Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

22.01.2010
piątek

Modlitwa o średnią

22 stycznia 2010, piątek,

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznaje wliczanie oceny z religii do średniej ocen w szkole, wywołał znacznie mniejsze echo niż rozmowy posła Chlebowskiego na cmentarzu, a moim zdaniem sprawa jest ważniejsza.

TK uznał, że skoro nauka religii jest zgodna z Konstytucją, to ocena może być umieszczana na świadectwie, a w konsekwencji – wliczana do średniej. Nie jest to decyzja błaha, ponieważ średnia ocen ułatwia dostęp do dalszych szczebli edukacji oraz ułatwia otrzymanie stypendiów, a świadectwo szkolne jest oficjalnym dokumentem władzy publicznej. Moim zdaniem, umieszczanie oceny z religii, której programu państwo nie ustala i nie kontroluje, a jedynie finansuje, jest niezgodne z zasadą rozdziału kościołów (konkretnie – jednego kościoła) od państwa.

Zdumiewające, że od tego wyroku zgłoszono tylko jedno zdanie odrębne (prof. Ewa Łętowska), a cała sprawa minęła bez echa. Nic nie było – gramy dalej, i śledzimy pojedynek Kempa – Chlebowski. A ja sledze inny „pojedynek” – kościoła i państwa. Jak podkreśla prof. Łętowska w swoim uzasadnieniu, ani religia, ani etyka nie jest zwykłym przedmiotem, nie jest neutralna ideowo. W obu chodzi o wpojenie określonych wartości: według Rocznika Statystycznego, 90 proc. społeczeństwa stanowią katolicy, a na ponad 38 tys. szkół, etyka jest nauczana zaledwie w 334!

Umieszczenie ocen z religii na świadectwie i wliczanie jej do średniej sankcjonuje tylko nierówność uczestnictwa kościołów w życiu publicznym, co narusza zasadę bezstronności władzy publicznej. „Włączenie stopnia z religii do średniej oznacza bowiem, że kościół dominujący uzyskuje (…) umocnienie pozycji przez wzmocnienie prawnego statusu”. Nauczanie religii faktycznie dominującej zyskuje także oficjalne imprimatur. W ten sposób realizuje się zasada „Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma” (Łk 19:26).

W jednym tylko nie zgadzam się z panią profesor. Otóż Ewa Łętowska pisze, że „trudno sobie wyobrazić, że naukę religii wybiorą osoby nie będące jej wyznawcami”. Otóż, wszystko wskazuje na to, że jest i będzie odwrotnie – w pogoni za średnią, a także ze zwykłego konformizmu dzieci, szkoły i rodziców, również osoby nie będące wyznawcami, będą uczęszczać na lekcje religii i odmawiały modlitwę. Tyle że będzie to modlitwa o średnią.

***

Amen.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 178

Dodaj komentarz »
  1. Naturalnie, że to skandal, taki wyrok kompromituje to zacne, wydawałoby się, gremium. Czyżby wszyscy oni (oprócz jednej sprawiedliwej pani Ł.) byli aż tak pobożnymi oportunistami? A co ze sprawą mienia, oddawanego kościołowi z naddatkiem, lekką ręką, i za bezdurno? Mało inteligentny natomiast pan Chlebowski gaworzył do późnego wieczora, wygłaszając teksty o niczym, pełne za to zwrotów „szanowny panie pośle” i wyrazów kończących się „om” (zamiast „ą”).

  2. Mam żal o religię w szkole, która jest w tym miejscu niepotrzebna i nie na miejscu. Moje dziecko ma 2 godziny religii w tygodniu i tylko jedną godzinę języka niemieckiego! Zaczynamy się robić państwem wyznaniowym!

    A cóż szkodziłoby przenieść z powrotem religię tam gdzie jej miejsce? Czyli do salek katechetycznych koło kościołów? Podejrzewam że klerycy nigdy się na to nie zgodzą, ponieważ wtedy musieli by dbać o atrakcyjność nauczania, aby przyciągnąć do siebie dzieci!

  3. Z katolickiej madrasy:

    Nie da ci mama
    Nie da ci kokotka
    Tego co da ci dewotka

    Slawomirski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Marne to państwo, gdzie Trybunał Konstytucyjny wyrokuje na polityczno-klerykalne zamówienie.

  6. To dopiero redaktor gospodarz pojechał dziś po bandzie!

    Chodzi mi rzecz jasna o Łukasza (19) i przypowieść o wizycie Jezusa w Jerychu. Albowiem daleki jestem od rozpaczania nad średnią. O ile tylko obowiązuje zasadą, że jeśli ktoś nie ma stopnia z religii czy etyki, temu liczy się jeden przedmiot mniej – rozumiemy się o co chodzi? Mnie absolutnie nie przeszkadzały punkty za pochodzenie, gdy zdawałem na studia, ani to, że ojciec wysłał mnie o rok wcześniej do szkoły – po prostu czułem się na egzaminie wstępnym jak koń wyścigowy, któremu dołożona na grzbiet z 15 kg handicapu (!). I tak wygrałem w cuglach.

    Ale to jest moja osobista historia i prywatne odczucie. Mnie chodzi o te miny, czyli kawałki złotego pieniądza, który przynosi zysk, gdy jest puszczony w obrót handlowy, czyli kapitalistyczny. I ten, kto zyskał najbardziej, temu będzie jeszcze więcej dodane. Na jakiej zasadzie!? – zawoła busdoc, absolwent i Z prowincji. Czyż to nie jest podszczuwanie jednych na drugich? przynajmniej na blogu. Przecież mamy kryzys światowy. Wszyscy mają wielkie oczekiwania, jasny gwint kalkuluje wcale nie na boku, że złodziejski system teraz właśnie padnie od Wall Street czy Broad Street (siedziba Goldman Sachs) aż po Ustrzyki Górne. Wszyscy (90%) liczą, że się wyrówna, dziesięć min z powrotem zamieni się w jedną – rozumiem, że wszyscy zapoznali się z biblijną przypowieścią – właśnie tym co mają zostanie odebrane. Soros to przepowiada, gdy mówi, że wartość wszystkich assets, tego co bogaci posiadają, właśnie straci wartość, czy to dolar, czy złoto, czy kamienica, czy papiery akcyjne. Świat idzie w przeciwnym kierunku, niż powiedziane było w Jerycho. Na dzień dzisiejszy.

  7. Tak, cisza jaka wasze elity zachowuja wobec kolonizacji Papiezowa (dawniej Polska) przez ajatollachow kierowanych z 47 hektarowego panstewka jest znamienna.

    Ale tym trzeba bylo sie tym przejmowac w roku 1989, gdy Watykan (medaliki) i CIA (dolary) zorganizowali pucz przeciw PRL. Teraz jest juz za pozno, licza sie juz tylko interesy tej stutysiecznej armii pasozytow w teatralnych szatach.

    A dobrzr wam tak, solidarnosciowe matoly! Drugiej Japonii sie zachcialo.

  8. Gra pozorów ,wybieramy mniejsze zło , w zasadzie nie jesteśmy praktykujacymi katolikami ale na wszelki wypadek niech Nasze dzieci „chodzą” na religię .Takie i tym podobne konfromistyczne zachowania rodzicow i ich dzieci sprawią ,że jak dorosną to one też „poślą” swoje na tą religię . Fałszywe postawy wobec życia, połączone z brakiem tolerancji są podobne do wykoślawień czasów minionych , taki skutek.
    Kościół Katolicki w Polsce ( w rozumieniu czarnych sukiennek i oddanych im ludzi) – oczekując beatyfikacji Jana Pawła II -roszarpał by sędziów Trybunału Konstytucyjnego -gdyby wydał wyrok o niezgodności „średniej ” z Konstytucją .
    Rozkwit szaleństwa ,pozorów religijności katolików w Polsce jeszcze przed nami ,a nastapi ten rozkwit po uznnaiu Karola Wojtyły za Świetego lub chociaż Batyfikowanego.
    To tylko GRA POZORÓW ,bo gdyby przestrzegali reguł Dekalogu ,byłoby to widoczne w codzienności, a NIE JEST !!.

  9. telegraphic observer pisze:
    2010-01-21 o godz. 22:24

    Nie wiem skad termin ‚banda’ jest tu wspominany i w jakim celu. Nie jestes zadna banda. Jestes klamczuchem. Pomimo ze straciles lekcje religii w szkole (oj ta komuna) potrafisz zawstyczic klamstwami nie jednego kleche.

    Fakem jest, klamales o rzekomym „planie Balcerowicza”. Sachs w swym wywiadzie osobiscie to dowodzi i Tadeusz Kowalik z drugiej strony to potwierdza. Przynosisz wstyd sobie i Kanadzie. Szkoda mi Kanady.

  10. @ telegraphic obserwer: zdaje się, że nie rozumiesz o co chodzi pisząc „O ile tylko obowiązuje zasadą, że jeśli ktoś nie ma stopnia z religii czy etyki, temu liczy się jeden przedmiot mniej – rozumiemy się o co chodzi?”
    – Bo ‚szóstkowy handicap’ uczestnika konfesyjnej ‚edukacji’ zmienia końcową średnią ocen.
    W ‚ocenowym’ rezultacie dwóch uczniów o takiej samej średniej pozostałych ocen, uczeń bez takiego handicapu, okaże się uczniem osiągającym ‚gorsze’ sumaryczne wyniki (!!!). Ot taka zagwozdka.

    Najszacowniejszy Trybunał sankcjonując formalną klerykalizację kolejnej sfery życia publicznego takiej konsekwencji nie zauważył.

    Sprawa ma jeszcze jeden, pokrewny wymiar, a mianowicie taki, że moje młode niekorzystające z prawa/obowiązku do szkolnej katechezy przez 12 lat edukacji zostało okradzione – wymiarze lekcyjnym z całego jednego roku szkolnego. Roku szkolnego, który jakoś tam sfinansowałem.

    Tego aspektu konfesyjnej ‚edukacji’ jakoś się dyskretnie nie zauważa…

    Podobnie, jak tabu jest jeszcze jeden wymiar finansowania kościołów przez państwo, a mianowicie opłacania armii katechetów. W moim miasteczku (trzy kościoły katolickie i cerkiew prawosławna) praktycznie wszyscy – oprócz funkcyjnych – księża mają nauczycielskie etaty, czyli będą mieli uprzywilejowane nauczycielskie emerytury.

    Za to Funduszu Kościelnego (mającego rekompensować straty związane z utratą nieruchomości i służyć opłacaniu składek emerytalnych księży) – hierarchowie bronią jak pies miski.

    Pozdrawiam, G.

  11. murator pisze:
    2010-01-22 o godz. 01:58

    Jest to zupelnie naturalne. Po opluciu Rosji i pozbyciu sie przemyslu stalismy sie sami i politycznie odizolowani. Nikt nie jest zainteresowany obrona naszych granic i Niemcy to wiedza.
    Polska juz jest ekonomicznie i politycznie zalezna. Przesuniecie slupkow granicznych bedzie tylko formalnoscia.

  12. Trzeba bylo myśleć o tym wtedy, gdy wprowadzano religię tylnymi drzwiami do szkól. Wtedy nikt nie protestowal, a gdy ktoś ośmielil się mieć inne zdanie, omal że nie wyklinalo się go z towarzystwa. A przecież za ten skandal jest ktoś odpowiedzialny i powinien ponieść za to odpowiedzialność. Karną!!!

  13. telegraphic observer pisze:
    2010-01-22 o godz. 02:10

    To niezwykle !!! Zwolennik wolnego rynku i konkurencyjnosci dostaje 15 dodatkowych punktow by ‚zdac’ egzamin na studia. By ulatwic mu awans spoleczny i intelektualny. Widac ze ze strony intelektualnej zawiodl.

    I jak on teraz zieje ogniem na te komune. Chcialby zamknac pomoc spoleczna dla innych ludzi. Co za zdradzieckie nasienie!

    Jest przyslowie ‚nie atakuj reki ktora cie karmi’. Telegraphic tego nie rozumie i zwierzeta sie niestety ucza. Niedawno w Kanadzie i w Ontario Tygrys zjadl wlasciciela ktory go karmil.

  14. do wpisu Gospodarza
    Mnie trudno komentować sprawy organizacji ideologicznych bo ich nie znoszę.
    Znów czytam o setkach zabitych w zamieszkach religijnych.
    Tym razem muzułmanie z chrześcijanami.
    Walka Gospodarza o Państwo bezwyznaniowe imponuje mi.
    To temat w Polsce trudny, narażający na obelgi z ust „prawdziwych Polaków”.
    Pan Passent przewiduje, że:
    (…)w pogoni za średnią, a także ze zwykłego konformizmu dzieci, szkoły i rodziców, również osoby nie będące wyznawcami, będą uczęszczać na lekcje religii i odmawiały modlitwę. Tyle że będzie to modlitwa o średnią.
    Moja osoba łączy się z przewidywaniami Szanownego Pana Gospodarza.
    Za chwilę Szanowny Pan Drzewiecki będzie pytany bezwyznaniowo.

  15. Sporo w tym wszystkim winy rodziców bo gdyby poświęcili chwilę czasu na przejrzenie „podręcznika” do religii, to przedmiot ten wyleciałby ze szkół (łącznie z politykami go popierającymi) z bardzo, bardzo wielkim hukiem. Aż strach pomyśleć co zrobiliby dziadkowie pamiętający jeszcze indoktrynację stalinowską.

  16. Trybunał Konstytucyjny jest kościelno-partyjną agencją do pilnowania interesów kleru złożoną z tchórzliwych nominatów. Za niedługo będą stawiać w kraju pomniki temu „pierwszemu niekomunistycznemu”, który zadbał na długie lata o przywileje i majątek kościoła. Zdziwienie Redaktora o średnią z religii na świadectwie jest niczym w porównaniu z ucieczką sędziów w krzaki, przy werdykcie w sprawie emerytur dla funkcjonariuszy systemu.
    „Z prowincji”, podzielam poglądy i pozdrawiam. Tak trzymać!

  17. Zachęcam do powrotu i przeczytania ważnego artykułu Profesora Romanowskiego. W jego świetle wiele obrzydliwości w Polsce staje się jasne i proste. I warto te myśli ocalić od zapomnienia.
    http://wyborcza.pl/1,97863,7460314,Z_wolnoscia_zle__z_godnoscia_dramat.html

  18. telegraphic observer pisze: 2010-01-22 o godz. 02:10
    po prostu czułem się na egzaminie wstępnym jak koń wyścigowy, któremu dołożona na grzbiet z 15 kg handicapu (!). I tak wygrałem w cuglach.
    pisze jak zwykle poprawnie TO i przypomina mi, jak często używają niewłaściwie tego słowa ludzie mikrofonu.
    Collins Dictionary
    handicap
    1. something that hinders or weakens
    2. sport something wchich reduces the advantage of a good competitor so that the competition is more equal for all competitors.

    Na usprawiedliwienie ludzi mikrofonu cytuję za Słownikiem Wyrazów Obcych, Wyd. Europa, 2001
    handicap
    1. Korzystna sytuacja ułatwiająca realizację zamierzeń.
    2. sport sztuczne wyrównywanie szans przeciwników przez ułatwienie gorszemu zawodnikowi rywalizacji: fory

    A więc zupełnie przeciwnie niż TO i Collins, w końcu szlachetne źródło wiedzy o angielskim!

    A oto moja, zasłyszana jakiś czas temu interpretacja, oparta na etymologii.
    „hand in cup”, „ręka w miseczce / kubku” przypomina sytuację w której ktoś ciągnie los z pomieszanych w miseczce i ma mniejsze szanse na sukces. To jest dla losującego handicap.
    A więc jeszcze raz: handicap to utrudnienie w rywalizacji
    Np. w biegu na 100m wydłużenie dystansu o 10m dla lepszego biegacza.
    Konieczność pokonania 110m jest handicapem/utrudnieniem dla lepszego zawodnika.
    PS
    Ośmieliłem się wejść na ambonę w En passant, ponieważ zauważyłem całą masę erudycyjnych wstawek nie na temat u innych Szanownych Blogowiczów za które szczerze dziękuję.

  19. W PRL ludzie pod wzgledem religijności dzielili się na :
    wierzący praktykujący, wierzący niepraktykujący i niewierzący.
    Obecnie nowe czasy wymusiły powstanie nowej grupa ludzi – niewierzący praktykujący.

  20. Gdy w kawiarni znajduje sie milioner, to srednia bogatych kawiarnianych bywalcow jest wysoka. Gdy w kawiarni znajduje sie wysoki biedny, to srednia zamoznosci nie rosnie.
    WINIEN
    PS
    Pozdrowienia dla lubiacej francuskie wody toaletowe i zapachy.

  21. Lizakowi ludzie wracaja z wycieczki do Mocherowa; na czele busdoc i admiratorzy.
    WINIEN

  22. Szanowny Panie Redaktorze
    Mam inne pytanie.Czy ktoś się zastanowił nad kretynizmem stosowania średniej?Dzięki temu genialny matematyk nie dostanie się na matematykę, bo jest słaby z polskiego i historii, a genialny polonista nie dostanie się na polonistykę, bo jest słaby z matematyki i fizyki.

  23. Ja się czasami zastanawiam, czy w ogóle jest sens dyskutowania z osobami typu busdoc. Są niereformowalni. Mnie najbardziej boli, kiedy komuś zarzucają kłamstwo, a sami w ogóle nie orientują się ani w osobach, ani w historii, powtarzają banialuki jak mantry myśląc, że im bardziej bzdurę powtórzy się częściej, tym bardziej będzie ona prawdą. Niestety tak nie jest.
    Leszek Balcerowicz już w czasach gierkowskich zastanawiał się, w jaki sposób można wyprowadzić Polskę na tory gospodarki kapitalistycznej. W tym miejscu należy wspomnieć przede wszystkim o Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość” (tzw. DiP). Zostało ono założone w dniu 14 listopada 1978 i przez kilka następnych lat opracowało kilka znakomitych raportów o stanie polskiej gospodarki, w tym wprost rewelacyjny „Raport o stanie Rzeczypospolitej i o drogach do jej naprawy”, czytany i szeroko dyskutowany w środowiskach intelektualnych Polski. Do najważniejszych autorów DiP należeli: Klemens Szaniawski, Stefan Bratkowski, Kazimierz Dziewanowski, Witold Zalewski, Jerzy Szacki i Andrzej Zakrzewski.
    Drugim takim przedsięwzięciem były dwa raporty tzw. grupy Balcerowicza. Pierwszym z nich był opracowany w końcu lat 70. przez młodych, 30-letnich ekonomistów, projekt reformy gospodarczej opartej na idei samorządów pracowniczych, wzorowanej na Jugosławii. Pierwszy plan Balcerowicza uderzał w fundament państwa: centralną władzę nad gospodarką, chociaż przewidywał utrzymanie ustrojowych zasad realnego socjalizmu. Jednak najważniejszym dla Polski okazał się II Raport Balcerowicza, który ukazał się w maju 1989 roku, był on wynikiem jego rozważań na temat analizy porównawczej systemów gospodarczych, a w szczególności prywatyzacji, wymienialności pieniądza i otwarcia gospodarki . Do jego bliskich współpracowników przy opracowywaniu raportów należeli Andrzej Podsiadło i Stefan Kawalec.
    A sam plan można zobaczyć chociażby w Wiki na stronie „Leszek Balcerowicz”, przeorał on polską gospodarkę i uczynił ją normalną.
    A w odpowiedzi na temat Pana Redaktora można napisać jedno – brak jest w Polsce prawdziwej socjaldemokracji.

  24. Przerażające. Uchwalmy Jezusa królem Polski, róbmy dzieciom papkę z mózgu, budujmy kościoły zamiast szkół i wystawmy jeszcze parę pomników papieżowi. Patrząc na dzisiejszą Polskę staję sie coraz bardziej fanatycznym wyznawcą pastafarizianizmu.

  25. Sędziowie Trybunału odrzucili materialną interpretację równości na rzecz prawno-formalnej: nie ma znaczenia, że fikcją są lekcje etyki, a katechizacja jest w większości szkół de facto obowiązkowa, liczy się, że prawno-formalnie jest alternatywa, a rela jest przedmiotem nadobowiązkowym.

    Teraz spór w sprawie emerytur dla służb specjalnych toczy się znowu o interpretację równości. Część sędziów argumentuje za realnym (materialnym) zrównaniem emerytur z cywilami, a więc sztucznym obniżeniem przelicznika (odrzucenie równości prawno-formalnej). Druga połowa chce, żeby był ten sam przelicznik, nawet jeśli z tego powodu emerytury byłyby wyższe, bo pensje były wyższe, ale każdemu będzie liczone tak samo.

    Zobaczymy czy TK sam sobie zaprzeczy czy nie.

  26. Obowiązkowa religia, a tym bardziej wliczanie oceny do średniej szkodzi młodzieży a przede wszystkim samej religii. Średnia ocen jest istotna w gimnazjium, w liceum nie. Wobec tego w liceum młodzież gremialnie rezygnuje z uczęszczania na te lekcje. Nudne, nie na czasie, prowadzone najczęściej przez osoby które nie interesuja sie zanadto problemami młodzieży. „O prorokach uczył się nie będę” tak zapowiedzieł mi starszy syn(II klasa LO) i zaprzestał uczestniczyć w religii. Młodszy(I klasa Technikum) prowadzi negocjacje. Nie mam sensownych argumentów.

  27. Według różnych danych, dwadziescia tysiecy gospodarstw domowych w województwie małopolskim i śląskim , czyli ok 80 tysiecy ludzi, pozbawionych jest pradu, wody, ogrzewania dla siebie i zwierząt w gospodarstwie i czesto żywnosci, gdyż nie mają dojazdu do odległych sklepów, a miejscowe nie mogą sprzedawac bez zasilania kas fiskalnych. Jest to sytuacja niemalże podobna do stanu Haiti po trzęsieniu ziemi, tyle że u nas jest zimniej.

