Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

6.12.2009
niedziela

Farsa

6 grudnia 2009, niedziela,

Jak wiadomo z mediów, a także z naszego bloga („Zemsta”, 10 XI 2009), znany aktor Andrzej Seweryn odmówił przyjęcia nagrody im. Zbyszka Cybulskiego, przyznanej mu przez Fundację „Kino”, jako zadośćuczynienie za role i nagrody, których nie otrzymał w PRL z powodów politycznych. Obok Seweryna, nagrodę otrzymali jeszcze Joanna Szczepkowska (która właśnie się odezwała, polemizując z Sewerynem) i Bogusław Linda. Ale po kolei…

AKT PIERWSZY. Fundacja „Kino” przyznaje nagrodę specjalną pokrzywdzonym aktorom, w ramach szeroko pojętej akcji demaskowania i naprawy krzywd wyrządzanych przez komunę. Zdaniem Jury, laureatom należy się nagroda, ponieważ nie otrzymali jej w czasach PRL, zapewne z powodów politycznych. W ramach prześladowań za ich przekonania, nie byli także – zdaniem Fundacji „Kino” – obsadzani na miarę swoich talentów. Nagroda jest więc aktem sprawiedliwości dziejowej wobec represjonowanej trójki. (Brawa).

AKT DRUGI. Seweryn, wybitny aktor, związany z KOR i z opozycją demokratyczną (trafił nawet do więzienia w 1968 r. za protest przeciwko inwazji na Czechosłowację, od 1976 r. związany z KOR), chyba pierwszy polski aktor przyjęty do zespołu Comedie Francaise, odmawia przyjęcia nagrody. W liście otwartym pisze, że nie mógłby przyjąć nagrody „za prześladowanie na polu artystycznym z powodów politycznych”. Przypomina, że do 1979 r. zagrał – wraz z czołówką polskich artystów – w 13 filmach i w 50 przedstawieniach Teatru Telewizji TVP i wraz z teatrami i ekipami filmowymi odwiedził kilkanaście krajów Wschodu i Zachodu. „Brawo!” napisałem po tym geście na niniejszym blogu, nie dlatego, że w PRL nikogo nie represjonowano, ale ponieważ dzisiaj coraz więcej jest represjonowanych i prześladowanych, którzy wystawiają piersi do odznaczeń. (Brawa).

AKT TRZECI. Na łamach „Wysokich Obcasów” zabiera (6 XII) głos Joanna Szczepkowska, świetna aktorka i felietonistka (ma też osiągnięcia literackie), osoba, która obwieściła całemu światu, że komunizm w Polsce upadł. Decyzja Seweryna postawiła ją w trudnej sytuacji. Nie była bardziej „prześladowana” niż on. Jeżeli nagrodę odbierze – wyjdzie na konformistkę, która boi się odmówić jury i tym samym przyznać, że w PRL była doceniana i obsypywana nagrodami, których ma cała półkę i teczkę. Jeżeli odmówi – stanie się naśladowczynią Seweryna, uczyni to pod presją jego decyzji, a także przyzna, że przed 1989 r. nie działa jej się krzywda. Prawdziwa „Antygona”. Tragedia antyczna: Tak źle i tak niedobrze. Aktorka decyduje się nagrodę przyjąć, ale tłumaczy się niepotrzebnie i niezręcznie. Przyznaje, że „w głębokiej komunie” otrzymała wiele nagród. „Oczywiście, za komuny z odbieraniem ich zawsze łączyło się poczucie absurdu i wahanie. Trochę miękkie nogi. Odbierać? Nie odbierać? Nagrody były częścią naszego PRL-owskiego życia, a wobec świadomości, że to się nigdy nie skończy, staraliśmy się żyć ‘normalnie’”. Z nagrodami –pisze dalej Szczepkowska – jest tak, że „nie wiemy o tych, których nam nie przyznano, a więc przyjęłam do wiadomości, że jakaś moja kandydatura za komuny przepadła z powodów politycznych (…)”

W zakończeniu Pani Joanna wypuszcza żądło od adresem Seweryna. Pisze o nim litościwie per „utalentowany kolega”, który nie obgadał swojej decyzji z nią i z Lindą. Na domiar złego, jego decyzja „fartownie zbiega się z informacją, że Andrzej Seweryn zostaje dyrektorem Teatru Polskiego”. Zaś jego „bohaterska twarz ‘odmawiającego nagrody’ zdobi wszystkie pisma” i dla młodych jest on super, a pozostała dwójka laureatów to „mięczaki”.

(Gwizdy).

EPILOG. Joanna Szczepkowska gra tu już nie „Zemstę”, a „Komedię Omyłek”. O tym, że miała miękkie nogi odbierając nagrody, mało kto wie. Co innego, gdyby przyjęcia jednej czy drugiej nagrody wtedy odmówiła. Andrzeja Seweryna nie należy protekcjonalnie nazywać „utalentowanym kolegą”. Obgadanie przezeń decyzji z J.S. i B.L. nic by nie dało, bo z kontekstu wynika, że aktorka nie chce w najmniejszym stopniu być wmieszana w rehabilitowanie PRL, woli zagrać rolę domniemanej ofiary. Wreszcie aluzja, jakoby decyzja Seweryna miała coś wspólnego z jego nominacją na dyrektora Teatru Polskiego, zawiera sugestię, jakoby polityką kadrową w teatrach nadal kierowały komuchy z tym okropnym Dejmkiem na czele. To już nawet nie komedia, to farsa. (Gwizdy).

Pani Szczepkowska pisze bardzo słusznie, że „Aktorzy za komuny mieli o wiele lepiej niż inne grupy zawodowe, a mimo to zdecydowali się z nią walczyć. Na tym polega istota tego gestu.” To jest święta prawda. Wtedy rację mieli aktorzy – dzisiaj rację ma Seweryn.

KURTYNA

***

PS.

Pielnia1 pisze, że blog „schodzi na psy” z powodu propagandzistów. Mam nadzieję, że Pielnia 1 się myli. Podziwiam wiele komentarzy i bardzo za nie dziękuję. Propagandziści są częścią blogosfery; za poglądy i obsesje nikt usuwany nie będzie, dopóki nadsyłane opinie mieszczą się w granicach kultury i szacunku dla innych. Gdyby oni byli tylko trochę mniej płodni… Ale i na to jest sposób.

Jasny gwint pisze: „Blog został opanowany przez (…) i stał się sakramentalnie nudny. Wielu uczestników zwracało uwagę panu Passentowi…” Owszem, wyczuwam zniecierpliwienie tymi, którzy się panoszą na cudzym blogu, ale (patrz wyżej). Co Państwo sądzą o ograniczeniu liczby komentarzy do danego posta, np. do pięciu, albo do dziesięciu? I czy to jest technicznie możliwe bez „ręcznego” liczenia?

Fandoroty: Dzięki za dobre słowo. Owszem, istnieje możliwość wydania bloga (a konkretnie moich postów) w formie książkowej, ale decyzja należy do wydawców. Ci zaś kierują się popytem. Pożyjemy – zobaczymy. Pozdrowienia dla Taty!

***

Ukazała się właśnie, nakładem wydawnictwa Red Horse, książka „Pod napięciem” – wybór felietonów Daniela Passenta z lat 2002-2009, mistrza słowa, od ponad 50 lat związanego z tygodnikiem „Polityka”.

O książkach i felietonach Daniela Passenta:

Passent nie udaje kogoś kim nie jest, pozostaje sobą mimo historycznych zawirowań.
Monika Olejnik (2006)

„Najlepszy polski dziennikarz powojenny. Najbardziej wszechstronny. Umie wszystko.”
Jerzy Urban (2002)

To, co w spojrzeniu Daniela Passenta na przeszłość i teraźniejszość budzi szacunek, to odwaga, uczciwość, przyznawanie się do własnych błędów.
Stefan Niesiołowski (2006)

„Lekturę pisma zaczynam odeń nieodmiennie, a i wyznam, że kończę na tym niekiedy.”
Bohdan Czeszko (1975)

„Krwinki białe w równowadze z czerwonymi. Kręgosłup elastyczny, giętki, sezonowo usztywniony. Czaszka pojemna, odporna na uderzenia. Oczy i uszy szeroko otwarte. Kończyny dolne nieco kabłąkowate, dopasowane do barykady.”
Piotr Aleksandrowicz (1985)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 223

Dodaj komentarz »
  1. Czytałem Szczepkowską i wyłem ze śmiechu. Zdaje się – jak zrozumiałem – że poszła tę nagrodę odebrać tylko po to by spotkać się z przyjaciółmi. Tam jeszcze jeden wątek dotyczy Seweryna – ona ma do niego żal, że nie skonsultował z nią wcześniej swojej decyzji. Gdyby skonsultował to ona może też by nie odebrała. A że nie skonsultował to nic jej innego nie pozostało tylko odebrać. Tak więc odbrała mimochodem bo to w gruńcie rzeczy nie był odbiór tylko spotkanie z przyjaciółmi ……itd
    Pozdrawiam
    Ps Panie Danielu proponuję nie dokonywać żadnych zmian w dotychczasowym funkcjonowaniu blogu.

  2. Szanowny Panie Redaktorze,

    trzeba przyznać, że czuje Pan istotę tragedii. Przemienienie tragedii w farsę, też jest bardzo w konwencji. Epilog, który porządnie !!! zapowiadającą się tragedię przemienia w szmatławą farsę, to ewolucja ghodna kinowego scenariusza.Gdyby jeszcze główne role zgodziły się zagrać „autentyki” to dzieło , podchodziłoby pod gdyński festiwal kina polskiego. Gdyby otrzymał tam Pan nagrodę/ tylko kwestia doboru reżysera/ to ja na Pańskim miejscu , choć symboliczne 0,1% odstąpiłbym prezesowi fundacji „kino” -za zręczność i wyczucie,..

    Pozdrawiam,Sebastian
    P.S.
    W ostatniej scenie , bohaterka , grana przez Panią Szczepkowską, znajdująca się w totalnym obłędzie na bagnach, patrząc w dal za siebie, boleśnie powtarza: „Komuno wróóóć… Komuno wróć…”

  3. Pewnego razu jedna pani wpadła w letarg i została uznana za zmarłą. Włożono ją do trumny, którą wstawiono do kaplicy i nazajutrz miał się odbyć pogrzeb. W nocy do kaplicy zakradł się nekrofil i zaczął się dobierać do „nieboszczki”. Jego karesy spowodowały, że kobieta się przebudziła, narobiła krzyku, nekrofila złapano. Sąd stanął przed dylematem: z jednej strony, człowiek popełnił przestępstwo i powinien zostać ukarany, ale z drugiej strony uratował życie – gdyby nie to przestępstwo to kobietę by pochowano żywcem. W końcu sąd postanowił skazać człowieka za leczenie niedozwolonymi metodami.
    Proponuję tu także przyjąć rozwiązanie polubowne: nagrodzić panią Szczepkowską za ogłoszenie że w Polsce zakończył się komunizm: była to walka z reżymem a jednocześnie wybitne osiągnięcie artystyczne.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No właśnie. Sugestia p. Szczepkowskiej, że powinno było dojść do konsultacji ws. nagrody jest co najmniej kuriozalna. Kto by sie spodziewał, że p. Seweryn wytnie taki numer „kombatantom” przywykłym to głoszenia wszem i wobec jak to było źle w czasach PRL. Wspaniały i zaskakujący czyn. Czy p. Szczepkowska spodziewała się, że dlatego, iż ogłosiła w TV, że skończył się w Polsce komunizm (choć w istocie nie wiem jak skończyć się może coś co nigdy się nie zaczęło) to cała brać aktorska będzie w jakimś stadnym instynkcie podążała z obecnie paujacą modą na bezwzględne potępianie PRL ? Z przykrością stwierdzam, że oczekiwanie, iz ktoś będzie się konsultował wskazuje, że ten cały komunizm tkwi jeszcze i ma się całkiem dobrze w mentalności niektórych osób. Andrzej Seweryn okazał się człowiekiem wolnym, non-konformistycznym i niezależnym. Jego szczera postawa sprawiła, że maluczcy wiją się teraz jak piskorze wymyślając usprawiedliwienia dla swoich zachowań i szukając honorowego wyjścia z twarzą z całej sytuacji. Pan Seweryn twarzy tej szukać nie musi, bo nigdy jej nie stracił. Raz jeszcze – brawa na stojąco !!!

  6. Zachowanie czlowieka

    „Morality is doing what is right, regardles what we are told;
    Religious dogma is doing what we are told, no matter what is right.”
    -Elka Ruth Enola

    Dogma nie musi byc religijna panie Passent.

    Czy „piewca stanu wojennego” robi przygotowania do 13 grudnia?
    A moze stara sie pan byc moralnym autorytetem w sprawie Seweryna?
    Czy nie pamieta pan slow Herlinga-Grudzinskiego; ze nie ma zgody na Wielkie Zamazywanie?

    Slawomirski

  7. Ja też uważam, że należy się ograniczać. Najlepiej do dwóch komentarzy na dzień. Jeden po porannej kawie, albo po herbacie, czy jakimś kielichu – nie wnikam w szczegóły. Drugi przed pójściem spać, po paciorku, albo zamiast. Aktorzy też mogli by się ograniczyć. Do jednoaktówki, bo o teatrze jednego aktora mowy być może. I mogli byli – właściwie to dlaczego oni rzucili się na komunistów. Komuniści to oczywiście postacie w sztuce, ktoś musiał te role odgrywać. Komuniści przejęli wartość dodatkową z wypracowaną przez niezalienowanych robotników, ale ponieważ Marks niezbyt jasno się wyraził, ile jej jest w komuniźmie, procentowo choćby, więc ciągle byłe nowe ustalenia, przedzjazdowe, pozjadzowe, przedwypadkowe, powypadkowe – mam na myśli wypadki w Radomiu i Ursusie, ani jak się nią podzielić, więc wyniknęły nieporozumienia. Ale z aktorami komunisci się z dzielili, momentami miałem wrażenie, że ze mną też sie dzielą, asystentem, potem starszym, itd., bo ja niczego materialnego przecież nie wytwarzałem, aby w tym się moja praca ucieleśniła, więc musieli się dzielić. Mogłem oczywiście skumać się z prywaciarzami, ale im bezpieka gospodarcza deptała po piętach. Nie było lekko. Trzeba było wiedzieć ile dać i komu z tej zawłaszczonej przez prywaciaczy wartości. Wreszcie po latach aktorzy powinni zagrać “Przemineło z wiatrem”. To wszystkim by ulżyło. Powinni-śmy.

  8. Passent pisze:

    „aluzja, jakoby decyzja Seweryna miała coś wspólnego z jego nominacją na dyrektora Teatru Polskiego, zawiera sugestię, jakoby polityką kadrową w teatrach nadal kierowały komuchy z tym okropnym Dejmkiem ”

    Co potrzebuje nowy dyrektor teatru panie Passent?

    reklamy
    niezaleznosci
    subordynacji

    Moze to o to chodzi?

    Slawomirski

  9. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    dnia 2009-12-06 o godz. 23:08 w kategorii En passant
    postraszono rynek, ze moze sie ukaze z inicjatywy Fandoroty. Inicjatywa zostala zwawo podchwycona.

    „Fandoroty: Dzięki za dobre słowo. Owszem, istnieje możliwość wydania bloga (a konkretnie moich postów)”

    Mysle jednak (dziekuje serdecznie Szanowny Gospodarzu za Mikolaja, byl wyborny) ze szansa na prawdziny strzal Gospodarza w kierunku „N. Pulitzera” bylaby pozycja postow z blogu wycofanych, wyrzuconych itp, itd. Naprzyklad jak ten wszorajszy(?) No co tam bylo, ze dostal kopa od tylca w „splot wiolinowy”(?) Kakalafonia?

    „Pielnia1 pisze, że blog „schodzi na psy” z powodu propagandzistów.”

    @Pielnia1!
    Blogowiczu!… jests w przerazajacym bledzie myslenia. Przywykles ufac.

  10. Szanowny Panie Passent,
    „przejmujemy” sie ponownie festynem uprzywilejowanych zapominajac jednoczesnie o calej „masie” drugich. Zawod aktora jest czesto zawodem milosnym i trudno sie nim powaznie zajmowac. Zastanawiam sie ilu mieszkancow, ilu miast finansujacych teatry chodzi do teatru i czy warto sie tym zajmowac w sensie politycznym. Krotko mowiac typowy przyklad „les duperelles”.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Technicznie wszytsko jest mozliwe, wtedy jednak bedzie to blog technicznie ograniczonych.

  11. Pani Szczepkowska to bardzo licha, wręcz żałosna postać. Podobna zresztą to wielu innych bohaterskich aktorów walczących o wolność, którym ta wolność wyszła bokiem i zamiast na scenie grają na bilbordach.
    Pan Redaktor w polemicznym wystąpieniu w stosunku do mojego wpisu wykazał, że chyba nie czyta swojego blogu i nie w czym rzecz. Tak samo potraktował pielnię1. Nie będę się więc powtarzał. Uściślę tylko, że napisałem, iż blog stał się sakramencko nudny, a nie jak błędnie zostałem odczytany sakramentalnie nudny. Słowo „sakramencko” pamiętam używane było jako rodzaj przekleństwa przez krakowskich furmanów pod „bogiem ojcem”.

  12. >’Co Państwo sądzą o ograniczeniu liczby komentarzy do danego posta, >np. do pięciu, albo do dziesięciu?’

    Wolę przebijać się przez dziesiątki opinii miałkich niż utracić możliwość przeczytania tych na prawdę ważnych.

  13. No cóż. Skoro nadarza się okazja, podziękuję Panu Sewerynowi jeszcze raz za pokazanie, jak winien zachowywać się człowiek o normalnych zasadach życiowych. Nad pozostałymi biorcami nagród za „prześladowania artystyczne” w PRL-u przejdę do porządku dziennego. Szkoda dla nich uwagi. Niech patrzą w lustra samotnie.

  14. Wlasnie czegos takiego (niestety)sie spodziewalem pytajac kilka (?) tygodni temu ;co na to pozostali laureaci ?
    Mozecie wierzyc lub nie ale gwizdalem (mam na to swiadkow)juz wtedy, po tym slawnym ogloszeniu p. Szczepkowskiej. Slychac bylo jakas falszywa nute tej kwestii.(pretensjonalnosc ?)
    Brawa dla p. Seweryna za nie zamierzona co prawda , ale jednak rezyserie bo cale przedstawienie cieniutkie.

    Te nieustanne wpisy na ten sam temat w samej rzeczy sa meczace ale trzeba chyba szukac innego, bardziej wyrafinowanego sposobu bo „wpisy na kartki ” zle sie kojarza .

  15. Nudne jest rozgrzebywanie jakiś historii sprzed 30 lat. Nudna jest cała ta fundacja, nudna jest, mimo całego szacunku dla niej Pani Szczepkowska, a zaistniałe fakty nie są warte zainteresowania czytelnika … no może pomijając historyków i psychologów.

  16. No i znalazła się metoda by blog nie był sakramencko nudny.
    Właśnie wyciął mnie moderator i od razu jest ciekawiej – pielnia nie musi chociaż i tak nie chce – parafrazując kochanego prezydenta.

    Powód wyciecia:
    ostrzegłem przed ograniczaniem wpisów ludzi z obsesjami gdyż mogą się tam znaleźć obsesje „słuszne” np anty-kaczyzm.

    Zaproponowałem akcje „wszyscy jesteśmy poszkodowani” i masowe wręczanie nagród – tym sposobem rozmontowanie ekskluzywnej legitymacji martyrologicznej czesci elit – Gospodarz nie kupił…
    ( z troski ?)

    Zaproponowałem również analizę wpisów Jasnego Gwinta i Pielni (z wykluczeniem wpisów krytykujących innych „oszołomów” czyli nie myślących słusznie i nie po „swojemu” – myślących cudzo) – co by z nich zostało i jak byłyby ciekawe (pewnie sakramencko…).

    W sumie zapytałem czy „cudzy blog” jest określeniem wynikającym z odmiennych od Gospodarza opinii i czy przypadkiem dzielenie na swoich i cudzych nie miało być wrażą spuścizna PiS-u…wycięto mnie.

    Acha, Seweryn tez wyciął jak moderator ale psikusa bo co by inni nie zrobili to „nietrafiony” albo pseudo-pokrzywdzeni albo epigoni.

    Za co Pan Daniel nie lubi Szczepkowskiej? – pytanie pod dyskusje…
    I czy Pielnie (tak ogólnie mogą być tzw. właśni w odróżnieniu od cudzych) wciąż dzisiaj popierają aresztowanie Seweryna za komuny.
    Jak o nagrodach to chciałbym również zafundować nagrodę „Rewersa” za znalezienie felietonu Gospodarza potępiającego aresztowanie znakomitego aktora Seweryna za protest przeciwko akcji „Dunaj”.

  17. Kazimierz Dejmek to genialny reżyser. Na dodatek człowiek najwyższej próby. Daj Boże jego nastepcom choć tylko niewielką część Jego zalet.

  18. Szanowny Gospodarzu,

    Brak klasy tym razem u p. Szczepkowskiej. Na moj prosty rozum jesli rzeczywiscie chciala przyjac nagrode to nalezalo przyjac, podziekowac i milczec, bez wzgledu na to co kto sobie pomysli/powie. A tak jakos wyszla na zazdrosnice z kompleksami. „Utalentowany kolega” – niesmaczne. Pamietam obejrzalam lata swietlne temu Seweryna jako Ryszarda III, byl wybitny! Najblizsza powtorke tego samego przedstawienia obejrzalam jeszcze raz, tylko po to by podziwiac jego gre. Ubolewam ze Teatr Telewizji juz od dawna nie prezentuje klasykow Chcialabym obejrzec Szekspira „jak Pan Bog przykazal”, nie cierpie tzw „Hamleta w czarnych golfach”! A gdzie Mrozek, Witkacy i tylu tylu innych… nie interesuja mnie zupelnie nowoczesne przedstawienia z „grzebaniem we wątpiach” o upadkach, rozdarciach moralnych i wewnetrznej degrengoladzie wspolczesnego/ej (tu wstawic dowolne okreslenie).

    Co do bloga – technicznie da sie zrobic (ograniczenie postow bez recznego liczenia) ale musialby to zrobic programista. Wtedy jednak Pana blog nie bylby „klonem” (excuse moi le mot) pozostalych blogow Polityki, chodzi mi o standaryzacje. Wiec pewnie albo i pozostali autorzy albo nikt. Oprocz ilosci postow mozna tez ograniczyc liczbe znakow w poscie np do 3000. Ja nie mialabym nic przeciwko jakims limitom – mowie tylko o mozliwosciach – i zgodze sie z niektorymi – komentarzy pod kilkoma ostatnimi felietonami juz nawet i przewijac mi sie nie chcialo, tokowanie dla tokowania, ciagle na ten sam temat i w tym samym gronie.

    pozdrawiam

  19. PIRS

    🙂 🙂 🙂

  20. W oczywisty sposób nasi aktorzy nie byli prześladowani za PRL-u.
    Nie byli również prześladowani Wajda, Zanussi, Holland, Urban, Passent, Toeplitz itd
    Seweryn pokazał swoim gestem hipokryzje ale dlaczego jest to tak ważne dla Gospodarza…
    Przecież wiemy, ze elitom ponad-ustrojowym, do których należeli aktorzy, reżyserzy, felietonistki mimo ich obecnych narzekań krzywda się nie działa.

    Przecież wszyscy o tym wiedza ale gdzie jest w tym wszystkim pozostałe 99% narodu wydaje się jak zwykle mało obchodzić Pana Passenta…
    Kręcimy się wokół tego co Pan Stasiu powiedział Panu Andrzejowi.

    Znalazłem chyba powód specjalnej niechęci Gospodarza do Szczepkowskiej.
    Szczepkowska 3 maja 2007 r. została przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

    Szczepkowska „prześladowana” dostała za komuny nagrody:
    1976 Nagroda tygodnika „Film” za debiut aktorski w filmie „Con amore”

    1978 Nagroda im. Leona Schillera

    1978 Olsztyn – II Festiwal Filmów i Widowisk TV – nagroda aktorska za rolę w widowiskach: „Skiz”, „Rewizor”,”Niespodzianka” oraz w filmie TV „Ostatnie takie trio”

    1985 Opole – XI OKT – nagroda rolę Anieli w „Ślubach panieńskich” w Teatrze Polskim w Warszawie

    1985 Przemyśl – XIII PWT – nagroda za najwybitniejszą kreację aktorską w „Garbusie” Mrożka w Teatrze Polskim w Warszawie

    1985 Nagroda im.Aleksandra Zelwerowicza – za rolę Anieli w „Ślubach panieńskich” Aleksandra Fredry i rolę Moniki Claverton-Ferry w przedstawieniu „Lord Clavert” Thomasa Stearnsa Eliota w Teatrze Polskim w Warszawie

    1986 laureatka Fundacji Arnolda Szyfmana

    1987 XII FPFF Gdańsk – nagroda za najlepszy epizod kobiecy w filmie „Matka Królów”

    1988 nagroda przewodniczącego Komitetu d/s RTV za wybitne kreacje aktorskie ze szczególnym uwzględnieniem ról w „Antygonie”, „Tym razem żegnaj na zawsze…” , „Makbet”, „Czajka”

    1988 „Młode Kino Polskie’88” Koszalin – nagroda indywidualna za rolę Matki w filmie „Mecz”

    A ” prześladowany” Linda:
    1980 Wrocław – XXI FPSW – wyróżnienie za rolę Rawskiego w „Koczowisku” Tomasza Łubieńskiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu

    1981 Gdynia – VIII FPFF – wyróżnienie za rolę Gryziaka w filmie „Gorączka”

    1987 XII FPFF Gdańsk – nagroda dla najlepszego aktora sezonu w filmach „Przypadek”, „Magnat”

    1987 nagroda Złota Kaczka

    1988 Gdańsk – XIII FPFF – nagroda aktorska za rolę w filmie „Kobieta samotna”.

    No wiec zgoda, przyjaciele misia nie mieli źle – tu się w 100% zgadzamy – Brawo Andrzej Seweryn.
    Malo tego np. Jak Pani Rodowicz nie dostała paszportu to pobiegla na skargę do generała Kiszczaka…
    Kowalski nie miał paszportu z PAGARTU a za podskakiwanie mógł jedynie dostać od władzy w mordę.

    I wychodzi, ze PRL był może sympatyczny ale wbrew swoim ideologicznym hasłom nie dla mas ale dla grupki wybrańców.
    Wpisuje się do wyraźnie w zdziwienie Pana Passenta, ze nie wszyscy mogli wyjechać na stypendium do USA (wystarczyło być zdolnym i władza ludowa pomogła), zupełnie jak towarzysz Wiesław, który dziwił się narzekaniom na zaopatrzenie bo jego zona mogla dostać wszystko…

  21. Zyciowa rola p.Szczepkowskiej byla rola Zosi w „Panu Tadeuszu”.
    Czy aby Artystka nie spodobala sie sobie, w roli „slodkiej idiodki”, do tego stopnia, ze probuje ja grac we wszystkich sytuacjach zyciowych i az do „gorzkiego konca” ?

  22. Ciekaw jestem czy pani Szczepkowska o Johnie Gielgudzie czy Laurence Olivierze też mówi „utalentowany kolega” ?
    Osobiście proponuję żeby ograniczyc ilość postów do trzech. Po pierwsze, dlatego że „boh trojcu ljubit”, a po drugie, dlatego że „do trzech razy sztuka !”

  23. do

    Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-07 o godz. 12:27
    Dziekuje Panu za ten wpis. Milosc do aktrow pozostala nam z czasow mlodosci lub z czasow zaprzeszlych, w ktorych to czasach tworzono kolejny mit naszej europejskosci i „wolnosci”. przyznaje, ze skutecznie; wtedy moze potrzebnie, obecnie zupelnie niepotrzebnie. Dotyczylo to li tylko ulamka spolecznosci.
    WINIEN

  24. Zauwazylem, ze wielu podaza za gospodarzem i teskni za rozdzielnikiem.
    WINIEN
    PS
    Nie wszystko, co jest technicznie mozliwe, jest sensowne.

  25. Joanna Szczepkowska, którą z przyjemnością oglądałam kilkakrotnie na scenie, przrczytałam wiele felietonów oraz dwie książki snuje zwierzenia o miękkich nogach, gdy odbierała PRL-owskie nagrody… Można było nie odbierać i nogi oszczędzić? Można…

  26. # absolwent pisze:
    2009-12-07 o godz. 12:37

    Osobiście proponuję żeby ograniczyc ilość postów do trzech. Po pierwsze, dlatego że “boh trojcu ljubit”, a po drugie, dlatego że “do trzech razy sztuka !”

    A ja do dwunastu bo jest dwanaście miesięcy i dwunastu apostołów oraz w dwunastym miesiącu urodził się Stalin pod warunkiem, ze wpis ma co najmniej 21 slow ponieważ to oczko oraz 21-go zmarł Włodzimierz Ilicz Lenin.

  27. Pozdrawiam wszystkich Lizakowych ludzi zyczac im wiecej poczucia humoru i optymizmu.
    WINIEN

  28. PIRSIE – Świetne. W końcu za coś trzeba było ukarać, a paragraf dobrać stosowny.

  29. Pani Szczepkowska powiedziała o Panu Andrzeju co nie przyjmuje nagród, ze jest zdolny –
    zajęło to nas tak intensywnie, ze o mało nie przeoczyliśmy, ze
    wredny PiS domaga się wrednej szczepionki chociaż dla grupy najwyższego ryzyka.

    A tymczasem do
    53 wzrosła liczba zmarłych na terenie Polski, u których badania laboratoryjne potwierdziły obecność wirusa A/H1N1,

    są to prawdopodobnie zwolennicy kaczystow, którzy umarli na złość by potwierdzić, ze „niedorzecznik” być może mówi do rzeczy.
    Co stawiałoby felietonistki w niedorzecznie niezręcznej sytuacji.

  30. A po trzecie, co trzeci do trzech tylko umie liczyc.

  31. Właściwym i ze wszech miar słusznym zwieńczeniem roku jubileuszowych obchodów XX-lecia III RP powinno być ostateczne, całkowite i bezwarunkowe „rehabilitowanie PRL”, by ukazać jej blask w pełni zasłużonej chwały. Czas po temu nastał najwyższy! Dość już tolerowania obskuranckiego defetyzmu naszych przeciwników politycznych i prezentowania obłomowszczyzny. Do dzieła! Zacząć trzeba od rehabilitowania i przywrócenia sprawdzonych mechanizmów utrwalania demokracji. Nie wszystko, co się pisze, powinno być publikowane. Słowu przywróćmy jego humanistyczną wartość! Ilość zamieńmy w jakość. Niech czyste słowo stanie się fundamentem prawdy! Naszej prawdy! Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość sprawiedliwość!

    PS. Jednocześnie przekazuję wyrazy szczerego uznania moderatorom, za ich wytężony i owocny trud, który stawia tu tamę zalewowi pospolitego chamstwa.

