Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

10.03.2009
wtorek

Miss Blogu

10 marca 2009, wtorek,

Tadeusz Konwicki w jednej ze swych powieści („Czytadło”) zaproponował, żeby Polskę przykryć kloszem, niczym wielki stadion, i sprzedawać bilety dla publiczności, która będzie oglądać nasz dziwny kraj. Tak się właśnie dziś czuję – bardziej jak widz niż jak uczestnik.

„Na dzień dzisiejszy”, czyli „aktualnie” przebywam na nartach (emeryt to ma klawe życie). Zjechałem tylko do internetu i co ja widzę?

WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ otrzymał od premiera Tuska propozycję kandydowania na przewodniczącego Rady Europy – stanowisko marginalne, ale prestiżowe. Tusk chce w ten sposób rozbroić Cimoszewicza, wobec którego ma nieczyste sumienie. Brochwicz, Jarucka, K. Miodowicz – ludzie Tuska – przy pomocy prowokacji utrącili Cimoszewicza w wyborach prezydenckich. Ale Tusk kieruje się nie tylko sumieniem. Chce zyskać przychylność zwolenników Cimoszewicza w wyborach prezydenckich 2010 r. Czy Cimoszewicz powinien dać się skorumpować i przyjąć propozycję? Moim zdaniem – tak. Nie jest on w stanie zjednoczyć wokół siebie skłóconej lewicy, nie jest też w stanie rozliczyć Tuska z wyborczego faulu, pozostaje więc wybór: Białowieża czy Europa? Moim zdaniem, bardziej przyda się w Europie niż w Białowieży.

DONALD TUSK strzelił sobie gola samobójczego, czyli grał w piłkę zamiast być w Sejmie i brać udział w głosowaniu. Zapłaci symboliczną karę – tym różni się od wagarowiczów z PiS. Ale to mało. Główna kara to umocnienie gęby beztroskiego lenia, którą usiłuje mu przyprawić opozycja. Faktycznie jest to gafa, która świadczy o niefrasobliwości premiera lub strażnika jego kalendarza. Mniej mnie jednak ona przeraża niż demonstracyjna nieobecność braci K. na debacie kryzysowej w Sejmie. Wolałbym jednak premiera, który pilnuje swojej bramki.

KAZIMIERA SZCZUKA została przez jednego z naszych blogowiczów (chyba z okazji 8 marca) uznana za wzór wszelki cnót. Podpisuję się obiema rękami („tymi ręcami”). Krytyk literacki ze szkoły profesor Marii Janion, wykształcona, „czytata i pisata”, niezależna, odważna (nie boi się w telewizji spierać z ludźmi, których kto inny omijałby szerokim łukiem), feministka, ale w granicach zdrowego rozsądku, obdarzona świetnym poczuciem humoru, utalentowana parodystka, w dodatku bardzo medialna. To jest prawdziwa Miss Polonia.

MAGRUD – jedna z najbardziej aktywnych i cennych autorek na naszym blogu, ujawniła swoją tożsamość, a także doczekała się zasłużonych słów uznania. Może zostanie Miss Blogu? Gospodarz nie jest od tego, żeby chwalić lub ganić, ale może się cieszyć, że na tym blogu przeważa ton życzliwy, więcej jest autentycznej dyskusji niż wyzwisk i obelg. Przeczytałem 300 wpisow pod poprzednim postem („Tajemnice Kremla„) i szczerze je podziwiam. Okazuje się, że nie cały intenet to „chambeaux”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 239

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze,

    miło, ża poratował Pan nas nowym wpisem, tym bardziej że możemy się domyślać z klimatu w jakim Pan pisze, że urlop Panu służy. Do tego ucieszył mnie w Pana poście akapit poświęcony Magrud, której pracę tu (blogi „Polityki”) i teraz wysoko i ja cenię.

    Łączę pozdrowienia oczywiście, Teresa Stachurska

  2. ANCA pisze:
    2009-03-08 o godz. 08:27

    Piszesz jak zwykle krótko i uszczypliwie. Cierpliwie czytam wszystkie Twoje posty i głęboko je analizuję. Popatrz, jesteśmy prawdopodobnie równolatkami. Jaka ogromna różnica w interpretacji tego samego. Opisujesz bardzo wiernie i uczciwie swoje dzieciństwo i młodość. W Twoich wspomnieniach jest tylko matka. Ja miałem to szczęście, że miałem oboje rodziców (zmarli mi w ubiegłym roku – moje ukochane Fiś’ie). Ja miałem bardzo ubogie, ale niezwykle szczęśliwe dzieciństwo i młodość. Spełniały się moje marzenia. Nie miałem konieczności wykorzystywać siermiężnego, wychodzącego z gigantycznych zniszczeń i okrutnej biedy społeczeństwa. Byłem jednak szczęśliwy z tego powodu, że nie umierali mi koledzy, że moi najbliżsi mogli korzystać z opieki lekarskiej. Że moje robociarskie miasto przeistaczało się w metropolię. Sam mieszkałem w czynszówce, ale wokół rosły osiedla. Znikali żebracy z ulic, ludzie przenosili się ze strychów i suteren do bloków. To mnie cieszyło. Ty skorzystałaś ze świadczeń siermiężnego państwa w o wiele większym wymiarze niż ja, (czego Ci nie wymawiam, stwierdzam tylko fakt), a jesteś zgorzkniała i robisz wrażenie wiecznie pokrzywdzonej. Wytłumacz mi, dlaczego? Każdy jest kowalem własnego szczęścia. Jeżeli źle kuł, to nie powinien szukać winnych wokół siebie. Przepraszam Ciebie, jeżeli w czymś uraziłem. Ale takie nasuwają się wnioski. A może właśnie na tym polega lewicowy i prawicowy ogląd rzeczywistości. W radości z tego, że inni też mają dobrze i nie cierpią. Pozdrawiam Ciebie serdecznie – Lech
    PS: po pochwaleniu nas przez gospodarza i przerzuceniu pomostu pomiędzy poprzednim felietonem a tym poprzez pochwałę Magrud, pozwalam sobie kończyć zaległe wątki. L.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Nasz Gospodarz jest niezwykle gościnny i uprzejmy. Mało że większość wpisów z lekka raczej i nieczęsto nawiązuje do Jego światłych wypowiedzi, to jeszcze czyta nasze polemiki.
    Przypomina mi to jak dawno, dawno temu mój ojciec obchodził urodziny. Zeszli się goście, którzy tak jak on interesowali się głównie polityką. Żeby trochę rozruszać zagadane towarzystwo, puściłem muzykę. Zaczęli tańczyć i, oczywiście, nie przerywali rozmowy. W czasie tańca zacząłem ściszać muzykę, aż w końcu całkiem ją wyłączyłem. Nikt tego nie zauważył!
    Drogi Gospodarzu, miłego urlopu!
    Jakiś czas temu Magrud stwierdziła, że Polacy zasłużyli sobie na lepszych polityków.
    Zaoponowałem. Moim zdaniem, które wyraziłem tu na blogu, zdarzali nam się czasem politycy ponad nasze zasługi. Natomiast społeczeństwo mamy takie sobie pod wieloma względami i nasze elity są jakie są, bo społeczeństwo takie jest.
    Magrud podjęła się zadania wyjaśnienia nam, dlaczego nasze społeczeństwo jest jakie jest. Właśnie zamieściła II odcinek rozważań (tym razem u pani Paradowskiej). Ponieważ jej wypowiedzi są bardzo obszerne, więc odniosę się do nich teraz, póki jeszcze ogarniam materiał.
    Czytając uczone wywody Magrud, przypomniałem sobie fragment „Listów do redakcji Poradnika Rasowego” Tuwima:
    >Ojciec mój, syn Ormianina i Greczynki, urodził się w Szwecji, ale całe życie mieszkał w Portugalii, gdzie ożenił się z córką Żyda, którego matka była Czeszką, ojciec zaś endekiem. Ja sam przyszedłem na świat w Kazaniu (gdzie rodzice występowali w cyrku), ale mieszkam teraz w Kutnie i ożeniłem się tam z przejezdną Japonką, córką Mandżuria i Jugosławianki. Dlaczego synek mój nie może wymówić „się” tylko „sze”?<
    To wszystko prawda, co pisze Magrud, że nie wszystko zależy od genów, że mieliśmy długo feudalizm, że można wyszczególnić różne typy osobowości, że szlachta, że chłopi itd., itp. Ale to jest raczej próba usprawiedliwienia a nie wyjaśnienia. Skoro wszyscy są tak poważnie obciążeni schematami zachowań, to nie mógł nam się zdarzyć np. Okrągły Stół.
    Co więcej, w przeszłości Polacy zachowywali się bardzo różnie w różnych okresach, mimo że wciąż przecież panowała wtedy pańszczyzna.
    Cat Mackiewicz opisuje, jak bodaj w XVII wieku w pewnym kościele rzucano anatemę na znanego możnowładcę, który popełnił wiele niegodnych czynów. Zebrani, arystokracja i szlachta, trzymali w rękach zapalone gromnice, a gdy ksiądz wyklął tego człowieka, rzucili je na ziemię zgodnie z rytuałem. Od tej chwili nikt nie mógł z wyklętym się zadawać, nawet podać mu szklanki wody, choćby ten konał. A po całej uroczystości wszyscy gremialnie udali się do wyklętego, który właśnie tego dnia obchodził imieniny.
    Głupota nie jest związana ani z jednym narodem, ani z jedną klasą, ani z jednym czasem. Jeden z najbardziej cywilizowanych narodów XX wieku poszedł jak jeden mąż za Hitlerem i wyczyniał straszne rzeczy. Kto by w to wcześniej uwierzył? Nawet teraz trudno w to uwierzyć.
    A żeby nawiązać do Tuwima: skąd się u Magrud wzięła tolerancja dla antysemityzmu? Antoni Kępiński nie przewidział takiej osobowości.

  5. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Panie Dawidzie Goldsteun,
    cos pan szukal z kolegami po kadzieli podjudzajac na majdanie w „Patykowie” podczas „rewolucji cytrynowej” ? Wszystko wskazuje na to (domyslam sie), ze w panskim przypadku jak i u tow. Izaka Stoltzmana proces przemiany szarych komorek w bicepi jest calkowicie i nieodwracalie zakonczony http://zaprasza.net/a_y.php?mid=30031&&PHPSESSID=6238a2a1a5592994474118642fc1d1cf / http://zaprasza.net/a_y.php?mid=30032&&PHPSESSID=6238a2a1a5592994474118642fc1d1cf

  6. Redaktorze, IMHO Włdzimierz Cimoszewicz to tak primadonna, której wszystko przeszkadza, którą trzeba długo prosić, a potem i tak znajdzie pretekst żeby się obrazić i sobie pójść, nie wywiązując się z tego , co do niego należy. Im szybciej zniknie z lewej strony naszej sceny politycznej, tym lepiej dla nas wszystkich. Gdyby mu nawet zaproponowano prezydenturę, bez konieczności wygrania wyborów, to też by znalazł pretekst, żeby jej nie przyjąć.

  7. Panie Danielu. Proszę jeździć tylko w kasku !!!
    Pozdrowienia. Lesiu

  8. gajowyM

    Oj bardzo sie ucieszylam, serdecznie dziekuje 🙂 juz od dawna mnie to gryzlo a skoro w Google wpisywalam „zbąkinie świstorytąkały” zamiast „zbłąkinie rykoświstąkały” nic dziwnego ze nie moglam znalezc.
    Znalazlam od razu i inne tlumaczenia niz Slomczynskiego ale musze przyznac ze te rykoświstąkające zbłąkinie bardzo mi się podobają 😀 i przy nich zostane.

    Dziekuje za usmiech od samego rana, pozdrawiam serdecznie 🙂

  9. Warto posłuchać Zyty Gilowskiej, bo Olejnik z wiadomych powodów jej nie zaprasza. To także prztyczek dla Kołodki…

    http://www.rp.pl/artykul/10,274718_Rzad_Tuska_ma_budzet_z_ksiezyca.html

  10. Panie Redaktorze,
    na chwilę obecną w temacie Kazimiera Szczuka zalecana jest niezwykła czujność, przewyższająca tę najwyższą rewolucyjną. Wyczucie dyplomatyczne można śmiało na bok odłożyć, podobnie – dobre wychowanie i inne konwenanse towarzyskie. Ja tam nie jestem taki pewny, że za MISS POLONIA nie zostałby Pan w rączkę przez Panią Kazimirę ucałowany, w najlepszym wypadku. W najgorszym – można zarobić od Pani Kazimiry za takie „dobre słowo” rozhuśtaną torebką w beretkę tak, że nie tylko antenka może stracić swój dekoracyjny wygląd.

    Pozdrawiam

  11. Witam,

    Moim zdaniem Włodzimierz Cimoszewicz nie powinien przyjmować propozycji od Donalda Tuska.
    Po pierwsze, ta propozycja jest humbugiem, a Cimoszewicz ma małe szanse na uzyskanie proponowanej funkcji gdyż kandydatów wyznacza się wcześniej.
    Po drugie, można przypuszczać, że Donald Tusk inspirował działania Miodowicza w 2005 roku, gdy ten wyciągał z kapelusza Annę Jarucką.
    Po trzecie, całkiem irracjonalnie wierzę, że Włodzimierz Cimoszewicz może jeszcze wziąć udział w ratowaniu lewicy, ale lewicy a nie Partii Demokratycznej.

    Pozdrawiam,

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  12. Ciesze sie, ze wyroznil Pan nasza Magrud laurem Miss Blogu. Jestem przekonany, ze nie ma w tym nic z seksizmu, jaki moze czasami kojarzyc sie z konkursami pieknosci. W tym przypadku pani Magrud wykazala sie pieknem swojej osoby, mysli i piora.

    I to nie z okazji Dnia Kobiet chcialbym zauwazyc, ze poziom wypowiedzi pan na tym blogu wydaje sie byc ogolnie wyzszy, niz osobnikow meskich. Jestesmy ogolnie zbyt czupurni, co pozbawia nas czasami dystansu do spraw i poczucia humoru jaki maja panie. Bez nich ten blog, jak i kazdy inny bylby po prostu nudny. Takie, jakie jest, zdominowane przez chlopow, zycie publiczne w naszym kraju. Nie o nude, czy rozrywke w zyciu publicznym jednak chodzi, ale o racjonalnosc i skutecznosc naszego spoleczenstwa. Ponury i zacietrzewiony polityk nigdy nie bedzie skutecznym, czyli dobrym politykiem. A takich mamy na kopy. Pani Szczuka i pani Magrud – na Prezydenta RP! Czy doczekamy sie kiedys takich wyborow, gdzie nie bedziemy zmuszeni wybierac miedzy mniejszym a wiekszym zlem?? Miedzy octem a musztarda, oferowana dzisiaj na politycznych polkach?

  13. Strasznie irytuje mnie, jak mantra powarzane oskarżenie, że Cimoszewicz w ostatnich wyborach prezydenckich stał się ofiarą Tuska, Miodowicza, Jaruckiej. Pamięć mam dobrą i dokładnie pamiętam okoliczności rezygnacji Cimoszewicza z kandydowania na prezydenta: oczekiwano od niego przedstawienia szczegółowych informacji na temat jego transakcji giełdowych (bał się ujawnienia informacji o posiadanych w 2001 roku akcjach PKN Orlen, wartych pół miliona złotych; w oświadczeniu majątkowym twierdził, że pieniądze na zakup akcji pożyczył od swojej córki; nie zarejestrował umowy pożyczki w Izbie Skarbowej, jak również nie odprowadził podatku od pożyczki należnego Skarbowi Państwa;jako ówczesny minister spraw zagranicznych miał dostęp do informacji, które mógł wykorzystać przy zakupie akcji). Obiecał opinii publicznej, dziennikarzom, że z całą sprawę dokładnie wyjaśni na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Zamiast jednak pojawić się na konferencji wydał oświadczenie, o swojej rezygnacji z ubiegania się o urząd Prezydenta RP. Dla mnie taki obrót sprawy mówi prawie wszystko.

  14. Panie Redaktorze !
    Tak, Cimoszewicz może się przydać Europie, ale bardziej przyda się tej Europie poprzez przydanie się Polsce. Popieram intel-e-genta (z dn.11.03.2009 h: 10.35.) – a jednocześnie zgadzam się (choć tym razem nie końca z Olkiem 51 – pozdro): wysokie „ego” Włodzimierza C musi ulec stonowaniu i on sam winien zacząć być „graczem” politycznym, a nie „gabinetowcem” (wiem, że za tym mogą się kryć też przyczyny natury psychologiczno-osobowościowej, ale wreszcie WC musi się zdecodować, a nie siedzieć – lub próbować siedzieć – okrakiem, robić dobre miny do kilku stron na raz).
    Wobec PO i Tuska winien zachować jak najdalej idącą wstrzemięźliwość. PO i Pan Premier niewiele się różnią bowiem od „pisiaków” (w mentalności, sposobie uprawiania polityki, stosunku do historii, Kościoła, religii – czyli świeckości i neutralności państwa etc. * to jest tożsame) – na swój użytek mówię, iż PO i PiS to jest to samo „g…o, ale zawinięte w kolorowy, szeleszczący papierek”.
    No i oczywiście „sprawa Jaruckiej” – takich momentów się w nie-pamięć nie puszcza Panie Redaktorze. To poniekąd – nie rozwiązanie tej sprawy i zamiecenie jej pod dywan (z inicjatywy na pewno Tuska i jego otoczenia) psuje jakość życia publicznego w Polsce, powoduje schamienie i brutalizację oraz dalszą jego degrengoladę. Obywatele dlatego m.in. odwracają się od tej dziedziny życia.
    Dlaczego np. ujawnianie kulis afery Rywina miało oczyszczać atmosferę publicznego życia w Polsce, a np. podobna w wymiarze i intencjach (to też była prowokacja i normalne k….wo polityczne) sprawa Jarucka vs Cimoszewicz – winna pójść w nie pamięć ?
    Myślę, że odrobina godności i szacunku do siebie samego nie pozwoli Cimoszewiczowi przyjąć nieszczerej propozycji „tuskoidalnych”. Straciłby u mnie resztki sympatii i lewicowej weny (choć z tym nie do końca jest tak jak sądzę, ale na „bezrybiu” i rak ryba).
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

    * – to ten sam w zasadzie zaścianek światopoglądowo-mentalny, ta sama „sarmackość” i zapyzienie ubrane jedynie w lepsze – bo zachodnioeuropejskie garnitury i mówiące ogładnym, lecz „na okrągło”, wyszukanym, językiem (mistrzami w tej „sztuce” są PO-wiacy pochodzący z Dln.Śląska: Zdrojewski, Schetyna czy „mistrz” wodolejstwa Chlebowski)

  15. Wydawaloby sie, ze najwyzsza juz pora aby niewypaly PRLowskiej nomenklatury udaly sie wreszcie na zasluzony wypoczynek do grobu zamiast zatruwac atmosfere polityczna i gospodarke III RP. Czyzby naprawde w Naszej Umeczonej Ojczyznie nie bylo nikogo kompetentnego? Rozumiem sympatie Szanownego Redaktora dla systemu milosciwie panujacej biurokracji (patrz http://bobolowisko.blogspot.com „Rada malpa, ze sie smieli…”) ale w sytuacji tak trudnej pora chyba aby przestac zamulac elite rzadzaca reliktami, ktore jeden z systemow biurokratystycznych doprowadzili juz uprzednio do powaznej zapasci.

  16. Do LIZAKA przyszlego mistera blogu.

    Szanowny Panie,

    Pan ciagle, prawdopodobnie z powodu utraty „kontenansu” i wynikajacych z tego faktu obnazen (czytaj obrazen; w sensie medycznym) Pana oblicza nie jest w stanie odroznic panstwa od narodu, religii od narodowosci etc.. W UE zostanie zachowana suwerennosc panstw, ograniczona wprawdzie (w sensie pozytywnym) w niektorych aktach administracyjnych, lecz „nietykalna” w obszarach tozsamosci. Owa suwerennosc nie wyklucza jednak panstw wielonarodowch i wielokulturowych z mniejszosciami o rownych prawach. Dlatego nie zaszkodzi Panu zapoznanie sie ze strukturami multikulturalnymi, gdzie jak juz wspomnialem akulturacja i interkulturalne postrzeganie spoleczenstwa, kompetencja interkulturalna, integracja „roznic”, wrazliwosc wobec wlasnej i innych kultur, zdolnosc dzialania i komunikacji w sytuacjach konfliktowych, podnoszenie efektywnosci konstruktywnej wpsolpracy, podnoszenie zdolnosci interkulturalnej pracy zespolowej, rozwoj postrzegania integracyjnego, enkulturacja, socjalizacja prymarna, akomodacja, socjalizacja sekundarna, gotowosc akulturacyjna, rola plci w roznych kulturach, rodzina i struktury rodzinne w kontekscie interkulturalnym, problem starosci w kontekscie interkulturalnym, postrzeganie chorob w tym kontekscie, praca interkulturalna i jej znaczenie, oczekiwania i rzeczywistosc, samopostrzeganie i refleksja, wzory kompensacyjne w pracy zawodowej i wplyw wlasnej biografii, uczulenie na rozne formy etnocyntryzmu i dyskryminycji, problem uprzedzen oraz systemu wartosci przy akceptacji kazdego niezaleznie od koloru skory, pochodzenia, jezyka czy religii sa i pozostana ciagle aktualne. Dlatego tez prosilbym Pana o zapoznanie sie z ta problematyka. Wiem, ze Pan nie znosi wszystkiego, co jest Panu obce i zdaje sobie sprawe z trudnosci i zlozonosci ewentualnej terapii. Jesli chodzi o korzytanie ze slownikow, to moze Pan dalej probowac uzywajac slownika francuskiego lub angielskiego (jednojezycznego), bo jak Pan slusznie zauwazyl, nie jest Pan dostatecznie przygotowany do zachodzacych juz zmian spolecznych; do akulturacji dochodzi enkulturacja i inne. Zycze powodzenia. Wspominalem juz kiedys, ze zaluje i ubolewam nad likwidacja Ludowych Uniwersytetow, tak dobrze i nadal dzialajacych u sasiadow. Przykro mi, ze jest Pan wtornym analfabeta spolecznym i prosze Pana w imieniu naszych poludniowych sasiadow Czechow o zaniechanie Pana ksenofobicznych wycieczek pseudojezykowych, czytaj jozefowych. Ma Pan racje, czesto tak sie dzieje, ze uczen poucza nauczyciela. Jest to jednak stan rzeczy zupelnie pozytywny. Przeciez Pan pamieta doskonale przerozne figle i rowniez figle jezykowe (moje sa uzywane specjalnie dla Pana) uczniow wobec nauczycieli. Kazdy ma potrzebe identyfikacji; nie kazdy jednak jest w stanie zauwazyc (Pan przewaznie nie), ze moze ona miec wymiar wielokulturowy.
    MA

  17. Panie Redaktorze,

    po wymienieniu Magrud w jednym ciagu razem z Cimoszewiczem, Tuskiem i Szczuka nalezy spodziewac sie ujawnienia swej tozsamosci przez innych plodnych blogowiczow.

    Z tym, ze towarzystwo, w jakim ich nick bedzie wymieniony moze okazac sie mniej nobilitujace. Taki jest urok medialnej loteryjki.

    Udanych szusow i tyle samo zjazdow (o wlasnych silach) ile wjazdow (wyciagiem) –

    Jacobsky

  18. Do WODNIKA53 (2009-03-11 o godz. 13:00):
    Z Cimoszewiczem SLD ma naprawdę poważny kłopot. Z jednej strony wysokie słupki popularności, wynikające nie bardzo wiadomo z czego i brak kogokolwiek, kogo dało by się wystawić do kandydowania w wyborach prezydenckich a zdrugiej strony sam Cimoszewicz – chimeryczny, stawiający SLD warunki w rodzaju wspólnej listy z resztkami SdPL i demokratów.pl, na zasadzie „my dajemy osobowości, wy dajecie pieniadze”, z którym nie wiadomo, czy nie wycofa się w ostaniej chwili. Wyobrażasz sobie frustrację eseldowskich emerytów, ciągnących za swoimi prywatnymi samochodami z prywatnym paliwem lawety z bilbordami Cimoszewicza w wyborach 2005 r, gdy dowiedzieli się, że kandydat się obraził i wycofał? A patrząc na zimno i z dystansem w Cimoszewicza nie warto inwestować, bo oczywiście, kwalifikacje ma wyższe niż brat Jarosława Kaczyńskiego, ale pożytek byłby z niego niewielki. Pozdrowienia.

  19. @Bobola
    Tym razem to spróbuję się nie zgodzić. Pan Włodzimierz C., o którym teraz trochę głośniej się mówi, pasuje akurat do Rady Europy jako wół do radła. Ma zgrabną walizeczkę skórzaną („dyplomatkę”), wypchaną bibelotami z PRL-u, nie garbi się, garnitur na nim dobrze leży, włos ma przylizany, a jak usta otworzy, to całe wiązanki kwiatów mu wylatują na temat przestrzegania praw człowieka (to wyniósł z domu i z lat ciężkiej służby dla umacniania praworządności w ludowej Ojczyźnie).

    Takich talentów marnować nam nie wolno. Europa zcentralizowana potrzebuje centralizmu demokratycznego jak kania dżdżu, a tu WC jej nie zawiedzie. Proszę też nie zapominać, że nasz Desygnowany dał się poznać jako nie byle jaki pragmatyk w czasach wielkiej powodzi 1994 r. Wyrzekł był wtedy pamiętne słowa, odwiedzając zrujnowanych przez żywioł a nieubezpieczonych przed jego skutkami powodzian, że znów mądry Polak po szkodzie i wyjechał do Puszczy Białowieskiej, gdzie podobno żubry nawet dokarmiał z ręki niestrudzenie. Europa potrzebuje doświadczonych pragmatyków.

    Co prawda, WC do ryzykantów nie należy i wie, kiedy ogon zawinąć, kiedy swąd czuć wokół. Ale kto z nas jest wolny od małych rysek na charakterze..? Dlatego Daniel Passent ma rację, że WC bardziej się przyda Europie niż żubrom. Panu w tym wypadku racji odmawiam – z przykrością i bólem.

    Łaczę pozdrowienia

    Pozdrawiam

  20. Nie wiem czy Państwo Blogerskie Passentowe zwróciło uwagę jak Der Dziennik rozpoczął niszczenie Waldemara Pawlaka i haka na niego w postaci konkubiny ktoś na wyrazne zamówienie podesłał do tych współczesnych cyngli. Teraz się rozpisują o rozlicznych interesach konkubiny i Pawlaka, wyraznie zapominając, że tak samo postępuje całe życie Schetyna i włos mu z głowy nie spada(czyt. Matka Kurka).
    Dziennik tym samym wpisuje się w Polską dziennikarską tradycję niszczenia ludzi na zamówienie zapoczątkowaną w latach 90-tych przez Gazetę Wyborczą. Zniszczyli ostatnio Marcinkiewicza, zniszczą Pawlaka…ciekawe kto będzie następny? Kogo wytypuje Czaruś Fucking Michalski na polecenie Don Vito Tuskoschetka

  21. Skok Gospodarza na platformę

    Jest bardzo miło, że szanowny Gospodarz ma odwagę w klimacie parafialnej Polski wspominać Tadeusza Konwickiego bardzo pozytywnie zapisanego w komunistycznej encyklopedii powszechnej PWN. Pozytywnie wyróżniają go studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zaczynał od robotnika po drugiej wojnie światowej by skończyć na nobilitującej pozycji intelektualisty z PRL-u,prawie jak Ojciec Święty. Stary i sprawdzony akowiec. Doświadczony błyskotliwą karierą w PRL-u a następnie wyrzucony z PZPR-u za podpisanie listu protestacyjnego w sprawie usunięcia Kołakowskiego. Protestował także przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Jak więc widać bez mała etatowy „protestant”.Chociaż gwoli prawdzie nie posiadam wiedzy w zakresie wyznawanej przez niego religii. Domyślam się jedynie, że wszystko co robił, była ona nietuzinkową. Ostatnimi laty wyłączył się z aktywnego życia,pomachując jedynie rączka przechodniom by nie mieli oni poczucia samotności. Nie wiemy także czy przyczyną owej izolacji i osamotnienia jest wiek czy też zawiedziona miłość do nowych i lepszych czasów.

    Mimo, że moje ambicje nie sięgają nawet inteligenta,a cóż tu dopiero mówić o intelektualiście, postanowiłem skorzystać z błogosławionych doświadczeń etatowych opozycjonistów intelektualnych z okresu burz i naporu bolszewickiego PRL-u. Kierując się doświadczeniem i nieomylną intuicją tamtejszej opozycji pozaparlamentarnej, zapisałem się w szeregi obecnej opozycji parlamentarnej,w znaczeniu stosowanego słownictwa.

    Z tych bardzo wygodnych dla mnie pozycji, jadę z tym koksem skolko ugodno, mając honor, mam nadzieję, także w imieniu pana Konwickiego pokazać gest Kozakiewicza,i wyeksponować chruszczowowskie hasło wygłoszone z trybuny ONZ:”a my jeszczo wam pokażem kuźkinu mać” wszystkim „elitom” zgromadzonym na tym forum,zawstydzającym reprezentantom nowego bałaganu.

    Nie dorastają te elity do pięt pana Konwickiego,że nie wspomnimy o piętach pana Modzelewskiego,który już dawno porzucił tę tłuszczę. Oczywiście nie wszystkim beneficjentom jest łatwo się rozstać z perspektywami sutego, łatwego i amoralnego życia. Dlatego musimy sobie tworzyć nowe wzorce, jeśli już osobowości politycznych idoli nowego ładu okazują się społecznie demoralizujące. Dlatego wskazanym jest by w tym rozkołysanym i zakłamanym politycznie świecie wprowadzać nowe, zastępcze wzorce. Jeżeli sromotnymi klęskami okazują się dla pięknych Polek brzydkie konkursy kapitalistycznych piękności, to warto w to miejsce zaproponować lokalne surogaty mające dowartościować wielkich i maluczkich tego odnowicielskiego ruchu w myśl zasady:”Każdy orze jak morze, na swoim ugorze”, jeśli mu oczywiście ziemi jeszcze nie zabrali.

    Chociaż bardzo przepraszam,bo to ponoć za komuny wszystko zabierano, a teraz wspaniałomyślnie i po pańsku obdziela się wszystkich. Ludzie mogą chodzić do kościoła, mogą chrzcić dzieci bez ograniczeń, mogą się wszędzie modlić, nawet pod krzyżem w urzędzie samorządowym lub w więzieniu i na Policji. Pełna wolność, poza allachowymi terrorystami, którym niczego nie wolno. Wolność dla wybrańców Pana Boga a piekło dla niedowiarków. Jest to jakby odmiana odwróconej klasowo wolności. Dawniej była ona dla cieci z czworaków, a teraz powróciła w szlachetne i miłosierne dłonie pańskie, które hołdują zasadzie :”Miłujcie bliźniego swego jak siebie samego”, rzecz zrozumiała tylko wówczas kiedy bliźni zapłaci.

    No, a że siła nabywcza tego kapitalistycznego grzebieluchy w śmietnikach ewidentnie spada, co rodzi w nim zrozumiałe poczucie krzywdy,więc najlepiej powiedzieć mu, nie martw się brachu za komuny było jeszcze gorzej, bo musiałeś pracować, a teraz nic nie musisz, i pogadać sobie możesz od ucha do ucha. Tu gębę możesz doprawić Tuskowi lub ośle uszy dorysować Cimoszce,Prezydenta spostponować,a nawet kardynała ośmieszyć. Nic to takiego, ważne byś radosnym i zadowolonym był. Kapitalizm zrobi dla ciebie wszystko, poza tym, że „elita” wypruje z ciebie jelita.

    W tej sytuacji dobrze jest proponować pewne czytadła i piśmidła. Po cóż niepotrzebnie denerwować suwerena. Wiosna idzie, więc i gotów on zacząć warcholić jak ten na Ukrainie z powodu pomarańczowego szczęścia. Także jak słychać gruziński suweren również zaczyna przebąkiwać o nadmiarze proamerykańskiego szczęścia i zaczyna przemyśliwać jak by tu wybrać Prezydentem autentycznego dżibuta a nie jakiegoś SiAjEj- owskiego pomazańca. A i nasz wyznawca tej sekty, także większych szans nie ma na międzynarodowy awans, z uwagi na antyrosyjskie afronty. Od wytyczania kierunków i ich korekty, w takiej czy innej formie, są liderzy,a nie pomagierzy. Dowiedział się o tym Kwach,dowie się i kolejny Lach.
    To nie może być w ten sposób,że przylgnie guano do lotniskowca i woła wniebowzięte:płyniemy.
    W końcu Obama nie jest aż tak ciemny, żeby nie wiedzieć co jest grane.

    Rzeczywiście coś jest na rzeczy z tą Polską pod kloszem. Ja jednak nie jestem aż tak sterylny i ostateczny. Mnie ta nasza Polska kojarzy się bardziej z sadem naszego Gospodarza, do którego bez biletu podkradają się ochotnicy na kwaśne jabłka. Jedni cieszą się, że coś zerwą inni, że porzucają sobie ogryzkami w podobnych im smakoszy, są również tacy, którzy robią to na zasadzie sztuka dla sztuki. Znajdziemy w tym ogrodzie również takich co to zachowują się jak pies ogrodnika, i takich, co to czatują byle tylko za nogawkę dopaść. Taka autentyczna ochlokracja, której jest jeszcze daleko do demokracji ,nie marząc nawet o kapitalizmie. A krzyków i wrzasku co niemiara. Zaledwie zębów mlecznych się pozbywają a już syczą, seplenią i przez szczerbate zęby strzykają w kierunku przeciwnika. Ci starsi gotowi są nawet nogę przeciwnika potraktować jak okoliczny słup przydrożny. A najbardziej dojrzałe osobniki,w swej perwersji seksualnej,wykorzystają każdy argument byle tylko nogę podłożyć konkurencji i sprowadzić ją do parteru, a potem niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba.

    Na stare lata żadnego szacunku ta młoda generacja nie ma. Gotowi są nawet dziadka emeryta ubezpieczyć i na narty go wysłać, gdy przestaje on swym świadczeniem socjalnym wspierać rozpychającą się młodzież, nawet w toaletach. Tacy ci są wspaniałomyślni, owi prawomyślni. Emeryt,to ma w Polsce życie klawe, kiedy widzi dymek na konklawe, bowiem daje mu to niezłomną wiarę, nieustającą nadzieję i nie gasnącą miłość w oczekiwaniu na lepsze jutro w pozamaterialnej rzeczywistości, którą tak skutecznie teraz zintegrowały władza wraz z episkopatem. Polega to na pełnym połączeniu ducha z materią, których rozdzielanie jest tak bolesne i tragiczne w swej wymowie. Im więcej materii duch posiada tym gorzej dla niego. Dlatego komunistyczne wywłaszczanie miało swoje głębokie uzasadnienie dla uszlachetniania ducha. Natomiast obecne uwłaszczanie ducha demonizuje go i demoralizuje ostatecznie. To proste rozróżnienie wskazuje, po której stronie znajduje się imperium dobra,a po której leży i czyha imperium zła,wraz ze swoimi nogawkowcami pospolitymi.

    Chcąc nie chcąc wypada się przyłączyć do przeprowadzenia analizy dokonanej przez Gospodarza, niejako z doskoku lecącego Małysza,w otoczeniu kibicującej czeredy kochających wnuków. Pierwsza ofiarą pada Cimoszewicz,nie bardzo wiadomo,w rezultacie ostrego pióra Gospodarza czy własnej politycznej naiwności. Zobaczymy. Bardzo słusznie zauważa Passent ,że propozycja przedłożona Cimoszewiczowi przez Tuska jest prestiżowa ale i marginalna. Ciekawe czy stary wróbel Cimoszewicz da się wziąć na tego rodzaju polityczne plewy. Nie mówiąc o tym ,że jest to tuskowa kontynuacja rozbijania tzw. lewicy. Ciągle jest ważny dylemat co bardziej Cimoszewiczowi „dojadło” żubry w Białowieży, czy prawicowe żubry w polityce. Dla mnie jest to nie tyle chęć rozbrojenia Cimoszewicza, za wyrządzone mu świństwa przez tuskowców ile wyeliminowania go w przyszłych roszadach prezydenckich. Namawianie Cimoszewicza do skorumpowania się jest nieładne ze strony Passenta, bowiem świadczy to tylko o kryteriach moralnych jakimi posługują się politycy i ich sympatycy.

    Wydaje się, że jego szansa na burżuazyjną karierę jest mniej więcej taka sama jak jego następcy Radeczka, specjalisty od walki z komunizmem. Jeden za bardzo się z nim afiszuje a drugi za bardzo go ukrywa. Dla mnie pójście Cimoszewicza na propozycję Tuska będzie zaprzedaniem się interesom prawicy, przy jednoczesnej zdradzie lewicowych ideałów. W gruncie rzeczy nie zdziwiłoby to mnie mnie,ponieważ Cimoszewicz w istocie jest liberałem, który pozwalał się łaskawie nosić lewicowemu elektoratowi. Jest to taki sam lewicowiec jak Kwaśniewski, Huebner,Belka,Miller i kilku innych farbowańców. Teraz oni widzą, że ma się ich w nosie, więc grają o wysoką stawkę indywidualnego wynagrodzenia europosła. Żadnej godności,ni przyzwoitości,per fas et nefas. Pięknie jest to powiedziane, że Cimoszewicz bardziej się przyda w Europie aniżeli w Białowieży tylko, że koszt jest równie relatywnie wysoki jak z przekręceniem Polski na prawo. A ja mimo wszystko wierzę i nie tracę nadziei, że jeszcze jakieś resztki przyzwoitości i godności pozostały Cimoszewiczowi. Naiwnie mi się wydaje, że lepiej gonić zajączka w Białowieży, niż być ganianym na salonach Europy.

    Następnym celem passentowego strzelania stał się Tusk niejaki, urzędujący premier, szef platformy na której rozgrywa się przyszłość Polski przed ewentualnym jej utonięciem oraz znany futbolista niedzielny. Sprawia on bardziej wrażenie rozhasanego chłopaka,niźli poważnego polityka. Jak dotychczas nie bardzo wiadomo czy mu coś autentycznie wyszło, poza jajami które często wykręca. Złośliwi twierdzą,że jest równie udanym leniuchem jak Kwaśniewski. Znawcy przedmiotu zapewniają , że najlepszym politykiem jest ten, który zupełnie nic nie robi i nikomu się naraża. I jest to właśnie najprostsza droga do wymarzonej prezydentury pana Tuska, po wyeliminowaniu Cimoszewicza z przedbiegów metodą tzw kopa w iluzoryczną górę. Jeśli o moje wybory chodzi to znacznie bardziej wolałbym Premiera pozbawionego uśmiechu, który w zasadniczy sposób odbiega od znanego grymasu sprostytuowanej pani przyłapanej przez policjanta in flagranti. I prawdę mówiąc bardzo się cieszę, że opozycja urządza ostre strzelanie na jego bramkę, by zweryfikować donaldowe kwalifikacje futbolowe, ponieważ polityczne już znamy.

    Doprawdy sprawia mi ogromną radość, że Gospodarz podpisał się „tymi ręcami „ pod cnotami Pani Kazimiery Szczuki. Budzi jedynie moje duże zdziwienie, że wybitne „krawężniki” blogowe ominęły jej temat szerokim łukiem. Pewnie nie wiele mają wspólnego z tym co reprezentuje sobą Szczuka, a reprezentuje wiele w odróżnieniu od wielu mających tak niewiele do powiedzenia. Istotnie to jest prawdziwa Miss Polonia. No cóż w zakresie estetyki także trzeba mieć coś do powiedzenia, co jest znacznie trudniejszym aniżeli przypisywanie cech „kudłatej lampurzycy”.

    No i pozostał nam ostatni temat podniesiony przez Pana Passenta, tj.kwestia pani Magrud. Cieszyć się wypada, iż Gospodarz pojmuje swoje obowiązki jak je określa, z wyłączeniem ganienia i chwalenia,i zaprzestał myślenia o funkcjach moderatora. Wyrazić radość wypada, że poza aparatem wpływu Gospodarza dostąpiła ona jak to określono:” zasłużonych słów uznania”.

    Oceniając blog w kategorii występowania epitetów,wyzwisk i obelg, faktem jest poza dyskusją , że w zasadzie nie spotyka się tutaj wyzwisk i obelg. Epitety jednakże spotyka się na porządku dziennym, acz ich zakres uwłaczania innym osobom bywa ograniczony. Zatem ma uzasadniony powód Gospodarz blogu do dumy.

    Niemniej muszę to zauważyć i podkreślić, że pewna ilość autorów wykazuje swego rodzaju niezborność intelektualną przechodzącą momentami w przejawy schizofrenii. Są to jak gdyby immanentne cechy sztuki przez duże S, poza przypadkami, które sugerują stany odbiegające od normalnych. Ja jestem zwolennikiem daleko posuniętej tolerancji przy założeni, że nie narażamy cudzych dóbr osobistych. Przy oczywistym założeniu, że nie razimy nikogo elementarnym brakiem wiedzy z poziomu ortografii, języka, kultury ogólnej i polityki, co też polecam szczególnej uwadze ,by nie zapominać, że jesteśmy na blogu politycznym a nie literackim i naszym zadaniem jest głównie odnoszenie się do tematów inspirowanych przez Gospodarza, a nie indywidualnych „wydumek” mających tyle wspólnego z polityką co kot napłakał.

    Zatem jeśli na przykład prawicy z powodu jej rządów zbiera się na płacz i łzy, to niech nie roni łzów krokodylich, a płacz niech ma podtekst polityczny, stanowiąc antidotum na własną nieudolność i głupotę. Mam nadzieję ,że nadchodzący kryzys zweryfikuje was definitywnie, bez potrzeby lustracji i innych równie mądrych politycznie konotacji.