    Dwóch wojewodów – śląski i małopolski staje na głowie żeby nie ogłosić stanu klęski żywiołowej. Zapewne chodzi o to, że nie maja srodków finansowych i materialnych zeby uruchomić realną pomoc np wezwać saperów, odśniezyć drogi gminne, usunąć połamane słupy i drzewa z dróg, dostarczyć agregaty itp . To wszystko dzieje sie w 21 wieku w kraju który jest „zielona wyspą na mapie opanowanej przez kryzys Europy”.

    Ale to nie jest czołówka WSZYSTKICH gazet i programów TV i Radia !!!

    Zamiast poderwac do obrony i pomocy dla kilkudziesieciu tysiecy obywateli znajdujących sie w katastrofalnej sytuacji, media zajmują sie duperelami takimi tak wojenka miedzy POPISEM.

    Przeciez tu nie chodzi o Ursynów, Konstancin czy Marina Mokotów, lecz o zwykłych wiochmenów, którzy nie mają jak i czym napoic krów lub ich wydoić.

    Okazuje się, że nie ma juz w Polsce prawdziwych reporterów, którzy włożyliby walonki i przedarli sie na teren największej katastrofy w ostatnim 12 leciu ( od powodzi w 1998 )
    Pewnie gdyby żył słynny Jóżef Kuśmierek ( znany osobiście ), od 10 dni juz by był w tych powiatach i robił raban na całą Polskę. Maria Wiernikowska też najwyraźniej siedzi pod piecem.
    Alu u nas mamy za to wspaniałych „dziennikarzy śledczych”, którym wydaje sie albo że są prokuratorami z boskiego nadania jak”chłopcy z TVN: R&M&S, albo czekają aż odpowiednie słuzby dowiozą jakieś kwity.
    Oni oczywiście także nie napiszą ani jednego zdania na temat oceny z religii doliczanej do średniej ze swiadectwa bo są koszmarnymi tchórzami i prawicowymi oportunistami.

    Nasza „czwarta władza” jest jeszcze bardziej parszywa niż pierwsze trzy.

  28. Torlin pisze:
    2010-01-22 o godz. 10:52

    Im wiecej lat minie tym wiecej bohaterow sie wylania i wiecej wiemy szczegolow. Tak samo jak z religia. Nie wazne co Balcerowicz robil w latach 80-ych. W chwili nominacji nie mial zadnego planu.

    „busdoc pisze:
    2010-01-21 o godz. 09:45
    @ TO
    Z linku pani Stachurskiej, http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=387 wywiad z Tadeuszem Kowalikiem (Ex solidaruchem)

    Fragment;
    “W chwili nominacji sam Balcerowicz nie miał żadnego planu, poza ogólnym przekonaniem, że gospodarka wolnego rynku jest najbardziej efektywna. W obliczu bliskiego wyjazdu do Waszyngtonu na doroczną sesję MFW i Banku Światowego zamówił więc u Sachsa i Liptona zarys programu gospodarczego.

    Co potwierdza sam Sachs w wywiadzie. Napisal ten plan (razem z Liptonem) w 5 godzin.”

  29. Gospodarz pisze;
    „w pogoni za średnią, a także ze zwykłego konformizmu dzieci, szkoły i rodziców, również osoby nie będące wyznawcami, będą uczęszczać na lekcje religii i odmawiały modlitwę. Tyle że będzie to modlitwa o średnią.”

    I to jest niestety jedna z charakterystyk polakow. Narod bez dumy, bez braku wartosci moralnych i ideologicznych. Bez etyki ani ambicji. Za butelke wodki i zagryche, z zawisci, ze strachu, lub by sie podlizac wszystko jest osiagalne. Brak przywodztwa politycznego, demoralizacja przez media i KK sa za to odpowiedzialne.

    Czy ktokowiek wyobraza sobie zyda uczeszczajacego na lekcje religii ktorej nie wyznaje? Czy wyznawca islamu zrobilby cos podobnego?

  30. Zupelnie dziwnym jest wprowadzenie nauczania religii do szkol.Kazdy kosciol posida swoje sale katechetyczne i kto chce, niech sam sobie drepcze po zajeciach szkolnych o oddaje sie ” naukom” filozoficzno,fantasmagorycznym.
    Wowczas zobaczylibysmy, ilu jest chetnych na te nauki i na ile dla samych wyznawcow katolicyzmu jest to istotne.
    To samo jest z krzyzami, do ktorych byc moze kazdy setny sie przezegna, 60 % wogole tego krzyza nie dostrzega i nie zastanawia sie nad sensem jego umieszczenia tam a nie gdzie indziej.
    Jednym slowem sredniowiecznym marazm, ktory robi sie coraz bardziej chorobliwy i zarazliwy.
    Czy ktos moze mi powiedziec , na ktorych uczelniach w Polsce mozliwym jest zdawanie jednego z egzaminow wstepnych z religii????????????

  31. wszystko, co mysle o wprowadzaniu religii do szkól juz powiedzieliscie…
    moje dzieci już na szczescie mają za soba sekowanie z powodu niuczestniczenia w lekcjach religi – etyki oczyzwiscie nie było w ich szkołach (ani średnich, ani podstawowych) więc jakby mniej mnie boli ta obcość we własnym kraju . W klasycznych krajach islamskich nikt nie udaje , ze wyznawana religia nie okresla statusu obywatela, a u nas pozwalając na panoszenie się ajatojlahom w amarantowych myckach nie widzimy analogii.
    Pozostaję z szcunkiem dla Pana odwagi, ktora w sprawie stosunków państwo-kościół jeszcze ciagle nie staniała.
    Prosze zauwazyć,że nawet politycy lewicy ,jak tylko dojda do władzy natychmiast robią woltę i nabieraja wody w usta w sprawie kleru.

  32. Nie trzeba zapominac kto konstytucyjnie i prawnie wypiekl nam ten pasztet panstwowo-koscielny.

    Napewno nie PiS i nie PO.

    Pozdrawiam

  33. jasny gwint,

    ciekawy link. Dzieki.

    Pozdrawiam.

  34. Torlin 10.52
    W najwyższym stopniu prawdziwe jest określenie że plan Balcerowicza „przeorał polską gospodarkę”
    Niestety, jak zwykle u ciebie, zrobiłeś drobny błąd semantyczny. Powinno to brzmieć : „zaorał polska gospodarkę”.

    Dzisiaj, kiedy Balcerowicz przy pomocy bezmyślnej dziennikareczki z Gazety Wyborczej organizuje sobie reaktywację, udziela codzinnie kolejnego wywiadu stanowiacego worek absurdalnych banałów, np o Polsce B i koniecznosci ograniczania roli „państwa które szkodzi” można postawić pytanie: co tu naprawdę grane ?

    Odpowiedź jest prosta: LB chce sie znowu dorwać do władzy i dokończyć dzieła wyprzedaży polskiej gospodarki zagranicznemu kapitałowi.
    Tym razem w roli Prezydenta lub premiera.

    PS. Wiadomości na temat DIP masz z trzeciej albo czwartej reki. Głównym organizatorem i redaktorem raportów DIP był Bogdan Gotowski.

  35. Nagle po dwudziestu latach klechizacji życia w kraju budzimy się w Klechistanie.Kto jest winien? My – wybierając pseudolewice w postaci SLD.To SLD mogło położyć tame klechizacji Polski-dwa razy rządziło i co i nic.Cisza (umiarkowana) ze strony Kościółka była warta tego.Po co ta cisza?By żreć do syta i do woli z państowego koryta.Taki był cel naszej lewicy.Kwaśniewski Aleksander?Lewica?Grzecznie podpisał konkordat w zmian za co papież zabrał go na przejażdżke papamobile.Więc pytam się kto miał tego państwa bronić skoro lewica nawet nie próbowała?Teraz przypomnieli sobie o tym,gdy ich odseparowali od żłobu,gdy w życie wchodzi pokolenie zindoktrynowane za państwowe pieniądze w kierunku konformizmu intelektualnego,niepamiętające,że istnieje uroczystość gdzie ksiądz nie jest nieodzownym elementem dekoracji.Nie do Kościoła mam pretensje,bo jak każda korporacja ma on na celu zysk i korzyści ale do polityków w Polsce.Uważam ,że po ’89 roku nie było nigdy w Polsce liczącej się lewicy.Owszem był wielki człowiek o potencjale lewicowym-Jacek Kuroń ale w czasie gdy tylnimi drzwiami,bez debaty publicznej wpuszczano aparat indoktrynacji Kościoła do szkół on wydawał zupe ofiarom Balcerowicza.SLD?ci nigdy nie mieli ideałów-ŻŁÓB to jest ich ideał.
    A teraz chcemy odkręcać dwadzieścia lat KONSEKwentnej działalności organizacji której horyzont intelektualny sięga znacznie dalej niż prespektywa jakiegokolwiek typa udającego polityka-czyli kadencji u żłobu

  36. Już kiedyś o tym pisałem, ale uznałem, ze w” kościole” co tydzień właściwie ten sam happeni na okrągło leci i na okrągło ludzi z namaszczeniem słuchają, to jak drugi raz napiszę to żadnego przestępstwa nie będzie Nie, to jest naprawdę niesprawiedliwe .Nie wiem dlaczego tego argumentu Trybunał nie uwzględnił? Chodzi oczywiście o średnią. Wiadomo za starych dobrych PRL-owskich czasów (już słyszę ”dla kogo dobre -to dobre) religii w szkołach nie było. Religia zeszła wówczas do podziemia. Uczono jej w kościelnych kryptach ,podziemiach, w studzienkach kanalizacyjnych, w czasie zbierania grzybów itd. Czyli religia na świadectwach to jedna wielka tabula rasa. Na świadectwie ani rusz .A dzisiaj proszę bogobojny lud polski dopiął swego i ma ”religię do średniej” A gdzie ta niesprawiedliwość? A tutaj. Wiadomo ,religia to same „piątki” i „szóstki”. Jakżeby inaczej miałoby być w społeczeństwie który na piechotę do Częstochowy…,czyli średnia na świadectwie wskutek „religijnej pomocy” taka ,że palce lizać .A taki dziadek, czy tatuś niestety nie mają się czym pochwalić. Średnia, że lepiej nie pisać. Wiadomo-u nich brak bogobojnego przedmiotu na cenzurce. I tym sposobem ciągłe niesnaski w rodzinie. Już nie wnuczek, ale ojciec świąteczną choinkę ubiera .Już nie wnusia ze święconym biegnie, ale dziadek z jajami do kościoła człapie. Itd. itd. A wszystko to przez niską średnią.Za karę. A ja mimo wszystko poszedłbym dalej. Spojrzałbym na średnią globalnie. Już nie dziadek z wnusią, stryjek z siostrzeńcem(cały czas chodzi o średnią), ale Polak ze Szwedem, Chińczykiem, mieszkańcem Gabonu, czy Wybrzeża Kości Słoniowej. Słyszałem ,że większość wspaniale opalonych mieszkańców Gabonu ma świadectwa z paskami. Nie może być jednak tak, żeby jakiś dobrze opalony naród był lepszy od Polaków. Dlatego proponuję, żeby na świadectwach była tylko religia. Żadnej matematyki, chemii, śpiewu(chyba ,że kościelnego). Tylko religia. I wtedy już niegroźny żaden Chińczyk, Czech, czy zmarznięty Eskimos. Każdy Polak ma wspaniałą średnią, a świadectwo ze wspaniałym paskiem…Oczywiście czarnym.

  37. Panie Redaktorze,

    dużo wody w Wiśle upłynie nim problem zniknie, bo to nie „góra’ się zreflektuje, gdyż owa „góra” tak nie ma w naturze.

    Polecam uprzejmie – http://bogdan.wordpress.com/2010/01/21/puszcze-troszke-farby/

  38. Camparis na początku podaje, ze jej/jego dziecko ma 2 godziny religii tygodniowo i skarży się, że tylko 1 godzinę niemieckiego. To zapewne nie trafia tak do wyobraźni, jak inne wyliczenie:
    2 godziny/tydzień*12 lat = 24 godziny/tydzień, gdyby wszystko skomasować w jednym roku.
    Do tego dochodzi sporo innych godzin, jakie przepadają na rzecz religii z tytułu różnych rekolekcji, obchodów świąt itp.
    W zaokrągleniu przeciętny tydzień szkolny to 6 godz.* 5dni = 30 godzin.
    Z dobrym przybliżeniem mamy więc prawie cały jeden rok szkolny z 12 lat nauczania przeznaczony na religię. Inaczej mówiąc, finansujemy 1 rok bzdur w szkole, i to własnemu dziecku.

  39. busdoc pisze:

    2010-01-22 o godz. 12:36

    „I to jest niestety jedna z charakterystyk polakow. Narod bez dumy, bez braku wartosci moralnych i ideologicznych. Bez etyki ani ambicji. Za butelke wodki i zagryche, z zawisci, ze strachu, lub by sie podlizac wszystko jest osiagalne”

    Moj komentarz:

    Gdzie sa moderatorzy? To nie jest jechanie po bandzie. Za to się wylatuje z 99% blogów.

    Pzdr, TJ

  40. jasny gwint,

    po lekturze artykulu prof. Romanowskiego dodam za inna analiza, na ktora powolywalem sie juz nie raz (Ilowiecki):

    Spoleczenstwo polskie niektorzy socjologowie nazywaja chlopskim. Wprawdzie w latach 80-tych 22 miliony Polakow mieszka w miastach (66% narodu), ale w okresie 1948 – 1988 ze wsi do miast przenioslo sie 6 mln ludzi. Stanowi to prawie polowe przyrostu ludnosci miejskiej w Polsce po wojnie. Ogromna liczba mieszkancow miast to sa dzieci rolnikow w pierwszym pokoleniu. 60 % robotnikow wykfalifikowanych zamieszkiwalo na wsi w dziecinstwie. Mimo wiec formalnej przewagi miasta nad wsia byc moze uzasadniona jest hipoteza, iz wspolczesne spoleczenstwo polskie w sensie demograficzno-kulturowym jest chlopskie. W kazdym razie kulturowo cechy chlopskosci wystepuja dzis znacznie wyrazniej niz np. przed wojna, czy tez w ogole w okresie ostatnich 200 lat. owa chlopskosc (przypominam, iz nie chodzi tu o przynaleznosc klasowa) mialaby oznaczac wzmocnienie pewnych cech psychicznych i pewnych postaw, wypierajacych dawne cechy, charakterystyczne dla inteligencji pochodzenia szlacheckiego czy tez robotnikow bedacych robotnikami od pokolen. Wsrod tych cech chlopskich musialby sie znajdowac miedzy innymi specyfyczny indywidualizm (albo antywspolnotowosc).
    Chlopskosc mialaby sie tez cechowac specyficznym brakiem wyobrazni, a takze orientacja na posiadanie rzeczy i na kariery typu urzedniczego. Jest to takze postawa pewnego lekcewazenia wobec dobr kultury i w ogole kultury umyslowej, wrogosc do intelektualizmu.
    Koniec cytatu.

    To moze tlumaczyc postawy, o ktorych pisze Romanowski, choc oczywiscie nie do konca i z cala pewnoscia zjawiska ostatnich 20 lat pomogly utwalic lub wzmocnic niektore elementy owej „chlopskosci” polskiego spoleczenstwa. Awans spoleczny, ktory byl jednym ze sztandarowych hasel Polski socjalistycznej, jakkolwiek wskazany i wazny, przyszedl byc moze z cena do zaplacenia na poziomie socjologii. Problem w tym, ze owczesne wladze nie zawracaly sobie glowy takimi duperelami jak socjologia, a jesli, to tylko celem sprawowania wydajniejszej kontroli nad spoleczenstwem (z jakim skutkiem, to inna sprawa, ale to tylko swiadczy o nieporadnosci owczesnych wladcow peerelu, zwazywszy na posiadane srodki i brak jakiejkolwiek kontroli spolecznej i politycznej).

    Na marginesie, owa „chlopskosc” mentalna, odziedziczona z poprzedniej epoki ma rowniez odniesienie do tematu, o ktorym pisze red. Passent:
    chlopskosc odznacza sie szczegolnym przywiazaniem do religii i kosciola, ale bardziej obyczajowo niz swiatopogladowo.”
    To ostatnie w kontekscie zaproponowaje wyzej kategorii „praktykujacy, ale nie wierzacy”.

    Pozdrawiam.

  41. Wyrok TK w sprawie religii na swiadectwach to koscielne TKM. Wbrew intencjom tego spolegliwego grona przypuszczam, ze wiernych w Polsce nie przybedzie, za to bedzie coraz wiecej przeciwnikow Kosciola.

    Wyrok Trybunalu jest antydemokratyczny, robiacy Kosciolowi niedzwiedzia przysluge, o czym ten (hierarchowie) nie zdaje sobie jeszcze sprawy. To przegiecie paly moze w nastepnym pokoleniu mlodziezy miec podobny skutek, jak przedwojenna symbioza panstwa i kosciola w Hiszpanii. Sam nie wiem, czy sie z tego cieszyc, czy smucic.

  42. A kto by się przejął innym wyrokiem TK, leżałby sobie gdzieś z boku, ministerstwo oświaty z wodą w ustach, tolerowałoby ocenę z religii na świadectwach, aż do wyczerpania zapasów gotowych druków, a te rozmnożyłyby się niczym ryby i chleb na pustyni. Mnie wcale nie martwi ta średnia, niechby sobie i była, ale nie mogę strawić faktu nauczania religii za pieniądze z budżetu państwa. Niech głupi sobie myśli, że podwyższając śrenią na świadectwie, uzyska jakąś przewagę nad tym, który myśli jedynie o wynikach z wiedzy istotnej. To co tutaj zostało napisane w większości postów, jest wołaniem na puszczy, nikt się tym nie przejmie, a już najmniej kler i politycy. Choćbym nie wiem jak wytężał pamięć, to nie przypominam sobie, ażeby jakiś lider lewicy, chciał uregulować stosunki państwo – kościół, na wzór państw zachodnich. Miler obiecywał prałatowi Jankowskiemu koncesję na wydobywanie bursztynu, żeby mógł powstać jakiś kolejny bombastyczny ołtarz, a my się dziwimy postępowaniu prawicowo – konfesyjnym politykom. Tak to już będzie szanowni blogowicze, a wszystko zaczyna się od czapkowania przy mijanym kościele.

  43. Polska jest państwem na niby, państwem kłamstwa. Mam taką propozycję: przestańcie rodacy żyć w kłamstwie. Chcecie państwa wyznaniowego? Więc zmieńcie kontytutę-prostytutę, wpiszcie do niej nadrzędną rolę wielkiego brata w sutannie, przewodnią rolę kościoła, połowa budżetu państwa przekazem pocztowym do Watykanu, przymusowa religia, wyrzucenie z kraju innowierców, odebranie im urzędów. Że to już było? Że świętujemy to 3-go maja? Że doprowadziło to do upadku Polski? Że już tak było, iż biskupi rozkradli skarb państwa polskiego? Nieważne! Ważne, aby przymilić się władcy. Przypodobać biskupowi. Polska może znów upaść. Katolika to nie obchodzi.

  44. @ Grzegorz (7:52)
    Z góry zaznaczam, że relacje KK-państwo zniechęcają mnie do Polski.

    Zatem jeżeli uczeń uzyskał średnią X z N przedmiotów i doliczają mu „obligatoryjną” szóstkę za modły to jego średnia rośnie o (6-X)/(N+1). Jeśli religia jest przedmiotem 11-tym (N=10), a uczeń był piątkowy (X=5) to w średniej premia za modlenie jest raptem 1/10. A ileż to się może młody człowiek nauczyć i jakże podciągnąć średnią bez modlenia, w czasie gdy inni „ślęczą” nad katechezą. Przeczuwam także, że uczęszczanie na religię może pomnijeszać zdolność uczenia się innych przedmiotów, rozleniwiać intelektualnie i przez to ujemnie wpływać na średnią.

    Poza tym „modlitwa o średnią” osłabia religijność w społeczeństwie. Dawniej rzeczywiście się modlono o pomoc boską w nauce, bo wierzono we wpływ mocy bożej. A jak wiemy z minionej epoki, utrata prawdziwej wiary w system jest pierwszym krokiem do jego upadku. Nie traćmy ducha.

  45. W przyszlosci mlodziez bedzie uczeszczala na lekcje o religiach i lekcje etyki, to tylko kwestia czasu. Czasu niezbednego na zmiane postaw Lizakowych ludzi. Poza tym kazdy ma prawo zrezygnowac z propozycji panstwa i kosciola katolickiego. Dlatego taka debata nie ma sensu, bo to nie oni, lecz my jestesmy oportnistami i zameczamy wlasne dzieci nauka o jednej slusznej religii, zamiast oswajac je z religioznaswtem.
    WINIEN

  46. Mimo wszystko dziwie się werdyktowi Trybunału. 95% to jednak nie 100%.To 5% robi jednak różnicę. I może j ktoś pomyśli o tej znikomej części. Na przykład również o mnie. Na religię nie chodziłem, nie chodzę i chodził nie będę. Chociaż kiedyś się trochę wahalem i może bym nawet do kościoła biegał, nawet i na tacę parę groszy rzucił, ale jednej rzeczy to przeskoczyć nie mogę. No po prostu nie
    mogę. Chodzi oczywiście o to życie wieczne, czyli raj, bo jako wieczny optymista
    myślę, że tylko i wyłącznie raj wchodzi w grę w moim przypadku. . Dlaczego? Nuda. Jedna wielka
    NUDA. Przecież tam ani skupu butelek, gazet to tam w ogóle nie czytają, bo już
    wszystko wiedza, wódkę to tylko w naparstkach. A kobiety? Jak sobie wyobrażę, że
    ja i Jolka Szczypińska. Ale to nie wszystko. Samochody na wiecznej gwarancji.
    Owszem prawdziwki w rajskim lesie są. I to przez cały rok. Ryba też nieźle
    bierze. Piotrek(święty Piotr) to ostatnio suma, chyba ze 2 metry złapał. Nawet
    bez robaków brały .Jest sporo niezłych rzeczy. W rajskiej świetlicy to nawet
    warcaby są .Ostatnio kupili też domino… Ale jak sobie pomyślę, że to już tak
    zawsze, że to ma trwać wieczność. Setki milionów lat. Na ryby, na grzyby…
    Ileż można? 5000 lat w warcaby, 63782 w domino. Żeby jakiś poker…Najlepiej
    rozbierany…I jeszcze ostatnio. Piotrek zorganizował przetarg na rajski
    radiowęzeł. I nie wiem, czy przez przypadek, czy może rzeczywiście tak się
    spodobał ,ale …Wygrał ten z Torunia. Po prostu czarna rozpacz. Ale Ci z Trybunału chyba słuchają.

