Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

1.03.2009
niedziela

Tajemnice Kremla

1 marca 2009, niedziela,

Nie wiem jak Państwo, ale ja nie bardzo rozumiem kremlinologów i media. Jeszcze dwa lata temu twierdzili, że Putin nie odda władzy, zmieni konstytucję „pod siebie” etc. Kiedy w Rosji zapowiedziano wybory – media twierdziły, że będą sfałszowane. Kiedy Putin wysunął kandydaturę Miedwiediewa, mówiono, że będzie on figurantem i marionetką na przeczekanie jednej kadencji, zanim Putin nie wróci do władzy.

I oto kilka dni temu w mediach pojawił się nowy, odwrotny komunikat: „Odsuwanie Putina”. W „Gazecie” czytamy, że odbyła się demonstracja przeciwko Putinowi i nikt jej nie rozpędził, rząd Putina jest krytykowany za nieskuteczną walkę z kryzysem, Miedwiediew publicznie ganił ekipę Putina, z gruntowną krytyką programu Putina wystąpili eksperci Instytutu Rozwoju Współczesnego pod patronatem Miedwiediewa, prezydent staje się pierwszą postacią w mediach, „opozycyjna prasa” (nie wiedziałem, że taka istnieje) „widzi w tym wszystkim oznaki narastającego konfliktu w monolitycznym do tej porze tandemie rządzącym Rosją”. Ważny ekspert Fiodorow przewiduje, że Putin w ciągu roku przestanie być szefem rządu.

Nic z tego nie rozumiem. Czy to, co mówiono o Rosji wczoraj – dziś jest już nieaktualne? A obecni znawcy i eksperci rozumieją z Rosji tyle, co kremlinolodzy dwadzieścia lat temu, których upadek „związunia” całkowicie zaskoczył. Nigdy nie słyszałem, żeby złożyli samokrytykę.

Bardzo proszę o opinie Szanownego Blogowiska, a sam udaję się na urlop. Dyskutujcie, czujcie się jak u siebie w domu i do zobaczenia za dwa tygodnie!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 336

Dodaj komentarz »
  1. Umarl krol, niech zyje krol.
    MA

  2. Szanowny Redaktorze, życże miłego i poduktywnego w wypoczynek urlopu. W pełni podzielam Pana satysfakcję z tyt. „nieomylności” wszelkiej maści krymlinologów

  3. Miłego urlopu i niech się Pan nie martwi o Putina 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ja sobie pozwolę zarzucić cytatem (J. Dukaj, Czarne oceany):

    Z tym większą uwagą przystąpił do przekładania protokołów pokonferencyjnych na język biurokratycznych dyrektyw. Zgodnie z przewidywaniami Nicholasa (…) same wnioski zamykające obrady każdej z grup w sumie zajmowały sześć mega nie sformatowanego druku. I – także zgodnie z jego przewidywaniami – proponowały tyle wzajem sprzecznych strategii, że Hunt mógł być spokojny o uzasadnienia wszelkich swoich decyzji, przeszłych i przyszłych.

    Może tu leży wyjaśnienie? Cokolwiek będzie, *olodzy będą mogli powiedzieć „a nie mówiłem?”. Bo mówili wszystko. Ale mam perwersyjną nadzieję, że stanie się akurat coś, co im przez myśl nie przeszło.

  6. Sadze, ze kremlinolodzy, tak samo jak amerykanisci, czy inni ‚specjalisci’ moga raz sie mylic, a drugi raz trafic w 10. Nie przewidzieli upadku zwiazunia, nie przewidzieli puczu Janajewa, nie przewidzieli upadku Putina. Bo takie rzeczy sa nieprzewidywalne. Mozna jest przepowiedziec z pewna statystyczna dokladnoscia, np. na dzien 1 marca mozna sadzic, ze upadek Putina za 6 miesiecy jest przewidywalny w 33,3 proc. I tyle. Nic z tego nie wynika.
    Zycze wiec milych wakacji na nartach.
    Kecaj

  7. Eddie: swietny Twoj wpis (list do Pirsa). „You are right on the money”.
    Dzieki, myslalem ze jestem osamotniony w swoich pogladach na tym blogu.

  8. Szanowny Panie Redaktorze… a może nasi specjaliści od spraw Rosyjskich maja po prostu myślenie życzeniowe, a Rosja jest zupełnie innym krajem niż większość z nas tego się spodziewa i tego by sobie życzyła. Sam niedawno czytałem w polskiej prasie artykuł o zaniku Rosji i Rosjan za ok 50 lat z powodów demograficznych. Może to jednak nie przypadek, że UE i USA bardziej zależy na dobrych stosunkach z Rosją niż nam?, a także w/w z Rosją niż nami?
    Życzę miłego wypoczynku. Do Pańskiego powrotu wszystko się już zapewne wyjaśni. Pozdrawiam wszystkich – Lech.

  9. ajw,

    Dzięki!!! Możemy więc od momentu Twojego wpisu , pełnoprawnie mówić-No, jest nas tu kilku/kilkoro…

    Pozdrawiam,Eddie

  10. Drodzy Blogowicze,

    Dwa tygodnie nie będzie „kota na tym blogu”. Jeśli nie terza, to kiedy będziemy mogli sobie poużywać na całego?

    Ponieważ, jak już nieeraz wspominałem, Ruskich nie tylko znam , ale czuję ich do samego szpiku. Media to dzisiaj szkapina, którą każdy widzi jaka jest, a wszelcy ekspertolodzy, to jak doskonale wszyscy Wiecie,- to jeszcze wieksi luzacy od mediów.
    Jako pracę mają wąski wycineczek tego czym muszą sobie głowę zajmować dziennikarze/szersze spektrum spraw/ , praca jest zupełnie nierozliczalna /odbierać pensje za błędne opinie np. po 10 latach?/, główną wartością jest elokwencja i odpowiednio eksperckie zadęcie przy wypowiadaniu myśli. Każdego 1-go do kasy po pensję, a po dwunast takich cylkach na Kajmany….Boże święty, nawet Przenajświętszy- dlaczego rodzice nie posłali mnie na eksperta od spraw jakiegoś kraju, np. na litwologa?
    A u Ruskich takie kiwki to normalna część ich natury. Robią te swoje tradycyjne , podziwaczone dla europejczyków manewry i roszady, a potem i tak wszystko układa się jak w nejprostszej łamigłówce. W konflikcie z Ukrainą o gaz, było mnóstwo sygnałów, w tym taki podżegający, że Putin z braku szmalu chce zmusić Niemcy do sfinansowania rury bałtyckiej. Kiedy wśród znajomych rozszalały się galopujące domysły jak to będzie, ja skomentowałem , że po całym kociokwiku informacyjno- polityczno- przepychankowym, penego pięknego dnia , pani Angela wyjdzie na trybunę i zacznie nawoływać o zajęcie się Rurą Bałtycką. Albo mam taką siłę zdalnej sugestii, albo moje czucie Ruskich i naleciałości z życia Tu i Teraz- ale pani Angela zrobiła dokładnie taką usługę…
    Zapamiętajcie sobie Drodzy Blogowicze jedną zasadę w ocenie Ruskich- Nie zajmujcie się zupełnie informacjami jalkie oni produkują. W ich przypadku jedynym narzędziem jakie się sprawdza, jest gra interesów, z uwzględnieniem ich mentalności i charakteru. Będzie się działo, bo nie ma wyjścia z powodu kryzysu. Wszyscy muszą zgłupieć od ich gierek, bo tylko to doje im plusy dodatnie w ostatecznym bilansie. Mogę przyjąć zakład ,że oni sami nie wiedzą dokładnie do czego zmierzają, ale wrodzony, doskonały instynkt polityczny, niezawodnie zawiedzie ich do jedynego pożądznego przez nich celu. U nich polityka- to Sztuka!
    Kończę , bo mi Pan Redaktor Passent ucieknie na wypoczynek, a ja ne zdążę prze wyjazdem złożyć Jemu życzeń Wspaniałego Wypoczynku. Panie Redaktorze, niech Pan spokojnie odpoczywa. My zrobimy wszystko, żeby po powrocie nie poznał Pan swojego bloga.Oczywiście tylko!! in plus.

    Serdecznie żegnam Pana Gospodarza na dwa tygodnie, i Wszystkich Blogowiczów,Eddie

  11. Szanowny Panie Redaktorze,
    Jest Pan najlepszym gospodarzem pod słońcem. Udanego wypoczynku. Będzie nam Pana przez te dwa tygodnie bardzo brakować. Bo choć niesforni z nas goście, to nie byłoby nas tutaj , gdyby nie Pan i pańskie teksty.

  12. Helena,
    Droga Heleno,
    Nie chcę, by między nami były nieporozumienia z powodu mojego wpisu, który odebrałaś jako jadowity napad na judaizm.
    Może zabrakło mi zręczności, w przekazaniu moich postulatów, czy raczej wątpliwości.
    Wiem też, że nie ma w moim kraju zwyczaju mówienia o Bogu i jego pojmowaniu. Brakuje więc, w naszym języku słów i pojęć, którymi moglibyśmy operować bez obawy przed niezrozumieniem, a zatem odrzuceniem.
    A widzisz, pytania , które wtedy zadałam, dotyczyły przecież ważnej kwestii. Życia z poczuciem, iż należy sie do narodu wybranego przez Boga.
    Ja , wychowana w katolickiej tradycji, nigdy takiej świadomości nie zaznałam. Stąd moja ciekawość.
    Ale był też i ciągle jest, inny, bardziej osobisty powód, tamtego mojego wpisu.
    Bo widzisz, ja swoją religię i swojego Boga odrzuciłam, właśnie z powodu Holokaustu. W latach siedemdziesiątych, tematyka wojenna była stale obecna, w szkole, w środkach masowego przekazu, we wspomnieniach ludzi, którzy przeżyli.
    Dla mnie wspomnienia i zdjęcia z obozów i świadomość zagłady, była bodajże najwiekszą młodzieńczą traumą, obok powstania warszawskiego.
    Jednocześnie uczęszczałam na lekcje religii i do kościoła, gdzie wpajano mi wiarę w Boga miłującego i wszechmogącego zarazem.
    Opowaiadano o cudach, które potrafi czynić. A ja miałam 14-15 lat i zapoznawałam się z okrucieństwem świata, właśnie poprzez wspomnienia m.in. z obozów koncentracyjnych. Wierzyłam wtedy w mojego Boga i jego cuda. I nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego pozwolił na tak straszne okrucieństwa. A gdy oglądałam, stare kroniki i Żydów umierających w getcie z głodu, dziecięce twarze, o wielkich oczach pełnych wyrzutu, nie umiałam wybaczyć memu Bogu braku cudu ocalenia.
    Bóg, który jest wszechmocny, Bóg, bez woli którego, nic na tym świecie dziać się nie może, mógł przecież ocalić tych nieznanych mi przecież ludzi, a nie zrobił tego – tak wtedy rozumowałam.
    Ale jeśli stało się, jak się stało, zgodnie z Jego wolą – a tak mnie nauczono patrzeć na świat – to ja wymówiłam mu posłuszeństwo.
    Porzuciłam swoją religię w imię solidarności właśnie z ofiarami Holokaustu, z żydami. I wierz mi, nie było mi potem łatwo mierzyć się z nicością, bez religijnego wsparcia.
    Miałam jak widzisz prawo zadać pytanie – jak można wierzyć w Boga, który skupia swoją miłość i uwagę na jednym tylko wybranym plemieniu?
    Z podobnego powodu judaizm odrzuciła Simone Weil i Schopenchauer. Oboje przecież byli Żydami.
    I choćbym w oczach Twoich i innych ludzi miała być antysemitką, to nadal uważać będę, że to nie fair wierzyć , że się należy do narodu wybranego i nie odczuwać z tego powodu wyrzutów sumienia wobec reszty ludzkości.
    Z nadzieją na zrozumienie, magrud

  13. Zdziwiona,
    Podziwiam matematyczny słuch i dziękuję za przychylność, magrud

    Spokojny,
    Cieszę się, że wróciłeś. Szkoda tylko, że coraz mniej we mnie drobnej blondynki.
    Twoje podejrzenia wobec R. Sikorskiego mną wstrząsnęły. Może nie jest tak żle, moze to tylko jego głupota i nieadekwatność.
    O los naszych przedsiębiorstw też bardzo się martwię. Pomiętam poprzedni kryzys i wiem, że bez wsparcia ze strony państwa wiele z nich padnie.
    Przy czym, płacenie za postoje i dalsza liberalizacja Kodeksu Pracy nie rozwiążą problemu i nie uratują większości firm . Potrzebny jest popyt.
    I solidarność pomiedzy polskimi pracodawcami a pracobiorcami, bo wielu z nich jedzie juz od dawna na tym samym wózku, choć o tym nie wiedzą.
    Wspólnie powinni walczyć o publiczne inwestycje i kredyty.
    Z gorącymi pozdrowieniami, magrud

  14. Zostajemy na 2 tyg. bez felietonow Redaktora Passenta?
    Oj, ciezko bedzie…

  15. Oznacza to tylko jedno – ze nawet natezsze glowy w politologii, naukach politycznych etc sa po prostu puste. To, ze w Bialym Domu nikt nie byl w stanie przewidziec upadku komuny w takiej formie (pokojowej) i w tak krotkim czasie swiadczy tylko o tym, ze ci specjalisci biora ciezka forse doslownie za nic. W retrospekcji kazdy jest supergeniuszem – tylko sprobuj cos przewidziec.
    W ekonomii sytuacja jest niemal taka sama.

  16. Panie Redaktorze !

    Poniekąd – ale tylko częściowo – zgadzam się ze zdaniem Eddiego (z dn.1.03.2009, h; 23.50.). Rosja „gra” (albo stara się przynajmniej grać) na „kilku fortepianach”. A podstawą są tu jej interesy, możlwie najszersze. I to przede wszystkim interesy polityczne i ekonomiczne (szerzej – gospodarcze PAŃSTWA). A że państwo od wieków jest na Wschodzie w jakimś stopniu utożsamiane – zarówno przez rządzących jak i rządzonych -z władzą (taką bądź inną), to dlatego „tak-to-wychodzi”. Ponadto – i tu moje drogi z Eddim (pozdrowienia !) się rozchodzą – mniemania o Rosji (i poniekąd o Wschodzie Europy) zwłaszcza środkowych-europejczyków (Polaków w szczególności) są wg mnie obarczone „chciejstwem”, irracjonalnością, „zaszłościami” i polsko-katolickim bagażem kotrreformacyjnym. Misyjność, pozorna „wyższość cywilizacyjna” nad „kacapami” naszych pseudu-„panów” (pogrobowość „szlachectwa” w zbitce ze wspomnianą kontreformacyjną działalnością Kk i zbitki tej idei z „polskością”), nachalne „przywiązanie” tej właśnie „polskości” do tzw. Zachodu (choć w rzeczywistości tak do końca z tym „przywiązaniem” nie jest) uzupełniają Panie Redaktorze całość bazy wyjściowej dla opinii o Rosji, Rosjanach, tamtej kulturze, ba – jak mówił ś.p. Huntington – „cywilizacji prawosławnej, której centrum pozostaje Rosja”. „Wishfull thinking” nigdy nie było i nie będzie dobrym materiałem pod analizy, planowanie lub dyplomację.
    I mówienie, że bez względu na sytuację zawsze będziemy „za Ukrainą” (to taka pozostałość myśli romantycznej – twórcą idei „Ukrainy” niezbędnej dla Polski – w różnych konfiguracjach – a opozycyjnej wobec Rosji był M.Mochnacki i tak się ta idea od ponad 150 laty obija po „mózgach” polskich polityków) jest z gruntu „rzeczy nie-polityczną”, „nie-dyplomatyczną”, wręcz szkodliwą dla Polski i jej racji stanu. Bo nic nie jest raz „na zawsze” – pantha rhei (zwłaszcza w polityce) jest wszechoobecne.
    I to jest moim zdaniem Panie Redaktorze główne clou problemu podnoszonego przez Pana w niniejszym feliteonie. Życzeniowość, opaczne nakreślania długofalowych interesów, bagaż historyczności i nieumiejętność stawania „obok-siebie” i „wbrew-sobie”, przewaga „serca” nad „rozumem” i złe myślenie. O poczuciu misji, cywilizowaniu „głupich kacapów”, wyższości kulturowej nas jako najważniejszych reprezentantów Zachodu (pontyfikat JP II i „S” dodały do tego opacznego i szkodliwego koniec końcem procesu myślenia dodatkowego paliwa) pisał już nie będę.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  17. A ja będę mówił dalej to samo: Putin nie wróci, Putin sam siebie odsunie od władzy i zajmie się dochodowym prywatnym biznesem. Może po drodze zaliczy jeszcze poważną rolę przy organizacji Igrzysk Olimpijskich.
    Powód? Zmęczenie i kasa. Wpływ na politykę można mieć nawet sprzed laptopa i komórki na Seszelach, stres i wysiłek mniejszy (bo pozostał tylko jeden biznesowy, a nie kilka, w tym polityczny), a kasa odwrotnie. Widać to np. po naszym Bieleckim – miał propozycję powrotu do polityki, ale po co mu to, jak obecny świat ma ładnie poukładany, kasuje za to niezłą kasę (500 tyś. zł miesięcznie) i nie ma zamiaru pozbawiać się swojego pięknego świata w zamian za kilka lat politycznego cyrku.

  18. Muszę przyznać, że pamiętam też opinię, która przewidywała coś podobnego do tego, co ma miejsce — to znaczy, że nowy prezydent z czasem się usamodzielni, a władza Putina będzie słabnąć. Co wydawało mi się bardzo rozsądne, ale chyba brzmiało zbyt mało radykalnie, by zdobyć popularność w mediach. (I żebym jeszcze pamiętał, gdzie to czytałem? W Forum może?…)

  19. inz. Zbigniew Burnatowski, RFN pisze:

    2009-03-01 o godz. 19:30
    Najlepiej glowe w piasek i Bildzeitung w dloni.
    Z powazaniem.
    MA

  20. Nemer pisze:

    2009-03-01 o godz. 18:30
    Apel do Szanownego Lizaka.
    Bywam czytelnikiem tego bloga m.in. ze względu na Twoje teksty.

    NIE DA SIE UKRYC:

    MA

  21. Widziałem niedawno Pana Redaktora na spotkaniu w krakowskiej Kuźnicy. Wydawało mi się patrząc z bliska, że należy mu sie urlop. Życzę przyjemności i ostrożności. Podobną opinię mam na temat kondycji Eddiego. Też wydaje się być wyczerpany, co uwidacznia sie w niezdarności formułowania myśli na blogu. Powinien także zabrać podręcznik i przypomnieć sobie lekcje ortografi ze szkoły podstawowej.
    WODNIK 53. Jak zwykle bardzo mądrze i ciekawie. Wydaje mi sie także, że pogląd na tamat istnienia „cywilizacji rosyjskiej” lansował Sołżenicyn. Przy okazji proszę o wyjaśnienie, czy w Twoim Wrocławiu wybudowano nową Halę Stulecia lub jak sie wydaje przemianowano Halę Ludową, gdyż Ludowa źle sie kojarzyła. To i tak nieźle, gdyż w Krakowie zmieniono by na Halę imienia któregoś świętego. Pozdrawiam.

  22. Wodnik53,

    Dzięki za pozdrowienia. Przykro mnie jest i to bardzo, kiedy w naciekawszym momencie Twoich rozważań o Rosji, arbitralnie wysyłasz mnie na jakąś nieznaną drogę…Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz , bo ja od wskazanego przez Ciebie rozdroża, wewnątrz siebie zasuwam dalej dokładnie tą samą drogą co Ty, z manią proukraińską na czele. Już wielokrotnie pisałem, że Zachód , ze swoim mieszczańskim , prostolinijnym pragmatyzmem,Nigdy!!! nie zrozumie Rosji, która kulturowo jest euro-azjatycka, Skutkiem tego, sama choćby zmienna czasowa podłączona jest u nich do innych zegarów. Tam 100 lat, to dla świadomości eoropejczyka oznacza całą epokę, dla nich to wszystko co się zdażyło w tym czasie to było wczoraj, i wszystko jest równożędnie aktualne…

    Pozdrawiam,Eddie

  23. Jasny Gwint,

    Drogi Jasny Gwincie. Podobnie jak wcześniej do Twojego przyjaciela próbuję wyciągać rękę na zgodę.Ponieważ Twoja negatywna konsekwencja/ nie za” krzywdy” uczynione Tobie, jest niezłomna, więc składam na Twoje ręce óbolewanie/ pzez „ó”/.
    Na ortografię mnie mjuż nie nawrócisz, bo mój polonista z liceum/bardzo przekonywujący/ zdemoralizował mnie ortograficznie. Konkretnie do mnie mawiał- pisz tak dalej, jak czujesz, ortografią się nie przemuj, bo przy wszystkich wartościach składających się na teksty pisane- „Ortogtrafia to najmniej ważne g…”.
    I co ja biedny mam począć, kiedy mnie podła komuna kształciła mnie przy pomocy
    takich nauczycieli? Przecież NIKT!!! nie rodzi się od razu ortograficzny.
    Jasny Gwincie. Ponieważ jesteś bardziej niereformowalny, niż myślałem, jestem, jak słusznie mzauważyłeś zmęczony. Zmęczony Tobą i sobą, że się zajmuję takimi osobami jak „Tobą”. Jeśli Tobie to ulży, to w najbliższym swoim ewentualnym wpisie do mnie, możesz mi nawtykać ile wlezie/przypominam” óbolewanie”/.gdy jeszcze ten jeden Twój przeczytam.
    Oczywiście za całokształt wobec mojej osoby szczerze Ci współczuję/niezasłużone jady/, Wszystko Tobie wybaczam i odpuszczam, życzę Ci wszelkiej pomyślności i radości w życiu, zdrowia i wielu ,wielu sukcesów.

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Pokaż, że jesteś godny Twojego nicka. Gospodarz na wakacjach. Ostatnia szansa,żeby wredowi znad morza pokazać gdzie jego miejsce. Wszystko oczywiście jako wprawka literacka.

  24. PAK,

    „PAK pisze: 2009-03-02 o godz. 09:54 ”
    —————————————————

    Szanowny PAK. W Rosji, na każdy moment możliwe jest Wszystko: Putin może zostać taksówkarzem a Miedwiediew carem. Miedwiediew może trafić do więzienia, a Putin może zostać patriarchą rosyjskiego prawosławia, jakkolwiek idiotycznie to by nie wyglądało w naszych dość zachodnich oczach…W ich przypadku analizy detaliczne, zawsze kończą się w nieprzepastnych łanach malin, którymi porośnięte są wszystkie pola, gdzie uprawia się politykę/to taki chwast/

    Pozdrawiam,Eddie

  25. Eddie

    Proszę nie rozśmieszać Wodnika 53 swoimi ” równożędnie ” rozbudzonymi aspiracjami do fraternizowania się z nim.
    Dla Pana to zaszczyt a dla niego dyshonor.

  26. Eddie

    Pański wpis skierowany do Jasnego Gwinta jest krzyczącym przejawem infantylnej bufonady prawicowej.
    Jest kwestią osobistą i jego dobrą wolą czy zechce skalać swe dłonie kontaktem z łapą , która rzucała niespotykane kalumnie w jego adres.
    Jak można w takiej sytuacji wyciągać rękę do zgody?
    Najpierw wypada odszczekać swoje podłości,by potem móc oczekiwać wybaczenia.
    Pan mu naplułeś w twarz a teraz bezczelnie oczekujesz wybaczenia.
    No wręcz niesamowite.
    Jakżeż proste jest uzasadnianie własnej niekompetencji i gnorancji.
    Tylko antykomunistyczny bałwan może obnażać się ze swoją głupotą zrzucając ją na karb komuny.
    Tego rodzaju usprawiedliwianie własnej niewiedzy polityczną argumentacją jest czymś co po raz pierwszy spotkałem w życiu. A sądzilem,że już mnie nic zaskoczyc nie potrafi.
    A cóż to upoważnia prawicowego przywódcę blogu do proponowania rozejmu na upokarzających warunkach?
    Własna indolencja,czy niespotykany tupet,a najpewniej jedno i drugie.
    Pan próbuje sprowadzić Jasnego Gwinta do swego żenującego poziomu.
    Nie wiem czy dla niego może pan być jakąkolwiek szansą lub alternatywą, jeśli już,to wyłącznie na degradację i kompromitację.
    Pomyślcie państwo do czego to doszło,na blogu intelektualisty rozpycha się prawicowe zero, kompromitujące nie tylko prawicę,lewicę ale także Gospodarza.
    Jedynie delikwent jest dumnym z takiego dictum.
    No cóż, ponoć na tym właśnie polega pluralizm.
    Jak na razie widzimy, ciągle jeszcze przebija się ignorancja,znajdująca tutaj także swoją klientelę.
    Drogi Jasny Gwincie współczuję Panu ogromnie w kontekście konieczności dokonania dramatycznego wyboru między litością dla niekompetencji lub konsekwencją dla logiki.
    Sprawa ma także aspekt polityczny.
    Jeśli Eddie spacyfikuje Pana I Magrud,to na blogu będziemy mieli bal na cztery prawicowe fajery.
    Z dużym zainteresowaniem i rozbawieniem będę obserwował zupełnie niezłe zagrania o charakterze pociągnięć taktycznych, w grze o wpływy.
    Jak to neoliberałowie powiadają rozpoczęła się pacyfikacja polegająca na zabawach niezbyt mądrych z bardziej mądrymi.
    Coś jednaj wydaje mi się, że Eddie źle trafił w przypadku Jasnego Gwinta.
    Sam z uwagą będę obserwował przebieg sparrinngu dla mnie jednak z góry przesądzonego.Obu stronom życzę sukcesu.Żołnierze strzelają,jak wiadomo, a Pan Bóg kule nosi.
    Będzie bardzo sympatycznie i wesoło kiedy on pomoże bolszewikowi.
    I tak mu dopomóż Bóg.

  27. Magrud, dzieki za probe rozmowy. „Wybranstwo” jest kategoria wylacznie biblijna. Nigdy i przez nikogo nie bylo traktowane inaczej, niz wybranstwp do poznania Jedynego Boga. Tak tez jest traktowane przez teologow chrzescijanskich, w tym katolickich. Stad slynne „starsze braterstwo w wierze” Jana Pawla II.
    Wielu Zydow faktycznie utracilo wiare po obozach smierci. Wplynelo na to zapewne takze i to, ze diaspora znjadowala sie w cieniu kosciolow chrzescijanskich, gdzie wiara w cuda i interwencje Boga jest powszechna – w odroznieniu od judaizmu, ktory podkresla wolna wole, mozliwosc wyboru przez czlowieka dobra czy zla i nie naucza, ze Bog zawiesi prawa fizyki, chemii czy biologii aby ratowac ludzi – od katastrof w powietrzu, od raka czy od skutkow niszczenia sobie organizmu uzywkami. Wolna wola i trwalosc fundamentow swiata (raz ustanowionych praw) jest podstawa religii mojzeszowej. Bog moze „otworzyc oczy” zblakanej na pustyni kobiecie z dzieckiem, tak ze odnajdzie zrodlo z woda, ale nie stworzy jej na poczekaniu tego zrodla.
    Sadzilam, ze o tym wiesz. Jesli nie, polecam Ci swietne , po ludzku pisane ksiazki Harolda Kushenra, gdzie znajdziesz zydowska egzegeze najwazniejszych tekstow ze Starego Testamentu (Kiedy zle rzeczy zdarzaja sie dobrym ludziom – o Ksiedze Hioba, KOmu potrzebny jest Bog – o Psalmach, Kiedy wszystko to jeszcze nie dosc – o Ksiedze Koheleta i inne wydane przez Verbinum – wydawnictwo ojcow-werbistow).
    Uzylas w swoim pamietnym wpisie jezyka tak skrajnego i tak krzywdzacego, ze bylam tym wstrzasnieta i obolala. Przeprosilas ()tak odbieram Twoj wpis) i uwazam sporawe za zamknieta. Jeszcze ten zachwyt nad lizakiem nie daje mi spokoju. Jego polady sa caloscia. Nie mozna oddzoelic tego co pisze merytorycznie od ksenofobicznych wtretow i urojen, z ktporych wyuciaga wnisoki.
    No, ale nie odpowiadasz za lizaka.
    I namawiam Cie do siegniecia po te ksiazki. One daja zupelnie inna perspektywe na teksty biblijne niz ta, ktora otwiera katolicyzm. O wybranstwie pisze ciekawie w ksiazce przetluimaczonej wprawdzie na polski, ale dotad nie wydanej L’chaim-To Life!

  28. Panie Redaktorze,

    Kremlinologia miala dla mnie jakis powab i wdziek w epoce, w ktorej o kremlinologach slyszalo sie z buczacej przez zagluszaczke RWE czy z Glosu Hameryki. Wtedy kazde objawienie wyprodukowane przez te dziwna dziedzine nauk politycznych przyjmowalem jak… objawienie, zwlaszcza kiedy teorie kremlinologiczne wiescily nieuchronny, juz tuz tuz, upadek CCCP. Nawet Condie kiedys „robila” w tej branzy, i biedna musiala sie przebranzowic kiedy CCCP przestal oficjalnie istniec.

    Dzis kremlinologia awansowala do rangu „Center for Rissian Studies” i innych tego typu osrodkow akademickich. „Kremlinolog” to dzis „specjalista od spraw rosyjskich” lub „ekspert od spraw wschodnich”. Niby to samo, ale ranga jakby inna, gdyz dawny „kremlinolog” brzmi dzis troche jak „astrolog”, co oczywiscie w niczym nie umniejsza randze profesji. Profesji astrologa.

    Oczywiscie, ze wazne jest analizowanie intencji Rosji. Jednak z uwagi na nieprzezroczystosc tamtejszej sceny politycznej, prognoz jak te, ktore wprawily Pana w stan pomieszania nie bedzie brakowac. Pozostaje tylko byc cierpliwym, ze kiedys astrologia w odniesieniu do Rosji (czyli to, co an nazywa „kremlinologia”) zmieni sie w prawdziwa nauke polityczna o tym kraju, nauke oparta na analizie konkretow, a nie wrozenia z kul, ktorych nie wystrzelono przeciwko demonstrantom podczas jednej z „niekoszernych” manifestacji.

    Zycze Panu udanego urlopu,

    Jacobsky

  29. Eddie,

    hehe, jak widzisz, dziecieca choroba lewicowosci przejawia sie przede wszystkim przez chorobliwe, piskliwe i histeryczne przypisywanie prawicowosci wszystkim i wszystkiemu, z czym porazony dziecieca forma lewicowosci sie niezgadza.

    Prawdopodobnie nawet deszczowy urlop bedzie efektem prawicowego spisku, itd.

    Pozdrawiam.

  30. Kreml jest jak czarna skrzynka,

    więc o sytuacji wewnątrz politycznej na Kremlu można się wszystkiego tylko domyślać.

    Miłego urlopu

  31. W XI wieku w Rosji grasowali podburzający lud przeciwko Cerkwi pogańscy wieszczkowie zwani wołchwami. Jeden z tych fanatyków szerzył bunt w ziemi nowogrodzkiej, aż wreszcie poskromił go książe Gleb Światosławowicz, który ukrywszy topór pod płaszczem spotkał się z owym wołchwem i zapytał go, czy zna przyszłość. „Wiem naprzód wszystko” usłyszał. Wtedy książę Gleb zadał mu następne pytanie „To czy wiesz, co ci będzie dziś?”, na to wołchw odpowiedział z wielkim przekonaniem „Cuda wielkie zdziałam”. Wtedy książę Gleb dobytym z ukrycia toporem zarąbał „proroka”. „Ludzie rozeszli się” kończy się ta historia w „Powieści minionych lat”.

  32. Aaa, to nie jest tak, ze NIKT nie przewidzial rychlego upadku ZSRR.
    A niechze przypomne slynna rozprawe Andrieja Amalrika „Czy Zwiazek Radziecki przetrwa do 1984r.?” Pomylil sie o kilka lat, choc te date traktowal raczej symbolicznie. Niestety sam Amalrik nie przetrwal 1984 r. bo zginal w katastrofie samochodej w drodze na konferencje OBWE w Madrycie… 🙁

  33. Bardzo czesto czytam na polskim blogu ,nastepujaca
    rzecz :
    ON PRZYCHODZI TU ANONIMOWO i mowi swoj poglad ,
    /taki czy inny !/
    Przeciez cala zasada blogow polega na tym ,ze ten inny czlowiek
    jest wlasnie anonimowy .
    To jest nie wazne ,czy jest rzemieslnikiem czy architektem ,wazne jest
    jakie ma poglady i dlaczego ?
    To jest zasada tej powiedzialabym „zabawy”.
    ————————————-
    Pani nie wie kim ja jestem ? slyczalam kiedys w Polsce .
    /kim on byl lepiej ,nie wiedziec !/naprawde mi sie zdarzylo/
    ——————————–
    W demokracji tego nie ma ,kazdy z nas niezaleznie od tego kim
    jest , moze mowic co mysli .
    —-Najpiekniejsza madrosc ktora slyczalam od zwyklego robotnika ;
    A daj Pani spokoj ,kazdy z nas jest glupi ,jak tylko potrafi !
    —-Madrosc uznana przez profesorow,jesli tego potrzebujecie ? ————
    ——————————————-
    Pan Rokita ;Niemcy nie wiedzieli kim on jest? , bo jak by wiedzieli
    to co , mogly popychac kobiete i sie awanturowac .
    Nie nawet Krolowa Angielska tego nie robi /a wnuk Harry dostaje
    lanie ,jak sie zle zachowa /.
    Soooorrry ! demokracja !
    Wolnosc jest pojeciem Abstrakcyjnym ,tak jak Nieskonczonosc !
    ————————————————————-
    Do jedynego nie Animowego obywatela na tym blogu ,
    zazdroszcze Panu urlopu /pozytywnie/ ja musze „troche” pracowac /.
    Lizak powiedz mi natychmiast kim jestes ! ha ! ha!
    Nie ,nie wazne ,to byl tylko …… !
    ———————-
    Salute

  34. Gospodarza, jak zwykle, podziwiam, czy się z nim zgadzam (najczęściej – tak!), czy nie. Podziwiam zaś nie tylko błyskotliwość wywodów, ale też ich jakość. Tym razem – nie wiem, czy to przemęczenie, czy dotkliwy brak profesora Bralczyka na blogowisku – świetny felieton zaczął się od językowych dziwactw. Pisze Gospodarz: (…) „ja nie bardzo rozumiem kremlinologów i media.” Po przeczeniu, błagałbym Gospodarza o dopełniacz, tzn – mediów. Ale to tylko dowód na zmęczenie. Ale co z tymi kremlinologami? Owszem, nazwa pochodzi od moskiewskiej symbolicznej siedziby władzy, która po angielsku nazywa się Kremlin. Ale po polsku: Kreml. Przerasta to moją wiedzę językową, ale przyrostek –olog przyczepiony do polskiej nazwy dawałby chyba słowo „kremlolog”… Ładnie to ono nie brzmi, ale żeby od razu amerykanizować bez potrzeby…?

  35. Polonia – Sawa,

    to jak to w końcu jest z tym, przywołanym przez Lizaka, tłumaczeniem wystąpienia Peresa, jest rzetelne, czy to tylko żart prima aprllisowy prawicowej gazety angielskie?

    P.S.

    Myślę, że mimo zasady animowości Lizak zosta z naddatkiem przenicowany.

  36. Jakobsky,

    A co im pozostaje? Czy potrafisz, choćby dla zabawy, wymyślić lewicową ofertę , jako lekarstwo na dzisiejsze, nie tak powierzchniowe przecież jak w mediach , problemy ekonomiczne na świecie, tak żeby to zadziałało? Rozdać dobra biednym, i co dalej? Przecież to nie stworzy działającego systemu gospodarczego na czasy pokryzysowe.Lewicowość jest dla wielu dobra, bo jest łatwa. Brak konkretnych, poważnych zadań. Trafisz z bajerem- płyniesz, ty płyniesz. Lepper wymyślił bajer z Samoobroną, i dokąd na tym dojechał. A zbajerowani…
    Każdy „produkuje” swoje swoje złote recepty- poglądy, przeważnie wtórnie, samemu będąc często w sprzeczności z tymi hasłami. Generalnie dzisiejsi „lewicowcy” to tradycyjne „Zróbmy”, Zróbcie” „trzeba zrobić to i to” – bylebym sam nic nie musiał na tym stracić.Nie ma najpierw ja demontracyjnie , na swoim przykładzie pokażę ile moje hasła mają rzeczywistego pokrycia w działaniu.
    Poza protokołem lwykształcone osoby z kręgów lewicujących w Trójmieście, dzielą się ku swojej szczerej radości starymi przepisami na sztuczki manipulatorskie. Ostatnio nowooświecony,a może nie, chełpił się przedemną, że kiedy człowiek się przed kimś „wywnętrzy” ze swoich najintymniejszych informacji, to może bez końca już „łgać jak pies”. Po takim zabiegu, trudno słuchaczom odzyskać świeży krytycyzm, i jak barany wierzą już w każdy kit. Oczywiście , oficjalnie facet jest trendy, i lewicuje.
    Mam wielu znajomych, ale nie znam nikogo, kto w dzisiejszych czasach, po doświadczeniach kosztów indywidualnego zdobywania profitów związanych z życiem, poświęcił swoje dobro na rzecz publicznego. Zawsze nieodzowne „Trzeba”, „Musimy” itd.Oczywiście mówię o tych co mają sukcesy i koniunkturalnie lewicują. Mam wrażenie, że u wielu/zamożni/ taka obłudna postawa, to swoiste barwy ochronne.
    Lewicowy kit , jak każdy taki, żeby był skuteczny, misi być oparty o najbardzej pierwotne emocje, tutaj strach. Kościól ma swojego diabła, który w niektórych telewizyjnych relacjach duchownych, nie jest tym samym diabłem, którego Bóg wynalazł dla naqszych przodków, tak dla lewicowców „diabłem ” może być tylko to co będzie miało piętno prawicy. A więc deszcz ,CO2, ptasia grypa ,Wall Street, oraz wredny sąsiad , któremu się powiodło…

    Pozdrawiam,Eddie

  37. ..o matko bosko, az dwa tygodnie !!! niektorym to sie powodzi. milego wypoczynku 🙂

  38. „Jasny gwincie” – (z dn. 2.03.2009. h: 10.23.)

    Nie, Halę Stulecia autorstwa Berga, nazywaną przez 50 lat „Halą Ludową” >przefarbowano< na „Halę Stulecia”. W ramach pseudo-de-komunizacji. Bzdura kompletna i aberracja anty-komunistyczna podniesiona do potęgi 3-ciej. To tyle w kwestii „Hali”……symbolu Wroclawia i „zjazdu intelektualistów”. To tak jakby dzisiejszy meczet w Stambule przekształcać (albo próbować go przekształcać) ad hoc w Hagia Sophię.
    Pozdro.

    „Eddie” z dn. 2.03.2009. h: 10.54.

    Rozeszliśmy się – na pewno. „Ukraino-lubne” stanowisko (ale takie na „zabój, romantyczne; Bohun, Petlura, Szewczenko i Czornowił…)
    musi mnie razić, i „mierzić” – to po rusku………Jako 1/4 Rosjanina, mający ten „kacapski’ wzgląd” na tzw. pragmatyzm – inny niźli ten klasyczny, zachodnioeuropejski (który nota-bene mi szalenie imponuje – wpływ moim zdaniem Reformacji !) ………
    Układów stałych nie ma – zwłaszcza jak rzekłem w polityce. A interes jest podstawą działań człowieka w tej dziedzinie – interes utylitarnie pojmowany (i długofalowo). Nt. Ukrainy i miłości jaką ją darzą nasze elity polityczne (vide mój poprzedni wpis nt. Mochnackiego) nie będę
    juz pisal.Ukraina to quasi-Rosja, nie anty-Rosja jak chca ją widziec pogrobowcy Mochnackiego i „romantycznej”, skompromitowanej przez
    250 lat historii myśli politycznej naszego kraju. To mi sie wydaje clou tego problemu…..
    I dlatego wydaje mi się iż”nasze drogi myślowe” w tej materii się tak diametralnie rozeszły.
    Pozdro.
    WODNIK53

  39. Ubodzy kremlinolodzy

    Można się tylko domyślać, że przyszło ostro pakować walizki Gospodarzowi wyjeżdżającemu na zasłużony wypoczynek, pewnie znowuż w Alpy jakoweś, by być bliżej Pana Boga i elit rządzących światem. Tak się podejrzliwie domyślam, ponieważ tekścik nadzwyczaj ubożuchny .Widać nasz gospodarny Gospodarz poczynił znacznie wcześniej stosowne oszczędności i po powrocie z alpejskich szczytów elitarnych będzie nas mógł zaskoczyć jakimś rajem wypoczynkowo-podatkowym lub innym i bardziej udanym szczytem antykryzysowym, aniżeli ta klapa w Brukseli. Tak już się dziwnie na tym bożym świecie składa, że prawie wszyscy mają swoje jakieś tam tajemnice,mniej lub bardziej upiorne. Ma je Watykan, Biały Dom i ma je również Kreml, a o tych pomniejszych to nawet nie warto wspominać. Nawet czeska Zlata Praha ma swoją knajpę z przestrzelonym lustrem w złoconej obwódce.

    Nasz Wielce Szanowny Gospodarz zabrał się za przybliżenie nam tematu kremlinologii. Słowo to jakby było równoznaczne z pojęciem sowietologia. Poza tym, że zawęża znaczenie do kwestii rozgrywających się na samym Kremlu. Sowietologia już jednak jakby miała nieco pejoratywny podtekst i zajmowała się całą przestrzenią dawnego Kraju Rad. Widać woli jednak autor używać bliższego mu pojęcia Kremlinologia wywodzącego się od nazw ludów tatarskich atakujących Moskwę,co w ich języku Kreml oznaczał koło. I takim to sposobem wszystko kręciło się i nadal kołuje wokół Kremla. Do tego stopnia, że Obama zamierza Kremlowi sprzedać hipotetyczny System Obrony Rakietowej za zaniechanie konkretnej pomocy rosyjskiej Iranowi. Nie bardzo chce mi się wierzyć by Duet Putin i Miedwiediew chcieli dać się złapać na tak sfatygowaną wędkę. Są to jednak zaledwie domniemania „Kommiersanta” i jak rozwinie się dalej sytuacja trudno przewidzieć. Wszystko będzie zależało od tego jakimi kartami dysponują gracze i co jeszcze gotowi są położyć na stole. My na razie, jak zwykle, możemy zaledwie sekundować w tym sparringu lokując jak zazwyczaj sympatie po niewłaściwej stronie.

    Przy czym nie wiem dlaczego, ale ci sławetni kremlinolodzy bardziej kojarzą mi się z kryminologami. Może dlatego,że w ich politycznej wiwisekcji zawsze się wietrzy trupa i przestępstwo. Ma rację Passent, że tak oni kręcili i mataczą swoimi przepowiedniami i prognozami, aby starać się Rosji dokuczyć i kompromitować jej obraz na arenie międzynarodowej.
    Warto chociażby przytoczyć ostatnio opublikowany dokument Departamentu Stanu USA dotyczący przestrzegania praw człowieka w świecie. Jak z niego wynika Rosja nigdzie tych praw nie przestrzega. Natomiast USA przestrzegają je wszędzie, ze szczególnie wzorcowym wykonaniem w Iraku i Afganistanie.

    Ponieważ w świecie obowiązuje pluralizm więc każdy może sobie gadać co mu ślina na język przyniesie przybliżając bardziej krymlinologię do kryminologii. Niezaprzeczalne dowody tej radosnej i twórczej aktywności znajdziemy na naszym blogu,i stwierdzimy, że są one wyrażane przez najbardziej wykształconych i błyskotliwych politologów ukorzenionych w Watykanie i Waszyngtonie, jedynych krynicach prawa i prawdy. Według tych źródeł na Zachodzie mamy klasę, elegancję, prawdę i uczciwość. Zaś Wschód stanowi imperium zła i ciemności,wywołujące w sposób ciągły konflikty międzynarodowe, dławiąc paskudnym sierpem kraje miłujące pokój. Przecież rozumie to doskonale każdy prawy i wierzący obywatel, poza lewicową zgnilizną moralną przypinającą wstrętne etykietki, najlepszemu systemowi świata. A przecież wszyscy wiedzą, że nikt nic lepsze nie wynalazł i wynaleźć nie może, wyłączając oczywiście wierutne bajdurzenia komunistyczne o dobrobycie i sprawiedliwości. No, kto o tym słyszał, przecież wszyscy doskonale wiedzą, że nawet szczury muszą się gryźć,nie wyłączając psów i koguty, które się dziobią.. A niby to dlaczego miałaby się wśród nich wyróżniać osoba ludzka..

    Na Wschodzie osoba ludzka jest szczególnie podłego autoramentu według opinii naukowych autorytetów z wszelakich Instytutów Wschodnich opłacanych przez instytucje zachodnie. Tam się przechwytuje władzę, aby jej nie oddać. Kłamie się w żywe oczy aby nie powiedzieć smutnej prawdy. Kradnie się, aby ograbić bogatego i bije się słabego. Natomiast na Zachodzie jest pełna moralność wyrażająca się diametralnie różnym stanowiskiem niż na Wschodzie.

    Stąd też na Zachodzie oddaje się władzę, by mogli przechwycić ją inni. Mówi się wyłącznie prawdę,aby nie grzeszyć. Daje się bogatemu, grabiąc biednego. I bije się tam wyłącznie silnego, po to by słaby nie zaznał nigdy dyskomfortu niesprawiedliwości. Te właśnie wyróżniające cechy Imperium Dobra predestynują go do zajmowania roli moralnego mentora,nie do podrobienia.

    Na Wschodzie władzę sprawują wyłącznie figuranci i marionetki oraz dyktatorzy i mordercy. Zaś na Zachodzie mamy do czynienia z autentycznie wybranymi demokratami przez najbiedniejsze warstwy społeczne. Są oni wyjątkowo umiłowani przez własny naród. Niezwykle wykształceni i znający nawet swój rodzimy język. A ich umiłowanie pokoju jest wręcz przysłowiowe. Nie rozumiem tylko dlaczego tych wspaniałych elit na wszystkich szczytach bronią jednostki specjalne i krążące nieustannie helikoptery. Czyżby obawiali się, że podbiegną do nich bosi Talibowie z prośbą o kromkę chleba. Nie sądzę, żeby w tak drastycznej sytuacji, panowie świata serca nie okazali nędzarzom wyszkolonym przez CIA.

    Teraz w Rosji też jest niedobrze. Putin i Miedwiediew nie idą już tym samym krokiem marszowym po Placu Czerwonym. Może i czasem potknie się któryś z nich obok mauzoleum Lenina, ale nie oznacza to dla nich, że stracili oni szacunek dla twórcy państwa, którym mają zaszczyt kierować. Kremlowskie kuranty ostro i metalicznie biją jak za dawnych czasów,a brylantowe gwiazdy czerwone określają stały i niezmienny kurs tego mocarstwa. Podnoszą one Rosję z kolan a Ameryka jakby przykucnęła w przyklęku. Siła tego państwa zawiera się w jego ogromnych naturalnych resursach, o których to posiadanie USA rozpoczęły spóźnione wojny.

    Nasi uroczy kremlinolodzy nigdy nie składają broni i samokrytyki. Oni są antyrosyjscy od urodzenia do dni ostatnich. I nigdy nie przyznają się do błędów jak Balcerowicz,Tusk i jeszcze paru innych prawicowych krzykaczy. Zawsze są w szpicy i zawsze na fali. Nawet kiedy toną to z okrzykiem na ustach:”Precz z komuną”.Nawet wielki sukces Tuska i dramatyczne wołanie międzynarodowe o odbudowę solidarnie zniszczonego Muzeum „Auschwitz-Birkenau”na ostatnim szczycie okazało się wielka klapą po informacji BBC o awanturach w Brukseli. Nie napawają także optymizmem przepychanki z Niemcami,a i stosunki z pozostałymi partnerami będące jakby wysoce zdystansowanymi. Pozostaje jeszcze śródziemnomorska kultura w postaci Berlusconiego i Sarkozy,ale oni jakby nas wyraźnie niezbyt poważnie traktowali. Nie wiadomo czy jest to kwestia ich temperamentu, czy naszej polityki demokratyczno-mocarstwowej. Pepiki też jakby głowy podniosły po przyjęciu prezydencji UE.

    Zostaliśmy sami jakby sami. Obama również nami sobie głowy nie zawraca. W UE tez nie jesteśmy kochani za nadmiernie proamerykańskie sympatie. Niestety wszędzie na straconych pozycjach. Onże Obama też praktycznie już nas sprzedał Ruskim, ze sławetną tarczą, co to doprowadzała do orgiastycznych ejakulacji militarnych. Ostały się jeszcze Sikorskiemu niemniej sławetne rakiety Patriot,co to mają być dzierżawione i okresowo dowożone od Angeli Merkel.
    Ale pewnie jak się sprawa „gibnie” z Eryką Steinbach to i po „Patriotach” śladu nie pozostanie.

    Teraz pozostały nam w odwodzie już tylko kindżały gruzińskich dżygitów. Bowiem ostatnio nie można już liczyć nawet na to aby nas wsparli striłci Juszczenki, po obchodzonych uroczystościach w Hucie Pniackiej z okazji wymordowania przez ich ojców 1200 mieszkańców tej polskiej wsi. Dla zachowania równowagi politycznej i akcentowania prawdy, ukraińskie babcie zorganizowały obok kontruroczystość propagującą jakby niezależny punkt widzenia na to straszne morderstwo. Polskie publikatory nie były uprzejme bliżej nas powiadomić o stanowisku partnera strategicznego w tej niezwykle złożonej materii. Pewnie zgodnie z solidarną tradycją przepraszania przyjdzie nam poprosić Ukraińców za wyrządzone im cierpienia i szkody moralne. No i gdzie się podziali polscy majdanowi prezydenci z pomarańczowej rewolucji. Coraz częściej ich szlachetne owoce nabierają smaku, jakże żywotnych na Syberii, cytryn.

    Zatem pięknie dziękujemy wam.
    Po owocach już was poznaliśmy.
    Pozostaje jeszcze wątpliwość czy będziecie umieli zachować przyzwoitość, czy też należałoby wam zorganizować w trybie przyspieszonym WUML-owski kurs, na poziomie podstawowym, z zakresu uroczystych pożegnań.
    Szerokiej i szczęśliwej drogi, przezacni kremlinolodzy.

  40. Małpeczko,
    ja rozumiem media, ja nie rozumiem mediów
    Gospodarz trochę rozumie media, a trochę ich nie rozumie, ale jednak rozumie, tyle że nie bardzo 😉 Czyli jednak biernik. Moim zdaniem.