    W ten to wielce uroczy i niebanalny sposób pije Kuba do Jakuba…

    Lizak
    _________________
    Manus manum lavat

  22. No coz ,
    nie wiem ,gdzie Pan Passent jezdzi na nartach ,ale w imie „emancypacji ”
    i „prestizu” o ktorym mowicie ,powinnien Pan w zasadzie jedzic w Davos
    a napewno nie w Zakopanym.
    Byli tacy ,co mieli mozliwosc studiowac na Harwardzie ,ja niestety
    skonczylam tylko polska marna PRL-owska uczelnie.
    Powiem wam otwarcie ,bez prestizu ,ale wtedy byla chyba
    emacypacja ,bo zarowno ja ,jak i moje Wszystkie , ale to Wszystkie
    kolezanki mozemy sobie pozwolic na narty w Davos /ja osobiscie
    lubie Zermat / albo temu podobna szwajcarska spelunke.
    —————————————————————-
    Podoba mi sie Kazimiera /troche ja poznalam / ,a w zasadzie
    to jestem jej wdzieczna ,za wykpila Radio Maryja .
    /To jest ogromna plama na polskim „prestizu”!!!!/.
    Najpierw plamy na „prestizu” wyrugowac ,nastepnie trzeba prawie wszystko posiadac!,
    / Sniadanie u Tiffani /, a potem mozna cos robic dla „prestizu”.
    Nie tak jest Panie Passent ?
    ———————————————
    No coz Panie Passent jako Ambasador Polski powinnien Pan wiedziec ,
    ze zawsze wtedy kiedy zakladamy „stroj wieczorowy”/nie pidzame /
    istnieje najwieksze prawdopodobienstwo ,ze trafimy w „szambo”.
    /to zdarza mi sie czesto ! /.
    I przychodzi czlowiek w tym worku od „Valetino” i mysli ,chlopa
    z Podlasia tu nie ma ,ale masz ;
    A Pani z Polski ? / tyz p…….sia?/
    tak,!?
    a u Was tam wszyscy wierza w Boga !?
    ???!!!!??? Ja nie bylam …….dlugo w kraju …………..?
    WIERZY PANI W BOGA????
    /mlot na zebraniu partyjnym w PRL , albo ,albo ? /
    W KTOREGO BOGA ?
    W KTOREGO BOGA ? -moja odpowiedz.
    Zawsze mialam nadzieje ,ze jak ubiore ta cholerna sukienke z „Valetino”
    to jestem ponad /iluzion ,iluzion !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!/.
    A mogl Pan Panie Passent kupic tej Pani /za to mu placa !/ kupic
    trzy zdechle roze i wreczajac powiedziec ,ale „za te roze sam zaplacilem”.
    A poza tym ,prestiz jest nienowoczesny !!!
    ……………………………………………
    Powodzenia w wynurzeniach! ………………………………….
    Salute

  23. Lizak:
    Czekam z utęsknieniem na odpowiedź na dwa trywialne dla Ciebie pytania
    – polska racja stanu
    -nowoczesny patriotyzm
    Jak kania dżdżu oczekuję odpowiedzi……………..
    Krytyka bez remedium to krytykanctwo……………

    Jedynym usprawiedliwieniem dla Ciebie będzie to, iż umiesz jedynie PISAĆ, czytania obcych tekstów Cię nie nauczono………….

    Wracając do meritum:
    Cimoszewicz, kandydat jak każdy, doświadczony, zrównoważony, znający języki, umiejący się zachować………
    Clou programu polega na zestawieniu go z ewentualnym konkurentem na naszej scenie politycznej.
    Ilu mamy mu podobnych?

    Pani Fotyga nominowana na ambasadora przy ONZ na przykład…….
    Zna podobno 4 języki…………
    A potrafi w nich coś sensownego i od siebie powiedzieć?
    Zesłaniem dla polityka była ambasada w Ułan Bator.
    Może pan Sikorski przemyśli decyzję i nie będzie jej likwidować……
    Nowy York może być dla tej pani zbyt dużym wyzwaniem……..
    W Mongolii czułaby się bardziej swojsko………..

  24. Moze jednak zaczne od Miss Blogu!
    Magrud – niezwykle aktywna,posiadajaca szerokie spectrum wiedzy spoleczno-politycznej niejednorkotnie w dosc agresywnej dyskusjizachowuje takt, umiar i szacunek wzgledem oponentow.Jest ta osobowoscia, ktora przyczynia sie do wysokiego intelektualnie poziomu tego blogu.Widze oczyma owa osobe i nawet fotografia nie jest potrzebna by przyklasknac nominacji Magrud do rangi Miss Blogu.

    Wlodzimierz Cimoszewicz!.Polityk wyjatkowo brutalnie wyrzucony na margines polityki, ktory w glebi duszy chce i czeka na moment, by zaistniec w wielkiej polityce.Nie ma podstaw do tego by dewaluowac jego wartosci, wiedze i doswiadczenie.Raczej bylbym sklonny odizolowac go od tego srodowiska, ktore walnie przylozylo swoje „kolezenskie” rece, by jego zaszyc w lesniczowce.
    Nie zaczyna od tej funkcji w Parlamencie Europejskim.Byc moze tam zaistnieje tak, jak sie oczekuje od niego i wowczas zwroci uwage na siebie w kraju nad Wisla iz jest postacia dosc szczegolna i znaczaca, a nader perspektywiczna.

    Donald Tusk ostatnimi czasy zachowuje sie niczym kierowca nowicjusz i czasami wpada w zakrety niebezpieczne z niewlasciwym momentem uzycia hamulca.Tym gorzej dla niego w n iejako przededniu kampanii wyborczej na Urzad Prezydenta RP.Mnoza sie ostatnimi czasy sytuacje,w ktorych Tusk sprawia wrazenie zagubionego.Znacznie oslabla jego agresywnosc i sila dzialnia jako Premiera.Nie ma podstaw ku temu by czuc sie niczym osiadly na laurach.Niezwykle slabym punktem w Radzie Ministrow, ktorej przewodniczy stal sie Minister Spraw Zagranicznych Radoslaw Sikroski i to znacznie psuje wizerunek Rady Ministrow i polskiej dyplomacji w calym.
    Ogolnie ma pan racje Panie Danielu, ze korzysta Pan z ostatnich urokow zimy i dba o swoja kondycje zdrowotna.To najwazniejsze.

  25. Państwo zwrócą uwagę na jedno zdanie produkcji MA:

    „Dlatego nie zaszkodzi Panu zapoznanie sie ze strukturami multikulturalnymi, gdzie jak juz wspomnialem akulturacja i interkulturalne postrzeganie spoleczenstwa, kompetencja interkulturalna, integracja „roznic”, wrazliwosc wobec wlasnej i innych kultur, zdolnosc dzialania i komunikacji w sytuacjach konfliktowych, podnoszenie efektywnosci konstruktywnej wpsolpracy, podnoszenie zdolnosci interkulturalnej pracy zespolowej, rozwoj postrzegania integracyjnego, enkulturacja, socjalizacja prymarna, akomodacja, socjalizacja sekundarna, gotowosc akulturacyjna, rola plci w roznych kulturach, rodzina i struktury rodzinne w kontekscie interkulturalnym, problem starosci w kontekscie interkulturalnym, postrzeganie chorob w tym kontekscie, praca interkulturalna i jej znaczenie, oczekiwania i rzeczywistosc, samopostrzeganie i refleksja, wzory kompensacyjne w pracy zawodowej i wplyw wlasnej biografii, uczulenie na rozne formy etnocyntryzmu i dyskryminycji, problem uprzedzen oraz systemu wartosci przy akceptacji kazdego niezaleznie od koloru skory, pochodzenia, jezyka czy religii sa i pozostana ciagle aktualne.”

    Ha,ha,ha…
    Ale nam dał czadu.
    Ciekawe czy on sam wie o co mu chodzi?

  26. Walkabout ( z dn.11.03.2009 h: 14.27.) – masz zupełną rację odnośnie Schetyny i „niszczenia” na zamówienie. We Wrocławiu są powszechnie znane koneksje pp.Kaliny i Grzegorza Sch. Podobnie ma się od lat „rzecz” z nabywaniem, zbywaniem, posiadaniem itd. wielu nieruchomości, ba – wręcz całych ulic (vide – wrocławskie Jatki) przez małżeństwo, teraz to już jedynie pani Barbara tym się zajmuje, Zdrojewskich. Musiał kogoś Pawlak doprowadzic do „szewskiej pasji”. A może to przygrywka dla porzucenia przez platformersów PSL-u i zawiązanie koalicji (o której znowu się glośno mówi) „posierpniowej, czyli „słusznej”, styropianowo-etosowej – Pis/PO. Pisałem o podobieństwach w poprzednim poście. I niech rzucane na „się” kalumnie nie będą tu przeszkodą – wszystko to „polityka” i w odpowiednim momencie nawet Stefan N lub Bronisław K będzie dla „kaczorów” do przełknięcia. I znowu może wypłynąc „polityk-kapelusznik” od „szarpnięcia CUGLI” (dziwne, że Tusk nigdy się tak na prawdę od tego schalgwortu i pomysłu nie odciął) strawny i porządany dla jednych i drugich.

    Do Olka 51 (z dn.11.03.2009 h: 14.04.) Masz rację; WC ma dziwnie i racjonalnie nie wytłumaczalne „fory” w elktoracie lewicowym, a jest obcją typowo centrową. Abstrahuję od jego wcześniejszych wolt i fumów – wydaje mi sie (i tu nie mówię czy to słuszne czy nie, dobre czy złe – stwierdzam fakt, że tak po prostu jest) iż gra tu rola „niezależności”, pewnej wyniosłości, egocentryzmu i aury tajemniczości (ludzie lubią takich do końca o których nie wie się wszystkiego, a Cimoszewicz umiejętnie – tak sądzę – ów image budował i potęgował przez lata obracania się w polityce). Z tą rejteradą podczas ostatnich wyborów prezydenckich to może i bym mu wybaczył, bo „tuskoidalni” podeszli go szpetnie, a i media odegrały tam swoją niechlubną rolę – ponadto myślę, że on do końca nie był przekonany co do owego kandydowania (pisałem o możliwych predyspozycjach osobowo-psychologicznych WC). Wyglądało to na mizdrzenie sie, chęć aby go „proszono”, cyzelowanie decyzji; a tak na prawdę to WC jako polityk gabinetowy i działający raczej „zakulisowo” boi się kontaktów z tłumem, z forum szerszym, ognia pytań i aluzji. To introwertyk i poniekąd (zresztą każdy introwertyk jest taki) egocentryk, w jakimś stopniu narcyz.
    Pozdrawiam serdecznie Szczecin.
    WODNIK53

  27. Zgadzam sie z panami Bobola i Kadettem. Tacy ludzie jak Cimoszewicz mieli juz swoje nie piec minut, a wiele lat i jest czas najwyzszy by o nich zapomniec.

    Bez wzgledu na ciazenie kazdego z nas w lewo lub prawo, Polska bedzie lepsza gdy u steru beda inni, mlodsi, bez nawykow i powiazan. Czesc politykow z duzym stazem to popaprancy uwiklani w watpliwe koneksje.

    Panie Gospopdarzu, ciagle musimy sie krecic jak pies za wlasnym ogonem. Cimoszewicz, Pawlak, Kwasniewski i reszta; dajmy sobie juz spokoj.

  28. Szanowny Gospodarzu,
    Drodzy Komentatorzy!

    Korzystając z kanikułowej atmosfery przywianej tu przez Pana Daniela śmigającego na nartach, pozwalam sobie zaprosić Państwa – dla odprężenia! – do obejrzenia „zielonego piekła, zielonego raju” 🙂
    (Również gwoli ocieplenia górskiego, zimowego powietrza,
    tudzież krajowego przedwiośnia :))

    http://swiatowid.bloog.pl

    O wybaczenie proszę, jako że raczej nie dotyczy to Miss Blogu… bardziej Miss Natury :))
    Pozdrawiam.

  29. Lech – 23;29 piszesz ni mniej, nie więcej:
    Ty skorzystałaś ze świadczeń siermiężnego państwa w o wiele większym wymiarze niż ja, (czego Ci nie wymawiam, stwierdzam tylko fakt), a jesteś zgorzkniała
    ;
    Pojęcia mnie mam skąd wyciągasz takie wnioski, skoro podobni czytasz, a nawet analizujesz moje wpisy. Czuję się wyróżniona, ale nie bardzo rozumiem powód takiego zainteresowania. Faktycznie, skorzystałam z dobrodziejstwa opieki socjalistycznego państwa nad sobą, zważ jednak, że zanim do tej opieki doszło, to państwo wyrzuciło mojego ojca wraz z rodziną c domu, zesłało na kraniec Polski, pozbawionego wszelkiej własności, z przydziałem pracy na podrzędne stanowisko. A wprzód jeszcze sprawdzono, czy nie ma on tu znajomych, albo krewnych. Tu się nabawił gruźlicy, która go w dwa lata zabiła. Zostaliśmy we trójkę z mamą, która do tej pory nie pracowała i miała służącą. Mojego starszego brata ludowe wojsko nie puściło na pogrzeb ojca, bo był przed przysięgą wojskową. A mnie i młodszego brata faktycznie posłano trzy razy do prewentorium i przez wiele lat poddawano badaniom okresowym w przychodni przeciwgruźliczej. To była ta premia o korzyść – tak to określiłeś.
    Coś za coś! W moim przypadku nie uważam, aby korzyść była do ceny proporcjonalna, jednak dałam wyraz prawdzie – państwo opiekowało się w sposób zorganizowany dziećmi z biednych rodzin, a moja rodzina była bardzo – nawet, jak na tamte czasu biedna. Pierwszy nowy płaszcz, taki na mnie kupiłam sobie dopiero za pieniądze zarobione z własnej pracy, po szkole i studiach. Zawsze coś, po kimś donaszałam. Wciąż coś przerabiałam i szyłam coś z czegoś. Własną pracą doszłam do tego, co mam. Nie jest to wiele, ale jestem niezależna, mam własne mieszkanie, nikomu niczego nie zawdzięczam. Nigdy jednak nie napisałam, że czułam się w tamtej Polsce nieszczęśliwa z powodu braku pieniędzy. Poznałam wspaniałych ludzi, mam do dziś przyjaciół ze szkolnych lat, utrzymujemy kontakty, spotykamy się przy różnych okazjach. Każdy z nas coś w życiu osiągnął, wg swoich możliwości i na ile mu system pozwolił. Mnie tamten system ograniczył od samego początku i nie miałam łatwo ale nie narzekam, choć nie chciała bym przeżywać na nowo lat swojej młodości.
    Kiedy czytam, jak dzisiejsi 30-latkowie narzekają na trudności życiowe, to sobie myślę, że oni nie mają pojęcia, jak wygląda prawdziwy niedostatek, prawdziwe wykluczenie /za pochodzenie!/ i całe szczęście. Szczęście, że nie ma powrotu do tamtych lat.
    Dziś jestem samodzielną osobą, mam ciekawe znajomości, lubię czytać i mam na to czas, zainteresowałam się internetem i też sprawia mi to sporo radości. Ja się zgorzkniałą nie czuję i dziwię się, że taką mnie widzisz. Zawsze byłam dość cięta w języku, bywam złośliwa – to podobno cecha ludzi inteligentnych 🙂 jednak nigdy nie zrobiłam swoimi złośliwościami krzywdy. Nikomu. A że czasem powiem wprost, co o kimś myślę? Ten ktoś też mi powie i ja się nie obrażam. Najwyżej przestanę się odzywać i reagować, jeśli uznam, że odzew był nieproporcjonalny do zaczepki.
    A tak ogólnie, to jestem raczej spokojna i muchy nie skrzywdzę.

  30. Propozycja na propozycje Pana DP.

    Proponuje partnera dla Miss blogu; niezmeczony LIZAK powinienen zostac Misterem blogu i wten sposob mielibysmy pare godna nie tylko samopopierania sie, lecz rowniez ukazania w specjanym internetowym oknie.

    MA

  31. Najwiecej na sojuszu (kogo?) z USA stracil LIZAK. Stracil on mianowicie glowe plynac swoimi pokretnymi myslami za Wielka Wode.
    MA

    Do wiesiek59

    Szkoda, ze LIZAk nie znosi wrecz zadnych dyskusji i obywatelskich (cywilizowanych) dysputow, ten swiaz jest calkowicie obcy, a jest sie o co spierac; obraz swiata i naszej swiadomosci po kryzysie.
    Pozdrawiam
    MA

    Do
    Eddie

    Twoj eufemizm dotyczacy naszych zwiazkow z byla ZSRR swiadczy naprawde o dobrym charakterze, podziwiam szczerze. Nad USA przekladam UE, chociaz zdaje sobie sprawe, ze bez USA, szczegolnie w dzisiejszej konstelacji politycznej i slabosci UE, „samokro(u)ki” nie beda mozliwe.
    Pozdrawiam.
    MA
    PS
    Jako chlopiec zastanawialem sie, czy bycie niewolnikiem amerykanskim po 1945 nie byloby lepsze ob bycia przyjacielem ZSRR. Zaznaczam jednak, ze do zadnej przyjacielskiej organizacji nie nalezalem, a szkoda, bo moglbym tam poznac Lizakowychludzi.

  32. do Eddie

    O sztuce…. ; dowiedzialem sie wczoraj, ze obecnie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Paryzu nie ma zadnych eksponatow ; moznaby ogladac same pomieszczenia;dyrektor nie przewiduje jednak zadnych widzow. W taki oto sposob mozna osiagnac wysublimowane sztucznie (od sztuki) szczytowanie sztuki.
    Pozdrawiam.
    MA

  33. Lizak pisze:

    2009-03-10 o godz. 18:28
    MA

    Jeżeli do Pana nie dociera , że woda jest kwinesencją życia,to pański problem.
    A może w pańskim przypadku jest nią Marycha.

    Odpowiedz dla LIZAKA;

    nie jestem „rojalistka”; prosze rozwiazac ten werbalny rebus. Wtrdy bede na Pana glosowal.

    MA

  34. Wodnik 53,

    dokonałełeś bardzo prawdziwej analizy postaci pana WC.Wszystko co napisałeś ,podzielam co do niuansa. Od siebie dodałbym tylko w ramach dopełnienia tej postaci. Cały WC jakiego opisałeś, z jego prowincjonalną ,zamierzchłą wyniosłością to postać bez epoki, kuriozum. Na mnie działa jak przetrwalnik, którego wyciągnięto z kufra dla potrzeb jakiejś sztuki teatralnej. Gdyby scenograf, dla podkreślenia charakteru postaci/wyjęty z kufra/ posypał go trochę mąką, to była by to pełnia. Napisałem -postać bez epoki, bo ja nie potafię dopasować do tego , czym on obecnie emanuje , z jakich czasów on mógł się tutaj zjawić. Widać że to pod każdym względem antyk, ale z jakiej epoki, nie mam pojęcia. Najbardziej kojarzy mnie się z jakąś eklektyczną podróbą .

    Pozdrawiam,Eddie

  35. Bezinteresowna zmiana pieluch

    Uprzejmie informuję, że z zasady nie spoufalam z pampersami. Nie odpowiada mi ich styl niegrzecznego „tykania”.Razem krówek nie pasaliśmy drogi Panie , jak to doktor Rakowski powiedział doktorowi Wałęsie…ha,ha,ha.

    Nie interesują mnie wizje politycznych łapserdaków i oberwańców.
    Rozumiem waszą skłonność do przewartościowania dotychczasowych idei celem intelektualnego uzasadnienia dla złodziejskich poczynań.
    Odpowiem tylko tyle, zupełnie inny system wartości prezentuje szeryf, w odróżnieniu od ściganego przezeń złodzieja.
    Fakt, że złodziej oczekuje na nobilitację nie oznacza, że w ten bezczelny sposób ma on uniknąć odpowiedzialności i kary.

    Racja stanu jest najczęściej rozumiana w pewnym uproszczeniu jako:”nadrzędny interes państwowy, wspólny dla większości obywateli”.Wydaje się, że z punktu widzenia tej interpretacji,trudno jest dzisiaj znaleźć większość dla bardzo wielu wdrożonych i realizowanych obecnie koncepcji prawicowych. Mówiąc wprost można się odważyć powiedzieć, że nie ma aktualnie w Polsce zdecydowanej większość obywateli skupionych wokół jakichkolwiek ważnych dla nas spraw.

    Nie ma zgody na bezrobocie, nie ma zgody na masową emigrację , nie ma zgody na wyprowadzanie polskiej armii poza granice, nie było zgody na wywłaszczenie Polaków itp.itd.etc. W tej sytuacji trudno jest w Polsce mówić o jakiejkolwiek racji stanu, rozumianej jako interes większości obywateli.

    Natomiast mamy z oczywistą racja stanu państwa burżuazyjnego,akcentującego wyłącznie interes polityczny i materialny bardzo wąskich grup społecznych, czyli interes mniejszościowy, a zatem niedemokratyczny i niesprawiedliwy.

    Określenie polska racja stanu odnosi się do politycznej historii sprawowania władzy w Polsce przez określone i zmienne stany decydujące o kształcie polityki wewnętrznej i zewnętrznej Polski. Takie ujęcie z zasady określa klasowy charakter tej definicji i takiegoż sposobu sprawowania władzy.

    Władza zawsze jest sprawowana przez jakąś klasę i w jej interesie. Klasy te tworzą prawodawstwo i system egzekucji tego prawa obowiązującego na pewnym etapie rozwoju. Władzę u nas sprawowała magnateria, szlachta, mieszczaństwo, burżuazja i klasa robotnicza oraz jej hybrydy.

    Teraz ponownie powróciła do władzy burżuazja uzasadniając swój bardzo niewielki mandat polityczny, opluwaniem minionego okresu, ponieważ na bardziej merytoryczną kontrargumentację jej nie stać.

    By uzyskać pewność co do tych słów wystarczy przyjrzeć się tworzeniu PKB w Polsce i sposobowi jego podziału. Preferowane są burżuazyjne elity w stosowanych ulgach,obniżkach podatków i stosowanych dotacjach i to wszystko odbywa się kosztem najsłabszych grup społecznych, chorych, emerytów , bezrobotnych,i gorzej płatnych kobiet oraz dzieci.

    Taka racja stanu nie ma żadnej racji, ponieważ jest przejawem nieuczciwej i niesprawiedliwej dominacji społecznej mniejszości nad większością. Powiada się, że ta racja przejawia się w mandacie wyborczym. Bzdura. Zwróćmy uwagę ,że większość obecnych posłów to już milionerzy nie mający niczego wspólnego z bezrobotnym, to oni wręcz napędzają bezrobocie, ponieważ taki proces im się opłaca, niezależnie od tego co by nie piał rząd ukonstytuowany z takich samych bogaczy w jakich interesie działa.

    Rząd sprawowany jest w imieniu enigmatycznego państwa prawa, a cóż to oznacza, poza intencją sprawowania władzy przy pomocy prawa. W końcu każde państwo ma jakieś prawo i przyjęty wyróżnik niczego rozumnego, poza zasłoną dymną dla afer, przestępstw i kombinacji nie stanowi. Podobnie jak równie zagadkowa „społeczna gospodarka rynkowa” mająca de facto twarz krańcowego zezwierzęcenia.

    A czym żeż jest nieprzyjęcie przez Polski Rząd Pakietu Praw Podstawowych UE dla obywateli naszego kraju, a dlaczego wyłącza się Polaków z referendów w węzłowych kwestiach decydujących o przyszłości, ograniczając ich prawa. Ano dlatego, że tutaj nie jest reprezentowana polska racja stanu większości demokratycznej. Dokonuje się manipulacji i politycznych machinacji mając pełną świadomość, że takie numery nie przejdą w narodzie.

    I Pan się angażuje w nurt tych intelektualnych kombinacji włączając do obiegu pojęcie „nowego typu patriotyzmu”.Polegającego w gruncie rzeczy na dezintegracji i wypłukiwaniu tożsamości narodowej. Nie ze mną te numery Drogi Brunner. Te pańskie przejawy nowoczesnego patriotyzmu zademonstrowali już w wystarczającym zakresie solidarni, chociażby w relacjach z Niemcami i Ukrainą. Obie piękne Panie nad wyraz dobitnie zarysowały to pojęcie nowoczesnego patriotyzmu. Jak na razie cały ten bajzel odbywa się kosztem Polski, w najgorszym stylu HAKATY. A i ukraińskie omdlewające pomarańcze już dawno straciły swój kuszący smak.

    Myślę, że nie tyle doczekałeś się acan odpowiedzi jak kania dżdżu, ile struś z głową w piasku kubła zimnej wody. I bardzo proszę nie oczekiwać z mojej strony remediów na choroby spowodowane przez siebie. Proszę sobie zmienić sposób myślenia i styl życia. To doprawdy zakrawa na niezły żart ,że pan mi przykręca śrubę a ja mam brać udział w doskonaleniu tego procederu. Drogi Panie ja jeszcze na razie nie jestem kandydatem na samobójcę ani też idiotę. A w ogóle to rzeczywiście krucho już musi być u pana, jeśli odwołujemy się po pomoc do przeciwnika złodziejskiego przewłaszczania zwanego elegancko i oszukańczo transformacją. To co dla pana jest krytyką dla mnie pozostanie krytykanctwem i odwrotnie, ponieważ stoimy na diametralnie różnych pozycjach moralnych,określających jakość sprawowanej władzy, będącej w ogniu ostrej krytyki także prawicowych opcji.

    Rzeczywiście ma pan rację, że nie ma dla mnie usprawiedliwienia w kwestii ukształtowania pańskiego pokolenia na wzór najgorszych tradycji polskiego warcholstwa politycznego, za co po trzykroć biję się w piersi i proszę o wybaczenie, proszę jednak pamiętać również, że do tanga trzeba dwojga.

    I na koniec nie bez pewnej dozy osobistej satysfakcji chcę pana zapewnić ,że nauczono mnie nie tylko czytania i pisania ale i rozumienia. Nauczono mnie także kilku języków obcych, w zakresie perfeckt, co pozwala mi z pewną swobodą i dystansem oceniać procesy zachodzące z obu stron barykady,dzięki temu mam odwagę przeciwstawiania się poglądom. które uważam za wsteczne.
    _________________
    Manus manum lavat

  36. Kazimiera Szczuka- jest O.K. W moim odczuciu kilka lat temu osiągnęła on apogeum
    możliwości swojego rozwoju. Póki będzie sobą i nie da się podpuścić na więcej, będzie świecić obecnym światłem do kiedy jej się to nie znudzi.

    Donald Tusk- całkowity osobowościowy falsyfikat. Zero autentyzmu. Wszystko co robi, co mówi to ciągłe granie znanej nam roli, przez kartonowego pajacyka.

    Magrud- wrażliwa, inteligentna osoba, która nie potrafi wyjść ze zlzakowienia. Widać ,że czasami się stara, ale sztuka wychodzenia z roli ,w jaką Los ją absurdalnie wmanewrował na razie jej średnio się udaje. Prawdziwa Magrud, „komplement” Miss blogu obśmiałaby jakimiś brawurowymi skojarzeniami…
    A tak , siedzi biedna cichutko, i nie wie co z takim awansem zrobić.
    Magrud- obudź się ! Następnym razem mianują Cię Miss Komitetu Osiedlowego.

    OŚWIADCZAM, ŻE O WSZYSTKICH TRZECH OSOBACH PISAŁEM W DUCHU ŻYCZLIWOŚCI I SYMPATII. tYLKO W PRZYPADKU DONALDA TUSKA, W MOJEJ PSYCHICE POJAWIAŁY SIĘ JAKIEŚ ZAKŁÓCENIA, ALE NIE POTRAFIŁEM ICH ZIDENTYFIKOWAĆ.

    Pozdrawiam,Eddie

  37. ANCA, 18.51. Twój przypadek jest w dużym stopniu typowy dla generacji przedwojennej lub wojennej. Wszyscy ponieśli większe lub mniejsze straty lub przeżyli nieszczęścia. Ale Ty wyraźnie stwarzasz wrażenie typowego śledziennika. Taki był nasz los, a w świetle tego co przeżywamy dzisiaj to los nam poszczęścił. Wtedy mieliśmy nadzieję, że mimo wszystko czekamy na jakieś zmiany. Teraz ja nadziei żadnej nie mam. Po latach hibernacji wróciły czasy Polski „panów” w najgorszym wydaniu. W tych złych czasach miałem okazję przyjaźnić się z autentyczna księżną, taką z pierwszego szeregu. Pracowała w spółdzielni Komuna Paryska. W sumie była niezamożna, ale ileż miała werwy życiowej, optymizmu, uśmiechu i pracowitości. A Ty rozsiewasz czarny pesymizm i żyjesz podsycając jad nieniawiści do swojej przeszłości. Nieładnie ale typowo.

  38. MA,

    eufemizm wymusiła przyjęta konwencja wpisu.
    Ale co tam dawne dzieje. Czekałem z niecierpliwością na reakcję Lizaka na Twój doskonały dowcip „intelektualno-językowy”. Ja ze swoich bezpośrednich starć z tym panem, wiem na 100% ,że on w ogóle nie posiada czegoś takiego jak poczucie homoru. Taka jego uroda i już. A jednak wybrnął- zarechotał. Czyżbyś dokonał przełomu?

    Pozdrawiam ,Eddie

    P.S.
    W muzeum pewnie remont. Bo jeśli nie to albo jakiś przekręt, albo dyrektor zaczął słyszeć głosy, albo to trzecie … cokolwiek by to było. My po komunie „opisanej” Bareją” nie jesteśmy takimi wiadomościami dać się poruszyć. Zaskoczyć? A co to jest „Zaskoczyć”?

  39. MA

    Kolejna próbka pańskich możliwości:
    „Szkoda, ze LIZAk nie znosi wrecz zadnych dyskusji i obywatelskich (cywilizowanych) dysputow”.
    A może to miało być „butów” a nie „dysputow”.
    Proszę się wziąć w karby.
    Jak nic, kompromitacja elementarna.

  40. Fraszka

    Religa, PiS z nim.

    Slawomirski

  41. Średnia pensja w firmie zatrudniającej 700 pracowników to 1200 zł (brutto) i inne zaskakujące informacje – http://wyborcza.pl/1,75248,6367114,Pensja_kryzysowa__polowe_placi_urzad_pracy__polowe.html .

  42. jasny gwint! Rozśmieszasz mnie 🙂 W moim wieku nie czas na nadzieję a i ty nie jesteś młodzieniaszkiem. My mamy wspomnienia i u mnie te wspomnienia są całkiem fajne, tyle tylko, że nie chciałabym gromadzić ich od początku. Swoje przeżyłam, teraz mam trochę czasu na refleksje i mogę się cieszyć życiem, bo zdrowie jakie takie, nie narzekam na niedostatek, jakoś sobie radzę i na dodatek jestem komuś potrzebna, co nie jest bez znaczenia 🙂
    Z tym jadem i nienawiścią grubo przesadziłeś. Nie mam takich zapędów, tak gwałtowne uczucia w moim wieku? Nic z tego. Jeśli już tak się zaangażowałeś, to spróbuj sobie – jak księgowy – zrobić zestawienie epitetów i etykietek przypisanych mi przez pana, któremu zarzucam długie i nudne wpisy… Ty czytasz te elaboraty z zachwytem, więc nie będzie to dla ciebie trudne. Po drugiej stronie zrób wykaz moich inwektyw, obraźliwych, lub niecenzuralnych zwrotów. Będziesz miał pełny bilans – oczywiście, jeśli będzie ci się chciało, to nie jest konieczne, ale skoro już tak mi wypominasz, to dla własnego spokojnego sumienia zrób to zestawienie. I zrobisz z tą wiedzą, co zechcesz.

  43. Sanowny Panie Redaktorze,,
    Dziękuję. Życzę słońca, szerokich stoków i suchego śniegu.
    Z poważaniem , magrud

  44. Teresa Stachurska,
    Brawo! Gratuluję publikacji i czekam na następne.
    Tak trzymać, magrud

  45. jasny gwint pisze:
    2009-03-11 o godz. 20:27

    „Wtedy mieliśmy nadzieję, że mimo wszystko czekamy na jakieś zmiany. Teraz ja nadziei żadnej nie mam. Po latach hibernacji wróciły czasy Polski “panów” w najgorszym wydaniu”.

    Drogi Jasny Gwincie właśnie zastanawiałem się nad odpowiedzią ANCA’e przeżywając nie lada rozterki, bo zarzuty przez Nią wysuwane są z gatunku ciężkich. Ty to podsumowałeś świetnie i pragnę aby Twój post Ona uznała również za moją odpowiedź.

    Wyciągnąłem część Twojego postu. Od lat ten problem przeżuwam jak… przeżuwacz i nie bardzo wiedziałem jak ostatecznie to uporządkować. Mój drogi, wejdź na blog Paradowskiej i przeczytaj esej Magrud o nas – Polakach. Skąd ta dziewczyna ma taką wiedzę? Jest przecież architektem!!!, a pisze o historii, psychologii, socjologii, biologii z wielkim znawstwem. Z tym, że co do memów to raczej Dawkins mnie przekonuje (to jego wynalazek). Popatrz jak Ona (Magrud) sensownie i logicznie wyjaśniła w czym znowuż się znaleźliśmy. Ty to samo określiłeś krótko i zwięźle w cytowanym przeze mnie Twoim zdaniu. Fenomenalne! Pozdrawiam Ciebie i Kraków – Lech

  46. Eddie,

    ja w akapicie poświęconym Magrud we wpisie Gospodarza widziałam znacznie więcej słów niż dwa a całość uznałam za wyrazy uznania. Pan nie?

  47. Drogi PIRSie,
    Jak widać nie miła ci moja ofiara. Trudno. Nie wiem, czy ktoś jeszcze tak się dla ciebie bezinteresownie trudził, jak ja. Zachowałeś się, jakby codziennie ofiarowywano i dedykowano tobie tak poważne teksty, jak ten, który popełniłam.
    Zamiast „dziękuję” przeczytałam, że jestem osobą , która toleruje antysemityzm.

    Podsumowałeś: „To wszystko prawda, co pisze Magrud, że nie wszystko zależy od genów, że mieliśmy długo feudalizm, że można wyszczególnić różne typy osobowości, że szlachta, że chłopi itd., itp. Ale to jest raczej próba usprawiedliwienia a nie wyjaśnienia. Skoro wszyscy są tak poważnie obciążeni schematami zachowań, to nie mógł nam się zdarzyć np. Okrągły Stół.”

    Otóż, może nie sam Okrągły Stół, ale to, co z niego wyniknęło, było klinicznym przykładem owej patologii, czyli olewania woli i interesu tzn. ludu, czyli po prostu przytłaczającej większości obywateli.
    Legalna choć niepopularna władza dogadała się z resztami niegdysiejszej”Solidarności”- wielomilionowego ruchu związkowego i bez jakiejkolwiek publicznej debaty, bez zgdy i świadomości większości zaordynowali Polsce ” szokową terapię”, wyprzedaż majątku narodowego i permanentne bezrobocie rzadko i na niezwykle krótko spadające poniżej 10% oraz barokowe różnice szans i dochodów.
    O tym, że większpość sobie tego nie życzyła świadczyła już druzgocąca porażka prem. Mazowieckiego w 1990 r. tj. pod koniec pierwszego roku reformy.
    Potem było za każdym razem dokładnie tak samo. Prawie każde wybory wygrywały partie, które obiecywały istotne, kierunkowe zmiany. I za kazdym razem nie dotrzymywano obietnic i działano przeciwko interesom ogółu.
    Jeszcze pod koniec 1992r. zaangażowanie w sprawy publiczne było na tyle wysokie, że bez trudu udało się zorganizować pospolite ruszenie wokół postulatu referendum ws. prawa do aborcjii. Także i tę wolę i mobilizację społeczeństwa olano ciepłym moczem. O tym jak prześladowane byłe te związki i partie, jak Sierpień 80 czy Samoobrona, które nie weszły w skład okrągłostołowych elit, bo powstały póżniej w spontanicznym sprzeciwie wobec nowej rzeczywistości, nie muszę chyba przypominać.
    I tak od dwudziestu lat w naszym publicznym życiu na jako tako pełnoprawnych zasadach funkjonują wyłącznie skażone wieczną niedojrzałością i nieprzydatnością niemowlęta z okrągłostołowej porodówki.
    Nic zatem dwnego, że z czasem skłonność do wyborczego buntu słąbnąć zaczęła i ustąpiłą miejsca typowej dla zniewolonego społeczeństwa bierności i apatii.
    To usprawiedliwia, ale nie tłumaczy- napiszesz.
    Odwrotnie. To tłumaczy wzystko, ale niczego nie usprawiedliwia.
    Nie usprawiedliwia przede wszystkim aprobaty, jaką taki stan rzeczy u ciebie uzyskał.
    Do której grupy, zatem siebie zaliczysz – do elitarnych histeryków tworzących wyłącznier patologie, czy plebejskich psychasteników z pokorą je znoszących?
    Bo ja nie należę ani do jednych ani do drugich. I nikt mi nie wmówi, ze naszego domu nie da się oczyścić z trupiego osadu feudalizmu.
    I jestem pewna, że odpowiedzialność za los psychasteników i ich nabywany i rozwijany przez wieki kompleks wyuczonej bezradności, spoczywa wyłącznie na barkach i sumieniach elit.
    A jeśli nie podejmują one – wzorem kilu innych państw, którym udało się ten problem rozwiązać – wystarczających i adekwatnych wysiłków, to niech przynajmniej przestaną wycierać sobie gęby własnym narodem.
    Tak będzie przynajmniej odrobinę sprawiedliwiej.

    To, że nasze elity są pospolicie prowincjonalne piętnował już Sienkiewicz w „Janku Muzykancie”. To , że nie potrafisz docenić mojego daru, nie powinno mnie zatem zdziwić. Jak to ują Szchopenchauer – do zachwytu zdolne są tylko umysły wibitne.
    I nie chodzi o jakość mojego daru, ale o wysiłek i zaangażowanie, który w jego stworzenie włożyłam.
    Widocznie musisz sobą straszliwie pogardzać, skoro z takim lekceważeniem potraktowałeś człowieka, który tyle potrafił tobie z siebie bezinteresownie ofiarować.
    Ale nie moja to wina, że nie lubisz, gdy się ciebie szanuje. Zatem nie czuję się urażona, tylko raczej zasmucona twoim o sobie mniemaniem.
    Z politowaniem, magrud

  48. W przeciwieństwie do Naszego Gospodarza, nie pochwalam decyzji Cimoszewicza.
    Nie zgadzam sie również z opiniami o jego znaczącej przydatności.
    Ten człowiek jest po prostu szkodnikiem. Takie postawienie sprawy może oczywiście szokować. Ale tylko dlatego, że występuje w zestawiewniu z potężnym chórem wyśpiewującym peany na cześć domniemanej jego wielkości. Nie dziwię się prawicowym politykom i takimż dziennikarzom, śpiewającym w tym chórku.
    Cimoszko od lat ceniony jest za to , że rozjeżdza SLD.
    Dziwię się natomiast ogłupieniu wewnątrz lewicy, gdyż tej oczywistości nie dostrzegają.
    Co zaś do estymy jaką miałby się rzekomo Cimoszko cieszyć wśród wyborców, to proszę mnie nie rozśmieszać.
    Gdzie są jej przejawy.? Mandat senatorski? Toż dopiero byłby wstyd, gdyby były minister sprawiedliwości, były premier, najbardziej utytułowany i rozpoznawalny syn białostockliej ziemi jego nie zdobył.
    Przecież w wyborach do senatu ludzie głosują na zanne nazwiska. Ile kadencji przesiedział w senacie taki Stokłosa? Sądząc po jego wynikach należałoby go uznać za najwybitniejszego polityka ostatniego dudziestolecia, nie miał przecież poparcia żadnej z partii.
    Wracając do naszego kandytdata na przewodniczącego RE, to podstawowe pytanie jakie się nasuwa jest następujące: a czego on właściwie dokonał. Jakie są jego wymierne osięgnięcia?
    Ja potrafię wymienić zaledwie trzy.
    1. Oddanie Tuskowi drugiego miejsca w sondażach w wyborach prezydenckich 2005 r.
    2. Poważne osłabienie szans i wyniku SLD w wyborach parlamentarnych 2005 r. Jego rezygnacja oznaczała bowiem poważny cios dla partii, która go wystawiła w wyborach.
    Skoro partia wystawia tak słabego, nielojalnego i skoncentroweanego na interesie własnej rodziny kandydata na prezydenta, to nie warto na nią głosować. Jaki pan, taki kram pomyśleli sobie zapewne potencjalni wyborcy SLD i … zagłosowali na PiS.
    3. Jeszcze większe zasługi oddał nasz Cimoszko lewicy, której zawdzięczał całą swoją karierę, ostatnimi zagraniami. Najpierw się ” wahał” , wyrażał obrzydzenie, żądał od SLD rezygnacji z własnego szyldu, groził konkurencyjną listą z uwolami i skrajnymi posteseldowskimi liberałami, po czym wystawił ich wszystkich do wiatru, by wzmocnić szanse Buzka na szefa PE.
    Innych sukcesów pana Cimoszewicza, usprawiedliwiajacych zachwyt nad jego lewicową alternatywnością nijak doszukać sie nie mogę.
    A jedyne, co w związku z nim lub poprzez niego może nas spodkać dobrego, to jego powrót do puszczy, pod warunkiem, że nie będzie obrażał żubrów swoją wiecznie zdegustowaną bufonadą.
    Amen.

  49. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Gospodarz niczym Toni Sailer, ktory w kregach zdegustowanych sytuacja polowic nie bez kozery zwany byl „czrna blyskawica”. Szczerze mowiac, interesujaca moze byc ewentualne re Miss na szlema w treflach Boboli. Jest mi ciezko zrozumiec co Magrud reasumuje piszac o tabula razie. Patrz: Dr. Ziwago, Борис Леонидович Пастернак. Problem tabula razy – co prawda przedstawiony beletrystycznie przez j/w – z oporami z powodu braku wiedzy + rozeznania w temacie walkowalismy (bez odpowiedzi do dzisiaj) 3 – 4 lata temu na blogowisku. Hrynkewiecz prochu nie wymyslil i ucieczka Kandydatki pod skrzydlana podporke profesora jest li tylko pozornie wygodna. Wyglada na to, ze pozycja „Polityczny i kulturowy kontekst rozwoju gospodarczego” Hrynkiewicz wymoscil swoja poduszeczke piorkami z pierzenia ktore mialo miejsce de facto wiele lat temu i sa mocno przezarte molami. Na jakich strychach & plich targach prof-H zbiera spizowo-zakurzone materialy majace wytlumaczyc stytuacje spoleczo-polityczna pod strzecha dzisiejszej Polski, ktora tak bardzo fascynuja nie jednego bohatera z prl-u jest inna inszoscia.

    Faktem jest, ze Kandydatka swoja fascynacje tabula razom podparta tytulem Hrynkiewicza prezetuje zgrabnie i z wdziekiem godnym leciwej damy. Na lepiszczu, ktorym szanowny Gospodarz smaruje narty mozna zrobic rekord swiata zjezdzajac wylacznie w dol. Czy kandydatka na Miss jest w stanie samodzielnie wspiac sie na sztyt bez pomocy wyciagu do ktorego herosi prl-u byli wrecz na sile przyzwyczajani (nota bene chetnie korzystali – W. Comoszewicz ? Pielnia1) zaraz sie przekonamy. Brak odpowiedzi w formie rekontry na wpis Boboli jest tez odpowiedzia wystarczajaco dobitna – prawda?

