Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.02.2009
piątek

Dylemat Sikorskiego

27 lutego 2009, piątek,

Jak donoszą media, Radek Sikorski nie dostał w Waszyngtonie numeru prywatnej komórki Baracka Obamy dla Donalda Tuska (choć wątpię, by o to prosił, taki gest musiałby uczynić Biały Dom). Gdyby Tusk miał ten numer w swojej komórce, należałby do ścisłej czołówki międzynarodowej. Prezydent Kaczyński byłby wtedy bardzo niezadowolony. Gdyby Tusk w obecności L.K. zadzwonił do Obamy, naszego prezydenta „by wcięło”. Niestety, ten numer nie wyszedł. „Niestety”, ponieważ ciekaw jestem, jak zareagowaliby na taki numer bracia Kaczyńscy, którzy mają do Tuska i Sikorskiego stosunek, delikatnie mówiąc, osobisty.

Mimo że Sikorski powtarzał kilkakrotnie rytualne „nie jestem kandydatem” na Sekretarza Generalnego NATO, jego wizyta miała cechy kampanii wyborczej na najwyższym szczeblu – w tym rozmowa z Hillary Clinton, z byłym sekretarzem stanu, Colinem Powellem, wygłosił odczyt o NATO, zjadł kolację z prof. Brzezińskim, itp. Piotr Kownacki, który niedawno dworował sobie z expose Sikorskiego w Sejmie, nie jest chyba zadowolony.

Plon wizyty Sikorskiego nie jest jednak jasny. Tarcza antyrakietowa pozostaje wielkim znakiem zapytania, na rakiety Patriot podobno mamy szanse (ale nie za darmo), poparcie Waszyngtonu dla kandydatury Sikorskiego jest wątpliwe. Powód? Paryż i Bonn wolą kogoś, kto ma lepsze stosunki w Moskwie. Sikorski, ze swoim pobytem w Afganistanie, z porównaniem gazociągu północnego do paktu Ribbentrop – Mołotow, ze swoją doktryną (NATO odpowiada proporcjonalnie na każdą zmianę granic przeprowadzoną siłą przez Moskwę), nie jest faworytem zwolenników dogadywania się z Kremlem. A kryzys gospodarczy czyni inną politykę zbyt kosztowną.

Sikorskiemu nie służy jego ostry język, pewna zadziorność, jest w nim coś chłopięcego, albo wręcz niedojrzałego. Ma to swój wdzięk, ale jest ryzykowne. Ostatnio powiedział, że Erika Steinbach „przyszła z Hitlerem” i z nim odeszła. Powiedział to w chwili, kiedy udało się – przynajmniej na pewien czas – zażegnać widmo Steinbach w radzie muzeum Widoczny Ślad. Dlaczego to powiedział? Skąd te wypowiedzi Sikorskiego? Moim zdaniem z powodu polityki wewnętrznej. Sikorski nie chce być zaatakowany przez PiS jako miękki wobec Berlina albo Moskwy. Ma swoje ambicje nie tylko zagranicą, ale i w Polsce.

Ponieważ to ja pierwszy, w książce „Choroba dyplomatyczna” napisałem, że Sikorski nosi buławę prezydencką w plecaku (co minister ma mi za złe, bo przysporzyłem złośliwych komentarzy pod jego adresem), więc teraz pozwalam sobie zwrócić uwagę na dylemat Sikorskiego: Czy być „twardym” i liczyć na poparcie prawicy w Polsce, czy być elastycznym i do przyjęcia w Bonn, Paryżu, a nawet w oczach Baracka Obamy, którego przychylność jest konieczna, żeby zostać Sekretarzem Generalnym NATO. Ponieważ Tusk i Sikorski chcą jak najbardziej związać polską politykę zagraniczną z Brukselą i Waszyngtonem, co popieram, wygląda na to, że Sikorski będzie musiał powściągnąć swój temperament.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 223

Dodaj komentarz »
  1. być pro moskiewski.

    własnego gniazda się nie kala. rosja nie jest gniazdem polski, jednak to sąsiad i to potężny sąsiad.

    nadchodzą czasy rozumu w dyplomacji. sarmaci, całe szczęście odchodzą w cień. sikorski musi uważać na język.

    spełniwszy te dwa warunki przybliży się w sposób znaczący do stanowiska o które ‚nie zabiega’.

  2. Pan Sikorski z Afgańską przeszłością jakby nie z tej planety, która się ma obnażyć w najbliższych latach. Świat musi się zmienić , bo ten proponowany przez neokonserwatystów jakby nie przystaje do rewolucji informatycznej i medialnej.
    Jeżeli przykręcą śrubę i ograniczą wolność to w każdym kraju powstanie underground, najpierw artystyczny a potem zbrojny. Nikt nie ma odwagi zaproponować zmian na miarę czasu, a szkoda.
    Ta awantura spekulantów w Polsce z opcjami, pokazała niereformowalność tej części oligarchii która ma gigantyczny wolny szmal, mogący destabilizować tych niepokornych. To może się udawać do czasu, a potem będzie zadyma.

  3. Ta gra w numerki niezbyt dobrze mi sie kojarzy. Potrzebne byly do tego dwa banknoty (NBP, bo inne znane byly raczej tylko ze slyszenia) Stare czasy. Tak czy inaczej RS -SG NATO, przypuszczam , ze watpie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. I agree with you.

  6. Dotyczy dyskusji pod poprzednim tematem.

    Chylę czoła przed Lizakiem.
    Imponuje mi jego waleczność i cywilna odwaga. Erudycji też zazdroszczę.
    Dobrze wiem, że ZSRR to nie tylko podbój kosmosu, jak napisał Lizak, ale także Gułag i zbrodniczy stalinizm. Ale wiem i pamiętam, że żaden z krajów i narodów nie jest wolny od grzechu. Zbrodnię na polityczną skalę wynaleziono wieki przed rewolucją październikową. Nie sposób policzyć oceanu krwi na brytyjskiej koronie. Wybitych w pień północnoamerykańskich plemion. Pominąć zagłady całych południowoamerykańskich kultur dla zaspokojenia żądzy złota hiszpańskich konkwistadorów. A zbrodnie Dzingis Chana? A ekstermiacja Katarów i Noc Św. Bartłomieja?
    Nie sposób nie pamiętać, o ludobójstwie Ormian w wykonaniu Turków, których unijne aspiracje wspieramy na polecenie USA. O Holokauście w wykonaniu naszych niemieckich przyjaciół, nie wypada nawet wspominać, przysłoniły je zbrodnie w Jedwabnem i pacyfikacja Nangar Kel.
    Wierzymy w Kościół Powszechny, który ogniem i mieczem zwasalizował całą barbarzyńską Europę, a w swojej zinstytucjonalizowanej historii gnębił wszelką wolną myśl i bezczelnie bogacił się kosztem najsłabszych.
    Watykan nigdy nie potępił Hitlera! Największego zbrodniarza w nowożytnej historii, a my, wierzący w Kościół, bo przecież nie w Boga, o którym nie potrafimy nawet mówić, mamy czelność udawać Chrystusa Narodów!
    Cóż za pycha!
    I ja także, podobnie jak Lech i Lizak, solidaryzuję się z narodem rosyjskim, pamiętając, że to on właśnie zapłacił najwyższą cenę za stalinowskie czystki. Ale wiem też i pamiętam, ile dziś Polska Stalinowi zawdzięcza. Bogate ziemie zachodnie: Wrocław, Szczecin, Gdańsk.
    Oczywiście kosztem polskiego Lwowa, bo przecież już nie litewskiego Wilna.
    Cóż za paradoks. Największy zbrodniarz, największym naszym dobroczyńcą. Przesunął nas o kilkaset kilometrów w naszym zachodnim, a zatem, wymarzonym kierunku. I jacyśmy pełni pychy, że nawet tak wielki dar, przyjmujemy jako coś, co się nam należało, jak psu micha.
    Oto- jakby się wyraziła Karen Horney- kliniczny przykład neurotycznych wymagań, świadczących o skrajnej niedojrzałości.
    Zachowujemy się wobec Rosji, jak ta baba z bajki o „Rybaku i złotej rybce”. Wywołaliśmy powstanie warszawskie w proteście przeciwko
    Rządowi Lubelskiemu, a zatem przeciwko Stalinowi i do dziś nie możemy mu wybaczyć, że nie przyszedł nam z odsieczą.
    Piszę my, ale siebie włączam, tylko z tego powodu, iż naród jest niepodzielny. A zatem, jeden drugiego ciężar lub garb, nosić solidarnie musimy. I nie dziwię się Lizakowi, że angażuje się w jaśniepańskie pyskówki. Że i jemu ciąży okrutnie to prawicowokołtuńkie kłamstwo założycielskie IIIRP.

    Wybacz Lizaku, że dopiero teraz piszę te słowa. Gdy dokonywałam ostatniego wpisu, jeszcze nie ukazały się napastliwe wpisy pod Twoim adresem.
    A teraz, gdy po kilku dniach wróciłam na blog, zdumiał mnie rozmiar rozpierduchy, którą rozpętali ludzie przeciwko Tobie.
    PRL była także moją ojczyzną. Szkoła, którą kończyłam nauczyła mnie patriotyzmu, którego wśród młodych, trudno dziś szukać.
    Mój Boże, kiedy składało się harcerskie przyrzeczenie, pomijało się słowo „socjalizm”, a dziś gdy słyszę z ust premiera Najjaśniejszej, że będzie dożywiał GŁODNE DZIECI, nóż mi się w kieszeni otwiera. Jak to możliwe, że w moim kraju są głodne dzieci? 20 lat temu ich nie było.
    Gdy słyszę, jak spikerka z „Superstacji” strajkujących kolejarzy wysyła do mycia dworcowych toalet, to zaczynam tęsknic za szacunkiem, jakim się tych ciężko pracujących i skromnie wynagradzanych ludzi, darzyło w PRL-u.
    Ja tęsknię za równością i godnością ludzi pracy z tamtego okresu.
    Za tym, że mogłam mieszkać w jednym bloku i z prostym robotnikiem, krawcową i z animatorem kultury i z dyrektorem warszawskiej Polfy i z wybitnym polskim inżynierem. Tęsknię za tym, że nie było na podwórku ani w szkole patologicznego szpanu i materialnego wykluczenia. Wkurzały mnie kolejki w latach osiemdziesiątych, ale jeszcze bardziej wkurzał mnie antykomunistyczny pusty patos, prawicowych zarodków. Reganowskie aspiracje posocjalistycznych i postpartyjnych neofitów. Wieczorne kościelne schadzki artystów i innych pięknoduchów, stylizujących się na podziemnych opozycjonistów, którzy resztę dnia spędzali w towarzystwie TW, a małżeńskie sypialnie dzielili z agentami SB. I tak dobrze im się wiodło, ze mogli pozwolić sobie nawet na bojkot TVP. Mój Boże, kogo dziś stać na narażenie się mediom?
    A dziś siedzę sobie na kanapie w moim pieknym domku w uroczej i historycznej Magdalence, oglądam telewizję lub czytam prasę i czuję się zbrukana chamstwem, kłamliwą i agresywną propagandą oraz bezczelnością antykomunistycznego ciemnogrodu.
    I nagle, te wszystkie konsumpcyjne dobra, którymi obrosłam w IIIRP przestają mnie cieszyć.
    Myślę o pośle Łyżwińskim, który ma przepuklinę ośrodka lędżwiowego kregosłupa, paraliż nogi i skręca się z nieustającego bólu na aresztanckiej pryczy. Nikomu nie zagraża i wymaga specjalistycznego leczenia, a nawet operacji. Ma dokładnie te same zarzuty, co były prezydent Olsztyna, który po trzech miesiącach opuscił areszt.
    Jak to jest, ze można wypuścić z aresztu skazanego za gwałt, po to by zabił świadków swojego przestępstwa? Dlaczego na proces w areszcie nie musi oczekiwać sadysta, który znecał się nad żoną? Dlaczego moze spokojnie wrócic do domu i zabić ją w pijackim szale. Widocznie aresztanckie cele potrzebne sa dla wrogów systemu , takich jak Popecki czy Łyżwiński, albo ofiar bezprawia prokuratury, takich jak Dochnal.
    SO jako jedyna siła polityczna, konsekwentnie krytykowała politykę i ideologię Wielkiego Reformatora. I musi za to drogo zapłacić. Myślę także o asystencie Dochnala, który bez aktu oskarżenia przesiedział 5 lat i wychodzi wyłącznie dzięki interwencji Strassburga. Myślę o Lepperze, który nie ma uczciwego procesu ws. tzn. „seksafery” i wszystkich prześladowanych przez wymiar sprawiedliwości działaczach Samoobrony. Taki człowiek z SO, to kiedy zabije muchę, musi odpowiadać za znecanie się nad zwierzętami, a taki premier Tusk albo prezydent Kaczyński mogą bezkarnie olewać wyroki sądów. Pierwszy nie ujawni raportu Pitery, bo nie. Drugi nie przeprosi Wachowskiego, bo nie. I już. Za to, by było sprawiedliwie zabiorą środki do życia byłym milicjantom i funkcjonariuszom SB z okresu PRL-u.
    Coż Konstytucja i prawa człowieka! Wola jaśniepanów zwycięzców jest naszym prawem. I kto im się ośmieli podskoczyć? Kto zapyta dlaczego prowokator Kamiński dalej jest szefem CBA? Dlaczego prokuratorzy, którzy bezpodstawne zarzuty Blidzie postawili, są do dziś bezkarni?
    I dlaczego ministrem sprawiedliwości jest człowiek , który 4 lata spedził w więzieniu za próbę wysadzenia muzeum Lenina? Tylko cztery lata! Za to po wyroku. Dlaczego Lepper za określenie prezydenta Kwaśniewskiego leniem zostaje skazany, a Palikot uznający publicznie Kaczyńskiego za chama i wmawiający mu alkoholizm nie popełnia przestępstawa?
    Cóż mi zatem, po wieczorowej sukni, w której z uśmiechem podaję dłonie tym, którzy przyzwalają ostrożnym milczeniem na podobne bezprawie. Ona cieszyć przestaje tak, jak siermiężność PRL-u przestaje doskwierać. I rodzi się we mnie pytanie, która z demokracji jest sprawiedliwsza. Ta ludowa, czy ta kapitalistyczna?

    Nie dziw się zatem Lizaku, że tak Cię postponują za peerelowską nostalgię i takiż język. PRL jest niebezpieczna nie przez zło, które wyrządziła, ale za istotną cząstkę dobra, które w niej tkwiło. Za stabilizację i poczucie socjalnego bezpieczeństwa, za faktyczną równość szans i otwarte drogi awansu, tak społecznego, jak i zawodowego. Za wysoką kulturę, szerzoną wśród ludu, za likwidację analfabetyzmu i wczasy pracownicze. Za aspiracje duchowe, które ku własnej zgubie rozbudziła, wśród ćwierćinteligentów. A ci, poczytali sobie Friedmana i Hayeka i zgotowali nam permanentną rewolucję. A ludzie, nawet gdy się nie przyznają, to cierpią. Dość powiedzieć, że w 1989 r., w poradniach zdrowia psychicznego, było zarejestrowanych 600 tys. pacjentów.
    W 2009 r. jest ich 1.400.tys. Ponad dwa razy tyle! Myślicie, że oszaleli z radości?
    W jednych z ostatnich swoich wywiadów Karol Modzelewski oświadczył, że gdyby wiedział, że jego walka z komuną doprowadzi do odbudowy kapitalizmu w Polsce, to nigdy by jej nie prowadził. Święte, bo szczere i dramatyczne jest to wyznanie.
    I Modzelewski i Kuroń walczyli o demokratyczny socjalizm. Przegrali.
    Wygrali Kulczyk i Walter. Guzowaty i Bochniarz. Balcerowicz i Kaczyńscy.
    Tusk i Kurtyka. Wygrali ludzie, którzy w każdym systemie mają właściwe życiorysy.
    A ty Lizaku, choć dzielny i sprawny jesteś jak Bruce Lee, nie wygrasz z piskiem szpagatowej inteligencji. Jeszcze nie dziś. Historię piszą zwycięscy, a raczej ci, co im służą.
    Ale odwaga cywilna, którą demonstrujesz jest próby najwyższej i jako taka, jest unikatowa. A kłamstwa, przeciwko którym piszesz wyjątkowo wierutne i prostackie. Masz zatem, choć nie potrzebujesz, i moje błogosławieństwo.
    Nie muszę się z Tobą we wszystkim zgadzać, by Cię szanować i podziwiać. Wystarczy mi poczucie przeciwwagi i wolności, inspirowane Twoim zaangażowaniem. Możesz być sobie i rosyjskim agentem wpływu, ważne, że próbujesz przywracasz naszej debacie równowagę, której tak brakuje.
    Z wyrazami najwyższego uznania, magrud
    .

  7. Powtorze Pana slowa – to ja pierwszy uznalem, ze pan Sikorski nie dorosl do swojej pozycji. Pan Sikorski jest osoba, ktora przez dlugoletni pobyt w anglojezycznym kraju posiadla dobra znajomosc jezyka angielskiego – i to byloby na tyle.

  8. Dyplomacja . Dyplomatyczny jezyk . Dyplomatyczne zachowanie . Zmysl dyplomacji. Dyplomatyczna powsciagliwosc .
    Ktos kto ” wali z grubej rury ” moze oczywiscie zrobic w Polsce kariere .
    Ale swe zakusy na cos wiecej moze spokojnie schowac do szafy . Pomiedzy drogie garnitury swiatowych marek.

  9. Lech pisze:

    2009-02-26 o godz. 22:42

    Jesli Ty znasz historie, to historia sie jeszcze nie zaczela; jestes na etapie anamnesy.
    MA

  10. Do LIZ-AKA

    „…..Rozpatrując problem polsko-żydowski, a właściwie żydowsko-polski, zauważam jego wyraźny przesyt w ostatnim okresie na naszej platformie.

    Za nieśmiertelnej babuleńki komuny w Ojczyźnie naszej mlekiem płynącej nie mieliśmy swarów nacjonalistycznych.

    Z tych też wolnych,pluralistycznych i demokratycznych związków wykształciły się zupełnie nowoczesne i patriotyczne pokolenia czerwonych Polaków….. a czerwony Żyd”…………..

    Szanowny Panie LIZAK,

    1. To nie jest Pana platforma
    2. Polecam DVD z Polska Kronika Filmowa; wczaraj ogladalem wlasnie buty do stania ze Slupska.
    3. Czerwony, nie zawsze ( u Pana nigdy) nie utozsamia sie z lewicowym.
    4.Jesli czerwony (zakladam, ze ateista), to nie Zyd.

    Zastanawiam sie jednoczesnie, czy udalo sie Panu wydrukowac jakikolwiek Pana tekst, gdziekolwiek, oprocz Pana platformy. Zastanawiam sie, czy Pan wierzy w to co pisze. Jestem przekonany, ze tak, szczegolnie po ostatnich atakach nerwowych. Odslonil Pan czolo (glowy brak).
    MA

  11. magrud, 04.42. Wielce Szanowna MAGRUD. Podpisuję sie pod każdym Twoim słowem. To co napisałaś dotyczy głębokiej i zarazem ponurej prawdy o naszym beznadziejnym losie. Swoje zdecydowane poparcie i solidarność z LIZAKIEM wyraziłem dosadnie wczoraj /12.24/. Tak trzymaj! Gorące pozdrowienia z Krakowa.
    Żal tylko, że Pan Redaktor ma przyjemność zajmowania sie szmatławcami i ich zdekomunizowanym losem.

  12. O ile dobrze pamietam z doniesien prasy amerykanskiej Secret Service zabronila prezydentowi posiadania i uzywania prywatnego telefonu komorkowego ze wzgledow bezpieczenstwa. Stad bezposrednie polaczenie Obamy z kimkolwiek nie jest mozliwe. Wszystkie rozmowy musza przechodzic przez obsluge centrali w Bialym Domu i byc zalogowane w indeksie polaczen. Nie bardzo tez rozumiem dlaczego szanowny Redaktor tak lansuje kandydature min. Sikorskiego. Jak mi sie wydaje nie cechuje go nic poza ogolnym brakiem kwalfikacji do kolejno zajmowanych stanowisk. Zwazywszy na obronno-zaczepny charakter NATO jest to w zasadzie propozycja dywersyjna. NATO potrzebuje raczej wysokiej klasy oficera sztabowego.

  13. magrud 4.42
    Nie jestem wielkim fanem Lizaka, nie podoba mi się jego styl, w którym zbyt wiele jest patosu i często poglądów z którymi się nie zgadzam, ale merytorycznie Twoja obrona jest znakomita. Zachowując proporcje, kojarzy mi sie z „J’accuse” Zoli w obronie Dreyfusa. Szapo ba !

  14. Do: marud.
    Cytat: „Ale wiem też i pamiętam, ile dziś Polska Stalinowi zawdzięcza. Bogate ziemie zachodnie: Wrocław, Szczecin, Gdańsk”.
    W powieści Stanisława Jankego „Droga do Korony”(2008) można przeczytać podobną refleksję: „chociaż narodziny Peerelu nastąpiły w wyniku gwałtu obcego mocarstwa, nadzwyczajnym zbiegiem okoliczności i politycznych kalkulacji, mamy wreszcie kraj w granicach nakreślonych ponad tysiąc lat temu przez Mieszka I w sławnym rejestrze terytorialnym zaczynającym się od słów „Dagome iudex”. To cud, po prostu, i tego powszechnie się nie docenia…”.

  15. Dla mnie zdyskwalifikowało Sikorskiego obstawienie swej posiadłości tabliczkami „Strefa zdekomunizowana”. Szczeniacki gest świadczący tylko o mentalności właściciela. Wyskakiwanie potem z Ribbentropem czy Hitlerem to tylko konsekwencie takiej chłoptysiowskiej postawy.
    Niestety, w polskiej polityce fakt, że ktoś ma tzw prezencję, umie się zachować i biegle zna obcy język jest wciąż czymś niezwykłym.
    (generała Jaruzelskiego nie wypada tu wspominać)

  16. Magrud,
    dzieki ci za ten wpis.

  17. W ryzach trzymać temperament Sikorskiego!

    Tak wygląda mądra rada Rady Starszych a pan redaktor pewnie do takiej należy. Cóż, może wtedy Cioska z kapelusza wyciągnąć trzeba? On taki dyplomatyczny, powsciągliwy i tyle dla nas w ostatnich dekadach swego dyplomatycznego życia zrobił.

    Pan Sikorski ma swoje poglądy i ambicje

    nie tylko na potrzeby wizerunkowe, a że z drugiej strony rzekoma „buława w plecaku” może „chłopcu” ciążyć, to nadintepretacja. Kieruje Pan dyskusje na fałszywy tor, sugerując, że Sikorski to „chłopiec z temperamentem”, który nam w stosunkach moskiewskich bardziej zaszkodzi niż pomoże. Dobrze pamietamy jak Steinmeier był u Sikorskiego w domu z „prywatną” wizytą. I nie dotarło do nas, że wyzywali się od Ribbentropów. Ostatnio, to właśnie Steinmeier, kandydat SPD na kanclerza, publicznie poparł Bartoszewskiego w kwestii Pani Steinbach.

    Ale to, jak widać, dla Pana żaden sukces polityki zagranicznej, również Sikorskiego, tylko prywatna „chłopięca wojenka” łebka z plecakiem na salonach.

    Proszę mnie poprawić, jak się mylę

  18. @magrud:

    „Gdy słyszę, jak spikerka z “Superstacji” strajkujących kolejarzy wysyła do mycia dworcowych toalet, to zaczynam tęsknic za szacunkiem, jakim się tych ciężko pracujących i skromnie wynagradzanych ludzi, darzyło w PRL-u.
    Ja tęsknię za równością i godnością ludzi pracy z tamtego okresu.”

    Pełen zdziwienia rejestruję te słowa. Odnoszę też wrażenie że mam do czynienia z myleniem czysto deklaratywnej postawy wynikającej z założeń ustrojowych i werbalnego czysto szacunku z poszanowaniem godności. Bo ja jakoś nie mogę sobie przypomnieć aby pałowani uczestnicy strajków albo ostrzeliwani przez ZOMO protestanci z 1956, 1970, 1976 czuli się traktowani godnie.

    W języku niemieckim jest takie ładne określenie : „Verklärung der Vergangenheit”

  19. Magrud!
    Szkoda klawiatury na dyskusje z Twoimi tekstami, bo i tak wiem, że jesteś impregnowana na argumenty. Chciałem tylko ogólnie stwierdzić (a nie dyskutować z Tobą), że długościami tekstów i stopniem demagogii zaczynasz dorównywać Lizakowi. A w komentarzu tylko niektóre nieprawdy, bo cały tekst naładowany jest nimi jak karp pieczony faszerowany kaszą gryczaną
    1. „Watykan nigdy nie potępił Hitlera!”. Czy Ty słyszałaś kiedyś o „Summi Pontificatus”?
    2. „Kościół Powszechny, który ogniem i mieczem zwasalizował całą barbarzyńską Europę” – ja Cię bardzo proszę, powiedz, że ja Cię dobrze rozumiem. Jak „całą”, to „całą”. I Polskę, i Szwecję, i Rosję, i Albanię, i Islandię. Czy możesz dać inny przykład niż Prusów, i ich pobratymców – Jadźwingów?
    3. Co ma ludobójstwo Ormian przez Turków do popierania wejścia Turcji do Unii przez Polskę? Przecież to było 90 lat temu, dalej to ma się przekładać na stosunki Polski z Turcją? Mamy z tym państwem znakomite stosunki jeszcze od XIX wieku. My sami jesteśmy „za”, co mają do tego Stany Zjednoczone?
    I tak można by każde zdanie… Tylko po co? Przecież Ty i tak nic z tego nie zrozumiesz. Twoim podstawowym błędem w rozumowaniu jest niezauważanie tysięcy polskich przedsiębiorców zadowolonych z przemian, zatrudniających więcej niż połowę zatrudnionych, będąc podstawą polskiego PKB. A w prawie 40-milionowym społeczeństwie znajdę i zboczeńca, i mistrza, i paranoika, i przemalowanego na czerwono. Tylko po co dawać takie przykłady?

  20. Pan wybaczy, Panie Danielu, że nie zajmuje mnie temat Sikorskiego. Dostrzegam w Panu jakąś tęsknotę za światem dyplomacji, anglojęzycznej kultury i świata pozbawionego notorycznej kłótni o wszystko. Tego świata pewnie nie poczuli Lizak i Magrud i stąd ten ciagły konflikt o dobra PRL-u i szczególnie o ten radosny spokój i beztroskę lat 70-tych. Dla nich Arkadią jest PRL. Dla Pana pewnie Stany z czasów prosperity. Dla każdego ona jest gdzie indziej. Teresa Stachurska chce być dobra dla ludzi, chce im pomagać. Ryszard Kapusciński, który mógł wybrać sobie życie w luksusach zawsze tęsknił do małej chatki i swojego Polesia. Do biednego kraju, biednych ludzi, którzy mieli dlań więcej wartości niż bogaci. I przede wszystkim do opisywania tego świata z wyczuciem i wrażliwością. Dzisiaj ludzie nie opisują tak świata.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich na tym blogu. Pozdrawiam Magrud i Lizaka szczególnie i życzę więcej spokoju. Nie potrzeba się dawać wpuszczać w desperackie obrony naszych Arkadii. Każdy ma swoją i dobrze jeśli ją czuje, bo są tacy, którzy gdzieś ją zagubili po drodze…

  21. Magrud, dziękuję że jesteś.

    Torlin, ci przedsiębiorcy właśnie ograniczają zatrudnienie, często na raty. Np wysyłają pracowników na bezpłatne urlopy, czego nikt nie liczy. A rząd szykuje „elastyczny kodeks pracy”, być może nadużywając zagrożenia, jakim jest kryzys. Przedsiębiorcy otrzymać mają parasol ochronny od ich „klęski”, czyli pracowników.Pracownikom zsiłków z tytułu bezrobocia się nie przewiduje podnieść. 70 % społeczeństwa żyje poniżej minimum socjalnego i ta straszna liczba z pewnością się zwiększy, jak też liczba osób żyjących za mniej niż minimum egzystencji. Pana ten stan nie ziębi?

  22. Czytam niektóre wpisy i oczy przecieram ze zdumienia – czyżbyśmy żyli w różnych PRL-ach? Chcielibyście wrócić w tamte, zapyziałe czasy? Piekne hasła o godnosci, ale jak nam się żyło? Nie było kapitalistów, ale nie było praktycznie nic. Żyliśmy w więzieniu, Czy gdyby nie PRL, to nadal tkwilibyśmy w okowach analfabetyzmu? Czy ustrój kapitalistyczny konserwowałby biedę? Mam teraz dużo do czynienia z Holandią. Holandia cierpiała po II wojnie straszliwą biedę, ale dzięki zginłemu kapitalizmowi jest dziś jednym z najbogatszych krajów Europy. A my? do czego my doszliśmy? Przypomnijcie sobie obrońcy PRL-u, lata 80. i te puste sklepy. Żyliśmy w godności robotniczej (co za komunał, rodem z partyjnej agitki), ale kupowailiśmy zdechłe mieso na kartki. Moje pytanie jest następujące: czy gdybysmy poszli drogą Holandii, bylibyśmy w lepszej sytuacji gospodarczej i socjalnej czy nie? Doceniam to, że kultura może była mniej badziewna niz dziś, ale za to dziś mamy realny wybór, co chcemy oglądać, bo mamy dostep do wielu kanałów telwwzyjnych, książek i muzyki. Żyło się może wam dobrze, ale dokąd to zaprowadziło? Czy w latach 70. i 80. zyliście w kosmosie cvzy w Polsce? Tej strasznej, smutnej, zapyziałej Polsce, czego ślady do dziś są bardzo widoczne.

  23. Jedno, za co chylę czoła przed socjalizemem to to, że nie uprawiano doktrynacji religijnej za państwowe pieniądze.

  24. Torlin – to ja taki przykład z własnej przeszłości, kiedy to pracowałam w zakładzie przemysłowym średniej wielkości, w dobie realnego socjalizmu 🙂
    W pierwszych dwóch tygodniach miesiąca robotnicy wykwalifikowani /tokarze, spawacze, malarze/ chodzili po terenie jak muchy w smole, kiedy była ładna pogoda, to się opalali, bo nie było jakiejś przysłowiowej uszczelki, po którą pracownicy zaopatrzenia jeździli po Polsce z uśmiechem i prezentem. Jeśli w tym czasie trzeba było np. rozładować jakąś dostawę, albo przygotować do wysyłki wyroby i części na eksport a nie było akurat pracowników transportu, bo właśnie pojechali na budowę daczy dyrektorskiej poza miastem, to nie było możliwości, aby ci fachowcy łażący bez celu wykonali taką prostą pracę, bo oni nie byli od tego! Oni czekali w gotowości, że kiedy już zaopatrzenie załatwi brakującą uszczelkę, to ruszą jak burza i w godzinach pracy a także nadliczbowych dokonają cudu, wykonają 240 albo i 320% normy i plan miesięczny i kwartalny będzie wykonany w procentach stu! 😀
    Ja byłam na tyle bezczelna, że się na to zżymałam i dawałam temu wyraz, co skutkowało brakiem awansu służbowego 🙂
    Jeżeli robotnik był w stanie wykonać 320% normy, to technolog od normowania czasu pracy powinien iść do szkoły po naukę – to wg mnie w tamtych czasach.
    To jest jeden z prostszych przykładów utajonego, dobrze opłacanego bezrobocia w dobie PRL-u. Tamten system był chory i nie mógł przetrwać.
    Inna sprawa, że dziś nie bardzo mamy się czym chwalić, jeśli już mówić o organizacji pracy i odpowiedzialności za pracę wykonywaną.
    Do dziś funkcjonuje wśród pracowników zasada, że od myślenia jest kierownik, ja za nic nie odpowiadam i nie obchodzi mnie, jak wykonałem pracę powierzoną. W miarę możności pracownik robi tylko to, co musi, byle jak i na odczep się. Ja myślałam, że kiedy praca nie będzie już zaszczytem i obowiązkiem, to ludzie będą inaczej swoje obowiązki traktować. A to nie prawda. Ludzie się nie zmienili, choć warunki tak. I niczego nie zrozumieli palacze opon i ciskacze petard, a także artyści na gwizdkach i syrenach.
    A szkoda.

  25. NIESTETY, MAGRUD, POMYLIŁEM SIĘ CO DO CIEBIE.
    Zaczynam się obawiać, że z Tobą jest jak w anegdocie o młodej mężatce, która z podróży poślubnej pisze do swojej rodziny: „A to, co uważaliśmy u Antosia za temperament, okazało się być astmą”.
    To, co uważałem u Ciebie za przejściowy napływ emocji, który zaciemnia Ci czasem jasność widzenia, jest chyba Twoim charakterem.
    W poprzednim wpisie zapytałem Cię m.in., czy nie przeszkadzają Ci antysemickie wypowiedzi Lizaka. Twoja odpowiedź, że kobieta jest zmienną, to unik. Gdzie się podziała ta pryncypialna moralnie Magrud? Widać zwiodła mnie barwność Twego języka.
    Twoja kolejna pochwała Lizaka zdumiewa mnie w najwyższym stopniu. Świat Lizaka to świat z broszury aktywisty PZPRowskiego bardzo niskiego szczebla. To słowotok komunałów okraszony fragmentami przeczytanych artykułów. Pełno w nim uproszczeń, sloganów, pomówień. I wszystko podlane antysemickim sosem.
    Gdzieniegdzie Lizak wygłasza słuszne poglądy (podobnie jak czyniło to urządzenie, które Trurl i Klapaucjusz zbudowali dla rozbójnika Gębona), ale giną one w morzu bełkotu. Czy fakt, że krytykuje tych, którzy i Ciebie wkurzają, wystarcza aby cenić ten słowotok?
    Zauważyłem, że i u Ciebie coraz częściej pobrzmiewają takie same emocje, zaczynasz używać insynuacji i coraz częściej upraszczasz sprawy.
    Twoja deklaracja, że chciałaś głosować na Samoobronę w proteście przeciwko prześladowaniu jej działaczy, jest zdumiewająca. To dziecinada. Co innego potępiać prześladowania, co innego głosować na prześladowanych. Nie każdy, kto potępia naszego wroga, jest naszym przyjacielem.
    Kiedyś moja żona wybrała się na manifestację przeciwko udziałowi Polski w wojnie w Iraku. W trakcie manifestacji zorientowała się, że to zbieranina różnych grupek, które protestują przeciwko Izraelowi, przeciwko ograniczaniu praw kobiet, przywilejom Kościoła w Polsce, ograniczaniu dostępu do narkotyków itp., itd. Od tego czasu żona nie bierze udziału w manifestacjach.
    Tobie widać towarzystwo w pochodzie nie przeszkadza.
    Ja ani z antysemitami ani z ich zwolennikami nie polemizuję, a dowiedziawszy się że mają takie poglądy, przestaję ich czytać. I tyle.

  26. Magrud,

    dobrze, że ktoś z takim talentem pokazał okrutną prawdę.
    Nie przejmuj się tymi filistrami z prawj strony, którzy nie zdają sobie sprawy, że atmosfera w kraju jest zbliżona do tej na Titanicu.
    .

    Obcy,

    ja bym Sikorskiego scharakteryzował jako infantylnego młodzieńca.

  27. Magrud, ile zaiste potrzeba cywilnej odwagi, o ktorej tak gornolotnie piszesz, aby zniewazac ludzi, odbierac im godnosc i prawo do wlasnej historii i robic to wszystko pod pseudonimem?
    Twoje uniesienie jest warte tyle samo co te codzienne plwociny Lizaka, ktore dawno przestalam czytac.

  28. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Niestety szamowny Gospodarzu, Bobola (27.02 g 10:20) ma racje z telefonem. Swiadczyc moze to li tylko o bardzo niskim poziomie pracy i wiedzy podstawowej ministerstwa i placowek dyplomatycznych bedacych w prostej lini pod bulawa p. Radoslawa Sikorskiego. Jak to mozliwe, ze taki poziom pracy tak wczesnie wpadl w bystre oko Gospodarza? Wyglada na to, ze czlowiek z biegiem czasu przyzwyczaja sie tracac ostrosc akomodacji.

  29. Dzięki Nelu!
    Ja nie mówię, że w Polsce nie ma nieuczciwych przedsiębiorców, sam mam takiego, który mnie zrobił w trąbę z niepłaceniem mi pensji, a wygraną w sądzie mogę sobie…
    Ale ten socjalistyczny atak na obrzydliwych kapitalistów jest budzący moje zdumienie. To rozstrzelajcie wszystkich burżujów, ciekawe skąd weźmie się rozwój Polski, Wasze pieniądze na pensje czy na podatki. Może dodrukować sobie trochę banknotów?
    Z kapitalizmem jest jak z demokracją według Pewnego Znanego Premiera: Kapitalizm ma mnóstwo wad, ale nikt nie wymyślił lepszego rozwiązania. A zresztą każdy może sobie zostać burżujem, nikt nikomu nie broni. Teraz, w czasie Internetu, nawet nie potrzeba mieć dużej gotówki.
    Jak jedziecie dokądkolwiek – tak dla przykładu – , czegokolwiek się nie dotkniecie, to wszystko robią prywatne firmy.

  30. Magrud,

    z całym Szacunkiem, ale znów zrobiło się wiecowo.
    Taką żonglerką Krzywd można wybronić w zasadzie wszystko.
    Można, tak jak Ty, zauważać Wielkie Dobrodziejstwo Stalina w „obdarowaniu” nas Ziemiami Zachodnimi i Północnymi. Można ten jego akt niebywałej dobroci poszerzyć o np. obdarowanie Niemców z NRD-owa piękną krainą…
    W kontekście nadrzędnym, to e „dobrodziejstwa” to było porządkowanie swojego podwórkach, na nowych / podarowanych przez Rooswelta osobnym pismem/ terenach.
    Zanim zaczniemy się nakręcać, warto byłoby rozstrzygnąć kwestię- czy Stalin obdarował nas polaków, NRD-ków etc. czy budował własne imperium…?
    „Głodne Dzieci” to bardzo dobre , nośne hasło. Na tym można budfować niezłe argumenty dla emocji. Pytanie- Co robiła komuna, że tych „Głodnych Dzieci ” nie było.
    Pozwolę sobie na następujące rozumowane:
    Społeczeństwo Polskie rozpoczynało swoją przygodę w okresie -po totalnie wycieńczającej wojnie. Bieda po wojnie, z konieczności była potworna, a naród startował praktycznie z poziomu zerowego/w najlepszym razie/ . W takich warunkach w ludziach wyzwalają się pokłady niewyobrażalnej dzisiaj zaradności, PLUS – umiejętności gospodarowania dosłownie NICZYM. COKOLWIEK ponad zero było bardzo poważną zdobyczą. Dzieci były żywione /zapychane/ tym co pod rękę się nawinęło, a powojenna przetrwalnicza świadomość nie dopuszczała dosiebie ,że to jak jest, jest niedobre. Kiedy świadomość społeczna otrząsnęła się trochę z tego etapu, DOBRODZIEJSTWO komuny zaczęło szybko słabnąć w jego odbiorze.
    Wtedy , podobnie jak w krajach o reżimowych systemach- nikomu do głowy nie przychodziło, że jest coś nie tak. Najpierw oszołomienie końcem wojny/ładnych kilka lat/, potem, każdy minimalny wzrost- był dobrodziejstwem. Czy buły więc „GŁODNE DZIECI ” w komunie czy nie? A czy są głodne dzieci u rumuńskich Cyganów czy nie?

    Pisząc coś takiego np”… faktyczną równość szans i otwarte drogi awansu, tak społecznego, jak i zawodowego. Za wysoką kulturę, szerzoną wśród ludu, za likwidację analfabetyzmu i wczasy pracownicze…” przekazujesz informację, że żyłaś w innym PRL-u niż np. ja. Ja znam z wielokrotnej autopsji/rodzina/ , że bez takiej oczywistości jak zapisanie się do jedynie słusznej partii, można było być wybitnym/nagrody/ architektem, a zawsze miało się pod górkę i nisko zawieszony pułap awansu. Można było być wybitnie uzdolnionym naukowcem, a i tak szefem instytutu zostawał tępy komuch, który profesorem zostawał niewiadomo za co. Tacy „twardziele” byli panami „awansów ” i upadków . Jak sądzisz, dlaczego w samych latach osiemdziesiątych wyjechało z kraju ok. 800000 ludzi wykształconych, w tym wielu naprawdę wybitnych naukowców./To będzię się mścić jeszcze prze długie lata /przerwa pokoleniowa w polskiej nauce/. Gdzie był ich wspaniały patriotyzm, zaszczepiony w komunie? Kwestie oceny ich wyjazdu , to inny temat.
    Wysoka kultura dla mas. Magrud!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Chyba „jaja „sobie robisz.
    Podaj przykłady, z uwzględnieniem syndromu’wołu i karety”, czyli co kt jest w stanie zobaczyć u Picassa, czy usłyszeć u Fourego…

    Komuna, Droga Magrud, to ideologicznie i społecznie zabawa, jaką uprawia z powodzeniem Watykan, czyli -czysta polityka z bajerem ideologicznym.
    Jedno i drugie to cyniczna bolszewia, która gawiedzi oddaje przyziemności, a sama żongluje tylko wartościami dla ducha, czyli ogłupianiem tejże gawiedzi. Będąc wychowanym w wartościach KK , nigdy człowiek nie uwolni się od zaszczepionych przez nich wartości. Zawsze emocje będą reagować, zwłaszcza w momentach przypominających o skończonym czasie naszej gościny Tutaj.
    Koniec przynudzania,

    Sedrecznie Pozdrawiam, Eddie

    P.S.
    Pierwszy dom -bywa celem życia, Po osiągnięciu celu, radość jest zaskakująco mało proporcjonalna do oczekiwanej. To banał, a takie emocje, są uniwersalne, niezależne od systemu politycznego itp. Potem , każdy kolejny dom, to już tylko dom, miejsce do przeczekiwania żywota, bąź do realizacji znacznie istotniejszych celów niż budowanie dziupli/w kontekście oczywiście ofert Dzisiaj a zwłaszcza Jutra/

  31. Dobre rady dla Radka

    Radek Sikorski dostał w Waszyngtonie czarną polewkę już w momencie kiedy złożył przedwyborczą wizytę Mac Cainowi ale nie znalazł czasu na równoważną wizytę u Obamy. Stanowiło to nie nie tylko oczywisty przejaw braku politycznego doświadczenia chłopaka. Takie zachowanie nosiło znamiona udziału w akcji wyborczej skrajnie prawicowego kandydata. I dyskredytuje ono Sikorskiego jako ministra spraw zagranicznych.

    Bowiem nie tylko, nie wyprowadza on Polski z niebezpiecznych i niekorzystnych dla Polski meandrów politycznych, ale wręcz odwrotnie, wikła ją w dyskusyjne i politycznie niepotrzebne dwuznaczności. Okazało się, że krwawe doświadczenia Sikorskiego, walki ramię w ramię z Talibami przeciwko Rosjanom to zbyt mało by zostać przydatnym dla Polski ministrem spraw zagranicznych. Nie mniej wystarczająco dużo by z amerykańskiego poruczenia zostać nieustającym ministrem. Na tym samym wózku przewiózł się już Kwaśniewski, a teraz nadeszła właściwa pora na Sikorskiego.

    Sikorski nie tylko, nie dostanie numeru komórki Obamy, ale nie dostanie on żadnej komórki, nawet tej do przechowania go na trudne dla niego lata. Nie najmniejszego znaczenia dla kogo on zabiegał on ten numer. On zabiegał w imieniu Polski. A jeśli rozgrywał w ten sposób prywatę, to tym gorzej świadczy o nim. Taki urojony znawca amerykańskich realiów powinien doskonale wiedzieć, co jest osiągalne w Ameryce, a co też ma posmak gruszek na wierzbie. Seria niepowodzeń w jakich brał on udział świadczy wyłącznie o tym, że nie ma zielonego pojęcia o amerykańskiej specyfice.

    Jego dziennikarskie wygłupy w Afganistanie żadną miarą nie predestynują go do roli chłodnego i wyważonego dyplomaty mający wyłącznie na uwadze interes kraju, który go desygnował na tak odpowiedzialne stanowisko. Widać siły te miały zupełnie coś innego na uwadze, aniżeli chodzi o realizację elementarnych zadań dyplomacji. Jedni koty hodowali na placówkach, inni przez okna placówki dyplomatycznej popiersia Lenina wyrzucali. A jeszcze inni zajmowali się drobnym handelkiem w bagażach dyplomatycznych. Najlepiej wyszli na tym ci, którzy uwiesili się klamek Watykanu.

    Nie wiem dlaczego to, tak się uparli na ten numer komórki Obamy. Może trzeba było być bardziej ambitnym i zawalczyć od razu o numery kodów do czarnej walizki noszonej za Prezydentem przez oficera bagażowego. Cały świat byłby w ręku Ministra Obrony o rozwichrzonym włosie i charakterystycznym spojrzeniu nawiedzonego antykomunisty, co to mógłby w ten sposób awansować na Ministra Wojny.

    Nie widzę też powodu dla zabawiania się komórkami na najwyższym szczeblu, w stylu chłopców z czeredy, co mają skórę,furę i komórę. Obawiam się jednak, że jest to ten sam poziom. Przez 25 lat wożenia ich w solidarnych walizkach nabrali trochę ułożenia i ogłady a la gawrosz. Jednak w moim odbiorze jest to zdecydowanie zbyt mało, by pełnić odpowiedzialne funkcje.

    I guzik mnie to obchodzi na ile osobisty stosunek mają do siebie te solidarne popłuczyny trzeciego sortymentu. Zauważa się je nad wyraz wyraźnie w uprawianiu święta Chanuki,wyśmiewaniu Święta Zmarłych i rozbijaniu tożsamości narodowej Polaków. Jedyne co robią zgodnie i z entuzjazmem wyraża się w poszukiwaniu rakiet, czołgów, samolotów i granatów. Ot taka obsesja chłopaków z ulicy, by wyzbyć się uchybiającej procy i gazrurki.

