Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

6.05.2009
środa

Jak dzieci

6 maja 2009, środa,

Rodacy bawią się jak dzieci. Widać to na przykład w Telewizji Polskiej oraz wokół jubileuszu 4 czerwca. Na czele Telewizji Publicznej stoi młokos z resztówki po koalicji IV RP. Prezes Farfał ma tyle wspólnego ze wzmożeniem moralnym, zafundowanym przez PiS, co Gołota z baletem. Farfał jest oskarżany o antysemityzm, faszyzm i inne okropieństwa, których się dopuścił. Gdyby Farfał był poważnym człowiekiem, to – mając dostęp do najbardziej oglądanej telewizji w Polsce – po prostu przyznałby się do błędów młodości (w końcu był młokosem, kiedy je popełnił), przeprosiłby za nie i powiedział, że zerwał z przeszłością. W końcu jak długo, ile lat, można być napiętnowanym? Zamiast więc udawać ofiarę nagonki, Farfał powinien z tym skończyć. Oczywiście, pewni ludzie nigdy mu nie wybaczą, ale to już będzie ich problem. Na razie, dopóki F. nie uderzy się w piersi, będzie obciążeniem dla instytucji publicznej, którą kieruje, i nawet jego słuszne decyzje (program i kumoterstwo nie są dziś gorsze niż za jego poprzedników) będą kwestionowane.

Krytycy Farfała, wzywający do bojkotu TVP też chyba poważni nie są. Ich bojkot został zbojkotowany. Choć cel wybrali dobry, to środki nieodpowiednie, ponieważ społeczeństwo nie jest oburzone Farfałem, podobnie jak nie było oburzone kolejnymi prezesami wyciągniętymi z kapelusza przez Jarosława Kaczyńskiego. Farfał, Wildstein, Kwiatkowski, Urbański to dla milionów postaci obojętne. Farfał, ze swoją zawstydzającą przeszłością, nie ma za sobą całego systemu, wojska i partii, jakie miała telewizja za czasów pierwszego bojkotu. Dlatego bojkot obecny wypadł niepoważnie i umocnił tylko butę Farfała. Ale Farfał to zjawisko przemijające.

Gorsza sprawa to obchody rocznicy 4 czerwca 1989 roku, kiedy „skończył się komunizm”. Premier Tusk ma dylemat: Gdańsk czy Warszawa? W Gdańsku poważnym zagrożeniem dla obchodów są stoczniowcy z Solidarności i S-80, dla których nie ma nic ważniejszego niż ich los. Wieloletnie przekupywanie i pobłażanie spowodowało, że działacze obu związków czują się bezkarni. Los stoczniowców jest smutny, ale nie ma takiej sprawy, która powinna zakłócić święto odzyskania wolności. Sprawa stoczniowców nie zyska niczego na kolejnej awanturze, urządzanej przy cichym wsparciu PiS.

Tusk ma trudny wybór: jeśli ustąpi i przeniesie obchody do Warszawy, to potwierdzi zarzuty, że jest przywódcą słabym, niezdecydowanym, który ugina się pod presją. Jeśli będzie obstawał przy Gdańsku, będzie atakowany, iż nie panuje nad sytuacją, nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa dostojnym gościom z kraju i z zagranicy, funduje związkowym bonzom promocję w mediach. Tak źle i tak niedobrze. Kolejny polityk, który musi wybierać mniejsze zło. Szkoda, że związkowcy oraz ich protektorzy bawią się jak dzieci. A tyle mówi się o tym, że to Gdańsk a nie upadek muru berlińskiego powinien być symbolem upadku komunizmu. Polakom żadnych symboli nie trzeba kraść – zmarnują je sami.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 91

Dodaj komentarz »
  1. Nie pojmuję skąd takie upodobanie do zajmowania sie duperelami. Od głupawych nazwisk i pseudo problemów kręci się w głowie. Wszytko to zagłusza życiowe zmatwienia ludzi i czyni podstawy aby przyszłe pokolenia przeklneły nas wszystkich. Pierwszy z brzegu przykład gigantycznego oszustwa naiwnych rodaków, niedoszłych turystów na Hawajach, czyli składających swój los w prywatnych funduszach emerytalnych. Zgotowano im ponury los nędzarzy. Wpadł mi taki oto materiał. http://www.trystero.pl/archives/2982. Ciekawy i bardzo smutny.

  2. Czy aby bawia sie jaki dzieci? Ja sadze, ze jest to przejaw zalamania pewnych wartosci specyficznych dla Polakow i Polski z okresu poprzedzajacego tzw. obalenie komunizmu.W parze z przemianami ustrojowymi w Polsce niestety nie poszly zmiany w sposobie myslenia wiekszosci Polakow.Oni w dalszym ciagu trwia w przekonaniu ze Rzad to taka krowa, ktora mozna doic bez konca, ze gdzies w podziemiach Rady Ministrow sa rezerwy finansowe i mozna pokrywac wszystkie postulaty niezadowolonych z sytuacji stoczniowcow, kolejarzy, lekarzy i sredniego personelu mdycznego itd itp..Odnosze wrazenie, ze spoleczenstwo nie rozumie lub nie chce zrozumiec bezlitosnych praw gospodarki rynkowej, ze dzisiejszy Rzad to wlasciwie ksztaltofanie polityki finansowej Panstwa w sferze budzetowej a nie rynkowej, ksztaltowanie preferencji w polityce zagranicznycznej plus bezpieczenstwo wewnetrzne i zewnetrzne {Polski i Polakow.Tym bardziej obecne ugrozy ze strony Sierpnia 80 czy pewnych struktur zwiazkowych ( w tym i Solidarnosci) coraz bardziej zaczynaja przekonywac w swym dzialania do inspiracji plynacej z PiS-gniazda zlosci, zazdrosci, przekornej dywersyji polityczno-gospodarczej, krotkowzrocznej walki konkurencyjnej o zachowanie okreslonej pozycji wzsrod pozostalych formacji poklitycznych. Rzeczywisty interes kraju i jego mieszkancow jest jedynie perfidnym, klamliwym instrumentem gry na uczuciach spolecznych. Nader widocznym jest wspieranie tej linii przez media, a juz zblizajaca sie rocznica tzw. obalenia komunizmu stala sie pretekstem do zalosnej gry! Zbyt wiele jest w mediach publicznych ososbowosci kontrowersyjnych, nieodpowiedzialnych, akurat w przedmiocie tzw. bezposredniego udzialu w obaleniu komunizmu majace najmniej do powiedzenia.Oni staraja sie zajmowac autorytatywne pozycje i stanowiska .
    Premier Tusk coraz bardziej zaczyna lawirowac pomiedzy zlem koniecznym a mniejszym zlem – bo innnych alternatyw nie ma. Obchody 4-czerwca wydaja sie byc zagrozone i chyba nie ma sensu prowokowac sytuacje, ktora pokaze swiatu, ze Polska, to kraj nie demokratycznych przemian a raczej permanentnej destabilizacji nie tylko gospodarczej ale destabilizacji panstwowosci..
    W przededniu wyborow do Parlamentu Europejskiego, w przededniu wyborow prezydenckich w Polsce zaostrza sie nie walka polityczna, walka na argumenty, a walka na perfidie, argyumenty silowe, silowe wyniszczanie,”chwyty ponizej pasa”.Minione 20 lat od tzw. obalenia komunizmu coraz bardziej udawadniaja nam dalekosc od dojrzalosci politycznej , dalekosc od poprawnego muslenia ekonomicznego, wspolistnienia zroznicowanych swiatopogladowo grup i ugrupowan spolecznoych.Ile jescze trzeba lat bolesnych i kosztownych doswiadczen by w kraju nad Wisla zapanowala normalnosc i stabilnosc? Nastepne 20 Lat ?

  3. Są różne piskownice – http://gielda.onet.pl/0,1965250,wiadomosci.html . Za 6.200.000 rocznie tzw przeciętnie zarabiający pracowałby ca 160 lat, a ten z najniższą pensją lat około 400. Ależ absurdy! Polecam „Poza schematem” Malcolma Gladwella.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Polakom żadnych symboli nie trzeba kraść – zmarnują je sami” – o – to, to.

  6. Premier Tusk ma nie lada problem. Obchody w Gdańsku i neutralizacja strajkujących to spadek w sondażach. Tym samym poskutkuje przeniesienie imprezy do Warszawy.
    A wiadomo, że prezydentura najważniejsza.
    Dotychczas rząd wymigiwał się od niepopularnych decyzji.
    Zaczynają się schody.

  7. Tak, zjawisko zwane Farfal jest przemijajace. Minie jak grypa. Nawet ta swinska. Ma zreszta z nia wiele wspolnego. Panie Danielu, Farfal za nic nie przeprosi i do nieczego sie nie przyzna z tej prostej przyczyny, ze mu sie poglady wcale nie zmienily. Tego typu poglady zwykle nie ulegaja nawet ewolucji, a co dopiero rewolucji.
    Tusk powinien zaskoczyc wszystkich i przeniesc obchody 4 czerwca np. do Zgorzelca i Goerlitz, na granice polsko-niemiecka. W ten sposob nawiazalby bezposrednio do tego co wie caly swiat, tzn. ze upadek komunizmu odbyl sie de facto w Niemczech (w listopadzie), a mysmy to wydarzenie przygotowali wlasnie czerwcowymi wyborami (i oczywiscie Okraglym Stolem). Tylko my wiemy, ze poczatek upadku komunizmu odbyl sie w Polsce, ale nikt inny o tym nie wie i, co wazniejsze, nie chce wiedziec. Dla swiata koniec komunizmu to upadek muru berlinskiego i zebysmy stawali na glowie i tak nikt nam nie uwierzy, ze jest inaczej. Wiec moze nie warto stawac na tej glowie.

  8. Tak se czytam ten felieton i myśle że ocena związkowców całkiem jak z 1981. Brakuje tylko słowa warchoły i już byłaby pełna nostalgia. W dodatku ten bezczelny Zietek napisał 21 postulatów , których wprawdzie żadna ostoja wolnosci słowa w mediach na wszelki wypadek nie ujawniła, ale mozemy sie spodziewac że to był czysty populizm i antyliberalne hasełka bez pokrycia w budzecie ministra Rostowskiego i premiera Tuska. Na przykład ten skandaliczny protest przeciwko prywatyzacji szpitali , skoro kazde dziecko wie, że to jedyna droga do poprawy ogólnej pomyślności – zaczynając od firm doradczych, a skoczywszy na naszych dobrodziejach z koncernów farmaceutycznych.
    Za Ziętkiem nie przepadam, ale rozmawiałem z nim osobiście kilka razy i mysle że jest bardziej inteligentny od całego PIS i połowy PO. A jak po wyborach do euro zacznie się bezwzgledna walka z deficytem budżetowym i urodzaj na nowe podatki, to kto wie ile osób uwierzy mu że od początku miał rację ??????

  9. „Polakom żadnych symboli nie trzeba kraść – zmarnują je sami.”

    A wie Pan co Panie Danielu, może to i lepiej? W niezliczonych komentarzach dyskutanci wszelkiej maści co pewien czas wyrażają tęsknotę za bliżej niesprecyzowaną „normalnością”. Takie sformułowania jak „w normalnym kraju to byłoby niemożliwe” lub „kiedy wreszcie bŁdzie u nas normalnie?” są stałym elementem słownictwa naszych rodaków zamieszkałych w kraju. Normalność jawi nam się przeważnie jako stan wymarzony i równoznaczny z naszymi wyobrażeniami o tym jak być powinno. „Normalnie” to wyższe zarobki, lepsza opieka zdrowotna, brak biurokracji, doskonałe szkolnictwo i zdyscyplinowane, świadome swych praw i obowiązków społeczeństwo.

    Problem w tym, że tego rodzaju utopijnej i niemożliwej do zdefiniowania (a zatem również do zrealizowania) normalności nigdy nigdzie nie było. Poszczególne jej części składowe są możliwe do osiągnięcia. Kosztem kolosalnego wysiłku i nakładów.

    Dobrowolna rezygnacja z symboli byłyby może racjonalnym pierwszym krokiem do normalności. Rezygnacja z symboli nie musi wcale oznaczać wyrzekania się swej tożsamości. Tę można równie dobrze budować i kultywować w oparciu o treści. O szacunek do tego co się osiągnęło, o radość z tego co się udało. O szacunek do innych, szczególnie gdy wzbogacają rzeczywistość poprzez prezentowanie poglądów odmiennych od naszych. Jakże bym się wówczas poczuł normalnie. I w dodatku jest to krok ku normalności nie związany z koniecznością nakładów finansowych.

    Mówiąc kolokwialnie: mnie osobiście powiewa co będzie uznawane za symbol upadku komunizmu. I ufam, że jestem w sporym towarzystwie.

    Ukłony
    T.

