Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

18.03.2009
środa

Tusk, Pawlak, Misiak

18 marca 2009, środa,

Donald Tusk zwlekał do ostatniej chwili, zanim zabrał głos w sprawie nadużyć PP. Misiaka i Pawlaka. Dał kilka dni mediom i opozycji, żeby go poganiały, żeby mu wytykały bagatelizowanie sprawy etc. Moim zdaniem, premier mógł dać głos wcześniej, np. nowy rzecznik Graś mógł powiedzieć, że standardy etyczne pana premiera są dobrze znane, ale szef rządu potrzebuje trochę czasu, żeby zająć stanowisko w tych konkretnych sprawach.

Kiedy premier milczał, zazwyczaj elokwentni politycy Platformy wyczyniali różne łamańce, żeby nie zająć jasnego stanowiska w obu sprawach. Żenujące było oglądanie posła Palikota, kiedy u Moniki Olejnik wił się i unikał zajęcia stanowiska, mówiąc jedynie o „niestandardowych zachowaniach” M. i P. „Niestandardowe zachowanie” to taki sam neologizm jak „spowolnienie gospodarcze”. Nigdy wcześniej nikt tak nie mówił. Mówiono „recesja, kryzys, hossa, bessa”, ale „spowolnienie”, podobnie jak „niestandardowe zachowanie”, to nowomowa, która ma sprawę zaciemnić, zamiast ją rozjaśnić.

Tusk przeciął te łamańce. W sprawie sen. Misiaka ma absolutną rację, usuwając go zewsząd, w sprawie wicepremiera Pawlaka powiedział, co myśli, zdystansował się, ale swoimi słowami nie naraził na rozpad koalicji, która leży w interesie obu partii i – szerzej – kraju. Dla Pawlaka musiało to być przykre. Dobrze by było, gdyby w odpowiednim momencie (nie w atmosferze kompromitacji) ustąpił ze stanowiska przewodniczącego OSP, a przede wszystkim odciął swoich bliskich od jakichkolwiek środków publicznych. Nie ma co czekać na ustawę Pitery, bo każdy przeciętnie inteligentny człowiek wie, gdzie przebiega granica, której przekraczać nie wolno. Bajeczki o tym, że Pawlak wywodzi się ze środowiska, gdzie ludzie się wspierają, pomagają sobie, rodzinie i bliskim, to jest zasłona dymna. Oni sami w to nie wierzą. Nie sądzę, żeby nie zdawali sobie sprawy, że czynią źle. Podobnie jak nie wierzę w tłumaczenia sen. Misiaka, że on nie wiedział, iż pomiędzy specustawą ws. Stoczni a firmą, w której ma ok. 30-40 proc. udziałów i zasiada w radzie nadzorczej istniało jakieś iunctim. To tłumaczenie na poziomie sztubaka, a nie senatora. Dla Platformy to wpadka.

Pozostaje pytanie, czy media ujawniły sprawę przypadkowo, czy też dziennikarze dali się napuścić na Pawlaka przez jakiś bank niezadowolony z działań PSL w sprawie opcji walutowych? Czyli „kto za tymi publikacjami stoi?” Pojawiły się głosy krytyczne wobec „Dziennika”, który sprawę ujawnił. Nie jestem sympatykiem „Dziennika”, ale moim zdaniem nie ma znaczenia czy i kto podsunął redakcji kwity na Pawlaka, czy też autorzy dogrzebali się do nich sami – tak czy owak ujawnili zło. Oczywiście, różni ludzie i lobbies usiłują manipulować mediami, część mediów jest potwornie stronnicza, i ich rzeczą jest nie dać się wykorzystać przez „ciemne siły”, ale to nie zmienia oceny postępowania PP. Misiaka i Pawlaka.

***

PS. Posługiwanie sie przez media określeniami w rodzaju „kochanka Marcinkiewicza” i „konkubina Pawlaka” świadczą tylko o tym, że dla pieniędzy zrobią wszystko.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 87

Dodaj komentarz »
  1. Obydwa przypadki są naganne i nie ma co tu dywagować i „ściemniać”. Premier późno, ale powiedział to co należy.
    Podobał mi sie komentarz p. Mizerskiego w „Polityce” dot. tych właśnie spraw.
    A o języku i kulurze mediów, a może braku kultury u niektórych piszących to szkoda gadać. Kochanka czy konkubina to ciekawsze okreslenie i „kucharki ” czytają to z wypiekami na twarzy. Gazeta się sprzeda i o to chodzi.

  2. @ Teresa Stachurska 10:19

    Droga Pani, z Pani wpisu rozumiem, ze lewicowosc MOZE albo wrecz MUSI laczyc sie z tolerowaniem np. zartow o p.Goldmanie, jako refrenu kazdej wypowiedzi o Zydach u p.Lizaka. To Pani absolutnie nie przeszkadza. Nie jest to czepialstwo z mojej strony, tylko zaciekawienie nasza rodzima „lewicowoscia”, ktora tak lekko jak Pani czy p.Magrud przechodzi nad tym, jakie zarty inni maja znosic o sobie, albo kto bedzie Polakiem (zdecyduje p.LIzak). Moje pytania, acz zwrocone do Pani, sa pytaniami ogolnymi, bo taka lewicowosc, jaka ogladam w wydaniu blogowej trojki „lewicowcow”, jest odstreczajaca. Byle wszystkich nakarmic i dac bilet na „wczasy pod grusza”, a reszta jest niewazna. Niewazny jest autorytaryzm dzialan, niewazna jest sklonnosc do monologu, niewazne jest tolerowanie obrzydliwej formy traktowania Innych u wspoluczestnikow tej „lewicy”. Tylko prosze sie nie dziwic, ze taka postawa nie przelozy sie na zwyciestwo wyborcze, bo dzisiaj niestety (za czym pewnie tesknia p.Lizak i p. Magrud, ktora wola o „lepsza polityke informacyjna”) nie da sie zagluszac nadajnikow radiowych z reszty swiata, co bylo powszechna praktyka w tak oplakiwanych przez Pania czasach. Brak sukcesu wyborczego nie bedzie przejawem braku wspolczucia dla niezamoznych, tylko przejawem odrzucenia calego stylu myslenia, bardzo juz anachronicznego, ktory uwaza, ze ludziom do zycia jest tylko i wylacznie potrzebna ekonomiczna baza, i dla jej dobra przyjma absolutnie kazda brednie wspominana w „nadbudowie” wymyslonej przez umysly typu p.Lizaka. Bardzo Pani wspolczuje, bo Pani projekt jest skazany na niepowodzenie nie przez spisek prawicowcow, tylko przez wlasny upor i nieudolnosc w mysleniu o sprawach spolecznych, ktore nie sprowadzaja sie tylko i wylacznie do zapewnienia komus pelnej miski. Czlowiek, a wiec i wyborca, inaczej pdejmuje decyzje niz sie to Pani w calej Pani naiwnosci wydaje. I cale szczescie. Nic dziwnego, ze takie podejscie jak Pani i Pani blogowych przyjaciol dozywa swego czasu na blogach, gdzie polityczne dinozaury placza po komunistycznej, wyidealizowanej przeszlosci. (Swoja droga, p.Magrud, jako zdeklarowana czytelniczka Prousta, powinna wiedziec, ze pamiec jest plastyczna, i zmienia sie pod wplywem nowszych wydarzen.) Moze ktos stworzy w Polsce prawdziwa lewice, ale to nie beda pp.Magrud, Teresa Stachurska i Lizak.

    PS. Wedlug kryteriow stosowanych przez p.Lizaka, czytanie Prousta tez chyba powinno byc podejrzane. Po pierwsze Zyd, po drugie burzuj, a po trzecie homoseksualista. Czy w kazdej wzmiance o Prouscie, oprocz wspominania tych jego przewin, p.Magrud (jesli jeszcze odwazy sie go wspomniec) powinna dodawac refren o p.Goldmanie, zeby udowodnic swoja ideologiczna czystosc myslowa? A gdyby p.Magrud czytala uwaznie, zauwazylaby przewijajcy sie przez ksiazke watek afery Dreyfussa, ktora sprowadzala sie do pytania o to, czy mozna automatycznie podwazac czyjs patriotyzm, bez zadnych dowodow na istnienie winy, tylko dlatego, ze ten ktos byl Francuzem i Zydem. Rzecz nie do pomyslenia dla blogowego guru obu pan.

  3. „Posługiwanie sie przez media określeniami w rodzaju “kochanka Marcinkiewicza” i “konkubina Pawlaka” świadczą tylko o tym, że dla pieniędzy zrobią wszystko.”

    A nie wie Pan przypadkiem ile by kosztowało, żeby ich nie było? Może jakąś narodową składkę ogłosić?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Śmiem twierdzić, że nepotyzm w wykonaniu Pawlaka i PSL-u to tylko czubek góry lodowej o nazwie Polska. Mieszkam na Pomorzu i nie znam gminy wiejskiej, miejskiej, starostwa powiatowego, gdzie nie ma powiązań rodzinnych. Co więcej, im dalej od wielkich aglomeracji tym gęściej od pokrewieństwa wójta, radnych z pracownikami gminnych jednostek budżetowych, instytucji podległych samorządowi terytorialnemu. W świadomości społecznej, szczególnie mieszkańców wsi, od wieków przywiązanej do życia familijnego, wspólnotowego, pokrewieństwo wójta z pośrednio podgłymi pracownikami nie jest niczym zdrożnym. Często słyszę, że to dobrze, że ten czy ów wójt, radny potrafią troszczyć się o rodzinę, krewnych. Tak też z całą pewnościa myśli znakomita większość członków partii wsi – PSL-u. Generalnie na prowincji dominuje przekonanie, że nepotyzm to termin narzucony przez zachodnią poprawność polityczną, że jest dziwactwem nie pasującym do swojskiej duszy narodu chłopskiego. Wiele jeszcze upłynie wody zanim myślenie w tej sprawie zmieni nie tylko elita polityczna, ale i całe społeczeństwo.

  6. Redaktorze, sprawa sen. Misiaka to jedna sprawa, ale jak to się dzieje, że zlecenie dotyczące outplacingu pracowników stoczni, warte kilkadziesiąt mln zlotych poszło z wolnej ręki, skoro obowiązuje ustawa „Prawo zamówień publicznych”, które wymaga ogłaszania przetargu publicznego w znacznie bardziej duperelnych sprawach, a próba bezprzetargowego zleccenia czegokolwiek ociera się o prokuratora, zwłaszcza ostatnio, w epoce Pitery i po Ziobrze. Ciekawe, ile jeszcze nieprawidłowości wyjdzie na jaw w ciągu likwidacji stoczni, bo w przypadku dawnej stoczni „Warskiego” w Szczecinie dotyczą atrakcyjnych terenów i na pewno znajdą się zainteresowani, aby nieruchomosci poszły we właściwe ręce. Teraz szczecińskie wydanie „Wyborczej” wspomina, że podział masy upadłościowej wcale nie został dokonany z uwzględnieniem wznowienia produkcji w likwidowanej stoczni, więc scenariusz, że cały majątek pójdzie tanio, ale za to we właściwe ręcę jest mocno prawdopodobny. A do wznowienia produkcji prawdopodobnie nie dojdzie, bo i po co. Zaradniejsi stoczniowcy pojadą do Norwegii, mniej zaradni pójdą na zasiłek, inni na wcześniejsze emerytury i problem przestanie istnieć. A takimi drobiazgami jak wpływy podatkowe ze stoczni czy składki ZUS płacone za pracowników nie warto się przejmować.

  7. Panie Redaktorze,
    z konkubiną Pawlaka „Dziennik” et consortes grają brzydko, ale już kochanka Marcinkiewicza jest moim zdaniem ok. To były zetchaenowiec, pobożny mąż i ojciec czworga, jeszcze w listopadzie 2008 opowiadający w Tyńcu o swojej rodzinie i kochanej żonie, rugujący swego czasu edukację seksualną ze szkół (jako wiceminister edukacji). „Kochanka” to jest jego język, jego kategorie. Można ubolewać nad tym, że to niedelikatne wobec Isabel, owszem. Ale jednak sama sobie wzięła takiego… pana.

  8. a co tu komentować? od kiedy istnieją mniej lub bardziej zorganizowane grupy społeczne zawsze były są i będą działania wspierania swoich bliskich przez sprawujących władzę.Żadna z rewolucji nie doprowadziła do zmiany takich działań.Jedyną możliwą obroną przed tym jest zdecydowana reakcja członków tych społeczności,ale do tego potrzebne jest myślenie i trochę wiedzy z różnych dziedzin.Lecz w dalszym ciągu jest aktualne” zeby wom sie chciało chcieć” zdobywać tę wiedzę.

  9. Układ jaki wytworzył się wokół V-premiera Pawlaka jest układem nepotycznym. Mnie takie praktyki zniesmaczają.
    Rzecz nie w tym nawet, że W. Pawlak zatrudniał w swoim otoczeniu ludzi, do których miał zaufanie. Tym bardziej jeśli chodzi o jego przedsięwzięcia biznesowe. To można od biedy zrozumieć. Rzecz w tym, że „swoich” zasilał – jako szef OSP – publicznymi pieniędzmi, na co – właśnie jako szef-miał niewątpliwy wpływ. A chodzi przecież o miliony złotych.
    Tłumaczenie, że te pieniądze trafiały tam gdzie trafiały w wyniku przetargów, zważywszy na obowiązujące niestety w kraju realia przetargowe, należy uznać za…. „takie sobie”.
    Nie sądzę jednak aby był to powód do rozwiązania koalicji. Skłonności działaczy PSL-u do nepotyzmu znane są od dawna.. Decydując się na koalicję z PSL D. Tusk musiał i to brać pod uwage.

  10. „Posługiwanie sie przez media określeniami w rodzaju “kochanka Marcinkiewicza” i “konkubina Pawlaka” świadczą tylko o tym, że dla pieniędzy zrobią wszystko.”

    Ma Pan, Panie Danielu na myśli dziennikarzy czy też obiekty ich zainteresowania? Ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wieloznaczność sformułowania jest zamierzona.