  47. Szanowny Panie Slawomirski,
    znam tysiace osob z calego swiata, ktore staraly sie o uzyskanie statusu uchodzcy w Niemczech i we Francji. Zajmowalem sie przez kilkanascie lat organizowaniem ich transferu do krajow trzecich (UNHCR i IOM, wczesniej CIM). Od 80 do 92 bylo wiele Polek i wielu Polakow wsrod uchodzcow. Mimo heterogennego charakteru motywow starajacych sie o azyl, nie kwestionowalem nigdy prawa kogokolwiek do emigracji. W sumie kazdy szukal, jak Pan wspomina “szczescia”. Z moich obserwacji wynika, ze kazdy mial szanse na godne i godziwe zycie. Niestety nie wszystkim sie udalo, bo cena i obciazenia posttraumatyczne byly dosc znaczne. W czasach zaprzeszlych bowiem, nie byla to kolejna wycieczka turystyczna. Poza tym kwestia obciazenia psychicznego nie byla bez znaczenia, niezaleznie od motywow. Uwazam rowniez, ze wiekszosc migrantow wykorzystala pomoc pomostowa i podjela prace, nauke lub studia. Polki i Polacy mimo wielu, poczatkowo zabawnych sytuacji nie mieli wiekszych problemow z prozesem integracyjnym. Dotyczy to rowniez Iranczykow, Rosjan, Slowakow i Czechow, Wegrow i Rumunow. Smutna byla natomiast emigracja marcowa. Na szczescie kraje skandynawskie wykazaly dobra wole i poniekad same na tym skorzystaly. Niemcy po wojnie, jak juz kiedys pisalem przyjmowaly uchodzcow z Europy Wschodniej na podstawie obowiazujacego prawa dla obcokrajowcow, gwarantujacego kazdemu prawo do pobytu, pracy, mieszkania oraz zasilkow. Czesto zapomina sie o wielu rodaczkach i rodakach , ktorzy wysiedleni do Niemiec podczas wojny, pozostali tam po wojnie. Wielu Plakow zamieszkuje Westfalie i Nadrenie od lat 20 dwudziestego wieku.Oni byli najlepiej zoganizowani przed wojna. Niestety niewiele z tej dobrej organizacji pozostalo. Emigracja powojenna nie potrafila sie zorganizowac. Wynikalo to czesto z przyczn osobistych oraz partykularnych interesow przedstawicieli naszych rodakow. Sam rowniez nie nalezalem do zadnej organizacji, co poniekad wynikalo z charakteru pracy. Ci, ktorzy opuscili Polske “dobrowolnie” spotykali tych, ktorych do wyjazdu zmuszono. Owe spotkania nie zawsze byly ciekawe, zawsze jednak pelne emocji. Pamietam wiele paryskich oraz berlinskich wieczorow i prowadzonej ,niekonczacej sie dysputy. Coz, obecnie w pamieci pozostaly anegdoty z tamtych czasow i garstka przyjaciol porozrzucanych po swiecie. Jako ze nigdy nie wybieram sie dalej niz cztery godziny lotu nie mialem okazji na odwiedzenie tych za wielka woda. Tych w Europie spotykam regularnie, ostatnio w Berlinie (posiedzenie obu rzadow wreszcie sie odbylo), niedlugo w Hamburgu, a moze wkrotce w Krakowie; z pewnoscia jednak w kwietniu. Tak mnie goni moj pryncypal, a ja sie wcale przed tym nie bronie. Bronie sie jednak przed tym, o czym Pan pisal. Przed tym, co pchalo wielu z nas w kierunku uchodztwa. Jedno stwierdzam z cala pewnoscia obserwujac nas w blogosferze. Stracilismy wielu bliskich na cale lata, zyskalismy jednak nieodzowny dystans do otaczajacej nas rzeczywistosci, obecnie i w czasach zaprzeszlych. Dystans do drugich i nas samych z duza doza tolerancji, niezbedny i nieodzowny do dalszej egystencji. I tak mierzymy sie z Panem Passentem, ktory niejako wystepuje tu w imieniu pryncypalow i elity intelektualnej z czasow zaprzeszlych: Spotykamy sie z wieloma ciekawymi blogujacymi. Spotykamy sie rowniez z Lizakowymi ludzmi, do ktorych Pan Passent oczywiscie nie nalezy.
    Podzrawiam serdecznie, rowniez Pana wspaniala partnerke. Ja podziwiam kazdego, kogo stac na caritas. Jesli temu towarzysza dobre pachnidla, tym bardziej. Poznalem niedawno w pociagu przedstawicielke Hermès. Przypomnial mi sie film.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  48. Nie widze powodow do narzekania. Nauczanie Naszej Swietej Religii Katolickiej nikomu jeszcze nie zaszkodzilo. Jest to w Polsce wyznanie wiekszosci obywateli wiec trudno sie dziwic, ze ma pierwszenstwo przed schizma czy herezja nie mowiac juz o poganstwie. Zreszta kto nie chce chodzic nie musi. Kiedy chodzilem do szkoly TPD za ciemnych czasow stalinizmu religia byla tam uczona i nikomu to jakos nie wadzilo.

  49. Teksty Pana, Panie Redaktorze i prof Hartmana, to głosy wołających na puszczy. Większości Polaków sprawa religii w szkole po prostu „wisi”. Przyzwyczajeni do obrzędowego katolicyzmu zrobią wszystko, co im księża każą. Oczywiście, aby nie podpaść w sferze publicznej, bo prywatnie nauki kościoła mają w „wielkim poważaniu”. Zresztą wiedzę religijną mają, delikatnie mówiąc, marną. Do tego dochodzi oportunizm polityków wszystkich opcji. Przypomnę służalczą postawę Leszka Millera wobec prałata Jankowskiego, dla którego zabiegał o koncesję na pozyskiwanie bursztynu. A jaki jest stosunek politykow Platformy do kościola, każdy widzi. Państwem naprawdę świeckim staniemy się za kilkanaście lat, gdy dojrzeje pokolenie „przekarmione” narodowo – katolicką indoktrynacją. Pozdrawiam Pana i wszystkich dyskutantów.

  50. Torlin i busdic,

    Wystarczy zajrzeć do wiki żeby uzmysłowić sobie jakim bezwzględnym karierowiczen był Balcerowicz.
    W końcówce siedemdziesiątych lat ubw. zabiegał on, z sukcesem (otrzymał urlop z macierzystej uczelni), żeby „bezinteresownie” prowadzić wykłady z ortodoksyjnej marksistowskiej ekonomii w samym centrum tej ortodoksji, na partyjnym „Harwardzie”, w komitecie centralnym przewodniej siły narodu.
    Nasuwa się pytanie, jakie miał wtedy przekonania polityczne i poglądy naukowe, gdy edukował wyższe kadry partyjne?.
    Czy nie można domniemywać, że ambitny doktor chciał skutecznie piąć się, przy wsparciu politycznym, w górę w hierarchii naukowej, a może nawet politycznej, dopóki nie trafiła się dobra okazja do zmiany azymutu?

    Z jaką łatwością przyjął za swoje, skrajne, w stosunku do ekonomii marksistowskiej, poglądy neoliberalne.
    Czy 33 letni sztybak naukowy miał juży ugruntowane (jako rezerwowe) poglądy neoliberalne, które miały zbawić świat i poprowadzić go do krainy szczęśliwośći, a wykreowały Madoffa jako symbol oszustwa i globalnej katastrofy.
    Torlin, więcej refleksji.
    To samo dotyczy ekonomistów z Intelektualnego Zagłębia z nad plaż jeźiora Ontario.

    Trzeba stwierdzić, że cechowała go ogromna wola wybicia się (co potwierdziły późniejsze fakty), ale nie ma to nic wspólnego z zawartością schowka znajdującego się pod jego bujną czupryną.

  51. Torlin (10:52)
    Oto przykład na zaorywanie polskiej gospodarki: mój kolega z liceum, inżynier, z braku perspektyw na uzyskanie mieszkania przeniósł się rodziną (żona, dwie córki) do kompletnej pipidówy. Mieszkanie w zamian za dobrolwone zesłanie. Był tam oddzialik jakiejś ważnej PRL-owskiej fabryki w ramach ówczesnej polityki socjalnej i wakacyjnej, bo obok był ośrodek letni. Produktywność i konkurencyjność były ostatnie na liście WOG-owych priorytetów. Balcerowicza reformy oczywiście zaorały ten antykwarialny warsztacik. Kumpla zwolniono, czyli on stracił. Wrócił do miasta, przejął mieszkanie po rodzicach, którzy zmarli, prowadził małą firmę, niestety źle wybrał asortyment, bo konkurował z krajami o niskich kosztach pracy. Jednym słowem Balcerowicz go „zaorał”. Przykład niepomyślny, jakich sporo. Mam wrażenie, że podobnie nieszczęśliwie w nowej gospodarce „asortyment wybrał” absolwent, więc też ma powody, aby twierdzić, że Balcerowicz go zaorał. Jest to koszt społeczny, można argumentować, czy jego poniesienie było konieczne, także, czy zaniechanie reform nie byłoby bardziej kosztowne społecznie, jest to trudna i właściwie nierozstrzygalna dyskusja, należy zawiedzionym kontestatorom dać możliwość wyrzucenia z siebie wszystkich żalów. Niemniej dla wielu innych po zaoraniu przyszło bronowanie, sianie i następne roboty polowe. Żniwa nie są złe.

    W wywiadzie dla PRZEGLĄDU prof. Kowalik zwodzi, co łatwo wykazać. I naciąga, ale delikatnie. Choćby ten fragment:

    Pytanie: – Czy inne kraje postkomunistyczne też przeprowadzały podobną transformację gospodarczą w kierunku rynkowym?

    Kowalik: – Nie w podobnej skali co Polska. Przyjęły znacznie (sic!) łagodniejszy model transformacji. W Czechach, Słowenii, na Węgrzech stopa bezrobocia była średnio o połowę mniejsza niż u nas i znacznie mniejszy był też obszar biedy. W tych krajach, a także na Słowacji, jeszcze obecnie dochodowe nierówności (mierzone wskaźnikiem Giniego) nie przekraczają tych, jakie Polska miała przed rokiem 1989! Słowacja ma wysokie bezrobocie, ale nierówności i zakres biedy – znacznie mniejsze. (…)

    – I we wszystkich tych krajach dochód na głowę mieszkańca jest dziś znacznie wyższy niż w Polsce (SIC! – co za horrendalnie niewyważone pytanie, czego Kowalik nie prostuje wprost — T.O.).

    – Te przykłady pokazują, że nie musieliśmy przechodzić tak głębokiej recesji ani skazać społeczeństwa przez całe 20-lecie na bardzo wysokie bezrobocie. Mieliśmy wprawdzie najszybszy wśród tych państw wzrost gospodarczy, ale skorzystały na nim głównie zamożniejsze grupy społeczeństwa.

    Porównywanie Polski z tymi trzema krajami (Czechy, Węgry, Słowacja) jest bodaj najlepszym sposobem oceny naszej transformacji. Ale trzeba uwzględnić punkty startowe, które nie były jednakowe, oraz inne czynniki zewnętrzne różniące te kraje. Np. napływ kapitału zachodniego do Czech i na Węgry liczony na mieszkańca był okresami pięciokrotnie i więcej razy wyższy niż w Polsce. Ich struktura eskportu, zarówno asortymentu jak i kierunku była o wiele lepsza niż Polski, np. udział rynków zachodnich w eksporcie Węgier był nieporównywalnie wyższy przed upadkiem RWPG. Podobnie struktura zatrudnienia w Polsce, gdzie nie przeprowadzono kolektywizacji i migracja do miast nie zlikwidowała przeludnienia wsi, była gorsza nawet od słowackiej. Ponadto kraje te inaczej niż Polska nie wychodziły z socjalizmu z ogromnym nawisem pieniądza bez pokrycia. Kowalik prowadzi wywód, podobne tezy powielał KTT, nie mówiąc o Kołodce, że cała walka Balcerowicza z hiperinflacją była niepotrzebną aberracją i nic nie dającym szokiem na zdrowym ciele monetaryzmu rządu Rakowskiego. Nikt nie podejmuje się prostować ich wywodu, i dobrze, bo szkoda czasu. Jest to gra słów i statystyk bez bazy z okresu, którego pożądnym badaniem nie ma się co zajmować, trzeba go unikać.

    Mieliśmy najszybszy wzrost – pisze Kowalik, a więc doganialiśmy lepiej rozwinięte mniejsze kraje regionu – ale skorzystali na nim zamożni. Czytaj, ci produktywni, wykształceni, przedsiębiorczy, umiejący w zaoranym polu posadzić lub posiać to co należało. Kowalik również przyznaje, że przed rokiem 1989 nierówności dochodów w Polsce były zdecydowanie najwyższe. Więc jak można uczciwie zwalać na Balcerowicza winę za nierówności i bezrobocie w Polsce. Wbrew mitom, którymi Polacy się pasą jak żyrardowska krowa trawą wraz z jaskrami, był to kraj zacofany ekonomicznie. Raptem 100 lat temu Czechy były trzecią potęgą przemysłową Europy. Teraz Polska ich dogania, oczywiście jak się goni to trzeba się wysilić. Węgry stanęły niemal w miejscu, Słowacji to groziło, za każdym razem dlatego, że przyjmowali „łagodniejszy model transformacji”, stawiali na złą opiekuńczość i nieuzasadnioną redystrybucję, gdy władzę przejmowali populiści. Polska flirtowała z takimi politykami, ale ostatecznie nie uległa.

    Prawdziwa socjaldemokracja? Czy dzisiaj wiadomo jaki kształt polityka taka ma przyjąć? Wiele punktow z oryginalnego jej programu przejęły partie prawicowe unowocześniając je. Mam wrażenie, że ciągle rewiduje się politykę imigracyjną w krajach Unii, wielką niewiadomą są Niemcy. Ale nawet jeśli oni znajdą właściwe socjaldemokratyczne rozwiązania dla siebie, to nie znaczy to, że muszą one być dobre dla goniących Europę i niezbyt zdyscyplinowanych Polaków.

  52. Mikesz,
    a czy w niebie bedzie Internet? Czy mozna bedzie skomentowac ostatni wpis en passant. I kto bedzie moderowal?

  53. Torlinie,

    Czytam ostatni numer POLITYKA 4. Paradowska mnie przekonuje twierdząc o kandydowaniu Tuska – RACZEJ NIE. Niech on ten urząd zostawi innym, ktokolwiek wygra będzie lepszy od Kaczyńskiego. Nie będzie tak przewidywalnie wetował i nominacji nie podpisywał. Czy to Komorowski, czy Olechowski, czy Cimoszewicz. Bo Kaczyński – na pewno NIE.

    Dalej w numerze jest raport pt. „Straszna praca”. Dowiaduję się, że Polska w Europie jest liderem.W 2008 r. Przeciętny Polak spędził na zwolnieniu 23 dni. To ja w całej 37-letniej karierze na trzech kontynentach tyle chorobowego nie zaliczyłem. Bardzo opiekuńczy jest ten system. W I półroczu 2009, kwota wypłaconych zasiłków chorobowych była o poand 40 % wyższa niż rok wcześniej. Ach ta chorobliwa opiekuńczość państwowych reguł gry. Dalej: Połowie Polaków nie chce się rano wstawać, ani iść do pracy…. Tu różnic ze mną nie ma, ale ja już dogoniłem. Czy tu chodzi o tę połowę zamożną, czy o „wykluczonych przez transformację”? Dalej: Jedna trzecia zdrowych Polaków w wieku 50-64 jest już na emeryturze, gdy w Europie Zachodniej tylko jedna piąta. Więc który kraj czyją jest kolonią?

  54. Dzięki T.O., cały czas to piszę. I dodać do tego trzeba jeszcze dwie rzeczy, przepotworne (jak na ówczesne warunki) zadłużenie i dzisiejszą mobilność i aktywność młodego pokolenia. W Polsce o wiele lepiej się dzieje niż w Czechach, na Węgrzech i w Słowacji. Pamiętam, jak pisano o fabrykach budowanych na terenie Słowacji przez Koreańczyków czy Japończyków, jak krytykowano rząd, jak podano później warunki, to Polacy byliby idiotami, gdyby się na nie zgodzili.
    Rybo!
    Czytaj ze zrozumieniem, porównaj, czym się różniły raporty Balcerowicza, a później pisz o neoliberalnym (??? w 1980 roku???) 33-latku.

  55. telegraphic observer, 16.38. Jak zwykle mędrkowanie.

  56. Jacobsky, 12.24. Ponad pół wieku minęło jak ci chłopi udali się do miast, to szmat czasu. To trzy pokolenia. Przeorane zostało wszystko, – w mentalności, kulturze i tradycji. Tylko kościół trzyma owieczki za pysk. Argument nie przekonywujący. Wyjaśnienia należy szukać gdzie indziej. Warto przy okazji porównać co ci chłopi dokonali w dwudziestoleciu powojennym, w bardzo trudnych warunkach politycznych i w nędzy odziedziczonej po sanacji i wojnie, do osiągnięć dwudziestolecia wolności i niepodległości aktualnej. Nie zbudowano oprócz marketów i kościołów nic. Ani kilometra linii kolejowej, żadnej elektrowni, ślamazarne autostrady 1km/rok. I dwa miliony młodych na emigracji.

  57. Ryba (16:26)
    Wyrazy głębokiej wdzięczności za szczodre wyrazy uznania. W tym dla plaż jeziora Ontario – zupełnie nieuzasadnione.
    To co ty, na przykładzie swojego dossier, nazywasz „refleksją”, my tutaj nazywamy bezpodstawnym insynuowaniem. Wygląda na to, że konkurujesz z polskimi lustratorami osób urodzonych przed 1 sierpnia 1972 roku. Szanse Twoje oceniam dość wysoko – zwiększyłoby je gdybyś jeszcze wykazał, że Balcerowicz wykładał w szkole oficerów MSW w Legionowie – ale i tak większe masz u kobiet na Monciaku.

  58. „Modlitwa o średnią” z „Amenem” na końcu to błyskotliwa poimta dla tego, w co wpakowano naszą młodzież z ich zatroskanymi rodzicami. Okres kształcenia potomstwa to w życiu każdej rodziny,która w procesie kontynuacji trwania naszego gatunku wwychodzi choć odrobinę poza sam akt prokreacji- stanowi psychologicznie „miękkie podbrzusze ” w cyklu takiej rodziny.
    „Strzał” z doprowadzeniem do „Modlitwy” o średnią”czy „Uśrednienie przez modlitwę”-to pefidia z wyższej półki zagrań zniewalających daną społeczność.
    Można sobie prowadzić różne spekulacje,co komu przyjdzie z takiej zdobyczy KK, czy stracą uczniowie, czy ostatecznie kościół, ale w przełożeniu wszystkiego na język „fundamentów” – można tylko podsumować ten stan jednym argumentem: To co zdobyte, to wartość, którą można rozegrać na wiele sposobów, zależnie od okoliczności. Zeby się tego pozbyć, trzeba to odebrać zdobywcy. Ten dystans między „stronami” jest zasadniczą miarą osiągnięcia KK.
    Gdyby nasz kraj , miał przed sobą okres dłuższego rozwoju i wzrastającego dorobytu obywateli- wówczas KK móglby oberwać w stopę. W przypadku przedłużania się kryzysu i ubożenia społeczeństwa, polski oddział Watykanu, załatwił dla swojej firmy wieloletni sponsoring płynący prosto z nieba…

    Sebastian

  59. telegraphic observer pisze:

    2010-01-22 o godz. 16:38

    Podzielam zasadniczo Twoje opinie o transformacji tzw. balcerowiczowskiej i o naciąganiu faktów przez jej krytyków.

    W uzupełnieniu należałoby wspomnieć, że stosunek wydolności eksportowej polskiej gospodarki do długu zewnętrznego był niemiłosiernie niski. Polsce groziła niewypłacalność i nie pomogłoby jedzenie liści, jak zapowiadali niektórzy butni zaciągacze długu.

    Drugim niebezpieczeństwem, które wisiało tuż tuż nad gospodarką i się ziściło w klasycznej formie, ale w odleglejszym czasie, gdy gospodarka oderwała się od bloków startowych, była hiperinflacja spowodowana nie polityką Balcerowicza, lecz brakiem długofalowych koncepcji rządów poststanowojennych. Przywódca kraju był niedecyzyjny, jak wspominał Edward Gierek, a poza tym nie czuł w ogóle ekonomii, bo gdyby jarzył, to by nie głosił takich dogmatycznych tez, ze „kołem zamachowym gospodarki polskiej będzie górnictwo”.

