Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

1.06.2009
poniedziałek

Wojna realu z wirtualem

1 czerwca 2009, poniedziałek,

UROK naszego kraju polega i na tym, że nigdy nie wiadomo – czy to jawa czy sen, real czy wirtual?

CUGIER – KOTKA. Co tu daleko szukać: choćby aktorka Cugier-Kotka. Najpierw wystąpiła w spocie Platformy, potem zmieniła opcję i wystąpiła w spocie PiS, a w końcu postanowiła ujawnić własne poglądy polityczne. W ubiegłym tygodniu była za PiS. Być może pozazdrościła Halinie Mikołajskiej, Andrzejowi Szczepkowskiemu i innym aktorom, którzy wsławili się walką z komuną? Ale oni przynajmniej byli konsekwentni, a tutaj nie wiadomo, co mówi Cugier, co Kotka, a co Cugier-Kotka. Granica pomiędzy realem a wirtualem zaciera się.

PIOTR ZAREMBA  pisze o sobie w „Dzienniku”: „…ja, publicysta o oglądach centrowych…” Zaremba – publicystą centrowym! Raczej w wirtualu, bo w realu chyba jest inaczej. Kiedy jeszcze czytałem Zarembę w wołkowym „Życiu”, czy w „Dzienniku” (bezcennym podarunku Springera dla Kaczyńskiego), miałem go za publicystę prawicowego, zwolennika IV RP oraz  PiS z dwugłowym orłem na czele. Potem Zaremba stwierdził, że genialny strateg zgubił busolę. Nigdy jednak nie wydawał mi się publicystą centrowym. Wiadomo – każdy człowiek, w tym P. Z., i ja także – widzi siebie inaczej niż widzą go inni. To naturalne. Z. też mnie widzi inaczej, niż ja widzę siebie. W porównaniu z Jerzym Robertem Nowakiem, czy Markiem Migalskim, jest P. Z. publicystą centrowym. Także w porównaniu z Rafałem Ziemkiewiczem, który pisze o „nikczemnościach polityki Bronisława Geremka” i o tym, że „Wyborcza” doskonale realizowała wskazanie Anatola Fejgina (stalinowski oprawca), iż „trzeba rozstrzelać polską dumę” – jest Zaremba „centrowy”. Ale nie jest tak centrowy, jak  Jerzy Urban – który w „Dzienniku” deklaruje, że (gdyby nie przeszłość) głosowałby na Platformę. Piotr Zaremba centrowy nie jest. Chyba, że przyjmiemy zasadę iż „o tym, czy jestem centrowy, decyduję ja”. Wtedy wszyscy są centrowi, bo pomiędzy Urbanem i Wildsteinem jest dużo miejsca…

RYSZARD BUGAJ, w realu ekonomista i socjalista, w PRL uczestnik opozycji, od kilku miesięcy jest doradcą ekonomicznym prezydenta. Kiedy Lech Kaczyński wygłosił swoje orędzie ekonomiczne, Bugaj z realu trafił do wirtualu: Nie wiedział, kiedy orędzie będzie wygłoszone (dowiedział się od dziennikarzy!!), nie wiedział, że prezydent nie wygłosi tekstu przygotowanego przez niego, lecz tekst, w którym majstrowała Zyta Gilowska. Był „zbulwersowany”, że orędzie zawiera projekt obniżenia podatku VAT i zwiększenia deficytu budżetowego – pomysły, którym jest przeciwny. Wreszcie, wzburzony Bugaj zapowiedział, że ustąpi ze stanowiska, jeśli okaże się, że prezydent sympatyzuje z jedną partią polityczną, a konkretnie z PiS!! Czy dr Bugaj, i my wraz z nim, żyjemy w realu czy w wirtualu?

PIOTR KOWNACKI  I JANUSZ PALIKOT to w realu politycy zamożni, którzy nigdy do końca nie wytłumaczą się ze swoich pieniędzy, bo pieniądze w Polsce budzą podejrzenie – często uzasadnione. Np. w realu emeryci i studenci wpłacali poważne sumy na fundusz wyborczy Palikota, ale były to chyba pieniądze wirtualne, a na pewno podejrzane, gdyż emerytom i studentom się nie przelewa. Teraz „Dziennik” dzień w dzień demaskuje Palikota, który zaciągnął pożyczki od firm zarejestrowanych na Karaibach, co samo w sobie karalne nie jest. Jarosław Kaczyński sugeruje już, że takimi podejrzanymi pieniędzmi Palikot płacił za promocję książki Tuska. Choć nie ma w tym niczego nielegalnego, to dla polskiego wyborcy jest podejrzane. Jeśli chodzi o ministra Kownackiego, który będąc szefem Kancelarii Prezydenta pobiera ponad milionową odprawę z Orlenu, to prawnie jest to zapewne OK., ale politycznie – fatalne, podobnie jak handel długami szpitalnymi, który uprawiał Bank Ochrony Środowiska pod jego zarządem. I znów – pod względem formalnym, w prawniczym wirtualu –  wszystko mogło być OK., ale w politycznym realu – nie. Trafnie to ujął poseł Żelichowski z PSL: Kownacki został zaangażowany do Kancelarii, żeby poprawić wizerunek prezydenta, a teraz prezydent usiłuje poprawić wizerunek Kownackiego.

PIOTR SKWIECIŃSKI skrytykował w „Rzeczpospolitej” klauzulę wolności sumienia dziennikarzy, zainicjowaną przez Jacka Żakowskiego, która trafiła do ustawy o mediach. (Chodzi z grubsza o to, żeby w mediach publicznych nie zmuszać dziennikarzy do wygłaszania poglądów, których nie podzielają, lub informacji ich zdaniem nieprawdziwych). Skwieciński, który był do niedawna szefem PAP z nadania PiS, i umie myśleć klasowo, twierdzi, że klauzula leży w interesie … „Gazety Wyborczej” i jej akolitów. „Skoro klauzula sumienia ma nie dotyczyć dziennikarzy TVN, Polsatu, „GW” i agorowych stacji radiowych, to polityczny sens pomysłu Żakowskiego bije w oczy.” – pisze. Zdaniem Skwiecińskiego, w mediach dominuje nurt michnikowy i np. sprzeciw Hanny Lis (w „Wiadomościach” TVP) nie był żadnym non-konformizmem, tylko – wręcz przeciwnie – aktem konformizmu wobec środowiska (czytaj – „GW”). „Za koniunkturalistą stoi w takiej sytuacji stadne myślenie i wsparcie z ulicy Czerskiej. A teraz ma jeszcze dostać do ręki nowe narzędzie – klauzulę sumienia.” Moim zdaniem, ci którzy tak myślą, mają hopla na punkcie „GW”. Wszak nie chodzi o to, co jest dobre dla Michnika, tylko co jest dobre dla dziennikarzy i mediów publicznych. Nie jest jeszcze tak, że co jest dobre dla „Gazety”, musi być złe dla Polski, a widmo Michnika nie każdego straszy po nocach. Piotr Skwieciński pomylił wirtual  z realem. Kiedy PiS wykonał skok na media, posadził jego na PAP, Czabańskiego na Polskie Radio, Wildsteina na TVP, kiedy zmieniono obsadę rozgłośni i oddziałów terenowych, kiedy Springer uruchomił „Fakt” i „Dziennik”, kiedy zwolniono setki osób i zatrudniano swoich, kiedy zaczęły obowiązywać listy proskrypcyjne, kiedy w Polskim Radiu zaczęli gościć na stałe redaktorzy Sakiewicz i Michalkiewicz, kiedy „Trójkę” objął p. Skowroński, kiedy „Rzeczpospolita” została zdominowana przez PP. Lisickiego, Semkę, Ziemkiewicza, Wildsteina, a TVP przez panią Gargas i Pospieszalskiego itd. itp. – „obóz Michnika” znalazł się defensywie, co zresztą prawica z dumą podkreślała. Dlatego poczucie osaczonej mniejszości non-konformistów, o których pisze red. Skwieciński, jest rodem z wirtualu, a nie z realu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 70

Dodaj komentarz »
  1. O Boże, to Ona, Rzplita_któraś_tam jeszcze egzystuje?
    W tym bagnie?
    Dziwne!

  2. Średnia płaca rośnie – http://banki.onet.pl/1981297,wiadomosci.html . Dla jednych realnie, dla drugich – wirtualnie.

  3. Jerzy Urban w 1990 roku na 196. stronie w książce „Alfabet Urbana” napisał:

    „… Nie, nie miałem żadnej krzywdy, moje życie było barwne, ciekawe i dostatnie, ale miałem status człowieka z natury rzeczy trzeciej kategorii, o ograniczonych prawach publicznych i zawodowych. To Wałęsa w 1981 r. wyzwolił mnie z tego statusu. To dzięki niemu zostałem rzecznikiem rządu, ministrem, człowiekiem mającym wysokie zaufanie rządzących i znaczne wpływy.

    Przed Wałęsą byłem osobą gorszej kategorii o możliwościach ograniczonych z natury rzeczy, bez względu na to co robię i jaką polityczną postawę okazuję.

    Najistotniejsze nie są jakieś moje krzywdy, bo nie miałem żadnej, lecz to, że ja przez cały czas uważałem ten mój drugorzędny status, te ograniczenia mioch zawodowych i politycznych możliwości za coś zupełnie naturalnego, oczywistego i słusznego. I dopiero w tej chwili wpada mi do głowy myśl, że Wałęsa mnie wyzwolił od mentalności robola, polegającej na automatycznym aprobowaniu tych dawnych ograniczeń i upośledzeń….

    W roku 1948 przestałem być dzieckiem, bo miałem 15 lat i wówczas stanąłem po stronie socjalizmu. …Marksistowska metoda patrzenia na świat nadal jest dla mnie najmądrzejsza i moja….

    Trzecim motywem mojej opcji na rzecz socjalizmu był pokoleniowy bunt i kontestacja wobec tradycyjnej skali wartości, obyczajów, hierarchii, religii, roli statusu majątkowego. Wałęsa reprezentował inny bunt innego pokolenia. Nie działał jednak w imię nowych wartości przyszłego świata, lecz wartości zatęchłych: pieniądza, rodziny, religijnej nieprawdy, panowania obyczajowego kołtuństwa i innych mar przeszłości.

    Jestem mu wdzięczny, bo mnie w tym świecie wygodnie. O wiele wygodniej niż w tym, ktory usiłowałem budować. Elitom już jest lepiej i będzie jeszcze lepiej. Mnie osobiście łatwo do nich przystać, należeć i korzystać…. Mogę wysłać pasierbicę do Anglii na wakacje i nic nikomu do tego, przestało to być niestosownością….