  41. Lizak,

    tyle Tobie już poznawczo zawdzięczam, że sam przed sobą czułbym się jak ostatnia prawicowa świnia, gdybym zrezygnował z tak cennych lekcji …W codziennym życiu, nie miałem jak dotąd poznać takiego oryginała jak Pan, gdyż jestem zniewolony, przez te obrzydlowe prawicowe konwenanse.
    Poruszył mnie fragment Pańskiej wypowiedzi:”Jakżeż proste jest uzasadnianie własnej niekompetencji i gnorancji.
    Tylko antykomunistyczny bałwan może obnażać się ze swoją głupotą zrzucając ją na karb komuny.
    Tego rodzaju usprawiedliwianie własnej niewiedzy polityczną argumentacją jest czymś co po raz pierwszy spotkałem w życiu. A sądzilem,że już mnie nic zaskoczyc nie potrafi.”
    Uprzejmie wyjaśniam, że w moim stwierdzeniu, był użyty taki obrzydliwy , burżuazyjny wynalazek, jak anegdota. Ów nauczyciel był moim najlepszym przyjacielem, a ja jego
    obrzydliwym pupilkiem. Całe liceum usiłował mi zaszcepić ochotę na to, żebym został drugim Dostojewskim. Ja jemu za każdym razem odpowiadałem, że nie mam powołania do tworzenia literatury, pomijając fakt, że Dostojewski to przy mnie zwykły kretyn.
    Potwierdzał całkowicie moje poglądy, ale prosić i naciskać nie przestawał. Żeby go jakoś uszanować, wygrałem dla niego kilka konkursów literackich/poziom licealny, ale dla wyrównania pozycji, nigdy nie odebrałem żadnej z nagród.

    Panie Lizaku. Nie da się ukryć, że mnie pan intryguje i zaciekawia jako skończona wyrazista osobowość. O tej porze roku, jako prawicowo zdefektowany, pracuję min 14 godzin na dobę/Boże, jakim przekleństwem jest natura prawicowca, Za co mnie to spotkało!!!!/. W dalszej części roku, robi się coraz lżej. Przyszedł mnie do głowy następujący pomysł. Kiedy w parszywie zapchanym rocznym grafiku, wygospodaruję trochę wolnego czasu, moglbyśmy się spotkać osobiście i pogadać. Nigdy!!! w życiu nie miałem frajdy z posiadania tak zajadłego wroga. Nawet poniemiecki rezydent z mojej kamienicy, który zionął do wszystkich mieszkańców nieprzejednaną wrogością, mnie zawsze!!! przynosił czekoladki i dobre trunki. Sam widzisz, że nawet ten Niemiec nie potrafił nauczyć mnie życia.Nawiasem mówiąc, był tak inteligentny i wykształcony, że nie mogłem się od niego oderwać/stąd pewnie te czekoladki, bo kobieciarzem też był niezłym, więc nie to…/
    Szanowny Lizaku, sprawdzilibyśmy, czy dla Polaka potrafię być , w odbiorze prawdziwą szują. Co Pan na to?

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Uprzejmie wyjaśniam, że powyższy tekst może być zawirusowany klimatami zapożyczonymi z anegdoty, ale intencje są szczere.

  42. Ekspertyzy tzw.kremlinologow nie byly warte papieru,na ktorym byly napisane.Problem polegal na tym,ze ludzie z kregu cywilizacji atlantyckiej nie sa w stanie zrozumiec mentalnosci rosyjskiej.
    To co obecnie sie dzieje nie jest wcale zaskoczeniem.Przeciez rowniez Putin byl „czlowiekiem znikad”,ktorego wynalazl Jelcyn i ktory bardzo szybko uniezaleznil sie od „familii” Jelcyna.Teraz dokladnie to samo zrobi Miedwiediew.Wladza jest w Rosji bowiem swieta i nadaje tym,ktorzy ja zdobyli cech niemal nadludzkich.Wydaje sie,ze sam Putin,zaslepiony swoimi sukcesami, nie wzial tego pod uwage.Teraz bedzie go to drogo kosztowac,odstawienie Putina na boczny tor jest moim zdaniem przesadzone.

  43. Wodnik53,

    Jeśli tak uważasz, to muszę to uszanować, pomimo, że mam idealnie zdanie takie jak Twoje z Ukrainą na czele., Być może to też skutek mojej 1/4 genetycznej wstawki z Rosji…
    Ja przez pierwsze dwadfzieścia kilka lat również byłem zniewolony przez ten klasyczny zachodnioeuropejski pragmatyzm”. Byłem pewien, że to najprostsza autostrada do ciągłego rozwoju naszej ludzkiej cywilizacji. W tzw międzyczasie miałem to szczęście, że poznałem kilka osób z Zacjhodu właśnie w tym z USA, którzy otworezyli mi oczy na wartości , jakie niesie sobą kultura wschodnia, w tym rosyjska. Na przekór zimnowojennej atmosferze, byli nią zafascynowani, wręcz uzależnieni. Często bywali w Rosji i dla nich, ludzi z Zachodu prawda była zgodna- Im dalej na wschód , tym ludzie/ich myślenie, wartości etc…/ tym ciekawiej. Tak mnie tym zarazili, że zacząłem bardziej przyglądać się członkom mojej rodziny z 1/2 genów Rosyjsskich. Jeśli traktuje się to alternatywnie Zachód albo Wschód, to ma się albo czekoladkę albo dropsa.
    Mam wrażenie, że mnie się udało, dzięki ludziom z Zachodu odzyskać dla swojego wnętrza Wschód i staram się korzystać z tego tworząc z siebie taką hybrydową ofertę dla świata. Dla mnie to pozytywne zdarzenie w moim świadomym rozwou.

    Pozdrawiam z mojej indywidualnej ścieżki, cokolwiek by to nie oznaczało.Eddie

  44. Eddie! – pomysł ze spotkaniem twoim z lizakiem w realu – palce lizać 😛
    Jednak przy sąsiednim stoliku nie omieszkaj posadzić zaprzyjaźnionego lekarza anestezjologa lub ratownika medycznego.
    Gdyby jeszcze dla mnie znalazło się miejsce… choćby na galerii 🙂

  45. „Eddie” – z dn. 2.03.2009 h: 18.20

    Oj, gdyby tak udało się komuś pogodzić, „skompatybilnić”, zjednoczyć zachodni pragmatyzm i wschodnią „duszu”, głebię jaźni (tak jak to tylko Dostojewski i ….Sołzynicyn potrafią) ten powinien dostac potrójnego Nobla i poczwórnego Oscara.
    A tak juz zupelnie na marginesie – „Slumdang” i Oscar dla tego obrazu to symbol, symbol tego co na blogach POLITYKI piszę od jakiegoś czasu; to juz nie symbol zmierzchu Hollywood’u, ale symbol – wyraźny – ostatecznego słabnięcia „cywilizacji” białego człowieka. Dla Hindusów, Chińczyków, Arabow czy Afrykanów „Ruski”, „Paliak”, „Szwab”, „żabojad”, „angol” i inna tego typu >swołocz< to ta sama za przeproszeniem rasa, ta sama kultura, ten sam symbol wielowiekowego zniewolenia i upodlenia dla ich miejscowej, rodzimej kultury, tradycji, obyczaju i wierzeń…..a gdy do tego dodamy „Jezusika” jako symbol misji nas wobec nich, jako symbol „wyższości” bialego człowieka to wystarczy już za wszystko. „Slumdang” to oznaka powstawania Azji z kolan, z kolan na ktore rzucilismy ją my, światli i cywlizowani (we własnym mniemaniu) Europejczycy.
    I tak samo ma sie ten problem – choć w mniejszym stopniu – w naszych stosunkach ze Wschodem Starego Kontynentu. Nas Polaków, choć tu to nie my częściej niewoliliśmy…….a wręcz przeciwnie. Lecz ta domniemana
    wyższość kulturowa, cywlizacyjna, ta „łacińskość” kultury i religii pozostała i została przez to zniewalanie jeszcze dodatkowo (na zasadzie a’rebours) wzmocniona.
    Pozdro.
    WODNIK53

    e wzmocniona.

  46. Życzę udanego urlopu (przyjemnego szusowania?) . Co do znawców realiów Rosji czy b.ZSRR to przypominam że w 1980 i 1981 nikt nie miał wątpliwości że ruskie wejdą (do Polski w ramach bratniej pomocy) jak się poczują zagrożone co do swej mocarstwowej pozycji. Cały tzw. blok sowiecki na tym wisiał. Teraz od kilku lat okazało się ( według opinii „wybitnych historyków i politologów”) że to była zwykła ściema i nigdzie nie chcieli wchodzić a te bazy wojskowe które mieli np. w Polsce to tylko po to żeby propagować swoją kulturę poprzez dajmy na to sprzedaż samowarów na bazarach no i innych coś tam coś tam. To tak jak z obecnym kryzysem. Większość doradców finansowych (ale dopiero teraz się do tego przyznają) go przewidziała. Jak Pan wróci po urlopie to znowu będziemy mądrzejsi. I na koniec taka rada na urlop. Nie włączamy telewizorów ani radia i nie dotykamy komputerów (laptopów, notebooków). Połamania kijów.

  47. Tu nie ma nic do rozumienia. Nasi kremlinolodzy działają na zasadzie zaklinaczy pogody. Z równą skutecznością. Jeszcze lepsi są tzw. doradcy, którzy instruują władze Rosji, jak powinny postępować. Pisze taki co musi zrobić Putin czy Miedwiediew i ręka mu nie zadrży, że się wygłupia, że jego „rady” i „ostrzeżenia” brzmią co najmniej śmiesznie.

  48. Eddie,

    nie nie mozesz zrobic. Kiedys wszystkiemu byli winni amerykanscy imperialisci i ich slugusy, a teraz po prostu prawica. Zmienia sie tylko terminologia. Sposob myslenia – nie bardzo.

    Dobrze rozumiana lewicowosc jest tak samo potrzebna jak dobrze rozumiana prawicowosc. Byc moze tylko w czasach kryzysu niuanse polityczne maja mniejsze znaczenie, skoro naglosc sytuacji wymusza nagle decyzje, czesto nieortodoksyjne patrzac z perspektywy oficjalnej przynaleznosci politycznej.

    Ja mysle, ze zamoznosc nie przeszkadza w byciu lewicowcem (raz jeszcze: w dobrym tego slowa znaczeniu). W koncu sa kraje, gdzie jakis tam ideal sprawiedliwosci w spoleczenstwie urzeczywistniono – nie do konca, ale tez bez obalania wlasnosci prywatnej, prywatnej przedsiebiorczosci, akcjonariatu czy tez bez zamykania drogi inwestorom zagranicznym. Dobrze jest przyjzec sie drodze, jaka kroczyly te kraje, czego potrzeba bylo, aby moc wypracowac jakis konsensus spoleczny: konsensus bedacy czesto sola w oku prawicowcow patrzacych tylko na jednostke i jej bezwgledne prawa wobec spolecznosci. Dobrze jest przyjzec sie temu wszystkiemu, porownac np. z Polska i znalezc jakies punkty wspolne, od ktorych mozna zaczac budowe systemu sprawiedliwego. Ani prawicowego, ani lewicowego z nazwy: po prostu prawicowego.

    Pozdrawiam.

    PS. O tym jak idiotyczne sa te etykietki „prawicowca” czy „lewicowca” w obecnej sytuacji kryzysowej niech swiadczy zjednoczony kwik amerykanskiej konserwy politycznej, ktora patrzac na poczynania obecnej administracji lamentuje, ze oto budowany jest Zwiazek Radziecki Stanow Zjednoczonych, a Stalin i Lenin zyskali w Obamie godnego nasladowce. Taka sama dziecieca choroba prawicowosci jak i lewicowosci, tyle ze w innym niz blogowy wymiarze…

  49. Zbrodnie hitlerowskie a sprawa boga.

    Odrzucenie boga w kontekscie zbrodni hitlerowskich jest zdrowym i naturalnym odruchem.
    Nawet jesli on, bog jest…
    To ja o nie chce miec z nim nic wspolnego ,bo on jest amoralny.
    Ta emocjonalna reakcja jest do zrozumienia.

    Problem nie jest emocjonalna reakcja.

    Problemem jest wiara w dogmat religijny.
    Problemem jest wmawianie dzieciom tych bzdur.
    Religia poprzez dogmat nie zezwala na poznanie tego co nas otacza.
    Religia to najpowszechniejsz choroba psychiczna.

    Slawomirski

  50. Na 44 komentarze 7 tekstów Eddziego – i wszystkie bez żadnej treści. Zaczynam się czuć jak na blogu Kuczyna, gdzie pięciu „komentatorów” zachowuje się jak głuszce podczas pory godowej, czyli „każdy gada o czym innym, jak zwykle w życiu rodzinnym” i jest z tego 500 wpisów. Masakra !!!! . Chyba pojadę w jakieś Dolomity szukać śladów DP.

  51. ANCA,

    Ponieważ, mój przyszły serdeczny przyjaciel, a obecnie nauczyciel od trudnych spraw międzyludzkich, wypowiedział swego czasu takie słowa jak „kindersztuba”, „godność”, „honor”… to moja prawicowa nędzność, nie ma manewru, – tylko być dżentelmenem/śmiech/.
    W takich sytuacach zawsze!!! oferuję partnerowi spotkania w ramach handicapu – sytuację, ja sam, a on -ile ochrony uda się jemu zwerbować. W tym przypadku to oczywiście nasze żarciki/ straszna nuda o tej porze roku/, gdyż oboje wiemy, że Lizak prywatnie to miły, wręcz wstydliwy starszy pan. Gdyby miaqł być niebezpieczny , to ego wpisy osiągałyby dłuhość połowy, góra ednego krótkiego zdania/takie warknięcie osiłka/ . Przy jego wylewnej nqaturze, to na bank dusza człowiek. Wystarczy dać mu szansę rozkwitnąć.
    Przepraszam, goście walą do drzwi.
    Pozdrawiam,Eddie

  52. Eddie , tłumaczenie sensownego , bo nie-antyrosyjskiego , kursu domieszką krwi jest irracjonalnym błądzeniem . Najlepiej ujął to w swym 1-szym wpisie Wodnik a potem Lizak . Mimowolne / lub nie / zyski z Rosji a potem ZSRR były .Uowocześnienie państwa na skutek zaborów / przykre i prawdziwe /. Stalinowski „kopniak na Zachód ” . Poruszyła ten temat Magrud , we wcześniejszych komentarzach . Najlepiej nasze fobie w tej dziedzinie nicuje prof. Łagowski . Te fobie , w jeszcze większym stopniu występują u Ukraińców / niektórych , zwł. zachodnich / . Jest to kompleks pariasa . Zważ , że żaden z wspieranych przez nas majdanowych polityków , nie zająknął się nawet słowem przeprosin ! A ” Ruskie ” przepraszali za Katyń dwakroć ustami Gorbaczowa i Jelcyna . Tu wychodzi brak kompleksów , mimo , że Stalin kosił równo wszystkie nacje . Tzw. środowiska patriotyczne zawsze to wypierają z pamięci Nie znam podobnie jak Wodnik i Lizak , żadnych powodów , dla których Rosja byłaby „be” a Ukraina „cacy” , poza myśleniem magicznym , które Wodnik wiedzie od Mochnackiego . Ukraina jest dla Zachodu kłopotem , Rosja żródłem surowców , zysków nawet nadziei ! W jednej ze swych publikacji z lat 60-tych , Brzeziński , którego trudno posądzać o prosowietyzm pisał wyrażnie / nie sądził , że będzie można to przeczytać w Polsce ? / , że dla ZSRR , Polska była 2-gim po nich państwem regionu . To oczywista oczywistość . Dla Zachodu zaś , jesteśmy 7 – wodą po kisielu . Poza tym , mają nas ciągle jeszcze za żywioł irracjonalny i tępy !
    Tzw. ” Ruscy ” to jednak Słowianie . Ergo bracia . Patrz idee panslawistyczne . Dla Zachodu , jesteśmy trochę nadal jak małpa ze złotym zegarkiem / LLoyd George a propos dania Śląska Polsce / . A przywoływany często po 1989 r. Marshall / ten od planu / jeszcze w 1947 r. truł d…. Stalinowi nt. zwrotu przez PRL Ziem Zachodnich i Śląska . Nasz „salon” zawsze wypinał się na Rosję , również z powodu komleksów . Co do wszelkich „analityków ” to miejmy ich też w d… . Nigdy, niczego sensownego nie powiedzieli – vide kremlinolodzy , przekręty Madoffa i innych giełdziarzy . Co do ewent. trafności prognoz , to jakiś matematyk napisał kiedyś , że gromada małp , bębniąc w instumenty może zagrać sonatę . Ja wysunę swoją prognozę ! Jeśli kryzys będzie się pogłębiał , a wszystko na to wskazuje , to mogą nastąpić przeróżne zadziwiające zwroty akcji . Może wojna , co nie daj Boże . Ale , sądzę , że jeśli Europa ma przetrwać to tylko wespół z Rosją . Być może będzie to twór o ograniczonej demokracji , jakiś łagodny faszyzm lub coś na kształt kapitalizmu państwowego – czyli podobnie. Jak w Chinach . Może nie wszyscy dożyjemy , ale założyć się mogę .

  53. Wodnik53,

    „Kompatybilność” to wyłącznie zjawisko na odczuwanie. Ja tego nie porafiłbym opisać. Zapewne też i ten niuans/opisanie zjawiska” miałeś na myśli. Pozostałe Twoje uwagi podzielam na 100%, ale rezolutnie nie deklaruję „bycia na wspólnej ścieżce z Tobą/jeszcze mnie łeb za to urwą.

    Pozdrawiam.

  54. Podzielam pogląd chyba większości, że kremlolodzy (kremlinolodzy brzmi dla mnie zbyt amerykańsko, my mówimy Kreml, a nie Kremlin, jak amerykanie) mają sprawdzalność porównywalną z wieszczeniem z fusów albo i mniejszą. Dlaczego? Bo myślą życzeniowo. A precyzyjniej – PISZĄ życzeniowo. Co tam sobie myślą, to ja nie wiem. A piszą życzeniową, bo tylko takie pisanie się sprzedaje. Prawdopodobnie na inne opinie nie ma popytu.
    Skrajną kompromitację naszych ekspertów od spraw Wschodu zobaczyliśmy chyba 10 lat temu, kiedy kandydatura Putina – protegowanego ustępującego Jelcyna – była przez nich po prostu wyśmiana. Putin? Kandydat Jelcyna? Jelcyn jest tak skompromitowany i nielubiany, że przegra z kretesem. Tak było, pamiętam. I ciągle mamy tych samych ekspertów.
    Co naprawdę w polityce rosyjskiej się dzieje nie wiem, i mogę prorokować z wiarygodnością Pytii Delfickiej. Myślę, że dzisiaj jest jeszcze trudniej, niż dawniej. Wtedy wiadomo było, że Janajew jest przeciw Gorbaczowowi i Kriuczkow za. Woroszyłow popiera Chruszczowa a Mołotow nie itd.. Teraz mało kto potrafi wymienić istotnego polityka rosyjskiego spoza obozu rządzącego (poza tradycyjną, nieliczącą się opozycją komunistów i Żyrynowskiego, po demokratach, „Jabłoku” itp. ni widu ni słychu).
    Putin – moim zdaniem – był najlepszym przywódcą Rosji (oczywiście z punktu widzenia tejże) w ostatnich kilkudziesięciu, jeśli nie stu kilkudziesięciu latach. I tak jest przez Rosjan traktowany. Czy jest to człowiek uczepiony stołka? A skąd mam wiedzieć. Mam wraźenie, że Miedwiediew nie ma szans mu „podskoczyć”. Ale, być może, przed przejściem na zasłużoną emeryturę, Putin może wyświadczyć jeszcze drobną przysługę. Wziąć na siebie winę za kryzys i oczyścić dokładnie przedpole następcy. Jak kryzys się szybko skończy, to nie będzie musiał. Nie wiem dlaczego, ale w odniesieniu do polityków rosyjskich (a w szczególności Puytina) dużo łatwiej jest mi uwierzyć w działanie na rzecz państwa i narodu, niż w przypadku naszych kochanych polskich przywódców.
    Wracając do początku – kremlologia to wiedza tajemna. Jej totalna niesprawdzalność dziwi jednak torchę. Dziennikarze dziennikarzami, ale gdzie są wywiady i późniejsze (kontrolowane) przecieki? Nie można by tak majora (przepraszam, może zaniżam obecną rangę) Zacharskiego wypuścić na Kreml? Popił by trochę i wrócił z cennymi informacjami.

    pozdrawiam

    ansie

    P.S. Życzę Szanowanemu Panu Redaktorowi udanego urlopu.

  55. Kota nie ma, chata wolna…
    No to teraz myszy będą rajcować!
    (Choć i przy kocie też rajcowały w najlepsze 🙂

    Przyjemnego wypoczynku!

  56. Jakobsky,

    jakkolwiek podzielam Twoje poglądy, ja już cały jestem w epoce Człowieka, ze zunifikowanymi wszystkimi wartościami jakie wniosła do życia w społeczeństwach lewica, i prawica. Kiedy globalizaca po serii wstrząsów zacznie nabierać prawdziwie globalnego charakteru, niezbędny stanie się taki uniwersalny system społeczny.
    Dopracowany do potzeb globalizującej się ludzkości system prawny, plus zmodyfikowana dzisiejsza demokracja, sprawią,że tradycyjne systemy społeczne staną się nieaktualne. Tu i ówdzie zaczyna dojrzewać przekonanie/m.in prof.Safjan o tym publikowqał/ że w przewidywalnej przyszłości, ze względu na wyżej wspomniane tendencje, rola parlamentów zmarginalizuje się na rzecz sądownictwa, ze względu na kompetentne i szybkie stanowienie nowego prawa. Czy w takiej stytuacji /gdy prawo będzie mądre i twórcze/ widzisz miejsce , w którym będą mogły się spełniać lewicowość i prawicowość…
    Niestety, najbliższe lata zadecydują jak obecne problemy , które dopadły ludzkość się potoczą. Na to co napisałem, w moim odczuciu szanse są wtedy, kiedy nas jako ludzkość Dzisiaj, za bardzo nie cofnie wstecz, np. do poziomu wspólnot pierwotnych. Pozwolę sobie jednak zauważyć, że w takim przypadku -lewica czy prawica, choćby najmądrzejsze, też nie będą miały racji bytu…

    Podzrawiam,Eddie

  57. momo,

    nie wiem jak to wyrazić ,ale w moim odczuciu w większości spraw się zgadzam z tym co piszesz. Poedyńcze różnice w naszych poglądach i ocenach biorą się z tąd moim zdaniem, że opinie na te same konkrety w innym temacie mogą , w sposób uprawniony różnić się ze sobą. Kop na Zachód Stalina, w kontekście kontynentu europejskiego np. może okazać się w przyszłości nawet zbawiennym . Jednak, to jest na razie wartość czysto hipotetyczna. Na ile czuję Rosjan, oni w sytuacji agonalnej będą myśleć tylko o jednym- jak zdominować pozostałych. Nawiasem mówiąc, dla nich jest to absolutnie nadrzędnym interesem/zdominowanie/ bo sami cywilizacyjnie mogą się nie wyrobić. Czym innym, jest rozpatrywanie „Kopa Stalina na Zachód” w kontekście dobrodziejstw, jakie nam się dzięki temu przytrafiły. Jedno nie wyklucza drugiego.

    Pozdrawiam,Eddie

  58. Absolwent,

    Napisałeś tak krótko, że zanim się zorientowałem, już było po wszystkim. Przeczytałem całość, i oczywiście też Cię lubię. Jeśli naprawdę doskonalołeś ciało i UMYSŁ w klasztorze Szaolin, to delikatnie pozwolę sobie zauważyć, że głupota ludzka, jest poważną ułomnością, wręcz kalectwem. W europejskiej kulturze napiętnowanie kalectwa jest jak dotąd czymś bardzo niestosownym. Gdybyś zechciał pomedytować nad tym, i dzięki temu osiągnął stan tolerowania mojej głupoty/nie moja wina, a pisać się z tej właśnie głupoty się chce/- to do czasu kiedy etycy nie odpusczą będziesz uchodził za rasowego cywilizowanego Europejczyka . Masz pojęcie jaki szyk na salonach…
    Nie wiem jednak czy można na to liczyć, przecież już raz obiecałeś, i znów Cię poniosło. Ponieważ jesteś niebezpieczny/ ” ostrzegasz i przy……asz” cytat z Ciebie/ zaprzyjaźnię się tylko z Lizakiem, a z Tobą nie.

    Pozdrawiam,Eddie

  59. magrud pisze:
    2009-03-02 o godz. 01:3
    Bardzo podobał mi się Twój wpis. Zupełnie jak kolejny rozdział „Boga Urojonego” R. Dawkinsa. Jesteś racjonalistką. Poza wszelkimi innymi genialnymi przymiotami, że choćby ciepła kobiecość i delikatność wymienię. Dziękuję Ci za te wpisy. Serdecznie pozdrawiam – Lech

  60. Przepraszam, że głupio- czyli retorycznie spytam:
    czy Państwo naprawdę wierzą w to co piszą?
    Lewica i prawica?
    Dobro i zło?
    Od kiedy homo homini lupus przestał istnieć? Wszelkiej maści dyktatorzy prawicowi posiadali konta w krajach zachodnich. Kapitalizm był w retoryce be, ale zapewniał stabilność i przewidywalność.
    Niewielu było takich, którzy nie robili podobnych zabezpieczeń.
    Dzieci dyktatorów i pierwszych sekretarzy bawią się podobnie- na zachodzie, o następcach tronu szejków,radżów czy sułtanów nie wspominając…………

    Na czym zarobił podobno 40 miliardów dolarów Putin? Czy rodzina Jelcyna jest biedna?
    Gdzie żyła przez długie lata córka Stalina? syn Chruszczowa?
    Religie i ideologie są tylko opium dla ludu, kapłani wszelkich religii żyją dostatnio dzięki wiernym………….

    Nie znamy struktur mafijnych, o hierarchii podobno można było wnioskować po tym kto komu otwierał drzwi. Takie samo wnioskowanie dotyczy krajów niedemokratycznych. Kto jest kim w Chinach, Rosji, Korei?
    Z 10 000 poglądów , jeden może być słuszny.
    Zbyt wiele jest działań za zamkniętymi drzwiami…….

    Teoria komunizmu w dziwny sposób zawłaszczyła dorobek socjalistów, spółdzielców, społeczników.
    Nieodparty urok teorii, z którą można się utożsamiać, niesyety praktyka w wykonaniu czynnika ludzkiego jest nie do przyjęcia.
    Komunizm tak, wypaczenia nie? A kto osądzi odstępstwa od doktryny? Egzekutywa? Centralizm demokratyczny?
    Demokracja w Rosji polega często na odstrzeliwaniu działaczy ruchu praw człowieka, dziennikarzy, przedsiębiorców……….

    Kapitalizm jest zły, ale nie wynaleziono jak dotąd lepszego systemu gospodarczego.
    Poszukiwania trzeciej drogi w gospodarce to jak dotad, szukanie jednorożca, czy Graala……………
    Może istnieje?

  61. Przepraszam, że głupio- czyli retorycznie spytam:
    czy Państwo naprawdę wierzą w to co piszą?
    Lewica i prawica?
    Dobro i zło?
    Od kiedy homo homini lupus przestał istnieć? Wszelkiej maści dyktatorzy lewicowi i prawicowi posiadali konta w krajach zachodnich. Kapitalizm był w retoryce be, ale zapewniał stabilność i przewidywalność.
    Niewielu było takich, którzy nie robili podobnych zabezpieczeń.
    Dzieci dyktatorów i pierwszych sekretarzy bawią się podobnie- na zachodzie, o następcach tronu szejków,radżów czy sułtanów nie wspominając…………

    Na czym zarobił podobno 40 miliardów dolarów Putin? Czy rodzina Jelcyna jest biedna?
    Gdzie żyła przez długie lata córka Stalina? syn Chruszczowa?
    Religie i ideologie są tylko opium dla ludu, kapłani wszelkich religii żyją dostatnio dzięki wiernym………….

    Nie znamy struktur mafijnych, o hierarchii podobno można było wnioskować po tym kto komu otwierał drzwi. Takie samo wnioskowanie dotyczy krajów niedemokratycznych. Kto jest kim w Chinach, Rosji, Korei?
    Z 10 000 poglądów , jeden może być słuszny.
    Zbyt wiele jest działań za zamkniętymi drzwiami…….

    Teoria komunizmu w dziwny sposób zawłaszczyła dorobek socjalistów, spółdzielców, społeczników.
    Nieodparty urok teorii, z którą można się utożsamiać, niestety praktyka w wykonaniu czynnika ludzkiego jest nie do przyjęcia.
    Komunizm tak, wypaczenia nie? A kto osądzi odstępstwa od doktryny? Egzekutywa? Centralizm demokratyczny?
    Demokracja w Rosji polega często na odstrzeliwaniu działaczy ruchu praw człowieka, dziennikarzy, przedsiębiorców……….

    Kapitalizm jest zły, ale nie wynaleziono jak dotąd lepszego systemu gospodarczego.
    Poszukiwania trzeciej drogi w gospodarce to jak dotad, szukanie jednorożca, czy Graala……………
    Może istnieje?

  62. Magrud z 01.37
    Z tych samych powodów i ja zostałem bezbożnikiem!

  63. Eddie: absolwentowi myli się Szaolin z szaletem w którym palił Sporty w przerwach między zajęciami na WUML-u, którego jest – miernym, ale jednak – absolwentem 🙂 I stąd m.in. ten wyostrzony krytycyzm kogoś, kto sam kilku sensownych zdań nie potrafi napisać, z tego co napiszą inni niewiele rozumie, ale chwali się, że znał setki naukowców, którzy – paradoksalnie – wyjechali wszyscy w 1968 r.! Pewnie dlatego, by nie mieć do czynienia z takimi oto wumlowskimi absolwentami 🙂

  64. Jakobsky,

    W moim wpisie do Ciebie/2009-03-02 o godz. 23:08/ z powodów obiektywnych nie doprecyzowałem kilku aspektów, bez których mój przekaz rozmija się nieco z tym co powinienem napisać:

    1. W trochę większym /?/ horyzoncie czasowym- ludzość ma szansę doczekać się / w końcu/ prawdziwego konfliktu Człowie-cywilizacja techniczna. Za 30-40 lat, jeśli sami przy pomocy jakiejś gwałtownej imprezy nie cofniemy się w rozwoju cywilizacyjnym, głównym naszym problemem będzie -Co zrobić z rzeszami nieprzydatnych ludzi. Nieprzydatnych, bo dzięki postępowi/robotyka, nanotechnologie etc/ nie będzie dla większości z naz zajęcia. Możemy stać się cywilizacją utrzymanków maszyn i urządzeń. brak zajęć, to błyskawiczna degradacja psychiczna. Masz ochotę znajdywać z tych względów miejsce dla lewicy czy prawicy?
    2. Dzidiaj, jeśli państwo jest bogate i w miarę cywilizowane/np.Niemcy/ to niezależnie od tego kto rządzi lewica czy prawica- aktywność prosocjalna odbywa się tym samym trybem. KGdyby zabrakło kasy, wtedy nawet najlepsza , najuczciwsza lewica nizzc ne pomoże…
    3.Zamożny , uczciwy lewicowiec- to tylko kreacja jego wrażliwości w danych/jego osobistych/ warunkach, co czasami objawia się aktami dobroczynności, popieraniem politycznych lewicowych ideologów itp.Tak jest dopóki sytuacja w kraju jest w miarę stabilna i pomyślna. Wierzys w to, że tacy dobrzy ludzi w obliczu prawdziwego kryzysu będą tak samo dbać o dobro współobywateli i własnych dzieci i rodzin.,że pójdą godnie na dno ze wszystkimi i całą swoją rodziną.? Taka lewicowość to w moim przekonaniu dekoracja zrobiona z ich wrażliwości w danym, bezpiecznym czasie…

    Pozdrawiam,Eddie

  65. XYZ,

    XYZ pisze: 2009-03-03 o godz. 09:24
    ————————————————————
    Dzięki za wyjaśnienia. Rozważałem już nawet, czy kupić sobie Prozac. Obiektywnie -w każdym przypadku lek ten się wybrania. Jeśli ja świruję sam z siebie to jak najbardziej. Jeśli padam od dysonansu pochodzącego od intelektualnego kontaktu z… to też mała garstka tego leku nie zawadzi- pozwoli zachować równowagę psychiczną.

    Pozdrawiam,Eddie

  66. DRODZY BLOGOWICZE!!!!!!!!!

    JESTEM PRZERAŻONY SWOJĄ AKTYWNOŚCIĄ. OSTATNIO PRACUJĘ NA OKRĄGŁO PRZY KOMPUTERZE, W CHWILACH PRZERWY, DLA RELAKSU WPADAM TUTAJ, I JAK SIĘ DO MNIE ZWRACAJĄ TO ODPISUJĄ. WŁAŚNIE „PRZELECIAŁEM” CAŁY TEN BLOG, I ZRÓCIŁEM UWAGĘ ,ŻE ZAINFEKOWAŁEM GO SOBĄ. BARDZO PROSZĘ NA JAKIŚ CZAS O MNIE ZAPOMNIEĆ I SIĘ DO MNIE NIE ZWRACAĆ, BO TO CO JA DOTĄD NAWYPRAWIAŁEM TO GRANDA. PRZEPRASZAM, ALE DELIKATNIE UAKTYWNIĘ SIĘ PO POWROCIE GOSPODARZA.DO TEGO CZASU NIE MA MNIE DLA NIKOGO…

    WSZYSTKICH SERDECZNIE POZDRAWIAM,EDDIE

  67. Ze wstydem przyznaję, że słabo znam współczesną Rosję. Po 1990r. zniknęła z naszych mediów. Pozostał tylko nasz stosunek do niej. Jej relacje z naszymi sojusznikami, a ona sama została amputowana z naszej zbiorowej świadomości. Szkoda.
    Teraz nastał czas odwilży na linii Waszyngton – Moskwa i zaraz pojawił się w naszych mediach i wśród komentatorów inny, zniuansowany, przekaz z Rosji.
    Pan Passent wyraża jak najbardziej udawane zdziwienie. Moim zdaniem, w ten dyplomatyczny sposób daje nam do zrozumienia, iż świetnie sobie zdaje sprawę , ze stopnia zakłmania naszych „przekaziorów” i opiniotwórczych środowisk.
    Należy zatem po raz kolejny postawić pytania o politykę informacyjną naszych mediów. O rolę jaką sprawują w naszym politycznym życiu.
    I czyje interesy reprezentują?
    Oraz najważniejsze pytanie, co mozna zrobić, by zapewnić społeczeństwu rzetelne informowanie?

  68. Eddie (2009-03-03 o godz. 11:01):
    Napisałeś jeden z mądrzejszych postów na tym blogu, postanowiłem wziąć z Ciebie przykład, miłego wypoczynku.

  69. Zastanawiam sie, dlaczego tu obecni lewicujacy i lewicujace nie poruszaja tematow bliskich lewicy. Nawet geniusz lewicy Lizak powoluje sie na Davos, bo o Bélem z pewnoscia nie slyszal. Nudy „wieja” z wypisanek (swieta coraz blizej) tych tu niby obecnych lewicowcow. Za Magrud polecam lekture Le Monde, wtedy moznaby odswiezyc wiedze o wspolczesnej Rosji. Nie polecam jednak lektury Prousta w oryginale (mimo, ze filolodzy tak chca), ze wzgledu na utrace czasu w poszukiwaniu tegoz. Proponuje wiec szukanie kielicha lub realizowanie hasel mistrza Abélarda.
    MA

  70. magrud,

    przyznam szczerze, ze nie doczytale sie u Passenta zadnego zawoalowanego zdziwieina, zas pytania o sens i bezsens specjalnosci, jaka jest tzw. kremlinologia sa jak najbardziej uzasadnione.

    Dla Ciebie jednak jest to znak, ze, opierajac sie na wlasnych projekcjach, ktore nakladasz na Passenta, oto nadszedl czas, zeby „postawić pytania o politykę informacyjną naszych mediów.”

    Twoj sposob rozumowania przypomina tutaj stara anegdote o zdawaniu egzaminu z zoologii u profesora, ktory byl specjalista od robakow. Kiedy zapytal on studenta o cos na temat slonia, ten zaczal w ten mnkej wiecej spsob: „Slon charakteryzuje sie tym, ze ma dluga trabe przyponinajaca robaka. Robaki dziela sie na…” – i w ten sposob zdal.

    Tyle anegdota. Ale jesli przyjac Twoja gre i narzucony w ten sposob temat, to pozwole sobie zauwazyc, ze w Twoim wpisie znajduje sie zwrot, od ktorego ktos przyzwyczajony do regul funkcjonowania wolnego spoleczenstwa obywatelskiego (oraz obslugujacych to spoleczenstwo mediow) moza dostac dreszczy, i to bynajmniej nie z powodu zdrowej ekscytacji. Chodzi o „polityke infomracyjna”, co brzmi po prostu zlowrogo. Rozwin prosze bardziej Twoje rozumienie „polityki informacyjnej” w nowoczesnym, pluralistycznym, wolnym spoleczenstwie demokratycznym, a przede wszystkim kto i jak mialby odpowiadac za realizowanie tej polityki i jakimi metodami ?

    Bo „polityka informacyjna” to nie jest to to samo, co zapewnienie spoleczenstwu rzetelnego informowania. Tam, gdzie istnieja pluralistyczne media reprezentujace roznorodnosc opinii, tam kazdy obywatel, ktory czuje taka potrzeba moze sie doinformowac o tym i o owym wedle wlasnego swiatopogladu. Co wiecej, moze on poczyta opinie myslacych inaczej i w ten sposob albo posiac, albo zdusic ziarno watpliwosci, jesli takowe kielkuje. Ale do tego nie potrzeba zadnej „polityki informacyjnej”, zwlaszcza ze ten termin nie konieczni musi oznaczac rzetelnosc zawodowa dzennikarzy, o ktora zawsze trzeba walczyc.

    W Polsce nie brak ani wolnych i zroznicowanych mediow, ani chetnych do korzystania z takowych, w tym grupy najambitniejszych, ktorzy siegaja po rozne opinie. Po ci wiec nawolywac do jakiejs „polityki informacyjnej” – konceptu zywcem wzietego ze sprawozdan z posiedzen Wydzialu Informacji KC PZPR ?

    Pozdrawiam.

  71. Eddie 11.01
    Brawo, zawsze powinno się naprawiać własne błędy.
    Przy okazji gratuluję ci pozyskania kolegi XYZ z którym jak widać trzymasz sztamę.
    Perły intelektu i dowcipu tego penetratora szaletów są najwyraźniej w Twoim guście ?

  72. Eddie:Mile mnie zaskoczyles .Pozdrawiam.(rowniez ewentualnych nasladowcow)

  73. Jestem nadal pod wrazenim Jurij Afanasjew’s dramatycznej diagnozy rosyjskiego panstwa i spoleczenstwa w eseju pt. Osobna droga Rosji.
    Znam troche z podrozy Rosje i to nie z pozycji Stawki, tylko tych, na ktorych bezposrednio lewicowa schizyma i zmiany spoleczno-gospodarczych maja wplyw.

    Gorbaczow(w sumie utopista) probowal reformowac system, ktorego legitymacja byl anty-indywidulizm i w efekcie go zdemontowal, przy czym niedocenil silnego nacjonalizmu w bylm ZSRR. Alkoholik Jeldzin, ktory wyplynol na fali puczu pozstawil taki chaos, ze Rosji grozila kolejna wojna domowa i dopiero Putin tzw. sterowna demokracja wprowadzil porzadek.

    Jestem zdania, ze Gasputin siedzi pewnie w siodle i bedzie nastepnym prezydentem Rosji.

    Gospodarzu udanego wypoczynku i niech Pan laduje akumulatory.

  74. Lizak, Bóg zapłać za dobre słowa. Jak widać Eddie sam sie wystrzelał. Twój felieton z 16.23 był przedni. Wiele do myślenia dają wpisy ansie i momo. Do niedawna wiele przyjemności dawało oglądanie rosyjskiej TV. Coraz bardziej niestety dostrzega się tamże zalew zachodniej kultury, czyli seriale i szołbisnes.

  75. Tu skrzynka prostych odpowiedzi na jeszcze prostsze pytania!

    Na pytanie zainteresowanej w sprawie: co należy robić, żeby…? odpowiadamy:

    1. Odpowiedzi bardziej ogólnej natury udzielił już tow. W.I.Lenin w broszurze Szto dielat?, 1902.

    2. Odpowiedź bardziej szczegółowa brzmi: założyć własne stacje w oparciu o wytyczne W.I. Lenina.

  76. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tajemnica Kremla http://www.youtube.com/watch?v=ro_rlphazH4

  77. magrud pisze:

    2009-03-03 o godz. 11:20

    Mam dla Ciebie odpowiedz; przestac kupowac prase zolta (powinno spoleczenstwo). Lub pisac artykuly do powaznej prasy.
    Z powazaniem.
    MA

  78. „Nic z tego nie rozumiem. ”

    Szanowny Panie Danielu,

    obawiam się że rozumiejąc sięga Pan do zwrotu retorycznego mającego podkreślić częstokroć nieracjonalny i oparty na odruchach sposób myślenia o Rosji. Podzielam ten pogląd, w kolosalne zdumienie wprawiają mnie rzesze domorosłych sowietologów i ekspertów d/s rosyjskich komentujących z matrycą uprzedzeń w głowie rosyjski subkontynent. Bez dobrej znajomości kultury, języka, z powierzchowną i przeważnie polonocentryczną wizją historii, bez osobistych doświadczeń, kontaktów, znajpmości i przyjaźni. Wrogość do wszystkiego co rosyjskie jest nieomal religią a doszukiwanie się dziury w cyłym i najgorszych motywów po stronie rosyjskiej – tej religii najważniejszym dogmatem.
    Próby zastanowienia się nad stanem i perspektywami stosunków polsko-rosyjskich bez prezentowania zadzirnej niechęci i powtarzania stereotypów dotyczących mentalności odbierane są jako uczynek leżący gdzieś pomiędzy zdradą interesów narodowych i bluźnierstwem. A szkoda że tak jest.

    Ukłony.

  79. Do zwolenniczek lewicujacego Lizaka,
    polecam Wam goraco lekture Manifestu K.M.; informacja dla Lizaka; prosze nie mylic z festynem Manii (to za Witkacym).
    MA (uwolniony od manii)
    PS
    O lekturze myslalem powaznie; o Lizaku nie.

  80. Apeluje o spokoj i powolne ruchy!
    Wspolpraca i kolezenskie wiezy Putina i Miedwiediewa siegaja lat St.Peterburskiej znajmosci ( nazwe to tak delikatnie i umownie).Dzisiaj wyustepuje pewna rozdzielnosc myslenia i dzialania pomiedzy w/wym. Wynika to jednak z dosc zaskakujacego obrotu w sferze sytuacji ekonomicznej Rosji i coraz bardziej dotkliwych skutkow globalnego kryzysu ekonomicznego. Oboje nie liczyli ze kryzys az tak gleboko kopnie gospdarke Rosji, zachwieje jej rezewami waliutowymi i wplywami ze sprzedazy surowcow energetycznych.Rubel sysytematycznie traci na wartosci nie dlatego ze dolar jest silniejszy, a dlatego filary parytetu rubla poddane zostaly wstrzasowi. Oboje nie maja sensownego lekarstwa na kryzys. Tak Miedwiediew jak i Putin obecnie zachowuja sie tak, jak by w Rosji dizlalay rownolegle dwie Rady Ministrow, dwoch Premierow no i jeden Prezydent, ktory nieco sie ocknal w tej roli i zaczyna coraz wyzej i pewniej glowe podnposic do gory.
    W ubieglym tygodniu wrocilem z tygodniowego pobytu w Rosji i krajach baltyckich.Wynioslem wrazenie, ze obecnie wchodzi w zycie etap rywalizacji a nie polaryzacji wladzy w Rosji.Jestem jednak oredownikiem tezy, ze to wlasnie lider Jedinej Rasyji Wladimir Putin w taki czy inny sposob bedzie sie ubiegal w nowych uwarunkowaniach konstytucyjnych o powrot na Urzad Prezydenta forujac idee wladzy absolutnej skupionej w jednych rekach. Dzisiaj mamy sytuacje zgodna z powiedzonkiem ..” gdzie kucharek szesc , tam nie ma co jesc”
    Bieda,bezrobocie, widmo glodu wrocilo w rosyjskie prowincje odlegle od Moskwy. Korupcja zaczyna przybierac na sile i tempie rozwoju i dla Kremla zaczyna byc raczej nie do opanowania.
    Wspomnialem o krajach baltyckich. Szczegolnie Lotwa i Estonia w swej niepowtarzalnej krasie stoja na granicy bankructwa. Unia Europejskia nie moze byc lekartswem na dzwiganie ekonomicznych ruin obu krajow.
    Bardziej jestem sklonny w prognozowaniu w Rosji kolejnego kryzysu w ukladach Gazprom – Ukraina ( no i reszta Europy).Rosyjska prowincja zaczyna odczuwac niedostatki w dostawach gazu,ograniczaja swoja produkcje poszczegolne znane w Rosji kombinaty.sadze, ze niebawem pojawi sie nowa przyczyna ograniczenia lub wstrzymania dostaw gazu do Ukrainy, lub poprzez Ukraine.Jesli tym krajem kraje europejskie ugna sie pod nawalem rozlicznych argumentacji rosyjskich, to kryzys ekonomiczny w Europie sie poglebi.Chyba kraje Unii tym razem siegna bo bardziej prawne srodki domagania sie odszkodowan z tytulu poniesionych strat ekonomicznych.
    Tusk – moim zdaniem – powinien sfinalizowac wizyte Putina w Polsce.To moze byc punkt zwrotny we wzajemnych stosunkach, o ile oczywiscie Radoslaw Sikorski nie bedzie sie dalej kompromitowal jako maz dyplomacji poaz granicami Polski.( Mam na uwadze ostatnia wizyte w USA)

  81. Prozaiczna Oda do Przesympatycznej Pani Magrud

    Ja,ułomny agent wpływu, na polską prawicę, z bólem serca i z bez bicia uprzejmie donoszę, że nie mam żadnego wpływu na tę skamieniała opcję. Mało tego, po ostatniej karczemnej awanturze odnoszę wręcz przeciwne wrażenie, że to ona zaczyna na mnie wywierać gwałtowny i nieelegancki wpływ.

    Stąd też, nieco podłamany, w pierwszych słowach mego skromnego listu,do Wielce Szanownej, Czcigodnej i Uszanowania, Pani Magrud przekazuję serdeczne pozdrowienia. U nas wszyscy są żywi i zdrowi, czego i Pani z najlepszego serca życzymy. Przeżyliśmy ostatnio niezwykłą awanturę kuchenną jaka niekiedy się zdarza w najlepszym towarzystwie. Otoczyły nas kruki i wrony licząc na rychłe i pożywne „wielkie żarcie” przerywając naszą ulubioną sjestę po intensywnej pracy na polu łagodzenia nastrojów na prawicy.

    Krakanie było tak straszne, a dziobanie tak uporczywe, że nie pozostawiało cienia wątpliwości. To były proamerykańskie „Ptaki” burżuazyjnego „Hitchcoca”.W tym frontalnym rwetesie pierza posypało się całe mnóstwo, niczym z chmury gradowej. Ptaszyska już odleciały na swoje grzędy i liczą stracone piórka, zapewne koncentrując się do kolejnego nalotu.

    Przyznam nie bez pewnej sympatii, że znacznie bliższe są mi rodzime ptaszki tak ślicznie i wiernie opisane przez Tuwima w jego utworze pn.”Ptasie radio”.Nie ma w nich tej agresji i krwiożerczej bezwzględności połączonej ze zwykłym napełnianiem swoich malutkich kałdunków, które w swej niezliczonej masie szkody mogą uczynić niepowetowane.

    Leśnicy mają na nie, stare i sprawdzone metody utrzymywania wielkości populacji w pewnych ryzach. Głośno o nich nie będę mówił by nie wpadać w ton niechlubnej kontynuacji. W każdym bądź razie już Żeromski przewidywał, że rozdziobią nas kruki i wrony, z czego należy wyciągnąć stosowne nauki dla siebie.

    Ptaszynka rzecz mała i miła, a taką dokuczliwą i niebezpieczną być może. Państwo Guccwińscy radzili sobie z naszymi mniej lub bardziej nieopierzonymi braćmi lokując ich we wspaniałych, przejrzystych i nasłonecznionych wolierach, gdzie mogli się nawzajem podziwiać odgrodzeni od siebie bezpieczną siatką, bez ryzyka wyrządzenia sobie krzywdy. Najbardziej tolerancyjny stosunek wobec dwóch, tak różnych, gatunków głoszą artyści poprzez uowszechnianie hasła:”Kochajcie wróbelka”.

    Doskonale rozumiem zawarty w nim humanizm, piękno, miłość i tolerancję. Czy jednak taka malutka ptaszyna może być porównywana z odstraszająco kraczącym i dziobiącym do pierwszej, a może i ostatniej krwi, gawronem.?

    Wydaje się, że kultura zawiera się także w zachowaniu pewnego dystansu pozwalającego utrzymać prywatność. I jeżeli łamiemy te elementarne kryteria, to niszczymy zasady koegzystencji wypowiadając sobie permanentną wojnę. A przecież świata nie możemy pojmować jako areny walki wojenno-konkurencyjnej, bowiem istnieją inne znacznie wyżej usytuowane wartości jak pokój, koegzystencja i tworzenie.

    Destrukcja zawsze będzie negatywnym zjawiskiem niezależnie od tego w jak atrakcyjne kostiumy będziemy ją odziewać. Będąc przy ptaszkach nie zapominajmy jednak o tym, że to jakimi one są dyktują również mechanizmy zewnętrzne określające ich warunki bytowania. Ptaszynka mająca swoje gniazdko i nasionka zwykle nader łagodną jest. Kiedy jej odbierzemy podstawowe warunki niezbędne dla godziwej egzystencji ,wówczas zamienia się w furie.

    Istnieje naturalny łańcuch pokarmowy ale dopiero jego zachwianie rodzi tak bardzo negatywne zjawiska. Dlatego dbajmy o równowagę biocenozy i życia politycznego. Każde ich zachwianie łączy się z dominacją, dyktatem i krzywdami, o czym warto nie zapominać. Tylko współistnienie i współdziałanie tworzy szanse na lepsze i pogodniejsze jutro. Jako element zabezpieczający taką wizję świata widzę konieczność nie tyle przekonywania do swoich racji, ile uwzględniania racji innych. Wynika to z faktu,iż bardzo często racje te zasadzają się nie tyle na fundamencie racjonalizmu,lecz bardzo często opierają się one na emocjonalnych odniesieniach.

