Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

4.12.2008
czwartek

Szkolenie Jarosława Kaczyńskiego

4 grudnia 2008, czwartek,

Od pewnego czasu zapanowała moda na szkolenie „jak być sympatycznym i lubianym przez media”, a także na rozmaitych doradców i specjalistów w dziedzinie piaru. „Dziennik” informuje, że już 80 polityków PiS przeszło takie szkolenie (skutków jakoś nie widać…), a obecnie sam prezes Kaczyński otrzyma kilkugodzinne, indywidualne korepetycje na temat jak być kochanym, zwłaszcza przez media.

Tu pozwolę sobie na małą dygresję na temat debaty (?) Komorowski – Kaczyński – Niesiołowski w sprawie odwołania tego pierwszego z funkcji marszałka Sejmu. Pretekstem były słowa Komorowskiego „Jaka wizyta, taki zamach”, ale to był tylko pretekst, gdyż cały wniosek PiS o odwołanie marszałka liczył 15 stron, zawierał spis przewin Komorowskiego, nie pierwszy i nie ostatni. Żeby mi nikt nie wmawiał inaczej, oświadczam uroczyście, że te słowa marszałka Komorowskiego uważam za niestosowane, o czym już – o ile mnie pamięć nie myli – pisałem na tym blogu i mówiłem w eterze.

ALE podczas sejmowej debaty, prezes Kaczyński, znany z brutalności, poszedł krok dalej, i zarzucił Komorowskiemu ni mniej ni więcej, tylko to, że jest agentem rosyjskim. „Marszałek ma zadziwiającą tendencję, żeby przyjmować rosyjski punkt widzenia. Nie wiem dlaczego, ale trzeba to widzieć w kontekście jego powiązań z WSI, z którym jest tak serdecznie związany” – mówił J. Kacz. Oskarżenie to świetnie pasuje do repertuaru Kaczyńskich: w Polsce działa partia rosyjska, m.in. w WSI. Stąd już tylko jeden krok do wskazania na marszałka i zawołanie: „Zdrajca!”. A co czeka zdrajców – wiadomo.

Dalsze pół kroku uczynił Kaczyński mówiąc, że Stefan Niesiołowski sypał będąc w opozycji demokratycznej. 13-letnie dziewczynki wytrzymywały torturowanie przez gestapo, a Niesiołowski się załamał, powiedział J.Kacz. i dodał, że on by się na życiorys z Niesiołem nie zamienił. Powoływał się na książkę IPN, z której wynika, że podczas jakiegoś przesłuchania Niesioł powiedział za dużo, J. Kacz („chociaż nie siedziałem w więzieniu”) powiedziałby zapewne mniej…

Uważam metody prezesa PiS za obrzydliwe. Jako jeden z założycieli grupy „Ruch” Niesiołowski należy do najstarszych stażem działaczy opozycji antykomunistycznej w Polsce. Siedział w więzieniu około 5 lat, w czasach, kiedy opozycja była w powijakach, kiedy nie było kodu zachowania w śledztwie, jaki później opozycja wypracowała. Jest możliwe, że 30 – 40 lat później (!) można uważać, że młodziutki wówczas Niesioł mógł się nie bać, mógł nie pozwolić się zastraszyć, mógł być nieustraszony jak J. Kacz. Ale czynienie z tego dzisiaj zarzutu, i to przez kogoś, kto nigdy nie przekroczył progu więzienia, to uważam za chamstwo, za łajdactwo.

Chwilę później dziennikarze rzucili się do Niesioła z pytaniem czy „sypał”? Jest coś obrzydliwego w tym, że ludzie, którzy nie kiwnęli palcem przeciwko komunie, a nawet chodzili wtedy w pieluchach, dziś bez żenady rzucają się na człowieka takich zasług i powtarzają oskarżenie, dodając jedynie znak zapytania. Tfu! Koniec dygresji.

Wracam do szkolenia z piaru. Przerabianie Kaczyńskiego na polityka sympatycznego mija się z celem, to strata czasu. Specjalista od wizerunku politycznego mówi w „Dzienniku”, że prezes za często pokazuje zaciśniętą pięść, „pięść wodza”, wali w stół, , zbyt często używa palca wskazującego, wytyka, podczas kiedy powinien „całym sobą pokazywać spokój, a nie agresję”. Otóż nawet gdyby J.Kacz trzymał cały czas ręce za plecami i słodko się uśmiechał , to mówiąc to, co mówi, pozostanie równie odpychający jak jest.

Nie po raz pierwszy odnoszę wrażenie, że wśród specjalistów od piaru nie brak hochsztaplerów i szamanów. J.Kacz jest dobrym mówcą i typowym „wodzuniem”, który łączy formę i treść. Kiedy porównuje adwersarzy do ZOMO, kiedy elitę określa jako „łże-elitę”, kiedy o swoim (?) marszałku Marku Jurku mówi „agent albo wariat”, kiedy degraduje Dorna, kiedy „Gazetę” uznaje za zmutowaną Komunistyczną Partię Polski, kiedy twierdzi, że rząd posługuje się „sprostytuowanymi prawnikami”, kiedy swojego byłego ministra określa jako agenta – śpiocha, to moim zdaniem żadne szkolenie z piaru nie pomoże. Kaczyński taki jest i basta. Niech Kaczyński pozostanie Kaczyńskim (byle nami nie rządził). Kaczyński (jeden i drugi) robił aluzje, że w odróżnieniu od Tuska, nie wychował się na podwórku, dawał do zrozumienia, że stoi wyżej, jest uformowany przez lepsze sfery, przyznaje się do inteligencji żoliborskiej. Może sobie tak uważać, aczkolwiek moim zdaniem J. Kacz to kompromitacja inteligencji i Żoliborza. Ale jego główny problem nie jest z inteligencją, której mu nie brak, ani z Żoliborzem, tylko z charakterem. A tego żadne szkolenie z piaru nie zmieni.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 198

Dodaj komentarz »
  1. Dziekuje.

    Popieram.

    Slawomirski

  2. Chamstwo obu braci K. wychodzi z butow jak sloma nie od dzisiaj (Spieprzaj dziadu i ZOMO – ot dwa przyklady). Nowe kwiatki prezesa PiS tylko dodatkowo potwierdzaja, ze to ciagle ten sam niski poziom. Mniemanie maja o sobie bracia K. straaaaasznie rozdete. Ale tak to jest z ludzmi malego formatu. Mnie bardziej inetreuje jak to jest, ze 15-20 proc. Polakow ciagle chce glosowac na takich osobnikow. Moze to ci, ktorym tez sloma z butow wystaje.

  3. Chamstwo w ataku

    Prezes PiS zranil mnie swoja wypowiedzia o 13 letnich dziewczynkach w rekach Gestapo.
    Panie Kaczynski pan jest nikim.

    Slawomirski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gospodarzu Drogi,

    Czemu Pan sie tak bardzo odcina od komentarza Marszalka Komorowskiego? Przeciez to oczywista oczywistosc. Wizyta, pozal sie boze, zamach takiz sam. Snajperow kazdy oceni w podobny sposob. A ze sie dal wpuscic w maliny to swiadczy o wiedzy ogolnej i o ocenie sytuacji. Nieba!!!, dlaczego mamy takiego pRezydenta???? Nastepne numery juz mu sie przytrafiaja same w dalszym ciagu podrozy. Moze tylko nie pojedzie na granice z Koreja Polnocna bo tam snajperzy sa duzo lepsi. (Czy znasz bajke o Lodzi? Lodz sie dziewcze, lodz).

    To ostatnie to dla zartu, gdyby ktos nie zrozumial i mnie posadzil o zle zyczenia dla pRezydenta. Nie chce dokonac zywota w kryminale za obraze.

    Pozdrowienia dla Gospodarza i Blogowiczow

  6. Nigdy nie byłem fanem Niesiołowskiego, ale wnoszę o natychmiastowe odebranie Jarosławowi K. ochrony BOR i immunitetu poselskiego. Chętnie wytłumaczę mu na czym polega kultura i grzeczność, ale chciałbym się do niego trochę zblizyć, np na odległość lewego prostego…..

  7. Panie Redaktorze, nic ujac nic dodac. Najwiekszym wrogiem samego PISu sa obaj Kaczynscy. PO ma szczescie, ze taki jest PiS i Kaczynscy. Gdyby nie to wladzy nie zdobyliby nigdy. Najwiekszym atutem rzadu PO jest PiS w opozycji.

  8. To co ogladamy via satelite i to co sie wyprawia sie w Sejmie i miedzy panami poslami to juz absolutne dno.Co mozna na to poradzic.Czy w 38 milionowym Panstwie znajda sie tacy ktorzy beda w stanie przerwac ta tragedie kompromitacji Polski

  9. Tymochowicz zapytany przez red. Durczoka, czym się różni Jarkacz od Leppera (którego szkolił Tymochowicz), odpowiedział: Lepper uczył się błyskawicznie.

    Pan Przybylik w Szkle Kontaktowym porównał pijarowskie szkolenie Jarkacza do kiełbasy w supermarkecie, mytej przez pracowników i o niezmienionej zawartości.

  10. W pelni sie z Panem Redaktorem zgadzam, ten zly charakter to jest oczywiscie chamski charakter i rzeczywiscie stanowi obraze dla calej polskiej inteligencji nie tylko tej z Zoliborza, i tyle
    Z powazaniem

  11. Nie wiem, co niestosownego jest w kpiącym powiedzeniu Komorowskiego. Zamach jak wizyta – „zamach” kiepski (imitacja przecież, zaledwie salwa ostrzegawcza) i takaż „wizyta” (inspekcja terenów wroga, bezsensowna ekskursja propagandowa). I tyle tylko chcial powiedzieć marszałek, tymczasem, poza obrazą majestatu, przypisują mu żal z powodu spapranej roboty snajpera. Drugi zaś brat jest, mówiąc oględnie, charakteropatą. Pozdrowienia.

  12. Szanowny Panie,inteligencja zoliborska wychowywala sie na podworkach WSM-owskich,a nie w przydzialowych „segmentach” blizej uwczas knajackiego Marymontu niz Zoliborza.Panowie K. w zoliborskiej szkole tez nie dlugo zagoscili ,a wyrosli w srodowisku drobnomieszczanskim,wiec nie bardzo wiedza do czego sie przyznaja.
    Jakiekolwiek asocjacje Kacz/Kacz ze srodowiskiem inteligencji i z Zoliborzem sa bardzo dalekie i czysto formalne,wiec bardzo prosze nawet w ironicznej nie imputowac.
    Z powazaniem a

  13. To bardzo wielkoduszne, ze uwaza Pan Kaczynskiego za wielkiego mowce i radzi aby zostawic go w spokoju: „Kaczynski jest taki i basta”. Mnie jednak drecza watoliwosci kto temu sukinsynowi dal prawo pomiatac ludzka godnoscia i ludzkimi zyciorysami. Niesiolowski nie jest bohaterem mojej bajki. Potepiam go za pare niemadrych wypwiedzit. Ale jest bohaterem polskich zmagan o demokracje. Kaczynski zas przywolujac tortury gestapo w calkiem frywolnym kontekscie, obrazil nie tylko Niesiolowskiego. Obrazil takze mnie, urodzona po wojnie, obrazil pamiec setek tysiecy ludzi, ktorych bliscy zostali przez gestapo zakatowani na snmierc lub wyslani do obozu smierci.
    I nie rozumiem jak mozna ten kolejny skandaliczny wyglup tego polityka skwitowac wzruszeniem ramion. Jego wypowiedzi nie sposob uznac za popis oratorski jak zdaje sie Pan sugerowac. Jest to podlosc, ktora nalezy powstrzymac, aby niue stala sie norma w zyciu publicznym. Gromko domagajac sie przeprosin i wycofania obelgi. Nie w sadzie, ale zdecydowana postawa opinii publicznej, takze dzienniakrzy, choc absolutnie nie tylko.

  14. Szanowny Panie Danielu, bardzo dziękuję za dzisiejszy tekst. Oglądałem wczoraj to koszmarne przedstawienie w Sejmie, dziś z zażenowaniem oglądałem w TVN24 marszałka Niesiołowskiego,po tej obrzydliwej napaści Kaczyńskiego, przesłuchiwanego przez dziennikarza i czytającego mu ustępy z książki, które miały niby o czymś świadczyć. W stosunku do Stefana Niesiołowskiego czuję podziw i wdzięczność, tym większą, że sam nie zdobyłbym się na taką odwagę jak on. Pana tekst, jak zwykle zresztą, ukazuje właściwe proporcje całe3j tej obrzydliwej sprawy.

  15. No i wykrakalem. Na poprzednim wpisie naszego Gospodarza-Dyplomaty Wyuczonego tak mi sie bowiem splodzilo:

    Pan nam cienkie choc przekretne wpisy od niechcenia daje
    My zas, wnet wyczerpawszy temat, wracamy na kacze jaje!

    Wrocilismy na jaja kobyly i kaczki nie tylko w postach. Sam Gospodarz juz dluzej nie mogl wytrzymac. I dolozyl, jak w kaczy kuper. Tu dopiero zahulamy!

    Hold on to your hat
    Odkrywcze posty wnet.

  16. Trudno komentować poczynania i wypowiedzi J. Kacz., b. premiera (niedoszłej IV) RP. Mógłbym zażartować, że jako 13-latek będąc w rękach gestapo nie dość, że nic im nie powiedział, ale tak im powiedział, że im poszło w …

    Trudno, doprawdy trudno komentować fakt, że zdobył on zaufanie wyborców i rządził, panie dziejku, dwa lata, licząc kierowanie państwem i rządem z tylnego siedzienie, ha, tych lat nie da się zliczyć, są jak epoka. Trudno komentować mi, gdy właśnie żyliśmy w Kanadzie przez kilka ładnych dni na pograniczu kryzys konstytucyjnego, aż do dzisiejszej godziny 11 naszego czasu. Udało się zażegnać. Jacobsky jako zdecydowany przeciwnik obecnego rządu w Ottawie i partii konserwatywnej może się w swej opinii odseparować. Niemniej z różnych medialnych, wcale nie zawsze bezstronnych źródeł, ale jednak wyłania się obraz, że decyzja Governor General, naszej Głowy Państwa w zastępstwie królowej, była słuszna. Piszę o tym z dwóch powodów. W mediach polskich coś o konfrontacji w parlamencie kanadyjskim napomknięto, więc szczegóły można odnaleźć, a może “Polityka” rozpisze się w najbliższym numerze na ten temat. Oraz b. premier (och, z jakąż lekkością piszę “b” z kropką w tym właśnie przypadku) Leszek Miller komentuje http://wiadomosci.onet.pl/1874600,11,item.html poczynania L.Kacz., obecnego prezydenta. Zgadzam się z Millerem, sam od dawna postuluję podjęcie zmiany konstytucji, która odsunie urząd prezydenta od jakiejkolwiek władzy wykonawczej i od całej gry, walki, prawdziwej wojny politycznej wokół tej władzy. Ale długo można by o tym.

    A tu mamy wywiad z N. Klein http://www.polityka.pl/swiat-wedlug-naomi-klein/Lead33,934,275298,18/ . Pewnie mężczyźni w Polsce po jego przeczytaniu wyobrażają sobie, że wszystkie kanadyjki płyną sobie tak po falach bez jakiegokolwiek sternika, czy sterowania. Niestety, nie jest tak leciuchno i swobodnie z tymi kanadyjkami. One stąpają twardo po ziemi. Na koniec, gdy nasza kanadyjka zbliża się do mety w swoim wywiadzie i koncypować zaczyna nad tym co się stać może, gdy ten Obama obejmię rządy i całą tę kryzysową sytuację, i ci obrzydliwi Chicago Boys się rzucą, to ogarnia ją pesymizm. Ci okrutni Chicago Boys potrafią stłamsić najwspanialszą wizję małej Naomi, aż smutno się robi samemu Jackowi Ż. Ale Jack pociesza biedną Naomi jak umie. Oto do kraju zawitała również mydlana opera pod alterglobalną flagą. Naomi zapewne tropi teraz neoliberalne związki i próbuje zrozumieć jak Governor General zaprzedała się Chicago Boys, i oto! nagły błysk w umyśle małej Naomi, już widzi mała Naomi jak cały model parlamentaryzmu Westminsterskiego sprzyja, ba, jak został wprzęgnięty, jak neoliberałowie nim powożą, a na przedzie, ze świecącym nosem, John Williamson … eh, ileż bredni można ludziom sprzedać, w sensie dosłowym, na każdy temat.

    Osobiście jestem za ostrożnym forsowaniem pakietu stymulującego (ang. stimulus package), czyli rozdawnictwa pieniędzy społecznych – ściągnietych z podatników, a w przypadku prawdziwego pakietu, pożyczonych w innych krajach lub u następnych pokoleń, w celu rzekomego pobudzenia gospodarki w recesji. Owszem. Niektóre kraje muszą się zapożyczyć, i to jeszcze więcej niż dotąd. Ale Kanada. Niemcy nie stymulują się. Tusk z Rostowskim z umiarkowaną rozwagą stymulują gospodarkę polska. O tę stymulację poszło w kanadyjskiej debacie – wojnie parlamentarnej. Rzekomo, o dobro zwykłych obywateli im poszło. O dobro Kanadyjczyków, którzy siedzą teraz przy stole kuchennym i lamentują nad stanem gospodarki, zastanawiają się przy tym jak spłacić rachunki, co włożyć do garnka – nad tym za co nalać benzynę do chevroleta już się nie zastanawiają na szczęście, ten temat ubył w miedzyczasie. Gdy słucham tej gatki to palec sam przeskakuje inny kanał. Rząd mniejszościowy Harpera od prawie 3 lat prowadzi gospodarkę bez problemów, jego plan na najbliższe lata wydaje się być cwany: niech inne państwa się zadłużają, niech one nakrecają popyt światowy, przede wszystkim na surowce, patrząc z kanadyjskiego punktu widzenia. Kanadyjski stymulus nie musi być olbrzymi, państwo nie musi się zadłużać. Nie mamy problem z nierównowagą finansów, popytu i kredytu. Ale opozycja nie ma opamiętanie w swym populiźmie. Cóż, kudy im do debaty o żywotach Niesiołowskim, o Kaczyńskiego repertuarze.

    Takie są gatki w w/wym. krajach. Jakże rozbieżne, lecz tu i tam niekiedy styczne, i to nie z powodu zaszczycenie jednego kraju przez zwichrowane myśli obywatelki drugiego kraju. A jednak rozbieżne. Naomi nie pojełaby o co chodzi z tym gestapo i zeznawaniem przed SB. Jej nie interesuje nawet gdzież to w tej wschodniej Europie mieszkali jej dziadkowie. Nie dziwię się Naomi. Ważne jest, że ma tam rynek na swoje książki.

  17. Szanowny Panie red.wszystko co Pan napisal nt.ostatniej awanturze w Sejmie to prawda i wiekszosc POlakow czuje podobnie jak Pan,ale co z tego?Co dalej.Jaki ma sens komentarz celny,kiedy trafia w mur ignorancji.A tym murem ignorancji nazywam cala normalna reszte Sejmu.Polikota wyjmuje z tej otoczki,bo to kompletnie inna sprawa.Ale moim zdaniem trzeba wrocic do starej maksymy,ze jak czlowiek obraca sie posrod chamstwa,to w koncu,w jakims stopniu sie nim zaraza,to sie wlasnie przydarzylo Marszalkowi Komorowskiemu.Nie jestem politykiem,tylko biernym obserwatorem,ale nasuwa mi sie jedno pytanie,dlaczego Rzad i wszyscy jego czlonkowie,poslowie na jakiekolwiek chamskie komentarze Kurskich,Mularczykow,Kaczynskich,Brudzinsdkich itp.itp.po prostu ich nie ignoruja.Kazdy niemorlany atak.albo atak na zasadzie wiem,ale nie powiem,nie jest kwitowany np.stwierdzeniem np.prosze o fakty i prosze sobie darowac insynuacje.Przepraszam ale nie znize sie do takiego poziomu duskusji,itp.itp.Wtedy pis zostalby jak goly,zignorowany i wysmiany bez slow.Daleka jestem od wulgaryzmow,ale jak przeczytalam o przyszlym szkoleniu kaczynskiego od razu skojarzylo mi sie z z nieswiezym miesem.Mozna dodac czosnku,wiele przypraw,ba przyozdobic listkiem salaty i pieknie podac,to i tak przebija sie smak nieswiezego,troche zgnilego miesa,ktore potem trzeba odchorowac po spozyciu.
    Zblizaja sie Swieta,wiec z korzystajac z okazji zycze Panu jak i wszystkim blogowiczom bardzo spokojnych w gronie rodziny i przyjaciol.Wiele pozytywnych mysli i spelnienie tych najbardziej szalonych i tych najbardziej przyziemnych marzen.
    PS.I na swieta wylaczam internet by przez przypadek nie zobaczyc z kim sie kaczynscy podziela oplatkiem,a zkim nie,bo dla nich kazda okazja jest dobra by opluc.
    Z wyrazami szacunku dla Pana Panie redaktorze i dla Wszystkich Blogowiczow
    Iwona

  18. Redaktorze, jeżeli chodzi o martrologię kombatancką, to Jarosław Kaczyński ma gorsze papiery nawet ode mnie („niezakwalifikowanie do pracy w jednostce zmilitaryzowanej” co oznaczało wyrzutkę z pracy i zakaz pracy w jednostkach uspołecznionych przez 2 lata). Tyle że ja wspominam te swoje zasługi kombatanckie z niejakim zażenowaniem, uwzględniając jaka endecko-klerykalna kupa zrobiła się ze związku na „S” około roku 1990 i powoływanie się na przynależność do tejże jest mocno obciachowe, nie odcinam też kuponów od przeszłości, wyciągając łapy po wynikające z rzeczywistych bądź wydumanych zasług benefity. Przynależność partyjną posiadam (niesłuszne SLD), ale funkcji żadnych nie pełnię. Uwzgledniając powyższe odczuwam odruch wymiotny, gdy słyszę licytowanie się na martyrologię, tym bardziej, że akurat w Polsce i w stosunku do bawiących się w opozycję inteligencików te represje nie były aż tok straszne, w Czechosłowacji było gorzej, gorzej było też klasie robotniczej. Gdyby Jarkowi Kaczyńskiemu przydarzyło się żyć w Chile Pinocheta, i gdyby tam się bawił w opozycjonistę, byśmy mieli fizycznie faceta z głowy, bo po krótkim i owocnym męczeństwie facet by się znalazł w bliżej niesprecyzowanym piachu. Inna sprawa, że w ww. Chile Jarek K ze swoim Zioberkiem byliby na pewno gorliwymi funkcjonariuszami reżimu. A na marginesie, czy nie wydaje się panu, że biedne, niezbyt udane dziecko Jadwigi Kaczyńskiej, żałosny looser bez żony, kochanki (albo kochanka, it doesn’t matter), kart płatniczej i prawa jazdy zasługuje na pełne współczucia wzruszenie ramionami i lekceważenie, a nie uwagę tak poważnych facetów jak Pan czy nawet ja?

  19. Szanowny Panie Danielu!
    Niezmiernie trafne uwagi i przytoczone fakty swiadczace o tym, ze PiS-owate towrzystwo wzjemnej adoracji po terrorystycznym ideowym przewodnictwem Jaroslawa Kaczynskiego jest srodowiskiem powaznie schorowanym.
    Zadne kursy szkolenia czy k..rwokonferencje nie wylecza tego srodowiska tak dlugo, jak dlugo ten rdzen zla, demagogii rewanzyzmu, msciwosci,dziwacznych przesladowan Jaroslaw Kaczynski bedzie tam tkwil on the top.
    Uwazam jest jest potrzeba medialnego napietnowywania J.Kaczysnkiego za jego osobowosc polityczno-ideologiczna pozbawiona praktycznie bez reszty dobrych manier i elementarnego przyzwoitego wychowania.No coz Wam wszystkim w kraju nad Wisla jest bardziej wiadome co czynic, a co nie!. A moze Polacy ponownie swoj mandat zaufania oddadza Kaczynskim? Wszystkiego sie juz mozna spodziewac.

  20. Oto i mamy: doskonałość w każdym calu, wielkiego patriotę, guru swojego ugrupowania, żoliborskiego inteligenta Jarosława Kaczyńskiego. Czym zatem wsławił się ten zaszczytny mąż stanu w czasie, gdy inne osoby w czasach PRL-u, jak Stefan Niesiołowski, z nią walczyli… jak wielkie zagrożenie stwarzał dla ówczesnej służby bezpieczeństwa… Otóż „wielkim mężem stanu” Jarosławem Kaczyńskim nie raczyła zająć się SB, nie przesiedział dnia w areszcie i wiezieniu, nie wie, cóż znaczy takie poświecenie. W całej swej małości, próbuje wiec, opluć Stefana Niesiołowskiego, do którego jego życiorys nie dostaje… Swoim zachowaniem pokazuje, jak łatwo formułuje się kalumnie, oszczerstwa, fałszywe oskarżenia, ale czy nie z takiego zachowania słynie nasz „boski” Jarosław, innym zarzuca, że Bóg poskąpił im przymiotów, „boskiemu” Jarosławowi napewno poskąpił: umiaru, rozwagi, szacunku dla innych, a w nadmiarze podarował: egocentryzmu, chorobliwej zazdrości, małości. Jarosław Kaczyński jest dla swojego PiS-u „bogiem”, wedle zasady: stwórzmy Boga na własne podobieństwo, niech będzie mały i parszywy, wtedy każdy w niego uwierzy…

  21. Daniel Passent napisał:

    „Jest coś obrzydliwego w tym, że ludzie, którzy nie kiwnęli palcem przeciwko komunie, a nawet chodzili wtedy w pieluchach, dziś bez żenady rzucają się na człowieka takich zasług i powtarzają oskarżenie, dodając jedynie znak zapytania.”

    Ponieważ uważam, że w mniej więcej 98% swoich wypowiedzi nie ma Pan racji, to tym bardziej chcę powiedzieć, że tu Pan się nie myli i ma Pan pełną, w dodatku etyczną rację!

    Pozdrawiam.

  22. Niestety, znaczy niestety nie zmieni, ale czy to właściwie potrzebne?

  23. Moim zdaniem zdaniem marszałek Komorowski stwierdził tylko, że „król jest nagi” i chwała mu i za to. A obaj Kaczyńscy są nieudacznikami i wiedzą o tym. Stąd ich agresja i nienawiść do wszystkiego co ich przerasta.

  24. wielu ludzi uważa tak samo, ośmielę się twierdzić wręcz, że większość Polaków.
    Np tu: http://www.kontrowersje.net/node/1062
    od siebie dodam jeszcze, że uważam PiS za partię prorosyjską – bo to PiS najskuteczniej działa w kierunku osłabienia Polski

  25. „zbyt często używa palca wskazującego”. A czasami też wyprostowany środkowy pokazuje.

  26. W dziesiątkę, szanowny Panie Danielu – nic dodać, nic ująć.

    Pozdrawiam,

    Grzegorz

  27. Wczoraj usłyszałem w TVN24 cytowany fragment wspomnien Jarka o 13 grudnia : wstałem koło południa. Matka się złościła, że ojciec znowu nie zapłacił rachunku telefonicznego i odcięli nam telefon. Poszliśmy do kościoła. Było dużo ludzi a ksiądz miał dziwne kazanie. Po mszy dowiedziałem się o wprowadzeniu stanu wojennego. NO COMMENTS

  28. Żałosne. Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni. Dziennikarzyna Passent, w czasach PRL-u żyjący sobie spokojnie i dostatnio dzięki swojemu serwilizmowi wobec władzy, pupilek towarzysza sekretarza Rakowskiego, staje w obronie Stefana Niesiołowskiego! Nie wydaje się Panu, że co najmniej ze 20-30 lat za późno? A co Pan robił i pisał, gdy Stefana Niesiołowskiego przesłuchiwała SB i gdy siedział w więzieniu? Może nam Pan przypomni? Na przykład ciekaw jestem co z zapowiadanym przez Pana pozwem przeciwko „Misji specjalnej”? I na koniec, parafrazując Pana ostatnie słowa: Pana główny problem, Panie Passent, to nie inteligencja, której Panu nie brak, ale charakter. A tego żadne próby przefarbowania się za pomocą paru gładkich zdań na blogu nie zmienią – ludzie pamiętają kim Pan był, co mówił i pisał 20, 30 czy 40 lat temu. Nie należał Pan do zbyt odważnych. Dziś odwaga mocno potaniała.