  32. Czyz nie mowimy o kulturze w swiecie kultury i sztuki?
    Kazdy postepuje wedle wlasnego sumienia i posiadanej kultury osobistej.
    decyzja Seweryna to nie tylko gest uczciwnosci i dobrego wychowania, ale przede wszystkim gest wzgledem tych, ktorzy dzisiaj nadstawiaja piers pod ordery, ale czy aby te oredery sie im naleza?Jak sie maja te ordery do ich rzeczywostych zaslug.?

  33. Z rana wszystko wydaje się być nudne. Budzimy się ze snu, znów na tym samym świecie. Rozczarowanie i nuda. Tylko blog jest inny. Blog jest sacrébleu. Faktycznie, tak kląć jak w Małopolsce (d.Galicja) tylko w prowincji Quebec potrafią, co Jakobscy potwierdziłby.

    A w Warszawie? Wiadomo, cienkie ploteczki. Kto co objął, a kogo nie objął. Która aktorka którego aktora jakimi protekcjonalnymi słowy krótko ujęła. KULTURA! Aktorstwo protekcjonalne, reżyseria protekcjonalna. A na blogu, w jednym zdaniu wyrazić można pogląd polityczny swój lub teściowej wraz z opinią o aktorstwie tego lub owego. Poważny krok w kierunku ograniczenie ilości komentarzy. Jak zabawa to tylko w Warszawie.

    Mam pytanie w sprawie ograniczeń liczby komentarzy. Co blogowiczowi będzie przysługiwać, gdy zostanie w ramach kontyngentu zaatakowany ostro z flanki, np. przez jasnego gwinta? Ale poważnie mówiąc, jak zareagować na komentarz momo ( http://passent.blog.polityka.pl/?p=638#comment-134481 ), który podnosi dyskusję na sakramencko wysoki poziom zapraszjąc Polaków do II PRL? W niej zajmą oni należne im miejsce w światowym podziale pracy. Oto momo ujmuje nas sielskim obrazem gospodarki I PRL jako dziesiątej potęgi przemysłowej świata.I to na tle staczającej się III RP. Iście po marksowsku. Nie dość, że nie powiedział jak to zrobić, czy przy pomocy Gułagu, czy tylko wprowadzeniem prawdziwego stanu wojennego (a nie jako “mniejsze zło”), to jeszcze fałszuje opis rzeczywistości. Wszak w roku 1980 eksport za waluty wymienialne ledwo sięgał 8 mld dolarów, nota bene wówczas indyjskie rupie nie były walutą wymienialną, zaś Iraku niezapłacone należności z tamtych lat chyba już ostatecznie umożono. Obecnie eksport Polski zbliża się do $200 mld. A jest to eksport o wiele lepszej strukturze produktowej, bowiem przestaliśmy być eksporterem węgla, co nie było czynnością wymagającą pracy mózgu, jak również szynki. Jeśli przyjąć, że wartość dolara spadła szacunkowo ze 3-4 razy, to widać, że w III RP zarabiamy w eksporcie kilka razy więcej, za co możemy kupować do woli nie tylko maszyny i inne dobra inwestycyjne, ale samochody z Niemiec, eletkronikę z Finlandii, glazurę z Włoch, nawet głupią kawę i orzeszki z dalekich zakątków świata. Dla porównania, w PRL kawa bywała tylko dla inteligencji pracującej, oraz w klubokawiarniach, orzeszki tylko dla dzieci i to raz w roku przed świętami. Momo robi z nas balonów, iście po marksowsku. I to ma być to wznoszenie na wyżyny? Oczywiście jako “trwale wyemigrowany” mogę dać się rozbawić taką argumentacją, ale gdybym mieszkał w kraju, to byłbym rozeźlony.

    Co za dziki, XIX-wieczny propagandzista z tego momo!

  34. Widzę, że „rzędowa nienawiść do RPL” kwitnie! To nabijanie się z „mechanizmów utrwalania demokracji”, sugerowanie straszliwych, prlowskich plag dotykających wtedy 99% Narodu. Jak patetycznie. Nudno. Czy nikt już nie patrzy wokoło samodzielnie? Nikt nie widzi oczywistości takich jak to, że obecna demokracja jest nie mniej fasadowa niż ta prlowska? Że zbrodniczy PRL ukatrupił tam kogoś pałką zomowca, ale Katolicka RP wyrobiła w krótszym czasie normę i ma już więcej „niewyjaśnionych samobójstw” na koncie? Ludzie! Sztandary zmieniły kolor z żywej czerwieni na ponurą czerń, zmieniła się nomenklatura, tylko Cyryl i jego metody ciągle te same!

  35. Spieszę z informacją dla Gospodarza, że oto wczoraj, jak i przedwczoraj, w godzinach wzmożonego ruchu zakupowego doprowadziłem do nagłego wzrostu zainteresowania pozycją księgarską w kategorii „nowość”. (Na okładce zamieszczona jest postać Gospodarza, podtrzymująca czerwone ‚P’ jak ‚Polityka’. Dopóki pozycja nie znalazła się w moich rękach, nikt nie okazywał jej większego zainteresowania. Wokół półki, na której zalegała w sporej ilości, było raczej pustawo…

    Wystarczyło jednak, że wyżej podpisany, widać wzbudzający raczej respekt niż strach, zaufanie niż cień podejrzenia, szacunek niż pogardę, zatrzymał sie przy półce i poświecił jej kilkanaście minut podwakróć, zatapiając w niej wzrok pełen ciepła i intelektualego zaciekawienia, niemalże jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki kolejne egz. poczęły wędrować jak po sznurku do kasy, niesione tam w wiekszości przez PT. Czytelniczki, co przyznaję z wrodzonym zmieszaniem.

    Nie dlatego o tym w pośpiechu Gospodarzowi donoszę, iżbym się gratyfikacji jakiejkolwiek spodziewał za promocję jego książki. Dziwię się tylko, że ten sam człowiek, ten wyżej podpisany, wzbudzać może tak zupełnie krańcowo rozbieżne emocje. Raz, już tylko z samego łagodnego i emanującego spokojem i harmonią wewnętrzną wyglądu – darzony dużą dozą ufności (przynajmniej) w dobry gust czytelniczy – jest drogowskazem zakupowym dla innych w księgarni, innym razem staje się atakiem ostrych i bezpardodonowych ataków nożyc cenzorskich na en passant, wzbudzając niechęć duchową i odrazę cielesną…

  36. Co Państwo sądzą o ograniczeniu liczby komentarzy do danego posta, np. do pięciu, albo do dziesięciu? I czy to jest technicznie możliwe bez „ręcznego” liczenia? – pyta Redaktor Gospodarz.

    Oczywiscie, ze jest technicznie mozliwe. Jedyna kwestia jest – ZA ILE. Mozliwe jest podawanie limitu kometarzy na osobe w proporcji do dlugosci gospodarskiego posta. To oczywiscie kosztowaloby ekstra, zwie sie to bells and whistles.

  37. “Zanudzony” kolejnym mitologizowaniem naszych aktorek i aktorow (zaznaczam, ze lubie teatr) pozostawiam na uboczu ten temat “nibyspoleczny”, a budzony ciekawoscia powracam do starej kwestii, kwestii wody. Wiemy, ze nie tylko ropa, lecz konfliktogenna jest rowniez woda lub stan mediow ja przesylajacych (nie tylko drukowanych). Chcialbym wiec przypomniec Umowe Spoleczna, ciagle aktualna, szczegolnie w obecnych trudnych kryzysowych czasach, ktore chetnie wypychamy ze swiadomosci zamujac w tygodniu sie tym i owym. Filozof francuski mial nie tylko slabosc do prostoty i sprawiedliwosci spolecznej, odkryl rowniez czystosc oraz znaczenie wody po wiekach brudu i szczegolnego zapachu. Chociaz tam gdzie wszyscy traca nieprzyjemnym zapachem, nie smierdzi nikt i jest to niezwykle pouczajace oraz pomocne w zrozumieniu dalszego tekstu. Myla sie Ci, ktory pragna wyrugowac z blogosfery Passenta “piszacych inaczej”. Myslac w ten sposob i zakladajac ,ze miejsce wblogosferze maja jedynie myslacy slusznie, zauwazylibysmy niebawem istotny brak tychze. Masy maja wprawdzie wplyw na postrzeganie tak delikatnych kwestii jak zapach lub jego nadmiar, masy moga jednak stracic glos lub nabawic sie kataru, co nie jest bez znaczenia w dzisiejszej, juz pandemicznej Polsce. Sledzac glosy mas lub wybranych (nie ma wiekszego znaczenia) czytamy o faszyzmie ekologicznym , mozemy rowniez obcowac telewizyjnie z profesorem teskniacym za stuprocentowo czysta i superbezpieczna energa jadrowa w sasiedztwie. Ba, ow professor spedzal wielokrotnie urlop w poblizu jadrowych urzadzen, podtrzymujac egoekscytacje naukowa. Od massmediow dowiadujemy, ze poprawnosc polityczna oraz ekologiczna nie sa wartosciami samymi w sobie, nie dowiadujemy sie natomiast, ze nalezy o nie zabiegac jak o inne cnoty ulatwiajace nam zycie spoleczne (wspolzycie) i w koncu przezycie. Profesor rozumie problemy ekologiczne natomiast jakojeszcze jeden event. Tak wiec wykonywalem cwiczenia z masowej wyobrazni celem wysublimowania percepcji mediow i ich stanu, zgodnie zreszta z zaleceniem gospodarza oraz poleceniami stesknionych za reglamentacja pomocnikow. Po znakomitym filozofie odkryla Europa (wlacznie z Polska) znaczenie czystosci i bledne domniemanie, ze jedna kapiel w zyciu zupelnie wystarczy. Tak przynajmniej uwazal nasz idol Krol Slonce. Czystosc cielesna z punktu widzenia wody byla i pozostaje kwestia swiadomosci politycznej. Egipcjanie uzywajacy w czasach antycznych mydla nie bardzo wierzyli w czystosc Grekow. Z kolei Anglicy byli wstrzasnieci programem higieny lub jej braku za panowania ww Ludwika. Amerykanie natomiast w 19 wieku spogladali podejrzliwie na Europejczykow, a szczegolnie na ich wyczynki w tej dziedzinie, stwierdzajac ich calkowity brak. W ten sposob zapach (smrod) lub jego brak stanowil cezure i roznice miedzy powstajacymi klasami. Wracajac do czasow wspolczesnych, lata piedziesiate, to polscy stypendysci w USA mieli okazje przekonac sie, ze bielizne zmienia sie codziennie, nie wspominajac o prysznicu porannym lub wieczornym (polecam uczynienie sklonu przy okazji pobytu w czeskim kurorcie przed pomnikiem von Prissnitz). Szkoda, ze nie poruszyli tego tematu w swoich felietonach w latach pozniejszych, bo temat jest ciagle aktualny, chociaz nie typowo polski. Hiszpanie natomiast unikali przez lata kontaktow z woda celem zaznaczenia roznicy od lubiacych wode muzulmanow. Krotko mowiac, kto pod koniec 16 wieku uzywal kapieli w cieplej wodzie byl uwazany za szalenca, chorego lub Niemca. Przypomina mi sie tu znaczenie wyrazu Niemiec w jezyku polskim. Popularny, nie tylko jezykowo byl rowniez turecki, nie jezyk, lecz gospodarz domu, czyli ciec. Do takiej roli chcieliby ww pomocnicy sprowadzic naszego pryncypala, ktory slusznie zauwaza i prawdopodobnie powaza wydawcow, a szczegolnie potencjalnych czytelnikow. Chwala mu za zaznaczenie dystansu do swoich pomocnikow, ktorzy sa rowniez czytelnikami i tak rodzi sie odwieczny dylemat kazdego potencjalnego autora.. Dlatego bledne jest twierdzenie, ze wraz z postepem ludzkosc stawala sie zdrowsza i bardziej kochajaca czystosc. Wlasciwie po dzisiejszy dzien korzystamy z dobrodziejstw postrzegania kwestii higienicznych przez Rzymian z przed dwu tysiecy lat. Dziwny zbieg okolicznosci i dat. Mijnely wlasnie dwa tysiace lat wyemacypowania sie Germanow z pod opieki Rzymian i dwudziestowiecznego maratonu od kultury wina do kultury wyzszej procentowo, lecz nie kulturowo. Zakladajac, ze agrokultura jest kultura; wg mnie jest nie powinnismy sie ograniczac li tylko do kultury wina, bo nasi przodkowie jadali winogrona, a nam szczernialy zeby. Laznie rzymskie i greckie staly sie waznym miejscem spotkan, niejako punktem spolecznych debat i wymiany pogladow. Przypominaja mi sie laznie w wielu miastach i miasteczkach na zachodzie Polski, o ktorych rozwoju i rozwkicie po „odzyskaniu“ pisala niegdys przodujaca lizakowych ludziom. Laznie likwidowane nagminnie w prawie kazdej gminie. Tak to juz jest, nie wierzymy w zdrowa zywnosc, zdrowa wode i powietrze, wierzymy natomiast w nasza racje, racje wiekszosci. Rzymianie nie uzywali jednak mydla, wiec o mydleniu oczu nie moglo byc mowy. Grecy natomiast uzywali zimnej wody do kapieli i to roznilo ich od Rzymian. Przychodzi mi na mysl zimny prysznic, o ktorym marza „pomocnicy“. Historycy szukajacy spisku w dziejach swiata twierdza, ze to garace kapiele doprowadzily Rzymian do ruiny, a przynajmniej ich kondycje fizyczna. Pozostaje pytanie dotyczace upadku Grekow i ich systemu odpornosciowego. Tak mozna tworzyc terorie o dekadencji calych kultur. Dystans do wody cechowal nie tylko hiszpanskich obywateli, lecz wielu innych, mniej lub bardziej swietobliwych przedstawicieli chrzescijanstwa, mimo dosc wczesnego akcentowania dualnosci ciala i duszy; mysle tu o Sekwencji sw. Eulalii. Coz, im bardziej swiety,, tym brudniejszy, zdawalo sie byc dewiza owczesnych czasow. Przy czym chodzi raczej o koniec sredniowiecza, bo jak wiadomo poczatki byly dosc progresywne i godne nasladownia. Przytocze tu tylko mistrza Abélarda. Szkoda, ze o wspomnianym dualizmie szybko zapomniano,a w naszej „pokrzyzowanej“ ojczyznie owo zapominane jest swietobliwie pielegnowane po dzien dzisiejszy. W Odrodzeniu natomiast odrodzily sie rowniez laznie. Laznie byly koedukacyjne. W Szwajcarii oraz Niemczech (wschodnich szczegolnie i zachodnich) jest to nadal aktualna praktyka „utrzymywania“ zdrowia przez wode (spa). Podobne przybytki akwakultury mnoza sie rowniez w naszym kraju mimo zlego stanu mediow. Mialem wielokrotnie okazje przekonac sie o piktogratyzmie dotyczacym braku zdolnosci czytania piktokramow. Wracajac jednak do tematu, to sielanka odrodzeniowa zostala jednak brutalnie przerwana epidemia dzumy. Dopiero Napoleon i Jozefina przywrocili nam znaczenie wody jako czynnika rozwoju spolecznego, mimo daremnych prob przywrocenia nam niepodleglosci. Gdy Stara Europa koncentrowala sie na zapachach, to Nowy Swiat forowal czystosc i znaczenie wody. Blogujacy teoretycy slabosci immunologicznej ciagle protestuja przeciw naduzywaniu leczniczych wlasciwosci wody, wynoszac zdrowie duchowe pod niebiosa. Czasy dzieci kwiatow (piekne czasy), w ktorych marihuana byla czesto jedynym srodkiem higienicznym minely bezpowrotnie i duchowo czystym zdaje sie nic nie zagrazac. Warto jednak za nimi tesknic z innych powodow. Ktoz bowiem nie lubi kwiatow. Fanatycy czystosci i jej przeciwnicy powroca tak czy owak do lnianych koszul. Czy powroca do praktyk camisardow? Nie wiem. Wiem jednak, ze blogujacy, kotrzy uzurpuja sobie prawo wylacznosci do pogladow lewicowych bladza sadzac, ze owa wylacznosc zapewni im adekwatna pozycje w blogosferze i czasach, w ktorych przyszlo nam sie spierac, czasem o media przesylajace wode. Owi wylacznie lewicowi nie zdolaja przeprowadzic kolejnej rewolucji, bo zapatrzeni w siebie oraz “swoja” przeszlosc nie zauwazaja zwolennikow obok.
    WINIEN
    PS
    Panie Slawomirski; jest to uaktualniony tekst z przed roku, ktory Pan wtedy zauwazyl.

  38. do
    camel pisze:

    2009-12-07 o godz. 15:54
    Nie przesadzalbym z ta nienawiscia. Zdarza sie jednak, ze wczorajsze ma wplyw na dzisiejsze, dlatego godne jest krytyki, celem adekwatnych zmian dzisiejszego.
    WINIEN

  39. TO pisze…
    Co za dziki, XIX-wieczny propagandzista z tego momo!
    do TO
    To kopia lub sam Lizak.

    WINIEN

  40. Zastanawiam się, czy fenomen „młota na komunistów” nie bierze się bezpośrednio z syndromu NEOFITY”,,,,,,,,,
    Nie wnikam kim w prywatnym życiu obecnym i przeszłym byli szacowni polemiści.
    Ale szukając analogii, historia zna takie przypadki…….
    Torqemada był podobno przechrztą
    Hitler ćwierć żydem i homoseksualistą
    Koba studiował w seminarium duchownym
    Dzierżyński pochodził ze szlachty
    itd………..
    Obiektem nienawiści stawał się na ogół dawny towarzysz, współplemieniec, wyznawca,………….
    Czy może być coś gorszego od komunisty? Komunista nawrócony na antykomunizm…………
    I tę radosną refleksję dedykuję tym, którzy chcą być
    „bardziej papiescy niż papież”
    Bo podobno, „nadgorliwość jest gorsza niż faszyzm”……………

  41. Jak czytam o artykule pani Szczepkowskiej przypominaja mi się czasy, dla dużej ilości blogowiczów, zamierzchle. Bylem, otóż, w roku 1981, sierpniu, w Holandii. Telewizje tamtejsze pelne byly doniesien z Polski (z Gdanska). Pytano mnie – kto to jest ten Walesa (tak tam bylo pisane). I ja nic nie wiedzialem. Ale jak zobaczylem ten dziwaczny dlugopis, to juz wiedzialem, ze to sa rzewne „jaja”. I tak mnie trzyma do dzisiaj. Podobne odczucia mialem po wysluchaniu informacji wygloszonej przez Szczepkowską o końcu komunizmu (ktorego nigdy nie bylo) w Polsce. Jej infantylizm jest niezatapialny. Jesli wierzy Ona w zycie pozagrobowe, to niech sie boi swego ojca, który mial niesamowite poczucie humoru i byl z olbrzymim dystansem do rzeczywistości, w przeciwienstwie do swej córuni, ktora w wieku ok. 50. lat pozostaje nadal dzieckiem. I On tam na nią czeka, zeby jej przetrzepać tylek – bo chyba tylko to moze do niej dotrzeć.

  42. Jestem czytelnikiem blogu autorstwa D. Passenta. Komentarze nie przeszkadzają mi, nie muszę czytać. Ale te które mieszczą się w 4-5-ciu zdaniach w wielu przypadkach są warte przeczytania. Pozdrawiam

  43. Przeczytałem wpis Gospodarza, będzie gorąco – pomyślałem.
    „Wysokie obcasy” czyta u mnie w domu żona. Ja czasami – i to tylko kawałki Pani Joanny.
    Przeczytałem więc „Skazana na nagrodę” i rozumiem Autorkę.
    I tak jest często, jak się czyta przedstawione w ładnej formie, różne punkty widzenia.
    „Utalentowany kolega” zabrzmiało kiepsko, muszę przyznać.
    Aktorzy, twórcy kultury wysokiej i wielkoprzemysłowa klasa robotnicza stracili na przemianach.
    Ale też cała masa pracowitych/utalentowanych z tych grup daje sobie radę.

    ad. Gospodarz, PS do wpisu.
    Niech płodzą! Ilość komentarzy to pozytywny parametr bloga, niewątpliwie przyciąga „nowych”.
    A każdy „nowy”, to szansa na wzbogacenie dyskusji.
    Od strony technicznej też widzę trudności. (Standard Polityki).
    No changes, please!

    Hurra! Pierwsze 30 komentarzy bez krwi.

    PIRS pisze:
    2009-12-07 o godz. 00:43
    O tej porze takie perełki? Całej rodzinie przeczytałem. Ryliśmy równo…
    Jak miło mieć PIRS w en passant.

    WINIEN pisze:
    2009-12-07 o godz. 09:58
    „les duperelles” to chyba nie jest (swoja drogą piękny zwrot, kupiłem).
    Wg mnie Gospodarz na przykładzie tej sprawy, choć niestety nie dało się bez nazwisk, poruszył temat „porządni ludzie w kłopotliwych sytuacjach”. To znowu dowód, że „życie to nie je bajka”.
    Ja wyczułem niezręczności po obu stronach.

    jasny gwint pisze:
    2009-12-07 o godz. 10:12
    Jest Pan u mnie na „dobrej półce”. Jednak pisać o Damie ze Szczepkowskich „żałosna postać”?
    Jak w dniu pogrzebu ks. Jerzego, stałem w tłumie na Powązkowskiej i usłyszałem Andrzeja niezapomniany głos:
    „Ojcze Jerzy (…)” pociekły mnie łzy jak dziecku. A byłem po czterdziestce…

    Komentatorzy piszą:
    2009-12-07 do godz. 14:49
    Przewaga głosów potępiających Joannę Szczepkowską.
    Czuję się dziwnie.

  44. miało być:
    …staje się obiektem ostrych i bezpardonowych ataków nożyc cenzorskich…

  45. Panie Pasencie, jest Pan rewelacyjny. Kolejny wspaniały artykuł.

  46. camel pisze:

    2009-12-07 o godz. 15:54
    Widzę, że “rzędowa nienawiść do RPL” kwitnie! To nabijanie się z “mechanizmów utrwalania demokracji”, sugerowanie straszliwych, prlowskich plag dotykających wtedy 99% Narodu. Jak patetycznie. Nudno. Czy nikt już nie patrzy wokoło samodzielnie? Nikt nie widzi oczywistości takich jak to, że obecna demokracja jest nie mniej fasadowa niż ta prlowska?”

    Panie Camel (?) zeby nie bylo Panu nudno a za to zeby bylo samodzielnie proponuje sie z Panem zgodzic, ze wybory miedzy Kwasniewskim a Kaczynskim niczym sie nie roznia od wyborow miedzy Jaruzelskim a Jaruzelskim tym bardziej, ze wyboru nie bylo.
    A byc moze zaryzykowalbym teze, ze wybierajac Wojciecha Jaruzelskiego w trakcie nie istniejacych wyborow mozna bylo nie wybierajac wybrac calkowicie innego polityka o diametralnie odmiennych pogladach niz Jaruzelski Wojciech.
    Czy juz nie jest nudno Panie Camel (ilu garbny wacpan jesli mozna?).
    Mam jeszcze jedno niesmiale pytanie czy nienawisc ma byc rzedowa czy rzadowa – z ktorego rzedu lub ktorego rzadu a moze chodzi o zadze? A moze chodzi o nienawisc czwartorzedowa czyli o precyzyjne okreslenie epoki.
    W sumie przrazil mnie Pan swoja diagnoza bo to tej pory zylem w naiwnej nieswiadomosci.
    Byc moze jestem przezarty nienawiscia i brakiem tolerancji.

  47. Wygląda na to, że teraz Seweryn ma kaca, jego gest choć taki ładny okazał się jednak trochę kabotyński. Nagrody Cybulskiego mają być wręczone dzisiaj wieczorem, czyli już za parę godzin. Miejmy nadzieję, że przynajmniej Boguś Linda zachowa się jak men i po prostu odbierze nagrodę, zaoszczędzając wszystkim kolejnego tańca świętego Wita, a Gospodarzowi bloga dopisywania czwartego aktu i korekty epilogu. Trzymam kciuki.

  48. Więc co tu mówić o mało znanych ” bojownikach „, kiedy babka nagradzana , grająca liczne role , dostaje raptem lekkiego fioła ?
    Ponawiam apel , 13 grudnia pisz Pan Redaktorze np. o rozwoju budownictwa socjalistycznego lub zwodowanych wtedy statkach .
    Na marginesie , w portalu TVN 24 pojawiła się rubryka o Stanie Wojennym .
    Większość wpisów kpiąca , w stylu „kończ waćpan , wstydu oszczędż !”
    Drugi powód do kpin to kręgosłup Wałęsy w kontekscie jego berlińskiego zachwiania i ewent. …. odszkodowania !!! Horror !!!

  49. Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-07 o godz. 14:12

    Kilka dni temu zmarl we Wroclawiu na H1N1 31-letni lekarz.

    Cala populacja Szwecji sie szczepi.

    Slawomirski

  50. Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-07 o godz. 12:27

    „Przecież wiemy, ze elitom ponad-ustrojowym, do których należeli aktorzy, reżyserzy, felietonistki mimo ich obecnych narzekań krzywda się nie działa.”

    To zdanie nie jest prawdziwe.
    Holoubek, Zawadzka, Golas i inni zarabiali na chleb wystepujac w sali pod kosciolem czy innych domach polonijnych.

    Slawomirski

  51. Drogi TO , ja wcale nie chcę powrotu PRL ( jak dotąd ) . Nie jestem tak biegły jak Ty w ekonomii , ale jednak . Wiem , znam . Nasz eksport był oparty o kulawą walutę . Wiem , ze struktura eksportu jest teraz inna , lepsza . Natomiast w ówczesnym podziale świata stanowilismy znacznie mocniejszy punkt , mimo niepełnej suwerenności . Był też w mojej wypowiedzi dosyc ostry atak na Winien’a piszącego „z troską ” o wykluczonych . To bardzo na temat w kontekscie wygłupów np. Szczepkowskiej . O to mi chodziło .
    Mój drogi TO . Jesteś ustawionym inteligentem nz tzw. Zachodzie . Milionom Polaków to sie nie udało .
    O pewnym zbydleceniu „elit ” wyszukaj sobie link T. Stachurskiej do blogu Matki Kurki . Jest genialny art. o elitach . Ty reagujesz jednak jak ta część elit u MK .
    Ja pisżę o odczuciach zwykłych ludzi . Wiem , że Ci do pięt nie dorastam , ale …
    tylko 14 czy 18 % Węgrów woli stan obecny od kadarowskiego socjalizmu . Ten woli bodaj 52 % . Wiem , wiem – to też chamy . Nie umieją czytać statystyki !
    Widzisz Ty mój „wyjechany ” . Jeśli porównać PRL do BABY , to wszyscy mieliśmu do niej dostęp . Wszyscyśmy od niej jeść dostawali . Bzykalismy jak umieli . Potem przyszło NOWE , kapitalistyczne . BABĘ wzięło sobie . To jemu BABA gotuje głównie . Jemu ciała daje . I ono , to kapitalistyczne NIEKIEDY robi to lepiej niż my , ale ….. . Nam pozostała szybka , ręka na …. i podglądactwo .
    Jego , kapitalistycznego jest już wszystko . Kiedyś w Chile czy gdzieś tam ono kazało ludziom płacić nawet za wodę z nieba ( opady ) stwierdzilo , ze WSZYSTKO jest jego !!!
    I nie jest to wcale taki błahy problem . To dlatego Francja chciala zastąpić PKB – miernik dosyć kłamliwy ,jakimś SZCZĘŚCIOMIERZEM .Też durnie ?
    A co do PKB , to nie musze Ci mówić co będzie za 20 lat z naszym POTWORNYM długiem , brakiem nowego pokolenia do łożenia na emerytury i rosnące podatki itp. A czy fakt , że Chiny stały się fabryką swiata jest też zawsze OK . Jak napisał ktos znany z USA . W małych miasteczkach zostaną tylko szyldy banków , adwokata i Wall Mart o 50 mil dalej !
    Postawisz swój majątek , że to koniec historii ? Bo Fukujama odszczekał !
    Poza tym , nie praw w formie donosu jak to ja pieprzę . Tylko tak po naszemu , jak człowiek do człowieka ! A Ty , tak jak na ostatniej masówce . Publiczna krytyka . Muszę chyba donieść , że mieszkasz na Zachodzie !

  52. Widzę we wpisie powyżej, że p. Szczepkowska dostała nagrodę za Lady Makbet w 1988r. Przykro mi to mówić, ale uważam, że to jedna z najbardziej skopanych ról w historii Teatru Telewizji (przepraszam za może zbyt potoczny język, ale brak mi trafniejszego określenia).
    Obsadzenie pani Sz. w tej roli było równie niedorzeczne, jak jej współczene pozowanie na męczennicę.

  53. NeferNefer pisze:

    2009-12-07 o godz. 12:01
    Szanowny Gospodarzu,

    „Brak klasy tym razem u p. Szczepkowskiej.”

    Klasyczny brak klasy.

    Slawomirski

  54. Ktoś kiedyś powiedział, że geniusz aktora ujawnia się, gdy wygłasza on cudze teksty. Są od tej reguły chlubne wyjątki (Holoubek, Łapicki, Stuhr), ale jednak nie nalezy do nich Joanna Szczepkowska.
    A co do pomysłu na książkę złożoną z tekstów ogłaszanych na blogu, to nie jest on oryginalny. W coraz krótszych odstepach czasu ukazuja sie takie ksiązki. A Gospodarz należy do tych autorów, który znajdzie nabywców na wszystko, co mu z pióra skapnie.

  55. Panie Falicz, co Pan z tymi zmarłymi na grypę akurat w nawiązaniu do tragifarsy pióra pani Szczepkowskiej?
    Domagaj się Pan zakazów jazdy szosami, bo tyle osób, co zmarło na grypę w ciągu ponad miesiąca (nierzadko zresztą chorując na co innego), ginie w dwa weekendy na drogach. Albo oskarżaj Pan o te wypadki Tuska i całą PO. Ale na własnym blogu, skoro ma Pan taką przemożną potrzebę pisania. Że nikt tego nie będzie czytał? To i dobrze!
    To co pan wypisuje to typowa jazda na gapę: podczepia sie Pan pod cudzy blog, bo tylko w ten sposób ktoś przeczyta te Pańskie żale

  56. Jeszcze krótko TO . Myślę , że w ciagu 20 najblizszych lat będzie wojna . Duża .
    Z chaosu wyłonią się ustroje parafaszystowskie . Więc do Marksa tęsknić będziesz . I do PRL . O ile żyć będziesz . Ja nie chcę żyć więcej niż 20 lat. W razie wojny przyspieszę własny koniec . Ot co !

  57. WINIEN pisze:

    „Zawod aktora jest czesto zawodem milosnym i trudno sie nim powaznie zajmowac.”

    Akt I,II,III i epilog w jednym zdaniu.