    Wizyta Sikorskiego w Waszyngtonie niczego wymiernego i konkretnego Polsce nie przynosi. A jeżeli jej owoce są ukryte, wówczas należy się spodziewać, że rachunek słony nam przyjdzie zapłacić. F-16 nie wypaliły,System Obrony Przeciwrakietowej nie wypalił,Patrioty nie wypaliły,Ochrona inżyniera w Pakistanie nie wypaliła,żołnierz w Afganistanie zginął. Jedyne co wypala,to sam Pan Sikorski, przy założeniu, że Pan Bóg kule nosi. I tak mu dopomóż …wszyscy jego święci patronowie.

    Nie ma także powodu do dziwienia się, że Pan Kownacki dworował sobie z expose Sikorskiego. Takie expose ostatnio słyszałem w latach głębokiego PRL-u. Cechował jest wprost niesamowity poziom ogólności,no wiecie, rozumiecie. Nic z niego nie wynikało,poza tym ,że było długie,nijakie i okrągłe,podobnie zresztą jak wprowadzające wystąpienie Tuska. Wszystko miało być tak ślicznie i idyllicznie, nawet kryzysy miały nas omijać przy intensywnej pomocy KK.

    A tutaj masz lekarzu, operacja się udała tylko pacjent się nie sprawdził. Bo to wszystko wina komuny, któż to widział takich chorych pozostawiać po sobie. A Fakt, iż gruźlica powróciła do Polski,o tym dżentelmeni nie raczą wspominać. Nie mówiąc o takich drobiazgach jak wpuszczanie AIDS do kraju,upowszechnienie narkomanii, zalegalizowaniu prostytucji i zaprzestaniu aborcji. Przecież o takich sprawach nie ma powodu aby mówić społeczeństwu, jako iż ono doskonale o tych przypadłościach wie. Rzecz polega na tym żeby ewidentną klęskę zdyskontować jako sukces.

    Plon niesiemy, plon, ogłasza ci nam Sikorski. Całe szczęście,że chociaż Pan Passent ma niejakie wątpliwości,czy z tej maki będzie chleb. Wszystkie chwyty propagandowe stoją pod jednym wielkim znakiem zapytania .Nawet Zachód nie chce mieć chorobliwego antykomunisty na stanowisku szefa NATO. Mając w tym przedmiocie niewątpliwą rację. Nie można dać narwanym harcerzykom dostępu do broni masowej zagłady. Poza tym Rosja trzyma krótko w cuglach swoich zachodnich partnerów dostawami surowców. Jeżeli zbyt wysoko jej podskoczą ,to jeszcze w locie zmarzną im tyłki.

    W pełni podzielam pogląd Pana Passenta, że w Sikorskim jest jakaś chłopięcość połączona z niedojrzałością .Stąd nie rozumiem prawicowych fascynacji jego wielkością. A cóż on zrobił dla Polski, zadajmy sobie to fundamentalne pytanie, które go definiuje i ocenia. Na Zachodzie nie stworzył dla Polski korzystnych przyczółków a na Wschodzie nie zdołał ich poprawić. Polska jest rozbita politycznie, gospodarczo zrujnowana i nie stanowi nawet dziesiątej potęgi jak za ośmieszanej babci komuny. Z Polską nie liczą się już nawet w Brukseli, gdzie Szanowny Topolanek dla polskiego Prezydenta nie potrafi znaleźć drugiego krzesła. Tak się odkuł Pepiczek na bardzie rewolucji solidarnej i autorze wezwania do narodów Europy Wschodniej. Mirek Topolanek rozwiązał kryzys gazowy i przekonał do siebie Ławrowa.

    Zachodni Europejcy przestali się uśmiechać na dźwięk nazwiska Premiera Czech. Poza Francuzami, którzy mają do niego żal i pretensje, że nie chce on rozwiązać ich kryzysu gospodarczego. Ma zatem Pan Sikorski wzór do naśladowania, w kategoriach organicznej pracy od podstaw dla budowy fundamentów demokratycznego państwa, bez idiotycznych słów i gestów wspieranych potrząsaniem szabelką, co przecież na nikim nie robi wrażenia, poza samym autorem.

    Posiadanie przez Sikorskiego nadmiernie rozbudzonych ambicji jest sprawą oczywistą. Tym niemniej z mego punktu widzenia szkodliwą dla Polski, ponieważ w centrum jego działań znajduje się osobista kariera a nie dobro Polski. Jednocześnie obiektywnie muszę dostrzec, że jest on bardziej wyważony i łatwiejszy dla mnie do strawienia aniżeli Pan Prezydent.

    Cieszy mnie bardzo, że Pan Passent raczy przysparzać bezinteresownej publicity Panu Sikorskiemu w „Chorobach dyplomatycznych”. Nie mogę się jednak ostatecznie zdecydować czy jest to bezinteresowne wsparcie, czy równie bezinteresowna zjadliwość. Nie chcę również wiedzieć, co on w tym swoim worku czy plecaku nosi, bowiem nie ja będę beneficjentem tych jego walorów.

    Jestem głęboko przekonanym, że przed Sikorskim nie stoi problem czy być twardogłowym prawicowcem,jak ta cała ich czereda na naszym blogu,lub też czy być miękkogłowym jajogłowym. Te podziały i przypisy wynikają z pewnej konwencji żurnalistycznej. Sikorski winien wyzbyć się emocji lokowanych na jakimkolwiek kierunku, winien stać się zimnym i rozumnym pragmatykiem, jeżeli chce się dobrze zapisać w annałach polskiej historii.
    _________________
    Manus manum lavat

  32. Pamiętam, że była mowa o 2 „mocnch” kandydatach na szefa NATO z Polski. Skoro Sikorski to błazen raczej bez szans na to stanowisko, to może warto promować tego drugiego?

  33. Torlin

    Tysiące zadowolonych wobec milionów niezadowolonych, to trochę zbyt mało jak na merytoryczny argument.

  34. Skazenie dyplomatyczne. Co za paskudna przypadlosc. Wrecz choroba. Cywilizacyjna. Pisze Gospodarz:
    „Sikorski, ze swoim pobytem w Afganistanie, z porównaniem gazociągu północnego do paktu Ribbentrop – Mołotow, ze swoją doktryną (NATO odpowiada proporcjonalnie na każdą zmianę granic przeprowadzoną siłą przez Moskwę), nie jest faworytem zwolenników dogadywania się z Kremlem.”

    A przeciez az sie prosilo napisac:”Sikorski z wczesnymi Talibami hasal i do dzisiaj nic z tego nie rozumie. A tu ani Kreml ani Bialy Dom z village idiotami zasiadac w najwyzszych sztabach nie bardzo sa sklonni.”
    Tak ja bym napisal. Tez przeciez gwalcac swoja prawdziwa nature. Bom tez dyplomata, na szczescie tylko przyuczony. Tak naprawde to najchetniej byl ujal krotko: ludzie, przestanmy nadstawiac zabia lapke wszedzie tam, gdzie konie kuja. I dodalbym, pod nosem juz: tornistry, bo nawet nie plecaki, oraz krotkie spodenki, do salonow nie przystaja.

    Z czym my do gosci, kochani, z czym?

  35. Teresa Stachurska,

    Szanowna Tereso- nie róbmy sensacji z czegoś co est superoczywiste. Wczuj się proszę w rolę przedsiębiorcy oraz naszego biednego państwa. Co Ty byś zrobiła, w sytuacji przedsiębiorcy, którego nie stać na utrzymanie pracowników? Co byś zrobiła jako rząd,w sprawie zwolnionych, kiedy nawet Policja goni w piętkę?
    Takie jednostronne zawołania zatłamszają tak potrzebny w trudnych czasach realizm.
    Podobnie myślisz w kwestiach Twojego zaangażowania się w organizowanie akcji pomocowych dla potrzebujących. Całkowicie podzielam uwagi ANCI, która odpowiedziała Tobie, że nie pojedyńcze akcje a SYSTEM!!!!!
    Z mojego punktu widzenia, taki w istocie Szlachetnym Sercem jak Twoje/ co jest aż wzruszające/ bez chłodnego pragmatyzmu, przy małych korzyściach można wyrządić nieświadomie większe szkody. Można np. kogoś „naznaczyć” piętnem „Dziada”/mój niedawny eksperyment na tym blogu/ i współobywatele zaczynają traktować tego kogoś po angielsku. Jak to bez ogródek wyłuszczyła Magrud na ostatnim blogu red. Paradowskiej:” …życiowe doświadczenie podpowiada mi, że z dziadami nikt rozmawiać nie chce „.
    Reasumując: Szlachetne Serce wymaga żelaznej dyscypliny pragmatycznego rozumu.

    Pozdrawiam,Eddie

  36. Telemach

    Pan się myli.
    Niech pan porówna jak się zachowuje niemiecka policja wobec protestujących.
    Trudno jest panu zrozumieć, że porządni robotnicy pracowali?
    A tylko szumowina ganiała się z milicją i obrzucała ją kamieniami.
    Nie ma to nic wspólnego z przejrzystością polskiej przeszłości.
    A o taką muszą zabiegać Niemcy wraz z Panem.

  37. Eddie

    Pan nie ma zielonego pojęcia o kulturze.
    W pańskim ujeciu jest ona wyłącznie chandryczeniem się na obraz i podobieństwo swoje.
    Dzisiejsza kultura znajduje swoją kwintesencję w żenujących reklamach i zawstydzających popisach prawicowych możliwości na niniejszym blogu.

  38. Helena

    I Pani ma odwagę równać się z Magrud?
    A czym jeśli wolno zapytać?

  39. Lizak, koncz juz. Bo przeciez wszyscy wiemy, ze smazysz nastepnego tasiemca na boku. Nie chcac pewnie slowotokiem Magrud ustapic, walisz i walisz w klawisze. A tu zastepy fanow, i innych kryzysem przerazonych, czekaja na twoje otuche niosace slowa. Wiele slow. Jakosc w ilosc.

    Nie mozemy sie doczekac, kochany. Dodaj lacine i wal. Drukarze stoja w gotowosci.

    (Znajac lenistwo moderatora z ulicy Mysiej, pewnie ten moj post sie ukaze po lizakowym. Odczekawszy swoja kolejke na odkrecenie kurka. A u Kuczynskiego publikacja natychmiastowa. Gospodarz dalej zazdrosci Waldemarowi?)

  40. Pirs

    Twój syjonistyczny atak na Magrud jest poniżej pasa.

  41. No i slowo cialem sie stalo. Lizak zajasnial. A my w kolejce.

  42. Lizaku!
    Odpowiem Ci tak jak Magrud. To zrób rewolucję lutową, rozstrzelaj wszystkich burżujów, znacjonalizuj majątki i cały przemysł, wprowadź ustawami powszechne zadowolenie, miłość i przyjaźń. A naczelnym hasłem będzie „Wszyscy mamy jednakowe żołądki”, a drugim „Bogatemu zabrać, a oddać biednemu”.
    A tak samemu do roboty się wziąć, to nie łaska?

  43. zapomnial pan redaktor dodac, ze Sikorski to neokonserwatysta a Obama demokrata skrecajacy na lewo. A wiec jak mozna powierzyc tak wazna funkcje osobie, ktorej poglady zwalcza sie a kazdym kroku! Jak mozna miec zaufanie do niej jak jescze kilka miesiecy prowadzila rozmowy z przeciwnikiem Obamy do prezentury. A juz nie wspominajac ze lasil sie do znienawidzonego Busha.

    po drugie, nasi politycy sa zaagresywni, nie sa dyplomatami, coz z tego , ze Sikorski wlada dobrze angielskim, ale jest dopiero pierwszy stopien do piramidy swietnego polityka!

  44. Anca

    Pani pracowala w PRL-u?
    To niemożliwe, tam wszyscy siedzieli.
    A może była Pani TW?

  45. MA

    Czy Pan nie uważa, że powinien zacząć bardziej wymiernie wspierać Izrael?

  46. Szanowny Panie Danielu!
    Zanim Donald Tusk utworzył rząd, a Radek Sikorski był dopiero kandydatem na Ministra Spraw Zagranicznych, wyrażałam na Pańskim blogu moje obawy co do trafności tej kandydatury. Uważam, że rozwój wydarzeń i postawa p. R. S. jako szefa MSZ potwierdziły moje obawy. Szkodliwe dla polskich interesów forsowanie umiejscowienia w Polsce tarczy strzelniczej dla rosyjskich rakiet i obciążanie polskich podatników zakupem kosztownego szmelcu pt. rakiety „patriot”, to obrona, cudzych intersów, nie bardzo wiadomo czyich a prawdopodobie także, a może przede wszystkim, osobistego interesu tego pana.
    Ministerialne działania P. R. S., nie tylko obywatela polskiego ale także poddanego Korony Brytyjskiej, rozpoczęte jeszcz w roli szefa MON w rządzie Bliźniaka Starszego, wydają mi się udanymi krokami na drodze własnej życiowej kariery, która z polskimi interesami może być powiązana na tyle, na ile jest to potrzebne dla tego życiowego celu.
    Ta kariera, której zaawansowane początki obserwujemy, jest nieco podobna do kariery Kazia Obiecankiewicza, który jednak w tej dziedzinie okazał się w porównaniu do R. S. dyletantem i partaczem. Nie ta klasa! Nie każdy może być Arsen’em Lupin’em na swej drodze na szczyty.
    Obecnie R. S. cieszy się uznaniem polskiej opinii publicznej. Kazio O. też cieszył sie bałwochwalczym zachwytem rodaków, których opinie są wytworem kościelnej indoktrynacji i tabloidalnej propagandy.
    Szanowny MA (2009-02-27, godz. 09:45)!
    Wydaje mi się, że to właśnie Lizak ma rację. Można być czerwonym (poglądy) i ateistą oraz Żydem (narodowość) jednocześnie. Nie można być żydem (wyznanie) i ateistą. Znam Żydów katolików. Nie każdy Żyd jest żydem.

  47. Magrud – przeczytałem Twój tekst z prawdziwą przyjemnością.
    Helena – czemu wyjęłaś głowę z piasku? Było tak przyjemnie !!!

  48. Eddie 13.20
    Napisałeś że w latach 80 tych wyjechało z Polski 800000 ludzi wykształconych. Czyżbyś pomnożyć specjalistę od pożyczania pieniędzy pana Andrzeja Czumę przez 800 tysięcy i uznał go jako wybitnego naukowca ? To zdanie jest poprostu śmieszne !. Wszyscy ludzie których znam, a znam ich bardzo wielu, to ludzie z wyższym wykształceniem, conajmniej 80 procent z nich to naukowcy. NIKT z nich nie wyjechał w latach 80, bo zrobili to już po marcu 68, ale było ich zaledwie kilkuset ( mówię o moich znajomych oczywiscie !) W sumie było ich może kilkanaście tysiecy i z punktu widzenia polskiej nauki i kultury była to naprawdę duża strata.
    Ale jak piszesz takie bzdury o PRL -u i o latach 80 tych, to dewaluujesz tymi dodatkowymi czterema zerami cały swój tekst i całą twoją polemikę z magrud. Dlatego kolejne twoje wpisy będę przewijał. Niczego bowiem ciekawego się nie dowiem od zaperzonego propagandzisty.

  49. Z cala sympatia dla Radoslawa Sikorskiego, uznaniem dla jego wyksztalcenia i obycia w pewnych sferach, pozwole sobie na krytyke jego na przestrzeni mininych 18 miesiecy.
    Sadzilem, ze ten czlowiek posiada wyczucie nalezne glowie dyplomacji.
    dal sie wciagnac w utarczki z Prezydentem Lechem Kaczynskim, nuby przystal na pewne kompromisowe kroki, ktore mialy niejako zlagodzic presje Lecha Kaczynskiego na uksztaltowanie klini dyplomacji. To w czesci Sikorski osiagnal. Zupelnie jednak stracil w moich oczach jako dyplomata w trakcie niefortunnej wizyty w USA zaraz po wyborach prezydenckich.Wspolnie z Lechem Kaczynskim wypuscili w eter mediow miedzynarodowych informacje mijajace sie z [prawda a niby wynikajace z pierwszych kontaktow z Barackiem Obama. To raczej byl kompromitacja i to juz w pewnym stopniu ustawilo samego Baracka Obame z rezerwa w stosunku do polskich partnerow. Hillary Rodham Clinton wkracza w sfere wielkiej dyplomacji i rowniez zachowuje rezerwe, bo chyba nie trzeba nikomu mowic jak cenna jest dla niej ta pozycja, funckja itd. itp.
    Moim zdaniem w kilku jeszcze innych okolicznosciach wyplail sie Radoslaw Sikroski jako dyplomata i nie tylko nie widze gpo w funkcji Sekretarza Generalnego NATO ( ku czemu nie ma wogle stosownego przygotowania i srodowiskowego poparcia) jak rowniez bedzie on musial solidnie popracowac na soba jako M inister Spraw Zagranicznych. Sprawia on wrazenia chlopca, ktory zbyt wczesnie osiadl na laurach ( tylko tych laurow poki co nie bardzo widac).

  50. Pan Sikorski jest większym błędem premiera Tuska od wyboru pana Czumy. Jak się okazuje Platforma nie ma nosa do ludzi na ministerialnych stanowiskach. Media w Polsce również nie potrafią skutecznie lansować ludzi emocjonalnie stabilnych na ważne stanowiska rządowe.
    Te kombatanckie skłonności Platformy decydują o wyborze ludzi z „Pierwszej Brygady” , ten sam błąd , co za Sanacji. Tylko teraz egzemplarze z obecnej „Pierwszej Brygady” są mniej barwne lub wręcz neurotyczne jak marszałek Niesiołowski. Pan Tusk zapowiada zmiany w rządzie , ale moze się nie doczekać , kiedy miliardowe straty na opcjach zdemolują polską ekonomię. To kraje NATO zaatakowały Polskę „Opcjami” a minister Sikorski chce Polski bronić „Patriotami”. Jeżeli NATO ma Polskę bronić niech powstrzymają własnych spekulantów, czyli tych , co niszczą polską ekonomię „Opcjami”.

  51. Do MAGRUD i jej geniusza………….

    Szkoda, ze Magrud chyli czola bez glowy. Dziwi mnie niejako pochwala cywilnej odwagi LIZAKA, przy jego postawie dalekiej od obywatelskiej, ba osmiele sie zauwazyc, antyobywatelskiej. Lizakowi jest obce spoleczenstwo obywatelskie, multikulturalne oraz uwlaszczone….Dobrze, ze dobrze wie Magrud o zbrodniach stalinowskich. Porownywanie ich jednak z innymi zbrodniami nie ma zadnego sensu, bo w ten sposob mozna relatywizowac wszelkie i wszystkie „zdarzenia” oraz grzechy (jak Magrud pisze) w czasie i przestrzenii. Szczegolnie przy zalozeniu, ze jedno zycie, to caly swiat. Lub jedno zycie, to cale zycie. W takim razie sensowne byloby opisywanie i krytykowanie wszelkich zbrodni oraz przestepstw, tych przed i po rewolucji. Eufemizmy w stylu ocean krwi sa wrecz naiwne przy opisach rzeczywistosci spolecznej. Nie nie stoi na przeszkodzie w wyliczaniu tychze zbrodni; pozostaje pytanie dotyczace celu i sensu. Relatywizm w naukach spolecznych, tak czesto wystepujacy w niedalekiej przeszlosci zakorzenil sie u Magrud oraz kola zainteresowanych. Kazdemu abiturientowi, wyliczane przez Magrud zbrodnie sa mianowicie dobrze znane. Powtarzanie ich nic tu nie zmieni oraz nie poprawi sytuacji „wczoraj” oraz „dzis”. Warto je jednak przypominac unikajac relatywizowania czegoklowiek, celem wyksztalcenia w spoleczenstwie matrycy pamieci. Pamiec spoleczna jest tu niezwykle wazna, aby nastepne pokolenia mogly uniknac konfliktow wyniszczajacych cale nacje. Nie wiem, czy nalezy pomijac zbrodnie i przestepstwa majace na celu wyniszczanie nie tylko fizyczne, lecz mentalne oraz intelektualne w imie tzw. „wartosci wyzszych”. Magrud wie, owszem, nalezy. Nie wiem, jaki sens ma pomijanie wielu zbrodni przy „wyliczance” Magrud. Na to ma ona z pewnoscia odpowiedz. Prawdopodobnie pare zbrodni zapomniala, chociaz Katharami mnie zaskoczyla. Magrud usmiecha (wysmiewa) sie do naszych przyjaciol, sasiadow z zaLaby ( ci z z za Odry byli li tylko ofiarami, ak jak Magrud) zapominajac calkowicie, ze oni (przynajmniej wiekszosc postepowego spoleczenstwa niemieckiego) od 68 roku systematycznie nie ustawia sie w rzedzie ofiar, a jesli, to rzad czyncow jest o wiele dluzszy od rzedu ofiar. Magrud natomiast nie dopuszcza nawet w teorii zmiany paradygmatu postrzegania swojej i innych przeszlosci, co uniemozliwia jej mentalnie wyjscie z szeregu ofiar i pochyla czola nad LIZAKIEM, ktory jest faktycznie ofiara samego siebie i przeszlosci oraz porzadku (rezimu), za ktorym on i Magrud tesknia. Pisze Magrud o kosciele zapominajac o reformacji i oswieceniu. W ten sposob imputuje sobie i wielbicielom prawo do iluminacji. Moglaby wspomniec o pozytywnej czesciowo roli kosciola ewangelickiego, szczegolnie po 68 roku. Jego waznej spolecznej i politycznej roli w wielu krajach Europy dzisiaj. Watykan nie jest wszak moja stolica, lecz o ile sobie przypominam, to potepil zbrodnie nazistowskie. Pisanie Magrud o Hitlerze tez jest naiwne, bo to nie tylko Hitler byl glowa i wykonawca; problem dotyczyl wiekszosci spoleczenstwa niemieckiego zauroczonego nazizmem. Redukowanie tego spoleczenstwa do jednego nazwiska jest pomylka, jakich wiele u Magrud. Zgadzam sie natomiast z Magrud piszacej krytycznie o narodowym egotyzmie. Tenor jej krytyki pozwala mi przy tym zauwazyc, ze ona Lech i Lizak nie sa tych cech pozbawieni. Sami glosza swoja prawde, jako jedyna i „najprawdziwsza”. Wykluczajac innych z szeregu lewicowcow dokonuja selekcji, ktora nabiera w ich wpisach czesto (u Lizaka najczesciej) koloru brunatnego. Nie dziwi mnie solidaryzowanie sie z narodem rosyjskim, bowiem jeden Dostojewski wystarczylby, aby sie z nim (narodem rosyjskim) solidaryzowac. Jest tez wiel innych waznych postaci, ktorych zaangazowanie czesto kosztowalo i czesto nadal kosztuje zycie ludzkie. Pisanie o zbrodniach i zaslugach Stalina, szczegolnie wobec narodu polskiego, piszac przy tym o bogatych Ziemiach Zachodnich, z ktorych wczesniej wszystko, co mialo jakakolwiek wartosc tenze Stalin kazal wytransportowac do ZSRR, jest rowniez niedorzeczne. Pisanie o narodzie rosyjskim i porownywanie go do Stalina jest nie tylko proba taniego sylogizmu, lecz falszowaniem i pomieszaniem, mam nadzieje, ze li tylko czola, a nie glowy. Lwow byl jej zdaniem polski, Wilno oczywiscie nie. Moze sprobowalaby Magrud przemyslec sprawe i dojsc do wniosku, ze Lwow byl czesciowo polski, a tak naprawde to multikulturalny. Strata jednak niepomierna, bo bylo to drugie pod wzgledem ilosci populacji miasto w Polsce, nie mowiac juz o znaczeniu kulturowym (wilelokulturowym) dla calego panstwa. Coz, w zamian pare zniszczonych miast. Tak latwo opisuje sie i tworzy historie, na uzytek wlasny magrud i wielbicieli. Lwow, to wielka strata dla polskiej kultury, a polskie ziemie piastowskie, Piastow nie znajacych polskiego jezyka….Magrud pisze o stalinowskich czystkach wobec wlasnego narodu, zapominajac calkowicie o Polakach, Niemcach, Francuzach (tak Magrud, tez bylo kilku Francuzow zeslanych i zamordowanych) i innych nacjach. Pisze, ze najwiekszy zbrodniarz naszych czasow (chyba Magrud) byl jednoczesnie najwiekszym dobroczynca. Szkoda, ze tego nie uzasadnia, oprocz wyrecytowania paru bogatych miast, nawiasem mowiac calkowicie zniszczonych pod koniec dzialan wojennych, nie daje Magrud zadnego przykladu. Poza tym, to co w nich i po nich pozostalo, zostalo wywiezione do Rosji. Idac dalej duktem myslenia lub braku myslenia Magrud, mozemy sadzic,ze gdyby ten dobroczynca nas przesunal wystarczajaco daleko (toutes proportions gardées) na wschod, tez bylibysmy blisko wymarzonego zachodu; jak pisze Magrud. W ten sposob ewidentna jest niedorzecznosc pisania o kierunkach swiata, bo ziemia jest przeciez okragla, gospodarka globalna ze wszelkimi plusami i minusami, czego Magrud oczywicie nie zauwaza, bo po co. Magrud pisze przy tym o neurotycznych wymaganiach, swiadczacych o naszej skrajnej niedojrzalosci i w tym jest doskonala, bo jednym zdaniem definiuje cala siebie i swoich wielbicieli. Kwestia Powstania Warszawskiego, opisana przez Magrud, niezalezne od tego, czy bylo sensowne, czy tez nie, jest przynajmniej niesmaczna. Jednoczesnie ta sama Magrud krytykujac slusznie Izraelczykow jako strone w konflikcie w Strefie Gazy, daleka jest od politycznego „pragmatyzmu” w swoim zapatrzeniu sie w siebie sama (swoj swiat). To juz nie sa neurotyczne wymagania w postaci autoprojekcji, lecz poczatki autyzmu politycznego i historycznego. Czesto myslalem, ze dysputy z nia i Lzakiem sa tesknotami za stylem retro. Obecnie zaniepokojony o zdrowie interlokutorki daleki jestem od „pyskowek”. Magrud nie moze zrozumiec, ze nie ma wylacznosci na prawde i poglady lewicowe. Marzenia i tesknoty za jakakolwiek wylacznoscia w dzisiejszym swiecie prowadza do wykluczania innych, na co nie ma miejsca w spoleczenstwie obywatelskim (uwlaszczonym). Spoleczna i rasowa selekcje w Europie mamy na szczescie za soba. Dziwi mnie mimo wszysto postawa Magrud, ktora ma prawo i nawet obwiazek obywatelski krytykowac polityczne zamierzenia i poczynania politykow, lecz skad sie bierze u niej potrzeba ustawicznego powtarzania, czesto bezmyslnego o czasach, jak pisze z tamtego okresu (PRLu, domniemam). Nie wiem skad pewnosc o sytych dzieciach dwadziecia lat temu, dlaczego dwadziescia, a nie trzydziesci, dlaczego trzydziesci, a nie czterdziesci; to pozostanie wieczna tajemnica MAGRUD. Dlaczego mamy wszyscy mieszkac nadal w blokach, a w starej kamienicy lub willi juz nie, bo ten sposob stajemy sie gorsi. Dlaczego cala opozycja jest w jej oczach podejrzana. Dlaczego nieudolnosc niezawislych sadow jest jej zdaniem bledem systemowym. Dlaczego w tym przypadku nie relatywizuje ich dzialalnosci porownujac obecne niezawisle sadownictwo (czesto zle pracujace, fakt) z sadami PRLu. Pamietam wywiad z Gierkiem, z ktorego wynikalo, ze na jego polecenie (wstawienie sie) zwolniono z wiezienia chorego opozycjoniste. Fakt ten mial byc dowodem liberalizmu i humanizmu owczesnych pryncypalow. Moi koledzy, dziennikarze z Francji, dziwili sie serdecznie; jak to mozliwe, aby w demokratycznie rzadzonym panstwie i doskonalej konstytucji (wedlug Lizaka, Lecha i Magrud) pierwszy sekretarz partii, zrzeszajacej zaledwie 2,5 mln czlonkow mogl decydowac o zwolnieniu z wiezienia kogokolwiek. Nasuwalo sie pytanie, gdzie byli sedziowie i lawnicy. Problem polegal rowniez na tym, ze jeden czlowiek mogl decydowac rowniez o tym, kto sie w wiezieniu znajdzie lub zginie. Prosze tego jednak nie traktowac jako relatywizowanie dzialnosci dzisiejszych sedziow i sadow. Tam gdzie popelniaja bledy, nalezy je (ich) krytykowac i poprzez inicjatywy obywatelskie rugowac ze stanowisk, przy zachowaniu prawidel prawa. Zarobki dyrektorow bankow raza Lizaka, Lecha i Magrud; wysokie renty i emerytury bylych pracownikow MO i SB oczywiscie nie sa dla nich zadnym problemem spolecznym, bo jakze i skad. Przykro mi z powodu tych figli retorycznych i dlatego probuje zwrocic uwage nostalgikow, ze sie czesto myla, chociaz tesknia za obrazem idealnym, badz wyidealizowanym swojej mlodosci. Mysle, ze Magrud byla piekna kobieta. Do tesknot za mlodoscia maja jednak pelne prawo. Do taniej retoryki na poziomie Tchibo, troche mniej. Dlatego porownanie ilosci pacjentow w poradniach psychospolecznych bez porownania mozliwosci dostepu do nich i ilosci tychze, wczoraj i dzis nie ma najmniejszego sensu. Podobnie nie mialoby sensu stwierdzenie; dzisaj ginie wiecej osob na drogach, bez porownania ilosci pojazdow samochodowych, wczoraj i dzis. Magrud, zauwaz prosze; staram sie jak moge, zrozum prosze, ze nawet gdy sie chce dobrze i ma dobre serce , mozna sie mylic.Magrud stawia wiele pytan o slepote obecnego wymiaru sprawiedliwosci na przynajmniej jedno (prawe) oko. Te pytania, jesli sluszne, powinny byc skierowane do konkretnego adresata, a nie sluzace jako pomost tlumaczacy frustracje Lizaka, Lecha i Magrud. To, ze sie czesto zle dzieje dzisiaj wynika przeciez czesto ze „zlego” wczoraj. Nie jest mozliwe przetransformowanie calej administracji , stworzenie spoleczenstwa obywatelskiego w ciagu dwudziestu lat. Ten sam problem wystepuje w wielu innych krajach. Wystarczy przypomniec sobie jak dlugo trwaly takie procesy w Europie, do ktorej Magrud i jej swiat juz naleza i maja szanse na aktywna dzialalnosc spoleczna, polityczna oraz publicystyczna. Kto wydrukuje publicystyke, masoni i niepolskie dzienniki z pewnoscia nie. Myli sie Magrud mowiac, ze PRL jest niebezpieczna, PRL byla niebezpieczna, bo wypierala (od prania mozgow na WUMLu m. innymi oraz w wolnej prasie i TV) z obywateli samodzielne myslenie i mozliwosc dzialania. Proces jest dlugi, bo jakby Magrud moglabybyla zauwazyc, ze przed katedra kolonska calkiem niedawno palono czarownice na stosie, to latwie pogodzi sie z koniecznoscia pewnej dozy cierpliwosci. Wiem, czas ucika i male sa mozliwoci, oprocz blogowiska, na samopotwierdzenie, stad to ciagle powtarzanie prawd od dawna znanych Magrud pisze i doprowadza czytajacych, nie do szalu radosci, lecz depresji umyslowej. Pisze o socjalizmie i kapitalizmie nie wiedzac, ze dzisiaj nie ma lub nie musi byc mowy o kapitalizmie, a wczoraj nie bylo mowy o socjalizmie. Bie wierzy Magrud, ze wiekszosc pracobiorcow pragnie demokratycznego socjalizmu i o taki warto sie spierac oraz prowadzic gorace debaty, tylko dlaczego nalezy sie blogoslawic. Ponownie stawia sie na piedestale, patrzac z gory na wszystkich zaslugujacych na JEJ krytyke lub blogoslawienstwo. Czyli wracajmy do naszych baranow…………kto, kogo, gdzie oraz kiedy powinien krytykowac. Egotyzm czysty.
    MA

  52. Kropkozjad pisze:

    2009-02-27 o godz. 14:13

    Utozsamia Pan Izraelczykow z Zydami? Byloby to bledne. Wiara i narodowosc nie sa jednoznaczne.
    Z powazaniem.
    MA

  53. Magrud, Córeczko (2009-02-27, godz. 04:42)!
    Dziękuję Ci z ten wpis. To co napisałaś, to nie jest totalna obrona PRL a obrona ludzkiej przyzwoitości, prawdy, obiektywizmu i szacunku dla ludzkich poglądów, które nie muszą pokrywać się z naszymi własnymi.
    To prawda, że PRL nie była rajem na ziemi a jej siermiężność i ograniczenie praw obywatelskich były dokuczliwe. Peerelowska gospodarka kierowana wedle jedynie słusznej doktryny gospodarczej realnego socjalizmu po wstępnych sukcesach kroczyła od kryzysu do kryzysu, aż padła, nie bez zabiegów świata „zachodniego”.
    Dzisiaj nie tylko polska ale światowa, globalna gospodarka, kierowana niewidzialną ręką rynków finansowych wedle doktryny nieskrępowanego liberalizmu gospodarczego, popadła w ciężki kryzys o zasięgu światowym, który w swych skutkach, może okazać się gorszy od kryzysu gospodarczego, który w ubiegłym wieku dotknął „obóz socjalistyczny”. Wartość polskiej złotówki została w krótkim czasie rozdeptana wrogim działaniem jednego banku (a może innych także, pozostających w cieniu) przy zastosowaniu zgodnych z prawem ale mafijnych metod, które wyrządziły ogromną szkodę większości nas Polaków. Niestety polskiemu rządowi, nawet rządowi POPSL nie wypada sięgnąć po mafijne metody „negocjacyjne” i wynająć „tanich drani”, aby równie mafijnymi metodami, przekonali decydentów w tym banku, że takie posunięcia w przyszłości nie opłacą im się, bo przyszłości dla nich już nie będzie.
    Tak jak zbankrutowała doktryna centralnego regulatora gospodarki socjalistycznej, realizującego jedynie słuszne wytyczne partyjne, tak teraz na naszych oczach i ze szkodą dla wielu ludzi bankrutuje doktryna liberalizmu finansowego i gospodarczego. Zupełne oderwanie rynku pieniężnego od towarowego i pojawienie się nieograniczonej możliwości generowania zysków z samego pieniężnego obrotu w zupełnym oderwaniu od realnej działalności gospodarczej – wytwarzania dóbr i usług musiały doprowadzić do tego kryzysu. Na rynkach pieniężnych różne grupy finansowe bezpardonowo walczą o łupy pochodzące ze strat innych. Jak trafnie niegdyś zauważył prof. Kołodko, gdy ktoś traci, to inny na tym zyskuje, tylko mniej niż stracił wyzyskany.
    Zapowiedzią obecnego kryzysu lokalnego, był kryzys, w który została wpędzona przed laty gospodarka japońska, takimi właśnie metodami.
    Najbardziej bulwersujące są głosy ideologów gospodarki absolutnie liberalnej, którzy twierdzą, że to właśnie interwencje władz państwowych są przyczyną kryzysu. I są ludzie, którzy w to wierzą, mimo że takich interwencji nie było.

  54. Lizak pisze:

    2009-02-27 o godz. 14:10

    Czynie to codzienie, piec razy. Chociaz tak naprawde, to znam Izrael z opowiadan Hlaski. Chodzilem kiedys na jego odczyty. Probuje mnie Pan irytowac celem obnazenia czola. Ma Pan pecha, dobra kindersztuba plus wyksztalcenie i pochodzenie (bez punktow) wykluczaja takie zachowanie. Pan jednak moze organizowac swoje antysemickie wycieczki. Zycze powodzenia i wiele wrazen. Wypisy pana pogardy wobec drugich ukaza sie niedlugo, tzw. lizakowe pozlacane, mysli. Prosze nie mylic z Pascalem; ladne imie. Wystarczyla mi historia z Zofia.
    Z powazaniem.
    MA

  55. Torlin pisze:

    2009-02-27 o godz. 14:03
    Lizak ma jako emeryt (chociaz meryty mierne) zbyt wiele wolnego czasu. Poza tym nikt go nie chce drukowac.
    Z powazaniem.
    MA

  56. m.f-b pisze:

    2009-02-27 o godz. 14:03

    Ciekawe uwagi. Chociaz sadze, ze dyplomaci maja dyplomatyczna pamiec i gdy taki polityk bedzie porzebny, to zostanie wybrany. Problemem takiej pseudodemokratycznej wyliczanki sa kwoty dla Europy, Azji, Afryki etc.. Sadze, ze on takiej kariery nie zrobi. Z drugiej strony dziwia mnie takie dywagacje i mysle raczej o aspiracjach niektorych obywateli, a nie samego Pana Sikorskiego.
    Z powazaniem.
    MA

  57. Lizak pisze:

    2009-02-27 o godz. 13:54
    Eddie

    LZAK CYTUJE SIEBIE, STAL SIE WIELKI:

    Pan nie ma zielonego pojęcia o kulturze.
    W pańskim ujeciu jest ona wyłącznie chandryczeniem się na obraz i podobieństwo swoje.

  58. Eddie pisze:

    2009-02-27 o godz. 13:20

    Usmiecham sie i podziwiam, coraz czesciej.
    Z powazaniem.
    MA

  59. absolwent pisze:

    2009-02-27 o godz. 10:32

    Zastanawiajace jest przytoczenie obroncow Dreyfussa broniac antysemitow.
    Z powazaniem.
    MA

  60. Naukowcy zajmujacy sie paleontologia zbieraja nie tylko kosci i skamieniale odciski w skale, ale tez skamieniale odchody. Analiza tych ostatnich pozwala ocenic w przyblizeniu czym zywilo sie zwierze, a wiec, przez indukcje, jak wygladal zamierzchly swiat, w ktorym zylo to zwierze.

    O odniesieniu do peerelu, wpisy Lizaka przypomijaja taki odchod, ktory Autor nam wciska jako wlasciwa wizja zamierzchlego swiata. Wiele tam elementow niestrawnych, niestrawionych, a takze typowego balastu, z ktorego sklada sie zwykla kupa, ale najbadziej uderzaja efekty tej niestrawnosci to rozwolnienie intelektuale oraz dziwaczne chwyty intelektualne, ktorymi Lizak chce nas zaczadzic.

    Niestety, w przeciwienistwie do paleontologow, ktorzy pasjonuja sie skamieniala kupa dinozaura, Lizak produkuje „towar”, taki polny placek o tresci, ktora wszyscy mamy jeszcze dobrze w pamieci i w systemie. I podobnie do Ciebie Lizak, ciagle trawimy te tresc, czy tego chcemy, czy nie. A Ty Lizak usilujesz nas przekonac, ze to Ty dobrze trawisz, a my wszyscy, ktorzy sie z Toba nie zgadzamy mamy jakies klopoty na tym odcinku.

    Nie Lizak, nie mamy zadnych klopotow i dosc dobrze pamietamy z autopsji czym byl peerel, ktory Ty nie dosc, ze przetrawiasz na swoj wyjatkowy sposob, to jeszcze produkujesz na tej podstawie balast wypelniajacy Twoje teksty. Nie bierz prosze nas za idiotow z definicji lub inaczej: nie przykladaj do nas swojej miarki. Paleotologowie maja te przewaga, ze nikt nie widzial i nie doznal swiata, ktory opisuja grzebiac w skamienialej kupie. Ty tej przewagi nie masz. Co najwyzej masz rozwolnienie przez klawiature i starasz sie zalac przestrzen publiczna produktem Twego swoistego metabolizmu historyczno-filozoficznego.

    A o tym, ze rozwolnienie umyslowe moze byc zarazliwe swiadczy wpis Magrud. Rodzynkow w tym polnym placku nie ma. Jesli jakis post-blogowy paleontolog odgrzebie ten wpis i zacznie go analizowac, to chyba pomysli, ze wtedy panowala jakas epidemia ukladu trawiennego. Na szczescie dosc selektywna.

    Podobnie jak pamiec, skoro mozna napisac o Stalinie jako dobroczyncy granic. Nawiasem mowiac: temat juz uzyty przez Kaczmarskiego, ktory spiewal o tym, jak to Stalin fajka na mapie strzalki ruszal.

  61. Szanowny Panie Lizak,

    zadziwia mnie Pan coraz bardziej. Nie wiem też, czy dobrze Pana zrozumiałem. Pragnie Pan może zasugerować, że np. w 1970 roku szumowiny protestowały przeciwko podwojeniu norm podczas gdy robotnicy gotowi byli stanąć murem i bronić własną piersią aktywu partyjnego i jedynie słusznych pomysłów na rzeczywistość towarzysza Kliszki i tow. Gomułki?

    A w 1976 roku powstał KOS (Komitet Obrony Szumowin) a nie jak dotąd błędnie uważałem KOR?

    To jest istotnie nowatorski sposób podejścia do historii – z żalem muszę jednak przyznać że nie pokrywa się on całkowicie z tym co ja z tamtych czasów pamiętam.

    I jeszcze jedno pytanie: skąd Pan bierze swą wiedzę o metodach niemieckiej policji?

    Z poważaniem
    T.

  62. Lizak – 14;04 – dziwi się, i podszczypuje wirtualnie, zamiast odnieść się do treści mojego wpisu. Czyżby uważał, że nie skłamałam 😆
    No to powiem więcej; w PRL-u uczyli mnie w liceum znakomici profesorowie przedwojenni, przygnani wiatrem historii na Ziemie Odzyskane. Jak mój tata – wróg ludu… Na Uniwersytecie im. Bolesława Bieruta wykładali lwowscy profesorowie przygnani wiatrem i t.d.
    Cała moja „kariera zawodowa” przebiegła w PRL-u 🙂
    Korzystałam kilkakrotnie z bezpłatnego pobytu w prewentorium i byłam pod stałą kontrolą przychodni przeciwgruźliczej, bo mój tata na tę właśnie chorobę zmarł, wkrótce po tym, jak wiatr historii go przygnał…
    Korzystałam z prawie darmowych wyjazdów na rajdy górskie – opłaty były śmieszne, dojazd i organizacja na wysokim poziomie – w PTTK pracowali prawdziwi pasjonaci ❗
    Korzystałam też z cotygodniowych wyjazdów zorganizowanych przez zakład pracy na narty do Szklarskiej Poręby, Karpacza, Zieleńca 🙂
    Miałam zniżkę na lekarstwa, a nawet – bywało dostawałam je za darmo, jeśli znajomy lekarz był z wizytą u mojej mamy emerytki. Dopisywał to, co dla mnie do recepty mamy.
    Kwitowałam odbiór goździka, rajstop, albo paczki kawy z okazji 8 Marca! 😆 Następnie udawaliśmy się z kolegami i koleżankami z pracy na kawę i tańce do pobliskiej kawiarni. Tak samo było z okazji różnych imienin; solenizant w pracy stawiał kawę, ciastka i wino, następnie była składka i wyprawa j.w. Życie towarzyskie kwitło na przekór siermiężnej rzeczywistości. Nawet sam dyrektor się przyłączał. Bywało! 😀
    Żyliśmy tak, jak było można i korzystaliśmy z przywileju młodości, która nie z naszego kaprysu przebiegała w takiej rzeczywistości. Nie uskarżam się na swoje życie, nie mam żalu do wichru historii… Może nie poznałabym (z pewnością nie!) tylu ciekawych, wartościowych ludzi.
    Ale to nie znaczy, że tamta PRL-owska rzeczywistość mi się podobała.
    Jak zresztą większości moich znajomych, którzy tak, jak i ja, żyli na przekór rzeczywistości. Chodziliśmy do teatru, na koncerty – było tanio! – udzielaliśmy się w amatorskich zespołach. Potrafiliśmy się nie banalnie ubrać. Potrzeba jest matką wynalazków… „Spodnie cajgowe! Tanie szałowe”. Tetra z metra ręcznie malowana specjalnymi farbami, spódnice z jakiejś surówki takoż. Dziewczyny w tamtych czasach wyglądały jak dziewczyny. Nie wyobrażaliśmy sobie, że ten ustrój kretyński padnie tak prędko, że za naszego życia. A jednak!
    Czy chciała bym przeżyć to jeszcze raz?
    Za żadne skarby!!!
    Dość się napatrzyłam nieprawości i doznałam niesprawiedliwości, aby do tamtych lat chcieć wrócić choć na chwilę.
    Dziś mam emeryturę, że boki zrywać, gdybym nie dorabiała, nie wyobrażam sobie, jak bym żyła po opłaceniu stałych zobowiązań. Kiedyś jednak przyjdzie się z problemem zmierzyć i nie będzie łatwo, mam jednak nadzieję, że nie będzie trwało długo 🙂
    Nie mam słów pochwały dla minionego systemu, na własne oczy widziałam, jak działał i co po sobie pozostawił. Zdemoralizowanych robotników i pazernych, niekompetentnych urzędników. Takich fachowców, jak Pielnia1 nie było wielu ale byli i to jedyny jasny punkt w całym tym galimatiasie.
    Ilu wartościowych ludzi wyjechało jednak, nie mogąc sobie miejsca znaleźć w kraju? Tego ubytku nic nie zastąpi. Po wojnie mieliśmy fachowców przedwojennych, po realnym socjalizmie pozostała czarna dziura. Całe pokolenie inteligencji wypadło z systemu krwionośnego narodu.
    Mnie jest smutno, gdy na to patrzę, ale cieszę się ze zmian, które nastąpiły.
    Cieszę się, że przychodzą młodzi, którzy krzepną w obecnym kryzysie i wkrótce zastąpią tych marabutów, co chcą odcinać kupony od przeszłości, niezależnie od tego, czy są to byli funkcjonariusze ze zbyt wysokimi emeryturami, czy obecni bohaterowie, upominający się o odszkodowania za działalność, którą kiedyś, dawno temu podjęli z własnej woli.
    Jednych i drugich mam dosyć.
    Ale się rozpisałam ❗

  63. Do Magrud: 10/10.

  64. A ja postanowiłam przestać zauważać niestosowne zachowanie osób dorosłych które same sobie wystawiają świadectwo. I tyle na ten temat.