    Jeśli chodzi o działania Sorosa, Sachsa i akolitów jakoby prokurujących w 5 godzin plan dla Polski, to takie opowieści należy między bajki włożyć. Czepiaja się ich lewacy, jak pijany płotu.
    Polska potrzebowała wtedy jak tlenu pewnej rzeczy – międzynarodowego poparcia dla rozpoczynanych reform i symbolicznego uznania ich ekonomicznej celowości ze strony środowisk finansowych świata. Bez tego uznania nie byłoby zaufania dla polskiej waluty, nie byłoby pożyczek, a przede wszystkim nie byłoby rozłożenia kredytów gierkowskich na dogodniejsze spłaty, czyli nici z reform.
    Soros, Sachs i inni mogą dzisiaj tłumaczyć, że napisali w 5 godzin plan dla Polski, co postawiło kraj na nogi. Nie da się ukryć, że napisali. Ale kto uwierzy w powodzenia planu, który jest po siłą rzeczy ogólnikowy, pobieżny i fragmentaryczny.
    To był plan bardziej ideologiczny niż praktyczny, coś w rodzaju symbolicznego przybicia piątki z Balcerowiczem, placet świata finansów dla Polski. Dzieki niemu Balcerowicz i współpracowanicy mogli będąc pewni sprzyjającego otoczenia ruszyć ze swoimi szczegółowymi koncepcjami, które wykluwały sie i ewoluowały pod ich czapkami przez lata całe. Gadanie o sile sprawczej 5 godzinnego planu, to infantylizm ekonomiczny.

    Pzdr, TJ

  60. jasny gwint,

    nie bylo moja intencja przekonwac Ciebie. Az taki ambitny, to ja nie jestem.

    Ani kilometra nowej linii kolejowej ? A po co, skoro te, co sa nie sa wykorzystane w pelni i wiele z nich zagrozonych jest zamknieciem ? A skoro mowa o tych, co sa, to moze najpierw zmodernizowac istniejace (tam, gdzie to ma sens ekonomiczny), a potem porywac sie na nowe, jesli takie sa konieczne ?

    Zadnej elektrowni ? Jak wyzej. Moze najpierw zmodernizowac istniejace ? To tez kosztuje, i to sporo, jesli dodac koniecznosc przestrzegania wspolczesnych wymogow w dziedzinie ochrony srodowska – aspekt wiecej niz zaniedbany w przeszlosci.

    Autostrady ? No a ile to km autostrad wybudowano w peerelu ? W ciagu ilu ? 45 lat ? Dobrze, ze odziedziczylismy troche po Niemcach.

    Tak. Budowac, budowac, i jeszcze raz budowac. Nie wazne to, co juz jest. Typowa gierkowszczyzna stosowana.

    Na szczescie to juz przeszlosc.

    Pozdrawiam.

  61. Telegraphic Observer,

    u nas popularne jest uciekanie na zwolnienie chorobowe (nawet na 9 m-cy) przez osoby „wysoko postawione” gdy im się stołek chwieje, tak ludzie mówią, a i w mediach zdarza się coś na ten temat przeczytać. Mimo to średnio jest lepiej pewnie niż w Kanadzie:

    „…Przeciętnie Polak spędza w pracy 1984 godziny. Podczas gdy Holender pracuje 1309, Szwed 1316, Norweg 1328 a Francuz 1346 godzin. Troszkę krócej od nas pracują nawet Meksykanie, a dłużej tylko Koreańczycy z Południa…” – http://lewica.pl/?id=20778 . I są to jedynie te godziny, które są zarachowane, nie zaś nadliczbowe za które się nie płaci, jak i nie te zwykłe, za które również nie zapłacono, bo najpierw pracodawca robił sobie kapitalizm, czyli pozyskiwał kapitał.

    Dodam, że nie będę pamiętać, że o tym też było, żeby Pana nie krępować w specyfikowaniu dalszych wiekopomnych spostrzeżeń.

  62. Telegraphic Observer (2010-01-22 o godz. 16:38),

    congrats !

    Pozdrawiam.

  63. Strasznie tutaj na blogu miesza sie z pomyjami prof Leszka Balcerowicza.
    Drogi blogowicze, a gdzie Wy byliscie wowczas? Czy Wy jestescie ekonomistami, czy jedynie biadolacymi demagogami ?
    Prof Balecorwicz ykladal tu i owdzie i to mnie njamniej interesuje. Interesuje mnie to, jak stosunkowo szybko zamienil polska gospodarke niereformowalna na reformujaca sie i jak szybko sytuacja rynkowa zaczla sie poprawiac. Wykorzystal Balcerowicz najprostrze i najbardziej logiczne elementy organizacji podwalin pod stworzenie gospodarki rynkowej. Dzisiaj sie jemu zarzuca absurdalne kwestie.
    Jezeli nawet, gdyby Leszek Balcerowicz mial wrocic na szczyty wladzy, to byloby to tylko z korzyscia dla polskiej gospodaki i ekonomiki, ktora prezentuje juz elementy niestabilnosci.
    Krytykowanie jest czynnoscia niezmiernie latwa. Moze jednak zaprezentowac zamiast krytyki przedstawic swoje punkty warianty reform, czy tez decyzji makroekonomicznych. Pokazcie drodzy malkontenci, na co Was stac i co soba reprezentujecie.

  64. Torlin,
    Faktycznie – bardzo wazne i mocne dwa punkty. Polska miała zdecydowanie najwyższe zadłużenie spośród krajów regionu. NB, Rumunia za Ceausescu wcześniej zaciągnięte długi porównywalnej wielkości spłaciła przy ogromnym koszcie społecznym. Polsce połowę tego zadłużenia umorzono, resztę rozpisano na wygodne raty. O to właśnie ubiegał się Balcerowicz, nikt nie wspomina, że to on właśnie załatwił. A programy, które napisał Sachs i Lipton, jak te przysłowiowe „biznes plan”, o ich pisaniu Polacy nie mieli wtedy pojęcia, miały pokazać kredytującym rządom i bankom, że Polska będzie spłacać resztę. Nikt tego epizodu nawet nie skomentuje, tych rozmów L.B. w Waszyngtonie, a piszą o tym Sachs, relacjonuję Baczyński. Nic, cisza, bo to mogłoby zaszkodzić tezom o kłamstwie, spisku i przekręcie. Jak to mówią? – nóż w kieszeni się otwiera.

    Faktycznie, córki tego mojego kumpla z liceum rodzą dzieci, a on – dziadzio w wieku 60 lat niańczy, z babcią emerytką (chyba nieco młodszą). Dziewczyny kariery robią, po świecie latają, po kraju jeżdża służbowymi toyotami, zaganiane, usatysfakcjonowane – jedna w jakiejś firmie reklamiarskiej, druga w rehabilitacji staruszków. Serce się raduje.

    Dosłownie dwie Polski. Jedna trzesie się ze strachu o kilkaset złoty emeryturki, psy wiesza na czym się da, ostatnio słyszałem jak się moj kolega „dziadzio” zawiódł na Wałęsie. Głowa boli jak sie slucha, co tym zgretom, moim rówieśnikom, roi się w głowach. Druga Polska żyje normalnie, jak klasa średnia w rozwiniętym kraju. Nic dziwnego, że wskaźnik GINI (nierownosci rozkladu dochodow) niektorym profesorom ekonomii tak fatalnie wskazuje. Ja bym sie w te jeki i pohukiwania nie przysluchiwal za bardzo, chyba ze takie Twoje jest zajecie. Do wrazliwosci spolecznej tego bym nie zaliczyl.

    W artykul Romanowskiego, tak po profesorsku rozpracowanym przez Jacobsky’ego, nie ma wiele wyjasnien, ze wiele wynika z konfliktu spolecznego. ‚Solidarnosc’ poniesli mlodzi robotnicy na swych barkach, lecz nie zdawali sobie sprawy co bedzie, gdy komunizm im padnie. Nieuniknione bylo, ze wielu z nich, co tam wielu, wszyscy oni beda tym upadkiem powaznie dotknieci. Taka jest ironia tej calej historii.

  65. Wbrew powszechnemu mniemaniu, zanegowanemu przez K. Modzelewskego w jego znanym dziele p.t. Barbarzyńska Europa, kościół swoją ekspansję na terenach m.in. obecnej Polski, nie rozpoczynał na cywlizacyjnej pustyni, lecz na terytoriach o utrawalonej tradycji i o sprawnie funkcjonujących organizacjach plemiennych.
    Jednak struktury kościelne , jak to w polityce bywa, okazały się na tyle silniejsze, że nie zdobyły się nawet na miłosierdzie pozostawienia jakichkolwiek pamiątek historycznych dla kształtowanych pod swoje dyktando, wyznawców.
    Warto sobie uświadomić, że w życiu spolecznym funkcjonowanie tzw. równości występuje tylko zwykle na papierze, co potwierdziła klęska systemu lansującego takie wartości (pewien amerykański doradca prezydencki żartował, że hierarchowie katoliccy wiedzą, że równości nie uda się zrealizować w życiu doczesnym, więc lansują nieweryfikowalną teorię o szczęściu w równości w życiu pozagrobowym).
    Skoro hierarchię kościelną stanowią ludzie, więc wnoszą oni ze sobą także motywacje polityczne, co jest bardzo charakterystyczne dla człowieka. Motywacja taka pogłębia się i ukierunkowuje w środowiskach zamkniętych, mających cele ekspansjonistyczne.

    W Polsce umacnianie katolicyzmu przebiegało gładko (nie licząc sporadycznych awantur prowokowanych przez zachłannych biskupów).
    Ułatwieniem tej ekspansji był niższy poziom rozwoju cywilizacyjnego. W tym czasie na zachodzie Europy dochodziło często do ostrych konfliktów o strefy wpływów między władzą świecką i kościelną.

    W dyskusjach o oddziaływaniu i miejscu kościoła w Polsce zapomina się, że księża są formalnie związani z obcym państwem i muszą efektywnie działać na rzecz jego interesów.
    Przypomnę jak w okresię pierwszej Solidarnośći pewnie socjolog, działacz polityczny, chcąc popchnąć spoleczeństwo do rewolty, z dużą emocją szczół społeczeństwo przeciwko wojsku, twierdząc, że jest to armia polskojęzyczna. Bez większego błędu można w taki sposób określic hierarchię kościelną.
    Podkreślam, że odnoszę się tutaj jednie do wycinka działaności hierarchii kościelnej, którą ona wypełnia, tj. do jej aktywności politycznej.
    Faktem jest, ze hierarchia swoją aktywość przejawia głównie w działalności religijnej. Wpływanie na świeckie czynniki polityczne pozwala jednak utrzymać i poszerzać tą pierwszą sferę wpływów.

    Pojawienie się przy władzy ateistów negujących nauki kościola stworzyło zagrożenie dla istnienia instytucji kościelnych, które utrwaliły już swój sytem wartości w spoleczeństwach europejskich. Pani profesor Liszcz nie potrafi nawet zrozumieć muzyki religijnej Bacha bez krzyży na ścianach w instytycjach publicznych.
    Pokazuje to jak głęboko zakorzenione są wplywy kościola w środowiskach władzy.
    Obecne wpływy kościola w Polsce biorą się z porozumienia grupki świeckich opozycjonistów z lat siedemdziesiątych z intelektualistami katolickimi i hierarchią kościelną o wzajemnym wspieraniu się. Bez wsparcia koscioła przez doskonale zrganizowaną strukturę kościelną mającą ogromne wpływy spoleczne, o grupce walczącej o słuszne prawa opozycjoniostów, mało by kto obecnie pamiętał.

    Za wszystko trzeba jednak placić.
    Już rząd Mazowieckiego złamał prawo, wprowadzając instrukcją religię do szkół. Zrobił to pod naciskiem hierarchii, która w zamian za poszerzenie swoich wplywów obiecywała szybką poprawę w oświacie.
    Dzisiaj można powiedzieć, że oświatę należało reformować, ale w sposób przemyślany. Efektem zmian jest obniżenie poziomu nauczania, narkotyki, przemoć, gwałty i samobójstwa.

    Na terenie Trójmiasta, wojewoda przekazał na tzw. krzywy pysk biskupowi działkę o pow. 1 ha na terenie zabytkowego (zabytek o wielkiej wartości, bardzo umiłowany przez spoleczeństwo) Parku Oliwskiego. Jaki wojewoda, prasa nie podaje. Jednak gdyby to był lewicowy wojewoda, to cwierkały by otym wróble na dachu.
    Pod okiem zażywnego biskupa Gocłowskiego funkcjonowała pralnia brudnych pieniędzy. Obecnie toczy się w tej sprawie proces. Energiczny biskup emeryt otwierający wystawy, patronujący dyskusjom panelowym oświadczył, że nie stawi się do prokuratury na przesłuchanie, bo lepiej będzie, gdy prokurator przyjedzie do niego do domu i go przesłycha (pewnie zmieni mu się nastawienie), takie samo stanowisko zajął biskup w reakcji na wezwanie sądu, który wezwał go jako zwierzchnika operatora zakładu prania pieniędzy na świadka w toczącym się procesie.
    Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku biskup odniósł sukces dyplomaryczny, a to co nazywamy wymiarem sprawiedliwości, skruszone odbyło pielgrzymkę do apartamentów biskupa.
    Warto tu może przytoczyć smaczek do którego zdolni są wyrafinowani przestępcy.
    Otóż w odprysku afery prania pieniędzy w niewielkim zakresie brał udział były wojewoda z nadania lewicowego (w końcu każdy chce się utrzymać przy władzy). Po ujawnieniu afery media skupiły się tylko na tym wycinku przykrywając własciwą aferę (nie bronię tu lewicowych przestępców, lecz proszę o właściwe proporcje).

    Nie chcę wymieniać przykładów Donalda Tyska i jego zwrotów światopoglądowych czy windowania wplywów toruńskiego Rasputina przez J. Kaczyńskiego w zamian za wsparcie elektoratu podczas wyborów, co świadczy, że władza publiczna jest w kontaktach z hierarchią kościelną zawsze na kolanach.

    Obecnie władza jest tak słaba i uzależniona od hierarchii kościelnej, że może nam pomóc jedynie wymiana genracyjna obecnych elit politycznych, która na zachodzie ma miejsce średnio co dziesięć lat.

    Nie podzielam stanowiska wyrażonego na blogu przez umiarkowanych blogowicziczów, że wszystko się samo ureguluje.
    Gdyby nie dopuszczono Hitlera i Stalina do władzy, to życie w ostatnich siedemdziesięciu latach potoczyło by się inaczej, być może spokojniej.

  66. A, ja, jako stuprocentowa ateistka, w pełni popieram wprowadzenie oceny z religii katolickiej do średniej świadectwa. Bo jestem też zwolenniczką ocalenia cywilizacji euroatlantyckiej przed zalewem islamu. Bo słusznie prawi pan Passent, że „w pogoni za średnią, a także ze zwykłego konformizmu dzieci, szkoły i rodziców, również osoby nie będące wyznawcami, będą uczęszczać na lekcje religii (katolickiej – jn) i odmawiały (chyba ‚odmawiać’ – jn) modlitwę”. I znow Polacy dostali szansę ocalenia cywilizacji euroatlentyckiej. Kiedy pierwszy raz? Kiedy najpierw założyli Solidarnosc, czując za plecami głównego maga katolicyzmu, a potem, kiedy gen. Jaruzelski, wspierając się na tych siłach, uruchomił lawinę, ktorą zmiotła cywilizację radziecką od Łaby po Władywostok. No i redaktorze, nie dożyjecie, ani Wasze wnuki, prawnuki i praprawnuki królestwa minaretów jak Polska długa i szeroka. Wam może szkoda, mnie nie.

  67. Jacobsky 14.16
    Dajesz nam do zrozumienia, że Anna Radziwiłl, która jako minister oswiaty wprowadziła religię do szkoły, była sekretarzem generalnym SLD ?

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ z prowincji
    Szanowny Blogowiczu z prowincji,

    domyslam sie, ze Gospodarz blogowiska wyszedl Panu tak jakby na przeciw i dal swoim wpisem wyraz tego co go drazni w konwencji Diaspora jest czuja! (Albo – nie) 2010-01-21 o godz. 22:40 „Tusk po-WINIEN – i co ztego, ze afera hazardowa – glosowac”
    Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną (czytaj: D Passentem)
    I. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremnie.
    II. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
    III. Czcij ojca swego i matkę swoją.
    IV. Nie zabijaj.
    V. Nie cudzołóż.
    VI. Nie kradnij.
    VII. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
    VIII. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
    IX. Ani żadnej rzeczy, która jego jest – tu bedzie na 100 % iskrzylo – prawda Gospodarzu?
    Blogowiczu z prowincji, czuje Blogowicz tego „rytm-und-bluesa” ze to AMEN w paciezu dla tzw. intelektualnej swity w III RP wywodzacej sie w prostej lini z skromnej liczbowo elitki PRL-u. Te dziesiec przykazan sa nie do strawienia dla tzw. samozwanczych powolanych do zycia „Autorytetow Moralnych”
    Czuje Blogowicz skad wieje wiatr w oczy polskiego spoleczenstwa?
    Tutaj bez moskitierki sie nie wchodzi – ani rusz. Jeszcze troche a beda kazac sobie placic, ze ich czytamy na zasadzie http://www.polityka.pl/rynek/ekonomia/1502489,1,platne-media-w-sieci–coraz-blizej.read
    Teraz wiem dlaczego kolega P. Passenta p. Waldemar Kuczynski zwracajac sie do niego tyluluje go „Ksieciem, to stopien spoleczny w kregach znienawidzonej przez komunistow magnaterii z ktora komuchy mialy na pienkui z ktorego nota bene ochoczo i bez jakiegkolwiek zmruzenia oczu korzystali w roznej formie bedac w drodze do i po wladze, drodze uslanewj tysiacami jezeli nie milionami ofiar.
    No ale tam obowiazawaly inne przykazanie i to wiadomo skad – prawda szanowny Gospodarzu? Tak, tak… ja to gdszies rozumiem, lza sie w oku kreci, jak to sie slicznie wtedy wszystko ukaladalo, niczy klocki Lego. Te achy! ten zachwyt z siebie, to szybowanie inteletkualnej „smietany”…
    Bobola pisze: „Kiedy chodzilem do szkoly TPD za ciemnych czasow stalinizmu religia byla tam uczona i nikomu to jakos nie wadzilo”
    Szanowny Panie Andrzeju, to o czym Pan wspomina przedstawiane jest dzisiaj jako cos co bylo bez twarzy. Natomias to co p.red D. Passent dzisiaj proponuje jest tym samym ale juz z twarza.
    To jest ta delikatna roznica miedzy D. Passentem mlodym a juz dojrzalym, ktory najprawdopodobniej dojrzel juz jako kibic na kortych tenisowych stolecznej „Legi Honorowej”- prosze nie myli z Legia cudzoziemska, aczkolwiek cholera wie.
    Nalezaloby sie powaznie zastanowic nad tzw. wariantem servisu z woleja, czyli „BeckenDu” Won(?)
    Jezeli sie nie myle to WON to bardzo przydatny pomysl p. R.Marka Gronskiego. Szanowny Panie Gronski, brawo za dobre pomysly, one byly sa i beda – prawda?

    Post Christum.
    Ciekawe ktore z 10-u przykazan tzw. bylych komunistow, dzisiaj czesto gesto posiadaczy drazni moze najbardziej? Szanowny Blogowiczu z prowincji – Co wolno wojewodzie to nie Tobie ….. itd – c’est la vie ….

  69. Skoro w Polsce wszystkie instytucje skazone sa wirusem KK,to uczelnie powinny wprowadzic,wyliczanie sredniej tylko z przedmiotow kierunkowych dla danego typu studiow!!!
    Czyli na swiadectwie bylaby ocena srednia z wszystkich przedmiotow,a uczelnia wyliczalaby te „wlasciwa”.Jak mawia porzekadlo „Panu Bogu swieczke………………………….. 😆

    Ana.

  70. Telegraphic i Torlin,

    Liderowi Zaglębia Intelektualnego już zwracałem delikatnie uwagę, że dowcip nie jest jego mocną stroną (wracaj do stylistyki sienkiewiczowskiej!).
    W moim krótkim wpisie szło mi o wykazanie, że polska opoka neoliberalizmu skakała z kwiatka na kwiatek i nie mogła zgłębic i ugruntować wiedzy ekonomicznej jakiegokolwiek współczesnego kierunku tej dyscypliny naukowej, nie mówiąc o braku doświadczenia praktycznego niezbędnego ekonomiście przy wprowadzaniu tak zasadniczej reformy.
    Znam jego (Balcerowicza) opracowanie dotyczące tzw. Polski Samorządowej. Jest to zbitka haseł, które nawet polityk na wiecu musiałby skonkretyzować żeby zostać zrozumianym.
    Sam kiedyś chwaiłem Balcerowicza za determinację, ale sama determinacja bez wiedzy zwykle daje to co widać gołym okiem.
    Gorzej jest z wyznawcami Balcerowicza.
    Na blogu często wydaje mi się, że nie są oni w stanie zrozumieć tego co się w Polsce wydarzyło (gdyby głupota umiała fruwać, to większośc z nich nie siedziała by przy komputerach).
    Obaj blogowicze (Torlin i telegraphic), ktorzy więcej piszą niż myślą, to typowi fani, którzy z prawdziwą gospodarką się nie zetkneli.