  10. Zdaje sobie sprawe, ze moj osobisty tekst mogl podraznic niektorych blogujacych. Mniej wtajemniczonych informuje, ze byla to wlasciwie odpowiedz skierowana do moich adwersarzy z blogosfery. Stad pewnie niektore niedomowienia ze wzgledu na stopien uogolnienia; zrozumiane jednak (mam nadzieje) przez wlasciwych odbiorcow. Coz, pora wiec zabrac sie za „filozofowanie”, wprawdzie ogrodkowe, bo pora roku sprzyjajaca, lecz prawie konieczne.
    Istota kazdej dysputy, czy publicznej, czy akademickiej, czy sadowej lub w blogosferze polega na tym, ze stawia sie teze, ktora winna byc obalona. Mamy na to do dyspozycji dwa sposoby i dwie drogi: sposoby ad rem i ad hominem. Pierwszy sposob umozliwia nam obalenie absolutnej lub objektywnej prawdy, czy tezy, gdy wykazemy niezgodnosc z rzeczywistymi cechami przedmiotu (tematu), o ktorym mowa. Drugi sposob umozliwia nam obalenie tylko wzglednej prawdy, gdy pokazujemy, ze ona sprzeciwia sie innym twierdzeniom i pogladom. Natomiast gdy nie jestesmy w stanie obalic argumentow interlokutora stajemy sie bezsilni wobec adwersarza. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, bo obiektywna prawda pozostaje przy tym w dalszym ciagu nie wyjasniona. Argumenty ad hominem nie wyjasniaja istoty rzeczy. Jest to podobne do splaty dlugu przez dluznika, falszywymi pieniedzmi pochodzacymi od wierzyciela. Moze byc tez odwrotnie, zeznajac w sadzie w slusznej sprawie i nie majac na to dowodu poslugujemy sie falszywymi dowodami wygrywajac sluszna sprawe.
    Drogi postepowania sa bezsposrednie lub posrednie. Pierwsza neguje podstawy tezy, druga jej skutki. Jedna dowodzi, ze teza jest nieprawdziwam, druga, ze teza nie moze byc prawdziwa. Krzyzuja sie tu poniekad nego maiorem, nego minorem z nego consequentiam, redukujac krytyke do formy. Droga posrednia krytykujaca niedokladnosc konsekwencji wskazuje nam manko samej tezy. Pokazjemy przedmioty zastepcze, wobec ktorych twierdzenie nie ma zadnego zastosowania, chociaz je zawiera w sobie, wiec nie moze byc prawdziwe. Czasem mozemy uznac slusznosc tezy, nastepnie uzywajac tematow zastepczych uznanych wczesniej za prawdziwe lub jako nie do zakwestionowania i przy braku argumentow wobec niewatpliwej i wiarygodnej prawdy, doporowadzic adresarza ad absurdum. Blad wniosku wychodzi niejako z tezy. Jesli prawdziwosc pozostalych przeslanek nie ulega watpliwosci, to teza musi byc sluszna. Ciecie mieczem moze byc wiec prawidlowe przy zachowaniu formalnych sposobow lub nieorawidlowe przy pomocy wszelkich pozornie immanentnych cech, konczace sie argumentami osobistymi. Zasada jest prosta. Im twierdzenie jest ogolniejsze, tym bardziej narazone na wszelka niedorzeczna krytyke. Istotne jest wiec wrocenie w dyspucie do wlasciwego punktu kontrowersji. Mozna rowniez uzywac homonimow oraz zamiennie argumentow ad rem lub ad hominem. Bardzej wyrafinowane jest stosowanie prosylogizmow przy zalozeniu, ze prawda moze wynikac z blednych przeslanek, nigdy odwrotnie. Stosowane sa rowniez wybiegi przy pomcy metody sokratycznej. Latwiejsza metoda jest irytowanie adwersarza lub zmuszenia go do zaakceptowania tezy nieslusznej, bo inna, prawdziwa wydawalaby sie paradoksalna. Mozna tez siegac do mutatis controversiae. W blogosferze nie chodzi zawsze o racje, lecz prawie zawsze o pokazanie swojej wyzszosci. Czesto bledy i konfabulacje sa obalane twierdzeniami blednymi i kolejna konfabulacja. Mozna tez stosowac wybiegi „sciesniania” tematow ogolnych lub uogolniania tematow szczegolowych. Jesli natomiast nie mamy zadnych argumentow, to najlepiej uzyc argumentum ad auditores. Rowniez dysputa z cala grupa adwersarzy nie jest problemem. Grupa uznajac wiele powazanych autorytetow uzna za prawdziwy, kazdy autorytet przypuszczalny. Nie ma tak bezsensownego pogladu, ktorego by ludzie nie przyswoili, skoro uda sie ich przekonac, ze poglad ten jest powszechny. Powszechnosc nawet szczegolowego pogladu nie jest jednak ani dowodem, ani podstawa jego prawidlowosci. Wystarczy przesuniecie w czasie i przestrzenii, by pozbawic te powszechnosc sily przekonywujacej, bo okaze sie ona pogladem waskiej grupy. To prowadzi prosto do przesadow, bo niewielka grupa samodzielnie myslacych nie jest w stanie sie im przeciwstawic. Powtarzajac glosy drugich stajemy sie odglosami pogladow drugiego i wtedy trudno jest wyrobic sobie wlasny sad. W czlowieku, ktory mysli inaczej, krytykowane sa nie tylko jego poglady, lecz sam czlowiek. Samodzielnie moze myslec bardzo niewielu, ale poglady osobiste pragna miec wszyscy. Ile znacza wiec glosy wielu, niewiele, bo czesto sa to glosy mowiacych, czy piszacych, gdy przepisuja oni przeczytane lub powtarzaja uslyszane. W dysputach uzywa sie zbyt czesto autorytetow jako argumentu. Tacy osobnicy niezdolni do zdrowego „samomyslenia” i wydawania sadow sa zahartowani przeciw logicznym postawom. Mozna tez twierdzenia adwersarza przesunac do rzekomej kategorii ujemnej lub za taka uwazana, aby deprecjonowac ich wage. Mozna tez akceptowac argumenty teoretyczne negujac je w praktyce, przy czym praktyczna negacja ogranicza sie li tylko do werbalnej. Przeciwnicy pelni obaw i lekow czesto sadza, ze pod kazda wypowiedzia ukrywa sie jakas druga (rownolegla) mysl. Wtedy zarzucani jestesmy przykladami odiosa. Kiedy uwazamy, ze adwersarz jest silniejszy, przyczepiamy sie do niego i obrzucamy go obelgami oraz traktujemy go z wysoka doza zlosliwosci. Kazdy posiada taka zdolnosc i stad wynika powszechnosc tego zjawiska. Nie nalezy wiec prowadzic dysputy z pierwszy lepszym, lecz tylko z tym, o kim wiemy, ze posiada wystarczajaco rozsadku, aby nie powiedzec czegos o tyle glupiego, ze potem musialby sie tego wstydzic. Taka sytuacja wzbudza czesto agresje lub nawet autoagresje.Tych osobnikow nalezy zostawic w spokoju, bo powtarzajac za autorem (nie autorytetem) Listow perskich; La paix vaut encore mieux que la verité. Logika jest jednak porzebna przy analizie.W dialektyce jest natomiast mniej przydatna. Logika prowadzi bowiem do prawdy formalnej, a nie materialnej. Wyprowadzajmy wiec sady z sadow. Blednych sadow jest bardzo wiele, blednych wnioskow o wiele mniej. Prawidlowosci i prawa logiki nie wystarcza jednak do analizy abstrakcyjnej wiedzy. Ryzyko blednego wniosku wynika czesto z blednych przeslanek. Wiekszasc podaza sladami innych i powtarza uslyszane oraz przeczytane nie bazujac na tzw. rozsadku. Najglosniejsi staja sie przewodnikami grupy (stada). Ludzie pozwalaja sobie narzucic sady i w tym goruja dziennikarze (rowniez „cinibydziennikarze” w blogosferze) grzmiacy swoimi racjami, ktorych nikt po roku nie jest w stanie zauwazyc i uslyszec. Pozostaje nam wiec ograniczanie sie do przeslanek i umozliwianie adwersarzom postrzeganie ich za swoje prawdy?
    MA

  11. nikt do tej pory nie wytłumaczył działaczom związkowym, że kapitalizm nie jest dobrodziejstwem dla ogółu.W kapitaliżmie jak w sporcie kto szybszy ten lepszy.Nie wszyscy wszak są i mogą być medalistami. Trochę za póżno aby przed uroczystościami im to wytłumaczyć. W stoczni i innych zakładach które były,a pewnie i dalej są pod ochroną władzy ludziska przyzwyczaili się do żądań.Nie zrobili nic dla poprawy funkcjonowania tychże przedsiębiorstw. Dobrzy w krytykowaniu wszystkich i wszystkiego nie zawsze tacy chętni do pracy doprowadzili w aureoli bohaterstwa Solidarności do upadku tego co przecież jako PRL-owskie powinno było paść już dawno. Uważam,że obchody jeżeli takie konieczne to powinny odbyć się w Gdańsku, a łagodnym przymusem zbuntowanych uspokoić.

  12. Kiedyś czytałem ostrzeżenie na pudełko zapałek marki Sianów:
    DZIECI + ZAPAŁKI = POŻAR!
    Jeżeli dziećmi są stoczniowcy, którzy mają poczucie osierocenia, porzucenia a może i zdrady, to można się zastanawiać, kto tak naprawdę podrzuca im zapałki. Szostkiewicz mówi, że to Kaczor, a mnie sie wydaje, że to sam Tusk podrzuca. I co podrzuci nowe pudełko, to zaraz potem łeb w piasek i sikawkowych podsyła, żeby sie pożar nie rozprzestrzenił po kraju. A gdzie, Panie prezydentomierze, ustawy antykryzysowe i obiecane 4 m-ce temu gruchy na wierzbie w postaci np. dopłat do kredytów i ninnych bajek dla grzecznych dzieci? Pozatrzaskiwały się w szufladach ministerialnych? Nie ma czasu na rządzenie, jak się myśli o czymś innym?

    Oglądam Tuska w złoconych reliefach Pałacu na Wodzie, gdy rozmawia z przekwitłym kwiatem kibicowego dziennikarstwa polskiego – Lisem i z podziwu wyjść nie mogę nad gładkością, z jaką Panowie przechodzą do kolejnych tematów. Tematyka spisana, tematyka odhaczona. Wszystko po łebkach, byle sedna nie dotknąć i nie dopytać o szczegóły. 10 tematów – 10 banałów.

    Stocznia, proszę bardzo. Do Kijowa, panowie stoczniowcy z suplikami! Rząd nie ma nic do Waszych protestów. Nie po to restrukturyzowaliśmy stocznie, żeby teraz brać za nie odpowiedzialność.

    Do sprywatyzowania pozostają jeszcze: drogi i mosty, elektrownie, linie przesyłowe, gazociągi, naftociągi, pociagi, PKP z przyległościami, PKO BP, LOT, Miedź Polska, Polskie Kopalnictwo węglowe i inne, Orlen, szpitale i ambulatoria, ratownictwo medyczne do końca, policja i wojsko, ZUS, KRUS, gruz po stadionie XX-lecia . PZPN sprywatyzowało się już wcześniej. A potem można spokojnie mysleć o przyszłosci. 10 lat prezydentury i byle do emerytury!

  13. No cóż, katolicki kraj, katolickie obyczaje.
    Jakoś podobnie pisał Sienkiewicz w Krzyżakach, czyli histeria sie powtarza.
    Pozdrawiam
    Qba

  14. Niebezpieczny tekst Passenta.
    Biegne po Prozac.

    Slawomirski

  15. 1. X, Y, Z to dla milionów postaci (czy postacie) obojętne – w mianowniku, nie w dopelniaczu; np. Kasia i Zosia to dla nich dziewczyny nie obojętne;

    2. oburzone Farfałem, kolejnymi prezesami (czy na Farfała, albo mianowaniem Farfała) – oburzony czymś, ale chyba nie kimś, raczej na kogoś.

  16. @ absolwent :

    Obrazasz pan zwiazkowcow z 1981 roku z Lechem Walesa na czele. Owczesny bunt nie ma nic wspolnego z dzisiejszym, chocc wtedy tez chodzilo bezposredno o kielbase. Jednak wowczas nie mozna bylo tego nawet glosno powiedziec. Dzis tez chodzi o kielbase, ale nikt ust zwiazkowcom nie zamyka. Oni po prostu chca zeby ich przeganiac palami po ulicy, bo maja z tego polityczny profit. A PiS dalby z siebie wszystko zeby tylko pokazac, ze PO kaze palowac robotnikow. Zasadnicza roznica miedzy 2009 a 1981 jest taka, ze dzis jest i PO i PiS, a w tedy byla tylko PZPR.

  17. Redaktor Passent Pisze:
    „Na czele Telewizji Publicznej stoi młokos z resztówki po koalicji IV RP.”

    Uwaza pan Panie Redaktorze, ze byloby lepiej, gdyby na czele
    TVP stal dziadek z resztowki po PRL?

    Pisze Pan dalej:
    „Gdyby Farfał był poważnym człowiekiem, to – mając dostęp do najbardziej oglądanej telewizji w Polsce – po prostu przyznałby się do błędów młodości (w końcu był młokosem, kiedy je popełnił)”

    Do czego niby pan Farfal mialby sie przyznawac?
    Przeciez nigdy nie nalezal ani do ZMP ani do ZMS, PZPR ani innych tego typu organizacji ( moze mial po prostu szczescie,
    ze zbyt pozno sie urodzil, ale tego szczescia nikt nie ma prawa mu zazdroscic)

    I dalej:
    „Krytycy Farfała, wzywający do bojkotu TVP też chyba poważni nie są. ”
    No coz,Ameryki Pan wprawdzie w tym przypadku nie odkryl
    ale coracja to racja.

    Dalej Pisze Pan:
    „Premier Tusk ma dylemat”
    Oj ma rzeczywiscie. Zupelnie podobnie jak ten osiolek,
    ktoremu w jeden zlob nasypano siana a w drugi owsa.
    Miejmy nadzieje, ze skonczy podobnie.

  18. Z tekstu Gospodarza wynika jasno, ze Polacy wolnosci jeszcze nie odzyskali i komunizmu nie obalili. Obrone F. przed napietnowaniem zrozumialem jako zart. Smutne jest to, ze nie tylko Gospodarz tak sadzi, lecz duza czesc spoleczenstwa.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Wcale mnie nie pocieszaja zjawiska przemijajace jak F. Zbyt malo widoczne byly protesty podczas wspolrzadzenia LPR i samoobrony. Mam nadzieje, ze nie zostana odbrazowieni (nie chodzi o metal, lecz kolor).

  19. Prosze oswieconych o wytlumaczenie roznicy i korzysci plynacych z upanstwowienia wymienionych przez Kadetta przedsiebiorstw i strat po ich sprywatyzowaniu. Dobrze funkcjonujace przedsiebiorstwo (prywatne, czy panstwowe) placi te same podatki, zatrudnia te sama liczbe pracownikow etc.. Z doswiadczenia wiemy, ze przedsiebiorstwa panstwowe funkcjonuja gorzej. Zatem korzystniej byloby je sprywatyzowac.
    MA
    PS
    Pania Stachurska prosze o zaniechanie przykladu z bankami. Wiekszosc padajacych w Europie byla panstwowa lub prawie panstwowa.

  20. Związkowcy mają prawo demonstrować swoje niezadowolenie. Denerwują mnie tylko ich obietnice, że będą robić zadymy. Po co im to? Przecież demonstrować można pokojowo.

    Tusk, moim zdaniem, niepotrzebnie w ogóle stworzył ten problem. Powinien był porozmawiać ze związkowcami i przekonać ich, że pokojowa demonstracja będzie pięknym symbolem przemian. O to w wolnej Polsce można wyrażać swoje zdanie.

    Ech…

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  21. „młokos z resztówki” po IV RP- to wyrafinowane określenie demokratycznie wybranego prezesa TVP . Epitet ten używa „przebieraniec” z PRL-u i jak się okazuje ma zawsze wiernych czytelników ?
    To jest magiczna siła zniewolenia inteligentów ?

  22. Szanowny MA!
    dziekuje za doglebna analize filozoficzne.Obawiam sie jednak, ze nie przez wszystkich bedzie ona zrozumiala.
    Ja moze czesc Pana wywodu ujme w sposob nastepujacy.
    Lata 80 te w Polsce to okres, w ktorym kosciol katolicki bardzo umiejetnie prowadzil cos w rodzaju indoktrynacji Polakow.Wykorzystywano moment , w ktorym wyznawanie wiary ( jak trwoga to do Boga) przeslonilo zdolnosc do innego myslenia, pojmowania rzeczywistosci, w tym pojmowania nowych ekononmicznych regul, norm i zasad funkcjonowania.Pojecie odpowiedzialnosci, a w tym kto kiedy i za co jest odpowiedzialny doprowadzilo po 20-tu laatch do paradokslanych sytuacji, w ktorych wine za zaistniela, odpowiedzialnosc przypisuje tym, ktorzy akurat ( w mysl zasad gospodarki rynkowej ) maja najmniej do powiedzenia w kwestii decyzyjno- odpowiedzialnosciowej.
    <Minione 20 lat to w dalszym ciagu zaciaganie kosciola katolickiego do prowadzenia okreslonej gry politycznej
    Dzisiaj – co trzezwiej myslacy ludzie – postrzegana jest sytuacja jako antydemokratyczna, antyrozwojowa, awanturnicza w pewnych momentach o przerazajaco niskim poziomie intelektualno- profesjonalno – etycznym.
    Potrzeba jest przynjamniej jeszcze 20 lat doswiadczen, prob, tarc,edukacji ekonomiczno – politycznej, zrewidowania konkordatu, zmian konstytucyjnych by mozliwym byloby rozpatrywanie ideii normalnosci ( szeroko rozumialej) przystajacej dla dobrze rozwinietego, wewnetrznie zorganizowanego panstwa.