    Eddie,

    System system a biedni ludzie i ich dzieci są głodni dziś i będą jutro. Nie mogą czekać aż ktoś kiedyś być może ruszy paragrafy. Bardzo dobrze jeżeli ruszy ale pomagać trzeba też tu i teraz – i jednocześnie zmieniać te paragrafy na przyszłość. Tak mi się wydaje. Ja tam nikogo nie naznaczam (a przynajmniej staram się jak się sam przekonałeś 😉 ) a zamiast gadać wolę robić. Coraz częściej jednak widzę że nijak nie pasuję do powszechnego „tryndu”.

    No i jeszcze dodam że tę „parainteligentną mamałygę” będę dłuuugo pamiętać 😀

    Zastanawiam się czy JEŻEli Sikorski zostałby szefem NATO to czy nagle część Polaków nie zaczęłaby się puszyć tak jak teraz się stroszy.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  65. walkabout,
    Nie rozumiem, na jakiej podstawie wyciagnąłeś wnioski, iż dla mnie Arkadią była PRL? I jakże bym mogła przeżyć swoje prosperity w latach siedemdziesiątych. Ja wtedy chodzłam do szkoły.
    Wbrew temu, co twierdzisz, również mocno na wyrost, nie jest mi obca anglojęzyczna kultura, choć , przyznaję, że to właśnie „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta przeczytałam w oryginale. A dziś mój kontakt z zachodnią kulturą i polityką utrzymuję poprzez „Le monde diplomatique” oraz „Le Monde”, a także francuskie telewizje, zwłaszcza Infos24.
    Może to i wada. No trudno.
    Blichtr dyplomatycznego świata również nie jest mi obcy. Podobnie jak uczestnictwo w wizytach na najwyższym państwowym szczeblu.
    A Paryż jest drugim miastem po Warszawie, które znam najlepiej.
    Sorry, walkabout, ale trafiłeś kulą w płot.
    Widocznie nie znasz życia, skoro nie wiesz, że najlepsze lata w życiu kobiety to okres między 30 a 40 rokiem życia. Czyli, w moim przypadku, lata dziewięćdziesiąte.
    Swoją drogą, jak wielka jest siła medialnej sztancy, jezeli nawet, samo zwrócenie uwagi, na oczywisty fakt, iż także PRL ma swój pozytywny dorobek, powoduje zaliczenie autora takiej opinii, do grona ofiar III RP, w domyśle nieudaczników.
    A ja po prostu jestem wolnym człowiekiem, i nikt mi nie będzie mówił, jakie wnioski mam wyciągać z własnego doświadczenia.

  66. Nieszkodliwość wszelkich wariatów kończy się i naraża na pewne niedogodności związane z obcowaniem z nimi, jak tylko zauważą, że poświęcamy im uwagę. Tylko na to czekają. Przybieranie min, naśladowanie ich rozpaczliwych gestów z chęcią nawiązania dialogu, w najlepszym wypadku może skończyć się opluciem.

  67. ANCA pisze:

    2009-02-27 o godz. 16:19
    Dziekuje Ci za przypomnienie fachowcow przedwojennych; znakomici ludzie. Tez wspominam paru lwowskich profesorow. Zapomnialas o Jazzie nad Odra i Festiwalu Teatru Otwartego. Zycze otwartosci ducha.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Tak naprawde, to wszyscy tesknimy za mlodoscia; jedni pogodnie tak jak Ty, drudzy walczac z wiatrakami inni jeszcze zatruci czasem i swiadomoscia.

  68. Telemach pisze..
    2009-02-27 o godz. 16:07

    Dzieki Tobie „wpadlem” na ciekawy blog. Zapewniam Cie, ze Lizak nie ma wiedzy o policji niemieckiej. On przepisuje, to co uda mu sie przeczytac.
    Z powazaniem.
    MA

  69. Wielce Szanowny Panie Lizaku,
    Oczywiście ma Pan całkowitą rację. Mnie się po prostu we łbie po…yło, od tego, że zcałe moje życie od opuszczenia macicy mojej kochanej mamy, żyłem w świecie Sztuki/różne dziedziny/.
    Kombinuję nad tym jak na Pański użutek uzasadnić Pańską ,słuszną tezę na mój temat, i na razie kiepsko mi idzie. Jeśli uda mnie się osiągnąć takie spojrzenie na siebie iż ędę pewien, że sprostam powyższemu zadaniu, natychmiast się zgłoszę. Sam , z ciekawości nogami przebieram, co z tego wyjdzie…
    Drogi Współblogowiczu. Z pełnym zaznaczeniem, Szacunku dla Pańskiego Szanownego Acaństwa/to Pańskie/, pozwolę sobie, zwierzyć się Szanownemu Panu, że w czasach najaśniejszego PRL-u byłem wielokrotnie!!! świadkiem, że to co wśród wybitnych artystów uchodziło za genialne, czerwoni prominenci arbitralnie, zależnie od ich widzimisię traktowali jako g…. To są fakty, nie opinie.
    Dla wprawienia Szanownego Ciebie, Drogi Acanie, pozwolę sobie przypomnieć z radiowego „60 minut na godzinę” program „Para ment Picture”/”…A momenty były?/.
    Pamiętasz Drogi Lizaku, jakżeśmy się z takich programów cieszyli?…Ech……stare dobre czasy…

    Z Wyrazami Wysokiego Szacunku, Eddie

  70. Jacobsky pisze:

    2009-02-27 o godz. 15:51
    Ciekawe spojrzenie na lizakowy problem.
    Z powazaniem.
    MA

  71. Absolwent,

    Jest super!!!!!!!! Podoba mnie się Twoja „korekta” ale już polubiłem swoją.Sorry.

    Ciepło Pozdrawiam, jak Polak Polaka, Eddie

  72. Kropkozjad pisze:

    2009-02-27 o godz. 15:20

    Arcyciekawe; zlotowka wartosciowa, ktora zniszczyl jden bank.

    Gratuluje dobrego samopoczucia.
    Z powazaniem.
    MA

  73. Ma,

    Trafił mnie się kod- c5c5. Według mnie, to znak, że czas na przerwę kotemplacyjną tego co dla takich jak my stanowi o urodzie tego świata.

    Dzięki i Pozdrawiam,Eddie

  74. absolwent pisze:

    2009-02-27 o godz. 14:48
    Zapomnial Pan o tzw. przesiedlencach, sprzedanych przez Gierka za 120.000.000 DM. Prosze wiec o korekte.
    MA

  75. Kropkozjad pisze:

    2009-02-27 o godz. 14:13

    Dla tych, ktorzy przeoczyli wpis Kropkozjada!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Oto przyklad calkowitego pomieszania (zamieszania)

    ……Wydaje mi się, że to właśnie Lizak ma rację. Można być czerwonym (poglądy) i ateistą oraz Żydem (narodowość) jednocześnie. Nie można być żydem (wyznanie) i ateistą. Znam Żydów katolików. Nie każdy Żyd jest żydem. To napisal Kropkozjad.

    MA

  76. Lizak,

    Przepraszam ,w końcówce wpisu powinno być:Dla wprawienia Szanownego Ciebie Drogi Acanie w błogi nastrój…

    Pozdrawiam,Twój Druch i acan, Eddie

  77. mozna zapomniec duzo,ale twierdzenie,ze system PRL wspierany przez UB,
    SB,PPR,PZPR i innych byl obronca godnosci czowieka jest KLAMSTWEM
    nie ma godnosci bez wolnosci slowa,wyboru

  78. towarzyszu absolwencie (WUML-u): Cały czas masz bardzo duże problemy z czytaniem tekstu ze zrozumieniem. Do tego robisz koszmarne błędy ortograficzne, że o gramatycznych nie wspomnę. Weź, chłopcze, jakiś podręcznik i poducz się trochę. Jak wskazuje twój przykład, wumlowskie kursy to trochę za mało, żeby napisać coś sensownego. Ale za to jesteś tradycyjnie przezabawny – podobnie jak towarzyszka magrud i towarzysz Lizak – w swoim komuchowatym zacietrzewieniu 🙂 Może i znasz paru ubeków, ale na pewno nie żadnego naukowca 🙂

  79. Margud! Nie wiele znaczę, ale napiszę: WZRUSZYŁAŚ MNIE. Napisałaś: „Ja tęsknię za równością i godnością ludzi pracy z tamtego okresu.
    Za tym, że mogłam mieszkać w jednym bloku i z prostym robotnikiem, krawcową i z animatorem kultury i z dyrektorem warszawskiej Polfy i z wybitnym polskim inżynierem. Tęsknię za tym, że nie było na podwórku ani w szkole patologicznego szpanu i materialnego wykluczenia. Wkurzały mnie kolejki w latach osiemdziesiątych, ale jeszcze bardziej wkurzał mnie antykomunistyczny pusty patos, prawicowych zarodków. Reganowskie aspiracje posocjalistycznych i postpartyjnych neofitów. Wieczorne kościelne schadzki artystów i innych pięknoduchów, stylizujących się na podziemnych opozycjonistów, którzy resztę dnia spędzali w towarzystwie TW, a małżeńskie sypialnie dzielili z agentami SB. I tak dobrze im się wiodło, ze mogli pozwolić sobie nawet na bojkot TVP. Mój Boże, kogo dziś stać na narażenie się mediom?
    A dziś siedzę sobie na kanapie w moim pieknym domku w uroczej i historycznej Magdalence, oglądam telewizję lub czytam prasę i czuję się zbrukana chamstwem, kłamliwą i agresywną propagandą oraz bezczelnością antykomunistycznego ciemnogrodu.
    I nagle, te wszystkie konsumpcyjne dobra, którymi obrosłam w IIIRP przestają mnie cieszyć.”
    Mnie też nie cieszą. I tego właśnie Twojego uczucia nie mogą znieść ludzi typu MA, Pirs, Helena itp. A już MA z tym swoim tenorem otarł się o śmieszność, gdy relatywizował prównanie sytuacji dzieci wtedy i dziś czy ilość porad psychiatrycznych. Nie zauważać ducha wypowiedzi, albo udawanie, że się nie rozumie – to metoda bezdusznej obrony swoich pozycji.
    Jak to dobrze, że nie „wykopaliska”, a żywe wspomnienia przynoszą Wasze – Twoje, Lizaka, Absolwenta i tp – wpisy. Może prawda nie umrze zbyt łatwo.

  80. Helena napisała:
    „Magrud, ile zaiste potrzeba cywilnej odwagi, o ktorej tak gornolotnie piszesz, aby zniewazac ludzi, odbierac im godnosc i prawo do wlasnej historii i robic to wszystko pod pseudonimem?”

    Nie wiem, w którym miejscu, kogokolwiek znieważyłam.
    Ale cóż, każdy czytający sam staje się autorem i nie mam wielkiego wpływu, na to, co z moich tekstów wyczyta.
    Dlatego tez za nieuprawnione moimi zdaniami, a wyczytane przez pryzmat własnych emocji i uprzedzeń, zniewagi przepraszać nie zamierzam.

    Nie ukrywam się pod pseudonimem. Moja osoba nie jest na tyle znana.
    Ale jeżeli chcesz wiedzieć to chętnie się Tobie i innym bogowiczom przedstawię.

    Nazywam się Beata Magdalena Świerczyńska.
    Jestem architektem a wraz z mężem laureatką kilku konkursów.
    M.in. jesteśmy współautorami siedziby banku ING w Warszawie przy Placu Trzech Krzyży oraz znajdujących sie na skarpie przy ul. Książęcej apartamentów.
    Mój mąż jest profesorem ArchitekturyPW i współwłaścicielem firmy projektowej, w której dorywczo pracuję.
    Mam w swoim życiorysie także polityczny epizod. Byłam posłem w latach 1993-1997 w klubie Unii Pracy.
    To był najtrudniejszy okres w moim życiu, gdyż kiedy znalazłam się w Sejmie cierpiałam jeszcze na poporodową depresję, której w tamtym czasie nie udało się na czas zdiagnozować i skutecznie leczyć.
    Od 1998 r. jestem bezpartyjna.
    Do 2000r. tj. do czasu wykrycia cukrzycy u mojej 16 letniej obecnie córki zaangażowana byłam w ruch lokatorski. M.in. udało nam się wtedy zorganizować skuteczny lobbing i wprowadzić zakaz eksmisji na bruk.
    Jestem zamężna od 1985 r. Mamy dwie córki. Starsza z pierwszego małżeństwa męża mieszka od 7 roku życia w Monachium i jest naturalizowaną Niemką. Jestem też babcią, co prawda przyszywaną , ale bardzo kochajacą, 7 letniej Lindy. Nasz zięć jest bawarsko- tyrolskim Niemcem o włoskich korzeniach i zatwardziałym lewicowcem.
    Młodzsza córka właśnie rozpoczęła naukę w liceum.
    Także w składzie mojej bilskiej rodziny nie znajdziesz żadnego „usprawiedliwienia” dla moich wywodów. Skundlone to towarzystwo do imentu. A to wybitny światowej klasy sportowiec, trochę naukowców i wynalazców. Ale także robotnicy i chłopi mocno tkwią w moich genach. Komunistów niestety brak. Za to, jak nieżyjący mój ojciec AKowcy sie znajdą i tak jak mój teść, byli przedwojenni oficerowie. A i ułan oraz powojenny, przez chwilę, furman w jednej osobie, tak jak mój dziadek, też się trafiają. Wyjątkowo skundlone jest to zatem towarzystwo.
    A przecież nie posuwam się dalej w pokrewieństwie niż do najbliższych kuzynów. I jestem z nich wszystkich dumna.
    Jak widzisz nie ukrywałam się i nie muszę ukrywać się za nickiem. Po prostu jestem prywatną osobą.

  81. Galeria sławy i chwały prawicowego przymierza

    Ku przypomnieniu

    Prawicowe kąsania językiem

    Gratuluję Panu języka.
    Ma Pan nie do odparcia propozycje językowe na tak szerokim forum.
    Być może taka brutalizacja języka jest do przyjęcia w pańskiej policyjnej Ojczyźnie.
    Tutaj jest ona niezbyt mile widziana.
    Z tej też racji cieszymy się z owego katharsis językowego poprzez wyeliminowanie zeń naleciałości pastuchów i woźniców z hrabiowskimi aspiracjami.
    Jak Pan myśli drogi intelektualisto panamerykański jeżeli zestawimy Polaka z Amerykaninem to kogo cechuje większa arogancja, zarozumiałość, by wręcz nie powiedzieć buta.
    A przecież ja Panu takich zachowań nie insynuowałem.
    Przez grzeczność, rzecz zrozumiała, o co Pana jest trudno posądzać.
    Poza tym wypadałoby zapytać czym się różni amerykański antykomunizm od rosyjskiego antykapitalizmu?
    Przy odrobinie inteligencji bardzo łatwo udzielić sobie wyczerpującego wyjaśnienia.
    Nie interesuje mnie czy jest Pan wyróżniającym się “docentem marcowym”, czy innego rodzaju politycznym pedagogiem i propagandzistą jedynie słusznej poprawności zza Oceanu.
    Pan ma prawo do obrony swoich zachowań politycznego uciekiniera a ja mam niezbywalne prawo demokratyczne do krytyki tego rodzaju postaw.
    Przy czym kwestia tego rodzaju polemiki sprowadza się do kultury dyskusji, która winna odbiegać od trotuarowej argumentacji wspieranej polityką kanonierek i przekonaniu o swojej roli kulturtragerów.
    To już przerabialiśmy, nieprawdaż, jak towarzysze solidarnościowi mawiają.
    Proszę mi również nie imputować, że wielu blogowiczów opuściło tę platformę z mego powodu, ponieważ nie posiada Pan takiej wiedzy, z przyczyn natury obiektywnej.
    No i ostatnia kwestia przypisywanego mi antysemityzmu tylko z tego powodu, że nie kocham Pana.
    Proszę wybaczyć i pozostawić mi możliwość indywidualnego wyboru w zakresie moich osobistych wzlotów i uniesień.
    Gdybyś był Pan damą, być może moje serce inaczej potraktowałoby płeć odmienną.
    A póki co zechce mi Pan wybaczyć moje kostyczne preferencje.
    I ostatnia kwestia, ja nigdzie nie akcentuję antysemityzmu, natomiast z wyraźną niechęcią odnoszę się do syjonizmu, którego istoty nie będę Panu wykładał.
    Z niesmakiem przyjmuję też przejawy antypolonizmu, niezależnie od ich źródeł i motywów.
    Ja się nie dam zwariować, a Pan jak sobie życzysz.
    Z poważaniem.
    Lizak

    Miła ANCA
    To, że jesteś dla mnie niemiła wynika z Twego prawicowego charakteru.
    Mam nadzieję, że przynajmniej od czasu do czasu wyspowiadasz się i osiągniesz stan równowagi i przyzwoitości.
    Ja nie bywam tutaj po to, by wysłuchiwać Twoich szmoncesów.
    Bywam tutaj wyłącznie po to, by być przez Ciebie prawicowo inspirowanym do swych lewicowych wypocin na łamach swego blogu, którego nie będę Pani polecał by nie poczuć się oskarżanym o kryptoreklamę.
    Sprawia mi natomiast wręcz sadystyczną przyjemność obnażanie głupoty, zadufania i buty wśród ludzi poczytujących się za elity, co to średniej szkoły często nie ukończyli, ortografii nie poznali a mają ambicje poczytywać się za Mesjaszy polskiego narodu.
    Zatem szczerze mówiąc nie zależy mi na ich odniesieniach do mego tutaj funkcjonowania.
    Natomiast na tych, na których mi zależy, zachowują oni wobec mnie tolerancyjne a może i litościwe dla mnie milczenie, za co jestem im niebywale wdzięcznym, licząc nieskromnie, że z czasem być może osiągnę stan poprawności internetowej w zakresie jakości mego dukania.
    Z tej też prostej przyczyny staram się nie wytykać innym ułomności, na ile to możliwe, dotykających mnie także.
    Ja jednak potrafię powiedzieć mea culpa, mea maxima culpa.
    Nie zachowuję się jak sroka podrzucająca swoje jajeczka i odlatująca, ponieważ nie ma ona czasu.
    Jeśli nie ma ona czasu to niech sobie wózek kupi, i tak zorganizuje ten czas, by nie musiała popłakiwać z tego tytułu.
    W końcu każdy jest kowalem swego losu.
    A jeśli ma się problemy z uporządkowaniem własnego życia to powinno się, przynajmniej na czas jakiś, zrezygnować z belferskich aspiracji pouczania innych.
    Niekoniecznie trzeba tutaj zaglądać, można sobie kupować edycję “Polityki” na czerpanym papierze, co w stosowny sposób będzie nobilitować i zaspokajać nader rozwinięte ambicje i aspiracje w zakresie czytania perełek literackich w oczekiwanym politycznym konterfekcie.
    Ten rodzaj samodoskonalenia jest niewątpliwie bardzo szlachetny i godny polecenia.
    Istnieje jednak pewnego rodzaju różnica między sprawnością czytania i sztuką pisania.Umiejętność czytania,nie zawsze doskonałą, posiedli wszyscy, z racji rządowych nacisków i obligatoryjnych zaleceń.
    W kwestii zaś pisania, jak widać na tym blogu, Pan Bóg bardziej skromnie i wybiórczo obdarzał swoich protegowanych.
    Dlatego suponuję strzeliste a gorące modły aby coś zmienić w tej sprawie i nie obciążać własnymi niedoskonałościomi swych bliźnich,boć to i niesympatyczne i niegrzeczne.
    Zaś eksponowanie zazdrości i zawiści nie przystoi tym, którzy uważają się za lepszych.
    Co zaś do wytykanej mi miłości własnej i samouwielbienia, to mam wrażenie, że jest jest to przerysowana skłonność autorki do przypinania łatek, by garnitur zbyt elegancko się nie prezentował.W moim odbiorze ja mam poczucie własnej tożsamości ideowej, pewnego rodzaju komunikatywności i umiejętności bronienia swoich racji.Rozumiem, że nie wszystkim może to odpowiadać i podobać się.
    Ale ja też od Pani nie oczekuję bałwochwalczych wpisów i czołobitnych pokłonów japońskich.
    Powiem otwarcie, z uwagi na brak kompetencji solidarnych ludzi, którym nawet czytać się nie chce, nie mogę oczekiwać zbyt wiele.
    Proszę zwrócić uwagę na używane przez Damę określenia:fatalnie,wpadam,przemiatam,zamulają,piractwo.
    No cóż, jaka dama taki i język.
    Czy trzeba go jednak koniecznie wszystkim pokazywać?
    A może by tak trochę intymności zachować?
    Być może w tet-a tet byłoby to do przyjęcia, a nawet mile widziane.
    Na forum byłoby wskazanym aby Dama zachowywała się i próbowała nas przekonywać, że stara się odrywać od bruku.
    Z podziwem i zafascynowaniem.
    Lizak

    Panie Sławomirski
    Każdy wspomina to co chce lub potrafi.
    Ja na przykład bardzo przykro wspominam solidarnościowe czystki i destrukcje.
    Wielomilionowe bezrobocie i emigrację.
    Wzrost fali przestępstw i aresztowań, wypadków i samobójstw, biedy i niedożywienia wśród dzieci.
    Jak widać każdy z nas ma charakterystyczny dla siebie poziom wrażliwości społecznej lub gruboskórnych zachowań na bazie indywidualnego egoizmu.
    Zatem jak widać nie wszystkie osobiste doświadczenia są godne upowszechniania z racji ich małej lub żadnej przydatności społecznej.
    Jak się okazuje obecnie najwięcej mają doświadczeń niedorostki polityczne, komentujące zdarzenia na zasadzie:”A bo moja mama tak mówiła”.
    Ubóstwo duchowego świata, w obecnym wydaniu, nie może być wzorcem do naśladowania.
    Weźmy dla przykładu robienie sobie jaj z barana, przy zupełnym pominięciu znanej polskiej poetki i noblistki Szymborskiej zakrawa na intelektualny troglodytyzm.
    Cóż, tak to już bywa, że jeden lubi poezję, a inny jak mu skarpetki cuchną.
    Nie oznacza to jednak, że wszyscy mamy się stać wyznawcami tych samych fascynacji, bowiem bardzo daleko odbiegałoby to od wolności, pluralizmu i demokracji w tym pozytywnym znaczeniu.
    A w ogóle to różnimy się tylko tym, że dawniej mieliśmy cenzorów a teraz moderatorów.
    Z pobłażliwym uśmiechem.
    Lizak.

    Szanowny MA
    Proszę się wypowiadać we własnym imieniu a nie przypisywać sobie prawo wypowiadania się w imieniu wszystkich blogowiczów.
    Delikatnie rzecz ujmując jest to niegrzeczne nadużywanie praw osób trzecich.
    Nie wszyscy oszaleli i ogłupieli z prawicowym kretesem.
    Są jeszcze ludzie, którym nie padło na głowę i nie aspirują do roli nawiedzonych, lokalnych kacyków.
    Transponuję na na ten blog nie bez kozery surowce wtórne produkowane przez bliski Panu sposób myślenia.Warto się nad tym zastanowić.
    To nie ja wywołałem rewoltę, która miliony puściła z torbami.
    To nie ja profanuję zwłoki ludzkie.
    Nie ja zaktywizowałem, żenujące elity polityczne.
    Jeżeli tego nie potrafi się zrozumieć, to wiadomo jaką siłę się reprezentuje.
    I dobrze byłoby wyemitować z siebie w tej zawstydzającej materii,coś więcej aniżeli pojedyncze bąknięcia.
    No cóż, sposób pisania jest zewnętrznym przejawem możliwości każdego z nas.
    Jedno intelektualnie spłycone zdanie stanowi istotę niektórych postów, emitowanych seriami karabinu maszynowego.
    Toż to wstyd i kompromitacja oraz nonszalanckie lekceważenie intelektualnych możliwości.
    Wielu z nich już odeszło z tej platformy mówiąc dosadnie, że “czas odchodzić kiedy takie gnojki nami rządzą i próbują nas zdominować”.
    A ja uważam, że nie należy im dać satysfakcji w ich obłąkańczym tańcu prawicowych chochołów.
    Z lewicowym uporem.
    Lizak
    _________________
    Manus manum lavat

  82. Drogi „Torlinie” (z dn. 27.02.09. h: 10.50.)
    Mylisz się w pkt.pkt. 1 i 2 zarzucając „magrud” (ukłony) niekompetencje i „przekłamania”:
    pkt 1 – oczywiście, encyklika SP potępia nazizm i faszyzm, ale praktyka mówi co innego: czym jest bowiem „transfer” zbrodniarzy (na paszportach dyplomatycznych watykańskich) hitlerowskich (i pokrewnych: chorwackich, ukraińskich, flamandzkich, węgierskich etc.) z Europy do Ameryki Łacińskiej po II wojnie światowej ? Czym jest uznanie za świętego (czyli wzór moralny, etyczny, osobowy, model zachowań personalnych i postaw katolicko-codziennych) arcb. A.Stepinaćia, zbrodniarza wojennego, faszysty i ustasza, piewcy symboliki hitlerowskiej i metod państwowo-katolickich totalitarnej Chorwacji (HND) ?
    I następny fakt – odpowiedz dlaczego Jan Paweł II nie chciał odprawić mszy ekumenicznej wspólnie z patriarchą autokefalicznym Serbii Pavle nad grobami pomordowanych Serbów w obozie koncentracyjnym (takim serbskim Oświęcimiu) Jasenovacu ? Czyżby Watykan i Rzym (jako całość) coś z sprawie Jasenovaca (i Starej Gradiszki) miał na sumieniu ? !

    pkt 2 – nie mów że katolicyzm był tylko wprowadzany w Europie pokojowo – jak chcieli (i może ? – praktykowali) np. św. Bruno z Kwerfurtu na Pomorzu a także w „Meklemburg-Vorpomern”, św. Bonifacy w płn./zach. Niemczech i Skandynawii czy św. Wojciech (Adalbert) w Prusach ? Daję przykłady; wojna Karola Wlk. z Sasami (koniec VII w. n.e.) i ich gremialne „ochrzczenie ” w Łabie – ilu z tych co nie chciało „przyjąć krzyża” poszło „pod miecz” (liczba ponoć szła w tysiące) ? Płw. Iberyjski i rekonkwista – wystarczy poczytać „chansons d’geste” o wyczynach Rodrigo Cide’a…….. Konkwista w Ameryce Łacińskiej (szkoda gadać)………. Relacje B.de las Casasa z „akcji’ katolicyzacji Indian np. na Kubie czy Santo Domingo……
    Wystarczy ? !
    Pozdrawiam.
    WODNIK 53

  83. ANCA,

    to nie wiatr ich/Was wygnał/przygnał na Ziemie „Odzyskane”, ale niezmierzona dobroć i dalekosiężna dalekowzroczność Stalina, o ktorych tak pięknie pisze Magrud.

  84. ANCA, 16.19. Zapomniałaś dodać ile czasu straciłaś stojąc w kolejkach po papier w rolkach lub ile butelek octu zdołałaś zgromadzić. Chętnie uzupełnię listę. Powinnaś rozumieć, że nie w tym rzecz. Mogłaś zapytać ojca z czego startowaliśmy po wojnie. Ja to pamiętam. Morze gruzu we Wrocławiu, Szczecinie i Gdańsku nie mówiąc już o bohatersko zrujnowanej Warszawie. Pierwszy raz byłem w Gdańsku w 1949 roku. Właśnie co zwodowali Sołdka. Dodaj do tego okoliczności zewnętrzne, powszechny analfabertyzm, oczekiwanie na Andersa i wojnę. W tym kontekscie Polska Ludowa osiągnęła historyczny sukces. To był złoty wiek naszej historii i kultury najwyższej. Im dalej było lepiej i ludzi typu „Pielni1” mieliśmy miliony. Ja także do nich należałem. Zbudowaliśmy potężny przemysł chemiczny i rafinerie i tysiące fabryk, szkól, muzeów i sal koncertowych. Polscy inżynierowie budowali własną myślą i odwagą tworzenia. Niezależny autorytet, Profesor Andrzej Walicki ocenił czas Polski Ludowej na 3 z plusem. To bardzo wysoko. To ogromny sukces. Mimo, że nikt teraz nie wróciłby do dawnych czasów, gdyż to jest niemożliwe, mamy wielu obrońców, w tym Lizaka, nie historii, ale swojego honoru i istoty swojego istnienia i pracy. Nowa szmatława władza solidarnościowa, uznająca się za zwycięzców czyni wszystko aby dorobek dwóch pokoleń wyszydzić, wykpić, zniszczyć i wymazać z pamięci. Stworzyła w tym celu instytucje „żandarmów pamięci” ministerstwa prawdy i szantarzu psychicznego, różne kosztowne IPN, CBA i wzywa do pomocy kościół. Niestety chóry szyderców mają dzisiaj swój czas i środki aby piać fałszywe melodie kłamstwa i drwin. Wielu z nich usadowiła się na tym blogu lub gra role mądrali z emigracji.

  85. Złota myśl tygodnia:

    „Posiadacze kapitału będą stymulować popyt klasy robotniczej na coraz
    większe ilości towarów, mieszkań i wytworów techniki. Jednocześnie
    będą udzielać coraz więcej coraz droższych kredytów na zakup tych
    dóbr, aż rzeczone kredyty nie będą mogły być spłacane. Niespłacane
    kredyty doprowadzą do bankructwa banków, które z kolei zostaną
    znacjonalizowane. To w rezultacie doprowadzi do powstania komunizmu”.
    Karol Marks, 1867 rok.

    Pozdrowienia 😉

  86. Eddi (13.20),

    Twój pogląd wyrażony w przedostatnim akapicie słyszałem (w nieco zmienionej wersji) z ust doradcy Regana, generała Waltersa. Była to pragmatyczna, w stylu amerykańskim, ocena strategii działania koscioła.
    W filmie nadanym na kanale Planet roztrząsano sprawę Calviego i zdjęcie przez Watykan z niego parasola ochronnego, co umożliwiło zamordowanie go pod londyńskim mostem dwa tygodnie później.
    Bezpretensjonalność i jednoznacznośc wypowiedzi generała zszokowała mnie swoim cynizmem, bo Watykan i Amerykanie niosąc pomoc finansową dla Solidarności czynili to bardzo akcentując jej religijny charakter.

  87. jasny gwint,

    nikt Ci nie odbiera honoru ani kaze zaprzeczac niewatpliwym dokonaniom. A trojka z plusem to dokladnie taka ocena jak szklanka do polowy pelna.

    Lub do polowy pusta. Zalezy jak i na co patrzec.

    Bo przy calej Twojej heroicznej wyliczANCE, posrod tego lasu dymiacych kominow, tetniacych zyciem fabryk produkujacych cuda, o jakis przed wojna pewnie nie sie snilo, przy tych bezkresnych lanach przenicy kolyszacych sie na wietrze, nad ktorymi czuwal zolnierz, by nie przeszkodzil wrog, przy tym niesamowitym rozkwicie kultury, sztuki, i pewnie nauki, przy tym wszystkim nikt nie raczyl sie nas zapytac dokad tak naprawde pragniemy isc jako spoleczenstwo, i czy peerel to jest rzeczywiscie Polska na miare aspiracji nas wszystkich. Ddzis widac, ze nie byla. Gdyby byla, to nikt by tego raju ziemskiego, a.k.a peerelu nie obalal, no nie ?

    Jesli dla Ciebie trojka z plusem to ocena na miare Twoich aspiracji, to tylko pogratulowac i nie dziwic sie, ze peerel byl takim, jaki byl: niedorobiony. Cos tam sie udalo, tu huta, a tam lokomotywa, tu wielka plyta, a tam kombajn „bizon”, ale co z tego ? Odbudowano zruinowane miasta ? Trudno, zeby nie odbudowano. W koncu gdzies ludzie musieli mieszkac, gdzies musieli pracowac, prawda ? Odbudowa to nie cud, ale twarda koniecznosc nie zaleznie od ustroju, jaki panuje. To w peerelu zrobiono z tego cud, bo innego jakos nie dalo sie wymyslec. Jednak obywatelom zrujnowanych miast w krajach, nad ktorymi nie rozpostarl swych troskliwych skrzydel Ojciec Narodow wychwalany przez Magrud dano cos wiecej niz M-3 komunalne ze slepa kuchnia, bo beton akurat potrzebny byl na bunkry czy na huty: dano szanse decydowania o samych sobie, w tym o tym, ile wysilku wloza w to, zeby zyc na miare wlasnych apiracji politycznych i na miare pelnej wolnosci.

    Ale Ty upijasz sie do nieprzytomnosci hutami i Soldkiem. Nie wiedzialem, ze z Ciebie taki materialista, i ze najwazniejsze sa la Ciebie te dymiace kominy, a nie ludzie, ktorym serwowano dym z komina 24/24, nawet wtedy kiedy juz wiadomo bylo o szkodach wyrzadzonych na srodowsku. Tylko ze nie mozna bylo mowic o tych szkodach, bo cenzura zabraniala. A teraz Ty nazywasz post-peerelowska wladze szmatlawa…. Dla mnie jest ona mniej szmatlawa niz te hordy pop-sekretarzy, co to rodzielali talony na sedesy prawoskretne dla tych, ktorzy dobrze Lizali na zebraniach partyjnych, ktorzy pluli klamstwem i strzykali jadem w Twoja i moja twarz, a my mielismy prawo tylko oblizac sie i poprosic o jeszcze. Byc moze Tobie to odpowiadalo, bo widziales kominy i huty. Innym jednak taki deszczyk spadajacy na twarz odpowiadal jakby troche mniej.

    I byla nas wiekszosc, jasny gwint. Czy tgo chesz, czy nie. Owszem peerel mnie wychowal, dal wyksztalcenie zdrowe zeby i stal z huty, ale to nie wszystko. I dlatego podziekowalismy za te trojke z plusem majac nadzieje, ze w nastepnej klasie bedzie nas stac na wiecej.

    Ale Ty mozesz repetowac do woli. Moze w koncu, za ktoras repeta cos w koncu zrozumiesz.

    Emigracyjny madrala pozdrawia madrale znad Wisly. Lub Odry – nie wazne.

    Jesli

  88. „“Ja tęsknię za równością i godnością ludzi pracy z tamtego okresu.
    Za tym, że mogłam mieszkać w jednym bloku i z prostym robotnikiem, krawcową i z animatorem kultury i z dyrektorem warszawskiej Polfy i z wybitnym polskim inżynierem. Tęsknię za tym, że nie było na podwórku ani w szkole patologicznego szpanu i materialnego wykluczenia.”

    Hehehe… ach, jakie to romantyczne. Ci robotnicy, co to tacy byli godni, szczegolnie wieczorem, w dzien wyplaty. Umorusani, niedomyci, czy rano, czy wieczorem, zarosnieci, klnacy jak szewcy i ordynarni ze az strach. Ci robotnicy, co to tacy byli rowni gdy szlo o przydzialy mieszkan, talonow na „syrenke” czy ktorzy w imieniu rozwscieczonych kolegow wyrywali sie jak Filip z konopii i podejmowali za cala brygade idiotyczne zobowiazania produkcyjne, co oznaczalo niepotrzebnie zmarnowany czas i materialy na produkcje, ktora i tak albo szla na przemial, albo do sklepow jako odrzuty z eksportu.

    I nikt, Magrud, nie zabrania Ci mieszkac na osiedlach, gdzie mieszkaja robotnicy. Wystarczy tylko poszukac w ogloszeniach. W Warszawie sa przeciez robotnicze blokowiska, a wiec w czym problem ? „Kupie/zamienie mieszkanie” czy cos w tym stylu – tak nazywa sie ta rubryka. Moge Ci polecic pare, ale Ty jako architekt wiesz lepiej, wiec po co ?

    Na podwoku i w szkole nie bylo patologicznego szpanu ? Nie pamietasz co warte byly jeansy z Pewexu i jak sie miala pozycja towarzyska kogos, kto nosil „rifle” i kogos, kto nosil „odry” ? Wsrod dziewczyn dziewczyn bylo jeszcze gorzej. W koncu bazar w Rembertowie nie zyl sam z siebie, prawda ? Ktos kupowal te lachy i po cos. Nawet glupie papierosy znaczyly cos wiecej niz tylko rurka z tytoniem, zwlaszcza odkad „marlboro” mozna bylo kupic w kiosku. Trzeba bylo tylko miec te 24 czy 28 zl, juz nie pamietam.

    Bo chyba wcale nie chodzi o to, zeby inzynierowie mieszkali w jednym bloku z niewykwalifikowana sprzataczka kibli na dworcu. Niech inzynier mieszka tam, gdzie go stac, zeby mieszkal, i tam gdzie aspiruje, zeby mieszkac. Chodzi o to, zeby sprzataczka zyla godziwie, nawet jesli skromnie (jedno nie wyklucza drugiego),skoro tak sie ulozylo w jej zyciu, ze jest sprzataczka. I peerel wcale nie byl pod tym wzgledem takim rajem, a juz napewno nie wyrobil w nas poczucia rownosci i godnosci, ktore to uczucia mialyby potem wyparowac z POlakow tylko dlatego, ze przyszla nowa wladza i zepsula dobry, poczciwy peerel. Ani peerel, ani dzisiejsza Polska, Magrud. Moze niektore kraje skandynawskie spelniaja Twoj ideal, zwlaszcza patrzac od strony sprzataczki, ale Skandynawia nie ma nic wspolnego z peerelem i z socjalizmem takim, jaki nam zafundowano na 45 powojennych lat. Zreszta, Skandynawie pewnie znasz lepiej niz ja, a wiec po co dalej sie rozwodzic ?

    Przy calym szacunku, Magrud, nie pisz byle czego, bo wychodzi tak, jak to ladnie ujal PIRS w swym cytacie z astma.

    Pozdrawiam.

  89. jasny gwincie! – nie musiałam pytać ojca, jak wyglądał Wrocław po wojnie, bo ja go odgruzowywałam. Cegła wrocławska szła na odbudowę Warszawy w ramach akcji „Cały naród buduje swoją stolicę!” Potem się okazało, że nie był to dobry pomysł, bo razem z tą cegłą zostały przywleczone jakieś wredne poniemieckie grzyby, czy bakterie. Ale fakt pozostaje faktem, że wiele lat po zakończeniu wojny Wrocław z całym Dolnym Śląskiem był pod każdym względem traktowany po macoszemu. Jednak osiedlili się tu ludzie niezwykle pracowici i co ważniejsze, pokochali to miasto i uznali za swoje.
    Tu był słynny Pa-Fa-Wag, Hutmen, Elwro – nasza duma, po przewrocie zrównana z ziemią, produkowano znakomite obrabiarki, eksportowane na zachód bez polskich oznakowań – na zachodzie robiły za wyrób zachodni. Ja te realia znam i wiem, jakiego wysiłku dokonywali ludzie, którym w tamtych czasach chciało się rozwijać myśl techniczną, wiem z jakimi ograniczeniami się spotykali. Tego mi nie musisz przypominać. Do tej pory natomiast nie udało mi się dowiedzieć co to był za twór ekonomicznego myślenia, który zwał się złoty dewizowy a posługiwano się tą walutą w rozliczeniach eksportowych 😀 ja się wielokrotnie naszych ekonomistów dopytywałam, co też to za waluta i jak się ma doi zwykłego złotego, ale odpowiedzi się nigdy nie doczekałam 😆
    Ze swej strony uważam, że sukcesy polskiego przemysłu, budownictwa czy też artystyczne w przeróżnych dziedzinach nie były dzięki, ale pomimo i na przekór tamtej rzeczywistości. Wiele naszych technicznych osiągnięć było – niestety na miarę tego zaoranego wrocławskiego „Elwro” z jego śmiesznymi komputerami „Odra” wielkości sporego biurka, gdy w świecie nikt już czegoś takiego nie pamiętał. Duma wrocławskich budowlańców, najwyższy wrocławski budynek „Poltegor” o wyjątkowej konstrukcji został również nie dawno wyburzony, bo nie dawało się go przystosować do nowoczesnych wymogów. W jego miejsce powstaje nowoczesny kompleks.
    O papier toaletowy i kolejki po mięso mnie nie pytaj, bo stałam, jak każdy i nie liczyłam godzin. Mój system był taki, że przychodziłam pod koniec pracy sklepu i brałam, co było. Głodna nie chodziłam. Po nocach nie stałam. Octu nie używam. Zresztą ten przykładowy ocet i liść bobkowy to krótki epizod w całym długim okresie PRL-u. Życie nie było łatwe, ale nie znaliśmy wtedy innego. Wszyscy stali w kolejkach, oszczędzali na książeczkach mieszkaniowych i nie robili z codziennych kłopotów problemu.
    ;
    A MA przypomnę jeszcze, że oprócz Jazzu nad Odrą mieliśmy Grotowskiego i Tomaszewskiego, a także wspaniały teatr z wyśmienitymi aktorami.
    Mieliśmy powody do dumy z naszego miasta.
    ;
    A w Rynku, w podwórku jednej z kamieniczek była cudowna babcia, która wyrabiała kapelusze. Przed wojną ubierała słynne aktorki lwowskie. Kiedy się do niej przychodziło zamówić kapelusz, to był cały rytuał. Trzeba było pokazać do jakiego płaszcza, czy kostiumu kapelusz będzie noszony, po czym babcia wyciągała jakiś kaplin w odpowiednim kolorze i mówiła „to ja pani zrobię z tego”… I nie było dyskusji o fasonie, bo ona wiedziała, jak ten kapelusz ma wyglądać. Takiego, co by wg niej nie pasował nie pozwalała nawet przymierzyć! To nie dla pani – oświadczała. Kiedy jej zabrakło, to ja i moja przyjaciółka przez wiele lat nie obstalowałyśmy sobie nowego kapelusza 🙂

  90. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA – 27.02 g 15:13 pisze:

    „Fakt ten mial byc dowodem liberalizmu i humanizmu owczesnych pryncypalow. Moi koledzy, dziennikarze z Francji, dziwili sie serdecznie; jak to mozliwe, aby w demokratycznie rzadzonym panstwie i doskonalej konstytucji (wedlug Lizaka, Lecha i Magrud) pierwszy sekretarz partii, zrzeszajacej zaledwie 2,5 mln czlonkow mogl decydowac o zwolnieniu z wiezienia kogokolwiek. Nasuwalo sie pytanie, gdzie byli sedziowie i lawnicy.”

    Widocznie bylo to mozliwe. Podobie bylo w tzw „aferze miesnej”. Gospodarz wynosil pod niebiosa M. Rakowskiego, (nie biorac sie za sedno problemu) ze MR odwazyl sie na prywatna rozmowe w KC dotyczaca ewentualnego ulaskawienia przed ruchem ostatecznym zapadni na szubienicy http://pl.wikipedia.org/wiki/Afera_mi%C4%99sna

    Jest do dzisiaj niewyjasnione czy zespol redakcyjny „POLITYKI” owczesnego czasu spozywal, korzystal (prywatnie) z dostaw trefnego miesa. Wiadomym jest natomiast, ze towar czesto & gesto znajdowal zby na stolach prywatnych bankietow warszawskich „elit” swietujacych hucznie zdobyte przywileje zainstalowanego systemu.

    Post Christum.
    Jak po miedzy gorami kabanosow, schabow, poledwic i ogonowek torowano droge do bulawy niejednemu pozostanie tajemnica poliszynela.

  91. JUKI 2009-02-27 o godz. 17:33:
    To przykre kiedy ktoś zamiast odnieść się do moich argumentów, przypisuje mi jakieś intencje. Czy jeśli piszę, że Lizak jest antysemitą (czego on nie ukrywa) i dziwię się że Magrud to nie przeszkadza, to oznacza że nie podobają mi się osiągnięcia PRL, a natomiast podobają mi się wady dzisiejszej RP?
    Kiedy przeczytałem Twoją wypowiedź, mój zdumiony umysł zatrzymał się. Buddyści zen latami praktykują aby osiągnąć taki stan umysłu. Bardzo Cię proszę, pisz częściej!

  92. ANCA,
    Gdy opisywałaś swoją młodość i część dorosłości w PRL byłaś zapewne szczera. Przeczytaj zatem jeszcze raz ten fragment, który jest rejestrem Twoich wspomnień.
    Bo, z tego, co napisałaś wyłania się idylla. Skąd zatem tak sprzeczne z zarysowanym obrazem wnioski?
    Ja Twój wpis odbieram następująco: życie było O.K., ale państwo było fatalne. Tylko, skąd ten uraz do tego okropnego państwa, które nie przeszkadzało w tym dobrym życiu? A może nawet, jakąś niewidzialną siłą je ułatwiało?
    Pomyśl, o tym żródle niechęci. Może to jest po prostu syndrom zniewolonego umysłu? Zwykła polityczna poprawność. Jak ta szminka nakładana na usta, bo tak wypada i tak się przyjęło?

