Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

14.07.2009
wtorek

Żar w Budapeszcie

14 lipca 2009, wtorek,

Od kilku dni jestem w Budapeszcie (stąd moja nieobecność na blogu, za co przepraszam), gdzie panuje żar. Żar (nawiązuję do tytułu wspaniałej powieści Sandora Maraia) leje się z nieba i panuje w głowach polityków, głównie z powodu klęski lewicy i sukcesu prawicy, w tym – niestety – skrajnej, bojówkowej, w niedawnych wyborach do Parlamentu Europejskiego. (Przy okazji: Gratulacje dla Jerzego Buzka!). Choć polityka w Budapeszcie od czasu do czasu przenosi się na ulice, to z czasem, przynajmniej powierzchownie, wszystko wraca tu do normy i spalony w 2006 roku gmach telewizji jest już odnowiony, nie widać, że to na nim wyładował się gniew opozycji z powodu ujawnionego kłamstwa premiera Gyurcsanyiego.

Węgry są na niebezpiecznym zakręcie w prawo, oby z niego nie wypadły, ale turysta widzi tylko to, co piękne: Dunaj i mosty na nim, imponujące kamienice, szerokie bulwary, piękna starówka, pałace, muzea – żyć nie umierać! Trudno zrozumieć, dlaczego Węgrzy przodują pod względem liczby samobójstw na 10 tys. mieszkańców. Naród, który wydał tylu znakomitych muzyków, jest może zbyt wrażliwy na trudy egzystencji?

Zdążyłem już zwiedzić Bazylikę Św. Stefana, z gustownym popiersiem kardynała MIndszenty’ego, muzeum secesji, Plac Bohaterów (przy Grobie Nieznanego Żołnierza nikt nie pełni warty), słynną synagogę, Uniwersytet Środkowo-Europejski, przemierzyłem tam i z powrotem most Małgorzaty, podziwiałem uliczki starej Budy, w planie mam jeszcze odwiedzenie domu Gyorgi Lukacsa (słynny filozof marksistowski), archiwum Wolnej Europy i spacer po ulicy Vaci, która za czasów socjalizmu gulaszowego była symbolem obfitośći.

Jeden dzień spędziłem w miejscowości Dunajvaros (70 km od stolicy), która do 1961 roku nosiła imię Stalina, i pełniła rolę podobną do naszej Nowej Huty. W 1950 roku rozpoczęto tam budowę kombinatu metalurgicznego i miasta socjalistycznej utopii. Miało to być pierwsze prawdziwie socjalistyczne miasto na Węgrzech. (Początkowo planowano je bliżej granicy z Jugosławią, ale wrogość wobec marszałka Tito kazała przenieść inicjatywę dalej od granicy, w głąb kraju, przez co zmarnowano szmat żyznej gleby). Dziś na rozległych terenach wzdłuż Dunaju mieści się tam jedyny w swoim rodzaju park rzeźby. Rzeźbiarze z wielu krajów znaleźli przestrzeń, a także kombinat metalurgiczny, gotów wykonać monumentalne często rzeźby. Większość prac ma charakter abstrakcyjny, powstała w ciągu minionych 20-30 lat, a więc już po okresie realizmu socjalistycznego. Gorąco polecam tę atrakcję turystyczno – artystyczną. Przy okazji można obejrzeć śmiały projekt urbanistów węgierskich i wstrętne bloki, w jakich musieli mieszkać budowniczowie nowego ładu i ludzie mieszkają do dziś.

Po powrocie do stoicy, znalazłem się na Uniwersytecie Środkowo – Europejskim. W trakcie publicznej dyskusji o „Polityce” pewien znany polski uczony zadał ciekawe pytanie: Jak to się dzieje, że „Polityka” – której linię określił jako mieszczącą się pomiędzy socjaldemokracją a liberalizmem – już ponad pół wieku wiedzie prym (na rynku tygodników opinii) w społeczeństwie, które jest w swojej masie konserwatywne? Ciekaw jestem, co na ten temat myślą Szanowni Blogowicze? Ja odpowiedziałem, że inteligencja i młodzież nie jest tak konserwatywna jak „Polska B”, o czym świadczy zdecydowane odrzucenie PiS oraz zwycięstwo liberalnej i nie do końca określonej Platformy. Poza tym w kraju, który liczy 38 mln mieszkańców, znajdzie się milion czytelników „Polityki” i znacznie więcej czytelników „Gazety”. Wreszcie, last but not least, „Politykę” czytają także ci, którzy się z nią nie zgadzają. Zgrzytają zębami, ale czytają.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 367

Dodaj komentarz »
  1. Gratulacje dla pana Buzka i UE

    http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/8148729.stm

    Slawomirski

  2. Gros Polaków wcale nie jest konserwatywna, a liberalna, szczególnie młodzież.

  3. 14 lipca to tez polskie swieto.

    Idea Solidarnisci zyje w Europie.

    Slawomirski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wakacyjny kolejny temat. Barwo Panie danielu, a to chyba juz wszyscy jestesmy zmeczeni troche tym rodzimym cyrkiem polityczno ekonomicznym.szczegolnie nie martwi mnie porzyszlosc Wegier, bowiem wegrzy – jak pokazala historia – bardziej umiejetnie i zdecydowanie umieja walczyc tzw. „swoje”.Maja szans stac sie druga Austria srodka Europy.
    Wracajac na wlasne podworko moje gratulacje dla prof Buzka. Jest to znaczace osiagniecie, byleby w slad za nim nie nastepowaly kolejne nasze zdolnosci do kompromitacji.
    Debata w Sejmie nad nowelizacja budzetu potwierdza jednak to, ze w wiekszosci u zasdajacych w lawach poselskich nad rozumem goruja sklonnosci bazarowe.Kompetentnych wyopowiedzi Poslow nawet na palcach jednej reki nie mozna policzyc. No coz ! – jesli wczesniej powiedzialem o rodzimym cyrku pokitycznym, to chyba nie trudno jest na tej arenie znalezc blaznow!.Wielu z nich chyba doznalu udaru i olsnienia nawiedzonego z radiomaruyjnej pielgrzymki na Jasna Gore. Szkoda tylko ze nie pielgrzymowali na kolanach a w lusksusowych limuzynach czy wagonach InterCity 1 klasy.Pielgrzymowanie chyba wplynelao na nich otrzezwiajaco.Gosiewski oczywioscie wykorzystl swoje extra przystanek kolejowy na CMK .
    Chyba jednak pora na wakacyjna przerwe, a to juz calkiem mdlo sie robi od tego wszystkiego. Na koniec tylko chce wyrazic swoje spostrzeznie, ze chyba w Polsce w kilku przynajmniej uczelniach od kilku lat wyklada sie metodyke krytyki niekonstruktywnej, bowiem dostrzegam coraz wiecej specjalistow w tej dziedzinie – nniestety nie w innych dziedzinach

  6. Passent pisze:

    „dlaczego Węgrzy przodują pod względem liczby samobójstw na 10 tys. mieszkańców.”

    Nie jest to zbyt bystre.
    Denominator jest niesistotny 100 ,1000 ,10 000 ,100 000 itd

    Slawomirski

  7. Passent pyta,

    i sam sobie dobrze odpowiada.

    „Ja odpowiedziałem, że inteligencja i młodzież nie jest tak konserwatywna jak „Polska B”, o czym świadczy zdecydowane odrzucenie PiS oraz zwycięstwo liberalnej i nie do końca określonej Platformy.”

    A ja dodam ,ulegla wymuszonej przez wolnosc prasy ewolucji.

    Slawomirski

  8. Jak to się dzieje, że „Polityka” od 50 lat wiedzie prym…
    Ależ to proste jak kłębek sznurka.
    „Polityka” zawsze jest mniej radykalna od chwilowych nastrojów tzw. społeczeństwa, które zachowuje się trochę jak stado owiec.
    Daje się prowadzić ekstremistom w kierunku konfliktu.
    Przypatrzmy się ruchom tłumu w momentach zwrotnych…
    Zawsze jest podatny na najgłupsze z głoszonych haseł.
    Co więcej pozwala sobie na preferowanie bezczelnych intrygantów, którzy w oczy tłumowi mówią, że „ciemny lud i tak to kupi”.
    Wybaczy Gospodarz, że nie wspomnę o sektach prowadzacych polityczną i gospodarczą działalność, bo co można by w temacie jeszcze powiedzieć…
    Na tle tego panopticum „polityka” jawi się jedynym miejscem, gdzie można jeszcze odezwać się ludzkim głosem i liczyć na to, że tego kilku ekstremistów bywających tutaj czasem nie zauważy.
    A może nawet ktoś w odruchu serca przyzna się, że tez ma dosyć kretyństwa, kołtuństwa i robienia maluczkich w jajo przy pomocy pięknych hasełek i sprzedawania im w opakowaniu konserwatywnych haseł zwykłego bolszewizmu…
    Chyba troszeczkę ta poobiednia whisky przeze mnie przemawia, bo nie bywam zwykle aż tak szczery…

  9. O powstaniu tygodnika „Polityka” zadecydował w 1957r. KC PZPR. Bez pieniędzy, którymi dysponowała PZPR „Polityka” nie zaistniałaby. W PRL o wysokości nakładów gazet decydowała władza. W czasach swej największej popularności, w latach 70., „Polityka” miała kilkaset tysięcy nakładu, a np. „Tygodnik Powszechny” 40 tysięcy.

  10. ANCA

    Blogowe Dziadki wyciagaja Ci znowu kto komu pala w 1968, kto sie spalil, a Ty milczysz bo wtedy jeszcze do przedszkola chodzilas… Na szczescie Panu Redaktorowi przyszlo pojechac do Budapesztu, a Budapeszt znasz, to moze sie wypiszesz. Czy pozniej mialas zaszczyt uczyc sie pod rektorem prof. Witoldem Swida ? Kadett i Jacobsky przerzucaja sie paragrafami z jego KK, z pewnoscia zglebiali karne z jego podrecznika, na drugim roku. Na lody, na Kasprowicza, dalej latasz ? Pozdrawiam.

  11. Oj Panie Redaktorze….

    „miasta socjalistycznej utopii”, na ktore „zmarnowano szmat żyznej gleby„…

    „pierwsze prawdziwie socjalistyczne miasto na Węgrzech”, a potem „wstrętne bloki, w jakich musieli mieszkać budowniczowie nowego ładu i ludzie mieszkają do dziś”…

    Wszedl Pan na bardzo cienka tafle lodu, cienka jak dzieciecy lizak. Oby w Pana jakis jasny gwint… sorry – jasny grom nie strzelil za taaaaakie krytykanctwo !

    A „Polityka” ? Jaka ona jest – kazdy widzi i kazdy moze sobie poczytac. Prawo o wypieraniu lepszego produktu przez gorszy nie musi sie zawsze sprawdzac. Swoja droga warto jest w ogole zbadac jak wielki sektor spoleczenstwa czyta kolorowe tygodniki spoleczno-polityczne. Byc moze wsrod tych, ktorzy kupuja „Polityke” sa rowniez tacy, ktorzy jednoczesnie nabywaja „Wprost” lub „Newsweek” dla przykladu (ot tak, dla zapoznania sie roznorodnymi opiniami), przez co, per saldo, ilosc osob zainteresowanych trwale tego typu czasopismami jest wzglednie mala w porowaniu z caloscia potencjalnego rynku czytajacych slowo drukowane ?

    Pozdrawiam.

  12. Szanowny Panie Passent,
    rowniez sie ucieszylem sukcesem Buzka. W dzisiejszym wydaniu Libération na stronie piatej (cala strona o Buzku) byl czlowiekiem dnia.
    Z powazaniem.
    PS
    Na pierwszej stronie Le Monde artykul o energii z Sahary; Naczelnik przestanie sie usmiechac, wysmial mnie bowiem,gdy o tym napisalem. Polityke nalezy oczywiscie mimo jej obecnego lekko flamastrowego charakteru. Niestety problem jest ciagle ten sam; brak alternatywy, rowniez dla GW. Nie umniejsza to jednak znaczenia tygodnika i dziennika. Ciekawi mnie zdanie lizakowych ludzi o marszalku Tito.

  13. Polityke nalezy oczywiscie czytac.
    MA

  14. Zauwazylem zagubienie polityczne u Lizakowuch Ludzi. Nie moga sobie znalezc politycznego miejsca, gdy zabrano im tzw. stolki. Skarzyla sie Magrud, najczesciej wmieniana publicystka (nie publicysta) w blogosferze (czyt. buogosferze), teraz przyszla kolej na Przewodniczaczgo, gdy kazde dziecko wie, dzieci rowniez maja swoje parlamenty, ze nie wybierajac nikogo, wybieramy tych, ktorych nie chcielibsmy partout wybrac.
    MA
    PS
    Pozdrowienia wakacyjne dla wszystkich nie lubiacych ogorkow.

  15. NeferNefer pisze:

    2009-07-13 o godz. 23:07
    Dziekuje za pozdrowienia. Obcowanie ze sztuka pozwala na drugi oddech.
    Pozdrawiam.
    MA
    PS
    Problem lizakowych ludzi polega na nieodpartej wierze, ze „nierzady” kilku stana sie ponownie mozliwe. Dlatego tez powtarzaja swoje tesknoty kolorujac je na czerwono. Kolor PS jest rozowy, szkoda ze lizakowi o tym nie pamietaja.

  16. Sukces „Polityki” jest ze spraw prostych, tą najprostszą do skomentowania-ZESPÓŁ!!! My Polacy, wbrew własnemu samopoczuciu, nie jesteśmy do chwili obecnej narodem orłów. Taki tytuł jak „Polityka” z taką tradycją, było stać na to, żeby zwinąć pod swoje żagle- OSRATNICH PROFESJONALISTÓW DZIENNIKARSTWA POLSKIEGO- w liczbie -prawie wszystkich. Napędza się więc ta pozycja „Polityki” magią nazwisk. Naszego skołatanego narodu nie stać na wygenerowanie dowolnej ilości rasowych dziennikarzy – profesjonalistów z autorytetem.
    Mogę przyjąć każdy zakład, że „Polityka” po wymianie pokoleniowej zespołu redaktorskiego, bardzo się uzwyczajni.
    Jeśli wybieramy się do kina lub opery, też patrzymy na nazwiska firmujące dzieła, co zazwyczaj jest najlepszą gwarancją jakości. Rozważania socjologiczne, to tylko zabawy uzupełniające, podczas takich rozważań.

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  17. Szanowny Panie,

    tak tak tak… z ta Wasza „Polityka” to nawet i ja mam problem. ( nie tylko ten „znany polski uczony”).Siegalem bowiem po nia juz w 88-ym , potem roznie bywalo. A ostatnio….?ostanio jakby znowu czesciej.
    Ale teraz —ad rem

    Re: Panskie main topics: Zgoda w jednym jest . A w drugim wielka niewiadoma.
    Budapest to PIEKNE miasto, bez dwoch zdan.
    Natomiast jesli chodzi o drugie : o „naszego” nowego Przewodniczacego(PE)…To sam nie wiem. Bron go-Panie Boze- przed przedstawianiem polskiego punktu widzenia i polskiej „racji stanu” na forum PE. Ani chybi jestesmy wtedy w konflikcie ze wszystkimi sasiadami, a i temat do popularnych w Europie „polish jokes” tez by sie na predce znalazl….

    Serdeczne Pozdrowienia z Niemiec + dalszego milego pobytu w Budapeszcie,
    zyczy BN

  18. KADETT

    Pojecia nie mam co popedzilo D.P. do Budapesztu ? W lipcu ? W ten upal ? Mury i kamienice stoja, fakt, ale co tam ciekawego przy innych krajach ? Kiedys musialem po drodze z Widnia do Aten. Opedzlowalem w jeden dzien, bo jezyk taki bardziej abstrakcyjny, jedzenie na jedno kopyto, a miske z goraca woda mialem w hotelu – na cholere potrzebny mi ten nocnik Balaton ? W tak zwanym wielkim swiecie tez nic ciekawego. Medvedev spil sie jak prosiak w Aquilla na G-8, na zdjeciach widac, ze nozki mu sie platali niemozebnie, a Berlusconi obiema recami popychal go we wlasciwym kierunku. Nasz, oczywiscie, sterczal ponad rabatka europejskich konusow i z szerokim usmiechem ogladal Medviedeva rozdziawionego, jak muzhik na tolkuchke, w opadajacych porach. Wesoly to jest obrazek. Znamienne, ze nasze media nie przejechaly sie po prezydencie – pijaczku i zachowaly niewidziana powsciagliwosc. Nawet Lettermany, Fergusony i inne przesmiewce go nie tknely. Tu – cisza. Wytlumaczyles sie, biedaku, z tego szmalu, bez ktorego nie byloby panny S. (tak to sie teraz mowi ?), nie byloby teraz komu rzadzic – „O, nierzadne krolewstwo i zginienia bliskie, w ktorym ani prawa rzadza, ani sprawiedliwosc, ale wszystko zlotem kupic trzeba”, olales moje przyspiewki, ze Pollyanna sterczy „ten foot tall, ’cause everybody loves a lover” i nie wiesz kto kogo, gdzie i kiedy lize do utraty tchu. No, to musimy wracac do „Polak – Wegier dwa bratanki” i walkowac do oporu. Bo tak sobie zyczy plantator tematu.

  19. Dla mnie „Polityka” jest jak narkotyk. Wiem o tym dziś, kiedy rozumiem, co to jest uzależnienie (w dzieciństwie też nie wiedziałewm, że narkotyzuję gęsi przymuszając je do skubania świeżych liści maku – zawsze po takiej sjeście moje gąski spały, a ja miałem 2-3 godz. spokoju od pilnowania tych złośliwych ptaszysk). Parę razy próbowałem z „Polityką” zerwać, ale wracałem do niej skruszony po najwyżej dwóch tygodniach. I tak to już trwa 50 lat. Teraz na dokładkę czytam blogi moich ulubionych dziennikarzy, z których niektórzy są w wieku zbliżonym do moich dzieci. Dla chłopaka ze wsi, gdzie oprócz szkoły, kościoła i wiejskiej świetlicy nie było innej placówki kulturalnej,”Polityka” była jedynym oknem na świat. Do dziś pamiętam reportaże właśnie Pana, Panie Redaktorze, z frankistowskiej Hiszpanii, w ktorych było wiele analogii do polskiej rzeczywistości. No choćby kult wodza. Dziś nie powiem, kiedy Pan był w Hiszpanii. Ale myślę, że były to lata siedemdziesiąte w okresie kultu Gierka. Takich przykładów było więcej. „Polityka”, tak myślę, nauczyła mnie racjonalnego krytycyzmu do rzeczywistości. I tyczy to zarówno tej peerelowskiej, jak i tej z III Rzeczypospolitej. Wprawdzie mieliście to słynne motto „Proleteriusze wszystkich krajów, łączcie się!”, ale zaraz obok był rysunek Kobylińskiego, a poniżej wstępniak Rakowskiego „Sito gubi diamenty”. Toż to były powiewy świeżego powietrza w socrealistycznym zaduchu. Zaś dziś – odpukać – nie zaangażowaliście się w poparcie żadnej liczącej siły politycznej. I tak trzymać! Jeśli będzie inaczej, uniezależnię się od Was. Pozdrawiam.

  20. Zgadzam sie w pelni z Pana ocena. Ten milion, ktory czyta (nie tylko Polityke) to wlasnie elita Polski. Jesli ktos w ogole czyta, to i Polityke zaliczy. A jesli ktos czyta wlasnie Polityke, tzn. ze to nie jego jedyna lektura. Pozdrawiam. Czytam Polityke od wielu dziesiecioleci i ciagle bardzo mi sie podoba. A z wszystkim zgadzac sie nie musze. Wystarczy w 90 proc.

  21. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lizak –w Pomniku Raka 14.07 / 12:36 – pisze

    „W ten ciąg negatywnego myślenia polskich elit prawicowych wpisuje się ostatnia korekta ustawy o obywatelstwie. W rezultacie celem jej jest przywrócenie praw obywatelskich 3 tysiącom polskich Żydów, którzy w czasie drugiej wojny światowej zdezerterowali z Armii Andersa i pozostali w Palestynie.”

    Ale nie wstapili do zdegenerowanego aparatu `Filippo Brunelleschkich´ przyniesionych na bagnetach J. Stalina (czytaj L. Berii) pod tytulem Bermannow, Swiatlow, Romkowskich, Zamborskich, Michnikow, itd. Lista zbrodniarzy li tylko w stosunku do Narodu Polskiego w XX w. jest wyjakowo dluga. Jak sie zachowywali w zbudowanym przez Stalina po II WS Izraelu, jest inna inszoscia. Miejmy nadzieje, ze jako byli Polscy Obywatele zachowywali sie godnie, nie tak jak degenerat w Polsce, i nie brali czynnego udzialu w mordach ludnosci tubylczej w Palestynie. Z dokumentacji historycznej i przekazow ustnych jasno wynika, ze wlasnie zydzi na terenie Warmi, Mazur + Bialostoczcyzny jak i Zaglebu Dabrowskim zalozyc chcieli administracyjnie wydzielone wlasne samodzielnie panstwo. Nie czytalem nigdzie, nawet w Starym Testamecie aby Bog Warmie, Mazury i Zaglebie Dabrowskie im obiecal. Mimo to chcieli.

    Post Christum
    Wenn niemand mehr etwas anzuziehen hat, ist das dann das Paradies.

  22. Co na ten temat myślę?

    Ano niewiele się zmieniło przez te ponad pół wieku.
    Podział Polski na”A” i “B” nadal jest w stosownym użyciu. Aczkolwiek mam wrażenie, że liczebnie “Polska B” kurczy się szybciej niż wtedy.

    Przed laty władza ideologiczna lokowała “Politykę” między socjaldemokracją i liberalizmem, tak jest i teraz. Tyle że teraz ma więcej ku temu podstaw.

    Tylko poczciwy Lukács György znalazł się po raz kolejny, już chyba zupełnie na wylocie. Wszyscy czytają Backetta i jego naśladowców, a świadomość klasowa najmocniej kwitnie w internecie ( nasza-klasa.pl ).

  23. Dlaczego Węgry przodują pod względem liczby samobójstw?

    To oczywiste, od kiedy po raz pierwszy zwiedziłem Budapeszt niemal 40 lat temu. Na straganach, szczególnie w lecie, leżą całe sterty takiej żółtej papryki, nieco mniejszej od normalnej czerwonej czy zielonej, ale sporo większej od bułgarskiej czuszki. Tyle że równie ostrej, jeśli nie bardziej. Więc jak się taki Węgier nawcina tej ostrej żółtej papryki na obiad, to nie ma innej rady, wodą tego ognia, tego żaru w trzewiach nie ugasi, chlebem nie całkiem zagryzie, pozostaje tylko utopić się w Dunaju. Albo w beszce Badacsonyi Rizling, albo innego bor.

    Egészségetekre!

  24. @MA
    „Polityke nalezy oczywiscie czytac”
    Drzewiej, to łapało się „Poltykę”, żeby przeczytać , co zostało w niej napisane (pomiędzy wierszami). Dzisiaj nie ma co łapać, bo chciałoby się czytać, co nie zostało w niej napisane i dłuuuugo nie będzie.

    Vive la France sans le franc!

  25. Dlaczego Węgry przodują pod względem liczby samobójstw? Jasne, oni nie mają Kościoła katolickiego i Radia Maryja. Są więc sfrustrowani i wyalienowani. Pan Redaktor stawia trudne pytania nie bacząc, że jego blog opanowali prawicowi chuligani medialni. Wyczyny tępych złośliwców w rodzaju Sławomirskiego, Ma, G.OKONA i innych robią wrażenie czystych wygłupów i złośliwych wyczynów zakłócających normalny przebieg dyskusji. Demokracja jak się okazuje to dobry system ale dla mądrych ludzi.

  26. # 83016171105 pisze:
    2009-07-14 o godz. 18:55

    O powstaniu tygodnika “Polityka” zadecydował w 1957r. KC PZPR. Bez pieniędzy, którymi dysponowała PZPR “Polityka” nie zaistniałaby. W PRL o wysokości nakładów gazet decydowała władza. W czasach swej największej popularności, w latach 70., “Polityka” miała kilkaset tysięcy nakładu, a np. “Tygodnik Powszechny” 40 tysięcy.

    Nazwa pozostala ta sama.

    Slawomirski

  27. telegraphic observer- jak w gebie pieklo,to tylko lycha cukru pomoze!!
    Sprawdzone 😀

    Hej.

  28. Do:telegraphic observer

    Egészségetekre!

    Slawomirski

  29. MA 19.20 -19. 40
    Emigrancik – snob MA, oprócz innych rozkosznych cech, ma także obsesję na punkcie lizakowych ludzi. W pięciu kolejnych postach, BTW pozbawionych kompletnie mysli przewodniej i głębszego sensu, czterokrotnie bałkoce o „lizakowych ludziach”. Gdyby nie nadużywanie furosemidu i ustawiczne przerwy w pisaniu, być może napisałby coś z początkiem, końcem i środkiem ? Może lekarz powinien mu zmienić leki na uspokajające ?
    PS. Za czasów tzw łączenia rodzin, powstało określenie „volkswagendojcze”.Chodziło o tych obywateli PRL, którzy poszukali sobie niemieckich przodków, aby dostac prawo wyjazdu do RFN-u. Chodziło im oczywiście o rożne przywileje które RFN zapewniał uchodzcom. Ciekawi mnie jakie były motywy emigracji pana MA ?

  30. @G.OKON
    Sufluję Ci proste teksty, jak tylko być mogą, serce w dłoni podaję na srebrnym półmisku, masz, patrz jak krwawą miłością płonie, a Ty mi na to CASH, CASH, CASH is my LOVER when my woman and my babies have a flu!!! A jazda mi, Panie Gazda, Dobrodzieju! Poly Anna Poly Anna, z nieba leci kaszka manna. Ubranko w morę, worek na back and don’t
    come back no more no more!!!. Ile ja się przekopywać musiałem przez Twoje zwoje mózgowe i nic i nic, zaklęte rewiry, photo-melodies i pic. Zgadywanka, zgadywanka od wieczora aż do ranka.
    Na szczęście przypomniałem sobie, że zakopałem parę garnców srebrników CIA pod gruszką i teraz śmieję się w kułak, gdy oni ich w Ambrosiano szukają bez celu 😆 Od razu poczułem się lepiej.
    DP Passent pojechał do Budapesztu wspominkowo, bo „po prostu” Budapeszt nie chciał przyjechać do niego. Może szuka tam nadziei z przełomu ‘56..? W końcu „Polityka” miała zastąpić „Po prostu”. Zrobił się nostalgiczny jakiś – taki, nie do Poznania, a właśnie do Budapesztu. Żeby w jaką melanchliję depresjogenną nie popadł, broń Panie Zeusie… bo będziemy przymusowo lizać kapuścianą głowę, zamiast podziwiać uśmiech kapuściński Mony Lizy z głowy na obrazku u góry, o tam!

    Pozdrawiam krótko-urlopowo

    PS. „Mickiewicz umarł, zostawiając serce w kraju, a ciało za granicą” Spisałeś testament?, bo czasy niepewne…
    „Robinson zatkał kozę kamieniem, żeby nie uciekła”. To i ja zatykam ten wpis, żeby mi go nie zwiało.

  31. G. OKON – 19:04
    Ty mnie tak nie odmładzaj! Kiedy bili studentów, ja już pracowałam w średniej wielkości zakładzie przemysłowym i głupiałam z każdym dniem i tygodniem. Nie studiowałam u prof Świdy, ja byłam na polonistyce, ale nie zagrzałam miejsca jako nauczycielka, bo mi to zupełnie nie leżało i skończyłam jako „umysłowa” w dziale zbytu i eksportu. Tam nie było konieczności gardłowania – mam słaby głosik i szybko mnie chwyta skurcz w gardle. Taki model. Z wykładowców najbardziej mi w pamięć zapadli prof. Bąk i docent /wówczas/ Reczek – wyjątkowo inteligentny, dowcipny i złośliwy jak małpa, ale z scs miałam u niego 4! Miał we wrocławskim „Słowie Polskim” kącik językowy „Teczka Reczka”. To były perełki, szkoda, że nie wycinałam.
    Do kombatanctwa studenckiego a także solidarnościowego stosunek mam ambiwalentny. Wolę się nie narażać ani tym z prawa, ani tym z lewa, bo od jednych i drugich zbierałam cięgi, jak zdobyłam się na szczerość. 😉
    Czytam jednak i swoje wiem 😀
    Lody na Kasprowicza tylko w niedzielę, bo mi nie po drodze, zresztą i w innych miejscach są dobre. A najbardziej ostatnio lubię miętowe z kawałkami czekolady z „Zielonej Budki” – pyszne 😀
    A w swoich podróżach, jeśli będziesz miał okazję zahacz kiedyś o Wrocław. To jedno z piękniejszych dziś miast, nie tylko w skali Polska, ale i Europa.

  32. G.OKON
    Pora „Szkiełka” nastała… Kontakt jest, ino prundu mie dowieźli! Prądu to Ty nie szukaj w szkiełku zbyt często, bo:
    „Pijacy pod wpływem alkoholu często popełniają samobójstwo i nazajutrz nic nie pamiętają”. Ciekawe, jak jest z tymi samobójcami znad Dunaju..?

  33. Do:telegraphic observer

    A oto jenda z przyczyn wegierskiego problemu
    Gloomy sunday-nowsza wersja Sarah McLachlan
    http://www.youtube.com/watch?v=sjWMtQcNJXI

    Slawomirski

  34. Gloomy sunday nie nalezy mylic z Ostatnia niedziela

    http://www.youtube.com/watch?v=sjWMtQcNJXI

    nowsza instrumentalna polska wersja

    http://www.youtube.com/watch?v=onHLBORdzt0&feature=PlayList&p=2BA9950D1DC7C3A2&index=2

    Slawomirski

  35. Torlin pisze, że Gros Polaków… Aż Strach pomyśleć, żeby to mogła być cała prawda.

  36. A ja myślę, że działa tu zasada o której mówił gdzieś Giedroyc. Tzn. Polska jest od zawsze generalnie konserwatywna, ale w jakiś sposób liberalna elita potrafi narzucić swój kierunek (to się też sprawdziło w polityce przez małe p, w końcu 2 lata PiS to tylko epizod).

    W największym skrócie to moim zdaniem w tym wypadku wynika to z tego, że Polityka zawsze przyjmowała (za mojej pamięci) stanowisko obserwatora i nie próbowała naginać rzeczywistości do swojej „linii”. Ja mniej więcej wiem jakie poglądy ma red. Passent, czy red. Bendyk, nie zawsze się zgadzam, ale wiem że mogę polegać na ich rzetelności w opisywaniu rzeczywistości. Czyli jednym słowem – rzetelność.

    Z kolei z ośrodkami konserwatywnymi było trochę na odwrót, zamiast opisywać rzeczywistość próbowały ją kreować, a to jest działanie na krótką metę, bo zanim się wykreuje rzeczywistość po swojemu to świat idzie do przodu (świeży przykład Dziennika i kilku innych z przeszłości). Niech mi ktoś pokaże pismo „prawicowe” które nie skończyło na duszeniu się we własnym sosie i kanapowych dyskusjach – a kogo to interesuje.

  37. „Demokracja jak się okazuje to dobry system ale dla mądrych ludzi.”

    Ach, to dlatego niektorzy (w tym i autor powyzszego zdania) maja taki sentyment do peerelu i do dawnych porzadkow socjalistycznych…

  38. Widzisz MA ?

    I teraz Ciebie beda przeswietlac na okolicznosc powodow, ktore sklonily Cie do emigracji…

    Stare nawyki i metody poznawcze nie wyplukuja sie tak latwo z ich systemu 😉

    Pozdrawiam.

  39. G. OKON,

    za moich czasow nie uczono karnego ze Swidy. „Prawo karne w zarysie”. Autora nie pamietam.

    Pozdrawiam

  40. Trudno dotrzymywac obietnic kiedy ludzie epoki odchodza .

  41. Od czasów Kopernika Ziemia zaczęła krążyć wokół Słońca, a od czasów „Polityki” ludzie zaczęli krążyć wokół kiosków Ruchu, żeby zaglądać tam do swoich teczek. Sławomirski ma obrzydzenie do Ruchu, za to zagląda do teczek w IPN.

  42. zgadza się…. czytam i zgrzytam, ale nie z powodu Szanownego Gospodarza, tylko prawo-(?)-skrętnych popaprańców (Sławomirski, MA, Bobola; Bernadyn już się wyniół).

    żeby jeszcze goście tego blogu ograniczyli swoje prywatne „wojenki”, niepotrzebne filipiki, ad vocem i etc…… nudne to i zamula blog.

    pozdrowienia,

  43. Do:absolwent

    Nie rozumiem slowa furasemid.
    O co chodzi z tym furasemidem absolwent?
    Dzieki tobie poznalem w koncu kto to jest MA.
    MA to jest volkswagendojcz ,czyli Pan Samochodzik.

    A ja myslalem ze on pracuje w Watykanie.

    Slawomirski

  44. Daniel Passent wszedł podobno na cienki lód, a Jacobsky boi się, by nie zaczął pękać. Daniel Passent donosi będąc na lodzie, że w Budapeszcie wybudowano w ostatnim półwieczu wiele nowych zabytków i porównuje je do roli jaką pełni pod Krakowem stara Nowa Huta.

  45. Do:jasny gwint

    Pytania redaktora Passenta sa dla ciebie za trudne jasny gwint.
    Poluzuj.

    Slawomirski

  46. ANCA zwana NELĄ czyta jednak i swoje wie. Promotor magrud przeczytał dwa dzieła Szekspira – Romeo i Julia i też wie swoje.

  47. Vive la France 14 VII !

    Lizakowi ludzie nie swietuja 14 lipca,
    bo ich nie nauczono tego na WUML.

    Slawomirski

  48. KADETT

    Literackie imie panienki, autorstwa pani Porter, ktora wygrzebala sie z tarapatow, zrobila sie slawna i wszyscy ja uwielbiali. Teraz stoi wysoko i patrzy na nas z gory, i jest z siebie bardzo zadowolona. Bo jest primadonna.
    Charles nie ma ani grosza, brat nie pozyczy bo zona i dzieci z grypa, a sam tez bez grosza. Komornik zabral co bylo i trzeba brac torbe na plecy i szukac lepszego zycia. Jak pusta kieszen, to i panienki gonia go na zbity leb. I on, i Cash daja to z usmiechem, bo – grunt to nie pekac ! A mogliby siasc po slowiansku i zawyc zgodnym glosem, jakie to nieszczescie ! I mogliby sie zrec, dlaczego Dziadek wyrznal lyzka w kaszke, bo Babcia go zdradzila 85 lat temu wstecz. Nie zra sie i nie biadola wszelako. A z nimi – wszyscy sie smieja – zupelnie jak na Blogu. Tyle tych zwojow.

  49. ANCA pisze:
    2009-07-14 o godz. 22:34

    G. OKON – 19:04

    ANCA zapmniala dodac ,ze centrum miasta zamienia sie w godzinach szczytu w parking samochodowy. Pomimo tego warto wpasc do Wroclawia.

    Slawomirski

  50. From:TO

    „a świadomość klasowa najmocniej kwitnie w internecie ( nasza-klasa.pl ).”

    dobre

    Slawomirski

  51. Nieszczęścia chodzą parami. Nie dość, że Jacobsky zostawia Gospodarza na lodzie, to jeszcze Roman56PL przyprawia mu rogi. „Barwo Panie danielu”!!!

  52. @absolwent
    Jak szukasz motywów, to może zwróć się do Jacobsky’ego, on jest alfa i OMEGA od LOCO-MOTIVES GT.
    http://www.youtube.com/watch?v=aY8OrU6E4M0

  53. onet o M.Kamińskim, 15.07
    „Źrodła podkreśliły, że przewodnictwo parlamentarnej frakcji, dzięki któremu możliwe jest uczestnictwo w Konferencji Przewodniczących PE, jest znacznie ważniejsze niż stanowisko wiceprzewodniczącego, więc nie można nazywać rekompensatą dla Kamińskiego za przegraną w wyborach”.

    I jakie tu zająć stanowisko wobec źródła..?

  54. ANCA

    Jak mialas czworke, to zrozumiesz, a ja znowu dostane tu opieprz, bo kalecze jezyk polski: I Petr stane glagolaty azhe kur vzglasi ! Rabynia, rabyneja, rabyne. Widzisz jakie cuda sie w MGU dzialy: mumia egipska wyznawala tajemnice sarkofagow (jak dostala pala od KGB) a inzyniera skrotem uczyli scs. Bo mial dostac…
    Kombatanctwo studenckie ?! Moze alkoholowe, moze seksualne, moze bradziagow, moze glodomorow, ale „studenckie” ? Takiego jeszcze nie bylo. Obejrzalem te filmiki z 1968, co tu ktos przyslal – tlumek jak na majowce. Jedni z siatka, inni z teczka, ktos z rowerkiem, spacerowym kroczkiem, policja z kanapkami, usmiechnieta. Raz tylko wyskoczyli w strachu ze Sw. Krzyza, jak by ich kot pogonil. Moze koscielny – kropidlem….To byly te historyczne starcia z Milicja, ZOMO, ORMO, czolgami, tarczami i palami dlugimi na kilometr ? Kto tam w koncu komu przylal: melicja studentom czy studenty melicji ? Bylem wtedy o 10 minut spacerkiem do miejsca tego show, ale nie chcialo mi sie ogladac. Teraz zaluje, bo moze by do Kombatantow przyjeli ?
    A gdzie jest Kasprowicza i Zielona Budka ?

  55. KADETT

    Tak, tak, czasy niepewne, kryzys, bida az piszczy a nowa linia lotnicza sie otwiera: For pets only ! Za marne 400 z groszami mozesz wyslac n.p. papugie do San Francisko. Albo zezowatego kota, z Miami do Seattle. Kabina pasazerska, dwa – trzy posilki, muzyczka i tv wliczone.
    W byle knajpie, albo zrobisz rezerwacje, albo bedziesz czekal. Mamy drugiegoTricky Dicky – Nixona juz nima, to wymyslili, ze Cheyney lgal jak pies przez osiem lat o torturach przez CIA. Dogadali sie po cichu i topili biednych muzulmanow. Poty podtapiali, az sie przyznal. Albo wyspiewal, kto nastepna bombke podlozy. Skandal jaki ! Ze sie sporo wydalo, ze paru sheikow poszlo na szafot, albo do mamra – niewazne. Specjalny prokurator bada kto w tym maczal palce. Powolutku dojda kto im i w Polsce pomagal – dopieru sie zacznie !
    Senat zainagurowal maltretowanie Portorikanki z Brooklynu, Pani Sotomayor, bo Obama dal jej kandydature do Sadu Najwyzszego. Doskonala kolysanka, jak nie mozesz usnac. Senatory daja upust megalomanii, talentom retorycznym, wszystko w pieknym jezyku, a rewerencje….jak na brytyjskim dworze. Bylaby to dobra szkola dla polskich politykow: dzgaja sie pod zebro, leja przez leb i inne takie, ale – kultura jezyka i obyczajow – w Polsce nie znana. Warto posluchac na C-Span.
    Jeszcze mi zostaly samobojstwa u Madziarow, ale na wieczor – nie smakuje.

  56. Do:Jozef

    „Dla chłopaka ze wsi, gdzie oprócz szkoły, kościoła i wiejskiej świetlicy nie było innej placówki kulturalnej,”Polityka” była jedynym oknem na świat.”

    Lzy mi sie cisna do oczu ,gdy czytam pana/ten wpis.
    Sa to lzy smiechu.
    Ten wpis jest tak surrealistyczny ,za sam Dali by tego lepiej nie wymyslil.

    W PRL w kazdej stodole bylo radio z Wolna Europa.

    Slawomirski

  57. Do:Sebastian

    Czy to panegiryk czy sprosny zart?

    „Taki tytuł jak “Polityka” z taką tradycją, było stać na to, żeby zwinąć pod swoje żagle- OSRATNICH PROFESJONALISTÓW DZIENNIKARSTWA POLSKIEGO- w liczbie -prawie wszystkich.”

    Slawomirski

  58. Opowiadał mi ktoś o swojej podróży służbowej do Pragi – też nie brzydkie miasto. Oglądał jakiś zabytkowy kościół z wieżą zegarową i Czesi bardzo byli wtedy otwarci, a był to czas w praskiej wiosny, opowiadali mu o tym, że w zegarze w trakcie wybijania godzin ukazywały się postacie świętych. I władze wpadły na pomysł, aby zamiast świętych pokazywali się ludności przodownicy pracy socjalistycznej. Jak postanowiono tak zrobiono, wymieniono świętych na przodowników w tym zabytkowym zegarze, chyba był on w stylu baroku, czy nawet renesansu, ale nie chcę wchodzić w detale, bo nie wiem, czy jakiś IPN te wypadki udokumentował. Niestety nie udało się na powrót zegara uruchomić. I tak ponoć stoi do dziś.

    Takie anegdoty krążyły w obrocie między krajami RWPG. Właściwie to lubię PRL także za to, że zamiast po ociekających przepychem burżuazyjnych metropoliach, pojeździł sobie człowiek po własnym, skromnym regionie. Jedna moja sąsiadka miała męża matematyka, czy fizyka, który wiele razy wyjeżdżał na stypendia do Ameryki, na rok na ogół, a on do niego dojeżdżała na miesiąc lub dwa z dziećmi na jakaś wycieczkę. Zjeździła kawał dzikiego zachodu, raz przysłała mi kartkę z Doliny Śmierci, też mi frajda, innym razem z jakichś moczarów na Florydzie pełnych krokodyli. I co ona z Europy znała? Raz tylko była przez kilka godzin na lotnisku w Londynie, jak leciała do Seattle (stan Waszyngton nad Pacyfikiem), to wszystko. Ja jej za to przysyłałem kartki z Nesebaru, z Mangalii, a w Budapeszcie najładniejszy jest most Elżbiety, więc taką kartke też dostała. Ale nic jej nie ciągnęło do naszych demoludów. A przecież to bardzo piękne kraje.

  59. Do:MA

    „Obcowanie ze sztuka pozwala na drugi oddech.”

    Domyslam sie ze pierwszy oddech jest przed obcowaniem ze sztuka.
    Nastepnie jest obcowanie ze sztuka(dziweczyny Muchy sa tego warte).
    Po czym nastepuje drugi oddech.

    Tez bym sie zapisal na taka terapie oddechowa.

    Slawomirski

  60. „Zly to ptak co wlasne gniazdo kala ” wiec i jako jako niezbyt czesty kontrybutor z wahanim przyznaje, ze wolalem „Polityke” w formacie gazetowym niz obecna. A obecnie wole czytac „Wprost” a do „Polityki” zagladam dla dzialu blogow na internecie. To zas czynie aby poznac mysli Szanownego Spoleczenstwa Naszej Umeczonej (tym spoleczenstwem) Ojczyzny.

  61. Do:kadett

    # kadett pisze:
    2009-07-14 o godz. 21:16

    @MA
    “Polityke nalezy oczywiscie czytac”
    Drzewiej, to łapało się “Poltykę”, żeby przeczytać , co zostało w niej napisane (pomiędzy wierszami). Dzisiaj nie ma co łapać, bo chciałoby się czytać, co nie zostało w niej napisane i dłuuuugo nie będzie.

    Vive la France sans le franc!

    Nie ma problemu kadett.
    Konkurencja napisze/napisala.

    Slawomirski

  62. Gospodarz się trochę tutaj ZNOWU kryguje jak ładna panienka, wie że Polityka nie ma żadnej konkurencji w kraju, utrzymuje formę jak za starych czasów, jako pismo liberalnej, oświeconej, racjonalnej europejsko inteligencji polskiej, no może poza krótkim okresie po Wende gdzie biskupów na stronach Polityki było więcej niż w Gościu Niedzielnym ale cóż musieli jakąś cenę za znalezienie się w nowej rzeczywistości zapłać.

    Zastrzeżenie mam do nich tylko takie że Polska w ostatnich 20 latach przeszła potężne przemiany od 1990, że były ogromne uwłaszczenia (kosciół katolicki) na przykład a śladu, analizy, swiadectwa o tym w Polityce było niewiele.

    (Na marginesie do dzisiaj nie rozumię dlaczego Baczyński (red. naczelny) jest u neo-con-ów amerykańskich w Trilateral Commision, czy taki na przykład Rakowski przykładał w podobnej instytucji w Moskwie za czasów PRL?)

    Ale Polityka gazetą codzienna nie jest i jakiejś porządnej gozety codziennej do dzisiaj w kraju brak.

    Dziennikarstwo Rzeczpospolitej to okropne rozczarowie, pisane licho, powierzchownie, po łebkach. Ich publicystyka jeszcze gorzej, tylko ręce załamywać jak sobie przypomnieć tych ich Wildsteinów, Semków etc. Ludzi reprezentujących to co jest zupełnie nie do przyjęcia w polskiej prawicy. Ludzi którzy np uważających Pinocheta/Franco za wzory moralny. Polska prawie reakcyjna prawica że tak ostro powiem. Co oni teraz jak Polska wróciła zpowrotem do Europy i zajęła w niej swoja należne miejsce jako równoupraniony członek i zrezygnowała (na co wygląda, dzięki Boże)) apiracji bycia trzecim pociotkiem mocarstwa zza Atlantyku.

    Kiedyś śledziłem ich korespondentów w Washington DC, Gillert, Zachowicz, etc rozpacz to była straszna, banialuki takie straszne o SZAP-ie pisali że rency (że tak powiem z poznańska) odpadały. I zawsze unurzanych obficie we właściwym sosie ideologicznym na styl starej Prawdy radzieckiej.

    Dziennirstwo GW tej samej klasy, waciate takie jak Rzeczpospolitej ale przynajmniej ich publicystyka bardziej europejska, bardziej oświecona. No i te ich firmowe tearjerkers socjalne w jakich się specjalizują.

    Dla jasności moim standartem jest NYT i WaPo (oba grubo odstające od reszty tutaj), a to może być, przyznam, trochę za wysoko jak na relatywnie mały kraj na obrzeżach Uni.

  63. KADETT

    Napusciles mnie na to „Szkielko” i samobojcow, to obudzilem sie w nocy ze straszna zgaga. Zajrzalem i… znowu ! Ten sam red. Markowski z pomagierem. Szybko wylaczylem i zgaga znikla. Powiedz mi szczerze: czy ja mam nie po kolei, czy ten Markowski ma cos takiego, ze czlowieka odrzuca ? Dla mnie, jest to tak drastyczny obraz glupoty i niepozbieranstwa, ze nie moge zrozumiec dlaczego ulokowali go przed kamera. Nie moge sie zmusic, zeby go ogladac chocby przez 20 sekund. Totalny idiota. Roznych tu mamy, ale takiego obrzydzenia nie odczuwalem do nikogo w TV. Nawet do Clintona, kiedy krzywoprzysiegal. Popatrz, prosze, i napisz mi dlaczego on jest taki niestrawny. Kolesia nie wspominam, bo nawet nazwiska nie pamietam. Markowski jest jak dwulatek na nocniku, ktory chce poprosic o podtarcie, ale jeszcze nie umie. Pomoz, bo mnie szlag trafi ! I ty mnie pytasz o samobojcow nad Dunajem ? Lepiej pomysl o mordercy nad Mississipi.

  64. telegraphic observer – 21:05
    Przez połowę życia Węgier dręczy swój żołądek. 🙁
    Następnie role się odwracają 🙂

  65. OKON 07.57
    Jeszcze rok temu OKON był cichutki i grzeczniutki. Dopytywał się jaka jest róznica miedzy UB i IPN, oraz kto w Wujku strzelał, do kogo i po co. Ale teraz się zupełnie rozszalał. Nie tylko obficie nam przedstawia swój fascynujący życiorys, ale jeszcze dzieli sie z nami wszystkimi możliwymi przemysleniami na tematy polityczne, ekonomiczne, socjologiczne i ekonomiczne. Udostępnia nam takze swoje obezwładniające poczucie humoru. Polega ono na tym, że śmieje sie tylko z własnych witzów, a już Szkło Kontaktowe jest dla niego kompletnie niezrozumiałe.
    Jako gratis, bonus, promocję i special offer otrzymujemy rosyjsko- białoruskie powiedzonka w transkrypcji angielskiej.
    No mozna powiedziec taki blogowy Wańkowicz, na skalę naszych mozliwosci. Tyle tylko, że Wańkowicz znał doskonale jezyk polski, a jaki jest OKON – każdy widzi.

  66. Sławomirski 00.54
    O tym jakie są skutki przyjmowania leku furosemid, możesz się dowiedzieć od swojego lekarza pierwszego kontaktu. Dla MA sa one fatalne, co widać po jego tekstach.
    Jeżeli nie rozumiesz jakiegos słowa to: po pierwsze , nie przekręcaj go,
    Po drugie, zajrzyj do encyklopedii albo słownika,
    Po trzecie, zajrzyj do gugla, albo wikipedii ( to taka encyklopedia dla inteligentnych inaczej ).

  67. Do telegraphic observer pisze:

    2009-07-14 o godz. 17:37
    Co wzbudza we mnie Lizak, Magrud i lizakowi ludzie?

