Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

4.12.2009
piątek

Paradoks Kriegla

4 grudnia 2009, piątek,

W codziennej sieczce serwowanej przez media, znalazła się prawdziwa perła: wczorajsza „Gazeta” przypomniała esej napisany przez Vaclava Havla w styczniu 1988 roku (ta data jest ważna) z okazji 30. rocznicy śmierci Frantiska Kriegla. Kriegel (1908-1979) urodził się w Stanisławowie, więc jest mi szczególnie bliski, w biednej rodzinie żydowskiej. Z wykształcenia lekarz, w latach 30. ub. wieku związał się z partią komunistyczną, walczył po stronie republikanów w Hiszpanii, po upadku Republiki nie mógł wrócić do Czechosłowacji ze względu na prześladowania komunistów i żydów, przyjął ofertę Czerwonego Krzyża i w czasie II Wojny Światowej pracował jako lekarz w Chinach.

W 1945 roku wrócił do Czechosłowacji, gdzie pełnił ważne stanowiska jako lekarz i polityk komunistyczny. W latach 60. należał do reformatorskiego skrzydła w partii i był coraz bliższy rodzącej się opozycji. W trakcie inwazji państw Układu Warszawskiego został wraz z innymi przywódcami (był wtedy przewodniczącym KC Frontu Narodowego) Praskiej Wiosny porwany i przewieziony do Moskwy, gdzie – jako jedyny – odmówił podpisania „uzgodnionego” komunikatu. „Ześlijcie mnie na Syberię, albo rozstrzelajcie” – powiedział. Zwolniony, powrócił do kraju, gdzie pracował jako lekarz i działał w opozycji.

W styczniu 1988 roku, kiedy Havel pisał swój esej, system się walił, Czechosłowacja była jeszcze „kdl-em”, a pisarz i dysydent – symbolem opozycji demokratycznej. Mimo, że Kriegel był całe życie komunistą, a Havel – wręcz przeciwnie, pisarz stara się zrozumieć dylematy bohatera swojego eseju, stara się wyjaśnić, jak człowiek prawy, odważny, światły, widząc klęskę swoich ideałów, może jednocześnie być komunistą, potem socjalistą, wreszcie – być może (bo tego panowie nie zdążyli już omówić) może socjaldemokratą. Havel nazywa Kriegla „postacią tragiczną”, rozdartą pomiędzy „człowiekiem realnym” a „człowiekiem ideologicznym”. „Wielkość Kriegla miała wymiar tragiczny” – pisze. – Zaznał na własnej skórze biedy i niesprawiedliwości, był człowiekiem wykształconym, chciał wyjść poza własny los, zrozumieć społeczne mechanizmy tych cierpień, „Innymi słowy, musiał wejść z politykę” i wtedy olśnił go niezmiernie kuszący projekt polityczny, który wszystko „naukowo” objaśniał. „Został komunistą i pozostali nim na całe życie”.

I tu pada najważniejsze pytanie: „Jak taki człowiek mógł trwać w ruchu, który potrafił (…) gwałcić ludzkie uczucia i zdrowy rozsądek?” Zdaniem Havla, Kriegel był „człowiekiem sumienia i człowiekiem wiary” (domyślam się, że wiary w swoją ideologię), nie był oportunistą, a „wszystkie kompromisy, na które w różnych okresach musiał się godzić, były zawsze szczere i uczciwe – na tyle, na ile to w ogóle było możliwe”. Niektóre były odważne i dla kraju korzystne (odważny sprzeciw w latach 50., wystąpienia reformatorskie w latach 60., akces do Karty 77), inne były szkodliwe i „godne pożałowania” (wsparcie partii komunistycznej w czasach Gottwalda, drętwe przemówienia poselskie). „Oto człowiek, który chciał praktycznie na tym świecie pomagać ludziom” i jednocześnie jest lojalny wobec partii, która ma sumieniu bezmiar cierpień. „Takiemu człowiekowi nie mogło być łatwo – ani wobec własnego sumienia, ani w partii”. Latami usiłował „uczłowieczyć ustrój komunistyczny”. „Wierzył, że da się od wewnątrz tchnąć odrobinę człowieczeństwa w nieludzki ustrój” – to jeden z tragicznych paradoksów w życiu Frantiska Kriegla – pisze Havel.

Esej czeskiego pisarza, dysydenta i prezydenta jest bardzo ważny dla zrozumienia życiorysu nie tylko Kriegla, ale wielu ludzi z jego pokolenia, nie tylko w Czechosłowacji. Pomaga zrozumieć losy wielu ludzi, którzy zafascynowali się komunizmem, bądź starali się działać mimo systemu, w jego ramach. To lektura obowiązkowa dla wszystkich tych, zwłaszcza młodych, którzy dzisiaj pytają „Jak to było możliwe?”. Havel pokazuje klasę, jak osądzać ludzi i czasy, które minęły.

***

Ukazała się właśnie, nakładem wydawnictwa Red Horse, książka „Pod napięciem” – wybór felietonów Daniela Passenta z lat 2002-2009, mistrza słowa, od ponad 50 lat związanego z tygodnikiem „Polityka”.

O książkach i felietonach Daniela Passenta:

Passent nie udaje kogoś kim nie jest, pozostaje sobą mimo historycznych zawirowań.
Monika Olejnik (2006)

„Najlepszy polski dziennikarz powojenny. Najbardziej wszechstronny. Umie wszystko.”
Jerzy Urban (2002)

To, co w spojrzeniu Daniela Passenta na przeszłość i teraźniejszość budzi szacunek, to odwaga, uczciwość, przyznawanie się do własnych błędów.
Stefan Niesiołowski (2006)

„Lekturę pisma zaczynam odeń nieodmiennie, a i wyznam, że kończę na tym niekiedy.”
Bohdan Czeszko (1975)

„Krwinki białe w równowadze z czerwonymi. Kręgosłup elastyczny, giętki, sezonowo usztywniony. Czaszka pojemna, odporna na uderzenia. Oczy i uszy szeroko otwarte. Kończyny dolne nieco kabłąkowate, dopasowane do barykady.”
Piotr Aleksandrowicz (1985)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 134

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Passent,
    problem polega na tym, ze w blogosferze rzadko kto krytykuje komunistow. To byli przewaznie zacni i zaangazowani spolecznie ludzie. Problem polega na tym, ze w Polsce w czasach zaprzeszlych bylo niewielu komunistow, ktorych dosc szybko wyrugowano z pierwszego szeregu owczesnych „wladcow”. Eufemizmem jest rownie pisanie o oddaniu wladzy; to tak przy okazji, aby bylo na temat. W owym szeregu nie bylo zadnego komunisty, zadnego socjaldemokraty. Byli natomiast oportunistcznie nastawieni autokraci udajacych politykow robiacych polityke.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Wierze ciagle, ze wreszcie pojawi sie lewica i jej reprezentanci na arenie. Wiem jednak, ze wymaga to cierpliwosci przynajmniej calego pokolenia.

  2. Faktycznie rzeba miec klase, aby ocenic ludzi oraz czasy zaprzeszle. Dlatego tez nalezaloby odklamac pamiec spoleczna. Pozostaje pytanie kogo dzisiaj na to stac. Wszyscy chca na sile ukazac sie w szeregu bohaterow lub ofiar; nawet sprawcy niedoli drugich.
    WINIEN

  3. Szanowny Panie Danielu,

    Pisze Pan:

    „Gazeta przypomniała esej napisany przez Vaclava Havla w styczniu 1988 roku (ta data jest ważna) z okazji 30. rocznicy śmierci Frantiska Kriegla.”

    Jeśli Kriegel zmarł w roku 1979, to Havel w 1988 roku nie mógł napisać eseju z okazji 30 rocznicy Kriegla. Albo zdanie jest źle skonstruowane, albo wkradł się jakiś błąd… 🙂

    Pozdrawiam!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. DarkMan72
    2009 – 1979 = 30 (lat). Jak publikuje się wprost spod klawiatury, błędy składniowe mogą się przytrafić. Wiadomo wszak, o co chodzi. Esej opublikowany teraz (rocznicowo), napisany zaś został 21 lat temu (2009 – 1988).

    Myślę jednak, że nie o błędy składniowe idzie, a o całkiem innego kalibru…
    Na przykład dot. najważniejszych wyborów życiowych. Nie jest najważniejsze to, że popełnia się błędy. Najważniejsze, gdy wie się o tym.

    Pozdr.

  6. Zastanawiające jest czy zrozumienie pozwala zmienić, wyłagodzić czy stonować ocenę. Szamotanina Kriegela między chęcią naprawy ludzkiego losu a lojalnością wobec systemu, który człowieka miał za śmiecia czyni tę postać na pewno w sensie psychologicznym mi bliższą. Każda wewnętrzna szamotanina świadczy o człowieczeństwie. Ale czy zrozumienie zmienia moją ocenę i wynikające z niej praktyczne konsekwencje? Nie jestem pewien. Jeśli apetyczna i ciepła sąsiadka budzi moje zainteresowanie to jasne jest, że dzieje się tak dzięki jej apetyczności i ciepłu. A co będzie gdy zwierzy mi się, że jest zwolenniczką kary śmierci. Wtedy – podobnie jak w przypadku Kriegla – zauważę jej szamotaninę psychiczną między potrzebą dawania miłości i równie silną potrzebą odbierania życia. Jasne, że ten szpagat psychiczny uczyni ją kobietą wielowymiarową i skomplikowaną. Ale jak można zasnąć spokojnie obok kogoś kto pragnie wieszać innych ludzi za szyję?
    Pozdrawiam

  7. Czytalem esej i nawet mialem ochote o nim napisac pare slow.
    Istotnie jest to zyciorys tragiczny ale jest on tragiczny poniewaz realny komunizm czy socjalizm jest dokladnie tak jak pisze Havel ustrojem zafalszowanym i w swoim faktycznym wymiarze zbrodniczym.

    Faktem jest, ze opisywany przez Havla Kiegl jest czlowiekiem szlachetnym i bezinteresownym ale tym bardziej widac jak przez powiekszajaca lupe, ze to moze byc za malo.
    Tragizm jest bo system jest tym czynnikiem tragizujacym.
    Historia pelna jest dzielnych i bezinteresownych bohaterow zlej sprawy.
    Bezkompromisowych komunistow wykuwajacych ” lepsza” przyszlosc kosztem milionow zlamanych zyciorysow, czy dzielnych zolnierzy walczacych w imie roznych zawsze szczytnych idei.
    Czesto ci bezkompromisowi dzielni sa najgorsi bo walcza o „sprawe” do konca.
    Szczesciem Polski byl fakt, ze nasi „komunisci” okazali sie oportunistycznymi egoistami i karierowiczami.
    Szczesciem byla nasz bylejakosc ideowa i brak heroicznej „bezkompromisowosci”.
    Na koniec jedno z najstarszych powiedzen, ze pieklo wybrukowane jest dobrymi checiami znajduje w tragizmie Kriegla swoje realne odwzorowanie.

    Dlatego PRL zasluguje na najwyzsze potepienie gdyz ten system realnego socjalizmu tragicznnie wykrecal zyciorysy ludzi szlachetnych.
    Jakakolwiek relatywizacja i wybielanie jest tragicznym nieporozumieniem.

  8. Analogicznie – Kuroń : http://lewica.pl/?id=20489 i komentarze.

    O zakłamywaniu rzeczywistości – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/1845/

  9. Dziwne, ze normalni chodzacy po ziemi zwyczajni ludzie bez szlachetnych i heroicznych zapedow nigdy nie wybudowaliby zbrodniczego systemu.

    Jezeli to prawda, ze Kriegl mial pelna swiadomosc zbrodni popelnianych w imie jego najswietszej idei komunizmu to albo byl w jakims sensie intelektualnie uposledzony albo wcale nie taki szlachetny jakby moglo sie wydawac.
    Ktos walacy klasowego wroga dluga gumowa pala po lbie moze byc 100% przekonany, ze walczy o dobro ludzkosci…
    Niemcy np. dzieki swojej przyslowiowej pracowitosci i rzetelnosci wybudowali najdoskonalsza machine zbrodni – oczywiscie w imie lepszej przyszlosci.

  10. Teresa Stachurska i momo – pod poprzednim wpisem są dla Was zaległe odpowiedzi od wyżej podpisanego.

  11. Różne są sposoby walki o wolność; Havla, Wałęsy, Szakaszvillego i innych bohaterów. Jedną z bardziej oryginalnych metod stosowali Albańczycy z Kosowa, – przyjaciele Amerykanów i innych zachodnich demokracji. Porywali Serbów, uśmiercali w sposób humanitarny i ich zdrowe narządy do przeszczepów sprzedawali na czarnym rynku medycznym. Ciekawe kto kupował? W ten sposób szybko zdobyli wolność i niepodległość, ku radości naszych bohaterskich elit.
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=16350

  12. D.P. pisze:

    „Esej czeskiego pisarza, dysydenta i prezydenta jest bardzo ważny dla zrozumienia życiorysu nie tylko Kriegla, ale wielu ludzi z jego pokolenia, nie tylko w Czechosłowacji.”

    Tikun olam z odrzuceniem „Letaken olam bemalchut Szadaj”.
    Ot co!
    Oni nie tracili wiary, że trzeba zmieniać świat. Wyrośli przecież w środowisku, w którym rozważania etyczne były zajęciem codziennym, jeśli nie codzienną obsesją. Stąd właśnie ich udział w „izmach”, które zaspokajały (i do dziś zaspokajają) ich potrzebę misji wyniesioną z kultury w której wzrośli.
    To wszystko są reakcje na haskalę.
    Odchodzący od religii angażują się bowiem (ponadproporcjonalnie) w różne „izmy” (powszechnie znany jest udział ludzi o podobnych życiorysach i identycznych korzeniach kulturowych w kreowaniu i rozwoju komunizmu, feminizmu, socjalizmu itd.).
    Ten proces trwa.

    P.

  13. Gazeta przypomniała esej z okazji 30 rocznicy śmierci Kriegla 2009 – 1979 = 30

  14. Nie dam sie oszukac

    Historia jednego ideowego komunisty nie jest historia totalitaryzmu wymuszonego na Srodkoqwej Europie przrz Rosje Sowiecka.

    Kolejna proba zamazywania smutnej prawdy o nas wszystkich?

    Slawomirski

  15. Szanowny Panie Passent,
    Pana felieton w ostatniej Polityce o stanie medialnym ars publica przypomina mi tesknoty za bukolicznym stanem z czasow zaprzeszlych, ktore jednak nie byly “plus-que-parfait” dla kazdego; dla wiekszosci nie. Krytykujac slusznie obecny stan miedialny i porownujac tenze do stanu wojennego, posuwa sie Pan do granicy nonsensu oraz (toutes proportions gardées) granicy przyzwoitosci medialnej. Uzywa Pan mianowicie argumentow, ktore Pan wczesniej sam u drugich krytykuje. Nie widze przy tym roznicy miedzy znakiem dodatnim lub ujemnym subiektywnego postrzegania owych czasow. Mimo ze rozumiem Pana tesknoty za przeszloscia “bardziej niz doskonala”, to mam trudnosci z percepcja znaku rownosci miedzy obecnym stanen medialnym i nieobecnym stanen wojennym. Widoczna roznica jest zasadnicza, oba te stany dzieli czas oraz przestrzen. Widoczna jest rowniez roznica jakosciowa dotyczaca skutkow owych stanow oraz Pana stanu uniesienia.
    Polega ona rowniez na tym, ze nieznosna lekkosc bytu stanu medialnego mozemy wyrugowac w jednej sekundzie, jednym gestem w kierunku wylacznika TV, a stan wojenny w czasach zaprzeszlych na szczescie, byl nam narzucony ze wszystkimi konsenkwencjami tegoz, niezaleznie od stanu naszej duszy politycznej. Eufemistyczne tlumaczenie, ze chodzilo o mniejsze zlo jest trudne do zaakceptowania, bo nie tzw. “wolnosc” byla jego celem, jak Pan w mediach drukowanych przy pomocy jezyka felietonu usiluje imputowac. Krytykujac stan medialny i ustawiajac go jednoczesnie w szeregu ze stanem wojennym, bagatelizuje Pan ten drugi oraz jego skutki, ktorych usuwanie bedzie trwalo przez nastepne pokolenia. Redukujac problem naszej peerelowskiej przeszlosci do tegoz stanu oraz jego naczelnika w mundurze generala ogranicza Pan nasza wspolna historie do formatu CD. Historia nasza miala miejsce przed i po stanie wojennym. Ma Pan pelne prawo do obrony stygmatyzowania Jaruzelskiego, musi Pan jednak liczyc sie z konsenkwencjami krytyki tych, ktorzy w czasach poprzedniego porzadku narazeni byli na permanentne wykluczanie. Pan zdaje sobie doskonale sprawe jak wazna byla i jest partycypacja kazdego z nas w zyciu spolecznym, a nie w zawieszonej przestrzenii w drugim obiegu. Czas przed stanem i po stanie wojennym byl czasem tworzenia owej partycypacji rownoleglej, co per se redukowalo nas do przedmiotu w przestrzenii spolecznej, zawodowej, politycznej oraz gospodarczej. Jaruzelski byl wspoltworca takiego stanu rzeczy i stad jest narazany na krytyke. Piszac o mozliwosci korzystania z obrony w procesach politycznych w czasach zaprzeszlych opuszcza Pan role felietonisty, a zbliza sie wyraznie do roli felietonisty-humorysty. Pan doskonale wie, ze oba stany (medialny i wojenny) sa nieporownywalne, nieporownywalne kwantytatywnie i nieporownywalne kwalifikatywnie. Obawia sie Pan przy tym niepotrzebnie o kondycje telewidzow, obrazajacjednoczesnie ich zdolnosc percepcyjna. Nie wychodzi Pan z zalozenia, ze suwerenny obywatel jest w stanie adekwatnie ocenic program TV o Jaruzelskim, sugeruje Pan jednak w blogosferze, ze ten sam widz jest w stanie adekwatnie ocenic miejsce na krzyz lub jego brak w sferze publicznej. Majac wyrazny dystans do instytucji kosciola uzywa Pan forme felietonu jako moralitetu, a jezyk Pana niesie echo mowy z ambony. Usiluje Pan uczynic z Jaruzelskiego ofiare mediow, gdy Pana zdaniem jest on conajmniej bohaterem narodowym. Bylby moze, gdyby reprezentowal przez wszystkie poprzednie lata narod polski. Tu roznimy sie diametralnie; moim zdaniem przytaczane przez Pana daty: 53(Berlin), 56(Budapeszt), 68(Praga) swiadcza o Pana arbitralnosci. Imputuja one bowiem zalozenie, ze istnialy dwie (rownolegle realnosci) strony konfliktu po obu stronach “barykady” i przedstawia Pan Jaruzelskiego jako ewentualnie “wojujacego” o nasza wolnosc. Myli sie Pan stawiajac Jaruzelskiego po stronie polskiej racji stanu. On (dotyczy to rowniez Gorbaczowa, ktory w odpowiednim czasie, skutecznie wykonal unik medialny) znajdowal sie do konca swoich politycznych dni po drugiej stronie i dlatego nie moze stac sie ani ofiara ani bohaterem. Nie dociekam przy tym jak to odczuwa sam Jaruzelski. Jaruzelski i jego prynycypalowie w Moskwie byli „tworcami“ ofiar, dzisiaj obecnych jedynie w pamieci spolecznej i to wlasnie o nia powinnismy wspolnie zabiegac. Odpowiedzialnosc (wina) polityczna generala jest oczywista, dlatego tez niezaleznie od wieku i stanu zdrowia czy ochoty, skazany jest na przesluchania spoleczne, szczegolnie wtedy, gdy sie na nie dobrowolnie godzi. Pan pisze stronniczo, ze general zostal do studia TV zwabiony . Nie wiem dlaczego tak doswiadczony zolnierz i polityk ulega urokom powabu dziennikarzy TV. Uzywa Pan jezyka bibilijnego piszac o sadzie ostatecznym, do ktorego pusuwaja sie dziennikarze przy ocenie generala. Jest to jest nie tylko naduzyciem mowy, lecz rowniez przyzwoitosci dziennikarskiej. Oczekuje Pan od inwestygacyjnych dziennikarzy oblekania dloni w rekawiczki z bialej koziej skory, gdy chodzi o kwestie powrotu do naszych baranow. Wiem, ze ma byc na temat, dlatego wracajac do farsy o mistrzu…twierdze rowniez, ze odpowiedzialnosc(wina) karna generala nie jest oczywista przy domniemaniu niewinnosci. Dlatego tez dziwi mnie, ze nie wykazuje Pan minimum cierpliwosci czekajac na odpowiedni wyrok. Nawet jesli bedzie to wyrok uniewinniajacy w sprawie karnej, to warto kontynuowac debate o czasie zaprzeszlym celem uzupelniana luk w naszej pamieci spolecznej. Ona jest bowiem niezbedna w opisie rzeczywistosci ostatnich lat. Czasy wczesniejsze opisuje mniej lub bardziej obiektywnie historiozofia uzywajac adekwatnych instrumentow. Zdaje sobie sprawe, ze ocena odpowiedzialnosci politycznej jest czesto subiektywna. Dotyczy to jednoczesnie Pana wysilkow podczas takich prob. Dlatego tez kolejne wystapienie generala w TV umozliwi nam poznanie jego motywow oraz ich wiarygodnosci. Domniemana socjaldemokratyczna (lub komunistyczna) droga polityczna Jaruzelskiego, przy cakowitym stygmatyzowaniu socjaldemokracji (lub komunizmu) w Polsce nadaje wyraznie subiektywny odcien naszej przeszlosci à la PRL. Nie wiem ilu obenych w blogosferze (nie tylko w blogu en passant) jest przekonanych o stanie koniecznosci w dzialaniu Jaruzelskiego od lat mlodosci do konca kariery wojskowej i politycznej w 1989 roku (celowo uzywam tej daty). Pisze Pan jednoczesnie o problemach z mediami i probie wdeptania w ziemie Jaruzelskiego, zapominajac jednoczesnie, ze jest on przynajmniej politycznie odpowiedzialny za deptanie nie tylko naszej mentalnosci oraz naszych emocji. Pisze Pan uzywajac jezyka sportowego o swoim miejscu na murawie, co graniczy nie z autem lecz z autyzmem politycznym. Obdarowuje Pan czytelnikow swoimi obawami przed koncem swiata „mediow“ za dziesiec lat, zachowujac sie przy tym jak dobra wrozka. Vis comica owej zapowiedzi jest trudna do utrzymania (wytrzymania), bo media o podobnym charakterze maja sie dobrze od lat. Nie znaczy to jednak, ze kazdy nastepny program nie moglby byc lepszym. Dotyczy to rowniez Pana felietonow i naszych wpisow w blogosferze. Swiat sie nie zawali po nastepnych probach dziennikarstwa „sledczego“, nawet wtedy, gdyby chodzilo ponownie o badanie duszy protagonisty ostatnich lat naszej historii. Pana finanbuliczne proby ustawienia czasu i osoby Jaruzelskiego na arenie w swietle pasteli zubazaja te piekna sztuke widowiskowa, jaka jest polityka. Jednoczesnie krytykuje Pan podobne proby dziennikarzy TV. Sadze, ze oba poczynania sa emocjonalnie “tylesamowarte”. Na szczescie medium mozna roznie tlumaczyc; jako srodek czegos i jako srodek do czegos. Latwiej byloby nam tesknic za “futur que parfait”, lecz jest to niestety nonsensowne oraz gramatycznie niemozliwe.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Polecam jako remedium na moje pisanie felieton Stommy w tym samym numerze Polityki.