    Slawomirski

  58. momo pisze:

    2009-12-07 o godz. 20:05

    Momo(nie pierwszy osobnik) przepowiada przyszlosc.

    Slawomirski

  59. Jan pisze:

    2009-12-07 o godz. 17:51
    Panie Pasencie, jest Pan rewelacyjny. Kolejny wspaniały artykuł.”

    Nareszcie ciekawie, autentyzmu dodaje jedno s!
    Brawo Panie Danielu – dobra robota.

    Panie absolwent, Pielnia, Jasny Gwintcie, Stary Polaku, i inni „swoi”

    Mam do was ogromna pretensje.
    Jak mogliscie do tego dopuscic?
    Jak mogliscie swoim skapstwem, swoim brakiem prawdziwego lewicowego zaangazowania, swoim lenistwem itd
    dopuscic do tego, ze w tym zmordowanym dyktatura czarnych i prawicowych lze-elit (momo juz w zalobie i szykuje sie do ataku na Palac Zimowy!) mogla…nie, nie moge tego napisac – lzy cisna sie do oczu
    ale musze – mogla upasc (przewrocic sie)
    …..
    …..
    Trybuna

    No i w końcu stało się – jeden z ogólnopolskich dzienników z najdłuższym, bo jeszcze komunistycznym stażem, właśnie przestał się ukazywać. Wykończyła go ekonomia ta normalna i prawdziwa czyli nie marksistowska
    Prezes spółki As Novum Arkadiusz Ostrowski ogłosił zawieszenie wydawania „Trybuny”. Decyzję podjęto z przyczyn ekonomicznych.
    Nie pomogly akcje pomocy i obrony dobrego imienia jenerala
    Nie pomogly udawane apelowanie do braterstwa, solidarnosci i obrony kochajacych inaczej.
    Zabraklo najpierw ludu do kupowania, przez jakis czas byla sama trybuna i paru dziadkow miotajacych sie miedzy blogiem Pana Passenta a tygodnikiem Nie a teraz nawet trybuna sie przewrocila…
    Ten narod wam sie nie udal!
    Czas wzorem felietonistek przejsc w sposob niezauwazalny na pozycje centrowe (najpierw przesunac sie powolutku centymetr po centymetrze na lawce nawet oskarzonych w strone styropianu – moze nikt nie zauwazy, w koncu ludzie maja krotka pamiec a mlode pokolenie to juz w ogole sie nie polapie)
    by za pare lat spotkac sie tam gdzie naprawde bronia praw Ludu i robia wiercenia …u Ojca Redeptorysty – ambona prawie jak trybuna.

    Ale szukaja inwestorow – zainteresowany jest Kim Dzong drugi.

  60. stef pisze:

    2009-12-07 o godz. 19:57
    Panie Falicz, co Pan z tymi zmarłymi na grypę akurat w nawiązaniu do tragifarsy pióra pani Szczepkowskiej?

    Stefan,
    Mam grype…

  61. momo 19.34
    Jakim cudem przyszło ci do głowy że TO jest biegły w ekonomii ??????. Z powodu jego nieprawdopodobnego tupeciarstwa ? TO jest prostym magistrem po Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, ponad 40 lat wstecz temu, niestety jak juz został rentierem w Toronto, przestał cokolwiek czytać i się rozwijać, a jego obecny poziom to mieszanina bełkotu Korwina Mikke i Claire Berlinski – nothing more !. Jego rozkoszne ple-ple o marksizmie i wartości dodatkowej, nawet nie powinny być dostrzegane gdyż „złe sobie wystawia świadectwo, gdy ktoś wyszydza kalectwo ( w tym wypadku umysłowe ! )
    Pozdrowienia i uważaj na fałszywych proroków !

  62. @@@jotka, Stary Polak z PRL, Stasieku
    Dzięki 🙂

  63. Muszę się przyznać, że mam pod wieczór pewien niesmak od tego czytania. Jak się zastanowię nad powodem, to ten niesmak pochodzi jednak od wpisu redaktora Passenta. A dokładniej od ostrego postawienia sprawy, kto ma rację, Seweryn czy Szczepkowska. Jeśli jedno odbierze nagrodę fundacji “Kino”, a drugie nie, to tylko jedno z nich ma rację? I że jeśli Seweryn nie skontaktował się uprzednio z nimi w sprawie odmowy, to ona nie ma prawa mu tego wytknąć. Jest Szczepkowska w sutuacji trudnej postawiona przez fundację i jej nagrodę, potem przez Seweryna, już nie wspominając o PRL-u – tu redaktor ma rację. Ale “niepotrzebnie się odzywa, niezręcznie tłumaczy”, coś nieładnie przeciw Sewerynowi “insynuuje” – hm, nie będę niepotrzebnie tłumaczył, ale te słowa w mojej ocenie nie pasują do całej sytuacji.

  64. Piszesz momo, “w ówczesnym podziale świata stanowilismy znacznie mocniejszy punkt”. Być może, oczywiście do czasu, ale ja nie o tym pisałem, tylko o udziale w światowym podziale pracy. Takich słów się używa do opisu zjawisk wynikających z “wkręcania śrubek u Simensa i LG”. Bo pisanie o poziomie technicznym jak u kmiecia pańszczyźnianego jest frazą może ambitną, ale nie trafioną, bo pańszczyzna nie była zjawiskiem technicznym, lecz społeczno-ekonomicznym. Techniczna była trójpolówka.

    Wydaje mi się, że lud polski nie jest aż tak ideowy, aby się martwił komu śrubki wkręca do czego, gdy siła nabywcza jego zarobków jest kilkakrotnie wyższa niż onegdaj. A temu nikt nie zaprzecza aż po najodeglejszą lewicę.

    Po prostu, po napisaniu tych i innych niespójnych konstatacji, sugerowanie przez ciebie komuś, że jest durniem nie podnosi poziomu tego blogu, jak by ci się mogło wydawać. Czy jestem tak czy owak ustawiony na Zachodzie też niewiele wnosi. Nie zbliza nas do dobrego rozpoznania faktow, ani ich opisania. Podobnie podejmowanie ze mną zakładów nt. “końca historii”. Zas odsyłanie mnie do p. Stachurskiej, abym sobie dywagacje “matki kurki” czytał jest nieco niezręczne. Z góry zaznaczę, że temat ułomości PKB jak wskaznika mnie nie rajcuje, ani to co Węgrzy, rozbisurmanieni przez własnych polityków, sądzą o ich obecnym ustroju. Moglibysmy pociągnąć temat Polski Ludowej jako BABY, a ówczesnego ustroju jako dostępu do niej, ale z tym lepiej poczekać do Wielkanocy. Bo na Boże Narodzenie piecze się makowce, serniki i pierniki, o ile dobrze pamiętam.

  65. http://wyborcza.pl/1,75475,7341067,Nagroda_Cybulskiego_dla_Eryka_Lubosa.html
    tel. obser. ; Gdyby jedno nagrode odebralo a drugie nie , bez zbednego gadania (Szczepkowska) mieliby racje oboje , a tak ma racje Redaktor , ze racje ma Seweryn.
    Linda zdaje sie rozumiec , ze aktor jest od grania.

  66. Mysle (czyz wiec jestem?;o)), ze najlepiej zrobic pule 10 wypowiedzi na 4 wpisy gospodarza. Zaleta jest taka, ze „propagandysci” albo sami sobie naloza kaganiec, albo dadza nam oddech na 3 wpisy. W ten sposob moznaby co czwarty watek robic ideologiczny (slusznosc sciagania krzyzy w miejscach publicznych, zarty z PiSu, usprawiedliwianie sie komuchow, itd, niepotrzebne skreslic…), pieniacze zostana zbanowani zgodnie z regulaminem, bo sie nie powstrzymaja, a kolejne 3 watki moga byc takie o zyciu, historii, itd… bez nawiedzonych.

    Oczywiscie istnieje ryzyko, ze pieniacze sie zmowia, albo beda wpisywac pod nikiem pieniacz1, pieniacz2, itd…ale czyz nie warto sprobowac?

    Zeby dodac pieprzu calej inicjatywie, a Gospodarzowi gospodarska lage, Gospodarze bedzie mial prawo zabrac jedno zycie dodatkowo za wyjatkowo antykomusze nastawienia, a dodatkowe zycie za wycieczki ad personem;o)

    Pozdrawiam.

  67. Farsa Marsa

    Aktorzy Stanu Wojennego w mojej pamieci:

    Jaruzelski – niby general
    Kiszczak – niby SB
    Rakowski – niby dzialacz na rzecz mocarstwa
    Passent – „piewca stanu wojennego” obecnie zacny gospodarz

    Czy ci aktorzy zasluguja na nagrode?

    A moze Oskara dla Moczara?

    Slawomirski

  68. Dzisiaj poznym wieczorem na telewizyjnej jedynce pokazano program „Gry Wojenne”.
    Czescia programu byly wywiady z najwyzszym dowodctwem Sowietow w okresie polskiego stanu wojennego.
    Miedzy innym marszalek Kulikow szef sztabu Ukladu Warszawskiego, szef KGB na Polske, Gribkow szef sztabu Połączonych Sił Zbrojnych, cytowano Suslowa de facto rzadzacego w tym okresie Sowietami, Andropowa i innych.
    Wszyscy potwierdzali, ze sowiecka interwencja w Polsce NIE WCHODZILA w gre.
    Kulikow i Gribkow kilkakrotnie podkreslali, ze to Jaruzelski prosil ich o pomoc militarna w walce z polskim narodem.
    Prosby ponawial wielokrotnie.
    Odmawiano – z powodow geopolitycznych i Afganistanu interwencja nie wchodzila w gre.
    Towarzysze radzieccy… wydali instrukcje Jaruzelskiemu i Kanii jak sami maja wprowadzic porzadek.
    Zenujace byly komentarz na temat sluzalczej podstawy Kani i Jaruzelskiego , ktorzy np. dziekowali za instrukcje wydane w czasie nocnego spotkania w kolejowym wagonie w Brzesciu – gdzie (cytuje) dziekowali za proletariacka lekcje ideowosci tzw „czerwona pröfesure” jaka im dali doswiadczeni w walce idologicznej radzieccy towarzysze itp.
    Ruskie staruszki mowily to prosto do kamer, bez manipulacji smiejac sie, ze nie maja w swoim wieku nic do ukrycia. Wiarygodnosc nie ulega najmniejszej watpliwosci.

    Poczulem patrzac i sluchajac tego jak rumienie sie ze wstydu jako Polak.

    Cala argumentacja Jaruzelskiego o ratowaniu Polski przed sowiecka inwazja rozsypuje sie w gruzy – okazuje sie klamstwem.

    Nawet gdy Jaruzelski zapytal swoich sowieckich szefow : jezeli jemu sie nie uda czy sowieci uratuja socjalizm w Polsce ? – rowniez wtedy otrzymal stanowcza odmowe.

    Dostojnicy sowieccy nie ukrywali, ze wszystkie decyzje lacznie z decyzjami personalnymi zapadaly w Moskwie jedna z nich byla zmiana na czele „polskiej”partii.
    Polacy dostali polecenie wymiany Kani na Jaruzelskiego gdyz ten drugi gwarantowal posluszenstwo i gorliwosc bardziej niz ktokolwiek inny.

    Jakze inaczej wyglada ta wersja od wersji generala…

  69. Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-07 o godz. 20:51

    „Trybuna”

    Niech raczka dzieciatka Jezus poblogoslawi w ostatniej drodze.

    Slawomirski

  70. Panie Andrzeju Falicz.
    Mam przedziwne wrażenie, że bez bloga Daniela Passenta jest Pan zgorzkniałym i zagubionym człowiekiem. Musi Pan przyznać, że to jednak ten blog daje Panu jakieś poczucie celu, skoro codziennie wylewa Pan na nim litanie swoich żalów do świata. Ja w przeciwieństwie do Pana nie potrzebuję żadnej Trybuny, ani żadnego bloga, by normalnie egzystować. Wpadam tutaj, żeby poczytać wpisy i komentarze ludzi zadowolonych z życia. Pana problemem jest zgorzkniałość i nieustająca pretensja do otoczenia, a przy okazji do mnie, że nie jesteśmy na miarę pańskich mało wygórowanych wyobrażeń. Pozdrawiam.

  71. Stary Polak z PRL pisze:
    2009-12-08 o godz. 08:33

    Panie Andrzeju Falicz.
    Mam przedziwne wrażenie, że bez bloga Daniela Passenta jest Pan zgorzkniałym i zagubionym człowiekiem. Musi Pan przyznać, że to jednak ten blog daje Panu jakieś poczucie celu, skoro codziennie wylewa Pan na nim litanie swoich żalów do świata. Ja w przeciwieństwie do Pana nie potrzebuję żadnej Trybuny, ani żadnego bloga, by normalnie egzystować.”

    Czy wedlug Pana ja egzystuje nienormalnie…?
    Zgorzkniałość nie jest specjalnie typowa dla mnie – za to bardzo dużo jest gniewu w wpisach innych.
    Ja sobie pisze i oczywiście nie robiłbym tego gdybym na to nie miał ochoty.

    Uważałbym trochę z tymi psychoanalizami – nigdzie to nie prowadzi.

  72. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Stary Polak z PRL 2009-12-08 o godz. 08:33 pisze:

    „Wpadam tutaj, żeby poczytać wpisy i komentarze ludzi” ….

    To bardzo pozytywny objaw, Stary Polak z PRL, nareszcie wpadl na ludzi, ktorych wczesniej nie dostrzegales lub lekcewazaco traktowales – ten „sznyt” w ktoryms tam rzedzie od konca w strukturach elit PZPR-u byl wyjatkowo aktywny. Warsiawka takich chetnie widziala w tzw. swoich obwodach (czytaj:szeregach) Aktywny szereg, to „pol Miete-y”, (cvzytaj: mietly do zamiatania.. Ostatecznie ktos te brudna robote wykonywac musial w konwencji „Wydajna praca poprawisz program Partii”
    Hey !… kolego Starszy, to juz dawno minelo – albo lec dalej i spadaj bo znowusz wpadniesz tym razem na calego – ok?

  73. paolo, 17.44. Te rzewne „jaja” to ja także dostrzegłem już u zarania, gdy zobaczyłem długopis z MB i knajacki zaśpiew przepitego bohatera. Ponure skutki mamy do dzisiaj. Na razie okładają się krzyżami, studiują archiwa IPN i gromadzą bogactwa, gdy jednocześnie 80 procent narodu czarno widzi swoją emerytalną przyszłość. http://wyborcza.biz/biznes/1,103532,7341574,Czarno_widzimy_swoja_starosc.html

  74. Stary Polak z PRLu wpadl i nie wiadomo co jest co.
    WINIEN

  75. Medialny ekspert Pan Grzegorz Lindenberg w wywiadzie dla POLITYKI określił tabloidy, FAKT i SU dosadnie jako ni mniej ni więcej „rzygi”. Ma pełną rację, rzecz natomiast w tym, że te rzygi czyta większość narodu, ponadto kilka innych tytułów tzw wolnych mediów można by do tej rangi zaliczyć. Np. Rzeczpospolitą ,która właśnie co rozpoczęła rocznicowy ostrzał nękający Generała Jaruzelskiego. Inny zasłużony bohater walki o wolność Pan Piesiewicz w tej samej POLITYCE u Passenta oświadcza, że „po upadku komunizmu największe zagrożenie to media”. I w tym trzeba mu przyznać rację. I jak to żyć w rzygowinach i w ciągłym zagrożeniu?

  76. Falicz,`00.05,

    „Wiarygodność nie ulega najmniejszej wątpliwośći”. Właśnie takie bezkrytyczne stwierdzenie człowieka inteligentnego skłania mnie do wyrażenia swoich najwyższych wątpliwośći.
    Jak Ty możesz notatkę takiego niewolnika jakim był gen. Anoszkin uznać za wiarygodny dokument.
    Podziwiam Twoją ufność w stupajkę jakim był marszałek Kulikow, który, gdy nie miał humoru, to lał w gębę swoich podwładnych.
    Profesor Krystyna Kersten uczestnicząc jako ekspert w posiedzeniach Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej mówiła wręcz o „sowieckiej hipokryzji”.
    Na blogu Waldemara Kuczyńskiego protokół (w języku rosyjskim) z posiedzenia BP na Kremlu był analizowany i sam gospodarz, który był blisko wydarzeń grudnia ’81 twierdził, że wynika z niego zupełnie coś innego niż roi się nawiedzonemu Dudkowi (jaki z niego historyk?), który ponownie wraca do natatek Anoszkina (już skompromitowanych jako wiarygodny dokument) by podgrzać w polskim piecu.
    To sytematyczne przeinaczanie faktów powoduje, że staliśmy się spoleczeństwem neurotycznym skorym do podrzynania sobie gardeł.

  77. Podobno NPP LK pochodzi od Mieszka 1-go. Chyba jednak chodzi o Lokietka .To by i tak calkowicie wyjasnialo – „spieprzaj dziadu !”

  78. Stary Polaku z PRL-u,

    Poniewaz dzieki swojej emocjonalnej empatii i wrazliwosci dostrzegl Pan we mnie czlowieka zgorzknialego i zagubionego ( to drugie traktuje jako komplement)
    i uwaza Pan, ze poniewaz
    nie lubię komuny, nie zgadzam się z jej wybielaniem i generalnie mam dużo zastrzeżeń do felietonów Gospodarza w zakresie ich swiatopogladowej rzetelnosci i rzetelnosc w ogole
    wiec wedlug Pana oznacza to, ze
    „wylewam litanie swoich żalów do świata”.

    Według mnie krytyka merytoryczna to przejaw zaangażowania i optymizmu.

    Postanowiłem zebrać specjalnie dla Pana parę cytatów z wpisów ludzi, którzy myślą podobnie do Pana …

    cytuje:

    „Po co ta determinacja do mieszania sie w takie spekulacje, teraz w kraju, w ktorym 10 000 armia bunatnych koszul wspomagana przez 70 000 armie czarnych kiecek terroryzuje caly narod ?

    Na razie okładają się krzyżami, studiują archiwa IPN i gromadzą bogactwa, gdy jednocześnie 80 procent narodu czarno widzi swoją emerytalną przyszłość

    niestety jak juz został rentierem w Toronto, przestał cokolwiek czytać i się rozwijać, a jego obecny poziom to mieszanina bełkotu

    w ciagu 20 najblizszych lat będzie wojna . Duża .
    Z chaosu wyłonią się ustroje para faszystowskie…

    Zastanawiam się, czy fenomen “młota na komunistów” nie bierze się bezpośrednio z syndromu NEOFITY”,,,,,,,,, Hitler ćwierć żydem i homoseksualistą…Obiektem nienawiści stawał się na ogół dawny towarzysz, współplemieniec, wyznawca,………….

    Katolicka RP wyrobiła w krótszym czasie normę i ma już więcej “niewyjaśnionych samobójstw” na koncie? Ludzie! Sztandary zmieniły kolor z żywej czerwieni na ponurą czern…

    Wystarczyło dwadzieścia lat aby naród mogł się poczuć jak europejska prostytutka oswajana przez poddaństwo wobec nowej globalnej oligarchii.

    Mnostwo osob tak widzi. Ale czuja sie zakneblowani, zastraszeni i w strachu prze najazdem brunatnych koszul o 4.00 rano…

    Jako przedstawiciel motłochu nie muszę mieć nic wyjaśniane. Gołym okiem widać że miejsce Beaty Kempy jest nie w Sejmie, lecz na bazarze,…

    Ci trzei Panowie ktorzy ciagle szczekaia na PRL ,to intuicia mi podpowiada ze oni sa wyznaczeni z urzendu dla kogos pracuia i ktos im za to placi….

    Bo nawet fiuty działają ostrożnie ( nędzny przyrost ) . Głowy w naszej “dumnej ” III RP już nie ma…

    Deklaruje Falicza jako uposledzonego intelektualnie…

    jaki “uzysk” w zniewalaniu naszego kraju ma państwo Watykan na dzień dzisiejszy. Jest to obrazem tego, jak interesy Watykanu są umocowane w naszym prawie. Szukając odpowiedniej metafory, nie widzę lepszego porównania jak porównanie do procesu preparowania Zombies. Organizm ofiary jest już tak nasączony preparatami dostarczonymi jemu z zewnątrz, że staje się bezwolną , niewydolną , zepsutą “zabawką” na użutek szamanów wudu…

    Inkwizytor. Młot na czarownice. Byłem przerażony. Głębokie współczucie dla tego umęczonego głupotą kraju…”

    itd.

    pisownia oryginalnie „lewicowa” stan umyslow rowniez, milosc i optymizm a autorzy bardzo chwalą Gospodarza za wszystko …

  79. otago:
    Dzieki za aktualnego linka w rzeczonej sprawie.

    Pozycja Seweryna jest atrakcyjna – nawiazuje do przypowiesci o winnicy panskiej i do placenia tyle samo (po denarze) kazdemu robotnikowi niezalezenie od tego, o ktorej godzinie go zatrudnionemu, role wlasciciela winnicy odgrywaja przywodcy PRL i owczesny mecenat kultury/propagandy.
    Ale wkrada sie nielogicznosc, jezeli aktorzy mieli racje, to postawa Seweyna traci swoj walor, ponadto aktorzy sa nie tylko od grania, lecz takze od demosntrowania w PRL, i byc moze od wyjasniania swoich postaw po latach i odbierania nagrod. Z tego co podaja w „Wyborczej” nagroda ma sens, jest za konkretny film odlozony na polke plus za caloksztalt. Ciekawe za jaki film Seweryn odmowil nagrody. Moze jego demonstracja nie miala zbyt duzego sensu, zas komentarz Szczepkowskiej o tym wszystkim byl jak najbardziej uzasadniony. Moze komus wydawac sie on zbyt obcesowy („litosciwy”i uzadlajacy kolege), ale to Seweryn stowrzyl te sytuacje, a nie Szczepkowska. Seweryn zdaje sie tez aktor, ma grac, a potem nagrody odbierac, i siedziec cicho – jesli standardy zachowania nie maja zalezec, czy ktos odebral „legie Honorowa”, czy nie. A jak pozniej baknal z co tu duzo mowic – pogarda – o pomnijeszej nagrodzie, to jak mozna odbierac prawa Szczepkowskiej do zabrania glosu, moglo sie komus zdawac „niezrecznie”, i do publicznego wyjasnienia swojej decyzji.

    Rozumiem sentymenty Redaktora na temat PRL-owej martyrologii. Ale jesli walka z PRL miala sens, to prawdziwa martyrologia tez ma. Jesli ktos sie narazal dla dobra, to ma teraz prawo do przyjmowania pochwal i nagrod. Jak Sewerynowi chcialo sie odmowic, to jest jego raczej prywatna sprawa. Redaktor sie myli, gdy robi z niego z tej okazji wzor moralny i ideowy – co podobno Szczepkowska in toto krytykuje. Ale czy Redaktor musi miec zawsze sto procent racji!?

    Nota bene, J. Szczepkowska pisuje wysmienite kawalki w „Wysokich Obcasach”. Wykazuje zapierajaca dech wrazliwosc. Nie czytalem jej tekstu, ktory Redaktor raczyl „uszpilic”, ale mam do niej troche zaufania.

    W Polsce (przynajmniej sadzac z komentarzy na blogu) podzial na komuchow i solidaruchow jest tak swiezy, jakby wydarzenia odbyly sie przed chwila. Jakby nadchodzila pierwsza, co najwyzej dziesiata rocznica Stanu Wojennego. A tu zima nadciaga – czy chodniki beda odsniezone?

  80. Jeszcze raz do Falicza.

    Chyba służalczość polskich sfer rządzących jest jest genetyczna uwarunkowana, choć Rakowski w III t. swoich Dzienników Politycznych twierdzi, że Gomułka na każdyn spotkaniu demoludów opieprzał czołówkę radzieckich.
    Nie da się tego powiedzieć o współczesnych rządcach wolnej Polski, którzy na każdymm kroku czapkują jankesom do obrzydliwośći.
    W jak chamski sposób potraktował najgłupszu prezydent Stanów Zjednoczonych takiego fetniaka jak Jarosław Kaczyński świadczy fakt, że Premierowi polskiemu udającemu się z wizytą za Wielką Wodę nie chciał poświęcić ani minuty. Następnie zgodził się na 5 minut z tłumaczem, by po dłuższych targach ustąpić i ustalić czas na 10 min.
    Działo się to przy otwartej kurtynie.
    Nie wiem czy zauważyłeś jak topniała gwiazda JK.

    P.S.

    Z okazji zbliżających się Swiąt, życzę wszystkim ostrym krytkom blogowym wszystkiego najlepszego.
    Proszę jednocześnie, nie topcie tego kraju w nawałnicach totalnej krytyki, bo ludzie nie oswojeni ze standardami takiej demokracji, nigdy nie będą mieli poczucia wspólnoty niezbędnej do egzystencji narodu.

  81. Troche zalow z okazji zblizajacej sie rocznicy…:

    „Są też zagraniczni goście, a wśród nich naczelny dowódca wojsk Układu Warszawskiego w latach 1977-1989 marszałek Wiktor Kulikow. „Jednym z najbardziej emocjonujących momentów podczas konferencji (…) był ten, w którym marszałek Kulikow wymachując niewielkim zeszytem twierdził, iż znajdują się w nim dowody, że generał Wojciech Jaruzelski domagał się w grudniu 1981 r. zapewnienia, że w wypadku niepowodzenia stanu wojennego otrzyma pomoc wojskową…

    Notatka Anoszkina stanowiła istotne uzupełnienie informacji, które Polacy poznali cztery lata przed konferencją w Jachrance, gdy prezydent Rosji Borys Jelcyn przywiózł do Warszawy pakiet sowieckich dokumentów z lat 1980-1981, wśród których znalazł się protokół sowieckiego Politbiura z 10 grudnia 1981 r. To właśnie na nim podjęto decyzję o której sekretarz Rusakow poinformował Jaruzelskiego. „Jeśli chodzi o przeprowadzenie operacji X – stwierdził wówczas szef KGB Jurij Andropow – to powinna być to tylko i wyłącznie decyzja towarzyszy polskich, jak oni zdecydują, tak będzie. (…) Nie zamierzamy wprowadzać wojska do Polski. To jest słuszne stanowisko i musimy przestrzegać go do końca. Nie wiem jak będzie z Polską, ale nawet jeśli Polska będzie pod władzą „Solidarności” to tylko jedna sprawa. A jeśli na Związek Radziecki rzucą się kraje kapitalistyczne, a oni już mają odpowiednie uzgodnienia o różnego rodzaju sankcjach ekonomicznych i politycznych, to dla nas będzie to bardzo ciężkie”. Z kolei szef radzieckiej dyplomacji Andriej Gromyko powiedział: „Żadnego wprowadzenia wojsk do Polski być może. Sądzę, że możemy polecić naszemu ambasadorowi, aby odwiedził Jaruzelskiego i poinformował go o tym”.

    Dyskusję jasno podsumował Michaił Susłow: „Myślę więc, że wszyscy tutaj jesteśmy zgodni, iż w żadnym wypadku nie może być mowy o wprowadzaniu wojsk”.

    notatka Anoszkina sugerowała, że Jaruzelski nie tylko wiedział, iż Rosjanie nie zamierzają interweniować, ale wcześniej domagał się od nich udzielenia pomocy wojskowej przy „operacji X”, jak eufemistycznie sowieccy towarzysze określali wprowadzenie stanu wojennego. „

  82. W naszej mowie czesto nawet kawalek piosenki jest utworem, podobnie jest z aktorami. Wole wiec stac po stronie /w sporze/ tworcow (autorow) oddalajac sie od strony odtworcow (aktorow).
    WINIEN

  83. „… Barbórka w kopalni Bielszowice rozpocznie się w tym roku od paradnego śniadania. Przy stole usiądą emeryci, ale nie wszyscy, tylko w randze dyrektorów i naczelnych. Po śniadaniu poczty sztandarowe i procesja ruszą do kościoła na mszę. Przewidziano jeszcze: uroczystość w cechowni, modlitwę pod figurą świętej Barbary, obiad w sali konferencyjnej kopalni. Zaproszenia już wysłane, do władz Rudy Śląskiej i duchowieństwa. A w hali sportowej akademia. Dla górników dyplomy i szpady. Wystąpi kabaret. – Przyjdą wyróżniający się pracownicy, z 25-letnim stażem pracy, przedstawiciele urzędów górniczych, firm współpracujących z kopalnią, wydziału geodezji, policji – wylicza radośnie Michał Maciejczyk, asystent dyrektora kopalni.

    – A górnicy poszkodowani w wypadkach będą? Co z nimi? – pytamy.

    – Nie możemy zaprosić wszystkich ze względu na ograniczoną liczbę miejsc w hali – ucina Maciejczyk.

    Zdzisław Aksamit, zastępca dyrektora do spraw administracyjno-pracowniczych w kopalni Mysłowice, wyjaśnia: – Poszkodowanych jest bardzo dużo. Zastanawiam się, według jakiego klucza mielibyśmy ich zapraszać. Czy tych z wypadków zbiorowych, czy indywidualnych? Czy tylko ciężko rannych, a może wszystkich, nawet tych, co tylko palec stracili? Byłoby to technicznie trudne do przeprowadzenia, doprowadziłoby do niepotrzebnych niesnasek. Kogoś by się pominęło i czułby się urażony.

    Dlatego kopalnia kładzie nacisk na pamięć i wsparcie duchowe. W listopadzie i grudniu zamawia w kościołach aż cztery msze. Jedną w intencji górników, którzy przeżyli wypadki….” – http://wyborcza.pl/1,75480,7334086,Dla_nich_kabaret__dla_nas_msza.html

    Czarna rozpacz..

  84. Feliks Stychowski pisze:

    2009-12-08 o godz. 10:27
    do Starego Polaka z PRLu

    Wyjatkowo udany wpis/rada dla Lizakowego czlowieka. Wart przypomnienia bylej sympatii.
    WINIEN

  85. Pozwólcie i mnie się włączyć w nieustanny festiwal czterech komentatorów.Nie cenię p.Szczepkowskiej ani jako aktorki, ani jako „opozycjonistki”. Nie lubię jej i już. Mówiąc uczciwie, nie lubię tego typu kobiecości – taka „poetessa”, taka ni to infantylna, ni to natchniona. No cóż, baba babę odbiera inaczej….A już fałsz postaci przeszkadza mi ogromnie Tfu, zgiń, przepadnij maro! A „Trybuny” szkoda, jak każdego tytułu, który po latach ginie z rynku. Kiepska ta „Trybuna” była, nijak nie dostosowana do współczesności, miotała się obciążona archaiczną linią programową, panicznie bojąc się stracić „żelaznych” czytelników i nie potrafiąc pozyskać nowych odbiorców. I tak żal.