    We mnie wzbudzaja lizakowi ludzie ciagle zdziwienie za upor w trwaniu w swoim swiecie, autystycznym niemal otoczeniu. Czesto tez irytuja mnie za wykorzystywanie, wrecz instrumentalne traktowanie swoich „przyjaciol” np. Magrud Lizaka. Jest to raczej pierwotne traktowanie drugiego. Podziwiam rowniez ich wysoka samoocene, bo na ocene czegokolwiek lub kogokolwiek nie stac lizakowych ludzi. Samodefinicja Magrud (publicysta) bez uwzglednienia wlasiwego rodzaju w dzisiejszych, juz wyemancypowanych czasach jest pewnego rodzaju „samowstecznictwem”. Jej uslilne wolanie o pomoc do p. Passenta i tesknota za cenzura wrecz naiwne. Coz, wiara czyni podobno cuda. Cud sie jednak nie zdarzy i wolanie Balcerowicz oraz adwersarze lizakowych ludzi musza odejsc pomoze najwyzej w wybraniu garderoby na stare ubrania.
    Dziekuje Panu za wpis z 14.07.
    MA

  68. Slawomirski pisze:

    2009-07-15 o godz. 06:29
    Czytac nalezy, chociaz takich diachronistow jak Tyrmand, Bobkowski i Kisiel juz nie ma. W Polityce pojawiaja sie ciekawe proby opisywania rzeczywistosci i czesto zadaje sobie pytanie, o ile spadnie naklad, gdy przestanie pisac p. Krzeminski. Francja zyje i lapie drugi oddech. Francuzi tez zyja i to dosc dobrze, przynajmniej do czasu tzw. reform, ktore prawie piec lat temu „osiagnely” Niemcy. O Szwajcarii nie pisze, bo to nie adekwatny przyklad. Dzieci we Francji jak zwykle, dzwigaja kazdego ranka bagetki i rogaliki ( w piatek brioche). Jako, ze Francuzi maja lepsze zwiazki zawodowe spogladam na przyszlosc pracobiorcow pozytywnie. Problememem jest jednak kryzys i jego skutki odczuwalne jesienia po kolejnych, prawie ze masowych juz zwolnieniach pracownikow. Lizakowi ludzie zachowuja sie jednak w swojej (o)blednej krytyce Zachodu dosc dziwnie sadzac, ze krzys w Polsce powstrzyma Odra i waska o tej porze roku Nysa. A Watykan? Sam Pan wie. Moja organizacja tez nie lepsza. Francuzi kochaja jednak zycie i jest to bardziej zuwazalne, niz gdziekolwiek. Wierze jednak w madrosc oraz solidarnosc ludzi, nie wierze natomiast w zadna katastrofe i implozje Europy.
    Pozdrawiam serdecznie.
    MA

  69. do
    wg pisze:

    2009-07-15 o godz. 07:27

    Trafna ocena polskiej prasy stajacej sie z szarej (kiedys) coraz bardziej kolorowa. Zapomnial Pan, i slusznie o smiesznym wrecz Wprost, po prostu kopiujacym tematy.
    Z powazaniem.
    MA

  70. do
    Slawomirski pisze:

    2009-07-15 o godz. 05:37

    To wszystko zalezy od pojemnosci pluc i umiejetnosci oddychania (powietrze wciagamy powoli, gleboko nosem, wydychamy wolno ustami). Nalezy jednak uwazac, aby sie nie „zatlenic”. Tak mnie uzono przed laty w klinice plucnej. Ciekawy terapii zajeciowej udaje sie na przystanek autobusowy i jade do Montpellier, gdzie w cieniu platanow zatesknie za mloda przyjaciolka. Od mlodych ludzi (przyjaciol) mozna sie wiele nauczyc.
    Pozdrawiam.
    MA

  71. Takie czasy, ze nalezy sie wyspowiadac z przeszlosci. Zapewniam, ze na liscie kolegi W. sie nie znajduje(„spotkalem” na niej jednak wielu znajomych). Prawdopodbnie przypadek, bo od mlodosci wyjezdzalem na tzw. Zachod. W Budapeszcie bylem rowniez jako poczatkujacy student i dziwilem sie, ze mozna ryz przygotowac inaczej niz na slodko z cynamonem. Tesknie jednak za obskurnymi sklepikami, bo nigdzie tej ksiazki E. Ajar nie moge znalezc. Moja francuska przyjaciolka uwielbiala natomiast zupy mleczne (takie podawano kiedys w hotelach na sniadanie). Zup tych nie jadalem, bylych hoteli nie znosze i unikam (wymienilismy kiedys ze Slawomirskim informacje o hotelach dwu rodzin, godnych zaufania), uwielbiam natomiast bary mleczne. Lubilem koncerty pod namiotem w Sopocie (stacja Sopot Wyscigi). Nie jestem wielkim emigrantem, zdrobnienie mnie jednak do emigrancika jest pomylka, bo czesciej jestem w Polsce od niejakiego „Apsolwenta” deklarujacego niedlugo lub denuncjujacego kolejnego”insolventa”. W dzisiejszej Europie takie „apsolwenckie” podzialy nie maja wiekszego znaczenia, bo np. moje miejsce zamieszkania zwiazane jest z miejscem pracy. Przy obecnej latwosci przekraczania granic (rowniez podatkowych, przyznaje) moje miejsce zamieszkania jest li tylko sypialnia przez dwa tygodnie w miesiacu. Pozostaje odpowiedz na pytanie dlaczego stalem sie „emigrancikiem”. Coz, takim czyni mnie lizakowy czlowiek wykluczajac jak zwykle roznice miedzy signifiant, a signifié. Kiedys mu to usilnie tlumaczylem. Jest jesce trzecia mozliwosc; nigdy nie mieszkalem w Polsce. Do tego sie jednak „przyznac nie moge, bo lizakowi ludzie z ich vice-prezydentem na czele, jesli Magrud ma zostac prezydentka, zabronia mi zabierania (im) glosu w blogosferze. Mam nadzieje, ze sie dostatecznie wyspowiadalem. Teraz pora na autobus. Gdybym byl zlosliwy, to moglbym twierdzic, ze przyczyna byli ludzie „zdrabniajacy” pejoratywnie innych ludzi. Tak jednak nie bylo. Mam nadzieje, ze Absolwent jest wystarczajaco czujny, aby znalezc adekwatna przyczyne i odpowiedz na jego pytanie.
    MA
    PS
    Bylo jeszcze inne obrazliwe okreslenie „wykupionych” za 120.000.000 DM obywatelek i obywateli Ziemii Slaskiej” przez Brandta; Wasserpolacken. Faktem jest, ze wielu sie temu nie „sprzeciwialo”, a po lekturze Absolwenta wcale sie temu nie dziwie.
    MA

  72. Sławomirski,

    Szanowny Panie, do Pańskiego wpisu:”Slawomirski pisze: 2009-07-15 o godz. 05:20 ”
    ——————–
    jeśli wymieni Pan jedno nazwisko, dziennikarza spoza „Polityki”, którego klasa i charyzma dziennikarska są bezsprzeczne- to wtedy mój poprzedni wpis może Pan traktować jako „sprośny żart”, Jeśli się to Panu nie powiedzie, czego z góry nie przesądzam, to zgadzam się na dowolną opinię na temat mojego wpisu, o którym mowa.

    A’propos- czy ceni Pan sztukę Salvatore Dali’ego?

    Pozdrawiam,Sebastian

  73. do Slawomirski
    Problemem moglby byc fakt, ze w nie kazdej wsi byla stodola. Stodola byla natomiast w Wwie; a w Stodole mloda i pieknie majowo tanczaca Magrud.
    Pozdrawiam.
    MA

  74. do
    Jacobsky pisze:

    2009-07-14 o godz. 23:53

    Dziekuje za wspolczucie. pokutuje w glowach lizakowuch ludzi (niestety) po dzien dzisiejszy „przerysowana” ciekawosc. Taka ludzka moglbym zrozumiec, bo temat waert debaty. Takiej, lizakowuch ludzi nie rozumiem. Brak rozumienia wyklucza jakiekolwiek porozumienie.
    Pozdrawiam.
    MA

  75. Witamy Pana Gienka! Jest Pan na antenie.
    – Ja nie jestem Gienek, tu Gregory z USA. Gregory OKON.
    – Witamy, Panie Gregory! coś mi tu trzeszczy w słu…
    – Nie będę Wam kadził. Ja krótko, panowie. Niech będzie pochwalony cały zespół szkiełka i Marucha z wyjątkiem…
    – To nie jest Marycha, mój kolega to red. Kamil Dąbrowa…
    – Pan mi nie przerywa, przecie mówię, że chciałem pozdrowić Maruchę, z którym w podstawówce…
    – Panie Gregory, ale Pan się dodzwonił do szkła… Gajowy Marucha to…
    – Właśnie, dąbrowa, dąbrowa… A z pana to pół gajowego, tylko kapelusik z piórkiem i w chaszcze… panie Kiton!
    – Ale ja nie umiem strzelać..
    – Pan nie musi, samym widokiem zwierzynę przepłoszy, by nie lazła w szkodę! A ten obok wypłoch…
    – Szkoda, że Pana czas.. o, rozłączył się nam P. Gregory…
    – A może, panie redaktorze, tylko zgaga go przydusiła..?
    – Pan tak zawsze musi z przytupem..? Tu nie taniec z gwizdami… O, mamy następny telefon…

  76. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nie wysmial tylko zwrocil uwage – zasadnicza roznica, … prwda? – na polityczno-ekonomiczny aspekt poki co wizjonerskiego projektu. 20 e-centow za KWh to +/- 5 x wyzsza cena jaka daja dzisiaj rozwiazanie konwencjonalne. Mam nadzieje matki glupich, ze pomyslodawcy projerktu nie posadaja sily przewidywalnosci jaka blysneli tworcy Bretton-Woods-Systemu(?)

    Joschka Fischer dojrzal-kolorem-spald i z cicha pek lobbuje Babucco CO2. Wyglada na to, ze niedojrzale do konca wizjonerskie projekty pozostawil zielonym w kwiecie wieku.
    To bedzie dobry albo bardzo dobry Geschäft dla ubezpieczalni biorac pod uwage fakt, o ktorym glosno wcale sie nie mowi, czyli o stabilnosci faktorii politycznej Sahary. Sa regiony w Hiszpani, Wloszech gwarantujace zblizone ( – 5 % ), wystarczajaco dogodne warunki. Podobne mniejsze projekty pracuja na swiecie i nie sa wielka rewelecja od strony technicznej. Jedna z wielu niewiadomych jest wplyw tzw `johnny walkera´ na lustra, ktore maja znaczenie podstawowe.
    Zycze faktotum przyjemnie zabawy w nigdy nie rozwizanym problemie dziecka w doroslym czlowieku.

    Post Christum
    Ich verwarne Sie Strelnikow!, ins Hintern beißen ist nur mit echte Zähne erlaubt.

  77. G.OKON,
    ja uczyłem się prawa karnego z podręczników prof. Swidy na II roku. Były to lata 1966/1967.
    Podręczniki te, a raczej skrypty (tyle, że na lepszym papierze) miały zieloną, miękką okładkę.
    Ćwiczenia z moją grupą prowadził docent (wówczas) Z. Bożyczko.
    Na lody na Kasprowicza ( to chyba gdzięś w okolicach Karłowic ? )nie chodziłem. Lepiej mi wtedy „podchodziło” piwko.
    PS. Przepraszam, że się „wciąłem” ale każda wzmianka o Wrocku pobudza moje wspomnienia, także sentymentalne.

  78. Specjalnie dla Sławomirskiego, dla przypomnienia korzeni………
    http://www.youtube.com/watch?v=CjNVamwJw7M
    Lat minęło 30, polskie problemy pozostały nierozwiązane nadal, reformy trwają, czyżbyśmy byli NIEREFORMOWALNI???????????????
    Nie bądź Katon, ani smerf maruda……….

    Sebastian, masz rację, tworzenie czegokolwiek wymaga w obecnych czasach ZESPOŁU , a nie gwiazd z muchami w nosie i braku ludzi od czarnej roboty.
    „Polityka” prawdopodobnie ma specyficzny klimat gry zespołowej, a poza tym trzyma się racjonalnego, wyważonego środka.
    O jej przyszłość nie martwiłbym się zbytnio, „jak wpadniesz między wrony, kraczesz jak i one”……………Wpływ starszych kolegów w Redakcji działa na pewno tonizująco na młode „pistolety” .Ciekawe, czy funkcjonuje w redakcji związek uczeń- mistrz?
    Kim będą następcy naszych ulubionych autorów?

    Jedno z pytań , które się mi zawsze z okazji wyrażania opinii o gazetach, czy tygodnikach nasuwa, brzmi:
    Czy dziennikarze mają informować, agitować, propagować, ideologizować?
    Czy mają być zaangażowani, czy obiektywni?

  79. Cholera, pamięć już nie ta.
    Jakie lata 1966 / 1967 . To chodziło o lata 1961 / 1962. ?
    Rany, jak to dawno było…..

  80. MA 11.20
    Okazuje się że pseudoemigrancik MA, który nie jest emigrancikiem tylko snobem polonusem, to chyba jakaś pszczółka MAja, która wszędzie latała i lata nadal, a aktualnie szpanuje platanami w Montpelier 🙂 , Czy na deser będą kasztany na Place Pigalle ?

  81. @Absolwent
    Gratulacje z okazji ukończenia Xb. Czas na letnio-wakacyjny relaks!

    http://www.youtube.com/watch?v=wO-RmPe6b7k

  82. Szanowny Panie,
    wywodzac sie z inteligencji przedwojennej,a ktora pozniej zwana byla pracujaca od mlodych lat bylem ksztaltowany przez „Polityke”,”Przekroj” „Poprostu” itp. do czasu zamkniecia tego ostatniego.”Vaci Utca” pamietam z roku 1970,gdzie ja poznalem jako uczestnik wycieczki zakladowej i byla ona symbolem zgnilego kapitalizmu.
    Buda-Pest z przecudnymi miejscami jak np.”Gora Gelerta”utkwil mi na zawsze w pamieci.W tych latach moj przyjaciel obecnie Prof.Sleczka Kazimierz tlumaczyl na polski dziela filozoficzne Lukacsa ,co bylo nie lada odwaga.
    Dziekujac za przypomnienia pierwszych doznan zagranicznych szczerze pozdrawiam – milosnik Pana felietonow i tekstow Agnieszki Osieckiej.

  83. Taserowym ludziom w rewanżu

    Jest zrozumiałym, że prowadzenie politycznych polemik często wzbudza emocje. I wydaje się, że są one inspirującym czynnikiem tak długo, dopóki czarnych oczu nie zalewają czerwoną mgłą. Niestety w bojowym ferworze niezwykle często dochodzi do eksponowania stanów emocjonalnych w miejsce merytorycznych argumentów. Otóż prawa strona spektaklu do niedawna święciła bezapelacyjne triumfy swego zwycięstwa nad komunizmem.Zwycięstwa, na które ciężko zapracowała,w pocie czoła i wysiłku budżetowego krajów międzynarodowej agresji, potocznie nazywanych krajami liberalizmu czyli też wolności noszonej na bagnetach.

    Narzucenie niezwykle agresywnego i kosztownego wyścigu zbrojeń okazało się nie tylko kością nie do przełknięcia dla adresatów tej polityki ale także dla jej animatorów.
    W rezultacie po sterowanym upadku państw socjalistycznych mamy do czynienia z niebywałą klęską gospodarczą państw kapitalistycznej formacji. Od której to klęski starają się uciekać nawet liderzy G-8 nie potrafiąc przewidzieć jej przebiegu, rozmiarów i konsekwencji. W obliczu tak nieszczęsnych konsekwencji, kiedy wilk zaczyna pożerać swój własny ogon najłatwiejsza jest ucieczka w odległe rejony dziury ozonowej lub konsekwencji nadmiernego emitowania gazów powodujących efekt cieplarniany przez najbardziej rozwinięte kraje.

    Nie ma przejawów przejawów grupowej konsolidacji wśród twórców kryzysu. Każdy tonący próbuje się chwytać brzytwy. Jedni oszukują własne społeczeństwa, że nie ma u nich kryzysu, inni twierdzą, że jest to zwykły spadek produkcji w ramach okresowej bessy, a odpowiedzialni za ten stan rzeczy przekonują, że wpompowanie odpowiednio dużych środków publicznych w struktury prywatne uzdrowi tę chorobę. Jednocześnie przekonują ci ostatni, że przyczyną tego krachu jest nadmiar państwa. A któż wobec tego finansowałby niewydolny i przestępczy prywatny sektor gdyby nie było państwa? Ponieważ prawica krzepko dzierży anemiczną władzę więc nic nie stoi na przeszkodzie, by wyrugować resztki państwa i wprowadzić wszechogarniającą anarchię jako sposób na rozwój wolnego rynku.

    Zaistniała sytuacja wyzwala lawinowo rosnące konflikty i pozbawia prawicę dotychczasowego luksusu nieograniczonego przewłaszczania środków produkcji. Tutaj nie wystarczają już prostackie hasła, że prywatne jest lepsze, bowiem życie bardzo surowo je weryfikuje. Mało tego wmawiano nam , że kapitalistyczny system wytwarzania nie ma nic wspólnego z ideologią. Dzisiaj coraz częściej i coraz szerzej apologeci tego sposobu wytwarzania poszukują treści ideowych na podparcie swej kulejącej rzeczywistości. Trzy wyeksploatowane i skompromitowane hasła o wolności, pluralizmie i demokracji w coraz mniejszym zakresie zaspokajają oczekiwania rosnących rzesz bezrobotnch, bezdomnych i biednych.

    Tych wyzutych mas ze wszystkiego kapitalizm nie może związać już ze sobą, nie może im niczego zaproponować w sensie materialnym. Ten ustrój właśnie się żywi nimi i on do nich ręki nie wyciągnie, bo nie taka jest jego istota. Poza tym ten system jest na skraju upadłości i znalazł się w sytuacji żebraka wyciągającego rękę pod kościołem licząc na to, że nędzarz przychodzący na mszę wesprze go ostatnim groszem jaki posiada, by prezesi upadających banków nadal mogli się rozwalać w mercedesach i jeździć po kurortach nieosiągalnych dla maluczkich. Takie zachowanie jest nie tylko niemoralne ale i przestępcze w sytuacji publicznego dotowania tego upadającego dziadostwa.

    Jako się rzekło, ponieważ pieniążków dla hołoty nie ma, więc specjaliści od kapitalistycznego pijaru zamyślają co by tutaj nizinom społecznym dać w zamian. Najłatwiej, najprościej i najtaniej jest wciskać masom ciemnotę ideologiczną. Wszyscy widzą, że hasło najlepszego systemu na świecie wyraźnie straciło na atrakcyjności. Na krytyce minionego przed ćwierćwieczem systemu socjalistycznego ujechać dalej propagandowo się nie da ,ponieważ ludzie to nie idioci i widzą co się święci.

    Zatem dysponujący nieuzasadnionymi fortunami i zainteresowani posiadaniem zamyślają jakby to uzasadnić przed biedną hołotą fakt konieczności swojej przewodniej roli w społeczeństwie i pasożytniczej egzystencji, gdzie owoc robotniczego trudu przyswajają sobie w jednoznacznie bezczelny sposób uważając, że indywidualne konsumowanie wartości społecznie wytwarzanych jest moralnym.

    Jedynym ich sposobem na wyjście z impasu jaki sami tworzą jest oszczędzanie poprzez publiczne nawoływanie do takich zachowań i restrykcyjne cięcia w sferze społecznej.Oszczędzanie samo w sobie nie jest niczym zdrożnym, ale permanentne cięcia budżetowe w zakresie obsługi społecznej posiada przestępcze znamiona. W wolnym i obywatelskim społeczeństwie wszyscy wobec siebie są autentycznie równi i świadczą na rzecz wspólnoty stosownie do możliwości określonych wielkością przejętych środków produkcji.Dysponowanie kapitałem nie można rozpatrywać w kategoriach egoistycznego posiadania i płynących stąd korzyści oraz prerogatyw. Dysponowanie w gruncie rzeczy nie swoim kapitałem rodzi określone i twarde skutki społeczne ponoszenia odpowiedzialności za całą wspólnotę.

    Dzisiaj już nie wystarcza tuptać nóżkami i cieszyć się, że ja mam. Konieczne staje się coraz bardziej głębokie poczucie współodpowiedzialności za losy wspólnoty, w której się żyje. Nie może być sytuacji bogacenia się kosztem wspólnoty, a potem porzucanie jej w imię wolności przepływu kapitału. Ostatecznie jeżeli tak twierdzimy to zauważmy, że kieszonkowiec także dokonuje transferu kapitału. Stąd zasady kryteriów jego przepływu winny być jednolitymi. Dlaczegóż to mały i biedny złodziej ma być potępionym i napiętnowanym, a wielki matacz i aferzysta nobilitowany do roli bohatera narodowego.

    Widzimy zatem, że owa niesprawiedliwość społeczna dzieli nie tylko Dobro i Zło, ale ona stanowi również immanentny element zła rozszerzający się na zewnątrz. Dobro upowszechniane słowem i przykładem rozkrzewia się szybko i bezproblemowo. Zło zaś,niestety,trzeba upowszechniać, rozwijać i umacniać przy pomocy tankietek, samolotów i kanonierek.

    Jeżeli ci stosujący tą metodologię sugestii uważają , iż mają oni rację, ponieważ dysponują arsenałem gwałtu, przymusu i przemocy to mylą się ogromnie. Myśl ludzka jest nieuchwytna i nieujarzmiona, a marzenie o wolności, prawdzie i sprawiedliwości jest odwiecznym i niezniszczalnym. Dlatego, w końcu, zawsze przegrywały imperia, próbujące narzucać swą wolę innym i odchodziły w polityczny niebyt. Z globu ziemskiego znikały państwa, imperia i cywilizacje. Jak więc dowodzi historia potrzebne jest nam ogromne poczucie pokory, bowiem „Świat poprawiać-zuchwałe rzemiosło” jak stanowi antologia poezji polskiego Oświecenia.

    Wcześniej czy później wszyscy odejdziemy z tego padołu łez. I lepiej uczynić to w zgodzie i porozumieniu aniżeli gniewie i zacietrzewieniu. Pozostawimy tutaj naszą „świętą” i umowną własność i jej sztucznie różnicujące nas konsekwencje. Przed ostatecznością wszyscy staniemy nadzy i bosi z bagażem swoich dobrych i złych uczynków a ziemskie wspomnienia i niebiańska bezkresność rozważą je chłodną wagą Temidy. Stąd wydaje się , że sensem naszego istnienia jest nie tyle branie ile dawanie lub też conajmniej zachowanie pewnego rodzaju równowagi.

    Obecne uciekanie w obliczu kryzysu w sfery dywagacji intelektualnych jest niewątpliwie potrzebne celem znalezienia statusu godnego życia dla wszystkich mieszkańców globu ziemskiego. Natomiast wykorzystywanie tych zawirowań dla pognębiania przeciwników politycznych staje się mętne i miałkie. Opiera się ono o negatywne kryteria ambicji, kapitału i władzy. Czynniki te pozostawione niekontrolowanemu rozwojowi zazwyczaj prowadziły
    do społecznych wynaturzeń kończących się militarnymi konfliktami, krwią i bezgranicznymi cierpieniami. Te same mechanizmy funkcjonują po dzisiejszy dzień.

    W codziennych bojach politycznych udowadniamy sobie doskonałość takiego czy innego rozwiązania cząstkowego czy komplementarnych idei składających się na dany system polityczny. Kto decyduje o ich sensowności i społecznej przydatności, emocjonalnie zaangażowane żywioły narodowe, czy chłodno kalkujące elity.Co jest dla nas wartością? Czy to co niesie Krauze ,lub może ten bagaż jaki dźwiga cały naród? Krauzego ponoć już nie ma,uciekł do rajów podatkowych a naród pozostał ze swoimi problemami i ich zobowiązaniami ,które będzie musiał spłacić. Narzuca to na nas obowiązek do wyrwania się spod wpływu bałwochwalczego stosunku wobec maniakalnych koncepcji posiadania.

    Człowiekowi do życia potrzebnym jest dom ,samochód, działka, telewizor, GPS, zegarek i tym podobne drobiazgi czy bibeloty stanowiące o jego indywidualności.W mniejszym zakresie wpływa na rozwój jego osobowości posiadanie Boeinga, transatlantyka, czołgów, kopalni, hut czy prywatnych uczelni, gdzie w jednej z nich, dla przykładu, szefową była sprzątaczka.

    Jest to swoista ironia na przytaczany argument doskonałości świętej własności prywatnej, która sypie się w wyższym szkolnictwie prywatnym obnażając z całą bezwzględnościa jego niedoskonałość i niski poziom. I te placówki w obecnej chwili zaczynają się domagać publicznych dotacji do czesnego. A gdzież anielskie pienia kapitalistyczne o doskonałości prywatnych struktur? Ten problem ma znacznie szerszy wymiar ekononomiczny i polityczny ze zrozumiałych względów przykrywający widoczny rumieniec wstydu figowym listkiem dotacji państwowych.

    W niekończącym się ciągu kompromitacji i klęsk polskiej polityki zagranicznej, rozumianej jako sukces suwerena, czepiamy się byle zdarzenia starając się go przekuć w sukces.Desygnujemy najgorszego premiera ekip posolidarnościowych na niewiele znaczące stanowisko szefa PE. Jego telewizyjne epatowanie Polaków okrąglasami było tak zawstydzające, że nie powinno być w ogóle emitowane. Przeciętny polski odbiorca od razu zadaje sobie pytanie a co ja z tego będę miał? Pewnie tylko tyle, że przyjedzie jakaś pani Wysoki Komisarz i zlikwiduje kolejną polską stocznię. A Buzek nawet palcem nie kiwnie ,ponieważ on doskonale wie z czyjego poruczenia otrzymuje on tak wielką gażę, że przeciętnemu Polakowi w głowie się to nie mieści.

    Podobne numery wykręcała Pani Hubner wraz ze swoimi totumfackimi. Najpierw porzuciła i zdradziła lewicę nie widząc w jej szeregach szansy na europejskie beneficja dla siebie, gdzie już jedną kadencję działała w UE czyniąc dla Polski ponoć bardzo wiele dobrego, tylko nikt konkretnie nie potrafi zdefiniować tego dobra. Ot kolejny bełkot okrąglasów ze szczebla.Jej przejście do PO obliczone było bardziej na rozbicie SLD aniżeli tuskową szansę na przedłużenie egzystencji Hubner w UE. Biedaczyna ze strachu o swą spokojną i sytą przyszłość musiała zrezygnować z funkcji Komisarza by zachować mandat euroosła. Z tych tarapatów wyciagnęli ją europejscy pobratymcy powołując ją na stanowisko Wysokiego Komisarza d/s ekologii. Ot takie noszenie w walizce ze stanowiska na stanowisko, ponieważ tryb powoływania Komisarzy jest komisaryczny czyli tajny i wymagający stosownych koneksji. Demokracji nie uświadczysz w tym trybie za grosz. Chodzi o to by móc się obsadzać doświadczonymi, i sprawdzonymi swojakami. Oczywiście w wolnoeuropejskim rozumieniu.

    Lewica , a jakże, nie umie się cieszyć sukcesami prawicy. Mało tego stara się je umniejszać.No cóż, takie jej zapaćkane opozycyjne prawo. Byłoby conajmniej zastanawiające gdyby włączała się w ciągnięcie tego wozu Rzeczyspolitej trzeszczącego w szwach. Wystarczy, że robił to nader skutecznie pan Kwaśniewski, za co nie otrzymał nawet słowa dziękuję. Dlatego w polityce naiwność należy uznać za dyskwalifikującą przywarę. I jeśli już, to należy korzystać wyłącznie z doświadczeń pana Wałęsy.

    Wszelkie wychodzenie lewicy naprzeciw prawicowych oczekiwań nasuwa skojarzenie więźnia skutego kajdankami, który współpracuje z policjantem w zakresie założenia mu trzech łancuchów w amerykańskim stylu.

    Prawica aktualnie rozpacza, że polska inteligencja w szerokim znaczeniu dystansuje się od „sukcesów” politycznych rządzących zajmując pozycję :”A nie mówiliśmy, że to się tak skończy”. I trudno się dziwić, że nie zamierza ona swoim autorytetem żyrować oczywistych błędów, afer i niegodziwości w ostatecznym rachunku skierowanych przeciw własnemu narodowi.

    Rządzący i ich media starają się wciągnąć opozycję w dyskusję czyja wina, gdzie przyczyna?Twierdzi się, że lewica głosi, iż zawiódł rynek. Zapomina się jakby o tym, że rynek nie mógł zawieść, ponieważ rynku jako takiego w Polsce nie ma. O ile istnieje bardzo słabiutki rynek konsumenta o tyle rynku polskiego producenta praktycznie nie ma. Głosi się, że prawica upatruje swoją klęskę w zbyt dużym zakresie oddziaływania państwa. A następnie straszy się, że nie ma innej alternatywy jak kapitalizm bądź socjalizm. Obciążając socjalizm wszystkimi grzechami tego świata.

    Na zakończenie nieco przydługich wywodów zainspirowanych przez głównego ideologa zachodniego dobra powiedzmy sobie jasno, na ubitej ścieżce nowego systemu z jednej strony stoi właściciel a z drugiej strony robotnik.Właściciel jest symbolem kapitalizmu a robotnik uosabia socjalizm.Właściciel jest dysponentem dóbr materialnych, organizacji pracy,marketingu i sposobu wykorzystania siły roboczej. Właściciel jest panem życia i śmierci wszystkiego ,co jest ruchome i nieruchome. Produkuje co mu sie żywnie podoba, sprzedaje komu chce i ile chce, płaci robotnikowi stosownie do własnego widzi mi się, niejednokrotnie z opóźnieniem kilku miesięcy. Zwalnia i zatrudnia robotników według własnych potrzeb i uznania. Robotnik jest w jego firmie kompletnym zerem.

    Jak takie zero, ledwo trzymające się życia, może ponosić odpowiedzialność za powstanie kryzysu? Należy twardo chodzić po ziemi i trzymać się realiów.A robotnik na bezrobotnym ma bardzo dużo wolnego czasu na przemyślenia.

    PS
    Pozdrowienia dla miłego Gospodarza przebywającego na węgierskich wojażach. Życzę pikantnych felietonów niczym węgierska papryka.Przy czym należy zwrócić uwagę, że niezadowolenie węgierskie nie ma tak prostego uwarunkowania jak kłamstwo socjalistycznego premiera ,co miałoby sugerować, że na Węgrzech jest tak pięknie i przyzwoicie, poza tym lewicowym vipem, który zniekształca ten wspaniały obraz. Jest to zbyt proste by mogło być wiarygodnym. Dlatego sugeruję naszemu Panu Passentowi sukcesywne wizyty we wszystkich krajach, które dostąpiły szczęścia wyrwania się z komunistycznego jarzma i strasznej niewoli. Dzięki temu być może uda nam się zaczerpnąć trochę więcej wiedzy z naszej krynicy prawdy i obiektywizmu.

    O ile mogę się domyślać, to gdybyśmy byli w PRL-u, kazano by Panu zaraz jechać do Guantanamo lub Abu Grahbi, sporządzać stamtąd kłamliwe reportaże. Ale nie z panem te numery po doświadczeniach z Wietnamu, który do dzisiaj obdarza Amerykę płomienną miłością. Zapewne niezwykle byłoby interesującym poczytać spostrzeżenia ze zniewolonych ziem kapitalistycznej niedoli.

    Wypada wspomnieć jak to się czasy zmieniają. Za zakłamanego PRLu pan Passent jeździł po Dzikim Zachodzie skolka ugodna, a cały naród okupował Złote Piaski i Balaton. Dzisiaj nasz sympatyczny Gospodarz nadrabia braki peerelowskie.
    Przy okazji z bólem zawiadamiam, że odszedł pan Zapasiewicz, ogromna osobowość, co ma rangę znacznie wyższą aniżeli pozorowany awans bezosobowego pana Buzka.

    Z wyrazami sympatii i podziwu dla stoickiego spokoju Gospodarza.Lizak
    _________________
    Nuda veritas.

  84. Co podziwiam u Lizakowych Ludzi?

    Ich poczucie humoru …

    Weźmy choćby ten: Przychodzi Sławomirski do doktora i trzęsie portkami jak baba. Co panu dolega, trzęsie się pan? Nic jeszcze, tylko chciałem się dowiedzieć co to jest fiuriosemit. Oho, do tego jeszcze pan przekręca. Furasemid, to taki lek co ma HN tu, NH2 o tu, i przeszkadza mojemu koledze w pisaniu na blogu. Furosemid, idź pan sprawdź w encyklopedii albo lepiej w internecie, bo wygląda mi pan na prawicowego inteligenta, już jednego dzisiaj rano miałem pacjenta, nie mógł znaleźć w encyklopedii, a potrzebował do krzyżówki (puszcza oko, o tak 😉 ). I co, powiedział mu pan. Furosemid, tak jak panu teraz mówię, już idź pan lepiej i bloguj.
    Śmieszne, nie?
    Tyle, że Lizakowi opowiadają własnymi słowami.

    A potem z inteligencją i dowcipem dyskutują na blogu na poważne tematy:
    Czy Jolka K. ubiera się w stylu neoliberalnym? Albo czy dziadek MA był w Wehrmachcie, czy w Waffen-SS, bo skoro on go znalazł i wyemigrował do RFN, to przecież oni też go znajdą.
    Albo jaki jest procentowy skład “Polski B”, z uwzględnieniem areału zmeliorowanego i struktury pszenno-kartoflanej. Potem “Polska C”, klasa przyrodniczo-matematyczna.

    Niestety jednak tymczasem, ani widu ani słychu. Bo przyszły dyrektywy z Budapesztu. “Polityka” jest pismem między socjaldemokracją i liberałami. Kto się nie mieści, ten spada.

  85. MA,

    to nie jest wspolczucie z mojej strony, bo Tobie nie ma czego wspolczuc. Za to nalezy okazac zrozumienie „ciekawskiemu inaczej”. A teraz, obok ciekawosci, Twoje podroze wzbudzaja rowniez pewien rodzaj zazdrosci.

    Na przyklad Place Pigalle…

    Najlepsze kasztany sa na Pl. Pigalle – rzucil niepewnie Hans.

    Tak ? – zdziwil sie lt. von Vormann. – A ja myslalem, ze na Placu Pigalle najlepsze sa burdele.

    Pamietna rola Herdegena w „Stawce”

    Powyzszy cytat ilustruje jak niepotrzebne jest poslugiwanie sie zjechanymi do cna kliszami. Ale w przypadku niektorych lizakowych ludzi naduzywanie tego typu rekwizytow tylko dodaje im specyficznego kolorytu. Slowka jak „emigrancik” to inny dobry przyklad na ow koloryt.

    Z innej beczki: cala rodzina mojej zony pochodzi z Beziers. Miasto jak miasto – ciekawe i zabytkowe, ale nic szczegolnego. Za to historia, a przede wszystkim oblezenie miasta i rzez katarow z XIII-go wieku, dokladnie 700 lat temu – bardzo pouczajace.

    Sprawdzilem na Wiki: rzez miala miejsce dokladnie 22-go lipca 1209.

    Zbieznosc dat przypadkowa i niezamierzona. Historia jak Temida…
    Swoja droga ciekawe jakie homilie i laurki zostana tutaj napisane na 65 rocznice Manifestu…

    Pozdrawiam.

  86. Do: telegraphic observer

    Fiuriosemit

    „Weźmy choćby ten: Przychodzi Sławomirski do doktora i trzęsie portkami jak baba. Co panu dolega, trzęsie się pan? Nic jeszcze, tylko chciałem się dowiedzieć co to jest fiuriosemit.”

    „Your search – fiuriosemit – did not match any documents.”

    Tego wyrazu nie ma/jeszcze w internecie.

    Czy on zostal stworzony do opisania osobnikow zwalczajacych sie na Bliskim Wschodzie?

    Slawomirski

  87. Do:Sebastian

    A’propos- czy ceni Pan sztukę Salvatore Dali’ego?

    Pozdrawiam,Sebastian

    Jozef ubawil mnie do lez.
    Jak ty go odebrales?

    Slawomirski

  88. wiesiek59 pisze:
    2009-07-15 o godz. 11:49

    Specjalnie dla Sławomirskiego, dla przypomnienia korzeni………
    http://www.youtube.com/watch?v=CjNVamwJw7M

    Raczej historii(smutnej), smiech przez lzy.
    Dziekuje.

    Slawomirski

  89. PRL sprzedawal obywateli do RFN

    „Bylo jeszcze inne obrazliwe okreslenie “wykupionych” za 120.000.000 DM obywatelek i obywateli Ziemii Slaskiej” przez Brandta; Wasserpolacken.”

    PRL to byla organizacja kryminalna utrzymywana przez ZSRR.

    Slawomirski

  90. Do:MA

    „Nalezy jednak uwazac, aby sie nie “zatlenic”.

    To sie fachowo nazywa hyperwentylacja i czasami prowadzi do omdlenia.

    P.S.
    A ja nie jestem na liscie ludzi przesladowanych przez Watykan.

    Slawomirski

  91. absolwent pisze:
    2009-07-15 o godz. 09:48

    Sławomirski 00.54
    O tym jakie są skutki przyjmowania leku furosemid,

    Daje typowe dla diuretyków pętlowych zaburzenia elektrolitowe: niedobory potasu, sodu i chloru, również magnezu i wapnia. Nadmierne dawki mogą doprowadzić do odwodnienia. Zastosowany bez wyraźnych wskazań może powodować niedociśnienie ortostatyczne, a nawet zapaść. Może dawać przejściowe zaburzenia słuchu (ryzyko zmniejsza się przy stosowaniu leku w powolnym wlewie dożylnym).

    Czy tobie chodzi o zaburzenia sluchu?

    Slawomirski

  92. Do:kadett

    „Sławomirski ma obrzydzenie do Ruchu, za to zagląda do teczek w IPN.”

    Korekta
    mial ,w czasach teczek Ruch
    zaglada na strony IPN
    http://www.marzec1968.pl/

    Slawomirski

  93. Sławomirski – 01:28

    ANCA zapmniala dodac ,ze centrum miasta zamienia sie w godzinach szczytu w parking samochodowy. Pomimo tego warto wpasc do Wroclawia.
    #
    No i tu zupełnie mijasz się z prawdą. Ścisłe centrum jest całkowicie wolne od samochodów a bulwarami nad Odrą można spacerować całymi kilometrami. Jeśli ktoś chce popatrzeć na Rynek, Uniwersytet, Ossolineum, to przyjeżdża tramwajem, albo parkuje na płatnym, ma wolne chodniki z ładnie ułożoną kostką granitową 🙂 Z powrotem też lepiej tramwajem, niż wracać do auta. Korki są rzeczywiście straszliwe, ale główne arterie przebudowują się od podstaw i wszystkie na raz 🙁
    ;
    G.OKON – Ulica Kasprowicza jest, patrząc od strony miasta, za mostem Trzebnickim – pierwsza w prawo za dawną pętlą tramwajową. Lody tuż przed kościołem Franciszkanów.
    Lodziarnia nie ma długoletniej tradycji. Ja się dowiedziałam o niej z tego blogu i oczywiście popędziłam sprawdzić. Lody uwielbiam w każdej porze roku. Przez wiele lat, w czasach słusznie minionych sztandarowa lodziarnia „U Kruty” mieściła się przy ul. Świerczewskiego /dziś oczywiście Piłsudskiego/. Był to prywatny wytwórca, któremu opłacało się nie oszukiwać na recepturze. Dawno go nie ma.
    „Zielona Budka” pełniła rolę podobną do Kruty, ale w Warszawie. Teraz jest kombinatem na wielką skalę, rozprowadza lody na cały kraj zarówno do kawiarenek, jak i w opakowaniach, do domu.

  94. „Jak to się dzieje, że „Polityka” – której linię określił jako mieszczącą się pomiędzy socjaldemokracją a liberalizmem – już ponad pół wieku wiedzie prym (na rynku tygodników opinii) w społeczeństwie, które jest w swojej masie konserwatywne?” – pytał pewien profesor redaktora Passenta.

    A dlatego tak się dzieje, ponieważ linię „Polityki” określiłbym jako mieszcząca się między konserwatyzmem a liberalizmem, a społeczeństwo w swej masie … jako konserwatywno-liberalne.

    Bez Formy – jak uważał Gombrowicz.

  95. Co do samobójstw to duży wpływ ma sytuacja ekonomiczna, a z tego co słyszałem na Węgrzech sytuacja nie jest różowa, być może dlatego sytuacja skręciła tam na prawo. W Polsce sytuacja choć skręciła w populizm to nie jest jeszcze beznadziejnie. Pewnie dlatego notowania PO są nadal wysokie.

    Co do lektury „Polityki”, to choć nie jestem przeciwnikiem poglądów tam reprezentowanych to zwykle zadowalam się informacjami znalezionymi w necie. Niestety, czas tradycyjnych mediów kończy się.

  96. Wyjaśnienie chyba nie jest trudne?

    1. Do 1989 roku liczba pism o tematyce społecznej nie była wysoka, więc stosunkowo łatwo było zdobyć mocną pozycję (nieliczna konkurencja).
    2. Zmontowano zespół redakcyjny na bardzo wysokim poziomie, co kontrastowało i nadal kontrastuje, choć już nie tak mocno jak np. 15 lat temu, z innymi pismami, tak lewicowymi, jak prawicowymi. W ostatnich 20 latach wiele pism starających się konkurować z Polityką wygląda przy niej jak szkolne gazetki.
    3. Jak Gospodarz zauważył, w 38-milionowym kraju znalezienie 1 czy 2 milionów ludzi o poglądach odstających od przeciętnej nie jest niczym niezwykłym statystycznie.
    4. Immanentym składnikiem polskiego konserwatyzmu jest hipokryzja, co powoduje, że wielu zaczytuje się w Polityce i myśli zgodnie z linią polityczno-obyczajową redakcji Polityki, mimo, że na zewnątrz nigdy się do tego nie przyzna, zamiast tego domaga się koronacji Chrystusa na Króla Polski.

    pozdrawiam

  97. Jakobsky (z dn.15.07.2009 h: 14.36.)

    A propos Beziers:
    To podczas zdobycia tego langwedockiego miasta legat papieski przy tej krucjacie (ogłosił ją Innocenty III) kard.Arnold-Amalryk miał powiedzieć do mających wątpliwości krzyżowców pod wodzą Szymona z Montfort (pytali jak rozpoznać po zdobyciu miasta kto zacz katar, katolik czy inny heretyk – Żydów rozpoznawało się jawnie): „ZABIJCIE WSZYSTKICH, BÓG ROZPOZNA SWOICH”. Wymordowano ponad 20 000 ludzi – wszystkich: w tym dzieci, starców, kobiety etc. (katolików też !!!).
    Ta wypowiedź jest wybitnie „w duchu” miłosierdzia bożego, watykańskiej proweniencji.
    A na zakończenie – czy ten akt był ludobójstwem czy nie ? I czy Kk nie ma m.in. takich aktów na sumieniu (za tę krucjatę p-ko albigensom/katarom żaden papież nie przeprosił……).
    Pozdrawiam z Wrocławia
    WODNIK53

  98. Sławomirski,

    Szanowny Panie, napisał Pan:”Slawomirski pisze: 2009-07-15 o godz. 16:10
    Do:Sebastian

    A’propos- czy ceni Pan sztukę Salvatore Dali’ego?

    Pozdrawiam,Sebastian

    Jozef ubawil mnie do lez.
    Jak ty go odebrales?

    Slawomirski
    —————————————–

    Jedyne , co z tego odebrałem zachowując kontekst, który wygenerował nasze sformułowania to impuls-czas przestawić swój mózg, na częstotliwość surrealistyczną.
    Wtedy taki dialog ma swoją barwę:
    ja pytam:A’propos- czy ceni Pan sztukę Salvatore Dali’ego?

    Pan odpowiada:Jozef ubawil mnie do lez.
    Jak ty go odebrales?

    Po czymś takim, Anglicy zaczną nam się kłaniać z szacunkiem.
    Skrót myślowy ze wskazaniem na abstrakcję. Taka forma rozmowy nawet mi odpowiada, zawsze to odskok od naszej blogowej poprawności…

    Jeśli chodzi o mój odbiór „Józefa”, to sskorzystam z przywileju, pozwalającego nam ,ludziom cieszyć się z tego, że mamy zróżnicowane poczucie humoru. Mnie „Józef” wcale nie rozśmieszył, tylko ciepło wzruszył. Odebrałem jego wpis , jako bardzo szczery, a opis jako cenny obrazek z życia Polaków w tamtych latach. Zobaczyłem ctamtego chłopaka,który był w pełnej harmonii ze swoim życiem, i miał zdrową ciekawość świata. Dla mnie to bardzo prawy i mądry człowiek.

    Z Pozdrowieniami,Sebasian

    P.S. A tak na poważnie- co sądzi Pan o sztuce Dali’ego?

  99. @Sławomirski
    „PRL to byla organizacja kryminalna utrzymywana przez ZSRR”

    korekta:
    PRL to było państwo o mocno ograniczonej suwerenności, w którym władzę najwyższą do roku 1956 sprawowali przejęci swą rolą agenci Moskwy, przy jej wsparciu. W tym okresie zbrodniarze mieli sie najlepiej. Kryminalistą zostawało się wówczas z mianowania (np. afery – „mięsna” i „skórzana”).

    PRL utrzymywała się sama, aż do połowy lat siedemdziesiątych ub. w. Potem nastapił nieunikniony i dramatyczny zjazd z Krupówek na gołym tyłku, datujący się od 1970 r. Era Gierka była krótkotrwałą utopią „na krechę”. (Przed agonią następuje zwykle krótkotrwała poprawa). Od 1975 r. system ulegał gwałtownemu samorozkładowi. W latach 80-tych zaczęła wzrastać liczba kryminalistów. Pewna część z nich rekrutowała się z pracowników spec-służb. „Proletariusze… łączcie się!” zastąpione zostało przez „Kryminaliści łaczcie się!”.

    Decyzja z 1989 r., podjeta w ramach reformy MSW, o rozwiązaniu V zarządu specjalizującego się w przestępstwach gospodarczych, a także likwidacja Biura do Walki z Przestępczością Zorganizowaną przy KG MO i likwidacja podległych komórek aż do szczebla najniższego, była zamierzonym przygotowaniem gruntu do mającej nastąpić wkrótce „transformacji”. Zaczęło sięod hasła „wszystko, co nie jest zabronione jest dozwolone” Praktycznie, dla najlepiej przygotowanych do skoku i osłanianych politycznie, nic nie było zabronione.

    W okresie najbardziej dynamicznych zmian ustrojowych aż do 1992, kryminaliści mogli „hasać” w najlepsze. Tzw. K-17 powołana na nowo w 92 r. jako scentralizowana struktura do walki z przestępczością zorganizowaną szybko zdecentralizowano i pozbawiono możliwości efektywnego współdzialania powyżej szczebla powiatu. W ten sposób z pola widzenia tych organów zniknęły najgroźniejsze przestępstwa organizowane w skali krajowej. W tym okresie nie było też żadnego systemowego współdziałania policji z urzędami kontroli skarbowej. W ten sposób tworzył się tzw. „lumpenkapitał”, a celnicy, policjanci i poborcy podatkowi kuszeni btyli krociowymi łapówkami za przymykanie oczu. Tak rodził się polski kapitalizm XX w.

    Pozdrawiam

  100. LEX i JACOBSKY

    Pan X siada przy stoliku, widzi, ze ktos zostawil pod talerzem 10 zl napiwku. Zjada, placi, odsuwa talerz, mowi kelnerowi -dziekuje- i wychodzi. Co on zrobil ?
    Daj klasyfikacje.

  101. Wiesiek 59,

    Szanowny Panie, napisał Pan:”Jedno z pytań , które się mi zawsze z okazji wyrażania opinii o gazetach, czy tygodnikach nasuwa, brzmi:
    Czy dziennikarze mają informować, agitować, propagować, ideologizować?
    Czy mają być zaangażowani, czy obiektywni?”
    —————–
    problem w tm, że specjaliści od mediów nie pozostawiają złudzeń, że już obecnie, rola dziennikarzy ogranicza się do ściągnięcia uwagi czytelników-reklamobiorców. Według tychże, dalsza tabloidyzacja mediów jest procesem nieodwracalnym, stąd moja uwaga o nikłych szansach na tradycyjnie solidny rozwój pokoleniowy w redakcyjnych zespołach.Spotkałem się u teoretyków spiskowych, że postępująca infantylizacja mediów, po dawnemu „głupkowacenie” może być odgórną manipulacją populacji, która uwalniając się spod wpływu hipnozy religii, będąc bardzo świadomą, mogłaby nie wytrzymać szoku egzystencjalnego. Stado powinno zajmować się prokreacją pracą i jakimś ble,ble,ble… Duża ilość bardzo świadomych umysłów wpleciona w tryby machiny społecznej, to mógłby być już ten klechowszki szatan. Pewnie Pan słyszał, jakimi problemami zajmowali się do niedawna najmożniejsi z możnych w Ameryce; redukcja światowej populacji do 0,5 mld, misja wielkich w realizowaniu talich selów etc.
    To oczywiście wakacyjne ploteczki , wspomagane twórczością teoretyków od spisków…

    Pozdrawiam,Sebastian

  102. kadett 13.15
    Dziekuję za gratulacje. Spóźnione wprawdzie o te kilkadziesiat lat, ale zawsze Twoja życzliwośc mnie wzrusza !!
    PS. Czy to prawda że oblałeś krok defiladowy jako najgorsza oferma ze wszystkich kadettów i za karę przez całe wakacje bedziesz czyścił kanalizację w koszarach ?
    Nie martw się, wiem że jesteś w tym specjalistą 🙂

  103. Slawomirski 16.42
    Furosemid wywołuje (między innymi objawami) wzmożone parcie na pęcherz. Nie można wtedy napisać żadnego dłuższego tekstu, bo trzeba często korzystać z WC ( to nie są wartości chrześcijańskie ).

  104. niewierzący acz praktykujący pisze:
    2009-07-15 o godz. 17:41

    Co do samobójstw to duży wpływ ma sytuacja ekonomiczna

    Moim zdaniem spoleczna akceptacja ,ale ja nie znam sie na tym.

    Slawomirski

  105. @Sławomirski

    Domyślam się tylko nie bez podstaw, że lubi Pan ruch, w odróżnieniu od bezruchu.

