Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

10.02.2009
wtorek

Sądny dzień

10 lutego 2009, wtorek,

Jak tylko z Pakistanu nadeszła fatalna wiadomość, politycy i dziennikarze urządzili sądny dzień. Wykazali całą swoja obłudę: Z jednej strony zastrzegali się, żeby broń Boże nie wykorzystywać morderstwa do celów politycznych, że trudno oceniać, ponieważ nie wiadomo jeszcze jakie wysiłki czyniły władze polskie, a z drugiej – rozpoczęła się seria wypowiedzi oraz rzekomo bezinteresownych pytań. „Przegraliśmy! Terroryzm wygrał. Ponieśliśmy klęskę w walce z terroryzmem” – zagrzmiał Grzegorz Napieralski z SLD. I dodał, że Tusk powinien rozważyć dymisję Sikorskiego. Poseł Palikot, a następnie min. Sikorski i inni, rzucali gromkie, ale śmieszne zapowiedzi w stylu „Zabijemy ich! Dopadniemy ich!”

Prezydencki minister od spraw zagranicznych, p. Waszczykowski, przez wszystkie przypadki odmieniał sformułowanie „osłona dyplomatyczna”, której to rzekomo zabrakło, ponieważ od dawna nie było w Pakistanie polskiego premiera lub ministra Spraw Zagranicznych, jak gdyby ewentualna wizyta p. Fotygi czy p. Sikorskiego mogła odbić się szerokim echem w górach na pograniczu Afganistanu i Pakistanu, zrobić wrażenie na porywaczach oraz ich wspólnikach w aparacie władzy w Pakistanie. Głupota wypowiedzi p. Napieralskiego oraz cynizm słów p. Waszczykowskiego były uderzające. Dodałbym do tego naiwność dziennikarki, która kilkakrotnie powracała z pytaniem, czy nie mogliśmy odbić zakładnika. Dziś od rana dyskutanci w Radiu TOK FM ubolewali nad słabością państwa polskiego, jego małą rolą, skoro ani Stany Zjednoczone, ani Unia Europejska nie zaangażowały się w uwolnienie polskiego zakładnika.

Większość tych wypowiedzi to nieporozumienie lub brak kompetencji. Gdyby w Islamabadzie był polski minister, to krytycy powiedzieliby, że przebywał tylko w stolicy i bał się pojechać w góry, a w ogóle to wykorzystał tragedię dla swojego PR i chodziło o fotografię dla mediów. Gdyby Tusk podniósł sprawę zakładnika w rozmowie z wiceprezydentem Bidenem w Monachium, to i tak byśmy się o tym nie dowiedzieli. Zbyt wiele jest niewiadomych, żeby wyciągać wnioski i miotać oskarżenia. Polski geolog stał się zakładnikiem w cudzej wojnie, na najbardziej niebezpiecznym terytorium, gdzie nawet największe supermocarstwo nie może dopaść swojego wroga nr 1.

Temat drugi: Zwrócił moją uwagę artykuł dra Marka Migalskiego na temat: prezydent Sopotu, Jacek Karnowski a Platforma Obywatelska („Rz.” 9.II). Jak przystało na gazetę opozycyjna, „Rz.” prowadzi codzienny ostrzał Karnowskiego i PO. Nic w tym dziwnego. Wczoraj Marek Migalski, ulubiony socjolog PiS, dziś w Radiu TOK FM red. Igor Janke chciał wycisnąć z Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia, czy wobec „poważnych” zarzutów prokuratury Karnowski powinien ustąpić. Dutkiewicz bronił się mocno, powołując się na domniemanie niewinności, ale p. Janke nie dawał za wygraną, i wreszcie wydusił od prezydenta D., że ten w podobnej sytuacji poszedłby na urlop. Dutkiewicz nie omieszkał skrytykować postępowania władz w sprawie porwanego geologa (z mało, za późno etc.)

Jednak najbardziej wyłożył karty Marek Migalski (to ten prześladowany socjolog, któremu ‘układ’ uniemożliwia habilitację). Tytuł artykułu: „Kamień u szyi Platformy”. Główne tezy: Karnowski może pociągnąć Platformę na dno i być Rywinem naszych czasów. Wyborcy w Polsce nie kierują się sytuacją i polityką gospodarczą, ale moralnością i etyką rządzących. W sprawie Karnowskiego premiera Tuska zawodzi słuch społeczny. Wśród tych, którzy poręczyli za prezydenta Sopotu, było trzech wysokich działaczy PO, minister Czuma dopuścił jego niewinność, za Karnowskim stoją murem działacze sopockiej Platformy, panuje „powszechne mniemanie”, że „partia ta dziwnie miękko postępuje wobec prezydenta Sopotu”. Migalski „sugeruje”, że jest jakaś „dziwna zależność” niepozwalającą się odciąć od tego polityka. Tak jak Miller skończył na Rywinie, tak Tusk może skończyć na Karnowskim – twierdzi socjolog.

Być może w środowisku dra M.M. panuje powszechne mniemanie, że Platforma postępuje miękko wobec Karnowskiego, ale ja mam inne wrażenie. Mianowicie, że kiedykolwiek Tusk pozbywa się kogokolwiek z Platformy, mówi się, że jest nielojalny i z zimną krwią usuwa każdego, kto może być dlań obciążeniem. O ile wiem, Tusk z Karnowskim od dawna nie byli w zażyłości. Karnowski przerósł Sopot i mierzył wyżej, a Donald Tusk ograniczał jego aspiracje do Sopotu. Karnowski i Tusk – każdy ma swój problem, ale to, co robi socjolog M.M. to kolejny strzał w wojnie PiS z Platformą. Ma on na celu nadawanie sprawie jak największego znaczenia, przekształcenie jej w kryzys o wadze państwowej, kamień u szyi Tuska. Żeby był to jego sądny dzień.

PS. Czy oglądali Państwo prezesa Kaczyńskiego w programie Tomasza Lisa? Publiczność była zdecydowanie po stronie gościa. Tym razem ktoś wyciągnął wnioski z debaty Tusk – Kaczyński i zadbał o publiczność.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 151

Dodaj komentarz »
  1. zeby nie bylo nieporozumien, mieszkam pod Monachium od ponad 20 lat ale codziennie ogladam TVN24 i jestem wrecz wielbicielem „Szkla” oraz pani Moniki, cenie ja bardzo
    ale wczoraj ogladajac „kropke nad i” przecieralem ocza ze zdumienia
    ze pan Palikot mowi o krwawej zemscie na talibach, taka jego rola, pan Sikorski chyba juz nie powinien, ale ze TAKA dziennikarka jak pani Monika kilka razy w ciagu audycji wraca do pytania dlaczego nie odbito polskiego zakladnika???
    Pani Moniko, gdyby nasz rodak byl przetrzymywany przez talibow w ich bazie w Klewkach to na pewno zostal by odbity przez naszych dzielnych antyterrorystow, niestety ta tragedia odbyla sie na przygranicznym terytorium miedzy Pakistanem i Afganistanem, a tam nawet Amerykanie sa bezsilni
    Pani Moniko, blagam, prosze juz nie popelniac takich…
    Z poszanowaniem

  2. Jaki…., taki….

    … i na miejsce kropek wpisac, co komu pasuje do opinii wyrazonych w komentarzu DP, szczegolnie w czesci dot. smierci Stanczaka.

    Pozdrawiam.

  3. Aby nie było wątpliwości: druga część komentarza Gospodarza dotyczy Jacka Karnowskiego – Prezydenta Sopotu – jak sądzę; nie jakiegoś enigmatycznego TARNOWSKIEGO . ( Ot, tak się „napisało” Gospodarzowi).
    O dr Migalskim. Jego orientacja polityczna jest od dawna znana i wyraźna to i wyrażane opinie i oceny są dokładnie takie jak i polityczne wybory; obiektywizmu trudno od niego oczekiwać. Zresztą, o obiektywizm doktor Migalski specjalnie nawet się nie stara. Trzeba to doktorowi oddać.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W plejadzie aktorów tego dramatu zabraklo paru kretynów którzy wmanewrowali Polske w operacje i w Iraku i Afganistanie. Pajac Kwasniewski którego majaki o broni masowego razenia i poparcie Ameryki w nadzieji na zalapanie jakiejs bardziej intratnej „fuchy” niz stanowisko Prezydenta RP kosztowaly juz zycie niejednego zolnierza. Ciekawe kiedy „POLITYKA” – moze Pan Redaktor zacytuje ksiazke (a moze i przeprowadzi z autorem wywiad !!!?) amerykanskiego Generala który opisujac swoja kariere podaje interesów jakich firm i korporacji bronil (United Fruit Company & Co.).
    Czyich interesów broni Polska i jakie ma z tego „frukta” – oprócz paru trupów i hanbienia munduru przez stupajków traktujacych zolnierzy wracajacych jak bandytów ?

  6. A mnie jako chrześcijanina smuci, że we wszystkich licznych wypowiadziach w mediach (polityków, zwykłych telewidzów czy radiosłuchaczy) nie było ani jednego głosu chociażby z nutą ewangeliczną: z westchnieniem do Miłosierdzia Bożego, z pragnieniem modlitwy za duszę zabitego Polaka, z pokorą wobec tajemnicy cierpienia i śmierci, która dotknęła przecież także Syna Bożego. Zamiast tego tylko: krwawy odwet, śmierć za śmierć, nienawiść do zabójców. Czy takie jest przesłanie Dobrej Nowiny? Czy naprawdę żyjemy w chrześcijańskim, katolickim kraju?

  7. Niesamowita była wypowiedz Pana Prezydenta , zacytowana w Dzienniku w sprawie odwetu za naszego Geologa.
    Zadrżałem z ekscytacji i mysle że to samo dotyczy mieszkańców gór i dolin miedzy Pakistanem i Afganistanem !
    Chyba zrówna te tereny z ziemią ( i morzem !)

    Bush po ataku na WTC to mięczak, przy naszym Prezydencie !
    Wiem że LAK nie spocznie, aż talibowie i ich rodziny do 10 pokolenia nie zapłacą szyją za swe zbrodnie !

    Nawet wiem jak to bedzie wyglądało : Szlachta na koń siędzie , Lechujarek na czele i jakoś to bedzie !

    PS. Migalski to nie socjolog, lecz politolog, a właściwie małpa medialna na tajnym etacie w PIS !

  8. Bodaj, że Churchill opowiadał, że Wlk Brytania nie ma przyjaciół, ale ma interesy. Nasz Wielki Brat nawet nie udaje, że jest inaczej.
    A, że nas nikt nie traktuje jak przyjaciół, tylko jak wycieruchów, których należy wrobić, obdarzyć dobrym słowem, obiecać El Dorado, wycyckać i wyrzucić, to jest wynik tej doktryny, ale nie tylko.
    Nawet jakby się trafił idealista, to naszą – pożal się boże – elYtę potraktował by tak samo – nie warto się przyjaźnić z mętami/żulami.

    Nie ma obaw, niestety, Talleyrand się u nas nie trafi, Quislingów natomiast jest i będzie na pęczki. Dotyczy to polityków, ale i dziennikarzy, i innych celebrytów typu p. Migalski. Szkoda atramentu (tu – prądu) na opisywanie ich zachowań, są tak łatwo przewidywalne, takie sztuczne, i takie bezmyślne…
    A może nie bezmyślne?… W końcu sami ich wybraliśmy, chcieliśmy igrzysk – no to je mamy (skumbrie w tomacie – pstrąg)!

    PS.
    @Murator 12:47
    Czy mówisz może o filmie: Mgły wojny, 11 lekcji życia Roberta McNamary?

  9. absolwent (WUML-u): A ty jak zwykle – zero treści, same inwektywy. Ot, absolwencik – „małpa internetowa” na tajnym etacie w SLD-PZPR.

  10. Drodzy Państwo,
    Nie dziwcie się, że dziennikarka uparcie wracała do (niemądrego wg was) pytania, czy nie mogliśmy odbić zakładnika. Jestem przekonana, że takie pytanie zadaje sobie mnóstwo osób (niech podniesie rękę ten, komu choć raz przez myśl nie przeszło, że mogliśmy tam posłać GROM? albo po cichu poprosić Amerykanów?) – a po to mamy dziennikarzy, żeby takie wątpliwości wyrażali głośno. Naprawdę trudno uwierzyć, że w ciągu tych kilku miesięcy nasz rząd zrobił wszystko, co było możliwe, aby uwolnić Polaka. Nie wiadomo, co gorsze: zrobił, ale nic to nie dało, czy też nasi politycy nie walczyli w tej sprawie wystarczająco mocno?
    Nie chodzi mi o to, żeby teraz powoływać jakieś komisje śledcze i udowadniać, że min.X pokpił sprawę, a premier Y tak był zaprzątnięty swoją karierą polityczną, że jakiś tam zwykły geolog nie był wart jego uwagi, bo to jak zwykle doprowadzi do żenującej szopki i nic nie wyjaśni.
    Ale moi znajomi i bliscy jeżdżą w różne zakątki świata, do pracy albo zwyczajnie pozwiedzać, i chciałabym mieć pewność, że w przypadku podobnego zagrożenia mój rząd wiedziałby, co robić, i żadnego swojego obywatela nie zostawiłby na pastwę losu, żeby gnił gdzieś uwięziony na jakiejś pustyni tudzież innym górskim pograniczu…
    Niech dziennikarze zadają pytania, a politycy niech tłumaczą. Bo dziś nie mam pewności, czy rzeczywiście zrobiliby wszystko, co w ich mocy, żeby uwolnić zakładnika, czy też woleliby dalej obrzucać się błotem w mediach.

  11. Ofiara nie cudzej wojny, ale naszej. To polscy żołnierze strzelają do Talibów i ich rodzin (specjalnie bądź nie). Więc nie sądzę, żeby rodacy mogli czuć się tam bezpiecznie. Przecież gdzieś w tam w górach ukrywa się ben Laden, którego nie wytropiło ani NATO ani największa potęga militarna świata.

    To raczej ofiara wewnętrznej polityki w której padły nasze wojskowe siły wywiadowcze od których wszystko zależy w takich sprawach. Choć nawet gdyby nie były rozbite i zdezorganizowane to i tak wątpliwe, aby rząd wyciągnął zakładnika bez współpracy Pakistanu i USA, a ci chyba nas zlewają.

    Skoro tak, to pakujmy manatki i do domu, kryzys idzie, skąd brać kasę na przygody Zagłoby w Oriencie?

  12. Proszę zobaczyć, bo dość inspirujące…jak Kaczyński punktuje Lisa i wygrywa.

    http://tvp.pl/publicystyka/polityka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/rozmowa-z-jaroslawem-kaczynskim-09022009

  13. Do m^2 !
    Niestety nie moge podac zródla – niemiecka praca omawiala te ksiazke (z wyliczeniem wojen w których autor bral udzial). Jak znajde art. na dysku to dolacze… A w sprawie Quislingów zglaszam sprzeciw !

  14. Pan Redaktor trzyma się mocno programowej tezy – o „Kaczyńskich” albo źle, albo wcale. Tym razem nie wytrzymał (chyba ze względu na publikę).
    A co (kogo) ona oklaskiwała i czy słusznie (niesłusznie)? – to może „inną razą”… Lepiej nie wywoływać wilka z lasu i kibicować lepszej połowie gorszej połowy…

  15. Przypuszczam, że w sprawie uwolnienia polskiego zakładnika z pewnością nie uczyniono wszystkiego co mogło okazać się skuteczne. Ale takie zdanie można wygłosić o każdym zakończonym przedsięwzięciu, nie tylko rządowym ale właśnie każdym. Zawsze można było coś uczynić lepiej, sprawniej, skuteczniej, itd. niż to uczyniono. Jednak na ogół to można stwierdzić dopiero po zakończeniu działania. I mogą to uczynić tylko ludzie, którzy mają całkowitą wiedzę o tym, co w sprawie uczyniono i czego zaniechano, oraz jakie były przyczyny zaniechań.
    Wypowiedzi dziennikarzy, polityków niemających takiej wiedzy to bełkot, niestety chwytliwy, dla większości Polaków, tej myślącej mitologicznie a nie w sposób racjonalny.
    To tych głupot polityków opozycyjnych dołożył się jeszcze Marszałek Senatu, który dzisiaj odwołał wizytę Przewodniczącego Senatu Pakistańskiego i do tego w uzasadnieniu swej decyzji stwierdził, że nie jest to krok nieprzyjazny wobec Pakistanu. Czy ten Pan nie zna anegdoty o szczycie bezczelności (na…..ś komuś pod drzwiami, następnie zapukać do tych drzwi i grzecznie poprosić o papierek).
    To nie pierwszy polityk PO, który udawadnia, że nie dorósł poziomem umysłowym do zajmowania wysokiego stanowiska państwowego. I do tego odziedziczony z PiS.
    W sprawie naszego zaangażowania w Iraku i w Afganistanie podzielam zdanie muratora (2009-02-10, godz. 12:47) z tym, że o ile wysłanie polskich żołnierzy do Iraku, można jeszcze traktować jako błąd wywołany fałszywymi informacjami wywiadowczymi (może nawet świadomie zafałszowanymi), to wpakowanie się do Afganistanu, gdy to fałszerstwo już wyszło na jaw, to już nie był błąd, a akt politycznej nieodpowiedzialności wobec polskich interesów w tym regionie.

  16. Panie Redaktorze, a może było tak, że publiczność była po stronie Jarosława K., bo rozjechał on w szokujący sposób tę dziennikarską wydmuszkę – Lisa.
    Wyniki sondy ( fantastycznie ogłupiała mina Lisa) są tego potwierdzeniem, chyba że został Pan zwolennikiem spiskowej teorii dziejów.
    Niestety, ostatnie filary etosu dziennikarskiego w Polityce chwieją się niebezpiecznie.