  29. W czasie, gdy J.Kaczyński był premierem a jego brat prezydentem Polityka wydrukowała artykuł – rozmowę z panią psycholog o Kaczyńskich. Świetny artykuł – wyjaśniający wiele spraw, które nam się wydają skomplikowane – a są jedynie pokłosiem wad lub zalet ludzkiego charakteru.
    Uważam, że cała podłość i zamazywanie historii – szczególnie przez Jarosława ale też i Lecha bierze się z prostej przyczyny. Jest to ich zdeformowany charakter. Zdeformowany przez:
    1. fakt, że są bliźniakami a pełnią najwyższe funkcje i mają władzę, którą wykorzystują (w różny sposób)
    2. fakt, że mają bardzo dużo kompleksów- co próbują przykryć „pochodzeniem żoliborskim”
    3. fakt, że nie byli w pierwszym szergu opozycjonistów, co teraz wykorzystując swoją władzę, próbują przykryć fałszując historię i rzucając oskarżenia- może coś się przylepi – na najbardzej zasłużonych.

    Można się z Michnikami, Kuroniami, Niesiołowskimi, Czumami a szczególnie Wałęsą nie zgadzać. Można z nimi się spierać i wyrzucać im różne rzeczy. Ale fałszować historii we własnym interesie tak jak robi to Jarosław Kaczyński – tego nie wolno.
    Jest to po prostu obrzydliwe.

  30. Zygmunt 2008-12-05 o godz. 09:06 – czemu nie odniosłeś się do tej części wypowiedzi pana redaktora, która dotyczyła prezesa PiS? Bo zarzuty są nie do odparcia? A atak ad personam jest najlepszą obroną? Musi, siedziałeś z JK w jednej ławce; stosujesz taką samą strategię.

  31. Szanowny Panie Zygmuncie!

    Ma Pan rację, dziś odwaga staniała, a kiedy była w cenie, ja nie należałem do najbardziej odważnych. Nigdy zreszta tak nie twierdziłem. Chętnie zapoznam się z Pańskimi dokonaniami. Nasz blog stoi otworem dla Pańskiego dorobku i osiągnięć. Wystarczy zdjąć przyłbicę, przestać by anonimem, przedstawić swoje imię, nazwisko, adres e-mailowy, a następnie poddać swoje zasługi dyskusji blogowiczów. Powodzenia! Czekamy!

  32. Kto J. Kaczyńskiego broni
    od ciosów się nie osłoni…

    Kto Niesioła broni
    intencje prawdziwe odsłoni…

    Kto przemilcza – kto siał wiatr?
    z klapkami na oczach ogląda świat!

  33. Zgadzam się z Gospodarzem, zgadzam się z Heleną i (jak często ostatnio) mam pretensje do dziennikarzy. Wiwem, że brutalne wyskoki J.K. to news, to się sprzeda, ale brać udział w hieniej uczcie, to grzech śmiertelny. Wstyd panie i panowie. Wstyd.

  34. Daniela Passenta przedstawianie historii nie z tej ziemi, za to w poprzek IPN:

    „Niesiołowski należy do najstarszych stażem działaczy opozycji antykomunistycznej w Polsce”.

    Czyżby????????

  35. Do Pana Zygmunta,Szanownego blogowicza.Nie zgadzac sie z opiniami innych jest to prawo kazdego inteligentnego czlowieka.A jeszcze lepiej by bylo,gdyby krytyka nie byla ubierana w chamstwo.Na Pana przykladzie mozna mniemac,ze to jest tylko marzenie.Nie wiem jak Pan,ale ja mialam ta srednia przyjemnosc stania za jajkami,kawalkiem sera przez cala noc w kolejce.I podobnie jak miliony Polakow wtedy bylo zaszczutych.Ale ta nasza generacja stojaca w kolejkach i niekoniecznie aktywistow nabrala dystansu,zaczyla rozumiec wiecej i znalazla miejsce i dla Pana Rakowieckiego i dla Pana redaktora.I to miejsce nie jest miejscem totalnego potepienia.Zacji Pana wpisu wnioskuje ,ze jest Pan czlowiekiem w miare mlodym,ale szczeniakiem to pewnik w stosunku do oceny do tamtych zdarzen.Nie podoba sie panu gospodarz blogu,Pana prawo,ale kazdy inteligentny czlowiek przestal by na nie niego wchodzic.Konwencja opluwania ma duze mozliwosci,ale moze by Pan zostawil ten wlasnie blog,na ktorym ludzie sie diametrialnie roznia,ale sie nie opluwaja.
    I na koniec dla Pana red.coz..jestesmy tylko ludzmi,prawda…ale czy to nie znamienne,ze Pan nigdy nie kryjacy wlasnych pogladow ma wiecej moralnego katolicyzmu niz Pan Zygmunt?I przepraszam za Pana Zygmunta,ze wspomnial o Panu przyjacielu.Jak u kogos moralnosc jest pustym slowem,to juz nic sie na to nie poradzi.

  36. telegrafic 4.58
    Z obsesyjnym, wielokrotnym nazywaniem Naomi Klein „małą ( w domyśle głupią ) Naomi”, kompromitujesz się doszczętnie.
    W porównaniu z jej inteligencją, wiedzą, błyskotliwością i talentem publicystycznym, nie jesteś wcale wielki.
    Jesteś mikrobem.

  37. Ciekaw jestem, czy pan JK zamieniłby się na życiorys ze mną. Wprawdzie w momencie wprowadzania stanu wojennego miałem pięć lat (no, pięć i pół), ale bohatersko, z rodziną, przekradałem się do domu po godzinie milicyjnej. Może mnie też JK wyczynów pozazdrości…
    No ale ja bym się z nim nie zamienił jednakowoż. Musi obejść się smakiem.

  38. Szanowny Panie red,widze po szybkim Pana wpisie,po komentarzu Pana Zygmunta sie Pan zdenerwowal.Nie warto!!!!!!!!!!!!!Ignorowac takich ludzi jak Pan Zygmunt to jedyna metoda.Sam Pan wie ,ze rozmowa z oponentem to czysta przyjemnosc,ale za tym musi isc szacunek do oponenta.I ten Pan nawet nie zauwazy,ze jego imie pisze sie z duzej litery,bo to szacunek,ale od teraz ,jezeli ten pan pojawi sie jeszcze na blogu,zawsze bede pisac o nim z malej litery za nazwanie Pana dziennikarzyna.Niewiele mozemy teraz zrobic,by Sejm przestal byc arena wystapien kaczynskich,ale wiele mozemy zrobic,by wymiana pogladow na blogu,nie musiala siegac dna.I ja tego Pana od teraz blokuje,i przegladajac komentarze jak sie natkne na Zygmunt,od razu ide nizej.Sorry,Panie Zygmuncie,nie wiem jak inni,ale ja na tym blogu pana nie chce.I pana czytac nie mam ochoty.

  39. Szanowny Panie Redaktorze,
    gdzież bym tam śmiał Pana pouczać, czasem coś wytknę, co mnie w oczy razi, jak promyk czerwcowego słoneczka bez szkiełka w samo południe oglądany…
    Zapewniam Pana, że inaczej przyjąłbym Pańskie oburzenie wobec J. K, które podzielam, gdyby zechciał Pan odsłonić nieco kulisy wzajemnej niechęci obu oponentów, jeżeli są Panu znane. Jeżeli bierze Pan w obronę „najstarszego stażem antykomunistę” przed atakami J.K., to wypada wspomnieć, że J.K. odpalił na odlew, co w języku szermierzy oznacza odpowiedział sztychem poza pole trafienia, a w języku pięściarskim „przyłożył bijącemu w tył głowy ciosem poniżej pasa” . Gdyby Pan napisał o niekończących się, niewybrednych wypadach Niesioła na żoliborskie podwórka, pełne zajadłości, pamiętliwości, prywatnej urazy i żółci (mam cytować?), na które wszelako odpowiadać w podobny sposób nie wypada, to co innego. Jeszcze nie tak dawno pisał Pan, że język Niesioła i Palikota do Pana ulubionych nie należą. Nadarza się okazja, żeby o tym Panu przypomnieć…
    Kto sztachetą wojuje, od kłonicy ginie!

  40. Czy lepiej byc tchorzliwym dobrze wychowanym inteligentem , czy odwaznym prostakiem i chamem ?. (Wyksztalcony cham , uwazam jest poza konkurencja )

  41. Gratuluję pasji. Ona podnosi atrakcyjność tekstu. Co do meritum. Jesteście Państwo wszyscy bardzo łaskawi dla obu panów K. (To zgroza jak w podwójnym procesie Kafki!)
    Jaka jest kara za zachowanie uwłaczające godności prezydenta, premiera i posła RP, i to wielokrotnie w miejscach publicznych?
    Czy aby nie należy się reprymenda obu wspomnianym politykom.
    Wspominając Fredrę, on zawsze wyśmiewał irracjonalne pieniactwo, trudno znaleźć lepsze przykłady wykreowanych przez niego postaci: Cześnik (Jarosław) i Rejent (Lech)…
    To że są nadal wspierani przez 20% elektoratu, to dowód na to, że w naszym kraju nie wszystkie nieszczęścia można zwalić na komunizm.
    Pozdrawiam serdecznie.

  42. To nie pierwsze i na pewno nie ostatnie wystąpienie JK tego typu. On to lubi, ten język trafia do jego wyborców, przeciwnikom można napsuć trochę krwi i ich nękać.
    Sam JK postrzega swoją misję jako wojnę, o czym mówi otwarcie.

    Dlaczego miałby nagle stać się uprzejmy i racjonalny???? Czułby się nieswojo i staciłby wszystkich wyborców. Te informacje o odzyskiwaniu inteligencji, zakładaniu uniwersytetów, zmianie wizerunku, nowym programie itp. to dezinformacja mająca zdezorientować wrogów. Żadna z zapowiedzi, które czyni średnio raz w tygodniu nie została zrealizowana.
    Zaś na antyelitarne ataki i obrzucanie ludzi błotem zawsze jest popyt.

    Uważam za przenikliwe syntezę min. Sikorskiego o „dorzynaniu watah” i uwagę p. Kalinowskiego o „leczeniu wirusa”. Trafnie opisują one sposób postępowania z tą chorobą społeczną w jaką wpadliśmy.

  43. Poruszył Pan dzisiaj bardzo delikatny a zarazem ważny temat tzw opozycji demokratycznej i jej bohaterów. Olek51 nawiązał do przedmiotu używając terminu „mertylologii kombatanckiej”, a Pan okreslił tę dość mizerną i złośliwą postać jaką jest Niesiołowski ” najdłuższym stażem działaczem opozycji antykomunistycznej”. Jak mimochodem docierają do mnie informacje z frontu walki na styropianie, większość o ile nie wszyscy bohaterowie tej krawawej walki z komuną umaczani są w jakiś sposób z jej tajnymi służbami, UB, SB lub WSI nie mówiąc już o współpracy ze służbami zagranicznymi CIA, KGB lub Mossadu. W ten sposób powstało ogromne zamieszanie, kto właściwie i z kim walczył. Jakie są kryteria zaliczenia do elity kombatanckiej i komu przynależy Orzeł Biały i ogromne profity, o których wczoraj z taką pasją w szczegółach opisał Lizak. Pytanie muszę postawić przed samym sobą, – Pan też o to samo powinien zapytać siebie, czy my także nie należymy do tej wybranej elity zwycięskich bohaterów? Praktycznie całe dorosłe życie przeżyłem w Polsce Ludowej, zdobyłem wykształcenie i cenny zawód, którego dorobek procentuje do dziś. Zycie w tychże latach uwierało mocno, żyliśmy nadzieją na jakieś nieokreślone zmiany, ale żyło się godnie i często wesoło. W porównaniu z beznadzieją dnia dzisiejszego, był to złoty okres w historii, – z kościołem na swoim miejscu i z niebotyczną kulturą. Nikt się nie spodziewał, że owoce pracy dwóch pokoleń Polaków zostana przywałaszczone przez sitwę pseudobohaterów, która z bratnią pomocą kapitału zagranicznego zapędzi naród do supermarketu i do parafii, a młode pokolenie wypędzi wręcz z ojczyzny. Myślę, że w tej sytuacji istnieje pilna potrzeba do precyzyjnego zdefiniowania sloganowych pojęć „opozycji demokratycznej”, „martylologii kombatanckiej’ i wielu podobnych, dla czystości sprawy. Aby nikt nie powołany nie podszywał sie więcej pod te dumne pojęcia, a przy okazji sami możemy się doczekać dopisania do tej listy wybrańców. Z natury rzeczy jako doświadczonemu publicyście obowiązek podjęcia tego wyzwania przynależy Panu. Pozdrawiam.

  44. Miłość ślepa, płomienna i zmienna

    Mody na określony sposób noszenia się lub zachowań mogą wynikać z oddolnych inspiracji ale najczęściej stanowią pochodną wpływu kapitału i jego trąby czyli mediów. Być modnym oznacza marnowanie sił i środków na nietypowy sposób zachowań, co może wynikać z indywidualnej potrzeby lub chęci naganiania szmalu. Tym tendencjom poddają się także nasi zabawni politycy przechodzący coraz bardziej na pozycje trefnisiów narodowych. Ponieważ nie stać ich na to by mogli pozyskiwać mir w społeczeństwie drogą eksponowania swego rozsądku i umiaru, więc coraz częściej i barwniej błaznują. Dotyczy to w równym stopniu polityków jak i czwartej władzy czyli jej równie niepoważnych nadmuchiwaczy i utrwalaczy.

    Szczególnie intensywne nauki piaru ze strony pijaru zauważamy wśród bogobojnych polityków spod solidarnego korzenia. Bardzo intensywne nauki w tym przedmiocie odebrali specjaliści od platformy obywatelskiej, do tego stopnia , że jak kłamią to z uśmiechem na ustach. A jak rozkradali Polskę to z rechotem zadowolenia na twarzy. Niestety ich oponenci nie dorośli im do gatek, kochając z głębi solidarnego serca i nienawidząc bezinteresownie wszystko co ludowe i komunistyczne.Ta pryncypialność zapóźniła ich w globalistycznym szale przekształceń własnościowych.

    Niewiele już tego dobra po babuleńce komunie pozostało ale zawszeć coś jeszcze uszczknąć się da. Dla tej szlachetnej misji jest koniecznym wykreowanie pięknego image na steranych twarzach komunistycznej opozycji i walki z bolszewickim pijaństwem. Oni naprawdę musieli to niszczyć, nie było innego wyjścia, esbecy morderczo zmuszali ich do tego. W rezultacie zastosowanego piaru wielu z nich wyprało się już z wehrmachtowskich pomówień i złodziejskich posądzeń. Niektórzy wręcz wyjechali do Londynu i Brukseli by chwycić na swe azjatyckie gęby trochę europejskiego szlifu. Nie będziemy elegancko wspominać tych, którym w imię miłości do Polski nie powiodło się a niektórzy nawet tragicznie skończyli i mimo wielomiesięcznych pełnych poświęcenia wysiłków organów ścigania nie udało się odkryć przyczyn tych nieoczekiwanych dramatów jak wielu zresztą innych bulwersujących zagadek.

    Wypada jedynie bardzo ogólnie i niemniej enigmatycznie powiedzieć, że tam gdzie bolszewickie drwa rąbią, tam solidarne wióry lecą. Przypomnijmy jedynie pamięć o ludziach, którzy gwałtowną śmiercią odeszli z solidarnego świata znaków pokoju i miłości braterskiej. W tych mrocznych annałach świetlistego ruchu zapisały się nazwiska: Jaroszewicza, Sekuły, Dębskiego, Papały, Blidy.To tylko niektórzy ludzie najwyższego garnituru z pierwszej półki politycznej. Gdyby nie fakt, że wielu z nich było czerwonej proweniencji to można by próbować te mordercze skłonności zrzucić na czerwonych. A ponieważ za morderczego PRL-u bolszewicy w ogóle nie znali tej bandyckiej maniery, więc trudno przypuszczać by za demokracji zaczęli ją stosować wobec swoich. Bardzo znamiennym tutaj przykładem jest poszukiwanie przez wiodącą instytucję nowego systemu, rosyjskiego śladu w trakcie ekshumacji Sikorskiego. Za cholerę nie udało się w trumnie znaleźć koktajlu Mołotowa. Taki wstyd.I co teraz powiemy naszemu ukochanemu narodowi, że się rozbił,kiedy gładko wylądował?

    Dawniej takie matactwa nazywano po imieniu propagandą lub czarną propagandą,dzisiaj byle świństwo odziewa się w białe rękawiczki piaru i nazywa salonem.Bardzo to interesujące i szlachetne.Dlatego o PRL-u nie godzi się wspominać, a o III RP jak najbardziej.”O take” Polskę się bili nasi bohaterowie mili, z esbeckimi zapachami.Cóż się dziwić, kiedy szef Bolek, to pomagierzy musieli być Lolkami, a Tole solidarnymi Samarytankami.

    Teraz fundują sobie szkolenia by pozbyć się trupiego odoru ubowskiego. Ten odór ma już jednak bardziej współczesny wymiar własny. Nie da się od niego uciec w Instytucie Medycyny Sądowej w prosektoriach wielu szpitali. Do tego dochodzi jeszcze specyficzny smaczek polegający na intencji handlowania tym wszystkim, co w oficjalnej nomenklaturze posiada górną nazwę Służby Zdrowia, znajdującej się zdecydowanie w dolnych rejonach ludzkiej godności, poczucia estetyki i szacunku wobec tych,którzy jeszcze żyją i tych, którym przyszło odejść.

    Równie nie najlepiej pachnącymi decyzjami solidarnych władz jest odebranie Polakom unijnego Pakietu Praw Podstawowych. Blokowanie demokratycznego instrumentu referendum w kwestiach węzłowych dla przyszłości bezpieczeństwa Polski. Zagrożeniem dla polskiego pluralizmu jest tworzenie fundamentów państwa wyznaniowego. Źle jest odbierane przez Polaków przestawianie polskiej armii z charakteru obronnego w agresywny. Nie znajduje też akceptacji w społeczeństwie wywoływanie awantur politycznych na międzynarodowej scenie politycznej i wewnątrz kraju.

    W związku z powyższym można by przypuszczać, że do sterowania państwem powołani zostali sami nieudacznicy. Ale przecież tak być nie może. Dowodzi tego statystyka matematyczna. Dochodzimy do wniosku, że w tym biednym państwie rządzonym przez bogatych inaczej być nie może. Dyktuje o tym interes burżuazji, która czerpie wartość dodatkową i zyski z pracy poszczególnego obywatela. Bez pracy szarych ludzi nie mogłoby być ich rażąco niesprawiedliwego bogactwa usankcjonowanego prawem, akceptującym wyzysk przy pomocy aparatu przemocy i ucisku.

    W tym świadomie i celowo wywoływanym kociokwiku politycznym zajmują swoje stałe i zasłużone pozycje poszczególne media. Są one politycznie podzielone i przypisane do określonych opcji sympatyzując z nimi lub walcząc do ostatniej kropli krwi. Mediów nie interesują z zasady rozwiązania globalne, bowiem są one z natury neoliberalne i uderzające w interesy podstawowych grup społecznych, co powodowałoby spadek zainteresowania zakupem prasy. Dlatego jest w jej profilu epatowanie potencjalnych kupujących krwawymi bzdetami na poziomie postrzegania absolwenta szkoły podstawowej.

    Przytacza się przykład walki politycznej w trójkącie; Komorowski-Kaczyński-Niesiołowski, gdzie dwóch peowiaków obrabia jednego pisowca. Zarozumiały hrabiowski bufon połączył siły ze sprawdzonym pieniaczem i awanturnikiem od motyli atakując Prezesa Kaczyńskiego za polityczne pociągnięcia jego braciszka Prezydenta. Właściwie to mógłbym powiedzieć a niech się pozagryzają. Moja chata z kraju. Mimo wszystko, acz ułomna, ale jest to także moja Ojczyzna, nie państwo, rozumiane jako aparat ucisku i przymusu. Dlatego nosi mnie kiedy kilku cwaniaczków żre się między sobą w walce o polityczne wpływy i i takież koryto,w walce która dla mnie nie ma żadnego znaczenia, ponieważ nie przyniesie zmiany mojej doli, podobnie jak i milionów Polaków.

    Wypada jednak oddać rację Komorowskiemu, który bardzo celnie i jędrnie oddał istotę wizyty Kaczyńskiego w Gruzji słowami; ”Jaka wizyta taki zamach”. Coraz więcej danych europejskich zaczyna zaświadczać przeciw postawie Gruzji w osetyńskim konflikcie.Nie wykluczone ,że nadejdzie czas kiedy Pan Prezydent będzie musiał się publicznie wypowiedzieć ze swoich gruzińskich zachowań. Nie oznacza to jednak, że przy całym pechu jego dalekowschodnich wojaży, można nim pomiatać jak małym chłopcem do bicia. To jest, jakby nie oceniać, zmasowany atak uderzający nie tyle osobiście w Kaczyńskiego ile także w instytucję Prezydenta. Tym sposobem uwłacza się również Polsce, burżuazyjnej bo burżuazyjnej ale na Boga waszej. Nie macie drodzy panowie szacunku dla nikogo ani niczego. Zero nigdy nie będzie miało świadomości wartości jedynki.

    Nie wiem dlaczego Pan Passent ma pełne spodenki i tak gorąco oraz płomiennie odcina się od słów Komorowskiego, które ja w całej rozciągłości popieram,czyżby chciał integrować PO i PiS, a może zamierza dokonać wolty w kierunku skrajnej prawicy? Tak czy inaczej żabka nie powinna się zarzekać błotka, tym bardziej na poziomie ich ekscelencji, gdzie dyplomacja tak pięknie eleganckim nieróbstwem pachnie. W każdym bądź razie jeżeli ktoś się tak bardzo boi jak Niesiołowski, to nie powinien się angażować w politykę, gdzie istnieje ogromne prawdopodobieństwo otarcia się o kanalizację.

    Sytuacja zaprezentowana w Sejmie przez trzech solidarnych prominentów jest zawstydzającą. Obrazuje ona bowiem tak typową eskalację osobistej agresji, gdzie łajno się guanem podpiera prezentując nieładnie pachnące zbuki. Adekwatnym w tym miejscu wydaje się pytanie zgłoszone do Putina, czy podtrzymuje on nadal, że Saakaszwilego należy powiesić w jednym miejscu? Na co Putin odpowiada, a dlaczego w jednym miejscu?

    Przerzucają się te demokratyczne orły, z wróbli uczynione, ubowskimi kwitami, rosyjskimi sympatiami,pomówieniami o zdradę i przykładami ewidentnej głupoty.

    Jakby nutki współczucia pobrzmiewają wobec tego, co to „nie sioł i nie oroł” a w więzieniu siedział i gdzie wokół spojrzał tam jego demokratyczne zboże. Potem następuje między szlachtą chodaczkową przerzucanie się osiągnięciami kryminalnych życiorysów. I tutaj gwałtownie i z wyraźnym obrzydzeniem włącza się nasz przesympatyczny Gospodarz, co mnie zaskoczyło i wzruszyło niejako. Bowiem z pełnym zaangażowaniem i oddaniem rzucił się przez morze głupoty i hołoty by ratować motylkowatego hrabiego Niesioła. Jakżeż mylili się ci wszyscy, którzy posądzali Passenta o lewicowość i małostkowość,chcąc go pognębić i sponiewierać. Onże, cichy i ukryty bohater prawicowy,nie tylko małżonkę wychował na rewolucyjną dziewicę „Solidarności”, czym chlubi się niepomierni. Sam również dawał przykład osobistej odwagi, za co był wzywanym na czerwony dywanik Sekretarzy KC i maltretowany oraz gnębiony za oddanie się wolności, pluralizmowi i demokracji. I co najciekawsze najbardziej mu dokuczał jego osobisty przyjaciel i mentor I-szy Sekretarz KC PZPR. A to ci łajdaki i łobuzy. Potem w ramach mordowania i maltretowania intelektualisty wysłali go na dyplomatyczną mękę do kraju pewnego faszysty.Niebywała sprawa,gdzie już wówczas zaczął spiskować z pewnym gołowąsem Sikorskim zwanym, pewnie dla niepoznaki.

    W zasadzie jest mi najzupełniej obojętnym komu Pan Passent oddaje się intelektualnie w sposób bezgraniczny,ślepy i pełen fascynacji. W końcu każdy ma prawo do swojej osobistej intymności. Jeżeli jednak te głębokie przeżycia emocjonalne eksponuje się na użytek publiczny, wówczas jest sprawą zrozumiałą, że wystawia się je do oceny i licytacji. Ja jednak ten towar nisko wyceniam i nie kupię go. Dla mnie kryminalna przeszłość, nawet z pobudek politycznych, nie uszlachetnia jej. Tym bardziej kiedy jej istotą, jak życie dowiodło, było puszczenie narodu w skarpetkach. Natomiast czynienie z tego powodu, że ktoś nigdy nie przekroczył progu więzienia, zarzutu i dyskredytowanie go jest, że użyję zaskakujących i niechętnie używanych przeze mnie słów, jakich zechciał się dopuścić Pan Passent uważając je za chamstwo i łajdactwo,oceniam jako wysoce nieeleganckie nie mające nie tylko nic wspólnego z intelektualizmem ale i zwykłą inteligencją. Zeszkapiały i zeszły na psy te warszawskie salony solidarne.

    Chciałoby się zapytać Pana Passenta a ileż to lat odsiedział Acan w komunistycznych więzieniach za swoją niezwykle ważką działaność publicystyczną? I jakież to postępowe treści był Pan łaskaw upowszechniać? Bardzo się o Pana obawiam, bo jak sądzę nie ma Pan kryminalnego cenzusu. Dla mnie jest coś obrzydliwego w rzucaniu się na komunę i gloryfikowaniu ludzi, którzy przeszli przez jej kryminały.Przez jej kryminały przechodzili ludzie, którzy wysadzali aule i pomniki,niszczyli flagi,sabotowali zarządzenia władz.Takich dzisiaj również się sadza do mamra.I jeżeli rządzą nami kryminaliści to nie dziwmy się piekłu jakie oni nam urządzają, na wzór swoich doświadczeń.

    Tfu,Panie Passent, dziwię się, że występując w telewizji nie masz Pan jeszcze zawieszonego u szyi długopisu stosownej wielkości z wiadomym ryngrafem.

  45. Panie Danielu !
    Serdecznie dziękuję za wspomnienia i wystąpienia związane z pożegnaniem Mieczysława F.Rakowskiego ,przeczytałem Pańskie Listopadowe wpisy łącząc je z własnymi myślami o znaczeniu Tygodnika „Polityka „w moim życiu , szczególnie przez te długie lata kiedy wydawana była w dużym formacie gazetowym ,a którą zaczynałem czytać po przejżeniu ,zwykle od ostatniej strony .
    Polska pożegnała kolejnego (w tym roku) człowieka dużego formatu !Ostatnim ważnym Jego słowem była publikacja jego listu o generale Wociechu Jaruzelskim ,to edukacyjna wykładnia Tamtych lat .
    Bardzo ciekawy i pouczajacy tekst zamieszcza na swoim blogu Waldemar Kuczyński na podobny temat .
    ps.
    1.Ponad miesiąc pozostawałem poza zasięgiem polskich mediów a dodatkowo z własnego wyboru bez polskich witryn
    interenetowych .Wczoraj dowiedziałem sie o śmierci MFR .
    2 Dziś nie komentuję ,ponieważ publicznych -politycznych spraw polskich nie dotknąłem i szczerze mówiąć narazie wolę ich nie poznawać !.

  46. Panie Redaktorze,
    Popieram w całej rozciągłości.
    Jak widzę tego nadętego kurdupla na ekranie tv to normalnie „chce się wyjść z kina” 😉

  47. Gospodarzu drogi – po Pana odpowiedzi Zygmuntowi ,stracilismy forumowicza Zygmunta ,jako Zygmunta .
    Gratuluje celnej riposty .