    Dlatego też nie można lekceważyć świata emocji stanowiącego niezwykle często siłę motoryczną świata realnego. I to niezależnie od stosunku do świata emocji i logiki oraz ich wzajemnych relacji. One istnieją w sposób obiektywny i musimy się z nimi liczyć, niezależnie od tego co jest pierwotnym a co jest wtórnym. Jest to pytanie analogiczne do tego, co jest pierwotnym, duch czy materia. Nauka na dzień dzisiejszy nie znalazła uporządkowanej odpowiedzi. Prawica swą sympatią ciąży ku duchowi a lewica ku materii. O ironio, nieprawdaż? Ten stan wirtualnej równowagi logiczno-emocjonalnej winniśmy, rzecz jasna, osiągać w trakcie rozmów, sporów i dyskusji.

    A któż ma rozsądzać o celności argumentacji i ich wyższości nad innymi? Jak na razie nie dopracowaliśmy się takiego arbitra. A może nim, ze względów obiektywnych, pozostać tylko nauka weryfikująca emocjonalne zachowania. Przy czym jednak emocje z drugiej strony wyprzedzają naukę i inspirują ją do badań określonych problemów. Zatem stanowią one, logika i emocje, swego rodzaju drożdże w procesie wypiekania bochna pachnącego i dorodnego chleba. Więc w sumie chodzi o to, byśmy wdając się w niepotrzebne awantury nie zafundowali sobie zakalca.

    A teraz po pewnej dozie filozoficzno-mentorskich rozważań wypadałoby zejść na nasz ziemski padół, dla niektórych radości,a dla innych cierpień i łez. Jakim on jest, nie mnie syntetycznie oceniać i globalizować go. Uważam,że winni to czynić rządzący nami, i w naszym interesie, a nie swoim własnym. Ja mogę jedynie opisywać otaczającą mnie rzeczywistość,na miarę mojej ograniczonej wiedzy i doświadczeń. I tak tę swoją rzeczywistość ocenia z oddzielna każdy obywatel RP. Inaczej ją będą widzieć beneficjenci tego systemu zamieszkujący w pięknych domach wspaniałej Ojczyzny i zupełnie diametralnie różnie postrzegać ją będą wykluczeni, którzy mieli nieszczęście znaleźć się w rynsztoku przemian społecznych. Ci którzy zostali pozbawieni własności państwowej, społecznej i prywatnej a także często osobistej. Wyzutych z własności nominalnej i realnej mamy większość, natomiast ci, którzy przejęli od nich własność mamy zaledwie około ca 10% populacji. Zatem widzimy jednoznacznie w jakim kierunku prowadzi wypadkowa zmian społecznych w nowych uwarunkowaniach. Zmian dodajmy, które nastąpiły bez określenia transparentnych kryteriów ich przeprowadzania, po celowo zaniżonej wartości majątku państwowego dla swoich totumfackich,bez rozstrzygania z czyjej strony barykady. Po bezprawnym uwłaszczeniu, są już oni wszyscy z tej samej strony zaliczając się wg nowych kryteriów socjologicznych do klasy mądrych, naśmiewając się z klasy głupich i zacierając w ten sposób klasowy charakter zmian. Durna ciemnota nie rozumiejąca zachodzących zmian weryfikuje krótko a dosadnie zachodzące procesy:”Złodzieje”.Natomiast „złodzieje” uważają się za dobroczyńców wysyłając durnych na bezrobocie i emigrację. Istnieje także grupa „złodziei”obwołująca się szeryfami i ponoć ścigająca tych pierwszych i właściwych „złodziei”.Sprawa zagmatwana została bardzo, by mądry zrozumieć jej nie mógł a głupi przyjął za zbawienną oczywistość.

    I tak sobie państwo, nowe elity, mieszają w tym diabelskim kotle przekonując,że to wszystko co robią to wyłącznie dla nas i to z ogromnym poświęceniem i zaangażowaniem. Gdyby nie oni to dopiero byłaby nędza albo i jeszcze gorzej, a komuna już dawno by nas wyrżnęła i przerobiła na kiełbasy. Za co wielkie wam dzięki, książęta, panowie i prałaci. Gdyby nie wasze bale charytatywne i samarytańskie poświęcenie na Wyspach Kanaryjskich, dawno byśmy już poszli z torbami. A dzięki wam możemy beztrosko i za spore pieniądze pucować klamki w Irlandii, Islandii i siedzieć w Tajlandii za handel prochami.

    Oczywiście nasze elity są silne, zwarte i gotowe. Nie grozi nam żaden kryzys, ani egipski Ramzes. Huta Pieniacka nam nie straszna w pięknej krainie jeszcze cudniejszej Julii.
    Nie obce nam takie poświęcenia za przyjaźń polsko-ukraińską, byle tylko Ruskim koło piór zrobić. Nie przestraszy nas także anielska Angela z nordycką Erykę pod rękę, a znany urzędowy germanofil co najwyżej zapluć się może ze szczęścia. Na szczycie nasz Pierwszy Obywatel ogłosił, że my jeszcze do szczytowania z Unią nie jesteśmy gotowi,bowiem nie jesteśmy w stanie wtrysnąć jej polskie miliardy za otrzymanie cztery razy mniejszej ilości Euro. Ponadto okazało się, po odtrąbieniu sukcesu przez nasze media, że była to wielka klapa w rozumieniu np. mediów brytyjskich.

    No cóż, co kraj to obyczaj, my zawsze byliśmy w propagandowej czołówce, by potem milcząco i skrycie lizać rany po razach i kopniakach naszych światłych sojuszników strategicznych. Chciałoby się złośliwie powiedzie, tak nas traktują jak na to zasługujemy. Jedynym sukcesem naszej polityki zagranicznej okazało się ogłoszenie przez znawcę dwóch narodów,a może i więcej, zwycięstwa Pani Dody Elektrody nad Panią Paris Hilton. Wreszcie bezdyskusyjne i niepodważalne zwycięstwo polskiej polityki zagranicznej i polskiej racji stanu.
    Od tego trzeba było zacząć.

    Boże Drogi. Szlachetni znawcy wolnoeuropejskiego przedmiotu, wzmocnionego amerykańskim argumentem nie do odparcia, proszę, przekonajcie mnie, że nie mam racji. Udowodnijcie, że jestem urodzonym malkontentem i peerelowskim wątrobiarzem, któremu za 800 zlp żyje się znakomicie, jak na lenia i obiboka przystało, w tej krainie mlekiem i miodem płynącej. Będę niezwykle zobowiązanym wiodącym orłom prawicowym tej trybuny, za wyrwanie mnie z chandry depresji popołogowej nowego ustroju.

    Dajcie mi szanse bym uwierzył w waszą wolność, pluralizm i demokrację poszerzone o uczciwość, sprawiedliwość i moralność. Przecież jesteście tak blisko Pana Boga. Wybaczcie mą komuszą niewiarę i krytycyzm. Przekonajcie mnie, że ja mam także plecak i buławę, no chociażby taką ciut,ciut buławeczkę. Udowodnijcie mi proszę, że jestem prymitywnym i prostackim ignorantem nie korespondującym z nowymi czasami. Wyjaśnijcie mi tępemu,że 200 miliardowe zadłużenie Polski to jej ogromny sukces. A oddanie całego polskiego majątku w obce ręce będzie służyć rozwojowi rodzimego kapitału. Odpowiedzcie mi, w jaki sposób 150 milionowe, w skali miesiąca apanaże polskiego europosła, będą mi służyły. Powiedzcie mi, jak mnie się przysłużył, ukochany Premier Marcinkiewicz, ze wspaniałym solidarnym rodowodem i jakby mniej piękną współczesnością. Tych pytań mogę mnożyć bez liku, ale przecież nie o to chodzi ,żeby zagadać państwa. Najpierw poczekam na kompetentne i ambitne odpowiedzi, tak aby mój przewrotny intelekt zechciał je przyjąć.

    No i aktualnie wypada przejść do meritum sprawy, które inspirowało mnie do dokonania tego wpisu. Jego jądrem jest Pani Magrud. Wypada na wstępie powiedzieć,że jest to wyjątkowa Pani ,niebywałej urody i nietuzinkowej inteligencji,co na ogół rzadko idzie ze sobą w parze, nadając jej cechy i aurę objawienia.

    Jest ona przez jednych ubóstwianą a przez innych pospolitowaną. Część blogowiczów ma dla niej niekłamany szacunek i uznanie za je inteligencję, rozumność i niezwykle logiczne wpisy. Prawicowa część,zawistna i nietolerancyjna nie może jej wybaczyć, iż śmiała ona wznieść się ponad mentalno-towarzyskie konwencje i ograniczenia swego środowiska. Jest to dla nich ewidentną zdradą, za którą , gdyby mogli, zakatowaliby dziewczynę.

    Tylko dlatego, że potrafiła się ona oderwać od obowiązujących schematów intelektualnych. Potrafiła stanąć z boku i wyżej, widzieć dalej i szerzej poza możliwości i perspektywę prawicowego horyzontu. Na tym polega zjawiskowość tej dziewczyny, która odważyła przeciwstawić się kołtunerii. Uczyniła ona coś, na co stać byłoby niewielu mężczyzn w sensie wręcz materialnego heroizmu przekraczającego filigranowość i delikatność jej kobiecości. Potrafiła ona niekulturalnym i niewykształconym łobuzom rzucić w twarz passe z niezwykłą lekkością francuskiego esprit, co świadczy zarówno o jej niezwykle wysokiej klasie jak i nobilitującej pryncypialności. Chapeau bas, to zbyt mało dla tej niesamowitej dziewczyny.

    Wybaczam Pani wszystko Droga Pani Magrud, jeśli tego Pani ode mnie oczekuje. Jestem Pani ogromnie wdzięcznym i zobowiązanym, za to, że uznała Pani za właściwe stanąć w obronie moich poglądów i przejąć na własną pierś tę falę nikczemnych i niskich ataków.

    Bardzo celnie oddała Pani klimat i atmosferę tamtych czasów, gdzie TW rodem z „Solidarności” dzieliła wspólne łoże z oficerem SB. Zresztą i dzisiaj miało to miejsce gdy pani poseł wchodziła w intymne relacje z oficerem nowych i prawych służb specjalnych. Jak gdyby zdradzanie stało się immanentną i nobilitującą formą aktywności społecznej pewnego odłamu burżuazyjnych elit.

    Pani Magrud, oni będą tak długo postponować propagandowo Peerel dopóki nie osiągną pułapu społecznego rozwoju z tamtego okresu. A nie osiągną go nigdy, ponieważ ich cele polityczne są zupełnie inne aniżeli poprawa warunków socjalno-bytowych społeczeństwa. Odebrali darmową cebulę i ziemniaki, odebrali darmowe wczasy, bilety do kina lub teatru. Odebrali także ludzką godność. W zamian dali dziewczynie z Netto 500 zlp,i każą jej żyć za to. Odbierają darmowe szkolnictwo, zamierzają odebrać darmową służbę zdrowia. Natomiast ludzi obligują do tego , by w tej biedzie płodzili się i mnożyli, jak króliki. Stąd znacznie łatwiej jest opluwać cudze wysokie standardy aniżeli gloryfikować własną nędzę moralną serwowaną narodowi. Takie to mamy polskie elity kupczących sklepikarzy nie potrafiących wyściubić nosa poza zatęchłą atmosferę własnego geszeftu.

    Te małe i moralnie koślawe figurki zmusiły Panią do obnażenia się przed nimi. Swą uczciwością, otwartością, prawdomównością i prawością zaskoczyła ich Pani i oślepiła. Przedstawiła się Pani tym łotrom w ludzkiej skórze. Teraz zapewne im się marzy by w uczynione rany włożyć swoje brudne łapska, aby nacieszyć swoje sadystyczne skłonności. To ich jednak nie zadowoli, będą Panią ścigać i podpatrywać, licząc czy się Pani modli, wieczorem raz po raz ,o północy ze dwa razy i nad ranem jeszcze raz. Jeśli nie, to spotwarzą Panią komunizmem,bolszewizmem,ateizmem i innymi produktami swego małego i płaskiego żywota.

    Udowodniła im jednak Pani, że jest ponad nimi moralnie, intelektualnie i materialnie.

    Jest Pani inżynierem, architektem, znanym i uznanym projektantem, twórcą brył architektonicznych w węzłowych punktach Warszawy, laureatem wielu konkursów architektonicznych. Tym oni się różnią od Pani, że oni będą oprowadzać wnuki po Warszawie wskazując gdzie stały ich szczęki,stragany i handlarskie walizy. Pani zaś swoim wnukom wskaże gdzie stoją piękne budowle będące dumą stolicy, które są rezultatem Pani wyobraźni i inżynierskiej sprawności.

    Dystans między nimi i Panią jest mierzony wielkością pojedynczego człowieka w bryle, dla przykładu Statui Wolności. Zaś Pani wielkość jest mierzona wielkością stworzonych przez siebie dzieł, których nie da się porównywać z rachitycznymi sklepikami stanowiącymi własność warcholskich awanturników. Pani nazwisko pozostanie w encyklopedii i na okładkach książek, a ich w najlepszym przypadku na cmentarzu przez lat dwadzieścia. Oto i różnica skali, która winna być odniesieniem dla grzeczności i pokory a jest nieuzasadnioną „solidarną” przesłanką buty i bezczelności. Oni po prostu nie wiedzą co mówią i czynią

    Pani jest perłą na tym blogu. Widać to tym wyraźniej, im bardziej kierowane są kalumnie polityczne w Pani stronę. Na ich tle błyszczy Pani płomieniem niepowtarzalnej osobowości.
    Te polityczne huncwoty nie są w stanie Pani sprowadzić do swego parteru, ani też wspiąć się do Pani poziomu. Dlatego najłatwiej jest podjąć próbę zbrukania. Z tym, że to ich ideały a nie Pani sięgają bruku.

    Jestem wobec Pani pełen szacunku ,uznania i wdzięczności. Dumny jestem także , że to Pani była uprzejma tyle dobrych i ciepłych słów skierować w mój adres. Pani oceny są dla mnie zaszczytem. Nie zapominajmy Droga Pani ,że nie wolno nam równać w dół, jak chcieliby niektórzy zwolennicy mętnej wody. Nam ich weryfikacja nie jest potrzebną, mam tutaj na uwadze szeroko rozumianą lewicę.

    Jeżeli nam przyjdzie się różnić Droga Pani, jak Pani zauważyła, to niewątpliwie uczynimy to elegancko, by nie dać satysfakcji prawicowej gawiedzi.
    Odwołuję się także do niezłomnego Jasnego Gwinta, co to na niego zawsze można liczyć jak na Zawiszę.
    Dziękuję również za wyrazy wsparcia Panu Lechowi oraz pozostałym czytelnikom zachowującym dystans i milczenie.
    Także oponentom moim przekazuję wyrazy pewnej skłonności w niechęci, bowiem bez ich krwiożerczego zaangażowania nie mógłby powstać ten tekst.
    _________________
    Manus manum lavat

  82. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tajemnica Kremla nr. 3
    „Wartoby dokonac inspekcji zasobow zlota NBP aby przekonac sie czy polskie zloto, zakupione ze skladek narodu w okresie II RP , jeszcze tam jest”
    http://bobolowisko.blogspot.com/2009/03/slychac-dobrze-tylko-widac-coraz-gorzej.html

  83. Eddie, Olek51 – Uzaleznienie blogowe bylo juz przerabiane na innym blogu miesiac temu. Szef Kuchni poleca:
    http://www.blog-bobika.eu/?p=136

    😆 😆 😆

  84. Watykan kradnie niewierzacym Darwina

    Naturalna selekcja i Darwin sa tematem konferencji zorganizowanej przez Watykan.

    Adaptacja,dalekowzrocznosc oraz potrzeba ekonomiczna.

    Slawomirski

  85. odp. passpartout: racja, z tym dopełniaczem sypnęłam się. Przepraszam. Ale kremlinologia mnie nadal razi. I językowo i – jak Gospodarza – poznawczo.

  86. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jest mi bardzo przykro, ze moj wpis „Tajemnica Kremla… „ z nitka www. Youtube itd…. nie wyswietla f i l m u „zdjetego” na zywca z prezesem Skrzypkiem z NBP, ktory widoczny byl tylko przez +/- 2 godziny, bedac dostepnym min. na blogowisku DP. To co jest teraz dostepne (widoczne) w Youtube nie ma nic wspolnego z pierwsza odslona (?) Samo zycie – prawda?

    Post Christum.
    Mgrud – 3.03 g 11:20, masz racje piszac „Należy zatem po raz kolejny postawić pytania…” itd

  87. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Domyslam sie, ze Gospodarz blogowiska nie bedzie mial nic przeciwko temu kiedy ta droga wysle do operatorow Youtube serdeczne pozdrowienia za numer z prezesem Skrzypkiem – co i czynie! http://www.pardon.pl/zdjecie/3/127983/9018

    Post Christum.
    Ostatecznie zgodnie z zyczeniem Gospodarza mamy czuc sie jak u siebie w domu (?)

  88. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Roman 56PL – 3.03 g 18:36

    Szanowny Blogowiczu, jezeli sobie dobrze przypominam w jednym z panskich tzw „apeli” B-56 informowal (przekonywal) blogowisko DP, ze skutki detonacji bomby finansowej w USA, detonacji ktorej jak narazie widzielismy li tylko blysk zostana usuniete do +/-15 lutego 2009.
    Domyslam sie, ze tzw. regula Rockefellerow jest Blogowiczowi znana – prawda? Jedyna rzecza, ktora mogla byc (ale niekoniecznie) zaskakujaca w tandemie (jezeli o takim mozna mowiac) Medwiediew/Putin, jest oswiadczenie w/w politykow z przed paru miesiecy, iz rzad rosyjski nosi sie powaznie z zamiarem rozbudowania wlasnego tzw. centrum finansowego (CM) mogacym skutecznie konkurowac w atrakcyjnosci ofert z Londynem, Tokyo, Wall Stret. Pozostaj jak do tej pory tajemnica, czy bylo to tylko zbytnie (za wczesne) wychylenie sie z okna. Innych tajemnic godnych uwagi wlasciwie nie ma, co nie oznacza, ze wszystko kreci sie bez zgrzytow i napzezen. Np. sytuacja Derepeski i RuAlu (?)

  89. Olek, jak slusznie zwrociles uwage, o godz 11.01 Eddiemu udalo sie zrobic jeden z madrzejszych wpisow na tym blogu. Ale to nie wszystko, bo nie wiem czy zauwazyles, ze Eddziemu udalo sie popelnic jeden z najdowcipniejszych wpisow na tym blogu takze o ktorejs ze wczesniejszych godzin, kiedy to przytoczyl swietna anegdotke ze szkolnych czasow. Naprawde usmialam sie podczas czytania jak to nauczyciel usiłował zaszczepić w Eddim ochotę na zostanie drugim Dostojewskim na co Eddie odpowiadal, że nie ma powołania i ze Dostojewski to przy nim zwykły kretyn, po czym nauczyciel, chociaz calkowicie sie z Eddim zgadzal, naciskać nie przestawał. Super kawal. Dostojewski zwykly kretyn, a nauczyciel namawia Edzia na zostanie drugim. Niezwyklym zapewne. W braku dalszych informacji, jak potoczyla obiecujaca kariera literacka naszego bohatera, mozemy sie tylko domyslac, czy udalo sie mu zostac tym drugim czy pozostal tym pierwszym. Ale przewijajac ostatnie wpisy, mozna jednak przypuszczac, ze aspiracje pana Edzia zostaly rozbudzone w dostatecznym stopniu, chociaz fakt ten umknal przypuszczalnie jego swiadomosci przez dlugie lata… Dopiero teraz, na tym oto blogowisku, przeleciawszy swoje ostatnie wpisy, uswiadomil sobie nagle swoj osobliwy status literacki, po czym przerazony, czmychnal i polecial kupic sobie Prozac. Ale ciiii…, nie budzmy go teraz, bo po tym ostatnim wybuchu weny tworczej padl na skutek „intelektualnego dysonansu” i poczul sie wyczerpany niczym wulkan po erupcji, wiec nie nalezy mu teraz przeszkadzac w tym zasluzonym odpoczynku. Nie watpie, ze jak sie porzadnie wyspi i wroci, juz w pelni swiadomy swojej tozsamosci, nie zaprzestanie serwowania nam zabawnych anegdotek z dziedziny literatury…
    Nie ma co, fajny gostek z tego Eddiego, bo czego jak czego, ale autoironii to mu nie brakuje, co jest zreszta cenna cecha charakteru w kazdej sytuacji, a szczegolnie obecnie, kiedy niewiele juz rzeczy pozostalo, z ktorych moglibysmy sie posmiac bez pewnego dystansu zaprawionego kropelka goryczy….Szczegolnie zas wobec tak przygnebiajacego tematu, przed ktorym postawila blogowisko magrud, optymizmem napawa fakt, ze pan Edziu jest dowodem na to, iz nie ma tak, zeby tak bylo, zeby zupelnie nie bylo z czego sie posmiac, albowiem zawsze mozna sie posmiac z samego siebie…

  90. Lizak napisal; jedno zdanie jest nieprawdziwe, drugie mizoginistyczne i to napisane do uwielbianej kobiety.

    Leśnicy mają na nie, stare i sprawdzone metody utrzymywania wielkości populacji w pewnych ryzach. … zdanie nieprawdziwe, bo lesnicy rowniez dokarmiaja zwierzeta, aby je potem zabijac.

    Jego jądrem jest Pani Magrud. Wypada na wstępie powiedzieć,że jest to wyjątkowa Pani ,niebywałej urody i nietuzinkowej inteligencji,co na ogół rzadko idzie ze sobą w parze, nadając jej cechy i aurę objawienia….. zdanie antykobiece

    EKOLOGIA I EMENCYPACJA KOBIET SA TEMATAMI LEWICOWYMI!

    MA

  91. magrud. Dwukrotnie czytałem, przecierając oczy panegiryk Lizaka /17.18/ na Twoją cześć. Zazdroszczę, podziwiam i w pełni popieram. Dla uświetnienia chciałbym dołączyć jakiś przebój Ałły Pugaczowej /kto pamięta?/, która jest we wspaniałej, młodzieńczej /!/ formie. Czego i Tobie życzę.

  92. Przepisane z etykietki soku z brzozy:

    „OSKOLA – naturalny sok pozyskiwany z cudownego drzewa Slowian jakim jest BRZOZA – jedno z najpiekniejszych polskich drzew. Kto chociaz raz widzial brzoze – na zawsze pozostanie zauroczony jej pieknem. Zielone liscie na bialych galeziach wrecz hipnotyzuja. To wlasnie w tym naturalnym, prostym soku, posiadajacym wiele wlasciwosci jak tez walory smakowe, przekazujemy Tobie i Twoim najblizszym najcenniejszy dar – sok z brzozy z mieta.”

    Zastanawiam sie, co na to powiedza cudowne brzozy z Bialorusi, Niemiec etc..

    Przepisane z Polityki:

    Sprawozdanie Pana Zdzislawa Pietrasika z ostatniego festiwalu filmowegow Berlinie…..

    „Na remontowanym bez konca gmachu polskiej ambasady przy Unter den Linden wisi ogromny billboard „Zaczelo sie od Okraglego Stolu”. Nie wiem, czy to najlepszy pomysl, nie ma bowiem pewnosci, czy nasz kultowy mebel jest w Niemczech dobrze znany. Obserwowalem przez pewein czas przechodniow spacerujacych slynna berlinska aleja i jakos nie zauwazylem, by ktos sie zatrzymal. Jednoczesnie w calym Berlinie widac plakaty z napisami”20-09”. Jahre Mauer Fall”. Czy nasz Stol jest w stanie przebic mur? (tu zrobil autor blad) Kino ma w tej wojnie o pamiec sporo do powiedzenia. Kto wie, czy za rok, dwa film o Walesie nie trafi na berlinski festiwal. Wyglada na to, ze Andrzejowi Wajdzie znowu przyjdzie bronic honoru polskiego kina.”…….

    Jezyk ze Studium Wojskowego. Dla P. Pietrasika wojna sie nie skonczyla; dalej chce walczyc z prawie juz nie istniejacym murem (jego resztkami), ma nadzieje, ze Wajda obroni honor polskiego kina. Pozostaje pytanie, kto z kim chce walczy i o co? Dlaczego wojna o pamiec? Dlaczego wojna?

    NSTEPNE TEMATY DLA LEWICOWCOW: mniejszosci narodowe, religijne, spoleczenstwo obywatelskie, spoleczenstwo multikulturalne, migranci i uchodzcy, emancypacja dzieci, energia alternatywna, rugowanie ernergii jadrowej…….

    MA

  93. jasny gwint pisze:

    2009-03-04 o godz. 10:14
    oraz do uwielbianych;
    Szkoda, ze mlodosc juz nie wroci; szkoda ze to nas wszystkich dzis oraz jutro dotyczy. Smtne sa te lzy za mlodoscia.
    Z powazaniem.
    MA

  94. zdziwiona pisze:

    2009-03-04 o godz. 09:29

    Jesli brakuje Ci smiechu, to zadziwiasz mnie. Jesli brakuje Ci usmiechu, to wiosna juz nadchodzi i ludzie sie czesciej usmiechaja. Jesli brakuje Ci wesolosci i takiego smiechu, to napawasz mnie smutkiem.
    Zpowazaniem.
    MA

  95. Powtarzajac za LIZAKIEM:

    Najladniejsze byly moje studentki z wydz. architektury, potem informatyki (niewiele), nastepnie; mech.-energ., etc..

    MA

    PS
    Przepraszam za akcenty mizoginistyczne

  96. Im więcej czytam wpisów jasnego gwinta, tym mniej go rozumiem 🙁

  97. @MA
    4 marca 11:40

    Czy afirmatywny i adoratywny stosunek do kobiet jest mizogynizmem…?
    W taki razie poczekaj jeszcze 4 dni. Będzie lepsza okazja, by go pełniej zaprezentować.

    Pozdrawiam
    Przepraszam za akcenty niecenzuralne (stosunek).

  98. @ANCA
    Może to wynika ze zwykłego przedawkowania..? 😆

  99. ANCA,

    … i oto mamy ciemniejący gwint.

  100. Szanowny Feliksie!

    Wszystko prawda, co piszesz w odniesieniu do tandemu Medwiediew/Putin, z tym, ze ani jeden ani drugi nie spodziewal sie az tak glebokiego ranienia finansow rosyjskich przez kryuzys.Liczyli oboje na bardziej scisle wspoldzialanie z pozostalym,i bylymi republikami radzieckimi, a te same wyciagaja reke po pomoc bo glod i krach gospodarczy stoi juz u ich drzwi.
    Sila rosyjskiej waluty i ich nowy finansowy market nie jest niczym nierealnym, a jedynie odciaga sie w czasie na tyle, na ile kolejnych bledow dopusci sie administracja Baracka Obamy.
    Jezeli doprowadzenie do pewnych zmian pozytywnych na rynku kredytow krtokoterminowych i bazy rewindykacyjnej w Lutym br. roku bylo mozliwe i zaprzepaszczone to obecnie tylko patrzec jak daleko to wszystko bedzie sie poglebiac, a granica tzw. dna juz bliska.
    Nie chce tu oceniac czy prorokowac prezydenture Obamy – bo czynia to inni i bardzo dokladnie – ale chce powiedziec, ze w obecnym nasileniuzadne z mocarstw do konca br. nie zblizy sie do normalizacji sytuacji na ich rynkach finansowych, co jedynie poglebi globalny kryzys ekonomiczny i wzajemnen relacje miedzynarodowe miedzy supermocarstwami beda lekko mowiac zlozone ( zblizone do konfliktowych)Mam tu na myslio USA/Rosja/Chiny/Wielka Brytanie i Brazylie.

  101. Zdziwiona,

    wpadłem tutaj z nałogu, a tutaj Twój gorzko-słodko-kwaśny wpis…
    Po pierwsze Eddie nie śpi tylko zasuwa mdobę na okrągło, przy baaardzo ! terminowym projekcie. A więz praca ponad normę- taki przywilej prawicowców/…/
    Z Dostojewswkim to była satyra na Lizaka, który trochę!!!!!!!!!!!!!!! przestrzelił ze nzrozumieniem mojej lekkiej anegdoty związanej z moim błędem literowym.
    Z Dostojewskim to prawda, tylko słownictwo byłp trochę podkręcone, na użytek satyry, i jako lekkie puszczenie oka do odbiorcy, że to nie Samosierra.
    Prawdziwe boje staczałem o Szekspira, dowodząc że to szmirus, literacka kalka literaturuy antycznej. Sprawa wyszła na forum szkoły/ sądziłem naiwnie, że zamykanie uczniowi ust nie przekonując go merytorycznie to słaba linia ataku/ a uratował mnie ten nauczyciel, który zaproponował :Ty odpuścisz sobie Szekspira , to ja odpuszczę Tobie Dostojewskiego. Jakoś poszło.
    Ostatnio doczekałem się /wkońcu/ publicznego potwierdzenia moich wątpliwości do wielkości Szekspira w wykonaniu młodej reżyserki teatralnej Aleksandry Koniecznej, która też nie potrafi dostrzec u niego żadnych wartości uniwersalnych czy ponadczasowych…

    Literatem nigdy nie zostałem, choć za młodzieńcze wygłupy parę nagród zaliczyłem. Nie moja to działka . i mam głębokie przekonanie, że ta sztuka, inne zresztą też, bardzo się wysyciła w swoich możliwościach.
    Ponieważ moje życie związane jest w dużym stopniu ze sztuką, mam takie skrzywienie zawodowe, które automatycznie ocenia najpierw kto mówi. Jeśli prywatna osoba mówi o dziele sztuki- mówi wyłącznie o sobie!!!/ doskonały, niezawodny wskaźnik z kim mamy do czynienia-w całym spektrum wartości/ Jeśli o dziele sztuki wypowiada się profesjonalista o sprawdzonym profilu kompetencji i wrażliwości, i jest uczciwy wewnętrzne- to wtedy usłyszymy coś sensownego o dziele.
    Ponieważ moje życie to wyłącznie praxca twórcza, kolejnym skrzywieniem moim jest alergia na pie…rzenie w kółko w tym samym obszarze skojarzeń wartości etc. Taka gadka po nic, nawet nie wnosząca niczego do rozwoju osób ją uprawiających.
    Jest to rozpaczliwa próba dowartościowania się wydeklamowaniem czegoś przeczytanego, zasłyszanego, bez przeżucia, z nastawieniem, i poczuciem, że to /nie ten blog, abstrakcja/ akurat to kupi, bo wszyscy akceptują podobne myślenie jako ważne.
    Pochodną tego jest oczekiwanie na aceptację przez grupę za wyznawanie takiej pustej wiedzy. Kapitalny przykład/pokrewny fenomen/ miałem okazję zaobserwować na poprzednich wakacjach. W bark letnim siedzieało trzech menelowatych gości płci męskiej, średnio pod wpływem… Nagle jeden mówi do drugiego: „Wiesz,że Czesi nie mają samogłosek?” zagadnięty , w zauważalnie obcym jemu temacie wydał tylko jakiś źwięk zdziwienia. Trochę go sparalożował przeskok na takie wyżyny. Pierwszy powiedział z kolei;” Np. Wlk, po naszemu wilk- widzisz tu k….a jakąś samogłoskę? Zagadnięty starał się zachować za wszelką cenę twarz i wybąknął w ciemno:”nooo, nie… Wtedy ten pierwszy, który poczuł ,że jego autorytet osiągnął pożądaną moc sprawczą rzekł tonem paniska:” To za…..j po trzy piwa!’ Tamten wykonał polecenie natychmiast.

    A teraz Droga, Zdziwiona: Jeśli przeczytasz to co wyżej napisałem, będziesz z niektórych spraw mniej się dziwić. Po kolejnym przeczytaniu jeszcze mniej, po kolejnym… aż przyjsdzie czas – kiedy się dziwić przestaniesz. Osiągniesz niebo dla ziemskiego umysłu- czyli pełne poznanie.A ja ten sprowokowany na użytek mojego blogowego nałogu/Dzięki Heleno za miłego linka/ odpracuję ten kwadrans pomiędzy 4,00 a 5.00 rano

    Pozdrawiam Serdecznie Ciebiei wszystkich Blogowiczów

  102. Szanowny Lizaku,
    Przedstawiłeś mnie w swoim wpisie w takich wymiarach, że sama siebie nie poznałam. Proszę Cię zatem, porzuć brawurę w powiększaniu moich dokonań. Jakieś tam są, ale bez przesady. Wad mam zapewne drugie tyle, co zalet i żyję rozdarta pomiędzy architekturą i polityką, co ani pierwszej, ani drugiej nie służy.
    Masz rację broniąc prywatności. Wobec własnego ekshibicjonizmu mam mieszane uczucia. Wielokrotnie podkreślałam, że powinniśmy przejmować się tym, co się mówi , o wiele bardziej niż tym, kto mówi. To jedyna metoda na tę odrobinę obiektywizmu, na jaką naszą irracjonalną naturę stać. Ale czasami nic innego nam nie pozostaje, jak samym sobą zaświadczyć. Dwukrotnie startowałam w wyborach, w 1993 i 97 r. a zatem zdążyłam przełamać zahamowania przed ujawnianiem szerszego CV już wiele lat temu.
    Zwykle podaje się jeszcze informacje o stanie majątkowym i ilości zwierząt domowych. Prawdę mówiąc, w epoce konkurencji i autopromocji, dawna cnota skromności jawi się jako skrajna głupota. A szkoda.
    Dzięki zatem za Twoje peany, ale błagam Cię, nie przesadzaj, bo zamieniasz mnie w karykaturę i zaczynam wstydzić się sama za siebie.
    Bardzo sobie cenię ten ton łagodności, który odnalazłam w Twoim ostatnim wpisie. Bo widzisz, nie wszystkich jesteśmy w stanie przekonać, ale, z doświadczenia wiem, jak łatwo jest nam zrazić potencjalnych sojuszników.
    Pytania, które postawiłeś adwersarzom bedą dla nich testem. i szansą zarazem. Szansą nie na naszą akceptację, tylko na poznanie, a może i uporządkowanie własnych emocji. Je też jestem gotowa dać się przekonac, że nasze wymówki są bezpodstawne i ze złej woli, czy też osobistych resentymentów wynikające. Dobrze jest przecież żyć w
    państwie, które ma jasną przyszłość, w społeczeństwie, które mozolnie i konsekwentnie się rozwija, zamiast z roku na rok marnieć. I dobrze jest mieć tego faktu krzepiącą świadomość.
    Z serdecznym pozdrowieniami, magrud vel. Beata Świerczńska.

  103. kadett pisze:

    2009-03-04 o godz. 12:31

    Nie, lecz pisanie o kobiecie, ze jest inteligentna i ladna, co sie zdaniem niektorych rzadko zdarza, owszem.
    Z powazaniem.
    MA

  104. Jacobsky pisze:

    2009-03-03 o godz. 12:47

    Niestety, nie wszycy (Magrud rowniez nie) wiedza, ze polityka, to nie czytanie POLITYKI lub le Monde, lecz tworzenie ram, niezbednych dla funkcjonowania spoleczenstwa obywatelskiego. Reszte organizuja obywatele; jesli potrafia: czytaja lub nie, pisza lub nie, zakladaja porzadne dzienniki lub nie etc.. Samo konsumowanie mediow niewiele daje, oprocz dobrego samopoczucia; przewaznie sa czytane ulubione dzienniki lub journale, opozycji sie unika, tematow trudnych rowniez. Wystarczy stwierdzic; jestem lewicowcem i dac imput; jestem porzadnym czlowiekiem i jesli do tego dojdzie uroda (zdaniem Lizaka), to mozna osiagnac pelnie szczescia.
    Z powazaniem.
    MA

  105. Yacobsky,
    Myślę, że zaszło małe nieporozumienie.
    Napisałam:
    „Należy zatem po raz kolejny postawić pytania o politykę informacyjną naszych mediów. O rolę jaką sprawują w naszym politycznym życiu.
    I czyje interesy reprezentują?
    Oraz najważniejsze pytanie, co można zrobić, by zapewnić społeczeństwu rzetelne informowanie?”
    Z powyższego wynika, coś wrecz przeciwnego, niż zarzucana mi aprobata dla polityki informacyjnej, jako takiej.
    Inna sprawa, że celowo użyłam takiego określenia dla serwowanej nam obecnie medialnej papki.
    Albowiem, będąc uważnym obserwatorem publicznej debaty i krytycznym odbiorcą dostaczanego jej tworzywa, tj. informacji, dochodzę do wniosku, iż jesteśmy poddani świadomej dezinformacji. A wolne media mają pełną swobodę w szerzeniu najbardziej nieraz prostackiej propagandy oraz znaczący zakres wolności w kreowaniu politycznych idoli i schwarc charakterów, a zatem, w kształtowaniu naszego partyjnego spectrum.
    Niejednokrotnie omawialiśmy na blogach wyczyny i bezkarność dziennikarstwa śledczego, które serwuje nam oszczerstwa w celu eliminowania uczciwych ludzi z polityki i jej okolic. I żadne sądowe wyroki tej zawsze zmasowanej nagonce nie są w stanie zaszkodzić.
    Nie jest też prawdą, że sama wolna podaż informacji jest wystarczającym warunkiem, by opinia publiczna miała gwarancję rzetelnego informowania.
    Codziennie dociera do nas tak wiele informacji, że nit nie jest w stanie się w nich połapać, ani zweryfikować.
    Ważnym i decydujący wpływ na opinię publiczną będa zatem miały tylko te informacje, które zaznaczą się w jej świadomości.
    A które się zaznaczą? Te, które trafią na czołówki gazet i do obróbki publicystycznej w radio i telewizji.
    Zatem faktyczne władztwo nad informacją w społecznym wymiarze mają Ci, którzy zdolni są do nagłaśniania poprzez powtarzanie, objaśnianie, nadawanie znaczenia i wartości danej informacji.
    Tą drogą w dobie internetu, sprawuje się rząd dusz i kontrolę nad opinią publiczną, czyli, tym właśnie sposobem uprawia się politykę informacyjną.
    Od takiej polityki uciec nie można, bo jest to faktycznie niewykonalne.
    Jedyne do czego winniśmy dążyc, to społeczna, obywatelska a nie rynkowa tj. ekonomiczna kontrola nad ową polityką.
    Jedynym, akceptowalnym dla mnie, celem takiej polityki powinno być jak najbardziej rzetelne informowanie o faktach, możliwych wnioskach i interpretacjach, z zachowaniem daleko idącego obiektywizmu wobec jak najszerszego publicystycznego czy też politycznego spektrum oraz określeniem w miarę jasnych i sztywnych kryteriów przy wyborze tematów i wydarzeń do omówienia. Jednym z ważniejszych atrybutów rzetelnego procesu informacyjnego winna stać się także bezwzględna i surowa odpowiedzialność za słowo i przekaz.
    A dziś obowiązuje nas prawo prasowe z 1984 r. i dziwnym trafem obłąkańczo antypeerelowskim mediom wcale to nie przeszkadza.
    Przypadek? W żadnym wypadku. Tamto prawo, miało tylko stwarzać pozory odpowiedzialności za słowo państwowych mediów, a dzisiejsze – komercyjne. państwowe i prywatne – nawet tamtych pozorów nie kwapią się przestrzegać, toteż dziurawe peerelowskie sito odpowiedzialności zawodowej i redakcyjnej jest dziś strzeżone niczym nacenniejsze narodowe relikty. W imie wolności mediów . Wolności w zniewalaniu opinii publicznej.
    Pozdrowienia , magrud.

  106. @MA
    A swoją drogą intrygujące – skąd rzeczone indywiduum bierze podstawy do rzetelnej oceny urody, skoro wydaje się gustować w kobietach bez odzienia, oblepiając się nimi wokół, w miejscu publicznym, wytropionym przez Eddiego..?

    Pozdrawiam

  107. MA, no bez przesady. Nie przypuszczalam, ze nawiazanie do tak waznego tematu, ktory poruszyla magrud, a jakim jest stan niebywalego zaklamania w mediach oraz panoszenie sie hipokryzji w zyciu spoleczno-politycznym moze skojarzyc sie komus tak wszechogarniajaco, jak to zdarzylo sie Tobie. Chyba nie zaprzeczysz, ze jakkolwiek sytuacja w naszym kraju pod tym wzgledem moze wywolac kawalkady smiechu, nie oznacza to wcale, iz to jest sytuacja wesola, a juz na pewno nie dostarczajaca powodu do radosci. I taka tylko dziedzine naszej rzeczywistosci mialam na mysli, a nie zycie jako calosc, albowiem zycie zawsze jest piekne i nastrajajace do radosci, niezaleznie od tego czy traktujemy je jako zjawisko samo w sobie czy jako cenny dar Boga. Mysle, ze wylozylam Ci wystarczajaco jasno istote rzeczy.
    Oczywiscie gdyby przyszla mi do glowy mozliwosc tak blednej interpretacji z Twojej strony mojej wypowiedzi, wytlumaczylabym ci jasniej o co mi chodzilo, zanim jeszcze zdazylbys spytac.
    No ale jak juz dyskusja z Toba zeszla na temat prywatnych brakow i potrzeb, to poinformuje Cie jeszcze, ze jesli chodzi o moj nastroj, to jest on procesem przebiegajacym harmonijnie niezaleznie od pogody czy pory roku a juz tym bardziej nie musze czekac na wiosne, zeby sie usmiechac.
    Natomiast jesli Ty przezywasz swoje emocje cyklicznie i czekasz na wlasciwa pore roku, azeby moc sie wprawic w dobry humor, stan ten wskazuje na obecnosc symptomow osobowosci bipolarnej, co juz samo w sobie nie nastraja wcale do smiechu.
    W tej sytuacji byc moze pomogloby wziecie przykladu z Edziego i przelecenie sie po Prozac.

    Rowniez z powazaniem
    zdzi

  108. Geniusz blogowy, lewicowy Lizak powoluje sie na debaty w Davos (wielbiciele i wielbicielki dziela sie aplauzem) i zapomina przy tym szczytowaniu o antyszczycie w Brazylii w Belém. W milionowej metropolii Belém wzielo ponad sto tysiecy osob w marszu protestacyjnym. Podobnie jakw Davos glownym tematem debat byl miedzynarodowy kryzys finansowy. Innym waznym poruszanym tematem bylo postepujace wyniszczanie lasow tropikalnych i los ludnosci miejscowej. Podczas tego Swiatowego Forum Spolecznego krytykowano obecne proby wspomagania bankow, producentow nienowoczesnych samochodow ( przy spodziewanej cenie 200 $ za barylke w 2010 roku), firm stojacycj na skraju bankrutctwa, ktore niezaleznie od pomocy, czy jej braku zostana zlikwidowane, bilionami dolarow, gdy dotychczas gloszono i usprawiedliwiano brak dostatecznej pomocy finansowej krajom pozaeuropejskim, brakiem, czy tez ograniczeniem srodkow. Srodki te moznaby wykorzystac na zwalczanie biedy, podniesienia poziomu systemu opieki zdrowotnej oraz systemu ksztalcenia. Mimo krytyki, postepuje niszczenie biotopow; w ciagu jednego roku zniszczono 12.000 km2 lasow tropikalnych.

    Nikt z lewicujacych na tym blogu nie zajal sie tym waznym przeciez tematem. Wiem, ze brak czasu i tematow lewicowych wynika z lektury oryginalu w poszukiwaniu straconego czasu i z konsumpcji ciasteczek oraz wizyt w lewicowym Paryzu, przy czym wazniejsza jest dla nich skostniala Sorbona, niz np. Nanterre. Wazne sa dzielnice od 1 do 6 od polnocnego Paryza w okolicach np. Pajol. Dlaczego Blogowiczki i Blogowicze okreslajacy sie jako lewicowi (maja do tego pelne prawo) nie poruszaja tematow lewicowych lub bliskich lewicy jest pytaniem gluchego do slepych; wspominalem kiedys o Monteskiuszu i jego zdaniu na ten temat. Dotychczas owe pytania pozostaja bez odpowiedzi. Wynika to prawdopodobnie z prostego schematu, jestem lepszy(sa), jestem wyksztalcony(a), znam jezyki i jestem oczytany(a) i li tylko w ten sposob osiagam szczyt oglaszajac sie lewicowcem i uzurpujac sobie prawo wylacznosci. W ten sposob tworzy sie krag samoelitarny oraz odwroconej wzajemnosci. Jest to jednak sprzeczne z lewicowym postrzeganiem swiata. Brakuje mi u blogowych lewicowcow calej palety tematow lewicowych, ba brakuje mi u nich zwyklej poprawnosci politycznej. Czesto mozna agresje przykryc dobrym „wicem”, natomiast permanentne zlobienie cezury miedzy JA versus ONI jest signifikatywne dla postaw anty. Owe postawy sa ukryte pod lekturami porzadnych „obcych” (tak powiedzialbym Lizak) dziennikow, pod nasza swiatowa oglada. Gdy brakuje natomiast argumentow w swojej naiwnej bezsilnosci lub braku lekkosci (czyt. luzu i samokrytyki), to ostatnim wysilkiem mozemy ujawnic znane mniej lub bardziej nazwisko i tytuly oraz honory lub ich brak. Idac tym duktem zaluje bardzo, ze brakuje mi tytulow i honorow lewicowych „komunistow” „walczacych” na sposob marksistowski, a nie marksowski (powtarzam sie) i reagujacych typowo dla ich elitarnych zapedow, czasem az do Paryza, bo to ponoc nobilituje, reagujacych redukujac drugich do wrogow lub przeciwnikow, zapominajc prawie zawsze, ze mozna te sama sprawe widziec inaczej (od Lenina, przez Stalina do Gorbaczowa oraz wspolczesnych filozofow (pozdrowienia dla Zofii) politycznych. Gdyby sie nimi zajmowali, nie ulegalibyniezezpieczenstwo implozji swoich mysli w ograniczaonym schemacie „dobro i zlo”. Klaniaja sie tu oczywiscie Marks, Luksemburg oraz nomen omen Clausewitz.
    MA

    PS
    Pmoc panstwa z powodu wszechobecnego kryzysu finansowego jest strukturalnie ograniczona i nie pomoga zadne wolania oraz odwolywanie sie do obowiazkow panstwa. Nalezy przy tym zauwazyc, ze pomagajac jednym przedsiebiorstwom, szkodzimy drugim. Pomagajac natomiast wszystkim nie pomagamy nikomu.

  109. kadett pisze:

    2009-03-04 o godz. 12:31

    Zapomnialem dodac, ze za cztery dni nastapi faktycznie kolejny dzien rzekomego zainteresowannia problemami kobiet; w czasach zaprzeszlym symbolem tego szczegolnego rodzaju postawy mizoginistycznej byl czerwony wiedniejacy gozdzik.
    Z powazaniem.
    MA

  110. Sonda na temat religii w Polsce

    Dzisiejsza GW podaje jej wyniki.

    95% z nas to katolicy.
    70% wierzy w niebo ,ale tylko 60% wierzy w pieklo.
    42% modli sie codziennie.

    Religia to najpowszechniejsza choroba psychiczna.
    Epidemia.
    Koszmar.

    Slawomirski

  111. #

    # zdziwiona – 15;44 – pisze o jakimś nieznanym mi dotychczas zjawisku; „kawalkady śmiechu” 😆
    Teraz to ja jestem zdziwiona 😯
    A tak swoją drogą… kto nie potrafi się śmiać z siebie samego, tego omija wiele radości 😀

  112. Widać, że bohaterowie są zmęczeni. Oprócz, oczywiście mojego przyjaciela blogowego, Edwarda (Eddie), dla którego wystarczyła filiżanka kawy, po której otrząsnął się jak diabeł Boruta, po wiadomym płynie, i rozpoczął „prawicową” pracę na innym blogu.
    Kto wie czy analiza takich postaci jako wspólczesnych bohaterów Dostojewskiego, to nie jest trafna ocena.

  113. Magrud,

    jedyne, co mnie uszczypnelo, to postulat „polityki informacyjnej”, ktory to postulat dal asumpt mojemu komentarzowi.

    Pozdrawiam

  114. Magrud,

    sporo widziałem, ale tak piękną batalię (i zwycięstwo) udało mi się zobaczyć dopiero po wielu latach moich życiowych bogatych doświadczeń.
    Magrud, rzuć swoją robotę i idź do palestry, a będziesz miała każdy krok oświetlony jupiterami.
    Inna sprawa, że casus Lizaka, to prawie jak sprawa Dreyfusa :D.
    Życzę kolorowego snu, Ryba (Stan)

  115. Wzywam wszystkich Kolegow Blogerow do modlitwy za naszego brata ateusza Slawomirskiego aby Duch Swiety obdarzyl go laska wiary a jego pioro (czy raczej klawiature) uczynil bardziej tolerancyjnym na niewinne slabostki wiekszosci Polakow.

  116. Zdziwiona,
    Bardzo się cieszę , że z nami jesteś. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale radośnie czyta się Twoje wpisy.
    Przy okazji uświadamiam sobie ponuractwo, w które ostatnio popadłam.
    I obiecuję sobie poprawę.
    Z wdzięcznością, magrud

    Szanowny MA,
    Zejdż Pan ze mnie, pokornie proszę. Zna Pan brytyjskie prawo. Nawet jak kobieta nawali się jak stodoła i zrobi striptis na stole bilardowym, to i tak, bez jej pisemnej zgody, wszelkie zaczepki będą potraktowane jak molestowanie. I na tej koncepcji sprawiedliwości zamierzam oprzeć nasze wzajemne relacje.
    A 8 marca już blisko. Proszę uważać, bo zawołam koleżanki z manify.
    A wtedy to już będzie prawdziwa polityka, a nie jakieś tam blogowe mędzenie.
    Bez odbioru, magrud

    Drogi Eddie,
    Wyluzuj i zostań z nami. Każdy z nas jest tu po trosze niedorobionym Dostojewskim. I w każdym z nas jakiś podskórny kretyn spiskuje przeciwko potencjalnej a przyrodzonej nam poezji. Olać go, i dalej marzyć, oto, czego nam trzeba. Nieważne, że spadamy, ważne z jakiego konia. Niech więc to będzie przynajmniej prawicowo-konserwatywny Pegaz, a nie jakaś tam lewicowa Nasza Szkapa, albo – nie daj Boże – komunistyczny Łysek z pokładu Idy.
    Uśmiechnij się, magrud

  117. Errata
    Nie wiem doprawdy jak to ująć: mędzenie czy mendzenie. Od mendy, czy od…ględy? Na wszelki wypadek , przepraszam.

  118. Pomoc panstwa z powodu wszechobecnego kryzysu finansowego jest strukturalnie ograniczona i nie pomoga zadne wolania oraz odwolywanie sie do obowiazkow panstwa. Nalezy przy tym zauwazyc, ze pomagajac jednym przedsiebiorstwom, szkodzimy drugim. Pomagajac natomiast wszystkim nie pomagamy nikomu – oto zwiężle i krótko podsumowana przez MA strategia rządu w walce z kryzysem.
    Prościej można to ująć następujaco: niczego nie obiecujemy i słowa dotrzymamy.
    Bardzo rozsądna strategia, bardzo.