  17. Przepraszam, że nie na temat, ale sprawa jest niezwykle bulwersująca. Dodatkowo z niezrozumiałych względów przemilczana przez media. Czy to prawda, że min. Ćwiąkalski jeszcze w okresie kiedy pełnił funkcję ministerialną był na imieninach u Henryka Stokłosy? Dodatkowo miał otrzymać za reprezentowanie go wcześniej przed sądami w wysokości 1,2 mln złotych. Czy to nie była prawdziwa przyczyna dymisji ministra? Dlaczego nic się o tym nie mówi, chociaż media zajmują się wieloma bzdurami, np. sprawami osobistymi Kazimierza M. ? Pozdrawiam

  18. Oglądałem program Lisa z Kaczyńskim i zastanawiałem się, jak bardzo wszystko jest ze sobą powiązane. Bo, przypuśćmy, że jakiś pijany rowerzysta zajedzie drogę limuzynie prezesa i spowoduje wypadek. Kaczyński skutkiem wypadku umiera. Oczywiście IPN zadaje pytanie: komu mogło zależeć na śmierci Kaczyńskiego? W kraju – wiadomo, ale pozostaje jeszcze Rosja, która przecież o niczym innym nie marzy jak o wykańczaniu swoich przeciwników w Polsce. Najpierw Sikorski, teraz Kaczyński, kto następny?!
    Powstaje problem: nie można prezesa pochować, póki nie znajdzie się odpowiedzialnego za jego śmierć (nikt oczywiście nie wierzy żeby to był nieszczęśliwy wypadek). Zastanawiające, że to rowerzysta i że miał we krwi 0,75 promila – akurat tyle co warszawski baron PiSu. Wtedy prezes Kaczyński uznał, że to były najwyżej dwa piwa i w ogóle nie ma o czym mówić. Wyraźnie ktoś chciał mu pokazać, jak bardzo się mylił.
    Komisja śledcza przesłuchuje wszystkich członków Platformy, Wałęsę, Wachowskiego i gen. Kiszczaka. Prokuratorzy badają związki pijanego kierowcy i jego rodziny z Rosjanami. Fachowcy śledzą cykl produkcyjny roweru i samochodu oraz skład piwa. Wywiad, jeżeli jeszcze jakiś jest, zajmuje się wykradzeniem akt wywiadu rosyjskiego i szuka nagrań z rozkazem Putina żeby wiecie, rozumiecie, ten Kaczyński, to jemu trzeba o tak!
    Staje się oczywiste, że badania zajmą IPNowi wiele lat i mimo kryzysu potrzebne są mu dodatkowe środki. Trzeba też pomyśleć o budowie zamrażarek, żeby w przypadku śmierci innych antykomunistów zachować ich ciała do czasu, kiedy będzie można ustalić RZECZYWISTE przyczyny ich śmierci. Dla rządzącej Platformy to oczywiste i przyznaje na początek 10 miliardów zł IPNowi.
    Reasumując: trzeba życzyć panu prezesowi żeby nic mu się złego nie stało, bo gospodarki w kryzysie nie stać na takie wydatki.

  19. xyz 14.14
    Na drugie masz Migalski ? Gdybyś nie był sprawny intelektualnie inaczej, to może bym cie oskarzxył o plagiat : „absolwencik WUMLU” , „małpa internetowa”, na „tajnym etacie SLD PZPR” „zero treści, same inwektywy”.
    Oj kiepsko działa ten wasz „dokształt” w Pisie ! Kto tam wykłada, Gosiewski czy Zybertowicz od wibracji ?

  20. Do PAV:

    Wyznanie religijne to sprawa prywatna. Kosciol nie ma czego szukac w mediach i prosic obywateli o modlitwe, czy zapalenie swieczki.

    pozdr.

  21. Janke, Magierowski, Semka, Lichocka, Ziemkiewicz, Gmyz, Lisicki itp. ferajna, obsiadła „Rzeczpospolitą” po pisowskiej czystce. Warto pamiętać skąd i jak się wzięli w tej zacnej kiedyś gazecie. Bo jak przyjdzie na nich czas, na pewno podniosą wielki rwetes.

  22. Odsłuchałem rozmowę T. Lisa z J. Kaczyńskim.
    Nie dopatrzyłem się tam ani nie dosłuchałem elementów punktowania Lisa przez Kaczyńskiego. Lis pytał o różne sprawy nawiązując do doniesień medialnych, cytując media czy też samego Kaczyńskiego. Wyraźne było natomiast unikanie przez J. Kaczyńskiego odpowiedzi na pytania dotyczące tego co w przeszłości mówił i co jego rząd robił (zwłaszcza jak robił) , a gdy przyszło do konkretów np. reform PiS – Prezes Kaczyński „popadł” w hasła i slogany (w tym był i jest bardzo dobry). Znamienne było uporczywe odmawianie odpowiedzi na pytania dotyczące przeszłości i równie uporczywe odwoływanie się do przyszłości. Chociaż muszę J. Kaczyńskiemu oddać: jego wypowiedzi na temat np. pakistańskiej tragedii czy wyroku w sprawie pomówienia brata były bardzo wyważone i powściągliwe. W innych sprawach Prezes był wręcz koncyliacyjny. Widać było efekty „wizerunkowego” szkolenia.
    Chociaż,gdy przyszło do problemów gospodarczych Prezes wszedł w manierę prezentowaną w znanym spocie reklamowym PiS.
    A te oklaski ? Aktyw młodzieżówki PiS stanął na wysokości zadania. Klaka ?
    PS. Prezes Kaczyński mówi na końcu w przywołanym spocie PiS : ” Jesteśmy bogatsi doświadczeniem”.
    Za Stefanem Bratkowskim powtórzę: My też.

  23. Wielbicielki i wielbicieli wielkiego Lizaka informuje o trwaniu konfliktu (wojny) w Sri Lanka i ofiarach „mniejszosci”.
    Z powazaniem.
    MA

  24. Do:Pav

    A czy pan buk nie zabija?

    A tak na serio.
    Wiara w boga to choroba psychiczna.

    Slawomirski

  25. Red I.Janke prowadzacy juz drugi dzien Poranek w Tok FM , poswiecil prawie w calosci te 2 poranki na roztrzasanie wszelakich aspektow porwania i smierci polaka w Pakistanie , nie szlo tego sluchac … Dla kazdego kto ma choc blade pojecie bylo jasne , ze na uwolnienie porwanego byly male szanse .
    Brzydzi mnie to obludne bicie piany przez media i politykow .
    W inernecie znalazlem wiadomosc , ze warunkiem udzialu w programie T.Lisa , Jaroslawa stratega Kaczynskiego , byl 80% udzial pro pisowskiej widowni …..
    Delikatnie okreslajac nie przepadam ani za jednym ani za drugim takze programu nie ogladalem ….

  26. Ktoś tu (Pav) wypomina brak westchnień do bożego miłosierdzia i powołuje się na bożego syna. Pyta on: „Czy naprawdę żyjemy w chrześcijańskim, katolickim kraju?
    „A przecież dwa dni temu ledwie dobry pan Sikorski, minister świeckiego podobno rządu, publicznie w telewizornii oznajmił iż „my tu wszyscy [w sprawie porwanego] poza tym, że MODLIMY SIE (sic!) … to robimy wszystko, co w naszej mocy… itd, etc. Rząd się więc modli, wątpliwości rozwiane. Pozdrawiam.

  27. „Dodałbym do tego naiwność dziennikarki, która kilkakrotnie powracała z pytaniem, czy nie mogliśmy odbić zakładnika. Dziś od rana dyskutanci w Radiu TOK FM ubolewali nad słabością państwa polskiego, jego małą rolą, skoro ani Stany Zjednoczone, ani Unia Europejska nie zaangażowały się w uwolnienie polskiego zakładnika.”

    Drogi Panie Danielu,

    być może wyrażę pogląd niepopularny w naszej ojczyźnie, ale reakcja naszych sojuszników wydaje mi się jak najbardziej adekwatna do poziomu szacunku jakim polskie państwo darzy śycie swych obywateli oraz jakim obdarzamy my obywatele siebie nawzajem. Dotyczy to również mediów. Ich poziom wydaje mi się jak najbardziej przystający do oczekiwań społeczeństwa, jego wyartykułowanych potrzeb i poziomu obywatelskiej świadomości.
    Mamy taki rząd jaki sobie wybraliśmy i media na które zasługujemy. Obie te instytucje (tzn, rząd i media) są robione w niezawisłym kraju przez naszych rodaków i obsługują te emocje jakie są. A jakie są – każdy widzi.
    Sądzę zatem że większość z nas powinna się zastanowić nad sobą.
    Z wyrazami szacunku
    TT

  28. szestow
    Ten wywiad przypomina mi dyskusje slepego z gluchym o muzyce i kolorach.
    Jeden wyciaga z przeszlosci zatechle, zbutwiale szmatki i transparenty.
    Drugi uosiluje cos mówic o przyszlosci tylko niema nic do powiedzenia
    Pan Lulek

  29. Kochany Panie Redaktorze – miałem na oku grupę 4-osobową, która mogła pojechać do Pakistanu i realnie odbić naszego Polaka a przy okazji nawet zrobic kuku Bin Ladenowi. Ponieważ grupa może się przydać przy każdej innej okazji, na wszelki wypadek podaję jej skład:
    – gen. R.Polko – dowódca i logistyka
    – J. Palikot – finanse i kamuflaż
    – C. Michalski (red. z Dziennika) – języki obce
    – A. Macierewicz – wywiad i kontrwywiad

    Ta grupa ma moc 20 „Bondów” i mogłaby zrobić wszystko gdyby tylko chciała !!!
    Pozdrawiam. Mate-ja

  30. Nasi milusińscy / politycy / są świetni , kompetentni itd. a negatywne wypowiedzi na ich temat, to zwykłe świństwa. Dorzuciłbym tutaj epitet wobec wszystkich krytykujących ze skalanym gniazdem w tle. Pół epoki temu, Francuzi ustami Wolanskego w „Dniu Szakala” /Kowalski-w książce/ przytaczali tę maksymę jako świętą u Polaków. A tu proszę bardzo.Gdzie człowiek ucha ,oka nie zapuści tam wszędzie oni są be! Kłania się legendarne polskie piekiełko. Prawda jednak isnieje, i mam nadzieję, że mój wpis, choć trochę ją odsłoni.
    Po pierwsze, drugie i trzecie- o naszuch pupilkach nie można mówić ,że są irytująco do d… w większości czasu za który im płacimy. Oni ujawniają swoją prawdziwą wartość w momentach , kiedy jest coś do zrobienia. Na codzień znamy ich doskonale. Na punkcie Tuska, ciągle ma kota ponad połowa Polaków. Czasami tylko pojawia się ta „bryndza” , która każe nam oceniać naszych pupilków po jakichś kretyńskich owocach. Znamy ich doskonale, i nie będziemy dziwaczyć z owocową metodologią.
    Sam byłem świadkiem sytuacji, kiedy artysta malarz, popełniał swój autoportret jedną ręką, a informacje o modelu, czyli sobie sdobywał obmacując swiją głwę drugą ręką. Było to modelowe poznawanie „po owocach” . Kiedy skończł swój portret, wyszło mu coś takiego, za co obraziłaby się jego poniżejplecowa niewymowność.
    Rodacy!!! Czy coś takiego w wykonaniu marszałka senatu Borusewicza, jak stwierdzenie, że:” przyjasd przedstawicieli senatu/parlamentu?/ pakistańskiego do Polski obecnie nie ma sensu., i nie chodzi tu o ostatnie tragiczne wydarzenie”/cytat swobodny z pamięci/. Czyż nie wspaniała kontaktowość dyplomatyczna pana marszałka. Jest to wręcz sterowność. Coprawda zewnętrzna, ale zasaze to sterowność…

    Jeśli chodzi o pana Karnowskiego z Sopotu, to ze względu na moje dobre koneksje rodzinno -towarzyskie z tym miastem, wszystkim polemistom zabierającym głos w tej sprawie , bardzo delikatnie zalecałbym wstrzemięźliwość w wypowiedziach. Salomon na 100% pozostawiłby sprawę wyłącznie w gestii sądu. Przecieki medialne to zbyt mało do snucia wszelkich rozważań. Niezmiennie natomiast, pozwolę sobie zwrócić uwagę, na ekspresowe ukaranie donosiciela Julke,/wyrzucenie kapusia z PO/ w połączeniu z przygodą ośmiu Chińczyków, których w ich kraju aresztowano za złożenie donosu korupcyjnego na tamtejszych urzędników.
    Panu Passentowi proponuję rozstrzyganie dylematu,- Czy Karnowski „urósł” , czy Tusk się „skurczył”. Jeśli okaże się , że jest coś tu na rzeczy, to tym gorzej dla nas w momentach, kiedy nasi wybrańcy znów będą musieli poddawać się weryfikacji przy pomocy tych jakichś,cholernych owoców.

    Pozdrawiam

  31. Panie Danielu.
    To nie tylko publiczność i telewidzowie się nie mylili oceniajc wyżej niż zwykle Don Jarosława. On naprawdę był w formie. Gdyby teraz spotkał się z Tuskiem to nawet amfetamina od kolegów ze Szczecina by liderowi PO nie pomogła. Poza tym argumentacja Daniela Passenta jak zwykle stronnicza. Czy czuje Pan, że Titanic tonie i może byłoby lepiej nie tonąc z nim jak klarnecista z orkiestry…

  32. Ma,

    „MA pisze:

    2009-02-10 o godz. 15:41
    Dziad pisze:

    2009-02-09 o godz. 23:49

    Mowienie dobrze o Kiszczaku nie ma sensu, krytykowanie beznadziejnych dziennikarzy sens ma. Udawanie natomiast dziennikarzy na tym blogu, krytykujac tych zlych, sensu nie ma.
    Z powazaniem.
    MA”
    ————–
    O lepszym prezencie od takiego Twojego komentarz nie mogłem marzyć.
    Wiem, że to co powiem, nie mieści się w Twoich kryteriach pojmowania, ale Wszystko co napisałeś/cytat powyżej/ z mojego punktu też nie ma sensu i nawet w tym momemncie nie czuję się na siłach Tobie tego wytłumaczyć. Raczej znów pogadam do obrazu…

    Serdecznie Pozdrawiam, Dziad

  33. A ja muszę Pava poprzeć. Co prawda nie wierzę w ‚Polskę kraj katolicki’, bo wiem jaka jest frekwencja na mszach — z Kościołem identyfikuje się u nas może 40% obywateli, z innymi wyznaniami chrześcijańskimi góra parę procent. Ale, że nikt nie wypowiada się w tym duchu publicznie — jest uderzające.

  34. Czas,aby w redakcji POLITYKI utworzyć gabinet cieni.dlaczego tak mało mądrych ludzi jest w rządzie?Panie Danielu,proszę rozdać teki ministrów,jako premier.Na Was głosuję od razu.Tylko szkoda byłoby tygodnika POLITYKA.

  35. Wojenko, wojenko cóżeś ty za pani…

    Jak tylko otworzymy telewizor, radio czy jakiekolwiek inne elektroniczne medium to zewsząd wyzierają do nas wojenne i czupurne fizjonomie solidarnych i liberalnych w bojowych rynsztunkach i z pianą na obleśnie wydętych ustach. Wargi zacięte, włos zmierzwiony i błyskawice strzelające z nienawistnych oczu. Nie dość, że sami sobie soczystych razów nie skąpią, to i nas próbują uwikłać w brudną i nawiedzoną wojenkę na górze. Trudno mówić, że dziennikarze urządzają sobie sądne dni strzeleckie do elit, kiedy ich młyny pracują niestrudzenie od ćwierćwiecza. Poprzednio z konsekwentnym uporem mieliły polską lewicę,by obecnie z braku lepszego materiału przejść na prawe i solidarne plewy.

    Niektórzy szlachetnie urodzeni i poprawnie wykreowani powiadają, że jest to obłudne dziennikarstwo. My o tym wiemy już od samego zarania i nic nas zadziwić nie może. Natomiast szlachetni i prawi doszli do tak smutnego wniosku po obryzganiu ich idola jedynie słusznej i poprawnej partii. No cóż, lepiej jest wcześniej niż zbyt późno otworzyć kaprawe oczka i dostrzec, co inni już dawno zauważyli i wyjąć belkę z własnego oka by w cudzym słomkę zobaczyć.

    Rzeczywiście nasi propagandziści zastrzegają się,powołują i odwołują ,by zrobić przyjemność swemu organowi…partyjnemu,bo tam ptasie mleczko, konfiturki i bardziej jędrne beneficja po wygranej wojence. Dlatego jadą z tym koksem na całego. Byle splunąć, chociażby strzyknąć jeśli już dowalić się nie da. Tym sposobem od ziarnka do ziarnka i zbierze się miarka. I być może perszerony przeciwnika już nie uciągną. Dla osiągnięcia tego cennego celu każdy front walki jest dobry i każda metoda dopuszczalną, jeśli pozwoli powalić przeciwnika na kolana.

    A gdy trup zaczyna się słać gęsto, a nawet i pojedynczo, to wówczas wszyscy zarzekają się polityki jak aniołek piekiełka. Tym fanfaronom nie chodzi o realizację polityki, lecz wyłącznie o tego nieszczęśnika i jego rodzinę, który żadną miarą nie oddał ducha z powodu ich górnej i durnej polityki lecz wyłącznie z przyczyny vis maior. Tacy oni wspaniałomyślni,wolni, demokratyczni i starający się nas otumaniać. Jak wiadomo klęska ojców nie ma, ale do okrągłego stołu to pędzą wszyscy po swoje kości i ochłapy,by tam żreć się znowu.