    Ukłony

  11. Szanowny Panie Passent,
    piszac o roli i zadzy pieniadza mediow, mimo zapachu, zapomina Pan o czytelniczkach i czytelnikach; prawie jak w ostatniej sztuce w Teatrze Starym za A. Czytelniczki i czytelnicy mianowicie urzymuja caly ten balagan; nie zapominajac o firmach placacych za reklamy. Wiem , ze latwiej sie mowi; to ON, to ONI, ONE. Ja utrzymuje chetnie te media, z ktorych korzystam, nawet jesli jak Polityka przyjmuja powoli i mozolnie odcien koloru zoltego.
    Z powazaniem.
    MA

  12. Marcus pisze:

    2009-03-18 o godz. 13:25
    Dziekuje za ten wpis; to moglby byc przyczynek do dyskusji, czy dysputu. Dla niektorych afera oficera jest afera operetkowa. Dla innych ciagle aktualna.
    Z powazaniem.
    MA

  13. Do
    Pielnia

    Obiecuje zmienic tenor wypowiedzi na maternalistyczny i dolaczam uwage; nie zgadzajac sie na szufladkowanie szufladkujesz drugich i nie jest w tym nic zlego, bo jest to nieuniknione. Strona stac sie warto, nawet jesli bedzie to li tylko kwit z pralni. Bezstronnosc na tym blogu jest problemem. Od bezstronnych wole Lizaka; przepraszam za ten wtret, bo za takiego Cie nie uwazam i zapewniam Cie, ze jestem za mlody na ton ojcowski.
    Z powazaniem
    MA

  14. Do
    PIRS pisze:
    2009-03-14 o godz. 22:30

    Zeby to byly li tylko magrudowe idiotyzmy. Masz racje, slowotok w postrzepionym intelektualnym dukcie. Nasza przedstawicielka ubrana w atrybuty lewicowosci, propagujaca jednoczesnie swoja do niej wylacznosc wyszla wlasnie z kata i proponuje nam za kare jej widzenie wiata. Nie byloby w tym nic nam uwlaszczajacego, bo ignorancja jest powszechna (zaliczam sie rowniez do dyletantow intelektualnych). Nie mniej jednak minimum gotowosci do dalszego poznawania swiata jest niezbedne w kazdej dyskusji i dyspucie. Potrawy Magrud , mimo ze zdjadliwe sa niestrawne; dla mnie jednak i poniekad interesujace. Kiedys beda mieli studenci z tym wiele roboty . Moze powstanie sensowna dysertacja na lizkowe tematy. Niektorym wydaje sie, ze wpisy zostana wymazane z pamieci, naszej tak, z PC raczej nie. Styl jest faktycznie wiecowy, tylko zadaje sobie pytanie , na ktorym wiecu sie znajduje. Ma to ( sos, o ktorym piszesz) posmak narodowy. Nie doszlo jeszcze do naszej repezentantki, ze w multikulturalnym spoleczenstwie obywatelskim, lewicowym, czy srodka; innych faktycznie w Europie nie ma, jest miejsce dla wszystkich, niezaleznie od atrybutow i argumentow Magrud i jej uwielbionego. Magrud daje sie latwo wyprowadzic z rownowagi, bo wydaje jej sie , ze jest ponad…….? Kazdy robi bledy i byloby najlatwiej o nich porozmawiac, pozwolic sobie wytlumaczyc; Apolonii-Sawie probuje po raz wtory i rowniez bez skutku. Ci nieomylni nie znosza wrecz swoich potkniec, nie znosza siebie, w koncu nie znosza innych; za to znosza “jaja”, przepraszam za ten kolokwialny styl; potraktuj to prosze jako probe cytatu tacyta, jak to slusznie robi Eddie. W porownaniu do obecnych tu stalinowskich tesknot Che byl i pozostanie marzeniem wielu mlodych ludzi i chwala mu za to. Jego mistrz i “likwidator” potykal sie czesto i niestety nie tylko ze starosci. Juz slysze utyskania na moja prawicowosc. Kiedys pisalem, ze wazny jest tekst i nalezy probowac sie go trzymac, bo inaczej stajemy sie osoliwie personalni. Masz racje, milczenie jest czesto najlepszym z wyborow, chociaz wyklucza odpowiedzialnosc. Magrud zaslania sie opowosciami o religii i starszych braciach, a to nie jest zadnym problemem i starszych braci wogole nie obchodzi. Ona po prostu nie pojmuje zasadniczej rzeczy, ze sa gorsi od niej i jej peany przyjmujacy jako powszechne, iezaleznie od jakichkolwiek, nawet niezbednych interpretacji, lecz nie w stylu; w Paryzu nie robia z owsa ryzu. Za to w Kamargii uprawiaja ryz; z Paryza jednak dla niektorych zbyt daleko. Troche sie zaplatalem i mam nadzieje, ze mi to wybaczysz.
    Pozdrawiam.
    MA

  15. W sprawie łączenie funkcji wicepremiera z przewodniczeniem związkowi OSP. Straże pożarne w Polsce są podstawowa organizacją polityczna na polskiej ws, ważniejszą niż partie polityczne. Kogo straż poprzez ma ogromne szanse wygrywać wybory. Trzeba tylko straż do głosowania zachęcić. Jednym ze sposobów jest wspomaganie jej na różne sposoby, ze środków samorządowych czy państwowych. O środki te mogą zabiegać radni, parlamentarzyści, chodzi tylko o to by straże o tym wiedziały, kto im pomógł zdobyć pompę, samochód… Gdyby nie straże na wsi by już prawie nie istniał. Czy jednak można straż oderwać od polityki? Wątpię.

  16. skrobnelam pod poprzednim wpisem Gospodarza na koniec to chociaz tu link zamieszcze http://passent.blog.polityka.pl/?p=549#comment-109006 bo chcialam zeby MA Eddie i moze Marcus przeczytali jesli maja chec

  17. Nie chce i nie bede ustosunkowywal sie do sformulowan, epitetow czy tez iinych form wyrqzu stosowanych przez „Dziennik” i jemu podobne i zblizone sympatiami osrodki medialne.
    Bez cienia watpliwosci reagowac nalezy na zjawiska noszace znamiona przestepstwa nie patrzac na to kim jest, jakie stanowisko zajmuje sprawca czynu przestepnego.Nie nalezy jednak z tego tytulu roztaczac i prowadzic agresywnej gry politycznej, bowiem jednostka nie moe byc i nie jest odzwierciedleniem ogolu.
    Reakcja Premiera Tuska wzgledem sen.Misiaka wlasciwa i nie tylko w formie ale i w czasie.
    Co do Wlademara Pawlaka chce tu troche ironicznie podejsc do sprawy.
    Waldemar Pawlak mial juz czesc byc Premierem Rzeczypospoltej i szybko z tego stanowiska zjechal po prostej przyczyenie , a to calkowitego nieprzygotowania, braku doswiadczenia dla tego stanowiska.Byc moze te i owe dzialania pozarzadowe daja Pawlakowi owe otrzaskanie,doswiadczenie kierownicze i nie tylko.Pol zartem, pol serio mowiac Pawlak sam powinien wiedziec , jak sie zachowac w tej sytuacji i powinien o swojej decyzji powiadomic w pierwszej kolejnosci Premiera Tuska. Ten ostatni jest w stanie i prawie dyscyplinowac swojego wicepremiera i Ministra Przemyslu, ale moze grac na zwloke sugerujac, iz nie posiada dostatecznego rozeznania w sprawie by podjac decyzje czy zajac stanowisko. To jets polityka ta otwarta i ta zakulisowa i raczej nie nam oceniac, czy jest ona prowadzona prawidlowo czy nie.Premier Pawlak powinien miec odwage publicznie zajac stanowisko w kwestii zarzutow w jego strone i podjac decyzje stosowna do faktow i rozmiaru udokumentowanych zarzutow.Czy jest to sprawa korupcyjna czy inna majaca znamiona przesteptswa ocenic nalezy innym, uprawnionym do tego,
    Mimo ostatnio dosc niskich notowan Premier Tusk zachowal sie stosownie do zaistnialych sytuacji i nie widze podstaw krytycznie w tym wypadku jego oceniac. Co do pozostalych, wypowiedzialem sie powyzej.

  18. Jest prosty sposób na to żeby posłowie i media mogli ujawnić śmiało co myślą, a nie czekać na to co powie premier: Przy ujawnianiu każdej afery wystarczy powiedzieć że podejrzany o nią poseł czy działacz jest z SLD. Wtedy nikt nie będzie miał oporów żeby zwrócić uwagę na moralne mankamenty aferzysty czy tylko podejrzanego o aferę. Wtedy dowiemy się jakie naprawdę standardy powinny obowiązywać w polityce i ogólnie w życiu publicznym.

    Marcus:
    Dziękuję za wpis, choć nie sądzę żeby do świadomości adresatów dotarło, na czym polegają ich ograniczenia. Oni są jak ten żołnierz w anegdocie, który wybierał się na wojnę i tak pocieszał swoją żonę: – Nie płacz, głupia. Pójdę, zabiję dwóch-trzech i wrócę.
    – A jak ciebie zabiją? Pyta żona.
    – Mnie? A za co???

  19. MA 14:15
    co to znaczy, że „Polityka przyjmuja powoli i mozolnie odcien koloru zoltego” i po jakiemu to jest?
    W potocznym rozumieniu „żółte papiery” dokumentują niepoczytalność 😯
    Uparcie próbujesz na tym blogu grać rolę recenzenta i przyklejacza etykietek (dawniej „poziom Tchibo” to też byłeś Ty?). Coś mi się zdaje, że na co dzień używasz niemieckiego i nie jesteś w stanie spamiętać, że Disput po polsku to dysputa 😉 Wygląda też na to, że nie potrafisz przestawić klawiatury komputera lub znaleźć odpowiedniego programu, aby pisać poprawnie po polsku, a przecież masz dużo czasu…

  20. Szanowny Gospodarzu,
    podziwiam ten Pański upór, z tej samej prawie bajki, co autorstwa mgr W. Kuczyńskiego, żeby trzymać się jedynej platformianej deski ratunkowej. Nie ma to jak bezgraniczna i nieuzasadniona wiara w zbawczość kawałka czegoś spróchniałego. Kiedyś rolę jedynej deszczułki ratunkowej pełnili inni idole, którzy dawali gwarancję względnie spokojnego dryfowania. I za nic nie mógł się Pan oderwać od tej wiary, dopóki owi idole nie potonęli w otmętach historii. Życzę długiego trwania w tej wierze i zdrowia, bo wszystkim nam sie ono przyda, by przetrwać Tuskowe dryfowanie w oczekiwaniu na ożywcze unijne wiatry.

  21. Drodzy Blogowicze,

    z satysfakcją stwierdzam,że my obywatele, mamy o wiele bardziej nędzne osoby w naszych władzach, niż oni mają w nas – ich oceniaczy. W zasadzie, to po tym co się dzisiaj czyta o tematach dyżurnych, to my jesteśmy gotowi do tego,żeby poczuć się małym Wersalem. My wiemy doskonale co oznaczają takie informacje jakie Gospodarz dzisia wymienił w swoim felietonie. My jednak rozdarci między „prawością” mediów, a eufemistycznymi kpinami z nas czynionymi kolegów swoich kumpli, troczę gubimy się w jasnym wyrażaniu swoich ocen Tylko czasami delikatnie wystawiamy nóżkę -ciut poza teren bezpiecznej poprawności obyczajowej, po czym szybko ją cofamy, albo asekurujemy się zasłoną dymną stworzoną z niedomówień i wieloznaczności.
    Sam się zastanawiam, czy lepiej będzie kiedy potwierdzę, że sen.Misiak zachował się niestandardowo, czy próbował skorzystać z okazji/drugi raz mogą nie wybrać/, chciał się nachapać, ale zrobił to na tyle niestandardowo mądrze, że wpadł? Ze zachował się wobec swoich wyborców jak ostatnia szuja?Albo Kaziu Marcinkiewicz- czy biedaczek i jego dziewczyna, to Romeo i Julia, czy jest tak, jak to ujął w swoim wpisie Wojtek Cz.Ja trzymam z Wojtkiem i dorzucam, że facet, z takim PR-owskim dorobkiem wizerunkowym , powinien bardziej dbać o zgodność tego wizerunku z praktyką. Czy możemy takiemu facetowi uwierzyć w cokolwiek, kiedy nie potrafił być wierny rodzinie, któtej miłość i wierność deklarował co i rusz publicznie.
    Znając poziom niezbędnego cynizmu w polityce, jestem pewien, że dzisiejsi „bohaterowie felietonu Gospodarza – prywatnie znoszą wszelkie niewygodne eufemizmy opisujące wspomniane występki- lekko i z humorem.A nadmierna delikatność w opisywaniu zdarzeń, które sobie doskonale wyobrażamy i rozumiemy,cieszy ich tak samo jak delikatność dawnej „trzody ludzkiej”/tak się to wtedy traktowało/ względem jakiegoś magnata, który był ich panem.
    Zauważam,że poddawany ciągłej „obróbce” przez wszędobylską plebejską poprawnością obyczajową- sam zaczynam mutować w kierunku amebowatego przetrwalnika. Póki mam jeszcze tego świadomość,jestem do uratowania…

    Pozdrawiam,Eddie

  22. Mam wrażenie, że premier czekał z wypowiedzią w sprawie Misiaka aż dostanie wyniki jakichś sondaży. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że polityk, który doszedł do takiego stanowiska nie był w stanie podjąć decyzji szybciej.

    A sprawa była jasna (i dla kogoś z dostępem do solidnych źródeł informacji szybka w rozstrzygnięciu) i premier mógł zrobić to co zrobił już w sobotę, ostatecznie w poniedziałek.

    Co do Pawlaka… szkoda słów.

    http://lewysierpowy.blox.pl/2009/03/Sondazyku-powiedz-przecie-czy-Misiak-najgorszy.html

  23. DP pisze:
    „…(Pawlak) powiedział, co myśli, zdystansował się, ale swoimi słowami nie naraził na rozpad koalicji, która leży w interesie obu partii i – szerzej – kraju…”

    Zastanawia mnie:
    1. Jak długo kraj może być dojną partyjną krową?

    2. Co lepsze – śmierdzaca zgniłym kompromisem koalicja z pazernymi do bólu chłopkami-roztropkami, którzy inaczej Polski nie traktowali jak swoją własną oborę, czy konsekwencja w odrąbywaniu pasibrzuchów od koryt?