  86. Nie zawsze zgadzam się z poglądami Pana Redaktora ale muszę przyznać że tym razem wykazał się Pan dużą znajomością psychiki ludzkiej a także odwagą 🙂

  87. Szanowny Panie Danielu!
    Nie podzielam Pańskiej opinii o świetności aktorstwa p. Szczepkowskiej. Oczywiście, jak zawsze przy odbiorze dzieł sztuki – do tej kategorii zaliczam również role aktorskie – decyduje gust. Natomiast obwieszczenie przez nią, wykształconą humanistkę, upadku w Polsce komunizmu – ustroju, który nigdzie i nigdy w świecie nie zaistniał, odebrałem jako tani chwyt reklamowy. Niestety pojęciem komunizmu, pięknej lecz nierealizowalnej idei, zaczęto posługiwać się dla określenia ustroju, który występował w tzw. obozie socjalistycznym, i to w bardzo różnych odmianach, również w zbrodniczej, w różnych krajach i w różnych okresach. Czy można przyjąć, że to niewinne uproszczenie semantyczne? Jeżeli tak, to również powinniśmy przyjąć, że taki charakter mają wyskoki dziennikarskie w prasie zagranicznej, polegające na nazywaniu polskimi hitlerowskich obozów koncentracyjnych w Polsce. Wprawdzie publicystyka, to nie działalność techniczna, ale podstawowa dyscyplina terminologiczna jest w niej konieczna.
    Nie podzielam również Pańskiej opinii, że Pański blog nie cierpi na panoszeniu się na nim „propagandzistów”, będących wg Pana częścią blogosfery. Gdy zacząłem czytać blogi dziennikarskie w Polityce, a następnie wypisywać tam swoje komentarze, Pański blog był salonem, do którego ktoś czasem wpadał w zabłoconych butach i niezwłocznie był przywoływany spokojnie i kulturalnie przez innych blogowiczów do porządku. Obecnie na Pańskim blogu coraz więcej jest atmosfery budki z piwem, pod którą podochoceni krzykacze perorują, komentując nie tylko swe wypowiedzi o charakterze skrajnych opinii, ale także tych komentatorów, którzy starają racjonalnie uzasadniać swe poglądy, a jeżeli podejmują dyskusję z innym komentatorem, to jest to dyskusja krzykliwa bez argumentów, albo z argumentami ad personam. Niestety salon kurczy się. Być może różnimy się w ocenie, czy wypowiedź mieści się w granicach kultury, ale wielokrotnie już był Pan obrażany takimi wypowiedziami w „granicach kultury”. Również staram się przyjmować obrażanie ze spokojem, uważając, podobnie jak Pan, że źle ono świadczy o obrażającym a nie o obrażanym, ale czy obrażany powinien tolerować w swym domu obrażającego, który obraża nie tylko jego – gospodarza ale także innych gości? Czy zamiast użycia rzeczowego argumentu stwierdzenie, że inny komentator odbija się od ściany do ściany, albo wpisanie podobnego „argumentu” jest już chamstwem, czy jeszcze nie? Czy powszechne zniekształcanie w dyskusji wypowiedzi innych komentatorów, albo przypisywanie im opinii przez nich niewyrażonych, to dyskusja czy pyskówka? Czyż nie zauważył Pan, że Pański blog opuszczają, bądź coraz rzadziej pojawiają na nim się osoby, które potrafią wyrażać swe poglądy bez urażania innych. Już w sierpniu br., sprawa pyskówek na Pańskim blogu była sygnalizowana przez wiele osób.
    Nie podzielam zdania blogowiczów, że należy ograniczyć liczbę komentarzy jednego komentatora. Nie zgłaszam propozycji, co uczynić, aby na Pańskim było więcej salonu a mniej budki z piwem. Red. Szostkiewicz zamknął drzwi do swego blogu jednemu z komentatorów po bardzo niekulturalnej jego wypowiedzi i uspokoiły się aroganckie pyskówki.
    Nie jest mi obojętne, co dzieje się na Pańskim blogu, ponieważ cenię Pańskie dziennikarstwo.
    Przesyłam ukłony.

  88. Farsa do kwadratu

    Dziś jest 29 rocznica śmierci Johna Lennona. Właśnie przejrzałem nasze, OK „nasze” główne media, łącznie niestety z Polityką i nic, nigdzie ani słowa o Lennonie, poza małą wstawką na gazeta.pl, z której można się dowiedzieć, że miał własnego kucyka, ukradł harmonijkę ustną w Holandii, został oskarżony o plagiat oraz że na jego życzenie „zwierzęta, których odgłosy słychać w końcówce „Good Morning, Good Morning” zostały ułożone w takiej kolejności, aby każde następne mogło zjeść lub wystraszyć poprzednie.” Istne kompendium ważkich informacji w hołdzie wielkiemu bojownikowi o pokój na ziemi – Johnowi Lennonowi.

    Nie zawiodła tylko radiowa Trójka.

    Pacyfiści nie są dziś mile widziani w mediach, a już szczególnie tacy, którzy nauczają obywateli istoty demokracji oraz wykładają im publicznie prostą prawdę, iż pokój na świecie zależy od nich samych, wystarczy tylko, że zechcą. Jeśli będą aktywni, żadna kanalia nie dojdzie do władzy, a jak jakimś cudem dojdzie, to nie utrzyma się dłużej niż trwa świst gilotyny. Bez zgody ludzi tworzących społeczeństwa nie może być żadnej wojny, bo kto pójdzie walczyć na front, jeśli nie oni? Generałowie? Politycy? Szefowie korporcji? Bankierzy?

    Dwa lata temu ukazało się w Polsce świetne wydawnictwo dwupłytowe na DVD pt.: „Ameryka kontra John Lennon, Artysta, Pacyfista, Wróg Publiczny”. Jak mówi Yoko Ono, „ze wszystkich filmów, jakie powstały na temat Johna, ten jest jedynym, który by pokochał” i ja jej wierzę. Jeśli ktoś jeszcze nie widział, to powinien zobaczyć, nie będzie rozczarowany.

    Może jeszcze mały, wciąż aktualny cytat z Johna w oryginale: „I believe that as soon as people want peace in the world they can have it. The only trouble is they are not aware they can get it.”– John Lennon, 1969

    Zbliżają się Święta, więc zanim uda się zdobyć płytę, warto zobaczyć klip i posłuchać piosenki Johna „Happy Chistmas, War is Over (If you want it)” http://www.youtube.com/watch?v=CbKsgaXQy2k

  89. NeferNefer z 07.12.09 godz. 12.01

    Piszesz …” obejrzalem lata świetlne temu”… Rozumiem zatem, że dla Ciebie „lata świetlne” sa miarą czasu. Przyjmij do wiadomości, że określenie to dotyczy odleglości, nie przystaje więc do kontekstu. Falszywa erudycja jest dziwolągiem, który ci sie przytrafil. Jeśli nie jesteś pewny znaczenia wyrażenia- nie stosuj go bez uprzedniego sprawdzenia.
    Nawiasem, sporo jest w tym blogu „pseudo erudytów” oraz „pseudo wyksztalciuchów”, którzy wypisują elaboraty p[rzez nikogo nie czytane.

  90. Stary Polak z PRL pisze:

    2009-12-08 o godz. 08:33
    „Panie Andrzeju Falicz.
    Mam przedziwne wrażenie, że bez bloga Daniela Passenta jest Pan zgorzkniałym i zagubionym człowiekiem.”

    Mam odmienne wrazenie.

    Slawomirski

  91. Pan Telegraphic Observer w zakończeniu swego wpisu 2009-12-08 o godz. 15:06 martwi się o nas: „W Polsce (przynajmniej sądząc z komentarzy na blogu) podział na komuchów i solidaruchów jest tak świeży, jakby wydarzenia odbyły sie przed chwilą. Jakby nadchodziła pierwsza, co najwyżej dziesiąta rocznica Stanu Wojennego. A tu zima nadciąga – czy chodniki będą odśnieżone?”
    Podzielam te obawy i informuję Pana T.O, że osobiście jestem już do zimy przygotowany.
    A na blogu 3-ech propagandzistów, agitatorów lub raczej PR-owców branży (Falicz, Winien i Sławomirski) idzie w swoim nienasyceniu tropem finansistów, którzy poprzez wszechwładną atmosferę chciwości – wywołali nawet światowy kryzys.
    „Propagandziści” na blogu i im podobni w Polsce członkowie „cmentarnego towarzystwa”, zapatrzonego w przeszłość i poszukujący m.in. śniegu sprzed 28 lat – również idą na MAXA, tyle że w potępianiu czasów minionych. Są nawiedzeni w realizacji swoje MISJI (prac zleconych?), o ile nie jest to terapia zalecona im przez specjalistę …
    Kryzysu finasowego nie spowodują, może nawet przyczynia się do jego zmniejszenia, ale nikły kapitał społeczny w Polsce – niewątpliwie osłabią.
    Skoro wszyscy urodzeni przed 4 marca 1990 są unurzani we współpracę z PRL-em i nie da się tego żadnym wybielaczem wybielić ani wymazywaczem – wymazać, to Oni muszą mieć w tym jakiś interes. Inaczej, w moim rozumieniu rzeczywistości – nie da się tej intensywności w jednostronności prezentowanych postaw oraz wyraźnego żalu, że WÓWCZAS NIE POLEGLI – wytłumaczyć.
    W mojej ocenie ONI mają w tym interes „cmentarny”, są z nim związani lub przez ten BIZNES CMENTARNY są wręcz opłacani. To jest duża branża, jeśli wliczymy w to pracowników i współpracowników, jawnych oraz tajnych – IPN.
    Pomniki cmentarne i uliczne, tablice pamiątkowe, ku czci, projekty architektoniczne, projekty lokalizacji ww., kwiaty, znicze, Msze Święte w Intencji, w rocznicę, poświęcanie ww., salwy honorowe, oprawa muzyczna i świetlna, transport uczestników na i z Miejsc (Pamięci, Męczeństwa i Wszelkiej Martyrologii, np. dla staczy w kolejkach za meblami na ul.Emilii Plater w W-wie). To jest dużo działań i wysiłków.
    Ale to są również niezłe pieniądze dla bardzo wielu ludzi w Polsce, dlatego to rozumiem. Rozumiem konieczność zarabiania pieniędzy. Dlatego rozumiem też te bardzo częste wpisy 3-ech PR-owców na tym blogu. To jest po prostu dbałość o interes branży, taki „cmentarny PR”.
    Tylko co z tego ma Spółdzielnia Pracy wydająca „POLITYKĘ”? Co mamy MY z tej promocji branży cmentarnej jako wspólnota narodowa i chrześcijańska?

  92. jaruta pisze:

    2009-12-08 o godz. 16:23

    „Trybuna” i komuna to narzedzia zniewolenia narodu polskiego.

    Slawomirski

  93. Kropkozjad pisze:

    2009-12-08 o godz. 18:34

    Komunizm byl w Polsce tak samo jak Armia Czerwona.
    Zaprzeczanie faktom nie zmieni historii.

    Slawomirski

  94. Andrzej Falicz pisze:

    2009-12-08 o godz. 00:05

    Cale zycie Jaruzelskiego to chodzenie na sowieckiej smyczy.
    A na dodatek to morderca.

    Slawomirski

  95. Faliczu szanowny i przeczulony . Te pogaduchy o Stanie Wojennym . Bywszy prezes TVP Farfał ukradł ( praktycznie ) 4,5 mln. zł z kasy na bzdety niegdysiejszych trupach . AK , WiN , NSZ . Tyle .
    Nowa „afera” dot. stanu wojennego . Stare kwity z Jachranki ( byłem kiedyś na szkoleniu . Wino , kobiety , śpiew ) . Symptomatyczne , że TVN wyje o zdradzie Jaruzela , natomiast Polsat – milczy ! Czy mają kwity na Waltera ?
    TO ,drogi . Sprawdziłem strukturę i wolumen eksportu . Po części się zgadza .
    Ale ! Importujemy juz wegiel i koks . Poza tym , chodzi o imponderabilia . Za PRL budowaliśmy Orenburg , wspomniane autostrady w Iraku , elektrownie . Teraz składamy fajans żółtków ! Powiedz , czy LG Poland i Panasonic Poland to Polska myśl techniczna ? Za PRL pracowały koparki z Bumaru i St. Woli . Dziś najczęściej widzę Liebherr i JCB . Faceci – królowie życia zeszli psy !!!!!
    Może sobie GW zachęcać do macieżyńskiego dla mężczyzn . Ale MY musimy być dumni . Musimy budować mosty , statki , samoloty itd. Jak tego nie będzie , będzie kicha !!!! Swoje dzieci / wnuki może bawić Michnik ! Ja wolę wybudować MOST i wypic z kumplami po robocie FLACHĘ ! Jeśli nie rozumiesz tego , że liczą się IMPONDERABILIA , czyli to , gdzie są OŚRODKI ROZWOJOWE czyli mózgi , nic nie rozumiesz . Jesteś ekonomistą , czyli NIKIM . FACECI zdobywają swiat .
    Są INŻYNIERAMI . Nie kiepskimi Jacykowami !
    Mam nadzieję , że w ramach akcji parytetowej , nie będę nacinany w kroczu ( za parę lat ) aby poczuć ból kobiety i krwawic co miesiąc ! pzdr

  96. Joe pisze:
    2009-12-08 o godz. 18:55

    John Lennon pacyfista rowniez wspomagal the Irish Republican Army. Dawal im pieniazki by kupowali bombki

  97. Panie i Panowie . Nawalony jak patefon napisałem ż zamiast rz w macierzyństwie
    Sorry . Reszta jest w pełni kontrolowana i popierana . Fajne jest , że dzis p.Pochanke ubolewała nad malejącą dzietnością w kontekscie booooom emerytur .
    Zapytuje , czy Pochanke z mężem , szefem wydawców , przeznaczy choć 10 tys. na mc na dzieci ludzi ubogich ? Razem mają ze 100 – 150 tys. …i bodaj 1 jedno dziecko ! Sic transit gloria mundi ! ( Jak jestem nawalony , piszę „bogato ” )Jak jakiś inteligent ?!

  98. paolo

    Przyjelam do wiadomosci. Chodzilo mi o odleglosc w czasie ale moze to zbyt zawile porownanie. Na szczescie dla innych wypowiadam sie dosyc rzadko. Pozdrawiam.

  99. NeferNefer
    Od prawdziwych katolikow, patriotow, erudytow , itp uchowaj nas Panie! Pozdrawiam i lacze sie w „bolu”.

  100. Jak zwykle przy propozycjach reorganizacji blogu albo ingerencjach moderatora pojawił się w dyskusji wątek rozliczeniowo – personalny. Nie identyfikuję się z nurtem krytycznym – uważam, że blog jest na dobrym poziomie i pozwala na sensowną dyskusję. Oczywiście, że w zapędzie polemicznym zdarzają się komentarze nazbyt ekspresyjne i często bolesne dla polemistów – sam tego doświadczam i zdarza mi się również zagalopować. Zdarzają się również komentarze złe, paskudne bo będące efektem tylko frustracji autorów – to już nie dyskusja ale jakaś psychoterapia. Ale ludzie ci pluną raz czy drugi a potem znikają, rozpływają się w bezmiarze blogosfery jak jadowite meduzy w oceanie. To na szczęście za mało by negatywnie uogólniać funkcjonowanie blogu. Praktyka jest taka, że Gospodarz felietonem inicjuje dyskusję, później następuje czas polemiki z tekstem Gospodarza a następnie dyskurs rozwija się w tzw. podgrupach. Przecież nikt nikogo nie zmusza do czytania wszystkich tekstów więc po co pisać o „przekopywaniu się” przez nie. Jest sporo tekstów krytycznych pod adresem Gospodarza ale równoważą je – moim zdaniem – komentarze pozytywne. I to jest ważne. Ostatnio jeden z blogowiczów z typu meduza napisał chamowatą litanię o książce Gospodarza z refrenem „A gówno” i został przywołany do porządku przez dyskutantów. Tak więc nie jest tak źle a już na pewno lepiej i inteligentniej niż w realu, który mamy za szybami okien i telewizorów. Jeszcze jedna sprawa. Dyskusja nawet ostra, silna czasem argumentacja pozwala się jednak nawzajem zrozumieć. Z kilkoma blogowiczami miałem kiedyś na pieńku z racji poglądów politycznych. Po wielokrotnej wymianie zdań zrozumiałem ich racje. Jasne, że poglądy mamy nadal inne ale chyba nabraliśmy do siebie szacunku – wyczuwam to w ich komentarzach i staram się to przekazać w swoich. Tak więc blog spełnia – moim zdaniem – swoją rolę. Pozwala nam się zrozumieć.
    Pozdrawiam

  101. Joanna Szczepkowska odebrała od PRL-u wszystkie przyznane jej nagrody, więc nie wierzmy w jej “miekkie nogi”, to jest naciągane – epiloguje Redaktor przy gwizdach z bloga. To zgryźliwość wprost, a kilka zdań niżej szczypta ironii – “aktorka nie chce w najmniejszym stopniu być wmieszana w rehabilitację PRL”. Aha, o rehabitkę ludowej ojczyzny tutaj biega i o rządzenie komuchów w kulturze „Wolnej Polski”. Jeśli aktorka nie ma całkowitej słuszności, to jakże można ją przyznać Sewerynowi i Passentowi. Jak teatrem rządzą komuchy (ironia) z Dejmkiem i Sewerynem, to niech nie stosują wybiegów w postaci odrzucania nagrody, nadanej zapewne przez solidaruchów. Niech jasno postawią merytoryczne kryteria, niech się ich konsekwentnie trzymają, nominują na stanowiska ludzi merytorycznie kompetentnych, dobrych aktorów, sprawdzonych reżyserów (liczę, że Seweryn się sprawdzi). Niech bedzie Francja-merytokracja. A biadolenie o niezrehabilitownym PRL-u zostawiłbym staruszkom na emeryturze.

    Nie mam pojęcia jaką aktorką jest Joanna Szczepkowska. Ale postanowiłem sprawdzić, czy jej kobiecość jest typu “poetessa”, czyli “infantylnie natchniona”. Udałem się do youtube, hm, przypomniała mi się wszelka niechęć do polskiego stylu aktorskiego, ta sztyczność mająca wzmacanić wyrazistość i siłę przekazu, ta aura niedookreśloności w rozlazłej postawie, taki sobie artyzm. Szczepkowska to ma, jak i wiele polskich aktorek. (Dancewicz nie ma). Ale żeby była natchniona/infatylna? Przy okazji w progamie “Mała czarna” dowiedziałem się, co mówią o losie polskich kobiet słynne kobiety polskie, i o pozycji kobiet wśród Polaków-samców. Ciekawe. Chyba jednak zamerykanizowałem się przez te lata świetlne. Uff.

  102. TO , drogi , Burch Dubaj widziałeś . Może głupie , ale jak stoi !!!!!!!

  103. Kropkozjad:

    „jeżeli podejmują dyskusję z innym komentatorem, to jest to dyskusja krzykliwa bez argumentów, albo z argumentami ad personam. Niestety salon kurczy się.”

    Szanowny Panie Kropkozjadzie,
    Jezeli chce Pan zwrocic uwage na upadek poziomu dyskusji i kurczenie sie salonu (podoba mi sie zwlaszcza to sformulowanie) to bylbym Panu bardzo wdzieczny gdyby mogl Pan wyjsc nieco poza ogolniki.
    Ja np. probuje nie zgadzac sie z Gospodarzem zawsze starajac sie uzasadniac to merytorycznie lub wedlug mnie w sposob spojny logicznie.

    Z kolei tzw salon, o ktorym Pan pisze raczej nie stosuje argumentow logicznych ale wysuwa dziala typu „Falicz oszalal albo, ze jest oplacany” itp.

    Jestem rozczarowany „salonem” – onegdaj Lizak potrafil nicowac slowo po slowie moj wpis ze swojej pozycji swiatopogladowej czesto srednio kulturalnie ale z reguly merytorycznie obalal moje tezy (rozwlekle).
    Teraz przewazaja insynuacje oraz smetna placzliwosc nad öbnizaniem „poziomu”.
    Z checia przeczytalbym inteligentne i ciete riposty lub przekonywujace wpisy z pozycji „salonu”.
    Nie ma ich prawie wcale.
    Jest duzo przytakiwania i lub przejaskrawionych scenariuszy (cytuje pare wpisow powyzej).
    No coz, salon sie kurczy albo wcale go nie bylo…

  104. Panie Kropkozjadzie,

    Na konkretnym przykladzie powyzszego felietonu.

    Pan Passent przyjmuje pozycje oceniajacego falsz lub odwage aktorow, ktorych laczy mniej lub bardziej akcentowana niechec do systemu w PRL-u.

    Stajac sie samozwanczym sedzia moralnym prowokuje do tego by przypomniec, ze akurat on byl „po drugiej stronie” co zmienia nieco jego kwalifikacje moralne (ktorych wyraznie sam sobie sam udziela…) do wydawania sadow na temat innych.

    Przypomnienie przeszlosci w tym wypadku jest ad rem i jest jednoczesnie ad personam bo i ad personam jest felieton Gospodarza.
    Sedzia stwarza aure wlasnej moralnej wyzszosci przez kreowanie wrazenia neutralnosci.
    Faktem jest ze Pani Szczepkowska byc moze nieco afektowana (co wydaje sie irytowac Gospodarza generalnie u kobiet w sferze publicznej…z wyjatkiem Pani Umer) jest sympatyczna aktorka, ktora wraz z Linda znalazla sie w klopotliwej sytuacji w momencie nieco kabotynskiego gestu Seweryna.
    Na prawde nie widze niczego wyjatkowego w przedyskutowaniu takiej decyzji z bylo nie bylo kolegami po fachu – nie robiac tego jego odwazna decyzja moze nabrac znamion planowanego efekciarstwa.

    Wszystkie kolejne wpisy salonu nie wnosza do felietponu NIC nowego oprocz przytakiwania i rozwijania tematu w stylu jak dobrze bylo w PRL-u.

    I tu nastepuje pytanie czy nie oto chodzilo Gospodarzowi.
    A przeciez ocena PRL-u na podstawie losow elity jest nie tylko ryzykowna co absurdalnie zawezona.
    W pewnym sensie hipokryzja, ktora krytykuje Gospodarz jest rowniez jego
    hipokryzja gdy staje on np. w obronie Walesy, ktory gdy nie byl jeszcze oficjalnie wielkim mezem stanu byl nazywany przez srodowisko Pana Daniela malym zulikiem, warcholem i szkodnikiem…

    Uznalem rowniez, ze nowe fakty dotyczace Jaruzelskiego sa na tyle istotne, ze warto je poruszyc tak jak i losy Trybuny – zarowno jedna jak druga sprawa ma posredni zwiazek z tzw. „sprawa Seweryna” jak i roli Gospodarza jako arbitra moralnego elegantiarum.

    Pan Daniel JEST ZLOSLIWY wiec nie widze powodu by zaslugiwal na taryfe ulgowa.

  105. Jaruta 16.23 Szkoda Trybuny mimo, że niewiele już w niej było do czytania. Była przykładem gazety niezależnej i odpowiedzialnej. Nie została zbudowana na przykładzie uwłaszczonej nomenklatury solidarnościowej, ani terapii szokowej Sachsa, działań CIA lub spisku Sorosa z Michnikiem. Wielu ludzi sięgało do niej aby znaleźć sądy niezależne, a niektórzy jak Generał Jaruzelski do wypowiedzenia swojej wolnej opinii w obliczu obrzydliwej nagonki polskojęzycznych „rzygów”, o których wspomina nowa POLITYKA. Pozostanie do czytania Murdoch, Michnik i inne Berthelsmany wolnego świata kierowanego przez CIA lub Mossad, nie wspominając o innej nacji.

  106. Jeszcze jedno (przepraszam za logoree).

    Ludzie w PRL-u probowali zyc jak najlepiej mogli.
    Architekci probowali projektowac jak najlepiej, aktorzy jak najlepiej grac.
    Jedni i drudzy dostawali czesto nagrody za obiektywne osiagniecia od starajacych sie byc jak najbardziej obiektywnymi jurorow.

    Szczepkowska i Linda mogli miec za PRL-u swietne role a piekarze mogli piec doskonaly chleb.
    Ale proba jak najlepszego zycia absolutnie nie rowna sie akceptacji i popierania PRL-u jako systemu, w ktorym przyszlo zyc ludziom.

    Szczepkowska i Linda mogliby byc aktorami wybitnymi i w wolnej Polsce do ich karier (tak uwazam) nie byla konieczna „dyktatura proletariatu”.

    Oprocz nich byli inni, ktorzy zyli z umacniania tego systemu, z jego aktywnego uzasadniania i manipulacji.
    Zawdzieczali swoja pozycje akceptacji i poparciu partii i szeroko rozumianym wplywom i znajomosciom w strukturach wladzy.
    Czym innym jest wspaniala gra w „Slubach Panienskich” a czym innym artykul uzasadniajacy koniecznosc wprowadzenia stanu wojennego czy pisanie dla aparatu tekstow przeciw Solidarnosci…

    Mozna bylo zbierac nagrody i czuc wstret do PRL-u i autentyczna radosc kiedy upadl.

  107. Prezent dla Pana Falicza
    Cytującego niedokładnie…………
    http://7dni.wordpress.com/2006/02/27/sierp-hackenkreuz-i-mlot/
    Można tak? Przedstawiając fakty, liczby, bez emocji, pragmatycznie?
    Takie, jak w przedstawionym artykule, ujęcie tematu podoba mi się. Wyważone, obiektywne, bez emfazy……….

  108. „Jaruzelski prosił ZSRR o interwencję”

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7341705,Jaruzelski_prosil_ZSRR_o_interwencje.html

    Co Pan o tym sądzi, Panie Danielu, jako ten, kto poparł wprowadzenie stanu wojennego?

    P.

  109. Zbliża się 13 grudnia, to „nieprzejednani” znowu zaczynają z Generałem. I jak to oni wspierają się na takich „ałtorytetach” jak Dudek i Rzepa.
    Dla mnie to wszystko jest nieistotne. Bezkrwawym oddaniem władzy w 1989 roku i patronowaniem zmianom w Polsce Mazowieckiego i Balcerowicza Generał zmazał całkowicie w moich oczach swoje winy.

  110. Spokojny, 19.46. Podobają mi się Twoje wywody na temat propagandzistów „towarzystwa cmentarnego”. Niestety Pan Passent nie podziela tego typu poglądów, a „Kartce z podróży” 20.50 wyczyny tego towarzystwa nawet podobają się. Kartka ma chyba uszkodzone powonienie i nie przeszkadzają mu 10 razy pod rząd pie…..cia Sławomirskiego lub 10 po kolei splunięć WINIEN, nie mówiąc już o częstotliwości innych zanieczyszczeń Falicza. Niestety takie jest życie i czas, w którym w najbliższych dniach uwagę naszą zmuszą nas skupić na jazgocie propagandowym, obrzucania błotem i kłamstwami Generała Jaruzelskiego, przed którymi i ten blog nie zdoła się ustrzec.

  111. momo pisze:

    2009-12-08 o godz. 20:28

    Teraz składamy fajans żółtków !

    Mam nadzieję , że w ramach akcji parytetowej , nie będę nacinany w kroczu ( za parę lat ) aby poczuć ból kobiety i krwawic co miesiąc ! pzdr

    POWYZEJ KSENOFOBICZNO-MIZOGINISTZYCZNY lekko bagatelizujacy, po prostu kolejny niedorzeczny wpis POPIS momo z Belleville?

    WINIEN
    PS
    Fajans produkowano w Europie, w Azji przewaznie porcelane.

  112. Przyklad Trybuny je dowodem/ wskazowka na to, ze to w koncu li tylko czytelnicy decyduja o istnieniu, badz zaistnieniu tytulu/gazety.
    WINIEN

  113. wiesiek59 pisze:
    2009-12-08 o godz. 22:17

    Prezent dla Pana Falicza
    Cytującego niedokładnie…

    Dziękuje artykuł rzeczywiście dobry.

    A ja tymczasem muszę borykać się z wpisami tzw. salonu typu-
    Cytat ( Oni…to miedzy innymi ja)

    (W mojej ocenie ONI mają w tym interes „cmentarny”, są z nim związani lub przez ten BIZNES CMENTARNY są wręcz opłacani. To jest duża branża, jeśli wliczymy w to pracowników i współpracowników, jawnych oraz tajnych – IPN….) itd.

    Jeżeli Pan Daniel pisze o poszkodowanych-nieposzkodowanych to pisze o przeszłości. Jak można polemizować z takim felietonem oceniającym surowo ludzi w kontekście historycznym bez zahaczania o…historie i jej personalny wymiar.
    To nie obsesja to jedynie reakcja na obsesyjnie zadawane tematy.
    Będę nudno i obsesyjnie odpowiadał na nudne i obsesyjne felietony prezentujące przeszłość w krzywym zwierciadle.

    Innym bardzo ważnym problemem jest ryzyko, ze wraz z PRL-owska kąpielą pokracznego realnego niby socjalizmu możemy wylać wiele słusznych spraw związanych i rola państwa w gospodarce, kształtowaniu kapitału społecznego, programowej niewykluczającej i nowoczesnej świeckości państwa itd.

    Mieszanie PRL-u z szeroko rozumiana nowoczesna lewicowością najbardziej szkodzi dyskusji o wizji przyszłości Polski.
    Inaczej mówiąc najwięcej szkodzą ludzie pretendujący do ideowego reprezentowania lewicy przez ciągle rozgrzeszanie potworka PRL-owskiego i mieszanie ( z dna unosi się smrodliwy mul i pogarsza się widoczność…). Sa oni dla lewicy (i w rezultacie dla Polski) większymi szkodnikami niż PiS…

  114. Grupa cmentarna po upadku Trybuny dostała amoku i kolejnego ataku logorrei ! . Po prostu cieknie ze szczęścia ! Ciekawe czy wystąpią do odpowiednich „organów kierowniczych” z IPN -u z roszczeniami o jakies premie ?

  115. Jasny Gwincie
    Napiszę krótko i jaśniej. Prośby o ingerencję kierowane do Gospodarza i Administratora są – moim zdaniem – wyrazem bezradności. Zamiast prosić nadzór o interwencję lepiej przygotować się merytorycznie do „wojny rocznicowej”. Sam zresztą to piszesz
    Pozdrawiam serdecznie

  116. @ busdoc

    Choć Irlandia miała prawo do walki o wolność, jak każdy kraj (metod nie popieram), to pierwsze słyszę, aby John Lennon wspomagał finansowo IRA.

    Równie dobrze możesz napisać, że to Słońce krąży wokół Ziemi, bo tak słyszałeś od wrogów Kopernika – a oni mają dowody, tylko że są ściśle tajne, ale widział je osobiście taki jeden sprytny McGiver, co ostatnio wsławił się tym, że potrafi kopiować zeszyty w locie (składaną, kieszonkową kserokopiarką), w trakcie jak nimi wymachuje Kulikow. Kulikow nikomu nie pokazuje, tylko wymachuje, a ten szast prast i już kopiuje, taki sprytny. Farsa bracie.