    Każdy z nich obowiązkowo powołuje się na Boga zgodnie z przyjętą manierą i uznaną siłą. Wszyscy ci adepci bogobojnego pióra i nieprzekupnej wiary plotą zazwyczaj trzy po trzy, to co im ślina na język przyniesie. Taki propagandowy kocioł, w końcu, nie jest takim złym instrumentem kucharskim dla zainteresowanych stron,bowiem każda z nich może w nim wszystko dowolnie wymieszać i dodając stosowne ingrediencje przygotować własny specjał.

    Dla ludzi myślących taki kogel mogel też ma dobre strony, jako iż można w nim wyłowić przepysznej urody perełki. Okazać się bowiem może, że polski rząd wysyła nasze dzieci na wojenne odcinki kapitalistycznego wyzysku nie po to by oni tam umierali, lecz wyłącznie dla celów prokreacyjnych. Zaś śmiertelne zdarzenia mają wyłącznie charakter nieszczęśliwych przypadków. Dlatego żadną miarą nie można obarczać polskich władz za umieranie polskich żołnierzy i cywilów za granicami polskiego państwa. Jest to wyłącznie wina tamtejszych władz ,które nie potrafią zrozumieć szlachetnych intencji jakie kierują naszymi elitami. My pojechaliśmy tam czynić wyłącznie dobro, tylko niewykształceni i prymitywni tubylcy nie potrafią tego zrozumieć.

    Taka to jest lotność intelektualna naszych parweniuszy politycznych,do której zamierzają także nas przekonywać,by pomniejszać swoją odpowiedzialność moralną za czynione tam niegodziwości i zabójstwa. Jak to jest możliwe, że solidarne elity rodem z Imperium Dobra zatraciły instynkt samozachowawczy i nie potrafią odróżniać dobra od zła. Cóż my tam robimy tysiące kilometrów od naszej Ojczyzn?Jeszcze trochę a poczujemy swój interes w każdym punkcie globu ziemskiego ,niczym USA, o ile one nam na to pozwolą.

    I z kim to my chcemy walczyć, z Talibami wyszkolonymi i uzbrojonymi przez USA? Może z Pakistanem będącym do niejakiego czasu pupilem amerykańskim , któremu pozwolono na zbudowanie bomby atomowej i nie zaliczano go do terrorystycznych krajów hultajskich. Dzisiaj ci ludzie z tylko im znanych powodów, no i nam lewicowcom, wypinają się na światową siłę Dobra i Charyzmy. A Polacy mają tam wymiatać bajzel uczyniony przez swego sojusznika strategicznego, który jeśli przyszło co do czego, to pozwolił umrzeć naszemu inżynierowi.

    Wypada zauważyć, że śmierć obywatela polskiego jest równoważna śmierci 6 obywateli USA.W takiej sytuacji my możemy się tylko oburzać kiedy nasz sojusznik lekceważący nas, może w swoim przypadku i interesie podejmować konkretne decyzje, działania i restrykcje. Z Polską o mocarstwowych ambicjach solidarnych szczyli nikt się nie liczy. Chciałoby się złośliwie powiedzieć, że każdy ma to na co zasługuje. A z różańcami wśród Mahometan niewiele wskóramy, tym bardziej depcząc ich poczucie wolności, godności i suwerenności. Przekonali się o tym Rosjanie przy amerykańskiej i Talibów pomocy, przekonają się teraz Amerykanie, i przy okazji my również swoja lekcję pokory odbierzemy.

    Pokrzykiwania w rodzaju:”„Przegraliśmy! Terroryzm wygrał. Ponieśliśmy klęskę w walce z terroryzmem” jest i śmieszne i nieodpowiedzialne. Świadczy ono wyłącznie o tym, że solidarni smarkacze otrzymali zaledwie jednego z pierwszych klapsów i będą musieli jeszcze wiele lekcji tego rodzaju odebrać, by pójść po rozum do głowy i zrozumieć pojęcie polskiej racji stanu. Natomiast tego rodzaju emocjonalne słowa wypowiadane przez ponoć reprezentanta lewicy,świadczy tylko o tym, gdzie znalazła się polska lewica burżuazyjna. Ta lewica znalazła się po drugiej stronie barykady sprzedając interesy potrzebujących pomocy na rzecz agresorów, gwałcicieli obcego prawa i przestępców wojennych. Taka polityka nie może znaleźć akceptacji wśród lewicowego elektoratu Polski,a i międzynarodowych sił pokoju i postępu.

    Wobec zaistniałej sytuacji niewątpliwie zachodzi potrzeba przedefiniowania pojęcia terroryzmu. Czym innym jest terror bosonogich nędzarzy wobec najpotężniejszego państwa świata, a czym zupełnie innym i wyjątkowo amoralnym jest terror największej potęgi militarnej wyposażonej w najnowocześniejsze środki rażenia i niszczenia stosowane w odniesieniu do łachmaniarskich nędzarzy tej ziemi.

    Wypowiedzi polskiego ministra spraw zagranicznych zawsze budziły moją niechęć z uwagi na jego nieuporządkowany status, a zatem brak siły sugestii, że to co robi, wykonuje li tylko i wyłącznie w interesie Polski. To mocne słowa. Ale nie bez uzasadnienia. Jest młodym człowiekiem, dwupaństwowcem, zaangażowanym personalnie w wojenną awanturę, w Afganistanie po stronie Talibów. Ja nie wiem po czyjej stronie ma on dzisiaj ulokowane sympatie. A przecież inżyniera zabili Talibowie. Nie mam pewności co do przekonującej walki MSZ o życie Polaka. Jeżeli taka walka w ogóle miała miejsce .Czy w ogóle 4 miesiące bezczynności i marazmu da się nazwać walką. Kiedy wszelkie być może zaniechania i nieudolności okrywa się tajemnicą państwową. A cóż jest warte takie państwo i jego polityka w rezultacie, której giną obywatele. Wypowiedź ministra głosząca, że „dopadniemy ich i zabijemy” jest poniżej krytyki. Po pierwsze dowodzi ona braku panowania nad językiem tak typowym dla bandyckiej smarkaterii, i po wtóre nie mieści się ona w nurcie kanonu kultury polskiej. Jest ona lustrzanym odbiciem bufonady ogólnie znanego mocarstwa. Bardzo byłby interesującym kociokwik gdyby lewica postawiła na szefa MSZ obywatela rosyjskiego będącego Polakiem. Ten przykład wskazuje na absurdalność i niedopuszczalność polskiej polityki kadrowej, także w innych płaszczyznach stwarzających przesłanki bardzo poważnego domniemania ograniczenia polskiej suwerenności.

    Jeżeli do Ministra Sikorskiego dodamy Ministra Waszczykowskiego, także po przejściach, to otrzymujemy proamerykański duet z wiadomymi sukcesami. Jak widać sama miłość do USA nie zabezpiecza i nie gwarantuje realizacji polskiego interesu narodowego. Dobrze byłoby oby nie przeszkadzała.

    Nie można także ośmieszać dziennikarki w kwestii odbijania lub nie zakładnika. Nie jest to co prawda temat do rozważania na otwartym forum ale winien on być przedmiotem rozważania specjalnego zespołu, którego to Premier nie powołał, albo też okrył go tajemnicą. Winni w nim się znaleźć reprezentanci przynajmniej wojska ,spraw zagranicznych i wywiadu. Zespół powinien mieć postawione cele przez Premiera i konsekwentnie je realizować. Wojsko jest zajęte szukaniem pieniędzy dla Premiera, a MSZ i wywiad są owiane tajemnicą błyskotliwych sukcesów, o których jeszcze nikt na razie nie słyszał z uwagi na tajemnicę wojskową. Będąc przy sprawach wojska godzi się przypomnieć, że Antek Brzytwa rozpieprzył polski wywiad i kontrwywiad wojskowy oślepiając polskie kontyngenty „pokojowe”.W to miejsce po tygodniowym szkoleniu awansował kaprali na oficerów i załatał nimi powstałe dziury. Zatem rozmowy o osłonie dyplomatycznej czy wywiadowczej są zwykłymi mrzonkami panów odpowiedzialnych za ich brak.

    Myślę, że zupełnie jest uzasadnione solidarne popłakiwanie medialnych redaktorów, którzy :”ubolewali nad słabością państwa polskiego, jego małą rolą, skoro ani Stany Zjednoczone, ani Unia Europejska nie zaangażowały się w uwolnienie polskiego zakładnika.” To nie jest prawdą,że większość tych wypowiedzi dziennikarskich podyktowana jest brakiem kompetencji lub nieporozumieniem. Obawiam się , że tą niekompetencję i niezrozumienie swoich obowiązków wykazał aparat polskiego państwa. Dziennikarz ma prawo pytać, a urzędnik ma psi obowiązek odpowiadania na zadane pytania w trybie wyjaśnienia sprawy a nie wymijających odpowiedzi. Dyplomacja nie sprowadza się do uników wobec prasy i wygniatania foteli tłustymi zadkami oraz hodowli kotów na placówkach dyplomatycznych obsadzonych protegowanymi ś.p. Geremka.

    Faktem bezspornym jest to, jak napisał Passent, że Polak stał się zakładnikiem w nieswojej wojnie. Jednak w tej wojnie już po uszy jest umoczona Polska i nie ma co udawać, iż nie ma związku z obecnością Polski na Dalekim Wschodzie i poniesioną tam śmiercią przez naszego rodaka. Tak jak w przypadku śmierci wojskowych można było rżnąć głupa, że to ich sprawa ,ponieważ wyrazili zgodę, że biorą pieniążki więc są najemnikami, że zawodowym obowiązkiem żołnierza jest umieranie, tak w tym przypadku sprawa się cuchnąco rypła , ponieważ powołaniem inżyniera jest żyć i tworzyć. A zafajdanym obowiązkiem państwa jest chronienie tego życia z wykorzystaniem posiadanego aparatu przymusu,gwałtu i wojny.

    Niniejszy przykład jasno dowodzi, iż państwo z powierzonych sobie obowiązków przez obywateli nie wywiązuje się. Gdybyż to tylko dotyczyło bezpieczeństwa i obronności państwa, gdzie zdaje się dokumentnie spuszczono się już na UE, ale ta nieudolność i niekompetencja szerzy się we wszystkich sferach naszego życia.

    I tak to pijacką czkawką odbija się znany toast :”Zdrowie wasze w gardło nasze”.
    Tak to solidarnym sposobem kaca już teraz mamy przepotężnego, a co będzie dalej aż strach pomyśleć.
    Dlatego dla poprawy stanu spraw publicznych profilaktycznie należy w słowach przysięgi doprowadzić do trzykrotnego powtarzania słów: ”I tak mi dopomóż Bóg”.
    Kupił nie kupił,pro publico bono, potargować warto.
    _________________
    Z tyłu łata, z przodu łata a jam cały demokrata

  36. absolwenciku (WUML-u): Reagujesz zgodnie z przewidywaniami. Iwan Piotrowicz Pawłow byłby wzruszony 🙂 PS. Sprawdź sobie w słowniku co znaczy słowo „plagiat”, bo go nie rozumiesz. Ale cóż… WUML 🙂

  37. do Jacobsky:
    Nic nie mogę napisać, dopóki nie będzie dołączona szczegółowa instrukcja – co wpisywać za jak… a co za tak…? 😆

    Pozdrawiam (i czekam z właściwą sobie niecierpliwością).

  38. Wydarzenia tragiczne maja ta ceche, ze zwracaja nasze mysli ku problemom eschatologicznym. Niezbadane sa wyroki boskie i to nam tylko pozostaje aby zastanowic sie jakiemu wyzszemu celowi sluzyc miala smierc naszego geologa czy geofizyka w Pakistanie. Co przywiodlo go na owa poganska ziemie, na ktorej nie mozna pic alkoholu ani zjesc schaboszczaka? Czy jego smierc meczenska byla kara boska za jakies nieznane nam przewiny czy tez raczej uzyskal on palme meczenska i spiewa teraz w chorach anielskich? Pamietajmy zatem bracia i siostry, ze poganstwo obrzydliwe jest Panu i zblizanie sie do niego karane bedzie. Chyba, ze udajemy sie w owe kraje zasnute mgla szatanska ze zbrojna krucjata chrzescijanskiej milosci.

  39. Do Kosy, Sławomirskiego, jotbe_x
    Jako obywatel demokratycznego i wolnego kraju wcale nie uważam, że religia to sprawa prywatna. Oczywiście uznaję także wolność do głoszenia tezy, że wiara to choroba psychiczna, jestem przeciwnikiem zamykania ust ateistom i agnostykom. To za czasów PRL-u, tak zwanego realnego socjalizmu, wpychano religię do kruchty. Bardzo odpowiada mi klimat Stanów Zjednoczonych, gdzie prośby o błogosławieństwo boże wypowiadane prezydenta kraju, wyznania o miłości do Boga zarówno trzeciorzędnych gwiazd jak i intelektualistów nie kwituje się głupawymi i płytkimi komentarzami. A u nas, jak na razie, kompleksy, kompleksy, kompleksy…

  40. kadett,

    w sprawie instrukcji odsylam do piosenki Edyty Gepert.

    Specjalnie dla Ciebie, kadett, odszukalem ten „kawalek” (czego nie robi sie dla przyjaciol, ktorych z reguly poznajemy w Bredzie…):

    http://eraa.wrzuta.pl/audio/3QRVbz7z3a/edyta_gepert_-_jaka_ra_taki_cier

    Enjoy !

    Pozdrawiam.

  41. Zamordowany polski inżynier był ofiarą terroryzmu w takim samym stopniu jak stał się w pewnym sensie ofiarą ‚filozofii wojny z terroryzmem’. Niezwykle to przygnębiajace, chociaż prawdziwe.

    Nie chcę przez to być posądzony o sianie defetyzmu, iżby nasz rodak spisany został przez toczących tę wojnę z terroryzmem na straty. Daleki jestem od takich myśli. Mam jednak wątpliwości, czy skłonni jesteśmy uznać nieuchronną konieczność zupełnie przypadkowych ofiar ludzkich, decydując się na tę wojnę i uznając, że kompromis z terrorystami ma swoje granice, poza którymi dostępne nam środki przestają być czasem skuteczne. Każdy, kto wypowiada wojnę musi sie liczyć z jej ofiarami. Jutro taką ofiarą może być każdy z nas.

  42. Pani Tereso! Dzięki za czujne linki. Rozesłałem po dzieciach.

  43. Lizaka chwalę po szybkim czytaniu, a dokładnie przeczytam jutro.

  44. „Kropka nad I” P. Monika Olejnik do vc-premiera Schetyny:”znane byly nazwiska krewnych (chodzi o porywaczy) mozna bylo zastosowac kogos za kogos”
    Dzicy kontra dzika bladynka ???

  45. Pav:
    To Ty nie wiesz, że polski katolicyzm jest specyficzny? Nie możesz być synem tej ziemi……………

    Tu z mlekiem matki wysysa się inne specyfiki, altruizm, miłosierdzie, spolegliwość, miłość bliźniego?
    Taki przeszczep się nie przyjmie!

    Co do tematu głównego:
    Skoro Amerykanie walczą o Amerykański Styl Życia, Francuzi o swój język i kuchnię, Polacy o Obraz Jasnogórski…….czy nie należy pozwolić Afgańczykom na produkcję haszyszu, porwania dla okupu, walki o źródła wody, przemyt………
    Przecież to ich narodowe rozrywki, to ich styl życia.
    Podobno tam przywódcą zostaje najdzielniejszy wojownik, najsprytniejszy przemytnik, najbardziej bezwzględny wódz klanu.
    Pusztuni, Hazarowie, Uzbecy………
    Ile tam jest plemion?
    Walka o władzę wciąga wszystkich.
    A my z europejskimi wartościami……….

    Nawet odkrycia złóż surowców nie zmieniły by mentalności tamtejszej ludności. Aleksander Macedoński byłby- pod względem mentalności bliższy im , niż współczesny kanon wartości europejskich. Zresztą, kto zyskałby finansowo na odkryciach? Klika z Islamabadu? Karaczi? Na pewno nie tubylcy……..

    Kto wyhodował Frankenstaina?
    CIA? Pakistański wywiad? GRU? Iran?
    Dziesięciolecia trwało, zanim święte prawo gościnności zostało zmienione w prawo do porywania obcych – turystów, dziennikarzy, członków misji ONZ, Lekarzy Bez Granic, Misji Humanitarnych….

    Puszka Pandory została otwarta. W imię doraźnych korzyści wielcy tego swiata naruszyli system rytuałów, zwyczajów plemiennych, tradycji, wierzeń, tabu- bo podejrzewam- w tym wymiarze- przedindustrialnym- funkcjonowały tamte społeczności.

    Idiotyzmy pod tytułem- znamy nazwiska sprawców i ich rodziny……
    Pokazuje to tylko poziom niektórych prominentnych polityków. Odpowiedzialność zbiorowa? Mentalność Kalego w polskim wydaniu?
    Pracując w rzeźni, trudno nie ochlapać się krwią.
    Nie zapraszano nas tam. Milion zł nagrody przydałby się niejednemu polskiemu szpitalowi, czy rodzinie zastępczej, o zwykłej nie wspominając………….

    1 milion to podobno 1 T-72, ile procedur medycznych? ile miejsc pracy?
    Po raz n-ty Polacy pojechali zbawiać świat.
    Ciekawe , czy pamiętają o Santo Domingo??????????

    Ps.
    Przepraszam za długość tej garści skojarzeń, ruszył mnie temat.

  46. Do:Pav

    Kompleksy,kompleksy,kompleksy

    Polska to nie Stany Zjednoczone. Inna historia. Inna populacja.
    Amerykanski prezydent jest ostentacyjnie religijny.
    Wiekszosc spoleczenstwa to osoby wierzace ,a on potrzebuje ich poparcia.
    Ateisci to 15-20% spoleczenstwa USA.
    Dlatego prezydent USA zachowuje sie w sposob nazwijmy to ,proreligijny.

