Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

5.01.2009
poniedziałek

Mówił dziad do obrazu

5 stycznia 2009, poniedziałek,

Przełom roku wykorzystałem, żeby zainwestować w siebie, czyli – jak mówi Lech Wałęsa – „doładować akumulator” i właściwie przez cały tydzień obcowałem ze sztuką. W czasie zalewie jednego tygodnia oglądałem ogromne wystawy malarstwa i rzeźby Tadeusza Dominika, w warszawskiej Królikarni, a następnie Josepha Beuysa, Paula Klee i Jeffa Koonsa – wszystkie w Berlinie. Do tego w pociągu skończyłem czytać ogromny ‘Buch’ Simona Montefiore, „Potiomkin” – znakomitą książkę, którą gorąco polecam. Podobnie jak wspomniane wystawy.

To, co napiszę poniżej, to zapiski ignoranta, proszę nie traktować tego zbyt serio, to notatki ślepego o kolorach, gdyż na sztuce się nie znam, ale stosunkowo dużo jej konsumuję. Na wystawę Dominika (ur. 1928 r.) poszedłem z trzech powodów: Agnieszka Osiecka miała jeden jego obraz, więc z nim obcowałem, przedstawia kolorowe plamy albo nieregularne koła, które mi się początkowo nie podobały, nie znając twórczości Dominika, nie wiedziałem ‘co jest grane’, a właściwie ‘co jest malowane’. Powód drugi, to że miałem przyjemność poznać Tadeusza Dominika dzięki KTT, i to właściwie Toeplitz, doskonały znawca sztuki, powinien pisać te słowa, a nie ja. Wreszcie, ‘last but not least’, Tadeusz Dominik jest jednym z naszych najbardziej znanych malarzy współczesnych.

Jak przeczytałem w gazecie, jest rekordzistą pod względem ilości wystaw indywidualnych, gdyż – jak sam mi zwrócił uwagę – wystawia od 1955 r., w rok później jego drzeworyty reprezentowały już Polskę na biennale w Wenecji. W Królikarni można obejrzeć wielką retrospektywę Dominika, od wczesnych drzeworytów i rysunków (m.in. ‘Autoportret w czapce’, o którego istnieniu – jak mi powiedział – sam malarz zapomniał), po prace z ostatnich lat. Na tej wystawie ‘zrozumiałem’ owe koła, obok których przechodziłem obojętnie, zanim nie zapoznałem się bliżej z twórczością artysty. Jego głównym źródłem inspiracji jest natura, przyroda, pejzaż. Oglądając obrazy Dominika na przestrzeni lat widzimy ewolucję od pejzażu (wisi tam ‘różowy pejzaż’ za który dużo bym dał, gdybym miał…), po poszczególne jego elementy, które się wybijają i zaczynają dominować – drzewo, krzak, kwiat, Słońce – zmieniać się, deformować się, a niektóre nabierają kształtu koła. Są to koła inne niż u Fangora, nie tak regularne, geometryczne, bardziej wyrosłe z przyrody. Nareszcie znalazłem swój sposób, żeby na nie patrzeć. Kto może – temu radzę wybrać się do Królikarni. ‘Świat Dominika to ogniste słoneczne koła, kwiaty, patyki w płocie, dzbany, bochny chleba, trawa” – pisał Zbigniew Herbert, nie byle jaki znawca sztuki, autor m.in. ‘Barbarzyńcy w ogrodzie’.

Po wyjściu ‘z Dominika’ pojechałem na weekend pociągiem do Berlina, który wprost pęka od sztuki. Byłem w trzech muzeach, na kilku wystawach, i przed każdym kolejka stała aż na ulicy. W ‘Martin-Gropius-Bau’ trafiłem na wystawę fotografii Richarda Avedona (1923-2004), jednego z najbardziej znanych fotografików moich czasów. Są tam jego najsłynniejsze fotografie, m.in. modelka Dovima w długiej sukni, po obu stronach której stoją dwa słonie. Avedon spowodował rewolucję w fotografii mody, fotografował modelki na ulicach, w ruchu, w mieście, a nie tylko w studio. Fotografował modę dla najważniejszych czasopism, zwłaszcza ‘Vogue’. Spowodował, że jego fotografie mody żyły własnym życiem, same stawały się dziełami sztuki. Był także autorem wielu portretów, „mógł mieć każdego”, pozowali mu wszyscy – od Picassa i Chaplina (w przeddzień emigracji z USA) po prezydenta Eisenhowera. Był także autorem fotografii zbiorowych, m.in. wisi na wystawie „Andy Warhol i członkowie Fabryki” (tak Warhol nazywał swoją pracownię i grupę), a także cykl fotografii reporterskich – sylwester pod Bramą Brandenburską 1989, w roku jej obalenia.

Plakat wystawy Andy Warhola. (Fot. Pass)

Pamiętam, jak jakieś 20-30 lat temu tygodnik ‘The New Yorker’, najbardziej prestiżowy ze wszystkich, który przez wiele lat szczycił się tym, że nie zamieszcza żądnych fotografii, zrobił wyłom w swojej tradycji, nie mógł już ignorować zmian w mediach, i w każdym numerze zamieszczał jedną fotografię – portret zrobiony specjalnie w tym celu przez Avedona.

Kiedy już mamy wrażenie, że Avedon fotografował tylko znanych ludzi i piękne modelki we wspaniałych kreacjach, otwiera się przed nami kolejna sala i kolejny rozdział: portrety zwykłych ludzi z zachodnich stanów USA. Bez żadnego tła, bez inscenizacji, bez kostiumów, patrzą nam w oczy zwykli Amerykanie, ani piękni, ani znani, zwyczajni. Są nawet więzienne portrety morderców, których opisał Trumana Capote w książce ‘Z zimną krwią’ (portret Trumana Capote też jest, ale w pierwszej sali…).

Andy Warhol – portret Trumana Capote. (Fot. Pass)

Można także obejrzeć video o Avedonie i jego pracy. Obok – jedyna praca kolorowa, Nastazja Kinsky, w pozycji leżącej, na niej leży wąż, który całuje piękna aktorkę w ucho. ‘Szkoda, że państwo tego nie widzą’, jak mawiali radiowi sprawozdawcy sportowi, kiedy nie było jeszcze telewizji. Wystawa czynna do 19 stycznia! Kto żyw, niech tam biegnie.

Mogą Państwo nie uwierzyć, ale w Berlinie są dziś do obejrzenia co najmniej trzy wystawy wielkich artystów amerykańskich – Avedona, Andy Warhola i Jaffa Koonsa. Prace Warhola obejrzałem w Hamburger Bahnohof – starym dworcu przerobionym imponująco na muzeum sztuki współczesnej – prawie naprzeciwko dworca głównego Hauptbahnhof. Krótko mówiąc, jest to retrospektywa, od ‘Złotego pantofelka” poprzez puszkę zupy pomidorowej Campbell Soup , aż po gigantycznego Mao Tse-tunga i Lenina.

Andy Warhol – Mao. (Fot. Pass)

Posługując się techniką sitodruku (serigrafii) Warhol malował amerykańską rzeczywistość i jej idoli, gwiazdy – Marlona Brando, Liz Taylor, Elvisa Presleya, a także masowe produkty i przedmioty życia codziennego. Był kapłanem i krytykiem kultury masowej, masowej konsumpcji, a nawet cywilizacji mas – tego, co przepowiedział Ortega y Gasset.

Dwa kroki od Warhola, w tym samym Hamburger Bahnhof, rozłożyła się gigantyczna wystawa Josepha Beuysa (1921-1986), niemieckiego rzeźbiarza, teoretyka sztuki, działacza społecznego, dla Niemców – jednego z największych twórców współczesności. Dla niego sztuka nie miała granic, nie było granicy pomiędzy sztuka a jej twórcą, każdy był artystą, wszystko było sztuką, nawet produkty nietrwałe (na jednej z kompozycji oglądamy słoninę), a także błahe, jak tekturowe pudełko czy filcowy garnitur.

Muzeum Sztuki Współczesnej w dawnym Hamburger Bahnhof. Wystawa prac Josepha Beuysa „Rewolucja to my”. (Fot. Pass)

Nie ma w tym nic „ładnego”, nic do podziwiania, za to wiele do myślenia, kontestacja sztuki rozumianej tradycyjnie, wystawa trudna, dla widza wyrobionego, oswojonego, ale dla Niemców to coś więcej, gdyż kolejka na mrozie była gigantyczna. Niemcy wiedzą więcej o tym artyście, wiedzą np., że jako pilot Luftwaffe podczas II wojny został zestrzelony nad Rosją i tam ocalony przez miejscową ludność, którzy w jego rehabilitacji stosowali naturalne produkty, miód i słoninę (ciekawe, skąd je mieli). Stąd naturalne produkty w późniejszych kompozycjach artysty. Dla Niemców Beuys to papież (jak u nas Kantor) – dla wielu z nas to nazwisko i dzieło nieznane. Cieszę się, że to widziałem, ale nie jest to mój ‘cup of tea’. Nie patrzę na to jednak ‘z góry’, staram się z własnej ignorancji nie czynić cnoty.

Na koniec – ‘łatwizna”. W wielkim hallu Neue Nationale Galerie wystawa Jeffa Koonsa (ur. 1955) – jednego z najbardziej znanych twórców amerykańskich. Na tej wystawie zgromadzono kilkanaście prac, które wyglądają jak dmuchane baloniki w kształcie serduszka, konika, zająca, tulipanów, czy jajka na miękko, z którego obcięto jeden koniec. Faktycznie jednak te kolorowe baloniki kilkumetrowej wielkości, choćby czerwone wiszące serce na złocistej wstążce, wykonane są ze stali chromowanej i powlekanej na kolorowo. Ogromny jest kontrast pomiędzy ‘balonikami’, które oglądamy, a materiałem, z którego zostały wykonane. Przeczytałem, że ‘Wiszące serce’ osiągnęło na aukcji 23 mln dolarów. Podobnie jak w przypadku Warhola jest to kwintesencja sztuki masowej, kicz i drwina z kiczu. Pięknie to wygląda w hallu, który jest główną salą wystawową budynku zaprojektowanego przez wielkiego architekta niemieckiego Mies van der Rohe. Gorąco polecam!

Ale proszę nie myśleć, że to wszystko! W tym samym muzeum w podziemiu ogromna wystawa Paula Klee (1879-1940), mrok, atmosfera skupienia, nastrój zupełnie inny niż jarmarczne baloniki piętro wyżej. Już plecy i krzyż bolą od oglądania, a człowiek by oglądał, i oglądał, tyle jest sztuki w Berlinie. Idźcie tą drogą!

***

PS. Jeszcze raz dziękuję za życzenia noworoczne dla naszego bloga.

Jacek’ żałuje, że uchyliłem się od rozmowy w telewizji o M. F .Rakowskim w dniu jego śmierci. Jako zasada – ma Pan rację: Trzeba bronić swoich przekonań, ale gdzie, kiedy i z kim? Tego dnia ‘dyskusja’ z Bronisławem Wildsteinem byłaby chyba ponad moje siły. To, co miałem od razu do powiedzenia o Rakowskim, napisałem natychmiast na blogu i w „Polityce”. Żałuję, że obok listu Helmuta Schmidta nie ukazały się w druku w „Polityce” listy od b. prezydentów Weizsaeckera i Gorbaczowa, przysłane po śmierci MFR, ale są do przeczytania w Internecie.

Jasny Gwint’ i ‘Wodnik’ pytają o przyszłość miesięcznika ‘Dziś’. Jak się dowiaduję – nic nie wiadomo.

Kruk’ – dziękuję za limeryk.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 186

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Passent,
    zapomnial Pan o przybytku Sary Wiener; a bliskoscia pachnialo.
    Z powazaniem.
    MA

  2. Panie Redaktorze,
    w Nowym 2009 Roku
    niech się Pana szczęście i zdrowie trzymają
    i nie chcą puścić!

    Jeśli mogę swoją świąteczno – noworoczną lekturę polecić,
    to namawiam na Normana Davisa „Od i do”.
    Wprawdzie czytanie cudzej korespondencji nie jest w najlepszym stylu,
    ale komentarze i kontekst rozgrzeszają.

  3. Passent nowy rok zaczyna:
    Do Berlina! Do Berlina!
    Czyś ty chłopak, czy dziewczyna
    Do Berlina! Do Berlina!

    Sam wyprawił tam się przecie
    Choć już sam nie małe dziecię
    Ale, żeby dziada rżnąć?
    Bez powodu, bądź co bądź…

    Kokieterię tu odwalać?
    Za roczniki się swe kalać?
    Tego już nie można znieść!
    Jak się im odbiera cześć.

    Brawa, Panie Danielu, brawa
    Za to, że sztukę tu krzewisz
    Nabyte są do braw prawa
    Gdyż ars longa, a vitea wciąż brevis…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Brawo Panie Danielu!
    Mozna tylko pozazdroscic tak ciekawego ladowania akumulatorow.
    Moje ladowanie ograniczajace sie do sporadycznych wizyt w Metropolitan Opera czy tez Tribeca Perfomance Center i bardzo sporadycznie Carnegie Hall.O muzeach juz lepiej zamilcze – a jest ich w New York dosc sporo.
    Jest to w istocie mozliwosc pe;lnego relaksu z jednej strony ale przede wszystkim walory poznawcze, doksztaltowywanie swoich osobistych preferencji w sztuce i wreszcie ostatnie to tzw. odchamianie czyli sprowadzanie swoich okreslonych zachowan i reakcji do stosownego poziomu kultury bycia.
    Brawo i jeszcze raz Brawo i w tym tonie raz jeszcze Pomyslnosci w tym 2009 roku

  6. Szanowny Panie Passent Pan jesteś polityczny daltonista !!
    Przeczytałem poprzednim Pański felieton o śp. Waldorffie i co w nim znajduję ? Że Gazeta Wybiórcza to prasa prawicowa !! Panie Ładny obym miał tyle kasy co tam prawicowych idei !

  7. Do:Teresa Stachurska

    Serdeczne dzieki za link.

    Slawomirski

  8. Przeczytalem z przyjemnoscia, mam tylko jedna mala uwage: w 1989 roku obalony zostal mur berlinski, o ile mi wiadomo Brama Brandenburska stoi do dzis.

  9. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    To fakt, w Berlinie ruch w miejscach wystawowych jak na marszalkowskiej w Warszawie – 99,9 % ogladajacych to turysci. Berlin ma bardzo prezny, dobrze wykwalifikowany zespol ludzi pracujacych nad caloscia. Przemysl – Kultura – Polityka. Hotelarstwo, gastronomia, komunikacja miejska, wszyscy na tym zarabiaja, zyja z tego.
    Na ostatnim poletku zauwazyc mozna wrecz walke o Niemcy, walke o Made in Germany.
    W czasach zaprzeszlych byl to znak niechlubny. Amerykanskie lobby walczy ostatnio na froncie kultury, lobby rosyjskie na froncie przemyslowo-ekonomicznym. Oczywiscie w tym calym „galimatjasie” nie brakuje preznego lobby „trojkacika bermudzkiego” tzw. „lowitorow” na trapezie

    Trojkacik sie waha. Obraca czodziejska szklana kule do gory nogami, a tam snieg pada (?)
    Malarstwem niemieckim zajmuja sie wlasciwie tylko Niemcy. Niemieckie malarstwo jest ciezkie, ma w sobie cos z metalnosci pruskiego podoficera rezerwy. To nie Bruegle, Chagall, Kandynski, Munch czy Robert Rauschenberg, o malowidlach naskalnych Tanzanii nie wspominajac. Na szkle malowane, witraze Marc’a Chagalla – paluszki lizac. Wystawa w Berlinie ceramiki z rzezb Babylonu – Mythos & Wahrheit. Domyslam sie, ze po humanitarno-eleganckim wejsciu do Iraku tzw wojsk sprzymierzonych ze zbiorow kultury Mezopotamii tam zgromadzonych wiele ogladac nie bedziemy. Mr. Bush, ex mag A. Kwasniewski & Co o wszystkim mysleli tylko nie o zabezpieczeniu dobr kultury naszej kolebki
    Niemcy (Berlin) maja w miare dobre rysunki (piorko) z poczatku XX w., poprawnie zorganizowane wystawiennictwo & Daimler/Benz-Krupp-IG-Farben. Dobrze wypalona cegle + proste jak sznur autostrady. Widocznie tak ma byc.
    W latach 70-ch mialem przyjemnosc ogladac (w Polsce) zdjecia wykonane przez Janusza Strebejko. Strebej zapil sie na smierc – kobieta. Nie wytrzymal i padl, byl zbyt delikatny, bardzo wrazliwy. Nigdy wiecej nie widzialem zdjec o podobnej wymowie. To blyla symfonia. Niespotykany nigdzie wiecej kunszt prowadzenia a wlasciwie zatrzymania swiatla. Mozart? Leonardo? To nie marketing-menagerowie-dystrybucja czy trampolina blogoslawione TAK sponsora czesto bankiera.
    Tego nie mozna nabyc, nauczyc sie, z tym trzeba sie urodzic, forna kaprysu Wielkiego Zegarmistrza. Gdze w Polsce ogladnac mozna zdjecia wykonane przez Strebeja, czy ktos je widzaial? Slyszalem ze zdjecia zrobione przez Strebeja w szczatkowej ilosci sa w New Jersey, 519 Bloomfild. Prawdopodobnie jakis emigrant jadac do USA za chlebem zabral do plecaka zamiast bulawy pare sztuk na pokaz. A co z reszta? Moze na jakims starym polskim strychu czekaja w starej oficerskiej walisce na przyslowiowego J. Waldorffa aby je odkryl. Kto wie? Bedzie co promowac.

    Post Christum.
    F. Chopin najprawdopodobniej nigdy by nie wyplynol na powierzchnie swiatla dziennego gdyby nie blogoslawiona kasa & koneksje rodziny Rothschyldow. Jakie to szczescie dla sztuki i kultury, ze mamy zacnych sponsorow na prawicy – prawda Drogi Lizaku?

  10. Ale fajny wpis

    Dziekuje bardzo i pozdrawiam serdecznie

    Michal

  11. nicdobrego 19.23
    A odróżniasz ty dziecino prawą rękę od lewej ? Pokaż mi jeden artykuł z lewicowymi poglądami w Gazwybie ? Od rana do wieczora propagują wyłacznie poglądy neoliberalne, czyli skrajną amerykańską prawice !. Nienawidzą emerytów, ale kochają milionerów, chcieliby sprywatyzowac wszystko co się rusza, a jeżeli krytykuja Kosciól i Rydzyka to tylko dlatego że im zazdroszczą szmalu. Kłamią w kazdej sprawie dotyczącej systemu podatkowego, uważaja że podatek liniowy jest najwiekszym dobrodziejstwem i intelektualnym osiągnieciem ludzkości, popierają wojskowe interwencje w Iraku, Afganistanie i Czadzie ! Nienawidza Rosji i PRL, a Michnik puchnął z dumy, jak to Kaczyński popisał sie w Gruzji ! Czego jeszcze chcesz ?

  12. Passent o sztuce w Berlinie, a tu wierszyk… o Passencie.

    Sa tacy ludzie, ktorzy, kiedy wskazuje sie im cos palcem, to zamiast patrzec we wskazanym kierunku beda wciaz gapic sie na palec.

    Aby dowiedziec sie kim sa tacy ludzie trzeba znowu obejzec film o Amelce Poulain. Tam jest wyjasnienie.

    Pozdrawiam i zazdroszcze szczegolnie Avedona.

  13. Panie Redaktorze!

    Wokol nas swiat szaleje, bija sie (jak zwykle) na Bliskim Wschodzie, Rosjanie z Ukraina w fatalnych stosunkach, w Afryce glod, w naszym zascianku lustracja (jak zwykle) etc etc.Slowem nihil novi. A pan oddala sie w piekna sfere sacrum. I bardzo dobrze. Od polityki az glowa boli. Berlinskiej wyprawy zazdroszcze, zwlaszcza Richarda Avedona, gdyz nie zawsze doceniamy sztuke fotograficzna, oraz Paula Klee – jednego z moich ulubionych artystow.
    Dobrze czasami oddalic sie od zgrzebnej rzeczywistosci, zycze wiecej takich wypraw w Nowym Roku.

  14. Towarzyszu absolwent, uważa towarzysz, że Gazeta Wyborcza uznawana by była w USA za pismo prawicowe? Śmiechu warte. Dobrze jest wiedzieć o czym się pisze. Ale w przypadku towarzysza absolwenta zazwyczaj jest z tym problem. Niestety, gdy się jest absolwentem Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu ma się skrzywiony ogląd świata już do końca życia.

  15. Napisał Gospodarz: „Kruk – dziekuję za limeryk”. Szukam gatunku na poprzednim wpisie i tyle znajduję:
    „# Kruk pisze:
    2009-01-04 o godz. 13:07
    W dni robocze i od święta
    warto czytać blog Passenta”

    Zanim limeryk się spostrzeże i nie daj Bóg obrazi za, zapewne niezamierzoną, amputację, chybcikiem dopisałem wymaganą gatunkiem resztę:

    W dni robocze i od święta
    warto czytać blog Passenta
    Bo tylko na tym blogu
    niczym w siana stogu
    czasem błyśnie ostra jak igła ‚puenta.’

    Wyszła z tego

    dalej ta sama
    autoreklama
    tyle że z gatunkiem zgodna
    dzisiaj tak modna!

  16. Gospodarzu: Berlina ma Museumsinsel, Hannover ma Nane a Polska mam trzech Kroli.

  17. Tak na wszelki wypadek…

    Amelie Poulain tłumaczy
    co rzeczony wierszyk znaczy:

    autor zdaje się składać podziękowania
    za „palca” berlińskie wytrawne wskazania
    (przy czym zauważyć raczy
    że siódmy krzyżyk niewiele dziś znaczy
    co wiecej – nie jest z tego rad
    że siedem dych to od razu „dziad”)

  18. Uwagi na marginesie intelektualnego” warcholenia”

    Kiedy mówi dziad do obrazu wydaje się to sprawą dość naturalną. Chodzi jednak o tak intensywne i sugestywne przemawianie doń, by zechciał on zareagować na przykład łzami rzęsistymi. Póki co zdarzają się takie przypadki z mocy kapłanów, że pojedyńczymi łzami ciurkają święte obrazy. Dlatego tak ważną jest kwestia wyboru właściwych obrazów. Kiedy mieszka się w stolicy nie ma większego problemu z inwestowaniem w siebie, ponieważ statystycznie rzecz biorąc są tam najwyższe zarobki. Było tak, i za babci komuny, tak jest i obecnie. Zawsze podziwiałem pracowitość tego warszawskiego ludka. Nasze stolice zawsze czymś nam starały się imponować.Krakusi walczyli ze smokiem, a warszawiacy z kolumną Zygmunta. Jedynie Gniezno, zdaje się, zachowało przyzwoitość.

    Muszę powiedzieć, że jestem raczej zwolennikiem metodycznego inwestowania w siebie, aniżeli od przełomu do przełomu. Chociaż obecna demokracja tak wyjaławia kulturalnie, że i przełom nadaje się dla tak godziwego celu. To intensywne obcowanie z kulturą w Warszawie nazywa się inwestowaniem w siebie, z godnie z obecnie obowiązującymi tendencjami liberalnymi. W Gdańsku, jak dowiadujemy się, tamtejsi liberałowie nazywają to „ładowaniem akumulatorów”. Nie jestem przekonanym czy takie indywidualne a może i gremialne odprawianie modłów przez neoliberalnych dziadów przed tworzonymi przed przez siebie ołtarzykami będzie skutkowało czymś pozytywnym.

    Oczywiście nie zamierzam tutaj dyskutować o elitarności lub masowości kultury.Tym niemniej wspominanie noszenia owego kagańca kultury pod strzechy wydaje mi się nieodzownym. Mam już dość głupawych dyskusji o prywatyzacji instytucji kultury, w tym także telewizji publicznej jako remedium na wszystkie ich słabości. Prywatyzacja kultury oznaczać będzie dalszy spadek i tak już niskiego poziomu programowego TVP wystarczająco już zanieczyszczonego reklamowym chłamem biznes rynku. W USA ten rynek uznawany jest w zakresie obrotu kapitałowego za drugi po zajmującym pierwsze miejsce przemyśle zbrojeniowym. Zatem ukrytą intencją liberałów z PO przygotowujących stosowną ustawę jest rozszarpanie między sobą tego ogromnego rynku kapitałowego. I z góry należy założyć pogorszenie jakości usług wynikające z elementarnej zasady kapitalistycznej cięcia kosztów.

    Ta polityczna szulerka i grabież wartości materialnych i duchowych trwa bez jakichkolwiek zahamowań i ograniczeń. I nie wystarcza już szaleńcze rzucanie się Olbrychskiego z pałaszem na „dzieło sztuki”, co prawda w innym kontekście. Ale jest to symbol polegający na szaleńczym rzucaniu się uznanego aktora na „dzieła nowej kultury”. W nowym układzie politycznym bez mała wszyscy rzucają się na truchło komunistycznej Babuni. Ostatnio okazuje sie, nawet KK jest umoczony w aferach związanych z przejmowaniem ziemi przyznawanej przez Komisję Majątkową złożoną z samych księży, do tego stopnia, że sprawą musiały się zająć służby specjalne. Zatem nasza kultura ta stricte,a także polityczna ,gospodarcza i prawna znajduje się pod zdechłym Azorkiem.