  50. Eddie i Ma

    Wasze „dowcipne” wpisy są rzeczywiście przedniej marki, rodem wprost z osiedlowego kontenera.
    Dobrały się potęgi lokalnego intelektu.
    Silni,zwarci i gotowi w swej solidarności.
    Swoiste kwiatki u kożucha.

  51. http://wiadomosci.onet.pl/1546967,2677,3,kioskart.html
    Czy to folklor czy ekonomia? Czy huragan „Vincent” zagraża?

  52. Eddie pisze:

    2009-03-11 o godz. 20:43

    Zaskoczyc; to jest to, czego Lizak nie potrafi.
    Pozdrawiam.
    MA

  53. Eddie,

    ja w akapicie poświęconym Magrud we wpisie Gospodarza widziałam znacznie więcej słów niż dwa a całość poczytałam za wyrazy uznania. Pan nie?

    PS. Pisałam w tej sprawie do Pana o 00:54, ale się „nie ukazało”.

  54. Dziwie sie, ze ani LIZAK, ani MAGRUD nie wspomnieli o ostatnim Kongresie Attacu. Prawie trzy tysiace uczestnikow, a po Lizaku zadnego sladu, zadnego odcisku (klaniaja sie buty do stania). Dziwie sie, ze Magrud rowniez nie zauwazyla tej znaczacej daty. Przeciez to w jej ulubionym Le Monde diplomatique w grudniu 1997 zaczal sie sluszny Attac przeciw skostnialym strukturom antyobywatelskim. Attac zrzesza 90.000 czlonkow w 50 krajach europejskich. Coz, moze Lizak nie mial na bilet, Magrud i tak wszystko przeczyta w Le Monde, a jej niezlomna wielbicielka przekaze nam informacje o Attacu w formie nastepnego linku. Tak wiec lewicowosc kwitnie dalej, co samo w sobie nie byloby niczym zlym, gdyby nie czesc Towarzystwa…… (reszte prosze dopisac wedlug zyczenia). Dla przypomnienia, podaje dwa ciagle aktualne tematy: kryzys energetyczny i kryzys ekologiczny. Na kongresie Attacu zastanawiano sie nad tym, co nastapi po kapitalizmie i stwierdzono, ze posiadanie racji nie wystarczy, jesli nie wiadomo, ktora droga ( i jak) pojsc dalej. Niestety, rowniez Lizak i jego wielbicielki oraz wielbiciele nie maja zadnych rozwiazan, oprocz „reasumowanej” krytyki z dwu gazet codziennych. Tak rozmawiamy przy piwie w niedziele, lecz nastroj swiateczny na tym blogu wymaga wiecej wysilku; ten apel kieruje do Lizaka i zapewniam, ze do tzw. prawicy jest mi bardzo daleko. Lizakowi polecam lekture glownego ekonomisty UNCTAD, styl podobny; w ten sposob bedziemy meli wiecej ciekawych wypisow z Lizaka. Na swiecie obserwujemy polemike bylych 68, Lizak wtedy prawdopodobnie przygotowywal pucz antygomulkowski, moi przyjaciele stali na peronie Dworca Gdanskiego, ja pedzilem na Elektoralna do CUJiM, przy czym zauwazamy, ze brakuje recept i jednosci w zmaganiach sie z obecnym kryzysem i koncepcjami na przyszlosc. Mam nadzieje, ze Lizak zrozumie, ze nie jest sam w swojej obsesyjnej „walce” ze soba samym. Lizak jest w odroznieniu od czlonkow Attacu usosobiona projekcja wertykalnego postrzegania swiata. Ped czasu uniemozliwil mu pozbycie ortodoksyjnych dogmatow i przejscie na pozycje horyzontalne. Wiec dalej zastanawiamy sie, ile regulacji zniesie socjalna gospodarka rykowa. Lizakowi proponuje zejecie sie „Financelizing”. Celem dodania uczestniczkom i uczestnikom otuchy zgodzono sie na Kongresie co do nowej formuly demokratycznej gospodarki i niezbednych elementow regulacyjnych bez naruszania zasad socjalnej (akcent na socjalnej) gospodarki rynkowej. Zaskoczyla mnie jednak pozytywnie tesknota wielkich bankow, operujcych globalnie, nie kwestionujacych samoupanstwowienia bankow systemowych (dla Lizaka; to nie znaczy wywlaszczenie). Konczac stwierdzam za Lizakiem i Magrud, ze ja rowniez nie posiadam gotowej recepty na aktualne bolaczki tego swiata. Wiem natomiast, ze przed kryzysem nalezy zajmowac sie ryzykiem; takie stanowi natomiast dla lewicy, lewicowy Lizak
    MA

  55. Feliks Stychowski pisze:

    2009-03-12 o godz. 06:06

    Dziekuje za ten wpis;

    wczesniej tak naprawde, to myslalem o szpilce, wykluczajac „glowe”. Tak to juz jest z gwozdziami.

    Z powazaniem.
    MA

  56. Lizak pisze:

    2009-03-12 o godz. 08:36
    Eddie i Ma

    Eddie,
    jeszcze kilka „zaczepek” i on nas poprowadzi do oltarza. Fakt, ze Lizak daje sie prowokowac i to u niego wywoluje reakcje nieczysto ludzkie, czyni z niego czlowieka, jednak zadnego polityka, zadnego felietonisty, zadnego bukinisty, chyba ze od bukietow kwiatow, zadnego kusnierza. Na szczescie idzie wiosna.

    Pozdrawiam.
    MA

  57. magrud pisze:

    2009-03-12 o godz. 02:00

    ILUMINACJA!!!!!! Szkoda jednak, ze brak pytania dotyczacego kompetencji tego Pana. Nie studiowalem z nim, nie bylem w wojsku (ojciec), nie………Kompetencji jednak mu nie odmawiam; bylem, slyszalem, widzialem. Na szczescie wyborcy zdecyduja inaczej.

    MA
    PS
    Zaskakuje mnie nonszalacja werbalna znieksztalcajaca nazwisko.

  58. magrud pisze:

    2009-03-12 o godz. 01:24

    Signifikantny jest krzyk MAGRUD i tesknota za wodzem (ukrytym pod eufemizmen; elity). Smutne.

    Antysemicka probe Magrud z poprzednich wpisow odszuka i zacytuje, bo byla „jednorazowa” jak rowniez tlumaczenie Lizaka o koledze (sasiedzie) Zydzie.

    MA

    PS

    Pozostaje pytanie, czy spoleczenstwo nalezy sila wychowywac. Myslalem, ze to czasy zaprzeszle.

  59. Teresa Stachurska,

    Szanowna Pani. Owszem, Gospodarz był bardziej wylewny niż ja , choć mniej niż panowie Lizak i Spokojny. Refleksje na temat jakiegoś tekstu, są jak najbardziej indywidualną kwestią wszystkich czytających, każdego z osobna. W moim odczuciu, Wszystko co napisał pan Passent niekoniecznie jest w dobrej relacji z mianowaniem Magrud na ‚Miss blogu”. Nic na to nie poradzę, ala taka nominacja kojarzy mnie się „średnio” czemu dałem wyraz w moim wpisie. tylko tego dotyczył mój wpis.Ale jak mówię, to kwestia indywidualnego odbioru. Dla mnie czymś miłym byłby demokratyczny wybór na np. „Miss Polskiich Architektów”, w przeciwieństwie do np. Miss Klatki Schodowej nr 5″ mianowanej przez jej dozorcę to przykład wyłącznie abstrakcyjny.
    Sądzę, że mój wpis na temat Magrud, nie był obraźliwy,conajwyżej trochę uszczypliwy wobec Gospodarza, pisany z uczciwych pobudek, więc jakiekolwiek przepraszanie nie wchodzi w rachobę, bo doprowadzimy do tego, że na blogu zapanuje przesłodzona do obrzydliwości wazelina. A jak Pani doskonale wie- uwagi krytyczne/jeśli nie są czynione z wrednych pobudek, są nieporównywalnie cenniejsze nisz uwielbienie w zaślepieniu, które jest Zawsze!!! traktem ku malinom,,,

    Z Wyrazami Szacunku,Eddie

  60. Droga Magrud!
    To była Twoja ofiara dla mnie??? Myślałem, że poruszyłem – Twoim zdaniem – ważny problem i chcesz go wyjaśnić nam wszystkim. Czyżbym ja jeden tutaj na blogu nie wiedział na czym polega, jak określiłaś, „stan świadomości i kondycja polskiego społeczeństwa, tj. narodu politycznego”, i Ty, w ramach poświęcenia się dla mnie, postanowiłaś rozjaśnić mroki mojej niewiedzy? W takim razie przepraszam. Złóż to na karb tego, że obciąża mnie „nabywany i rozwijany przez wieki kompleks wyuczonej bezradności, który spoczywa wyłącznie na barkach i sumieniach elit”. Nie pozwoliło mi to pomyśleć, albo chociaż poczytać o tych problemach i teraz Ty, w swej niewysłowionej dobroci, musiałaś wyjaśniać mi tak proste sprawy. Ech, gdzie bym ja mógł zajść gdyby nie te wredne elity (tu łza nad moim niespełnionym żywotem).

    Niestety, wyjaśnienia, które proponujesz, nie przekonują mnie. Odniosę się do niektórych Twoich argumentów.
    Ja mówiłem o społeczeństwie, Ty natomiast zajmujesz się wrażymi działaniami elit. I okazuje się, że jak zawsze lud był dobry tylko źli panowie go gnębią. Najpierw szlachta i pańszczyzna, potem komuniści, którzy, jak to często słyszałem, rozpili naród (mnie akurat udało się wywinąć, choć nie miałem świadomości że przełamuję swoją psychasteniczną bezradność), zdeprawowali społeczeństwo, potem te durne elity pookrągłostołowe itd., itp.
    „I tak od dwudziestu lat w naszym publicznym życiu na jako tako pełnoprawnych zasadach funkcjonują wyłącznie skażone wieczną niedojrzałością i nieprzydatnością niemowlęta z okrągłostołowej porodówki. Nic zatem dziwnego, że z czasem skłonność do wyborczego buntu słabnąć zaczęła i ustąpiła miejsca typowej dla zniewolonego społeczeństwa bierności i apatii”.
    No i koniec z nami, bo skoro dr Kępiński skazał nas na bycie psychastenikami, to nie mamy szans – przecież histerycy nam nie pomogą.
    Jak to się udało innym społeczeństwom? Widać Pan Bóg musiał nad nimi czuwać i coś pomajstrował w genach, tak że pojawiły im się szlachetne elity i wychowały te durne narody.

    Droga Magrud, elity narodu to nie tylko politycy. I tak się składa, że do elity każdy może się dostać dzięki własnemu talentowi i wysiłkowi. Także używanie własnego rozumu i posiadanie własnego zdania nie jest zabronione.
    I jeszcze jedno: proszę, bez demagogii. Skoro pochwalam Okrągły Stół, to przecież nie oznacza że aprobuję wszystko co złe, a co Ty łączysz akurat z Okrągłym Stołem (moim zdaniem niesłusznie). Wymieniając Okrągły Stół miałem na myśli możliwość dogadania się elit politycznych dla dobra kraju. Włączam do tego także pierwszy Sejm. Tamte elity mniej myślały o swoich interesach a więcej o interesach państwa. Potem przyszli inni, a i część okrągłostołowców się zmieniła.
    Twoje argumenty w tej materii przypominają mi niedawny czyjś wpis w Twojej obronie, z którego wynikało, że skoro napisałem o tym że Lizak jest antysemitą, a Ty to co najmniej to tolerujesz, to jestem, wraz z niektórymi innymi blogowiczami, przeciwko osiągnięciom PRL. Ty też mi zaraz przypisujesz upodobanie zła (bo, według Ciebie, ono miało tylko te przyczyny które Ty uznajesz).
    Antysemityzm uważam za upośledzenie intelektualne. I proszę nie tłumacz mi jak doszło do powstania antysemityzmu w Polsce. Zawsze mnie ciekawiło, dlaczego ludzie uważający siebie za elity, nie postrzegają swoich ograniczeń.
    Nie musisz ze mną polemizować ani nic mi wyjaśniać. Ale jeśli zechcesz, to pisz prosto. Nie cytuj tylu uczonych mężów żeby mi coś wyjaśnić. Mogę wpaść w kompleksy i jeszcze bardziej zacząć sobą pogardzać, że nie mam wybitnego umysłu i nie zdołałem zachwycić się Twoimi wyjaśnieniami, jak to kategorycznie stwierdził Schopenhauer.

  61. MA,

    Ja już nie mogę. Od komuchów moja rodzina ,w tym ja osobiście wiele doznaliśmy krzywd. Ja im wszystko odpuściłem, i patrzę tylko do przodu. Jeszcze tochę Lizaka, i stanę się przegrańcem rozpamiętującym dawne krzywdy, a takich okurat w naszym kraju nie brakuje. Mam trochę ważniejszych spraw na głowie niż bawić się przypadkiem znalezionym myszorkiem, który jest zainfekowany śmiertelnie.

    Pozdrawiam,Eddie

  62. @MA
    Proszę o rozwianie dwuznaczności „zaskoczyć”. Czy idzie o „zatrybić” (w sensie zazębiania się, by tworzyć sprawny mechanizm, np. przekładn), czy idzie racze o zwykłe, potoczne zaskoczenie, np. kogoś czymś. A może o jedno i drugie naraz..?

    Podziwiam Pana. Za to, za co inni z Pana pokpiwają tu sobie. Za umiejętność posługiwania się językiem polskim, której (oprócz Pana) nikt na Panu chyba nie wymógł, może z wyjatkiem rodziców..?

    Serdecznie pozdrawiam

  63. Krytyka drugiej czesci (pierwsza pzypomne niebawem) opowiesci MAGRUD o „charakterologicznych“ problemach naszego spolecznestwa.

    Wedlug Magrud mamy jeszcze wiele czasu, aby uzupelnic nieuzupelnialne, nadrobic nienadrabialne; krotko mowiac 600 lat, jesli sie uda. Szkoda, ze Magrud miesza opresje z presja, co moze doprowadzic di ciekawych mutacji i mutandow. To co Magrud napisala na trzech stronach w odcinku drugim moznaby reasumowac w jednym zdaniu; przejscie od postrzegania wertykalnego do horyzontalnego. Prawdopodobnie Magrud studiuje w Uniwersytecie dla seniorek (Miss) i stad jej wypracowania tracace telenowela. Magrud pisze, ze nic nie jest w stanie ulaskawic atawizmow, jednoczesnie tweirdzi, ze przelom wiekow XV i XVI odcisnal na nas po dzien dzisiejszy swoje ciazace nam pietno. PRL nie istnial jej zdaniem. Magrud powoluje sie na Kaminskiego, wyklucza przy tym wielu innych psychiatrow i wcale jej to nie przeszkadza, ze od czasow Kaminskiego uplynelo wiele lat. Pisze o podswiadomosci, myslac o nieswiadomosci i tak bladzi dalej gubiac sie w galimatiasie pseudonaukowym, bo niedorzeczne cytowanie wielu znanych nazwisk nie czyni nas wiekszymi od ich wiedzy. Wedlug Magrud wystarczyloby postudiowac sobie wieczorowo psychologie lub psychiatrie i moznaby politykowac oraz urzadzac „ludowi” raj. Magrud pisze o scenie politycznej , a zapomina o parlamencie (parler) i tak zbliza sie do nastepnych (prawopodobne nie oszczedzi nam trzeciego) odcinkow swojej telepsychonoweli. Magrud cytuje autorow znanych dzisiejszej mlodziezy gimnazjalnej, aby dlugo opowiadac o tym jak krotkie mamy nogi i ogony emocjonalno-intelektualne. Niepokoje sie o Magrud i jej autorytarne zapedy. W takim razie wole pozostac anarchista, oczywiscie przy calym respekcje wobec ustawy zasadniczej (Magrud wolalaby postawy tasadniczej) i jurysprudencji. Wedlug mnie to zupelnie wystarczy, aby moc wpsolzyc z innymi zwierzetami, jak sadzi Magrud. Szkoda, ze Magrud piszac o chlopach (porzadny stan; dzisiaj grupa zawodowo-spoleczna) nie wpsomina o „wiesniakach”, czy tez wykreowanych w PRLu chloporobotnikach. Nie wspomina o silowej, za ktora teskni Lizak industrializacji i urbanizacji w czasach zaprzeszlych. Do dzis pokutuje haslo; „ ze wsi do miast”; dzis sie rozsypujacych lub zabetonowanych od poczatku. Zauwazylem jednak pewien postep u Magrud, ktora uwalniajac sie od feudalizmi i komunizmu (slusznie) zaprowadzi nas trzymajac mocno w dloni (troche mniej szlusznie) prosto do kielicha niezanego mi kwiatu (tak naprawde mysle o Graalu). Magrud zapewnia nas, ze moglobyloby byc inaczej niz w dzisiejszym „ciemnogrodzie i zascianku” oraz dziwi sie. Podobnie dziwia sie Amerykanie w Iraku i Afganistanie, bo nowe struktury spoleczne wprowadzane wertykalnie (Magrud nie moze sie od tego sposobu urzadzania swiata uwolnic) rozpadaja sie, a ine potrzebuja czasu (nie zaprzeszlego).
    Dla pocieszenia Magrud przypomne jej, ze calkiem niedawno palono kobiety (mezczyzn rowniez) na stosach przed katedra kolonska (informacja dla Lizaka; prosze nie mylic z woda, z Wielka Woda rowniez nie) i dlatego tez klaniajac sie przez caly ubiegly rok Einsteinowi oddalamy sie od epoki kojarzacej sie zupelnie blednie z jego nazwiskiem. Dla Lizaka podaje wiadomosc, ze w katedrze kolonskiej spoczywa krolowa polska. W ten sposob bawiac sie nasza zdobyta mozolnie wiedza psychologiczno-spoleczna mozemy sobie i innym wytlumaczyc wszystko zstane, ba nawet przyszlosc, chociaz w tym celu nalezy udac sie do wrozki, nie do Magrud, wyjdzie na to samo.
    MA

  64. Wywiad ten poświęcam Magrud i pozostałym lewicowcom,bowiem stanowi on rzeczowe potwierdzenie ich wpisów.
    Jednocześnie dedykuję go, ku nauce, pp.Eddie i MA, może zechcą zeń skorzystać.Chociaż jak praktyka dowodzi raczej przerasta to ich możliwości.

    Tajfun Vincent zmiecie rząd Tuska

    Z Januszem Szewczakiem, analitykiem ekonomicznym, który pierwszy przewidział kryzys w Polsce, laureatem nagrody „Gazety Finansowej” dla analityka najtrafniej oceniającego wydarzenia na rynku finansowym w 2008 roku, rozmawia Leszek Misiak

    Tydzień temu zakończył się szczyt brukselski dotyczący kryzysu finansowego w Europie. Premier Tusk wrócił rozpromieniony sukcesem polskiej delegacji…

    To nie sukces, lecz porażka. Co prawda TVN24 i red. Monika Olejnik podali, że prezydent Sarkozy tak się podobno przestraszył uwag polskiej delegacji, że nie będzie stosował protekcjonizmu wobec francuskich przedsiębiorstw, które chciały przenieść się do Europy Środkowo-Wschodniej, by zmniejszyć koszty produkcji, ale to propaganda i zaklinanie rzeczywistości. Sarkozy na pewno się nie przestraszył. Zachowanie polskiej delegacji na szczycie w Brukseli to kompromitacja. Polski rząd zablokował inicjatywę Węgrów, którzy wnioskowali, by UE wyasygnowała 190 mld euro dla całego regionu wschodniego państw Wspólnoty. Węgry już są dotknięte paraliżem gospodarczym, czego my doświadczymy niebawem. Premier Węgier Ferenc Gyurcsany już we wrześniu 2006 r. przeprosił społeczeństwo za to, że rząd je okłamywał, zapewniając, że sytuacja gospodarcza jest dobra, podczas gdy już wówczas była tragiczna.

    To bezprecedensowe wyznanie zbulwersowało Węgrów.

    Ale dziś spójrzmy na nie z innej perspektywy – lepiej przyznać się, choć to kompromitujące i bolesne, niż trwać w zakłamaniu, co doprowadziłoby gospodarkę i walutę do jeszcze większej katastrofy.

    Nasz premier twierdzi, że Polakom niepotrzebne jest takie wsparcie jak Węgrom.

    Sytuacja Polski, jeśli chodzi o wskaźniki ekonomiczne, nie różni się wiele od węgierskiej, a za dwa miesiące będzie gorsza. Deficyt obrotów płatniczych mamy taki sam jak Węgry, tj. około 9 proc. – jeśli w naszym deficycie wynoszącym 6 proc. uwzględnimy tzw. saldo błędów i opuszczeń (saldo to jest rejestrem wypływu waluty z kraju), czyli dodatkowe 3,7 proc.

    Sądzi pan, że premier Tusk wzorem premiera Węgier będzie musiał przyznać: okłamywaliśmy was, rodacy, przepraszamy?

    Myślę, że nieuchronnie, w przyspieszonym tempie zbliżamy się do takiej sytuacji, choć mam wątpliwości, czy Donald Tusk się na to zdobędzie. Musi jednak mieć świadomość, że chęć ratowania własnej twarzy poprzez opowiadanie bajek o silnych fundamentach polskiej gospodarki doprowadzi kraj do katastrofy. Spójrzmy, jakie są te silne fundamenty: 600 mld zł – dług publiczny skarbu państwa; 300 mld zł – zadłużenie gospodarstw domowych; blisko 200 mld zł długu z tytułu kredytów hipotecznych, z czego prawie 70 proc. denominowane w walutach obcych; zadłużenie spółek skarbu państwa i przedsiębiorstw polskich za granicą – około 100 mld euro; zadłużenie banków zagranicznych działających w Polsce w innych bankach poza granicami Polski – 40 mld euro; zadłużenie ludności na kartach kredytowych – 12 mld zł; niespłacone długi obywateli i firm pod koniec 2008 r. – 63 mld zł, z tego dług wobec banków – 35 mld zł, długi z tytułu kredytów gotówkowych – 15 mld zł; zaległości wobec skarbu państwa – 21 mld zł, wobec gmin – 10 mld zł. Poza tym w 2009 r. suma tzw. zapadalnych długów polskich wobec zagranicy, które trzeba będzie refinansować, plus obsługa zadłużenia zagranicznego ok. 5 mld euro – to dodatkowo około 25 mld zł, które bezwzględnie trzeba będzie oddać w tym roku. Czego nie dotknąć – ogromne zadłużenie. Polska tonie w długach.

    Kryzys powoli dosięga wszystkich, więc sprawa pomocy dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, której nie poparł w Brukseli rząd Tuska, być może i tak wróci.

    I to szybciej, niż się niektórym wydaje. Nawet jeśli nie zwróci się o nią polski rząd, częściowo wymuszą to kraje, które mają banki w Polsce – Austria, Włochy, Belgia, Holandia. Jeśli Austria zainwestowała w banki w Polsce około 290 mld dol., Niemcy i Włosi po 200 mld dol., nie dopuszczą do tego, by ich finanse były zagrożone z powodu upadku tych banków. Zrobią wszystko, by otrzymały pomoc.

    Ale do Ukrainy nam daleko…

    Byłbym ostrożny w takich sformułowaniach. Na Ukrainie jest duża sfera gospodarki i biedy nieobjęta systemem bankowym – tzw. szara strefa. U nas ponad 50 proc. ludności ma rachunki bankowe. Nasza sytuacja jest korzystniejsza niż Ukrainy, ponieważ mamy większe oszczędności ludności, dość duży rynek wewnętrzny i duży popyt wewnętrzny. Są one naszym głównym atutem, gdyż podtrzymują koniunkturę. Bo na eksport nie mamy co liczyć – załamie się on w tym roku. Renomowane zachodnie instytucje finansowe twierdzą, że skala zagrożenia bankructwem, niewypłacalnością państw Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, jest bardzo duża.

    Za Gierka, gdy mówiło się o ogromnym zadłużeniu kraju za granicą, wynosiło ono ponad 20 mld zł, ale mieliśmy majątek narodowy – przedsiębiorstwa, fabryki, nieruchomości.

    Dzisiaj mamy około 170 mld euro długu za granicą, a majątek w większości sprzedany. Można zadać pytanie: pożyczyliśmy prawie 600 mld zł, bo tyle wynosi dług publiczny skarbu państwa, majątku nie mamy, więc gdzie są pieniądze? Powinniśmy opływać w luksusy.

    No właśnie, gdzie?

    Wyjechały z Polski. Nie ma innego wytłumaczenia. Bo gdyby zbudowano w ciągu tych 20 lat od upadku PRL sieć autostrad, szybkie linie kolejowe itp. duże inwestycje państwowe, można by powiedzieć – na to wydaliśmy pieniądze. Tymczasem dużych inwestycji nie było, zadłużone są szpitale, ludzie, firmy.

    Przez 20 lat od upadku PRL społeczeństwo w Polsce nie dostrzegało, że krok po kroku układ III RP pogrąża kraj?

    To niestety tragedia, że polskiemu społeczeństwu brakuje nawet podstaw edukacji ekonomicznej. To, co można usłyszeć w TVN24, TVN CNBC, przeczytać w „Gazecie Wyborczej” albo w „Wall Street Journal” – dodatku do „Dziennika”, to – dosadnie ujmując – informacje dla uczniów na poziomie szkoły specjalnej. Przecież te właśnie media, opierając się na swoich analitykach bankowych, twierdziły jeszcze jesienią, że żadnego deficytu ani kryzysu nie będzie, że wzrost gospodarczy wyniesie 4,8 proc., a złotówka będzie się umacniać. Tak właśnie prognozowali lansowani w tych mediach tacy specjaliści, jak Marek Zuber, Piotr Kuczyński, Alfred Adamiec, Ryszard Petru, Witold Orłowski. Twierdzili, że kurs euro będzie w końcu 2008 r. na poziomie 3,20 zł, do 4,10 zł na początku tego roku. We wrześniu ub.r. prognozowałem 4,70 zł i wtedy określano mnie jako niepoprawnego pesymistę. Okazało się, że i tak zaniżyłem prognozę, bo mieliśmy już 4,80 zł.

    Na czym w takim razie polegało ustalanie tych prognoz – na wróżeniu z fusów?

    Wygląda na to, że właśnie tak było. Albo świadomie próbowano wprowadzić polską opinię publiczną w błąd. Ale skoro dziś specjalistami od gospodarki w Polsce są, jak widzimy w mediach, Janusz Palikot, Paweł Poncyliusz, Stefan Niesiołowski, nawet Monika Olejnik, która stwierdziła, że Donald Tusk osiągnął w Brukseli wielki sukces, ponieważ pożyczył 4 mld euro od Europejskiego Banku Inwestycyjnego, to czego możemy oczekiwać? Dzień przed wyjazdem do Brukseli rząd wydał oświadczenie, że zadłużanie kraju nie jest metodą na rozwiązywanie kryzysu, po czym pojechał do Brukseli i… pożyczył 4 mld euro.

    Dziś nawet ci, którzy niedawno mówili, że kryzysu nie będzie, nie kwestionują, że dotarł do Polski.

    To dopiero początek zamieszania, nadchodzi tajfun Vincent.

    Vincent?

    Tak go nazwałem, bo Jan Vincent-Rostowski, obecny minister finansów, jest jednym z architektów pogłębiającego się kryzysu. To nasz Kaszpirowski od finansów – takie porównanie nasuwa mi się. To, co opowiada, woła o pomstę do nieba. Twierdzi niezmiennie, że nasz kraj ma mocne fundamenty ekonomiczne, stabilny system bankowy, że kryzys nas w znaczącym stopniu nie dotknie. Tymczasem większość zagranicznych banków komercyjnych w Polsce ma już straty za IV kwartał wynoszące średnio 40 proc., a jest dopiero początek marca. Rok 2009 będzie dla nich dramatycznie ciężki, a to oznacza brak kredytów, drogie usługi bankowe, wysokie marże, niskie oprocentowanie depozytów i lokat oraz wyciąganie ręki do NBP i rządu po nowe środki.

    Może na wyniki tych banków wpłynęło błędne informowanie opinii publicznej o umacnianiu się złotówki?

    Oczywiście. Dlatego powinno się wymienić nie tylko analityków ekonomicznych, ale także całą kadrę zarządzającą niektórych banków, funduszy inwestycyjnych (właśnie pierwszy fundusz DWS Polska TFI ogłosił wstrzymanie wypłat), funduszy emerytalnych. Jeśli OFE miały w ub.r. stratę 25 mld zł, a w tym za styczeń i luty mają już 10 mld, to na koniec roku szykują się straty rzędu 35–40 mld zł. Pamiętajmy, że OFE obracają pieniędzmi przyszłych emerytów.

    A co będzie z bankami? Czy w obecnej trudnej sytuacji wszystkie się utrzymają?

    Czeka nas bardzo duże zamieszanie, które będzie polegało na przejmowaniu niektórych banków przez instytucje mocniejsze finansowo. Część zniknie z rynku. Właściciel banku Zachodniego WBK – irlandzki AIB – ma ogromne problemy w Irlandii, być może zostanie znacjonalizowany, a bank BZ WBK w Polsce udzielił kredytów ogółem na 36 mld zł, w tym 13 mld zł to kredyty dla deweloperów, którzy teraz prawie nie sprzedają mieszkań. W podobnej sytuacji jest bank Millennium, którego spółka-matka BCP w Portugalii ma olbrzymie problemy. Bank City Group w Ameryce prawdopodobnie zostanie znacjonalizowany, więc w Polsce City Handlowy pewnie będzie sprzedany. Każdy z tych banków miał 100, a niektóre nawet 1000 klientów na opcje, musiały więc odpisać olbrzymie rezerwy bankowe, nawet po kilkaset milionów złotych na każde przedsiębiorstwo. Tymczasem minister finansów mówi, że system bankowy w Polsce jest stabilny.

    Co oznacza takie zamieszanie na rynku bankowym?

    Że nie będzie kredytów dla przedsiębiorstw. Grozi nam krach, a rząd opowiada w Brukseli, że nie jest źle, że damy sobie radę. To kompletnie niezrozumiałe i nieodpowiedzialne. Ale czego możemy oczekiwać, skoro premier Tusk i minister Rostowski wciąż korzystają z rad osób, które jeszcze trzy miesiące temu twierdziły, że nie będzie w Polsce żadnego kryzysu, np. Ryszarda Petru, prof. Witolda Orłowskiego czy Marka Zubera. W ostatnich latach establishment polskiej gospodarki składał się w dużej mierze z ludzi niekompetentnych, oszustów, „przyjaciół królika”, pupili Leszka Balcerowicza i ludzi ze służb specjalnych, którzy chcieli się łatwo i szybko wzbogacić. Tych specjalistów powinien zmieść tajfun Vincent.

    To musiałoby oznaczać przyznanie się do totalnej klęski całego układu powiązań polityczno-biznesowych III RP i spowodowałoby wymianę elit. A w przyszłości – rozliczenia.

    Z pewnością. Jeśli rozliczają byłego szefa Rezerwy Federalnej USA Alana Greenspana, który przyznał, że mylił się w swoich ocenach i decyzjach dotyczących rynku finansowego, Bernarda Madoffa, który oszukał wiele renomowanych instytucji finansowych, czy prezesów czołowych angielskich banków, dlaczego u nas są sami niewinni?

    Układ nie podetnie gałęzi, na której siedzi. To wymusić może tylko jakaś siła z zewnątrz. Ulica?

    Nie wykluczałbym tego. Natomiast bankowców winnych spekulacji na złotówce i wytransferowania z Polski miliardów złotych za granicę powinna rozliczyć Komisja Nadzoru Finansowego. Ale KNF jest na garnuszku zagranicznych banków komercyjnych. W budżecie KNF na 2009 r. 137 mln zł pochodzi właśnie od banków, 23 mln z rynku kapitałowego, 21 mln od firm ubezpieczeniowych, 13,7 mln od OFE. Niektórzy pracownicy KNF wywodzą się z sektora bankowego, np. dyrektorem pionu nadzoru bankowego jest Andrzej Stopczyński, który wcześniej pracował w Kredyt Banku. Teraz w imieniu państwa polskiego, bo KNF podlega bezpośrednio premierowi, kontrolują nasz system bankowy. Szef KNF Stanisław Kluza w grudniu ub.r. powiedział: „w oparciu o naszą wiedzę możemy potwierdzić, że sytuacja polskiego sektora finansowego jest bezpieczna i stabilna”. Ta wypowiedź kompromituje go jako szefa KNF. Komisja nie dostrzegła w porę problemu opcji walutowych i transferu walut za granice Polski oraz groźby bankructwa niektórych TFI.

    Niedawno powiedział pan „GP”, że ogromny wpływ na skutki kryzysu miała wyprzedaż niemal całego sektora bankowego w Polsce.

    Kto ma banki, ten ma realną władzę nad państwem. Za skandaliczne prywatyzowanie polskiego sektora bankowego dzisiaj płacimy rachunek. Niektórzy analitycy 20 lat temu ostrzegali, że nie tędy droga. Wówczas określano nas oszołomami, ignorantami. Kryzys najbardziej dotknął kraje, które w największym stopniu wyprzedały swój sektor bankowy – Litwę, Łotwę, Estonię, Polskę, Węgry.

    Najbogatsi czmychną. Ryszard Krauze prawdopodobnie dawno wyczuł zbliżający się krach i wycofuje się z Polski. Ale „szara masa” zostanie. Jak skończy się dla nas kryzys?

    Na razie huragan Vincent jeszcze nie nabrał prędkości. Stanie się piekłem, gdy osiągniemy trzymilionowe bezrobocie, co według mnie może nastąpić już w końcu tego roku. Oznaczać to będzie pogłębienie zapaści budżetowej o około 20 mld zł, gdyż przybędzie 1,2–1,5 mln bezrobotnych (teraz jest 1,6 mln), a to spowoduje zwiększenie wypłat z budżetu na świadczenia socjalne, fundusz pracy, fundusz gwarantowanych świadczeń pracowniczych, fundusz alimentacyjny… Nie wystarczy nawet na zasiłki dla bezrobotnych. Na razie nie przygniotły nas całkiem długi, ale niebawem je odczujemy, jeśli euro osiągnie wartość 5 zł, a potem może być 5,5, a nawet 6 zł, co zmusi NBP do interwencji. Z powodu szkodliwej dla państwa polityki kolejnych rządów III RP prawdopodobnie opóźniliśmy nasz marsz do nowoczesności i dobrobytu o 10, a nawet 20 lat. Wielu z nas już tego nie doczeka, zwłaszcza emeryci, którzy uwierzyli w OFE i tzw. II filar.

    Co powinien zrobić rząd, by zmniejszyć skutki tej katastrofy?

    Mam wątpliwości, czy zachowanie rządu się zmieni. Ale jeśli, załóżmy, tak by się stało, powinien w pierwszej kolejności pozbyć się Kaszpirowskiego polskich finansów, czyli ministra Rostowskiego, najgorszego ministra finansów od 20 lat. Po drugie, powołać sztab antykryzysowy, który składałby się z osób wiarygodnych, a więc nie takich jak Ryszard Petru czy prof. Witold Orłowski. Tacy ludzie u boku premiera to recepta na murowany krach. Po trzecie, zwrócić się o pomoc do Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Po czwarte, trzeba zrobić wszystko, by utrzymać miejsca pracy, a nawet tworzyć nowe. Sytuacja jest poważna, ponieważ grozi nam utrata najlepszych przedsiębiorstw, które decydują o bezpieczeństwie państwa polskiego. Orlen ma dzisiaj 13 mld zł długu, 3 mld strat za 2008 r. i wiele miliardów dolarów kredytów. Nie lepiej jest w PGNiG, w Lotosie, a LOT jest praktycznie bankrutem. Trzeba by znacząco dofinansować Bank Gospodarstwa Krajowego, ale nie kwotą 2 mld, lecz 20 mld zł, podnieść wynagrodzenia dobrym pracownikom, a nie je obniżać, stworzyć ułatwienia, a nie utrudnienia w dostępie przedsiębiorstw do środków pomocowych w Unii, zwiększyć nakłady na inwestycje, zwłaszcza infrastrukturalne. Trzeba zrobić dokładnie odwrotnie, niż radzi prof. Leszek Balcerowicz.

    ONET.pl
    _________________
    Manus manum lavat

  65. Panie Lizak,
    Niech Pan przeczyta kiedyś głośno swoje wypociny i wykreśli z nich wszystkie nieprawidłowo skonstruowane lub nielogiczne zadania.
    Wie Pan co pozostanie?
    Taak, Pozostanie tytuł i podpis…

    Ścielę się do stóp z pozdrowieniami i prośbą o przeprowadzenie tego trudnego eksperymentu.
    Poraj

  66. @MA 03/12, 11:14,
    „Na kongresie Attacu zastanawiano sie nad tym, co nastapi po kapitalizmie i stwierdzono, ze posiadanie racji nie wystarczy, jesli nie wiadomo, ktora droga ( i jak) pojsc dalej.”

    Sluszna obserwacja. Kwestia przewidywania przyszlosci wymaga pewnego modelu swiata. Teoretycznie jego sformulowanie nie jest wykluczone gdyz mamy dosyc materialu historycznego aby algorytm przewidywania wytestowac na zdarzeniach przeszlych i w wypadku powodzenia zastosowac go dla przewidywania przyszlosci.
    Ja osobiscie jestem zdania (patrz http://bobolowisko.blogspot.com „Rada malpa, ze sie smieli…), ze z kapitalizmem przegnalismy sie juz dawno a obecnie jestesmy, najwyrazniej tego nieswiadomi, w szponach nowego ustroju, ktory mozna nazwac biurokratyzmem. Jest to wyzsza od kapitalizmu forma wyzysku populacji polegajaca na tym, ze warstwy rzadzace sa absolutnie izolowane pod wzgledem odpowiedzialnosci finansowej a czesto i kazdej innej, od skutkow swoich decyzji. Lizak, ktorego wpisy cenilbym bardziej gdyby byly zwiezlejsze, ubolewa, ze powrocilismy do Polski Panow. Niestety! W ostatnim roku II RP Polska miala najsilniejsza walute na swiecie i ani grosza zadluzenia zagranicznego. Obecnie mozemy raczej mowic o Polsce Pazernych Chamow.

  67. Magrud
    proszę nie zwracać uwagi na argumentację tytanów ulicznego intelektu, których argumentacja zawsze i wszędzie sprowadza się do antysemityzmu.
    Ich postrzeganie nie wykracza poza to pojęcie.
    Pewnie im tak po Gazie pozostało.

  68. @ Pav (z 2009-03-11 o godz. 12:59)

    Afera Jaruckiej była przykładem brutalizacji polityki i używania wszelkich chwytów w celu wyeliminowania najgroźniejszego konkurenta. Żaden z zarzutów przeciwko Cimoszewiczowi nie został potwierdzony, natomiast Anna Jarucka zniknęła a jej proces rozmywał się, zupełnie jakby ktoś ją chronił.

    Nie wierzę też, że Kostek Miodowicz wyciągnął ją z niebytu bez wiedzy i zgody Donalda Tuska.

    Dlatego uważam, że propozycję Tuska Cimoszewicz powinien zignorować.

    @ Wodnik53 (z 2009-03-11 o godz. 13:00)

    Zgadzam się co do ego Cimoszewicza i tego, ze powinien wreszcie wziąć się w garść.

    Pozdrawiam wszystkich

    intel-e-gent
    http://lewysierpowy.blox.pl

  69. MA,

    bardzo celne uwagi.

    Pozdrawiam.

  70. Szanowny Gospodarzu! Ja nie w temacie. Ja w sprawie nart. Którym rocznikiem Pan jesteś? Ja 1944 i śmigam na nartach razem z wnukami lat 16 i 17. Czy dopisuje Panu kondycja? Chyba nam zazdroszczą !
    Pozdrawiam srdecznie narciarza.

  71. @Jacobsky,

    bardzo celna uwaga do celnych uwag MA. Wyrywa się: trafiony i zatopiony!

    Pozdrawiam

  72. Lizak pisze:

    2009-03-12 o godz. 13:38

    Taka gra slow jest karalna.
    MA

  73. Bobola pisze:

    2009-03-12 o godz. 12:58

    Zamiast zastanawiac sie nad Lizakiem i obecnym porzadkiem (kulejacym wprawdzie, lecz nie do zmienienia w trybie doraznym), proponowalbym zastanowic sie nad praca sadow administracyjnych i odpowiednimi ustawami. Stworzyc siec darmowych poradni proceduralnych, bo rady adwokacje maja wylacznosc na porady prawne, mozna znacznie szybciej niz zmienic rezim spoleczno-prawny. Atrybuty typu kapitalistyczne szpony etc. mnie nie przekonuja, wole codzienny pragmatyzm, zamiast przepisywania madrosci innych (tu nie mysle o Panu).Znam panstwa, w ktorych one bez zarzutow funkcjonuja i daja realna szanse obywatelom na dochodzenie swoich praw. Pisalem o tym rowniez i nikt na takie propozycje nie reaguje. Wracajac do silnej waluty, to jej sila ma dwa wektory w zaleznosci od tego, czy jestesmy importerami lub eksporterami.
    Nistety, w dniu dzisiejszym nie znam i nie widze nikogo, kto znalazlby algorytm szczescia. Cierpliwosci i rzeczowosci przdaoby sie jednak wiecej. Magrud juz to obliczyla. Lizak ja pochwali i towarzystwo bedzie zadowolone. Zgadzam sie z panem, ze obecny porzadek rzeczy (czyt. Republiki) jest do „wymiany”. Zmiany nie osiagniemy licytujac sie w wolumenie pzernosci chamow; jak ich Pan niepotrzebnie nazywa. W ten sposob siegamy do poziomu lizakowych ludzi.
    Z powazaniem.
    MA

  74. Lizak pisze:

    2009-03-12 o godz. 12:48

    Do Eddie; ponownie zostalismy wyroznieni; reszty nie czytalem; trzy linie wystarcza.
    Pozdrawiam.
    MA
    PS
    Lizak jest juz zmeczony; szkoda, ze nigdy nie wedkowalem.