    Europa jest inna.
    Polska jest w Europie.
    Uczmy sie od Czechow jak traktowac religie.
    W koncu ta choroba psychiczna przyszla od nich.
    Oni sie wyleczyli.
    Kiedy sie wylecza Polacy?

    Slawomirski

  47. Lizak pisze:
    2009-02-10 o godz. 19:00
    Z moich obserwacji i mojego doświadczenia wnioskuję, że niezależnie od opcji politycznej z kadencji na kadencję rząd robi coraz to mniej. Teraz tylko pozoruje działania. Tak naprawdę zajmuje się sprawami nic nie znaczącymi z punktu widzenia państwa i społeczeństwa. Pod dowództwem naczelnego leniucha aktualnie nie robi już nic. O przepraszam usiłuje robić dobre wrażenie. Wszystko co się dało zepchnął na innych. Samorządy (kiepskie i mafijne), prywatnych przedsiębiorców (szemranego autoramentu) no i obywateli, którzy zupełnie nieprzygotowani do tego, miotają się bezsilnie jak ryby w sieci. Jestem niemal pewien, że biednym rodakiem-geologiem i jego tragedią nie zajmował się nikt, bo ważniejsze były przepychanki do samolociku i pokazywanie wszem i wobec, kto tu rządzi. Przysłuchując się wynurzeniom posłów z kilku kadencji dostaje się gęsiej skórki na myśl, kto teraz nami „rządzi”. Nie będę już pisać o sytuacji w ochronie zdrowia. Kiedyś na początku reformy przewidywałem, że może dojść do zapaści. Nie sądziłem jednak, że tak szybko ona nastąpi. Dotyczy to systemu. Nie samej medycyny, która wbrew temu co się się narodowi indoktrynuje, ma się w Polsce całkiem nieźle. A że to nie ma przełożenia na bezpieczeństwo zdrowotne przeciętnego Kowalskiego, czy Nowaka, to już tylko zasługa zbiurokratyzowanego systemu i bezdusznych, bezwzględnych i okrutnych menadżerów ochrony zdrowia, dla których liczy się tylko kasa. Przepraszam za prznudzanie zupełnie bez sensu – pozdrawiam Lech.

  48. Nadchodzą sądne dni dla „naukowców”…Szymborski pisze o Uniwersytecie Śląskim. Przyjdzie czas i na następne. Poczytajcie…

    http://tosz.salon24.pl/385864.html

  49. Patrząc z zewnątrz ja reakcję sądzę że rozumię, wiadomość tak paskudna, tak osobiście dotykająca (większość Polaków próbowała się pewnie ku swojemu przerażeniu samemu się wyobrazić w sytuacji tego nieszczęśnika, na tym taborecie, z tym nożem na gardle) musi być jakoś odreagowana dla higieny psychicznej.

    Motywy polityków mogą być tutaj brudne ale ani podświadomie pomagają społeczeństwu „deal with it”.

    Także ja nawet takiego koniukturalnego Sikorskiego z jego „Zabijemy ich! Dopadniemy ich!” akceptuję.

    —-

    Dla porządku żeby zamknąć sprawę Sikorskiego o którym częstu tu i w zagranicznych blogach krytycznie pisałem i żeby „preempt possible serious misunderstandings” bo takowe zaczyna się widzieć ja muszę dodać jak niżej:

    Załóżmy droga ciemna prawico polska że mamy rząd lewicowy w Polsce, Millera na przykład, i że jego ministrem od wojska jest gość z podwójnym obywatelstwie, rosyjskim i polskim który dla otrzymania tegoż musiał złożyć przysięgę na wierność interesom Rosji.

    Załóżmy dalej że rząd ten się rozsypuje i że nasz minister otrzymuje dobrze płatną pozycję „visiting scholar” w moskiewskim instutucie „Project dla Nowej Rosji XXI Wieku” i gdzie zaproszony do Dumy Rosyjskiej oświadcza że jeśli Polska razem w sojuszu z poteżną Rosją to światem będziemy RZĄDZIĆ, a jeśli osobno to niestety nie.

    Załoźmy dalej że Miller wygrywa nowe wybory i że naszemu gościowi udaje się znowu zostać  ministrem ale od Spraw Zagranicznych tym razem gdzie będzie miał oczywiście możliwość wprowadzania koncepcji jak wyżej.

    Otóż ja widziałbym powyższą sytuacje jako skandaliczną, zupełnie nie do przyjęcia. Sądzę że zdecydowana większość Polaków w Polsce również.

    Problem z Sikorskim jest taki że on jest dokładnie taki minister z tą tylko różnicą że zamiast Rosji mamy tu do czynienia z Wielką Brytanią i Stanami.

    A to dla mnie i większości normalnych ludzi nie robi żadnej różnicy, sytuacja jest tak samo skandaliczna, gość tak samo nie do zaakceptowania, neokolonialne ambicje rządzenia kimkolwiek w sojuszu z kimkolwiek tak samo morally offensive.

    ——-

    P.S. Zaczynam współczuć p. Lizakowi, jego wpisy muszą zabierać mu całe godziny do przygotowania, takie to wycyckane, takie upięknione, takie wychuchane, a blogowiska to specjalnie nie rusza, treści im brak. Niewdzięcznicy tacy. Ja co prawda nie amator żeromszczyzny, ale doceniam możliwość czytania czegoś kwiecistego od czasu do czasu.

  50. TenTelemach
    Sorry, ale mylisz się, pisząc o dziennikarzach: „ich poziom wydaje mi się jak najbardziej przystający do oczekiwań społeczeństwa, jego wyartykułowanych potrzeb i poziomu obywatelskiej świadomości.”
    Mylisz się mocno. Ich poziom odzwierciedla oczekiwania i interesy właścicieli medialnych koncernów i ich menedżerów. Jak wszędzie na świecie.
    Poza tym, w medialnej tj. kapitalistycznej demokracji, społeczeństwo pozbawione jest możliwości artykułowania potrzeb. Zgodnie z trafną diagnozą Marksa, nadbudowa ma służyć bazie. I w Polsce, nawet publiczne media dorabiające reklamami, służą korporacyjnym interesom.
    Proszę Cię, zatem, nie obarczaj mnie odpowiedzialnoscią za tę madialną chołotę. Nie ja ich zatrudniam.
    Jestem gotowa słono zapłacić, za nacjonalizację kanałów informatycznych, a także, łożyć pokornie na ich utrzymanie, byleby tylko uwolnić je od zależności od reklamodawców, i w konsekwencji od tej niby dziennikarskiej konferansjerki.
    Chcemy, czy nie, media to nasza współczesna agora -przestrzeń publicznej debaty. Jej sprywatyzowanie skutecznie pozbawiło nas wpływu na politykę. Wywłaszczyło nas z dobrodziejstw i istoty demokracji.
    I nie obwiniaj za to naszego społeczeńswa. Winę ponoszą nasze skundlone elity, dla których jedyną wartoscią jest szmal. Przypadek Ćwiąkalskiego jest tej tezy najpełniejszym przykładem.
    Prof. mec. Min. Sprwiedliwości RP z wiernopoddańczą wizytą w Śmiłowie, u swojego chojnego klienta, właśnie wypuszczonego za kaucją z aresztu.
    Oto skala antypaństwowej i antyspołecznej postawy naszych elit.
    Oni gotowi sprywatyzować i powietrze, któtrym oddychamy, a potem i godło państwowe, byleby tylko móc się nad niedolą własnego społeczeństwa wywyższać.

    Szanowny Panie Redaktorze,
    Piszę te słowa, by ostrzec, że niewiele zostało Panu czasu na jazdę po Kaczorach. Trzeba się będzie niebawem przebranżowić, bo PiS wygra następne wybory. Przynajmniej, wszystko dziś na to wskazuje.
    Indolencja medialnej marionetki Tuska i jego niezbornej ekipy coraz boleśniej bije w oczy. I ten narastajacy ból odbierze niedługo wielu jego zwolennikom cierpliwość.
    W takim TVN to już garają na dwie strony. Musi Pan uważać, żeby tym razem sie nie spóżnić, bo Kaczory są pamiętliwe, a szansa na sanacją obozu Tuska, zerowa.

    Drodzy Blogowicze,
    Myślę, że sprawiedliwość, we wszystkich jej aspektach, to ta dziedzina, która w Najjaśniejszej dołuje najmocniej.
    Świadczą o tym niezbicie jej kolejni rycerze : Ziobro, Ćwiąkalski, Czuma.
    Pierwszy – młodociany oszczerca, drugi – chciwy mecenas, trzeci – mściciel – naciągacz. Strach pomyślaeć, jaki bedzie następny.
    I niewiele pocieszającym jest tu fakt, że z premierami kłopot jest jeszcze gorszy. Pierwszy – psychopatyczny destruktor, drugi- Pan O’Grodnik z „Wystarczy być” Kosińskiego.
    Ten ostatni zobaczył chyba jakiś kadr z amerkańskiego filmu idąc na konferencję prasową, w dniu w którym kończyło się ultimatum talibów, bo pieprznął jak „Filip z konopii”, że nie zapłaci terrorystom okupu.
    Nie, żebym była przekonana, że w tej pasztuńskiej wiosce ogladali tę konferencję. Ale jakoś tak głupio, że oni zaraz potem ścięli zakładnikowi głowę. Takie wypowiedzi, to dolewanie oliwy do ognia. Ot co.
    Na zakończenie, nie mogę nie wspomnieć o ostatnich wypowiedziach marszałka Niesiołowskiego i fabrykanta Palikota. Straszna kulturwa z nich wychodzi.
    Wyuzdana kombinacja pięknego życiorysu spiskowca z arogancją pieniądza, oto wzorzec dla polskiej młodzieży z dobrych domów. Zwolennikom PO gratuluję ideałów.

    Z wyrazami niesmaku, magrud

  51. Waldemar pobredził w poprzednim blogu. Z jego chamskiego i prymitywnego wpisu wynika, że to generałowie z PZPR doprowadzili do końca komunizmu. Nie, towarzyszu Waldemar, sprawczynią końca komunizmu w Polsce była antykomunistyczna część społeczeństwa polskiego, a nie funkcjonariusze PZPR.

  52. magrud pisze:

    2009-02-11 o godz. 02:37

    Bladzisz, bez bazy nie bedzie nadbudowy; poza tym ciagke podziwiam iluminacje mysli.

  53. Dziad pisze:

    2009-02-10 o godz. 18:29
    Calkowicie sie z Toba zgadzam, z obrazem troche mniej.
    Z powazaniem.
    MA

  54. Magrud,
    „oczywista oczywistość” co do roli i poziomu funkcjonariuszy mendialnych :-).
    Od lat niczego innego nie twierdzę.

    Natomiast ostatni atak Polityki na Czumę może świadczyć o tym, że drogi współudziałowców Spółki z o. o. „Tusku – musisz!” zaczynają się jak gdyby powoli rozchodzić.

    Może to być co prawda tylko kolejne (po sprawie florydzkich awantur Drzewieckiego, wyciągniętych przez TVN) ostrzeżenie pod adresem Tuska, swiadczące o tym, że sponsorzy, którzy skutecznie nadmuchali go do formatu „męża stanu” tudzież „męża opatrznościowego” „dla ojczyzny zratowania ze szponów kaczofaszystowskiego reżimu” są niezadowoleni z jego usług.

    Ale może to być też i początkiem nowej rozgrywki.

    Obejmującej kontynuację dorzynania watah pisowskich i rozpoczęcie rżnięcia watah platfusowskich. Do tego drugiego wystarczy zresztą zwinięcie parasola ochronnego znad Tuska i PO :D.
    Oczywiście stopniowe i ostrożne; nagłość fali krytyki mogłaby wzbudzić podejrzenia co do autentyczności poprzedniej fali chwalby :).

    Wszystko po to, by utorować drogę powrotu do pozycji rozgrywającego watahom postkomuszęcym 🙂
    (Co prawda ani one post, ani komuszęce, ale jakoś nazwać ich trzeba :D)
    Z udziałem niezawodnego na pozycji obrotowego Komendanta Sikawkowego, który ostatnio jakoś tryska pomysłami, dowcipem i dystansowaniem się od Tuska.

    Więc Twoje ostrzeżenia pod adresem Redaktora mogą być nietrafne: jeśli mam racją, to linia redakcyjna Polityki może się „ubogacić” teraz i o dojeżdżanie tuskoekipy.
    Aczkolwiek nie sądzę, że zrezygnuje z dojeżdżania kaczoekipy :-)…

  55. Osmielam sie zauwazyc, ze poziom WUMLu byl jednak wysoki; vide wypisy absolwentek wielbicielek i ABSOLWENTA. One i oni wszystko dokladnie i oczywiscie, rzeczywiscie poprawnie postrzegaja, a wojna w Sri Lanka dalej trwa. O konflikcie palestynsko-izraleskim tez powoli zapominaja.
    MA

  56. zbigniew pisze:

    2009-02-10 o godz. 12:11
    Celem unikniecia nieporozumien czytaj prosze Die Zeit.

  57. magrud pisze:

    2009-02-11 o godz. 02:37

    Wreszcie trafilas w sedno; teraz powaznie; sadze, ze zrozumialas w koncu; to nie ONI, to MY spoleczenstwo. Dlatego wszelkie apele i proby krytyki powinnismy kierowac do siebie i zaczynac od siebie; pisalem o tym wiele razy.

  58. meloman ze Śląska pisze:

    2009-02-11 o godz. 03:11

    Nie, sprawca upadku komunizmu byl sam komunizm.
    Z powazaniem.
    MA

  59. wg.

    Ja nie jestem Nienackim i nie zamierzam jego śladem telepać się do aureoli pierwszego pornografa Polski.
    Nie oczekuję również taniego poklasku części rykowiska. Stąd nie będę państwu prezentował taniego spektaklu na obraz i podobieństwo przygód gajowego Maruchy ze starą Widłągową w roli głównej.
    To zadanie pozostawiam dla rynkowo motywowanej ekspressis verbis,solidarnej inteligencji.
    Zatem jeśli ktoś poszukuje u mnie tych wartości będzie niezwykle rozczarowany.
    Wcześniej miałem okazję złożyć deklarację głoszącą do kogo adresuję swe uwagi.
    Jeżeli ktoś nie potrafi się uporać z tymi tekstami to w pierwszym rzędzie powinien powrócić do książeczki stanowiącej miniaturę biblii do codziennego użytku nabożnego.
    A najpraktyczniej jest zgodnie z sugestią pani Anca, przewijać , przewijać i przewijać.
    Niewiele to kosztuje a tekst jest zaliczony.
    Jak Pani Widłągowa.
    Bawcie się dobrze…i grzecznie…bez solidarnych numerów…

  60. Wczoraj zainteresowała mnie wypowiedź Zbigniewa Siemiątkowskiego w TVN24 w porgramie „FAKTY PO FAKTACH”. Wprost stwierdził, że premier, rząd, ministrowie mogli działać oficjalnie kanałami dyplomatycznymi, ale od początku było wiadomo, ze to nie przyniesie pozytywnych rezultatów!!! Mówił, że należało rónież zintensyfikować działania poprzez kanały tajne (cokolwiek to znaczy!!), ale również i tu należało się liczyć z porażką, ponieważ porwania dokonali bandyci, którym nie zależało na życiu porwanego ani na pieniądzach, a jedynie na szantażu rządu i uwolnienia z więzień swoich kamratów. POwiedział również bardzo ciekawą rzecz – nasz świat to świat norm, zachowań, etycznych wzorów ujętych w pewnych ramach, natomiast tam (Afganistan, Pakistan) norm takich brak ze względu na wojujący Islam, pranie mózgów od małego oraz BRAKU POSZANOWANIA ŻYCIA !!!!!! Stwierdził, ze po usłyszeniu o tragedii dzwonił do swoich dawnych współpracowników z WSi, którzy byli osobami służby czynnej WSI (ale po raporcie Antka odeszli ze służby!) i pytał ich, czy dzwoniono do nich z jakimikolwiek pytaniami, jak mogą pomóc w sprawie porwania. Usłyszał, ze nikt nie dzownił – powstaje więc pytanie, powiedzieli NIE bo to tajemnica służbowa -, czyli coś się działo, albo NIE oznacza, że nikt nie dzwonił, bo nie widzieli potrzeby kontaktu z doświadczonymi oficerami wywiadu CO JEST NIEPOKOJĄCE!!! Poza tym wyśmiał kwotę 1 mln zł jako nagrodę za wskazanie porywaczy – nazwał to wydarzeniem science-fiction! Podał przykład, dlaczego Amerykanie stracili wielu swoich współpracowników i agentów działających w tamtych rejonach, a Rosjanie są „nietykalni” – po porwaniu agentów rosyjskich jednen z watażków, który zorganizował to porwanie oraz wystosował list z żądaniami do strony rosyjskiej, na drugi dzień zastał koło swojej siedziby samochód, w którego bagażniku był zabity jego brat z genitaliami w ustach oraz karteczka z napisem MASZ JESZCZE TRZECH BRACI!!!! I to chyba jest clou całego zamętu na temat porwania i zamordowania polskiego inżyniera!

  61. magrud, 02.37. Ponuro to wszystko wygląda. Świadczy o tym także treść większości wpisów na blogu. To jednakże nic nowego. To trwa nieprzerwanie od XVII wieku i nie zanosi się na żadną zmianę. Trzeba widzieć kto rządzi w tym kraju i jaki jest wybór. Proponują przeważnie mniejsze zło, czyli w sumie zło bezwzględne. I mamy oszusta Czumę, szpiega Sikorskiego, niedołęgi Tuska i Kaczorów, a nad tą zbieraniną „wolne media” i troskliwa opieka kościoła z jego profesjonalną agendą Opus Dei. Większość moich sąsiadów w Królewskim Mieście Krakowie czyta tylko Fakt, SU i ND. W tym ostatnim organie któryś z biskupów określil stan umysłów polaków jako „jełopienie” co cytuje dzisiaj Pani M. Środa. Pozdrawiam.