  106. G. OKON – 19:17
    Pan X zasugerował kelnerowi, że nie jest elegancko a także nie opłaca się pozostawiać pusty talerz po poprzedniku, kiedy do stolika siada nowy klient. 😀

  107. „Sławomirski”
    Wolność, równość, braterstwo tj. od 14 Lipca 1789 roku po zdobyciu Bastylii datujemy Święto Narodowe Francji i także vivat Polonia.
    Wg Twojej intensywności wpisów z wielką dozą używania cepa ( masz do tego prawo), polscy chłopi za przykładem francuskiego ludu jako zbrojne oręże w tym okresie używali kos, czasem z wielkim powodzeniem min: w Powstaniu Kościuszkowskim.
    Intensywna droga uleczania dla Twoich wywodów lub dla Ciebie powinna być pilnie pożądana. Nie znam czy załatwiłeś po 10 latach mobilny tel. Nr 112 AD 2009 r., ale po zwycięstwie pod Grunwaldem to nadal dzwonisz komórką.
    PS. Zmniejsz i wyluzuj. Po prostu nie pisz do Siebie z taka intensywnością, nuda.

  108. G.OKON
    Teraz poważnie o szkiełku, bo wyjdzie na to, że się uchylam. Jeżeli chodzi o mnie, to obejrzałem raz i drugi. Już pisałem Ci o tym, co myślę o tym poczuciu humoru. Do mnie on nie trafia zupełnie. Reakcje widzów bardziej mnie interesowały niż taki czy inny dowcip prowadzących. Goście za szkiełkiem są wynajęci, są opłacani i muszą się trzymać narzuconej konwencji, w której z góry wiadomo – z kogo trzeba rechotać. Tutaj nie ma bezstronności i zdrowego śmiechu, jest określona linia programowa i polityczna, która ma trafiać tam, do kogo jest adresowana i utrzymywać stan zawsze podwyższonej gotowości wyborczej. Szacunki podpowiadają, że trafia do około połowy. Jeżeli się przysłuchać głosom w telefonach, to szkiełko ogląda zdecydowana wiekszość zwolenników Tuska. To wystarczy, żeby się utrzymać na wizji i kreować zaprogramowany śmiech.

  109. @absolwent
    Z dowcipu koszarowego masz u mnie ocenę celującą! Odmaszerować!

  110. Mam pewien niedosyt i chandrę z ostanich wpisów MA z podrózy po Francji. Mnie Prowansja, podobnie jak autora wpisów i samego Gospodarza, zawsze rzuca na kolana. Tymczasem MA prześlizguje się po zapowiedzianym temacie i mimochodem wspomina, że odwróciła się od niego młodsza przyjaciółka. Pomyślałem sobie, że gdybm zaczął wspominać swoje porażki w stosunkach damsko – męskich, to Gospodarz musiałby zafundować mi odrębną szpaltę na swoim blogu. Zwykle w takich sytuacjach poszkodowany zyskuje przynajmniej to, że staje się wrażliwszym, co jest niesłychanie wążne dla poetów.

    Na Lazurowym Wybrzeżu coś chyba wisi w powietrzu bo nawet Mrożek opóścił nobliwy Kraków (zapożyczyłem od Niego symbolicznego czarnego Edka, dla określenia grupy tych, co rządzą Polską, i podobnych, którzy boleśnie rozdeptują blog) by śladem rodziny carskiej odzyskać siły.
    Z czasem kobiety zwróciły mi uwagę, że nawet najwyższego lotu twórczość pisana nie jest decydująca żeby zafascynować ich swoją osobą.
    Warto by o to zapytać panie piszące na blogu.
    Z pełną szczerością wyznaję, że znacznie młodsze od siebie panie zawsze traktowałem, zgodnie z tradycją katolicką, bezdotykowo, stąd, być może, taka skala porażek sercowych.

    Polonia Sawa zaskoczyła mnie niedawno wnikliwym wpisem, w którym z goryczą przyznała, że ci co walczyli z systememe autorytarnym (chyba było totalitarnym) sami nie umieją poruszać się w systemie demokratycznym.
    Po takiej konstatacji wieje grozą, bo nie ma także dobrych widoków na przyszłość.

    Ci co wyjechali (w ’80 także miałem takie rozterki podczas pobytu w Londynie) faktycznie poprawili sobie jedynie sytuację materialną, ale psychicznie nie są w stanie oderwać się od piekła, które, wbrew ich woli poszło za nimi. W latach osiemdziesiątych czytałem tekst pewnego psychologa, który twierdził, że uskształtowany w innej rzeczywistości obyczajowej człowiek, po przekroczeniu 27 lat nie będzie w stanie głębiej zintegrować się z nowym środowiskiem w którym się związał. Szklanej ściany w nowym środowisku nie da się przebić. Problemu tego nie rozwiązuje także nawet znaczny sukces materialny.
    Nie wiem czy zrobiłem dobrze czy źle, że wróciłem do kraju, gdy w Lublinie rozpoczeły się pierwsze strajki. Jednak faktem jest, że polskiego piekiełka mam pod dostatkiem, co jest wartością, ktorą może docenić rasowy satyryk.

  111. absolwent pisze:
    2009-07-15 o godz. 20:03

    Slawomirski 16.42
    Furosemid wywołuje (między innymi objawami) wzmożone parcie na pęcherz. Nie można wtedy napisać żadnego dłuższego tekstu, bo trzeba często korzystać z WC ( to nie są wartości chrześcijańskie )

    Dziekuje rozumiem.
    Dziala podobnie do kawy.

    Slawomirski

  112. Kadett 19.14
    Jak powszechnie wiadomo każdemu ekonomiście i historykowi ( nawet tym z IPN ) Gomułka nie miał żadnych dlugów za żadną granica. W takim razie długi Gierka oraz wzrost konsumpcji i inwestycji w latach 70 tych, nie byłu żadną utopią gdyż zadłużenie PRLu było na normalnym światowym poziomie ( w stosunku do wysokosci PKB ). Ponadto, ze względu na nadpodaż petrodolarów oprocentowanie było niskie. To są sprawy elementarne, drogi Watsonie.
    Reszta wpisu dotycząca powstania przestępczości zorganizowanej w III RP jest podejrzanie kompetentna. Podziw i szacunek !
    Swoją drogą, jeżeli mamy być naprawdę uczciwi, to pora stwierdzić że największymi beneficjentami transformacji nie byli ubecy, ani nawet bezpartyjni i apolityczni macherzy od prywatyzacji, lecz takie firmy jak Pruszków i Wołomin.
    Teza że mieli powiązania z UB jest zdecydowanie naciągana. W żadnym z procesów tzw mafii alkoholowej, paliwowej czy narkotycznej nie stanał ZADEN ubek, nawet jako świadek. Natomiast znalazł sie w Komisji Majątkowej załatwiającej grunty dla KK. A to ci niespodzianka ?????????

  113. Z Pozdrowieniami,Sebasian

    P.S. A tak na poważnie- co sądzi Pan o sztuce Dali’ego?

    Ogladalem wystawe jego prac (mniej zmanych) we Wiedniu przed +/- 10 laty.
    We Wroclawiu jest braz „Placzacy zegarek” ,chyba w szopingu Arkady.
    Lubie surrealizm ,bo przypomina mi sen. Jest niezobowiazujacy.
    Po przebudzeniu zycie wraca na logiczne tory.
    Nie tylko ja go lubie. Moj syn ma jego kopie.
    Poniewaz nie jestem koneserem sztuki zamilkne w tym momencie jak przystalo zwyklemu konsumerowi.

    P.S.
    Wpis Jozefa zostal odebrany przez pana bez krytycznej analizy.
    Toz to dyrdymaly i smiech bez konca ,to karmienie gasek liscmi maku jest kultowe ,a centralna pozycja tygodnika w zyciu czlowieka to absurd.
    Ale to moje zdanie.
    Dla mnie dobra zabawa ,dla pana moment wzruszenia.
    Takie jest zycie.

    Slawomirski

  114. KADETT

    Masz racje. Korupcja byla sposobem na zycie. Nie bardzo Polska sama sie utrzymywala. Utrzymywala Rosje. Mieso, wedliny, drob i nabial byly masowo wywozone do Rosji. Bez zadnych dokumentow handlowych. Produkcja masla byla ponad miare, a masla zawsze brakowalo, „rzucano” nowozelandzkie, niemieckie, holenderskie – wszystko mocno przeterminowane, po wielu latach przechowywania w chlodniach. I solone. Chyba w 1975 przerwano dostawy morzem do Iranu i transport 25 tysiecy ton wyslano koleja, przez ZSRR. Nigdy nie doszedl. Z Rosji przyszedl telegram, ze agregaty chlodnicze sie zepsuly (wszystkie ?!) i maslo sie roztopilo. Juz na Bialorusi. Inspektorzy polscy nie znalezli ani jednego kartonu w wagonach po tym masle. Nie znalezli ani jednej plamy na podlogach. Maselko po prostu wyparowalo. Z relacji ludzi w Minsku i okolicach wiadomo bylo, ze kostki polskiego masla w kartonach markowanych „po arabsku” byly w sklepach przez ok. miesiac. Pietowski, dyrektor Animexu, byl wezwany do KC, gdzie zobowiazano go do tajemnicy panstwowej. Takich przykladow sa setki. Statki dla ZSRR byly wyposazane w maszyny, agregaty, automatyke, elektronike i inne urzadzenia importowane przez Polske za dolary, z Francji, Niemiec, Anglii. To wyposazenie przekraczalo znacznie koszt skorupy – kadluba. Rabowali co i gdzie mogli. To byla kolonia. Niech mi nikt nie pieprzy o komunizmie, socjalizmie i bledach ekonomicznych. Cud, ze ten bezlitosnie eksploatowany kraj, ze zdegenerowanym spoleczenstwem, tyle przetrwal.

  115. Do:WODNIK53

    “ZABIJCIE WSZYSTKICH, BÓG ROZPOZNA SWOICH”.

    Nasze europejskie/chrzescijanskie wartosci i rozumowanie.
    Dobrze ze mamy XXI wiek.
    Poczatki byly naprawde nedzne.

    Slawomirski

  116. sympatykDP pisze:
    2009-07-15 o godz. 22:15

    Slawomirski odpowiada,

    Poacy zostali zdruzgotani przez dwa systemy totalitarne.
    Teraz jest czas na zaadoptowanie zachodnioeuropejskich wartosci.
    Czas na odzyskanie wiary w siebie i wiary w czlowieka.
    Dlatego z radoscia swietuje 14 lipca ,bo to moja Europa.
    Europa wolna od totalitaryzmu i tyranii.

    P.S.
    Cztanie wpisu to wybor czytajacego.

  117. Kadett 22.37
    Od takiego Mistrza dostać ocenę celującą, to nieprawdopodobny zaszczyt. Czyżby mi się udało prześcignąć Wasze Błagorodie ? 🙂

  118. Do:MA

    „Od mlodych ludzi (przyjaciol) mozna sie wiele nauczyc.”

    Nie musza byc mlodz ani starzy.
    Musza byc etyczni.

    Probelm:przyjaciol poznaje sie w biedzie.

    Moze lepiej uczyc sie samemu?

    Slawomirski

  119. Absolwent,
    Wiem, że milczące wsparcie niewiele jest warte. Wracam, zatem, na to trollowskie śmietnisko, tylko po to, żebyś wiedział, że robisz dobrą robotę.
    Dziękuję.
    P.S.
    Sławomirski i Ma to taka blogowa wersja duetu Mularczyk /Wróbel z komisji d/s nacisków. Zakrzykiwacze prawdy. Splugawią wszysto czego się dotkną.

  120. G. OKON,

    z Twojego opisu wynika, ze nic nie zamowil…

  121. WODNIK 53,

    dzieki za informacje. Czy to bylo ludobojstwo ? Wedlug dzisiejszych standardow – bez watpienia. Wtedy jednal myslano inaczej, choc to oczywiscie nieczego nie usprawiedliwia.

    A przeprosiny ze strony papiezy…. Predzej pieklo zamarznie… i tak dalej.
    Nie wiem jak Watykan ma przepraszac za stosy, za Beziers, za Ameryke Poludniowa. Znaczy sie wiem. Wystarczy walnac sie w piers i wyksztusic „mea culpa”, ale taki akt strzelisty raczej nie nastapi. Jesli juz, to bedzie jak zwykle: „glosnoPrzebaczamy, a potem ciszej i prosimy o przebaczenie.

    Pare obrazkow z Beziers tutaj:
    http://picasaweb.google.com/Jacobskij/BZiers#

    Pozdrawiam.

  122. KADETT
    Literowka: transport 5000 ton.

  123. Zapominajacym przypominam akcje zelazo. Chodzilo oczywiscie o zloto.
    MA

  124. KADETT

    Znowu masz racje, ze byla korupcja i malwersacje bezpieki: dyr.dept.II, kontrwywiad, plk.Matejewski poszedl siedziec za ogromne ilosci zlota i obcych walut znalezione w jego domu. Razem z nim – liczni pomocnicy. Znana afera sadowa z lat osiemdziesiatych. Przeprowadzali liczne rewizje w domach, glownie u podejrzanych o handel waluta. Bylo regula, ze panowie oficerowie chowali do kieszeni czesc znalezionego lupu. Naczelnik wydzialu paszportow w Warszawie zastrzelil sie, kiedy mu udowodnili, ze dawal paszporty za wysokie lapowki. Byl to nagminny proceder i wszyscy o tym wiedzieli. Podobnie, zyl z lapowek ZKRG. Prasa o tym pisala, ale zalezy kto i kiedy nauczyl sie czytac.

  125. Slawomirski pisze:

    2009-07-15 o godz. 16:22
    PRL sprzedawal obywateli do RFN

    Chcialem wlasnie opisac ten problem rowniez z takiej perspektywy i coz, wymknelo sie…. Widze, ze czesto myslimy o tym samym. Ciekawi mnie zdanie lizakowych ludzi na ten temat. 1968 wyrzucanie obywatelek i obywateli, po 1970 roku ich sprzedawanie. Niemcy chetnie kupowali, a wszystkim kierowal Federalny Urzad Administracyjny w Kolonii.
    Pozdrawiam.
    MA
    PS
    Francja staje sie mniej slodka; ryby lataja, ptaki plywaja, sam widzialem i zapewniam, ze nie uzywam uzywek. Ryby potrzebuja tlenu, Tlen do stawow (jezior) dostarczany jest przy pomocy energii wiatru. Na naszych Mazurach odbywa sie to przy pomocy szubkich motorowek, prawie jak na Florydzie, a Bobola ciagle twierdzi, ze silniki spalinowe spalaja CO2, a wydzielaja tlen i nie ma zadnego problemu. Wystawa ciekawa i w pieknym miejscu. Winienem jestem sprostowanie o mlodszej przyjaciolce; powiedziane oczywiscie w sensie figuratywnym. Montpellier im starsze, tym ladniejsze, dlatego szybciej zapomne mlodsza przyjaciolke. Wiec wspomne o dlugonogich flamingach, ktorych tu pelno wsrod latajacych ryb. Do tego zapach kwiatow z ogrodow i wszechobecne cykady. Jako ten nie zintegrowany tesknie jednak za robakami swietojanskimi i komarami (nie homarami, bo nie jadam). Jesli chodzi o latajace ryby, to fakt. Prosze jednak p. Magrud i Stachurska o nie interweniowanie u prezydenta Francji, bo zmeczony parada wojskowa odpoczywa z pewnoscia. Wystarczy interwencja u szefa aglomeracji, a on chetnie wyslucha, bo Francuzi ucza sie z ochota decentralizacji. Po udanej wystawie dziel Muchy mialem wieczorem okazje ogladac Traviate w Orange, niestety tylko w TV.

  126. Ryba pisze:

    2009-07-15 o godz. 22:54

    Zapewniam Pana, ze LW nie jest ciekawe. Kilka km w glebi ladu zaczyna sie slodka Francja. Obecnie jestem w Langwedocji i nie ma czego zazdroscic. Prowansji zazdroszcze jednak wszystkim i tu sie oczywiscie zgadzamy. Polecam szczegolnie podroz stara kolejka z Nicei, za ktora wcale nie warto umierac, w kierunku Alp.
    Z powazaniem.
    MA
    Zapewniam, ze wszystkie platany w Monpellier i Aix en Pr. sa pieknie zielone i zapwniaja cien, te w Szczecinie rowniez. Nie pamietam platanow we Wwiu.

  127. Do Slawomirski pisze:

    2009-07-15 o godz. 16:33

    Nie mialbym tej pewnosci co do Watykanu. Naczelnik sadzi inaczej. Sady, osady naczelnika pomijaja.
    Pozdrawiam.
    MA

  128. WODNIK53 pisze:

    2009-07-15 o godz. 18:55
    Jakobsky (z dn.15.07.2009 h: 14.36.)

    A propos Beziers:

    Nalezaloby do tego dodac masakre postepowych jak na tamte czasy (chrzescijan) Katharow. W ubieglym roku zwiedzalem ruiny ich bogatej kultury.
    Z powazaniem.
    MA

  129. do Jacobsky pisze:

    2009-07-15 o godz. 14:36
    Napisalem przed chwila o Katharach. Stachurska ucieszylaby sie. Oni przez chwile dobrze traktowali kobiety w kosciele. O Pigallu i Belleville pieknie opowiadal Momo. Autora teraz zapomnialem. Uwazam Belleville za brzydka niestety dzielnice Paryza, lecz za to za najciekawsza. Jako student nie majac pieniedzy na hotel wloczylem sie tam nocami. Przydala sie rowniez pomoc ciotki w dziecinstwie przy nauce jezyka. Przyjaciele (wtedy mowilo sie Jugoslawianie) pracujacy w pocie czola na wymienionym placu czesto pomagali. Zastanawialem sie dlaczego jezyk niemiecki; skad inad bardzo piekny (oprocz dialektow szwajcarskich i saksonskiego) jest zle odbierany przez Polakow. Zdaje sobie sprawe, ze wojna ma tu niebagatelne znaczenie. Wiekszy wplyw na stan rzeczy mialy jednak polskie filmy o wojni przez Pana wyminione i role zlych Niemcow grane przez polskich aktorow nie znajacych niemieckiego.
    Pozdrawiam.
    MA

  130. do telegraphic observer pisze:

    2009-07-15 o godz. 14:32
    Co podziwiam u Lizakowych Ludzi?

    Ich poczucie humoru …
    Dobrze, ze poczucie, a nie humor.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Tematy dotyczace motywow emigracji „dobrowolnej” sa naprawde interesujace. Do takiej debaty niezbedny jest jednak pewien dystans, ktorego brakuje absolwentom WUMLu.

  131. absolwent pisze:

    2009-07-15 o godz. 12:36

    Mily A. Nie latam, tylko podrozuje pociagiem i rowerem. Poczytaj prosze Bobkowskiego, to zaczniesz rozumiec, o czym piszesz. On latal, a raczej jego modele latajace. Niestety nie wiem jakich uzyc srodkow celem wywolania Twojego samozadowolenia. Emigrant zle, Polonus zle, snob zle. Dodaj prosze pare ksenofobicznych atrybutow i pooczujesz siz lzpizj, czego Ci scerze zycze. Ty nie lubisz ludzi, ja nie lubie pewnych osobnikow z czasow zaprzleszlych. Ludzi natomiast kocham. Lizakowych troche mniej. Pytaj dalej i przestan bladzic lub zapytaj Magrud lub Stolarska.
    Z powazaniem.
    MA

  132. do Feliks Stychowski pisze:

    2009-07-15 o godz. 11:39

    Ich versichere Ihnen, meine sind echt. Zazalenia prosze kierowac do naczelnego Le Monde lub czytelniczki Magrud. Polecam jednak wakacyjnie, bo blisko; La fleur de sel. Liscie laurowe sa dostepne na zywoplotach. Prosze jednak uwazac, bo obecnie kwitnace sa niejadalne; trujace po prostu. Niepotrzebnie daje sie Pan prowokowac i reaguje na to moje pisanie. Swiadczy to jednak o duzej dozie ciekawosci. Sledzi mnie Pan i tak jest dobrze. Prosze jednak nie reagowac zlosliwie gwoli dawnej sympatii.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Z Joschka to zupelny przypadek, usmialby sie Pan znajac cala historie rodzinna.

  133. @Kadett 07/15 19:14

    Najwyrazniej nie pamietasz dobrych , gomulkowskich czasow z autopsji. Musze Cie zmartwic. Gomulka rowniez jechal na amerykanskiej pozyczce (tzw zbozowej) i padl gdy pieniadze sie skonczyly.
    Patrz http://bobolowisko.blogspot.com May 11, 2008 „Dawnych wspomnien czar…”

  134. Do:sympatykDP

    Dzien zdobycia Bastylii ,wybor Buzka oraz jego przemowienie w PE wprawily mnie w podniosly i emocjonalny nastroj. Jego przemowienie w ktorum skladal Francuzom gratulacje z okazji Dnia Bastylii ,nastepnie w jezyku polskim przywolywal wspomnienie polskiej Solidarnosci w obecnosci wszystkich politykow PE ,dziekowal za wybor na stanowisko szefa PE ,to jest dla mnie wielka narodowa sprawa.

    Pana nie musi to ruszac.

    To sa moje emocje opisane na blogu.

    Prawnikiem tos pan nie jest, bo oni za darmo nie poradza.
    To ile jest warta panska porada ,panie sympatykuDP?

    Dla mnie nic.

    Slawomirski

  135. Do:kadett

    Przyjmuje korekte do wiadomosci.

    Czesc mojej Psyche chce ja nawet zaakceptowac.
    Oponuje jej inna „down to earth” czesc umyslu.
    Czy tak rozumujac nie robimy z siebie ofiary i poniekad zamykamy sobie droge do przyszlosci?
    Staram sie byc biologicznie pragmatyczny ,nie chce robic z siebie ofiary.
    Jakie jest rozwiazanie?
    Czas.
    Z czasem brud tych pieniedzy zmniejszy sie ,bo beda poddawane obrobce ekonomicznej.
    Czy zmieni to ich historie ,nie.
    Ale zmieni to ich wyglad w przyszlosci.

    W podobny sposob mozna by mowic o powstaniu LasVegas.

    No i mamy Ameryke w Polsce.

    Czy jest godne i moralne wyjscie?
    Nie widze.

    Slawomirski

  136. Do:telegraphic observer

    Fiuriosemit(d)….bliskowschodni fanatyk
    Fura-semid….rodzaj samochodu dostawczego?
    Furosemid….lekarstwo ,ktore MA uzywa zamiast kawy
    Lasix….za duzo tych skomplikowanych nazw farmakologicznych

    Pytania do telegraphic observer:

    Co to jest farmakokinetyka?
    Co to jest farmakodynamika?

    Punkty dodatkowe za styl odpowiedzi zostalu juz przyznane.
    Kolega zdal egzamin.

    Slawomirski

  137. G. OKON pisze: 2009-07-15 o godz. 23:23

    Co za bzdury, podworkowe plotki i bajki dla niewierzacych. Nie zasmiecaj internetu. Gdzie sa dane handlowe i statystyczne z tamtego to czasu ?

    Zrozumiele, o sytucaji US nie masz prawa nawet myslec, bo zandami przyjda…. dlatego opowiadasz nam fantastyczne historie z 1975.

  138. G.OKON

    Z produkcją żywności było lepiej niżby wskazywał na to wygląd półek sklepowych i poziom dostępności wielu artykułów. W końcu nie po to budowało się te molochy, żeby tylko mieć gdzie zebrania POP-ów organizować. Producenci wielu towarow widzieli je w kraju, dopóki ich nie zapakowali i nie przylepili „zdjełano w Polsze”. Od czasu do czasu pojawiały się „odrzuty z eksportu” i była okazja, żeby wydrzeć coś sąsiadowi z ręki dla siebie i rodziny na rynku wewnętrznym.

    Brat zajęty podbojem kosmosu i eksportem rewolucji światowej i nie miał czasu na takie bzdety, jak masełko, perkale czy pomadki do ust. Dzięki temu jakaś część z nas miała co robić na 3 zmiany, podczas gdy reszta organizowała i organizowała, a Centrala wciąż łamała sobie głowę jak wyhamować rozwój konsumpcyjnych aspiracji indywidualnych. Tow. Wiesław jak już zupełnie zapadł na oczy (chroroba polityczna naszych byłych i obecnych przywódców), to nadziwić się nie mógł tej niewdzięczności. Jakże to? – głowił się, wykańczając w fifce kolejnego „Sporta” dzielonego na pół. Mają wszystko w ramach konsumpcji zbiorowej, nawet kartofle im pod nos do zakładów przywożą na zimę i kufajki, a k. ich nać pończoszek nylonowych Caproni i ortalionów im się zachciewa. Zosia moja nosi zdrową bawełnę w prążki na sprzączkach i barchany, a im fibziu-bibziu cni się. Jakieś kabaretki, tow. Zenonie, balerinki i halki krochmalone „na blachę” z huty Cedlera w Sosnowcu. Wołać mi tu natychmiast Kliszkę! Tow. Wiesławie, jest wyjście. Szyny potanieją, a szynki zdrożeją. Wariant, że tak powiem, nie przeszedł społecznej akceptacji. Co jak co, ale w obronie szynek umieliśmy wykazywać właściwą determinację. Teraz leżą i zielenieją ze złości, że na kg nikt już ich nie kupuje. Mogę Ci, Okoniu, podesłać. Do mnie możesz mieć zaufanie. Nikogo nie oszukałem (oprócz banku Ambrosiano i CIA). 1 kg tradycyjnie wędzonej u mnie będziesz miał za 19,99 $ loco frigo, jak zamówisz 1 tonę dla znajomych Eskimosów. Parmeńska się do niej nie umywa. Biorę tyle, bo też się trzeba nachodzić, zebyś nie musiał się potem za polskiego hama wstydzić. Kompletuj portfel zamówień.

  139. I w ten oto sposób Pan Passent pozostał na śmietniku sam na sam z MA, Sławomirskim i kilku innymi jak ich nazywają trollami. Był ostrzegany, jak widać bez efektu.

  140. VDM

    Zapewniam Pana, ze dane statystyczne sa mi niepotrzebne, bo widzialem to na wlasne oczy. Przykro, ze w taki sposob Pan reaguje. Jesli to mozliwe, sugeruje rozmowy z ludzmi, ktorzy mieli do czynienia z grabieza w tamtych latach.

  141. @absolwent
    No, widzicie szeregowy… umicie, potraficie coś tam z siebie jednak wykrzesać.

    Byłem pomocnikiem d-cy kompanii na SW. Padło na mnie na pierwszej zbiórce, bo najkrótszą czuprynę miałem. Po cholerę mi było to „ijście” pod prąd modom…? Myślałem, że przetoczę się jakoś z tym tytułem przez SW, aż trafiłem na egzamin u majora S.

    Opiszcie mi tu minę przeciwpiechotną D-1. Podaję parametry po kolei, a on na to: co wy mi tu pier…? Buty czyścili dzisiaj?
    – Melduję, że tak!
    – To wyczyścić jeszcze raz i przyjdźcie po wyczyszczeniu!
    I tak czyściłem ze trzy razy i wracałem. W końcu nie wytrzymał.
    – Co wy mi tu pier… w kółko i na okragło jakieś dyrdymały cyfrowe. To nie egzamin z matematyki. Co żołnierz ma? Żołnierz ma mysleć! Gdybyście pastą czyścili, to byście wiedzieli, że mina wygląda jak dwa pudełka od pasty położone jedno na drugim! Na polu walki nie ma czasu na bzdety o średnicach, wadze i budowie! DWA! Odmaszerować!

    A teraz, drogi absolwencie, gdybyś jeszcze zechciał napisać dlaczego to przodujący pod każdym względem system rozsypał sie niczym domek z kart, a do tego wystarczyło tylko otworzyć granice, kupić Berlirta, pożyczyć ca 20 mld na Zachodzie i „skomercjalizować”obrót mięsem na początek, to będziesz miał moje uznanie nie tylko za koszarowy talent do wesołkowania.

  142. PS. To „ijście” to podsłuchane przeze mnie w okolicach „domu bez kantów” w 1982.. Jaruzelski z domu wynióśł wysokie poczucie estetyki i lubił on mieć porządek na ulicach, a ludziska robiły mu na złość i krzyż ze świeżych kwiatów układały w ciągu dnia w tych okolicach, jak moze pamiętasz…
    W nocy nieznani sprawcy przenosili te kwiaty na cmentarze wojskowe. I taka zabawa trwałaby w nieskonczoność, aż ustawiono posterunki.
    Babina z gożdzikiem odtrąca posterunkowego, a on: a Pani dokąd?
    Chcę iść o tam, na drugą stronę, panie żolnierzu.
    – Tu nie ma zadnego ijścia!

  143. KADETT

    Bylo tak, jak napisalem. Drobni wytworcy/prywatni robili wszelkie barachlo dla Rosji, a ci brali bez namyslu. Wlasnie takie duperele, jak kremy, mydelka, konfekcje, ozdobki itp. Maslo to byl „towar strategiczny”, jak mawiano bo szlo do zaprzyjaznionych (przez KC) krajow arabskich, od Maroka do Iranu, a na rynek krajowy nie starczalo. Zakupy interwencyjne w NRD, Belgii, Nowej Zelandii, Australii dawaly maslo przeterminowane, z oskydacja, po niskich cenach, bo nikt juz tego nie chcial. Maslo to przelezalo w tunelach chlodniczych kilka lat zanim trafilo do Polski. A Rosja dostawala za darmo, kiedy chciala. Instytut jakosci na Chocimskiej odrzucal partie za partia i to kierowano na rynek krajowy. Byl ciagly stress miedzy producentami i handlem, bo nagle, niespodziewane, wysylki do Rosji lamaly wszystkie plany. Mieso i wedliny byly dostepne na czarnym rynku, ale robotnik czy nauczyciel nie mogl sobie na to pozwolic. Zapomniales juz o kartkach ? O przydzialach tyle a tyle na rodzine ? Mam ten czarny obraz dobrze w pamieci i nie mam zadnej potrzeby, zeby tu lgac.

  144. @absolwent
    Oczekuję, że jak już wytłuścisz czarno na białym odpowiedź na zadane wyżej pytanie – dlaczego..?, to może w końcu uda nam się po wielu trudach sprowadzić nasze prawdy ułamkowe o wspólnie przeżytej przeszłości do wspólnego mianownika i czas będzie rozprawiać o tym, co przed nami. Tylko błagam Cię, nie chodź na konsultację do magrud, bo nie ruszymy z miejsca…

  145. @jasny gwint
    Coś się Panu znowu pomyrdało z nowohucka. Wyspa św. Małgorzaty to nie śmietnik. Na śmietniku (historii) to wg artystycznej wizji Andrzeja Wajdy wyladował niejaki Maciek Chełmicki, przedstawiciel straconego pokolenia dla „Nowych Czasów”. Podwórko na której dostał smiertelny postrzał udekorowane było dla zachowania koniecznej równowagi wedle kanonów „polskiej szkoły filmowej” śnieżną bielą porozwieszanych do suszenia prześcieradeł w przeciągu historycznym. Czerwona była tylko Maćka krew.
    http://www.youtube.com/watch?v=_SVLVBWbEbU&feature=related
    http://www.youtube.com/watch?v=0lXvMeoLsh4

  146. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zar w Budapeszcie? Na Wegrzech nalezy zbudowac to co budowane MA byc na Saharze? Wszystko wskazuje na to, ze bedzie jeszcze cieplej … „Bank for International Settlements szacuje, że całkowita liczba nierozliczonych derywatów na całym świecie sięga 592 bilionów dolarów, czyli ok. 10-krotnie więcej niż światowy PKB.” http://www.rp.pl/artykul/2,334627_Mark_Mobius__Za_5_7_lat_czeka_nas_kolejny_kryzys.html
    Tylko patrzec jak lider frakcji zielonych w PE Daniel Cohn Bendit zasugeruje, ze ci ktorzy nie zgodza sie na budowe powinni wystąpić z UE. CD Bendit. jest znany w PE z indorowania i wymachiwania, to zar PE. Ostatnie zmiany osobowe w PE moga wskazywac na to, ze paczka od przewalania i wywalania nie zartuje i sie formuje. W zwiazku z blokada `dolumentu lizbonskiego´ przez Niemcy winno dojsc – jezeli jest naprawde konsekwentny – do otwartego ataku – prawda?
    Dlugo bedziemy czekac na popisy erudycji tulowia zielonego Guru …
    @MA
    Przyzna Pan (w imie przyszlej sympatii), ze projekt od strony ekonomicznej jest dyskusyjny. Szersza ocena sytuacji, zwiazanich z nia pietrzacych sie mozliwosci np przez Mobiusa, jest ocena niewyalienowana z otaczajacej nas rzeczywistosci w szerokim tego slowa znaczeniu – prawda? MM nie jest wyjatkiem. Prosze mi wiezyc na slowo, wiem o czym mowie, ze zar w Budapeszcie moze byc poczatkiem nie do ugaszenia, przeistaczajac sie w tendencje pragnienia.

    Post Christum
    Ich erwarte, dass das Volk der Dichter und Denker – `solniczki & pieprzniczki´ – seine Pflicht tut!

  147. @Sławomirski
    Ta kasa już została wyprana i zasiliła co trzeba. Poza tym nie byla przez nikogo znaczona. Prano ze wzgledu na nawyki bezpieczeństwa (SB).

    IPN. Niestety, Niemcy byli w bez porównania w lepszym położeniu. Nie siadali z Honeckerem do stołu. Pomimo, źe przejmowali NRD bez ceregieli, to w wyniku anihilacji skutki promieniowania magn. do tej pory odczuwają. A u nas nic, Jaruzelski bajki w sądach opowiada przez dwadzieścia lat i wszystko kwitnie dokoła na gnojnym, żyznym gruncie. Byle do przodu (przodem i tyłem, jak w Tangu u Mrożka). Jacobsky mówi, żeby nie tracić impetu przez ogladanie się za siebie, to dekoncentruje i marnuje energię społeczną. Ciuciubabka po polsku.
    A moim zdaniem pragmatyzm wyrasta z lekcji historii, jeżeli się je dobrze odrabia. Moje dzieci nie są tym jednak zainteresowane, jak mi się wydaje. Niech sobie urzadzają świat po swojemu.

    Pozdrawiam

  148. MA 2.38
    Swoją drogą, Ty chyba wszystkich tu obecnych uwazasz za kretynów, którym musisz robić wykłady z geografii południowej Francji ? Uważasz że siedzimy tu po uszy w gumnie i musimy z otwartą jamą ustną słuchac tych wstrząsających szczegółow ? Twoja powalająca erudycja ( czytałes nawet Bobkowskiego, WOW !) Nieustające podróże, na rowerze ? Tajemnicze pochodzenie: nie emigrant, nie polonus, z polszczyzną , zwłaszcza ortografią, daje sobie radę dość miernie, a przeciez mógł się troche nauczyć, choćby od Bobkowskiego ? Tak jak OKON to nasz „Wańkowicz”, to MA to po prostu James Bond, skrzyżowany z pszczółką Mają, w dodatku absolwent Sorbony, Oxfordu i Harvardu. No i kocha ludzi- zwłaszcza siebie.

  149. Sławomirski,

    A’propos blogowicza „Józefa”, mam takie podejście do ludzi, że ZAWSZE!!!, zwłaszcza w pierwszych odsłonach jakie na swój temat czynią daję im 100% wiary w to co mówią i zaufania. To ich kapitał wyjściowy. Jego wartość jest w ich rękach, sami nadają wartość tej walucie. Nie potrafię śmiać się z czyichś zwierzeń, jeśli nie mam absolutnej pewności, że to tylko ściema dla rozrywki.Wolę uchodzić za człowieka z ograniczonym poczuciem humoru niż zrobić komuś przykrość, nawet , kiedy szansa na to ostatnie jest jak 1:1000000000…

    Pozdrawiam Sebastian

  150. Oj,oj ,oj
    Ege-szege-dre na zdrowie /po wegiersku/ dla p.Passenta i Buska …
    reszta jest milczeniem ….
    a jesli chodzi o „polska-b,beee”,to poki nie klamia i przeklinaja !!,gorzej jest z tymi co stale klonuja !!!!!!!
    ,przypominaja mi troche szczeniaczka mojej coreczki ,pod kazdym drzewkiem troche nasiusial ! i patrzyl na nas z wielkimi oczami zwyciestwa!
    /zupelnie to samo /
    Salute

  151. Tusk guns w Unii

    Aktualnie zaczyna się coraz częściej mówić o suwerenności rozumianej jako niezależności władzy państwowej od jakichkolwiek czynników zewnętrznych. Pozostawanie Polski pod rozbiorami czyniło z suwerenności sztandar polskich poczynań patriotycznych. Krytykowany tak bardzo PRL poczytywany był za państwo niesuwerenne dlatego należało go zniszczyć i powołać nową strukturę bardziej demokratyczną. Po powołaniu wolnej i niezależnej RP kolanami wpychano ją na chybcika do UE. Dzisiaj w wolnym i demokratycznym państwie okazuje się, że suwerenność zaczyna uwierać niektóre siły, a konkretnie te, które na swych sztandarach mają wypisany bezkrytyczny eurooptymizm.

    W tamtych układach suwerenność była bezwzględnie pozytywną wartością ukierunkowującą pokolenia Polaków do walki o własną tożsamość. Obecnie proeuropejskie elity, najczęściej tylnymi furtkami, zaczynają wprowadzać nowy system wartości rugując ten stworzony przed wiekami przez naszych pradziadów i uwarunkowania zewnętrzne.

    Zatem powiedzmy sobie na samym wstępie, jasno i wprost, solidarne elity starają się podejmować działania rozmywające nasz dotychczasowy system praw moralnych. Zmierza to do rozmywania polskości w nowych strukturach geopolitycznych, gdzie interesem nadrzędnym staje się UE, zaś Polska na jej rzecz ma obowiązek scedowania swoich praw i wolności.

    Dla dokonania tego aktu” rozmycia i wmontowania” Polski w nowe struktury niezbędna jest ideologiczna podbudowa. W związku z czym do procesu tych przeróbek, demontażu i dostosowań włączają się intelektualni aktywiści z solidarnego namaszczenia. Ciekawe, że jak na razie w tym procesie KK zajął milczącą postawę stania na stronie, z bronią u nogi.

    Owo rozwadnianie polskiej suwerenności sprowadza się do dokonywania na jej ciele teoretycznych wiwisekcji poprzez jej rozdwajanie na suwerenność narodu i państwa. Zakłada to jakby niezależność funkcjonowania tych dwóch pojęć warunkujących się przecież nawzajem.To z poczucia polskiej suwerenności narodowej wyrastała potrzeba eksponowania suwerenności polskiej państwowości. Co prawda ta państwowość nigdy nie została zbyt głęboko utrwalona w polskiej świadomości po latach rozbiorów i systemowych przekształceń. Polakom obce były „polskie” państwa stworzone przez rozbiorców. Polska porozbiorowa była okresem integracji terytorialno- mentalnej Polaków i uczenia się polskiej państwowości. Okres ten został boleśnie przerwany na lat pięć przez niemiecką agresję i ponowną utratę polskiej suwerenności. Stworzona po wojnie Polska Ludowa z całą mocą podziemnego oręża zwalczana była w imię minionej Polski szlachecko-feudalnej. Rok 1989 przyniósł sukces tym wstecznym siłom pozwalając reaktywować Polskę ich przeszłości i marzeń, Polskę mniejszości klasowych i narodowych.

    Jednakże nie daje się pełne odtworzenie starej Polski w nowych uwarunkowaniach. Za uzyskane wolności i swobody wąskich elit należy zapłacić ograniczeniami polityczno-ekonomicznymi dotychczasowego suwerena.

    Dlatego jak gdyby ważnym się staje wmówienie nam , że suwerenność państwowa jest nieistotna wobec suwerenności narodowej jako naddrzędnej. Jest to oczywisty błąd i nieprawda, ponieważ suwerenność narodowa jako nadrzędna jest zabezpieczana przez suwerenne struktury państwowe. Dlatego już samo stawianie pytania, po co jest nam potrzebna suwerenność rodzi uzasadnione opory i zahamowania przed potencjalnym zagrożeniem tej fundamentaklnej wartości.

    W tym intelektualnym zamieszaniu próbuje się podmienić suwerenność lub nawet zastąpić niepodległością i podmiotowością. Na ile są słuszne tego rodzaju wolty intelektualne?Podmiotowość polityczną definiuje się jako:
    „Podmiotowość polityczna to zdolność jednostek, grup, organizacji i instytucji do świadomego podejmowania suwerennych i racjonalnych działań mających na celu zaspokojenie potrzeb osób i grup przez wywieranie wpływu na decyzje władzy politycznej”.Generalnie ta definicja jest sensowna w ramach struktur danego państwa. Gdy jednak zaczynamy ją rozpatrywać w relacji UE-RP-Samorząd, to widzimy wyraźnie,na eliminowanie łącznika jakim jest państwo.Obniżamy pułap rozmowy o suwerenności z poziomu odpowiedzialności państwa na poziom samorządu i enigmatycznej ale rosnącej władzy unijnej. A rezultatem są rosnące tendencje odśrodkowe przejawiające się w skłonności do izolacjonizmu Śląska, zresztą i w innych dzielnicach Polski napotykają one żywy oddźwięk.

    Następnym ważkim pojęciem jest niepodległość określana jako niezależność od formalnego wpływu innych jednostek politycznych. Zatem chciałoby się powiedzieć, że niepodległość jest pojęciem dość górnym i eufemistycznym, ponieważ rzeczywistość jest taka ,że zawsze każdy podmiot polityczny jest poddawany mniej lub więcej nieformalnym wpływom innego podmiotu .Stąd też, moim zdaniem, zastępowanie ostro zarysowanej suwerenności jako niezależności pojęciem niepodległości jako formalnej niezależności jest zabiegiem niesłusznym. Służy on celowemu podporządkowaniu Polski wyżej stojącej strukturze,niezależnie od celów przyświecających tej operacji.

    Dla rozważania przydatności przytoczonych wartości koniecznym jest zadanie sobie pytania podstawowego czy suwerenność jest wartością pozytywną? Odpowiedż niewątpliwie musi być korzystną dla suwerenności jako podstawowej wartości politycznej. Ona buduje nasz system wartości politycznych i żadne doraźne układy, związki i koalicje nie mogą eliminować naszej historyczno-politycznej tożsamości. Ludność wszystkich rowiniętych pństw świata gorączkowo poszukuje swoich korzeni szczególnie w państwach o charakterze federacyjnym. Nasze siły przewodnie próbują odciąć nas od elementarnych pojęć jak patriotyzm i suwerenność. W programach szkolnych eliminuje się wielkich polskich wieszczów na rzecz wątpliwej wartości twórców zachodniej kultury. Do naszego życia usilnie wprowadza się obce tradycje często o pogańskim charakterze, a programy telewizyjne zaśmieca zachodnią produkcją o wyjaławiającym charakterze.

    Oczywiście musimy myśleć , mówić i wdrażać postęp,rozwój i nowoczesność, jest to kwestia poza dyskusją. Nie oznacza to jednak, że mamy akceptować propagandowy chłam.
    Jesteśmy zbyt biedni by ubogiemu materialnie narodowi ale bogatemu duchem wciskać degradujące go produkcje.Bardzo dużo mówimy o misyjności naszych mediów, a na co dzień wciskamy społeczeństwu gnioty.

    Powstaje także pytanie czy pozostawanie przy wartościach minionej epoki w dobie integracyjnej perspektywy jest koniecznym czy też nie? Moim zdaniem zachowywanie tradycji i doświadczeń naszych ojców stanowi pokoleniową powinność Polaków. Nie możemy rozmieniać swojej historii na drobne w imię niedookreślonych celów politycznych.

    Chce się w tym miejscu podkreślić wyjątkową i nieuzasadnioną wasalność polskich władz zarówno wobec USA jak i UE. Wyraża się to nie tylko w konwencjonalno-dyplomatycznych zachowaniach ale głównie w praktyce życia codziennego, kiedy to podporządkowujemy naszą politykę ich zapotrzebowaniu. Nasi politycy i aparat sądowniczy nagminnie pomijają i lekceważą Ustawę Zasadniczą na rzecz politycznych i prawnych dyspozycji naszych mentorów.

    Wypada w tym miejscu zwrócić uwagę na niemieckie zachowania prawne, które na krok nie odstępują od własnych rozwiązań konstytucyjnych. A my, małpim zwyczajem, kopiujemy hurtem wszystko to co zachodnie, szkoda tylko, że przy okazji nie myślimy. Z tego też względu popieram zachowawcze podejście prezydenta RP w zakresie układu z Lizbony.
    Nie ma najmniejszego powodu by wybiegać przed orkiestrę,a jeśli już, to musimy mieć z tego powodu jasne i konstruktywne korzyści.Od samego zgłaszania naszej wolnoeuropejskiej miłości żadnemu Polakowi w garnku nie przybędzie.

    Układ z Lizbony jest ewidentnym krokiem naprzód w kierunku umacniania struktury UE kosztem suwerenności jej członków. Rodzi to jednak niebezpieczeństwa oczywistego osłabiania struktur państwa poprzez przekazywanie ich uprawnień agendom unijnym. Stawia biurokratyczne rozwiązania Brukseli ponad polskimi rozstrzygnięciami prawnymi. Łamie polską Konstytucję w starciu z unijnym integryzmem.

    Krytykując indolencję, ignorancję i niekompetencję polskich władz , można by powiedzieć partykularnie, a niech ich wchłonie Bruksela i zaprowadzi u nas przyzwoity porządek.
    Rzecz jednak w tym, że nie chodzi tutaj o egoistyczne ambicje a o interes Rzeczpospolitej.Chodzi oto by RP nie została sprowadzona do roli Polskiej Prowincji Wschodniej
    A przykład mamy przedni z niechcianym ale ciągle funkcjonującym podziałem Polski na A i B.

    Niepokoi mnie także polityka zagraniczna Polski w Unii polegająca na podbijaniu bębenka w obsadzaniu nieistotnego stanowiska w PE przez nieudanego polskiego polityka dyskontowana jako przeogromnej miary sukces, co jest oczywistym nieporozumieniem i nieprawdą. Przy jednoczesnym prywatnym rozgrywaniu osobistych układów znanego polityka, by zachować bardzo wysokie stanowisko w strukturze UE, bez wsparcia ze strony polskiego rządu . Zwrócić także należy uwagę na niechętny stosunek rządu i mediów wobec innego polskiego polityka ,który objął stanowisko szefa frakcji konserwatywnej, co należy ocenić jako sukces niebywałej miary, niezależnie od mojej osobistej niechęci wobec skrajnej prawicy.

    Reasumując, polska polityka jest nieładna, niedojrzała i nieodpowiedzialna. Za podstawowy błąd chorego systemu uważam to, że 40 milionowy naród w sercu Europy nie potrafi wyłonić z siebie kadr na miarę trzeciego tysiąclecia. A przecież te kadry są, wystarczy po nie sięgnąć.Koniecznym jest w tej sprawie przeprofilowanie myślenia w imię :”Pro publico bono” zarzucając ściąganie do ekip polskiego rządu zachodnich specjalistów o polsko brzmiących nazwiskach, co jest skrajnym przykładem rezygnacji nowych elit z suwerenności Polski.

    Wypada w końcu zacząć myśleć o Polsce a nie o własnych interesach, bo taka jest profesja polityka. A jeśli nie odpowiada, to hajda na zieloną trawkę.Chętnych do piastowania godności za 150 tysięcy zlp w skali i miesiąca znajdzie się bez liku.
    _________________
    Nuda veritas.

  152. G. OKON pisze: 2009-07-16 o godz. 09:03

    „ludzie ktorzy mieli doczynienie z grabieza”… Nie, … to sa plotki i pozostana plotkami. Te fantastyczne historie nalezy poprzec dowodami.

    Gdzie sa dowody na te bzdury? To jest blok Polityki a nie jarmark w Jackowie. Niech sie pan dostosuje to obowiazujacego tu standartu.

  153. JACOBSKY 0.54

    Nie wykrecaj kota ogonem, wyraznie napisalem „zjadl”. Boisz sie zaryzykowac kwalifikacje ? Lex tez zamilkl, a to jest swietna dykteryjka o prof. Swidzie.

  154. Bobola
    Byłem beneficjentem „małej stabilizacji:. Jakże ja mogę tego nie pamiętać? Co prawda, nie byłem w pełni wszystkiego świadom w szczegółach, ale później ci lepsi nauczyciele wbijali mi to do sukcesywnie i metodologicznie do głowy na jakiś etapie edukacji.

    Pożyczka zbożowa była cukierkiem dla tow. Wiesława od „administracji amerykańskiej” za uznanie jego dziejowych zasług dla rozwoju demokracji socjalistycznej w Polsce po paźdz. 56. Władzio ją przyjął, ale z tyłu głowy miał swój ascetyzm i przywiązanie do Polski wielkich cukrowni, ogromnych fabryk, setek kopalń i stu tysięcy kominów wiecznie dymiących. Priorytet industrializacji, której końca nie było widać był jego hobby. PGR-y tyleż marnowały, co zdołały z 1 ha wyprodukować, kloektywizacja z całą okazałością pokazywała swe debilne oblicze. Uspółdzielczone rolnictwo(spółdz.i kółka rolnicze) nie były w stanie wyrównać deficytu w planowanej prod. rolnej. W 1963 r. nastąpił zwrot, wynikajacy z obawy o realizację kolejnej pięciolatki w grupie „A” (prod. środków prod), co odbiło się b. niekorzystnie na wynikach sfery dóbr konsumpc. („B”). Pracowałem w PGR Jaworze Dolne w lipcu i sierpniu 1967 r., to sporo wiem na ten temat panujacego w PGR-ach marnotrastwa …)
    Nie chce tutaj robić wykładów, ale jedno jest pewne. Tow. Wiesław zostawił Polskę niezadłużoną za granicą. Od tego miał taki mały ołóweczek kopiowy, który ledwo co ponad dłoń mu wystawał.