  93. Felietonista lubi dwie rzeczy. Primo, lubi wyłożyć sprawę prosto i jasno, np. sformułować dylemat Sikorskiego: albo Sikorski jest twardy, albo jest elastyczny; albo zakotwiczony w stolicach świata, albo uwieszony u klamki pańskiej polskiej prawicy. A trzeciej drogi nie ma? Ano faktycznie, nie ma. Trzecie drogi są bowiem wybiegiem myślowym, szczególnie w polskiej polityce. A już szczególnie w polskiej myśli ekonomicznej ostatniego dwudziestolecia były trzecie drogi nie do przejścia, czy nawet sześćdziesięciolecia. A przecież jest powiedzenie dziadów naszych, kto wie, może i pradziadów, które wprowadza do naszego życia słuszną taktykę działania zwaną “wilk syty i owca cała”. Przecież Sikorski, Tusk i cała ta parada tzw. “kłamców i blagierów” musi jednocześnie okręt zwany RP w spokojnej i ugrunotwanej stolicy (za)kotwiczyć, oraz prawicowe apetyty zaspakajać. Dla tych ostatnich może być nawet papka, kaszka manna z grochem na rozpęd, gdyż w stolicach świata to zrozumieją, bo tam grają w tę samę grę i papkę dla różnych formacji znaczących w lokalnej polityce na odpowiedniej porcelanie podają.

    Secundo, felietonista lubi wykazać czytelnikom swój przemożny wpływ na bieg wypadków, np. na tworzenie złośliwych komentarzy pod adresem jakiegoś ministra. Nie będę rozwijał tego punktu, powiem tylko, że wszelka w tym miejscu zbieżność postaci i akcji z rzeczywistością jest przypadkowa.

    Wracając do Sikorskiego i do lekko przez felietonistę zarysowanego drugiego dylematu, tj. czy (obecny minister) Sikorski kandyduje, czy nie kandyduje na szefa NATO – oczywiście nie pójdę na łatwiznę i nie przywołam Gombrowicza – lecz przytoczę tę powiastkę. Polscy alpiniści szli na wysoką góre w Himalajach, powiedzmy na K2. Stanęli w bazie, którą założyli w dolinie, ale na odpowiedniej już wysokości. Wtedy szef wyprawy, doświadczony alpinista X, który zresztą chwalebnie na K2 tę wyprawę doprowadził (oczywiście nie całą ekipą), i co równie ważne z K2 do kraju ojczystego w całości sprowadził – było to w czasach PRL-u, co ma bardzo wielką wymowę na tym blogu, który tę całą historię opisał i za wzór dowodzenia zespołem w wymagającym terenie podawał, stanął był w bazie przed poważnym dylematem: czy na K2 wejść drogą A, czy alternatywną drogą B. W tamtych czasach w trudnym terenie nie było tak, że można zacząć iść drogą A, a w razie niepowodzenia czy nadmiernych przeszkód wrócić na drogę B, jak się to mówi przyjąć plan B do realizacji. Na pewnych wysokościach bywają punkty, po przekroczeniu których nie ma odwrotu. Dzielny alpinista X zapytał zatem dwóch najstarszych po sobie alpinistów, którą drogę preferują. Po krótkich, a może od dzieciństwa prowadzonych badaniach terenowych, alpinista Y powiedział, że najpewniejsza drogą na K2 jest droga A, zaś alpinista Z, że droga B. Wtedy szef, alpinista X, skierował alpinistę Y do wyruszenia w rekonesans i zbadania drogi B, zaś alpinistę Z do zbadania drogi A. Jasne? Po całodobowym rekonesansie alpinista Y wraca do bazy i stwierdza, że najpewniejszą drogą na szczyt K2 jest droga B, co zadowoliło, mało powiedzieć zadowoliło, to utwierdziło szefa X, że iść należy drogą B. Musimy rozumieć, że tak na prawdę można coś orzec, że droga B jest najpewniejsza, jak się na K2 tą drogą B wejdzie i potem wróci nią do bazy. Ale alpiniści nie po to są, aby stwierdzać takie rzeczy po fakcie. Tak samo jak politycy od spraw zagranicznych, NATO-wskich i stosunków z Rosją. Jeśli wojowniczy wobec Rosji min. Sikorski zacznie negocjować, dochodzić do porozumienia, się z nią układać, np. o tym, że Rosja nie będzie wysyłać bez zapowiedzi bombowców w kierunku strefy powietrznej Kanady na dzień przed wizytą Obamy w Ottawie, i testować systemu NORAD, i prowokować USA i NATO, czego nie robiła w okresie między ZSRR a Putinem, w zamian za nadanie Rosji statusu wielkiego mocarstwa (z przymróżeniem oka, dla spokoju, ale cały czas w czujności – taka mamałyga z wódeczką) to wtedy dla polityków i opinii publicznej na zachodzie (a Polska należy do zachodu) nie będzie wątpliwości, że jest to dobry krok. Sam fakt zawierania historycznego sojuszu z Rosją przez Sikorskiego czy innego zaciekłego Anty-Rusa będzie bardziej wiarygodnym.

    Tak jest. Polscy alpiniści weszli na K2 drogą B, zaś los alpinisty Z nie jest mi znany w kontekście tej opowieści.

    Relaksujacego weekendu dla inteligencji pracujacej miast, wsi i blogu :: Jest jeden blog – en passant

    zyczy — T.O.

  94. Jacobsky

    Bardzo wielu ludzi szukało szansy na Ziemiach Odzyskanych, jak Anca, wyjeżdżąjąc tam z zabiedzonej i przeludnionej Polski centralnej.
    Byle też tacy, którzy uciekali przed karzącą ręką UBP.
    Należeli do nich nierzadko członkowie band UPA.
    Byli tam także członkowie rodzimych band Łupaszki i Ognia.
    Zasiedlała je także wywiezionia z Bieszczad ludność cywilna stanowiąca często zaplecze banerowskiej aktywności.
    Ale byli wśród nich głównie ludzie szukający pokoju i spokoju.
    I oni go tam znaleźli, poza nielicznymi, czekającymi na III wojnę światową, wysadzający pomniki i aule akademickie.
    I niech oni mnie dzisiaj nie przekonują , że te swoje awanturnicze kroki podejmowali w moim interesie.
    Ich wizytówką stało się potworne bezrobocie i ogromna emigracja, która ich dyskwalifikuje jednoznacznie i ostatecznie.
    A reszta jest pieniacką wściekłością ludzi obnażonych w ich podłości.

  95. Jakobsky – 19;21 – Ja już wolę „boski wiatr”, niż niezmierzoną dobroć Wiadomokogo… Mój tata wraz z rodziną spadł na teren Dolnego Śląska dokładnie tak. Samolotem bez podwozia… Nie pozwolono mu zamieszkać nigdzie tam, gdzie miał jakichkolwiek krewnych, czy choćby znajomych.
    Takie czasy. Boski wiatr…

  96. Czy ktos z Panstwa pamieta polska sztuke (moze Rozewicza?), wystepowal tam facet, ktory byl wynajmowany na zebrania partyjne. Za pieniadze jezdzil po calej Polsce. Gdziekolwiek zebrania byly mdle, bez dyskusji, on byl proszony o przedstawienie swego zyciorysu. Zaczynal: „przed wojna bylem wlascicielem ziemskim, potem wstapilem do AK, itd…..” To byly wczesne lata 50te…zebranie natychmiast sie ozywialo; byly plomienne, gniewne i krytyczne przemowienia ….facet bral kase i jechal na inne zebranie. Przypomina mi to nieco Lizaka i jego byznes- „dog- and pony show”. Gdyby Lizak nie istnial, nalezaloby go stworzyc, jak wygladalby ten blog bez niego? Nie zdziwil bym sie, tez, gdyby Lizak w rzeczywistosci mieszkal w Las Vegas, siedzial na tarasie hotelu Bellaggio w Las Vegas, w bialym tuxedo i popijajac koktail „Sex on the Beach”, pisal na swoim laptopie (Apple, oczywiscie), o ciezkiej doli ludu pracujacego w burzuazyjne Polsce. Kto za nim stoi?, dlaczego manipuluje pod plaszczykiem?…o to moze nalezaloby sie spytac Leona Panette, pracodawce Lizaka, albo moze,- (self-hating Jew syndrom)-, kogos z Mossadu…

  97. Galeria sławy i chwały prawicowego przymierza

    Ku pamięci

    Amerykańscy agenci wpływu w akcji

    Dla mnie nie ma istotnego znaczenia czy mamy do czynienia z salonowymi pieskami Moskwy czy Waszyngtonu. Jedna i druga droga jest poszukiwaniem suwerenności pod obcymi skrzydłami, za co z natury rzeczy należy płacić jak praktyka dowodzi słoną cenę. W pierwszym przypadku płaciliśmy cenę zrozumiałego ograniczenia suwerenności politycznej, w drugim zaś płacimy bardziej dokuczliwą pańszczyznę braku suwerenności ekonomicznej, gdzie za zmiany polityczne zapłaciliśmy całym majątkiem narodowym. Nie ma nic za darmo. I z tego faktu winny sobie zdawać sprawę nasze tęgie elity polityczne oparte na imperialnej polityce USA, czego doskonałym przykładem jest kompromitująca umowa zawarta z amerykańskim suwerenem na rzecz zbudowania amerykańskiej bazy, w ich interesie, na polskim terytorium i za nasze pieniądze. Jednak w radzieckim przypadku, funkcjonowanie ich baz w Polsce miało nieco inną wymowę i sposób rozliczania. Poza tym wówczas na Polskę były skierowane amerykańskie rakiety z głowicami jądrami, a dzisiaj na własne życzenie oszalałej prawicy będą skierowane rosyjskie rakiety na nasze terytorium, co w niczym nie zmienia mojego luksusu psychicznego, ponieważ jest mi najzupełniej obojętnym od czyjej rakiety szlag mnie trafi. Zatem jest to polityka, która w żadnej mierze nie poprawiła statusu bezpieczeństwa Polski. Gdyby Polska zamierzała się wyposażyć wyłącznie w rakiety obronne typu „Patriot”, miałoby to swoje logiczne uzasadnienie motywowane troską o integralność i bezpieczeństwo naszego terytorium. Jeżeli jednak dajemy sobie wcisnąć amerykański rakietowy system obronny, nakierowany na ochronę terytorium USA, przy poniesieniu bez mała wszystkich kosztów i konsekwencji tego stanu rzeczy, gdzie Amerykanom brak dobrej woli by nawet pozytywnie rozważyć problem wiz dla Polaków, świadczy o wyjątkowej niekompetencji lub złej woli polskiej prawicy. Nie mówiąc o tym, że celowo i świadomie pogłębia ona ryzyko atomowego uderzenia na nasz kraj. Jest to polityka igrania z ogniem, do której nie powinno się dopuszczać ludzi niezrównoważonych. Jedynym plusem tego niesprawdzonego systemu antyrakietowego w sytuacji abstrakcyjnego zagrożenia naszego kraju, jest napędzanie rozwoju gospodarczego USA kosztem naszego zrujnowanego i zadłużonego na pokolenia budżetu państwa.

    Niektórzy uznają za wielki sukces wyzwolenie się spod dominacji rosyjskiej. Nikt jednak nie próbuje nawet dotknąć problemu, za jaką cenę? I czy przejście spod jednej dominacji pod drugą jest tak ogromnym sukcesem, klęską czy utrzymaniem status quo?Swego czasu głośna była koncepcja neutralności Polski, zrazu utrącona przez Kwaśniewskiego, który infantylnie argumentował, że Polska jest nizinnym krajem dlatego nie może sobie pozwolić na neutralność. Tak absurdalnych motywacji nigdy nie słyszałem, bowiem doskonale wiem i rozumiem, że Polska leży na przecięciu europejskich szlaków Wschód-Zachód i Północ-Południe, co utrudniałoby w zasadniczy sposób historycznie znane spacerowanie po Polsce przez naszych sąsiadów, lub deptanie tej ziemi jak kto woli. Właśnie ta neutralność mogłaby stanowić zaporę przed imperialnymi zakusami obu imperiów, a dla nas mogłaby być bazą profitów materialnych z racji rozwijanego obustronnie korzystnego tranzytu i współpracy gospodarczej, a nie jego blokowania jak dotychczas w imię przedmurza chrześcijaństwa lub kapitalizmu. Dlaczego my ciągle musimy dzielić a nigdy łączyć, dlaczego zawsze się musimy opowiadać w czyimś interesie, a nigdy w swoim własnym? Czy dumny i zasłużony naród w sercu Europu nie stać na bezwarunkową suwerenność? Przewracając światowy system polityczno-militarny nie bali się Rosji, a dzisiaj przed nią kucają.Tutaj się właśnie kłania owa pozorna suwerenność a właściwie jej brak, wynikający z ograniczeń mentalnych naszych dysponentów.

    Tym skażonym myśleniem dotknięta jest zarówno prawica poprawna politycznie jak i skrajna prawica a także po części burżuazyjna lewica. Nie potrafią się one wyrwać poza opłotki lawirowania u nóg wielkich, którzy co najwyżej mogą nam kopniaka zaserwować. Nie po to są mali by się umacniać, lecz po to by ich kosztem umacniać mocarstwa. Nawet UE mimo swych ideowych założeń wspierania słabszych pozwala na dyktowanie warunków przez najsilniejszych. Przyjęliśmy koncepcję tertium non datur, co jest błędnym, ponieważ w ogromny sposób ogranicza nasze możliwości kontaktów i rozwoju gospodarczego z całym światem. Gdybym ja miał utrzymywać intelektualne kontakty li tylko z moją małżonką, ponieważ ją bezgranicznie kocham, wobec tego niechybnie uległbym w expressowym tempie ośmieszającemu ograniczeniu. Dlatego warto wyściubić nos poza myślowe schematy, z pożytkiem dla siebie i innych. Miłość miłością a z czegoś życ trzeba. Jak na talerzu zbraknie to i miłość uwiędnie. Skończyć należy także z kolejnym bzdurnym dogmatem:Polska taka, siaka lub owaka byleby była chrześcijańska, ponieważ jest to najpojemniejszy ze wszystkich ograniczników, ale jednak pozostający wyróżnikiem państwa wyznaniowego. Jedynym ogranicznikiem jaki możemy sobie stawiać to jest interes polskiej racji stanu rozumianej jako interes całego narodu a nie takich lub innych elit lub partii politycznych. Stąd z opisanego zaścianka Ciemnogrodu nasze elity muszą się wyrwać lub odejść i przestać aspirować do przewodzenia. Po prostu wiara i materia są zbyt odległymi i nie zawsze przystającymi do siebie sferami.

    Nowe elity proponują nam hasło, z wiadomych względów, „łże jak Moskal”, które niewątpliwie chciałyby uzupełnić piarowskim zawołaniem „mówi prawdę jak Amerykanin”, na co nie mogą się odważyć by nie ośmieszyć się do końca, boć tak ciągle im opada. Zaś wąsik Hitlera każdemu notablowi można przyłatać z bardzo ciekawymi niekiedy efektami. Proszę zabawić się w tę infantylną zabawę a sami sprawdzicie ile ona pustego śmiechu przynieść może. Gdyby zaś podobny eksperyment uczynić panu Saakaszwili to efekt jest murowany. Jeżeli tak krzykliwie nawołujemy do ścigania rosyjskich agentów wpływu, to ja nie mam nic przeciwko temu, ścigajcie ich panowie. Ale rodzi to określone konsekwencje logiczne. Polska suwerenność wymaga by ścigać wszystkich agentów poczynając od KGB,poprzez CIA do Mosadu włącznie. Po zlikwidowaniu WSI potraficie już ich wszystkich ująć, postawić zarzuty, postawić przed sądem i prawomocnym wyrokiem skazać. Jeśli natomiast ma to być jednostronna politycznie nagonka, to lepiej buzię zamknąć by propagandowej kompromitacji nie czynić. A to, że historycznie ujmując Słowianin jest bliższy Słowianinowi, niźli jakiś Anglosas jest rzeczą wielce oczywista i naturalną, co nie stanowi absolutnie żadnego dowodu na agenturę wpływu jak chciałby, być może, Pan Macierewicz i et consortes.

    Mówienie o istnieniu rosyjskiej partii w Polsce jest przejawem szczególnego rodzaju fobii, zahamowań i ahistoryczności podejścia obliczonego na reakcję i wsparcie zaścianka. Ludziom być może powiązanym biznesowo z Rosją imputuje się prorosyjskie uwikłanie. Takie uwikłanie można również przypisać reprezentantom polskiej gospodarki funkcjonującym dla przykładu w Norwegii, Szwajcarii, Hiszpanii, Niemczech i Bóg wie gdzie jeszcze. Od rozwiązywania takich problemów winien być wywiad,kontrwywiad i sądy, a nie zakłamane krzyki politycznych judaszy redukujących nasze obroty zagraniczne, z krajami którym zależy na handlu z nami. Jeżeli będziemy realizować oczekiwania biznesowo-handlowe ludzi o skrajnych poglądach to ostaną nam się wyłącznie Stany Zjednoczone, dla których Polska jest ograniczonym kontrahentem gospodarczym, poza gadżetami militarnymi, na kupno których nas zresztą nie stać. Z Rosją w dwustronnym bilansie jesteśmy zadłużeni na ca 5 miliardów i nie sądzę by USA zechciały pokryć tę naszą nierównowagę.

    Ludzi, którzy zachowują minimum zdrowego rozsądku próbuje się przyrównywać do swoich możliwości intelektualnych nazywając ich tchórzliwymi idiotami. Tchórzliwym idiotą jest ten, który rzuca się na imperium czyniąc ludobójstwo straszliwe, by potem uciekać i wrzeszczeć o wyrządzanych mu krzywdach. Jest to sposób widzenia i myślenia Eryki Steinbach i jej podobnych kacyków w rodzaju Pana Saakaszwili. A przecież jego amerykańscy promotorzy ponoć go ostrzegali przed takim scenariuszem, jeśli można im wierzyć. Chowanie głowy wpiasek nie jest dobrą strategią, podobnie jak wciskanie własnego nosa do czyjejś miski. Z dwojga złego wolę jednak pokojowe rozstrzygnięcia, aniżeli pieniacko-militarne napinanie się, kiedy nie ma po temu żadnych przesłanek. Rosja Zachodowi jest niezbędna jako polityczny straszak dla własnego społeczeństwa by uzasadniać ogromne inwestycje w sektor paliwowo-militarny, potrzebna jest również jako coraz bardziej znaczący dostawca surowców. Bez Rosji Zachód nie może istnieć. A Polskę, jak historia dowiodła, da się przeboleć i tę prawdę powinno zrozumieć i przełknąć grono bufonów mających intencje wpływania na polską politykę zagraniczną.

    Samozwańczy ambasadorowie polityki Waszyngtonu w Polsce, by użyć ich frazeologii,chcieliby wyrugować z polskiej świadomości i rzeczywistości fakt istnienia wielkiego sąsiada stanowiącego szansę ogromnego rynku zbytu dla Polski, mogącego ewidentnie napędzać nasz rozwój gospodarczy. Tego rodzaju myślenie jest niezgodne z polskim interesem i samobójcze w sensie ekonomicznym. Na chorej nienawiści nie można zbudować niczego twórczego. Polski nie stać na autarkię, by móc sobie pozwalać na ksenofobie, zresztą nie mieści się to również w kanonie nowoczesnego państwa demokratycznego, umocowanego w strukturach Unii Europejskiej.

    Dławienie wolnej myśli stało się wiodącą kierunkową polskiej demokracji ujętej w cudzysłów. Jedynie dopuszczalnymi i słusznymi z punktu widzenia politycznej poprawności są założenia umacniające imperialną pozycję USA, co w kontekście pluralizmy budzi niejakie zastrzeżenia. Dla osiągnięcia tego celu używa się instrumentów propagandowych ze starego lamusa zimnowojennej walki, gdzie pomówienia i obelgi stanowią stary, sprawdzony i żenujący repertuar z prawicowych arsenałów politycznych potyczek, nie tylko wobec siebie, ale również wobec prawoskrętnej lewicy.

    Rzeczą bardzo znamienną jest, iż tę karuzelę politycznych uprzedzeń, niechęci i fobii, napędza nie ulica, lecz mało znane nazwiska ze świata nauki, i często obce media, traktując Polskę instrumentalnie w rozgrywaniu własnej partii szachów. Wiadomo, że w obecnej rzeczywistości, za pieniądze można zrobić wszystko. Żeby jednak wystawiać na szwank interes swojej Ojczyzny, wygrywając pozorne i nieuzasadnione zagrożenia w oparciu o własne i wąskie widzenie świata i jego problemów, w tym ulokowanej w nich Polski, jest zachowaniem niezwykle uwłaczającym ale i szkodzącym Polsce. Poziom dyskusji oraz używane słownictwo w tych polemikach znamionują bardzo niskie możliwości intelektualne pewnych ludzi, bo jak inaczej można zrozumieć określenia w rodzaju:rosyjscy czynownicy, salonowe pieski Moskwy, idioci,agenci wpływu, służalcy wobec Rosji, Sowieci żarłocznym krokodylem ,schizofreniczne porównywanie Putina z Hitlerem. Proszę państwa,proszę o wybaczenie, dla mnie jest to rynsztok polityczny, na którego drożdżach wyrastają żałosne polskie elity marzące o Polsce „od morza do morza”. Zagospodarujcie najpierw Polskę „B” będącą ostoją i matecznikiem polskiego Ciemnogrodu na prawicy, a potem się zobaczy. Być może będziecie mieli koncepcyjne widzenie Najświętszej Marii Panny w zakresie pracy dla wszystkich, chleba dla dzieci i bezpieczeństwa oraz pokoju dla suwerena, a wówczas zechce on zaakceptować wasze wizje.
    A póki co, do modlitwy drodzy panowie, w intencji Boga, Honoru i Ojczyzny oraz wszystkich biednych, bo wam już nic nie pomoże.

    Pewnego rodzaju optymizm budzi pojawienie się wielu nowych nazwisk na forum prezentujących niezależne i rozważne podejście w kwestiach dotyczących Polski i jej miejsca w świecie. Głosy te stanowią wyraźną przeciwwagę dla głosów skrajnej prawicy. W bardziej rozumnym podejściu nowej generacji Polaków należy upatrywac szans rozwoju dla Polski.
    _________________
    Manus manum lavat

  98. A to jest jeszcze blog redaktora Passenta czy Lizaka? Bo ani się człowiek nie obejrzał, a ten pan sobie ten blog zaanektował. Nie stać go na własny? Zepchnął Gospodarza do kąta, a Gospodarz jakos nie reaguje.

  99. NeferNefer,

    Brawo za postawę wobec postaw. To nie jest jedyne wyjście, to oczywistość!
    Przykro mi, ale w sprawach prospołecznych , jestem za rozwiązaniami systemowymi.
    Wewnątrz siebie, jestem przeciwnikiem takich społecznych zrywów, jakie organizuje dla medialnego show Owsiak, kiedyś Ochojska itp. Wewnętrzny mój sprzeciw wywołuje tworzenie w młodych pokoleniach nawyków żebractwa/przeprzszam/ , postawy społecznikowskiej „ostatniego ratunku” zamiast całą energię skierować na wymuszanie na rządzących odpowiedniej polityki społecznej, kształtując jednocześnie postawy obywatelskie. W naszym zozregulowanym pod względem spajającego nas jako naród -systemu zasad i wartości /od najwyższych do obyczajowych/ taki „uboczy produkt działania prospołecznego uważam za najważniejszy element Pierwszego Kroku ku układającej się w coś sensownego przyszłości.
    Przepraszam, że trochę poprzynudzałem. Przyznam się Tobie, że raktualnie rozpoznaję możliwość uruchomienia czegoś , co byłoby i prospołeczne i antykryzysowe. Póki co , wszystko układa się po myśli. Założyłem sobie,że do końca marca stworzę realne podstawy. Na początku kwietnia spodziewam się pierwszego stanu osiągnięcia Pozycji Zerowej. Jeśli faktycznie zamiast żonglerki koniunkturalnymi skojarzeniami i hasłami interesuje Cię konkretne sensowne działanie, to możesz liczyć na informacje odemnie w tym czasie.
    Póki co kochamy Wszystkich Ludzi na naszej planecie, w tym Polaków i Czechów…
    nie oglądamy się na ulotne duperelki , i robimy swoje. Taką mam nadzieję.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  100. @Magrud
    Królowo tego blogu. Nie frasuj się duszko zbytnio mówieniem, że Twoją czy Lizaka Arkadią był PRL, bo nic złego nie miałem był na myśli. Nie twierdziłem też nigdzie, że jesteś z tym PRL-em zaściankowa tak jak to odczytałaś. Napisałam, że każdy ma swoją Arkadię sądząc, że Twoją były lata 70-te. Ja też wówczas byłem dzieckiem i wspominam te czasy pięknie. Nie chciałem dotykać umysłu czytającego Prousta w oryginale, lecz jeśli uraziłem to przepraszam, bo ja czytałem Joyce’a i Shakespeara w oryginale i stąd pewnie typowa dla rugbystów brytyjskich brutalność. Trzymam kciuki za Ciebie nieustannie i niech Cię nie dreczą już koszmarni goście przychodzący na ten blog jak policjanci po Jozefa K.
    P.S.
    Teraz jak będę skręcał w Książęcą uśmiechnę się miło do Twojego też dzieła, a z radia Niedzwiedzki ciesząc się pewnie z wyrzucenia Skowrońskiego zapoda przypadkiem…”a na imię miałaś właśnie Beata”

  101. Drodzy Blogowicze, już sobie przygotowałem sążnisty tekst aby go wkleić, ale Magrud (dziękuję i gratuluję), Jasny Gwint i Wodnik 53, o wiele lepiej mnie wyręczyli. Nie będę się więc powtarzać. Lizakowi dziękuję za całość. Przede wszystkim za to, jak to krytycznie myślący blogowicze zaznaczają, że mam coraz większe poczucie stopniowego odzyskiwania godności mojego spostponowanego przez prawicę twórczego (na moją miarę) życia, Spora jego część przypadła na PRL, chociaż największe sukcesy odniosłem po 1989 roku. Pozdrawiam wszystkich – Lech.

  102. Jasny Gwincie!
    Ale Ty piszesz do Neli całą prawdę, i ja z nią nie dyskutuję. To co teraz wyczynia się z II Rzeczpospolitą i latami powojennymi woła o pomstę do nieba. Jeżeli kogoś to interesuje, to obszerniej napisałem na ten temat w swoim poprzednim blogu
    http://torla.blog.interia.pl/?id=885429
    p.t. „Idealizacja II Rzeczypospolitej”. W skrócie – 25 % dzieci było analfabetami, 1 lekarz przypadał na 17 tys. mieszkańców na wsi, w 50 % czworaków nie było okien i kominów, połowa powierzchni użytków rolnych przypadała na 20 tys. wielkich gospodarstw o powierzchni powyżej 100 ha (0,6% ogółu gospodarstw rolnych) itd. Bieda na wsi i w dzielnicach robotniczych miast była tak straszna, że dzisiaj trudno sobie to wyobrazić.
    Komunizm był wyzwoleniem dla tych ludzi, obowiązkowe szkolnictwo, darmowa opieka lekarska, a przede wszystkim budy socjalizmu (praca) i reforma rolna.
    To samo dotyczy kultury,która stała na o wiele większym poziomie niż teraz. Ale to wszystko ma się nijak do tekstów Magrut i Lizaka.

  103. Drodzy Blogowicze!
    Wczoraj pos.Widacki przedstawiał w Sejmie wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie ustawy obniżajacej emerytury dla funkcjonariuszy peerelowskich służb bezpieczeństwa. W TVN24 mogliśmy wysłuchać opinii tych, którym redukowano emerytury.
    Jeden z nich zdenerwowany, domagał się, by mu pokazano osoby, którym wyrywał paznokcie. Tę wypowiedż skomentował b.poseł i były przewodniczacy , byłej UW Frasyniuk. Wiecie jak?
    Strzeliłbym takiemu w pysk – zapienił się Władek o pięknym życiorysie.
    ( tzn. strzeliłby temu, który żądał dowodów swojej winy).
    PIRS wmawia mi nadmierną emocjonalność i radzi: udawaj, że nic się nie stało. Uważaj kogo i z kim bronisz, bo możesz się zdegradować.
    Ale ja wiem swoje. Takie zachowanie Frasynika i wielu innych , także tu, na tym blogu, to nic innego, jak wywoływanie i wzywanie do nienawiści.
    A w takim przypadku udawanie obojętności , to nie popis siły, tylko cynizmu.
    Jak rozumiem, wszstkim tak bardzo uczulonym na przejawy antysemityzmu, nie przeszkadza niszczenie i dyskryminowanie ludzi z powodów czysto politycznych. Tak już ich nauczono. A przecież między antykomunistą a antysemitą nie ma żadnej różnicy. Nienawiść i zaślepienie u nich jednakie. Przedmiot nienawiści tylko odmienny.
    A przecież, w obu przypadkach, ów przedmiot to tylko racjonalizacja. Pretekst. Usprawiedliwienie dla naszych złych uczuć, które przerzucamy na naszego bliżniego.
    Zobaczcie, jak oni rozmawiają z ludżmi, którzy nie podzielają ich przekonań! Ileż ja się nasłuchałam od T.O insynuacji, o moim rzekomym nieudacznictwie, biedzie, porażkach, kiedy ośmielałam się , jak się okazało słusznie, kwestionować i obnazać neoliberalne kłamstwo.
    A teraz, gdy próbuję bronić dokonań PRL wyczytuję dokładnie takie same insynuacje.
    Mnie jest je łatwo przyjmować. Sporo w życiu osiągnęłam. Nie wszyscy mają takie szczęście, choć wielu ma dużo większe.
    A przecież wszyscy mamy prawo do swojej narracji. Każda opowieść warta jest wysłuchania z jednakową uwagą.
    Czym są zatem, owe insynuacje, jeśli nie słowną odmianą naplucia komuś w twarz? Czystą agresją, która drugiego ma zmusić do milczenia i poporządkowania się. Są niczym innym, jak tylko niszczeniem wolności przekonań i opinii. Przemocą wobec ludzkich sumień.
    W tak chaniebny sposób zamyka się usta milionom wykluczonych, wywłaszczonym i pokonanym w wyścigu szczurów. Brzydzę się takimi metodami.
    PS.
    Gdy nieco opadną emocje, będę kontynułowała swoje wrażenia nt. kondycji naszego społeczeństwa, tak, jak to PiRS-owi obiecałam.
    Dlatego, tylko na marginesie zaznaczę, że jest ono takie, także dlatego, że musi być nieme. W przeciwnym razie naraża się na poniżające obelgi bądż insynuacje.

    PS. A Lizak znów napisał bardzo dobrą charakterystykę naszego Talleyranda. Bystry gość z tego Gdeczyka. Do tego, to komunista albo socjalista.
    A na świecie w tym sezonie taka postawa jest bardzo trendy. Uczta się więc i kupta sobie Marksa, bo Hayek jest passe i trąci wiochą. A reganizm i tacheryzm, z ich antykomunizmem, to już szczyt obciachu.

  104. Magrud , mialam na mysli lizaka, ktoremu gratulowalas cywilnej odwagi i dedykowalas swoj akt strzelisty. Ja tego wariata przestalam czytac dawno, gdyz jego zacietrzewienie, jego chamski jezyk, jego antysemityzm jest dla mnie odrazajacy, a jego logorea nie do przebrniecia. Ale Ciebie wciaz czytam.
    Dalej uwazam, ze Ci kompletnie odbilo, skoro potrafisz znalezc w tym perly. Znalam Cie inna. Sorry.

  105. Nie tracmy z pola widzenia zbieznosci w czasie i sekwencji wizyty Sikorskiego w Waszyngtonie i – pozna wiosna – wizyty Putina w Warszawie. Wszystko – w kontekscie komendatury NATO. Takie rzeczy ustalane sa z duzym wyprzedzeniem. Ci dwaj, z pomoca Waszyngtonu, zaklepia sprawe. Wszystkie przytaczane tu argumenty sa bez znaczenia wobec sekwencji zdarzen. Sikorski bedzie ponadto w Moskwie. Wyglada na to, ze zmiekczanie Rosjii, z zachowaniem amerykanskich priorytetow, a tym samym NATO jest dalszym krokiem zwiekszenia wplywow na Wschodzie. A Polacy zamiast ujadac na swojego winni zachowac wiecej powagi i totalnego zrozumienia dla rozwoju sytuacji.

  106. Radek Sikorski jest moim kandydatem na szefa NATO. Jako minister spraw zagranicznych RP ma wszelkie możliwości do wykazania swoich atutów szczególnie na forach UE. Jednak ułożenie stabilnej „równowagi sił”, to przede wszystkim praca na rzecz dobrych i rzetelnych stosunków z Rosją w różnych relacjach. Czy potrafi R. Sikorski zjednać wokół swojej osoby grono wpływowych polityków czy decydentów, przecież to słowiańsko-sarmacka i niepokorna dusza, może nie do końca przewidywalna. Polskie lobby na czele z prezydentem może tylko zaszkodzić, a wyjazd do Moskwy pomoże ???…….. .
    Na blogu trwa dość intensywna dyskusja wokół Lizaka. Zostawiam dla siebie może tylko 20% w protokole niezgodności i rozbieżności. Prawdopodobnie wiekowo zbliżony jestem do Margrud, a wg danych tylko, aż o 4 lata starszy. Nie wykreślam z mojego życia okresu gomułkowsko-gierkowskiego, który wspominam w miarę sympatycznie i doceniam dorobek aktywnych w tym okresie Polaków. Od 1989 dokonaliśmy pewnego skoku, który nie jest w „tygrysim” stylu, a taki sobie i mógłby być bardziej efektywny, a współczesnych problemów do rozwiązania przybywa. Co łączy wszystkich Polaków i Polonię, a co dzieli, to odwieczny dylemat, ponieważ ja jestem za łączeniem i jednością, tak jak to czynią nie tylko w zasadniczych sprawach nasi zachodni sąsiedzi zza Odry i Nysy.
    Na koniec tygodnia w łagodnym nastoju, tak śpiewali około 30 lat temu Skaldowie:
    „Szanujmy wspomnienia, smakujmy ich treść
    Nauczmy się je cenić
    Szanujmy wspomnienia, bo warto coś mieć
    Gdy zbliży się nasz count desiere”….. . ,(a gdzie ta przyszłość i szklane domy).

  107. Wodniku!
    Całkowita racja i całkowita słuszność jest po Twojej stronie. Ale Twój komentarz jest jakby obok mojej notki, w takim razie podkreślę, o co mi chodzi:
    1. „Watykan NIGDY nie potępił Hitlera!”
    2. „ogniem i mieczem zwasalizował CAŁĄ barbarzyńską Europę”.

  108. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Niestety wszystko wskazuje na to, ze wylowiony przez „elite” w prowincji „model” po nader wszechstronnych & intensywnych przygotowywaniach (Pembroke Colleg + U. Oxford u L. Kolakowskiego) nie spelnia pokladanych nadziei na sztafete „Bulaw w reku”.
    Prowincjonalny hodowlaniec okazal sie tzw. niewypalem, niesmacznie wypieczonym zakalcem.

    Post Christum.
    Bywaly czasy, kiedy to amerykanscy prezydenci zabiegali o dostep do prywatnego nr. tel. R. Murdoha, ale to jest juz inna historia.

  109. Gratuluję Magrud świetnej syntezy (z 04.42). Jest Pani Wielka! Ma rację i Jacobsky, to życie – to jedno wielkie g…. , ale chwilami jest dość przyjemnie.
    Tylko patrzeć, jak Stocznie (kolebka „S”), które skutecznie podcinały gałąź na której siedziały, wyjdą na ulice.. A ponieważ całe zło im się ciągle kojarzy z komuną, więc pod hasłem „Precz z komuną” – zaczną kolejną demolkę.. Zamiast iść do tych nowych kościołów, i pod przewodem swych światłych kapłanów – po prostu WYMODLIĆ nowe miejsca pracy, podwyżki, mieszkania, zdrowie.. To taka nasza swojska paranoja!

  110. Jakobsky,

    „Jacobsky pisze: 2009-02-27 o godz. 15:51 ”
    ———————————————–
    Znam Ciebie z metafor i języka nieporównywalnie bardziej wykwintnego. Pozwalam sobie zwrócić uwagę na fakt- czy niezauważalnie, choroba o której piszesz zaczyna czynić destrukcję Twojej osoby. Zaczynasz łapać się na to co niektórzy, jeszcze naiwnie wierzący w polemikę- że odpowiednia argumentacja MUUUSI!!! dotrzeć do Twojego rozmówcy. Niepostrzerzenie zaczynasz się nakręcać, a przed Tobą zawsze beton. Pamiętasz Stana Tymińskiego. Ludzi inteligentnych trafiał jasny z najjaśniejszych, on bełkotał co mu ślina przyniosła na język, a gawiedź to kupowała. To sowiecka szkoła propagandy- 100% gry na emocje odbiorców i 100% betonu ochronnego na wszelkie argumenty…
    Jedyną obroną jest dbanie o swoje emocje. Jak do tej skarbnicy wtargnie taki „wirus” to już po Tobie. Poczucie mocy z posiadania takich umiejętności/intelektualnie to metoda prymitywna/ wyzwal u tych którzy jej używają, sadystyczne odruchy. Ani się obejrzysz, a zaczniesz w swoich myślach dyskutować z coraz bardziej kretyńskimi argumentami.
    Po drugie, jeśli już, to w Twoim wpisie, popełniłeś błąd logiczny. Tego typu umysły nie trawią w ogóle. Pochłoniętą wiedzę „wydalają w nietkniętej postaci, tylko ją „doprawiają” nabytymi, bliskimi ich naturze smakami. To co wchodzi wychodzi nietknięte. Wiedza służy do manipulowania ,a nie do poznania czy poszerzenia horyzontów.
    Po jakimś czasie „konfrontacji z taką chorobą stajesz się nieodwracalnie kimś innym.Nawet kiedy wrócisz do swoich pięknych skojarzeń, i tak już nie będziesz sobą. To będą już tylko atrapy tego, co potrafił Jakobsky przed „chorobą”

    Pozdrawiam,Eddie

  111. Ryba,

    „Ryba pisze: 2009-02-27 o godz. 20:41 ”
    ———————————————————————–
    ja z kolei nie potrafię nawet zdziwić się cynizmowi, jaki nasz ludzki gatunek potrafi z siebie wykrzesać. Przykłdów można by przytaczać stąd do końca świata.
    Piękne wersje to tylko papka dla manipulowanej gawiedzi. Szukanie w Watykanie Dobra, to szczyt nieporozumienia. To mocarstwo polityczne bez armii. Zeby ten mankament wyrównać muszą być lepsi w „dyplomacji”, która ,żeby być skuteczną musi odbiegać od tego czym karmi się Lud Boży w postępie geometrycznym. Czym podeprzeć mocarstwo polityczne oparte na prymitywnych, przerabianych na bieżąco, zależnie od potrzeb bajeczkach?…

    Pozdrawiam,Eddie

  112. Prawicowokołtuńkie kłamstwo założycielskie IIIRP czyli Magrudny Pean na czesc PRL:u (wersja skrotowa)

    Szkoła nauczyła mnie
    patriotyzmu, którego wśród młodych, trudno dziś szukać.
    Jak to możliwe, że
    w moim kraju są głodne dzieci? 20 lat temu ich nie było.
    tęsknie za szacunkiem,
    jakim się tych ciężko pracujących i skromnie wynagradzanych ludzi
    darzyło w PRL-u
    tęsknię za równością i godnością ludzi pracy z tamtego okresu
    tęsknię za tym,
    że nie było patologicznego szpanu i materialnego wykluczenia.

    Wieczorne kościelne schadzki
    artystów stylizujących się na podziemnych opozycjonistów, którzy
    resztę dnia
    spędzali w towarzystwie TW, a małżeńskie sypialnie dzielili
    z agentami SB.
    I tak dobrze im się wiodło, ze mogli pozwolić sobie nawet na bojkot TVP.
    Mój Boże,
    kogo dziś stać na narażenie się mediom? Oglądam telewizję lub czytam prasę
    i czuję się zbrukana
    chamstwem, kłamliwą i agresywną propagandą oraz
    bezczelnością

    PRL jest niebezpieczna
    nie przez zło, które wyrządziła, ale za istotną cząstkę dobra,
    które w niej tkwiło.
    Za stabilizację i poczucie socjalnego bezpieczeństwa,
    za równość szans
    i otwarte drogi awansu, tak społecznego, jak i zawodowego.
    Za wysoką kulturę
    szerzoną wśród ludu, za likwidację analfabetyzmu
    i wczasy pracownicze.
    Za aspiracje duchowe, które ku własnej zgubie rozbudziła
    wśród ćwierćinteligentów.

    A ty Lizaku, choć dzielny i sprawny jesteś jak Bruce Lee,
    nie wygrasz
    Jeszcze nie dziś. Historię piszą zwycięscy, a raczej ci, co im służą.
    Ale odwaga cywilna,
    którą demonstrujesz jest próby najwyższej i jako taka,
    jest unikatowa.
    A kłamstwa, przeciwko którym piszesz sa wyjątkowo
    wierutne i prostackie.
    Nie muszę się z Tobą we wszystkim zgadzać, aby Cię
    szanować i podziwiać
    Z wyrazami najwyższego uznania,
    magrud

    A zatem twierdzi Pani, iz w dobie dzisiejszej demokracji i wolnosci slowa,
    azeby odwazyc sie wypowiedziec swoje opinie, niezbedna jest demonstracja „unikatowej odwagi cywilnej najwyższej próby”…
    O moj Boze, czyz nie dziwne wydawac sie moze, iz nikogo
    nie dziwi dzis juz,
    ten jakze zdumiewajacy fakt…

    Na koniec pragne zlozyc magrud wyrazy uznania za Jej dzielo. Nierymowane wprawdzie, ale coz, w naszej Ludowej Ojczyznie nigdy jakos tak sie nie zlozylo, zeby wszystko do rymu bylo. Ale za to jakie poczucie rytmu! Gratuluje i popieram kazdy rodzaj milosci, nawet jesli jest to milosc do PRL:u. Jednakowoz to, ze Cie popieram, nie oznacza jeszcze, ze przyznaje Ci racje. Wyjasnie to blizej posilkujac sie znana powszechnie zasade matematyczna. Otoz jezeli A = B  B = A i co do tego wszyscy jestesmy zgodni. Watpliwosci zaczynaja sie jednak, gdy twierdzimy, ze skoro A > B  A jest Wielkie. Zatem wracajac z poletka matematyki na poletko blogowe, oznacza to ni mniej ni wiecej, ze skoro ustroj PRL:u okreslony zostanie za piekniejszy niz ustroj postperelowski, nie znaczy to jeszcze, ze ten ostatnio wymieniony byl piekny. To jednak, ze wcale on niepiekny byl, nie oznacza jeszcze, ze prawdziwe jest obmalowywanie go w jak najszkaradniejszych barwach. Zeby go zdyskredytowac, zupelnie nie potrzeba uciekac sie do klamstwa, poniewaz prawda jest wystarczajaco porazajaca. I tutaj magrud, zgadzam sie z Toba w zupelnosci, gdy piszesz: (cytuje): „Oglądam telewizję lub czytam prasę i czuję się zbrukana chamstwem, kłamliwą i agresywną propagandą oraz bezczelnością”. Nie sposob zaprzeczyc, ze falsz i zaklamanie uprawiane jest dzisiaj w sposob tak bezczelny, ze trudno jest sobie wyobrazic, zeby sp. PRL mogl zmierzyc sie w tej konkurencji.
    W sytuacji, gdy rzeczywistosc skrzeczy, sposobem niezbyt skutecznym jest kompletne zbrukanie tego co bylo, azeby wywindowac na cokol to, co jest.
    A otej cząstce dobra, które tkwiło w PRL, warto pamietac. Przynajmniej dla zachowania przyzwoitosci.
    Czyz nie zdziwili by sie uczestnicy pogrzebu sp. nieboszczki PRL, gdyby wiedzieli, ze podazaja za karawanem, ktory ich wiedzie w swiat, gdzie wyrazanie swoich opinii wymagac bedzie „unikatowej odwagi cywilnej najwyższej próby”…?

  113. Magrud,

    „magrud pisze: 2009-02-27 o godz. 23:22 ”

    „A przecież między antykomunistą a antysemitą nie ma żadnej różnicy. ”
    ————————————————————————–
    Przykro mnie to czytać u Ciebie. To sedno kojarzenia, które jest zwykłym „chlapnięciem” / po jednym od biedy wspólnym skojarzeniu/ , z którym nie sposób nawet polemizować, ze względu na samookreślenie się wypowiadającego. To mówi w zasadzie wszystko! To taki lizakowski automatyzm typu:
    „Nowe elity proponują nam hasło, z wiadomych względów, “łże jak Moskal”, które niewątpliwie chciałyby uzupełnić piarowskim zawołaniem “mówi prawdę ak Amerykanin”.

    Przykro mi Magrud. Całkowicie zgadzam się z Heleną, coś się pozmieniało .
    Zauważyłem, że jest już kilka bardzo Tobie życzliwych osób, którzy ze zdziwieniam zauważają, że prawdziwa Magrud wyjechała jakby na wakacje. Znas z stary dowcip: Kiedy Ci jedna osoba mówi że jesteś pijany, to ją zignoruj…

    Pozdrawiam, Eddie

  114. Galeria sławy i chwały prawicowego przymierza

    Ku pamięci

    Gdy prawicy nerwy puszczają

    Dziwne są meandry zachowań towarzyszy solidarnościowych, którzy najpierw wybierają sobie tusków a potem powiadają, że to nie był ideał ich wyborów. To po kie licho ich sobie wybieraliście? Nikt was do tego nie zmuszał można było sobie Kaczyńskiego wybrać. Ale tutaj w całej okazałości prezentuje się problem niskiej jakości solidarnych kadr .Poza eksponowaniem słomy wystającej z butów na więcej ich nie stać. Już na samym wstępie było widać, że obecny rząd jest bezosobowym ciałem. Ciało to znajdowało swój ogromny zachwyt ze strony uniwersalnych koneserów ponadczasowych, jakiejś tam polityki. Sam Pan Tusk wprowadzał wielu z nich w stan ekstatycznych uniesień. A fakt, że był wiodącym liberałem doprowadzał ich wręcz do wolnościowej ejakulacji bez zapłodnienia dobrobytem. W każdym bądź razie tylko nielicznym przydarzyła się ta błogosławiona brzemienność z kapitałem. Stąd obowiązująca u nas zasada, by pod żadnym pozorem nie spędzać tych kapitalnych płodów. W rezultacie mamy u nas bardzo powszechne zjawisko masturbacji politycznej sprzyjające wyobcowaniu i zakompleksieniu, w odróżnieniu od chłopa, który żywemu nie przepuści…a juści, na całe szczęście. Lepsza jest przaśna i ludowa skłonność do zachowania gatunku, w odóżnieniu od jałowych i wysublimowanych perwersji.