    Jako wróg „Solidarności”, Wałęsy i Bozi w jego klapie, czuję przewrotną uciechę z tego, że to Lech Wałęsa jest symbolem obalenia komunizmu w Europie Wschodniej oraz tworzenia tu kapitalizmu i demokracji…. „

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ciekawe kto jest wiekszym patriota Kownacki czy Palikot. Kownacki kradl pieniadze polskie, a Palikot karaibskie. No wiec? Prawidlowa odpowiedz brzmi: Bagsik, bo on obracal pieniedzmi izraelskimi. 🙂
    Upodobanie sobie GW jako celu przez opanowane przez klike nazywajaca siebie prawicowa (co to za prawica?) gazety typu Rzepa, jest kijem o dwoch koncach. Coraz mniej chetnych do czytania ciagle takich samych tekstow, ze Michnik to, ze Michnik tamto, ze Gazeta napisala… Gdyby nie Gazeta Wyborcza Rzepa nie mialaby racji bytu. Dzieki Rzepie Gazeta Wyborcza utwierdza sie w swiadomosci Polakow jako polska Gazeta-Matka. I bardzo dobrze, gdyz ten swietnie od 20 lat redagowany dziennik wlasnie role Matki-Polki naszej prasy odgrywa. Coz, piekna matka miewa brzydkie dzieci. Zwykle jest w tym i jej udzial. GW wydala bardzo brzydkie bekarty w postaci Rzepy, Dziennika itp. To wlasnie wina Michnika i Heleney Luczywo. 😉

  6. Ma Pan upodobanie do zajmowania się Polskim śmietnikiem czyli duperelami polityczno obyczajowymi. Dla osłody w PRZEGLĄDZIE niezastąpiony Bronisław Łagowski podejmuje temat „rocznicy” w felietonie pt. ŚWIĘTO KISZCZAKA. Przypomina nędznym pętakom o realiach z przed dwudziesty lat i proponuje aby” przy okazji rocznicy warto się zadumać nad tym, w jaki sposób wesołej ferajnie dostała się władza nad Polską”. Byłoby zresztą całkiem ciekawie aby na murach miast Polskich zawisły z tej okazji na bilbordach wielkie portrety Generałów w czasie gdy wesoła ferajna będzie celebrować „swoje święto”, a Generałów będziemy widzieć na ławach sądów w pokazowych procesach. Profesor przy okazji szydzi z kominowego malarza Tuska za jego kretyńska wypowiedź, że „Solidarność stoczyła wielki bój, nie używając broni ani nawet pałek, i zwalczyła w ten sposób najgroźniejszą hydrę XX wieku”. Naprawdę to hydrę tę zwalczała w boju na butelki za Watykańsko-Amerykańską forsę a jak zwykleTuskowi po prostu się popieprzyło.
    A tak na marginesie to jest bardzo nieładnie blokować blog na całe weekend. Kolejne niechlujstwo organizacyjne.

  7. Lizak pisze:
    2009-05-19 o godz. 09:27
    /Tekst dedykowany kwantopodobnym/

    Panie Lizak. Każdy potrafi wybiórczo znaleźć argumenty na to, aby z samozadowoleniem uzasadnić swój punkt widzenia. Jedni robią to lepiej, inni gorzej. Pana wywody o katastrofach budowlanych, autobusowych wypadkach i prozaicznych zaniedbaniach powiązane z tysiącami upadających zakładów pracy, milionami emigrantów i bezrobotnych mają świadczyć o systemowej niewydolności. Do tego dorzuca Pan bicie solidarnych robotników przez solidarne władze. Pisze Pan o 3 rodzajach własności i twierdzi o tym, że faworyzowana jest własność prywatna – bałwochwalczo zresztą. Poza tym długo się pan rozwodzi nad negatywnymi skutkami neoliberalizmu.
    Jeśli to wszystko co Pan napisał jest prawdą, podkreślam – jeśli, to dlaczego :
    1. Rolnicy nie płacą podatków.
    2. Kościół ma ostatnie słowo w każdej sprawie.
    3. Dla urzędów skarbowych przedsiębiorca prywatny jest od razu przestępcą, a zakład typu „stocznia” nie.
    4. Działacze związkowi są „świętymi krowami” nawet dla policji, już nie mówiąc o pracodawcy.
    5. Największe i strategiczne zakłady pracy są państwowe lub państwo ma w nich pakiety kontrolne (paliwa, energia, itp.).
    6. Szkoły funkcjonują na socjalistycznych zasadach, służba zdrowia też.
    Niech Pan wyjaśni jak to się ma do kapitalizmu czy neoliberalizmu. Przecież to co jest ma się ni jak do tego, co Pan krytykuje. Pan krytykuje jakiś inny kraj. Kraj, który oglądamy w telewizji, o którym czytamy w gazetach, którego jednak nie oglądamy na co dzień. A jeśli nawet jest to czyjaś wina, że Pan to tak czuje, to przypominam, że rządziły już wszystkie opcje naszej sceny politycznej. Problem jest w nas, bo po reformatorach wybieramy natychmiast populistów, a po populistach natychmiast reformatorów. Nie ma długoterminowości podjętych decyzji. Raz się wsadza kij w szprychy, a raz wyciąga.
    Pan natomiast dopatruje się zła w czymś czego nie ma.
    Świetnie to ujął red. Passent w dzisiejszym poście:
    „UROK naszego kraju polega i na tym, że nigdy nie wiadomo – czy to jawa czy sen, real czy wirtual?”

  8. Bardzo ciekawe fragmenty w rozmowie ulubieńca DP Zaremby z Celińskim:

    Zaremba: Dobrze się pan czuje w obecnej Rzeczpospolitej – ani Czwartej ani Trzeciej.
    Celiński: Źle. To nie jest moja Polska. Odbierałem Kaczyńskiego jako zagrożenie. bo on otworzył pojemnik z demonami, lękami. Ale pamiętam też, jak Jacek Kuroń tłumaczył, że bardziej woli oszołomów z KPN wierzących w wartości niż ludzi sprawnych ale nijakich. Bo oszołomy mogą znaleźć dobrą drogę. Cieszę się, że PiS straciło władzę. Ale szanuję jego ludzi, gdy serio przedstawiali swój paradygmat polityki narodowej. A co przedstawia minister Nowak? Jaką wartość? To nadęte zero.

    Zaremba: Nie wierzy pan Donaldowi Tuskowi?
    Celiński: Po przyjęciu ustawy medialnej postrzegam nie jego, bo osobiście jest uczciwy, ale jego otoczenie jako grupę drobnych kupców. Gdyby przyszedł do mnie z czymś Jarek Kaczyński, prosił o poparcie, pewnie bym odmówił, ale zastanawiałbym się. A tu nie ma się nad czym zastanawiał. Lewicę będzie dalej reprezentował Napieralski. A o reszcie nie ma co mówić.

  9. Panie Redaktorze
    Tak jakoś jest, że partie zajmują się przede wszystkim sobą. Sobą zajmują się posłowie Najjaśniejszej. I sobą zajmują się dziennikarze. Rozpatrywane są w nieskończoność środowiskowe wieści kto z kim, dla kogo i od kogo i za co i po co.Choćby dzisiejsze blogi – p.Paradowska po raz , bodajże, czwarty przy ustawie medialnej; p.Redaktor po raz nie wiadomo który, w dziennikarskim piekiełku. A my? Wiem, elektorat liczy się w dniu wyborów, czytelnik w chwili zakupu gazety i przyswojeniu tekstu, obywatel ważny jest raczej niekłopotliwy, nie roszczeniowy nadmiernie i najlepiej milczący.Tyle, że my wybieramy, czytamy, słuchamy aby ktoś zajął się Nami i naszym miejscem za Ziemi.

  10. W realu jest faktem ze samolot Air France z 216 pasazerami po starcie w Rio de Janeiro u brzego Fernande de HOorro u[padl do Oceanu.w Realu jest to ze Chrysler i GM ida na bancrupcy/Co do tego WHO IS WHO w Polsckiej polityce ? to pozostaje tylko w wirtualu.Coraz czesciej i w coraz bartdziej niespodziewanych okolicznosciach jestem coraz bardziej rozczarowywany tym WHOW IS WHO w realu, dlatego niech Ci wymienieni przez Pana Daniela pozostana w wirtualu.Ja juz nie widze ani III ani IV ani w perspektywie V Rzeczypospolitej.Ja widze cos bardze niedobrego, ktore spala nadzieje na normalny zasobny kraj, w ktorym przecietny obywatel zyl w tzw. dobrej europejskiej przecietnej stopie zyciowej.Boje sie, ze Polska stoczy sie do poziomiu Rumunii albo Albanii w lepszym przypadku.Z taka szumownia z lewej w centrum i z prawej strony daleko ten kraj nie zajedzie.Prawdziwa odslone temu daja najblizsze wybory do Euro Parlamentu. antyprofesjonalizm, zlosliwosci i chwyty ponmizej pasa, ( delikatnie mowiac konkurencyjna gra podjazdowa) a w rzeczywistosci walka o stolki i calkiem dobrym uposazeniem finansowym. A CO TAM POLSKA???????? wazny stolek i mamona. Ilez psia krew mozna jeszcze na te oblude patrzec i jeszcze roztaczac filozoficzne dysputy o programach poszczegiolnych kandydatow. Kochani, toz to jest perfidna obluda, oszustwo i klamstwo. Ani jednemu blaznowi nie wierze i w wyborach uczetsniczyc nawet tutaj nad Potomakiem nie bede. Ten kraj stacza sie ku przepasci i spoleczenstwo niczym w spiacym letargu biernie sie temu przyglada. Oby nam sie nie ostal jeno zloty sznur!!!!!!!1
    Czy Polacy zasluzyli sabie na niechlubna powtorke z historii?Pora chyab juz byc w realu, dzialac w realu i wyjsc z wirtualu.

  11. I nie jest (na całe szczęście) jeszcze tak, że co jest dobre dla GW jest zawsze dobre dla Polski…

    Pytania się rodzą w bólach raczaj nieporonnych:

    1. Co to są w III RP media publiczne? (czy mówimy o sposobie ich finansowania jako wyróżniku..? z tym też byłby kłopot niemały… czy o typie własności..?)

    2. Czym się różni dziennikarz z mediów publicznych (jeśli są takie) od innych dziennikarzy (miejscem pracy, czy miejscem lokowania swoich poglądów, czy miejscem wspierania cudzych)

    3. Czy pomysł Jacka Żakowskiego dot. objęcia ochroną prawną sumienia dziennikarzy „mediów publicznych” sugeruje, że sumienia tych „spoza” są już dostatecznie chronione czy raczej przeciwnie, że ich sumienia można poza „mediami publicznymi” dowolnie gwałcić?

    4. Dlaczego Jacek Żakowski zapomina o tym, że sam często występuje
    w „mediach publicznych”, czy zatem jest dziennikarzem „mediów publicznych” czy gościem z zaświatów, kiedy tam występuje?

  12. Szanowny Panie Danielu,

    sprawił mi Pan przykrość porównując przyjaciółkę pana Kurskiego z Haliną Mikołajską. Tak wiem, że to ironia, ale mimo wszystko jest mi przykro.

    Miałam zaszczyt przyjaźnić się z Haliną, choć nie miałam tyle odwagi co Ona. Byłam jednak świadkiem jej prześladowania. „Aktyw robotniczy” przynosił do jej mieszkania ludzkie g …. w kartonowym pudełku, jako wyraz swojego stosunku do Niej. Była nękana nieustannymi kontrolami prowadząc samochód, nie było wtedy tak dużo samochodów na drogach. Rzecz jasna nie mogła pracować. Była internowana. Naczelnik „internatu” urządzał wielkie ognisko z listów, które internowane dostawały. To tylko promil tego co ją spotkało. Starała się mimo wszystko, na ile się dało chronić spokój chorej matki i męża.
    Zaprzyjaźnione z nią zakonnice przechodziły na drugą stronę ulicy, bojąc się, że spotkanie z nią może im zaszkodzić. Nie dotyczyło to sióstr Niepokalanek, u których zawsze znajdowała schronienie.

    Umierając na raka, kazała się jeszcze zawieźć w szpitalu na głosowanie 4 czerwca. Niestety pod koniec czerca już nie żyła i nie dana Jej była radość doczekania rządu T. Mazowieckiego.

    Błagam, proszę się nie dać wciągnąć temu, co tak słusznie Pan krytykuje. Prosze nie robić takich porównań.

    Z wyrazami szacunku i sympatii

    jotka

  13. Zasłyszane

    Panowie też mogą być piękni, zwłaszcza pan Olejniczak… od pasa w górę, gdzie brak jaj nie rzuca się tak w oczy.

    Jeśli chodzi o media, to dzisiaj już tylko dzienniki, jak GW czy Rz, jeszcze do czegoś się nadają. Po przeczytaniu ogłoszeń można je pociąć i powiesić w klozecie.

    Nelly Rokita dała PiS-owi twarz, Cugier-Kotka daje nogi, kto da d*py?

  14. Jurcio, do zasłyszanych:

    „Solidarność” stała się karykaturą samej siebie.

  15. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Misjonarzu MA!