  155. Wiadomosci z Jackowa nalezy traktowac z podejrzliwoscia. Przyklady; Jackowo News podaje ze Michael Jackson zostal zamordowany. Celem bylo zagrabienie jego majatku. A jego majatkiem jest $400-500 milionow dlugow plus nieruchomosci. Dochod ze sprzedazy nieruchomosci nie pokryje wiecej niz 150 millionow tego dlugu. Jak widac morderca zabil (jezeli zabil i jezeli bylo to morderstwem) zeby zdobyc prawo do splacenia $350 milonow dlugu. Inny przyklad, najbogatszy stan w US, Kalifornia, jest bliski bankrupcji. Jak to nalezy interpretowac ? Czym jest bogactwo? Jest lepiej byc biednym zeby nie zbankrutowac. Telegrafic Obserwer juz zademonstrowal ze przestawil sie na ten zaawansowany sposob myslenia. Wedlug niego problem istnieje gdy mamy pieniadze.
    W podobny sposob wszelkie wiadomosci na inne tematy jak demokracja, prawa czlowieka, wolnosc slowa i poruszania sie nalezy traktowac. Wiemy, gdy mowia ze Saddam mial bron masowej zaglady to znaczy ze jej nie mial, gdy mowia ze Saddam probowal kupic uran z Nigeru to znaczy ze nie probowal. A Clinton nie mail seksu z Monika ktory mial. Dzisiej NASA przypomina ze Apollo wyladowalo na ksiezycu 40 latemu, czy to oznacza ze nie wyladowalo? Oczekuje ze Slawomirksi ktory jak wiemy nienawidzi klamstwa zweryfikuje te ksiezycowe wiadomosci. Czy to jest prawda ze Apollo wyladowalo na ksiezycu???

  156. OKON-iu,
    co z Twoim j. polskim? Przecież, do licha, przyznaję Ci rację. A może to mój polski szwankuje, albo co..? „Góral ma na głowie kapelusz, spodnie i kierpce”. ?????

  157. G.OKON
    Stopniujesz napięcie jak w szkiełku – cz. I, II, i III. Jacobsky’ego nie wypuszczaj, bo powaga profesorska powstrzymuje go przed zajmowaniem się du-perełkami. Ja Ci powiem co zrobił. – Wyszedł! Kwalifikacja: czas przeszły dokonany, os. III, l.poj. Nie wiem tylko, czy po angielsku, ale może w III odsłonie się dowiemy…

  158. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    G. Okon – 15 / 23:23 pisze

    „Chyba w 1975 przerwano dostawy morzem do Iranu i transport 25 tysiecy ton wyslano koleja, przez ZSRR. Nigdy nie doszedl. Z Rosji przyszedl telegram, ze agregaty chlodnicze sie zepsuly (wszystkie ?!) i maslo sie roztopilo.”

    Dla orientecji – ok? Rio Tinto Group przewozi w tzw ruch wahadlowym rude zeleza do portu w `wahadlach kolejowych´ (tak to sie nazywa ) po +/- 5.000 mt (ton metrycznych)
    W EU chadza wahadla z weglem energetycznym gora po 2.300 mt.
    Wysylka widmo, à la „holender tulacz” R. Wagnera – prawda? Prosze zadbac o wlasny `agregat´ – ok?
    To bylo mozliwe il tyko, i nadal jest, w bylej 10-tej potedze gospodarczej na swiecie.

    Post Christum
    Von Rot auf Schwarz umfärben ist das wenigste. Hauptsache, dass es Schafe bleiben!

  159. G.Okon,
    staję do egzaminu.
    Gdyby pan X odsunął talerz i pokazał kelnerowi owe 10 zł PRZED złożeniem i skonsumowaniem swojego zamówienia nie zrobiłby nic.
    Ponieważ jednak wskazał owe 10 zł PO skonsumowaniu swojego zamówienia – to moim zdaniem – dokonał przywłaszczenia 10 zł , które nie należało do niego i rozporzadził tą kwotą (sugerując, że to napiwek pochodzący od niego). A zatem skłonny byłbym to kwalifikować jako przywłaszczenie, a ponieważ kwota nie przekracza 250 zł – to raczej jednak wykroczenie z art. 119 § 1 kodeksu wykroczeń.
    Przywłaszczenie polega na uzurpowaniu sobie własności, czyli zamiarze postępowania z przedmiotem przestępstwa tak, jak by się było jego właścicielem.
    Aby było ciekawiej to możnaby zastanowić się też nad art 125 k.w. ale raczej jednak skłaniałbym się do przywłaszczenia.

  160. Gdy studenci repetenci, pouczają się nawzajem jest to do przyjęcia.
    Gdy natomiast zabierają się za edukację profesury zakrawa to na żart idioty.
    Więcej czasu powinny poświęcać dobru własnemu i swej skrzywionej progenitury.
    Z politycznym bełkotem fantasmagorii trudno jest polemizować.
    Należy po prostu ukazywać głupotę ludzi zaśmiecających blog, kiedy przed Polską stoją wielkie i dyskusyjne wyzwania.
    Im nie podobała się zagospodarowana Polska Ludowa, wolą kiedy RP leży odłogiem.
    NIe odpowiadały im peerelowskie cukrownie, cieszy ich natomiast kiedy ich teraz nie ma i cukier jest importowany.
    Jeżeli całe rolnictwo było deficytowe, to kto niósł na swoich barkach uprzemysłowienie Polski ?
    Nie ma żadnych przesłanek by chore wizje nazywać wykładami.
    Proszę jeszcze uzupełnić ile to szkód komuniści wyrządzili w szkolnictwie, kulturze i nauce a panoptikum schizofreników- bęcwałów będziemy mieli w komplecie.
    Jestem w całej rozciagłości za pluralizmem ale ludzi obciążonych jednostronnie z wyraźnym przechyłem należy chronić przed nimi samymi.
    Choremu należy wyraźnie powiedzieć, w jego interesie, że jest porażony jakimś paskudztwem.
    Decyzje co do leczenia się należy pozostawić delikwentowi tak długo, dopóki nie stanowi on zagrożenia dla otoczenia.
    A jeśli mimo to przekroczy subtelną granicę zbliżania się na odległość bloga, wówczas należy zastosować środki demokratycznej prewencji w amerykańskim stylu.
    Miejcie się na baczności taserowi ludzie.
    Kto mieczem wojuje , ten od niego padnie, jak kawka, wcześniej niż później.
    Ponieważ mamy sezon ogórkowy wcinajcie więc, póki co, owoszczi i frukty oraz inne produkty, może wam to na głowę pomoże.
    Czego wam życzę,chociażby odrobinkę.
    Zawszeć to przyjemniej jest polemizować z rozumnym partnerem aniżeli kandydatem do Tworek.
    Z wyrazami ubolewania i nadzieją na poprawę.Lizak

  161. Jeszcze uwaga uzupełniająca do mojej propozycji zakwalifikowania casusu G.OKONA ( przy okazji: przepraszam za małe litery w nicku).
    Za OKONEM przyjąłem, że był to napiwek. Równie dobrze mogła to być należność; o tym z jakiego „tytułu” kwota 10 zł znalazła się pod talerzem X przecież nie wiedział. Ale – moim zdaniem – dla kwalifikacji nie ma to znaczenia. 10 zł nie należało do X, a rozporządził tą kwotą jakby należała do niego – postąpił z tą kwotą jakby był jej właścicielem, a to wyczerpuje znamiona przywłaszczenia.
    Wprawdzie, moim zadaniem, rozporządzenie cudzym mieniem nie należy do warunków sine qua non przywłaszczenia. Przywłaszczenie ma miejsce również wtedy, gdy cudzą rzecz zachowujemy dla siebie, to jednak
    kluczowe znaczenie ma tu zamiar postępowania z przedmiotem jakby się było jego właścicielem.

  162. Wiadomosc z sasiedniego blogu; Magrud zostala zrugana przez p. Paradowska.
    MA
    PS
    Aby kochac innych, nalezy przynajmniej kochac siebie.

  163. G. OKON,

    Piszesz „zjadl”. Mogl zjesc resztki z talerza, pod ktorym znajdowalo sie owe 10 zlotych….

    A tak naprawde to zmiluj sie nade mna. Studiowalem prawo karne 27 lat temu i od tej pory nie mam z nim kontaktu: ani praktycznego, ani akademickiego, a wiec w dziedzinie rozwiazywania casusow jestem „zardzewialy”. Nie mam nawet kk (a szczegolnie tego z komentarzem), zeby bawic sie w interpretacje. Nie podejme wyzwania. Wybacz.

    I – jak rozpaczliwie piszczy vdm – przestan klamac, bo to blok Polityki (patrz: 2009-07-16 o godz. 10:53), a nie stragan na Jackowie.
    Jak widac, dawny swiat podzielony na bloki nie umiera w umyslach niektorych blogujacych 😉

    A swoje wspomnienia ciagnij prosze dalej. Takie wspomnienia przywoluja dawniej panujace standardy, o ktorych utrzymanie tak bardzo dopomina sie Twoj Krytyk od blokow.

    Pozdrawiam.

  164. No widzisz, G. OKON, Lex odpowiedzial. Po mojej glowie kolatalo sie przywlaszczenie, ale nie chcialem sie wyglupic – naprawde nie pamietam, zwlaszcza przedzialow „cenowych” rozgraniczajacych kwalifikacje czynu, na ktore powoluje sie Lex. Naprawde sa to dla mnie rzeczy troche odlegle w czasie i w przestrzeni, bo na emigracji przekwalifikowalem sie na biologa i z tego zyje, uczac tego przedmiotu w college’u.

    Dodam tylko do interpretacji Lexa, ze gdyby zajscie mialo miejsce po wejsciu w zycie ustaw stanu wojennego, a restauracja byla panstwowym zakladem zywienia zbiorowego (tak to sie chyba wtedy nazywalo), to poniewaz w gre wchodzilo 10 zl stanowiace wlasnosc spoleczna, kwalifikacja prawna czynu bylaby chyba mocno zaostrzona.

    Pozdrawiam i apeluje o utrzymanie standardow !

    Jacobsky

  165. kadett – 09:58
    . Podwórko na której dostał smiertelny postrzał udekorowane było dla zachowania koniecznej równowagi wedle kanonów “polskiej szkoły filmowej” śnieżną bielą porozwieszanych do suszenia prześcieradeł w przeciągu historycznym. Czerwona była tylko Maćka krew.
    😯
    No ty patrzaj!!! A ja dotąd byłam pewna, że film był czarno – biały 😳

  166. Szanowni blogowicze, ten blog , podobnie, jak i inne znaki czasu, staje się dowodem, że zły pieniądz wypiera ten lepszy; teraz królują tu Sławomirski i MA….prostackie obelgi, fanfaronada ,samozachwyt i ta pajacowata megalomania, godna smarkaczy z chwalonego liceum….
    Panie, dziękuję ci, że dałeś nam przymasa J. Glempa, który wymyślił idealny „zwrot”: „szczekające kundelki” .
    Kończcie, Waszmościowie,

  167. Do:Sebastian

    Sebastian pisze:
    2009-07-16 o godz. 10:48

    Sławomirski,

    A’propos blogowicza “Józefa”, mam takie podejście do ludzi, że ZAWSZE!!!, zwłaszcza w pierwszych odsłonach jakie na swój temat czynią daję im 100% wiary w to co mówią i zaufania.

    Jest to sluszne i dobre podejscie jakkolwiek nielogiczne.

    Slawomirski

  168. Dzień dobry
    Dziś zatrzymałem się w Xunqueira, sporym miasteczku przed Ourense. Piszę z Caffe Bar tuż obok starej, kamiennej kolegiaty. Przed chwilą przejrzałem gazetę prowincji Ourense „La Region” (liczącą 70 stron!) i z przyjemnością odnalazłem w niej obszerny artykuł o Jerzym Buzku, który wybrany został na Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Byłem kilka dni w górach więc nie miałem możliwości dowiedzieć się o tym wcześniej. Nie przepadam za Jerzym Buzkiem, oglądałem kiedyś w TVN 24 program z cyklu „Aeropag gdański” z jego udziałem. Program poświęcony był wolności indywidualnej i Buzek niewiele miał na ten temat do powiedzenia. Tak jakby w szkole nie czytał lektur – Sartra i Camusa. Ględził coś o wolontariacie itp. No ale co można wymagać od faceta krępowanego przez całe życie rygorami protestantyzmu i na dokładkę żyjącemu w katolickim kraju. A najbardziej komiczne w tym programie było iż na moderatora dyskusji TVN wybrał księdza a do wywodów zaprosił również biskupa Gocłowskiego. No i co mógł Jerzy Buzek pod czujnymi oczami eminecji powiedzieć? Więc truł głupoty. Mimo tej telewizyjnej farsy, która utkwiła mi w pamięci wybór Buzka sprawił mi satysfakcję. Pokazałem barmance tekst ze zdjęciem i mówię – „To Polak” a ona na to – „I co z tego?”. W zasadzie nic ale ja też jestem Polakiem i to dla mnie ważne wydarzenie. Może coś eks premier zmieni w odbiorze Polski przez Europejczyków bo po politycznym syfie, który zrobili Kaczyńscy potrzebna jest jakaś zmiana, wentylacja. Nie chodzi mi o to by Buzek coś dla kraju „załatwiał” bo to nonsens tylko o to by przestali nas traktować jak jakąś zakompleksiałą prowincję co – niestety – nawet w Hiszpanii odczuwam.
    Obok artykułu o Buzku tekst przypominający mi mateczkę ojczyznę. Galicyjscy chłopi wkurzeni na tzw „nieopłacalność produkcji rolnej” (uwielbiam ten slang) wyjechali traktorami na drogi i blokują Santiago oraz Lugo. 2000 traktorów!!! Skoro codziennie widzę na polach i w pueblach pracujące traktory to ile tu musi być tych maszyn? Chyba określenie „galicyjska bieda” w hiszpańskiej Galicji już nie ma sensu.
    Sjesta – „chłopaki” w barze zasiedli do kart. Ogorzałe twarze, w ustach fajki albo wykałaczki. Dobrze mi się pisze w takiej atmosferze. Tym bardziej, że dziewczyna nie proszona przynosi mi zza baru co chwila kanapkę z chorizo i nie chce pieniędzy. Może jest taka łaskawa z racji wyboru Jerzego Buzka? Byłby to dla mnie pierwszy, odczuwalny w kieszeni „plus” z tytułu jego elekcji.

  169. JACOBSKY

    Jak Cie lubie i szanuje, to jestes glizda. Czyli – adwokat. Dajesz klasyfikacje czy nie ?! Lex pieknie sie wypisal a Ty co, zaniemowiles ?

  170. Do:MA

    MA pisze:
    2009-07-16 o godz. 02:27

    do telegraphic observer pisze:

    2009-07-15 o godz. 14:32
    Co podziwiam u Lizakowych Ludzi?

    Ich poczucie humoru …

    Telegraphic observer bardzo szybko rozpoznal gre slow i zartobliwy wpis do absolwenta na temat Furosemidu. Oczywiscie panska osoba zostala wplatana w nasz zart. A absolwent nie zorientowal sie i dalej wykladal jak ksiadz na niedzielnym kazaniu gdy caly kosciol rechotal ze smiechu.

    Furosemid ,pierwotnie sprzedawany pod nazwa firmowa Lasix, zostal uzyty jako bron przeciwko urologicznym wpisom absolwenta.
    Mam nadzieje ze to wyjasnienie odgoni absolwenta i jego mysli od urynalu bo takie zachowanie nie przystoi chlopcom w naszym wieku.

    W taki oto sposob uratowalismy panu zycie na ktore czychal absolwent.
    Jak to mowi Koran ,jedno zycie uratowane na blogu Passenta to …

    Slawomirski

  171. # Teresa Stachurska pisze:
    2009-07-16 o godz. 12:17

    http://lewica.pl/?id=19744

    nic ciekawego

    Slawomirski

  172. LEX

    Az mnie korci, zeby zamknac przewod, ale dlaczego mec. Jacobsky ma miec za darmo ? Badz laskaw, poczekaj az on wypoci swoje racje.

  173. „Jeżeli całe rolnictwo było deficytowe, to kto niósł na swoich barkach uprzemysłowienie Polski ?”

    Odp.
    „Rolnictwo całe” nie było deficytowe, a na swoich barkach uprzemysłowienie Polski to niósł ani chybi chłop pańszczyźniany, który po długim okresie nieludzkiej niewoli w służbie u kułaków, wyzyskiwaczy i obszarników, odebrał wreszcie po wojnie swoją krwawicę i dzięki reformie rolnej wyswobodził się z pęt wielowiekowego wyzysku. Kiedy się ogolił i zrzucił swoje lniane kalesony i koszulinę, odmierzył kijem co swoje przy asyście geodety z komitetu powiatowego jeszcze nie zjednoczonej partii i zaczął uprawiać rolę własnymi rękami przy pomocy wołu lub konia.

    Długo się jednak nią nie nacieszył. Ci, którzy podarowali mu ziemię, szybko wrócili do niego i zaczęli nakłaniać, by ją czym predzej oddał państwu, a sam zatrudnił się jako najemny robotnik za 3,00 zł/godz + deputaty i to, co zdoła ukraść. Nakłanianie odbywało się pod hasłem „o wyższości własności kolektywnej (niczyjej) nad własnością prywatną”).

    Ci, którzy ulegli namowom, a potem innych skutecznie do tego namawiali, poprzez przyspieszone kursy marksizmu-leninizmu na WUML-ach i temu podobnych ekspresowych uczelniach, gdzie nie tylko uczyli się pisać, czytać, rachować, konstruować, budować, śpiewać i tańczyć, ale przede wszystkim rozumieć historyczny sens rewolucyjnych przemian, kierowani byli na odpowiedzialne odcinki pracy ideologicznej i organizacyjnej do miast i miasteczek, co zapoczatkowało wielkie przemiany społeczne na niespotykaną dotąd skalę i odludniło w czworakach przeludniną ponad miarę polską wieś. Ci niedawno wyrwani wsi, na zdjęciach i plakatach prezentowali się obowiązkowo z zakasanymi po łokcie rękawami i w beretce, a kobiety – w chustach.

    Występując w parze, z sierpem i młotem, tworzyli tzw. były proletariat, nazywany teraz klasą robotniczą. Z niej wywodziła się awangarda – ich przewodnia siła, która zmieniała polskę z kraju rolniczo-przemysłowy w jego przeciwieństwo. Wybrańcy jeździli do Moskwy i Leningradu, by poznawać tajniki przodującej techniki i sprawdzone metody budowania nowego społeczństwa, skąd wracali w jednej ręce z dyplomami najlepszych na świecie uczelni, a w drugiej z gołąbkiem pokoju, który miał w dzióbku gałazkę oliwną. Tak rodziła się odwieczna przyjaźń polsko – radziecka, której kresu na horyzoncie nie było widać, przez co zdecydowano, by ten fakt odnotować w konstytucji.

    Tych, co nie oddali ziemi, ani nie podporzadkowali się linii partii, spotkała zasłużona kara – z rąk ich wyemancypowanych miejsko i wielkomiejsko synów i braci – w postaci dostaw obowiązkowych, spóźnionej elektryfikacji, braku ubezpieczenia zdrowotnego, zabezpieczenia emerytalnego i konieczności zaciskania pasa na przednówku. Za to byli „na swoim”, co doceniły dopiero ich dzieci po wielu latach zorganizowanego życia w mieście, kiedy to wracały w swe rodzinne strony po płody, których w miastach odczuwało się niedostatek, albo – by dzielić ojcowiznę i za to kupić sobie małego fiata i działkę rekreacyjną pod miastem.

    Wraz z ustępowaniem socjalizmu z ortodoksyjnych ideologicznie pozycji, nieskolektywizowane rolnictwo polskie stawało z kleczek na nogi. Wielką zasługą polskiego chłopa było to, że potrafił się rozdwoić. W fazie poczwarkowej był chłopo-robotnikiem. W wyniku definitywnego zakonczenia procesu rozdwajania zasilał on szeregi ludu pracujacego miast i wsi. Wtórowała mu inteligencja pracująca, bo nic innego nie miała akurat do roboty, jak udawać, ze się do tego przykłada.

    Pozostała inteligencja nie doczekała nowych czasów, co zawdzięczamy głównie zdrajcom Ojczyzny – dowódcom AK. Ich niedobitki Z Londynu, Paryża, Monachium, Waszyngotonu i innych burzuazyjnych ośrodków dywersji zakłócali dudniący codzienną pracą rytm postępu i nowoczesności w kraju.

    Zmęczony i coraz bardziej osłabiony bohaterskim wyścigiem pracy socjalistycznej lud wsi i miat, musiał tym zdrajcom w końcu ulec. Pomogły w tym dziele zniszczenia zdobyczy socjalizmu zielone papiery z twarzami burżuazyjnych prezydentów i knowania obcych wywiadów.

  174. @ANCA
    Gdyby film ‚Popiół i diament” był zrobiony w tonacji „czarno-białej”, to nigdy by nie dopuszczono do jego nakręcenia. Przemyśl no ty spokojnie tę kwestię i się odezwij apiać.

    Pozdrawiam

  175. Do:kadett

    A moim zdaniem pragmatyzm wyrasta z lekcji historii, jeżeli się je dobrze odrabia. Moje dzieci nie są tym jednak zainteresowane, jak mi się wydaje. Niech sobie urzadzają świat po swojemu.

    I tak tez zrobia.
    Tak samo zrobia moje dzieci.
    My jestesmy pierwszymi pokoleniami wychowanymi bez wojny w (chorej)Europie.
    Po nas beda pokolenia wychowane w wolnej i wspolnej Europie.
    Mozna miec tylko nadzieje ze ten trend polityczny wyzwoli z naszych dzieci to co najlepsze i pozwoli na intelektualny rozwoj polaczony z materialnym dobrobytem.
    Polacy potrafia pracowac i wielu z nich radzi sobie bardzo dobrze tak w kraju jak i za granica. Oczywiscie sa przeszkody do pokonania jak uzaleznienia ,zwatpienie w siebie ,problemy egzystencjalne itd. Wszystko to jest do pokonania i zostalo pokonane przez wielu z nas.
    Prosze sie nie martwic o dzieci ,dadza sobie rade.
    Mlodsze pokolenie jest wygrane historycznie.

    Slawomirski

  176. pielnia1

    pisze:Panie, dziękuję ci, że dałeś nam przymasa J. Glempa, który wymyślił idealny “zwrot”: “szczekające kundelki” .

    Czy jest ksiadz na blogu?
    Owieczka bladzi.

    Slawomirski

  177. Do:vdm

    Oczekuje ze Slawomirksi ktory jak wiemy nienawidzi klamstwa zweryfikuje te ksiezycowe wiadomosci. Czy to jest prawda ze Apollo wyladowalo na ksiezycu???

    Pamietam ten dzien jak dzisiaj.

    Komunistyczna TV przerwala na chwile relacje z produkcji stali do walcowania i podlaczyla sie do wolnego swiata. Neal Armstrong powiedzial „Maly krok czlowieka ,wielki skok ludzkosci” istalo sie.

    Jesli ta informacja sprawia ci bol ,to mozesz poszukac ukojenia na stronach ‚Flat Earth Society”.

    Slawomirski

  178. magrud pisze:

    P.S.
    Sławomirski i Ma to taka blogowa wersja duetu Mularczyk /Wróbel z komisji d/s nacisków. Zakrzykiwacze prawdy. Splugawią wszysto czego się dotkną.

    Czy moge pania dotknac?

    Slawomirski

  179. Do:MA

    MA
    PS
    Aby kochac innych, nalezy przynajmniej kochac siebie.

    Dobra diagnoza.

    Slawomirski

  180. Kadett 9.20
    No i już wiadomo skąd sie wział twój nick . Kadett to brzmi dumnie, zwłaszcza kiedy było się pomocnikiem dowódcy kompaniii na SW, czyli Wielka Szychą.
    Wprawdzie nie przypominam sobie żebys kiedykolwiek odpowiedział na moje pytania, ale zrobimy barter. OK ? Ja ci odpowiem dlaczego upadł Gomułka albo Gierek, a ty mi odpowiesz dlaczego upadło Cesarstwo Rzymskie, Imperium Otomańskie no i na deser kolonie angielskie po II wojnie światowej. Potem, w ramach wspólnego badania przyszłości zajmiemy się prognozą na temat: kiedy zawali sie gospodarka USA ?

  181. Sławomirski 16.16
    Wybacz że znając twój wysoki poziom erudycji pozwoliłem sobie wytłumaczyć ci skutki zażywania furosemidu. Chodziło jednak nie o Ciebie lecz o MA, którego niepowtarzalny styl występowania na blogu kojarzył się z częstym „lataniem na stronę”.
    Ale muślę teraz, że najlepszym skojarzeniem występów snoba MA na blogu jest po prostu czkawka. W jego wypadku – przewlekła.

  182. KADETT

    Kochany, a co my mozemy wiedziec o dlugach w czasach Gomulki ? Podobnie nic, jak o dokumentach obrotu z ZSRR. Prawdziwe dane sa dostepne w Trade Commision, tutaj. Slyszales napewno o tzw. pulapce kredytowej. W polowie siedemdziesiatych, bylo tu lepsze rozeznanie w polskiej sytuacji, niz w PRL. Pozniej, kiedy George Busz, senior, jako v-ce president, kierowal polityka polska u pres. Reagana, zaczal manifestowac sympatie Rzadu dla polskiego narodu i dawac kredyty. Gierek rozdal mit nowoczesnosci i szerokich horyzontow, bo mial to obiecane. Banki amerykanskie zaczely otwierac linie, gwarantowane przez Federal Reserves, i zaposrednictwem MHZ aktywizowac je w Banku Handlowym. W kraju laknacym postepu i doinwestowania, przedsiebiorstwa rzucily sie brac te kredyty. PHZ/CHZ kontraktowala i realizowala z dowolna firma ramach tych kredytow. Bank Handlowy dzielil. Powstal wyscig do pieniedzy. Pojawily sie telewizory Sony, Hi-FI, ruszyly kolorowe kineskopy w Piasecznie, Bumar wypuscil nowe maszyny, Zeran – Fiaty 125, Coca-Cola, Pepsi, Marlboro, Pewex szalal, itd. itd. Rynek konsumpcyjny znacznie sie poprawil – wszystko na kredyt. Firmy w US z radoscia dostarczaly w ramach kredytu, bo platnosc mialy gwarantowana przez nasz Rzad, nie przez Polakow. Ozywila sie komunikacja z Zachodem, wyjazdy, spolki, „domki”, licencje, projekty, wyjazdy do rodzin i turystyczne – Polacy snili swoj sen o potedze. Rosjanie z poczatku wisieli u Polskiej klamki, zeby im tez pomoc, a potem sami brali potezne kredyty na zboze i inwestycje w nafcie. U.S. wzmagalo ten apetyt wstrzymujac technologie embargiem, ale robiac nadzieje na zniesienie Vanick-Jackson amendment Wszyscy wszystkich kochali. Rownolegle linia Reagan – Papiez usilnie wzmagala apetyt na swobody polityczne. Propaganda, finansowanie opozycji, prawa humanitarne dla Zydow, inicjatywy Kosciola i szereg innych. Podpasiony i rozbrykany kraj zalamal sie, kiedy niespodziewanie U.S. poprosilo o splaty kredytow. Opustoszaly polki sklepowe. Wtedy ruszyla juz sformowana polska opozycja. Rozpoczela sie walka wewnetrzna. Demonstracje, strajki, ks. Popieluszko, Polska az wrzala z glodu i gniewu, ze odstawiaja ja od koryta. Gniew skierowany przeciw rzadowi a sterowany i finansowany z Washington. Polish baby do dywersyjnej roboty – panna S., jak Ty to mowisz. Pan Walesa, tlumaczony przez red. Kalabinskiego, z polskiego na polski, swietowal w Kongresie. Bylo juz widac, ze rosyjski kolonializm zaczyna sie kruszyc. Z braku pieniedzy nie mogli utrzymac armii. Ich piloci cwiczyli na drewnianych makietach, bo nie bylo na nafte. Wyszli z Kuby. Przedtem musieli odpuscic Peru. Gorbaczow, bez pieniedzy, polknal SDS – mistyfikacje Reagana i podpisal rozbrojenia, w Rejkiawik. Solidarnosc miala dac „miekkie ladowanie” i tego Papiez nauczyl Walese, z dobrym skutkiem.
    Tak, w drastycznym skrocie, wygladala sprawa kredytow. I pulapka, zastawiona gospodarczo a zrealizowana geopolitycznie.

  183. Sławomirski,

    „Jest to sluszne i dobre podejscie jakkolwiek nielogiczne.

    Slawomirski”
    ——————–
    Szanowny Panie Sławomirski, NIELOGICZNE??????????!!!!!!!!
    W moim nagłębszym przekonaniu, jest wzorcowo logiczne. Domysły i domniemania osoby posługującej się logiką nie są żadnymi parametrami…Dodatkowo, na korzyść mojej logiki przemawia argument przyzwoitości.
    Nie jestem ani Alfą ani Omegą, ale od takich moich zasad nie odstąpię, nawet za cenę utraty czyjegoś szacunku do mnie.

    Pozdrawiam,Sebastian

  184. LEX i JACOBSKY

    Najmilsi, ukochani moi, jak mawial proboszcz w mojej parafii, odpowiedz prof. Swidy byla: SWINSTWO !
    Za kazdym razem smetnial, ze juz drugi raz tego nie powie, to juz nie bedzie dowcip.
    I mial racje. Dziureczki we wniosku a takze wywodzie Twoim i Lexa do tego prowadza.
    Dziekuje Wam za wspolna zabawe.

  185. JACOBSKY

    Jak Ty napisales – „Jackowo” ? U mnie w domu sie nie przeklina. Nawet w internecie.

  186. KADETT

    Z polskim rzeczywiscie u mnie slabo i nie rozumiem – o ktorym wpisie piszesz, zebym odpisal ? Przyklady swietnej polszczyzny masz czytajac, ze „Dzisiej Apollo wyladowalo na Ksiezycu”. Prawie tak pieknie, jak: „jedna planta, drugiej plancie odmienila…..” dalej – niecenzuralnie. A to Apollo kosztowalo tylko 11 milionow…To byli czasy !

  187. Jacobsky,
    doskonale Ci rozumiem. Nie masz najmniejszych powodów do zażenowania.

  188. Nostlagia autora blogu i uczestnikow do minionej epoki przywrocila mi w pamieci kilka wydarzen z przystankiem w Budapeszcie. W przeszlosci nie zyje i nie mam takich intencji.
    W okresie stanu wojennego roku pamietnego w Barcelonie odbywaly sie mistrzostwa swiata w pilce noznej. Mimo zamknietej granicy, polskie wladze zezwolily okreslonej liczbie mieszkancow Polski na uczestnictwo w tym wydarzeniu sportowym. Wielbiciel pilki noznej lub nie, wiele osob desperacko chcialo byc na liscie uczestnikow.
    Jedna z tras autobusem z Polski do Barcelony prowadzila przez Budapeszt. I tu moje wspomnienie z Budapesztu. W Budapeszcie byly sklepy z ladnie opakowanymi towarami. W zasadzie w ogole BYL towar w sklepie. Dla kontrastu w okresie naprawy sytuacji spoleczno-politycznej w Polsce, czyli w okresie stanu wojennego, na polkach w Polsce byl dzem brzoskwiniowo-dyniowy w proporcjach jedna dynia, jedna brzoskwinia.
    Autobus wyjechal z Budapesztu na poludnie Europy. W miescie Triest temperatura w autobusie wzrosla. W Marseille, na poludniu Francji, zrobilo sie tak goraco, ze autobus trzeba bylo opuscic i wsiasc do pierwszego pociagu w kierunku – Paryz. A stamtad w samolot.
    I tak sie skonczyla moja przygoda z Polska z przystankiem w Budapeszcie.

  189. KADETT 9.31

    Ale mi odswiezyles ten malpi gaj ! To Pilsudski powiedzial architektowi „Buduj, buduj ten dom…zaplace…Ale – bez kantow !” Wycialbym jedna czerwona pod Chopinem i tam mu zaniosl. Na sentymenty mnie wzielo… A tam byla: Komenda Garnizonu ! Z niej wychodzily chlopaki i po marszu na mrozie szli stac przez dwie godziny. I stali bez ruchu, jak stupajka przykazal. Najpierw bylo ich dwoch. Potem dodali trzeciego, ktory chodzil. Bo chlopaki z budynku na Moliera 8 (mieszkania dla artystow Teatru Wielkiego) przychodzily sie polasic…A te dwa biedaki musialy stac bez ruchu. Wreszcie – ten trzeci mogl ich odpedzac, bo chodzil.

  190. Kurczę blade, te literówki: „Cię rozumiem” powinno byc.

  191. Wszystkim znany jest fakt, że Polska była krajem niesamodzielnym………
    Dlaczego implikacje tegoż, umykają uwadze szanownych blogowiczów?
    Mógłbym dorzucić kilka innych przykładów do katalogu nierównoprawnej wymiany handlowej, tylko po co? Nie ma sensu dyskutować o powszechnie znanych przypadkach, chyba że w celu przypomnienia ich młodszym czytelnikom………..
    Dlaczego system się załamał? USA wydawało na zbrojenia 6% PKB, ZSRR 50%……….
    Masło czy armaty? Po co krajowi miłującemu pokój były potrzebne
    73 000!!!!!!!! czołgów? Czołg służy do ataku, nie obrony………
    Samo utrzymanie tego złomu i jego konserwacja kosztowały krocie……..
    Po wyprowadzce Armii Czerwonej z NRD nie doliczono się między innymi 3 000 000 ton amunicji………. Nasza afera „żelazo” to pikuś wobec takiego przekrętu, „zniknęło ” też 6ooo pojazdów, kilkaset [dywizja?] czołgów, kilkadziesiąt samolotów……………
    Kradną wszędzie, ale na taką skalę? Szeroka rosyjska dusza?

    Jak wyglądaliśmy na tle innych krajów? Zakładam, że proces dekolonizacji trwa……..nie zakończył się w latach 60 tych.
    Kiedy samodzielność uzyskał Egipt? Panama? Algieria? Teoretycznie, wcześniej niż my, a w praktyce? Czy kolonializm rosyjski był gorszy niż amerykański, brytyjski, portugalski, holenderski?
    Pomiędzy ględzeniem o podmiotowości krajów, a prawem do samostanowienia narodów, zieje przepaść- Ujgurzy, Kurdowie, Tybetańczycy……..Duży może więcej- bezkarnie połknąć……..

    W aspekcie ekonomicznym, nawiązując do Budapesztu, pominęliście Państwo dworzec Keleti- pomnik wolnego handlu Polaków. Pościel lniana, krem nivea, buty, ręczniki, w zamian za przyprawy, dolary i marki, sztuczne jelita, swetry…….. Nieoficjalna wymiana handlowa o wielomilionowej wartości. A jeszcze Wiedeń, Moskwa, Berlin, Istambuł……
    Ech……..to se ne vrati, „tych lat nie odda nikt”……..

    Fragment z jakiegoś kabaretu:
    ” i co, nie wiesz jak żyć, czy jak się w tym życiu ustawić?”
    I moja ulubiona definicja:
    „Inteligencja, to umiejętność przystosowania się do zmiennych warunków otoczenia”
    Niedostosowani giną……….
    Wypowiedź ministra Wilczka:
    „złotówki, to bardzo dobra waluta, pod warunkiem że jest ich dużo……”

    Pozdro…

  192. G. OKON,

    ani nie glizda, ani nie adwokat. Po prostu nie mam nic wiecej do dodania ponad to, co napisal Lex. On wykonuje zawod prawnika, ja nabylem tylko edukacje prawnicza (ktora wietrzeje dosc szybko).

    Pozdrawiam

    Ok G. OKON, poszulakem i znalazlem:

    Na początku trzeba powiedzieć, że art. 284 kk. (przywlaszczenie) jest bardzo często mylony z art. 278 kk. podstawową (kradziez) , choć nie jedyną różnicą pomiędzy tymi artykułami jest tak, że sprawca kradzieży sam pozbawia inną osobę władztwa nad rzeczą. Sam wyjmuję tą rzecz spod władztwa tej osoby. Natomiast przy przywłaszczeniu sprawca jedynie przejmuje rzecz, włącza ją do swojego władztwa, którą nie wyjmował wcześniej z pod władztwa innej osoby. Czyli przy art. 284 kk. rzecz znajduje się w posiadaniu sprawcy legalnie.

    Art. 284 k.k. jest typowym przykładem przestępstwa kierunkowego, gdzie sprawca musi działać w ściśle określonym celu – przywłaszczenia cudzej rzeczy ruchomej.

    art. 284 k.k.:
    § 1. Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    § 2. Kto przywłaszcza sobie powierzoną mu rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
    § 3. W wypadku mniejszej wagi lub przywłaszczenia rzeczy znalezionej, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
    § 4. Jeżeli przywłaszczenie nastąpiło na szkodę osoby najbliższej, ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

    reszta tutaj: http://prawoity.pl/wiadomosci/przywlaszczenie-przestepstwo-z-art-284-kodeksu-karnego

  193. Sławomirski

    czy słyszał Pan kiedyś o błędzie kartezjańskim?

  194. G.OKON,
    fakt, że istotnie było to świństwo w niczym nie przeczy, że było to świństwo polegające na przywłaszczeniu (moim zdaniem) cudzych pieniędzy przez zadysponowanie nimi jak własnymi, a to już jest – w zależności od wartości przywłaszczonego mienia – albo przestępstwo z art. 284 kk albo wykroczenie z art.119 kw.
    PS. Anegdota – przednia. Postawiony problem potraktowałem poważnie.
    Moja wina.

  195. @ANCA
    Ta zniewaga krwi wymaga. 😆
    Odezwij się, kiedy już wyjdziesz z Odry i wyschniesz. Przy okazji, Pani polonistko, przepraszam za pośpiech, w rezultacie którego ten fragment o ‚śmietniku historii’ ociekał nie tylko samą czerwienią krwi, ale i purpurą wstydu za popełnione błedy językowe. Poprawiam go i wystawiam do oceny.

    Podwórko, na którym dostał śmiertelny postrzał, wypełniały – dla zachowania koniecznej równowagi kompozycyjnej obrazu, zgodnej z artystycznym kanonem “polskiej szkoły filmowej” – śnieżnobiałe prześcieradła, suszące się na wietrze historii. Czerwona była tylko Maćka krew, która odcinała się od bieli i kontrastowała z nią, tworząc tragiczną w wymowie mieszaninę polskich barw narodowych.

  196. G. OKON,

    eee, zeby tak natychmiast „swinstwo” …. Moze raczej inteligencja prkatyczna = szybkosc dostosowania sie do sytuacji (patrz: wpis wieska59)

    oskazrony:
    „Lezalo, to wzielem, wysoki sedzio… A zupa i tak byla przesolona i plywala w niej mucha”

    prokurator:
    „A co ? Za 10 zloty chcial oskazony kosc wolowa miec w zupie ?”

    sedzia:
    „Prosze o spokoj !”

    Pzdr.

  197. kadett (2009-07-16 o godz. 16:28)

    Chapeau !

  198. Okon 17.37
    Czy ty słyszałes kiedys o wynalazku pt kalendarz ?. Wrzuciłes 20 lat do jednego worka i wyszedł ci totalny bełkot. Pomieszałeś jak baba maślankę Gomułke z Gierkiem, Fiata 125 ze 126, Bumar z Radwarem itd. Nie masz pojęcia ani o strukturze ani o skali zadłużenia, a przecież sa publikacje, poważne prace naukowe na ten temat. Nie , ty wszystko wiesz najlepiej , jak paniusia z kolejki po wołowe z kościa. Byliśmy zadłużeni we wszystkich krajach z Brazylia włącznie, ale najmniej w USA i to nie amerykańskie banki miały najwiecej do gadania. To nie amerykańskie licencje i technologie żeśmy kupowali, tylko europejskie, bo sam piszesz że USA zrobiło embargo ! W dziedzinie dętej propagandy kompletne dno muliste wyprodukowałeś, jak jakiś „dobrze poinformowany” pasażer z kolejki podmiejskiej, a twoje spiskowe teorie na temat masła nowozelandzkiego nadają sie do kabaretu. Widocznie nie wiedziałes o tym że w odróznieniu do obecnego systemu kapitalistycznego, w Polsce w owych latach nie było margaryny do smarowania chleba i dotowane masło było jedynym poza smalcem dostępnym na rynku tłuszczem.

  199. Do:Sebastian

    Slawomirski”
    ——————–
    Szanowny Panie Sławomirski, NIELOGICZNE??????????!!!!!!!!
    W moim nagłębszym przekonaniu, jest wzorcowo logiczne.

    Czyli zgadzamy sie ,
    ze my sie nie zgadzamy.
    I nie zmieni to faktu,
    ze dyskusja wzbogacila pana i mnie.
    I to jest pozytywny wynik naszej interakcji.

    Slawomirski

  200. Adwokat ma również inne synonimy- papuga, najmimorda……….

    Pionków i figur w szachach normalnych jest na planszy 32………
    Czy ktoś wątpi, że na światowej szachownicy, mieliśmy pozycję pionka, który dla realizacji strategicznych celów byłby poświęcony?
    Dwie wersje:
    1-Będziemy walczyć o demokrację, aż kamień na kamieniu nie pozostanie.
    2-Będziemy walczyć do ostatniego żołnierza- twojego, czy mojego?
    To nie było nic osobistego, tylko geopolityka…………..Setki milionów $ poświecono na walkę, zwyciężyła konwergencja, a że przy tym zyskały indywidualne konta bojowników „o wolność i demokrację”????????
    Pieniędzy na działalność opozycyjną nikt nie rozliczy, Kongres USA próbował……

    Kredyty Gierka, szok naftowy, G.Okoń naświetlił tło……….
    Kto płaci, ten wymaga……….
    Powinniśmy dziękować za Gorbaczowa, Jelcyna, mocną głowę Wałęsy, za kadencji Putina armia radziecka dalej stacjonowałaby w Polsce………
    A co zrobiłby Zachód? Realpolitik…………

  201. Do:jotka

    Tylko czas nas ogranicza w dobie internetu.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Cartesian_doubt

    Przepraszam ,a o jaki kontekst chodzi?

    Slawomirski

  202. Wisiek 59;wpis z 19.36 .
    Napisaleś fajny tekst na luzie ,dobrze sie czyta na dobranoc ( nie czytałem wyzej wpisow .Jutro zobaczę cóż to był za ważny przyczynek do jurydycznej dyskusji .
    Ech, to Kaleti ,byłem tam tylko raz w drodze powrotnej z „Polskich „wtedy Zlotych Piaskow w Bułgari .
    Przypominając gulaszowy dobrobyt (porównawczo przez szyby witryn sklepowych -szokujacy w roku 1984 badz 85 ) , trza stale maluczkim podpowiadać ,iż ta wykpiwana dzis tu na blogu -Polska Ludowa miala swoja rodzicielkę o nazwie IIRP .Nie zapominajmy o tej „wyrodnej” nieszcześliwej i tragicznej w końcu Matce , a jednak Matce !

  203. G.OKON
    Twój polski po tylu latach broni się doskonale.. Tym sobie głowy nie zaprzataj. Gorzej z wzajemnym zrozumieniem, kiedy pisze się skrótami, a wpisy „wieszane” są rzadko. Szło o to, że mogłeś zrozumieć, jakoby spotyka Cię zarzut z mojej strony o nadwerężanie prawdy i miało to związek z przykładem o maśle, które wyparowało. (Mogło w nim być za dużo wody..) Niczego Ci nie zarzucałem. dołożyłem tylko luźny komentarz.

    Co do kredytów, o których piszesz, trzeba by przyjąć niejako z góry towarzyszące im założenie, że Polska nie będzie ich w stanie spłacić, żeby Twoja wersja rozwoju wypadków nie była kolejną teorią spiskową.
    Z mojej strony wygląda to inaczej, choć prowadzi do podobnych konkluzji.

    Gierek poczuł konieczność szybkiej modernizacji gospodarki. Czynniki ekstensywnego wzrostu zostały praktycznie wyczerpane. Koniec lat 60-tych przyniósł wyraźny spadek wydajności pracy. Przy polityce pełnego zatrudnienia dalszy rozwój był tylko możliwy poprzez unowocześnienie gospodarki, wprowadzenie nowych technologii i zakup licencji. Do wielu towarów potrzebny był „wkład dewizowy”. Nie można było z góry zakładać, że kredyty nie okażą się efektywnym dopalaczem dla gospodarki. Gierek budził nadzieje w kraju i za granicą. Zapowiadał się nowy typ przywództwa – technokratycznego, bardziej otwartego, bez tego nadmiernego balastu ideologii. W tym sensie rządy zachodnie mogły na niego postawić, widząc szanse na demokratyzację bloku i liberalizację handlu w miarę postępów w „rozmiękczaniu komunizmu”. Nie ma podstaw do tego, by mówić, że zawiązał się wtedy spisek z przewidywalnym finałem 89/90, a Gierek był koniem trojańskim CIA. Co to, to nie. Sprawy klarowały się powoli.

    Jak opisujesz, zaczął się tłok i totalny wyścig do waluty wymienialnej.
    Niestety, zmiany organizacyjne i strukturalne w przemyśle, częściowa decentralizacja decyzji (WOG-i,) postępowały dopiero w następstwie zmian technologicznych i były przez nie dosłownie wymuszane, obnażając niewydolność systemową i strukturalną gospodarki i rzeczywiste marnotrawstwo przydzielanych środków. Nie zapominaj, że zysk był dla przedsiębiorstwa socjalistycznego kategorią całkowicie nierozpoznaną, a o efektywności inwestycji zaczęto dopiero mówić coraz głośniej w srodowiskach naukowych. Nikt nikogo nie rozliczał z tego, co zrobi z kwotą dewiz.

    Oczywiście, za częścią przydziałów staly zawarte kontrakty eksportowe, ale ogromna część środków przydzielana była podmiotowo na realizację „planów modernizacyjnych”, z których nikt się nie spowiadał. Wystarczyło zahaczyć się o rozdzielnik dewiz.

    Na to wszystko nałożyły się poważne braki i wieloletnie zaniedbania w infrastukturze, komunikacji, budownictwie, ochronie srodowiska, które prosiły się o gwałtowną poprawę i z których do dzisiaj nie potrafimy się na dobre wygrzebać. Gierek zaczął budować drogi, osiedla, dworce, mosty.
    To wszystko szło z kopyta, na wielką skalę i z kredytów. Liczył się przewaznie termin oddania, a nie koszty obiektu. Te weryfikowała na bieżąco rzeczywistość. Setki tysiecy ludzi otrzymywało nowe mieszkania za nieekwiwalentne pieniądze. Zwrot tych inwestycji miał nastąpić dopiero za kilkadziesiąt lat! Do tego doszła konsumpcja. Rozpędzona ponad granice wytrzymałości systemowej. Żyliśmy przez kilka lat „po amerykańsku”, nie myśląc o konieczności spłat. Czy CIA była w stanie to przewidzieć? Muślę, że nie, bo u siebie temu nie zapobiegła w zaden sposób. Tu część Twojej teorii spiskowej bierze najwyraźniej w łeb. Reszta się zgadza.

  204. JACOBSKY

    Tak milo, ze pociagnales te sprawe. We wniosku sa straszliwe dziury. Moze odsunal talerz po to, zeby kelner zabral swoj napiwek ? Moja historyjka nie nadaje sie do analizy. Nie jest subtantiated (nie wiem jak po polsku) wystarczajaco do analizy i wnioskow. Za duzo spekulacji i domyslow. To byl po prostu zart Profesora. Chcialem Was rozbawic. Jeszcze raz dziekuje, ze w dobroci serca daliscie sie naciagnac. Pozdrawiam.

  205. Do:absolwent

    Troche nieladnie z toba postapilem.
    Przepraszam.

    Slawomirski

  206. Jacobsky,
    Przepraszam: substantiated.

  207. Ja zgrzytam zębami i czytam.Uważam np. że red. Żakowski mógłby się nieco podkształcić i dać sobie w końcu spokój z tym siermiężnym socjalizmem. Ta jego lewicowość może i jest szlachetna, ale tak rozbrajająco głupawa, że zęby bolą. Panie redaktorze, choćby pan umarł, to zawsze będą bogaci i biedni. W Polsce, rany boskie, też.

  208. do Slawomirski pisze:

    2009-07-16 o godz. 16:16

    Upsolvent nie ma poczucia humoru i obce mu jest rowniez uczucie do samego siebie. Jestem jednak przekonany, ze mozna go ulaskawic pochlebstwami. Pisze o tym otwarcie i po kilku dniach moglbym sprobowac, inicjacje z powodzeniem, uwiedzenia go bez szczegolnej kokieterii. On jest w polowie drogi do lizakowycg ludzi, a tacy sa szczegolnie podatni na tego rodzaju intelektualne figle. Im po prostu brak przewodnika (alfy).
    Pozdrawiam serdecznie.
    MA
    PS
    Mialem oczywiscie na mysli producenta lekow.

  209. @absolwent
    Ja sobie ze SW, jak wiekszośc z nas, jaja robiłem. Za to doskonale rozumiałem się z dowódcą, który nosił nazwisko Wielkiej Szychy z AK. Mój nick, już to wielokrotnie przypominałem, nie ma nic wspólnego z wojskiem.

    Gospodarka USA nie ma szans, by się zawalić. Jakąś szansę natomiast na bankructwo ma system finansów państwa. Nie bądź jednak naiwny.
    Nikt przy zdrowych zmysłach na to nie pozwoli. Tak, jak nie pozwolił sobie na bankructwo Dalekiego Wschodu i Argentyny. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że to USA była pośrednim motorem rozpędowym gospodarek wschodzących i dlatego jest powszechna świadomość, że bankructwo USA będzie w pierwszej kolejności bankructwem dzisiejszych największych beneficjentów (1/3 populacji globalnej). Zadziałać może rujnujacy wszystkich efekt domina. Już w najgorszym wypadku można sobie wyobrazić, że G.OKON nauczyć się będzie musiał chińskiego. Kto wie, czy się nie uczy..?

  210. do Slawomirski pisze:

    2009-07-16 o godz. 17:12
    magrud pisze:
    o dotykaniu i plugawieniu….

    Nie przypominam sobie, abym dotykal lizakowych ludzi.

    MA

  211. do pielnia1 pisze:

    2009-07-16 o godz. 15:22

    Ja chetnie skoncze, gdy Pan zacznie.

    Z powazaniem.