  16. do Pawel pisze
    Odchodzący od religii angażują się bowiem (ponadproporcjonalnie) w różne „izmy” (powszechnie znany jest udział ludzi o podobnych życiorysach i identycznych korzeniach kulturowych w kreowaniu i rozwoju komunizmu, feminizmu, socjalizmu itd.).
    Ten proces trwa.

    P.

    Od Winien,
    bardzo dobrze, ze ten proces trwa. Sam proces swiadczy przeciez o rozwoju.

  17. do
    Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-04 o godz. 15:34

    Zaskoczony przeczytalem z zaintereseowaniem.
    WINIEN

  18. do
    Kartka z podróży pisze:

    2009-12-04 o godz. 15:31
    Asocjacja popedu z polityka i historia moze byc wynikiem nowego instrumentarium badawczego.
    WINIEN

  19. do
    Waldemar pisze:

    2009-12-04 o godz. 12:27
    WINIEN=MA z listopada 2009 ?

    Tak, z pewna korekta: WINIEN-MA=0

    WINIEN

  20. Panie Redaktorze, szanuję pański sentyment do komunizmu i osobistą sympatię do różnych Rakowskich i Krieglów. Na tej samej zasadzie rozumiem pańską słabość do Polski Rzeczpospolitej Ludowej. Ale tak między nami, taka ona była ludowa (bo rządy ludu), jak burdel-buda jest sportowa (bo ćwiczenia gimnastyczne parami).

  21. Czy ja wiem?Czy to aż takie wielkie bohaterstwo trwać przy jednej idei kilkadziesiąt lat i liczyć ,ze może jednak…że może to jest to…że może teraz to już będzie raj i to na ziemi a nie na księżycu, gdzie Twardowski itd.To tylko jedno pokolenie.Znam idee które rozpoczynają już trzecie tysiąclecie i jakoś nikt się nie przejmuje,że po drodze tyle grzesznych duszyczek na tamten świat wyekspediowano.A że nie strzelali w tył głowy to chyba tylko wina Chińczyków ,ze praw patentowych nie sprzedali na południe Europy dla swojego wynalazku.Ile to zapałek by zaoszczędzono dzięki azjatyckim barbarzyńcom, ile lasów szumiało by w Europi do tej pory.Ale nie, Chińczycy proch na później trzymali.Ale jak już dali w łapska tych co na metalowych beretach „Gott mit uns” pisali ,to wtedy się zaczęło.I co?I nic.Nic nie robi wrażenia.A Częstochowa jest dalej duchową stolicą Polski,no chyba ,ze Toruń ostatnimi czasy…

  22. Redaktorze Gospodarzu,

    A ja w nawale informacji, w tzw. sieczce ze świata nauki, ang. information feeds from the world of science, wyłowiłem doniesienie dwojga naukowców amerykańskich, na podstawie ich prac archeologicznych dotyczacych kultur Meksyku, że wszystkiemu winien jest gen wiary. Albo religii, co na jedno wychodzi. O ile zrozumiałem z notatki w onet.pl na ten temat, nasi przodkowie koczownicy przechodzili selekcję naturalną do życia we wspólnecie, a jej spoiwem stała się wiara w jakąś siłę nadprzyrodzaoną. Krotko mowiac – kto nie wierzył ten wypadał z gry, nie płodził i jej/jego gen niedowiarka nie przetrwał. Dlatego nasz układ nerwowy przez wieki ewolucji stał się nosicielem silnej skłonności do wiary w jakąś siłę wyższą, która pozwala ludziom przetrwać, a nawet rozwiązać napotkane sprzeczności, a jednocześnie trzymał ludzi w kupie.

    I nie tak dawno, na drodze ludzkiego rozwoju pojawia się Karol Marks. Posiadł on między innymi wielki talent literacki, widoczny już w Manifeście Komunistycznym, potem udoskonalony w trzech tomach Das Kapital. Idea jest prosta, od klasyków ekonomii Marks zapożycza pomysł teorii wartości opartej na pracy, zatem burżuazyjne, kapitalistyczne niepracowanie jest wyzyskiem, czyli grabieżą. Na bazie tego konstruuje on monstrualną “naukową” teorię, kompletny system wzajemnie wspierających się twierdzeń, teorię zamuloną i magiczną, dlatego jeszcze bardziej wiarygodną. Jego czytelników można wyraźnie podzielić na dwie grupy, tych co z przerażeniem odrzucają ten pseudo-wywód, oraz na tych którzy są przekonani, że tak należy trzymać, tak należy prowadzić ludzkość w wierze w nowo odkrytą nadprzyrodzoną naukowość w ekonomii, i w ogóle w naukach społecznych. W eseju Havla jakże banalne, a przecież ważne, może nawet tłumaczące cały paradoks jest to zdanie: “Kiedy osiągał wiek męski, olśnił go niezmiernie kuszący projekt polityczny, który proponował zarówno niepodważalne wytłumaczenie rozmaitych sprzeczności tego świata, jak i globalny program ich rozwiązania”. Przez wyliczenie sprzeczności tego świata, do ich wytłumaczenia, a stąd już tylko krok do kompleksowego rozwiązania. Tylko mózg ludzki ze skłonnością do religijnego przywiązania do swoich własnych tworów myślowych mógł na to pójść.

    Drugą ważną składową paradoksu Kriegla jest jego przygotowanie zawodowe. Na przełomie XIX i XX wieku lekarz, czy to realny Tytus Chałubiński, czy fikcyjny Judym, jest symbolem troski jednostki o dobre życie większej grupy bliźnich. Chyba wiedziona tą myślą moją babka wysłała mojego ojca na studia medyczne na UJ. Wysłała i wszystko opłaciła, bo czasy były szkolnictwa prywatnego. Znane jest z historii, przynajmniej tego regionu Europy, że w tamtych czasach największymi społecznikami byli lekarze.

    Co ciekawe, na przełomie kolejnych dwóch wieków, ci którzy z socjalistów przedzierzgneli się w socjaldemokratów nie poprzestali na tym. Wkrótce stali się “nowymi socjaldemokratami”, czyli nowymi labourzystami, lub nowymi SPD-owcami. Zarzucili wszystkie tezy marksizmu, Bowiem religia marksistowska objaśnia świat (głównie społeczny) przy pomocy nieskończonej ilości sprzeczności, przeciwstawień tezy i antytezy, tego myślowego ciągu paradoksów. Przy tym marksizm podejmuje się je rozwiązać, przeciąć te węzły sprzeczności. W efekcie sprzeczności ze świata, sprzeczności często bardziej wymyślone niż faktyczne, co jest wynikiem ułomności umysłu ludzkiego, te globalne sprzeczności w procesie rzekomego ich rozwiązywania przenoszą się na jednostki, na ich życie. Jednostki w bardziej lub mniej wybitnym formacie stają się nosicielami „globalnych sprzeczności”, polem wykluwania się syntezy – jeśli już ciągniemy tę hegloską formułę – jej tragizmem, lub komizmem (dialektycznym). Przywódcy, “biurokraci o miedzianych czołach i twarzach mumii, jeżdżacymi w czarnych limuzynach na sygnale”, Breźniew i Czernienko jak ich zapamiętaliśmy, byli zwykłymi figurantami historii. Tacy ludzie, jak Kriegel i Havel, doktor i dramatopisarz, nieśli historię na swych barkach. A Doktor Żiwago jest ilustrują zmagania się jednostki, jak się teraz “okazuje” zaprogramowanej genetycznie, ze światem widzianym jako splot sprzeczności.

    Nie muszę dodawać, że ja w tamtych koczowniczych czasach nie przetrwałbym. Mój gen nie zachowałby się. Co za czasy nastały!

  23. Kartka z podróży pisze:

    2009-12-04 o godz. 15:31

    „A co będzie gdy zwierzy mi się, że jest zwolenniczką kary śmierci. Wtedy – podobnie jak w przypadku Kriegla – zauważę jej szamotaninę psychiczną między potrzebą dawania miłości i równie silną potrzebą odbierania życia.”

    Szanowny Panie,
    zadaniem kary smierci nie jest zaspokajanie czyjejs potrzeby
    odbierania zycia a eliminacja osobnikow zagrazajacych spoleczenstwu
    i nie rokujacych nadziei na resocjalizacje.
    Szkoda, ze wielu skadinad przyzwoitych ludzi nie potrafi tego zrozumiec.
    Moze wynika to czesciowo z faktu, ze w przeszlosci wiele rezimow
    mordowalo swoich przeciwnikow pod pozorem „wymierzania kary smierci”.
    Ale to troche inna sprawa, bo bandzior nie morze nic nikomu
    „wymierzac”, bandzior moze tylko mordowac. (i za to nalezy mu sie
    oczywiscie czapa)

  24. D.P.:

    „ze względu na prześladowania komunistów i żydów”

    Już Panu kilkakrotnie zwracałem uwagę przy okazji innych Pana felietonów, że „Żyd” jako określenie narodowości pisze się zaczynając od dużej litery.

    Czy ten upór, to ma być wyraz Pańskiego lekceważenia zasad ortografii, czy Żydów?

    P.

  25. DarkMan72:
    dziekuje za zwrócenie uwagi na mój błąd . Esej Havla zostal napisany, by uczcić 80. rocznice urodzin Kriegla. Przerpraszam.

  26. Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-04 o godz. 15:34

    „Dlatego PRL zasluguje na najwyzsze potepienie gdyz ten system realnego socjalizmu tragicznnie wykrecal zyciorysy ludzi szlachetnych.
    Jakakolwiek relatywizacja i wybielanie jest tragicznym nieporozumieniem.”

    Zgadzam sie z Faliczem.

    Slawomirski

  27. Przykro mi to pisać, ale takie syntezy jednego życiorysu, dokonane przez nieobiektywnego Havla/jest tu stroną/ spowite zawsze „pikantnym” sosem sowieckiego, w sumie głównie stalinowskiego totalitaryzmu, tgo dla mnie juak jazda bez trzymanki przez sam środek wszystkich naszych skojarzeń z takimi sprawami.
    Metodologicznym mankamentem takich wstecznych ocen, opinii… jest to, że my , z naszej perspektywy , kiedy już znamy cały scenariusz, usiłujemy opisać losy człowieka, wydarzenia społeczno- polityczne , będąc w konkretnej sytuacji/ tu,z Hawlem na czele/. Nasz suiektywizm, przeplata się z ułomnością naszych możliwości, w tym językowych/idealne oddawanie opisywanych sytuacji/, oraz obowiązującą poprawnością interpretacyjną tamtych czasów.
    Tymczasem, tacy ludzie jak Frantisek Kriegiel żyli wtedy zupełnie po omacku, wchodząc swoim życiem w ciemno, w to co z perspektywy ich czasów wydawało się postępowe i piękne. Ludzie , którzy znajdują się w środku dziejw, a ich wiedza o systemie ,jak zresztą wszystkich!!! ludzi tamtych czasów- tworzyła się na bieżąco, życiem każdego z nich. Po fakcie, każdy może czuć się geniuszem, przed faktem, w sytuacji kiedy ideologia , w którą się wierzyło zostało krwawo wywalczona- kolejne tragiczne „numery” władców systemu, mogły być „uzasadniane prtze „władców ” wątpiącym, że to cviągle etap walki o wspaniały system…
    Ja w związku z powyższym, nie czuję się na siłach oceniać Frantiska Kriegla. Dloa mnie takie osoby jak on , które szczerze i z uczciwością wewnętrzną angażowały się w coś , co w stosunku do jego pamięci o poprzedniej epoce wydawało się być o wiele lepsze- są zwyczajnie piękne. Dzisiaj , osoby o takim usposobieniu angażują się w walkę o klimat, planetę, walkę z głodem… Tamtych zwyczajnie oszukano. Jak mieli się nie męczyć, kiedy wierzyli. Okropności poprzedniej epoki, stworzyły z nich idealistów.
    Dzięki ich tragicznym „pomyłkom” kolejne pokolenia pięknoduchów, mają szansę być bardziej pragmatycznymi, trudnieszymi w łatwym zinstrumentalizowaniu.
    A samo to, co ostało się w naszej hisorii z fałszywą etykietką „Komunizm” , cały czas , gdzieś tam w naszej zbiorowej nadświadomości dojrzewa i modyfikuje się. To , że prymitywni postfeudalni aparatczykowie zawłaszczyli tę ideę, nie oznacza wcale, że podczas kolejnych przybliżeń i prób w zjednoczeniu ludzkoći, jej mechanizmy nie zostaną twórczo zaadaptowane. Jako gatunek , ciągle podlegamy tym samym prawom współistnienia i nie mamy aż tak wielu możliwości w tworzeniu wariantów organizowania życia społecznego. Najbliższą modyfikacją mechanizmów organizowania społeczeństw, będzie , niestety- dyktatura biurokracji. Można już wyobrażać sobie, jaką „stęchliznę ” stworzą nam ci etatowi , bezduszni fachowcy. Ponieważ my- obywatele, jesteśmy w tę konstrukcję wdrażani na bieżąco, wyobraźmy sobie co możemy na obecnym etapie wiedzy/niewiedzy o nakręcającym się upiornym sytemie biurokratycznym- cuczynić ,żeby zapobiec kolejnej tragicznej sytuacji?
    Kompletnie nic, dokładnie tyle samo co szlachetny Frantisek. Gdybym np. ja wpadł na pomysł agitowania, na temat przebudzenia się współobywateli, przed postępującym biurokraycznym zniewoleniem obywateli- to z Tworków bym nie wyszedł do końca życia, ku uciesze i wsparciu owych zniewalanych subtelnie rodaków.

    Pozdrawiam,Sebastian

  28. Wczoraj Adam Michnik otrzymał w Waszyngtonie nagrodę im. Iona Ratiu, znanego rumuńskiego dysydenta, który z mocą podkreślał: „Do ostatniej kropli krwi bedę walczył o prawo moich oponentów do krytykowania mnie”. W podobnym duchu wypowiedział sie właśnie Michnik w auli Akademii Pedagogicznej w Krakowie, kiedy grupa wykładowców tej uczelni w niewybredny sposób protestowała przeciw nadaniu naczelnemu „GW” honorowego doktoratu. Wspominam o tym, ponieważ ludzie klasy Michnika, Havla, czy ś.p. Kuronia – mimo ogromu krzywd, jakich doznali od ludzi komunistycznego systemu, starają się ten system i ludzi weń uwikłanych zrozumieć i – co najważniejsze – niejednokrotnie wybaczać. Taką postawę prezentuje wobec Frantiska Krigla właśnie Vaclaw Havel. Jego esej pobudza do refleksji i pozbawiony jest całkowicie myślenia uproszczonego, z którego łatwo rodzi się żądza zemsty i jednostronnych potępień. Na tym forum właśnie wielu dyskutantów w taki uproszczony, nie wymagający wysiłku intelektualnego, sposób patrzy zarówno na przeszłość jak i teraźniejszość. A wobec ludzi, których nie lubią, używają werbalnej (na szczęście) maczugi. Pozdrawiam.

  29. WINIEN pisze:

    2009-12-04 o godz. 14:08

    „Wszyscy chca na sile ukazac sie w szeregu bohaterow lub ofiar; nawet sprawcy niedoli drugich.”

    P.S.
    Nie trzeba szukac daleko.

    Slawomirski

  30. Swiat doczesny jest z natury rzeczy niedoskonaly. Stad pokusa aby go ulepszac. Nie odmawiajac dobrej woli ludziom. ktorzy sie tego podjeli trudno nie zauwazyc, ze procz dobrej woli potrzebna jest takze wiedza, inteligencja i etyka aby umiec ocenic czy lekarstwo nie jest przypadkiem gorsze od choroby. Tego zas Kreiglowi zabraklo.

  31. Pawel,
    Wiara w prawo do doskonalenia swiata za posrednictwen Krolewstwa Wszechmogacego to naturalna arogancja wynikajaca z kulturowego statusu oddzielenia i transcedentalnie umocowanego prawa do decydowania o losach innych.
    Komunizm jest dzieckiem tradycji judeo-chrzecijanskiej.
    Konstantyn Wielki swiadomie wybral z tej polki gdyz politeizm byl zbyt demokratyczny dla zwolna rozsypujacego sie imperium.
    Komunizm to wspolczesna forma dyktatury wybrancow (elit, medrcow, felietonistow).

    Ta tradycja „daje”prawo kascie kaplanow „by dla dobra mas” decydowac za nie – uszczesliwiac na sile w imie wszechmocnego…lub zajmujacego jego miejsce izmu.
    Mozesz sie jej doszukac w manipulacyjnym uzasadnieniu neokonserwatyzmu Leo Straussa gdzie celem ma byc wladza i kontrola.
    Demokracja odbiera „wybranym” wladze dzieki naturalnemu wstretowi do fanatyzmu. A fanatyzm potrzebuje wiary i pozytecznych „tragicznych” idiotow – im szlachetniejszych tym grozniejszych.