    Stąd wszelkie kroki zmierzające do podnoszenie kultury osobistej są niezwykle chlubnym zadaniem na niwie jej rozwijania w polskiej pustyni i puszczy. Niestety nie służy temu jednak obecny system polityczny, który ogranicza dostęp ubożejącemu społeczeństwu do skarbnicy kultury narodowej i obcej. Mogą sobie na to pozwolić zaledwie nieliczni. Oznacza to postępującą polaryzację kulturalną społeczeństwa. Dlatego tak nieodzowna jest misyjna funkcja telewizji publicznej, która ma obowiązek przybliżać kulturę przez wielkie K szerokim masom społecznym. Prywatyzacja telewizji oznacza programowe zaśmiecanie niskiej jakości kulturą reklamową, której zadaniem jest dotarcie do jak najszerszych, niewykształconych mas konsumentów, co z góry określa i dyskredytuje poziom jakości programowej.

    Przy okazji rozważań o kulturze wypada powiedzieć, że jej kształt i obraz w oczywisty sposób są formowane przez politykę. Weźmy dla przykładu likwidację Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze cieszącego sie niezwykłą popularnością i uznaniem wśród mieszkańców winnego grodu i Polaków. Zwróćmy uwagę na likwidację niezwykle patriotycznego Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. Chciałoby sie zawołać,a komu przeszkadzał polski patriotyzm? Widocznie byli patrioci innych ojczyzn! Zauważmy praktyczne rozbicie Zespołów Pieśni i Tańca „Mazowsze” i „Śląsk”, które stanowiły sztandar i wizytówkę polskiej kultury zagranicą. A komu przeszkadzał w telewizji znakomity kabaret Olgi Lipińskiej, będący perełką tej smutnej, księżej telewizji?Teraz próbuje się nas nakarmić serialową sieczką. Czy nam to wystarcza? Nie wszystkim. Niektórzy, mający możliwości i ambicje uciekają od polskich duszących klimatów do atmosfery praworządnego Berlina.

    W Warszawie Pan Passent miał okazję obejrzeć prace Tadeusza Dominika o których sam artysta mówi co następuje:
    „Moje malarstwo jest w całości efektem otwarcia na naturę, jest inspirowane naturą. Nie ilustruję natury, ale swoimi obrazami otwieram drogę widzowi do jej własnego przeżywania”.
    Natomiast solidarny poeta Herbert określa tę twórczość na miarę swojej wrażliwości:
    „Świat Dominika to ogniste słoneczne koła, kwiaty, patyki w płocie, dzbany, bochny chleba, trawa”.No cóż tak krawiec kraje jak materii staje, jednak nie w kulturze, gdzie i z piasku bicz można ukręcić jeśli ma się talent.

    A zobaczmy teraz co Berlin nam oferuje: Josepha Beuysa, Paula Klee i Jeffa Koonsa.
    Kim jest Beuys?
    Joseph Beuys (ur. 12 maja 1921 w Krefeld – zm. 23 stycznia 1986 w Düsseldorfie) – niemiecki artysta, teoretyk sztuki, pedagog, działacz i reformator społeczny i polityczny. W swojej twórczości zajmuje się głównie rzeźbą, rozszerzając formułę tego medium aż po działania w czasie i procesy społeczne.Twórca „rozszerzonego pojęcia sztuki”: Jego najsławniejsze zdanie brzmi – „Każdy człowiek jest artystą”.
    Co sobą stanowi Paul Klee?
    Klee Paul (1879-1940), malarz, rysownik, grafik szwajcarski. Wykształcony w Monachium i luźno związany z ugrupowaniami awangardy niemieckiej…
    Poczytajmy co on mówił o sobie:
    Jedno oko widzi, drugie czuje. Dzieło sztuki otwiera oczom perspektywy, które powinny być rozpoznane, tak jak zwierzę bada powierzchnię pastwiska. Kolor mnie posiadł. Nie muszę się za nim uganiać. Posiadł mnie na zawsze, wiem to. Oto sens szczęśliwej godziny: ja i kolor to jedno. Jestem malarzem.
    Pora na Jeffa Koonsa:
    Jeff Koons (1955 – )
    Amerykanin, zajmuje się malarstwem i rzeźbą. Przez rok mąż Ciccioliny, włoskiej gwiazdy porno-filmów. Po rozwodzie ich związek okazał się marketingowym sukcesem.
    Do tej kompanii należy także Andy Warhol:
    Andrew Andy Warhol (ur. 6 sierpnia 1928 r. w Pittsburgu, w Pensylwanii, USA, zm. 22 lutego 1987 w Nowym Jorku, USA) – wszechstronny artysta, najbardziej znany przedstawiciel pop-artu. Andy Warhol znany jest przede wszystkim z prostych i seryjnych kompozycji o wysokim kontraście kolorystycznym, do których używał techniki serigrafii.
    Mówi o sobie w ten sposób,jak na Amerykanina przystało ;
    że rozwalać jest lepiej niż coś ścibolić. Sztuka jest po to, żeby nagle nie wiedzieć. Żeby nam wyrwać krzesło spod tyłka, żebyśmy nagle spadali. A nie po to, by nam wiedzę dostarczać, pouczać.

    Oto artyści przeklęci i święci jak mówią o nich znawcy przedmiotu.Tego jeszcze nie było: pięć największych galerii i muzeów w Berlinie podjęło wspólny temat: „Kult artystów”.
    Dziesięć jednocześnie prezentowanych tam wystaw uświadamia, jaką rolę odgrywali kiedyś, a kim są obecnie wielcy twórcy.
    Klee, Giacometti, Beuys, Warhol, Koons. Nazwiska jak dzwony, wypisane wielkimi czcionkami na fasadach muzeów. Drogowskazy wytyczające wielokilometrową trasę, na której znalazły się także pokazy zbiorowe, tematyczne. Dopiero po przejściu całości objawia się sens przedsięwzięcia. Chodzi mianowicie o status artysty – obecnie i w minionych wiekach.
    Kiedyś traktowano go jak bezimiennego rzemieślnika, potem wyniesiono do rangi proroka, następnie zobaczono w nim demona. A współcześnie? Jedni uwierzyli w wyroki rynku sztuki i biegną za modami, inni zdystansowali się wobec trendów, jeszcze inni kreują swój image jak gwiazdorzy filmowi.

    Nasz rodzimy Beksiński ponoć powiadał, że odbioru sztuki winniśmy się nauczyć całymi swoimi bebechami .I mieści się ta wypowiedź jak gdyby w linii interpretacyjnej w/w wielkich artystów. Być może nieco trywialna ,być może nieco prostacka ale oddająca meritum umiejętności reagowania każdym nerwem naszego jestestwa na piękno. Zatem oprócz elementarnej wiedzy trzeba mieć wrażliwość człowieka dla umiejętności odczytywania artystycznie przetransformowanej rzeczywistości.

    Jak widzimy Berlin zdecydowanie zaczyna spychać Warszawę na peryferyjne pozycje wschodniej prowincji Unii Europejskiej. Poza Polską „B”, znakomitej większości Polaków zaczyna być bliżej do Berlina aniżeli do Warszawy. Z Berlinem dzieli nas zaledwie 200 km, a Warszawa oznacza ponad 400 kilometrowe oddalenie. Stąd jeździmy tam w poszukiwaniu pracy, chleba i życiowej szansy na przyszłość. A także, jak Pan Passent dowodzi swoim przykładem coraz częściej wyjeżdżamy do Berlina w poszukiwaniu kultury, bowiem oferta lokalnej Królikarni czy kociarni zaczyna być niewystarczającą. Warszawa na własne życzenie spycha się swą polityką na margines dziania się rzeczy istotnych. Zachodnie dzielnice Polski stają sie dla ogromnej berlińskiej aglomeracji co najwyżej zapleczem weekendowo-relaksowym dla sporej części Berlińczyków. Wielkie rzeczy znajdować będą swe odbicie w wielkich stolicach europejskich jak Berlin i Moskwa. Warszawa ze skąpymi możliwościami może być zaledwie skromnym przystankiem wypoczynkowym między tymi ogromnymi stolicami rozgrywającymi karty przyszłości. I albo Warszawa przyjmie na siebie rolę łącznika między tymi stolicami, albo zapluje się sama w tej nędznej polityce destrukcji i zapyziałej degrengolady tak typowej dla prowincjonalnego karła. Nie potrafimy stworzyć szybkiej kolei Wschód-Zachód, ani tras drogowych szybkiego ruchu, gdzie jeżdżąc po wskazówki do Brukseli solidarne elity trzebią się skutecznie w wyniku nieudolności i niekompetencji w zakresie komunikacyjnych rozwiązań.

    Wypada podziękować Panu Passentowi za łyk kultury Zachodu, gdyby jeszcze nieco odważniej zechciał nas uraczyć łykiem kultury Wschodu, niekoniecznie w zachodniej edycji nobilitującej i dopuszczającej tę kulturę na nasz rynek.

    Mówiąc o zachodniej kulturze niesposób pominąć jej aspekt oceniany przez Watykan jako kultura śmierci.Jej przejawem są ostatnie ataki Izraela z powietrza i lądu na Strefę Gazy, w rezultacie czego zginęło już kilkaset cywilnych osób.W interpretacji naszej solidarnej propagandy bardzo słusznie się dzieje, że uzbrojeni po zęby Żydzi tłuką Palestyńczyków walczących o Ojczyznę sporządzonymi przez siebie prymitywnymi rakietami wykonanymi z rur wodociągowych. Żydzi mają prawo mieć wszystko a Palestyńczykom odmawia się nawet prawa do życia. Oto i mentalność kapitalistycznego agresora. W tę paletę niesłusznych zachowań polskiej polityki zagranicznej wpisują się także ataki na Rosję za to, że przykręca ona kurki Ukrainie. Mimo obowiązujących praw rynkowych popytu i podaży, nasi sojusznicy polityczni mają prawo nie płacić za skonsumowany gaz w należnej wysokości nie mówiąc o jego kradzieży. Taka jest ta dziwna mentalność Kalego.

    Chciałoby się, by kultura doprawdy łagodziła obyczaje. Jeżeli jednak taki Warhol zachęca: „że rozwalać jest lepiej niż coś ścibolić. Sztuka jest po to, żeby nagle nie wiedzieć. Żeby nam wyrwać krzesło spod tyłka, żebyśmy nagle spadali. A nie po to, by nam wiedzę dostarczać, pouczać”. To i trudno się dziwić, że w wyniku propagowania tego typu kultury USA muszą spadać w otchłań bessy.

    Poza przypadkiem niezrównoważonej kultury politycznej Saakaszwilego jestem z natury rzeczy zwolennikiem i obrońcą małych i słabych. Każdy przejaw przemocy dużych i silnych wobec tych pierwszych jest godzien najwyższego potępienia. Szczególnie jest to niesmaczne kiedy odbywa sie pod hasłami wolności,sprawiedliwości, demokracji i tym podobnych burżuazyjnych frazesów.A już szczególnie nieeleganckim jest kiedy rozbójnicze poczynania probuje się zasłonić kulturą.

    Więc panowie jego zdrowie, niechaj żyje nam…to oczywiście toast za pokój.
    _________________
    Z tyłu łata, z przodu łata a jam cały demokrata

  19. Szczęśliwi wrażliwi esteci! Kulturalnie kontemplują sztukę, w ciszy i spokoju. Doskonale rozumiem ich potrzebę ucieczki od rzeczywistości w świat wyimaginowanej formy, zdolnej stłumić ten potworny niesmak, wywołany obrazami porozrywanych ciał Palestyńczyków, takich nieestetycznych, zakrwawionych, z wnętrznościami na wierzchu i pourywanymi kończynami, oblanych żywcem „Płynnym Ołowiem”. I jeszcze te nieznośne, płaczliwe, drące swe mordy małe bękarty, w poszarpanych koszulinach bez metek z logo, nie obute jak należałoby w Nike, bose, bez hamburgera w ręce, bez CocaColi do popicia, wyciągające w rozpaczy ręce do swych zamordowanych matek – tego esteta nie może znieść, musi uciec w świat sztuki, zapomnieć.

    Obraz modlącego się obok czołgu żołnierza żydowskiego, ze zdjęcia zamieszczonego w Polityce dla dekoracji wynurzeń p. Fristera z Tel Avivu, przywołał także w mojej pamięci sztukę, nie malarstwo, a poezję, konkretnie wiersz Juliana Tuwima „Do prostego człowieka”, który chciałbym tu Państwu przypomnieć, „dla doładowania akumulatorów”, ponieważ coraz częściej u p. Passenta pojawiają się a to limeryki, a to inne formy literackie, za które wdzięczny Gospodarz ich twórcom uprzejmie dziękuje.

    Gdy znów do murów klajstrem świeżym
    Przylepiać zaczną obwieszczenia,
    Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”
    Na alarm czarny druk uderzy
    I byle drab, i byle szczeniak
    W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
    Że trzeba iść i z armat walić,
    Mordować, grabić, truć i palić;
    Gdy zaczną na tysięczną modłę
    Ojczyznę szarpać deklinacją
    I łudzić kolorowym godłem,
    I judzić „historyczną racją”,
    O piędzi, chwale i rubieży,
    O ojcach, dziadach i sztandarach,
    O bohaterach i ofiarach;
    Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
    Pobłogosławić twój karabin,
    Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
    Że za ojczyznę – bić się trzeba;
    Kiedy rozścierwi się, rozchami
    Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
    A stado dzikich bab – kwiatami
    Obrzucać zacznie „żołnierzyków”. –

    – O, przyjacielu nieuczony,
    Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
    Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
    Króle z panami brzuchatemi;
    Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
    Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,
    Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
    I obrodziła dolarami;
    Że coś im w bankach nie sztymuje,
    Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
    Lub upatrzyły tłuste szuje
    Cło jakieś grubsze na bawełnę.
    Rżnij karabinem w bruk ulicy!
    Twoja jest krew, a ich jest nafta!
    I od stolicy do stolicy
    Zawołaj broniąc swej krwawicy:
    „Bujać – to my, panowie szlachta!”

  20. Rafałku, jak skończysz gimnazjum i po wielu, wielu latach zdasz w wieczorówce maturę, to zapisz się na kursy przygotowawcze w wyższej szkole medialnej u Ojca Dyrektora w Toruniu, albo innego „uniwersytetu” w Wolce Dolnej. Czekają tam na Ciebie i twoje czesne ! I pamiętaj że per „towarzysz” to możesz pisać do kolegów z którymi grywasz w kulki !

  21. nicdobrego:

    W poprzednim felietonie stoi:
    Mania ta, typowa dla prasy prawicowej, która specjalizuje się w odbrązawianiu łże-elity, dotarła widać do „Gazety”
    Ja tu nie widzę określenia Gazety jako pisma prawicowego. Wręcz przeciwnie — skoro dopiero dociera do Gazety, to co gdzie indziej jest typowe, to znaczy, że mamy tu rozróżnienie ‚prasy prawicowej’ i Gazety.

    Czy Gazeta jest prawicowa, czy lewicowa? To zależy, jakie kryterium lewicowości-prawicowości przyjąć. Gospodarczo liberalna, z kątkiem kościelnym absolutnie nie pasuje do lewicowości. Popularyzująca tolerancję, prawa człowieka i otwartość nie pasuje do polskiego pojęcia prawicowości, przynajmniej tej, która używa okreslenia ‚łże-elity’, czyli stosowanego przez Autora.


    (Swoją drogą, nie sądzę by wielu spośród wypowiadających się mogło się określić jednocznacznie na linii prawica-lewica, bez zapytania o stosowane kryterium podziału.)

  22. Do Lizak pisze:

    2009-01-06 o godz. 10:45 oraz

    d
    o
    Feliks Stychowski pisze:

    2009-01-05 o godz. 23:48

    Znawcom sztuki: jedna sztuka+jedna sztuka=?

    polecam esej JR Od polityki do estetyki?, majac nadzieje, ze na chwile oddalimy sie od problemow PGRow w PRLu, czy tez postrzegania „zdrajcow” jako „bohaterow” i vice versa. Ciesze sie jednoczesnie, ze krytycy i historycy sztuki lacza sie i nie uciekaja od polityki.

    Oto proba prob najwazniejszego filozofa sztuki wspolczesnej JR:

    ..istnieje specyficzne doswiadczenie zmyslowe, to, co estetyczne, ktore obiecuje zarowno nowy swiat sztuki, jak i nowe zycie dla jednostek i wspolnoty. Caly problem polityki i estetyki, tj. tego, co okresla mianem „estetycznego rezimu sztuki”, ktory odroznia od rezimu etycznego, ukierunkowanego na dostarczanie wspolnocie etosu zawartego w dzielach sztuki, i od rezimu przedstawieniowego, w ktorym dziela sztuki moga narzucac okreslona, ulozona hierarchicznie forme na materie tworczosci artystycznej, zawiera sie w istocie w owym spojniku : „i”.

    I mamy problem. Przy zalozeniu, ze estetyka nie ogranicza roli sztuki do ksztaltowania wrazliwosci odbiorcy, ale jako specyficzny porzadek tozsamosci sztuki i refleksja nad nia, a wiec jako tryb artykulacji zwiazkow miedzy sposobami dzialania, ich formami widzialnosci oraz wspolzaleznosci, moglibysmy stwierdzic, ze ustalony porzadek w sztuce oraz polityce postrzegany wgranicach refleksji estetycznej jako estetyka polityki, czy tez polityka estetyki pozwala nam orientowac sie w swiecie zycia i swiecie sztuki (chodzi po prostu o podzial na to, co widzialne, i to co niewidzalne). Tego rodzaju podzialy wyznaczaja warunki naszego doswiadczenia, zycia jednostkowego i zbiorowego, a jednoczesnie zawieraja w sobie istotowo wpisana zmiane i nieuchronnosc rekonfiguracji, ktore staja sie rzeczywisctoscia w chwilach niezgody, politycznego lub estetycznego dyssensu przeciwnego zasadzie konsensu przykrywajacej rzeczywiste problemy, organizujacej jednak wspolczesne spolecznestwa i uwazana powszechnie za ideal. To, co dane nam zarowno w spontanicznym codziennym doswiadczeniu, jak i w salach wystawowych opiera sie na przejrzystej kategoryzacji. Zadna z nich nie ma jednak charakteru absolutnego i jest jedynie utrwalonym zludzeniem. Burzac taki porzadek bogacimy i przeksztalcamy nasza zmyslowosc oraz formy, kategorie i sady, ktore organizowaly nam dostepne doswiadczenie. Trudno zatem nie dostrzegac „estetycznosci” i „politycznosci” tej chwili, w kazdym radykalnie nowym doswiadczeniu, w ktorym zasadniczym elementem w obu tych aspektach jest ta sama postawa: niezgoda.

    Wg JR mamy z upodmiotowieniem w sensie ogolnym do czynienia, gdy nazwa podmiotu i forma predykacji wytwarzaja miedzy terminami nieznana do tej pory wspolnote i w ten sposobwyznaczaja sfere nieznanego dotychczas doswiadczenia, sfere, ktorej nie sposob wlaczyc w istniejace podzialy, nie doprowadzajac jednoczesnie do rozerwania regul inkluzji i trybow widzialnosci, ktore nimi rzadza. Jako, ze zawsze istnialo wiele ludow w ludzie i wiele proletariatow w proletariacie, identyfikacja i dezintyfikacja nie przestaja mieszac swoich racji i swoich postaci upodmiotowienia. Opozycja miedzy sztuka przedstawieniowa i sztuka czysta jest umowna. Jesli obraz jest literatura, to narracja przedstawieniowa zawiera elemnenty antyprzedstawieniowe, i vice versa.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Wyczytane i wypisane z polskiego miesiecznika.

  23. Do „Rafała”: ni będę mieszał się do twojego sporu z „Absolwentem”, ale chcę ci wyjaśnić, że twoja nonszalancja dot. WUML jest całkowicie infantylna. Otóż WUML, to nie była żadna katecheza, czy szkoła OJrydzyka, gdzie tylko indoktrynują, na WUMLu wykłady obejmowały min. historię myśli ekonom. podstawy filozofii, makroekonomię , geografię polityczną, podstawy socjologii i nawet, jeśli ktoś nie kochał PRL, to -jeśli umiał słuchać i miał przygotowanie, żeby cośkolwiek z tych wykładów skorzystać- dużo mógł skorzystać z tej słuchanej wiedzy.
    Nie wiem, czy tak było cały czas,ale za tzw. późnego Gierka kadry inzynieryjne dużo na WUMLu skorzystały, bo zagonione w produkcji , nie miały czasu na refleksję , a na WUMLach słuchały o efektywności gospodarawonia, coś niecoś o prawach rynku itd.
    Kochany, nie jest mądrze śmiać się z czegoś, o czym nie ma się pojęcia

  24. Panie Danielu,
    będę wdzięczny za odpowiedź na pytanie: w jakich okolicznościach sfilmowano Pana razem z prezydentem Lechem Kaczyńskim (chyba w jakimś prywatnym mieszkaniu)? Ostatnio po raz kolejny widziałem tę scenę w jakiejś tv. Kieruję mną zwykła ciekawość. Może o charakterze trochę plotkarskim, ale na usprawiedliwienie podam, że inna moja ciekawość każe mi czytać Pana teksty od niemal 40 lat. Dlatego ośmielam się…itd…
    pozdrawiam

  25. Może Amerykanie nas oświecą – http://wyborcza.pl/1,81388,6105459,Transformacja.html ?

  26. Obaj: i towarzysz absolwent, i towarzysz pielnia1, jesteście przezabawni 🙂 Akurat WUML miał mniej więcej tyle wspólnego z uniwersytetem co agencja towarzyska z kółkiem różańcowym. Ale gratuluję towarzyszowi pielni dumy z osiągnięć „naukowych”:-)

  27. Oj, obawiam się, że naruszył Pan prawo autorskie. Nie można publikować zdjęć obrazów autorów, którzy umarli mniej niż 70 lat temu, chyba, że obraz jest jednym z wielu elementów tła (nie stanowi głównego elementu fotografii). Wiem, że chciał Pan dobrze, ale tak nie można, a także zwyczajnie nie wypada.

    Swoją drogą – raczej liczba wystaw, niż ilość 🙂

  28. Na zdjeciu z retrospektywy Warhola w Hamburger Bahnhof jest zly podpis: widac na nim bowiem Josepha Beuysa, a nie Trumana Capote. Gdyby pan Passent czesciej chodzil do tego muzeum, zauwazylby, ze wiekszoc prac Warhola wisi tan zawsze, naleza bowiem do kolekcji Ericha Marxa (podobnie jak prace Beuysa), ktora wypozyczyl Hamburger Bahnhof. Opowiesci o tym, ze czlowieka w kapeluszu, lub „szamana”, jak zwala Beuysa czesto prasa nie tylko artystyczna, slonina i filcem wyleczyli Czukszowie, to bujda, ale dzis jako legenda, ktora wokol siebie stworzyl ten tworca, zyje wlasnym zyciem i jest chetnie powtarzana, co mozna przeczytac takze i na tym blogu. Beuys byl zapalonym Hitlerjunge i na ochotnika zglosil sie do Luftwaffe. Po wojnie byl rownie zapalonym demokrata, a potem przeciwnikiem demokracji odgornej, jednym z tworcow Partii Zielonych. Byl nie gorszym autopromotorem i marketingowcem wlasnej sztuki, niz Warhol, ow filcowy garnitur jest bowiem multiple i wisi na kazdej wystawie, majacej z Beuysem cos wspolnego lub nie. Na temat festiwalu „Der Kult des Künstlers”, w ramach ktorego odbywa sie pokaz Beuysa, Warhola, Klee, Koonsa i innych, glownie meskich artystow, bo artystki dla organizatorow tego eventu nie sa godne kultu, Urszula Usakowska-Wolff napisala obszerny tekst w Kwartalniku Rzezby Polskiej w Oronsku, a takze, po niemiecku, na stronie http://www.kunstdunst.de

    Pozdrowienia z Berlina
    Susa Musakoff

  29. Na to obraz nadął się i zaczął po staremu się warholić
    A dziad … nie zwraca uwagi (niby na co) i dalej ładuje akumulator

    A zima mrozami się zaczyna. Ranek zaczął się od wielkiego koła. Jak je oglądałem ledwo nad horyzontem było nieregularne, postrzępione gołym okiem. Podobno faktycznie, okiem znawcy, postrzępione jest od wybuchów. Wieczorem oglądałem “The Duchess” (Księżna) z Keirą Knightley.

    Maslow zdaje mi się, postawiłby obcowanie ze sztuką i jej smakowanie u góry piramidy potrzeb. Przed wiekami zaspokojenie ich (samorealizacja, estetyka i poznanie) możliwe były tylko dla elit, tzw. wyższych sfer. Czy dlatego nie narzekam na obecne czasy i porządki, bo mogę się przyłączyć do klasy próżniaczej, w taki lub inny sposób?