    3. Czego Tusk sie boi? Utraty władzy po przyspieszonych wyborach, czy
    wzięcie faktycznej odpowiedzialności za Polskę przy samodzielnym rządzeniu po przyspieszonych wyborach?

    4. A może nie ma całkowitego zaufania do sondaży chce dalej lawirować aż do wyborów prezydenckich przy wsparciu PSL i SLD, obłaskawiając partnerów konfiturkami?

    No, to przegra wszystko. Z kretesem!

  24. Gdy czytam wpisy Gospodarza en passant to jakbym czytał “Finnegans Wake” Joyce’a. Analizy językowe u Passenta mają co prawda inną formę niż u Irlandczyka. To wyciąganie neologizmów, nota bene w Polsce jest teraz spowolnienie wzrostu gospodarczego w sensie ścisłym, bessa na GWP też jest i media o tym trąbią od rana, prześwietlanie nowomowy nie jest na miarę jakiejś postmodernistycznej noweli, ale jest dobre dla inteligenckiego blogu. Niemniej – jak u Joyca – w nawale wątków połapać się jest trudno; każdy wpis zaczyna się jakby w pół zdania, w środku wydarzeń i opowieści o nich; zaś eksperyment z rekonstrucją, z interpretowaniem czarnych stron ducha polskiej polityki jest super, choć ocena zależy od tego, kto czyta. Mnie najmocniej uderza cykliczność całej tej opowieści, jak w teorii Giambattisty Vico o cyklicznym rozwoju świata. Na początku tygodnia o Lewicy i o tęsknocie za nią i jednoczesną konstatację jej upadku, agonii, umierania czytaliśmy po raz kolejny i zapewne nie ostatni. Dziś z kolei mamy Tuska, że on ma dobre intencje, ale demonstruje jakąś nieporadność i dziecięcą niefrasobliwość, wszyscy mu wytykają i poganiają go (a może to jest klucz do jego trzymania się, dać im szanse wyżycia i odstresowania się). Mamy też nie po raz pierwszy zawirowanego do szaleństwa Palikota i niezrównoważoną Olejnik (tym razem ona przemyka gdzieś w tle), jest wątek PO, która trzyma się mocno, z jednej strony to dobrze, ale jakież to trzymanie jest nieporadne, choć jednak lepsze niż jazda Kaczyńskich po bandzie bez trzymanki, mamy ciemne media, ciemne bo zasłonięte fasadą, i które wciskają ciemnemu ludowi, bo lud jest ciemny z definicji, za wyjątkiem inteligencji pracującej, która jest błyskotliwa. Wkoło i wkoło Macieju, jak u Joyce’a. Może jedynym nowym wątkiem, ale głowy za tę nowość nie daję, są środowiska kwitnących relacji rodzinnych. Jak w Grecji? A miała być Skandynawia.

    Na koniec Passentowy wpis jest znów urwanym wątkiem, jak u Joyca. I perełką językową. Należy zacytować tę frazę w całej okazałości i krasie:
    Posługiwanie sie przez media określeniami w rodzaju “kochanka Marcinkiewicza” i “konkubina Pawlaka” świadczą tylko o tym, że dla pieniędzy zrobią wszystko.
    Zrobią dla pieniędzy wszystko? Kto? Kachanka i konkubina, czy Marcinkiewicz i Pawlak? O nie, media nasze kochane zrobią wszystko, bo potwornie są stronnicze i pazerne przy tym. Zauważę, że od sporego już czasu nawet o mediach brytyjskich w dawnych solidnych czasach nie wspomina się, że były bezstronne i obiektywne.

    Pozdrawiam inteligencję pracującą miast i wsi, oraz na blogu. Jest jeden blog, en passant.
    – T.O.

  25. Bardzo przepraszam za ewidentną pomyłkę. Oczywiście to „…(Tusk) powiedział, co myśli, zdystansował się, ale swoimi słowami nie naraził na rozpad koalicji, która leży w interesie obu partii i – szerzej – kraju…”

  26. Senatora Misiaka mógł premier potraktować, jak należy i zrobił to.
    Z Pawlakiem wg mnie nie mógł w aktualnie istniejących warunkach zrobić niczego więcej, niż zrobił. Kiedy do koalicji z PSL dochodziło, wiadomo było jaka to jest formacja. Sprawa jest znana „od zawsze”, czyli „widziały gały…”
    W dzisiejszej sytuacji po prostu istnieje konieczność utrzymania koalicji i tak premier zadecydował. Zawszeć to lepsze od niedawnej „kolorowej koalicji” z Lepperem i Giertychem. Pawlak jest przynajmniej pragmatyczny.
    Co zaś do określania pań towarzyszących naszym niebanalnym politykom…
    No cóż… Marcinkiewicz niebawem ze swej Isabel zrobi porządną kobietę gdyż deklaruje ożenek. Za rok, dwa u Isabel zajdzie proces, który następuje powszechnie u świeżych mężatek – oczywiście nie u wszystkich 😉 , który określa się jako „odrastanie wianka”. 😆
    Nie jest wykluczone, że za lat kilka Isabel, już poważna matka Polka będzie wygłaszała umoralniające teksty w popularnych kanałach TV oraz licznych tabloidach. Życie jest pełne niespodzianek :D:
    Czy Pawlak swoją towarzyszkę życia też podniesie do właściwego poziomu – to już jego sprawa i nam nic do tego. On się na łamy nie garnie.

  27. „Senatora Misiaka mógł premier potraktować, jak należy i zrobił to”

    Tak. Jasne. Problem w tym, że aby zachować odpowiednie standardy w naszym kraju premier powinien z PO wyrzucić wszystkich, a potem samemu złożyć rezygnację.
    Jakie standardy u diaska? Towarzystwo zjechało się kilka lat temu „pijanymi autobusami” na kongresy wojewódzkie PO, kiedy jeszcze oficjalnie nie można było mówić, że to partia. Mieszkam na prowincji w okolicy tow. Szmaciaka… przepraszam senatora Misiaka. To co dzieje się na dole w wykonaniu marszałków, starostów, burmistrzów i wujtów z PO to są dopiero afery. Misiak się chowa…

  28. NeferNefer,

    Przecztali, jest im bardzo miło z powodu ciepłej pamięci /przynajmniej o nich tutaj w Sopocie,/.Cieszą się z Tobą ,że masz już wytęsknioną ,wyczekaną książkę, i nawet Ciebie Serdecznie Pozdrawiają, przynajmniej Ci z Sopotu,Eddie

  29. @
    „Posługiwanie sie przez media określeniami w rodzaju >>kochanka Marcinkiewicza<>konkubina Pawlaka<< świadczą tylko o tym, że dla pieniędzy zrobią wszystko.”

    Z całym szacunkiem – ale nie o tym.
    Świadczą wyłącznie o braku kultury, czy przyslowiowej słomie w butach piszących takie słowa.
    Przyłożyć – nawet mocno, dla pieniędzy, czy z przekonania – można także kulturalnie, o ile ktoś wie co to znaczy. Tym piszącym słowa przytoczone na wstępie, należałoby zadedykować skecz „Bo kultura, to takie cóś…” wygłaszany przez Janusza Gajosa swego czasu.

    A ponadto, jakby p. Pawlak zrezygnował, to wszyscy wokół uznaliby go za frajera i czym prędzej sami staraliby sie wskoczyć w te buty.
    Także i ci, którzy teraz przybierają marsowe miny.
    Niestety!

  30. Kadett,

    Interesująca analiza. Rozumiem,że zestaw wariantów w miarę kompletny z powodu Twojej inelektualnej przyzwoitości. Przecież ,tak naprawdę to doskonale wiemy, że Donek-lawirant – to produkt dobrego przystosowania się do naszej rzeczywistości. Dotychczasowa jego skuteczność/?/ dowodzi, że to społeczeństwo – lubi takich nijakich Donków, „bezjajecznych umizgujących się Kaziów etc. Nasze społeczeństwo osiągnęło etap łąkowych, spragnionuch spokoju baranków, które od czasu do czasu potrafi zerwać się do straceńczego zrywu. Na moje, to wymaga ciężkiej psychoterapii…A więc tak: Donek przetrwa dzięki lawirowaniu, a pozostali „gracze” będą lawirować po swojemu- czyli – po każdym podskoku- wszyscy spadną na swoje, jedyne możliwe miejsca na naszej magicznej szachownicy politycznej.

    Pozdrawiam,Eddie

  31. Eddie, dziekuje za mile pozdrowienia. Mam wlasciwie wyrzuty sumienia ze ja tu o sobie zamiast o Pawlaku Tusku i Misiaku czyli na zadany temat. Ale bez polskiej tv nie wszystko tak dokladnie tu dociera i rezonuje. Powodem mojego ostatniego wpisu byla refleksja jak to niektore osoby potrafia elegancko zwracac sie do innych, niestety bez wielkiej wzajemnosci. Ja nie bede walczyc z wiatrakami ale szczerze podziwiam tych ktorym sie chce.
    Prosze pozdrow ode mnie mily Sopot, spedzilam tam jedne z najlepszych lat zycia.

    Jutro Tusk i kaczor przylatuja do Brukseli, bardzo dziwne uczucie jak sie przechodzi kolo budynku Rady i wie ze oni tam w srodku siedza. Pamietam jak mnie gesia skorka oblatywala z czym to jeszcze wyskocza…

    pozdrawiam serdecznie

    PS.: a z ksiazki sie ciesze bo bardzo mi tu ich brakuje, to okropne uczucie nie moc tak sobie wejsc do ksiegarni i sie oblowic. Wszystko po francusku albo niderlandzku, moglabym czytac po angielsku ale to nie to samo, brakuje mi polskiego. Ja jednak jak to ktos zauwazyl za staram na to zeby sie w pelni zaaklimatyzowac na obczyznie.

  32. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA – 18.03 g 15:04 – pisze

    „Niektorym wydaje sie, ze wpisy zostana wymazane z pamieci, naszej tak, z PC raczej nie.”

    Domyslam sie, ze Was & Co jest wiecznie zywym jednym okiem dawno zmarlego J. Stalina – prawda?
    Tak, tak skad my to zanamy? Po spostrzezeniu w „Agonia lewicy” (16.03 g 22:43) mamy nie tylko frakcje zapeszonych, ale i zaperzonych.. Ci zaperzeni po wyjsciu z termy zalozyli juz majtki rycerzy Apokalipsy. Zaczyna tu pachniec bulwarowo z atmosfera zwyklego brukowca.

    Post Christum.
    Jeden ze Skipperow, uczestnik regatach „Rolex”, opowiedzial mi historie swojego jachtu i firmy Sun.

  33. Domyslam sie , ze Wasc & Co…

  34. Zgadzam się z Olkiem 51 i Marcinem.
    Decyzja o wydatkowaniu 48 mlnPLN w trybie zamówienia z wolnej ręki to korupcja w rządzie i złamanie ustawy o zamówieniach publicznych.
    Dzięki usłużnym mediom rachunek polityczny zapłacą Misiak i Pawlak.
    Misiak za Tuska i ARP. Pawlak za Misiaka.
    Tylko polityczny idiota nie rozumie, że sugerowanie i wmawianie konfliku interesu w przypadku łączenia funkcji w rządzie, manadatu parlamentarnego z funkcją społeczną ( bo taką jest funkcja Pawlaka w OSP) to totalna ściema, wymierzona w zaplecze polityczne PSL.
    Równie dobrze należałoby domagać się ustąpienia Tuska z funkcji przewodniczacego PO. Ta organizacja obraca przeciez pieniędzmi z budżetu oraz korzysta z dodatkowego bezpłatnego dostępu do mediów z tytułu sprawowania przez jej lidera funkcji premiera, oraz innych niedających się precyzyjnie wymierzyć bonusów.

    A, zatem idioci wszystkich partii, łaczcie się w krytyce Pawlaka!!!
    Przyszłość należy do was, którzy sprawować będziecie władzę wyłącznie z łaski, a zatem wyłącznie w interesie mediów, albo raczej ich głównych klientów.
    Niech żyje demokracja przedstawicielska! Amen.

  35. „Standardy etyczne premiera są dobrze znane” – szczególnie w odniesieniu do ministra Czumy, którą zamieciono pod dywan , i w rządzie, jak i w „Polityce”. W tamtej sprawie i w tej nowej sprawie zwyciężyły właśnie te słynne standardy etyczne. Polscy politycy mają śmieszne poczucie „solidarności” z własnymi pomyłkami.

  36. @ NeferNefer 2009-03-18 15:46
    Dziekuje za zwrocenie uwagi na moje rzucanie grochem o sciane. Jest to czynnosc dosc monotonna, ale jednak dajaca pewna satysfakcje, bo odpowiedzi (lub ich brak) daja wiele dodatkowych informacji na temat sposobu myslenia trojki poklepujacych sie nawzajem po plecach blogowych „lewicowcow”. Interesujace jest np.zestawienie odpowiedzi p. Teresy Stachurskiej, ze nic jej nie razi we wpisach p.Lizaka (2009-03-18 10:19, pod poprzednim wpisem p.red.Passenta) z jego wlasnym wpisem wyrokujacym w niewybredny sposob na temat calej grupy etnicznej/religijnej, i dorzuconym jeszcze oskarzeniem o antypolonizm (LIzak, 2009-03-18 9:30). Elliot Aronson, autor ksiazki o dysonansie poznawczym, tak tu niegdys zachwalanej prze p.Stachurska mialby kolejny dodatkowy material na i tak juz bardzo interesujaco opisany temat.

    @MA 2009-03-18 14:54
    Sprawa Dreyfusa jest jak najbardziej aktualna nad Wisla. Wystarczy przeczytac jeden czy dwa wpisy p.Lizaka, by zobaczyc, jak bardzo aktualna. Mozna sie tylko cieszyc, ze poza pisaniem na blogach, p.Lizak ma mala moc sprawcza i nikogo nie moze nikogo wyslac na „Diabelska Wyspe”. Na pewno kieruja nim te same mechanizmy myslowe, ktore dzialaly wtedy we francuskiej armii. I oczywiscie, acz raczej nie oczekuje tu odpowiedzi od znawczyni „pseudo-intelektualnego belkotu”, zastanawia mnie, na ile dokladnie p.Magrud Prousta czytala (do tego w oryginale), i czy sama mialaby cos tu do powiedzenia. (To raczej pytanie retoryczne, ale zawsze byloby milo sie zdziwic). Moze teraz nie odzywa sie, bo goraczkowo kartkuje swoje wyczytane wydanie tego dziela. Nie wiem tylko, czy przyznajac sie do czytania ksiazki jednoczesnie i Francuza i Zyda (przynajmniej w polowie) nie traci na prestizu w oczach p.Lizaka.