  117. do
    Torlin pisze:

    2009-12-09 o godz. 09:26
    Widze istotna roznice miedzy oddaniem, a zabraniem wladzy, miedzy dobrowolnym oddaniem wladzy, a wymuszonym oddaniem wladzy wobec braku alternatywy. Prosze wiec o spojrzenie bez przyproszania jednego oka.
    WINIEN

  118. OTO jezyk naczelnego iluminatora!!!
    jasny gwint pisze:

    2009-12-09 o godz. 09:40

    propagandzistów “towarzystwa cmentarnego”.

    Kartka ma chyba uszkodzone powonienie i nie przeszkadzają mu 10 razy pod rząd pie…..cia lub 10 po kolei splunięć , nie mówiąc już o częstotliwości innych zanieczyszczeń .

    na jazgocie propagandowym,

    obrzucania błotem i kłamstwami Generała Jaruzelskiego,

    Nie jest to jednak zapach bukietu dobrego wina. WINIEN

  119. do Torlin pisze:

    2009-12-09 o godz. 09:26
    „Z generalem zaczal” Pan passent w felietonie w Polityce z ostatniego tygodnia.
    WINIEN

  120. Torlin, 09.26. Z najwyższym uznaniem odczytuję Twój wpis z opinią o Generale. Świadczy on znakomitej postawie tolerancji, zrozumienia i humanizmu wobec zdarzeń i człowieka, który świadomie, w niezwykle trudnych i dramatycznych okolicznościach zaprogramował i zmienił bieg naszej historii. Wykazał przy tym godny podziwu honor, poczucie odpowiedzialności i jako jedyny z ówczesnych ważnych osób dotrzymał słowa. Podkreślam „dotrzymał słowa”, wobec innych, którzy nie umieli i nie potrafili z honorem dotrzymać tego danego sobie słowa. Dotyczy to całej sfery solidarności na czele z „Legendą” i kościoła. W zamian i chyba z wyrzutów sumienia od lat dwudziestu skupiona jest na Generale zemsta, odwet, zniewaga, fałszywe oskarżenia, poniżania i odbierania zasług jako żołnierza walczącego o wolność w czasach wojny. W tej zafałszowanej sytuacji każdy głos rozsądku liczy się w dwójnasób. Tak też oceniam Twoja postawę. Gratuluję. Pozdrawiam

  121. Z przykrością stwierdzam, zmagając się sam z sobą i przełamując niechęć do tego typu refleksji, że po polizaniu kolejnej porcji enuncjacji pisanych językiem lumpenproletariackich dołów (9:40) nachodzi mnie smutna refleksja, że tzw. porozumienie zrodzone w 1989 r. przy stole bez kantów było całkowitym nieporozumieniem i odbyło się ze stratą dla Polski. Przeniesienie tych wciąż gorejących czerwonym jazgotliwym jęzorem ognisk zacietrzewienia, niepohamowanej woli rewanżyzmu i restauracji encien regime, okazuje się bardziej zabójcze dzisiaj, niż 20 lat temu można by przypuszczać kreśląc wspaniałomyślnie i wielkodusznie grubą krechę .

    Kto wie, czy nie lepszym rozwiązaniem dla skutecznego wykarczowania tego rakowatego balastu nienawiści i zaprzaństwa, dla pozbycia się tych trujacych złogów antyspołecznych i antyobywatelskich postaw mogło być nieewolucyjne przęjecie władzy, internowanie balastu w zamkniętych obozach reedukacyjnych, a po odbyciu solidnego wieloletniego treningu resocjalizacyjnego pod okiem pokojowo nastawionych kaprali Wałęsów, z poźniejszym wykorzystaniem tego balastu do sypania wałów i umocnień przeciwpowodziowych i ręcznej budowy duktów za michę kartoflanki dziennie. Polska tylko by na tym skorzystała, a tak to ściąga ja na dno ten złowrogi balast.

  122. Gdybym do „jasnego gwinta“ napisal, ze jest propagandzista Towarzystwa cmentarnego, ktorego wyczyny podobaja sie niektorym blogujacym, a fakt ten wynika z uszkodzenia powonienia lub akceptacji pie….cia jednego (nie rozumiem tego) czy dziesieciu spluniec drugiego oraz czestych zanieczszczen trzeciego, akompaniujac przy tym sobie jazgotem propagandowym i obrzucaniem blotem oraz klamstwami, przed ktorymi nie moge sie ustrzec, TO UZYLBYM JEGO WLASNYCH SLOW.

    Jako, ze nie napisze nigdy do “jasnego gwinta” musze sie obejsc bez jego jezyka i mowy, co z kolei prowadzi do pewnego ograniczenia dialogu z interlokutorami, ktore to ograniczenie definiuje „jasny gwint“ jako nastepujace po sobie spluniecia. Zapewniam jednak, gdy owa mowa Lizakowych ludzi przewazy w blogoferze, to nie zamilkne i nie przeprowadze sie do sasiednich blogow. Sa wszak nudne, i nadaja sie, jak dzisiaj zauwazylem, jako doskonala platforma do poprawienia samopoczucia. Pozostaje mi wiec pozdrowic poprawnie tokujacych w sasiednich blogach Polityki jako przyszlych rozmowcow lub polemiowac nadal z Towarzystwem Wzajemnej Adoracji i jego niesmiertelnymi czlonkami, Lizakowmi ludzmi. Prosze jednak nie utozsamiac niesmiertenych z akademikami. Zdaje sobie sprawe, ze nuda nie jest zbyt pociagajaca muza i dlatego skazany jestem na lekture pseudoatrybutow wyzej wymienionego, co nie jest zwiazane z zadnym przeciazeniem mentalnym, bo przeciwnik tego pojedynku jest nieuzbrojony. Wiadomo przeciez, ze z nieuzbrojonym nie nalezy sie pojedynkowac, mentalnie rowniez nie.

    WINIEN

  123. # Joe pisze:
    2009-12-09 o godz. 11:21

    @ busdoc

    taki jeden sprytny McGiver, co ostatnio wsławił się tym, że potrafi kopiować zeszyty w locie (składaną, kieszonkową kserokopiarką), w trakcie jak nimi wymachuje Kulikow. Kulikow nikomu nie pokazuje, tylko wymachuje, a ten szast prast i już kopiuje, taki sprytny. Farsa bracie.”

    Joe (?) widziałem wywiad z marszałkiem Kulikowem, widziałem wywiad z generałem Gribkowem, widziałem wywiad z szefem KGB na Polskę.
    Widziałem i słyszałem Pipesa.
    Wszyscy potwierdzali, ze Jaruzelski prosił o pomoc.
    Moze kłamali…nie przeczę.

    Ale biorąc pod uwagę normalna zasadę w tych okolicznościach – kto najwięcej na kłamstwie ma do zyskania wychodzi zawsze Jaruzelski.
    Po co mieli kamac Suslow, Jelcyn, Kulikow itd itd.
    Kulikow nawet śmieje sie do kamery, ze akurat on to był skłonny wkroczyć by pogonić Polaczków – ale zabroniono wyraźnie bo potencjalne koszty były dla sowietów za wysokie.
    PO CO generałowie sowieccy mieliby kłamać?
    By zniszczyć polskich pogrobowców komuny tzw lewice, która jest potencjalna rosyjska piata kolumna?
    BZDURA!
    Przecież to na nich maja na kremlu kompromitujące kwity- te wszystkie nagrania i stenogramy płaszczących sie aparatczyków.

    Kłamać miały dokumenty Stasi i czeskich komunistów – wszyscy mieli kłamać jedynie jenerał ” odważnie przyznawał ” się do bohaterstwa…

    Bohaterstwa….które przecież cechowało CAŁY jego życiorys od pracy w informacji, przez antysemickie nagonki do akcji Dunaj i masakry na wybrzeżu.
    Nigdzie nie przejawił odwagi przeciwstawienia się linii Moskwy.
    Nigdy się w ogóle nie przeciwstawiał a awansował za swoja instrumentalna gorliwość.
    Nigdy nic nie ryzykował – zawsze robił to co mu sie osobiście najbardziej opłacało.
    Nawet teraz zamiast na wygnaniu w jakimś Chile obnosi się w aureoli bohatera Wolnej Polski bo dokonał po konsultacjach z Gorbaczowem w Moskwie i koordynacji ze specjalnymi służbami „transformacji” i miękkiego lądowania.
    On jeden z tych rządzących zdychającym demoludem dziadków bohatersko krytykuje teraz sowiecki system (który tworzył) jako telewizyjna gwiazda sierot po PRL-u.
    Zapłacił „wysoka” cenę za swoja bezkompromisowość…prawdziwie tragiczna postać…
    Jaruzelski może niekoniecznie jest odważny ale na pewno zręczny jak Zelig.

  124. Profesorowie,

    Falicz,
    Sławomirski,
    Telegraphic
    Winien,

    W wyniku wielkiej intelektualnej aktywności na blogu, która okazała się życiodajnymi drożdżami, zasłużyliście sobie na nazwę (status) muzycznego kwartetu revelersów.
    Proszę przyjąć tę nazwę jako upomiek świąteczny.

    P.S.

    Teksty, które piszę na blogu są często warsztatowo niedopracowane, gdyż
    wklepuję je, jak pisze kadett, z marszu.
    Wstydzę się swoich niedoróbek i przepraszam.

  125. Joe pisze:
    2009-12-09 o godz. 11:21

    Google ‚John Lennon and IRA’. Informacji na ten temat jest mnostwo. Zauwaz ze Lennon mieszkal in NY, USA, zrodle finasow IRA. Lennon byl irlandczykiem.

  126. Torlin pisze:
    2009-12-09 o godz. 09:26

    General Jaruzelski wprowadzil stan wojenny 1.5 roku za pozno. Zbyt dlugo General zwlekal z wypelnieniem swego podstawowego obowiazku czym byla obrona kraju i dobra narodowego przed zdziczalymi hordami warcholow, wandali i pospolitych zlodzieii na uslugach obcych agencji wywiadowdczych. General dopuscil do sabotazu na masowa skale. Rezultatem czego byly olbrzymie straty ekonomiczne, gwatowny spadek PKB, obnizka poziomu zycia i kilkumilionowa emigracja. Wtedy to wielu rodakow stracilo wiare w lad i porzadek w Polsce. Stan wojenny byl koniecznoscia i obowiazkiem ekipy rzadzacej by powstrzymac samozaglade co moglo by miec nieobliczalne konsekwencje i nie tylko dla Polski.

    Odrzucam usprawiedliwienia ze stan wojenny wprowadzono by nie dopuscic do interwencji wojsk sowieckich. To spekulacja. To byl Jaruzelskiego obowiazek. Nalezy mu sie nagana ze zwlekal z wykonaniem tego obowiazku.

    Stan wojenny zatrzymal bezmyslny ‘nalog’ niszczenia, przywrocil normalne funkcjonowanie gospodarki pomimo wscieklych atakow propagandy zachodniej i wrogich sankcji. Polski PKB powiekszal sie srednio okolo 1.7% rocznie w stanie wojennym. Stan wojenny byl sukcesem i jest to poza dyskusja.

    Jednakze General nie zawsze postepowal zgodnie z regulaminem. Internowani przywodzcy zdradzieckiej delegatury obcego wywiadu byli osadzeni w willach i pensjonatach gdzie otrzymywali opieke niezgodna z ich statusem. To byl gwalt istniejacego prawa. Gdziez to schwytani agenci obcyego wywiadu zasluguja na takie przywileje. Na pewno mozna bylo dla nich wynegocjowac przepiekne tereny Jakucji. General jest nam winny wyjasnienie.

    Szkokujacym bledem bylo rozpoczecie negocjacji w 89 z ta zdradziecka delegatura pod przewodnictwem absolwenta szkoly podstawowej. Konsekwencja takiej decyzji byla strata wiary w szklonictwo. Nasuwalo sie pytanie , po co sie uczyc. Nigdy nie zrozumiem motywacji Generala. Eventualnie doprowadzilo to do kompletnej utraty niepodleglosci politycznej, ekonomicznej i osobiestej, przelajdaczenie majatku narodowego i astronomicznego zadluzenia kraju. Zdrajcy, naladowani teoriami o niewidzialnej rece, wolnym rynku i cudach prywatnej wlasnosci klamali, ukradli 30 lat z zycia kazdemu polakowi. Obiecali druga Japonie and pozniej Szwajcarie i Iralandie.

    Negocjacje 89 byly szalenstwem, komplenyum brakiem poczycia odpowiedzialnosci ze strony Generala. Przyszlosc 38 milionow polakow zostala oddana agentowi obcego wywiadu z wyksztalceniem podstawowym !!! Jako rezultat przyszlosc zostala wykreslona z zycia 38 milionow polakow.

    Reformy byly potrzebne ale absolwent szkoly podstawowej do tego nie dorosl. W przyszlym roku zgasna swiatla, niewidzialna reka zawiodla, nie wybodowala nawet jednej elektrowni przez 25 lat. Czas na rozliczenie za klamstwa wyborcze. To bylo falszerstwem.

    Czas rozliczyc za prywatyzacje, prowadzona bez zgody akcjonariuszy czyli calego narodu. To szczegolnie podkreslam, nie bylo zgody akcjonariuszy, nawet nie zapytano ich o zgode. Prywatyzacja byla/jest kompletna samowola.

    W latach 90-tych w mediach niemieckich pojawialy sie opinie typu; druga Wojna Swiatowa byla nie potrzebna. By zdobyc Polske wystarczy dac opozycji kilka dolarow i butelke wodki.

  127. Podam przykład z Polski XI. 1981 ,( dwie znajome Irenka to moja szwagierka ,nauczycielka ) ; Irenko ,Ty się nie bój , Ciebie nie ma na liście ,
    mówi jej koleżanka prywatnie żona vice- przewodniczacego „S” i kuzynka szwagierki (dziś w USA ).
    Może Panowie F. lub S. wyjaśnią znaczenie słów tej Pani .

    Moze tez Panowie zakończycie tę falę słownej nienawiści
    przyjeżdżając do Warszawy dla ostatecznej rozprawy z Generałem .
    W ten sposób uspokoicie swoje sumienia a nam Polakom dacie spokój ,zostaniecie tez niebawem bohaterami spełnionymi .
    Możecie tez skorzystac z rady K .z 11.54 , przecież władzę macie absolutną

    Poza tym ;kochani patrioci , rządzący Polską i nami kiedy zajmiecie się
    nareszcie upadajaca gospodarką ,długami czyli robotą : robotą Panowie.
    Juz 20 lat trwa wasz jazgot i niespełniona zemsta ,tymczasem dookoła
    mnie i nas upadek polskiego przemysłu i rozpasanie chińskiej tandety .

    Panowie szlachta Wy sie wszyscy źle bawicie z Polską , Polakami ,Wam sie pomyliły swiaty a odpowioedzialność za ojczyznę z zabawą .
    Popatrzcie co o Nas myślą sąsiedzi i inne nacje ,co zrobiliscie z opinią o Polsce i Polakach .

    – z prowincji –

  128. Szczepkowska i ten aktor, co tak lubi grać Piłsudzkiego (zapomniałam nazwisko) , to świetna para. Jednemu zdaje się, że jest Piłsudzkim, a drugiej, że obaliła ustrój od Łaby do Władywostoku

  129. przesle jeszcze raz bo z jakiegos powodu nie przeszlo

    otago,

    Dziekuje :o) nie bolalo, nawet sie nie zagotowalam. Chyba musimy sie gorliwiej modlic bo jakos skutkow nie widac. Lec (? – moge sie mylic) powiadal „Zwracaj sie zawsze do obcych bogow bo wysluchaja Cie poza kolejka” Ałła! pozdrawiam serdecznie.
    P.S Zajrzalam sobie na jeden z blogow. Cisza spokoj, dyskusje na temat, nawet o zgrozo poczucie humoru, nikt nie wymachuje laska ani lizakami…

  130. @ „z prowincji” z dn. 9.12.2009h: 13.23.
    Pod Twoim postem, a zwłaszcza – puentą, podpisuję się obiema „ręcami” (jak mówił był onegdaj jeden z polskich noblistów).
    Historia jest dla „tych Panów”, miernych narcyzów, miłujących własne „ego” tylko środkiem i sceną teatralna dla zaprezentowania (na moment, na chwilę) własnych kompleksów, fobii czy miazmatów. I krzywych z nienawiści mord….. Europa o tym wie doskonale, sąsiedzi jeszcze lepiej. Dlatego nikt tych „nadymań” i „potrząsania szabelką” nie traktuje poważnie. Pies szczeka karawana idzie dalej……

    Drogi Gospodarzu – jeśli mamy wybierać między jakąś formą cenzury, a „wolnością” to chociaż „mnie jasna cholera bierze” patrząc na te-same-wpisy na każdy temat tych samych osób (?) *, optuję jednak za „wolnością”. Wolnością słowa i wolnością do wypowiedzi. Ale wobec wszystkich – tu wypada przypomnieć Panu Redaktorowi jak nie-godnie i „obscesowo” (a nadto – wbrew tym właśnie zasadom) potraktowano „Lizaka” na Pańskim Blogu. Albo wszyscy – i „wtedy Babcia też” – albo nikt…….

    Pozdrawiam serdecznie (ja osobiście określone wpisy a priori „opusz-czam”) . Staję „ponad”. „Nicztożestwo menja nie izwiestno”.
    WODNIK 53

    * – osoba ludzka to jednostka świadoma i samodzielnie myśląca……

  131. @Falicz

    Rozmowa Jaruzelskiego z Kulikowem nie ma tu znaczenia. Polska byla w pakcie Warszawskim i obowiazkiem Jaruzelskiego bylo sie konsultowac.

    Obecnie jestesmy w Nato i mamy takie same obowiazki konsultowania sie. Obecnie nasi dzielni wodzowie nie odwaza sie zabic muchy i pajaka bez zgody Nato.

    Zauwaz ze zaledwie kilka dni temu, Radek podjudzal Nato na Rosje z powodu manewrow wojskowych na Bialorusi. A przeciez moglby wyslac tam kawalerie gdyby byl naprawde wolny.

  132. @ busdoc

    Od kiedy to Liverpool leży w Irlandii?? Oj, wagarowałeś Waść na geografii, wagarowałeś…

    Spróbuj wygooglować „Kopernik była kobietą” , też znajdziesz mnóstwo „informacji” na ten temat.

  133. Z prowincji
    „Moze tez Panowie zakończycie tę falę słownej nienawiści”

    co wy w kolko o tej nienawisci.
    Tu nikt nie operuje takimi slowami ani emocjami ale jest dyskusja o prawdzie historycznej.
    Jedynie „salon” straszy czarnymi, brunatnymi, oplacanym funkcjonariuszami, cmentarzami itp.
    Odpuscie sobie te nienawisc i zgrywanie wielowarstwowych, wrazliwych emisariuszy pokoju.
    Pomyje wylewaja obroncy jenerala.

  134. Trudno jest przekonująco wykazać, że blog schodzi na dziady. Jedno jest pewne, że blog deprawuje, odrywa od normalnego biegu dnia. Tragedia. Pojawi się na blogu Kartka z P., zawita pan Spokojny, czy choćby odezwie się głos “z prowincji”, i już się rwie. Wszystko w strzępach. Zacznę więc od momo.

    Typowy postkomunizm. Może w Polsce nie było komunizmu i komunistów – nie będę się spierał, ale teraz jest postkomunizm jak ta lala. Koronnym oczywiście dowodem jest silna wiara, że marksowska abstrakcja pt. “wartość dodatkowa” jest czymś namacalnym, realnie występującym w życiu gospodarczym, że jest pojęciem powszechnie przyjętym, wymienianym w gazetach i czasopismach fachowych, wykładanym w szkołach biznesu i ekonomii (poza kursami historii myśli ekonomicznej). Ale jeszcze gorsze jest przywiązanie do doktryny, że prawdziwy mężczyzna musi być inżynierem. Przyznam, tak sądziła moja matka i powtarzała mi to kilka razy dziennie. Ja, mimo wielkiego przywiązania do niej, wyzwoliłem się. Prawdziwy mężczyzna jest finansistą, a jak mu się to nieco znudzi, zostaje rentierem. Jako finansista, po dniu obracania, co ja mówie, żąglowania pięcioma walutami i setką derywatów zasiada wieczorem w fotelu i podpala cygaro, już nie będę mówił jaki jest nominał banknotu, którym on te cygaro podpala, aby nie drażnić zdziadziałych postkomunistów w kraju. Dlatego jak Kartka pisze o skrętach, jak wsadzi skręta do erotyku swego, to mnie normalnie skręca. Jakże może skręt kojarzyć się w ten sposób. Oczywiści, że za Burch Dubaj stoją pieniądze. Ale i coś jeszcze, z tym że myli się momo, iż ten kształt jest osiągnięcie męskiej myśli i dumy. Oczywiście, ten budynek to pomnik. Ale bynajmniej nie jest to produkt myśli męskiej, o nie. Nefer – pozwalam sobie na zdrobnienie – ma napewno zdanie w tej sprawie, ale go nam nie zdradzi, aby nie zepsuć efektu.

    Osoby występują na blogu, każdy subiektywista i personalista się pod tym podpisze. Ale faktem jets neizbitym, że krążą po blogu etykiety. Prapagandziści, towarzysze cmentarni, kwartet revelersów (zachowuję pisownię oryginalną) … Ryba nawet rzucu profesorem, przez co wchodzi w konflikt z absolwentem. Jeszcze jakby napisał “zwykłym profesorem”, to nie byłoby kontrowersji. Albo “zwykłym rentierem”.

    Kartka posuwa się jednak za daleko. Namawia jasnego gwinta do napisanie czegoś od siebie na temat stanu wojennego z okazji rocznicy. Proszę, nie. Honor, humanizm, tolerancja, żołnierz walczący, poczucie odpowiedzialności … Proponuje wprowadzić na blog wiekszą czcionkę dla pewnych wyrazów. Chociaż z drugiej strony, HONOR bez BÓG i OJCZYZNA napawają nadzieją na zelżenie nadęcie narodowego. A już bezwzględny zachwyt wzbudza komentarz, który nie jest ad personam lecz ad datum, o ile mnie moją łacina nie myli, w wykonaniu kadetta. Kiedyś się zdarzyło, może nie raz, ale mnie raz, że z tym samym czasem (ang. timestamp) pojawił się komentarz Jacobsky’ego i mój wlasny, co inny komentator wychwycił i nawał nas “bliźniakami”. Też miła etykieta. Ale przynajmniej miał dowód, że te dwa nicki to dwie różne osoby.

    Podoba mi się szczerość wypowiedzi Janiny Nowickiej …

  135. do
    telegraphic observer pisze:

    2009-12-09 o godz. 16:04
    Nie wiem czy momo odroznia teorie marksowska od marksistowskiej.
    WINIEN

  136. busdoc pisze:

    2009-12-09 o godz. 15:44
    @Falicz

    Rozmowa Jaruzelskiego z Kulikowem nie ma tu znaczenia. Polska byla w pakcie Warszawskim i obowiazkiem Jaruzelskiego bylo sie konsultowac.

    Obecnie jestesmy w Nato i mamy takie same obowiazki konsultowania sie. Obecnie nasi dzielni wodzowie nie odwaza sie zabic muchy i pajaka bez zgody Nato.

    do autora

    Jutro bedziemy w niebie i bedziemy sie konsultowac z Panem Bogiem. Pojutrze bedziemy w piekle i bedziemy musieli sie konsultowac z diablem. Pozostaje pytanie, kot nam kaze bladzic jedna czy druga droga.
    WINIEN

  137. Zasłyszane:

    Wzruszające są te pełne tęsknoty postękiwania komuchów nad grobem poległego w boju antysemity.

  138. Ostatnio strasznie wzrósł potencjał umysłowy społęczeństwa np: Profesor Dudka wpadł na pomysł jak przekonac wszystkich że Jaruzelski był zdrajca narodu: wystarczyło znależc zeszycik niejakiego Anoiszkina ktory tenże przywiózł specjalnie do Jachranki żeby przekazać go do skserowania jakiemuś facetowi z CIA. A przeciez profesor Dudek chyba tez był w Jachrance – dlaczego to nie on skserował ten zeszycik ? No, najważniejsze że zeszycik się po 10 latach znalazł. A teraz, na nastrępnym spotkaniu z okazji rocznicy stanu wojennnego Kulikow & friends przywioza kontener z stenogramami z posiedzen KPZR i Sztabu Generalnego, gdzie nie bedzie śladu ani o wejściu do Budapesztu w 1956, ani o wejściu do Pragi w 1968. No i IPN oczywiście bedzie miał robotę na następnych 50 lat po 200 mln PLN rocznie.!
    Drugim wybitnym osiągnięciem społęczeństwa ( tym razem na emigracji) było to że
    Telegrafic Obserwer obalił Karola Marksa !!!!!!!
    Wygląda na to, że całą historię myśli ekonomicznej trzeba bedzie napisac od nowa. Najciekawsze jest to, że kiedy TO studiował ekonomię na UW, marksizm nie był tam wykładany, a Kapitał nie był lekturą ani obowiązkową, ani dodatkową. Zdaje się że to Duch Swiety poinformował TO iż wartość dodatkowa nie istnieje !
    Trzecim wybitnym osiagnięciem społeczeństwa było obalenie J. M.Keynesa przez Balcerowicza ( Leszka). Było to juz chyba pół roku temu w tygodniku Wprost. Niestety świat o tym ( niesłusznie) zapomniał .
    Mam nadzieję że TO nie czeka podobny los i Nobla ma jak w banku, a jak nie Nobla to igNobla !

  139. Joe pisze:
    2009-12-09 o godz. 15:51

    W Liverpool mieszkaja nawet polacy ale irlandczykom jest latwiej.

  140. WODNIK53 pisze:

    2009-12-09 o godz. 15:31
    @ “z prowincji” z dn. 9.12.2009h: 13.23.
    Historia jest dla “tych Panów”, miernych narcyzów, miłujących własne “ego” tylko środkiem i sceną teatralna dla zaprezentowania (na moment, na chwilę) własnych kompleksów, fobii czy miazmatów. I krzywych z nienawiści mord…..“Nicztożestwo menja nie izwiestno”.

    Ofensywa milosci i kultury ruszyla…
    usmiechniete buzki salonu.
    Najbardziej podoba mi sie nastepujacy bezposrednio po tym merytorycznym zdaniu powyzej pelen kultury zwrot :
    „Drogi Gospodarzu…” “mnie jasna cholera bierze”
    oj bierze… i rozum odbiera.
    Proponuje nerwosol i na temat!

  141. WODNIK53 pisze:

    2009-12-09 o godz. 15:31

    „Ale wobec wszystkich – tu wypada przypomnieć Panu Redaktorowi jak nie-godnie i “obscesowo” (a nadto – wbrew tym właśnie zasadom) potraktowano “Lizaka” na Pańskim Blogu.”

    Lizak odszedl sam bo zatrul sie sianem i nie mial ochoty na galopowanie po Polsce razem z gospodarzem.

    Slawomirski

  142. Janina Nowicka pisze:

    2009-12-09 o godz. 14:29

    Czy sie pani nie zagalopowala?

    Slawomirski

  143. z prowincji pisze:

    2009-12-09 o godz. 13:43

    ” rozpasanie chińskiej tandety”

    Postawa anty.

    Slawomirski

  144. @ Andrzej Falicz

    Twierdzenie, że nie było żadnego zagrożenia ze strony Rosji jest absurdalne, tak samo jak twierdzenie, że wojska rosyjskie nie przekroczyłyby polskich granic. One nie musiały nic przekraczać, już tu były. Stacjonowały w całym kraju, a niektóre miasteczka były bardziej rosyjskie, niż polskie, że posłużę się popularną wtedy metaforą gastronomiczną – było tam „więcej ruskich, niż leniwych”, jak w Legnicy na przykład.

    Choć to nie jest człowiek z mojej bajki i nienawidziłem go w stanie wojennym szczerze, dziś go rozumiem, wiem, że w tamtych realiach, w zupełnie innym świecie zrobił co mógł dla Polski i sądzę, że to właśnie Wojciechowi Jaruzelskiemu, jego inteligencji oraz politycznym umiejętnościom zawdzięczamy, iż Rosjanie nie wyszli ze swych koszar w Polsce, nie wkroczyli z ZSRR, Czechosłowacji, z NRD i ulicami nie popłynęła rzeka polskiej krwi. Ludzie opozycji byli wtedy internowani (niektórzy dziwnie nie byli), ale w kraju i z tego internowania wyszli cało, nie tak jak wielu tych, których niegdyś zesłano na Sybir, albo od razu rozstrzelano.

    Pytasz, dlaczego kłamią Amerykanie mówiąc o Polakach, dlaczego Rosjanie. Może dlatego, że jedni i drudzy (a jeszcze bardziej ci trzeci) organicznie nienawidzą Polski. Mam na myśli wielu z faktycznie rządzących, byłych i obecnych, a nie zwykłych obywateli. Nie mogli i nie mogą sobie z nią poradzić. Nie mogą jej zdusić i nad nią zapanować. Ani radzieccy „komuniści”, ani amerykańscy neoliberałowie nie dają rady. A wolność jednostki to dla nich spory problem.

    Popatrz, nawet w Bloku Wschodnim Polacy nigdy nie zostali podbici, owszem, byli okupowani, uciskani, prześladowani, ale duchowo wolni. Ludzie masowo mówili, że nie cierpią ruskich, słuchali jazzu, bluesa, folku, rocka i hard rocka, tańczyli twista, rock and rolla, czytali autorów, którzy cenili wolność jednostki. Często nieźle sobie radzili, wydawali więcej, niż oficjalnie zarabiali, byli kreatywni, masowo jeździli po Mambę do NRD, po dolary do Bułgarii, po złoto dentystyczne do ZSRR, z kryształami na Węgry, po skórzaną odzież i złoto do Turcji. Otwierali prywatne firmy, tzw. zakłady rzemieślnicze. Robili zakupy w Peweksie, chociaż zarabiali w złotówkach (niektórzy wskakiwali tam za ladę i prosili o azyl). Oczywiście nie wszyscy, ale całkiem spora grupa.

    Polska jako jedyna w Europie okrzyknęła sposób, w jaki przeprowadzono u nas prywatyzację oszustwem oraz złodziejstwem. Dziś jako jedyna stanęła oficjalnie okoniem wobec kryminalno-złodziejskiego procederu masowych szczepień. Jako jedyna w czasie obecnego kryzysu nie podążyła drogą, którą podążyły inne państwa, ze złym dla siebie skutkiem. Polska, jako zielona wyspa na czerwonej mapie Europy być może uratowała nawet cały region przed planowaną katastrofą, gdyż dała nadzieję, że możliwe jest przezwyciężenie kryzysu. Tylko Polak, premier Pawlak powiedział wprost, że jesteśmy bezczelnie okradani przez zagranicznych bankierów, za pomocą opcji i żądał ich unieważnienia.