  23. MA,

    Szanowny Panie, ponieważ pod poprzednim felietonem, byłem wśród komentujących Pański elaborat, czuję się jednym z adresatów Pańskiego analitycznego komentarza:
    „MA pisze: 2009-05-06 o godz. 14:25 „, w którym wykazał Pan swoje teoretyczne ,godne podziwu przygotowanie do prowadzenia polemik. Narzędzia więc Pan posiada doskonałe, klasy zawodowca. Nie pozostaje mnie nic innego, jak rozbrajająco stwierdzić, że do rozmów, z osobą na poziomie profesjonalnym, ja nie jestem przygotowany. Świadomość, że w każdym momencie posługuje się Pan, lub może posługiwać analizami i zachowaniami, będącymi ich skutkiem, jest dla mnie paraliżująca. Nie widzę szans , na moje otwarcie się w rozmowie z analitycznym profesjonalistą, a bez tego z rozmowy pozostaje tylko pusta gra.
    A mówił stary Macchiawelli-” Nie pokazujcie przeciwnikowi oręża,którym zamierzacie z nim walczyć.”

    Pozdrawiam z uznaniem dla…Sebastian

  24. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Teresa Stachurska, 5.05 / 23:59 Panowie w palacu cygara palili

    Pani Tereso, na sciezce do Prof . Z. Krasnodebskiego jak za starych „dobrych czasow” napadaja(?!) ….

    „Trzeba tylko przywrócić jeszcze do użytku „pobicie przez nieznanych sprawców”, aby znany organizator akcji filantropijnych nie musiał sam przykładać z baszki. Widać, jak bardzo mylił się Jarosław Kaczyński, gdy krzyczał o tych, którzy stoją tam, gdzie stało ZOMO. To nie o ZOMO tutaj chodzi.” itp….
    Ciekawe o co tutaj chodzi?

    Post Christum.
    Rzepa gorna listwa Opinie

  25. Sierzant stanal przed kompania i dal credo:
    „Ile bym sie wam nie natlomaczyl, ile nie naprosil, ile nie narozkazylal, wy ciagle swoje: kurwy i wodka, kurwy i wodka…. Jak dzieci. Jak te dzieci…”
    Wymadrzam sie, bo trzeba bylo rewolucji osobistej przez „zmiane miejsca pobytu”, zeby sie tego wyzbyc. Od lat pisze, ze Polacy nie dorosli do cywilizacji. Komedianci sa. I to niezli. Ale kultura? Demokracja ? Poprawnosc ? Nie dorosli jeszcze. Ruski absztyfikant biegl po peronie z placzem: „Nie izmeniaj, proszu nie izmieniaj..Nie izmeniaj, ja tebia liubliu !” Wpadl na slup, w leb sie trzasnal i zawyl: „A zejebis’ ty w dosku !” Czego i kochanym ziomkom zycze.

  26. Solidaruchy czyli kinder niespodzianka

    Kinder niespodzianka owinięta jest atrakcyjnym sreberkiem. Pod nim cienka warstwa czekolady i wydmuszka, a w niej infantylne zabaweczki, dostępne dla niewielu,o które się tłuką solidarni prominenci jak smarkacze. W ten to sposób zabawia się wierchuszka solidarna, a nie naród jak sobie umyślił Passent. Widać niewiele ma on wspólnego z narodem, o którym pisze. Jego zdaniem widać to na przykładzie TVP.

    Gospodarz uczepił się farfocli przeszłości i obecnej polityki pana Farfała. O ile mnie pamięć nie myli, a zapewniam, że jeszcze nie zostałem dotknięty sklerozą, to mogę odpowiedzialnie stwierdzić ,że solidaruchowate elity cały czas się awanturowały i urządzały burdy w telewizji. Ten cały Farfał niewiele odbiega od swoich poprzedników, jak to jabłko od jabłoni. Używając solidarnego języka mierni ale wierni idei rozbijania publicznej telewizji.

    Nie ma w tej telewizji obecnie, wartościowych programów. Sama sieczka i plewy propagandowe. Tańce, różance i inne reklamowe połamańce. Wprost płakać się chce, kiedy człowiek otworzy telewizor. Ten schemat badziewia i nijakości dotyczy wszystkich rozgłośni TV. Szczególnie jest on widoczny w soboty i święta. Widocznie swoim wzorem kierownictwo uważa, że cały naród grilluje i będąc w stanie pomroczności jasnej niewiele dostrzega na ekranie.

    Sami młodzi, nawiedzeni smarkacze, bez doświadczenia, horyzontów i analitycznego podejścia. Fanatyzm w oczach, niezborność w ruchach, błędy językowe, tupet i brak kultury w konwersacji. Jest to wręcz kliniczny obraz tego jak telewizja nie powinna funkcjonować. I dzieje się tak poczynając od 89 roku, kiedy w TVP stworzono kapitalistyczną jaczejkę narwańców w ramach programu „Puls dnia”. Opluwali oni wszystko co trąciło PRL-em. Nazwisk ich nie będę przytaczał, ponieważ są one powszechnie znane. Osobnicy ci opanowali obecnie wszystkie newralgiczne węzły polskich mediów i szerzej propagandy. Realizowany przez nich schemat ideowy jest jasny i prosty. PRL-be, natomiast III RP cacy.

    Od momentu zahaczenia o IV RP, schemat ów uległ poważnej komplikacji. PRL wraz z epigonem SLD poległ praktycznie na etapie budownictwa światłego ustroju szczęśliwości wiecznej, na rzecz pełnego poświęcenia i wyrzeczeń w walce o ustrój społecznej nieszczęśliwości wiecznej. Jednym słowem idea zwyciężyła ale diagnosta wraz pacjentem polegli solidarnie. Ostały się praktycznie jedynie słuszne siły, prezentujące taki obraz Polski, że wstyd się przyznać do tego, iż człowiek spod białego orła się wywodzi.

    Dlatego kolejna propozycja farfolenia się w tych farfałowych farfoclach jest nie do przyjęcia. Chyba,że autor posiada masochistyczne skłonności do zabawiania się ze smarkaczami, w których wypromowaniu ma swój oczywisty udział. Mam nadzieję, że nie muszę się trudzić by wyjaśniać te tak oczywiste związki miłośnika demokratycznej wolności o burżuazyjnym odcieniu.

    Odnoszenie określenia moralność do obu rozpatrywanych opcji politycznych,tj. po i pis jest o tyle sensowne o ile wyzyskiwacz i złodziej mogą być moralnymi, rzecz jasna, w ramach moralności zawodowej tych wysoce wyspecjalizowanych profesjonalistów z moralnego marginesu społecznego. Całe nieszczęście Polski teraz bierze się z PiSu, podobnie jak dawniej z komuny. Nikt jednak nie zadaje sobie trudu by zastanowić się a jak to mogło dojść do powstania komuny, pomijając ruskie tanki,i amerykańskie obijanie się w wyzwalaniu Polski. Nikt też nie pyta a dlaczego powstał PiS? A może całe zło leży w platformie? Czy gdyby PO stworzyła transparentne kryteria transformacji doszłoby w ogóle do powstania PiS-u?

    PiS jest niczym innym jak próbą odtrutki na platformerskie przekręty,łącznie z SLD w przewłaszczaniu Polski. Oczywiście nikomu nie odpowiada koncepcja weryfikacji złodziejskiej transformacji, zarówno lokalnym kacykom finansowym jak i wielkim grupom kapitałowym obcej proweniencji. Podskakują jedynie pisowcy jak wszy na grzebieniu licząc,że uda im się jeszcze coś uszczknąć z tego wielkiego żarcia. Płonne nadzieje.

    Grupy Trzymające Władzę, mimo kryzysu, są zbyt silne by pozwolić sobie wyrwać z pyska ,wydarte wcześnie kęsy. Najłatwiej w tych groźnych dla PO chwilach jest bronić się pospołu ze swymi zagranicznymi mocodawcami hasłami antysemityzmu, rasizmu i innych okropieństw jakich dopuścił się ponoć niejaki Farfał wraz całym polskim narodem. I jak ci polscy degeneraci mają jeszcze odwagę upominać się o jakieś wartości materialne, kiedy nie mają właściwie uformowanych żadnych wartości moralnych.

    Dopiero ćwoki czerwone, kiedy przejdziecie przez czyściec Wolnej Europy, będziecie mieli prawo dopominania się o coś, czego już nie otrzymacie. A to tylko dlatego, że wszyscy doskonale wiedzą, iż potraficie stworzyć wyłącznie „Polnische Wirtschaft”, zatem szkoda sił i środków na powierzanie ich wschodnioeuropejskim marnotrawcom.

    Bardzo charakterystycznym jest, że mamy w Polsce wiele poważnych, powiadają, osobistości, jak Wałęsa, Michnik, Passent,Kwaśniewski i inne sokoły polskiej myśli nieskoordynowanej, którzy nie potrafią przeprosić za kapitałowy i polityczny rozbiór Polski, za wyprowadzenie polskiej armii poza polskie granice, za idiotyczne i przestępcze Klewki, za śmiertelny i bezsensowny Irak, za prywatę, warcholstwo i walkę o koryto. Przy tej okazji obłowiło się wielu tych pasibrzuchów i chodzą w przestępczej glorii sławy i chwały w morzu bezrobocia, biedy i braku nadziei.

    Dlaczego ci zacni panowie, nie uznają za stosowne przyznać się do swoich błędów, o których wszyscy tak czy inaczej doskonale wiedzą. Brak klasy i kryminalne pójście „w zaparte”.Odbierając narodowi wszystko co miał czynili mu dobro. To jest ich mentalność i poziom nawracający do warcholstwa polskiej szlachty zaściankowej, nie mówiąc o postawach magnaterii, która spółkowała z każdym by uchronić własny tyłek kosztem interesu ojczyzny.

    Domaganie się przeprosin przez autora od jego politycznej kompanii wśród, której nieźle sobie pływa jest dziecięco naiwne. Wiadomo, że jest to taka solidarna maniera oczekiwania przeprosin od wszystkich i za wszystko, byleby tylko rzecz ich nie dotykała. Oni są święci i poza błędami oraz koniecznością przepraszania. Niepokalani Rycerze Ducha Świętego i Ojca Świętego. A mają za co ten oszukany i sponiewierany naród przepraszać.

    Myślę jednak, że przeprosiny to cokolwiek za mało wobec niewspółmiernych występków prawicowej hydry. Przeprosić można kiedy, niechcący w czasie tańca, nastąpi się damie na palce u stóp. Kiedy jednak świadomie spoliczkuje się członka rodziny wcześniej podstępnie okradzionego, nie wystarczają słowa przepraszam. Obok nich nieodzowne jest postępowanie cywilno-karne. A jeśli pokrzywdzeni pozbawieni zostaną cywilizowanych dróg dochodzenia swoich bezdyskusyjnych racji, wówczas można się spodziewać ścieżek pozaprawnych i pozaparlamentarnych, ze szkoda dla całego społeczeństwa.

    No cóż, chciałoby się rzec starym i sprawdzonym językiem, że ilość przerodzi się w nową jakość. A tak między Bogiem a prawdą mnie żadne przepraszanie nie jest potrzebne. Oczekuję zwrotu zagrabionych dóbr wraz odsetkami oraz bezpowrotnej banicji do najbardziej rozwiniętych światowych demokracji, jeśli ich tam zechcą przyjąć.

    Dotknięty został także problem korupcji, łapówkarstwa i wszelkich innych pozaprawnych form obiegu pieniądza. Zjawisko to przybrało tak niesłychane rozmiary w III RP , że PRL niech się chowa ze swoim półlitrem i kilogramem kiełbasy na zakąskę. Jak to Rosjanie powiadają, biez wziatki nikuda nie dienieszsja, w solidarnej edycji jest to tak potworne, że nie mieści się w komunistycznym zakutym łbie.

    Od lat idzie tak skoncentrowany atak na telewizję publiczną, ponieważ po przemyśle zbrojeniowym jest to drugi tort do skonsumowania. Kwiatkowscy zaś Urbańscy,Wildsteinowie i Farfały są zwykłymi kożuszkami przy tym nęcącym kwiatuszku. Która pszczółka Maja zbierze nektarek, zobaczymy. Nie sądźmy jednak, że walka będzie krótka, elegancka i zgodna z zasadami ogólnie znanych kanonów sztuki wojennej.

    Poległa już na tej niwie Minister Kultury Jakubowska za jedno absurdalne słowo. Poległ Premier wraz całym Rządem, wykopyrtnął się „lewicowy” Prezydent. Umoczony został w niej autorytet moralny Michnika i jego amerykańskiej Agory oraz niekwestionowany, do czasu, autorytet Prezesa firmy Heritage, niejakiego Pana Rywina. Jednym słowem, gdyby tak się złośliwie przypiąć, to można by powiedzieć same Vipy ze źródeł zbliżonych do Czerskiej. Sami specjaliści wysokiej klasy w przekształceniach wszelkiego rodzaju.

    I cóż z tego, że są to postacie przemijające i obojętne Polsce masowej, kiedy ta inteligencja znikąd odciska nieprzemijające i negatywne piętno na procesach transformacji przeprowadzonych bandyckim sposobem, bez zasad, kryteriów i transparentności, co w każdej sytuacji jest niezgodne z fundamentem państwa prawa. Chyba, że mamy do czynienia z pozorami państwa prawa, których istotą jest przeprowadzenie niezgodnych z prawem zmian władania.

    Politowanie budzi obłudna rozpacz nad obchodami 4 czerwca 1989 roku, kiedy upadł lub skończył się komunizm jak chcą niektórzy. To, że skończył się komunizm jako system sprawowania władzy nie oznacza wcale, że odszedł on w niebyt jako niezwykle atrakcyjna w swej sprawiedliwości idea. Zachodzi nawet pewnego rodzaju podejrzenie o nawrót atrakcyjności tego sposobu postrzegania świata wśród młodszych generacji demokratycznej Polski. Świadczyć by to mogło o niespełnieniu aspiracji najmłodszych pokoleń Polaków przez demokrację w amerykańskiej edycji.Dał temu już zdecydowany wyraz Zimerman, i zapewne nie będzie on ostatnim.