  48. Jarosław i Lech są typowymi przykładami najniebezpieczniejszego zestawu cech osobniczych polityka.
    Z takim zestawem zostaje się przeważnie tyranem, nierzadko zbrodniarzem.
    Przykłady? Służę: Pol Pot, Bokassa, Mobutu…
    Ten zestaw to wysoka inteligencja (nie mylić z „intligięcją” Kaczyńskich) poparta głęboką psychozą maniakalną.
    To powoduje te wybuchy niepohamowanej nienawiści, te „zomo”, „spieprzaj”, „łże elity” i podobne ekscesy językowe.
    To także nie pozwala Kaczyńskim współpracować z ludźmi normalnymi, spychając ich w kierunku takich wypaczonych charakterów jak Ziobro, Lepper czy Rydzyk.
    Rozdzierające lamenty nad upadkiem obyczaju parlamentarnego, przypisywanego Komorowskiemu, to jakaś paranoja po przypomnieniu sobie ekscesów na jakie pozwalali Kaczyńscy i ich mafia, bo partią tego nie nazwę, swoim karykaturom marszałków Jurkowi i Dornowi…
    Szkoda gadać, jestem przekonany, że przy sprzyjających okolicznościach Kaczyńscy gotowi by doprowadzić do wojny domowej, a ewentualne ofiary takiego działania spisac na straty lub zaliczyć do tego układu, który tak zwalczają

  49. Do
    Daniel Passent pisze:

    2008-12-05 o godz. 10:12

    Szanowny Panie Passent,
    niezaleznie od dokonan (lub ich braku) Pana Zygmunta nie jest pomocne relatywizowanie dokonan wlasnych przy pomocy takowych porownan. Nie jest wazne, czy nalezal Pan do odwaznych. Wazne jest natomiast spojrzenie na czasy zaprzeszle i Pana role w tychze czasach. Role, ktorej Pan sam nie tworzyl, lecz pozwalal sie wykorzystywac, zdajac sobie przeciez z wlasnego potencjalu sprawe i w ten sposob redukowal Pan ten potencjal do znaczka w legitymacji podtrzymujacej owczesny porzadek. Ba, Pan ten porzadek legitymizowal poprzez swoje przeciez swiadome dzialanie. Dobrze Pan jednak wie, ze nie bylo to koniecznoscia w polskim „baraku socjalistycznym”. Takiego spojrzenia brakuje mi w Pana przeciez dobrym „felietonowaniu”. Coz, kartki pozolkly, a ton jest w obecnych czasach, czasem zbyt doniosly; wyszlo feuilleton. Nie ma sie czym przejmowac, bo to li tylko Unterhaltungsteil.
    Z powazaniem.
    MA

  50. Do
    Iwona pisze:

    2008-12-05 o godz. 11:22

    Kogo?
    Z powazaniem.
    MA

  51. To wszystko jest żałosne.
    J.Kacz nie nauczy się technik medialnych ponieważ jest typem „zamkniętym” ….osobnikiem z poważnymi zaburzeniami osobowości…nie mnie sądzić jego profil psychologiczny ale przecież jego fobie, zahamowania, brak dystanu do siebie i brata, brak poczucia humoru, zaburzone poczucie bezpieczeństwa, doszukiwanie sie „teorii spiskowej” wszędzie gdzie tylko coś dzieje się niezgodnie z życzeniem „a miało byc tak pięknie i ciemny lud to kupi”…..no i kłopot z panowaniem nad gniewnymi slowami w przypływach emocj.Jak mówia mądre książki „lack of anger management control”.
    Obaj bracia mają takie same problemy tyle ze jeden z nich jest „cieplejszy” wizerunkowo bo ma rodzinę.
    Ciekawie jest obserwować fora internetowe z reakcjami Polaków na wybryki braci Kacz. Ja sama coś nie mogę zmusić się do szacunku w określaniu L.Kacz jako prezydenta….co nigdy wcześniej mi się nie przytrafiało.
    Panu L. sam dezawuuje powagę urzedu któy ma zaszczyt sprawować.
    Poprzez głupie i niebezpieczne wyprawy, na siłę wymuszone terminy uroczystości, kłotnie o obecności tam gdzie nie powinniśmy być…i tak dalej i tak dalej.
    Nikt sie dzis w Polsce inteligenckiej nie przyznaje do głosowania na nich. To bardzo przypomina USA gdzie ze świecą szukac ludzi głosujących 4 czy 8 lat temu na obecnego wysoce niepopularnego prezydenta.
    PiS sam pod sobą dołki kopie …wykańczajac sie jako formacja.. po prostu należy im pozostawić wolną rękę i ta żałosna farsa sie skończy.
    W trudnych czasach łatwiej o ludzi dużego formatu…..w czasach względnej stabilizacji i dobrobytu …jak zawsze i wszędzie do polityki pchaja sie miernoty.
    Sami mamy co wybraliśmy …trzeba uczyć sie reguł demokracji i odsiewać ziarno od plew….ALE Z DRUGIEJ STRONY O CZYM BY DYWAGOWAC W MEDIACH GDYBY BYŁO DOBRZE…KULTURALNIE I SPOKOJNIE?
    No i czas wielki aby blogowicze nie robili „osobistych wycieczek”w stosunku do gospodarza blogu….tylko albo odnieśli sie merytorycznie do danej sprawy….albo założyli własny gdzie można bezkarnie nienawidzieć wszystko i wszytkich! Amen

  52. Do
    Iwona pisze:

    2008-12-05 o godz. 10:55

    Pani Iwono,
    niezaleznie od tenoru wpisu Pana Zygmunta nalezaloby jednak trzezwo spojrzec na czasy zaprzeszle i role prominentow w tychze czasach. Przeciez nikt nikogo do wejscia „na gorne polki” nie zmuszal. Zaluje, ze ulega Pani iluzji gry pozorow, nawet jesli byly na wysokm poziomie. Pozostaje pytanie, czy dlatego, ze innych mozliwosci nie bylo?
    Z powazaniem.
    MA

  53. Szanowny Panie Redaktorze,
    Oczywiście, trafność Pańskich refleksji – jak zawsze. Aczkolwiek, w dwóch kwestiach pozwolę sobie z Panem polemizować. Pierwsza – to zasadność, czy wręcz fortunność wypowiedzi marszałka Komorowskiego. Nie uderzała ona w naszego prezydenta, lecz była może nawet szyderstwem, ale z żenującej mistyfikacji ze strony gruzińskiej. Tak żenującej, że prezydent Kaczyński miał prawo się obrazić, ale na gospodarzy, którzy urządzili inscenizację z wykorzystaniem L.K. Irytują mnie więc święte słowa oburzenia wielu komentatorów na słowa Marszałka. Nie oburzają się za to, na interpretację P. Gosiewskiego, który bez skrupułów chce wmówić opinii publicznej, przy okazji obrażając jej inteligencję, iż Druga Osoba w państwie żałuje, że snajperów zawiodło „oko”. Zresztą pan Gosiewski już raz – w sprawie alimentów L. Dorna – zastosował metodę „łapać złodzieja”, więc być może po freudowsku zdradził swój głęboki żal?
    Druga kwestia, to poziom inteligencji Jarosława Kaczyńskiego. Wydaje mi się, iż inteligencja człowieka wyraża się między innymi jego zdolnością do refleksji, dostosowania się do obiektywnych warunków i kontekstów. On tymczasem zachowuje się, jak człowiek siedzący na gałęzi i mimo płynących z otoczenia ostrzeżeń (utrata władzy) piłuje je z niewłaściwej strony. Inna rzecz, że Pańska refleksja nad charakterem Jarosława Kaczyńskiego jest w pełni zasadna.
    Drażnią mnie PT. Komentatorzy, którzy zioną równie świętym, jak oni oburzeniem, w sprawie wypowiedzi posła Palikota, a jednocześnie nie doczytali po stokroć i przy każdej okazji wypowiadanych przez Joachima Brudzińskiego opinii na temat premiera Tuska per leń. Bezczelnych i obelżywych. Nie są one krytyką, lecz prymitywnym szyderstwem, a w dodatku ten jego szyderczy uśmieszek i rechocik. To nikogo nie oburza, i to do tego stopnia, że można odnieść wrażenie, iż każda – uzasadniona czy nie, ubrana w najgorsze nawet słowa krytyka Donalda Tuska, należy do dobrego tonu, świadczy co prawda o ojcowskiej surowości, ale przede wszystkim o przenikliwości?
    Adam

  54. Szanowny Redaktorze i Szanowni blogowicze. Dawno mnie tu nie było, ale dzień „triumfu” pana b. premiera J. Kaczyńskiego zainspirował mnie do zabrania głosu. Otóż chcę powiedzieć, że:
    a. gdzie te czasy, gdy wszyscy mówiliśmy, że poziom debaty w sejmie sięgnął dna szamba. Teraz J. Kaczyński udowodnił, że dno w szambie nie istnieje. Jest to niewątpliwie twórczy wkład J. Kaczyńskiego do teorii Murphyego, że jeśli jest żle, znaczy, że może być jeszcze gorzej.
    b. „Kadett” chyba się na mnie obrazi, że go popieram, ale niech tam; u „Kadetta” mam od dawna przechlapane. Popieram „Kadetta”, bo – Szanowny Redaktorze – prof. S. Niesiołowski jest bez wątpienia zasłużonym od lat(jeszcze przed Kaczyńskimi) krzewicielem chamstwa w naszej kochanej Ojczyźnie. Teraz J. Kaczyński usiłuje mu dorównać i nie powiniwen go Pan tak bronić. Czym Niesiołowski różni się od J.Kaczyńskego? Moim zdaniem tylko tym, że Niesiołowski zajmuje się meszkami, a Kaczyński -nie. Cała reszta jest identyczna. Teraz pan Niesiołowski przekonuje się, jak czuje się człowiek mieszany w chamski sposób z błotem. Żal mi pana Niesiołowskiego i równie żal mi pana J. Kaczyńskiego, ale najbardziej mi żal nas wszystkich, że tacy panowie , jak Niesiołowski i J. Kaczyński mają się tak dobrze. Wstyd dla pokoleń.

  55. Szanowny Panie Passent,
    dziwi mnie, ze Pan czesto korzystajacy z dialektyki przejmuje sie wlasciwie konczacym sie i w historii niewiele znaczacym przedzialem czasowym KK. Dziwi mnie jeszcze bardziej fakt, ze Pan sam czesto poszukujacy swoich i drugiego (l’autrui) prawd, odbiera takie prawo mlodym ludziom – opluwa Pan ich, ktorzy Pana zdaniem nie kiwneli palcem przeciwko komunie, a nawet chodzili wtedy w pieluchach. Moze Pan miec inne zdanie, moze oni na krytyke zasluzyli, nie wiem; wiem natomiast, ze oburzajac sie na drugiego lub go broniac relatywizuje Pan czesto przeszlosc. Ma Pan do tego pelne prawo. Problem polega na tym, ze Pana czytelniczki i czytelnicy czesto postrzegaja Pana pisanie za jedyna prawde.
    Z powazaniem.
    MA

  56. Do z pozoru nirwytłumaczalnych, nerwowych ruchów pana preesa jak ulał pasuje cytat z filmu ‚Źółty szalik” – jeszcze pływa, ale woda już nad nim zamarza.

  57. @Pielnia1
    Witam Cię, Dyrektorze Pragmatyczno-Racjonalistyczny! Żadnego ‚przechlapywania’ z mej strony nie uświadczysz. Raczej szacun
    za szczerość i bezpośredniość wyrażanych tu intencji, z którymi nieraz się starłem. Niekiedy wziątkę Ci sprzed nosa zagarnę, gdy za nisko przebijasz blotkowym argumentem. Skąd zatem to przekonanie nieusprawiedliwione? Za wsparcie serdecznie dziękuję, chociaż laski jeszcze nie potrzebuję. Na poważnie jednak…

    Nie mam pobłażania dla buractwa i pieniactwa politycznej creme de la creme, tak jak nie mam taryfy ulgowej dla jednookiej krytyki, nawet jeżeli jej pobudki słuszne i warte pełnego poparcia. Tym razem wytykam Panu Gospodarzowi, że Jarkowi z Żoliborza przykłada słusznie, a o Stefku Zuchu Burczymuchu raczy wspomnieć, że „najstarszy stażem”, choć to przecie g. prawda, a pomija łaskawym milczeniem, że kiedy JK z trybuny sejmowej naśmiewał się z miesięcznej odsiadki Marszałka Bronisława Marii Karola hrabiego Komorowskiego h. Korczak i punktował go za hrabiego grzeszki, piętro niżej, rozwalony w pierwszorzędnym fotelu sejmowym jak basza – Stefek, przerywając ostentacyjnie Jarkowi raz po raz i wymachując reką, ryczał: „A TY TO NAWET DNIA NIE PRZESIEDZIAŁEŚ!!!
    To jest przykład licytacji brydżowej ‚naturalnej’, bez żadnych konwencji.

    Pan Redaktor Passent oczekuje od JK reakcji pokerzysty i postawy Chrystusowej. A wdaje się w licytację z blogowiczem, kiedy sam nie wytrzymuje. Czasem trudno doprawdy wytrzymać, drogi pielnia1, nawet „wodzuniowi”.
    PS.
    Nie opuszczaj nas, w potrzebie!

  58. Szanowna MA,

    dziękuję za zachętę do autorefleksji i zastanowienia nad własną drogą, którą przebyłem. Czyniłem to wiele razy, na tym blogu, w felietonach i w książkach („Codziennik” i „Choroba dyplomatyczna”). Oczywiście, może Pani nie znać tych tekstów, bo to nie jest w żadnym wypadku lektura obowiązkowa, ani nawet zalecana. Było wtedy, zwłaszcza na blogu, moc, setki, ciekawych komentarzy także na mój temat. To tylko wyjaśnia, dlaczego bez przerwy nie piszę o sobie i czasami pytam o innych. Szczególnie interesuje mnie środowisko blogowiczów, gdyż jest anonimowe, a pozwala bezpiecznie dobierać się do gospodyń (-arzy) blogu. Ja nie relatywizuję swojego postępowania pytając o postępowanie innych. Oni mnie po prostu interesują. Interesuje mnie człowiek, który – kryjąc się za anonimem – osądza innego, lub wręcz mu urąga. Interesuje mnie blogowicz, który pisze na kogoś pamflet anonimo, pod osłona nocy. Co on(a) sobi wówczas myśli? Ciekawi mnie także dziennikarz, który na wizji „przesłuchuje” polityka, czy ten sypał na milicji. Co taki dziennikarz sam wtedy robił? Czy wtedy, albo później, sam wykazał się odwagą, czy też jest konformistą, który goni za oglądalnością. Ale trudno, żebym każdą rozmowę zaczynał od własnej wiwisekcji. To byłoby nudne. POzdrawiam!

  59. Jaroslaw Kaczynski wodz tej sfrustowanej czesci spoleczenstwa polskiego ktorej sie nie udalo osiagnac sukcesu na wlasne zyczenie,to zwykla szuja ktora dorwala sie do wladzy.Co mozna wiecej powiedziec,przeciez od kilku lat ta tym forum walkujemy ten sam temat.
    To cale zaplecze polityczne Pisu tez nic nie warte,jedyna co mozna zrobic to inaczej glosowac w nastepnych wyborach.

  60. Nie sądzę by ludzie tacy jak obaj panowie Kaczyńscy mogli się nauczyć zachowywać i mówic odpowiedzialnie. Ich poziom jest taki jak widać.

    MA – bardzo boli gdy się samemu niewiele lub nic nie robiło, dlatego dziś można odważnie opluć, obrzygac kogoś,komu zazdroszczą ludzie tacy jak pański kolega Zygmunt, czy także Pan osobiście.
    Uwagi do Gospodarza blogu są tak samo jasno sformułowane jak wypowiedzi pańskich małych bohaterów. Ta sama szkoła, tylko język pozornie łagodniejszy.

  61. Opozycyjna działalność Stefana Niesiołowskiego – obojętnie jak się ocenia jego wypowiedzi i zachowanie ( pan N. nie jest z „mojej bajki”) potwierdzona jest wieloletnią odsiadką.
    Ktokolwiek słyszał o opozycyjnej działalności obu braci Kaczyńskich z końca lat 60 – tych i początku 70 – tych, wystąp !
    A przecież Kaczyńscy tylko o 5 lat są młodsi od Niesiołowskiego.
    *
    Ewentualna niestosownosć komentarza Marszałka Komorowskiego do gruzińskiej wycieczki Pana Prezydenta nie wyklucza słuszności oceny tej wycieczki w komentarzu zawartej. Zwłaszcza w pierwszym zdaniu komentarza, bowiem – zgoda – drugie zdanie (to o snajperach) Pan Marszałek mógłby sobie darować.

  62. Na szczegolna uwage zasluguje w tym mblogu i tym temacie dyskusja dotykajaca prawdy o tzw.bezposrednim udziale obojga Kaczynskich w obaleniu komunizmu w Polsce.
    Nie chce obrazac tutaj nikogo, ani nie chce nikomu niczego wytknac w tej materaii. Chce zwrocic uwage na pewien moment, ktory swiadczy o pewnej obojetnosci spolecznej,zadziwiajacym braku reakcji na falsze i zaklamania i na tej fali pewne osoby winduja sie i pna do gory i najwyzszcyh szczebli wladzy.
    Kiedy trwala kampania wyborcza w wyniku ktorej Jaroslaw Kaczynski zostal Premierem a Lech Kaczynski Prezydentem na co zwracali uwage przecietni w Polsce wybocy? Zwracali uwage na brzmienie frazesow propagandowych w ktorych zawarta byla niba zasada wprowadzenia w Polsce Prawa I SPRawiedliwosci. Nikt nie zastanawial sie kto to firmuje z jakim dorobkiem i bagazem doswiadczen z przeszlosci, jakimi instrumentami zamierza sie poslugiwac i wogole gdzie w swietle powyzszego cele gospodarcze? itd itp.
    Oba mierne intelekty – w latacgh 70 tych a i 80 tych rowniez praktycznie nie posiadajace zdolnosci io predyspozycji do prowadzenia odwaznej, ryzykownej dzialanosci opozycyjnej – nauczyli sie stac za czyimis plecami, byc skladowa tzw. biernej klaki.Ogolnie o takich biernych dzialaczach opozycyjnych mowilo sie i mowi sie ze robili wszystko, by nieczego nie robic tj, zbytnio swojego karku nie nadstawiac, dlatego tez jakims dziwnym trafem represje komunistyczne nie dosiegly ich a dzisiaj oni sami kreuja sie na narodowych bohaterow, wiekopomnych uczestnikow wielkiej walki zm komunizmem.Czy nikt w Polsce tego nie widzial, nie wiedzial? Czy nikt w Polsce nie mial odwagi powiedziec to na forum publicum – Ej! kochani cos tu nie tak,! Kim jestescie bracia Kaczynscy?
    Dzisiaj rozprawia sie ze Jarioslaw jest taki a Lecha taki czy inny i padaja epitety i gorzkie uwagi, krytyczne slowa.
    Dobrze ! niech tak bedzie. Czy nie warto jednak zastanowic sie nad tym gdzie Ci owi krytykanci Kaczynskich bykli 4 lata temu? Dlaczego woiwczas nikt nie mial odwagi mowic – EJ Polacy1 na kogo chcecie glosowwac, przygladnijscie sie tym ” braciszkom”!.Potwierdza sie jednak formula, ze POlak Madry po Szkodzie. Dzisiaj mozemy jedynie dywagowac, gdybac itd itp.
    Jest to kolejna, jakze wazna nauczka na przyszlosc dla wszystkich, by wiecej takie kompromitujace, negatywne w skutkach, szkodliwe dla Panstwa Polskiego pomylki z woli wyborcow wiecej sie nie powtarzaly.Warto poswiecic sie troche baradziej aktywnie konfrontacji ideologiczno swiatopogladowej z kosciolem katolickim w Polsce. To tu tkwi zrodlow wielu narodowych pomylek,wielu wypaczen w swiadomosci spolecznej. dorpowadzic trzeba do oddzielenia wiary, jej wartosci, symboli i form od polityki, jej ksztaltowania.ambona w kosciele nie powinna byc miejscem dzialan politycznych, miejscem nauk pozareligijnych dla Polakow.

  63. Szanowny Panie Redaktorze!

    Konczy Pan wpis slowami o charakterze.Jestem przekonany,ze w tym tkwi sedno problemu”J.Kaczynski”.Charakter zadaje sie byc fatum.Mamy wiec niewielki wplyw na „przydzial”.
    J.Kaczynski, zadaje sie w tym wzgledzie ,czlowiekiem okrotnie doswiadczonymJego niezaprzeczalne wyksztalcenie,pracowitosc,jezykowa sprawnosc,a zatem inteligencja traca calkowicie znaczenie w zderzeniu z „usterkami” ,ktorych nie szczedzil mu los;zawisc,msciwosc,niczym dotad nieuzasadniona mania wielkosci.Wszystko to w rujnujacym osobowosc nadmiarze.
    Nastepnym wielkim nieszczesciem PanaK. Jest publiczne obnoszenie niszczacych zywiolow osobowosci.Wypadaloby,jak robi to wiekszosc obarczonych tymi cechami(ktoz calkiem jest wolny?),schowac to do kata.Czyz wypada publicznie dlubac w nosie,nawet jesli bardzo wierci?
    Dopoki jednak psychiczny zywiol Pana Kaczynskiego diagnozowany bedzie przez politologow nie widze najmniejszych szans na poprawe.

    Wklejam pare cytatow.Jak ulal na tematJ.K;
    „…Sentymentalne legendy dawnej wielkosci,wspolnych marzen i nadziei sa tylko mizernym rownowaznikiem poczucia przegranej.Szerzy sie wiec klimat letargu i rezygnacji.Czesciej jednak rozwija sie zazdrosc i wstret,kwitna fantazje oburzenia i zemsty.Uzalanie sie nad soba nie jest niewinne.Tylko krok dzieli szloch od oskarzen.
    Kto chce wzbudzac litosc chce takze cierpienia innych.Z czasem rosnie uczucie krzywdy,kwitna tempe rsentymenty.Rozczarowanie przeradza sie we wscieklosc i rzadze odwetu.Dla niewierzacych w siebie swiat pelen jest wrogow.W momentach eksplozji ,mizerne ego przezywa moment wielkiego triumfu.Wszystko staje na glowie.Ci ktorzy czuli sie zdeptani podnosza sie.Przegrani odgrywaja sie na wszystkich…”
    I jeszcze tylko;

    „…Szarpia sie z losem,marudza nad pozornym bezprawiem, zalewaja sie lzami ledwo spojza w lustro.Najmniejsza przeciwnosc wywoluje lament,najmniejszy klopot przeszywa ich male serce.Niezauwazenie traktuja jako osobista zniewage.Sa wrazliwi na wszystko co ich dotyka-i sa obojetni wobec wszystkiego co dotyka innych.Marudza,jecza,sapia i klna,zatrowaja wszystkich swoim niezadowoleniem,tracac nie tylko opanowanie,lecz takze szacunek dla siebie…”
    pozdrawiam
    janmondry

  64. Do
    Daniel Passent pisze:

    2008-12-05 o godz. 14:14

    Szanowny Panie Passent,
    Pana dywagacje przypominaja mi lekcje typu; co autor mial na mysli. Mnie interesuje li tylko tekst (mialem dobrych nauczycieli tekstologow). Z Pana tekstow natomiast wynika, ze relatywizowanie zaprzeszlej juz rzeczywistosci i postepowania jej protagonistow (Pan do nich poniekad rowniez nalezal) jest Pana czestym zajeciem (przytocze tu ciagle wracanie w przypadku Pana Jaruzelskiego do kwestiii stanu wojennego i redukowanie jego aktywnosci do pytania o wejscie armii czerwonej do Polski, zapominajac w tym czasie o miedzyczasie etc.). Jeden dziennikarz przesluchuje, drugi relatywizuje postepowanie przesluchiwanych oraz przesluchujacych i w ten sposob kazdy ratuje sie jak moze. Sluzy to poniekad czytelniczkom i czytelnikom, ktorzy rowniez „obserwuja” otaczajaca ich rzeczywistosc medialna. Z drugiej strony biora one i oni czesto Pana slowa doslownie i chyba w tym jest manko tekstologii. Obaj wiemy, ze mozna bylo inaczej. Pod koniec lat siedemdziesiatych mialem okazje oberwowac dwie frakcje mlodych zaangazowanych ludzi dzialajacych pod haslami: tu wat lub tu nix. Pozwalajac sobie na porownanie twierdze, ze Pan nalezalby to fracji tu wat. Dzisiaj z tych dwu obozow pozostaly po wielu przeksztalceniach ciagle dwie frakcje; frakcja paryska i frakcja toskanska. Gwoli lepszego poznania jesli nie osobistego, to naszych osobowosci przyznaje, ze nalezalem do frakcji tu nix, a dzisiaj naleze do tej paryskiej, chociaz Toskanie zastepuje sobie podczas wakacji Prowansja lub Langwedocja. Nie na miejscu natomiast jest postrzeganie niektorych protagonistow bylego porzadku jako socjaldemokratow (o ile mi wiadomo, tacy byli w tamtych czasach przesladowani lub przynajmniej kochani inaczej). Zdradze panu rowniez tajemnice mojego ograniczania sie li tylko do tektu; darzac Pana sympatia oddalalbym sie od tekstu i jego znaczen.
    Z powazaniem.
    MA

  65. Mało oryginalny będę, przypominając, że to niegdyś Wańkowicz „zrobił z dupy perełkę”. Wczoraj jednak to Putin przelicytował ten wyczyn robiąc dwie perełki z organów gruzińskiego przyjaciela p. Lecha.
    Nie ma to jak obśmiać przeciwnika.
    I to się naszemu sąsiadowi doskonale udało.
    Nawet uroczysta jak zwykle spikerka 1 programu(Rus) TV parsknęła ukrywanym śmiechem.

  66. zawsze czytam, rzadko komentuje, ale tym razem skrobne, wpis swietny jak zwykle (moze dlatego ze mimo roznicy wieku patrzymy z Autorem podobnie na polityke), ale prawdziwą perelka jest „J.Kacz” – jestem fanem NBA, a tam jest moda na zdrabnianie nazwisk i dokladanie na poczatku pierwszej literki imienia, niedawno mielismy nawet ze znajomymi mala dyskusje na ten temat (jest i J-Will i D-Wade i C-Webb, a w zasadzie byl) dlatego tez J.Kacz (czytane przeze mnie „dżej-kacz”) rozbawill mnie do lez i za to bardzo dziekuje 🙂

  67. Wystrzałowa jest wymiana ciosów między anonimowym Zygmuntem i powszechnie znanym Danielem. Drugą rundę Daniel zapewne wygra walkowerem. Ale nie byłoby i pierwszej, gdyby nie dziwna (i uporczywa) skłonność zwycięskiego zawodnika do stawania w obronie nie swoich zasług i nie swojej sprawy.

  68. Pan Leszek Miller na swoim blogu proponuje rozsądne zmiany w konstytucji, zamykające możliwość konfliktów między premierem i prezydentem. Ja, patrząc szerzej, wprowadziłbym jeszcze jeden artykuł: POLITYK NIE MOŻE BYĆ CHAMEM (I NA ODWRÓT)

  69. @pielnia1 (13:10)
    W historii z Niesiołowskim nie chodzi Gospodarzowi o osobę Niesiołowskiego, lecz o rolę jaką on odgrywa w tej pyskówce. Mianowicie, J.Kacz. wywraca fakty do góry nogami, żagluje nimi aby przyciągnąć zdezorientowaną gawiedź, jest politycznym hochsztaplerem. Alex (14:39) słusznie twierdzi, że J. Kacz. jest wodzuniem frustratów. Ale zaraz, aż tylu jest transformacyjnych frustratów w Polsce. Sądząc po tym blogu jest ich sporo, ale aż większość? Nie chce mi się wierzyć. Zresztą nie wszyscy frustraci gotowi są rzucić się w nurty kaczyzmy, wiemy to także z tego blogu. PAK wyjaśnił mi kiedyś, że w roku 2005 J.Kacz. przedstawił się wyborcom jako bardzo zrównoważony facet. Może przed najbliższymi wyborami spróbuje podobnego tricku, wykorzystując przy okazji wrodzoną chłopsko-szlacheckiemu społeczeństwu polskiemu niechęć do wszelkich mieszczańskich i burżuazyjnych pomysłów, jak kapitalizm, wolny rynek, ekonomiczny liberalizm. Nie wspomnając o takich chwytach jak dziadek w Wehrmachcie, rosyjskie lobby, europejski relatywizm moralny i inne „zagrożenia dla narodu”.

    Nie dajcie się nabrać wodzuniowi po raz drugi!

  70. Parę słów o jakości debaty publicznej. Nie sądzę żebym był odosobnionym przypadkiem, pisząc że moje reakcje na przepychanki medialne naszych polityków i publicystów zamykają się, od dawna już, w dość wąskim, acz ekstremalnym spektrum. Może to być, z jednej strony, intelektualny odruch wymiotny, na zasadzie „rzygać mi się chce kiedy tego słucham!” – czego skutkiem jest przeważnie odcięcie się od mediów na parę tygodni, albo – z drugiej strony spektrum – przysłowiowe otwieranie się noża w kieszeni, z komentarzem w rodzaju „co ci kretyni znowu wyprawiają!” – co skutkuje, hmm – wpisami w różnych blogach. Między tymi ekstremami jest jeszcze miejsce na palący wstyd za naszych polityków i za Polskę – chociażby za żałosne tupanie nóżką i pobrzękiwanie szabelką naszego Prezydenta w Gruzji, czy za megalomańskie brednie Wałęsy w rodzaju „ja jestem wielki” w jakimś dzisiejszym wywiadzie. Od jakiegoś też czasu pojawia się również znudzenie, zwłaszcza laniem wody Tuska.