    To musi boleć, wyzwalać agresję i paradoksalnie jednoczyć niektórych Rosjan oraz Amerykanów (to trochę na wyrost, bo co z Kanadą i Meksykiem?) w walce ze wspólnym wrogiem, zmuszać do szukania możliwości osłabienia polskiego ducha. Dlatego priorytetem staje się pozbawienie narodu polskiego wszelkich autorytetów, oparcia duchowego i skłócenie ze sobą elit. Niezmiernie ważny jest także czarny PR za granicą. Stąd kłamstwa, bezpośrednie oraz makiaweliczne ataki na Lecha Wałęsę, Jana Pawła II, Zbigniewa Herberta, Adama Michnika, Daniela Passenta, Władysława Bartoszewskiego, Jacka Kuronia, Tadeusza Mazowieckiego, Wojciecha Jaruzelskiego, Daniela Olbrychskiego, Juliusza Słowackigo, Adama Mickiewicza, na Kościół Katolicki i jego symbolikę i na wszystkich innych, którzy mogą Polaków jednoczyć, utwierdzać w swoim poczuciu wartości, stanowić autorytet.

    Może się mylę, ale skoro pytasz, to odpowiadam, tak jak to teraz widzę.

  145. Andrzej Falicz czytalem przez Pana proponowany teks Michala Cichego. Tak, to prawda otwiera oczy lub tez jest kolejnym potwierdzeniem rzeczywistosci.
    Polecam lekture „Dolina Nicosci” Bronislawa Wildsteina, jesli Pan ma dostep. Tez ciekawe.

  146. kadett pisze:

    2009-12-09 o godz. 11:54

    Zbyt pesymistyczny wpis.
    Widac u ciebie poszukiwanie absolutu.
    Niedoskonalosc zycia jest powszechnie spotykana.
    Mnie ona nie dziwi bo to zjawisko biologiczne jak zycie czy smierc.

    Gruba kreska byla potrzebnym pragmatycznym rozwiazaniem.
    Trzeba bylo reke co strzelala do ludzi odciagnac od karabinu.
    To nie byla akceptacja zbrodni i zbrodniarzy totalitaryzmu w Polsce.
    Protest przeciwko zbrodniom Jaruzelskiego trwa do tej pory.
    Jest to dowod na gniew narodu.
    Pogardliwe slowo komuch weszlo do slownika narodowego.
    A teraz oddolna dekomunizacja oczyszcza spoleczenstwo.
    Jest to proces historyczny ktory osadzi tych co pracowali dla sowieckiego okupanta.

    Poza tym supermarkety sa tak zawalone towarami jak nigdy w historii tego kraju. Przejdz sie po supermarkecie humor ci sie poprawi.

    Te koministyczne scirewa chcialy nas zaglodzic.

    Slawomirski

  147. Skaner polityczny godzine temu,(jeden z niewielu programow gdzie goscie elegancko i na poziomie nie zgadzaja sie ze soba – rowniez dzieki prowadzacej Malgorzacie Laszcz).

    Nasz Gospodarz i Tomasz Wroblewski (syn redakcyjnego kolegi Pana Daniela).
    Rozmowa… rowniez oczywiscie o Jaruzelskim i stanie wojennym.
    Nasz Gospodarz wyraznie bez zapalu i wiary broni generala.
    Wroblewski rozluzniony wymienia wszystkie „ösiagniecia” Jaruzelskiego przez kilkadziesiat lat awansowania w komunistycznej hierarchii dzieki poparciu towarzyszy radzieckich.
    Stan wojenny wpisuje sie doskonale w cala kariere KARIERE aparatczyka a jego swojego rodzaju „sukces” (w ktory nie wierzyl sam general!) okazal sie sukcesem SPOLECZENSTWA, ktore wykazalo sie cierpliwoscia i polityczna madroscia.
    Pan Passent zrezygnowany kiwa glowa wyciaga paradoks Kriegla…jakos nie pasuje (Kriegla gdy traci naiwne zludzenia przylacza sie przeciez do karty 77 – to bardziej polski Geremek niz general) i juz tym razem nie prostuje.
    Niestety za pozno na Krieglowska wolte…

  148. NeferNefer.
    Wybacz zgryźliwość w poprzednim moim wpisie. Moją przypadlością jest chorobliwa nieakceptowalność braku logiki w wypowiedziach. Nawet moje córki (które uwielbiam) wypominają mi ją (nieakceptowalność). Dlatego przepraszam Cię za stetryczalą wypowiedź. Meritum mojej wypowiedzi prawidlowe, forma- niedopuszczalna. Wybacz jeszcze raz. Obiecuję powstrzymać swój zlośliwy język na przyszlość.
    Pozdrawiam Cię w trójnasób.
    p.s.
    A treść Twego wpisu – doskonala.

  149. Panie Danielu,

    13 grudnia za rogiem.
    Czy „wladza ludowa” wydala panu wtedy pistolet?

    Slawomirski

  150. Do:jasny gwint

    Co pan robil 13 grudnia 1981 roku?

    Ja bylem w Lubece czekajac na przyjazd matki.
    Czekanie stracilo sens.

    Slawomirski

  151. Jaruzelski klamie

    Wkroczenie sowietow do Polski nie bylo w ich interesie bo oni juz stacjonowali w kraju od 1945 roku.

    Slawomirski

  152. Szanowny Spokojny (2009-12-08, godz. 19:46)!
    Dziękuję za odrobinę humoru w ocenie wypowiedzi niektórych blogowiczów. To trafne spostrzeżenia.
    Szanowny Andrzeju Falicz (2009-12-08, godz. 21:13)!
    Pański apel o to abym „wyszedł nieco poza ogólniki”, pozostawię bez odpowiedzi, ponieważ uważam, że każdy komentator na blogu, powinien samokrytycznie oceniać swe wypowiedzi. Jeżeli ktoś tego nie dokonuje, to bezsensowne jest wytykanie mu palcem tego, co w jego komentarzu uznaje się za nieodpowiednie, bo to może doprowadzić do pyskówki. I właściwie na tym mógłbym zakończyć, ale Pan w następnym swym komentarzu adresowanym do mnie (2009-12-08, godz. 21:50), niemal potępia naszego Gospodarza za jego krytyczne uwagi o ich cechach aktorów (fałsz lub odwaga), natomiast Gospodarz w swym artykule ocenia ich postępowanie, a nie ich cechy. W ten sposób wmawia mu Pan czyn, którego nie popełnił. Sam Pan natomiast stwierdza, że „Pan Daniel JEST ZŁOŚLIWY” a przed tym pisze Pan o „nieco kabotyńskim geście Seweryna”. Nie wiem czy Pan ocenia te swe wypowiedzi jako salonowe? Jeżeli tak to bardzo różnimy się w ocenie co mieści się w „granicach kultury”, jak to określa nasz „Gospodarz. Nie trzeba więc „wychodzić poza ogólniki”, ponieważ jak polskie przysłowie trafnie głosi: „uderz w stół, a nożyce same odezwą się”!
    Szanowny Kartko z podróży (2009-12-08, godz. 20:50)!
    To niestety nie jest tak, że „ludzie ci pluną raz czy drugi a potem znikają, rozpływają się w bezmiarze blogosfery jak jadowite meduzy w oceanie”. Oni wciąż plują. Spluwaczka jest już przepełniona i zaczyna rozlewać się. Lizak pisał niegdyś tasiemcowe wypowiedzi, ostro krytykując polityczne przemiany, ale nie obrażając innych komentatorów. Po kilku niewybrednych atakach na niego, sam zaczął publikować niegrzeczne wypowiedzi ad personam. Podobnie „z nerw” wyszło kilku innych blogowiczów, którzy na niewybredne ataki na nich, zaczęli odpowiadać pięknym za nadobne. Oczywiście można z politowaniem przyjąć wpis (2009-12-09, godz. 11:54) zawierający żal, że komunistów nie zamknięto w obozach koncentracyjnych, ale ciarki przechodzą na myśl, że mogą w Polsce znaleźć się politycy, którzy będą dążyć to realizacji takiej koncepcji.
    Pozdrawiam.

  153. busdoc, 17.30. Dotykasz sedna sprawy brutalnie w tym zakłamanym kraju przemilczanej. Tu hodują bohaterskich kombatantów i kościelnych oszustów. Niestety błąd Jaruzelskiego polega na złudnej łatwowierności do kościoła i wierze, że z tymi czarnuchami da się coś rozsądnego zrobić. Jak zwykle to okazało założeniem fałszywym, a kościół jak zawsze postąpił zgodnie z interesem Watykanu. W rezultacie naród ugrzązł w długoletnim maraźmie a sam bohater poddany jest okrutnej katolickiej zemście.

  154. Szanowny Panie Danielu!
    Dzisiaj moderator wyciął mój komentarz dot. kolejnego oskarżenia gen. Jaruzelskiego, tym razem o zdradę. Po jego wpisaniu ukazała się strona, z napisem, że już był podobny komentarz i powtarzam się. Mimo to komentarz mój ukazał się z adnotacją, że czeka na akceptację. Przed wpisaniem następnego komentarza stwierdziłem, że został przez moderatora wycięty. Natomiast zostały zamieszczone inne komentarze, zwierające poglądy odmienne od mojego, mimo że ich autorzy powtarzali opinie już przed tym wielokrotnie przez nich publikowane. Nie wiem, czy to błąd moderatora, czy manifestacja jego poglądów politycznych. Wolałbym, aby wchodziła w rachubę ta pierwsza przyczyna. Proszę pana o zamieszczenie tego mojego wyciętego komentarza
    Znów wraca sprawa oskarżania gen. Jaruzelskiego o zdradę. Prof. (już profesor!) Dudek z IPN ogłasza rewelację o znalezionych dokumentach, które potwierdzają rzekomo naleganie Generała na towarzyszy radzieckich do interwencji w Polsce. To nieważne, że prof. Dudek odczytał z dokumentu, to co potwierdza tę jego tezę, a nie doczytał się w tym samym dokumencie stwierdzeń jej zaprzeczających, jak uczynił to Waldemar Kuczyński, dawny polityczny opozycjonista PZPR. To nie ważne, że obowiązywała wówczas doktryna Breżniewa, a NRD była militarnym bastionem ZSRR pod szyldem Paktu Warszawskiego, którego to bastionu siła militarna zależała od niezakłóconego spokoju dróg zaopatrzenia. A drogi te, lądowe i powietrzne, przebiegały przez terytorium Polski i jej powietrzną przestrzeń. Istniała też druga przyczyna, dla której ZSRR nie mógł pozwolić sobie na demokratyzację Polski w zachodnim stylu. Przyczyna polityczna – Polska była po ZSRR największym krajem tzw. obozu socjalistycznego (RWPG i Pakt Warszawski). To nieprawda, że na skutek interwencji w Afganistanie ZSRR nie mógł pozwolić sobie na interwencję w Polsce. Był do niej przygotowany. Media „zachodnie” pokazywały zdjęcia satelitarne o koncentracji wojsk ZSRR i Paktu Warszawskiego wokół polskich granic, a silne jednostki Armii Czerwonej znajdowały się bazach na terenie Polski, w okolicach Warszawy także.
    To nieprawda, że w razie interwencji ZSRR poniósłby powetowane szkody polityczne na arenie międzynarodowej. Prawdopodobnie skończyłoby się na wybiciu szyb w kilkunastu radzieckich ambasadach i innych akcjach i aktach protestu w postaci okresowego zamrożenia wymiany kulturalnej a nawet okresowych sankcjach gospodarczych. Wybite szyby zostałyby wstawione na koszt rządów, goszczących radzieckie ambasady. Rada Bezpieczeństwa ONZ podjęłaby nieskuteczną próbę uchwalenia rezolucji potępiającej tę interwencję. Oto i wszystkie możliwe konsekwencje międzynarodowe. Dla nas Polaków interwencja radziecka przyniosłaby może krwi, ponieważ Polacy nie przyjęli by jej z takim spokojem i rozwagą jak niegdyś Czesi i Słowacy. Mielibyśmy zwielokrotnione wypadki węgierskie z roku 1956.
    Warto dodać, że interwencja radziecka byłaby również kłopotliwa dla USA, które musiałby się tłumaczyć przed opinią publiczną zachodniego świata brakiem militarnej reakcji na zbrodnie radzieckie w Polsce. To, że USA odpowiadało spacyfikowanie Solidarności polskimi siłami, zostało sprawdzone sprytnym zainscenizowaniem ucieczki pułk. Kuklińskiego z planami stanu wojennego. Władze USA, do których te plany dotarły, nie zawiadomiły wspieraną przez nie finansowo i politycznie Solidarność.
    Ta rewelacja – notatka gen. Anoszkina z rozmowy z gen. Jaruzelskim w świetle ówczesnej sytuacji międzynarodowej, nie zasługuje na uznanie za wiarygodną, a jako dokument dowodowy jest bezwartościowa, ponieważ notatka z rozmowy może mieć wartość dowodową wtedy, gdy potwierdzą ja wszyscy uczestnicy rozmowy.

  155. Telegraphick Observer
    Gdy napisałeś – „Dlatego jak Kartka pisze o skrętach, jak wsadzi skręta do erotyku swego, to mnie normalnie skręca” to mnie też skręciło. Przecież w dotąd publikowanych erotycznych scenach skręt nie występował. Natomiast jest w mej powieści „drogi” śmiała scena erotyczna ze skrętem – tyle, że ja jej z powodów obyczajowych jak dotąd nie odważyłem się opublikować. Nie wiem jak to przewidziałeś – chylę czoła przed Twą intuicją. Ośmielony scenę opublikuję gdy tylko skończę publikację poradnika „Jak przejść przez Hiszpanię i nie zdechnąć z głodu”, który cieszy się zainteresowaniem czytelników.
    Pozdrawiam

  156. Wodnik53:
    Przyjmuję do „zatwierdzającej wiadomości”, że Pan i kilka innych osób jesteście za demokracją i przeciwko ograniczaniu ilości komentarzy. Zoda. Natomiast Lizak nie został „niegodnie potraktowany” na tym blogu, została mu tylko pokazana żółta kartka, na co się obraził, zabrał swoje lalki i szmatki i sobie poszedł.
    Pozdrawiam!

  157. @16:53 (#2)

    1. Teorii ekonomicznej Marksa już nie da się obalić. Sama upadła.
    2. W historii myśli Marks ma poczesne miejsce oraz jego teorie, nikt tej historii przecież nie przeczy.
    3. Do roku 1989, na UW (i w innych szkołach wyższych PRL) wykładano teorię Marksa, która skupiała się na krytyce kapitalizmu, co nie jest dowodem na jej użyteczność w ekonomii, przeciwnie. Potem oczywiście zaprzestano ją wykładać.
    4. „Wartość dodatkowa” (ang. surplus value) jest pojęciem bezużytecznym, gdyż propagandy marksizmu, poza nielicznymi blogami, już się nie uprawia. Marks włączył ją do teorii wartości opartej na pracy, dodając od siebie kilka konstrukcji abstrakcyjnych. Natomiast pojęciem używanym jest “wartość dodana”. Nie należy mylić tych dwóch. Wartość dodana występuje w podatku VAT (ang. value added tax).
    5. Wśród absolwentów szkół PRL panuje niezdrowe przekonanie, że to czego ich nauczono nie podlega deprecjacji, jakby ich wiedza nie starzala się wraz z nimi, i że nie muszą ustawicznie kształcić się. A w przypadku zasadniczych zmian ustrojowych stara wiedza ekonomiczna, szczególnie w części teoretycznej nadaje się na śmietnik.

  158. Joe pisze:

    2009-12-09 o godz. 18:20

    „Dziś jako jedyna stanęła oficjalnie okoniem wobec kryminalno-złodziejskiego procederu masowych szczepień.”

    Joe myli dume narodowa z glupota miedzynarodowa.

    Slawomirski

  159. absolwent pisze:

    2009-12-09 o godz. 16:53

    „Profesor Dudka wpadł na pomysł jak przekonac wszystkich że Jaruzelski był zdrajca narodu”

    Dla mnie jest on zdrajca narodu.

    Slawomirski

  160. Cholera, gdyby naród wiedział, to co wie dziś od Dudka, że od strony ruskich nic nam nie grozi Szczepkowska ogłosiłaby upadek komunizmu w grudniu 80r. Biuro Geriatryczne KC KPZR : Leonid B., Susłow, Czernienko, Angropow (gołąbek pokoju z Budapesztu 56), gen. Ustinow, gen. Kulikow wszystko to mówiło – mamy dla was kwiaty. Krynica mądrości i źródło prawdy najczystszej spisanej ku pamięci potomnych w tietradi gen. adiutanta.
    Niezłe jaja.

  161. telegraphic observer pisze:
    2009-12-09 o godz. 16:04
    „Może w Polsce nie było komunizmu i komunistów – nie będę się spierał, ale teraz jest postkomunizm jak ta lala. Koronnym oczywiście dowodem jest silna wiara, że marksowska abstrakcja pt. “wartość dodatkowa” jest czymś namacalnym, realnie występującym w życiu gospodarczym, że jest pojęciem powszechnie przyjętym, wymienianym w gazetach i czasopismach fachowych, wykładanym w szkołach biznesu i ekonomii (poza kursami historii myśli ekonomicznej).

    1) Mój komentarz do „wartości dodatkowej”.

    Część dyskutantów wyznaje dogmat wartości dodatkowej Marksa mimo, ze wypadł on już dawno z rozważań ekonomicznych jako nieprzydatny, wydumany, mętny, filozoficznie może i poprawny, ale nie dający się w żaden sposób aplikować do myślenia ekonomicznego, ani tym bardziej do rachunku ekonomicznego. Marks był niezłym spryciarzem, a teoria wartości dodatkowej, to był naukowy w jego mnienaniu instrument do ukazania niemoralności właścicieli środków produkcji (kapitaliści przywłaszczają tę wartość, a jak nazywamy przywłaszczającego?) i nieuchronnego upadku formacji – kapitalizm z biegiem czasu nie będzie miał z czego się finansować, bo stopa zysku czerpanego w postaci wartości dodatkowej będzie się kurczyć. Wydaje mi się, że potrzeba znalezienia teoretycznego uzasadnienia okrucieństwa i braku perspektyw kapitalistycznego sposobu gospodarowania była najważniejszym bodźcem w tworzeniu fałszywych układanek w obszarze teorii wartości.

    Mniemam, że część humanistów myli wartość dodatkową z wartością dodaną.

    2) Komentarz do stanu wojennego.

    W ocenie stanu wojennego często podnosi się zasługi jego egzekutorów, a nie dostrzega się najważniejszego, a mianowicie postawy społeczeństwa. To dzięki rozwadze ludzi wszelkich stanów, dzięki realistycznej ocenie sił oraz pozytywnego myślenia o państwie jako o wartości najwyższej, nie doszło do ruchawek, narodowej katastrofy, powstania, buntu, partyzantki, itd.

    Twórcy stanu wojennego twierdzą, ze sytuacja była o krok od zbrojnej rozprawy, np. twierdzili, że stosowano terror psychiczny wobec działaczy partyjnyh (to mnie najbardziej rozśmieszyło i wjadowiło w inauguracyjnym przemówieniu gościa w ciemnych okularach 13 grudnia 1981 – poważny generał był w stanie wysunąc w obecności całego narodu przed telewizorami taki cieniutki argument za wprowadzeniem zbrojnego sposobu sprawowania władzy, terror czołgów versus terror psychiczny), wydawano broń wytypowanym obrońcom ustroju, wodzowie głosili, że socjalizmu będą bronić, jak niepodległości (paskudny melanż znaczeń), nawet znajdowano broń u opozycji, a z drugiej strony, jak się okazało, społeczeństwo przyjęło stan wojenny ze „zrozumieniem” argumentów siły i postawiło na długotrwały opór.
    Tak, wodzowie – bez społeczeństwa i jego zbiorowej mądrości nie moglibyście dzisiaj głosić poprawnych moralnie argumentów na swoją cześć!

    Pamiętam czas przed 13 grudnia. Bardzo dużo w środowiskach opozycyjnych mówiło się o możliwym wkroczeniu sąsiadów i o prawdopodobieństwie nagłych, zaskakujących represji. Nie zauwazyłem jednego – powszechnej chęci siłowego oporu.
    Przez ponad rok od porozumień sierpniowych wszystkie konflikty, konfrontacje zostały gaszone negocjacyjnie. I choć w Solidarności była ekstrema i mnóstwo ludzi „głupich” politycznie w sensie braku doświadczenia, to o siłowym rozwiązaniu nie myślano poważnie. Regułą było stawianie biernego oporu, co było strasznie uciążliwe dla władzy i społeczeństwa. Nie było ducha, ani koncepcji jakiejś walki zbrojnej, powstania, zamachowego przejęcia władzy.
    Przypomnijmy sobie, w jaki sposób społeczeństwo wyrażało potem opór wobec stanu wojennego – noszeniem oporników na piersi oraz przychylaniem ucha dla rymowanki „ a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Pamiętamy, z jakim chorobliwym, groteskowym zapamietaniem tępiono noszenie tychże oporników. Miedzy innymi takimi to posunięciami władze stanu wojennego zapracowały na dzisiejszy wizerunek.
    Nawiasem mówiąc, nic tak nie psuje w naszym kraju wizerunku osoby publicznej, jak głupota, niezależnie z której strony przychodzi i czym jest motywowana, przykład z dzisiaj – Kazimierz i Isabel.
    Byli oczywiście ludzie, jak w każdej populacji, którzy gotowi byli stosować gwałt w odpowiedzi na gwałt, ale to był ułamek promila. Wyliczanka przypadków, choć by była bardzo długa, nie stanowiłaby w żaden sposób o postawie społeczeństwa jako całości.

    Pzdr, TJ

  162. Przepraszam bardzo ale Szanowni Blogowicze oderwali się w zapędach polemicznych od kontekstu tj rzeczywistości 1980 – 81 roku. Czytam o zrywie niepodległościowym narodu brutalnie stłumionym przez aparat przemocy a to nie był żaden zryw niepodległościowy, którego celem miało być jakieś nowe, suwerenne państwo. Celem nie było państwo tylko anarchistyczna utopia w której miało być wszystkiego w bród, oczywiście tanio i sprawiedliwie. Gdyby strajkującym wówczas robotnikom opowiedzieć o planie Balcerowicza to chyba by prelegenta zabili śmiechem. Istotą opozycyjnej wobec władz organizacji społecznej był związek zawodowy zorganizowany na wzór anarchosyndykalistyczny. Piszę to z pełnym przekonaniem bo jako chłopak byłem pod wpływem romantycznej myśli anarchistycznej jako, że już wtedy nie cierpiałem instytucji państwa. Nawet na strajkach sale dekorowaliśmy czarnymi anarchistycznymi flagami i odwiedzały nas grupy zachodnioeuropejskich anarchistów by obserwować proces rewolucyjny. Przypominam sobie np grupę anarchistów szwajcarskich, którzy przywieźli doskonały tytoń na skręty. Struktura organizacyjna „Solidarności” – branżowo terytorialna – była klasyczną strukturą Fernanda Pelloutiera anarchosyndykalisty francuskiego przygotowującego model syndykatu zdolnego obalić państwo drogą strajku generalnego. Co ciekawe w tych skrajnie lewicowych działaniach uczestniczył prawicowy kościół. Tym samym kosciół w owym okresie upodobnił się do zaangażowanego w ruch lewicowy kościoła południowoamerykańskiego. Gdy państwo rozbiło z łatwością struktury stało się dla mnie jasne, że zakładanej utopii nie się politycznie osiągnąć. I po refleksji, którą w orędziach zalecał Jaruzelski zainteresowałem się liberalnym modelem życia. Tak, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
    Pozdrawiam serdecznie

  163. @Sławomirski

    Nadeszły kolejne dni grudniowego bałwochwalstwa i namaszczania fałszywych zbawców.

    Podnieś rączkę na swe dzieci
    Uratuj Ojczyznę miłą…

    Szopka jaruzalemska odgrywa się po raz kolejny. Z tej okazji trwa promocja siana w hipermarketach. Do wykręcania się. Nie wchodzę, bo kolejka wije się aż do Moskwy. Poza tym supermarkety nie przyciągają mnie z innych powodów.

  164. Salonowcy dla urozmaicenia ozdrowieńczych gier i zabaw ludu polskiego proponują tym razem grę w Kriegle. W ramach sojuszu Hawełki z Havlem.

  165. W Polsce jest praca. Dokładnie obóz pracy – http://wiadomosci.onet.pl/1588771,2677,1,kioskart.html

  166. By zostac bohaterem nalezalo dokladnie wykonywac polecenia szefow z Moskwy.
    Czy prosil czy nie prosil tpo malo wazne – wazne, ze wykonywal rozkazy.
    Sowieci nie chcieli interweniowac lub woleli tego nie robic wiec wydali polecenie Jaruzelskiemu. Byl instruowany codziennie na goracej linni ze swoim prowadzacym.
    Wczesniej Kania sie opieral wiec wydali polecenie by zmienic przywodctwo partii na kogos, o ktorym wiedzieli, ze wykona zadanie tak jak sobie Moskwa zyczy.
    Wiec marszalek Kulikow, z ktorym jak sam mowi nasz jeneral robili sobie misie… (misia Jaruzelski z oczywistych powodow z niki z Polaczkow nie robil)wydal instrukcje, sowieci wydrukowali obwieszczenia i instrukcje pare miesiecy wczesniej w sojuzie – i poszlo.
    Zrobilismy cie naszym namiestnikiem zebys SAM ratowal komune…i zrobil to, na pare lat jeneral zatrzymal agonie PRL-u.
    Sam przyznaje, ze dopiero wtedy „bratnie” kraje odtworzyly dostawy by sztucznie kreowane niedobory odpuscily i chociaz troche sie w zpacyfikowanej Polsce poprawilo…
    Komuna dogorywala jako wynaturzony system i tak i tak.
    Jaruzelski nie byl polskim Dubcekiem ani nawet Krieglem – dopiero jak dla nowej ekipy w Moskwie stalo sie to oczywiste, ze dalej sie tak nie da Jaruzelski dostal nowe dyrektywy o nowej linii, ktora nalezy wykonywac.
    Powoli przy pomocy sluzb specjalnych i ukladow z rozowa opozycja odpuszczac.
    Kazali to odpuszczal.
    Nie kazali zabijac to nie zabijal.
    I nagle…sie okazalo, ze nawet w srednio wolnych wyborach nikt w Polsce Jaruzelskiego nie popieral – krol byl nagi.
    Tylko Moskwa trzymala swojego namiestnika u wladzy.
    Miekkie ladowanie czerwonych elit i sztandar wyprowadzono.
    Miller okazal sie bardziej liberalny niz liberalowie bo juz reprezentowal nowa warstwe wlascicieli bylych „komunistow”.
    I tak general „przyniosl”Polsce wolnosc – nie chcial ale musial.

    Lewica robi najwiekszy blad popierajac PRL i lokujac swoje duchowe korzenie w ekipie bylych namiestnikow Moskwy.
    Przyczyniaja sie do tego rowniez felietonistki z glowa i nogami w PRL-u.
    Gwarantuje to nieszczescie dla Polski lata bez autentycznej reprezentacji lewicowej zostawiajac miejsce dla populistycznych oszolomow.
    I oto chyba chodzi bo inaczej trudno rozumiec te samobojcze tendencje.

  167. do
    Kartka z podróży pisze:

    2009-12-09 o godz. 23:59
    Analogicznie; nie ma tego dobrego, co by na zle nie wyszlo. Tym razem nie wyszlo, bo „usmiechasz sie z robotnikow”. 1980 bylo ruchem roboczniczym+. Zamiast znaku dodatniego mozesz wstawic kogokolwiek; np. tzw. intelektualistow etc.. lub przedstawicieli innych zwiazkow zawodowych na zachodzie i w srodku Europy. Uogolniac swoje doswiadczenia jest wprawdzie zacna czynnoscia, lecz lektura np. Stalinskiego o wiele bardziej zacna.
    WINIEN
    WINIEN

  168. Daniel Passent pisze:

    2009-12-09 o godz. 22:23
    Wodnik53:
    Przyjmuję do “zatwierdzającej wiadomości”, że Pan i kilka innych osób jesteście za demokracją i przeciwko ograniczaniu ilości komentarzy. Zoda. Natomiast Lizak nie został “niegodnie potraktowany” na tym blogu, została mu tylko pokazana żółta kartka, na co się obraził, zabrał swoje lalki i szmatki i sobie poszedł.
    Pozdrawiam!

    Teraz obrazi sie Wodnik53

    WINIEN

  169. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    IQ jjagr 2009-12-09 o godz. 23:26 pisze:

    Szanowny Blogowiczu, to nie nazywa sie jaja, tylko fakty.

    Wielka szkoda, ze nikt sie nie pokwapi i przeprowadzi rozmowe z Valentinem Falinem, ktory zna szczegoly bo znac musial mial taka pozycje a nie inna. To ze do dzisiaj nikt tego nie zrobil, bo maja swoje „kuncepcje” to to mozna. a nawet nalezy nazwac : „to sa naprawde istne jaja”, ktore czuc z daleka i to nawet pod wiatr nie mowiac – bo jak – co czuc z wiatrem.
    Jjagr kiepski z Ciebie „mysliwy” ten „sznyt” przeciecia historycznego jest mi znany, rozumiem dlaczego myslisz, ze to sa juz jaja.

    Prosze tylko bez zbednych „wytrychowych” skojarzen, mowimy o faktach.

  170. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @jjagr,

    Nie wiem czy to Bolgowiczowo pomoze zrozumiec jak to w rzeczywistosc naprawde dziala …
    http://www.youtube.com/watch?v=4x9NlpNVFdw

  171. znowu nie przeszlo wiec jeszcze raz

    paolo

    Ależ nie gniewam się. Sprobowalam odpisac wczoraj wieczorem ale nie udalo sie. Pozdrawiam i dziekuje za mile slowa.

  172. Mój nocny link pożarło licho, czy co? Spróbuję ponownie.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Spoleczenstwo-musi-placic-za-sukcesy-Tuska,wid,11758255,wiadomosc_video.html . Pięć tysięcy eksmisji z meszkań rocznie w Warszawie, koszmar. Biskupi, jak i całe KK, jak też ich totufaccy, nie wykazują tą sprawą zainteresowania. Ma być niewidzialna?

  173. @Wodnik53, -> 2009-12-09 o godz. 22:23

    W tym przypadku tak bylo jak pisze Passent i tutaj nalezy trzymac z Passentem sztame

    Lizak zareagowal jak zareagowal, szkoda ze odszedl – fakt.
    Swoja bytnoscia na blogowisku wzbogacal go innym kontem patrzenia na te same sprawy.

    Nie wiem dokladnie o co sie poroznili, jak nie wiadomo o co sie popstrykali…(?) Domyslam sie ze poszlo o spoleczna kase, na ktora Passent – jak wiadomo „lewicowiec” z krwi i kosci od dziada-pradziada a nawet dalej – jest bardzo „wrazlywy”.

  174. Panie Kropkozjad

    Pan Daniel pisze:

    „W zakończeniu Pani Joanna wypuszcza żądło od adresem Seweryna. Pisze o nim litościwie per „utalentowany kolega”, który nie obgadał swojej decyzji z nią i z Lindą. Na domiar złego, jego decyzja „fartownie zbiega się z informacją, że Andrzej Seweryn zostaje dyrektorem Teatru Polskiego”. Zaś jego „bohaterska twarz ‘odmawiającego nagrody’ zdobi wszystkie pisma” i dla młodych jest on super, a pozostała dwójka laureatów to „mięczaki”.