  71. stasieku (9:48)
    Dziekuje za zwrocenie uwagi. Te roznice w rozumieniu slowa „handicap” miedzy polskim i angielskim dostrzegalem od dawna. Tylko na Torze Sluzewieckim w programie podawano handicap w kg, ktore niosl kon, aby wyrownac szanse w niektorych gonitwach, czyli podlug znaczenia jezyka angielskiego. Pewnie tak niedbalosc tlumaczy. Chociaz podobno dzieki Boyowi idiomy jezyk francuski mamy dobrze opanowane.

    Podobnie te dwa jezyki, polski i angielski, rozjezdzaja sie, gdy zaczynamy poslugiwac sie modnym ostatnio slowem „hazard”. Z poczatku zloscilo mnie, ze dziennikarze z red. Passentem wlacznie nie mowia o grach hazardowych, tylko krotko – „hazard”. Ale potem przypomnialem sobie, jak ojciec pouczal mnie – „tylko sie nie hazarduj”, w sensie nie stawiaj wszystkiego „na jednego konia”, nie bierz na siebie zbyt duzego ryzyka. Przykladow jest wiecej.

  72. absolwent (2010-01-22 o godz. 19:31),

    czy ja cos takiego napisalem ? Wez sobie na uspokojenie, co ?

  73. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Janina Nowicka 2010-01-22 o godz. 19:18 pisze:

    „No i redaktorze, nie dożyjecie, ani Wasze wnuki, prawnuki i praprawnuki królestwa minaretów jak Polska długa i szeroka. Wam może szkoda, mnie nie.“

    Przepraszem Pania bardzo, czy mozna? http://www.youtube.com/watch?v=hdQwbt21krk&feature=related

  74. Szanowny Panie Danielu!
    Wyrok TK w sprawie wliczania ocen z religii do średniej oceny za naukę w roku szkolnym lub na ukończenie szkoły oraz wyrok sądu, chyba rejonowego, który uznał kursantkę kursu na prawo jazdy za winną spowodowania wypadku podczas jazdy szkolnej pod nadzorem instruktora na równi z nim, rzeczywiście winnym, i skazanie obydwojga, to smutne objawy upadku naszego Państwa. Po upadku autorytetu prezydenta, parlamentu i rządu teraz my obywatele polscy nie możemy już liczyć na władzę sądową, która takie niedobre wyroki nam feruje.
    Nasza Konstytucja tylko formalnie ustanawia Polskę jako państwo neutralnie światopoglądowe. Faktycznie stawia KK i katolików w uprzywilejowanej sytuacji, dopuszczając do tego, że sprawy działalności religijnej podlegają umowom międzynarodowym, bez zastrzeżenia, że chodzi o wielostronne konwencje zapewniające wolność wyznania i światopoglądu. To otworzyło drogą dla konkordatu, którego zawarcie z państwem-centralą KK stworzyło dla niego i jego wiernych uprzywilejowaną pozycję wobec obywateli polskich innych wyznań i bezwyznaniowych, naruszając zasadę równości obywateli wobec prawa i równości ich traktowania przez władzę państwową.
    I za te niedobre przepisy konstytucyjne nie należy obciążać odpowiedzialnością SLD i UP – jej współautorów. Kto tych czasów nie zapomniał, ten wie jaki był nacisk KK, reprezentowanego przez bp. Pieronka, tego samego kościelnego dżentelmena, który wyraził się obraźliwie o posłance UP, i który po uzyskaniu i zaakceptowaniu kompromisowych przepisów w projektowanej konstytucji, w krótkim czasie żądał więcej dla KK w tej samej sprawie. Z jego żądaniami stała groźba spowodowania przez KK nieprzyjęcia konstytucji w referendum, tak jak KK zapewnił zwycięstwo wyborcze AWS, grożąc wiernym nieudzielaniem rozgrzeszenia za głosowanie na lewicę.
    Sądzę, że ten wyrok przyniesie więcej szkód, niż uprzywilejowanie, absolwentów gimnazjum i liceum z religią na świadectwie, oczywiście piątkową i szóstkową, wobec absolwentów drugiej kategorii, którzy mają o jedną piątkę albo szóstkę mniej, bo właśnie ten wyrok ustanawia w Polsce podział młodych obywateli na obywateli pierwszej i drugiej kategorii.
    O realnej stracie jednego roku szkolnego już napisano wyżej. Mentat (2010-01-22, godz. 09:52) wskazał na powstanie kategorii niewierzących-praktykujących, którzy dla wyrównania szans „zarobią” na dodatkową piątkę albo szóstkę, co dla średniaków mających kilka ocen trójkowych może mieć znaczenie. I znów hipokryzja górą, a zwycięstwo hipokryzji to zwycięstwo KK.
    Etyka jako przedmiot nauczania nie równoważy indoktrynacji religijnej. Propedeutyka filozofii i logika formalna nie wróciły do szkolnictwa średniego, bo to wielkie zagrożenie dla tej indoktrynacji – naruszenie świętej, religijnej zasady: „wierz, a nie myśl, bo myślenie to grzech”. Myślenie logiczne obywateli jest groźne też dla handlowców, bo ludzie myślący realnie są mniej podatni na reklamę, oraz dla polityków, ponieważ nie dają się nabierać na cudowne działania niewidzialnej ręki wolnego rynku i jednomandatowych okręgów wyborczych i inne tego rodzaju bzdury. Myślący wyborcy nie dają się nabierać na PR, ponieważ wolą oceniać towar a nie opakowanie.
    Podpisuję się pod opinią Jana (2010-01-22, godz. 10:51) o kretynizmie wyliczania średniej oceny. Jego argumenty są prawdziwe.
    Pozdrawiam
    PS. Szanowny Gospodarzu, gratuluję odwagi.

  75. szanowni przedmowcy,straciliscie watek… byla mowa o ocenach z religii i sredniej; nie przejmowalbym sie tym w ogole; ostatnio bylem w kosciele na mszy w niedziele (wymagala tego okolicznosc ode mnie ) i az mnie ogarnelo zdumienie ze bylem najmlodszy chyba w tym towarzystwie (kilkaset osob moze) a do mlodziezy sie juz nie zaliczam od dawna… ich, (tj. czarnych,rydzykowcow i innych nawiedzonych) 5min juz minelo,teraz bedzie z gorki…

  76. Stylistyka stylistyką imć Rybo. Wasze miej na względzie, że zwróciłem mu uwagę na grubiaństwo i brak kultury w dyskursie – idzie o wytykanie wykładów w komuszej szkole, jakbyśmy prowadzili tu przewód lustracyjny. Nie ma w tym nic dowcipnego, ani śmiesznego. Ktoś powiedział – gdy racje są kruche, to stanowisko się usztywnia. Po prostu przykro mi.

    „Polska epoka neoliberalizmu” – to oryginalne słowotwórstwo? To że waszeć piszesz, że czytałeś opracowanie o samorządach ze zbitką haseł ma taka wiarygodność i wagę, jak stwierdzenie, że trzyma w domu złotą gęś na łańcuchu. Ale nie ma co się desperować, waszmości Rybo. Da Bóg, mróz popuści i będziesz waść kontent. I gołym okiem dojrzy wreszcie Skandynawię z sopockiego mola. O Niderlandach nie wspomnę.

  77. Moja wypowiedz o 80 tysiacach osób, ktore 40 milionowy kraj, o 100 tysiecznej zawodowej armii, zostawił bez pomocy, w sytuacji największej od 12 lat katastrofy żywiołowej, był testem na „wrażliwośc” społeczną blogowiczów i poziom wrażliwości mediów. Tymbardziej że w 1998 roku byłem w tonącym Opolu i pamietam że władza z Cimoszewiczem na czele robiła co mogła, a nawet wiecej.
    O tym że media mają tragedię zamarzających ludzi głeboko w nosie , to już wiemy.
    Ale to, że medrcy z Toronto zajmuja się tylko tandeciarska propagandą pseudoteorii ekonomicznych i pieją na częśc swojego idola , a dola wieśniaków z Małopolski nic ich nie obchodzi – trochę mnie zdziwiło. Oni jednak nie mają ani ambicji, ani współczucia.
    To samo myśle o krajowcach, siedzących przy piecu i swoich komputerkach.

  78. Kiedys oportunizm zmuszal do zapisywania sie do PZPR-u, a obecnie wymaga wykazaniem sie swoja katolickoscia. Obu organizacja nie chodzi (chodzilo) o klase, ale zawsze jedynie o mase. Jak juz to napisal jeden z blogowiczow; ” nikt nie musi byc koniecznie wierzacy, byleby byl tylko praktykujacy”.
    PZPR sie przejechal na swojej statystycznej wizji swiata, ale tez nigdy nie mialo w ofercie zycia wiecznego.
    A wiec, Alelluja i do Przodu !

  79. Ryba pisze:

    2010-01-22 o godz. 20:21
    Telegraphic i Torlin,

    „Liderowi Zaglębia Intelektualnego już zwracałem delikatnie uwagę, że dowcip nie jest jego mocną stroną (wracaj do stylistyki sienkiewiczowskiej!).
    W moim krótkim wpisie szło mi o wykazanie, że polska opoka neoliberalizmu skakała z kwiatka na kwiatek i nie mogła zgłębic i ugruntować wiedzy ekonomicznej jakiegokolwiek współczesnego kierunku tej dyscypliny naukowej, nie mówiąc o braku doświadczenia praktycznego niezbędnego ekonomiście przy wprowadzaniu tak zasadniczej reformy.”

    Mój komentarz, przepraszam, że się wtrącam.

    Doczytałem się w tym wpisie także, że :

    „W końcówce siedemdziesiątych lat ubw. zabiegał on, z sukcesem (otrzymał urlop z macierzystej uczelni), żeby “bezinteresownie” prowadzić wykłady z ortodoksyjnej marksistowskiej ekonomii w samym centrum tej ortodoksji, na partyjnym “Harwardzie”, w komitecie centralnym przewodniej siły narodu.”

    oraz zwróciłem uwagę na takie przenikliwe określenie jak „33-letni sztubak naukowy”.

    Widać tu tendencje do deprecjonowania Balcerowicza poprzez haki w zyciorysie.
    Ciekawe, ze ludzie o lewicowych poglądach uważają, że jeśli ktoś poznał ekonomię polityczną socjalizmu i wykładał tę w partyjnej uczelni, to już do końca zycia ma byc marksistą i karierowiczem.

    Po pierwsze ekonomia marksistowska nie jest nauką, tylko teologią.

    Po drugie, jak miał dojść do tego młody Balcerowicz, jak nie poprzez zgłębienie jej dogmatów?

    Po trzecie, czy ktokolwiek na świecie miał praktyczne doświadczenie w przeprowadzaniu transformacji ustrojowej?

    Prof. Kowalik również nie miał i jego ówczesne założenia rozwoju ekonomicznego Polski poczynione na przełomie lat 90-tych nie wychodziły dalej niż wskazania wynikające z nauki o samorządach w przedsiębiorstwach oraz socjalistycznej konkurencji. To była mieszanina naiwności politycznej i romantyzmu ekonomicznego, przepraszam za uwypuklanie.
    Nie mam nadmiernej atencji dla neoliberałów, ale traktuję ich bardzo praktycznie, jezeli coś działa, to należy to utrzymać i przetestować, a na to potrzeba czasu. Nie przeszkadza to już dziś myśleć, jak zmusić kapitalizm do niezbędnej dozy handicapów i opiekuńczości. Walka o to będzie trwała.

    Pzdr, TJ

  80. Pozostanę w głównym temacie dyskusji dotyczącej religii i spraw z nią związanych, czyli w treści dyskutowanego tekstu gospodarza. @Bobola i @Janina Nowicka są za utrzymaniem stopnia z nauki religii na państwowym świadectwie, a dodatkowo jak sądzę zaliczanie go do średniej z uzyskanych wyników nauczania, jednak różnią się w argumentacji swojej postawy. @Boboli wydaje się, że nic takiego się nie dzieje, ponieważ kiedyś tam uczęszczał na takie nauki w TPD i nie zaszkodziło mu. A cóż to do cholery jest, świńska grypa, czy AIDS, od modłów się nie umiera, problemem jest rozdział sacrum od profanum. Gdybym był religijnym człowiekiem, szlak by mnie pewnie trafił w sytuacji prawnego kwalifikowania religii na szkolnym świadectwie. @Bobola, czy Ty nie czujesz różnicy? @Janina Nowicka z kolei trzęsie kiecką(jeśli jest kobietą) przed muzułmanami i z tego powodu jest skłonna/y akceptować katolicką indoktrynację za moje(między innymi) pieniądze. Średnia ocena z nauczania religii katolickiej ( nie mylić z nauką!)jest według Ciebie dobrą ochroną przed zalewem wyznawców Allacha. A to dobre! Muzułmanie już trzęsą galabijami przed takim orężem. Stawiasz mój kraj znowu w roli przedmurz chrześcijaństwa, ale to już było i nie wróci więcej. Zarazę fundamentalizmu religijnego, może pokonać tylko świeckie państwo, tj takie, które nie faworyzuje żadnego wyznania i egzekwuje świeckie zachowania w instytucjach publicznych.

  81. WINIEN pisze:

    2010-01-22 o godz. 16:06

    Jak wyglada zycie?

    Co by sie stalo gdyby ulomna osoba zdecydowala sie na posiadanie dziecka? Co by sie stalo gdyby dwie takie osoby tak postapily?
    A co bys sie stalo gdyby dwie takie osoby swiadomie zdecydowaly sie na posiadanie tak samo ulomnego dziecka?

    Czy moralne prawo pozwala na swiadoma inicjacje niepelnosprawnego zycia?

    Morfologicznie zdeformowani rodzice decyduja sie swiadomie na posiadanie tak samo morfologicznie zdeformowanego dziecka.

    Czy ja bym tak samo postapil bedac na ich miejscu?

    Nie moge w tej chwili odpowiedziec na to pytanie.

    Wiem ze szanuje ich decyzje.

    P.S.
    Aby bylo na temat.
    Amen.

  82. Ryba pisze:

    2010-01-22 o godz. 19:16

    Polska potrzebuje religijnej konkurencji.
    Prawoslawie,protestantyzm,islam i judaizm sa potrzebne.
    Monopol na religie prowadzi do teokracji.

    Slawomirski

  83. Janina Nowicka pisze:

    2010-01-22 o godz. 19:18

    A ja od wczoraj jestem naturalista.
    Minarety mnie sie podobaja i maj wiekszy sens niz inne budowle sakralne.
    Zajmuja malo miejsc, sa punktami orientacji w terenie, pelnia funkcje odgromnikow, ptaszek moze na nich odpoczac itd.

    Slawomirski

  84. Bobola pisze:

    2010-01-22 o godz. 16:10

    „Nauczanie Naszej Swietej Religii Katolickiej nikomu jeszcze nie zaszkodzilo. ”

    Pisze meczennik liczby mnogiej.

    Slawomirski

  85. camel pisze:

    2010-01-22 o godz. 15:01
    „Polska jest państwem na niby, państwem kłamstwa.”

    Nawet szanowny pan Passent zdejuje czapeczke/berecik przed kosciolem.
    Dzieci sie ucza od starszych i nawet Amen nie pomoze.

    Slawomirski

  86. Wydaje mi sie, ze narzekanie na decyzje Trybunalu jest nie na miejscu. Skoro ministerstwo zrobilo z religii przedmiot, to Trybunal nie mial wyjscia i musial ten przedmiot potraktowac serio. Rozgoryczenie decyzja nie powinno isc w kierunku Trybunalu, tylko tych ktorzy religie do szkoly wpuscili.

  87. WINIEN pisze:

    „Stracilismy wielu bliskich na cale lata, zyskalismy jednak nieodzowny dystans do otaczajacej nas rzeczywistosci, obecnie i w czasach zaprzeszlych. Dystans do drugich i nas samych z duza doza tolerancji, niezbedny i nieodzowny do dalszej egystencji. I tak mierzymy sie z Panem Passentem, ktory niejako wystepuje tu w imieniu pryncypalow i elity intelektualnej z czasow zaprzeszlych”

    Dziekuje.

    Slawomirski

  88. Roman56PL pisze:
    2010-01-22 o godz. 19:09

    „Krytykowanie jest czynnoscia niezmiernie latwa. Moze jednak zaprezentowac zamiast krytyki przedstawic swoje punkty warianty reform, czy tez decyzji makroekonomicznych. Pokazcie drodzy malkontenci, na co Was stac i co soba reprezentujecie.”

    Jestes w bledzie blogowiczu. W 1990 Balcerowicz byl zoltodziobem, z doswiadczeniem ‚konspiracyjnym’ bez stazu zawodowego. Jego nominacja byla szalenstwem.

    Sposob w jaki powstal plan przemian gospodarczych juz tu opublikowalem. Zrodlem informacji by sam Sachs. Ten plan zostal napisany w sposob niezwykle lekkomyslny i zatwierdzony przez absolwenta szkoly podstawowej z pominieciem procedur i dyskusji.
    Wariantow reform nie bylo.

    Balcerowicz to jedna z naczarniejszych stron trasformacji. 5 milionow rodakow zaplacilo za to emigracja, nastepne 12% jest na bezrobociu,
    2-3 miliony wypedzono na wczeszna emeryture. 63% polakow zyje w biedzie. Zadluzenie kraju astronomiczne, przychody z prywatyzacji przelajdaczono a sama prywatyzacja to zupelnie inny zalosny rozdzial transformacji. Ani Balcerowicz ani Sachs nie byli dotknieci skutkami tego planu.

    Mowisz ze latwo jest krytykowac, nie krytyka jest obowiazkiem. Latwo jest wprowadzac plany za ktorych skutki placa inni.

    Dla kogo byl ten plan? Widac ze nie byl dla olbrzymiej wiekszosci rodakow. Pytasz o ‚wariant’ – chociazby Chiny.

  89. Prof. T. Żukowski w wywiadzie dla medianet.pl min powiedział, cyt:
    „ W Polsce nie ma żadnej siły politycznej, która dążyłaby do laicyzacji, nie ma republikańskich partii laickich, nie ma żadnej lewicy, nie ma liberalizmu i itd., cd: bo mamy wspólnotę narodu i religii. To jest polskie nieszczęście.
    Z biegu wydarzeń bieżących w naszym kraju nic nie zapowiada na rychłą laicyzację, taki jest prawie skostniały polski model państwa, który prawdopodobnie będzie naszym wyróżnikiem wśród krajów UE inaczej: „rezerwat”.
    Jednak potrzeba pełnej wolności nie zna granic, rewolucji nie będzie, liczę na intensywną ewolucję, nowoczesna edukacja młodych i młodzi wymogą i zmienią, potrzeba jeszcze co najmniej dwudziestu lat ???.
    PS. Wg mnie na dzisiaj, świadectwo maturalne z paskiem, może być z oceną niedostateczną z religii.

  90. Panie Redaktorze !

    Infantylizm i powszechna „ciemnota” (pogłębiająca się wraz z postępującą transformacją – ilu Polaków czyta cokolwiek, co każdy z tych czytających rozumie z tego co czyta, co się czyta pod względem „jakości” itd. itp. – FAKT i SE to nie źródła informacji o świecie ! – upoważniają mnie do takiego stwierdzenia) ugruntowuje się „nad Wisłą i Odrą'”m.in. w wyniku serwilizmu elit – wszelakich – powstałych i kierujących tym społeczeństwem po’89 r. I to nie tylko „lewicowych” o których pisze np. „Sławczan” (z dn. 22.01.2010 h: 13.22.). Dla mnie uosobieniem tej postawy – intelektualnej, jurydycznej i „perspektywicznej” (każdy rządzący musi zdawać sobie sprawę z dalekosiężnych efektów społeczno-politycznych swych decyzji) jest śp.p. onegdaj minister MEN Anna Radziwiłł (a przez to i krąg tzw. Unii Wolności przekształcony – wg mnie naturalnie – w P0). I nie chodzi tu o ilość studentów, uczelnie funkcjonujące w Polsce (większość nowo-powstałych w wyniku tzw. „wolnego rynku” to mizerne twory, dające niby-studentom niby-wykształcenie, a chodzi w nich jedynie o „wyciągnięcie kasy”) – przywołując bodajże zdecydowanych i bezkrytycznych w każdej sytuacji adherentów z tego Blogu „niewidzialnej ręki rynku” – „Torlina” i „T.O.” – te „uczelnie” to jak wyrób czekoladopodobny w PRL-u (ni wyższa uczelnia, żaden poziom naukowy, chodzi o „papier”, który jest przepustką do „bezrobocia”). Obserwacja z własnego doświadczenia – jeśli studentki III roku „takiej Alma Mater” polonistyki czy dziennikarstwa (nie istotne – komunikacja i media, coś koło tego) nie wiedzą kto to byli i co wnieśli do polskiej kultury Zegadłowicz i Putek jest to skandal,kompromitacja i „dno”.
    Na kolanach Panie Redaktorze nie można być wolnym. Horyzont i perspektywy w tej pozycji wyraźnie się zawężają. I takie też są elity, bo inne być nie mogą, one stanowią egzemplifikację mentalności tego społeczeństwa, swych wyborców – a przede wszystkim aktualnie rządzące: to „mierzwa” bez pomysłu na przyszłość Polski, bezkształtna i bez poglądów sfora przypadkowych i ceniących jedynie profity ze stanowisk ludzi (typowa partia władzy – dla mnie P0 upodabnia się coraz bardziej do „Jedynej Rosji”: pod względem „doboru kadr”, mniemania na „władzę” i tego co zwę w niedzielę „na kolanach” w kościółku i uniżoność wobec kleru, bo myślą iż na „lud” katolicki będzie „przełożenie” gdy trzymać będziemy z duchowieństwem – to ich wizja kraju). Popatrzeć jak to się dzieje w tzw. „terenie w tym względzie, bo „warszawkę” ogólnokrajowe media „pudrują” i kreują w perspektywie „Alicji w krainie czarów”. Te elity są >nie-czytaty, nie pisaty< – wystarczy posłuchać Chlebowskiego w komisji……. B.dobrze wczoraj pod względem wizji na przyszłość, poglądów na „jutro” Polski wypowiedziała , swe myśli prof. J.Staniszkis w TVN 24.
    Nie widzę sytuacji pomyślnie dla Polski. Kwestie absolutnego rozdziału religii i państwa – to zasada fundamentalna w nowoczesnym państwie, nowoczesności w ogóle. Zwłaszcza tej zachodnio-europejskiej. Nie tylko w tym przedmiocie stajemy się – z ta manifestacyjną pobożnością (i „grzeszeniem” co nie miara na co dzień !), pielgrzymkami, krzyżami”gdzie popadnie”, kościołami-bunkrami w każdym zakątku etc.etc. skansenem – Iranem i Saudią w Unii Europejskiej (mam to szczęście że z Wrocławia pojadę 150 km na pd. i jestem w „normalnym” europejskim pod tym względem kraju – w Czechach).
    Pozdrawiam zniesmaczony.
    WODNIK53

  91. Staliśmy się watykańską Bolandią. Ewa Łętowska to gatunek wymierający. Wycofanie matematyki z maturalnego obowiązku świadczy tylko o jednym – władzy nie zależy na wyedukowanych i logicznie myślących obywatelach, bo takimi nie da się sterować. Ciemnota podwaliną każdego autorytaryzmu. Całe szczęście, że jesteśmy już w UE i Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu wyprostuje każdy idiotyzm PiSolewu i POPiSu. Na szczęście z UE nie da się już zawrócić, bo to grozi totalnym krachem, a tego nawet największa ciemnota nie wybaczy swojej waadzy. A młodzi i tak w końcu nadejdą i zaprowadzą normalny porządek rzeczy w miejsce zetlałego styropianu.