    Dziwi mnie jedynie dobre samopoczucie pozwalajace nazwac realnych wspoluczestnikow zbrodni tragicznymi ale szlachetnymi ludzmi.
    Jezeli nieswiadomosc ma byc czynnikiem rozgrzeszajacym to rozumiem dlaczego glupota uznawana jest za najwiekszy grzech – wiekszy niz zle intencje…

  32. Filozoficzny problem zachowania osobowosci swiatopogladowej Kriegla kryje za soba wiele pytan, a we mnie osobisci rodzi pytanie – co by bylo z Krieglem, gdyby w Czechach dzialalo cos na wzor i podobienstwo IPN?.
    Wiara w czystosc ideologiczna ,niezlomnosc wobec pryncypiow czestokroc zamyka oczy na ideologiczne i programowe niedostatki. To Kriegel powiedzial ze komunizm w swych korzeniach jest systemem spoelcznie sprawiedliwym ale niestety wypaczonym przez nieuczciwych aktywistow i szeregowych czlonkow.
    Tak osobiscie nie do konca przekonany jestem o braku konsekwencji prztrzymywania Kriegla w Moskwie na Lubiance i ze bez probloemow po powrocie mogl pracowac w swoim wyuczonym zawodzie? Przypomnijmy sobie ze 1968 rok to gloszenie przez KPZR w formie dyrektywy wzgledem bratnich partii Europy Wschodniej bezwglednej walki z wrogami ideologicznymi.
    Vaclav Havel dal jednak wyraz nie tylko swoistego uznania dl postawy Kriegle, co bardziej swoich resztek sympatyzowania wzgledem lewicy

  33. Acha Pawel,
    dwa t
    Tikkun olam – idea reperowania swiata, czesto staje sie transcedentnym zrodlem i uzasadnieniem wladzy nad innymi.
    Misja jest corka fanatyzmu a fanatyzm ojcem zbrodni.

  34. Haha – http://passent.blog.polityka.pl/?p=637#comment-133622 ,

    podzięki?, wróci? We wcześniejszym miejscu zamieszkania sąsiad zza płotu po rozległym wylewie stał się całkiem innym człowiekiem, agresywnym i klnącym, wcześniej nie do pomyślenia, więc nie wiem co w ekstremalnej sytuacji mnie się może zdarzyć. Mam nadzieję, że nie wróci. Dla podzięki – niczego nie widzę. Co do świętości – proszę nie przesadzać 🙂

  35. Jak czytam niektóre komentarze Blogowiczów (nie będę wymieniał kto i co, i jakimi słowy), to cała ta historia niesamowicie mi się upraszcza. Otóż teraz widzę to tak. Te wszystkie drobne a upierdliwe sprzeczności kapitalizmu, te nierozstrzygalne i antagonistyczne napięcia rozlokowane w różnych sferach życia społecznego i rodzinnego, ten cały historyczny i socjologiczny bagaż poprzedniego ustroju komuniści skomasowali w jedno, można powiedzieć – sprowadzili do jednego wielkiego wspólnego mianownika. Oto okazało się, że wspaniała idea i niewyobrażalna obietnica wolności i równości stanęła w jednej głębokiej sprzeczności z jej praktyczną realizacją.

    Praktyka jak wiadomo, ma według komunistów weryfikować prawdziwość założeń i stwierdzeń. W tym punkcie trzeba im przyznać rację. Niedawno w BBC oglądałem wywiad ze słynnym żyjącym apostołem komunizmu, Slavojem Žižkiem (program “Hardtalk”). Spóźniłem się na początek wywiadu, bo była wielka mgła na ulicach i słychać było stłuczki. Z początku nie wiedząc kto zacz, liczyłem na to, wręcz modliłem się o to, aby rozmówcą Stephena Sackura był właśnie ten socjolog francuski, co to rozszyfrował język neoliberalizmu, bo delikwent się plątał w krzyżowym ogniu trywialnych pytań i wyglądał jak kloszard. Smarkał w dwa palce, niemal czuć było brak dobrego dezodorantu, czy jakichkolwiek francuskich zapachów, co oczywiście nie wskazywało na francuską demonstracją przeciw anglosaskiemu kapitalizmowi. Szybko zorientowałem się również, że akcent jego nie jest francuski. Wręcz słowiański. Południowo-słowiański. Žižek, który już kilka razy był wspominany na blogu, jest wielkim pesymistą. Im dłużej się go słucha, tym większy pesymizm zeń wyziera. A jak dobrze się wsłucha i z nim identyfikuje, to i jeszcze większy pesymizm nas ogarnie. Oto liberalny kapitalizm to pozór, pod którym kryje się faszyzm, aparthaid, obozy koncentracyjne, a to wszystko zalewa ocean topniejącego w ekologicznej apokalipsie lodu. Co gorsza komunizm w wersji XX-wiecznej to była kompletna klapa. Nic tylko się obwiesić. Ale tu Žižek przełamuje lód swojego pesymizmu. Należy pracować nad jego nową wersją – z ogromnym przekonaniem namawia widzów.

    Oto fragment wywiadu: http://news.bbc.co.uk/2/hi/programmes/hardtalk/8374940.stm

    Zakropionego optymizmem, miłego wypoczynku sobotnio-niedzielnego!
    T.O.

  36. Józef pisze:

    2009-12-04 o godz. 18:49

    Ma pa racje czesciowo.
    Pan ma prawo do przebaczania.
    Nie ma pan prawa do wymuszania tego na innych.

    Slawomirski

  37. Panie Levar
    W odpowiedzi pozwalam sobie przesłać Panu fragment moich wspomnień z miejscowości Santillana w Hiszpani. Przepraszam za objętoś Gospodarza i Blogowiczów ale wydaje mi się dotyka ona również problematyki naszej dzisiejszej dyskusji.
    „Trzy fileciki anchois za 5 euro nastroiły mnie gorzko w związku z czym z wielu atrakcji Santillana( Zoo ze zdychającymi lwami, kolegiata z niewiadomo czym itp.) wybieram Muzeum de la Tortura – Inquisicion. Zresztą nie tylko o fileciki chodzi, ale i o to, że jestem przedstawicielem społeczności polskiej, która według socjologicznych badań w 85% jest miłośnikiem kary śmierci, czyli wieszania ludzi za szyję. I to nawet nie po procesie sądowym ale w minutę po przeczytaniu artykułu o jakimś zboczeńcu lub zbrodniarzu zamieszczonym w najpoczytniejszym w Polsce springerowskim dzienniku „Fakt”. Po zwiedzeniu muzeum muszę przyznać, że moi rodacy byliby tymi formami wymierzania sprawiedliwości zachwyceni. Zupełnie inaczej spojrzałem na nudną kolegiatę wyobrażając sobie te spektakle, które urządzano przed nią by zadowolić publikę – nabijanie na pal, pieczenie w żelaznym byku, łamanie kości kołem, zamykanie w nabitej ćwiekami „żelaznej dziewicy”. Co zabawne, narzędzia tortur zilustrowano średniowiecznymi sztychami z niemieckich książek zawierających opisy również pisane gotykiem co wywołało u mnie dysonans poznawczy – nie wiem bowiem czy przyjemności te właściwe są Niemcom, Hiszpanom czy może mają charakter uniwersalny i europejski.
    Teraz o dręczeniu kobiet, bo w muzeum sporo miejsca poświęcono tej tematyce. Kobiety na sztychach są atrakcyjne co nadaje ekspozycji charakter pornograficzny. Zwykle jest to związana panna, której chłopaki wyrywają szczypcami ciało w swerach erogennych. W gablotach umieszczono szczypce służące właśnie temu celowi. Panna krzyczy a nachyleni nad nią chłopaki skrzętnie zapisują na karteluszkach jej jęki. To bzdura, erotyczna imaginacja bo nie dręczono w średniowieczu atrakcyjnych dziewcząt. Dręczono i palono zwykle bezzębne staruszki. Na sztychach jest tylko brudny seks z granicy sado – maso. To tylko sycące wyobraźnię fantazje średniowiecznych rysowników. Nie ukrywam, że pasuje mi ten duszny erotyczny klimat do scenografii hiszpańsko – niemieckiego średeniowiecznego miasta. Nie tylko zresztą mnie, gość w białych adidasach idący wzdłuż gablot cmoka z uznaniem –„To obrzydliwe”. „Obrzydliwe” – myślę – „będziesz miał o czym śnić po nocach”.
    W muzeum, nie wiadomo dlaczego, nie wolno robić zdjęć. Dla celów fotografii rodzinnych pozostawiono tylko przed wejściem stalowy kosz w którym pieczono na ogniu skazańców. Ma kształt kosza „tulipana” królującego na polskich ulicach za czasów komunizmu – jest tylko większy. W koszu umieszczono kościotrupa, którego nogi wystają zza krat i sięgają do nadpalonych polan. Patrzę i wyobrażam sobie jak musiał wierzgać nogami ten człowiek gdy ogień opalał mu stopy. Wokół kosza hiszpańskie rodziny pozują do zdjęć – to znów hiszpańska klasa średnia. Księgowe, pracownice socjalne, urzędniczki, barmanki i ich mężowie, którzy przez rok zarabiali na te wakacje. No i dzieci chodzące i w wózkach. Patrzę jak pstrykają sobie zdjęcia przy tym kościotrupie i zauważam, że jest fałszywy. Nie ma osmalonych kości stóp. Jest żółtawy co wskazuje, że leżał zakopany w suchej ziemi. Nie trudno tu o kościotrupa – wojna domowa kosztowała tu wiele tysięcy anonimowych ofiar. Ale nikt tu o tym nie myśli – klasa średnia chce mieć po prostu atrakcyjne wakacje.”
    Pozdrawiam

  38. @ Sebastian , bardzo ładnie napisałeś . Humanistycznie i od serca . To Twoje rozumowanie jest zresztą zgodne z filozofią Kriegla , który dostrzegał CZŁOWIEKA W POTRZEBIE , nie zaś ludzkość lub meandry filozofii ! Taki pogląd wg. Kriegla i Havla pozwala zawsze ukryć całkowitą odporność na nędzę konkretnego człowieka , wywyższyć rozmaitymi egzegezami samego SIEBIE . Własny egoizm i niechęć do jakiegokolwiek ryzyka . Podobnie jest z ocenianiem ex post upadłych systemów , kobiet , biznesów . Wtedy wielu „mądrych ” mówi zawsze – a nie mówiłem !!!
    Raport ( tajny ) CIA czy Dep. Stanu w końcu lat 60 -tych przewidywał WYPRZEDZENIE USA przez ZSRR w rozwoju i PKB !!!
    Co do stęchlizny wszelakiej , to rekomenduję wstęp Boya do jego „Słówek ” .
    Z przerażeniem widzimy obraz Krakowa ( tego niby królewskiego miasta ) . W czasach młodości Boya , była to mieścina sodalicyjna , liczaca 50 tys. dusz , pełna błota , rozpaczy i braku JAKICHKOLWIEK perspektyw.
    Typowa dla „Golicji i Głodomerii ” . Mało kto o tym pamięta w swych „egzegezach”
    To było typowe polskie piekło , ciągle patrzące wstecz , podlane sosem spod kruchty – skąd my to znamy ???
    Łódzkie „piekło ” opisywane przez Reymonta miało pęd , rozmach i postęp .
    Może dlatego , że Niemcy i Żydzi je robili .

    Kartko – jeszcze bardziej sytuacja z ową panią byłaby smakowicie skomplikowana , gdyby do waszej sypialni wtargnął niepowieszony uprzednio wielokrotny morderca ! Ostatnio tacy „niedobici ” rozwalili 4 policjantów w USA jak lizaki na strzelnicy . Ty jeszcze ciągle wierzysz w „objawienia ” Beccarii i jego wyznawców odnośnie KS ?
    Wstyd . Pasuje to do twego „looku „, ale jest sprzeczne z elementarną empirią .
    Mimo wszystko nich nasz Pan strzeże Cię od tego szaleństwa .pzdr

  39. telegraphic observer pisze:

    2009-12-04 o godz. 20:35
    Jak czytam niektóre komentarze Blogowiczów (nie będę wymieniał kto i co, i jakimi słowy), to cała ta historia niesamowicie mi się upraszcza.

    Aby to jeszcze bardziej uproscic komunizm to jest to ogon machajacy psem.
    Idea stala sie wazniejsza od podmiotu, ktoremu miala sluzyc.

    Ludzie sa nieracjonalni, nielogiczni – to wciaz w duzej mierze zwierzeta jedynie obdarzone intelektem.
    Kieruja sie egoistycznymi ambicjami, slabosciami, fobiami, marzeniami i odruchem stadnym.
    Ludzie sa ludzmi i najwazniejsze co maja to mozliwosc wyboru i szanse popelnianaia rowniez bledow.
    Do tego zycie nie jest sprawiedliwe cokolwiek to oznacza bo rzadzi sie przypadkiem i prawem bezprawia chaosu.
    Demokracja (liberalna bo socjalistyczna byla oksymoronem) zwana pogardliwie lecz cieplo dupokracja – jakze niedoskonaly system jest jedynym widocznym na horyzoncie systemem dajacym pewne szanse wyboru.
    Np miedzy PiS-em a SLD… w ciagu paru lat.
    Doskonalosci komunizmu w swojej topornej prostocie sa upiorne mechanistyczne i dlatego nieludzkie.
    Wolnosc nawet ograniczona jest najwieksza wartoscia – rowniez wolnosc popelniania bledow.

  40. Momo
    Odpowiedź na Twoje i Pana Levara pytanie -„Czy kara smierci jest zaspokajaniem potrzeby odbierania zycia czy prostą eliminacją osobnikow zagrazajacych spoleczenstwu?” – wyżej w korespondencji z Santillana. Dodam, że istniej obfita dokumentacja fotograficzna i filmowa z publicznych tortur, egzekucji i linczów. Uważny obserwator zauważy wśród zebranych silnie wyrażane oznaki radości i satysfakcji mające niewątpliwie podłoże seksualne. Zachęcam Panowie do badań
    Pozdrawiam

  41. Winien
    Dzięki za podpowiedź – czułem, że moje dotychczasowe badania wzajemnych relacji i mechanizmów wewnętrznych polityki i historii bez zastosowania popędu w jakiś sposób mnie ograniczają. Zaryzykuję badawczo i zastosuję wzajemne asocjacje
    Pozdrawiam

  42. A tu dzieja sie naprawde ciekawe rzeczy.
    PO odwolalo z komisji badania afery hazardowej czlonkow PiS-u i zostal jeden czlowiek z opozycji…
    To jest nawet dla teflonowego PO nowy standard demokracji.
    Ciekawe jak to antykaczysci gladko wyjasnia motlochowi.

  43. W codziennej sieczce serwowanej przez media, znalazła się prawdziwa perła:

    Gospodarzu roznica miedzy Siderman i Superman polega na tym, ze Superman zostal nam zeslany jako niemowlak.

  44. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że zostaliśmy genetycznie zaprogramowani na wiarę………
    W religię, ideę…….
    Po terrorze czarnych, czerwonych, brunatnych, może przyjść czas na terror zielonych……..
    Czy wiara w COŚ, może zapełnić wewnętrzną pustkę egzystencji większości ludzi? Czy może lepiej zostać sceptykiem, NIEDOWIARKIEM?
    Sybarytą, hedonistą, humanistą, anarchistą?
    Tego typu idee nie stwarzają możliwości powstania większych strat w populacji ludzkiej………

    Ludzie wielcy, z klasą, nie pałają rządzą odwetu, rozliczeń, nie wymagają skruchy od byłych przeciwników politycznych. Ludzie mali, ograniczeni wymagają ciągłych powtórek Canossy od swych byłych wrogów……..
    Która postawa jest bardziej szlachetna, racjonalna LUDZKA?
    W jednym szeregu byli Havel, Mandela, Kuroń, Michnik, szereg innych, małostkowych i zapiekłych w nienawiści nazwisk , można by przytoczyć.
    Bóg jest miłością i wybacza, ……………..nie wybacza nigdy?…..

    Bezpośredni uczestnicy „ciekawych czasów” nie są w stanie dostrzec na podstawie dostępnych im danych, całości obrazu rzeczywistości. Są UCZESTNIKAMI i twórcami zjawisk społecznych, których dynamiki nie da się przewidzieć. Tak jak nikt nie przewidział przemiany małej sekty religijnej w ogólnoświatową religię, teorii społeczno- ekonomicznych Marksa w realnie funkcjonujący na papierze system państwowy.
    „O wszystkim decydują kadry”………….
    Z ich mentalnością, przekonaniami, egoizmem………
    Neofici i akolici, ze względu na potrzebę WIARY W COŚ, zawsze się znajdą…..

    Czy życie społeczne i polityczne na Ziemi, to swoisty Darwinizm?
    Niedostosowani giną? Plankton- małe kraje, zostanie pożarty przez wielkich tego świata? Chyba, że nauczymy się szanować małych, co USA i Chinom nie grozi, lub dokonamy połączenia- Unia………..

  45. „Jak to bylo mozliwe?”
    „Jak taki człowiek mógł trwać w ruchu, który potrafił (…) gwałcić ludzkie uczucia i zdrowy rozsądek?”
    Prosze zapytac np pana Adama Szostkiewicza, dlaczego dla tych samych powodow pozostaje wierzycym katolikiem.

  46. Niejaki Sebastian napisał: „z Tworków bym nie wyszedł”. Gratulacje. A nawiasem, jak rozumieć, że Havel jest nieobiektywny? W 88 roku?

  47. Szanowny panie Passent,

    nadchodzi rocznica 13 grudnia.
    Czas na zadanie pytan na ten temat.

    Czy „wladza ludowa” obdarowala pana pistoletem w okresie stanu wojennego celem obrony przed Polakami?
    Czy obawial sie pan o swoje zycie?

    Slawomirski

  48. WINIEN pisze:

    2009-12-04 o godz. 17:16

    Dziekuje za ten wpis.

    Slawomirski

  49. Tak mi przyszło na myśl………
    W RPA nikt nie musi udowadniać że „czarne jest czarne a białe jest białe”
    Wzorzec okrągłego stołu im się przydał………….
    Komisja Prawdy i Pojednania, gruba kreska też…………
    To że „miłość ci wszystko wybaczy” udowodniła Marta Kaczyńska………

    Z tych związków powstaną dzieci, brązowe? różowe? obywatele swoich krajów, bez- mam nadzieję- nienawiści………..
    Tę pozostawią niektórym dziadkom………

  50. Postacią równie tragiczną jak Kriegel jest Adam Michnik. Po „transformacji” ustrojowej doprowadzić do takiej sytuacji jak obecnie mógł tylko „wojownik” nieszczęśliwy i zupełnie bezradny. Polska bez suwerenności , jak call girl przywoływana do czynności sprawiające innym przyjemność, to klęska niewyobrażalna dla „wojownika” transformacji.
    Jeżeli tak miała wyglądać ta odmiana, jaką obserwujemy w pracach komisji hazardowej to jest dramat na miarę Kriegla.
    Adam Michnik, tak jak Kriegel , miał nadzieję na czynnym udział w animacji życia politycznego, ale rzeczywisty efekt ich politycznych marzeń i ich politycznych działań jest tragiczny. Wystarczyło dwadzieścia lat aby naród mogł się poczuć jak europejska prostytutka oswajana przez poddaństwo wobec nowej globalnej oligarchii.
    Czy nikt tego nie widzi ?

  51. I powoli Koziej wyrasta mi na autorytet…………
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,101874,title,Politycy-sa-bezradni-ws-Afganistanu,wid,11735421,felieton.html
    Dlaczego na szczytach władzy coraz mniej rozsądnych? Za słabo się sprzedają medialnie?

  52. Wojciech pisze:
    2009-12-05 o godz. 04:52

    Mnostwo osob tak widzi. Ale czuja sie zakneblowani, zastraszeni i w strachu prze najazdem brunatnych koszul o 4.00 rano. Przyklad Blidy ciagle swiezy.