  75. Teresa Stachurska pisze:

    2009-03-12 o godz. 10:34

    Gospodarz ma beckettowskie poczucie humoru i to wszystko; pamietam go z przedstawien „Koncowki”.
    Pozdrawiam.
    MA

  76. MA

    Też mi się prokurator od siedmiu boleści znalazł.
    Pewnie rodem z wiadomego Instytutu Pościgów Niekonwencjonalnych.

  77. Lizak pisze:

    2009-03-11 o godz. 17:20

    Zapewniam, ze wiem, bo mam lepsze slowniki „jednojezyczne”. Poza tym doswiadczenie zawodowe i zawody milosne, ktorych tradycje podtrzymuje Lizak.
    MA

  78. Lizak pisze:

    2009-03-12 o godz. 08:36

    Szanowny Panie Lizak,
    niniejszym informuje, ze nigdy nie mieszkalem na tzw. osiedlu. Poczatkowo w tzw. poniemieckiej „villa avec un jardin et lectrice de francais”, potem to juz Pan wie.
    MA

  79. Jasny Gwint,
    Przeczytałam wskazany przez ciebie artykuł i zgadzam się z jego autorem.
    Z tym zastrzeżeniem, że ktoś, kto rozumie mechanizmy gospodarcze, do takich samych wniosków moze dojść także na podstawie informacji zamieszczanych w wymienionych przez autora mediach. Trzeba tylko odrzucić kokon propagandy.
    Od końca stycznie toczyła się na blogu u red. Paradowskiej dyskusja na temat „walki ” rządu z kryzysem. Postawiłam w niej tezę, którą podtrzymuję, że to co robią Tusk z Vincentem to gospodarczy sabotaż.
    A już największą hucpą było wmawianie ludziom, że najlepszą strategią na kryzys jest wejście do ERM II. Wstyd mi za tych, którzy dali sie nabrać.
    Z pozdrowieniami, magrud

  80. Feliks Stychowski pisze:

    2009-03-12 o godz. 06:06
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Czy kandydatka na Miss jest w stanie samodzielnie wspiac sie na sztyt bez pomocy wyciagu do ktorego herosi prl-u byli wrecz na sile przyzwyczajani (nota bene chetnie korzystali – W. Comoszewicz ? Pielnia1) zaraz sie przekonamy. Brak odpowiedzi w formie rekontry na wpis Boboli jest tez odpowiedzia wystarczajaco dobitna – prawda?

    Zapewniam Pana, ze kandydatka nie jest w stanie….
    Z powazaniem.
    MA

  81. Lizak pisze:

    2009-03-11 o godz. 17:20
    Państwo zwrócą uwagę na jedno zdanie produkcji MA:

    “Dlatego nie zaszkodzi Panu zapoznanie sie ze strukturami multikulturalnymi, gdzie jak juz wspomnialem akulturacja i interkulturalne postrzeganie spoleczenstwa, kompetencja interkulturalna, integracja „roznic”, wrazliwosc wobec wlasnej i innych kultur, zdolnosc dzialania i komunikacji w sytuacjach konfliktowych, podnoszenie efektywnosci konstruktywnej wpsolpracy, podnoszenie zdolnosci interkulturalnej pracy zespolowej, rozwoj postrzegania integracyjnego, enkulturacja, socjalizacja prymarna, akomodacja, socjalizacja sekundarna, gotowosc akulturacyjna, rola plci w roznych kulturach, rodzina i struktury rodzinne w kontekscie interkulturalnym, problem starosci w kontekscie interkulturalnym, postrzeganie chorob w tym kontekscie, praca interkulturalna i jej znaczenie, oczekiwania i rzeczywistosc, samopostrzeganie i refleksja, wzory kompensacyjne w pracy zawodowej i wplyw wlasnej biografii, uczulenie na rozne formy etnocyntryzmu i dyskryminycji, problem uprzedzen oraz systemu wartosci przy akceptacji kazdego niezaleznie od koloru skory, pochodzenia, jezyka czy religii sa i pozostana ciagle aktualne.”

    Ha,ha,ha…
    Ale nam dał czadu.
    Ciekawe czy on sam wie o co mu chodzi?

    Kiedys utozsamiano blednie integracje z asymilacja; reintegracje z deportacja; dzisiaj biegniemy z naszymy myslami dalej i zajmujemy sie integracja w spoleczenstwie interkulturalnym; prosze sie poinformowac w aktywnych NGOs. Reszta w porzadnym slowniku lub ksiazce telefonicznej.
    MA

  82. Poraj
    Rozumiem ,że po raju może być już tylko piekło egzemplifikowane przez Acana.
    Ja u pańskich stóp ścielił się nie będę z powodu odrobiny pychy jaką posiadam w zestawieniu z pańską tworczością.
    Szkoda mi także cennego czasu na pańskie poronione pomysły.
    Ponadto ja pana nie przymuszam do czytania moich koślawych zdań.
    A jeśli pan nie masz się czym zajmować, to nic nie szkodzi byś pan podjąl heroiczny trud prawicowy zmierzający do skompromitowania Lizaka.
    Życzę raju na poraju.
    Onże Poraj oznacza chodaczkowe aspiracje zaściankowej szlachty do herbowych godności.
    Niestety jego geneza jest smrodliwo-bagienna,zgodnie z interpretacją słownika etymologicznego języka polskiego.
    Ta znamienna cecha znalazła oczywiste odbicie we wpisie Poraja.
    Unurzałeś się pan we własnych perełkach po…kulki.

  83. Bobola,

    „Bobola pisze: 2009-03-12 o godz. 12:58
    ” ze z kapitalizmem przegnalismy sie juz dawno a obecnie jestesmy, najwyrazniej tego nieswiadomi, w szponach nowego ustroju, ktory mozna nazwac biurokratyzmem. Jest to wyzsza od kapitalizmu forma wyzysku populacji polegajaca na tym, ze warstwy rzadzace sa absolutnie izolowane pod wzgledem odpowiedzialnosci finansowej a czesto i kazdej innej, od skutkow swoich decyzji…”

    —————————————————
    Drogi Bobola,
    Mam przyjemność znać kilku fizyków, w tym profesorów. Wszyscy oni to sympatyczne oryginały , ekscentrycy itd. Żaden z nich nie ma zacięcia do ekonomii takiego jak Ty, przez co ja dużo tracę na kontaktach z nimi. Kiedy się popatrzy na to co przy okazji kryzysu wypływa na powierzchnię w światowych przesileniach ekonomicznych, to kiedy człowiek się dobrze temu przypatrzy, pogłówkuje, porówna jedno z drugim, to można dojść do wniosku, że wielcy kapitaliści, dotychczasowi kapitanowie biznesu, są na etepie opuszczania swoich przebrzydłych, zużytych i nieaktualnych okrętów…
    Jeśli odejmie się od strony społecznej czapy tych kończących swoje obrzydliwe gry z niższymi piętrami społecznymi- krwiopijczych i krwiożerczych pracodawców, o pardon- turboneokapitalistów, to kto pojawi się pod społecznym dekielkiem- nowiutcy, świeżutcy jak nigdy dotąd- biurokraci/… ich mać!/.
    Pasuje wszystko jak ulał. Tylko czy ta kura / tu kapitaliści/ o tym wie?” – jak było w starym dowcipie.Pozdrawiam,Eddie

    P.S.Uprzejmie proszę o partnerskie traktowanie mojej osoby, gdyż, kiedy trzeba też potrafię zrobić masło z masła.

  84. coz kadett,

    nie sposob jest zadowolic wszystkich jednym komentarzem do komentarza na blogu. Zwlaszcza ze MA powiedzial naprawde sporo (byc moze wszystko) nt. cegly rzuconej przez Magrud, i ja zgadzam sie z MA w calej rozciaglosci.

    Nie wiem, kto ma byc trafiony, a kto zatopiony, ale nie rzucaj kola ratunkowego. Blog to w sumie brodzik, kadett. No chyba ze boisz sie, ze mozna utopic sie nawet w brodziku.

    Pozdrowienia.

  85. Lizak 12.48. Zadziwia, że tekst tego typu pojawia się w Gazecie Polskiej, a nie np w POLITYCE. Być może, że należy go traktować jako tekst konspiracyjny. Poczekajmy na reakcje naszych biegłych ekonomistów.
    Myślę, że niepotrzebnie marnujesz swój talent i pasję na polemikę z osobnikami, których jedyną rolą na blogu jest sianie zamętu, szyderstwa i programowa destrukcja. MA, nie robi nic tylko obsikuje, natomiast pracowici myśliciele typu Eddiego i Kadetta w większości przypadków przepisują teksty ze starych gazet.Taką im wyznaczono rolę. Ja pomijam i przewijam. Pozdrawiam.

  86. Szanowny PIRSie, daj sobie spokój. Zareagowałeś jak umiałeś, czyli niegrzecznie. Zrozumiałeś, tyle ile ci się udało. I na tym skończę.
    Pa, magrud

    Do MA i Eddiego,
    Chłopcy, chyba jaja wam pourywało, bo coś tak słabo mnie krytykujecie.
    Liczę na więcej.
    Niepocieszona, magrud

  87. @Jacobsky,
    właśnie dlatego, że do głowy przychodzi mi bredzik a nie brodzik, stanąłem obok Ciebie, ramię w ramię, popierającego MA w krytyce bredzika. Krytykę MA, podobnie jak Ty, uważam za celną, stąd „trafiony i zatopiony!” Nie mówi sie przecież „trafiona i zatopiona!”. Nie ma w tym żadnego triumfalizmu z mojej strony, raczej zwykłe odnotowanie faktu, że są tutaj podobnie do mnie myślący. That’s it.

    Pozdrawiam
    PS. Niewdzięczność ludzka jest bezgraniczna. (Takie przekonanie towarzyszy Autorce bredzika, jak mi się wydaje).

  88. @jasny gwint
    Oprócz programowej destrukcji, siania zamętu w kraju, przyznaję się jeszcze do działalności wywrotowej przeciwko przewodniej sile, do pełzającej kontrewolucji, do łamania zasad współżycia społecznego, knowania przeciwko zdrowym odłamom i pobierania niemałych datków od CIA, Opus Dei i Mossadu. To wszystko jest ze starych gazet, w których zaczytuję się do rozpuku. Szczególnie z jednej, nietrudno Ci będzie zgadnąć – z jakiej.

    Pozdrawiam Jaśnie Gwinta

  89. @MA 03/12 16:53

    Sprawy prawodawstwa i obslugi prawnej spoleczenstwa to problemy nadbudowy. Nie jestem prawnikiem i prawnikow nie cenie. Jesli cos z nadbudowy mnie by interesowalo to kwestia sprawiedliwosci. Ta zas ma na ogol z prawem niewiele punktow stycznych.

    @Eddie 03/12 18:24

    Kazdego z moich dyskutantow traktuje po partnersku. Zas Szanownego Pana pamietam jeszcze z interesujacych dyskusji u red. Stasiaka. Powtarzam jeszcze raz, ze moim zdaniem zyjemy obecnie w systemie, ktory z kapitalizmam ma niewiele wspolnego. Kapitalizm bowiem polega na wytwarzaniu kapitalu dla wlascicieli srodkow produkcji, ktorzy sa bezposrednio zainteresowani finansowo w efektywnosci procesu wytwarzania. W socjalizmie mielismy sytuacje, w ktorej biurokracja partyjna sterowala gospodarka panstwowa ale sama nie byla finansowo odpowiedzialna za efekty swoich zarzadzen. W III Rzeszy czy Wloszech Mussoliniego srodki produkcji pozostaly w rekach prywatnych ale urzednicy panstwowi decydowali o tym co i kiedy bedzie wytwarzane a takze jak beda oplacani (jesli wogole) pracownicy. W USA urzednicy panstwowi reguluja place minimalne, sklad rasowy sily roboczej i do pewnego stopnia swiadczenia jakie musi otrzymywac pracownik. Kompanie przeciwdzialaja tej nadopiekunczosci administracji panstwowej przenoszac produkcje do Meksyku i Azji gdzie tych restrykcji nie ma. Co wiecej wielkie kompanie sa w znacznej mierze wlasnoscia publiczna chociaz wiekszosc wlascicieli akcji ma ich zbyt malo by mieli cos do powiedzenia w sprawach zarzadzania. Cala wladza znajduje sie w rekach scislego kierownictwa (CEO, CFO) i rad nadzorczych. Jest to wiec znowu domena biurokratow, ktorzy maja sie swietnie finansowo nawet jesli wpedza dowodzona przez siebie jednostke produkcyjna na finansowe rafy. Mamy wiec sytuacje w ktorej srodki produkcji sa nominalnie wlasnoscia publiczna ale praktycznie znajduja sie we wladaniu waskiej grupy osob, ktore nie sa odpowiedzialne za nic.

  90. MA,

    proponuję, do czasu, kiedy nam coś szczególnie diabelskiego do głów nie zawita, traktumy każdy anons z tamtej strony jak nadzwyczajny hołd . Ostatnio z powodu „przeggrzania moich złączy psychicznych na to co dzieje się w polityce, z upodobaniem oglądam audycje publicystyczne w tv z wyłącdzonym głosem. Spodobało mnie się jak nasi niezbywalni odgrywają pantomimę , przekazując nam swoje emocje. Smaczkiem jest to, że kiedy ogłupiający bełkot nic nie zakłóca, ich prawdziwe wartości są w pełnej krasie do bliższego poznania. Nawet polecam. Dodatkową atrakcją jest to, że możesz sobie doprodukować treść na jaką w danej chwili masz najlepszą ochotę. Przecież nam też coś się należy, a taka podmiana ścieżki dźwiękowej i tak nic nie zmieni. Po takim treningu, kiedy wiadomy osobnik nas wywoła po nicku, natychmiast „puszczę sobie taką ścieżkę dźwiękową ,że sam stanę się słodki…

    Pozdrawiam,Eddie

  91. Droga Magrud,

    No proszę, idzie prawdziwa wiosna!!!!

    Ponieważ, w kwesti, którą poruszyłaś , mogę mówić tylko za siebie, więc uprzejmie Cie informuję, że po dokładnych oględzinach , mogę z całym spokojem zaprzeczyć Twojej hipotezie. Równocześnie, pragnę Ciebie doinformować, że wbrew temu co się powszechnie kojarzy , najjadowitsi są faceci , którym właśnie pourywało!!! Testosteron, to ta zdrowa męska energia. Frustacja spowodowana jego niedoborem, bądź brakiem to furtka do dewjacji i psychoz. Pozatym , my nie jesteśmy tutaj po to żeby dowalać bez sensu. Chyba,że używamy za mało tak-taków i … podobnych pierdułek.

    Pozdrawiam,Eddie

  92. fi donc…

  93. Szanowny Gospodarzu i Szanowni blogowicze. Chciałem poprawić naszego Gospodarza. Przynajmniej ja nie chcę wybierać miss blogu. Uważam, że to uwłacza tak mądrym Paniom jakie Pan DP wymienił, chociaż nie przeczę, że obie Panie są piękne. Ja całkiem poważnie proponuję zastanowić się i zorganizować komitet wyborczy Magrud na Prezydenta RP. Czasu pozostało niewiele. Ale go może wystarczyć.
    Uzasadnienie. Przyjrzyjmy się historii Anglii. Tam panowało-rządziło wiele kobiet. W okresie ich panowania zawsze kraj przyspieszał i odnosił sukcesy. Czemu nie skorzystać z tej lekcji w naszej Ojczyźnie, która akurat teraz jest w okrutnej potrzebie… ludzi mądrych i odpowiedzialnych. Tutaj przywołuję wpis jasnego gwinta, że nie potrzeba nam w tej chwili ludzi siejących zamęt. Jakoś wreszcie musimy wyjść z biedy, a przynajmniej nie wstydzić się za rządzących. Moi drodzy Państwo!, ja piszę poważnie. Zazwyczaj jestem trzeźwy. Teraz też. Środków psychoaktywnych nie używam i nie jestem obecnie pod ich wpływem. Nie mam takiego doświadczenia politycznego jak Magrud, chociaż też do polityki przez bardzo małe „p”, się mieszałem. Los zetknął mnie nawet z Wł. Cimoszewiczem. Przez pewien czas uważałem go za latarnię morską, ale okazało się, że to błędny ogień. Pozdrawiam wszystkich zaskoczonych propozycją. Radzę ją jednak rozważyć. W pragmatyzmie kobiet nie pobije żaden mężczyzna, szczególnie taki co mu jaja oderwało, jak mówi sama Magrud – Lech

  94. PIRS,

    Twoje riposty na „wykładzik” Magrud, były przednie. Również widzę to na Uniwerku Trzeciego Wieku. Antysemityzm jako upośledzenie umysłowe , to duża grzeczność z Twojej strony- to dodatkowo, albo- przedewszystkim- tragedia mentalna. Najciekawsze jest to, że ta przypadłość pod powłoką wielu Polaków , w tym wykształconych -nieźle sobie buszuje.

    Pozdrawiam,Eddie

  95. Podwyżki cen żywności przed świętami
    (IAR, tm/13.03.2009, godz. 06:16)

    Wiosną będziemy musieli zapłacić więcej za większość artykułów żywnościowych – informuje dziennik „Polska”. Zdaniem gazety, najbardziej podrożeje wieprzowina. Ceny mięsa i wędlin w połowie roku będą o około 8 procent wyższe niż przed rokiem.

    W najbliższych tygodniach o 20 – 30 procent wzrosną ceny warzyw i owoców krajowych. „Polska” wyjaśnia, że na ceny żywności mają wpływ rosnące koszty energii.

    Z powodu małej produkcji na rynku krajowym drożeć będzie cukier. Na skutek unijnej reformy rynku cukru Polska z liczącego się eksportera stanie się w tym roku importerem netto. Będziemy musieli kupić za granicą 200 tysięcy ton cukru – zauważa gazeta.

    „Polska” dodaje, że z prognoz ministerstwa finansów wynika, iż inflacja, która od sierpnia spadała, w lutym niespodziewanie wzrosła z 3,1 do 3,4 procent. Eksperci uspokajają jednak, że w drugim kwartale inflacja znów zacznie spadać, a pod koniec roku wyniesie 2,5 procent.

    ONET.pl

  96. Dzięki Eddie!
    Podziwiam Twoją wytrwałość w czytaniu i komentowaniu wpisów, w tym tylu beznadziejnych przypadków. Ja czytam wyrywkowo, bo po pierwsze nie wszystkie poruszane tematy mnie interesują. Po drugie, wiele wypowiedzi to tylko emocjonalne komentarze, a wątpię żeby np. w sprawach ekonomii koleżanki i koledzy blogowicze posiadali taką wiedzę żeby kategorycznie potępiać konkretne posunięcia rządu, powołując się na przeczytane przez siebie książki. To mi przypomina wystąpienia polityków, którzy uważają że znają się na wszystkim i, co gorsza, na każdy temat muszą się wypowiedzieć. Po trzecie, jak już Ci pisałem, nie chcę karmić trolli na blogu, które żyją tylko tym, że kogoś sprowokują, zwrócą na siebie uwagę. Trolla do niczego nie przekonasz, nie zawstydzisz pokazując mu jego głupotę i niekonsekwencję. Kiedy nie reaguje się na ich wpisy, trolle gasną, naprawdę!
    Pozdrawiam, Pirs

  97. Droga Margrud ,
    niestety jak wynika z nauk biologicznych to nie mezczyzni maja
    jaja , ale kobiety !
    Bardzo mi przykro / ale ten blad robi wiele ludzi/.
    Mezczyzni maja czasem , na Wielkanoc ….pisanki …..
    Oczywiscie nie mam nic do robienia z jaj ,pisanek .
    Salute

  98. Bobola pisze:

    2009-03-12 o godz. 21:56

    Baza jest konstytucja; reszta w rekach obywatelek i obywateli (dobrze, ze nie jestem prawnikiem). Dziwi mnie inercja intelektualna wielu uznajacych sie za wybranych lewicowcow, dotyczaca problematyki koniuktury gospodarczej oraz inwestowania w ekologie. Zasada jest prosta, gdy zasoby sa niewielkie, nalezy je oszczedzac. Przy niewielkich nakladach jest to mozliwe. Inwestycje powinny byc realizowane jednoczesnie w trzech obszarach; ekologicznym, ekonomicznym i socjalnym; przy zachowaniu owej spojnosci maja sens i „przetrwanie”. Trzymajac sie jednak bazy nie ulegam urokom filozofow „gospodarczych” i „konstytucyjnych”. Zdaje sobie przy tym sprawe, ze miec racje (prawo) nie znaczy jednoczesnie moc z niego korzystac, chociaz sprawiedliwosc spoleczna jest przy tym eleganckim eufemizmem na kazdym forum zaangazowanych….Wierze jednak, ze dyskusja z Panem bedzie ciekawa.
    Pozdrawiam.
    MA

  99. Zapewniam wszystkich, ze LIZAK sam sie kompromituje, a wysilki drugich sa li tylko proba (esejem) ratowania jego lewicowego oblicza.
    MA

  100. Drogi Bobola,

    wszystko co piszesz -to krótkoterminowe „figliki” w systemach ekonomicznych. Na krótką metę wszystkie eksperymenty są możliwe. Jeśli jednak, łamią one zasady „klasycznej zdowej ekonomii” to doprowadzają tylko do deregulacji elementów w które najbardziej ingerują. Deregulacja rynku pracy, to skutek mechanizmów, które wymieniłeś. Myśmy, tutaj w Polsce przeżyli taki niezdrowy cykl ekonomiczny. Po deregulacji następuję faza agonii takiego „eksperymentalnego” okresu, prawie pewne wydarzenia związane ze zgromadzoną frustracą społeczną, do rozładowania poprzez wojnę włącznie , i… zaczyna się wszystko od podstaw. Tak więc w perspektywie krótkoterminowej- wszystko się może zdzrzyć, ale póki co , nic tak nie wyzwala energii społeczne, jak stary poczciwy kapitalizm. Nawet dzisiejsi Chińczycy motywują się do ciężkiej pracy za niską płacę- marząc o życiu, które dziwnym trafem najbardziej przypomina życie w wolnorynkowym kapitaliźmie…

    Pozdrawiam z sympatią,Eddie

  101. Lizak pisze:

    2009-03-08 o godz. 12:37
    Atrakcyjna sztuka, ta nasza Szczuka

    MIZOGINISTA

  102. Bobola pisze:

    2009-03-12 o godz. 21:56

    Bardzo rzeczowo oceniasz niedoskonalosci kapitalizmu, ale nadal jest to prawdziwy kapitalizm. Ten inny, idealny, nie istnieje, co nie znaczy ze ‚nalezy przymykac oko’ na miejsca, gdzie zasady kapitalistycznej gry sa albo przeregulowane (kapitalizm panstwowy), albo niedoregulowane (brak dostatecznej kontroli wlascicieli akcji nad zarzadami spolek). Ratunkiem przed ‚krwiozerczym kapitalizmem’ nie jest ani komunizm, ani faszyzm, ale rozwoj pozarzadowych obywatelskich instytucji demokratycznych.

  103. PIRS,

    ja do niedawna-blogowa dziewica- musiałem odbyć te pierwsze razy z trollami. Przyznaje, że dla mnie to było cenne doświadczenie, gdyż w realu nie miałem okazji załapać się na „polemikę” w takim stylu. Teraz już, po rozpoznaniu fenomenu- oczywiście przewijam. Blog, to jednak cenna soczewka socjologicfzna. Nie jest oczywiście źródłem wiedzy bezpośredniej, ale pokazuje niektóre mechanizmy , na które w normalnym życiu zdarza się- patrzę odświeżonym okiem. Generalnie mój chorobliwy optymizm ucierpiał na rzecz trzeźwego realizmu, a mój egoizm został nakarmiony dla zrównoważenia” prospołecznych” postaw w naszym polskim tygielku.
    Oczywiście Twoje poglądy w ostatnim Twoim wpisie potwierdziłem w blogowej praktyce. Całe zamieszanie z taką odsłoną rzeczywistości, traktuję wyłącznie poznawczo.

    Pozdrawiam,Eddie

  104. Bobola pisze:

    2009-03-12 o godz. 21:56

    Bardzo rzeczowo oceniasz niedoskonalosci kapitalizmu, ale nadal jest to prawdziwy kapitalizm. Ten inny, idealny, nie istnieje, co nie znaczy ze ‚nalezy przymykac oko’ na miejsca, gdzie zasady kapitalistycznej gry sa albo przeregulowane (kapitalizm panstwowy), albo niedoregulowane (brak dostatecznej kontroli wlascicieli akcji nad zarzadami spolek). Ratunkiem przed ‚krwiozerczym kapitalizmem’ nie jest ani komunizm, ani faszyzm, ale rozwoj pozarzadowych, obywatelskich instytucji demokratycznych.

  105. Skrocona proba odpowiedzi, na proby rezyserskie MAGRUD
    „CZEGO BRAKUJE? PODAZY, CZY POPYTU”?
    Oto moja proba odpowiedzi na zacytowane pytania, na ktore pytajaca ma oczywiscie odpowiedz i jest calkowicie przekonana, ze ma racje. Czy ma racje, nie wiem. Wiem natomiast, ze ma dobre samopoczucie i lekka reke wobec finansow panstwa, zapominajac przy tym calkowicie, ze pieniadze panstwa sa pieniedzmi podatnikow; dla niepoinformowanych; nas wszystkich.
    W socjalnej gospodarce rynkowej nie istnieje brak podazy, istnieje li tylko kwestia kosztow i ceny. W ten sposob wiemy, ze chodzi o brak popytu i dlatego nalezy zajac sie instrumentami stymulujacym tenze popyt. Nie wiem jednak, czy drukowanie pieniedzy dewaluujace sam pieniadz byloby sensowne. Raczej nie, niezaleznie od tego, czy je drukujemy (wyciskamy) doslownie, czy w sensie figuratywnym podnoszac place minimalna (byloby jednak dobrze, gdyby taka byla okreslona na calym obszarze gospodarczym) celem ratowania nie pracobiorcow, lecz funduszy ZUS, FUS i NFZ. Ratowanie i pomoc sa w zasadzie czynnosciami pelnymi milosierdzia, lecz nie indykujacymi poprawy w gospodarce. Moznaby sie zastanowic, jak ulatwic zycie pracobiorcom poprzez zmniejszenie raty skladek na ZUF, FUS i NFZ i w ten sposob zwiekszac popyt. Sensowniejsze wydaje mi sie zmniejszanie kosztow pracy, chociaz nie jest to dzialanie optymalne i przynoszace natychmiastowe skutki. Chcialbym taki rachunek przynajmniej zobaczyc jako probe „proby”. Coz, w ten sposob dojdziemy od eseju do eposu. Pozostaje kwestia zmniejszenia podatkow, bardziej sensowna, wyprozniajaca poniekad pusta kase panstwowa. Bledne kolo powoduje i wynika z kryzysu. Ide wiec dalej i zadaje sobie pytanie, kto bylby w stanie takie proby finansowac i czy podatnikow, wiadomo biednych, na to wogole stac. Sluszne jest spojrzenie dotyczace drobnych inwestycji publicznych na wielka skale; samo sformulowanie jest ciekawe, proby sa jednak podejmowane w krajach osciennych. Nalezaloby jednak mozliwie jak najszybciej zmienic prawo (np. budowlane) i umozliwic takie inwestycje w krotkim czasie, bo obecnie zaginie ich duch w aktach panstwowych biurokratow. Dlatego tez drobne inwestycje panstwowe beda realizowane, lecz nie na wielka skale. Mamy wiec do czynienia z nastepnym listkiem figowym. Poza tym ich skutek bedzie, przy obecnym tempie biurokratycznym, odczuwalny dopiero po kryzysie, jesli jego koniec kiedykolwiek nastapi. Trudno mi uwierzyc w Europe jako arkadie, w ktorej wszyscy sa szczesliwi i bogaci. Pedzac dalej i goniac odpowiedzi dotyczace stymulowania popytu, potykam sie o inwestycje w obszarze nieruchomosci. Pomysl zacny, wypieknieja szkoly, ratusze, urzedy oraz szeregi pieknych i zaniedbanych przez dziesiatki lat nieruchomosci w pieknych „odzyskanych” miasteczkach na zachodzie kraju. Sama mysl jednak, ze na taki pomysl nie stac obecnego i jakiegokolwiek rzadu jest li tylko wymyslem i wypisywaniem swiatecznym oraz poboznym zyczeniem (nie pasuje do scislego umyslu oraz pozycji lewicowej). Brak w tym mysleniu tresci, mianowicie tresci finansowej; dla niewtajemnicznych – po prostu pieniedzy. Nasuwa sie nastepne pytanie, czy podatnicy je maja i jesli nie, czy zgodza sie na ich drukowanie. Wiem, ze zmudne jest szukanie i czekanie na odpowiedz obywateli. Latwiej jest o tym pisac i zadac od rzadu nierzadu, od siebie oczywiscie nie i na tym polega sprzecznosc oraz arbitralnosc takich zacnych mysli. Celem moze byc nie powiekszenie zasobow obywateli, lecz gospodarki komunalnej, zwiekszajacej stan nieruchomosci, wiedzac doskonale, ze z obecnie posiadanymi nie moze sobie dac rady. Efektem slabosci gospodarki komunalnej jest oddawanie tychze mieszkan za tzw. tanie pieniadze, co sie tejze gospodarce oplaca, remonty w wynikajace z genialnej mysli architektoniczno-budowlanej czasow zaprzeszlych bylyby o wiele drozsze i beda w przyszlosci problemem li tylko nowych wlascicieli. Dlaczego podatnicy maja utrzymwac kulejaca gospodarke komunalna? Przepraszam, zapomnialem o stymulacji popytu. W sumie wazne, tylko ja nie bardzo wiem, jak takiej sztuki dokonac nie majac pieniedzy lub dysponujac suma niewystarczajaca na jakiekolwiek ozywienie gospodarcze. Wysmiewamy socjalna gospodarke rynkowa, ktora inwestuje setki, ba prawie tysiace miliardow bez koniecznosci drukowania pieniedzy, wykluczajac tu USA, ktore majac ratujacych w postaci chinskich inwestorow skupujacych dolary (dlugi), maja szanse- nie maja pewnosci – na minimalizowanie skutkow kryzysu. Kazdy kryzys poprzedza jednak ryzyko i brak mi w podawanych propozycjach dotyczacych zwiekszenia podazy prostego rachunku definiujacego ryzyko. Oczywiscie, odpowiedz jest gotowa, bez inwestycji panstwowych kryzys osiagnie stan chronicznej recesji. Czytam tez , ze biernosc wladz publicznych wobec nas, mas „urzeczowionych publicznie”, jest niewybaczalna. Dlatego tez proponuje sie zwiekszenie deficytu w panstwie, w ktorym budzet jest wielka tajemnica. Problem dziurawego dachu zaczyna sie i konczy, gdy stwierdzimy, ze nie mamy srodkow wlasnych, a bank nie ma pieniedzy na tani kredyt lub juz nie ma banku. Kryteria gospodarcze byly i pozostana proba utrzymania rownowagi miedzy przychodami i rozchodami i o tym wie kazda gospodyni z kola gospodyn. Dlatego takie pisanie i proby tlumaczenia czegokolwiek, jakiemukolwiek rzadowi i „wladzom,” przy swiadomosci, ze kasy sa puste od wielu dziesiatek, a nie od dwudziestu lat, jest nonsensem.
    MA

  106. Eddie,
    zaczyna sie week-end i pora na termy. W przyszlym tygodniu ciekawe debaty w fundacji H.B. z udzialem polskich publicystow, pora wiec skorzystac z uslug PKP lub LOTU (drozej). Pora jest jednak wiosenna, chociaz Magrud nas okaleczyla, nawiasem mowiac staje sie nerwowo-kolokwialna. Moim zdaniem zupelnie niepotrzebnie.
    Pozdrawiam i pamietam o zaleglych odpowiedziach.
    MA

  107. Luksusowe getta w demokratycznym kraju

    Warszawa ma ich już kilkaset. To rekord w skali Europy. Do stolicy ściągają naukowcy z całego kontynentu by badać fenomen popularności grodzonych osiedli. Na świecie z tak szerokim zjawiskiem możemy spotkać się tylko w USA i w miastach latynoamerykańskich, gdzie bogacze chcą się odgrodzić od nędzarzy. Najwyższe płoty zbudowano m.in. w brazylijskich metropoliach izolując się od mieszkających w favelach biedaków.

  108. kadett,

    przepraszam za nieporozumienie. Sam sie trafilem, i zatopilem.

    Pozdrawiam.

  109. kubajurek napisal:
    kubajurek pisze:

    2009-03-11 o godz. 18:32
    Zgadzam sie z panami Bobola i Kadettem. Tacy ludzie jak Cimoszewicz mieli juz swoje nie piec minut, a wiele lat i jest czas najwyzszy by o nich zapomniec.

    Bez wzgledu na ciazenie kazdego z nas w lewo lub prawo, Polska bedzie lepsza gdy u steru beda inni, mlodsi, bez nawykow i powiazan. Czesc politykow z duzym stazem to popaprancy uwiklani w watpliwe koneksje.

    Panie Gospopdarzu, ciagle musimy sie krecic jak pies za wlasnym ogonem. Cimoszewicz, Pawlak, Kwasniewski i reszta; dajmy sobie juz spokoj.

    ———–

    Nie zgadzam sie z tym.

    Po co pozostanie, jak pozbedziemy sie „tych, co juz byli” – Cimoszewicza czy Kwasniewskiego z jednej, lub Dorna czy Ujazdowskiego z drugiej strony?

    brak powiazan jakos mnie nie przekonuje. Kiedys marszalkiem Sejmu, a pozniej wicepremierem byl lider partii, ktora do wyborow szla z haslem – Oni juz byli! Nakradli! (w domysle – teraz nasza kolej).
    Jakos nie zauwazylem, zeby znaczaco podniosl sie poziom w Sejmie.

    Mlodsi, bez nawykow – Ci kojarza mi sie z Bosakiem, Frafalem, Wiecheckim, Napieralskim i innym im podobnym bezideowym klonom. Nie bardzo widze szanse na to, zeby byli w stanie cokolwiek konstruktywnego zrobic.

    Najlepszy przyklad – Napieralski.
    Magrud wciaz chyba wierzy, ze obral on sluszna droge, bo zrywa umowy z rzadem zamiast krytykowac PiS. (Napieralski przeciwstawiony Olejniczakowi)
    Mnie sie wydaje, ze Napieralski nie krytykuje propozycji PiS bo nie ma zielonego pojecia jak sie do tego zabrac. Cala uwage poswieca na wewnatrzpartyjne rozgrywki. Idzie w kierunku, ktory magrud wskazala – umacniac wladze probuje. Tylko PO CO? Nie zaproponowal kompletnie nic. Najbardziej palaca teraz kwestia – klopoty gospodarcze Polski – do boju staje klon Olejniczak i (ojej ojej) krytykuje rzad, przedstawia jakies propozycje (na ile sensowne – pomijam) – Napieralski zajety w tym czasie rozbijaniem wspolnej listy lewicy.

    Na coz to? Po coz? Czy byloby naprawde lepiej?

  110. Marc,

    …czyli powrot do korzeni kapitalizmu.

    Bobola wykreca sie tylem do prawnej nadbudowy, bo nie ceni prawnikow – coz, Bobola zapewne ma ku temu powody, ale wlasnie to, co Grocjusz, a potem Locke stworzyli jako podstawy spoleczenstwa obywatelskiego majace umozliwic zdrowy rozwoj kapitalizmu, czyli umowa spoleczna, nie moze byc negowane i nie brane pod uwage jako element ukladu rownan opisujacych kapitalizm. Nie tylko wladza, ale i ustroj prawny wywodzi sie z tej umowy, jest emanacja tego, czego tak bezkarnie naduzywaja niektorzy na tym blogu: tzw. woli ludu. Z tym ze Locke nie mial na mysli zadnych ostro lewicowych podtekstow. Przeciwnie.

    Jednym z problemow natury prawnej jest to, ze dzisiejsze korporacje wpisaly sie w proces demokratyczny i polityczny na rowni (sorry za eufemizm) z obywatelami, i prawo przypisuje korporacjom takie same prawa jak jednostkom ludzkim. Niby nie ma w tym nic zlego, ale jesli przyjac, ze jedynym motorem dzialania korporacji jest zysk, a jego osiagniecie jest z reguly wyzwolone z hamulcow moralnych wlasciwych wiekszosci normalnych osob, a wiec mamy to, co mamy.

    Ciekawym jest, ze w czasach zwanych „drapieznym kapitalizmem” (do konca XIX-go wieku) prawo wielu stanow amerykanskich ograniczalo prawa korporacji, zmuszajac je do zatrudniania lokalnej sily roboczej oraz rezerwujac wladzom stanowym prawo wgladu w dzialanosc korporacji pod katem uzytecznosci tejze dla dobra lokalnej spolecznosci. Korporacja, ktora naruszala prawa stanowe mogla byc rozwiazana przez wladze stanowe. Korporacje nie mialy prawa nabywac udzialow innych korporacji, a odpowiedzialnosc akcjonariuszy byla duzo wieksza niz obecne. Dopiero pod koniec XIX-go wieku amerykanskie korporacje zaczely proces emancypacji prawnej i powoli nabywac prawa wlasciwe osobom fizycznym, w tym np. prawo ochrony przed nieuzasadnionym sadownie przeszukaniem, itp. Raz zdobyte przyczolki prawne stanowily podstawe do rozwoju modelu korporacyjnego, ktory obserwujemy dzis.

    Presja aby generowac krociowe zyski, stale rosnac w tempie nie mniejszym niz… – wszystko to sprawia, ze wiele zachowan korporacyjnych jest per saldo kryminogennych, ale jesli nie kryminogennych, to z pewnoscia aspolecznych i przeczacych zasadom umowy spolecznej i innym elementom sformulowanym u zarania liberalizmu XVIII i XIX- go wieku. Dlatego dzis, kiedy czyta sie klasykow z tamtego okresu, to ich mysli brzmia jak lewacka lub alterglobalistyczna literatura wywrotowa.

    Czesto biezemy za pewnik, ze interesy korporacyjne sa zbiezne z interesem spolecznosci, skad wywodzi sie zapewne mantra powtarzana tu i tam w roznych formach, a ktora brzmi mniej wiecej tyle, co „Najpierw ekonomia”. Osobiscie nie wydaje mi sie, ze jest to najwlasciwsze ustawienie priorytetow, dlatego ze obecna nadbudowa prawna pozostawia niewiele jednostce i spolecznosci, a duzo sferze ekonomicznej, za pewnie w mysl zasady, ze jak sie konia nakarmi ogromna iloscia owsa, to po pierwsze: kon bedzie w formie, a nadmiar owsa wydalony przez konia bedzie wystarczyc, zeby posilily sie wrobelki. Po angielsku nazywa sie to trickling down.

    Inne elementy dobrze wyklada Bobola.

    Pozdrawiam.

  111. Magrud,

    dziękuję za gratulacje. Posyłałam swoje „badania” nad minimami egzystencji i socjalnym w celu zwrócenia uwagi na problem z jakim mamy do czynienia, a wielu spośród nas – w sposób co najmniej bolesny bo bezpośredni. Sama się tą tematyką zainteresowałam dzięki red. Joannie Solskiej, która w „Polityce” w 2007 roku zredagowała Raport nt wynagrodzeń w Polsce.

    Nie każdy obywatel RP sprawę jw widzi jak ja. Nie każdy widzi, że ubożenie społeczeństwa, szczególnie w przeważającej części, prowadzi do wyniszczenia fizycznego i psychicznego tego społeczeństwa. Oscylowanie na poziomie minimum egzystencji, tym bardziej poniżej tej granicy, stanowi że to wyniszczanie się odbywa. Nikt obiektywnie nie powinien mieć w tym interesu, ni producenci towarów i usług, ni filozofowie, bo podcinaliby gałąź na której siedzą, a mimo to 10.03. otrzymałam list od jednego z autorów m.in. „Przeglądu”, cytuję:

    „Szanowna Pani,
    rozumiem, że pracuje Pani w Zakładzie Pogrzebowym, ktory co rano zwozi do kostnic w całej Polsce tysiące zwłok owych zmarłych z głodu i zimna rodaków mających dochody na poziomie minimum.
    Niech Pani nie zawraca głowy swoimi rachunkami ludziom, którzy mogą nie mieć na to ochotę.
    Pozdrawiam (-) ”

    Po tym liście nie zdziwię się jeśli (jest teraz na co zwalić – kryzys!) owych żyjących za mniej niż wynosi minimum egzystencji będzie w kraju dwa razy więcej za dwa-trzy lata.

    Wiadomość, że mój materiał o minimach wydrukowano w „Trybunie Robotniczej” otrzymałam również 10.03., jakieś dwie godziny po cytowanym wyżej liście. Niezbadane są wyroki niebios.

    Pozdrawiam, Teresa

  112. Myślę, że magrud jest trochę niesprawiedliwa w ocenie swoich adwersarzy.
    Oni, pozbawieni instynktu politycznego, ciężko pracują na jej rzecz. Na dodatek MA jest niezwykle błyskotliwy, więc czytanie go (niezależnie od tego co pisze), to prawdziwa rozkosz estetyczna i oryginalny pijar.
    Edie, natomiast, to przykurczony łysawy staruszek, ktory ciągle narzeka na komunistów, a teraz doszedł mu jeszcze problem Prezydenta Sopotu (neoliberała b. przyjaciela Premiera) za kolubryny architektoniczne, które pobubował w centrum jego ukochanego miasta.
    Do Edie nie dotarło, że łamanie prawie wszystkich przepisów prawa budowlanego i finansowego przez Prezydenta (zwykle na szkodę miasta), to pestka w porównaniu z takimi
    gigantami panującej nam religii neoliberalnej, wyznawanej przecierz przez niego samego (biznes is biznes), jak Madoff, więc teraz okrutnie męczy się z dżinami Dostojewskiego grasującymi w jego wnętrzu, które hulają w nim od czasów komunizmu.
    To prawdziwa katorga.

  113. Jacobsky pisze:

    2009-03-13 o godz. 14:10

    Dzieki za ciekawe spostrzezenia. Okazalo sie, ze odkrecana od wieku sruba regulacyjna dla wielkiego biznesu w Ameryce, zapewne nie tyle dla ‚zwiekszenia wyzysku’ lokalnych pracownikow, ale dla podniesienia wobec zagranicy konkurencyjnosci tych firm i lokalnego rynku, wydala na swiat dzisiejszy kryzys.