    Cały ten przydługi wstęp po to żeby stwierdzić niezaprzeczalny fakt: jakość debaty publicznej jest u nas tragiczna, a sytuacja ta bynajmniej się nie poprawia. Mamy raczej do czynienia z równią pochyłą – procentowo zawartość propagandy partyjnej razem z atakami ad personam, czy ad hominem dawno już przekroczyła zawartość debaty czysto merytorycznej.
    Awantura sejmowa będąca tematem tego wpisu w blogu Pana Daniela jest tego świetnym przykładem. Niepotrzebny (co nie znaczy że nietrafny) komentarz Komorowskiego na temat ostatniej wizyty L. Kaczyńskiego w Gruzji, jakaś wypowiedź Niesiołowskiego i od razu brutalna eskalacja J. Kaczyńskiego z trybuny sejmowej: zdrajca, kolaborator, tchórz, jeden z drugim! Kolejny etap eskalacji ze strony mediów – prawdziwe shark feeding frenzy – dziennikarze rzucają się na biednych senatorów i posłów jak oszalałe z głodu rekiny. Potem już machina sama się nakręca: zgłoszenia do prokuratury, pozwy cywilne, itp., itd.…

    Co można zrobić żeby powstrzymać ten mechanizm eskalacji, odwrócić równię pochyłą?
    Nie jestem wielkim fanem posła Niesiołowskiego. Niezależnie od jego przeszłych zasług, ma on – brzydko mówiąc – niewyparzoną gębę i raczej poziomu debaty nie podnosi. Taka zresztą jego rola: każda partia potrzebuje takich harcowników werbalnych, Palikotów, Kurskich, Karskich (PIS pewnie mniej, bo wódz jest oczywiście najlepszy w tej, jak i w każdej innej roli). Tym niemniej podziwiam go za zimną krew, zwłaszcza w obliczu takich surrealistycznych insynuacji – gestapo, trzynastoletnie dziewczynki, co tam jeszcze.

    Na jego miejscu zrobiłbym tak: zwołałbym konferencję prasową dla wszystkich naszych medialnych rekinów i oznajmiłbym co następuje – „macie dwie opcje: (1) możecie posłuchać instynktu i rzucić się na tą sprawę w porywie rekiniej feeding frenzy, wiedząc przy tym że to jest nic innego jak jeszcze jedna oparta na insynuacjach manipulacja medialna J. Kaczyńskiego, albo (2) pójść za głosem rozsądku, potraktować sprawę profesjonalnie i zamiast eskalować, po prostu… odpuścić, wychodząc z założenia że są ważniejsze tematy„

    Cóż, w warunkach normalnej debaty taka alternatywa byłaby może do wygrania, ale u nas? Tym niemniej takiego podejścia chyba właśnie trzeba – ostracyzmu medialnego dla oszołomów, stopniowego wykluczania pozycji propagandowych z debaty publicznej i powrotu do dialogu merytorycznego. I dobrze byłoby żeby uczestnicy tejże debaty potraktowali to jako pracę od podstaw. Weźmy choćby ten blog – wracam do niego raz na jakiś czas bo w dużej mierze identyfikuję się z opiniami gospodarza. Nawet jednak on nie zawsze potrafi utrzymać dystans – taka na przykład onomatopeja w rodzaju „tfu” to już trochę zalatuje propagandą Panie Danielu. A ile procentowo mamy w tym blogu przepychanek słownych? „Dziennikarzyna Passent” niejakiego Zygmunta, „jesteś mikrobem” niejakiego Absolwenta – że zacytuję tylko kilka… Panowie, po co to komu???

    Versalu u nas już na pewno nie będzie, ale postarajmy się żeby było przynajmniej w miarę normalnie…

  71. Ja natomiast po przeczytaniu wszystkich wpisów [ nie wszystkich do końca] nie mogę zrozumieć takiej obrony p. N iesiołowskiego.oczywiście wypowiedż tego małego trola jest kawygodna- mam na myśki oczywiście l.k .mili państwo wyobrażcie sobie ,że ktoś chce spalić jakieś muzeum- co byście o nim pomyśleli.czy wyrok 7 lat dla np. muzeum powstania warszawskiego to nie za mało.wydaje mi się że lamanie prawa bez względu na okoliczności jest niedopuszczalny.czy dzisiaj również byscie z takim działaniem się pogodzili. nie oszukujmy się .nikt nie chce dezawuować poczynań pana Niesiołowskiego ale kiedy wreszcie przestaniemy chołubić przekraczanie prawa.

  72. Jest jeszcze frakcja tybetanska, Wielce Szanowny MA.
    Miele ona te same teksty bez konca. Frakcja bardzo zaangazowana, modlitewnie.

  73. Cieszmy się, że JK stoi na czele PiS-u. Winniśmy go ze wszystkich sił utrzymywać w przekonaniu, że genialnym wodzem jest. Wtedy na pewno nie wróci do władzy, a wraz z nim jego compadres pełni frazeologicznej moralności i realnej chciwości zarazem (tu 300 zł na zwolnienie, tam 8000 zł z urwanego czynszu, gdzie indziej 50 gr za bilet babci itp.).
    Tak trzymać. Zadrżyjmy ze strachu, jeśli nie daj Boże, da się JK wyszkolić. Jego napaść na marszałka Niesiołowskiego odebrałem w pełni pozytywnie – jako potwierdzenie, że tonie i nic go z tego stanu nie wyrwie.

  74. Wesolo jest na blogowisku. W koncu. A najweselsze to to, ze tylu rodakow patrzy na cmokanie Starszego, czy zadecie Mlodszego (wciaz naburmuszeni panie Pietrzak!) i dalej nie zadaje pytania podstawowego: a kto na tych pajacow, do jasnistej, glosowal? Papuasi? No bo nie Murzyni. Ci wiedzieli kogo wybieraja.

    Jak sie widzi kaczy szpan i ich intelygencje – a tylko tej przez y pisanej im nie brakuje, Gospodarzu. Czas juz najwyzszy to ujrzec! – to i normalnym sie wrecz staje targanie Komorowskiego. Bo tylko w kraju rzadzonym przez pawianow mozna kogos na najwyzszej trybunie (Sejm, Parlament!) poniewierac za “Jaka wizyta, taki zamach”. Nasze narodowe swietosci nie tylko nie odeszly, jak widac, w zaswiaty razem z JPII. One sie jeszcze rozciagnely na skarlalych i wcale nie smiesznych ludzikow.

    Potrzeba nam tu jednak wiecej Zygmuntow. Bo granie do jednej bramki (a myslalem ze mi sie uda zagrac w druga strone) nie kazdego bedzie rajcowalo.

  75. Dp „Telegrafica…” z h. 16:24. Ja rozumiem, o co chodziło Gospodarzowi, ale sam widocznie niejasno się wypowiedziałem i ty mnie nie rozumiesz. Ja jestem jedną z ostatnich osób, które by broniły Kaczyńskiego, ale Kaczyński jest nieodrodnym „wychowankiem” Niesiołowskiego w krzewieniu chamstwa. Żadne kombatanctwo nie daje rozgrzeszenia, bo inaczej musielibyśmy wszyscy chwalić dywizjony Moczara, które rozdawały sobie posady za „zasługi” partyzanckie. Było tak, że jeśli był w Gw. Lud. znaczy, że może być dyrektorem FSO, albo naczelnym lekarzem wziętej lecznicy. Kombatanci mogą mieć nagrody i uznanie, ale nie daje to im legitymacji na uprawianie chamstwa. Jeden profesor, drugi dr, a słownictwo gorsze, niż na przedwojennym wiejskim weselu. Wstyd.

  76. Elity polityczne sa takie jaki jest narod, ktory je wylonil. A ze mamy narod z awansu spolecznego to i zwroty jakimi sie posluguje nie z salonow pochodza. To jednak nie zmienia faktu, ze aspirujacy do roli Wodza (jaki narod taki Wodz) musi poslugiwac sie jezykiem dla tego narodu zrozumialym. Tak tez jest Jarosawem i Lechem. Marszalek Pilsudski takze uzywal zwrotow niesalonowych i to on a nie znacznie bardziej kulturalny Roman Dmowski byl bozyszczem tlumow. Szanowni Koledzy Blogerzy oraz Najwiekszy Dziennikarz PRLu niepotrzebnie snobizuja. Czepianie sie drobiazgow takich jak slownictwo i kultura zachowania jest przywilejem klerkow. Ci jednak nigdy nie stana na czele tlumow. Gorzej gdy za fasada ludowosci i zolnierskiej prostoty nie stoi ambicja naprawy Rzeczpospolitej i umocnienia jej panstwowosci.

  77. Moim zdaniem J.K. pociag z dobrym wychowaniem juz dawno odjechal i nic tu
    po naukach, szkoleniach i doradcach.

    Natomiast dla PP na szybko to ja bym proponowal Six Pack Red Bull a nie latawce Dzingis Khana.

  78. Cos sie zaparlo, Ekselencjo? Bo taki kwiatek wciaz figuruje na moim komputerze:

    Dyplomata Przyuczony pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2008-12-05 o godz. 10:51

    Czy cos nieblagonadioznego popelnilem? Czy tylko o wyrazy niewinne jakies chodzi czy tez wogole mam juz przechlapane na Mysiej? No i kto mi teraz zalatwi, jak Panu sp. MFR zalatwial? Bo On w takich wypadkach uzywal wytrycha: “od tego system nie padnie!” Jak sie okazalo, sp. Redaktor wydutkal wszytkie myszki na cacy bo wytrych role spelnil doskonale. Padlo wszystko. no, moze procz kaczek pod batuta Macierewicza kwakajacych o jakims salonie, wsi i innych razwiedkach.
    Ale na blogowisku to co moze pasc? Nawet zadna szczeka nikomu.

    No ale jam tylko przyuczony. Pan zas musi kazde slowo pod lupe wlozyc. Takie juz skrzywienie zawododowe.

    Z ostatniej chwili: komentarz poprzedni poszedl, jak widze. Po interwencji i z poprawka. Ten blog to Wersal czysty. Zadna tam Mysia!

  79. @MA
    2008-12-05 o godz. 12:41

    „Wazne jest natomiast spojrzenie na czasy zaprzeszle i Pana role w tychze czasach. Role, ktorej Pan sam nie tworzyl, lecz pozwalal sie wykorzystywac, zdajac sobie przeciez z wlasnego potencjalu sprawe i w ten sposob redukowal Pan ten potencjal do znaczka w legitymacji podtrzymujacej owczesny porzadek. Ba, Pan ten porzadek legitymizowal poprzez swoje przeciez swiadome dzialanie.”

    ****************************

    Dlaczego ma to być takie ważne? Skoro odmawiasz Danielowi Passentowi prawa do oceny, to odmawiasz praktycznie wszystkim. Bo zdecydowana większość nic nie robiła, a ta mniejszość, która mogła coś zaprezentować nie miała wielkiego wyboru.

    Stefan Niesiołowski jest niewątpliwie jednym z tych, którzy wówczas coś zrobili – w sensie postawiania się obowiązującemu systemowi. Dziś ma płacić za to sporą cenę. Daniel Passent, przyjmując ten sam punkt widzenia, legitymizował władzę. I też ma płacić podobną do Niesiołowskiego cenę.

    Kto jest tym prawym i sprawiedliwym? Bo przecież nie bracia Kaczyńscy, którzy byli beneficjentami systemu. Kto więc zatem?

  80. Moze by tak JK zechcial wypowiedziec sie cos o swoim ojcu, ktory pomimo iz byl zolnierzem AK w,czasach najgorszej stalinowskiej nagonki na tych ludzi, rozstrzeliwania ich, skazywania na wieloletnie wyroki wiezienia – on robil kariere,uczac rzadowych komunistow, za co otrzymal mieszkanie na Zoliborzu. Nie za friko robil to wszystko, moze tez sypal innych, moze byl TW i stad te nagrody. Dlaczego IPN nie zajmie sie tym, skoro bada przeszlosc ojca Michnika. Wtedy JK nie naigrywalby sie z losu 13. dziewczynek, ktore podobno nie sypaly w gestapo. Skad on to wie? Moze podal by choc jeden przyklad.

  81. Och, te polskie mity martyrologi kombatanckiej, ktorymi tak chetnie posluguja sie „prawdziwi” patryjoci. Im wiekszy dystans czasowy tym wiecej mitow i bohaterow. Ten przyklad z 13-letnia dziewczynka torturowana przez gestapo wskazuje, na to, ze Duzy Brat ma przynajmniej podswiadomie sklonnosci sadystyczno-pedofilskie. W kontekscie tego przykladu przypomnial mi sie „ojciec” jednego z palestynskich zamachowcow-sambojcow, czlowiek wyksztalcony, okolo 40-stki, ktory powiedzal; gdybym mial jeszcze jednego syna to tez bym go ofiarowal. Ten czlowiek nigdy nie wpadl by na ta idee, samu pojsc i wysadzic sie w powietrze. On wolal posylac swoje dzieci. Ten sposob myslenia nie jest tez nie obcy Braciom, jeden podpisal „sfalszowana lojalowke”, a drugi byl za chory na opozycjoniste, a teraz Duzy Brat ma czelnosc opowiadac, ze Niesiolowski siedzial za sypanie 5 lat w wiezieniu. Ciekawe za jakie zaslugi nasi bohaterzy nie siedzieli.
    PS. Znajac juz usmiech Pana Prezydenta musze przyznac, ze naprawde jestem ciekaw usmiechu Prezesa. Cos takiego nie widzi sie w koncu codziennie.

  82. Dzisiaj rozpoczęły się uroczystości z okazji rocznicy przyznania Lechowi Wałęsie pokojowej nagrody Nobla. Dużo się mówi o „Solidarności”, której wtedy przewodził. Nie da się przecenić zasług tej „Solidarności” w obaleniu poprzedniego ustroju. Jednak w następnych latach doszło do różnych podziałow i wzajemnych oskarżeń.
    „Solidarność” przestała być solidarnością.
    Obecnie pozostały już tylko popłuczyny reprezentowane przez związek zawodowy używający tej nazwy.
    Związek roszczeniowy i szkodliwy nie mający nic wspólnego z patriotyzmem tej prawdziwej historycznej „Solidarności”.
    Dlatego uważam, że używanie tej nazwy przez związek zawodowy za niedopuszczalne.
    Co można zrobić, aby nie tylko „Solidarność”, ale również pojęcie solidarności nie zostało całkowicie zdezawuowane?

  83. Pewien dość znany polityk i wódz żyjący na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku z zadowoleniem twierdził,że głupota nie przeszkadza w polityce. Wprawdzie dano mu szansę, żeby jeszcze raz przemyślał na odległej wyspie czy aby się nie mylił,nic jednak nie wiadomo o tym, że miał jakieś wątpliwości i zmienił zdanie. Wydaje mi się, że niektórzy rodzimi politycy mają podobne zdanie na temat chamstwa i wywózka ich na Wolin niewiele tu pomoże. Sądzę, że najwyższy już czas,aby w parlamencie zainstalować ring bokserski i jednocześnie zanteresowąć tą inicjatywą totalizatora sportowego. Stadiony powstaną błyskawicznie.

  84. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tak, tak, kto nie widzial – oko w oko – twarzy UB/SB-eka pociagnietej fakturka szarego papieru toaletowego, ten nie zrozumie http://www.pardon.pl/artykul/7056/niesiolowski_sypal_kolegow_sb_nowy_dziadek_z_wehrmachtu – prawda? Szanowny Panie Danielu, dlaczego nie internowano synow Romana?

    Post Christum.
    Pare dni temu media puscily wywiad z Jolanta & Aleksandrem Kwasniewskimi ile to Olek rocznie wyciagaja w USA. A propos (warto doczytac do konca) http://bobolowisko.blogspot.com/

  85. Panie Danielu – z Wysp Kurylskich kaszka manna !!!
    Pozdrawiam. Lesiu

  86. Pielnia. Mnie nie obchodzi kto konkretnie jest za Kaczynskim, liczy sie liczba osob go popierajacych i to jak zrobic, aby nie byla ona wielka liczba, a raczej miescila sie w epsilonowym otoczeniu zera. Wszystkie inne wywody, kombatanci vs posady, etc. wydaja mi sie podrzedne.

  87. Szanowny Gospodarzu, Szanowni Blogowicze

    Po uwaznym przeczytaniu wszystkich wpisow Blogowiczow (do Bywalca 2 wlacznie) pozwole sobie oglosic liste TOP SIXTEEN (Autor poza konkursem) najrozsadniejszych moim zdaniem opinii, wsrod ktorych pierwsze miejsce zajal:

    Roman56PL pisze:
    2008-12-05 o godz. 15:13

    … a nastepne, wszyscy ex equo:

    mariuszet pisze:
    2008-12-04 o godz. 22:31

    Helena pisze:
    2008-12-05 o godz. 01:08

    norbert pisze:
    2008-12-05 o godz. 07:16

    Greg pisze:
    2008-12-05 o godz. 08:54

    Jaruta pisze:
    2008-12-05 o godz. 10:39

    poltiser pisze:
    2008-12-05 o godz. 11:54

    Poraj pisze:
    2008-12-05 o godz. 12:34

    Malgorzata pisze:
    2008-12-05 o godz. 12:46

    Adam pisze:
    2008-12-05 o godz. 12:54

    jan mondry pisze:
    2008-12-05 o godz. 15:29

    telegraphic observer pisze:
    2008-12-05 o godz. 16:24

    Potwór Moralny pisze:
    2008-12-05 o godz. 16:26

    Stary Polak z PRL-u pisze:
    2008-12-05 o godz. 16:38

    zgrywus.r pisze:
    2008-12-05 o godz. 17:49

    Bywalec 2 pisze:
    2008-12-05 o godz. 18:2

    Gratuluje wszystkim wyroznienia przez zwyklego zjadacza chleba, jakim jest moja wdziecznosc za Wasz wklad w trudny proces samoedukacji Polakow po kolejnych wyrzadzanych sobie szkodach.

  88. Powołanie sie p. J.K. na obyczaje ugruntowane w jego rodzinie od kilku pokoleń? – ależ oczywiście. Takiego argumentu może użucć także każdy prostak, poniewazżugruntowanie nie poświadcza wysokiej jakości. I to by sie zgadzało jesli brać pod uwagę, że nikt uposażony w ugruntowane dobre obyczaje nie wystawia sam sobie laurek. Quod erat od demonstrandum.

  89. „Nie chciwość, nie gniew i nie zazdrość, ale strach jest doradcą najnikczemniejszych postępków.” (F.Chwalibóg)
    Myślę, że ten cytat mógłby być kwintesencją całej dyskusji. Zauważcie, że czy w tamtym ustroju, czy w tym, nikczemności są efektem strachu. Obecnie J. Kacz. jest coraz bardziej w strachu, że wypadnie na boczny tor polityki. Zauważcie, że Ci pseudo dziennikarze, którzy tak wypytują Niesiołowskiego, wypytują na tę modłę wszystkich, bo są w strachu, że ucieknie im sprzed nosa najbardziej „pożądany” materiał.
    Właśnie S.Tym w szkiełku wytłumaczył, że bezpieka nie mogła aresztować J. Kacz. w latach 70tych, bo oni się po prostu bali. Dla J. Kacz. bezpieka to było jakby splunąć.

  90. Przecież Kaczyński powtórzył tylko to, co w latach 90-tych mówił Jacek Kuroń o Niesiołowskim, że wysypał kolegów w śledztwie. Kuroniowi też należy ubliżać?

    Dobrze, że kataryna to przypomniała…

    http://kataryna.salon24.pl/105300,index.html

  91. p. Zygmunt ma rację: odwaga nie jest w cenie, zastępują ją prostackie maniery i psia wierność zwolenników pp. Kaczyńskich.

  92. Świadczę przeciw każdemu, że Gospodarz również w tych trudniejszych czasach potrafił się zachować, że każdemu wypadałoby życzyć.
    A że nie w każdym środowisku „prawdziwych patriotów” nie mógł się angażować?
    Ja też nie mogłem!
    Pomnę, jak po Sierpniu wypadało mi słuchać niektórych prawdziwych zbawców Ojczyzny (odwaga wtedy sporo staniała, bo tak naprwdę nic za nią nie groziło – za głupotę – też nie). No, nie mogłem! A teraz niektórzy z tych ówczesnych „nieprzytomnych”, których nawet SB poważnie nie traktowała (kto traktuje poważnie pajaców, na których wystarczy tupnąć? Tyle, że wtedy nikt nie miał na to głowy!) – otóż teraz niektórzy, których w myślach pajacami nazywałem, robią za niezłomne autorytety! I to tylko dlatego, że nikt ich nie traktował na serio!

  93. The Economist o rządach Tuska…:)

    „Polskie firmy skarżą się na to, że banki, w większości w rękach zagranicznego kapitału, drastycznie podnoszą opłaty i karne odsetki od kredytów krótkoterminowych. Wysychanie kredytu idzie w parze ze zwolnieniami pracowników” – wskazuje tygodnik.

    „Dotychczas Donald Tusk mniej był zainteresowany w sprawowaniu rządów, niż w przygotowaniu się do wyborów prezydenckich w 2010 roku”, a jego ekipa „bardziej przypominała kampanię wyborczą niż rząd” – zaznacza „The Economist”.

    http://www.economist.com/world/europe/displaystory.cfm?story_id=12725391

  94. Gospodarzu miły!
    Wybacz poufałość po 40 z okładem latach czytania Twoich wypocin/światłych uwag (niepotrzebne skreślić).
    Otóż ja podpisuję się z góry pod wszystkim, co napiszesz, bom pewien, żeś człowiek porządny i niegłupi! (Pewnie pamiętasz manierę, gdy owo „niegłupi” stanowiło szczególne wyróżnienie).
    Nie wiem, czy Ci to oświadczenie potrzebne. Jeślić się przyda, to je bierz!

  95. Nie rozumiem, po co tacy MA czy Zygmuntowie czytają i komentuja felietony wrażego autora? Pewnie, żeby upuścic sobie trochę złej krwi, która ich przepełnia.
    Ja mam w swojej kolecji zbiory felietonów p. Passenta, które w znacznej części publikowal w formie książek. One wciąż są w znacznej części zadziwiająco aktualne, a przede wszystkim urzekają bystrością obserwacji i błyskotliwością metafor. Tylko czytać, podziwiać, a jak się samemu pisze – to się uczyć! Są nie do podrobienia, ale uczą stylu. Podobnie cenię sobie felietony Radgowskiego i Głowackiego z „Kultury”, przypomniane niedawno w tomie „Z głowy”.

  96. Za komentarz do Panskiego celnego wpisu pozwole sobie zacytowac (bez zgody autora) tekst nadeslany mi z Polski.

    A więc po pierwsze, Jarosław Kaczyński – człowiek w opozycji odgrywający do tego stopnia marginalną, że komunie nie chciało się go nawet internować – oskarżył
    o tchórzostwo człowieka, który odsiedział przeszło cztery lata z siedmioletniego wyroku za działalność antykomunistyczną. Po drugie zaś, posłowie PiS Karol Karski i Łukasz Zbonikowski zostali poddani okrutnym represjom ze strony obsługi pięciogwiazdkowego hotelu na eurobolszewickim Cyprze. Hotelarze
    twierdzą, że posłowie poszli w ślady swojej partyjnej koleżanki, posłanki Kruk i bawili się troszkę zbyt swobodnie.

    Oczywiście, głęboko wierzę w wersję przedstawioną przez posła Karskiego – nie dość, że w ogóle nie demolowali żadnych wózków golfowych, to jeszcze to nie były wózki golfowe, tylko „coś w rodzaju meleksa”. Jak można nie wierzyć Karskiemu? Wszak na długo przed tym, jak Michnik z Niesiołowskim sprzedali wolną Polskę w Magdalence, Karol Karski rozpoczął swoją działalność w ruchu prawdziwie patriotycznym, służącym odrodzeniu narodowemu. Z listy Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego został w 1988 roku radnym. Po 1991 roku działał zaś w ramach Porozumienia Centrum –
    organizacji, która równie radykalnie jak PRON zwalczała antypolską działalność Lecha Wałęsy. Jako radny Porozumienia Centrum Karol Karski odniósł wielki sukces na polu dekomunizacji Żoliborza – udało mu się zlikwidować kinoteatr Akademii Ruchu „Tęcza”. Nie po to Jarosław działał w podziemiu, żeby żoliborskie uliczki brukał swoją obecnością osobnik o jednoznacznie antypolskim nazwisku „Żwirblis”.

    Opozycyjny dorobek posła Łukasza Zbonikowskiego też imponuje. Przyszedł na świat w roku 1978. Kiedy Michnik z Niesiołowskim wylegiwali się na swoich luksusowych pryczach, przyszły działacz PiS śmiało rzucał chuncie Charuzelskiego swoje stanowcze „gu gu” a nawet „be be”.

    Cieszę się, że mamy jeszcze w Polsce prawdziwie obiektywne media, gotowe bronić dobrego imienia dzielnych polskich prawicowo antykomunistycznych polityków przed intrygami hotelarzy, za którymi stoją wiadome ośrodki będące
    wodą na określone kręgi. Jak donosi „Rzeczpospolita”, Jarosław Kaczyński przedstawił niezbite dowody niewinności posła Karskiego:

    „To jest wykształcony człowiek z Uniwersytetu Warszawskiego i uważam, że to jest jednak bardzo mało prawdopodobne”.

    Niedowiarkom poseł Karski zaś rzuca prosto w twarz argument nie do odparcia:
    „takie sytuacje się zdarzają – kiedyś w Rosji kazano mu zapłacić za rzekomo zgubiony ręcznik”.

    Tym mnie przekonał. Kto może być bardziej wiarygodny od antykomunisty z PRON?