  53. Jerzy
    Zaniepokojony jestem. Chyba masz kryzys wiary skoro Szostkiewicz „gwałci (Twoje) uczucia i zdrowy rozsądek” a na dokładkę namawiasz Gospodarza by przeprowadzał z nim wychowawcze rozmowy. Chyba czas się nad sobą zastanowić.
    Pozdrawiam

  54. Nie kwestionując szlachetnożci Kriegla chciałbym dobrze byłoby jednak wiedzieć, jaki był jego stosunek do słynnego procesu Slanskiego i towarzyszy w 1952 r. To nie jest pytanie przypadkowe, albowiem, po pierwsze, prominentni protagoniści tego procesu musieli być Krieglowi dobrze znani (w końcu byli członkami tego samego establishmentu KPCz), po drugie – podobnie jak Kriegel byli w większości pochodzenia żydowskiego, a proces, to już po trzecie, stanowił sublimację stalinizmu w jego końcowej fazie. Wydaje się poza tym, że proces Slanskiego nie był wydarzeniem wyłącznie wewnątrzczechosłowackim, lecz prawdopodobnie miał stanowić jakieś ważne ogniwo w łańcuchu decyzji Stalina na przełomie lat 1952/53. Pewne jest jedno: proces od początku do końca był reżyserowany przez agentów sowieckiego MGB, co jednoznacznie potwierdzają ci nieliczni, którzy przeżyli proces – Artur London i Eugen Loebl. Dziwne, że spraw tych historycy nie rozpoznali do końca. Gdzie był wtedy Kriegel i jakie stanowisko zajął wobec procesu ? Pozdrawiam – Kroton.

  55. Wojciech
    „naród mogł się poczuć jak europejska prostytutka oswajana przez poddaństwo wobec nowej globalnej oligarchii.
    Czy nikt tego nie widzi ?”

    Wojciech i busdoc – chyba przesadzacie… albo na pewno.
    Caly Wasz wokabularz typu: prostytutka, poddanstwo, brunatne koszule wskazuje na duzy stopien zaawansowanego oszolomstwa.
    Jest to taki mentalny bezradny wiatrak jezorem – wykonywany przez
    4- letniego Dyzia piesciami gdy jest spiacy a rodzice zostawiaja go w przedszkolu.
    UE duzo brakuje, jest przebiurokratyzowana i nieczytelna – ale.
    Ludzie jezdza z jednego konca Europy na drugi, mlodzi Polacy studiuja w Barcelonach i zenia sie z Francuzkami.
    jedni zakladaja firmy i jezdza mercedesami drudzy klepia biede.
    W ciagu paru ostatnich lat Polacy mogli sobie wybrac Kaczynskich, wczesniej gumowego Olka-Alka, SLD a teraz ryze sloneczko Karpat.
    Mogli ich wybrac by pozniej olac i skreslic.
    Blida zeczywiscie sie zastrzelila w niewyjasnionych do konca okolicznosciach ale afera weglowa nie byla bytem wirtualnym.
    Nie podejrzewam, ze busdoc albo Wojciech sa na liscie zagrazajacych oligarchii zagrozonych internowaniem o 4-ej rano.
    Nawet jezeli beda wylewac swoje frustracje na wszystkich dostepnych blogach nikt nie otworzy kolbami drzwi do ich mieszkanek.
    Nie wiem na czym mialaby polegac ta rewolucja „mnostwa ludzi, ktorzy widza ale sie boja”…mam nadzieje, ze nie na liscie otwartym z prosba o pomoc do Kim Dzonga II-go albo do Raúla Modesto Castro Ruza.
    Proponuje skanalizowac swoje frustracje i przylaczyc sie do legalnej Polskiej Lewicy, Krajowej Partii Emerytów i Rencistów albo Korwina Mikke piszacego podobnie do Was: np.
    „Konstytuta-prostytuta” o poddanstwie wobec miedzynarodowej komunie.

  56. rzeczywiscie zjadlo r

  57. Do „T.Obserw.” : piszesz, że Marks podkradł z teoretyków pewne przemyślenia, wsadził do miksera, wymieszał , poprzekręcał i wyszło mu z tego, co wyszło, a całe rzesze frajerów i naiwniaków przez lata wierzyli w tzw. komunizm.Hm….
    Jesteś rozumnym człowiekiem, wiesz, że ciągłość cywilizacji opiera się na rozwijaniu przemyśleń poprzedników itd.itd. Cały rozwój polega na min. korzystaniu z wiedzy poprzedników. Dlaczego akurat przyczepiasz się do Marksa?. Ja jestem inż. praktykiem i pragmatykiem ,drażni mnie zawsze powoływanie się na klasyków (twierdzę, że na klasyków powołują się głównie ci, którzy od siebie nie mają nic do powiedzenia i muszą się podpierać cudzymi myślami), ale dlaczego odbierasz te prawa Marksowi do korzystania z cudzych przemyśleń? To, co Marks zdefiniował , czyli istotę i rolę wartości dodatkowej, która powstaje wyłącznie dzięki pracy człowieka ,jest genialne i apolityczne; w gruncie rzeczy różnice ustrojowe w teorii różnią się wyłącznie sposobem i filozofią podziału wtórnego tejże wartości dodatkowej. Cała reszta, to paplanina .
    Przecież nie można Marksa czynić odpowiedzialnym za Gułag, tak, jak nie można innych ekonomistów teoretyków z przełomu XIX iXXw. czynić odpowiedzialnymi za bobmy napalmowe we Wietnamie, czy więzienia na Guantanamo.
    Nie znoszę tej maniery u ludzi wykształconych, który posługują się pogardą do wszystkiego, co kojarzy się z komunizmem w warstwie teoretycznej.
    Tak samo irytują mnie mędrki typu Sławomirski, Falicz, Winien i podobni. Za komuny wszystko mi „wyjaśniał” pryncypialnie J.Kalabiński. On był krynicą mądrości, co jest rewizjonizmem, co jest odchyleniem, on wszystko wiedział lepiej i nigdy nie miał wątpliwości. Na zebraniach załogi byłem często karcony, że mam wątpliwości, że widzę usterki itd.Teraz ci, co mi wyjaśniali , często siedzą w PiSie, a pan Kalabiński ,wiadomo, rzucił :”tu,Jedynka!” i wybrał wolność. Dla panów Falicz, Sławomirski, Winien wszystko jest proste i jasne. Wszystko, co złe im się zawsze kojarzy z komuną (dawniej mówiło się, że pewnym ludziom zawsze wszystko kojarzy się z d…..)…Tyle pogardy, wyniosłości w ich wpisach. Co ja mam powiedzieć, ja, biedny inż.-ekon. ,który nie był prześladowany za komuny,który stale się czepiał bzdur w gospodarce planowej,a potem czepiał się (i nadal się czepia) bzdur w gospodarce rynkowej, a jakoś moje poczucie wolności nie jest istotnie większe obecnie , niż poprzednio?
    Szanowni propagandziści , takich , jak ja, to znaczy amfoterycznych , są miliony i wasze oczywistości(szczególnie Falicza i Sławomirskiego) są tak samo przekonuwujące, jak wysłuchiwanie argumentacji Świadków Jehowy, że cała i jedyna mądrość znajduje się w jednej książce.Oni też inaczej myślących (jak i każda religia) uważają za zbłąkanych.
    Blog nie powinien być miejscem do pogardy, wyniosłości w stosunku do innych, a zwłaszcza w stosunku do słabszych. To nie przystoi człowiekowi inteligentnemu. jeśli bawi was uprawianie propagandy, to załóżcie własne blogi; tak, jak „Lizak”.Stale się go czepiacie z drwiną .
    Blog Red.Passenta schodzi w dół z powodu takich propagandzistów.

  58. Falicz 00.06
    Jako przedstawiciel motłochu nie muszę mieć nic wyjaśniane. Gołym okiem widać że miejsce Beaty Kempy jest nie w Sejmie, lecz na bazarze, w gminie, a posła Wassermana ,prokuratora PRL- u na emeryturze. ( ewentualnie w wannie). Potem ich przesłuchamy.

  59. pielnia1,11.48 Odkąd blog został opanowany przez Sławomirskiego, Wienin, Falicza i kilku innych stał się on sakramencko nudny. Wielu uczestników zwracało uwagę Panu Passentowi, czego efektem było, że co mądrzejsi uciekli. Telegraphic observer zanim zacznie pisać banały na temat Marksa powinien zmówić modlitwę św Tomasza; „Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji”. Nie zaszkodziło by mu także Marksa nieco poczytać lub coś o Marksie, do którego coraz częściej się powraca.

  60. momo pisze:

    2009-12-04 o godz. 21:25
    ——————————
    Dziękuję za miłe sowa. Największą satysfakcję sprawiło mi tak doskonałe odczucie mojego wpisu przez Ciebie

    Pozdrawiam,Sebastian

  61. marysia pisze:

    2009-12-05 o godz. 00:52
    ——————————–
    Droga Marysiu,
    Twój rodzaj „ścisłej”/ od rzekomych predyspozycji umusłów/infantylnej czepialskości, wywołuje we mnie poczucie, że jesteś raczej „Marysiem” niż „Marysią”.
    Ale , mogę się mylić.
    Tak, czy inaczej, uprzejmie wyjaśniam, że im bliżej 88 roku, licząc od teraz, tym Havel , ze względu na brak dostatecznej czasowej perspektywy, jako aktywny antagonista „komuny” był corazmniej obiektywny , będąc przedewszystkim „stroną”

    Pozdrawiam,Sebastan

    P.S. Mam nadzieję, że jeśli jesteś Marysią, to przynajmniej jesteś ładna

  62. Andrzej Falicz pisze:
    2009-12-05 o godz. 11:29

    Brunatne koszule, jest ich 12 tajnych servicow i ponad 10 000 osob. Plus czarne kiecki, 70 tysieczna armia spowiednikow, najwiekszy wywiad na swiecie. Kto ich nadzoruje ??? Dlaczgo jest tajemnica kto dal rozkaz najazdu na Blidow o 4.00 rano?

    O Blidzie wiemy bo byla poslanka. Jej zaginiecie trzeba bylo jakos wytlumaczyc. Ile jest takich przypadkow o ktorych nie wiemy.

    Nie ma zadnego publicznego rozliczenia brunatnych koszul. Nie znamy ich budzetow. Np ile morderstw maja w tegorocznycznym budzecie?
    Kto nadzoruje brunatne koszule i jak sie rozliczaja ???

  63. Wielce Szanowny Profesorze Falicz,

    Zacznę od komentarza telegraphica, który swoją ujmującą narracją doniósł (17.51) o wykryciu przez uczonych gena wiary.
    Mam nadzieję, że przytoczone przez niego informację są wiarygodniejsze od potwierdzonych przez uczonych cudzie w polskiej Sokołówce, który natychmiast zdezawuowali ich koledzy z tej samej uczelni (głęboka wiara czyni cuda).
    Gołym okiem widać, że ludzie dostrzegają wielkie wartośći w religii i dlatego tworzą kościoły, ktore we wspólnotach pozwalają im łagodniej znosić ciężary życia.
    Inni, jak niedawno zmarły profesor Religa, zmagają się dodatkowo z myślą o niebycie po śmierci.
    Wszystko jest w porządku. Niech tak pozostanie. Ale tak nie jest. Telegraphic wspomniał, że osobnicy, którzy nie wykazywali predyspozycji religijnych byli w różny sposób eliminowani.
    Sądzę, że tak się było i jest, bo w człowieku dominują te cechy o których z przekąsem wspomniałeś w swoim wpisie o godz. 22.22.

    Co do form dominowania jednych grup społecznych (czytaj politycznych)nad innymi, to radzę rzucić okiem na dzieło klasyka nauk politycznych, urzędniczynę florenckiego, Machiavelli’ego.
    Tak dzieje się i w III RP.

    Parę faktów historycznych.
    Słaba opozycja lat siedemdziesiątych nie była w stanie uporać się z opresją acien regim’u.
    Pomysł był tyleż prost co genialny. – Połączyć siły z apolitycznym kościołem. Efekt jest znany. Tyle że jedynym beneficjentem tego układu na każdej możliwej płaszczyźnie jest kościół.
    Dotyczy to m. in. znanych przekrętów w Majątkowej Komisji Kościelnej, do pomocy której hierarchowie zaangażowali niedawnych prześladowców b. SB-eków.
    Zaraz po przejęciu władzy przez opozycję wprowadzono religię do szkół. Fakt, że nastąpiło to z naruszeniem prawa jest mniej istotny od faktu, że od tego czasu nastąpiła większa demoralizacja młodzieży. Gwałty i samobójstwa są na porządku dziennym. Patrząc na to w skali historycznej nie trudno zrozumieć, że mamy, jako naród, takie cechy dominujące jakie mamy (o pewnymych szpetnych cechach katolików polskich napisał świetny esej Winien).
    Ponieważ mieszkasz poza naszym pięknym krajem, więc nie docierają do Ciebie poczynania abp Gocłowskiego, niezwykle elokwentnego hierarchę pod którego skrzydłami doskonale funkcjonowała pralnia brudnych pieniędzy.
    Nie dośc tego. Przyjaciele hierarchy zmontowali akcję medialną jedynie przeciwko działaczowi lewicy, który był w tym szwindlu umoczony jedynie w jakimś mało znaczącym odprysku.
    Na żadne wezwania prokuratury ani na wezwania sądu hierarcha się nie stawiał ale procedura była zachowana, bo góra przychodziła do mahometa.
    Drastycznejsze fakty i rozwiązania prawne można by mnożyć.

    Jeśli idzie o wyrok Trybunału w sprawie świadectw.
    Czy nie przeraża Cię sposób zadawania pytań przez sędzię z tytułem profesora, która gdyby głupota mogła latać byłaby gołębicą?

    Przykłady działań politycznych kościoła można by mnożyć.
    Robi się duszno.
    Polecam Ci także artykół redaktorów Polityki Włodyki i Janickiego opublikowany parę tygodni temu.

    I jeszcze jeden wymowny fakt.
    Sprytny Tusk skalkulował sobie, że jego szanse wyborcze powiększy przytąpienie do katolockiej wspólnoty kościelnej. Wziął ślub kościelny po 28 latach małżeństwa, parę tygodni prze wyborami. Efekt jaki jest, każdy widzi. Kościół pod przywództwem wymienionego wyżej pasterza przynajmniej nie przeszkadzał.

    Mdli mnie to.
    Piekło to inni, jak mawiał Sartre.

  64. Pielnia
    ” Dla panów Falicz, Sławomirski, Winien wszystko jest proste i jasne…”

    Naprawde Panie Pielnia?
    Wyglada, ze to wlasnie dla Pana tak jest bo miedzy innymi mysli Pan kategoriami jak cytowalem powyzej.
    Znalazl Pan prosta recepte – „Oni to prostackie medrki”a Pan wyrafinowany medrzec dialektyk.
    Wyglada to na niezwykle poglebiona analize zgrabnie wyjasniajaca dlaczego inni mysla inaczej niz Pan.
    Bo „glupie”.

  65. Slawomirski pisze:
    4-12-2009 o godz. 20;51
    A jak ja „wymuszam” na innych prawo do wybaczania? Gdzie ja to napisałem? Wyraźnie piszę, że bliżej mi do tych, którzy widzą ludzi i rzeczywistość wielowymiarowo i zanim kogoś ocenią, to głęboko się nad tym zastanowią. Wolę czytać tych, którzy nie mają gotowych recept na wszystko i nie myślą schematami. I są bardzo ostrożni w łatwym wydawaniu sądów moralnych. A Pan niech myśli i pisze, co mu się żywnie podoba. Po to jest ten blog. I po to Michnik, Kuroń, Bartoszewki i tysiące innych bohaterów gnili w więzieniach, żebyśmy obaj mogli pisać to, co nam w głowach zaświta i na klawiaturę spadnie.

  66. Jeszcze jedno Panie Pielnia nie moze sie Pan uwolnic od tej dziecinnej maniery wedlug, ktorej jezeli ktos nie byl przesladowany to nie ma podstaw do negatywnej oceny bylego systemu.
    Jezeli komus bylo „dobrze” to jest dla Pana nie do pomyslenia, ze mogloby sie temu komus jednoczesnie nie podobac (mimo, ze „bylo mu dobrze”).
    Nie miesci sie Panu w glowie, ze ktos moze byc zdolny do obiektywnej oceny, nie powiazanej z wlasnym interesem.

  67. jasny gwint pisze:
    Jasny Gwincie,
    2009-12-05 o godz. 13:45
    pielnia1,11.48 Odkąd blog został opanowany przez Sławomirskiego, Wienin, Falicza i kilku innych stał się on sakramencko nudny”

    Wiec jest wreszcie szansa dla Pana.
    Smialo niech Pan bawi, śmieszy i inspiruje.
    My smutasy z checia usuniemy sie w cien…
    Kto wie moze nawet czegos ciekawego sie od Pana w koncu bedzie mozna dowiedziec.

  68. telegraphic observer pisze:

    2009-12-04 o godz. 20:35

    Dziekuje za link.
    Czy tego zatrutego kofeina czlowieka mozna traktowac serio?

    Slawomirski

  69. Do Pielnia1, 12-5 g. 11:48,

    Przyrównanie do Świadków Jehowy mnie rozczula, lecz z Kalabińskim to nietakt, Drogi inż.-ekon. Nie znam człowieka.

    Zaś o Marksie, twórcy rzeczonego komunizmu jak by nie było, nie napisałem, że PODKRADŁ, lecz że ZAPOŻYCZYŁ. Miał prawo, nie ma nigdzie w moim tekście nawet sugestii, że mu je odbieram. W tym względzie zgadzamy się: jego teoria wartości dodatkowej i opartej na niej teorii eksploatacji robotników przez posiadaczy środków produkcji jest genialna. Tzn. sprzedaje się genialnie, co może nieco spekulacyjnie odniosłem do ledwo skleconej teoryjki o tym, że mózg człowieka jest “ewolucyjnie zaprogramowany” dla religii. Co ja podchwyciłem sugerując, że marksizm to religia i trzeba jego tezy brać na wiarę.

    Bo jeśli odnieść powyższe teorie do praktyki gospodarczej, to efekt teorii Marksa jest opłakany. Dokładniej, był opłakany. Było, minęło. Co gorsze, Marksa można winić, jako teoretyka idei społecznej, za Gułag. Wszak robotników wyzwolonych od wyzysku kapitalistycznego należało jakoś przymuszać do porządku socjalistycznego, sami nie poddawali się, nie pracowali coraz wydajniej jak chcieli planiści centralni, i to masowo. Nawet odpowiedzialnością za bombardowanie Wietnamu można Marksa po częsci obarczyć. I za trzymanie podejrzanych o terroryzm islamski w Guantanamo też. Nawet za lądowanie pojazdów Apollo na Księżycu. Prywatnie Marksa winię za moje osiedlenie się w Kanadzie, ale nie mam doń żalu.

    Marks miał ogromny wpływ na przebieg następnych niemal 150 lat. Marks zjechał doszczętnie kapitalizm w sensie teoretycznym, ale szczegółów o tym jak ma wyglądać komunizm na jego gruzach budowany zostawił nam w swych pismach niewiele. Stąd bolszewicy niuchali w różnych keirunkach, a to NEP, a to stalinowskie pięciolatki. Jego uczniom nie pozostało nic innego jak próbować różnych rozwiązań, rozbudowywać teorię na różne sposoby i “wznosić modły” o pomyślność.

    Prawdopodobnie najlepsze podsumowanie marksizmu w zakresie ekonomii dał Joseph Schumpeter, nota bene też pochodzący z tych okolic, gdzie leży Stanisławów. Sednem schumpeterowskiej analizy była rola dynamizmu w kapitaliźmie i jego siły napędowej, tj. przedsiębiorczości. Dla Schumpetera “źródłem wartości” (nie wdając się w abstrakcje teorii wartości opartej na pracy) obok pracy ludzkiej jest właśnie przedsiębiorczość. No i oczywiście kapitał, ta marksistowska abstrakcyjna praca zamrożona w środkach wytwarzania, która jest źródłem wzrostu wydajności i dobrobytu. Innymi słowy, konflikt między kapitałem a pracą nie musi być aż tak drastyczny, jak tego chcą marksiści. Faktycznie marksiści przejęli kapitał i obracanie nim, ale nie bardzo wiedzieli co z nim począć.