    Wydaje sie, ze nawet te slynne prawo anty-trustowe w USA stracilo jakby swoja ostrosc, dopuszczajac np. Microsoft do quazi-monopolizacji rynku krajowego (bo monopolizacji rynkow zagranicznych prawo amerykanskie nie zabrania, odwrotnie – sprzyja). A jeszcze w latach ’80-tych rzad USA rozwalil monopol slawnego AT&T, dzielac ‚Mame-Bell’ na 8 niezaleznych, konkurujacych miedzy soba firm. Rozbicie monopolu odblokowalo niewiarygodny rozwoj technologii komunikacyjnych, ktore teraz nadaja ton rozwojowi gospodarki swiatowej. Okazuje sie wiec, ze polozenie przez panstwo lapy na korporacje nie musi byc przynosic wiecej ‚socjalizmu’ w gospodarce, jezeli nie robi sie tego dla przemycania urzednikow do zarzadzania, jakby tego sobie np. w Polsce zyczyl PiS.
    Pozdrawiam

  114. Do
    PIRS pisze: 2009-03-12

    Magrud posluguje sie sylogizmami i tak sobie oraz nam bliznim tlumaczy skomplikowany swiat. W swiecie Magrud politycy maja wyrastac ponad narod, narod jest na poziomie XV w, krowa jest czarna etc…Piszesz do Magrud o antysemityzmie Lizaka zapominajac przy tym o ekskursjach Magrud w tym blogu dotyczacych winy Zydow. Magrud wprawdzie nie zachwyca swoja prostota (bezposrednioscia) i probuje byc po prostu zlosliwa, lecz w swoim samozachwycie irytuje. Segreguje ludzi i dokonuje przy tym prob selekcji i przez to staje sie niesmaczna, mimo wszystko zjadliwa (czyt. strawna). Wyczytuje u niej tesknote za silna dlonia, ktora wskaze nam kierunek wlasciwy. Nie wiem skad posiadla klucz do tajemnicy bytu, bo nie z lektury kilkunastu, dziesieciu, kilkuset ksiazek.

    Do
    Eddie pisze: 2009-03-12 (2x)

    Piszesz o komuchach, ktorych nie bylo, ktorzy jednak doskwierali. Magrud pisze o kapitalizmie, ktorego nie ma, a jednak wszyscy chca go likwidowac; i slusznie. Jesli chodzi o krzywdy, to zamiast mizerykordii, pamietam kordzik oficerski, chociaz w wojsku nigdy nie bylem. Zapewniam Cie jednak, ze chodzi mi o obszar pamieci, a w rzeczywistosci mam awersje do jakiejkolwiek broni. Powtarzam sie mowiac o winie i pamieci, lecz nie o wine mi chodzi, ciagle i zawsze o odpowiedzialnosc i pamiec, aby to co antyczlowiecze czlowiekowi sie nie zdarzylo ponownie. Jesli myszorka rozumiesz jak meszuge ( powtarzam za Joycem, ja to pamietam jako myszigin), to masz racje, chociaz infekcja grozi bardziej od rat(s)yzowanych przedstawicieli klasy wyzszej.

    Mam nadzieje, ze diabel nie zakloci mojej glowy, chociaz Lizak wyrzuca mi herezje. Piszesz o holdach, a to kojarzy mi sie z haldami slaskimi. Masz szczescie, ze mozesz ogladac TV. Ja ogladam u sasiadki, chociaz przed paroma miesiacami kupilem sobie aparat ze wszystkimi diabelskimi szykanami. Sasiadka jest o wiele milsza. Mile jest czytanie, ze rowniez traktujesz ludycznie to, na co lizakowi ludzie zasluguja. Zenujace, chcociaz podniecajace jest obnazanie ich lakomstwa na przynety (dlatego ubolewalem, ze nigdy nie wedkowalem). Wracajac do Magrud, to ciesze sie, ze dla niej zostalismy chlopcami. Teraz juz wiem, dlaczego mnie przed miesiacem moja mloda przyjaciolka opuscila. Zycie jest aquavita, jak powiada Lizak teskniac za Wielka Woda. Tak sie tworza pary. My natomiast nie mamy szans, bo jak bez, czy tez u urwanymi ze smyczy…. nie znam synonimu terminu medycznego.

    Do
    Kadett pisze: 2009-03-12

    Chodzi oczywiscie o „zatrybic”, chociaz czesto u niektorych osobnikow trybow brak. Tak naprawde chodzi o jedno i drugie, jak w zyciu, a jesli nie wiadomo, o co chodzi, to przedstawiciele teorii spiskowej nam wszystko wytlumacza. Wracajac do jezyka, to lubie slowo, tak jak Lizak lubi madrosc (Zofie). Moznaby powiedziec, ze jestem filologiem, tak jak moznaby powiedziec, ze Lizak jest filozofem, chociaz on sam pisze o Marii, nazywajac ja Marycha i vice versa (nie wiem jak odmienic Marycha). Wbrew pozorom, j. polskiego nie musialem sie mozolnie uczyc, podobnie bylo z innymi jezykami; Lizak powiedzialby; wrodzone zdolnosci jezykowe. Jesli dodam, ze w rodzinie mam bankierow, to uszko dzbanka pozostanie w dloni.

    Do
    NeferNefer pisze:2009-03-09

    Masz racje, Lizaka nie trzeba i nie warto czytac, warto jednak pisac i oburzac sie. Przegladanie jego wpisow, to sekundy i wiesz wszytsko, bo Lizak i jego wielbiciele oraz wielbicielki wszystko wiedza, a ja ciagle pytam. Latwo zauwazyc, ze czesto sam siebie, za co (nauczylem sie od Eddiego) bardzo przepraszam). Mam tego swiadomosc, bo jestem od dawna mizantropem, chociaz ufam czlowiekowi. Rzadko ogladam TV, polskiej wcale; rozumiem Cie dobrze, bo publicystyka telewizyjna, czy blogowo-lizakowa sa zawsze nieciekawe. Ja oburzam sie, bo Lizak traktuje ten blog jako polskie forum, z akcentem na polskie. Lizak utozsamia siebie nie tylko z lewica, lecz z cala Polska i z narodem, a wszystko, co jest przeciw Lizakowi jest antypolskie. Godnym usmiechu jest fakt lizakowego blogiego bytu blogowego, ktory uwierzyl w swoja nieomylnosc i to go prowadzi prosto do mentalnej nostalgii.

    Do
    Teresa Stachurska pisze: 2009-03.10

    W polityce dzieje sie czesto przed wyborami, ze dziennikarze reaguja szybciej od politykow i wyborcow mianujac kogos kandydatem lub kandydatka; w ten sposob owa kandydatka lub kandydat zostaja „spaleni” i do odnalezienia w bibliotece dzielnicowej. Sadze, ze DP posluzyl sie w przypadku Magrud ta angielska metoda.

    Do
    Lech pisze: 2009-03-10

    Wiem, ze dziecinstwo jest wazne i czesto impregnuje na cale zycie. Dlatego przyjmij prosze do wiadomosci, ze kowale to znakomici ludzie, lecz poglady o kuciu wlasnego losu sa zupelnie sprzeczne z pogladami Lizaka, ktorego tak przeciez podziwiasz.

    Do
    Jacobsky pisze: 2009-03-12
    Wystarczyloby „trafiony”, co wcale nie znaczy, ze trefny, chociaz w niemieckim tak. Zauwazylem, ze zwykle wyrazy w j. niemieckim, maja w j. polskim znaczenie pejoratywne; np. grat; oba pochodza z j. niemieckiego.

    Do
    Kadett pisze: 2009-02-12

    Jako ze nie powiedzialem wszystkiego, bo nie wszystko wiem, a zakamarki duszy Magrud sa pelne cieni, mimo calego uroku, o ktorym pisze Lizak. Magrud i Lizak sa potrzebni. Bez nich moglibylibysmy pomyslec, ze jestesmy pieknym, mlodym, wyksztalconym i nieomylnym narodem, prawie wybranym, a tak przeciez nie jest i byc nie moze.

    Do
    Magrud pisze:

    Wspolczuje Ci szczerze braku pocieszenia, pamietaj prosze, ze kazda uciecha jest pokusa, a kusa kobieta (przepraszam za ten mizoginizm; sam sie przy(l)papalem) jest grzechem; wyszlo prawie jak w Radyju Maryja. Czasem tak bywa, nawet w salonach, chociaz tam i taka wolalbym Cie spotkac. Bywajac w salonach latwiej na nie utykac i utyskac.Ostatnio bywawszy uslyszalem: mlodzi w Starej Europie krytykuja od dziesiatek lat (slusznie) USA, natomiast starzy w „Mlodej (nowej) Europie” krytykuja rowniez (slusznie) od lat kilku USA; zastanawiam sie na tym, kto kogo dogoni w tym przeciez czesto tylko trendyutyskaniu. Pozostaje pytanie, sluszne, bo trendy, czy trendy bo sluszne. I tak wrocilismy do naszych baranow; jajo, czy kura. Utkal sie z tego prawie caly folwark. Bez jaja nie byloby kury i tak dalej; dlatego zapraszam Cie na week-endowy (nie odwaze sie powiedziec sobotni) rosol.

    Pozdrawiam wszystkich.

    MA

  115. Ryba,

    „Ryba pisze:
    2009-03-13 o godz. 14:41
    Edie, natomiast, to przykurczony łysawy staruszek, ktory ciągle narzeka na komunizm…”
    ————————————————————————–

    od siebie mogę dorzucić chude krzywe nóżki , duży brzuszek i straszliwie cherlawy tułowik ze sterczącymi żeberkami. Do tego jest szczerbaty , ma pomarszczoną cienką szyję, czerwone nabrzmiiałe policzki i małe wredne, szczurze oczka…

    Tak więc Drogi Przyjacielu. Co by nie kombinować , to i tak zawsze wychodzi, że-RYBA PSUJE SIĘ OD GŁOWY!!!!!!!!!!!

    Ze Wszystkimi serdecznościami, Eddie

  116. MA,

    dzięki za pozdrowienia. Miłego wypoczynku.Do następnego tygodnia…

    Pozdrawiam, Eddie

  117. „Na dodatek MA jest niezwykle błyskotliwy, więc czytanie go (niezależnie od tego co pisze), to prawdziwa rozkosz estetyczna i oryginalny pijar.”
    Z tą błyskotliwością się zgadzam. Trwa dokładnie tyle czasu, ile naciśnięcie klawisza PageDown.

  118. Eddie – 16:04

    I jeszcze dłuuugie rączki. Za kolanka chuderlawe… i trzęsące się wraz z łatanymi portkami 🙁 ;(

  119. „Na dodatek MA (…) to (…) oryginalny pijar.”
    Pijar – zakonnik w Zakonie Kleryków Regularnych Ubogich Matki Bożej Szkół Pobożnych.
    MA – prawda li to ?
    I w dodatku „oryginalny” ?

  120. MA 2009-03-13 o godz. 15:54:
    Dzięki za zwrócenie uwagi na wypowiedzi Magrud na tym blogu, dotyczące winy Żydów. Ponieważ nie czytam większości polemik, nie zauważyłem tego. Gdybym zauważył, w ogóle bym z nią nie polemizował.
    W przeszłości czytałem kilka jej ciekawych wypowiedzi, dlatego zauważywszy teraz taki regres próbowałem zwrócić jej na to uwagę. Czasem – nie ironizuję – są to objawy postępującej choroby, którą trudno pacjentowi zauważyć. Ale po kolejnych jej tekstach doszedłem do wniosku, że raczej to, co teraz pisze, jest u niej normalnym stanem, a to, co pisała kiedyś, było jakimś wzlotem w dobrym dla niej okresie.
    Pozdrawiam, PIRS

  121. Śpieszę z wyjaśnieniami.
    Pisząc o PR i pijarach nie było moją intencją wyśmiewanie się z kogokolwiek. Chciałem jedynie zwrócić uwagę do jakich mimowolnych skojarzeń może prowadzić posługiwanie się powszechnym a wadliwym zapisem fonetycznej angielskiej wymowy liter” „P” i „R”.

  122. Przybywa bezrobotnych, mniej jest ofert pracy
    (PAP, dd/13.03.2009)

    Wzrasta liczba bezrobotnych, mniej jest dla nich ofert zatrudnienia – wynika z danych zebranych przez PAP w urzędach pracy. Na koniec lutego, w porównaniu ze styczniem, najwięcej bezrobotnych przybyło w woj. śląskim (9,8 tys.) i mazowieckim (ponad 8 tys.).

    O przeszło 4 tys. zwiększyła się liczba bezrobotnych w województwach: podkarpackim, warmińsko-mazurskim i lubelskim. Na Mazowszu było ich w lutym 201 tys. (o 8 tys. więcej niż w styczniu). W woj. śląskim najwięcej osób bez pracy jest w Częstochowie i okolicach (10,4 tys.), Sosnowcu (9 tys.) i Bytomiu (7,1 tys.). W Zachodniopomorskiem zarejestrowano o ponad 3,5 tys. więcej bezrobotnych niż w styczniu.

    Jak powiedziała PAP rzeczniczka prasowa Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie Wiesława Lipińska, na Mazowszu pozyskano w lutym ponad 6 tys. nowych ofert pracy, o ponad 1,7 tys. mniej niż w styczniu. W samej Warszawie było dostępnych ponad 1,5 tys. miejsc pracy, o ponad 1 tys. mniej niż w styczniu.

    Ponad 4 tys. ofert pracy zgłoszono do WUP w Gdańsku. Urzędy pracy w woj. śląskim pozyskały ponad 8 tys. ofert pracy – o 1,5 tys. ofert mniej niż w styczniu oraz 7,3 tys. mniej niż w tym samym czasie rok temu.

    Z kolei urzędy pracy w Lubelskiem miały w lutym ponad 2,5 tys. ofert pracy, o ponad 500 mniej niż w styczniu. W woj. lubuskim powiatowe urzędy pracy dysponowały ponad 4 tys. ofert pracy; było ich o 561 więcej, niż w poprzednim miesiącu, ale mniej niż w analogicznym miesiącu roku poprzedniego.

    Według informacji Wojewódzkich Urzędów Pracy, pogarszanie się koniunktury gospodarczej spowodowało, że zwiększył się wśród osób rejestrowanych jako bezrobotne odsetek tych, którzy stracili pracę w wyniku redukcji zatrudnienia.

    Dyrektor WUP w Gdańsku Ewa Jurkowska poinformowała, że sytuację dodatkowo pogorszyło wycofywanie ofert pracy zgłoszonych wcześniej przez wojsko. „Z powodu cięć budżetowych w MON tylko w Powiatowym Urzędzie Pracy w Gdyni wojsko wycofało ok. tysiąca swoich ofert, które miały być propozycją przede wszystkim dla zwalnianych pracowników Stoczni Gdynia SA” – powiedziała.

    Na Śląsku w lutym 11 firm zgłosiło zamiar zwolnienia łącznie 785 pracowników. To znacznie mniej niż w styczniu, kiedy podobnych zgłoszeń, dotyczących blisko 2 tys. osób, było 26. Najwięcej osób planują zwolnić firmy z powiatów: tarnogórskiego (335) i cieszyńskiego (130). Zwalniają m.in. firmy: Sweedwood w Skoczowie, Huta Cynku Miasteczko Śląskie, Fazos i Tarmilo w Tarnowskich Górach. W ostatnich dniach zamiar zwolnienia 250 osób ogłosiła także gliwicka fabryka Opla. Gorące tematy!

    Do końca lutego w Łódzkiem zwolniono z zakładów pracy prawie 4 tys. osób. Zwolnieni byli pracownikami firm z branży m.in. finansowej, metalowej, odzieżowej, spożywczej i włókienniczej. Do końca czerwca prace ma stracić łącznie ponad 500 osób – pracowników łowickiej spółki Syntex, producenta rajstop i skarpet oraz łowickiego przedsiębiorstwa Kodan związanego z branżą odzieżową – poinformowała Barbara Jaroszewska z WUP.

    Z danych bielskiego Powiatowego Urzędu Pracy wynika, że planowane są zwolnienia grupowe w Cooper Standard, Eaton Automotive Systems, Szpitalu Ogólnym oraz firmie Bielkon. Pozytywem jest jednak to, że wkrótce otwarte zostanie duże centrum handlowo-rozrywkowe Gemini Park. Zwolnienia grupowe planowane są w Krakowie. Zakłady farmaceutyczne Pliva Kraków zamierzają zwolnić 613 pracowników, czyli około 40 proc załogi.

    Według WUP w Krakowie z powodu spadku zamówień redukcje przeprowadzą: spółka Newag SA w Nowym Sączu, zajmująca się naprawą taboru kolejowego, która zwolni 400 osób oraz Fabryka Silników Elektrycznych Tamel SA w Tarnowie, zamierzająca zwolnić 198 pracowników.

    Z kolei w Bydgoszczy zwolnienia zapowiedziała Fabryka Pojazdów szynowych PESA, która chce zredukować załogę o 250 osób. Do końca kwietnia pracę straci prawie 400-osobowa załoga Toruńskiej Przędzalni Czesankowej „Merinotex”, która jest w stanie upadłości, a niepewny pozostaje los prawie 900-osobowej załogi fabryki lin i drutów „Drumet” we Włocławku, która z powodu zadłużenia musiała tydzień temu wstrzymać produkcję.

    ONET.pl

  123. Ma,

    ciekawa jestem czy Pan Gospodarza strapił, czy ubawił, czy jeszcze co innego, gdy napisał Pan, iż sądzi, że „… DP posluzyl sie w przypadku Magrud ta angielska metoda.” podczas gdy DP osobiście napisał iż „Gospodarz nie jest od tego, żeby chwalić lub ganić, ale może się cieszyć, że na tym blogu przeważa ton życzliwy…” i jeszcze, że „Okazuje się, że nie cały intenet to “chambeaux”.

    Mnie się Pana interpretacja zdaje karkołomną, bo w jakim celu Gospodarz miałby zachowywać się przewrotnie. Czy nie przypisuje Pan Gospodarzowi swoich intencji?

  124. Przeczytałem wywiad z Michnikiem w „Przeglądzie”. Nic dodać, nic ująć poza tym, że AM wreszcie wraca do dawnej formy.

  125. 🙂 , na deser. W sprawie amnestii – http://www.wiadomosci24.pl/artykul/mezczyzni_naszego_zycia_90903.html .

  126. Szanowny Gospodarzu i szanowni blogowicze. Przepraszam, że to czynię, ale jam jest jeden z tych trolli, którzy przeczytali w życiu tylko jedną książkę, bo praca wypełniała mi (do niedawna) całą dobę, Dlatego chciałem się podeprzeć innym postem zaczerpniętym z blogu, który nadal jest „number one” wśród moich ulubionych – J. Paradowskiej. En Passant na pasku jest „number two” (wiadomo płeć męska).

    # przeciek pisze:
    2009-03-06 o godz. 18:03

    Ostrzeżenie! O 13.46. groźna zaraza o nazwie MA pojawiła się na nie skażonym dotychczas blogu. Proszę zobaczyć jakie spustoszenie wyrządziła u Passenta.

    Z tym blogowiczem daremna dyskusja. On jest mądrzejszy od wszystkich, a od Boga przede wszystkim. On jest ponad nim. On jest jak kosmos wszechogarniający. Wszystkie rozumy pozjadał. Ma czelność każdego upominać depcząc każdemu jego godność. JAHWE! Całe szczęście, że jestem racjonalistą i nie robi ani on, ani Bóg, ani Jahwe na mnie żadnego wrażenia. Na widok tego spamera, jak to czyni jeden z blogowiczów na tym blogu, naciskam Page Down, nawet nie używając przewijania. Szkoda energii na pracę wskaziciela (II palec dłoni po kciuku). Wszystkich pozdrawiam, a szczególnie tych, którzy są w stanie czytać te wykręcania „kota ogonem” w każdą stronę, ale zawsze PRAWĄ. Na marginesie. Autora tych słów z blogu Pani Janiny bardzo sobie cenię. Lech

  127. ANCA,

    twarzyczka, pomimo nabrzmiałych różowych policzków malutka, tylko czoło olbrzymia, łysa bania, pokryta cienką,przejrzystawą skórą , pokrytą sporymi ciemnymi plamami …
    Teraz to już cały ja, niespełniony kwiat narodu. Pokraka stworzona tylko po to, żeby wielu rodaków na ichnich duchach podreperować…

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Kiedy widzę siebie prawdziwie, jako dziadeczka z Twoim ,bardzo ciepłym i życzliwym dopełnieniem, to szczerze się rozczulam. Nie.śmiało tymi trzęsącymi się rączkami przesuwam o kawałek jedną nóżkę, a tam , od razu …wykwita dróżka. Drugą nóżkę ruszyłem o milimetr -tak samo- dróżka jak jasna cholera.

  128. Michnik mówi o sobie i solidaruchach:

    „Robiliśmy napoleońskie kariery,
    tu nie ma się co oszukiwać.
    Jeżeli ja z kryminalisty zostaję
    naczelnym wielkiego dziennika
    -czy to jest sprawiedliwe?”

    Tygodnik Przegląd

  129. Magrud! Nie dawaj tyle z Siebie. Nie zawsze się z Tobą zgadzam, ale zawsze czerpię z Twoich wpisów. Zobacz jak to jest z Pawlakiem, nadepniesz komuś na odcisk i zrobią z Ciebie antsemitkę, alkoholiczkę lub okarze się że molestujesz młodych chlopców(żart,przepraszam).Najbardziej mi przykro, że Eddie który jakiś rok temu schlebiał Ci i umawiał się na indywidualne wymiany myśli, dziś obmawia Ciebie przez trzecich blogowiczów zapisując się do frontu jedności jak tam dalej było… Jak ma inne zdanie to niech napisze i poprze argumentami lub doświadczeniami życiowymi. Nie On w przeciwieństwie do Ciebie nigdy się nie otwiera, tak jak większość.Trzymaj się Magrud i zostaw ducha walki na real. Pozdrawiam Serdecznie.

  130. Fed: Amerykanie zbiednieli o 18 proc. w zeszłym roku
    PAP | 13.03.2009 | 17:05

    W wyniku kryzysu wartość majątków Amerykanów zmalała w ubiegłym roku łącznie o 11 bilionów dolarów, czyli 18 procent – podał zarząd Rezerwy Federalnej (banku centralnego – Fed).

    Ludzie ponieśli straty wskutek bessy na giełdzie, gdzie inwestowali swoje oszczędności, oraz spadku cen domów. 11 bilionów dolarów to kwota równa mniej więcej sumie dochodów narodowych Niemiec, Japonii i Wielkiej Brytanii w jednym roku.

    W minionym tygodniu giełda na Wall Street, gdzie Dow Jones stracił połowę swej wartości od apogeum w zeszłym roku, zaczęła znowu zwyżkować.
    Bank of America poinformował o zyskach w pierwszych miesiącach tego roku, a General Motors odwołał prośbę o dodatkową pożyczkę od rządu w wysokości 2 miliardów dolarów. Wcześniej Citigroup podał, że jego sytuacja nie jest tak zła, jak się do niedawna wydawało.

    W czwartek prezydent Burack Obama, przemawiając do przedstawicieli biznesu, wyraził wiarę w siłę amerykańskiej gospodarki i przekonanie, że szybko wyjdzie ona z recesji.

    Tomasz Zalewski

    Wp.pl

  131. Do Pani Magrud i Pana Lizaka! Dziekuje za intelektualny wysilek na tym blogu.Panstwa wypowiedzi sa warte upowszechnienia i szerszej dyskusji…Pan Lizak dwukrotnie wspomnial o sytuacji mnie dotyczacej, wiec reaguje…
    1. Byl Pan laskaw napisac, ze sa osoby nie piszace, ale czytajace na tym blogu.Szczera prawda-to miedzy innymi i ja….
    2.Byl Pan rowniez laskaw wspomniec o HUCIE PIENIACKIEJ. Ta etnicznie Polska wies tkwi we mnie po dzien dzisiejszy… Dlaczego? Wyjasnie..
    Moja Mama byla szefowa kuchni w niemieckiej oficerskiej stolowce w Brodach(80km na polnocny wschod od Lwowa). W koncu Lutego 1944r. przelozony Mamy ,powiedzial:”jutro i pojutrze prosze nie gotowac posilkow”.Z dalszej rozmowy, wynikalo, ze oficerowie jada”ukarac”mieszkancow Huty Pieniackiej. Niezwlocznie moj Tato pojechal do Huty Pieniackiej. Tam uslyszal, „mamy bron- bedziemy sie bronic. Tutaj my sie nikogo nie boimy……”.Wczesnym rankiem 28 Lutego 1944r. wies zostala okrazona, mieszkacow spedzono do kaplicy i spalono. Kto uciekal zostal zastrzelony…Wszystkie domy spalono…W Marcu 1944 wschodni front zblizal sie do Brodow.Za zlote obraczki niemiecki kierowca przewiozl nas do pobliskich lasow…Bylismy w grupie okolo 30-40 osob. Walesalismy sie po lesie..Pewnej nocy spalismy w lesniczowce i wowczas przyszli banderowcy.Rozdzielili mezczyzn , kobiet i dzieci.
    Mezczyzni stali pod drzewami, byli przygotowani do Ich likwidacji…I w tym momencie na koniach przyjechali rosyjscy partyzanci…Banderowcy sie wycofali…Cala grupa poszla w kierunku Huty Pieniackiej. Tam nie bylo utwardzonych drog, byly drogi polne…pelne wyboi, dolow w ktorych bylo bloto…W Marcu 44 byla stroga zima…Z cala grupa weszlismy do Huty Pieniackiej.Jeszcze dzisiaj widze te wystajace rece, nogi z zamarznietej tafli lodu na drodze po ktorej szlismy..Jeszcze dzisiaj widze te przerazone oczy
    patrzace na nas…i pytajace;dlaczego idziemy po tych zamarznietych trupach…innej mozliwosci ICH obejscia nie bylo…Juz po wojnie w Kowalewie kolo Wschowy woj.Zielona Gora w rodzinie Kakalcow zamieszkala Marysia(nazwiska nie pamietam) uratowana z Huty Pieniackiej. Jej Mama zdazyla Ja schowac do kopca z ziemniakami. Wiec szczesliwie przezyla…Wiele mi opowiadala o tej tragedii…W trakcie tych dyskusji nicia przewodnia byla bezwzglednie bledna ocena Ich sytuacji….Tu musze uzupelnic, ze ta ekspedycja nastapila po zaginieciu w tej wsi dwoch niemieckich zandarmow…
    3. Pytanie do Pani Magrud, czy w Magdalence jest jeszcze kawiarnia „Sarenka” z tym pysznym sernikiem i nie tylko???
    4.Mam wielka ochote i przyjemnosc, poprosic Panstwa stanac przed frontem wirtualnego pulku
    i pogratulowac, zarazem podziekowac za ciekawa dyskusje. Za dyskusje jak nam byc!!! Jednoczesnie, pragne powiedziec, abyscie sie Panstwo nie przejmowali tymi malymi zolnierzykami…, gdyz oni stoja tam daleko w koncu kolumny i trzepia portkami przed swoim kapralem co sie prezesem kaze nazywac…
    Z wyrazami szczerego i glebokiego szacunku-Stary Wiarus

  132. @Marc 03/12 21:56
    @Eddie 03/13 11:44
    @Jacobsky 03/13 14:10

    Nic tak ludzi nie dzieli jak wspolny jezyk. Ekonomia polityczna jest dziedzina malo precyzyjna. Stad trudnosci definiowania co jest systemem socjalistycznym a co kapitalistycznym i czy istnieje jakis nastepny system po tych wymienionych. W moim przekonaniu kapitalizm jest bezprzymiotnikowy. Mam tu na mysli to, ze wiekszosc takich laczonych okreslen to oksmorony (sprzecznosci same w sobie). Na przyklad demokracja ludowa, Narodowy Bank Polski, sprawiedliwosc socjalistyczna, inteligencja wojskowa czy wlasnie kapitalizm panstwowy. Osobiscie uwazam, ze jestesmy obecnie swiadkami pozagrobowego zwyciestwa socjalizmu, ktory pojawia sie obecnie w postaci kapitalizmu z ludzka twarza, welfare state czy obecnej formy ustrojowej w USA. Jest to poprostu wyzsza ewolucyjna forma wyzysku. Wiemy bowiem, ze kapitalizm to ustroj wyzysku czlowieka przez czlowieka. W socjalizmie natomiast jest calkiem odwrotnie. W obecnym ukladzie spolecznym istnieje klasa pasozytnicza, dosyc hermetycznie od izolowana od reszty populacji, ktora kontroluje srodki produkcji chociaz najczesciej nie jest ich prawnymi posiadaczami i ktora czerpie z tego tytulu zyski i wplywy polityczne i finansowe nieproporcjonalne do wkladu wlozonej pracy.
    Natomiast same srodki produkcji sa nominalnie uspolecznione w drodze akcjonariatu publicznego. Fakt, ze po tych wszystkich awanturach solidarnosciowo-patriotycznych nic w zasadzie sie nie zmienilo jesli chodzi o ludzi nalezacych do elity finansowo-politycznej kraju jest latwy do zrozumienia jesli wezmiemy pod uwage, ze zamiany nastapily wylacznie na poziomie nadbudowy. Ta sama klasa ludzi, ktora osadzila na mieliznie ekonomiczny statek PRLu teraz rozbija go na rafie totalitarnej UE.
    Zycie polaka to jeden wielki bul, bul, bul.

  133. MA

    Dziekuje za odpowiedz. Opowiem w skrocie o swoim podejsciu. Dosc dawno temu sporo osob zachwycalo sie Lizakiem i wyglaszalo peany na jego czesc (podobnie na temat magrud). Poniewaz jestem otwarta na rozne poglady pomyslalam przeczytam i ja. Zrozumialam jednak ze nie naleze do tego samego swiata i nie dyskutowalam ani nie komentowalam ale moje podejscie bylo zyczliwie obojetne. Co pozniej diametralnie sie zmienilo za sprawa samego Lizaka w sposob obelzywy traktujacego innych blogowiczow i zasypujacego ich najrozmaitszymi, najwymyslniejszymi inwektywami. Zastanawialam sie czemu Gospodarz nie zwraca uwagi. Moge tylko zgadywac ze to dawna szkola dobrego wychowania tak nakazuje – nie zwracac uwagi na osobe zachowujaca sie niegodnie. Dorosla osoba majaca pojecie o kindersztubie nie zwraca uwagi w towarzystwie drugiej doroslej osobie. Tu opisuje tylko zasady – nie jest to uwaga do kogokolwiek. Pomyslalam ze moze wlasciwie bedzie tak sie zachowac. Poza tym z mojego punktu widzenia Lizak traktuje ten blog bardziej jako swoje forum (ja ja ja a Pan to jestes i mi mozesz) a nie tylko polskie forum. Ja osobiscie wstydzilabym sie tak moscic bedac w goscinie. Rzadko sie wypowiadam bo na ogol uznaje ze nic madrzejszego czego przede mna inni blogowicze juz nie powiedzieli tez nie powiem wiec staram sie nie przelewac z pustego w prozne. Zwlaszcza na ekonomii zupelnie sie nie znam. Na polityce tez nie, moge czasem napisac co mysle, bez pretensji do nieomylnosci.

    Na temat magrud tez sie nie wypowiadalam aczkolwiek zadziwia mnie niejednokrotnie nieslychana pewnosc siebie w wypowiadaniu wielopietrowych opinii przy jednoczesnym odrzuceniu najlzejszej krytyki. Nijak nie jestem w stanie zachwycac sie jej wypowiedziami tak jak to robi spora grupa osob. Byl czas ze zaczelam powatpiewac w siebie poniewaz zupelnie nie widzialam przed czym tak inni padaja na kolana. Jesli zas chodzi o osobowosc to diametralnie sie z nia roznie. A juz na jeden z ostatnich jej komentarzy brwi podniosly mi sie bardzo wysoko ze zdziwienia. Fi donc…

    Publicystyka telewizyjna moze byc o tyle ciekawa ze czlowiek sobie moze szybciej wyrobic wlasne zdanie na jakis temat omawiany szeroko w jednym miejscu zamiast zaslyszec cos tu i tam. Ja wyznaje zasade ograniczonego zaufania do drugiego czlowieka, im dalej w las z latami tym bardziej sie rozczarowuje. Telewizje polska i obca ogladam wybiorczo, wedlug zainteresowan a nie jak leci. Seriale omijam szerokim lukiem (no, z wyjatkiem „Co ludzie powiedza”) Z przyjemnoscia czytam Twoje teksty i podziwiam argumentacje. Sama nie mam takich zdolnosci wiec nie probuje wdawac sie w polemiki. Lubie tez teksty PIRSa i Jacobsky’ego chociaz dotychczas nie mialam okazji z nimi rozmawiac. Na pewno warto pisac i spuszczac powietrze z balonow ale czy sie oburzac? To jednak jest brodzik (bredzik?) a czasami piaskownica…

    Tu jeszcze cos powiem Eddiemu bo pewnie czyta: masz szlachetne serce i szczerze podziwiam, nie zgorzkniej tylko. Ja pozostane przy swoim jak to kiedys pisal Prus w Lalce (cytat z pamieci) na 10 000 rozmaitych zwierzat prawdziwych ludzi jest bardzo malo. I tak tez pewnie zostanie, ja niestety nie uwierze ze nadejdzie era samych szlachetnych ludzi. Jedni beda dazyli do prawdy i piekna a inni w znakomitej wiekszosci pozostana zjadaczami chleba. Co przy dzisiejszym zwrocie mediow w strone rozmaitych „tancow” „cichopkow” i „milosci” tylko populacji zjadaczy sprzyja. I milo mi bylo ze sie ucieszyles ze moja ulubiona wyswiechtana starsza ode mnie ksiazka w koncu trafi w moje rece. Podobno juz idzie poczta 🙂 a jak juz ja dostane to „wlasny Hipek nie jest moj” (cytat z jezyka domowego)

    no, rozpisalam sie jak na mnie, o 2 metry za dlugo.

    pozdrawiam

  134. Lechu,
    Przeceniesz mnie. Ale jakie to miłe! Dziękuję.

    Yeavaud,
    Jestem tego samego zdania co TY. Młodzież to jest dobra w łózku, a nie w polityce. Najpierw powinni dojrzeć, zmierzyć się z konkretną pracą, z wychowaniem dzieci itp. a potem dopiero aspirować do rządzenia innymi.

    Natomiast, jeżeli chodzi o samego Napieralskiego, to nie wydaje mi się, żeby poziomem wiedzy i kompetencji odbiegał od Olejniczaka. Obaj nie mają wystarczających kwalifikacji do kierowania partią.
    Z całą stanowczością , popartą osobistym doświadczeniem, zapewniam Cię jednak, że dopóki SLD przebywa w opozycji a OLejniczak jest szefem klubu parlamentarnego, to Napieralski może tyle w polityce , co kot napłakał.
    Jeżeli zatem mamy taki, a nie inny, za to bardzo mizerny obraz dzisiejszego SLD to jest on wynikiem wcześniejszego LiD-u i póżniejszego jego rozpadu. Obie zaś decyzje obciążają Olejniczaka. Ten ostatni ponosi także pełną odpowiedzialność za prace parlamentarnej reprezentacji SLD, a zatem za obraz i wyniki całej formacji. Dziś Napieralski jest całkowicie ubezwłasnowolniony, przez Olejniczaka i popierających go posłów, którzy nie uznali decyzji kongresu partii.
    W takiej sytuacji Napieralskiemu pozostaje już tylko bronienie samego szyldu, co akurat mu się udało i zapobieganie totalnemu zniechęceniu dołów partyjnych, których werdykt został przez wiekszość posłów olany.
    Sytuacja SLD jest więc wyjątkowo trudna. Także dlatego, że kontynuacja jest już kontrproduktywna. Nie wiem, na ile jest to szczere, a na ile koniunkturalne, ale recepta Napiralskiego, by przesunąć ideowo i programowo Sojusz zdecydowanie na lewo jest jedynie słuszną.
    Jest warunkiem na wagę przetrwania, bo ile w końcu może być w Polsce liberalnych partii? A wyborca mając do wyboru oryginał albo kopię, wybierze oryginał.
    Ale jak to uczynić , gdy zarówno część wielce zasłużonych i kompetentnych działaczy, jak i twardego elektoratu, składa się z budowniczych kapitalizmu, określonych kiedyś błyskotliwie przez Ikonowicza mianem „kawiorowej lewicy”.
    Głównie dlatego Sojusz dziś dryfuje. Niemożność określenia, do jakiej grupy elektoratu należy się dziś zwrócić i z jakim przesłaniem , jest problemem podstawowym. A szchujący się tymczasowi przywódcy tylko jego pochodną.
    Gdy nie wiadomo dokad się zmierza, trudno podjąć decyzje, na którego konia postawić. Przewiduję, że ta prowizorka moze potrwać jeszcze bardzo długo. Ale niekoniecznie będzie to winą Napieralskiego.
    Pozdro, magrud

  135. Tereso Stachurska,
    Nie wiem, który dupek Ci tak odpisał, ale jako stała czytelniczka „Przeglądu” mam mieszane uczucia, co do jego lewicowości.
    Stałym felietonistą tego tygodnika, jest przecież Waldemar Kuczyński zdeklarowany admirator Balcerowicza i Tuska, skończony neoliberał i antykaczysta.
    Co ciekawe, w jednym z ostatnich wywiadów najprawdziwszy człowiek polskiej lewicy Karol Modzelewski, na pytanie o PiS i prezydenta, oświadczył, że nie zamierza się nimi zajmować i ich obecnie krytykować, , gdyż taka postawa stała się zbyt pospolita.
    Razi mnie też wtórność podejmowanych przeaz „Przegląd” tematów i debat. Ten tygodnik to w istocie takie lewicowe zwierciadło prawicowych i komercyjnych mediów i ich obsesji. Zero oryginalnej politycznej myśli, poza oczywiście felietonami B. Łagowskiego.
    Pozdro i nie przejmój się. Rób swoje, bo z cudzych grzechów nikt Cię nie bedzie rozliczał, magrud

  136. Errata do ostatniego wpisu.
    Skreskowało mi się -uje w przedostatnim zdaniu, za co pokornie przepraszam.

  137. Jaka szkoda ze taaaaka feministka jaka jest rekomendowana przez Redaktora Kazimiera Szczuka nie poprowadzi manify w celu zlikwidowania w TV reklam w których glówne role graja kobiety szczesliwe ze wlasnie jakims cudownym proszkiem udalo im sie wyczyscic sracz ! Ach jak wielka szkoda ! Prosze o próbki talentu parodiowania innych przez Szczuke – bitte,bitte !
    „Bracia K” – czy to nie czasami Rezydent RP Prof.Dr.Lech Kaczynski i jego brat – byly Premier Jaroslaw Kaczynski ? Wybrani w wolnych i demokratycznych wyborach ? Oj – posluchajcie Panie Redaktorze sp.Jana Kaczmarka jak spiewa „co to jest fason i jak go trzymac”…. Z Was wylazi chamstwo i drobnomieszczanstwo albo po prostu wychowanek komunistycznego zbrodniarza Prawina…. Szkoda

    PS.
    Do „Lizaka” !
    Nie martw sie – jeszcze troche a cudotwórca Tusk zalatwi kazdej polskiej rodzinie ze bedzie mogla chalupniczo szyc pilki ! Jak w Indiach albo Pakistanie gdzie gówniaze tak zarabiaja na zycie rodzin – zeby taki pajac jak Tusk mial czym kopac (oczywiscie jak akurat nie rozmawia z Angela) !
    Pozdrawiam

  138. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    To bardzo smutna sprawa.

  139. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lizak
    Dopisz do ostatniego wpisu. Ciech ma +/- 1,4 – 1,6 miliarda zl. zadluzenia. Ciekawe ilu wyskoczy na ulice? Zbliza sie chyba wilsna ludow. Ja sie wlacze z innego powodu do wiosny aby zatanczyc oberka z operatorem blogu

  140. Krańcowe zidiocenie solidarne

    Kraków: przed sąd za kostkę masła
    „Dziennik Polski”: 20 marca przed Sądem Grodzkim w Krakowie stanie 84-letnia pani Maria obwiniona o kradzież kostki masła. Wartość szkody – 4,74 zł.
    Wdowa, cierpiąca na zaburzenia pamięci, lecząca się psychiatrycznie, zmierzy się z wymiarem sprawiedliwości, który, jednakże nie zostawił jej bez pomocy. Zapewnił biegłego sądowego i obrońcę z urzędu. Wysłał na badanie psychiatryczne, grożąc, że w razie niestawienia się „zostanie zarządzone przymusowe doprowadzenie przez policję”. Same koszty sądowe wyniosą znacznie ponad 1 tys. zł. Nikt nie liczy kosztów emocjonalnych, które ponosi starsza pani i jej rodzina.

    – Przekroczyliśmy granicę absurdu – przyznaje Rafał Lisak, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie. To będzie pierwsza sprawa, w której sąd za tak banalną sprawę będzie się starał osądzić staruszkę z demencją, która podczas dwugodzinnego oczekiwania w sklepie na przyjazd policji nie potrafiła sobie przypomnieć, jak się nazywa.

    W sprawie staruszki obwinionej o kradzież masła za 4,74 zł wszystko dzieje się zgodnie z prawem, choć wbrew zdrowemu rozsądkowi – podsumowuje gazeta.

    ONET.pl

  141. Nie ma nadziei dla solidarnych liberałów

    Faber dla „Parkietu”: ożywienie nieprędko
    (PAP, tm/14.03.2009, godz. 06:23)

    Jeden z najbardziej poważanych strategów rynkowych Marc Faber przestrzega w wywiadzie dla „Parkietu”, by nie pokładać zbytnich nadziei w antykryzysowych działaniach administracji Obamy i Fedu.

    Jego zdaniem, nie tylko nie przyspieszą one rozwiązania problemów Ameryki, ale wręcz je opóźnią.

    – Teraz gospodarką zarządzają dokładnie ci sami ludzie, którzy doprowadzili nas tu, gdzie jesteśmy: Timothy Geithner, Ben Bernake, Hank Paulson… – mówi gazecie.

    Faber wzywa, by pozwolić działać rynkowi, który najefektywniej poradzi sobie z nierównowagą makroekonomiczną stworzoną przez polityków.

    Przed skutkami niefrasobliwej postawy Fedu Faber przestrzegał jeszcze przed wybuchem kryzysu – przypomina „Parkiet”.

    ONET.pl

  142. Oj, zdarza się stanowczo zbyt często, że prawo stanowione przez „naszych wybrańców” ze zdrowym rozsądkiem – niestety- niewiele ma wspólnego. A i o jego stosowaniu wiele złego można powiedzieć.Złe (głupie) prawo i źli (głupi) jego egzekutorzy to piekielna mieszanka piorunująca.
    Smutne to i niebezpieczne – ale prawdziwe.

