życia została załgana i upodlona z nawale totalnej i agresywnej kłamliwej propagandy organizownej przez stworzone do tego instytucje państwowe jak IPN, szkolnictwo i kościół. Jeżeli masz ochotę to poczytaj nieco publicystyki Łagowskiego lub Walickiego, może coś jeszcze da się zrobić. Pozdrawiam

  219. Być może sąd umożliwi wypowiedzenie się Jaruzelskiemu. Ale żadna telewizja, nie tylko tzw. publiczna, tego nie pokaże. Nie z powodów cenzuralnych, lecz po prostu dlatego, że nie będzie to dla nich interesujące. A że może byc interesujące dla jakiejs części publiczności? Ta naprawdę sprawą zainteresowana jest nie wielka. Wiekszości zaś zaserwuje się newsa typu „Wolszczan donosił” albo jakiegoś nowego polskiego Fritzla.
    Sam sąd zaś jesli ma odrobinę wstydu będzie wyznaczał bardzo odległe terminy kolejnych posiedzeń, w nadziei, że podsądni tymczasem wyzioną ducha i nie trzeba będzie spełniać zyczenia władzy i krwiożerczych mediów (prawie wszystkich), według których tę „szajkę” należy powiesić.
    Dla mnie wyznacznikiem postawy naszych mediów jest głos mediów włoskich, które wprost nazwały ten proces niegodziwością, dyktowaną względami politycznymi. One miały odwagę nazwać ten proces po imieniu.
    Oglądałem fragment odczytywania tego aktu oskarżenia. To nie było oskarżenie generałów, lecz autkokompromitacja polskiego sądownictwa i jego mocodawców. Sam prokurator nie wierzył w sens tego, co czytał.

  220. jasny gwint – 13;45 – Dzięki za wsparcie. I jeszcze jedno chcę dorzucić; aby rewolucjoniści mogli walczyć na barykadach, drukować na swych powielaczach i roznosić ulotki, potrzebne były pieniądze i to nie małe. I te pieniądze spokojnie inkasowali z kieszeni takich zwyklaków, jak my, pracujący i zarabiający. Bo oni nie robili tego z gołym tyłkiem. Dostawali realne wsparcie i częstokroć żyli znacznie lepiej, jak my, cośmy ich wspierali. To tak, dla porządku.

  221. Na temat roli generała w krwawych wydarzeniach w roku 1970 (i 1981) :

    http://www.poloniatoday.com/trial0908.htm

  222. @Roo

    przyczyna nie jest jedna. To że system był narzucony nie powoduje rozgrzeszenia tych co go wprowadzali i utrwalali. Takie gadanie to ciąg dalszy propagandy komunistycznej, którą niestety przykro mówić ale prowadzisz. Szczęśliwi ludzie, dobre ksiazki, miłość wszędzie i szacunek a że była komuna winny jest rząd w Londynie. Brakuje jeszcze tylko karłów. To już było. Zresztą ja się nie odnosiłem w moim wpisie do kwesti kto założył, tylko co wyprawiano w trakcie instalacji tego systemu w Polsce. A to pewna różnica. Myślę, że nie taka mała. I te lata to nie była taka cukierkowa słodka rzeczywistość prezentowana przez Ciebie. Wolalbym, zebyś sie odniosła do któegoś z punktów konkretnie a nie rzucała tematem rządu w Londynie.
    Ciekawe jak się naharował Sierow, Romkowski, Fejgin czy też Humer. Oj naharowali się. Ja nie mam nic do murarza rekordzisty czy do szeregowego żołnierza. I nie wmawiaj że mam, bo to po prostu odwracanie kota ogonem.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  223. @ANCA

    dziękuję bardzo za odpowiedź.
    Ma Pani rację – ten system był taki jaki był. Tylko trzeba mówić wprost jaki był. Nie można relatywizować tego co złe a opiewać to co dobre. A to ma miejsce w Polsce a szczególnie na tym blogu, gdzie stan wojenny to wybawienie dla Polski. Ja nie oceniam indywidualnie żadnej osoby która zyła w PRL. Proszę na to zwrócić uwagę. Mówię o problemach o któych jakoś się mało mówi. Jeśli wszyscy mówią o plusach to ja nie będę 101wszą osobą która o tym mówi. Bo to nic nie wnosi. Tak jak Pani powiedziała rzeczywistość była szara. No i co to jest plus?
    Fałszywe jest też porównanie tego co było między ludzmi w latach 50-tych czy 70-tych a dziś. Trzeba to porównywać z innymi krajami w tym samym czasie. To jest jedna z podstawowych manipulacji używanych w dyskusjach. Świat się bardzo zmienił – u nas też.
    Napisała Pani „Ja z całą pewnością nie chciałabym powrotu tamtych czasów” – no są jakieś przyczyny tego prawda? I napewno tą przyczyną nie jest to, że ludzie byli dla siebie mili i życzliwi. Czy mówienie o tym jest oznaką oszołomstwa, niewiedzy i głupoty?
    Napisała też Pani bardzo mądrze zresztą „Ten medal, jak każdy inny ma dwie strony.” No więc mówmy o obu stronach a nie o jednej tylko.
    A co do tego że tam gdzie są bogaci jest gorzej niż tam gdzie są biedni to polecam się przespacerować przez getto w Chicago a potem przez dzielnicę willową. Myslę, że różnica będzie. To uproszczenie duże, ale z pewnością nie większe niż kwestia osiedli.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  224. @ jasny gwint

    szkoda gadać.