    Mnie się wydaje, że wręcz zoologiczna nienawiść wobec tandemu K&K jest nad wyraz emocjonalna i stanowiąca wręcz klasyczny przykład antysemityzmu w Polsce. Dlatego warto by niektórzy twórcy antysemityzmu w Polsce zastanowili się co czynią. Droga stwarzania sztucznych awantur na górze, zainspirowana przez pana Wałęsę bronionego przez pana Passenta, nie prowadzi do niczego pozytywnego. Epatowanie społeczeństwa takimi nośnymi bzdurami stanowi odwrócenie jego uwagi od spraw istotnych. A ważną sprawą na dzień dzisiejszy jest zaklepanie tarczy antyrakietowej, w której to sprawie decyzje polityczne, już u samego zarania powstania koncepcji, zostały podjęte. To co się dzieje wokół tarczy nie można inaczej nazwać jak łamaniem woli suwerena po raz wtóry. Po raz pierwszy dokonano, bez zgody suwerena i łamiąc konstytucję, wyprowadzenia polskiej armii poza granice Polski. Dzisiaj serwuje się nam tarczę atomową nie pytając suwerena o zgodę.

    Sprawą nie cierpiącą zwłoki jest określenie kryteriów polskiej racji stanu i odpowiedzialności za ich realizację. Nie może być w ten sposób, że gromada łobuzów i cwaniaczków robi z tą Polską co im się żywnie podoba, kosztem ogłupionych mas. Te masy mają pełne prawo demokratyczne, wyrazić swój pogląd na każdy węzłowy i dokuczliwy dla Polski temat. Należy skończyć z grupą politykierów próbujących wyręczać naród z jego immanentnych praw. W solidarnościowej Polsce prowadzi się awanturniczą politykę zagraniczną, bez akceptacji społecznej i w interesie obcego kapitału oraz ściśle określonych narodowościowo grup kapitałowych. Należy zdecydowanie skończyć z tym bezhołowiem nie służącym naszej sprawie. Poza tym naszego kraju nie stać na polityczne awantury z sąsiadami i potencjalnymi sojusznikami oraz militarne wojaże po świecie. Na takie luksusy mogą sobie pozwolić Stany Zjednoczone, a i to wyraźnie zauważamy u nich przegrzewanie się gospodarki, za co przyjdzie jeszcze nam Polakom słono zapłacić. Wystarczy wspomnieć, że jesienne prognozy wzrostu paliwa przewiduja 6 zlp za jeden litr benzyny, a co to oznacza nie trzeba nikogo przekonywać. Okazało sie, że amerykańska awantura militarna w Iraku niczemu sensownemu nie służy, poza wąskim gronem polityczno-nafciarskim czerpiącym z tego procederu niewyobrażalne profity, a maluczkim oferujące w zamian demokrację,ładne mi żarty.

    Na wstępie zaznaczam, że jestem przeciwnikiem obu popisowych opcji politycznych rządzących ewolucyjnie i konsyliacyjnie Polską od momentu narodzin sławetnego berbecia solidarnosciowego a spłodzonego z Wałęsowej Victorii. Jak się okazuje bowiem nic porządnego nie wyszło z tego wiekopomnego aktu seksualno-politycznego. Za sprawą pana Wałęsy Polskę ogarnęła znana wszystkim pomroczność jasna i tak to trwa nieubłaganie przez ćwierć wieku. Dzięki temu bacy, co to chce ale nie może, kierdel cały czas żałośnie beczy. I kto tu winiem, jak myślicie, kierdel czy baca? Żeby to był tylko sam baca, ale ma ci on jeszcze juhasów bez liku i owczarki niemieckie co to zaganiają nas do kupy, aż dziw bierze, że UE nie zakolczykowała nas jeszcze dzwoneczkami byśmy się nie zagubili do strzyży i dojenia na sławetne oscypki ,co to ta szlachetna organizacja biuratyczna musiała zaopiniować i zadekretować specjalnym cyrografem, bez którego owcze serki są demokratycznie nieważne, No, któż tutaj jest większym baranem? Jedyna z tego zawirowania pociecha, że górale nie dali się przekręcić znanemu solidaruszkowi zwanemu tak ślicznie Curuś-Bachleda. Ale łeb do geszeftów ma zawodnik, nawet córuś swoją piękną i ukochaną wypchnął do „juesej” dla zdobycia Hollywood. No i niech ktoś powie, że nie patriota rodem z Podhala? Ostatnio zauważyłem, że piękną córuś adoruje jakieś tam kolanko czy kolonko. To tak, jak chłop kupowal śliwki mówiąc proszę o te ślewki,a dlaczego ślewki,żeby inteligentniej było.

    Nie odpowiada mi używanie w odniesieniu do instytucji Prezydenta określeń uważanych za podwórkowe, w rodzaju wykręcanie numerów. Ja rozumiem, że macie państwo wobec tej postaci stosunek seksualny, kiedy ona dawała wam przyjemność obalając komunę. Po obaleniu wypada każdorazowo pograbić i zagrabić. Czyżby ten wspaniały i wysoce estetyzujący proces grabienia nie odbył się według waszych standardów? A dlaczego je nie określiliście? Skąd biedni Polacy mieli fundusze by „kupić” sobie fabryki? I kim są ci szczęśliwcy? Ja jednego od fabryki makaronów znam doskonale ale innych gudzowatych niespecjalnie. Może uczestnicy blogu zechcą się podzielić swoją wiedzą, w tej materii, wykraczajacą poza enuncjacje „Rycerza” z Wprost. Jest mi wiadomym, że braterski duet K&K utworzył pierwszą kapitalistyczną spółkę „Telegraf”. Komu i co ona wystukiwała nie bardzo wiadomo, natomiast stało się faktem, że w powiązaniu z dziwnym trafem wyoscylowano w ten sposób tzw.oscylatorem setki milionów dolarów do Izraela. Pewnie byli to jacyś podli antysemici krzywdę czyniący syjonizmowi, tylko dlaczego zaraz uciekali oni do Izraela? Podobną krzywdę wyrządzono Michnikowi, nie pozwalając mu opanować publicznych mediów. Jeżeli do tego dołożymy wielu innych patriotów, którzy zostali Premierami nowego typu, ministrami i ambasadorami oraz zarządzającymi kapitałem bankowym i innym, rodzi się wówczas pełen obraz nieszczęść 20 tysięcy przedstawicieli narodu wybranego męczonego i niszczonego w Polsce. Nie bardzo rozumiem, jak można wytrzymać takie rasistowskie traktowanie? Przypuszczam, że państwo tak się dla nas poświęcają w pełnym zakresie, nadstawiając to jeden, to drugi policzek, a my niewdzięcznicy i nieświadomi nie wiemy, że to wszysko zostanie zafakturowane i rozliczone zgodnie z obowiązującą buchalterią burzuazyjną. Jak to miło przyjaciół mieć w biedzie.

    Wypada także polityczne zaangażowanie, w wielki świat nowoczesnej polityki, rozwinąć tezą, że dobrze się dzieje, iż mamy eurosceptyków i euroklakierów, daje to bowiem szerszy i bardziej obiektywny ogląd sojuszu. Każde jednostronne podejście jest z natury jeśli nie fałszywe to napewno niedoskonałe. Nadto krytycyzm jest sensowniejszą postawą aniżeli wazeliniarska propaganda kapitalizmu z wilczym pyskiem. I gdzież my tu mamy miejsce na jakiekolwiek wartości prócz chapania za wszelką cenę? A tą ceną było zdławienie całego polskiego przemysłu, ewidentnym przykładem tego stanu rzeczy są zdecydowane naciski UE na likwidację polskich stoczni. Oto i polska suwerenność i niezależność. Konsekwentnie zamienia się nasz kraj w rynek zbytu zachodnich produktów. Zlikwidowano nam praktycznie polski przemysł zamieniając społeczeństwo w drobnych kupczyków i sklepikarzy.

    Mam logiczne pytanie, dlaczego polski Prezydent nie ma prawa być sceptycznym, w tym również eurosceptycznym? Moja odpowiedź jest równie prosta jak konstrukcja cepa. On ma takie nie tylko prawo ale i obowiązek. W końcu jest Prezydentem Polski a nie UE, która ma stanowić zaledwie instrument w poprawianiu uwarunkowań dla podmiotu jakim jest Polska. W polityce nie są potrzebne szalone głowy biegające z rozwianymi grzywani i fanatyzmem w oczach, nawet gdyby miało to służyć jak najlepszej sprawie.Przestańmy bałwochwalczo naśladowac komunistów z ich miłością dla ZSRR i przenosić to płomienne uczucie na dotychczasowych wrogów a obecnych sojuszników żądających od nas nie poprawy statusu matrerialnego Polaków lecz zakupu gadżetów militarnych dla potrzeb ekspedycji militarnych. Panowie, popukajcie się w wasze duże i łyse głowy, i nie pozwólcie harcerzom w lampasach bawić się w wojenki. Kupmy im na tę okoliczność zestawy ołowianych żołnierzyków.

    Nie ma żadnego powodu okazywania Irlandczykom niechęci czy pouczania ich. Oni mają swoją własną tradycję i doświadczenia, które bez łaski winniśmy uszanować, szczególnie ludzie tego pokroju co Passent. Irlandia jest bardzo katolicka niczym Polska, jest przystanią dla polskich wyrzutków ekonomicznych politycznej solidarności. Zatem tylko te przesłanki wystarczają by mieć szacunek dla ich wyborów, nie mówiąc o tym, że są znacznie dłużej niż my w UE i są niewątpliwie znaczniej bardziej bogaci niż my w doświadczenia unijne. Twierdzenie, że poszanowanie decyzji irlandzkiej wynikające z suwerenności i demokracji oraz partnerskości jest stekiem frazesów, z uwagi na swoją bezczelność, budzi moje oburzenie. Banalnym jest ciągłe powtarzanie o błogosławieństwie uczestnictwa w UE, kiedy my systematycznie pompujemy w ten nierówny interes. Jedną sprawą jest uczestnictwo Polski w unii państw, a inną kwestią jest tworzenie ponadnarodowej struktury przy jednoczesnym osłabianiu i destrukcji struktur państwa oraz przenoszeniu jego kompetencji na organy unijne. Przecież ten proces dojrzeć potrafi nawet niewidomy. Niezależnie od innych konsekwencji polityczno-ekonomicznych jego rozwijanie godzi w polityczny monopol Kościoła Katolickiego w Polsce ,o ironio, twórcy i promotora tego myślenia i ruchu politycznego.

    Przyjęcie uległej koncepcji,że „Wszystko, co jest dobre dla Unii, jest dobre dla Polski” jest oczywistą nieprawdą! A jaki to my mamy interes by likwidować zakłady pracy i niszczyć miejsca pracy, powiekszając i tak ogromne bezrobocie. Takie decyzje są szkodliwe dla Polski a sprzyjają zachodnim krajom w pozyskiwaniu taniej siły roboczej, co czyni ich produkty znacznie tańszymi i konkurencyjnymi. Okazuje sie ,że Unia nie chroni nas przed żywiołowym wzrostem cen, na przykład żywności czy paliw, nie zabezpiecza nam własnych standardów płacowych,czyli petryfikuje i konserwuje występujące nierówności.Taki to jest ten eurooptymistyczny entuzjazm, byle do Europy,do USA a może i Izraela.Szerokiej drogi panowie kosmopolici.

    Jako potwierdzenie słuszności swojej polityki stawiają jej bezalternatywność. Nie ma zatem innego wyjścia jak tylko to, które oni wskazują, posiadacze patentu na mądrość i klasową niesprawiedliwość.Taka postawa jest stosowaniem szantażu politycznego,oszustwem i paraliżowaniem poglądów innych niż ich własne. Ta polityka skompromitowała się na tyle, że oni sami nie mogą już jej przełknąć upatrując winę w nieszczęsnych kaczorach. Zapomina się o tym, że nie decydują o globalnym obrazie, kaczory, łabędzie czy orły. Pies jest pogrzebany w systemie i tak szczeka jak mu warunki pozwalają. Powiada się, że nie ma alternatywy dla integracji europejskiej. A któż to powiedział? Pan Passent? A na jakiej podstawie? Dlaczego jeden eurokołchoz ma być lepszy od drugiego? Dlaczego Niemcy nie liczą się z Polską, a ponad nami paktują z Rosją, co prawda polska prawica sama wypracowała tę sytuację ciągle atakując sąsiada. Nie będzie ropy, nie będzie dobrych stosunków i pretensje miejmy o to do siebie.

    ” Polska na marginesie słabej Unii wystawionej na rosyjskie… humory”.TO DOPRAWDY HUMOR TYGODNIA, kiedy cały Zachód idzie ręka w rękę z Rosją, poza burżuazyjną Polską permanentnie realizującą politykę poszukiwania wrogów. Eksponowanie tego typu poglądów, że ktoś wpisał się w najbardziej reakcyjne koncepcje funkcjonowania państwa polskiego na froncie walki z Kubą, Koreą, Chinami, Irakiem, Iranem, Afganistanem,Jordanią i Bóg wie kim jeszcze, wydumają ci uniwersalni mędrcy, co to za komuny byli w szpicy i teraz nic nie tracą z dawnego animuszu pouczając, co prawda w drugą stronę, ale z równą swadą i przekonaniem. Jak to dobrze mieć elastyczność kręgosłupa i poglądów, nic nie kosztuje a zyskać można co się zowie.

    Jeżeli przekonuje się mnie do integracji z Zachodem, to ja się pytam jakim kosztem, ponieważ jeśli widzi się drogę integracji, w dotychczasowym wydaniu, kosztem Polski to ja nie wyrażam na to zgody.Poza tym chciałbym by nie utrzymywano mnie w skrajnej ciemnocie w kontekście najważniejszych decyzji dla kraju, za które przyjdzie nam zapłacić. Interesuje mnie równiez zakres tej integracji, zmiany strukturalne i korzyści jakie ja jako szary obywatel odniosę. Nic na wiarę w polityce, drodzy panowie, wystarczy, że raz puściliście w skarpetkach wywłaszczając nawet z walonek. Teraz z dużą dozą krytycyzmu po odpalonej wolnoeropejskiej trawce, będziemy analizować wasze wizje, koncepcje i obietnice, bowiem wiadomo, że i Salomon z próżnego nie naleje a Sodomę i Gomorę każdy przygłup uczynić potrafi.

    Z dużą dozą przekory powiem, że z dwojga złego, wolę rządy narodowo-populistyczne aniżeli kosmopolityczno-elitarne.
    Przynajmniej będę się dławił we własnym smrodku a nie cudzym.W sumie obie te tendencje są diabła warte, jeżeli pozbawione są lewej nogi.Takie miały być ogromne sukcesy gdy „weźmiemy sprawy w swoje ręce”, a tutaj nawet piłki nie potrafimy porządnie kopać i trzeba żyć sentymentalnymi wspomnieniami z komuny. Dajcie nam animatorzy mądrości i dobra coś dla ducha i dla ciała, a nie wyłącznie ochłapy z pańskiego stołu.

    O waszym kapitaliście Tusku nawet nie ma co mówić, zdradził was dokumentnie, zaprzestał mówienia o liberaliźmie i skończył z wdrażaniem chlubnych idei ogołacania państwa i społeczeństwa z ich praw, własności i wartości. Ten kunktatorski koniunkturalista będzie sobie spokojnie odpoczywał , aż do wyborów prezydenckich. A potem zapewne wam powie:”Zdrowie wasze w gardło nasze”.

    Będąc przy konsumpcji powiem otwarcie, że już nie przyjmuję pewnych dań serwowanych na tej platformie. Jest ona tak przesycona pieprznymi przyprawami z Bliskiego Wschodu, że momentami odnoszę wrażenie, iż jestem na plaformie semickiej. A ja mimo wszystko bardziej gustuję w ruskich pierogach, które wyszli…I rzeczywiście „róbcie swoje” jak wam Młynarski dyktuje, obyście nie wadzili innym.
    Ja również nie zamierzam przeszkadzać nikomu nawołując, z uporem maniaka, do zrozumienia, tolerancji i pokojowej koegzystencji. A jeśli komuś puszcza południowy temperament, wówczas niech sobie uskuteczni wycieczkę do Palestyny.

  115. Jeszcze male uzupelnienie odnosnie mojego wpisu. Widze, ze zamiast strzaleczki pojawil sie tam kwadracik, ktory niedokladnie oddaje istote przekazu. Jakkolwiek obecny poziom nauczania matematyki nie sposob podobno porownac do tego z czasow PRL:u, nie watpie jednak, ze uczestnicy tego blogu pamietaja jeszcze stara, dobra szkole i podstawowe zasady logiki matematycznej, gdzie po tym, jak sie cos ponuje, nastepuje strzaleczka, ktora oznacza wyraz „to” (a wiec: „ jezeli – to”).
    I jeszcze dodam jedno. Pobieznie zeskrolowawszy zawartosc blogu znowu nie moglam oprzec sie zdziwieniu. Otoz zauwazylam na przyklad wpis Heleny, gdzie wyraza ona zastrzezenia co do jezyka jednego ze swoich interlokutorow. Kwestie adekwatnosci lub nie Jej zarzutow pomijam w tej chwili zupelnie, bo teraz chodzi mi o cos innego, a mianowicie: azeby zrozumiale bylo wyrazanie swojego oburzenia z powodu, jak to Pani ujela „chamskiego” jezyka, wypadaloby samemu nie demonstrowac braku kultury jezyka wlasnego. Czyz nie dziwne jest, ze wyraza Pani oburzenie z powodu czyjegos jezyka, a sama uzywa jezyka, ktory nie tylko nie stanowilby przepustki na salony, ale i byc moze wylaczylby Pania z grona gosci jako tako szanujacej sie gospody? I tutaj musze stwierdzic, ze ten dziwny fakt – a przeciez zbyt czestym gosciem cyberprzestrzeni nie bywam – zdarza mi sie zauwazac dosc czesto, i to nie tylko na tym blogowisku. Pozostaje tylko skonstatowac, ze jest to wymowny przyklad przerzutow raka zaklamania na organ mowy…

  116. Aleydis

    Pani też może zaanektować.
    Nie stać panią,czy jej kultura poltyczna nie pozwala, dzielić go pospołu z Lizakiem?

  117. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Magrud – 27.02 g 23:22, pisze

    „Wczoraj pos.Widacki przedstawiał w Sejmie wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie ustawy obniżajacej emerytury dla funkcjonariuszy peerelowskich służb bezpieczeństwa.”
    Wypadaloby wniosek poszerzyc o polskich dyplomatow, ktorzy bedac w sluzbie RP prawdopodobnie w sposob wyjatkowo „sympatyczny” wypowiadali sie oficjalnie na temat polskiej mowy-kultury-itd…. Nie wydaje sie Pani?
    Dalej Magrud pisze: „A w takim przypadku udawanie obojętności , to nie popis siły, tylko cynizmu.”
    Ma Pani racje. Osobiscie nazwal bym to inaczej, bardzie dobitnie.

  118. Są różne światy: porządki polityczne i prawne, różne religie i temperamenty – a żyć trzeba.
    Różne poglądy są uprawnione (tylko faszyzm prawnie zakazany), więc bądźmy tolerancyjni.
    Każdy, nawet Magrud ma prawo do ulubionego zwierzątka w domu.
    Dodam: szczególnie Magrud, bo jest naprawdę wolnym człowiekiem, a niektórzy odwiedzający ją goście mogą tym ulubionym stworzeniem bożym być zbrzydzeni lub mieć uczulenie na jego sierść.
    Docent Lizak, mimo zaprzeczeń też jest stworzeniem/dzieckiem Wspólnego Boga.
    Różnorodność ubogaca, o ile umiemy słuchać innych i wyciągać wnioski.
    A my nie umiemy słuchać, o wnioskowaniu nie wspomnę, perorujemy i zakrzykujemy innych.
    Duży hałas z tego powstaje, więc skąd żal, że nas nie usłyszano!
    Powinniśmy bardziej słuchać niż mówić i szanować inne poglądy.
    Mniej agresji a więcej pokory.
    Więcej powściągliwości, której brak prowadzi do nienasycenia, co prowadzi do kryzysów.
    Świat stał się globalny, więc i kryzys ma taką postać.
    Żyjemy w ciekawych czasach.
    Komunizm skończył w niesławie kartkami na wszystko a liberalny kapitalizm kończy się właśnie bilionowymi dopłatami Państwa (np. USA) do banków i wielkich korporacji.
    Miało być jak najmniej Państwa, a ono właśnie reanimuje banki, bez żadnej gwarancji, że nie mogły dalej bezkarnie spekulować, a przecież one niczego innego nie umieją robić.
    Nienasycona chciwość przyczyną kryzysu oraz obserwowana narastająca agresja wobec wszelkiej własności w Polsce.
    Tylko czy uzasadniona?
    Co ma zrobić polski średni biznes, jak za prąd, dzierżawę wieczystą płaci 3 razy więcej jako osoba prawna? Banki zmieniają właśnie dla niego zasady kredytu obrotowego, towar zaczyna zalegać magazyny, kurs złotówki pląsa, załoga oczekuje (już na szczęście nie żąda) podwyżki, a do tego konkurencja nigdy nie śpi.
    Inwestorzy zagraniczni, w tym masę kapitału spekulacyjnego z Rosji i nie wiadomo naprawdę skąd – ma wieloletnie ulgi.
    I do tego poniżające umizgi wszelakich urzędasów wobec każdego zagranicznego INWESTORA! Nieważne skąd przychodzi, byle miał walizkę pieniędzy.
    Ostatnio w Krakowie arabska grupa kapitałowa na pół roku odroczyła decyzję stworzenia w nim lokalnego raju. Tylko miał to być czy jest to raj z Koranu czy Biblii?
    Magrud jako hurysa?
    Czemu nie.
    Mówiąc o przebrzydłym polskim kapitaliście pamiętajcie o tych i wielu innych uwarunkowaniach, dopóki on jeszcze istnieje.
    Wkrótce może zamienić się w przedstawiciela handlowego/partnera globalnej korporacji, jeśli ta akurat go łaskawie wykupi/wejdzie z nim w spółkę/itp.
    Z Lizbony lub Singapuru problemy przetrwania czteroosobowej rodziny polskiego sprzedawcy/robotnika są nieistotne.
    Liczą się słupki wykresu i efektywność.
    Dzieci mogą sobie chodzić głodne a ojcowie rodzin mają przecież pasek u spodni, którego mogą zawsze użyć, żeby np. się powiesić. To są wolni ludzie wolnego świata!
    A gdzie poczucie wspólnoty z ich losem i odmieniana przez przypadki SOLIDARNOŚĆ?
    Co do Pana Ministra Radosława Sikorskiego, to oceńmy go po skutkach jego działalności.
    Skutecznie wmówił nam, że jest antykomunistą (wywieszki wokół posiadłości) i że jest bardzo proatlantycki oraz antyrosyjski, do tego NEOKONSERWATYSTA.
    Ja też bym tak Go ustawił i prowadził, jeśli pracowałbym w dawnym GRU, a obecnie FSB Rosji. To są moje przypuszczenia, nie twierdzenia, jakby ktoś się czepiał, a powoduje mną nasz wspólny narodowy interes, bo on istnieje i już następnej zimy może dać o sobie boleśnie znać.
    Przecież agentów wpływu nie nadsyłałbym po studiach w Petersburgu!
    Gospodarz pisze o nim: „Sikorskiemu nie służy jego ostry język, pewna zadziorność, jest w nim coś chłopięcego, albo wręcz niedojrzałego.”
    Anglia, Afganistan, Stany, bardzo wpływowa żona Pana Radosława, po drodze różne partie i od razu wysokie stanowiska państwowe i to w takich newralgicznych sferach jak obronność i sprawy zagraniczne.
    To jest bardzo inteligentny człowiek i ta chłopięcość jest raczej wystudiowaną pozą.
    Niedojrzałość jest świetną zasłoną do osiąganych przez niego efektów.
    Smakujemy jego powiedzenia i porównania, co z nich dla nas (jako wspólnoty) wynika? Przecież wszystko co On robi i mówi, co do skutków – jest jakby na zamówienie potencjalnych mocodawców! Czy nikt tego nie zauważa?
    On udowadnia Światu, że Polacy byli, są i będą ZAWSZE antyrosyjscy.
    Świat to oświadczenie odnotuje i uwzględni, a co Rosja?
    Przecież Rosja nie wyparuje w Kosmos.
    Ja też wolałbym, żeby Polska leżała pomiędzy Kanadą a USA (tylko bez tych terytoriów Indian).
    Dlatego wychodzimy na oszołomów, więc zabawy dużych banków ze złotówką stają się uprawnione.
    Z Rosją można i należy robić interesy, co Świat czyni.
    My dalej się nadymamy i nakręcamy w antyrosyjskim nabzdyczeniu, wobec realnego dostawcy 40 procent nośników energii dla Polski.
    Wobec takiego działania, Świat będzie za kilka lat ubolewał, ale nic więcej nie zrobi, że ceny ropy i gazu będą dla Polski dwa-trzy razy wyższe niż światowe.
    Taniej będzie kupić od Norwegów?
    Rosjanie pokazali brutalnie w Możejkach, gdzie Orlen utopił ponad 2mld dolarów, jak mogą wyglądać problemy techniczne z rurociągiem.
    I co na to Wielki Świat?
    Kolejny przyczynek do opinii, że jesteśmy jako Państwo – nieodpowiedzialni.
    Wodzu prowadź nas już nie na Wilno, tylko na Możejki?
    A może na Sachalin?
    A po drodze tyle złóż gazu i ropy.
    Możejki – to są przecież UTOPIONE nasze wspólne pieniądze!
    Przyjrzyjmy się lepiej początkom kariery Pana Radosława Sikorskiego.
    Zacząłbym od jego OPOZYCYJNOŚCI w liceum i dużej dozie szczęścia w starcie w Wielkiej Brytanii.
    Podaję za p. F.Stychowskim: „(Pembroke Colleg + U. Oxford u L. Kolakowskiego) nie spelnia pokladanych nadziei na sztafetę „Buław w ręku”. Prowincjonalny hodowlaniec okazał się tzw. niewypałem, niesmacznie wypieczonym zakalcem.”
    A było to przed 1989 rokiem, gdy tanie linie nie latały do Londynu z setkami Polaków na pokładzie kilka razy w tygodniu.
    Sikorski podobno ( nie widziałem, więc tylko powtarzam) ściągał na egzaminie (Pembroke ?) i dał się na tym złapać.
    U nas to normalka. Tam nie, to ściąganie jest hańbiące (jako kradzież).
    Ale był młody i z nawykami z Polski.
    Pan Sikorski sugeruje w swoich wspomnieniach, że jako reporter w Afganistanie ( a był po „talibskiej stronie) strzelał do Rosjan, co go wyklucza ze Świata Cywilizowanego, bo Zachodni dziennikarz na wojnie nie walczy, w każdym razie się do tego NIGDY nie przyznaje. Jeśli tak, to jako STRONA WALCZĄCA traci uprawnienia obserwatora według Konwencji Genewskiej i można z nim po ewentualnym schwytaniu zrobić to co się robi na froncie z pospolitym bandytą.
    Broń owszem, może posiadać, jak lekarz czy kapelan, ale tylko do samoobrony. Podając publicznie o swojej waleczności w Afganistanie, dyskwalifikuje się i stawia poza porządkiem Świata Zachodu, zbliżając do Talibów którzy zabili ostatnio śp. Stasiaka.
    Zapodanie gotowości wypłacenia miliona dolarów nagrody przez MSZ za wskazanie sprawców morderstwa śp. Stasiaka, jest kpiną z nas wszystkich.
    Wychodzi mi z tego, że prawdopodobny agent wpływu naszego sąsiada (tak myślę, a Kaczyńscy też coś podobnego chyba podejrzewają, tylko nie mają dowodów) – na czele NATO byłby szczytowym osiągnięciem FSB Rosji i kpiną z sojuszu Wolnych Państw.

    Na zakończenie stwierdzam, że Magrud nadal jest Wielka, chociaż fizycznie może być drobną blondynką, czego w pełni nie oddaje jej fotografia.
    Udowadnia po raz kolejny że jest wolnym człowiekiem.
    Jej twierdzenia, że PO=PiS oraz że Pan Donald T. jest Mr.Gardinerem z „Wystarczy być” – są kluczowe dla zrozumienia bieżących zawiłości, gdzie krawat u polityka jest ważniejszy od tego, co on sobą reprezentuje.
    Lenistwo „Panów Gardinerów” z PO doprowadza do cofania prawa wstecz i stosowania odpowiedzialności zbiorowej wobec b. funkcjonariuszy SB, którzy żeby zachować posiadane uprawnienia (2,6 proc) w proponowanej ustawie (0,7 proc) muszą UDOWODNIĆ (przy pomocy dokumentów IPN!) że są NIEWINNI!
    Raz zepsute prawo będzie mogło być zmieniane dowolnie na doraźne potrzeby zemsty politycznej lub z innych powodów.
    System prawny to coś więcej niż Kodeksy i procedury.
    To również zasady stosowania prawa.
    Ich złamanie, obróci się przeciwko każdemu z nas.
    Prorokuję, że najszybciej dosięgnie autorów obecnych zmian.
    Przecież za 20-30 lat nasi obecni 30 letni żołnierze, którzy służyli w Iraku lub Afganistanie oraz POLITYCY którzy ich na te wojny wysyłali, mogą być sądzeni za udział w ludobójstwach (dlaczego nie protestowali i nie przeciwdziałali!), tłumieniu słusznych praw tamtejszych narodów, obrażaniu ich uczuć religijnych (jedli przecież wieprzowinę!) czym spowodowali 2 litrowy przydział benzyny tygodniowo na Obywatela V RP w 2040 roku.
    Przecież fundamentaliści muzułmańscy (ale już wyedukowani) mogą do tego czasu dojść do władzy w dysponujących ropą krajach i nie dać się ze sobą poróżnić.
    Na Radosława Sikorskiego, poddanego Królowej Elżbiety i zarazem polskiego PATRIOTĘ, radzę uważać.
    Magrud jest i Wielka i Piękna zarazem: „przecież wszyscy mamy prawo do swojej narracji. Każda opowieść warta jest wysłuchania z jednakową uwagą.”
    Jest piękna również odwagą w głoszeniu prawdy. Jej prawdy, która jest też i moją.
    Niskie ukłony z wiosenniejącego Krakowa.

  119. Czerwony cham do jaśnie panienki Helenki

    A czyj jest następujący akapicik:
    „Ja tego wariata przestalam czytac dawno, gdyz jego zacietrzewienie, jego chamski jezyk, jego antysemityzm jest dla mnie odrazajacy, a jego logorea nie do przebrniecia.”
    Ciekawe z kim go pani spłodzila?
    Pewnie sposo wysiłku intelektualnego i fizycznego kosztowalo to panią.Gratuluję.
    Od czegoś trzeba zacząć.
    A „Kuchnię Polską” już przestudiowała, by swoje niezbyt wysublimowane dania wzbogacić?

  120. Walkabout

    Widzi Pan do jakich to nieporozumień może dochodzić, kiedy infantylkne dzieci pouczają stetryczalych dziadków.

  121. Je_an

    Znakomity tekst, który w krótkim akapicie rozumnie oddaje istotę sporu.

  122. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zaczyna iskrzyc, moze zaczac robic bokami (?)http://wyborcza.pl/1,75480,6305515,Kalkstein.html

  123. Ajwaj

    Panu już się zupełnie pomerdało.
    Na zebrania za pieniądze to jeździ się w pańskiej wspaniałej krainie, gdzie za inne myślenie wypowiada się wojny i morduje.
    I jak ja mógłbym się fraternizować z oprychem i do tego syjonistą?
    Pewnie pan też zawodowo i za pieniądze jeździ po swojej burzuazyjnej bandzie, jak to kiedyś Wielka Magrud bardzo barwnie ujęla.

  124. Zadziwiajace !Nie wazne jaka pilke by Pan nie rzucil „my ” i tak po paru smetnych odbiciach znow karmimy labedzie w najlepsze.Cos jest na rzeczy? Cos nam nie wyszlo ? Czego nam zal? Potrzebna by byla jakas terapia ? Tylko kto to „zrobi”? Skoro naprawde to nie wiadomo co nam dolega.

  125. ANCA, 21.32. Nie zamierzałem udawadniać, że Polska Ludowa była Arkadią. Była rzeczywistością realnie istniejącą, napewno lepszą od II RP /czytaj wpis Torlina lub Miłosza „Moje dwudziestolecie”/. Nie powinna jednakże być zdegradowana do zera, jak to starają się uczynić bohaterowie i kombatanci beznadziejnej i pozorowanej walki o wolność.
    Przykładem bohaterstwa może być niejaka Ewa Berberyusz z Tygodnika Powszechnego, która sens walki z „komuną” sprowadziła do niepłacenia biletów tramwajowych. Może doczeka imienia ulicy, jak pijany Pyjas lub szieg i zdrajca Kukliński? Innym bohaterem sławnym z rzucania kamieniami do milicjantów jest niedoszły premier z Krakowa, Rokita, który na szczęście trafił do niemieckich sądów za chuligaństwo. Nie chcę przywoływać przykładów mściwych i ogranicznych nieudaczników z Żoliborza. Myślę, że to nie Twoje wzorce, ale jakże często dawane za przykład. Reszta to spór o wyższość świąt bożego narodzenia nad wielkanocnymi.

  126. TO

    Niepokoić mnie poważnie zaczyna, że przestał nas pan faszerować neoliberalnymi opowiastkami, na rzecz opowiastek z gatunku science fiction.

  127. EDDIE cytuje Magrud:
    “A przecież między antykomunistą a antysemitą nie ma żadnej różnicy. ”
    Zgodnie z tą logiką (?!) Lizak jest antykomunistą. A w ogóle nie jest to odpowiedź na zarzut.
    To gonitwa myśli napędzanych emocjasmi. Współczuję Magrud, bo objawy są widoczne i przykre, ale skreślam.

  128. Drogi panie Lizaku,
    nie odczuwam takiej potrzeby, poza tym nie pozwala mi na to moja kultura polityczna. Ale byłabym wdzięczna za odpowiedź, dlaczego pan sobie nie stworzył własnego blogu. Ma pan wielu czytelników i dyskutantów, na pewno odniósłby pan sukces. A my moglibyśmy odpocząć od tych wiecznych batalii na temat przeszłości i PRL-u i skupic się na tym, co do dyskusji zaproponował Gospodarz. Ale skoro on pana toleruje, to widocznie coś w tym jest. Poddaję się zatem.

  129. No,coz Panie Passent,

    jestem kobieta pracujaca /jak kiedys nasza kochana I.Kwiatkowska,
    ktora uwielbiam ,pasjami/ do tego 25 lat poza krajem /
    Naprawde trudno czasami zrozumiec ,u was ,kto z kim po to i dlaczego ?
    A przede wszystkim ,co ten czlowiek/ogolnie!/chce przez swoje
    postepowanie osiagnac?.W zasadzie w polityce,sa wszystkie rzeczy
    przede wszystkim rozpatrywane dlugoterminowo?!
    Co wiec mamy ,
    /Marcinkowski,Czuma,Rokita,Polikot,Kaczynski x2,Ziobro itp.
    R.Sikorski ………………../
    Czy w Polsce panuje cos w rodzaju polskiej cholery/choroba zakazna
    jak w Zimbabwe ,tylko z innymi objawami /.
    ————————————————————-
    To wplyw kosciola ,totalitarnego socjalizmu ,polski szlacheckiej ,losu ?
    Istnieja tu na zachodzie pewne pojecia ,ktore sa wazne ,ba bardzo
    wazne dla rozwoju kazdego kraju.
    Demokracja ,czy w Polsce istnieje demokracja ?
    /niezalezne prawo,niezalezna nauka ,niezalezne sadownictwo ,dziennikarstwo
    ktore jest wolne (ale odpowiedzialne za to co mowi ?)itp. itd./.
    Czy istnieje rozwinieta socjologia i nauki polityczne ,nie na uslugach
    jakiejs partii ,ale ogolnie ; dla wszystkich obywateli ?
    —————-
    Jak moze polityk objac odpowiedzialnosc za innych ludzi ,/ bo na tym
    polega rola polityka / jesli on ,n.p.Pan Czuma nie potrafi wziac odpowiedzialnosci za swoje wlasne postepowanie /w USA/ ?
    Jak?
    A Rokita ,to samo itp. itd.
    Dlaczego ?
    To juz nie przypadek szczegolny ,to regula .
    Nasi Panowie niestety sa przez swoje mamusie rozpieszczeni .
    Tak za duzo milosci bez nauki odpowiedzialnosci jest tez demoralizujace !!!
    Nie jestem socjologiem ,pracowalam tylko cale zycie z mezczyznami
    i wiem to po mnie i tez moim synu /on stale przeciwstawial sie mojej
    „polskiej milosci” ,…no i dobrze/ ?
    No Panowie ; padnij,powstan ;padnij ,powstan ;padnij,powstan …
    ——————–
    Moj kraj po 25 latach przypomina mi Turcje ,Maroko ,a nie Schwecja czy
    BRD,Hollandie….
    —Ratunku Polacy ,Niemcy mnie bija ,Francusi tez ,Ratunku !!!!
    ——————————
    —/dalam sobie rade, z moimi 48 kg ,a on nie potrafi?/Cuda ?
    Czy cudabaranie?
    A Sikorski ma kompleks „oksforski” /mozna to zrozumiec ,jesli sie wie
    jaka jest roznica miedzy Harwardem i Oksfordem /.
    Ja nie dyskutuje na forum (bo nie mam czasu !)to sa tylko mysli do
    zastanowienia ,refleksji ?

    Przepraszam ,ze nie pisze petycji o „dobro ludzkosci” ,chyba po prostu jestem na to za stara /sceptyk?/.
    Salute

  130. Jeszcze chce wrocic do mego wpisu z godz 11.15, zeby poprawic pomylke, ktora sie tam znalazla, a tym razem stalo sie to juz z mojej winy. W zdaniu „Zatem wracajac z poletka matematyki na poletko blogowe, oznacza to ni mniej ni wiecej, ze skoro ustroj PRL:u okreslony zostanie za piekniejszy niz ustroj postperelowski, nie znaczy to jeszcze, ze ten ostatnio wymieniony byl piekny.” Nie ten OSTATNIO wymieniony, tylko ten PIERWEJ wymieniony oczywiscie. O tak to mialo byc: „Zatem wracajac z poletka matematyki na poletko blogowe, oznacza to ni mniej ni wiecej, ze skoro ustroj PRL:u okreslony zostanie za piekniejszy niz ustroj postperelowski, nie znaczy to jeszcze, ze ten PIERWEJ wymieniony byl piekny.”
    Korzystajac z tego, ze znowu zabieram glos, pragne pogratulowac red Passentowi obecnosci Lizaka, ktory to m. in. – niezaleznie od tego czy sie z nim zgadzam czy nie – sprawia, ze moja obecnosc na tym blogu nie jest sporadyczna. Skladam rowniez wyrazy uznania dla magrud wraz z zyczeniami, oby nadszedl kiedys taki czas, gdy jej determinacja w wyrazaniu wlasnego zdania nie bedzie wymagac „unikatowej odwagi cywilnej najwyższej próby”…

  131. Widzisz Eddie,

    jedni maja przypadlosci jak moja, inni cierpia na multiple personality disorder, co na blogu przejawia sie tym, ze nie wiedza kim sa: Eddie, Dziad, Dana Edwar, czy na odwrot – juz sie pogubilem. Niedlugo pewnie pojawi sie na tym czy na innym blogu Baba, ktora rowniez, w ten sam czasem belkotliwy i logicznie pokretny, a czasem hermetyczny (czyli sam do siebie), ale zawsze ex cathedra sposob bedzie czynic swymi wpisami to samo, co zarzucasz mi: stosowanie podejscia, ze rozmowca MUUUSI zrozumiec.

    Ty Eddie kiedys czesciej prezentowales wlasne opinie niz opinie na temat innych, co dzis wydaje sie bawic Ciebie najbardziej. Wychodzi zatem mniej wiecej na to samo: podobny wirus, tylko ze inna odmiana niz moj.

    A wiec dziekuje za troske o moje wirusy. Bede sie mial na bacznosci. Ty, Eddie/Dziad/Edwar/Dana/I_kto_tam_jeszcze zadbaj o swoje przypadlosci blogowe.

    I w ten sposob kazdy ma o co sie matwic wzgledem samego siebie.

    Pozdrawiam.

  132. Drogi panie Redaktorze szkoda mi tego kiedys dobrego blogu. Teraz stal on sie polem dla utarczek na temat juz dawno roztrzygnietych bitew. Kiedy przewijam sazniste wpisy na tym blogu, to mysle; czy to jeszcze ciagle jest „en passant”? W dobie internetu melomania nie zna granic.
    Co do wypowiedzi Sikorskiego na temat hitlerowskiej przeszlosci Steinbach, to musze go wziac w obrone. Sikorski oparl swoja wypowiedz na informacjach, ktore posiadl z pierwszej reki od nestora polskiej dyplomacji; Bartoszewskiego. Takie zrodlo zasluguje przeciez na pelne zaufanie.
    PS. Pewien wydawca skarzyl sie kiedys, ze wydaje swietny dziennik ale aby zasluzyc na reakcje czytelnikow to musi popelnic jakis gruba gafe, albo blad.

  133. Lizak,

    daj spokoj, prosze z tymi polprawdami, ktorymi karmisz siebie, a przy okazji starasz sie sprzedac je innym.

    Moja rodzina opuscila Lwow, w ktorym zyla spokojnie od pokolen, i wcale nie bylo im w glowach szukanie innej oazy sposkoju, zwlaszcza na obcym terenie, gdzie wszystko bylo obce, tyle ze „odzyskane”. Moja rodzina opuscila Lwow, bo jako alternatywe dano pozostanie w miescie jako obywatele CCCP – „zaszczyt” otrzymany w 1939 roku. Przez prawie dwa lata mieli oni okazje przekonac z czym ten „paszport” przychodzi. Owszem, we Lwowie nie zylo im sie latwo, ale tez na „odzyskanym” Zachodzie nie czekaly na nich dyrektorskie wille czy mieszkania o sufitach na 4 metry. Te cymelia zarezerwowane byly dla innych, „rowniejszych”, bo juz wtedy tak to funkcjonowalo.

    Takich rodzin jak moja byly setki tysiecy, setki tysiecy zmuszonych udac sie w nieznane, co nie oznacza bynajmniej spokoju, prawda ? A juz tym bardziej kiedy trafi sie do zniszczonego doszczetnie miasta, jak to opisala ANCA.

    Twoja westernowa wizja tamtych pionierskich czasow, rodem z „Wilczego echa” czy innych peerelowskich freskow epickich jest tylko czesciowo prawdziwa, Lizak, a wiec prosze raz jeszcze: nie bierz swoich projekcji historii jako jedyne, co liczylo sie w odniesieniu do epoki i wydarzen, o ktorych rozmawiamy.

    Tak, Eddie, rozmawiamy, nawet na swoj sposob, czy sie to Tobie podoba, czy nie.

    Pozdrawiam.

  134. Trudno nie podzielać zaniepokojenia Eddie’go z powodu uszczerbku w potencjale Jacobsky’ego.

  135. Lizak, wyluzuj, zostaw komputer, wyjdz z wnusiami na podworko, pograj z sasiadem(np.z jasnym gwintem, tym od pijaka Pyjasa, ktory sam sie zabil) w warcaby, albo w salonowca. Twoj sztandar juz wyprowadzili i nie zanosi sie na to, iz niewdzieczni rodacy wprowadza go z powrotem. Podobnys do swojego idola, Gomulki: ten sam brak poczucia humoru, to samo, niepelne podstawowe, wyksztalcenie, te same slownictwo: gady, plazy itd., ta sama nienawisc do inteligencji, arystokracji, Zachodu. Zwali go gnomem. Tyle tylko, ze on mial srodki by z wrogami walczyc, a ty masz tylko ten blog. Moze posluchaj muzyki: np. swojego ulubionego zespolu mandolinistow Edwarda Ciukszy, patrz: zagluszales (z domu) Radio Luxemburg i nic to nie dalo: Ciukszy sluchasz tylko ty.

  136. Dyskusję o Sikorskim, podsumowałbym krótko
    – na bezrybiu i rak ryba……
    Kadra PO, nawet po transferach z PiS co rozsądniejszych polityków i nie zawsze udanych zagranicznych powrotach, jest po prostu zbyt nieliczna.
    Na tle poprzedniej pani minister tańczącej i tak świeci blaskiem……….

    „Dajcie mi ludzi, ja to zrobię……….” tylko skąd ich wziąć?

    Dawno na blogu Redaktora nie czytałem tak emocjonalnych wpisów.
    Lata młodości 50-60 latków piszących tutaj, nie były oczywiście Arkadią, ale kilkakrotnie dyskusja toczyła się na te, lub zbliżone tematy.
    Podtrzymuję swoją opinię, że w ramach zdefiniowanych w Jałcie przez obce mocarstwa warunkach brzegowych, mieliśmy najweselszy barak w obozie………..
    Treść życia obozowego tworzyliśmy sami, ale podkreślam- był to obóz, a nie warunki wolności.
    Od lat 90 mamy wolność i co z nią zrobiliśmy my i nasi przedstawiciele?
    Wolność od czego została wywalczona kosztem niewspółmiernie niższym niż poprzednie pokolenia?