    A tu dla zainteresowanych (by zacytowac p,Stachurska) link do jako takiego, ale zawsze streszczenia sprawy Dreyfusa w wikipedii. Moze i p.Stachurska to zainteresuje?

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Afera_Dreyfusa

    @ Eddie 2009-03-18 15:11
    Mysle, ze myli mnie Pan chyba z Marc’iem (wpis z 2009-03-18 10:19), i to prawdopodobnie do niego jest kierowany Pana wpis. Ja sam raczej nie sklanialbym sie do nazywania p.Magrud „wielka osobowoscia”…”blyszcaca publicystycznym piorem”. Co do czystosci jej intencji trudno mi sie wypowiadac, gdyz jej osobiscie nie znam. Mnie teksty p.Magrud przypominaja opowiadanie Czechowa pt. „List do uczonego sasiada”, w ktorym fikcyjny autor listu przekonuje sasiada z wyzszym, „miastowym” wyksztalceniem, ze teoria ewolucji jest falszywa, bo gdyby czlowiek rzeczywiscie pochodzil od malpy, to by ludzi wystawiano w klatkach na jarmarkach jak malpy i inne zwierzeta. Takie porownanie nasunelo mi sie po lekturze krotkiej rozprawki psychiatryczno-historiozoficznej piora p.Magrud na podstawie dziel prof.A Kepinskiego.

  37. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA – pisze
    .. wymazane z pamieci naszej, raczej tak z PC raczej nie.

    Racje maMA (skoro nie diadia, czy ojciec), stad b. wielka niechec nie tylko prominentow PRL-u do I pamieci N.
    Czlowiek to proble?

    Post Christum.
    Zaden czlowiek = zaden problem – prawda? < <

    …snili o kraju
    lezacym w gorze rzeki, w ktorym
    mezczyzni i kobiety stali nadzy w ogrodzie,
    mieli twarze, z ktorych zostala starta pamiec.

  38. Umarła Natasha Richardson(45). Córka Tony Richardsona i Vanessy Redgrave. Żona Liama Neesona. Matka dwóch synów. Brała lekcje jazdy na nartach w pobliżu Montrealu. Upadła i uderzyła głową. Potem żartowała, że nic jej nie jest, lecz po jakimś czasie zapadła w śpiączkę…i nie wróciła. Była wspaniałą aktorką i kobietą. To straszna i niespodziewana strata dla rodziny, kiedy odchodzi piękna i dojrzała kobieta i matka. Królowa życia…

  39. Wczoraj zostały rozwiązane umowy z oboma spółkami, Work Service i DGA, więc problem związany z udzieleniem im zamówienia przestał istnieć, tyle tylko, że problem zatrudnienia paru tysięcy pracowników pozostał. Nie bardzo wierzę, że Work Service i DGA były w stanie coś pomóc – pierwsza rekrutowała głównie pracowników czasowych dla hipermarketów, druga zajmowała się m.in. wprowadzaniem spółek na giełdę. Chyba najprościej byłoby ogłosić szybkie postępowanie ofertowe, skierowane do wszystkich licencjonowanych pośredników pracy z Wybrzeża lub takich, którzy w ciągu np. 2 tygodni będą w stanie utworzyć swoje filie, ustalić na podstawie złożonych ofert cenę za znalezienie 1 miejsca pracy i potem płacić tyle wszystkim, którzy będą pośredniczyć w zatrudnianiu, na podstawie rzeczywiście zawartych umów.

  40. Sprawa senatora Misiaka jest bezdyskusyjna, natomiast zasadne jest pytanie dodatkowe – czy i kto poniesie odpowiedzialność za podpisanie umowy z firmą Work Service bez przetargu?

  41. Eddie
    2009-03-15 o godz. 19:58
    Masz dar darczyncy, a epitetami sie nie przejmuj. Swiadcza one o fobiach i drzacych wyciagnietych dloniach. Prowansje polecam nie tylko ze wzgledu na kuchnie oraz klimat. Niestety, nie stac mnie na „dobroczynnosc“, bo zajmuje sie tym zawodowo 450 min. dziennie, dlatego tez nie przejmuje sie tymi, ktorzy piszac uzywaja jezyka mowionego (czyli grypsuja – dla nie lingwistow). Nasi wspolobywatele i wspolobywatelki nie pojmuja ciagle zasad takiego spoleczenstwa i stac ich tylko na agresje werbalna. Wymyslilem bajke o Lizaku; „niehomogenny“, ciekaw jestem wielowatkow interpretacyjnych Magrud na temat tej zbitki jezykowej.
    Pozdrawiam.
    MA

  42. gajowyM pisze

    Chetnie Ci odpowiem; chodzi po prostu nie tylko o Wprost i inne kolorowe czasopisma, chodzi o tzw.“ zolta prase“. Teraz zdalem sobie sprawe piszac doCiebie, ze „prasa“ pochodzi od? Jesli uwazasz mnie za recenzenta, co jest oczywisce wyrazem Twojej wolnej woli, to sam probujesz grac role podobna; nie jest to jednak karalne, tak nie jest karalne mowic dobrze po niemiecku na codzien. Przylapales mnie i prawdopodobnie oddasz pod osad gajowego. Przyznanie sie do winy ( z dysputa masz racje) jest jednak okolicznoscia lagodzaca; tak przynajmnij sadze. Do niemieckiego dodaj prosze francuski, wloski prawie zapomnialem i wyjdzie Ci Szwajcaria.
    Z powazaniem.
    MA

  43. @Eddie,
    znowu poczułem się odpowiednio wyskalowany, bo oto Twój wpis uświadomił mi, że moja samouświadomiana wątpliwa przyzwoitość mieści się tylko w mojej głowie i poza nią nie wystaje nawet ma 1 cm, co stwierdzam ze smutkiem i zażenowaniem.
    Biada nam, barankom, prowadzonym przez kaszpirowatych proroków na wypas. Przypomina mi się scena z któregoś filmu Bunuela z udziałem stada baranków przekraczających zaklęty krąg niemożności. Pomóż mi odgrzebać – skąd ta scena..?

    Pozdrawiam

  44. No cóż, trudnoe sie po takim zachowaniu „klasy dziennikarskiej” dziwić temu, że nakłady sprzedawane spadają na pysk.
    I niedługo pewnie należy się spodziewać kolejnych upadków w tzw. prasie opiniotwórczej.
    Pozostaną tylko tabloidy, które mają niezmienną grupę swoich stałych czytelników.
    To samo dotyczy zresztą również telewizji, także prywatnych.
    Ich tabloidyzacja posuwa się naprzód w tempie zastraszającym.
    A tłumaczenie tego (mp. przez niejakiego Miecugowa) tym, że „widzowie tego żądają” i „oglądalność by spadła”… w domyśle spadłaby, gdyby zaczęli traktować widzów poważnie… żal D-4 ściska…

  45. @Eddie
    Już nie musi Pan szukać, jeśli w ogóle zaczął. To, o czym Pan wspomniał jako nowej powłoce zachowań politycznych (obłuda, fałszywe konwenanse, wygodnictwo, skostnienie poznawcze, spokój na gruncie marazmu), przenikliwie karykaturyzuje Luis Bunuel w „El Angel exterminador” (Anioł zagłady). Arystokracja zamknięta w kręgu – bez wyjścia i plebs na zewnatrz tego kręgu. Dwa odrębne światy, pomiedzy którymi wahadłowo poruszają się tylko służący. I na końcu owo wieloznaczne stado baranków…

    Pozdrawiam

  46. Feliks Stychowski pisze:

    2009-03-19 o godz. 01:20
    Wy znacie, ja nie. Zreszta w majtkach, czy bez, rycerze (bohaterowie) sa zawsze nadzy. Bulwarowo bylo tu zawsze. Przeciez Pan czyta Polityke i widzi zachodzace zmiany. Rolex mnie nie interesuje, raczej cartier, ktorego nie posiadam.
    Z powazaniem zyczac czujnosci.
    MA

  47. Marcus,dobre teksty,mocne slowa!

    pewnego dnia odkrylem blogi”polityki”(prawie trzy lata temu)i pomyslalem sobie ,tutaj bedzie mozna spotkac ciekawych ludzi z ciekawymi opiniami,
    przeciez to „polityka”wazna opinitworcza polska gazeta i co pozostalo po
    kilku latach:LIZAK,MAGRUT
    niestetu wielu frustratow,zydozercow,pogrobowcow ideii PRL i po prostu ludzi
    zlych, zdominowalo forum zamiast dyskusji na argumenty,inwektywy
    smutne

    tak to widze,pozdrawiam

    p.s.moze sie myle,ale Teresy wpisy lub linki czytam od lat,czesto (bardzo czesto)jestem innego zdania lecz nie podejrzewam Teresy o zle zamiary,
    raczej brak (czasami) smaku w doborze sprzymierzwncow

    sloneczny berlin pozdrawia Was 😀

  48. Czytam w dzisiejszym Dagens Nyheter w dodatku ekonomicznym”Najgorsi szefowie bankow centralnych w Europie”. Wsrod 7 wymienionych, po Islandii, Lotwie i Ukrainie,na czwartym miejscu Slawomir Skrzypek, Polska.
    Za nim jeszcze Bulgaria, Bialorus i Rosja. Jako uzasadnienie podaje sie nie inflacje(ta jest najnizsza bo 4,1 % a inne wymienione kraje maja od 12 do 15,9 %), nie wpadki typu: ze byl przekonany iz chefen banku ECB jest nadal zmarly dwa lata temu Wim Duisenberg. Nie, powodem zamieszczenia go na tej liscie sa jego „dziwne” komentarze co i rusz zaskakujace miedzynarodowe rynki. Dotychczas traktowalam szefa NBP jako niezbyt rozgarnietego ale nieszkodliwego. Pora zweryfikowac to. Jest wrecz szkodliwy! na tym stanowisku. Zapewne daloby sie wyliczyc zwiazek miedzy jego wypowiedziami a kursem spadajacego zlotego.
    Pozdrawiam

  49. Kadett,

    Dosknała ,piękna odpowiedź. Uwielbiam takie wrażliwe , w ten sposób pogłębione refleksje. Jako miłośnik kina z jego złotego okresu , ze wstydem przyznam,że „Anioła zagłady” Bunuela, jakoś przegapiłem. Oczywiście teraz jemu już nie odpuszczę.
    Swoim wpisem spowodowałeś ,że teraz ja będę się męczył tym, że u osoby otakim wnętrzu spowodowałem poczucie jakiegoś idiotycznego, nic nie wartego „wyskalowania”. Do pocieszania, ze wdględu na poziom/ b.wysoki/ Twojej samoświadomości się nie nadajesz, przeprosiny, to też tylko prosty rytuał, który do poczynań samoświadomości ma się nijak… Wiesz co? Pieprzę te wszystkie moje rozterki, będę przeżywał Twoje dylemety , w które się wmanewrowałem -razem z Tobą Czuję ,że temu obszarowi mojego wnętrza , żle to nie zrobi.

    Pozdrawiam,Eddie

  50. MA,
    yellow press czy Regenbogenpresse, wsio ryba, w Polsce mówi się raczej o prasie bulwarowej lub brukowej.
    Zmiany są rzeczywiście widoczne:
    „Żółte dziennikarstwo wniosło werwę, gonienie za wiadomością, wyeksponowało osobowości, spowodowało nowy układ artykułów oraz rozpowszechniło kolorowy druk”. Prekursorami byli Pulitzer i Hearst – znawcy ludzkiej psychologii; sensacja i emocje sprzedają się najlepiej. Temat metresy czy nałożnicy byłego premiera fascynuje prawie wszystkich, bo ma wiele aspektów i każdy może zapewnić, że strona obyczajowa interesuje go najmniej.
    Znajomość języków obcych bardzo chwalebna, tak trzymaj i trenuj polszczyznę, bo Ci rdzewieje 😉
    Chunnsch da ua druus?
    Griess Gott Bebby, how are you?
    Drink with me a Tea for Two.
    Bii so gligglig, tralalalala,
    dass ych Frieh-Franzeesisch kaa.

  51. Marcus,

    mam nadzieję,że odpuścisz mnie tę gafę. Na wszelki wypadek, jeszcze raz przepraszam.
    Nie mam natury archiwisty, i często posługuję się w ocenie wrażeniami z czyjegoś myślenia o zasadniczych, nadrzędnych wartościach, a to kto ma jakie sympatie, to jakoś trudniej zapada w mojej pamięci . Wiem tylko ,że Lizak, czy Jasny Gwint,albo Lech- zapałali do mnie nadzwyczajną sympatią….
    Sądzę ,żę nie ma co rozpisywać się na temat mojej gafy. Pozytywne wrażenia z Twoich wpisów w dalszym ciągu potwierdzam .