  119. Dziewczęta. Panorama bez Perspektyw. Niestety.

  120. Rybo,

    „mordo Ty moja” chciałoby się zawołać. Niestety, musżę Cię rozczarować.Ja tylko grasuję u Pana Passenta na tym blogu jako Eddie. Na więcej nie mam czasu.
    Spreóbuj , proszę, poukładać to wszystko sobie jeszcze raz…
    Z Dostojewskim , kombinujesz, ale tylko kombinujesz. Gdybyś chciała usłyszeć moją wersję, to po pierwsze kojarzysz trochę stereotypowo, po drugie podpowiem Tobie , że mój Dostojewski, to była wrzutka na podświadomość mojego przyszłego przyjaciela z tego blogu… Wchodzisz w dalsze meandry?

    Pozdrawiam znad nocnej kawy,Eddie

  121. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Roman 56

    Czy sie nie spodziewali i nie wiedzieli? Tandem doskonale wiedziel o obrocie spraw nie tylko na rosyjskim rynku. Rozdmuchiwanie ognia na ktory nie mieli i nie maja wplywu nie bylo w interesie Rosji. Po co samemu ploszyc inwestorow z wlasnego rynku. Konie same pojda po betonie, a ci ktorzy sa w ten czy w inny sposob z rynkiem zwiazani (np Derepeska) RuAlu z Rosji na plecach nie wywiezie – prawda? Inwestycje, ktore np. w Moskwie utknely sa inwestycjami zwiazanymi z kapitalem z zewnatrz, co nie ozacza, ze to ich nie dotyczy i nie boli. Mozna powiedziec nie popelniajac gafy, ze Moskwe na pewien czas upiekszac beda niedokonczone kikuty szpecac w ten sposob wizerunek miasta na pocztowkach. Oczywiscie jest to medialny zer dla przychylnej Rosji.
    Dokonali w sposob szybki i sprawny koniecznej – w tej sytuacji – korekty rubla puszczajac w odpowiednim momecie maszyny drukarskie w ruch. Reszte tak jak wszedzie (oczywiscie poza USA) wyreguluje rynek. Kryzys ostudzil „troszeczku” niektorych co moze sie faktycznie zle odbic na strzelaniu glowka bramek.

  122. magrud pisze:

    2009-03-05 o godz. 00:36

    Uwierz prosze, ze innej strategii nie ma i nie bedzie, jesli wogole, to li tylko zabiegi kosmetyczne, celem uspokojenia „niespokojnych” dusz. Fokus pomocy ograniczy sie do bankow systemowych.
    MA

  123. @Bobola,
    czy ewentualna modlitwa Koleżanek z bloga nie znajdzie posłuchu u Ducha Świętego?

  124. magrud pisze:

    2009-03-05 o godz. 00:16

    Dzieki tu panujacemu bezprawiu mozesz sie „wypisywac”. 8 marca jest nastepnym listkiem figowym zaslaniajacym niesprawiedliwosc pozycji kobiet w realnym i wirtualnym swiecie.
    MA

  125. Ryba pisze:

    2009-03-04 o godz. 22:30

    Porownanie niesmaczne; toutes proportions gardées.
    MA

  126. Proszę uważać, bo zawołam koleżanki z manify.
    A wtedy to już będzie prawdziwa polityka, a nie jakieś tam blogowe mędzenie.

    Mani-fest; powtorzone za Witkacym. Najgorsze, ze ja te wszystkie kolezanki znam (moze jestem jedna z nich?).

    MA

  127. zdziwiona pisze:

    2009-03-04 o godz. 15:44

    Paroles, paroles et paroles. Coz, jezyk i mowa to dwa rozne zjawiska. Niestety brak iluminacji. Teraz powaznie; postawa JA (MY) versus ONI jest irytujaca. Poza tym prasa orientuje sie w kierunku czytelnikow; jacy czytelnicy, taka prasa. Przeciez to takie proste.
    MA

  128. kadett pisze:

    2009-03-04 o godz. 15:33

    Przy pierwszych pochwalach wobec wielbicielki zauwazylem jego nonszalancko-pretensjonalno-poblazliwy (patrzac z gory) stosunek do kobiet, ktore moga byc ladne i nawet madre etc.. Szkoda, ze przez kobiety nie zauwazony. Coz, otwarta i przyjazna krytyka jest molestowaniem, ukryta postawa nonszalancka jest komplementem.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Otwarta krytyka wywolala kiedys nawet oburzenie prowadzace do kolokwialnych wystepow ocierajacych sie o druty.

  129. Ludzkie klony brodzą po Europie

    W związku z nadchodzącym Międzynarodowym Dniem Kobiet obchodzonym dnia 8 marca, nie tylko we wstecznej Rosji warto jest się zapoznać z perpsektywicznymi możliwośc naszych pań, które będą się mogły uwolnić od wielu reproduktorów nie spełniających elementarnych kryteriów moralnych,prawnych i zdrowotnych.

    Zatem posłuchajmy.

    Włoski ginekolog sklonował ludzi już 9 lat temu.
    Severino Antinori w wywiadzie udzielonym pismu Oggi przyznał się, że sklonował troje dzieci, które obecnie żyją w Europie wschodniej.

    Jedna dziewczynka i dwóch chłopców urodziło się 9 lat temu ,przekonuje Severino Atinori. Oni byli wówczas zdrowi a i obecnie charakteryzują się wyróżniającym zdrowiem. Ginekolog nie przedstawil żadnych dowodów na potwierdzenie swoich „faktów”, jednakże podzielił się detalami swojej metody klonowania ludzi.

    A detale są takie.Komórka jajeczna kobiety została zapłodniona w warunkach laboratoryjnych drogą przeniesienia do niej jądra z komórki ciała,w trakcie tego procesu jądro komórki jajowej usuwa się zastępując je jądrem komórki ciała pobranej od osoby dorosłej. Donorami jąder z komórek ciala byli ojcowie tych dzieci cierpiący na bezpłodność. Antinori zastrzegł się, że nie uważa swojej metody jako”klonowania” przychylając się do terminu „genetycznego przekodowania” i „innowacyjnej terapii”.

    Powiada on, ja się odnoszę z szacunkiem do prywatnego życia tych rodzin i dlatego nie mogę o wszystkim mówić, precyzując, że jego rozwiązanie znacznie przewyższa metodę klonowania wszystkim znanej owieczki Dolly.

    Kim jest pan Antinori?

    Jest on znanym skandalistą w społeczeństwie lekarskim, głównie z powodu badań nad brzemiennością kobiet po menopauzie.Po raz pierwszy wsławił się on tym, że pomógł zajść w ciążę 63 letniej kobiecie,drogą sztucznego zapłodnienia.

    Jeszcze w 2003 ogłosił on głodowkę kiedy władze Italii i Watykanu zabroniły mu stosowanie metody „klonowania ludzi”.

    Wszystkie krytyczne uwagi ze strony kolegow lekarzy oraz państwa ocenia jako ataki na naukę i swobodę badań naukowych. Siedem lat temu panu Antinori groził nawet zakaza wykonywania zawodu. Wówczas wystapiła przeciwko niemu społeczność włoskich lekarzy. Oświadczyli oni, że jeśli Antinori nie uszanuje wystepującego w Unii Europejskiej zakazu na klonowanie człowieka, to zostanie on pozbawiony obowiązującego w UE pozwolenia na wykonywanie pracy.

    Nawiasem mowiąc żądania włoskich lekarzy podtrzymywał także znany niemiecki uczony specjalista z zakresu medycyny reprodukcyjnej Klaus Dietrich. Nazywal on pomysłem „Frankensteina” zamiar sklonowania 200 embrionów wykorzystując do tego celu kobiety, nawet jeśli i występują one w charakterze ochotniczek. Jest to niezgodne z etycznymi, prawnymi i medycznymi podstawami tak twierdził Dietrich.

    Między innymi, pan Antinori oświadczał,kilka lat temu wstecz,jakoby w Rosji były też dwie kobiety ciężarne ludzkimi klonami. A kilka tygodni temu pan Antinori zaanonsował jeszcze jedna sensacyjną operację; zapłodnienie kobiety, której mąż znalazł się w nieodwracalnej śpiączce wywołanej opuchlizną mózgu.

    Kończąc, wiekszość ekspertów na całym świecie ocenia jako „całkowicie wątpliwe” perspektywy metod klonowania, w szczególności zastosowanych wobec eksperymentowania z owcami. Nawet „Twórca”owieczki Dolly,uważa plany pana Antinori za„nieodpowoedzialne i kryminalne”.

    Jak więc widzimy perspektywa, w której panie będą mogły samodzielnie decydować o kontynuacji naszego gatunku zarówno w aspekcie ilościowym jak i jakościowym jest nieodległa. I to niezależnie od szowinistycznych pokrzykiwań męskich, którym zostanie odebrany podstawowy atrybut,tj,płodzenie.A towarzyszący temu aktowi często wątpliwej jakości fenomen męskich uniesień nie będzie kobiecie nieodzownym.
    _________________
    Manus manum lavat

  130. Eddie,

    Dostojewskiego przywołałem, bo we wszystkich nas siedzi diabeł (według magrud nawet kretyn). W tym przypadku zafascynowała mnie Twoja sprawność tworzenia koalicji. To wybaczanie oponentom którym deptałeś po odciskach, czy pozyskiwanie niektórych z nich dodając sobie spory ułamek rosyjskiej krwi, podczas gdy w innym miejscy pisałeś, że Twoja krew składa się z trzech mieszanek bez rosyjskiej (a fe, toż to elementarny brak umiejętności w operacjach ułamkowych), czy też tłumaczenie błędów pisarskich dyslekcją (a na tym blogu dwukrotnie inaczej, ale zawsze fascynująco). Po tym wszystki pomyśłałem sobie, że kawał tego dziewiętnastwiecznego pisarza rosyjskie jednak w Tobie siedzi. Zresztą, jak sam pamiętasz, jesteś współlaureatem mojej wirtualnej nagrody za wspaniałe bogowe dialogi. W uzasadnieniu powoływałem się na Dostojeskiego.
    Twoja zapowiedź sporadycznego bywania na tym blogu „…umniesza mnie”, że użyję słów Johna Donne służących jako inwokacja do Komu bije dzwon Ernesta Hewmingweja.
    Odejście mrówki pozostaje niezauważone, człowieka jak wyżej.

    Zawsze Ci oddana, Ryba

  131. Lizak pisze:

    2009-03-05 o godz. 10:29

    Lizak jak zwykle cos zapomnial; mianowicie zapomnial wspomniec o bankach spermy.
    MA

  132. @kadett 03/05 9:27

    Z niewiastami musze byc ostrozny gdyz wydaje sie, ze obecnie ida one droga grzechu i siusiaja nam do zupy (patrz http://bobolowisko.blogspot.com).

  133. @MA

    Redukowanie kobiety jedynie do wyizolowanych od całego otoczenia szczegółów anatomicznych jej ciała jest jedną z najohydniejszych form pornografii. Zwolennik takiej metody wyzucia kobiety z jej duszy, sprowadza ją do wymiarów przedmiotu, gdyż ogarnięcie pełnej istoty i całego bogactwa form, w jakim kobiecość może się przejawiać nadzwyczajniej przeraża go i przekracza w sposób wyrazisty jego możliwości percepcyjno-analityczne.

    Metoda ta posługuje się zwykle estetyką mechanistyczną, odpowiadającą rozmiarowi horyzontów poznawczych i idzie w parze z rozwojem zdolności obserwatora do abstrakcyjnego myślenia. W rezultacie mamy do czynienia z nadmiernym upraszczaniem obrazu i ciągłym przycinaniem go, by mógł się pomieścić w gotowych ramach, rozmiary których pozostają w ścisłym związku z rozmiarami jego możliwości poznawczych.

    Taki osobnik, gdy obserwuje np. kurę domową (Gallus gallus domesticus),
    udomawia ją dla siebie ponownie. Nie potrafi dostrzec w niej np. bogactwa i różnorodności upierzenia, gracji z jaką nosi szyję, bystrości oka, dostojności stawiania kroków, choćby mu oczy z orbit wychodziły. Postrzeże ją zrazu jako pokawałkowaną rumianą pulardę, gotową do skonsumowania bez zbytnich ceregieli i bez korzystania ze sztućców.

    Ta metodyka, uzbrojona w podobny aparat redukcyjno-mechanistyczny przenosi się na pola innych obserwacji, dotyczące np. zjawisk społecznych. Tu jest podobnie, z tą różnicą tylko, że na sposób widzenia rzeczywistości społecznej nakładają się dodatkowe ograniczenia o podbudowie psychicznej, związane z osobistymi doświadczeniami, wśród których poczucie osobistej krzywdy, porzucenia, zdrady, degradacji i eliminacji dominuje nad innymi uczuciami i ma decydująco deformacyjny wpływ na analizę przyczyn ich zaistnienia.
    Stąd, emocjonalnie umytywowana chęć szybkiego znalezienia i wskazania odpowidzialnych za ten stan, wskazania sprawcy i zarazem wroga, bez wdawania się w zawiłości i niuanse analityczno-krytyczne.

    Wrogiem zostanie kanonik zbierający datek na tacę w postaci wdowiego grosza, ‚solidarny’ złodziej rozkradający państwowe mienie, bliżej nie skonkretyzowany szalbierca i cynik polityczny zwany burżujem, sąsiad prowadzący własny interes, o którym wiadomo jedynie, że musi on być nieczysty,skoro jest zyskowny, takoż mniej uzdolniony kolega ze szkoły, który przejął schedę po dziadku w postaci domku i 2 ha pola, takoż sąsiadka sprzedająca importowane perkale z Chin na targu, przyczyniając się tym samym do upadku polskiego przemysłu włókienniczego.
    Oczywiście, wrogiem okaże się Balcerowicz, który mimo, że odszedł, pozostawił po sobie długi żałobny tren, którym straszyć trzeba przyszłe pokolenia.

    Obserwator nie wnika w przyczyny i uwarunkowania, nie rozpatruje wagi decyzji politycznych i popełnionych błędów przy ich podejmowaniu, nie przenika zależności i współzależności zjawisk, nie stara się rozwikłać na swój prywatny użytek, co było pierwotne, a co wtórne, co możliwe, a co hipotetyczne zaledwie, co spowodowane być mogło działaniem zbyt ostrożnym, a co opartym na doktrynerskiej wierze, co robione z premedytacją i wyrachowaniem, a co bezmyślnie, bez wyobrażenia sobie ewentualnych skutków i najmniejszych chęci ich ograniczenia, na łapu-capu.

    Dlatego podejmowanie merytorycznej dyskusji z tego typu obserwatorem wymaga uprzedniej unifikacji definicyjnej, posługiwania się zbliżonym intelektualnym aparaturem poznawczym, a przede wszystkim gotowości uruchomienia krytycznego myślenia, uwolnionego z balastu ideologicznych.

    W tym przypadku szczególnym jest to marzenie ściętej głowy i rzeczywista wędrówka w kieruku poszukiwania straconego czasu.

    Pozdrawiam z atencją.

  134. Droga Magrud,

    Co mam jeszcze zrobić, żeby mój Dostojewski znalazł się na właściwym miejscu. Cały kontekst, w jakim on zaistniał, mówienie wprost, że to satyra – nic nie działa.
    Powiem wprost. Jeśli wierzycie w taaaką prawdę jaką zaserwowałem Lizakowi – to upoważniam Was do zwracania się do mnie Eddie-Głupku Wiejski. Przepraszam, ale innego wyjścia nie widzę. Każda kolejna odsłona z biednym Dosojewskim, to modyfikacja uczyniona specjalnie dla każdego „Niuniusia” , który usiłował się dowartościować na mojej/swojej „odmienności odbioru przekazu”
    UROCZYŚCIE WIĘC OŚWIADCZAM, IŻ MAM NA TYLE ZDROWY STOSUNEK DO RZECZYWISTOŚCI, ŻE W M OJEJ PSYCHICE NIE MA MIEJSCA DLA JAKIEGOŚ NIEDOROBIEŃCA, NAWET GDYBY TO MIAŁA BYĆ NIEDORÓBA MISTRZA DOSTOJEWSKIEGO/ POMIMO, ŻE JEDNĄ KSIĄŻKĘ CAŁY CZAS PISZĘ, ALE TO ZUPEŁNIE NIE TO/.POD SWOJĄ „SKÓRĄ NIE WYCZUWAM ŻADNEGO KRETYNA KTÓRY SPISKUJE PRZECIWKO „POTENCJALNEJ A PRZYRODZONEJ NAM POEZJI.
    WYCZUWAM GO CZASAMI JAKO ZJAWISKO ZEWNĘTRZNE, A Z BRAKU ODCZUWANIA W KONTAKTACH Z LUDŹMI Z TAKĄ” PODSKÓRNĄ WKŁADKĄ” JAKICHKOLWIEK ZŁYCH JADÓW OLEWAM TO ZJAWISKO W CAŁYM ZAKRESIE.
    OŚWIADCZAM RÓWNIEŻ, ŻE Z ŻADNEGO!!! ZWIERZAKA NIE SPADAM, PO PROSTU ROBIĘ SWOJE, A WSZYSTKO BIORĘ JAKIM JEST, NO CHYBA ŻE Z KONIKA POLNEGO KIEDY SŁYSZĘ ŻE TROSKA O ŚRODOWISK TO LEWICOWOŚĆ A CAŁOWANIE WIELEBNEGO W … TO ODRUCH PRAWICOWY. CAŁKOWICIE POD WZGLĘDEM LEWICA-PRAWICA JESTEM NEUTRALNY, A GŁÓWNYM PUNKTEM MOJEGO ODNIESIENIA DO NASZEGO ŚWIATA JEST CZŁOWIEK – ISTOTA LUDZKA , ZE WSZYSTKIM.

    pozatym u nas na Wybrzeżu wiosna też zaczyna się wyłaniać, ludzie są mili, gadają po Polsku, przyleciał już ptaszek świerolaszek, który jak co roku o tej porze zakłada gniazdo na latarni, która w nocy świeci mu za frico, i on wtedy w tym małym swoim „wszechświatku” szczęśliwy „bajeruje” swoje ptasze laseczki.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  135. Ryba,

    Widzę,że jesteś TYM RYBĄ a nie TĄ. Przed Dniem Kobiet, o przeprosinach nawet nie próbuj marzyć. Rachuj Rybo rachuj, znów chciałoby się rzec coś „złotego” do Ciebie.
    Gdyby życie było takie proste, że w liczeniu do czterech na 100% uzyskiwalibyśmy
    pewne odpowiedzi na absorbujące nas zjawiska, to ja pierwszy zacząłbym się modlić o przekształcenie mnie w rybę. Ale póki bywa tak, że coś jest prawdą a zarazem nią nie jest, to żeby przetrwać, pieprzę wszystko i zostaję tym kim jestem.
    Na zaproponowanym przez Ciebie etapie tworzenia PEWNOŚCI, użyję starego porzekadła: jeśli poznane fakty/ślady faktów/ doprowadzają Ciebie do podobnych PEWNOŚCI,tym gorzej dla …

    Pozdrawiam Eddie

  136. ANCAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!

    Ratuj. Do Ciebie mam pełne zaufanie. Czy wyziera już z moich wpisów zgorzkniały,smutny dziadyga?Tylko bez koniunkturalizmów, bo strzelsz w stopę swojemu Autorytetowi .

    Serdecznie pozdrawiam Eddie

  137. http://www.wiadomosci.goniec.com/news/1/1_niewidomy_londynczyk_odzyskal_wzrok.html :

    50 tysięcy tanich mieszkań w Londynie

    Burmistrz Boris Johnson ujawnił plan, który ma ułatwić mieszkańcom Londynu szybszy i tańszy zakup wymarzonego mieszkania. Do 2011 roku ma powstać 50 tys. mieszkań dostępnych na preferencyjnych zasadach.

    Johnson zapowiedział budowę 50 tys. mieszkań w Londynie, a koszt tej operacji oszacowano na 5 mld funtów. Część z wybudowanych mieszkań przez pierwsze pół roku byłaby wynajmowana po preferencyjnych cenach, a później ich lokatorzy mogliby wykupić je na własność ze zniżką w wysokości 5 procent.

    – Mimo że ceny nieruchomości spadają, setki tysięcy londyńczyków nadal nie są w stanie kupić własnego dachu nad głową. To niedopuszczalne – stwierdził burmistrz.

    W pięciu punktach Londynu juz ruszyły przygotowania do budowy pierwszych domów mieszkalnych w ramach programu. Według burmistrza, powstanie w nich 1500 mieszkań.

    Organizacje charytatywne i radni miejscy popierają projekt Johnsona, ale zaznaczają przy okazji, że to i tak kropla w morzu potrzeb.

    – Zależy nam na tym, żeby jak najwięcej osób znalazło dach nad głową i z czasem mogło stać się posiadaczami własnego mieszkania. Ale na chwilę obecną blisko 300 tysięcy rodzin w Londynie czeka na przydział mieszkania. Potrzeby są zatem znacznie większe, niż się planuje – mówi członkini rady miasta z nadania laburzystów, Nicky Gavon.

    Filip Cuprych – Goniec.com

  138. Dziekan rosjyskiej akademi dylomatow Igor Panarin zapowiada w auli wypelnionej profesorami i studentami, ze do kolapsu finasowego i gospdarczego USA dojdzie w 2011 roku, i ze najprawdopodobniej pod koniec roku 2009 obecny prezydent Barak Obama wprowadzi stan wyjatkowy. (Jak wiemy obenie rynek amerykanski jest zatapiany tanim dolarem, ktory w efekcie musi stracic swoja funkcje waluty dominiujacej w handlu miedzynarodowaym).

    Wedlugo Igora Panarina, USA rozpadnie sie na 6 autonoicznych panstw natomiast i Alaska bedzie spowrotem pod kontrola Rosji. Rosja i Chiny przejma funkcje super mocarstw … tak wiec Putin bedzie nowym/starym prezydentem.

    The American Dream is out.

    PS: jeden zesluchaczy zapytal sie czy Paranin nie ma na mysli Rosji, ktora przezywa obecnie glaboki kryzys gospodarczy i, ktorej grozi kolaps demgraficzny, Igor Paranin odpawiadzial, ze Rosja ma sie dobrze.

  139. kadett pisze:

    2009-03-05 o godz. 13:03

    Masz racje, o dyskusji nie ma mowy, bo jezyk i mowa (jak juz wspomnialem) to dwa rozne zjawiska. Pozostaje forma ludyczna, ktora preferuje, neutralizujac sie, Eddie na wybrzezu lub dysput mniej lub bardziej ozywiony. Wbrew pozornej obojetnosci, okruchy dysputu dotykaja zglodnialych i „napasionych” lektura w oryginale oraz uzurpujacych sobie wylaczne prawo do prawdy; wywoluja przy tym „wypisanki” czesto niesmaczne, czesto wesole; wszystkie jednak unikajace dyskusje: jakakolwiek, gdziekolwiek, z kilmkolwiek, o kimkolwiek etc..
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Gdy mowie u uwlaszczeniu, upodmiotowieniu, to obserwator i wielbicielki udaja, ze nie wiedza o co chodzi lub pozwalaja sobie na injurie.

  140. @Bobola
    Teraz lepiej rozumiem Twoją powściągliwość i ostrożność.
    Moja ostrożność wobec kobiet spowodowana jest bardziej pragmatycznymi względami i wolą trzymania wilka w lesie (atrybucja zewnętrzna). Od dzisiaj jednak uwzglednię również ich wpływ na nieuchronne i postępujące własne niewieścienie, kto wie w jakim związku pozostające z żeńskim sikaniem do bezpłciowej – zdawać by sie mogło – zupy? 🙂

    Pozdrawiam

  141. magrud,

    poniewaz wczoraj nie mialem czasu, a wiec dokoncze, co chcialem powiedziec nt. Twojego wpisu.

    Wolnosc mediow jest emanacja wolnosci slowa. Za kazda wolnoscia stoi odpowiedzialnosc za to, jak sie korzysta z tej wolnosci. Ty malujesz swoj obraz rzeczywistosci medialnej w barwach ponurych. I w tym sie roznimy, bo nawet jesli istnieja wynaturzenia w funkcjonowaniu mediow, to sa one naturalnym efektem ogolnych slabosci systemowych. Jednak tych wynaturzen nie da sie zlikwodowac stosujac Twoje normatywne podejscie („polityka”, „zagwarantowanie rzetelnosci”, itp – to wszystko trzeba usankcjonowac w jakikolwiek sposob, zeby mialo sens istnienia), a wiec Twoje normatywne podesjcie stanowi zagrozenie dla dobra znacznie wazniejszego niz obserwowane wynaturzenia w mediach, stani zagrozenie dla wolnosci slowa, opinii, dla wolnosi mediow. Tak nie mozna moim zdaniem. Na wynaturzenia powinny byc sady, kolerzenskie dziennikarskie i powszechne, a nie odgorne filtrowanie tego, co ktos uzna za sprawdzone lub niesprawdzone. Tak, osobiscie jestem za wolnym obiegiem informacji i akceptuje niebezpieczenstwa idace z zagwarantowaniem tego obiegu, ale zeby zapobiec tym niebezpieczenstwom trzeba czegos wiecej niz bicz na media.

    Jak wyobrazasz sobie „obywatelska kontrole” nad mediami w wolnym kraju demokratycznym ?

    „My, przedstawiciele samorzadu Pipidowa uchwalamy, ze informacje opublikowane w Goncu Pipidowskim sa nieprawdziwe ” ???

    Chyba nie tedy droga. To wlasnie wolny obieg informacji, roznorodnosc mediow i opinii gwarantuje weryfikacje i wiarygodnosc, a nie „obywatelska kontrola rzetelnosci”, cokolwiek to oznacza w Twoim rozumieniu.

    Natomiast polemizowalbym z tym, co nazywasz „zniewalaniem opinii publicznej”, bo pachnie to z daleka kolejna wersja kolejnej teorii spiskowej, wedlug ktorej obserwowane zlo w Polsce to zmowa (i tu wpisac kogo z kim). Poniewaz ogolnie twierdzi sie, ze spoleczenstwo ma takich politykow, na jakich zasluguje, a wiec byc moze to samo mozna powiedziec o mediach ?

    I dlatego uwazam, ze trzeba dokonac czegos wiecej niz operacji chirurgicznej na mediach. To nie media maja wychowywac spoleczenstwo. Od tego sa inne instytucje, od rodziny poczynajac.

    Pozdrawiam

    PS.
    Fakt, ze do dzis obowiazuje prawo prasowe z 1984 powinien raczej cieszyc, zwlaszcza Lizaka czy jasnego gwinta, ze oto jednak udalo sie stworzyc w peerelu cos, co wytrzymalo probe czasu oraz konfrontacje z panujacycm obecnie porzadkiem konstytucyjnym.

  142. Informacja wylacznie dla Eddie….
    na Ziemii Wendowskiej pojawily sie pierwsze bociany.
    MA
    PS
    Szkoda, ze klekoca, tesknie za spiewem ptakow. Spojrze wiec w kielich (Graala).

  143. Średnia płaca ogółem oraz średnia płaca na stanowiskach nierobotniczych rosną – http://gielda.onet.pl/0,1928214,wiadomosci.html .

  144. Rosja socjalna czy liberalna

    Bardzo ciekawe są oceny rosyjskich źródeł prasowych oceniających skutki kryzysu finansowego w świecie.W swych krańcowych ocenach przewiduje się upadek USA wyrażający się rozbiciem tego państwa na około 6 niezależnych struktur. Przewiduje się przesunięcie centrum władzy na Wschód.Uważa się jednoczesnie ,że powstanie bardziej bezp[ieczny politycznie i militarnie świat wyrażający się w swej wielobiegunowości.Są to zapewne oczekiwania wynikające z faktu, iż USA w swym jednobiegunowym zarządzaniu światem nie potrafiły się uporać z jego najbatrdziej palącymi problemami.Polityka światowego globalizmu w amerykańskim wydaniu nie sprawdziła się i runęła w gruzy pociagając za soba gospodarkę USA i innych krajów w tym także, jak się okazuje, gospodarkę Rosji.

    Wz wiązku z tym należy się zastanowić jakie środki antykryzysowe podejmuje Rosja.
    Jakie będą ich spodziewane efekty i kto zapłaci koszty tej polityki.Czy w tym stanie rzeczy Rosja różni się od innych krajów wolnorynkowych i dlaczego jest negatywnie postrzegana przez konkurujące ze soba imperia.

    Ostatnie antykryzysowe decyzje rządowe pozwalają zgłaszać wątpliwość co do ich skuteczności.W szczególności, w zakresie efektywności socjalno-ekonomicznej tej polityki.Z jednej strony władza stara się zabiezpieczyć minima podstawowym grupom spolecznym poprzez wzrost emerytur i innych świadczeń socjalnych,z drugiej jednak strony skutecznośc tych środkow jest niwelowana lub w ogóle niszczona przyjmowaniem kroków ekonomicznych prowadzących szerokie grupy spoleczne do biedy i wręcz nędzy.

    W ostatnim okresie dla obrony interesów rodzimych agrarnych lobbistów obniżono importowe kwoty na przywóz do Rosji taniego zagranicznego mięsa.Trzykrotnie zwiększono cła wwozowe na import obcego mleka i jego przetworów, włącznie z mlecznymi odżywkami dla najmniejszych dzieci.Dwukrotnie w sezonie podnoszono cła importowe na ryż.Efekt tych kroków jest taki, że producenci i przetwórcy w sferze rolno-spożywczej bazujący na droższych surowcach i półproduktach zagranicznych nie wytrzymują konkurencji z tańszą rodzimą produkcja.Ludność w naturalny sposób przenosi swoje zainteresowania na znacznie tańsze i jakościowo słabsze produkty lokalnie wytwarzane.Sztuczne ograniczenie konkurencji prowadzi w ostatecznym rachunku do wzrostu cen na produkty miejscowe.W wytworzonych warunkach krajowe lobby rolno-spożywcze nie ma zamiaru obniżać cen na swoją produkcję i podnosić jej jakość.Wynika to z prostego faktu, iż bez jedzenia człowiek żyć nie może.Stąd można postawić tezę, że w w końcowym rozrachunku przegrywają obywatele, prości konsumenci, pozbawieni możliwości wyboru. Jednakże to niebezpieczeństwo może zachodzić rownież w sytuacji wytłumiania lokalnej produkcji przez gwaltownie rozwijający się import, co także może doprowadzić do wyżej wskazanych skutków. Zatem wydaje się jest tutaj potrzebna nieodzowna rozwaga i rozsądek dla utrzymywania właściwej równowagi rynkowej.

    Przegrywaja również obywatele gdy przed państwem stoi alternatywa wyboru kogo jest lepiej wspierać w warunkach kryzysu-naturalne monopole czy korzystające z ich produktów spoleczeństwo.Taryfy tegoroczne na gaz,energię elektryczną i usługi kolejowe podniesionow takim stopniu jak to planowano przed kryzysem.Tylko w przypadku cen na gaz postanowiono je rozłożyć społeczeństwu na cztery kwartały.Przy czym zysk Gazpromu z 9 m-cy ubr wzrósł w porównywalnym okresie o 65%.Jest zrozumiałym,że w tym roku,z powodu kryzysu, koncern takich dochodów już nie uzyska.Niemniej z uwagi na to, że decyzją urzędników koncern będący w połowie własnością państwa, zdziera z obywateli tak wysokie kwoty nie może oznaczać wobec nich przyjaznych kroków.

    Przy tym władze doskonale wiedzą , że tym wyższy jest udział w koszyku konsumpcyjnym towarów produkcji rolno-towarowej i usług komunalnych im niższe są dochody ludności.Stąd w takiej sytuacji możliwości manewrowe społeczeństwa w zakresie jego płatności są żadne, ponieważ jak już wyżej powidziano,jeść ono musi przede wszystkim.Podwyższenie rent i emerytur do poziomu średniej inflacjii nie może skompensować starym ludziom wzrostu cen na towary i usługi, ktore oni realnie muszą konsumować.

    Polityka przenoszenia ciężarów będących pochodną kryzysu, z kompanii i producentów na najsłabsze i nieasekurowane grupy ludności w sposób zasadniczy odbiega od przyjmowanych kierunków walki z kryzysem w krajach rozwiniętych.

    W USA i Japonii nie ograniczono się tylko do wspierania wielkiego kapitału ale i pomaga się indywidualnym konsumentom dla wywołania popytu na rynku inspirującego podaż.Wyraża się to udzielaniem ludności pomocy finansowej w granicach od kilkuset do kilku tysięcy dolarów.Obama obiecal obniżenie podatków dla najbiedniejszych i dla klasy średniej.W Kazachstanie deklarując troskę o społeczeństwo, nie pdoniesiono a wręcz zmniejszono opłaty celne na niezbędne produtky konsumpcyjne wwożone do kraju,włączając w to kiełbasę, ser, masło, mleko, ryby oraz owoce i warzywa.

    Kierownictwo każdego kraju określa własne priorytety przy budowaniu środków antykryzysowych. Gdzieniegdzie na pierwszy plan wysuwają się nie tylko interesy producentow ale i konsumentów. Zachwianie którejkolwiek ze stron tego samego procesu musi prowadzić do ewidentnych perturbacji.Nie ma popytu bez podaży, i nie ma podaży bez popytu.Wyłączenie lub osłabienie któregolwiek z tych elementow prowadzi do zachwiania na rynku i zakłoceń społecznych.
    Często tę dramatyczną sytuację wykorzystują gałęziowi lobbiści wywierając odpowiednie naciski na rządy,zmierzające do tego ,by koszty kryzysu przenosić na społeczeństwo.Przy tym im są oni biedniejsi tym większy zapłacą rachunek,poniewaz nie są przygotowani do sensownej obrony przed atakiem wielkiego kapitału.

    Jak więc widzimy,Rosja boryka się podobnie z problemami wyjścia z kryzysu jak i inne kraje.Znalazla się ona za przyczyną wolnego świata w systemie gospodarki wolnorynkowej, w którym próbuje znaleźć swoje miejsce.Dlatego nie bardzo zrozumiala jest okazywana wobec niej niechęć a nawet i agresja przez inne kraje tego samego systemu.Wyjaśnienie jest tylko jedno.Rosja posiada tak ogromne zasoby surowcowe, że budzi to ogromną zawiść i stawia jej perspektywy rozwojowe na nader wysokim miejscu.Jest to kraj rozwoju i przyszłości,czego nie można powiedzieć o krajach ubogich surowcowo i starających sobie kompensować ten niedostatek własną agresywnością polityczno-militarną.

    Rodzić to jednak będzie również pewne niebezpieczeństwa, polegające na stawianiu nawet uzasadnionego dyktatu rynkowego i politycznego.
    Putin bez większych zahamowań ogłosił znowu, że jeśli piękna Jula nie zaplaci mu zaległych 50 miliardów za pobrany gaz to zakręci on wszystkim kurki, łącznie z UE. Oto i cytrynowe efekty pomarańczowej rewolucji.
    _________________
    Manus manum lavat

  145. Do geniusza i wielbicielki:

    „Psychologia dobrze zna efekt aureoli, polegajacy na tym, że osobom pozytywnie wyróżnijacym się w jakiejś sferze np. urody, gotowi jesteśmy przypisywać inne, nieobecneje w jej przypadku, atuty”…..

    MA

  146. Meliorant-antysemita (aczkolwiek lubiacy semickie kobiety) Lizak, zamiast zniknac z tego blogu (ze wstydu) raz na zawsze, ponownie tu defekuje. Tym razem, za przykladem rosyjskiego proroka, wieszczy podzial USA. Zapewniam wszystich blogowiczow ze :” ain’t gonna happen”, Lizaka zapewniac nie musze, nie zwracam sie tez do tego indywiduum bezposrednio. Nie jest to w ogole temat, ktorym ktokolwiek by sie w USA zajmowal, nawet najmniej powazne media. Oby wam sie Lizakland nie rozpadl na czesci.

  147. Panie Lizak,

    Pan to wszystko zbyt powaznie traktujesz. A zdrowie ma sie tylko ponoc jedno. A tak na marginesie, czy robi Pan cokolwiek poza aktywnoscia na blogu? Pozdrawiam serdecznie.

  148. MA – 17;44 – Czy to nie jest przypadkiem WIDMO BROCKENU?
    Takie wyolbrzymione, w poświacie tęczowej…
    Kiedyś widziałam takie coś w Tatrach, na Kozim Wierchu. Piękne 🙂

  149. Dopiero przed chwilką siadłam do komputera i czytam od tyłu wpisy, przeskakując zwyczajowo co poniektóre… I co ja widzę? Mój ulubiony Eddie wzywa pomocy, widzę jego rękę nad topielą… nie mam pojęcia gdzie reszta…
    czy się jeszcze wynurzy, aby złapać oddech??? Woda przybiera! Nie wiem, gdzie jestem! Widzę tam jakichś ludzi… postaram się do nich zbliżyć…
    Kto pamięta reportaże Marii Wiernikowskiej z czasu powodzi we Wrocławiu 😀
    Takie były. Właśnie takie. Ja wtedy byłam na urlopie na Pomorzu, nie mieliśmy pojęcia którędy należy wracać, aby do miasta samochodem wjechać, a ta kudłata lampucera stała w spodniach – ogrodniczkach, po kolana we wodzie i opowiadała dyrdymały ;( Kierownik naszej wycieczki i kierowca w jednym chwycił wtedy za telefon, zadzwonił do TVP i wykrzyczał się: „Zabierzcie tę wariatkę! Pokażcie mapę! Jakie są możliwości wjazdu do Wrocławia?! Przecież pół miasta jest na urlopach! Jak oni mają do domu wracać???!!!”
    Eddie! Nic se z niczego nie rób i swoje rób. Jesteś tu, bo chcesz i masz coś do powiedzenia. Kto powiedział, że KAŻDY ma cię tu rozumieć i akceptować? Na miłość boską nie tłumacz się i nie tłumacz co chwila, co powiedziałeś przez to, co napisałeś. Jedni kochają Lizaka, inni cenią Pielnię1, jeszcze inni dzielą się swoją wiedzą i snują przeróżne hipotezy, wymieniają informacje. Ty wyglądasz na takiego, co się po prostu dobrze a przy okazji błyskotliwie bawi. Ja czytając twoje wpisy bawię się znakomicie; przeczytaliśmy sporo tych samych książek, rozumiemy aluzje, które nie do każdego trafiają, ale i nie muszą. Gdyby wszyscy śmiali się z tych samych dowcipów, „Och! to było by straszne!”
    Mogłeś być Dziadem, na własne życzenie, ale dziadygą??? W życiu!!!
    Dla mnie zawsze jesteś uroczym panem w wieku, kiedy panowie są atrakcyjni osobowością i urokiem osobistym.
    Nie przyjmuję do wiadomości żadnych cofajków.
    Pozdrawiam cię energicznie 😉

  150. Maro

    Pozdrawiam Pana serdecznie i niepoważnie,zgodnie z pańską intencją.

  151. Wczoraj ponad Wrocławiem przelatywały ogromne klucze dzikich gęsi.
    Wiosna za progiem.
    „Takiej wiosny rzetelnej jako w swym powiecie
    Widział Jędrek Wysmółek – nikt nie widział w świecie!”
    ;
    I dla Eddiego 😉
    „Postukiwał dziadyga o ziem kulą drewnianą.
    Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano”
    …………….
    Eee tam… jaki z ciebie dziadyga?

  152. Anca

    Ta kudłata „lampucera” to reprezentanka propagandowa pani solidarnościowej opcji i Prezydenta ,który dopuścił do zalania miasta uprzednio ogłaszając w tv, że Wrocław ma tak doskonałe niemieckie urządzenia, że nic mu nie grozi.
    No i czekał żeby sprawdzić swoje przepowiednie, aż zagroziło.
    Dlatego ja, droga pani zajmuję się krytyką ludzi tego pokroju.

  153. ANCA pisze:

    2009-03-05 o godz. 19:47

    Niestety zadne widmo, lecz cytat z innego blogu; zagadkowe pytanie; kogo?
    MA

  154. Jacobsky pisze:

    2009-03-05 o godz. 16:36

    Moim zdaniem najlepsza „cenzura” sa czytelniczki i czytelnicy, ktorzy gazete kupia lub nie. To zupelnie wystarczy, bo gazeta malo kupowana umiera z braku zlecen reklamowych.
    Z powazaniem.
    MA

  155. ANCA,

    Superdzięki! jak ma w zwyczaju mawiać hodowana przezemnie na stałe osoba tej lepszej płci. Właściwie to nie mogłaś lepiej trafić w czasie z Twoimi pomocnymi uwagami, bo do rana kolejną noc nie śpię, rano wylatuję do dużego miasta a tam mam być dynamicznym zaprzeczeniem „dziadygi”.W dodatku sam przeciw wszystkim .
    Ostatnie dwa tygodnie wyrabiam dwie doby w jednej, patrzę teraz w oko, które gapi się we mnie z lustra, i kogo widzę? Całkiem znośny kawał Dziada. Mam nadzieję, że kiedy w weekend odeśpię zaległości, to będę wyglądał jak ten Dziad.
    Pozdrawiam Serdecznie do soboty i biorę się za ostre drukowanie,Eddie

  156. MA,

    bociany, to mogą przylecieć wszędzie,ale ptaszek- świergolaszek jest tylko jeden.
    Mała ptaszynka, która zaklepała sobie w genach własne, prywatne słońce, i każdego roku pędzi w takim układzie swój nocny żywot…
    Czy zauważyłeś pozytywne zjawiska na tym blogu, bo ja tak. Uważam, że wszystkim
    dobrym tendencom trzeba okazywać dobre reakcje. Jeśli zostanie się przy dotychczasowym standatdzie, coŚ może przerzucić się na to co się zacięło.

    Pozdrawiam,Eddie

  157. Pascal, podsumowując jeden ze swoich listów:

    „List ten jest dłuższy jedynie dzięki temu, iż nie miałem czasu napisać go krócej”.

    Słowa te dedykuję tym, którzy zamieszczają tu sążniste elaboraty (powtarzając zresztą po kilkakroć tę samą myśl… i to w tym samym wpisie).
    Ich akywność na blogu świadczy o tym, że jednak czas mają.
    Tak więc, Panie, Panowie – krócej!
    Please…

  158. Magrud,

    Z wiosną zaczyna się robić normalnie . Nie wiem jak Tusk czy Schetyna, ja w każdym razie zawsze!!! widzę to co już do tej szklanki się polało. Na moje oko bez żadnych warunków oczywiście/ ogólna atmosfera na blogu ma szansę znormalnieć i być coraz bardziej O.K. Niektórzy wykonują maksimum tego ,co w danej sytuacji jest możliwe i to już jest piękne. Też do niedzieli…

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  159. Yacobsky,
    Ja też pargnę wolności słowa. Sam wspomniałeś, jakie są możliwosci społecznej kontroli, bez naruszania zasady podstawowej, czyli wolności wypowiedzi. Tylko, że w realnym życiu czesto dochodzi do kolizji wartości.
    I co wtedy? U nas dziś to wygląda następująco. Zniesławieni ludzie i broniące ich dobrego imienia sądy szczekają prawomocnymi wyrokami , a karawana kłamców nietknięta idzie dalej. I stale triumfuje.
    Jeżeli porównasz siłę głosu polityków z siłą głosu ludzi mediów, to ci pierwsi nie mają szans. To jest efekt skali, wobec którego wyborca także jest bez szans. Stąd coraz większe pieniądze partie wydają , tylko po to, by zaistnieć w świadomości zapracowanych obywateli. Na nic więcej ich już nie stać.
    To są wszystko bardzo złożone procesy, ale prowadzą do jednego – do homogenizacji wzorców, idei i postaw.
    Media nie mogą być wszechmocne. Potrzebna jest jakaś równowaga.
    Jak ją osięgnąć, by nie wylać dziecka z kąpielą? Stale się nad tym zastanawiam. Pozdrowienia, magrud

  160. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA

    Zastanawiam sie jak szanownemu Blogowiczowi dopomoc w zrozumieniu na bazie jakiej to „treflowki” przebiega korespondencyjna wymiana uklonow i doswiadczen zyciowych miedzy para na blogowisku DP. Problematyka-i tematy ( ktore Blogowicz jako pionier stara sie od dluzszego juz czasu poruszyc/zaszczepic u tzw. „lewicowcow” z miotu, ktory uksztaltowal i wypuscil na rynek model takich politykow jak Kwasniewscy-Miller-Cimoszewicz-Widacki itd. itp..) sa najprawdopodobniej calkowicie obce wrecz obrzydliwe, nie majacae nic wspolnego z autentycznym interesem w/w. Interesem, ktory emocjonalnie moglby podniecic animujac do dzialania w kierunkach. Para + w/w nie zdaja sobie calkowicie sprawy z tego, ze w tematach dzisiaj autentycznie lewicowych, wczesniej przez Blogowicza poruszanych, sa na etapie poziomu gromanion.

    Post Christum.
    Mimo wszytko zycze powodzenia w drazeniu drogi w skale. Z wielkim zaciekawieniem – bylem-jestem-bede – autentycznie wiernym obserwatorem drazenia z przekonania przez Pioniera.

  161. Feliks Stychowski pisze:

    2009-03-06 o godz. 05:42
    Dziekuje za slowa otuchy, chociaz rownoczesnie zdaje sobie sprawe, ze slow brak. „Politykow” przez Pana wymienionych znam jeszcze z lat studenckich (nie osobiscie) i wiem jak takie kariery byly aranzowane. Coz, wtedy chlopcy, dzis Panowie, nauczyli sie przynajmniej jezykow, a to byl i nadal jest problem politykow w kontaktach nieformalnych i czesto ogranicza percepcje rzeczywistosci. Zreszta jest to widoczne na blogu u niektorych cztajacych i powtarzajacych dwa przeczytane „polkojezyczne” dzieniki.
    Z powazaniem.
    MA

  162. Eddie pisze:

    2009-03-06 o godz. 00:16

    Eddie,
    milo calej sympatii, ktora Cie darze, nie jestem zwolennikiem towarzystwa wzajemnej adoracji. Przeciez sobie zdajesz sprawe z wielosci postaw anty tu na blogu. Bylbys dobrym politykiem lub dzialaczem NGO; tam moderatorzy sa niezbedni.
    Z powazaniem.
    MA
    Swiergolenia Ci zazdroszcze.

  163. Znalazlem rozwiazanie dot. „bolaczek” polskiej polityki; dziennikarze powinni (p)oddac sie polityce. Przepraszam, ze zapomnialem o roli korektywnej mediow, w koncu „trzeciej” wladzy. Przepraszam, ze w swojej lewicowosci uciekam do zabiegow typu; nie ma chleba, nalezy jesc bulki.
    PS
    Angela Merkel zostala pierwsza kanclerka Niemiec , wlasciwie po napisaniu dobrego artykulu w FAZ (niedzielne wydanie). Gwoli wyjasnienia; FAZ nie jest moim ulubionym dziennikiem; sa lepsze, Pani kanclerki nie wybieralem. Nie ubolewam jednak z tego powodu, bo na mojej malopolskiej lub innej prowincji jest wiele do zrobienia, a tam dziennikarze nie maja nic do powiedzenia lub wypisuja faszystoickie arcynieciekawe artykuly (niespozywcze).
    MA

  164. Anglicy dopilnują by jednemu Polakowi w Polsce zapewniono niezbędą pomoc – http://www.wiadomosci.goniec.com/news/1/1_bezdomni_dostana_bilety_na_powrot.html . Szkoda, że jednemu zważywszy że chyba więcej wiedzą od naszych służb co jest niezbędne.

  165. http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=NpO81OnoLUg&feature=related

    To co powyżej traktuję jako komentarz dźwiękowy do dyskusji.

  166. Złowieszcza przepowiednia

    Tak ważny temat jak zmiana personalna na stanowisku Przezydenta USA wywołuje powszechne i zrozumiałe zainteresowanie.Dyskutują o tym zarówno politycy jak i zwykli blogerzy.Zainteresowaniem tych ostatnich cieszą się przepowiednie znanej jasnowidz Wangi.Okazuje się, że potrafiła ona przewidzieć i przepowiedzieć wynik wyborów w 2008 roku, w USA.

    W tym, co dokładnie jasnowidz przewidziała, poglądy nie są zgodne.Natomiast wszyscy są jednolici w poglądzie, że przewidziała ona wybór czarnego człowieka na Prezydenta USA.

    Wanga przepowiedziała ,że kolejnym 44 Prezydentem po Bushu zostanie czarnoskóry człowiek.I ten Prezydent będzie dla niej ostatnim Prezydentem dlatego, że później Ameryka zamarznie lub wpadnie w głęboki kryzys ekonomiczny.Możliwym jest także, iż rozpadnie się na południowe i północne stany.

    Przepowiednia ma ponoć taka wymowę,że jak tylko czarnoskóry przejmie władzę zaczną się kataklizmy w USA.Inni interpretują przepowiednię Wangi bardziej optymistycznie i uważają ,że przejęcie władzy przez czarnoskórego Prezydenta oznacza „Cud nad cudami” i zapowiada rozkwit dobrobytu na całym świecie.

    Najbliższe prawdy są interpretacje blogerów uważających, że zwycięży czarny,ponieważ w polityce nie można być białym.

    Tyle naszej wspólnej zabawy, zatem bawcie się razem z nami.
    Prezydentowi zaś życzymy dużo zdrowia, powodzenia i sukcesów w walce z kryzysem.
    Przypominamy jednocześnie nieskromnie, że polski jasnowidz z Człuchowa przewidział żydowską wojnę w Gazie.

    Z pokojowymi życzeniami.
    Lizak

  167. Logos Amicus

    Jeżeli narzeka pan na brak czasu, proszę zafundować sobie dziecięcy wózeczek, a znajdzie pan aż nadto wolnego czasu na zdrowotne spacery.

  168. Rosyjskie ultimatum dla Ukrainy

    Putin wysłał zatrważający sygnał dla Ukrainy i Unii Europejskiej.Wczoraj na posiedzeniu Prezydium Rządu położył on akcent na międzynarodową wspólpracę.Interesował go głównie konflikt wokół Gazpromu i Naftogazu.Trybunę Prezydium Rządu wykorzystal on do powiadomienia kierownictwa Ukrainy oraz UE o możliwości przerwania dostaw gazu jeśli w terminie do 7 marca Ukraina nie zapłaci za gaz pobrany w miesiącu lutym.Konsekwencje przerwania dostaw odczuje nie tylko Ukraina ale i jej sponsor polityczny tj.Unia Europejska.

    Moskwa i Kijów poraz kolejny zbliżyły się do czarnej krechy mogącej zwiastować ogłoszenie wojny paliwowej.

    Putin zażądał od swego zastępcy informacji o konflikcie jaki wybuchł na Ukrainie.Interesowało go głównie czy Gazpromowi udało się nawiązać kontakt po policyjnym zajeździe ukraińskich specłużb na Naftogaz, które przejęły węzłowe dokumenty firmy.