    Gdy się przyjeżdża z Peerelu do kapitalizmu, nie jakimś wehikułem czasu zwanym transformacją, ale tak normalnie wysiada się z samolotu na lotnisku, przechodzi się przez konrolę wizową i wychodzi na ulicę to powstaje potrzeba przestrojenia potrzeb i zrozumienia dostępu do różnych dóbr w nowym otoczeniu. Wyzwanie jest ciekawe, doświadczenie jest poznawcze i autopoznawcze. Konkluzja po latach jest zadziwiająco banalna. Wspianie się w górę wymaga wysiłku. I to też jest dobre.

  30. Pytanie do Rafała: czy był Pan słuchaczem WUML-u ?
    Pytam, gdyż stwierdzenie: „…WUML miał mniej więcej tyle wspólnego z uniwersytetem co agencja towarzyska z kółkiem różańcowym.
    zdaje się sugerować że: albo wie Pan co pisze ( będąc ongiś słuchaczem tego „dokształta”) albo, – w przypadku odpowiedzi negatywnej – nie ma Pan zielonego pojęcia o WUML-u, powtarzając obiegowe opinie o tych kursach ludzi podobnie jak Pan „zorientowanych”.
    PS. Co do istoty wypowiedzi wszak zgoda: WUML – mimo słowa „uniwersytet” uniwesytetem nie był. Kółkiem różańcowym też.
    W tym miejscu przypomniało mi się powiedzonko jednego z moich profesorów sprzed wielu, wielu lat: ów profesor niezadowolony z odpowiedzi na egzaminie zwykł mawiać: ciekawy i na WUML-u czegoś się nauczy, a niektórym Cambridge i Oksford razem wzięte ani horyzontów ani wiedzy nie poszerzą.

  31. Dla czytelników Daniela Sztuce Przywróconego Cudem trochę mądrych myśli Pani Doktor Fedyszak-Radziejowskiej na Nowy Polityczny Rok 2009 :

    http://www.rp.pl/artykul/9133,243403.html

  32. Panie Danielu,

    Dzieki za chaust świeżego powietrza.

    Kecaj

  33. Lex: Popełniasz zupełnie podstawowy błąd logiczny. Z Twojej wypowiedzi wynika, że jeżeli ktoś nie studiował na Harvardzie to nie może nic wiedzieć na temat jakości nauczania na tej uczelni. Czy Twoim zdaniem trzeba żyć w czasach stalinowskich, aby wiedzieć, że Stalin był zbrodniarzem? Obserwacja uczestnicząca nie jest jedyną metodą badania rzeczywistości. Lexie, lubisz się na tym blogu od czasu do czasu pomądrzyć, ale Twoje wypowiedzi często niestety zdradzają bardziej wykształcenie WUML-owskie niż Uniwersytet w pełnym tego słowa znaczeniu. A z powiedzonka Twojego profesora niestety niewiele wniosków wyciągnąłeś.

  34. Do Pana Passenta
    /dla innych ,obcych korespondencji sie nie czyta ,chyba
    dlatego ,bo osoby „postronne” i tak nic nie rozumia/
    A mimo wszystko jako ignorant ,
    powiem po moim znajomym ;
    ” istnieje zycie przed smiercia ! ”
    Czytalam przed kilkoma miesiacami w pewnej gazecie ,ze
    naukowcy niemiecy odkryli nastepujaca rzecz ;
    Pochodzenie nazwy stolicy niemieckiej Berlin ,nie jest jak to poczatkowo
    przypuszczali niemiecy BÄR ,to znaczy niedzwiec .
    Tylko pro slowianskie slowo „banngo” ( nie pamietam dokladnie)
    nie mniej ,nie wiecej znaczy „BAGNO”.
    No ,tak bagno ,my jako Polacy wiedzielismy to juz wczesniej .
    „My” ,”ta miedzynarodowa cholota” , z niemcami do tego ,smialismi sie
    do rozpuku.
    No coz bagno to bagno.
    Nie robie z mojej niewiedzy cnote .
    Bardzo madre zdanie ,zapisuje w moim computerowym rozumie .
    Powiem wiecej ,jesli moge ,nie bede robic z moich „slabosci ”
    cnoty ./i nigdy nie robilam /
    Ciesze sie w kazdym razie ,ze Pan nie mysli o nekrologu i mowi
    o rzeczach pieknych w tym zyciu ,o tym jak „INNI „widza ten swiat.
    /jak mowil moj znajomy dr.dr. dr.prof. prof./
    ” istnieje jednak zycie przed smiercia ” .
    ——————————————————-
    Salute

  35. I wczorajszy – http://kontrowersje.net/node/1382 .

  36. Rafał 16.45
    Rafałku, czy myślisz że twoje szczeniackie tupeciarstwo interesuje kogoś na tym blogu ?????????????????????????????????????????????/
    Szestow 18.51
    Pani Fedyszak-Radziejowska jest z zawodu socjologiem wsi. Znałem kiedys wybitnego i mądrego socjologa wsi Bogusława Gałęskiego, niestety Pani FR nie ma z nim nic wspólnego pod żadnym względem. Zamiast zajmowac sie nauką i wsią, zajmuje się tandentnym politykierstwem, na rzecz PIS i Kaczyńskich. Nigdy z jej ust nie padło ani jedno zdanie wykraczajace poza stronnicze banały.

  37. Polonia- Sawa 20.18
    Napisz proszę co ty pijesz, palisz, albo niuchasz, przed napisaniem swoich postów, bo wynik jest upajający !!!!!!!!!

  38. Diaspoera jest czujna! (Albo – nie)

    Mnie Avedon czy Warhola po prostu nie niepodniecaja, Drogi Blogowiczu MA, i li tylko to chcialem powiedziec.

    Wyglada na to, ze „warhloa” w innym formacie A gdzies juz widzialem. Jezeli „warhol” jest w zasadzie li tyko roznica drukarskiego formatu A to jak nie rozumiec formatu Koka-Koli – prawda?
    No…..pozywiom uwidim….

  39. PETRASZKI:

    Dostał medal pan Gosiewski
    Za coś tam na polu chwały
    Jeśli „coś tam” to jest męstwo
    To medalik pewnie mały

    „Kaczor to recydywista”
    Twierdzi były premier, Miller
    Pora skończyć kaczowładztwo…
    Jak ja czekam na te chwilę

    Rusofobi Kaczyńskiemu
    Dzioba w końcu zamknąć trzeba
    Gdyby wciąż nie szkodził Polsce
    Rzekłbym pewnie: pies go je.bał

    Jeśli kradną Ukraińcy
    A Kaczyński ich popiera
    To czy jest on już wspólnikiem
    Czy też status ma pasera

    Kropiwnicki na ołtarze
    Jest już Czwartym Królem prawie
    Co dzień święto! Rzućmy pracę
    I się skupmy na zabawie

    Nowy patent czarnej mafii:
    „Może i współpracowałem
    Ale o tym, że donoszę
    Przecież wcale nie wiedziałem”

    Siwiec twierdzi, że kaczorkom
    Coś opadło. Co? Zgadnijcie
    Walterowi – wręcz przeciwnie
    Dalej chłopcy bojkotujcie

    Powstać ma „Otwarta Polska”
    Znów Borowski coś szykuje
    Lecz zapomniał, że na gruzach
    Raczej ciężko się buduje

    Lechu chce do Pragi lecieć
    By za wojną agitować
    Znów na Moskwę chce wyruszyć
    Nie pozwólmy mu startować

    Macki czarnych wszechobecne
    Polowanie na Owsiaka
    Ponoć ten wciąż łamie prawo
    Jak go zamkną będzie draka

    Tylko Kościół Katolicki
    Ma licencję na zbieranie
    Szkoda tylko, ze licencji
    Nie ma już na rozliczanie

    REKLAMA

    Chcesz mieć muły niczem Arnold
    Na nas zawsze możesz liczyć
    Kup więc nasze Wibropaski
    Te za ciebie będą ćwiczyć

  40. „Nonszalancja dotyczaca WUML”

    W-wieczorowy
    U-uniwersytet
    M-marksistowsko
    L-leninowski

    Slowny potworek WUML nie jest jedynakiem w rodzinie akronimow z PRL-u. WUML pochodzi z nieprawego(prawdopodobnie lewego) zwiazku PZPR z TPPR.
    Dalsze rodzenstwo WUML to ZMS,SZMP,ZMW,SZMW.
    Akronimy splodzone w amoku komunistycznym to brzydkie slowa jezyka polskiego.

    Slawomirski

  41. Absolwent: A Ty co pijesz, palisz, niuchasz przed napisaniem swoich postów? Pytam, wynik Twojej pisaniny jest porażający – kaskada chamstwa i wyzwisk, zero merytoryki.

  42. Janusz, 11.53. Ten fragment Tuwima to wzruszjące. Coraz częściej zapominany poeta, jak wielu zresztą innych, którym nie po drodze dla dzisiejszej zniewolonej i zdegradowanej kultury. A Kwiaty Polskie powinny być znane na pamięć. Tyle w nich kwiatów, Polski, piękna i humanizmu. Pozdrawiam.

  43. Drogi Panie Sławomirski

    Ja dla odmiany znam akronimy rodem z burżuazyjnej RP, które zapewne w pańskim odbiorze są perełkami językowymi. Ot,dla przykładu:
    -KUL
    -NFOZ
    -BBN
    -VAT
    -CBOS
    -OBOP
    -HOGA
    -ONET
    -SKOK
    -KRUS
    -CPU
    -PHARE
    -SMOK
    -SOK
    -TP SA
    -VIP
    -PIP
    I tak, dość dowolnie i nieograniczenie można by przytaczać owoce wspaniałego i radosnego językotwórstwa solidarnościowej proweniencji.
    W swoim zapale krytykowania PRL-u posunął się pan tak daleko, że nawet skróty raczył uznać za akronimy, do których nie możemy zaliczyć: ZMW,SZMP,czy jakieś tam SZMW.
    Z tej prostej przyczyny, że te skróty nie podlegają odmianie czym charaklteryzują się akronimy.
    Pańskim zdaniem pojęcie WUML jest słownym potworkiem językowym?
    A czym może być wobec tego bardzo zbliżony KUL?
    Jeden akronim został uświęcony decyzją Politbiura, a drugi decyzją Episkopatu.
    W sensie semantycznym nie ma to żadnego znaczenia.
    Natomiast istotna jest społeczna użyteczność i powszechność stosowania danego słowa, którego to elementy jak sądzę, przemawiały wówczas raczej za WUML-em.
    Natomiast obecnie stworzone SKOKI, SMOKI, SOKI, VIPY i PIPY przyczyniają nam nieco rozbawienia w tej smutnej rzeczywistości, co można uznać za jedyną zaletę tego słowotwórstwa, świadczącego o kompletnym braku myślenia ze strony jego twórców.
    Jak nas waść zechciałeś oświecić: „Akronimy splodzone w amoku komunistycznym to brzydkie slowa jezyka polskiego.”
    Z czego rozumiem, że akronimy spłodzone w religijno-liberalnym uniesieniu są do bezdyskusyjnego wierzenia podane i bezkrytycznego stosowania przyjęte.
    Jak pan myślisz, w której koncepcji jest więcej miejsca na otwartość i oświatę , a w której na „demokratyczne” stosy?
    Czy nie sądzi pan, że nie od rzeczy byłoby powołanie na obecnym etapie, przynajmniej wdrożeniowo, WULM czyli Wieczorowego Uniwersytetu Ludowej Mądrości?
    Zapewne przydałby się on wielu rządzącym a także etatowo bzdury wypisującym.

  44. Do

    pundit pisze:

    2009-01-06 o godz. 17:04

    Czesto mozna i wypada, jesli sa „lizenzfrei”.
    MA

  45. DO

    pielnia1 pisze:

    2009-01-06 o godz. 15:42

    Nie sadze, aby WUML mial pozytywny wplyw na polska mysl inzynierska.
    Z powazaniem.
    MA

  46. Do
    Feliks Stychowski pisze:

    2009-01-07 o godz. 01:48
    Tez nie przepadam; dlatego zwrocilem uwage na przybytek Sary Wiener. Zapewniam, ze ona lubi sztuke, a milosnicy sztuki lubia Sare Wiener. Wartobyloby o niej wspomniec, chociaz to tylkosztuka kulinarna.
    Z powazaniem.
    MA

  47. Do
    Lex pisze:

    2009-01-06 o godz. 18:46
    …ciekawy i na WUML-u czegoś się nauczy, a niektórym Cambridge i Oksford razem wzięte ani horyzontów ani wiedzy nie poszerzą.
    Zdanie profesora jest zdaniem nieprawdziwym, a li tylko mierna anegdota.
    Z powazaniem.
    MA

  48. Ze zdjęć wynika, że ktoś się pomylił. Albo nasz Gospodarz, albo organizatorzy wystawy. Obstawiam Gospodarza, w związku z czym ostrzegam, że wystawa prawdopodobnie jest czynna do 11 stycznia, a nie 19, więc kto chce, niech nie biegnie, tylko łapie samolot.

  49. Do Absolwent – rewelacyjne podsumowanie profilu GW, choć myślę, że Twój poprzednik oceniał ją na tle innych typu Gazeta Polska, Fakt itp. Świetna ilustacja Twojej oceny był dzisiejszy poranek TOK FM prowadzony przez p.Wielowiejską.
    Do Zaciekawionego – należy rozumieć, że wpisy Rafała, Sławomirskiego i tego typu intelektualistów są w Twojej ocenie kaskadą kultury, taktu i treści merytorycznych? Faktycznie zaciekawiający punkt widzenia.

  50. Do
    Lizak pisze:

    2009-01-07 o godz. 10:31
    Sz.P. Lizak,
    zapewniam pana, ze WUML jest nie tylko slownym potworkiem jezykowym, lecz doslownym potworkiem jezykowym z cala swoja zawartoscia (nie wartoscia) pseudosemantyczna. Gwoli zrozumienia; nie chodzi oczywiscie tylko o skrot i pare liter, lecz o tysiace pseudowykladowcow oklamujacych tysiace zmuszanych lub glodnych kariery (nie wiedzy) pseudosluchaczy i siebie samych podczas pseudowykladow i pseudoegzaminow za butelke taniego pseudokoniaku z Pewexu.
    Z powazaniem.
    MA

  51. Szanowny Redaktorze,

    pragnę podziękować za ciekawy felieton, a zarazem zwrócić uwagę na fakt, ze zamieszczone zdjęcie z podpisem „Andy Warhol – portret Trumana Capote (Fot. Pass)” jest właściwie portretem Josepha Beuysa…
    Oczywiście „z ręki” Warhola.

    pozdrawiam serdecznie

  52. Do
    LIZAK pisze i pisze….
    Czy nie sądzi pan, że nie od rzeczy byłoby powołanie na obecnym etapie, przynajmniej wdrożeniowo, WULM czyli Wieczorowego Uniwersytetu Ludowej Mądrości?

    Pomysl dobry, lecz juz od lat wdrozony; chodzi oczywiscie o „Wyzsze Szkoly Ludowe”, ktore dziala znakomicie i ksztalca z powodzeniem tysiace obywateli w spoleczenstwie obwatelskim.

    Z powazaniem.
    MA

  53. Muzyka to też kultura i dość dobrze stojąca w Rosji. Według GW, jeden z Wielkorusów, jak go nazwano, światowej sławny dyregent, Osetyjczyk, Walery Giergiew odwiedzil Warszawę i z tej okazji udzielił wywiadu GW. Oto co powiedział o Putinie; „Putin skonsolidował Rosję, przywrócil Rosjanom poczucie wartości. Jego wielką zaletą jest, że umie doceniać wartości kultury, wielkich symboli, jakimi sa Ermitaż i Teatr Maryjski. Regularnie bywał u nas na przedstawieniach. To bardzo ważne,gdy przywódca pokazuje, że kultura jest dla niego ważna. Myslę,że Miedwiediew także to rozumie”. Za to chyba tak w Polsce ich nienawidzą. A kulturę popieraja jak widać Redaktor Passent i niezawodny Lizak. A dni tej Pani redaktor z GW są obawiam sie policzone. Toż to wielkie przeoczenie, nawet błąd.
    Lizak, w polemice ze Sławomisrkim pominąłeś IPN. To błąd.

  54. Do
    POLONIA-SAWA pisze:

    2009-01-06 o godz. 20:18

    Polecam wiec wycieczke do „Spreewald”, chyba ze stac Pania na Czarny Las.
    Z powazaniem.
    MA

  55. Do
    Janusz pisze:

    2009-01-06 o godz. 11:53

    Wiem, ze empatia nic nie kosztuje. Dlatego wiec zycze nastepnych uniesien, lecz juz w samotnosci.
    Z powazaniem.
    MA

  56. Do
    joanna pisze:

    2009-01-07 o godz. 13:53
    Dziekuje Pani za rewelacyjna ocene rewalacyjnych wpisow i z tego wynikajaca rewelacyjna krytyke. Popierajmy sie, my rewelacyjni z relewacyjnych.
    Z powzaniem.
    MA

  57. Jasny gwint, to bardzo ciekawe jest, że tak się zachwycasz agentem KGB, zbrodniarzem Putinem. On i Miedwiediew interesują się kulturą? To dobrze. Tylko co z tego? Stalin i Hitler, dla przykładu, też bardzo się nią interesowali – umieli – parafrazując słowa Walerego Giergiewa – doceniać wartość wielkich symboli, szczególnie tych, które pomagały im budować mocarstwowo-totalitarną ideologię, która podpierała ich zbrodniczą władzę. Niejeden zbrodniarz grał w kwartecie smyczkowym, malował czy miał talent literacki, ale czy trzeba się od razu zachwycać taką „niebanalną” osobowością?

  58. joanna, 13:53: Ty najwyraźniej uważasz, że wpisy absolwenta, to „kaskada kultury, taktu i treści merytorycznych”. I to jest dopiero zaciekawiający punkt widzenia!

  59. Do „Rafała i do „MA”
    Drogi rafałku. Zwracam ci kolejny raz uwagę. że ślepiec nie powinien się ,w dodatku arogancko , wypowiadać o kolorach. Jak nie wiesz, czy i czego uczono na WUMLach, to kulturalnie zapytaj. Ze to nie był Uniwersytet. Wiadomo, że tylko kretyn może z nazwy czunić zarzut..Przecież „Latające Uniwersytety” też nie latały, a nikttego nie wykpiwa.
    WUML, jaki ja znam, był dobym studium podyplomowym dla inżynierów, którzy zajmowali już określoną pozycję zawodową , dla nauczycieli, wszelkiej maści filologów itd, bo przybliżal im trochę świata z makroekonomii i mikro ekon. oraz polityki gospodarczej. Powtarzam :tylko głupiec wyśmiewa coś o czym nie ma pojęcia.
    Do:”MA”szanowny MA, jeśli zakładasz, że WUML był dlatego wredny i dla idiotów, bo miał w nazwie diabelskie inicjały M(Marks)i L (Lenin), to tak samo można by mówić i np. o KULu(jeśli ktoś nie lubi katolicyzmu),a przecież nikt takich andronów nie plecie. Albo rozmawiamy, jak dorośli, o tym, ze każda szkoła coś człowiekowi daje,jeśli umie słuchać, albo uważamy, że numery nieparzyste są głupie. Ale taki intelekt nie dla mnie.

  60. Drogi towarzyszu pielniczku1: Dokładnie wiem o czym piszę i niestety, ale mija się towarzysz z prawdą pisząc, iż Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu Leninizmu (nagle wstydzisz się pielniczku1 tego rozwinięcia? :-), to były żadne studia podyplomowe. Śmiechu warte! Towarzyszu, niech się towarzysz nie ośmiesza. Wpływ WUML-u na „umysłowośc” towarzysza niestety widać, np. świadczy o tym brak umiejętności zrozumienia czytanego tekstu. Nie czyniłem z nazwy zarzutu, a jedynie – poprzez dosyć jaskrawe porównanie – wskazałem zasadniczą różnicę pomiędzy WUML-em a jakimkolwiek „prawdziwym” Uniwersytetem. I tyle. Zrozumiał towarzysz, czy też WUML całkowicie towarzyszowi mózg wyprał? I jeszcze jedno: wspominając o wykłądach z ekonomii, zapomniał towarzysz dodać: socjalistycznej 🙂

  61. Szanowny Panie Rafale,
    mimo niegrzecznych (eufemizm) insynuacji pod moim adresem nie odpowiedział Pan na pytanie: czy Pańska „dogłębna” znajomość problematyki WUML i „naukowego” poziomu serwowanej na tych kursach „wiedzy” pochodzi z autopsji ( obserwacji uczestniczącej), czy też z przekazów i opinii osób trzecich, włączając w to opinie tzw.obiegowe ?

  62. Potworki jezykowe z PRL.

    Kulwa ,studentka KUL.

    Slawomirski

  63. Ujmijmy rzecz tak:

    Jeśli zadaniem WUML-u było dokształcenie elit krajowych celem zapewnienia lepszej sytuacji polityczno-gospodarczej kraju (po co dokształca się polityków, czy ekonomistów, a no po to, żeby lepiej rozumieli świat i prowadzili sprawy kraju w porządanym kierunku) to trzeba jasno stwierdzić, że WUML ze swego zdania się nie wywiązał (patrz sytuacja Polski w latach 80-tych). No bo jeśli inżynierowie słuchali tam o efektywności gospodarowania, to są trzy możliwości:
    a) nie słuchali dość uważnie;
    b) słuchali zbyt uważnie;
    c) tracili czas, bo nie mieli później okazji do spożytkowania nabytej wiedzy, gdyż decyzje i tak podejmowali „oni”.

    ————————————————————————————–

    Podziały polityczne w Polsce są tak dalekie od typowych w ustabilizowanych kulturach politycznych, że machnięcie ręką i brak rozróżnienia między prawicą a lewicą jest więcej niż uzasadniony (nieedawny przykład: prawicowy prezydent wetuje liberalne ustawy; weto zostaje odrzucone dzięki pomocy partii lewicowej, która ma masę posłów-związkowców…), ale to na marginesie.
    Teksty lewicowe w Gazecie Wyborczej? Właściwie każdy Marka Beylina, oprócz tego, gdy ostatnio posprzeczał się z kimś z Krytyki Politycznej. Ale tamten anarchizował, a to faktycznie jest nurt, dla którego w Wyborczej nie ma miejsca. No i prawie każdy felieton Jacka Żakowskiego to salwa oddana do kapitalizmu, co jest wyjątkowo nieprawicową postawą, chyba, że w Polsce, gdzie się mawia, że lewica jest w centrum, prawica na lewicy, a centrum w ogóle nie ma.

    Tyle tylko, że Nicdobrego przeczytał po prostu bez zrozumienia. No bo co napisał Daniel Passent? Zapewne chodzi o zdanie „Mania ta, typowa dla prasy prawicowej, która specjalizuje się w odbrązawianiu łże-elity, dotarła widać do „Gazety”. Z tego wynika, że:
    1. istnieje mania;
    2. cierpi na nią prasa prawicowa;
    3. mania dotarła do „Gazety”.
    Nie ma tu i nie da się wyciągnąć wniosku, że (zdaniem Daniela Passenta) „Gazetą” jest „prasą prawicową”. Z tego wynika, że do „Gazety” dotarła mania ta sama, jak do prasy prawicowej, a nie że „Gazeta” jest prasą prawicową. Gdyby kierować się taką logiką, to w tym wpisie Gospodarz pisze „w Berlinie są dziś do obejrzenia co najmniej trzy wystawy wielkich artystów amerykańskich”. W Ameryce też. A Berlin nie jest Ameryką.

    pozdrawiam.

  64. Propagandowym znawcom prawicowym zwracam uprzejmie uwagę, że aktualny wpis Pana Passenta jest poświęcony kulturze a nie nauce.
    Oczywiście, jeśli ktoś ma braki z zakresu kultury to najchętniej ucieka w problematykę sobie najbliższą czyli chociażby WUML-ów,o kórych słyszał od niewiele pamiętającego dziadka dotkniętego amnezją.
    Dziadka usprawiedliwia natura swym nieuchronnym iporażającym dzialaniem.
    Natomiast antykomunistyczno-solidarnej ignorancji wnuczka nie może nic usprawiedliwić.
    Dlatego tak ważkie znaczenie na tym forum ma obecność jasnego gwinta, pielni 1 i kilku innych rozumnych blogowiczów borykających się z żenującymi przejawami braku rozsądku, niedostateczną znajomością otaczającego nas świata.
    Muszą się oni także przeciwstawiać, wręcz niekiedy, nachalnej ignorancji, zadufaniu Ciemnogrodu i powszechnie degradującej nas głupoty.
    Pozorna demokracja pozwoliła jej wylać się szerokimi strumieniami do rynsztoków naszych aglomeracji.
    Jest oczywistością , że te społeczne odpady spłyną z czasem do właściwego sobie miejsca.
    Póki co jednak nie można udawać, że nie zauważamy negatywów naszego pozornie lepszego życia.Bowiem jest ono gorsze intelektualnie, kulturowo, mentalnie, organizacyjnie i prawnie.
    I nie możemy się zgadzać z tak powszechnymi przejawami negatywnych zjawisk społecznych i indywidualnego braku kultury w walce o wywłaszczanie społeczeństwa i przyswajanie sobie rezultatów jego pracy.
    Ciekawe, że w przekonywaniu nas do wyższości neoliberalnej rzeczywistości nie używa się argumentów logiki i nauki.
    Operuje się natomiast w całej rozciągłości arsenałem broni ze sfery emocji.
    Ze szczególnym upodobaniem, z braku merytorycznych możliwości, używa się całej palety epitetów, pomówień i szkalowania tak charakterystycznych dla ludzi o ograniczonych możliwościach.
    Rzeczą zauważalną jest, że często prymitywzmem walki politycznej jest wprost proporcjonalny do jej zajadłości.
    A ci, którzy zdają sobie sprawę z zawstydzającego poziomu polemik często wyłączają się z nich by nie być kojarzonymi z niedorastającymi im do pięt warchołami politycznymi jak powiadali nasi odeszli w niebyt bracia polityczni, czyniąc to nota bene zupełnie słusznie.
    Demokracja nie może być parasolem ochronnym dla wszelakiej maści pieniactwa, ignorancji i bufonady.