    Pozdrawiam,Eddie

  52. MA,

    Mam dar darczyńcy? Pozgłębiam siebie w tym kierunku… Jak dotąd bywam darczyńcą dla dzieci w potrzebie, bo bezbronne, i… tzw. meneli, bezdomnych akoholików – chorych/alkoholizm/ i odrzuconych. Jeśli chodzi o moje przejmowanie się czymkolwiek z półki , na której znajdują się m.in. epitety- to totaj moja wrażliwość jest albo zepsuta, albo coś mnie się tam nie urodziło. Mam te kilka pasji do spełnienia przed sobą, i cały!!! jestem w tym.Mój podstawowy problem, to dbać o to, żeby moją emocjonalną naturę utrzymywać w coraz bardziej pragmatycznych ryzach. Jeśli miałbym się potknąć o jakąś pietruszkę, i dopuścić do siebie jakąś jątrzącą zadrę, to byłoby po mnie. Straciłbym do siebie zaufanie, skutkiem tego wiarę w siebie, w konsekwencji nie zrealizowałbym swoich planów, a wtedy ludzkość -Kaput!!!- jak mówią zachodni Słowianie.
    Mam nadzieją,że przyszły rok, będę miał trochę luźniejszy/ale kto to może wiedzieć/, to do moich ukochanych Włoch specjalnie przejadę przez Prowansję,którą się tak zachwycasz. Nawet jako zuopełny nie smakosz, specjalnie zatrzymam się w jakiejś gospodzie,czu restauracji żeby Tobie ,tutaj na tym blogu zdać relację zupełnego niejadka o tamtej kuchni.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  53. Janina ze Sztokholmu (2009-03-19 o godz. 13:11): nieszczęście polega na tym, że Pan Prezes Skrzypek jest z wykształcenia inżynierem budownictwa i o bankowości czy nie daj Boże rynkach kapitałowych ma niewielkie pojęcie. Aby oddać sprawiedliwość, równie marne pojęcie o bankowości miała doktorantka Lecha Falandysza, Hanna Gronkiewicz-Waltz.

  54. Właśnie leci kabarecik

    Tuski, półtuski,półtuszki, Pawlaki i pozostałe solidarne miśki,miski i półmiski.
    Jedno wielkie burżuazyjne żarcie. Zwlekanie,czekanie i branie na czas może być poczytywane za przejaw rozsądku politycznego albo i kunktatorstwa,jak to woli. Mówi się ,że mowa jest srebrem a milczenie złotem. Nasz złotousty Donek kiedy zaszła konieczność potrafił przez trzy godziny zalewać nas potokiem obfitości i szczęścia. A kiedy potknęła mu się rządowa noga,oparta na PSL-u to i milczy jak zaklęty. Ma chłop poważny problem, zjechać ludowców jak bura sukę i oddać swoją władzę pisiakom, czy zamknąć dziób, lub lepiej zmilczeć i dumnie dzierżyć sztandar solidarnej władzy. Zawszeć to lepsza najgorsza władza niż najlepsze bezrobocie.

    A cóż to za różnica,drodzy państwo,wczoraj Palikot,dzisiaj Misiek,a jutro jakiś inny wróbelek. Nie mówi się o sprawach ważnych i znaczących dla narodu i jego perspektyw. Opowiada się nam ciągle bery i bajki o naszych wybrańcach, przebierańcach. Kiedyś komunistyczni gołysze, a dzisiaj z łaski swej pracy i zapobiegliwości, bez mała wszyscy milionerami zostali przekonując nas sugestywnie, że pierwszy milion należy koniecznie rąbnąć a potem to już samo leci, prawem odsetek. Tym wspaniałym sposobem po 25 latach solidaryzowania się z umęczonym przez komunę narodem wreszcie dali mu poczucie, że boso ale w ostrogach.

    Oczywiście w międzyczasie klepie się androny o standardach, etyce, przyzwoitości i poprawności. A pod tą zasłoną dymną liberałowie swoje robią czyli po prostu kradną, ponieważ taka jest ich etyka, estetyka i polityka. Nie da się z wilka zrobić potulnego kotka, lub z liska kurobójcy domową kwoczkę znoszącą złote jajka. W szpicy zwykle byli wojenni agresorzy odziani w pokojowe piórka dobrobytu i powszechnej szczęśliwości. Taka już ich zakłamana retoryka.

    W końcu Pan Premier raczył zabrać głos w sprawie nadużyć jakiegoś tam politycznego misia u szczytu demokratycznej władzy politycznej jak gdyby zdarzenie to było tak jednostkowe,niespotykane i niebywałe,że wprost w liberalnej głowie nie mieści się. A to ci wesołek ten nasz Pan Premier. Żarty nie odstępują go w najtrudniejszych chwilach nastających na liberałów. Jak się solidnie podowcipkuje to i okradzionym snadnie na duszy lżej będzie.

    Rządowy Graś zachowywał sfinksowe milczenie djać do zrozumienia ,iż rząd nie da się ponieśc emocjom w duperelnych sprawach. Budowa kapitalizmu w Polsce to zbyt doniosła sprawa, aby byle jaki chłystek opozycyjny mógł podłożyć nogę siejąc niewiarę i podkopując zaufanie do rodzimych liberałów czyniących nam dobrze poprzez gromadzenie kapitału dla siebie. O co tutaj kopie kruszyć, przecież nawet byle osioł po WUML-u doskonale wie, że akumulacja pierwotna kapitału następuje drogą wojen, grabieży i kradzieży. Nie ma tutaj alternatywy, a także tertium non datur. Zobaczmy ile to „wojen o pokój” wywołały USA po II-giej wojnie światowej. A policzmy w ilu wspaniałych konfliktach nasza burżuazyjna i niepospolita bierze udział,wszędzie wprowadzamy wolność,pluralizm i demokrację, jakby ci tubylcy tego od nas oczekiwali. Coś jedynie w Iraku jakby nie bardzo nam się powiodło. Trochę chłopców i sprzętu poszło na zatracenie,ale któż by się zrażał takimi detalami gdy idzie o wielkość i chwałę USA. Należy rozumieć istotę wolności. Za to w Afganistanie zwiększmy kontyngent o bez mała pół tysiąca chłopa .Co prawda nie bardzo wiadomo jak oni będą walczyć, bo jeszcze pierwszy proces „ludobójców”w polskich mundurach co to za „wolność naszą i waszą” nie został jeszcze zakończony.

    Ponieważ trudno jest twórcom tego bigosu negatywnie się o nim wyrażać oraz o sobie jako kucharzach więc używa się ulotnych eufemizmów, byle tylko nie dotykać brzydkiej strony własnego cienia. Jeśli więc źle nie można mówić, ponieważ nie mieści się to w eleganckiej konwencji klasy panów, zatem pięknie się wciska kit maluczkim i naiwnym.

    Nie ma także powodu by rozróżniać lub poróżniać Panią Olejnik z Panem Palikotem. Są oni sztandarowymi postaciami konfliktogennych procesów kapitałowych w Polsce. Jednym słowem kruk krukowi oka nie wykole. A kiedy pani Olejnik obalała komunę w Polsce to pan Palikot boso za orkiestrą solidarnych ganiał. Taka jest różnica między nimi. Zasłużona pani Olejnik jest z pierwszego tłoczenia. Natomiast pan Palikot musi walczyć o pozycję społeczną seksualnymi atrybutami, chociaż rzymski papa wyraźnie powiedział, że szczęście niebiańskie osiągnąć można tylko na biskupa. Tak to uczeń i absolwent po KULu sprzeciwia się naukom niemieckiego Ojca Świętego w walce o swój gorzelano-bimbrowniczy interes.

    I proszę mi nie wybrzydzać, że tuskowy kapitalizm ma już swoją nowomowę. Miał ją socjalizm stąd też kapitalizmowi też się należy, wiecie- rozumiecie, panowie w białych kołnierzykach. Chodzi o to by solidaruchę na kilometr można było rozpoznać od komucha i stosownie go potraktować, najlepiej w starym i sprawdzonym stylu prawicowych prawiczków opierających swą logikę i kulturę na strzelistych kalumniach. Jak tak dalej pójdzie, to może się sprawdzić przepowiednia babci Wangi i nieznanego dziadka co do upadku świata w 2o12 roku. Zatem póki co do kruchty moi drodzy i proście Pana Waszego o łaskę wybaczenia w podłości waszej. Kupił nie kupił, potargować warto. Strzeżonego Pan Bóg strzeże.

    By nie denerwować skomunizowanego narodu nasz światły liberał z sopockich plaż odstąpił od globalistycznej retoryki by ostatecznie nie odcinać się od pępowiny marzeń o prezydenturze. Jak słusznie zauważa Pan Passent nie ma u nas recesji, bessa jest w kategoriach niemowlaków trajlulących be,be,be,a kryzys wypluć i wykląć z naszego dynamicznego języka. W naszym życiu gospodarczym zaledwie zauważyliśmy spowolnienie PKB z 6 do ca1%.W najgorszym natomiast przypadku osiągniemy „dodatnią wartość ujemną”w panującej u nas „jasności pomrocznej”.

    Wydaje mi się nad wyraz optymistyczną opinia,że Tusk przecina występujące łamańce. Otóż ze względów ideologicznych jest on zainteresowanym w motaniu spraw, jako iż w mętnej wodzie najlepiej się czują szczupaki. Przekonanie, że ustawia on swoją politykę w interesie płotek jest nadzwyczaj złudne. Wystarczy przeanalizować zmniejszenia podatkowe by zorientować się, kto na tym zarobił krocie. Czyli jest to taka gadka-szmatka do głupiego dziadka. Na przekręceniu szpitali także nie zarobi chory, tylko właściciel szpitala. Czego by się nie tknąć to nosi znamiona przestępczej działalności,poczynając od momentu likwidacji PG w KWMO. Oczywiście ta forma aktywności nosi teraz nazwę przedsiębiorczości polegającej na podsiębraniu.

    Co zaś się tyczy Pawliaków to nie rozumiem dlaczego tak się ich uczepili. Chłopy poznańskie z dziada pradziada wychowane we wozach Drzymały. Jak HAKATA ich „dziabała’ to nikt im nie pomagał. A oni na Eryce Steinbach i Goldmanach znają się bardzo dobrze. Wiedzą doskonale, kto im kazał swoje budy 4 razy na dobę przestawiać i kto im pomagał je przepychać i już wówczas ukształtowało się pojęcie nepotyzmu w pozytywnym tego słowa przepychaniu. Oni doskonale wiedzą, że grunt to rodzinka, grunt to rodzinka, a jak przyciśnie cię bieda, to nikt ci nic nie da. Dlatego Pawliaki szczególnie cenią państwo prawa w filmowej edycji „Sami swoi”.Bierz synku granaty,sąd sądem a sprawiedliwość po naszej stronie musi być,którym nieobca jest nawet jazda na kocie.

    Zaskoczenie moje jednak budzi neoliberalna pazerność na odwieczną fuchę wszystkich ludowców do piastowania strażackiego „generała”.Musi szmal wyczuli łobuzy i zaczynają tam wpuszczać swoje szczurze łapki. Nawet kochankę odgrzali Waldkowi,jakby to była pierwsza i od wczoraj. A to ci świntuchy jedne, wygrzebią wszystko byle tylko odstawić od szmalcownego koryta .Z Andrzejkiem Lepperem też tak zrobili, pomówili i odstawili na boczny tor. Teraz może sobie rękawy urywać i co z tego, że Talibowie byli w Klewkach, kiedy jeden znajdował się w rządzie z amerykańskiego nadania i łeb ukręcał rodzimym pegeerowcom i wieśniakom.

    I tak te miśki zabawiają się nawzajem. Jednego wyrzucą,innego podstawią. I karuzela nowej władzy kręci się niczym diabelski młyn,w czym nawet odstawiony od cycka Jaś Rokita dzielnie sekunduje jak na miastowego kapelusznika przystało wchodząc w wieśniaczą strefę uszanek, gdzie neoliberalne wilki już wyją. Mało tego te szczwane lisy podpowiadają jeszcze Waldkowi żeby się odciął od swojej żony, krewnych ,znajomych i elektoratu. Waldziu nie bądź frajerem,nie daj się wywłaszczyć. Wystarczy, że podobną metodą załatwili lewicę. Chłop potęgą jest i basta oraz ważne żeby po drzewach nie latało,jak u Gajowego Maruchy. Załatw ich, tych solidarnych dzięciołów. No właśnie, stocznie padają, huty padają, kopalnie ledwo się trzymają,cukrownie padły już dawno, teraz niemiecką sacharynę musimy wsuwać, bo jest zdrowsza, a my jesteśmy głupsi i coraz biedniejsi, w związku z funkcjonującym tu sprzężeniem zwrotnym. Nie ma już praktycznie„Solidarności”, która wykonała swą rozbijacką robotę, nie ma KK z uduchowionymi mszami w intencji robotników. Pozostały zniszczenia, smutek, żal i zgorzknienie solidarnych naiwnych. Historia cofnęła swe koło. Tak jeszcze nigdy nie było.

    Roztrząsanie kto stoi za tymi czkawkami Grupy Trzymającej Władzę mija się z celem. Grupa to kapitał i prasa też się mieści w tym diabelskim kotle. Dla przeciętnego pana Frania nie ma istotnego znaczenia ,czy bałaka dziennik taki czy siaki,czy wypowiada się Palikot ,Gudzowaty lub Solorz. Wszyscy oni grają pod dyktando wielkiego kapitału stojącego dla przykładu za gazetą wybiórczą i tym podobnymi organami propagandy politycznej. Konkurencja między nimi miała poprawić jakość życia szarego obywatela,niestety, tylko w sferze haseł i na etapie obalania babuleńki komuny. Potem kopa w cztery litery i na bezrobocie będące szczytowym osiągnięciem burżuazji. A teraz możecie sobie już gadać, co wam ślina przyniesie na czerwone jęzory.

    W ten sposób ciemne siły światłego kapitalizmu montują na siebie wzajemnie kwity,byle tylko dopaść i zniszczyć konkurenta,co wcale nie prowadzi do poprawy jakości życia. Takie mechanizmy, w które uwikłany jest aparat polityczny i państwa prowadzi po krętych bezdrożach bezprawia do wyjałowienia życia społecznego.

    Sprowadzanie całego bezmiaru zła politycznego do wymiaru czyjejś kochanki czy konkubiny, kiedy gra idzie w miliardy jest niczym innym jak kolejnym draństwem stanowiącym zasłonę dymną wobec ludzkiego cwaniactwa, podłości i sprzedajności. Elity, o których z takim zaangażowaniem rozmawiamy są diabła warte, moralnie zdemoralizowane, politycznie przegrane, gospodarczo wyeksploatowane. Ich czas się skończył. Zbyt wysoką cenę przyszło narodowi zapłacić za transformację wątpliwej jakości,w której dokonano wywłaszczenia narodu i rozgrabienia jego krwawicy.