    W tej sytuacji Putin zauważył ,że nie może on nie wyrazić krańcowego zaniepokojenia konsekwencjami takich działań.Wykorystał on tę sytuację dla wyrażenia ostrego niezadowolenia i niedwuznacznych ostrzeżeń. Podkreślił on ,że jeżeli do 7 marca Ukraina nie zrealizuje zapłaty za kupione gaz w lutym doprowadzi to do przerwania dostaw gazu dla Ukrainy i UE.Te twarde słowa zabrzniały niczym ultimatum.Putina niepokoi nie tylko finansowa strona konfliktu ale i próby przejęcia oryginałów umów na dostawy gazu przez struktury siłowe Ukrainy.Wszystko to stawia pod znakiem pytania zaufanie do Ukrainy jako partnera we współpracy gospodarczej.

    Na szczęście burzowe chmury ekonomicznych konfliktów nie pokrywają całej zachodniej granicy Rosji, stwierdził Putin.Wspomnial on Białorusi jako wiernym przyjacielu i pewnym sojuszniku.Z Mińskiem mamy szczególnego rodzaju stosunki, powiedział on.W tym kontekście okazuje się ,że nie tylko krzywdy ale i przyjaźń mają swoją wymierną cenę.Zrozumienie z białoruskimi partnerami w 2007 roku kosztowalo Moskwę 2,5miliarda dolarów.Teraz także przyszła pora płacić sojusznoicze rachunki i Putin wydał dyspozycje na 0,5 miliarada dolarów kredytu na bieżące spłaty Białorusi.

    Następnie przeszedł on do problematyki wewnętrznej żegnając wieloletniego szefa resortu rolnictwa Gordiejewa odpowiedzialnego za przekształcenia systemowe na wsi przesuwając go na stanowiska Gubernatora jednej z rosyjskich Guberni.Jakoś nikt nie zauważyl ,czy zalśnila łza szczęścia lub rozpaczy w oku przyszlego Gubernatora.Pozostał on jeszcze na centralnej części posiedzenia Prezydium Rządu poświęconego stanowi przygotowania Rosji do kampanii wiosennych zasiewów. Zapewnie szczególnie żywy odzew w kapitalistycznym sercu Gordiejewa wywołało wezwanie Putina skierowane do kompanii naftowych,o obniżkę ostatnio podniesionych cen na swoje produkty.

    Chciałbym być usłyszanym przez nafciarzy, zdecydowanie oświadczył Premier,dając do zrozumienia, że tę jego prośbę należy potraktować jak polecenie.
    _________________
    Manus manum lavat

  169. Mój Drogi Eddie,

    rozdarty wewnętrnie poszukujesz oparcia. Potwierdza to moje przypuszczenie o zawładnięciu części Twojej duszy przez Dostojewskiego (opublikuj wreszcie tę swoją książkę).
    Ze swej strony chcę Ci Eddie zwrócić uwagę na Twój krótki i błyskotliwy wpis skierowany do mnie na temat tzw. sprawy Calviego. Trafiłeś swoją wypowiedzią w moje nieuświadomione oczekiwania. Pewnie jesteś przekonany o moim antyklerykalnym nastawieniu. To tylko pozorna prawda, ale uważam że interesy kościoła i państwa są często rozbieżne, więc trudno mi zrozumieć skąd ta bezgraniczna ufność rządzących do hierarchów kościelnych. Czyżby spłata haraczu?

    Życzę przyjemnego wypoczynku, oddany Ci, Ryba.

  170. Tajemice architektow gospodarczych:

    „CZEGO BRAKUJE? PODAZY, CZY POPYTU”?

    „Czy popyt ten nalezy stymulowac via banki? W zadnym wypadku”.

    Oto moja proba odpowiedzi na zacytowane pytania, na ktore pytajaca ma oczywiscie odpowiedz i jest calkowicie przekonana, ze ma racje. Czy ma racje, nie wiem. Wiem natomiast, ze ma dobre samopoczucie i lekka reke wobec finansow panstwa, zapominajac przy tym calkowicie, ze pieniadze panstwa sa pieniedzmi podatnikow; dla niepoinformowanych; nas wszystkich.

    Po „wypadku” na rynkach finansowych jest to faktycznie mocno ograniczone, jednak proby takie (via banki) sa w bogatych krajach podejmowane rownolegle do prob stymulowania popytu. Pisze swiadomie, ze chodzi tu li tylko o proby, bo nie ma i prawdopodobnie nie bedzie zadnego modelu „architektoniczno-matematycznego umozliwiajacego realizacje poprawienia koniuktury gospodarczej.. W socjalnej gospodarce rynkowej nie istnieje brak podazy, istnieje li tylko kwestia kosztow i ceny. W ten sposob wiemy, ze chodzi o brak popytu i dlatego nalezy zajac sie instrumentami stymulujacym tenze popyt. Nie wiem, czy drukowanie pieniedzy dewaluujace sam pieniadz byloby sensowne. Raczej nie, niezaleznie od tego, czy je drukujemy (wyciskamy) doslownie, czy w sensie figuratywnym podnoszac place minimalna (byloby jednak dobrze, gdyby taka byla okreslona na calym obszarze gospodarczym) celem ratowania nie pracobiorcow, lecz funduszy ZUS, FUS i NFZ. Ratowanie i pomoc sa w zasadzie czynnosciami pelnymi milosierdzia, lecz nie indykujacymi poprawy w gospodarce. Moznaby sie zastanowic, jak ulatwic zycie pracobiorcom poprzez zmniejszenie raty skladek na ZUF, FUS i NFZ. Sensowniejsze wydaje mi sie zmniejszanie kosztow pracy, chociaz nie jest to dzialanie optymalne i przynoszace natychmiastowe skutki. Chcialbym taki rachunek przynajmniej zobaczyc jako probe „proby”. Coz, w ten sposob dojdziemy od eseju do eposu. Ide wiec dalej i zadaje sobie pytanie, kto bylby w stanie takie proby finansowac i czy podatnikow, wiadomo biednych, na to wogole stac. Sluszne jest spojrzenie dotyczace dronych inwestycji publicznych na wielka skale; samo sformulowanie jest ciekawe, proby jednak realizowane w krajach osciennych. Nalezaloby jednak w dobrym tempie zmienic prawo i umozliwic takie inwestycje w krotkim czasie, bo obecnie zaginie ich duch w aktach panstwowych biurokratow. Panstwo jednak i skotnialy aparat biurokracyjno-hamujacy nie ma na to funduszy, budzet tego nie uniesie i dlatego tez drobne inwestycje panstwowe beda realizowane, lecz nie na wielka skale. Mamy wiec do czynienia z nastepnym listkiem figowym. Poza tym ich skutek bedzie, przy obecnym tempie biurokratycznym, odczuwalny dopiero po kryzysie, jesli jego koniec kiedykolwiek nastapi. Trudno mi uwierzyc w Europe jako arkadie, w ktorej wszyscy sa szczesliwi i bogaci. Pedzac dalej i goniac odpowiedzi dotyczace stymulowania popytu, potykam sie o inwestycje w obszarze nieruchomosci. Pomysl zacny, wypieknieja szkoly, ratusze, urzedy oraz szeregi pieknych i zaniedbanych przez dziesiatki lat nieruchomosci w pieknych „odzyskanych” miasteczkach na zachodzie kraju. Sama mysl jednak, ze na taki pomysl nie stac obecnego i jakiegokolwiek rzadu jest li tylko wymyslem i wypisywaniem swiatecznym oraz poboznym zyczeniem (nie pasuje do scislego umyslu oraz pozycji lewicowej). Brak w tym mysleniu tresci, mianowicie tresci finansowej; dla niewtajemnicznych – po prostu pieniedzy. Nasuwa sie nastepne pytanie, czy podatnicy je maja i jesli nie, czy zgodza sie na ich drukowanie. Wiem, ze zmudne jest szukanie i czekanie na odpowiedz obywateli. Latwiej jest o tym pisac i zadac od rzadu nierzadu, od siebie oczywiscie nie i na tym polega sprzecznosc oraz arbitralnosc takich zacnych mysli. Celem moze byc nie powiekszenie zasobow obywateli, lecz gospodarki komunalnej, zwiekszajacej stan nieruchomosci, wiedzac doskonale, ze z obecnie posiadanymi nie moze sobie dac rady. Efektem slabosci gospodarki komunalnej jest oddawanie tychze mieszkan za tzw. tanie pieniadze, co sie tejze gospodarce oplaca, remonty w wynikajace z genialnej mysli architektoniczno-budowlanej czasow zaprzeszlych bylyby o wiele drozsze. Nastepne otwarte pytanie , powtarzam sie i jest to oznaka zmeczenia, kto za to wszytsko zaplaci. Dlaczego podatnicy maja utrzymwac kulejaca gospodarke komunalna? Przepraszam, zapomnialem o stymulacji popytu. W sumie wazne, tylko ja nie bardzo wiem, jak takiej sztuki dokonac nie majac pieniedzy lub dysponujac suma niewystarczajaca na jakiekolwiek ozywienie gospodarcze. Wysmiewamy socjalna gospodarke rynkowa, ktora inwestuje setki, ba prawie tysiace miliardow bez koniecznosci drukowania pieniedzy (wykluczajac tu USA, ktore majc ratujacych w Chinach i czekajacych na towary amerykanskie oraz chinskich inwestorow skupujacych dolary (dlugi), maja szanse- nie maja pewnosci – na minimalizowanie skutkow kryzysu). Kazdy kryzys poprzedza jednak ryzyko i brak mi w podawanych propozycjach dotyczacych zwiekszenia podazy prostego rachunku definiujacego ryzyko. Oczywiscie, odpowiedz jest gotowa, bez inwestycji panstwowych kryzys osiagnie stan chronicznej recesji. Czytam tez , ze biernosc wladz publicznych wobec nas, mas „urzeczowionych publicznie, jest niewybaczalny. Dlatego tez proponuje sie zwiekszenie deficytu w panstwie, w ktorym budzet jest wielka tajemnica. Oczywiscie, gdy dach przecieka, bierzemy kredyt na jego naprawe lub korzystamy ze srodkow wlasnych. Problem zaczyna sie i konczy, gdy stwierdzimy, ze nie mamy srodkow wlasnych, a bank nie ma pieniedzy na tani kredyt lub nie ma banku. Kryteria gospodarcze byly i pozostana proba utrzymania balansu miedzy przychodami i rozchodami i o tym wie kazda gospodyni z kola gospodyn. Dlatego takie pisanie i proby tlumaczenia czegokolwiek, jakiemukolwiek rzadowi i „wladzom,” przy siwadomosci, ze kasy sa puste od dziesiatek, a nie od dwudziestu lat, jest nonsensem. Przepraszam, lecz nie znam odpowiedzi na postawione pytanie i nie znam nikogo, kto znalby kogos…..
    MA

  171. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Rece mi dzisiaj opadly o godz. 11:59 i zrobilo mi sie dziwnie podejrzanie najprwdopodobnie z powodu nie zwiescienia czytajac u Boboli na blogu (…) wspolczesny znaczek Ukrainy wydany dla uczczenia pamieci Stefana Bandery (…) „ Jako ilustracja: przyklad jednego z wielu formularzy o rejestracji szkod wojennych bedacych w moim archiwum, wspolczesny znaczek Ukrainy wydany dla uczczenia pamieci Stefana Bandery znanego zbrodniarza wojennego i przywodcy UPA,…” http://bobolowisko.blogspot.com/2009/03/niemiecka-dziewczynka-do-bicia.html Zaczynam domyslac sie, tak mi sie przynajmniej wydaje co Lizak chce powiedziec-uwypuklic-zaznaczyc w tych fragmentach jego wpisow, ktore do tej pory widocznie niecalkowicie rozumialem.

    Post Christum.
    I co na to polski „Komitet Autorytetow Moralnych” ktorego jednym z organizatorow (z tego co wiem-y) byl p. A. Michnik?
    _____________

    Lizak

    „nie mozna byc bialym” Domyslam sie, byc czystym.

  172. Nie zastanawiam sie stale i mam czas na myslenie.
    MA

  173. Oczywiscie z powodi nie zniewiescienia

  174. Magrud,

    moim zdaniem trzeba po prostu przeczekac. To wszystko, co opisujesz w odniesieniu Polski czy innych spoleczenstw na tym samym etapie rozwoju to dzieciece choroby demokracji, przez ktore trzeba przejsc. Zjawiska, nad ktorymi sie pochylasz to w koncu raczej tylko patologie okazjonalne i lokalne, a zatem jest chyba za wczesnie na wyciaganie wnioskow systemowych. Zauwaz, ze tablidyzacja to nie tylko problem polski, ale powszechny, dotykajace kraje o okrzeplym systemie czterowladzy.

    I tutaj raz jeszcze powtorze to, c pisalem wczesniej: jest niezmiernie trudno walczyc z patologiami medialnymi za pomoca metod, ktore niosa ryzyko ograniczenia wolnosc slowa – wartosci nadrzedniej moim zdaniem.

    Z drugiej strony coraz glosniej mowi sie o rosnacej roli tzw. mediow obywatelskich. To idealny dzisiaj sposob na to, zeby zaistniec w przestrzeni medianej. Popatrz na fenomen wspomnianej wyzej Matki-Kurki czy Azraela. To jest wlasnie glos obywatelski, niefiltrowany. Jesli dzwieczny, czysty i nosny, to ma on szanse odwaznie, a moze i skutecznie konkurowac z tubami medialnymi.

    No i na koniec to, o czym wspomina MA: zasada, ktora aplikuje sie nie tylko do mediow, ale do wszystkich naszych zachowan o charakterze konsumenckim: kupowanie = glosowanie. Nie popieram, to nie kupuje, i glosno mowie o tym innym, w tym wyjasniam dlaczego nie kupuje. W koncu media nie produkuja papki dla samej produkcji.

    I tutaj, moim zdaniem, ich trzymamy za czule miejsce. Trzeba tylko robic z tego uzytek.

    Pozdrawiam.

  175. Dla Magrud

    kierowany „refleksem Eddiego”…

    On construit quelque chose autour d’une apparence, on résume la vie qui est immense, complexe, incernable. Tout ce qu’on dit sur nous presque toujours nous surprend, et, généralement, c’est faux parce qu’autre chose de tout à fait opposé apparaît qui est vrai aussi.

    MA
    PS
    Eddie; dad9 prawie jak dziecko; z ktorego jednak cos wyroslo

  176. Jacobsky,

    może się przyda – http://kontrowersje.net/node/2112 ?

  177. Tak jak przed około 90 lat mawiał i czynił to praktycznie nasz przyjaciel, który po przyjeździe z kraju Wilhelma Tella zamieszkał w Poroninie. Dokonuję więc politycznego czynu czyli seppuku jako przedstawiciel niższej klasy społecznej. Nie wiem jak mam to czynić, ale w akcie samokrytyki, samooceny, samorealizacji, samoakceptacji i itd. i po wielu życiowych przygodach mieszkam w Polsce AD 2009. Kierunek polskiej polityki zagranicznej skierowany na Wschód, jest archaiczny, a w praktyce w dalszej perspektywie zgubny. Tak nie można klaso polityczna.

  178. Jacobsky

    Czy to co się dzieje w USA jest także dziecięcą chorobą demokracji?

    MA

    Czego mają dowodzić przytaczane przez Pana androny zawarte we wpisie 2009-03-06 o godz. 16:26 ?

    Stychowski

    Czarnym można być ale białym nie?Ponieważ jest to rasizmem ,prawda?Natomiast można wyłącznie kojarzyć pojęcia biały i czysty?Niesamowita błyskotliwość…

  179. Wiesiek59

    Zgadzam się z Tobą w zasadniczych sprawach. Ale chciałem zgłosić parę zastrzeżeń pod rozwagę.

    1: lewica – prawica. Czy ja w to wierzę? Otóż Wieśku59 wierzę. Z tym, że zło i dobro jest po obu stronach. Lewicowiec i prawicowiec, odrzucając ekstremę (czyli psychopatów – oszołomów) po obu stronach i niejednorodny środek w centrum, to kwestia osobowości, charakteru, osobistego doświadczenia życiowego i wychowania. Słusznie zauważył Lizak, zarzucając jednemu z nas prawicowy charakter. Ten ktoś rzeczywiście ma taką osobowość.

    2. Dobro i zło to nie kategoria religijna. To jest w nas. W naszych memach i częściowo nawet genach. To wyewoluował kosmos w nas. Dopiero na tym budowano bardziej, lub mniej świadomie systemy religijne, kiedy to z band istot człekokształtnych powstawać zaczęły plemiona rodowe i trzeba było wprowadzić inną hierarchę niż zwierzęca. Przywódcom potrzebni byli szamani aby rządzić motłochem. Ten model sprawdza się wszędzie. W każdej religii. Tak to powstawało. To nie religia stwarzała normy. One już dawno były w zasadzie przestrzegane i dla istot żywych (nawet zwierząt jeśli masz możliwość je obserwować) uniwersalne.
    .
    3. Także Wiśku59 nie sądzę, aby kapitalizm był tym najlepszym ustrojem. Powoli wykształcą się lepsze. Kiedy już będą, część ludzkości będzie o krok do przodu w poszukiwaniu czegoś lepszego. Na tym polega właśnie ewolucja. Pojawia się wiele propozycji. Dobór naturalny wybiera i utrwala te najlepsze. – Pozdrawiam Lech

  180. No i gdzie nie rzucić okiem, ten obśliniony przez wielbicieli lizak 🙁

  181. Lizak,

    a co sie dzieje w USA (oczywiscie w kontekscie tematu, o ktorym dyskutuje z magrud) ?

  182. Teresa Stachurska,

    przykro mo: staralem sie przeczytac polecony wpis, ale nie dalem rady. Nie mam czasu na takie rozwlekle klekotanie. Z czesci, ktora przeczytalem moge sie domyslec (byc moze nieslusznie), ze Autor doszukuje sie falszu w tym, co nazwalem dziennikarstwem obywatelskim. Ostatnio slyszalem Azraela w tok.fm (juz nie pamietam, czy go przedstawiono z tylko z nicka, czy rozwniez z imienia i nazwiska), a wiec gwiazdy blogosfery okazuja sie byc wartymi zainteresowania mediow zinstytucjonalizowanych. Czemu nie ? Jesli ktos ma cos wartosciowego do powiedzenia, a jednoczesnie nie daje sie uwiezc medialnej kuchni profesjonalnej (jak Pani widzi, przyslowie z kielbasa zapadlo mi w pamieci), to chwala mu za to, nawet jesli caluje w reke na przywitanie jakas Pania Redaktor, zwalszcza ze w Polsce zwyczaj calowania w reke jest nadal obowiazujacy.

    Caly ten wpis pana Wielguckiego mozna bylo zmiescic w dwoch normalnych akapitach. Ale to tylko technikalia. Jesli jednak w niedoczytanej przeze mnie czesci jest cos waznego, to bede wdzieczny za streszczenie. Zauwazylem tez (czytaja naprawde „po przekatnej”), ze p. Wielgucki jest przeciwnikiem rankingow blogowych w formie. Moze ma racje, ale nie do konca.

    Pozdrawiam

  183. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lizak

    Nie do konca wiem czy konieczna jest jakakolwiek blyskotliwosc nawet ta niesamowita aby zrozumiec (jak sie chce) w jakim kierunku skierowane bylo pytanie co prawda nie podparte interpunkcja. Sorry …

    Chcialem li tylko zwrocic uwage nie iumputujac, ze bialy to tez kolor, ktoremu byc moze w formie osobowej wydaje sie, ze w gamie kolorow kolorem nie jest lub byc nie moze. Domyslam sie, ze rozumiemy – na tyle juz sie znamy – roznice miedzy czystym a przezroczystym?
    Czysty, rozumiem dobrze czytelny. Przezroczysty, rozumiem nijaki, tzw. terndowiec przyjmujacy wszystko nawet g ktore go zabarwi-ukolorowi-nada-ton czesto medialnie wyrezyserowanej mody wedlug scenariusza „okrgly stoliczku nakryj sie” Jutor bedzie inny „film” – prawda? „Jak slysze slowo kultura…”

    Post Christum.
    Dla mnie polska lewica, o ktorej wczesniej wspominalem j/w i jej historycznie obciazone inklinacje sa nie i czytelne.

  184. Logos Amicus pisze:
    2009-03-06 o godz. 00:19

    W temacie pisania raczej dluzej niz krocej Lord Conrad Black, byly magnat prasowy i do dzisiaj multimilioner, obecnie w wiezieniu za malwersacje finansowe, tak ponoc oswietlil gawiedz zadna oswiecenia (w luznym tlumaczeniu): Jak mozna, na Boga, napisac cos w jednym zdaniu jesli da sie – w trzech?

    Lord Black do dzisiaj pisze, z wiezienia a jakze, sazniste komentarze do gazety ktora kiedys sam zalozyl, The National Post. Nie wiadomo, czy wierszowke sam pobiera czy przekazuje na cele dobroczynne. Bo o przedterminowe zwolnienie z wiezienia za dobre sprawowanie wystepuje regularnie.

    A wy ciagle te pretensje do Lizaka ze leje wode. Niech pisze jak najdluzej i niech mu bedzie na zdrowie. Zeby jeszcze tak kto mu za to zaplacil..

  185. Kaczyńscy byli non stop atakowani, za rzekomo złe, bo nie na kolanach traktowanie Niemców i stanowczość w uzgadnianiu z nimi każdego szczegółu umów, nic nie przyjmując na wiarę. Tymczasem osoby uważane, za wielkie w dyplomacji nazywające innych dyplomatołkami wywołały burzę, która zaszkodzi dużo bardziej poprawie relacji polsko-niemieckich. Bartoszewski z Tuskiem atakując wybory Niemców w sprawie Steinbach postąpili głupio, narzucając się w sprawie niewartej takich reakcji na szczeblu międzynarodowym. Okazali się dyplomatołkami właśnie i poróznili nas na nowo.

  186. Niechętnie czytam felietony Mirosława Czecha pamietając jego mętne wystąpienia w czasach agonii UW. Popracował i pisze niekiedy ciekawie. Zdumiał mnie dzisiejszy krótki felieton w GW na temat wielkiego przekrętu bankowiego z udziałem naszych dyletentów finansowych i prawnych, czyli tzw. opcji. W wyniku Polska gospodarka sraciła kilkadziesiąt miliardów złotych na korzyść zagranicznych banków. Winą obciąża wszystkich nieduczonych mędrków od prezydenta, premiera, ministrów i urzędników odpowiedzialnych. Wymienia nazwiska Kaczyńskiego Lecha, Tuska Donalda, Kluzy, profesora magistra Vincenta i wiele innych gwiazd. Starciliśmy wielką kasę i nic. Wiele firm padnie i tysiące ludzi pójdzie na bruk. Gdzie CBA, ABW, Policja, prokuratorzy i parioci? Powinni siedziec w kiciu. Radzę poczytać Czecha choć go nie lubię.

  187. Wszystkim blogowym Paniom z okazji ich jutrzejszego Święta najlepsze życzenia przesyła
    Lex

  188. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lizak

    Wracajac do niepodpartego interpunkcja tredownika.
    Nie jest przypadkiem w przyrodzie fakt istnienia tredownika, ktory w zyciu zdrowych solidnych kregow spolecznych rozumiejacych swoja powinnosc/znaczenie spoleczno-obywatelskie, postrzegany moze byc jako osoba (grupa) tredowata. Wystarczy byc przezornie przezroczystym i stanac blisko wetylatora a szczescie na ktore element z utesknienim czeka samo ich dosiegnie. Glowe daje, ze przyjma farbe, ktora ich nie tylko zafascynuje.

  189. Jakoś nie mogę wywołać u siebie odruchu współczucia dla tych pożal się Boże działaczy gospodarczych zwanych u na na duży wyrost „managerami”, którzy dali się złapać w opcyjną pułapkę. Toż te umowy opcyjne – za przeproszeniem i z prośbą o wybaczenie piszę – nie sprzątaczki czy portierzy podpisywali a właśnie panowie i panie: prezesi, wiceprezesi, prokurenci, dyrektorzy, itp, a ponieważ umowy dotyczyły de facto wysokich kwot to musiała być na ich zawarcie również zgoda rad nadzorczych ( dot. spółek), a same umowy – przed ich podpisaniem – weryfikowane były (przynajmniej powinny być) przez służby prawne.
    Widziały i wiedziały (powinny wiedzieć) gały co podpisywały.
    Teraz płacz i zgrzytanie zębów, a przy okazji wystawianie sobie świadectwa niekompetencji i wręcz … Toż to nawet najmniej „gramotny” człowiek wie, że licząc na opcję zależną od zdarzenia przyszłego i niepewnego może przeliczyć się. A oni, ważni specjaliści od ekonomii, ekonomiki i zarządzania także finansami nie wiedzieli tego , co wiedzą o wszyscy grający np. w totolotka ?
    A jeżeli jest tak jak się tłumaczą (robiąc z siebie głupców przy okazji), że nie wiedzieli do końca o co chodzi, że wprowadzeni zostali w błąd, że nikt im nie uświadomił konsekwencji podpisywania takich umów (sic!) to proszę bardzo… są w kodeksie cywilnym przepisy umożliwiające uchylenie się od skutków oświadczeń woli złożonych pod wpływem błędu. W obowiązującym kodeksie cywilnym jest cały dział traktujący o wadach oświadczenia woli, a o błędzie mówią Art. 84 i 86 k.c. Jest z tym wszakże pewien kłopot. Okoliczności, o których mowa w tych przepisach trzeba udowodnić. A z tym mogą być kłopoty.

  190. A ty, ktory wszystko znasz,
    terminy swieta i zaglady,
    powiedz nam – jak jest tam,
    po tamtej stronie lady ?

    Czy sie tam sieje zboze,
    czy sie po prostu trwa,
    moze tam maja (morze)
    i czy jest taki ktos jak ja…
    (A.O.)

  191. walkabout,

    tu Radio PiS (and Love) dla sluchaczy w jezyku polskim.

    pogadanka z cyklu „Ach, jaki to raj utracilismy w pazdzierniku 2008, prawda ?”

    A tymczasem mozna miec sztywne stanowisko wobec Niemiec w kwestiach niemal naprawde marginalnych, jak np. rola p. Steinbach w zyciu niemieckich organizacji publicznych, ale wykazywac niezbedna elastycznosc i chec kompromisu tam, gdzie to naprawde wazne i istotne dla Polski i jej stosunkow z Niemcami. Poprzednie ekipy (nie tylko Tusk) tak wlasnie postepowaly.

    Rozumiem, ze ekipa PiS postapilaby na odwrot.

    Rozumiem, i nawet jestem tego wiecej niz pewien…

  192. jasny gwint,

    za tego typu – jak to nazywasz – przekrety nie idzie sie do wiezienia. Za takie przekrety idzie sie do IMF, do Banku Swiatowego, czy do WTO. Tam potrzebuja naprawde sprawdzonych ludzi.

    Pozdro.

  193. kaem,

    czyzbys sugerowal (w zawoalowany sposob), ze Lizak pisze z wiezenia… ?

    To by tlumaczylo pewne rzeczy…

  194. Mędrek polskiej dyplomacji

    „Szczęśliwe kraje nie muszą mieć prometejskich celów, bo wystarczy im zachowanie status quo. Nasz stan obecny jest dobry – obcokrajowcy, zamiast nas mordować czy wyzyskiwać, przysyłają nam pieniądze, abyśmy wreszcie zbudowali sobie drogi” – mówi w „Gazecie Wyborczej” Radosław Sikorski.

    Uważam, że powyższa wypowiedź posiada znamiona niedojrzałej i surowej propagandowo. Znany dwupaństwowiec zamierza nią najpewniej zaskarbić sobie sympatie decydentów stanowiących o obsadzie stanowiska szefa NATO. Wydaje się już dzisiaj być przesądzonym, że stanowisko to zostanie powierzone Premierowi Rassmusenowi. Na obecnym etapie zwalczania kryzysu, USA i krajom UE potrzebne jest zbliżanie stanowisk z Rosją, eliminując wszelkie niepotrzebne zarzewia konfliktów. Sikorski jako młody i antykomunistyczny jastrząb nie bardzo mieści się w tej koncepcji koegzystencji i wpółpracy. Wydaje się, że jego rozwój zatrzymał się, niestety, na poziomie afgańskiego konfliktu.

    Używając w języku dyplomacznym niezwykle subiektywnego słowa „szczęście”wchodzi on w niezwykle pojemne i niedookreślone rewiry. Jestem głęboko przekonanym, że pojęcie szczęścia ma zupełnie inną wymowę dla Amerykanów, aniżeli dla przykładu, dla Polaków. Także interpretacja tego słowa była inna w wydaniu Pana Busha niźli Pana Obamy. Również zupełnie inny wymiar ma szczęście pisowskie w zestawieniu z tuskowym. Nie mówiąc o tym, że szczęście francuskie jest bardziej sympatycznym od przyciężkawego szczęścia niemieckiego. Jeżeli więc szef MSZ posługuje się tak nieprecyzyjnym warsztatem językowym, to jest takie „szczęście” wielkim nieszczęściem. Chyba, że mamy tutaj ze świadomym i celowym robieniem z mózgu wody maluczkim,i niedouczonym Polakom.

    Mówiąc, że „szczęśliwe kraje nie muszą mieć prometejskich celów” stwierdza on otwarcie i wprost, iż odrzuca on prometeizm jako stanowisko etyczne uznające za ideał moralny postępowanie jednostki mające na celu dobro większych grup społecznych lub całej ludzkości. Z oczywistych więc względów są mu bardziej bliskimi i naturalnymi kapitalistyczne męki tantalowe krajów zwasalizowanych. Poza oczywiście nim samym, który w owej Wasalii potrafił sobie kupić zameczek wraz z przyleglościami i hodować tam parzystokopytne daniele pod potrzeby eleganckich restauracji. Oczywiście ozdabiając całą tę majętność tabliczkami „tutaj się kończy komunizm i zaczyna kapitalizm”. I pomyśleć gdzież on się dochrapał tak dużej forsy w tak młodym wieku? Pewnie nadgodziny wyrabiał jak Balcerowicz w Gruzji, z amerykańskiej łaskawości. A przecież powszechnie wiadomo, że w najlepszym systemie wszystko można sprzedać, nawet własną Ojczyznę, jak chociażby pułkownik Kukliński, by nie wydłużać tej listy i nie pozostawać jednocześnie gołosłownym.

    Następnie z pełnym przekonaniem poucza nas, że: ”… bo wystarczy im zachowanie status quo”. Czyżby drogi panie?J eżeli dla zachowania szczęścia tym krajom wystarcza status quo, to cóż one robią w Iraku i Afganistanie, nie mówiąc już o irańskich marzeniach, koreańskich , kubańskich,chińskich i takich tam jeszcze …tego rodzaju podejście jest nie tylko niedojrzałe, ono jest politycznie wprost infantylne. Takie dydrymały można sobie opowiadać w gronie totumfackich towarzyszy prawicowych. A światowy kryzys ekonomiczny to co, spadł nam z nieba, czy jest może paskudnym owocem owego „ustabilizowanego szczęścia” znajdującego wyraz w ciągłych wojnach, konfliktach,awanturach i zajazdach gospodarczo-politycznych oraz związanymi z tym przekrętami finansowymi i głośnymi aferami finansowymi jak chociażby głośna afera Banku Goldmanna polegająca na obrabowaniu Polski na kilkadziesiąt miliardów. Takie to złodziejstwo nazywa się gospodarką rynkową umieszczoną w poprawności politycznej ludzi pokroju obecnie znajdujących się u władzy.

    Stąd obawiam się bardzo, że przypisywanie tym ludziom infantylności jest zbytkiem łaski wobec nich. Tego rodzaju „vipami” należy zainteresować gumowym uchem i przenikliwym okiem wszechwładnych służb specjalnych celem przenicowania tak afirmowanych przez tych złotoustych naciągaczy kradnących bezczelnie i w świetle jupiterów. Nie dość, że różni Greenspanowie okradli USA, to i jeszcze wymuszają państwowe dotowanie złodziejskich banków prywatnych. Przecież to się wręcz w głowie nie mieści, ileż to trzeba mieć tupetu i złej woli. A nie zapominajmy, że w znakomitej mierze za ten stan życia w „nieustającej szczęsliwości” amerykańskiej zapłacą kraje z nimi zwasalizowane.

    Dlatego w tym stanie rzeczy, ekonomicznej klęski i nieszczęścia , podpieranie się burżuazyjnym szczęściem jest bardzo nieetyczne, niesmaczne i powiedzmy sobie wprost,głupawe. Zaś zachwalanie:”Nasz stan obecny jest dobry.” Zakrawa na ponury żart lub traktowanie Polaków jak stado idiotów przez jaśnie Pana z cudzego nadania. Rozwijanie tego toku myślenia w klimacie angielskiego żartu cmentarnego nie tylko nie przystoi dyplomacie, ono wręcz urąga przyzwoitości.

    Posłuchajmy:”…zamiast nas mordować czy wyzyskiwać, przysyłają nam pieniądze, abyśmy wreszcie zbudowali sobie drogi” – mówi w „Gazecie Wyborczej” Radosław Sikorski. Jeśli szef MSZ głupawo rozstrząsa o mordowaniu, to wypada mu przypomnieć, że wystarczająco już wymordowano Polaków w czasie I i II wojny światowej. Z powodu osobistej nieudolności „Jego Ekscelencji”także zamordowano Polaka na pograniczu pakistańsko-afgańskim. We wzajemnym mordowaniu się w Iraku i Afganistanie, także ma swój polityczny udział resort spraw zagranicznych. Stąd potrzebna jest pewnego rodzaju wstrzemięźliwość i danie sobie na wstrzymanie, w kontekście propagandowej hucpy.

    Minister spraw zagranicznych mówi w wywiadzie dla „Gazety” o polityce, strategii, taktyce, o roli Polski w świecie i jej perspektywach.Górne hasła,wielkie słowa i skrzecząca rzeczywistość. Bowiem tutaj nie chodzi o Polskę lecz o osobisty interes i karierę pana Sikorskiego i związaną z tym, jak to się ładnie nazywa, autopromocję.

    Pusty śmiech wywołuje przyrównywanie osłabionej i rozbitej Polski do okresu piastowskiego. Piastowie położyli zręby pod fundamenty polskiego państwa i polskości. Natomiast polityczni przyjaciele pana Radka wywłaszczyli Polskę oddając ją w pacht Goldmannom i im podobnym „inwestorom”. Pozwolili na nieograniczoną penetrację obcemu kapitałowi, który dywidendy wyprowadza na zewnątrz. Wyzuwają Polaków z ich patriotyzmu i tożsamości narodowej świecąc im w oczy kosmopolityzmem i ekonomicznym podporządkowaniem jako szansą na rozwój.

    Owszem to jest ogromna szansa na rozwój, ale nie nasz. Wobec tego czym innym jak nie wyzyskiwaniem, z czego pokpiwa sobie afganiec Sikorski, jest wyprowadzanie dywidend z kraju ? Czyżby Pan Radek był aż takim analfabetą ekonomicznym?Nie sądzę, on niedość sugestywnie stara się nam powiedzieć, że istnieje rasa Panów, takich jak on, i rasa podludzi, takich jak my, mających tyrać na jego zamczyska oraz patronujących mu mocodawców.

    Cieszy on się, że nastapiło zamknięcie fazy piastowskiej i zakotwiczenie Polski na Zachodzie. Otóż niewątpliwym jest, że nastapiło już praktycznie całkowite przejęcie polskiego majątku przez zachodni kapitał. Ten majątek niezależnie od tego co sobą stanowił teraz już pracuje na dobro innych.To jest właśnie to zakotwiczenie, które mu się tak podoba.

    Mnie też ta moja Ojczyzna podobała by się jeszcze bardziej gdybym od niej wyszarpał jakąś fabryczkę jak Wałęsa lub zameczek jak Sikorski, że nie wspomnę o innych „demokratycznych” beneficjentach kapitalistycznego ustroju, którzy tak się cieszą i baraszkują w obronie tego nowego na platformie en passant. Mają po temu powody, ja ich rozumiem. Tylko niech mi nie opowiadają komunałów, że jest to sprawiedliwe, ponieważ nie ogłosili oni jeszcze kryteriów swojej sprawiedliwości.

    Wchodząc w swoją politykę historyczną Sikorski obwieszcza, że:”Teraz zbliża się dla nas faza jagiellońska”. Nie wyjaśnie się nam jednak czym ona będzie obfitować. Pewnie w intencji Szefa MSZ ma się ona charakteryzować dostatkiem wszelakim, objawiającym się rzeką mleka,miodu i wina jak to drzewiej, za naszych przodków bywało. Oczywiście jakikolwiek kryzys nam w tym bogoojczyźnianym dziele Pana Radka nie przeszkodzi. Pan Radek, żadną miarą, nie pozwoli na wejście kryzysu do Polski zbrojny sławetną tarczą antyrakietową i bateriami rakiet „Patriot” oraz niekiedy latającymi F-16. Polska zawsze była przedmurzem jakimś.Dawniej chrześcijaństwa a teraz głupoty.

    Pana Minister zdegustowany jest brakiem zainteresowania problematyką zagraniczna w Polsce wyrażając to w ten sposób,że:”… martwi mnie miałkość debaty publicznej w sprawach zagranicznych”. A może Pan Minister pozostawił zbyt wąski margines dla debaty politycznej w narodzie pozostawiając ją elitarnym rozstrzygnięciom wspieranym samolotami i rakietami, narazie hipotetycznymi, aleć zawsze jednak.

    Ja przyznam, iż miałem wątpliwą przyjemność wysłuchania Expose Sikorskiego w Sejmie. I nie dziwię się, że nie zaszczycił go ani Prezydent, ani też Premier.Były to nudy na pudy, przekładane pieprzeniem. Nic ten Minister dla Polski nie załatwił, nawet durnych wiz niepotrzebnych już Polakom do USA.

    Węzłową tezą podsumowującą wywiad Ministra dla „Gazety” jest stwierdzenie, że rząd musi robić dokładnie odwrotnie, niż to co naród oczekuje. Wobec tego, ja to spointuję w ten sposób, że jeżeli rząd nie realizuje oczekiwań suwerena, to czyje do cholery?Może ktoś zna odpowiedź na to pytanie?
    _________________
    Manus manum lavat

  195. MA,

    Sceneria:sobotnie późne popołudnie,obce miasto,hotel, półtora życia w jednym pokoju – laptop i wyczerpany człowiek. Jedno z nich stanowi całe życie , drugie jest fragmentem kompana.
    W tym pokoju nikt nie ma pojęcia kto w jakiej roli występuję… Kiedy jestem trochę ni taki ni owaki stać mnie tylko na takie szmirzenie „Hemingwayem”.
    Drogi MA.
    Pomimo ogromnej sympatii jaką darzę ufoludków, nie jestem zwolennikiem zjawiska zorzy polarnej nad biegunem północnym. Ale z z sympatii do Ciebie wątek ten postaram się skrótowo rozwinąć. Jak zapewne doskonale wiesz, tylko z powdu głupiej rozbieżności odpowiedniego kontekstu i właściwego dla niego czasu, tym razem pozwoliłeś sobie ofuknąć, łatwe do takiego potraktowania- zjawisko Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. Takie wejście to prawie pewny standard, na szybkie czytanie – łatwe do kupienia. Gdyby wymienione parametry/czas i kontekst/ wystąpiły w innej konfiguracji, to zapewne z jeszcze równiejszą lekkością powiedziałbyś, że wszelkie w miarę normalne stosunki międzyludzkie opierają się na totalnym uprawianiu zasady TWA.Zapewne słyszałeś o eksperymentach psychologicznych, podczas których grupie osób w nich uczestniczących/przeważnie „starych” przyjaciół” jako zadanie -zalecono im zwracanie się do siebie „prosto z mostu”. Oczywiście wszelkie przyjacielskie więzy nie wytrzymały próby kilku godzin. Okazało się, że jako ludzie/Gatuneczek,co!?/ bez permanentnego grania w TWA jesteśmy podłością o baaaardzo szerokich „horyzontach. Jeśli wpuściłbyś na ten blog takiegi „pitbulla” jak Zyga,/ oczywiście Freud/ to NIKT nie wytrzymałby do końca pierwszej rundy Drogi MA. Blogi, to jak niejednokrotnie wspominał red.Passent- to wyłącznie magiel, takie przytulisko to pogaworzenia ze znajomymi. Wpadasz na kwadransik, i już ,ze względu na konieczność większego skupienia przy pisemnej formie wypowiedzi, masz uratowane ze trzy godziny , które rozruszłyby adekwatną ilość podobnych neuronów, przy bezpośrednim kontakcie towarzyskim.
    Masz rację, że wielość postaw anty- na tym blogu jakaś tam jest. Ja jednak czuję się najlepiej, kiedy tego nie zauważam. Małość, żywi małość, jest zaraźliwa…
    NGO nie równa się NGO a te nie równają się NGO. Liczy się jak zwykle nadrzędny kontekst i cele do osiągnięcia. Jest XXI wiek, i wszystkie dotychcasowe zabawy społeczne kręciły się głownie wokół przetrwania gatunku. Powoli ten czas ma szanse być wzbogacany o nieznane dotychczas szanse, a więc cele życiwe w kategoriach jego sensu- będą coraz ciekawsze. Czy NGO są wystarczającą formułą do nowuch jakości?
    Sama kwestia- jakie „NGO” jest fundamentalnym problemem, jeśli ma się ambice ciut większe niż zostać aktywistą Społecznego Towarzystwa Miłośników Fiołków Alpejskich.

    Póki co , doradzłbym poprezżuwanie zjawiska TWA.
    Jak wrócę do Sopotu, to powiem komplement Świergolaszkowi/ od MA/

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S.
    Przekaż , proszę, klekocącym bocianom, żeby w towarzystwie, gdzie choć jedna osoba nie rozumie języka w jakim klekoczą, to wypadałoby klekotać po polsku. Zwłaszcza, kiedy zachodzą przesłanki , sugerujące ,że one „rozmawiają” akurat o tej osobie.
    Wiem, że Ty jako osoba „bywawsza” doskonale mnie zrozumiesz.

  196. Lexie! W sprawie opcji. No i kto je podpisał.
    Jest tak, że każdy próbuje znany sobie przypadek uogólniać i wyjdą krańcowo rożne oceny. Od „dobrze im tak krwiopijcom hazardzistom” do „gdzie jest ABW”. Ja się przychylam do obu opinii, przy czym z pewną dozą nieufności polegająca na tym, że wrzawę medialną według mnie rozpoczął któryś z przegranych hazardzistów. Ale nie oznacza to, że sprawy nie ma.
    Weźmy dwa przypadki. PLL LOT – 300 mln w plecy. Od lat stosowali te same opcje, ale nie liczyli na tak nagły, niczym nie uzasadnioną zmianę kursu od krańcowo mocnej złotówki do krańcowo słabej. Nie był to więc hazard, tylko typowa wpadka wynikająca ze zmiany kursu. I tu jest jedna rzecz: te same banki które masowo wciskali opcje są w stanie manipulować i wiadomo, że manipulują kursem złotówki. Więc rozdwojenie jaźni banków. Na dodatek PLL LOT robił ogromne zakupy paliwa, gdy było najdrożej i niech prezes się poda do dymisji. I się podał.
    Drugi przypadek to ta sprawa Alchemia kontra ING Bank. Alchemia twierdzi, że prezesi podpisali z ING Bank umowę ramową na opcje w celu zabezpieczenia wpływów z eksportu bo bank im tak doradził, wyznaczyli pracownika który miał prawo do podpisu już konkretnych umów na konkretne kwoty. Bank przedstawił do podpisu inne opcje niż miały być wedle zapisów w umowie ramowej. Wiec byłoby to oszustwo czystej wody (według mnie) i jeśli jest to tak, to można to udowodnić. Jest umowa ramowa, są nagrania z rozmów z bankiem. Prawdopodobnie podobnych przypadków było sporo (tzn. przewalanek na „umowę ramowa”).
    Więc każdy przypadek jest zupełnie inny. Było tez pewnie masa graczy co dali się ograć. Wtedy niech bulą.

  197. Złowieszcza przepowiednia dla /Lizaka,nie / Booboli ! ,

    Bedac na „lizakowej” inspekcji ,zauwazylam Booboli !
    ———————
    Boboli ,a co z Toba ,za malo seksu? / nie mozesz z plcia odmienna ,
    wez nie odmienna / mnie to obojetne .
    Seks dziecko zwieksza ilosc endofin/hormony/ ,te natomiast sa niezbedne
    do odczucia szczescia i zadowolenia.
    W ostatecznym rachunku niektorzy uwazaja ,ze mozna tez jesc
    czekolade ,ona rowniez powoduje uczucie zadowolenia z samego siebie.
    Nazywanie kobiet horpynami i popieranie pani Steinbach ,zmusza mnie do przypuszczenia ,ze popierasz stanowisko Nelly Rokity ,
    ktora uwaza ,ze mezczyzna /w Polsce?/ musi miec silna kobiete .
    Boooooboli ,Boooboli ,a co z toba ?
    Jesli cos chcesz zaczac z Pania Steinbach pamietaj ,pierwszy cios
    musi siedziec ,bo inaczej jestes trup ./ porada mojego meza!/
    O booooy ,czy spodziewasz sie kwiatkow na dzien kobiet ?
    A moze chcesz mi powiedziec /jak taki jeden z SB/
    ze ja nie wiem kim ty jestes ? A kim ja jestem?
    Ja ci powiem ,ze jestem pod kazdym ,ale to kazdym wzgledem
    lepsza od pani Steinbach i fizjologiczne potrzeby zachowuje
    dla siebie i w tajemnicy i wypraszam sobie kategorycznie !!!
    popieranie w moim towarzystwie p.Steinbach.
    Ja tutaj walcze jak kmiotek ,zeby babe unieszkodliwic ,bo
    im pupe wyzoluje i masz ?
    Nazywaja mnie Horpyna / mitologia grecka im sie pomylila/.
    A po za tym ,jak jeszcze raz staniesz w srodku Polski
    /Warszawa,nie!/ i zaczniesz krzyczec ,ze ty nie chcesz
    tych ziemi na zachodzie ,bo tobie bardziej podobaja sie te
    na wschodzie /i do tego ktos ? musi ciebie odszkodowac ,
    „ksiazeczki czytac ,prosze“ ,“ przeminelo z wiatrem“/
    to zajme sie Toba osobiscie .
    Nawet jesli masz 130% IQ /profesor?/inni maja wiecej ,czasami/.
    Ja po prostu opre twoje akcje za zlocie ,jak ty chciales polska
    zlotowke ,niestety jak wierz nie mamy zlota ,.
    Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet ,
    / jestem po prostu gotowa zrezygnowac z tego przywilegu
    na Twoja korzysc!/.
    Fe ,Booboli.
    Salute

  198. Moim zdaniem to z anty-steinbachową krucjatą ździebko przecholowaliśmy.
    Pani S, aczkolwiek „osobiście” atrakcyjna, że tak powiem niewątpliwie kobieta (mimo wieku) – to jednak poświęcana jej uwaga przez nasze „oficjalne czynniki” chyba nadmierna i taka …. nie polityczna.
    PS. Choćbyśmy się wściekli to Niemcy swoją pamięć będą mieli.
    Oni mają „swoją”. My mamy „naszą”. Wspólnej raczej mieć nie będziemy.
    Przynajmniej nie w naszym pokoleniu. Za wcześnie.

  199. Pod haslem „Umeczonej Ojczyzny ” ,robi Bobo
    mi wode z mozgu.
    ………..ach nie od razu ” miodek pitny”.
    Salute

  200. @Jacobsky,
    ni to na miękko, ni to na twardo, przeradza się w fazie końcowej w Durchfall, z czym mamy obecnie do czynienia po stronie niemieckiej. Jeżeli się raz ustąpi, reszta będzie uznawana za przejaw braku konsekwencji i personalizację ataku.

    W pewnych sprawach, takich jak Centrum przeciw Wypędzeniom (pomysł E. Steinbach, szefowej BdV (Związku Wypędzonych) nie można być za, a nawet przeciw, jak swego czasu Michnik z Krzemińskim w liście do kanclerza Schreoedera.

    Albo wychodzi się założenia, że nie narzuca się swej woli innym i pozwala przy wsparciu rządu RFN robić Niemcom, na co ich rząd pozwala pod aktualną konstytucją i nie wzywa (jak Michnik az Krzemińskim), by Niemcy przenieśli siedzibę Centrum z Berlina do Wrocławia (jak u nich to be, jak u nas to Samo Centrum, to cacy) i patrzy na owoce tych zabiegów.
    Będą wtedy probierzem nastawienia i dojrzałości współczesnych Niemców
    do drażliwych spraw.

    Albo wychodzi się z założenia, że nie ważne kto kierować będzie Centrum i jaki będzie skład Rady (Zarządu) i gdzie ono będzie ulokowane, a ważne jest w jaki sposób owo Centrum rodzi zagrożenia dla delikatnej natury stosunków wzajemnych, wynikających z nazizmu, wpływa na weryfikację i rewizję historii II WŚ, powoduje nieuprawnione zrównywanie ofiar po każdej ze stron. Prezydent Havel np. reprezentował jednoznacznie twarde stanowisko, będąc zdania, że Centrum rozłoży akcenty w sposób fałszywy i niepotrzebnie relatywizujący wielkość ofiar nazizmu. Podobną opinię na ten temat wyrażał kanclerz Schroeder, dodając, że idea Centrum obudzi falę protestów po stronie zaatakowanych przez nazizm niemiecki.

    Najgorsze jest wikłanie tych spraw w bieżącą polską politykę wewnetrzną, co też uczynił Bartoszewski, chcąc pokazać tuskową „miękką twardość” wobec Niemców, wywołując po drugiej stronie Odry biegunkę.

  201. Jacobsky,

    Lizak Lordem, Lord Lizakiem? Hmm. Przyznam sie, ze nie pomyslalem o tym. Ale ty chyba tez i nie o tym, Jacobsky. Wiesz co, zapytaj Gdeczyka. Podawali jego prywatny adres mejlowy kiedys tutaj. Oni sie podobno znaja. A czys ty czego nie popelnil na ten wdzieczny temat? Bij zabij nie pamietam.