  65. Dziubdziuś Rafałek 16.39
    Twoje bezczelne tupeciarstwo pod adresem Pielni, który jest jednym z najbardziej kompetentnych i inteligentnych uczestników tego blogu zasługuje na pełna dyskwalifikację, ale całe to towarzystwo twoich Klonów i Trolli w rodzju „zaciekawionego”, „sławomirskiego” „MA” i innych, brzydzi mnie do tego stopnia, że nie będę oceniał waszych żałosnych opinii. Reprezentujecie poziom intelektualny pierwotniaków. Pojawiliście się na tym blogu wyłacznie po to żeby obrażac innych, szerzyć agresję, wymyślać innym od towarzyszy, WUML-owców i komuchów, a sami jesteście bandą pętaków, ktora za komuny robiła w pieluchy lub chowała sie u mamusi pod pierzyną, niczym wódz PIS Jarosław K
    Natomiast Polonia SAWA to przypadek szczególny. Jej wpisy można oceniać jako totalny bełkot, ale dla mnie kojarzą się one z portretami Witkacego malowanymi po zażyciu najsilniejszych grzybków halucynogennych. Chciałbym zatem wiedzieć, co konkretnie wprawia ją w taką wenę twórczą.

  66. Lex: I znowu błąd. Tym razem metodologiczny – wynikający z braku wiedzy (czyżby WUML się jednak kłaniał?). Naprawdę nie znasz szanowny Lexie innych metod poznawczych poza obserwacją uczestniczącą (to pojęcie poznałeś dzięki mnie – powinieneś poodziękować 🙂 i – jak to nazywasz – przekazów i opinii osób trzecich? Są dostępne na rynku niezłe podręczniki wprowadzające do metodologii nauk humanistycznych – wybierz się może do księgarni 🙂 Czy cudzysłów przy słowie „wiedzy” świadczy o tym, że uznajesz powiedzonko swojego profesora za fałszywe? To ciekawa i błyskawiczna zmiana poglądów 🙂 Cieszę się Twoimi z Twoich postępów.

  67. Nie do wiary! Passent potrafi pisac! To znaczy, nie do wiary, ze potrafi pisac
    o czyms innem nizli zjawisko z zakresu psychopatologii
    spoleczno-jarmarcznej pod nazwa „polska polityka” lamana przez polskie media wzajemnie polykajace swoje czesci tylne (chodzi o ogony, jakby komu
    sie z czem innem to kojarzylo: „Rabe, czy waz ma ogon? – Wylacznie”).
    Jest owo passencie przemienienie cudowne drugim tak zdumiewajacym zjawiskiem rozpoczynajacego sie roku, zaraz po fakcie, ze ludzkosci jakims sposobem udalo sie do tego, kolejnego roku dotrwac.
    Niestety nalezy sie obawiac, ze nie jest to koniec zaskoczen tegorocznych,
    tym razem mniej radosnych.
    Nie ma tez pewnosci, ze dotrwanie da sie ludzkosci powtorzyc za kolejnych 11 miesiecy z hakiem.
    Posrod tej sromoty szarpiacych nas niepewnosci i niepokojow o przyszly bieg wypadkow jedno zdawa sie byc wyspa stabilnosci i wiary nielomnej. To mianowicei, ze juz w nastepnym bloggingu Passent nieuchronnie osunie sie
    ponownie w psychopatologie. Polska, polityczna i medialna.

    I bardzo dobrze – czlowiek w koncu musi pracowac, a nie czytac chocby czesc tego, co jest tego warte. Nie mowiac o czytaniu calosci czegos tego niewartej.

  68. Lex: I jeszcze jedno. Ja tak piszę do Ciebie z rozpędu per „Szanowny”, a być może palnąłem gafę powinienem pisać „Szanowna Lex” 🙂 Czy jesteś może kobietą, na co wskazywałby Twój nick? Jeżeli tak, to przepraszam. I nie napinaj się już, tylko po prostu sięgnij do książek.

  69. Czy pamietacie te piosenke?

    ” Wpadla mi do sedesu
    Odznaka ZMS-u…”

    Slawomirski

  70. Ma,
    nie zamierzam roztrząsać czy opinia przywołanego przeze mnie profesora na temat WUML jest prawdziwa i nie oceniam jej jakości jako anegdoty. Śp. profesor chciał przez to powiedzieć – jak sądzę – to co zauważył pielnia 1; cytuję: ” …ze każda szkoła coś człowiekowi daje, jeśli umie słuchać,”. Podzielając uwagę pielni 1 dodałbym ze swej strony ” i chce słuchać „.
    Podobno wiedzy nigdy za mało.
    A w takim kontekście wypowiedzi tej (profesora) nie kwalifikowałbym jako jednoznacznie nieprawdziwej, nawet uwzględniając, że kursy WUML służyły ideologicznej indoktrynacji.

  71. towarzyszu absolwenciku, jakże łatwo cię sprowokować. I znowu zwymiotowałeś na klawiaturę… „Kompetentny Pielnia” to oksymoron. Sprawdź sobie w słowniku co to słowo znaczy 🙂

  72. Do:pielina1

    Masz racje.
    L(Lenin) to inicjal diabla.

    Slawomirski

  73. No to mamy jaja z gazem.

    Niemcy nas gazowali ,a Rosjanie nas odgazowuja.

    Slawomirski

  74. Do braci Rosjan.

    Dajcie gazu!

    Slawomirski

  75. Szanowny Lexie”: niwe podzielam twojego poglądu(obiegowego), że kursy na WUMLu służyły indoktrynacji. Słuchacze tych kursów mieli już tyle wiedzy teoretycznej i doświadczenia życiowego, że albo byli już spreparowani, albo już całkowicie odporni na indoktrynację . Służyły indoktrynacji tak, jak wszystkie nauki z pogranicza nauk ekonom.-społłecznych. Wystarczyło słuchać, rozumieć, umieć odsiać ozdobniki od ziarna. Ja miałem przyjemność na tym kursie słuchać wykładów uznanych naukowców a Akademii Ekonom,. i U. Śląskiego . Jedyny wykładowca bez stopnia wyższego naukowego ,to był znany dziennikarz pisarz reportarzy-wydawca, który opowiadał o słynnym kapitaliźmie połudnowo-amerykańskim i grze interesów na tamtych rynkach.
    Powtarzam: kursy te, jak mnóstwo innych, miały podnieść poziom wiedzy o gospodarce i poziom wiedzy ogólnej, na codzień nie używanej w pracy.
    Ja niczego nie koloryzuję. Być może, że gdzieś indziej było inaczej, ale mnie to nie interesuje.
    I żaden pętak typu Rafała nie będzie mnie pouczał, bo jak ja chodziłem do róznych szkół, to on był jeszcze w…planie. On poucza wszystkich, co to jest logiczne myślenie. Jest to charakterystyczne dla tej lawiny mlodych wilczków, którym się wydaje, że Kolumba nie było i że oni odkryli Amerykę. Ale to nie na mnie takie gwiazdy intelektu

  76. Ojciec znajomego był wojskowym – oficerem Ludowego (a jakże!) Wojska Polskiego. Był to prosty – tak jeżeli chodzi o wykształcenie, jak i o sposób bycia – facet, nie miał nawet matury, a w każdym razie nigdy jej nie zdawał, tylko w trybie „przyśpieszonym”, w ciągu kilku miesięcy załatwił sobie odpowiedni papier. Ale ukończył WUML! Więc jako – w swoim mniemaniu – absolwent „uniwersytetu”, podpisywał się na różnych dokumentach i wszędzie przedstawiał jako „magister”. Oczywiście pisząc skrót – „mgr”, stawiał na końcu kropkę. 🙂 Pielnio1 i absolwencie, czy to może któryś z Was? Pozdrawiam. To, na swój sposób, bardzo zabawny gość był.

  77. Nie wiem czy tylko mnie irytuje „poczucie humoru” Sławomirskiego i „kompetencja” Rafała? Trochę panowie umiaru i odrobinę ogłady w Nowym Roku życzę!

  78. Panie Rafale,
    czy Pana i panu podobnych stać na coś więcej niż na insynuacje i inwektywy wypisywane pod adresem tych, którzy mają odmienne niż Pan zdanie ? Wątpię.
    Co do zasobu mojej wiedzy; zdaję sobie sprawę, że jest ona niekompletna, – jest sporo dziedzin, o których nie mam nawet tzw. zielonego pojęcia. Odnosi się to także – niestety – do metodologii nauk humanistycznych. Przyznam się Panu, że oprócz tej dziedziny nie znam się także na: astronomii, medycynie i wielu, wielu innych. Obawiam się nawet, że rzeczy i spraw, na których się nie znam jest więcej niż tych , o których coś wiem. Ubolewam nad tym. Znam się nieco na prawie, a przynajmniej na niektórych jego kierunkach. Posiadam także pewną wiedzę o realiach życia w PRL gdyż szmat mojego życia na ten okres przypadł. Stąd wiedza o tym czym był i czemu służył WUML.
    Słowo wiedza w kontekście WUML ująłem w cudzysłów zdając sobie sprawę z marnej jakości informacji w ramach tych szkoleń przekazywanych. Dziwię się, że mógł Pan inaczej odczytać moje intencje.
    Poza tym: od urodzenia jestem mężczyzną.

  79. Do kilku cymbałów, którzy nigdy moimi towarzyszami nie będą, ponieważ sam ich sobie wybieram jak na demokrację przystało.
    Z durniami także nie przestaję, jako iż niczego od nich nauczyć się nie można.
    Idiotów również unikam, nawet jeśli im się wydaje,że są geniuszami.
    Trefnisiów cenię sobie wielce, jeśli ich żart i dowcip przewyższają poziom klozetowy.
    Najbardziej dokuczliwe są blogowe łajzy prezentujące poziom rodem ze społecznego śmietnika lub budki z piwem.
    Owe intelektualne zera próbują narzucić swój rynsztokowy styl, tym którzy coś sobą stanowią.
    Dlatego należy głośno i zdecydowanie głosić mętom intelektualnym i społecznym swój zdecydowany sprzeciw i protest.
    Miejsce śmieci jest na śmietniku.
    Nie może być w ten sposób, że łajno zabiega o tworzenie niezdrowego klimatu i atmosfery, na było nie było liczącym się blogu.

  80. warhol, koons… co amerykaneski smiec to jednak amerykanski, a nie spod zbyt swojskiej budki z piwem

  81. Do
    Lizak pisze:

    2009-01-07 o godz. 19:08

    Demokracja nie może być parasolem ochronnym dla wszelakiej maści pieniactwa, ignorancji i bufonady.

    Zgadzam sie z Panem calkowicie i dlatego prosze o zakup rocznika statystycznego 2008 i zagladniecie do rocznika 1968.
    Z powazaniem.
    MA

  82. Do
    Lex pisze:

    2009-01-07 o godz. 21:04
    Jesli chodziloby li tylko o indoktrynacje. Zaklamane byly natomiast wyklady dla inzynierow (doktorantow) z ekonomii politycznej, filozofii oraz literatury (szczegolnie emigracyjnej).
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Egzaminy kupowane za tania butelke nibykoniaku z Pewexu, to nie byl zart.

  83. Do
    pielnia1 pisze:

    2009-01-07 o godz. 15:56
    Zapewniam Pana, ze byla to farsa, jesli chodzi o druga (pod wzgledem wielkosci) techniczna uczelnie w Polsce. Falszowane listy obecnosci, falszowane egzaminy, pseudodocenci etc..
    Z powazaniem.
    MA

  84. Do
    pielnia1 pisze:

    2009-01-07 o godz. 15:56
    KUL tez mnie nie interesowal; jestem ( dla dociekliwych; stalem sie) ateista.
    Z powazaniem.
    MA

  85. Cieszę się, Lizaku, że dokonałeś autorefleksji. Choć część przemyśleń trąci schizofrenią.

  86. Z fronu walki o Nowy Wspaniały Świat:
    – komu jest za zimno w domu niech zadzwoni do Gaspromu.

  87. Do
    whyduck pisze:

    2009-01-08 o godz. 10:01

    Jesli wogole, to slowacki.
    MA

  88. Myslalem ze Autor doladowywal swoje akumulatory takze w willi Maxa Liebermanna nad Wannsee – odnowiona i zaadaptowana na muzeum willa tego niemieckiego impresjonisty (nie bylo ich wielu w Niemczech) mogla by byc wzorem dla b. wlascicielki willi „Julisin” NIEJAKIEJ Büchner Iwony. Ale coz – ta wolala to dzielo sztuki sprzedac a nowy wlasciciel NIEJAKI Wejchert dzielo sztuki zniszczyl pozostawiajac dziure w ziemi…..co opisala pieknie „Gazeta Polska” i „Gazeta Wyborcza” !
    I tak Daniel Passent musi dralowac do Berlina zeby „doladowywac” akumulatory zamiast np. jechac do Konstancina i zwiedzic wystawe np. Romana Kramsztyka w willi „Julisin” w której juz nie stanie zadna choinka poniewaz w Polsce rzadza tandeciarze -> vide Büchner & Wejchert !
    Pozdrawiam i polecam „Clärchens Ballhaus” – tancbude gdzie kazdy stolik ma swój telefon ulatwiajacy konwersacje np. w celu „rozladowania” akumulatorów !

  89. Tym razem cos bardzo, bardzo dla mnie ,dziękuję
    Życzę w 2009 Roku wszystkiego co tylko marzenie przyniesie.

  90. MA
    Sugerowane przez Pana proste porównywanie roczników 2008 i 1968 można twórczo rozwinąć poprzez włączenie np. roku 1948.
    Efekt będzie zapewniam, z punktu widzenia pańskich intencji, piorunujący tyle, że bzdurny to już pana nie interesuje.

  91. suplement do „MA”. możemy oczywiście opowiadać sobie o „technologii” zdawania egzaminów, czy była to jedna flaszka, czy dwie.To wszystko może będzie prawdą.Zresztą rózne „technologie” stosowano od czasów Arystetolesa i nie tylko na WUMLach, ale i prawdziwych szkołach wyższych. Nie jest to wynalazek komunistyczny(tfu, tfu). Ale to nie ma nic do rzeczy. Ja chciałem tylko powiedzieć, (już się powtarzam), że każda szkoła daje jakąś wiedzę. Studia techniczne „robiłem” za komuny, a ekonomiczne, już w kapitaliźmie . Na karierę zawodową nie narzekam , tochę się na gospodarce znam i bez kompleksów mówię głośno, że nikt mnie nie zakłamywał(zakłamywać można kompletnych ignorantów, a wtedy – za moich czasów – słuchaczami na WUML byli ludzie poważni i kumaci), nikt mi nie opowiadał takich bzdetów, jak mówią dzisiaj np imć pan b. rektor Gowin, czy Zybertowicz, czy inne „profesory ” od Rydzyka .
    Poza tym uważam, że nawet życiorys Hitlera warto poczytać, żeby wiedzieć więcej, niż mniej. Poza tym również nie rozumiem, co z WUMLem ma wspólnego druga, co wielkości, szkoła techniczna w Polsce. Ja ko.ńczyłem pierwszą ,co do wielkości szkołę techniczną , a WUML w kilkanaście lat póżniej. Jaka jest korelacja? żadna.
    Z poważaniem

  92. Szanowni blogowicze:

    Warcholstwo to nie jest sztuka Andy Warhola. Bardzo proszę o merytoryczne wypowiedzi, najlepiej nie za daleko odbiegające od głównego wątku.

  93. MA, pielnia 1,
    moja wiedza na temat WUML to jednak tylko obserwacja.
    Bez „uczestnicząca”. Dlatego nie wiem czy wykłady tam wygłaszane były zakłamane i w jakim stopniu. Przyjmuję więc oceny panów do wiadomości chociaż pozostawiają mnie one – przez swą rozbieżność – w stanie pewnego rozkojarzenia. Ale to już mój kłopot.
    Pozdrawiając
    Lex.
    PS. pisząc o indoktrynacji miałem na myśli fakt, że kursy WUML były jednak formą szkolenia politycznego, które z kolei było jedną z form ideologicznej indoktrynacji rozumianej jako wpajanie określonych poglądów w interesie peerelowskiego państwa i rządzącej w nim i nim partii.

  94. Do
    murator pisze:

    2009-01-08 o godz. 13:08

    Clärchens Ballhaus und Spiegelsaal,
    Auguststraße 24, täglich ab 10 Uhr,
    Tel. 030- 282 92 95,
    http://www.ballhaus.de

    Clärchen to kult i nawet dobra kuchnia; z telefonami sie Panu calkiem pomieszalo; zupelny brak telefonow i chyba uwagi lub pamieci, czy tez akumulatorow.
    Z powazaniem.
    MA

  95. Do:Dante

    Gdy ci zimno szczypie uszy
    do Gaspromu dzwonic musisz

    Slawomirski

  96. Gaz

    Raz Putin zakrecil gaz

    Slawomirski

  97. Do:Marcin

    Smiech jest mechanizmem obronnym.
    Morderca Putin to produkt KGB.

    Polonium dla Putina.

    Slawomirski

  98. @ Slawomirski:

    Dzisiaj na 200 autobusach w Londynie w ramach Low-Cost-Kampagne ukazal sie napis:

    THERE’S PROBABLY NO GOD.
    NOW STOP WORRYING AND ENYOJ YOUR LIFE.

    Polska wersja tego sloganu brzmi:

    THERE’S PROBABLY NO GASPROM.
    NOW STOP WORRYING AND ENYOJ YOUR LIFE.

    Oby do wiosny,
    Dante

  99. faktycznie na sztuce pan sie nie zna, ale na wszytkim nie mozna sie znac! bo trudno nazwac Jeffa Koonse artysta, coz z tego ze sprzedaje swoja „dziela” za miliony, ale jest to taka sama banka jak krydety bankowe…

    ale inna refleksja mnie naszla, dlaczego w warszawce nie ma takich wystaw, ze z drugiego konca Europy chloni kultury by wpadali do stolicy.

  100. Spojrzcie, co sie stalo z kultura na tym blogu: Wpisy stalinisty Lizaka: pelne furii i niewisci, piana toczy sie z pyska tego ubeka emeryta.

  101. …”nienawisci”, of course…

  102. Przypominam panom prawicowym bohaterom, że blog Daniela Passenta nie jest śmietnikiem, który zeń staracie się uczynić dla swoich robaczywych myśli, poglądów i wypowiedzi.
    Nie macie ni wstydu, ni ambicji, ni wiedzy i kompetencji.
    Ignorancja, bezczelność i tupet, to jest to na co was stać w jedno zdaniowych wypracowaniach godnych przedszkolnych smarkaczy.
    Im mniej wie, tym głośniej krzyczy jeden z drugim , mając nadzieję, że prawda w decybelach się zawiera.
    Wasz ruch jest pełen bajarzy, krzykaczy i intelektualnych obszarpańców nawiedzonych nieziemsko przez zjawiska nadprzyrodzone.
    Jak narazie doprowadziliście Polskę nad skraj upadku w rezultacie własnej naiwności i głupoty.
    W rezultacie naród o komunistach źle się nie wyraża, a o was ,niestety, bardzo często.Dlatego pyskowaniem nie zagłuszy się biedy,bezrobocia i bezdomności.
    A wy jesteście na tyle przydatni na ile potraficie pomóc narodowi.
    Zatem zachowajcie swoje inteligentne refleksje na użytek podobnych sobie, co to Polskę zadłużyli na ponad 200 miliardów dolarów i cofają ją w rozwoju cywilizacyjnym angażując się w militarne awantury wojenne.
    Agresja, pasożytnictwo i wstecznictwo to cechy przynależne wąskim grupom ,którym się wydaje, że pan Bóg predystynuje ich do przewodzenia innym.
    Czynienie zła i niesprawiedliwości spolecznej nie jest doprawdy,żadnym powodem do dumy.
    Nie zrozumie tego półpasożytnicza jemioła, której się wydaje, że jest ona ozdobą i kwintesencją dobra czynionego swemu żywicielowi.
    Jeszcze mniejsze możliwości mają znacznie dokuczliwsze tasiemce i owsiki.
    Ale niektórzy ludzie są istotami myślącami i doskonale potrafią sobie poradzić z doraźnymi niedogodnościami.
    Jest to tylko kwestia czasu, który jest lekarstwem na wszystko.
    Szczególnie bezwzględnie traktuje on w liberaliźmie głupotę występującą w duecie z mądrością, zgodnie z klasyfikacją nowobogackich, którzy złodziei uważają za mądrych a ludzi przyzwoitych za głupców.Ciekawe to kryteria nie da się ukryć.

  103. epilog: do „Lexa”-n.t. „słynnych” WUMLów: napisałeś: „Lex.
    PS. pisząc o indoktrynacji miałem na myśli fakt, że kursy WUML były jednak formą szkolenia politycznego, które z kolei było jedną z form ideologicznej indoktrynacji rozumianej jako wpajanie określonych poglądów w interesie peerelowskiego państwa i rządzącej w nim i nim partii.”
    Szanowny „Lexie”., pełna zgoda z twoją wykładnią indoktrynacji. Oczywiście zgodzisz się z tym, że tę formułę spełniają również wszystkie rządzące partie na całym swiecie, Koscioły itd.Wszyscy indoktrynują. A co robił PiS z propagandą i w TVP? Czy słyszałeś choć jedno zdanie, że robią to dla osobistych korzyści? NIE!. Robili to przecież wyłącznie dla twojego i mojego dobra, prawda? oraz dla ludu pracującego miast i wsi.
    „Lexie”: wszystko już było.

  104. Lizak pisze:
    2009-01-08 o godz. 18:09
    Wszystkie Twoje posty czytam z zapartym tchem. Ale za wyżej wskazany dziękuje Ci szczególnie. Przywraca on nadzieję w prosty naród, który nieświadomy tego, że jest suwerenem, jednak nim jest. Wcześniej czy później wystawi kato-prawicowym debilom rachunek. Z moich obserwacji wynika, że raczej wcześniej niż później. Zacząłem nawet wierzyć w to, że jeszcze tego dożyję.
    Pielnia1 – podziwiam Twój upór w sprawie obrony WUML’u. Daj spokój głupcy i tak tego nie zrozumieją, a mądrzy, którzy jeszcze wiedzą o co chodzi, siedzą cicho zrezygnowani jak ja, pocieszając się optymizmem Lizaka. Przecież ludziom, którzy mają zaprogramowane jak matrix mózgi nie wytłumaczysz i nie przekonasz ich, że za „babuleńki komuny” można było być i bardzie bezpiecznym, i bardziej umysłowo samodzielnym niż obecnie. Każdy „czcił” rewolucję październikową, ale myślał i działał samodzielnie. Nikt wówczas nie był tak totalnie jednostronnie indoktrynowany jak nasi luminarze psudopolityczni przez Watykan i USA. (Amen).

  105. Racja MA – ALE kiedys telefony przy stolikach byly, opisano to w artykule „Der Tagesspiegel” o tej instytucji jaka nadal jest „Clärchens Ballhaus” – obok klubu „Polskich Nieudaczników” i letnich imprez w ogrodach mojej Alma Mater – Universität der Künste (UdK), dawniej Hochschule der Künste (HdK) a jeszcze dawniej…….. przy Hardenbergstrasse niedaleko ZOO gdzie obok w knajpie o nazwie „Filmbühne” ikona ´68 Rudi Dutschke uczyl sie z ksiazek jezyka polskiego !