    Szanowny Blogowiczu, powtarzam raz jeszcze, gdybym nie wiedzial, ze to fragmenty tlumaczenia Starego Testamentu, pomyslalby ze to fragnenty z Wannsse Konfenc. Rozumiem dokladnie panski stosunek (zgode) do zla mniejszego. Mowiac szczerze, Pan mnie juz niczym nie zaskoczy, Pan jest z tych, ktorzy nadal wychadza z zalozenia, ze polska dume nalezy rozstrzelac. Zycze w taki razie powodzenia w realizacji planu.
    http://www.rp.pl/artykul/2,313525_Krasnodebski__Zbrodniczy__koniec__pewnego__romansu_.html

  16. kwant pisze:

    2009-06-01 o godz. 11:20

    Obawiam się,że my postrzegamy dwie różne rzeczywistości.
    Pan swoją z własnej wysokości, a ja swoją z dostępnych mi nizin.
    Pana jest piękna a moja kole niedorzecznościami.
    A pytania proszę łaskawco skierować do twórców tej pańskiej rzeczywistości, ukonstytuowanej przez nawiedzonych analfabetów i niekompetentnych durniów.
    Ja nie podpisywalem się pod wdrażaniem neoliberalizmuw Polsce, zatem bardzo proszę nie wciągać mnie w swoje poronione wizje.
    To już trwa ćwierć wieku, proszę się czymś poszczycić ,chętnie pana wysłucham.
    Dotychczas słyszę tylko łomot ze strony pańskich politycznych kompanionów, że aż echo niesie.
    Czy z tego mam być dumnym?
    A może ma Pan jakiegoś poważnego asa w rękawie?
    Proszę się nie krępować i zademonstrować go nam.
    Poprawi pan nam niewątpliwie ,chociaż chwilowo nastrój, za co z góry dziekuję.

  17. @Stachurska 06/01, 08:10

    Jak juz wielokrotnie pisalem polskie cudy gospodarcze osiagane sa droga dewaluacji waluty. Realna place spadla od roku 2007 o 22% (patrz wykresy w „Po owocach ich poznacie…” http://bobolowisko.blogspot.com , April 30/09).

  18. Panie Redaktorze,

    relacje między realem a wirtualem są według najnowszych odkryć fizyki takie, że wirtual, żeby zaistnieć musi żywić się energią „pożyczoną” od realu.Zazwyczaj jest tak, że kiedy wirtual , dzięki energii „pożyczonej” od realu zaczyna istnieć , zupełnie jako real, dotychczasowy real, na ten czas znika. Jeśli powyższe przyjmiemy jako model uniwersalny, to przy odrobinie dobrej woli możemy uporządkować swoją świadomość w temacie- zacieranie się różnic między realem a wirtualem. Można pobawić się w tym celu tezą, że zanikanie różnic pomiędzy powyższymi nie odbywa się dzięki bliżej nie sprecyzowanej unifikacji.
    Detalicznie , ze wspomnianych przez Pana sytuacji, to pani Cugier-Kotka za sam urok nazwiska mogłaby liczyć na ” darowizny” energrtyczne, ale już taki pan Piotr Skwierciński, energię musi zdobywać wszelkimi sposobami. Jeśli , choć raz jemu to się nie uda, jego „charyzma” natychmiast pociągnie go w niebyt.

    Pozdrawiam,Sebastian

  19. Do:Teresa Stachurska

    Wirtualna urbanizacja pachnie naftalina.

    Slawomirski

  20. Do:jasny gwint

    Zgadzam sie z panem w 100% co do blokowania blogu.
    I tylko w tej sprawie sie zgadzamy.

    Slawomirski

  21. Solidarnosc-dedykowane pani Stachurskiej

    Jestem dumny jako Polak z Solidarnosci.
    Idea Solidarnosci zjednoczyla Polakow w pokojowej rewolucji.
    Piekny symbol ruchu spolecznego jest wspolnym dobrem Polakow w kraju za za granica.

    Slawomirski

  22. Sami swoi górą

    Przypuszczam, że mówienie o urokach naszego kraju jest zbytnim optymizmem lub realizacją zamówienia politycznego pod wielką solidarną fetę zaplanowaną na 4 czerwca ,gdzie wszyscy wolni, pluralistyczni i demokratyczni, podzieleni na połowę pomiędzy Krakowem i Gdańskiem będą obchodzić swoje sukcesy i klęski.

    Kraków jakby staje się centrum sukcesu a nieszczęsny Gdańk musi przywdziać włosiennicę.Jednym słowem sukces musiał się wyprowadzić z Gdańska do Krakowa.Zgodnie z inwencją pana Passenta real pozostał w Gdańsku a sukces musiał powędrować do Krakowa, by w zaciszu murów obronnych Krakowa i Wawelu obchodzić swoje elitarne święto z udziałem europejskich VIP-ów i bez udziału narodu.

    Naród jeszcze nie dojrzał do takiego poziomu świadomości. A solidarne związki zawodowe, które obecną władzę wyniosły na ołtarze,jakby spsiały zupełnie.Po 20-tu latach roztaczania parasola ochronnego nad nową, elitarną i solidarną ze sobą władzą, cofają swój mandat zaufania czemu dają swój wyraz warcholąc się i paląc opony oraz wykrzykująć pod adresem świętych elit chamskie wulgarności.

    Władze natomiast w swej otwartej europejskości przestają ich hołubić likwidując kolebkę i wywalając ich z roboty na znak pokoju, miłości i porozumienia.Bowiem tylko tą drogą można zmienić stan robotniczej egzystencji.Po cholerę potrzebne robotnikom są stocznie.Stocznie są niezbędne wielkiemu kapitałowi, który wie co z nimi robić.Wie także jak uszczęśliwiać i dyscyplinować pojedynczych robotniczych”zadymiarzy”, bo cała reszta została już spacyfikowana.

    Tym sposobem została utworzona na jawie nędza realu oraz senny urok wirtualnego bogactwa.Od 30 lat nie możemy wybrnąć poza początkową sferę budowy chodników i jezdni, nie bardzo wiadomo dokąd prowadzących.Jedni powiadają, że do dobrobytu i szczęścia. Pokrzywdzeni i wywłaszczeni wspominają coś o raju dla wybrańców-samozwańców.

    Przekonuje się nas o wspaniałości platformy i pisowej podłości,co połączone razem jest w popisowy sposób lepszy od komunizmu, ponieważ nikt nie musi pracować.A jak wiadomo:”Rabota durakow liubit”. Stąd mądrzy wałkonią się po kątach, a durnie wyrywają sobie rękawy i włosy z głowy, by pomnożyć osobiste majętności w chwale walki o Polskę, nie mówiąc jaką, bo i po co.Najkorzystniej jest więc rozmawiać o naszych ukochanych elitach,które prowadząc nas w przyszlość, najpierw same muszą sprawdzić jej wymiar i wartość, by oszczędzić nam zbędnych zmartwień i cierpień.

    Najpierw jest brana więc na tapetę powszechnie znana aktorka Cukier-Kotka.Od oryginału odbiegliśmy ze względów politycznych i estetycznych, aby uniknąć wiadomego pomawiania. Jak się bowiem okazuje w naszych czasach ważne jest to kto mówi, a nie co mówi.Ponadto Cukier- Kotka jak ciotka-trzpiotka może mleć co jej ślina na język przyniesie i będzie to jej wybaczone.Może także zmieniać poglądy, jak na na artystkę przystało,zgodnie z tym jakie miała widzenie i różni ją to, w sposób zasadniczy, od dojnego zwierzątka nie zmieniającego poglądów.

    Najpierw zakochała się w platformie, by potem oddać się PiS-owi.Po dwakroć zdradzona zaczęła uprawiać samogwałt polityczny, ze skutkiem tylko jej wiadomym.Masy ludowe nie czerpią z tego aktu żadnej przyjemności. Wypada więc przypuszczać, że będzie kontynuować tę aktywność artystyczną nie zagrażającą seksualnym zmaganiom głównych partnerów politycznych naszej sceny, jako iż wiadomo , że teraz to się nawet i na scenie dzieje.

    Myślę, że Kotka zasługuje na tolerancję w zakresie zmiany swoich preferencji. Nie może być tak, że póki głaskamy i przytulamy Kotkę lub Koti-Pati to wszystko jest cudownie. A kiedy one stwierdzają , że te pieszczoty im nie odpowiadają to wyrzucamy je na ulicę.Tak postępuje się z lisiczką oraz każdą inną „pticzką”.Na szczyt i do parteru.

    Jedna tylko nieodmiennie tłoczy swój olej „pierwowo sorta”napastując interlokutorów i ich punkt widzenia. Widać deptanie jest u nas w modzie , a przez polityczne damy ze szczególną atencją i miłością. A jeśli przy tym maltretuje się czerwonego wówczas dostępujemy uniesień niewyobrażalnych. Takie solidarne damy-dziewice godne są najwyższego szacunku pod warynkiem, że robią to na solidarnej platformie. No weźmy pod uwagę taką panią Joannę Szczepkowska, która w telewizji odważyła sie wypowiedzieć wiekopomne słowa na niwie swej działalności artystycznej:
    „ Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”.

    I od tej pory nic już o niej nie słychać.Kobieta jakże piękna i mądra z właściwym rodowodem i stosowną poprawnościa polityczną. Drugiej takiej z gromnicą nie znajdziesz. I cóż na jej tle stanowi sobą niejaki Piotr Zaremba. Korzeń ma stosowny, ale aparycja pożal się Panie Boże, w sprawie dykcji nie wiadomo do kogo się odwołać. Wali takimi seriami z kałacha,że tylko najbardziej zasłuzony i zaangażowany prawicowiec może go pojąć.Powiedzcecie sami ,gdzie jemu do ślicznej Joasi,co to raz a dobrze.Kiedy jeszcze uzmysłowimi sobie ile jadu i nienawiści toczłl w swoim „Życiu” Wołek, to zrozumiemy dlaczego musiało ono upaść, a i pan Zaremba musiał się przenieść na nową niwę.

    Troszkę niepokoi mnie mówienie o bezcennym podarunku medialnym Springera dla Kaczyńskiego, bowiem jakby w tym tle gubi się oczywisty fakt, że całą polską prasę podarowano kilku koncernom zachodnim w procesie unowocześniania, jak się to powiadało, polskiej gospodarki.A rzeczywistośc była taka, że media przejęła „Solidarność”a potem sprzedała je zachodniemu kapitałowi.Przy tym nie bardzo wiadomo na co te pieniążki przeputano.

    Rozstrząsanie w tej sytuacji jaką opcję reprezentuje Zaremba jest równie sensowne co poważne. W Polsce nie ma innych opcji poza burżuazyjnymi, nawet tych kilka pseudolewicowych tytułów niczego nie zmienia. A gdy nadarzyła się sytuacja to utrącono bez większych zahamowań lewicowe „Dziś”. Pozostała zaś reszta jest niczym innym jak poszukiwaniem spokojnego miejsca ze stosownymi profitami na kapitalistyczntym rynku.

    Nie rozumiem tych wszystkich zastrzeżeń z prawicowej strony wobec Roberta Nowaka, Migalskiego, Zaremby, Ziemkiewicza. A nawet obawiam się, że to tzw.gadanie o pluraliźmie jest funta kłaków warte. Wychodzi na to , jak za komuny, że ten ma rację i jest słuszny, kto jest z nami, a kto nie jest z nami ten jest przeciw nam. Uważam, że każdy pogląd jest cenny ,a nie tylko ten, który nam odpowiada.O przydatności tych koncepcji musi rozstrzygnąć czytelnik,a nie rynek i polityka, którymi można manipulować.

    Zresztą jak dowiodła przeszłość rozbieżności między myśleniem społeczeństwa a głównym nurtem medialnym istniały zawsze, co wyrażało się w istnieniu drugiego obiegu oraz niezgodą na obowiązującą propagandę przejawiając się seriami żartów, dowcipow i kpin.Tak jest i dzisaj.