  202. Drogi Rybo,

    w duchu przyjacielskiej polemiki, uprzejmie dołączam Ciebie do grona blogowiczów, którzy usiłują mnie wenętrznie rozerdzeć. Na szczęście, mam już w głowie gotowe „formularze” , które wystarczy mnie tylko wypełnić treścią którą zdążyłem do obecnego etapu mojego życia samorozpoznać.
    Od czasu pierwszych pieluch, interesowała mnie jak najpełniejsza harmonia z otaczającą mnie rzeczywistością. Z powodu samego przypadku, jakim jest mnie przydzielona życia, żadnego jaka nie znoszę. Niech się toczy jak chce, najważniejsze żeby robić swoje w optymalnym wydaniu. Nie oznacza to że koniecznie trzeba się natyrać. Od czasów studenckich, kiedy byłem pierwszy raz na swoim, najważniesze było dla mnie -żeby z otrzymywanych funduszów starczyło mi na życje. Jedzenie było zawsze czymś koniecznym,derugorzędnym…Tak jest do dzisiaj- pełna koncentraca na
    tworzeniu przed sobą celów, które prze4dewszystkim będą moimi pasjami. Bez bólu kasuję dorobek kilku lat, żeby m.in. z jego gruzowiska stworzyć coś bardziej aktualnego.
    Takie wybryki wykonuję z pełną premedytacją i świadomością wszelkich aspektów .
    Jeśli po przekroczeniu pięćdziesiątki, ktoś nie ma w miarę pełnej świadomości, to już i tak nigdy jej nie osiągnie. W każdym przypadku i tak nie ma nad czym biadolić/…/
    Jeśli chodzi o książkę, -nie jest to beletrystyka. Kategoria narazie jest tajemnicą.
    Piszę ją od ok 30 lat, i po każdych kilku latach „przepisuję” ją na nowo,bez podglądania poprzedniej wersji. To taka forma aktualizacji jej wartości wraz z własnym wzbogacanym widzeniem otaczającego nas świata /…/

    Drogi Rybo. Chyba jesteś jescze młodym człowiekiem, albo jesteś idealizującym,albo… kiedy stać Cię na dziwienie się relacjom państwo- kościól. Dzikie prawa dżungli są fundamentem Wszystkiego co na naszej planecie się odbywa. Dopóty coś istnieje dopóki uzasadnia swoją przydatność, najczęściej brutalnie wygwałconą niż symbiotyczną. Wszystko jest na krawędzi jakiejś wyrafinowanej równowagi; Ruszysz mnie -sam giniesz. Dobry ksiądz, dobry działaczpolityczny to tylko nieistotne pionki pracujące na uzasadnienie i wsparcie cynicznych gier interesów aktualnych „wierchuszek”/…/

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  203. DROGIE PANIE -BLOGOWICZKI,

    Z OKAZJI JUTRZEJSZEGO WASZEGO ŚWIĘTA, ŻYCZĘ WAM DALSZEGO ROZWOJU TEGO CO DLA NASZYCH MĘSICH NATUR JEST NAJCENNIEJSZE-WASZYCH KOBIECOŚCI WE SZYSTKICH JEJ PRZEJAWACH.
    ŻYCZĘ WAM RÓWNIEŻ WIELU NIEBIAŃSKICH ORGAZMÓW, BO JAK ZWIERZAŁA SIĘ MOJA BABCIA SWOIM KOLEŻANKOW ,BĘDĄC W WIEKU OK. 70-TKI- JESTEM JESZCZE TAK MŁODA, ŻE PRZEŻYWAM WSPANIAŁE ORGAZMY, W DODATKU CORAZ LEPSZE…
    PANOM, KTÓRZY SAMI Z SIEBIE ZAAKCEPTUJĄ ŻYCZENIA Z OKAZJI DNIA KOBIET- RÓWNIEŻ PRZEKAZUJĘ SERDECZNOŚCI.

    Z SERDECZNYMI POZDROWIENIAMI, EDDIE

  204. Propozycja złożona Cimoszewiczowi, to próba tandetnej rekompensaty za draństwo z Jarucką, za które zresztą macherzy tego skandalu nigdy nie przeprosili ani nie zostali ukarani. Mam nadzieję, że Cimoszewicz nie da się nabrać swoim nie tak w końcu dawnym prześladowcom i nie przyjmie emigracyjnej synekury – sekretarza generalnego honoris causa.

  205. Raczej interesujacy ewenement na zaprzyjaznionym blogu.

    „# Jambrusky Says:
    marzec 7th, 2009 at 9:29 przed południem

    Dziendobry, Witam
    Przepraszam za dluzsza nieobecnosc, z powodow obiektywnych. Zaleglosci wciaz nadrabiam, dlatego nie bede dzisiaj sie wypowiadal szczegolowo. Pragne tylko uchylic rabka tajemnicy – co ja robie na tym blogu.
    Otoz chodzi o ranking blogow. Ostatnie wyniki daly sporo do myslenia. Zwyciezyly bowiem, czy tez wysunely sie na czolo strony autorskie/blogi raczej populistyczne, wrecz skrajne w pogladach ich wlascicieli/autorow. Podczas gdy blogi, nazwimy je “merytorycznymi”, majace ambicje jakosciowe, prawie ze nie zostaly odnotowane przez “radar” poczytnosci czy popularnosci. Krotko mowiac, w lawinowo rozwijajacym sie swiecie blogowania grozi zalew chlamu. I los blogow takich jak blog Pana Kuczynskiego wyraznie spychany jest na margines. Margines coraz wezszy. Trzeba bylo cos robic.
    Zaczelismy od szeroko pojetej oceny blogu. Calkowicie NIEZALEZNEJ od wlasciela czy blogowiczow. Pierwsze podsumowanie spowodowalo krytyczna wypowiedz. Chodzilo o przetestowanie responsywnosci blogu na niezalezna krytyke. Test wypadl pozytywnie. To daje podstawy do dalszej oceny. Czas pokaze, do jakich wnioskow uda sie dojsc. Czas rowniez pokaze, czy ten blog nie da sie zepchnac POZA margines zainteresowania.”

    I odpowiedz dana (DANA!) przez zlotoustego rzecznika. Choc tylko ‚we wlasnym imieniu’:

    „# Edwar D.Dana Says:
    marzec 7th, 2009 at 12:59 po południu

    Jambursky
    Przeprosiny odnotowałem. Przyjmuję je oczywiście we własnym wyłącznie imieniu. Ubogacenie auto informacji o wiadomość, że reprezentujesz jakąś Ochotnicza Liczbę Mnogą i na dodatek Zatroskaną rozwiewa moje niepokoje dotyczące zdolności naszego społeczeństwa do samoorganizacji. Zorganizowaliście się w trosce! Informacja, że Gospodarz blogu nie ma z wami nic wspólnego wydaje mi się nieco arogancka. Gospodarz to dorosły człowiek i gdyby chciał dyscyplinowałby i „recenzował” blog na własną rękę. Czasem zresztą to robi. Roztaczasz (roztaczacie) wokół siebie aurę czy odór fiksacji dydaktycznej.
    Nic tak moim zdaniem nie rozkłada blogów jak rozważania metablogowe. Już żałuję, że w takowe dałem się tobie (wam) wciągnąć. Dlatego krótko: z zainteresowaniem przeczytam jakiś tekst czy wypowiedz niedotyczącą „blogu”, lecz, jakąś reakcję na konkretny wpis, jakiś twój samodzielny tekst na temat interesującego cię kawałka rzeczywistości.
    Za jedno muszę cię pochwalić. Twoja powaga, z jaką „podejmujesz” i „ poruszasz” problematykę wprowadza moim zdaniem do blogu cenny element komizmu. Ubogacasz tym samym ludyczność blogu.
    Ludyczność zaś jest najważniejszą i najbardziej pożądaną przeze mnie wartością blogowania.
    Dopoczytania”

    A na tym tutaj blogu wciaz zatroskanie wielkimi sprawami. No i dobrze.

  206. Drodzy Blogowicze,

    Jest wśród nas blogowicz o nicku Otago/bodajże Kanadyjczyk/- sympatyczny facet swoją drogą. Niestety, jakiś czas temu/dwa lata?/ Otago „wyciął mi numer” , który kilka dni temu ponownie wypłynął w mim życiu jak jakiś nomen omen. Wtedy/ podobna pora roku, rzeczony Otago zaproponował był, konkurs wielkanocny na coś tam, coś tam, którego nagrodą miało a być pisanka w stylu Petera Carla Faberge’a. Jako zupełnie nieopierzony blogowicz, nie zapanowałem nad swoją infantylnością i… załatwiłem taki klejnot na nagrodę. Było/jest/ to jajko- dzieło sztuki, metaloplastka/ wyk. wybitny artysta/ laureat ogólnopolskiego konkursu na „Pamiątkę z Polski”
    Wtedy natychmiast zameldowałem o fakcie, ale …prędzej wszystko poszło niż przyszło. Odzew był, ale żaden.
    Jajko jeszcze jest, w pełnej krasie. Jeśli uznacie i wymyślicie jakiś lekki konkursik, dla dobra życia blogu, to ja deklaruję aktualność nagrody/prześlę do Moderatora/. Jeśli nie uda się Wam wykrzesać takiej siły sprawczej, to odezwę się z tym „problemem” za kolejne dwa lata.

    Pozdrawiam Wszystkich ,Eddie

  207. @Polonia Sawa;

    Dziekuje za komentarz. Jesli chodzi o wode w mozgu to nie ja zawinilem.

    Horpyna – postac literacka, przyjaciolka Bohuna z „Ogniem i Mieczem” (aut. H. Sienkiewicz).

    Wiesz piszemy przez sz (na koncu). Chyba ze chodzi o tryb rozkazujacy dla „wiary”.

  208. kadett,

    zgoda, z tym ze ani Krzeminski, ani Michnik nie sa politykami odpowiedzialnymi za polska polityka zagraniczna, a wiec ich zdanie, jakkolwiek opiniotworcze, niekoniecznie musi wplywac na caloksztalt stosunkow polsko-niemieckich. Byc moze Niemcy pohalasuja, ale przestana. W koncu po historii kartoflanej tez bylo sporo zgielku, ale ucichlo. Wlasnie z uwagi na caloksztalt.

    Pzdr.

  209. @Jacobsky
    Trafiasz nolens volens w sedno. Jeżeli nie są odpowiedzialnymi za …, to znaczy, że są nieodpowiedzialni w tym konkretnym przypadku. Michnik uprawia nieustannie politykę i w tym sensie jest politykiem ze znaczącym oddziaływaniem i wpływem na innych polityków.
    Krzemiński jest dziennikarzem, ale gdy zabiera głos ważki w sprawach poltycznych, zaczyna uprawiac politykę.

  210. Eddie! Jajo! wciąż jajo… tyle lat i ciągle jajo? Nie dbałeś o nie, a mogło już być jakieś kurcze, albo nawet pokurcz! Postaraj się, może się coś jednak ulęgnie? Książka jaka?

  211. ANCA,

    Ja nie dbałem o jajo?!!! A jeśli być może zdarzyło się, to dlatego, że nie śmiałem dbać o jajo. Może nie czułem się godzien. Ja tu na zewnątrz jaja, w stadium przejściowym, a tam w środku ONA- BOSKA PTASIA ZYGOTA. Powiem Tobie szczerze. Jeśli nawet umarła biedaczka-zygotka to przynajmniej jako niepokalana, a ja dalej będę na sobie gromadził te wstrętne grzeszyska. Oprócz jednego oczywiście- buziaka dla Ciebie na Dzień Kobiet.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  212. Hej, wiecej uciech z zaprzyjaznionego blogu. Temat ten sam: nieistnienie blogu na zewnatrz, nicosc rankingowa. Czy nie dotyczy to czasem i tego forum? Tu nastepna wrzuta:

    # Dyplomata Przyuczony Says:
    marzec 7th, 2009 at 8:58 po południu

    Wchodze w tym miejscu by wyrazic zdziwienie z powodu Jambruskiego. O co mu naprawde chodzi? Bo widac, ze o cos chodzi. Mimo, ze widzi to co kazdy juz dawno widzial: garstke klakierow i kilku upartych, wlacznie z wyzej podpisanym. Upierdliwcow wrecz, cos probujacych uratowac z tego totalnego niedostrzegania blogu na zewnatrz. Z uporem godnym wiekszej sprawy.
    .
    “Jakiego Kuczynskiego? Ty go czytasz? Przeciez tam tylko ilosc dni pozostalych ‘Prezydentowi Swojego Brata’ sie zmienia, nic wiecej. Dobrze radze, odpusc sobie.” To najczestsze, i nagrzeczniejsze uwagi jakie sie slyszy o tym blogu.
    .
    Nie jestem Wielkim E. i nie bede insynuowal z ilu komputerow ta naprawde skromna garstka klakierow pisze. Bo to nie ma znaczenia, wobec skromnosci liczby tej garstki. Ale autentyczni a calkiem zagubieni na tym blogu obroncy tej komedii to juz inna sprawa. Ich po prostu zal.
    .
    “Ale jest tu spora gromada ludzi myślących i wypowiadających się oraz olbrzymia gromada czytających, którzy chcieliby się czegoś sensownego dowiedzieć. Po to tu zaglądają. Nasz gospodarz po to rzuca temat, by nie tylko przekazań nam swoje zdanie, ale też sprowokować wymianę opinii i zdań na w miarę określony temat.
    Wypada to uszanować, przecież jesteśmy jego gośćmi. Po to nas zaprosił do swego blogu.”
    .
    Nie mam watpliwosci, ze zostalo to napisane szczerze. Ale jakiejze naiwnosci dowodzi! Chyba jeszcze glebszej niz w owym slynnym juz dzisiaj “NATO ma klopoty nie tylko z zaopatrzeniem ale i z Talibami”. Bo i jedno i drugie pisane bylo “merytorycznie” i jak najbardziej serio! Takich zagubionych gosci, dobrze ze BARDZO nielicznych, to mi naprawde szkoda. Ale ich bronic nie warto bo swoj rozum powinni miec. No, chyba ze to sa ci “zaproszeni”. A sa tu tacy?
    .
    I w tej sytuacji wchodzi Jambrusky. Skad przyszedl? Raczej chyba nie ze stajni POethosowej, choc licho to wie. Zglasza z mety uwagi niepodwazalne, wytykajace kardynalne bledy i grzechy. Takie, ktore blog ustawiaja nie na zadnej polce tylko POD polka. Ta najnizsza. Bledy i grzechy Gospodarza przeciez, bo nie kogo innego. To dzieki tym bledom – napewno nie nieumyslnym! – ten akurat blog nie zostal odnotowany na zadnym radarze – ze uzyje slowa Jambruskiego – rankingowym. Jak zreszta pozostale z tego gatunku. Z gatunku blogow niby tak samo jak inne mlocacych slome ale tylko w waskim gronie wzajemnych adoratorow. Mamo chwala nas!
    .
    Wiec ja sie dziwie Jambruskiemu. Czy on naprawde mysli, ze starego osla mozna nauczyc czegos innego niz bycia upartym oslem? Dzisiejsze, przed kilkowam godzinami odegranie podawania tej samej pilki sprezentowanej przez Galpinskiego, niemal ze z ust do ust, uraga kazdemu kto czytac umie.
    .
    Panie Jambrusky! Bajki o tym samym osle nie idzie czytac w nieskonczonosc. Jesli ma pan recepte na jak te bajke zmienic, dawaj ja pan. Inaczej szkoda i panskiego i naszego czasu.

  213. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lizak ma racje piszac 7. o3 g 15:51 o R. Sikorskim MSZ (PO), duzo wczesniej przewidzail to J.K. Mikke w wywiadzie http://www.youtube.com/watch?v=rojOgaDiV3U&feature=related w ktorym to ma dlugosci po starcie …3 mimuty > jest mowa o PO. A to, ze R. Skiorski dzisiaj tam jest nie moze byc zadnym zaskoczeniem. „Bulaw w plecaku”.. pisa Daniel Passent. Byl pierwszym i jak do tej pory jedynym, ktory ja dostrzegl. Ciekawszym jednak zjawiskiem – ale tez i nie – jest to, ze dzisiaj byli politycy z po pezetperowskiej lewicy (innych tam po prostu nie ma) staraja sie pod skrzydelkami Donka zanurkowac poto aby wyplynac na spokojnych wodach w Strasburgu/Brukseli dziwic nie moze. Ktory z nich chcialby pracowac i uzerac sie problemami w ekonomicznie walacym sie kraju, kraju ktorego sytuacja jest wlasnie czynnym i li tyko ich udzialem http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6354408,Rywale_do_Rady_Europy.html
    Post Christum.
    Polskojezyczne media okreslaja ten manewr jako przechyl PO na l e w o. Nic z tych rzeczy. Sprawdzimy jak wygladaja roczne apanaze w komisjach EU to zrozumiemy skad sie wziol ten trend na lewacki przechyl przez przenikanie.

  214. No cóż, nie lubię przynudzać, chociaż często to czynię nawet wbrew sobie, ale jak tu nie „obśliniać” Lizaka, skoro jak wieszczka dokładnie przewiduje bieg wydarzeń. No i stanęło na Lizakowym, że nasz „afganiec” ma niezwykle małe szanse być wybranym na funkcyjne stanowisko w NATO. Zapewne go nie wybiorą! To przecież takie proste i oczywiste. Każdy, kto ma, choć trochę oleju w głowie, mógł to wieszczyć z równym powodzeniem, co on o ile tylko potrafił postrzegać Rosję w jej prawdziwym, a nie zakłamanym przez polskie „przekaziory” (Magrud dziękuję Ci za przypomnienie dawno nieużywanego określenia) obrazie. Ten pogardzany przez wyrafinowanych intelektualistów i znawców od wszystkiego z tego blogu „meliorant”, okazał się być bardziej wnikliwym analitykiem od ich „przeintelektualizowanych” mózgów. Niestety szanowne „mózgi”, pogardzany przez was „komuch”: z … Sulechowa, ma także rację w wielu innych sprawach, które ustawicznie i do znudzenia porusza (jak katarynka, co mu bez przerwy zarzucacie). A że nie odpowiada Wam styl jego wypowiedzi, jego retoryka, to trudno! Nagie fakty są właśnie takie! A z faktami trudno dyskutować. Jeszcze raz powtórzę to, co już raz napisałem. Może Lizak mi to wybaczy. Nie jest najważniejszy kwiecisty styl, retoryka rodem z PRL, czy innych epok, wreszcie „lekkie pióro”. Ważna jest istota przekazu. W tym on się, jak dotychczas, nie myli. Ja osobiście szanuję jego realizm, mimo, że pozornie wyrażany jest w romantycznych hasłach, czy wręcz w znienawidzonych dzisiaj zawołaniach. Wiem, że tym, co napisałem spowodowałem przynajmniej wyraz zdziwienia na twarzach cenionych przeze mnie innych uczestnikach tego blogu. Ale tak oceniam Lizakową „pisaninę”.

    PS: o 8 marca oczywiście pamiętam, ale nie wiem, czy życzenia byłyby na miejscu. Feministki pewnie byłyby oburzone. Wszak mamy równouprawnienie. Mają rację. Poza tym mógłbym się narazić na oskarżenia o seksizm, poniżanie kobiet, czy jeszcze inne trudne do przewidzenia zarzuty, a ja zawsze traktowałem kobiety z wielką estymą jako partnerki bardzo często lepsze ode mnie. I niech tak zostanie. Pozdrawiam – Lech

  215. kadett,

    nie. Krzeminski i Michnik to dziennikarze. Jesli ich sie wybierze lub mianuje na oficjalne stanowiska, to zaczna byc politykami (co nie przeszkadza nadal byc dziennikarzem). Poki co dziennikarze zyja przede wszystkim z zabierania glosu, w tym w sprawach wazkich, jesli maja na temat tych spraw cos wazkiego do powiedzenia. Jednak stad daleko jeszcze do uprawiania realnej polityki.

    Zreszta, co do Michnika, to powtarzasz stara spiewke:
    „Kuron, Michnik – politykierzy…”
    (na melodie Gomolki)

    Czwarta wladza to wciaz tylko metafora.

  216. @ Jacobsky, Jacobsky…
    Mam wrażenie, że masz typowe uprzedzenie do PiS-u. To jest powód że Polska przegrywa z kryzysem. Polacy namówieni przez tzw elity i media wybrali grono dyletantów do rządzenia, po to żeby mieć święty spokój z lustracją, uczciwością w biznesie oraz tymi brzydkimi Kaczorami. Gdyby Gęsicka dalej zarządzała pieniędzmi z Unii to zrealizowano by projektów za wiele miliardów Euro, bez względu na wnioskodawcę. Nowi włodarze wstrzymali wszystkie wnioski z zasady np. na Opolszczyznie projekty antypowodziowe. Następne wnioski, rozpatrywania, uznaniowość to miesiące stracone. Potem dziura w budżecie, ukrywanie deficytu, mówienie o kryzysie jakoby go nie było. Jak za Gierka. Tusk to taki Gierek tylko z Kaszub. Polacy sami są sobie winni, że cudowny rząd Tuska pozwolił na manipulację złotym, a teraz chce sięgać do kieszeni Polaków, aby ratować dziurę w finansach którą sami sprowokowali. Gdyby Polacy mieli ciut rozumu w sobie to nie zmienialiby tego co dobre na lepsze, bo jakie to lepsze jest każdy widzi. A teraz możecie pisać, że PiS to dziady, nieudacznicy, ciemnogród i moher i za ich rządów to dopiero byśmy tkwili w ciemnej dziurze…Piszcie sobie co tam chcecie. Młodzi ludzie już na własnej skórze przekonali się jakie to cuda im Tusk sprawił. Mają zwielokrotnione kredyty, nie ma pracy w Polsce i na wyspach, a podatki pokrywające nieudolność rządzących mają wzrosnąć…A dróg jak nie było tak nie ma, drugiej nitki metra nie ma, EURO 2012 zagrożone bo poza rozkopanymi stadionami nic się nie dzieje.

  217. Nie wiem , czy macie Państwo dostęp do papierowej „Polityki”
    Z wywiadu Żakowskiego z Justinem Yifu Lin wynotowałem dwa fragmenty, z którymi się utożsamiam:

    „Każdy dogmatyzm niszczy, Dogmatyczny marksizm, też zniszczył wiele krajów”

    „Deng Xiaoping zdefiniował socjalizm jako KAŻDĄ politykę która zwiększa wydajność gospodarki , poprawia życie ludzi i umacnia kraj”

    Może mamy w naszym życiu politycznym za wielu dogmatyków, za mało praktyków i pragmatyków?
    Propaguję inną myśl Denga- „nie ważne czy kot jest biały czy czarny, ważne żeby łowił myszy……..”

    Na polskim gruncie brzmiałoby to tak- pozytywizm, nie romantyzm, mniej szy budżet IPN, CBA, Kancelarii, większy MEN………..
    Praca u podstaw, nie spoty i fajerwerki……….
    ludzie wytrzymają bez igrzysk……….medialnych…….

    PS.
    Lech:
    Pełna zgoda, ale te lepsze ustroje , to niestety- „nie za naszej kadencji”………..
    W końcu pisana historia ludzkości ma dopiero 6000 lat…………
    Okudżawa?
    ” a jednak mi żal……”
    http://www.youtube.com/watch?v=CtXas36vbTU

  218. PS-2 dedykacja dla którejś z rozszczepionych jaźni Lizaka- będąc we frywolnym nastroju- ośmielę się „szargać świętości” grafomaństwa………..
    http://www.youtube.com/watch?v=CEBNZtCdoL4&playnext_from=PL&feature=PlayList&p=88B4FD9472038C85&index=11

  219. Eddie:
    Masz podobną czestotliwość nadawania, dlatego Twoje wpisy często wywołują interferencje……….
    Jak myślisz, ludzkość w przyszłości będzie przypominała populację szczurów , czy mrówek?

    Czy judeochrześcijańskie, egoistyczne, „Racing rats” opanuje świat?
    Czy ma przyszłość?
    Czy też azjatyckie życie dla społeczeństwa i bycie trybikiem w machinie?
    Realizowanie zamierzeń w n-tym pokoleniu?
    Ciekawi mnie Twoja opinia, w ramach luzów czasowych – oczywiście…….

  220. http://lewica.pl/?id=18866 :

    Bratkowska: Każda ekipa ta sama lipa
    [2009-03-07 09:12:32]

    Z Katarzyną Bratkowską, działaczką Grupy „Same o Sobie”, współzałożycielką Porozumienia Kobiet 8 Marca, członkinią składu hiphopowego Duldung rozmawia Przemysław Prekiel.

    Kasiu, wiemy już pod jakimi hasłami wystartuje tegoroczna Manifa. Hasła „Biskup nie jest Bogiem” oraz „Chcemy zdrowia nie zdrowasiek” są bardzo antyklerykalne.

    Wbrew pozorom to nie są główne hasła tej Manify. Nie są też praktycznie nawet antyklerykalne, bo odnoszą się tylko do nadmiernego wpływu władz kościelnych na życie polityczne i ustawodawstwo. Tzw. ustawa Gowina jest tego jaskrawym przykładem, ale nie pierwszym i nie jedynym. Jeśli domaganie się utrzymania konstytucyjnie gwarantowanego rozdziału Kościoła od państwa jest przez ten Kościół odbierane jako antyklerykalizm to nie nasza wina. Te hasła miały rzeczywiście skłonić do przedmanifowych rozważań, co wg ZTMu okazało się naganne.

    Natomiast główne hasło 10 Manify jest raczej podsumowawcze: „Każda ekipa ta sama lipa”. Trudno chyba o zwięźlejsze i lepsze podsumowanie ostatnich 9 lat rządów różnych koalicji. Na zebraniu jak zwykle padło zawsze aktualne hasło w rodzaju – „panom z Wiejskiej dziękujemy”, tylko w mniej cenzuralnej formie, której tu nie przytoczę. Kasia Czeczot zrymowała je w przypływie manifowej weny. Nikt się nie sprawdził, nikt tak naprawdę nie zadbał o poprawę sytuacji kobiet. Nawet te ekipy, które mianowały odpowiednie osoby na stanowisko pełnomocniczki ds. kobiet i równego statusu, wsławiły się różnymi fatalnymi decyzjami, jak choćby likwidacja Funduszu Alimentacyjnego. LPR próbowała wpisać konstytucyjną ochronę życia zarodka – przeciw kobietom. PO popisuje się co i rusz pomysłami w rodzaju absurdalnej pseudopełnomocniczki, pomysłu zakazu cesarek czy właśnie ustawy Gowina. Przypomina mi się słynny dowcip: jeszcze niedawno Polska stała na skraju przepaści, a teraz zrobiliśmy duży krok naprzód. My pilnujemy władze, żeby nie zrobić tego kroku. Wciąż się trzeba bronić przed jakąś groźną głupotą i złą wolą. To niestety oznacza ciągłą defensywę. Kasia Nowakowska lepiej to ujęła, mówiąc, że ruch kobiecy biegnie schodami ruchomymi do góry pod prąd. Schody jadą w dół, a my żeby być w tym samym miejscu musimy bardzo szybko przebierać nogami. Być może to by się zmieniło, gdyby każda rozsądna osoba zrozumiała, że trzeba zacząć masowo wychodzić na ulice w swoich sprawach.

    Uważasz, że dziś kobiety są ograniczane przez Kościół? Ustawa Gowina budzi ostry sprzeciw, mówi się, że jest to ustawa pisana pod dyktando Kościoła.

    Tak, tak właśnie została napisana. Gowin miał do dyspozycji fachowców, lekarzy, naukowców i prawników. A stworzył absurdalny i groźny bubel medyczno-prawny. Dlaczego? Opinia społeczna była przeciwna niszczeniu skuteczności in vitro. Starsze panie wychodzące z mszy po liście biskupów mówiły: tym razem to już chyba przesada. Powiedział mi to dziennikarz, który wsłuchiwał się w nastroje społeczne pod kościołem. Gowin doskonale o tym wiedział. Jednocześnie episkopat urządza konferencje, na której informuje jak powinna wyglądać ustawa dot. in vitro. To jedyny głos, jaki usłyszał twórca ustawy.

    Ale to nic nowego. Po 89 roku zakaz aborcji wynikał ze ścisłego sojuszu środowisk opozycyjnych z Kościołem. Wcześniej, jak wiadomo, praktycznie zdelegalizowano Krajowa Komisję Kobiet w „Solidarności” – właśnie dlatego, że sprzeciwiała się zakazowi aborcji. I to się wciąż powtarza. W sprawie najściślej i najdotkliwiej dotyczącej kobiet odzywają się zawsze dwa glosy: kobiet i Kościoła. Brany pod uwagę jest tylko ten drugi. Za bohaterstwo uznawano decyzje Ewy Kopacz, która ośmieliła się spełnić swój fundamentalny prawny obowiązek – wskazać klinikę, gdzie nieletnia Agata z Lublina mogła mieć przeprowadzony zabieg. Kościół zagroził ekskomuniką. Przecież to jakieś jaja z prawa są. (O, chyba mi się jakaś dwuznaczność tu wdała). Natomiast jeśli przyjmiemy, że państwo jest dorosłym rodzicem a władze kościelne histerycznym członkiem rodziny, który próbuje całkowicie przejąć kontrolę i rządzić całym domem – to powinniśmy – zgodnie z naukami superniani zastanowić się nad tym co robi rodzic, że tak się dzieje. Bo to znaczy, że rodzic nie umie postawić granic. Większe pretensje mam do władz państwowych, do świeckich instytucji, że dają sobie włazić na głowę, w wiecznym strachu przed reakcja histeryka, niż do samych władz kościelnych, które rozlubowały się w tej sytuacji.

    Jak oceniasz działania ZTM, który ocenzurował tegoroczną Manifę? Widzisz tu jakiś podtekst polityczny?

    Dla mnie sprawa jest prosta – to hasło nie obrażało ani biskupów (wszak każdy z nich musi się zgodzić, ze jednak nie jest Bogiem) ani tym bardziej Boga, który z pewnością nie uważa się za biskupa. Nie obrażało uczuć religijnych, bo nie odnosiło się do religii – tylko do polityki. Mogło obrażać co najwyżej czyjeś poglądy, ale jeśli z takiego powodu odmawia się umieszczenia hasła w przestrzeni publicznej – to jest to cenzura polityczna.

    I to jest sytuacja paradoksalna, bo gdybyśmy były korporacją albo partią polityczną – mogłybyśmy pozwolić sobie na znacznie więcej. Reklamy telefonów komórkowych mogą obśmiewać kobiecy wrodzony debilizm i kobiecą niższość, partie polityczne mogą puszczać w Polskę hasła typu schowaj babci dowód, albo obrzucać inwektywami w przestrzeni publicznej swoich oponentów, telewizja może emitować czyjeś prywatne rozmowy bez znaczenia politycznego, i tak dalej i tym podobnie. Tylko jeśli jest się demokratycznym ruchem oddolnym – właściwie niczego nie wolno. Nie mówiąc już o tym, ze reklama społeczna jest tak samo droga jak reklama rynkowa, samo to eliminuje większość niezależnych głosów społecznych z przestrzeni publicznej.

    Powiedz nam, jak wygląda dziś sprawa praw kobiet w Polsce? Gdzie czujecie się najbardziej dyskryminowane? Mobbing w miejscu pracy?

    Pytanie czy chodzi o poczucie dyskryminacji czy o sam fakt dyskryminacji. Ja bym to rozdzieliła. Jeśli kobieta mając takie same kompetencje jak mężczyzna na podobnym stanowisku zarabia o 1/3 mniej – to dla mnie jest to faktyczna dyskryminacja, nawet jeśli ta kobieta ma się za mniej wartościową i uważa, że taki podział dóbr jest słuszny. Jeśli inna kobieta ma pieniądze na zabieg aborcyjny – wyjeżdża zagranicę, albo idzie do dobrego lekarza w tzw. podziemiu aborcyjnym to z pewnością czuje się źle z faktem, że w każdej chwili ktoś może zrobić nalot na gabinet, ale najczęściej nie myśli o dyskryminacji. Problemów kobiet na rynku pracy jest cała masa począwszy od tych, które dzielą z mężczyznami, czyli zwyczajnego wyzysku, braku respektowania praw pracowniczych, zwalczania zalążków organizacji związkowych. Ale są też te szczególne problemy kobiet – wszystko, co się wiąże z macierzyństwem i praca zawodową, szklanym sufitem, molestowaniem seksualnym, niższymi emeryturami, niższymi placami, gorzej płatnymi zfeminizowanymi zawodami. A poza pracą – brak refundacji znieczulenia porodowego, zakaz aborcji, przemoc wobec kobiet, przemoc symboliczna w przestrzeni publicznej, miasto niedostosowane do potrzeb matek, nawet kanon lektur, można by długo wymieniać, gdzie nie spojrzeć tam dyskryminacja. Nawet w przestrzeni domowej można być dyskryminowaną. Jeśli mąż uważa za oczywiste, że żona po pracy posprząta i zrobi mu obiad – to dla mnie jest dyskryminacja. O tym, że przecież ona sama może tak woleć będę myślała, kiedy zmienią się statystyki i przesądy dotyczące „naturalnego powołania kobiety” do opiekowania się wszystkimi wokół własnym kosztem.

    Czy nie obawiasz się, że Manifa jest akademią ku czci? Wszyscy ładnie mówią o prawach kobiet, a później ich idee rozejdą się po kościach.

    Tak, zawsze jest taka obawa. Co prawda Manify od samego początku poruszają trudne i bolesne problemy, ale od początku maja tez w sobie pierwiastek ludyczny. Ja bym tego może nie nazwała akademią ku czci, ale raczej wspólnym świętem, radością z tego, że jesteśmy znów razem, że przez chwilę nie czujemy takiej alienacji jak na co dzień, że jest nas coraz więcej. Niemniej zawsze pojawiają się ciężkie i poważne postulaty, zaś z faktu, że władza nie słucha głosu społecznego trudno nam czynić zarzut.

    Bardziej mnie martwi fakt, że jest wiele kobiet i mężczyzn, którzy chodzą na Manifę, jak na Love Parade. I potem odhaczają sobie w kalendarzyku obowiązek feministyczny na ten rok. W Paryżu demonstracje bywają czasem dzień po dniu, długimi seriami, i jakoś ludzi tam stać na to, żeby się ruszyć z domu. U nas w ciągu całego roku jest (w Warszawie) tylko kilkanaście pikiet, no, może z pracowniczymi dwa razy tyle, i to tylko w tych naj-najważniejszych sprawach. A frekwencja jest żałosna. Wiec choć ja wiem dobrze, że kilkaset kobiet działa bardzo aktywnie przez cały rok w przeróżnych organizacjach – to jednak mam w sobie żal do tych pozostałych, które mogłyby przyjść na pikietę pod Sejm, robioną po godzinach pracy, albo specjalnie w weekend. Wiem, ze to nie jest zła wola i że wszyscy jesteśmy przepracowani, ale jak się nie nauczymy walczyć o swoje prawa, nikt nam ich nie da.

    A kto jest dziś największym przeciwnikiem praw kobiet? Kościół? Myślisz,że przebijecie się w konserwatywnej Polsce ze swoimi hasłami?

    Największym problemem wszystkich w Polsce jest teokratyczny feudalizm. Dlaczego teokratyczny to chyba wiadomo, a feudalizm, bo kiedy słyszę od przedstawicieli rządu, w tym premiera, że rząd nie może ULEGAĆ nastrojom społecznym – to mam wrażenie, że cofneliśmy się w czasie. Nawet samo nazewnictwo jest feudalne. Co znaczy rząd? Rząd rządzi. No, może wg PO rząd zarządza, kiedy my mamy grilować. Ale to bez znaczenia, władza ma reprezentować społeczeństwo, a nie nim rządzić, dlaczego ja w ogóle mówię coś tak potwornie oczywistego? Może dlatego – odpowiem sobie – że do tej władzy trzeba jak do dziecka? Halo halo droga władzo, ty właśnie MASZ „ulegać” nastrojom społecznym. Panie Premierze, pan nie został koronowany. Czy ktoś mnie słyszy? Pewnie nie. Swoja droga – może stad ten strach władzy przed Kościołem, że z braku mandatu społecznego (co to jest te 30 proc. z 40 proc. glosujących?) potrzebuje sankcji boskiej?

    Czy kobiety w Polsce w walce o swoje ideały mają jakiegoś sojusznika? Jakaś partia, pojedyncze postacie?

    Mamy sporo sojuszników, nawet wśród obecnych posłanek i posłów, ale oni, one nie mogą się realnie przebić w procesach decyzyjnych w swoich partiach, bo nawet jak te dochodzą do władzy zapominają zaraz o prawach kobiet.

    Natomiast jeśli chodzi preferencje partyjne w ruchu kobiecym różnimy się. Dla mnie jedynym sensownym sojusznikiem jest Polska Partia Pracy. Ale umowa jest taka, że każda mówi za siebie, nigdy za cały ruch. Natomiast po okresie rządów PO – chyba żadna już nie zagłosuje na tę partie, nawet pod groźbą jakiegoś Romana z bliźniakami.

    Czy feministka może być socjalistką? Pytanie trochę retoryczne, ale większości ludzi taka mieszanka kojarzy się jak jakaś katastrofa. Jak Ty byś opisała feministkę-socjalistkę?

    Wiele feministek uważa się za socjalistki. Cześć uważa się nawet za komunistki. Tu chodzi poprostu o solidarność społeczną. I o to czy wierzymy, ze wolny rynek da się socjaldemokratycznie oswoić czy uważamy to za miłą bajkę podtrzymującą status quo. Choć nawet neoliberalki zdarzają się w ruchu tu i owdzie. Co do socjalizmu – powiem najkrócej jak się da – jeśli będziemy żądać troszeczkę – wywalczymy figę z makiem. Trzeba żądać tego co jest naszym prawdziwym celem – równości, wolności, szacunku – nawet jeśli nie wierzymy, że to się da osiągnąć w tym stuleciu. A tych ideałów nie da się pogodzić z wolnym rynkiem, który z definicji zakłada relacje wyzysku. Ale znów mówię za siebie, nie za ruch. Poza wszystkim myślę, że ta katastrofa o której mówisz – to przerażenie: aaa! feministka socjalistka – zaraz nas babochłop jakiś rozjedzie traktorem z wizerunkiem Stalina na masce – bierze się z kompletnego niezrozumienia tego czym jest naprawdę jest czy raczej czym ma być socjalizm. Swoja droga jednak jakoś rozmarzyłam się tą wizją traktora, choć bez Stalina raczej, bo w sumie to fajnie byłoby paru osobników porozjeżdżać.

    Wiem, że działasz w Komitecie Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników. Dlaczego właśnie tam? Skąd Twoje zainteresowanie prawami pracowniczymi?

    No właśnie tak naprawdę to od roku nie działam, i mam z tego powodu nieustający wyrzut sumienia. Ale nie opanowałam bilokacji, ani umiejętności rozciągania czasu – z szamanizmem u mnie słabo – a ciągłe pikiety czy Manifa są naprawdę kosmicznym czaso-odkurzaczem. Plus praca zawodowa. No i tym sposobem KPiORP niestety poległ w konkurencji z obroną praw kobiet. A taki np. Wojtek Orowiecki działa na parę frontów, i w KPiORPie i przy Manifach, więc mi głupio, że ja się wyczerpałam energetycznie i czasowo. Mam nadzieje, że kiedyś wrócę i będę mogła pomóc. Bo prawa pracownicze to dla mnie walka o elementarna godność ludzi. I kobiet i mężczyzn.

  221. Eddie ; Dziekuje za wyrazy sympatii (jak by nie bylo) . Powodow tamtego konkursu juz nie bardzo pamietam.Wracajac do rzeczywistosci tzn terazniejszosci, chcialbym zrewanzowac sie przypuszczeniem (wlasciwie jestem pewny) , ze nie musze tlumaczyc Ci powodow mojego wpisu z 13.35. Pozdrawiam .Okularnik(finally)

  222. Lech – 22;47 – Wybacz, ale bez czytania lizakowych tasiemców miałam 99,9% pewności, że Sikorski nie ma szans… Może też jestem genialną wizjonerką?
    Mam wrażenie, że nie, bo to dobrze wiedział każdy, kto choć odrobinę myśli i nie potrzebował do tego czytać takich tekstów. Piszesz o „pogardzanym komuchu”… no, no, no… nie za komuchowatość tu Lizak jest krytykowany, tylko za grafomańskie popisy i wyważanie otwartych drzwi… do lasu.

  223. Kazimiera Szczuka – http://partnerstwo.onet.pl/1546244,3502,,kobiety_wkrotce_zaczna_awanture,artykul.html .

  224. Przypomnialem sobie wydaje mi sie. Tamto jajo raczej nie mialo wiele wspolnego z Wielkanoca a raczej z Szanownym Gospodarzem i bylo czyms w rodzaju zrzutki. Jezeli sie myle , to niech mnie jakis archiwista blogowy bedzie uprzejmy z bledu wyprowadzic.

  225. A Pani Teresa idzie z prądem pod większy prąd i serwuje nam wycinanki z Manifestu Kobiecystycznego. Wszystkiego najlepszego!

  226. @Jacobsky,
    jak obudzi sie już Pan na dobre z tego zimowego snu i więcej syropu klonowego splynie do żołądka, to może dotrze do Pana, że czwarta władza to nie żadna matafora, ale całkiem realna sfora. Nie tylko, że szczeknie głośno, ale zagryżć na śmierć potrafi.

    Pozdrawiam
    W zastępstwie syropu – polecam best quality honey from Poland!

  227. pielnia1 lansuje mądrą i lapidarną sekwnecję „dlaczegoś biedny, boś głupi…..itd” doskonale pasującą do naszej ponurej rzeczywistości. Usiłowałem zwrócić uwagę na interesyjący felieton M. Czecha w świątecznej GW uzasadniający pełną odpowiedzialność rządu, prezydenta, NBP i KNF za startę kilkudzisięciu milardów złotych na rzecz obcych banków w wyniku oszukańczych umów na opcje walutowe. Wszyscy, łacznie z tzw menagerami byli głupi lub przekupni. Miedzyczasie zdołałem szybko przyczytać rewelacyjn i bardzo świeżą książkę Aleksandry Harney CHIŃSKA CENA. Dziennikarka FT. Opisuje najnowsze zjawiska komunistycznego kapitalizmu, ogromny wyzysk człowieka , nadużycia, korupcję, nieprzestrzeganie żadnych praw pracowniczych i szwindle zagranicznych koncernów, głownie Wal -Mart wymuszających na chińczykach redukcje cen swoich wyrobów do zera. Podziw budzi także postęp jaki Rząd i Partia Chińska czynią dla usprawnienia gospodarki, zarządzania i unowocześniania. Podziwiać należy także umiejętności chińczyków w organizacji i zarządzaniu gigantycznych rozmiarów przedsięwzięć. Trzba mieć na uwadze, że rzecz dotyczy losu 764 milionów zatrudnionych. Na tej skali należy postrzegać nasze problemy szamotania sie z nieudolnością rządu, zachłannością i pychą kościoła i prymitywizmu cywilizacyjnego osobników typu Gowina. Kiążkę należy koniecznie przeczytać! Tradycyjnie najlepsze życzenia dla blogujących kobiet i pozdrowienia dla ciepłych wypowiedzi Lecha i mądrości Lizaka.

  228. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @wolkabout – 7.003 g 23:05 – pisze:

    „Młodzi ludzie już na własnej skórze przekonali się jakie to cuda im Tusk sprawił.”

    Absolutna racje ma @wolkabout piszac te slowa. Podpuszczono niedoswiadczonych nastolatkow (maturzystow & studentow ) do tego stopnia, ze chowano starszemu pokoleniu dowody tozsamosci uniemozliwic w ten sposob uczestnictwo w wyborach. Szanowny Blogowicz ma racje piszac o lustracji. Po dokladnym przeczesaniu lustracyjnym nie jednemu lewackiemu Burkowi zwiedlyby szanse na zawsze dalszego przenikania w struktury nawy panstwowej i europejskiej – prawda?
    Uklad zrobil wszystko co bylo mozliwe i konieczne, uruchamiajac kombajny medialne do mlucenia w kraju i za granica – ktorymi dyspomuje – aby do tego nie dopuscic. Wiedza dokladnie z dziada pradziada, jaka jest roznica miedzy zlotem w NBP a kadzidlem.
    Wystarczy wejsc na strony blogowiska Daniela Passenta, strony z okresu przedwyborczego aby zrozumiec z ktorej to strony wiatr dmucha „sola z ziemi obiecanej” w oczy polskiemu narodowi . Sa ludzie, ktorzy wychodza z zalozenia, ze Polske oddano w pacht Goldmannom. To sie nazywa przejeto-zabrano-odebrano dokonano kniahininy!
    Z tego co znanym jest w scywilizowanym juz Swiecie za pacht sie placi – a nie na odwrot. Oczywiscie nic z tych rzeczy. Polske przejeto przy „Okraglm Stoliczku nakryj sie” a za pacht, czyli za mozliwosc zycia, mozliwosc pielegnowania skromnej w wolumenie dorobku ale za to pieknej kultury polskiej i przodkow, Polak na jej terenie bedzie musial placic nie tylko do grobowej deski.
    Jeden z facetow (nazwisko znane dyrekcji nadzoru budowy autostrad) majacy fuche w krajach nadbaltyckich z lewickiegow lona wyrazal sie jasno i wystarczajaco czytelnie na owy temat. Oczywiscie doczytac/dosluchac sie mozna jezeli ktos umi czytac/sluchac – jak mowi szanowny Gospodarz – miedzy wierszami.

    Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet.

    Post Christum.
    Nalezy zadac podstawowe pytanie, dotyczy to rowniez i polskich kobiet: Dokad tak naprawde Polske cofnely tzw. elit po ruku 1945 i dokad Polske prowadzic chca ich epigoni? Bo to, ze chwasty zaczynaja aktywne byc z nadejsciem wiosny – zgodnie zreszta z chwastu natura – nie ulega najmniejszej watpliwosci …Oczy i uszy nalezy szeroko miec otwarte i robmy swoje.

  229. Otago,
    „otago pisze: 2009-03-07 o godz. 13:35 ”
    ————————————————————
    Do mojej wyobraźni, jeśli już, najbardziej trafia hinduska, metaforyczna wersja z sadzawką.
    W sadzawce o błotnistym dnie prowadzą swój zywot larwy pięknego motyla. Dla larw ich środowisko, wszyskie życiowe sprawy , toczą się w wymiarze wodno błotnym i to jest ich cały świat, całe życie.Nad sadzawką trwa inne życie w wymiarze „powietrznym”, ale larwy, gdyby nawet były genialne , poprzez dedukcję niewiele są w stanie z tamtego świata poznać. Po przepoczwarczeniu się „z automatu” wlatują w Tamten świat, pozostawiając w błocie dotychczasowe powłoki.
    W nowym świecie spotykają świecące słoneczko, pachnące kwiaty , potrafią fruwać i są piękne, a poprzednie wcielenie mają w „serdecznym ” poważaniu.
    Jeśli zaczną mnie dopadać myśli o ostateczności- mnie ta wersja całkowicie wystarczy. Dodatkową wartością tej wersji jest to, że wpisuje się ona w naturalny cykl przemian panujący we wszystkim w naszy Wszechświecie, i nie czychają tam na nas żadni niebiańscy biurokraci, którzy w/g biznesmenów od spraw ostatecznych- tylko tam na nas czychają…

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  230. Atrakcyjna sztuka, ta nasza Szczuka

    Z okazji 8 marca wypadałoby złożyć naszym Paniom życzenia.
    Zanim jednak to uczynię chciałoby się rzec słów kilka ogólniejszej natury.
    Dla mnie pewnego rodzaju symbolem polskiej kobiecości jest Kazimiera Szczuka.
    Posiada ona tę tajemniczą kobiecość wspartą lekkością, ciepłem, delikatnością i dobrem w subtelnej aureoli zwodniczości,nadziei i spełnienia rysujących się w jej twarzy i osobowości.
    Posiada ona także drugą stronę swego cennego medalu.
    Jest ona wykształcona, inteligentna, merytoryczna, pryncypialna, konsekwentna i bojowa.
    We mnie rodzi dla niej odruch ludzkiej sympatii fakt, iż jest ona lewicującą kobiecą działaczką. Potrafi się ona wznieść poza opłotki prawicowej myśli i widzieć polską kobietę w całej złożoności i uciążliwości jej życia.

    Mówienie zatem o kobiecie przy okazji jej święta stanowi ubogacenie,jakby to KK powiedział,naszej kultury. I jako takie jest ono godnym respektowania i upowszechniania. Natomiast próba wyparcia tego święta z naszej tradycji była cofaniem się poprzez redukcję,zmniejszanie i eliminowanie. Zastępowanie go seksistowskimi Walentynkami,satanistycznym Halloween czy burżuazyjnym konsumpcjonizmem amerykańskiego Święta Indyka stanowiło prostackie wprowadzanie nas na drogę bezkształtnego i bezwartościowego kosmopolityzmu. Była to droga wiodąca w najbliższej przyszłości do utraty tożsamości narodowej. A więc stanowiło takie działanie negację naszej historii i zlekceważenie oraz odrzucenie wysiłku zbrojnego wielu pokoleń Polaków w walce o własne miejsce w świecie. Czy taka koncepcja służyła Polakom?Odpowiedzmy sobie sami. Potęga wizji i umiejętności nakreślenia perspektyw rozwojowych stanowi ważny element motoryczny w zakresie rozwoju i postępu. Może to jednak nastąpić pod jednym warunkiem, że nie podetniemy gałęzi będącej miejscem naszej egzystencji na drzewie ludzkiego rozwoju.

    Mówiąc o paniach,nie możemy zapominać,że są one partnerami naszego życia częściej na złe aniżeli dobre.Są one naszymi matkami, żonami i siostrami a więc osobami wobec których posiadamy niezwykle emocjonalny stosunek. Kobiety stanowią połowę populacji określającej poziom luksusu psychicznego mężczyzn. I stąd w żadnym wypadku nie możemy ich traktować instrumentalnie,jako źródło zaspokajania swoich oczekiwań. W kobiecie przede wszystkim musimy widzieć drugiego ,najbliższego człowieka. Dlatego przy tej okazji warto jest porozmawiać o kobiecym widzeniu świata i związanych z tym nadziejach,wierze w lepsze jutro i koniecznej potrzebie wyjścia naprzeciw kobietom w ich walce o swoją godność mającą przecież wymiar ogólnoludzki.

    Feministki podpowiadają, że świat byłby bez wątpienia lepszym gdyby połowie żeńskiej populacji oddano przynależną jej władzę publiczną, dla wyprowadzenia naszego kraju z klerykalno-feudalnych zapóźnień, tak niekorzystnie różniących nas od Wolnej Europy. Kobiety oczekują tego by działać na rzecz umocnienia rodziny i życia. Chcą by w imię tej idei budować i odbudowywać zniszczone i zlikwidowane żłobki i przedszkola. Dążą do tego by ograniczyć środki budżetowe wydawane na rzecz zabijanie i śmierci, aby przeznaczać je na stwarzanie właściwych warunków godnego i ludzkiego życia.

    Pani Szczuka przypomina nam, że sam 8 Marca jest świętem upamiętniającym ofiary pożaru w nowojorskiej fabryce. To wyjaśnienie pozwala nam zrozumieć przyczyny niechęci polskich nuworyszy wobec święta z tak niemiłymi dla nich korzeniami, ponieważ nie mieści się to w świetlanym i przypucowanym obrazie wolności, pluralizmu i demokracji, funkcjonujących w zoologicznej rzeczywistości.