    Pan Passent na bazie swoich komunistycznych skłonności daje pośrednio upust inklinacjom do karania związkowców mówiąc:” Wieloletnie przekupywanie i pobłażanie spowodowało, że działacze obu związków czują się bezkarni”. A pewnie batem ich, tych warchołów, od pierwszej w świecie metody połówkowego łączenia statków. Swojej czerwonej władzy czyli komunistycznej hołoty słuchać nie musieli, ale panowie od początku pokażą im gdzie raki zimują i jak jaśnie państwu należy szacunek okazywać.

    Któż to widział by ich partykularny zapaćkany los był ważniejszy od obchodów solidarnych tusków z wehrmachtowej genealogii w połączeniu z adorowaniem pani Steinbach mieszczących się w świetlanej linii wolneuropejskiej. I tak się wzięli za bary państwo spod tego samego korzenia, jedni z aspiracjami do kosmopolitycznych salonów, a drudzy nacjonalistycznie broniący swych nikomu niepotrzebnych stoczni. No i powiedzcie mi w czyjej mam stanąć obronie?

    Za komuny nie było wolno bić robotników ale za demokracji jest dopuszczalne wszystko, na tym właśnie polega wyższość i wielkość demokratycznej władzy ograniczającej prawa samoobrony dla podwładnych. Ja nawet gotów byłbym pójść na pewne ustępstwo i dopuścić możliwość bicia robotników, wszakże pod pewnym warunkiem. Tym warunkiem jest rodzicielski charakter władzy, która karze tylko i w sytuacji, kiedy robotnicy narażają na szwank swój własny interes, jak to miało miejsce za komuny, kiedy robotnicy poduszczeni przez wyzyskiwaczy zaczęli walczyć o odebranie sobie władzy, fabryk, miejsc pracy i godności, a ZOMO ociągało się z wypełnianiem elementarnej funkcji dydaktyczno-oświatowej. Świeć panie nad ich duszą,znaczy zomowsko-robotniczą.

    Przy czym ja rozumiem, że mogą nie odpowiadać bolszewiccy stoczniowcy, tacy jak kumple Bolkowi. Ale żeby bić własnych solidarnych stoczniowców wychowanych w nowym duchu, na kapitalistycznych bułeczkach z masełkiem obłożonych wiejską szyneczką. To na kim, do cholery, chcecie oprzeć swoją władzę? Na Passencie? Obyście się nie przeliczyli. A może przypuszczacie, że Saakaszwili w waszym interesie i obronie zakwili? Albo Peres w ramach operacji Hasbar podeśle wam Mosad?

    Najbardziej porusza wspaniałomyślne współczucie panu Premierowi, że musi on tak heroiczne decyzje podejmować, gdzie fetować wielką rocznicę małych sukcesów „Solidarności”.W Gdańsku Solidarność robotnicza zabroniła organizacji zdradzieckich imprez,Warszawa też kuka tylko tam gdzie interes ma. Pozostaje najbliższa spokojna i pewna stolica w Berlinie. Można także zaakcentować to wielkie święto polskiej demokracji kochającej bezgranicznie Zachód w samej Brukseli. Cały świat się dowie o tym, będziemy na ustach wszystkich a robolami nie mamy się co przejmować, bo oni też się nie przejmują swoimi Turkami.

    Mając na uwadze bezpieczeństwo zachodnich oficjeli na tej imprezie najsensowniej byłoby zorganizować tę imprezę w Puszczy „Białowieszczańskiej”. Cisza, spokój, chociaż z uwagi na bytność Pana Goebbelsa skojarzenia dla niektórych z państwa mogą być niezbyt miłymi. Dlatego proponuję Arłamów, siedzibę rodową Pana Wałęsy, skrzętnie ogrodzoną , odległą od ludzkich siedzib, wyposażoną w pas lotniczy i stosowną infrastrukturę do picia,o czym przekonał się sam Kiszczak, i płodzenia , co wdrożył sam Bolek powołując do życia solidarną Victorię.

    Będzie wilk syty i owce całe. No i na koniec powiem ,że Polacy już niczego kraść nie muszą ,ponieważ ukradziono im wszystko. Dziwne tylko, że Sikorski poleciał aż do ambasady RP w Moskwie by ogłosić tam, że polski naród się wzbogacił. Ciekawe, że nie uczynił tego na Kremlu, pewnie w obawie żeby go nie wygwizdano,lub w kraju wobec tychże stoczniowców, widocznie nie ma pełnego zaufania do ich solidarności. Nie ma to jak sami swoi. Wszystko można im powiedzieć i jeszcze zachowają w tajemnicy. Teraz już wiadomo dlaczego taki szmal zgarniają. W końcu wysłuchiwanie bzdur i zachowywanie milczenia jest niezwykle wyczerpującym i stresującym zajęciem.
    _________________
    Manus manum lavat

  27. Pozdrawiam Gospodarza i Obserwatora za celne sformułowania.
    „Polakom żadnych symboli nie trzeba kraść – zmarnują je sami” – przejdzie do klasyki.
    „Kapitalizm nie jest dobrodziejstwem dla ogółu. W kapitalizmie jak w sporcie kto szybszy ten lepszy. Nie wszyscy wszak są i mogą być medalistami” – to należy obowiązkowa dodawać w każdej TV reklamie i na bannery!
    Z kolei Kecaj daje bardzo ciekawą propozycję „przenieść obchody 4 czerwca np. do Zgorzelca i Goerlitz, na granice polsko-niemiecką” oraz ciąg dalszy Jego rozumowania/uzasadnienia. Pomysł jest tak doskonały jak CUKIER KRZEPI Wańkowicza, czy COCA COLA TO JEST TO – bodajże Agnieszki Osieckiej.
    Panie OKON, wydaje mi się, że odgadł Pan źródło inspiracji dla Gospodarza co do tytułu dzisiejszego blogu.
    Pozdrawiam wszystkich.
    Brakuje mi Magrud.

  28. @MA
    Coś tam wiem, ale nie mogę dopowiedzieć, bo nie czuję się oświecony. Raczej oślepiony blaskiem słońca znad płaskowyżu Nazca. Działa obezwładniająco i nawet czapka wełniana nie ratuje przed porazeniem.

    Z uważaniem

  29. Jest oczywistą oczywistością , że sensowne i poważne teksty wyszły jedynie spod klawiszy lewej części sceny blogowej . Rozważania nt. Farfała , maja się tak do problemów poruszonych przez Jasnego Gwinta i T. Stachurską jak …. i tu zabrakło mi konceptu . Cóż można powiedzieć wobec potwornego dysonansu poruszanych spraw . Złodziejskie OFE i wynagrodzenia prezesów / akurat mam wiele nt. do powiedzenia / i Farfałowe pierdoły . Co do ewent. strajku w czasie fety rocznicowej . Jako były opozycjonista z rozbawieniem komentuję filisterskie oburzenie salonu w kwestii strajków . Wiele z nich to wymuszenia . Wiele się nie odbyło a powinno . Liczy się siła branży i związku . Przypomina mi się jednak materiał z TVP z okresu rządów PiS . Jakiś lumpowaty facet , uczestnik Radomia 1976 , z pewnym rozczarowaniem mówił , jak to oni podpalili KW , a komuchy nie bardzo chciały się palić ! „Tak , Panie dzieju , wychylały sie z okien i machały rękami” ! Dlatego też rozterki obecnej władzy co do miejsca obchodów mam w dupie ! W dupie mam również to , kto rządzi w TVP , ponieważ tzw. komuchy dawały Przyborę , Teatr tv., Lipińską . Zaś wszystkie ekipy od śp. Drawicza dają tylko komerchę , a tzw. misja występuje szczątkowo ok . godz. 24 -tej . W związku z tym jak wyżej . Znamienny jest fakt , jak łatwo można sterować ludzmi / PR – znam sie na tym / , zwróćcie uwagę Sz. Blogowicze , czym zajmują sie media tzw. głównego nurtu . W tej chwili „leci ” konferencja p. Kopacz , bo odkryto 1 / jeden ! / przypadek meksykanki o łagodnym przebiegu ! Tylko w czasie weekendu na polskich drogach zginęło ok. 50 osób ! Jak łatwo można nadać czemuś nadmierną wagę ! Ale media muszą mieć żarcie . Smutne to tak , jak złe OFE , pensje zarządów vs pensje ludu / a Tusk nadal chce znieść ustawę kominową /. Lasy i pola płoną , a salony międlą pierdoły o mszycach na płatkach róż na ich klombach

  30. KTO SZYBSZY TEN LEPSZY ?!

    Zatem … w kapitaliźmie jak w westernie:

    http://wyborcza.pl/51,76842,4197322.html?i=1

  31. Z drugiej strony, w kapitalizmie jak w operze: najlepszy glos spiewa arie. Jak w orkiestrze symfonicznej: kto ma najlepsza technike, sluch i co tam jeszcze, ten gra pierwsze skrzypce. W szkole, kto najlepiej wykuje lekcje ten dostaje najlepsze stopnie (moze w polskiej szkole jest nieco inaczej teraz, tego nie wiem). W dziennikarstwie, kto ma talent i haruje ten zostaje naczelnym. Czy tak nie jest, Gospodarzu?

    Wiec po co bawic sie w dzieci i udawac, ze kapitalizm jest wbrew ludzkiej naturze?
    Oczywiscie slabszym nalezy pomagac, nie wolno ich maltretowac, nalezy sie usmiechac do bliznich, nie lekcewazyc ich, nie dawac zlego swiadectwa, itd. Ale czy stoczniowcy sa slabeusze? Poza tym jakas gruba forse im sie oferuje. I ktos musi za to placic. I za zadymy tez sa koszty materialne, nie mowiac o politycznych. Raz juz „demonstrowali”, wszyscy widzieli. Czy maja prawo protestowac az do skutku? W koncu utrzymanie nierentownych stoczni kogos obciaza i oslabia.

  32. To prawda, bawimy się jak dzieci. Jako naród jesteśmy wyjątkowo emocjonalni, uwielbiamy gesty i protesty, mamy duszę człowieka raz zniewolonego, innym razem zachłystującego się wolnością. Ale i to nie jest cała prawda o nas. Fałszywy jest medialny obraz Polski i Polaków. Teatrum jest błyskotliwe, głośne, skandalizujące, a za kulisami – nudnawo, zwyczajnie, ale nie tylko podskórnie widać wielkie i pozytywne zmiany. Widać to w skali tej czy innej gminy, miasta, powiatu – awantury i pyskówki na sesjach samorządów, a poza urzędami i ratuszami, co krok to plac budowy – powstają schetynówki i orliki, ciągi kanalizacyjne i hale widowiskowo-sportowe, w czasie jednego wieczoru w jednej mieścinie odbywa się kilka wydarzeń kullturalnych. I to też jest obraz naszego kraju.

  33. o ile dzieci bawia sie zabawkami, o tyle dorosli maja bardziej zaawansowane pole do popisu. Zapalki w dloniach dziecka to jak telewizja w niedobrych rekach.

  34. Te protesty sa na zamowienie Pisu widac ze dorazne cele polityczne przeslaniaja dobro kraju ale czy oni wiedza co to jest wspolne dobro?

  35. Spokojny,

    Slogan COCA TO JEST TO napisała po polsku Agnieszka Osiecka, zainspirowana amerykańskim COCA COLA THIS IS IT. Otrzymane honorarium przekazała pewnemu małżeństwu, które prowadziło rodzinny dom dziecka, z przeznaczeniem na wakacje nad morzem.
    Pozdrawiam, gospodarz bloga

  36. Lizak, i widzisz co narobiłeś? Co tam grypa latających świń (z Azji do Ameryki), ty zaraziłeś groźniejszym wirusem MA, wirusem grafomanii.

    __________________________
    sralis mazgalis duperentis fixis

  37. WAWEL miejscem polskich uroczystosci 4 czerwca -donosi na dobranoc portal TVN24 . No ,No, nie sądziłem , ze tak szybko ostatnie zadnie komentarza pana Daniela Passenta sprawdzi się .Jak to miejsce WAWEL połatać z wydarzeniami XX wieku w Polsce ?
    Po prostu trzeba byc blisko autentycznych miejsc wydarzen anno domini 1989 -wybiorę sie do pobliskiego Berlina w II -Polowie roku .Tam niema i nie beda doproszeni polscy stoczniowcy z „Solidarnosci „.
    Co by tu jeszcze spiepszyc mówił pewien poseł z lat 90-tych .Co by tu jeszcze spiepszyć POLSCE -drodzy sztoczniowcy ??!!

  38. kadett pisze:

    2009-05-06 o godz. 14:53
    Święta prawda. Po wczorajszych wieściach z podkarpacia dorzuciłbym do listy oczekujących na prywatyzację oddziały zakaźne w szpitalach publicznych (w prywatnych ich nie ma i nie będzie, bo nie da się na nich zarobić) i przetargi na szczepionki… Niewidzialna ręka wolnego rynku reguluje wszystko. Dlaczego nie może pandemii?

  39. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA

    Prosze wskazaj jedna ( 1 ) decyzje, ktora byla w kompetencji Wlodzimierza Cimoszewicza i ktora przezyla wiecej jak 3 lata. Kto byl prawdziwym motorem napedowym w sprawie gazu z Norwegi, dzieki Pielnia1 „Po prostu premier Olszewski zobaczył ruskiego diabła w pierwszej nitce Jamału i Buzek ze Steinnhofem też tego diabła na światłowodach zobaczyli i lud pracujacy zaczęto karmić bzdurami o dywersyfikacji na bazie gazu norewskiego. Smutne, lecz prawdziwe.” juz wiem. Domyslalem sie, teraz mam na pismie. Nie wychodze, z zalozenia aby Pielnia1 mial w tym jakis interes, po prostu ma juz dosyc, jak wszyscy zreszta wypaczania faktow „na wydre” i brawo mu za to.
    Co mnie dziwi to to, ze Buzek jest na liscie protegowanych przez Passenta. Czyzby dlug wdziecznosci za „wspaniale” przeprowadzenie sprywatyzowania Polskiej Komunikacji Telefonicznej?
    Ja Panu cos powiem jak to wyglada z zewnatrz. Mi to wyglada na przygotowywany zamach na PE przez ludzi wybitnie kompetetnych. Jezeli powolaja na gore w EU naszego sfinksa do finansow (cudu gospodarczego) to nie beda mial juz zadnych watpliwosci. Jak narazie jeszcze sie waham, ceduja to wszystko li tylko na woluntaryzm ludzi, w panskim odczuciu jak ich Pan nazywa, kompetentnych.