  92. W uzupełnieniu do wpisu”Wodnika” chcę dodać, że mnie zamurowało, gdy oglądałem wypowiedź pana Chlebowskiego przed komisją „hazardową”,gdy mówił dramatycznym głosem o swojej modlitwie nad grobem siostry….Chyba razem z Sobiesiakiem się modlili i na pewno płakali ze wzruszenia.To było bardziej przejmujące, niż Wielka Improwizacja w „Dziadach” A. Mickiewicza

  93. Wodniku!
    Putek? Józef Putek? A co on wniósł takiego do polskiej kultury? Jest kompletnie nieznanym, zapomnianym autorem i robienie komuś zarzutu, że go nie zna, jest wielką przesadą. Ale co do poziomu polskich prywatnych uczelni humanistycznych – zgoda.

  94. WODNIK53, 08.53. Kiedyś udało mi się przeczytać dzieła niemieckiego teologa, K.H. Deschnera. Jestem więc całkowicie odporny. W babskiej gazecie Wysokie Obcasy wpadł mi dziś w ręce ciekawy wywiad z biskupem Ewangelickim, Margot Kassmann. Długo przecierałem oczy, że może gdzieś , w sumie nie daleko być tak cywilizowana religia.
    W okowach syberyjskiego mrozu mamy dobrą wiadomość! Wróciła „magrud”, na razie do Paradowskiej. Pozdrawiam z mroźnego Krakowa.

  95. czy jest mozliwosc podania wyroku TK do Strasbourga?

  96. Jacobsky 21.43
    Nie, nie napisałeś ! Tylko zasugerowałeś że to nie Unia Wolności, czyli w prostej kontynuacji obecna Platforma ponosi odpowiedzialność za religię w szkole.
    Ale to się układa w pewien ciąg.
    Przeciez nie kto inny lecz Platforma i Tusk osobiście, ponosi odpowiedzialność za Kurtykę i IPN w obecnej postaci i wszechwładną policję polityczną – CBA ! ( oraz inne policje: jawne, tajne i dwupłciowe z agentem Tomkiem włacznie !)

  97. No i można się spodziewać coraz większego rygoru i zamordyzmu przy „nauczaniu” religii, vide ostatni pomysł, żeby regularne chodzenie na mszę sprawdzać czytnikami linii papilarnych: http://my.opera.com/Jurgi/blog/palec-bozy-palce-niebozat

  98. TJ,

    Trudno dopatrywać się u człowieka, który bronił osaczonego przed odstrzałem w pierwszej w Polsce nagonce lustracyjnej, żeby sam zabawiał się w myśliwego, strzelającego jak Torlin, z biodra i bez ostrzeżenia :).
    Możesz mi wierzyć lub nie, ale sięgnąłem do wiki, bo na blogu rozpoczeła się dyskusja po świetnym felietonie KTT, który cytował co o Balcerowiczu i jego przygotowaniu zawodowym powiedział b. premier liberał, prof. Belka.
    Bardziej interesuje mnie czego Balcerowicz zdołał się nauczyć w tak młodym wieku, zanim podjął się operacji na niespotykaną skalę, którą (także z ryzykiem) powinien przeprowadzać zespól praktyków i wybitnych ekonomistów teoretyków, po uprzednich analizach i symulacjach.
    Pisałem już na tym blogu, że to mnie „płakali wrękaw” zrozpaczeni rolnicy szukający pomocy w Ruchu, który wcześniej tak stanowczo wspierali.
    Przypomina mi się, co sobą reprezentowałem w tym wieku (Balcerowicza)mimo, że ukoćzyłem dwa kierunki studiów, studia podyplomowe oraz odbyłem aplikację prawniczą. Jedynym przekonaniem w sprawach gospodarczych (pracowałem wtedy w NIK-u) było, że ta gospodarka nie ma mechanizmów stymulacyjnych i grozi jej uwiąd. Nie spodziewalem się jednak, że po latach aktualne staną się szokujące raporty angielskich inspektorów kontrolujących warunki pracy w niezatapialnej Anglii, na ktore powoływał się Doktor z Trewiru.
    Kapitalizm miał być tym stymulatorem rozwoju.
    Tymczasem zrobiono skok na kasę, bo jak inaczej wytłumaczyć fortunę, którą zarobiła pewna mysza z doktoratem, która porzuciła instytytut w którym pracowała i na handlu posocjalistycznym badziewiem zarobila miliardy i wstąpiła do Edenu Tygodnia Wprost, czyli znalazła się na czołwym miejscu wśród nabogatszych rodaków.
    Tak więc nie doszukuj się zbierania haków na Balcerowicza, a jedynie próby oceny jego kwalifikacj zawodowych w okresie gdy podjął się reform, które po dwudziestu latach wzbudzają większe emocje niż w okresie ich wprowadzania (to ostatnie stwierdzenie jest dośc ryzykowne i biorę je na własny garb).

    Co do stylu blogowania (forma ta się dopiero kształtuje), to minie się wydaje, że potok agresji płynie głównie z ośrodków emigracyjnych, które w ten sposób wyrażają swoje żale i upokorzenia doznane w starym kraju.
    Przyznaję jednak z pokorą, że sporo skorzystałem z cennych doświadczeń moich rodaków, ktorzy wybrali bardziej odpowiadajace im miejsce zamieszkania.
    Nie zmienia to faktu, że chodzą za mną wizje o których pisze absolwent i budoc, że zamiast sprowadzenia nowoczesnych technologi w likwidowanych zakladach pracy usytuowana tam momtownie, a co smakowitsze technologie (Fiat w Tychach) zabierane są zagranicę (zobacz także wyczyny Sarko).

  99. Ta cała dyskusja jest przelewaniem z pustego w próżne a liczenie na młode pokolenie jest naiwnością. Jeszcze kilkanaście lat takiego szkolnictwa jakie mamy i będzie 90% ludzi na poziomie ćwierćinteligenta, 5% to będzie margines kryminalny, a pozostali wezmą tyłek w garść i zostawią ten kraj, bo nie będzie miejsca dla nieco mądrzejszych. Zadziwiające jest, jak w przeciągu 20 lat można było doprowadzić do takiego zaniku instynktu samozachowawczego całego, niemałego przecież społeczeństwa.

  100. Święte słowa Panie Redaktorze

    Jurek

  101. Kropkozjad pisze:
    2010-01-22 o godz. 22:12

    „Kto tych czasów nie zapomniał, ten wie jaki był nacisk KK, reprezentowanego przez bp. Pieronka,”

    „Z jego żądaniami stała groźba spowodowania przez KK nie przyjęcia konstytucji w referendum, tak jak KK zapewnił zwycięstwo wyborcze AWS, grożąc wiernym nieudzielaniem rozgrzeszenia za głosowanie na lewicę.”

    Mój komentarz

    1) Pierwsze słyszę o grożeniu przez biskupa, a szczególnie takiego liberała jak Pieronka, nie udzielaniem rozgrzeszenia za niewłaściwe głosowanie. Nie słyszałem o takim przypadku w Polsce, aby jakakolwiek osoba duchowna, czy świecka wysunęła pomysł spowiadania się z głosowania za konstytucją w referendum lub niegłosowania na AWS w wyborach powszechnych. To oznaczałoby przystąpienie do konfesjonałów zaraz po głosowaniu mas wiernych i masowe karanie nierozgrzeszeniem za głosowanie, choć żaden duchowny nie ma prawa nie udzielić rozgrzeszenia za czyny obywatelskie. Głoszenie takich teorii, to fantazjowanie.
    Tego typu prześmieszne, zagłobowskie idee telepią się wśród ludzi autorytarnej lewicy, którzy wypisują z ułomnej pamięci dykteryjki nie zapoznając się uprzednio z tematem.

    Przypowieść

    2) Byłem wczoraj w urzędzie samorządowym załatwić sprawę. Dostałem numerek od uprzejmej panienki, wszystko się potoczyło zgodnie z kolejnością wyświetlaną na elektronicznej tablicy. Wchodzę do pokoju urzędniczego, dzień dobry, proszę dowód osobisty, dokumenty, rozglądam się – na ścianie obszerny kilim z godłem państwowym (ok – myślę), a obok nad drzwiami, chyba do pokoju kierownika, krucyfiks o wysokości ze 40 cm (może komuchów nie lubią, a może oportuniści?), otrzymuję to co trzeba, wykonuję formalną prośbę urzędniczki o sprawdzenie danych, składam podpis, proszę, dziękuję, do widzenia.
    Po sprawnym załatwieniu sprawy, a o to chodzi, zastanawiałem się, jaką rolę pełnił krzyż – inspirował, chronił, panoszył się, przypominał o władzy Kościoła? Ostudziły mnie wspomnienia wizyt w takich samych urzędach za komuny – kolejki, oszustwa w kolejkowaniu, opryskliwość i buta urzędników i zwykle czegoś brak. To już wolę te z krzyżem, jeżeli tak się upierają. Najważniejsza i jedyna jest dla mnie w tym przypadku świecka sprawa – sprawna praca urzędu, przyjazna obywatelowi. A krzyż, to dłuższa historia. W każdym razie nie poczułem ani przez moment, ze składam wizytę w agenturze Watykanu.

    Pzdr, TJ

  102. A ja uważam, że jak w epoce post-rzymskiej, kiedy hordy germańskie zalały Pax Romana i się zasymilowały – trwało to wieki ale taka jest kolej rzeczy (chrześcijaństwo a’rebours przeszło z kolei wtedy etap barbaryzacji – konwergencja Blogowicze drodzy, konwergencja) tak i prędzej czy później element islamu stanie się w Europie przynajmniej równy chrześcijańskiemu (demografia). I tylko państwo laickie – jak uważa @Monteskiusz (z dn. 22.01.2010 h: 22.59.) – Chapeaux bas ! – może coś poradzić w tym względzie. Absolutnie nie zgzadzam się z interpretacją zaprezentowaną przez @Janinę Nowicką (z dn. 22.01.2010 h: 19.18.) – fundamentalizm, pazerność i obskurantyzm każdego purytańsko czy ortodoksyjnie pojmowanego wyznania religijnego jest groźny dla wolności. I tu „minaret” jest tak samo zagrożeniem jak „dzwonnice ” kościelne czy cerkiewne „cebule” na wieżyczkach. Boję się każdego, religijnego fanatyzmu, szału i napełniania przestrzeni publicznej „oparami” sakralnego opium. Sacrum jest we wnętrzu człowieka – i to jest jego, prywatna sprawa. I osobowe postępowanie na co dzień. Bez manifestacji. A do tego lekcje religii i oceny na świadectwach są absolutnie nie potrzebne. Zaciera się przestrzeń sacrum i profanum. A to jest szkodliwe zarówno jeśli chodzi o Mahometa, Jezusa, Mojżesza czy Buddę.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  103. absolwent,

    z pewnoscia masz racje uzalajac sie nad losem 80 tys osob w obszarze dotknietym kleska zywiolowa na pograniczu wojewodztw slaskiego i malopolskiego. Pozwol jednak, ze zwroce Ci uwage na pewne fakty, ktore pochodza z mego wlasnego doswiadczenia, gdyz przezylem sytuacje podobna, a poczatku 1998 roku, kiedy to cale wschodnie pogranicze kanadyjsko-amerykanskie (stany Vermont, New Hampshire, New York plus Quebek i polnocny skrawek Ontario) byly skute lodem po obfitych deszczach marznacych. Deszcze te spowodowaly powalenie nie tylko lokalnych linii energetycznych, ale tez wielkich magistrali 700 kV. Szkody byly taki dotliwe, ze w pewnym momencie rozwazano ewakuacje calego Montrealu i okolic, gdyz zasilanie obszaru wisialo na jednej linii przesylowej, w dodatku mocno oblodzonej i doslownie chwiejacej sie od wiatru i ciezalu nagromadzonego lodu.

    Katastrofa trwala kilka dni. Usuwanie jej skutkow – miesiac. Mieszkalem wtedy ok. 10 km od centrum miasta, na przedmiesciu càwcale nie tak odleglym jak widac, a pozostawalismy bez pradu przez 3 tygodnie. w tzw. czarnym trojkacie produ nie bylo przez 6 tygodni, gdyz na ziemi lezalo wszystko, co sluzy przesylowi pradu, od stacji transformatorowych (a ti kupa kabli i slupow) po druty doprwadzajace prod bezposrednio do domow.

    Pisze o tym dlatego, ze oczywiscie wszystkiemu winni medrcy z Toronto, a wiec pozwol ze jedne z nich (choc nie koniecznie z Toronto) wytlumaczy Ci to i owo, zwlaszcza ze porownujesz stan w obszarze obecnie dotknietym kleska z sytuacja z 1997 roku. Moim zdaniem porownujesz gruszki z bananami, ale to mnie akurat nie dziwi, skoro takie porownanie akurat psuje Ci w tej chwili.

    Wude pitna, sprzet do usuwania szkod, zywnosc, leki – wszystko to mozna dowiezc, zrzucic z helikoptera lub z pontonu. Pradu nie da sie dowiezc. Prad trzeba doslac, a zeby to uczynic trzeba naprawic siec przesylowa. Najpierw trzeba ja oczyscic z powalonych na nia drzew i galezi, potem podniesc slupy, ponaciagac druty, powyminiac wywalone transformatory i bezpieczniki na podstacjach, przetestowac system, usunac kolejne usterki, aby mozna bylo „pstryk – i jest swiatlo !”. To zabiera czas. Ile ? W zaleznosci od tego jaki jest rozmiar szkod i jaka jest wydajnosc ekip technicznych. Nie zapominaj, ze z czasem ludzie wyslani do usuwania szkod tez sie mecza i traca wydajnosc.

    Teraz: oczywiscie, ze mozna skubac w tylek 40 milionowy narod, 100 tys. armii, no i oczywiscie rzad i administracje lokalna. Moze nawet i trzeba, ale moin zdaniem jesli juz, to wypada to czynic z umiarem, a nie z nadeciem propagandzisty. Kiedy siedzialem przez 3 tyg bez pradu, w styczniu kanadyjskiej zimy (takiej, jak tegoroczna w Polsce), to rowniez zlorzeczylem, bo jest frustrujacym siedziec bez pradu (a wiec rowniez bez ogrzewania) kiedy przez okno widze oswietlone domy sasiadow (mialem nieszczescie znalezc sie na odcinku sieci, gdzie za szybko uznano, ze jest ona naprawiona, zostawiono jedna galaz, i ta spowodowala spiecie i przedluzenie okresu bez pradu do wspominanych trzech tygodni), ale przez glowe mi nie przeszlo syczec na rzadzacych wtedy separatystow, ktorych darze taka sama sympatia jak Ty neoliberalow czy medrcow z Toronto.

    Kleska zywiolowa jest czyms, z czym czlowiek radzi sobie na miare swoich ludzkich mozliwosci. Kleska klesce nie rowna i nie chodzi tutaj o rozmiar szkod, ale o ich charakter i mozliwosci akcji doraznej. W zimie najwazniejszym jest, zeby w takiej sytuacji ludzie mieli cieplo i byli odzywieni, bo od tego zalezy ich bezpiecznestwo. Czy powiatach dotknietych kleska ludzie zamarzaja ? Czy gloduja ? Jesli tak, to rzeczywiscie jest nad czym sie umartwiac, ale jesli nie, to wypada tylko uzbroic sie w cierpliwosc. Nie jest to latwe i znajac polski temperament byc moze niemozliwe, ale na to akurat nikt nic nie poradzi.

    A dzialalnosc gosodarcza ? Poczekaj troche. Byc moze administracja (lokalna, centralna) przygotuje pakiet odszkodowan dla firm i osob indywiduwalnych. Jesli nie, to wtedy podnies rwetes, ale zalecalbym najpierw cierpliwosc, co – powtorze raz jeszcze – nie jest latwe i znajac polski temperament byc moze niemozliwe, ale na to akurat nikt nic nie poradzi. W 1998 roku najpierw usuwano szkody, a potem zastanawiano sie jak pomoc poszkodowanym podmiotom gospodarczym. Nie tylko przemyslowi, ale tez rolnikom, szczegolnie tym nastawionym na hodowle.

    To tyle wymadrzania sie medrcow z Toronto. Tak jak w przypadku „jasnego gwinta”, tak i w Twoim nie mam ambicji przekonac Ciebie (i pewnie nie przekonam), ale tez nie moge pozostac dluzny na dictum typu dola „wieśniaków z Małopolski nic ich nie obchodzi”. Obchodzi, tyle ze skoro sami przeszli przez podobne pieklo zimowe, to nie hamletyzuja wiedzac, ze pradu nie dowozi sie w beczkowozach czy w paczkach PCK. Dla Ciebie to odkrycie ?

    Do uslug zatem. Cala przyjemnosc po mojej stronie.

    Pozdrawiam.

  104. absolwent,

    przypominam, ze tematem rzuconym przez red. Passenta jest religia w szkolach, a nie CBA czy IPN.

    To, co mialem na mysli piszac atakowany przez Ciebie wpis wiem dokladnie. Walisz nieco na oslep, ale to nie nowosc.

    Pozdrawiam.

  105. Drogi Wodniku, miałam nie zabierać powtórnie głosu, aby nie brać udziału w tutejszych pyskówkach, ale sprawy dojrzewają, a dyskutanci pana Redaktora mają głęboko zeszłowieczny ogląd świata, czyli arogancko euroatlantyckocentryczny (on zreszta tez jak najbardziej). Wodniku, to są Twoje pobożne życzenia. Różnica zasadnicza między islamem, a pozostałymi wierzeniami (z wyjątkiem judaizmu, ale ten nie uprawia prozelityzmu, a wręcz przeciwnie, i może jakiegoś lamaizmu, bez znaczenia dla świata) w islamie na gruncie doktryny nie rozdzielisz tego, co boskie od tego, co cesarskie. Dlatego tam, gdzie w Europie zalęgnie się trzech muzułmanów (dwóch może się jeszcze skorumpować, trzech już upilnuje się nawzajem), tam powstaje getto. Do tego getta ciagną muzułmanie od Algierii po Filipiny i w pierwszym pokoleniu są jeszcze szczęśliwi, że się ze swego raju religijnego wyrwali. Ale w getcie zaprowadzają swoje porządki i juz dla drugiego pokolenia świat zewnętrzny jest wrogiem – bo w islamie wszystko jest albo zgodne z doktryną, albo sprzeczne. Nie ma stanu obojetnego. Wszystko, co robisz, prawo, obyczaje jest zgodne, albo sprzeczne, czyli haram, grzech. A haram to straszna rzecz. I ta jedność sacrum i profanum głęboko przenika cały sposób myślenia i odczuwania. A więc wokół jest wróg – choć ten radosny cielak europejski chciałby tym w getcie nieba przychylić. Ale nie da rady – co by nie zrobił jest wrogiem, w najlepszym razie użytecznym idiotą. Wodniku, dołóż się i przeczytaj surę drugą Koranu pt. Bakara. Tam rola kobiety jest bardzo precyzyjnie określona. Oni to znają na pamięć. I są nieustannie obrażani przez wroga zewnętrznego, telewizję niewiernych, gazety, sklepy, plakaty, no i te niewierne bezwstydnice, co sie wszędzie kręcą. Stąd już łatwo przychodzi wysadzić się w metrze, bo jeszcze w nagrodę czeka w raju ze 70 dziewic. Ty Wodniku w to nie wierzysz, ale oni jak najbardziej. Podaje przykład kobiety, bo taki widowiskowy, ale możnaby ciągnąć długo. Zeby nie nudzic podam, że w 1970 r. w Europie było ok. 50 meczetów, teraz jest ponad 10 tys., a przyrost odbywa się w postępie arytmetrycznym (tylko w Niemczech jest 2600, czym ambasady niemieckie w krajach muzułmańskich chwalą się teraz, urządzając wystawy dosłane z Berlina – w odpowiedzi na referendum w Szwajcarii, oczywiście. Zagrożenie idzie znów z Niemiec.
    Feliksie Stychowski, podaję dłoń do pocałowania.