  106. PETRASZKI:

    Europa jest na gazie
    Choć w zasadzie to bez niego
    Nowy Rok już za dni parę
    Rosja mówi więc: Do Siego

    Czarni kumple Kowalczyka
    Właśnie coś mu wybaczyli
    I co z tego, że donosił
    A czyż oni inni byli

    W ramach tych problemów z gazem
    W mediach Mesjasz się pokazał
    Imię jego Gudzowaty
    I się ponoć zna na gazach

    Obojętnie co bym włączył
    Wszędzie trują mnie gazami
    (Periodycznie, lat dwadzieścia)
    Ale to już między nami

    Jarek ma swój „Antykryzys”
    Ale nie chce go przedstawić
    Bo by był zagazowany
    A chce się programem wsławić

    Ziobrę znów napadło zwierzę
    Musi więc sto „papug” nająć
    Już nie ważne, by go gonić
    (parafraza). Goni Zając

    Tusk na nartach. Dobrze mu tak
    Każdy mordę nim wyciera
    Gaz nie leci, Lech przeciwnie
    Zwala wszystko na premiera

    Mazowiecki chwali Donka
    I rozgrzesza też „Cappino”
    Pierwszy rządzi świetnie krajem
    No a drugi nie był świnią

    Onet mnie wystraszył dzisiaj
    Wieszcząc szybki świata koniec
    Za lat siedem, lecz w miliardach
    Galaktyka nam zapłonie

    Szejnfeld ujrzeć chce we Francji
    Elektrownie atomowe
    Ma skażone żłopać mleko
    Czy ujrzymy drugą głowę?

    REKLAMA

    Sposób mam na wielki podryw
    I głęboko sam weń wierzę
    Kup nasz szampon. Laski twoje
    Dziś odstraszasz je …łupirzem

  107. For Dante:
    „No god ,enjoy your life”

    Autorka kampanii reklamowej jest Ariane Sherine.
    Mloda komediopisarka planowala zebrac okolo 50 000 funtow.
    Zebrala ponad 300 000. Pozwala to na zakupienie miejsca na
    800 autobusach miejskich(Anglia,Szkocja,Walia) oraz w metrze londynskim.
    Inicjatywa Ariane zostala poparta przez Richard Dawkins.
    Dawkins jest autorem „The god delusion”(przeczytalem i polecam) oraz wielu innych ksiazek propagujacych naukowe spojzenie na swiat.
    Wywiad z Ariane widzialem w TV.
    W chwili obecnej kampania pani Sherine jest zaskarzona do biura reklam, ktore ma rozstrzygnac ,czy obywatele nie sa wprowadzani w blad.

    Ku uciesze osob wierzacych.
    Dziewica urodzila ,duchowni zbieraja na pieluszki dla dzieciatka Jezus.

    Slawomirski

  108. Polonium dla Putina

    Jaki prezent powinien otrzymac Putin ,gdy przyjedzie do Polski?

    Polonium.

    Slawomirski

  109. Panie Passent ! Przeczytalem panska prezentacje o autorze: „Ze względu na tradycję w rodzinie (…), ciągnęło go do studiów za granicą”. Szkoda, ze Pan oklamuje mlode pokolenie. Mozna by myslec, ze wtedy wystarczylo miec tradycje i droga byla wolna na wschod i na zachod. A przeciez tak nie bylo. Wystarczyl list/znaczek zza zlej zagranicy, zeby ciagotki zostaly na dlugie lata zablokowane ! Poza tym takie studiowanie sporo kosztowalo i ktos za tym stal, ktos placil. Niech Pan napisze prawde, bo wstyd tak przeklamywac !
    Juz lepiej napisac „studiowal w Petersburgu, Harvardzie etc”, bez glupiegio tlumaczenia, za Pana cos ciagnelo.

  110. Lizak, naprawdę nie zdajesz sobie sprawy, że to co piszesz, to bezsensowny bełkot – wartości mniej więcej dzieł tow. Stalina z zakresu językoznawstwa? Zwyzywałeś wszystkich, którzy myślą inaczej niż Ty i co dalej? Rzadko ktokolwiek odpowiada na Twoje wpisy, bo po prostu nie ma z czym polemizować. To co piszesz, to – powtarzam jeszcze raz – bezsensowny, pozbawiony treści i wartości poznawczych bełkot. Powinieneś się leczyć.

  111. I wreszcie tow. pielnia1 przyznał, że na WUML-u komuniści zindoktrynowali go tak dobrze i skutecznie, że wroga PiS-owska indoktrynacja mu nie straszna 🙂

  112. Rafał
    Pan również indoktrynuje, w interesie wyzysku,przekrętów i władzy dla nielicznych.
    A fe,drogi panie,wstydu pan nie masz.
    W tej sytuacji indokrynacja rozumiana jako szerzenie i wpajanie przekonań sama w sobie jest formą zaledwie edukacji.
    Jeżeli ta indokrynacja służyła zabezpieczaniu ludziom, pracy,chleba i dachu nad głową ,to należy się szczycić taką indoktrynacją.
    Natomiast jeżeli pan indoktrynuje za pozbawianiem władzy większości narodu,to „napliewać” jak Rosjanie powiadają na taką demokrację i jej głosicieli oraz apologetów.Wypada rozumieć to co się głosi ,by potem nie wstydzić się grzechów młodości.
    Jeżeli niemiecki miliarder Merckle rzuca się pod pociąg to tylko potwierdza tezę o absurdalności pańskich poglądów.
    Socjalistyczna indokrynacja „pielni 1” nie spowodowala u niego samobójczych odruchów,które stają się coraz częściej faktami wśród kapitalistyczmnych sępów.

  113. Lizak, Trzymam twardo za Tobą. Tak trzymaj wytrwale. Ja z głupimi staram sie nie kłócić, gdyż postronni mają kłopot z rozróżnieniem. Pozdrawiam przy okazji Lecha.

  114. 1956

    Ot i odezwał się językoznawca i politolog prawicowego polotu, mający tendencje do pouczania innych, bez stosownego po temu przygotowania i wyksztalcenia.
    Zarzuca mi on bezsens myśli połączony z bełkotem oraz „zwyzywaniem” wszystkich.
    Jeżeli chce się pouczać innych to należałoby to rozpocząc od siebie.
    Nadto należy rozumieć co chce się powiedzieć i co się pisze, nie popełniając przy tym błędów w zakresie języka ojczystego.
    Proszę pana często tak bywa, że kiedy ignorant czyta teksty specjalistyczne, trudno żeby je zrozumial, ponieważ brakuje mu ściśle określonej wiedzy w danym przedmiocie.
    W jego ograniczonym pojmowaniu, dany tekst jest bełkotem.
    Bełkot jednak w znaczeniu jego definicji i praktycznym obrazie oznacza co innego, wystarczy to sprawdzić niejako namacalnie stając pod budką z piwem.
    Poza tym moje doświadczenie z tego forum wskazuje,że gdybym wykazał się absurdalnością myśli i skojarzeń to zostałbym rozniesiony tutaj przez pańskich naukowców prawicowego odchylenia.
    Jednocześnie chcę powiedzieć, że ja nie używam słowa „zwyzywać”, ponieważ w polskim słowotwórstwie nie jest on stosowany,być może poza brukowym.
    Równoczesnie zgodnie z pańska stylistyką nie „zwyzywalem wszystkich” lecz jedynie tych, którzy na to zasługują.
    Zatem nie ma żadnych przesłanek by wysłuchiwać andronów ludzi, których nieuctwo doprowadzilo kraj do ruiny i zapaści.
    Co zaś do dzieł towarzysza Stalina bardzo cenionych u pańskich sojuszników w Gruzji, sądzę, że nie ma pan o nich zielonego pojęcia.
    A odwoływnie się do nich jest zwykłym trotuarowym nadużyciem.
    No i kończąc swoją replikę muszę zdecydowanie odpowiedzieć, że ja żadną miarą nie oczekuję na riposty adwersarzy pańskiego pokroju, którzy stworzyli tę nędzną rzeczywistość swoją wiedzą,inteligencją i nawiedzeniem.
    Gratuluję Panu.
    Ja tego wstydu nie przełknąbym.

  115. Do
    Lex pisze:

    2009-01-08 o godz. 15:50
    Znalem setki z kilku tysiecy tzw. pracownikow naukowych (ekonomia polityczna), alkoholika dorabiajacego na WUMLu. Prowadzil tez wyklady z literatury nie zdajac sobie sprawy, ze na uczelni technicznej moze miec rowniez filologow w lawkach sluchaczy. Znalem tez setki sluchaczy zmuszanych die zajmowania miejsc w salach wykladowych wieczorem. Znalem tez urzednikow ministerialnych ukladajacych programy nauczania w bardzo prosty sposob: przepisujac spis tresci z zagranicznych, wtedy trudnod ostepnych podrecznikow; znalem…………………………………Smutne jest, ze wielu dalo sie na to wszystko nabierac i konsumowalo polprawdy; efekty widzimy od prawie dwudziestu lat.
    Z powazaniem.
    MA

  116. Rafałku, już ci tłumaczyłem, że podatni na indoktrynację są tylko idioci.
    Tacy, o których L. Wałęsa mawiał, że to:”ani me, ani be, ani kukuryku”.
    Mi żadna indoktrynacja nie jest straszna; ani ze strony politruków czerwonych, czarnych, różowych, zielonych, prawicowych, lewicowych, centrowych ,starych, młodych. Wychodzę natomiast z założenia, że nawet każdy kretyn przxez przypadek coś mądrego powie i chętnie słuchałem różnych wykładów i czytam jak najwięcej …..

  117. Aha, to by było na tyle z mojej strony w przedmiocie WUMLów

  118. Do
    Lizak pisze:

    2009-01-08 o godz. 13:55
    Nie mialem na mysli okladek rocznikow, lecz ich tresc.
    MA
    PS
    Myslalem ze bliski jest Panu socjalizm; trudno kazdy moze sie pomylic. Dlatego porozmawiajmy o sztuce.

  119. Do
    murator pisze:

    2009-01-09 o godz. 00:08
    Niedaleko, nie obok. Radze sie tam wybrac w lecie wieczorem lub niedziele. Mowiac o ogrodach masz na mysli Ogrod Angielski?
    Z powazaniem.
    MA

  120. tow. pielniczko1: Piszesz, że „podatni na indoktrynację są tylko idioci”. Słusznie. Cieszę się, że jesteś świadom swoich umysłowych ograniczeń 🙂

  121. Lizak, jest z Tobą gorzej niż myślałem. Móżg w stu procentach przeprany przez leninowsko-stalinowską propagandę. Współczuję. I tradycyjnie zdrowia (psychicznego) życzę 🙂

  122. do
    pielnia1 pisze:

    2009-01-09 o godz. 10:26
    Wychodzę natomiast z założenia, że nawet każdy kretyn przxez przypadek coś mądrego powie i chętnie słuchałem różnych wykładów i czytam jak najwięcej …..

    Nie szkoda Panu czasu? Przy takiej ilosci informacji we wszelakich mediach dokonywalbym jenak wyborow zakladajac, ze doba ma 24 h.
    Z powazaniem.
    MA

  123. Do

    1956 pisze:

    2009-01-09 o godz. 11:56

    laczam sie do zyczen dla LIZAKA.
    Z powazaniem.
    MA

  124. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Szanowny Gospodarzu,
    zdjacie wnetrza architektuty dworca hamburskiego jest wysmienite, to az sie prosi aby powaznie pomyslec o albumie architektury wnetrz. Domyslam sie, ze ustrzelone z marszu. Gratuluje bez wazeliny. Prosimy o wiecej podobnych perelek z wypadow „ladowania akumulatorow”.

  125. Do
    LIZAKOWYCH ZLOTYCH MYSLI
    Prosze o zaniechanie uzywania uzywek, a czynic uzytek z komorek (li tylko czesciowo odnawialnych) o kolorze swiadczacym o dobrym smaku. Tylko jak do tego dojsc korzystajac ze zlotych mysli drugiego obiegu (recycling). Zloto za bardzo blyszczy i powoduje chorobe oczu, dlatego pozwalam sobie na polecenie koloru szarego (komorek rowniez). Przynajmniej nikomu nie zaszkodzi.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Zapewniam, ze nie mialem na mysli telefonow.

  126. Lizak:
    dzięki za konsekwencję i wytrwałość w walce z prawicowymi ignorantami i oportunistami wszelkiej maści!

    Tak trzymać!

    pozdrawiam

  127. I co, jednozdaniowi bzdeciarze demokratyczni, zauważcie co wasze ogolone czerepy rubaszne produkują.
    Trzeba by zacząć od tego, że nie każdego osła kierowano na WUML.
    Wy, conajwyżej do szkółki niedzielnej kwalifikowalibyście się z uwagi na jednokierunkową umysłowość lub na Syberię do wyrębu lasów i budowy ujęć dla gazu tak poszukiwamnego przez wasz umiłowany Zachód.
    Opozycjoniści w pampersach, z oazowego ruchu, co to boso za komunistyczno-stalinowskimi orkiestrami nawet biegać nie mogli ze względu na genetyczne opóźnienia.
    Tego czasu już nie nadrobicie nawet gdybyście się w stachanowców przedzierzgnęli.
    Przyznam się ,że wcale nie dziwię sie zomowcam jeśli za wami ganiali ze szturmowymi pałami.
    Bowiem niewątpliwie chcieli wam do pustych głów oleju z pierwszego tłoczenia wpompować i widać przesadzili w dobroci serca swego.
    Zamiast czepiać się nieżyjącego od 55 lat baćki, który przyniósł nam Polskę w obecnym kształcie mimo sprzeciwów Zachodu uczepcie się umiłowanego Busha, co to przyniósł wam na talerzu wszystkie dobra tego świata.
    Ponieważ intelektualnie jesteście zbliżeni do niego, więc zrozumiałe, że jest wam bliski.
    A w ogóle, zamiast chleb tutaj przerabiać na łajno już dawno powinniście siedzieć w Iraku i bronić tam swoich pięknych i powszechnie kochanych koncepcji mordowania dzieci i starców.
    Niektórzy z was powinni w te pędy do Izraela podążać, by bronić pokojowej polityki tego syjonistycznego państwa miłującego pokój , co ciągle nań Arabowie napadają.
    Jakoś tylko tak dziwnie się składa, że bardzo dużo ginie tych terrorystów z rąk miłujących pokój członków narodu wybranego.
    Inni z was już dawno powinni zorganizować zajazd na KGB-owca Putina, by wesprzeć tryzuby Juszczenki w ich walce o Samostijną Ukrainę powstałą z amerykańskiego nadania w wyniku pomarańczowej rewolty na kijowskim Majdanie.
    A ci spod kaczych skrzydeł już dawno winni walczyć w Gruzji u boku niezrównoważonego Saakaszwilego.
    Zresztą ukraińscy striłci już dawno to zrobili.
    A wy co, ciamajdy i pyskacze, niedorobieni prawicowi aktywiści po lewicowych WUML-ach i KUL-ach.
    Strzelacie kulami w płot myśląc, że Pan będzie je wam nosił.
    Pamiętajcie jednak, że nosił wilk razy kilka,w końcu ponieśli i wilka.
    Popaprańcy i nieudacznicy, jak mawiał wasz równie niedorobiony idol i przywódca.
    Ten się śmieje dobrze, kto się śmieje ostatni.
    I nie śmiej się bratku z własnego wypadku.
    Śmianie się z własnej klęski do idiotów należy.
    Wkrótce nadejdzie bessa i będzie powód do płaczu, pomstowań i wygrażania.
    Stalina jednak już nie ma…pozostali, i całe w tym wasze szczęście, wyłącznie tacy jak wy łobuzy i krzykacze.
    I znowu będziecie sobie skakać do gardeł , tak jak demonstrujecie to teraz.
    Jest taka pozycja Gogola „Idiota”, kupił nie kupił potargować można.
    Jak się na WUML-u niewiele nauczyli, to może chociaż z literatury zechcą.
    Dramat jednak polega na tym, że tego rodzaju cymbałom nawet postu nie chce się przeczytać , ale wszystkie rozumy to pozjadali usilnie i z zaangażowaniem studiując ulotki antykomunistyczne.
    Co tam Uniwersytety, ich nobilitują strajki i wszelakie zadymy.
    Nie dla was tutaj miejsce nobliwi i święci młodziankowie.
    Przyczym najpierw do konfesjonału, potem pokuta i żal za grzechy oraz szczere przyrzeczenie poprawy…a nastepnie ocenimy i zobaczymy czy coś jeszcze z was będzie, czy też wyłącznie do pucowania klamek nadajecie się w tym systemie.
    A w formie wyróżniającej nagrody przeniesiemy was na zlewozmywak, byście mogli posprzątać po sobie.
    Na wstępie zaś na kolana i modły strzeliste do Pana Swego wznoście o wybaczenie i rozgrzeszenie, bo na mądrość liczyć już nie możecie.
    Pan z wami…

  128. MA 10.17
    Wszystkich znałeś i wszystko wiesz o WUMLu !. Byłeś tam szefem tego całego interesu, dyrektorem, ministrem, wykładowcą czy słuchaczem ?
    Ja też znam setki i tysiące agentów KGB, MI5, Stasi, Mossadu i CIA. Sporo z nich to alkoholicy, a niektórzy narkomani !
    No i kto z nas jest lepszy ?
    A bajki możesz opowiadać w najbliższym przedszkolu !
    Starszaki to lubią i kupią !

  129. Lizak, „Idioto” jest Dostojewskiego. Tego mozna bylo sie takze na WUML dowiedziec, trzeba bylo tylko mniej chlac.

  130. Lizaku! Kłopot w czym innym. Oni tego po prostu nie zrozumieją. W ostatnim,lub w każdym razie najnowszym tygodniku NIE, którego po raz pierwszy kupiłem z nudów od spraw Raczynski, jest na ostatniej stronie artykuł. Jest tam takie zadanie matematyczne, którego zadano genialnej trzecioklasistce. Była zbyt mało genialna więc póki co wzięła się mama po SGH, tata też po SGH, wszyscy na wysokich stanowiskach w biznesie prywatnym, wszyscy rodzice całej klasy i nic. Jeden rozwiązał, ale on był profesorem matematyki na MIT albo jakoś tak. Ja zadanie rozwiązałem w ciągu 26 sekund jadąc tramwajem. Dodam że mam 56 lat, wykształcenie średnie ogólne (tzn. żadne). Po tym jak dojechałem tym tramwajem, dałem zadanie koledze, niewiele młodszemu, po technikum elektrycznym. Rozwiązał w ciągu 2 minut. Też w głowie.
    Jeśli artykuł pisze prawdę, to wyrosła nam po prostu generacja idiotów. To jest ta generacja, której dzieci teraz chodzą do niższych klas szkół podstawowych. Duża część tej właśnie generacji prawdopodobnie wierzy w tą debilną propagandę. (Oczywiście nie oznacza to, że wszyscy są idiotami.)
    Pozdr.

  131. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tez na „kolorowo”(?)
    Niepokojace zjawisko – ostatnich czasow – zauwazone na kanalach zachodnich TV. Coraz czesciej slychac okreslenie „zyd polskiego pochodzenia” w relacjach z Izralela i toczacej sie tam wojnie. Np. minister Barak, zyd polskiego pochodzenia itd..
    Czy ktos na blogowisku moze mi to wytlumaczyc o co tutaj biega?

    Post Christum.
    Panu Bronislawowi Komorowskiemu juz dzisiaj dziekujemy. Przypominam sobie jak czsc blogowiczow wiwatowala na czesc Komorowskiego. Czy to prawda, za pan Bronislaw Komorowski glosowal za przekazaniem 65 miliardow USD do USA w ramach zadoscuczynienia? A propo’s
    http://wiadomosci.onet.pl/blogi/dorn.blog.onet.pl,358264801,blog.html

  132. Do:Feliks Stychowski

    „Zyd polskiego pochodzenia”

    To osobnik z ktorym trzeba sie liczyc.

    Slawomirski

  133. Wesoło tu u Passenta! Lizaka na WUMLu nauczyli, że „Idiotę” napisał Gogol 🙂 Zresztą, Lizakowi i tak wszystko jedno, bo on i tak, przedkłada nad Dostojewskiego dzieła Wielkiego Językoznawcy 🙂

  134. Patriot
    Faktycznie „Idiota” jest Dostojewskiego.
    Za przejęzyczenie serdecznie przepraszam.
    Zresztą nie ma to żadnego znaczenia dla meritum sprawy.
    Natomiast nie akceptuję pańskiego „chlania” w rynsztokowo-solidarnym wykonaniu.
    Na marginesie, obecnie znacznie więcej się pije wśród obecnych elyt, aniżeli tych czerwonych.
    Zresztą specyficznego posmaczku nadaje skojarzenie Patrioty,prawicowego rzecz jasna,z „chlaniem”.
    Jaka kultura, taki i język.
    I pomyśleć, że tego rodzaju zaściankowi intelektualiści mają ambicję pouczania.
    W końcu my nie jesteśmy w izbie wytrzeźwień lecz na poważnym i odpowiedzialnym blogu .
    I trudno nas posądzać, że pijemy, zażywamy lub wąchamy środki dopingujące dla podniesienia sprawności intelektualnej jak zauwazył trafnie jeden z blogowiczów.
    A takie przypuszczenia można kierować w stronę różnego rodzaju prawicowych patriotów,pożal się Panie Boże.
    Widzisz i nie grzmisz, widząc swoich awangardowych wyznawców,co to wysyłając znaki pokoju wojnę i konflikty krzewią, w stylu budzącym politowanie.
    Budzi mój najwyższy niesmak i niechęć trywialna bijatyka werbalna nawiązująca do najgorszych tradycji uliczników.
    Ktoś jednak rozwydrzonym łobuzom musi powiedzieć, co o nich myśleć należy i na jakie traktowanie zasługują.
    Minęły już bezpowrotnie czasy solidarnościowego warcholenia przez wypasionych i postrzyżonych na zero byczków,bardziej kojarzonych z faszystowskimi janczarami aniżeli z chrześcijańskim miłosierdziem.
    Mamy już dość waszego prymitywnego zastraszania i upokarzania.
    W żadnym wypadku nie zasługujemy na to, by warunki dyktowaly nam oprychy polityczne.
    Won z tego blogu na naukę własną, zwana niekiedy silentium.
    Kiedy czegoś wartościowego się nauczycie, a będziecie się chcieli z nami podzielić to zapraszamy.
    Póki co dzielcie się jednak na ulicy…jeśli straż miejska was zaakceptuje.

  135. Państwo o sztuce, a tymczasem ulubiony błazen z pod Biłgoraja sugeruje operację zmiany płci Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz nazywa Minister Gęsicką, ktora tak dzielnie wykorzystała unijne fundusze prostytutką…Piękne to i kulturalne bardzo, rodem z Platformy Obywatelskiej i ich wielbicieli. Gęsicka miała rację, bo niewykorzystanie przez nieudolny rząd dyletantow miliardow z UE w roku ubieglym zemsci sie w latach następnych. Za amatorstwo w rządzeniu zaplacimy wszyscy wielbiciele „mniejszego zła” i błazna, co zamiast głowy ma sempiternę.

  136. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Rozmawiajac o tworczosci Dostojewskiego ludzie czesto zahaczaja o Gogola z roznych powodow, czesto doszukujac sie wplywow jednego indywidualisty na drugiego, w natloku & masie mozna (szczegolnie na predce) wsatawic jednego zamiast drugiego. Ale czy to zaraz powod do wywolywania wojny domowej i odsylania na szafot? To swiadczy dobrze o Lizaku w przeciwienstwie, swiadczy li tylko o tym, ze jest czlowiekiem i ma prawo do pomylki. Wazne aby gumka osadzona na olowku nie starla sie wczesniej od olowka – prawda?

  137. PETRASZKI:

    Sejm uchwalił rzecz najpierwszą
    Ważna dla żołądka mego
    Przyklepano. Rok obecny
    Rok ADAMA Słowackiego

    Chce Palikot obciąć jaja
    Czy tam jedno, Kaczyńskiemu
    Jarosława. To brzmi dumnie
    Może by tak i drugiemu

    Gdybym się w młodości uczył
    Znałbym „dywesyfikację”
    To jest chyba ważne słowo
    Bo kto mówi je, ma rację

    Polko chce być najemnikiem
    I za szmal odbijać statki
    Nie wie czemu nikt go nie chce
    Przecież ma niziutkie stawki

    „Prostytutką jest Gęsicka
    Bo nagina (spokój) fakty”
    PiS miał zawsze problem z óczmi
    Pewnie z winy katarakty

    Na kastrację chce Palikot
    Wydać swe dochody z wódki
    Wiele kasy nie przeputa
    Zabieg będzie to malutki

    Miller twierdzi, że pan Sellin
    Głupa rżnie, albo też kłamie
    Ciekaw jestem, kto jest głupem
    I co na to wszystkie panie

    Nikt słów Lecha nie rozumie
    Więc Kamiński je tłumaczy
    Dziś z kaczego na nasz polski
    Michaś znów przekładać raczył

    Raz kolejny Kurski zdu.rniał
    Swym donosom był przeciwny
    Czy on zwykłym jest kre.tynem
    Czy też odrobinę „dziwny”

    Giertych nie chce być już posłem
    Być przy żłobie mu nie leży
    Znamy Romka nie od dzisiaj
    Nikt w stek bzdur tych nie uwierzy

    Wildstein zejdzie nam na zawał
    Farfał „Misję” mu kasuje
    Bronek, spoko! Pewnie wolak
    Równie mądrą rzecz szykuje

    REKLAMA

    Kupisz baton naszej firmy
    To ten w kosmos cię zabierze
    Jedz go co dnia, a masz pewne
    Że się w tobie zbudzi zwierzę

  138. Jak to miło poczytać, że tak wielu ma „papiery na inteligencję”. A tak przy okazji, czy „Zbrodnia Ikara” to też Dostojewskiego?