    Pozdrawiam

  97. Nie ukrywam, że z dużym zainteresowaniem czytam zarówno teksty gospodarza na tym blogu, jak i niektóre komentarze. Chciałbym przestrzec tych, którzy krytykę i polemikę z autorem lub z dyskutantami okraszają inwektywą, bo przeszkadza mi to w trawieniu głoszonych przez nich treści. Kecaju, dlaczego obrażasz tych, którzy są zwolennikami Kaczyńskich? A masz dla nich alternatywę? Jaka to dla mnie różnica, czy zdechnę na tyfus czy dżumę? Ponieważ alternatywą dla Kaczyńskich jest w tej chwili jedynie PO, to podejmij może próbę zastanowienia się, czy wybór PO jest taki trafny. Przypomnij sobie ich metody działania, prowokację z Jarucką gdzie pierwsze skrzypce odegrał przyjaciel Donalda Tuska, Konstanty Miodowicz z adwokatem, pułkownikiem Raduchowskim-Brochwiczem. Ostatnio w Krynicy, ku zdumieniu Dżeka Vincenta, który zrobił oczy jak spodki, tenże Donald Tusk zapowiedział absolutnie nieprawdopodobną rzecz, czyli cud, dotyczącą wprowadzenia euro w 2011. Przecież dobrze wie, że bez zmiany w Konstytucji to się zdarzyć nie może. To dopiero Trichet musiał mu to powiedzieć? Czy jest może kretynem? Jest to afera, przy której afera Rywina to mały Pikuś. Dlaczego? Otóż dla każdego kto wie co to jest CFD lub rynek forex jest jasne, że gdyby taką informację (o tym ogłoszeniu Tuska w Krynicy) dysponował kilka minut wcześniej, to bez ryzyka mógłby zarobić 600% zaangażowanego kapitału w przeciągu kilkunastu godzin. A bliskim kolegą Tuska i z boiska i z KLD jest kto? –Jan Krzysztof B., były premier i dyrektor banku. Mówi to coś? Gdyby nad projektem wprowadzenia euro w 2011 pracowało MF i my , publika , byśmy o tym wiedzieli, to ok. Ale jeżeli taka zapowiedź padła znienacka, to dla mnie wygląda to na potężną finansową aferę o której całe to pseudo-śledcze dziennikarstwo nawet nie pisknęło. Objaw to matołectwa czy serwilizmu? Ubliża mej inteligencji teza, że nikt na tym nie zarobił i wyskoczenie Tuska jak Filipa z konopi w Krynicy wyniknęło jedynie z jego ekonomicznej ignorancji. Kolejny as PO, minister sprawiedliwości, (jemu mam skłonność wybaczyć nieco, bo przecież jest prawnikiem po UJ a nie można wymagać od wielbłąda by wyglądał jak Gioconda) ze spokojem ignoruje wypowiedź telewizyjną senatora Rulewskiego, który w TVN-24 mówi wprost do byłych SBków, że wdowom po nich, dzieciom i innym zależnym, do ich SB-ckich rent nie będą się czepiać. Brzmiało to jak tekst wygłoszony przez dwóch wysłanników Ojca Chrzestnego, który opowiedzieli świadkowi koronnemu jak to w starożytnym Rzymie bywało i który to świadek tego samego dnia podciął sobie żyły. Rulewski zaoferował to samo byłym SB-kom. Strzel sobie w łeb przed wejściem w życie ustawy, to twojej żonie renta po tobie zostanie nienaruszona. Fakt , że nie mówi tego wprost ma go usprawiedliwiać? W cywilizowanym kraju byłby nie tylko politycznie skończony ale musiałby odpowiadać za podżeganie do samobójstwa. Mamy więc w PO senatorów z mentalnością mafijnych gangsterów. Ponieważ nie zamierzam płacić za energię elektryczną połowy swej renty będą głosował za tym, który wyraźnie odmówi podpisania traktatu lizbońskiego zapewniając tym samym możliwość weta inicjatywom unijnym zmierzającym do puszczenia mnie i mego Kraju z torbami. (Jedno z nielicznych sensownych zdań jakie udało się wypowiedzieć prawnikowi po UJ, Rokicie, to – Nicea albo śmierć -). Mam dość kolonizowania naszego Kraju, czego ilustracją jest panoszenie się TP i działania tej firmy na rzecz ograniczania naszemu społeczeństwu dostępu do Internetu a więc do wiedzy i informacji. Jeśli wg Ciebie, Kecaju, mam słomę w butach, to niech Ci będzie. Antykaczorowemu lobby, jakie ujawnia się wśród dominującej części komentatorów na tym blogu zwracam uwagę, że większość najbardziej oglądalnych i czytanych mediów to antykaczorowy front propagandowy budzący wręcz czasami obrzydzenie. Przypominają mi się akcje propagandowe przeciwko warchołom i elementom antysocjalistycznym. Atak TVN na Drzewieckiego, moralnie zresztą wstrętny, który wykonali Morozowski z Sekielskim na bazie wątpliwych materiałów, niby to dla równowagi, żeby nie było, że tylko dobierają się do PiSiorów, spowodowali jedynie wzrost sympatii do Drzewieckiego a tym samym całej PO. Czy biedny Drzewiecki rozumie, że został instrumentalnie wykorzystany do proPOwskiego pijaru? I kto z PO to wymyślił? TVN wykonał zadanie. A jaki miał w tym interes? Wg mnie – choć nie mam na to żadnych dowodów – decyzja HGW wybudowania dla ITI stadionu Legii za m.in. moje podatki wygląda na ordynarną łapówę za właściwą propagandę szczególnie w obliczu zbliżających się wyborów dotyczących tak Europy jak i Polski. A ja naiwniak myślałem, że nic nie przebije budowania tunelu wzdłuż Wisły blokującego zresztą wjazd na fajny most.
    Jedyna na razie alternatywa dla Lecha K., to przecież Donald Tusk, mistrz w instrumentalnym traktowaniu tych, na których garbach się wspinał (Olechowski, Płażyński ps. Przerwa, Gilowska, Rokita, Miodowicz- którego wykorzystał i porzucił jak szmatę, a teraz Drzewiecki).
    Szanowny Gospodarzu. Wydaje się, że w ocenie postępowania Jarosława Kaczyńskiego pomija Pan ważny aspekt wykonywania przez niego zadań w zamian za to, że nie zniknie ze sceny politycznej. Czego potrzebuje? – otóż potrzebuje stałego, 15-20% elektoratu o którym wspominają niektórzy blogowicze. I będzie go miał do czasu przychylności inwestora geotermalnego z Torunia. Nie dość, że pewnie na jego polecenie doprowadził do marginalizacji roli Pierwszej Damy, która od afery z czarownicą wróciła do kuchni, wyrzucił brutalnie i zdawałoby się bez powodu, trzeciego bliźniaka, który mógł z racji swego pochodzenia tylko w 4 oczy wyłożyć Jarosławowi, że to polityczny ślepy zaułek i jeśli będzie szedł tą drogą, to wprawdzie z PiS nie stanie się to samo co z PC ale będzie już tylko i zawsze w opozycji, władzy nie zdobędzie już nigdy więcej. Może Jarosław pogląd Dorna przedstawił patronowi z Torunia i dlatego zdarzyło się zamówienie Ojca (Chrzestnego) na Dorna? A tak nawiasem mówiąc, to jako ateista z chęcią wspomógł bym drobnym, emeryckim groszem geotermalne inicjatywy Rydzyka a nie robię tego tylko dlatego, że uważam go za człowieka nieuczciwego, który sprzeniewierzył środki zebrane na ratowanie stoczni. Za takiego samego zresztą kombinatora, o podobnej moralności uważam Nycza, który za moje podatki chce Glempowi i może sobie wybudować grobowiec – bezczelny typ. A swoją drogą, to Rydzyk ma przechlapane u lobby węglowego i naftowego, bo pokazał, że nasi rządziciele w kwestii CO2 mają gęby pełne jedynie frazesów i ani im w głowie wspieranie inicjatyw zmierzających do wykorzystania skarbu jakim jest jezioro wrzątku na którym Polska pływa. Tolerują też energetyczny gang blokujący rozwój energetyki wiatrowej, ale to już inny temat. Ojcze (Chrzestny PiS-u) Rydzyku, życzę Ci powodzenia w drążeniu. Na kogo wskażesz na tego bęc – zagłosuję – bo troszczę się o środowisko i jestem zainteresowany jakością klimatu Ziemi. Jeśli będzie to Kaczystan, to niech będzie. Wybiorę tyfus, bo wolę umrzeć łysy niż w czarne plamy. Zawsze zresztą na łysinę mogę założyć sobie beret – nieprawdaż?

  98. Witam,
    nie pomoże ekskrementom owijanie ich w sreberka. Nie pomoże dla człowieka świadomego zawartości opakowania. Ale dla ,,ciemnego luda” ? Kurski wiedział, co powiedział. Przyjazne machanie ogonem w kierunku PiS-u ze strony Donka & Co. skończy się po wyborach, kiedy ,,ciemny lud” wychlasta PO po pysku ich własnym ogonem. Bo ,,ciemny lud” zdania nie zmieni, jeśli nie dostanie na to wytycznych z parafii. A reszta wybory oleje, bo przestała wierzyc w Donka – zbawcę.
    Palikot mówił coś wczoraj o seksualnym kontekście wynurzeń prezesa w związku z trzynastolatką, która się torturom gestapo nie kłaniała, a Niesioł się SB kłaniał. Bez tortur. Będąc Palikotem przemilczałbym. Ale nie jestem. I nie jestem pewien, czy pisprezio w pewnym wieku nie traktował bliźniego swego w jakiś inny, szczególny sposób, gdy mama wyszła po zakupy, a tata budował chwałę PRL-u. To mogło by wiele tłumaczyc.
    Proszę Państwa! Nie ma w Polsce ani na świecie, ani gdziekolwiek istoty, która bardziej znieważała by urząd Prezydenta RP, niż Lech Kaczyński. Ani Palikot, ani Niesiołowski, ani Urban, czy Passent, wreszcie żaden Dworcowy Menel nie uczynił nic ponad komentarz. A to tylko słowa. Tageszeitung to były też tylko słowa. Lech Kaczyński jest natomiast na stanowisku, gdzie słowo ma wagę czynu, ale jest tego, niestety, nie frywolnie (znowu niestety) nieświadom. Wszystkie inne słowa to tylko komentarze do jego zachowań (trudno nazwac to nawet czynami), które są niegodne piastowanego przezeń stanowiska. On też jest niegodzien, jak nikt dotąd. Zasłużył na publiczną chłostę. Równolegle z bratem. Reszta rozpierzchnie się sama paskudząc silnie po drodze i pyskując, że to inni napaskudzili i że na to są kwity w IPN. Albo w CBA. Albo u Pitery, ale tylko wtedy, gdy przejdzie na słuszną stronę mocy.
    Panie Donaldzie! Premierze!
    Niechże Pan wykorzysta koniunkturę. Na chleb się nie zanosi, zafunduj Pan igrzyska! Proszę nie zapominac, jakie nadzieje w Panu pokładano (może się jeszcze pokłada?).
    Lud chce krwi. Ten lud i tamten też. Daj im Pan jedną ofiarę, może się ludy uda połączyc w konsumpcji.
    I pokaż Pan wreszcie, że masz Pan coś w portkach oprócz deklaracji…
    Pozdrawiam

  99. Szanowny Panie Danielu,Szanowni Komentatorzy,przeczytalem wpis Gospodarza a wczesniej jego felieton „Corrida” i w pelni zgadzam sie z tym o czym pisze.Juz duzo wczesniej doszedlem do podobnych wnioskow i reka mnie swierzbiala zeby wyslac moje spostrzezenia.Tylko uwazam,ze w duzej mierze polskie media sa rowniez winne temu co sie dzieje w polskiej polityce.Przeciez to nie kto inny jak dziennikarze zapraszaja tych nieudacznikow do TVN TVP i innych stacji,bez przerwy te same „twarze”ci sami eksperci,ktorzy w wiekszosci nie mowia nic odkrywczego.Od paru lat mam dostep do polskiej TV,na poczatku chlonelem wszystko co podawali,wieczor z tv zaczynalem od TVN24 potem Wiadomosci itd. coraz bardziej zaczynalo mnie denerwowac podawanie wiadomosci nieistotnych,zajmowanie sie pierdolami.Mialem juz lekko dosyc panow,Kalisza,Rymanowskiego,Niesiolowskiego,Kurskiego i podobnych. Az do momentu kiedy wichura wykrecila mi talerz satelity i przelaczylem sie na programy niemieckie. Olsnienie ,to tak mozna robic programy informacyjne,publicystyke,reportaz? Bez przerywania przez prowadzacego,bez „wznioslych mysli”dziennikarza?Kiedys nie trawilem pana Haralda Schmitta w jego satyrycznym programie a teraz jawi sie jako szczyt smaku i kultury w porownaniu do panow pozal sie Boze dziennikarzy i ” wonszlomannow” polskiej tv.To tyle skrotowo,porownan i spostrzezen jest mnostwo ale tu nie miejsce na nie.Na temat panow K.mam swoj poglad wyrobiony od lat ,przestancie sie nimy zajmowac ,sposcie po nich wode,zastosujcie ta sama metode jaka oni zastosowali w stosunku do TVN,zero wywiadow,zero pisania o nich i bedzie spoko.Ja tylko pytam kto byl promotorem ich prac naukowych i czego oni takiego dokonali w naukach prawniyczych?Co do Zygmunta ,chlopie idz do biblioteki podszkol sie poczytaj co Passent pisal w czasach PRL-u.Zaczynalem lekture Polityki przewaznie od Passenta,Toeplitza,Kaluzynskiego,Raczka.To bylo dobre bo inne.Pozdrowienia z Düsseldorfu.

  100. Poseł PiS, pan Paweł Kowal ogłosił: Prezydent odniósł sukces !
    Niewątpliwie. Dalekowschodnia podróż Pana Prezydenta zakończyła się wprost niebywałym sukcesem.
    Pan Prezydent cało, szczęśliwie i zdrowo wrócił do kraju: mimo oblodzeń, awarii i turbulencji.
    O innych sukcesach informacji brak.
    PS. Jak donosły światowe media: z chwilą odlotu Pana Prezydenta do Korei Płd. stan zdrowia Cesarza Akihito poprawił sie na tyle, że mógł (Cesarz) podjąć mniej absorbujace obowiązki.

  101. Potwór Moralny 16.26
    Mam dla Ciebie dobrą radę, Potworze Moralny. Jeżeli już debiutujesz na tym blogu jako moralista, nie zaczynaj od skarżypyctwa i manipulowania cudzym wpisem. Napisałem wyraźnie, że w PORÓWNANIU z „małą” Naomi Klein, Telegrafic jest mikrobem.
    W PORÓWNANIU z Tobą może być GIGANTEM.

    Niejaki Absolwent.

  102. Ile to będzie kosztowało – http://wiadomosci.onet.pl/1875861,11,item.html ? Wczoraj informacja o kosztach poznańskiego Ekokongresu, dziś zapowiedź kolejnych. Mówi się o człowieku, że biedny bo głupi. Może pomogłoby nam gdybyśmy tę maksymę przełożyli na kraj?

  103. @Bobola
    Elitami politycznymi stali się ludzie pokroju Niesiołowskiego, Palikota czy Frasyniuka. Jeden chciał wysadzić Muzeum Lenina w Poroninie, a potem wszystko bohatersko wyśpiewał (o czym Jacek Kuroń mówił w latach 90-tych, ale wtedy „bohater” był w ZCHN). Drugi ściemnia gdzie popadnie w filozofii, biznesie i polityce. Trzeci jest współodpowiedzialny za fatalny stan dróg w Polsce popierając od lat 90-tych tylko firmy transportowe, w swoim własnym zresztą interesie. Przypomina w cwaniactwie Wachowskiego…
    Takie mamy elity

  104. Wiem , że jestem mocno spóźniony – ale dopiero co wróciłem ” na Ojczyzny łono”. Przeczytałem wszyskie posty – tenor jest jasny. Jeśli zdecydowałem się w takim „niedoczsie” wpisywać to tylko dlatego , że postać JK mnie fascynuje ( LK to tylko alter ego JK). Dwa lata temu ( JK był wtedy premierem) na blogu red. Paradowskiej wyraziłem opinię , że powszechne zachwyty nad talentem politycznym JK są – deliatnie mówiąc nieporozumieniem. Wówczs moich wywodów ( Pani redaktor Paradowska wtedy zafascynowana była skutecznością JK ) – nie zauważyła. W momenie największego sukcesu Kaczyńskich , długo przed ich fatalnymi wyborami, stewierdziłem, że Kaczyńscy są skazani na porażkę bo m.in. są mało inteligentni. Wiedza jestr tylko bazą z jakiej inteligient musi korzystać. O prawdziwej inteligencji świadczy to – w jaki sposób z tej wiedzy korzysta. Faktografia – to oczywiście baza, ale oprócz tego jest przede wszyskim tzw. w jęzku angielskim – flexibilitism. Bez dalszego wywodu przechodzę do refleksji ogólnej : Kaczyńskich należy przez nalbliższe lata chronić i hołubić , i wten sposób walec wyborczy ich wyeliminuje i skasuje

  105. Wklejam Jacka Kuronia (dzięki dociekliwości Pyzola z S24) ze specjalną dedykacją dla Lizaka…

    1997 ( “Siedmiolatka, czyli kto ukradl Polske?”)
    “Do konca lat 80tych ludzie starego aparatu mieli praktycznie monopol na robienie duzych interesow. Nie wszyscy w to weszli, nie wszyscy zdazyli,ale wielu porobilo liczace sie fortuny. Dzieki pomocy kolegow w panstwowych bankach bez trudu dostawali kredyty, na ktore inni w ogole nie mieli szansy. Oprocentowanie – dostosowane jeszcze do do mechanizmow panstwowej gospodarki planowej – bylo tak niskie, ze w gruncie rzeczy kredyt stawal sie darowizna. Finansowanie przedsiebiorstw, ktore zakladali ludzie nomenklatury, praktycznie wiec nie kosztowalo. A wszystko dzialo sie w majestacie prawa. Jedyny szkopul polegal na tym, ze te cudowne kredyty nie byly dla kazdego – byly tylko dla swoich. W taki calkowicie legalny sposob juz w czasach PRL zaczelo sie rozdawanie Polski kolegom. Bo za cudowny kredyt dla wybranych ktos musial oczywiscie zaplacic. A tym kims bylo panstwo – czyli w zasadzie my wszyscy.
    Prawdziwy problem polegal jednak na tym, ze peerelowski dziki kapitalizm do rodzacego sie sektora prywatnego przetransponowal nie tylko ludzi starego systemu, ale tez mechanizmy jego fukncjonowania. A glownym mechanizmem dzialania panstwa monopartii byl klientelizm znany od wiekow, wyrosly w starozytnosci, rozwiniety w feudalizmie, funkcjonujacy w systmach niedemokratycznych, ale takze w niektorych slabo rozwinietych systemach demokratycznych, a nawet w zdeprawowanych wielkich korporacjach.(…)
    Kiedy wiec ma przelomiee 1989 i 1990 roku zrobilismy wielki skok rynkowy, w ciagu 3 tygodni szeroko otworzylismy drzwi dla przedsiebiorcow,to mowiac, z e wszyscy maja rowny start do kapitalizmu , mylilismy sie gleboko. Bo juz na samym starcie byli znacznie rowniejsi – ludzie starej nomenklatury i ich liczni klienci. (…)
    Wraz z haslem “bogaccie sie” w ogolnej zawierusze na wielka skale ruszyla bowiem dzika prywatyzacja. (…)
    W 1996 roku zbadano rodowod udzialowcow istniejacych spolek. Okazalo sie,ze , ze z nomenklatury wywodzi sie okolo 20 procent osob posiadajacyh udzialy w roznch przedsiewzieciach. To juz byla pewna nadreprezentacja, bo cala nomenklatura obejmowala najwyzej pare procent ogolu zatrudnionych. (…)
    Sklonny jestem przypuszczac – i latwo to zauwazyc nawet golym okiem – ze ludzie nomeklatury kontroluja najwieksz e polskie spolki – dawne centrale handlu zagranicznego, prywatne banki, duze firmy handlowe. A przeciez trzeba jeszcze pamietac, ze polski kapitalizm powstawal wedle starych regul klientelizmu. To znaczy,ze za plecami uwidocznionych w rejestrach sadowych klientow stoja niewidoczni, ale wplywowi patroni, ktorzy posrednio kontroluja wiele roznych przedsiewziec.
    (…)
    Wielkim grzechem takiego modelu jest powierzenie ogromnej czesci kapitalu ludziom, ktorzy sa nauczeni pasozytowania na majatku wspolnym, panstwowym, spolecznym”.(…)
    “Czym jest prawdziwa “czerwona pajeczyna”? Jest obrazliwa lata, obelga dosc wybiorczo i chyba niesprawiedliwie opisujaca istotny fragment polskiej rzeczywistosci. Nie mam watpliwosci,ze jest to zjawisko o kluczowym znaczeniu dla rozwoju polskiej demokracji i gospodarki rynkowej. Ludzie bylej nomenklatury, dawni ubecy, niektorzy starzy prywaciarze i czesciowo ludzie solidarnosciowego etosu przeniesli do IIIRzeczpospolitej mechanizmy peerelowskiego klientelizmu. Czesciowo swiadomie – z checi zysku, popychani odwieczna zadza pieniadza i wladzy, pod czesci zas w odruchu samoobrony albo w naturalnym dazeniu do stworzenia sobie oazy bezpieczenstwa, gdy ziemia sie pod nogami trzesie, OPLETLI POLSKE SIECIA NIEJAWNYCH POWIAZAN, PRZYJACIELSKICH, POLITYCZNYCH, GOSPODARCZYCH, KORUPCYJNYCH, NEPOTYCZNYCH, A TAKZE JEDNOZNACZNIE PRZESTEPCZYCH”

  106. Lista gosci gdanskich uroczystosci LW uleje znowu sporo zolci zakompleksionym nigdy nie internowanym Panom Braciom .Tego jadu starczy na ladnych pare lat.

  107. Moze zamiast szkolen PR-u przydalby sie serial na miare „Czterech Pancernych” opowiadajacy dzieje schylku polskiego komunizmu? Serial, ktorego ogladanie uspokoiloby kompleksy, fobie i zadraznienia rozgrywane teraz na scenie salonow politycznych, pozwoliloby takze kazdemu zidentyfikowac sie z wybrana postacia, albo przynajmniej w niej zakochac czy nia pogardzac. Jednym slowem serial, ktory bylby lekarstwem na postpeerelowska i postsolidarnosciowa traume. Serial familijny tzn. niezbyt plaski ale tez i nie przeintelektualizowany, z odrobina humoru, zeby nie zanudzil dzieci za ciezka dawka martyrologii a w doroslych nie wzbudzil nadmiernego poczucia wielkosci czy winy. Taka filmoterapia dla wszystkich, z prapremiera w oprawie godnej Hollywood i z udzialem samych perel polskiej sceny politycznej. Pozdrowienia.

  108. Witam serdecznie Pana redaktora i Jego Gości. Dzisiaj jest Św, Mikołaja. W TV od rana relacje ze szczytu ;Globalnego ocieplenia; a także pełne wzruszenia deklaracje o miłości duchu walki i dążeniu do sprawiedliwości w Gdańsku… A tutaj czytam jak cichutko i skromnie prosi Teresa Stachurska o pomoc dla Rodziny Tysiąc. Wysłała setki listów do osób prywatnych a także instytucji. Na Jej rozliczne apele odpowiedziało kilka osób. Tak się zastanawiam jak to jest, że emocjonujemy się Osobami Sukcesu, gawędzimy o nich na blogach wypisując nudne elaboraty z których absolutnie nic nie wynika, tymczasem jak tak dalej pójdzie dzieci Alicji Tysiąc za naszym przyzwoleniem mogą wylądować w Domu dziecka. Czy widok ogromnej konferencji w Poznaniu czy Gdańsku nakarmi Jej dzieci? Z niesmakiem wyłączyłam telewizor i piszę tutaj w nadziei, że skoro chcemy uzdrowić Świat i Kraj na co są marne widoki to może pomóżmy chociaż rodzinie Tysiąc .!!! Serdecznie pozdrawiam.

  109. Panie TO (do wpisu z 5 grudnia)
    Kiedyś napisał Pan, że to co ma być siłą napędową kapitalizmu to chciwość.
    Gdy jest nieokiełznana, zaczynają się gry finansowe oparte na wirtualnych zasobach i mamy kryzys.
    On potrwa kilka lat, bo w tym napędzanym chciwością pędzie zagubiono zaufanie.
    W wywodzącym się z etosu protestanckiej powściągliwości kapitaliźmie na półkuli północnej, zabrakło hamulców.
    Budowa samochodów z coraz większymi silnikami bez zwracania uwagi na układ hamulcowy, musiała doprowadzić do katastrofy.
    Tylko dlaczego cenę kryzysu muszą ponosić podatnicy w postaci wyrafinowanych „packkages”?
    Dlatego Naomi Klein stawia ciekawe pytania o istotę problemu.
    Jako homo sapiens coś po drodze zgubiliśmy w tym pędzie do dobrobytu.
    Czy ja muszę mieć cztery auta i trzy łazienki, z czego połowa na kredyt?
    Mogę poprzez to stać się niewolnikiem posiadania rzeczy, tylko po co?
    Żeby gonić za kolejnym wciskanym mi przez reklamę gadżetem?
    Być czy mieć?
    Do tego równowaga i spokój.
    Modlitwa daje dużo spokoju.
    Z Panem Bogiem.
    Ukłony.

  110. Okazalo sie,ze , ze z nomenklatury wywodzi sie okolo 20 procent osob posiadajacyh udzialy w rożnych przedsiewzieciach. To juz byla pewna nadreprezentacja, bo cala nomenklatura obejmowala najwyzej pare procent ogolu zatrudnionych. (…) PIsał cytowany śp. Jacek Kuroń
    *
    Już tak jest: szklanka jest albo do połowy pełna albo w połowie pusta.
    Te 20 % to albo nadreprezentacja albo nie, zważywszy na fakt kto miałby w tamtych czasach być animatorem życia gospodarczego.
    Czy nasze: kłopoty (?) w transformacji gospodarczej (?) są następstwem: nadreprezentacji owych 20 %, czy raczej tego, że stanowili „oni” tylko 20 %.
    Pytania otwarte.
    *
    PS.1. Komunistyczny „klientelizm”, o którym pisał śp. J. Kuroń nadto „pachnie” mi współczesnym lobbingiem i „lobbingiem” made in Poland.
    Czy nasze życie – nie tylko gospodarcze nie jest oplecione: SIECIA NIEJAWNYCH POWIAZAN, PRZYJACIELSKICH, POLITYCZNYCH, GOSPODARCZYCH, KORUPCYJNYCH, NEPOTYCZNYCH, A TAKZE JEDNOZNACZNIE PRZESTEPCZYCH” ….
    Dodałbym: nie tylko „nomenklaturowego” / komunistycznego czy postkomunistycznego pochodzenia ?

    PS 2. Coś wydaje mi się, że gdyby „pogrzebać” w życiorysach wielu koryfeuszy współczesnej myśli i praktyki gospodarczej to dogrzebalibysmy się i „nomenklaturowej” ich proweniencji.
    Prof. Balcerowicza nie wyłączając. ( Był wykładowcą ekonomii politycznej na WSNS przy KC PZPR ).

  111. Czego by Jarek Kaczynski nie robil, to i tak pozostatnie tym, kim jest: kurduplem.

    Kurduplem historii, kurduplem polityki, kurduplem umyslowym, po prostu kurduplem.

    Jarek wyzej swego …. nie podskoczy, i to go gniecie. Przez to bierze przyklad z ratlerkow, ktore jedyne co moga, co probowac jazgotac i obgryzac kostki innym.

    Dokad ktos nie da kopa ratlerkowi, i ten ze skowytem zwinie sie ze sceny.

    Tak, tak, szestow. Wszyscy sa umoczeni. Nawet Porozumienie Centrum i Kaczyscy. Chodzi oczywiscie o spawy zaprzeszle, takie jak RSW itp. Pisala o tym kiedys red. Paradowska. Pewnie czytales, bo – jak widac – TY wiele czytasz.

    Pozdrawiam.

  112. Nie mam pretensji do Natury, że stworzyła bogactwo bytów.
    Skorpiony, kobry i inne jadowite istnieją i tylko ode mnie zależy czy będę je obchodziła, hodowała lub eliminowała ze swojego życia w każdej z możliwych postaci.
    Przyjmując, że każdy człowiek to mikrokosmos usadowiony w konkretnej konstelacji ,zastanawiam się często,spotykając się z tak różnymi wygłaszanymi poglądami – jaka wiedza, doświadczenie, wychowanie, kompleksy sprawiają, że jesteśmy tym ,kim jesteśmy i mówimy to, co mowimy.
    Czy ktoś śledzi drobiazgowo postępy ewolucji, której wyniki widzimy dopiero po ukształtowaniu i konkretnych zmianach?
    Mobilizacja społeczna w 2007 r. pokazała,że ewolucja którą zaserwowali społeczeństwu bracia KK – to ślepy zaułek i w tym kontekście to co teraz powiedzieli lub powiedzą naprawdę nie ma znaczenia, jeśli w ciągłym pogotowiu są ludzie, którzy trzymają rękę na pulsie.
    Bo ciągle przypominam sobie czas pierwszych dni rządów braci KK
    i ogólną akceptację ich poczynań i mój dołek psychiczny, który pomógł mi znależć to forum, gdzie poczułam się wśród swoich i nie sama.
    Dziękuję Gospodarzowi i blogowiczom
    Serdecznie pozdrawiam

  113. MA,

    zainspirowany przez Telegraphic Observera pozwole sobie zasugerowac frakcje globalizacyjna. Nie dosc, ze (cytuje): „…miele ona te same teksty bez konca…”, to jeszcze – wzorem Jaroslawa Kaczynskiego i z uporem godnym lepszej sprawy frakcja ta twierdzi, ze nikt nie bedzie w stanie przekonac jej przedstawicieli, ze czare jest naprawde czarne, a biale… po prostu nie istnieje, bo innej drogi jak jedynie sluszna. Frakcja globalizacyjna rozni sie od tybetanskiej jedynie sila oddzialywania, bo nawet charakter modlitewny jest wspolny dla obydwu: jedna modli sie o cud w postaci wolnego Tybetu, a druga – po prostu o cud (czyli o pieniadze publiczne, albo jak nie poniesc konsekwensji wlasnej zachlannosci i glupoty). Ten drugi przyklad moze byc budujacy dla nas wszystkich, bo wykazuje on, ze cuda jednak sie zdarzaja.

    Jak mozna wywnioskowac, istnieje wielosc frakcji, a wiec swiat dalekim jest od bycia dychotomicznym. W zwiazku z tym dzielenie czegokolwiek, co ma wymiar ludzki na dwie frakcje jest powaznym niedociagnieciem metodologicznym. Inymi slowy, byc moze jednym relatywizuja, inni przesluchuja, ale Ty MA z pewnoscia upraszczasz i splaszczasz obraz swiata.

    Byc moze tak jest dla Ciebie wygodniej.

    Pozdrawiam.