    Ziemkiewicz nie jest moim idolem ,wręcz razi mnie jego brutalność i agresja.Mimo to mam pytanie dlaczego Ziemkiewicz nie ma prawa pisania o:”„nikczemnościach polityki Bronisława Geremka” i o tym, że „Wyborcza” doskonale realizowała wskazanie Anatola Fejgina (stalinowski oprawca), iż „trzeba rozstrzelać polską dumę”.
    Dlaczego ten temat należy włożyć pod dywan udając, że nic się nie dzieje? Jeżeli występują tendencje antypolskie to nie dziwmy się, że reakcją na nie są poglądy antysyjonistyczne.Gdy mówimy o wywalczonym pluraliźmie, to nie zakładajmy, że jedne poglądy są dopuszczalne a inne nie powinny mieć miejsca bo tak stanowi poprawność polityczna. Że jednym wolno mówić, ponieważ są po stronie właściwych mniejszości narodowych, natomiast innych się strofuje, ponieważ znajdują się w głównym nurcie narodowym.
    Ten absurd jest tak oczywisty i rażący, że nie da sie go pokryć jakąkolwiek obłudną prawdą.Rozpatrywanie lewicowości, centryzmu i prawicowości w burżuazyjnym układzie mija się z celem.Na przykładzie powiedzmy: Urbana, Palikota czy Balcerka powiedzmy sobie jasno, wszystkich ich łączy, niezależnie od opcji politycznych posiadany kapitał, i przeciw niemu nigdy oni nie wystąpią. Nie ma znaczenia czy sprawa dotyczy Tuska, Napieralskiego czy Kaczyńskiego. Ci panowie są „za”. Różnią ich jedynie medialne detale. No, może poza pisem, które chciałoby wywłaszczyć PO razem z SLD, na własną rzecz.
    W najkorzystniejszym obecnie układzie jest KK, który kontroluje zarówno PO jak i PiS a także po części SLD.W bardzo trudnej sytuacji znalazły się trzy wymienione partie, SLD ponieważ umiera i PO oraz PiS walczące o władzę na śmierć i życie.PiS walczy o przyszłość i kapitał PO. PO walczy o utrzymanie zdobytego kapitału i o utrzymanie przyczółków władzy. Kto zdecydowanie wygra, wykończy drugiego z solidarną zajadłością, bezwzględnością i głupotą. Tutaj nie będzie zmiłuj się Panie. Trup będzie ścielił się gęsto, a Pan Bóg rozpozna, kto do jego ludzi należy.
    Passent uczepił się Bugaja, że ten oddał się jako solidarny socjalista w pacht Kaczyńskiemu.A czyż to on jeden? Tak większość tasuje się byle tylko utrzymać się przy żłobie. Zobaczmy jak opcje zmieniała bogobojna Pani Gilowska byle tylko utrzymać się tam gdzie dzielą pieniążki.A jak zachowała się pani Hubner zdradzając swoją opcję polityczną dla judaszowych srebrników. A jakiej wolty dokonał Cimoszewicz lewicowy sympatyk o czystych rękach. Sami elitarni wybrańcy, nóż się w kieszeni otrwiera. W tym wszystkim wybija się nie to, że zależy im na Polsce, im głównie zależy na prywatnym interesie, stąd te bzdury ,bzdureczki,plotki,ploteczki i żenujące banały pod , którymi kotłuje się wielki kapitał; malwersacje, przestępstwa, przekręty,wymuszenia oraz inne poza prawne poczynania dające jak zwykle ogromny szmal.

    Co chwilę gdzieś wyłażą jakieś świństwa gospodarcze lub polityczne nazywane przez globalistów kreatywnością „w służbie narodu”. Kiedyś się kpiło z władzy mówiąc „ORMO czuwa a milicja kury kradnie”Dzisiaj jest to samo, tylko organa inne, profitenci inni i skala przestępczych poczynań nieporównywalna.Umoczeni są w nich ludzie z solidarnego świecznika władzy, którzy z „dziadów” w okresie komunistycznym nagle i niespodziewanie stali się „panami”.Obecnie na skromnych urzędniczych pensyjkach czy poselskich dietkach ludzie ci stali się milionerami. A jakim to cudem, proszę panów liberałów? Może przekażecie nam słodką tajemnicę jakie to, po temu wymagane są modł? Takiej skali demoralizacji władzy nie przypominam sobie.Znaczący politycy, etatowo usprawniający gospodarkę państwa, członkowie partii sprawującej władzę kręcą lody na pędzeniu wódki i praniu brudnych pieniędzy jak donosi prasa.

    Teraz solidarni dziennikarze walczą o tzw. klauzulę sumienia. Jeżeli nie wiemy o co im chodzi to jest więcej niż pewne, że w grę wchodzi szmal i to niemały. Bo sumienia jak mniemam to oni nie mieli, nie mają i mieć nie będą. Poza rzecz jasna nielicznymi. Pismacy podobnie jak cała polska podzielili się na obrońców kapitału i tych, którzy o niego walczą. Klauzula dotyczy mediów publicznych, gdzie dziennikarz może wygłaszać tylko takie poglądy, do których ma przekonanie, a w prywatnych nie może mieć przekonania, ponieważ ma obowiązek głoszenia poglądów właściciela.

    Czyli jest to kontynuacja polityki starania się połknięcia telewizji państwowej zainicjowanej przez Michnika. Na tym poległa Jakubowska, Miller i Rywin, teraz go znowu posadzili. Jedynie Michnik wywinął się szczęśliwa ręką. A powiada się, że szczęściu trzeba umieć pomagać, bo inaczej z najlepszych intencji nic nie wyjdzie. I znowu gdy się przyjrzeć bliżej temu numerowi to byli w nim zaangazowani „sami swoi”, jak zwykle.

    Twierdzi się, że klauzula sumienia jest pomysłem Żakowskiego należącego do towarzystwa z ulicy Czerskiej. Ma ona zabezpieczać interesy kapitału medialnego znanego z wyjątkowej agresywności i nie zawsze propolskich intencji, który zwykle w planowanych przez siebie akcjach wszczyna organizowanie antysemickich awantur.

    Riposta Pana Passenta na takie dictum jest krótka i węzłowata:
    ” Moim zdaniem, ci którzy tak myślą, mają hopla na punkcie „GW”, i:
    „Nie jest jeszcze tak, że co jest dobre dla „Gazety”, musi być złe dla Polski, a widmo Michnika nie każdego straszy po nocach”.
    No, nie wiem panie Gospodarzu czy te relacje są tak proste i korzystne jak się Panu marzy. A „Obóz Michnika”, szeroko rzecz ujmując, nigdy nie był w defensywie, miał on swoich ludzi w PRL-u, ma w III RP, ma w obozie Tuska i ma w otoczeniu Kaczyńskich.
    Zatem tak czy inaczej „sami swoi” muszą wygrać.

  23. Wszystkim obchodzącym 4 czerwca, 20 rocznicę czegoś tam, przypominam rysunek Andrzeja Mleczki, zamówiony przez „Politykę” na swoje 30 lecie. Otóż na ławeczce siedzi sobie młode małżeństwo z berbeciem pośrodku, chłopak trzyma sobie luzacko egzemplarz ulubionego tygodnika i krótko zauważa: „ja też mam trzydzieści lat, i gówno z tego”.

  24. Teresa Stachurska 17:24: “Solidarność” stała się karykaturą samej siebie.

    Właśnie, podobnie jak SLD karykaturą PZPR.

  25. Dwaj prezydenci, Barack Obama i Lech Kaczyński.
    Wirtual: obaj chcieli zwiększenia deficytu.
    Real: Obama – młody człowiek i mógł; Kaczyński – stary człowiek i nie może.

    Poseł Olejniczak
    Wirtual: też chciał zwiększenia deficytu
    Real: zwiększył dekolt

  26. Lizak pisze:
    2009-06-01 o godz. 18:20

    Super, panie Lizak. Odpowiedź bez odpowiedzi. Właśnie tak myślący jak Pan powinni odpowiedzieć na wiadome pytania.
    Twórcy rzeczywistości to również Ci, którzy wpychają kije w szprychy, a potem zwalają to na, cytuję : „nawiedzonych analfabetów i niekompetentnych durniów”. Nie chodzi o to, aby być dumnym, ale choć trochę obiektywnym. Obiektywizm każe zachowywać proporcje. Oskarżanie o neoliberalizm, cokolwiek miałoby to znaczyć, zakłada, że on w naszym kraju jest. Tylko gdzie ? W akademickich wywodach i jako straszak na forach internetowych.
    Ku poprawieniu nastroju.
    Nie ma już cenzury i można pisać co się chce. Nie ma już granic i można jeździć gdzie się chce. Nie ma już skierowań do pracy i można pracować gdzie się chce. Pełna swoboda. Szkoda, że jeszcze tylko trzeba umieć z tego korzystać. Nie ma już dobrych ludzi z PZPR, którzy będą za nas podejmować decyzje.

  27. DO SLAWOMIRSKI!
    Wlasnie naftalina – trafnie i przemawiajaco do nwyobrazni.Tylko nie wszyscy te wyobraznie posiadaja, dlatego tkwia cukierkowo wirtualnie a cuchna w realu.
    Mama nadzieje ze, minal okres kiedy to zdewocialem towarzystwo po mszy w kosciele szlo glosowac, a glownym kryterium wyborczym bylo , kto jaki ma usmiech, jak milo wyglada i wogole plus troche paszkwili przekonywujacych wypowiedzianych z ambony!.To Polski real niestety.
    Realem jest tez zgraja kandydatow. Od przypadkowych karierowiczy po zasiedzialych juz w tych gremiach nierobow.Jaki mamy Sejm i Senat, jakiego mamy Prezydenta, takie i mamy przedstawicielswto w Parlkamencie Europejskim. Z Tymi ” kandydatami bedziemy starac sie o korzystniejsze relacje ekonomiczne w mysl traktatu lizbonskiego, tylko, czy znowu nie znajda sie trzej muszkieterowie w osobach Premiera Irlandii Prezydenta RP i Przydenta Czech, ktorzy traktatowi powiedza NIE????.Chyba nie musze przekonywac, co wymienieni trzej muszkieterowei soba przedstawiaj, i mjakie wartosci merytoryczne przez nich przemawiaja. Czystej wody blazenada, ktora niby ma decydowac o losie kraju. Ignoranci pustoglowi, ktorzy sluchaja pseudoprofesorkow, straszacych ze Polska straci w traktacie swoja niezawislosc.I wiekszego idotyzmu nie mzona bylo sie spodziewac.Europa mausi wspolnie rzadzic, wspolnie dzielic, wspolnie decydowac o wewnetrznychm i zewnetrznym bezpieczenstwie. To maly kontynenet z spora iloscia roznych narodowosci, kultur, tradycji, doswiadczen i wlasnie wspolny organizm moze cos dobrego gwarantowac. Rola i zadanie kazdego kraju czlonkowskiego jest w tym , by w tym gremium byli tych krajow dostojni przedstawiciele, mogacy dbac o interesy macierzystego kraju. Jezlei jednak bedziemy trwac w teatralnej balzenadzie, nasze miejsce rola i mozliwosci w Unii beda marginalne i oplakane. Chyba pora najwyzsza sobie to i owo uswiadomic, dlategp wczesniej napisalem ze patrzac na ten satyryczny teatr odmawiam udzialu w wyborach i nie bede glosowac.