    Jeszcze głębszą konkluzję wyciągnę z tych słów Drogiego Inż.-Ekon. “Na klasyków powołują się głównie ci, którzy nie mają nic do powiedzenia”. Święte słowa, Marks powołał się na innych klasyków, na Marksa powołali się inni klasycy, całe to towarzystwo klasyków genialne idee tworzyło, a życie biegło sobie swoją drogą, można powiedzieć. W komuniźmie za silne były związki z doktryną. Zupełnie jak w KK. Miałem kolegę na studiach, mam wrażenie, że jego rodzina pochodziała ze Stanisławowa, który wspominał nam, że w dzieciństwie uważał, iż komuniści to są ludzie, którzy chodzą do komunii.

    A w ogóle to pozdrawiam Drogiego Inż.-Ekon. Ja sam przez jakiś czas byłem ekon.-inż., więc nie ma powodu, aby się na mnie boczyć.
    T.O.

  70. Panie”Falicz” , jestem rozczarowany. Pisać ładnie umiesz, ale z czytaniem (……) masz problemy…..To, czy komuś było dobrze, czy nie, nie ma nic do rzeczy. To żabia perspektywa. Krytykować można i trzeba, gdy krytyka jest zasadna, gdy jest uczciwa ,rzetelna, profesjonalna. Ostatnie zdanie Twojego wpisu Nie miesci sie Panu w glowie, ze ktos moze byc zdolny do obiektywnej oceny, nie powiazanej z wlasnym interesem świadczy, że niczego nie zrozumiałeś z wpisu mojego. Ja przecież nic innego nie piszę, jak to, żeby nie wypowiadać uogółnień wyłącznie przez pryzmat włanych doznań – dokonań. Ja nie mam do Ciebie, Szanowny Faliczu, pretensji, że wygłaszasz poglądy.Ja mam pretensje, że
    bez przerwy z taką pogardą piszesz o ludziach, który nie szczekają od rana do wieczora na komunę i „komuchów”. W tamtym okresie było miliony uczciwych ludzi, którzy pracowali ,kształcili się ,robili kariery zawodowe i nie mają powodów, żeby się tego wstydzić. Ja przynajmniej się nie wstydzę. Moje doświadczenie zawodowe (czasokres) dzieli się po połowie na czasy PRL i III RP. I nikt mi nie będzie wciskał ciemnoty i propagandy, że w PRLu żyłem w terrorze, a teraz żyję w niebie. Że tamten ustrój, to dno, szambo, świństwo, a kapitalizm, to same anielice, raj, sielanka, sprawiedliwość itd. Całe lata obracałem się w świecie bazy(przemysł i zarządzanie). Dokładnie znam ubóstwo intelektualne doktryn socjalizmu i sposoby zarządzania finansami w kapitaliźmie. I z całą powagą mówię, że ten pogardliwy ton i ta wyniosłość manieryczna u Ciebie (oraz u WINIEN i Sławomirskiego) dot. wszystkiego, co było przedtem, jest oznaką, że piszecie koniunkturalnie, bo nikt uczciwy , rozumiejący problemy od podszewki nie powie, że jedno jest całkowicie czarne, a drugie jest całkowicie białe. Tak mówią do dzieci w podstawówce, albo mówią agitatorzy.Tak nie mówią ludzie kumaci, potrafiący uwolnić się od osobistych doznań. Tak nie mówią ludzie uczciwi względem siebie. Przykro mi, ale takie jest moje przeświadczenie.

  71. Pielnia 1:
    Nic nie poradzisz na horyzonty niektórych dyskutantów. Zamiast wspinać się intelektualnie, poszerzać swoją wiedzę, szukać korelacji, wygodniej im siedzieć w niecce, obudowując ją jednocześnie schematami myślenia, aksjomatami, dogmatami.
    To jak Dien Bien Fu………pozycja nie do obrony……..

    A może jakiś nowy sposób polemizowania, wybrać jeden fakt z szeregu jednocześnie toczących się procesów, wygodny dla siebie i uznać go za całą prawdę o świecie……….

    Wyczytałem dziś fajne porównanie……
    „prędzej diabły w piekle zaczną grać w hokeja, niż zmieni się natura ludzka”…….

    Mam pytanie:
    Co napędzało te miliony
    krzyżowców
    konkwistadorów
    misjonarzy
    rewolucjonistów

    Wiara? w co? polepszenie swojego losu? zbawienie ludzkości?
    Czy po prostu chęć ustawienia się na górze piramidy, łańcucha pokarmowego……..
    Dla tych na szczycie jest wszystko, co jest potrzebne człowiekowi do życia:
    uznanie, poczucie władzy, darmowe żarcie, stanie ponad prawem, poczucie wyjątkowości, panienki……….
    A ci na dole na to wszystko muszą harować, opłacając jeszcze wydatki „swojej” władzy……………
    Poza zakresem władzy- władcy absolutnego, konstytucyjnego monarchy, prezydenta czy sekretarza partii, nie zmienia się nic.
    ONI żyją naszym kosztem………..
    Czasami tylko, pod wpływem okoliczności zewnętrznych lub nacisku mas, muszą oddać coś ze swojej władzy NAM.

  72. jasny gwint pisze:

    2009-12-05 o godz. 13:45

    Marx(ks) walczy z nuda na dlogu.

    http://www.youtube.com/watch?v=hfVnWH_PCME&feature=related

    Slawomirski

  73. Ryba pisze:

    2009-12-05 o godz. 14:36

    Koscielny slub Tuska demoralizuje i osmiesza religie.

    Slawomirski

  74. Józef pisze:

    2009-12-05 o godz. 15:54
    Slawomirski pisze:
    4-12-2009 o godz. 20;51
    „A jak ja “wymuszam” na innych prawo do wybaczania?”

    „Na tym forum właśnie wielu dyskutantów w taki uproszczony, nie wymagający wysiłku intelektualnego, sposób patrzy zarówno na przeszłość jak i teraźniejszość. A wobec ludzi, których nie lubią, używają werbalnej (na szczęście) maczugi.”

    Kontrastuje pan autorytety moralne ktore przebaczyly swoim przesladowcom ,z osobami piszacymi na blogu ktore mogly innaczej postapic.

    Slawomirski

  75. „Co gorsze, Marksa można winić, jako teoretyka idei społecznej, za Gułag.”
    A za Oswiecim? Za Jedwabne?

  76. do Tel.Obserwer: mówisz, że moje słowa o Kalabińskim są nietaktem.Moje słowa były bardzo wyszukane i nieadekwatne do jego sposobu uprawiania propagandy. To była propaganda nahalna, bezczelna, całe szczęście, że prymitywna, więc mało skuteczna. To była propaganda z mroków czasów stalinowskich.Widocznie nie słuchałeś jego wypowiedzi na fali radiowej w progr. I Polskiego radia:”Tu jedynka!” I ten żarliwy ideowy propagandzista , który tak pryncypialnie zwalczał każde odchylenie od WŁAŚCIWEJ linii, ten człowiek uciekł z raju, który wychwalał codziennie.
    Jeśli chodzi o Marksa (ani mój wuj-jak mawiał Onufry- ani pradziadek , ani prapradziadek) nie jestb winą Marksa ,wbrew temu, co piszesz, że był Gułag i Guantanamo. Tak samo, jak nie możesz skazać na karę śmierci producenta siekier- tego pożytecznego i poczciwego narzędzia w każdej zagrodzie , bo jeden kmiotek walnął siekierą w łeb drugiego kmiotka. Marks zdefiniował istotę powstawania wartości dodatkowej. Twoja przedsiębiorczość jest niczym innym, jak jednym ze sposobów racjonalnego korzystania z tej właśnie wartości dodatkowej. Nie jest winą Marksa, że jego parodyści – epigoni napisali, że w komuniźmie nie będzie potrzebny pieniądz, a każdy otrzyma według potrzeb; owszem, niektórzy otrzymywali…..
    Ja się nie boczę na Ciebie, ja tylko się boczę na tych, którzy głoszą, że za wszystko winę ponoszą ruskie, a za spadek plonów ziemniaka kapitalistyczna stonka ziemniaczana, a Marks za wszystko, bo miał za dużą brodę .Pozdrawiam

  77. Gospodarz zrelacjonował za Havlem życiorys człowieka, który przeszedł drogę od pryncypialnego komunizmu do socjaldemokracji.

    Dramat Kriegla jest moim zdaniem zawiniony przez niego samego.

    Trwać przy komuniźmie marksistowsko-leninowskim kopę lat nie widząc i nie słysząc, jak działają mechanizmy masowej przemocy, to się nazywa ślepy upór (w przypadku ludzi głupich) lub fanatyzm, albo łagodniej – poczucie misji.
    Watpię bardzo, aby coś takiego jak posłannictwo, cechowało komunistycznych dysponentów władzy. Znakomita większość z nich po prostu stosowała mechanizm wypierania – nie byłem, nie widziałem, nie wiem, działałem w szlachetnych intencjach. Albo – owszem, były pewne radykalne działania, ale to chwilowa konieczność.
    Jeśli nie chcemy czegoś zapamiętać i staramy się o tym nie myśleć, to faktycznie nie będziemy tego pamiętać. To jest istota mechanizmu wypierania.

    Kriegl był niezłomnym, bezkompromisowym człowiekiem, jeśli chodzi o ideę społecznej sprawiedliwości – za jedynie słuszną przez lata uznawał tę komunistyczną.
    Dlaczego nie okazał się niezłomnym, bezkompromisowym, jeśli chodzi o zasady etyczne, prawa obywatelskie, prawa człowieka, itd., które powinny były go obowiązywac zawsze. Dlaczego uznał i praktykował przez dziesiątki lat prymat ideologii nad etyką? Bo takie były czasy? Bo nie powinniśmy go oceniać z dzisiejszej perspektywy?
    -Być może.

    Ale jest i inna odpowiedź – chyba nie był tak niezłomny, jak go opisują. Odmowa podpisania wiernopoddańczej deklaracji, to był finał przebudzenia, potworne zmęczenie, rezygnacja z walki z własnym sumieniem. Cała poprzednia droga życiowa, to była niezłomność w jedną stronę z jednoczesnym przyzwalaniem w drugą.

    W nawiązniu do losów Kriegla rozpatruję trzy sprawy:

    1) W jakim stopniu proces transformacji komunista / socjaldemokrata jest wymuszony okolicznościami zewnętrznymi, a w jakim jest wynikiem wewnętrznej przemiany człowieka?
    Czy oba te procesy (czysto wewnętrzna transformacja oraz kroczenie tylko ścieżkami jakie narzuca nam rzeczywistość) są korzystne z punktu widzenia ewolucji społeczeństw?
    Czy możliwa była by skuteczna walka z komunizmem bez istnienia wewnątrz partii jednostek z ewoluującymi poglądami?

    Jan Nowak-Jeziorański zawsze odpowiadał na to pytanie – nie, niemożliwa byłaby skuteczna walka. I dodawał – w sensie mechanizmów przemian dobrze się stało, że zaistniał Gomułka w 1956, a potem Rakowski, Gierek, Kania i wielu innych.

    Przykład zawiłości życiowych ścieżek i tragizmu losu rewolucjonisty:

    Trocki był najpierw przekonanym socjaldemokratą (nie popierał leninowskiej wizji monolitycznej partii), następnie gorliwym komunistą, marksistą-leninistą, a gdy został wypędzony z Kraju Rad przemienił się w trockistę, czyli jeszcze bardziej ultymatywnego komunistę (głosił teorię rewolucji permanentnej) i jednocześnie przeciwnika realnego komunizmu-stalinizmu. Zadziwiający dualizm.

    Autor „Folwarku Zwierzęcego” – Orwell, tak jak Kriegl, walczył po stronie republikańskiej w wojnie domowej w Hiszpanii, ale jak napisał we wspomnieniach – tam miał oczy i uszy szeroko otwarte i bez problemu dotarł do sedna działań komunistów – najpierw przemoc, potem ustrój. Zresztą prawica była też w tym dobra, ale to inna sprawa. Zastane tam obrazki wyleczyły go z ostrej lewicowości.
    Kto był bardziej bezkompromisowy w stosunku do zasad etycznych – Orwell, czy Kriegl?

    Najwybitniejszy teoretyk socjaldemokracji – Kautsky wychował się na filozofii Marksa, lecz zrazu nieśmiało, a potem zdecydowanie odrzucał leninowską teorię rewolucji opartą na przemocy i terrorze – został zwolennikiem przemian przeprowadzanych z poszanowaniem demokratycznych reguł. Zacny przykład pokazujący, że można być człowiekiem bezkompromisowym i wiernym wartościom etycznym.

    2) Czy w Czechosłowacji, w Polsce byli komuniści, czy budowano tam i tutaj komunizm?

    Tu na blogu zdarzają się wypowiedzi głoszące, i tak twierdził Kriegl, że nie było prawdziwego komunizmu, a ustrój, który panował w demoludach to była jakaś chimera, czyli zlepek wyobrażeń samodzierżców, którzy dorwali się do władzy i totalnie wypaczyli idee marksizmu leninizmu. Uważam taki sposób rozumowania nie tylko za chybiony, ale i oszukańczy. To jest wciskanie kitu pospólstwu.

    Nie zbudowano nigdzie ustroju komunistycznego, bo prawdę mówiąc nikt nie miał pojęcia, jak to ma wyglądać, ale jednak zrealizowano podstawowe postulaty marksizmu-leninizmu – klasa robotnicza rządziła państwem poprzez swą partię, robotnik nareszcie nie był wyalienowany od wytworów swej pracy, ponieważ uspołeczniono gospodarkę i w pewnym sensie każdy pracował na swoim, właściciel nie przechwytywał wartości dodatkowej, pieniądz miał stałą wartość – ceny były stałe (w ZSRR wybijane na towarach), a odchylenia wynikały z „przejściowych trudności”, istniały nakreślone perspektywy dalszego rozwoju, KPZR pełniła na arenie międzynarodowej rolę przywódczą dla klasy robotniczej całego świata, oficjalne organy prasowe komunistycznych partii miały obok winiet hasło „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się”, partie rządzące miały w nazwie wyróżnik „komunistyczna”, z wyjątkiem PZPR w Polsce i SED w NRD, ale to była potrzeba czysto praktyczna, uwzględniająca wrażliwość narodową Polaków i Niemców.

    Czego więcej trzeba, aby nazwać demoludy krajami komunistycznymi? Komunizm jako ustrój był zdefiniowany tylko w kategoriach filozoficznych, był ekstrapolacją historiozofii Marksa i Engelsa, a właściwie proroctwem (społeczeństwo bezklasowe, zanik państwa, zanik pieniądza, itd.). To jest projekcja odwiecznych marzeń ludzkości, utopia, a np. w wydaniu późnobreżniewowskich teoretyków – bajkopisarstwo, dziwactwo, science fiction. Niemniej jednak, w nazewnictwie politycznym poza ZSRR i demoludami nazwa taka została utrwalona. Ówczesne kierownictwa tych krajów używały słowa „komunistyczna, komunistyczny” tylko w stosunku do partii, a nie do panującego ustroju, tu stosowano dziwaczny eufemizm – „socjalizm realny”.

    3) Gospodarz w swoim felietonie zaznaczył, że Kriegl urodził się w rodzinie żydowskiej.
    Czy to miało jakieś istotne znaczenie dla jego drogi życiowej, dla jego wyborów ideowych?

    Jeden z blogowiczów nawiązał powyżej do pewnego imperatywu zawartego w kulturze żydowskiej, a mianowicie twierdzi on, ze Żydzi zawsze, a szczególnie w okresie oświecenia (haskala) charakteryzowali się predylekcją, która można określić, jako „nakaz doskonalenia śwata”.

    Blogowicz ów przytoczył zdanie: „Letaken olam bemalchut Szadaj”,
    co znaczy: „doskonalenie świata za pośrednictwem Królestwa Wszechmogącego”, a co ma być obowiązkiem każdego wierzącego Żyda (za witryną the614thcs.com).
    Dodał on, że niereligijni Żydzi (zjawisko nowe – w zasadzie dopiero od XIX wieku na większą skalę) nie utracili wiary, że trzeba zmieniać świat.

    Czy zdanie (za witryną the614thcs.com):

    „zadaniem Żydów jest „bycie światłem dla narodów” (Księga Izajasza 42, 6)”

    ma dla dzisiejszych Żydów praktyczne znaczenie, czy tylko jest metaforą, dziedzictwem, tradycją religijną, kulturową?

    Czy takie imperatywy tkwiły w kodzie społeczno-kulturowym Frantiska Kriegla?

    Dawniej, gdy informatyka była w powijakach i nie stało pojęć, ludzie na ogół nie byli w pełni świadomi swojego jestestwa, a szczególnie mechanizmów i konsekwencji interakcji ja – społeczeństwo.

    Czy dzisiejsi Żydzi widzą w ten sposób swoją rolę do odegrania na tym świecie – jako udoskonalacze, naprawiacze, zaczyn, drożdże?
    Z pewnościa byłaby to rola szczególna, wyróżniająca, a zarazem stwarzająca dialektyczne znaki zapytania.

    Pzdr, TJ

  78. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Z paradoksami w szerokim pojeciu byw i tak. Wiem, ze moze sie narazic wladzy blogowej – pal 6. Nasz Szanowny Umeczony Gospodarz kiedys pisal z wielkim namaszczenien literackim, cytuje z rekawa (moga byc bledy): „Za Aleksamdra Kwasniewskiego tak by nie bylo” I „wicie” co Szanowni Blogowicze … Passent mal racje – nestety, bez znaku zapytania .
    Pikantnym watkiem calej tej hecy jest to, ze w sprawe wplatana jest redaktor Olejnik.
    Otoz jeden stary sluzba SB-bek (wczesniej UB-ek) powiedzial mi wprost, ze UBSB-cja zawsze i wszedzie bedzie sie wspierac i kamuflowac. Nie wiem jak mam to rozumiec?, jak to zrozumiec? …
    „Rzecz w tym, że to właśnie ten sąd lustracyjny, na który się były prezydent powołuje, w tym właśnie wyroku, stwierdził, że to Aleksander Kwaśniewski, nie nikt inny, został przez SB zarejestrowany pod kryptonimem „Alek”. Więc jedno z dwojga − albo wyrok sądu z roku 2000 jest niepodważalny, i wtedy niech Aleksander Kwaśniewski się nie upiera, że to nie o niego chodzi w zachowanych papierach, albo sąd się jednak omylił, a wtedy jego wyrok niczego nie dowodzi (…) Tym bardziej trudno się spodziewać, aby ktoś z tych kręgów, w których nasza „prawie Oriana Fallaci” jest poważana, odważył się powiedzieć to, co niemal otwarcie powiedziała swego czasu sędzia ogłaszająca wyrok w sprawie Zyty Gilowskiej: ustawa, według której toczyły się procesy Wałęsy i Kwaśniewskiego, została tak skonstruowana, że praktycznie nie sposób na jej podstawie uznać za kłamcę lustracyjnego kogokolwiek, bez względu na istniejące dowody.” Rozumiem naturalne poddenerwowanie na lawie „aresztanckiej” zblizajacego sie procesu – prawda Szanowny Gospodarzu? A te splywajace cichaczem kropelki potu na splocie slonecznym, Szanowny Gospodarzu, to skad? http://www.rp.pl/artykul/2,401702.htm

  79. Dzielenia wlosa na cztery nie zmieni faktu, ze komunizm zawsze konczacy sie gospodarcza zapascia i brutalna dyktatura byl jedna z najwiekszych i najtragiczniejszych pomylek w historii.
    Nie zmienia to faktu, ze panstwo moze miec wieksza lub mniejsza role w dystrybucji dochodu i w prowadzeniu swiadomej polityki gospodarczej.
    Tak jak zaciekly wrog komuny nie musi byc automatycznie zagorzalym zwolennikiem USA tak i nie musi byc klerykalnym oszolomem.