    MA

  212. Wiesiek59

    Kazde slowo – prawda. Przypomne tylko, ze radziecka doktryna zakladala, ze przy konflikcie oni dojda do Atlantyku w ciagu tygodnia. Pentagon podzielal te opinie. Po to trzymali tam czolgi do konca. A ich wysoki urzednik powiedzial mi kiedys: golubchik, russkii voroval, voruiet i budet vorovat. W przyzwoitym kolchozie, od kolumny z urodzajem, odlaczalo 10 – 20 ciezarowek a po godzinie przylaczaly sie i jechaly dalej, bez ziarna. Niezbadana, jak wyroki boskie, jest russkaia dusha…

  213. Sławomirski pisze:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=587#comment-118300

    Czyli: Alleluja i do przodu! 😆

  214. Wczesne a moze pozne lata 70-te, ul Kopcinskiego przed budynkiem akademika Studium Jez. Polskiego Dla Obcokrajowcow , w duzym miescie sr. Polski . Przechodzacy jakis ksiadz (moze redemptorysta, dokladnie nie wiadomo) pozdrawia stojacego na jednym z balkonow czarnoskorego studenta :
    Tee murzyn, nie jedz tyle bananow !
    Na to student:
    Twoja tata pedal, twoja mama pedal!

  215. do Feliks Stychowski pisze:

    2009-07-16 o godz. 10:17

    Przyznaje w imie przyszlej sympatii, przy czym pozwole sobie na uwage, ze interesuje mnie idea, a nie ideologia (projekt jest faktycznie skomplikowany, lecz transformatory dostarcza lizakowi ludzie, bo oni sa wszedzie). Nie wyklucza to wiec sympatii do poszczegolnych postaci politycznych, ktore z racji dlugiej i czesto pokretnej drogi politycznej nie moga byc homogenne. To wlasnie Cohn Bendit mnie oswiecil, ze Sorbona niewiele jest warta. André Gluecksmann rowniez mial niemaly wplyw na przebieg lat nastepnych. Wtedy to wlasnie powstaly nowe paryskie uniwersytety. W niedziele w Operze Berlioz wystepuje chlopiec z nikad (przeswietny aktor, GD) z aktorka zewszad, przeswietna aktorka, FA. Przeczytaja dramat Offenbacha; La Haine. Ze to jest po latach mozliwe graniczy z cudem; toutes proportions gardées. Prosze przypomniec sobie rowniez Opere Bastille i cala dzielnice wokol. Zwykli ludzie chodza do opery i filharmonii i nic zlego nie przychodzi im do glowy, bo muzyka i sztuka…..
    MA

  216. Polacy, jak widac, nie chcą byc traktowani powaznie , przez swoich przywódców. Nasze ambicje są tak mierne, że dla sukcesu polityka wystarczy, byśmy nie musieli się za niego wstydzic.

    Wieczna porażka, taki jest los narodów, które tak łatwo i bezinteresownie rehabilitują swoich przegranych przywódców.

    Tak napisala Magrud o wyborze Buzka w sasiedzkim blogu. Jak pisala o Jaruzelskim, jego protoplastach oraz epigonach mielismy przyjemnosc dowiedziec sie na tym blogu.

    MA

  217. Dunaujvaros. Poza Kombinatem Hutniczym liedyś była olbrzymia fabryka Papieru. Papieru ze Słomy. Czego jak czego ale słomy na Wegrzech nie brak. Tyle, że w tym samym roku gdy zakupiono w ZSRR tą fabrykę zakupiono również licencję na zboże bez-słomowe. Taki radziecki wynalazek, kłosy od razu (lub prawie od razu) z korzeni. Więc była huta bez węgla i rudy i fabryka papieru bez slomy.
    Na Vaci utca niedawno oprowadziłem wycieczę polską i przy okazji przypominałem sobie rózne rzeczy od razu przekazując wycieczkowyczom. Na przykład przypomniałem sobie, że tam stoi moja szkoła podstawowa. Dalej troszkę knajpa Neapolitana. Teraz nie wiem co tam jest. Kiedyś byla to knajpa, poźniej nocny lokal. Po szkole chodziło się tam na obiad. Zwykle jakiś tam ichni makaronow danie i 100g. Chianti. Wczesne lata 60-e. Miałem jakiś 13-14 lat.
    Ostatnia moja podroż (jakiś miesiąc temu) była smutna, bo jechałem na pogrzeb matki. Nie jest to zresztą istotne. Istotne jest to, że ja z Budapesztu często wracałem do Polski i zawsze było to wiązane z uczuciem pewnej ulgi. Nawet w tym najgorszym okresie w latach 80-ych. W katowicach wyskoczyło się z pociągu i kupiło się kilka czasopism, od Polityki począwszy. I nastapiło owe uczucie ulgi.
    Ostatnio z kolei musiałem często latać do Budapesztu na jeden dzień . Spotkanie 1 godzina + obiad w oczekiwaniu na lot powrotny. Za to wyjazd z Łodzi o 2 (autobusem relacji Zielona Góra- Białystok) powrót o godz. 2 w nocy (autobusem relacji Białystok-Zielona Góra). Miałem więc czas żeby poczytać. Kiedyś kupiłem Politykę na próbę. Lekturę zacząłem na okładce (nawet się spodobała) skończyłem na 1 stronie gdzie któryś z nowych Asów pouczał mnie, że „jak powszechnie wiadomo” i stek bredni.

  218. Kadett 23.44
    My też robiliśmy sobie jaja z SW ale obejmoweało to, także tego faceta który nosił zeszyt za dowódca kompanii :-).
    Jezlei chodzo o USA to system finasowy juz się zawalił natomiast jezelichodzi o gospodarke to GM się zawaliło, Chrusler robił to juz kilka razy, Boeing powinien zbankrutowac bo nie jest w stanie w żadnym konkretnymn terminie dostarczyc Dreamlinerów itd.
    Gdfyby nabywcy chcieli wytoczyć mu procesy, byłoby po Boeingu.
    Walmart trzyma sie tylko dfzieki zaopatrzeniu z Chin i wysyskowi ekspedientów jedna silna firma to Microsoft – ale to jerst przecieZ klasyczny monopolista !
    N atomiast z przyjemnoscia przeczytałem twój wpis o gospodarce PRL z 23.08.
    Dostrzegam że nie nalezysz do wydelegowanej na ten blog ekipy jakiefo s quasiIPN która dostała polecenie kompletnego załgania PRL. Całkiem niezła jest koordynacja. TO opisuje aktyw robotniczy na dziedzincu UW uzbrojony w karabiny maszynowe i tarcze, za chwile opisze masowe egzekucje studentów na placu Defilad, z udziałem czolgów z Tienanmen. Okon zacznie skromnie od zatrucia zjełczałym maslem z Nowej Zelandii a potem już poleci opisami głodu z Ukrainy i kanibalizmu na Mazowszu ( on wszedzie był i wszystko wie !). Sławomirski wezwie cały naród do protestu przeciwko PRL, wzorem Siwca na Stadionie przed otwarciem Euro 2012. Snob MA zniszczy „lizakowych ludzi” najpierw platanami z Montpelier a potem dołoży palmy w Cannes.
    LUDZIEEEEE ! czy nie widzicie że to JAJA JAK BERETY ??????

  219. do: Sławomirski

    logika

    Błąd kartezjański, nie „wątpliwość”, ale błąd

  220. Buzek wsiadł na nowy wózek
    czyli burżuazyjna gra pozorów

    Jeszcze się dobrze nie rozparł w swym fotelu, jeszcze wyborcom przyzwoicie nie podziękował za uczyniony mu zaszczyt ,a już miast łączyć, dzielić zaczyna.Jego wybór miał być symbolem integracji Europy dwóch prędkości i dwóch różnych tradycji historycznych.

    Na samym wstępie w swym expose wyjaśnił bez zbędnych ceregieli skąd mu nóżki wyrastają.Dla niepoznaki w słowie wprowadzającym walnął wszystkim po oczach „Liberte,egalite,fraternite”.A potem już pojechał z wartościami chrześcijańskimi niczym sławetną bryczką razem z Krzaklewskim na tylnim siedzeniu.

    Był w tym wystapieniu i Ojciec Świętej Pamięci Jan Pawel II i znalazła się w nim św. Barbara patronka górników.
    Dla wolnych i chrześcijańskich Europejczyków jest ona bardziej znana jako córka despoty poganina, który zamknął ją w wieży przed chrześcijańską wiarą .Ona tej wiary nie wyrzekła się plugawiona i maltretowana, gnana na pośmiewisko przez miasto z obciętymi piersiami dokonała żywota w obronie wiary chrześcijańskiej pod katowskim mieczem własnego ojca.

    Historia mrożąca krew w żyłach .Jeżeli tego rodzaju mity mają stanowić płaszczyznę porozumienia się wolnoeuropejczyków, to ja się wypisuję z tego stowarzyszenia. Nie zapomniał on także o pierwszej przewodniczącej PE Simone Veil twórczyni ustawy wprowadzającej aborcję oraz przewodniczącej stowarzyszenia Shoah. Niewiele to jednak dało kiedy mleko już się rozlało a na osłodę wolnym Europejczykom nie wystarczy już kilka ich kropel łaskawie pozostawionych przez Pana Buzka.

    Zatem łaskawca i polski nieudacznik prawicowy zamiast zasypywać dzielące Europejczyków wykroty, pogłębia je. W tym też kontekście ciągle aktualnym jest pytanie jaka ta Europa ma być? Dokonany wybór Buzka w aspekcie jego dotychczasowych dokonań jest niezasłużonym sukcesem osobistym pana Buzka, kierowanego wiarą w moc sprawczą Ducha Świętego i Watykanu. Źle to wróży przyszłości Polski w gronie nowoczesnych narodów Europy.

    Póki co na razie rozważania się koncentrują wokół utopijnych wizji europejskich.
    Podział przebiega nadal między eurooptymistami i eurosceptykami.W związku z bardzo dużą konkurencją na liberalnym rynku świata Europa stara się łączyć, by przeciwstawić swoje większe możliwości wobec, co prawda ledwo dyszącej ale jednak imperialnej, potęgi USA. Musi się także liczyć z rosnącymi możliwościami Chin Ludowych oraz pozostałych wschodnich tygrysów. Europa musi być przygotowana także do partnerskiej współpracy lub konfliktu z Rosją.Wybór należy do Europy. Europa musi zadecydować czy stanie się moralną konkurencją dla USA i wzorcem autentycznie demokratycznej polityki wobec krajów rozwijających się. Europa musi sobie odpowiedzieć na pytanie, na ile jest w jej interesie utożsamianie się z amerykańską wizją porządku świata.

    Dlatego też wewnątrz polskiej prawicy rozpoczyna się ostry spór polityczny o kształt i wizję Unii Europejskiej. Na siłę sami się wcisnęliśmy do tej struktury płacąc ogromną cenę polityczna, społeczną i gospodarczą.Te ideowe walory są niczym wobec poniesionych strat ekonomicznych. I nie ma tutaj żadnego znaczenia wizytówka Polski, dawnej czy obecnej.Obecna Polska jest spadkobiercą zobowiązań poprzedniej. Także następne pokolenia Polaków będą płaciły słoną cenę za aktualne zobowiązania. W tym znaczeniu ,w sensie prawnym, Polska jest jednym podmiotem prawnym i tak go należy rozpatrywać w ciągłości historycznej.

    Pozostawiając niejako przeszłość na boku koniecznym jest intensywne wpatrywanie się w mglistą przyszłość Polski, by uczynić dlań jak najmniejsze szkody.Tutaj już zdecydowanie nie wystarcza młodzieńczy entuzjam proeuropejski solidarnych oraz nienawiść tych torreadorów wobec czerwonego koloru. Nie pomogą również wolnościowe hasła i zaklęcia.

    Staje się dla każdego Polaka coraz bardziej oczywistym faktem, że wejście Polski do UE jest tożsame z utratą jej suwerennościi. Pozostaje wyłącznie pytanie o skalę i zakres tej utraty i co w zamian otrzymamy. Póki co karmi się nas banałami, że Unia nam daje. Zauważmy, że to niestety Polska daje Unii. Gdyby było inaczej Unia byłaby gołym jak święty turecki. Krótko mowiąc Polska wyrzeka się części swego budżetu na rzecz Unii, która dysponuje nim w sposób zgodny z jej koncepcją zagospodarowywania ziem przyłączonych. Zatem nie ma tutaj jakiejkolwiek wspaniałości ani też łaski. Unia staje się dysponentem polskiego budżetu. A jego wydatki idą na infrastrukturalne związanie z Brukselą.

    Aby dalej pogłębiać związki z brukselską macierzą potrzebna jest stosowna konstrukcja prawna zwana układem lizbońskim spełniającym rzeczywistą funkcję Konstytucji krajów sfederowanych mających zamiar przechodzenia w nową , wielką nadpaństwową konstrukcję.To supermocarstwo musi mieć własną armię centralnie sterowaną i chroniącą szczelnie zamkniętych granic własnego terytorium. Formalnie będzie ono bardzo przyjazne ludziom zwalczając ksenofobię i rasizmy wszelakie, a de facto wywalające kolorywych na zbity pysk po wtargnięciu na jego terytorium. Państwo to będzie miało własny system bankowy ,odrębną politykę zagraniczną no i pozostałe atrybuty prawa decydujące o utrzymaniu w nim ładu i porządku. By tak się stało, kraje członkowskie muszą się zrzec swych znamion władzy na rzecz nowego suwerena.

    Dla osiągnięcia takich celow zachodzi konieczność przekonania społeczeństwa lub przynajmniej jego elit do konkretnych rozstrzygnięć. Jak się okazuje wyjściową kwestią dla rozważań integracyjnych jest sprawa suwerenności kraju członkowskiego. Próbuje się nas przekonać, że suwerenność jest zbytecznym balastem utrudniającym nam łączenie się z innymi gospodarkami i kulturami . Nieważna jest nasza przeszłość, jej tradycje,doświadczenia i wyniesione wartości. Jest to w sumie balast funta kłakow wart i należy wywalić go na śmietnik przeszłości. Zastąpić to wszystko ma nam nowy samochód i telewizor, w które będziemy patrzeć jak w tęczę i obrazek, dopóki rdza ich nie zeżre. A co potem? Ano potem się zobaczy , ważne są rozstrzygnięcia doraźne. Na razie tylko elity prawych elit rozważają ,co jest pierwotne a co wtórne ? Naród czy państwo? Wydawałoby się śmieszne rozważania z pozoru.

    Dawniej zawsze uważaliśmy, że to narody swym dążeniem inspirowane do wolności,niepodległości i suwerenności parły do tworzenia państwowości jako atrybutu zapewniającego bezpieczeństwo tym wartościom. Dzisiaj solidarni nauczają nas , że każdy mierny historyk wie, iż jest dokładnie odwrotnie. Jest im to potrzebne by stwierdzić, że narody nie są potrzebne w procesie tworzenia Unii. Z ich punkt widzenia do tworzenia Unii potrzebne sa wyłącznie państwa, które w imieniu narodów podejmują ważkie decyzje integracyjne, w rzeczy samej dotyczące narodów. Dzięki temu to państwo europejskie będzie mogło stworzyć przyszły wspólny naród europejski.

    Wobec czego zauważamy w Unii ogromny galimatias prawny i organizacyjny. Polemiści w swych filipikach odwołują się do niejednorodnej i nieprecyzyjnej definicji narodu, co jeszcze bardziej pogłębia chaos, gdzie deficyt demokracji splata się ze spektaklem pozorów. A na razie mamy w Unii do czynienia z nagą władzą, w której Polacy mogą zajmować się ekologią i otwieraniem oraz zamykaniem sesji plenarnych PE jakie bez decyzji Rady Europy niczego uczynić nie mogą.

    Niech żyje burżuazyjna demokracja gry pozorów.
    _________________
    Nuda veritas.

  221. Strasznie dużo literówek,przepraszam !

  222. Prosimy o poparcie naszej prośby, by przeobrazić platformę Scholar-online.eu w prawdziwy europejski projekt:

    LIST OTWARTY DO JERZEGO BUZKA, NOWEGO PRZEWODNICZACEGO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO http://www.scholar-online.pl/articles.php?article_id=39

    Punktem wyjścia projektu jest założenie: Integracja europejska to nie tylko wielka polityka, to przede wszystkim my, zwykli obywatele. Każdy jest godny poznania. Odkrywamy dziedzictwo kulturowe swoje i innych nie tylko z naszego punktu widzenia, ale i oczami Niemców, Anglików i innych obywateli Europy. U nas każdy może wyrazić swoje zdanie, bez rejestracji, a zdanie to jest tłumaczone na inne języki projektu (polski, angielski, niemiecki, częściowo rosyjski i francuski), aby umożliwić dialog między Europejczykami.

    Więcej na http://www.scholar-online.pl/articles.php?article_id=39

  223. Sławomirski,

    Szanowny Pamie, po dwóch Pańkich wypowiedziach , wszedłem w stan umysłowego zawieszenia:

    ————————————
    W swojej wypowiedzi :Slawomirski pisze: 2009-07-16 o godz. 15:23
    napisał Pan:
    „Jest to sluszne i dobre podejscie jakkolwiek nielogiczne.”

    a we wpisie:Slawomirski pisze: 2009-07-16 o godz. 22:27

    napisał Pan:
    „Czyli zgadzamy sie ,
    ze my sie nie zgadzamy.”
    ———————————
    Do ostatniego Pańskiego wpisu, byłem przekonany, że Pan się zgadza z moim podeściem do przypadków „Józefa”, a rozwojowe mogło być dla mnie „odczarowanie” zarzucaniej mi nielogiczności. Przyznaję, że zabrzmiało to intrygująco, Nawet Pani „Jotka” podjęła wątek.

    Oczywiście na nic nie nalegam, ciekawość, zwłaszcza latem ujarzmiam bez wysiłku.. Nieprzerwany strumień informacji, cały czas płynie, nawet jeśli te informacje nie są przełożone na słowo pisane…

    Z Pozdrowieniami , Sebastian

  224. Do:Sebastain

    Uwazam dyskusje za skonczona ,bo ty nie zmienisz swojego zdanie ,a mnie z moim wygodniej isc przez zycie.

    Slawomirski

  225. # jotka pisze:
    2009-07-17 o godz. 11:30

    do: Sławomirski

    logika

    Błąd kartezjański, nie “wątpliwość”, ale błąd

    Napisz o co ci chodzi.

    Slawomirski

  226. Do:MA

    Nie przypominam sobie, abym dotykal lizakowych ludzi.

    MA

    Gest podania reki/dotyku oponentowi jest powszechnie akceptowany nawet w takim „sporcie” jak boks.

    Mozna tez dotknac kogos presfazja lub zlym slowem.

    Jest tyle form dotykania…

    Dotykam pana uprzejmie.

    Slawomirski

  227. http://www.youtube.com/watch?v=1GVKbhYrcGM

    A WONDERFULL & CHARMING WEEKEND TO EVERYBODY!

  228. http://www.youtube.com/watch?v=qVCgf6_M7i4&feature=related

    A WONDERFUL & CHARMING WEEKEND TO EVERYBODY!

  229. LEX

    Co piszesz jest domniemaniem – nie istotne. „Odsunal talerz” nic nie znaczy. Zamiar byl zupelnie nieznany. Akcja rodzi sie w umysle spekulujacym, wylacznie.
    Przypadek sugestywny, ale bez dowodow.

  230. do: Sławomirski

    polecam uważną lekturę Pańskich własnych wpisów

  231. Sławomirski,

    Przepraszam bardzo, ale muszę być trochę złośliwy-Czy dla pełnej wygody „iścia przez życie”,nie byłoby sensowniej odpuścić sobie wszelkie polemiki?
    Pozatym wszystko O.K.

    Pozdrawiam, Sebastian

  232. Szostakowicz 11. symfonia (Rok 1905), cz. 2 z obrazkiami z Wegier (Rok 1956)

    http://www.youtube.com/watch?v=sfyv0V4q-Bc

  233. Co do samobojstw to nie wiem. Rzeczywiście statystycznie biorąc jest bardzo duzo. Według mnie nikt nie wie dokładnie dlaczego. Prawdopodobnie ma to kilka przyczyn i to nawzajem wykluczajcych się, cow sumie wyklucza by ktoś samemu był w stanie wytłumaczyć, bo zawsze ktoś inny doda, że „dobrze ale przecież …” . I też będzie miał rację.
    Moja siostra 7 razy popełniała samobójstwo zanim się do Szwajcarii przeprowadziła. Tam zaprzestała. Może więc coś w powietrzu albo z braku dostatecznie wysokich gór?
    Co do Uniwersytetu Środkowo Europejskiego to nie mam pojęcia gdzie jest. Za moich czasów go bie było. Pewnie na wejściu stoi popiersie Jana-Vincentego Rostowskiego, wieloletniego nauczyciela ekonomii polityków-stypendystów z Europy Srodkowo-Wschodnej tej szacownej uczelni. Znajpomy ekonomista którego się pytałem o tą uczelnie, trzy razy pluł przez lewe, trzy razy przez prawe ramię, wyjął z kieszeni coś niemalowanego i odpukał po czy zaczał się ogladać za czarnym kotem i powiedział , że nie nie wie gdzie to jest, zapewnie gdzieś w Europie Srodkowej albo Wschodniej więc gdzieś w VI lub VII dzielnicy albo bardziej na wschód. Dzielnica V to zachód Europy.

  234. Do:MA

    Magrud traci kontakt z realnym swiatem.
    Pozostaja jej paralelne swiaty bez opcji kontaktu z realnym.
    Jest to akceptowana forma egzystencji.

    Slawomirski

  235. Do:kadett

    Thank you.
    P.S.
    It is going to be hot and sunny.

    Slawomirski

  236. Pamięci profesora Leszka Kołakowskiego:

    http://www.youtube.com/watch?v=iIV1VmfAna8

  237. G. OKON
    zgoda co do: przypadek sugestywny, ale bez dowodów.
    Z casusami już tak jest; przedstawiają hipotetycznny stan faktyczny abstrahując od dowodów. Ja bynajmniej nie twierdziłem, że X jest winien przywłaszczenia, bo to rzeczywiście trzeba by udowodnić. Pytałeś o możliwą kwalifikację hipotetycznego stanu faktycznego na gruncie prawa karnego. Podjąłem się tego zdania.
    A co do zamiaru, – często (z reguły) o zamiarze świadczą czyny/zachowanie – nie deklaracje.
    PS. 1. Jeżeli w casusie brak jest niezbędnych danych dla jego kwalifikacji prawnej, to to samo można odnieść do kwalifikacji moralnej.
    Mam na mysli kwalifikowanie opisanego zachowania jako: „śwństwo”, bo przecież „zamiar był zupełnie nieznany”.
    PS. 2. Proponuję zakończyć tą zabawę. Potraktowałem ją jak coś w rodzaju prawniczego „sudoku”.

  238. Okon, Slawomirski i inni opluwacze PRL.
    “Poska byla kolonialnie wyzyskiwana”,
    “Pelne wagony na wschod, puste na zachod”

    Jestescie klamcami !

    W 1970 polski dlug wobec zagranicy wynosil $24.0 miliardy. Po uwzglednieniu dewaluacji dollara w roku 1980 to bylo by $51.0 miliardow. W ciagu tamtych 10 lat dollar stracil ponad polowe swojej wartosci.
    Polski dlug wobec zagranicy w 1980 roku wynosil $46.0 miliardow. (1980 dolary) Z tad wynika ze:

    Gierek nie zadluzyl Polski, wrecz przeciwnie, zmniejszyl polskie zadluzenie o $5 miliardow. Polska jak wiemy dostala wtedy pozyczki ale splacala wiecej niz pozyczala.

    W tamtym dziesiecioleciu wybudowano, Ekektrownie Konin, Elektrownie Kozienice, Hute Katowice, Port Polnocny, Zalew Solinski, poprawiono linie kolejowa Katowice-Gdansk, i droge Warszawa-Katowice. Wybudowano Trase Lazienkowska i Wislostrade w Warszawie. Rozpoczeto rowniez kopalnie i elektrownie Belchatow (najwieksza w Polsce). To byl cud inwestycyjny.

    Mozna Gierkowi zarzucic ze chcial za duzo i za szybko.

    Nie ma tu miejsca na dlugi handlu zagranicznego. Mowa o rzekomym ‘kolonialnym’ wyzysku jest skandalicznym klamstwem.
    Podkreslam, polski dlug wobec zagranicy (w co rowniez wchodzi handel zagraniczny) zmniejszyl sie w latach 1970-80 o $5 miliardow (w 1980 dollarach). Pomimo inwestycji !

    Plotki o statkach ktore kosztowaly ‚tyle dollarow’ a sprzedawano za ‘bezcen’ do ZSRR sa prostackimi fantazjami. Polska byla w RWPG i nie rozliczala sie w dollarach na czrnym rynku.
    Z drugiej strony nie placilismy za rope gas i rude w dollarach i nawet nie po cenach rynkowych.

    Ciekawostka, wartosc zapomogi Ukraina dostala od Rosji w latach 1991-2008 w postaci nizszych niz rynkowe cen gazu jest oszacowana na $47 miliardow (2008 dolary)

    W latach 1980-2008 Polska zwiekszyla dlug wobec zagranicy o 50%. (Porownujac 1980 dolary). Obecnie Polski dlug wynosi okolo $200 miliardow. Ale, poza dokonczeniem Belchatowa w latach 80 tych NIE BYLO zadnej iwestycji !!! (poza nowymi kosciolami). (pomijam prywatny obcy kapital). Przyszle pokolenia beda za to placic.

    Jest oczywiste ze za rzadow solidarnej beznadziejnosci bylo by znacznie gorzej gdyby nie tamte Gierkowskie inwestycje.

  239. Do:Sebastian

    Sławomirski,

    Przepraszam bardzo, ale muszę być trochę złośliwy-Czy dla pełnej wygody “iścia przez życie”,nie byłoby sensowniej odpuścić sobie wszelkie polemiki?
    Pozatym wszystko O.K.

    Pozdrawiam, Sebastian

    Sebastian 1 : Slawomirski 0

    Slawomirski

  240. Do:jotka

    # jotka pisze:
    2009-07-17 o godz. 16:45

    do: Sławomirski

    polecam uważną lekturę Pańskich własnych wpisów

    Dziekuje ,nawzajem.

    Slawomirski

  241. Najgenialniejszym, moim zdaniem, przedstawieniem PRL-u i postaw ludzi z genialnie zagraną przez Zapasiewicza rolą, był „Bez znieczulenia” i „Barwy ochronne”. Wystarczy popatrzeć i wyciągnąć wnioski……….

    Mamy piękne, smutne lato………….
    Zapasiewicz, Kołakowski…………
    Odchodzą giganci, następców brak.

  242. kadett, 09.58. Winieniem Ci jest odpowiedzi na Twoja zaczepkę. Mam z tym pewien problem gdyż w całości ignoruję Twoje wpisy jako głupi bełkot pozbawiony sensu i myśli. Zaliczam Cię do grupy intrygantów razem z gagatkami typy MA, Sławomirski i kilku innych, którym udało się rozbić i zdegradować to miejsce spotkania i wymiany opinii. W sytuacjach takich przychodzą mi często na myśl jakieś znane wiersze lub sentencje, które wolę używać bardziej niż własne, wynikające nieraz z chwilowych emocji lub afektu. Przypomniałem sobie właśnie zapominaną dzisiaj ostatnią zwrotkę sławnej pieśni patriotycznej „Pierwsza Brygada”. Ostatni wykropkowany wiersz odnosi się do Ciebie. I do Twoich akolitów. Poczytaj;
    „Nie chcemy już od was uznania
    Ni waszych słów, ni waszych łez
    Skończyły się dni kołatania
    Do waszych serc – …………………..!

  243. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA

    Swego czasu padlo pytanie, czy jezyk niemiecki jest pieknym?
    Fachowcy od przemyslu (INA) mowia: aby moc budowac dobre maszyny-urzadzenia musisz znac niemiecki, ale myslec jak Schwab. Jak Schwab wymysli jakas idee i wprowadzi ja w zycie to caly swiat bedzie szczesliwy, bo ma `rece i nogi´i sie kreci, i kreci i konca nie widac
    Natomiast z niemiecko-jezycznymi pomyslami w filozofii sa problemy, nie chca sie krecic na dluzsza mete.
    Gdyby Otto & Dielel zastosowali w swoich pomyslach tenor, tok myslenia niemieckich filozofow, to dzisiaj nie byloby partii zielonych i Daniel Conh-Bendit znajacy jezyk CD nie robilby z siebie `kola zamachowgo´ o duzym momencie bezwladnosci, wykorzystywanego do krotkotrwalego magazynowania enegi mechanichnej.
    Oswieconego i oswiecajacego innych wymachiwania rekoma w PE sa wysoce dyskusyjne, wrecz nie na miejscu. Albo kolo zamachowe albo CD.
    Znam Bendita z TV. Jest to czlowiek, ktory ma niewatpliwie sporo do powiedzenia, w Niemczech sie nie przyjol.
    Umowmy sie, ze tzw Sorboona to nie ta sama instytucja co za czasow Kardynala de Richelieu.

    Post Christum.
    Nicht ist so mächtig wie eine Idee, deren Zeit gekommen ist. Victor Hugo
    Romantyczna sprawa – prawda?

  244. do Slawomirski pisze:

    2009-07-17 o godz. 15:22

    Dziekuje za dotyk i nie czuje sie wcale splugawiony. Wole tez obecna prase od tej z PRLu, ktora ciagle uwielbia podkomisarz z Brygady Jajowych Beretow. Wydaje mi sie tez, ze rownolegle zaswiaty lizakowych ludzi sa ich ostatnia deska ratunku; stad te wolania na pomoc absolwenta. Nie wiem skad ich pewnosc, ze tylko oni, a nie obywatelki i obywatele maja recepte na wczoraj i jutro.
    Pozdrawiam.
    MA
    Troche dziwnie sie czuje w roli poskramiacza Magrud i pozostalycgh lizakowych ludzi. Nie to przynamniej bylo moim celem, ani zamiarem. Zaczelo sie od krytyki empatii, potem otwartego antysemityzmu, uzurpowania sobie wylacznosci po lewej stronie, mieszania „niewiadomojakiego” komunizmu z socjalizmzem, socjalizmu z socjaldemokrqcja, wreszcie sporu o PRL przy okazji Rakowskiego i niesmacznego pokrzykiwania podkomisarza w ostatnich dniach. A ja juz myslalem, ze Magrud i lizakowi ludzie maja poczucie humoru. Okazalo sie, ze lizakowi ludzie mysla powaznie o powrocie starego lub powrocie do starego porzadku. Podkomisarz przed rokiem plakal w blogosferze ( dokladnie w sierpniu) za Trybuna Ludu, a rola „trybunow” niestety im wogole nie odpowiada; zbyt dluga i trudna do wyuczenia.

  245. tel.obserw.;
    W 11-tej symf. Szostakowicza jest motyw pewnej polskiej piesni.

  246. tel .obserw.;
    Polecilbym (gdybym byl smielszy ) film Istwana Szabo (?) ” Sonnenschein”

  247. # telegraphic observer pisze:
    2009-07-17 o godz. 17:51

    Szostakowicz 11. symfonia (Rok 1905), cz. 2 z obrazkiami z Wegier (Rok 1956)

    http://www.youtube.com/watch?v=sfyv0V4q-Bc

    Polecam

    Slawomirski

  248. @jasny gwint
    Miałem znajomego. Wrócił kiedyś do miejsca obozowania przed północą bardzo rozmarzony. Reszta towarzystwa prawie go nie rozpoznała według stanu ducha. Pytamy go zaciekawieni – co też się stało?
    – Powiedziałem jej przed chwilą: „twoje oczy wzruszyły mnie dogłębnie przy bladym blasku księżyca”.

    Dziekuję, jasny gwint. Wzruszyłem się. Wzlatuj jeszcze wyżej, tylko uważaj na słońce…

  249. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Domyslam sie do czego zmierza Tusk z koalicjantami „Teraz odpowiedzialni będą prokuratorzy”
    To prawie tak samo jak za czasow Swiatlo i Michnika http://www.rp.pl/artykul/9133,336044_Piotr_Semka__Naiwna_wiara_koalicji_w_korporacje.html

    Za czasow Swiatly i Michnika rowniez prokuratury dzialaly na rzecz owczesnej „oligarchii” . Ciekawe ile musi sie zmienic, aby bylo tak samo?

    Ostatnio spora zamieszania jest przy odplywajacych stoczniach w „niewiadomym” kierunku.
    Prawda jest taka, ze `geszeft´ z cieklym gazem (LNG) moze sie krecic li tylko wtedy kiedy zachowany zostanie monopol dystrybucyjny sieci. Ten monopol mozna politycznie wysadzic z ram w ktorych istnieje, w miedzy czasie jednak, tereny stoczni objetych `geszeftem´ odplyna w sina dal. Myslalem, ze jak W. Cimoszewicz nie zajmuje sie juz (na szczescie) umowami PGNiG objetymi panstwowymi tajemnicami handlowymi to cos rozsadnego z tego bedzie. Mylilem sie.
    Domyslam sie, ze Tusk wyczul pismo nosem i idzie po bandzie na tasme. Tak, tak … miec dziadka to nie wszystko.

    Post Christum
    Wroble na dachu cwierkaja, ze z interesu laczonego najbardziej zadowolony bedzie Peres

  250. vdm, 20.34. Popieram dzielne napiętnowanie kłamstwa. Jak wiesz kłamstwo stało się fundamentem władzy dzisiejszych nieudacznych uzurpatorów. Zachęcam do przeczytania dzisiejszego artykułu w GW Profesora Andrzeja Romanowskiego, jednego z niewielu zacnych i poważnych profesorów UJ w Krakowie. Toczy on beznadziejny bój o likwidację ostoi władzy solidarnościowej i zawodowego ośrodka kłamstwa, czyli IPN. Pisze on ni mniej ni więcej; „że dla najmłodszych pokoleń historia ostatnich lat 20 jest świństwem”. Myli się nieco Profesor w tym, że nie tylko dla najmłodszych pokoleń. Dla starszych tym bardziej. Pozdrawiam. Tak trzymać!

  251. jasny gwint 22.09
    Delegatura IPN d/s Opluskwiania PRL i Zamulania Tego Blogu narazie radzi sobie. Ale kiedy spokojnie i z dystansem ocenimy wszystkie pseudodowcipy tych mistrzów „żołtego humoru” ( zgadnij pszczólko MAjo dlaczego żołtego ! ) schowają się w mysią dziure wszystkie snoby, klamczuchy i mitomani !
    Pamiętasz jak za czasów rządów PIS, SA , LPR i Rydzyka nikt nie wierzył że coś sie jeszcze zmieni ? .Jeszcze troche i Tuska też nie bedzie. Wystarczy usiąśc nad rzeką i czekac aż pszczólka MAja et consortes spłynie z prądem pod platany w Montpelier.

  252. MA – „Troche dziwnie sie czuje w roli poskramiacza…”,

    może Pan spojrzeć w lustro i poskromić obraz, jaki się w nim ukaże. Jeśli operacja się nie powiedzie proszę przyjąć do świadomości, że jest Pan w błędzie i zbędnie dodaje sobie animuszu. Interesowność wciąż nie nobilituje.

    Góralu, czy ci nie żal…

  253. Przemknęła przez net wiadomość, że Niemcy zatrudniają w strukturach policji i Biura Ochrony Konstytucji 17 000 byłych agentów STAZI. Uczmy się od nich pragmatyzmu i szanowania kapitału ludzkiego……..
    „Pies zawsze będzie psem”………i bez względu na ustrój, zawsze będą potrzebni fachowcy od inwigilacji, źródła osobowe, agenci wpływu, ………
    Przgmatyzm czeski, niemiecki, a pośrodku nawiedzeni polacy…….
    „Jak Bóg chce kogoś pokarać, to najpierw mu rozum odbiera”? to było chyba o nas………..

    VDM:
    Kolejny świetny wpis. ale i tak , mimo najszczerszych starań, nie udowodnimy „że białe jest białe” ponieważ ONI WIEDZĄ LEPIEJ i mają monopol na prawdę, rację, patriotyzm, honor, prawo, sprawiedliwość…………
    Ale próbować trzeba, podobno kropla drąży kamień………

  254. Drogi jasny gwint,

    obserwuje tą rzeźnię na tym nieszczęsnym blogu i jest mi, jak Panu również, bardzo przykro. Nie jestem jednak zdania, że te grafomańskie pomioty opanowały ten blog.
    Zastanawiam się dlaczego zadaje Pan sobie tyle trudu i wdaje się „z nimi” w dyskusje i reaguje na zaczepki. Przyznam, że zrezygnowana i sfrustrowana „magrud” trochę mnie rozczarowała. Oczekiwałem od szanownej Pani więcej suwerenności.
    Dlaczego nie możemy dyskutować tu tematycznie, emocjonalnie a jednocześnie z kultura nie zwracając uwagi i kompletnie ignorując psychopatów i frustratów? Ich egzystencja na tym blogu uwarunkowana jest rezonansem jaki otrzymują. Próby wciągnięcia w to szanownego Redaktora i prośby o interwencje z jego strony są tylko dowodem naszej słabości i bezradności. On za nas tych spraw nie załatwi, a cenzura nie tylko nie rozwiązuje sytuacji ale ją wręcz komplikuje. Każda forma cenzury jest przecież oznaka słabości.

    Przyznam, ze (według mnie) trochę lekkomyślny przedostatni felieton Redaktora i wciągniecie w te knajpiane bijatyki M.F. Rakowskiego bardzo mnie oburzył. Potraktowanie MFR tak nonszalancko w krótkim felietoniku jako temat zastępczy było w moich oczach lekkim „foupax”.

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=586#comment-118060

    Pozdrawiam szanownego Pana i wszystkich rozsądnych na tym blogu

    A Redaktor na wakacjach…

  255. vdm pisze:

    2009-07-17 o godz. 20:34

    Lizak:
    Znakomity wpis ukazujący ignorancję goebbelsowskich metod pomiatania własną przeszłością, Ojczyzną i pluralizmem.
    Tylko prostactwo potrafi podcinać gałąź przeszłości, na której siedzi.
    Oznacza to, że wcześniej lub później spadną na łeb, na szyję.
    A doświadczony wstrząs mózgu nie przywróci im rozumu.
    Szkoda tylko, że takie intelekktualne zera starają się nam imponować kosztem szkód wyrządzanych krajowi.
    Widmo zapiekłego idiotyzmu krąży nad nami.
    W miarę dojrzewania wina powstałe szumowiny pójdą na dno.

  256. Kadett,

    po wpisach jasnego gwinta i zappatista widac, ze nalezy dyskutowac wlasnie na tym blogu i przedstawiac rozne punkty widzenia na przeszlosc, terazniejszosc i na przyszlosc.

    Popatrz, vdm pisze o „cudach inwestycyjnych”. Tak jakby wybudowanie elektrowni, linii kolejowej czy cukrowni bylo cudem. A to jest chyba normalne, ze w kazdym europejskim kraju buduje sie: elektrownie, drogi, huty. Przy okazji, w niektorych krajach Europy budowano fabryki butow, mebli czy papieru toaletowego, zeby odpowiedziec na zapotrzebowanie rynku – aktywnosc jakby „nieco zarzucona” (przepraszam za eufemizm) przez wlodarzy peerelu. Bo przy tym calym „cudzie inwestycyjnym” podstawowe pytanie nadal pozostaje: co zwykly obywatel peerelu mial z tego cudu ? Dume ? – moze jasny gwint, ale nie wszyscy. Ludzie sa przyziemni i bardziej cieszy ich szynka niz szyny, jak to ladnie napisales kiedys. Ale, wbrew prawdziwym oczekiwaniom budowano huty po to, zeby wyprodukowac wiecej stali, po to, zeby moc wybudowac jeszcze wiecej hut, po to… itd. Pod tym wzgledem peerel w zasadzie niczym nie roznil sie od krajow postrzeganych dzis jako neoliberalne poletka ekploatacyjne. Tam, jak rowniez w peerelu ludzie nie mieli nic lub niewiele wplywu na to, jak nastepowala redystrybucja wypracowanego dochodu narodowego, jak nastepowala dystrybucja srodkow, co w peerelu przekladalo sie na sytuacje rynkowa, jaka wiekszosc z nas dobrze pamieta. Ldzie wprzegnieci byli w mechanizm ekonomiczny ktory nie dawal nic poza mirazem pelnego zatrudnienia.

    I mozna podawac cyfry i liczby na to czy na tamto. To typowe neoliberalne podejscie do rzeczywistosci: „najpierw ekonomia !”, a wiec Gierek byl dobry dlatego, ze tyle zainwestowal, a tyle wybudowal. I pewnie dlatego, ze dobrze mu z oczu patrzylo. Jednak upijanie sie cyframi to jedno, a prawdziwe spustoszenia spowodowane socjalistycznym zarzadzaniem nie tylko gospodarka, ale spoleczestwem to drugie, i sa one widoczne do dzis. Szczegolnie spustoszenia w tkance spolecznej sa bolesne i duzo trudniejsze do naprawienia niz zacofanie ekonomiczne – w koncu ekonomia to tylko pieniadze i cyferki, tak drogie nie tylko neoliberalom, ale i blogowym epigonom peerelu.

    Ale socjalizm byl dobry, a tylko ludzie do niego nie dorosli. I dobrze sie stalo, z w takiej sytuacji socjalizm po prostu sobie poszedl.

    Zappatist nazywa ten dyskusje na tym blogu rzeznia. Przy takiej terminologii opisujacej rzeczywistosc blogowa pozostaje tylko dodac jedno: witaj w stadzie baranow.

    Pozdrawiam.

  257. Krotki opis prob ratowania polskiej gospodarki po „cudzie inwestycyjnym”, czyli tzw. manewr dospodarczy 1976-1980 tutaj:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Manewr_gospodarczy_(1976-80)

  258. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    wiesiek59 – 18, 11:54 pisze

    „Jak Bóg chce kogoś pokarać, to najpierw mu rozum odbiera”? to było chyba o nas………..” chyba tak.

    Szanowny Blogowiczu, z przykroscia musze stwirdzic – rozumiejac jednoczesnie panska intencje – ze wlasnie jest dokladnie na odwrot.
    To wlasnie dziennikarze niemieccy doszli do faktow podejrzanie slamazarnej pracy odpowiedzialnych za powyzsze, faktow ktore wstrzacnely niemieckim spoleczenstwam.
    Sa natomiast inne podejrzenia-przeslanki, jak narazie pogloski, jak moglo do czegos takiego dojsc. Jak narazie przyspieszono prace + wyostrzajac soczewke wylawiajacej lupy lowitora.

  259. Bedzie dlugi wpis, ale wydaje mi sie, ze tekst jest wart przeczytania:

    http://www.mowiawieki.pl/drukuj.html?id_artykul=546

    Pod datą 12 stycznia 1979 roku pisarz Marian Brandys zanotował w dzienniku: „Te kilka dni mrozu w przerażający sposób obnażyło rozkład państwa. To, co rozumieli tylko nieliczni, stało się naraz zrozumiałe dla wszystkich. Trwający już od pewnego czasu kryzys gospodarczy w PRL z powodu zimy stulecia ujawnił się z całą siłą, kraj bowiem ogarnął kompletny chaos. Narastające trudności ekonomiczne nabrały w tych dniach wymiaru katastrofy.”

    Dziś, gdy minęło już ponad 20 lat od obalenia Edwarda Gierka przez jego współpracowników, jest on postacią mityczną. W wielu miejscowościach lokalne władze samorzutnie stawiają mu pomniki, a jego nazwisko kojarzy się większości mieszkańców Trzeciej Rzeczypospolitej z dobrobytem i bezpieczeństwem. Niedawno zmarły polityk, oskarżany jeszcze kilka lat temu zarówno przez swych komunistycznych następców, jak i pierwsze rządy demokratyczne o doprowadzenie kraju do ruiny, powoli staje się legendą. To zwycięstwo zza grobu wydaje się tym bardziej zadziwiające, że po dekadzie jego rządów i zaciągnięciu przez PRL kredytów na niewyobrażalną kwotę 65 mld dolarów gospodarka znalazła się w stanie całkowitej zapaści. Sytuację tę dobrze obrazował krążący pod koniec 1979 roku dowcip z serii o Radiu Erewań. Oto jeden ze słuchaczy telefonuje do rozgłośni z pytaniem: Jaka jest możliwość wyjścia z sytuacji bez wyjścia? Radio Erewań odpowiada: Problemami polskiej gospodarki się nie zajmujemy.

    DRUGA JAPONIA
    Od momentu objęcia władzy w 1971 roku Gierek i jego ekipa starali się za wszelką cenę udowodnić, iż budują zupełnie nowy kraj – „drugą Polskę”. Przemawiając 21 lutego 1972 roku na wiecu w Katowicach, pierwszy sekretarz PZPR powiedział: Realizacja dynamizmu rozwoju kraju wyzwoli moc twórczą narodu, sprawi, że Polska będzie rosła w siłę, a życie jej obywateli będzie dostatniejsze i kulturalniejsze. Wtedy właśnie powstał jeden z najsłynniejszych sloganów epoki: „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”. Niewątpliwie takie właśnie były cele nowego przywódcy PRL. „Polska jest krajem, który dopiero wychodzi ze sfery ubóstwa, jednak pozostaje daleko w tyle za najwyżej rozwiniętymi gospodarkami globu” – napisał kilka lat później w artykule zdjętym przez cenzorów ekonomista Jan Grosfeld. Wbrew oficjalnej propagandzie, kreującej PRL na państwo wysoko rozwinięte, prawda była bolesna. Gierek zdawał sobie z tego sprawę, dlatego obrał sobie za wzór dalekowschodniego „tygrysa” – Japonię. Wzorując się na niej, zaplanowano zaciągnięcie wielkich kredytów, aby kupić za nie przede wszystkim zachodnią technologię. W teorii nowoczesne linie produkcyjne miały wytwarzać towary, którymi zamierzano spłacić długi, a potem podbić światowe rynki.
    Takie plany w kraju pozostającym pod dominacją Związku Radzieckiego stanowiły sporą nowość. Według Zdzisława Rurarza (doradcy ekonomicznego Gierka) zakładano, że Polska w 1990 roku, dzięki 10-proc. wzrostowi dochodu narodowego rocznie, osiągnie poziom gospodarki RFN z roku 1970. Przy ówczesnym stanie krajowego przemysłu cele były nad wyraz ambitne. Stworzono teorię nieustannego zwiększania dynamiki wzrostu, do której dostosowywano plany gospodarcze. W efekcie centralne planowanie zastąpiła walka o inwestycje, toczona przez poszczególnych grupy wpływu w łonie PZPR, zwana oficjalnie „planem otwartym”. Gierek tylko krótki czas panował nad tym żywiołem, potem ograniczył się do roli dobroczyńcy, jeżdżącego za granicę i przywożącego stamtąd coraz to nowe pożyczki.

    Koniunktura mu jednak jeszcze sprzyjała, a kredyty w Europie Zachodniej były tanie i banki nie miały żadnych obiekcji przed udzieleniem ich krajowi, którego dług w 1971 roku wynosił ok. 0,5 mld dolarów. Potem, gdy po roku 1973 w państwa wysoko rozwinięte uderzył kryzys naftowy i dotknęła je recesja, kredytowanie Polski, kupującej technologię i produkty na Zachodzie, traktowano jako możliwość wsparcia własnego przemysłu i rolnictwa.

    W PUŁAPCE ZADŁUŻENIA
    W roku 1973 przekroczyliśmy plan importu na całe pięciolecie! Potrzeba przynajmniej przyhamowania, jeśli nie odwrócenia tego trendu – ostrzegał w swoim artykule oddanym do redakcji „Więzi” ekonomista Bohdan Skaradziński. Póki co, trzeba sobie szczerze powiedzieć, że jeśli dzielimy dochód większy, niż sami go wytwarzamy, bierze się to nie z nadwyżek naszych wierzytelności zagranicznych, lecz w wyniku zaciągniętych za granicą pożyczek – pisał. Odbiorcy nie mieli jednak szans zapoznać się z jego opinią, bo nie przedostała się ona przez sito cenzury.
    Brak umiaru Edwarda Gierka i jego współpracowników w zaciąganiu coraz to nowych długów, kupowaniu zagranicznych licencji (w większości obejmujących produkty funkcjonujące na rynku już co najmniej 5 lat) i czynionych inwestycjach zakończył się wpadnięciem kraju w pułapkę zadłużenia. Rządzący PRL nie przewidzieli, iż nagły wzrost cen ropy wywoła na Zachodzie inflację, której efektem stanie się podniesienie tam stóp procentowych. Tania ropa płynęła do Polski z ZSRR, ale to na Zachodzie musiano kupować zaawansowane technologicznie wyroby oraz spłacać wyższe odsetki od długów, co tylko pogłębiało deficyt w bilansie handlowym. I to w momencie, gdy brakowało dewiz, bo złotówka i rubel były walutami niewymienialnymi. Za wielką nieodpowiedzialność można więc uznać zaciąganie przez ekipę Gierka kolejnych kredytów tylko po to, aby terminowo spłacać wcześniejsze. W ten sposób, mimo spłacenia większości z 65 mld, i tak na początku roku 1980 Polska miała ponad 20 mld dolarów długów.

    Nie da się ukrywać, zresztą nie wolno, że gospodarka nasza dźwiga ogromny garb, którego ciężar jakby przygniata do ziemi, już wydawało się nawet, że jest szansa wyprostowania się, nadzieje te wiązały się oczywiście ze zmianą polityki gospodarczej po 1970 roku i zapowiedzią modyfikacji struktury krajowego przemysłu – napisał w tym czasie znany ekonomista i publicysta Aleksander Paszyński. Okazało się jednak, że zamysł ten udał się jedynie w stopniu minimalnym, jeśli bowiem spojrzeć w sposób beznamiętny na statystykę, to wynika z niej, iż mimo zastrzyku nowoczesności, mimo miliardowych inwestycji, kontaktu ze światem itp. w istocie mamy niezmienioną strukturę wytwórczości. Może nawet jeszcze bardziej skrzywioną niż przedtem – podsumował. Ten tekst także zajęła cenzura. O najważniejszym dla przyszłych pokoleń spadku po epoce gierkowskiej, czyli o gigantycznych jak na możliwości Polski długach, społeczeństwo miało się dowiedzieć później.