    Polskie społeczeństwo jest patriarchalne. Nie mamy opartej na europejskich standardach ustawy równościowej. Tak jak w 1918 roku stanowiliśmy awangardę w tym zakresie, tak obecnie jesteśmy czerwoną lampą w tym eszelonie. Wyprzedzają nas nawet Litwa ,Rumunia i Chorwacja. Brak nam programów chroniących kobietę przed przemocą zarówno w domu jak i miejscu pracy. Brak podręczników edukacyjnych ukazujących, że niepodległość to nie tylko rakiety ,granaty i armaty,ale głównie prawa obywatelskie dla wszystkich polskich obywateli, bez wyjątku. Państwo jest głównie silne postawą swych równych, rozumnych i zaangażowanych obywateli. Kobiety są dyskryminowane na tzw rynku pracy. Najgorzej jest jednak w zakresie pakietu praw reprodukcyjnych. Brak jest właściwej edukacji seksualnej. Nie dokonuje się refundacji środków antykoncepcyjnych. A ustawa aborcyjna należy do najbardziej restrykcyjnych w Europie. Ostatnio panowie Gowinowie łaskawi byli zaatakować in vitro. Ciemnogród kwitnie w samym sercu Europy.

    Bardzo istotny wpływ na rolę i miejsce kobiety w życiu rodzinnym i społecznym ma postawa KK w Polsce. Kościół stoi twardo na pozycjach 3K, zakreślając życie kobiety w tradycyjny sposób zamknięty trójkątem ołtarza,kuchni i dzieci. Tymczasem równość kobiety w Polsce nie powinna być przedmiotem walki kobiet o to prawo, a winna ona się im należeć,j ak to rządzący Palikot powiedział w kontekście Kościoła „Jak psu buda”.Amen .Dzięki mu za jego nieskończoną wielkość przodującego bimbrownika.

    Dziwnym zbiegiem okoliczności polskie społeczeństwo znane ze zrywów narodowo-wyzwoleńczych i solidarnych stało się obecnie jednym z najbardziej rozbitych, biednych i nieufnych w Europie. To dziwne, ale nasz obecny rząd, który chce uchodzić za nowoczesny, liberalny i profesjonalny, ma politykę równościową w głębokim poważaniu. Dystansuje się od kobiet i społeczeństwa uważając, że tylko on ma rację. Stąd nie liczenie się z opiniami suwerena oraz jego żeńskiej części. A Pan Sikorski wręcz uważa, że rząd musi realizować politykę odwrotną od oczekiwanej przez społeczeństwo. Taki to obecnie mamy wymiar zniekształconej wolności i demokracji.

    Kobiety ciężarne nie są zatrudniane a po urlopie macierzyńskim zwalniane z pracy. W ten właśnie sposób wyrażany jest kobiecie burżuazyjny szacunek. Kobiety pracujące ciągle zarabiają mniej niż mężczyźni,a i poddawane są bezprecedensowym atakom molestowania. W polityce rządu brak jest wyakcentowania inności potrzeb kobiecych jako pracownika. Wprowadzenie obligatoryjnego parytetu na udział kobiet we wszystkich władzach jest bardzo istotnym przyczynkiem do autentycznej demokratyzacji naszego zakłamanego życia politycznego.

    W systemie kapitalistycznym kobiety są bardzo często przedmiotem handlu, prostytucji , terroru i tortur, nawet w rozwiniętych krajach. Tak się dzieje ponieważ panie nie otrzymują szansy na osobisty rozwój i znalezienie swego miejsca w kapitalistycznym życiu. Damska i piękniejsza połowa traktowana jest jako obywatele drugiej kategorii poddawani terroryzującym wpływom silniejszej, brutalniejsze i brzydszej połowy. W ten właśnie sposób okazujemy Paniom należny szacunek,miłość i przywiązanie.

    Przeczytajmy o czym mówi Pani Szczuka w zakończeniu swego interview:

    „Wyimaginowana Polka jest przed wszystkim świetną panią domu i idylliczną matką. Zadbana i uśmiechnięta mama z reklam wyraża swoją miłość do dzieci poprzez podawanie im zupy z proszku, mrożonek i słodyczy. Tymczasem realna kobieta po prostu wiąże koniec z końcem. Krząta się. Jest aktywna, często bardziej od swojego mężczyzny, pracuje, opiekuje się domem. Często jest niezadowolona i na pewno chciałaby, żeby w polityce było więcej kobiet, które zadbałyby o jej prawa.”

    Tym wspaniałym i realistycznym akcentem kończąc spotkanie z blogerami życzę wszystkim Paniom zdrowia, pracy, powodzenia, szczęścia i miłości. Zapewniam je o swojej lewicowej sympatii dla słabszych. Wyrażam zafascynowanie ich osobistymi walorami. Jestem pełen szacunku dla ich niekiedy katorżniczej pracy. Podziwiam umiejętność wychodzenia z kryzysowych sytuacji „napytanych” nam przez prawicową politykę. Szanuję je za całokształt i kocham za indywidualność.

    Z okazji Waszego Święta przesyłam niezliczone bukiety pięknych kwiatów, każdej Pani z osobna mając nieposkromioną nadzieję, że to Wy uczynicie nasz świat łagodniejszym, przyjaznym i pokojowym, w odróżnieniu od męskiej brutalności.
    W indywidualnym trybie zwracam się do Pani Anca przesyłając Drogiej Pani wyjątkowo piękne i ciepłe słowa, które być może zaszczepione na Pani gruncie przyniosą wyjątkowo dorodne owoce na naszym blogu,z wyłączeniem pomarańczy rzecz jasna.

    W górę serca miłe Panie.
    Wasz adorator i apologeta. Lizak
    _________________
    Manus manum lavat

  231. Wiwsiek59,

    Drogi Wieśku59. Jak śpiewał Rychu Riedel-” W życiu piękne są tylko chwile…”
    Przyszłość naszego gatunku- to coś co my, i nasi następcy pokoleniowi z niej dla naszego gatunku wymodelujemy, czy mądrze i świadomie, czy szaleńczo, bez kontroli.
    Ciężko mi to mówić, ale skokowe zmiany ku Nowemu, lepszemu może zapewnić nam III Wojna światowa ze szczęśliwym happy endem. Taki happy end jest prawie niemożliwy, więc albo-albo. Jeśli pójdziemy drogą ewolucji, z całym przeogromnym balastem wartości z Przeszłości/super zapora przed pokojowymi, radykalnymi zmianami w życiu naszego gatunku/ to grożą nam długie lata gnuśnienia zeszczurzania, zmrówczania etc… a finał nie musi być jakąś nową w odsłonie jakością.
    Wariant okrutny z najokrutniejszych z III woną światową, gdyby zakończyła się hipotetycznie w momencie optymalnym/ cywilizacyjne zdobycze zostałyby zachowane, a ludzkość zachowałaby duży potencjał do tworzenia nowego, to byłyby szanse na skokowey przeskok to supercywilizacji , jak z science-fiction, i naszemu gatunkowi mogłoby być bajecznie, dopóki… znów by się nie rolazł/przepraszam/ mentalnie.

    Pozdrawiam,Eddie

  232. Anca

    Pani używa terminów, których nie rozumie.
    Najgorsze, że z uporem maniaka.
    A wystarczy sięgnąć do słownika wyrazów obcych.
    No cóż,to pewnie ta skłonność leniucha do przewijania.
    Takim to sposobem nasze miłe lenie błyszczą na politycznej arenie.

  233. Otago 01:08

    Przyznaje sie ze skrucha, ze pozwolilam sobie na wklejke panskiego postu z 13:35 na zaprzyjaznionym blogu. (http://kuczyn.com/2009/03/05/zadeptac-sukces-tuska/#comment-71613). O rymowanke chodzi. Spodobala mi sie, i wpasowala niezle, wiec nie moglam sie powstrzymac. Przepraszam, jesli naruszylam w jakis sposob zamierzona intencyjnosc tegoz.

    A jakie to powody spowodowaly te panska tworczosc? Jesli mozna zapytac oczywiscie. Rozumiem, ze Eddie te powody zna. Ale ja – nie!

  234. walkabout pisze:
    2009-03-07 o godz. 23:05

    Wrogiem dobrego jest lepsze. Masz to jak w Lloyds Bank. Upanstwionym (by default) wlasnie. Z tym truizmem cywilizacja sie boryka od zarania. Wez chocby niezbyt odlegla przeszlosc, 1917 rok i Imperium. Tam tez dobre zastapiono lepszym. Swietlana przyszloscia. Przez 70 ja budowali az sie – wycofali! Czy wrocili do dobrego? Nie badzze lebiega…

    Moda przemija, walkaboutku. Nawet na mohery. I nikt nie chce wracac do starej cholery.

  235. Uprzejmie zapytuje co sie stalo z moim postem sprzed paru godzin? Bo chyba wcielo. Bardzo prosze o sprawdzenie. Slow brzydkich w poscie nie bylo..

  236. Co sie porobilo dzisiaj u pana, panie Ciec? Wcinamy, przy niedzieli? Czy tez wczesniej sie raczyc zaczelo i pana wcielo? Prosze o pomieszczenie tegoz co ponizej. Nie badz pan ciolem! Badz pan cieciem, ale niczym wiecej.

    kaem pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2009-03-08 o godz. 14:13
    walkabout pisze:
    2009-03-07 o godz. 23:05

    Wrogiem dobrego jest lepsze. Masz to jak w Lloyds Bank. Upanstwionym (by default) wlasnie. Z tym truizmem cywilizacja sie boryka od zarania. Wez chocby niezbyt odlegla przeszlosc, 1917 rok i Imperium. Tam tez dobre zastapiono lepszym. Swietlana przyszloscia. Przez 70 ja budowali az sie – wycofali! Czy wrocili do dobrego? Nie badzze lebiega…

    Moda przemija, walkaboutku. Nawet na mohery. I nikt nie chce wracac do starej cholery.

  237. No nie moge. Ten moderator dzisiaj musi byc naprany jak Kwach. On wcina dzisiaj! To wcina to czeka na akceptacje. I tak w kolko. Czlowieku, wez sie w garsc! Prezio przemowienia wyglaszal, za granicami!, po pijaku. A ty nawet durnego postu nie mozesz prosto wkleic!?

    Patrycja_Zab pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2009-03-08 o godz. 13:03
    Otago 01:08

    Przyznaje sie ze skrucha, ze pozwolilam sobie na wklejke panskiego postu z 13:35 na zaprzyjaznionym blogu. (http://kuczyn.com/2009/03/05/zadeptac-sukces-tuska/#comment-71613). O rymowanke chodzi. Spodobala mi sie, i wpasowala niezle, wiec nie moglam sie powstrzymac. Przepraszam, jesli naruszylam w jakis sposob zamierzona intencyjnosc tegoz.

    A jakie to powody spowodowaly te panska tworczosc? Jesli mozna zapytac oczywiscie. Rozumiem, ze Eddie te powody zna. Ale ja – nie!

    Patrycja_Zab pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2009-03-08 o godz. 14:34
    Uprzejmie zapytuje co sie stalo z moim postem sprzed paru godzin? Bo chyba wcielo. Bardzo prosze o sprawdzenie. Slow brzydkich w poscie nie bylo..

  238. walkabout,

    ach, skruszyles mnie. A tym Gierkiem z Kaszub – powaliles na kolana.

    Wyznaje uczciwie, ze tak !!! – wybralem swiadomie „dyletantow” po to, zeby odsunac od wladzy…

    …i tu wpisz kogo, walkabout. Zreszta mniejsza o przymiotniki. Ja wpisze swoje, a Ty – swoje, i tak pozostanie. Mam nadzieje, ze PiS rowniez pozostanie. Pozostanie w opozycji. W Opatrznosciowej Opozycji Narodu, jesli chcesz. Ja wole rzad kazdy „dyletantow” od … znowu te przymiotniki.

    Bo rzadzic kazdy potrafi, walkabout. Pozostaje tylko kwestia tych upiedliwych przymiotnikow.

    Jednak ogolnie rzecz biorac, to bardziej przemawia do mnie Radio Jazz niz Radio PiS, nadajace – jak wynika z Twego wpisu – na falach mlekiem i miodem plynacych. Oczywiscie tam, gdzie PiS nie jest w opozycji.

    Jednak tak na powaznie: po co sie meczysz, walkabout ? Jesli interesuje mnie stanowisko PiS, to sam sie z nim zapoznam. Nie potrzebuje Twojego przemialu. Zrodel nie trzeba Ci chyba przypominac:

    http://www.pis.org.pl/main.php

    Jesli interesuja mnie „dyletanci”… – tych adresow tez chyba nie musze Ci podawac, bo jako wysunieta szpica frontu ideologicznego PiS-u masz je w swoich „zakladkach”:

    http://www.platforma.org/ oraz http://www.psl.org.pl/

    Mam nadzieje, ze Ty nie pijesz piwa serfujac po internecie. Inaczej Prezes bedzie sie gniewac…Ja pije, ale nie z rana, a nie dlatego, ze boje sie Prezesa.

  239. Wiesiek59,

    Przepraszam, ale w moim wpisie do Ciebie, zabrakło uwagi, na temat ewentualności rozstrzygnięć kulturowych nasze judeochr4ześcijańskie, egoistyczne wartości , czy azjatyckie prospołeczne? W moim przekonaniu, przyszłe rozstrzygnięcia takich fenomenów, będą odbywać się w skali globalnej, i dojrzeją do tak intensywnych rozstrzygnięć, że takie dociekania są zbytdetaliczne, do nadrzędnych mechanizmów w skali całej ludzkości, które są przed nami-ludźmi. Za kilkanaście lat , siły zbrojne będą skumulowane u wszystkich liczących się graczy, że jedynymi istotnymi dylematami będzie kto kogo?, kto ma szansę przetrwać?, aż z nieprzewidywanych powodów wszystko pójdzie na niekontrolowany żywioł.
    Raporty Klubu Rzymskiego z lat dziewięćdziesiątych, publikowsały, że w przypadku wyjścia samych tylko Chin zm etapu skrajnej nędzy/ryż głównym pożywieniem, na Ziemii zabraknie pół uprawnych dla wyżywienia ludzkości.O skutkach zmian klimatycznych jeszcze wtedy tyle nie mówiono. Drugim straregicznym elementem przetrwania dla narodów będą surowce. Te dwa elementy :żywność i surowce,mogą zredukować wszystkie rozważania i wysiłki do tych dwóch elementów.
    Jak tutaj będzie krucho, to narody przełkną wszystko, łącznie z neoniewolnictwem na własną zgodę i życzenie.

    Pozdrawiam,Eddie

  240. ANCA,

    Kiedy chodziło o moje perypetie , to doskonale wszystko widziałaś i wiedziałaś, a sama to w co się bawisz?Samozachłyst własną mądrością z awansu, jest nie do ruszenia. Pokora i otwartość na inne to przychodzi potem. W pierwszym poklleniu samouwielbienie z powodu buszowania po wiedzy znacznie przekraczającej intelektualne zapędy ojców, sprawia, że pojedyńcza osoba staje się miarą wszechwiedzy , jej strażnikiem i egzekutorem.Ja w swojej branży/sztuka/ mam takie tortury podczas rozmów z superambitnymi pracusiami, którzy w małym palcu mają wszystko to co kidykolwiek napisano na temat sztuki. Recytują agresywnie ,słowo w słowo całe kwestie , które gdzieś wyczytali. Nie wytłumaczysz takiemu za żadne skarby,że jest męczącym, sprwanym tylko!!! intelektualnie kretynem, i wszystko co mówi to jedno g… Wszelką zdobytą wiedzę trzeba jeszcze czuć we wszystkich jej aspektach i niuansach, a nie tylko nią operować.
    Czy, bycie prostackim antysemitą nie wystarczy jako etykietka na Wszystko, co taką postać tworzy?

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  241. Eddie:
    Nikt nnie zdefiniował dotychczas, jaki powinien być model docelowy rozwoju społecznego. W skrócie mówiąc- po co żyjemy……..

    Dostępne na rynku są:
    -Chiński- państwo decyduje o wszystkim, ludzie są od wykonywania poleceń wąskiego grona decydentów. Trzeba przyznać, z punktu widzenia rozwoju gospodarczego, podejmuje się decyzje racjonalne. Koszty ludzkie są nieistotne.[mrówki?]

    -Amerykański- każdy dba o siebie, odpowiada za siebie i swoją przyszłość.
    Chyba obserwujemy zmierzch, czy przepoczwarzanie się w coś innego tego systemu.[szczury]

    -Skandynawski- od kołyski aż po grób dba o obywatela państwo….
    ty masz płacić . Jak na razie się sprawdza.

    -Europejski- państwo socjalne, ale strzygące przedsiębiorstwa delikatnie i rozciągające siatkę ochronną w przypadku kłopotów.

    -mniej lub bardziej oświecone dyktatury, monarchie, sułtanaty, królestwa zależne od woli i wiedzy przywódcy trudno ocenić.[samotne wilki?]

    W sprawie przystąpienia do NATO i UE istniał konsensus. Obecnie nie istnieją cele łączące wszystkie ugrupowania. Cele doraźne- zohydzenie konkurenta politycznego , zastąpiły określanie celów taktycznych i strategicznych państwa. Od ściany do ściany- od wyborów do wyborów….

    Niektórym politykom wręcz wydaje się że „Państwo to JA”………….

    Jak się w tym galimatiasie odnaleźć?
    Chcemy państwa socjalnego?
    omnipotentnego?
    obywatelskiego?
    A to moim zdaniem pytanie kluczowe. Do realizacji celów , można znaleźć fachowców. Tylko trzeba najpierw określić cel…………

    III światowa?
    IV będzie podobno na maczugi i kamienie…………..

  242. Lizak, to lizak – jak już się zliże, to drzazga w języku na bank! Z tego patyka 🙁
    Najpierw mi składa wyjątkowo ciepłe życzenia, aby za chwilkę przydepnąć do ziemi i to z przytupem 😯
    No to przepisuję tu wprost ze słownika /MSJP/ definicję tego słowa, co to go wg Lizaka nie rozumiem za grosz złamany;
    grafomania mania pisania utworów literackich, połączona z brakiem talentu ❗
    No, może to co Lizak wypisuje, to nie są utwory literackie… ale reszta pasuje. Jak kwiatek do kożucha 😀
    „Że nie ma rymu? Trudno panie! Za to prawda. Uszanowanie!”

  243. Jasny Gwint
    Chcę powiedzieć, że wpis „Mędrek polskiej dyplomacji” jest konsekwencją inspiracji pańskim tekstem.Z podziękowaniem i poważaniem.LIZAK

  244. Nie lubie kawy na lawe , ale trudno.Wszystkim „zainteresowanym ” (szczegolnie p. Patrycji Z.)pozwole sobie zwrocic uwage na inicjaly Agnieszki Osieckiej pod „rymowanka” zamieszczona przezemnie. Rocznica Jej smierci minela wlasnie wczoraj.
    Ktos o Jej wierszach powiedzial , ze nie wie czy to jest wielka poezja, ale napewno sa to arcydziela.

  245. Wiesiek59,

    Wszystko co piszesz to ciągle wykładnia dzisiejszego stanu świadomości o funkcjonowaniu społeczeńst , państw, koalicji państw/Unia/ etc.
    W latach 90 ub wieku zasygnalizowano powrót modelu średniowiecznego/ neośredniowiecze/. Najcenniejsza wiedza w takim modelu będzie zamknięta w klasztorach przyszłości, możni/cokolwiek to nbędzie znaczyło/ będą żyć w luksusowych gettach, a pozostali będą wegetować poza murami takicg gett.Cokolwiek by o szansach na spełnienie się takich wizji nie mówić, zawierają one jedno, bardzo trudne dla współczesnego modelu humanitaryzmu – ądro. Mianiwicie, są olbrzymie szanse na to ,żeby w połowie wieku dotychczasowe sensy życia naszego gatunku radykalnie się zdewaluowały. Przyszła cywilizacja niesie już we wianie , osiągnięcia przez nasz gatunek etapu półboskiego. Problemem jes to, czy przyszłe elity, dla których te możliwości będą dostępne zechcą się nimi podzielić z pospólstwem. Jak skonstruować sysyem społeczny, w którym większość zostanie w swojej np-. zwierzęcej składowej na obecnym etapie, a elity osiągną takie dobra jak radykalnie wydłużona długowieczność. My nie jesteśmy w stanie nawet tego ocenić, gdyż nasze intelekty pracują , jak im hormony dyktują. Dwudziestolatek dopuszcza tylko „zdobycie świata” , z punktu widzenia sześćdziesięciolatka- to szystko jedna marność. Wzbogacenie poprzez zdobycze cywilizacyjne mechanizmów motywacyjnych , to dla nas obecnych ciągle przepaść nie do przeskoczenia.

    Pozdrawiam,Eddie

  246. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nasza Ancia blogowa „wspaniala wizjonerka” zrteszta widocznie juz zapomniala jak czynnie szpony w kark kazdemu wbijala kto staral sie sprawdzic jak to sie stalo, ze Daniela P. jastrzebim sposobem w worku Radka S. kukajac tam wymacal wzrokiem bulawe, ktorej w zasadzie tam nie bylo bo i byc nie mogol !? – prawda? Co Daniel P. wziol za bulawe lub moglo mu ja li tylko ksztaltem przypominac pozostanie najprawdopodobniej slodka tajemnica stron.

  247. Reasumując:
    Któraś z wizji socjologicznej S.F się sprawdzi…………..
    Czy rację będzie miał Zajdel, Krzepkowski, Huxley, Werner, Wingrove, Kress, to nieistotne………..

  248. Eddie – 16:18 – Masz rację. Kończę już pisać. Skończyłam.

  249. Anca:
    Do lizaka przystaje napis z jednego ze starych samochodów na jakiejś wystawie:
    „Nie DOTYKAĆ, PODZIWIAĆ!!!”

    Dogmat niszczy dyskusję, dyskusja musi polegać na wymianie poglądów i argumentów. Jeżeli jej nie ma, jest monolog………..

  250. Anca

    Cóż pani „pasuje” droga Anco?
    Pani nic nie „pasuje”.
    Jeżeli meritum się nie zgadza, to nic nie znaczące bzdety mają uprawdopodobnić schizofreniczne wywody.
    Współczuję pani.
    Niewiele pani odbiega od tej „kudłatej lampurzycy”.

  251. Otago, dziekuje. Swiat ten tak sie pokomplikowal dzisiaj, ze nie wszyscy wszystkie arcydziela A.O. potrafia cytowac na otwartym Pacyfiku posrod nocy bezksiezycowej. W sztorm na dodatek. Bo im inne arcydziela, moze nawet z wiecej niz jedna kultur, moga kolatac w zsiwialel glowie. Jak temu latarnikowi.. po latach tulaczki. Ale i tak arcydzielo dostrzezono!

    Podejrzewac jednak, ze pod A. O. Otago mogl sie skryc ze swoja rymowanka, to juz byla plama dana. I nikt mi tego nie odbierze.

    Jak juz na lawe to i na klepisko.

  252. Podczas głosowań Tusk, Schetyna i Kosecki kopali w piłkę…nie dość że słabi merytorycznie to jeszcze uchylają się od obowiązków…

    http://krzysztofleski.salon24.pl/390812.html

  253. Wiesiek59

    nie wiem czy nie przesadzę w tym momencie swoją nadgorliwością w pisaniu do Ciebie, ale ja swoje opinie i wywody opieram wyłącznie o prognozy naukowców, i w oparciu o takie przesłanki, które staną się konkretami w przewidywalnym czasie.
    Wiem z pierwszej ręki, jakie cuda dzieją się w labratoriach nanotechnologicznych w USA. Oni nie mają wątpliwości ,że nieśmiertelność jest w zasięgu ręki. Nawet Prof. Religa w polskiejTV powiedział swego czasu kategorycznie- Jestem pewien, że nieśmiertelność osiągniemy niebawem.
    Samo, nawet hipotetyczne pojawienie się takiej wartości, przewróci zupełnie sens istnienia naszego gatunku w dotychczasowym sensie. Nie wiem ,czy się zgodzisz, ale postęp techniczny jest wartością nadrzędną do rozwiązań socjologcznych. Te drugie będą musiały się jakoś znależć w tym co to pierwsze wniesie do naszego życia.
    Rozumiem,że takie wizje mągą być tak szokujące dla indywidualnego znalezienia się w wersji, że być może żyło się w sztafecie pokoleń tylko po to, żeby któreś pokolenie mogło się załapać na sens życia wyższej generacji. Jesteśmy w końcu nauczeni/wytresowani/ w odbiorze ważnych osiągnięć ludzkości jako MY LUDZKOŚĆ. A przecież to tylko złudne rojenia naszych jaźni, które pozwalają nam radośnie akceptować/np. obywatele USA/ potwornie drogie inwestycje np. w badanie komosu, a obywatele Ameryki czują się za swoje podatki bardzo dowartościowani. Co z tego skapuje zwykłym obywatelom? takie resztki jak telefony komórkowe, tv satelitarna itp. Oczywiście pierwotnie jako czyjś doskonały biznes.Gdzie znajduje się prawdziwa wiedza zdobyta takim kosztem?

    Pozdrawiam,Eddie

  254. Diaspora jest czujna (Albo – nie)

    jasny gwint – 8.03 g 11:49 – pisze:

    „Usiłowałem zwrócić uwagę na interesyjący felieton M. Czecha w świątecznej GW uzasadniający pełną odpowiedzialność rządu, prezydenta, NBP i KNF za startę kilkudzisięciu milardów złotych na rzecz obcych banków w wyniku oszukańczych umów na opcje walutowe. Wszyscy, łacznie z tzw”….itd.

    Szanowny Blogowiczu, to co M. Czech w swiatecznej GW wysmarowal jest niewatpliwie bardzo sympatycznym zlepkiem faktow po fakcie, przed ktorym Bobola ostrzega … pi razy oko … od 2 – 3 lat. To, ze do takiej sytuacji dojsc nie musialo mozna zobaczyc na przykladzie polityki pienieznej rzadu rosyjskiego. Trudno jest dzisiaj jednoznacznie powiedziec czy nie wyrazenie zgody przez Kreml ( byly naciski z IWF i to b. powazne ) na objecie przez Anatoliego Czubaisa przeszkolonego – jak nasz „grajek” z NBP – w USA, kluczowego stanowiska rezerw i polityki pienieznej jest tego powodem. Turbulencje oczywiscie sa, ale mlocenia cepem w wystawione na strzal do omlocenia zboza nie ma.

    Gdyby Bobola o zagrozeniu nie alarmowa systematycznie i na wielu roznych blogach, mozna byloby mowic o spoznionej reakcji, czy cos w tym rodzaju. Jednak w tej sytuacji mozna mowic li tylko o… ? No, no… co?… zacielo sie?…w zamian tego torpeduje sie Bobole piszac, „Nie jednemu psu Burek na imie”. To tylko tak na marginesie, szanowny Blogowiczu aby zrozumiec jaka „treflowka” i to nie od paru miesiecy ale do lat. jest w obiegu. Pan „treflowka”przynajmniej na blogowisku DP zmienil tylko kijek….

  255. Kiedyś Iwaszkiewicz napisał tak piękny wiersz „Dla zmarłej”, że warto go dziś przypomnieć przy okazji śmierci profesora Religi.

    Wszystko jest bez sensu,
    Wszystko pogmatwane
    Jak te winorośle,
    Gąszcze cmentarniane.

    Wszystko, co się złączy,
    Znowu się rozłączy,
    Na kształt pogmatwanych
    Na cmentarzach pnączy.

    Wśród wielkiej miłości
    Wszystko jest poczęte
    I wszystko – bez sensu –
    Lecz bardzo jest święte.

    Która leżysz w trumnie
    Pomiędzy kwiatami,
    Wiedz, że Dionizos
    Modli się za nami.

    Wiedz, że przyjdzie święty,
    Ramieniem ogarnie,
    Wszystkie wytłumaczy
    Przebyte męczarnie.

    Bo sens nie w szarpaniu
    Ani jest w radości,
    Ale w cierpliwości
    I wielkim czekaniu.

    Niech cię więc nie zdziwią
    Obłoki ni zorze,
    Wszystko jest na chwilę
    I wszystko jak morze.

    Wszystko jest od Boga
    I do Boga droga,
    Niby Jakubowa
    Drabina uboga.

    Niechże ciebie w grobie
    Nic nie niepokoi:
    Nocką mroźny miesiąc
    Nad mogiłą stoi.

    A wiosną – co wiosny –
    Przez lata i wieki
    Kwiaty na mogile
    Podniosą powieki.

    Wnet pogasną liście –
    Wszystko trwa tak krótko,
    Ja się tez przytulę
    Do ziemi cichutko.

    Zapomnieni dawno
    Wyrośniem kwiatami,
    Bowiem Dionizos
    Modli się za nami.

  256. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Eddie

    Prace nad tzw. niesmiertelnoscia ludzaco przypominajom alchemistyczne podchody wyprodukowania zlota w ganku, w koncu znaleziono rozwiazanie u Astekow. Wydaje sie, ze problem niesmiertelnosci inteligientniej rozwiazal Sklodowska, Albert Einstein czy Mendelejew. Oni po prostu pozostawili li tylko cos po sobie co niesmiertelnosc zapewnia. Radze isc ta droga, ona prowadzi do celu jezeli sie takowy ma.

  257. Wiesiek59

    Zatem dlaczego nie dyskutuje Pan na temat uwłaczającego bezrobocia i wynaradawiającej emigracji?
    Któż Pana ogranicza?
    A może zechce przekonać mnie pan do wyższości swego systemu, bardzo proszę.
    Mnie się jednak wydaje, że pan nie ma nic do powiedzenia,poza przypinaniem etykietek.

  258. Walkabout

    Niestety, umierają również ci z pierwszego szeregu.
    I nie zabiorą ze sobą własnych wartości w postaci zadrukowanych zielonych papierków nadziei większe konto.
    Tam już ono nie będzie źrodłem ich pozytywnej weryfikacji.
    A kto wie może im nawet przyczynić pewnego rodzaju kłopotów jeśli życie po życiu istnieje i Pan Bóg zechce ich rozliczyć sprawiedliwie.
    Powiada się: jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie.
    Do zobaczenia, po drugiej stronie cienia.

  259. Feliks Stychowski,

    Ja ,mały robaczek, mogę iść drogą, która zaprowadzi mnie do sklepu po bułeczki.
    Zwróć uwagę, że ja dzieliłem się informacjami z pierwszej ręki, o tym czym żyją niektórzy naukowcy. Biotechnolodzy, są np. na tropie enzymu, który „poskleja” telomery, końcówki DNA komórek, które dzięki temu staną się nieśmiertelne. To też z pierwszej ręki. My „cywile” gadu-gadu, a w wyspecjalizowanych laboratoriach aż wrze od takich emocji. Wygłoszona przez Ciebie wersja nieśmiertelności to według dzisiejszych standardów-PR-owska papka dla pospólstwa. trącająca niezłym myszorem. My zwykli ludzie tyramy na zwykłe przetrwanie, ale w świecie przodującej nauki, NIKT się na to nie ogląda. To świat żyjący swoim własnym trybem,
    A’propos.Wytwarzanie złota z ołowiu już wynaleziono. Teraz pracuje się nad kwestią obniżenia kosztów,i uproszczenia procesu….

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Ja w kwestii badań nad nieśmiertelnością, podzieliłem się tylko ciekawostkami, o którtych się dowiedziałem. Jakie są Twoje kwalifikacje, żeby je opiniować? Pytam z czystej ciekawości.

  260. Stosunki irańsko-izraelskie

    Stosunki irańsko-izraelskie ulegają permanentnemu pogarszaniu się. Ich obecna sytuacja jest tak zła, że Stany Zjednoczone liczą się z prewencyjnym atakiem na Iran, ze strony Izraela.

    Wysoko usytuowany irański dowódca uprzedził,że w przypadku agresji ze strony Izraela, Iran zdolny jest dokonać ataku odwetowego na jądrowe obiekty izraelskie, swoimi rakietami dalekiego zasięgu. W związku z tym doradcy zagraniczni amerykańskiego prezydenta obawiają się w najbliższym okresie 1 roku do dwóch lat,ostrego pogorszenia się stosunków w rejonie Zatoki Perskiej. Ich zdaniem Iran może w ciągu najbliższego roku zbudować bombę atomową. A dostawy rosyjskich kompleksów obronnych C-300 mogą wręcz sprowokować wojnę w tym regionie.

    Obecnie Iran posiada na uzbrojenie rakiety dalekiego zasięgu o promieniu rażenia ponad dwóch tysięcy kilometrów. W ten sposób całe terytorium Izraela, w tym i obiekty jądrowe, znajdują się w polu rażenia irańskich rakiet. Oświadczył to Głównodowodzący Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Jednocześnie podkreślił on, że w przypadku ataku Izraela lub USA Iran posiada militarną zdolność do rakietowego odparcia każdego ataku wroga.

    Według danych Associated Press, w listopadzie Teheran testował nową rakietę dalekiego zasięgu,wyposażoną w silniki napędowe na paliwo stałe, co znacznie zwiększa dokładność rażenia celu. Oprócz tego irańscy wojskowi oświadczyli, że udało im się zwiększyć zasięg działania
    samolotów bojowych jakie posiadają na wyposażeniu. Teraz mogą one osiągnąć terytorium Izraela i powrócić do baz bez potrzeby tankowania i międzylądowania.

    Poinformowano także ,iż Iran posiada plan odwetowego ataku jądrowego. Dlatego ponoć Izrael powstrzymuje się z atakiem, ponieważ posiada szczegółowe rozpoznanie strat jakie poniesie w sytuacji agresji na Iran.

    Obserwatorzy polityczni i wojskowi przypuszczają, że podobne oświadczenia irańskich oficjeli są związane z dojściem do władzy izraelskich twardogłowych będących zwolennikami ostrego kursu wobec Iranu nie wykluczającego jądrowego ataku na obiekty irańskie.

    Ostatnio grupa ekspertów amerykańskich, zbliżonych do Obamy, opublikowała informację, z której wynika, że Iran będzie zdolny posiąść broń jądrową w ciągu roku. Dysponuje on w tym przedmiocie surowcem na wyprodukowanie 50 głowic jądrowych.

    Amerykańscy specjaliści zauważyli, że Iranowi udało się w ostatnim czasie zwiększyć poziom wzbogacania uranu. Przejście od pułapu niskiego wzbogacania uranu do poziomu uranu wysoko wzbogaconego zajmie relatywnie krótki czas. Szczególnie wówczas kiedy Irańczycy zwiększą odpowiednio ilość wirówek. I to zajmie im w przybliżeniu około roku czasu pozwalając na wyprodukowanie około 50 bomb atomowych.

    Drugi ważny wniosek amerykańskich specjalistów dotyczy przewidywanej sprzedaży przez Rosję do Iranu zenitno-rakietowych kompleksów obronnych C-3oo. Obecnie mówi on ,że w Tel-Awiwie istnieje przekonanie o możliwości obrony posiadanymi środkami militarnymi. Jednakże proponowane zaopatrzenie Irańczyków w skuteczne systemy obrony powietrznej może pogorszyć izraelski dyskomfort i przynieść niespodziewane skutki w postaci ataku prewencyjnego na Iran.

    Równocześnie autorzy sprawozdania informują, że USA pozostaje możliwość wspólnego z Rosją, Chinami i krajami Zatoki Perskiej przekonywanie Iranu do zaniechania produkcji bomby atomowej. Uważają oni, że zastosowanie sankcji wobec Iranu, na zakupy ropy i gazu, może spowodować przewartościowanie jego polityki zbrojeń jądrowych.
    _________________
    Manus manum lavat

  261. Do Eddie….

    Eddie,
    dziekuje za list. Mimo wszystko spogladam z dystansu na wszelkie, czesto pozorowane wysilki dotyczace „pojednania”. Grozi to poniekad nuda lub conajmniej tenorem „jednostajnosci” w obcowaniu na tym blogu. Prowadzi prawie zawsze do czesciowego wyobcowania, tak, czy owak. W takim razie pozostane mizantropem bez narazania siebie i drugich na jakiekolwiek wstrzasy polaczen naszych dusz i cial wynikajace ze wzajemnej adoracji, chociaz j’adore brzmi ladnie. Zgadzam sie natomiast z Toba, ze NGO nie maja wiekszego znaczenia w obcowaniu z drugimi. Przetrwanie gatunku jest zajmujacym tematem i prawie zawsze zajeciem. Tak genetycznie uwarunkowani pedzimy ku koncowi zabawiajac sie czymkolwiek, nawet blogiem. ”Mumilajac” wiec sobie czas w pracy i zagladam przy okazji do ogrodow blogowych, gdzie „natykam” sie nie tylko na towarzyskie wymiany zdan, czy pogladow. Zdaje sobie sprawe, ze jest to czesciowo przekrecony braz naszej malej realnosci z nuta iluzji i tu juz wznosimy sie na progi postrzegania bardziej wyrafinowanego; mogloby sie nam wydawac. Nie sadze jednak, aby mi sie cokolwiek wywdawalo i niezaleznie od Twojego przemilego apelu bede nadal spedzal czas wolny od pracy w pracy (przestoje wynikajace z kryzysu) i magrudzil z powodu lizakowych pralinek (od prania dusz drugich), ze nie wspomne o druchu Lechu i innych. Dziekuje za przekazanie (chec) komplementu Swiergolaszkowi. Bociany tez sie uciesza, bo mozna sie z nimi mimo wszystko dogadac. Te, ktore wczoraj widzialem; cale klucze w Wendenland doskonale mnie rozumialy, bo mieszkaja przeciez ponad pol roku na ziemii slowianskiej, potem gdzies w okolicach Morza Srodziemnego, ziemii mi bliskiej i znanej. Jak widzisz, nawet pozorne klekotanie moze miec sens, gdy we wlasciwym czasie i we wlasciwym miejscu spotkamy wlasciwych interlokutorow(ki). Tak ze zostane przy klekotaniu po polsku, bo to mi idzie ciagle najlatwiej (najspontanicznej), mimo „bywawszania” sie od dziesiatkow juz lat miedzy bocianami i flamingami.
    Pozdrawiam serdecznie.
    MA
    PS
    O ilosci postaw anty przekonasz sie, gdy wrocimy do naszych baranow ( dla nie bywawszych; z Farsy o mistrzu P.).

  262. Lizak pisze:

    2009-03-09 o godz. 08:30

    Wynaradawianiem nie martwilbym sie za bardzo; zawsze znajda sie chetni z Azji lub Am. Pol. do zamieszkania na polskiej ziemii. Po odbytym procesie (nie Kafki) integracyjnym zostana naturalizowanymi polskimi obywatelami, ich dzieci Polakami.
    MA

  263. ANCA
    pisze:

    2009-03-08 o godz. 08:27
    Za komuchowatosc rowniez, bo ta jego k. nie ma nic wspolnego z postawa lewicowa.
    Z powazaniem.
    MA

  264. Lizak pisze:

    2009-03-09 o godz. 10:41
    Stosunki irańsko-izraelskie

    Jak zwykle: otwarcie otwratych drzwi.

  265. wiesiek59 pisze:

    2009-03-08 o godz. 18:56

    U Lizaka zauwazylem; nonolog!
    Z powazaniem.
    MA

  266. Do
    Eddie

    Nie sadzisz, ze cala sztuka w sztuce jest te sztuke sprzedac (obojetnie jak, obojetnie komu, nie obojetnie za ile).
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Na tym koncze moja poranna lekture blogu; teraz pora na dzienniki.

  267. MA

    W kontekście pańskiego wpisu z dnia 2009-03-09 o godz. 08:30
    muszę stanowczo i jednoznacznie stwierdzić, że jestes Pan bałwanem jak większość nieodpowiedzialnych solidarnych.
    I proszę nie popłakiwać, że się pana obraża, bowiem na nic innego nie zasługuje ktoś,kto myśli w kategoriach wynaradawiania.
    Dla mnie jest to zdrada polskiej racji stanu.
    Zresztą czego mozna oczekiwać od uciekiniera i jak się okazuje zdrajcy.

  268. Patrycjo_Zab,

    Otago oberwal niezasluzenie. On tylko rocznice smierci A.O. chcial jakos zamarkowac. Pod nieobecnosc Bylego. Bywalca przygodnego w zyciu Autorki Arcydziel. No i jeszcze okularnikow z latarnikami tak pomylic!

    Nastepna plama dana.

  269. MA

    Sprzedaż Sztuki to faktycznie nieporównywanie większa sztuka. Trzeba się nażyć, nadoświadczać, ogarnąć reguły rządzące branżą aż poza granice cynizmu i… trzeba walczyć z większą wydolnością i z większym wyrafinowaniem niż walka o stołek szefa NATO- dajmy na to. Powyższe dotyczy przypadku kiedy wiesz ,że to co masz jest w puli epokowych, i za bylejaką cenę nie pozwolisz się zbrukać.
    Pieniądze to dobro tak pospolite, że można je zdobywać na miliony sposobów.
    W sztuce, jeśli się czujesz dobrze , to dla zasady lepiej podarować komuś godnemu coś za darmo, niż rozpocząć destrukcję siebie za drobne…

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Jestem pewien, że nad wszystkimi elementami niezbędnymi do ostrego wylansowania /bo to jest głównym „gwoździem/ już zaczynam panować, pozostała tylko
    panująca nad Wszystkim zmienna czasowa, która przetestuje moje opanowanie i wytrwałość aż do punktu „ZERO”.

  270. LIZAK

    Wielkie slowa, mala glowa………. (to cytat z…..)

    Prosze sobie wyobrazic taka konstelacje. Polak z pochodzenia, urodzony w kraju sasiednim, nalezacy tam do polskiej mniejszosci, wyemigrowal do kraju trzeciego, poprzez prace obecny w trzech obszarach, emocjonalnie rowniez. To sie w glowie nie miesci, coz, mala glowa.
    MA

  271. Eddie pisze:

    2009-03-09 o godz. 13:16

    Zycze Ci powodzenia. Znam wielu histo(e)rykow sztuki i stwierdzam, ze tworzacy, mimo przeroznych czesto, czesto zadnych, fobii sa o wiele luzniejsi w codziennych konatkach.
    Pozdrawiam.
    MA
    PS
    Wiesz, czesto clou nie jest coup i odwrotnie.

  272. Jedna z pralinkowo-tombakowych mysli LIZAKA:

    „Najgorszy jest wąski schematyzm myślowy skrajnej prawicy, polegający na uświęconym poszukiwaniu prawdy, która zwykle jest po ich stronie”.

    Komentarz: Lizak cytuje siebie.

    MA

  273. Cytat z Lizaka…..

    Z okazji Waszego Święta przesyłam niezliczone bukiety pięknych kwiatów, każdej Pani z osobna mając nieposkromioną nadzieję, że to Wy uczynicie nasz świat łagodniejszym, przyjaznym i pokojowym, w odróżnieniu od męskiej brutalności…..

    Wpis calkowicie antykobiecy; kobiety, dlaczego nie oburzacie sie!

    MA

  274. walkabout pisze:

    2009-03-07 o godz. 23:05

    Dziwie sie, bo na podstawie jakich indykatorow moznabyloby sadzic , ze stanie sie inaczej?
    Z powazaniem.
    MA

  275. kaem,

    Znowu cos pomylilam? No tom pomylona! Otago latarnikiem? Pomylonam for sure. Przeciez wyraznie bylo, ze on nareszcie okularnikiem.

  276. Eddie:
    Dzięki, ciekawe nowinki. Moim zdaniem blog to forum wymiany MYŚLI, jakoś się nam udaje.

    Lizak:
    Ilu was jest? Rozszczepienie osobowości , czy spółdzielnia?
    Co do polskiej racji stanu, można dyskutować……….
    Moim zdaniem za wszelką! cenę jak najbliżej Europy. W długiej perspektywie , to się nam bardziej opłaca. Spłycając- zbyt blisko Rosji, zbyt daleko od USA………..
    Będąc średnim gospodarczo i wielkościowo krajem, położonym na skrzyżowaniu europejsko-azjatyckich szlaków komunikacyjnych, nie mamy po prostu wyboru. Swoją szansę przegraliśmy za Wazów, dzięki idiocie Czarnieckiemu, Sapiesze &. Bylibyśmy Szwecją!
    Rozmowa J.Radziwiłła z Kmicicem……..Sienkiewicz był genialny w tym tekście………
    Kolejna koncepcja- Piłsudski i Petlura nie wypaliła , koncepcja międzymorza również.
    Rozpatrujmy realia geopolityczne, nie fantasmagorie.

    Sprawa bezrobotnych i wykluczonych……….
    Zaczęło się w Anglii?
    http://www.historiagospodarcza.info/?skutki-rewolucji-przemyslowej.,87
    Niestety, nie ma rozwoju bez kosztów ludzkich.
    Drogi Lizaku, nie zjesz jajecznicy, bez rozbicia jaj…………..
    Ludzie , to najmniejszy koszt zmian, występujących na naszym globie, „krew to smar historii”?
    No i nieśmiertelny Majakowski……..”jednostka niczym, jednostka bzdurą”………

    Można nazwać fedainów na przykład, „bombą mało inteligentną” ale- niestety, mają oni również swój wpływ na zmiany zachodzące w świecie……..
    Humanitaryzm i prawa człowieka wynaleziono na Zachodzie i dotyczą one tylko tego rejonu. Wytłumacz to Afgańczykowi, Chińczykowi- na przykład………
    Czy nasze podejście do Człowieka zdominuje świat? Okaże się w praniu………za kilkaset lat. Liczy się efektywność strategii przetrwania, a nie bzdurna, idiotyczna, nierealna mrzonka………
    Celem przekaźnika jest przekaz- rozpoznajesz cytat?

    Eddie:
    W którejś z namiętnie czytanych przeze mnie powieści S.F był fragment opisujący spisek młodych spadkobierców fortun przemysłowych, którym starzy zrobili kawał- wynaleźli nieśmiertelność i nie chcieli odejść na emeryturę………….
    Władza, to największy z afrodyzjaków…………
    Wyobrażasz sobie Soso wiecznie żywego? Brrrrrrrrrr……….
    A zdolny był gość……..

    Lizak- polemizuj kulturalnie, proszę……..
    I jeśli łaska- krótko, zwięźle i na temat………..
    Wodolejstwo jest męczące, miewasz doskonałe analizy ale ponosi Cię czasem swada , i niestety- dogmatyzm……….

  277. MA

    Żal mi pana.
    Pan nie ma pojęcia co to jest Ojczyzna.
    Zachowuje się pan niczym jaskiniowy kosmopolita.
    Jeżeli Pan neguje polską rację stanu,akceptując ideę wynaradawiania Polski, to nie dziwię się, że pozostaje mu tylko schizofreniczny bełkot zagubionego lub niebezpiecznego człowieka.
    Ileż pan bierze za ten uwłaczający antypolonizm?
    Jak ma pan w ogóle odwagę tego rodzaju herezje wygłaszać na polskim forum.
    I ostatnia uwaga, na kulturalną dyskusję można sobie pozwolić z kulturalnym człowiekiem, a nie narodowym odszczepieńcem.
    Panu już się przekręciło zupełnie.
    Radzilbym złożyć stosowną wizytę lekarzowi specjaliście.

  278. Feliks Stychowski pisze:
    2009-03-08 o godz. 18:29

    🙁 nic nie rozumiem.

  279. MA pisze:
    2009-03-09 o godz. 15:43
    Wpis calkowicie antykobiecy; kobiety, dlaczego nie oburzacie sie!

    Otoz dlatego, ze na przyklad ja od dluzszego czasu nie czytam nic co zawiera „Lizak pisze” albo generalnie slowo „Lizak” w jakimkolwiek przypadku. Po prostu jak powietrze. Przegladam komentarze ale czasami straszna tu piaskownica…

    Rozne rzeczy sie dzieja, np Cimoszewicz, Sikorski ponoc ma wciaz szanse, Tusk gra w pilke jak nie powinien, Religa postac dla mnie troche kontrowersyjna, jeden z Kaczorow spotkal sie z moim capo di tutti capi itd itp przykladow do komentowania moznaby mnozyc ale nie, ten blog to jest tylko „Lizak pisze”.

    Przed chwila obejrzalam sobie na BBC program dokumentalny o konstrukcji gigantycznej platformy wiertniczej. To dopiero bylo ciekawe i pouczajace.

    pozdrawiam

  280. Wiesiek59,

    Wiedziałem!!! kiedy podawałem te ciekawostki ,że się pakuję, ale poszło, więc mówi się trudno. Na szczęście jestem na takie sytuacje zahartowany, doskonale je rozumiem, i wychodzę z nich nietknięty, często na plusie. Rzecz w tym, że mam wykształcenie inżynierskie oraz artystyczne/plastyka/. Taki hybrydowy zestaw, pozwala mnie na twórcze odjazdy zarówno w jednej dziedzinie, jak i w drugiej. Zdarza mnie się opowiadać o moich kolejnych projektach twórczych ,zwłaszcza w dziedzinie techniki, i kiedy opowiadam o parametrach rozwiązania, w pierwszej kolejności spotykam kpiny i lekceważące uśmieszki, zwłaszca od obywateli pewnego pięknego kraju ze wschodniej Europy. Na szczęście są to sprawy, które można pokazać w postaci konkretnego modelu i w działaniu. Właśnie w ostatnich dniach zakończyłem prezentację jednego z takich konkretów,- i jestem po wysokich komplementach …
    Drogi Wieśku.Mogłem oczywiście porozważać o zaprezentowanych przez Ciebie modelach systemów socjologicznych, tylko po co, kiedy Ty- w sposób wzorcowy wyczerpałeś temat. Do takich rozważań jak Twoje mógłbym dorzucić jeszcze model japoński- który polega na dążeniu do cywilizacji futurystycznej opartej na dużym udziale robotów i cyberwynalazków. Jak zapewne wiesz, od dłuższego czasu Japończycy transformują szkolnictwo pod kątem życia społeczeństwa w takim systemie. I tu mielibyśmy z grubsza komplet, gdyby nie ta moja trefna nieśmiertelność, z której się nie wycofam. Jak wiadomo, nasze mózgi, są w bardziej „swobodnej” relacji z naszym poczuciem świadomości niż nam się wydaje.
    Dodatkowo, każdy z nas z osobna posiada w swoim mózgu wbudowany zupełnie inny świat od tego w którym przyszło nam wspólnie żyć. Z tych powodów, wszelkie odczucia subiektywne są dobre/albo i nie/ tylko dla nas samych, a obecny umysł nigdy!!!!! nie odczuje tego, co będzie powodowało mózgiem człowieka za pięćdziesiąt lat. Popatrz na filmy sprzed pięćdziesięciu lat. Czy miałbyś ochotę prowadzić długie dysputy z tamtymi ludźmi? Dla mnie taka możliwość to prawie horror…
    Dodatkowo , warto pamiętać co to jest w rozwoju naszej cywilizacji 50 lat. Praktycznie oznacza to prawie całą współczesną naszą cywilizację zbudowaną od etapu pierwszych telewizorów, i paru tam jeszcze innych podwalin. Okres po II wojnie światowej to absolutny rekord w dziejach ludzkości, z dobrobytem na niespotylaną wcześniej skalę. Jeśli zwrócisz uwagę na ewolucję mózgów współczesnej młodzieży/ choćby z powodu pojawienia się internetu/ to wyobraź sobie jaki będzie odjazd za 50 lat.
    Nasi potomkowie będą znacznie bardziej różni od nas, niż ludzie z lat pięćdziesiątych ub.wieku. Dla nas to będą już psychiki kosmitów. Ich inteligencja i pragmatyzm ukształtowane w coraz bardziej wymagającej cywilizacyjnie sytuacji, będą na znacznie wyższym etapie niż współcześnie. Gdyby posłużyć się Bogiem-Stwórcą ,jako punktem odniesienia- to wbrew księżowskim bajdużeniom o jego nieskończonym miłosierdziu, patrząc na jego dzieło – Ziemia ze wszystkim co znamy- powinien to być Geniusz Absolutny, ale w dzisiejszych kryteriach skończony ,bezwzględny drań. Geniusz -Stwórca nie może być jednak inny bo Dzieło nie zadziała…

    Przepraszam, że tak długo, ale wysilałem się, żeby czymś tą nieszczęsną nieśmiertelność podeprzeć. To nie jest wykład, to wrażeniowy szkc Przyszłego.