  62. Może mi ktoś wytłumaczyc dlaczego tak bezczelna i mało merytoryczna para jak Lis i Lisowa dostają w telewizji publicznej! co miesiąc równowartość kilku pensji premiera lub prezydenta? Równowartosć samochodu…Czy w tej telewizji kiedys bedzie normalnie, a nie tak bezmyślnie i niesprawiedliwie w stosunku do innych pracujacych w tym kraju. Czy ta „elita” uświadamia sobie, że oszukuje ludzi pseudomadrościami nie dając im nic w zamian?

  63. „Magrud”. „Wiesiek”. „Lizak”: Nie mam nic do dodania do Waszych wpisów. Całkowicie popieram. Zarówno w warstwie emocjonalnej, jak i merytorycznej.
    Ukłony

  64. Podzielam zdanie pielnia1.

    @ Lizak: wyjaktowo dobry wpis.
    Merci.

  65. To jest post do blogu Janiny Paradowskiej, ale ta strona nie działa, więc wklejam go tutaj:
    Droga magrud (2009-02-11 o godz. 01:00), filarami I planu Balcerowicza były podatek od ponadnormatywnych wynagrodzeń, po polsku popiwek i tzw. dywidenda, czyli podatek majątkowy, płacony od przeszacowanych środków trwałych. Tymczasem przedsiębiorstwa w latach 80. uciekały od inflacji właśnie w środki trwałe i np. wielkie przedsiębiorstwa budowlane, na których usługi nagle skończył się popyt miały tego naprawdę dużo, bo wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że beton towarowy kupuje się od dodtawcy, który przywiezie go na plac budowy i pompę też pożyczy, a deskowania i rusztowania pożyczy się od przedstawiciela producenta, dokładnie na taki czas, jak będą niezbędne. W dodatku w przedsiębiorstwach był bardzo silny związek na literę „S” któremu w głowie się nie mieściło, że skoro rosną ceny (inflacja na początku lat 90. była najpierw trzy, a potem dwucyfrowa) to płace mogą wzrosnąć tylko w stopniu proporcjonalnym do wzrostu wydajności. Ponieważ zarządy przedsiębiorstw były za słabe w konfrontacji ze związkowcami, podnosiły płace, płaciły popiwek i padały, albo znajdowały tzw. inwestora(przedsiębiorstwa sprywatyzowane nie płaciły popiwku ani dywidendy, spólki pracownicze płaciły czynsz za dzierżawę środków trwałych) który robił z przedsiębiorstwa wydmuszkę i stawiał w stan upadłości. Dlatego cudem jest, że mimo wszystko tyle przedsiębiorstw jednak przeżyło, bo w stworzonych warunkach brzegowych nie miały prawa przeżyć. Drugi etap eksterminacji miejsc pracy to program PPP, stworzony przez Szomburga i obecnego europosła Lewandowskiego, ale to już temat innej bajki.

  66. MA 9.47
    Czy do ciebie w ogóle coś dociera, czy jesteś jak ten głuszec, który jak zacznie tokować ( w formie czkawki, poniewaz nie jesteś w stanie napisać jednego zbiorczego postu, tylko dziesięciu po kolei ?) kompletnie głuchnie ????. Czy twój mózg pracuje w ten sposób, że ma kilkuminutowe zaniki i odbiciem tego są twoje posty ?
    Pisałem już KILKANASCIE razy na tym blogu, że nie jestem absolwentem Wyższej szkoły Medialnej Ojca Dyrektora z Torunia – czyli Twoim kolegą ze studiów, ani tez Wumlu ( Wumlów było duzo, z róznymi adresami !) tylko Klasztoru Szaolin !
    Więcej czytaj – mniej pisz !

  67. Ma,

    Obrazy, to tylko pretekst do kontemplacji. Podstawowe znzczenie ma tuta SZTUKA PATRZENIA. Mówienie do obrazu, to już głębia estetycznej EKSTAZY.

    Pozdrawiam,Dziad

  68. Kornik, Margud – mnie też dziwi cisza wokół wizyty p.Ćwiąkalskiego u p.Stokłosy i pobrania zaległego wynagrodzenia. Wszyscy dziennikarze chórem powtarzają, że przyczyna dymisji było samobójstwo Pazika i nikt nie próbuje nawet dopytać się szanownych przedstawicieli rządu i Platformy jaki był rzeczywisty powód. Może dlatego, że o sprawie pisalo „NIE”, więc jak zwykle za jakiś czas Fakt albo inna Rzepa wyciągnie sprawę ogłaszając, że jest to wynik pracy jej dziennikarzy. A naszych pożal się Boże ministrów od sprawiedliwości świetnie podsumowała Margud – gratujacje

  69. walkabout,

    poszukaj na salon24.

    Skoro nas tam odsylasz po lektury ubogacajace, to rowniez wyslij samego siebie do salonu po odpowiedzi na Twoje rozterki egzystencjalne.

    Zwlaszcza jesli chodzi o egzystencje innych.

  70. Poza tym wyśmiał kwotę 1 mln zł jako nagrodę za wskazanie porywaczy – nazwał to wydarzeniem science-fiction! Podał przykład, dlaczego Amerykanie stracili wielu swoich współpracowników i agentów działających w tamtych rejonach, a Rosjanie są “nietykalni” – po porwaniu agentów rosyjskich jednen z watażków, który zorganizował to porwanie oraz wystosował list z żądaniami do strony rosyjskiej, na drugi dzień zastał koło swojej siedziby samochód, w którego bagażniku był zabity jego brat z genitaliami w ustach oraz karteczka z napisem MASZ JESZCZE TRZECH BRACI!!!! I to chyba jest clou całego zamętu na temat porwania i zamordowania polskiego inżyniera!

    Nic tylko skompletowac w Rawiczu,Wronkach „parszywa dwunastke” – wyslac do Pakistanu a po udanej akcji (mendlu jaj) urzadzic powitanie w kraju. Przejazd z lotniska odkrytym autobusem, program z Rymanowskim i red. Schymalla (co Pan czul !? czy rodzina cos o Pana misji wiedziala?, jakie sa Pana plany na przyszlosc !?) I nareszcie odzyskamy w islamskim swiecie twarz – okazemy sie godni ksiecia Jaremy !!!

  71. Prawdopodobnie rzad rzeczywiscie nie mogl uratowac zycia Inzyniera. Ale nikt nie odbierze rzadowi odpowiedzialnosci za to, ze doprowadzil w kraju do sytuacji gospodarczej, w ktorej wysoko wykwalifikowane osoba musi szukac pracy w Pakistanie. Jeszcze do tego, w regionie tego kraju, w ktorym kalasznikow nalezy do podstawowego wyposazenia kazdego gospodarstwa domowego, podobnie jak u nas parasol. Roznica polega tylko na tym, ze jest chetniej i czesciej uzywany. Jak bardzo trzeba byc zdesperowanym, aby zdecydowac sie na wyjazd i prace w takim kraju?
    Jesli chodzi o glupia wypowiedz Napieralskiego, to nie ma skutku bez przyczyny. Dlaczego Napieralski ma powiedziec cos madrego, to by byl dopiero szok. Walka SLD o sprawiedliwosc spoleczna pod przewodnictwem Napieralskiego ogranicza sie do obrony przywilejow emerytalnych bylych esbekow i WRON. Widocznie nie dotarlo do niego jeszcze, ze liczne grupy emerytow w Polsce (np. byli pracownicy sluzby zdrowia) juz dawno otrzymuja emerytury w wysokosci przyszlych emerytur esbeckich. Ale sluzba, sluzbie nierowna. Obrona esbeckich emerytur to rola chwalebna i mozliwe, ze (znajac ustawodawcze talenty obecnej koalicji) znajdzie nawet uznanie przed Trybunalem Konstytucyjnym. Z SLD partii kiedys lewicowej potrafiacej wygrywac wybory w Polsce ostatecznie uczyni jednak partie kastowa. Partie „Umarlej klasy”, dla ktorej przekroczenie progu wyborczego jest tylko marzeniem.

  72. jasny gwint pisze:

    2009-02-11 o godz. 10:42

    Prosze o zwrocenie uwagi, ze ONI, to wlasnie MY.
    Z powazaniem.
    MA

  73. Absolwent,

    bardzo przepraszam, ale czy zajęcia główne /utwardzanie czachy, dłoni etc/ nie kolidują z uszlachetnianiem procesów myślowych. Z tego co ja pobieżnie się orientuję, to intelektualny rozwój w Szaolin polega na przyswajaniu „złotych ” maksym” wspierających zawziętość i niezłomność ducha walki. Taką wiedzę posiadam od p-asjonatów, nie absolwentów Klasztoru Szaolin, więc nie jestem jej pewien, Gdybyś więc był łaskaw…

    Pozdrawiam,Dziad

  74. Dziad pisze:

    2009-02-11 o godz. 12:56

    Lubie vernisaze, daja dobre wino i mozna spotkac piekne kobiety; ostatnio spotkalem kilka podziwiajac Courbet w Montpellier.
    Z powazaniem.
    MA

  75. absolwent pisze:

    2009-02-11 o godz. 12:27
    Reakcja calkowicie nie na miejscu; nie chodzilo o Ciebie, lecz wielbicielki i samego Wodza Lizaka. Niepotrzebnie sie unosisz, rozumiem, jesli ma sie zawyzone nie tylko cisnienie, lecz rowniez ego, to mozna sadzic i asocjowac wpisy do osoby wlasnej. Tak natomiast nie bylo. Coz, jeszcze jedno nieporozumienie. Zaraz zaczne Cie czytac.
    Z powazaniem.
    MA

  76. Ma :2009-02-11 o godz. 14:18
    „Prosze o zwrocenie uwagi, ze ONI, to wlasnie MY.”
    A MY to właśnie ONI. Jest takie mądre przysłowie, które każdy zna, ale uważa, że jego to właśnie nie dotyczy : „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.”
    Tak też jest z postrzeganiem przyczyn wszystkiego co się od 1989 r. stało.
    Ale żeby zaraz z tego powodu nie móc się dogadać ani w sprawie rocznicy Okrągłego Stołu, a teraz w sprawie odpowiedzialności za śmierć polskiego inżyniera ?
    Rzeczywiście Feliks Stychowski ma rację, stawia się na ambicje i dyspozycyjność, a nie na rozum. I to jest największy triumf minionego ustroju towarzyszy radzieckich. Zaszczepili nam ambicjonalizm i dyspozycyjność.
    Słusznie „Ma” : „ONI to właśnie MY”.

  77. Ciekawostkowo z życia i o klasie naszych „elit” politycznych. Onetowe wiadomosci donoszą:
    Rokita wyprowadzony z samolotu w kajdankach
    Chciał niedoszły premier z Krakowa otrzeć się chociaż paletkiem o „lepszy”, biznesowy świat …. i mu nie wyszło.
    Jak zwykle i jak wszystko czego się tknął.
    Kurduplowate cósik te nasze elity, oj, kurduplowate.

  78. Ogladalem akurat na „Poloni” wywiad Lisa z Kaczynskim. Calosc przypominalo amerykanskie seriale komediowe, w ktorych po „szczegolnie zabawnych” kwestiach dobiegaly do widza salwy smiechu, tak aby nawet najwiekszy kolek wiedzial, teraz trzeba sie smiac. W wywiadzie byly to salwy oklaskow, po ktorych nalezalo zachwycac sie wypowiedziami Prezesa. To, ze Lis zgodzil sie na taka rezyserie swojego wywiadu z Kaczynskim swiadczy o jego posunientej demencji dziennikarskiej i zwiazanym z tym brakiem poczucia rzeczywistosci. Objawy tej choroby moglismy juz obserwowac w jego wywiadzie z Marcinkiewiczem. Co do strony merytorycznej wywiadu nie moge nic blizszego powiedziec, moze cos bylo, ale uszlo mojej uwadze. W tym wywiadzie forma wyraznie przerosla tresc .

  79. Ma,

    wyrażam głębąką ndzieję, przekraczającą pewność, że Twoje poczucie piękna, zostało w Montpellier w pełni usatysfakcjonowane i zaspokojone. W końcu w wymiarze, w którym przyszło nam odbywać nasze człowieczeństwo, lepszych satysfakcji nam nie zaoferowaneo od podziwiania i nasycania się Pięknem we wszystkich jego przejawach. Pomijając dewiantów -oczywista.

    Pozdrawiam,Dziad

  80. @ murator: zapewne masz na mysli porwanie 16stego marca 1984 rezydenta CIA w Bejrucie William F. Buckley przez wojownikow „swjetej islamskiej wojny”. W.Buckle byl 444 wieziony, torturowany w wyniku czego zmarl i USA nic(niewystarczajaco) zrobilo aby go uwolnic.

    Gdy synowie Allaha porwali pracownika ambasady rosjskiej w Libanie komando KGB uprowadzili wysokiego ranga Mullah i tak jak opisalels (…) pozostawili go niedaleko minaretu. Natychmiast Rosjanin zostal wypuszczony i przeproszony.
    Podobnie postepuje Mossad jak inne szanujace sie sluzby.

    Paza mala ogolnikowa notatka w prasie o uwolnieniu zakladnika nie robiono zadnych medialnych fajerwerkow ani „przed” ani „po”.

  81. Ekstremiści, pesymiści, nienawistnicy, wszystkowiedzący i mistrzowie od narzekania opanowują ten blog. Coraz mniej wyważonych i mądrych komentarzy.
    Nieszczęściem jest, że w polityce jest podobnie. Ludzie o poglądach umiarkowanych są atakowani z obu stron i szybko eliminowani.
    I jak tu (umiarkowanie) nie narzekać?

  82. Sadny dzien – zabity przez ZOMO

    Dzisiejsza GW donosi o procesie w sprawie morderstwa dokonanego przez ZOMO.
    Piotr Majchrzak zostal zabity w Poznaniu 11/05/1982 roku przez ZOMO.
    27 lat rodzina ofiary czeka na sprawiedliwosc.
    Natomiast ludzie odpowiedzialni za zbrodnie udzielaja wywiadow.

    Slawomirski

  83. Magrud:
    Czytam Cię z przyjemnością i uznaniem, ale przeważnie po zapoznaniu się z Twoją oceną sytuacji zaraz mam ochotę napisać testament. Zresztą, po chwili nawet i tego mi się już nie chce.
    Sam też jestem przekonany, że solidaruchy nie umieją rządzić, choć ci akurat nie okazują takiego świętego zapału w zaprowadzaniu policyjnego państwa wyznaniowego, jak ich poprzednicy. No jeszczo nie wieczer, jak śpiewał Władimir Wysocki.
    Staram znaleźć jakieś pocieszenie, ale Twoje diagnozy zwykle nie zostawiają żadnej nadziei. Bo co, naród nagle zmądrzeje? Pojawi się szlachetna grupa ludzi w jakiejś partii i porwie za sobą elektorat? Dziennikarze wyszlachetnieją? Ech, o wszystkim decydują kadry, jak mawiał Lenin.
    Przypomina się „Marsz pesymistów:

    Same durnie są u steru
    Od komuny aż do kleru.
    Źle było, źle będzie
    W Polsce zawsze i wszędzie.
    Oprócz nas wszyscy są w błędzie.

    Spróbuj może jednak czasem znaleźć coś pozytywnego. Jakieś małe światełko w tunelu.
    Koleżanki i koledzy z blogu! Panie Redaktorze! Chociaż mały kącik dla nadziei.

  84. Magrud pisze:
    „Piszę te słowa, by ostrzec, że niewiele zostało Panu czasu na jazdę po Kaczorach. Trzeba się będzie niebawem przebranżowić, bo PiS wygra następne wybory. Przynajmniej, wszystko dziś na to wskazuje.”

    onet.pl pisze:
    „Gdyby wybory parlamentarne odbyły się na początku lutego na PO zagłosowałoby 52 proc. Polaków; PiS – mogłoby liczyć na 26 proc. głosów – wynika z sondażu TNS OBOP.”

    Bez komentarza.

  85. Sadny dzien? Nie to nie byl sadny dzien. To byl dzien unaocznienia wszystkim w kraju nad Wisla, ze:
    1. spoleczenstwo nie ma swiadomosci co do mozliwosci Rzadu, wywiadu, oddzialow specjalnych w uwarunkowaniach afgansko – pakinstanskich.
    2. spoelczenstwo zaczyna sie zastanawiac czy aby nie nadmiernie rozbudowane sa w 40-yo mionowym kraju slyzby specjalne i skutecznosci ich dzialania.
    3. zadosc uczynienia wzgledem spoleczenstwa w rozpetanym szukaniu tzw.. kozlow ofiarnych przy tej tragicznje okazji.
    Oczekiwanie dymisji Ministra Sikroskiego, a dlaczego nie MinIstra MSWiA, a dlaczego nie Ministra MON, a dlaczego nie Premiera a w Koncu dlaczego Prezydent nic nie zrobil? To wynika z konsekwencj punkt pierwszego.
    A przy tej okazji dlaczego POremier Tusk w gabiecie Rady Ministrow nie szukal rezerw finansowych w nadmiernie rozbudowanej sieci sluzb specjalnych w Polsce? To ogromne srodki finansowe a zasadnosc ich wydawania i potrzeba reorgaznizacji sluzb wydaje sie nakazem czasu!