  143. Angela Merkel zmierza do nacjonalizacji prywatnych banków

    Rząd federalny najwyraźniej pracuje nad regulacjami prawnymi pozwalającymi na umożliwienie częściowej nacjonalizacji niewydolnych banków. Podczas takiej operacji akcjonariusze musieliby zostać wywłaszczeni. Podczas gdy kanclerz Angela Merkel poparła takie podejście,to stanowisko SPD w tych kwestiach jest nacechowane pytaniami i wątpliwościami. Kanclerz Angela Merkel chce w nagłych przypadkach słabe banki częściowo nacjonalizować. Jeśli jest to działanie tańsze dla podatnika, to przejęcie pakietu udziałowców posiada sens,powiedziała szefowa CDU w Berlinie. W obecnym kryzysie finansowym nie ma jednolitych rozwiązań. Założenia prawne ,o których informuje prasa w zakresie upaństwowienia prywatnych banków rząd niemiecki opracowuje na bieżąco.

    Stern.de

  144. Stary Wiarus, 00.09. Bardzo wzruszył mnie Twoj tekst. Podzielam w każdym słowie.
    Lech, 22.29. Niestety blog DP zostaje zamulony przez prymitywnych, podstawionych osobników. Znam i podzielam to złowrogie ostrzeżenie na blogu JP, niestety zamierającym. Destrukcja przebiega w podobny sposób jak w większości tzw wolnych mediów w Polsce. Tak to jest, że prymitywne chamstwo często bierze górę. Życzę spokojnego weekendu na pięknej Ziemi Lubuskiej

  145. Szanowny Panie operatorze, gdzie wykryto identyczny lub zblizony konentarz dotyczacy ekonomicznej teorii wartosci?
    Prosze o fakty, beda zobowiazany

  146. http://www.wiadomosci.goniec.com/news/1/1_ocalili_prace_kosztem_polskiej_filii_.html :

    Dzieci zagrożone, pediatrzy wyjechali
    W Polsce brakuje 4 tys. specjalistów chorób dzieci. Szpitale gorączkowo poszukują lekarzy pediatrów. Bez skutku. Większość z nich wyjechała do krajów takich, jak np. Wielka Brytania i zarabia tam znacznie więcej niż w Polsce.

    Średnia wieku polskich pediatrów wynosi 58 lat. Liczba lekarzy zajmujących się chorobami u dzieci skurczyła się na przestrzeniu kilku ostatnich lat z 10 do zaledwie 6 tys. Na dostępne miejsca pracy nie ma chętnych.

    – W Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Warszawie z synem ze skręconą nogą czekaliśmy prawie cztery godziny. Obok było kilkudziesięciu pacjentów, wszyscy do tego samego lekarza – opowiada na łamach „Metra” Krzysztof, tata 9-letniego Kuby.

    W izbie przyjęć na drzwiach od roku wisi ogłoszenie: „Pilnie szukamy lekarzy pediatrów. Oferowane wynagrodzenie: 3 tys. zł brutto.” Chętnych brak. – Część odeszła z zawodu, niektórzy wyjechali na Zachód. A młodzi wybierają inne specjalizacje – mówi gazecie ordynator pediatrii dr Krzysztof Gajowniczek.

    Sytuacja jest poważna, szczególnie teraz, kiedy w Polsce rodzi się coraz więcej dzieci. Jak podaje Polskie Towarzystwo Pediatryczne, ryzyko zgonu małych Polaków, którzy nie ukończyli 15 roku życia, jest o 40 proc. wyższe niż w innych krajach UE. Przede wszystkim z powodu zbyt późno wykrywanych chorób.

    ika, goniec.com

  147. Lizak, Kraków posiada wiele bardziej atrakcyjne niż sąd o kostkę masła. To przecież dawna stolica i królewskie miasto, które ubogaciło naród elitą najbardziej swiatłych umysłów. Wiadomo których, aczkolwiek lista ich wydłuża się. Ostatnio w prasie lokalnej ukazał sie anons Muzeum Historycznego Masta Krakowa poszukującego pamiątek, eksponatów na wystawę pt. „MIĘDZY GESTAPO A NKWD – REPRESJE WOBEC KRAKOWIAN (1939-1945-1956). Utożsamiono w ten sposób terror niemiecki w czasie okupacji z terrorem czasów stalinowskich. Przeżyliśmy dwa okresy terroru, ale w tym drugim skończyłem studia, budowano Nową Hutę, wielkie sezony miała Filharmonia i Teatry nie mówiąc o wybuchu twórczości literackiej. Czegoś podobnego jednakże w moim kraju nie było, kiedy totalne zaślepienie i głupota posuwa się do gigantycznego kłamstwa. Pozdrawiam ze stolicy kulturalnej.

  148. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Szanowny Operatorze, szanownyGospodarzu blogowiska – rozumiem slabosc!

    Nastepca byrtejskiego tronu, Prizn Charlez, bedac przypartym przez nature do muru zdecydowany byl do tego stopnia, ze zostac chcial nawet tamponem! Ja NIE !

  149. Gratuluje magrud, ze stala sie beneficjentem konkursu na Miss Blogu, bo jak sie domyslam, pytanie red. Passenta, czy moze zostanie ona Miss Blogu, jest pytaniem retorycznym, poniewaz magrud JEST Miss Blogu. Zywie takze nadzieje, ze w jej przypadku nie zadziala psychologiczne prawo dajace sie zaobserwowac podczas transformacji, wg ktorego poglady beneficjentow nowego stanu rzeczy ulegaja rowniez transformacji. I chociaz magrud reprezentuje teraz ucielesnienie kobiecosci, zycze Jej, aby spod jej niestepionego piora nadal wychodzily teksty dajace swiadectwo meskiej odwagi.

    Sadzac z sytuacji, ktora zaistniala na blogu, widze, ze doszlismy do punktu, z ktorego wyszlismy, albowiem wg slynnej sentencji lacinskiej, wszystko zaczelo sie ab ovo, czyli od jajka. Pragne przypomniec, ze druga czesc przyslowia brzmi „do jablka”, czyli jeszcze przed nami kawal drogi.
    W tej sytuacji rozumiem pana Edzia, ktory stara sie dostarczyc sobie atrakcji, azeby mu sie po drodze nie nudzilo. Oglosil on konkurs blogowy w sprawie jaja, poniewaz znalazl sie w posiadaniu jaj w liczbie: jeden, ktore to jajo zamowil specjalnie na te okazje dwa lata temu. Ale jaja… Eddie, czyli jednak jak z tego wynika, tych jaj nie bylo, skoro musiales je … zamawiac… Czyzby wiec wstrzasajaca hipoteza magrud w jej wpisie na temat urwanych jaj miala swoje uzasadnienie? A tak niedawno jeszcze przysiegales na wszystkie swietosci wirtualne, w tym na glowke swego nicka, ze to byly jaja z tym, ze (moi ulubiency, notabene) Dostojewski to „kretyn” a Szekspir „szmirus” … ze to nic innego jak mezna proba wykazania sie sila dowcipu z Twojej strony. Ostatnie moje watpliwosci w tej sprawie rozwiala Twoja obietnica, ze gotow jestes ksywke zmienic na Wsiowego Glupka w razie gdyby to nie miala byc prawda, ze sa jaja. Wobec tak zdecydowanej postawy dotarlo do mnie juz w calej rozciaglosci, ze to jaja nie na zarty bo jak obuchem w glowe uderzyla mnie mysl: Ale jaja! A tu prosze – jak przyszlo co do czego, okazalo sie jednak, ze z tego nawet jedno cale jajo nie wyszlo – albowiem pan Edzio musial je zamawiac. O kurcze pieczone, Eddie, kto wie, czy w takiej sytuacji nie byloby jednak warto przemyslec zgloszenia swojej kandydatury do udzialu w konkursie na Miss Blogu, gdyby nie to, ze ow konkurs zostal juz rozstrzygniety.

    Mam nadzieje, ze laureatem w konkursie na Wielkie Jajo zostanie pan MA, ktory wiadomo, ze pisze, co wie… ale nie wiadomo, czy wie, co pisze, twierdzi on albowiem, ze „nie trzeba i nie warto czytac, warto jednak pisac i oburzac sie”. MA moze sluzyc jako przyklad istnienia pewnego gatunku eksperta rozprzestrzeniajacego sie w dziedzinie zycia spoleczno-politycznego na podobienstwo szaranczy, a juz ze szczegolna czestotliwoscia wystepujacego w srodkach masowego przekazu. A poniewaz MA sam wyjasnil fachowo mechanizm dzialania tego zjawiska, nie pozostaje nic innego jak tylko zacytowac jego wypowiedz: „nie trzeba i nie warto czytac, warto jednak pisac i oburzac sie”. W tym wyznaniu ujety zostal wyraznie status disease pana MA, wiec proponuje mu zaaplikowanie kuracji, ktora powinna wyeliminowac przynajmniej czesc dokuczliwych symptomow: 3 razy dziennie dawka audiowisualna Radia Maryja wraz z TV-Trwam, wzmocniona w poludnie aktem strzelistym a wieczorem uzupelniona okladami moherowym beretem. Wtedy moze pan MA bedzie wiedzial, na co sie oburza.
    A poza tym… skad Pan moze wiedziec, ze wiele lat od uplynelo od Kaminskiego, jak nie wie Pan, kto to jest Kaminski…

  150. Manna,

    rok temu Magrud zachowywała się ak człowiek superchętny do zrobienia czegoś sensownego, zamiast tylko mówić. Na każde hasło zgłaszała jako pierwsza swoją gotowość. Ja , tak mam, że 1000razy bardziej cenię aktywną postawę wobec problemów niż robienie wrzasku o wszystko co nam zagraża.Tylko wrzasku.
    Akurat tak się składa, że pracuję nad uruchomieniem biznesu który jest w przekonaniu osób w nim uczestniczącym- doskonałym rozwiązaniem na czas kryzysu. Kraj może dużo na wdrożeniu jego skorzystać. Deklaracje uczestnictwa i poważnych wkładów do tego przedsięwzięcia są imponujące. Wszelki rozmowy na takie tematy, nie mogą odbywać się publicznie, przynajmniej na otapie tworzenia.W tzw .międzyczasie pojawiły się symptomy antysemityzmu, nad czym w każdym przypadku nie przechodzę do porządku , jak gdyby nigdy nic.
    Absolutnie nie mam zamiaru zakłocać Waszych sympatii. Życzę Wam ,żeby jak najpiękniej się rozwijały. W takich sytuacjach- to a zawsze „po angielsku”…

    Pozdrawiam,Eddie

  151. NeferNefer,

    tak jak E=mc2, tak byt kształtuje świadomość. Wszystko!!! co przed nami jes możliwe.
    Czy uda się naszemu gatunkowi pójś do przodu po tej lepszej ścieżce tego dziś nikt nie wie. Ale kiedy będziemy się ciągle kodować ,że na nic dobrego nas nie stać, ta zawsze będziemy skręcać w tą gorszą stronę, z pełnym poczuciem realizmu, który tak na prawdę ,jako realny byt nie istnieje. Jest tylko wirtualna,zrelatywizowana złuda tego czegoś. Moja droga życiowa jest naszpikowana moimi wybrykami, za które traciłem dobrych znajomych, tylko dlatego, że mówiłem o czymś co ja już miałem, a oni byli pewni, że to jest niemożliwe. Mam kilkoro przyjaciół, którzy są po takich doświadczeniach, a szczęśliwie dla mnie dopracowali się takiej świadomości: Wiemy, że bredzisz, ale ponieważ ti ty bredzisz- wchodzimy w to. W czasach poltechnicznych, profesor od matematyki „zmiażdżył ” mnie twierdząc ,że to co mówię kwalifikue się do wariatkowa. Po latach dowiaduję się, że matematycy z Google, są na drodze właśnie do tego. Mnie mózg zardzewiał w międzyczasie, i jedyne czym mogę jescze powalczyć to jedno „łyse” twierdzenie, które właściwie skonsumowane może jeszcze mieć Moc.
    Tak więc , gdzie tylko mogę , staram się udowadniać, że” negatywny realizm” to samobój.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  152. Zdziwiona,

    Bóg z Tobą Dobra Kobieto.
    Równocześnie , uprzemie zawiadamiam, że będę Ciebie darzył od teraz jeszcze większą sympatią niż dotychczas. Twoje niedoczekanie, że zrobisz ze mnie wroga i sobie ułatwisz życie. Po kolejnej tak chwalebnej/dla Ciebie/dla mnie/ zaczepce wyznam Ci Miłość…

    Z przyjacielskimi pozdrowieniami Eddie

    P.S. 1.Z” jajkiem”- dziełem sztuki- to był test, na choćby minimum ducha – pozytywnej przedsiębiorczości…
    2. Z deklarowanej przyjaźni, zwierzę się Tobie, że z męskich jaj, „zartują” niedopieszczone kobietony. Pozostałe są w zdrowej relacji do tych spraw. Z niewiedzy, możesz zakwalifikować się do takiej grupy, biednych kobiet, a przecież od Ciebie aż bije blask kobiecego spełnienia. Prawda ,że się nie mylę?
    3. W między czasie przypomniałem sobie, że Marcel Proust- był dla mnie imbecylem już w szkole podstawowej.

  153. Magrud – http://passent.blog.polityka.pl/?p=548#comment-108657 ,

    póki na informację o skali biedy w Polsce ktoś odpowiada, że to nie bieda i podaje ile to osób na świecie żyje za 1 dolara dziennie, należy się spodziewać, że może być gorzej, dużo gorzej, że na wzrost skali tej biedy jest przywolenie rządzących i ich popleczników? Tym dolarem, jednym, u nas się operuje jak straszakiem, czy tak? I to w zaparte, jeśli najskromniejsze i zagrzybione lokum kosztuje u nas więcej niż dwieście (z mediami) dolarów miesięcznie?

    Z listu, który cytowałam w moim odczuciu przebija zainteresownie by poszkodowanych było dostatecznie dużo, że aż autorowi przydarza się zdanie, sama zobacz: „Niech Pani nie zawraca głowy swoimi rachunkami ludziom, którzy mogą nie mieć na to ochotę.” Czy to nie freudowska pomyłka?

  154. Eddie,

    Pan sobie na dużo pozwala, by się usprawiedliwić, samousprawiedliwić, w myśl wzoru opisanego w „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” Carol Tavris i Elliota Aronsona. Przepraszam, że czytałam; więcej nie będę.

  155. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Szanowny Operatorze, szanowny Gospodarzu,

    dosc tego falszywego – nie potrafie tego inaczej nazwac – brutalnego zaklamania + pruderii i wspierania tych, ktorzy zrobia wszystko aby byc na wierzchu podpierajac sie beletrystycznom tabula raza B. Passternaka z ktorej zrobiono naukowa-historyczna prawde dla celow polityczno-werbalnych. Feee!

    Wszystkiego sie spodziewalem, szanowny Gospodarzu, ale nie tego, ze podobna zbitka-naukowy-kicz dostanie wsparcie (poswiecenie) z ramiena Daniela Passeta. To nie jest stopniowe zejscie z postumentu bycia swiatowcem, czlowiekiem otwartym na prawde i tylko prawde bez wzgledu na to jaka ona nie by byla. Nie, nie nic z tych rzeczy…
    To sie nazywa zacofaniem i wstretem do prawdy, taka jest nagia prawda, ktora wspieraja gole fakty http://www.youtube.com/watch?v=z-SGCxRUtXM

  156. Lewica byla kiedys synonimem postepowosci. W Polsce stala sie ona obozem gderajacych, wiecznie wczorajszych. Ludzi bez jakiegokolwiek programu politycznego, ktorzy maja plonna nadzieje, ze obecny kryzys przywroci ich do wladzy i to najlepiej jeszcze bez wysilku i roboty. Napieralski nie skreca z SLD na lewo, on jedzie wstecz.

  157. manna,

    podobno tylko krowa nie zmienia pogladow. Nie wydaje mi sie, zeby Eddie mial wymiona, a wiec czemu sie dziwic, ze Eddie, jak rowniez wszyscy inni, ewoluuje w swych pogladach ?

    I na blogach wcale nie chodzi o otwieranie sie. Nawet jesli ten czy inny blog pozostaje anonimowy (za wyjatkiem Teresy Stachurskiej, jesli to jej prawdziwe imie i nazwisko oraz magrud, ktora w dramatycznym gescie obnazyla sie, ale na szczescie nikt inny nie poszedl w Jej slady), to jednak z uwagi na owa anonimowosc nie nalezy mylic blogu spoleczno-politycznego np. z klubem anonimowych alkoholikow, gdzie „otwieranie sie” jest integralna czescia terapii odwykowej. Jesli magrud czy kto inny czuje potrzebe „otwierania sie”, to chwala im za to, ale postawa tego typu przypominajaca z lekka rozebranie sie na ruchliwej ulicy: nikt z gapiow nie pojdzie w slady rozebranego, a tylko popatrza, pokomentuja, i potem kazdy pojdzie swoja droga. Jak zwykle. Innymi slowy nie oczekuj od Eddiego czy od innych, zeby „otwierali sie” tak, jak to przypisujesz magrud. To nie jest potrzebne na blogach jak ten. Podobnie jak na ruchliwej ulicy: ludzie ubrani sa z reguly bardziej atrakcyjni niz ludzie rozebrani, nawet jesli uczynili to z wlasnej, nieprzymuszonej woli.

    Pozdrawiam.

  158. @ Teresa Stachurska 03/14, 10:39

    Musze przyznac, ze nie dziwie sie lekarzom. Dwa czy trzy tygodnie temu tygodnik „Wprost” podal statystyke zarobkow w Polsce. Jak z tego wynikalo srednie wynagrodzenie wynosilo okolo 3000PLN/mies. natomiast zawody o szczegolnym prestizu spolecznym jak na przyklad dyrektorzy bankow i spolek, poslowie i czlonkowie rzadu, prokuratorzy i adwokaci, dziennikarze i „osobowosci” telewizyjne zarabialy powyzej 20000 PLN/mies. Tych szczesliwcow bylo okolo 2% calej puli wynagrodzenio-biorcow. Na calym swiecie zawod lekarza zalicza sie do najlepiej platnych. Poczatkowe wynagrodzenia sa rzedu trzech srednich krajowych a cenieni specjalisci otrzymuja znacznie wiecej. Jesli zas spojrzymy na wage pracy lekarza dla naszego zycia i zdrowia to przekracza ona wszystko co mozna oczekiwac ze strony wyzej wymienionych zajec uprzywilejowanych finansowo. Do czasu kiedy wlasciwe proporcje wynagrodzen nie zostana przywrocone polscy lekarze i pielegniarki beda szukac lepiej platnej pracy za granica. W polskiej sytuacji jest jasne, ze naklady na sluzbe zdrowia musza byc podwyzszone a to tez oznacza koniecznosc podwyzszenia skladek ubezpieczeniowych.

  159. Przypomnijmy sobie cz.I uchwały programowej S 80 oceniającą wyniki transformacji za lata 1997-2001

    Daniel Podrzycki Bogusław Ziętek Gabriel Kraus
    Uchwała programowa

    III Krajowego Zjazdu Delegatów WZZ ,,Sierpień 80″ – Konfederacja

    I.Ocena warunków rozwoju społeczno-gospodarczego i politycznego Polski

    Czteroletni okres dzielący nas od II Walnego Zgromadzenia Związku, to czas finalizacji wielkich transformacji systemowych pod egidą rzekomo „posierpniowych” ugrupowań politycznych, z aktywnym poparciem, spragnionego władzy i pieniędzy, politycznego „pospolitego ruszenia” NSZZ „Solidarność”. Te minione cztery lata, to równocześnie także okres w którym rzeczywistych celów i skutków polityki prowadzonej od kilkuna-stu lat przez wszystkie najbardziej liczące się siły z postkomunistami włącznie, już nie trzeba było tak jak we wcześniejszych okresach odczytywać tylko z różnych ofi-cjalnych programów i ekspertyz, lecz każdy obywatel, nawet nie znający się kompletnie na polityce i ekonomii, mógł je dostrzec własnymi oczami lub, chciał czy nie chciał, odczuć na własnej skórze.

    Podobnie wyglądały sprawy:

    – autorstwa dokonujących się w Polsce przemian,

    – ekonomicznej i społecznej efektywności uczestnictwa Polski w światowych, a w szczególności europejskich „megatrendach” rozwojowych (m.in.: globalizacja, integracja, neoliberalizacja, darwinizm społeczny i in.) z tzw. integracją europejską na czele,

    – jakości budowanego nowego ustroju, poszczególnych wprowadzanych zmian sys-temowych i programów restrukturyzacyjnych,

    – sprawności i efektywności realizujących tę budowę partii politycznych oraz organi-zacji związkowych,

    – stanu społeczeństwa polskiego oraz stopnia jego przygotowania do korzystania z dobrodziejstw, jakie przyniosła mu demokracja i rozwój postępu techniczno-informatycznego.

    Na podstawie własnych doświadczeń uzyskanych w toku realizacji zadań statutowych Związku i analiz przeprowadzonych przez niezależnych ekspertów oraz polityków Ru-chu Społecznego ALTERNATYWA, z którymi Związek współpracuje stwierdzają, że na skutek realizowanych od połowy lat 80 przez wszystkie kolejne rządy narzuconych Polsce przez Unię Europejską i różne międzynarodowe organizacje oraz formalne i nie-formalne grupy interesów i nacisku transformacji systemowych i tzw. reform oraz procesów restrukturyzacyjnych Polska w ostatnich latach weszła w jeden z najbar-dziej przełomowych, a zarazem najbardziej dramatycznych w swojej historii, okresów, w którym Wolny Związek Zawodowy Sierpień 80 odgrywa wyjątkową rolę i ma do spełnienia zupełnie szczególną misję

    Charakterystyczne cechy tego okresu, to:

    1. Podporządkowanie całego rozwoju społeczno-gospodarczego i politycznego Polski uzyskaniu przez nią pełnoprawnego członkostwa w Unii Europejskiej i NATO, co jest równoznaczne z rezygnacją z pełnej niepodległości i suwerenności i stawianiem interesów Unii oraz jej państw członkowskich ponad narodowe i interesy Narodu i Państwa Polskiego. U podłoża tej decyzji leżało przekonanie, że Polska w globali-zującym się świecie, po ponad czterdziestoletnim okresie panowania systemu „real-nego” socjalizmu, przy ogromnym zadłużeniu zagranicznym i braku własnych ka-pitałów nie ma szans na uzdrowienie swojej gospodarki, nadrobienie zapóźnień technologicznych i cywilizacyjnych oraz na dalszy, pomyślny rozwój w ramach sa-modzielnego, w pełni niepodległego i suwerennego bytu państwowego. Rację mają ci politycy, którzy od początku narodzin III Rzeczypospolitej Polskiej twierdzili, iż zarówno komunistyczne, jak i solidarnościowe elity polityczne, przeżarte duchem socjalistycznego internacjonalizmu i bezideowego kosmopolityzmu, traktowały Pol-skę jako jedną wielką masę upadłościową, a siebie jako syndyka tej masy, który jak najszybciej powinien ją sprzedać, z możliwie największą osobistą korzyścią dla sie-bie.

    2. Oddanie w ręce Unii Europejskiej oraz innych międzynarodowych organizacji fi-nansowych i gospodarczych programowania polskiej strategii rozwoju społeczno-gospodarczego i politycznego, z przyznaniem im immunitetów dyplomatycznych i prawa do eksterytorialności ich placówek włącznie.

    3. Uznanie wyższości prawa międzynarodowego nad prawem krajowym i zobowiąza-nie się polskiego parlamentu do dostosowywania polskiego ustawodawstwa do ustawodawstwa unijnego, na kształtowanie się którego Polska nie ma żadnego wpływu, a ustawodawstwo to nie odpowiada ani polskim warunkom, ani potrzebom, ani wreszcie naszym możliwościom realizacyjnym. Prawo to jednostronnie uprzy-wilejowuje podmioty gospodarcze i obywateli UE, wystawiając Polskę na nierówną i nieuczciwą konkurencję z ich strony.

    4. Zawarcie przez rząd polski, niezgodnie z Konstytucją, szeregu niekorzystnych dla Polski umów międzynarodowych, w których rozstrzyganie sporów między Polską a jej zagranicznymi kontrahentami oddane zostało w ręce międzynarodowych trybu-nałów, w których decydujący głos mają przedstawiciele państw i kapitału nieprzy-jaznego Polsce.

    5. Zastępowanie demokracji opartej na trójpodziale władzy sprawowanej przez Naród neoliberalnym totalitaryzmem, w którym państwo staje się demokratyczną atrapą rzeczywistej, totalitarnej „pięciowładzy” (władza ustawodawcza, wykonawcza, są-downicza, kapitałowa, informacyjna) krajowych i międzynarodowych grup intere-sów o wyraźnie mafijnym charakterze, którym państwo ma za zadanie wydać na łup tych obywateli, którzy nie dysponują wielkimi kapitałami lub nie posiadają dużych gospodarstw rolnych. Szczególne znaczenie ma tu ograniczenie władzy ustawodaw-czej na rzecz wykonawczej, z utworzeniem suwerennej władzy kapitału w postaci niezależnego od Sejmu i rządu Narodowego Banku Polskiego oraz Rady Polityki Pieniężnej, bez ustawowego obowiązku wspierania rozwoju gospodarki narodowej.

    6. Doktrynalnie pojmowane tworzenie przez rządzące elity tzw. klasy średniej, a w gruncie rzeczy grupy ludzi bardzo bogatych, zdolnych do stworzenia mafijnej oli-garchii finansowo-informacyjnej, rozumianej jako forma rządów sprawowanych niekoniecznie formalnie przez nielicznych ludzi dysponujących ogromnymi ka-pitałami oraz mediami i ośrodkami opiniotwórczym, a także decydującymi o roz-dziale najbardziej atrakcyjnych, newralgicznych z punktu widzenia ekonomicznego i politycznego, stanowisk. Temu celowi służyły bezkarnie lansowane hasła w ro-dzaju: „własność społeczna (i państwowa) jest własnością niczyją”, „przedsiębior-stwo może dobrze funkcjonować, jeśli ma prawdziwego, tj. prywatnego właściciela, który w jego działalność angażuje własne pieniądze i „pierwszy milion musi być ukradziony”. Ta ostatnia, najważniejsza maksyma, znalazła swoją prawną podbu-dowę w formie przepisów prawnych umożliwiających uwłaszczanie się najpierw starej, a później także nowej, pookrągłostołowej nomenklatury. Tylko jej zachłan-ność, nie pozwoliła na uczciwą i społecznie akceptowalną reprywatyzację oraz po-wszechne uwłaszczenie obywateli, którzy swoim niewyobrażalnie wielkim wysił-kiem, a także odbieranymi im przez rządy komunistyczne pieniędzmi stworzyli wielki majątek, formalnie będący własnością społeczną, a więc wspólną własnością całego Narodu. Jego doktrynalnie traktowana prywatyzacja, szczególnie zaś pry-watyzacja kapitałowa z udziałem kapitału zagranicznego, była sprzeczna z obowią-zującą do roku 1997 Konstytucją. Liczne zmiany, jakie zostały w niej dokonane w latach 1989 1996, w celu wyeliminowania przepisów sprzecznych z nowym, de-mokratycznym ustrojem, nie objęły artykułu 91, który brzmiał: „Każdy obywatel Rzeczypospolitej Polskiej obowiązany jest strzec własności społecznej i umacniać ją jako niewzruszoną podstawę rozwoju Państwa, źródło bogactwa i siły Ojczyzny.”

    7. Osłabianie władzy państwowej przez tworzenie wieloszczeblowej władzy samorzą-du terytorialnego i gospodarczego, a także przez ograniczanie regulacyjnych, opie-kuńczych i obronnych funkcji państwa. Dokonywało się to z jednej strony przez od-powiednie zapisy ustawowe, a z drugiej przez prywatyzację majątku państwowego (i tym samym pozbawianie państwa własnych pozapodatkowych źródeł dochodów) oraz agend zajmujących się realizowaniem strategii i polityki państwa. Nadanie województwom charakteru autonomicznych regionów z prawem do utrzymywania przez nie samodzielnych stosunków z obcymi państwami (eroregiony i zagraniczne przedstawicielstwa) stwarza niebezpieczeństwo integrowania się zachodnich woje-wództw z Unią Europejską, a dokładniej mówiąc z Niemcami na własną rękę.

    8. Osobny problem stanowią w tym względzie działania niektórych środowisk nie-mieckich i żydowskich mające na celu wykorzystanie prawa międzynarodowego do oskarżenia Polaków o zbrodnie wojenne i przeciwko ludzkości, czyniąc ich odpo-wiedzialnymi jako naród za negatywne dla siebie konsekwencje zbrodni przez nich samych uczynionych, w części za wiedzą i zgodą „Wielkiej Trójki”, z niewyobra-żalnie wielkimi stratami i cierpieniami Polaków. Niemieccy tzw. „wypędzeni” oskarżają nas o sprzeczne z międzynarodowym prawem wysiedlenie Niemców z za-chodnich ziem Polski i za utracone w związku z tym prywatne ich mienie, co we-dług nich było sprzeczne z międzynarodowymi konwencjami. W związku z tym domagają się od rządu polskiego przyznania im prawa powrotu do swoich dawnych miejsc zamieszkania w Polsce i do zwrotu utraconych na skutek tego nieruchomości i/lub wypłacenia odpowiednich odszkodowań. Podobne roszczenia wysuwają Żydzi. Ci oskarżają Polaków o udział w holokauście i zagarnięcie ich mienia, zarówno te-go, którego wcześniej pozbawili ich Niemcy, jak i tego, które później zostało prze-jęte przez PRL. Również tym oskarżeniom towarzyszą żądania reprywatyzacyjne i/lub odszkodowawcze, połączone z działaniami noszącymi znamiona ekonomicz-no-politycznego szantażu międzynarodowego. W obu przypadkach wysuwane pod adresem Polski i Polaków bezzasadne oskarżenia i roszczenia nie tylko rzucają cień na dobre imię państwa i narodu Polskiego, ale stwarzają bardzo poważne zagrożenia polityczne i ekonomiczne. Niemcy zapominają, że to oni, jako naród rozpętali pierwszą we współczesnym świecie wojnę totalną, skierowaną nie tylko przeciwko innym państwom, ale także narodom i obliczoną na biologiczne wyniszczenie tych narodów. Natomiast Żydzi zapominają, że to ich rodacy mieli znaczący udział we władzach komunistycznych, których szkodliwe dla narodu polskiego działania do-tknęły także i ich współbraci zamieszkałych na terenie Polski i posiadających swoje majętności na jej terytorium. Te wszystkie niesłuszne oskarżenia nie znajdują od-powiedniego odporu ze strony obecnych władz polskich i najbardziej wpływowych dotąd ugrupowań politycznych.

    9. Programowe zmniejszanie procentowego udziału finansów publicznych w Krajo-wym produkcie brutto, do którego od 1994 r. wlicza się także dochody tzw „szarej strefy”, przy równoczesnym, ustawowym, ograniczaniu możliwości udzielania przez państwo przedsiębiorstwom i regionom pomocy publicznej.

    10. Programowe osłabianie polskiej gospodarki przez niszczenie, kosztem ogromnych nakładów budżetowych i pożyczek zagranicznych, strategicznych i najbardziej konkurencyjnych dla zagranicy sektorów, warunkujących zachowanie bezpieczeń-stwa ekonomicznego, żywnościowego, energetycznego i obronnego, a tym samym i rzeczywistej, realnej suwerenności narodu i państwa. Tu na pierwszych miejscach wymienić należy doprowadzanie do bankructwa i/lub ograniczanie zdolności pro-dukcyjnych oraz zmniejszanie eksportu i stanów zatrudnienia takich sektorów jak: górnictwo i energetyka, hutnictwo, przemysł zbrojeniowy, rolnictwo, nauka, szkol-nictwo, służba zdrowia i wojsko. Instrumentami tej niszczycielskiej polityki są:

    10.1. Doktrynalnie wprowadzana komercjalizacja i prywatyzacja państwowych podmiotów gospodarczych.

    10.2. Poddawanie jednoosobowych spółek skarbu państwa i jednostek budżetowych o charakterze instytucji użyteczności publicznej prawom rynku, przy równoczesnym narzucaniu im obowiązku realizowania zadań ekonomicznie nieopłacalnych lub przekraczających ich możliwości finansowe, bez odpowiednich dotacji.

    10.3. Stosowanie zaniżonych cen urzędowych lub regulowanych, co czyni nawet najbardziej potencjalnie rentowne przedsiębiorstwa państwowe i budżetowe bankrutami, a handel ich długami umożliwia spekulantom zagranicznym przejmowanie tych jednostek za drobną część ich rzeczywistej wartości.

    10.4. Utrzymywanie horrendalnie wysokich stóp procentowych, co podraża kredyt i stwarza kapitałom spekulacyjnym, w szczególności zagranicznym, możliwość uzyskiwania w Polsce z lokat kapitałowych w złotówkach, bez inwestycji, krociowych zysków i wyprowadzanie tych zysków za granicę.

    10.5. Sztuczne zawyżanie kursu złotego, co sprzyja importowi, a zmniejsza opłacalność eksportu.

    10.6. Lokowanie rezerw dewizowych na bardzo niski procent w papierach wartościowych obcych rządów lub w bankach zagranicznych, przy równoczesnym odmawianiu udzielania przez NBP nisko oprocentowanych pożyczek nominowanych w walutach zagranicznych polskim podmiotom gospodarczym (np. górnictwu węgla kamiennego) i rządowi polskiemu.

    10.7. Prywatyzacja polskich banków z udziałem strategicznych inwestorów zagranicznych, co umożliwia zagranicznym grupom interesów wywieranie niekorzystnego dla polskiej gospodarki wpływu na wielkość i kierunki inwestowania.

    10.8. Opieranie rozwoju kraju na inwestycyjnym kapitale zagranicznym, który jest droższy niż pożyczki zagraniczne, ponieważ polska gospodarka i polscy pra-cownicy, oprócz wysokiej stopy zwrotu zainwestowanych w naszym kraju ka-pitałów muszą zapewnić jeszcze zagranicznemu inwestorowi bardzo wysokie zyski, które następnie zostają wytransferowane za granicę. Zagraniczne inwe-stycje z reguły pociągają też za sobą zwiększenie importu.

    10.9. Programowe zastępowanie taniego krajowego węgla kamiennego dużo droższym, importowanym głównie z Rosji gazem ziemnym i również importowanymi z różnych krajów, stale drożejącymi paliwami płynnymi,

    10.10. Zastępowanie przyjaznego środowisku i opartego na krajowej energii elektrycznej transportu kolejowego szkodliwym ekologicznie i opartym na importowanych paliwach transportem samochodowym

    10.11. Stawianie na wzrost eksportu, jako głównego czynnika wzrostu gospo-darczego, zamiast intensyfikowania rozwoju rynku wewnętrznego w oparciu o wzrost popytu zwiększanego przez rosnącą siłę nabywczą polskiego społeczeń-stwa i polskich przedsiębiorstw oraz gospodarstw rolnych.

    10.12. Obniżanie podatków dochodowych dla najbogatszych oraz dla osób prawnych nie tworzących miejsc pracy oraz obciążanie całej ludności bardzo wysokim podatkiem od towarów i usług powszechnego użytku

    11. Zastępowanie tradycyjnej wspólnoty narodowej, zintegrowanej na bazie wspólnych narodowych wartości, norm społecznych i interesów oraz więzów solidarności, wy-nikających z akceptowanej wspólnej historii i świadomości wspólnoty losu otwartym na świat, internacjonalistycznym lub kosmopolitycznym, społeczeństwem obywatelskim, będącym zbiorem egoistycznych, nienasyconych jednostek, walczą-cych równocześnie z sobą o byt i najlepsze miejsce pod słońcem. Szczególny zamęt pojęciowy wprowadziło tu utożsamienie przez Konstytucję ogółu obywateli z naro-dem, przy równoczesnym utrzymaniu pojęcia mniejszości narodowych i ich „pozy-tywnej dyskryminacji” (np. nie stosowanie 5%-go progu w wyborach parlamentar-nych). To właśnie w związku z niejasnym rozróżnieniem pojęcia narodowości i obywatelstwa, problemem nie do rozwiązania okazał się problem podwójnego oby-watelstwa.

    12. Zastępowanie tradycyjnego humanitarnego systemu ogólnoludzkich wartości za-wartego w postanowieniach Karty Narodów Zjednoczonych, Powszechnej Deklara-cji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Gospodarczych, Socjalnych, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz konwencjach Międzynarodowej Organizacji Pracy ideologią neoliberalną opartą na kulcie pie-niądza i zimnego rachunku ekonomicznego, jako narzędzi ludobójczego darwinizmu gospodarczego oraz społecznego. Do atrybutów tego ostatniego należą.

    12.1 podniesienie pieniądza i maksymalizacji zysków do rangi najwyższej warto-ści i podporządkowanie polityki społeczno-gospodarczej państwa rachunkowi eko-nomicznemu, eliminując instytucje „użyteczności publicznej”,:

    12.2. zastępowanie we wszystkich dziedzinach wytwórczości pracy ludzi pracą maszyn, robotów i komputerów,

    12.3 tworzenie podstaw prawnych do pozbawianie pracy, środków do życia, da-chu nad głową i opieki zdrowotnej, a tym samym i szans na przeżycie ludności słabszej ekonomicznie, uznanej przez kapitalistycznych menedżerów i polityków za ludność zbędną,

    12.4 komercjalizację i prywatyzację obowiązkowych ubezpieczeń społecznych z ustawowym zmuszaniem obywateli do przekazywania swoich składek ubezpiecze-niowych w ręce finansowych spekulantów, którzy nie dość, że obracając pozyska-nymi w ten sposób pieniędzmi uzyskują szansę wysokich zarobków, to jeszcze każą sobie za ten „trud” składkowiczom płacić.

    12.5 ograniczanie faktycznego zakresu bezpłatnej edukacji i opieki zdrowotnej,

    12.6 ogłupianie, zniewalanie i upodlanie ludzi za pomocą sprzedajnych polityków, działaczy związkowych, mediów oraz instytucji naukowych i opiniotwórczych pre-destynowanych do sprawowania „rządów dusz”, a sprzeniewierzających się swoje-mu posłannictwu przez promowanie neoliberalizmu i jego „kapłanów” oraz wier-nych wyznawców przy pomocy fałszywej wiedzy, terroru lub szantażu psycholo-gicznego, wulgarnego szarlataństwa lub wyrafinowanej sofistyką i psychodelicznej socjotechniki,

    12.7 tworzenie liberalnego, niemoralnego, prawa nie odpowiadającego polskim warunkom, preferującego przestępców i ludzi uzyskujących korzyści majątkowe nieuzasadnione własnym wkładem pracy lub wkładem kapitałowym cudzym kosztem, z działalności społecznie nieużytecznej lub wręcz szkodliwej (legalne rek-etierstwo),

    12.8 nadanie wyborom parlamentarnym charakteru upodabniającego je do walki sumo, w której zarówno zakreślenie kręgu wyznaczającego miejsce walk wybor-czych, jak też kwalifikowanie „pełnoprawnych” zawodników, mających szanse na wzięcie udziału w liczących się pojedynkach należy do oszukańczych komercyj-nych ośrodków badania opinii publicznej i mediów,

    12.9 tendencje do jeśli nie całkowitego wyeliminowania, to przynajmniej za-sadniczego osłabienia i obezwładnienia związków zawodowych przez wprowadza-nie podziałów na związki reprezentatywne i niereprezentatywne; zmiany w kodeksie pracy, lansowanie koncepcji przekształcenia związków zawodowych w stowarzy-szenia lub w „bezzębne” społeczne rady zakładowe, jak to przewidywał nie zreali-zowany jeszcze Kodeks Stosunków Pracy. Inne metody prowadzące do w/w celów, to nie konsultowanie ze związkami aktów prawnych o podstawowym znaczeniu dla kształtowania się najszerzej rozumianych warunków pracy (łącznie z partycypacją w zarządzaniu) i dochodów z pracy, ubezpieczeń społecznych oraz wielkości za-trudnienia i jakości życia zarówno samych pracowników najemnych, jak i ich ro-dzin, a także ostra kampania antyzwiązkowa prowadzone przez media i sprzedaj-nych naukowców. Szczególnie ostro zwalczany jest nasz Związek zarówno przez wysuwane pod jego adresem oszczerstwa, jak i przez przemilczanie jego pozytyw-nych osiągnięć

    Tych wszystkich czynników determinujących rozwój sytuacji społeczno-gospodarczej i politycznej Kraju nie da się właściwie zrozumieć i ocenić, jeśli nie weźmie się pod uwagę dodatkowo co najmniej dwóch okoliczności ogólniejszej natury:

    1. Świat wszedł w kryzysowy etap rozwoju, który cechuje z jednej strony permanentna rewolucja naukowo-techniczna, bezprecedensowe tempo rozwoju gospodarczego i rozpasanej, wyuzdanej konsumpcji bogatszych warstw krajów najwyżej rozwinię-tych oraz eksplozji demograficznej w krajach o niższym poziomie rozwoju społecz-no-gospodarczego, a z drugiej strony postępującej degradacji środowiska przyrod-niczego i wyczerpywania się podstawowych surowców przemysłowych oraz dóbr zwanych dotychczas wolnymi, takich jak np. woda i tlen.

    2. W tych warunkach globalizacja gospodarcza świata i ponadpaństwowa integracja oparte na zasadach neoliberalnego kapitalizmu stanowią nowoczeną wersję dawne-go imperializmu i kolonializmu, którego celem jest nie tylko poszerzania „prze-strzeni życiowej” krajów najbogatszych, ale także eksterminacja ludności słabszej ekonomicznie.

  160. zdziwiona pisze:

    2009-03-14 o godz. 11:17

    Zdziwiona i slusznie; zaluje, ze nie zrozumiala Pani kolejnego dwcipu „pointy”: oczywiscie, ze warto czytac i byc czytanym, jednak ze zrozumieniem. Pani rowniez nie czyta, bo wiedzialalby, ze TV to nie moj swiat. Gratuluje czlonkowstwa w TWA. Bede na Pania glosowal; vice miejsce jest wolne.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Lizaka nie trzeba czytac, aby go zrozumiec; wystarczy spojrzec na pierwsza i ostatnia litere, a Pani chcialaby literalnie.