    ROZMACH BEZ PRECEDENSU
    Większości pieniędzy pożyczonych przez ekipę Gierka wbrew pozorom nie przejedzono, lecz zainwestowano. Zrealizowano tak gigantyczne przedsięwzięcia jak huta Katowice, Port Północny, Rafineria Gdańska, kopalnia węgla brunatnego i elektrownia Bełchatów, Fabryka Samochodów Małolitrażowych (powstawały w niej fiaty 126, sławne „maluchy”) w Tychach i Bielsku-Białej, stworzone od podstaw zagłębie węglowe na Lubelszczyźnie i wiele innych. Można śmiało powiedzieć, że w swej historii Polska nigdy wcześniej ani później nie doświadczyła tak olbrzymich nakładów pieniężnych, lokowanych głównie w przemyśle ciężkim i górnictwie.
    Równocześnie w roku 1972 przyjęto w PRL plan podwojenia liczby mieszkań za życia jednego pokolenia. Sprowadzono z ZSRR kilkaset fabryk domów, które miały budować nowe bloki na skalę przemysłową. Technologię tę wymyślono na Zachodzie, gdzie ze względu na koszty i niską jakość budynków została szybko zarzucona. W Polsce przeżyła swój rozkwit. Do roku 1980 wybudowano prawie 2,5 mln mieszkań, co w porównaniu z dzisiejszym tempem budownictwa w Polsce (ok. 70 tys. rocznie) wydaje się wręcz nieprawdopodobnym rekordem.
    A jednak pobudzenie koniunktury w przemyśle i budownictwie nie przyniosło wieloletniego boomu gospodarczego, lecz wręcz przeciwnie – wielki kryzys. Ten zaskakujący dla rządzącej ekipy rozwój wydarzeń staje się jednak oczywistą nieuchronnością, gdy przyjrzeć się z bliska sposobom, w jaki wydawano pożyczone pieniądze. Wielkiemu marnotrawieniu zainwestowanych środków, które przecież należało za jakiś czas wypracować i zwrócić, sprzyjała utrata nad nimi kontroli przez rząd. Każdy region kraju, dla zaspokojenia potrzeb i prestiżu, musiał otrzymać jakąś inwestycję. Nie było ważne, czy miała ona jakikolwiek sens ekonomiczny – decydowały względy polityczne. Gierek zupełnie nie panował nad tym procesem, a zamiast starać się odzyskać kontrolę, zaciągał kolejne kredyty, aby sfinansować rozpoczęte przedsięwzięcia. Czynił to zgodnie z ukutą wówczas teorią, że partia kieruje polityką, a rząd nadzoruje gospodarkę. W rzeczywistości nikt nie wiedział, kto ma decydujący głos w tej dziedzinie.
    Ignorowanie praw ekonomii oraz powszechny bałagan nie były jedynymi czynnikami prowadzącymi do klęski wielkiego programu inwestycyjnego. Niektóre z miliardowych inwestycji z założenia nie mogły okazać się rentowne, bo ich głównym przeznaczeniem stał się handel z ZSRR. Tak działo się z wartą ponad miliard ówczesnych dolarów hutą Katowice. Wytwarzana tam stal wędrowała przede wszystkim na Wschód, o czym najlepiej świadczyła szerokotorowa linia kolejowa łącząca hutę z ZSRR. Tymczasem, według oficjalnego przelicznika, za jednego dolara Związek Radziecki płacił 0,65 rubla transferowego (umowną walutą wymienialną jedynie w Europie Wschodniej).
    Gigantomania w inwestycjach przemysłowych charakteryzowała się też wielkim przerostem zatrudnienia w porównaniu z gospodarką kapitalistyczną. Fachowcy twierdzą, że niejednokrotnie zatrudnienie w Polsce przy zbliżonym poziomie technicznego uzbrojenia pracy jest dwa – trzy razy większe niż w zakładach krajów wysoko rozwiniętych. Znane są przypadki, że zatrudnienie w zakładach wybudowanych na podstawie licencji wzrosło trzy- i pięciokrotnie w stosunku do ich założeń – uważał pod koniec lat siedemdziesiątych publicysta „Polityki” Jan Kwiek. Postępowała szybka demoralizacja robotników, nie mających większej motywacji do dobrej pracy. Lenistwo, marnotrawstwo i kradzieże na stałe wpisały się w krajobraz gospodarczy kraju.

    MANEWR NA Z GÓRY UPATRZONE POZYCJE
    Nic dziwnego, że już w 1975 roku założenia „wielkiego skoku” załamały się. Wówczas kierownictwo PZPR podjęło decyzję o wcieleniu w życie tzw. manewru gospodarczego. Polegał on na ograniczeniu w następnej pięciolatce inwestycji gospodarczych jedynie do najważniejszych, zamierzano też powstrzymać wzrost konsumpcji, ograniczyć import z Zachodu i zwiększyć własny eksport. Zakłady pośpiesznie łączono w wielkie organizacje gospodarcze, wzorowane na kapitalistycznych koncernach. W efekcie „manewru” już po trzech latach państwo stanęło na granicy niewypłacalności, a braki energii elektrycznej powodowały konieczność regularnych wyłączeń prądu nie tylko w mieszkaniach, ale i w fabrykach.
    Polityka inwestycyjna Edwarda Gierka zakończyła się więc kompletnym fiaskiem. W miarę nowoczesne przedsiębiorstwa nie były w stanie wypracować wystarczająco wielkich dochodów dewizowych, aby zapewnić krajowi płynność finansową. Ich produkty okazywały się jakościowo zbyt słabe jak na wymagania
    zachodnich rynków. Wprawdzie większość gierkowskich fabryk przetrwała kolejną epokę, a niektóre z powodzeniem weszły po 1989 roku na szerokie wody gospodarki rynkowej, jednak przy ich pomocy nie udało się zapewnić krajowi dobrobytu. Nie ocaliły też władzy pierwszego sekretarza, którego dawni współpracownicy Stanisław Kania i Wojciech Jaruzelski zmusili do odejścia, a potem oskarżyli o doprowadzenie kraju do ruiny. Niewątpliwie najtrwalszym osiągnięciem rządów Edwarda Gierka stały się inwestycje budowlane. Port Północny, Dworzec Centralny w Warszawie, trasa szybkiego ruchu Katowice–Warszawa funkcjonują z wielkim pożytkiem do dnia dzisiejszego. Również oddane do użytku mieszkania choć w części zniwelowały ogromy deficyt tego luksusowego w Polsce towaru.

    ZŁOTE LATA PRL?
    Czego się boi Gierek? Ano – jest czego. Bez względu na to, czy rozruchy robotnicze były zakulisowo inspirowane czy nie, cała Polska uważa, że to właśnie robotnicy obalili Gomułkę. Precedens jest. Czemuż by więc nie obalić i Gierka, jeśli nie zrealizuje zapowiadanej poprawy gospodarczej – zanotował w swoim dzienniku 2 stycznia 1971 roku Stefan Kisielewski. Te prorocze słowa miały się spełnić pod koniec dekady, ale dziesięć lat wcześniej dość syntetycznie przedstawiały jeden z głównych motywów kierujących działaniami pierwszego sekretarza. Gdy Gierek obejmował władzę, mało kto mógł się spodziewać takich prezentów, jakie w krótkim czasie otrzymali mieszkańcy PRL.
    Nie dość, że odwołano wprowadzone przez Gomułkę podwyżki, to jeszcze podniesiono najniższe płace oraz dodatki rodzinne, renty i emerytury. Program gospodarczy, przedstawiony na VI Zjeździe PZPR w grudniu 1971 roku, zakładał, iż w ciągu pięciu lat nastąpi wzrost dochodu narodowego o 38–39 proc., natomiast płace miały pójść w górę realnie o 17–18 proc. W rzeczywistości w latach 1970–1975 płace wzrosły o ponad 40 proc. W dzisiejszej Polsce taka podwyżka zarobków oznaczałaby podniesienie ich średniej z 2 do ok. 3 tys. zł., i to w bardzo krótkim czasie.
    Równocześnie wprowadzono wiele innych udogodnień. Płatne urlopy macierzyńskie wydłużono do 18 miesięcy, zniesiono podatki ściągane od osób pracujących w państwowym sektorze gospodarczym (czyli od przytłaczającej większości obywateli). Zezwolono na posiadanie kont dewizowych w NBP. Aby zapewnić wyżowi demograficznemu dostęp do pracy, zbudowano w całym kraju fabryki zatrudniające ok. 1,8 mln osób. Fakty te jednoznacznie wskazywały na ambicję stworzenia z PRL państwa opiekuńczego, przynajmniej w sferze socjalnej. Nie korzystano jednak z wypracowanego dochodu, lecz zaciągano specjalne kredyty konsumpcyjne, przejadane w całości.
    Rozbudzone w ten sposób apetyty zaczęły rosnąć, tym szybciej, że wyjazdy na Zachód stały się coraz powszechniejsze. Polityka otwarcia pozwoliła społeczeństwu dostrzec, jak wielka różnica dzieli PRL i kraje wysoko rozwinięte. Tymczasem socjalistyczna gospodarka nie potrafiła zaspokoić potrzeb obywateli, którzy nagle mieli do dyspozycji więcej gotówki. Tym sposobem w kraju zaczęła narastać inflacja. W celu jej stłumienia w czerwcu 1976 roku z zaskoczenia podniesiono ceny żywności, ale po buncie robotników reżym wycofał się z tego pomysłu. Zamiast bezpośrednich podwyżek zmiany wprowadzano odtąd po kryjomu. W wypadku towarów przemysłowych oferowano tzw. nowe produkty, w rzeczywistości takie same, lecz po wyższych cenach, natomiast żywność – trudno dostępną na rynku – sprzedawano w droższych sklepach komercyjnych.
    W roku 1976 dochód narodowy według mało wiarygodnych oficjalnych statystyk wzrósł o 6,8 proc., w 1978 jeszcze o 3 proc., jednak już w 1979 spadł o 2,3 proc., by w 1980 roku zmniejszyć się o kolejne 6 proc. Według statystyk gierkowskie eldorado trwało jedynie jakieś sześć–siedem lat. Kryzys, którym potem nastąpił, jednoznacznie świadczył, że nawet w gospodarce socjalistycznej nie ma nic za darmo, a rachunek, jaki rzeczywistość wystawiła wszystkim mieszkańcom PRL, był słony.
    Nawet w czasach największej prosperity w PRL nie udało się zapewnić ludności pełnego zaopatrzenia. Rolę miernika dobrobytu odgrywało przede wszystkim mięso, którego niedobór stale zaprzątał uwagę partyjnego kierownictwa. Chcąc zwiększyć jego produkcję, od 1971 roku gwałtownie zwiększano ilość pasz sprowadzanych z Zachodu. Równocześnie budowano tzw. fabryki mięsa, czyli wielkie farmy tuczników, drobiu, bydła. Zniesiono natomiast obowiązkowe dostawy od chłopów i dodatkowo objęto ich ubezpieczeniami społecznymi. Dopiero kiedy to nie przyniosło spodziewanych efektów, reżym sięgnął po koncepcję pegeeryzacji rolnictwa, czyli tworzenia olbrzymich państwowych farm, zatrudniających pracowników podobnie jak w przemyśle. Efektem forsowania tej polityki (ale też zimniejszych lat) był spadek produkcji żywności w latach 1976–1980 aż o około 8 proc. (przy czym na ziemiach należących do PGR-ów wynosił on aż kilkadziesiąt procent). Dzięki polityce Gierka rolnicy indywidualni mogli się więc bogacić, ale nie rozwiązano żadnego z problemów tego sektora. Pod koniec dekady również on znalazł się w stanie zapaści.

    SŁONY RACHUNEK
    W lutym 1980 roku odwołano premiera Piotra Jaroszewicza, obarczywszy go odpowiedzialnością za klęskę gospodarczą. Jego miejsce zajął inny aparatczyk Edward Babiuch. Na jednym z pierwszych posiedzeń Biura Politycznego nowy premier skarżył się: Żądam od odpowiednich organów, żeby mi dostarczały dokładne sprawozdania dotyczące zagranicznego zadłużenia poszczególnych ministerstw, i dowiaduję się, że takimi danymi nie rozporządzamy. Chaos na szczytach władzy nie sprzyjał realizacji niezwykle ambitnego planu uzdrowienia gospodarki – zniwelowania do końca 1980 roku deficytu w handlu zagranicznym (1,5 mld dolarów) przez zwiększenie eksportu o 25 proc. i zmniejszenie importu o 15 proc. Na eksport szły wszystkie towary, które miały szansę na zbyt. Dla zdobycia dewiz niezbędnych do spłaty kredytów sprzedawano po zaniżonej cenie węgiel. W kopalniach zlikwidowano wolne soboty, a praca w niedzielę stała się codziennością.

    Jednocześnie wprowadzano zakamuflowane podwyżki cen, a już od listopada 1979 roku funkcjonował podatek od dochodów określany na podstawie „zewnętrznych znamion luksusu”. Mógł nim zostać obłożony właściwie każdy dobrze ubrany, posiadający mieszkanie i samochód obywatel. Po dekadzie rozbudzania wielkich apetytów działania takie musiały spowodować bunt społeczeństwa. Zarówno kryzys, jak i fala strajków w lecie 1980 roku były więc nieuchronne.
    Wprowadzane przez Edwarda Gierka reformy miały logiczne podstawy jedynie na papierze. W praktyce próba połączenia gospodarki kapitalistycznej z centralnie kierowaną socjalistyczną musiała zakończyć się szybką erozją tej drugiej. Sztywne trzymanie się doktryny komunistycznej wpędzało państwa bloku wschodniego w nędzę, lecz jednocześnie pozwalało trwać ustrojowi w zakonserwowanym bezruchu. Odejście od doktrynerstwa zmuszało do wyboru między odrzuceniem systemu i katastrofą gospodarczą. Gierek nie rozumiał tej prawidłowości. Do końca zachował złudzenie, że możliwe jest nowoczesne państwo komunistyczne. Na pewno nie brakowało mu dobrych chęci, ale wiemy, co jest nimi wybrukowane. Wcielenie w życie planowanych inwestycji wpędziło PRL w kryzys gospodarczy, największy w krótkiej historii tego państwa. Za sześć lat względnego dobrobytu trzeba było zapłacić co najmniej kilkunastoma latami ciężkiej zapaści, a to, co zostało „przejedzone”, i tak obywatele musieli później w różnej formie oddać.
    Wbrew powszechnym dziś tęsknotom za tamtymi czasami bilans gospodarczych osiągnięć ekipy Gierka wydaje się więc fatalny. Paradoksalnie, z perspektywy historycznej o wiele istotniejsze znaczenie niż nieudane inwestycje i krótkotrwałe zachłyśnięcie się konsumpcją miały pośrednie skutki gierkowskiej polityki, która nieświadomie przyczyniła się do rozluźnienia systemu, powstania NSZZ „Solidarność”, a tym samym do zachwiania podstawami całego bloku komunistycznego.

    To w odpowiedzi na wpis vdm. Rowniez jako odpowiedz na zarzut zappatisty, ze na tym blogu ma miejsce rzeznia, a jasny gwint placze, ze dyskusja nie toczy sie tak, jakby sobie tego zyczyl jasny gwint.

    Pozdrawiam Panow jak zwykle niezwykle cieplo, serdecznie i czule.

  260. Czy może być coś gorszego od samei idologii marksistowsko-leninowskiej? Tak, może być – przypominanie tym, których infekcyjnie ukąsiła o ich niedoli intelektualnej i historycznych występkach.

    Dlatego z takim zacietrzewiwniem i bezradnością przestępcy przyłapanego na gorącym uczynku, mają pretensje nie do siebie, ale: do policjanta, prokuratora i sędziego. IPN spełnia tylko jedną z tych funkcji. Materiały i dowody dostarczyli sami na siebie, nie udało się wszystkich spalić, a sądy w Polsce są niezależne od IPN-u. Złość jednak kieruje się pod adresem IPN, bo gdyby nie prokurator, sędzia nie miałby co robić.

  261. Otago,

    Jest motyw piesni, oczywiscie – „Warszawianka”. Zdaje mi sie w cz 4.
    Peter Oundjian opowiadal w programie CBC kilka niedziel temu o wykonaniu 11. symfonii w Carnegie Hall w ubr. Wspomnial „Warszawianke”.

    Legenda mowi, ze Szostakowicz planowal symfonie na temat „krwawej niedzieli” 1905 roku na obchody 50-tej rocznicy rewolucji pazdziernikowej. Ale jakos mu nie szlo, dopiero wydarzenia polityczne, upublicznienie zbrodni stalinowskich oraz przede wszystkim powstanie wegierskie i jego stlumienie natchnely kompozytora. Jednego z najwiekszych w XX wieku.

    Pisze sie, ze ta symfonia jest muzyka do filmu, bez filmu. No to film nakrecila historia:

    http://www.youtube.com/watch?v=A02VehNtnFY

  262. Hej komuszki.
    Oczywiscie odnosze sie do czeredy blogowiczow (obojga plci) na blogu. Zal mi was, po raz kolejny daje temu wyraz. Po raz kolejny dostarczyliscie dowodow. Chocby ten:

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=586#comment-117747

    JG przypisuje mi klamstwo. Gdy zostalo udowodnione nie tylko na podstawie n zbiorow IPN, ale przez TVP, sa takze relacje swiadkow tamtych dni, i nie chodzi absolutnie o moje kombatanctwo, po prostu o fakty nieliczenia sie wladz PRL z opinia publiczna, to co sie dzieje? JG znika. Buzie woda ma wypelniona. Jesli taka ma byc rozmowa z wami, to nie dziwcie sie. A rozmowa jest o faktach z naszego zycia, o realnej historii.

    Podobnie oslawiona b. poslanka na Sejm, pani Magrud. Wysuwa tutaj absurdalne postulaty i krytyki rzadowych dzialan. Gdy jest przylapana na paplaniu glupstw i przeinaczaniu relacji, to co? Glowa w piach. Nie dziwcie sie, ze ja nie traktuje was powaznie.

    Wasze argumenty sa orbitalne. Chcielibyscie przywrocic stary ustroj w jakiejs nowej formie i wlaczyc Polske w orbite wplywow Rosji. Te cele wam przyswiecaja, to wynika z waszych slow. Przykro mi, ale realia swiata sa inne. Kapitalizm przechodzi bodaj najwiekszy kryzys ekonomiczny od 80-ciu niemal lat, ale nie widac jego rozpadu. Co najwyzej wprowadza sie korekty, modyfikuje rozwiazania sprzed 20-30 lat, ale nawet tych sie nie wywala bez ogladania na skutki.

    Rozmowa bylaby mozliwa, gdybyscie nie stali na skrajnych pozycjach, to oczywiste. A zal wynika z tego, ze jestescie politycznym marginesem, praktycznie niebytem. Tylko dlatego wami sie tutaj zajmuje, bo mi was serdecznie zal.
    T.O.

  263. Do:vdm

    Studenci spiewali:
    „Wpadla mi do sedesu
    odznaka ZMS-u”

    Taki byl ten PRL.

    Slawomirski

  264. Do:jasny gwint & absolwent

    Nie ma zgody na „Wielkie Zamazywanie”.

    Slawomirski

  265. Do:zappatist

    Rakowski to wspolpracownik KGB w czasie powstawania wolnej Polski.

    Slawomirski

  266. Teresa Stachurska pisze:

    2009-07-18 o godz. 10:41
    http://gadzinowski.bloog.pl/?ticaid=6867a

    Czy pani podoba sie szkalowanie Buzka?

    Slawomirski

  267. Do:MA

    Twoje uwagi na blogu pomagaj mi w blogowym zyciu.
    Zawsze czytam twoje wpisy.
    Lizakowi ludzie to bardzo widoczny margines, niemniej margines.
    Z zaciekawieniem obejzalem:
    http://www.youtube.com/watch?v=sfyv0V4q-Bc
    Zadalem sobie pytanie ile wspolnego ma Powstanie Warszawskie z Powstaniem na Wegrzech ?
    Czy krytyka powstania jest sluszna ?
    Pomimo krytyki szanujemy powstancow jak bohaterow.
    Jak my bysmy sie zachowali w ich sytuacji ?

    Slawomirski

  268. W Bułgarii jest Dolina Róż, gdzie uprawia się róże i wytwarza słynny olejek różany. W jej centrum jest miasto Kazanłyk (Казанлък). Od ponad 100 lat w pierwszą niedzielę czerwca odbywa się tam Festiwal Róży.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Kazanlak

    W roku 1973 (albo 1974) najważniejszym punktem programu była chyba ponad trzy godziny trwająca parada, starannie wyreżyserowana prezentacja historii i tradycji regionu. Lokalne grupy i zespoły, szkoły i instytucje wystawiały każda swoje małe przedstawienie kostiumowe, pieszo, albo na platformie jakieś ciężarówki, z czasów bizantyjskich lub tureckich, z okresu wyzwolenia z pomocą Rosji i z lat wolnej Bułgarii. Dostało mi się doskonałe miejsce na balkonie jednego z domów przy trasie przemarszu. Zachowało się kilkanaście slajdów z tego dnia. Wieczorem była jakaś impreza. Następnego dnia poszedłem do restauracji, aby załatwić kilku spraw, czekałem nad filiżanką kawy i flachą źródlanej wody. Poza mną było tylko towarzystwo kilkunastu poważnie ubranych osób. Ich głośną, wyrazistą rozmowę rozumiałem calkiem dobrze, bo przebiegała po rosyjsku. Jeden młodszy, szczupły, w jasnym garniturze chwalił Różaną Paradę dnia poprzedniego. Podobały mu się motywy i odniesienie do rozlicznych wydarzeń sprzed wieków, widać było, że fascynuje go historia i kultura tego kraju. Ale zaraz zganił go ostry wzrok i twardy głos przewodniczącego delegacji z bratniego kraju.
    – Za dużo było elementów religijnych, o wiele za dużo, szczególnie podkreślono udział cerkwi w walkach wyzwoleńczych, która to szkoła wystawiła ten epizod?
    Zaraz padła odpowiedź któregoś z przybocznych.
    – A okres współpracy z socjalistyczną wspólnotą zajął im tylko 20 minut – dalej gromił przewodniczący. – Reżyser całości powinien za to odpowiedzieć.

    I to odlegle w czasie zdarzenie przypomniało mi się, gdy czytałem tow. zappaista:

    “Przyznam, ze (według mnie) trochę lekkomyślny przedostatni felieton Redaktora i wciągniecie w te knajpiane bijatyki M.F. Rakowskiego bardzo mnie oburzył. Potraktowanie MFR tak nonszalancko w krótkim felietoniku jako temat zastępczy było w moich oczach lekkim ‘foupax’”.

    A wcześniej było to jego kuriozalne i dość obelżywe zdanie:

    ” MFR nie zasługuje na to pomiatanie, te obelgi, mieszanie z błotem i dyletanckie wypowiedzi ‚od serca’ niektórych najwyraźniej sfrustrowanych i przegranych okresu transformacji (SIC!), oportunistów i przeróżnej maści psychopatów.”

  269. P.S. Zappatist specjalista od przeroznych masci. Absolwent od tabletek na cisnienie tetnicze.

  270. Hehe, zappatist wzywa tutaj do kompletnego ignorowania „psychopatów i frustratów. Ich egzystencja na tym blogu uwarunkowana jest rezonansem jaki otrzymują.” Popieram apel, ale uwazam, ze od czasu do czasu nalezalo by sie przejechac po nich jak po lysej kobyle, bez wdawania sie nimi w zbedne polemiki, bo dyskusja z nimi to jak wdepniecie w cos lepkiego, miekkiego i niepieknie pachnacego, co za wszelka cene chcialoby sie ominac szerokim lukiem.
    Mamy tutaj niezle ZOO: „furiosemita” Slawkomirski ktory dopatruje sie z furia antysemityzmu we wszystkim co sie tylko rusza, co nie przeszkadza mu wcale obrazac i plugawic polskosci, o czym niezbicie swiadczy sznurek do „modlitwy Polaka”, ktory nam tutaj zalaczyl a gdzie jest mowa m.in. o „krwawych galach”. Autorem tego dzielka moze byc owszem, rodak, ale nie moj, tylko Slawkomirskiego. Slawkomirski, „krwawe galy” to ty demonstrujesz tutaj na blogu, piszac te swoje bzdurne i nienawistne posty a gdybys byl sprytniejszy, moglbys pokusic sie o probe bicia rekordu Guinessa pod rubryka „Szczyt zaklamania”, bo twoje wpisy pietrza sie jak kupy hipokryzji, ale i w tej dziedzinie nie masz szansy na wygrana, bo nawet porzadnej kupki nie jestes w stanie nawalic. Jestes po prostu zwykly loser. Jedyne co mozesz, to zamulac blog, wykorzystujac cierpliwosc i tolerancje red Passenta, bo skadinand dawno bys juz wylecial na zbita twarz. Masz czelnosc przy tym obrazac nawet gospodarza blogu, co swiadczy o podstawowych brakach w dziedzinie savoir vivru. Skad te krwawe galy u Slawomirskiego? Czy te galy ci nabrzmialy podczas jednostronnego wgapiania sie w jedna strone i sciemniania jej podczas jednoczesnego zamykania ich na rzeczywistosc i najnowsza historie? Oczy nie znosza takiej hustawiki perspektyw i reaguja brakiem zdolnosci akomodacji i permanentnym przekrwieniem. No ale oczywiscie Slawomirksi uwaza, ze lepiej miec krwawe galy niz spogladac trzezwym okiem na otaczajaca go rzeczywistosc, bo wtedy mogloby zajsc niebezpieczenstwo dojrzenia i poczucia przez naszego delikwenta innych bolacych go czesci ciala, w ktore nasz delikwent bierze obecnie bez najmniejszego mrugniecia. Gdzies ty chlopie, ta psychoterapie pobieral, ze tak cie nauczyli brac z zamknietymi oczami? Zobacz no sobie ten link: http://uwaga.onet.pl/16852,wideo,81609,spowiedz_samsona_czy_seks_z_dzieckiem_bez_przemocy_jest_szkodliwy,andrzej_samson_nie_zyje,reportaz.html

    Mamy tez tutaj MAtolka, ktory skreca nogi podczas skakania po drzewach, bo brak kozlowi umiejetnosci rozrozniania co przeszkadza mu z kolei w zdobyciu rozeznania, ktore drzewa sa pochyle a ktore nie, alias pszczolke MAje, ktora przemieszcza sie z kwiatka na kwiatek z wysilkiem godnym lepszej sprawy oraz czyni to z zupelnym brakiem wdzieku i bez skutku bo o zapyleniu czegokolwiek chociazby najmniejszym pylkiem intelektu mowy nie MA, natomiast udaje mu sie z nieco wiekszym powodzeniem zamulac blog en passant, co sprawia dziwne wrazenie, iz jest to jego glowne zadanie podczas tej formy bytowania. Koziolek MAtolek alias Pszczolka MAja nalezy do przedstawicieli pustakow niezwyklych oraz jak najbardziej zwyklych tchorzy a jego pisanina przypomina chinska potrawke MA po du fu znana takze pod nazwa „potrawki starej dziobatej baby” (zalaczam niniejszym przepis: http://www.yumseng.com/2008/12/08/ma-po-dou-fu-recipe/) , dania z siekanego miesa z makaronem w sosie cebulowym. Jego posty ciooongnoooo sie jak spaghetti a nudne sa niczym flaki z olejem. Natomiast w przeciwienstwie do bazgrolow Slawomirskiego, nadaje sie toto doskonale na przewijanie, bo jakkolwiek w przypadku obydwoch nie ma na czym oka zawiesic, jednak posty Slawomirskiego sa tak krotkie, ze zanim sie zdazy je przewinac, juz sie je omiotlo wzrokiem.

    Obaj delikwenci stanowia uzupelniajacy sie niepowtarzalny duet: to co jednemu nie dostaje, uzupelnia ten drugi i na odwyrtke. Niestety, obaj cierpia na ciezki niedobor podstawowych wartosci pozytywnych takich jak chociazby podstawowe poczucie patriotyzmu co staraja sie nadrabiac poprawnoscia polityczna posunieta do granic absurdu i slepota historyczna godna przyslowiowej kury, z ta roznica, ze tej kurze zdarza sie od czasu do czasu znalezc zlote ziarnko, a ci dwaj bez przerwy gubia ostatnie ziarnka rozsadku, a wiec cos czego nigdy nie mieli. Cale ich „objawienie” to istny oksymoron, sprzecznosc sama w sobie: istnienie tych panow udawadnia, ze mozna zgubic cos, czego sie nigdy nie posiadalo ani nie znalazlo …

  271. Pan VDM pisze przedwczoraj – pięć po dwunastej, pozwolę sobie przytoczyć w całości wbrew współczesnej tendencji w polskim szkolnictwie, aby perełki literatury czytać tylko we fragmentach. Tym bardziej, że każde zdanie vdm wyzwala dreszczyk intelektualnej emocji:

    ”Wiadomosci z Jackowa nalezy traktowac z podejrzliwoscia. Przyklady; Jackowo News podaje ze Michael Jackson zostal zamordowany. Celem bylo zagrabienie jego majatku. A jego majatkiem jest $400-500 milionow dlugow plus nieruchomosci. Dochod ze sprzedazy nieruchomosci nie pokryje wiecej niz 150 millionow tego dlugu. Jak widac morderca zabil (jezeli zabil i jezeli bylo to morderstwem) zeby zdobyc prawo do splacenia $350 milonow dlugu. Inny przyklad, najbogatszy stan w US, Kalifornia, jest bliski bankrupcji. Jak to nalezy interpretowac ? Czym jest bogactwo? Jest lepiej byc biednym zeby nie zbankrutowac. Telegrafic Obserwer juz zademonstrowal ze przestawil sie na ten zaawansowany sposob myslenia. Wedlug niego problem istnieje gdy mamy pieniadze.
    W podobny sposob wszelkie wiadomosci na inne tematy jak demokracja, prawa czlowieka, wolnosc slowa i poruszania sie nalezy traktowac. Wiemy, gdy mowia ze Saddam mial bron masowej zaglady to znaczy ze jej nie mial, gdy mowia ze Saddam probowal kupic uran z Nigeru to znaczy ze nie probowal. A Clinton nie mail seksu z Monika ktory mial. Dzisiej NASA przypomina ze Apollo wyladowalo na ksiezycu 40 latemu, czy to oznacza ze nie wyladowalo? Oczekuje ze Slawomirksi ktory jak wiemy nienawidzi klamstwa zweryfikuje te ksiezycowe wiadomosci. Czy to jest prawda ze Apollo wyladowalo na ksiezycu???”

    Panie vdm!
    Nie mam najmniejszego pojęcia na jaki sposób myślenia, i czy był on zaawansowany, przestawił się Michael Jackson. Możemy jednak porozmawiać o Jimi Handrix’ie.

    Tymczasem, jeśli szuka pan porady na blogu, to ekspertem farmakologii jest absolwent, który bez zająknienia wybierze panu preparat na pańską dolegliwość, zaś zappatist pomoże panu znaleźć odpowiednią maść na właściwe miejsce ciała.

    Życzę powodzenia i szybkiego powrotu do rzeczywistości
    T.O.

  272. Oczywiscie szlo mi o faceta o nazwisku Jimi Hendrix.

    p.s. W sprawie zadluzenia zagranicznego Polski wypisuje sie niestworzone rzeczy na blogu. Robia to komuszki. Porownuja zadluzenie w 1980 z tym w 2009. Naturalnie to drugie jest wieksze, realnie (po uwzglednieniu inflacji) powiedzmy 2-3 krotnie wyzsze.
    Ale jednoczesnie o wiele szybciej wzrosl eksport, niepomiernie w stosunku do eksportu PRL w walutach wymienialnych. W II polowie gierkowskiej dekady bilans byl powaznie zagrozony. Pozniej PRL zawiesil wyplacalnosc (wszelkie embarga zachodu nie mialy na te sytuacje najmniejszego negatywnego wplywu). Teraz nie jest taki obrot handlowych spraw do pomyslenia. Wzrost polskiej gospodarki opiera sie na ciagle rosnacym eksporcie, w masowym obrocie detalicznym sa tysiace produktow importowanych, ktore za Gomulki i Gierka byly bazarowymi rarytasami.

    Pisalem o tym co najmniej trzy razy, w szczegolach, a wy swoje, opiat’ obratno.
    Ja nie wiem, komuszki, co was trzyma w takim uporze. Moze farmakolog absolwent wam pomoze?????????????

  273. Hej,komuszki. Pytanie do was.
    Czy to ma byc przykladem RZECZOWEJ, INTELIGENTNEJ dyskusji:

    Znakomity wpis ukazujący ignorancję goebbelsowskich metod pomiatania własną przeszłością, Ojczyzną i pluralizmem.
    Tylko prostactwo potrafi podcinać gałąź przeszłości, na której siedzi.
    Oznacza to, że wcześniej lub później spadną na łeb, na szyję.
    A doświadczony wstrząs mózgu nie przywróci im rozumu.
    Szkoda tylko, że takie intelekktualne zera starają się nam imponować kosztem szkód wyrządzanych krajowi.
    Widmo zapiekłego idiotyzmu krąży nad nami.
    W miarę dojrzewania wina powstałe szumowiny pójdą na dno.

    ???????????????

  274. TO.18.59
    No i odezwał sie delegat IPN na miejscowość Toronto, żeby nas kolejny raz pouczyć, że na dziedzincu UW walczyli milicjanci z ZOMO z tarczami i karabinami maszynowymi. Zdaje sie, że zagranicznych delegatów IPN szkolił ten słynny złodziej, który złapany z reką w kieszeni okradzionego, zawsze twierdził, że to nie jego ręka.

  275. Jacobsky pisze:

    Zappatist nazywa ten dyskusje na tym blogu rzeznia.

    Gdyby sie ustosunkowac do kazdej bzdury i manipulacji zamulajacej ten blog a podanej przez vdm, zappatista, absolwenta, JG, L, NMP – czyli pania M, teraz dolaczyl FW, to bylaby dopiero rzeznia.

    Rzeznia nr 5.

  276. Otago,

    Teraz przebijajac sie przez te komusze zamulenia przeczytalem twoj wpis jeszcze raz. Przypomnialem sobie. „Sunshine” z 1999, z Ralphem Finnesem. Pamietam koncowke doskonale.

  277. Szanowni Blogowicze,

    Oczywiscie to komusze wzajemne adorowanie swoich zachwytow nad ekopa miniona i nie przywracalna jest marginesowe i nie warte uwagi. Niemniej, polityka polska ma jedno powazne zagrozenie. Jest nim nabita petrodolarami (i petroeuro) kabza rosyjskich kupcow, w wiekszosci wyksztalconych w szkolach KGB. Ameryka moze w kazdej chwili zajac sie sprawami b. palacymi w innej czesci globu. Europa jak wiemy z historii ostatniego wieku nie posiada kregoslupa moralnego wystarczajaco silnego, aby stanac w obronie Polski i innych krajow tej strefy. Naczelnym zadaniem polskiej polityki zagranicznej winno byc lobowanie w odleglym Waszyngtonie, przekonywanie zachodniej Europy, ze nastepnym zaborem Rosji po podporzadkowaniu sobie strefy buforowej beda oni sami. A w strefie tej powinno sie budowac jak najsilniejsze sojusze. Gospodarcze, polityczne i kulturowe, ze wszystkimi tymi krajami, z Bulgaria i Wegrami, z Rumunia i ze Slowenia, kiedys w przyszlosci z Chorwacja, z krajami baltyckimi, Ukraina i Gruzja. Oczywiscie polityka ta musi byc realizowana z umiarem i piarowskim zacieciem, skoordynowana, poparta konsultacjami w ramach rozszerzonej grupy wyszehradzkiej, w uzgodnieniu i wspolpracy z partnerami w zachodniej czesci UE. Nie ma wazniejszego celu i kierunku dla polskiej polityki zagranicznej.

  278. Jacobsky, 17.10. Aleś się bracie narobił! Taki upał a Ty bezmyślnie przepisujesz jakieś propagandowe brednie IPN. To męczące zajęcie, tym bardziej, że tego nikt nie czyta. To już historia i przez historyków będzie opracowana z detalami. Daruj sobie i drugim razem „better think, then ink”.

  279. JACOBSKY dal tekst swietnie rozwijajacy moje nieudane proby zarysu sytuacji przy Gierku. Czytalem i wypelnialem luki w pamieci. Z tym, ze ja dalej widze to macro z podrzedna rola Polski. To, co Gierek „nie rozumial”, „nie wiedzial”, „nie przewidzial” (czytaj kolonialny wasal – dyktator) bylo analizowane przez ekspertow MIT, Harvardu, Stanfordu i doradcow Reagana, i wlasciwie oceniane. Prognoza i dzialanie byly bezbledne. Technologia, szeroko opisana przez Jacobsky przyszla wlasnie stad. Japonia, Francja i GB mialy wszystko oblozone embargiem i na wszystko musialy dostawac zgode U.S. Oczywiscie byly samodzielne „knoty”, jak Berliett, ale polozyly sie szybko. Zeby rozluznic: kazdy autobus Berliett dwa razy dziennie jechal do zajezdni na regulacje wala napedowego. Departament Stanu non stop rozpatrywal wnioski z Japonii, Francji, GB na ucJACOBSKY dal tekst swietnie rozwijajacy moje nieudane proby zarysu sytuacji przy Gierku. Czytalem i wypelnialem luki w pamieci. Z tym, ze ja dalej widze to macro z podrzedna rola Polski. To, co Gierek „nie rozumial”, „nie wiedzial”, „nie przewidzial” (czytaj kolonialny wasal – dyktator) bylo analizowane przez ekspertow MIT, Harvardu, Stanfordu i doradcow Reagana, i wlasciwie oceniane. Prognoza i dzialanie byly bezbledne. Technologia, szeroko opisana przez Jacobsky przyszla wlasnie stad. Japonia, Francja i GB mialy wszystko oblozone embargiem i na wszystko musialy dostawac zgode U.S. Oczywiscie byly samodzielne „knoty”, jak Berliett, ale polozyly sie szybko. Zeby rozluznic: kazdy autobus Berliett dwa razy dziennie jechal do zajezdni na regulacje wala napedowego. hylenie embarga do Polski na wybrane systemy czy urzadzenia. Jak napisalem, sterowal tym rzad, zgodnie z idea likwidacji komunizmu i w nastepstwie – realizowanym planem Reagan – Papiez. Tak ladnie napisal Jacobsky: „Socjalizm byl dobry, tylko ludzie do niego nie dorosli. I dobrze sie stalo, ze sobie poszedl”. Oby – jego zwolennicy, o ktorych pisze Kadett – tez. Socjalizm zaplantowany przez kolonialiste, w imie interesow imperium.
    Ogromne uznanie mam dla Jacobsky’ego za material i jego wykorzystanie.

  280. Przepraszam, znowu mi sie popieprzylo kopiowanie.

  281. Do:Jakobsky

    Podobnie to widze.
    PRL to byla anomalia ekonomiczna na terenach okupacji sowieckiej.
    P.S.
    Poznalem Norwega 25 lat temu.
    Jego ojciec budowal zaklady mleczarskie w Polsce chyba w Warszawie.
    Ojciec Norwega bardzi chwalil sobie wysokie zarobki w PRL.

    Slawomirski

  282. Do:Ferdynand Wspanialy

    „uwazam, ze od czasu do czasu nalezalo by sie przejechac po nich jak po lysej kobyle”

    Czy Ferdynand Wspanialy to cowboy ?
    Czy Ferdynand Wspanialy potrafi wydoic byka?

    Slawomirski

  283. Szanowni Panowie Blogowicze,

    Kobiety , jak wiadomo łagodzą obyczaje!!!
    Do niedawna , w tym blogu, aktywnie uczestniczyła Pani „Magrud”.
    Wtedy , miałem wrażenie, że owa Pani jest równoprawnym „wojownikie” baaaardzo okopanych obozów przeciwnych. Faktem jest niezbywalnym, że będąc kobietą, dla tych co ją widzieli-piękną- samą istotą swojej kobiecości lekko „podkręcała” temperaturę
    niektórych szermierek słownych, czasami sprawiając wrażenie bojowniczki.
    Z ręką na sercu przyznaję, że czasami odnosiłem wrażenie, że Pani „Magrud” trochę miesza faktycznie.
    Po lekturze wpisów ostatniej odsłony na tym blogu, kiedy Pani „Magrud” odpuściła sobie na jakiś czas/mam nadzieję/ tą ZABAWĘ!!!! -dotarło do mnie, jak można się mylić we wnioskowaniu w ewidentnej zdawałoby się sytuacji.
    Tak naprawdę, to dopiero teraz temperatura skoczyła raptownie w górę. Okazało się, że Pani „Magrud” spełniała jednak tradycyjną kobiecą rolę -łagodzenia obyczajów. Biorąc na siebie część uwalnianych energii, w sposób naturalny rozładowywała sporą jej nadwyżkę. W końcu nie wytrzymała…

    „Wojenki” na tym blogu, są w zasadzie mądre inaczej. Kilku inteligentnych mężczyzn utknęło na zamierzchółej granicy PRL-owsko-III RP-owską i bez końca ciągną swoją „ustawkę” w imię CIĄGLE tych samych spornych kamyków , tworzących barierę nie do przebycia. Spór podsycają nakręcane idealizowane r4acje każdej ze stron, co powoduje skrajne napięcia. Wszyscy doskonale wiedzą, że żaden csystem społeczno-polityczny, nie składa się z samych tylko wad czy ideałów. Ileż pożytku mogłoby być dla młodszych pokoleń z życzliwie przeprowadzonej, z uczciwym nasawieniem dysputy na miarę blogu o TAMTYM, w ramach pogłębiania naszej , Polaków świadomości społeczno-politycznej. Debata, mogłaby pozwolić na dokładne przeżucie i przełknięcie tego tematu, który wyraźnie się zaciął i tworzy coraz ostrzejszy stan zapalny. Czy , nas Polaków stać na takie zmierzenie się z tym silnie dzielącym średnie i starsze pokolenia, żeby wszyscy osiągnęli dzięki temu katharsis- twórcze i uwalniające od niezawinionych przez kogokolwiek z wojujących win, jakimi się nawzajem okładają. Wpisy stworzone z samych epitetów wysokiej „klasy” są obrazem bezsensownej matni, w jakiej blogowisko utknęło.
    Nie czuję się powołany do tego, żeby Szacownym Blogowiczom, którym nie brakuje inteligencji i doświadczenia cokolwiek doradzać, czy sugerować. Łatwo mogę sobie tą wojowniczą atmosferę przełożyć na POLSKI, cynicznie ucząc się na tym, blogowym skraweczku naszej realności, że nasz naród jest taki, jak o nim inni mawiają. Niereformowalność takiej mentalności, może okazać się dla mnie, jako obserwtora namacalnym faktem, co racjonalnie wkalkuluj ę w koszty bycia Polakiem…

    Wszystkich Serdecznie Pozdrawiam, niczego nie sugeruję, do niczego nie przekonuję, ot, kilka refleksji z bywania na blogowisku,
    Sebastian

  284. Jacobsky pisze: 2009-07-18 o godz. 15:32

    ‚Bo przy tym calym “cudzie inwestycyjnym” podstawowe pytanie nadal pozostaje: co zwykly obywatel peerelu mial z tego cudu ?’

    Pomimo twoich ironicznych komentarzy pod moim adresem mam pozytywna opinie bo zdarza ci sie wprowadzac logiczny argument do dyskusji.

    Co obywatel PRLu mial z tych inwestycji ? Mial bardzo duzo.

    Konin 1300 MW, Kozienice 1760 MW, Belchatow 4400 MW. Od czasu Belchatowa nie wybodowano any jednej electrowni. To jest prawie 25 lat bez jakiejkolwiek inwestycji energetycznej.

    Co by to bylo gdybysmy musieli kupowac te energie. Byla by dostepna z sieci UE, ale bylaby znacznie drozsza. W UE duza porcja energii elektrycznej pochodzi z elektrowni atomowych. Koszt produkcji energii z elektrowni atomowych jest prawie 2 razy wiekszy w porownaniu z elektrowniami weglowymi. Pozatym nie sprzedali by nam po cenach rownym kosztom.

    Dzisiej koszty Gierkowskich inwestycji bylyby nastepujace, Konin $3.5 mld, Kozienice $4.75 mld, Belchatow $11.88 mld. To juz jest ponad $20 miliardow. Z Huta Katowice, Portem Polnocnym, …. i innymi Gierkowskimi inwestycjami potrzebowali bysmy dzisiej okolo $45-50 miliardow.

    A fatem jest, nawet przed obecnym kryzysem polski rzad nie posiadal ani grosza oszczednosci a majac $200 mld dlugu bylo by bardzo trudno pozyczyc. Bez Gierkowskich inwestycji obecny polski dlug bylby znacznie wiekszy.

    Inwestycje w infrastrukture i przemysl ciezki placa przez nastepne 25-40 lat. (i nawet dluzej). Nie nalezalo sie spodziewac ze w czasie budowy obywatele PRLu juz mieli cos z tego zyzkac. Co za absurdalny pomysl, typowa solidarnosciowa niewiedza.

    Jednakze w latach 70 byl to olbrzymi wysilek. Miedzy innymi kosztowalo to nas ograniczeniem konsumpcji co bylo powodem powszechnego niezadowolenia.

    Wszyskie Gierkowskie inwestycje byly oparte o Polska Mysl Techniczna.
    A dzisiej … cha, cha, czy cos z tego zostalo ??? Polska obecna ‚mysl techniczna’ to modly i zebractwo. Tylko dzieki Uni istniejemy.

    Gierek ‚chcial dobrze a wyszlo mu zle’. Przeliczyl sie z mozliwosciami kraju
    ale nastepne pokolenia na tym zyskaly. Wszyskie Gierkowskie inwestycje pracuja do tej pory. Tania energia jest jedna z atrakcji dla zagranicznego inwestora.

  285. Jacobsky 17.10
    Ten pracowicie przedrukowany przez Ciebie artykulik nie jest warty przeczytania. Specjalnie siegnąłem do dorobku doktora Andrzeja Krajewskiego aby zapoznac sie z jego dorobkiem i okazało sie, że w Mówia Wieki ( czyli popularno – naukowym pismie HISTORYCZNYM NIE PODAŁ ŻADNEGO ŻRÓDŁA SWEGO BADZIEWIA. Takie bzdety moze pisdac jakis dziennikarzyna, ale nie doktor nauk historycznych ! Ani jego opios inwestycje „gierkowskich ” nie został podzielony na infrastrukturalne ( linia weglowa, port pólnocny, elektrownie, Wiisłostrada Trasa Ł , Zamek Krolewski , gierkówka, trasy szybkiego ruchu na Ślasku i w okolicach Poznania, Krakowa etc etc , a z drugiej strony inwestycji licencyjnych, które miały spłacsać kredyty. Gdybyś naprawdę chciał uczciwie przestawi c ekonomiczne skutki dekady Gierka, powinieneś siegnąc do publikacji profesora SGH Pawła Bożyka , który opublikował bardzo duzo artykułow i ksiązek na ten temat. Oczywiściue masz prawo go skompromitowac i ośmieszyć, jeżeli pisze nieprawdę. Spróbuj !
    Nie masz najmniejszych szans !

  286. @Jacobsky
    Przeczytałem dokładnie. Jutro Ci odpiszę szerzej, upał wyssał ze mnie ochotę do życia. Zastanawia mnie – ile ton grochu trzeba będzie jeszcze użyć do rzucania o tę ścianę płaczu..?

    Zadałem niedawno retoryczne pytanie: czy agenci wpływu nie mają wakacji? Z jednym z nich nie podejmę polemiki, choćby napisał, że Gierek zostawił kraj mlekiem i miodem płynący (patrz „Przerwana dekada”).

    Pozdrawiam

  287. Mam pytanie

    Czy jezyk lizakowych ludzi jest do zaakceptowania na blogu?

    Slawomirski

  288. @Jakobsky (z dn. 18.07.2009 h: 17.10.)

    Abstrahując od wszystkich dowodów „za” i „przeciw” (Twoich i Twych adherentów) – praktyka „coś” tam, udowodniła (a to Marks anty-komuniści z tego Blogu, młody Marks !!!) – musisz przyznać, że panna „S” i jej wszelkie „mutacje” – praktyczne i mentalne, też mają (bo muszą – innej drogi tu nie może być) rodowód post-komunistyczny. Ona sama w sobie była ruchem na wskroś komunistycznym (jak to Marks pisał za Heglem: sama w sobie i sama dla siebie).
    A to co przytaczasz w swym wpisie – bez względu na „zgadanie się” z nim lub „negacją” – to czysty „millenaryzm”. I wybiorczość pamięci ludzkiej. Tak samo było m.in. z Jezusem, jego dzialalnością, Mahometem etc. A poza tym – nasze życie jednostkowe wymaga tego aby pamięć zachowywała elementy pozytywne: tylko masochista dręczy pamięć swoją i „innych” rzeczami przykrymi, nie-pozytywnymi itd. Takich trzeba leczyć. AS takich na tym blogu widać ostatnimi czasy „co-nie-miara”.
    Pozdrawiam – mogę być nihilistą (nie uważam tego za obelgę – wolę to niźli samooszukiwanie się + dęte uzasadnienia o moralności, patriotyzmie – a co to jest dzisiaj ? – miłości ojczyzny i temu podobnych „pierdołach”).
    WODNIK53

  289. Dziwny jest mikrokosmos niektorych blogujacych (czyt. buogujacych) w blogosferze, ktorym poprawnosc polityczna wydaje sie absurdalna.
    MA
    PS
    Nie oczekuje jednak darmowego biletu wstepu do Grupy Trzymajacej sie Razem lub podgrupy Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. Zaloty nazywajacego sie Wspanialym zawieraja potrawy mi niezbyt znane i raczej niesmaczne; chociaz jest takie powiedzenie: przez zoladek do serca, jednak nie z flakami i olejem trzeciego juz tlo(u)czenia brak jakichkolwiek szans. Dziekuje jednak za podjeta probe i mam nadzieje, ze pracujac nad soba ww grupach FW podejmie rzeczowa dyspute.