    Mija 60 lat od wojny sowiecko-finskiej – to inny przyczynek do „tragizmu” roznego rodzaju towarzyszy o szlachetnych zamiarach.
    Jednym z nich moglby byc Otto Kuusinen, ktory w grudniu 1939 roku oglosil w Moskwie powstanie komunistycznego rzadu Finlandii… proszac ZSRR o braterska „pomoc” (wojna juz trwala).
    Mimo nieprawdopodobnej dysproporcji sil Finowie sprali dupy czerwonym zabijac okolo cwierc miliona sowietow i niszczac wiecej czolgow (3178) niz miala w tym czasie III Rzesza !

    Finowie dzieki swojemu bohaterstwu zdolali odrzucic od swoich granic niosacych szlachetne idee czerwonoarmistow wraz z tysiacami Krieglow z calym ich przyszlym tragizmem.

    Czechoslowacja nie miala tego szczescia bo nie zapominajmy komunizm w Europie Wschodniej niosl rowniez ze soba utrate narodowej suwerennosci.
    Kriegle i Kuusineny byli nie tylko ideowcami byli rowniez zwyczajnymi zdrajcami.
    Gdzie dzis jest Finlandia a gdzie bylaby gdyby ten zbrodniczy system wraz z jego pozytecznymi idiotami-zbrodniarzami utopil w tragedii ten kraj mozemy sobie odpowiedziec sami.

    Nie prawda jest, ze potrzeba bylo dziesiecioleci by byc „madrym” z perpektywy czasu, miliony ludzi NIGDY nie mialo watpliwosci.

  80. Jak ten czas leci…
    Oczywiscie mija 70 lat a nie 60.
    Tragizmowi Kriegla przeciwstawilbym bohaterstwo Simo Hayha, finskiego snajpera, ktory sam zabil 705 sowieckich agresorow.
    Jemu bym postawil pomnik a nie Krieglowi
    Rozumiem, ze dla Havla postac Kriegla byla „ïnteresujaca” z punktu widzenia pisarza w pewnym sensie zawodowo zajmujacemu sie nieodgadnionymi labiryntami ludzkiej duszy ale nie dajmy sie zwariowac.
    To co przysluguje wyrafinowanemu literatowi czesto nie jest warte rozterek z punktu widzenia zdrowego rozsadku.
    Po co upierac sie, ze wszystko jest szare.

  81. Byłem dziś na głośnej czarnej komedii „Rewers” i mam poczucie niedosytu. Film jest moim zdaniem jak na tę konwencję za grzeczny. Jedyna dobra przejaskarwiona postać to ubek a la Bogart w Casablance. Do Buzkówny też w sumie nie można mieć pretensji – starała się jak mogła. Polony również pokazała klasę grając upiorną babcię. Lecz Janda jak zwykle dobroduszna – nie wiem czy to problem scenariusza czy aktorstwa. Zarówno w postaciach jak i intrydze wyczuwalem samokontrolę, ograniczenia i ostrożność. A szkoda, bo pomysł świetny i scenarzysta, reżyser jak i aktorzy powinni bardziej poszarżować i wydobyć w pełni i anarchicznie absurd czarno-białej wizji świata, którą się nas od wielu lat zanudza. Co ciekawe publika też nie przygotowana do odbioru historii w formie czarnej komedii. O ile obyczajowe smaczki wywoływały salwy śmiechu o tyle np komiczne aluzje do powstania warszawskiego widzowie przyjmowali w milczeniu – sprawiali wrażenie, że nie bardzo wiedzą jak zareagować, bo przecież chcąc nie chcąc zainfekowani są atmosferką narodowego tabu. Najbardziej absurdalne wydarzenie odbyło się na końcu gdy część publiki zaczęła ostentacyjnie klaskać a co najlepsze rozglądać się wokół czy inni też klaszczą. A ja stałem samotnie jak renegat wśród klaszczących bo śpieszyło mi się na fajkę. Nawet nie wpadło mi do głowy by klaskać bo przecież wiem, że żyję w absurdzie i akurat film mi tego znienacka nie uświadomił. Gdy stałem przypomniałem sobie podobne manifestacje kilkadziesiąt lat temu po projekcji ramoty „Człowiek z żelaza”. Tak więc reakcja końcowa widowni nie do końca rozumiejącej film wpasowała się w nastrój czarnej komedii. Ale nie ma co marudzić – pierwsze czarno-komediowe koty za płoty. Materiału do następnych czarnych komedii jest pod dostatkiem – choćby wizyty papieskie, pokolenie JPII, IV RP w całości lub podzielona tematycznie czy misje wojenne w Iraku i Afganistanie. Tak więc liczę na aktorskie i scenariuszowe szarże na skalę „Pulp Fiction” lub filmów „Monty Pythonów”. Życie samo przynosi tematy by wspomnieć chociaż drzwi latryny w polskiej bazie w Afganistanie na których szeregowcy – wiedząc, że sikał tam będzie dziennikarz – napisali ukradkiem anonim o lewych patrolach polskich oficerów. To już chyba przekracza nawet wyobraźnię autora „Paragrafu 22”
    Pozdrawiam

  82. pielnia1 pisze;

    Bardzo dobry artykul,nic dodac nic uiac.
    Ci trzei Panowie ktorzy ciagle szczekaia na PRL ,to intuicia mi podpowiada ze oni sa wyznaczeni z urzendu dla kogos pracuia i ktos im za to placi.Bo czy normalnemu czlowiekowi chcialo by sie codziennie tyle pisac.Ciekawe gdzie oni pokonczyli szkoly czy aby nie zadarmo i w PRL-u?.
    Morz im sie wydaie ze kogos tu nawroca albo odwroca,
    lewicowosc to wyzszy stopien swiadomosci.

  83. Paradoks Blaira
    Były premier Wielkiej Brytanii ma zeznawać przed komisją w Londynie w sprawie która budzi emocje na wyspach. Ma również zezanawać Lord Goldsmith , który miał zupełnie inne zdanie na temat legalności wojny, ktorą tak poparł Blair. Premier Blair zataił opinię Lorda , który był generalnym prokuratorem. To jest dopiero paradoks. Zapowiada się niezwykła konfrontacja , której wynikiem może być postawienie Blaira przed sądem międzynarodowym , na co zasłużył.
    Czy pamiętacie jak się przed nim kłaniał red. Lis rozmawiając z Blairem w telewizji. Czy wiecie , że Radek Sikorski popierał kandydaturę Blaira na prezydenta UE ? To jest dopiero dramat naszych czasów.
    Zakłamanie dzisiaj jest bardziej wyrafinowane niż za czasów Kriegla.
    Oficjalne media zajęte są O.Rydzykiem i nie mają czasu na paradoksy naszych czasów.

  84. Panie Passent,
    W PRL zbladzilo kilka milionow obywateli zapisujac sie do komunistycznej partii PRL, a w Warszawie bylo najwieksze zageszczenie komunistow i teraz Pan ma tak duze powodzenie bo oni ciagle sa z PRL.

  85. „Ma pa racje czesciowo.
    Pan ma prawo do przebaczania.
    Nie ma pan prawa do wymuszania tego na innych.

    Slawomirski”

    To działa w obie strony, nikt nie ma prawa do wymuszania nienawiści, ani komunizm ani religia ani rozliczenia z PRLem.

    Łączę pozdrowienia.

    PS. Dziękuję za felieton, w przymusie osądów i pośpiechu entuzjastów, kolory tracą barwę i wszystko staje się czarno – białe. Dostrzeganie faktów to nie jest relatywizm moralny, to opis rzeczywistości.

  86. Feliks Stychowski pisze:
    2009-12-05 o godz. 18:42

    Niech ta Diaspora sie opamieta.

    Po co ta determinacja do mieszania sie w takie spekulacje, teraz w kraju, w ktorym 10 000 armia bunatnych koszul wspomagana przez 70 000 armie czarnych kiecek terroryzuje caly narod ?

    Obecni SB-ecy rozwineli siatki donosicielskie w przedszkolach, zlobkach, szpitalach, szkolach, wojsku, policji i strazy pozarnej. Jest tylko kwestia czasu i kazdy bizness rowniez bedzie mial patrona i nawet pedofila.

    A pan tu pieprzy o idiotyzmie zwanym ‚lustracja’ Jakie ma znaczenie cz w latach 80 Kwasniewski byl zarejerstrowany w SB czy nie byl ? W obu przypadkach nie bylo to przestepstwem. Na tym nie zrobi pan kasy panie Stychowski, po co pan traci czas ?

    Niech sie pan zajmie czyms pozytecznym. Np sprawa Blidy.

    Moj kolega ze szkoly, odbyl zasadnicza sluzbe wojskowa w jednosce specjalizujacej sie w wywiadzie wojskowym. Ze zdziwienien znalazl swoje nazwisko na liscie agentow SB. Zeby uniknac obszczekiwania przez takich jak Stychowski, Falicz i pospolitych Karguli i Pawlakow, chlop spakowal rodzine i wyemigrowal.

  87. pielnia1 pisze:
    2009-12-05 o godz. 18:06

    Masz moje calkowite poparcie. Niestety istnieje grupa spoleczna z genetycznie zatrutymi glowami. Na to nie ma lekarstwa ani terapi. Trzeba ich ignorowac. Wkrotce zaczna zarzynac sie sami.

  88. rododendron pisze;
    Czy wiecie, ze Radek Sikorski popieral kandydature Blaira
    na prezydenta UE ?.
    Co w tym dziwnego przeciesz ma brytyiskie obywatelstwo,
    wiec wiadomo dla kogo pracuje.
    A co robi nasz kontrwywiat czym sie zaimuie,w PRL-u
    zwykla milicia wiecei wiedziala.
    I to ma byc wolna Polska ?.

  89. Kartka z podróży pisze:

    2009-12-05 o godz. 23:30
    Byłem dziś na głośnej czarnej komedii “Rewers” i mam poczucie niedosytu.

    Polecam „Dom zly” Wojciecha Smarzowskiego
    to historia rozliczająca czasy komunizmu w Polsce. Przelane wódką, oraz skorumpowane organizmy państwowe, szerzące się bezprawie i jawna manipulacja bezbronnymi, do tego sielski pejzaż i wszechogarniająca beznadzieja.
    Obowiazkowy dla Absolwentow, Jasnych Gwintow i innych szarowidzacych.

  90. pielnia1. Podziwiam i podtrzymuję. Tego lichego faceta z za oceanu stać tylko na szyderstwa typu; „Drogi Inż-Ekon.” Chyba tylko z zazdrości i wrodzonej zawiści uciekiniera do wolnego świata. Na tyle jego i kilku innych opluwaczy tylko stać. Pozdrawiam. Tak trzymać!

  91. Rododendron,

    a’propos zakłamania – „…. z każdej złotówki wydanej na pracownika pracodawca przeciętnie uzyskuje złotych:
    w Rumunii – 1,10

    w Wlk.Brytanii – 1,14

    w Belgii – 1,16

    w Portugalii – 1,16

    w Danii – 1,17

    we Francji – 1,17

    w Niemczech – 1,18

    w Norwegii – 1,18

    we Włoszech – 1,19

    na Węgrzech – 1,20

    w Holandii – 1,21

    w Finlandii – 1,22

    w Hiszpanii – 1,24

    w Austrii – 1,25

    w Czechach – 1,26

    w Szwecji – 1,28

    w Szwajcarii – 1,29

    w Irlandii – 1,29

    w Bułgarii – 1,36

    w USA – 1,53

    w POLSCE – 1,71

    w ROSJI – 2,22 …” , więcej – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/1845/

  92. Ted
    „Ci trzei Panowie ktorzy ciagle szczekaia na PRL ,to intuicia mi podpowiada ze oni sa wyznaczeni z urzendu dla kogos pracuia i ktos im za to placi.Bo czy normalnemu czlowiekowi chcialo by sie codziennie tyle pisac.Ciekawe gdzie oni pokonczyli szkoly czy aby nie zadarmo i w PRL-u?.”

    I tu mamy doskonaly przyklad sposobu myslenia zwolennikow PRL-u tzw. Busdocow i Tedow (dlaczego nie Sieriozow i Waniow… tylko takie pretensjonalne amerykanizmy…).
    Otoz wedlug nich dobra socjalistyczna waadza dawala za darmo szkoly, szpitale itd.
    Jedna paniusia broni jenerala bo jeneral wybudowal centrum matki Polki.
    Ja go na budowie nie widzialem chociaz mieszkalem 300m od budowy…

    A tymczasem nic nie ma za darmo, szkoly i szpitale nie byly budowane przez skorumpowanych nierobow z aparatu tylko przez naszych rodzicow i dziadkow, ktorzy byli okradani i oszukiwani przez „sekretarzy”i „funkcjonariuszy” (ze sklepami za firankami)
    w czarnych wolgach.

    Ale zeby wierzyc w dobrych panow dajacych cos za darmo trzeba miec dusze niewolnika – tzw busdoca.

  93. Czytam Eryka Krasuckiego (rocznik 1977, a więc człowieka nieskażonego PRL-em, mało tego, publikującego w „Biuletynie IPN”) „Międzynarodowy komunista. Jerzy Borejsza. Biografia polityczna”. Polecam książkę tym wszystkim, którzy nie mogą pojąć fenomenu Kriegla. Obawiam się jednak, że ci, którzy całą dobę przesiadują na blogu i alergicznie reagują na każdą uwgę pod swoim adresem, nie przekopią się przez prawie 300 stron naukowego, choć jednocześnie fascynującego tekstu. Pozdrowienia.

  94. Pielnia 18.06
    Uważałęm cię zawsze za rozsądnegoblogowicza i nie bardzo rozumiem dlaczego za uosobienie komunistycznego diabła uznałes właśnie Jacka Kalabińskiego. Nie jestem obiektywny, poznałem Jacka w kilkadziesiąt lat temu i przez wielelat spotykalismy sie i przyjaźnili towarzysko. Nigdy nie uważałem go za zakutego komunistę, chociąz wiele razy rozmawialiśmy na tematy polityczne. Znałem tez jego rodzinę,matkę i kolejne zony- nikogo z tych osób nie można uznać za lewicowców. Srodowisko dziennikarskie tamtych lat znam dobrze, albo bardzo dobrze, zarówno pod względem zawodowym, jak i moralnym, myślę jednak że gdyby JK był rzeczywiście zakłamanym propagandzistą NIGDY nie został by wybrany przez środowisko SDP w roku 1980 na prezesa warszawskiego oddziału Stowarzyszenia, bo histeria lustracyjno – antykomunistyczna jaka panowała w Stowarzyszeniu podczas wszystkich wyborów w tym okresie przekroczyła wszystkie granice. JK był prezesem do 1984 roku, przypominam ze SDP było od 1982 zdelegalizowane, w 1984 wyemigrował do USA, gdzie pracował w Wolnej Europie i BBC. Jak to się stało że te dwie firmy zweryfikowału go jako straszliwego komucha ?. Wiem że oprocz tego że pracował w „jedynce”, Jacek był także publicysta w wielu innych programach. Jedynki nie słuchałem wówczas, wyłacznie „trójkę”, wiec nie moge nic powiedzic na temat jego komentarzy, ale te z innych audycji niczym sie nie wyrózniały na niekorzyśc. O co wiec chodzi z tym Kalabińskim, że go tak nienawidzisz ?. Zapewniam cię że było wówczas znacznie wiecej słynnych dziennikarzy którzy zasługiwali na potępienie. A pozatem „de mortuis nil nisi bene”.

  95. Pielnio szanowny , mądrze piszesz . Zrozumiany jednak nie będziesz . Skąd bierze się w ludziach , pozornie nawet mądrych , zupełna odporność na argumenty ? Nie wiem . Być moze stąd , że większość „niezłomnnych ” to diaspora . Konserwa emigrancka żyjąca dawnymi wydarzeniami . A ta twardość ich poglądów jest odwrotnie proporcjonalna do wiedzy o Polsce współczesnej , widzianej spoza czystego PKB .
    Grzęzną poza tym w jakichś autorytetach humanistycznych , którymi się podpierają . Rozmumiem trwale wyemigrowanych . Ale taki Winien . Podróżuje po Europie , pisząc o Bauhausie , winach , mulach itp. Żródeł jego finansowania nie znam . To zresztą jego sprawa . Ale jego przydługa egzegeza w której stwierdza „wielopokoleniowe wykluczenie z pow. Stanu Wojennego ” i ” równoległość bytów ” jest policzkiem dla PRAWDY .
    O ile w owych dniach MOŻNA było stracić pracę , a nawet sens bytu ( w rozumieniu inteligenckim ) z powodu tzw. komuny ,to w ŻADEN sposób nie były zagrożone podstawy bytu BIOLOGICZNEGO !!! A to ma obecnie i nagminnie miejsce w III RP na ogromną skalę .
    W PRL , była mianowicie praca dla wszystkich , mój Panie Winien , Sławomirski . Rozterki duchowe , które sam miałem jako opozycjonista , nie zagrażały życiu ! Możemy sobie o nich pieprzyć do woli bo przeżylismy dzięki łagodnej opiekuńczej „komunie ” . To Jaruzelski jak Matka Boska , ale naprawdę , fizycznie, ochraniał nas połą swego wojskowego płaszcza !
    Rozpłaczę się zaraz albo upiję !
    Natomiast p. Winien co Pan powiesz tym 2 milionom przymusowych emigrantów z III RP . To nie były opozycyjne dupki , które wyrzucone z państwowego zakładu zawsze mogły zarobić więcej u tzw. prywaciarza !
    Ci ludzie z Mławy , Pisza , Wałbrzycha , Sokółki WALCZYLI O PRZEŻYCIE !
    A co p. Winien/Bauhaus powiesz Pan 300 tys. byłych pegeerowców ? Może zamiast żarcia , jeszcze raz zacytujesz im listę krytycznych analiz Reicha – Ranickiego ? Noż k….a . Nóż się w kieszeni otwiera ! A może jakiś cytat po niemiecku lub francusku ( jak to ładnie lansuje na forum ) pozwoli tym ludziom zostać w domu , a nie zap….ć za chlebem nie wiadomo gdzie ? Może zapłaci im za czynsz ? Opłaci media ? Wiem , wiem kupa z nich chleje . Ale jak byśmy my zachowali sie na ich miejscu ?
    Tak panowie . Mozna być inteligentem , ale nie trzeba zaraz być durniem .
    Rozumie to Pielnia , T. Stachurska . Rozumiała Magrud czy Lizak , kiedy jeszcze się pojawiali . Można oczywiście przedstawić analizę dynamizownia rynku pracy w Łapach po upadku ZNTK siedząc przy kompie w Lozannie . Ale jak spojrzeć w oczy setkom 55 latków mającym przeżyć za 500 zł zasiłku ?
    A nie sa to rozpaskudzeni działacze związkowi , kręcący lody masowo w bogatych branżach .
    Poza tym panowie humaniści . Wam zostały cytaty , idee , pisanina . Natomiast w sensie rozwoju technicznego , polskich zdolności twórczych , wynalazczych , to w stos. do PRL jesteśmy na pozycji kmiecia pańszczyznianego . Uprzejmie przypominam , że autostrady w Iraku budował Dromex , CIECH eksprtował do Indii wielką chemie . Inni cukrownie . Elektrownie . Bylismy MÓZGAMI i rękami !
    Teraz ci co mają pracę wkręcają śrubki u Siemensa , Samsunga , LG .
    W kraju zostały tylko łapy do montażu . Bo nawet fiuty działają ostrożnie ( nędzny przyrost ) . Głowy w naszej „dumnej ” III RP już nie ma . Jest we wspomnianych i inn. KORPORACJACH . My , zupełnie swobodnie możemy pokłócić się o jakieś dawne trupy . Tyle nam zostaje .
    W związku z powyższym błagam Gospodarza o pominiecie kolejnej rocznicy 13 grudnia . Proszę napisać coś o grudniu jeśli 13 zakwitną jabłonie ! pzdr

  96. Kartko drogi , jesteś literacko OK . To jednak nic nie wyjaśnia . To nie magazyn literacki . Opis spania w poczekalni barcelońskiego dworca czy hiszpańskiej włóczęgi komunikuje tylko , ześ luzak i masz tę mozliwość .
    Jest jednak ucieczką od tematu . Podobnie jak imputowanie mnie i Levarowi radochy z widoku egzekucji . Błąd . I nie wyjasnia Twego stosunku do zagadnienia moralnego wynikającego z SETEK morderstw dokonywanych PONOWNIE przez niewyczapowanych morderców . Rewersu jeszcze nie ogladałem . Był b. obrazoburczy fim Szołajskiego – „Człowiek z … ” . Nie był specjalnie lansowany z uwagi na swą obrazoburczość własnie .
    Podobnie było z książką Redlińskiego ” Krfotok ” . GW ją schlastała i słuch o niej zaginął . A Redliński ma kapitalne pióro ! pzdr

  97. Zastanawiam się, czy dyskutując, nie popełniamy błędu metodologicznego, rzutując WSPÓŁCZESNE kryteria dobra i zła, racjonalności działania, celów i strategii, na ÓWCZESNE czasy.
    Obecnie dysponujemy niewspółmiernie większą wiedzą o związkach przyczynowo skutkowych działań ekonomicznych, socjologicznych, społecznych.
    Uczestnicy przeszłych wydarzeń tego nie mieli, działali intuicyjnie, kierując się wskazaniami wiedzy i prądami filozoficznymi TAMTEJ epoki………
    Byli twórcami zjawisk, których skutków nie mogli przewidzieć.