  114. Nie sposób napisać niczego oryginalnego. Marszałek Komorowski powiedział, że JK jest człowiekiem bez maski. Jest, jaki jest i tego nie jest w stanie ukryć, ani zmienić. Szkolenie nie ma żadnych szans, zresztą ja osobiście nie wierzę, że JK się temu szkoleniu podda.
    Wpis Rankora bardzo mi się podoba. Ja też od początku nie miałam złudzeń, co do inteligencji obu braci.
    ;
    Obserwuję przebieg uroczystości, poświęconych 25-leciu Nagrody Nobla dla LW. Takiej organizacji można tylko pogratulować i brawo bić na stojąco.
    Jedyny zgrzyt, to zagajenie dyskusji o kryzysie światowym w wykonaniu Radka Sikorskiego. Zupełnie niepotrzebne i niepoważne uwagi. Nie na taką chwilę i okoliczność. Ciekawe, czy jestem w tej opinii osamotniona, czy też ktoś ją podziela?

  115. Szestow! No i co z tego? Co z tego, że Warszawa była gruzowiskiem? To nasza historia niełatwa i niesprawiedliwa, a jednak dużo musiało być w niej pozytywnych postaw skoro jesteśmy tu gdzie jesteśmy, tworzymy europejską społeczność z szansami na jeszcze lepszą przyszłość. Myślmy do przodu, krytykujmy to co przeszkadza w marszu, a nie grzebmy się w przeszłości, której i tak nie zmienimy. Ten etap już minął, nie zauważyłeś? Pozdrawiam

  116. Anca

    Jeśli o mnie idzie to jesteś osamotniona.

  117. @manna
    Gdy zapomina się skąd wyrusza i nie zabiera się ze sobą busoli, marsz często staje się biegiem rozpędzonego entuzjasty od jednej ściany do jej lustrzanego odbicia po przeciwległej stronie białego pokoju bez klamek.
    Pozdrawiam

  118. Szestow pański wpis z dnia
    2008-12-06 o godz. 10:36 jest absurdalny.
    Właśnie przekonał mnie Pan, że I-si Sekretarze KC Gierek, Kania, Jaruzelski, Rakowski okradli Polskę i wzbogacili się.
    Podobnie jak wielu sekretarzy gminnych.
    Szestow takie bajery może Pan opowiadać swoim skrajnie prawicowym bojownikom.
    Jeżeli ktoś z tych ludzi jak np.Jakubowska czy Blida próbowali bronić własności państwowej to zaszczuliście ich jak sfora psów gończych.
    A po co likwidowaliście Komitety Zakładowe Partii?
    Dlaczego wyrzucaliście wszystkich starych dyrektorów zakładów pracy?
    Ponieważ oni uniemożliwiali wam grabienie państwowej własności.
    Komuna stała na straży majątku narodowego a wy przebieraliście nóżkami z drugiej strony barykady pieprząc o wolności i czekając na rozgrabienie własności Polaków.
    Solidarnościowcy, wasza w te i z powrotem…
    Pan wybaczy ale ja idiotą nie jestem!

  119. Przypominam wszystkim kaczystom, antytakowym oraz pozostalym oszolomom na tym trzesawisku co miala byc oaza bezpieczenstwa (naprawde Kuron tak napisal, p. Szestow?), ze dzisiaj jest sobota. A zatem nasz przyjazny moderator z dawnej ulicy Mysiej mogl sobie zafundowac wychodne. Czyli dluzsza pauze regeneracyjna, po zmudnym sleczeniu dla dobra maluczkich. Nas wszytkich, znaczy. I jak wszyscy pamietamy z dawnych dobrych czasow (dotyczy maluczkich staruszkow tylko; czyli mieszkancow tego blogowca), dopoki cenzor nie dal parafy, nic nie wyszlo z szafy.

    Nie wpatrujcie sie zatem, jak kaczka w sikore, w te italicowa formule widniejaca na waszym komputerze „Twoj komentarz czeka na akceptacje”. Wezcie sie do pracy jakiej. Najlepiej organicznej, tej rodem z naszej pozytywnej histori. I to nic, ze przypadajacej na okres 123-letniego niebytu panstwowego. Bo dzieci i wtedy sie rodzily i wyskrobywane byly. Niczym za, tfu, komuny. Albo za RP drugiej, trzeciej, czwartej. Wreszcie za popisowskiej, dzis nieodpartej. A mimo to wciaz cos dla kazdego wartej!

    Kopanie dolkow, szczegolnie w gnoju, bedzie w sam raz. Mlocenie zas slomy na tasiemcowych postpiskach, juz niezupelnie. Bo co te plewy, cepem okladane, zawinily komu?

    Hold nalezny jednakze skladam tym wszystkim, ktorzy portafia powazne tematy traktowac merytorycznie, ani na moment nie zapominajac o zwiezlosci i humorze. Jak Guziec, na ten przyklad.

    Do tej szkoly chcialbym jeszcze, na stare lata, pochodzic. Wyzszej Szkoly Konnej Jazdy Na Capach.

  120. @ANCA
    Nie, nie jest Pani osamotniona. Jak widać, każdą okazję można wykorzystać, żeby przypomnieć o swojej wielkości, szczególnie na tle skarlałych. Tylko, co to ma wspólnego z dyplomacją..?
    Pozdrawiam

  121. Nabieram podejrzeń, że syrop klonowy może równie źle skutkować jak wino z jabłek z sadów żoliborskich…

    ———-????———

  122. Jarzębino – http://passent.blog.polityka.pl/?p=514#comment-101812 – bardzo, bardzo, dziękuję !

  123. Szestow!
    Kuroniowi można. Braciom Kaczyńskim nie można. Różnica pomiędzy Kuroniem a Kaczyńscymi polega na tym, że Kuroń to był Ktoś.

  124. Panie Jacobsky kochany, absolutnie wypraszam sobie porownywania Kaczynskich do ratlerkow. Znalam w zyciu niejednego ratlera i zapewniam Pana, ze Jaroslaw Kaczynski moglby u nich pobierac nauki – poczucia humoru, godnosci, decorum, altruizmu, madrej troski o blizniego, uprzejmosci wobec pijanych na dworcu, szlachetnosci ducha.
    Wypluj to Pan natychmiast i przepros ratlekrki.
    Precz z kaczyzmem!
    Niech zyje ratlerkizm!
    Ratlekrkism – Si! Kaczysmos – No!

  125. Czasem się zastanawiam, kto wybrał lepiej? Czy Czesi, Francuzi i Austriacy poddający się Hitlerowi ocalając kulturę materialną, czy Polacy walczący z Niemcami bez względu na wszystko? Polskie losy są bardzo pogmatwane i niejednoznaczne. Polscy pisarze tacy jak Andrzejewski, Bratny czy Iwaszkiewicz piszący świetne artystycznie dzieła romansowali z PRL-em. Ryszard Kapuściński znakomity pisarz i reportażysta też dał się uwieść w młodości systemowi lepszego jutra, a potem pisał dzieła znamienite. Daniel Passent…nikt mu nie odmówi talentu dziennikarskiego, choć charakter ma ciut przestraszony i wybory życiowe też strachem podszyte. Ale nie mnie ich oceniać. Nikt mi nie groził i nie terroryzował w pracy czy życiu. Żyję w wolnej Polsce i z tego się należy cieszyć. Polacy z PO/ PSL/ SLD/…PiS powinni przestać się bezsensownie kłócić. Każdy niech wykonuje najlepiej i z pokorą to na czym się zna, jak „Szewczyk” z wiersza Leśmiana, a wtedy może przegonimy Żabojadów, Makaroniarzy czy Szkopów…w przeciwnym razie niewola na lata…

  126. Niezmordowana Teresa Stachurska od tygodni i na wielu blogach apeluje do serc i portfeli czytelników w intencji wspomożenia rodziny szczególnie doświadczonej przez los, jednej z wielu, ale nieanonimowej. Rodzina ta zdobyła ogólnopolski, a nawet europejski rozgłos dzięki szczególnie bezdusznej i zakłamanej polityce polskiego rządu. Z jednej strony mamy bezradną, udręczoną i zagrożoną utratą wzroku kobietę z gromadką dzieci i bez środków do życia, z drugiej – zimne i obojętne, a może też bezradne instytucje państwowe i samorządowe oraz przyglądające się mniej lub bardziej biernie społeczeństwo. Jesteśmy epatowani informacjami o sporym ładunku emocjonalnym, ale obraz wydaje mi się niepełny. Czy Alicja T. jest rozwiedziona, owdowiała, czy żyje w separacji? Nikt nie zająknie się słowem o ojcu tych dzieci, osobie współodpowiedzialnej za zaistniałą sytuację, w pierwszym rzędzie zobowiązanej do opieki i utrzymania potomstwa, które na ten świat powołał. Gdzie jest i co robi pan T.? Gdzie są alimenty od niego lub od funduszu alimentacyjnego?

  127. Jacobsky poszedł na całość, nie chodzi mi że sobie użył na kurduplu Jarku, ale wtedy gdy globalnie rzecz ujął. Też wcześniej (6 grudnia) Pan Spoko, że się tak spoufalę, wykazał się niechęcią do Tuwima. Co napędza lokomotywę? Para napędza, co z kotła rurami do tłoków, a koła się kręcą z dwóch boków. Kapitalizm też jest zabawką blaszaną, nie sama żadza jest, ale są jeszcze tłoki, koła, etc. Pewien młody ekonomista, nazwiska nie wspomnę – rozmyślał jakby opisać gospodarkę jako grę sił jakby fizycznych, wyzwalania energii, przeistaczania jej z jednej formy w drugą; potem dołączył przewody jak druty telegraficzne, punkty obserwacyjne przy apartach nadawczych w różnych miejscach zbierające informacje i tymi przewodami przakazujące na drugi koniec maszyny. Każdy miał taką wizję, na to nie trzeba być ekonomistą, Prus na przykład opisując Paryż …

    Blogowi wyrywa się błaganie, jęk głeboki i głuchy, o wyjaśnienie, o słowo. Choćby pocieszenia. Nie ma jednak litości dla chciwych. Dla tych co zapożyczyli się po czubek kapelusza, aby pospekulować sobie w kącie, wzbogacić się w try miga. Dla tych co kupili posiadłość, albo akcje naftowe, albo bryłę złota w nadziei, że inflacja zeżre wszystkie inne wartości na swej drodze. A tu deflacja zagląda nam w oczy. Wydaje się, że cała energia poszła w podniesienie globu z ramion umęczonego Atlasa i zakręcenie nim, na kogo padnie, na tego bęc. Naomi zadaje ciekawe pytania. Na wszystkie te pytania dawno już padły odpowiedzi. Na jedno sama ze smutkiem odpowiada: Chicago Boys will be back. Właściwie oni już są spowrotem. Wydłubują rodzynki z tzw. rescue package vel economic stimulus. I co – non Keynes contra plures.

    Zapoznałem się kilka, może kilkanaście tygodni temu, czas tak szybko teraz leci, z konstrukcją CDS-u, czyli credit default swap. Przysięgam na święte księgi, nie handlowałem nimi, wcześniej nie wiedziałem zupełnie o ich istnieniu. A jest ten CDS derywatywą sympatyczną, wiele derywatyw służy dobrze gospodarce i krążeniu informacji w niej. Jest CDS instrumentem anielskim na pierwszy rzut oka, ale puszczony w ruch tak jak go puszczono stał się narzędziem diabła. I tak jest z wieloma pomysłami współczesnego turbokapitalizmu. A większość z nich został zaakceptowana, podchwycona, nawet podsunięta przez rzekomo widzialną rękę państwa. Najbardziej przeraża mnie upadek sympatycznego skąd innąd i niegłupiego Alana Greenspana. Toż on miał być apolitycznym arbitrem i szefem niezależnego klubu mędrców. Czytałem o Wielkiej Depresji, nie za dużo, ale teraz mam przyjemność poczuć wiew tego żywiołu. Wiew i gniew. Fascynujące, choć nieco komplikuje mi życie.

    Wracam do małej Noami, napisałem byłem “małej” bo chciałem się jej przymilić, taka z niej dobrze zbudowana Kanadyjka utuczona na montrealskiej wędzonej wołowinie. Czytałem jej “No Logo”, gdy było b. popularne w całym kraju, kolejki w bibliotece ustawiały się na całe tygodnie. Lektura mnie zawiodła. W tamtych czasach popularna była w szkołach akcja ograniczania dostępu różnym firmom od Coca Coli po Nestle do niewinnej a łasej na wszystko młodzieży. I ona na tym zbudowała niezbyt fortunny wywód o zagrożeniu naszej cywilizacji ludzkiej przez markę i reklamę. “Pojawił się kult marek. Lokalne kawiarenki czy bary były na przykład wypierane przez koncerny takie jak Starbucks czy McDonald’s”, pisze Naomi. A jak ja jadę, jak pędzę do pracy, albo za inną potrzebą przez ten kraj, czy kontynent zglobalizowany i jestem w jakieś dziurze i muszę wypić kawę, to mam się rozglądać po lokalnych kawiarenkach, zastanawiąć się co mi oferuje Eddie, a co Tom po drugiej stronie drogi? Ja wolę iść do Timothy’s, ewenutualnie w drugiej kolejności do Starbucks, bo to serwują espresso jakie lubie i nie mam czasu na eksperymenty i inne radości życia, tylko na double espresspo i dalej w drogę, a jak nie ma to nawet nie zjeżdżam z drogi. Po co ja pędzę? Aaaa, to już moja prywatna sprawa. Oczywiście życie powinniśmy wieść spokojne, nawet zaryzykuje, że powinno ono być galicyjsko spokojne, bo to zdrowo, i po bożemu. Ale jak ktoś ma inny światopogląd?

    Ja jestem już leciwy zgret i coraz mniej mi się chce pedzić, ale jeszcze coś w środku mnie popędza. Zupełnie nie jestem z tych co mogą się powolnie przechadzać po Plantach i wymieniać ukłony z innymi radcami. Wyjechałem z komuny, bo zapowiadał się maraz na długie lata i przechadzanie się z flachą w jednej dłoni i z lachą wiwijaną na innych w drugiej. Nie pojechałem do slynnego USA, bo wydało mi się tam zbyt zamaszyście ze skłonnością do super kolosalizmu i podobnej przesady, choć klimat bywa tam milszy niż w Kanadzie. Taki miałem wybór, taki światopogląd, i takoż się stało. Byłem wtedy młody. Młodość ma inne prawa, w tym do pędzenia ile wlezie i nie wolno jej tego odmawiać. Nawet do pisanie książek pt. “No Logo” i “Doktryna szoku”. Tej drugiej książce nie poświęciłem wiele czasu, z wiadomego powodu, pierwsza mnie znużyła i zniesmaczyła. Ale oczywiście życzę przemiłej Naomi powodzenia na wschodzącym rynku polskim. Z drugiej strony nie odbieram polskim czytelnikom prawo do tej lektury, czy nawet do zakupu w sensie ścisłym i trzymania na półce przez następne lata. Tylko proszę po tych latach nie użalać się, że ta sziksa Naomi kogoś oszukała.

    I tak, w ten adwentowy wieczór, w oczekiwaniu na … itd, chyba zdajemy sobie sprawę z miejsca i czasu, stanu i możliwość jakie nam przyznano, winniśmy dbać o równowagę wewnątrz, i między wnętrzem a zewnętrznością swoją, o równowagę między takimi smakowitymi skrajnościami jak płaskość i intelektualizm, oddać się terapi jeśli trzeba, może być filmowa, muzyczna, literacka, inna artystyczna, bo inaczej nie ma sensu. Pozdrawiam wszystkich

  128. Winno byc:

    Nec Keynes contra plures

  129. Do MA,

    Passent relatywizuje przeszlosc. Widzimy to ,gdy robi z marnego sowieckiego namiestnika wielkiego Polaka. Jest to (Passenta) mechanizm obronny. Pozwala on na dalsze funkcjonowanie w spoleczenstwie. Na pisanie. Na bycie. Nie ma w tym nic zlego. Po prostu instynkt samozachowawczy.

    Slawomirski

  130. „Mądrej głowie dość dwie słowie”…
    Jakże marne zdanie o mądrości piszących tu komentatorów mają wszyscy wylewający tak ogromne morze słów.

  131. Do Zygmunta

    20-30-40 lat temu

    Jest rok 1968 ,lato. Miejscowosc Trzcianka. Pociagi zaladowane radzieckimi czolgami powoli jada w strone granicy z Czechoslowacja. Spedzam wakacje w domu wujka. Ma zone i corke. W 1957 roku przyjechal z Workuty.
    Nagle zjawia sie w domu niezapowiedziany „gosc” z Warszawy. To jest SB-ek. Ciotka jest zdenerwowana. Zasiadamy do stolu. Po kolacji SB-ek wraca do Warszawy.
    Horror i terror.
    Pamietam tamto lato i to co mi wujek powiedzial o Workucie (kanibalizm,granie w karty o dusze wieznia itd).
    Wujek juz nie zyje. Natomiast pamiec po nim pozostala.

    W moralnej ocenie Passenta zgadzam sie z toba ,bo Passent jest dla mnie symbolem komuny.
    Z drugiej strony podziwiam go i zal mi go ,bo wszyscy jestesmy ofiarami totalitarnego systemu.
    Co zrobic z Passentem?
    Moja rada.
    Nic.

    Slawomirski

  132. Panie Danielu – Wyspy Kurylskie kaszka manna; ale Pan Prezydent był w Panmundżomie w Korei i o dziwo nikt nie strzelał, nikt nie robił podkopu i żadne wraże samoloty nie przelatywały nad niebieskim barakiem. Wszystko było OK.
    Przepraszam, że nie na tamat, jednak szkolenie pana Jarosława i tak niczego nie zmieni a zwłaszcza samego pana Jarosława…
    Pozdrawiam. Lesiu

  133. W odpowiedzi Panu TO.
    Pisze Pan: „Po co ja pędzę? Aaaa, to już moja prywatna sprawa. Oczywiście życie powinniśmy wieść spokojne, nawet zaryzykuje, że powinno ono być galicyjsko spokojne, bo to zdrowo, i po bożemu. Ale jak ktoś ma inny światopogląd?”.
    I tak doszliśmy do sedna sprawy.
    Może to być Pana prywatną sprawą, dopóki nie wpływa na moje życie.
    A wpływa poprzez brak hamulców w tym pędzeniu bez opamiętania.
    Pędzeniu dla samego pędzenia?
    Tak mozna bimber pędzić, to jeszcze zrozumiem jak się jest alkoholikiem.
    Tylko jeśli ten światopogląd wyznają miliony pędzących lub wpędzonych do łańcucha: konsupcja – kredyt – większa konsumpcja – dług – dalej „wielkie żarcie” – kryzys – zapłacą za moje kaprysy inni … a ja dalej bedę gonił aż do nieskończoności za posiadaniem, bo taki mam światopogląd ?
    Przecież tę parę napędzającą tuwimowską lokomotowę ma pod kontolą (albo powinien miec) – światły umysł Pana Maszynisty.
    Przynajmniej powinien taki być, bo kocioł może wybuchnąć, co teraz oglądamy i pozostaje PUSTKA braku powszechnego zaufania.
    Dziesięć przykazań z dekalogu to w zasadzie również zestaw dobrych rad.
    Tylko czy pędzący (lub zapędzony do pędzenia: dokąd pędzisz Kozaku? Kozak pędzi w piwnicy) ma czas na refleksje jeśli zamotał się w dyrewaty?
    Powściągliwość i praca.
    Inwestycje i postęp?
    Tak, ale oparte na oszczędzaniu (w tym energii) i zasobach własnych, a nie kosztem kredytujących go „frajerów” wystrzelonych teraz w kryzysowy kosmos.
    Wystrzeleni z długami, które spłacą ich wnuki?
    Jestem za działaniem na własną odpowiedzialność.
    Jeśli wolnorynkowy światopogląd Pana TO dopuszcza finansową pomoc państwa do systemu bankowego, to jest to według mnie w zasadzie bolszewizm.
    Tylko że bolszewicy nie posługiwali się wyrafinowanymi dyrewatami.
    Jasno i wyraźnie grabili zagrabione, co jasno głosiła ich ideologia.
    Nic to nie dało, bo nie sprzyjało rozwojowi, jak obecne pompowanie bilionów w upadający system.
    To jest nadal ta sama pogarda dla innego cżłowieka.
    Dlatego jeśli nie spojrzymy na to co się dzieje od strony godności istoty ludzkiej, to pozostaniemy tylko odcinkiem łancucha konsumpcyjnego.
    Zachodzi tylko pytanie, jak daleko od odbytu, bo w konsumcji, po trawieniu, jest również wydalanie.
    Galicyjsko – szare i powściągliwe pozdrowienia z plant.

  134. Panie Sławomirski

    Każdy wspomina to o chce lub potrafi.
    Ja na przykład bardzo przykro wspominam solidarnościowe czystki i destrukcje.
    Wielomilionowe bezrobocie i emigrację.
    Wzrost fali przestępstw i aresztowań, wypadków i samobójstw, biedy i niedożywienia wśród dzieci.
    Jak widać każdy z nas ma charakterystyczny dla siebie poziom wrażliwości społecznej lub gruboskórnych zachowań na bazie indywidualnego egoizmu.
    Zatem jak widać nie wszystkie osobiste doświadczenia są godne upowszechniania z racji ich małej lub żadnej przydatności społecznej.
    Jak się okazuje obecnie najwięcej mają doświadczeń niedorostki polityczne, komentujące zdarzenia na zasadzie:”A bo moja mama tak mówiła”.
    Ubóstwo duchowego świata,w obecnym wydaniu,nie może być wzorcem do naśladowania.
    Weźmy dla przykładu robienie sobie jaj z barana, przy zupełnym pominięciu znanej polskiej poetki i noblistki Szymborskiej zakrawa na intelektualny troglodytyzm.
    Cóż, tak to już bywa, że jeden lubi poezję, a inny jak mu skarpetki cuchną.
    Nie oznacza to jednak, że wszyscy mamy się stać wyznawcami tych samych fascynacji, bowiem bardzo daleko odbiegałoby to od wolności, pluralizmu i demokracji w tym pozytywnym znaczeniu.
    A w ogóle to różnimy się tylko tym, że dawniej mieliśmy cenzorów a teraz moderatorów.
    Z pobłażliwym uśmiechem.
    Lizak.

  135. telegrafic 22.09
    Właśnie w „Rzepie” ukazały sie dwa sążniste artykuły dwóch tytanów mysli neoliberalnej: Rafałka Ziedmkiewicza i Tomusia Wróblewskiego. Miały być polemiką z „Doktryną Szoku” Naomi Klein, a stały się żałosną kompromitacja obu autorów, którzy nie potrafili podać ani jednego kontrargumentu na jej zarzuty pod adresem Friedmana, Chicago Boys i neokonów. Zamiast tego, Ziemkiewicz porównał Naomi z Gabrielem Janowskim, a Wróblewski z Lepperem. Swój bełkocik TW zakończył hasłem „Chciwość jest dobra !” ( tak jest , dokładnie zacytował Gekko z Wall Street !!!!!!!!)
    Gratuluje TO ! Jesteś w odpowiednim towarzystwie !!!!!

  136. Do „telefraphic obserw.” szanowny kolego , chcę się odnieść do twoich dywagacji w sprawie niewinności konstrukcji „swap”. tak się składa, że nie mam w tych sprawach żadnych kompleksów, bo znam sprawę z teorii i z praktyki. ( Bylem 15 jednym z decydentów w polityce kredytowej i w zatwierdzaniu wniosków kredytowych, a wcześniej tyrałem na projektowaniu i na budowaniu majątku trwałego za komuny). Moje zdanie bylo znane na posiedzeniach komitetu polityki kredytowej: „panowie i panie, to wszystko ,to są bździny pseudo inżynierów finansów. Dawajmy po ludzxku kredyty, a nie uciekajmy w bzdurne teoryjki, że wystarczy coś pomalować na różowo, to jego ryzyko jest dużo mniejsze. „Nie mam się z czego cieszyć, ale wychodzi na moje, a ja krzyczałem, jak Katon o Kartaginie.Jeśli dostanie do ręki K-47 specjalista- komandos, wiadomo, że sobie nie odstrzeli instrumentów, natomiast zarozumiały ignorant wystrzela całe wiejskie wesele, bo on wdraża nowe rozwiązania w rozwiązywaniu problemów. Gowniarzeria wymyślała metody drapania się prawą ręką po lewym uchu, ale winne są rządy i klęczący na kolanach neofici neoliberalizmu. Wszystko przez ignorancję, i ślepe słuchanie klasyków. Do słuchania klasyków powinni być zaangażowani ludzie z wiedzą i bez infantylnych kompleksów dopuszczonych w drodze kaprysu na salony. Wszystko zaczyna i kończy się na infantyliźmie decydentów tu w Polsce, jak i w USA i wszędzie. Wysłuchiwanie dorabianych teoryjek post factum przekracza miją wytrzymałość intelektualną. To tak, jak mówią rzw. analitycy na podstawie danych historycznych: będzie prawdopodobnie tak, ale jeśli zmieni się to i to, to wtedy będzie tak, no ale jeśli jeszcze zmieni się to, to wtedy będzie wzrost, zamiast spadku.
    Pozdro

  137. Dlaczego taki ….. (J.Kacz.) absorbuje naszą uwagę?Jak znalazł się tam, gdzie się znalazł?Szukasz odpowiedzi?Rozejrzyj się po tym dziwnym kraju…

  138. #Lizak pisze:
    2008-12-06 o godz. 19:44

    Anca

    Jeśli o mnie idzie to jesteś osamotniona.
    #
    I nie martwi mnie to.
    :
    Mój wielki niesmak wywołała wypowiedź Radka Sikorskiego, którą od wczoraj można usłyszeć w każdym programie radiowym i telewizyjnym. Wg mnie wygląda to tak, jakby RS uznał, że Wałęsę koniecznie trzeba pocieszyć w smutku, że oto prezydent nie zaszczycił jego skromnej uroczystości a on tak bardzo liczył. Więc trzeba mu powiedzieć; nie martw się Lechu, oni są marni, karły moralne, popatrz ilu ci bije brawo A JA PIERWSZY !!! Co do treści – zgadzam się, że ta nieobecność została dosadnie wyartykułowana i tak właśnie większość rozsądnych ludzi ją spostrzega, a wyjątkowe nagromadzenie pechowych sytuacji dodatkowo nastraja optymistycznie. Widać Oko Opatrzności spojrzało na LK z wyraźnym niesmakiem. 😳

    Nie zmienia to jednak sytuacji, że na taką wypowiedź, w tym miejscu i okolicznościach mówić w taki sposób nie należało. Nie pasuje wypowiedź w konwencji Piszczyka do szefa polskiej dyplomacji. I tyle.
    ;
    Lizakowi zaś przypomnę, że już mi dał do zrozumienia, że nie dorosłam intelektualnie do komentowania jego wpisów, więc nie musi się powtarzać.
    Od siebie dodam, że każdy ma prawo myśleć, że jest ode mnie o niebo mądrzejszy. A ja mogę sobie myśleć, że on nie ma racji.
    Może trochę bardziej wymowny, ale czy na pewno mądrzejszy?
    Polemizowała bym. :_P

  139. Nie zmienia to jednak sytuacji, że na taką wypowiedź, w tym miejscu i okolicznościach mówić w taki sposób nie należało. Nie pasuje wypowiedź w konwencji Piszczyka do szefa polskiej dyplomacji. I tyle.
    ;
    Zaplątałam się we własne nogi… Miało być;
    Nie zmienia to jednak sytuacji, że na taką wypowiedź, w tym miejscu i okolicznościach nie powinien sobie szef polskiej dyplomacji pozwolić.
    Nie pasuje wypowiedź w konwencji Piszczyka do szefa polskiej dyplomacji.
    I tyle. 😛

  140. http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=191#comment-55646
    Całkiem sama nie jestem. Tu poparł mnie kadett, a gdzie indziej też mają podobne zdanie. To nie jedyny głos w tej sprawie, podobny do mojego. 🙂

  141. Lesiu!
    Nie strzelali, bo nie było jak zidentyfikować strzelca. Po pierwsze nikt by na świecie nie uwierzył, że pan Prezydent potrafi język północnokoreański odróżnić od południowokoreańskiego. Po drugie do demaskowania strzelca, że w ostateczności był Rosjaninem, trzeba by poczekać do momentu, gdy walnie się w palec podczas wbijania gwoździ.

  142. Passpartout, 2008-12-06 o godz. 21:54,

    ależ każdego można „zmordować”, nie jestem wyjątkiem. „Instytucja” zmiany tematu świetnie się zmordowaniu może przysłużyć, szczególnie bohaterce artykułu „Polityki” – Alicji Tysiąc. Z czegoś się Jej ta depresja tka.