  106. @ „Torlin” z dn.23.01.2010 h; 10.46.
    Jeśli polski student mieniący się słuchaczem wydziału humanistycznego nie wie kto to był Józef Putek – nawet z tytułu postawy antyklerykalnej i działalności społecznej – wg mnie jest dożywotnio zdyskwalifikowany. Ale on, ów student, nie wie bo na tego typu osoby w demokratycznym, ponoć wolnym i niezależnym kraju (od zdrowego rozsądku i racji rozumu) „nałożony” jest nieformalny szlaban intelektualny. Bo tzw. elitom się wydaje, że jak „nie będziemy” o czymś lub o „kimś” mówić i pisać to – to ulegnie zapomnieniu. Upadnie w niebyt. Oczywiście – pustkę po wiedzy wypełnimy miazmatami religijno-szamańskimi. No i dlatego jest jak jest…….
    Więcej nie chce mi się pisać nt. temat. Dno.
    WODNIK53

  107. Roman56PL pisze:

    2010-01-22 o godz. 19:09
    ——————————-
    Szanowny Romanie 56PL,

    całkowicie popieram Twój pozytywny stosunek do prof. Leszka Balcerowicza.
    Oceny jego oponentów , oparte są wyłącznie na teoretycznych rozważaniach, na jakichś wariantach , które jako przedmiut oceny powstały z upływem czasu, jako pokłosie PRTZERÓŻNYCH opinii na temat działań prof.Balcerowicza, wygłaszanych z PRZERÓŻNYCH powodw. Dopiero uwolnienie się od tej „nadbudowy” z której każdy może wybrać dowolne ciągi myślowe, z których może ułożyć dowolne wersje niszczące i wspierające-przedewszystkim przekonaqnia emocjonalnej części swojej natury.
    Tymczasem sytuacja była rozbrajająco ewidentna- Polska , na progu lat dziewięćdziesiątych , była totalnym bankrutem, z zasobami skarbu państwa pozwalającego na funkcjonowanie naszego kraju na okres kilkunastu tygodni. Przemysł polski był absolutnie przestarzały, i wymagał totalnej restrukturyzacji.
    Polska nie miała wtedy żadnych!!! szans na rozwój z użyciem normalnych mechanizmów. Tylko , ktoś tak odważny i na tamten moment Genialny jak prof.Balcerowicz mógł zastosować jedyną możliwą taktykę dla ratowania naszego kraju- „totalne trzęsienie ziemi” i rzucenie narodu na „głębokie wody”. Do tego , nieomal cudem załatwił ratunkowy kredyt od USA w wys. 3mld USD.
    Dzisiejszy etap stanu naszej gospodarki, to fundamentalna zasługa prof.Balcerowicza.
    Kto ma inny pogląd , ten tylko korzysta z prawa do posiadania własnego poglądu, ale zwykle są to prawdy powtarzane po innych prawdach/niekoniecznie wprost/, zazwyczaj wsparte jakimiś wycinkowymi cytatami z autorytetów…
    Zgadzam się również z Tobą, że naszej gospodarce w najbliższych latach grozi utrata stabilności, gdyż obecne/kolejne/ rządy nie dostosowują form funkcjonowania naszej gospodarki do tendencji światowych-prorozwojowych.

    Pozdrawiam,Sebastian

  108. do Donalda Tuska i życzliwych dla PO Komentatorów

    Cały PIS i media związane/zależne od jakiegoś czasu raz delikatniej raz wprost namawiają Tuska aby kandydował.
    Ci najbezczelniejsi mówią, że jeśli odmówi, to okaże tchórzostwo.
    A oto moje argumenty za wystawieniem kogoś innego, ze środowiska PO.
    1. W demokracji najważniejszą wartością jest siła partii.
    2. Siła partii zależy od charyzmy silnego lidera.
    3. W naszym systemie realnie rządzi zwycięska partia.
    4. Tusk najlepiej gwarantuje wygrane wybory w 2011 i następną kadencję.
    5. Z L. Kaczyńskim, w drugiej turze wygra każdy. (negatywny elektorat)
    PS1
    Proszę przeczytać P. Lisickiego w Rzepie.
    Lisicki wie to co wyżej, ale „Tusku, nie chcesz? Ale musisz!”
    PIS zdaje sobie sprawę, że Tuskowi niewiele na tym bezrybiu zaszkodzi.
    PIS w walce o poprawę dostępu swoich do koryta, widzi jedyną szansę
    w zwiększeniu swoich udziałów w Polsce Sp. z o.o., w wyborach 2011 roku.
    PIS marzy o Tusku jako prezydencie i skłóconej PO.
    Tusk v Kaczyński to pewne zwycięstwo/masakra, jednak osłabiająca paradoksalnie stronę zwycięską.
    PS2
    Pamiętajmy sytuację Kwaśniewski Miller (zachowując proporcje).
    Wsadzam ten komentarz także do En passant, choć nie na temat.

  109. Ryba,
    Uprośćmy cały ten punkt sporny.

    Prof. Kowalik mówi, że Polska miała najszybszy wzrost gospodarczy, oraz mniej łagodną transformację. Oczywiście nasz dochód na głowę na starcie był niższy. Więc pytam, czy miała Polska (A) – łagodnie się transformować i zostawać dalej w tyle, czy (B) – gonić poziom rozwoju transformując się mniej łagodnie?

    A czy B?

    Dalej Kowalik mówi, że na szybszym wzroście skorzystały zamożniejsi (jak w tej przypowieści wg. św. Łukasza). Więc co, miało być wolniej po to tylko, aby zamożni zanadto się nie bogacili?

    Zamożnie czy po równo?

    Dwa proste pytanie, nie w oparciu o neoliberalne teorie, lecz na podstawie wywodu prof. Kowalika.

  110. Janina Nowicka.

    ach, jakie zmusi byc Pani do twarzy w tej wynioslej pozie, ktora przebija przez wstep to wpisu zamieszczonego na tym pyskatym blogu.

    nawet nie staram sie wyborazic sobie tej twarzy. Wystarczy poza.

    Pozdrawiam.

  111. Janina Nowicka pisze:
    2010-01-23 o godz. 15:57
    „Różnica zasadnicza między islamem, a pozostałymi wierzeniami (z wyjątkiem judaizmu, ale ten nie uprawia prozelityzmu, a wręcz przeciwnie, i może jakiegoś lamaizmu, bez znaczenia dla świata) w islamie na gruncie doktryny nie rozdzielisz tego, co boskie od tego, co cesarskie.”
    „w islamie wszystko jest albo zgodne z doktryną, albo sprzeczne. Nie ma stanu obojetnego. Wszystko, co robisz, prawo, obyczaje jest zgodne, albo sprzeczne, czyli haram, grzech. A haram to straszna rzecz. I ta jedność sacrum i profanum głęboko przenika cały sposób myślenia i odczuwania.”

    Mój komentarz:
    Zasadniczo podzielam opinie Pani Janiny.

    Mimo, że wyznawcy islamu ewoluują, bo np. praktykowanie tej religii wśród mieszczn libańskich lub w Azerbejdżanie mocno się różni od przymuszonego z udziałem państwa przestrzegania przepisów w Arabii Saudyjskiej, czy zachowań absolwentów szkół religijnych na pograniczu Pakistanu i Afganistanu, to jednak doktryna religijna islamu jest nieubłagana – jej założeniem jest regulowanie całości życia obywateli – prywatnego i społecznego, w domu i na ulicy. Jeżeli się od tego odejdzie, islam przestaje być islamem.

    Ludzie ze świata muzułmańskiego są wychowani w innej, jak by to nazwać – teodycei. Europejczycy i zaoceaniczni spadkobiercy kultury grecko-rzymsko-średniowieczno-odrodzeniowo-oświeceniowej inaczej rozumieją świat pod pewnymi względami. Europa, to nieustanna dyskusja, ścieranie się poglądów, krytyka wszystkiego i wszystkich, docieranie do prawdy, nieustanne badanie zgodności prawdy z rzeczywistością, jeżeli prawda jest niezgodna z doświadczeniem – jest odrzucana, szeroka przestrzeń, w której rozdzielone są sacrum od profanum, wiara jest wiarą, a logika logiką. Europa, to nie tylko palenie czarownic, ale także uniwersytety, druk, reformacja, prawo jako stabilizator funkcjonowania społeczeństw, równość wszystkich wobec prawa, nieustanne modyfikowanie starych i tworzenie nowych idei, nieustanne poszukiwanie idei sprawiedliwości społecznej, itd.

    Wystarczy zapytać muzułmanina i Europejczyka tradycyjnego – po co człowiek żyje. Europejczyk (ten przeciętny, statystyczny) będzie miał wiele wątpliwości i zastrzeżeń w jasnym wyłożeniu celu egzystencji ludzkiej. Typowy wyznawca Allaha nie znajdzie tu żadnych niejasności.

    Systemy zamknięte dostarczają gotowych odpowiedzi.
    Systemy otwarte tylko przygotowują ludzi do odpowiedzi, nie posiadają cech jedno jednoznaczności.

    Pzdr, TJ

  112. Bywalec 2 pisze:

    2010-01-22 o godz. 22:51

    Bedac w kraju kilka lat temu na zjezdzie absolwentow(Mrs.Robinson nieobecna) zostalem niemile zaskoczony agresywnoscia KK i owczym/baranim zachowaniem kolezanek i kolegow.
    Jednym z punktow programu byla wspolna masza swieta. Odebralem to z niesmakiem jako gwalt na moim ego. Chcialem powstrzymac stado ludzi idacych na wspolne oklamywanie pod przewodnictwem sprzedawcy biletow do nieba. Tylko kilka osob zostalo na miejscu zbulwersowanych religijna reakcja wiekszosci(matka chorego dziecka,kolega z Afryki i jeszcze kilka osob). Ciekawe bylo to ze caly dawny aktyw PZPR i ZSMP naszego rocznika poszedl bic sie w piersi i szeptac zdrowaski.
    Totalitaryzm zyje w Polakach.
    Polacy sa wolni na papierze.
    Duchowo sa zniewoleni.
    Przykre ale prawdziwe.

    Slawomirski

  113. Dzisiaj w południe zamieściłem wpis dotyczący procesu jaki wytoczyła Kuria Poznańska dziennikarzowi Gazety Wyborczej, za krytykę tego szacownego gremium. Postu nie będę powtarzał w innej formie (ktoś uznał, że jest obraźliwy dla tych świętych mężów), ale jak ktoś chce może zapoznać się z artykułem Gazety i wyciągnąć stosowne wnioski.
    Do tej pory nigdy mi się nie zdarzyło, na żadnym blogu, a także na forach dyskusyjnych, żeby ktoś wyciął mój wpis, dlatego z ulgą żegnam blog redaktora Passenta. Grzeczność też ma swoje granice.

  114. Janina Nowicka pisze:

    2010-01-23 o godz. 15:57

    islamofobia

    P.S.
    Reki bym pani nie podal.

    Slawomirski

  115. Jestem osobą wierzącą i praktykującą,ale w głowie mi się nie mieści co Kościół tworzy ostatnimi czasy z RELIGIĄ jako,taką.Spór o krzyże w szkołach-mimo,że Polska nie jest w 100% krajem katolickim,teraz nauka religii,której ocena końcowa wliczana jest do średniej.To nie jest dział nauki ani w ogóle przedmiot szkolny.Kiedyś,pamiętam bo sam tam uczęszczałem,były Domy Katechetyczne i tam odbywały sią zajęcia.Było o wiele przyjemniej uczyc się o Bogu i Religii.Jestem budowlańcem,twardym i wytrzymałym,ale przed Nim padam na kolana i uważam,że zawsze przy mnie jest.Taka nauka jak kiedyś wpłynęła na mnie,teraz przypomina mi to indoktrynację wśród pogan!!!

  116. Ks. prof. Józef Tischner mawiał że nie zna nikogo, kto odszedłby od wiary w wyniku lektury dzieł Marxa, czy Lenina. Zna natomiast takich co uczynili to za sprawą swoich proboszczów. I w tym nadzieja.
    Ten super proboszcz jakim jest KK, po przez swoją zachłanność, w każdym tego słowa znaczeniu, odstręczy w końcu od siebie ludzi i w ten sposób uwolni ich i państwo od swojej kosztownej i uciążliwej już dominacji.
    W dodatku, i tu ma rację Stary Polak Z PRL-u, /23.01 godz. 9,40/, fakt przynależności Polski do UE proces ten przyśpieszy i może wprost zagwarantuje.
    Jeszcze tylko drobiazg, musimy – jeśli oczywiście będzie nas na to stać i będzie z kogo – wybierć polityków /wszystkich szczebli/, którzy będą działać bez trzymanki, znaczy się bez kurczowego trzymania sie sutanny.

    Ski

  117. Tak jest, panie stasieku o g. 16:28.
    Pawel Lisiecki w Rzepie wie co pisze. Chcialby Tuska widziec na wygnaniu w Palacu Namiestnikowskim. Nie dosc, ze potwierdza to moje „pobozne zyczenie”, aby Tusk nie byl prezydentem, lecz premier, oraz aby mial niewadzacego prezydenta jak zwierzchnika sil zbrojnych i tym podobnych. To jeszcze widze teraz, oto zmieniam zdanie, ze to jest mozliwe do osiagniecia.

    Pozostaje tylko obawa w.zw. z poprzednim wpisem red. Passenta, czy on aby z Lisickim nie trzyma?

  118. Szanowny autorze. Problem religii w szkole jest dla mnie problemem znacznie szerszym – bo jest to problem, ktory dotyczy ogolnego marazmu, tchorzostwa i hipokryzji polskiego spoleczenstwa (a w tym i klasy politycznej), zlozonego niestety w wiekszosci z wygodnickich oportunistow, ktorzy dla tzw. „swietego spokoju” godza sie na otaczajace ich z kazdej strony zepsucie, zaklamanie i niegodziwosc. Kosciol katolicki jest tego swietnym przykladem. Za kazdym razem, kiedy rozmawiam z rodzina lub znajomymi w Polsce o tych sprawach, to slysze jak zepsuty i skorumpowany jest Kosciol i slysze mnostwo narzekan na postepowanie kleru. I co z tego wynika? Nic. Bo ci sami ludzie, ktorzy prywatnie przyznaja, ze KK to marna karykatura, ktorej chodzi glownie o wladze i pieniadze w kazda niedziele poslusznie biegna do kosciolka z koperta pieniazkow i z naboznym poddanstwem caluja lepkie raczki hierarchow. Bo tak wypada, bo co sasiedzi powiedza, bo to tradycja, a papiez wielkim Polakiem byl, bo po co sie wychylac…jeszcze cos z ambony powiedza i bedzie wstyd. I tak na tej samej zasadzie kler otwarcie okrada polski budzet, Jacek Kurski pobiera niebotyczne wynagrodzenie jako posel PE z Podlasia, chociaz na Podlasiu byl moze raz w zyciu, kieszonkowcy spokojnie obrabiaja pasazerow autobusow i pociagow, bo nikt niczego nie widzi…a jak dresiarze kopia na ulicy lezacego, to tez nikt niczego nie widzi i tak dalej. Ciekaw jestem ilu forumowiczow wylewajacych tutaj anonimowo zal na kler i jego korupcje mialoby odwage powiedziec to samo otwarcie i w obecnosci ksiedza proboszcza, bo wydaje mi sie, ze przynamniej czesc z nich pisze na forum, co naprawde mysli, a potem skwapliwie „podpisuje liste obecnosci” na mszy. Bo swiety spokoj jest przeciez w zyciu najwazniejszy, a temu ze dokola samo zaklamanie, hipokryzja i cynizm, to przeciez zawsze winien jest kto inny, tylko nie my. I w ten sam sposob PRL przetrwal sobie spokojnie 40 lat, bo nie oszukujmy sie – przez wiekszosc czasow komuny nikt w Polsce nie zamykal ludzi w obozach, nie bylo ulicznych lapanek, ani prawdziwego terroru. Wystarczylo, ze wiekszosc spoleczenstwa wyznawala zasade „cisze jedziesz, dalsze budziesz”. I nic sie w tej kwestii nie zmienilo oprocz tego, ze kiedys dla swietego spokoju wlazono w tylki sekretarzy, a dzis z rowna gorliwoscia wlazi sie w tylki biskupow. Tez dla swietego spokoju.

  119. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Janina Nowicka

    Z przyjemnoscia gdyz w ramach szacunku.

    F. Stychowski

  120. Moje dzieci przezyly wykluczenie ze srodowiska z powodu nie uczeszczania na lekcje religii.Zaluje tylko,ze tak pozno podjelam decyzje o wyjezdzie z klechistanu .W momencie wprowadzenia religii do szkol,wieszania w Sejmie krzyza wiadomo bylo ,ze to tylko poczatek dalszej drogi krzyzowej .
    Instytucja ,ktorej sie to udalo ma za soba dluga tradycje ,wie ,ze nie warto sie spieszyc,ze wiecej sie osiagnie metoda -krok po kroku.Kapelani w wojsku,potem na posterunku policji ,nastepnie w szpitalu itd .itd.
    Gratuluje odwagi podziwianej zawsze przeze mnie Prof.Letowskiej.
    Pana Redaktora Passenta ,ktorego artykuly czytam od wielu lat poprosilabym o wiecej ,tzn szerzej np na temat znaczacej roli w Polsce organizacji Opus Dei.Wszystkich ,ktorzy nie maja ochoty z bliska ogladac kolejnych krokow KK w Polsce zapraszam do Edynburga .

  121. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    busdoc 2010-01-23 o godz. 07:42 pisze:

    „ Dla kogo byl ten plan? ”
    Nie jestem do konca na 100 % pewnym, szanowny Blogowiczu, ale cos mi sie wydaje, ze wiele miesiecy temu wlasnie na tem temat „Dla kogo byl ten paln?.. Czy kto byl? lub jest najbardziej zadowolonym z „przetasowania” bez przekladania na zasadzie- w kolach fachowych – zwanej „rozszada wlasnosciowa” w Polsce? Jezeli sie nie myle byla nawet oficjalne wypowiedzi w mediach z/na pulapie prezydenta, czy preniera – dzisiaj juz nie pamietam.

    W kazdym badz razie cos z tych wysokosci. Ja co prawda niezbyt dokladnie sledze ten „polnischer Witz” + zwiazany z nim konglomerat o ktorym raczyl Pan nadmienic.

    Wracajac do wpisu p. Janiny Nowickiej z 2010-01-22 o godz. 19:18 mozna wyjsc z zalozenia, ze w sytuacji zalamania sie wizji królestwa minaretów i to na wieki, ubaw dziennikarzy moze byc ciekawym spedem przebierancow bezwzgledu na stroj odswietny.

    W takim przypadku najlepiej wpasc na bal po prostu na gloasa, dajac w ten sposob do zrozumienia, ze jest sie neutralnym – w co i tak nikt nie uwierzy, bo wszyscy wiedza co jest grane. Kazdy inny stroj bedzie zle odczytany.

    Juz wiedze te „puszyste” lisie ogony celowo „zmajstrowane” do zamiatania po dywan lub odkurzania.

    Post Christum.
    Oby nie okazalo sie, ze na „sto-liczny” ubaw nagle brak chetnych.

    Panie i panowie – zapraszany do sto-licznej „jaskini lwa”!

    Ciekawe kto bedzie gwiezda, a kto wodzirejem?

  122. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Przydalby sie jakis oddzwierny i wkidajlo, najlepiej w jednej osobie. Szanowny Gospodarzu, mam pewien pomysl (?)…

  123. Jacobsky pisze:
    2010-01-22 o godz. 14:24

    Szanowny Jacobsky.

    Przeczytałem i z racji autorytetu jaki Profesorze posiadasz na blogu, zmuszałem się do przyjęcia stawianych tez dotyczących „chłopskości mentalnej” odziedziczonej z poprzedniej epoki i tłumaczenie nią postaw eksponowanych przez prof. Romanowskiego a także próbę korelowania tej karkołomnej tezy z wypowiedzią red. Passenta dot . „chłopskości i jej związania z religia i kościołem.”

    Profesorze Jakobski, mówisz coś o poprzedniej epoce a nie dostrzegasz dynamiki przemian jakie nastąpiły, niestety.

    Otóż, jeszcze początek tej poprzedniej epoki charakteryzował się znaczącym chłopskim antyklerykalizmem, który zanikał proporcjonalnie do likwidowanej, przez, tak tu na tym blogu opluwaną „władzę ludową”, naturalnej niechęci biedoty wiejskiej do kościoła, którego posiadłości były słusznie rozparcelowywane w ramach reformy rolnej.

    To ta „władza ludowa” zlikwidowała antagonizm między chłopami spragnionymi ziemi a funkcjonariuszami kościoła niezmiennie pragnącego bogactw i obrośniętymi w latyfundia.

    A teraz przykład stosunku wieśniaków do kościoła i jego funkcjonariuszy (potem będzie moja teza):

    Mój dziadek, chłop małorolny z galicyjskiej wiochy, wraz z sąsiadem, któremu właśnie zmarło nowo narodzone dziecko zanim zostało ochrzczone, podczas chowania go na wiejskim cmentarzu rozgniewał się gdy przybiegł proboszcz i darł mordę, że nie ochrzczone i dlatego za płotem cmentarza ma być zakopane. Mimo próśb i gróźb, był nieugięty, czym doprowadził dwóch kmiotów do pełnej desperacji i poszedł sobie w cholerę dopiero wtedy, gdy dostał łopatą w miejsce, gdzie zwykle garb wyrasta.

    I co? – pochowali i przystroili grób nawet tym przedłużonym plusem. Cała wieś była z nimi a klecha niezadługo musiał sobie sam cerować sutannę.