    Post Christum.
    Znajac Wikipedie (spostrzezenie A. Falicza) bywam tam aby obserwowac popasowywanie faktow do sytuacji. Otoz sa zmiany prze hasle Leo Strauss, pojawily sie nowe nazwiska w ciekawym kontekscie. Skad ja to znamy? Np. stad http://www.rp.pl/artykul/9133,301262_Krasnodebski__Cudownie_odzyskana__reputacja.html Ach jak przyjemnie … Ach jak przyjemnie kolysac sie wsrod fal …

  40. Kecaj!
    Masz znakomity pomysł: „Tusk powinien zaskoczyć wszystkich i przenieść obchody 4 czerwca np. do Zgorzelca i Goerlitz, na granicę polsko – niemiecką. W ten sposób nawiązałby bezpośrednio do tego, co wie cały świat, tzn. że upadek komunizmu odbył się de facto w Niemczech (w listopadzie), a myśmy to wydarzenie przygotowali właśnie czerwcowymi wyborami (i oczywiście Okrągłym Stołem)”.
    Bardzo mi się ten pomysł podoba, jest taki europejski, niezaściankowy, a i przy okazji do stosunków polsko – niemieckich wpuszczono by trochę słońca.
    Tylko co zrobić, żeby PiS nie przywiózł stoczniowców autokarami do Görlitz.

  41. MA

    Jeden tekst mętny logicznie i stylistycznie, a drugi utkany komunałami.
    Przyznam, że od blogowego idola prawicowego oczekiwalem znacznie więcej.
    Takimi tekstami źle pan służy swojej sprawie.
    Przyznam w zadufaniu, iż nieskromnie cieszę ,że tak marną mam konkurencję.
    Proszę sobie wziąć bardziej do serca hasło :”Ora et labora”.
    Przyznam obiektywnie, że jedynym osiągnięciem tych tekstów była, w nich, rezygnacja z inwektyw.
    Dobry początek.
    Życzę powodzenia.

  42. Roman56PL pisze:

    2009-05-06 o godz. 18:16
    Obawiam sie, ze to bedzie dluzszy proces. Jestem jednak optymista.
    Z powazaniem.
    MA

  43. Lizak pisze: „że tak marną mam konkurencję”.
    W rozwlekłości i długości wpisów nie do przeczytania na pewno.

  44. CZY BÓG ISTNIEJE?
    Ostatnie wydarzenia wydają się potwierdzać tę hipotezę, gdyż dziennikarze niewątpliwie wymodlili ptasią grypę w Polsce. Najpierw grypa krążyła po świecie, więc mogli tylko męczyć urzędników pytaniami, czy Polska jest przygotowana na to WYDARZENIE. Szanse mieli marne, bo lekarze zapewniali że ta grypa jest niegroźna, że na zwykłą grypę umiera każdego roku 1.000.000 ludzi, że nie ma się czym przejmować. Ptasia grypa ani nie chciała być bardziej zjadliwa, ani zaatakować naszego kraju. Ale ich modły zostały wysłuchane. MAMY PIERWSZY PRZYPADEK PTASIEJ (ŚWIŃSKIEJ) GRYPY W POLSCE! W mediach tysiące wiadomości na ten jeden temat. Przepytano już wszystkich poza pilotem samolotu, którym przyleciała pacjentka. Pytania przypominają rysunek nieodżałowanego Szymona Kobylińskiego, gdzie dziennikarz przeprowadzając wywiad pyta: Jak pan sądzi, czy najpierw należy zakładać skarpetki czy buty?
    Śmiało możemy powiedzieć, że Bóg dziennikarzy istnieje.
    Ale co z Bogiem polityków? Tu wątpliwości nie ma, co najwyżej można zastanawiać się, kogo On bardziej lubi.
    Mało tego, że świat nie chce przyjąć że to Polacy obalili komunizm, to bardziej docenia jako symbol obalenie muru berlińskiego i połączenie Niemiec niż tak doniosłe wydarzenie, jakim jest rocznica powstania pierwszego niekomunistycznego rządu w tej części świata. A są nawet tacy heretycy, którzy wymieniają w tym kontekście Gorbaczowa, który, jak wiadomo, przestraszył się Wałęsy i pozwolił mu obalić komunizm. Jak zobaczył wystraszone miny Jaruzelskiego i Kiszczaka to od razu zrozumiał: to koniec.
    Oczy całego świata skierowane będą teraz na nasz kraj. Obchody rocznicy czwartego czerwca wykażą czy Bóg kocha Polskę czy też znowu chce ją ciężko doświadczyć.

  45. @Waldemar
    Pozwolę sobie na małe sprostowanie. Co prawda, posłowie często małpują jeden drugiego idąc tropem ‚przekazów dnia’ i mogło się zdarzyć, że któryś z posłów posłużył się tekstem znanej piosenki W. Młynarskiego, nawet o tym nie wiedząc (nawet mędrzęc nie wiedział, że miał na d. przedział – Sztaudynger)
    http://www.youtube.com/watch?v=k31ovvqvzoc

  46. Torlin, 07.58. Czy nie lepsza jest propozycja Lizaka, aby uroczystości związane z odzyskaniem wolności, suwerenności, niepodległości, niezależności, wolnych mediów i paszportów w kieszeni nie przenieść do Arłamowa? Wszystko za tym przemawia, ponadto w moim mieście uniknie się niepotrzebnego rozgardiaszu, złodzei kieszonkowych i najazdu prostytutek.

  47. Czytam z zainteresowaniem Wasze głosy.
    Podoba mi się pomysł organizacji obchodów w Goerlitz i Zgorzelcu.

    Niemniej będę stał na stanowisku, że Donald Tusk pokazał swoją miernotę, decydując się na „ucieczkę” z obchodami, zamiast porozmawiać wpierw ze związkowcami i spróbować przekonać ich do obietnicy pokojowej demonstracji lub jej odwołania.

    Po prostu sądzę, że taka demonstracja w trakcie obchodów byłaby pięknym symbolem pokazującym, że jesteśmy krajem demokratycznym.

    Ale ja to chyba jestem idealistą 😉 Co widać także w mojej akcji renegocjowania konkordatu…

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  48. Do
    Feliks Stychowski;

    Siwatlo w tunelu jest zwiastunem nadzieji. Jako ze z natury jestem ostroznym optymista, staram sie unikac zaciemnionych miejsc i ludzi. Cimoszewiczem nie przejmowalbym sie, bo jego czas rowniez minie. Zgadzam sie z Panem co do roli postkomunistow i mialbym z jego ewentualna przyszla posada podobny klopot. Zwrocilem jednak , troche z przekory, uwage na jego kompetencje bez wnikania w przeszlosc. Moze chcialem Pana poruszyc, bo ta nasza komunikacja ciagle kuleje. Zdawalem sobie przy tym sprawe, ze kwalifikacje moralne moga byc przeszkoda. Podobny „problem“ mam z lewica u sasiadow; uwielbiam np. p. Gysi. Sadze jednak, ze nie rozchorujemy sie obaj z tego powodu, a na wojne tez nie mamy ochoty. Jak Pan raczy zauwazyc, wacham sie czesto i ratio nie zawsze jest moja racja. Domestosa jednak nie polecalbym, bo jak Pan wie, sa dostepne doskonale srodki bio. Italia tez nie jest moja mocna strona, chociaz wspinajac sie na wzgorza Ligurii potrzebowalbym jednak welnianych skarpetek. Niektorzy maja z nimi klopoty, bo welna wyglada jak bawelna, jedwab jak welna, a buty byly tylko na Chmielnej lub w Wiedniu, czy tez Budapeszcie (tak jest tez dzisiaj). Pisalem Panu kiedys, ze naleze do tzw. frakcji paryskiej w odroznieniu do frakcji toskanskiej oraz do frakcji „tu wat“, w odroznieniu do frakcji „tu nix“. Teraz ma Pan zagadke do rozwiazania¸zaznaczam odpowiedzi nie nalezy szukac w Wikipedii. Czytajac o frakcji paryskiej prosze o dewiacje w kierunku Prowansji i Langwedocji, a jesienia Ziemii Nantejskiej. Przyznaje sie, ze Biarritz nie znam. Podobaja mi sie jednak kolory Deauville.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Lowiectwa nie znosze, bo jest zaklamane. Rzekomo elimunija zwierzyne slaba, dokarmiajac ja jednoczesnie celem pozniejszych igraszek lowieckich. Jeszcze jeden argument przeciw Cimoszewiczowi.

  49. Do Torlin pisze:

    2009-05-07 o godz. 07:58
    Czasem mysle, ze mur „upadl” w Moskwie. Nie Gorbaczowowi to zawdzieczami, lecz faktowi, ze on sam sie przeliczyl, czyli jednak Rosjanom. Dali nam niewole i w koncu wolnosc. Oczywiscie Polacy i Niemcy odegrali tu ogromna role „pomocnicza”. Dlatego tez uwazam, ze Görlitz bylbym dobrym adresem. Miasteczko odrestaurowane za 500.000.000 € z unijnej kasy naprawde wypieknialo; zreszta zawsze bylo piekne, w ciagu ostatnich dziesiatek lat li tylko szare.
    Z powazaniem.
    MA

  50. Kolejny błąd Donalda Tuska. Co błąd, to wielbłąd. Rząd DT słynie z oszczędności. Powinien zatem wykorzystać sytuację i nie przenosić nam (czasowo) stolicy z Gdańska do Krakowa. W Gdańsku uroczystości wypadłyby bardziej okazale i naturalnie, że tak powiem. Oprawa artystyczna z udziałem autentycznych stoczniowców, gdyby tylko zastosowano sikawki, pałeczki, scoty i mundury ZOMO, mogłaby stać się doskonałym tłem dla oficjalnych występów szacownych gości z Europy. Przypomniano by (taniej, bez koniecznosci inscenizacji, reżyserii i kosztów wynajęcia statystów i Misiaka) jak trudną drogę przechodziliśmy ścieżkami zdrowia od 1970 do 1989 i że droga ta nie była wcale usłana różami.

    Wawel jest miejscem chybionym o tyle, że jeśli nie usuną stamtąd namiotów tureckich i innych zdobyczy spod Wiednia, goście gotowi pomyśleć, że świetują inne wydarzenie, za które chwała należy się polskiej husarii pod wodzą wąsatego Jana. No, chyba, że w roli Jana III obsadzi się Bolesława Wąsatego, a rolę smoka wawelskiego powierzy Stefanowi z Nie-Sioła (z uwagi na oszczędność zakupu jadu, siarki i ognia z pyska), rolę Wandy zaś, co to Niemca nie chciała i Polaka wzięła – p. Nelly. Wtedy można będzie upiec dwie pieczenie, a może więcej na jednym ogniu i plan historyczny będzie i głębszy i szerszy. O taką oszczedność kaszbską Donalda jednak nie podejrzewam.

  51. Szanowny Panie Stychowski,
    pozwole sobie Panu zacytowac moje zdanie na temat Pana K. oraz jego ocierania sie o spisek majac nadzieje, ze Pan nie ma z tym (spiskiem) nic wspolnego. Cytat jest niestety po niemiecku, bo nie mam czasu na tlumaczenie. Przy okazji mam do Pana pytanie; czy jezyk niemiecki jest pieknym jezykiem?

    Abgesehen davon, dass die politische Rolle von Herrn K. merkwürdig erscheinen mag, sind seine Exkursionen in den polnischen und deutschen Medien eher einseitig. Nicht lediglich der Tenor seiner Ausführungen, sondern auch die Inhalte sind fragwürdig. Meine Kritik bezieht sich jedoch auf die Ausführungen von Herrn K. über Verlier und Gewinner in Ostmitteleuropa und hat wenig mit seiner politischen Tätigkeit in Polen zu tun. Bis vor kurzem blieb er mir unbekannt. Bei der Debatte über die EU-Verfassung hatte ich dennoch die Gelegenheit, ihn in einer deutschen TV Sendung zu erleben; schlechtes Deutsch (Emotionen) und schwache Rhetorik sowie teilweise zu persönliche Argumentation haben ihn in die Sackgasse geführt. Daraufhin bin ich auf seine Präsenz in polnischen Medien aufmerksam geworden und meine Befürchtungen bzgl. seiner Einseitigkeit haben sich leider bestätigt. Herr K. stellt in den o.g. Ausführungen, in denen er ziemlich allgemein die Lage in Mittelosteuropa beschreibt, nicht deutlich fest woran die eventuellen Verlier tatsächlich zu leiden haben. Eine Reduzierung der ohne Zweifel vorhandenen Probleme auf ein Paar westlicher Unternehmen und ihre „Expansion“ in Polen scheint mir eine pure Verschiebung bzw. Ablenkung von notwendigen Reformen bzw. angespannter innenpolitischen Lage in Polen zu sein. Er erwähnt leider nicht, dass Polen sich intensiv bemüht hat, die Sonderwirtschaftszonen um jeden Preis zu erhalten, auch angesichts der anstehenden EU-Erweiterung. Es handelte sich dabei um eine staatliche Unterstützung der ausländischen Investitionen, die in der EU strikt reglementiert (Unterstützung)wird. Gleichzeitig kritisiert er ziellos die ausländischen Unternehmen. Die von ihm erwähnten Probleme und Mängel haben sehr wohl mit dem Umbruch 1989 zu tun. Sie resultieren zum großen Teil aus dem alten politischen und ökonomischen System. Eine Konstatierung, dass dies insbesondere in Deutschland in beschränkter Weise verstanden werde, dass der Westen panisch auf die Öffnung der ostmitteleuropäischen Märkte reagiere, bestätigt die konstante Ohnmacht der Politik in Polen. Herr K. publizierte in einem neoliberalen Magazin „Wprost“ in Polen und kritisierte die liberalen Tendenzen einiger Osteuropaforscher ohne sie benannt zu haben. Herr K. lebt in einer bizarren Welt, in der er lediglich „Feinde“ in der Lage ist zu bemerken. Auch seine Abneigung den Intellektuellen gegenüber hilft wenig, seine Hilflosigkeit zu kaschieren. Seine Art und Weise, die heutige polnische Realität aus zwei sehr reziproken Polen zu erklären; Neoliberalismus oder Staat bzw. Rest der Welt und Polen, hilf nicht denen, die es verstehen wollen. Somit möchte Herr K. die Politik Polens legitimieren, in der der starke Staat inkl. starker Politiker und polarisierender Feullietonisten den einzigen und richtigen Weg in die Zukunft erschließ. Das ist sein gutes Recht, klingt jedoch wenig überzeugend. Meines Erachtens hat er Recht bei der Feststellung, dass die Wirtschaft von der Gesellschaft nicht getrennt analysiert werden könne; dies ist aber allen Studenten im ersten Semester bekannt und ändert nichts an der Tatsache, dass Polens Politiker selbst nach den Lösungen suchen sollen, wenn sie nicht bereit bzw. nicht in der Lage sind, mit anderen in der EU zu kooperieren. Die Ausführungen von Herrn K. oszillieren eng an der Grenze von Verschwörungstheorien und erzeugen eine EU-Phobie, ohne den Leser zu überzeugen. Er polarisiert gerne ohne die reellen Probleme genannt zu haben, gleichzeitig aber plakatierte seine Parolen mit Freiheit, Solidarität und Gerechtigkeit. Auf diese Art und Weise mündet die Rhetorik von Herrn K. an der Grenze zum Populismus und trägt sehr wenig zur Klärung verschiedener Positionen bei. Selbstverständlich gibt es Verlierer und Gewinner jüngster Transformationen in der polnischen Gesellschaft. Ich habe jedoch den Eindruck gewonnen, dass er nicht nach Ursachen, sondern nach Schuldigen sucht. Ich hoffe, dass ich den platten (Derivat vom Plateau), daher nicht ganz niveaulosen, Gedankenfluss von Herrn K. ausreichend begründet habe.