  28. absolwent pisze:
    2009-05-31 o godz. 22:09
    Masz rację w tym co piszesz do mnie. Zauważ jednak, że po raz pierwszy zareagowałem na rojenia Boboli. Przeczytaj też jego długą odpowiedź na mój krótki wpis. A w nim ogólnie znane banały o roli polskich kulturtregerów na kresach. Wyzyskiwaczy i okrutników (tak napisałby słusznie Lizak). Przecież to wiadomo, że Wielkie Księstwo Litewskie powstało wskutek próżni politycznej jaka powstała po upadku Rusi Kijowskiej. Ale nam Polakom nic do tych ziem, ani ludzi, który tam mają swoje małe ojczyzny. Poruszyło mnie co innego. A no właśnie to, że na Ziemiach Odzyskanych urodziłem się i z niewielką przerwą na Łódź, mieszkam na nich do dzisiaj. To tutaj jest mój dom. Tutaj jest dzieło całego mojego twórczego życia, a czując się Polakiem nie chcę tego stracić. Rojenia wymienionych przez Ciebie uczestników naszej przygody jaką jest blog DP, są zagrożeniem dla wielu milionów Polaków takich jak ja. To mnie zabolało. Ja tak naprawdę ich teksty przeglądam. Po przeglądnięciu trudno mówić o zrozumieniu. I tutaj masz rację. Ale skąd brać czas na wszystko, skoro nadal się pracuje zawodowo… i nadal coś tworzy. Pozdrawiam Lech.

    Do Sebastiana
    Mogę być Twoim starszym znajomym z blogu. Odwołuję zgreda, bo mimo, że wiekowo nim jestem, psychicznie wcale się nim nie czuję. Pozdrawiam – Lech

    Do Jasnego Gwinta.
    Istotnie artykuł prof. B. Łagowskiego szalenie mi się podobał. Nie za lekkość narracji, ale za żelazną logikę i brutalną prawdę, szczególnie tą, że nieopierzone zera intelektualne nadal nami rządzą. Są tak małe, że nawet nie zauważają dzięki komu takie szczęście ich spotkało. Przecież kariera amerykańskiego pucybuta stającego się milionerem jest banalnie miałka w porównaniu z ich karierami. W swej zajadłej małości teraz niszczą tych dzięki, którym ich losy tak poszybowały. Pozdrawiam – Lech

    Gospodarzu
    jak zwykle w swoich rozważaniach masz rację. Boli jednak człowieka „upadek ikon” myślę o tych lewicowych. Tak je oceniałem. Hubner, Cimoszewicz i na koniec Urban, że o wielu innych nie wspomnę. Tutaj odsyłam do wpisu podziwianej przeze mnie Pani Teresy Stachurskiej.
    No cóż tylko pono krowa nie zmienia poglądów. Pewnie nią jestem. Pozdrawiam – Lech.

  29. Czy ja śnię, Gospodarzu?
    Kadett odpowiedział (5/31, g. 0:17) na pytanie co min. Rostowski ma robić z kryzysem.
    To musi być cud, w Polsce zdarzają się cuda:

    ”Nie jestem doradcą min. Rostowskiego, ale kiedy odkryje karty po wyborach, zmuszony wyciem opozycji z lewej i prawej strony sejmowej sali, to można sie spodziewać, że prędzej skorzysta z dalszych oszczędności niż sięgnie po niepopularne społecznie instrumenty podatkowe”.

    Kadett do tej pory wył, co prawda nie wiadomo z której strony, ale wył, że minister grubo i wielokrotnie mylił się w prognozach i że jest monetarystą. Wydawać się mogło, że monetaryści są kuci w prognozach na cztery nogi, spekulują na giełdach i rozwalają globalną gospodarkę, biedaków puszczają boso niezależnie od religii, ale okazuje się jeszcze, że w międzyczasie umyślnie złymi prognozami rozwalają budżety i roznoszą kryzysową zarazę.

    A tu cud istny, po trzech dniach oczekiwania Kadett znienacka odpowiedział na moje pytanie o to, co powinien minister z kryzysem robić. No bo musi coś uważać, taki znawca – tak mi się zdawało. Ale jak nam Kadett zaprognozował, to niech się wszystkie pytyjskie przepowiednie schowają, bo nie wiadomo o co mu chodzi. Mnie się wydaje, że on chciałby, aby minister “skorzystał z dalszych oszczędności”, tj. aby ciął wydatki budżetowe, co jest niesłychane, bo PiSowe rządy właśnie wydatki rozdymały w czasach prosperity, a podatki cieły, co się chyba Kadettowi nie podoba, albo mi się kręci od tego wirtuala. “Niepopularnych społecznych instrumentów podatkowych”, czyli podniesienia podatku, zapewne dochodowego, bo przecież nie VAT, miał min. Rostowski uniknąć. Na to miał się minister przed wyborami dać złapać, tak wnioskuję z tego i poprzednich wywodów, wtedy opozycja zgnoiłaby go i wybory wygrała, tzn. mówiąc wirtualnymi słowami Z. Ziobry, “wyborcy szkodnikom dali żółtą kartkę”. Ale ten wściekle szczwany monetarysta nie poszedł na to i się wywinął.

    Wiadomo, wirtual atakuje też na blogu. Gospodarzu, czy pan nie powinien zmienić nazwę bloga z “en pasant” na “Matrix”? Uwaga, oto monetaryzm w natarciu:

    http://www.youtube.com/watch?v=XX8Y5-BZLaM

  30. Ciekawostki ze świata:

    Program PiS programem w Kanadzie???
    http://www.fin.gc.ca/n08/09-011-eng.asp

  31. kwant pisze:

    2009-06-01 o godz. 20:58

    Lizak:

    Pan nie rozumie pojęcia wolność!

  32. Slawomirski pisze:

    2009-06-01 o godz. 20:18

    Lizak:
    „Solidarność” jest zakłamaniem.
    Świadczy o tym owo solidarne palenie opon przez solidarnie oszukanych robotników.

  33. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wojna realu z wirtualem.
    Mam bardzo interesujaca informacje dla wszystkich polskich obywateli tureckigo pochodzenia
    Od wielu miesiecy „Mein Kampf” Adolfa Hitlera jest absolutnym bestsellerem w Turcji.
    Byc moze jestem czlowiekiem przewrazliwionym bo widze, ze wlos mi sie zjezyl czytajac te informacje Mysle, ze nie ma to nic wspolnego z bardzo cieplymi odwiedzinami Donka w Istanbule(?)

  34. Jurcio – http://passent.blog.polityka.pl/?p=574#comment-114308 ,

    otóż to! Pozostało dowiedzieć się, kim jest/są architekt/ci (Philip G. Zimbardo) zła, z jakim mamy do czynienia.

  35. Jerzy Urban w „Nie” odniósł się do swego „Alfabetu Urbana” określając go… bublem, któremu zawdzięcza swój pierwszy milion (nakład 750.000 egzemplarzy).

    Drobiazg w porównaniu do artykułu na pierwszej stronie, gdzie mamy o perfidii stosowanych aresztów wydobywczych, tym razem w poszukiwaniu „haków” na prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Warto przeczytać, warto wiedzieć. Horror.

  36. Panie Redaktorze,
    To narodowe rozdwojenie jaźni trwa od wielu… wielu lat. Taka sama była II RP. Proponuję przeczytać „Ku Wrześniowi 1939 ” Roberta Michulca . Smakowity przyczynek do teraźniejszości.

  37. lizak 20.23
    Wyjątkowo celny tekst, ale przekona tylko myślących logicznie.

  38. Lech,

    dziękuję Panu, ale cóż takiego zrobiłam?
    Pozdawiam, Teresa

  39. Szanowny Lizaku.
    Z racji Pańskiego zainteresowania kwestią sprzedaży stoczni, proponuję by Pan spojrzał na –
    http://biznes.onet.pl/1,12,11,57332314,153361848,6728778,0,forum2.html

    -o ile nie miał Pan jeszcze okazji, oczywiście.
    Pozdrawiam.

    Szanowny Jasny Gwincie.
    Wydaje się, że obchody rocznicy 4 czerwca 89 bez udziału ważnych, jeśli nie najważniejszych kreatorów tego wydarzenia sprzed 20 lat, czyli m.in. gen.gen. Jaruzelskiego i Kiszczaka stają się historycznym fałszem. Zniesmaczony jestem tym, że jedna ze stron tego istotnego dla nas Polaków historycznego wydarzenia, po 20 latach, swój punkt widzenia mogą przedstawić jedynie jako oskarżeni w sądzie. Mam nadzieję, że kiedyś w końcu nasze ogłupiałe społeczeństwo dostrzeże w jakim to POPiSowskim „państwie prawa” przychodzi nam funkcjonować.
    Pozdrawiam.

  40. Tak, ze swojego podwórka też często łapię się sam na tym że nie mogę już rozeznać co jest wirtualne a co rzeczywiste. Niby żyję sobie w wolnym kraju który ma przed sobą szerokie perspektywy, czytam jaki to postęp się dokonał, jak to obecnie mamy lepiej niż kiedyś ale tak naprawdę nie bardzo to odczuwam na własnej skórze. Wydaje mi się że są dwie rzeczywistości – jedna, ta piękna i kolorowa z barwnych czasopism i reklam ale także z rządowych pomysłów i założeń i ta druga której doświadczam na swojej skromnej osobie. Jedna roztacza wspaniałe wizje, druga skrzeczy. Cudowne idee i wielkie pomysły kolejnych ekip i elit które chciałyby widzieć społeczeństwo w Europie nieustannie zderzają się rzeczywistością realną, niedomagającą. Ktoś kiedyś wypowiedział mniej więcej takie słowa: jeśli fakty przeczą naszej teorii, tym gorzej dla faktów. I tak jest w naszym kraju. Żyjemy w atmosferze ciągłego zaklinania reczywistości i nieliczenia się z ludźmi, którzy jakoś nie mogą sprostać wspaniałym wizjom. Nakłada sie na nas niezliczone obowiązki i wymagania nie zastanawiając się nawet czy w ogóle jesteśmy w stanie im podołać. Jeśli skarżymy się na niedogodności, słyszymy zniecierpliwione głosy tych którzy chcieliby żebyśmy na hulajnodze dogonili jadący samochodem Zachód.

  41. Teresa Stachurska 10:30: Pozostało dowiedzieć się, kim jest/są architekt/ci (Philip G. Zimbardo) zła, z jakim mamy do czynienia.

    Dokładnie.
    Philip G. Zimbardo – wirtual
    Dick Cheney i jego pomagier Leszek Miller – real
    http://www.spiegel.de/international/world/0,1518,621450,00.html
    Co twierdzi Miller jest na drugiej stronoe artykułu

  42. Nemer,

    bardzo ciekawy artykul. Tyle ze nieco… demagogoczny i nastawiony na latwe chwyty. Izraelski wlasciciel Mosad, Atyle Holenderskie… to juz pachnie intensywnie, zwlaszcza tym, ktorych taki zapach niezdrowo podnieca.

    Ale to sa kwestie indywidalnego odbioru.

    Mnie najbadziej wzruszylo porownanie cen gruntow miedzy osiagnieta przy sprzedazy majatku stoczni i cena metra w Szczecinie Gumiencach.

    Nie wiem, czy ktos bylby chetny na zakup dzialki budowlanej na terenie bylej stoczni ewentualnie podzielonej na dzialki, za cene terenu w Gumiencach, zwlaszcza ze najpierw trzeba by te dzialke przystosowac do potrzeb budownictwa: cos zrobic z istniejacymi budynkami, sprzetem, zlomem, byc moze odkazic teren, bo po dziesiatkach lat produkcji przemyslowej kto wie, co kryje gleba i jak sie ma poziom skazen do obecnie obowiazujacych norm. To wszystko kosztuje, a wiec… obniza cene. Tak mi sie przynajmniej wydaje.

    Ale rzecz najwazniejsza: jesli chodzi o nieruchomosci i ich cene, to trzy rzeczy sa najwazniejsze: lokalizacja, lokalizacja i lokalizacja. Choc nigdy nie odwiedzilem osobiscie Stoczni Szczecinskiej, to jednak moga sobie wyobrazic, ze okolice tego obiektu to nie Gumience. Owszem, mozna wybudowac domy na terenie bylej stoczni, ale czy bedzie sporo chetnych, zeby zamieszkac w sercu dzielnicy przemyslowej ? No chyba, ze ktos porwie sie na projekt typu londynskie doki. Poki co chetnych nie widac.