    Czy Gomułka, Gierek, Jaruzelski byli polskimi patriotami?
    Twierdzę , że wielkimi.
    Działali po prostu w odmiennych warunkach geopolitycznych, robili to co możliwe w danym momencie, nie czerpiąc z tego żadnych osobistych korzyści.
    Jak na tym tle – poza ekipą Mazowieckiego- wyglądają rządy postsolidarnościowców wszelkiej maści?
    Proszę ocenić i porównać we własnym zakresie…………

    Nie zrealizowano 21 postulatów gdańskich, nie kieruje się w działalności polityczno państwowej etyką, standardami państwa prawa, kryteriami merytorycznymi, kompetencjami……….

    Czy w Rzeczpospolitej Polskiej żyje się lepiej niż w Ludowej?
    Odpowiedź jest prosta- zależy komu………………
    Przeważającej masie obywateli , chyba jednak gorzej…………

    Wyobrażenie chłopa o życiu pana było proste- jak ON będzie Panem, to będzie gonił tych nierobów do roboty i znajdzie ładniejsze służące……..
    Nasze „elyty” robią to samo co poprzednie, tylko – niestety- dużo gorzej.
    W trzecim pokoleniu będzie lepiej……..

  137. Ps.
    Czy uprawnione jest szufladkowanie ludzi, co większość z tu obecnych mimowolnie czyni?
    Czy ateista, komunista, liberał itp. wyróżniają się w jakiś sposób z tłumu na ulicy?
    Czy uprawniona jest generalizacja?
    Czy milicjant miał inne cechy osobowości od policjanta? agenta FBI?
    Czy agent CIA różni się czymś od agenta GRU, Mossadu, BDM, WSI?
    Może wszyscy mają podobne predyspozycje fizyczne, osobowościowe, wyszkolenie, zakres działania?
    Wspaniały byłby świat czarno-biały, ale nawet na monochromatycznych zdjęciach jest tyle odcieni szarości…………

  138. @Jacobsky,
    czytając wpisy Adresata przedostatniego Pańskiego wpisu odnoszę często wrażenie, że są one tłumaczeniami z sanskrytu poprzez staroceltycki i suahili na język polski. Tak bym chciał przedrzeć się przez tę mgłę, by zobaczyć kontury myśli i rzadko mi się to udaje. Panu też jakoś nie za bardzo, pomimo pewnej przewagi w podróżowaniu i codziennej gimnastyce (umysłowej, zapewne) nade mną. 😉

  139. @Lizak
    Nie bardzo zrozumiałem o co ci chodzi z tym pouczaniem starców. Ja już dzieckiem nie jestem, a Twoje sformułowanie „infantylne dzieci” to masło maślane, bo dzieci z natury są dziecięce(infantylne)…
    Pozdrawiam i cieszę się ze złotego medalu Justyny Kowalczyk, bo ona udowodniła, że ciężką pracą można dojść na szczyt nawet pochodząc z małej pięknej wsi w Beskidzie Wyspowym. Z Kasiny Wielkiej. Byliście tam kiedyś blogerzy na włóczędze?

  140. Jacobsky,

    Czy nie zauważyłeś jakiego Twojego wpisu dotyczyła moja wypowiedź. Trzeba czytać obydwa Twój i mój, żeby przestało być bełkotliwie.Wtedy byłoby bardziej czytelne to, że swoim wpisem solidaryzowałem się z Tobą, przeciwko „siewcy choroby”.To „MUUSI” nie dotyczyło broń Boże Ciebie, tylko głównego podmiotu Twojego wpisu , o którym Twój wpis traktował. Hermetyczność, to skutek mojej dyplomacji, niedzbyt zresztą zawoalowanej, jeśli czyta się oba wpisy Twój i mój. Póki co mam powoli dość tego blogu, bo nawet takie tuzy jak Ty ze wzrostu negatywnych emocji tu panujących, zaczynają pochopnie tracić nerwy, jak przysłowiowe norzyce.
    Wstyd mi przed sobą, że dałem się wciągnąć w polemiki negatywne , głównie z Lizakiem.Jeden wielki obciach.

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Byłem tylko „Dziadem” oprócz Eddiego. Pozostałych nie znam.

  141. Jacobsky

    Twoja zagraniczna prawda nie musi być polską prawdą…

  142. Ale mam piękny kod! 11dd 🙂
    jasny gwint – 13;37 – tu moja pełna zgoda z tym, co napisałeś. To nie moi bohaterowie! Byli dorośli, podjęli działania z własnej, nieprzymuszonej woli a dziś domagają się odszkodowań za niegdysiejsze bohaterstwo i wysokich stanowisk z takimiż apanażami. Wstyd, żenada i pogarda dla społeczeństwa, o którego szczęście i lepszy los podobno walczyli z takim oddaniem.

  143. @Jacobsky
    Oczywiście, cordial greetings! (o czym zapomniałem).

  144. Ajwaj

    Wyluzuj śruby w swojej mentalności.
    Wielu pijaków skręcilo sobie kark,nie wykluczając solidarnych.
    Twój sztandar już sposobią do wyprowadzenia.
    Nie do przyjęcia jest funkcjonowanie państwa pijaków,łobuzów i złodziei oraz zagranicznych podpowiadaczy.
    Ty się lepiej przyrzyj swemu solidarnemu idolowi po szkole podstawowej ,co to Nobla szarpnął z amerykańskiego poduszczenia.
    O jakiej inteligencji jest pan uprzejmy wspominać? Pewnie o swojej.
    O narodową kulturę należy dbać.
    Pan też dba o kulturę swego narodu i ja panu wytyków nie robię.
    To się nazywa tolerancją, drogi panie.
    Słuchanie Ciukszy nikomu ujmy nie przynosi, powie to łaskawcy Penderecki.
    Gorzej jeśli natomiast komuś słoń poltyczny na ucho nadepnął.
    O, proszę pana, pan atakuje polską muzykę ludową.
    Jest to niebywale prostacki atak syjonistyczny na polskie wartości.
    Domagam się wyrugowania tego antypoplskiego myślenia z pejsatych czerepów rubasznych amerykańskiej diaspory reprezentowanych w osobie niejakiego Ajwaj.
    Niech Mesjasz ma cię w opiece, Ty grzeszniku jeden.

  145. Lizak: dowiedzialem sie wlasnie, ze rezyser Andrzej Kostenko, nakrecajac serial „Bulionerzy” stworzyl, wzorowana na tobie, postac „kosmonauty”, ktora zagral Marian Opania

  146. Aleydis

    Odnośnie swego blogu, dziesieciokrotnie już ten temat wyjaśniałem,
    Jest pani wyjątkowo nieuważna i niezborna.
    Nie podam pani adresu mego blogu, ponieważ pani, jak powiedziala, prezentuje inną kulturę polityczną.Proszę w niej pozostać.

  147. Zdziwiona

    Pani postawa na tym blogu to ewenement, poza Mgrud, rzecz jasna.
    Dziękuję za wsparcie.
    Zaczyna się pojawiać zadziwiajacy trend na tym blogu ,że panie intelektualnie zdominowały męski Ciemnogród.

  148. Drogi panie Lizaku,
    o adres pana blogu nie prosiłam, bo jak się pan nie domyslił (albo jest równie nieuważny i niezborny jak ja), raczej mi nie zależy na czytaniu pana wywodów. Dlatego tez pozostaję nieświadoma pańskich wyjaśnień co do faktu nieposiadania przez pana osobnego blogu. Przychodzę tu poczytać komentarze blogowiczów do tematów podrzucanych przez red. Passenta i mnie (i nie tylko mnie, jak widać) męczy przewijanie pańskich sążnistych wypowiedzi nie na temat. Zgodnie z pańską sugestią pozostanę w tej kulturze politycznej, która pozwala gospodarzowi nadawac ton dyskusji w jego domu i nie zagłuszać i przyćmiewać go swoją osobą. Ale jak napisałam powyżej, skoro on sam nie zabiera głosu w tej sprawie, to ja już też zamilknę.

  149. Galeria sławy i chwały sprzymierzonej prawicy

    Ku pamięci

    Kpię sobie z polskiej prawicy

    Oczywiście, że sobie kpię.
    Z Pana i jego bałwochwalczego stosunku utrzymywanego z wiadomym systemem. Bezczelność, tupet i chamstwo jest w Polsce dość powszechnym zjawiskiem po dojściu do władzy pseudosolidarnościowych smarkaczy.
    Nie oznacza to jednak ,iż mamy się godzić, ze skrzywieniami obecnych elit, których poziom wiedzy, kultury osobistej i umiejętności współżycia społecznego budzą bardzo poważne zastrzeżenia.
    Dla poprawnego sterowania procesami rządzenia wymaga się czegoś znacznie więcej aniżeli prymitywizmu, egoizmu i pazerności.
    Właściwie są to cechy , które jednoznacznie i definitywnie dyskredytują tych ludzi o chorobliwym przeroście ambicji nad możliwościami.
    Ich metodami kształtowania stosunków społecznych stało się pomawianie, imputowanie i opluwanie.
    Ten zbrojny arsenał jest typowym dla jaskiniowców politycznych z prawicowego Ciemnogrodu.
    Brak oczywistych sukcesów politycznych oraz merytorycznej argumentacji sprowadza tych „orłów” skrajnej prawicy do korzystania z całego sztafaża poczynań nie mających nic wspólnego z dobrym wychowaniem i grzecznością.
    Kompromitującą nas arogancję, ignorancję i niekompetencję w zakresie rządzenia próbują oni pokrywać niewybrednymi awanturami na płaszczyźnie ogólnie przyjętych norm europejskich, co ośmiesza nasz kraj na arenie międzynarodowej, przynosząc wstyd Polsce i Polakom.
    Wydaje się, że okres ochronny dla tego typu poczynań zdecydowanie już minął.
    Polska zapłaciła już bardzo wysoką cenę i płaci nadal za nieprzemyślane wizje i koncepcje schizofrenicznych kacyków o napoleońskich skłonnościach.
    Nie dość,że rozszarpano i rozgrabiono cały majątek narodowy, to próbuje się jeszcze moralnie zniszczyć suwerena utrzymując go w pozycji na kolanach.
    Stąd zachodzi autentyczna potrzeba zdezawuowania tych szkodliwych dla naszego kraju postaw i przywrócenia godności należnej europejskiemu narodowi w trzecim tysiącleciu i w sercu Europy.
    Permanentne i fanatyczne niszczenie polskiej lewicy wskazuje na niedopuszczalność tego typu poczynać w demokratycznym i cywilizowanym świecie.
    Z powyższego wynika jasno i dobitnie , że stworzony nam świat nie jest ani cywilizowanym, ani też demokratycznym,
    Nawiązuje on bowiem do najgorszych tradycji Polski klerykalno-szlachecko-magnackiej ze sztandarowym Liberum veto i Nihil novi.
    Na taką koncepcję obrazu Polski nie wolno nam się godzić w imię taktycznych oraz strategicznych celów nowoczesnej, rozwiniętej i tolerancyjnej Ojczyzny.
    Ojczyzny wszystkich Polaków a nie tylko garstki nawiedzonych oszołomów chcących zbudować państwo na obraz i podobieństwo swoje z dominującą cechą wyznaniowości.
    Z tej to prostej przyczyny mamy prawo konstytucyjne i obowiązek poparty mandatem moralnym większości naszych rodaków do podejmowania zdecydowanej krytyki wobec obecnych elit.
    Jeżeli na siłę podjęliście się doskonalenia państwa,
    bez stosownego przygotowania, to musicie czynić to w interesie narodu a nie swoim własnym.
    Bowiem mówiąc wprost i bez owijania w bawełnę zostaliście wynajęci przez naród do wypełnienia określonej misji.
    Jeżeli nie potraficie tej misji skutecznie wypełnić, to musicie , niestety, abdykować, lub zostaniecie od niej odsunięci.
    Im wcześniej to nastąpi tym lepiej dla was i narodu.
    Ster określonych społeczności musi się znaleźć w rękach uczciwych ,odważnych i pracowitych ludzi.
    Dla polityczno-moralnej degrengolady miejsca nie ma i być nie może.
    Polska, Ojczyzna Nasza ,musi być szansą dla wszystkich jej obywateli.
    Jest nie do przyjęcia sytuacja ,w której wąskie i zamknięte grono parweniuszy stało się niezasłużonymi beneficjentami przemian społecznych.
    Bowiem taki stan rzeczy nie ma nic wspólnego z wolnością, pluralizmem i demokracją.
    Wprost przeciwnie jest on ewidentnym przykładem rażącej niesprawiedliwości społecznej, by nie powiedzieć dosadniej zezwierzęcenia stosunków społecznych.
    Dalsze wdrażanie owego keynesizmu grozi nieobliczalnymi dla nas skutkami społeczno-gospodarczymi.
    Nie stać nas dzisiaj na chleb dla własnego narodu a stać nas na militarne ekskursje po świecie.
    Ten chory trend zgubnej dla Polski polityki należy odmienić.
    Polska nie ma politycznych, gospodarczych , militarnych i społecznych przesłanek, by być mocarstwem światowym.
    Nasza tradycja wolnościowo-wyzwoleńcza oraz specyficzna mentalność Polaków nie pozwala byśmy mogli się wikłać w militarne awantury na odległych miejscach naszego globu.
    W rezultacie błędnej polityki gospodarczej pozbawiono nasze państwo własnego aparatu wytwórczego, skazując je na hossy i bessy światowego rynku oraz spekulacyjne działania międzynarodowych koncernów wyprowadzających z Polski kapitał.
    W tym stanie rzeczy, w trwały sposób, wyłączono już z rynku pracy ponad 5 milionów obywateli Polski, którzy znaleźli się na marginesie życia społecznego naszego kraju.
    Oprócz bezrobocia pojawiły się nowe zjawiska jak bezdomność, narkomania, mniej lub bardziej usankcjonowane zjawiska prostytucji oraz handlu ludźmi.
    Oczywiście kwestie te nie budzą w najmniejszym stopniu niepokoju i troski naszych dobroczyńców, jako iż ich konserwatywno-liberalne podejście zakłada naturalny bieg rzeczy tego typu spraw.
    Uważają oni, że jeśli w naturze zwierzęta pożerają się nawzajem, a Pan Bóg przecież stworzył ten świat, to ma on również odniesienie do człowieka.
    I oto widzimy w ten sposób co kapitał czyni z człowiekiem.
    W prostej linii prowadzi on do odhumanizowania najcenniejszych wartości ludzkich.
    Takiej polityce kształtowanej przez ludzi wyzutych z elementarnych cech kształtujących porządek wszechrzeczy mówimy NIE.
    _________________
    Manus manum lavat

  150. Ajwaj

    Opania mnie zagra?
    Coś takiego.
    Nigdy bym się nie spodziewał.
    Doskonały fachowiec, jeszcze z okresu PRL-u.
    Z pewnościa nie spartoli roboty jak to permanentnie czyni ajwaj.
    Czekam na kolejne pikantne szczegóły,w tym szczególnie o antysemickim charakterze.
    Proszę zaczerpnąć wiedzę ze sprawozdania departamentu stanu USA.
    Jest tam o polskim antysemityźmie od cholery i z powrotem.

  151. Walkabout

    Zanim weźmiemy się za pouczanie innych,to pouczmy się sami.
    Wg.Słowmika języków obcych, infantylny oznacza: „Wykazujący w wieku dojrzałym fizyczne lub psychiczne cechy dziecięctwa.”
    Z poważaniem,j ak rzadko.
    Lizak

  152. #
    Wstyd mi przed sobą, że dałem się wciągnąć w polemiki negatywne , głównie z Lizakiem.Jeden wielki obciach.
    #
    Eddie! Ty nie bądź kajak i się nie kajaj, tylko zrób użytek z głowy i przestań dokarmiać Trolla, bo ci z tym nie do twarzy. Po prostu zrób to. Nie komentuj tych megalomańskich popisów nawiedzonego grafomana. Pociągnąłeś za rączkę i poleciało z siłą wodospadu!!!
    To ani tobie, ani komukolwiek nie jest potrzebne. Niechby krytycy zamilkli, to i admiratorzy się uspokoją. Sprawa nie zasługuje na taki rozgłos.
    Przypominam powiedzonko warszawskie – wypił majster szklaneczkę, a szumi za antałek. Proponuję przekąsić czymś smacznym i odstawić talerzyk.
    Niech talerzyk sobie leży, jak leżał…

  153. „Chłopiec” co deklarował w Senacie USA chęć rządzenia światem wspólnie z neo-con-ami amerykańskimi (.. together we’ll rule the world ..)*. To jest z ludźmi typu Cheney, Wolfowitz, Rumsfeld etc. Fuj!

    Give us a break panie Danielu!

    Z drugiej strony gość jest względnie świeży miedzynarodowo, dobrze t.j nowocześnie się prezentujący (trójka wspomniana powyżej nadaje się już tylko do straszenia dzieci) i zręczny operator także w nim ostatnia nadzieja neocon-ów amerykańskich na utrzymanie wpływu na sprawy światowe. Ciekawe czy się im uda. 

    —-
    * Patrz ostatnie zdanie tutaj czyli:

    http://www.aei.org/publications/pubID.17741,filter.all/pub_detail.asp

  154. Drogi Panie Redaktorze,
    Drodzy Panstwo Forumowicze,
    Ale zawrzalo! Az sie strach wypowiedziec… Tedy zamilcze pokornie, bo i mnie sie dostanie, gdy napisze niezgodnie z opinia co bardziej krewkich forumowiczow.

  155. Lizak,

    Zagraniczna prawda…tak najlatwiej, no nie ? Bez wysilku, Lizak, za darmo. Ot tak, Liznac, nawet jesli sliny brak.

    Jednak moja „zagraniczna’ prawda w tym przypadku nie ma zadnego znaczenia. MOwimy przeciez o wspolnym doswiadczeniu, Twoim i moim, czyli o peerel, Ziemiach „Odzyskanych”.

    Eddie,

    przykro mi, ze w mej ograniczonosci postrzegania nie dostrzeglem ukrytej intencji, za co przepraszam. Moze na drugi raz nie obwijac w bawelne tak ciasno i obficie… ? Prostota przekazu pisanego jest rownie cenna jak piekno stylu czy kwiecistosc metafor (oczywiscie nie mowie o sobie).

    Blog blogiem Eddie. Sa gorsze. Po ostatnim wyskoku Lizaka, ze moja „zagraniczna prawda…” itd nie mam zamiaru wdawac sie z nim w dalsze dyskusje (mam nadzieje, ze Lizak czyta). Lizak siegnal dawno dna, ale dalej kopie wytrwale. Byc moze nie trzeba Mu w tym przeszkadzac, zwlaszcza ze dopingujacych jest tylu, ze sil Lizakowi nie zbraknie.

    Rzeczywiscie Eddie, obciach i tyle.

    Obysmy doczekali lepszych czasow.

    Pozdrowienia.

  156. Szanowny MA!
    Dziękuję Panu serdecznie za powielanie na tym blogu moich poglądów i tym samym ich propagowanie. Zaliczył Pan moją skromną osobę do grona tych, których poglądy komentuje Pan nieżyczliwie oraz niezbyt umiejętnie i nieprzekonywująco.
    W swym wpisie (2009-02-27, godz. 15:16) zarzuca mi Pan, że nie rozróżniam narodowości od wyznania. W następnym Pańskim wpisie (2009-02-27 o godz. 17:13) traktuje Pan moje wyraźne rozróżnienie narodowości (Żyd) od wyznania (żyd) i moje stwierdzenie, że Żyd może być katolikiem albo ateistą jako „całkowite pomieszanie (zamieszanie)”. Cóż za żelazna niekonsekwencja z Pańskiej strony!
    A może Pan nie wie, że zgodnie z zasadami polskiej pisowni narodowość określa się rzeczownikiem pisanym dużą literą (Polak, Niemiec, Szwed, itd.), a wyznanie osoby rzeczownikiem pisanym małą literą (chrześcijanin, mahometanin, katolik, protestant, żyd itd.). Może Pan też nie wie, że wśród Etiopczyków istnieje spora wspólnota wyznaniowa żydów. Część z nich przed laty spróbowała wyemigrować do Izraela. Nie powiodło się im. Zostali w tym kraju uznani za obcych narodowościowo i rasowo.
    W innym wpisie (2009-02-27 o godz. 17:06) ironicznie gratuje mi Pan dobrego samopoczucia przytaczając nieumiejętnie, i to „po polskiemu” a do tego niekompletnie, moją wypowiedź o przyczynach ostatniego spadku wartości złotówki, zapominając, że jeden z banków przyznał się do skuetcznej spekulacji na niekorzyść polskiej złotówki.
    Wydaje mi się, że to Pańskie czepianie się wypowiedzi innych blogowiczów, może wynikać z tego, że nie jest Pan w stanie zredagować swego własnego komentarza do treści wypowiedzi Gospodarza blogu, zamieszczonej na samym początku jako wywołanie sprawy i tematów z nią związanych.
    Szanowna Magrud!
    Jestem z Tobą, mimo że dzieli nas, a może łączy, przedział jednego pokolenia. Myślimy podobnie tj. samodzielnie. Inaczej niż ci, którzy świat i polskie sprawy dostrzegają tylko w barwach czarnych i białych: PRL – be a III RP – cacy. A historia jest bardziej skomplikowana. Mogło być znacznie gorzej. Zamiast PRL mogliśmy mieć Polską Republikę Radziecką, gdyby polityczny interes Stalina tego wymagał. W nieszczęściu polegającym na tym, że po Drugiej Wojnie Światowej, za pełną akceptacją sojuszników zachodnich, Polska znalazła się w strefie wpływów ZSRR, co w realizacji oznaczało podporządkowanie naszego Kraju rządom Stalina, mieliśmy szczęście, że w interesie Stalina leżało, aby Polska występowała jako państwo formalnie niepodległe i przesunięte na zachód, oraz że znaleźli się Polacy, którzy utworzyli PKWN i przyjęli na siebie firmowanie tej ograniczonej suwerenności. Ludzi tych w swym nienawistnym i nierzetelnym ocenianiu ludzi inaczej myślących o losach Polski, Prezydent RP Lech Kaczyński nazwał renegatami, nie próbując wniknąć w motywy ich działania i w to, że w tej nowej Polsce nie zrobili karier politycznych.
    Pozdrawiam

  157. Wieść gminna niesie, natomiast medialna milczy o tym, ze od maja Niemcy mogą po pięcioletniej karencji kupować ziemię i nieruchomości w Polsce. To bardzo znaczące wydarzenie i dziwię się, że wszyscy są tak poprawni, że z tej poprawności zabrakło im głosu w gardle i atramentu w chińskim piórze. Poza tym pitolą o centrum wypędzonych i Steinbach, a tymczasem Niemcy szykują się pełną gębą do powrotu. Na Mazury, Pomorze Zachodnie i Śląsk. Cholera wie czy ten Tusk kaszubski nie był takim buforem łączącym Niemcy z zostawionym Heimatem. Udają z Bartoszewskim groznych, a tymczasem milczą o najważniejszym. Poza tym stara umowa zakładała wprowadzenie na rynek niemiecki Polskich pracowników. O tym tez cicho i przypuszczalnie będzie jak zawsze w wypadku tej partii, czyli odwrotnie. Jak mówił Grad?…Wybory i obietnice to jedno, a życie to drugie…i dotąd prywatyzuje…

  158. Szanowny Panie Lizak,

    Pozytywnie mnie Pan zaskoczyl tak merytorycznie wywazona i rozsadna ocena kwalifikacji i dzialan min. Sikorskiego. Po raz pierwszy w zupelnosci sie z Panem zgadzam. Nie maja wiec podstaw niektore zbyt osobiste, lekcewazace o Panu opinie na blogu osob, ktorych wypowiedzi merytoryczne na ogol wyzej cenie niz Panskie.

    Mam wrazenie, ze pan Passent dal sie zwiesc jego szykowi i stylowi Sikorskiego jako anglosaskiego dzentelmena, ktore to wrazenie jest przeciez bardzo powierzchowne, nie przekraczajace grubosci tkaniny jego garniturow. Bulawa w tornistrze ministra Sikorskiego? Faktycznie, pan Passent byl pierwszym, ktory tak sromotnie zazartowal z tego ucznia dyplomacji.

  159. W sprawie meritum czyli tematu poruszonego przez Redaktora chcialbym oswiadczyc, ze tak na prawde to zadnego dylematu chyba mie ma. USA utrzymuja kontakty z okolo 250 krajami, kraikami, plemionami i odlamami. Jesli odliczyc niedziele i swieta to kazdego dnia co namniej kilku majacych na cos nadzieje prezydentow, premierow, sekretarzy i pomniejszych ministrow zawisa u klamki Imperium. Niestety tubylcow niewiele to obchodzi bo sa zajeci glownie swoimi sprawami. Wyjatek stanowi male grono krajow takich jak Chiny, Rosja, Japonia, Niemcy, UK, ktore Imperium juz jakis czas temu postanowilo uznac za „liczace sie”. Poza nimi „innym” po prostu pozwala sie przyjechac i poklonic raz na jakis
    czas.

    Tak bardziej serio to Jego Eminencje R.S. moze sie starac ile chce i przekonywac USA ze Polska kryzys znosi znakomicie a wszystkiemu zlemu winna jest Rosja lecz w Imperium jego zdanie wiekszosci w ogole nie obchodzi (na prozno szukac komentarzy w mediach) albo (to w przypadku bardzo malej grupy ktora z powodow zawodowych chce/musi wiedziec) maja odmienne i dobrze ugruntowane opinie na ten temat. W ostatnich dwoch tygodniach ukazalo sie w mediach Zachodnich (Fox Business News, MSNBC, BBC Business News, CNBC i inne) wiele komentarzy o czarnych chmurach nadciagajacych nad gospodarki Europy Wschodniej. Niestety dla nas na pierwszych miejscach wymienia sie Ukraine i Polske. Public relations naszego rzadu probuje nas przekonywac ze prawdziwy kryzys to jest np. na Lotwie. Zgoda ze jest. Ale Lotwa to bardzo maly kraj i instytucje takie jak IMF moga jak beda chcialy (a beda ze wzgledu na powiazania z Niemcami i Skandynawia) ich po prostu z kryzysu wykupic. Polska i Ukraina to razem 90 mln ludzi i nikt z otwartym portfelem sie nie nie bedzie tu spieszyl. Ocenia sie, ze zadluzenie regionu Europy Wschodniej wynosi obecnie okolo 1,8 biliona dolarow z czego az 30% moze przypadac na Polske. Zloty nie jest jedna z walut rezerwowych a skarb panstwa nie dysponuje duzymi rezerwami innych twardych walut tak wiec na wypadek niewyplacalnosci, ktora moze stac sie szybko rzeczywistoscia polska waluta i cala gospodarka moze ucierpiec w sposob zasadniczy. Wszyscy pamietaja co sie dzialo w Azji w 1997 roku i w Rosji kilka lat pozniej. W takim kontekscie elokwentne oswiadczenia Jego Eminencji ze wszystko jest pod kontrola wywoluja na Zachodzie tylko puste usmiechy zdziwienia bo dane ekonomiczne mowia zupelnie co innego.

    Obrazu dopelniaja sukcesy dyplomatyczne Jego Eminencji – a raczej ich niemal calkowity brak, szczegolnie w sprawach strategicznych takich jak tarcza (jej los jest juz calkiem przesadzony), dostawy surowcow energetycznych do Polski, czy dyplomatyczna finesse okazane w sprawie pozyskania Ukrainy oraz w pewnym sensie rowniez Bialorusi dla EU. To calkowicie wystarczy aby nikt nie traktowal Jego Eminencji jako powaznego kandydata na szefa NATO. Na dodatek obecna administracja USA dobrze pamieta niedawna przedwyborcza (w USA) „neutralnosc” Tuska i Sikorskiego „ze wskazaniem” na McCaina jako lepszego wroga
    Rosji. Obama i Clinton opieraja swoja strategie na ograniczonej wspolpracy z Rosja bo tego wymagaja obecne interesy strategiczne USA w Azji i na Bliskim Wschodzie. W kontekscie tej strategii R.S. staje sie dla Imperium co najmniej zbedny a nawet niewygodny. To tyle w sprawie substancji. O stylu i pozach pana ministra nie bede sie wypowiadal bo inni to juz zrobili wyczerpujaco przede mna, a temat malo oryginalny.

  160. Pięknie Lizaku – gratulacje . Magrud zaś rzuciła mnie na kolana klasą – chodzi o szczerość wyznania ! Nawet M.A. zamilkł . Jeśli bowiem ktoś nie kuma, co miała Magrud do powiedzenia o PRL / w kontekscie Jej ewidentnego awansu finansowego w kapitaliżmie / ten już niczego nie skuma . Amen . Jacobsky – z tym Stalinem to cała prawda . Moja rodzina też z Kresów, ale uprzejmie przypomnij sobie co myśleli o Lwowie nasi ” kochani bracia ” z OUN i UPA . Przypomnę ” Samostiinna Ukraina – lackiej krwi po kolina ” . Więc i tu nas Stalin uratował . Poza tym Polska stała sie trwałym i pewnym bytem państwowym Europy . Z II RP mimo naszych chęci bywało różnie . To też kolejne nasze zakłamanie . Co do naszych rozczarowań kapitalizmem . Mam pytanie do Jacobskiego . Mianowicie w USA skąd piszesz 40 % ludzi jest bez ubezpieczenia zdrowotnego . To wiem . Ale dowiedziałem się , że „milusi ” WALL – Mart sprzedaje plomby do samodzielnego montażu w zębach ?! Wyjaśnij , proszę , biednemu sierocie po PRL jak to działa technicznie ? Podaj proszę parę krzepiących kapitalistycznych drobiazgów nt. sposobu zakładania takiej plomby , i jak / czy w ogóle / usuwacie chorą zębinę ??? Niby mała rzecz , a ciekawi .

  161. „Wer ein Jude ist, bestimme ich”- Lizak ponownie cytuje swoich hitlerowskich idoli i zaglada facetom do rozporka. Gratuluje fanklubowi Lizaka: udal wam sie guru…rozslawia Polske na calym swiecie. „Czemu antysemityzm jest w Polsce, choc wyjechali prawie wszyscy Zydzi” – pytano sie pisarza Grynberga- „ale antysemici nie wyjechali”- odpowiedzial

  162. Anca

    Pani jest tak błyskotliwa, że ma Pani problemy ze znajomością definicji grafomanii.
    I rzeczywiście nie godzi się prawicowej damie wdawać w lewicowe bijatyki.
    Co za obciach, rodem z podwroclawskiej wiochy.

  163. Ajwaj

    Pan wstyd przynosi semickim nacjom.
    Styl pańskich wpisów znajduje się poniżej pasa.
    A zajadły antypolonizm dyskredytuje pana ostatecznie.
    Jak wiadomo pomówienia to zwykle broń człowieka z marginesu.
    Nie rozumiem jak ten prostacki syjonizm i nienawiśc wobec Polski pozwala Panu bywać na polskich stronach.
    Z dwojga opcji do wyboru, lepszy jest fanclub zwolenników pokoju, aniżeli bestialskiego łupienia innych nacji arabskich.
    Ot i Mesjasz wojny się znalazł.
    A co z Holocaustem szanowny panie?
    Przykro mi, że nie starcza acanowi problemowej argumentacji i odwołuje się do politycznego szamba.
    No cóż, tak krawiec kraje jak materii staje.
    A panu jak widać niczego nie staje.

  164. Jacobsky

    Przepraszam Pana.
    Rzeczywiście zlekceważyłem pański wpis.
    Ale proszę zrozumieć, że mnie niekiedy nie starcza czasu i ochoty by polemizować ze swoimi oponentami.
    To takie ludzkie, prawda?
    Widzi Pan to tak bywa, że kiedy smaruję sążniste „epopeje” jest niedobrze, a kiedy wystrzelę jednozdaniową ripostę jest jeszcze gorzej.
    Zapewniam Pana, że następnym razem potraktuję pański wysiłek z należną uwagą i rzeczowością.
    Z poważaniem.Lizak

  165. Galeria sławy i chwały sprzymierzonej prawicy

    Ku pamięci i przestrodze

    Syjonistyczne prowokacje i gorzkie żale

    Ciągłe przywoływanie przez uciekinierów i wypędzonych bohaterów Marca 68 moich cytatów staje się mało barwne i nieatrakcyjne.Wydawało mi się, że stać tych nieszczęśników Holocaustu, tak tłumnie zgromadzonych na naszej platformie, na wyjście poza prosty schematyzm.

    Niestety.
    Są oni malowniczymi postaciami jedynie w zakresie niemiłej uporczywości i dokuczliwego nękania.
    Nie stać ich na szersze horyzonty obiektywnej analizy historycznej i wizjonerskiego nakreślenia twórczej przyszłości.Są oni nasyceni zrozumiałym bólem i rozgoryczeniem.Poszukują moralnej rekompensaty w obciążaniu winą Polaków za własną przeszłość i jej tragiczne skutki.

    Ajwaj jest tak typowym dla polskiej prawicy specjalistą od babrania się w ludzkich ekskrementach, próbując wciągnąć na tę tak śliską i bliską mu działkę także innych.Zawszeć w kolektywie iść na dno jest raźniej.
    To jest nie tylko niesmaczne, pozbawione logicznego uzasadnienia, to jest wprost szkodliwe, bowiem ciągnie nas w sferę konfliktów i destrukcji.
    Dlatego ja, mimo najszczerszych chęci, personalnie ręki nie podam temu Panu.
    Niech pozostanie on, tam gdzie jest, lub idzie tam gdzie sprawia mu to przyjemność, ale beze mnie.
    Każdy ma swój świat.
    Jego zakres postrzegania jest bardzo wąski, by nie rzec, nacjonalistyczny i antypolski.

    Natomiast mój świat jest tu i teraz, na określonym terytorium i w określonym czasie.
    Jestem z tym światem związany na dobre i złe.
    Uważam się za Polaka i patriotę , bez nacjonalizmów i podtekstów.
    Nic mnie nie łączy z syjonistycznym światem urazów i rozgoryczeń, ponieważ nie ja byłem ich przyczyną czy sprawcą.

    Zbawcy Izraela sami muszą we własnym sumieniu i sercu rozliczyć się ze swoim narodem oraz innymi narodami w duchu spokoju i pokojowej koegzystencji.
    Jeżeli zaś tego nie potrafą lub nie chcą, i domniemane winy próbują przerzucić na Polaków, źle to świadczy o nich i niedobrze rokuje to naszym narodom.

    My nie czujemy się moralnie winnymi wobec Narodu Wybranego i poszczególnych Braci Starej Wiary, nie znajdujemy też jakichkolwiek przesłanek dla próśb o wybaczenie.
    Wystarczy, że uczynił to w naszym imieniu pański ziomek a nasz Prezydent odziany w jarmułkę, w towarzystwie innych jarmułkowców stanowiących elitę polskich władz państwowych, co jak przypuszczam za antysemityzm poczytać nie można?
    Wystarczy, że w pańskim interesie wmanewrował on mój kraj w agresywną, głupią i uczciwym ludziom niepotrzebną wojnę, co w końcu przyznał jako oszukanie go i błąd.
    Wystarcza, że kolejni Prezydenci, Premierzy i Ministrowie Spraw Zagranicznych kontynuowali tę awanturę nie mającą nic wspólnego z polską racją stanu.
    Polski i Polaków nikt nie zechciał zapytać o zdanie w tej mierze.
    A wręcz przeciwnie uczyniono to wbrew woli suwerena, krótko mówiąc złamano wolę narodu.

    Nie wyobrażam sobie jak Polak może działać wbrew interesowi swojej Ojczyzny, chociaż często takie zachowania notowano wśrod polskiej magnaterii, której racja stanu niejednokrotnie rozbiegała się z polskim interesem państwowym i narodowym.
    Jej wpływy i zachowania można zestawiać poprzez pewną analogię z wielkimi korporacjami aktualnie funkcjonującymi w kapitalistycznym życiu gospodarczym.

    Dlatego tak bardzo ważna jest polityka kadrowa i obsada kluczowych stanowisk.
    Bush także luzem nie puszczł kierowniczych stanowisk w Międzynarodowym Funduszu Walutowym i Banku Światowym.
    Wynika to z konieczności prowadzenia polityki kadrowej zgodnej z interesem danego podmiotu politycznego.

    I nie ma tak, np. w Niemczech, żeby Niemiec polskiej narodowości mógł zostać Prezydentem, Premierem lub Ministrem Spraw Zagranicznych, tam nawet nauczycielem czy bibliotekarzem Polak nie zostanie , ponieważ obowiązuje „Berufsverbot”.

    Natomiast w Polsce solidarnej jest dokładnie odwrotnie, znakomita większość tych stanowisk obsadzana były przez Polaków niepolskiej narodowości.
    I nieważne jest tutaj, że prezentują oni widzenie świata przez dziurkę w prześcieradle.
    Ważne , że są oni dyskredytowani domniemaniami, pomówieniami i wątpliwościami przez część Polaków, co niewątpliwie nazwać można antysemityzmem ale i także dbaniem o własny interes narodowy.

    Ci wybrańcy „demokratyczni”, muszą reprezentować interes większości Polaków,a nie ukryty i dyskusyjny interes szemranej mniejszości.
    Gdyby zabiegając o swoje stanowiska występowali z otwartą przyłbicą, nie byłoby najmniejszego problemu natury formalnej czy narodowościowej.

    Dla mnie nie jest istotnym, co kto ma w dokumentach i odnotowane uwagi odnośnie swojej narodowości, bowiem w istocie liczy się wyłącznie to co mu na sercu leży,w duszy gra i kim on się czuje.

    Jednak w wyścigu do kierowniczych stanowisk w państwie, w trosce o jego bepieczeństwo i konieczność wyeliminowania jakichkolwiek wątpliwości należy dbać o jasność polityczną i transparentność władzy.

    W końcu w izraelskich władzach wyjątkowo przestrzega się politycznej czystości rasowej.

    Dlaczego zatem nie przenosimy do Polski doświadczeń wolnego świata?
    Ja nikomu pod kołdrę nie zamierzam zaglądać , by sprawdzić jego narodowość, ponieważ nie zidiociałem ze szczętem i do końca.
    Nie można jednak odmawiać prawa żadnemu narodowi do własnej suwerenności, szczególnie w wyborze najwyższych władz państwowych, tutaj po prostu żartów nie ma.

    Dlatego kwestia nadreprezentacji politycznej ma tak ogromne znaczenie, jako iż rządzenie przez jakąkolwiek mniejszość narodową nie ma nic wspólnego z fundamentalną formułą demokracji, a wręcz jest jej nacjonalistycznym wynaturzeniem.
    Wynaturzeniem często prowadzącym do burzliwych i krwawych konfliktów, co nakłada się z różnicami wyznaniowymi.

    Każdy człowiek ma prawo do życia, rozwoju i pokoju, szacunku, tolerancji i akceptacji, ale niekoniecznie musi mieć prawo zostania Prezydentem, Premierem czy Ministrem.
    Tego prawa nie zagwarantowano nawet Polakom.

    A miłośnicy Polaków bez takich zapisów doskonale sobie radzą.
    I nie po cechach narodowych ich rozpoznajemy.
    Lokalizujemy ich po owocach, a właściwie po cytrynach, które nam serwują.

    W rezultacie Polacy uciekają z własnego kraju, ponieważ zostali wywłaszczeni i praktycznie wynarodowieni, nawet kolędy każe im się śpiewać po angielsku.

    Ja nie mam antysemickich skłonności, mało tego nawet powiem, że bardzo kocham semickie kobiety, które są niezwykle piękne.
    Niemniej nie pozwolę sobie by ludzie pokroju Grossa i Ajwaj, wykarmieni, wychowani i wykształceni przez Polskę pluli mi w twarz imputując bandytyzm i prymitywizm.

    Też mi znaleźli się przedstawiciele narodu wybranego, Panowie Świata, dyktujący moralne warunki i zasady, nie potrafiący krytycznie spojrzeć na własne zachowania i postawy.

    I Drogi Panie Ajwaj zgodnie z pańskimi sugestiami, ja Żydów w Polsce nie będę liczył, by nie być poczytanym za antysemitę.
    Ich niegodziwości także specyfikował nie będę, z tych samych przyczyn, które podałem powyżej.

    Pozwolę sobie jedynie przytoczyć cytat jednego z pańskich współbraci zamieszczony na naszym forum:
    „Wszak niezbywalnym obowiązkiem redaktorów Polityki jako najelitarniejszych przedstawicieli naszej żurnalistyki jest uświadamianie swych elitarnych czytelników o antysemickim zezwierzęceniu motłochu polskiego, nieprawdaż…?”.

    A Pan Prezydent Peres zrekapitulował to wszystko następująco:
    „Izraelska ekonomia jest w stanie rozkwitu. Izraelscy biznesmeni inwestują wszędzie na świecie. Izrael może poszczycić się niespotykanym sukcesem. Na dzień dzisiejszy, wygraliśmy ekonomiczną niezależność i wykupujemy Manhattan, Polskę i Węgry. […] Dla naszego małego kraju jak nasz, to jest naprawdę zadziwiające. Widzę, że wykupujemy Manhattan i wykupujemy Węgry i wykupujemy Rumunię i wykupujemy Polskę. To co widzę [pokazuje], że nie mamy z tym problemów. Dzięki naszemu talentowi, naszym kontaktom i naszemu dynamizmowi, [mamy] własności prawie wszędzie.”

    I to wyjaśnia istotę antysemickich nagonek na Polskę jako instrumewntu syjonistecznego paraliżowania naszej Ojczyzny.

    Zapewniam, że dla przyjemności pana Ajwaj na judaizm nie przejdę i w jarmułce na głowie oraz ogniem Chanuki w ręku paradował nie będę. Nie mam nic przeciwko tym barwnym tradycjom, ale ja mam swoje, polskie. Zatem uszanujmy własne tożsamości.

    Aha i jeszcze jedna niezwykle drażliwa kwestia. Granie na uczuciach współczucia i potwornych ofiarach Holocaustu dla uzyskania materialnych profitów,być może jest czyimś powodem do dumy.Ja jednak znajduję się w zupełnie innym kręgu kulturowym.

    Z poważaniem i nadzieją na lepsze jutro.Lizak

  166. ANCA,Jakobsky i Wszystkie Pokrewne Dusze,

    W ,moim blogowym życiu, zafundowałem sobie małą przewę. Potem jako „zwierciadło” dla Blogowiczów , spróbowałem wylansować „Dziada”, żeby nie zmurszeć od życia wyłącznie na wiarę, że tutaj jest tyle wrażliwych społecznie osób. Ku mojemu zaskoczeniu, „Dziada” zaakceptowali prawicowicuący, a „szlachetnie” lewicujący /wszyscy!!!/wypieli się na taką paskudę…
    Drugą atrakcją jest fakt, bardzo zauważalnej zmiany charakteru blogu, postaw niektórych piszących itd. mówiąc krótko- inna woda.
    Z zasady nie powinno się na nikogo obrfażać, każdy piszący jest w końcu jakąś skarbnicą poznania.
    Najbardziej rzuca się w oczy, takie kuriozum jak Lizak, oraz fanatyczna wręcz adoracja jego pisania, bardzo pozytywnie wyróżniającej się kiedyś Magrud. Wiele osób, które uważam za inteligentne , w tym biedna, bo obciążona wrażliwością i profesjonalizmem dziennikarskim Helena odchodzi od zmysłów w konfrontacji z pisaniem Lizaka, a obok są etatowi zachwycacze tego… W tym główny zachwycacz Magrud.
    Bez emocji, poznawczo -co jest grane?
    Lizak okazał się łatwizną. Na jednej ze swoich stron internetowych , udekorowanej roznegliżowanymi panienkami/http://cid-6706358fed7536b7.profile.live.com/ przedstawia się jako mgr.politolog, m. in. po moskiewskiej szkole, rolnik i meliorator.
    Jego ulubionym mottem jest;”Cy tata cyta cytaty Tacyta”/prezent odemnie dla ANCI/
    Lizak więc jest takim pokomunistycznym wiejskim Jourdainem/”Mieszczanin szlachcicem’ Molier/podrasowanym na studiach politologicznych w Moskwie. Jak pisałem do Jakobskyego, tamten kiernek podrasowania to działanie na emocje, profesjonalne grubiaństwo/nieźle pomaga przy irytowaniu rozmówców i całkowita odporność na argumenty strony przeciwnej. Z zasady całkowicie !!! takich osób w ogóle nie interesuje co ktoś ma do powiedzenia. Liczą się tylko sojusznicy i własne cele…Uffff.
    Dla niektórych czytających tego blogowicza to oczywista/biedna Helena/ , a reszta to socjologiczna normalka/koniunkturalizm, „przystosowanie sie” etc.
    Fenomenem dla mnie pozostaje Magrud, Ciągle mam nadzieję, że pewnego dnia oznajmi, że po prostu, z jakichś sensownych powodów robiła sobie „jaja”…Blogowe życie ma taką zaletę ,że można zatrzymać się przy kimś takim jak Lizak i popatrzeć, posłuchać co w społeczeństwie piszczy.
    Najbardziej jednak zatrważający u takich ludzi/predyspozycje,przygotowanie,wrażliwość etc./ jest ich skrajnie głupi, bezmózgowy antysemityzm. Żeby z sensem mówić o sprawach związanych z narodem żydowskim, trzeba naprawdę być trochę!!! i wielostronnie poprzeżuwanym.
    Kiedy czytam takie , niewiadomo co, naładowane nieodłacznym, głupkowato rezolutnym jadem, to robi mnie się baaaaardzo smutno…

    Po takich refleksjach i emocjach, wracam na chwilę do realu i co zauważam- wraz z narastającym kryzysem ludność systematycznie głupieje. Z coraz większej ilości szczelin wypełza truchło bolszewickiej lewicowości i zatrowa skutecznie zbiorową świadomość.Ma rację, moja do niedawna przyjaciólka blogowa Magrud, pisząc z triumfującym przekąsem:”PS. A Lizak znów napisał bardzo dobrą charakterystykę naszego Talleyranda. Bystry gość z tego Gdeczyka. Do tego, to komunista albo socjalista.
    A na świecie w tym sezonie taka postawa jest bardzo trendy. Uczta się więc i kupta sobie Marksa, bo Hayek jest passe i trąci wiochą. A reganizm i tacheryzm, z ich antykomunizmem, to już szczyt obciachu.”