    Z powazaniem.

    MA

    PS
    Ciagle Pana nie potrafie zrozumiec i zaznaczam, ze nie ma to nic wspolnego z punktem siedzenia.

  52. TO w telegraficznym skrócie

    postacie = postaci (Mn., l.mn. rzecz. postać)
    oburzenie (z powodu czegoś, na coś, na kogoś, czymś, kimś, po czymś, po kimś, wywołać, wyrazić, okazać, przekazać, święte, itp.)

    Język polski jest giętki i ‚miętki’.

  53. O drogę pytam.

    Polska zajmuje czwarte miejsce wśród 30 krajów OECD w zakresie kwintylowego zróżnicowania dochodów, po Meksyku – 26:1, Turcji – 17:1 i USA – 16:1. U nas dziesięć procent najbogatszych zarabia 13,5 razy więcej niż 10 (porównanie dochodów 5% najbogatszych z 5 % nabiedniejszych, nie wpominając o 1% pierwszych i drugich wypadłyby jeszcze „korzystniej”) procent najbiedniejszych. Po nas jest Portugalia – 12,5:1. Średnia OECD to 8,9:1. W Danii i Szwecji najbogatsi nie zarabiają nawet 5 razy więcej niż najbiedniejsi.
    Średnia dochodów 10 procent najmniej zarabiających w OECD to 7 tys. dolarów rocznie, w Europie – 8 tysięcy, w USA – 6 tysięcy. Polska (trzecie miejsce!) – 2 tys. dolarów, po Turcji – 1,3 tys. i Meksyku – 1 tys. dolarów rocznie.

    Jesteśmy w połowie drogi do… jakości życia jaka panuje w Meksyku i coraz bardziej oddalamy się od Danii, która pod względem możliwości inwestowania plasuje się na pierwszym miejscu, podczas gdy my na 43. Na 43! Nie tym się w Polsce zajmują media, jak i nie to frapuje rządzących, tak obecnych jak i poprzednich, oraz wcześniejszych. Tak miało być?

    Mamy jak w patologicznej rodzinie: tatauś z wujkami i kumplami baluje mimo (dosłownie) wszystko. Jeśli akurat z którymś jest skłócony to wielkość wydatków na balowanie się nie zmniejsza, gdyż baluje się większej liczbie miejsc, a zastaw się a postaw wszędzie fukcjonuje tak samo. W pogoni za atrakcjami wynikającymi z rauszu jaki daje zabawa jak i przygotowanie do niej – nie ma mowy o kacu, tym bardziej że przy permamentnej zabawie (i przygotowaniu do niej) kac balujących nie dopada. Adrenalina jest tu skuteczną pomocą. Ale, cholera jasna, refleksji nie sprzyja, o czym rzeczony tatuś z kumplami nie wiedzą, albo jedynie w ferworze walki o swoje krótkoterminowe cele nie pamiętają.

    Czyż potencjalnych gości, jeśli bardzo liczą na zaproszenie do wspólnego ucztowania, nie można przeprosić, bo u nas bieda i musimy akurat pilnie o dzieci (system) zadbać? Czyż nie można umówić się na za dziesięć lat, albo chociaż za pięć i w międzyczasie stanąć na głowie by nam bliżej było do Danii (ponoć zasiłek rodzinny na dziecko wynosi tam 1,5 tys.zł) i Szwecji, a dalej do Meksyku? Czy nie spotkałyby się takie przeprosiny ze zrozumieniem? Toż każdy z gości wie to co ja wiem, bo pełno jest informacji o naszej kondycji w różnych opracowaniach, ba, bardziej dostępnych w Starej Unii niż w Nowej, bo jawności tam więcej niż u nas.

    Czy ktoś mnie poprze?

  54. Teresa Stachurska pisze:

    2009-05-07 o godz. 12:31

    Popieram Pania calkowicie i prosze o zarzucenie wiary w cuda.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Cudem bylo dziesiate miejsce na swiecie w czasach zaprzeszlych.

  55. Teresa Stachurska pisze:

    2009-05-07 o godz. 12:31

    Lizak:
    Pani wpis jest jasny,konkretny i przekonywający ,bowiem jest oparty na faktach i cyfrach będących ich odbiciem.
    Nie dostrzega tych zjawisk tylko prawica porażona kurzą ślepotą .
    Tak jest im wygodniej.
    No cóż, kurzy móżdżek.

  56. MA pisze:

    2009-05-07 o godz. 12:43

    Widzę ,że ma pan poważne problemy z czasami i miejscami.
    Zresztą nie tylko z tym…

  57. MA pisze:

    2009-05-07 o godz. 11:50

    Lizak:
    Na ja.Deutsche Sprache ist uber alles.

  58. Torlin pisze:

    2009-05-07 o godz. 09:45

    Lizak:
    Panie Torlin proszę się oddawać miałkiej kulturze swego blogu jako, że na przyzwoitą politykę pana nie stać.

  59. Kadett;
    Tym posłem który wygłosił taką kwestie z trybuny sejmowej był Henryk Goryszewski poseł z lat 1997 -2001 .Jak podaje archiwum Sejmu na koniec kadencji pozostawał w grupie 43 niezrzeszonych posłów ( Ucieczka zpokładu AWS ? nie pamietam . Wcześniej Heryk Goryszewski był posłem w latach 1991-93 z listy Zjednoczenia -Chrześcijańsko -Narodowego .

  60. TROCHE IRONICZNIE!
    Kilku blogowiczy pociagnelo na plsowanie Polskie w swiecie w wielu dziedzinach, a ze jest ich calkiem niewiele ( czym mozna sie poszczycic), ja postaram sie dodac kilka innych.
    1. Jestesmy na 4 tym miejscu w swiecie w przeliczeniu na jednego mieszkanca ( po Rosji ) w ilosci wypitego alkoholu.
    2. Jestesmy w 10-tce krajow swiata w ilosci spalanych papierosow,
    3. Jestesmy na 6-tym miekjscu w Europie pod wzgledem ilosci zatrzymywanych za kierownica kierowcow pod wplywem alkoholu i innych srodkow.
    4. Jestesmy w pierwszej dziesiatce najbardziej zdewocialych ( wsrod kobiet) krajow swiata chyba zaraz po BRazylii.Wiara nie tylko niby czyni cuda, ale tez zabija swiadomosc rzecsywistosci.
    5. Jestesmy krajem z stosunkowo najwiekszym odsetkiem ludzi znajacych sie na wszystkim tj. samorosli lekarze, adwokacu, ekonomisci, politolodzy itd itp.
    6. Nie jestesmy narodowoscia cudotworcza, a wierzymy latwo w obietnice cudow.
    7. Najszybcie popadjaca ze skrajnosci w skrajnosc populacja zyjaca w kraju nad Wisla.
    8. Chyba w koncu jedno z pozyteczniejszych zjawisk – spoleczenstwo sklonne do poswiecen z pobudek patriotycznych.
    9. Spoleczenstwo umiejace wymyslac najbardziej wzniosle slogany jak np. DOKAD ZMIKERZAMY I O OC WALCZYMY!
    POLAK POTRAFI!
    RECE PRECZ OD SYJONIZMU!
    KAZDA KUPA GNOJA NA WAGE DOBROBYTU! Itd Itp.

    Zeby tak nieco powazniej , musze jednak stwierdzic, ze poziom blogowania , reprezentowanych mysli,zdolnosc wnioskowania na tym blogu nader jaskrawie odzwierciedla typowy polski bigos. Chce sie powiedziec zgodnie ze starym PRL-owskim sloganem, ze z kazdej maki bedzie chleb – dajac klam temu co pisze nasz naczelny medrzec blogowy , imc ekspert nijaki Tow.Lizak. Kiedys sie mowilo Narod z Partia – Partia z narodem, a dzisiaj ja mowie Blog z Lizakiem- Lizak z blogiem – niech sie umacna sojusz robotniczo-chlopski, awangarda pogardy i glupoty bezgranicznej !!!!!

  61. Pani Stachurska,
    Pani trzeba droge wskazywac jak malej dziewczynce ? 😉

    Kwartyle – to wie student statystyki po kilku juz lekcjach – nie sa najlepsze (nie mylic z daktylami 😉 ). GINI – to jest to. W Polsce nierownosci dochodow sa wysokie, ale nasz wskaznik GINI jest blizszy sredniej EU niz USA. W UE sa kraje o wyzszym GINI (czyli zroznicowaniu) niz Polska – zdaje sie 2: Irlandia i Portugalia. Podobny poziom jest na Litwie i Estonii. Skandynawia oczywiscie ma najnizsze, za nimi sa Niemcy, dalej Francja. Czechy i Wegry maja nizszy GINI od sredniej EU.

    Ekonomisci, za wyjatkiem tych szczegolnie jajoglowych teoretykow i mistrzow slowa, potwierdzaja (pozytywna) zaleznosc miedzy wzrostem a zroznicowaniem, roznice dochodow, czyli wieksza „drapieznosc” nakreca wzrost, co jest chyba zrozumiale. Celem ekonomii, w moim rozumieniu, jest wysoki wzrost gospodarczy z jednoczesnym wyrownywaniem poziomow zycia. Czyli utrzymanie rownowagi, jak w czasie jazdy na rowerze.

    Skandynawia nie zawsze byla kraina slodkiej rownosci dochodow i redystrybucji, musiala sie wydzwignac i dogonic reszte kontynentu. Takze miala swoje kryzysy finansowe i fazy hamowania rozbuchanego walferyzmu. Niemniej moze byc wzorem. Ale czy Polacy sa w stanie (Skandynawowie sa powazni, rzadko usmiechaja sie i bawia jak dzieci 😉 ). Polski charakter jest blizszy wlasnie portugalskiemu i irlandzkiemu. A takze odziedziczona struktura: ogromny procent ludnosci zyjacej z rolnictwa, do tego dochodzi silna sklonnosc do przechodzenia na wczesna emeryture. I nie jest to przymus jakis ekonomiczny, prosze mi tego farmazona nie podawac na sniadanie, lecz parcie na Sejm i ustawodawstwo.

    Dania ma doskonale firmy miedzynarodowe, ich edukacja i system rodzialu zasilkow jest wysmienicie zorganizowany, opieka spoleczna nie jest naduzywana, administracja publiczna jest kompetentna i nieskorumpowana. Klimat do prowadzenia biznesu doskonaly. Nikt nie broni Polakom tak sie zorganizowac, ale czy sa oni w stanie to zrobic. Prosze spojrzec wkolo, i w lustro. Dania jest bogatsza, jej dochod na glowe jest ze 2-3 razy wyzszy, wiec jest z czego placic i konsumowac. Poziom zycia jest tam wyzszy – po prostu. Polska musi do tego poziomu dojsc, organizacyjnie i materialnie, zanim zaczniemy porownywac kwoty zasilkow. Tymczasem Dania jest w recesji, a dobrze im tak.

    Holandia ma niskie bezrobocie, bo tam wypracowano przez 30-40 lat sposob organizacji rynku pracy. W Kanadzie sa solidne banki, kazdy kraj wypracowal sobie cos. Polska jest na tej drodze, na razie musi sie wzbogacic, infrastrukture zbudowac, edukacje podniesc z gruzow (po czesci winien jest PRL i jego pozostalosci).

    Spodziewam sie, ze za 30 pare lat jak dobrze pojdzie, w Polsce nierownosci beda skandynawskie, dynamika wzrostu irlandzka, klimat i luz zycia portugalski. Poki co trzeba srednia EU gonic. Prosze porwonac kraje regionu. Wegry zostaja w tyle wlasnie przez redystrubucje dochodow i ogromny deficyt budzetu. Radzilbym okazyjnie zastanowic sie, co przemawia przeciw jakiejs tezie, zanim sie ja rzuci na pozarcie, chocby nie wiem jak byla ona chrzescijanska.
    Pozdrawiam
    T.O.

  62. Teresa Stachurska pisze:

    2009-05-07 o godz. 12:31
    O drogę pytam.

    Pytam rowniez; mianowicie z jakich przeslanek statystycznych wychodzi Pani, aby imputowac, ze mogloby byc lub ze jest lepiej.
    Z powazaniem.
    MA

  63. Czwaretgo czerwca w Gdansku w demokratycznej i wolnej Polsce musi znalezdz sie miejsce zarowno na oficjalne obchody, jak i na uzasadnony robotniczy protest. Demonstrujacy w Gdansku stoczniowcy korzystaja z jednego z fundamentalnych praw obywatelskich, odzyskanych wlasnie w 1989 roku. Protest ten prawdopodobnie nie uratuje ich miejsc pracy, ale jeszcze raz zwroci uwage rzadzacych na ich sytuacje. Demonstrujacy stoczniowcy walcza o swoja egzystencje, a takze o egzystencje swoich rodzin. Demonstrwowanie w miejscach, gdzie nikomu nie beda przeszkadzali i nikt nie bedzie ich widzial mijalo by sie calkowicie z celem protestu. Problemy spoleczne, lezace u podstaw protestu, sa po epoce turbo kapitalizmu, wspolne dla calej Europy i swiata i nikt w Polsce nie musi sie za nie wstydzic i zamiatac je szybciutko pod dywan przed gosciami oficjalnej czesci obchodow. Demokratyczny kraj musi byc w stanie taka demonstracje zniesc i ma dojsc srodkow, aby zadbac o spokoj i bezpieczenstwo oficjalnych obchodow. Zadymy w stylu SA stosowane przez faszyzujacy zwiazek Sierpien 80 sa z pewnoscia do opanowania srodkami policyjnymi i prawnymi. Przypomnijmy sobie demonstracje, ktore towarzyszyly obchodom rocznicy utworzenia NATO.
    Rola rzadzacych jest rozwiazywanie i zazegnywanie konfliktom, a nie ich ignorowanie, schodzenie im z drogi i ucieczka przed nimi. PO opuscilo juz na rzecz Sierpnia 80 swoje biura poselskie, potem bedzie Gdansk, a co bedzie potem?
    Tusk wciaz liczy na to, ze dotrwa do wyborow prezydenckich jako nieskalana zadna kontrowersyjna decyzja polityczna dziewica. Ciekawe, czy przyniesie mu to sukces wyborczy?