  161. Tereso Stachurska,
    Nie wiem, który dupek Ci tak odpisał::::::
    Powyzszy cytat pochodzi z MAGRUD; zaczyna robic sie ludyczno-genitalnie,
    czyt. genialnie.
    MA

  162. Teresa Stachurska pisze:

    2009-03-13 o godz. 20:46

    Nie jest to wykluczone; samoprojekcja? Sadze jednak, ze nie jest to zjawisko zarazliwe.
    Z powazaniem.
    MA

  163. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Czy ktos jest w wstanie wytlumaczyc mi, dlaczego Gospodarz administrator wstrzymuje wpisy z g 14.03 g 10:38, ktory umieszczeony jest nad TS – 10:39, jg – 10:54 + 11: 05. Co jest w nich, ze sa blokowane?
    O wpisie dotyczacego „Finansowej teorii wartosci” „ z godz wczesno rannych nie wspomne, ktorego administrator nawet nie przyjmuje? Czyzby w tekscie dotyczacym teorii wartosci i aspektu intelektualnego byl az tak wielki wstydem, zwiazany z ostatnim 20-leciem? Gospodarzu, moza przepisac i zrobi rewelacyjne material. Wyrazam zgode!

  164. Do PIRS pisze:
    ponizej pare prob MAGRUD i czesc reakcji na owe proby. Dziwie sie, ze Magrud i jej wielbicielki sie dziwia.

    1.magrud pisze:
    2009-02-06 o godz. 01:15

    W skrócie moja ocena brzmi – chlew.
    Świński ryj w roli dziennikarza roku, najobrzyliwsza trzeciorzędna pornografia.

    Pan Pasent, jak zwykle znalazł u ofiary jakieś niedociągnięcia, by usprawiedliwć oprawcę. Grunt, to byc zawsze, po stronie silniejszego, a do przyzwoitych mrugnąć oczkiem – wiecie, rozumiecie.
    P. Kiszczak zachował sie godnie. Gdyby dzisiejsi nasi politycy mieli, chocby w połowie, taki szacunek do siebie, jak ten stary człowiek, to moze byśmy zaczęli ich szanować.

    Takie stacje jak TVN24 są dziś bardziej szkodliwe niż dym tytoniowy.
    Taka forma i treści przekazu powinny być zabronione.

    Oto dorobek ostatniego 20 lecia. Zdziczenie i barbaryzacja życia zbiorowego. A w kasie i tak pusto.

    Wracając do inkryminowanego wywiadu.
    W ciągu ostatnich 10 lat na polskich drogach ( pośród kierowców także dominują medialne wzorce) zginęło ponad 55tys osób. 5500 w każdy roku!

    Mój Boże, jak ja tęsknię za kulturą i rztelnoscią dziennikarzy słusznie minonego “reżimu”. Ależ to była klasa.

    1.magrud pisze:
    2009-02-03 o godz. 01:20
    Andrzej Falicz z 17.34
    Niskie ukłony! Znakomity, syntetyczny wpis.
    Najwyższy czas wyzwolić się spod terroru oskarżeń o antysemityzm.
    Mamy prawo krytykować nie tylko politykę Izraela. Mamy prawo, a nawet obowiązek pytać się naszych braci Żydów, czymżeśmy sobie zasłużyli, na ich pogardę i obcość. Tysiące lat żyli pomiędzy różnymi narodami, ale zawsze w świętym obowiązku izolacji od tubylców. Nie twierdzę, że z tego powodu należały im się pogromy i holokaust. Twierdzę natomiast, ze były i długo jeszcze będą konsekwencją wyniosłej izolacji.
    Proszę bardzo, rozpocznijmy ekumeniczny dialog i zapytajmy się, dlaczego ich Bóg wykluczył nas ze swojego uniwersum. W czym jesteśmy gorsi? Niech mnie pozwą za obrazę religijnych uczuć, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że wobec nas-gojów, Bóg Izraela jest skrajnym nacjonalistą.
    Uczy się nas , ze mamy szanować uczucia religijne innych ludzi, ale jest we mnie głęboka niezgoda na koncepcję boga narodowego. Okrutnego, plemiennego, ekskluzywnego Boga Starego Testamentu. I pomyśleć, jak wielkim jest paradoksem, że potomkowie twórców i wyznawcy skrajnego nacjonalizmu uchodzą za kosmopolitów, a my, wyznawcy religijnego uniwersalizmu tłumaczyć się musimy i wstydzić stosunkowo świeżego, bo niespełna dwóchsetletniego i bardzo słabego poczucia narodowej tożsamości. Widocznie, jak w starym przysłowiu: “Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie.”
    Piszę te słowa, w nadziei, że zostaną dobrze zrozumiane. W nadziei, że ludzkość stać na uznanie uniwersalnego charakteru osoby ludzkiej i odrzucenie religii, których celem jest dzielić.
    Dopóki Żydzi nie odzrzucą idei narodu wybranego, dopóty będą narażeni
    na niechęć za strony pozostałej części ludzkości. Antysemityzm może umrzeć tylko wraz z Bogiem Abrahama.
    Trzy wielkie religie monoteistyczne i trzy żródła nienawiści. Chrześcijańska przez wieki Europa stała sie tolerancyjna tylko dzięki sekularyzacji. Mahometanie w uniesieniu religijnym nadal walczą z niewiernymi a teokratyczny Izrael destabilizuje Bliski Wschód. Jak długo jeszcze?

    1.magrud pisze:
    2009-02-03 o godz. 20:52
    Dzieląc się moimi “antysemickimi” refleksjami. Liczyłam na oburzenie u niektóch i na potrzebę szczerej rozmowy o istocie monoteizmu, pochodzacego od Abrahama.
    Wyszło jak zwykle. Odezwało sie tylko oburzenie. Wywołane czym?
    Postulatem, by ludzie odrzucili sztuczne, bo mitologiczne dystynkcje.
    Apel o uniwersalizm, jako przejaw antysemityzmu. Brawo!
    Nigdzie nie napisałam, że judaimzm jest usprawiedliwieniem dla prześladowań. Napisałam natomiast wyrażnie, że religijna, etniczna, tj tożsamosciowa izolacja jednej grupy, w ramach większej całości jest dla członków takiej grupy śmiertelnym zagrożeniem.
    U podstaw tego zagrożenia leżą nasze ukształtowane w procesie ewolucji
    zachowania. Niezmienna psychologia, której nie da się zmienić. Choćbyśmy jako społeczeństwo byli prymusami w szkole tolerancji, to i tak w chwili próby bedziemy bronić naszych, kosztem obcych. Dotyczy to każdej ludzkiej zbiorowości. Nie mozemy zmienić naszej biologicznej natury. Możemy natomiast tak, kształtować nasze życie zbiorowe, by eliminować przyczyny konfrontacji i rywalizacji pomiędzy ludżmi, i tworzonymi przez nich grupami. Gdy istniały czytelne podziały stanowe, to w określonych warunkach, musiało dochodziło do rewolt, rzezi i rewolucji. Jeżeli dziś np. w Warszawie buduje się całe, odgrodzone od reszty miasta osiedla, to nikomu nie muszę tłumaczyć, że zostaną te miejsca kiedyś splądrowane, a ich mieszkańcy będą znienawidzeni.
    To ci, którzy wznoszą mury, choćby tylko symboliczne, by bronic innym dostępu do swego mienia, do swojej ziemi, do swego Boga, do swego ego, są przeciw braterstwu. Każda ustanowiona pomiędzy ludżmi granica, jest grozna, jest zła, jest nieetyczna. Taka jest moja teza. Jezeli zatem wołanie o odrzucenie bogów, nie tylko tych stricte religijnych, którzy istnienia takich granic żądają od swoich wyznawców jest atysemityzmem, to co, nim nie jest?
    Np. Żydzi w diasporach, wędrujący od wieków Cyganie, maja prawo żyć tak, jak chcą. Muszą ich przywódcy jednak wiedzieć, że takie życie jest ryzykowne.
    Bywalec2 pyta, czym jest owa wyniosła i dobrowolna izolacja?
    Wiarą w przynależność do wybranego narodu, religijnym zakazem mieszanych małżeństw, religijnym zakazem asymilacji i integracji z innymi kulturami – odpowiem. Żyd łamiący te zasady, usuwany był ze wspólnoty.
    Dość przypomnieć los Icchaka Rabina.

    Tak więc dzielić się Ziemią Świętą z obcymi, choć autochtoniczymi, elementami to wg prawicy, zwłaszcza tej ortodoksyjnej, niewybaczalny grzech. Ale pytać się dlaczego, przez całe wieki Żydzi nie chcieli się z innymi integrować, oraz wołanie o odrzucenie okrutnych bogów podziału, to kliniczny polski antysemityzm.
    Brawo Ma, Brawo Helena!

    Reakcja na wpis MAGRUD
    1.Bywalec 2 pisze:
    2009-02-03 o godz. 14:43
    Magrud
    Twierdzenie jakoby izolacja Zydow byla “wyniosla” i dobrowolna jest historyczna nieprawda. O wiele bardziej byli oni przesladowana, slaba i parweniuszowska mniejszoscia.
    Oto kilka form historycznych dyskryminacji, ktorych Zydzi doswiadczyli na przestrzeni wiekow w Polsce i Europie:
    sredniowieczny nakaz opuszczania murow miasta przed zmrokiem ( w ten sposob powstal po 1494 roku zydowski Kazimierz kolo Krakowa i Fuert kolo Norymbergi itp.)
    zakaz nabywania ziemi
    zakaz jazdy na oklep na koniu
    zakaz wykonywania okreslonych rzemiosl.
    “Zasluzona kara” spotykala Zydow wielokrotnie jej apogeum byl Holokaust. Ich najwieksza wina nie byla jednak “wynioslosc”, ale slabosc i to, ze niepotrafili sie bronic. Przez wieki zyli jako przesladowana mniejszosc bez wlasnej panstwowosci. Czy mozna sie dziwic, ze nie chca powrotu do tej sytuacji?

    Nie podejmuje sie proby komentarza jej wpisow. Zaskakuje mnie jednak ich kolokwialnosc.

    Z powazaniem.
    MA

  165. W ciągu ostatnich 10 lat na polskich drogach ( pośród kierowców także dominują medialne wzorce) zginęło ponad 55tys osób. 5500 w każdy roku!
    A tu wyciąga się śmierć 2 kapłanów, z których jeden otruł się tlenkiem węgla ( zaczadzenie ), a drugi być może został zamordowany i robi się z tego wielką zbrodnię komunizmu.

    O tym zapomnialem, wymknelo sie przy kopiowaniu; ciekawe sa porownania Magrud.
    MA

  166. To jako komentarz do wpisu (wypisu ze Sterna) LIZAKA:

    Cytat z LIZAKA
    Nieśmiało zaczynają się pojawiać myśli, że anglosaski model kapitalistycznej gospodarki uległ eksploatacji i deprecjacji, w rezultacie tych tendencji, w polityce pojawił sie surogat ” terrorysty” mający napędzać polityczną linię wyzysku, tak i w gospodarce ma się pojawić nowy towar w starym opakowaniu nazywany modelem niemieckim.A jakie on ma korzenie to większość europejczyków doskonale pamięta, może poza samą piękną panią Angelą i cudowną Eryką.

    MA
    PS
    Musze zaczac prenumerowac Stern. Gwiazda pozostanie jednak LIZAK, wielbiciele oraz wielbicielki i wcale sie nie zdziwie.

  167. NeferNefer pisze:

    2009-03-14 o godz. 00:35

    Dziekuje za odpowiedz. Podobnie postrzegam Lizaka i Magrud. Irytuje mnie jednak ciagle powtarzanie, przeczytanego i czytanie powtarzanego. Poza tym pisanie Magrud nie jest spojne. Coz, nie kazdy moze uzurpowac sobie prawo wylacznosci; do tego podworkowy tenor wpisow i zaczyna sie problem postrzegania.
    Z powazaniem.
    MA

  168. Lech pisze:

    2009-03-13 o godz. 22:29

    Ciesze sie, ze sie uaktywniles, szkoda li tylko, ze korzystasz przy tym z tzw. posredniaka; tam dobrej pracy nikt jeszcze nie otrzymal. Zapewniam Cie, ze nie jestem madrzejszy od wszystkich; sam przeciez imputujesz, ze od Ciebie nie i calkowicie sie z Toba zgadzam. Piszac o moich poczynaniach w tym blogu i ganiac mnie zaprzeczasz niestety sobie niezmíernie, bo nie swiadczy Twoj wpis o obojetnosci. Nie przejmuj sie, kazde uczucie jest lepsze od „niezauwazalnosci”. Dlatego tez doceniam te Twoje ostrozne Proby intelektualnej kokieterii. Niestety musze Cie zmartwic i obdarzyc koszem kwiatow; jednak koszem, bo jestem juz zajety. Zastanow sie prosze; to co Ty nazywasz wykrecaniem w prawa strone; takie sa niestety zasady ruchu kolowego, jest li tylko proba wskazania na brak spojnosci w postrzeganiu naszej rzeczywistosci i jej oraz nas samych zmiennosc. Pisalem przeciez o Monteskiuszu; jesli mi nie wierzysz, to poczytaj sobie zalegle lektury i nawiazemy dyskusje; tylko o czym. Zapewniam Cie, ze nie mam zamiaru powtarzac rzeczy przeczytanych w prasie codziennej. Niestety, na moje powazne uwagi nie reagujesz; pisalem rowniez o Lassalle’u i nic z tego nie myszlo. Pamietaj jednak czeste stosowanie Page down powoduje czesto syndrom wypalenia, co zauwazam prawie codziennie u swoich studentek i studentow. Po lekturze Twojego wpisu nie wiem naprawde, czy jestes rycerzem zasad, czy tylko je ujezdzasz.
    Z powazaniem.
    MA

  169. zdziwiona pisze:

    2009-03-14 o godz. 11:17

    Przemyslalem sobie i zdecydowalem sie dolaczyc do Twoich gratulacji.

    Z powazaniem.

    MA

  170. Marc – http://passent.blog.polityka.pl/?p=548#comment-108461 ,

    tak się sprawy, jak Pan widzi,potoczyły na blogu, że czuję się w potrzebie podziękować Panu za dobre słowo, oczywiście z nadzieją iż moje podziękowanie Panu będzie równie miłe jak mnie dziękującej 🙂

  171. Do
    Eddie
    Udalo sie; pisalem Ci kiedys, ze czekam na reakcje po notatce w Polityce dotyczaca interwencji krajow trzecich w polskich blogach (wlasciwie chodzilo o jeden kraj, to powinienembyl napisac, kraju drugiego). Taka wlasnie nastapila. Coz, smutne jest spychanie swoich fobii i nieszczesc na drugich i trzecich oraz obwinianie ich za nie, z drugiej strony widoczna jest natomiast niechec dzielenia sie sukcesami. Gdyby to byl eksperyment, to moglbym napisac, udal sie. Niestety nie, bo robi sie chlodno i nalezy idac sie do krajow cieplejszych.
    Pozdrawiam.
    MA

  172. Bobola,

    ciągle nie potafię odmówić słuszności temu co piszesz , bo tak akurat jest . Tymniemniej, żeby Cię sfrostrować choć trochę kontaktem z przewrotną częścią mojej natury, powtórzę za samym sobą-w krótszych okresach czasu!!! W moim przekonaniu, w nabardziej nadrzędnym kontekście dziania się procesów ekonomicznych, wszystkie cykle rozwojowe, wg. modelu spiralnego, nie przebiegają na jednej , jedynej spirali danej nam na wsze czasy. Takich spiralek jes więcej, a każda odpowiada conajwyżej kilku , no , kilkunastu/dla pewności/ nawrotom cyklów ekonomicznych systemów/rozwojowo-wzorowo/ , po czym spiralka się kończy i zaczyna zalatywać katastrofą. Może okazać się, że na dany moment nie istnieje żadne rozwiązanie, które pozwoliłoby jako tako funkcjonować systemom gospodarczym. W tym momencie potrzebny jest przeskok na jakąś nową spiralkę, na której można rozpocząć zabawę od nowo. W momencie „przeskoku” może się zdarzyć wszystko- z wojną włącznie.
    Po wyczerpaniu się możliwości rozwojowych na danej spiralce/decyduje wszystko, łącznie ze zwyrodnieniem uczestników zabawy/ kombinowanie nad poszukiwaniem rozwiązań w wyeksploatowanym systemie- mja się z sensem.

    Pozdrawiam z sympatią,Eddie

  173. Lex pisze:

    2009-03-13 o godz. 18:02

    Trudno mi sie odslaniac, bo okaleczony pozbawilbym sie dobrowolnie ostatniej mozliwosci podniesienia poziomu; sam pytam siebie; czego? Nie, nie jestem zakonnikiem; chyba ze chodziloby o prawo i koniki do akt. Jestem zwyczajnym, tak samo sie nudzacym jak prawie wszyscy tu obecni, prawie spelnionym, bo jeszcze pracujacym, lubiacym swoja prace, urzednikiem miedzynarodowym (Lizak ponownie nazwie mnie, mylac sie jak zwykle, zdrajca).

    Z powazaniem.
    MA

  174. Marc pisze:

    2009-03-13 o godz. 12:08

    Dziekuje za ten wpis; nie udalo mi sie niestety tak prosto o tym napisac. Probowalem, zapewniam, nikt nie reagowal.
    Z powazaniem.
    MA

  175. Jacobsky pisze:

    2009-03-14 o godz. 15:32

    Dziekuje, bo bylem juz bliski aktu; nie wiem jak sie to pisze. Krotko mowiac, ma Pan racje, bo placza sie po ulicach podgladaczki i cze.
    Z powazaniem.
    MA

  176. Teresa Stachurska pisze:
    2009-03-14 o godz. 19:56

    Ciesze sie z Pani obecnosci na blogu, tak jak i wszystkich tych, ktory poza rzeczowa polemika emanuja cieplem charakteru i bezpretensjonalnoscia. Dlatego, mimo, a moze raczej dzieki moim liberalnym przekonaniom, cenie na blogu poglady lewicowe wyrazane przez Pania , Magrud i tych, ktorzy robia to w sposob rozumny i autentyczny, z mysla i w obronie slabszych i wykluczonych, a nie instrumentalnie i cynicznie, dla zaspokojenia swojego publicystycznego ego.

    Musze dodac, ze zgadzam sie z wieloma pogladami MA, ktory jednak chyba zbyt ostro osadza Magrud. Po jej odpowiedzi Helenie nie zarzucilbym jej zbyt szybko antysemityzmu. Podejrzewam, ze gdyby miala okazje poznania szerzej historii i kultury zydowskiej, pozbylaby sie powszechnych wsrod nas, Polakow, uprzedzen.

    Pozdrawiam 🙂

  177. MA 2009-03-14 o godz. 18:02:
    Dzięki za wypisy z Magrud. Dawno nie czytałem tylu idiotyzmów. Nie da rady tego prostować, bo na każdy twór jej umysłu trzeba by co najmniej dwóch akapitów wyjaśnień. To taki słowotok, pełen emocji, strzępów przeczytanych lektur, chęci pouczania i potwornej ignorancji. Wszystko jej się kojarzy ze wszystkim, prawdziwa erudytka ignorancji. A przecież powinienem się od razu zorientować, kiedy napisała że działała w polityce! Toż jakbym słyszał razem wzięte wypowiedzi Szczypińskiej, Ziobry, tej posłanki z rekomendacji Radia Maryja, starego Giertycha i paru posłanek z Samoobrony, tyle że podlane pseudolewicowym sosem. Ten ton obrony prostego człowieka mnie zmylił. Cóż, wrócę do anegdoty o wróbelku: nie każdy kto cię wyciąga z g… jest twoim przyjacielem.
    Kiedy czyta się teksty kogoś, kto przypieprza osobom których nie lubimy, podświadomie uważamy go za myślącego podobnie i tolerancyjnie traktujemy jego potknięcia. Ale powinienem wcześniej zauważyć ten wiecowy styl. Tacy ludzie, kiedy nie znajdowali posłuchu, zmieniali barwy polityczne i z równym zapałem walczyli z kolejnym wrogiem. Nasuwa mi się skojarzenie z Macierewiczem, który w młodości był zwolennikiem Che Guevary, a swoje bolszewickie nastawienie przeniósł nienaruszone do szeregów prawicy. Ważne dla nich jest żeby zwalczyć zło i jego przedstawicieli, a już mniejsza jakie to aktualnie zło i kogo obecnie się zwalcza.
    Gdyby tacy ludzie przyjmowali jakiekolwiek rady, to przekazałbym im maksymę Abrahama Lincolna: Lepiej siedzieć cicho w kącie i być uważanym za durnia, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.
    Z poważaniem, PIRS

  178. Do „MA”: na 175 wpisów, twoich jest 31. Mógłbym zapytać, czy w domu wszyscy zdrowi? A może twoje wpisy ,to dowód, że jakość przechodzi w ilość?. Wszystkich zdążyłeś podsumować; piszesz, że jeszcze pracujesz… wierzę;tyle wpisów, to trzeba się spocić.
    A tak poza tym życzę ci, żeby wspaniałe samopoczucie, które masz, nigdy cię nie opuszczało. Tak trzymaj, nie popuszczaj

  179. Teresa Stachurska,

    bez konkretów, to w zasadzie można sobie „chlapnąć ” na dowolny temat, i podeprzeć się czymkolwiek. Inteligentna osoba, uzasadnia swoje zarzuty!!!
    Jestem pewien, że nie ma Pani większego pojęcia o meandrach i bezpośrednich powodach konfliktów, które mnie tak uroczo upstrzyły.
    Pozatym , jest Pani zbyt dużą dziewczynką, żeby angażować się w czyjeś konflikty z widocznej,służalczej poddańczości, czyniąc tym samym największy afront osobie w ten sposób bronionej. Jest o wiele przyjemniej, kiedy ktoś się z nami solidaryzuje, ale inteligentnie słusznie i sensownie. KONKRETY PROSZĘ .

    Pozdrawiam, Współpolak Eddie

  180. Jakobsky,

    przed chwilą skończyłem oświecać Teresę Stachurską, jak powinno wyglądać wzorcowe solidaryzowanie się z drugą osobą. Twój wpis to taka właśnie wzorcowa wersja-na temat sensownie i inteligentnie, bez żadnych nadgorliwości. Taką solidarność przyjmuję z dumą i godnością.
    Dziiękuję.

    Pozdrawiam,Eddie

  181. MA,
    W Sopocie wiosna coraz bliżej, drzewa puszczają pąki, dziewczyny miłe jak nigdy dotąd, sprawy zawodowe pod bardzo!!! dobrą i szczęśliwą kontrolą, kryzys wyzwala ducha do działania, polscy partnerzy zachowują się w miarę przyzwoicie, jeden nawet wspaniale, zachodni partnerzy po przyjacielsku z uznaniem dla moich osiągnięć, Systematycznie uprawiam jogging po sopockich lasach i po plaży. Do końca listopada całkowicie zamykam się na złe rzeczy. Jak będziesz chciał mnie zadrażnić ciepłymi krajami, to jestem do” wzięcia „dopiero od grudnia.

    Błogo pozdrawiam, Eddie

  182. O głupcach i przyczynie głupoty

    Pewien głupiec zjawil się u rabina i zapytał:
    -Rebe, wiem, że jestem głupi, ale nie wiem co w związku z tym zrobić.
    Proszę cię daj mi jakąś radę.
    -Słuchaj, mój synu-powiedział rabin- jeżeli ty wiesz, że jestes głupi, to na pewno nie jesteś głupi.
    -W takim razie powiedz mi, rebe, dlaczego wszyscy mówią, że ja jestem głupi.
    Rabin zastanowił się przez chwilkę i powiedzial:
    -Jeżeli ty nie rozumiesz tego, że nie jestes głupi, a słuchasz tego, co ludzie mówią, to na pewno jesteś głupi.

  183. MA pisze:
    2009-03-14 o godz. 19:05

    Nie chcę wyjść na impregnowanego i niegrzecznego, a także takiego, który nie podejmuje rzuconej rękawicy.
    Otóż drogi MA zadałeś mi kilka lektur do przeczytania. Przyznaję, że ich nie studiowałem i nie przestudiuję. Nie z lenistwa. Ja też mógłbym Tobie w tej chwili wypisać dziesiątki nazwisk bardzo cenionych naukowców. Te nazwiska nic by Tobie nie mówiły, chociaż cytowane nazwiska przez Ciebie mówią mi wiele. Abyśmy mogli wrócić do dyskusji musiałbyś dzieła tych autorów przeczytać (kilkanaście lat) i przepracować jeszcze, opierając się na wiedzy tam zawartej, 45 lat. Wtedy moglibyśmy sobie podyskutować jak równy z równym. Otóż drogi MA ten blog nie jest Twoim uniwersytetem i nie masz tutaj do czynienia ze swoimi studentami/tkami. Zachowuj się, więc jak normalny człowiek. Nie „szpanuj” swoim hermetycznym językiem i wiedzą wąsko wyspecjalizowaną. To, co Ty robisz tutaj jest zwyczajną bufonadą. Ja nie „szpanuję” swoim bardziej od Twojego hermetycznym językiem, a także wyspecjalizowaną wiedzą i praktyką.
    Zatem jak widzisz możemy dyskutować, jeżeli tego sobie życzysz, tylko na poziomie gazet tych ze średniej półki i w polskiej wersji językowej.
    Do dyskusji na tym blogu przystępuje się bez warunków wstępnych, poza unikaniem chamstwa. Nie stawia ich Gospodarz, więc tym bardziej Tobie nie przystoi tego czynić.

    Co do zasad to nie tylko jestem ich rycerzem. Ja jestem przez zasady codziennie ujeżdżany! Wierny im od dzieciństwa aż do upadłego, bo otrzymałem je w memach, a także w nich zostałem wyćwiczony i nadal jestem codziennie ćwiczony. Nawołuję, więc do opamiętania się. Tutaj przyszli różni ludzie. Chcą jedynie wymienić swoje poglądy zrozumiałym dla siebie językiem. Istnieją specjalistyczne portale naukowe. Tam możesz w swojej dziedzinie dyskutować do woli. I nie bądź złośliwy w stosunku do ludzi myślących inaczej. Dyskutuj, a nie wyśmiewaj dyskutantów. Pamiętaj, że nie jesteś w stanie ich ośmieszyć, co każdorazowo usiłujesz uczynić, bo nie masz i mieć nie będziesz, ich wiedzy i doświadczenia. Natomiast postępując tak jak to czynisz, ośmieszasz tylko sam siebie dając świadectwo zupełnej niedojrzałości życiowej (umysłowej!) i wyjątkowego narcyzmu. Poza tym nie jesteś pępkiem świata, tak samo jak ja i każda osoba z tutaj się spotykających.
    Pozdrawiam Gospodarza i blogowisko – Lech.

  184. Kurczę, muszę być naprawdę dobra skoro MA ma na moim punkcie obsesję. Mam nadzieję, że jest trollem – profesjonalistą, a nie jakimś tam zwykłym świrem. Bo tacy są nieobliczalni, a zatarg z nimi grozi śmiercią lub kalectwem.

    Drodzy blogowicze,
    Metoda MA jest prosta jak budowa cepa. Zniechęcić idiotycznymi i nieprzychylnymi komentarzami wszystkich, których opinie z jakiś względów mu nie pasują. Sądząc po ilości wpisów robi to zawodowo.
    Jedno mu trzeba przyznać. Demoluje ten blog dość skutecznie.

  185. MA: „Zapewniam Cie, ze nie jestem madrzejszy od wszystkich;”
    Wybacz MA, ale chyba o to Cię akurat nikt nie podejrzewał. Nie wolno mylić upierdliwość z rozumem.

  186. http://www.wiadomosci.goniec.com/news/15/15_jak_anglicy_nad_wisla_pracy_szukali.html :

    Jak Anglicy nad Wisłą pracy szukali
    Dwóch Brytyjczyków wyjechało do Polski w poszukiwaniu pracy. Na podstawie tego co przeżyli, powstała sztuka teatralna.

    W ciągu ostatnich pięciu lat na Wyspy Brytyjskie przyjechały setki tysięcy Polaków w poszukiwaniu pracy . Dwóch mieszkańców Zjednoczonego Królestwa, Mark Whiteley i Daniel Hoffman-Gill, postanowili podążyć w odwrotną stronę i poszukać sobie pracy w Polsce.

    W sierpniu ubiegłego roku Mark kupił za 600 funtów samochód i wyruszył w 24-godzinną podróż z Manchesteru, przez Francję, Belgię i Niemcy. Z kolei nieprzywykły do dalekich podróży Dan udał się na jedno z podlondyńskich lotnisk i całą trasę pokonał na pokładzie samolotu tanich linii lotniczych.

    Żaden z nich nie znał oczywiście polskiego, jednak uzbrojeni w listy polecające Anglicy liczyli na szybkie znalezienie pracy. Daniel miał nadzieję na zatrudnienie w sektorze bankowym. Szybko okazało się, że będzie miał szczęście, jeśli przyjmą go na sprzedawcę w M&S.

    Najlepsze co się przydarzyło Markowi to… praca w sex biznesie. – Nie chcę o tym szczegółowo opowiadać, ale jestem aktorem, a w tym biznesie… jest praca dla aktorów – mówi Mark.

    Zobacz, co mówią o swojej przygodzie Mark i Dan >>>TUTAJ<<<

    Ta licząca sobie 2000 mil podróż stała się kanwą scenariusza opowiadającego historię dwóch narodów, które razem walczyły i pracowały, a teraz razem mieszkają. Reżyserii „Poles Apart” podjął się Mark. Spektakl, w którym grają aktorzy trupy teatralnej Hard Graft Theatre, urozmaicają multimedialne projekcje zmontowane ze zdjęć i filmów nakręconych podczas wyprawy.

    ryk, Goniec.com

  187. Oszustwo – http://www.nie.com.pl/ .

  188. magrud – 01;41 – Ty naprawdę jesteś dobra! Widzę to dokładnie w świetle tych wypisów z twoich wpisów, które nam zaserwował MA. Chwała mu za to, bo ja od pewnego czasu twoje wpisy traktuje taj, jak lizakowe. Nie czytam z uwagą, ale po pierwszych zdaniach zaglądam na koniec wpisu, a okazuje się, że czasem warto trochę czasu poświęcić. Dobrze, że MA wykonał kawał dobrej roboty, bo przedstawił jednolity tekst. Dobra jesteś.
    Doskonale to opisał PIRS – 22;20, więc nie mam nic do dodania.
    Jednocześnie solidaryzuję się z Pielnią1 – 22;36. Gdyby MA porzucił swoją nieznośną manierę jednozdaniowych wrzutek, do których trzeba by było poszukiwać odniesienia w starszych wypowiedziach, a tego się nikomu nie chce robić – tak przynajmniej myślę – to byłby strawniejszy i sympatyczniejszy.

  189. Marc,

    ponownie – dziękuję.
    Łączę pozdrowienia, Teresa

  190. Pielnia1,

    miałeś doskonałą okazję,żeby wystąpić jako rzeczowy,merytoryczny arbiter, stałeś się stroną…
    Jeśli chodzi o MA, to ja osobiście mam z nim swoją historię na tym blogu. Pierwsze koty, też były lekko prowokujące z jego strony. Jednak za każdym!!! razem, na moją uczciwą i rzeczową odpowiedź, zawsze !!! odpowiadał uczciwie i kulturalnie. Możesz sprawdzić w archiwum bloga.
    Czy Ty nie zauważasz ,że prawdziwe „bagienko”, jest po przeciwnej stronie?Dla przykładu:
    „przeciek pisze: 2009-03-14 o godz. 21:20
    Blog Paradowskiej jeszcze się broni przed zarazą. Passenta już padł pod ciosami jadowitych mikrobów o symbolu MA i odoru o zapachu Edka/tego od Mrożka/ używającego nicków Eddie lub Dziad. Żadne szczepionki nie pomagają, używać maski gazowe.”

    „jasny gwint pisze:

    2009-03-14 o godz. 10:21
    Stary Wiarus, 00.09. Bardzo wzruszył mnie Twoj tekst. Podzielam w każdym słowie.
    Lech, 22.29. Niestety blog DP zostaje zamulony przez prymitywnych, podstawionych osobników. Znam i podzielam to złowrogie ostrzeżenie na blogu JP, niestety zamierającym. Destrukcja przebiega w podobny sposób jak w większości tzw wolnych mediów w Polsce. Tak to jest, że prymitywne chamstwo często bierze górę. Życzę spokojnego weekendu na pięknej Ziemi Lubuskiej”
    „Lech pisze:

    2009-03-13 o godz. 22:29
    Szanowny Gospodarzu i szanowni blogowicze. Przepraszam, że to czynię, ale jam jest jeden z tych trolli, którzy przeczytali w życiu tylko jedną książkę, bo praca wypełniała mi (do niedawna) całą dobę, Dlatego chciałem się podeprzeć innym postem zaczerpniętym z blogu, który nadal jest “number one” wśród moich ulubionych – J. Paradowskiej. En Passant na pasku jest “number two” (wiadomo płeć męska).

    # przeciek pisze:
    2009-03-06 o godz. 18:03

    Ostrzeżenie! O 13.46. groźna zaraza o nazwie MA pojawiła się na nie skażonym dotychczas blogu. Proszę zobaczyć jakie spustoszenie wyrządziła u Passenta.

    Z tym blogowiczem daremna dyskusja. On jest mądrzejszy od wszystkich, a od Boga przede wszystkim. On jest ponad nim. On jest jak kosmos wszechogarniający. Wszystkie rozumy pozjadał. Ma czelność każdego upominać depcząc każdemu jego godność. JAHWE! Całe szczęście, że jestem racjonalistą i nie robi ani on, ani Bóg, ani Jahwe na mnie żadnego wrażenia. Na widok tego spamera, jak to czyni jeden z blogowiczów na tym blogu, naciskam Page Down, nawet nie używając przewijania. Szkoda energii na pracę wskaziciela (II palec dłoni po kciuku). Wszystkich pozdrawiam, a szczególnie tych, którzy są w stanie czytać te wykręcania “kota ogonem” w każdą stronę, ale zawsze PRAWĄ. Na marginesie. Autora tych słów z blogu Pani Janiny bardzo sobie cenię. Lech”

    itd.itp.
    To są” reakcje”, zamiast merytorycznych odpowiedzi.
    W tym narodzie ,kiedy ktoś nie nadąrza to zaczyna rzucać obelgami.
    Ze względu na pamięć o Twojej racjonalnej, konkretnej naturze, proponuję Tobie, abyś dla eksperymentu, spróbował być wierny rozumowi i podjął z MA rzeczową merytoryczną polemikę, zamiast szkodzić tym biedakom, utwierdzając ich w przekonaniu ,że jak ich tafi szlag / emocje/ to świat stanie się lepszy i piękniejszy.

    Pozdrawiam,Eddie

  191. Budownictwo przeciw amatorszczyźnie, że skrócę, u Stefana Bratkowskiego – http://alfaomega.webnode.com/news/stefan%20bratkowski%3a%20co%20te%c5%bc%20to%20si%c4%99%20naprawd%c4%99%20dzieje/ .

  192. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Teresa Stachurska -15.03 g 8:55

    Z b. dluga broda trick „nie dostanie Pulitzera, ale moga dac Nobla w literaturze”. Wybor Ciakalskiego na ms oszustwem nie byl, byl natomiast bledem zasadniczym w samej sztuce doboru. Pan mc. Cwiakalski ze swoimi koneksjami byl-jest-bedzie b. dobrym adwokatem rzeznika Stoklosa (konia z rzedem, ze Stoklose wybroni, chyba, ze jest zlym adwokatem, to sie okaze), ale zlym ms.

  193. Część II

    Daniel Podrzycki Bogusław Ziętek Gabriel Kraus
    Uchwała programowa

    III Krajowego Zjazdu Delegatów WZZ ,,Sierpień 80″ – Konfederacja

    II.Ocena rozwoju sytuacji społeczno-gospodarczej i politycznej w Polsce w latach 1997 2001

    Rozwój sytuacji społeczno-gospodarczej w Polsce w latach 1997 2001 dokonywał się w ramach przyspieszenia i zintensyfikowania przez rządy AWS i Unii Wolności trans-formacji systemowych oraz generalnych założeń strategii polityki społeczno gospodar-czej oraz międzynarodowej, zapoczątkowanej jeszcze w 1989 r. przez rząd Tadeusza Mazowieckiego i wicepremiera Leszka Balcerowicza. Lata następne to konsekwentna kontynuacja tych transformacji, reform i polityki przez wszystkie kolejne rządy, zarów-no postsolidarnościowe, jak i postkomunistyczne. Tym, co odróżnia ekipę rządzące w ostatnich czterech latach, to nieodpowiedzialna determinacja, z jaką realizowała założe-nia programowe, wprowadzała reformy i prowadziła politykę, które w oczach coraz większej części społeczeństwa były zabójcze dla państwa i narodu polskiego, nosiły wyraźne cechy postępującej mafiosacji wszystkich dziedzin życia i zamiast przybliżać nas do Unii Europejskiej oraz innych wysoko rozwiniętych krajów, coraz bardziej nas od nich oddalały, czyniąc bliską akcesję Polski do UE tragiczną w skutkach iluzją.

    Jak wynika z badań przeprowadzonych przez OBOP w maju 2001 r. trzy czwarte Pola-ków uważa, iż „sprawy w Polsce idą w złym kierunku”; że Polska znajduje się w kryzy-się, a ponad 80 % sądzi, że za trzy lata ludziom będzie się żyło tak samo źle, lub gorzej niż obecnie. Tylko 14 % wyraża nadzieję, że sytuacja w tym czasie ulegnie poprawie. Blisko połowa ludzi posiadających pracę nie jest pewna czy ją utrzyma.

    Z powyższych badań wynika, że odpowiedzialnością za ten stan rzeczy 76% badanych obarcza rząd. Zdecydowana większość osób objętych badaniami opinii publicznej źle ocenia pracę Sejmu i Senatu

    To dowód, że dokonywane przez Związek analizy i wysoce krytyczne oceny rozwoju sytuacji społeczno-gospodarczej i politycznej, zawsze były i są trafne i przyczyniają się w znaczącym stopniu do tego, iż ludzie coraz wyraźniej uświadamiają sobie związki i zależności zachodzące między antypolską i antyspołeczną, a przy tym zupełnie nieod-powiedzialną polityką obecnych władz, a pogarszającą się wciąż sytuacją społeczno-polityczną i ekonomiczno-finansową państwa oraz coraz trudniejszymi warunkami ży-cia, większości społeczeństwa.

    Z prac studialnych i bieżących analiz, prowadzonych przez Związek wynika, że poko-jowe, ale rewolucyjne transformacje, dokonujące się w Polsce już od połowy lat 80 stanowią jakby lustrzane odbicie przemian, które dokonały się po drugiej wojnie świa-towej. Tak jak Polska Ludowa stała się państwem zależnym od ZSRR, tak III Rzeczy-pospolita Polska stała się państwem zależnym od Unii Europejskiej oraz różnych mię-dzynarodowych organizacji finansowych, gospodarczych i politycznych. Państwo pol-skie pozbawione dostatecznych dochodów i programowo samoograniczające swoje podstawowe funkcje, stanowiące o sensie jego istnienia z punktu widzenia ogółu oby-wateli, staje się coraz mniej sprawne i efektywne. Zbliża się do marksistowskiego mo-delu państwa jako aparatu realizacji założeń ideologicznych oraz ogólnych celów i konkretnych interesów krajowych i zagranicznych grup oligarchii finansowej i gospo-darczej o wyraźnie mafijnym charakterze.

    Nie realizuje ono konstytucyjnych zasad troski władz państwowych o dobro Ojczyzny i pomyślność wszystkich obywateli, ani konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecz-nej. Nie realizowane są podstawowe prawa obywateli do pracy i godziwej płacy, do powszechnej, dobrej, bezpłatnej edukacji, opieki zdrowotnej i efektywnej pomocy spo-łecznej dla osób starszych wiekiem i osób nie ze swojej winy pozbawionych pracy oraz innych źródeł utrzymania. Upada polska nauka, żyjąca w dużej mierze ze środków unij-nych, niższych zresztą w sumie od kwot, które Polska wpłaca na rozwój nauki do kasy UE. Usługi prawne i doradztwo gospodarcze oraz finansowe, w tym także usługi świad-czone na rzecz państwa zostały zdominowane przez firmy i ekspertów zagranicznych. Na tym etapie rozwoju społeczno-gospodarczego, który określa się mianem „budowy społeczeństwa jest to prawdziwa katastrofa.

    Redukowana liczebnie i dysponująca przestarzałym sprzętem polska armia nie zapew-nia bezpieczeństwa zewnętrznego, nie spełnia też wymogów NATO, co osłabia pozycję polski w tym sojuszu. Niedofinansowana, źle wyposażona, niedostatecznie opłacana i nie dość liczna policja nie zapewnia bezpieczeństwa wewnętrznego, a prywatne agencje ochrony w niepokojąco wysokim stopniu stały się terenem infiltracji elementów prze-stępczych. Przeciążone, a równocześnie niedofinansowane i niedostatecznie dobrze opłacane sądownictwo, przesiąknięte przy tym złymi tradycjami z przeszłości jest zupełnie niefektywne. To wszystko sprzyja rozwojowi przestępczości.

    Działalność polityczna staje się coraz droższa co czyni ją podatną na przekupstwo ze strony wielkiego krajowego biznesu i międzynarodowych grup interesów. Cały aparat państwowy i samorządowy atakowany jest przez raka korupcji. W ocenach coraz więk-szej części społeczeństwa Polska jawi się jako państwo, które stoi nierządem, a ustrój, który powstaje określany jest mianem „kapitalizmu politycznego”, co w rzeczywistości oznacza ustrój mafijny.