    Moze według Pana Gospodarz nie jest złośliwy w tym felietonie ale dla mnie wpis ma oczywiste znamiona złośliwości
    (wybiorcza nadinterpretacja)…
    i jak już tak pogadaliśmy sobie o imponderabiliach to chciał bym dodać, ze pisząc , iż Andrzej Seweryn nie uzgadniając swojej decyzji z KOLEGAMI postąpił z lekka po kabotyńsko wystawiając ich na strzał – co nie znaczy, kontynuując proponowana przez Pana metodę, ze Seweryn jest odrobinę kabotynem – absolutnie tego NIE TWIERDZE.
    Faktycznie postawił kumpli w idiotycznej sytuacji i stal się jedynym sprawiedliwym w sumie małym kosztem.

    Co do racji Moskwy Panie Kropkozjad nie wiem skąd Pan wie, ze koszty interwencji w Polsce byłyby dla sowietów do przełknięcia.

    Tu akurat mogliśmy na żywo zobaczyć wielu ruskich notabli i generałów oraz istnieją dokumenty ich rad najwyższych, ze przekonani byli o bardzo wysokich potencjalnych kosztach dla znajdującego się w rozkładzie imperium.
    Nie zapominajmy, ze tam już wszystko się powoli waliło, by rozsypać się ku zaskoczeniu świata jedynie parę lat później pokazując jak zgniłe były fundamenty sowieckie.
    Towarzysze lepiej niż inni wiedzieli jak kruche są podstawy ich władzy.
    Myslieli również (u nas i u sowietów) zwyczajnie o swoich tyłkach – bynajmniej nie o idei komunizmu i równości, która wyparowała w SEKUNDĘ – chodziło o kasę i władzę.
    Ja z kolei mogę zaryzykować stwierdzenie, ze forma dwu-władzy i odwilży była przy bardziej patriotycznej postawie generała i „polskiej” partii możliwa. Stan wojenny odwlokl jedynie wyroki historii, ktore juz wtedy zapadły.
    General powinien jako patriota realizować polska racje stanu z pozycji szefa armii polskiej i rządzącej siły.
    Realizował interesy rosyjskie.
    Skoro w znacznie trudniejszych czasach mógł to zrobić komunista Dubcek (starczyło mu odwagi) tym bardziej mógłby to zrobić generał.

    I jeszcze raz – obrona generała i przez to polskiej wasalizacji za PRL-u SZKODZI LEWICY bardziej niż komukolwiek.
    Tu widzę karygodny błąd również „lewicowych” felietonistek.
    Jeżeli nawet tak nie czuja z powodu własnych życiorysów to nie powinni tego robić z oczywistych powodów politycznych.
    Historia już oceniła komunę i razem z nia PRL.

  175. Pan Danie Passent. Wyznaje Pan szczególny rodzaj demokracji, chyba amerykański gdzie wszyscy głosują, a prezydenta i tak wybiera telewizja lub wolne media. O ile dobrze śledzę wydarzenia na blogu to nie widzę nikogo kto by proponował ograniczenia ilości wpisów. Chodziło natomiast o utemperowanie grupy intrygantów, jak się okazuje Pana sympatii, których jedynym motywem jest sianie zamętu i zakłócanie normalnego przebiegu wymiany poglądów lub opinii. Wykosił Pan nie tylko Lizaka traktując go obcesowo, ale przy okazji uciekło zniesmaczonych kilku innych bardzo wartościowych dyskutantów. Pozostał Pan więc w swoim środowisku, a co najważniejsze nie ucierpiała statystyka. Mnie osobiście nie przeszkadzają plączące się tutaj osobniki, łatwo ich przekręcać ale cierpi sztuka. W Polskiej demokracji mamy IPN, CBA, Rydzyka i kościół. Na blogu też może istnieć pluralizm w Pana wydaniu, ale wydawało mi się, że wyniósł Pan jakąś szkołę z minionych lat. Przed chwilą właśnie wyrzucono mój komentarz na tematy odległe. Z pewnością według zasad demokracji.

  176. Winien, 09.23,

    Co roku w okolicach wiadomych rocznic rozpoczyna się w naszym kraju coś na kształt sabatu czarownic. Nie jest to jakiś nowatorski sposób uprawiania polityki, bo za acien regim’u te metody były już przerabiane.
    Pytanie, które się nasuwa brzmi: po co to komu?
    Skoro się zadziwiło świat mistrzostwem walki politycznej, a później, miękim przejęciem władzy i efektywną współpracą, w początkowej fazie reform, z byłym przeciwnikiem politycznym?. Przeciwnik ten, gdyby nie był tak szargany, dawno przeszedłby do historii.
    Według mnie obecne akcje polityczne przypominają, a właściwie są skopiowane z pomysłów pewnego Językoznawcy (przy zachowaniu odpowiednich proporcji),
    który swoją niezwykłą brutalnością do dzisiaj zadziwia świat.
    Po pokoleniu wybitnych wybitnych przywódców, którzy zmienili bieg historii, ich następcy, wychowani w stabilizacji materialnej, społecznej i edukacyjnej (o standardach jak na tamte czasy znośnej) nie mogą się zaadoptować w warunkach gospodarki rynkowej.
    Mamy więc do czynienia z problemem o charakterze psychologicznym.

    Przypomina mi się jak w czasie mojego biednego (ale wesołego) dzieciństwa przyjechała do Polski grupa repatriantów z ZSRR. Do mojej szkoły trafił równolatek. Przepaść cywlizacyjna jaka dawała się zauważyć między moimi klegami, a naszym rodakiem była prawdopodobnie taka jaka występowała między nami , a równolatkami mieszkającymi na zachód od Łaby. W stosunkach z dziewczynami też nasz rodak jakoś odstawał kulturowo.
    Do dzisiaj idzie za mną wiadomość zasłyszana od kolegów, że w czasie pierwszego nieporadnego zbliżenia z rówieśnicą, Wiktor zwymyślał ją i próbował pobić. Dziewczyna salwowała się ucieczką.
    Myślę, że z podobnymi zahamowaniami naszych elit politycznych mamy obecnie do czynienia.
    Przecież większość z nich (prawie wszyscy) nie tylko nie utrzymuje żadnych kontaktów ze swoimi kolegami z Unii, ale także nie potrafi przeczytać i zrozumieć informacji o tym co dzieje się u sąsiadów. Ba, niektórzy nosili nawet teczki za oświeconymi liderami, którzy wprowadzali porządki Świata Zachodniego, ale nie bardzo zdawali sobie sprawę w jakim kierunku zmierzają ich liderzy. Wielu ich następców nigdy nie bylo zagranicą i do dzisiaj się jej boi.
    Pozwól więc, że nie będę robił porównań między neoliberałami Telegraphicem i Syryjczykiem, bo musiałbym obrazić tego ostatniego.
    Ponura jesienna aura skłania do podonych refleksji. Otóż wydaje mi się, że ta część opozycji, która ma kompleksy w kontaktach z politykami zachodnimi i część KK chętnie by się wypisała z Unii, bo dalsze trwanie we Wspólnocie, wcześniej czy później, doprowadzi ich do marginalizacji.

    Czytam III tom Dzienników Rakowskiego (’67 – ’68) i z przerażeniem stwierdzam jakie jeden zwyrodnialec polityczny (MM) może wyrządzić (zainspirować) draństwa w takim kraju jak Polska.
    Czy na horyzoncie nie widać dzisiaj kogoś podobnego?

    To co dzieje się w Polsce, to oczywiśćie nie Marzeć ’68, ale zapaszek podobny.

    Mój druh, na późną jesień (Sławomirski) zachęca do optymizmu, więc pozwolę sobie wyraźić przekonanie, że ci zacietrzewieni wodzusie nie będą w stanie zbytnio podeptać standardów unijnych, bo społeczeństwo tego nie zaakceptuje, nie dlatego, że jest zbyt przychylne standardom w zakresie ochrony praw obywtelskich, lecz po prostu lubi unijne diengi których zostałoby pozbawione w przypadku nadmiernego rozpasania emocji.

  177. @Feliks
    Niestety nie znam niemieckiego.
    Jaja są według mnie niezłe bo tu i ówdzie sugeruje się, że w tamtym okresie mieliśmy szansę wybić się na niepodległość i tylko ten Jaruzelski. Fakty są takie Jaruzelski został I sekretarzem by zamknąć Solidarność i zadanie swoje wykonał, a oceniając to z perspektywy czasu, wcale sprawnie. Gdyby jego nie było to znalazł by się ktoś inny. Biuro Geriatryczne to nie mój pomysł. Widziałem wówczas w tygodniku Time zdjęcie owego zespołu starców. Te ponure maski nie napawały optymizmem. Z drugiej strony przez kilka miesięcy służyłem Ludowej Ojczyżnie nie posługując się karabinem tylko maszyną do pisania w sztabie XDPanc. Wprawdzie to nie najwyższy szczebel ale dało się zauważyć rozdźwięk między słowem mówionym a słowem pisanym. Podejżewam, że podobne historie można znaleść w tietradi gen. adiutanta.
    Prosił wg gen. adiutanta nie prosił wg Jaruzelskiego co za różnica. Mikroprocesor obali komunę dopiero kilka lat potem.

  178. ” Mnie osobiscie nie przeszkadzaja placzace sie tutaj osobniki , latwo ich przekrecac ale cierpi sztuka ”
    Szanowny Panie Danielu (kolejny raz prosze o wybaczenie, poufalosci ale zawsze mnie ona „nachodzi” kiedy jestem w dobrym humorze a tym razem nie ma to nic wspolnego z „malbekiem” ) troche zajelo mi to czasu przyznaje , ale nareszcie zrozumialem po co Panu ten blog. Pozdrawiam

  179. Kartko, zgubiłem się, co jest publikowane, co “publikowane”, a co – znów intuicja mnie wiedzie – będzie Publikowane. Ja to wszystko chłonę, sceny erotyczne chłonę do tego stopnia, że aż pokątnie. Nie myśl tylko, że biorę cię za autora pokątnej literatury erotycznej, nic podobnego. O tym jak przejść przez Hiszpanie i nie zdechnąć z wycieńczenia już przeczytałem ciurkiem i z mapą w ręku, teraz czekam na “nie zdychanie z głodu” z całą resztą zachłannie zainteresowanych czytelników.

    Ktokolwiek czytał mój “esej” w wolnym stylu we fragmencie porównujący cygaro i skręta, ta wie, że był on karykaturą – odpowiedzią na “wynurzenia” momo. NeferNefer – mam nadzieję – nie obraziła się, że padło w nim jej “zdrobnienie” i do jej osoby znalazło się odniesienie. Chodziło mi o jakąś realną postać blogową należącą do “płci odmiennej”. Tekst bez realiów jest przecież drewniany, bez wyrazu, wręcz niestrawny. Ale nie była Ona pierwszą lepszą z brzegu spełniającą te warunku. Ona była (i jest) JEYDNĄ. Nie pjawia się ukochana pani pana Spokojnego, tj. magrud, nie pisze ANCA o swoim pięknym mieście. Niestety. Zatem przepraszam NeferNefer jeśli poczuła się choć przez chwilę dotknięta wulgochropowatością mojego tekstu.

    TJ (12-09, g. 23:45) – dzięki za podsumowanie w krótkim paragrafie. Nawet przecinka w nim nie brakuje.

    Kropkozjad (12-09, g . 21:30) oczywiście przeinacza – nie było pomysłu zamknięcia “komunistów” do koncentraka. W oryginale było o internowaniu, ktoś pisał, że internowanie w s.w. było do willi … i tym podobne pomieszanie pojęć, w którym nota bene Blogowicze się lubują. Kiedyś, mam wrażenie, że nie raz, proponowałem przeniesienie (wcale nie zamknięcie) “komuchów ekonomicznych”, czyli marksowych ortodoksów do rezerwatu. Niech budują swoją rajską drugą Polskę tamże, w ramach wytyczonych geograficznie, niech przywrócą PGR i plan centralny, itd. Oczywiście plan jest nieco nierealny. Koszt zbyt duży, bowiem wokół takiego rezerwatu powstałby szeroki pas ziemi niczyjej, niedorozwiniętej, skażonej ekologicznie, wyludnione w obawie przed atakiem z rezerwatu zagrożonego przez tzw.wolny świat. Kiedyś jechałem z Bratysławy do Wiednia drogą, mówiono mi, że dawniej jeżdził tamtędy tramwaj, przez zasieki po “naszej” stronie, a przez pustkowie po stronie “imperialistów”.

    Jest problem z polską lewicą. Lewica na zachodzie odeszła od ortodoksji, która nota bene dla centrali w Moskwie nie była wystarczająca, była “rewizjonistyczna”. Odeszła od ortodoksji na rzecz “trzeciej drogi”. Red. Passent uwypukla to wydarzenie przy każdej okazji. Mimo to generalnie lewica europejska przeżywa polityczny kryzys. Wiele z punktów programu państwa dobrobytu przejęły partie centrowe i prawicowe, liberalizm ekonomiczny mimo doświadczeń kryzysu trzyma się mocno. Zaś polskiej lewicy daleko do zachodniej. Widać to w polityce, widać to na blogu. Pojawiaja się od czasu do czasu “super nova”, krąży wspomnienie o “czarnej dziurze”, która “zabrała swoje lalki i szmatki i sobie poszła”. Nie rozumiem dlaczego “propagandziści komunistycznej ortodoksji” mąją się czuć dotknięci, gdy ich się wysyła na przysłowiowy Madagaskar. Tam ich idee nie szkodziłyby nikomu.

  180. Jak źle jest z blogową lewicą, którą nawet nie odrzegnuje się od “komuszej ortodoksji”, świadaczy notka Ryby do WINIEN (12-10, g.13:57). A w niej nijak nie związany z resztą, nijak nie podparty, ani do konkretnej wypowiedzi nawiązujący stoi ten oto passus:

    Pozwól więc, że nie będę robił porównań między neoliberałami Telegraphicem i Syryjczykiem, bo musiałbym obrazić tego ostatniego.

    Łoł!
    Żółć się leje i wyraźna odraza do Telegraphica. Bowiem minister Syryjczyk jest w Polsce symbolem krańcowego neoliberalizmu, krąży kilka wyjętych z kontekstu stwierdzeń jego autorstwa, symbolem bardziej obrzydliwym niż Balcerowicz, Bielecki i Lewandowski razem wzięci.

    Intrygujące. Jest przecież Telegraphic antykościelny, wspiera Jaruzelskiego, popiera niniejszym jakże słuszne stwierdzenie, że gdyby nie robiono ze stanu wojennego stanu medialnego (fraza red. Passenta) to o Generale pies z kulawą nogą by dzisiaj nie wspomniał. Popiera dobrobyt w kraju, słownie przynajmniej, popiera sprawny system świadczeń społeczny, bez obecnego marnotrastwa i dziwolągów, sprawną ochronę zdrowia i nade wszystko edukację ze wszystkimi składowymi nowoczesności. Jest za zerwaniem z tradycyjnym pojmowaniem instytucji związku małżeńskiego, itd. Słowem, jest Telegraphic za nowoczesną lewicą.

    Ale polska, przynajmniej blogowa lewica jest zapyziała w moim mniemaniu, przywiązana domyślam się do swojego interesu ekonomicznego pojmowanego przez pryzmat XIX-wiecznego aparatu pojęciowego, co jakiś czas podpartego Kenesem – hehe – dla dania połysku. Tak więc, ręce mi opadają. A szkoda.

  181. Jeszcze krótkie wyjaśnienie w kwestii “wartości dodatkowej”. Jej wyniesienie do poziomu dyskusji blogowej zawdzięczamy Pielni 1, który się tak był zachwycił genialnością pomysłu Marksa. Jak już wyjaśniliśmy z TJ, genialność ta jest niewątpliwa, lecz ograniczona w czasie do pewnej fazy rozwoju ludzkości. Jeśli zgodzić się na genialność Marksa, co też czynimy, pardon, czynię, to idee Marksa miały wpływ ogromny na przebieg wydarzeń XX wieku, parabolicznie nieco można powiedzieć, że spowodowały Gułag, spowodowały też Guantanamo. Miałem na myśli, że ZSRR to twór ideologii marksistowskiej – może nie wszystko zamierzone, ale historia wskazuje, że bardziej humanitarnego i z ludzką twarzą wcielenie komunistycznej idei w historii jak ZSRR jak dotąd nie było, stąd i Gułag jest tworem idei Marksa, takoż było wkroczenie do Afganistanu bodaj dokładnie 30 lat temu, dalej potoczyła się pomoc USA dla mujahedinów, i co “lewicowi propagandyści” wytykają Jankesom, ci sami mujahedini przedzierzgneli się w talibów i jihadystów spod znaku Al Kaida, i podobne nośniki terroryzmu, co jak wiemy zaowocowało więźniami w Guantanamo. c.b.d.o.

  182. kadett pisze:

    2009-12-10 o godz. 00:20

    Mnie do tej pory podnieca duzy wybor serow i wedlin, ale najlepiej sie czuje w ksiegarni. Nastepnym takim miejscem jest internet ,youtube a tam zuke696. Ostrzegam przed szukaniem absolutu.

    Slawomirski

  183. TO pisze 16.46, „Gułag jest tworem idei Marksa”

    Czy masz na mysli Australie, brytyjski Gulag?

    A czyim tworem byl kolonializm?

  184. Jaruzelskiego trzeba szybko ukarac

    innaczej (bez)wartosci reprezentowane przez generala nie beda potepione.
    A to ma zanaczenie wychowawcze dla przyszlych pokolen.
    Moim zdaniem trzeba ukarac starca zanim umrze.

    Slawomirski

  185. Polecam Blogowiczom starą lekturę, do czego jest , czy nie jest zdolny człowiek:
    http://www.sciaga.pl/tekst/66344-67-wplyw_roli_spoleczenstwa_na_funkcjonowanie_jednostki
    Znamy się na tyle, na ile się sprawdziliśmy………………
    Kto jest katem, kto ofiarą, jest często kwestią przypadku…………

    Powtórzę oczywiście tezę sprzed roku.
    Czy zaryzykowalibyście sprawdzenie tezy że bratnie armie nie wejdą, stawiając na nią własne życie?
    Rosyjska ruletka? szansa 1 do 6?
    Kilkukrotnie pytałem, czy ktoś ma dostęp do zdjęć satelitarnych z tamtego czasu. Dla mnie byłby to dowód rozstrzygający.
    Kropkozjad potwierdził, że były publikowane w prasie zachodniej……….
    Koncentracja wojsk była faktem, kto twierdzi, że to był blef?

    Nasuwa się jeszcze jedno pytanie.
    Władza w 1980 leżała, powiedzmy, na ulicy……….
    Komu można by ją przekazać odpowiedzialnie?

    Gdyby było możliwe zsumowanie majątków „postkomuchów” i „postsolidaruchów”………..
    Po której stronie suma byłaby większa. Kto bardziej się uwłaszczył?

    Może, warto by jeszcze przypomnieć sprawę Dąbrowszczaków?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4008018.html
    Jak to? Hiszpanie są bardziej KATOLICCY niż my?
    A może, bardziej ludzcy?
    Sławomirski:
    To przykład zamazywania historii w drugą stronę…………..
    Czy IPN zamieni się w Orwellowskie „Ministerstwo Prawdy”???????????/

  186. Padła „Trybuna”. Kto następny do golenia? „Przegląd”, „Polityka”? Sądząc z listy laureatów konkursu Grand Press na najlepszego dziennikarza 2009, nie można tego wykluczać:

    Miejsce pierwsze: Tomasz Lis z TVP 2
    Miejsce drugie: Ewa Ewart, autorka reportaży prezentowanych w TVN24
    Miejsce trzecie: Piotr Zaremba z „Polski The Times”
    Miejsce czwarte: Anita Werner TVN24, Wojciech Jagielski z „GW”
    Miejsce piąte: nie przyznano

    Najbardziej złowieszcze dla „Polityki” jest to, że miejsca piątego nie przyznano. Mimo wakatu nikt z jej dziennikarzy nie zdołał się tam załapać. Nawet na piąte koło u wozu. Czyżby nie tylko blog „en passant”, lecz całe czasopismo schodziło na psy?

    Moje kondolencje, mam nadzieję, że przedwczesne, hahahahahahahaha

  187. telegraphic obserwer:
    Czy nieprawdą jest, że bez straszaka komunizmu, nie byłoby zachodniego standardu życia, praw pracowniczych, opieki socjalnej, norm pracy, itd?
    Generalnie, państwa opiekuńczego………….
    Zakładam, że gdyby nasi „zgnili kapitaliści” nie musieli, to by nie dali………
    To też tkwi w naturze ludzkiej…………..
    Maksymalizacja zysku………….
    Jak pracują za 1200, to po co dawać 2000?
    O szlachetności człowieka, czytaj Efekt Lucyfera- Zimbardo………..

  188. Penie telegraphic observer. W ostatnich komentarzach pisze Pan wierutne i aroganckie bzdury. Chciałem polemizować ale niestety Dyrekcja blogu wykosiła mój komentarz w sposób demokratyczny. Jestem zbyt leniwy by kusić się na powtarzanie.

  189. @ tzw. „winien” z dn. 10.12.2009 h:10.23.
    Na złość „winienem-u” (specjalnie piszę z „małej litery” – sic !) się nie „obrażę”. Równowaga bowiem to podstawa demokracji i pluralizmu. A ona na tym Blogu jest jak na razie wyraźnie zachwiana.
    Bez pozdrowień „winienem-u”.
    WODNIK53

    @ „Autor Blogu” z dn. 9.12.2009 h; 22.23.
    Panie Danielu !
    Odnośnie „Lizaka” to „subiektywne odczucie obiektywnej rzeczywistości”. Ja osobiście chciałbym sądzić – tak mi się wydaje po ilości i tzw „jakości” merytorycznej wpisów” ukazujących się na niniejszym, inteligenckim „POLITYCZNYM” (a to od ponad 50 lat jest synonim kultury przez wysokie K”, klasy i „realizmu” – realia, realia jak mawiał niezapomniany MFR !) – że delikatne moderowanie Blogu ma obejmować nie tylko jedną stronę dyskursu. Mój ostatni wpis – odzew do pp.Falicza i Sławomirskiego – zawierał jedynie stwierdzenie „niepoprawne politycznie” – będące polemiką z ich postami – że ich coś „musi uwierać w 4-ry litery” i został z tego tytułu (bo nic tam poza tym nie było passe) wykasowany.
    Pozdrawiam Panie Danielu.
    WODNIK53

  190. Wyborcza zgodnie z obowiazujaca linia redakcyjna przygotowala dla naszego Gospodarza kolejny paradoks do podchwycenia. (zaczynam miec wrazenie, ze istnieje swojego rodzaju „miedzynarodowka”ponadredakcyjna, ktora uzgadnia tematy, ktorymi nalezy karmic gawiedz tzw. natarciem zmasowanym w trojkacie Polityka, Wyborcza, Superstacja).

    Tym paradoksem bedzie „Paradoks Petrasa”.

    Otoz Armin Petras niemiecki rezyser i dramaturg, ktory onegdaj mieszkal w NRD cierpi na ostalgie…
    Poniewaz odczuwa pustke, brak celu i utopii, ktora pozwalalaby mu sie budzic codzien z wiara w szanse ulepszania swiata.
    Ckni mu sie za NRD bo kapitalistyczne Niemcy to tylko (?…prowadzi teatr gdzie moze wystawiac co chce) szmal.

    NRD gdzie w Stasi pracowało 97 000 etatowych pracowników a cała ludność liczyła siedemnaście milionów osób. Stasi miała jeszcze ponad 173 000 informatorów. Oceniano, że w hitlerowskiej III Rzeszy jeden agent Gestapo przypadał na 2000 obywateli, a w stalinowskiej Rosji jeden agent NKWD przypadał na 5830 obywateli. Natomiast w Niemieckiej Republice „Demokratycznej” jeden oficer Stasi lub etatowy tajniak przypadał na 63 obywateli, a jeśli uwzględni się okazjonalnych kapusiów, to według niektórych obliczeń stosunek ten wynosił 1: 6,5 obywatela.
    Pan Petras czuje jednak nadmiar wolnosci mimo, ze musial z niej korzystac wywalony z NRD za dzialanosc wywrotowa.
    Ckni mu sie za wielka idea tworzenia „raju”na ziemi za brakiem paszportu, za dziadkiem Hoeneckerem i za….mlodoscia (zgaduje).

    Gdy obalali mur ze zlosci nie wyszedl z domu.

    Kolejna tragiczna ofiara komunizmu. Rezyser robiacy wstretny kapitalistyczny szmal dzieki sztukom o dobrodziejstwach NRD.
    Robi ten szmal ale jak przyznaje z obrzydzeniem bo wolalby nie…

  191. telegraphic observer pisze:
    2009-12-10 o godz. 16:46

    TO, towarzyszu komuszku, zostawcie juz Marksa i ‚wartosc dodatkowa’ w spokoju. Chlop zyl w 19 wieku, przyznaje co napisal mialo wtyedy sens ale dzisiej to juz historia. Swiat sie zmienil, proletariat na calym swiecie zdobyl prawa i przywileje. Nie tylko w bloku wschodnim ani blok wschodni byl pierwszy w rozpoznaniu potrzeb proletariatu. W 1920 w USA wprowadzono 8 godzinny dzien pracy, wczesniej niz w ZSRR. US byly rowniez pierwsze z systemem socjalnym (1933). Obnizylo to rewolucyjne nastroje. Z wlasnego doswiadczenia wiem ze system opiekunczy Europy zachodniej byl bardziej opiekunczy niz w PRL (1980). Zachod byl proletariackim rajem i wlasnie o to Marks walczyl. ZSRR powstal nie dlatego ze Marks istnial. To byl przewrot finasowany przez Brytanie i US. Chodzilo o rope i odmowe cara Nikolaja na ekploatacje ropy przez Standard Oil Inc.

    Pojecie lewicowosci i prawicowosci jest obecne idiotyzmem. Komuszku, mamy juz wiek 21! System opiekunczy nie kojarzy sie z lewicowoscia. Jest wszedzie, rozpoznaj to. System wytworczy nie jest ani prawicowym ani lewicowym. Wszedzie istnieja ekonomie mieszane. Rowniez to rozpoznaj. I jeszce jedno zablakana owieczko, nie ma roznicy w wydajnosci pracy miedzy prywatnymi i panstwowymi biznesami. Np, Airbus jest wlasnoscia czterech Europejskich rzadow, instytucja panstwowa. Czy jest lepszy czy gorszy niz Boeing ? Komuszek zapomina ze az 80% prywatnych biznesow bankrutuje w ciagu pierwszych pieciu lat swego istnienia. Moglo by sie wydawac ze to sprawa indywidualnych ludzi ale bogactwo indywidualnych ludzi jest bogactwem kraju. Prywatni wlasciciele wiec ponosza szkody tak jak rzady ktore zarzadzaja firmami przynoszacymi straty.

    Obecnie, wszedzie na swiecie istnieje cos w rodzaju socjal-demokracji z miesznym systemem ekonomicznym, ani lewicowe ani prawicowe. Czas to rozpoznac.

  192. Lizak zareagowal jak zareagowal, szkoda ze odszedl – fakt.
    Swoja bytnoscia na blogowisku wzbogacal go innym kontem patrzenia na te same sprawy.

    Oto powyzej przyklad przesady w tesknocie za Lizakowymi ludzmi. Nie sadze, aby Lizak mial cokolwiek wspolnego z kontem, jesli wogole mial z czymkolwiek wpsolnego, to z katem samowidzenia swiata.
    WINIEN

  193. do Ryba pisze:

    2009-12-10 o godz. 13:57

    Lizakowi ludzie dawno przeszli do historii. Spor toczy sie jednak o pamiec spoleczna, a nie o ich znaczenie wczoraj i jego brak dzisiaj. Jak wielokrotnie pisalem, dziwi mnie postawa wielu blogujacych widzaca w tworcy zblizajacej sie rocznicy ofiare lub bohatera. Nie byl ani jednym, ani drugim.
    WINIEN

  194. Gdybanie podczas antraktu spektaklu kolejnej farsy o kolejnym mistrzu, czyli powracanie do naszych baranow à rebours.

    Umowa Lizbonska, a polityczna przyszlosc UE?

    Podpisujac Umowe Lizbonska wyrazilismy zgode na budowanie podstaw dalszej wspolpracy w Unii Europejskiej. Bez watpienia chodzi tu o kwestie zasadnicza umozliwiajaca stworzenie nowego politycznego porzadku, w ktorym wszyscy Europejczycy chcieliby zyc. Postepujaca globalizacja stanowi jednak znaczny dylemat w owym procesie; jest ona bowiem dla wielu przeszkoda w budowaniu nowych struktur. Przeszkoda realna i wirtualna, czyt. polityczna. Panstwa narodowe traca w wielu dziedzinach wylacznosc na kreowanie polityki gospodarczej i podatkowej, gdy jednoczesnie supranarodowe instytucje zyskuja ciagle na znaczeniu. Powoduje to poniekad pozorne rozmywanie sie odpowiedzialnosci za ww obszary polityczne oraz leki widoczne u politykow podazajacych pozornie za „glosem ludu“. Oczywiscie oportunistom jest o wiele latwiej wykorzystywac owe leki w „dzialalnosci“ politycznej, niz wykonywac zmudna prace wyjasniajaca ich kolejne opcje polityczne lub ich brak. Duzej wagi nabiera natomiast polityka zagraniczna oraz zaangazowanie i znaczenie danego kraju w przestrzenii miedzynarodowej. Fokusowanie calej politycznej energii wylacznie na te polityke powoduje, ze demokratyczna organizacja panstwa oraz podmiotowe traktowanie obywatelek i obywateli jako ludowego suwerena ulegaja erozji. Dlatego tez wazne jest sprawdzenie zapisow lizbonskich w aspekcie ich wplywu na te demokratyczna zasade i ich zgodnosci z konstytucja. Jesli nie ma bowiem narodu europejskiego, to wazna jest kwestia, jak wladza panstwowa moze byc organizowana na plaszczyznie europejskiej przy zaangazowaniu poszczegolnych narodow. W dalszym ciagu stanowimy bowiem unie europejskich panstw i nacji. Jednoczesnie widoczne jest, ze „zjednoczenie“ politycznej suwerennosci w unii rozszerza mozliwosci dzialania panstw czlonkowskich jako calosci. Pisze celowo zjednoczenie, bo czesto jest ono utozsamiane z utrata suwerennosci panstwowej. Tyczy to dzisiaj przede wszystkim sfery polityki miedzynarodowej. Pozostaje jednak otwarte pytanie dotyczace elementow demokracji partycypacyjnej, przy zwiekszeniu roli Parlamentu Europejskiego, co zaklada Umowa Lizbonska oraz zapewnienia zarazem nowego, wiodacego demokratycznego porzadku supranarodowego. Owa sprzecznosc jest li tylko pozorna. Mysle, ze te konstrukcje uda sie politykom europejskim utrzymac, zachowujac istniejace instrumenty chroniace poszczegolne panstwa czlonkowskie w sferze gospodarczej i podatkowej. Europa ma szanse i dwie drogi, tak mi sie przynajmniej wydaje, zmniejszajace odstep do rosnacych nowych azjatyckich poteg. Jednoczac sie politycznie osiagnie wieksze wplywy w polityce zagranicznej przy zachowaniu suwerennosci gospodarczej poszczegolnych panstw lub jednoczac sie gospodarczo zachowa suwerennosc polityczna posczegolnych panstw czlonkow. Obrazem idealnym byloby jednoczesne osiagniecie jednego i drugiego, co w dniu dzisiejszym jest politycznie niemozliwe (pojutrze prawdopodobnie rowniez nie). Z drugiej strony jest to li tylko pozornie sprzeczne, bo zakladajac, ze polityka rozumiana jako proces tworzenia nowych struktur i szukania sposobu rozwiazania struktur przestarzalych jest zdolna i gotowa do podjecia takich prob, wykorzysta ona oba wymienione dukty, aby zapewnic ww suwerennosc na obu obszarach. Wtedy jednakze bedziemy mowili o suwerennosci europejskiej i Panstwach Zjednoczonej Europy. Zdaje sobie sprawe, ze owe glosy sa ledwie slyszalne na brukselskiej scenie, zdaje sobie rowniez sprawe, ze konieczny proces zjednoczenia pozostanie dla niektorych nadal niezauwazalny. Mam nadzieje, ze takie proby nie beda postrzegane w blogosferze jako kolejna farsa, ktora jak wiemy odegrana zostala w sadzie (chodzilo o barany). Jestem jednoczesnie przekonany, ze nikomu z powaznych politykow nie zalezy na tym, aby nas traktowac jak owieczki, bo to sie po prostu w codziennej polityce nie sprawdza.
    WINIEN

  195. jjagr pisze:

    2009-12-10 o godz. 14:01
    „Fakty są takie Jaruzelski został I sekretarzem by zamknąć Solidarność i zadanie swoje wykonał, a oceniając to z perspektywy czasu, wcale sprawnie. Gdyby jego nie było to znalazł by się ktoś inny.”