    Łukasz

  225. @Wiesiek59

    z braku czasu odpowiem później

    Pozdrawiam
    Łukasz

  226. Do PA2155 pisze:

    2008-09-19 o godz. 17:09

    Zastanawiam sie co ma przestrzen i czas do postrzegania swiata. Przykro mi, ze tenor Twoich dywagacji jest li tylko na poziomie Tchibo. Zatem po nastepnych dwudziestu latach zamieszkiwania na tzw. Zachodzie i troche, bo prawie, bedziesz wiedzial wiecej. Przykro mi, bo mieszkam na tzw. Wschodzie i stad pewnie manko w moim postrzeganiu rzeczywistosci. Zdaje sobie jednak sprawe, ze w tym i innych blogach wiecej niz subiektywnych, osobistych uwag i spostrzezenen nie „upatrzysz”. Jest to nejako kopalnia dla przyszlych doktorantow i ich promotorow. Dlatego nie ma sie czym przejmowac. Zazdroszcze Ci troche Twojej naiwnosci i wiary, ze miejsce zamieszkania pozawala nam swiat lepiej zrozumiec. Pozdrawaim. MA

  227. Do jasny gwint pisze:

    Historia mojego i moich równieśników życia została załgana i upodlona z nawale totalnej i agresywnej kłamliwej propagandy ;

    Zgadzam sie calkowicie z trescia tego zdania, nie zgadzam sie natomiast z przyczynami. Nalezy ich szukac w czasach minionych. Niestety nowgo porzadku nie mozna stworzyc w dwa tygodnie; vide Irak i Afganistan. Przykro mi, Polska poniekad tez musi sie pogodzic z prawem czasu i faktem, ze niczego nie mozna sztucznie przyspieszyc. Nie ma tez sensu na „upychanie” winy. Winnych nie ma obecnie, oni pozostali w czasach zaprzeszlych wychowujac obecne „elity”.
    Z powazaniem.
    MA

  228. Do PA 2155 pisze:

    Szanowny PA,

    Wydaje mi sie, ze przecietny Kanadyjczyk lub Amerykanin nie podwaza prawdomownosci swoich mediow, zakladajac z gory, ze to co one mowia sa absolutna prawda. Polski inteligent (albo PRLowski ) byl bardziej krytyczny i sceptyczny w procesie poznawczym.

    To porownanie jest bez sensu; jak mozna porownywac przecietnego ( z akcentem na przecietnego) Kanadyjczyka z polskim inteligentem. Niestety tak czynia prawie wszyscy emigranci majac kontakty z przecietnoscia porownuja swoje spostrzezenia ze swoja byla „ponadprzecietnoscia” i vice versa. W ten sposob porownuja nieporownywalne i tworza zamazany obraz rzeczywistosci, w ktorej sie znajduja. I tak przecietni widza raj, ponadprzecietni li tylko smutek i szarosc.
    Z powazaniem.
    MA

  229. ktoś tu napisał „Stanem wojennym powinni się zajmować historycy, a nie sądy czy Trybunały.” ….podam skrajne porównanie:
    A czy Hitlera czy Stalina – największych katów historii powinna osądzać tylko historia ? Stalinowi się upiekło, ale hitlerowcy mieli swoją Norymbergę.
    NIE zgadzam się z pobłażaniem osobom odpowiedzialnym na tragedie ludzi! Osobiście stan wojenny pamiętam głównie z tego, że nie mogłem ogladać porannego teleranka, a zamiast tego smutny pan w okularach smęcił coś w telewizorze. Ale jest też inny wątek. Tragiczniejszy i bliższy. Pod kołami wozu pancernego zginęła moja ciotka. Niby wypadek (bo to nie było podczas pacyfikacji), ale gdyby nie stan wojenny, to tego wozu by na ulicy nie było!

    Nie można nawet powiedzieć, że Jaruzelski zdradzil Polskę. On nigdy dla niej nie istniał. Zwykły aparatczyk i karierowicz (podobnie jak większość aparatu PRL-owskiego lat osiemdziesiątych – osobiście takich osób nie szanuję. Ideowego komunistę z lat czterdziestych/pięćdziesiątych to jeszcze można zrozumieć – naiwny jak dziecko. Naiwnie wierzył w utopijny system. Dla karierowicza z lat osiemdziesiątych to już tylko jedno słowo – cwaniak i wyrachowany karierowicz.)

    Pan – Panie Danielu też nie zachował się nalepiej w okresie stanu wojennego (dlatego zadedykowano Panu piosenkę – „Marsz intelektualistów”). Osobiście uważam, że osoby takie jak Pan nie powinny publicznie zawierać w takich sprawach głosu, bo trudno aby nie były stronnicze. To wynika z natury ludzkiej. Występuje tu typowy dysonans: Pan – jako osoba popierająca stan wojenny nie może uważać osób, które ją wprowadziły za złe. Każdy człowiek szuka usprawiedliwienia dla swoich poczynań i pogladów z przeszłości. Przyznanie się do tego, że zrobiło się coś źle przychodzi niezwykle trudno. Niech Pan to przemyśli!

    Ze stanem wojennym nie można się godzić na zasadzie „mniejszego zła”. Jest to fałszywy pogląd. Czy tacy apartczycy jak Jaruzelski po to dochodzili do wladzy, aby „zbawiać” Polskę wybierając „mniejsze zło” ? Nie sądzę. To wszystko wynikało z ich chęci zdobycia i utrzymania władzy. Dorabianie teorii po latach to naciąganie.

css.php