    Schładzana programowo gospodarka kraju, po zabójczych reformach, w wyniku któ-rych państwo, potencjalnie najbardziej dochodowe i konkurencyjne dla zagranicy sekto-ry, najpierw doprowadziło do bankructwa, a następnie albo samo zlikwidowało albo sprzedało za bezcen głównie zagranicznym inwestorom – załamała się i stała się nie-konkurencyjna dla zagranicy. Sztucznie utrzymywana nadwartościowość złotówki pro-muje import i zmniejsza opłacalność eksportu. Obniżki stawek celnych zmniejszyły wpływy z ceł do budżetu. Dochody z dywidend dramatycznie zmalały, a saldo obrotów handlowych od 1995 roku jest dramatycznie ujemne. W wymianie towarowej z zagrani-cą deficyt wynosi kilkanaście miliardów dolarów rocznie. Zwiększa się nasze zadłuże-nie zagraniczne. Społeczeństwo zubożało, a słabnący popyt wewnętrzny przy niedosta-tecznej konkurencyjności naszego eksportu za granicą, spowodował zmniejszanie się rentowności naszych przedsiębiorstw i wielu banków. W tej sytuacji utrzymywanie wy-sokich stóp procentowych okazało się ciosem dobijającym gospodarkę. Powodowało ono bowiem nie tylko wysoką cenę kredytów, ale otwierało także drogę dla drenowania naszego rynku pieniężnego przez zagraniczny kapitał spekulacyjny. Spadło więc tempo wzrostu gospodarczego. W związku z tym zmniejszyły się też wpływy do budżetu z podatków od osób prawnych i fizycznych. W tej sytuacji zmniejszenie stawek podat-ków dochodowych musiało doprowadzić do załamania się budżetu, który i tak już w latach poprzednich nie zaspokajał nawet najbardziej palących potrzeb finansowych za-równo państwa, jak i społeczeństwa. Polska gospodarka znalazła się na równi pochyłej prowadzącej do kryzysu i zapaści nie mniejszej niż te, które niedawno przeżyły inne kraje stosujące politykę gospodarczą i finansową narzucaną im przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy.

    Przekazanie przez państwo większości funkcji socjalnych samorządom terytorialnym, bez zapewnienia im odpowiednich dotacji budżetowych i własnych źródeł finansowania okazało się nieefektywne. Cała sfera budżetowa znalazła się w głębokiej zapaści finan-sowej. Rośnie też jej zadłużenie. Zamykane są szkoły i szpitale. Każdej chwili znaczna część obiektów służby zdrowia może zostać przejęta przez prywatnych wierzycieli, a pacjenci kas chorych nie będą mieli się gdzie leczyć. Znacznej części personelu tych placówek grozi bezrobocie.

    Nie wypłacenie nauczycielom i pracownikom służby zdrowia ustawowo przyznanych podwyżek było i jest nie tylko nieszczęściem dla setek tysięcy tych pracowników, ale także dyskwalifikacją rządu. Jeszcze bardziej krytycznie oceniamy to, co dzieje się w dziedzinie ubezpieczeń pracowniczych. Tu, w ocenie naszego Związku mamy do czy-nienia nie tylko z nieudolnością rządu, ale także z okolicznościami wskazującymi na zagrażające bezpieczeństwu socjalnemu pracowników i bezpieczeństwu finansowemu państwa aspektami korupcyjnymi i mafijnymi. Ustawę o restrukturyzacji górnictwa wę-gla kamiennego, sankcjonującą niepłacenie przez kopalnie czy też spółki węglowe skła-dek ZUSO-wi, a w szczególności umarzanie wynikających z tego tytułu zobowiązań kopalniom likwidowanym uważamy za działania noszące znamiona przestępcze i sprzeczne z konstytucją. W tym przypadku winien jest nie tylko rząd, ale także parla-ment i prezydent.

    Naszą krytykę i zdecydowany protest budzi polityka i ideologia rządzących elit doty-cząca zatrudnienia i płac.

    Za prowokację polityczną uważamy zawarte w uzasadnieniu do budżetu na rok 2001 stwierdzenie, że: „Wysoki wzrost gospodarczy nie przyczynia się do tworzenia nowych miejsc pracy. Konsekwencją bardzo szybkiego wzrostu wydajności jest rosnące bezro-bocie. Konsekwencją bardzo szybkiego wzrostu wydajności pracy jest rosnące bezro-bocie. Rozwiązanie tego problemu wymaga zmiany relacji kosztów pracy i kapitału (czytaj: dalszego obniżania płac dla szeregowych pracowników najemnych i dalszej redukcji zatrudnienia). W tym celu niezbędna jest reforma rynku pracy (czytaj: po-zbawienie pracowników wszelkich ochron, jakie dotychczas dawał im Kodeks pracy). Nowe miejsca pracy mogą być tworzone (tylko ?) w sektorze małych i średnich przed-siębiorstw, głównie usługowych (czy tu chodzi też o hipermarkety, które wycinają ty-siące miejsc pracy u drobnych polskich kupców ?) Postęp, jaki dokona się w tym ob-szarze w roku 2001, wynikający z rozwiązań towarzyszących budżetowi nie jest nie-stety satysfakcjonujący.”

    Powyższe stwierdzenia stanowią w naszej ocenie akceptację rządu realizowanej przez pracodawców koncepcji bezzatrudnieniowego wzrostu gospodarczego, służącego mak-symalizacji zysków właścicieli przedsiębiorstw i maksymalizacji płac dla menedzuerów urzeczywistniających tę koncepcję w praktyce, kosztem wielkości zatrudnienia i obni-żania płac dla najemnych pracowników niższych szczebli, a często także kosztem bez-pieczeństwa i higieny pracy tych ostatnich. Przytoczone stwierdzenia zadają też kłam twierdzeniom rządu, że obniżenie podatków dla najwyżej zarabiających to jeden z wa-runków zwiększenia dynamiki wzrostu gospodarczego i tworzenia przez nich większej niż dotychczas liczby nowych miejsc pracy. Praktyka wykazała, że pracodawcy w du-żych zakładach pracy każde poważniejsze zwiększenie dochodów w znacznej części wykorzystują na zakup, przeważnie za granicą, drogich maszyn i komputerów oraz no-wych technologii, pozwalających wyrzucać na bruk tysiące pracowników.

    Rezultatem takiej, akceptowanej przez rząd i parlament, polityki pracodawców jest szybko rosnące bezrobocie, które już obecnie jeśli uwzględni się również bezrobocie ukryte przekracza grubo 20 %. W związku z planowanymi redukcjami zatrudnienia w przemyśle usługach (w tym w szkolnictwie, służbie zdrowia, wojsku i rolnictwie), a także w związku z wchodzącymi na rynek pracy kolejnym rocznikami wyżu demogra-ficznego z lat osiemdziesiątych.

    Drugą stronę tego „medalu” stanowi narastający rozziew między wzrostem gospodar-czym, a poziomem zaspokojenia obiektywnych potrzeb i warunkami życia podstawowej części społeczeństwa. Ponad połowa społeczeństwa żyje w biedzie, a coraz większa jego część wegetuje na poziomie poniżej minimum egzystencji biologicznej. Zwiększa się liczba bezdomnych. Rośnie też liczba ludzi, którzy nie godząc się na ekonomiczno-biologiczną eksterminację szukają ratunku w pracy na czarno, prostytucji i przestępczo-ści. Sprzyja temu liberalizowane prawo i zapaść ekonomiczno-moralna organów ściga-nia oraz wymiaru sprawiedliwości, a także deprawująca społeczeństwo działalność większości mediów.

    To wszystko nie jest skutkiem zbiegu obiektywnych, niekorzystnych warunków i oko-liczności. To wynik wymuszonej na władzach Polski przez Unię Europejską i wielkie międzynarodowe, formalne i nieformalne, organizacje gospodarcze i finansowe skrajnie liberalnej polityki społeczno-gospodarczej i zagranicznej. Opiera się ona na błędnym założeniu neoliberalizmu, że politykę społeczno-gospodarczą rządu można i należy opierać na skrajnej racjonalizacji funkcjonowania państwa opierającej się na zimnym rachunku ekonomicznym i dążeniu do minimalizacji kosztów osobowych w celu uzy-skania przez właścicieli maksymalnych zysków. Mówiąc prościej, chodzi o błąd pole-gający na mylnym przekonaniu liberalnych polityków, że można bezkarnie przenosić liberalne zasady zarządzania pojedynczym kapitalistycznym przedsiębiorstwem na po-ziom całej gospodarki państwa. Obniżanie płac i redukowanie zatrudnienia we wszyst-kich przedsiębiorstwach musi prowadzić do zubożenia społeczeństwa i osłabienia po-pytu wewnętrznego, a wówczas przedsiębiorstwa nie mając szans na zbycie swoich produktów, muszą podzielić los tych pracowników, których w imię nieskończonej mak-symalizacji zysków pozbawili pracy i środków utrzymania.

    Tych prawd nie zrozumieli, a może raczej nie chcieli zrozumieć i uznać politycy rzą-dzących partii i wspomagający ich naukowcy oraz publicyści i dziennikarze. Z tego tytułu zasługują na potępienie i pozbawienie ich wpływu na wszystko, co się w Polsce dzieje. Niestety nakierowane na ten cel działania naszego Związku i nielicznych rozum-nych, uczciwych oraz chcących działać na rzecz dobra Ojczyzny i pomyślności obywa-teli polityków, ekspertów i przedstawicieli środowisk opiniotwórczych okazały się, jak dotąd, niewystarczające. Krzywdzeni, sfrustrowani ludzie albo wybierają wciąż tych polityków, którzy są sprawcami ich nieszczęść, albo w ogóle nie głosują. To jeden z dowodów na to, że w naszym społeczeństwie nastąpiły bardzo niekorzystne zmiany w stanie wiedzy o sprawach publicznych, w postawach społecznych i w systemie wartości, którym większość społeczeństwa się posługuje. To przede wszystkim sprawa sprzedaj-nych mediów, które dezinformują społeczeństwo i manipulują opinią publiczną, selek-cjonując przekazywane informacje, fałszując jedne, a przemilczając inne. To one w gruncie rzeczy decydują o tym, kto staje się człowiekiem powszechnie znanym i sza-nowanym, a kto zostaje skazany na śmierć publiczną przez przypisanie mu negatyw-nych cech lub przemilczenie jego istnienia, działalności i osiągnięć. To samo media robią z partiami politycznymi, związkami zawodowymi i innymi organizacjami społecznymi.

  194. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nie wiem czy metoda MA ma prosta konstrukcje, ale wiem kto sie poslizgnal na terraccocie
    Locke’aaa ! …. Cos Ty narobil?

  195. Eddie! kiedy przeczytałam, że nie cenisz M. Prousta, to niebo złote się przede mną otworzyło 😀 Dla mnie okazał się nie do przejścia, mimo ambitnych prób. Jednak kiedy przez trzy strony drobnym drukiem nie mogę się doczekać, aż się bohater napije herbaty z filiżanki, którą właśnie uniósł był w dłoni… to jest to ponad moje możliwości, jako czytelniczki. I zwolenniczki gorącej herbaty.
    Nie przeczytałam też i nigdy nie przeczytam „Nad Niemnem”.

  196. Eddie

    Ja staram się nadążać i pisać w odróżnieniu od Pana przez „ż”, ponieważ pisownia przez „rz”przyprawiałaby mnie o ból zębów.

  197. MA

    Albo Pan cierpi na poważne schorzenia albo pan prostacko klamie.
    Dowód:

    „MA pisze:

    2009-03-14 o godz. 18:12
    To jako komentarz do wpisu (wypisu ze Sterna) LIZAKA:

    ‚Cytat z LIZAKA
    Nieśmiało zaczynają się pojawiać myśli, że anglosaski model kapitalistycznej gospodarki uległ eksploatacji i deprecjacji, w rezultacie tych tendencji, w polityce pojawił sie surogat ” terrorysty” mający napędzać polityczną linię wyzysku, tak i w gospodarce ma się pojawić nowy towar w starym opakowaniu nazywany modelem niemieckim.A jakie on ma korzenie to większość europejczyków doskonale pamięta, może poza samą piękną panią Angelą i cudowną Eryką.’

    MA
    PS
    Musze zaczac prenumerowac Stern. Gwiazda pozostanie jednak LIZAK, wielbiciele oraz wielbicielki i wcale sie nie zdziwie.”

    Użyte przez pana słowa nie są moimi słowami, drogi panie zakłamany manipulancie.
    Jednak wybaczam Panu, bo nie wiesz co czynisz!
    A jeśli tak, to czy musisz od razu acan bzdury wypisywać.
    To na tym pańska wolność słowa polega?

  198. ANCA,

    Szczerość za szczerość- ja też!!!
    A tak w ogóle, to w moim odczuciu, literatura jako sztuka mocno wyczerpała swoje możliwości. Zresztą inne sztuki również, nawet w popowej „kaszance” nie udaje się niczego świerzego stworzyć. Możliwości tworzenia środków dla” miłego bajerowania naszych emocji” okazały się dość ograniczone. Obecnie gdzie nie spojrzeć, wszędzie przerost wydumek nad prwdziwymi wartościami.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  199. Lizak,

    Szanowny Mości Acanie! Proszę wbrew wszystkiemu , zwłaszcza wbrew sobie, spróbować „NADĄRZAĆ”- może wtedy/a nuż!/ lepiej Panu pójdzie.

    Pozdrawiam niemniej kurtuazyjnie niż zacząłem, Eddie

  200. Eddie /vel Dziad/. 11.22. Wskaż mi proszę jedno Twoje zdanie, na które można merytorycznie odpowiedzieć. Spotkać można natomiast kompromitująco prymitywne błędy ortograficzne i bełkot ćwierćinteligenta. Pozostaje tylko „page down” i żenująca atmosfera jaką ze wspólnikiem MA wprowadzacie na ten inteligentny skądinąd blog. Z prezydenckim pozdrowieniem, Spieprzaj Dziadu!

  201. Indoor pisze:

    2009-03-15 o godz. 06:26
    MA: “Zapewniam Cie, ze nie jestem madrzejszy od wszystkich;”
    Wybacz MA, ale chyba o to Cię akurat nikt nie podejrzewał. Nie wolno mylić upierdliwość z rozumem.

    Masz racje; jednak przypowme pewna regule; genetivus negativus; powinno byc ……..upierdliwosci z rozumem. I vice versa; specjalnie dla Ciebie….rozumu z upierdliwoscia. Gdybym byl lizakowym ludziem, to moglbym domniemywac, ze z indora powstal paw. W XIX w wyszlibysmy jednak w plener; na zewnatrz.

    Pozdrawiam Cie i obiecuje popracowac nad rozumem.

    MA

  202. magrud pisze:

    2009-03-15 o godz. 01:41

    Niepotrzebnie sie unosisz (ponad wszystkich); to ponad prosilo sie samo. Naprawde nie warto sie irytowac, bo to przeszkadza w rzeczowej wymianie zdan. Powiesz z pewnoscia, ze ze mna takowa nie jest mozliwa. Pogodze sie wiec z takim stanem rzeczy, chociaz chetnie wytlumaczylbym Ci moje racje, to wcale nie znaczy, ze mam racje. Dotyczy to rowniez Ciebie.
    Pozdrawiam.
    MA

  203. Lizak pisze:

    2009-03-15 o godz. 13:52
    Użyte przez pana słowa nie są moimi słowami, drogi panie zakłamany manipulancie.

    OWSZEM SA. W przyszlosci bede cytowal z data i godzina wpisu; obiecuje.

    MA

  204. ANCA pisze:

    2009-03-15 o godz. 11:01
    Probowalem, lecz nikt nie wydawal sie poruszony, a wazne tematy potrzebuja wielu interlokutorow.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Obiecuje poprawe, chociaz majac malo czasu bedzie to niezmiernie trudne.

  205. Lech pisze:

    2009-03-15 o godz. 00:28

    Sam sobie zaprzeczasz, a szkoda. Z drugiej strony nie widze powodu do „dyskusji” z dwoma identycznymi osobami. Zapewniam Cie, ze moja opcja bylby tak chwalony przez Ciebie Lizak. W ten sposob zaoszczedze czas i prosze Cie, nie gniewaj sie z tego powodu, to jest li tylko zwykly pragmatyzm.

    Z powazaniem.
    MA

  206. Lech pisze:

    2009-03-15 o godz. 00:28

    Zapomnialem zapytac Cie, dlaczego dyskryminujesz mnie z powodu wieku. To nie moja wina, ze jestem mlodszy i niedoswiadczony.
    MA

  207. Eddie pisze:

    2009-03-14 o godz. 23:19

    Dziekuje za pozdrowienia. Wbrem pozorom nie oddalam sie zbyt daleko od miejsca zamieszkania, bo nie znosze samolotow. Nalezac jednak do frakcji prowansalskiej udaje sie tam czesto. Poza tym „bywawszy” przy ulicy George V; tam znajduje sie czasem moje miejsce pracy i nie jest to restauracja, ani bistro korzystam z TGV i w ciagu trzech godzin pokonuja odleglosc 900 km obcuje z wystawami (sklepowymi).

    Tak moglby wygladac tekst bufona, za ktorego mnie niektorzy tutaj uwazaja. Nie ubolewam nad tym, bo stostnkowo latwo moge przekonac innych i siebie, ze wiekszosc tu poruszanych tematow jest arbitralna i jednoczesnie trudno mi poruszac w tematach osobistych. Podziekowanie jest wiec osobiste i pozdrowienia rowniez. Prowansje lubie naprawde. Wiesz, gdy Magrud napisala o Wwie i swoim drugim miescie Paryzu, nikt jej o bufonade nie posadzil; dziwne sa wyroki blogowych bogow. Opowiem Ci kiedys o mojej przygodzie z ulica George V. Czesto przypadki i znajomosc jezyka (babcia zawsze to powtarzala) plataja takie figle.
    Serdecznie pozdrawiam.
    MA

  208. Do:Teresa Stachurska

    Dziekuje za link do oszustwa.
    Oszust(Urban) jest oszukany i staje w obronie prawdy.
    Dziwny jest ten swiat.

    Slawomirski

  209. Dzialania i propaganda Sierpnia 80 przypominaja do zludzenia SA i poczatki faszyzmu w Republice Weimarskiej. Chodzi jak zawsze tylko o to aby przy pomocy kilku nosnych hasel doprowadzic do calkowitej mobilizacji ludzkiej glupoty. Nie dziwi mnie, ze hasla te znajduja tak zywe uznanie u narodowych komunistow na tym blogu. Potwierdza to jeszcze raz nie tylko moja opinie, ze z dobrego narodowego komunisty moze byc tylko dobry faszysta.

  210. Pisze Matka-Kurka – http://kontrowersje.net/node/2219 : „Popatrzyłem sobie na ten stadion, jeszcze w budowie, na tych kibiców, którzy poczuli się jak w cywilizacji i to u siebie, nie na wyjeździe w zachodnim klubie, i pomyślałem jakie to bardzo proste. Zamiast tych wszystkich PR-owskich zagrywek, zamiast tych misternie rozgrywanych politycznych układanek, zamiast tego bełkotu płynącego wodospadami z ekranu, dać ludziom choćby we fragmentach i w trakcie budowy kawałek cywilizacji. Jak Ci ludzie z wdzięczności dla dotychczasowych gadających głów, ładnie by śpiewali patriotyczne pieśni, kibicując swojemu krajowi, miast na kraj gwizdać.”

    A gdyby to były te brakujące 5-6 mln mieszkań i ludzka najniższa pensja za którą pracujący na cały etat człowiek – pracownik dałby radę spokojnie opłacić rachunki za utrzymanie dachu nad głowę w wielkiej płycie i inne podobnie skromne wydatki by przeżyć miesiąc?

  211. Eddie pisze, że odnosi sukcesy biznesowe w Sopocie. Wszyscy znaczący w tym mieśćie są lojalni i inters się kręci. Pomyślałem więc sobie, że to może on (ze swoim talentem) jest cichym szefem całego dzieła którego końcowe efekty tak go mierżą.
    Poza tym Eddie, to człowiek doskonale znający literaturę i historię oraz potrafiący o nich fascynująco pisać. Nadto jest on twórcą, niczym Fulkner, Księstwa pn. Galicja którym rządzi niepodzielnie od zawsze. Za wysokie notowania jakie ma u poddanych otrzymał odemnie wirtualną Prowincję Zakopiańską.
    Lubi też Eddie uprawiać politykę, ale efekty tego są takie jak na blogu, bo zapewne, dekrety mu piszą jego poddani urzędnicy wprost ze stolicy Księstwa.
    .
    W tym charmiderze jaki wywołał Eddie, na blogu wzrosło duże stężenie adrenaliny i nikt nie był w stanie spokojnie i wnikliwie odnieść się do wpisów magrud. Moje spostrzeżenie jest takie, że magrud napisała sporu (zwłaszcza do PIRSA) bardzo oryginalnych przemyśleń, które zostały przez jej oponentów wręcz zaflekowane. Wszyscy byśmy skorzystali, nie wyłączając autorki, na porządnej analizie krytycznej tego co napisała. Głównych adwersarzy stać na to, ale do tego trzeba włożyć sporo pracy i dobrej woli, o którą w tej atmosferze najtrudniej.
    Różne wybiórcze zestawy wypowiedzi magrud wypaczają cały kontekst wypowiedzi tej wybitnej blogowiczki.
    .
    Nie znam się na antysemityźmie (ale kto w Polsce na czymkolwiek się zna) więc moje spostrzeżenia są dość ogólne.
    Większość zabierających głos na ten temat z dumą mówi (zwłaszcza politycy, także JPII), że kraj nasza przyjął Żydów, gdy inne państwa ich prześladowały i wydalały. Chcę zwrócić uwagę na to jak się przyjmuje przybysza. Czy otrzymuje on takie same prawa jak pozostali mieszkańcy? Czy nie jest dyskryminowany (np. opis żydów w Panu Tadeuszu) kulturowo, ekonomicznie itp.? Zepchnięcie kogoś na margines życia społecznego i ekonomicznego powoduje jego izolację i zamknięcie we własnej gupie społecznej. W Polsce, niestety, mieliśmy do czynienia z takim podejściem władz (w różnych okresach), a przede wszystkim kleru. Ten ostatni od początku swojego istnienia uznawał swoją starszą siostrę za wroga. Dawid Warszawski oskarzył nawet środowiska katolickie za przygotowanie gruntu psychologicznego pod holokaust.
    .
    Nowoczesne prawodastwa nie uznają więzów krwi (inaczej Niemcy) za podstawę obywatelstwa. Ktoś kto urodził się i wychował na polskiej ziemi nie jest Żydem, a najwyżej upokorzonym w chamski sposób Polakiem. Tak więc Polska (i inne, głównie chrześcijańskie państwa) prześladując część swoich obywateli narobiła nieprzyjemnego zapachu wokól naszego kraju, nie mówiąc o zubożeniu kulturalnym i, przede wszystkim, spowolnieniem rozwojowym kraju.
    Czytałem kiedyś wypowiedź pewnego psychologa, który twierdził, że wyjeżdzając za granicę po trzydziestym roku życia, nie ma się szansy na zadoptowanie w nowych warunkach poza granicami kraju. A większośc, która została przymuszona od opuszczenia naszego kraju to ludzie w okresie swojej największej aktywności życiowej. Jaki okropne przeżycia są z tym związane można niejednokrotnie dostrzec w literaturze.
    I na zakończenie.
    Nigdy nie zauważyłem żeby środowiska kościelne ujęły się za prześladowanymi osobami pochodzenia żydowskiego.
    Kościół potrafił zawsze się tak ustawić, ze całe odium zła za wyrządzoną nikczemość obiążani byli inni.
    .
    P.S.
    Za obelgi uważam posądzenia kierowane pod adresem magrud i Lizaka o antysemityzm.

  212. Inny Świat – http://www.wiadomosci.goniec.com/ :

    Strajku nie będzie, Polacy dostali więcej

    Po nacisku ze strony związków zawodowych i groźbie kolejnego strajku podwykonawcy zaczęli płacić wyższe stawki polskim pracownikom zatrudnionym przy modernizacji elektrowni na Isle of Grain.

    Centrala związkowa GMB zagroziła, że rozpocznie akcję strajkową w całym kraju z powodu wykorzystywania Polaków w elektrowni w hrabstwie Kent. Decyzja została podjęta po przetłumaczeniu i sprawdzeniu „payslipów” polskich pracowników.

    Okazało się, że ich stawka za godzinę wynosi 10 funtów. To o cztery funty mniej od krajowego porozumienia w sprawie wynagrodzeń w sektorze energetycznym.

    Alstom, główny wykonawca modernizacji elektrowni Grain wydał w tej sprawie oświadczenie. „Otrzymywaliśmy niepokojące sygnały od związków dotyczące stawek wynagrodzeń polskich pracowników zatrudnionych przez naszych podwykonawców (…). Ci pracownicy dostają teraz właściwą stawkę, a nasi podwykonawcy są już jasno poinformowani, że nie będziemy tolerować żadnego łamania porozumień w sprawie wynagrodzeń i warunków pracy” – czytamy w dokumencie.

    Polacy pracujący na Isle of Grain zostali zatrudnieni przez firmy Remak z Bydgoszczy oraz ZRE Katowice.

    ska, Goniec.com

  213. MA

    Dobrze też byłoby bardziej szanować Europejczyków i pisać ich nazwę własną z dużej litery.Nieprawdaż?

  214. Prawdziwy tu wysyp ciekawych ludzi, wiec nic tu po mnie. Lepiej pojde zrobic troche porzadku na „back yard” bo pogoda ,ze lepszej nie mozna sobie wyobrazic. Roze , „clemajtisy”, itp trzeba poprzycinac bo one o kryzysie nie maja bladego pojecia.

  215. Proponuję aby każdy tu piszący był łaskaw policzyć swoje wpisy.
    Jeśli ich liczba nie przekracza 10- może czuć się zdrowy.
    Od 10 do 20- to pierwsze objawy choroby.
    Powyżej 20- trzeba się leczyć 🙁

    Polecam odłączenie się od komputera i spacer.

  216. Eddie pisze:
    2009-03-15 o godz. 11:22

    Mój drogi przestań mną wycierać sobie swoje zabrudzone nieczystym pokarmem usta. Jeśli jesteś sfrustrowany, bo nowa ojczyzna Cię nie akceptuje i wykopuje na aut (zresztą bardzo słusznie!), to nie sięgaj swoimi łapskami do nas. Pociesz się z MA czymkolwiek, a nam daj spokój. Jeżeli już nie rozumiesz pisanego po polsku tekstu, to nie wtrącaj się do rozmów Polaków, których zamierzasz jedynie okraść, mimo żeś Polak z pochodzenia. Nie pracowałeś dla Polski. Nie żyłeś w niej efektywnie, pasożytowałeś tylko, więc nie dyskutuj. Przeczytaj uważnie mój tekst. Jeżeli go wreszcie zrozumiesz, to możemy podyskutować. Nie nie gaworz mi tutaj o MA, który żadnym akademikiem nie jest, a jeżeli to pewnie marcowym na emigracji. Naucz się więc czytać ze zrozumieniem słowo pisane. Pozdrawiam serdecznie rozbitków na emigracji – Lech.

  217. Do”Eddiego” :Szanowny mój- od dawna – partnerze blogowy, niestety, źle odebrałeś moje słowa pod adresem „MA”. Ja nie staję się żadną stroną . Ja tylko nie akceptuję takiego szufladkowania blogowiczów, i wystawiania im ocen, jak czyni to „MA”, a czyni on to zbyt paternalistycznie.

  218. Diaspora jest czujna! (Albo . nie)

    Najpopularniejsi, czyli najlepsi z najlepszych z lewickich na leb i szyje rwa sie do posad unijnach, a jak sie do celu rwa, to rozsadku i pardonu za grosz nie ma. Zostawia lewiccy h u m a n i s c i swoj lektorat na pastwe losu. Ostatecznie dobry ptak we wlasne gniazdo w kryzysie zagladac nie powinien. Mowia; kiedys wybrali i zaufali niech cierpia stojac w stroju adamowym po szyje. Wroca jak sie wypogodzi aby dokarmic dorastajace piskleta.
    Zgadzam sie z obywatelem, ktory pisze: „Nie wiem co będzie, wiem jedno, dalsze konserwowanie hegemonii „mniejszego zła” to wyborcze samobójstwo…” http://kontrowersje.net/node/2219 Ja tez nie wiem co bedzie, a raczej boje sie myslec, co sie moze dziac. Jedno wiem, zaden lewicki nawy panstwowej i nie tylko swoja osoba upiekszac nie powienien. Mielismy juz tych, ktorzy mieli sie polaczkom podobac z racji wizualnej aparycji – prawda?

  219. Ryba,

    3+
    Pozdrawiam,Eddie

    ———————————————————-
    Lech,

    3-

    Pozdrawiam,Eddie

    ————————————————————

    Jasny Gwint ,

    1-

    Pozdrawiam, vel Dziad

  220. MA

    „MA pisze:

    2009-03-15 o godz. 15:54
    Lizak pisze:

    2009-03-15 o godz. 13:52
    Użyte przez pana słowa nie są moimi słowami, drogi panie zakłamany manipulancie.

    OWSZEM SA. W przyszlosci bede cytowal z data i godzina wpisu; obiecuje.

    MA”

    Pan jesteś chorym maniakiem manipulacji.
    A ponieważ czyni to pan uporczywie i bezpodstawnie więc jest pan także załganym kłamcą.Takim ludziom nie tylko nie należy podawać ręki.
    Ale wzorem pańskiego idola Wałęsy należaloby panu podać nogę…

  221. Eddie

    Za przykladem Jasnego Gwinta muszę potwierdzić ,że pańskie umysłowe marcowanie jest na pozimie robola po niedzielnej szkółce.
    Oto i przykład:

    „Eddie pisze:

    2009-03-15 o godz. 14:55
    Lizak,

    Szanowny Mości Acanie! Proszę wbrew wszystkiemu , zwłaszcza wbrew sobie, spróbować “NADĄRZAĆ”- może wtedy/a nuż!/ lepiej Panu pójdzie.

    Pozdrawiam niemniej kurtuazyjnie niż zacząłem, Eddie”

    Składam kondolencje.

  222. Pielnia1,

    W takiej interpretacji, masz rację , a raczej , byłbyś z nią w zasięgu, gdybyś był Gospodarzem tego blogu. MA przyjął taką formułę zaczepno -rozpoznawczą, i jest to wszystko w ramach dozwolonego. Każdemu wolno kreować własne , indywidualne ekspresje, co pozwala pojawianie się jakichś ożywczych tendencji. Zauważ, że coś na tym blogu się dzieje. Na innych ,generalnie życie toczy się na modłę -w tv powiedzieli to- a ja uważam tamto, w prasie napisali tamto, a ja uważam siamto. Czasami ktoś przeczyta jakąś książkę, i „pojedzie” z prawdziwymi olśnieniami.
    Oczywiście Ty wraz z takimi blogowiczami jak ANCA, Wodnik53, PIRS Jakobsky …do tekiej kategorii nie należycie.
    Przy powyższym, kwestią jest, czy MA czyni destrukcję negatywną tego blogu, co mu nasi niektórzy rzucalscy koledzy zarzucają, czy twórczo demaskuje „mankamenty”, których zadrażnianie, w efekcie końcowym i tak zbilansuje się dodatnio. Najgorsza jest stagnacja i marazm kręcące się dokoła Macieja. Jeśli kogoś porusza treść wpisów MA , to sygnał, że coś zostało trafione…
    Najważniejsze jest właśnie to, czy MA pisze o słusznych problemach, czy bezmyślnie „pluje jadem”. Kto ma oczy ten słyszy. Dla mnie jego uwagi są jak najbardziej sensowne, kultura bez zarzutu- wystarczy poczytać na spokojnie.
    W imię naszej długiej blogowej przyjaźni , z szacunku jakim Ciebie darzę- zwalniam cię z ewentualnego poczuwania się do komentarzy jakie Ci usiłowałem zasugerować w moim pierwszym wpisie.

    Z wyrazami Szacunku,Eddie

  223. Bywalec 2

    „Sierpień 80” nie jest moją koncepcją.
    Stanowi on odnogę „solidarnych” mądrości.
    I jeżeli pan przypisuje mu brunatne skłonności, to uważam, iż jest to zbyt daleko posunięte opluskwianie.
    Przy takim podejściu z tego co pan był niegrzeczny strzyknąć w kierunku „Sierpnia 80” znaczna część niewątpliwie trafia w organizację macierzystą, która dała początek obecnemu bałaganowi.
    A pan jako apologeta obecnego stanu ma w tym swój ściśle określony udział.

  224. MA,

    Póki co, z tego co się zorintowałem, nikt z blogowiczów nie posiada jakiejś magicznej mocy sprawczej. Zauważyłem, że im gorszymi epitetami mnie obdarowują, tym barsziej wewnątrz siebie szlachetnieję/ uodparaniam się na buractwo/. Niezmiennie z ciekawością studiuję sobie na boczku moich współobywateli. Im więcej mówią, tym ciekawiej. A ty przejmujesz się „bufonem”. Jeśli ich taka łaskawa wola , to bądź dla nich bufonem. Przecież im to tak dobrze robi . Sugerowałbym nawet, żebyś sobie zaliczył takie „przygody” jako indywidualną Twoją dobroczynność. Rodacy czują się lepszymi- o co chodzi? Jest dobrze..
    A Twoje wypady do Prowansji- słyszy się nieźle. Ja mam okres przeczekiwania martwych , a koniecznych cykli proceduralnych w moich życiowych sprawach i póki co
    jogging/praca, joggoing/praca … O swoich Prowansjach będę mógł pomyśleć w czasie do pół roku, jeśli w międzuczasie nie zacznę zbawiać naszej planety.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  225. http://wyborcza.pl/1,75968,6382111,Kordian_i_hamas.html :

    Kordian i hamas

    Michał Ogórek

    2009-03-15, ostatnia aktualizacja 2009-03-13 22:30

    Do pewnego czasu nic nie było w Polsce antysemityzmem, ale teraz powoli staje się nim już wszystko. Michał Ogórek

    Młodzież najbardziej ucieszyło, że przejawy antysemityzmu wykryto w dużej ilości w lekturach szkolnych, co dostarczyło jej – wprawdzie poniewczasie – argumentów na to, że słusznie ich nie przeczytała. Pod pręgierzem znalazła się nawet „Lalka” Bolesława Prusa, w której najcieplej opisany jest wprawdzie starozakonny lekarz dr Szuman, ale jednak występują też Żydzi nieuczciwi. To już bardziej antysemicki jest „Faraon”, w którym autor bierze stronę Egipcjan.

  226. DO STAREGO WIARUSA
    Przepraszam, że dopiero teraz, ale taki tłok zrobiło na tym blogu dwóch panów, że trudno się odnależc.
    W Magdalence cafe „Sarenka” ciągle działa i prowadzą ją od zawsze Jarząbkowie. Sernika nie jadam, ale barszczyk z uszkami jest nie do pobicia.
    Pozdrawiam i zapraszam, magrud

    Marc,
    Przepraszam, że się wtrącam w rozmowę z Teresą Stachurską.
    Cieszę się, że nie ugiął sie Pan przed MA w kwestii inetrpretacji mojego apelu do starszych braci w wierze. Dawkigs na wielu stronach swojego „Boga urojonego” rozprawia się z okrutnym Bogiem Abrachama, nie on pierwszy i nie ostatni. On też wskazuje religie, zwłascza teistyczne , jako jedno ze żródeł obcości i nienawiści pomiędzy ludżmi i narodami.
    Ale nikt nie odważył się go posądzic o antysemityzm, ani tym bardziej, o próbę usprawiedliwienia Holocaustu.
    Trzeba byc Ma, żeby apel o braterstwo i szczery dialog nazwac antysemityzmem. Tak to już wśród ludzi bywa, że kiedy chce się kogoś uderzyc, to kij zawsze się znajdzie.

    PS,
    Judaizm podobnie jak chrześcijaństwo podlega intrpretacjom.
    Ale obie te religie mają wyrażnie zakreślone granice, a przecież po to zdarza się miłośc by je pokonac i obalic.

  227. Lizak – 21;27 – stopniuje kolejne przymiotniki 😉
    #

    MA”

    Pan jesteś chorym maniakiem manipulacji.
    A ponieważ czyni to pan uporczywie i bezpodstawnie więc jest pan także załganym kłamcą.Takim ludziom nie tylko nie należy podawać ręki.
    Ale wzorem pańskiego idola Wałęsy należaloby panu podać nogę…
    #
    Nie mogę się doczekać kolejnych stopni tych komplementów blogowego lidera, wzorca kulturalnej polemiki, idola sporej grupy innych blogowiczów.
    Ze swej strony podziwiam elokwencję i elegancję.
    Wiadomo; lizak = tandetna, farbowana słodycz na patyku.
    Ja – w przeciwieństwie do lizaka nie pretenduję do jakiegokolwiek wzorca, więc na tę drobną złośliwość pozwalam sobie z pewną taką dezynwolturą 🙂 😉 😆

  228. Podając komuś nogę należy się jednakże liczyć z tym, że ten ktoś tę nogę chwyci 😀 I wtedy można sobie zwichnąć równowagę.
    Jak najbardziej 😯 ❗

  229. Magrud,Teresa Stachurska,

    Czy i jak- Wasze rozprawki w obronie antysemityzmu- tłumaczą takie codzienne rodzynki jak np.:

    „Lech pisze:

    2009-03-15 o godz. 19:26
    Eddie pisze:
    2009-03-15 o godz. 11:22

    Mój drogi przestań mną wycierać sobie swoje zabrudzone nieczystym pokarmem usta. Jeśli jesteś sfrustrowany, bo nowa ojczyzna Cię nie akceptuje i wykopuje na aut (zresztą bardzo słusznie!), to nie sięgaj swoimi łapskami do nas. Pociesz się z MA czymkolwiek, a nam daj spokój. Jeżeli już nie rozumiesz pisanego po polsku tekstu, to nie wtrącaj się do rozmów Polaków, których zamierzasz jedynie okraść, mimo żeś Polak z pochodzenia. Nie pracowałeś dla Polski. Nie żyłeś w niej efektywnie, pasożytowałeś tylko, więc nie dyskutuj. Przeczytaj uważnie mój tekst. Jeżeli go wreszcie zrozumiesz, to możemy podyskutować. Nie nie gaworz mi tutaj o MA, który żadnym akademikiem nie jest, a jeżeli to pewnie marcowym na emigracji. Naucz się więc czytać ze zrozumieniem słowo pisane. Pozdrawiam serdecznie rozbitków na emigracji – Lech.”

    a to tylko jedna z łagodniejszych odruchowych reakcji, jakie się u nas spotyka.
    Skąd u prof. Geremka wzięło się nieodłączne rozdarcie wewnętrzne, opołączone z tłumionym lękiem, kiedy jego wewnętrzna olbrzymia wola zrobienia jak najwięcej dobrego dla Polski, spotykała się z jego świadomością, że dla tych rodaków/większości/ i tak będzie Żydem, który gra nieuczciwie…Zapewniam Was,że Polaków żydowskiego pochodzenia obciążonych takim społecznym napiętnowaniem jest w Polsce więcej.
    A Szanowne Panie co czynią? Zamiast zgłębić problem z dwóch stron, wedzubują okruszki na usprawiedliwienie jednej -ciut Dawinsa, szczypta Prusa kawałek Ogórka i
    nie odczuwamy żadnego „ssania” w swoich sumieniach.

    Wesołego Smacznego,Eddie

  230. Lizak,

    1.Czy byłbyś tak uprzejmy i zdefiniował to wszystko co o mnie ostatnio napisałeś w taki konkretny sposób, żeby nadało się to na moją nową wizytówkę. Daję słowo, że wśród moich przyjaciół zrobię furorę.
    Czy mogłoby być np. tak: Eddie-taki a taki
    Marcowy Robol po Niedzielnej Szkółce.
    2. Po takiej nobilitacji, mój robolski mózg zauważalnie przyśpieszył i od razu zrozumiał dlaczego motto: „Cy tata cyta cytaty Tacyta” jest ulubionym mottem Waszej Niewyobrażalnej Acńskiej- ości”
    Pytam więc Acaństwo Wasze, czy raczyłoby ono zapoznać się ze skutkami wzrostu mojego IQ -spowodowanego otrzymaniem od onego acaństwa awansu społecznego?
    Uprzejmie wyjaśniam,że brak wyrażenia przez Acana , acańskiego lęku -w formie zaprzeczenia- podle uznam za Waszmściową zgodę.

    Pozdrawiam,Eddie
    1.P.S. Nomen omen- akurat mamy mrarzec…

  231. magrud pisze:

    2009-03-16 o godz. 00:35

    Ja takze sadze, ze najglebsze i najtrwalsze korzenie antysemityzmu tkwia w religii. Problem w tym, jezeli wychodzimy z pozycji ateistycznych, aby traktowac wszystkich bogow i ich wyznawcow ta sama miara. W tej wielkowiekowej konfrontacji miedzy chrzescijanstwem a judaizmem antysemita ateista wskazuje na Zydow, jako wspolwinnych wlasnej izolacji, z powodu przywiazania do swojej religii.

    A przeciez bez wzgledu na jak racjonalne podstawy powoluje sie Dawkins w swojej antyreligijnej pryncypialnosci, nie moglby on nie uznac ze Zydzi przetrwali dzieki wlasnej religii. W tym europejskim morzu chrzescijanskim fale antysemityzmu stale zagrazaly istnieniu tego narodu. Czy mozna im sie dziwic, ze tak jak owce na lace w obliczu zagrozenia kieruja sie glowami do srodka, szukali ratunku we wspolnocie, a nie rozpraszali sie ?

    Rozumiem katolikow, chrzescijan, jezeli czesc z nich poszukuje drog do dialogu ze starszymi bracmi w wierze, ale nie bardzo wiem, dlaczego do tego dialogu mieliby podczepiac sie na przyklad ateisci. Tak jak nie wiem, kto mialby byc w Polsce strona do dialogu z buddystami czy ze swiadkami Jehowy, jezeli nie KK w swym deklarowanym ekumenizmie.

    Zgadzam sie z Pania, ze judaizm podobnie jak chrzescijanstwo podlega interpretacjom, nawet przez takich out-siderow jak my 😉 Ale czy przez te nasze interpretacje wyjasnimy sobie dlaczego jedni katolicy i wyznawcy Mojzesza sa porzadnymi ludzmi, a inni nie? Ani stary, ani nowy testament chyba na to nie odpowie. No i co z nami ateistami? W jakiej biblii szukac wskazowek, odpowiedzi o nas i dla nas ? 🙂

  232. Panie Danielu czy jest Pan dumny z bełkotu tych frustratów i niedorajdów życiowych piszących na pańskim blogu.
    Czytając wasze wypociny jedna diagnoza się nasuwa macie wszyscy zaburzenia psychiczne.Dla psychiatrów jesteście wspaniałym materiałem do badań kto i na jakie choruje.
    Ewenement na skalę światową tyle durni na jednym blogu.
    Współczuję waszym rodzinom.

  233. Lizak
    Sierpien 80 jest organizacja szturmowa, ktora definiuje sie w praktycznym dzialaniu i walce. Jako czytelnik ich wypocin propagandowych, ktory je jeszcze cytuje, jest Pan rzeczywiscie osoba wyjatkowa. Szturmowcy Sierpnia 80 napewno ich nie czytaja. Dla poparcia swoich pogladow zaczyna Pan znowu lowic w brunatnej zupce.
    „Czytaj Lizaka unikaj zyda”.

css.php