    Tak drodzy blogowicze, zbliża się upiorna powtórka z rozrywki. Nikogo nie obchodzi jak miałoby wyglądać powtórne ,ewentualne instalowanie, wśród mnaszego egoistycznego od prakomórki gatunku- jedynego sp-rawiedliwego systemu społecznego, jak by to realnie miało zadziałać.Ogólny szalej zaczyna żywić się emocjami, prymitywnymi hasłami i jeśli nie zdarzy się cud, osiągnie masę krytyczną, a wtedy…
    Ponieważ moja rodzina dotkliwie ucierpiała od poprzedniego rewolucyjnego zrywu/łącznie ze straszliwymi mordami, wyzerowanie majątkowe to była betka/ więc nauczony doświadczeniem pokoleniowym, odkładam wszelkie myślenie na bok, zawieszam wszelką prospołeczną działalność, działalność gospodarczą i oficjalnie , w ramach przystosowania , programowo głupieję- staję się rewolucyjnym lewicowcem/cokolwiek by to nie znaczyło/ . Wam też polecam, bo w pozytywnym myśleniu i działaniu nie przetrwacie/pradziadek był Aniołem” i naukowcem-botanikiem.ludzie ,których rozpieszczał jak na tamte czasy złupili go doszczętnie,a potem zamordowali/. Pozatym jakie wspaniałe jest życie rewolucjonisty-lewicowca.
    Można się opierniczać do woli, potrzebne dobra odebrać tym obrzydliwie chciwym prawicowcom, a po wszystkim zająć się korzystnym uporz.ądkowaniem całego burdelu na nowo.Warto pamiętać tylko o jednym-WSZYSCY!!!! kapitaliści to chciwe szuje.Tylko taka świadomość pozwoli Wam bezpiecznie przetrwać ewentualną rewolucję. To kwestia terenu, na którym przyjedzie prowadzić nam nasze łowy. Nikt nas przecież na Wall Street nie wpuści na polowanie…
    Odrzućcie niedawne certolenia się o to, czy w dzisiejszych czasach, kiedy zdobycze demokracji i związki zawodowe nie czynią lewicy przeżytkiem. Przestańcie się zastanawiać, czy lbyć bardziej kato-lewicą, czy centro-lewicą, czy lewicującym centrystą, czy prawicującym lewicowcem, albo lewicowcem-narodowcem …
    Jak na każde pytanie o moją oriętacę polityczną, będę odpowieadał kategorycznie-lewicowiec. A wszelkie dociekliwości o szczegóły będę zbywał krótko: A ugryź się w dupę ty pieprzony prawicowy reakcjonisto! Rewolucyjna recytacja tej kwesti, będzie tak zdecydowana, że za każdym razem zmumifilowany Lenin ciepło się uśmiechnie…

    Pamiętajcie:Inteligencja=dostosowanie.

    Serdecznie pozdrawiam życzliwych i bardzo życzliwych czytelników tedo wpisu, a tych , którzy mają ddmienne zdanie, z góry, w ramach eksperymentu traktuję Lizakiem:Macie małe głupie głowki, aż puste od wiedzy,… do dalej zapraszam „Mistrza”

  167. Przepraszam,
    Końcówka miała być: … na dalej, zapraszam do „Mistrza”.
    Eddie

  168. Okazuje sie , ze przewijajac sporo tracimy. Np.
    „Ja nie mam antysemickich sklonnosci, malo tego nawet powiem, ze bardzo kocham semickie kobiety, kore sa NIEZWYKLE PIEKNE”
    Ide sluchac Ciukszy tzn chcialem napisac JJ Cale (z wrazenia sie pomylilem ). Za raczke trzeba jednak pociagac , bo nietrudno sobie wyobrazic co by bylo gdybysmy tego nie robili.

  169. Wygąda na to, że stajemy się znów Ziemią Obiecaną jak w powieści Reymonta. Skoro Żydzi, Niemcy (od maja) zaczną nas tak hurtowo wykupywać to pozostanie Polakom tylko rola Borowieckich czyli starających się cokolwiek ugrać z silniejszymi od siebie w interesach. Polecam po raz kolejny książkę Reymonta „Ziemia Obiecana”, bo więcej ona mówi o obecnej rzeczywistości niż nowe lektury preferowane przez MEN…Trzeba będzie w ramach UE wywalczyć maksymalnie wiele dla Polaków, ale do tego trzeba innego rodzaju patriotyzmu niż dotychczas. Patriotyzmu opartego na umiejętnościach, wierze i sile płynącej z idei popartej pracą. Dziś w epoce nierozgarniętych urzedników idee są w odwrocie, lecz kryzys może zweryfikować to myślenie. Wierzę, że w Polsce pojawi się nurt narodowy, niezacietrzewiony acz stanowczy w walce o znaczenie naszej Ojczyzny w świecie.

  170. Eddie, cos Ty! Ja sie przejmuje Lizakiem? Ja go przewijam i po krzyku. Czytalam go pare razy ze dwa lata temu. That’s it, wystarczy.
    Przejmuje sie to ja Magrud. Bo jest moim wielkim zawodem. Czytalam ja chetnie i z zainteresowaniem. Kiedy natomiast natknelam sie na jej jadowita, idiotyczna diatrybe na temart „narodu wybranego”, to az usiadlam z wrazenia. Ona jest zbyt wyksztalcona na to aby uidee „wybranstwa” traktowac jako wywyzszanie sie czy uzwazanie siebie za lepszego. Ona doskonale wie, ze „wybranstwo” jest poieciem czysto teologiocznym – wybrani do poznania Jedynego Boga w swiecie ktory byl wowczas politeistyczny. Wiedziala to, ale postanowila dac upust swemu antysemityzmowi, ktory do tej pory albo nie wystepowal, albo sie nie objawial. I bluznela kiedy byla sfrustrowana i zla na swiat. W moich czach siegnela w tym momencie bardzo nisko. A hymn pochwalny do lizaka, juz mnie nawet nie zaskoczyl. Zrownala sie z nim. No, trudno. Zawiodlam sie.
    Bog z nia.

  171. Eddie

    Pan wykazuje znakomitą”oriętacę”w swoim ostatnim wpisie.
    Serdecznie gratuluję.
    Tak trzymać,a prawica straci kompletmie szacunek.
    Nie ma to jak prawicowe orły z koroną.

  172. Tu i gdzie indziej KAŻDY jest w jakimś stopniu „porąbany”, inaczej”ułomny”.
    Jesteśmy tylko ludźmi.
    I niech nikt nie szuka usprawiedliwienia dla siebie poprzez wskazywanie na innych.

  173. Drogi EDDIE!
    Widzę sprawy trochę prościej.
    Większość Blogowiczów jest podminowana i chciałaby swoje emocje jakoś wylać. Wtedy szuka się kogoś, kto podziela choćby część naszych poglądów na sprawy które nas emocjonują, a z drugiej strony kogoś, kogo można uznać za reprezentującego poglądy przeciwne. Emocje prowadzą do uproszczeń. Zaczynamy się zachowywać jak bohater Seksmisji, który na oczywistą bzdurę „Kopernik była kobietą!” odkrzykuje „To może Curie-Skłodowska też?!”.
    Przypomnę starą anegdotę o wróbelku, który zimą skakał sobie po drodze, aż przemarzł, padł, i byłby zdechł, ale na szczęście przechodził tamtędy koń i wypróżnił się na wróbelka. Wróbelek ożył w cieple nawozu, ożywił się i zaczął ćwierkać. Przechodzący opodal lis usłyszał ćwierkanie, wyciągnął wróbelka z nawozu i pożarł. Morał z tej przypowiastki jest trojaki:
    – Nie każdy, kto na ciebie s.., jest twoim wrogiem.
    – Jak siedzisz w g… to nie ćwierkaj.
    – Nie każdy, kto cię wyciąga z g…, jest twoim przyjacielem.
    Nie podoba mi się prymitywne przedstawianie PRLu jako jednego pasma zamierzonego niszczenia ludzi, ale czy zaraz moim sojusznikiem musi być ktoś, kto widzi w PRL pasmo samych sukcesów i idealnych stosunków między ludźmi, a obecnym politykom przylepia łatki wzięte z „Poradnika agitatora”?
    W dodatku część wpisujących się na blogu zaczyna używać inwektyw i zamiast wymiany poglądów (często zadziwiająco zbieżnych) mamy połajanki.
    Ktoś, kto jest ograniczony, nie szuka argumentów żeby ewentualnie zrewidować swój pogląd, ale szuka osób, z którymi mógłby się pokłócić i wymienić inwektywy. Stąd popularność zarówno Lizaka jak i jego oponentów czy popleczników.
    Ja pomijam takie polemiki, bo one służą tylko uwolnieniu emocji. Włączanie się w nie to dolewanie oliwy do ognia. Kto chce, niech się w to bawi.
    Próby przekonania kogoś, kto jest ograniczony i przekonany o swojej wielkiej wartości, to naiwność. To, jak ktoś słusznie zauważył, karmienie trolli. Takie trolle są na każdym blogu i póki dopuszcza się do dyskusji wszystkich, zawsze będą. Ale one karmią się tylko naszym zainteresowaniem, tym że kogoś podrażniły, sprowokowały. Najlepszym wyjściem jest całkowite ich ignorowanie, nie zwracanie uwagi na zaczepki, nie prostowanie idiotyzmów, jakie wypisują. Część takich trolli, zniechęcona brakiem odzewu, już sobie poszła tam, gdzie im lepiej.
    W próbach przekonania kogoś, do kogo nie trafiają argumenty, ale kto stosuje napaści osobiste, wypowiadając się o intencjach (przecież mu nieznanych) swoich adwersarzy, zaczynamy niepotrzebnie dostosowywać się do poziomu dyskusji trolli. Nie trzeba podawać swojej biografii dla uzasadnienia takich czy innych swoich poglądów. Czy ktoś przekonał kiedyś antysemitę? Antysemita WIE, że jeśli ktoś urodził się Żydem, to musi posiadać określone cechy i poglądy. Dlatego dla mnie fakt, że ktoś jest antysemitą oznacza, że jest upośledzony intelektualnie. Nie ma sensu z nim polemizować. A jeśli komuś nie przeszkadza antysemita, to też jest to upośledzenie. I nie jest ważne czy to uczony czy prosty człowiek (uconyście panie, a głupi, jak mawiają górale).
    Dzięki skreśleniu takich osób mam coraz mniej do czytania i mogę się skupić na tych co chcą wnieść coś istotnego do dyskusji. Kto wie, może zaczniemy się wypowiadać rozsądnie na tematy, które podrzuca nam Gospodarz? Czego nam wszystkim życzę.

  174. Lizak ,ty mi sie naprawde narazasz !!
    Powiec mi gdzie to znalazles
    „”””””””””””””
    A Pan Prezydent Peres zrekapitulował to wszystko następująco:
    “Izraelska ekonomia jest w stanie rozkwitu. Izraelscy biznesmeni inwestują wszędzie na świecie. Izrael może poszczycić się niespotykanym sukcesem. Na dzień dzisiejszy, wygraliśmy ekonomiczną niezależność i wykupujemy Manhattan, Polskę i Węgry. […] Dla naszego małego kraju jak nasz, to jest naprawdę zadziwiające. Widzę, że wykupujemy Manhattan i wykupujemy Węgry i wykupujemy Rumunię i wykupujemy Polskę. To co widzę [pokazuje], że nie mamy z tym problemów. Dzięki naszemu talentowi, naszym kontaktom i naszemu dynamizmowi, [mamy] własności prawie wszędzie.”
    „”””””””””””””””””””””””””””””””
    Osobistych kontaktow z Peresem nie masz ,po hebrajsku nie rozumiesz ?
    a jesli nawet.
    Gdzie to znalazles ?
    Nie czytam Ciebie ,bo jestes mi za dlllluugggggi ,/kiedys stwierdzilam prawdopodobnie kumunista ,okey!/.
    Ale gdzie ty znajdujesz swoje informacje !!!
    Prosze, gdzie znalazles ta informacje ./no przeciez na podstawie ich
    budujesz tutaj twoje poglady/
    Salute

  175. Tonący Eddie i jego bzdury oraz awantury

    Nie ma się co użalać na system, w tworzeniu którego maczało się paluszki, a teraz wręcz miesza się w nim obiema łapkami dla utrzymania się na powierzchni i czerpania zeń określonych korzyści tak typowych dla ludzi uniwersalnej wierchuszki. Taka sytuacja jest niezwykle angażująca i stresująca, by móc sobie zasłużyć na nagrodę pisywania w wiodącej prasie bieżącej i okresowym pokazywaniu swojej kukiełki-ego w okienku dla ludowych mas, służącym prostowaniu ich pokręconych kręgosłupów politycznych. Jest to ambitne i niezwykle odpowiedzialne zadanie dla misjonarzy z pierwszego szeregu. Tam się nie wpuszcza szarytek czy też samarytanek. Jest to miejsce ściśle zarezerwowane dla najbardziej zasłużonych szabli propagandowych RP wyostrzonych fachowo w PRL-u.

    Idąc śladem tych najbardziej wykształconych i bitnych pozwolę sobie również nieśmiało skorzystać z ich doświadczeń i podeprzeć się kilkoma sentencjami łacińskimi dla uwiarygodnienia swojej paplaniny. Doskonale wiemy, że i Herkules nie poradzi przeciwko wielu, co można by dedykować zarówno kolosom na glinianych nogach,jak i niektórzy próbują stosować tę mądrość wobec intelektualnie i w wymiarze praktycznym rachitycznych polskich partii neoliberalnych. Wszystkich od lewa do prawej strony sceny. Są one pozbawione oczekiwanej dorodności, ponieważ oparte są o kanapowe koneksje i powiązania, często rodzinnego charakteru, że chociaż wspomnimy sławetny PSL, który z konieczności musi wspierać swój familijny elektorat. To,że PO ma nieco więcej głosów w bieżących sondach wykonywanych na zlecenie tej partii jest oczywistością, jako iż kto płaci ten wymaga i nie będzie zlecał sondażowych badań ukazujących jego dźwignię pochyłą i wspaniała jazdę na dół. Tylko zaszczytne pięcie się do góry może być brane pod uwagę. Jazda z górki na pazurki jest wyłącznie zarezerwowana dla przeciwników.

    Wracając ab ovo,wypada chyba zauważyć, że polskie partie korzystają z rosyjskich, a może i radzieckich doświadczeń zawartych w przysłowiu naszych słowiańskich braci mówiącym, iż:”Na trusliwogo mnogo sobak”, co jak wszyscy doskonale wiemy oznacza w wolnym tłumaczeniu , że tchórzliwych kąsają psy. Wychodząc z tego prostego założenia solidarnościowe partie zamiast być kąsanymi same wolą kąsać. Jest to pewnego rodzaju prawidłowość z okresu burz i naporu. Po burzy zwykle następuje śliczna i słoneczna pogoda budząca optymizm i chęć do życia, poza solidarną polityką, gdzie burze, na przekór naturze miast gasnąć, ulegają wzmacnianiu i rosnącemu natężeniu miotając nieustające błyskawice obnażające naszą ludową przeszłość i miotające piorunami w świętej pamięci Babuleńkę Komunę. Te powtarzające się nieustannie zabiegi zaczynają przywodzić na myśl nekrofilię. Ta dziwna skłonność do permanentnego obcowania z przeszłością i seksualnym jej dyskontowaniu dla czerpania własnej przyjemności i korzyści stanowi odchylenie od normy wyjątkowo negatywnie przyjmowanej przez społeczeństwo. Nie stanowi to jednak żadnej istotnej przeszkody dla wielu karłów moralnych, aspirujących do ról przekraczających ich możliwości.

    Kolejnym hasłem, które w swej ułomnej pysze chciałem przytoczyć, głosi że:”Natura horret vacuum”. By nie ganiać państwa po wikipediach i słownikach powiem od razu, tym którzy nie lubią szukać i czytać, że chodzi o to, iż natura nie znosi próżni. W tej sytuacji stało się naturalnym, że w pobolszewicką próżnię wlał się kapitalistyczny żywioł mający ambicję nosić buławę marszałkowską w plecaku. Na razie ostał się tylko plecak do noszenia kapitalistycznych przydatków a o buławie można sobie tylko pomarzyć. Mimo, że naczynia połączone wyrównały się, co bardziej sceptyczni twierdzą, że próżnia i pustynia trwają nadal. Obawiać się można ,że powstając za oceanem wielka próżnia wyssie nas jeszcze bardziej, a z pustyń pozostanie nam , żeby jeszcze śmieszniej było,Pustynia Błędowska. W rezultacie do ssania pozostanie nam tylko własny palec. I oby nie stało się tak, że:”Nec locus, ubi Troia fuit”. A w ogóle to :”Nemo popheta in patria sua”.W każdym bądź razie ostrożność nakazuje,by :”Ne puero gladium”.I tak moglibyśmy się zabawiać w nieskończoność na chwałę łacinie, redukując język polski dla banalnych i egoistycznych celów.

    Być może to ze wstydu przed takimi określeniami jak: bojkot,sfora,przyszpilić,zakrzyczeć,dreszczowiec, staramy się uciekać w nobilitujące rejony klasycznej łaciny stanowiącej niewątpliwą odtrutkę na tę brukową, dostępną dla elit i dla plebsu. Ale przecież my nie gęsi ani jakieś tam gęgawy…chociaż ostatnio jest mi to wszystko dość trudno pojąć. Języka ojczystego w wystarczającym stopniu nie znamy, a usiłujemy pchać się do lingwistycznego Albionu. Moje wieloletnie doświadczenia z nauką języków obcych w wieloosobowej grupie Polaków jednoznacznie wskazują, że ci którzy mieli trudności z wysławianiem się w języku polskim nie potrafili tej bariery pokonać także w języku obcym. Język ojczysty tym się różni od języka obcego, że wysysa się go niejako z mlekiem matki,a język obcy takim pozostanie, ponieważ nie jesteśmy objąć jego wszystkich niuansów i znaczeń. Możemy co najwyżej starać się opanować jakąś sferę języka, w znaczeniu społecznym, zawodowym ,kulturowym czy określonych grup kulturalno-społeczno-zawodowych.
    A i to będziemy popełniać błędy, czy to w melodyce języka, semantyce,składni i wielu innych, tak dostrzegalnych i rażących a niekiedy i śmieszących rodowitego tubylca, którego język staramy się opanować. Nie jestem przeciwnikiem by większość Polaków naśladowała Ojca Świętego, ale proszę rozpocznijmy od jego polskich homilii,by mieć o czym rozmawiać z obcokrajowcami. Natomiast znajomość języka ojczystego na poziomie gawrosza nie upoważnia do ambitniejszych aspiracji. Chciałoby się wręcz powiedzieć swego nie znacie, a cudzym się fascynujecie, oby nie dla imponowania rodakom, bo doprawdy nie ma czym.

    Rozpatrując problem władzy w środkach masowego przekazu nie jest ważnym, kto w nich szefuje, lecz kto i dlaczego na to pozwala. Z pewnością taki model trudno jest komunistycznym nazwać, jest to rozwiązanie mające swój rodowód w jedynie słusznych siłach miłujących neoliberalizm. Tego rodzaju rozwiązanie prawne było wymierzone przeciw czerwonym. Dzisiaj stało się narzędziem walki „samych swoich”. Abstrahując od pisków i wrzasków z jednej czy drugiej strony, odpowiedzialność za całokształt ponosi koalicja, niezależnie od tego ile by łatek nie starała się przypiąć opozycji.

    Ujeżdżanie jak na łysej kobyle na Kaczyńskich, Zybertowiczach , Migalskich,Wildsteinach niczego odkrywczego i sprawczego nie dowodzi i nie wnosi. Prawdę mówiąc niewiele się oni różnią od Rokitów,Miodowiczów,Tusków i wielu innych bezosobowych platformersów, którzy potrafią wyłącznie prywatyzować, nawet szpitale, chcąc robić ciężki szmal na ludzkiej tragedii i nieszczęściu. To dyskredytuje ich jako ludzi i jako sprawujących władzę. W tę degrengoladę społeczno-polityczną wpisuje się również niby lewicowa SLD neoliberała Napieralskiego. Żadnych nauk nie wynieśli ci etatowi grabarze komunizmu, ani z jego upadku,ani też z konwulsji neoliberalizmu. Tych ludzi przerosła historia i współczesność nie mówiąc o umiejętności kreślenia politycznych wizji przyszłości. Są oni nijacy i bezosobowi ,spójrzcie uważnie,z generalnie brzydkimi buziami stanowiącymi lustrzane odbicie ich dusz.

    Rozważanie w tym kontekście proporcjonalnego wpływu na konkretne instytucje przez określone partie jest polityczną bzdurą, ponieważ nie zmierzają one do zmiany układu lecz zaledwie jego propagandowej kosmetyki. Istota będzie ta sama, kapitał nadal będzie sprawował władzę. I nie ma tu najmniejszego znaczenia czy będzie to kapitał Janka czy Franka. Praktyka dowiodła, że ci Jankowie i Frankowie tak zmieniali swoje sympatie polityczne jak ulegał zmianie polityczny kalejdoskop Grup Trzymających Władzę. Dla nich każda władza jest dobra, która pozwala im kręcić lody. A z taką władzą mamy do czynienia po 1989 roku. Nieskazitelni lodziarze popychający swój kapitał w nisze najbardziej kapitałotwórcze. I siłą motoryczną tego ich ogromnego samozaparcia wcale nie jest skłonność do charyzmatycznego przynoszenia ulgi i ochłody zmęczonemu i umordowanemu społeczeństwu, lecz li tylko i wyłącznie robienie zysku wszelkimi dostępnymi drogami, dróżkami i ścieżynkami zwykle po cenach znacznie przewyższających ich wytworzenie. Każda cena musi mieć końcówkę, 99 setnych, jak gdyby matematyka nie dysponowała innymi cyframi.

    Na uwagę zasługuje bardzo interesująca myśl przytoczona przez Pana Passenta:
    ”Zarówno jeśli chodzi o dobór uczestników, jak i ich wypowiedzi, był to program tak tendencyjny i jednostronny, że gdyby podobny pokazała telewizja prywatna – prezes zwymyślałby ją od najgorszych (”pod względem tendencyjności nie mamy z tymi panami szans”).”
    Nie chodzi tutaj o detale tej wypowiedzi lecz o jej myśl przewodnią. Otóż wynika z niej niezbicie,że programy medialne mogą być, są, lub będą, stosownie do okoliczności manipulowane, pod potrzeby określonych sił sprawujących nad nimi władzę. Przekonaliśmy się już niejednokrotnie, że w określonych sytuacjach uruchamiano ogromną machinę propagandową by ogłupiać i pacyfikować szerokie masy społeczeństw zgodnie z interesem wąskich elit kapitałowych. Tak miało to miejsce w przypadku Jugosławii, Afganistanu, Iraku,i tak było w przypadku Gruzji. W tych sytuacjach stosowano zmasowane ataki propagandowe i militarne, by utrzymać przyczółki swoich wpływów w zakresie pozyskiwania nośników energii stanowiących gardłową sprawę dla imperialnej polityki. Te kraje zwykle przegrywają lub przegrają w swojej walce o tożsamość i suwerenność, bowiem znaczenie ma li tylko i wyłącznie interes światowego suwerena.

    Nie ma większego znaczenia czy telewizja była Kwiatkowskiego,Wildsteina czy Urbańskiego.
    Jest ona jednako nijaka, niekompetentna, zakłamana i bez ambicji, produkująca zawstydzającą sieczkę propagandową, by ludziom czynić wodę z mózgu zgodnie z solidarną istotą i retoryką. W podobnym stopniu, każda z nich zohydzała PRL i gloryfikowała RP w nieuczciwy i niezgodny z prawdą sposób. A przecież był to ruch, który nawet w oazowym życiu poszukiwał już prawdy. Cóż zatem stało się z tą prawdą. Widocznie ma ona różne oblicze dla każdej ze stron.
    Ponadto nie da się wykreślić kilkudziesięciu lat życia wśród połowy populacji, pośrednio imputować jej ,że właśnie ona „mordowała i niszczyła”, kiedy druga strona konfliktu strajkowała i leserowała, to kto do licha stworzył tę drugą Polskę? Czyżby krasnoludki? Jeśli tak, to niewątpliwie te z czerwonymi czapeczkami. Ja wiele rzeczy potrafię zrozumieć, ale z trudnością przychodzi mi pojąć prawicowe robienie w trąbę swego elektoratu. Trudno przychodzi prawicy przerobienie społeczeństwa na swoje kopyto. Prowadzona polityka pozbawiania pracy, ograniczania świadczeń socjalnych,straszenia społeczeństwa dokuczliwą polityką penitencjarną nie sprzyja pozyskiwaniu zwolenników tej wizji stosunków społecznych. Mało tego lewicowa część polskiego społeczeństwa wyraźnie zauważa niedomagania kapitalistycznego sposobu wytwarzania, który miał nam zagwarantować status wolnego i sytego narodu. Nic z tego, na razie każą nam iść walczyć za bardziej sytych i wypasionych. Nasza kolejka odsuwa się w czasie, a nadchodząca bessa nie wróży jej skrócenia.

    Oznacza to odsuwanie w nieokreśloną przyszłość narosłych i nowych problemów wynikających z oczywistej sprzeczności między pracą i kapitałem. Dlatego dokonuje się niezbędnych ruchów pozornych z braku możliwości wykonania ruchów autentycznych. W wyniku takiego stanu rzeczy wytwarza się sytuacje górne, bzdurne i kompletnie denne, byle tylko odwrócić społeczną uwagę od fundamentalnych niesprawiedliwości społecznych, ponieważ na niesprawiedliwości oparty jest nowy typ stosunków jaki nam zaproponowano. Nie ma w nim miejsca na wolność, pluralizm i demokrację. Te walory są osiągalne wyłącznie dla burżuazji, której interesów bronią kanonierki,fregaty i krążowniki wiadomego imperium. A ponieważ nasza flota zeszła już na ląd, z powodu przekazania okrętów na żyletki, więc pozostał nam tylko bajzel,w którym doraźnie jest się ukryć znacznie najłatwiej.

    A wy, drodzy kapitanowie nowych czasów macie obecnie bardzo trudny wybór.
    Pewnie będziecie się musieli przekwalifikować do piechurów jak za czasów Wielkiej Rewolucji Październikowej.
    Wasze epolety już nie imponują nikomu.
    I musicie się liczyć z ewentualnością ,że następne pokolenie obetnie wam emerytury za brak efektywności waszych poczynań, a może i po stosownej lustracji jeszcze i jakieś inne podłości wam wynajdą. Szczerze wam współczuję. Na ale cóż, każdy ponoć jest kowalem swego losu. Zatem płyńcie po morzach i oceanach stworzonego przez siebie lepszego świata. Proszę uważać na niebezpieczne skały Scylli i Charybdy. Wyciągnijcie także wnioski z nieszczęsnej doli Ikara. Niezależnie od tego jak wysoko będziecie latali nie zapominajcie, że przyjdzie wam usiąść na ludzkim padole łez.
    Powodzenia, bracia moi nieroztropni.
    Miejcie serce i patrzajcie w serce.
    Pozwolicie, że w jak najlepszej intencji odmówię za was kilka zdrowasiek.

    PS
    Zrujnowano wszystko,nawet Muzeum Auschwitz-Birkenau,o czym dowodzi rozpaczliwe wołanie o pomoc premiera RP do narodów świata.
    Niewiele wam także pomoże upierdliwe chwytanie się za nogawki ludzi lewicy.
    Oni nie będą wam służyć za kapoki.
    Płyńcie sobie własnym kursem do waszej wymarzonej Arkadii Iraku i Afganistanu,bez nas. Niewiele nas także interesują wasze krzyki, pomówienia i pomstowania w przykładowym wydaniu niejakiego Eddie, im bardziej idziecie na dno, tym są one coraz niższej próby, by nie nawiązywać do waszego języka.

  176. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Spora czesc blogowiska zwawo zajeta jest +mi / -mi fenomenu zwiazanego z istnieniem Lizaka. Lizak wie co robi, to doswiadczona 1-ej klasy zmyslowo-czujna fachura. Swoimi wpisami ludzaco przypomina metody spiewajacego Homera.
    Ruch lewicowy w Polsce jest bardziej konieczy jak gdzie indzeij, wlasnie z powodu wyjatkowej sytuacji, sytuacji scisle zwiazanej z renegatami roznej masci.
    Lewicowosc – TAK! ale bez ludzi ubabranych w jakikolwiek sposob PZPR.em & Co. Np. Cimoszewicz z tego co wiem, wcale nie jest zainteresowany polityka socjalna w Polsce, jego interesuje li tylko EU. On i Jan Widacki wykreslili Polske z obszau swojego horyzontu juz dawno, pozostawiajac na wszelki wypadek punkt widzenia. Oczywiscie owi panowie nie maja nic do szukania w strukturach EU. Sa przykladem destrukcji, przemieszczajacej sie koczujaco-wedrujacej-katasrofy.

  177. Mam pytanie do Lizaka.
    Czy w mieście Łodzi pracował kiedyś pod zaborami przędzarz, krojczy lub tkacz. Po szybkiej globalizacji w/w zawody mają tylko prawo bytu w Chinach i Indiach albo jeszcze w bananowych republikach. Lizak udowodnij, że Twój partyjny program może zmienić dzisiejszy stan rzeczy. Liczę, że zmiany w polskiej polityce od jutra będą bardziej intensywne np. zamach stanu lub współpraca z Kazikiem i jego asystentem J M Rokitą, a stolicą będzie Kraków. Od dzisiaj ogłaszam miasto Łódź stolicą swiatowej mody. (podpisał na Hawajach prawicowy prezydent)
    PS. Helikopter Sikorski to jest to, byłem pod jego pomnikiem.

  178. @Eddie,
    każdy ma prawo do swoich prowokacji. Jak się okazuje, również Pan nie ustrzegł się przed tą pokusą. Nie wiem tylko, czy Pańskie prawo do „Dziadowskiego” prowokowania należy lokować wyżej, niż innych? Prowokacja, niezależnie od intencji, jakie się za nią kryją, pozostaje nadal tylko prowokacją. Nawet, jeśli ma charakter artystyczny, uduchowiony i poznawczy, do czego usiłuje Pan przekonać.

    Tym razem to jednak Pan grubo przesadził. Jeszcze niedawno czytałem, że wszelka niechęć do rewolucji kazała Panu zamknąć się w sobie w czasie festiwalu solidarnościowego, spakować rodzinę i czmychnąć przed spodziewaną nawałą na wieś. Teraz czytam, że nigdzie się Pan nie wybiera.
    Pański teraźniejszy (prowokacyjny) wybór to przywdzianie kaszkietu bolszewika. Życzę, mimo wszystko, przetrwania w tych trudnych czasach.

    Proszę tylko nie zapomnieć, by uszlachetnić robociarsko dłonie. Kiedyś wygląd dłoni sprawiał, że jedni szli na lewo i kierowani byli do kołchozów i łagrów, a inni na prawo i wkrótce lądowali w masowych grobach.

    Niektórzy Artyści tym się różnią od Zwykłych Zjadaczy Chleba, że naznaczeni są otwartością na świat i niejaką naiwnością w jego postrzeganiu. Ta ostatnia m.in. sprowadza się do takiego sposobu kategoryzowania ludzi i zjawisk, że dopóki forma przesłania im treść, dają się jej bezgranicznie uwieść. Szczerze Panu współczuję tej cechy, bo przesadne estetyzowanie to cecha rzadka.

    Nie chcę się odnosić do twórczości blogowej poszczególnych blogowiczów. Gdy mam na to ochotę, albo uważam za warte zachodu, zwracam się do nich osobiście. Dziwi mnie tylko ta głebokość zafascynowania i wynikająca stąd gorycz zawodu. To, co powiem, nie odnosi się do nikogo w sposób szczególny.

    Artysta, kiedy zobaczy rumiany bochen chleba, wypieczony na łopianowym liściu i podany na lnianej serwecie, będzie sie nim zajadał i ‚achał’ z zachwytu nad chrupiacą skórką i nie zauważy, że wcina zakalec, dopóki nie targną nim pierwsze wymioty. Zwykły Zjadacz Chleba po paru kąsach odstawi go z niesmakiem.

    Pozdrawiam i życzę pogody ducha.

  179. „sierota po PRK” (momo 01:57) says:

    …. Mianowicie w USA skąd piszesz 40 % ludzi jest bez ubezpieczenia zdrowotnego . To wiem . Ale dowiedziałem się , że “milusi ” WALL – Mart sprzedaje plomby do samodzielnego montażu w zębach ?! Wyjaśnij , proszę , biednemu sierocie po PRL jak to działa technicznie ….

    Doradzam sierocie więcej luzu.

    Co do ubezpieczenia zdrowotnego to bez przesady tylko 40-50 milionów ludzi nie ma ubezpieczenia przynajmniej czasowo w ciągu jednego roku. Pomiędzy Texas 25%, i Massachusetts 8%. To się teraz niestety ostro pogarsza.

    Jak zawsze policja, urzędnicy, posłowie, wojsko i pewne związki zawodowe etc są świetnie i tanio ubezpieczeni, reszta bardzo różnie.

    Po 65 wszyscy mogą mieć ubezpieczenie szpitalne za friko (dla większości, $230 – $420/m max dla tych co nie przepracowali około 8 lat min) i normalne za około $100/m. Poniżej 65 nic nie ma poza komercją i tymi jak wyżej która daje dostęp do bardzo wysokiej klasy opieki zdrowotnej. To ma poważne konsekwencje społeczne i ekonomiczne z czego większość niestety sobie nie zdaje sprawy. Ja nie sądzę że to się wkrótce zmieni bo solidarność społeczna nie jest tutaj generalnie akceptowalną wartością.

    Co do plomb, tkzw temporary fillings są używane w stomatologii generalnie, czasami dentysta sam daje nawet taki material w trakcie leczenia, patrz akapit „Temporary Fillings” gdy np musi czekać by ząb się ustabilizował. Instrukcje do stosowania n.p. tutaj jeśli sierota zna angielski.

    Generalnie stan uzębienia i standarty stomatologicznie w SZAP jest „head and shoulder” powyżej tego w Europie nie mówiąc już o takiej Wielkiej Brytanii czy Polsce, gdzie np całkowite bęzzębie po 65 jest grubo powyżej 50%. W Stanach 14% na Hawaii, średnio 20%, najgorzej w Kentucky 40% (bieda tam straszna jak w RP) i to pomimo faktu że leczenie stomatologiczne jest tutaj potwornie drogie.

    Przeciętny Amerykanin wydaje około 600 USD rocznie (przy średnim dochodzie na głowę rzędu $25,000/r) na dentystów z czego 50% jest zwracane przez prywatne ubezpieczenia.

    W Polsce społeczna stomatologia to 6 dolarów na osobę zaś Polacy wydają dodatkowo rzędu 11 USD na dentystów prywatnie ROCZNIE na głowę przy cenach około tylko 2 razy niższych niż w Stanach.

    Także o czym my tu mówimy?

  180. Panie Lizak, po pierwsze, nie jestem Zydem, co tez wmawia pan kazdemu czlowiekowi o odmiennych pogladach. Poniewaz widcznie nie zna pan zadnego jezyka obcego, poza oczywiscie, rosyjskim, przetlumacze panu, ze moj wpis niemiecki jest autorstwa Goebbelsa i znaczy: „Ja decyduje, kto jest Zydem”. Jakiez to charakterystyczne dla pana, dwie skrajnosci: faszyzm i komunizm sa tak zblizone w pogladach. Po drugie: panskie dyrdymaly komunistyczno-antysemickie, wykluczaja, pana z kregu wspolczesnej inteligencji polskiej. Shalom, panie Geobbels!.

  181. Eddie
    Nie chciałem tego pisać, ale w koncu nie wytrzymałem. Czytałem do tej pory wszystkie twoje teksty – także Dziada i Edwar.D Dana i z czasem narastało zwyczajne ludzkie wkurzenie. Po prostu jesteś specjalistą siegania lewą reką do prawego ucha i odwrotnie. Ani z ciebie lewicowiec , ani prawicowiec, ani centrysta ani radykał, ani modernista ani neokonserwatysta , ani keynesista ani friedmanista, ani filozof ani ekonomista. No to w końcu co ?
    Niezapomniany towarzysz Wiesław mawiał: Ni pies ni wydra, coś na kształt świdra …..
    I to właśnie cały Ty. Czepiasz się Lizaka za jego moskiewskie studia i antysemityzm. No dobrze, ale zawsze mozna go poddać cenzurze, wykasowac antysemickie teksty i co zostanie ? Ano szereg niepodważalnych tez dotyczących całkowitej kompromitacji obecnych elit politycznych od ZCH u do SLD , upadku etosu Solidarności i dętych autorytetów, fatalnego programu ekonomicznego, narastania nierówności i powstania klasy społecznej oligarchów. Z tezami tymi nikt z blogowiczów NIE JEST W STANIE podjąć rzecowej polemiki, bo niemal identyczne poglądy głosi tak zróżnicowane ideologicznie grono najwybitniejszych polskich politologów jak :Matyja, Walicki, Krasowski, Michalski, Klata, Śpiewak, a nawet znalazł bym kilka identycznych sądów u Staniszkis !!!!!i
    W dodatku twój sposób przekonywania czytelnika jest fatalny , a próby „nawracania „Magrud na prawdziwa wiarę boża, są gorzej niz żałosne.
    I żeby nie było niedomówień.
    Domy zaprojektowane przez Magrud w rejonie placu Trzech Krzyży nie rzucaja mnie na kolana, ale jej poglądy w pełni akceptuję i popieram. Nie wiem kto ją uczył ekonomii na Politechnice, ale zrobił kawałek dobrej roboty i nadał właściwy kierunek poszukiwań.

  182. Bomba!!!!!!!!!!!!!!! Lizak znalazlam ,
    a ja myslalam ,ze ty jestes komunista ,albo socjalista .
    Lizak to znalazl w Kosciol.pl !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Lizak drogie dziecko za kazdym razem jak cos czytasz musisz
    sie zastanowic, kto to pisze ,jaki ma naklad ,do ktorej grupy
    w spoleczenstwie ma trafic jakie byly intencje i komentarz.
    N.P.
    Polityka przed kilkoma dniami napisala artykul /nie pamietam kto/
    o poparciu w szwajcarii Sikorskiego jako mozliwego Szefa Nato.
    Pisalano o tym /ponoc/w najwiekszym dzienniku szwajcarii „Zuricher Zeitung ”
    ktory nawiasem mowiac nazywa sie Neue Zürischer Zeitung .
    Gazeta ta opublikowala artykul ,ktory jest napisany na „podstawie
    artykulu w polskim dzienniku Wprost i zawiera informacje/przede wszystkim/ ,jak Polacy
    widza kandydature Sikorskiego ,zrozumiales ,bomba?
    ———————————————————–
    W ten sposob nalezy zawsze uwazac ,kto i na jakiej podstawie
    to pisze .
    Ty natomiast Lizak bierzesz informacje z polskiego internetu ,
    nie patrzac ze n.p. to jest tlumaczenie na polskie ,skrajnie prawicowej
    gazety angielskiej ktora ma dokladnie 10 tys. nakladu ,co znaczy
    prawie nikt jej nie czyta /poglady nie adekwatne !!!!/
    I nawiasem mowiac ,bardzo ,bardzo duzo ludzi tlumaczy rzeczy
    tendencyjnie ,albo balaganiarsko.
    Jesli chcesz miec informacje to czytaj :
    New York Times , Financial Times ,Neuer Zuricher Zeitung,Frankfurter
    Allgemene ,Harald Tribune ,Wall Strett ,El Pais ,Le Mond ,Gaurdie
    Le Figaro wszystkie konserwatywne /trzeba wiec wziac 20% poprawke
    na lewo/ i wtedy cos wiesz.
    ———————————————————–
    Nie rzucaj sie po polskim internecie ,a jak juz to robisz ,to bierz
    poprawke na lewo ,albo na prawo.
    Bo jak narazie ,na polskim internecie nauczyles sie tylko antysemityzmu ,
    i pewnie sam nie umiesz powiedziec jakie masz poglady .
    No gdzie stoisz politycznie !!!!!
    —————————-
    A poza tym kochane dziecko Zydow jest tylko 14 Mil. a machomedanow
    chyba pol miliarda /a ty boisz sie Zydow ?,ha?,ha?/.
    I przestan z tym antysemityzmem ,bo to nie poglad ,tylko obrazanie
    innych ludzi ,stale i stale.
    Jeszcze pomysle, ze nowy Rokita ,ratunku ,ratunku Zydzi mnie bija ?
    Oni wykupia nam wszystkie lizaki .
    Fe Lizak.
    Salute

  183. ..i jeszcze jedno, Lizak:….podobaja sie panu semickie kobiety…jakiez to wzruszajace…..na pewno moglby pan zgwalcic taka zydowe bez wiekszego wstretu… nie wiem tylko, czy pan by sie im podobal. Niech pan jeszcze wspomni, ze kiedys pan szedl kolo rzeki, a tu Zyd tonal…podal pan mu reke i uratowal zycie, a co, k…a!
    No wiec?: dostal pan jakies tantiemy za „Bulionerow”?

  184. Eddie 12.17
    I jeszcze jedno, jako post scriptum. Mówisz, że przedstawiasz się jako lewicowiec. Dokładnie taki z ciebie lewicowiec jak z Rosatiego i jego kolegów. Nie wiem czy codziennie na śniadanie popijasz kawior francuskim szampanem, ale wiesz o co chodzi w określeniu „kawiorowa lewica” ?

  185. momo,

    fakt, ze Lwow byl tyglem, w ktorym zyli Polacy, Ukraincy, Ormianie, Zydzi, Niemcy i kto tam jeszcze nie zmienia postaci rzeczy, ze we Lwowie zyla moja rodzina i tysiace innych rodzin, ktore zmuszono opuscic, bo Ojciec Narodow tak postanowil. Nie uwazam tez, ze Stalin nas przed czyms ratowal, bo Wschodnia Polska nie byla jedyny miejscem na Ziemi, gdzie istniala polaryzacja stosunkow narodowosciowych. Jednak nie oznacza to, ze dla zlikwidowania tej polaryzacji trzeba wysiedlic jednych, aby zrobic przyjemnosc drugim. Oczywiscie w przypadku Stalina nie chodzilo bynajmniej o przyjemnosci. Jesli jednak Ty tak uwazasz, Stalin nas przed czyms ratowal to Twoja sprawa. Kwestia spojzenia na historie. Podobnie jak z tym bytem w Europie, ktory to byt Polska miala i bez Stalina, od 1918 roku, i ktory to byt, miedzy innymi dzieki Stalinowi utracila. Nie jestem bynajmniej zwolennikiem II RP, ale twierdzenie, ze dopiero Stalin i peerel dal nam trwale miejsce w Europie, a ja dodam od siebie: miejsce na miare naszych aspiracji, to chyba lekka przesada. Ale znowu: kwesta spojzenia na historie wlasna.

    Na koniec musze Cie rozczarowac momo: nie pisze z USA i nie wiem, co sprzedaje sie w Wal-martach tego kraju. W Kanadzie oferta towarowa moze byc inna, zwlaszcza jesli chodzi o produkt z rodziny, o ktora pytasz. Jednak jesli Ty dowiedziales sie, ze Wal-mart USA sprzedaje cos takiego i Ciebie ciekawi jak to dziala, to czemu sam nie sprawdzisz ?

    http://www.walmart.com

    Dlaczego to ja mam dla Ciebie szukac kapitalistycznych drobiagow dotyczacych rzeczy, ktore Ty uslyszales. Do it yourself, momo. To jedno z wyzwan, jakie stawia przed nami kapitalizm. W przypadku wyjasnien, ktorych ode mnie oczekujesz, od tego jest internet, ale jesli Twoje post-peerelowskie sieroctwo, nad ktorym tak ckliwie sie rozwodzisz sprawia, ze uzywasz interetu wylacznie do pisania na blogach, to byc moze pora wreszcie zmienic sierociniec ? I wtedy byc moze bedziesz mial mniej powodow do rozczarowan kapitalizmem, zwlaszcza jesli sobie uzmyslowisz jak wygladalby internet w peerelu, gdyby ten ostatni przetrwal do dzis.

    Owocnych poszukiwan odpowiedzi na dylematy egzystencjalne, momo.

    Jacobsky

  186. Eddie! To wybrzmiało niczym Wielka Improwizacja!
    Jestem pod wrażeniem 😯
    ;
    Lizak poświęcił mi nieco ze swojego cennego czasu, ale nie po to, aby zbić bez litości moje racje, wyrażone w poprzednich wpisach – widać nie było czego zbijać, bo pisałam prawdę szczerą 😛
    Lizak tylko ukazuje mi moją małość i prostactwo umysłowe, podpierając to jedynie własną niechęcią do mnie. Musowo go parę razy trafiłam w słabiznę i stąd takie gwałtowne uczucie 😀
    A ja sobie tak przypominam, co też to jest lizak? Tania, prymitywna, farbowana słodycz na patyku. Nigdy tego nie jadałam, bo mnie odrzucało na widok pofarbowanego języka lizaczy lizaków 🙁
    Bardzo trafnie dobrany nick. Tu moje gratulacje 😆

  187. Eddie, Niezależnie od brzmienia Twojego nicku treść wpisów zawsze przypomina młócenie powietrza. Przemądrzała, pusta i złośliwa. Od Lizaka dzielą Cię lata świetlne. Pozostaniesz typowem reprezentantem stęchłej i gnuśnej prawicy.