  64. Pani T.S.
    To co napisalem w chaosie jest, rzecz jasna. Dodam, ze „nawis ludnosci rolniczej” oraz emerytalnej jest wazna przyczyna polskich nierownosci. Ten pierwszy nawis juz udalo sie zmniejszyc. W Czechach on wlasciwie nie wystepowal, a to oznacza, ze 1/3 doroslej ludnosci trudnila sie czyms co nie dawalo dochodu, nie bylo wydajna, co obciazalo caly bilans dochodu narodowego. To byl jeden z kilku wielkich problemow balcerowiczowskich przemian. Podejrzewam, ze transfery unijne dla rolnikow zmniejszaje wlasnie te nierownosi i statystyki (kwartyke i inne daktyle) moga wypasc lepiej za rok 2009. Inny porblem to strasznie niska aktywnosc zawodowa Polakow.

    Wiem, ze jest pani na pozycji PPP, na ktore ja nie jestem w stanie przejsc. Niemniej prosze zauwazyc, ze jak sie pominie cala te ideologie i spokojnie rozwazy fakty, z kazdej strony sie je obroci, to w wielu sprawach sie zgadzamy: edukacja w Polsce jest pieta achillesa i hamulce rozwoju, administracja publiczna jest pod psem, nierownosci dochodow sa skandaliczne (ale skad one sie biora?) …

    A tu, na inteligenckim blogu, dyskusja biegnie o Stalinie w Szczecinie i innej d-marynie, kapitalizmie w sensie szerokim jak Odra pod Wroclowiam roku pamietnego. Jak dzieci …
    A my tu zaby …

  65. Jest pomysł by w Wieliczce – http://gadzinowski.bloog.pl/?_ticrsn=3&ticaid=67fbf .

  66. Z oklaglymi rocznicami lepiej w Polsce uwazac. Na ogol sa one zapowiedzia nadchodzacej wielkiej klapy rezimu. Ostatni raz kiedy Wolna Polska swiecila 25 rocznice wymarszu ku wolnosci , 6 sierpnia 1939 roku , wydano bardzo ladny bloczek pamiatkowy (patrz http://bobolowisko.blogspot.com pojawi sie w najblizszym czasie) upamietniajacy tworce II RP oraz jego aktualnego nastepce, marszalka Rydza Smiglego . Dwa miesiace pozniej Polski juz nie bylo. A wszystko wygladalo tak przyjemnie. Jeszcze w listopadzie 1938 roku swiecilismy wspolny z III Rzesza najazd Czechoslowacji i powrot Zaolzia do Macierzy!. Panie Boze chron mnie od przyjaciol bo z wrogami sam sobie poradze mowil kardynal Richelieu i mial swieta racje. W kwietniu 1939 roku III Rzesza wypowiedziala pakt o wiecznej przyjazni i wspolpracy, Hitler zostal honorowym obywatelem Gdanska a we wrzesniu juz byl tam z ponowna wizyta na czele wiernych oddzialow. Na miejscu Tuska odwolalbym cala impreze aby nie kusic losu.

  67. Szanowna Pani Stachurska ma na ogol duzo do cytowania ale malo do powiedzenia. Tym razem jednak jej obserwacje sa trafne. Nasza Umeczona Ojczyzna zrobila duzy krok w kierunku gospodarczej zapasci. Tym, ktorzy chca zobaczyc jak wyglada sprawa w terminach scislejszych niz te, ktore mozna zamiescic w tutejszym blogu zapraszam do http://bobolowisko.blogspot.com gdzie dwa ostatnie wpisy i nadchodzacy poswiecone sa ekonomii Chrystusa Narodow w drodze na Golgote.

  68. @Waldemar
    Imć Goryszewski zasłynął bardziej z frazy o tym, co ważne i nieważne dla Polski być może, a po zakończeniu kariery na Wiejskiej sprywatyzował się zgodnie z zasadą „bo nie ważne czyje co je, ważne to je, co je moje…” i doradzał PONOĆ innym w powołanej do tego spcjalnej kancelarii, jak nie zahaczać o ustawę podatkową, którą wcześniej Sejmowi przedkladał.

    Jeden opryszek pyta drugiego w bramie: A ty skąd masz ten portfel?
    – Przed chwilą sprywatyzowałem.

  69. Szanowni Blogowicze, co by nie mówić, wydarzenia związane z 4 czerwca to wielki tryumf Pana Lizaka. Odkąd czytuję komentarze na blogu Pana red.Daniela Passenta, Pan Lizak niezmiennie wskazywał na ewolucyjnie marniejące postsolidarnościowe szeregi, krzątające się u korytek władzy. Przeniesienie imprezy z Gdańska do Krakowa, czyli ucieczka ekipy jednego odcienia solidarnościowego, przed swoimi pobratymcami , aktualnymi działaczami i członkami „S” to wydarzenie tak kuriozalne, że aż paraliżujące. To samo pokolenie aktywistów politycznych/politycy i związkowcy/ powtarza w stylu, od którego ja zapadam się ze wstydu pod ziemię- powtórkę z historii iście w „lumpexowym” stylu. Premier, który podczas swojej niedawnej kampanii prezydenckiej ze wzrokiem nieuchwytnym przez kamery dukał o kobiecie, która wytykała Aaleksandrowi Macedońskiemu, :”Jeśli nie masz czasu na kontakty z prostymi ludźmi- to nie bądź królem”/cytat z pamięci/ spieprza/przepraszam/ przed zrozpaczonymi swoją sytuacją stoczniowcami. Politycznie, to beznadziejne ,chorobliwie kunktatorskie zachowanie, które m.in. podbarwia stoczniowców na PiS-owsko.W Gdańsku , dodatkowo Platformie robi tyły prezydent tego miasta, który swoją telewizyjną agitacją pro-Tuskową – tylko jątrzy.
    Podzielam poglądy Bywalca2, który słusznie opisał, czym są w dzisiejszej Europie takie strajki, jaki zapowiadają stoczniowcy- to normalka i prawo w demokratycznych systemach.
    Oprócz tego, że premier rządu zamiast zmierzyć się z problemem stoczniowców twarzą w twarz, chyłkiem czmycha do Krakowa – suerchichotem w naszej Historii, zapisze się takie finałowe zwieńczenie legendarnej Pani „S”, której jeszcze bardziej legendarny przywódca, publicznie oświadcza/”Teraz my”/, że dla propagowania idei potrzeby „wartości”/bez konkretów/ gotów występować wszędzie gdzie go zaproszą/” Nawet do „Diabłów” żeby oświadczyć im, że kocha Boga”/.
    W świetle faktów i po ludzku, można powiedzieć,że nasz Noblista, za pieniądze, gotów jechać na zjazd jakiejś skrajnej partii neofaszystowskiej z tłumaczeniem o krzewieniu „wartości”, coś tam pobełkotać i do domu. Neofaszyści mają etykietkę Noblisty, kojarzonego z walką o wolność, i zostają oczywiście przy swoich!!! wartościach, a dawna legenda ,ma tantiemy od sławy wykreowanej kiedyś z pięknych idei. Totalna małość i nesmak…
    Wartości firmuję! waaartościii! Komu wartości! komu!… Wartościiiiiiii firmuję..!!!!

    Pozdrawiam,Sebastian

  70. Donald Tusk jeszcze raz wykazał się i całemu narodowi, że żaden wybór nie jest trudny dla niego. Ja też jestem za przeniesieniem obchodów rocznicy uzyskania wolności od komunizmu do Krakozji. Już sobie to wyobrażam. Po oficjalnych przemówieniach głów państw i przywódców narodów zaczyna się część rozrywkowa. Na Balicach ląduje samolot z Nowego Jorku, wysiada zeń Victor Nagorski (Tom Hanks) jako zwycięzca i bohater obojga narodwo. Na płycie wiwatują tłumy na jego cześć, a połączone ekipy filmowe pod kierownictwem Stevena Spielberga i Piotra Farfała (TVP) kręcą Terminal 2.

    Krakozja rules.

  71. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA – czy jezyk niemiecki jest pieknym jezykiem?

    Osobiscie nigdy nie rozpatrywalem tego problemu od tej strony. Faktem jest, ze okres ostatnich +/- 500 lat na arenie np. filozofi w znacznym stopniu zdominowany jest/byl przez niemieckojezycznych, z drugiej strony wiadomym jest, ze w filozofi z czasow Arystotelesa az tak daleko (chyba wcale) nie odskoczylismy. To znaczy horyzonty sa, ale reszta jest po prostu silniejsza.
    Moge powiedziec, ze da sie z nim (jn) zyc, jest bardzo bogaty w niuanse …. jak Panu zapewne wiadomo rozwija sie http://de.wikipedia.org/w/index.php?title=Datei:Cogito_Innerer_Schweinehund_Bonn.jpg&filetimestamp=20071230001525
    To wlasnie jeden z niuansow uziemil (przetracil) odwazna, inteligientna Herte Däubler-Gmelin, a teraz fabrykowane sa postawy (Wiki) u Leo Stzraussa. Zadne pieknie formulowane zdania nie uratowaly jej, nikt nie wyciagnal reki (nikt!), bylo tzw pospolite milczenie, ale sie odradza. W Niemczech jest tez paru tzw „komisarzy moralnych”, ale oni tez milczeli jak dzieci aby nie powiedziec tchurzo fredki.

  72. A ja nie widze nic takiego zdroznego w przeniesieniu uroczystosci w miejsce, ktore daje lepsze gwarancje bezpieczenstwa i spokoju.

    Ilekroc organizowany jest szczyt, na ktory ma przybyc bukiet glow panstw czy szefow rzadow, tylekroc miejsce szczytu przeksztalca sie w twierdze broniana przez dywizje policji i wojska. To oczywiscie nie przysparza splendorow samemej imprezie, ale przynajmniej zapewnia jej spokojny i bezpieczny przebieg. A protestujacy moga protestowac, co z reguly czynia i maja swoja porcje bytu mediach, ale ich protes, choc widoczny, nie zakloca przebiegu imprezy.

    Wawel ? Czemu nie ? Przynajmniej jest to latwy obiekt do zabarykadowania przez zadymiarzami, a poza tym takie samo prestizowe miejsce jak kazde inne. Gdyby Gdansk mial zamek jak Krakow czy Warszawa, to pewnie nie byloby klopotu.

    Pozdrawiam.

  73. Roman56PL pisze:

    2009-05-07 o godz. 14:28

    Lizak: Drogi panie „głupotą bezgraniczną” jest lekceważenie własnego narodu z zawstydzającej pozycji uciekiniera i przemądrzałego konesera amerykańskiej polityki przemocu i gwałtu.

  74. Och Telegraphic,

    ale Ty jestes rzeczowy i konkretny ! Szczecin i Stalin czy kapitalizm w sensie szerokim: tak samo dobre temat na – wedlug Twojej nomenklatury – inteligencki blog, jak kwintyle, percentyle, statystyka, czy hard core ekonomia analityczna. Swoja droga jest tyle blogow ekonomicznych (czyli nie-inteligenckich ?), a wiec czemu tam nie powalczysz o procenty i wskazniki ? Czyzbys mial jakas misje ewangelizacyjna …?

    Pozdrawiam.

  75. Decyzja Tuska o przeniesieniu oficjalnej czesci obchodow 4 Czerwca z Gdanska do Krakowa na Wawel jest kapitulacja. Moglbym spac spokojnie, gdyby byla to tylko osobista kapitulacja wiecznie niezdecydowanego, pozbawionego charyzmy i wlasciwosci przywodczych polityka. Niestety dla mnie ta decyzja jest tragiczna plajta polskiej demokracji. Jest ona o wiele niebezpieczniejsza dla polskiej demokracji niz wszyskie dyktatorskie zakusy, ktore tak chetnie przypisywalismy Kaczynskim. Swoja decyzja Tusk obnaza nie tylko wlasna slabosc, ale takze slabosc polskiej demokracji. Kazda demokracja jest tylko taka silna, jak ludzie, ktorzy gotowi sa jej bronic. Jesli polskiemu premierowi, przywodcy najwiekszej demokratycznej parti poltycznej w Polsce nie starcza odwagi, aby stawic sie swojej odpowiedzialnosci jako PREMIER i aby zaakceptowac prawa obywatelskie swoich rodakow, to co wlasciwie chce on swietowac 4 czerwca. Jesli tylko siebie, to naprawde jest co swietowac.

  76. TO

    Stara się pan szczypać Panią Teresę, która mówi o kwintylach.
    Pan zaś wyjeżdża z jakimiś kwartylami pouczając :
    „Kwartyle – to wie student statystyki po kilku juz lekcjach – nie sa najlepsze (nie mylic z daktylami ).”
    Zatem jeśli nie wie się o czym mówią, nie wypada zabierać głosu, a nie mówiąc już o czynieniu wytyków ,co zakrawa jak zwykle na prawicową bezczelność.

  77. I co ja się wściekam na stoczniowców, jak mamy tak samo myślących w tym blogu. Oto co należy zrobić zdaniem pupila tego blogu: „Oprawa artystyczna z udziałem autentycznych stoczniowców, gdyby tylko zastosowano sikawki, pałeczki, scoty i mundury ZOMO”.A przecież chodzi tylko o jedno, aby wypchnąć Tuska z gośćmi z Gdańska i aby Pan Prezydent mógł w otoczeniu pseudostoczniowców świętować rocznicę ciesząc się z poparcia tłumu. I co z tego, że są to tylko proPiSowscy działacze związkowi…

  78. Jacobsky,
    To jest elementarne. Jak kobieta pyta o droge nalezy jej jasno odpowiedziec. A nie krotko z mostu – tamuj pani idz. Niech porowna sobie kobieta kwartyl z kwintylem, mogla przeciez uzyc decyla i wtedy by jej wyszly wieksze roznice, nie mowiac o centylach.
    A Tobie sie myli nauka z ewangelia, zdaje mi sie.

    Widzisz Jacobsky, roznice ekonomiczne miedzy ludzmi trzeba zmniejszac. A roznice nade wszystko biora sie z niewiedzy. Czy inteligenci to ludzie?