    Bardzo słusznie podnosi się bardzo niski poziom prawicowych środków przekazu adekwatny do kwalifikacji zatrudnionych w nich kadr. Szczególnie zatrważające jest ubóstwo językowe,nieumiejętność poprawnego akcentowania,braki w stylu i błędy ortograficzne. Wskazane niedomagania wpływają niekorzystnie na kształtowanie szerokich aspiracji społecznych. Zaczyna się kształtować przekonanie, że wiedza abstrakcyjna nikomu nie jest przydatną. Należy umieć kopać, nosić, wbijać gwoździe i kłaść cegły. Oto odpowiedzi na jakie oczekuje prowadzący casting. Musisz być prosty w budowie i skuteczny jak karabin Kałasznikowa. Bywają, a jakże, bardziej wysublimowane sytuacje, ale z uwagi na subtelność naszych czytelników nie będziemy ich omawiać.
    Niektórym zwolennikom obecnie panujących stosunków społecznych wydaje się wskazanym zalecanie zainteresowania się Proustem, Kafką czy Dostojewskim,bowiem w tym zderzeniu światów minionych i obecnego, może ono świadczyć na korzyść obecnego układu. Nie zapominajmy jednak, że pomijając obiektywną analizę twórczości tych autorów w znakomitym stopniu jej odbiór jest kwestią wysoce indywidualnej natury. Nadto twórczość ta jest nie tyle receptą na rozwiązywanie sprzeczności opisywanej rzeczywistości ile borykaniem się autorów ze sobą oraz niedoskonałościami świata , w którym przyszło im żyć i funkcjonować. Dlatego powiedzmy sobie jasno, epatowanie ilością przeczytanych książek nie stanowi panaceum na rozwiązywanie kłopotów dnia codziennego, wiedza ta może jedynie zakreślić pewnego rodzaju horyzonty intelektualne, ale niekiedy może wręcz przeszkadzać w postrzeganiu realnego świata.

    Jest bardzo wiele postaci świata finansowego, biznesu i polityki wywierających znakomity wpływ na te dziedziny życia. Wystarczy tu wymienić pana Greenspana,Busha,Peresa,Goldmana,rodzimego Geremka,Balcerowicza i wielu naszych Prezydentów, Premierów i Ministrów, głównie SZ. Niestety nie wszyscy oni jednak zapisali się złotymi zgłoskami w księdze postępu ludzkości i naszej małej Ojczyzny. Jeżeli rozważania nasze o tych personach utrzymamy w konwencji klakierskiej,wówczas nie ma żadnego problemu. Jeżeli jednak podejmiemy analizę krytyczną ich działalności wtedy zaczyna się antypolska heca. Dlaczego to Polakowi można przypisywać niegodne dowcipy, natomiast istnieją nacje,których Boże broń tknąć. Samo wymienienie ich imienia własnego grozi narażeniem się na pomówienia o rynsztok nacjonalizmów i rasizmów. Oni,ci wybrańcy, mają prawo do kalumnii a my tylko do apologetyki ich działalności. Skąd się bierze ta nierówność, niesprawiedliwość i brak obiektywizmu ocen. Otóż z niczego innego jak chęci dominacji wobec innych. I z taką zawłaszczającą postawą nie możemy się godzić. Wszak żyjemy w wolnej rodzinie narodów świata, równych wobec siebie. I sama obawa wymienienia nacji,o którą nam chodzi jest już w jakimś sensie bardzo ostro przejawiającym się rasizmem znajdującym swój wyraz w sferze werbalnej i innych przejawach życia społecznego. Właśnie ten brak równości jest niedopuszczalnym i należy go krytykować we wszystkich przejawach.

    Niektórzy delikwenci na naszym blogu posiadają dość swobodne maniery, by nie powiedzieć niegrzeczno-luzackie. Pojawiają się różne teamy z łapami w kieszeni i nie o to chodzi, żebym ja się domyślał co oni tam robią,lecz mnie się to jednoznacznie kojarzy z brakiem kultury osobistej człowieka, stanowiącej przejaw chamsko-wielkopańskiej maniery. Zauważalną jest dość łatwo współzależność między zasobem wiedzy ogólnej i wiedzy językowej. Im niższy poziom wiedzy tym ubóstwo językowe jest bardziej zauważalne. W krańcowych sytuacjach przechodzi ono w prymitywizm przejawiający się kalumniami,epitetami i wulgaryzmami. Czymże innym jest odniesienie, że Pani Magrud pisze „idiotyzmy”,otóż niczym innym jak tym, że tego rodzaju określeń używa idiota,ponieważ na więcej go nie stać. Gdyby to o nim napisano w ten sposób nie budziłoby to mego protestu. Ja składam tutaj protest przeciw ewidentnemu obrażaniu kobiety, która sobie na nie zasłużyła na to, sprzeciwiam się również ciągnięciu w dół blogu przez ludzi daleko odbiegających od pojęcia inteligencja. Rozumiem złożoność problemu, ale świadom konieczności utrzymywania określonych standardów wnioskuję do Gospodarza blogu o uchylanie tekstów w których używa się określeń powszechnie uznawanych za obelżywe. Jeżeli polemistom nie starcza samodyscypliny,to należy ją wymóc w dobrze pojętym interesie całego blogu.
    _________________
    Manus manum lavat

  55. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA

    Mam wrazenie, ze Blogowicz dobrze sie czuje w strukturach zbiurokratyzowanych lub majacych takowych posmak – prawda?

  56. Niespodzianka Was czeka jak przeczytacie matkę kurkę o Jarosławie Kaczyńskim…

    http://www.kontrowersje.net/node/2259

  57. Eddie,
    napisze Ci krotko o moich zwiazkach ze wschodnioeuropejskimi NGO; kiedy nie mieli know how, to zainteresowani byli atrybutami zewnetrznymi. Potem doszli mlodzi ludzie, znajacy jezyki i bardzo zaangazowani. Otrzymali pierwsze dotacje i rozwiazali kwestie techniczne. Potrafili w ciagu krotkiego czasu stworzyc swoj net work i zaczac solidna prace.. Bylo to imponujace. Nastepnie i wlasciwie od samego poczatku nie funkcjonowac system “subsydiarnosci”, bo sluzby budzetowe niechetnie chcialy sie dzielic tortem. Nastepnie zaczelo brakowac pieniedzy, a golym slowem nie nasycisz nikogo. Poza tym , Ci mlodzi zaangazowani ludzie doskonale sobie radza, chociaz tak jak w kazdej grupie spotykalem wielu oportunistow i tzw. karierowiczow. Popelnilem kiedys probe opisania ich (NGOs) transformacji i zatytulowalem to EU-fobia, czy EU-foria, gdzie zwrocilem uwage na potrzebe elementow regulacyjnych, przynajmniej w poczatkowym okresie prywatyzacji niektorych uslug socjalnych. Sprobuje to odnalezc. Obecnie pracuja NGO realizujac projekty UE i niektore dobrze sobie radza. Kryzys w postaci finansowania ich nie dotyczy, moga wystapic trudnosci w finansowaniu udzialow wlasnych, gdy chodzi o sumy rzedu milionow. Wtedy trudno znalezc partnera, lecz to nie jest moim problemem. Kryzys dosiegnie rowniez NGO, bo UE skroci finansowanie wszelkich projektow w ciagu nastepnych lat.

    Przygladalem sie wpisom Magrud na sasiedzkim blogu i doznalem oczarowania; czyzby wplyw krytyki lub praca nad soba? Zaskoczyl mnie jej tenor. Poziom tresci jednak ten sam; wiadomosci przekazywane z ust do ust; po prostu przeczytane w porannej prasie i przekazywane dalej. Tego nie nalezy sie jednak czepiac. Sadze jednak, ze Magrud wystepuje w kilku obliczach gotujac swoja zupe wyborcza. Ona nasladuje obecnego amerykanskiego prezydenta i probuje lapac w sieci w siec, dusze wyborcze. Ona obsluguje w roznych blogach, roznych potencjalnych wyborcow (typowa ZUPKULTURA wyborcza). Pmdziwiam ja, skruszony za jej upor i madrosc zyciowa. Poziom wpisow jest jednak staly, bez wybrykow werbalnych jednak. Ona sprawia pozytywne wrazenie dajac blogujacym zludzenie udzialu w dyskusji. Mysalem tez, ze jest Lizakiem, lecz ni smialbym jej posadzac o taka mutacje (nie tylko glosu). Lizak dje sie po prostu wykorzystywac i ciagnie ten swoj dylizans, bo dzisiejsza poczta jest nowoczesniejsza; chyba ze mowimy o pantoflowej. Dobrze, ze oboje sa dorosli.
    Pozdrawiam.
    MA
    PS
    Lizak sam sie chce wykreslic z blogu-cytuje go z usmiechem:Zauważalną jest dość łatwo współzależność między zasobem wiedzy ogólnej i wiedzy językowej. Im niższy poziom wiedzy tym ubóstwo językowe jest bardziej zauważalne. W krańcowych sytuacjach przechodzi ono w prymitywizm przejawiający się kalumniami,epitetami i wulgaryzmami.

  58. Feliks Stychowski

    2009-03-19 o godz. 15:19
    Kiedys moj niedloszly tesc zwracal sie do mnie w tej formie; trzeciej osobie. Byl generalem wojska polskiego.
    Z powazaniem.
    MA

  59. gajowyM
    Dziekuje za odpowiedz i uwagi. Jestes milym blogujacym, a ja myslalem, ze zostane do konca obnazony i ukarany. Lizak nakazal mi zabierac zabawki i wydalil mnie z podworka. Jezyk rdzewieje, glowa rowniez i sa to poniekad oznaki starosci. Poza tym czuje sie dobrze. Z drugiej strony zdaje sobie sprawe, ze moj jezyk jest na poziomie licealisty, nie szkoly pomaturalnej. Jednoczesnie moi pryncypalowie mowia, ze nie wazne jak, lecz wazne co(mowie). Tu panuje niestety jezyk mowiony. Najwazniejsze zdanie z filmu Lektor; nie jest wazne co sie czuje, wazne jest to co sie robi; nawiasem mowiac piekny, madry i wruszajacy do lez film. Nie wiem, czy uda mi sie zatrzymac proces korozyjno-starczy, ale staram sie cyzelowac moje wpisy. Problem polega na tym, ze mam malo czasu, to sa minuty i czesto mysli pedza przed niesprawnymi palcami i odwrotnie. Ja to wszystko pisze w miedzyczasie i potem musze” siedziec” do…. Potrafie jednak szybko pisac i jakos daje sobie rade. Cwicze na Polityce, czasem Wprost, wole jednak dobra literalture i czytam czesciej po polsku, bo szybciej i bardziej emocjonalnie. Prase codzienna i felietony oraz tygodniki czytam w wymienionych wczesniej jezykach. Mam jednak nadzieje, ze mi wybaczysz moje skorodowane wpisy, dalekie sadze, od koloru brunatnego, bo taki tez jest widoczny w tygodnikach, nie tylko na prowincji i czesto w tym blogu. Byly premier mnie nie interesuje, jego kobieta rowniez nie, kobiety fatalne czasem w kinie. Jesli chodzi o prase bulwarowa (to jest eufemiz, bo na bulwarze czesto dzieja s ie ciekawe rzeczy, chociaz raczej dla turystow), to sami powinnismy miec pretensje do siebie, ze ja kupujemy.
    Z powazaniem.
    MA

  60. Olek51, 14:55: Hanna Gronkiewicz-Waltz nigdy nie była doktorantką Lecha Falandysza. Nie miejsce to, aby oceniać czy Gronkiewicz-Waltz była dobrym czy złym prezesem NBP, faktem jest jednak, że w 1993 r. obroniła rozprawę habilitacyjną dotyczącą bankowości centralnej. Dobrze by było, gdyby zanim Pan coś napisze sprawdził jak się rzeczy mają (miały) naprawdę. Chyba że świadomie Pan kłamie. A to już inna sprawa. Nie wiadomo tylko co gorsze – pańska niewiedza i brak chęci zmiany takiego stanu rzeczy czy tanie erystyczne efekciarstwo, które w ostatecznym rezultacie przeradza się w ordynarne kłamstwo.

  61. Janina ze Sztokholmu,
    dzięki za wiadomość. Żebym mógł ją wykorzystać, musiałbym mieć ten tekst „D.N.”, np przesłany do Redakcji „Polityki” faksem, z dopiskiem dla mnie (48-22-451 60 38). Nie sądziłem, że zagranica pozna się na prezesie NBP. Pozdrawiam, Pass

  62. MA,

    Jeśli chodzi o NGO, to jak wcześniej już się na ten temat wypowiadałem- same w sobie nie są moim kierunkiem działania. W moim przypadku, jest to element biznesu, w którym taka formuła może być bardzo pożądanym symbiontem.
    Zupełnie przypadkiem , ów biznes może stać się bardzo przydatny dla gospodarki w fazie kryzysu, a po kryzysie to już tylko autostrada. Z natury swoej nie robię niczego pod europejskie granty jako cel sam w sobie, co ostatnio zauważa się w formie prawieże plagi. Na jakimś etapie oczywiście wyciągnę rękę i ja w kierunku Brukseli, ale muszę mieć pewność ,że to,na co będę zamieniał swoje życie, nie będzie czkawką z opóźnionym zapłonem. Tyle NGO.
    W kwestiach personalnych – na tym blogu, będę konsekwentnie się dystansował, chyba,że jakaś persona wydusi z siebie coś co poza bezmózgowym jadem nie ma żadnych treści, tyklo szczątki nacjonalistycznych stereotypów zorganizowane w manierze feudalno-lękowego tłumaczenia oprzed samym sobą swoich porażek.
    Taką furtkę dla niektórych „patriotów” trzymam zawsze w pogotowiu.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  63. NeferNefer,

    Po przeczytaniu Twojego posta do mnie , przesłałem Tobie odpowiedż takiej treści:

    ………………………………………………………………………………………………………………………….