  188. D.P.
    Pan i felietonowa strona „Polityki” z Radgowskim, Oseka i KTT, chyba „Kultura”, byliscie bohaterami mojej mlodosci. Dlatego po mojej wymuszonej przez PRL emigracji i upadku „zelaznej kurtyny” z wielkim zainteresowaniem rzucilem sie na poszukiwanie idoli mojej mlodosci. Pan okazal sie najbardziej aktywnym ze starej gwardii. Z wielkim zainteresowaniem przeczytalem Pana „Codziennik” i zaczalem sledzic Pana blog. Z czasem osmielilem sie nawet popelnic kilka wpisow, aby w ten sposob znalezdz sie intelektualnie blizej swojego niegdysiejszego, nieswiadomego mentora. Odwiedzam ostatnio corocznie Polske i bardzo cieszy mnie cywilizacyjny i kulturalny skok jakiego dokonala Polska w ostatnich dziesiecioleciach. Niestety w porownaniu z tymi przemiananami Pana blog, jawi sie coraz to bardziej jako skansen wiecznie wczorajszych. Skansens ludzi, ktorzy nawet nie potrafia nawet ukryc swojego zadowolenia z obecnych gospodarczych klopotow swojej ojczyzny. Prawdopodobnie licza oni wciaz na to, ze obecny kryzys gospodarczy zrelatywizuje fiasko ich systemu politycznego i gospodarczego. Ja ze swojej strony chce jeszcze raz podkreslic, ze nie mam zamiaru, ani ochoty staczac jeszcze raz juz dawno rozstrzygnietych bitew. Ze spotkan z politycznymi upiorami PRL moge spokojnie zrezygnowac.

  189. Znalazlem w indeksie chorob: Lizak cierpi na lekowa zarliwosc polityczna.
    PS
    Lizak klamie:
    W Niemczech mieszka wielu Polakow pracujacych jako lekarze, urzednicy, nauczyciele, naukowcy, filmowcy, dziennikarze etc.. Oczywiswcie, aby zostac urzednikiem panstwowym wymagane jest obywatelstwo niemieckie, a nie jak pewnie sadzi Lizak pochodzenie od pieciu pokolone.
    MA

  190. Szanowny Spokojny. (28 – 13.00)
    Pozwól, że nieco uzupełnię Twój wpis we fragmencie dot. odpowiedzialności zbiorowej i wyżywaniu się na dziadkach z SB. Otóż mają szansę zachowania posiadanych uprawnień jeśli zdążą przenieść się w zaświaty do 1 stycznia 2010. Wtedy ich rodzinna renta będzie nadal liczona 2,6% za rok a nie 0,7%. Warunkiem jest, że do tej daty zdążą strzelić sobie w łeb. A jeśli chcą uchronić się przed tego typu rozwiązaniem, to przy pomocy dokumentów IPN mają udowodnić nie, że są niewinni. Muszą udowodnić, że są WINNI zdrady przysięgi składanej w momencie przyjmowania do służby w resorcie spraw wewnętrznych . I nie tylko, muszą dowieść, że zdrada ta owocowała korzyściami dla tzw. demokratycznej opozycji. Ot co. Pozdrawiam.

  191. Eddie pisze:

    2009-02-27 o godz. 17:08

    Dlatego ide na balet do pustych jeszcze murow Starego Muzeum. Alternatywa bylby teatr; Lulu, lub Niebezpieczne zwiazki
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Czekam tylko na wpisy dotyczace izraelskich (mosadowskich) korektorow blogow. Wyczytalem wczoraj w Polityce.

  192. Apel do Szanownego Lizaka.
    Bywam czytelnikiem tego bloga m.in. ze względu na Twoje teksty. Wydaje mi się, że jednak marnujesz zbyt wiele energii na pyskówki z adwersarzami. Wolę Twoje dłuższe teksty. A odnośnie zarzutów o antysemityzm to apeluję, daj sobie spokój. W Polsce antysemitą się zostaje pod byle pretekstem. Mnie nim obwołano, gdy przyznałem się, że przeczytałem „The Holocaust Industry: Reflections on the Exploitation of Jewish Suffering” i „Beyond Chutzpah: On the Misuse of Anti-Semitism and the Abuse of History” Normana Filkenstaina. W Polsce antysemitą nie jest ten, kto ma niechętny stosunek do Żydów i żydów a ten, którego nie lubią Żydzi i żydzi. Jak ośmielisz się np. zauważyć, że czarnoskórym Nobel trafia się tylko jako Nagroda Pokojowa, to zostaniesz okrzyczany rasistą. Jak ośmielisz się zboczeńca nazwać zboczeńcem, to zostaniesz ochrzczony homofobem, jak nieopatrznie zapytasz, dlaczego to traktat lizboński ma być lepszy od nicejskiego to zostaniesz moherowym beretem itd. itd. Nie śmiem Ci tego radzić, bo sam wiesz lepiej co robić ale ja czytając blogi wykorzystuję taką rolkę na klawiaturze i niektórych po prostu przewijam.
    Pozdrawiam.

  193. „Może Pan też nie wie, że wśród Etiopczyków istnieje spora wspólnota wyznaniowa żydów. Część z nich przed laty spróbowała wyemigrować do Izraela. Nie powiodło się im. Zostali w tym kraju uznani za obcych narodowościowo i rasowo”.

    Wiem; sprowadzono ich tzw. „mostem powietrznym;” 20.000 w krotkim czasie. Integracja jest dlugim procesem. Pomieszanie dotyczy utozsamiania narodowosci z wiara.
    MA

  194. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wracajac jednak do R. Sikorskiego i jego ukrytych bo niewidocznych golym okiem walorow, mozna powiedziec nie przeginajac struny, ze nieszczesciem R. Sikorskiego jest zwiazanie sie z ludzmi formatu przedstawianych dzisiaj w GW http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80591,6331883,Admiral_Mullen__Iran_jest_w_stanie_wyprodukowac_bombe.html mysle o admirale M. Mullenie. Z tego co ja wiem adm. Mullen nie jest ani Stanami Zjednoczonymi ani Waszyngtonem jak to stara sie zasugerowac nam GW, ktora rowniez wspiera rekoma i nogami min. R Sikorskiego. Znalezli sie w korcu maku – prawda?
    Mullalen byl doradca G.W. Busha (Iran, bron ABC itp) i jest dzisiaj zle notowany w kregach politycznych obecnej administracji USA. Nic dziwnego, ze adm. Mullen nawet za czasow G.W. Busha bywal admiralem bez prawa wydawania osobiscie rozkazow.

  195. Czytam i czytam wiekszosc tych wypowiedzi przeroznych panstwa i tak nie wiem wlasciwie co o tym sadzic. Przypuszczam, ze jedno jest pewne, ze kazdy piszacy pisal swoj post w odczuciu warunkow jakich sie sam znajdowal, a nie baczac na ogol. Trudno pogodzic sie z mysla, ze osoba korzystajaca np. ze sklepow zza zoltych firanek i z rzeznickich wydzielonych Konsumow, mogla czuc sie tak malo komfortowo, jak osoba, ktora z tych dobrodziejstw nie korzystala majac do dyspozycji wylacznie ocet fasolke. Zatem relacje jednej i drugiej strony zawsze sie beda roznic i odbiegac od siebie. To napewno dzielilo narod, ale chcac utrzymac sie przy wladzy w momencie gdy dla wszystkich nie starczalo tej „dobrej kaszanki”, rzadzacy i ich pryncypalowie musieli cos wymyslic, aby doprowadzic do rozprowadzenia niewatpliwie niesprawiedliwego kawalka chleba. Czy wszystkie rzady poczynaja sobie w ten sposob, jest to zalezne od stopnia zaopatrzenia w danym okresie rynku. Im wiecej masy towarowej, tym mniej lub wcale nie istnieje koniecznosc regulacji masy towarowej na rynku przez rzad. Poniewaz jest tak duza roznorodnosc poruszanych tematow jak np. o Gomulce, Bierucie, Kwasniewskim, Gierku, Jaruzelskim, Walesie, Kiszczaku, Mazowieckim, Kaczynskim, Tusku i szeregu innych, korych nie sposob tu wszystkich wymienic i ich zarowno dobre dla narodu zaslugi jak i ich dranstwa, zatem lepiej pozostawic ten temat historii, a samemu dac swiety spokoj, bo nasza interpretacja bedzie w tej materii tak rozna jak istnieje las drzew na swiecie. Od obiektywizmu bedzie ta ocena raczej oddalona, gdyz kazdy ma cos z czym spotkal sie co go bolalo i bedzie chcial ten fakt uwypuklic, a to nie bedzie stanowilo o obiektywizmie w sprawie i odzwierciedlalo stan faktyczny. Ponad to jak mozna sie doczytac, mamy do czynienia z cala masa blogierow piszacych bzdury w tym sensie, ze mijaja sie ono gleboko z prawda i nie okazuja tego co faktycznie mialo miejsce, wprowadzajac tym samym spoleczenstwo w blad. Dlatego proponuje wiekszosc tych tematow pozostawic do opracowania wybitnym znawcom, a nie ludziom przypadkowym, ktorzy w wiekszosci wykorzystuja temat do wlasnych celow politycznych. Jak juz pisalem koncepcji i wariantow bedzie i jest tyle co drzew w lesie i nie sposob wszystkie je przyjac za miarodajne. Wiec lepiej dac sobie z nimi spokoj i nie rozjatrzac niepotrzebnie temat.

  196. PIRS,

    Oczywiście doskonale czuję to co piszesz. Manipulację typu Lizakową doskonale rozumiem, czemu dałem wcześniej wyraz w jednym z wpisów , jak ten głupi do…niego.
    Wielogodzinne tyrady demagogów do mas, to nie ich komplement dla inteligencji pokutującej przy tym gawiedzi, po której prawie wszystko spływa. To oczywiście zestaw dla każdego coś miłego. Jeśli biedny Juan usłyszał od Castro, że wszsystkiemu winne jest USA, to odbierał ładunek energii, który pozwalał jemu przetrwać i nie widzieć własnego tyrana. Manipulacja, jak doskoale wiesz i czujesz, w wykonaniu wychowanka Moskwy, polega na niezauważalnym ,zmitologizowanym, opartym o hasełka pod emocje ocieplić wizerunek tego słowiańskiego brata. Tu, żadnych informacji o aktualnej sytuaci społeczno-politycznej w tym kraju, o obecnym traktowaniu obywateli przez ekipę Kremla, o ich wolności etc. Zamiast tego obrzydliwe podskrobywanie bardziej lub mniej utajonego antysemityzmu, oczywiście USA, prawicowość etc. Od cxzasu do czasu jakiś niezależny, oczywisty artykulik o czym popadnie itd.
    Ja , swój poprzedni wpis potraktowałem jako autokurację w stylu gorzko ironicznym. Jest to jakiś sposób na wyleczenie się z „głupoty” wróbelka…
    Na koniec, powtórzę swoją inerpretację syndromu PRL-u.
    To ,że ludzie pracują wkażdym systemie, /nawet w superniewolniczej Korei Północnej/ to taka oczywistość jak rośnięcie trawy. Żeby przetrwać ,zawsze !!! będą pracować.
    Łączenie tego z istotą PRL-u jako państwa jest absurdem. Dla mnie sednem jest to, że w zwasalizowanym kraju, prawie zamkniętym, chorym społecznie cofnęliśmy się w rozwoju cywilizacyjnym. Bohaterowietamtych czasów zachwycają się wykonaną przez siebie pracą zawodową. Chwalą zbudowanie ciężkiego przemysłu, donmów mieszkalnych itp. Dorobek PRL-u to poziom dobrej samoróbki, biorąc pod uwagę potencjał kraju. Wysokie technologie były już poza zasięgiem możliwości tamtego narodu. Najważniejsze jednak jest to, że oprócz zapóźnień naukowo-gospodarczych PRL-u, ograniczonych możliwości rozwojowych narodu, tamten system dorzucił gratis kilka wstrząsów po drodze i totalną zapaść ze zmianą warty na ekipę złożoną z tychże zapóżnionych obywateli. W roku 1980 Zachód już tylko się bogaci i rozwija, a my od wspaniałego PRL-u w nieuchronnym prezencie zapaść. Najobrzydliwsze jest to, że fundatorzy tego raju, dawni ważni ze społecznego awansu, czychają jak upiory, i każde potknięcie na trudnej drodze nadganiania tamtego nieszczęścia, triumfująco nagłaśniają , grając na najprostszych emocjach/miska/ ludzi. PRL była sukcesorem olbrzymiego kapitału, jakim po każdej wojnie jest Energie narodu, płynąca z radości po zakończonej wojnie. Gdyby ten potencjał był wykorzystany w trybie ciągłym, rozwojowym, to dopiero byłaby sytuacja do uczciwych porównań.Budowniczym PRLu, wszystkim pracującym wtedy ludziom zawdzięczamy dokładnie tyle, ile dzisiejszym pracującym, Praca, jak praca- to sposób na życie , przetrwanie, satysfakcje etc,-bardziej w subiektywnym indywidualnym wydaniu niż narodowym bohaterstwie. No chyba że ktoś przytarga do kraju jakiegoś Nobla…

    Rozpisałem się, mam jeszcze niejakie wątpliwości, czy trolla należy ignorować, czy jednak mówić o jego działalności. Oczywiście nie do niego/ich, bo masz rację to beton.

    Pozdrawiam,Eddie

  197. Jeszcze raz w kontekscie niedawnej wizyty polskiego ministra spraw zagranicznych w USA chcialbym zwrocic uwage szanownych blogowiczow na chyba znamienny fakt ze, raport Departamentu Stanu USA o przestrzeganiu praw czlowieka w Polsce (dla zainteresowanych: http://www.state.gov/g/drl/rls/hrrpt/2008/eur/119098.htm) ujrzal swiatlo dzienne w srode 25 lutego, dokladnie w dniu w ktorym R.S dostapil zaszczytu spotkania z pania Clinton, szefowa resortu ktory opracowal tenze raport. Trudno nie zadac pytania czy zbieznosc dat wizyty i publikacji raportu to tylko przypadek. Jak wiadomo w dyplomacji rola przypadku jest ograniczana do absolutnego minimum a daty spotkan z dyplomatami innych krajow sa starannie planowane w kontekscie innych wydarzen na scenie politycznej. W tym konkretnym przypadku jest to o tyle zastanawiajace ze R.S. i jego ekipa pragnie uchodzic w oczach Polakow i swiata za jednego z czolowych sojusznikow USA. Sojusznikow ma sie takich jakich wymaga strategia polityczna jednak jesli nie zawsze mozna ich chwalic na arenie miedzynarodowej, a czesto nie mozna lub nie ma za co, to sie przynajmniej ich otwarcie nie gani. Tak przynajmniej dotychczas postepowaly USA w stosunku do Izraela, Niemiec, UK.

    A co mozna przeczytac w raporcie o Polsce? Zainteresowanych odsylam do publikacji w oryginale lub do (nielicznych jeszcze) omowien w mediach polskich, tymniemniej nawet po pobieznej lekturze nietrudno oprzec sie wrazeniu, ze w raporcie o Polsce polozono duzy nacisk i zwrocono wielokrotnie uwage na nadużycia policji, przepełnione więzienia, korupcja, nieskuteczne sądownictwo, zbyt wolne zwracanie zagrabionych po wojnie majątków, łamanie prawa do prywatności, nieslabnacy antysemityzm, rasizm i brak tolerancji wobec homoseksualistów. Nawet przyznajac ze wiele niedociagniec ma rzeczywiscie iejsce, nietrudno oprzec sie wrazeniu ze wydzwiek calej publikacji jest, delikatnie mowiac, negatywny i stawiajacy Polske w jednym rzedzie z krajami, ktore wydawac by sie moglo, maja troche wieksze problemy z prawami czlowieka. Duzo lepszych recenzji doczekaly sie Czechy i Wegry a nawet Albania.

    Ciekaw jestem opinii blogowiczow na temat zbieznosci daty raportu i wizyty R.S. w Waszyngtonie. N.b., nie wyobrazam sobie czegos takiego w stosunku do „liczacych sie” sojusznikow – takie psztyczki w nos robi sie tylko „innym”) nawiazuje tu do mojego wczesniejszego postu). Jaka, w tym kontekscie, moze byc efektywnosc dzialan dyplomatycznych R.S. na arenie miedzynarodowej, gdzie opinia USA ma znaczaca role? A jesli zdyskontowac USA – w koncu nie wszedzie trzeba miec oddanych przyjaciol – to czy sila oddzialywania dyplomatycznego R.S. np. w Unii Europejskiej jest wieksza? A w Rosji? Na czym opiera sie, lub ma sie opierac, sila polskiej dyplomacji?

  198. Wydaje mi sie, momo, ze jednak ktos Cie wyreczyl w szukaniu informacji. Bedzie trzeba podziekowac „wg” za robote odwalona za Ciebie…

  199. Jakobsky napisał coś, co mi się bardzo spodobało:
    I wtedy byc moze bedziesz mial mniej powodow do rozczarowan kapitalizmem, zwlaszcza jesli sobie uzmyslowisz jak wygladalby internet w peerelu, gdyby ten ostatni przetrwal do dzis.
    ;
    Internet w komputerze Odra!!! 😆
    ;
    Wróciłam z kina, obejrzałam „Małą Moskwę”. Poruszający, film. Prostymi, oszczędnymi środkami ukazujący realia tamtych lat, kiedy w Legnicy pół miasta zajmowały jednostki Północnej Grupy Wojsk Radzieckich.
    Wątek miłosny, gdzieś, na drugim planie, w tle ponurej rzeczywistości.
    Film wart nagrody, którą otrzymał. Niezależnie od tego, co krytycy napisali.

  200. @Eddie,

    a Eddie znów swoje. 😆
    Daleki jestem od udzielania rad, ale czy nie lepiej – zamiast unoszenia się -wznieść się nad ‚Mistrzem’ i ‚Małgorzatą – Wielka Jesteś’, przyjmując do akceptującej wiadomości, że pokoleń trzeba, żeby w drodze ewolucji wyzbyć się homo sovieticusa, siedzącego w każdym z nas, których sowietyzacja dotknęła z różnymi skutkami. A bywa, że dotknęła trwale i dozgonnie niedwracalnie.

    W pierwszym odruchu kładziesz palce na klawiaturę i próbujesz demontować te ‚arcydziełka-potworki’ eklektycznej sztuki architektonicznej i prostować te pokrętne linie, po których rozbiegają się wytwory mózgów w różnych kierunkach, bez logiki, ładu i składu. Po napisaniu kilkuset wyrazów już wiesz, że życia ci nie starczy na to demaskatorskie dzieło. I poddajesz się, bo sens własnego życia nie sprowadzasz do walki z wiatrakami. Jest jednak za późno. Wątpliwą satysfakcję odnosi wiatrak. W 99-ciu przypadkach na sto.

    Zadałem Ci kiedyś pytanie: po coś ułapił ten kamień i cisnął w witrynę? Nie lepiej było spojrzeć w gwiazdy i delektować się w myślach odwiecznym i przerażającym swą logiką porządkiem wszechrzeczy..? 😉

    Pozdrawiam
    PS. Przykro mi, że ‚Małgorzata Wielka Jesteś’ nie uwiodła mnie bogactwem architektury myśli rodem od Gaudiego. Ciekaw będąc niezmiernie jaki ślad swojej głębokiej wrażliwości społecznej zostawiła w Sejmie RP II kadencji 1993-1997, zajrzałem do archiwum Sejmu. Jak kto ciekaw, niechaj sam zajrzy.
    Oczywiscie, zdaję sobie sprawę, że dojrzewanie jest procesem ciągłym…

  201. Kadett,

    Do Ciebie akurat mam zaufanie, a poglądy i uwagi Twoje czytam z szacunkiem. Tym razem proszę o ksztynę wyrozumiałości i potraktowanie mojago wpisu nieco
    lżej.Przecież my tutaj o niczym nie przesądzamy. Pochopne karcenie siebie za ekscesy formalne, może doprowadzić do nudnej, wyrobniczej urawniłowki.

    Pozdrawiam,Eddie

  202. Absolwent,

    Daję słowo, nie tknąłem Twojego wpisu, bo przecież obiecałeś że będziesz moje łukiem omijał. Szanuję Ciebie jako istotę ludzką, więc dbam o to, żebyś formalnie danej obietnicy nie złamał.

    Pozdrawiam,Eddie

  203. Jasny Gwint,

    Nie wiem co Ciebie łączy z Lizakiem, ale przy obronie jego cnoty, hałasujesz głośniej niż norzyce stołowe. Jego przyjaciel lekarz o nicku Lech, pisze bez ogródek, że język Lizaka to żywcem PRL-owska propaganda, a Ty kilka wpisów dalej zachwycasz się jego aniałą polszczyzną. Lekarz dla L nie jest autorytetem językowym, więc czyżbyś Ty był conajmniej polonistą?
    Z tego co zauważyłem w Twoich wpisach, należysz do tych osób, które pracując na etacie w PRL-u , ponbierając płacę zqa pracę -każą się widzieć z tego powodu bohaterami. Drogi Jasny Gwincie- doceniam Wasz wkład w odbudowę kraju, tylko przestańcie Wasze indywidualne dzieje utożsamiać z systemem PRL-u. To dwie różne sprawy. Czy prawego i mądrego człowieka Pielnię 1 i jemu podobnych mamy rozliczać w formie bohaterkiej tylko za okres PRL-owski a za Teraz to już normalka.?
    Jasny Gwincie. Część werbalno – inforemacyjna każdego wpisu tutaj, tu tylko wąskie pasemko przekazu o Wszystkim, ZWŁASZCZA o piszącym. Póki co z pozostałych Twoich wpisów / oprócz ostatnich do mnie/ emanuje PORZĄDNY, NIEGŁUPI facet.
    Czy chesz koniecznie za emocjonalne sojusze temu facetgowi porysować wizerunek?

    Pozdrawiam ,Eddie

  204. Helena,

    U mnie to też zupełne ostatki. Od teraz tylko przewijam. Pozostałe Twoje uwagi , są w 100% moimi.

    Serdecznie pozdrawiam,Eddie

  205. Kadet,

    „kadett pisze: 2009-03-01 o godz. 21:56 ”
    ——————————————

    Dzięki, właśnie odczuwam ,stukając w klawiaturę, że wyzbywam się resztek tej chorej małości. Rodzaj choroby zdefiniował Jakobsky we wstępnej części tego blogu.
    Szczerze Tobie powiem, że w moim życiu nie miałem sposobności na wytworzenie w sobie antyciał na takie przypadłości. Mała przygoda z ostatnich dni na tym blogu była dla mnie jak szczepionka. Czuję się coraz bardziej tymi antyciałami napakowany.
    Niech żyje internet!!!

    Pozdrawiam ,Eddie

  206. Ma,

    Dzięki za przypomnienie, że na powierzchni jeszcze toczy się normalne życie.
    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  207. ANCA,

    niezawodnie jak zwykle odbierasz całe spektrum przekazu, łącznie z gęsto poupychanymi, doskonale zniuansowanymi emotionkami/w moim wpisie/.
    Dziękuję za pojedyńcze określenia, oraz/zwłaszcza za moje poczucie Twojego odbioru .
    A teraz mały rewanżyk za wczoraj- Ty w ogóle nie musisz kajakować , a też kajakujesz!!!
    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  208. Galeria sławy i chwały sprzymierzonej prawicy

    Ku pamięci i przestrodze

    Chleba naszego powszedniego daj nam Panie…

    Kiedy czytam co się dzieje w naszym kraju ogarnia mnie rozgoryczenie i zniechęcenie. Jest ono pogłębiane i umacniane w rezultacie tego co różni absolwenci sztandarowych uczelni opartych na wierze wyprawiają w naszym życiu politycznym. To oni w praktyce są nominowani do węzłowych stanowisk naszego życia przez faraonów wiary pociągających za polityczne sznureczki. Zajmują się wszystkimi ważkimi problemami poczynając od obsady kadrowej poprzez jej płodzenie, rodzenie i kształcenie w duchu miłości burżuazyjnej bliźniego swego. W dni świąteczne polerują posadzki kościołów i katedr a w dni powszechne ubliżają bliźniemu i Panu swemu.

    Ci specjaliści w wierze, beznadziei i politycznej nienawiści mnożą absurdy dnia powszedniego łącząc wiarę z materią. Przekonani o swej sile i nietykalności faszerują nas absurdami umacniającymi czarne pozycje zła dla niepoznaki odzianymi w czerwone birety. Bojownicy wiary i fałszywej sprawiedliwości, obłudnych znaków pokoju i pierwsi apologeci ziemskich dóbr doczesnych. Dlatego tak często na pytanie czy w naszym domu jest Pan Bóg,uzyskujemy twierdzącą odpowiedź znawców przedmiotu, mimo iż od dawna już jesteśmy bezdomnymi. Jak więc widzimy jedyną naszą ostoją jest sarkazm i ironia wobec Panów naszego życia i śmierci. Życia siermiężnego i śmierci bez sztandarów, fanfar i rozgłosu.

    Ich Eminencje i Ich Ekscelencje, coraz częściej podwójnego obywatelstwa, wiodą nas przeróżnymi drogami rewolucji róż i innych kwiatów doświadczając nas uszlachetniającymi kolcami by samym oddać się pełnym cierpienia delektowaniu się płatkami. Elity muszą być pewne drogi, po której nas prowadzą do zbawienia ostatecznego. Srodze utrudzeni kroczą dumnie przed nami w chwale sztandarów i baldachimów,idą rześko i dziarsko w elegancko skrojonych mundurach, by nikt Panu Naszemu krzywdy nie przysporzył. W tej nieustającej i znojnej wędrówce idących za nimi lewicowych gnomów pokonujących liczne Golgoty, którzy czekając na Godota, dowodzą absurdu ludzkiego życia i niekiedy płonnych nadziei. Oznacza to nadaremne oczekiwanie Gogo i Didi na kogoś lub coś, co przyjść nie może. Takie widzenie świata i życia roztacza przed nami S.Beckett.

    Zatem w swoim trafnym widzeniu świata nie jesteśmy osamotnieni, i wcale nie musimy się odwoływać do nauki Marksa i Engelsa, znanych synów niemieckiej ziemi,dających szansę odpowiedzi na beznadzieję wizji syna brytyjskiej korony, bowiem z autopsji znamy obraz bolesnych sprzeczności między pracą i kapitałem. I nie pomogą tutaj modły strzeliste, pokutne pochody na Grabarkę, do Częstochowy czy nawet do Canossy. Także dostojne wizyty Ekscelencji u Eminencji i pełne nadziei oraz oddania przyklęki na podnóżkach Lwowa i u Strzelistej Bramy, przy jednoczesnym zionięciu smoczym ogniem z grodu podwawelskiego i bohaterskiego grodu Warsa i Sawy ku ościennym braciom Słowianom. Tę wrogą koncepcję biorącą swe źródła u Watykanu mającą nadzieję na chrystianizację ziem Wschodu odrzucają tamtejsze narody mające własne poczucie wiary i suwerenności. Oni nie chcą być przedmurzem kolejnej abstrakcji, a być może nieuchronnych wizji krwawych wojen religijnych.

    Jeżeli nie potrafiliśmy im wbić klina antysowieckiej propagandy i doskonałości naszej wiary, o argumentach gospodarczych i militarnych przez grzeczność nie wspominając, to pozostaje nam tylko jakość życia mogąca stanowić doskonałą przynętę „trzeciego koszyka”dla umęczonych historycznie narodów Wschodu. Póki co jednak powracająca do nas gruźlica oraz szerząca się w szkołach wszawica, o czym bez krzty zażenowania donoszą publikatory, nie stanowi zachęty do przyjmowania naszego modelu rozwiązań społecznych. Weźmy dla przykładu tak sponiewieranego przez polskie media kołchoźnika białoruskiego, który nie dopuścił by jego kobiety musiały wystawać u wolnoeuropejskich krawężników. Weźmy dla odmiany Nasze Panie w rezultacie świętej polityki solidarnościowej znajdujące się bez mała na wszystkich dworcach europejskich. Zbierają tam nieocenione doświadczenia i zielone dudki umykającej nadziei. Wszystko tylko po to, by oświecać swoich wsiowych Jaśków i utrzymywać te „niezdałe” niezguły,z łaski Pana Naszego. I tak to zmuszone są nasze urokliwe bogdanki rzucać swoją niepowtarzalną urodę Wandy, jej honor, oddanie i godność przed europejskie obleśne wieprze jak onegdaj Tatarzynom na zatracenie i pożarcie.

    Kiedy własnego narodu nie potrafimy zaopatrzyć w strawę cielesną, usilnie poszukujemy dlań strawy duchowej, której nieograniczone rezerwuary w postaci szlachetnego wina gruzińskiego znajdujemy na strasznym i bezwzględnym Kaukazie. Miłością otwartą i płomienną obdarzyliśmy tym oddanym Ameryce mieszkańcom ziem górskich, będących życiodajnym skrzyżowaniem wielu energetycznych rurociągów. Jak nie pociągnęliśmy z Iraku, to może chociaż tutaj coś skapnie do prawicowego cebrzyka.

    Dlatego nasze pryncypały jeżdżą tam często i intensywnie, by umacniać historyczną przyjaźń naszych górali z ichnimi. Wożą ze sobą otwarte serca , dobrą wolę i sarmacką skłonność towarzyską, na bazie czerwonego wina gronowego, prezentowane. Tu, buzie pełne szlachetnych haseł i demokratycznych zawołań, by dać wolność kaukaskim góralom, której gwarantem od wieków był kindżał i gwintówka, obecnie zamieniona na ruskiego kałacha, do którego są tak przywiązani jak do rosyjskiej mowy, o czym udają, że nie wiedzą nasi polityczno-historyczni doktorzy. Jak przyjmą tam błogosławiony napój Bachusa to machają ciupazecką tak, że gotowi jeszcze pomylić durny łeb kudłatego ruskiego od szlachetnego czerepu kozaka gruzińskiego. A pokrzykują ci przy tym, niczym opój Zagłoba, wynosząc wolności szlacheckie pod niebiosa.

    W Polsce już wynieśli na piedestały ludzi Ognia i Łupaszki. Na Ukrainie bohaterów spod tryzuba Bandery dopuszczono do podnóżka Juszczenki, z inspiracji naszych rodzimych demokratów, co to zaprzedali dla swej pokrętnej polityki ofiarę 200 tysięcy krwawo pomordowanych Polaków. Teraz nastała kolej na szlachetny naród gruziński , im też wynajdą bohaterów ściśle określonej proweniencji. A wszystko li tylko i dlatego, że Putin odważył się posadzić rosyjskiego Żyda za amerykańskie pieniądze wykupującego złoża rosyjskiej ropy pod potrzeby Pana Busha et consortes. Nie dali się ruskie wystrychnąć na dudka, ani wydukać na strychu. Złość powstała wielka i nieprzejednana. Kanonierki poszły w ruch po bożym świecie, a i systemy rakietowe oraz antyrakietowe nabrały mocy moralnej. Nic o nas bez nas. I nie będzie ruski pluł nam w twarz. Dlatego tak bliska jest nam tradycja cudu nad Wisłą, którą intensywnie pieścimy i hołdujemy w sobie, by jeszcze raz dać łupnia odwiecznemu wrogowi, agresorowi, napastnikowi i ciemiężycielowi europejskich ludów. Szczególnie widzieć tutaj należy odwiecznie pokojowo nastawiony naród niemiecki pospołu z polskim krzewiący kulturę śródziemnomorską przed azjatyckimi hordami czerwonych złodziei rowerów i zegarków kieszonkowych oraz naszej wolności szlacheckiej „Liberum veto”oraz „Nihil novi”.

    Obsesji nasz naród ma co niemiara, i bolszewickich, i mienszewickich. Każdy krawiec tak kraje jak materii staje ciągnąc upatrzony zwój sukna ku sobie. A Rzeczpospolita trzeszczy w szwach, tym razem już kapitalistycznych. By zszywać i integrować odrywające się połcie słoniny i prawicowego kubraka, wypada podejmować bieżące działania propagandowe odwracające uwagę od tego prucia się zafundowanego nam mundurka wolnoeuropejskiego .”Solidarność”ledwie dycha, jej kolebka idzie na zatracanie. Kryzys nadchodzi, chociaż wszyscy mądrzy i nawiedzeni twierdzą, że on nas obchodzi bokiem, z łaski pańskiej. No cóż, nie chcą nas straszyć, że tak dużo nakradli, boć i jeszcze wskaźniki PiS-owi pójdą do góry i nici będą z kaczych marzeń Donalda, o nic nie robieniu i nie ponoszeniu żadnej odpowiedzialności wzorem swego niedościgłego wroga. Pomyśleć jak ta ćma nieodparcie i nieuchronnie zmierza ku samounicestwiającej jasności.

    Kolejna prawicowa obsesja to Sikorski. Nie wiadomo jak go ocenić i jak zakwalifikować. Już za babuleńki komuny budziło zdziwienie, że czeski pilot powoził polskiego Premiera i Głównodzącego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Budziło zaskoczenie, że pilot wodował,czyli wylądował gładko na wodzie, a wszyscy pasażerowie zginęli i jedynie on w kamizelce uratował się, no wprost Pan Bóg czuwał nad tym Pepikiem a nie nad naszym Wodzem. Dziwne zaiste. Albo on był grzesznikiem tak wielkim albo otoczenie jego to bolszewickie diabły zakamuflowane. Nie rozumiem jednak dlaczego naszego bohatera narodowego sojusznicy i dobroczyńcy angielscy jak mydłka jakiegoś w samych gatkach wrzucili do trumny i kocem go przykryli by nie zmarzł na kość, jacyż oni wielkoduszni byli wobec Premiera i Generała. A potem umieścili go w kilku trumnach, które na głębokości 1m zalali kilkoma warstwami zbrojonego betonu. Pewnie dlatego, żeby im nie uciekł do komunistycznej Polski, która mogłaby odkryć jego słodką tajemnicę brytyjskiej wagi państwowej. Jednak tak spostponować zwłoki swego sojusznika, co to ruskim wyrwał z gardła cały korpus Wojska Polskiego, to rzecz niebywała.

    Jest poza sporem, że Sikorski przeszkadzał stronom ówczesnego konfliktu. Należy założyć, że w równym stopniu był on niemiły Rosjanom jak i Brytyjczykom. Rosjanom dlatego, że zrobił ich na perłowo w groszki z wyprowadzeniem polskiego wojska z Rosji i mógł stanowić zagrożenie dla rosyjskiej koncepcji Polski Ludowej. Dla Brytyjczyków stał się zbyt silnym i niezależnym poprzez wsparcie sporych sił Wojska Polskiego na Zachodzie, przy ewidentnym mirze jaki posiadał w armii. Sikorski prawdopodobnie stał się przeszkodą w długofalowej koncepcji brytyjsko-rosyjskiego ładu politycznego po drugiej wojnie światowej. Wraz z upadkiem obecności i narodowego autorytetu jaki posiadał Sikorski, Anders nigdy nie potrafił przejąć po nim schedy i powrócić na białym koniu do Polski, a może bał się powrotu w trumnie jak jego wielki poprzednik.

    Stanowi to podstawową klęskę polskiej prawicy, która nie tylko nie mogła Polski obronić ale również nie potrafiła jej wyzwolić pozwalając na ruskie zniewolenie, ach jakiż to brak odpowiedzialności i patriotyzmu. A może to zwykły wasalizm polskich najemników walczących w interesach Brytyjskiego Imperium, nieświadomy ale jednak wasalizm,bowiem walczyli nie za polskie pieniądze i nie w polskim interesie. Armia ta nie spełniła pokładanych w niej narodowych nadziei, ani politycznie, ani militarnie. Wyszła z obczyzny i pozostała na obczyźnie nękana i frustrowana oczekiwaniami i rozkazami obcych jej promotorów. W ostatecznym rozrachunku jej kadry stały się antykomunistycznym rezerwuarem na wypadek ewentualności III wojny światowej tak bardzo przez nią oczekiwanej w związku z niekorzystnymi dla niej rozstrzygnięciami politycznymi jej sojuszników.

    Jednym, który bronił w ramach wielkiej czwórki Polski był Stalin. Jest to smutne ale prawdziwe. W tym kontekście Sikorski nie był nikomu potrzebnym. Jego śmierć w brytyjskiej enklawie Gibraltaru ściśle chronionej i bronionej przez siły zbrojne królestwa i jego wywiadu, a także jak twierdzi Baliszewski zaangażowania tam sporych sił polskich służb specjalnych, nie dopuszcza możliwości ingerencji rosyjskiego wywiadu na tym terenie. Ciekawe, że w tych koncepcjach nie rozważa się w ogóle ingerencji niemieckiego wywiadu? Ze zrozumiałych względów polskiej prawicy jest najbardziej na rękę filozofia rosyjskiego śladu. W takim podejściu unika się rozważania wszelkich niekorzystnych relacji z sojusznikiem przy zachowaniu szlachetnego mitu wspaniałej tradycji II RP i pełnego poświęcenia oraz bohaterstwa jej kontynuatorów.

    W tej sytuacji rodzicami chrzestnymi ekshumacji zwłok Generała Sikorskiego, mającego zaćmić swym bohaterstwem Generała Jaruzelskiego stał się IPN. Tenże prowadzi ściśle określoną politykę gloryfikowania II RP i deprecjonowania PRL-u. W ramach tego założenia Jaruzelskiego sądzi się niczym kryminalistę a równocześnie Sikorskiego wynosi się na ołtarze. Odziani w dostojny kir Pan Prezes Kurtyka i Pani Prokurator Koj rej wodzą jako inicjatorzy ekshumacji, pochówku i pokropku. Mimo poważnych wątpliwości czy są to w ogóle szczątki Generała, pomijając wyniki badań genetycznych, niewiadomego pochodzenia „czucziło przyozdabia się generalskim mundurem i z najwyższymi honorami składa je ponownie na Wawelu. To wielkie teatrum ma nas zintegrować z Zachodem. I nieważne są wyniki badań, które dopiero po miesiącu się ogłosi. Zatem z góry się zakłada , iż po miesiącu nikt nie odważy się ogłosić nieprawomyślnych wyników, ponieważ tutaj nie chodzi o Sikorskiego lecz o kształt i obraz współczesnej Polski kapitalistycznej, która doznała poważnego uszczerbku i należy ją podbudować patriotyzmem Sikorskiego. Jak słusznie zauważył Passent w tym z góry wyreżyserowanym spektaklu IPN ,mogłaby ich uszczęśliwić tylko kula z ruskiego kałacha. Że też mało lotni Brytyjczycy nie pomyśleli o tym w czasie ekshumacji w 1993 roku.
    Zauważmy także nieskromnie, że zarówno Prezydent jak i Premier nie wsparli osobistym uczestnictwem IPN- owskiego zlotu czarownic. Być może służby specjalnie doniosły im co nieco. Poczekajmy cierpliwie jeszcze miesiąc na kolejną odsłonę zleconego przez IPN ciągu zdarzeń.

    I doczekaliśmy się. Niestety niczego się nie dowiedzieliśmy. Będziemy teraz oczekiwali latami na kolejne ekshumacje w nadziei, że wymrze autentyczna lewica i przestanie deformować świetlany obraz konającego neoglobalizmu.

  209. Eddie

    Dzięki pańskiej „ksztynie”o mało się nie zadławiłem.
    Oto i idol prawicowej elity na tym blogu.
    Drodzy państwo ja rozumiem, że wy macie spore poczucie humoru, ale że aż takie, to nigdy państwa nie posądzałem.

  210. Eddie

    Nożyce nie piszemy przez „rz” jak się panu kochanieńki wydaje atakując jasnego gwinta.
    Proszę sobie najpierw przyswoić elementarne prawidła,by potem brać się za nauczanie z piedestału prawicowego ignoranta politycznego.
    Poza tym stosowanie czasowników „kajakować”, „kamerować”,zakrawa na zwyczajne „młotkowanie” językowe wołające o pomstę do nieba.
    Ty Panie, widzisz i nie grzmisz.

  211. Eddie! –
    Ty w ogóle nie musisz kajakować , a też kajakujesz!!!.
    To z poczucia solidarności, a może kobiecej niekonsekwencji. Weź tu pod uwagę, że ja nie potrafię pływać 😡 x-)

  212. towrazyszu Lizak: Ktoś taki jak ty – nie znający podstawowych dzieł literatury światowej – mimo że próbujący się na nie nieudolnie powoływać – i jednocześnie robiący również koszmarne błędy ortograficzne, interpunkcyjne i stylistyczne nie powinien inych pouczać w dziedzinie ortografii.

  213. 1956

    Założyłem oficerki i bryczesy.
    Moje nogawki już są nieosiągalne dla pana.
    Pańskie powtarzanie staje się synonimem znajomości wybitnych dzieł literatury jakie pan sobie przyswoił.
    Zwracam także uwagę łaskawcy ortograficznemu, że „innych” piszemy przez dwa n.
    Oto i kolejny oświecony fundament, solidarnej opoki.

  214. ANCA,

    Wszystko zrozumiałem. Bardzo się z siebie z tego powodu cieszę.Gdybyś, nie daj Pan Bóg, znalazła się w niebezpiecznej „wodzie”, to przyjmij do wiadomości, że pływanie to kwestia mentalna. Wierzysz że potrafisz, i płyniesz jak chcesz. Po doznaniu tego fenomenu, można się już tylko rozkoszować finezą w pływaniu, ku własnemu zdziwieniu nie tracąc nic z siebie.Plywanie to sztuka dla ludzi pogodnego ducha.

    Serdecznie Pozdrawiam Eddie

    P.S. Pamiętaj o jednym- tylko czysta woda. Bagno zdecydowanie nie nadaje się do uprawiania tej szlachetnej sztuki.

  215. Eddie 😀 moja mama w odpowiedzi na narzekanie, że czegoś nie potrafię zadawała mi pytanie podstawowe; „a próbowałaś?”
    Może masz rację i ja nie tylko pływać potrafię, ale i w brydża bym nie była taka najgorsza 😆

  216. ANCA,

    a ja mam takiego nabytego pirdolczyka/ przepraszam, nie potrafię słowa zastąpić lepiej oddającym sens zjawiska/, że tam, gdzie wszyscy są już pewni, że coś jest niemożliwe, wtedy się ożywiam, i chorobliwą nadwyżką wiary w siebie nad rozumem, przeważnie!!! czynię to coś prostym i możliwym. Niektórzy na starcie pukają się w czoło/ na szczęście swoje/, a inni, w warunkach lekkiego zszokowania wchodzą w sprawę tylko dlatego, że akurat to ja ich o to proszę. Kiedyś robiono nawet eksperymenty- gdzie w hipnozie wmawiano delikwentom ich nadzwyczajne cechy, bądź umiejętności jakie mają w realu. Ich umiejętności w danej dziedzinie skokowo wzrastały.Więc te zadanka, do których się łaskawie poczuwasz to malutki pikuś, przy tym na co Ciebie naprawdę stać!!!I nie próbój się z tego pod żadnym pretekstem wyłgać. To gwarantowany pewnik. Od teraz wszystkie problemy traktujemy „z urzędu” tylko według takiego , naszego poczucia Mocy.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  217. ANCA,
    Przepraszam, „pirdolczyk” to nic innego jak zwykły „Pierdolczyk”. Eddie

  218. A zatem Niech MOC będzie z nami!

  219. Drogi Jacobsky , moje pytanie o plomby było lekko tylko złośliwe . Kanada jest obok USA . Co do lepszego stanu uzębienia waszego kawałka świata w stos. do PRL – nie mam wątpliwości . Uzębienie Polaków jest w złym stanie . Sławne : „wybili panie , wybili ! ” . Wall Marta nie lubię za praktyki korporacyjne , rujnujące lokalne kapitalistyczne biznesy , podobnie jak go nie lubią lokalne społeczności amerykańskie . Sławna praktyka dawania niskich pensji , po wymieceniu konkurencji , tak aby pracownik załapywał się na socjal. Co do Kresów to tygiel tyglem , ale nie odniosłeś się do generaliów polityki OUN UPA . Jest , niestety, pewnikiem ,że Zachód miał nas w d.. . Taki Marshall – ten od planu – jeszcze w 1947 r. jeżdził do Stalina i truł o konieczności odebrania Polsce tzw. Ziem Odzyskanych i Śląska . Jest oczywiste , że Soso nie robił tego z miłości .Ale zrobił !!!! Poza tym mając serce po lewej stronie prowadzę własny biznes . Jest to podobny przypadek jak Magrud. pzdr.

  220. W efekcie niezwykle ciekawej intelektualnie wymianie idei miedzy ANCA a Eddie, ten ostatni wylądował na wypoczynku w Kobierzynie. To taka miejscowość kuracyjna w Krakowie. Zdołał jeszcze sam o tym powiadomić.

  221. O braku szans Sikorskiego w Nato napisał red nacz Liberte: http://magazyn-liberte.blog.onet.pl/2,ID368645103,index.html

    „Sikorski nie ma praktycznie żadnych szans. Z jednej podstawowej przyczyny – wtakich wyścigach nie wygrywa najlepszy, ale najmniej kontrowersyjny.”

  222. Rozmowa Tusk – Obama

    He he he a to mi dobre Panie Redaktorze.
    Myślę, że jakby Donek zadzwonił sobie z komórki do Obamy to jakby byli chłopaki w pobliżu to by się nieźle uśmiali. Nagadali by się na maksa zwłaszcza że Donek by powiedział Gód mornig i koniec. Leszek zbyłby to jakimś chamskim tekstem jak to on a Jarek by się uśmiechnął z i tyle by się wściekali na Donka i mu zazdrościli. Niestety Panie Redkatorze dobrze Pan wie że zarówno Donek po angielsku nie umie nic, tak samo jak nic nie umiue po polsku Obama, mimo, że jak utrzymuje Lord spod Bydgoszczy jego dziadek opylił polskiego misjonarza.
    Pan to wie i ja to wiem. Ciekawa tylko ta manipulacyjka jaka się wkradła do tego teksciku.

    Pozdrawiam
    Łukasz

css.php