  139. Doładowywanie akumulatorów połączone z ucztą duchową w Berlinie jak to uczynił Gospodarz jest godne naśladowania, ponieważ nad Wisłą nadal pustynia. W Berlinie jest tylko 175 muzeów i kolekcji, 300 galerii i 250 bibliotek i itd. Na krajowym podwórku misyjna rola TVP zanika za wyjątkiem tylko kręcenia barwnych afer z udziałem polityków, którzy bawią się majątkiem publicznym, scenariusze takie jak w odcinkach „misji specjalnej”.
    Dla uzdrowienia atmosfery na blogu, wtrącę swoje trzy grosze. Sam tytuł felietonu „Mówił dziad do obrazu” ma pejoratywne znaczenie i tak proponuję tylko dwie wersje z możliwością dalszego rozwinięcia.
    1. „Mówił dziad do obrazu, a obraz do dziada, spieprzaj dziadu”, czyli zaistniały fakt /za prezydentem L.K/
    2. „Mówił dziad do obrazu, a obraz ani razu i tak wisi na ścianie w swej złotej ramie, wciąż tylko czeka na podziwianie od każdego kto przed nim stanie”(i odda głos).
    Jest to postawa podobna do zachowania się 100% kandydata na prezydenta D.T.
    PS. „Dziad” = Obywatel.

  140. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wracajac do miedialnego nowum tzw „zyda polskiego pochodzenia” pojawiajacego sie ( TV ) w wojennych zalotach do semitow z Gazy. Z tego co ja wiem, Barac jest synem repatriantow z Rosji ( masowy ruch po likwidacji Lawrentiego Beriji ) ktorzy jadac do Izraela zatrzymywali sie z roznych powodow na krotki okres w Polsce. Temat poruszylem dlatego, iz wiele lat trwalo zanim zdolano ustalic, przy wielkich oporach zreszta, ze obozy zaglady ktore powstaly podczas II WS na terenach Polski nie byly obozami polskimi. Np. we francuskich podrecznikach edukacyjnych dla mlodziezy od w/w przypadkow az sie roilo. Dziwic sie mozna sluzba dyplomatycznym PRL-u, iz nagminne i ewidentne fakty falszowania i wypaczania historii Europy XX w. nikomu nie przeszkadzaly – prawda? Nota bene redakcji „Kultury Paryskiej” tez nie, mimo wielkiej wrazliwosci na sprawy dotyczace Polski. Wiele organizacja poza rzadowym na Zachodzie mowiac delkatnie przymykalo oczy. To tak tylko na marginesie dobrze zrobionego przez Szanownego Gospodarza zdjecia, zdjeca dotyczacego architektury cekawego wnetrza.

    Ostatnio sporo sie dyskutuje czy Gogol mial wplyw na Dostojewskiego. Mi osobiscie to dynda. Mnie interesuje co i kto, jaki „warhol” mial wplyw na dzisiejszego marszalka polskiego sejmu p. Bronislawa Komorowskiego, ze glosowal za wyplata 65 miliardow USD na rece organizacji majacej swoja siedzibe w Nowym Jorku?

  141. Podsumowanie walki z wiatrakami i zimowymi bałwanami

    Drogi Panie Sławomirski
    Ja dla odmiany znam akronimy rodem z burżuazyjnej RP, które zapewne w pańskim odbiorze są perełkami językowymi. Ot,dla przykładu:
    -KUL
    -NFOZ
    -BBN
    -VAT
    -CBOS
    -OBOP
    -HOGA
    -ONET
    -SKOK
    -KRUS
    -CPU
    -PHARE
    -SMOK
    -SOK
    -TP SA
    -VIP
    -PIP
    I tak, dość dowolnie i nieograniczenie można by przytaczać owoce wspaniałego i radosnego językotwórstwa solidarnościowej proweniencji.
    W swoim zapale krytykowania PRL-u posunął się pan tak daleko, że nawet skróty raczył uznać za akronimy, do których nie możemy zaliczyć: ZMW,SZMP,czy jakieś tam SZMW.
    Z tej prostej przyczyny, że te skróty nie podlegają odmianie czym charakteryzują się akronimy.
    Pańskim zdaniem pojęcie WUML jest słownym potworkiem językowym?
    A czym może być wobec tego bardzo zbliżony KUL?
    Jeden akronim został uświęcony decyzją Politbiura, a drugi decyzją Episkopatu.
    W sensie semantycznym nie ma to żadnego znaczenia.
    Natomiast istotna jest społeczna użyteczność i powszechność stosowania danego słowa, którego to elementy jak sądzę, przemawiały wówczas raczej za WUML-em.
    Natomiast obecnie stworzone SKOKI, SMOKI, SOKI, VIPY i PIPY przyczyniają nam nieco rozbawienia w tej smutnej rzeczywistości, co można uznać za jedyną zaletę tego słowotwórstwa, świadczącego o kompletnym braku myślenia ze strony jego twórców.
    Jak nas waść zechciałeś oświecić: “Akronimy splodzone w amoku komunistycznym to brzydkie slowa jezyka polskiego.”
    Z czego rozumiem, że akronimy spłodzone w religijno-liberalnym uniesieniu są do bezdyskusyjnego wierzenia podane i bezkrytycznego stosowania przyjęte.
    Jak pan myślisz, w której koncepcji jest więcej miejsca na otwartość i oświatę , a w której na “demokratyczne” stosy?
    Czy nie sądzi pan, że nie od rzeczy byłoby powołanie na obecnym etapie, przynajmniej wdrożeniowo, WULM czyli Wieczorowego Uniwersytetu Ludowej Mądrości?
    Zapewne przydałby się on wielu rządzącym a także etatowo bzdury wypisującym.

    Propagandowym znawcom prawicowym zwracam uprzejmie uwagę, że aktualny wpis Pana Passenta jest poświęcony kulturze a nie nauce.
    Oczywiście, jeśli ktoś ma braki z zakresu kultury to najchętniej ucieka w problematykę sobie najbliższą czyli chociażby WUML-ów,o kórych słyszał od niewiele pamiętającego dziadka dotkniętego amnezją.
    Dziadka usprawiedliwia natura swym nieuchronnym i porażającym działaniem.
    Natomiast antykomunistyczno-solidarnej ignorancji wnuczka nie może nic usprawiedliwić.
    Dlatego tak ważkie znaczenie na tym forum ma obecność jasnego gwinta, pielni 1 i kilku innych rozumnych blogowiczów borykających się z żenującymi przejawami braku rozsądku, niedostateczną znajomością otaczającego nas świata.
    Muszą się oni także przeciwstawiać, wręcz niekiedy, nachalnej ignorancji, zadufaniu Ciemnogrodu i powszechnie degradującej nas głupoty.
    Pozorna demokracja pozwoliła jej wylać się szerokimi strumieniami do rynsztoków naszych aglomeracji.
    Jest oczywistością , że te społeczne odpady spłyną z czasem do właściwego sobie miejsca.
    Póki co jednak nie można udawać, że nie zauważamy negatywów naszego pozornie lepszego życia.
    Bowiem jest ono gorsze intelektualnie, kulturowo, mentalnie, organizacyjnie i prawnie.
    I nie możemy się zgadzać z tak powszechnymi przejawami negatywnych zjawisk społecznych i indywidualnego braku kultury w walce o wywłaszczanie społeczeństwa i przyswajanie sobie rezultatów jego pracy.
    Ciekawe, że w przekonywaniu nas do wyższości neoliberalnej rzeczywistości nie używa się argumentów logiki i nauki.
    Operuje się natomiast w całej rozciągłości arsenałem broni ze sfery emocji.
    Ze szczególnym upodobaniem, z braku merytorycznych możliwości, używa się całej palety epitetów, pomówień i szkalowania tak charakterystycznych dla ludzi o ograniczonych możliwościach.
    Rzeczą zauważalną jest, że często prymitywzmem walki politycznej jest wprost proporcjonalny do jej zajadłości.
    A ci, którzy zdają sobie sprawę z zawstydzającego poziomu polemik często wyłączają się z nich by nie być kojarzonymi z niedorastającymi im do pięt warchołami politycznymi jak powiadali nasi odeszli w niebyt bracia polityczni, czyniąc to nota bene zupełnie słusznie.
    Demokracja nie może być parasolem ochronnym dla wszelakiej maści pieniactwa, ignorancji i bufonady.

    Do kilku cymbałów, którzy nigdy moimi towarzyszami nie będą, ponieważ sam ich sobie wybieram jak na demokrację przystało.
    Z durniami także nie przestaję, jako iż niczego od nich nauczyć się nie można.
    Idiotów również unikam, nawet jeśli im się wydaje, że są geniuszami.
    Trefnisiów cenię sobie wielce, jeśli ich żart i dowcip przewyższają poziom klozetowy.
    Najbardziej dokuczliwe są blogowe łajzy prezentujące poziom rodem ze społecznego śmietnika lub budki z piwem.
    Owe intelektualne zera próbują narzucić swój rynsztokowy styl, tym którzy coś sobą stanowią.
    Dlatego należy głośno i zdecydowanie głosić mętom intelektualnym i społecznym swój zdecydowany sprzeciw i protest.
    Miejsce śmieci jest na śmietniku.
    Nie może być w ten sposób, że łajno zabiega o tworzenie niezdrowego klimatu i atmosfery, na było nie było liczącym się blogu.

    Przypominam panom prawicowym bohaterom, że blog Daniela Passenta nie jest śmietnikiem, który zeń staracie się uczynić dla swoich robaczywych myśli, poglądów i wypowiedzi.
    Nie macie ni wstydu, ni ambicji, ni wiedzy i kompetencji.
    Ignorancja, bezczelność i tupet, to jest to na co was stać w jedno zdaniowych wypracowaniach godnych przedszkolnych smarkaczy.
    Im mniej wie, tym głośniej krzyczy jeden z drugim , mając nadzieję, że prawda w decybelach się zawiera.
    Wasz ruch jest pełen bajarzy, krzykaczy i intelektualnych obszarpańców nawiedzonych nieziemsko przez zjawiska nadprzyrodzone.
    Jak narazie doprowadziliście Polskę nad skraj upadku w rezultacie własnej naiwności i głupoty.
    W rezultacie naród o komunistach źle się nie wyraża, a o was ,niestety, bardzo często.
    Dlatego pyskowaniem nie zagłuszy się biedy,bezrobocia i bezdomności.
    A wy jesteście na tyle przydatni na ile potraficie pomóc narodowi.
    Zatem zachowajcie swoje inteligentne refleksje na użytek podobnych sobie, co to Polskę zadłużyli na ponad 200 miliardów dolarów i cofają ją w rozwoju cywilizacyjnym angażując się w militarne awantury wojenne.
    Agresja, pasożytnictwo i wstecznictwo to cechy przynależne wąskim grupom, którym się wydaje, że pan Bóg predystynuje ich do przewodzenia innym.
    Czynienie zła i niesprawiedliwości społecznej nie jest doprawdy, żadnym powodem do dumy.
    Nie zrozumie tego półpasożytnicza jemioła, której się wydaje, że jest ona ozdobą i kwintesencją dobra czynionego swemu żywicielowi.
    Jeszcze mniejsze możliwości mają znacznie dokuczliwsze tasiemce i owsiki.
    Ale niektórzy ludzie są istotami myślącami i doskonale potrafią sobie poradzić z doraźnymi niedogodnościami.
    Jest to tylko kwestia czasu, który jest lekarstwem na wszystko.
    Szczególnie bezwzględnie traktuje on w liberaliźmie głupotę występującą w duecie z mądrością, zgodnie z klasyfikacją nowobogackich, którzy złodziei uważają za mądrych a ludzi przyzwoitych za głupców.
    Ciekawe to kryterium, nie da się ukryć.

    Rafał
    Pan również indoktrynuje, w interesie wyzysku, przekrętów i władzy dla nielicznych.
    A fe, drogi panie, wstydu pan nie masz.
    W tej sytuacji indokrynacja rozumiana jako szerzenie i wpajanie przekonań sama w sobie jest formą zaledwie edukacji.
    Jeżeli ta indokrynacja służyła zabezpieczaniu ludziom, pracy, chleba i dachu nad głową , to należy się szczycić taką indoktrynacją.
    Natomiast jeżeli pan indoktrynuje za pozbawianiem władzy większości narodu, to “napliewać” jak Rosjanie powiadają na taką demokrację i jej głosicieli oraz apologetów. Wypada rozumieć to co się głosi, by potem nie wstydzić się grzechów młodości.
    Jeżeli niemiecki miliarder Merckle rzuca się pod pociąg to tylko potwierdza tezę o absurdalności pańskich poglądów.
    Socjalistyczna indokrynacja “pielni 1″ nie spowodowała u niego samobójczych odruchów,które stają się coraz częściej faktami wśród kapitalistyczmnych sępów.

    1956
    Ot i odezwał się językoznawca i politolog prawicowego polotu, mający tendencje do pouczania innych, bez stosownego po temu przygotowania i wykształcenia.
    Zarzuca mi on bezsens myśli połączony z bełkotem oraz “zwyzywaniem” wszystkich.
    Jeżeli chce się pouczać innych to należałoby to rozpocząć od siebie.
    Nadto należy rozumieć co chce się powiedzieć i co się pisze, nie popełniając przy tym błędów w zakresie języka ojczystego.
    Proszę pana często tak bywa, że kiedy ignorant czyta teksty specjalistyczne, trudno żeby je zrozumiał, ponieważ brakuje mu ściśle określonej wiedzy w danym przedmiocie.
    W jego ograniczonym pojmowaniu, dany tekst jest bełkotem.
    Bełkot jednak w znaczeniu jego definicji i praktycznym obrazie oznacza co innego, wystarczy to sprawdzić niejako namacalnie stając pod budką z piwem.
    Poza tym moje doświadczenie z tego forum wskazuje, że gdybym wykazał się absurdalnością myśli i skojarzeń to zostałbym rozniesiony tutaj przez pańskich „naukowców” prawicowego odchylenia.
    Jednocześnie chcę powiedzieć, że ja nie używam słowa “zwyzywać”, ponieważ w polskim słowotwórstwie nie jest on stosowany, być może poza brukowym.
    Równoczesnie zgodnie z pańska stylistyką nie “zwyzywalem wszystkich” lecz jedynie tych, którzy na to zasługują.
    Zatem nie ma żadnych przesłanek by wysłuchiwać andronów ludzi, których nieuctwo doprowadzilo kraj do ruiny i zapaści.
    Co zaś do dzieł towarzysza Stalina bardzo cenionych u pańskich sojuszników w Gruzji, sądzę, że nie ma pan o nich zielonego pojęcia.
    A odwoływnie się do nich jest zwykłym trotuarowym nadużyciem.
    No i kończąc swoją replikę muszę zdecydowanie odpowiedzieć, że ja żadną miarą nie oczekuję na riposty adwersarzy pańskiego pokroju, którzy stworzyli tę nędzną rzeczywistość swoją wiedzą, inteligencją i nawiedzeniem.
    Gratuluję Panu.
    Ja tego wstydu nie przełknąbym.

    I co, jednozdaniowi bzdeciarze demokratyczni, zauważcie co wasze ogolone czerepy rubaszne produkują.
    Trzeba by zacząć od tego, że nie każdego osła kierowano na WUML.
    Wy, conajwyżej do szkółki niedzielnej kwalifikowalibyście się z uwagi na jednokierunkową umysłowość lub na Syberię do wyrębu lasów i budowy ujęć dla gazu tak poszukiwanego przez wasz umiłowany Zachód.
    Opozycjoniści w pampersach, z oazowego ruchu, co to boso za komunistyczno-stalinowskimi orkiestrami nawet biegać nie mogli ze względu na genetyczne opóźnienia.
    Tego czasu już nie nadrobicie nawet gdybyście się w stachanowców przedzierzgnęli.
    Przyznam się, że wcale nie dziwię sie zomowcam jeśli za wami ganiali ze szturmowymi pałami.
    Bowiem niewątpliwie chcieli wam do pustych głów oleju z pierwszego tłoczenia wpompować i widać przesadzili w dobroci serca swego.
    Zamiast czepiać się nieżyjącego od 55 lat baćki, który przyniósł nam Polskę w obecnym kształcie mimo sprzeciwów Zachodu uczepcie się umiłowanego Busha, co to przyniósł wam na talerzu wszystkie dobra tego świata.
    Ponieważ intelektualnie jesteście zbliżeni do niego, więc zrozumiałe, że jest wam bliski.
    A w ogóle, zamiast chleb tutaj przerabiać na łajno już dawno powinniście siedzieć w Iraku i bronić tam swoich pięknych i powszechnie kochanych koncepcji mordowania dzieci i starców.
    Niektórzy z was powinni w te pędy do Izraela podążać, by bronić pokojowej polityki tego syjonistycznego państwa miłującego pokój , co ciągle nań Arabowie napadają.
    Jakoś tylko tak dziwnie się składa, że bardzo dużo ginie tych terrorystów z rąk miłujących pokój członków narodu wybranego.
    Inni z was już nie oglądając sie na nic powinni zorganizować zajazd na KGB-owca Putina, by wesprzeć tryzuby Juszczenki w ich walce o Samostijną Ukrainę powstałą z amerykańskiego nadania w wyniku pomarańczowej rewolty na kijowskim Majdanie.
    A ci spod kaczych skrzydeł już od zarania konfliktu powinni walczyć w Gruzji u boku niezrównoważonego Saakaszwilego.
    Zresztą ukraińscy striłci zrobili to od samego początku.
    A wy co, ciamajdy i pyskacze, niedorobieni prawicowi aktywiści po lewicowych WUML-ach i KUL-ach.
    Strzelacie kulami w płot myśląc, że Pan będzie je wam nosił.
    Pamiętajcie jednak, że nosił wilk razy kilka, w końcu ponieśli i wilka.
    Popaprańcy i nieudacznicy, jak mawiał wasz równie niedorobiony idol i przywódca.
    Ten się śmieje dobrze, kto się śmieje ostatni.
    I nie śmiej się bratku z własnego wypadku.
    Śmianie się z własnej klęski do idiotów należy.
    Wkrótce nadejdzie bessa i będzie powód do płaczu, pomstowań i wygrażania.
    Stalina jednak już nie ma…pozostali, i całe w tym wasze szczęście, wyłącznie tacy jak wy łobuzy i krzykacze.
    I znowu będziecie sobie skakać do gardeł , tak jak demonstrujecie to teraz.
    Jest taka pozycja Dostojewskiego “Idiota”, kupił nie kupił potargować można.
    Jak się na WUML-u niewiele nauczyli, to może chociaż z literatury zechcą.
    Dramat jednak polega na tym, że tego rodzaju cymbałom nawet postu nie chce się przeczytać , ale wszystkie rozumy to pozjadali, usilnie i z zaangażowaniem studiując ulotki antykomunistyczne.
    Co tam Uniwersytety, ich nobilitują strajki i wszelakie zadymy.
    Nie dla was tutaj miejsce nobliwi i święci młodziankowie.
    Przyczym najpierw do konfesjonału, potem pokuta i żal za grzechy oraz szczere przyrzeczenie poprawy…a nastepnie ocenimy i zobaczymy czy coś jeszcze z was będzie, czy też wyłącznie do pucowania klamek nadajecie się w tym systemie.
    A w formie wyróżniającej nagrody przeniesiemy was na zlewozmywak, byście mogli posprzątać po sobie.
    Na wstępie zaś na kolana i modły strzeliste do Pana Swego wznoście o wybaczenie i rozgrzeszenie, bo na mądrość liczyć już nie możecie.
    Pan z wami… grzesznymi i maluczkimi.

    PS

    W uzupełnieniu do”Idioty”Dostojewskiego chciałbym dodać co następuje:
    „W czasie, gdy powstawał Idiota, Dostojewski pisał w liście: „Chodzi mianowicie o przedstawienie absolutnie doskonałego człowieka. Moim zdaniem nie może być nic trudniejszego, zwłaszcza w naszych czasach. (…) Już dawniej idea ta pojawiała mi się w głowie jako pewien przebłysk obrazu artystycznego, nie chciałem jednak, aby stanowiła tylko część czegoś, potrzebowałem jej jako całości.”

    Na podstawie powieści zostało nakręconych kilka filmów fabularnych, m.in. „Idiota” Akiry Kurosawy i „Narwana miłość” Andrzeja Żuławskiego.. Z napisów na początku filmu dowiadujemy się: „Dostojewski chciał nakreślić portret uczciwego i dobrego człowieka. Tytuł Idiota był ironią. Prawdziwie dobry człowiek bowiem w oczach innych jest uznawany za idiotę. To jest tragedia tej historii. Historii zrujnowanego, czystego człowieka.”

    Powyżej przytoczone cytaty zaczerpnąłem z Wikipedii.
    Chciałoby się jedynie dodać od siebie, że idiota Dostojewskiego był naprawde wartościowym człowiekiem w odróżnieniu od krytykowanych przez niego urwipołciów.
    Jak widać mimo znacznego upływu czasu problem jedynie się pogłębia.
    Pewnie dlatego tak się odcinamy od Rosjan by uniemożliwić zrozumienie tego wielce „solidarnego” zjawiska.
    Zatem chłopcy, dalej żwawo, chwytajcie za nogawki, swymi mleczakami.
    _________________
    Z tyłu łata, z przodu łata a jam cały demokrata

  142. Do Feliksa Stychowskiego:

    POCHWAłA GLUPOTY w Twoim wykonaniu zdecydowanie przewyższa dzieło Erazma z Rotterdamu.

    ps.
    Sledząc, jak niektórzy z blogowiczów całym sercem zaangażowali się w działalność mającą na celu doprowadzenie Lizaka do szewskiej pasji typu przewlekłego, nieśmiało próbuję powyższym wpisem dołączyć do owego tak mocno inspirującego go grona.

  143. Lizak, ty sie „przejezyczyles” nie tylko jesli chodzi o autorow. co jest, jak twierdza twoi wielbiciele na blogu bez znaczenia, Dostojewski albo Gogol „wsio rowno”. Przejezyczyles sie takze w powiesci. W „Idiocie” Dostojewskiego chodzi o czlowieka, ktory jest o wiele za dobry na ten swiat, postaci z licznymi paralelami do Chrystusa. Jak to sie ma do morza zolci, ktore ty wylewasz na blog, wiesz tylko ty. Chcialem troche powietrza z ciebie spuscic, bo sie tak nadoles, ze jak pekniesz to caly blog zapaskudzisz.

    2

  144. do MA: ale te obrazy NIE SĄ wolne od licencji, przeciwnie – na Commons Wikimedia właśnie dlatego nie możemy uzyskać zdjęć Warhola (a nie dlatego, że nie ma setek hobbystów z aparatem w muzeum). Mimo wszystko od osoby wykształconej, publikującej, a w dodatku w swoim czasie reprezentującej nasze państwo (a także oczytanej ewidentnie ponad przeciętnie) należy oczekiwać poszanowania dla prawa.

  145. MA! Ale Ci się udało przywalić Lizakowi! Zachowałeś się jak pański Dziedzic, co tu rozdaje pochwały, albo rózgi bez żadnego uzasadnienia, a chłopa, co nie zdjął czapki na odlew w mordę wali i jeszcze każe całować się w rękę.
    Skąd u Ciebie takie maniery? Czyżbyś był jakimś lekkoduchem pańskim, który młodość przepierdział na ruletce w Monte Carlo, a życie znał tylko z agencji towarzyskich?
    Następnym razem, bez tłumaczenia, bez brudzenia sobie rąk, strzel Lizaka batem, tak po pańsku.
    Smutno się robi na blogu jak czyta się Twoje komentarze.

    A do Lizaka! Nie należałem nigdy do PZPR ani innej partii, ale mówiłem o sobie w młodości, że jestem bardziej czerwony niż partyjni. Gdybym jednak był wykładowcą WUML-u, LK, ZMS, itp organizacji szerzących postęp wśród przedwojennych analfabetów, TO BYM SIĘ SZCZYCIŁ.
    W ogóle, to dziwię się byłym działaczom partyjnym, że dają sobie wmówić pejoratywne zanczenie słów: agent, WUML, SB-e. Przecież tak, jak napisałeś, to było wtedy wyróżnienie.
    Przeczytaj link do matki kurki, który się tłumaczy z rzekomej niepoprawności politycznej, bo śmiał zapytać, kto odpowiada za zniknięcie milardów w obecnym kryzysie i śmie powiedzieć, żę większość, to banki żydowskie.
    Nie dajmy się zwariować i dumnie nośmy nawet swoje błędy, jeśli robiliśmy to w czystych intencjach.
    I na koniec: Nie unoś się tak na Ma, bo nie wypada. Ilustrujesz wtedy tylko, to co może się stać z podobymi cwaniaczkami, gdy gniew ludu, na szczęście wykształconego, dzięki komunie-babuleńce, ich dosięgnie, gdy będą dalej tak bezczelnie (asalgeia) pogrywać.