    Polowania na czarownice ciag dalszy upolityczniony wzgledem Prezydenta Miasta Sopot. Oczywiscie nie ma dymu bes ognia. Nie sadze jednak by nalezalo to upolityczniac az do takiego rozmiaru. Drugie pytanie, a gdzie iezawislosc polskiego wymiaru sprawiedliwosci?
    Ostatnie.
    Jaroslaw Kaczynski i B.Lis. To az nadto ewidentne bylo ze Kaczynski zebral w studio blazenska klake, jednak w swietle inteligencji Lisa Jaroslaw Kaczynski wypadl bardzo blado. Oczywioscie moja ocena wydaje sie byc subiektywna i niose za nia odpowiedzialnosc. Nie sadze, by efekt zamierzony dla Jaroslawa Kaczynskiego zostal uzyskany.
    Jakiekolwiek wystapienie Jaroslawa Kaczynskiego jakos dziwnie kojarzy mnie sie ze znana piosenka kabaretowa ” Chlop zywemu nie popusci ”
    To chyba wszystko nan powzysze Panie Danielu

  86. @murator 2009-02-10 o godz. 14:58

    Powiadasz, że w sprawie Quislingów zglaszasz sprzeciw? No cóż, to piękne i ważne, że każdy może mieć swoje zdanie.
    Jak jednak nazwiesz zachowanie naszych prezydentów – poprzedniego, który za obietnicę nie wiadomo czego wplątał nas w wojnę w Iraku (no chyba, że uważasz, ze naprawdę wierzył w bron masowego rażenia, ale w moim przekonaniu to człowiek inteligentny), czy obecnego, który za uściśnięcie łapy Busha wkręca nas co chwila w różne afery (Afganistan, tarcza, Gruzja, …).

    I nie chodzi mi wcale o to, że obaj wymienieni panowie K. są jakoś szczególnie wstrętni. Wymieniłem ich jako przykład z lewa i z prawa i jako najważniejszych ludzi w panstwie.

    Dalej wymieniać? zacząć od lewa? od prawa? od środka?

  87. Quisling byl zdrajca wlasnego kraju (Norwegii) – podobnie jak Seyss-Inquart (6 1/4) Austrii. Wg. tej definicji „Quislingiem” moze byc nazwany np. Prezydent Afganistanu Karzai wspólpracujacy z „silami pokojowymi” a nie polski polityk pakujacy swe paluchy w „Weltpolitik” ! Na prawde nie !

  88. Dziad 15.14
    W Klasztorze Szaolin podczas studiów wiele ćwiczymy i staramy sie doskonalić umysł i ciało. Jesteśmy nastawieni bardzo pokojowo, nikogo nie zaczepiamy, bo zdajemy sobie sprawę iż dysponujemy wielką siłą. Ale jak nas ktoś zaczepi i wkurzy, to najpierw ostrzegamy, a potem możemy przyp******…….
    Pozdrowienia.

  89. Absolwent,

    dziękuję za wyjaśnienia. Z tego co napisałeś, wnoszę, że chińska cywilizacja, nieco różni się od europejskiej. W moim pojmowaniu osobowego rozwoju intelektualno-duchowego, noszenie w sobie ewentualności przyp**********, jest szokujące.
    Rozumiem „młotków” którzy w garażu pompują muskuły ze wspomaganie sterydowym.
    Oni po to ćwiczą ,żeby właśnie wyróżnić się wśród innych młotków. Ty jak rozumiem, jesteś Absolwentem czegoś na poziomie wyższej uczelni , wzbogaconym o rozwój duchowy. Sprawność w przy********** traktujesz jako SZTUKĘ WALKI. Jak zwał, tak zwał, ale w Polsce w ostatecznym bilansie, nosisz w sobie ciężko wypracowane wartości, które możesz skonfrontować z którymś z tych młotków garażowych. U mnie, ani u żadnego z moich znajomych- takiej sposobności nie otrzymasz na 10000000000000000000%. Czy przy ewentualności zrównania się z młotkiem, podjęcie konfrontacji na jego etapie rozwoju, nie uwłacza godności Twojej intelektualno -duchowej składowej? Czy to jeszcze ta epoka?
    Ostatnie pytanie: Czy w przypadku , kiedy jekiś natrętny Twój polemista wyda się Tobie zbyt irytujący, a zauważysz , że w intelektualnej szermierce z nim nie masz szans , to co wtedy? Najpierw ostrzeżenie, a potem w ryj? W końcu, w pełnej konfrontacji powinno wykorzystywać się w sposób optymalny, wszystkie swoje atuty.
    Jakby co, to usiłuję zgłębić świat człowieka, którego ukształtował sławny na cały świat Klasztor Szaolin.

    Pozdrawiam, Dziad

  90. Do:Lex

    Polskie „elity” takie jak Polska.
    A prawdziwe elity polityczne trzeba wychowac.
    Jeszcze kilka pokolen i bedzie O.K.

    Ego stewardessy vs. ego Rokity ha,ha,ha…

    Slawomirski

  91. magrud pisze:
    2009-02-11 o godz. 02:37
    nic dodać, nic ująć. Masz rację. A, że jest ona nie po myśli, czy chciejstwu wielu na tym blogu nie ma rady. To Ty właśnie obiektywnie zdiagnozowałaś stan rzeczywisty. Reszta buja w obłokach, lub nie rozumie faktów. Pozdrawiam – Lech.

  92. @murator:

    Rozumiem Twój punkt widzenia, ale go nie podzielam. Pojęcie „zdrajca” jest inwektywą, a nie jest (niestety!) określeniem obiektywnym. Np. płk. Kukliński, gen. Jaruzelski, żeby wymienić co bardziej spektakularne przypadki skrajnie zróżnicowanych opinii.
    A ja mam szacunek dla ludzi, którzy coś robią z przekonania, choćbym się z nimi w żadnym punkcie nie zgadzał i głęboką pogardę dla tych, którzy po to, żeby zarobić 100zł (albo tylko błysnąć w telewizji) narażą innych na milionowe straty, czy kalectwo, śmierć.
    A rzeczony Quisling był marionetką, która się zeszmaciła po to tylko, żeby sobie pozasiadać i popiastować bez żadnej realnej wladzy. Tylko przyklepywał co mu kazali. Żadnej idei! I tak widzę też i naszych polityków, i Karzaja też.
    Pewnie, że Karzaj jest nieporównywalnie bardziej quisilngowaty niż większość polskich polityków, czy inni celebryci (w końcu w Afganistanie amerykanie mają ze 100tys żolnierzy, a do Polski zaprosili kilkuset, ale też stojących ponad lokalnym prawem 🙂 ).
    Co nie zmienia postaci rzeczy. Im ktoś więcej mówi o imponderabiliach (czystość rasy, to tylko przykład), a mniej o dających się zmierzyć konkretach (np. pieniądzach), tym większa pewność, że to współczesny Quisilng szykujących jakąś minę.
    A, że mina zapewne mniejsza niż czysta kolaboracja? W końcu to chyba dobrze, że nie mamy szansy sprawdzić jak zachowałby się ten jakis X wobec króla Haakona te 70 lat temu.
    Dla odróżnienia Talleyrand (postać niezbyt przecież kryształowa) zawsze robił to co jego zdaniem bylo właściwe dla Francji. A takich u nas brak od lat. Bo nie jest przecież prawdą, że trzeba grać tak jak karzą silniejsi – innym doskonałym przykładem jest Kekkonen. Ale do tego trzeba mieć klasę!

  93. Jacobsky,
    Oto właśnie chodzi, że dziś jest 52:26. A ile będzie za 2 lata, a ile za trzy?
    Wszyscy ci objaśniacze słupkowi, socjologowie i politolodzy nie rozumieją jednego. Te dzisiejsze 52% dla PO to nie jest ocena dla Tuska i jego partii, tylko dla naszych wyborów sprzed ponad roku. Myślę , że wielu ludzi czuje ciągle dumę z odsunięcia PiS od władzy. I za ten swój sukces wystawia PO 52% poparcia. Kaczory uczciwie przepracowały ostatni rok, by owo poczucie sukcesu i dobrze spełnionego obywatelskiergo obowiązku w wyborcach m.in. PO utrwalić.
    Niestety Kaczory otrząsnęły się już z poczucia krzywdy, którą wyrzadziło im społeczeństwo i w końcu postanowiły przekazać pałeczkę sztafecie Tuska. Ta „strategiczna decyzja prezesa” prznosi zatem, punkt ciężkości naszej sceny politycznej na boisko PO. Powoli wyborcy – widzowie -odkryją, że w politycznym teatrze grają już inną sztukę. Zaczną śledzić nowe wątki, losy nowych bohaterów, lub starych w nowym wcieleniu, aż w końcu się wciągną w nowa historię. Równolegle zmieniać się będzie ich codzienne życie, a oni wraz z nim. Po dwóch , może trzech latach, nabiorą dystansu do tamtych siebie, z 2007r, z okresu wyborów. Przestaną się utożsamiać z decyzją , którą podjęli. A wtedy słupki zaczną się zmieniać. Ludzie zatęsknią za prosperity z lat 2006-2007, i z braku innej alternatywy, a także, dla ukarania ” patałachów” z PO zagłosują na PiS. Z tej prostej przyczyny, że dawne emocje i urazy przestaną już ich dotyczyć.
    Oczywiście, nic nie jest pewne. Nie wiadomo, czy Kaczor wytrwa we wstrzemiężliwości. Może zdarzy się cud i SLD się pozbiera.
    Ale na dzień dzisiejszy stawiam na powrót PiS do władzy. SLD, gdy traciło władzę w 1997r. dostało wiecej głosów, niż w 1993r. Podobny sukces zanotowało PiS. Coś takiego, udało sie tylko tym dwóm partiom.
    Jest jeszcze jedna cecha , która je łaczy. Prężne i dobrze zorganizowane struktury, oraz, tout proportion garde, sprawne kadry.
    Oto przesłanki, które sugerują came back Kaczora.

    Olek 51 i Pielnia1
    Tak właśnie było. Dla pełnego obrazu przypomnieć należy, że 1.01. 1990 r. z mocy ustawy zmieniono warunki obowiazujacych umów kredytowych. Prawo zadziałało tu wstecz z nieprawdopodobnie niszczycielską siłą. Przedsiębiorstwom, rolnikom, spóldzieniom i osobom prywatnym z dnia na dzień podniesiono o tysiąc lub więcej procent raty kredytów. Warto o tym przypomnieć, tym wszystkim piewcom Balcerowicza, którzy dziś lamentują nad wzrostem obsługi kredytów we franku szwajcarskim.
    Wszystko, co wtedy w Polse się modernizowało, rozwijało, budowało w oparciu o kredyt padało z dnia na dzień. Tak straciliśmy najnowocześniejsze fabryki.
    Ciekawy był los spółdzielczego budownictwa mieszkaniowego. Udało się dokończyć budowy, ale nie miał kto zasiedlić mieszkań. Nikogo nie było na to stać. Dla ratowania sytuacji, wprowadzono dopłaty do kredytów.
    Dopłaty tak wielkie, że w połowie lat dziewięć dziesiątych, kosztowały budżet kilka mld.PLN!!! Tak oto, przez wiele lat z tytułu udzielonych przed 1990 rokiem kredytów banki otrzymywały olbrzymie sumy nie inwestując ani złotówki. Był to niezwykle chojny prezent i na wiele lat zablokował rozwój budownictwa mieszkaniowego.
    P.S.
    Pielnia. Ja wcale się nie obraziłam. A Twoje zdanie wysoko sobie cenię.

    PIRS,
    Dziękuję za wiersz. Twój dar, to coś niezwykle pozytywnego.
    Piękne są też nasze blogowe rozmowy i marzenia, które każą nam zajmować polityką.

    Pozdrowienia, magrud

  94. Wczoraj wieczorem w Krakowskie KUŹNICY Pan Redaktor wzruszał zacne grono słuchaczy ciepłymi wspomnieniami o Mieczysławie Rakowskim. Miał o kim opowiadać w pierwszej osobie! Wielu przyjaciół Zmarłego uzupełniło obraz własnymi doznaniami. Tego typu spotkania utwalające pamięć wielkich ludzi pozostają na długo w pamięci. A ja miałem okazję uścisnąć dłoń naszego Gospodarza.

  95. andiboz pisze: „Ekstremiści, pesymiści, nienawistnicy, wszystkowiedzący i mistrzowie od narzekania opanowują ten blog. Coraz mniej wyważonych i mądrych komentarzy” i ma całkowitą rację. Ja tylko przypominam, że niestety blog Naszego Szanownego Gospodarza zawsze był taki, na spotkaniu z okazji 50-lecia „Polityki” też była o tym mowa. Dla przykładu dam teraz kilka przykładów – bez komentarza, bo to są wpisy wstrząsające:
    1. Bywalec 2 pisze: „Ale nikt nie odbierze rządowi odpowiedzialności za to, ze doprowadził w kraju do sytuacji gospodarczej, w której wysoko wykwalifikowane osoba musi szukać pracy w Pakistanie”.
    2. Rada – przykład Dante dla polskiego rządu: „Gdy synowie Allaha porwali pracownika ambasady rosyjskiej w Libanie komando KGB uprowadziło wysokiego rangą Mullah i tak jak opisałeś (…) pozostawili go niedaleko minaretu. Natychmiast Rosjanin został wypuszczony i przeproszony. Podobnie postępuje Mossad jak inne szanujące się służby”.
    3. Kropkozjad za Muratorem: „wpakowanie się do Afganistanu, gdy to fałszerstwo już wyszło na jaw, to już nie był błąd, a akt politycznej nieodpowiedzialności wobec polskich interesów w tym regionie”.
    Itd,itd – bez komentarza.

  96. Dziad 21.59
    Rozumiem, że wśród twoich zasad etycznych nie ma ukształtowanego w europejskich standardach pojęcia obrony koniecznej ? Gdy „dostajesz w ryj” nadstawiasz drugi policzek ? Zaimponowałeś mi swoja pokorą ! Żyjesz w wielkim mieście, czy w klasztorze kamedułow ? Gdyby tak jeszcze udało mi się uwierzyć w to co piszesz…….
    Pozdrowienia

  97. Dziad pisze:

    2009-02-11 o godz. 15:56

    Mimo wszystko przekladam ciekawosc na ogladajacych (ce) nad ogladane.
    MA

  98. http://wyborcza.pl/1,76498,6220774,Zegarek_sam_sie_nie_wyreguluje.html , nie tylko przed rozbiorami…

    PS. Książkę Henryka Domańskiego „Zmiany stratyfikacji społecznej” można nabyć w wydawnictwie, adres – publish@ifispan.waw.pl .

  99. muratorze:
    Nie wiem jaka jest obecna linia obrony Aleksandra Kwaśniewskiego, ale z tego co pamiętam doradcy mówili mu, że broń masowego rażenia w Iraku to bzdura. I szczerze mówiąc wątpię by tego nie wiedział.

    Kwaśniewski wyraźnie podjął działania opierając się na założeniu, że budowanie bliskiej współpracy z USA opłaci nam się w przyszłości (nie wykluczam, że obawiał się także opozycji, dość proamerykańskiej, która zniszczyłaby go za każdą inną decyzję). I to dłuższej przyszłości niż objętej odbudową Iraku. Mogę to oceniać jako błąd, ale rozumiem oczekiwania związane z modernizacją armii i wsparciem dyplomatycznym USA dla polskich racji (także dla pozycji Polski w Europie).

    ***

    Karzai to inny przypadek, ale przypominam, że działania Amerykanów w Afganistanie było wplątanie się w trwającą wojnę domową. Czy pojawienie się obcych wojsk powinno coś zmienić w ocenie stron? Stać się źródłem przypisania etykietki ‚zdrajca’? Jakoś wątpię.

  100. http://passent.blog.polityka.pl/?p=538#comment-106267 do Jacobsky:

    Tak, Magrud. Człowiek dosyć długo broni (tu przed sobą samym) swoich wyborów i na potrzeby samousprawiedliwienia wiele poświęci, łącznie z wyolbrzymianiem korzyści wynikających z dokonanego wyboru. Ten stan zwie się – chyba – „błędem konfirmacji” (confirmation bias).

    Do Olek51 i Pielnia1:

    Na przełomie 1989/1990 po kraju jeździli prelegenci CUP-u i w euforycznym tonie zapodawali, że wg planu „Instrumenty ekonomiczne na rok 1990” gospodarka po PRL upadnie i w jej miejsce zbuduje się nową, Eldorado. Na uwagę, że pożar niszczy szybko, zaś odbudowa trwa o wiele dłużej, państwo trzymający wykład orzekli, że nie oni rządzą, a pracy stracić nie chcą.

  101. PS. Ważna sprawa. Tu upadanie i budowanie od nowa miało trwać 0,5 roku !!!

  102. Absolwent,

    jak każdy z nas widzisz świat własnymi oczami. Oczywiście głównym podmiotem patrzącym na otaczającą rzewczywistość jesteś Ty ze swom wnętrzem.
    Ja żyję w dużym mieście , nigdy od życia nie stroniłem.Do wieku ok pięćdziesiątki ani razu!!! nie miałem okazji znaleźć się w sytuacji konfliktowej, żeby ktoś mnie udeżył. Z licznego grona moich przyjaciół , też nie kojarzę nikogo, komu coś takiego by się przytrafiło. Rachunek prawdopodobieństwa wykazuje ,że jeśli sam się nie napraszasz i unkasz sytuacji konfliktowych, to szanse na manto od jakiegoś młotka są bliskie zeru. Trzeba pamiętać , że oprócz wszystkiego płacimy podatki na policję,
    Na swój użytek, konkluduję , że poświęcenie wielu lat życia, na hipotetyczną obronę konieczną to jak na tę chwilę , jaką nam tutaj na ziemi dano, to mocno przesadzona rozrzutność. Rozumiem, że kiedy poświęciło się kawał życia na takie prehistoryczne wartości, to aż żal ich nie użyć , kiedy możliwość obrony koniecznej spada nam wręcz z nieba. Znałem kiedyś pośrednio azjatyckiego supermistrza Quen-tao/za pisownię ne ręczę/ . Przez jakiś czas prowadził szkołę tej sztuki walki. Czasami zabierał swoich podopiecznych w teren, gdzie można było spotkać byczków, łatwych do sprowokowania, i prowokował dla swoich chłopaków trening na poważnie…
    Żeby podtrzymać w nich pasję szkolenia , dla rozgrzewki załatwiał sam jeden kilku osiłków. Podopieczni byli zachwyceni, a ich ciała i umysły szlachetniały jak na drożdżach…
    Nie odpowiedziałeś mi na pytanie, które z mojeg punktu widzenia jest sensownie wścibskie: Co robisz, kiedy w sporze intelektualnym, nie nadążasz/zdaża się każdemu/ , a Twój dyskutant/przeciwnik, jest irytuąco nieustępliwy? Ostrzegasz go, żeby się np.zamknął, a jeśli on dalej swoje , to …

    Pozdrawiam,Dziad

  103. Ma,

    jedno nie przeczy drugiemu. Mnie np. na wernisażu pięknej artystki przydarzyło się coś takiego, że moje mówienie do jej obrazu/o obrazie/ tak ją zafascynowało, że wstąpiła na najwyższe formy uniesienia. Z pełną wzajemnością ma się rozumieć.