    Pozostanę przy tym co uznaję za najważniejsze, czyli przy wołaniu o pomoc w zabezpieczeniu realizacji potrzeb biologicznych i bezpieczeństwa (pieniądze na pierwsze) Pani Alicji i Jej dzieci. O mężu w artykule nie było, ale jeśli jest taka potrzeba to również dla Męża. Nie tylko ze względu na potrzebę równouprawnienia.

  143. Rysberlin na ten sam temat – http://www.blog-bobika.eu/?p=117#comment-5769 .

    Czy w Szwajcarii nie pomaga się ludziom w potrzebie ?

  144. @absolwent
    Ale dlaczego obrażasz się, jak red. Wróblewski porównuje (słusznie) Klein do Leppera. Przecież Lepper otwarcie mówił, że nie komunizm, nie kapitalizm, tylko ‚trzecia droga’. Wypisz, wymaluj to samo tweirdzi Klein. Widać, że nieuważnie czytasz swoją idolkę, skoro nazywasz Ziemkiewicza ‚neoliberałem’. Ziemkiewicz jako apologeta PiSu i Kaczyńskich ‚liberałem’? Nawet Klein w swym ‚dziele’ pisze, że pojawienie się takiej partii jak PiS to też wina liberałów ze szkoły chicagowskiej. Cytat:
    „In Poland, meanwhile, the backlash against the policies that impoverished
    so many in the nineties has unleashed its own set of disturbing phobias.
    When Solidarity betrayed the workers who had built the movement, many
    Poles turned to new organizations, eventually putting the ultraconservative
    Law and Justice Party into power. Poland is now ruled by President Lech
    Kaczyński, a disaffected Solidarity activist […] Kaczyński and his twin brother, Jaroslaw (now prime minister), won the 2005 elections with a campaign largely based on rhetoric attacking Chicago School policies. Their main opponents were promising to do away with the public pension system and to introduce a 15 percent flat tax—both straight out of the Friedman playbook. The twins pointed out that these policies would steal from the poor and enrich a nexus of big-business and on-the-take politicians.”
    Nazywając PiS partią ultrakonserwatywną Klein wyciąga jeden z nielicznych słusznych wniosków w swojej książce. Tak swoją drogą ten postulat 15% podatku liniowego brzmi dość zabawnie. Tak w ujęciu historii polskich debat programowych, jak i sporów ideologicznych.
    P.S.
    Oczywiście, że ‚chciwość jest dobra’ jeżeli dopinguje do wytężonej pracy i przedsiębiorczości. A to, że chciwość stanowi spiritus movens zarówno dla bandytów, jak i uczciwych przedsiębiorców (ergo pracodawców) nie oznacza, że można tych ostatnich odsądzać od czci i wiary.
    @szestow
    cytat: „Czasem się zastanawiam, kto wybrał lepiej? Czy Czesi, Francuzi i Austriacy poddający się Hitlerowi ocalając kulturę materialną, czy Polacy walczący z Niemcami bez względu na wszystko?”
    Pamiętaj o zupełnie innym podejściu Niemców do Francuzów, niż do Polaków jako Słowian. Poza tym Hitler rozkazał obrócić Paryż w morze gruzów, gdy zbliżali się do niego Amerykanie, ale gen. von Choltitz celowo nie wykonał rozkazu. Austriacy byli współtwórcami III Rzeszy, a nie jej ofiarami.

  145. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Skad ja to znam, ze rzad sie wyzywi? http://www.pardon.pl/artykul/7081/ministrowie_rozdali_miliony_podwladnym_rzad_sie_wyzywi Donek najwyrazniej doszedl do wniosku, ze chleb w Polsce drozeje(?) Mysle, ze takiego szefa Polsce brakowalo, nalezy sie szanowac, a jakze. Donek, Ty jestes de best!

  146. Lizak 12.04 „0 nigdy nie będzie miało świadomości 1”. Oj, ma ma świadomość. Skoro nie chce powiększać wartości 1, stojąc za nią, a wpycha się przed, to świadomie pragnie zmniejszyć jej wartość.

  147. @ passport.. jakie to ma znaczenie czy jest czy też nie ma Pana Tysiąca. Dzieci głodują i jak mniemam kobieta, nie powinna Pani zadawać takiego pytania. Raczej sobie, jak mogę pomóc tym ludziom?

  148. Lizak ciagle sugeruje, ze polska emigracja jest owocem polityki „Solidarnosci”. Jest to oczywista nieprawda. Powadem emigracji wielu polskich obywateli byla zrujnowana przez komunistow gospodarka i przesladowanie mniejszosci narodowych. Przypominam sobie dokladnie rok 87-my, kiedy komunistyczne wladze poraz pierwszy zliberalizowaly wydawanie paszportow. W tym roku promy z Gdanska i Szczecina plynely na Zachod pelne pasazerow, a wracaly do Polski puste. Polacy koczowali na Zachodzie w parkach i pod mostami i mimo tego nie wracali do lizakowej Ziemi Obiecanej. Komunisci wydawali paszporty tylko na ograniczony czas i jego przekroczenie bylo karane wiezieniem, a wiec decyzja osob, ktore wtedy decydowaly sie pozostac na Zachodzie oznaczala rozlake z ojczyzna i rodzina na zawsze. Ale nawet to nie bylo wstanie powstrzymac tysiecy Polakow przed pokazaniem plecow lizakowemu panstwu. Komunisci w Polsce nie zostali obaleni, oni zrezygnowali i odeszli na smietnik historii. Ich recepty gospodarcze i polityczne nie starczaly na wezwania wspolczesnego swiata.

  149. @passpartout 2008-12-06 o godz. 21:54

    „… Czy Alicja T. jest rozwiedziona, owdowiała, czy żyje w separacji? … ”

    Nemopedia…, przepraszam, wikipedia zawiodła, nie chciało się pogooglać?

    Passpartout, nigdy nie miałaś problemu z „rozmyślaniami” na jakikolwiek temat, zawsze znałaś odpowiedź jako „oczywistą oczywistość”, dlaczego akurat tutaj jesteś bezradna i nie znajdujesz odpowiedzi na to pytanie (w tej sytuacji całkowicie bezsensowne)?

    Odpowiedź na Twoje pytanie jest ogólnie przystępne, tylko trochę czasu, cierpliwości i dobrych chęci trzeba zainwestować 😉 .

    Podziwiam wytrwałość i zaangażowanie Teresy S. w tej sprawie. Dziwię się, że Teresa S. ma nadzieję w ten sposób coś osiągnąć, reakcja passpartout jest typowa, większość osób reaguje w TEN sposób.

    knop

  150. Do
    Slawomirski pisze:

    2008-12-06 o godz. 23:04
    Masz zupelna racje, tylko tak tez funkcjonuja jego wielbicielki i wielbiciele oraz wielu innych piszacych (milczacych sie nie czepiam), czesto ludzie o sporej dozie sympatii jak sam autor, lecz troche aut…….. Coz poczac w takim odrealnionym swiecie? Wystarczyloby i byloby o wiele mniej irytujace, ba imputujace dyskurs na innym poziomie, gdyby pozostali soba. Przy tym nie chodzi mi o orzekanie winy i wyznaczanie kary. Chodzi li tylko o uniemozliwienie zaistnienia czasow zaprzeszlych w czasach (teraz mam klopot) futur antérieur.
    Z powazaniem.
    MA

  151. Do
    Slawomirski pisze:

    2008-12-06 o godz. 23:04

    Zaszlo nieporozumienie, to bylo li tylko dalekie porownanie bylej APO do autora; mam nadzieje, ze on to zrozumial. Porownanie naszych rozowych i czerwonych z bylymi zielonymi z zascianka (zascianek postrzegany pozytywnie; czyli bliska zagranica).
    Z powazaniem.
    MA

  152. Do
    zgrywus.r pisze:

    2008-12-05 o godz. 17:49
    To jest dobre pytanie; zapewniam Cie jednak, ze bylo ich wielu, oddalonych wprawdzie od Wwy, lecz nie skazanych na perpetualny oportunizm. Na tzw. prowincji bylo nieciekawie i jednoczesnie latwiej. W brew pozorom na tej prowincji mieszkali ludzie z drugiego pod wzgledem ilosci mieszkancow miasta w Polsce. Przynajmniej nie trzeba bylo sie sprzedawac za paszport i stypendia; tam funkcjonowaly jeszcze relacje sasiedzkie przesiedlone wraz z przesiedlonymi, nazywanych blednie repatriantami, niezaleznie od kolorow ich ksiazeczek partyjnych z przed i po wojnie. Odwiedzajac robiacych Kulture i przywozacych ja do Polski nie musieli zastanawiac sie nad trescia rozmowy telefonicznej z naczelym redaktorem. Gdybym Panu powiedzial jakie to bylo wszytsko proste, to usmialibysmy sie; wspomne jednak, ze granica Na Odrze i Nysie nie byla wlasciwie kontrolowana miedzy 1970-1980.
    Z powazaniem.
    MA
    Z powzaniem.
    MA

  153. Do
    CosaOstra pisze:

    2008-12-06 o godz. 08:44

    Tak, to bylo dobre, bo innego nie bylo. Moze inne byloby lepsze?
    Z powazaniem.
    MA

  154. Telegraphic Observer,

    to bardzo ladne z ta lokomotywa. Widzisz, troche sie znam na lokomotywach parowych, bo to moja bardzo gleboka i kultywowana od dawna pasja. Historia tych pieknychmaszyn parowych zna wiele przypadkow, kiedy kotly eksplodowaly z hukiem. Z roznych przyczyn, w tym np. z powodu przegrzania lokomotywy po to, zeby zyskac troche wiecej mocy, nie patrzac na tzw imponderabilia techniczne. O bledach technicznych (czy koncepcyjnych, czy konstrukcyjnych) nie wspomne.

    Tak. Mysle, ze przyklad z lokomotywa, co to para na boki, itp jest jak najbaprdziej adekwatny. Jesli dodac do powyzszego fakt, ze zaslepionych pedem maszynistow oplacano jak szejkow arabskich, ze wegiel dla lokomotyw sprowadzano z drugiego konca swiata, mimo, ze byl on dostepny pod bokiem, i ze zwrotnicowi cpali na sluzbie, przez co mylily im sie kierunki i widzieli rzeczywistosc w kolorze rozowo-zielonym, to porownanie wspolczesnej ekonomii do swiata lokomotyw parowych jest jak najbardziej udane. Jednak w rzeczywistosci swiat lokomotyw parowych byl duzo bardziej sensowny niz ekonomia, w tym ekonomia chicagowska, cholernie uniwersytecka, itp. Byc moze w tym tkwi caly problem: zrobienie z ekonomii nauki i bawienie sie w teorie, z ktorych kazda jest jeszcze lepsza niz poprzednia. Bawienie sie do rozpuku, naszym kosztem.

    Tak wiec, wracajac to tematu wiodacego, nie trzeba zapominac, ze lokomotywy parowe to dzis pare skansenow i muzeow. Ale w wiekszosci to zlomowisko. Mam nadzieje, ze niektore teorie eokonomiczne rowniez tam wyladuja. Na zawsze. Good bye, Boys ! Jak nie dzis, to jutro.

    Co do Naomi: nie bedzie nowoscia dla Ciebie, ze i tutaj roznimy sie diametralnie. „No logo” byla bardzo ciekawa, bo pachaniala nowoscia. Wtedy alter-globalisci to byla w pewnym sensie egzotyka. „Doktryna szoku” nie pachnie juz nowoscia, gdyz wpisuje sie w nurt myslenia dosc powszechny, poniekad skrystalizowany i zaciekle zwalczany przez ortodoksje ekonomiczna. Jednak daleki jestem od twierdzenia, ze Klien sie myli czy nie ma racji.

    Tak jakby Friednam, jego boys czy inni kardynalowie jedynieslusznej doktryny ekonomicznej ja mieli…

    O oszukiwaniu kogokolwiek nie wspomne.

    Pozdrawiam.

  155. Do
    Stefan pisze:

    2008-12-05 o godz. 23:54
    Nie rozumiem, po co tacy MA czy Zygmuntowie czytają i komentuja felietony wrażego autora? Pewnie, żeby upuścic sobie trochę złej krwi, która ich przepełnia.
    Ja mam w swojej kolecji zbiory felietonów p. Passenta, które w znacznej części publikowal w formie książek. One wciąż są w znacznej części zadziwiająco aktualne, a przede wszystkim urzekają bystrością obserwacji i błyskotliwością metafor. Tylko czytać, podziwiać, a jak się samemu pisze – to się uczyć! Są nie do podrobienia, ale uczą stylu. Podobnie cenię sobie felietony Radgowskiego i Głowackiego z “Kultury”, przypomniane niedawno w tomie “Z głowy”.

    Wyobraz sobie, ze ja tez. Wyobraz sobie ze ja tez tak uwazam. Szkoda jednak, ze utozsamiasz opowiadajacego z jego tesktami.
    Z powazaniem.
    MA

  156. Helene przepraszam za obraze Jej uczuc wzgledem ratlerkow.

    Coz poradzic, skoro te male bestie maja swoj charakterek 😉 ?

    Pozdrawiam.

  157. Trudno jest medialnie/piar zmienic chama i mizantropa jakim jest Kaczynski.
    Powiem wiecej, to jest niemozliwe.
    Chyba ze zacznie brac jakies srodki psychotropowe.

  158. Do
    jerzy pisze:

    2008-12-05 o godz. 14:44

    Myli sie Pan i ubolewam nad tym, bo darze autora sympatia. Niewiele Pan zrozumial. Moze pomoze Panu lektura Listow Perskich.
    Z powazaniem.
    MA

  159. Jest jak jest. Pseudo-bohaterów namnożyło jak po kopulacji niższych gromad w warunkach sprzyjających do tego czynu np. żaby czyli koledzy płazów pewnych polityków pomyliły okresy godowe czyli wiosnę z jesienią, taki jest jeszcze nie zakończony 2008 rok, czyli (miszmasz).
    Pomimo 50-tki, tak się czasem zdarza, że odróżniam to co czynił w przeszłości Gospodarz i dokonał czegoś niematerialnego dla mnie, pomimo istotnych różnic w interpretacji pewnych zjawisk, a zarazem konkretnych wydarzeń, DP jest specyficzny i merytoryczny. Wg mnie, nie pudrując odważny w trudnych czasach.
    Wczoraj Lech Wałęsa był bohaterem, tak jak 27 lat temu, pomimo mojego mieszanego odbioru w pewnych przeszłościowych okresach, pompatyczna uroczystość ma w sobie coś słowiańskiego, przyjmuję ten fakt normalnie. Czy wszystkie europejskie kraje przeszły kiedykolwiek taką drogę i to jak Polska uczyniła ten krok wspólnie z L.Wałęsa i z W. Jaruzelskim o czym był powiadomiony był lub kierunkował te przemiany M. Gorbaczow. Dodatków i komentarzy może być mnóstwo z kraju i ze świata.
    Przypadek ciężki. Dwóch niedojrzałych i krnąbrnych chłopców z Żoliborza ze swoją świtą, którzy wciąż udają i bawią się w rządzenie to następny mit, którzy pomimo iluzji o 30 % wpływie na wyborczy elektorat będzie za kilka lat bajką /pomyłka w ocenie/ nie może być błędem.
    Można też mówić o bajkowych chłopcach Lewicy, którzy osiągnęli tyle materialnie co stracili w pewnym i mobilnym elektoracie, niech oni też już nie wracają. Można coś zbudować na tej stronie, ale jak to czynić bez MFR, jest pustka. Kto pierwszy zaiskrzy, jest kilku kandydatów, którzy mogą ruszyć ten przodu odłogowany ugór, „czyli jak hartowała się stal”.
    PS. UE finansuje wszelkie szkolenia, łatwe finanse do spożytkowania, duża biurokracja i układy brak odpowiedzialności, czyli „Polak potrafi”.
    „Teresa Stachurska” zna problemy socjalne i walczy, podziwiam.

  160. Kilka miesięcy temu (nie jestem regularnym komentatorem) podałem dewizę jaka kieruje bliźniakami Ka… „Nic co podłe nie jest nam obce”.
    Gdyby zostało to upowszechnione – nikt nie dziwiłby się aktualnym „wyczynom” Jarka K. Fenomenem jest poparcie jaki ten łajdak zdobył w części(na szczęście malejącej!) społeczeństwa. Oszust , kłamca i idol dla PIS-bandy!!!
    Czyżby tyle było u nas masochistów?

  161. Oczywiście, że “chciwość jest bardzo dobra”. Ileż rzeczy weszło w życie za mocą chciwości. Weźmy za przykład espresso, pierwsze z brzegu. Bez chciwości ludzkość skazana byłaby na kawę po turecku (w piachu), czy po polsku (tzw. plujka), czy amerykańską lurę. Nawet hiszpańskie ‘solo’ już mi wystarcza. Espresso było koniecznością, ale nie zrealizowaną przez przypadek, lecz przez chciwość. Ponad 100 lat temu pewien włoski przedsiębiorca nie mógł znieść tego, że jego robotnicy w czasie przerwy na kawę tyle czasu marnują. Kawa po kropelce spływa z maszyny, pół minuty trwało zrobienie jednej kawy, pomnożyć to przez setkę robotników, jakaż strata. Zysku oczywiście, bo chciwość to zysk. Przedsiębiorca chciwie pomyślał, radził się, noc zarwał nie jedną, z chciwości, zamiast spokojnie się wysypiać, aż następnego ranka zamiast zwykłej, bogobojnej kawy, było diabelskie espresso. To było dobre. Nie wiem czy powiedział to Pan Bóg, czy Pan Maszynista. Ale ja nie będę się wypierał od tej pochwały chciwości włoskiego przedsiębiorcy. I wielu innych chciwości ludzkich. Słyszałem, że bracia Wright byli bardzo łasi na pieniądze, podbnie Bill Gates, Medyceusze, zmarły kilka dni temu Ted Rogers z Toronto. Ktoś powie, że nie tylko chciwość pieniędzy wystąpiła obok rządzy władzy, sławy, wpływów, etc, że czysta chciwość, odizolowana jest zła. Ale zapytwam się, czy chęć wybicia się, rządzenia innymi nie popycha do pędzenia — to jest dzielenie włosa na czworo. Nikt nie mówi, że chciwość bez względu na wszystko jest dobra. Nikt nie twierdzi, że chciwość łamiąca reguły i prawo jest do zaakceptowania. Nikt.

  162. ANCA, 17.17 Duży zawód odnośnie oceny tej cyrkowej ceremonii w Gdańsku. Czy widziałaś gdzieś tam tych roboli z 80 roku razem z ich 21 postulatami?

  163. Porównania są groźne. Kaczyńskiego do ratlerka, swapów do kałacha, Naomi do Gabrysia – ona by go jednym palcem na łopatki obaliła, (o przyrównaniu Rafałka Z. do mojego towarzysza nie będę wspominał, bo to jest ordynarnie duracki chwyt), mojego pędzenia do jazdy bez hamulców i łamania przepisów drogowych – przez te lata jazdy po kontynencie (kilka setek tysiecy mil) ani jednego mandatu czy straconego punktu nie mam na koncie, bloszewizmu do ideologii Nadziei (B. Obama). Wszystko się pomieszało, nawet nie można niewinnie przyrównać chciwości do pary wodnej.

    A jakie są gołe fakty?! Jak powiedziałem, trzeba jasno oddzielić co anielskie, a co diabelskie w tych instrumentach. Nie wszystkie swapy i derywetywy to “uciekanie w bzdurne teoryjki”. Derywetywami handlowano od wieków, w Genui i w Amsterdamie, w Chicago i w Londynie, kontraktami na ryzyko przebicia się statku z przyprawami przez pułapki piratów, itd. Derywetywy przyniosły ogromne korzyści finansowe i dla rozwoju handlu i inwestycji. Obecna zapaść, która też mnie wkurza, ale i zaciekawia, wynikła z puszczenia zbyt wielu z nich, tych najniebezpieczniejszych w rynek OTC (over-the-counter), kiedy to zabezpieczający je bank inwestycyjny brał na siebie tak ogromne ryzyko, że tylko aparat państwa mógł podjąć się jego udźwignięcia. Czy je teraz udźwignie? Zobaczymy. Podobnie kontrolowanie banków przez Bazyleę II zawidło. Państwo, które od początku II wieku zaczęło z coraz większą intensywnością ingerować w gospodarkę kapitalistyczną zawiodło. Niektórzy twierdzą, że to właśnie interwencja państwa w gospodarkę zwielokrotnia rozmiary kryzysu. Dawniej z recesji w XIX wiecznym cyklu biznesowym gospodarka wydobywała się sama. Gdy ingerencja państwa (przy udziale zle skanalizowanej chciwości spekulantów) doprowadziła do Wielkiej Depresji, państwo początkowo nie dawało sobie rady. Aż właściwie dopiero wojna wyzwoliła gospodarki kapitalistyczne z objęć kryzysu, w taki albo inny sposób. I potem zdecydowano się na jeszcze większą ingerencję państwa. Ostatnio ryzykanci w bankach inwestycyjnych na Wall Street wiedzieli, a na pawno czuli, że za nimi stoi Wuj Sam. Rolę państwa w gospodarce muszą teoretycy kapitalizmu przerobić na nowo. “Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza” nie wystarcza.
    Należy zaznaczyć, że Polskę od tych ekscesów inżynierii finansowej i konsumenckiej eksuberencji uratowało dwóch ludzi: Pielnia 1 i (zapewne w konsultacji z Pienią) Leszek Balcerowicz.

    Ingerencja “neoliberalnego” państwa w kredytowanie zakupu domu przez tych, których ledwo stać było, plus takie urządzenie globalnego ładu ekonomicznego, że szeregu krajów, od Niemiec po Kanadę i wreszcie Chiny korzystało z lokomotywy amerykańskiego konsumeryzmu na kredyt w nakręcaniu ich lokalnych dobrobytów – te dwa fundamentalne odejścia od “klasyki” zawiodły kapitalizm na to niezbyt fortunne rozdroże. Oczywiście (relatywnie) mała i słaba Naomi nie pociągnie dyskusji w żadnym kierunku, choćby nie wiem ile palacz Jack węgla w nią sypał.

  164. szestow pisze:
    2008-12-05 o godz. 23:34

    The Economist o rządach Tuska…:)

    O co Ci człowieku chodzi ?

    Ten tekst Gospodarza chyba nie jest o Tusku ?

    Swoją drogą, ale się dyskusja rozkręciła, już dawno tak szybko tyle postów nie widziałem.

    Dziwię się tyko niezmiernie że mimo tylu wyskoków J. Kaczyńskiego poparcie mu poniżej pewnego poziomu nie spada.

  165. Znow sprawdzilem w slowniku, ani ‚derywatywy’, ani ‚derywetywy’, ani jak pisze p. Spokojny „dyrewaty’, lecz DERYWATY. Tak podobno przyjelo sie w jez. polskim.

  166. Już chyba jest jasne dlaczego dzieci na podwórku nie chciały bawić się z braćmi K.
    @absolwent
    Szkoda rąk brudzić!

  167. dziecko bessy 13.40
    Widzę że nie znasz życiorysu Ziemkiewicza, który jeszcze niedawno był aktywistą UPR i zaangażowanym kontynuatorem mysli guru JKM. Jego skrajnie neoliberalne poglądy na gospodarkę się nie zmieniły, zreszta nie ma zielonego pojęcia, ani o gospodarce, ani o socjologii. Z UPR rozstał sie tylko z powodów towarzyskich, Kaczyńskich popiera dlatego, że nienawidzi GW i Michnika. RAZ porównał Klein do Leppera nie z powodu trzeciej drogi ale jako awanturnicę, prymitywną lewaczkę itp itd. Postulat 15 procentowego liniowca to idea Gilowskiej , która wpadła na ten idiotyczny pomysł już dawno temu, bo nie chciało jej się samej policzyc ani przeczytać symulacji Belcerowicza, który proponował 22 procent. Donek, Rokita i Chlebowski podchwycili ideę liniowego 15 procent PIT z entuzjazmem , zamiast dązyc do obniżenia VAT. Nie męcz się zatem tłumaczeniem z angielskiego, bo polskie tłumaczenie Doktryny Szoku jest powszechnie dostepne w księgarniach.
    Czyżbys nie widział filmu „Wall Street” i kontekstu ” greed is good ?”

  168. Jasny Gwint – 18;11 – To oczywiste, że uroczystość była pompatyczna ❗
    I taka w zamierzeniu miała być. Dotyczyła wydarzenia wyjątkowego, zaproszono wyjątkowych gości, którzy przybyli i zaszczycili. Nie mam pojęcia, w którym momencie stała się imprezą konkurencyjną, ba – alternatywną dla obchodów prezydenckich. Tu przygotowania trwają dość długo i trudno takie akurat warunki przewidzieć. Można przyjąć „na wiarę” że to jednak był przypadek. Nagroda Nobla, to wielki świat i wielkie nazwiska i pozycje w światowej elicie. Akurat tu nie była chyba konieczna delegacja robotników z 21 postulatami, które trafiły na listę UNESCO bodaj że i są tam ciekawostką do obejrzenia.
    Ci robotnicy powinni być natomiast bohaterami obchodów ćwierćwiecza powstanie Solidarności. Biorąc jednakże pod uwagę zajadłość dzisiejszych sporów pomiędzy dawnymi działaczami i poziom nienawiści i agresji mam poważne wątpliwości, co do przebiegu tych uroczystości. I pewność, że robotnicy, wraz ze swymi postulatami sprzed 25 lat pozostaną pod płotem, zaś „bohaterowie” będą się opluwać, obrażać i sekować nawzajem.
    Aż strach sobie to wyobrazić. Kto i kiedy będzie składał kwiaty, komu będą zagradzać drogę pod pomnik stoczniowców…. i gdzie będą wtedy stoczniowcy.

  169. Należy się zastanowić dlaczego w demokratycznych panstwach dochodzą niekiedy do wladzy frustraci i psychopaci? Można powiedziec, ze sprytni demagodzy potrafią ogłupić naród swoimi populistycznymi wywodami.Jest to prawda, ale nie cała. Pożywką dla populizmu są niestety realne problemy, jak np.niesprawiedliwy podzial dóbr i arogancja władzy. Po 1989 roku w Polsce beneficjentami zostali pseodorewolucjoniści i stara nomenklatura, a szarzy obywatele zostali wyrolowani. Rodzi to poczucie krzywdy i niesprawiedliwości i na tym bazują partie populistyczne. Ludzie nie rozumieją, że populizm jest wielkim oszustwem, służącym cwaniakom do przejecia władzy W 2005 roku władzę przejął PIS wspólnie z LPR i z Samoobroną i co się zmieniło? Rozpiętość dochodów w spoleczeństwie nie zmalała a arogancja wladzy i chamstwo rozkwitly do monstrualnych rozmiarów. Miało być tanie państwo, ograniczenie liczby posłów i senatorów, jednomandatowe okręgi wyborcze i co ? Senat ma się dobrze, kancelaria prezydenta jeszcze lepiej. Rząd de facto nie rządzi bo premiewr boi się prezydenta, który zagarnia coraz to więcej władzy i szkodzi Polsce.

  170. sympatykDP, 2008-12-07 o godz. 17:59, dziękuję. Gwoli ścisłości dodam, że nie walczę, a szukam pomocy i współpracy na jej rzecz.

  171. @absolwent
    Znam życiorys Ziemkiewicza. Zapatrywania JKM na gospodarkę też. Fanem Ziemkiewicza nigdy nie byłem, do jego rzekomego liberalizmu podchodzę sceptycznie.
    Odnoszę wrażenie, że fani Klein nie są zaznajomieni z myślą liberalną, dlatego używają słów-kluczy (w ich mniemaniu) jak neoliberalizm i szkoła chicagowska, jakby jej reprezentanci nie różnili się w poglądach. I znowu ten nieszczęsny liniowy podatek PIT. Ani on ‚liberalny’ (podobnie jak PO), ani gospodarkę stymulujący. A stawka CIT i tak jest płaska.
    Skoro jesteś tak pewny wielkości intelektualnej Klein i jej dzieła, to może zaprezentujesz jakiś cytaty z ‚Doktryny…’, które przekonają wszystkich wątpiących w głębię Kleinowskiej myśli. Tylko, uważaj, bo w wielu miejscach manipuluje ona faktami i danymi.
    Poza tym nie męczę się tłumaczeniem, a wywody Klein mam w oryginale, chyba że dokonujesz projekcji własnych problemów na inne osoby. A propos, czy polska cena ‚Doktryny…’ jest rynkowa? Chyba powinna być regulowana? Inaczej to kpina z czcigodnej autorki. I nie ekscytuj się tak tym, czy innym filmem fabularnym. Zwróć uwagę na przymiotnik ‚fabularny’.