  290. Jacobsky pisze: 2009-07-18 o godz. 15:32

    ‘Bo przy tym calym “cudzie inwestycyjnym” podstawowe pytanie nadal pozostaje: co zwykly obywatel peerelu mial z tego cudu ?’

    Patrzac tylko na elektrownie, pamietam ze Belchatow oddano o uzytku w 1985. Razem z Koninem i Kozienicami (w uzytku od lat 70 tych) polska energetyka wzbogacila sie o 7460 MW.

    Gdyby tych elektrowni nie bylo Polska musiala by kupic energie od Uni.
    Przecietna europejska cena za energie elektryczna w 2008 byla $0.17 za kilowatt-gadzine.
    (W 2008 najtansza energia elektryczna na swiecie byla w Australii i RPA, okolo $0.06 za kilowatt-godzine).

    Na podstawie europejskich cen, od 1985 do konca 2008 te trzy elektrownie zaoszczedzily Polsce $186 mld (po cenach historycznych) lub $253 mld (w obecnych 2008 dollarach). Kazdy obywatel zyskal $6700.

  291. do Slawomirski pisze:

    2009-07-18 o godz. 18:40

    To mnie naprawde cieszy, bo najwyzszy czas, aby wskazac lizakowym ludziom alternatywe. Oni nie potrafia sie cieszyc, potrafia jednak odczuwac La Haine. Ide dlatego jutro na Gerarda Dépardieu i Fanny Ardant; piekni ludzie i maja cos do powiedzenia. Warlikowski ma dobre recenzje w Awinionie; czesc ciekawych tekstow (A)ppolonii pochodzi z opowiadan Hanny Krall. Oczywiscie wole takie towarzystwo od lizakowych postaci, zdolnych do li tylko kolokwialnego jezyka. To znaczy, ze nerwy im puszczaja lub tak naprawde nie maja nic do powiedzenia, powtarzajac swe tesknoty o PRLu, ktorego najwiekszym zlem bylo oglupianie i wreszcie oglupienie ludzi. Masz racje, grupa lizakowa jest na szczescie nieliczna. Spotykalem tych prawdziwych Polakow i prawdziwe Polki przez wiele lat i doskonale wiem jak gniecie ich trauma.
    Pozdrawiam.
    MA

  292. do Slawomirski
    O powstaniu trudno mi mowic, bo wielu moich bliskich go po prostu nie doczekalo. Dlatego wspomne dwu pisarzy: Mauriaca i H. de Monthérlant; wbrew pozorom pisali o tym samym, chociaz pochodzili z roznych przestrzenii.
    MA

  293. W blogosferze mozna znalezc rowniez takie niedorzecznosci:

    Znakomity wpis ukazujący ignorancję goebbelsowskich metod pomiatania własną przeszłością, Ojczyzną i pluralizmem.
    Tylko prostactwo potrafi podcinać gałąź przeszłości, na której siedzi.
    Oznacza to, że wcześniej lub później spadną na łeb, na szyję.
    A doświadczony wstrząs mózgu nie przywróci im rozumu.
    Szkoda tylko, że takie intelekktualne zera starają się nam imponować kosztem szkód wyrządzanych krajowi.
    Widmo zapiekłego idiotyzmu krąży nad nami.
    W miarę dojrzewania wina powstałe szumowiny pójdą na dno.
    MA
    PS
    Chodzi o biale, rozowe, czy czerwone wino? Proponuje zaczac od rozowego.

  294. do zappatist pisze:

    2009-07-18 o godz. 14:06
    Szalony Pana krok jest prawdopodobnie figlem klawiszowym, przepraszam za porownanie, samo sie napisalo. Pana slowa do blogujacego kolegi przypominaja mi protokoly z zebran partyjnych (oczywiscie PZPR). Prosze jednak dalej dopingowac kolezanki i kolegow z blogosfery, bo warto przeciez kontynuowac debate na poziomie o samozawaleniu sie starego poorzadku. Coz, taka jest historia. Rzymianie tez sie nie przejmuja. Pozostaly po nich przynajmniej architektoniczne cuda, w ktorych dzisiaj odbywaja sie ciekawe koncerty.
    Z powazaniem.
    MA
    Moze w miejsce faux pas pas de deux?

  295. do Teresa Stachurska pisze:

    2009-07-18 o godz. 11:30

    Spojrzalem w lustro, lecz tylko przy goleniu, faktycznie nic ciekawego. Dlatego prosze sie ograniczyc li tylko do moich wpisow. Pani nie raczyla zauwazyc moich skromnych prob nawiazania kontaktu z Pani przyjaciolka, tak pielnie piszaca o maju. Nie reagowala na rocznice Bauhausu, mogaby nam wiele opowiedziec i wytlumaczyc przynajmniej, dlaczego go tak sponiewierano w PRLu. Wiem, ze moglaby, bo uczylem kiedys studentki architektury.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Tekstolodzy nie patrza na twarze piszacych i najwyzsy czas, aby odejsc od konwencji, co autor(ka) mial(a) na mysli lub co gorsze, jak wyglada.

  296. do wiesiek59 pisze:

    2009-07-18 o godz. 11:54
    Jak to w sieci, pelno dziur. Wsrod przez Pana wymienionych bylych prac. Stasi sa rowniez zwykli policjanci lub urzednicy ujawnieni jako byli TW; ci oczywiscie udadza sie do Arbeitsagentur,a po roku lub dwu do JobCenter. Zapewniam Pana, ze pragmatyzm niemiecki w tej materii jest dosc ograniczony. Usmiechem historii jest fakt, ze wielu z nich pracuje przy wyszukiwaniu bylych TW lub pracownikow Stasi.
    Z powazaniem.
    MA

  297. Przykazania Leszka Kołakowskiego

    Po pierwsze przyjaciele.

    A poza tym:

    Chcieć niezbyt wiele.

    Wyzwolić się z kultu młodości.

    Cieszyć się pięknem.

    Nie dbać o sławę.

    Wyzbyć się pożądliwości.

    Nie mieć pretensji do świata.

    Mierzyć siebie swoją własną miarą.

    Zrozumieć swój świat.

    Nie pouczać.

    Iść na kompromisy ze sobą i światem.

    Godzić się na miernotę życia.

    Nie szukać szczęścia.

    Nie wierzyć w sprawiedliwość świata.

    Z zasady ufać ludziom.

    Nie skarżyć się na życie.

    Unikać rygoryzmu i fundamentalizmu.
    Przykazania Leszka Kołakowskiego

    Po pierwsze przyjaciele.

    A poza tym:

    Chcieć niezbyt wiele.

    Wyzwolić się z kultu młodości.

    Cieszyć się pięknem.

    Nie dbać o sławę.

    Wyzbyć się pożądliwości.

    Nie mieć pretensji do świata.

    Mierzyć siebie swoją własną miarą.

    Zrozumieć swój świat.

    Nie pouczać.

    Iść na kompromisy ze sobą i światem.

    Godzić się na miernotę życia.

    Nie szukać szczęścia.

    Nie wierzyć w sprawiedliwość świata.

    Z zasady ufać ludziom.

    Nie skarżyć się na życie.

    Unikać rygoryzmu i fundamentalizmu.
    Przykazania Leszka Kołakowskiego

    Po pierwsze przyjaciele.

    A poza tym:

    Chcieć niezbyt wiele.

    Wyzwolić się z kultu młodości.

    Cieszyć się pięknem.

    Nie dbać o sławę.

    Wyzbyć się pożądliwości.

    Nie mieć pretensji do świata.

    Mierzyć siebie swoją własną miarą.

    Zrozumieć swój świat.

    Nie pouczać.

    Iść na kompromisy ze sobą i światem.

    Godzić się na miernotę życia.

    Nie szukać szczęścia.

    Nie wierzyć w sprawiedliwość świata.

    Z zasady ufać ludziom.

    Nie skarżyć się na życie.

    Unikać rygoryzmu i fundamentalizmu.

  298. do Feliks Stychowski pisze:

    2009-07-17 o godz. 22:24
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nie zrozumielismy sie chyba, chodzilo mi o jezyk poetow, moze niektorych redaktorow lub politykow. Do nich naleza bez watpienia Cohn Bendit i Joschka Fischer ( nie mylic z poetami; uwaga oczywiscie nie dla Pana). Od Schmidta najbardziej elokwentni politycy po lewej stronie. Cohn Bendit jest popularny w Niemczech, ma swoj programm w TV, obecny jest w mediach i w polityce. Jego przejscie do PE bylo planowane i omowione na wielu zjazdach Zielonych. Po prostu w Niemczech nie bylo miejsca dla dwu Alf. Prosze zauwazyc, ze w Partii o przewadze kobiet rzadzili dwaj mezczyzni. Pora najwyzsza, aby to zauwazyli woborcy. Pan raczyl zauwazyc, ze Joschka Fischer odszedl na polityczna emeryture i slusznie, bo z pisania ksiazek nie da sie wyzyc i utrzymac willi w berlinskiej dzielicy Geunewald. Warto jednak przeczytac ksiazki obu. Znam ich ze spotkan przedwyborczych, bo przeciez tak naprawde, to caly projekt ruchu alternatywnego stworzyli oni obaj z Petra Kelly i chwala im za to (pominietych przepraszam, bo ich zwolennicy beda sie czepiac i szlusznie). To tak jak z Dostojewskim, jeden wystarczylby za cala literature europejska. Prosze mi to porownanie rowniez wybaczyc; Jesli chodzi o Dostojewskiego, to wystarczylby. Ciesze sie, ze zgadzamy sie co do Sorbony. Ciesze sie tym bardziej, bo jej nie skonczylem, ba nawet nie zaczalem, a mialem taki zamiar. Romantyzm europejski otworzyl droge wspolczesnosci. Zieloni zneutralizowali komunistow i otworzyli droge , po latach,APO ( opozycji pozaparlamentarnej) do wladzy ruchom alternatywnym. Trwalo to pare lat, gdy wielu zrozumialo, ze rzucanie kamieniami juz nie wystarczy, a rafowanie jest bez NRD i pomocy bloku wschodniego, bez sensu. Dzisiaj mozemy machac rekami i recami, w zaleznosci od tego, co nam wyroslo. Ideologie ciaza mi. Idea mozna sie natomiast zachwycac, a polityka to jest niestety codzienna zmudna praca. Szkoda ze lizakowi ludzie tego nie rozumieja. Wierza w fakt zmian politycznych, w nieodzowne odejscie rzadzacych i tak jest dobrze. Szkoda jednak, ze nie wierza w swoje odejscie ze sceny politycznej na zasadzie, ze Balcerowicz musial odejsc: tak przeciez wielu z nich krzyczalo i powtarza po dzien dzisiejszy. Rotacja w Polityce jest niezbedna i zmiany utrwalaja nawet kulawa demokracje.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Prosze rowniez uwierzyc w rpzypadek czesto rzadzacy zdarzeniami, bo nie tylko zaplanowane ruch sie sprawdzaja. Wedlug niektorych, my tez tu jestesmy celowo.

  299. Psycholodzy czesto opisuja zjawisko déjà vu, proponuje, jesli tu tacy sa, zastanowic sie nad zjawiskiem déjà dit; tyczy scczegolnie wspanialego.
    MA

  300. Inflacja… Inflacja słów.
    Nie ma na czym oka zawiesić.

    (Nie dotyczy wpisu Gospodarza.)

  301. Niewierzący a.p. jako jedyny zainteresował się ekonomicznym losem naszych węgierskich bratanków. Jednakowoż Węgrzy przodowali pod względem liczby samobójstw na 10 tys. mieszkańców od dziesiątków lat. Przebieg transformacji nie jest tego powodem. A był on bardziej burzliwy niż w Polsce. Kilkakrotnie górę brał populizm, deficyt budżetu niebezpiecznie rósł, gospodarka rozgrzewała się do czerwoności, często na kredyt. Ostatnio deficyt przekroczył 10 procent, więc potrzebna była gwałtowna i bolesna korekta. Liberałowie nie trzymali mocno kierownicy w dłoniach, inaczej niż w Polsce. Stąd od ponad roku gospodarka węgierska kurczy się, forint słabnie, stopa procentowa są bardzo wysokie, bezrobocie rośnie, wzrost produkcji i PKB ewentualnie powróci w roku 2011 – w tym regionie jedynie Rosja ma obecnie gorsze wskaźniki. Tymczasem Polska, jak wiemy z gazet i raportów (Diagnoza Społeczna) przeżywa “szczęśliwą dekadę”.

    Nawet pani Stachurskiej szczeka widac opadla po opublikowaniu tego raportu („Polityka” nr 29, s. 28). A moze tymczasem grzebie w statystykach i nas czyms rewelacyjnym jeszcze zaskoczy.

    Myli się również JG ( http://passent.blog.polityka.pl/?p=587#comment-118100 ), kiedy pisze, że Węgrzy nie mają kościoła katolickiego, ani RM, czyli ksenofobia narodowa i rasistowska jest im nie znana. JG widać gazet nie czyta. Mają oni tego więcej niż Polacy. Ale przecież JG najlepiej zna się na demokracji i na wielu jeszcze innych sprawach.

    A teraz coś na temat farmaceutyki, bo mnie Sławomirski napiera:

    http://www.youtube.com/watch?v=tl1EW094Oj4

  302. do @wiesiek59

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=587#comment-118411

    Następców wymienionych gigantów określą … nasi następcy.

  303. http://www.anonimus.com.pl/psg.html :

    Jacek Kuroń w „Przekroju” o sobie i władzy:
    „Przedtem byłem po prostu gówniarzem, zaś po roku 1989 powinienem być odpowiedzialnym ministrem, a zachowywałem się jak zakompleksiony ekonomista, który małpuje liberalny kapitalizm.
    To jest, oczywiście, moja wina i mój rachunek. Władzy nie wolno nie umieć, a ja nie umiałem.
    I jak dziś władza mówi, że ludzie są winni, to doskonale wiadomo, że winna jest władza”.

    Jerzy Maciąg: Obraz Polski A.D. 2000, nr 2/2002, str. 30
    Wzrost sfery ubóstwa – Geografia poziomu życia – Wydatki gospodarstwa domowego – Kwestia mieszkaniowa – Ochrona zdrowia – Oświata – Kultura i sztuka

    Pięćdziesiąt cztery procent obywateli z rodzin, w których poziom wydatków był niższy od minimum socjalnego i 8 proc. pozostających na poziomie minimum egzystencji, z pewnością bilansuje rok 2000 negatywnie. Tak wynika z publikacji pt. „Warunki życia ludności w 2000 r.”, wydanej w listopadzie 2001 r. przez Departament Warunków Życia Głównego Urzędu Statystycznego. Szczegółowe, zespołowe opracowanie pod redakcją Marii Daszyńskiej, pozostawia przygnębiające wrażenie. Niby wszyscy bowiem – no, prawie wszyscy – wiedzą, że w latach 90 z roku na rok pogarszały się warunki życia materialnego i duchowego społeczeństwa, rosło bezrobocie, zmniejszało się spożycie artykułów żywnościowych i przemysłowych, malał dostęp do opieki lekarskiej i kultury, ale czym innym jest prawda podawana w postaci sieczki informacyjnej w środkach masowego przekazu (przy tym opakowana w kolorowe i błyszczące klipy i spoty, odsłonięcia i wręczania, pokropki i pyskówki, kwesty i bale), a czym innym konfrontacja z nieubłaganą wymową liczb, świadczących o powolnej , ale konsekwentnej degradacji cywilizacyjnej szerokich rzesz społeczeństwa.

  304. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jacobsky – pisze

    „Potem, gdy po roku 1973 w państwa wysoko rozwinięte uderzył kryzys naftowy i dotknęła je recesja” itd. itp …

    A gdzie jest kot pogrzebany?

    „Oczywiscie kryzys lat 1970-1980 kojarzy nam sie z tak zwanym kryzysem naftowym. Ten jednak byl tylko konsekwencja odejscia USA od pelnej wymienialnosci dolara na zloto po okreslonym kursie ( okolo 33 USD/oz ). Decyzja producentow ropy o podniesieniu ceny tego surowca nie byla niczym innym jak powiazaniem ceny ropy z cena zlota ( okolo 6 -10 barylek ropy za uncje zlota) w celu przeciwdzialania efektowi dewaluacji dolara (cena uncji zlota skoczyla wtedy od >> 33 USD /oz do okolo 800 USD/oz).
    Aby zobaczyc na czym polega owa zasadnicza zmiana polityki gospodarczej spojrzmy na >> http://bobolowisko.blogspot.com/2009/07/gdzie-jest-pies-pogrzebany.html

  305. do Logos Amicus pisze:

    2009-07-19 o godz. 01:50
    Dla”zawieszenia” oka sa specjalne strony, troche cierpliwosci i w tym blogu spotkamy sie z neglizem intelektualnym. Tak naprawde, to szkoda Pana oczu.
    Z powazaniem.
    MA

  306. Delegatura IPN na blogu znowu ruszyła do boju ! Niestety wpisy profesora MAtołka z PZPR, uczącego studentki architektury, Blind Observera i Sławomirskiego dowodzą po raz kolejny, że zawrotna czkawka ilości wpisów jest odwrotnie proporcjonalna do ich jakości !

  307. Jak tak dalej pójdzie Profesor MAtołek ( ten od studentek architektury ! czyżby w jakiejś żeńskiej szkole ?) zajmie na naszym blogu miejsce Leszka Kołakowskiego.
    Profesor Matołek ( dla przyjaciół MA, czytaj „emej” ) jako wielki erudyta wie nawet kto to jest Depardieu i co to był Bauhaus ! Pewnie przeczytal w Wikipedii !

  308. tel. obserw.
    Jest chyba tak jak sobie myslalem. Wychodzi mi , ze powinienem Cie spytac czy Ty przypadkiem w soboty wieczorem nie sluchasz Daniego Marksa od 8 do 12 na 91.1. Jezeli odpowiedz brzmi tak , to jestesmy w domu , jezeli nie , tez dobrze.Pozdrawiam.

  309. Do moderatorów

    Dlaczego mój wpis nie został opublikowany na blogu?

  310. @G.OKON
    Kopiowanie własnych myśli uznać trzeba ze wszech miar za godniejsze od kopiowania cudzych (patrz: bogaty wybór tekstów piosnek rewolucyjnych wiecznie skrzywionych do nutek powracającej melodyjki).

    W kwestii odejścia na stałe do Historii autorów tych tekstów polecam:

    http://www.youtube.com/watch?v=AhNRz6FC27w

  311. PRL stanął im ością w gardle

    Faktycznie, przedstawianie różnych punktów widzenia na tę samą sprawę jest niezwykle cennym podejściem. Wszakże pod jednym warunkiem, że nie używa się do tego celu własnej armii. Wówczas po prostu traci się wiarygodność i wiadomo, że dyskuja staje się formalną i jednostronną. My Polacy na razie zachowujemy jeszcze resztki tej przyzwoitości. Natomiast nasi mili oponenci z Wielkiego i Nowego Kontynentu zatracili tę wartość zupełnie na rzecz politycznej skuteczności. Tak dalece, że skarżą nawet swojego Prezydenta o brak legalności mandatu do sprawowania tego urzędu. Takie zachowanie jak się można się domyślać nie jest przejawem rasowych nienawiści ksenofobii. No cóż, my jednak nie będziemy ich pouczać jak mają żyć i realizować swoje ambicje. Jednakże przy założeniu , iż te skłonności nie będą naruszać naszych interesów. Bowiem powszechnie wiadomo, że ta metropolia jeszcze nikomu nie pomogła jeśli nie miała w tym własnego interesu. Zatem my jej propagandy nie potrzebujemy, albowiem wystarczająco doświadczyliśmy własnej.

    W „cuda inwestycyjne” żaden socjalista raczej nie wierzy. Używanie tej przenośni w warunkach realnie zapóźnionego kraju i rozbitego przez dwie wojny światowe oraz 150 lat rozbiorów świadczy jedynie o ogromnym wysiłku, wręcz heroicznym, całego narodu dla odbudowania i zbudowania podstaw normalnie funkcjonującego państwa.
    Mówiąc o PRL-u każda nowa elektrownia likwidowała ciemności na wsi i wprowadzała postęp w mieści. A ja coraz rzadziej musiałem borykać się z dokuczliwymi przerwami w dostawach prądu , kiedy wieczorami musiałem odrabiać lekcje. Stąd każde wyłączenie prądu było kwitowane przeze mnie wyrazami dezaprobaty a jego pojawienie się objawiało się u wielu Polaków wyrazami radości,co posiadało swoisty wyraz cudu.
    Były kraje , jakie w swej historii nie miały dramatycznych przejść Polski, które powiedzmy wprost na krwawych wojnach zbiły suty szmal. Dzisiaj zestawianie tych krajów z nami jest logicznym nonsensem i moralną niegodziwością. Takie stawianie sprawy jest szczególnie niemiłe gdy dotyczy to tych , którzy wyrwali się z polskiej biedy kierowani wygodnictwem i chęcią życia w luksusie niewypracowanym przez siebie.Zatem ja osobiście nie mam zamiaru korzystać z tego rodzaju wzorców moralnych niewiele mających mi do zaproponowania,poza brutalnością i bezwzględnością.To nie ta szkoła jazdy drodzy panowie.

    Dlatego stosowanie porównań winno być uczciwe i obiektywne z zastosowaniem kontekstu warunków , okresu porównań i państw, których ono dotyczy. Przecież Polska i ZSRR należały do jednych z najbardziej poszkodowanych krajów zarówno w sile żywej jak i materialnych zniszczeniach. Wpisując to w polskie tło zapóźnień szlacheckiej Polski i rozbiorowej degradacji Polski oraz braku korzyści jakie odnosiły inne imperialne kraje europejskie, pozycja startowa naszego kraju po IIWS światowej była nieporównywalna w sensie negatywnym z innymi krajami. Jak z powyższego wynika stosowanie prostackich uproszczeń ma wymiar kłamstwa politycznego, tym bardziej przykrego, że uposzechnianego przez polskojęzycznych obywateli pozornie sprzyjających nam państw o imperialnych ambicjach.

    Dlatego, to co oni nazywają normalnym, jest w gruncie rzeczy działaniem nienormalnym obliczonym na deprecjację i paraliżowanie Polski i Polaków. Nam historia nie pozwoliła mieć wszystko naraz i sznurek snopowiązałkowy i papier toaletowy i nowe fabryki, szpitale,szkoły, teatry i tym podobnych osiągnięć, które my w gruncie rzeczy nazywamy cudem cywilizacyjnym po 50 latach funkcjonowania Polski Ludowej.

    Po 30 latach opętańczej „Solidarności” zlikwidowano kilkanaście tysięcy zakładów pracy ,ca 5 tysięcy szkół, setki przedszkoli, dziesiątki jednostek wojskowych, przed kamerami tv niszczono samoloty bojowe. Nie zbudowano praktycznie żadnego szpitala, a wręcz odwrotnie cały czas zamierza się je przekręcić na prywatne jednostki, by móc zarabiać na ludzkim nieszczęściu. Nie słyszałem o powstaniu nowego teatru, muzeum, opery, czy też wyższej uczelni z prawdziwego zdarzenia, nie mówiąc o tych prywatnych karłach, o żenującym poziomie i służących nabijaniu prywatnych kont a nie umysłów młodzieży.

    Wracając zaś do budowy elektrowni to wypada powiedzieć, że ostatnie ustalenia szczytu G-8 o likwidacji efektu cieplarnianeg poprzez rewolucyjne ograniczenie zrzutów gazów emitowanych do atmosfery jest działaniem tyleż sensownym, ileż i bezwzględnie uderzającym w najsłabsze gospodarki w tym i polską.Powiedzmy jasno do tego negatywnego zjawiska doprowadziły kraje najbardziej uprzemysłowione i one muszą ponieść największy wysiłek w jego eliminacji. Także przestawienie energetyki z zasilania węglem na rzecz elektrowni atomowych jest najbardziej realne dla potęg przemysłowych i one też odniosą największe korzyści z ich zbudowania i eksploatacji. Natomiast największe straty z powodu zamknięcia kopalń poniosą gospodarki takie jak Polska. Także Polska będzie musiała zlecić budowę elektrowni atomowych potentatom przemysłowym,którzy dodatkowo zarobią na tych inwestycjach, a my się zadłużymy powyżej uszu. Jak więc widzimy polityka G-8 służy im samym, a na otarcie łez obiecują kilkadziesiąt milionów głodującym.

    Kontynuując prawicową złośliwość zadaje się obłudne i paskudne pytanie co z tego cudu gospodarczego PRL-u miał szary obywatel.Wypada więc odpowiedzieć uczciwie, że miał to co teraz mu odebrano. Miał zatem pracę i poczucie bezpieczeństwa czego teraz pozbawiono go, wysyłając miliony na bezrobocie i kolejne miliony na emigrając zarobkową.Wówczas pracował na siermiężną ale własną Polskę, dzisiaj natomiast tyra na cudzy luksus.A przecież wiadomo, że lepiej mieć domek mały, ciasny ale własny, niż egzystować w cudzym holu, nawet najpiękniejszym.

    Słusznie zauważa się ,że Polacy mieli uzasadnioną dumę z rezultatów własnej pracy i poczucie pokoju, i spokoju po zakończonej wojnie oraz świadomość bezpieczeństwa na jutro.To bardzo dużo,bowiem kapitalizm nie potrafi dać takiego luksusu. Należy podkreślić,że nie wszystkich satysfakcjonuje stan posiadania zadrukowanych papierków w banku,bowiem jak praktyka dowodzi , mogą one narzuconą umownie wartość stracić z dnia na dzień, nie przedstawiając sobą nawet walorów papieru toaletowego. Z tej też przyczyny muszą być inne wartości ze sfery nadbudowy, których nie można ani kupić, ani też sprzedać , wartości nie podlegające dewaluacji.

    Oczywiście nowe siły chcąc budować wartość pieniądza starają się deprecjonować takie pojęcia jak uczciwość, miłość, patriotyzm, suwerenność, niepodległość. Obawiam się jednak, że to działanie wraz z importowaniem do nas chłamu kulturowego skazane jest na porażkę. Mamy za sobą historię 2 tysięcy lat i nie da się jej zastąpić kilkusetletnią tradycją rozbójniczego państwa, w którym wielu obywateli poszukuje swych rzeczywistych korzeni, którym nie wystarcza już formalna przysięga na wierność gwiaździstemu sztandarowi.

    To, że szynka ludzi bardziej cieszy niż szyny, jest tak oczywistym jak fakt, że Kraków zbudowano. Żeby żyć trzeba jeść i od tego procesu uciec się nie da. W naszych kosztach wyżywienie zazwyczaj waha się granicach ca 70% globalnych wydatków. Oznacza to,że kapitalizm niewiele zmienił w zakresie naszej struktury spożycia i , że biednymi jesteśmy nadal, nie mogąc większych kwot kierować na spożycie artykułów pochodzenia przemysłowego. Będąc przy szynce należy nadmienić, że nawet w czasie stanu wojennego szynka gościła zawsze na polskich stołach , czego dowody w postaci zdjęć wysyłanych na Zachód tamże można znaleźć. A nie jestem pewien do końca czy dzisiaj na wszystkich polskich stołach można znaleźć szynkę, bowiem jest mi wiadomo, że na wielu niekiedy brakuje zwykłego chleba,o czym tragicznie świadczą głodne polskie dzieci w szkołach. Jest to haniebny wstyd jaki polski kapitalizm sprawił swemu narodowi.

    Teza, że budowa huty w PRL-u niczym nie różniła się od budowy huty w kapitalistycznym systemie jest tylko z pozoru słuszna. Abstrahując od celów technicznych , które były identyczne w obu systemach i celów ekonomicznych, o jakich dyskutować można,to podstawowy cel polityczny był diametralnie różny. W socjalizmie huta była miejscem pracy dla człowieka, jego rozwoju i źródłem utrzymania. Czyli komunistycznej hucie przyświecały cele ze sfery nadbudowy. W kapitalizmie nie liczy się człowiek, ponieważ wiodącą jest konieczność generowania zysku, a jeśli zysku nie ma zwalnia się człowieka. Ot i wszystko, ale jakże fundamentalna różnica. Różnica w lekceważącymstosunku do człowieka i bałwochwalczym odnoszeniu się do kapitału, który w okresie kryzysu jest bezwzględnie weryfikowany, by udowodnić, że ludzki wysiłek minionych lat został bezsensownie zmarnowanym.

    Trudno jest mówić obecnie o o eskperymentalnym poletkacjh neoliberalnych, kiedy po zdławieniu Układu Warszawskiego nowy system różnorodnie wycieniowany w zasadzie funkcjonuje wszędzie poza nielicznymi przypadkami. Przy czym wypada zaakcentować, że dobrze jeszcze nie rozwinął skrzydeł neoliberalizm by awaryjnie lądować z podłamanymi piórkami. A klęska ta została spowodowana militarystycznymi ambicjami i chęcią dominowania nad światem. Przemysł zbrojeniowy jest to dział gospodarki narodowej mogący być w pewnym sensie inspiratorem poczynań gospodarczych ale na długą metę destabilizuje on równowagę rynkową ponieważ z tej sfery wypływa ogromna ilość pieniądza nie znajdującego na rynku pokrycia w towarach konsumpcyjnych. Krótko mówiąc przeciętny obywatel czołgu nie kupuje.

    Nie można się zgodzić z propagandowym założeniem, że w PRL-u ludzie nie mieli wpływu na dystrybucję środków czy redystrybucję dochodu narodowego.Tak się składa, że dzisiaj w Sejmie nie ma ludzi, a są wyłącznie kapitaliści-milionerzy, którzy swą niewidzialną rękę wkładaja do społecznej kieszeni narodu by napakować swoje konta. Za sławetnej babuleńki komuny w Sejmie PRLu, jego struktura musiała być nieodzownym odbiciem struktury socjalno-politycznej społeczeństwa. Uwzględniano kobiety ,chłopów, robotników, młodzież,umysłowych, partie polityczne ,mniejszości narodowe. I wydaje mi się, że te siły były bardziej ludzkie aniżeli nieludzkie kapitalistyczne ciągoty do golenia ubogich.W ramach posiadanych środków dzielono je na poziomie centralnym, wojewódzkim i gminnym. DN tworzono w ten sposób by wykazywał on rzeczywiste środki zbilansowanych przychodów i wydatków. Obecnie natomiast w PKB ładuje się zadłużenie państwa ,by pokazać fikcyjny wzrost przychodów na 1 obywatela.

    Co zaś się tyczy tak często przywoływanej sytuację rynkowej, to wystarczyło w PRL-u pójść na byle rynek małego miasteczka ,by przekonać się jak on tętnił i pulsował życiem, dzisaj pójdźmy tam a spotkamy się z martwotą, o ile spotkamy jeszcze sprzedających to kupujących trudno ze świeczką uświadczyć.Poprzez brak siły nabywczej zdławiono rynek konsumenta, co uderza i degeneruje również rynek producentów.

    Nie zgadzam się także na mówienie o mirażu pełnego zatrudnienia w socjaliźmie, ponieważ pełne zatrudnienie było rzeczywistością, dla której kapitalizm nie jest wstanie mówić o pełnym zatrudnieniu nawet w stanie sennych majaków. I rzeczywiście można żonglować cyframi dość dowolnie dla uzyskania określonych efektów politycznych. Nie da się jednak zakwestionować, że PRL,wydobywał więcj węgla niż RP, więcej budował domów, więcej produkował ziemniaków i mleka oraz innych dóbr wszelakich. Poza sporem pozostaje fakt, że RP przewyższa PRL w zakresie więzionych i samobójstw, co ostatecznie reasumuje to zestawienie sukcesów

    .Swoiste zdenerwowanie na prawicy budzi ludzki sentyment do Gierka prezentowany przez połowę polskiego społeczeństwa. Gierek doskonale znał system kapitalistyczny i komunistyczny, i doskonale potrafił oceniać ich preferencje i niedomagania. Poszczególnych fabryk nie wznosił dla propagandowej statyski a dla pozyskania nowych miejsc pracy dla wyżów demograficznych i zaspokojenia rosnących oczekiwań rynku. To nie była sztuka dla sztuki jak starają się to zmarginalizować prawicowi znawcy tematu. Za 24 miliardy dolarów zbudowal on „Drugą Polskę”,co nie było sloganem lecz rzeczywistością zauważalną dla tych wszystkich, którzy chociaż okolicznościowo poruszali się po kraju i mieli okazje poznać postepujące zmiany. A dynamika tego społeczeństwa była ogromna. Pełne pociągi i autobusy z ludźmi jadącymi do pracy i z pracy. Te same środki komunikacji straszą dzisiaj martwotą.A kolej jest rozkradana z szyn, linie telefoniczne z drutu, energetyczne z tranformatorów,obraz nędzy i rozpaczy społeczeństwa doprowadzonego na krawędź godności. Proszę mi pokazać , kto z własnego wyboru woli zostać złodziejem niż uczciwym człowiekiem? No przecież nikt przy zdrowych zmysłach,poza kapitalistą.

    Dolar co prawda już nie ten co za Gierka ale Gierek potrafił, jako wyżej się rzekło za 24 miliardy zbudować Drugą Polskę , dla odmiany „Solidarni” za bez mała kwotę dochodzącą powoli do 200 miliardów euro rozbili wszystko i nie zbudowali niczego ,a długi te będą wisiały morderczym nawisem nad wieloma pokoleniami Polaków. Taka jest skala solidarnej gospodarności. Pola stojące odłogiem, dworce i tory zarośnięte, fabryki z powybijanymi oknami ziejące smutkiem i przerażeniem, a wiele osiedli mieszkaniowych dużych centrów przemysłowych zamieniło się w slumsy i ośrodki reprodukcji przestępczości lub z drugiej strony izolowane getta kapitalistycznego luksusu.

    Jak z oczu Gierkowi patrzyło tak patrzyło ja ,który miałem zaszczyt w nie spojrzeć, zauważyłem w nich dobroć i wymaganie w odróżnieniu od nienawistnej głupoty naszych oponentów. Jeżeli panowie jesteście tak autentyczni i odpowiedzialni to dlaczego w Meksyku, Hondurasie, Panamie i innych krajach bananowej demokracji pozostających pod waszym życiodajnym wpływem nie stworzycie tam rajów ekonomicznych? Wobec tego na jakiej podstawie mamy wierzyć ,w wasze szlachetne intencje wobec Polski? Słowa to za mało,a tym bardziej złe słowa kierowane w nasz adres nie przyspieszą akcji naszych serc.Wasz nieuzasadniony triumfalizm może jedynie pogłębiać nasz brak zaufania.

    Panowie są uprzejmi nam wskazywać , że gospodarka socjalistyczna czyniła u nas spustoszenia. Przy czym nie zadajecie sobie trudu ,żeby udzielić odpowiedzi na te same pytania o waszą działalność w Iraku, Afganistanie,czy napinanie konfliktów z Kubą ,Koreą Północną i Iranem. A może by tak przypomnieć o uczynionych spustoszeniach w Vietnamie?Że nie wspomnimy o dziesiątkach innych konfliktów zbrojnych, w których była umoczona Ameryka/USA/ w imię interesująco interpretowanej przez nią demokracji i tak bardzo akcentowanym przez nią intresem strategicznym w każdym punkcie ziemskiego globu.

    Największą waszą rozpacz budzą skutki komunistycznego wychowania wśród polskiego społeczeństwa,jak to pięknie nazywacie. Zdecydowane wpływy w Polsce macie już od 30 lat ,tylko wyników jakoś nie bardzo widać. Więc albo wy jesteście marnymi mentorami albo my jesteśmy mało pojętnymi uczniami. W tej sytuacji należy zrozumieć brak efektów rosyjskiego przekręcania nas na lewo, podobnie jak i waszego obecnie na prawo. Gawrosz powiedziałby zapewne ,że coraz mniej dajemy się dymać za ulotne hasła.

    Nam epigonom peerelu nie są drogie pieniądze, ponieważ my doskonale znamy i rozumiemy ich funkcję w społecznym procesie wytwarzania i wymiany produkcji towarowej. Pieniądz jest w nim zaledwie instrumentem, umownym nośnikiem wartości umożliwiającym wymianę dóbr wytworzonych przez człowieka. Stąd też spełnia pieniądz typowo przedmiotową funkcję wobec człowieka. Ma on wspierać człowieka w jego życiu i rozwoju osobistym.
    A powstała sytuacja na kapitalistycznym rynku, gdzie człowiek w swej masie zostaje ubezwłasnowolniony jest nienaturalną, ponieważ zamiast wspierać człowieka w jego działalności zaczyna go rugować z jego aktywności społecznej. Wskutek czego my jesteśmy przeciw demonizowaniu roli pieniądza i za przywróceniem mu naturalnej roli łącznika.Rozumie się, że dla chirurga elementarnym narzędziem jest skalpel a dla bankowca pieniądz.Społeczeństwo jednak jako zbiorowość ma znacznie więcej funkcji do wypełnienia i nie wolno trywializować jego roli sprowadzając ją do maszynki produkującej pieniądze.

    Istotnie socjalizm był tym systemem, który nie posiadał wad kapitalizmu. I ma on jedną podstawową zaletę, że jest to ustrój sprawiedliwości społecznej w odróżnieniu od bratniego ustroju niesprawiedliwości społecznej. Z dwojga polemicznych rozwiązań ja optuję za sprawiedliwością, co jakby bardziej mieści się w kanonoie dobra. Włóżmy także ad calendas Graecas opowiastki o tym, że socjalizm sam sobie odszedł, kiedy od zarania jego powstania był on przedmiotem militarnego interwencjonizmu Zachodu.

    Rzeczywiście socjalizm odszedł , z horyzontu waszego postrzegania ale nie odszedł on jako idea z ludzkich serc i umysłów. Ludzie doskonale rozumieją , że społeczne wytwarzanie stoi w sprzeczności z kapitalistyczną konsumpcją. Wiemy też, że konstytucyjnie zabezpieczyliście sobie kapitalizm,ale ze społeczną gospodarką rynkową o czym uprzejmie przypominam. Nie pozwala nam to gloryfikować komunizmu, na co zupełnie nie mamy ochoty, byście nas nie posadzili w ramach istniejącego pluralizmu ale pozwala nam to mówić o istniejących konfliktach i sprzecznościach w ramach istniejącego jedynego i najlepszego na świecie systemu w ramach entuzjastycznych wycieczek i marszowych melodii po świecie z gałązkami oliwnymi w spracowanych żołnierskich dłoniach Imperium Dobra.Tych biednych rycerzy, których po powrocie do domów, jak się dowiaduję z niejakim zdziwieniem, musicie gremialnie poddawać psychologicznej pomocy specjalistycznej.

    W tej sytuacji chciałoby się powiedzieć, żeby to tylko była ideowa rzeźnia i dotyczyła wyłącznie baranów to pół biedy,jak sądzą niektórzy. Problem jest jednak znacznie głębiej osadzony.
    Tyle słów bolszewizujących na niedzielę dzisiejszą.
    Pan z wami,wyzyskiwaczami.
    _________________
    Nuda veritas.

  312. No prosze: propagandowe brednie IPN, nic nie wart artykul nic nie wartego historyka bez dorobku (ktory wcale nie jest taki bezlitosny dla Gierka i tam, gdzie trzeba, to oddaje mu sprawiedliwosc, ale krytykujacy akurat ten fakt przeoczyli). A juz szczegolnie ujmujaca jest kryryka ze strony jasnego gwinta, ktory wedlug wlasnej deklaracji chyba nie czytal cytowanego artykulu, ale wie, ze nic nie jest on wart (artykul, nie jasny gwint). Jasny gwinr ! Moj Przyjacielu ! Jak zwykle pozdrawiam z serdeczna czuloscia i milosierdziem !

    Jednym slowem wszyscy sie myla co do oceny peerelu, a tylko lizakowi ludzie maja racje i wiedze. Jesli ktos pisze/mysli inaczej, to znaczy, ze agentura IPN. Fajnie !

    Panowie ! W kwestii oceny peerelu ja naprawde wole z mylacymi sie stracic niz z Wami zyskac. 😉

    Aha, jest jeszcze pare innych ciekawych opracowan, gdzie pisza calkiem mile rzeczy o Planie 3-letnim (dokad nie zabral sie do niego Minc), o tym z jakich pozycji przyszlo Polsce startowac po wojnie, co osiagnela, a jakie szanse zmarnowano, i dlaczego. Fajnie sie to czyta, i wcale nie jest to bicie w antykomunistyczny beben – przeciwnie. Ale dla Was, lizakowi ludzie, tylko polerowane do historyjki beda sie liczyc. Najlepiej wlasnego autorstwa, podparte deklaracjami jak ta o przynaleznosci peerel do grona najbardziej rozwinietych i zaawansowanych demokracji, i to latach 1945 – 1970. Naprawde wole z innymi stracic !

    A skoro juz mowa o vdm: byc moz zamiast budowac kolejne elektrownie dobrze jest wydac na konserwacje i utrzymanie w ruchu istniejacych ? To tez kosztuje, zwlaszcza ze -jak piszesz – nastawiano ich za grube miliardy, i teraz trzeba je konserowac i modernizowac. Swiat poszedl na przod przez 25 lat, technologie rowniez, i kotly lub agregaty sprzed 25-30 lat moga byc mniej wydajne i bardziej zanieczyszczajace niz technologie obecne. Doprawdy, Twoje upijanie sie pieniedzmi wydanymi na nowe inwestycje siwadczyc moze o pewnym lunetowym postrzeganiu rzeczywistosci. A tak swoja droga, to powiedz mi vdm: czy jeden kilowat energii smakowal lepiej niz baleron w koncu lat 70-tych. Pytanie podchwytliwe, bo zarowno prad, jak i baleron potrafily bywac dostepne tylko okresowo z uwagi na ograniczenia w dostawach pradu lub w dostawach baleronu. A obydwoje, zarowno baleron jak i kilowat to w pewnym sensie zrodla energii (pal szesc hard core fizyke i biochemie). Tylko spobuj zjesc kilowat. I dlatego, wpospowiedzi na Twoj wpis (2009-07-18 o godz. 23:46) zapytam razj jeszcze:
    Przy tym calym “cudzie inwestycyjnym” podstawowe pytanie nadal pozostaje: co zwykly obywatel peerelu mial z tego cudu ?

    Owszem mieli. Przez pierwsze cztery lata „dekady sukcesu”, ale byl to i tak dobrobyt na kredyt. POslugujesz sie starystyka i cyferkami, a wiec wierzysz w nie niezlomnie. A wiec one nie klamia, w tym jesli chodzi o zalamanie sie konsumpcji i potem dochodu narodowego w drugiej polowie tej dekady. Przy calym kadrze ideologicznym, jaki obowiazywal w peerelu to partia miala racje, a nie statystyka, choc po cichu zdawano sobie sprawe z nadciagajacej katastrofy gospodarczej, o czym swiadczy rozpaczliwe pchanie na eksport wszystkiego, co dalo sie eksportowac, oczywiscie kosztem rynku wewnetrznego. A wiec raz jeszcze: co zwykly obywatel peerelu mial z tego cudu ?

    Myslenie megawatami, iloscia wydobytego wegla i iloscia odlanej surowki jako miernikami sukcesu gospodarczego jest dosc archaiczne. To bylo dobre w latach 50-tych i rzeczywiscie stanowilo wkaznik uprzemyslowienia w odniesieniu do krajow wstajacych z ruin i zacofania, jak Polska, ale w latach 70-tych liczyly sie juz inne technologie, a wraz z nimi parametry, ktorych nie uwgledniano w planach rozwojowych, stawiajac na klasyczny kierunek rozwoju gospodaczego (stal, wegiel, kwas solny).

    absolwent,
    mozesz dyskredytowac tego czy tamtego powolujac sie np. na Bozyka. Taki sam autorytet jak kazdy inny w dziedzinie, w ktorej kazdy jest autorytetem, jesli nie dla siebie, to dla wierzacych wen. Nie wiem, czy rzeczywiscie moge wiele pozytecznego i obiektywnego dowiedziec sie od zalozyciela Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka (ROG) – polskiej partii polityczna o programie socjalistycznym, ktora założył Twoj idol 17 grudnia 2004 roku (zbieznosc grudniowych dat przypadkowa ?).
    Jesli juz, to czytalbym innych, miedzy innymi tych, ktorzy przestrzegali ekipe Gierka przed skutkami jego polityki gospodarczej, a ktorych glos nie mial szans przebic sie (cenzura), co w sumie moza zrozumiec, skoro okres, kiedy Polska jako demokracja przodowala w swiecie skoczyl sie wedlug vdm w roku 1970. Samego Bozyka nie mam zamiaru kompromitowac, przynajmniej jesli chodzi o okres, ktory tutaj dyskutujemy. Uczynil to sam Gierek i jego ekipa.Natomiast co do reszty jego pracy ekonomicznej to przyznam, ze nie czytalem, ale tez nadmierna milosc do Gierka ze strony Bozyka rzuca sie dlugim cieniem na rzetelnosci profesora w odniesieniu do myslenia gospodarczego. Czy Ty czytalbys wierzac na 100% komus, kto doradzal najwiekszym satrapom neokonserwatyzmu i globalizacji ?

    WODNIK53,

    z przyczyn ode mnie niezaleznych odpisze w nastepnym wejsciu.

    Pozdrawiam

  313. absolwent pisze:

    2009-07-19 o godz. 12:56
    Delegatura IPN na blogu znowu ruszyła do boju ! Niestety wpisy profesora MAtołka z PZPR, uczącego studentki architektury, Blind Observera i Sławomirskiego dowodzą po raz kolejny, że zawrotna czkawka ilości wpisów jest odwrotnie proporcjonalna do ich jakości !

    Protestuje przeciwko takiej formie zwracania sie.
    To nie dyskusja.
    To inwektywy.

    Slawomirski

  314. Przykazania Leszka Kolakowskiego.

    Pierwsze ,przyjaciele.
    Co jest istotniejsze miec przyjaciela czy nie miec wroga?

    Slawomirski

  315. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    http://www.rp.pl/artykul/2,336702_Kolej__Korek_na_trasie_nad_morze.html
    A juz myslalem, szanowny Gospodarzu, ze znow ukradli miedz, jak wtedy podczas powodzi kiedy zmuszony byl Pan jechac taksowka nad morze.

  316. MA, ten wpis znaleziony przez ciebie w necie pasuje wlasnie jak wypisz wymaluj do twojej osoby. Jednak twoj problem w wyborze win swiadczy o tym, ze brak ci umiejetnosci aplikacji, co niezbicie swiadczy o tym, ze diagnoza odnosnie kompletnego braku charyzmy rozrozniania kolejny raz potwierdza sie w twoim przypadku.

    Jednak, MA, pozytywnym faktem jest, ze dana ci nauczka nie poszla w las, bo to juz duzy postep, ze wypichcone przez ciebie potrawki werbalne wydaja ci sie niesmaczne … Na (wonntpliwe) pocieszenie zwracam ci uwage na fakt, ze przypadkowi czytelnicy (przypadkowi, bo nie-przypadkowi juz dawno przestali cie czytac) reaguja na twoje posty z nieco wieksza doza niesmaku niz ty sam a co wrazliwsi dostaja nawet odruchow wymiotnych.
    Zatem nastepny krok to zdobycie przez ciebie rozeznania w przedmiocie poczucia smaku, lecz caly szkopol w tym, ze przyswojenie tej nauki jest niestety niedostepne poprzez tradycyjne sposoby zdobywania wiedzy, bo do tego potrzeba przede wszystkim wyczucia i inteligencji.
    A zatem podstawowy brak MA, doskonale uwidoczniony chociazby w jego ostatnich wpisach, jakim jest brak rozeznania, sprawia, ze nie widzi on nawet roznicy miedzy zalotami a czarna polewka, wiec nie dziw, ze MA trudnosci w rozroznieniu miedzy tym, co wypada a co nie, co jest prawda a co jej dalekim odblaskiem badz polprawda czy tez jak najbardziej widocznym falszem. Bije piane jak najety pozorujac dialog czy dyskusje ze swoimi wyimaginowanymi przeciwnikami, wkladajac w ich usta swoje rojenia, przekrecajac wypowiedzi, wymyslajac quasi-argumenty, ktore przypisuje adwersarzowi tak, zeby jemu – MA bylo wygodniej potem cos dziubnac … I liczy na to, ze nikomu sie nie zechce scrolowac postow do tylu, zeby sprawdzic o co wlasciwie chodzi. No i ma poniekad racje, hahaha, bo komu sie chce rolowac, azeby sprawdzic, ze MA nie MA nic do powiedzenia. Nie przewidzial tylko jednego, ze roluje w ten sposob samego siebie, bo oprocz wiernego kumpana Slawomirskiego, komu by sie chcialo wczytywac dokladnie w to, jak MA mloci powietrze. Boc to przecie powszechnie wiadomo na en passant, ze MA do powiedzenia niewiele MA, wiec wglebianie sie w jego tfurczosc blogowa jest calkowicie zbyteczne.
    Wsrod wielu innych brakow brak ci takze wyzszego wyksztalcenia, z czym zes sie kiedys nieopatrznie wygadal, wiec daruj sobie te manipulacje informacjami o uczeniu studentek architektury, hahaha, chyba ze chodzi o sasiadki, ktore okazaly sie przypadkiem studentkami. Zaplate zapewne pobierales w realnych prztyczkach w nos …

  317. Ech, Slawomirski … no wlasnie o tym pisalem, ze takiego byka nie potrzeba nawet doic, bo on sam sie wydoi na ochotnika a na koniec jeszcze podziekuje i poprosi o wiecej. A ty dalej dziubiesz jak ta kura … ale, w przeciwienstwie do tego stworzenia bozego, ktoremu to przypadkiem udaje sie znalezc czasami jakies ziarnko, tobie nawet jak sie uda cos znalezc, to natychmiast to zgubisz, bos sie nawet nie zorientowal, zes znalazl.