    Pozdrawiam,Dziad

  104. magrud szanowna (02.37)
    Przyjmuję z pokorą do wiadomości że najwidoczniej się mylę. Być może jest to wynik wrodzonej niechęci do wszelkich przejawów spiskowej teorii dziejów ale nie dostrzegałem inwazji „elit” które najwidoczniej są produktem obcym pod każdym względem, wrogim i nie zasługującym na postrzeganie ich jako części i wytworu społeczeństwa o którym rozmawiamy. Jest to interesujący i dla mnie osobiście nowy punkt widzenia. Zastanowię się nad tym.

    Do głębi wzruszyła mnie również Twe zaangażowanie oraz Twa gotowość łożenia „słono” na media publiczne. Jest nas w takim razie już dwoje ponieważ ja również jestem przekonany o ich ważności, ba niezbędności. Z przykrością muszę jednak przyznać, że umknęło mi, że jest to powszechna postawa. Naiwnie sądziłem, że komercjalizacja mediów wynika z bierności większości obywateli nie dostrzegających wagi problemu i lenistwa lub obojętności reszty decydującej się w momencie wyboru na kolrową papkę tabloidów. Obecnie wiem dzięki tobie, że obywatel jako taki tęskni za mediami na najwyższym poziomie i gotów jest bronić jakości i niezależności swych mediów do ostatniej kropli krwi. Nie wiem czy w obliczu złowrogiego spisku elit mu się to uda. Elity te, przeoczając najoczywistszy fakt że rynek domaga się Zeszytów Literackich, Dialogu i „Stosunków Międzynarodowych” zdecydowały się na forsowanie, Faktu, Superekspressu i witryny Pudelek.PL.

    Kłaniam się nisko
    T.

  105. absolwent pisze:

    2009-02-11 o godz. 12:27

    Zapomnialem dodac; dlatego ponowny, a nie zbiorowy wpis, wbrew zyczeniom; nie skonczylem zadnych studiow. Mam nadzieje, ze nie zostane za ten fakt lub jego brak, ukarany refleksem tezyzny fizycznej. Intelektualnej sie nie obawiam , mimo braku dyplomu.
    Z powazaniem.
    MA

  106. Dziad pisze:

    2009-02-12 o godz. 12:48

    Warto zatem wloczyc sie po muzeach. Do niektorych wracam chetnie.
    Pozdrawiam serdecznie.
    MA

  107. Trojga imion – Rokita na lotnisku i w samolocie w Monachium ośmieszył się okrutnie. Zapomniał biedaczek, że w Niemczech i w niemieckim samolocie „ordnung mu sein” – i jest to święte.
    Najwyraźniej śmieszności pozazdrościł Rokicie J. Kaczyński;
    Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że Polska powinna zainterweniować w sprawie incydentu na monachijskim lotnisku z udziałem Jana Rokity. Kaczyński zauważył, że takie potraktowanie polskiego polityka w obcym kraju jest niedopuszczalne i nie wolno tego zlekceważyć, ani też uważać tego za powód do żartów.
    Panie Prezesie. Właśnie jest to powód do żartów. Traktowanie wygłupów Rokity i jego skandalicznego zachowania jako konfliktu międzynarodowego i pretekstu do miedzynarodowej interwencji to też śmieszność i powód do żartów.

  108. Lex pisze:

    2009-02-12 o godz. 14:26

    Jak zwykle wiele wrzawy o nic. Rokita wygaduje swoje bole na wysokim stopniu uogolnienia, zamiast sprzadzic protokol pamieciowy; ma wartosc dokumentu w dochodzeniu prawdy przy sporach z policja niemiecka. Nastepnie nalezaloby napisac (po niemiecku oczywiscie) zazalenie i w przypadku zatrzymania, zlozyc odpowiednie podanie w sadzie administracyjnym o rozpatrzenie sprawy w trybie doraznym, celem zaniechania zamiaru policji egzekwowania jej obowiazkow. Wychodze z zalozenia, ze pracownicy (e) konsularni poczeli odpowiednie kroki i Rokita zostal uwolniony; pozostaje pytanie, czy jest wolny od maniactwa wielkosci Krakowa w stosunku do Monachium. Takie proste i takie skomplikowane. Pozostaje nadzieja, ze Rokita jednak protokol sporzadzi i bedziemy mieli ciekawa lekture, szczegolnie akapity dotyczace traktowania czlowieka przez policje niemiecka jak psa. Znajac stosunek kazdego policjanta przewodnika do zwierzat mam nadzieje, ze nic sie Rokicie nie stalo. To bylo gwoli wyjasnienia, aby ewentualni psazerowie nie rezygnowali z uslug Lufthansy, jesli ich na to stac (mnie na takie uslugi nie stac, stac mnie jednak na korepetycje z niemieckiego).
    MA

  109. Magrud,

    dużymi krokami, nieuchronnie, bynajmniej nie powoli , mości sobie legowisko w naszym pięknym kraju KRYZYS. Aż przykro czytać, że tak światła osoba jak Ty , jakby tego nie zauważając, bezmyślnie, dla blogowych ploteczek , marnuje całe tabuny bawełnyowijanie/, zeby uzasadnić prostą, pełną boskiej światłści prawdę.
    PiS z Kaczorem większym wygra oczywiście przyszłe wybory, bo na cynicznego rozpaczliwca sprzedał się rodzimym namiestnikom Watykanu!!!
    Reszta to mały pikuś, i wszelkie wyliczanki , to bilansowanie miedziaków, dla każdej partii z osobna i łącznie dla wszystkich.
    W banknotach ulokowane są takie aktywa , jak nadlojalność wobec namiestników, szczególnie przy postępującej pauperyzacji narodu polskiego. Na tej Ziemii, nie było jeszcze takiego cudu, któryby spowodował wzrost oświecenia wśród jakiejś społeczności , przy jednoczesnym wzroście powszechnej biedy. Taka sytuacja, to sadzawka marzeń, w której rekinki watykańskie czują się prawdziwymi wybrańcami, niektórzy nawet i zapewne zsbawcami/nie Zbawicielami/.
    Pozdrawiam, Dziad

    P.D. Oszczędzajmy importowaną bawełnę!!!

  110. Jednym przypadkowym kliknieciem znalzlem sie przypadkowo na stronie z cytatem Sartra i pozwalam sobie skopiowanie tegoz.
    MA

    «Si le juif n’existait pas, l’antisémite l’inventerait.»
    J-P. Sartre, “Réflexions sur la question juive”

    Antysemita, tłumiąc w sobie okrzyk przerażenia i rozpaczy, budzi się w środku nocy z koszmarnego snu. Snu, w którym okazało się, że Zydów nie ma, nigdy nie było i nigdy nie będzie. Zlany zimnym potem, siada na brzegu łóżka i sięga roztrzęsionymi dłońmi po papierosa. Po chwili namysłu postanawia nie budzić śpiącej obok, nieświadomej grozy sytuacji żony, wsuwa kapcie i udaje się do kuchni. Tam, nad szklanką ciepłego mleka powoli wraca do siebie. Stwierdziwszy z ogromną ulgą że był to jedynie zły sen, postanawia przy najbliższej okazji ponownie przemyśleć wysokość datku dziękczynnego, który przecież powinien być adekwatny do groźby unikniętego cudem niebezpieczeństwa.

  111. Nie Magrud,

    po angielsku Twoj sposob myslenia nazywa sie czesto „long shot”: rozumowanie dosc rozkraczone w czasie i w przestrzeni, ktore owszem, z punktu widzenia logiki moze sie trzymac kupy, ale w rzeczywistosci przeslanki tego rozumowa sa tak rozmyte, ze konkluzje przypominaja raczej bardziej lub mniej mgliste hiper-hipotezy. Dodatkowo Magrud, opierasz swoje rozumowanie na bardziej lub mniej uzasadnionych prognozach – projekcjach nastrojow spolecznych, co tylko poteguje efekt rozmycia przeslanek. Dzis „nauki” tak scisle jak ekonomia udowodnily, ze wielu rzeczy nie da sie wyprognozowac, chocby nie wiadomo co, wiec co tu mowic o nastrojach spolecznych ?

    Niestety Magrud, ale „long shot” nie zawsze oznacza wizjonerstwo i czesto sprowadza sie do jednego: do wrozenia z fusow.

    Co kto lubi.

    Pozdrawiam.

  112. Teresa Stachurska,

    mysle, ze to samo moze Pani powiedziec o wyborach dokonywanych przez sama siebie, prawda ?

    pozdrawiam.

  113. Pro forma:
    nie znam niemieckiego. Czy taka litera ß w niemieckim alfabecie oznacza podwójne „s” ?
    W moim wpisie z godz. 14,26 zabrakło nawet jednego „s”.
    Przepraszam więc za polską (ewidentną) i niemiecką (ewentualną) „literówkę”.

  114. J. K. Bielecki, bardzo, bardzo zadowolony – http://www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,4098.html .

  115. Jacobsky, ano tak. Pisałam, że człowiek. Polecam „Bładzą wszyscy (ale nie ja)” autorstwa Carol Tawris i Elliota Aronsona.

  116. Jacobsky, przepraszam, mogłam podać tytuł oryginału. Oto on – „Mistakes were made (but not by me)”.

  117. TenTelmach,
    Zdziwiłabym się, gdybyś dostrzegał jakąś „inwazję elit”.
    Zgodnie ze Słownikiem wyrazów obcych wydanym przez PWN w 2004r., elita to : ” grupa ludzi wyróżniająca się lub uprzywilejowana w jakiejś społeczności ze względu na wykształcenie, wpływy lub majątek”.
    Samo zatem użycie sformułowania „inwazja elit” jest nie tylko bezpodstawne, w świetle mojego wpisu, ale, przede wszystkim, niedorzeczne.
    Piszesz, że elit nie można postrzegać jako produkt obcy „pod każdym względem, wrogi i nie zasługujący na postrzeganie ich jako części i wytworu społeczeństwa, o którym rozmawiamy”.
    Otóż można. Dlatego funkcjonują w historii, politologi , socjolocii i w języku potocznym określenia takie jak: wyobcowanie , alienacja , wrogość itp.. elit.
    Na przestrzeni dziejów relacje i wzajemne zobowiazania pomiedzy różnoroodnymi elitami, a resztą równie zróżnicowanych społeczności miewały bardzo skomplikowany charakter.
    Dlatego przyjęcie tezy, iż elity są wytworem społeczeństwa w świetle istniejacej wiedzy byłoby poważnym błędem.
    Wiekszość argumentów, przemawia bowiem za tezą odwrotną.
    To raczej społeczeństwo, rozumiane jako zespół wielopłaszczyznowych reguł, należy traktować jako dzieło elit.
    Z całą pokorą przyjmuję argument, że trudno jest rozstrzygnąć , co było pierwsze – jajko, czy kura?
    Choć nic w życiu nie jest do końca jednoznaczne, to znów, większość dostępnych nauce dowodów, przemawia za tym, że pierwsze było jajko.
    Pamiętać także należy i o tym oczywistym fakcie, że mity, wierzenia, czy inne ideologie legitymizujące społeczny porządek, nigdy nie były wytworem zbiorowej myśli, albowiem, coś takiego jak myśl zbiorowa w przyrodzie nie istnieje. Jest to koronny dowód, podważający możliwość samorzutnego i spontanicznego tworzenia się elit.
    Klasyczny przykład to elity medialne. Jaki udział ma w ich wyborze i kreacji społeczeństwo? Żaden.
    Owszem. Polityków my wybieramy, ale tylko z tego grona, które wybiorą nam media.
    Czy to my, decydowaliśmy o tym, że to właśnie Kulczyk pośredniczył w zakupie przez FranceTelecom państwowego monopolisty i nieżle na tym zarobił? Zarząd francuskiej firmy podjął taką decyzję. Ale potem, to już Kulczyk decydował, o tym, którą partię finansować i miał on i jemu podobni, olbrzymi wpływ na decyzje naszych przedstawicieli.
    A jaki wpływ na władze korporcji prawniczych mają absolwenci prawa? Zerowy. Błagają kolejne rządy , by umożliwiły im zablokowany przez prawnicze elity dostęp do zawodu. Na razie bezskutecznie.
    W świetle, choćby tylko, tych kilku przykładów, traktowanie elit jako tworu i emanacji społeczeństwa jest nieuprawnione.

    Prawdziwą i szczerą jest natomiast moja dezaprobata dla poczynań współczesnych polskich elit. Ubolewam, że nie stać je, w przeciwieństwie do innych cywilizowanych krajów, do wyłonienie z siebie na tyle silnej reprezentacji, by zdołała rozbudzić aspiracje i ambicje emancypacyjne szerokich rzesz społeczeństwa.
    Nie znam zjawiska samoorganizacji mas. Znam natomiast rozstrzygające znaczenie przywództwa, od duchowego po organizacyjne, dla wszelkich procesów społecznych.
    Gdy słyszę i czytam usprawiedliwienia typu „takie już mamy społeczeństwo” to odbieram je, jako próbę samorozgrzesznia się elit choćby tylko z bierności..
    Ich ucieczkę od odpowiedzialności, za los kraju i społeczeństwa. Odpowiedzialności wynikającej z samego faktu przynależności do elity i
    żadnego innego usprawiedliwienia nie wymagajacej.
    Ogłupić i oszukać innych, nawet większość, gdy ma się wielką siłę oddziaływania nie jest niczym trudnym, choć wymaga czasu.
    Ale obarczanie winą ofiar tego typu aktów przemocy jest zwykłą podłością.
    To tak, jak powiedzieć zgwałconej kobiecie: twoja wina, bo byłaś słabsza i nie potrafiłaś się obronić.
    Zalążki sanacji życia publicznego i państwowości polskiej w XVIII stuleciu, zawdzięczamy Konarskiemu, który stworzył Szkołę Rycerską, dla dzieci możnowładców. To one, po jej ukończeniu , zaczęły naprawiać własne środowisko i Rzeczpospolitą. Dzięki nim możliwe były reformy Sejmu Wielkiego i Konstytucja 3 Maja. Ale to nie ich rodzice, nie ich rody wpoiły im ideały oświecenia i etykę odpowiedzialności za los kraju. To blisko dwudziestoletnia świadoma i ukierunkowana pedagogika Konarskiego, ukształtowała ową skromną reprezentację ówczesnych elit, zdolną do samoograniczenia własnych przywilejów dla dobra wspólnego.
    Ale i Konarski byłby bezsilny, gdyby nie znalazł zrozumienia i poparcia dla swojego pomysłu. A znalazł to poparcie u ludzi, którzy rozumieli, że to właśnie i PRZEDE WSZYSTKIM, od jakości elity zależy dobro i losy kraju. Bo, przecież, prosty lud i ubogi mieszczanin w tamtych czasach byli na nieporównywalnie niższym poziomie bytowym i edukacyjnym niż współczesne polskie społeczeństwo, a jednak Konstytucja 3 maja i Komisja Edukacji Narodowej stałyy się faktem. To zaś, co nas łaczy z tamtym okresem, to zaprzaństwo, samowola i egoizm dzisiejszych elit.
    Moja obecność na blogach nie wynika z osobistych urazów, ani tym bardziej z zawisci. Przeciwnie. Ze świadomości przynależności do elity i z wypływającego z tego faktu poczucia odpowiedzialności za innych. Za tych jeszcze mniej niż ja wpływowych, za tych gorzej wykształconych, za tych mniej majętnych, oraz za tych bardziej majętnych a gorzej wykształconych, bardziej uprzywilejowanych a gorzej zorientowanych itp, itd.
    Jak pisał Proust, ze wszystkich stanów, tylko arystokracja jest szczerze zatroskana o los społeczeństwa. Gdy anlizował sposób bycia i zachowanie Księznej Parmeńskiej odkrywał, że jej niezwykła skromności i delikatność, oraz potrzeba służenia innym wynikała z głębokiego poczucia własnej wartości. Podobnie wysoka samoocena nakazywała starżnikom wielkiego muru witać przybyszów przeprosinami, za to, iż nie są Chińczykami.
    Najwyższy czas zrozumieć jakie są etyczne podstawy dla twierdzenia nobless oblige. I przestać obarczać słabszych i zupełnie niewpływowych, a więc większość ludzkości, odpowiedzialnoscią za stan świata.
    Ta odpowiedzialność spoczywa na elicie. A kiedy ta ostatnia lekceważy swoje obowiązki, to staje się wroga , obca i zdradliwa wobec własnego społeczeństwa. I nie jest żadną jego emanacją tylko rakowatą naroślą.

    Z wyrazami szacunku, magrud.

  118. Teresa Stachurska

    wiernosc wlasnym przekonaniom v/s reality check… nie zawsze jest to latwe, ale tez nie trzeba natychmiast wpadac w panike i prorokowac koniec swiata. Lub pewnej konfiguracji politycznej (to w mniejszym wymiarze).