    Ocena lat 1920- 1950 według standardów lat 2000………
    Nie wiem, czy jest to uprawnione. W tym czasie zmieniło się sporo norm społecznych, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym, począwszy od „odkrycia” praw człowieka, na roli kobiet w społeczeństwie, poziomie wpływu mediów na odbiór społeczny zjawisk, dostępie do informacji skończywszy……………

    Sam człowiek i jego motywy nie zmieniły się, natomiast jego otoczenie- diametralnie……..
    Niektórzy polemiści uważają że są NIEZMIENNI.
    A podobno „panta rhei”
    Ewoluuje człowiek, systemy filozoficzne, religijne, polityczne, normy społeczne, wartości, tylko ONI trwają w miejscu, czyli się cofają………
    Nie śmiem nawet sugerować, że są ZACOFANI. W końcu obsługi komputera się nauczyli………..

  98. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    busdoc: 2009-12-06 o godz. 07:38 pisze

    „Obecni SB-ecy rozwineli siatki donosicielskie w przedszkolach, zlobkach“

    Diekuje za troske, doceniam wyczuwajac motywacje owej.
    Roznica miedzy tymi a tamtymi polega na tym, ze tamci prowadzili nabor juz na porodowce.
    Jezeli busdoc nie widzi poprawy na lepsze – step by step – nic nie poradze. Mi oni nie zagrazaja jestem juz dawno, czyli mam iles na karku i jakos sie trzymam w dobrej kondycji pod tym wzgledem. Da sie nie byc Alkiem, Bolkiem czy Olkiem. I co najdziwniejsze, tez sie mozna – jak ktos chce, nie koniecznie – upic ze „szczescia”.

    Porade przyjolem sympatycznie, zobacze co sie da zrobic w tym kierunku. Ale poki co jestesmy czujni. Mysle, ze da sie z tym jakos zyc i jest to do zaakceptowania (przyjete do wiadomosci) przez Blogowicza?

    Czy tez i to jest nie do zaakceptowania?
    Prosze oszczerosc …

  99. Falicz 10.55
    Podziwiam twoje zainteresowanie filmem „Dom zły”. Aby zobaczyć jak bezkorupcyjnie, cudownie i bezalkoholowo się zyje w III RP, obejrzyj sobie „Wesele”- Tego samego rezysera !!!! .

  100. momo 12.21, 12.26
    Kolejny raz trafiłeś w sedno.

  101. Sebastian pisze:

    2009-12-04 o godz. 18:43

    m.in.:”Metodologicznym mankamentem takich wstecznych ocen, opinii… jest to, że my , z naszej perspektywy , kiedy już znamy cały scenariusz, usiłujemy opisać losy człowieka, wydarzenia społeczno- polityczne , będąc w konkretnej sytuacji/ tu,z Hawlem na czele/. Nasz suiektywizm, przeplata się z ułomnością naszych możliwości, w tym językowych/idealne oddawanie opisywanych sytuacji/, oraz obowiązującą poprawnością interpretacyjną tamtych czasów.”… itp.

    Pozdrawiam,Sebastian

  102. ad vocem do „Absolwenta”: ja nie mówię, że nienawidzę J.Kalabińskiego. To błędna interpretacja moich wpisów. Ja nienawidzę dwulicowców za pieniądze. Kalabińskiego nie znam ( nie znałem osobiście) prywatnie. Ja go słuchiwałem w programie I Polsk. radia pt.”Tu Jedynka”, jak interpretował „Nowe Drogi”, „Trybunę Ludu”, jak żarliwie potępiał wszelką schizmę , jak tłumaczył, że tzw. teoria konwergencji , to rewizjonizm, jak pryncypialnie zwalczał wrogów ludu. Zawsze czułem, że prosuje mój rozchwiany kręgosłup ideologiczny. I co się potem okazało? Ano ten pryncypialny ideolog PZPR , ta krynica wiary w słuszność ideologii UCIEKA do „Głosu Ameryki” i stamtąd znowu mi objaśnia , na czym polegają moje błędy , ale oczywiście już z zupełnie innej pozycji ideowej.
    Ja po prostu nie szanuję ludzi, ja pogardzam takimi ludźmi którzy dla forsy sprzedają swoje zapatrywania, którzy udają zapał, bezgraniczną wiarę, a wychodząc ze studia, strzepują kurz z brydnych portek. Gdyby pan Kalabiński plótł, to, co plótł, tu, w Polce, miałbym go za oszołoma. Ale ponieważ uciekł i rozpoczął głosić równie żarliwie coś przeciwnego ,niż poprzednio,mam go po prostu za sprzedawczyka.

  103. tak nabrzmiali od slow w sprawie demokracji – nie zauwazyli brak opozycji /jakaklwiek by nie byla/ socjaldemokracja w niemczech tez nie zauwazyla ale coz to dla naszych wniebowzietych ambasadorow

  104. Komentowanie w blogu wpisu a także komentarzy do wpisu, wymusza stosowania formy zwięzłej.
    Z kolei zwięzłość komentarza często sprawia niesprawiedliwe wrażenie, że komentator nie ma wątpliwości.
    Mam swoje lata, a z wiekiem, człowiek czytający ma coraz więcej wątpliwości.
    Proszę zatem: nie zarzucajmy sobie wzajemnie blogowych uproszczeń/skrótów myślowych. Bądźmy wyrozumiali.

    pielnia1
    2009-12-05 o godz. 11:48
    Nie lubimy tych samych komentatorów. Dla mnie jest ich za dużo i się powtarzają.
    Jednak nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że „Blog Red.Passenta schodzi w dół z powodu takich propagandzistów.”
    To utrudnia czytanie komentarzy, zgadzam się, ale dodaje kolorytu i przyciąga inaczej, niż my, myślących.
    Zaprowadziłem, po czterech ostatnich wpisach, listę p.t. „nicki do odpuszczenia”. To dobry patent.

    wiesiek59
    2009-12-05, 17:36 i inne, wcześniejsze.
    Wyjął mnie Pan temat z ust.
    Odpowiedź na postawione, acz retoryczne, pytanie w ostatnim komentarzu formułuję w gronie przyjaciół od lat.
    To zapotrzebowanie na wspólnotę, żądza posiadania przewodnika stada, leży u źródeł ideologii/religii.
    A teraz jako adwokat diabła.
    Jeśli we współczesnych demokracjach nie ma cenzusu majątkowego, wykształceniowego, przecież każdy może starać się o karierę w polityce i dojść do szczytów władzy. Także wstąpić do zakonu.

    Kartka z podróży
    2009-12-05, 23:30
    Też byłem na „Rewersie”. Ale także widziałem „Dom zły”. To są dobre filmy na tle dotychczasowych produkcji polskich.
    „Pulp Fiction” oglądałem wczoraj, chyba po raz czwarty. To klasyk, perła dialogu, szczególnie jak widz zna angielski.
    Karteczko, mnie nie przynudzasz. Pisz, proszę, na każdy temat.

    Ściskam wszystkich Komentatorów w pasie.

  105. Niektórzy chcą być prawi, zaangażowani, oddani idei, chcą zmieniać świat na lepszy, tak jak pp. Kriegel oraz Havel i choć każdy z nich ma nieco inną wizję lepszego świata, to jakąś tam ma. Jednak niektórzy wręcz przeciwnie niestety, są z gruntu gnuśni i nie podejmują żadnej aktywności, zadowalając się funkcjonowaniem na poziomie rządzonym przez libido, posłuszni wyłącznie żądzom i popędom oraz strachowi.

    Zrobiło się trochę filmowo na blogu, a właśnie obejrzałem zaległy obraz Larsa von Triera „Dogville”, z rewelacyjną Nicole Kidman, jako Grace. Reżyser postawił ją przed niezmiernie trudnym wyborem – czy przystać do władzy i zaakceptować jej reguły, a władzę de facto stanowią zwykli gangsterzy, bezwzględni mordercy, z jej ojcem na czele, czy może zbratać się ze społecznością symbolicznego miasteczka amerykańskiego, o wiele mówiącej nazwie Dogville, którego strzeże pies, o imieniu Mojżesz.

    Scenariusz każe najpierw dokonać próby zbratania się ze społecznością Dogville. Na początku Grace jest odrzucana, jak bywa odrzucany przez kołtunerię każdy „inny”, a potem, kiedy poszczególni członkowie społeczności Miasta Psów dostrzegają, że mogą uzyskać jakąś partykularną korzyść, zaspokoić jakiś pierwotny instynkt jej kosztem oraz że jest kompletnie bezbronna i całkowici zdana na ich łaskę, sytuacja się zmienia. Przez resztę filmu Grace jest feudalnie wykorzystywana, poniewierana, gwałcona, upokarzana, oszukiwana, staje się niewolnicą, której społeczność amerykańska założyła metalową obrożę na szyję, z bydlęcym dzwonkiem, połączoną metalowym łańcuchem, z ciężkim kołem od wozu. Grace musiała to wszystko znosić i znosiła cierpliwie, nie mogła donikąd uciec. W górskim Dogville kończyła się droga, dalej już była tylko przepaść, a jedyna droga prowadząca do miasteczka pozostawała pod kontrolą gangsterów, stanowiących władzę, którzy chcieli Grace zabić, albo uczynić jedną z nich. Grace z natury była dobra, dlatego świat oligarchii gangsterskiej zupełnie jej nie odpowiadał. Trwała więc w miasteczku, licząc że zostanie kiedyś zaakceptowana – w końcu była piękną Grace, czyli wg słownika wdziękiem, poczuciem przyzwoitości, łaską, modlitwą, gracją, wdzięcznością. Nie doczekała się akceptacji.

    W scenie końcowej mieszkańców Dogville spotyka los, na który solidnie sobie zasłużyli – gangsterzy wystrzelali ich co do jednego ze swoich karabinów maszynowych, a Dogville oblali benzyną i puścili z dymem. Przeżył tylko pies – Mojżesz, któremu Grace, jak to Grace, wspaniałomyślnie darowała życie.

    Dla mnie dość symptomatyczna jest ta obroża, w którą społeczność Dogville zakuła Grace. I choć Reżyser swym filmem rozprawia się z mitem „american dream” oraz ze społecznością pilnowaną przez psa, zresztą nie po raz pierwszy, to obroża jako symbol oraz wehikuł zniewolenia wydaje mi się nieco podobna do tej, w którą współczesne Dogville, ręka w rękę z gangsterami, dyktatorami nowej mody, zakuwa dziś Romana Polańskiego i eksploatuje feudalnie, jako swoistą Naomi Campbell na wybiegu, prezentującą nowy szyk, który będzie masowo obowiązywał na całym świecie, zaraz jak tylko zachwyceni albo skorumpowani nabywcy zasypią zamówieniami producenta i to nie tylko na obroże, ale na całą bogatą kolekcję.

    Cóż, jedni coś robią, mają idee, są aktywni, jak pp. Havel i Kriegel, a inni nie robią nic, a potem dziwnie się dziwią, że świat jest zły, a kanalie i mordercy stanowią elitę piastującą tu najwyższe stanowiska, szefów wszystkich szefów.

  106. do
    momo pisze:

    2009-12-06 o godz. 12:21
    Ale taki Winien . Podróżuje po Europie , pisząc o Bauhausie , winach , mulach itp. Żródeł jego finansowania nie znam . To zresztą jego sprawa . Ale jego przydługa egzegeza w której stwierdza “wielopokoleniowe wykluczenie z pow. Stanu Wojennego ” i ” równoległość bytów ” jest policzkiem dla PRAWDY .

    od WINIEN
    Nie chodzilo oczywiscie o moskiewska prawde i po uwaznym przeczynaniu moznabyloby zauwazyc, ze krytykowana pozorna „cezure” stanu wojennego, ktora usilnie tworzyc gospodarz postrzegam w sensie figuratywnym, bo zajmuje mnie przede wszystkim czas przed i po stanie wojennym (PRL). Skutki czasow zaprzeszlych sa widoczne po dzien dzisiejszy, widoczne rowniez w blogosferze; skutki polityczne, gospodarcze i spoleczne i o te mi najbardziej chodzi. Gwoli zaspokojenia ciekawosci informuje, ze utrzymuje sie z tzw. pensji, a podroze wynikaja z tzw. delegacji… przerywam jednak pisanie/odpowiedz po przebrnieciu przez druga czesc tekstu momo (polecam dla ducha mimo wszytsko ksiazke pod tym tytulem; opisuje pieknie, niezbyt piekny paryska dzielnice Belleville), bo nie widze podstaw i motywu do dalszej pseudodyskusji. Rien ne va plus mon cher. Mozna byc momo, mozna byc gaga; Ty jestes gaga. Kiedys podziwialem dada.

    PS
    Dzisiaj wlasnie odwiedzilem ciekawy Jarmark Chanukka (prywatnie, 2 godz. lotu).

  107. do
    mark spruce pisze:

    2009-12-06 o godz. 01:51
    Panie Passent,
    W PRL zbladzilo kilka milionow obywateli zapisujac sie do komunistycznej partii PRL, a w Warszawie bylo najwieksze zageszczenie komunistow i teraz Pan ma tak duze powodzenie bo oni ciagle sa z PRL.

    Podobnie jest w Berlinie wschodnim.
    WINIEN
    PS
    Mimo wszystko jest p. Passent b. dobrym felietonista. Nie znaczy to, ze kazdy jego felieton mozna przyjac bezkrytycznie.

  108. do
    Niejeden z blogujcych wierzy w medrcow z Bazylei.
    WINIEN

  109. do
    Paweł pisze:

    2009-12-04 o godz. 18:33
    Jak juz pisalem, zyd mozna pisac poczynajac mala litera; analogicznie do katolik. Nie sadze, ze jest Pan za unarodawianiem katolikow.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  110. Jeszcze trochę danych:

    „290 tys. pracowników w Polsce zarabia powyżej 8 tys zł miesięcznie – http://biznes.onet.pl/zabrac-bogatemu,18543,3063417,1,news-detal . 290 tys. to około 3 procent zatrudnionych na podstawie stosunku pracy. Malutko, tak ze względu na odsetek tyle zarabiających, jak i ze względu na samą kwotę. 8 tysięcy zł miesięcznie obiektywnie nie jest zawrotną kwotą, jeśli uwzględni się że jest to wynagrodzenie brutto oraz że ów pracownik może mieć na utrzymaniu troje i więcej dzieci oraz spłacać kredyt zaciągnięty na budowę lub kupno domu czy mieszkania. Zgodzi się z tym każdy…” – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/1804/

  111. Wiesiek59,
    A jakich standardow mamy uzywac jak nie tych, ktore nas teraz obowiazuja?
    Jezeli zgodzimy sie na Twoja metodologie to standardy mozna by bylo mnozyc nie tylko w zaleznosci od czasow ale pogody, humoru, srodowiska, rodzaju zywnosci itd.
    Mozemy oczywiscie uznac, ze zjadanie ludzi wsrod kanibali jest normalne albo wrecz pozytywne ale bedziemy oceniac kanibalizm negatywnie.
    Mowimy o okrutnych czasach bo sa one okrutne z naszego punktu widzenia ( a jaki mialby byc?…) a nie o po prostu INNYCH czasach.
    Mozemy ludzi rozgrzeszac ze wzgledu na okolicznosci ale oceniac pozytywnie to cos zupelnie innego niz rozgrzeszac.
    Dlatego „üczymy” sie gdyz z wiekiem i z nabytym doswiadczeniem mozemy lepiej ocenic niegdysiejsze swoje czyny.
    Czesto sie ich dzisiaj wstydzimy mimo, ze kiedys moglismy byc z nich dumni.

  112. O książkach i felietonach Daniela Passenta:

    Passent nie udaje kogoś kim nie jest, pozostaje sobą mimo historycznych zawirowań.
    Monika Olejnik (2006)

    Gówno prawda!

    “Najlepszy polski dziennikarz powojenny. Najbardziej wszechstronny. Umie wszystko.”
    Jerzy Urban (2002)

    Gówno prawda.

    To, co w spojrzeniu Daniela Passenta na przeszłość i teraźniejszość budzi szacunek, to odwaga, uczciwość, przyznawanie się do własnych błędów.
    Stefan Niesiołowski (2006)

    Gówno prawda panie Niesiołowski.

    “Lekturę pisma zaczynam odeń nieodmiennie, a i wyznam, że kończę na tym niekiedy.”
    Bohdan Czeszko (1975)

    No i dobrze że już nie jest w stanie tego czynić!

    “Krwinki białe w równowadze z czerwonymi. Kręgosłup elastyczny, giętki, sezonowo usztywniony. Czaszka pojemna, odporna na uderzenia. Oczy i uszy szeroko otwarte. Kończyny dolne nieco kabłąkowate, dopasowane do barykady.”
    Piotr Aleksandrowicz (1985)

    On. Jaki jest każdy to widzi.

  113. Pozdrawiam Panow Falicza i Slawomirskiego ustawiajac sie jako ostatni alfabetycznie w jednym szeregu.
    WINIEN-szeregowiec bez odbycia zasadniczej sluzby wojskowej; cos takiego bylo rowniez mozliwe. Zalozenie munduru i spacer po miescie w drodze do tzw. SW rowniez. Na szczescie byly to stan przejsciowy, miedialnie zupelnie nudny. Czesciowo trwa po dzien dzisiejszy.

  114. do
    okularnik pisze:

    2009-12-06 o godz. 16:13
    Czyzby okulary z pojednyczymi szklami pojedynczo antyrefleksyjnymi? Stad ten k oo lokwialny tenro wpisu?
    WINIEN

  115. do Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-06 o godz. 16:13
    Wiesiek59,

    Zauwazylem, ze Wiesiek po 4o stanal…Podziwiam Pana cierpliwosc.
    WINIEN

  116. Były marksista-leninista przeszedł głęboką ewolucję. Uważa on … “Chcieliśmy w drodze przemocy zbudować nowy porządek na świecie, ale ten porządek okazał się większym nieporządkiem, niż oczekiwaliśmy … mamy problem większe niż klasowe”

    Tak red. Passent (POLITYKA 49) opisuje, wraz z cytatem-wyznaniem, program polityczny lewicowego prezydenta Urugwaju, Jose Alberto Mujica, dawniej terrorysty ruchu Tupameros i więźnia junty wojskowej przez 15 lat. Dalej: Dawny rewolucjonista (…) jest dziś umiarkowanym socjalistą. Jego recepta to wolność, demokracja, gospodarka rynkowa … Nie brzydzi się kapitalizmem.

    Któżby dzisiaj głowę sobie zawracał klasycznymi (podobno genialnymi) teoriami Marksa, np. o wartości dodatkowej. I innymi abstraktami użytecznymi kiedyś w propagandzie. Owszem krążą one jeszcze – po blogu en passant.