  146. Myślicie, że „językoznawca” i „literaturoznawca” Lizak zna także odpowiedź na pytanie kto napisał „Kapitał marksa”? 🙂 Najlepsze jest to, że on cały swój – w sposób nieuświadomiony autorefleksyjny – bełkot powklejał w jeden post. Czy jest może na blogu psychiatra, który przybliży nam ten objaw choroby miłośnika dzieł tow. Stalina?

  147. hmmm… jestem zaskoczony tym, ze od tygonia majac do czynienia z ludobojstem w strefie Gazy Pan Daniel Passent jako polityczny miecz damoklesa i „lewicowy” Robin Hood nadal produkuje fajerwerki spoleczne albo kulturalne.

    Gdy na ciagle porowokacje ze strony Izraela polecialy rury kanalizacjyne o zasiegu i celnosci kamiania z porcy izraelskie sily zbrojne odpowiadaja fosforem w chronione przez UN obiekty masakrujac ludnisc cywilna, gospodarz opisuje jak to mozna tankowac akumulatory pod drugiej stronie Odry … bedac niewidomy wlasnie an lewe oko.

  148. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Kedzui,
    uwazam, ze Lizak jest ewenementem nie tylko formy ale i formatu na blogowisku DP. Napewno drazni, smakujac nie wszystkim tak samo. Standady orietacji li tyko jednokierunkowych sa mi bardzo dobrze znane z autopsji, Szanowny Blogowiczu. Stamam sie widzec roznice w checi wprowadzenia kogos na umowna palme, a zamiarem windowania na szafot.

  149. Patriot
    Ze smarkaczami to ja bruderszaftu nie pijam.
    Zatem bardzo proszę nie spoufalać się i zachowywać obowiązujące zasady savoir-vivre.
    Najlepiej niech tato poczyta na dobranoc „Grzeczność na codzień” Kamyczka.
    Nadto chciałem taktownie zwrócić uwagę, że „spuszczanie” powietrza w towarzystwie jest raczej niemile widziane, o czym kulturalny człowiek powinien pamiętać.
    Zatem dobrze byłoby aby wybrał pan sobie towarzystwo podobne ogładą.
    Jeżeli aspiruje pan do do znawcy języka i literatury rosyjskiej to powinien acan doskonale wiedzieć, że nie mówimy;”Wsio rowno”, lecz wsio rawno, co nie jest kwestią literówki lecz ignorancji posuniętej do bezczelności.
    Będąc przy pańskim poście stanowiącym jedną wielką literówkę czułbym się wysoce zawstydzonym, gdyby to mnie rzecz dotyczyła.
    Zaś do Chrystusa proszę się nie odwoływać i nie traktować Go instrumentalnie, ponieważ brak jest panu jego umiejętności wybaczania i miłości.
    Pan zionie wprost nienawiścią i agresją tak typową dla rasowego reprezentanta zadufanego Zachodu lub jego polskich apologetów, którym aktualnie przychodzi zbierać solidne i soczyste baty za swoją niekompetencję.
    Ponieważ umiejętność pisania jest m.in.fotografią osobowości piszącego człowieka, więc z grubsza można ocenić, iż pańska osobowość prezentuje się nad wyraz płasko i ubogo.
    To zaś w żadnej mierze nie upoważnia takiego delikwenta do narzucania własnej wizji, która jest wielce dylematyczną .
    Dlatego dobrze byłoby zafundować sobie korepetycje przynajmniej na poziomie szkoły średniej, z pominięciem wzorców solidarnej matury bez matematyki i tym podobnych uproszczeń, wracając do starych i sprawdzonych wzorców komunistycznych,matury bez taryfy ulgowej.
    Przy czym nie daje to żadnej gwarancji sukcesów przy powszechnym spaczeniu charakterów występujących u tzw.młodych wilczków solidarnych.
    Państwo jesteście skrzywionym i zmarnowanym pokoleniem awanturników ukształtowanych przez zakłamaną „Solidarność”, która wykorzystała was niczym szmatę do wytarcia i odrzuciła do śmietnika.
    W sumie jest mi żal państwa, ludzi potraktowanych instrumentalnie i inaczej nie potrafiących układać swe stosunki z bliźnimi.
    A to jest zaledwie li tylko początek gehenny waszej generacji, jakiej przyjdzie wam doświadczyć na własne życzenie i z powodu własnej indolencji.
    Co zaś do „morza żółci’, którego panu ponoć przyczyniam, to proszę mi podać chociaż jeden przykład z pańskiego postu upoważniający mnie do optymizmu.
    Sama młodość nie wystarcza, by być tolerancyjnym i wyrozumiałym wobec tego daru życia.
    Jest jeszcze kwestia jak się ten dar wykorzystuje i to dopiero stanowi podstawę do oceny młodości.
    Samo noszenie antykomunistycznych ulotek zamiast podręczników w szkolnych teczkach świadczy bowiem tylko o głupocie i marnotrawieniu przynależnego wiekowi i nieuchronnie upływającego czasu.
    Co objawia się dzisiaj zjawiskami w rodzaju „Patriot” tak powszechnie spotykanymi w urzędzie, w telewizji, na ulicy.
    Przejawia się ona bardzo często w bezczelnej , aroganckiej i ignoranckiej młodości zaprawionej lekceważeniem i pointowanej jakże często kijem bejsbolowym w ostatecznej polemice.
    Przeciwko takim patriotom ja protestuję gorąco i namawiam także innych do negacji tak szkodliwych postaw.
    I mam cichą nadzieję, że korzystając z przeciwieństwa sformułowania Patriot ,iż w końcu życie „nadmucha” nieco rozsądku i grzeczności do tych ogolonych łbów.
    Jednocześnie chcę przypomnieć, że posiadam konstytucyjne prawo wypowiadania się.
    W szczególności zaś zalezy mi na możliwości krytycznego wypowiadania się o negatywnych zjawiskach współczesności, by móc ją doskonalić w imię umacniania demokracji rozumianej jako władzy mas a nie burżuazyjnych durniów starających się ogłupiać i zastraszać naród.
    Dobrze i pięknie być może jest wam.
    My ciągle musimy przechodzić gehennę społecznych obostrzeń, wykluczeń i degradacji.
    To co was cieszy, nas smuci.
    Stąd też z maniackim uporem musimy wytykać waszą niesprawiedlwość i wasze błędy na górze, a także te na dole.
    Natomiast pan, drogi Patriot, winien w swoich postach oświecać mnie, ciemnego i zapóźnionego, cóż to tak wspaniałego aść uczyniłeś dla mnie bym czuł się luksusowo i bezpiecznie,podobnie jak pan.
    W przeciwnym wypadku pańska pisanina zmierza do ograniczania mnie i zastraszania w moich prawach obywatelskich a pańska postawa jest krytykancka,j ałowa, pozbawiona merytorycznych przeslanek.
    Pan po prostu nie ma racji, ponieważ nie potrafi pan polemizować z faktami, lecz czyni wyłącznie wycieczki personalne.
    Istotą pana patriotycznych poczynań jest atak na Lizaka, by skonfundować go, zastraszyć i zdyskredytować.
    Starego wróbla nie weżmie pan na swoje bezwartościowe plewy.
    Zachęcam do merytorycznej polemiki krytycznej, w której obaj zmierzymy się z „sukcesami” pańskiej opcji.
    Z zaintereowaniem będę obserwował pański rozwój osobisty.
    Każdy dobry polemista przyczynia blasku temu blogowi, czego życzę waści zupelnie bezinteresownie.
    Proszę jednak nie zapominać. że łaska pańska na pstrym koniu jeździ.
    Oprócz komplementów zbiera się również oceny krytyczne, często nieobiektywne i niesprawiedliwe.
    Proszę się jednak nie zrażać.
    Oczekuję polemicznej kontynuacji dla ubarwiania naszego smutnego życia, jakby pan powiedział porażonego morzem żółci.
    Proszę w związku z tym nie zaponinać, że brak żółci znacznie ogranicza trawienie, co w kapitalistycznym ujęciu jest wyraźnym defektem.
    Mimo wyraźnej niechęci wobec mnie przesyłam chrystusowe znaki pokoju, nawet Judaszom wszelakim.

  150. Dante,

    i tym sposobem wpisalem sie w poczet nowoczesnych antysemitow, ktorzy krytykujac Izrael tak naprawde daja upust swej niecheci do Zydow.

    Witam w klubie 😉

    Jacobsky

  151. Lizaku, a może, skoro tak ci źle w tym beznadziejnym kapitaliźmie, wyemigrujesz np. do Korei Północnej? Tam byś idealnie pasował. Tam idee tow. Stalina, którego jesteś wielkim wielbicielem, twórczo rozwinięto. Jest tylko jeden feler – wątpię, by pozwolono ci pisać swoje wypociny w internecie (m.in. z braku dostępu do tego medium).

  152. Feliks stychowski:

    Standardy orientacji może i znane są Ci z autopsji, czego nie można powiedzieć o zasadach poprawnego pisania. Wybaczę Ci jednak tą drobną niedoskonałość będąc pod wrażeniem Twojej całkiem sporej umiejętności wybaczania niewiedzy u takich geniuszy jak Lizak.
    Przyznam się szczerze, że ja niezwykle trudno ulegam fascynacji ideologiami, które próbują zaszczepić swoim wyznawcom nowy język, sprowadzając złożone pojęcia do kategorycznych, mało rozbudowanych sformułowan, których zadaniem jest eliminacja myślenia. Celowe nagromadzenie, przez Lizaka w swoich tekstach takich budzących silne emocje i jednocześnie niezwykle trudnych do zdefiniowania, abstrakcyjnych pojęć duchowych jak: Bóg, prawo, mądrość, wolność, sprawiedliwość itd.,zawsze jest mocno podejrzane i powinno budzić u każdego myślącego człowieka zdrowe pokłady wątpliwośći co do intencji tego, który takich pojęć nadużywa. Wszystkie jednostki czy ideologie, które opierają swoje przekonania na pojęciach duchowych sprzyjają myśleniu totalitarnemu i sa bardziej niebezpieczne niż inne. Te odkrycia psychologii społecznej znane są już od jakiegoś czasu.
    Teksty Lizaka przypominają słynne, orwellowskie „Dwie Minuty Nienawiści”, kiedy całą swoją nienawiść i strach kieruje pod adresem całej przytłaczającej go i trudnej do zaakcaptowania rzeczywistości. Ludzie pokroju Lizaka w taki sposób najczęściej manifestują niezadowolenie z jałowej egzystencji i bez chwili wytchnienia wyładowują swoje frustracje na zewnątrz. Pamięć o dawnych wspaniałych czasach, pod opiekuńczymi skrzydłami Wielkiego Brata, nie daje Lizakowi spokoju i popycha go do buntu. Jednocześnie tęskni on za przyjacielem, z którym mógłby porozmawiać i kóry by go rozumiał.
    Nie jest jednak łatwo na tym blogu znależć osoby ze skłonnością do myślenia w kategoriach czarno-białych, pogardzających tymi, które wybierają różne odcienie szarośći. Trudno bowiem jest przekonać człowieka myślącego, że wszystko co było kiedyś to raj utracony, a czasy obecne to jedno wielkie piekło – nie jest również prawdą twierdzenie odwrotne. I pomimo że trudno byłoby znależć człowieka, który nigdy nie uległ pokusie uprzedzeń i myślenia zgodnego ze stereotypami, to jednak wierzę, że przynajmniej niektórym uda się tego diabła skutecznie przepędzić. Czego Lizakowi – a również i Tobie skoro podzielasz jego poglądy – serdecznie życzę.

  153. Lizak pisze:
    2009-01-10 o godz. 16:00
    Nie wiem jak się do Ciebie zwrócić. Jesteś, Wspaniały!?, Wielki!?, to chyba za mało. Jesteś Prawdą naszych trudnych czasów przełomu. Jak świetnie umiesz udokumentować wartość czasów minionych i dorobku przeszłych pokoleń. Jasny Gwincie (naprawdę Jasny) zawołam za Tobą do Gospodarza. Gospodarzu, dlaczego nie zauważasz tej perły, która zaistniała na Twoim blogu. Jest ponadczasowa i ponad podziałami. Pielnia1 chociaż bardzo Cię cenię, to tym razem nie zgadzam się z Twoją opinią, że Lizak pisze w stylu: „na barykady ludu roboczy”. On broni nas, prostych ludzi! On zmusza do oceniania ludzkich dokonań z uwzględnieniem uwarunkowań, w jakich działali. On kocha prosty lud, uważając go za prawowitego suwerena. Nienawidzi i zwalcza zaś ciurów podszywających się pod bardzo wątpliwe zasługi i nieprawdziwe ideę
    Pozdrowienia – Lech

  154. Petros pisze:
    2009-01-09 o godz. 03:29
    Petrosie, tą uwagę wrzuciłem na Twój blog, ale tam ona nie zaistniała. Nie wiem dlaczego. Chciałem tylko przypomnieć, że z gazami to my Polacy zawsze mieliśmy kłopoty. Przypomnę Ci (i Blogowisku).

    Gaz podrożał!, nie zmartwienie
    Wnet zrobimy ulepszenie.
    Każdy w du.pę kurek wsadzi,
    Dużo gazu nagromadzi,
    Potem w butlę dmuchnie raz
    I mieć będzie własny gaz!

    Jest to mała część większej całości krążącej po PRL’u za środkowego” Gomułki. Cały naród się z tego śmiał. Nikogo też za to nie wsadzili, mimo wielce opresyjnego systemu. Może jednak nie słyszałem, że jednak wsadzili, a Może byłem za mały, albo pamięć mnie zawodzi z uwagi na mój obecny wiek? Mimo to pamiętam cały wiersz i w miarę potrzeby mogę go fragmentami cytować jak mi Petros ku temu da okazję.
    Pozdrawiam – Lech.

  155. pielnia1
    Spraw jasna warto wszystko czytac. Zrozumienie niestety nie kazdemu jest dane.

  156. Ha ha, biorac pod uwage, ze w roku 2006 14 % doroslych Amerykanow nie potrafilo czytac, to osiagniecia PRL sa fantastyczne! Niech zyje WUML!

    Zrodlo: http://www.livescience.com/culture/090110-illiterate-adults.html

  157. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Alligeri – 6.01., godz 10:25
    Nie tylko, mamy tzw ekologiczny woz Drzymaly. Ja wiem, Gott mit uns! – prawda?

    „Okazuje się, że my ciągle mamy reputację durniów, których można na wszystko namówić. Byle żydek międzynarodowy postanawia sobie w swojej geszefciarskiej głowie, że Polska będzie na jego komendę prowadziła wojnę. I jest przekonany, że ma dla niej niezawodną przynętę. Cóż to za przynęta? A no, Polska przy podziale Rosji dostanie ziemie na swoim wschodzie.(…)” Calosc > http://zaprasza.net/a_y.php?mid=28860&

  158. Szanowny „Lechu” z godz.22:07 z 10.01.2009: Ja z „Lizakiem” i „Lizak” ze mną już kilkakrotnie braliśmy się za łby nie z powodu odmienności pryncypiów, lecz taktyki działania. U mnie przebija podejście pragmatyczne(skrzywienie zawodowe), „Lizak”., to indywidualista i romantyk. Cenię „Lizaka” za bezkompromisowość (nie mówiąc o lekkości ręki do pisania), zawsze czytam jego teksty,analizuję,ale do sukcesu i efektu potrzebny jest prozaiczny czyn, organizacja i odejście od „Pieśni Filaretów”(mierz siły na zamiary, nie zamiary podług sił), a co najważniejsze, konstrukcja musi być osadzona w odpowiednim fundamencie, a nie w kurzawce(kurzawka, dla tych, co nie wiedzą, jest to warstwa w głębi ziemi – różne głębokości – luźnych piasków bardzo mocno nasączonych wodą). Bez „Lizaka” nie będzie zrozumienia, ale samo zrozumienie nie jest wystarczające. Nasze wyobrażenia itd. musimy osadzać w realnej rzeczywistości , bo inaczej wszystko staje się radosną twórczością, ot, szklane domy
    Z szacunkiem

  159. Lech, rzeczywiście, Twoje wpisy udowadniają, że należysz do kategorii „prostych” ludzi. Szczególnie umysłowo.

  160. W przypadku miłośnika Stalina – Lizaka jedno jest pewne: nigdy „Idioty” Fiodora Dostojewskiego nie czytał. I w swej indolencji umysłowej próbował użyć tytułu tego dzieła jako inwektywy wobec swoich adwersarzy. Gdy „patriot” spokojnie wyjaśnił Lizakowi, że nie ma zielonego pojęcia o czym pisze, doczekał się swojej porcji inwektyw. Potem jeszcze Lizak poszperał troszkę w Wikipedii, powklejał kilka zdań, które tam znalazł i już cieszył się jak dziecko, że taki długi post napisał. A że sensu nie za wiele w tym napisał? No coż, takim „myslicielom” jak jasny gwint czy Lech to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, co raczej nie świadczy o nich najlepiej.

  161. Lizak, jesli chodzi o walke z wiatrakami, to zapewne miales na mysli Don Quijote, ktory pomylil wiatraki z olbrzymami i mimo ostrzezen swojego rozsadnego giermka Sancho Panza, rzuca sie do walki z nimi. Walki bzdurnej i z gory skazanej na kleske. Po przegranej Don Quijote obciaza za swoje niepowodzenie jakies ciemne sily i to jest chyba jedyna analogia w tej historii z twoja osoba. Co do chlania, to budka z piwem, rekwizyt czysto PRL- owski, tak czesto wystepuje w twojej „tworczosci”, ze musi to swiadczyc o wielkim pragnieniu i tesknocie do lat mlodosci.

  162. Lizak, twoje wpisy wskazuja na to, ze twoja znajomosc literatury swiatowej jest wiecej ze slyszenia. Wiesz, ze dzwonia, tylko nie wiesz w ktorym kosciele.

  163. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kedziu – pisze miedzy innymi:

    „Przyznam się szczerze, że ja niezwykle trudno ulegam fascynacji ideologiami, które próbują zaszczepić swoim wyznawcom nowy język, sprowadzając złożone pojęcia do kategorycznych, mało rozbudowanych sformułowan, których zadaniem jest eliminacja myślenia.”

    Wlasnie dlatego nalezy go czytac, nie dlatego ze fascynuje ale dlatego ze probuje. Ciekawszym pytaniem – w moim przypadku – do Gogol czy Dostojewski jest kto stoi za a nie przed pseudonimem. Jest niewykluczone, ze pseudinim uzyl Gogola li tylko dla zmylki aby wyprowadzic stadko sierot na otwarte pole. Ogladajac media (wiadomosci) domyslam sie, ze sezon na zajace jest otwarty….
    Rozumiem, ze kedziu wsiadl do pociagu nie byle jakiego – prawda? Mozna spytac w kirerunku ktorej szarosci Blogowicz podaza nie ulegajac jej fascynacji? http://www.youtube.com/watch?v=zslI3XAo6eo. No coz, zycze powodzenia, prosze tylko nie zaponinac, ze ziemia jest okragla.

  164. Szanowny Panie D. Passent doprawdy gratuluje Panu tego wielozdaniowego … blogu. Niestety poziom to dla mnie za wysoki.(Zastanawiam sie po co Panu az tak ?)

  165. Problem Lizaka

    Nie czytam Lizaka ,bo nie jestem masochista.
    Osoba z biegunka myslowa powinna byc w izolatce.
    Lekarstwem dla Lizaka moze byc ograniczenie jego wpisow.

    Slawomirski

  166. Mordowanie w Gazie i milczenie Passenta

    Wszyscy jestesmy swiadkami zabijania Palestynczykow przez zolnierzy armii izraelskiej. Izrael zmienia sie na naszych oczach z panstwa ofiar hitleryzmu w oprawce Palestynczykow. Ciekawe w tym bezsensownym upuszczaniu krwi jest przelewanie nienawisci z pokolenia na nastepne pokolenie.
    Czy Daniel Passent powinien zabrac glos w tej sprawie?
    Odpowiedz pozostawiam blogowiczom.

    Slawomirski

  167. Do Pana Feliksa Stychowskiego

    Na samym wstępie mego listu, jak drzewiej pisano,dziękuję serdecznie za słowa wsparcia jakiego był Pan uprzejmy udzielić w jednym ze swoich postów narażając sie jednocześnie na nieuzasadnione ataki reprezentantów skrajnej prawicy.Wybaczy Pan, że zwracając się do Pana poczułem się w obowiązku odpierania niejako, nieuzasadnionych ataków.Jednoczesnie chciałbym ten list potraktować jako szersze odniesienie do nasuwających mi się refleksji. W sposób ciągły doświadczam miłych słów ze strony Pana Jasnego Gwinta oraz ostatnio bardzo ciepło wypowiadającego się w mój adres Pana Lecha, któremu wyrażam swą wdzięczność.Także panowie Juki i Indoor dają mi do zrozumienia, że są ze mną. A Pan Zappatist wręcz zachęca mnie do podtrzymywania przyjętej linii polemicznej. Niejako rozdarty jest Pan Pielnia, kóry chciałby ale się boi. Stoi on na rozdrożu między kapitalizmem i komunizmem nie mając odwagi dokonać zdecydowanego wyboru. Za to z kolei w moim imieniu jasno i precyzynie odważa się formułować ,iż ja prowadzę lud na barykady. Zapewniam pana, że ja nie muszę nikogo prowadzić za rączkę, zresztą i nie mam takiej intencji. Jeżeli natomiast nastąpi właściwa kumulacja sprzeczności, to suweren bez mojego udziału wyakcentuje te problemy jasno i zdecydowanie, bowiem takie są prawa rozwoju społecznego.

    Oprócz tych, którzy odnoszą się do mnie ciepło na blogu zauważyć można również moich zdecydowanych przeciwników. Żeby nie być poczytanym o zarozumiałość wypadałoby precyzyjniej powiedzieć, że są to nie tyle moi przeciwnicy ile przeciwnicy polskiego ludu, na którego grzbiecie mają zwyczaj wozić się czarne pasożyty. Jest to dla nich bardzo miła i przyjemna maniera mająca jednak swoje niebezpieczne strony polegające na tym, że lud miał skłonność znarowienia się zazwyczaj w cyklu dziesięcioletnim. Tak to było za onej babuleńki czerwonej. Za czarnego dziadka do łupania kapitalistycznych orzechów sprawa jeszcze się nie wyjaśniła do końca. Ale zdaje się, że nauka radziecka znała takie przypadki i miała dla nich stosowną interpretację.

    Do moich adwersarzy w przedłożonym przez Pana Passenta wpisie pod tytułem: „Mówił dziad do obrazu” tak też mniej więcej się czuję kiedy polemizuję z panami MA,1956, Ajw, Rafałem, ,Patriot, Kedziu i R16, o których bardzo wiele już mówią kapturowe nicki jakie sobie wybrali w odróżnieniu od moich sympatyków będących zdecydowanie bardziej przejrzystymi i otwartymi. No cóż, prawicowa tradycja walki orężnej i werbalnej nawiązuje do zaskakującego strzelania w plecy zza węgła. Wystarczy, że wspomnimy święte ryngrafy tych szlacheckich bojowników idących na śmiertelny bój z własnymi kmieciami w walce o ziemię. Jest to spór stary i ciągle aktualny, zmieniają się tylko uwarunkowania strategiczno-taktyczne i propagandowe oprzyrządowanie. Jednym słowem Pan ma mieć ziemię, a chłopu gówno do tego. Komuna odwróciła tę sytuacje na lat 50. Ale hrabiostwo nie zapomniało o swoich przywilejach królewskich i ponoć niebieskiej krwi walcząc usilnie dla siebie o dobra materialne będące podstawą nadbudowy. I w ten oto sposób restytuowano stare stosunki społeczne w nowej, pozłacanej oprawie propagandowej wolności,pluralizmu i demokracji przeznaczonych dla władzy. Przykładem tej obłudnej wolności jest przykład aresztowania ciecia, który nie mając pieniedzy musi swoje odsiedzieć, natomiast panisko żyjące na przekrętach wpłaca np.1 milion kaucji i cieszy się swoją wolnością. Piękne, prawda? No tak, tylko zależy dla kogo.

    W tym stanie rzeczy trudno się dziwić, że na blogu nie ma głosów pokazujących dorobek, piękno i dobro nowych czasów, ponieważ nikt nie chce się w oczywisty sposób ośmieszać. Wiadomo, że taka opcja politycznej obrony kapitalizmu jest nie do utrzymania. Łatwiej jest natomiast opluwać i dyskredytować upadłą 20 lat temu komunę, jako iż co najmniej już jedno pokolenie wyrosło poza jej oddziaływaniem i nie wie czym była komuna.Tym ludziom zasugerować można wszystko, tymbardziej , że jak obserwujemy na naszym blogu nie lubią oni chronicznie czytania.”Wolna Europa” przestała już nadawać i zrzucać balonami ulotki do Polski, to i skąd teraz można czerpać wolną i obiektywną wiedzę.