    A poza tym juz slysze jazgot, jaki bylby spowodowany ewentualna decyzja przerobienia stoczni np. na lofty, bo obiekty przemyslowe doskonale nadaja sie do tego. Tyle ze loft to mieszkanie dla bogaczy oczywiscie…
    Oczywiscie nie jest to jedyny z mozliwych scenariuszy i owszem: mozna na terenie stoczni wybudowac bloki, domki jednorodzienne, osiedla z zielenia, tylko… patrz wyzej.

    Pisze powyzsze, bo czasem porownania maja sens tylko na piewrwszy rzut oka. I dlatego nie trzeba podniecac sie byle czym.

    Pozdrawiam.

  43. Pani Tereso, a odpowiadając bezpośrednio na pani pytanie (kim też mogą być architekci zła) załączam przetłumaczony fragment z linkowanego wcześniej artykułu:

    „Pozostaje pytanie, kto w Polsce zatwierdził w tym czasie kolaborację z CIA i dał Amerykanom nieograniczoną swobodę wykorzystania terenów w Starych Kiejkutach.”

    „Rozkaz by udostępnić wszystko czego CIA było trzeba przyszedł z samej góry, od prezydenta. […] Prezydent Kwaśniewski zaprzecza temu. Twierdzi, że bliska kooperacja z USA miała miejsce, ale nie było żadnych więzień na terenie Polski. Poproszony o komentarz na temat raportu [dotyczącego tortur w Polsce], były premier Leszek Miller powiedział: Po raz kolejny mogę na to wszystko jedynie powiedzieć, że nie mam nic do powiedzenia.”

    Tak że pani Tereso możemy sobie teraz dodać jeszcze jedno powiedzonko do naszego sztambucha powiedzonek zasłyszanych:

    Mogę na to jedynie powiedzieć, że nie mam nic do powiedzenia. To powiedziałem, ja Leszek Miller, wasz były premier.

  44. Kadett pyta: Program PiS programem w Kanadzie???

    Odpowiadam: Nie. W czasie gdy gospodarka byla w rozwoju, rok temu i przez poprzednie 15 lat kanadyjski budzet mial nadwyzke po kilka procent PKB. Natomiast PiS w latach 2005-07 zakotwiczyl wokol 30 mld zl na minusie.

  45. Zasłyszane

    Komuch z antysemitą zawsze sobie w końcu padną w ramiona.

  46. Życie w realu nie zawsze jest miłe i łatwe. Ta prawda jest znana człowiekowi od wieków. Wiele zależy od „szczęścia i umiejetności”, niekiedy jeszcze wiecej od osobistego nastroju. Wszak pieniądze (dobra materialne) szczęścia nie dają. W Polsce jest to powtarzane z ambon, ludzie z dala od religii tą mantrą przerzucają się na okrągło, i jest w tym przecież sporo prawdy. A jednocześnie, mimo to jest tyle goryczy, tyle złorzeczenie na to kto był panem i niewolnikiem w poprzednim rozdaniu, a kto teraz … i na odwrót, kto panem pozostał. Polskim syndrom pana, robola, nomenklaturowego sługi narodu i wiecznego gospodarza majątku narodowego To jest moim zdaniem największy polski paradoks, źródło polskiego “uroku”, o którym pisze Gospodarz bloga. Na psa urok?

    Tzw. “logiczne myślenie” rzuca nam wirtualne prawdy: Generałowie oddali władzę “Solidarności”, która była słaba, bo mieli takie upodobanie, aby zachować się dziwacznie, wręcz ahistorycznie. Bo wcale nie jest prawdą, że socjalizm upadł pod własnym ciężarem błędów, ekonomicznych i innych, bo przecież na bazarze na Polnej można było kupić wszystko co dusza zapragnie. I wbrew umowo Okrągłego Stołu, na przekór rozwojowi ludzkości wprowadzono w jego miejsce system (mniejsza o etykiety: np. “średniowie-iczny neoliberalizm”), który zaprowadził w kraju nędzę, zapaść gospodarczą, zadłużenie, to wszystko wkrótce sprowadzi ruinę na krają taką jakiej boska moc nie powstrzyma.

    Jest to logika goryczy, logika odwrócenia się od realu, logika nie godzenia się z nim, malowania go w najczarniejszych z możliwych barwach. Logika, która nie dopuszcza spostrzeżenia, że gdyby 40 lat temu otworzono granice, gdyby kraje zachodnie zaoferowały (z jakichś powodów) zatrudnienie polskiemu ludowi to Polska Ludowa wyludniłaby się w ciągu kilku miesięcy, tak jak wyludniało się NRD, aż trzeba było postawić słynny mur. Wtedy relacje zarobków były 1:100, teraz raptem 1:5, ale to przecież “nielogiczne”, aby wtedy emigrowali. Generalowie oddali wladze na przekor partyjnemu aparatowi i SB, bo juz nikt w szanse przetrwania nie wierzyl, byl bezradny slaboscia tego systemu, ale wierzyli oni, ze 4 czerwca stanie sie cud i lud na jakiejs magicznej zasadzie odda na nich glos. 4 czerwca nie jest ich swietem, mowienie inaczej jest odwracaniem prawdy historycznej, ten dzien byl ich pogrzebem, wraz z wszelkimi zludzeniami i poboznymi zyczeniami. Ale po co ja powtarzam te oczywistosci? Bo wojna realu z wirtualem trwa!

    Oczywiste jest, że nieuniknione i zdecydowane odejście od minionego systemu musiało wywrócić wiele tamtych tworów społecznych i ekonomicznych, musiało ówczesnych preotorian i ideologów zamienić w pariasów, co prawda nie wszystkich, tylko tych, którzy odwrócili swoje 4 litery do realu. Niech żyją oni w swoim wirtualu, niech żyją złudzeniem, że stała się niesprawiedliwość dziejowa, niech żyją oczekiwaniem, że system upadnie, bo siła sprawcza tych życzeń jest nieistotna, niech żyją i piszą wirtualne fantasmagorie na blogu. Niech żyją!

  47. Kto nie wierzy, niechaj sam sprawdzi.
    Program PiS = Program min. finansów Kanady
    albo
    Program min. finansów Kanady = Postulowany program PiS
    http://www.fin.gc.ca/n08/09-011-eng.asp
    Dyskusji nie podejmuję z nikim, kto sięgał po kostkę brukową i język z bram Czerniakowa…

  48. Szanowny Jacobsky.
    Ja nie wiem, czy to, co zostało napisane pod wskazanym przeze mnie linkiem jest zgodne z faktami. Co do ocen, to się nie wypowiadam, bo nie czuję się wystarczająco silnym w kwestiach ekonomicznych. Uważam jedynie, że absorbowanie nas, obywateli naszego Kraju, przez 20 lat, kolebkami Solidarności i problemami wiążącymi się z wyciąganiem z mojej, podatnika kieszeni, pieniędzy na ich utrzymanie a także przekrętami z kwest na ratowanie tych stoczni, w których przewijają się znane nazwiska, takie jak Rydzyk czy Krzaklewski, zasługuje na to byśmy się w końcu dowiedzieli kto jest ich właścicielem. Może jest i tak, że to będzie bardzo dobry właściciel. Oby. Tyle tylko, że gdy słuchałem aktora odgrywającego ministra Becka w gmachu Sejmu, który zamieniono na pseudopatriotyczny teatrzyk (zamiast zajmować się poważnymi i pilnymi sprawami) i słów, że „Polska od morza odepchnąć się nie da!” to nie wiedziałem, czy się śmiać czy płakać. Pierwszy odcinek autostrady która prowadzi do Berlina, tuż za naszą granicą po opuszczeniu Szczecina ma numer 4 a nie 1. Czy to wszystko powinno dawać do myślenia?
    Pozdrawiam.

  49. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @jurcio / 14:32

    Zawsze slyszelismy, ze za czasow A. Kwasniewskiego by tak nie bylo. Widze, ze Stare Kiejkuty leza miedzy Helem a Warszawa. Wcale bym sie nie zdziwil gdyby sie okazalo, ze panskie oko konia tuczy. Inaczej mowiac, dla Polski mozna wiele, ale z polakami(?)
    Rozumie, ze ster sprawy musial byc przejety przez `wlasciwe´ rece, za pare lat Der Spiegel (najlepszy tygodnik Niemiecki jak mowi MA) napisze, ze to Polacy muzulmanow katowali – prawda?

  50. Do:Roman 56 PL

    Alienacja obywatela z proces demokratycznego jest tylko wyrazem jego frustracji.
    Pragmatyzm zmusza do glosowania nawet wtedy gdy kandydaci sa do luftu.

    Slawomirski

  51. Nemer,

    o jakich numerach autostrad mowisz ? Bo cos tutaj sie nie zgadza…

    Dyskusja o sensownosci ratowania za wszelka cene tzw. przemyslow narodowych, kolebek czy stoczni-pomnikow juz raz przewalila sie przez ten blog.

    Pytania te same. Odpowiedz – z pewnoscia w przyszlosci.

    Pozdrawiam

  52. Do:jasny gwint

    SWIETO KISZCZAKA

    Pol litra i lustro

    Slawomirski

  53. Feliks 18:25

    Nie wiem, czy Polacy katowali muzułmanów. Mam nadzieję, że nie. Smutne jednak jest to, że ówcześni „architekci” polskiej polityki ułatwili CIA realizację takiego scenariusza. Że uczynili go prawdopodobnym. Nie mam pretensji do Der Spiegla, że o tym napisał. Niemcy w latach 2003-2005 zachowali się bardzo przyzwoicie, nie przyłączając się do krucjaty na Irak. W tym przypadku Der Spiegel jak najbardziej ma prawo dociekać prawdy; nie ma tu żadnej dwuznaczności, w przeciwieństwie do rozpisywania się o udziale innych nacji w mordowaniu Żydów.

    Oczywiście był to przypadek, że akurat Kwaśniewski i Miller byli wtedy „architektami”. Nie jestem taki pewien, czy „architekci” z prawej strony naszej politycznej szopki zachowaliby się inaczej. Czy by mogli sobie na to pozwolić. Obawiam się, że nie; Ameryka trzyma nas zbyt mocno za jaja. Właśnie to miał na myśli Kristian Zimerman, kiedy powiedział w Los Angeles, żeby Stany odpaskudziły się od jego kraju. Zachował się wspaniale, ale Polacy odwdzięczyli mu się głównie szyderstwami.

  54. Lech,

    Panie Lechu, jeśli odwołał Pan „starego zgreda”, a ja całkowicie się z Panem zgadzam, że Pańska osobowość ma lekkość Klasy Junior, to jako zaszczyt poczytuję sobie być Pańskim znajomym z blogu. Zapewniam Pana, że mam taki „szósty zmysł”, który pozwala mnie odbierać Pana w znacznie bogatszym zakresie, niż ujawniają to ograniczenia/wymogi formalne/ pisania blogowego z akcentem na plusy.

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

    P.S. Delikatnie pozwalam sobie zwrócic Pańską uwagęna taką okoliczność, że ja wobec Pana pozoliłem sobie tylko na zacytowanie lwowskiego grepsa- „znajomy z bliska” a nie spoufaliłem się wobec Pana wprost, na pierszeństwo zaproponowania Panu bycia Pańskim znajomym/z blogu oczywiście/.