  117. A co p. Winien/Bauhaus powiesz Pan 300 tys. byłych pegeerowców ? Może zamiast żarcia , jeszcze raz zacytujesz im listę krytycznych analiz Reicha – Ranickiego ? Noż k….a . Nóż się w kieszeni otwiera ! A może jakiś cytat po niemiecku lub francusku ( jak to ładnie lansuje na forum ) pozwoli tym ludziom zostać w domu , a nie zap….ć za chlebem nie wiadomo gdzie ? Może zapłaci im za czynsz ? Opłaci media ?

    POWYZSZE CYTOWANE ZDANIA POZOSTAWIAM BEZ KOMENTARZA.

    WINIEN
    PS
    Mam wprawdzie otrzymany od sasiada w prezencie szwajcarski scyzoryk o oddach go chyba celem zaukcjonowania dla pomocy ucisnionym medialnie, donatorowi cytatu w pierwszej kolejnosci.

  118. Andrzej Falicz
    Oczywiście, że się na „Dom zły” wybieram. Intuicja mi mówi, że będzie warto. Tym bardziej, że gra w nim Kinga Prais – moim zdaniem wyjątkowo utalentowana aktorka.
    Dzięki za rekomendację.
    Momo
    Każdy piszący tu ma swój styl i dlatego jest ciekawie. Ja się ledwie przeczołgałem na studiach przez doktryny polityczno – prawne i nie będę się wdawał w polemiki na ten temat bo niekompetentny jestem. Wystarczy mi, że z podziwem obserwuję szermierkę np o marksiźmie w wykonaniu Telegraphicka i Pielni – gdzie mi do nich! Opisuję rożne sytuacje bo taki mam sposób postrzegania świata – nie tylko zresztą z Hiszpanii, ale bratnich Czech, upiornej prowincji polskiej, kin, lasów,barów, urzędów i spelunek. Taki wybrałem sobie też nick – Kartka z podróży. Po prostu wysyłam kartki – widokówki. Opis nie jest ucieczką od tematu, jest tylko inną formą wypowiedzi. Ani mi w głowie imputowanie Tobie i Levarowi radochy z widoku egzekucji. I ciebie i Levara traktuję poważnie, lubię, czytam Wasze komentarze i myślę o nich. Tak więc mój komentarz był próbą zwrócenia uwagi, że kara śmierci ma też drugie, psychologiczne dno ukryte w ludzkich emocjach. Trzymając się filmu – ma swój rewers. Mój stosunek do zbrodni jest podobny jak do kary śmierdzi – brzydzą mnie i oburzają. Może dlatego widzę miejsce zbrodniarzy w pudle – niech dokonują rachunku sumienia w samotności czekając za kratami na nieuchronną śmierć
    A Rewers obejrzyj – wybrałem się dziś na długi spacer do lasu i wracał do mnie ten film. Jest cholernie niejednoznaczny – zdaje się, że reżyser nie tylko zakpił ze stalinizmu, wczorajszej kinowej publiki ale i ze mnie. Dopiero docierają do mnie smaczki filmu. Jest nawet postać z „paradoksem Kriegla” – wydawca. Mam wrażenie, że scenarzysta pisząc tę rolę miał przed oczami Borejszę.
    Pozdrawiam Ciebie i Levara
    Stasieku
    Jasne, że będę pisał – lubię to przecież.
    Pozdrawiam

  119. Wybór felietonów już kupiony pod choinkę i na pewno prezent będzie się podobał:)

    Jest Pan ulubionym dziennikarzem mojego taty, który gdyby korzystał z internetu, napisałby tak jak wielu innych bywających tutaj, że jest Pana wiernym czytelnikiem od kilkudziesięciu lat. Ja ze względu na wiek tylko od ok. 12 lat z przerwą na Chile.

    Może pomyśli Pan o wydaniu tego bloga w formie książkowej? Bo na razie muszę tacie streszczać…

    Pozdrawiam serdecznie!

  120. pielnia1 pisze:

    2009-12-06 o godz. 14:04

    „Gdyby pan Kalabiński plótł, to, co plótł, tu, w Polce, miałbym go za oszołoma. Ale ponieważ uciekł i rozpoczął głosić równie żarliwie coś przeciwnego ,niż poprzednio,mam go po prostu za sprzedawczyka.”

    Kolory bialy i czarny to zbyt malo do opisania zycia.
    Wiekszosc zycia jest opisana kolorem szarym.

    Slawomirski

  121. okularnik pisze:

    2009-12-06 o godz. 16:13

    Po co ten uliczny jezyk?

    Slawomirski

  122. momo pisze:

    2009-12-06 o godz. 12:21

    ” To Jaruzelski jak Matka Boska , ale naprawdę , fizycznie, ochraniał nas połą swego wojskowego płaszcza !
    Rozpłaczę się zaraz albo upiję !”

    Stan psychiczny momo nie zezwala na dyskusje.

    Slawomirski

  123. rododendron pisze:

    2009-12-06 o godz. 01:46

    „Zakłamanie dzisiaj jest bardziej wyrafinowane niż za czasów Kriegla.”

    W czasach totalitaryzmu nie bylo takiej potrzeby;byl przymus.

    Slawomirski

  124. Ted pisze:

    2009-12-06 o godz. 00:58

    „lewicowosc to wyzszy stopien swiadomosci.”

    To kierunek na Moskwe.

    Slawomirski

  125. Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-05 o godz. 21:41

    „Jednym z nich moglby byc Otto Kuusinen, ktory w grudniu 1939 roku oglosil w Moskwie powstanie komunistycznego rzadu Finlandii… proszac ZSRR o braterska “pomoc” (wojna juz trwala).”

    Moskiewscy przemilczaja napasc na Finlandie.
    Czy Rosja oddala to co zabrala w tej wojnie?
    Helsinki zostaly zbombardowane.
    Agresorem byla Rosja Sowiecka.
    Polacy w PRL nie byli edukowani na ten temat(oklamywano nas).

    Slawomirski

  126. Szanowni Komentatorzy,

    Już mi chyba życia nie starczy, abym się doczekał od Was oceny Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego na tle innych namiestników Moskwy, w epoce realnego socjalizmu.
    Czytam Wasze komentarze i nie zauważam próby oceny naszych ONYCH na tle innych ONYCH.
    Już kiedyś napisałem: czy byłby lepszy od naszych ONYCH np. generał KGB?
    Do tego Polska „actually oddana pod wpływy (…)” po II wojnie, leżała w kaprawym miejscu w Europie.
    Teraz z tego możemy ciągnąć, jeśli mądrości nam starczy.
    Wtedy w NRD 300 000 maładcow, u nas też liczne bazy – pomyślcie, jak ONO miało popuścić „kontrrewolucji”!
    Postawcie się w ich miejscu! Mogli jedynie puszczać oko, jak Rakowski i Passent w Polityce.
    Dla tych na Kremlu, jakakolwiek swoboda w antyrosyjskim genetycznie narodzie, nie do pomyślenia!
    A jednak to był najweselszy barak!
    I na koniec powtórzę swoją opinię.
    Gen. Jaruzelski, gdzieś koło 1985 roku mógł zostać bohaterem narodowym, gdyby zaryzykował.
    Wszak Dubczeka nie zabili, już nie te czasy.
    Zatem nawet jeśli Olszowscy-Milewscy wytoczyliby proces Generałowi, to wkrótce by wyszedł, witany przez naród.
    Dlaczego żołnierz frontowy, zwiadowca, nie miał odwagi około 1985 roku, tylko czekał na zielone światło z ZSRR?
    To jest Panowie temat na audycję!

  127. momo pisze:

    2009-12-06 o godz. 12:21

    „Skąd bierze się w ludziach , pozornie nawet mądrych , zupełna odporność na argumenty ? ”

    Szanowny Panie,
    nie jestem oczywiscie pewien na 100%, ale byc moze jest to wynika
    to z okreslonych interesow.
    Wg. zasady: ” istniejacy stan rzeczy jest wprawdzie katastrofalny,
    ale w moim interesie lezy, aby bylo jak jest”.
    Poza tym ma Pan bardzo duzo racji.
    Za PRL nasza gospodarka pozostawala daleko w tyle za zachodem,
    co skutkowalo stosunkowo niskim poziomem zycia.
    Wielu marzylo o tym, ze po tzw. „obaleniu komuny” nastapi czas wielkiego
    przyspieszenia i nadrabiania zaleglosci.
    Zamiast tego „elity” tzw. „III Rzeczypospolitej” zabraly sie do radosnego
    niszczenia skromnego dorobku poprzednich lat.
    Dzisiaj sytuacja wyglada jak wyglada.
    I mysle, ze nie zanosi sie na poprawe.
    Chyba, ze mlodzi ludzie pojda po rozum do glowy i przed nastepnymi
    wyborami oddadza babci dowod.

  128. WINIEN pisze:

    2009-12-06 o godz. 16:16

    Edukacje militarna odbieralem w towarzystwie kolezanek.
    Robotniczo-chlopscy byli „wykladowcami” w SW; wykladali kawe na lawe. Dbali o kregoslup ideologiczny.

    Jeden z dziewczecych dowcipow:
    Z czego sklada sie dzida ogolnowojskowa?
    Z przeddzidzia.
    Z sroddzidzia.
    Z zadzidzia.

    Slawomirski

  129. Panie Falicz:
    Znasz Pan ten fragment:
    „kto nie dotknął ziemi ni razu nigdy nie zazna nieba”
    http://www.sciaga.pl/tekst/7894-8-dziady_analiza_i_adam_mickiewicz_krotki_zyciorys
    Polecam Panu w ramach retrospekcji……………
    Gdzieś w Pismie napisano:
    „nie sądźcie, albowiem będziecie sądzeni”……………..

    A Panowie sądzą, oceniają , wartościują…….
    Na jakiej podstawie? Własnych dokonań? Co jest waszym punktem odniesienia?
    Przeżyliście szykany, przesłuchania, nagłe wizyty niezapowiedzianych „gości” , straciliście kilka zębów na przesłuchaniu?
    Siejecie nienawiść, zamiast realizmu czy pragmatyzmu.

    Dla mnie elaboraty Lizaka były ciężkostrawne- z racji objętości. Ale nie odmawiałem im sensu. Wahadło od lewicy do prawicy od Brata ze Wschodu, po Brata z Zachodu, powinno się uspokoić………….
    Mamy własne interesy narodowe, które powinniśmy realizować.

    A na dodatek, świat i gradienty polityczne się zmieniaja. Od klasy przywódców zależy, czy zdążą z ich aktualizacją. Zajmowanie ich czasu pierdołami sprzed lat 50, 30, czy 10 to marnowanie czasu.
    Liczy się przyszłość i wyciąganie wniosków z przeszłości.
    Nasze wnuki rozliczą nas z naszych zaniechań i braku koncepcji rozwojowych. Sensownych sposobów wydawania pieniędzy również.
    Niekoniecznie ponad miliard na wywiad i kontrwywiad, 200 milionów na IPN………

    Jako państwo, społeczność, bierzemy udział w światowym „wyścigu szczurów”……..
    Jaką pozycję w nim zajmiemy, zależy tylko od nas.
    Czynniki rozpraszające, czy kanalizujące tę energię którą mamy , na trzeciorzędne aspekty- lustracja, dekomunizacja, afery medialne- niszczy naszą przyszłość i kapitał społecznego zaufania.
    Nie licząc tysięcy roboczogodzin wysoko opłacanych fachowców.
    Czy warta skórka wyprawki?

  130. Winien:
    Tak zwani „komuniści” budowali nam
    „misia na miarę swoich marzeń”
    A że my mieliśmy marzenia większe niż oni………….
    Nasi czołowi antykomuniści- Michnik , Kuroń, Modzelewski, Kołakowski, musieli mieć wielkie „coyones” by kontestować system.
    Obecnie piątorzędni potakiwacze usiłują powiększyć swoje zasługi , w czasach gdy odwaga staniała…………
    Niestety, lwy zawsze przegrywają z hienami…………

  131. Panie Redaktorze !
    Esej Havla o Krieglu jest rozważaniem intelektualisty o „przypadłościach” ludzkiej natury. Każdej, dotykającym absolutnie wszystkich jednostek. Nawet najbardziej pryncypialnych czy ortodoksyjnych. I swój dzisiejszy wpis – na tle rzeczonego eseju – poświęcę tym Blogowiczom, którzy prezentują niezmiennie purytański, walczący i fundamentalistyczno-nielitościwy stosunek do „Innego” człowieka. Ten „Inny” jest postrzegany w każdym wymiarze…… Politycznym, ekonomicznym, religijnym, świadomościowym, w perspektywie wyborów egzystencjalnych czy decyzji życiowych, drogi i doświadczeń, interpretacji rzeczywistości czy procesów ją kształtujących. Dziwne, iż przy okazji są to osoby deklarujące się jako wierzące ( i wszystko co za tym idzie jest im – albo winno być – immanentne).
    W Zakopanem znana jest rodzina Bachledów-Curusiów. Burmistrz tego podtatrzańskiego kurortu, to człowiek klęczący onegdaj przed Janem Pawłem II „pod Krokwią” i przysięgający Papieżowi wierność ludu góralskiego ideom wiary katolickiej, nauk papieskich, zasadom moralnym i etyce chrześcijańskiej: odwoływał się „do krzyża stojącego na Giewoncie” i krwi Jezusa Chrystusa. W TV przedstawiano rodzinę Bachledów-Curusiów jako typową, góralską rodzinę kultywującą nauki katolickie, oddającą cześć Papieżowi i Jego przesłaniu moralnemu, wcielającą w życie codzienne zasady katolicyzmu. Aktorka, wybitna reprezentantka tej rodziny(jest to bratanica b.burmistrza Andrzeja BC), Alicja Bachleda-Curuś przedstawiana była jako jedna z „pokolenia JP II. Moralne napomnienia „Innego”, zwłaszcza „lewactwa, „komunistów” i „czerwonych”, a także „służących” byłemu „reżimowi” (z tytułu nie-moralności tego systemu !) padały z ust rodziny Bachledów-Curusiów (zwłaszcza b.burmistrza, ale i jego brata, ojca Alicji) niezwykle często……..
    Dziś gdy Alicja ma nieślubne dziecko z irlandzkim hollywoodzkim aktorem, gdy pozostawała z nim w długoletnim niesakramentalnym związku, gdy nauki JP II zostały w tym jednostkowym przypadku tak drastycznie złamane i podeptane wszyscy w tym konkretnym przypadku „nabrali wody w usta”. Moraliści, egzegeci nauk papieskich, komentatorzy życia celebrytów i adherenci pokolenia JP II”.
    Ja jej nie potępiam. Jej postępowanie mi otwarcie „wisi”. Tylko ci moraliści,. ci „napominacze” i kaznodzieje jak się dzisiaj muszą czuć ? I co warta jest ta nauka, te zasady, te „moralitety” w świetle tego jednostkowego aktu i przypadłości ? Ja jako „lewak” jako „marksista” wiem jak to wytłumaczyć, ale ci którzy mnie „z tamtej” strony tyle lat, tyle razy pouczali, krytykowali, stawiali „do kąta” – co dziś mogą powiedzieć ? Jak się winni czuć i czy mogą spojrzeć rano w lustro…….
    Bo rację ma ewangelista gdy mówi, że „źdźbło trawy widzisz w oku bliźniego swego, a belki w swoim nie zauważasz”. I rację ma również Sokrates kiedy na ateńskiej agorze krzyczy „zacznij od siebie”. Było to niewygodne 500 lat przed Chrystusem, w chwili krzyżowania bogo-człowieka” w Jerozolimie, podczas wypraw krzyżowych, w Auschwitz, gułagu, w getcie …. i dziś jak popatrzymy i poczytamy Blogi. Nawet tak inteligencki jak Blog „Polityki”. Gułąg czy Auschwitz wpierw rodzą się w myślach, a jeszcze wpierw w „nienawiści” do „Innego”.
    Co to ma wspólnego z komunistą czeskim Krieglem i esejem o nim, dysydenta nadwełtawskiego Havla ? Otóż ma. Po pierwsze – nie używaj zbytnio argumentacji moralno-etycznej wobec swego (pozornego często) adherenta. Przykład Alicji Bachledy-Curuś mówi niesłychanie wiele nt. temat. Kto rozumie – to dobrze, kto nie – jego strata, zbyt mało poczynił kroków nad „rozwojem swego intelektu”.
    A po drugie – lepiej jest kochać niż nienawidzić. W chwili śmierci bowiem to pomaga spokojniej zejść z tego świata.
    Pozdrawiam serdecznie., Zwłaszcza osoby „plujące” nienawiścią na tym Blogu do „Innego”. Nie piszę ad personam – pozostawiam to tylko do osądu Szanownego Blogowiska.
    WODNIK53

  132. Sławomirski:
    Mnie utkwiła w pamięci inna anegdota.
    Egzamin z fizyki. Wchodzi student i słyszy od profesora:
    biegaj pan wokół biurka!
    Mówi- z jaką prędkością i w jakim kierunku?
    I słyszy- masz Pan 5- to jest myślenie FIZYKA!!!………

  133. Balsamlomzynski wygrał konkurs na kontrowersje.net – http://kontrowersje.net/tresc/wyniki_konkursu_kontrowersje_2009_%E2%80%93_tekst_roku ,

    tu linki do tekstów nominowanych – http://kontrowersje.net/tresc/nominacje_w_konkursie_kontrowersje_2009_%E2%80%93_tekst_roku .

    Bardzo przyjemne (i solidne) teksty szanownych autorów jak i szanownych jurorów. Warto przeczytać 🙂

  134. Wilu blogowiczy zaczyna napominac o zblizajacej sie kolejnej rocznicy 13-go grudnia.
    Chyba jest to jedyna noc i ranek w wspolczensje Polsce, ktory pomogl w koncowym efekcie przyjac kurs na wolnosc swiatopogladowa i ideowa.
    Poprzez krew ofiar, wiezienia i osordki ninternowanych Polacy dojrzewali do tego, by bez urazy z kieliszkiemmwodki w reku przygotowywac wspolnie z oprawami i katami okragly stol.
    Proponuje jednak szczegolnie sie nie skupiac nad ta data, bo handba i shanbienie narodu polskiego tak wlasnie zostala przeprowadzona. To bardziej data z rzedyb wstydliwych niz godnych swietowania czy rozpamietywania.

  135. telegraphic observer pisze:

    2009-12-06 o godz. 16:47

    Zastanawia mnie co mozna myslec o ludziach, ktorzy nie potrzebowali dziesiatek lat i otwierajacych oczy doswiadczen zeby np. czuc niechec do idei komunizmu wietrzac z gory falsz teorii sumujacej ludzka egzystencje do zestawu zaleznosci ekonomicznych i ich pochodnych i dajacyej receptury z gory podejrzane swoja prostota zeby nie powiedziec prostactwem.

    Zbawienie niesione przez niedomytych wiecznie pijanych, gwalcacych i kradnacych azjatow…

    Przeciez tysiace, setki a moze miliony ludzi „wiedzialo” i „czulo” szczura, ktorego „rewolucjonisci, ideowcy” dostrzegli dopiero po latach ( z reguly gdy juz przegrali…).
    Dzisiaj general uwaza, ze to byl blad…wyksztalcony wyrafinowany zrozumial to co „prosty”chlopek mogl mu powiedziec juz na poczatku lat 50-tych.

    Nie wierze jakos w te prezentowana po latach czysta dobrymi Krieglowskimi intencjami naiwnosc i „tragizm”.
    Ile trzeba bylo lat zeby przejrzec na oczy?
    Mam jakies nieodparte wrazenie, ze chodzilo tu w wiekszosci wypadkow o zwykly oportunizm.
    Wiekszasc naszych felietonistow niegdysiejszych rewolucjonistow nie budowaloby komunizmu bez wyrokow historii w postaci decyzji nowych sowieckich Panow.

    A za to doskonale sobie wyobrazam Kwasniewskich robiacych kariere w kazdej rzeczywistosci politycznej bez rozterek swiatopogladowych od kolorow czarnych i brunatnych do jaskrawej czerwieni…
    Dlatego traktuje podchwycenie tematu Kriegla uwiarygodnionego przez Havla (to takie oczyszczenie przez zasiadanie na lawie oskarzonych obok Michnika…) jako dorobione po czasie samo-usprawiedliwienie.

css.php