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

    Pomyślałem ,że wszystko jest tak jasne, odbiór spraw o których piszemy taki sam, więc wystarczy zwrócenie uwagi na to,że czytałem, jest O.K. i każde z nas wie o co chodzi. Szanowny Moderator uznał to pewnie za błąd techniczny i nie puścił.
    Zeby ten wpis nie był zbyt prywatny, upolitycznię go kilkoma niezwykle istotnymi refleksjami. Czy wiesz Droga Nefer Nefer, że ten cały Pawlak, czy jak mu tam, to żyje w konkubinacie?Pomyśleć ,że to vice-premier. Marcinkiewicz wziął sobie młodą ładnawą kochankę, tylko chyba niekulturalnie jest ją tak nazywać. Gdybyś chciała do mnie o tej pani.. to pisz lepiej- przyszła pani byłopremierowa, lub coś w tym stylu.
    Pozatym uważam,że Tusk pokazał zaczątki pazurków politycznych wyrzucając Misiaka, i od razu Platformie trochę wzrosło. A jeśli przyjdzie Tobie do głowy oceniać moje polityczne uwagi, to proszę o łaskawość w pognębieniu mojej marności i napisz np., że politycznie , mój wpis jest niestandardowo poprawny.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  64. Naiwna Pani Janina ze Sztokholmu.
    Nie wie, ile są warte tego typu rankingi.
    Balcerowicz zdobywał tytuły najlepszego ministra finansów, gdy w Polsce rozkręcał się kryzys wywołany jego decyzjami. Ale ktoś na tych decyzjach zarabiał, a potem przyznawał honory.
    Nie bronię p. Skrzypka. Zalecam po prostu ostrożność. Polegać na tego typu rankingach, to tyle, co zaufać doradcom finansowym, albo agencjom ratingowym. Zwykła brawura.

  65. Szanowny Lizaku,
    Piszesz mądrze i do tego odważnie. Dzielnie mnie bronisz. Dziękuję.
    Wiesz, ja już np. pana MA nie czytam. Nie wiem, co on tam o mnie pisze.
    Nie chcę wiedzić. Wcześniej nawet go czytałam i parę razy zamierzałam odpowiedzieć, ale nie umiałam. Ja tekstów MA po ludzku nie rozumiem.
    Pisze on tak mętnie, że rozpoznaję wyłącznie słowa. Jeżeli on chce, bym z nim dyskutowała, to musi najpierw nauczyć się kształtować treść z potoku słów. Z jego oceną mojej osoby i wypowiedzi, nie zamierzam polemizować, zgodnie z zasadą, iż o gustach się nie dyskutuje.

    Dla pocieszenia dedykuję Tobie i innym blogowiczom krótki wierszy zainspirowany wpisem rysberlina:

    Bez nadziei

    Wpadł jak po ogień
    Puścił bąka, splunął żóścią
    Mignął nam aureolą Św. Piotra

    Potem oddzielił dobro od zła
    niechlujnie, jak to przechodzień
    Zostawił strzałkę do czyśca.

    I umknął w poszukiwaniu lepszego
    towarzystwa oczywiście
    mniej niż nasze marnego

    Pokazał nam plecy a na nich garb nienawiści
    Odszedł do siebie samego.
    Boże, zmiłuj sie nad nim
    Gorszego towarzystwa już nie ma

  66. Czekałem, czekałem, ale się nie doczekałem. 62 wpisy pod Gospodarza komentarzem (słownie: szęśćdziesiąt dwa) i żaden z nich nie odnotowuje pryncypialności i bezkompromisowości Daniela Passenta. Jak to możliwe..?
    Czyżby wszyscy tu obecni przeszli obojętnie wobec tego, co Gospodarz chlasta tym razem, uznając to za sprawę tak naturalną, jak wschód i zachód słońca? Ponieważ wyżej podpisamy również zgrzeszył, czepiając się drobiazgów trzeciego planu, zamiast oddać cesarzowi co cesarskie, bije się teraz we własne piersi aż echo niesie i składa niniejszym dowód uznania Gospodarzowi za jasne, trzeźwe i bez cienia hipokryzji stanowisko wobec tego paskudztwa. Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa!

  67. @ Eddie 2009-03-19 13:57
    W porzadku, nie ma sprawy, nie jestem tu zreszta szczegolnie przewrazliwiony. Po prostu wydaje mi sie, ze mamy raczej podobne zdanie na wartosc p.Magrud, i chcialem to podkreslic.

    @ rysberlin 2009-03-19 12:57
    Dzieki za mile slowa. Mam podobne odczucia, co do braku dyskusji na blogach. Choc zdarzaja sie wyjatki. Mysle, ze zadawanie sobie nawzajem pytan i uczciwa proba odpowiedzi, nawet jesli jest to odpowiedz dla reprezentanta innej opcji politycznej, bylaby wzbogacajaca dla wszystkich. Inaczej latwo wpasc w przewidywalnosc i rytualne obrzucanie sie epitetami. Co do przewidywalnosci, to juz teraz wydaje mi sie, ze przy odpowiednim nakladzie czasu (niestety nie kazdy z nas jest na emeryturze) moglbym spokojnie popelnic tekst p.Lizaka, lub p.Magrud. Zas co do p.Stachurskiej, to nie znam jej osobiscie, i moje pytania do niej sa czesciowo spowodowane tym, ze jej oddanie sprawom spolecznym jest na pewno godne pochwaly, ale jej wybor sprzymierzencow i niereagowanie na ich karygodne zachowania wobec Innych, przy jednoczesnym odwolywaniu sie do znajomosci psychologii i tropieniu dysonansow poznawczych u politycznych przeciwnikow – sa dla mnie zastanawiajace. Takie skojarzenie dbalosci o niezamoznych z tresciami ksenofobicznymi, antysemickimi i nacjonalistycznymi juz zreszta istnieje w PiS-ie i przystawkach. Decyzja p.Stachurskiej, zeby wybierac takich sprzymierzencow jest wiec takze politycznie niemadra, bo elektorat, do ktorego takie tresci przemawiaja, a w kazdym razie nie raza, jest juz przez kogo innego zagospodarowany. Pozostaje wiec tylko PO jako partia jako tako broniaca takich wartosci jak tolerancja dla innych. W sumie daje to wyborcom przykry i ograniczony wybor, oddalajac mozliwosc realizacji celow tak bliskich p.Stachurskiej. Jednoczesnie blogowe decyzje na temat tego, z kim sie sprzymierzac dosc dobrze odpowiadaja na pytanie, czemu lewica ma klopoty z poszerzeniem wspierajacego ja elektoratu. „Lewica” w wydaniu p.Lizak, p.Magrud i p.Stachurska jest chyba nie do przelkniecia dla wiekszosci osob, ktore moglyby potencjalnie ten elektorat poszerzyc, bo polaczenie wrazliwosci spolecznej z niewrazliwoscia na wielokulturowosc, roznorodnosc etniczna i religijna jest dla potencjalnych wyborcow jednak mocno odstraszajace.

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Janina ze Sztokholmu

    Dajac palec mozna stracic wiecej jak reke
    Nie jedna jaslowlosa doswiadczyla przeistoczenia sie Michaja Burano w buhaja Mirano. Wasyl czyhal za kazdym rogiem. Skrzypek jest dobry, aby wziac na swoj kark bagaz pozostawiony przez poprzednikow.

    Post Christum.
    Bardzo siwa brode – prawie do ziemi – ma stosowany przez stare lisy chwyt zacierania sladow merdajac ogonem.

  69. magrud pisze:
    „Szanowny Lizaku,
    Piszesz mądrze i do tego odważnie. Dzielnie mnie bronisz. Dziękuję”

    Podzielam to zdanie. Faktycznie trzeba dużo odwagi aby pisać takie mądrości.

  70. Olek51,

    chyba Cie troche ponioslo z H G-W jako doktorantka u Falandysza, karnisty (Zaklad Prawa karnego WPiA UW). Tytul jej pracy doktorskiej: Rola ministra przemysłowego w zarządzaniu gospodarką państwową, ma niewiele wspolnego z prawem karnym, nie uwazasz ?

    Tytul jej rozprawy habilitacyjnej: Bank Centralny – od gospodarki planowej do rynkowej zdaje sie swiadczyc o tym, ze H G-W cos tam jednak wie o bankowosci, bo nie sadze, zeby w komisji habilitacyjnej siedzialy same cymbaly i matoly.

    Tak sie sklada, ze mialem zajecia z prawa bankowego z H G-W, jeszcze w latach 80-tych, ale juz wtedy mozna bylo poznac, ze przyszla prezes NBP wiedziala o czym mowi.

    Tytuly dokumentow – etapow kariery naukowej H G-W wzialem z wikipedii. Warto czasem sprawdzic zanim sie chlapnie, Olek51.

    Pozdrawiam.

  71. Mnie chyba porąbało na starość. Przywidzenia jakieś, czy co? Widzę zupełnie co innego niż wszyscy. Jak ten, nie przymierzając, Piłsudzki. Nie wiem skąd mi się takie rzeczy biorą, ale co mam ukrywać? Kwaśniewski ogłosił, że Pawlak wygra wybory prezydenckie. Więc już nie wygra. Tusk zrobił z nim to co kiedyś z Cimoszewiczem. Użył umyślnych dziennikarzy, Pawlakowi dorobił gębę i po Pawlaku. Pawlak w interesie nie nowicjusz, więc się odwinął Misiakiem, ale Tusk zaraz Misiaka głośno skasował i wszyscy wiedzą, że jest jedynym sprawiedliwym w tym grajdole. Zaś, żeby Cimoszewicz się nie odgryzł, a drugi raz numeru z umyślną Jarucką i umyślnymi dziennikarzami nie da się zrobić, to Cimoszewiczowi łapówkę, żeby się z „bazą” pożarł i na boczny go tor. Żadnych, panie, kominiarek nad ranem, kajdanek, jak te głupie Ziobry i Kaczyńskie. Przecież od tego są białe rękawiczki i okazuje się też, że nie trzeba gryźć, żeby krew wypić.

  72. Magrud,

    Przykro mi bardzo, ale i tym razem strzeliłaś soie w stopę i kolano.
    Wierszydło jest na mój, niedyskutowalny gust głupawe i obrzydliwe…
    A co do Lizaka, to najkrócej, po mojej krótkiej z nim historii powiem tak:
    Wcześniej myślałem, że to jakiś postkomunistyczny prowincjonalny pismak. Nie jest głupi tylko zdefektowany i inteligentny z awansu!!!.
    Kiedy jednak dowiedziałemm się ,że to politolog z wykształcenia, to mi zupełnie przeszło jakiekolwiek doszukiwanie się pozytywów. Zawodowiec powinien być możliwie obiektywny,i nadążający za zmieniającym się układem wartości. Zawodowiec z takim przesterowaniem, to tylko Czerwony Rydzyk. Profesjonalny politolog nie może być wyznawcą prymitywnego antysemityzmu. Jeśli spojrzy się na ten problem z perspektywy prawdziwego poznania, to taka postawa jest zwyczajnie nieludzka.
    Jako profesjonalny politolog, zawsze w materii tego blogu coś obiektywnie sensownego powie, bo to jego zawód . Tak samo jak marynarz zawsze wyduka coś sensownego o morzu. Jednak, jak wspomniałem, wiedza to nie ziemniaki, które wystarczy poprzerzucać. Profesjonalista bez obiektywizmu jest tylko małym aparatczykiem . Choć trochę szanujący się zawodowiec, nie napisałby conajmniej 60% tego co Twój idol/?/ tutaj popełna.
    Czy Ty naprawdę utożsamiasz się z takimi jego wpisami jak np.ten?:Lizak pisze:
    2009-03-18 o godz. 08:47″
    Gdybyś zdobyła się na chwilę autorefleksji i jeszcze raz poczytała to co napisał na Twój temat PIRS- wyjątkowo wyważony, mądry blogowicz…

    Jeśli masz ochotę to odpowiedz merytorycznie na mój wpis, a jeśli nie , to żachnij się jak TS , co jest tylko steatralizowaną ucieczką od swojego rozumu w pierwszej kolejności . Po to on jest,żeby nie było wiochy.

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Twoje prowokacyjne sojusze wpędzają Ciebie w coraz większe maliny. Coraz bardziej znajdujesz się w sytuacji jak wylawirować między ogniem a wodą. Stwarzasz sobie oponentów, których odbierasz jako osaczających Ciebie wrogów. Jesteś wolnym człowiekiem i Twoja wola co robisz. Zawsze isnieje droga powrotu do normalnych rozmów. Są jednak pewne drobiazgi w obyczajności międzyludzkiej, które powinny zacząć funkcjonować. Po takim wejściu jak dzisiejsze, problem w całości przeszedł na Twoją stronę. Oczywiście Twój wybór, i nie ma sprawy.

  73. Do:Teresa Stachurska

    Dzieki za link do polskiego prezydenta w Lodzi.

    Czy to znaczy ze Figurski mial racje?

    Slawomirski

  74. Do:Magrud

    Beznadziejna dedykacja.
    Wole Czesia i jego cmentarne piosenki.

    Slawomirski

  75. @ magrud 2009-03-19 18:49
    Jaka byla i niedoszla poslanke powinno Pania chyba zainteresowac to, ze politykom, nawet w tak mlodej demokracji, jak Polska, nie do twarzy z obrazaniem potencjalnych wyborcow. A chwalenie sie tym, ze nie rozumie sie tekstow, ktorym innym nie sprawiaja trudnosci, jest chyba nie najlepsza reklama wlasnych umiejetnosci. Co sie stanie, gdy potem bedzie Pani miala podobne trudnosci ze zrozumieniem projektow ustaw, albo szczegolow prawa europejskiego? Takze sie Pani odwroci do nich plecami? Obrazi sie Pani na autorow? Czy moze jednak sprobuje Pani je zrozumiec?

    W kontekscie Pani klopotow ze zrozumieniem tekstu juz nie dziwi mnie Pani przeoczenie u Prousta watku sprawy Dreyfusa (ujelo mnie to Pani przedstawianie sie jako jego czytelniczki). Dotyczyl antysemityzmu w pozno XIX-wiecznej Francji, i reakcji na jego przejawy – w imie ludzkiej przyzwoitosci. Moze ta przeoczona wiedza jednak by sie Pani przydala? Teraz byloby Pani latwiej zrozumiec, czemu wiele wypowiedzi p.Lizaka, i niektore wypowiedzi Pani samej wpisuja sie w te sama tradycje, ktora kazala skazac niewinnego oficera francuskiego na zeslanie do kolonii karnej tylko dlatego, ze byl Zydem, i to nawet wtedy, gdy juz bylo wiadomo, ze kto inny popelnil zarzucane mu przestepstwo. Nie wydaje mi sie, by Dreyfus sie szczegolnie wywyzszal, co Pani zarzucila kiedys calej tej grupie etniczno/religijnej. Mysle, ze roznica miedzy scena polityczna w Polsce i krajami bardziej dojrzalej demokracji w Europie Zachodniej polega jednak na wczesniejszym przemysleniu tych spraw, przez prawie wszystkich na scenie politycznej, oprocz najbardziej prawicowych i ksenofobicznych partii. Tam juz panuje szeroki konsensus na ten temat, u nas – jeszcze nie. Moze i to pomoze Pani troche w zrozumieniu tekstow p.MA. Prosze sie tak latwo nie zniechecac.