  172. telegrafic 18.55
    Jak zwykle masz racje ! Archimedes, Kopernik, Newton, Einstein i Tesla wszystko wymyslili z chciwości !!!!!!

  173. telegrafic 18.55
    A Greenspan, jak wiadomo wszystko robil na rozkaz Busha i konsultowal telepatycznie z Keynesem !!!!!!!!
    Czy jest tu ktos, kto w te bzdury uwierzy ………

  174. Panie Lizak

    Ci co odeszli glosu nie zabiora.
    Moj wujek przezyl Workute ,bo byl pomocnikiem lekarza obozowego.
    Przed wojna byl studentem weterynarii we Lwowie.
    NKWD zabralo go w roku 1940. Do Polski wrocil w 1957 roku.
    Z jego grupy 2 000-3 000 wiezniow przezylo 5-7.
    Jeden z nich byl donosicielem w obozie.

    Panskie „przykre wspomnienia” i „solidarnosciowe czystki” to inny kaliber historyczny.

    Slawomirski

  175. Jacobsky,
    Próbuje cię zachęcić, nawołuję, wywołuję – bezskutecznie. Jacobsky milczy. Nagle błysk, przecież Jacobsky doskonale zna się na kolei żelaznej.

    Nie wątpię, że pierwsza książka Ms. Klein pachniała nowością. Jacobsky, czy różnimy się poglądami dlatego, że inne były nasze edukacje i być może doświadczenia? Na kursie marksistowskiej ekonomii dla ekonomistów wykładano o wiele więcej, niż na studiach dla inżynierów czy naukowców. Czytało się wiele tekstów źródłowych od Lenina, aż po najnowszych markistów – znawców upadającego, wijącego się w boleściach kapitalizmu. Podstawy krytyki kapitalizmu nie zmieniły się wiele od tamtych lat, zapewniam cię. A pamiętasz elektrolux, marka, ktora oznacza produkt, wszystkie „elektroluxy”. Taką właśnie rolę odgrywa w ustroju nieustannej nadprodukcji, wypełnienia półek sklepowych i 5 – 10 procent bezrobocia marka produktu i reklama. A z innych zjawisk, obniżanie kosztu, wprowadzanie nowych produktów zaspokajających wydawałoby się nowe, wymyślne potrzeby, dalej – koncentracja produkcji, korporacje przemysłowe, itd. Nie wątpię, cała ta wiedza i rzemiosło napawać może odrazą. Gdy wyjechałem w 1983 roku z Warszawy, badź co bądź stolicy sporego europejskiego narodu, w tamten czas wycieńczonego ekonomicznie, na tym blogu jedni twierdzą, że z winy destrukcyjnej “Solidarności”, drudzy z nadmiaru opiekuńczości PZPR i SB, w każdym razie z kraju gdzie wolny rynek i reklama były w powijakach, i znalazłem się w ciągu kilkunastu godzin nocnego lotu w środku afrykańskiego buszu, gdy w drodze taksówką z lotniska przejechaliśmy nowo zbudowany mosta na rzece Benue, po którym powolnym krokiem szły afrykańskie niewiasty z wiązką drewien na głowie, to ukazała się moim oczom na drugim brzegu wielka tablica. Wśród nabrzmiewającej pory suchej i rozdygotanego powietrza zbliżaliśmy się do wielkiej płachty z postacią afrykańskiej atrakcyjnej dziewczyny o grubych błyszczących wargach, do wielkiego bilbordu, który rósł mi w oczach, aż przesłonił ćwierć widnokręgu i pół nieba, a napisane na nim stało: HARMATTAN ATTACKS VASELINE PROTECTS. I pudełeczko z mazistym, niewysychającym produktem, którego markę posiadła firma Unilever, a który znamy przecież od dziecka pod nazwą wazelina. Chcę po prostu powiedzieć, że gdy zafascynowany wywodem “No Logo” wreszcie przystanąłem dla złapania oddechu, aby się zastanowić o co chodzi, to odetchnąłem. Szło jej o wyważanie otwartych drzwi. Oczywiste było dla mnie, że konsument jest bombardowany, w dłuższym okresie dla jego dobra, informacją, która może mu zaszkodzić, gdy aplikowana w nadmiarza. Bombardowany i nasycany, tak jak koleżanki mojej córki ze szkoły, gdy na estradę Sky Dome przyjechała Britney Spears, czy inna Christina Aguilera, koncert był sponsorowany przez firmę Nike i one następnego dnia pokazały się ubrane w ciuchy ze słynnym znaczkiem (the swoosh) to zrozumiałem. Widziałem je wszystkie tak ubrane, bo odwoziłem je codziennie do szkoły, gdyż ich ojcowie zaczynali pracę skoro świt, a matki nie pracowały, bo były to macedońskie i greckie rodziny. Zrozumiałem dlaczego, jak wysłałem mojemu chrześniakowi w Polsce parę cichów i niezbyt markowe sneakersy, to straciłem wiele poważania w rodzinie. Ja nie pochwalam konsumeryzmu, w moim domu jest on dawkowany z ogromnym umiarem. Nie cieszę się z pewnych praktyk firm, ale na Boga, czy musimy całe życie rozmyślać, że gdzieś tam moglibyśmy żyć w świecie czystym i niewinnym jak nowonarodzony Pan Jezusek. Wiele jest w naszych rękach, konsumentów, to zdaje się Paul Samuelson rozwijał ten koncept. Ja nie stwierdziłem nigdzie, że Ms. Klein nie ma racji. Owszem, ona ma rację, może na nie całkiem marginalny, ale raczej mało ekonomiczny temat. Na pewno nie związany z obecną narastającą, niezakończoną recesją w USA i kilku innych krajach. Zakładam sobie, że prawd jest wiele, kto wie, może wszystko co ludzie artykuują jest prawdą, ale nie są te prawdy rożne, gdybym chciał się stosować do nich wszystkich to bym chyba zwariował, a na pewno nie starczyłoby mi czasu. Trzeba jakoś sensownie je ułożyć, te prawdy, myślę sobie, na własny przyznaję użytek.

    Jak powiedziałem, książka “The Shock Doctrine” jest mi mało znana. Mogę sądzić, że skierowana jest do tych samych czytelników i stosuje tę samą metodę literacką co poprzednia, metodę w końcu zapożyczoną, metodę szoku i przerażenia. Do ludzi zafascynowanych istnieniem innego świata poza oficjalną doktryną, oficjalnym uniwersytetem, oficjalnymi mediami. Myślących podług platońskiego mitu ciemnej jaskini w której siedzimy, czytamy gazety, chodzimy do szkoły, wszedzie tam podają nam jedynie słuszne banialuki, podczas gdy prawdziwy świat, prawdziwy sens i mechanizm świata umyka nam, jest przed nami zmyślnie skrywany. Jesteśmy oszukiwani. Właśnie czytam weekendową prasę (oficjalną, czyli mainstreamową: „Globe and Mail”, „Toronto Star”), która donosi o nowej burzy, tym razem na rynku pracy. Dalej dyskusja się rozwija na temat “stimulusa”, wzmożenia robót publicznych dla odbudowy starzejącej się infrastrukruty, opinie różnych ekonomistów się ścierają, informują co planuje Obama. Może oszukują? Chyba tam, bo nikt nie złorzeczy na Friedmana i wolny rynek. Plotą tylko o tym, jaki program ma sens w Kanadzie. Ale żadnych wskazówek kogo wieszać na latarni. Kto kogo oczukał i w czym? Jacobsky, może ciebie ktoś oszukał, powiedz, ośmiel się, komu dałeś się naciągnąć? Znajdziemy go i damy mu w nos. Friedmana już nie dosięgnie nasza ręka ludowej sprawiedliwości. Pewnie zauważyłeś, że Klein łączy Irak z Friedmanem, CIA z laissez-fairyzmem, Chiny z Polską, Pinocheta z Rosją, a najgorsza wśród tych oszustów jest Thatcher. Radują się zaciekli wrogowie USA i współczesnego kapitalizmu. Dla nich Klein jest Wielka. A Bush i Friedman to diabły wcielone pachnące siarką piekła na odległość. Ja nazwałbym tę doktrynę chavezizmem.
    Co myślisz, Jacobsky?

  176. Szanowny Panie Danielu,
    z przyjemnoscia czytam Pana felietony zamieszczane na Pana blogu. Nalezy Pan bowiem do nielicznych dziennikarzy, ktorzy potrafia trafnie i bezstronnie komentowac biezace wydarzenia polityczne,
    Pytanie czy charakter J.K. moze sie zmienic, jest pytaniem retorycznym i w zasadzie szkoda czasu wiecej sie nad tym rozwodzic. Partia pana J.K. przez ostatnie 3- lata az nadto dowiodla, ze nie jest partia „Prawa i Sprawiedliwosci” ale partia „Paranoikow i Schizofrenikow”. Kultura polityczna w ostatnich latach siegnela dna. Niestety przenosi sie to do zycia codziennego. Wielu lat trzeba bedzie, aby zaleczyc rany i naprawic krzywdy wyrzadzone w ostatnich latach. Polska stala sie krajem, w ktrorym depcze sie najwieksze autorytety i przekresla sie dotychczasowe osiagniecia, w imie chorych ambicji niektorych politykow. A wszystko to za przyzwolwniem opini publicznej.
    Polska zeszla z drogi prowadzacej do cywilizowanej Europy i stacza sie w kierunku krajow nieprzewidywalnych. Autorytet Polski na arenie miedzynarodowej stale spada.
    Nasuwa sie pytanie, jak dlugo musi twac jeszcze ta cala paranoja? Niektorzy twierdza, ze jeszcze 1,5 roku. Mysle, ze jezeli nic sie nie zmieni to moze to byc raczem 6,5 lat.
    Najwieksza strata ostatnich 19 lat wedlug mnie nie jest to, ze nie rozliczono sie z przeszlosci komunistycznej, ale to, ze nie zostaly wypracowane mechanizmy, ktore wylonily by prawdziwe elity polityczne, zdolne godnie sprawowac najwyzsze urzedy, a Polsce zapewnic wlasciwa jej pozycje w Europie i na swiecie.
    Czy wsrod Polakow nie ma osoby, ktora moglaby godnie reprezentowac urzad prezydenta, przywrocic do zycia wlasciwa kulture polityczna i zjednoczyc wszystkich Polakow?.
    Mysle, ze jest ich wielu. Nazwiska same cisna sie na usta, ze wymienie jedynie: prof. Balcerowicza, prof. Buzka albo prof. Zolla.
    Z calym szacunkiem do pana Tuska, uwazam, ze na urzad prezydenta moze jeszcze poczekac, a obecnie powinien zaangazowac sie w prace nad wyszukaniem osoby ponadpartyjnej, ktora odwrocila by bieg wydarzen. Wymaga to prowadzenia konsultacji z roznymi srodowiskami, tak jak odbywa sie to w wiekszosci panstw europejskich. Potrzeba na to dluzszego czasu ale wtedy wybor prezydenta nie bedzie przapadkowy.
    Wracajac do bohatra Pana felietonu, to mysle ze powinien wraz ze swym bratem jak najszybciej odejsc z zycia politycznego. Moze powinni pomyslec o karierze aktorskiej, maja juz bowiem w tej dziedzinie pewne doswiadczenie.
    Proponowalbym zagranie w filmach „Jak rozpetalem 3-cia wojne swiatowa” albo „Czy leci z nami prezydent”.
    Rezyserii moglby sie podjac pan Kurski.

    Pozdrawiam

  177. Odbyła się Wielka Debata z okazji Jubileuszu 25 rocznicy przyznania Przywódcy Solidarności Lechowi Wałęsie Nagrody Nobla. Podobno była to największa tego typu uroczystość po wojnie. Wszystko było pięknie i z rozmachem zorganizowane , dopisali zaproszeni Goście z zagranicy i Wybrańcy z kraju , były nieukrywane przez Jubilata , łzy wzruszenia.
    Wypadało jednak pamiętać ,że Nagroda Nobla dla Lecha Wałęsy była przyznana w uznania działań całej Solidarności , czyli także tych „maluczkich” ,bez których sam LECHU, niewiele by zdziałał.
    Dlaczego tak mało mówi się w tym czasie o takich ludziach i ich zasługach dla Solidarnosci i pokojowego obalenia komunizmu ? Wszystko przypisuje się jednej osobie , wynosi się Lecha Wałęsę na piedestał i to on odbiera wszystkie zaszczyty Jednoosobowo. Odnosi się wrażenie ,że wszystkiego dokonała tylko jedna osoba tymbardziej ,że w wypowiedziach Lecha Wałęsy , słyszy się głównie ton : Ja, Ja, Ja !!!
    Dlaczego dzisiaj ,były Pan Prezydent nie potrafił zrobić NIC dla zmiany wizerunku polskiej polityki, a wręcz przeciwnie swoimi wieloma wypowiedziami (nawet zakładając że w słusznej obronie ) jeszcze bardziej antagonizował. Osobista uraza była ważniejsza niż godność Najwyższego Stanowiska w Polsce, które kilka lat wcześniej , z wyboru Narodu sam sprawował. Teraz nie chciał uznać demokratycznego wyboru i dawał temu wyraz rzucając na lewo i prawo epitetami pod adresem „swoich wrogów ” , torując drogę do obecnej brutalizacji życia publicznego. Pokłosiem takiego przyzwolenia była wypowiedź Radosława Sikorskiego podczas uroczystych obchodów JUBILEUSZU. Urzędujący Minister Spraw Zagranicznych pozwolił sobie na publiczną obrazę ludzi dla których Solidarność też była Świętością. Haniebna, kompromitujaca wypowiedź, którą niestety wielu z obecnych czołowych polityków przyjęło z aplauzem i nagrodziło gromkimi brawami. Może i dobrze ,że w takiej chwili nie było wśród szacownych Gości obecnego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Minister R. Sikorski chcąc bowiem przypohlebić się Lechowi Wałęsie i dodać sobie splendoru, nie powstrzymałby języka. Wykazany przez niego brak kurtuazji i dyplomacji ” sponiewierałby” urzędującego Prezydenta ( nawet jak nie jest tym wymarzonym Prezydentem , czynić tego nie wolno ) !!
    Patrząc na to, co przez cały ten czas transformacji działo się i dzieje w kraju, widząc jawną niesprawidliwość społeczną , w tym z jednej strony tragedię pracowników upadających, sprzedawanych zakładów pracy, a z drugiej szybko rosnące , w dziwnie szybkim tempie majątki innych , na usta ciśnie się pytanie: kto zyskał , a kto przegrał z tych ,którzy mają moralne prawo czuć sie współwłaścicielami Nagrody Nobla ?
    Wygranym napewno jest Lech Wałęsa, któremu przypadły wszystkie zaszczyty,włącznie z honorem bycia Prezydentem RP,którego nazwisko jest rozpoznawalne na świecie , któremu Przywództwo Solidarności i Nagroda Nobla pozwoliły diametralnie odmienić warunki i styl życia jego i jego rodziny.
    Wygranymi są jeszcze również ci , którzy „pousadawiali się” w polityce na różnych szczeblach. Pozostali to w większośći , wielcy przegrani.
    Goście zagraniczni tych ” niuansów” nie rozumieją i dlatego dla nich jest tylko jedno nazwisko – Lech Wałęsa.
    Obchody Jubileuszu zostały zwieńczone , patetycznym kazaniem i uroczystościami kościelnymi . Czy chociaż po nich przyjdzie refleksja i czas na POKORĘ , tak u Lecha Wałęsy jak i wielu innych ?

    Pozdrawiam serdecznie,

  178. Eh, zawziąlem się. Przeczytałem fragmenty słynnego dzieła “Szokowa Doktryna” dostępne w internecie. Nie wątpię, że wiele osób przeczyta jej wersję polską. Autorka nie jest ekonomistką, jej wiedza w tej materii jest fragmentaryczna, np. nie wie jak zorganizowana jest gospodarka skandynawska, zdaje się wyobraża sobie, że znaczna część firm jest tam państwowa. Podejrzewam, że rozliczne potknięcia faktograficzne i pojęciowe ujdą jej. Pisze, że neoliberalne rządy i instytucje zachodnie zmusiły polski rząd solidarnościowy do terapii szokowej, gdy inflacja sięgała 1000 procent. Było to, wg. autorki, bezduszne wymuszenie szoku na ludziach przyzwyczajonych do wysokiej inflacji. Wykonawcą był Balcerowicz. A Sachs jeszcze zalecił sprywatyzowanie stoczni i kopalni, co jak można się domyśleć natychmiast wykonano, Hę? Polska miała rzekomo trzy drogi do wyboru: neoliberalny szok, pierestrojkę w wydaniu Gorbaczowa, oraz samorządy pracownicze chyba według modelu Tity. Oczywiście wybrano pod przymusem Chicago Boys, którzy obsiedli najważniejsze urzędy, wybrano najgorzej jak było można, itd. itp. O roli Sachsa w wyprowadzeniu gospodarki boliwijskiej na normalną drogę rozwoju jest tyle, że Sachs się tym chwalił, a nie powinien, oraz, że wsadzono boliwijskiego działacza związkowego do więzienia za organizowanie strajków, zupełnie jak Wałęsę, ale nie wiadomo na jak długo. Jak na aktywistkę całkiem dobrze. Na robotę dziennikarską to mi raczej nie wygląda. Spodziewałem się, że będzie na lepszym poziomie. Poza tym zauważyłem, że angażuje się w sprawę voucherów edukacyjnych w USA, na przykładzie Nowego Orleanu. Muszę się przyznać, że swoją energię i zainteresowania mam skierowane w innych kierunkach niż vouchery w USA, a czytanie tych dywagacji zupełnie mnie nie wciąga.

  179. ANCA, 20.54. Pozostaję przy swoim. Warto jednak pamiętać, że Nobel w ówczesnych czasach był przyznawany nie bez wpływu sytuacji politycznej i pomocy określonych służb. Jeżeli nie, to 21 postulatów i robole powinni grać wczoraj główna rolę. A nie było ich nawet pod płotem. To co pozostało w spadku, to jak słusznie zauważasz „poziom nienawiści i agresji”, czyli wszystko to, do czego te „elity S” są zdolne.

  180. @dziecko_bessy,

    Porównanie Klein z Lepperem to nieporozumienie. Klein może jest trochę naiwna (to, że kryzysy wykorzystuje się do zmian wie każdy student) i porusza zagadnienia słabo zdefiniowane ale jej książki są adresowane do społeczności, nie ma w nich ambicji tworzenia nowej ekonomii. Jak się idzie ulicą w Warszawie i nie mozna znaleźć kafejki, bo pomieszczenia handlowe wypełnione są w większości przez oddziały banków lub sieci handlowe, to widać, że na naszych oczach rodzi się kapitalizm, na jaki ludzie zapytani o to nie wyraziliby zgody.

  181. Do
    obserwator pisze…
    Nasuwa sie pytanie, jak dlugo musi twac jeszcze ta cala paranoja? Niektorzy twierdza, ze jeszcze 1,5 roku. Mysle, ze jezeli nic sie nie zmieni to moze to byc raczem 6,5 lat.
    Najwieksza strata ostatnich 19 lat wedlug mnie nie jest to, ze nie rozliczono sie z przeszlosci komunistycznej, ale to, ze nie zostaly wypracowane mechanizmy, ktore wylonily by prawdziwe elity polityczne, zdolne godnie sprawowac najwyzsze urzedy, a Polsce zapewnic wlasciwa jej pozycje w Europie i na swiecie.

    Nasuwaja mi sie dwa pytania;
    Paranoja wyborcow, czy politykow?
    Kto mialaby wypracowac takie mechanizmy; wyborcy, czy politycy?

    Z powazaniem.
    MA

  182. Do
    emel pisze:

    2008-12-07 o godz. 18:00
    To Pan nie zna wyborcow?
    Z powazaniem.
    MA

  183. Telegraphic Observer,

    ja sie znam na lokomotywach, a Ty na ekonomii. Co nie przeszkadza wcale Tobie pisac o lokomotywach, a mi – o ekonomii.

    Z takim samym skutkiem dla poruszanych tematow.

    Moja powinowata, ktora mieszka w Kanadzie od urodzenia (a to juz prawie 7 dziesiecioleci) nie mowi na odkurzacz inaczej jak „hoover”, a na odkurzanie – „hooverowanie”. So what ?

    Kto kogo oszukal ? – pytasz przekornie ? Ekonomisci, a w slad za nimi politycy, ze oto budujemy nowy, wspanialy swiat, i ze wszystko w tym swiecie bedzie roslo bez ograniczen (glownie gospodarka oczywiscie), a my razem z tym. Dla Ciebie to mantra, ktora powtarzasz jednym ciurkiem prawie w kazdym wpisie, a dla mnie – BS.

    Juz raz sie sprzeczalismy na ten temat: kwestia wiary. Byc moze ja wierze w jedne zabobony, ale Ty rowniez, pomimo zewnetrzenj oprawy slownej nie przekazujesz w swiat niczego wiecej poza zabobony i zaklinanie przyszlosci, a.k.a ekonomia.

    Skoro juz chcesz o siarce, Friedmanie, globalnej ekonomii i tym podobnych sprawach.

    Pozdrawiam.

  184. Do MA

    To jest to pytanie.
    Gdzie szukac polskich elit politycznych w XXI wieku?

    Slawomirski

  185. W temacie pochwal chciwosci, to chyba nie zawadzi zapoznac sie (albo przypomniec sobie) „The traveler’s dilemma” – klasyk teorii gier, ponoc nawet z zastosowaniami do „teorii” ekonomicznych.

    He he he….

  186. Do MA.

    Oczywiscie chodzi mi o paranoje wsrod politykow. Bo nie jest przeciez rzecza normalna, zeby podwazac osiagniecia wlasnego narodu, opluwac polskie autorytety uznawane za granica albo w kazdym kto ma odmienne poglady widziec zaraz agenta obcego wywiadu. Inne narody sa pod tym wzgledem bardziej dyplomatyczne. Dlaczego Polak dla innego Polaka musi byc zawsze wilkiem. Bylo by dobrze nauczyc sie od innych narodow wzajemnego szacunku dla siebie.
    Ogladajac polskie programy publicystyczne z udzialem przedstawiecieli roznych opcji politycznych (za wyjatkiem programu pana Wolka „Plusy dodatnie, plusy ujemne”) nie widzi sie dyskusji merytorycznej ale jedynie zaciekle ataki, wzajemna nienawisc albo arogancje graniczaca ze zwyklym chamstwem.
    Oczywiscie jest wazne jakich ludzi zaprasza sie do udzialu w dyskusji. Moze chamstwo sprzedaje sie lepiej i nie oplaca sie promowac kulturalnego zachowania.
    Niestety przyklad idzie z gory. Jaka jakosc dyskusji politycznej w sejmie, taka i w zyciu codziennym.
    Jezeli chodzi o wyborcow, to na przykladzie ostatnich wyborow widac, ze coraz lepiej potrafia wykorzystac swoja sile i rozliczyc partie polityczne z efektow ich dzialania. Ale potrzeba niestety jeszcze troche czasu, zeby partie demagogiczne zniknely ze sceny politycznej.

    obserwator

  187. Do
    obserwator pisze:

    2008-12-09 o godz. 00:37

    Calkowicie sie z Panem zgadzam (z malym wyjatkiem jednak). przyklad idzie prawie zawsze z dolu, niestety.
    Z powazaniem.
    MA

  188. Do
    Slawomirski pisze:

    2008-12-08 o godz. 16:34

    Nigdzie; kiedys same sie znajda. przepraszam za te obcesowa odpowiedz.
    Z powazaniem.
    MA

  189. @Art63
    Porównując Klein do Leppera nie sugerowałem podobieństwa aparycji czy poziomu kultury osobistej. Stwierdziłem po prostu fakt ekonomicznej zbieżności ideowej pomiędzy tym co postuluje Klein w swojej książce, a tym co głosił Lepper. Swego czasu Samoobrona miała nawet takie hasło wyborcze o ‚trzeciej drodze’, które było jakoby cytatem z J.P.II.
    Oczywiście, że w tym porównaniu kpię sobie z Klein, ale trudno traktować tę autorkę poważnie, skoro wypisuje np., że Marek Belka to prawicowy minister finansów z Polski 🙂
    @Jacobsky
    Ekonomia to nie jest nauka ścisła. Derywaty to nic złego, jak ktoś chce i wie co kupuje, to niech kupuje. Problem polega na tym, że amerykańskie banki inwestycyjne zatrudniły naukowców z krwi i kości, matematyków i fizyków teoretycznych, aby opracowali wzory, z których miało wynikać, że wszelkie regulacje dotyczące lewarowania są zbędne. I opracowali, a US SEC dało się przekonać, że można rynek derywatów lewarować bez opamiętania. I takie to są te mechanizmy regulacyjne.

  190. Kaczyński nie jest taki zupełnie nie wyszkolony, dla przykładu sugerował ostatnio śledztwo w sprawie agentów wpływów, domniemanie rosyjskich.

    To jest sensowana propozycja którą proponuję potraktować poważnie i śledztwo otworzyć. Ale znacznie poszerzone.

    Pierwszym kandydatem powinien być Sikorski jako że złożył on przysięgę wiernopoddańczą królowej angielskiej i lojalności w stosunku do „jej” państwa. Jako taki jest ipso facto agentem obcych wpływów i biorąć pod uwagę że udało mu się dostać do rządu RP (skandal na miarę Rokossowskiego) sprawa jest groźna. Przypomnę również jego deklaracje w American Enterprise Institute co do współpracy.

    Drugim pod względem ważności przedmiotem śledztwa powininny być służby specjalne RP, przesłanką są tutaj publiczne oświadczenia funkcjonariuszy podobnych służb w SZAP w/g których słóżby te działają tak jakby były służbami 51 pierwszego stanu SZAP-u a nie RP. To grubo gorzej niż agenci wpływu jako że to są agenci rzeczywiści i to obcego mocarstwa. Skandal gorszy niż SB i k/wywiad wojskowy za stalinizmu bierutowskiego którzy do tego stopnia nigdy nie wspólpracowali z Sowietami.

    Trzecim powinna być sama Rzeczpospolita jako że jest to otwarcie dziennik agentów wpływów w ich przypadky pólnocno-amerykańskich. Nie ma w Polsce innego pisma które by tak usilnie usiłowało wpływać w interesie obcego mocarstwa (dokładnie tkzw neo-cons z SZAP – Cheney, Bush etc). Ja sobie nie przypominam by taka np Trybuna Ludu była tak pro-obco-interesowa nawet za dawnych czasów.

    W porównaniu z powyższymi działaność tych co popieraja FR wydaje się potworną amatorszczyzną, ale przyglądnąć się im by też można per sugestje Kaczyńskiego.

    Ale jeszce raz Sikorski, służby specjalne, i Rzeczpospolita muszą pójść na pierwszy ogień ze wzgłędu na ich efektywność jako agentów obcych wpływów. Za duże tutaj zagrożenie dla interesów Rzeczpospolitej by to ignorować, Kaczyński ma rację.

  191. Choć czasów PRL-u nie pamiętam, i w żadne dysputy dot. tamtego okresu nie wchodzę, to zachowania J.K. sprawiają, że nie wiem czy się śmiać czy płakać. Nie z osoby, ale raczej zachowania osoby w kontekście roli politycznej jaką pełni. Polityk, były premier, a człowiek chyba bez taktu, opanowania, o mądrości już nie wspominając.

  192. Szanowny Panie Danielu,
    od wielu lat niezmienną przyjemność sprawia mi czytanie Pana felietonów. Z puntku widzenia kultury, obyczajów, zdobyczy psychiatrii – i tym razem całkowicie się zgadzam z Pana felietonem. Natomiast, to co mnie martwi to to, do jakich rozmiarów urasta każde tego typu wydarzenie. A przecież nie wnosi ono niczego konkretnego do naszego życia, nie posuwa nas o krok w żadnym kierunku.
    Jeżeli z całej sumy zdarzeń dowolnej kadencji usuniemy tzw spory polityczne o pryncypia – czyli nieźle płatne awantury emitowane w czasie największej oglądalności, to zostają takie drobiazgi jak przyjęte ustawy, rozporządzenia, budżet, deficyt, odpływ kapitału spekulacyjnego, możliwość obronienia naszej waluty, odcięcie od kredytowania, prognoza na najbliższe dwa lata. Śmiem twerdzić, że dzisiaj akurat te drobiazgi są dość ważne i zaczynam odprawiać uroki żeby to co dzieje się teraz w „realu” zmobilizowało nas wokół tych drobiazgów na długo.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Beata

css.php