    A jesli chodzi o filozofie, chlopie, przedmiot ten ma to do siebie, ze spacery po nim na skroty wioda na manowce, wiec proponuje ci wejsc nieco glebiej w te dziedzine, zamiast korzystac ze sciagi albo poswiecac bezproduktywnie czas na kontemplowanie tfurczosci blogowej swojego miszcza MAMA-na, profesorka MAtolka.

  318. Do:Ferdynand Wspanialy

    ?

    Slawomirski

  319. Sławomirski 16.09
    Napisałem o Delegaturze IPN na tym blogu. Jest to bardzo delikatne, i pełne szacuku określenie w stosunku do zarówno działalności tych blogowiczów jak i używanego przez nich pogardliwego określenie „Lizakowi ludzie” . Gdybym chciał ich nazwać „po imieniu”, użyłbym określenia „Agentura IPN”, lub „Kurtykowi ludzie”- ale to byłby epitet, lub inwektywa.
    Zrozumiałeś ?
    W dzisiejszej Gazecie Wyborczej jest jednoznaczny i niepodważalny artykuł Andrzeja Romanowskiego, historyka z Krakowa, na temat konieczności likwidacji IPN. Mnie przekonał w zupełności, a Ciebie ?

  320. Za Teresą Stachurską powtarzam;
    „Jacek Kuroń w „Przekroju” o sobie i władzy:
    „Przedtem byłem po prostu gówniarzem, zaś po roku 1989 powinienem być odpowiedzialnym ministrem, a zachowywałem się jak zakompleksiony ekonomista, który małpuje liberalny kapitalizm.
    To jest, oczywiście, moja wina i mój rachunek. Władzy nie wolno nie umieć, a ja nie umiałem.
    I jak dziś władza mówi, że ludzie są winni, to doskonale wiadomo, że winna jest władza”.

    Lizak:
    I wielu solidarnych kuroniowo pozostało nadal tym czym był Kuroń w młodości.

  321. Jacobsky 16.08
    No i oczywiście nie podjałeś rekawicy ! Zamiast tego piszesz o IPN , mimo że w moim liscie do Ciebie nie użyłem tego słowa ani razu, lecz pisałem o nieudolności Andrzeja K i nieznajomości przez tego pana podstawowego warsztatu historyka- naukowca !
    Jeżeli chodzi o Bożyka, to zamiast napisać że był szefem doradców ekonomicznych Edwarda Gierka, napisałeś że załozył Ruch Odrodzenia Gospodarczego im Edwarda Gierka. w 2004 roku. Ten fakt nie ma jednak najmniejszego znaczenia w stosunku do jego byłej funkcji. Wprost przeciwnie, dowodzi to że nie ucieka tak jak wielu jego kolegów ekonomistów i dziennikarzy przed odpowiedzialnościa za swoja postawę w latach 70, lecz jej broni ! Osobiście mogę wymienić długą listę naukowców i dziennikarzy ekonomicznych, którzy „otrzepali piórka z pyłu dekady Gierka” i stanęli w pierwszym szeregu neoliberałow i neokonów !
    Natomiast Bożyk jest najbardziej kompetentna osobą w dziedzinie polityki gospodarczej w tym okresie ( nie licząc Piotra Jaroszewicza ) i warto zapoznac się zarówno z publikacjami P.Bozyka jak i Piotra J. Natomiast Andrzej Albert, czyli profesor Wojciech Roszkowski opisując ten okres pisze bzdury, gdyz nie korzysta z obiektywnych źródeł i nie bierze pod uwagę nacisków zarówno ze Wschodu jak i Zachodu, konkretnie USA.

  322. http://www.youtube.com/watch?v=OLZcoDsPUkI

    Nagrania Evy Olmerovei nie bylo, to wysylam Jackson. Tak mnie wpusciles w czeski klimacik.

  323. @Jacobsky,
    Przyjąłem założenie, że podjęcie dialogu w sprawie próby bilansu PRL-u musi z mojej strony być poprzedzone świadomym rozdzieleniem dwóch sfer: emocjonalnej i faktograficznej. Może to nie osiadło we mnie na tyle głęboko, bym całkowicie uwolnić się mógł od subiektywizmu własnych ocen, ale staram się o tym załozeniu pamiętać i nie siegać zbyt często po zawsze obosieczną broń osobistych wycieczek. (Czy to się udaje, to inna sprawa i nie mnie o tym sądzić).

    Takie podejście neutralizuje argumenty pozamerytoryczne i wyklucza wchodzenie z butami w zindywidualizowaną, zróżnicowaną i bardzo delikatną materię zrośniętą ze światem ludzkich wartości, osobistych przeżyć, wspomnień oraz stojacych za nimi życiowych dylematów i wynikających z nich bywało, że trudnych, często nieodwracalnych, dramatycznych decyzji, do których z upływem czasu dorabia się wygodną dla obrony własnego ego „filozofię życiową”, obrosłą pajęczyną utkaną z hipokryzji, samozakłamania i tego, co najogólniej nazywamy instynktem samozachowawczym.

    To też pozwala poruszać się na płaszczyżnie, na której relacje osobiste i własny stosunek do minionych spraw próbuje się przynajmniej zepchnąć na plan dalszy. Jakkolwiek całkowite pozbycie się własnej skóry – z widocznymi bliznami i obolałymi ranami – jest przecież po ludzku niewykonalne, a przez to nie do końca niemożliwe. W wielu wypadkach umożliwia to w ogóle jakąkolwiek wymianę myśli i nawiązanie rozmowy, w sytuacji, gdy z góry wiadomo czego można oczekiwać od rozmówcy.

    I co z tego, Jacobsky? Każdy, kto czyta, wyciąga własne wnioski i maluje sobie w wyobraźni postać autora oraz buduje opinie o nim. Różnimy się i to jest w tym wszystkim najbardziej pociągające i poznawcze. Dostrzec różnice jeszcze potrafimy, nazwać je i zdefiniować jest mam trudniej, najtrudniej jednak odnieś się do nich zachowując szacunek do drugiej strony. Nie widząc siebie nawzajem, patrzymy sobie w oczy. I to, co my w nich odnajdujemy, albo zostawiamy dla siebie, albo i nie. Najgorzej w tym drugim wypadku. Zdaje się, że wspólnie nad tym biadolimy.

    Ta dyskusja to tylko pretekst, wymówka, przykrywka, pod którą aż wrze od nagromadzonych w nas emocji, których upust tu dajemy, nawet zza kagańców i masek przeróżnych, przybierając przy tym pozy poważne, żartobliwe, ale i obezwładniające śmiesznoscią i wyczuwaną nienaturalnością.

    Niczego tak nie cenię, jak szczerość i autentyzm wypowiedzi, nie obliczonych na tani poklask, przypodobanie się, szukanie na siłę zwolenników, nie mówiąc o wzajemnym niezasłużonym a ostentacyjnym dekorowaniu się laurami dla dodania sobie otuchy. Nawet ostrość wypowiedzi, ocierająca się o chamstwo i wulgarność, nie budzi takiego mojego współczucia.

    Szczerość jest dla mnie jednako rozbrajająca i towarzyszy jej z reguły empatia. Wydaje mi się, że potrafię ją wyczuć. Najmniej rozumienia mam dla fanatyków, obsesjonatów, prowokatorów, agentów wpływu, zawodowych wybielaczy, propagandzistów i pieczeniarzy politycznych. Z nimi nie ma rozmowy. Szkoda nafty. Fałsz budzi moją odrazę. Nawet ostrość wypowiedzi, ocierająca się o chamstwo, nie jest w tanie wzbudzić takiego zdziwienia, co uparte trwanie w kłamstwie, dajacym się łatwo rozpoznać i zweryfikować.

    Mówisz, że trzeba dyskutować. Owszem, nic tak nie wzbogaca, jak wymienianie się kawałkami nas samych. Może to być dobra uwertura do darowania z czasem własnych organów, jak już okażą się niepotrzebne…
    Wymiana myśli może mieć charater ozdrowieńczy i ten jej aspekt masz chyba na myśli. Przyjmijmy jednak do wiadomości, że chorobę trzeba sobie najpierw uświadomić, a dobiero później próbować się z niej wyleczyć.

    Wracając do PRL-u. Wydaje mi się, że było w nim wiele rzeczy dobrych, które swój pozytywny charakter traciły z uwagi na surrealistyczny i absurdalny sposób wprowadzania w życie, obarczony błędną doktryną oraz tyle samo rzeczy złych i karygodnych, które z tych samych powodów usiłuje sie nadal przedstawiać jako dobre. Odsianie ich wiąże się z odrzuceniem myślenia ideologicznego. Nie sądzę jednak, by bylo to możliwe. Gumką da się wymazać szkice ołówkiem. To co wyżłobił ostry rylec w miedzianej tabliczce już się nie da, niestety.

    Pozdrawiam

  324. Jacobsky pisze:
    2009-07-19 o godz. 16:08

    ” Jesli juz, to czytalbym innych, miedzy innymi tych, ktorzy przestrzegali ekipe Gierka przed skutkami jego polityki gospodarczej, a ktorych glos nie mial szans przebic sie (cenzura), co w sumie moza zrozumiec, skoro okres, kiedy Polska jako demokracja przodowala w swiecie skoczyl sie wedlug vdm w roku 1970″

    Jacobsky, to jest blogowe lobuzerstwo. Jezeli mnie cytujesz to rob to bez przekrecania.

    Ja pisalem, ‚w latach 1945-70 PRL byla czolowa demokracja w Europie i na swiecie’. PRL sie nie cofnela w latach 70 tych. Zachod potracil kolonie i tylko dlatego w latach 70 tych ich struktury zarzadzania zaczely wygladac bardziej demokratycznie.

    ‚A moze jezeli bys cos czytal’ to moze tych ktorzy przestrzegali rezim Busha nad skutkami jego bandyckiej przezydentury. Byli tacy i byli cenzurowani. Jednym z nich jest Peter Schiff.

  325. Teresa Stachurska pisze:

    2009-07-19 o godz. 13:27
    http://www.dziennik.pl/magazyn-dziennika/article416997/Holland_Co_sie_stalo_z_ludzmi_Platformy_.html

    Ciekawy wywiad z Agnieszka Holland.

    Dziekuje pani Tereso.

    Slawomieski

  326. KADETT

    Czeszki dziela sie na: skonczone pieknosci, paskudne jak Noc Swietego Bartlomieja i osmy smutek, i – Eve Olmerowa. Kiedy nagrala gospels i spirituals, „In the upper room” nie bylo zapisane. To Ci zaspiewala Jackson.
    Eva, ale – Gruberova, zaprosila na slub z Vanoushkiem w 1968. Zaprzyjaznilismy sie o polnocy, w wodzie, w Achtopol, tuz przy tureckiej granicy. Pojechac nie moglem, bo Twoj prelegent z ZOO jeszcze glosil swoje, a i Vanoushek zajety byl – malowaniem znakow drogowych. Ze ruskie przez cala noc jezdzili po okolicy i nie mogli trafic. A Gruberova miala zalety nie gorsze od glosu Makhalii Jackson. Gdyby nie te ruskie, do konca zycia zarlbym knedliki. Az by mi wyszli, jak tu paru. Ta gospel trzymala mnie godzinami w Baptist Church – uczylem sie chanting and clapping u zrodel. Jedynego bialego, pastor zawsze wital, prawie jak Szostkiewicz: …drzwi naszego Kosciola sa otwarte nawet dla komunistow. Mialem sie przemalowac ?! Pod grozba, ze dostanie w leb wysluchal, ze komunisci nie sa zawsze biali, a niektorzy biali tez lubia spirituals. Nie w leb, ale $20 dostawal na kosciol i mial nawet dla mnie miejsce w lawkach. Placze Ci watki, bo podazam za „tryndem” blogu. Gdybym jeszcze umial bledy stylistyczne i gramatyczne robic, plywalbym z radoscia w blogowych „urynalach, „fekaliach”, „plantach” i biernikowo-dopelniaczowym dylemacie interlokutorow. Ale – Twoich. Ja sie nie zadaje. Ja patrze jak mi roze rosna. Knockout – odpowiedz na wszystkie nawozy, ogacania, pryskania, przycinania – sa niezniszczalne. Nic nie potrzebuja, a rosna jak teksty tutaj. Swoja prowizje dostane, ale – sadzcie Knockout ! Beda Wam kwitly, zwlaszcza Kadetowi, jak roze. Czeskie roze. Jak sie nie trafi na Noc Swietego Bartlomieja i Osmy Smutek. Smutas tez moze byc…a mial wybyc ? Na zawsze ?

  327. Jacobsky pisze:
    2009-07-19 o godz. 16:08

    Jestem przekonany ze nie potrafisz racjonalnie dyskutowac na temat.

  328. Jacobsky, 16.08,

    Co zwykly obywatel peerelu miał z tego cudu ?.
    Zwykły obywatel za nowe inwestycje mógł dostać jedynie szczękościsku, gdy oglądał w TV zachodnie markety z uginającymi się półkami towarów.
    Ale Henryka B., polska przedstawicielka neoliberalnego pomysłu na życie, i owszem.
    Według rankingu tygodniaka Wprost znalazła się ona w czołówce najbogatszych Polaków z kwotą w wysokości „jedynie” 1.6 mld. złotych za sprzedaż tego socjalistycznego badziewia.
    Poza tym gospodarka, w porównaniu z przodującym zagranicznym otoczeniem, nie była pozbawiona pomysłów księzycowych, które były wzmacniane przez „życzliwe” bogatsze i „przyjacielskie” kraje.

    Czy nie uważasz, że takie jak na blogu, dołowanie się rodaków (nie do pomyślenia w Niemczech, a tym bardziej w Anglii) służy dobrze Twojemu staremu krajowi w sytuacji, gdy mleko dawno się rozlało?

  329. Taki juz los wspanialych lizakowych ludzi, ze wierza „wybiorczo”, nie znosza Wyborczej i wietrza pokoje oraz spiski. Slawomirski sie ucieszy i mi sprawi rowniez przyjemnosc przypomnienie, ze dyplom pochodzi z wroclawskiego uniwersytetu. Studentki architektury, mam nadzieje mnie jeszcze pamietaja, wspanialy lizakowy czlowiek je oczywiscie odszuka. To byly madre, mlode oraz piekne kobiety w tym szarym wowczas swiecie. Na wiecej szczerosci lizakowy krzyczaco-bogujacy nie zasluguje. Lizakowi troja sie, chociaz ten byk to z Monthérlant.
    MA
    PS
    Minister spraw zagranicznych oraz prezydent Niemiec nie mieli matury. Wspanialemu lizakowemu brak humoru (znam sie na tym), nie brak mu natomiast piany. Dobrze, ze nie pyta mnie o pochodzenie, musialbym go zdziwic i zaczalby mnie podziwiac. Od tego bylby li tylko krok do Towarzystwa Wzajemnej Adoracji.

  330. do absolwent pisze:

    2009-07-19 o godz. 13:02
    Niepotrzebnie sie denerwujesz i tracisz resztki poczucia wspanialego humoru. Chodzilo oczywiscie o siec sklepow à la Slodowy. Poza tym dobrze wiesz, ze do PZPRu (niecale trzy miliony) przyjmowane byly elity. Z drugiej strony slusznie przypuszczasz, bo u nas (nie we Wwiu) WUML konczylo sie za pol litra wodki. Dlatego tez pijani urzednicy ministerialni ukladali programy nauczania dla studentek i studentow przepisujac np. spis tresci z zachodnich podrecznikow. O tym powinnismy dyskutowac, a nie slepo bronic absolwentki architektury, ktora dokladnie to samo robila, o co mnie podejrzewasz. Woda w morzu dzisiaj byla zimna: tylko 18 stopni.
    MA

  331. do Slawomirski pisze:

    2009-07-19 o godz. 16:09
    Nie przejmuj sie prosze Absolwentem. On o tym dobrze wie, co wypada w blogosferze (polecam mu jednak lekture Lema na ten temat). Jeszcze troche wody na mlyn i gdy piana opadnie, zacznie on z nami rzeczowa dyskusje. Mam przynajmniej taka nadzieje, juz slysze jak zaprzecza.
    Pozdrawiam.
    MA
    PS
    Problem polega na wyrazniej cezurze w blogosferze miedzy amatorami, a profesjonalistami. Pozostaje pytanie, kto jest kto? Mam rowniez nadzieje, ze do takich zrodel nie siega.

  332. Dziekuje Wspanialemu za podjeta dyspute po przeczytaniu ponizszgo………………………..

    Dziwny jest mikrokosmos niektorych blogujacych (czyt. buogujacych) w blogosferze, ktorym poprawnosc polityczna wydaje sie absurdalna.
    MA
    PS
    Nie oczekuje jednak darmowego biletu wstepu do Grupy Trzymajacej sie Razem lub podgrupy Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. Zaloty nazywajacego sie Wspanialym zawieraja potrawy mi niezbyt znane i raczej niesmaczne; chociaz jest takie powiedzenie: przez zoladek do serca, jednak nie z flakami i olejem trzeciego juz tlo(u)czenia brak jakichkolwiek szans. Dziekuje jednak za podjeta probe i mam nadzieje, ze pracujac nad soba ww grupach FW podejmie rzeczowa dyspute.

  333. Odpowiedz Pani Paradowskiej na propozycje p. Stachurskiej:

    W kwestii korespondencji z Państwem mam bardzo ułatwione zadanie przez panią Teresę Stachurską, która zarzuca mnie i Państwa linkami do różnych lewicowych publikacji. Przepraszam pani Tereso, nie mam czasu nawet otwierać tych linków. Tym bardziej, że mniej więcej już wiem, o czym będą.

    MA

  334. do P. Stachurskiej
    Prosze o podanie ilosci mieszkan wlasnosciowych obecnie. Wtedy twierdzenie, ze w czasach zaprzeszlych PRLu wszystkich stac bylo na oplacenie czynszu nabierze innego znaczenia. Pozostaje pytanie ile obywatelek i obywateli i jak dlugo dzielilo jedno mieszkanie? Pani pytania sa naprawde ciekawe, brak jest natomiast odpowiedzi i stad sie biora nasze werbalne konflikty. Czytajac sasiedni blog i autorke stwierdzilem jednak, ze nie jestem osamotniony w swojej ocenie Pani wywodow.
    Z powazaniem.
    MA

  335. do Stachurska
    Nie zauwazyla Pani, ze w opisie zacnej P. Srody i debacie o feminizmie, tak niezbednej w niewyemancypowanej Polsce okresla sie ja (P. Srode) jako Etyk nie uzywajac rodzaju zenskiego? Przeskoczyc mozna piaskownice, niewemancypowanego spoleczenstwa i dziennikarek nie. To jest moja odpowiedz na obecna niemozliwosc wyboru P. Srody, nad czym racze ubolewac. Pani z pewnoscia trudno w to uwierzyc.
    Z powazaniem.
    MA

  336. Studenci spiewali o przyjazni
    zapisanej w konstytucji PRL:

    „Wpadla mi do rosolu
    odznaka Komsomolu”

    Slawomirski

  337. MAGRUD,
    ciesze sie, ze sie odezwalas i zawitalas ponownie w blogosferze u p. Passenta. Pania Paradowska sie nie przejmuj prosze, tu dwojac sie lub trojac mozesz wiecej zdzialac, chyba ze potraktujesz blogosfere jak platforme wyborcza i zobaczysz obywatelska.
    Z powazaniem.
    MA

  338. vdm,

    poniewaz tak ostro postawiles na gierkowski rozwoj energetyki, a wiec mam maly fragment na ten temat:

    W wyniku zastrzyku kredytowego, oznaczającego około pięciokrotny wzrost importu technologicznego z państw zachodnich, Polska otrzymała wyjątkową szansę wyjścia z zacofania gospodarczego. Globalna produkcja przemysłu wzrosła w latach 1971 – 1975 o 65%. Najszybciej rozwijała się wytwórczość przemysłu elektromaszynowego, chemicznego i metalurgicznego, wolniej natomiast przemysł paliwowo – energetyczny. Słaby rozwój energetyki był tym groźniejszy, że zużycie energii elektrycznej w przemyśle wzrosło w tym samym okresie o 45%. O ile nakłady w przemyśle wzrosły w latach 1971 – 1975 o 170%, w tym w metalurgii o 250% a w przemyśle elektromaszynowym 0 227%, o tyle w energetyce tylko o 75%. Regres nastąpił w rolnictwie, gospodarce mieszkaniowej i usługach komunalnych. Pośrednio ograniczało to również perspektywy rozwoju przemysłu. Zaczęły narastać trudności. Już w 1975 roku zaczęto limitować dostawy energii elektrycznej do przemysłu. Pod koniec lat siedemdziesiątych produkcja przemysłowa wzrosła ogółem o 25%, jednak przyrost wartości środków trwałych w przemyśle wyniósł w tym samym okresie 51% co oznaczało, że produktywność majątku trwałego stale się pogarszała. Wzrosła materiałochłonność i energochłonność wytwórczości przemysłowej. Przyrost produkcji elektrycznej o 26% okazał się w latach 1976 – 1980 za niski. Wyłączenia prądu stały się istną plagą, powodując ogromne straty. Zaczęły narastać trudności surowcowe, związane z malejącą rytmicznością dostaw importowych. Wyraźny spadek pod koniec lat siedemdziesiątych wykazała produkcja głównych artykułów przemysłowych. W rozwoju przemysłu pogłębiały się strukturalne dysproporcje: szybciej niż przeciętnie rosła produkcja przemysłu metalowego i maszynowego, wolniej – wytwórczość paliw i energii oraz produkcja dóbr konsumpcyjnych. Zbyt wolno wzrastało zwłaszcza wydobycie węgla. Przy rosnącym deficycie węgla, stan rezerw tego paliwa obniżono decyzją władz centralnych do tego stopnia, że zakłady pracowały na doborowych zapasach.

    Sporo o dekadzie „sukcesu” tutaj:
    http://www.historia.terramail.pl/opracowania/wspolczesna/polityka_gospodarcza_prl.html

    dla jasnego gwinta: warto przeczytac, bo tekst napisany jest bez zjadliwosci i pastwienia sie nad nieboszczka peerel.

    Pozdrawiam.

  339. WODNIK 53,

    oczywiscie, ze Solidarnosc i jej dziedzictwo intelektualne nosi w sobie elementy marksistowskie. Przeciez byl to ruch oddolny, wywodzacy sie z klasy robotniczej. Ale „S” wyrosla nie tylko z walki klasowej rozumianej w sposob marksistowki, a raczej leninowski, ale rowniez z uniwersalnej formy patrzenia w przyszlosc na podstawie zmeczenia terazniejszoscia. Ta uniwersalna forma nazywa sie nadzieja. Ja wiem, nadzieja jest matka glupich, ale w potocznym rozumieniu jest ona matka zwyklych ludzi, ktorzy z definicji nie musza byc arcy madrzy. I czesto nie sa.

    Nadzieja jest czyms wznioslym, ale jednoczesnie ludzkim przez jej niedoskonalosc jesli chodzi o sposoby spelniania nadziei. Nadzieja jest mesjaniczna, tkwi ponad religiami, ponad Jezusem czy Mahometem. Nadzieja jest w nas jak ATP w kazdej komorce, aby dawac nam zywotna energie. Ale z drugiej strony, jako gatunek, jestesmy skazani na odwieczna niedole (niektorzy pisza, ze na zaglade) wlasnie z powodu nadziei, a konkretnie z powodu ludzkiej niedoskonalosci w odniesieniu do formulowania i realizacji wlasnych nadziei. Nadzieja popycha nas miedzy innymi w kierunku przyszywania doraznych i mniej doraznych łat na tkance skrzeczacej terazniejszosci, co czesto prowadzi w efekcie do jeszcze glosniejszego skrzeku. W wymiarze indywidualnym nadzieja popycha nas, zeby postawic w totka wiedzac, ze szanse na wygrana sa naprawde bardzo nikle. W wymiarze spolecznym nadzieja umozliwia wybranie przywodcow, ktorzy roztaczaja wiecej pustych, acz atrakcyjnych obietnic. Zeby bylo smieszniej, nadzieja, obok checi zysku jest glownym motorem napedowym kapitalizmu. Jak widac to, co uniwersalne daje sie wprzegnac w kazdy system.

    Bo komunizm tez byl zbudowany na nadziei. Nadziei na sprawiedliwy swiat, lepsze jutro itp. Ale to tez jest nadzieja uniwersalna. Wszyscy zasypiamy z nadzieja, ze jutro bedzie lepiej, albo przynajmniej nie gorzej niz dzis. Problem z komunizmem byl taki, ze jadac na ludzkiej nadziei wprowadzil jednoczesnie ostre limity jesli chodzi o wolnosc czlowieka. I tym zasadniczo roznil sie on od kapitalizmu. Juz sam Marks zauwazyl, ze kapitalizm to wlasnie maszyna do demolowania limitow. W tym sensie kapitalizm wydaje sie byc bardziej atrakcyjny. I pewnie jest (pal szesc jego dzisiejsze uwarunkowania). Jednak obydwa systemy sa utopijne, a roznia sie one tylko wersja raju, jaki oferuja.

    Solidarnosc pierwotnie, in statu nascendi to byla najpierw nadzieja, a dopiero potem nalozylyy sie na mechanizmy tego ruchu doktryny polityczne i inne tego typu imponderabilia. Robotnicy i wychowana w socjalizmie inteligencja byly nasiakniete marksizmem, a wiec byl to ruch o charakterze marksistowkim. Poniewaz to slowo zle sie kojarzy (nie mi akurat), a wiec powiedzmy, ze byl to ruch na wskros lewicowy, zas ostentacyjny katolicyzm niektorych (w tym Walesy) to tylko szczegol koniunkturalny, ktory w poczatkowym okresie Solidarnosci, bedac uzytecznym, nie byl jednak znaczacym z punktu widzenia doktrynalnego. A wiec u podstaw Solidarnosc to duzy ladunek marksizmu. Ja nie wnikam w to, czy to dobrze, czy zle. Marks jest dla mnie tak samo waznym filozofem – tworca doktryn spoleczno-politycznych jak inni, i w sumie nalezy podziwiac jego zmysl obserwacji, nie mowiac o tym, ze dzis, odkrywajac Marksa „na nowo”, z zdumieniem odkrywa sie (ja rowniez) jak wiele rzeczy przewidzial on w swym dziele. Byc moze „kapitalizm z ludzka twarza” – podobie jak socjalizm, do ktorego dazyla dziewicza Solidarnosc – jest w jakims sensie marksistowksi dlatego, a wlasnie o doprawienie ludzkiej twarzy do istniejacego systemu szlo „Solidarnosci”. Stara teoria konwergencji sie klania, wedlug ktorej mialby zaistniec system bedac polaczeniem kapitalistycznej efektywnosci i socjalistycznego modelu sprawiedliwosci spolecznej.

    Osobiscie nie mam nic przeciwko proponowanej interpretacji Solidarnosci: ruch lewicowy. Widzisz, podzialy „lewica-prawica” nurza mnie i staram sie byc ponad nimi. Moj krytyczny stosunek do peerelu nie wynika z „prawicowej” ortodoksji, ktora wielu mi na tym blogu zarzuca, ale z tej prostej przyczny, ze dla mnie peerel to nie jest wcale lewica, ale jej wykoslawienie, wynaturzenie, z ktorym trzeba bylo skonczyc. Dla mnie prawdziwa lewica to europejska socjaldemokracja, to Willy Brandt, Olaf Palme, a nie Edzio Gierek czy inni wlodarze powojennej Polski. I dlatego np. szerokim lukiem omijam teksty zaczynajace sie od inwokacji „PRL stanął im ością w gardle”, bo taka inwokacja to tylko bicie piany, ewentualnie plakanie nad rozlanym mlekiem przez tych, ktorzy z uporem godnym lepszej sprawy trwaja przy archaicznym podziale „lewica – prawica”.

    Poniewaz raz jeszcze: u podstaw wszystkiego, co czynimy jest nadzieja,
    nadzieja na lepsze jutro, skoro dzis uwiera w sposob trudny do zniesienia.

    Nadzieja… Ponoc z nia umieramy, a co dopiero mowic o sprawach tak doczesnych jak oddolne ruchy spoleczne. Jestesmy na nia skazani, a dopiero potem, ewentualnie, na „lewicowosc” czy „prawicowosc”.

    Jesli chodzi o te ostanie rozgraniczenie, to wybor nalezy wylacznie do nas samych. Jesli chodzi o nadzieje – nie mamy wiekszego wyboru, prawda ?

    Pozdrawiam.

  340. Lizak pisze:

    2009-07-19 o godz. 14:52

    Gdybys przemawial stojac w Hyde Park na skrzynce po jablkach uwazalbym ze jestes smiesznym, niegroznym blaznem ogarnietym idea fix realnego socjalizmu.
    Poniewaz przemawiasz klepiac bzdury stojac na tzw „smietniku historii”/okreslenie zaczerpniete ze zrodla ktore pewnie znasz /jestes dla mnie zalosnym idiota ktory nie jest w stanie zrozumiec ze historia dosc bezceremonialnie ocenila ustroj polityczny po ktorym lejesz lzy.
    Do lamusa starcze.

  341. Jacobsky 00.57
    Po prostu ręce mi opadają ! Gołym okiem widać że cała swoją wiedzę ekonomiczna wytężasz żeby zakłamac rzeczywistość ! Nawet małe dzieci wiedzą że jedną fabrykę buduje sie szybciej, a inną wolniej ! Najdłużej buduje sie elektrownie i to rozmiarów Bełchatowa czy Konina ! . Wynika to z faktu że było to połączenie ogromnych kopalni odkrywkowych z równie wielkimi siłowniami i siecia dostawczą !. Tymczasem „Wiesław” infrastrukturę energetyczną kompletnie zaniedbał. Gierek rozbudowując infrastrukture tworzył ogromny popyt na energię, ale robiłw wszystko jednoczęsnie. Jednym słowem popyt na energię, z nowych fabryk i osiedli wzrósł szybciej niz podaż, ale pod koniec lat 70, kiedy zaczęto oddawać nowe bloki energetyczne, sytuacja kompletnie się zmieniła i zaczęliśmy eksportować prąd m.in do Austrii. A jeżli chodzi o historię gospodarcza PRL, to przecież były tam wyraźne cezury czasowe. Inaczej wygladał plan 3- letni , inaczej sześcioletni. Dekada Gierka nie tylko w historii PRL, ale w historii Polski od czasów Mieszka I była czymś wyjątkowym !. Doceniając Kazimierza Wielkiego, Jagiellonów czy scalenie gospodarcze Polski po zaborach i dorobek Eugeniusza Kwiatkowskiego ( Gdynię , COP itd ) okres Gierka był czyms zupełnie nieprawdopodobnym. Słusznie Kapuściński aluzyjnie porównywał go z szaleńczą modernizacją Iranu i z Rezą Pahlavi w „Szachinszachu”, bo po 80 roku wyszło na jaw, że mielismy w Polsce klasyczne przegrzanie koniunktury, ale dzieki temu cała zgraja „prywatyzatorów” miała z czego życ, bogacić sie i zapełniać listę 100 najbogatszych w WPROST.
    I jeszcze jedno. Wypadałoby, pisząc o Gierku i jego dorobku, przeczytać najpierw obie książki Janusza Rolickiego.

  342. Jacobsky, 00.57. Mam niewiele przyjemności to polemizowania z Tobą, /podobnie jak Ty ze mną/ a szczególnie na temat historii Polski Ludowej. Żyłem w tym kraju przez całe dorosłe swoje życie i mam na ten temat wyrobione zdanie. Drażnią mnie natomiast usiłowania dzisiejszych polityków do totalnego deprecjonowania i zohydzania tego okresu i tym samym znieważania życiorysów milionów Polaków, dla których Polska Ludowa była jedyną ojczyzną. Drażnią mnie także głupie żarty na temat tego ważnego okresy kolportowane przez emigrantów, przez Ciebie także. Polska Ludowa to już nieodwracalna historia i bardziej mnie interesuje dzień dzisiejszy i przyszłość tego kraju z całym spadkiem bogactwa po PRL i w doskonałych granicach po niej odziedziczonych i gwarantowanych. Szokują mnie natomiast wyczyny dzisiejszych władców, którym władzę podarowano, a którzy oprócz zemsty, odwetu i terroru psychicznego nie reprezentują niczego. W tej sytuacji muszę się zgodzić z opinią znakomitego i odważnego Profesora UJ, Andrzeja Romanowskiego, który wczoraj w GW określił XX lecie tzw III RP jako wielkie świństwo.

  343. Jacobsky 00.57
    Czy byłbys tak uprzejmy i poinformował mnie kto jest autorem tego przedziwnego, chaotycznego , w kilkunastu miejscach sprzecznego wewnętrznie wypracowania na temat polityki gospodarczej ?. Widzę że dla Ciebie jest to niepodważalne źródło informacji . Niestety poza informacją że dzieło to powstało w Gnieźnie w 1999 roku, nic wiecej nie można się dowiedziec ?
    Mnie osobiście ( wśród setki rożnych błedów) najbardziej rozmieszył fragment o traktorach Massey Ferguson jako potęznych maszynach dla gospodarki wielkoobszarowej. Zdaniem autora spowodowały one klęskę rolnictwa. Cała Polska widziała te „potęzne maszyny”, więc dajmy sobie spokój. Owszem w ramach licencji obejmujacej cała serię o rożnych rozmiarach i róznych silnikach był jeden czy dwa większe modele, ale większośc produkcji niczym nie rożniła się rozmiarami od Ursusa C 325. No i dzisiaj kiedy fabryka URSUS praktycznie została zaorana, może by warto się pokusic o ocenę czyja polityka gospodarcza była lepsza ? Pamiętam ten program telewizyjny kiedy premier J.K. Bielecki wychodził wsciekły z Ursusa i coś mówił o sabotażu. Jakoś do dzisiaj nie wiadomo kto, co i dlaczego ?

  344. Bijemy rekordy ilości wpisów na Blogu……..
    Coś w tym jest, że większością działań ludzi jest NADZIEJA……….
    Sprzedawcy złudzeń zarabiają właśnie na tym……..

    Po etapie zastoju Gomułki, nastąpiła dekada nadziei Gierka. Że się nie udało do końca? Warunki zewnętrzne? czynnik ludzki? przyczyny związane z systemem? oceniać można to różnie
    W mojej, subiektywnej ocenie, ceną za bezpieczeństwo socjalne socjalizmu z ludzką twarzą, była stagnacja. Indywidualna wolność człowieka została złożona na ołtarzu bezpieczeństwa, planowania, bycia trybikiem w maszynie.
    Kapitalizm, czy liberalizm ekonomiczny, likwiduje większość zabezpieczeń.
    To cena wolności, której większość populacji nie jest w stanie zapłacić.
    Beneficjenci zmian będą z nich zadowoleni . Ci którzy się nie załapali, nie dostosowali, zostali pozostawieni sami sobie przez niewydolny aparat państwa……….
    Syci, nigdy nie zrozumieją głodnych…………

    Czy taki stan jest korzystny dla rozwoju społeczeństwa? Odtwarzamy klasy i warstwy społeczne, pozbawiamy szans na rozwój część młodych ludzi, mnożymy patologie, wymuszamy emigracją, dekompletujemy rodziny………..
    To jest cena wolności, której większość działaczy „Solidarności” nie brała pod uwagę. Nie ma nic darmo na tym świecie. Czy jako społeczeństwo jesteśmy w stanie ją zapłacić? Powrotu do przeszłości również nie ma.
    Siatka zabezpieczająca została zlikwidowana………..

    Czy osobiste dramaty ludzi, przełożą się na szybszy rozwój społeczeństwa? Czy wzrost poziomu życia jakichś 30% polaków, zmotywuje pozostałe 70% do większej produktywności?
    Solidarność społeczną naszych posłów i senatorów już poznaliśmy, przy próbie obniżenia diet, sposób zatrudniania członków rodzin również.
    Zmiana mentalna dorobkiewiczów nastąpi………w trzecim pokoleniu……..
    Indywidualny sukces, kontra zbiorowe bezpieczeństwo……..

  345. Zachęcił mnie Pan do komentowania spraw na blogu.
    Otworzyłem komputer w słoneczny poniedziałek i widzę
    Aussie pisze: a dalej same bluzgi.
    Jaka to musi być podła istota, ten autor.
    Nie chcę przebywać w takim towarzystwie i będę szukał innej formy kontaktu.
    A chciałem podziekować za felieton o kaleczeniu języka w mediach.
    Ja bym „TĘ – TĄ” odpuścił. Smutne, także wśród dziennikarzy, jest używanie obcych/trudnych wyrażeń bez zerknięcia w słowniki.
    Przykłady: dywagacja, spolegliwy, determinacja
    Albo „w cudzysłowiu”, „proszę panią” (80% u Olejnik)
    Prezydent, inteligent z Żoliborza, źle akcentuje, „włancza”
    Pozdrawiam najserdeczniej
    Stasieku

  346. Jasny gwint 9.54
    Delegatura IPN na obczyźnie, podobnie jak Centrala w Kraju nie może się zdobyć na nic poza zakłamywaniem rzeczywistości. Emigranci nie są w stanie napisac czegokolwiek pozytywnego o PRL, bo to zdemolowało by ich całą droge życiową: najpierw tchórzliwą ucieczkę, potem wszystkie kłamstwa i donosy, które musieli zeznać oficerom służb, aby dostac prawo pobytu i obywatelstwo, udział w wyścigu szczurów za dolary, funty i marki, a na koniec lata pobytu wśród tubylców, którzy wszystkich uciekinierów z Europy Wschodniej traktują jak białych Murzynów. Nie licz na uczciwa polemikę.
    Pozdrowienia

  347. @Jacobsky
    Z przykroscia stwierdzam, że na Twój wpis
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=587#comment-118597
    reaguję w taki oto sposób 😯 😯 8O.
    Wieczorem znajdę więcej czasu, zeby napisać – dlaczego?

    Pozdrawiam

  348. „Absolwencie” (z dn. 20.07.2009 h: 10.41.)

    Drogi Blogowiczu – z zaciekawieniem czytam Twe wpisy, ale pod tym akurat – choć nie przyjmując tak radykalnego i jednoznacznego opisu rzeczywistosci – byłbym w stanie się podpisać. Chodzi tylko o to, że każdy ma „swoje Westerplatte”, każdy ma „swoje „powstanie Warszawskie”: dla jednych to jest zwycięstwo – moralne, etyczne, duchowe i mistyczne, dla innych- bezsensowna klęska, prowadzenie ludzi na oczywistą śmierć, irracjonalizm do potęgi n-tej …… A jak mówił Dobry Wojak Szwejk „zwycięzcą moralnym jest ten, komu przeciwnik przetraci nogę”.
    Świadczy to wszystko o oczywistym i absolutnie pewnym (znów muszę powrócić do K.Marks – no, ale już tak mam) „subiektywnym odczuciu obiektywnej rzeczywistości”. Najtrudniejszą jednak sprawą jest uszanowanie tej pozycji wedle godności, rangi i szacunku dla jednostki. I to jest wg mnie clou demokracji, pluralizmu, tolerancji……..
    Część wspólnoty blogowej ukształtowanej jako zbiór podlegający zasadom „pornografii polityczno-kulturowej” (jeśli „nas” obrzuca się inwektywami „a’la Lizak” – i traktuje się to z paternalizmem, nieskrywaną pogardą czy poniżeniem – my mamy prawo o tych naszych adherentach z Blogu, prawicowo-oszołomskich mówić jako „pornografach historyczno-politycznych”) próbuje zakrzyczeć każdego „Innego”. Krytykując PRL – często słusznie, często skutecznie i właściwie – zapomina, że walcząc z rzeczywistym lub wyimaginowanym przeciwnikiem wojownik tak się utożsamia z wrogiem, że nawet po jego pokonaniu dalej walczy z mitycznym, intencjonalnym i realnym a’rebours przeciwnikiem. To kwestia umysłu, świadomości i ……. quasi-religijnego spojrzenia na świat.
    Pozdrawiam Cię „absolwencie”.
    WODNIK53

  349. absolwent,

    poczytaj swoje wlasne wpisy i zastanow ie jak Ty sam siebie traktujesz, a dopiero potem roztkliwiaj sie nad tym, jak traktuja innych. Tutaj czy na obczyznie.

    Pozdrawiam jak zwykle pardzo serdecznie.

    PS. A propos Bozyka raz jeszcze: mozesz sie upajac tym, co pisze byly szef doradcow ekonomicznych Gierka. Nawet Albert Speer w swych wspomnieniach, pisanych juz po klesce III Rzeszy nie byl w stanie wyksztusic z siebie rzetelnej krytyki.

    Ale faktem jest, ze lokomotyw i armat wtedy naprodukowano, ze hej !

    A wiec upajaj sie Bozykiem. Ja sie scigam ze szczurami, a Ty – z upiorami z przeszlosci.

    „Co mi zrobisz jak mnie zlapiesz” czy „Mis” ? pasuja lepiej do bozykowego doradzania ?

  350. jasny gwint,

    jak zwykle cala przyjemnosc po mojej stronie 😉

    Z tym, ze nie wydaje mi sie, aby obecne miejsce zamieszkania mialo jakies znaczenie kiedy omawiamy zjawiska, ktorym doswiadczalismy naocznie i namacalnie. Mam pelne prawo wypowiadac sie w peerelu, w ktorym, wytrwalem do samego konca (wyjechalem w 1988 roku). To raczej o III RP powinieniem milczec, jesli juz. Jesli chodzi o peerelu to wybacz, ale nie wydaje mi sie, zeby wszyscy wypowiadajacy sie krytcznie, acz rzetelnie o tym okresie mylili sie, a tylko Ty i Lizak mieliscie racje. Nie rob z siebie i z nas tego, czym sam byc nie lubisz.

    W kazdym razie nie Ty czy absolwent bedziecie regulowac kto ma prawo zaierac glos i w jakiej sprawie. To nie jest zebranie partyjne, jasny gwint, ale swobodna, otwarta dyskusja.

    Trudno sie do tego przyzwyczaic, prawda ?

    Wytrwalosci.

    Pozdrawiam.

  351. @Jacobsky
    Bóg jeden wie, jak nie chce mi sie tego pisać…

    Ani ‚S’ nie była „ruchem na wskroś komunistycznym” – jak chciałby ją widzieć znany „marksista” i apostata myśli marksowskiej – Wodnik53, ani też nie był „to ruch o charakterze marksistowkim”, ani jednoznacznie lewicowym – jak ją widzi profesor-rewizjonista – Jacobsky.

    Po apostacie niczego wiecej spodziewać się nie mogę, jak tylko herezji podlanej zbełtanym sosem na bazie nowomowy, w której pobrzbiemają echa ‚Trybuny Ludu’ wymieszane z przenicowanym i przetartym przez gęste sito ideologiczne paradygmatem marksowskim. Marksowskim! a nie marksistowskim. Powtórzę jeszcze raz – marksowskim! a w żadnym wypadku – marksistowskim! Marksizm to propagandowe popłuczyny po Marksie.

    Nie dość, że „marksiści” kaleczyli i brukali fałszywymi interpretacjami i manipulacjami myśl wielkiego filozofa, usiłując z niej zrobić oręże walki ideologicznej, przez co sprowadzili K. Marksa do nędznego poziomu narzędzia – cepa rewolucji światowej, stawiając Wielkiego Karola obok i na równi z bandytyzmem Lenina i Stalina, co skończyło się dla nich jedną, wielką i huczną kompromitacją, to przedstawiciele „neomarksizmu” dalej uprawiają niestrudzenie swoje mało estetyczne i niewiele z Marksem mające wspólnego etykietowanie ‚S’ „komunizmem”, a Ty się do tej brudnej roboty agitacyjnej, profesorze, podłączasz, nie wyczuwając jak przychodzi Ci wcinać smakołyki „Trybuny Ludu”, że aż Ci się przy tym uszy trzęsą.

    „Socjalizm – tak! Wypaczenia – nie!” takie hasła można było co prawda usłyszeć wśród części buntujących się robotników, kto wie czy nie dlatego właśnie, żeby po raz kolejny nie użyto przeciwko nim czołgów w obronie „władzy ludowej”. Słowo „komunizm” było dla nich przekleństwem utożsamianym i kojarzonym jedynie ze sposobem urzeczywistniania idei komunistycznych. Wodnik53 może powtarzać swe urojenia, profesorowi nie wypada mu wtórować.

    Co do „socjalizmu” z inną twarzą możemy sobie dywagować do woli, zaprzątając sobie głowy czym on był dla tych, co go mieli „w głowie” i „na ustach”. Warto sobie przypomnieć czym on nie był według L. Kołakowskiego, żeby bez zbytniej przesady określić go w sposób, że był on nieuświadomiony, nieprzeżyty, zaledwie sloganowy i taką postać przybierać mógł w ustach zbuntowanych. Oni, podobnie jak L. Kołakowski wiedzieli już czym on na pewno nie jest, nie mając za bardzo pojęcia czym powinien być.

    (patrz pod „C” – czym jest socjalizm?)
    http://pl.wikiquote.org/wiki/Socjalizm

    „Socjalistami” zatem owi buntownicy mogli być na zasadzie zaprzeczania temu, z czym mieli na codzień do czynienia. Marksowskie w tym przypadku było opisanie samego mechanizmu rozpoznania owej sprzeczności, której krytyczna kulminacja zawsze prowadzi według Marksa do postępu i wyzwolenia społecznego. Trzymając się zatem Marksa należałoby albo zaprzeczyć, że buntownicy z ‚S’ byli socjalistami, albo, że to, co ich otaczało było „realnym socjalizmem”. Inaczej nie ma koniecznej dialektycznej marksowskiej sprzeczności.

    Albo – albo. Jeżeli zaprzeczymy pierwszej części tej hipotezy i przyznamy, że byli to socjaliści jednak (nie komuniści), to jednocześnie uznamy, że rzeczywistość nie była wtedy wcale „socjalistyczna”, a to, do czego zmierzali buntownicy było bliżej nieokreślonym w formie bytem państwowym, w każdym razie – nie realnym socjalizmem, jaki znali, tym bardziej – nie komunizmem przecież, którego tym bardziej nie znali i znać nie chcieli.

    Jeżeli zaprzeczymy drugiej części tej hipotezy i z uznamy nie bez satysfakcji, że to przeciw czemu strajkowali było jednak z krwi i kości „realnym socjalizmem”, to tym samym przyjdzie nam pogodzić się z faktem, że socjalista nie może strajkować niejako przeciw sobie. Wnioski wyciągnij sobie sam.

    Odnośnie lewicowości ‚S’. Można się jej z biedą doszukać analizując punkt po punkcie 21 postulatów strajkowych, jako swojego rodzaju fundamentu ideowego tego ruchu.

    http://www.elfal.com/solidarnosc/dokumenty/21postulatow.html

    Część wyrażonych tam żądań, takich jak: egalitaryzm, potrzeba wolności słowa i przekonań, prawo do strajku, żądania socjalne, równość wobec prawa, zniesienia przywilejów i zrównania praw pracowniczych, z całą pewnoscią mieszczą się w najogólnie pojmowanym klasycznym kanonie „lewicowości”.

    Zaprzeczają temu kanonowi całkiem populistyczne i zupełnie na wyrost wyartykułowane roszczenia płacowe i ekonomiczne, bliższe kanonowi „ludyczności”.

    Również zapewnienie dostępu do środków masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań nie mieści się zapewne w Twoim rozumieniu „lewicowości”.

    Postulaty to tylko dokument w części oficjalnej, tak zredagowany, by nie poruszyć Moskwy i zażegnać ewentualność zerwania jakichkolwiek rozmów ze „stroną rządową”. Kiedy go cyzelowano pod okiem wyczulonych na lewicową poprawność doradców, na zewnątrz odbywała sie część artystyczna – masowe msze na tle bramy udekorowanej portretem papieża, gdzie powaga połaczona była z polskim narodowym mistycyzmem.

    To już definitywnie nie miało nic wspólnego z „lewicowym” charakterem ‚S’, a była to dopiero uwertura do większej symfonii, w której ‚lewicowość’ rzucona zostala na bruk wraz z czerwonym sztandarem. W stoczni podczas strajku nie wywieszano czerwonych sztandarów. Strajkujacy sami o to zadbali. Pojawiać zaczęły się za to coraz częściej flagi maryjne, papieskie, symbole niepodległościowe, narodowe, wyrażany był tyle niechętny, co uzasadniony stosunek do ZSRR, a na pierwszym zjeździe ‚S’ stało się już jasne, że mamy do czynienia z ruchem niejednorodnym ideologicznie. Głębokie podziały ideologiczne w łonie 10 mln ruchu, skrajnie rozbieżne wizje przyszłości Polski, sposoby dochodzenia do celu były początkiem póżniejszej wojny na górze.

    Nie mozna zapominać, że rewolta ‚S’ była fenomenem na skalę światową.
    Po raz pierwszy bowiem robotnikom udało się dokonać rewolucji bez rewolucji, grzebiąc Lenina symbolicznie po raz pierwszy i odsłaniając fałszywość ideowych przesłanek twórcy państwa rad.

    Oczywiscie, że Powstanie Spartakusa i bunt na Bounty „neomarksista” i strażnik starego porządku określi bez wahania jako lewicowe. Profesor uczący młodzież powinien się moim zdaniem zastanowić. Chyba, że jest „neomarksistą”.

    Pozdrawiam

  352. kadett,

    przyjmuje Twoja krytyke z pokora. Rzeczywiscie, ponioslo mnie i nie zauwazylem roznicy semantycznej miedzy pojeciami „marksowski” i „marsistowski”.

    Dziekuje za przyczynek do dyskusji. Moze sie powtorze, ale naprawde pozytecznym jest zgubic z kims takim jak Ty.

    Pozdrawiam.

  353. Do Passanta-
    czesc,chodzilismy razem na Parkowa razem ze Srebrnymi.
    Mieszkam w Stanie new Mexico.

    Fredek Fiber syn Rutki

css.php