  76. POLONIA SAWA
    Jestes bez watpienia sawantka i szkoda Twojej wiedzy w tym blogu. Pytasz, czy wiem; i tak nie „uwierzysz. Zastanow sie, czy wsrod Twoich przyjaciol nie ma bladzacych i dlatego te pozytywne (szanujace) oceny dotyczacej Twojego postrzegania kawalu (duzej czesci) swiata. Wszyscy sa omylni i kazdemu z nas zdarzaja sie potkniecia; na szczescie w Pacanowie kuja. Czesto, prawie zawsze, myslacy anty biora sobie adwokatow mylacych signifiant z signifié.
    Z powazaniem.
    PS
    Pani niepotrzebnie l-amen-tuje we wpisie do Slawomirskiego, bo to nic nie zmieni.

  77. Marcus

    Ciekawie Pan pisze; kiedys poruszylem sprawe oficera D. (przy debatach na temat ksiazki Grossa) i nie doczekalem sie odpowiedzi od nikogo. Czesto myslalem, ze tutejsze towarzystwo wzajemnej adoracji czyta li tylko swoje wpisy. Pomylilem sie i wierze coraz bardziej, ze nastepcy (nie zastepcy typu Magrud i wielbicieli) odchodzacych w niepamiec stalinowcow potrafia z dystansu ocenic rzetelnie przeszlosc i tworzyc nowy paradygmat politycznej przyszlosci. Wrocilem wlasnie z konferencji na ten temat; 20 lat po 1989. Ciekawi ludzie, ciekawe wystapienia oraz rzetelne publikacje (polecam goraco Fundacje Heinricha Bölla-jest filia w Wwie, jesli Pan tam mieszka). Mam ciekawa lekture na czekajaca mnie podroz. Krotko mowiac, dowiedzialem sie przez kilkanascie godzin wiecej, niz od Magrud i lizakowych ludzi jak wazka jest chwila, aby zaczynac niezaleznie od kryzysu budowanie nowych, transparentnych struktur politycznych i umacniac spoleczenstwo obywatelskie w ramach socjalnej gospodarki rynkowej (z akcentem na socjlanej). Pisze Pan o Prouscie, nie wierze, ze Magrud zrozumiala z tego cokolwiek, bo az sie prosi, aby wspomniala o ciasteczku. Pani Stachurska i Magrud sprawiaja wrazenie zaangazowanych empatycznych pan (kiedy wyrzcalem im te przesadna empatie i tak sie to zaczelo). Takimi jednak nie sa, bo nie znosza innego….
    Z przyjemnoscia Pana czytam, bo niewielu w tym blogu interesuje sie poprawnoscia nie tylko polityczna. Ma Pan racje, polska mloda demokracja potrzebuje czasu i pokory wobec obywateli. Magrud pozornie walczy o to samo nie rozumiejac jednak nieodzownych struktur na naszym dukcie do lepszego swiata, bo bogatszy w tej czesci Europy, patrzac z perspektywy kryzysu i madrosci polityczek typu Magrud on nie bedzie. Blad Magrud polega nas tym, ze nie rozumie ona koniecznosci jednosci Europy dzisiaj i w przyszlosci, zachowuje sie przy tym ja aparatczyk czasow minionych. Czas takiej slepej, zapatrzonej w siebie, a z gory na sasiadow i drugich oraz innych etc. polityki juz minal, jestem o tym przekonany. Ona chetnie dokonuje selekcji; widoczne bylo to rowniez w jej wpisie o roli (wg Magrud nie maja oni w polityce czego szukac) mlodych ludzi w dzisiejszym skomplikowanym swiecie. Jednoczesnie chetnie zmierzylbym sie z takimi lizakowymi postaciami jeszcze dzisiaj, bo niedluga znajda sie w cieniu.
    Z powazaniem.
    MA

  78. NeferNefer

    Kiedys, gdy bede juz na emeryturze zajme sie wlasnie takim kopiowaniem i sprobuje ulozyc te „semantyczna kakafonie” w calosc, jesli bedzie to wogole mozliwe. Bedzie to jednak smutny obraz naszego towarzystwa; pisze naszego, bo jestem jego czescia. Piszesz tez o pieciu tu wystepujacych i zapominasz o sobie. Twoje uwagi sa rowniez wazne, moze nawet wazniejsze od naszych. Polska polityka bez fokusowania jej na Europe jest w sumie bardzo prowincjonalna (dostanie mi sie za to), a prasa bulwarowa (dziekuje gajowemu) to chetnie wykorzystuje. Zastanawiam sie jednak dlaczego popadamy sami lacznie z Danielem Passentem w tenor pseudokrytyczny, mowiac o mediach, a zapominajac o ich konsumentach. Dlatego najwazniejszymi tematami na chwile obecna powinno byc ksztalcenie mlodych obywateli, dbanie o ekologie ( mieszkancy Malediwow wykupuja parcele na stalym ladzie, bo niedlugo tych piekych wysp juz nie bedzie) oraz o sprawy socjalne; jak juz wspominalem zaspane przedmiescia sie obudza.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Uwaga dla przesadnie empatycznych lub histerycznie lamentujacych; to zdanie pamietam z filmu Lektor i bede je ciagle powtarzal; nie po uczuciach wyrazanych, lecz po czynach bedziemy oceniany; one sa li tylko wazne (oczywiscie w fotelu domowym oraz w kinie i wsrod bliskich i… jest wiele miejsca na wspolodczuwanie.)

  79. Lex
    Ma Pan racje: jednak ryzyko manowcow pojeciowych jest o wiele mniejsze od ryzyka manowcow politycznych i spolecznych; chodzi o skutki takiego ryzyka. Wystarczyloby, aby gotujacy swoja polityczna zupe zaczeli cytowac lewicowego Lizaka i wielbicieli nie podajac zrodla. Mieliby gotowca o kolorze brunatnym, jesli nie, to przynajmniej w stylu retro. Wlasciwie Lizak wykonal wiele roboty ( zamierzonej lub niezamierzonej, bo on zaprzeca nawet wlasym slowom, gdy sie go cytuje), aby ulatwic im zycie wszelkim pozalewicowym trendom.
    Z powazaniem.
    MA

  80. Slawomirski pisze

    Roman 56PL zwraca uwage na znaki (PL jest tu wymowne) i prawdopodobnie nie ma klopotow gastrologicznych lub wierzy w mozliwosci endoskopii. Przydalby sie taki instrument nie tylko jemu. Zastanawiam sie skad sie bierze niechec do obcych lub tych, ktorych za takich uwazamy. Skad tyle leku. W zyciu codziennym lub w pracy wszyscy jestesmy otwarci na wszystko oraz ciekawi swiata. Odbywamy dalekie podroze i jesienia z zachwytem na obliczu zmuszamy sasiadow do ogladania fotografii z pieknych, obcych miejsc. Moze to wynika z faktu, ze my nie podrozujemy, tylko odbywamy wycieczki do lepiej lub gorzej wyposazonych betonowych bunkrow. Moze dwadziescia lat to za malo. Bedac w tym wieku tez sie krepowalem na plazy nudystow. Dodaje mi Pan otuchy, ze nie wszyscy tu piszacy maja moralnosc (sposob postrzegania swiata) slepego i gluchego; nikogo tu nie obrazam, lecz powtarzam za filozofem.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Zdaje sobie sprawe, ze piszac szybko nie zawsze nam to pisanie wychodzi, lecz wlasnie dlatego nalezaloby prowadzic, jesli nie dialog, to dyspute pozbywajac sie znakow na czole typu PL, D etc..

  81. do MAGRUD
    Niniejszym informuje, ze pisze o tematach mojzeszowych z Twoim ulubiencem; cytuje za Lizakiem, staram sie bez skutku wytlumaczyc mu, ze nie jestem ani wybrancem, ani wypaprancem. Dochodze jednoczesnie do wniosku, ze „lizakowi ludzie” sa w stanie prowadzic samodialogi, bo czesto mam wrazenie, ze rozmawiam z tabletka nasenna na wielu nogach. Kiedys prowadzono dialogi na ….nogi,w parlamencie i pralni tylko monologi.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Ciagle sie ucze i ucze (nauczam).

  82. Eddie
    Wracajac do naszych baranow czesto ubolewam nad tym, gdy dowiaduje sie, ile kosztuje administrowanie dzieleniem pieniedzy dla organizacji dobroczynnych i jaka droge te pieniadze pokonuja. Wlasciwie wedruja z naszej do naszej kieszeni pomniejszone o ok. 30 %. Organizacje te sa jednak potrzebne, bo uzupelniaja lub zastepuja czesto nieudolne struktury komunalne przy pomocy wolontariuszek i wolontariuszy. Zapewniam Cie, ze nie poprzestaje na samym ubolewaniu do siedmiu bolesci, lecz od czasu do czasu popelniam cokolwiek nie majac jednak odruchow suicydalnych. Jesli chodzi o adwersarzy na tym blogu i ich okrzyki, to jest to wlasciwie dobry znak, a nawet sygnal. Sadze, ze dystans jest czesto niezbedny dla nas samych wobec nas, czesto niezbedny, bo wystepujace tu, u niektorych fobie moga sie udzielac. W sumie patrze z usmiechem w przyszlosc i staram sie utrzymac pogode ducha. Dzisiaj zawitala wiosna, magnolie maja duze paki, krokusy i narcyzy(e) kwitna. Brakuje tylko zapachu wiosny i koloru zielonego. Kolor zielony wplywa uspokajajaco. Wiesz, mysle coraz czesciej, ze czas niezbedny na pokonanie drogi do wysnionego przez niektorych (k)raju jest wystarczajaco dlugi, aby nasze proby rekolekcyjne staly sie po latach zbedne. Ciagle mnie jednak irytuje postawa ONI. W pracy nauczylem sie mowic solidarnie my, niezaleznie od tego, czy mi (nam) sie cos udaje, czy tez nie. Z drugiej strony widze, ze odpisywanie na liczne konkretne wpisy moze sprawiac przyjemnosc, chociaz jest czasochlonne i wymaga skrotow myslowych doprowadzajacych do nieporozumien. Ciesze sie wiec tym bardziej, ze jestem przez wielu rozumiany. Gdy wroce z podrozy napisze Ci o wynikach badan iranskich naukowcow na poruszane ostatnio tematy. Ciekawe sa zbieznosci myslowe z tymi, u niektorych na tym blogu. Nie przejmuj sie prosze napadami na nasze skromne osoby, bo Twoi krytycy nie zauwazaja wysilku dobrej woli, ktorej mi czesto brak. Poza tym wielbicielki Lizaka sa w ciaglej pogoni za glosami wyborczymi lub sie samotestuja molestujac drugich, a tak naprawde to jestesmy prawdopodobnie „skazani” na, dla mnie jeszcze nie okreslona forme centrum w ramach jeszcze jednego kompromisu politycznego. Piszac jednak, ze lewicy nie ma, zapominamy o obszarach, w (na) ktorych jest od lat obecna.
    Pozdrawiam Cie serdecznie; jutro odpoczynek, czego Tobie i wszystkim milym blogujacym rowniez zycze.
    MA
    PS
    Wiadomosc dla Pana Stychowskiego; jutro woda i woda; dla Lizaka: nie majaca nic wspolnego z Wielka Woda; dla Polonia Sawa; woda zycia, dla Magrud: sobotnia woda toaletowa: dla kolonczykow, oczywiscie kolonska: dla bolgujacych; woda blogowa etc..

  83. Panie Passent szanowny , namawiam Pana do analizy wirusa nazywającego się MA inna odmiana Eddie . Lektura tego bloga staje się lekko wstrętna z powodu rozpanoszenia się tego zjawiska . Proszę sobie przypomnieć , że kiedyś Eddie wymyślił niejaką Nietoperzycę , która starała się zdominować blog . Co dziwne , zaczęła chwalić / nie wiedzieć czemu mętne zjawisko pn. Eddie / . Oceniała też hurtowo wszystkich . Z Eddim niemal kopulowała na łamach blogu . Potem zniknęła . Wirus Eddie , powołał więc MA z którym mętnie polemizuje . Jest to mało merytoryczny bełkot , okraszany pseudo inteligenckimi „skwarami „. W dodatku oba te byty stały się agresywne atakując wybitne postaci blogu . Można ,oczywiście polemizować z Lizakiem czy Magrud . Ale poziom polemik klonów Eddiego , MA , czy jak się tam zwie jest żenujący . Poza bełkotem są agresywne chamskie oceny innych interlokutorów . Proszę też zauważyć , jak wiele miejsca zajmuje ta jałowa masturbacja . Na innych blogach ostrzegają już przed tym wirusowym duetem a może tercetem . Może warto zacząć ich kasować ???

  84. Panie Danielu!
    Test pisalam w pracy w czwartek. Dopiero dzisiaj jestem znowu w pracy i przeczytalam Pana odpowiedz. Wydaje mie sie, ze sprawa jest jest nieaktualna bowiem zostala juz naglosniona w miedzyczasie na Onecie. Mam nadzieje, ze uplynie znowu wiele, wiele czasu zanim cos a propos Polski wzburzy mnie do tego stopnia, ze zareaguje piszac do Polityki. Ktora notabene czytuje od konca lat 60-tych (jeszcze w Polsce) a prenumeruje od ponad 20 lat pobytu w Szwecji.

    Pozdrowienia ze Sztokholmu

  85. Siedzę na siódemce w wersji angielskiej i chce sprawdzić jak to wygląda.
    Lubie poczytać bo jak to mówią kto czyta to wie ale czcionkę to macie jak ludzie z marsa.
    No i przepraszam jeżeli ktoś ma inne zdanie.

  86. Pingback: Norwegia

css.php