  79. TO jest bardzo niepoważne

    Przykro nam, że ma pan skłonność do chaotycznego pisania, jak łaskawca raczy sam zauważyć. Obawiać się należy, że to nieuporządkowanie jest pochodną kłopotów z logiką myślenia.
    A jeśli tak,to należy przyjąć, że pańskie koncepcje pseudoekonomiczne są tyle warte ile pańskie wpisy.
    Wspomina pan o nawisach ludności rolniczej i emerytach.
    Proszę drogiego pana nawisy to możemy mieć śniegu nad okapem dachu jeśli go nie uprzątamy.
    Natomiast mówienie o znaczących grupach czy klasach społecznych w kategoriach przedmiotowych jest brakiem kompetencji i kultury, tak typowych w antyspołecznych rozważaniach burżuazyjnej propagandy.
    I powiedzmy sobie jasno nie te grupy ludności stanowią o swoich nierównościach społecznych.
    Za te nierówności ponosi odpowiedzialność bieżąca polityka sił solidarnych, traktujących z lekceważeniem i obrzydzeniem główne i fundamentalne siły narodu, bez których Solidarność nie miałaby nic do powiedzenia.
    Obecni neoliberałowie prowadzą politykę redukcji siły roboczej i jej eliminacji z rynku.
    To świadome i błędne zarzynanie polskiej gospodarki poprzez tworzenie zbędnych i szkodliwych rezerw bezrobocia ogranicza możliwości rozwojowe kraju.
    Zatem obciążanie wspomnianych grup ludności, których możliwości produkcyjne zostały wyeliminowane z rynku przez błędna politykę nowych elit stanowi zakłamaną propagandę starającą się odciążać własne błędy.
    Dramatyczne nierówności powstały w rezultacie wywłaszczenia całego narodu na rzecz nielicznych wybrańców i apologetów systemu burżuazyjnego.
    Różne polityczne półgłówki chcą obarczać wieś za to, że na swoich barkach zawsze niosła akumulację i rozwój kraju.
    Albo staraja się obarczać emerytów winą za ich głodowa sytuację egzystencjalna. A któż ją przyczynił?
    A dlaczego nie stworzy się systemowych warunków angażujących tych ludzi na rynku?
    Dlaczego pozwala się na ogromny „nawis bezrobocia”, za trwale niebezpieczny „nawis emigracyjny”?
    Nie mogą ignoranci ciągle spuszczać się na niewidzialna rękę rynku, bowiem nocnik się napełni a oni obudzą się w niezbyt komfortowej sytuacji. Ponadto nie wypada po prostu oszukiwać społeczeństwa,co czyni się permanentnie i bez żadnych zahamowań opowiadając różne bzdury odziane w „kwartylowe”neologizmy mające uzasadnić społeczne okradanie.
    To nie tylko wstyd,i nie tylko także bezczelność lecz głównie ignorancja połączona z tupetem. Przytaczanie czeskiego przykładu jest niestosowne o tyle, że posiada ten kraj kilkakrotnie mniej ludności niż Polska.
    Czechy z różnych powodów uniknęły zniszczeń jakie musiał ponieść nasz kraj.
    W związku z tym uzbrojenie organiczne kapitału w Czechach jest nieporównywalnie wyższe, a co za tym idzie społeczna wydajność pracy.
    Dlatego dobrze byłoby dać sobie na wstrzymanie w zakresie pouczania na nieadekwatnych przykładach.
    Mimo tak korzystnej sytuacji wyjściowej w Czechach nie dopuszczono do zniszczenia, naszym niepoważnym wzorem wielkotowarowej gospodarki rolnej.
    A w Polsce, niestety, ta absurdalna sytuacja zniszczenia PGR-ów, wprowadzenia bezrobocia, zrozumiałej ucieczki na emerytury, ponieważ pracy nie można znaleźć, musiała obciążać budżet państwa,co powinien rozumieć każdy absolwent szkoły średniej.
    A od pana Balcerowicza należałoby wymagać nieco więcej.
    Kiedy jednak zmierza się do akumulacji pierwotnej kapitału w rękach pomazańców ,to trudno się dziwić,że następuje to drogą szerokich mas obywatelskich.
    Innej alternatywy, oprócz opowiadania zaciemniających obraz banałów, nie ma.
    Kosztem interesów społeczeństw doprowadzono je do kryzysu na, którym zarabiają finansiści, i wyjście z tego dramatu także odbędzie się na grzbietach najsłabszych grup społecznych.
    Reszta jest politycznym pieprzeniem dyrdymałów pozorujących obiektywną konieczność wyzysku i niesprawiedliwości.
    Tak gloryfikowane przemiany balcerowiczowskie w gruncie rzeczy sprowadzały się do tego o czym powiedziano wyżej.
    Ich istotą była seria kopniaków ekonomicznych jakie z całą bezwzględnością zaaplikowano społeczeństwu.
    Wspomniane transfery unijne dla polskich rolników nie stanowią żadnej łaski, bowiem w istotny sposób są one niższe od rolników starej unii oraz są one efektem polskich wkładów wnoszonych do funduszów unijnych.

    Nieładne i nieobiektywne jest utyskiwanie na bardzo niską polską aktywność zawodową, bowiem jest ona wypadkową bardzo wielu złożonych czynników ekonomicznych ,w tym w znacznej mierze niezależnych od obywatela.
    A czym żeż jeżeli nie bardzo odważnym przejawem aktywności zawodowej Polaków jest ucieczka na inne rynki pracy, w formie ogromnej i szkodliwej dla Polski fali emigracyjnej.
    I jeżeli się na spokojnie rozważy wszystkie elementy sytuacji i czynniki na nią wpływające, to należy zdecydowanie powiedzieć, że komuny już nie ma i obecna rzeczywistość jest tworem polskich nawiedzonych sił solidarnych wspartych jednoznacznym interesem obcego kapitału.
    Także prawicowe opluwania Stalina nie są skutkiem lewicy a durnego zacietrzewienia prawicowego nie rozumiejącego obiektywnych i korzystnych dla Polski rozwiązań jakie im przyniosła lewica.
    Obecna Polska jej obraz, klimat i atmosfera, stan materialny i cały bagaż ułomności stanowią konsekwencje solidarnej koncepcji nierówności społecznych jako siły dynamizującej kapitalizacje bogatych.
    W związku z nadchodzącym dla was wielkim świętem 4 czerwca winniście się bardzo postarać , by udokumentować nam ile to szczęścia nam przynieśliście panowie.
    Bardzo bym chciał w to uwierzyć,bowiem jeśli się nie ma dóbr materialnych ,to ponoć głęboka wiara bardzo pomaga.

  80. @Torlin
    Rzecz w tym, że premiezydent Tusk poraża swoją indolencją, niezdecydowaniem, wyrachowaniem słupkowym, koniunkturalizmem, niechęcią do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z ryzykiem oraz zwykłym politycznym strachem przed zmierzeniem się z najmniejszymi nawet wyzwaniami. Dotyczy to wszystkich sfer – od bioetyki po obchody rocznicowe. Unikanie pola konfrontacji za wszelką cenę, nawet tam, gdzie oczekują od niego zwolennicy PO, to jego żelazna zasada polityczna, która ma go doprowadzić do prezydentury. Byle się nie narazić zbyt dużej liczbie przyszłych wyborców. . On nie tyle, że jest ‚wypychany’. On jest wypchany. Im wcześniej przejrzysz na oczy, Torlin, tym mniejsze będzie Twoje rozgoryczenie. Polityka to nie slalom gigant, ale trudny bieg przez przeszkody, które trzeba czasem pokonać.

    Pozdrawiam

  81. Mamy różne zabawy dzieciństwa:
    -plucie na odległość
    -sikanie do celu
    -picie z gwinta
    -zabawę w szczerość
    -flirt………..

    Chłopcy życzą sobie zamiast kibicowania , zadymy…………

    Zakładam, że Tusk jest pragmatykiem, schodzącym z linii ciosu. Media mogą być niezadowolone, że przepadnie wierszówka związana z liczbą rannych i zabitych stoczniowców i policjantów………..
    Tylko…….po 20 latach można już dojrzeć?
    20 lecie międzywojenne poza budową infrastruktury, obfitowało w krwawe strajki i demonstracje. Czy unikanie tego przy święcie , jest grzechem?
    Nie wszystko widzę różowo w tym rządzie, ale racjonalizm i pragmatyzm w postępowaniu mi się podoba.
    Niech będzie wołem, który wszystko naprawi………
    Małpy z brzytwą już były……….

  82. Szanowny Panie Redaktorze,
    Raczył Pan zauważyć, iż „poważnym zagrożeniem dla obchodów
    (obalenia komunizmu- dopisek mój) są stoczniowcy z Solidarności i S-80, dla których nie ma nic ważniejszego niż ich los.” Zdanie to zostało zabarwione kontekstem, w taki sposób, by uczynić z oczywistych związkowych obowiązków, a dokładniej- z prawidłowego wypełniania przypisanej im społecznej i politycznej roli – zarzut natury moralnej i politycznej. Nie ośmieliłaby się, zapewne czynić zarzutu z powielania propagandowych zaklęć, gdyby nie jedno ważkie „ale”.
    Szkoda, że podczas pobytu w USA nie nauczył się Pan płukania złota.
    Bo przeoczył Pan jedyny — jak dotąd — cud dokonany przez premiera Tuska. Najprawdziwszy cud na drodze do obiecanej normalności.
    Polskie związki i polscy stoczniowcy czynnie i widowiskowo zakłucający świąto obalenia socjalizmu to przecież niezwykła w naszej szmatławej i pokreconej publicznej egzystencji NORMALNOŚĆ. Jakiś przebłysk, jakaś iluminacja racjonalności i sensu.
    Witać to wydarzenie trzeba jako cud zmartwychstania rozsądku, jako renesans logiki, jako jutrzenkę społecznego rozwoju.
    I chwała Tuskowi, za stworzenie klimatu i warunków dla zaistnienia owego ” klasowego” przebudzenia.
    Lepiej póżno niż wcale. A sukces Tuska tym większy, że ów psychodeliczny trans i senne majaki antyzwiązkowego w istocie antykomunizmu zniewalały naszą świadomość przez trzydzieści lat.
    Co prawda, bajkowy książę swym pocałunkiem pokonywał stuletni sen ksieżniczki, ale działo się to w epoce, w której istotne zmiany wymagały wieków. I choc nasi stoczniowcy przespali tylko trzydziesci lat, to i tak Tusk smyknął owego księcia w cudotwórstwie. I gdyby nie jego uroda a la Pazura, pewnie bym się w nim bez pamięci rozkochała. A tak, niestety względy estetyczne, zredukowały moją egzaltację wywołana opisanym cudem, zaledwie do poziomu wdzięczności.
    Przy czym moja powściągliwość nie ujmuje wielkości samemu wydarzeniu. W niczym. Tusku, DZIĘKUJEMY!!!
    Z goracym powitaniem, magrud

    PS.
    Przepraszam za smiałość, ale gdyby zechciał Pan podać jakiś przykład owego „wieloletniego przekupywania i pobłażania” , które „spowodowało, że działacze obu związków czują się bezkarni”, to byłabym bardzo wdzięczna.

  83. Zaginal (?!)_ Stefan Zielonka , szyfrant. Ostatnio widziano go w naszej klasie (chle, chle)( ech ten moj wycirusowy keyboard )
    Polska to naprawde diwny kraj. A moze to tylko wiadomosci sa dziwne ?

  84. Slalomowiec giganciarz, mistrz Europy powie:
    Polityka to nie slalom gigant, ale trudny bieg przez przeszkody, które trzeba czasem pokonać.

    Biegacz, nastepca Krzyszkowiaka i Chromika powie:
    Polityka to nie bieg przez przeszkody, ale trudny slalom gigant z bramkami, które trzeba czasem ominać.

    I ktoremu tu wierzyc?

  85. Telegraphic Observer,

    czy rzeczywiscie rozniece ekonomiczne miedzy ludzmi trzeba zmiejszac ? Moze nie az tak. Nie trzeba ich poglebiac czy tez czynic z nich czynnika dyskryminujacego na niekorzysc tych bardziej rozniacych sie (na niekorzysc). Ale zeby tak natychmiast zmiejszac ?

    No chyba, ze zmiejszac, ale do jakiegos stopnia. Inaczej bedzie „po rowno”, a z doswiadczenia wiemy, ze to nie znaczy wcale sprawiedliwie.

    Czy roznice (ekonomiczne, jak rozumiem, bo o nich mowisz w czesci skierowanej do mnie), a wiec czy roznice biora sie z niewiedzy ? Tylko z niewiedzy ? Chyba sam nie wierzysz w to, co piszesz.

    Pozdrawiam.

  86. Wychodzi na to, że Polacy obalili komunizm przez przypadek ( trochę szturchnęli i sam sie obalił) i teraz wielu tego żałuje.
    Dlatego nie ma większego znaczenia gdzie i czy wogóle te rocznicowe obchody się odbędą.

    Intel-e gent jest idealistą, wie że konkordatu nie da się renegocjować, tak jak przekonać związkowych zadymiarzy do pokojowej demonstracji.
    Po co przy tej okazji obrażać premiera (miernota)? To nie było ładne.
    Uważam, że premier zrobił dobrze wycofując się z Gdańska, nic na tym nie straci. Straciłby, gdyby doszło do rozlewu krwi (marzenie PiSu) w wyniku zbyt zdecydowanej akcji policji, lub strat materialnych oraz naruszeń porządku i prawa, gdyby tego zdecydowania zabrakło.

  87. Niemniej panie Kadett, dzieki za przegiecie jezykowe. Prof. Miodek co prawda dopuszcza – znalazlem to w internecie – „postaci” w mianowniku l.mn., ale stanowczo tej formy nie poleca. Dla mnie jest ona manieryzujaca na tradycjonalizm. Praktycyzm w uzywaniu jezyka, ktory moze byc ozdobnikiem, ale nade wszystko sluzy komunikacji, mnie bardziej pasuje.

    Natomiast oburzenie mi zupelnie przejsc przez gardlo nie moze. „Oburzyl sie Farfalem”, „oburzala go zona” … hm, Farfal i zona jako narzedzia oburzania? tortur to jeszcze sie zgodze …

    W kazdym razie, podziekowanie

  88. Kadettcie!
    Nie jestem wielbicielem Tuska, widzę, że we wszystkich sprawach chowa głowę w piasek i boi się najmniejszego ryzyka. Ale on chociaż nie posługuje się bojówkami.

  89. @TO
    No cóż, są dwie szkoły, przynajmniej, jak mawiano – lwowska i krakowska.
    Język zaś to nie języczek u wagi, na szczęście, dlatego bujać się można – see saw see saw so so, Soso, byle nie stracić rozmówcy z widoku.
    Prof. Miodek zapewne uznałby ‚oburzyć się kimś’ za kolokwializm i w sytuacjach bardziej oficjalnych od blogowych zalecałby bardziej opisowe (rozwleczone) formy akademickie – np. zamiast „TO mnie oburza” – „oburza mnie puryzm TO”.

    Pozdrawiam

  90. @TO
    Chyba odwrotnie. Giganciarz powinien chwalić swoją dyscyplinę i umiejętność prześlizgiwania się pomiędzy tyczkami, a biegacz – umiejetność takiego pokonywania przeszkód, by się nie umoczyć. 😉

  91. @Torlin
    Podzielam Twoją opinię, zwłaszcza w całoksztacie jego politycznych dokonań, licząc od 1990 r. Wymiata jednak nieźle, trzeba przyznać… konkurentów.

    Pozdrawiam

  92. Wydaje sie mnie ze porownanie obecnej polskiej sytuacji politycznj do dzieciecej zabawy jest eufemizmem niezbyt trafnym. Bo jezeli to juz dzeci to chyba troche niedorozwiniete bez zdolnosci programowania i istynktu samozachowania. Mieszkam za granica, na Sycylii i o Polsce wie sie tutaj o tyle o ile o Madagaskarze. Czas byl by sie przestac bawic i pozbierac rodakow, bo Polski sie nie zbuduje za pieniadze emigrantow. Na potwierdzenie ze sytuacja jest przerazajaco symetryczna: wczoraj w domofonie szukala mnie aktywistka misji dla polakòw na Sycylii. Elzbieta

css.php