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Czy zwróciłeś uwagę na fakt ,że pisarze science-fiction- są wyjątkowo mało odkrywczy jeśli chodzi o późniesze osiągnięcia ludzkości w realu? Ja ich od wczesnej młodości żle trawię , m. in z tego powodu.

  281. MA,

    „MA pisze: 2009-03-09 o godz. 15:32 ”
    ————————————————————–
    masz oczywiście dużo racji, ale tak naprawdę wśród tworzących, najważniejszy jest ich twórczy indywidualizm „ciągniony” po absolutnie własne, zupełnie niezależnej drodze-cokolwiefk by się nie działo. Fajnie jak są luzakami i miłymi ludźmi… Najważniejsza jest jednak ta najmniej efektowna ich składowa, czyli żmudna, żmudna, żmudna,…praca. W tej branży jesteś dostatecznie amnitny, jeśli to co robisz jest z kilku conajmniej powodów najlepsze na świecie. Jeśli ktoś cię dogania, rzuć to i stwórz coś jescze lepszego. Taki to rodzaj wyzwań…
    Pozdrawiam,Eddiie

  282. Wiesiek59,

    Przepraszam, ze względu na umówioną rozmowę telefoniczną, nie wyrobiłem się z jeszcze jedną,ważną refleksją. Mianiwicie- przyszły Soso , jako wiecznie żywy, to byłby skrajnie in ny Soso od tego, który się Tobie kojarzy obecnie. Tacy Sosowie przestali być tylko gośćmi na Ziemi, któtą nasz gatunek dopadł jak jakaś zaraza. Dzisiaj „Raz się żyje”, „Po nas choćby potop” itp. powodują, że wszyscy w dobro najogólniejsze /planetę/ angażują się na aby-aby, a żyją po to aby dać użyć swoim instynktom i naturze. Gdyby dać im tą nieszczęsną długowieczność, poczuliby się na swoim, a nie w gościach…Kiedy odrzucisz na chwilę ogłupiającą manierę literatury science-fiction, fantasy, po futurystyczny komiks, to łatwiej będzie Się Tobie skupić na istniejących już dzisiaj faktach naukowych, na tendencjach zarówno ich rozwoju, jak i naszegop gatunku, wtedy łatwiej Tobie będzie dopuścić na poważnie fantazjowanie o socjologii trochę dalszego jutra.

    Pozdrawiam,Eddie

  283. Eddie,

    Tak co do mozgow wspolczesnej mlodziezy to stwierdzilismy z mezem ze nie bedziemy rozgryzac instrukcji (obstrukcji? 😉 ) obslugi aparatu Canon ixus costam, ktory malo ze sniadania do lozka nie podaje, poczekamy 10 lat to nam maly wytlumaczy 😀

    A co do pisarzy science-fiction to Lem wielkim wizjonerem byl. Bardzo lubie „Oblok Magellana” (a obowiazkowe komunistyczne wstawki kartkuje) niestety nie do kupienia 🙁

    pozdrawiam serdecznie

  284. Lizak jako miara wszechrzeczy , probierz patriotyzmu, humanitaryzmu, kultury dyskusji………..
    Jedynie słuszne poglądy sprzed X lat, nie przystające do rzeczywistości dnia dzisiejszego……….

    Wszystko się zmienia, normy, cele i punkty odniesienia też…….
    Jedynie dogmat i schematyzm myślenia są trwałe……..

    Co złego jest w kosmopolityźmie i liberaliźmie?

  285. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA – 9.03 g 15:32

    Masz racje, pieklo jest wybrukowane dobrymi pomyslami – powiedziaby Bobola. Trzeba posiasc sztuke trafienia przynajmniej w Breitkopfnagel – prawda? Sa tacy ktorzy i tej sztuki nie opanuja do konca.

  286. Magrud, kopiuję poniżej z blogu red. Paradowskiej czego nie udało Ci się napisać u red. Passenta. Ok?

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=199#comment-58612 :

    magrud pisze:
    2009-03-10 o godz. 00:56
    Obiecałam PIRS-owi kontynuować opowieść o “charakterologicznych” problemach naszego społeczeństwa.
    Pozwolę sobie przedstawić odcinek II u p. Paradowskiej, albowiem u Passenta już komputer mi sie zawiesza ( 291 wpisów ).

    Spór o to, co wrodzone, a co, nabyte jest stary jak świat.
    Jako niepoprawna optymistka jestem głęboko przekonana, że wzorce społecznych zachowań są elementem kultury i jako takie nie podlegają dziedziczeniu. Owszem byli i tacy naukowcy, którzy jak Jean Baptiste Lamarc postulowali – bądź jak obecnie Dawkins – wymyślali niematerialne memy, które niczym wirusy zarażać miały ludzi i transformować ich społeczne tj. kulturowe nawyki. Wobec takiego spojrzenia na ludzką istotę jestem głęboko sceptyczna. Bardziej jestem skłonna wierzyć psychologom ewolucyjnym, z tym zastrzeżeniem, że nie jestem pewna czy nasze przetrwanie warunkowała zdolność do mutacji naszych genów, czy raczej, przypadkowo zmutowana sekwencja genów, wyposażyła nas w cechy zapewniające szeroki zakres możliwości adaptacyjnych.
    Tak czy inaczej w dziedziczenie memów nie wierzę. Badania nad bliźniętami i cała nasza historia wykazują niezbicie, że nie istnieją takie bodźce kulturowe, które zdolne by były wyeliminować biologiczne impulsy i stricte zwierzęce przejawy naszej natury. Co najwyżej, przy odpowiednio dużej dozie społecznej opresji możemy opanowywać lub głęboko ukrywać takowe, ale pozbyć się ich nie sposób.
    Reasumując, człowiek nie rodzi się jako absolutna tabula rasa, tak jak tego chciało oświecenie, gdyż jego cechy są biologicznie zdeterminowane ( geny). Ale jest też i dobra wiadomość, dla tych, którzy kochają wolność. W chwili narodzin nie jesteśmy zdeterminowani kulturowo, nie da się, zatem pod wpływem bodźców społecznych uformować nowego człowieka, tak jak marzył Karol Marks. Nie musimy, zatem powielać przywar, błędów, ale i osiągnięć naszych antenatów.
    Zmartwię przy okazji, wszystkich tych, którzy szansę na zmianę istotnych społecznych nawyków, upatrują w spontanicznym procesie. Albowiem, jako natury stadne, mamy małpiarskie zdolności naśladownictwa i podporządkowywania się zastałym wzorcom zachowań.
    To instynkt samozachowawczy każe nam przyjmować i rozwijać ten typ zachowań, który gwarantuje największe sukcesy adaptacyjne do wszelkiego typu warunków, w jakich przychodzi nam funkcjonować, w tym oczywiście do warunków społecznych. Postawa buntownicza, odrzucająca utarte schematy, będzie zawsze przejawem anomalii i jako taka bardzo ryzykowna, a zatem podejmowana przez nielicznych.
    W poprzednim wpisie wskazałam na silnie obecne w polskiej mentalności dziedzictwo feudalizmu. Ciekawe wyniki przyniosły badania prof. Janusza Hryniewicza, opublikowane w książce ?Polityczny i kulturowy kontekst rozwoju gospodarczego?. Utyskując na peerelowskie skażenie, nie mamy świadomości, że w polskiej kulturze organizacyjnej wciąż króluje model folwarczny stworzony na przełomie XV i XVI w.
    Zdaniem Hryniewicza pracownicy ? oczekują ciepłych emocjonalnie relacji koleżeńsko-rodzinnych, nisko natomiast cenią osiągnięcia indywidualne ? są one akceptowane tylko pod warunkiem, że nie naruszają nieformalnych hierarchii, prestiżu, utartych opinii. W takim środowisku innowacje są tępione.
    A jaki jest model przywództwa? Najmniej rozpowszechnionym stylem kierowania jest styl demokratyczny, angażujący pracowników w analizę problemów i podejmowanie decyzji. Z takim stylem ma do czynienia tylko, co piąty pracownik. Wśród szefów dominują postawy wodzowskie, autorytarne lub- w najlepszym przypadku- biurokratyczne. Kierowanie wodzowskie odwołuje się do dyskrecjonalności, jest emocjonalne i mało przewidywalne ? twierdzi badacz i dodaje ? Przypomina to opowieści z dawnych folwarków, gdzie pan lub ekonom był despotą, ale można go było udobruchać podejmując pod kolana ( cytaty z wywiadu udzielonego ?Polityce?).
    Nasz wybitny psychiatra Antoni Kamiński wyszczególnił dwa podstawowe typy osobowości charakterystyczne dla naszego postfeudalnego społeczeństwa histeryczny ( histrioniczny ) i psychasteniczny. Pierwszy typowy dla tradycji szlacheckiej drugi dla chłopskiej.
    Osobowość histrioniczna będzie się przejawiać zachowaniami przesadnie emocjonalnymi, myśleniem życzeniowym, podświadomym zniekształcaniem obrazu rzeczywistości, teatralizacją zachowań, w tym troską o zewnętrzny wizerunek i pragnieniem pozostawania w centrum uwagi.
    Jednostka psychasteniczna będzie nieśmiała, poszukująca akceptacji u wszystkich. Będzie miała zaniżoną samoocenę, nadmierne poczucie odpowiedzialności i trudności w podejmowaniu decyzji.
    Jej zachowaniami rządzić będzie lęk przed odrzuceniem i skłonność do uzależniania się od innych.
    Te dwa przeciwstawne sobie wzorce zachowań pasują do ustroju demokratycznego, jak pięść do nosa. W opinii histeryka, władza i splendor należą mu się, jak psu micha. Szybko, zatem dogada się z myślącymi podobnie i razem, już jako klika – lub, jak kto woli salon – szturmować będą wysokie lub lukratywne stanowiska. Nie napotkają oporu, bo apatyczny i bierny społecznie, za to pracowity i odpowiedzialny ludowy psychastenik, choć wielokrotnie liczniejszy nie stawi oporu. Wystarczy go ofuknąć, nazwać homo sovieticusem, leniem bądź darmozjadem, a najlepiej komunistą i zaraz taki położy po sobie uszy i uzna jaśniepańskie aspiracje, jako coś oczywistego i niezmiennego.
    Proszę zauważyć, jak ściśle te dwa typy osobowości przylegają do współczesnych ekonomicznych podziałów na pracowników i szefów z badań prof. Hryniewicza.
    Oraz w jakim stopniu nasze polityczne życie wszelkich szczebli oraz partyjne szeregi wypełniają osobowości typu histerycznego. Wiemy teraz, przynajmniej, dlaczego karierę zrobiło określenie ?scena polityczna?.
    Reasumując – jak słusznie zauważył Antoni Kamiński – ?Nie zawsze ten, kto ma wysoką pozycję społeczną, jest rzeczywiście społeczeństwu potrzebny.? Obserwując nasze dzisiejsze sejmowo-partyjno-rządowe harce lub osiągnięcia bankowych menedżerów trudno się z nim nie zgodzić.
    Charakter mamy zakodowany w genach, ale osobowość to ?tylko? zespół trwałych wzorców myślenia, odczuwania i zachowania, charakteryzujący indywidualny styl życia i sposób adaptacji jednostki. A jednak, modyfikacja społecznych zachowań nie dokonuje się samoistnie i symultanicznie, np. w wyniku zmiany ustroju, reform itp. Jako istotna część tradycji przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Bezwiednie, i nieświadomie. Jak bardzo nie byłaby anachroniczną, to rozsadzi lub zdeformuje najbardziej nawet nowoczesny i postępowy ustrój i system prawny. Jak wielki jest wpływ kultury na stosunki społeczno-gospodarcze udowodniło już wielu znakomitych socjologów z Maxem Weberem na czele. Mamy tu bowiem klasyczny mechanizm sprzężenia zwrotnego. Osobowość będzie zatem jednocześnie pochodną warunków bytowych i jej tworzywem.
    Uprzywilejowanie szlachty doprowadziło na kilka stuleci do wyjęcia spod władzy królewskiej, a zatem spod prawa, chłopów pańszczyźnianych, czyli ponad 80% społeczeństwa. Oznaczało to tyle, że zależności między panem a jego wasalem cechował całkowity woluntaryzm. Z tego samego powodu – słabość władzy królewskiej tj. politycznej – sama szlachta, zwłaszcza ta drobna i zagrodowa zmuszona była szukać wsparcia i ochrony u nielicznych magnatów, rozwijając postawy i zachowania typowe dla klientelizmu.
    Jeżeli teraz przypomnimy sobie z lekcji historii, że nasz feudalizm kohabitował z demokracją szlachecką, to łatwo będzie również zrozumieć nasz – eufemistycznie rzecz ujmując ? ambiwalentny stosunek do praworządności oraz przyczynę najniższego poziomu zaufania społecznego spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. W styczniu 2007 r. TNS OBOP opublikował badania, w których zaufanie do innych zadeklarowało zaledwie 14% badanych ? dla porównania wśród Duńczyków, którzy przodują także w rankingach narodów szczęśliwych, wskaźnik ten sięga 75%. Co ciekawe, wraz z sukcesami w budowie demokracji kapitalistycznej, wyniki w tej dziedzinie notują u nas tendencję spadkową.
    W społeczeństwie, w którym prawo funkcjonuje na zasadzie ? na kogo wypadnie, na tego bęc?, gdzie nie ma dość świętej reguły, której nie można by było bezkarnie i publicznie złamać, gdzie z dnia na dzień jedni stają się miliarderami, a drudzy nędzarzami, nikt nikomu zaufać nie może. A te 14% to tylko dowód na istnienie polskich kamikadze. Gdy nie ma powszechnie akceptowanych i konsekwentnie chronionych i egzekwowanych reguł świadomość dobra wspólnego wytworzyć się nie może. Gdy postuluje się pieniądz, konkurencję i jednostkowy egoizm jako główne publiczne wartości, to w każdej, a zwłaszcza, postfeudalnej zbiorowości otwiera się wrota korupcji i zamyka możliwości cywilizacyjnego rozwoju. Gdy państwo i jego regulacje przedstawiane są jako hamulce przedsiębiorczości, to analogie z I Rzeczpospolitą nasuwają się same. Tam też każda próba naprawy i wzmocnienia politycznej egzekutywy stanowiła zagrożenie dla szlacheckiej anarchii i jej bezwzględnej dominacji nad chłopami. Dziś podobna retoryka służy przekształceniu kraju w rezerwuar taniej siły roboczej dla Unii Europejskiej i ponadnarodowego kapitału.
    Czy dlatego po 1989 r. nasze elity społecznym rozwojem i demokratyzacją życia zbiorowego
    się nie trudziły, a cały reformatorski wysiłek skierowały na odcinek budowy kapitalizmu? Kapitalizmu, który dla swojego sukcesu podobnie jak feudalizm, czy komunizm demokracji nie potrzebuje, a wręcz odwrotnie.
    W środowisku bezprawia i nieprzewidywalnych zachowań ekonomicznej władzy oraz jej politycznych często nieformalnych dziś przedstawicieli żyje się jak na polu minowym. W sytuacji, gdy drugi jest przede wszystkim konkurentem do deficytowych dóbr, takich jak praca, przychylność mediów, dostęp do usług publicznych, względów możnych itp. społecznego zaufania być po prostu nie może. Nie może być także wspólnych wartości i wspólnego dobra.
    To m.in. dlatego istniejący przez wieki sztywny podział stanowy i woluntaryzm w stosunkach społecznych wykształciły i utrwaliły pewien rodzaj etyki zwany amoralnym familiaryzmem. Ów familiaryzm nie był niczym innym, jak tylko odruchem obronnym jednostek. Adaptacyjną odpowiedzią na bezprawie szlachty. Ale przetrwał do dziś i demoluje nam życie publiczne. Nie mogąc liczyć na państwo, tj. na prawa egzekwowane przez księcia lub króla, liczono tylko na najbliższych. Słabość politycznej władzy uniemożliwiała też stworzeniu jednolitych wzorców zachowań i spójnego etycznego spoiwa, obowiązujących wszystkich obywateli naszego państwa. Katolicyzm nigdy nie wypełnił tej pustki. Był bowiem równie feudalny i równie irracjonalny jak szlachcic na zagrodzie lub magnacki wojewoda.
    Z kolei głęboka nierówność ekonomiczna wewnątrz samej szlachty w połączeniu z deficytem silnej państwowej struktury stanowiły żyzne podglebie dla klientelizmu. Taki szlachecki szarak dla utrzymania swojego herbu, czyli politycznego znaczenia, pomocy szukał na magnackim dworze.
    Oba te zjawiska wykształcić musiały ów syndrom wyuczonej publicznej bezradności, co zaowocowało opiniami o Polakach, jako tych, którzy nie potrafią się rządzić.
    I dziś gdy widzimy naszych polityków, którzy po uwolnieniu się od ZSRR nie ustają w wysiłkach by zwasalizować Polskę wobec innego, nowego Wielkiego Brata zza oceanu, to możemy być pewni, że rację stanu mylą z własnym lękiem przed samodzielnością. Tym samym dają świadectwo szlacheckiej tradycji antyszambrowania.
    Co ciekawe, to właśnie w epoce PRL-u usiłowano wykorzenić i przekroczyć owo feudalne dziedzictwo. Udało się to tylko częściowo, bo kiedy rewolucyjne uniesienia opadły, monopartia nabierać zaczęła manier tej klasy, którą kiedyś zwalczała. A kiedy do władzy i wpływów doszli ludzie zwalczający ludową Rzeczpospolitą i jej modernistyczno-marksistowskie ambicje demony przeszłości zostały spuszczone ze smyczy. I dziś znów mamy piękne życiorysy, wiarę ojców, odpowiednie środowisko oraz zbiorową lub woluntarystyczną odpowiedzialność oraz niskie koszty pracy i coraz dalej idącą liberalizację jej kodeksu jako zasady legitymujące ład społeczny.
    Witamy, zatem w ciemnogrodzie i zaścianku, Mości Panowie. Witamy w XVIII w. A przecież może być inaczej…. Wehikuł czasu może nas kierować ku przeszłości.

    Koniec Odcinka II.

  287. Jak Ralph Peters z „New York Post” widzi Rosję

    W stosunkach z putinowską Rosją najważniejszym amerykańskim wyzwaniem jest to ,że Amerykanie komplikują sprawy oczywiste i proste. Sens machinacji Putina jest krańcowo jasny, ale my Amerykanie z niewiadomych powodów staramy się uszlachetnić jego motywy.

    Niedawno Premier Putin drogą przekupstwa rządu kirgiskiego osiągnął zamknięcie funkcjonującej tam bazy amerykańskiej”Manas”,odgrywającej bardzo ważną rolę w podtrzymywaniu wysiłków NATO w Afganistanie. W ramach zamiany „Manas” Rosja zaproponowała nam wydłużoną i uciążliwą marszrutę tranzytu po terytorium Rosji i jej azjatyckich państw-klientów.

    Strategia ta jest prostolinijna i nie do przyjęcia. W związku z tym, że nasza trasa dostaw przez Pakistan staje się coraz bardziej utrudniona, Putin proponuje trasę dostaw przez terytoria kontrolowane przez niego.

    Dlaczego?Dlatego,że Putin uważa,iż w związku ze zwiększaniem naszego kontyngentu w Afganistanie ta droga stanie się jedyną i bez alternatywnych rozwiązań. Według jego obliczeń, pozwoli mu to bezboleśnie przełknąć Gruzję, pchać się w ukraińskie sprawy, a nawet ponownie zagrażać krajom przybałtyckim. Putin uważa, że Ameryka stojąc przed wyborem utraty szlaku dostaw afgańskich, pogodzi się z zatraceniem Gruzji jako niezależnego i suwerennego państwa. Ameryka powarczy sobie i przyjmie koncepcje Putina uznając ,że drogi zaopatrzenia dla Afganistanu są daleko ważniejszymi.

    I być może Putin ma rację. Polityka Waszyngtonu w odniesieniu do Rosji odznaczała się nieprzemijającą głupotą drzemania na szynach geostrategicznej magistrali.

    Żarty i dowcipy kierowane pod adresem naszego poprzedniego Prezydenta, który przekonywał, że zajrzał on w duszę Putina prowadzą do tego, iż należałoby im nadać charakter bardziej ogólnego zjawiska. Rosjanie wystarczająco skutecznie nadmuchują pojedynczych amerykańskich liderów i dyplomatów w taki sposób, że republikanie i demokraci,wojskowi i mężowie stanu,ciągle powtarzają ten sam błąd: każdy uważa siebie za wyjątkowego i potrafiącego uporządkować szczególne stosunki, że kolega z Rosji rzeczywiście odnosi się do niego z sympatią.

    Jak gdyby trzeźwo myślący amerykańscy generałowie spotykając się twarz w twarz z rosyjskimi, rozstają się z nimi w przekonaniu, że pozyskali nowego przyjaciela, który podziela nasze wspólne wartości i szczerze oczekuje konstruktywnego partnerstwa w interesie obu krajów.

    Ale my nie szukamy autentycznej miłości w tanim burdelu.

    Tych Rosjan, z którymi spotykamy się, których potem nazywamy ”przyjaciółmi”,wcześniej przygotowują w GRU lub KGB. Rosyjski generał lub handlowiec w randze dyplomaty,siedzący za stołem rozmów, naprzeciw naszych przedstawicieli,otrzymał solidny instruktarz i wie, na jakie należy przyciskać guziki, by otrzymać nagrodę w grze „wydmuchać zielonego”.

    Dzisiaj nie mamy przyjętej strategii wobec putinowskiej Rosji. W ogóle żadnej. A nasze naiwne reakcje na prowokacje Putina coraz bardziej oddają pole europejskim duszkom.

    Oto jeden z licznych przykładów:pod koniec agresywnej wojny przeciw malutkiej demokratycznej Gruzji rosyjskie wojska przejęły uzbrojenie amerykańskiej piechoty morskiej, przygotowane do wysyłki po odbytych ćwiczeniach. Rosjanie wzbraniają się przed zwrotem amerykańskiej własności. A my przemilczeliśmy ten fakt.

    Teraz coraz głośniej waszyngtońskie szyszki przekonują, że powinniśmy Rosjanom powierzyć zaopatrzenie wojsk USA i NATO w Afganistanie liczebność, których może wzrosnąć do 90 tysięcy,w tym 2/3 z nich stanowić będą wojska amerykańskie.

    Czy dałby się wziąć na tak idiotyczną propozycję chociażby jeden czytelnik tej gazety?Oczywiście,nie. Ale wy przecież nie jesteście „błyszczącymi umysłami”,w odróżnieniu od tych waszyngtończyków. Powierzyć Rosjanom zaopatrzenie naszych wojsk,jest tym samym czym przekazanie wychowania przedszkolnego dzieci w ręce nieodpowiedzialnych ludzi.

    Nie ma niczego głupiego we współpracy z Rosją,jeśli mamy wspólne interesy,a Moskwa nie knuje swoich intryg. Lecz zawsze powinniśmy podchodzić do „współpracy” z Putinem z otwartymi oczami,zdrowym sceptyzmem i planem”B”.

    Rosja może być naszym sojusznikiem,w niektórych konkretnych przypadkach,ale ona nigdy nie będzie naszym przyjacielem. Dlaczego? Dlatego, że Rosjanie nigdy nie chcą być naszymi przyjaciółmi. W obliczu narastającego niebezpieczeństwa ekonomicznego kryzysu Putinowi potrzebni są wewnętrzni i zewnętrzni wrogowie, na których może on zrzucić winę za niedogodności spotykające jego kraj.

    Rosja wchodzi w sferę poważnych doświadczeń. Pozwólcie,że nie będziemy powierzać powodzenia naszych wojsk złemu, paranoidalnemu, agresywnemu i krwiożerczemu państwu. Lepiej jest wyjść z Afganistanu aniżeli oddać naszych żołnierzy na miłość Moskwy.

    I niech wówczas Rosjanie sami porządkują swoje problemy z terrorystami, u progu własnego domu.

    Ralph Peters

    P.S.
    Bardzo ciekawy jest ten artykuł z uwagi na specyficzną mentalność, język i polityczne podejście, tak typowe dla prawicowych bloggerów zza Wielkiej Wody bywających i podobnie zachowujących się na tym forum.
    _________________
    Manus manum lavat

  288. Feliks Stychowski pisze:

    2009-03-10 o godz. 05:46
    Fakt; szczegolnie, jesli glowki od gwozdzi sa male.
    Z powazaniem.
    MA

  289. LIZAK
    Za duzo wody przed Wielka Woda (jak zwykle).
    MA

  290. Teresa Stachurska pisze:

    2009-03-10 o godz. 09:44

    Czy Pani sadzi, ze piszacy tu nie chodza do ksiegarni?
    Z powazaniem.
    MA

  291. Lizak pisze:

    2009-03-09 o godz. 19:09

    Zaluje, ze Pan nic nie zrozumial z przedstawionej konstelacji. Dla wyjasnienia; „biore” w zlotowkach. Chcialem Panu li tylko uzmyslowic, ze spoleczenstwa narodowe sa passés. Pora zaczac myslec, jesli mozliwe, multikulturalnie. Pan sie zaledwie akulturuje w srosunku do wlasnego spolecznestwa i w tym lezy problem Pana injurii. To sie juz nie wroci, za czym Pan raczy potesk(n)iwac.
    MA

  292. Znalezione w Inernecie (bez konieczności głębokiego dokopywania się)

    „A z tego feministycznego pieca też chleba nie będzie. Ludzie chętnie głosują na kobiety, ale głównie na takie, które zajmują się ich problemami, a nie swoimi” 🙄

  293. Wiesiek59

    Mam nadzieje, że dostatecznie sugestywnie przedstawiła Magrud jak to za pańską przyczyną wszystko się zmienia i zmierza w kierunku Ciemnogrodu.
    Pogratulować zadufania i tupetu.

  294. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA
    Cos a la Igla?

  295. MA
    Pan żyje z głową w swoich abstrakcyjnych konstelacjach.
    Państwa narodowe nie są passe jakby panu się marzyło, wystarczy przyjrzeć się bliżej UE, gdzie jej zdecydowane pilnowanie granic to nie tylko problem ekonomiczny.A do dzisiaj nie zostały jasno określone relacje i czym ostatecznie ma być UE.
    Pora zacząć myśleć drogi panie ,by właściwie zacząć stosować polskie litery i odejść od tego niechlujnego śmietnika językowego, który pan serwuje w zadufaniu swoim.
    Chcę laskawie zauważyć również, że korzystanie z wielonarodowościowej skarbnicy kulturowej świata w niczym nie eliminuje tożsamości narodowej, jakby się panu wydawało.
    Byłbym również wdzięcznym aby pan jako wysoce wykształcony Polak zechciał mi przybliżyć stosowany przez siebie termin „akulturować się”, bowiem nawet słownik wyrazów obcych nie definiuje takiego neologizmu.
    Zatem wypada pogratulować twórczej inwencji.
    Co zaś do użytej przez Acana „injurii” to wypada zwrócić uwagę ,że piszemy ją przez „i” krótkie.
    Poza tym, a cóż to za styl: „To sie juz nie wroci”, pewnie od braci pepików lub innej równie bliskiej nam językowo nacji.
    Albo i rodem wprost spod budki z piwem.
    A użyty zwrot: „…za czym Pan raczy potesk(n)iwac”, stanowi perełkę pańskiej znajomości języka polskiego.
    Ja rozumiem, że stara się pan wykazywać spore ambicje pedagogiczne wobec mojej osoby, i w zasadzie nie byłoby w tym niczego zdrożnego, gdyby łaskawca zechciał sobie najpierw elementarz przyswoić.
    Tyle błędów w 6-cio zdaniowym wpisie, to dzisiaj już nawet 10-cio latek nie popełnia.
    Oczywiście jak wszyscy solidarni towarzysze doskonale wiemy, nie jest to żaden powód do kompromitacji, a wręcz odwrotnie do dumy, o czym niewątpliwie przekonamy się w kolejnym wpisie znanego językoznawcy.
    A może by tak najpierw poćwiczyć na sucho, albo w stanie skrajnego lenistwa skorzystać z powszechnie dostępnych w internecie korektorów błędów.
    I do czego to doszło w tej tzw. demokracji, że uczeń poucza nauczyciela.
    Fakt, że kogoś stać na komputer nie upoważnia by stał się on eksponentem błędów i bzdur.
    O tempora!O mores!

  296. Magrud,

    „magrud pisze:2009-03-10 o godz. 00:56
    I dziś gdy widzimy naszych polityków, którzy po uwolnieniu się od ZSRR nie ustają w wysiłkach by zwasalizować Polskę wobec innego, nowego Wielkiego Brata zza oceanu”
    —————————————————————————–

    Powyższe to stały refren sympatyków i twórców PRL-u , podawany ściśle jako powtórka z historii naszej „przygody” z ZSRR.
    Jeśli taka zbitka ma się uzasadniać, to proszę podaj nam choć jedno państwo, które KIEDYKOLWIEK w historii straciło na sojuszu z USA tak jak my na Wielkim Braterstwie? Chodzi oczywiście o prawdziwe sojusze.

    Pozdrawiam,Eddie

  297. NeferNefer,
    oczywiście, że Lem był wielkim wizjonerem.Mnie do literaury science-fiction zniechęcała maniera, która ludzi z czasów pisarza, czyniła wprost ludzi epoki , kiedy ludzkość wyrośnie z naszego ziemskiego zaścianka i poszerzy swoje horyzonty do rozmiarów prawdziwych wszechświatowców. Bez stworzenia populacji przyszłej ep-oki, wszelkie literackie próby pokazania przyszłej ludzkości są popisami współczesnych pisarzowi przebierańców, którzy w formie takich jasełek odgrywają to, co im ich ojcowie/matki/ -wizjonerzy zafundują. Lema dowartościowuje dobry warsztat literacki, ale generalnie, za taką literaturę biorą się zwykli komercjaliści.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  298. Lizak:
    Nie mam zadufania, tupetu, pewności siebie……….
    Poszukuję odpowiedzi, aby skonfrontowawszy różne poglądy, wyrobić, czy zweryfikować swój własny.
    Jak dotąd, nie popisałeś się merytoryczną odpowiedzią…………

    Co to jest patriotyzm wg Ciebie?
    Jaka jest polska racja stanu na chwilę obecną?

    Dwa pytania!
    Wysil się proszę, krótko , zwięźle i na temat.

    Wpis Magrud jest doskonały, sam podobnie odbieram zjawiska społeczne w naszym grajdołku. Gdzie Ty widzisz sprzeczność z moimi poglądami? Ciemnogród istnieje wtedy, gdy nie ma wymiany poglądów, obowiązuje „jedynie słuszna” wizja, droga.
    Gdy rządzi DOGMAT………..
    Heretycy, schizmatycy, odchylenia od linii Partii. Centralizm demokratyczny pamiętasz? A egzekutywy? Może nawet czekan w głowie Trockiego, stos Giordano Bruno……..
    Nie da się zatrzymać fali zmian, nawet za pomocą karabinów maszynowych…………
    Czy będą to zmiany na lepsze?
    Trzy kroki w przód, dwa w tył………
    Za trzy tysiące lat- o ile przetrwamy jako gatunek, wszyscy będą mieć skośne oczy i słabą tolerancję alkoholu……….

    Jeżeli dyskusja merytoryczna Cię nudzi i wolisz formę „urbi et orbi”-
    przeżyję……..

  299. PS.
    Podobno na którejś z tabliczek Sumeryjskich? Asyryjskich? sprzed 6 000 lat, odczytano teksty odnoszące się do złego wychowania współczesnej młodzieży………

    Mówi Wam to coś? Lizak?

  300. Magrud:
    Wpis z gatunku KAPITALNYCH!!!!!!!!!!!!!!!

  301. Eddie:
    Nie zgodzę się z Tobą w jednym fragmencie- władza absolutna……..
    Mieć nieskończenie wiele czasu by ją osiągnąć……..
    A niestety natura ludzka będzie ciągnąć wilka do lasu………

    Futurologia to w zasadzie czysta ekstrapolacja obecnych trendów……
    Dlatego nauki społeczne i ekonomia- działające w układach otwartych- nigdy nie opiszą obecnej rzeczywistości.
    Zbyt wiele zmiennych, części z nich nawet nie znamy.
    Np. taki uroczy fragmencik iż w 43 wieku kobiety miały po 6-8 dzieci…….po prostu te które nie chciały rodzić, zakończyły swoją linię genetyczną……..
    Lubię takie perełki łowić……pozwalają inaczej spojrzeć na pewne sprawy. Człowiek to nieprzewidywalne zwierzę, kiedy nim być przestanie? I oczywiście, czy zdąży……….

  302. Mam publikację? Tak to się nazywa? „Trybuna Robotnicza” w nrze 11/120 z 12.03.2009 r. wydrukowała mój materiał nt polskich minimów.

  303. lizak 14:10
    Uczył Marcin Marcina… 🙄 -cio jest zupełnie zbyteczne: plan 5-letni, 6-zdaniowa wypowiedź, dziecko 10-letnie itp. 😉
    Tak czytam te komentarze i próbuję sobie wyobrazić autorów (tylko Magrud znam z obrazka), niektórych spokojnych, skupionych na swych myślach i na klawiaturze, niektórych gnębionych logoreą i nerwowo a niechlujnie walących w klawisze i nie mogących doczekać momentu, aż klikną „dodaj komentarz”, bez czytania, korekty, byle prędzej… Jakże musi ich skręcać kilkugodzinne oczekiwanie na akceptację…
    A tymczasem

    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne

    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy,

    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,

    A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!

  304. Wiesiek 59,
    „wiesiek59 pisze:

    2009-03-10 o godz. 15:27
    Magrud:
    Wpis z gatunku KAPITALNYCH!!!!!!!!!!!!!!!”

    Przepraszam z góry Magrud, przepraszam Ciebie, ale chyba potwierdzę wcześniejszą opini.ę Magrud, że każdy z nas/tutaj ja/ nosi w sobie , podobno pod skórą, jakiegoś sk….syna/nie po mamusi oczywiście/.
    Wieśku Drogi, wybacz, ale czy ty tego wszystkiego nie wiedziałeś ????????????????
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Pozdrawiam,Eddie

  305. Gajowy Marucha

    Przepraszam za Widłągową.

  306. Wiesiek59

    Jak chcesz krótko,zwięźle i na temat, to kup sobie 3 w jednym.

  307. Eddie

    Na spojuszu z USA tracą wszyscy.
    Szczegolnie wyraźnie widać to obecnie w kryzysie, którego są one inspiratorami.
    Jeżeli Pan tego nie dostrzega to nie powinien się zajmować polityką,może jedynie jej bałwochwalczym wydaniem proamerykańskim.

  308. MA

    Jeżeli do Pana nie dociera , że woda jest kwinesencją życia,to pański problem.
    A może w pańskim przypadku jest nią Marycha.

  309. Eddie:
    Krótko skomentowałem cechy Polaka u Szostkiewicza, nie rozwijając tematu oczywistego. Po prostu J.Ch.Pasek- pamiętniki………..
    Minęło prawie 400 lat i???????? jego opisy i obserwacje są nadal słuszne. Żeleński-Boy – na marginesie, też postawił słuszne diagnozy……….
    Warknął na mnie Ralf, że on pochodzi od innej małpy………

    Za kapitalny tekst uznałem dlatego, że przystępnie i łopatologicznie opisuje coś niezbyt dla niezainteresowanych psychologią, genetyką, czy socjologią znanego.
    Kilkadziesiąt osób zabiera głos, ile osób ten blog czyta?
    Pan Kuczyński opublikował niedawno dane, ciekaw jestem, ile jest wejść u Gospodarza?

    W sumie, to czy pochodzimy od Chama, Sema, czy Jafeta, jest nieistotne. Dawno temu w Wyborczej chyba, był artykuł o dziedzictwie genetycznym, na podstawie badań amerykańskich.
    Wychodziło 80% geny, 20% wpływ środowiska.
    Otoczka kulturowa każdego kraju wyciska swoiste piętno na każdym z nas. W końcu człowiek to zwierzę stadne……….

    Najkrócej, socjopata dysocjalny, czy zsocjalizowany………..
    Dla zainteresowanych- klasyka
    http://www.sp111.neostrada.pl/niedostosowanie.pdf

    Czy wystarczająco precyzyjnie wyjaśniłem, co miałem na myśli?
    W którejś z S.F zaistniał termin „grokowanie” – chwytanie w lot intencji, zabarwienia emocjonalnego, kontekstu sytuacji, znaczeń pobocznych……..grokujesz? , jeżeli nie, trzeba w miarę możliwości nad tym popracować…………

    A Lizak dalej myśli nad swoją definicją racji stanu i patriotyzmu?

  310. Wiesiek 59,

    Wyjdź,proszę,na litość boską choć na chwilę z tego naszego przedwczesnego, ludzkiego zaścianka. Chęć posiadania władzy, to w dużym stopniu zwierzęcy atawizm.
    Wzrost udziału czystej inteligencji /odniesienie do istoty boskiej/ to zmierzch takich prymitywnych odruchów, jak chęć posiadania władzy.Dzisiaj, zwłaszcza kiedyś, takie emocje żywiły się widmem profitów jakie daje posiadanie władzy w dotychczasowym archaicznym wydaniu. Mówimy o czasach kiedy z naszego ziemskiego zaścianka wkroczymy na drogę do stania się prawdziwymi wszechświatowcami. Wtedy będą się liczyły perfekcja, bezwzględna wierność wszelkim zasadom, zwłaszcza wymogom naukowo technicznym etc. To będzie /byłby/ etap, w którym nasze dzisiejsze ,wyewoulowane od prakomórki – nie będą miały racji bytu. Bo czym w kontekście przyszłych zadań, które w większości będą wykonywały roboty, taka rządza władzy, miałaby się żywić?

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  311. Eddie:
    Jedynie Budda zakładał zbawienie poprzez wyrzeczenie się pożądania…….
    Wierzysz w szlachetność natury ludzkiej?
    Czy gość który ma miliard, wzgardzi zarobieniem następnego?
    Czy despota pozbawi dziedzictwa syna?
    Demokratyczne systemy przekazywania władzy są na tej Ziemi którą znamy mniejszością……….
    Demokracja może być mgnieniem oka w historii ludzkości…………
    Szkoda, że nie istnieje pamięć genetyczna, o naszych rozterkach i pytaniach, rozstrztgnęłyby nasze pra-pra………..

    A Lizak dalej nie ma argumentów lub wizji………….
    A może nie płacą Mu za myślenie?
    Wyduś coś z siebie chłopie, krytykanctwo nie popłaca, bądź kreatywny i elastyczny………..
    Baza sprzeciwiła się nadbudowie, a Ty co? Jak na gruncie marksizmu ten problem rozwiązać?
    Klasa robotnicza ma ZAWSZE rację………..
    Czyś kontrrewolucjonista?
    Trzydzieści parę lat minęło od mojego zetknięcia się z ekonomią polityczną socjalizmu i filozofią marksistowską……….
    Ale aparat analizy zjawisk- twierdzę- był niezły………..

  312. Wiesiek59,

    „wiesiek59 pisze: 2009-03-10 o godz. 18:55 ”
    ————————————————————————————
    Dzięki za zaangażowaną odpowiedź. Nigdy nie wątpiłem w Twoją bogatą wiedzą socjologiczną. To przecież widać ,słychać i czuć/od odczuwania/!!! Stąd to moje zdziwienie.
    Tymniemniej… Magrud jest osobą inteligentną, PIRS-a poznawałem z jak najlepszej strony. A tutaj taki wykładzik, który sam określiłeś na „Eł” skierowany akurat do PIRSA. Ty, ze swoją wiedzą pozostaniesz dla mnie na wysokiej półce, ale abstrachując od Ciebie, sprawa , mam nadzieję rozwinie się w coś atrakcyjnego.

    Z Wyrazami Szacunku,Eddie

  313. @Eddie,
    chcę być dobrze zrozumiany, bo paluszkiem kiwanie z przestrogą to nie moja właściwość. Eddiemu już sie raz zdarzyło potłuc szybę. Teraz odbiera innym niebywałą przyjemność odkrywania Ameryk po raz kolejny, na ich własny odkrywczy użytek. Tak się nie godzi, a jużci!

    Pozdrawiam zasępiony

  314. Lizak,

    jeśli już Wasza Dostojność raczyła zwrócić na mnie łaskawą uwagę, to nie pozostaje mnie nic innego jak tylko przyjąć do wiadomości przekazane mnie informacje.
    Bardzo przepraszam, za poryw śmiałości, ale mój mózg zaciął się na takiej kwestii: skąd się wziął dobrobyt państw zachodnich, Japonii, Korei Południowej, Tajwanu, Izraela … Czy to nie lata ścisłej współpracy z USA zaszkodziły im pozytywnie?. Czy duży udział w uwolnieniu nas od rujnującego wasalstwa przez Sojuz, to nie pośredni wpływ na strumyki Euro płynące do byłych demoludów, w tym do nas?
    Czy kryzys Ameryka zafundowała sobie /i nam/ z premedytacją, żeby świadomie nas pogrążyć. Postanowiła na naszą cześć zbankrutować byleby wyszło na Twoje?
    Błedy łatwo oceniać po fakcie, ale też nie można robić tego koniunkturalnie i pochopnie Poczekajmy co z tego kryzysu wyniknie. Ja np. jestem przekonany, że takie wstrząsy, mogą rozładować skumulowane wszystkie niedobre sprawy w światowej gospodarce, a dzięki kryzysowi możemy uniknąć wojny, która w takich przypadkach jest łatwą alternatywą. Po kryzysie śwat będzie oczyszczony i na 100% ruszy ostro z kopyta, bo WIEM z autopsji, że liczące się firmy już grzeją silniki…
    Nie oczekuję od Waszej Łaskawości jakiejś totalnej „zjebki’/przepraszam, ale strasznie lubię to słowo z młodzieżowego slangu/ , liczę co najwyżej na odgórne potraktowanie mojej osoby i kilka słów nie nie nie nie antydemagogicznych na temat turbokapitalizmu.
    Nigdy sam nie pozwoliłbym sobie na bezpośrednie zwrócenie się do Waszej Łaskawości, ale kiedy zostałem już zauważony , to nie potrafiłem się powstrzymać od wystawienia tej najgorszej części mojego jestestwa, do potraktowania jej wedle Waszego uznania.

    Pozdrawiam, Eddie/bezczelny , pokorny robaczek+/- i */

  315. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Pani Tereso,
    czyli pieklo na ziem. Wyglada na to, ze jelita ustawiona przy pomocy Igly ma klopot z utrzymaniem korony na glowie li tylko jedna reka – prawda?

  316. Eddie,

    Wlasnie udalo mi sie wygrzebac w internetowym antykwariacie „Oblok Magellana” i bede miec 😀 uzywany i stary ale nic to, moje!!!!! Nie czytam innego science fiction niz Lema. A ludzka natura na przestrzeni tysiacleci sie nie zmienila i nie zmieni, tak mi sie wydaje…

    Strasznie mi tu ksiazek brakuje.

    pozdrawiam serdecznie

  317. Kadett,

    Przed chwilą odpowiedziałem Lizakowi. Jeśli Mi dowali, to niech to będzie za to , o czym Ty piszesz. Sam się dziwię, że wyszło mnie takie zręczne wyjście z opresji.

    Pozdrawiam,Eddie

  318. Panie redaktorze niech pan odpocznie i nabierze sił a co do naszych kremlinologów to ich przepowiednie należy traktować jako pobożne życzenia ludzi, którzy najchętniej widzieliby państwo rosyjskie na terytorium rozmiaru Moskwy i jednej sąsiadującej wioski.

  319. gajowyM

    a skad jest (moze wiesz) „zbąkinie świstorytąkały” ? Lewis Carroll? Zaciekawila mnie „Wyprawa na żmirłacza” moze to z tego…

    pozdrawiam

  320. Wiesiek 59,

    Wieśku! Jak Cię lubię i szanuję , tak jeszcze bardziej Ciebie proszę, o przyjęcie w ramach eksperymentu – że nasza LUDZKA NATURA występuje obecnie w postaci szczątkowej. Idea tego co byłoby naprawdę ludzką naturą jest jeszcze bardzo daleko przed nami. Jeśli porównasz wiek XIX do XX to już nie zaprzeczysz ,że nieźle poszło do przodu. O porównaniu z bardziej barbarzyńskimi epokami nie wspomnę.
    Mamona, czyli Szmal to dobro przejściowe. Kiedy postęp naukowo-techniczny osiągnie taki postęp , że praktycznie zniknie problem dóbr doczesnych/ wówczas pierwotne emocje wymrą w sposób naturalny. Wspomniana wcześniej Japonia , kształtuje już dzisiaj proces nauczania pod kątem takiej ewentualności. Jak na pewno doskonale wiesz , ich szklnictwo zmierza w kierunku wczesnego rozpoznawania u dzieci uzdolnień i pasji, które to cech będą rozwijane w procesie nauczania. ,po to tylko, żeby każdy przyszły obywatel miał swoją odrębną wyższą wartość i jej pełne poczucie.
    Zauważ, że w rodach arystokratycznych w którymś z rzędu pokoleniu poljawiały się prawdziwe pięknoduchy. A w takich rodzinach były spełnione te warunki , o których pisałem wcześniej: brak przymusu pracy o przetrwanie , indywidualny rozwój dający poczucie indywidualnej ,szczególnej wartości…

    Pozdrawiam,Eddie

  321. NeferNefer,

    Zdobycia książki którą tak lubisz – gratuluję Ci bardzo!!!
    Jeśli chodzi o nasz ludzki gatunek- wcale się nim nie przejmuj. Może w przyszłości
    zwyrodnieć do niewyobrażalnych granic, a może rozwinąć w sobie takie cechy, że już dziś zapisuję się do Nich na zwierzątko domowe. Ja wierzę oczywiście w to drugie, czym zamęczałem ostatnio bardzo wyrozumiałego eksperta-socjologa Wieśka 59.
    Dla mnie, jeśli nie osiągniemy prawdzxiwie humanitarnego etapucrozwoju całej ludzkości, to cała ta upiorna dla większości sztafeta pokoleń, będzie w najgorszm triumfem barbarzyńskich wartości. Jeśli któreś pokolenie nie wstąpi żywcem do ziemskiego raju i rorpocznie prawdziwie ludzką egzystencję, to zmagania miliardów istot na drodze pokoleniowej stracą wszelki sens.Po jaką Anielkę były wzloty poetów, kiedy nasz gatunek skończy tak jak zaczął?Nie mówię tu o zmarnowaniu czegoś z góry zaplanowanego. Mówię o sytuacji, kiedy widziało się piękno, poznało się piękno a poszło w kierunku brzydoty…
    W imię naszej odwiecznej przyjaźni blogowej , apeluję do Ciebie- Droga NeferNefer- nie kombinuj! Uwierz mi na słowo i więcej do takich dylematów nie wracaj-W przewidywalnym czasie Ludzkość osiągnie etap powszechnego rozwoju wyższej duchowości.To pewne!!!

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  322. NeferNefer,

    Tak, to Lewis Carroll, „Jabberwocky” w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego:
    Było smaszno, a jaszmije smukwijne
    Świdrokrętnie na zegwniku wężały,
    Peliczaple stały smutcholijne
    I zbłąkinie rykoświstąkały.
    🙂

  323. W wersji Barańczaka:

    Brzdęśniało już; ślimonne prztowie
    Wyrło i warło się w gulbieży;
    Zmimszałe ćwiły borogowie
    I rcie grdypały z mrzerzy.

  324. Tak ,tak
    Booboli trzeba tez wierzyc w to co sie wie .
    Horpyna ? ,Hera ? i zniewiescialosc ?
    Wszystko zalezy od tego co przyjmiemy za wzorzec /punkt odniesienia/.
    Zmien punkt odniesienia i poczujesz sie lepiej ?
    Murowane !
    Jest roznica pomiedzy wodzie „W” mozgu i wodzie „Z” mozgu ?
    ,,,,,,,,,,
    I jesli oczekujesz ode mnie ,ze z powodu twoich 2 czy 20 hektarow
    czy morgow w obecnej Ukrainie? namowisz mnie na zmiane
    „status quo” w Europie to sie mylisz !
    Na zachodzie masz takie same 2 morgi ,kup je zagospodaruj i daj
    spokoj .
    A tak wogole poniszej 20 000 ha, szkoda we wspolczesnym swiecie
    „zapalu” . Wlasnie zniszczylismy 70 bilionow $ ,no i co ?.
    „Umeczona ojczyzna” ? ,mi chodzi o „Umeczonych Polakow”,
    bo sa,byly Narody bez ziemi ,ale ziemi ,ktora sie meczy bez Narodu
    nie znam.
    ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
    a poza tym ,czy to kobiety wymyslily ?:
    lamanie kolem ,tortury ,niewolnictwo ,wojny krzyzowe,obdzieranie
    ze skory ,inkwizycje ,palenie na stosie ,krzyzowanie ,kamieniowanie,
    gazowanie ludzi ,Hiroszima ,Nagasaki , napalm na dzieci ,
    Stalingrad ,Leuten,Vietnam ,Kamboza,kolonializm, wojny domowe ,
    Katyn ,Warszawa,…Armenia,Dresden ….itp . itd….
    ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
    Czujesz sie „niespelniony” ?
    Salute

  325. Jerzisz Maria, ile to spamu powyżej, aże dziw. Kochani, kota nie było, harcowaliście, ale od jutra, to już do roboty mi. Magrud: podziwiam, szacunek i spamuj tak dalej!!

css.php