    Jesli o mnie chodzi, skoro przyjac, ze ponoc tylko krowa nie zmienia pogladow i opinii, to jak dotad nie zauwazam u siebie pojawienia sie czarnych (lub bialych) łat oraz sklonnosci do przezuwania. Mleka zas nie cierpie od dziecinstwa… Trawy nie kosztowalem.

    Pozdrawiam.

  119. Kurcjata pogromców prawdy – http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=3 .

  120. Do:MA

    Dziekuje.
    Cytat Sartra na temat antysemityzmu bardzo dobry.Malo tego jest swietny.
    Ostatnio wielka przykrosc sprawil mi dawny kolega ze szkoly.
    On jest jak zywcem wyjety z opisu Sartra.
    Staram sie kolege edukowac.
    Co wiecej mozna zrobic?

    Slawomirski

  121. Jacobscy,
    Oczywiście, że masz rację. Jest to wróżenie z fusów. Ale także przestroga,
    bo z przesłanki, że coś zaistnieć nie musi, nie znaczy, że się nie wydarzy.
    Ważniejszy jest wszakże kontekst i cel, w którym ową przestrogą, w formie przepowiedni, się posłużyłam. Czy to, aby normalne, żeby stale krytykować opozycję, w sytuacji, gdy rząd, raz poraz, daje plamę?

    Pozdrowienia, magrud

  122. Do:jasny dwint

    Domyslam sie temat zbrodni komunistycznych zostal pominiety przez pana Passenta.
    Po prostu ,w PRL-u bylo na wszystkim bardzo dobrze pod patronatem PZPR i pana Rakowskiego.
    Czy nazwisko Piotra Majchrzaka z Poznania padlo podczas tego spotkania?
    Komunizm byl podlewany krwia ,tak jak rosliny sa podlewane woda.

    Slawomirski

  123. Zbyt łagodnie Pan komentuje zachowanie polityków w związku z zabójstwem Polaka w Pakistanie.Zdarzenie to jest wykorzystywane perfidnie.Codziennie umiera tysiące ludzi i nie zbierają się tego powodu Komisje Sejmowe,nie ma dyskucji w telewizjach…Ten człowiek, choć go szkoda, wieział co robi jadąc do Pakistanu. Zgodził się na ryzyko, ktore poniósł.NIe wiem dlaczego dla ratowania go panstwo miałoby ponosić większe wydatki niż na uratowanie człowieka chorego na określonschorzenie, którego leczenie przekracza jeso mozliwości finansowe. Przecież są przypadki zgonów polskich obywatel tylko z tego powodu, że NFZ nie sfinansował kosztow jego leczenia , np. w USA. Wojna towarzyszy ludziom od wieków i nie ma powodu, aby każa śmierć była przedmiotem szczególnego traktowania.

  124. Magrud, wyrazy najserdeczniejszego uznania!

    PS. http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=196#comment-57787 .

  125. Ksiezna Parmenska – Proust ?

  126. Sławomirski:
    Zastanów się, czy gdyby nasze rodzime wydanie „komuny” rzeczywiście było takie krwiożercze, to istniałby Michnik, Kuroń, Modzelewski, Lityński, Wat,……..o reszcie nie wspominając?

    O Tobie, niezłomnym bojowniku, też by nie zapomnieli……..
    Mało starannie pielili swoje grządki? Tyle kąkolu na tym polu zboża zostawili?
    A wypadki przy pracy, zawsze się zdarzają……….

  127. Slawomirski pisze:
    2009-02-12 o godz. 19:21

    Masz chyba jakis uraz, albo zaniki pamieci Slawomirski 😉
    Tak naprawde niewiele bylo tych „zbrodni komunistycznych” i na ogol wszystkim bylo dobrze pod owym patronatem. A na pewno duzo spokojniej.
    W kazdym panstwie na przestrzeni lat zdzarzaja sie dziwne rzeczy, niesprawiedliwosci sadowe, pobicia na policji itp. Czy to powod, zeby bic piane przez nastepne pol wieku? Nie. to powod do zbadania zarzutow i osadzenia winnych. I to wszystko.

  128. Do magrud (2009-02-12 o godz. 18:35):
    Gdy słyszę o tworzeniu się elit przypomina mi się wiosna ’89 i przygotowania do pierwszych wyborów. Gdy pojawiłem się w zarządzie regionu „S” ( w tym czasie, tak jak prawie wszyscy myślałem, że to komuna jest be i jak tylko ja szlag trafi, to rzekami popłynie gin z tonikiem), to okazało się, że jestem tam wcale niepotrzebny, zresztą w szczecińskiej „S” był konflikt między ekipą z lat 80-81 i tymi od strajków w ’88, a i tak decydujacy glos należał do uczestników śniadań u biskupa. Najważniejszym problemem też nie była sytuacja ekonomiczna (dolar wtedy drożał w tempie 1000 zlotych na miesiąc, zarabiało się 20-50 tysięcy), ale uchwalenie ustawy antyaborcyjnej, projektu późniejszego senatora Edmunda Bilickieg. I dlatego w Polsce poszło tak jak poszło, bo w wielu dziedzinach, chociażby w szkolnictwie cofnęliśmy się do lat 30. ub. wieku. Finlandia, której sytuacja ekonomiczna po rozpadzie ZSRR była równie paskudna przyjęła inny projekt, ale tam po prostu nie przejęli władzy chłopcy ze śniadań u biskupa, stąd i inny horyzont działań, i inne preferencje.

  129. wiesiek59

    „… to istniałby Michnik, Kuroń, Modzelewski, Lityński, Wat,……”

    Mieli mordować swych marnotrawnych bo marnotrawnych, ale jednak synów?!

    Przecież dla rodziców nie ma lepszego zabezpieczenia na starość niż dobrze wychowane i ułożone, a wdzięczne za przekazanie rodowych sreber dzieci…

    Nawet jeżeli się dla potrzeb natury PR-owskiej muszą oficjalnie odżegnywać od rodzicieli :).

    A ci to się nawet za bardzo nie odżegnywali :)…

  130. Olek
    nie znasz historii
    kombatanci styropianowi załapali się tylko na śniadanka
    nomenklaturka wprosiła się na obiadki
    i siedzi na nich
    dlatego jest tak a nie inaczej

  131. @Magrud, 18.35
    dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Sądzę, że wbrew pozorom, nasze poglądy w zdumiewającej ilości punktów są zbliżone. W niektórych zaś są nawet tożsame. Temat jest – przynajmniej dla mnie – niebywale złożony.
    Muszę przyznać, że Twe kategoryczne wskazanie palcem na elity z pominieciem kontekstu w jakim możliwe jest ich funkcjonowanie i grupy która je „wydała” nieco mnie zirytowało. Sądzę, że nie jest to aż takie proste i że pomiędzy „elitami” (cokolwiek by to słowo nie oznaczało) i „społecznością w której funkcjonują istnieje rodzaj sprzężenia zwrotnego.
    Ale nawet jeśli uznamy że jest to dynamiczny proces, to rodzi się pytanie: gdzie zacząć i jak to ugryźć?
    Mnie jawi się to tak:
    Usprawiedliwianie kiepskiej kondycji ogółu przy pomocy nacechowanej premedytacją działalności jednostek lub grup jest popularne, stoi jednak w rażącej sprzeczności z zasadą podmiotowego równouprawnienia obywateli. W momencie gdy obywatel ma prawo wyboru swych reprezentantów, staje się suwerenem z wszystkimi tego konsekwencjami i nie może się łatwo ukryć za parawanem swej roli jako ofiara systemu. Podmiotowe równouprawnienie pociąga za sobą nie tylko równy dostęp do praw i przywilejów, lecz także równo podzieloną odpowiedzialność za własny światopogląd, grupę społeczną, przyszłość kraju i społeczeństwa, krótko: dobro wspólne.
    Innymi słowy: w momencie gdy suwerenem jest przysłowiowy Kowalski to od jego wyobraźni, wykształcenia, aspiracji, jakości uświadomionych i nie do końca uświadomionych potrzeb, wiedzy o świecie, realistycznego osądu rzeczywistości a przede wszystkim poczucia odpowiedzialności będzie zależeć jakość jego wyboru.
    Wszystko inne będzie już pochodną tego aktu. Jakość reprezentacji (posłów w sejmie), jakość stanowionego prawa, korupcja wynikająca z niejasnych reguł gry, indolencja leżąca u podstaw polityki medialnej, warunki ramowe w jakich funkcjonuje gospodarka, you name it.
    Tej odpowiedzialności z członków wspólnoty zwanej przez niemieckich politylogów „Schicksalgemeinschaft” co na polski można by przetłumaczyć jako „wspólnota złączona wspólnym losem” – albo po prostu naród, tej odpowiedzialności bycia obywatelem a nie jedynie postrzegania się jako przedmiotu działania innych i ofiary stosunków – nikt z jednostek tworzących ogół nie zdejmie.
    Jajo, proszę pani,w tym konkretnym przypadku demokracji przedstawicielskiej, jest wpierw. Obawiam się.
    Niewygodne to i niepopularne myślenie bo o ile łatwiej uznać ciemnotę, lekkomyślność, brak obywatelskiej odpowiedzialności i skłonność do umysłowej tandety za efekt spisku a współobywatela za ofiarę, która „ogłupiana przez nieuczciwe elity inaczej nie może”. Myślę że mogłaby. W obecnie panującym systemie nikt nie przykłada Kowalskiemu pistoletu do potylicy mówiąc: zostań ciemny, wyznawaj tandetę, tarzaj się w kiczu, pozostań egoistą, kieruj się zachłannością i swym wąsko pojętym interesem, nie informuj się, zawierz plebanowi na słowo, bij żonę i dzieci, oglądaj „Gwiazdy tańczą na lodzie”, wybierz polityka w najładniejszym krawacie albo tego który najgłośniej krzyczy i dużo obiecuje.
    Za czytanie trudnych lektur nie trafia się do łagru. Za angażowanie się na rzecz lokalnej spoąeczności nie zostaje się rozstrzelanym. Za zdobycie gruntownej wiedzy zanim otworzy się dziób nie ma wyroku więzienia ani nawet chłosty.
    Nie oznacza to bynajmniej, że łatwo jest żyć mądrze i odpowiedzialnie. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest jednak przejęcie odpowiedzialności za swe wybory.
    Jak ładnie wyjaśnił Immanuel Kant:
    „Aufklärung ist der Ausgang des Menschen aus seiner selbst verschuldeten Unmündigkeit. Unmündigkeit ist das Unvermögen, sich seines Verstandes ohne Anleitung eines anderen zu bedienen. Selbstverschuldet ist diese Unmündigkeit, wenn die Ursache derselben nicht am Mangel des Verstandes, sondern der Entschließung und des Mutes liegt, sich seiner ohne Leitung eines anderen zu bedienen. ‚Sapere aude [wage es, zu denken]! Habe Mut, dich deines eigenen Verstandes zu bedienen!’ ist also der Wahlspruch der Aufklärung.“ („Beantwortung der Frage: Was ist Aufklärung?“ Berlinische Monatsschrift, 1784, 2, S. 481–494).

    Ukłony i pozdrowienia

    T.

  132. @MA: piękne dzięki za zacytowanie Sartre’a
    Nie chciałbym jednak być posądzany o nieskromność bądź fałszerstwo. To wszystko co zacytowane pod francuskim cytatem to już nie Sartre.
    Cieszę się mimo to, że Ci się moje pisanie spodobało. Byłbym w przyszłości w przypadku podobnych zapożyczeń szalenie wdzięczny za podanie źródła.

    Ukłony
    T.

  133. Do:wiesiek59
    Ewa-Joanna

    Komunizm byl podlewany krwia ,tak jak rosliny woda.

    Ile milionow ludzi zabili komunisci?
    Ile powstan antykomunistycznych zostalo utopionych w krw?
    Ilu Polakow zakatowali SB-cy?

    Slawomirski

  134. ali

    o to, to :)…

    I na obiadki, i na kolacyjki, i na biesiadki…
    A i w śniadankach ma swój udział :-)…

  135. TenTelemach,

    podmiotowe równouprawnienie obywateli ? Gdybyż tak było… Przecież od tego wzoru oddalamy się coraz bardziej.

  136. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dziad

    Przepraszam, ze sie wtracam. Fenomen ktory sie Panu przyczepil do umownego ogona jest zjawiskiem skurczu drgawkowego w sektorze przepony a krtani wszystkich systemow totalitarnych. Ow fenomen najprawdopodobniej jest w trakcie transformacji przeistaczania sie szarych komorek w biceps. Jest to zjawisko normalne, wystepujace nagminnie u pewnego gatunku w bogatej rodzinie Homo sapiens.

    Posz Christum.
    „Peikert pokazuje w swoich zapiskach, jak system totalitarny im glebiej pograza sie w kryzysie, tym bezwzgledniej obraca sie przeciw wlasnemu spoleczenstwu (przyklad: Jaruzelski, Kiszczak i ich swita od A do Z), tym brutalniej zaostrza i rozszerza terror, tym silniej odzywa sie w nim instynkt niszczycielski (media: ostatnie wzory kultury spolbycia). Slowem, totalitaryzm im bardziej czuje sie zagrozony, tym bardziej staje sie niebezpieczny, nawet dla swoich wyznawcow, swoich najblizszych”

  137. Feliks Stychowski

    „Feliks Stychowski pisze: 2009-02-14 o godz. 07:52
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie ”
    ————————————–
    Dzięki! Czy to może być mzaraźliwe?

    Pozdrawiam,Dziad

  138. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dziad

    Moze niezarazliwe ale napewno uciazliwe. Lekarstwen sprawdzonym jest unikanie holoty, inaczej mowiac roznosicieli zarazy. Pierwszy krok w kierunku bywa czesto krokiem ostatecznym gdyz zaraza ma to do siebie, ze wciaga. Problem pogrzebany jest w tym aby nie dopuscic do wciagania. Ruch holaty to zawsze ruch do tylu, wsteczny ruch w bezruch.

  139. Feliks Stychowski

    Jestem oczarowany, Twoim medycznym przełożeniem na sprawy społeczne. Jaka wielką stratą dla powszechnego rozwoju naszego gatunku, jest brak takiej nauki/?/, a przynajmniej popularnej wersji książkowej. Od razu, zafascynowało mnie, jak sobie z dylematami związanymi z „hołotą”/cytat z Ciebie/ radzxić? Rodzą się pytania. Czy „hołota” to ten sm gatunek ludzki, co niehołota? Czxy istnieją jakieś , hipotetyczne przynajmniej szanse, ratujące tą okropną „hołotę” ze stanu jej zgubnej dla pozostałych zaraźliwej istoty? Czy patrząc na sprawę z pozycji praw rachunku prawdopodobieństwa, mnogość „hołoty” /domniemanie moje/ w cyklu iluś tam pokoleń nie doprowadzi do całkowitego „zhołocenia ” naszego nadętego tu i ówdzie gatunku/brak jakiejkolwiek aluzji/? Dla mnie to otwarcie nowego , fascynującego nurtu do porozważań o zwierzętach społecznych. Metodologia „medyczna” dla mnie jest inspirująca.
    No i najważniejsze, jczy istnieją pewne wskaźniki , wskazujące jednoznacznie, czy aby w konkretnym przypadku mamy do czynienia z hołotą. To byłoby bezcenne, gdyż eliminowałoby klasyfikowanie np. współobywateli do „hołoty” metodą czyjegoś widzimisię.

    Pozdrawiam ,Dziad

  140. P. Teresa Stachurska,

    „Przecież od tego wzoru oddalamy się coraz bardziej.”

    pozwole sobie nie podzielac do konca tego pogladu. Nie zblizamy sie wielkimi krokami, to pewne. Ale tez nikt nigdy nie obiecywal ze bedzie to proces samoistny i ze spoleczenstwo obywatelskie powstanie przez noc samoistnie. Wiara ta, rozpowszechniona na poczatku lat 90-tych, okazala sie byc wygodnym zludzeniem.
    Ale czy jest to powod do rezygnacji? Odnosze wrazenie, ze ze wzgledu na zawieruche dziejowa nasi rodacy mieli o jakies 150 lat mniej na percepcje Kanta niz ich sasiedzi. A i tym nie zawsze i nie wszystko sie udawalo.
    Uklony

  141. TenTelemach pisze:

    2009-02-13 o godz. 14:24

    Nie bylo to jednak mozliwe, bo stalo sie przypadkiem i nie potrafilbym odszukac odpowiedniej strony.
    Z powazaniem.
    MA

  142. Ewa-Joanna pisze:

    2009-02-12 o godz. 23:11

    Nalezy „bic piane” gwoli pamieci, aby uniemozliwic powtorke z czasow zaprzeszlych. Nie chodzi tez o wine, lecz o odpowiedzialnosc za to co bylo i szczegolnie za to co bedzie bez wykluczania jakiejkolwiek drogi; przeciez to takie proste.
    MA

  143. wiesiek59 pisze:

    2009-02-12 o godz. 22:55

    Bylo krwiozercze; przy braku tlenu wyprano nam mozgi; porozgladaj sie prosze na tym blogowisku.
    MA

  144. W sprawie Karnowskiego: PO raczej nadmiernie i przedwczesnie odciela sie od Karnowskiego, tak aby nie padlo podejrzenie ze go chroni. Tymczasem zarzuty sa smieszne. Rozmowa z Julkem o nadbudowie, ktora nie doszla do skutktu, albo to ze diler VW sprzedal samochod taniej i zaoferowal pomoc w remoncie domu za 1800 zl. Tylko jezeli to byla korupcja to co ten diler otrzymal w zamian? Zarzuty nie utrzymaja sie w sadzie. Granie Karnowskim przeciw PO to strzelanie kula w plot, bo to nie PO go broni. Broni sie sam i ewentualnie obywatele Sopotu w referendum.

    Pozdrawiam,

    WR

css.php