  55. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    http://www.spiegel.de/fotostrecke/fotostrecke-41919-3.html#backToArticle=621450

    Jedno co ich laczy to poziom intelektualny. Patrzac na to zdjecie ( 2-ch najwiekszych mezow stanu) czlowiek moze naprawde zaczac wierzyc, ze nieszczescia zawsze chodza parami.
    Zastanawiam sie co moze byc rzeczywista przyczyna euforycznego renesansu `Mein Kampf´
    Adolfa Hitlera w Turcji, Turcji chcacej wejsc w ramy strukturalne UE. Jest nie wykluczone, ze euforie rozniecila wizja mozliwosci przeistoczenia Mein w Unsere (koszula blizsza cialu) i w tym momencie „Apokalipsa” Fallaci nabiera zupelnie innego zabarwienia

    Jestem zawiedziony, z powodu braku jasnego stanowiska co do tekstow programowych nakazujacych-wymuszajacych-zezwalajacych-podsycajacych-judzacych-domagajacych sie koniecznosci dokonywania mordow etnicznych.
    No coz, w tej fazie nic wiecej nie mozna zrobic, ale nie jest calkowicie zle – mamy przynajmniej jednoznacznie jasna sytuacje – prawda?
    Dalsze `beletrystyczne´ dywagacje w imie czegokolwiek sa w tej sytuacji dramatycznie smieszne….
    Brak odpowiedzi (reakcji) z tego kregu/kierunku jest tez odpowiedzia – slowo pisane zwierciadlem duszy – prawda szanowny Gospodarzu? Tylko wykroczenie poza te alternatywe stwarza szanse. Problem zakotwiczony jest w tym, ze do tego nalezy dorosnac, inaczej mowiac wyjsc z jedwabnego `kokonu´. Reszta jest mzonka upajaniem sie samym soba i nad soba.

    @jurcio

    To jest szyte bardzo grubymi nicmi, nie Zimerman. Problem lezy w genezie architektow

  56. jurcio pisze:

    2009-06-02 o godz. 16:04

    Lizak:
    Pozwolę sobie sparafazować pańskie prowokacyjne powiedzenie na bardziej realne, że łobuz z syjonistą zawsze sobie padną w ramiona.

  57. Jurcio!
    Z całym Twym tekstem nie zgadzam się absolutnie, ale że wałkowaliśmy ten temat od dawna, to dam spokój.

  58. Telegraphic observer
    „Bo wcale nie jest prawda, ze socjalizm upadl pod ciezarem wlasnych bledow….bo przeciez na Polnej mozna bylo kupic…etc” piszesz. Juz pisalem: komunizm upadl, bo byl kaleka ustrojowa. Staly „zjazd” dochodu narodowego i wzrost potrzeb na zbrojenia polozyl dzien po dniu tzw demoludy „ze Zwiazkiem Radzieckim na czele”. Przy wydatnej pomocy US. Jestem zaszokowany, ze wlasnie Ty mozesz tak myslec. Pozdrowienia.

  59. Do:Feliks Stychowski

    Nie wiem czy mamy do czynienie z renesansem brunatnej ksiazeczki w Turcji. Twierdzenie ,ze wszyscy Turcy czytaja wypociny psychopaty z Linzu od rana do wieczora jest nieprawdziwe. Tak jak wszyscy ,tak i Turcy maja swoje szkielety pochowane po szafach historii. Europejskie aspiracje Turcji sa dla mnie zrozumiale.

    Slawomirski

  60. Dzisiaj im zagrają surmy złote

    Kiedy Szanownego pana czytam to zawsze staje mi przed oczami ów nieszczęsny polski murarz, który uwierzył w pański raj i odważył się pojechać doń, by u jego bram ponieść tragiczną śmierć z rąk, najbardziej demokratycznych obrońców praw politycznych i ludzkich, kanadyjskiej policji konnej, jak mniemam działającej także w pana poplitycznym imieniu i z pańskiego moralnego upoważnienia. Jeżeli kilku umundurowanych byków strzela wielokrotnie z taserów do bezbronnego człowieka, zamiast mu pomóc, na którego obok, od kilku godzin czeka matka, to świadczy dość jednoznacznie o systemie. I to niezależnie od głoszonych peanów w jego cześć, bowiem takie państwo jest strukturą stricte policyjną łamiącą elementarne prawa człowieka. Ono nie występuje w obronie konkretnego człowieka, który znalazł się u samego dna hierachii wartości, w państwie dominacji kapitału i przemocy wobec jego szeregowych wytwórców.Zatem to o czym mówimy jest elementarną wartością określającą negatywnie stosunki międzyludzkie w strefie bezwzględnego panowania kapitału.

    Cała reszta zawodzeń na temat wyższości tych stosunków jest zwodniczym śpiewem syrenim.Naturalnym podmiotem jest człowiek, któremu winien być przyporządkowany kapitał wszelaki.Jeżeli natomiast człowiek jest przyporządkowany kapitałowi wówczas mamy sytuację nienaturalną i niemoralną, niesprawiedliwą i demoralizującą relacje mięzyludzkie. A zdarzenia tego rodzaju, nie wiem jak w Kanadzie, ale w USA idą w setki każdego roku, nie mówiąc o wzajemnym, okresowym wystrzeliwaniu się dziesiątkami, jak kaczki, na amerykańskich uczelniach.To nie są przypadki, a ci ludzie nie są psychopatami.Oni są po prostu ofiarami systemu, które wskutek braku pomocy państwa biorą sprawę we własne ręce z braku alternatywy i giną w trybach tej potwornej maszynerii wyzutej z ludzkich uczuć i aspiracji, nakierowanej li tylko i wyłącznie na zysk.

    Życie w kapitalistycznym realu faktycznie do łatwych, miłych i przyjemnych raczej nie należy.Gdyby było inaczej to nie budowano by komunizmu jako antidotum na ułomności i przywary najlepszego życia na ziemi.Widać niektórym dokuczał on wystarczająco by myśleć o rewolucjach dla zrzucenia tego jarzma, w którym dzieci pracowały po 12 godzin na dobę, kobiety wykonywały prace ponad swoje siły, a mężczyźni tyrali jak woły robocze umierając w kwiecie wieku na gruźlice, pylice i inksze nerwice, nie mówiąc o zwykłym wycieńczeniu fizycznym, bo płaca nie była adekwatna do ponoszenego nakładu pracy.

    Apologeci tego systemu starają się nas przekonywać, że sprzeczności i trudności przynależne kapitalizmowi nie mają charakteru obiektywnego lecz wyłącznie subiektywny.Krótko mówiąc to my sami jesteśmy sobie winni, że nie podoba nam się kapitalizm.Bowiem ich zadniem:
    „Wiele zależy od “szczęścia i umiejetności”, niekiedy jeszcze wiecej od osobistego nastroju.”
    Jednym słowem kapitaliści dostarczają nam maximum szczęścia, dobroci i pieniędzy, jedynie my nie potrafimy się z tego cieszyć. Zatem bezrobotni, bezdomni i głodni cieszcie się nieustannie, bowiem wasz stan ducha jest pochodną waszej osobowości.Jest to wasza prywatna sprawa nie mająca żadnego związku z faktem posiadania kapitału. Nawet można by powiedzieć więcej , że zgodnie z nauką KK im mniej będziecie posiadali tym bardziej będziecie szczęśliwi, co nastąpiło u nas właśnie z inspiracji Ojca Świętego we współpracy z CIA. Robotnicy zostali pozbawieni nominalnej własności i przekazali ją we faktyczne władanie siłom sprzymierzonym demokracji, by już więcej nie łamać sobie głowy kwestiami ,jakie przerastają ich możliwości. Nie od dzisiaj przecie wiadomo kto jest Panem,Wójtem i Plebanem oraz kto zgodnie z tradycją ma ich całować po rękach.

    Z ambon nas się naucza , że pieniądze szczęścia nie dają, poza bolszewicko-kapitalistyczną pioseneczką o wyraźnie materialistycznym podłożu, która wyjaśnia :”Lecz kufereczek stóweczej daj Boże”.I tutaj wyraźnie się dowiadujemy, niczym na kursach marksistowsko-leninowskich, że byt kształtuje świadomość, co zdecydowanie obala tezę o odwrotnym związku.Najpierw powstaje baza a na jej fundamencie nadbudowa.Nie ma tak jak chcieliby wyzyskiwacze.

    I trudno się dziwić, że jest tyle złości i goryczy kiedy jednym odebrano wszystko a nielicznym dano owoce ziemi i morza, zwane ślicznie tutti frutti di mare. Rozerwano nawet hasło :”Ora et labora” pozostawiając potrzebującym wyłącznie modlitwę, a to jest niestety zbyt mało by żyć, nie wspominając o godnym życiu.

    Uważam też za mało uzasadnione poszukiwanie wydumanych syndromów wyjaśniających skapcaniałe efekty burżuazyjnego budownictwa życia w Polsce. Nie było się czym chwalić przed wojną i dzisiaj też wygląda to wszystko nader anemicznie mimo usilnych starań KK i pozostałych sił kosmopolitycznych starających się nadać temu zielonemu jabłuszku rumiany charatkter.

    Delikatne kwestionowanie sensowności wiecznego trwania polskiego gospodarza majątku narodowego nie stanowi żadnego paradoksu lecz jest elementem złamania podstaw egzystencji polskiego narodu.Ten typ myślenia jest obcy polskim patriotom.Dlaczego to inne narody nie wyrzekają się swoich praw własności? Ba, wręcz starają się poszerzać te prawa.Weźmy chociażby ostatni przykład Rosji i Opla. Nasze Lejby, niestety, nie prezentują polskiego punktu widzenia eliminując w ewidentny sposób patriotyzm, podmnieniając go zbyt daleko idącą otwartością kierując ją w stronę niebezpiecznych dla Polski procesów.Wywłaszczanie nie jest metodą na umacnianie gospodarki.Lepsza jest gorsza gospodarka aniżeli żadna.

    Nie od dzisiaj jest wiadomo, że socjalistyczna gospodarka nie upadła pod własnym ciężarem, lecz wyłącznie wskutek narzuconych nam ciężarów związanych z wyścigiem zbrojeń. Była to perfidna i skuteczna metoda brutalnego ataku na suwerenne państwa chcące dotrzymać zbrojnego wysiłku dla obrony własnej Ojczyzny. Niestety nie potrafiono obronić. Nasze rynki upadły i zostały przejęte przez obcy kapitał. Staliśmy się wasalami ekonomicznymi, co rodzi precyzyzjne konsekwencje polityczne.

    Próbuje się w tej sytuacji odrzucić logiczne myślenie i zanegować oczywiste prawdy.Powiada się nam, że generałowie byli słabi a „Solidarność” była wielka i mocna.Jakby zupełnie zapominając, że była ona pompowana amerykańskimi dolarami i zwierzęcym antysowietyzmem .Ponoć wprowadzono średniowieczny liberalizmw Polsce? A kto go wprowadził czyż nie przypadkiem pan Balcerowicz na polecenie pana Sorosa, pod ideowym nadzorem Smolara z Fundacji Batorego, przed którym rozliczali się solidarni premierzy.

    I nie rzecz w tym czy naonczs można było coś kupić na jakimś tam bazarze, a istotnie można było. Problem polega na tym, że praktycznie dzisiaj już tych bazarów nie ma. Zatem zniszczono wszystko łącznie z symbolami kapitalistycznej gospodarki, czyli lokalne rynki zwane potocznie bazarami.

    Zachowania generałów z perspektywy czasu nie można nazwać ani dziwacznymi ani ahistorycznymi. Oni po prostu nie mieli wyboru. Poddawani naciskom zewnętrznym oraz wewnętrznym nie mieli szansy na zwycięstwo. Istniał cień nadziei na ich zwycięstwo, które moralnie byłoby klęską. Musieliby 10 milionową „Solidarność” rozjechać czołgami.To hipotetyczne zwycięstwo okupiliby etykietami morderców narodu. Dlatego w pełni świadomi militarnych i historycznych konsekwencji takiej decyzji postanowili oddać władzę w kontrolowany sposób „Solidarności”. Za co są także włóczeni po sądach i odsądzani od czci i wiary.Jak więc widzimy oni nie mieli dobrego wyboru. Z punktu widzenia osobistych interesów generałowie nie mieli alternatywy, oni wiedzieli, że w każdej sytuacji byli przegrani.Wybrali więc koncepcję bezkrwawej transformacji, co stawia niezwykle wysoko ich morale. Są zupełnym przeciwieństwem swych prześladowców.