    No wlasnie i nie daj Boze ktos inny moglby zostac zbawca…
    Ale nie bylo tego kogos innego.
    Zrobil to na tyle sprawnie jak piszesz, ze zaluzyl na medal imienia Lenina.
    Sowieci byli zachwyceni dlatego przeciez wybrali jenerala.

  196. I jeszcze Post scriptum, w oczekiwaniu na akceptację wpisu.
    Do skanalizowania reakcji 100 osób wystarczy podobno 5 osób…………
    Reakcji- dodam- zgodnych z oczekiwaniami, PROGRAMOWALNYCH………
    Ile osób w „Solidarności” tamtych lat, gotowych było „posiać wiatr” i zebrać „burzę”???????
    Badania nad psychologią tłumu trwają, być może, są gdzieniegdzie wykorzystywane. Podatność na manipulację jest stała w populacji. Czyżbyśmy mieli- tym razem- szczęście? Eugenika zadziałała pozytywnie?
    Nie rozumiem chęci powtórki:
    „z dymem pożarów
    z kurzem krwi bratniej”………..
    Przypadkowo, mogliśmy walczyć o ” wolną Polskę” tak, że kamień na kamieniu by nie pozostał. Czy byłoby warto, zamiast ewoluować??
    No i gnębi mnie pytanie jaka byłaby dzisiaj odpowiedź:
    „kogo uwolnić, Jezusa, czy Barabasza”…………..
    Kogo uwolniłby, sterowany przez media i ie tylko, tłum?
    Ukrzyżowanie na wizji…………….jak podniosłoby oglądalność i przychody z reklamy!!!!!!!! Piłat miałby problem z wyborem, czy umyłby ręce? I jak zareagowaliby reklamodawcy?

    Tusk wybiera wąską, racjonalną moim zdaniem ścieżkę, pomiędzy możliwościami a chęciami. Czy ma jakieś chęci i akceptowalną wizję, czas pokaże…………

  197. W ramach poszukiwań linków, ciekawe:
    http://www.binek.pl/A_26.htm
    Czemu nie czyta się Bratkowskiego? Mądry facet……….
    Unger też:
    http://unger.blox.pl/html
    wielce mówiący cytat:

    Z Rakowskim nigdy nie byłem w przyjaźni, poruszaliśmy się po innych orbitach. Ale on mnie czytał w „Kulturze” Giedroycia, a ja pamiętałem o jego postawie w czarnosecinnym roku 1968. Kiedy więc nasze role się zmieniły i dziennikarz zachodni poprosił premiera Rakowskiego o wywiad dla „Le Soir”, nie było chwili wahania.

    Otóż dziś ten wywiad to kartka w archiwum, ale wtedy to była Historia. Pierwszy raz komunistyczny premier, pod okiem Moskwy i w zasięgu wojska sowieckiego stacjonującego na jego terytorium, zakładnik ciągle oddychającego betonu partyjnego, mówi otwarcie o „kompromisie historycznym”.

    – Czy pan wie, jakie są granice tolerancji sowieckiej? – pytam. – Nie – odpowiada Rakowski – Wchodzimy, opozycja także zresztą, w okres transformacji. Jest to krok w nieznane bez siatki ubezpieczającej. Wszystko, co u nas się dzieje, nie ma precedensu. Dajcie nam spróbować.
    …………

    Zainteresowani doczytają…………..

  198. jasny gwint pisze:

    2009-12-10 o godz. 12:24
    „Pan Danie Passent. Wyznaje Pan szczególny rodzaj demokracji, ”

    Co wyznaje j.g. wszyscy wiedza.

    Slawomirski

  199. jjagr pisze:

    2009-12-10 o godz. 14:01

    „Mikroprocesor obali komunę dopiero kilka lat potem.”

    Zdanie nieprawdziwe.

    Slawomirski

  200. To 16.46
    Na marginesiue w sprawie antymarksowskiej logorrei TO
    Oto co o Manifescie Komunistycznym napisał Isaiah Berlin: „Zaden wspólczesny ruch czy prąd polityczny nie może poszczycić się czymś porównywalnym, jezeli chodzi o siłę i wyrazistość. Jest to dokument o cudownym ładunku dramatycznym. Wiekszość napisana jest prozą obdarzoną liryzmem godnym wspaniałego hymnu rewolucyjnego, której działanie potężne nawet dziś, musiało być jeszcze silniejsze w swojej epoce. Nawet gdyby jego autor nie napisał nic innego, juz tym zyskałby wieczną sławę”.

    John Rawls o Marksie: ” Osiągniecia Marksa jako teoretyka ekonomii i politycznego socjologa kapitalizmu są nadzwyczajne, doprawdy heroiczne.”

    Raymond Aron o Marksie: Marksizm Marksa jest nadzwyczaj interesujący.

    Mark Blaug o Marksie: „Marksowi udało się stworzyc dzieło o bardziej imponujacej perspektywie niż cokolwiek z czym mieliśmy do czynienia kiedykolwiek wczesniej. Cokolwiek można by pomyslec o ostatecznej słuszności marksizmu, tylko tępy umysł nie jest zdolny do czerpania inspiracji z heroicznego wysiłku Marksa zmierzającego do konsekwentnego i spójnego wyjasnienia „praw ruchu „kapitalizmu.”

    To ostatnie zdanie Marka Blauga szczególnie dedykuje naszemu kandydatowi do Ig Nobla, „myślicielowi z Toronto”, który nauczył się „Manifestu Komunistycznego”i „Kapitału” Marksa na wykładach w UW w Warszawie, w latach 60 ubiegłego wieku !

    ( wszystkie cytaty za artykułem S .Sierakowskiego we wczorajszej „Rzepie”)

  201. wiesiek59 pisze:

    2009-12-10 o godz. 17:44
    telegraphic obserwer:
    Czy nieprawdą jest, że bez straszaka komunizmu, nie byłoby zachodniego standardu życia, praw pracowniczych, opieki socjalnej, norm pracy, itd?

    Nareszcie rozumiem cel komunistycznego eksperymentu…
    tylko dlaczego naszym kosztem?
    Ja nie chcialem byc straszakiem – a kto mnie pytal?
    Kto pytal Polakow czy chca?
    Jak juz mogli wybierac to pokazali gdzie maja nieproszona troske generala i jego partii.

  202. PS
    Mam nadzieję, że obecnym na blogu intelektualistom ( nawet z Toronto ) obiło się o uszy, kto to są Isiah Berlin, Raymond Aron, John Rawls i Mark Blaug. Jeżeli nie – polecam wikipedię oraz wszystkie ważniejsze encyklopedie świata…….

  203. Telegraphic,

    Wydaje mi się, że źle zinterpretowałeś mój tekst. To nieszczęsne zdanie, które zacytowaleś miało dyskredytować b. ministra, a nie Ciebie.
    To był wałkoń, bez żadnej praktyki gospodarczej, który w koszmarnej sytuacji gospodarczej nic nie robił oczekując aż padną socjalistyczne zakłady i niewidzalna ręka rynku wszystko naprawi (szkoda, że nie znasz zdania w tej sprawie b. wicemarszałka sejmu, Małachowskiego).
    Jeżeli jednak odebrałeś ten zapis tak jak piszesz, to oczywiście wszystkie razy, które na mnie spadają w Twoim tekście przyjmuję z pokorą.
    Wyznaję Ci także ze skruchą, że nie czuję się tak zdolny jak Ty w zakresie ekonomii politycznej socjalizmu, o czym świadczy fakt, że musiałem dwukratnie podchodzić do egzaminu z tego przedmiotu.
    Pozwolę sobie zwrócić Ci uwagę, że wszyscy, którzy w onym czasie żyli Tu, są w jakiś sposób nim naznaczeni. Nie ma co na te fakty psychologiczne i historyczne tak warczeć.
    Wydaje mi się, że większość piszących na tym blogu (ja dwukrotnie) podpisywała stosowne oświadczenie przy odbieraniu ideksu o przestrzeganiu zasad socjalistycznej demokracji.
    Młodzi mają więc na nas haka i mogą nam odebrać emerytury.
    Lepiej więc zachowywać się spokojnie, bo mogą się zachować jak
    swojego czasu Andrzej Wajda, który czyścił uczelnię z podejrzanej profesury i, do czego doszedł…
    Przyznaję, że optuję za niezbyt głęboką formą egalitaryzmu społecznego(ale gdzież mi do lewackich poglądów Winien), jednak kopniaki odbierałem z lewej stony.

    Pomyśleć, że z tymi prawicowymi oszołomami związkowymi współpracowało mi się w sprawach gospodarczych w pełnej harmonii i, nazwijmy to tak, szacunku.

    Proszę Cię bardzo, nie wytykaj mi tak drastycznie moich błędów w tekstach, bo ja i tak wiem, że Twojego epickiego, godnego Sienkiewicza, polotu pisarskiego nie osiągnę. Jednak się staram, podobnie jak większość piszących na blogach, która mozolnie ćwiczy swój aparat językowy.
    Myślę, że tak ostry tekst mógł się zrodzić jedynie pod wplywem wrednej północnej aury, która i mnie dokucza w nieco łagodniejszej formie.

  204. mam nadzieje ze komentarz przejdzie bo cos je ostatnio wcina

    telegraphic observer

    Ojejej ja tak zaraz znowu sie nie obrazam o bele co. Nie biore wszystkiego do siebie bo wtedy dla innych moze nie starczyc 😀 Co do skracania nie mam nic przeciwko. Poza tym nabylam dzis ubogiego krewniaka Kindle (mam nadzieje ze cos Ci to mowi?) i przezywam a oczy mam prostokatne od komputera. Tez mi brakuje tych co juz tu nie bywaja (nie wszystkich!) Pozdrawiam serdecznie.

  205. 1. absolwent pisze:
    2009-12-10 o godz. 21:25

    „Isaiah Berlin: “Zaden wspólczesny ruch czy prąd polityczny nie może poszczycić się czymś porównywalnym, jezeli chodzi o siłę i wyrazistość. Jest to dokument o cudownym ładunku dramatycznym. Wiekszość napisana jest prozą obdarzoną liryzmem godnym wspaniałego hymnu rewolucyjnego, której działanie potężne nawet dziś, musiało być jeszcze silniejsze w swojej epoce. Nawet gdyby jego autor nie napisał nic innego, juz tym zyskałby wieczną sławę”.

    Mój komentarz:

    Powyższe, to czysta logorea, potok hagiograficznych pochwał, egzaltowanych zachwytów, opis cudowności obcowania z objawioną poezją. Ani jednego konkretu. To brzmi, jak recenzja z wykonania symfonii Szostakowicza.

    W żadnym z przytoczonych w poście Absolwenta dalszych cytatów z chwalców Marksa nie znalazłem potwierdzenia słuszności, prawdziwości twierdzeń Marksa, ich udanej stosowalności w praktyce społecznej.

    Pobierałem nauki Marksa m.in. w kilku przedmiotach – filozofii, politologii, a przede wszystkim jako ekonomię polityczną. Na seminariach otrzymywałem publiczne pochwały od prowadzących, zdawałem egzaminy z wynikiem bardzo zadowalającym, dzięki czemu miałem opinię lizusa, krętacza, dwulicowca, nawiedzonego komucha, burzyciela zdrowego rozsądku, faryzeusza, wnuka Stalina. Zniosłem wszystko. Aby dzisiaj powiedzieć sobie – mieli rację. Niemal paradoks Kriegla.

    Przestałem być nawet antykomunistą, bo po przestudiowaniu marksizmu-leninizmu zdobyłem najgłębsze przekonanie, że komunizmu nie da się zbudować. Socjalizmu z elementami gospodarki prywatnej w wydaniu Rakowskiego również. Komunistą, a nawet członkiem partii komunistycznej – to było łatwe. Najtrudniejsze, to być realistą i nie być wiśnią, czego się nieustannie podejmuję.

    Pzdr, TJ

  206. Sławomirski,
    zastrzegam sobie prawo do nierespektowania ostrzeżeń i ostrzegam przed kierowaniem następnych. I pozdrawiam przy okazji.

  207. Szanowni Państwo
    Chciałem dziś napisać kolejną część rocznicowych memuarów z cyklu „Wrona orła nie pokona” ale zauważam na blogu rozgorączkowanie, które nie sprzyja tego typu wieczornym wspomnieniom. W ogólnym zamieszaniu między innymi Telegraphick Observer znalazł się pod obstrzałem artyleryjskim marksistów i niemarksistów za krytykę Marksa. Ku swemu zdumieniu przeczytałem, że tego zadeklarowanego liberała blogowicz Busdoc tytułuje nawet Towarzyszem Komuszkiem. Jest to sytuacja paradoksalna, bo mogę zrozumieć, że niechęć Telegraphicka do marksizmu jako uzasadnienia ideologicznego tzw realnego socjalizmu może oburzać ludzi mających sentyment do PRL. Ale skąd taka niechęć u kolegi Busdoca jak sądzę żywiołowo gardzącego dawnym systemem? Telegraphick Observer szczerze pisze o sobie w jednym z komentarzy, że „Jest przecież … antykościelny, wspiera Jaruzelskiego, popiera niniejszym jakże słuszne stwierdzenie, że gdyby nie robiono ze stanu wojennego stanu medialnego (fraza red. Passenta) to o Generale pies z kulawą nogą by dzisiaj nie wspomniał. Popiera dobrobyt w kraju, słownie przynajmniej, popiera sprawny system świadczeń społeczny, bez obecnego marnotrastwa i dziwolągów, sprawną ochronę zdrowia i nade wszystko edukację ze wszystkimi składowymi nowoczesności. Jest za zerwaniem z tradycyjnym pojmowaniem instytucji związku małżeńskiego, itd.” Ja go czytam od lat i wiem, że to prawda. Takimi oto liberalno – lewicowymi poglądami (w znaczeniu amerykańskim) Telegraphick się szczyci. Więc skąd ta krytyka na liberalnym przecież blogu? Jeśli marksizm i antymarksizm mają tak potężne narzędzia badawcze to jak to się dzieje, że tylko kilku liberałów na tym blogu -w tym ja – bez marksistowskiej analizy społecznej zauważają problemy o których pisze Telegraphick wyżej. Jak to może być, że rentier z Toronto i abnegacki włóczęga zauważają biedę z nędzą, olbrzymie dysproporcje socjalne, ciemnotę niewykształconego społeczeństwa itp. A reszta marksistów i antymarksistów w nieskończoność bije pianę na nieistotny, zastępczy temat winy albo niewinności Jaruzelskiego. Ile razy można podglądać pod światło stare świstki i na tej podstawie zastanawiać się czy był zdrajcą czy bohaterem? Ja ze swojej liberalnej perspektywy powiem szczerze – „Nie wiem”. Dodam zresztą, że mało mnie to obchodzi – bardziej bulwersuje mnie postleninowski klon, który dziś – z właściwym sobie zadęciem – zarządał dla starego generała kary dożywocia. Szanowni Państwo, ze swej strony proszę o ochłonięcie. Nie ma sensu rządanie od Gospodarza interwencji, bo ktoś (np dziś Telegraphick a jutro ja)w te niekończące się dysputy moralne krytycznie się wtrąca. Nie chcę być złośliwy, ale widać miłośnicy państwowości(marksistowskiej i antymarksistowskiej) od lewa do prawa zaczynają traktować red Daniela Passenta jak swoje państwo i jak zwykle gdy nie wiedzą co robić rządają od niego administracyjnych ograniczeń. Co zabawniejsze uskarżając się równocześnie na ograniczenia, które ich dotyczą. A w tle tej dyskusji wołanie o sprawiedliwość. Nie rozumiem tego bo w mym przeżartym liberalizmem łbie emocjonalny komponent o nazwie „poczucie sprawiedliwości”zanikł. I przyznam, że odkąd zanikł czuję się szczęśliwszy.
    Pozdrawiam serdecznie

  208. „“Mikroprocesor obali komunę dopiero kilka lat potem.”

    Zdanie nieprawdziwe.

    Slawomirski”

    I tu się mylisz. To zdanie nie może być nieprawdziwym, bo to jest mój pogląd na sprawę, możliwe, że dyskusyjny.

  209. Jakże pobłażliwi są moi recenzenci, nie wytknęli blędu ortograficznego w słowie “odżegnywać się”.

    Busdoc (12-10, g. 17:22).
    Gdy napisane jest Gułag, znaczy oryginalny, najbardziej śmiercionośny, sowiecki lub radziecki, w zależności od upodobania.
    Nie znam twórcy idei, filozofa czy proroka, generalnie – zmieniacza dziejów, która doprowadziła do kolonializmu. Albo inkwizycji. Chrystus chyba się nie nadaje.

    Poraża mnie dwutorowość myśli sfanatyzowanych blogowiczów. Jest stalinowski Gułag i są genialne dzieła wpływowego Marks. Jedno jest raptem 50-60 lat po drugim, w tym smamy kręgu kultury. Jedno w ustawicznym powoływaniu się na drugie.

    Jak napisałem w pierwszym wpisie z tego cyklu, Manifest Komunistyczny jest wielkim dziełem literatury. Dalej pisałem, że wpływ Marksa był ogromny na myśl i praktykę. Np. zatrząsł KK, stąd encyklika Rerum Novarum (1891). Dodam teraz, że krytyka kapitalizmu przez Marksa jest wyśmienita jak na owe czasy, nie ma wątpliwości, że była niezwykle ważna. Wspomniałem Sławoja Żiżka przy tej okazji, może zbyt prześmiewczo, pod wrażeniem tamtego wywiadu w BBC. Sławomirski powiedział, że “kto by chciał zwracać uwagę na tego faceta” – odnośnie SŻ, czy coś w tym sensie. Nie zgadzam się, Żiżek jest może traktowany nawet w kręgach lewicowych z jakimś pobłażaniem, ale zdaje mi się, że przyznają mu rację, np. w jego krytyce charytatywności zachodniej. Kapitalizm nadaje się do krytyki, kaptializmowi krytyka dobrze robi oraz silna presja. Niektórzy twierdzą, że państwo dobrobytu powstało, bo był Marks i ZSRR. Co może jest prawdziwe, idzie teraz, aby to państwo dobrobytu doskonalić i dopasować do nowych czasów. Marksa analiza jest sprzed ponad 150 lat. Kapitalizm zmienił się ogromnie przez półtora wieku, wszak jest to ustrój dynamiczny. Dynamiczniejszy niż to, co wg. doktryny marksistowskiej go popredzało i co miało go pogrzebać. Technologie w kapitaliźmie są nowe, instytucje są unowocześniane, relacje między ludźmi zmieniły się wraz z nimi. Przecież teoria Marksa była częścią modernizmu, jedną z pierwszych jego prądów. Obecnie nastał czas postmodernizmu, i to nie jako mody, lecz odpowiedzi na wyzwania nowych czasów, tzw. postmodernistycznej kondyncji w której znalazł się czlowiek. Marksizm to stabilny język opisu, generalizacja, uniwersalizm, homgeniczność i zupełność. Współczesne idee filozoficzne, czy ekonomii to fragmentaryczność i częsciowość, niechęc do budowy zwartego wszechogarniającego systemu, poplątanie dyskursów i eklektyzm. Początek Po-Mo datuje się na lata 1960-te. Nie bez związku jest rok 1968 w Paryżu i USA, który jako ruch bardzo lewicowy sam zaprzeczył, wręcz wywrócił wiele dogmatów marksizmu i leninizmu. M.in. myśliciele ogłosili koniec walki klasowej w sensie marksowskim. Po-Mo to koniec Wielkich Opowieści, w tym Marksizmu. To co cytuje abslowent to pochwała marksizmu jakim był przed laty.

    Np. w ekonomii rozdział keynesizmu od monetaryzmu jest niemożliwy, niepraktyczny, passé. W obecnym kryzysie stosuje się rozwiązania z obu szkół, spór między nimi jest pozycyjny, sytuacyjny. Takie są też decyzje, w końcu polityczne, przypadkowe. Nauka, w tym ekonomia, nie jest wyrocznią, bo jak wiemy myliła się nie raz.

    A Marks to dziadek. Już 30 lat temu na UW studenci, chyba za niektórymi nauczycielami, pytali – a co w tej sprawie powiedział Dziadek Marks? Faktem jest, że absolwent mnie postarza.

    Przyznaję, pierwszy raz zapoznałem się z MF kilka lat temu, gdy córka pisała w liceum esej o tym dziele, z moją pomocą. Miała jeszcze do wyboru Mein Kampf, do czego ją nakłaniałem, ale uznaliśmy, że ten wybór może wpłynąć na ocenę, więc dałem spokój. Nauczyciel przeczytawszy gotowy esej był zachywcony, ocena A, czyli szóstka.

    http://www.rp.pl/artykul/9133,403786_Spor_o_Marksa.html
    Powyższy spór to specyfika polska. Specyfiką polską jest łączenie wolności ekonomicznej z panoszenie się KK w Polsce. Co za intelektualna wygoda, tak latwo sie sprzedaje, bo jedno i drugie przyszlo do kraju w tym samym czasie. Z upodobaniem przypisuje mi się związki z IPN i FOX News – to już jest intelektualna wygódka.

    Nic dziwnego, że analiza marksistowska zastosowana do transformacji w Polsce 1989-2009 produkuje takie dziwolągi i szczytowanie nienawiści do innej opcji politycznej, jak to co napisał busdoc (12-08, g.13:30). Nic tylko się poszlachtować. Więc po co komentować?

  210. Doprawdy chyba dosc juz rozpaczania po Lizaku zwlaszcza , ze duch jego niestety niczym WIL wiecznie zywy („chodzilo natomiast o utemperowanie grupy intrygantow”) a zalowac nie ma czego.

  211. absolwent pisze:

    2009-12-10 o godz. 21:25

    K.Marks jest istotny dla osob pokrzywdzonych przez leninizm i marksizm.
    W krajach bez przeszlosci totalitarnej Marks umarl smiercia naturalna.
    Natomiast bracia Marx sa wiecznie zywi.

    Slawomirski

  212. wiesiek59 pisze:

    2009-12-10 o godz. 17:32

    Sławomirski:
    To przykład zamazywania historii w drugą stronę…………..
    Czy IPN zamieni się w Orwellowskie “Ministerstwo Prawdy”???????????/

    Nie zmieni ,bo nie dotyczy nowych pokolen.
    Spontaniczna dekomunizacja jest zdrowa dla narodu.

    Slawomirski

  213. Passent
    “Najlepszy polski dziennikarz powojenny. Najbardziej wszechstronny. Umie wszystko.”
    Jerzy Urban (2002)

    Podpisuje sie pod ta trescia, obydwoma rencyma.

    Edward Lewandowski

    Ps. nie pisuje tu ostatnio – gdyz czasu brakuje. Walcze ze swinska grypa. Tfu!

  214. Gdyby Marks i Engels żyli dzisiaj, to pisaliby o połozeniu klasy robotniczej nie w Anglii, tylko w Chinach i w Polsce. Wczoraj na stronach GW pojawił się, błyskawicznie zdjęty tekst o obozach pracy w Polsce. Chodziło o Filipinki zaimportowane ze swojego kraju i pracujące w jakichs fabryczkach w Polsce 20 godzin dziennie i 7 dni w tygodniu. Szef Państwowej Inspekcji Pracy stwierdził że zjawisko to dotyczy wielu tysiecy imigrantów. O tym jakie są warunki pracy i zarobki chińskich chłopów wywłaszczanych z ziemi,pracujących w kopalniach węgla i fabrykach dowiadujemy sie codziennie – niczym sie nie różnią od 18 i 19 wiecznej Anglii. Rożnica miedzy Wielka Rewolucją Przemysłową i tym co się obecnie dzieje wokól nas, w meksykańskich maquiladores, polskich lub włoskich obozach pracy dla imigrantów i chińskich fabrykach jest doprawdy niewielka. W Chinach zamiast maszyn parowych produkuje sie laptopy , zamiast lokomotywy Stevensona jeżdzą TGV, ale wyzysk jest identyczny, a zatem Marks jest nadal aktualny, a ksiązka Engelsa „O położeniu klasy robotniczej w Anglii” warta jest ponownego przeczytania.

  215. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zbliza sie 12 – 13 Grudzien i bedzie byc moze przepychanka i bada zapedy do wyrzucania wpisow ogolnie szanowanych i powarzanych Blogowiczy, ktorym „operator-rzy” stara sie w brutalny sposob zamykac usta przez strzal z bliska w potylice, ktora wczesniej zerwala sie ze szmura (czytaj: lancucha)

    Ostrzegam, ze w przypadkach dalszego wykopywania z bologowiska moze zakonczyc sie kidnapingiem smialka owego, kidnapingiem w celu bezbolesnego zmierzenia mu czaszki aby muc wyciagnac dopowiednie wnioski – dlaczego tak sie dzieje z tym wykopywanie?

    @Harry _ Potem.

    Witam serdecznie! Gdzie sie tak dlugo szlajales? Domyslam sie, ze po Amerycie(?) Widziales gdzie moze przypadkowo na trasie AlienDoc`a – on tez sie szlaja.

    A propo`s +/- 150 -t lat temu jeden bardzo madry czlowiek powiedzial stwierdzajac: – > „Autorytetem nie zamyka sie ust (np. bolgowiczom), ale opuszcza szczeki”.
    Harry to tak na „rewersie” wjechanie trackiem w blogowisko i tak na dzien dobry, abys wiedzial co tu sie swieci od pewnego czasu. Raszty sie domyslisz – jestem tego na 100 % pewien – juz sam.
    Zycze powrotu do zdrowia. Powrot do zdrowia jest bardzo wyzny, trzymaj sie z daleka do A/H1N1

  216. aby moc …. tfu, tfu ty slepoto sakramencko!

  217. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wyraznie dostrzegam katem oka zlowrogie ataki sil „nadprzyrodzonych” na ogolnie powazanych Blogowiczy.

    Fakt ten bedzie zakonotowany i wziety pod uwage w czasie prowadzienia kidnapingu.

  218. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Uwazaj silo „Nadprzyrodzona” jestm w pozycji wyjsciowej … http://www.polityka.pl/nauka/1501537,1,kulisy-klimatycznego-szczytu.read

  219. @ „absolwent” z dn. 11.12.2009. h: 11.05.
    Jeśli ktoś czyta Marksa „talmudycznie” musi dojść do wniosków dogmatycznych, statycznych, niezmienności rzeczywistości (zwłaszcza przestrzeni społecznej uwarunkowanej kulturowo i cywilizacyjnie) etc. Tu odciska się „wiara katolicka” – ucząca a priori „tradycjonalizmu”, „poszanowania zasadniczych wartości” itp. bzdur przeczących ewolucji wszystkiego co się wiążę z człowiekiem – PANTHA RHEI !!!
    Marks nie był prorokiem – kto go tak odczytuje to nie bardzo wie co czyta (jeśli w ogóle przebrnął przez „memuary” brodacza z Trewiru): on dał ludzkości narzędzie do opisu rzeczywistości na różnych etapach jej rozwoju.

    Chylę głowę przed Tobą „absolwencie” za próby urealnienia „polskiego” (a przynajmniej „blogowego” – en passant) myślenia. Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  220. Kartka z podróży pisze:
    2009-12-10 o godz. 23:03

    „Ku swemu zdumieniu przeczytałem, że tego zadeklarowanego liberała blogowicz Busdoc tytułuje nawet Towarzyszem Komuszkiem. Jest to sytuacja paradoksalna, bo mogę zrozumieć, że niechęć Telegraphicka do marksizmu jako uzasadnienia ideologicznego tzw realnego socjalizmu może oburzać ludzi mających sentyment do PRL. Ale skąd taka niechęć u kolegi Busdoca jak sądzę żywiołowo gardzącego dawnym systemem?”

    Kartko, slowo ‚komuszek” bylo tutaj uzywane wielokrotnie przez towarzysza TO ‚pod adresem tzw ‚lizakowych ludzi’ Sytuacja nie jest paradoksalna. Naukowcy IPN-u postawili znak rownosci miedzy komunizmem i hitleryzmem. W rezultacie Hitler moze byc uwazany za komuniste a Stalin za hitlerowca. I dlatego, TO, zacietrzewialy krytyk communizmu (jak Hitler) moze byc widziany jako komuszek.

    TO liberalem ? Od keidy ? Czyzby urodzil sie na nowo? Musialem przegapic te urodziny.
    Nie gardze zadnym systemem. Moim zdaniem podloza ideologiczne systemow polityczno-ekonomicznych nie istnieja w praktyce. A teorie sa tylko teoriami.

  221. No cóż pani Szczepkowska zachowuje się jak taka grzeczna uczennica siedząca w pierwszej ławce, co chciałaby frontem do klasy i frontem do nauczyciela – a tak się nie da…

css.php