    Stąd ludzie uczepieni korytek nie będą dyskutować w jaki to sposób oni je posiedli i napełnili. Natomiast z pełnym entuzjazmem i zaangażowaniem rzucają się na przyzwoitych obywateli by pomawiać ich o genezę homosovieticus, nieudolnych, bezwolnych i zaplutych oraz ciągle pijanych nieudaczników. Jest to metoda pomawiania i imputowania, która bez jakiegokolwiek nakładu materialnego deprymuje, rozbraja i paraliżuje suwerena. Prawo własności jest umowną kwestią pozbawioną cech boskich i elitarnych, stąd jakiekolwiek mówienie o „świętym prawie własności” jest absurdem umacniającym system niesprawiedliwości społecznej, gdzie jeden opływa w luksusie a inny nie ma czym dzieci nakarmić. W tym znaczeniu prawo własności: wody, ziemi, powietrza i dóbr naturalnych przysługuje wszystkim Polakom, całemu narodowi a nie wykształconym elitom w sposób conajmniej podejrzany. Państwo nie może być oparte na niejawnych i niejasnych kryteriach przyznawania i gospodarowania majątkiem narodowym.

    W tej walce o prawo własności a właściwie o prawo dominacji nad drugim człowiekiem z natury rzeczy przegrana jest biedota, w sytemie politycznym opartym na sprawczej roli kapitału. Kapitału w rzeczy samej wytwarzanego przez omawianą biedotę, co oznacza zaangaowanie jej w proces wytwarzania ale wyeliminowanie jej z procesu podziału. Jest to podstawowa sprzeczność między pracą i kapitałem sprowadzająca się do tego, że wytwórca kapitału nie ma prawa do jego konsumpcji. Bowiem to sztucznie określony i nienaturalny właściciel środków produkcji dyktuje warunki płacy robotnikowi, często na poziomie zaledwie odtwarzania biologicznej egzystencji. A ci, których wyrzuci on na bruk, praktycznie często nie otrzymują nic, poszerzając z konieczności społeczny margines przestępczy. I znów pojedyńczy wytwóca nie poniesie tych kosztów ale dźwigać je będzie całe społeczeństwo. W tym znaczeniu mamy do czynienia ze społecznym wywarzaniem i indywidualnym przyswajaniem. Te relacje społeczno-ekonomiczne stanowią o rażącej niesprawiedliwości społecznej, neoliberalnych rozwiązań politycznyczno-gospodarczych.

    Weźmy pod rozwagę istniejący poprzednio układ światowych sił politycznych.\Mieliśmy wówczas do czynienia z dwoma systemami politycznymi:komunizmem i kapitalizmem.Wzajemnie się te siły warunkowały i znosiły utrzymując stan równowagi dwubiegunowej. Upadek komunizmu w rezultacie potwornego wyścigu zbrojeń doprowadził sytuację do zachwiania i wyeliminowania równowagi polityczno-militarnej. Na arenie światowej pozostał samotnie system neoliberalny muszący znaleźć kolejnego przeciwnika dla usankcjonowania funkcjonowania i rozwoju kompleksu militarno- zbrojeniowego a także paliwowego. Bez neutralizującego działania wentyla bezpieczeństwa w postaci istniejącego ZSRR siły neoliberalne w krótkim okresie czasu obrodziły wieloma konfliktami militarnymi na skalę miedzynarodową. Z braku przeciwnika w postaci komunizmu musiano wydumać i spreparować kolejnego przeciwnika światopwego kapitału. Tym przeciwnikiem ogłoszono terroryzm arabski, w podobnie fanatycznym i fantastycznym stylu jak to miało miejsce z zagrożeniem irackim z powodu nieistniejącej broni zagrażającej pokojowemu życiu USA.

    W takiej to sytuacji kiedy mówi się o przestępczej i obłakańczej polityce niektórych mocarstw dochodzi do personalnych ataków na niejakiego Lizaka. Okazuje się bowiem, że poszukiwana prawda przez tamte jedynie słuszne siły może mieć także swój rewers i awers. A to już budzi zastrzeżenia , ponieważ jest ich zdaniem tylko jedna prawda i oni mają na nią placet. W tym przypadku już ich nie interesuje pluralizm.W obronie swojej prawdy są oni silni, zwarci i gotowi do wysłania kanonierek a nawet rakiet specjalnego przekonywania. Kiedy my podejmujemy walkę z takimi formami agresji wówczas leje się nam pomyje na głowę i miesza z błotem, by udowodnić, że biedny brudas i terrorysta arabski nie mogą mieć racji, że racja może być tylko po stronie elegancko wygolonych , ostrzyżonych , w białych koszulkach i niebieskich krawacikach panów dysponujących nie tylko wirtualną siłą. I cóż , że giną dzieci, kobiety i starcy. Są sprawy ważniejsze na tym świecie, do których należą polityczne zmiany mapy świata czyli zmiany stref wpływu dla własnych partykularnych interesów takiego czy innego panstwa lub grupy państw. Dla tych celów w I i II wojnie światowej zginęły dziesiątki milionów ludzi, by kolejne miliony uczynić inwalidami, kalekami i osobami niezdolnymi do samodzielnego życia. Kto tym politycznym bandytom w białych kołnierzykach dał moralne prawo zabijania innych ludzi?

    W imię to ich interesów, grupy politycznych szczyli i smarkaczy obraża ludzi lewicy pomawiając ich o niewiedzę lub sarkastycznie ironizując ich geniusz .Każdy chwyt jest dozwolony byle tylko utrzymać swoje prawo do głodzenia ludzi, sadzania do więzień, i mordowania ich gdy tak uznają za właściwe. W tej bezwzględnej walce za szczególnie niedopuszczalne poczytuje się umiejetność wybaczania Lizakowi.O wy, synowie chrześcijańscy, pełni miłosierdzia bożego, z ustami wypełnionymi frazesami a serc nienawiścią. Jaką wy drogę nakreślacie, ku czemu dążycie? Czyż mało nasz naród przeszedł cierpień,biedy i zniszczeń? Brak wam chłopcy, wiedzy, wyobraźni, wizji i odpowiedzialności.

    Oczywiście oni w tej ostrej i bezwzględnej walce politycznej starają się nas przekonać, że obce są im fascynacje ideologiczne.Dominacja pieniądza i kapitału jest także swoistą ideologią i udawanie, że się z nią nie ma nic wspólnego jest wyjątkowo perwersyjne. Każdy system jest oparty na właściwej sobie ideologii mniej lub bardziej propagandowo eksponowanych z powodów zazwyczaj bardzo praktycznych. Nawet zwykła sprzątaczka niezależnie od swojej wiedzy i sympatii jest w jakimś sensie umoczona w obowiązującej ideologii. Jeżeli zatem janczar walk o kapitalizm na tym blogu ogłasza nam, że jest on apolitycznym to ja mu tak ufam jak znanemu nafciarzowi Bushowi, który twierdził, że w Iraku interesuje go wyłącznie demokracja a nie ropa. Prawda, jacy oni są wiarygodni i dowcipni.

    Jednocześnie oświeca się nas, że te ideologie mają swoisty język. Ano mają , to prawda. Zdrowie wasze, w gardło nasze .My wam damy wędkę, a jezioro sami sobie znajdźcie. Falandyzacja prawa. Demoralizacja życia. To wszystko nazwano poprawnością polityczną, mocno faszerowaną epitetami i specyficznym zapaszkiem degrengolady moralnej. Myślę, że specjalistą w zakresie redukcji funkcji mówienia i myślenia
    była „Solidarność”, gdzie to zawołanie było jedyny, uniwersalnym, rykliwym i ogłupiającym jak rzadko który ruch. Były jeszcze inne rewolty, wszystkie spod znaku niezwykle inteligentnych kwiatów pewnego mocarstwa i jego tajnych agend.

    Zarzuca mi się celowe nagromadzenie emocji w ferworze polemicznym, staram się ich unikać,by nie tracić głównego wątku z pola widzenia. Rzeczywiście w niektórych przypadkach gdy obywatel otrzymywał 500 zlp miesięcznie a pan Balcerowicz 500.000 zlp miesięcznie, to krew mi oczy zalewała.No bo jak przyzwoity facet może tysiąckrotnie więcej zarabiać na państwowej posadzie, nawet od nieudacznika. Są to gaże nie mające nic wspólnego z wydajnością pracy, rzeczywistymi kwalifikacjami, odpowiedzialnością za powierzone mienie. Są to uposażenia podporządkowujące .Za takie pieniądze facet zrobi wszystko. Nawet nienawiść nazwie miłością.

    Próbuje mi się zarzucać nadmierne korzystanie z wartości pozytywnych: „Bóg, prawo, mądrość, wolność, sprawiedliwość” zapominają, że są to uniwersalne wartości z annałów „Solidarności” i jej bohaterskiej walki wspieranej przez KK. Z jednej strony nazywa się mnie stalinistą a zdrugiej powiada, że odwołuję się do pana Boga. Stalin należał do niedokończonych adeptów Pana Boga, ja sobie takiego wyróżnienia nie mogę przypisać. Jak również z pełną odwagą i czystym sumieniem przyznaję się jak na sądzie ostatecznym, iż nikogo nie zamordowałem. Mało tego, nie znęcałem się nad kotami, a i unikałem krojenia żab dla celów samokształceniowych, do wróbelków także nie strzelałem z wiatrówki. O ludziach także źle nie mówiłem, poza członkami „Solidarności”, co mam nadzieję Pan Bóg, w swej łaskawości, zechce mi wybaczyć.

    Ja rozumiem, że niektórzy prawicowi mędrcy doprowadzili już do kompletnej degradacji polskich autorytetów świata kultury, sztuki, nauki i polityki. Teraz zabierają się za rozwalenie fundamentalnych wartości zawartych w m.in.Dekalogu.Stwierdzenie, że:”…Bóg, prawo, mądrość, wolność, sprawiedliwość itd.,zawsze jest mocno podejrzane i powinno budzić u każdego myślącego człowieka zdrowe pokłady wątpliwośći…”,jest rzeczywiście podejrzanym, ponieważ prowadzi do destrukcji elementów oporowych cywilizacji ludzkiej. Ja przyznam, że jestem niewierzącym ale to co sugeruje mój przeciwnik zakrawa już na nihilizm.

    Także głoszenie, że wszystkie ideologie oparte o wartości duchowe nawiązują do totalitaryzmu są bardzo dalekoidące i wydają mi się być niezwykle naciąganymi. Sądzę też , że przy wszystkich niedoskonałościach KK głoszona wyżej koncepcja uderza niesprawiedliwie także w tę strukturę.

    Muszę się również rozprawić z tezą:
    ” Teksty Lizaka przypominają słynne, orwellowskie “Dwie Minuty Nienawiści”, kiedy całą swoją nienawiść i strach kieruje pod adresem całej przytłaczającej go i trudnej do zaakcaptowania rzeczywistości.”
    Po pierwsze, zestawienie mnie z Orwellem to ogromny zaszczyt dla mnie ,do czego nigdy nie odważyłbym się aspirować, po wtóre, nienawiść ma w sobie jednak coś zwierzęcego, ja co prawda od małpy się nie odcinam, ale zwierzęcych zachowań w sobie nie zauważam. I jeśli mam mówić o emocjach to bliższe są mi uczucia miłości aniżeli zoologicznej nienawiści tak typowej dla skrajnej prawicy, o czym już pisał wybitny publicysta Pan MF Rakowski. Nie mogę również powiedzieć, że owładnął mną strach, na co widać liczy mój polemista, albowiem dość swobodnie toczę z nim spór nie obawiając się, że znakomity pan k-edziu, po pańsku, może mnie potraktować batogiem.Chcę przy tym wyjaśnić, że otaczająca mnie rzeczywistość żadnym sposobem nie przytłacza mnie,bowiem ja ją doskonale znam rozumiem i przypuszczam w miarę sensownie interpretuję, co rodzi folwarczne zachowania hrabiowskich epigonów.

    Następnie mój miły adwersarz przypina mi łatkę:
    „Ludzie pokroju Lizaka w taki sposób najczęściej manifestują niezadowolenie z jałowej egzystencji i bez chwili wytchnienia wyładowują swoje frustracje na zewnątrz.”
    Gdyby nawet założyć, że autor tych słów ma rację to manifestujemy swe niezadowolenie jako opcja polityczna z powodu przyczyn tkwiących w kapitaliźmie a nie komunizmie. Problem tych frustracji dotyczy ponad połowy polskiego społeczeństwa, które nie może swych dzieci nakarmionymi wysłać do szkoły. A któż uczynił jałowość naszej egzystencji pozbawiając nas pracy i środków utrzymania do życia? Powinien się pan cieszyć, że wyrażamy swe niezadowolenie w grzecznej i kulturalnej formie bez stosowania gwałtów i przemocy. Zanim się wrzuci kamyczek do cudzego ogródka wypada się najpierw walnąć we własne wypasione piersi i posypać popiołem wygolony czerep rubaszny.

    W dalszej kolejności onże obrońca uciśnionych kapitalistów przygaduje mi niczym chłop krowie na rowie:” Pamięć o dawnych wspaniałych czasach, pod opiekuńczymi skrzydłami Wielkiego Brata, nie daje Lizakowi spokoju i popycha go do buntu.”
    Widzi Pan, wolę ja mieć dobrą pamięć tamtych czasów aniżeli młodzieńczą sklerozę przyczyniającą amnezję polityczną w kwestii historii najnowszej własnej Ojczyzny. Jakby nie liczyć to pod opiekuńczymi skrzydłami Wuja Ivana zbudowalismu Drugą Polskę za 25 miliardów dolarów. Obecna Trzecia Polska kosztuje już nas solidnie powyżej 200 miliardów dolarów .Dlatego ja mam powód do dumy, a pan do wstydu. Ten stan rzeczy nie popycha mnie do buntu ani innych niepraworządnych poczynań, ponieważ ja znam podstawy prawa i polityki. Natomiast z ogromnym upodobaniem uwypuklam osiągnięcia ludzi panu podobnych na niwie hasła :”Oby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej”. Który z was odważyłby się coś podobnego powiedzieć, nie mówiąc o tym żeby to uczynić. Tłuczecie tylko swoje osobiste konta kosztem narodu, bez wstydu i zahamowań uznając się za bohaterów, co to jak nie rąbnie pierwszego miliona to niezguła.

    Przy tym wszystkim wykazuję taką infantylną przypadłość:
    „Jednocześnie tęskni on za przyjacielem, z którym mógłby porozmawiać i kóry by go rozumiał.”
    Drogi panie, życie nauczyło mnie samodzielności, samotności i odpowiedzialności. Jest kwestia osobistych przyjaciół i politycznych przyjaciół. Zapewne zna pan powiedzenie, niech Pan Bóg ochroni mnie od przyjaciół a z wrogami sam doskonale dam sobie radę. Wyjątkowo w kapitalizmie nie można liczyć na przyjaciół , bowiem informacja to szczególnej wagi kapitał ,dla posiadania którego;”Homo homini lupus est”. Gdyby nawet tego rodzaju słabość przydarzyła mi się, to zapewniam, że pana za swego przyjaciela nie będę mógł uznać. Zaś jeśli idzie o to, by ktoś zechciał mnie zrozumieć, to w zupełności wystarcza mi to co czyni dla mnie nieustannie mój oddany przyjaciel i „stalinista” podobnie jak ja, czyli niedościgły Jasny Gwint.

    Mój prawicowy przeciwnik polityczny stara się odwoływać do ludzi myślących, co jest pewnego rodzaju nieporozumieniem, bowiem obserwując polską scenę polityczną z przykrością zauważyć należy, że tego rodzaju towaru jest u was coraz mniej. Na zakończenie swego opracowania sympatyczny Edziu, życzy nam serdecznie przepędzenia czerwonego diabła z naszych lewicowych serc. Oczywiście my się rewanżujemy równie emocjonalnie życząc:tiemże samym kancom, po tomuże miestu, zamieniając jedynie kolor z czerwonego na czarny.

    Drogi Panie Feliksie Stychowski, przepraszam Pana za nadużycie pańskiej grzeczności i cierpliwości. Myśle, że jednak zrozumie pan moje intencje i zechce mi wybaczyć tę innowacyjną w swej formie polemikę z osobami trzecimi.

    Z poważaniem.
    Lizak
    _________________
    Z tyłu łata, z przodu łata a jam cały demokrata

  168. Z wielką uwagą przeczytałem tekst Szanownego Redaktora, który z wrodzoną autoironią przedstawił swoje refleksje na temat wyprawy do „świątyń sztuki” w Berlinie. Zadałem też sobie trud przeczytania większości wpisów pod Pana tekstem. Ze smutkiem stwierdzam, że ich autorzy w minimalnym tylko stopniu odnoszą się do Pańskich wynurzeń. Wygląda na to, że niemalże wszystkie dyskusje w kraju nad Wisłą sprowadzają się obecnie do jednego: do zaciekłego zwalczania się frakcji propeerelowskich i antypereelowskich. Przy okazji obie strony kompromitują się brakiem oczytania, brakiem szacunku dla adwersarzy, niewybredną polszczyzną, brakiem kultury osobistej po prostu…
    Szanowni Państwo, źle się bawicie. Nie zapominajcie, że anonimowość nie upoważnia do arogancji i nieszanowania zasad przyzwoitości…

  169. Panie Danielu,
    dziekuje za niezwykle ciekawy wpis.
    Niestety, bedac w ciaglej podrozy nie jestem teraz w stanie odniesc sie do tematu szerzej i merytorycznie.

    Prosze wybaczyc uwage na marginesie:
    czy moze sie Pan jakos odniesc – skomentowac to, co sie dzieje teraz w Gazie ?
    Bardzo by mnie ciekawilo Panskie zdanie na ten temat.
    (Mnie osobiscie trudno sie odniesc do tego bez emocji).
    Pozdrawiam!

  170. Lizak, znowu wykazujesz zasadnicze braki w znajomości literatury – co w Twoim przypadku jest stałym zjawiskiem. Gdybyś kiedykolwiek czytał „Rok 1984” Orwella, to byś rozumiał o czym pisze kedziu wspominając o „dwóch minutach nienawiści”, a że nie czytałeś, to nie wiesz, że tego typu porównanie żadnego zaszczytu ci nie przynosi. I znowu się ośmieszyłeś! Nie znasz ani Dostojewskiego, ani Orwella. Ty coś w ogóle czytasz poza produkowanym przez siebie bełkotem?
    I jeszcze jedno: gdybyś był łaskaw mi wytłumaczyć, dlaczego Twoim zdaniem np. nick „jasny gwint” (naprawdę jest stalinistą?! 🙂 jest bardziej transprentny, przejrzysty od np. nicka „Rafał”? Tego typu argumenty nie świadczą zbyt dobrze o Twojej kulturze i rzeczywiście – jesteś chory z nienawiści do myślących inaczej niż Ty.

  171. PETRASZKI:

    ” Jarosławo, tyś kobieta
    Czy chodząca raczej cnota
    Może jednak jesteś gejem?”
    To pytania Palikota

    „Wyrzucimy Palikota
    Lecz wy najpierw kaczyńskiego”
    To odpowiedź na PiS-wrzaski
    Pana ciut robaczywego

    Awiacyjna trwa wciąż draka
    – Płacisz, albo się sądzimy
    Tak rzekł Lechu do Donalda…
    A w efekcie my płacimy

    Owsiakowa gra Orkiestra
    Klechy pięści zaciskają
    Tyle kasy, a nie dla nich
    Czy już hak na Jurka mają

    „Pan jest chory z nienawiści
    Pan powinien być leczony”
    Rugał tak Niesiołowskiego
    Glut Kamiński przepocony

    Owsiak podał za Hołdysem
    Że artyści to są ch.uje
    Nie wiem czemu każdy człowiek
    Jakoś tak podobnie czuje

    Już wiem czemu Bóg jest ślepy
    I na świecie tyle złego
    Wszystko przez Orkiestrę Jurka
    I „do nieba światło” jego

    PiS-dowaci moraliści
    W każdej spółce ludzi mają
    Nie wiem, czy się z szefem dzielą
    Ale kasy w bród dostają

    Chcą posłanki Palikota
    Wykastrować. Dość go mają
    W swe szeregi Jarosławę
    Ponoć także zapraszają

    Na orzechu włoskim można
    Zwichnąć nogę i karierę
    Vide: Trzeciak. Choć rządowi
    Złożył dziś życzenia szczere

    Za dni parę Poniatowski
    Chce odwiedzić Kaczyńskiego
    Po jakiemu będą gadać
    Książę mistrzem wszak polskiego

    REKLAMA

    Zimne piwo do kolacji
    Rano zaś pieczywo świeże
    Aaa. Rozmowy też za darmo…
    Takie rzeczy tylko w Erze

  172. Szanowny”Lizaku”dot. Twojego ostatniego wpisu do „Stychowskiego”.
    Wiesz, jak to jest ;jest byt i niebyt. Jak w TV. Jest to, o czym mówią. Jeśli o czymś się w TV nie mówi, znaczy, że tego nie ma.
    Zarzucam ci, że swoją polemiką z twoimi „adwersarzami”, jak ich omyłkowo i przez grzeczność nazywasz, wyciągasz ich z niebytu w byt. Ty im wyjaśniasz ,a oni robią to, co potrafią(sciągają portki , odwracają się tyłem i pokazują , to, co mają najlepszego i są przekonani, że są dowcipni i bystrzy).
    A jeśli chodzi o mnie, to ja nie stoję w rozkroku, jak była uprzejma rzec pami Rokicina. Ja po prostu nie zgadzam się z tobą, że komunizm jest alternatywą kapitalizmu i odwrotnie. (Przy czym mi nie chodzi o aspekty ideologiczno -filozoficzne; je zawsze można dorobić dla tzw. mas.) Moje doświadczenie zawodowe przekonało mnie „N” razy, że oba sposoby gospodarowania są kompatybilne, trzeba tylko to odczytać i wykorzystać .Wtedy tu na ziemi byłoby prawie niebo i nie musiałyby owieczki korzystać z płatnej protekcji „czarnych” braci w wierze.

  173. Do
    absolwent pisze:

    2009-01-09 o godz. 16:06
    Domysl sie prosze.
    MA

  174. Do
    Feliks Stychowski pisze:

    „..Byle żydek międzynarodowy postanawia sobie w swojej geszefciarskiej głowie”.

    2009-01-11 o godz. 06:06

    Tego rodzaju zdrobnienia maja nie tylko posmak antysemityczny.
    Z powazaniem.
    MA

  175. Do
    juki pisze:

    2009-01-10 o godz. 12:57
    Okolica sie zgadza, miasto nie i ruletka tez nie (obszar ograniczal sie do Prowansji i Langwedocji).
    Z powazaniem.
    MA

  176. Stalinistow zapraszam do lektury wszytskich ksiazek STALINSKIEGO; dostepne w kazdej bibliotece.
    Z powazaniem.
    MA

  177. @ Jacobsky (pisze: 2009-01-10 o godz. 17:05)
    Dante,

    i tym sposobem wpisalem sie w poczet nowoczesnych antysemitow, ktorzy krytykujac Izrael tak naprawde daja upust swej niecheci do Zydow.

    Witam w klubie

    Jacobsky

    …..

    Nie zabardzo rozumie Twoj wpis … co do „przynaleznosci” to ja naleze jedynie do klubu filmowego, w ktorym nota bene ogladalem niedawno film(1992) kandyjskeigo rezysera Jean-Claude Lauzon pt. Léolo – film bardzo polecam, tym bardziej, ze mozna sie w nim doszkac analogi z wpisami, niektorych blogowiczow.

  178. Pielnia 1

    Generalnie się z panem zgadzam.
    Jednak najbardziej spodobał mi się obrazowy opis solidarnościowych chłoptasiów z rządzącej opozycji paralamentarnej.Cymes.Pięknie dziękuję.
    Po takim laniu pewnie spadną im gatki do kolan.
    Wreszcie w calej okazałości mamy możliwość obejrzeć ich dowcipne i solidarne jaja.
    Wie Pan, to nie jest kwestia bijatyki i pieniactwa politycznego, lecz nie udzielania milczącej zgody na głupotę i prymitywizm.
    Jest mi także poniekąd wstyd,że muszę paprać z takimi cieciami.
    Ale ktoś te nieczystości musi wymiatać.
    Z poważaniem i podziękowaniem za wsparcie.
    Lizak

  179. Do
    Ewa-Joanna pisze:

    2009-01-11 o godz. 05:56

    A wtorni analfabeci?
    Z powazaniem.
    MA

  180. Do
    Lizak pisze:

    2009-01-12 o godz. 12:00
    Pielnia 1

    Jest mi także poniekąd wstyd,że muszę paprać z takimi cieciami.
    Ale ktoś te nieczystości musi wymiatać.
    Z poważaniem i podziękowaniem za wsparcie.
    Lizak

    Jednak recykling z drugiej reki. Wspanialy styl, barwnosc tresci, prawie jak w bajkach o Leninie (byly takie).

    MA

css.php