    Wskutek tego w miejsce socjalizmu wprowadzono system , „który zaprowadził w kraju nędzę, zapaść gospodarczą, zadłużenie, to wszystko wkrótce sprowadzi ruinę na krają taką jakiej boska moc nie powstrzyma.” Tak ironizują apologeci kapitalizmu głosząc, że „Jest to logika goryczy, logika odwrócenia się od realu, logika nie godzenia się z nim, malowania go w najczarniejszych z możliwych barwach”.
    Na ile jest to zasadne myślenie pozostawmy ocenę czytelnikom.
    Ja uważam, że należy rzeczy nazywać po imieniu i odbieranie ludziom szans na godne życie jest nieprzyzwoitym, niemoralnym, niesprawiedliwym i poniżej godności ludzkiej.

    Logika dopuszczająca czy wręcz wywołująca migrację wielkich rzesz narodu w poszukiwaniu chleba jest chorą i przestępczą, i nie ma ona nic wspólnego z wolnością.
    USA do dzisiaj stosują ograniczenia migracyjne, w tym także wobec Polski i jakoś nikogo to nie zadziwia, ani też nie prowadzi do wniosków o ograniczaniu wolności.Ten sposób logiki jest wybiórczy i tendencyjny.

    Faktem jest, że Generałowie apodyktycznie i bez konsultacji z partią oddali władzę „Solidarności”nie licząc się z konsekwencjami jakie to niosło ze sobą wobec milionów członkow polskiej lewicy. Dzisiaj ci generałowie muszą połykać uzasadnioną gorycz ze strony zdradzonej lewicy, jak i muszą przyjmować niegodziwości ze strony prawicy, która otrzymała od nich na talerzu frukta władzy, nie tak znów słodkie jak dowiodła solidarna aktywność i praktyka.

    Nie można też dowodzić, że 4 czerwca generałowie liczyli na cud. Dokonywanie zmian na stanowisku II Sekretarza KC przed bez mała samymi wyborami świadczy wręcz o czymś przeciwnym.Wprowadzenie na to stanowisko Czarzastego z Koszalina dowodzi jedynie planowej i szczególowo przygotowanej zmiany sztafety politycznej.

    Trzeba się zgodzić,że:
    „odejście od minionego systemu musiało wywrócić wiele tamtych tworów społecznych i ekonomicznych, musiało ówczesnych preotorian i ideologów zamienić w pariasów”. Przyczym nie to jest problemem zasadniczym bowiem z natury rzeczy byli to ludzie wysoko wykwalifikowani, z szerokimi horyzontami i dużą zdolnością adaptacyjną. Oni byli w aparacie władzy, więc doskonale zdawali sobie sprawę z konsekwencji własnej przegranej.Wielu z nich straciło bezpowrotnie wysoce stresującą pracę ale dzięki temu zyskało po kilka lat życia.

    Dramatem stała się w wielu przypadkach bardzo tragiczna egzystencja wielu ludzi „Solidarności”, którzy dali się zwieść 21 postulatom, by potem dać się ograć w oczko grupie cwaniaków.Jedni posiedli fabryki a inni znaleźli się w rynsztoku.Tym ostatnim niewiele już pozostało, z waszej łaski, ale posiadają kapitał najcenniejszy jakiego im nie możecie odebrać.Marzenia.

    Jutro wytoczycie swe polityczne armaty, odegracie bohaterskie marsze i hymny.Opowiecie ile nam uczyniliście dobra, wolności, pluralizmu i demokracji.Nie da się jednak ukryć, że bez miłości nie ma „Solidarności”.Te orły ciągle opowiadają „o kopnięciu w miękkie podbrzusze komunizmu”.W tym stylu ci herosiopowiadają nam o swoim bohaterstwie, klasie i patriotyźmie.Musicie zwrócić uwagę solidarni panowie by lud wam się nie zrewanżował pięknym za nadobne.

    Nieważne jest jak wdrożyliście transformację sytemową.Istotnym jest w czyim interesie ją wprowadziliście. Jak na razie powodów do radości nie mają pracownicy PGR-ów, robotnicy ,rzemieślnicy, pielęgniarki, chłopi polscy, stoczniowcy i wiele innych grup zawodowych.Oni już zrozumieli kontekst słowa „Solidarność” i jutro pewnie także będą odprawiać swoje modły, nie bardzo jednak wiadomo w czyjej intencji.
    Nie mamy także pewności czy pójdą oni do wyborów desygnujących naszych bogaczy do PE, by dać świadectwo poparcia Grupie Trzymającej Władzę.
    _________________
    Manus manum lavat

  61. DO SLAWOMIRSKI!
    W pewnym stopniu zgadzam sie z Panem, lecz czy nie na jedno wychodzi skreslenie wszystkich lub zignorowanie wyborow?
    Krew mnie zalewa jak widze prezentacje medialne i wirtualne kandydatow takich jak Ziobro Migaliski itd itp..Postapie jednak w zgodzie z wlasnym sumieniem.

    DO LIZAK
    Czesciej jestem odmiennego zdania niz Pan, czasem wrecz krytycznie ustosunkowuje sie do Panskich komentarzy.Dzis jednak musze przyznac, ze trafnie Pan wszystko ujal i zaprezentowal Pan dokumentalono- analityczny ciekawy material pobudzajacy do myslenia tych zbladzonych i tych zatwardzialych w swych pogladach.To jest nbaprawde DOBRE! Dziekuje !

  62. @Stychowski 06/03 11:37

    Byc moze pohancy po prostu odkryli gleboka, ponadczasowa, tresc zawarta w „Mojej Walce”. Zwlaszcza, ze sami tez celowali w stosowaniu „rozwiazania ostatecznego” na swoim terytorium. Ja osobiscie bylbym zaniepokojony dopiero wtedy gdyby zaczeli sie zaczytywac w dzielach Wielkiego Stalina czy „Krotkiej historii WKPb”.

  63. Vaclav Havel – moralny polityk

    Niecyniczne spoglada na swoje lata w polityce Havel.
    Dzisiaj otrzymal we Wroclawiu nagrode im.Jana Nowaka-Jezioranskiego.

    Slawomirski

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Slawomirski

    Nie wim gdzie/skad zdobyl Pan infornacje, ze wszyscy Turcy czytaja Mein Kampf. To, ze pozycja jest bestsellerem nie oznacza, ze wszyscy ja czytaja. Osiaga naklady na rynku tureckim, ktore w odniesieniu do tamtego rynku czytelniczego wskazuja na to, ze jest bestsellerem.
    Poza tym nie wiem, jakie fragmenty Mein Kampf’u najbardzie podniecaja tureckiego czytelnika i spedzaja mu sen z oczu od rana do wieczora. Msle, ze w Turcji ludzie poza czytaniem normalnie pracjua Sam fakt wzbudzil moja ciekawosc.

  65. Teresa Stachurska pisze:
    2009-06-02 o godz. 12:38
    Droga Pani. Zrobiła Pni i robi stale bardzo wiele. Proszę sobie wyobrazić człowieka przez większą część doby zajętego sprawami zawodowymi. W wolnych chwilach wertującego w pośpiechu literaturę fachową, kontaktującego się z licznymi przedstawicielami tej samej profesji, aby prosić o współdziałanie, a jednocześnie pragnącego być w kursie dzieła aktualnych spraw pozazawodowych. Co dla takiego indywiduum będzie najważniejsze. Ano właśnie linki i krótkie treściwe opracowania. Toż to jest cenne jak bryk dla studenta przed zaliczeniem. Pani to wszystko daje. Za to jestem wdzięczny. Zwięzła i konkretna informacja to wielka rzecz. Pozdrawiam – Lech.

    Sebastian pisze:
    2009-06-02 o godz. 22:13
    Oj komplemenciarz z Pana. Przyznaję, że miło mnie Pan połechtał. Dziękuję Panu za to. Akurat jest mi to potrzebne. Przeżywam dość trudny okres w życiu i nie wolno mi wypaść z kolejnego zakrętu. Pana wypowiedź będzie mi w tym pomocna. Dziękuję i pozdrawiam – Lech

  66. G. OKON:
    (6/3, g.15:47)

    Jest wojna? A jak jest wojna, to wroga trzeba pokonac. Najpierw go zszokowac, potem do cna przestraszyc, na koniec juz tylko wgniesc w ziemie.

    p.s.

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=574#comment-114351

    Przeczytaj jeszcze raz. Powoli. Drugi akapit ((i>paragraph) z czterech jest odwrocony. Jest wycieczka w wirtual. Jest mnostwo sygnalow: jest dwukropek „:”, jest potrojne „bo” co oznacza kontynuacje tej ironii – moglo byc „bo” az do konca, ale byloby nudnie, sa cudzyslowy, jest „logiczne myslenie”, zas nastepny akapit jest wyraznym odwroceniem i powrotem do realu. A najwazniejsze, ze kazdy rozumny stwor widzi, od tego ma galy, ze tamto jest bzdura, czyli wirtual, a to jest real. Sam widzisz?

    Przeciwstawienie Real-Wirtual jest konstrukcja zwodnicza. Podchwytuje nasza sklonnosc do plaskiego widzenia swiata. Tymczasem, co to jest wirtual? Odbicie realu, najczesciej nieprawdziwe, nierealne, naciagniete. Stad wirtual jest okresleniem pejoratywnym, wymyslem, zbiorowiskiem osob kreaujacych blage. Wirtual dawniej nazywalo sie blaga.

  67. 4/6/1989 Polska wraca do Europy

    Polska jest wolna od 20 lat.
    Komunistyczny eksperyment kosztowal zycie 30 milionow ludzi.
    Nigdy wiecej totalitaryzmu.

    Slawomirski

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Slawomirski

    Dla orietacji.
    Wedlug ostatnich danych , ktore posiadam, pozycja „Strach” Grossa w Polsce rozeszla sie w ilosci 17. tys w 38.000.000 . Czyli 1 Gross na 2235,2941 mieszkancow, i uwaza sie, ze sam Gross – bez Strachu – jest `bestsellerem´historycznym. Natomias Gross ze Strachem jest dzielem przemyslowym o randze epokowej.

    Turcja ma +/- 75.000.000 . Ciekawym zagadnieniem jest, ktore pasaze z „Mein Kampf” A. Hitlera wyzwalaja wzrost emocjonalny w elitach tureckich, a ktore w kregach pozaelitarnych.
    Wiem, ze w Polsce element emocjonalny elity przyniesionej nota bene na bagnetach Stalina (Kwasniewski, Cimoszewicz, Kaczynscy, Miller, Passent, Michnik itd…) zawsze byly odmienne lub niespojne z reszta spoleczenstwa. W Niemczech, Turcji itd. az tak razacych roznic nie ma. Efektem smutny jest to, ze dzisiaj spoleczenstwo spluwa pod nogi a nie do spuwaczki. Tragedia rozpocznie sie w momecie kiedy zaczna spluwocinami dekorowec twarze i garderobe.
    Bylem swiadkiem podobnego zjawiska w tzw `Europie Zachodniej´ i prosze mi wierzyc ciekawie to nie wyglada.

  69. Lech,

    Panie Lechu, dziękując za miłe słowa, dorzucę coś dla ducha ze swojego podwórka.
    Akurat przedwczoraj, dowiedziałem się, że przez rozlazłość jednego z naszych urzędów, i niekompetencję prawnika, z którego usług korzystałem- trzy lata mojej pracy w tym ponoszenia kosztów, poszło na marne, bo ten prawnik „zapomniał” skojarzyć jednen z terminów ważny dla sprawy , i …spraw2a się przez to „rypła”. Zleciałem ze sporego rumaka , zaraz jednak wstałem, ” otrzepałem” psychikę i… poszedłem kupić jakichś łasuchów, oraz do fryzjera, żeby mądrym kobiecym stylu, zmieniając swój loock, odświeżyć psychikę. Jak już skończyłem z łasuchem, całą przegraną sprawę odstawiłem za siebie i ustaliłem nowy front walki. Kiedy mam wyczyszczoną psychikę i zajmuję się wyłącznie walką, życie nie ma ze mną szans. Zresztą -każdy tak ma!!!

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

css.php