    Teza:
    Twierdzę, że poziom antyklerykalizmu, czy może inaczej, racjonalny stosunek do tych pasterzy strzygących owieczki, w miastach, w końcu lat czterdziestych i na początku pięćdziesiątych wzrastał proporcjonalnie do napływu „wiochmanów” do miast . (To tak, a propos, tych socjologicznych dupereli.)

    Część rodziny mego dziadka po wojnie trafiła do miasta korzystając intensywnie z otwartych przez „władzę ludową” możliwości społecznego awansu, podobnie jak rodziny szeregu innych wieśniaków.

    I teraz chcesz mi wmówić Profesorze Jacobsky, że przynieśli ze sobą przywiązanie do religii i kościoła?
    Oni wnosili zdrowy antyklerykalizm do miejskiego tym razem buractwa, drogi Profesorze. (Zgodzić się mogę jedynie, że „do czasu”).

    Dzisiaj oczywiście, takie zdarzenie jak wyżej opisane z cmentarzem nie mogłoby mieć miejsca bo rzeczywiście jest już teraz tak jak mówi red. Passent, że „chłopskość odznacza sie szczególnym przywiązaniem do religii i kościola, ale bardziej obyczajowo niż światopoglądowo.”
    I za to niestety odpowiada ta „władza ludowa”, która podejmując walkę ideologiczną przeciwko „opium dla ludu” pomieszała ją z walką z instytucją doprowadzając w konsekwencji do wzrostu autorytetu kościoła jako formy zalegalizowanej opozycji politycznej, z którą w naturalny sposób już nawet chłopstwo przestało być zantagonizowane.

    Ale to dziś, a nie przeszło pół wieku temu!
    Mnie, który cały czas intensywnie się ćwiczy w konformizmie, to mimo wszystko nie wychodzi czapkowanie przed kościołem tak, jak red. Passentowi. Oczywiście, zdejmuję nakrycie głowy jak wchodzę do tych przybytków by nie obrażać wyznawców, kiedyś dawno temu, podczas uroczystości ślubnych a dzisiaj raczej na pogrzebach, niestety.

    Wbrew pesymizmowi jaki przebija z komentarzy Kropkozjada, Jasnego Gwinta, czy Wodnika53 , ja się tak bardzo nie martwię, bo pazerność kościoła jako instytucji i zatracenie przez nią umiejętności spożywania łyżką, umieją już bowiem tylko żreć chochlą, włazić przy tym w brudnymi buciorami w każdą dziedzinę życia, z łóżkami włącznie (zakonnicy piszą nawet poradniki do uprawiania seksu)a jeszcze do tego nie kryją swej zachłanności na władzę, skończy się dla tej instytucji tragicznie.
    Zadławi się, nie mam co do tego wątpliwości

    Ponieważ to jednak wymaga nieco czasu, to wypada mi żałować jeno, że pewnie nie zdążę tego zobaczyć ale już moje wnuki na pewno tak, a może i dzieci.

    Tak więc korelacji z napływającym do miast wieśniactwem a treścią art. Romanowskiego nie widzę poza jednym wyjątkiem , gdy to potomek ukraińskiego kmiota przesiedlonego na Ziemie Odzyskane w ramach akcji „Wisła”, wydelegowany został przez światle nam panujący POtworek, do wysmażenia ustawy deubekizacyjnej, której jakość ilustruje fakt, że skazani prawomocnymi wyrokami sądu, np. Piotrowski, Chmielewski i Pękala, będą mieli lub mają emerytury przeliczane wg wskaźnika dwukrotnie wyższego (1,6% za rok służby niż inni SBcy, nawet pozytywnie zweryfikowani, bo 0,7%)niż ci, którzy przestępstw się nie dopuścili.
    Jednym słowem zgodnie z regułą przeora kierującego rzezią Katarów – ” Zabić wszystkich. Pa Bóg rozpozna swoich.”
    Nic mi nie wiadomo, by inne, żądne zemsty indywidua z POPiS-u, takie jak np. Kaczyńscy, Romaszewski, Andrzejewski, Komorowski akurat swa krew mieli skażoną DNA kmiotów, których „władza ludowa” wyrwała (mówiąc językiem wyklętego KLASYka , Karola M., dziś „za przeproszeniem”) „z idiotyzmu życia wiejskiego.”

    Co do Twego ciągłego odwoływania się do hasełka „mędrcy z Toronto”, to -szacun- (jak mówi młodzież), że masz do siebie nieco dystansu ale nie dziw się reakcjom, bo wydaje się, że czasami Wasze wypowiedzi sprawiają wrażenie, że uważacie się za mądrali takiej klasy, że już polemika z Wami ma jawić się jako niestosowna.

    Ja, np. nie jestem specjalistą od ekonomii ale z zainteresowaniem śledziłem ekonomiczne potyczki na tym blogu z fachowcem z Toronto i jego admiratorami do czasu gdy pojawiły się przykłady i sugestie dot. rozwiązań „zdrowotnościowych” na przykładzie państwa, którego znaczna powierzchnia pływa na ropie i jego potęgę gospodarczą można porównywać jedynie z Arabią Saudyjską, choć jest jeszcze bogatsze, bo Arabia ma poza tym trudny do sprzedaży piach a na terenie państwa z drugą na świecie pozycją pod względem powierzchni prowadzi się rabunkowy wyrąb porównywalny tylko do trzebienia amazońskich lasów tropikalnych, to naprawdę tylko śmiech ogarnia bo gdyby tylko światło dzienne ujrzały technologie pozwalające redukować zapotrzebowanie na ropę to w tym państwie po kilku miesiącach zabrakłoby nawet na zakup taserów dla sadystycznych imbecyli z Royal Canadian Mounted Police a nie tylko na ubezpieczenia społeczne.
    I moja cierpliwość się skończyła.

    Od tego czasu jak widzę tego mędrca z Torontontonto, to jego wpisy czytam ale traktuję tak jak na to zasługują, czyli jak parampampampam .

    Pozdrawiam mędrca z Toronto choć akurat się z nim nie zgadzam. Nemer

  124. Janina Nowicka pisze:
    2010-01-23 o godz. 15:57

    Szanowna Pani Janino.

    „Wściekłość i duma” i „Wywiad z sobą samą. Apokalipsa” Oriany Fallaci też zrobiły na mnie duże wrażenie.

    Pozdrawiam. Nemer.

  125. do Monteskiusz pisze: 2010-01-23 o godz. 18:23
    Ja też kiedyś, z tego samego powodu, chciałem się pożegnać z En passant.
    Musimy jednak pogodzić się z subiektywną cenzurą Gospodarza.
    Proszę zostać, ma Pan czytelników i dyskutantów.
    Serdecznie pozdrawiam

  126. Jacobsky 15.15
    Skoro niczym sprawiedliwy w Sodomie poczułeś sie jednak odpowiedzialnym za małopolskie i ślaskie, to wyjaśnię ci jednoznacznie o co mi chodzi. Otóz rok 1998 i Opole przywołałęm w bardzo konkretnym celu. W czasie powodzi na Odrze ratując tonących mieszkańców Opola, Wrocławia oraz okolicznych wiosek, najwieksza role odegrało wojsko, a konkretnie saperzy i lotnictwo, uruchamiając dziesiatki, a moze setki amfibii i helikopterów. Ale było to możliwe wyłacznie dlatego że dorzecze Odry objęto stanem wyjątkowym, bo tylko wtedy można uzyc wojska i innych sił, funduszy itd.
    Tymczasem u nas, w Małopolsce, nie wiem z jakich powodów, najprawdopodobniej finansowych, nie ogłoszono nie tylko stanu wyjątkowego, ale nawet kleski żywiołowej. Piszeszz że nie mozna dowieść prądu w beczce.To prawda ale można dowieźć w agregacie i wojsko ma takie urządzenia. Elektrycy naprawiający siec skarzyli sie że nie mają jak dojechać przez zasypany las – wojsko ma takie transportery. Inna ekipa elektryków twierdziła ze nie ma piła by wyciąć gałezie i powalone słupy – wojsko ma albo powinno mieć piły spalinowe i dzwigi, a także wszystkie inne urządzenia potrzebne w takiej sytuacji .Mało tego, wojsko ma tez wykwalifikowanych elektryków, bo wsród saperów potrzebne sa równiez takie specjalności.
    I teraz pojawia się pytanie. Dlaczego nie wezwano do pomocy dla elektryków wojska z całym jego sprzetem saperskim i transportowym ???? Pokazano w TV jedynie kilku osobowa grupkę wojaków BEZ SPRZETU !
    Czy wszystkich saperów puszczono do cywila albo wysłano do Afganistanu ?.

    Przesyłam wyrazy wspólczucia z powodu oblodzenia w Kanadzie. Widziełem chyba w Discovery film na ten temat i było mi was bardzo żal. Ludzie jednak dali sobie radę. Ale w Małopolsce były w gospodarstwach także krwy i śwnie. Ciekawe ile ich mogło zdechnąc z braku wody i prądu w oborze czy chlewni ?
    Pozdrowienia

    Jacobsky 15.53
    Ja nie moge darować Annie Radziwiłł religii w szkołach, bo ona własnie mogłą się postawic i żaden biskup by jej nie nawymyślał od żydówek czy komunistek. Ale podobnie jak jej brat Krzysztof, (szef Naczelnej Rady Lekarskiej czy cos podobnego) skompromitowała po raz kolejny rodowe nazwisko.
    Nie moge takze darować Tuskowi ślubu kościelnego w 20 lat po cywilnym, więc nie dziw się że przy okazji mu wygarnąłem !
    Pozdrowienia

  127. TJ pisze:

    2010-01-23 o godz. 18:19

    „Typowy wyznawca Allaha nie znajdzie tu żadnych niejasności.”

    To zdanie sieje religijna nienawisc i jest nieprawdziwe.

    Slawomirski

  128. Monteskiusz pisze:

    2010-01-23 o godz. 18:23

    „Do tej pory nigdy mi się nie zdarzyło, na żadnym blogu, a także na forach dyskusyjnych, żeby ktoś wyciął mój wpis, dlatego z ulgą żegnam blog redaktora Passenta.”

    Trafiony w ego?
    Witam w klubie.
    Oddzwierny Stychowskiego wezmie plaszcz a wykidajlo zaprowadzi pana do baru.
    Szanowny Monteskiusz dzisiaj na zaczecie anyislamizm serwowany przez piekna Janine Nowicka.
    Widze ze ego juz czuje sie lepiej.

    Slawomirski

  129. Monteskiusz pisze:

    2010-01-22 o godz. 22:59

    Masz racje.
    Panstwo musi byc laickie w obecnych czasach.
    Pragmatyzm wymusza taka koncepcje panstwa.

    Slawomirski

  130. vannelle pisze:

    2010-01-22 o godz. 01:42
    „Marne to państwo, gdzie Trybunał Konstytucyjny wyrokuje na polityczno-klerykalne zamówienie.”

    ale jedyne polskie

    Slawomirski

  131. Cenzura w wolnej, niezależnej Polityce czuwa – OK, spróbuję jeszcze raz, albo może wyślę ten post p. red. Passentowi mailem, niech będzie jasne, kto tu zajmuje się cenzurą.

    Polska, czy się to komu podoba, czy nie, jest krajem chrześcijańskim, a religia jest fundamentem wszelkich wartości etycznych, które są niezbędne do pokojowej i sprawiedliwej koegzystencji wszystkich ludzi na świecie. Nawet filozofia wywodzi się z religii. Już 1000 przed Platonem była Rigweda, która w kwestii etyki mówi to samo, co dzisiaj Nowy Testament i Koran. Nie ma nic dziwnego w tym, że w Polsce naucza się powszechnie religii chrześcijańskiej, a nie judaizmu, dżinizmu, czy nie zachwala się ateizmu, bo to chrześcijaństwo jest u nas religią powszechną – gdybyśmy byli Indiami, to nauczano by hinduizmu, ale żyjemy w Polsce. Nikt nie musi wierzyć w Boga; jak mu nie pasuje i woli wierzyć, że w nic nie wierzy, albo w cokolwiek – wolna wola, ale doktrynę chrześcijańską, z nie zabijaj, nie kradnij i nie mów fałszywego świadectwa powinien znać każdy Polak, tak samo jak powinien znać główne nurty filozoficzne, gdyż to jest świadectwem kultury człowieka oraz kapitałem wiedzy, który daje mu możliwość zrozumienia, co na tej Ziemi robi i dlaczego.

    Od jakiegoś czasu możemy obserwować dziki atak na religie, programowo nagłaśniany przez mainstreamowe media. Źli mają być chrześcijanie ze swoimi krzyżami, źli muzułmanie z ich meczetami i nawet do buddyjskich posągów się strzela. Ksiądz? To facet w kiecce! Zakonnica? Pingwin! Imam? Terrorysta! Lama? To w zoo. To nie jest przypadek, ani żadna walka o prawa obywatelskie, czy z religiami jako takimi – to jest walka z głoszonymi przez religie wartościami, gdyż żadna religia (poza jedną) nie gloryfikuje i nie usprawiedliwia napaści, wojen, niegodziwości, okrucieństwa, lichwiarskiego wyzysku, ani pospolitych bandytów i oszustów, którzy ustanowili się dziś przemocą szemranym niby-establishmentem zmilitaryzowanego, zachodniego świata. Reprezentanci tego „establishmentu” wystroili się w smokingi, które pasują do nich i do ich mentalnej miernoty niczym pięść do nosa, co pokazał ostatnio w Bękartach Wojny Quentin Tarantino.

    Naprawdę trzeba mieć niezły tupet oraz pokłady próżności, głupoty i megalomanii nie do ogarnięcia, aby reprezentując zaledwie margines światopoglądowy lub etniczny, żądać funkcjonowania całego państwa według własnego widzimisię.

  132. Panie Slawomirski,

    Pełna zgoda. Dla umocnienia polskości Watykan zostanie przeniesiony do Krakowa.

  133. Nie rozumiem placzu i narzekania z powodu wliczania stopnia z religii do sredniej ocen. Skoro jest taki przedmiot w szkole, powienien byc traktowany na rowni z innymi przedmiotami co wynika z faktu zaistnienia go w programie szkolnym, i to chyba logiczne. Inna sprawa to czy taki przedmiot jest potrzebny. Oczywiscie, ze tak. Wynika to z tego, ze wiekszosc spoleczenstwa wyznaje religie katolicka, i dziwne byloby, gdyby ten fenomen nie zostal poddany naukowemu potraktowaniu m in przez uwzglednienie go w programie szkolnym. Wyobrazmy sobie takiego na przyklad policjanta, ktory wlasnie przez to, ze sie religii nie uczyl i nie ma pojecia o tym, podczas wykonywania pracy ma trudnosci w ocenie motywow postepowania i zachowan ludzkich. Szczegolnie wiec, gdy chodzi o pewnie kategorie zawodowe, przedmiot religii powinien byc obowiazkowy.
    A w jaki sposob to naczanie jest prowadzone, powinno byc poddane kryteriom ustalonym przez odpowienie czynniki oswiatowe, tak jak to jest zreszta wprzypadku innych przedmiotow szkolnych innych przedmiotow szkolnych. Oczywiscie z uwzglednieniem specyfiki przedmiotu, bo kazdy przedmiot ma swoja specyfike. Na przyklad skoro wiekszosc spoleczenstwa polskiego jest katolicka, trudno sobie wyobrazic, zeby przedmiotu tego nauczal na przyklad imam, wyznawca judaizmu albo niewierzacy. Natomiast jesli chodzi o regularne uczestnictwo w mszy, to jest to problem przy bierzmowaniu, a nie ma nic wspolnego z samym przedmiotem, wiec to nie jest zaden argument, gdyz chodzi tu o zupelnie inna sprawe. (Kto chce potwierdzic swoja katolickosc poprzez bierzmowanie, powinien regularnie uczestniczyc we mszy, bo inaczej po co ma sie bierzmowac?) Jesli nasze spoleczenstwo ulegnie kiedys wiekszym tranformacjom etnicznym i co za tym idzie, bedzie sie charakterysowalo wiekszym zroznicowaniem religijnym, przedmiot religii tez ulegnie przeksztalceniu, ale narazie tak nie jest. Nie za bardzo wiec rozumiem, o co ten caly raban na blogu. Przeciez o wiele wieksze zastrzezenia mozna by skierowac pod adresem zaliczania do sredniej takich przedmiotow, jak gimnastyka, rysunki czy prace reczne.

    Opus Dei, mowicie, zle, ze dziala w Polsce i podobno ma nawet jakies znaczenie? Zle pisza w mediach o Opus Dei? To wspaniale, to znaczy, ze dobrze dziala!

    Kosciol strasznie Wam zawinil, piszecie, nie wiem, o co Wam chodzi, moze jakies konkrety, z podaniem zrodel, na przyklad jasny gwint, krotko i konkretnie, o co wlasciwie chodzi?

  134. Kilka słów na temat stosunku ludność /kler.

    1) Praktykowanie religi ojców poza wiarą w Boga ma w znacznym stopniu charakter pielęgnowania tradycji, przestrzegania obyczaju, uczestniczenia w rytmie kalendarza.

    2) Polacy na ogół są narodem trzeźwo patrzącym na życie i przypisywanie im en block, jak to sie dzieje na blogu, bezwarunkowych wiernopoddańczo proklerykalnych postaw jest czystą retoryką.

    3) Inną sprawą jest siła przyzwyczajeń, czyli siła kodu społeczno-kulturowego. Kościół w pamięci społecznej w Polsce to nie tylko depozytariusz wyznania, lecz także obrońca tożsamości narodowej, także w latach komunizmu, gdy na dzień dobry panowie działacze przywiezieni zza wschodzniej granicy usilnie proponowali Polsce status kolejnej republiki radzieckiej. To się kodowało przez 123 lata pod zaborami, a potem 54 lata pod komuną i jest trudno wymazywalne.

    4) Jeśli chodzi o jasne zdawanie sprawy na jakim świecie żyjemy, to moim zdaniem w kulturze polskiej krąży tak szacunkowo dziesięć razy więcej dowcipów, dykteryjek o klerze niż o komunistach. Komuniści byli dolegliwi na arenie politycznej tylko przez jakieś 54 lata, a kler jako składowa społeczna – przez ponad 1000 lat.

    5) W Polsce zachodzi proces laicyzacji polegającej na uwolnianiu ważnej części świadomości społecznej od lęków i obaw oraz nabywaniu przez społeczeństwo mówiąc trywialnie większej pewności siebie. Proces ten jest powolny. Musi być powolny, inaczej nie byłby procesem społecznym tylko manipulacją.

    Pzdr, TJ

  135. Decyzja TK przede wszystkim powinna zaniepokoić osoby naprawdę wierzące, bynajmniej nie jest zwycięstwem Kościoła, a właściwie reprezentującej go hierarchii. To tylko i wyłącznie podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Aktualnie młodzież uczy się, że „chodzenie” na religię jest nagradzane jak najbardziej realnymi, świeckimi korzyściami. Od „chodzenia” wyrabia się mięśnie nóg, „wychadza” się również swoje zachcianki czy żądania. Czy taka postawa ma również towarzyszyć lekcjom religii? Uczestnictwo w życiu Kościoła to dar, a nie droga do materialnej, przeliczalnej nagrody jaką jest średnia! Jeżeli hierarchowie uważają, że to jedyna droga, aby zachęcić młodzież do uczęszczania na naukę religii, to należy to uznać za porażkę instytucji, do której przynależność uwarunkowana jest tylko i wyłącznie natchnieniem bożym w postaci wiary. Religia to nie bolesna lekcja matematyki, która mimo wszystkich cierpień w trakcie wkuwania wzorów, społecznie jest korzystna, stąd i nacisk na jej uczenie mimo oporów młodzieży, a podobnie można zakwalifikować i każdy inny przedmiot, który dla społeczeństwa jest przydatny. Nauka religii jest efektem pragnienia występującego w człowieku bez żadnych nacisków. Jeżeli zaś cyferka wstawiana do dziennika ma być większą zachętą dla młodzieży niż natchnienie Ducha Świętego, to należy się zastanowić nad zasadnością tejże nauki. Ocena, średnia- to duchowa i religijna demoralizacja młodych wiernych, początek końca prawdziwej, głębokiej, niczego nie oczekującej wiary.

  136. P S (przypomniałem sobie)

    4 Kuratorium kontroluje i ocenia jakość nauczania religii

  137. Niedzielne homilie wygłosili pasterze, ukryci pod nickami Joe i Ferdynand Wspaniały. Bóg zapłać!

  138. do Absolwent
    Zapomniales jednak dodac, ze wczesniej przez indolencje odpowiedzialnych urzednikow „zatopiono” miasteczka po drodze do Opola i nastepnie samo Opole.
    WINIEN

  139. @Joe

    Joe napisał:
    „Naprawdę trzeba mieć niezły tupet oraz pokłady próżności, głupoty i megalomanii nie do ogarnięcia, aby reprezentując zaledwie margines światopoglądowy lub etniczny, żądać funkcjonowania całego państwa według własnego widzimisię.”

    Nareszcie słowa prawdy o watykańskich okupantach.

  140. do
    Stychowski
    Prosze uwazac na rece i dlonie;radze nie calowac, bo pachnie rasizmem i nieuctwem, czyt. tania demagogiczna propaganda. Nieudolnosc tej pani polega na braku umiejetnosci oddzielenia wiary od instytucji ja niosacych.
    WINIEN

  141. do
    Slawomirski pisze:

    2010-01-23 o godz. 18:23
    Dziekuje za ten wpis.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  142. @Ferdynand Wspanialy

    Szanowny panie,

    Czy mnie się wydaje, że w Konstytucji jest coś o neutralności światopoglądowej państwa?

    Jedynie w Krainie Absurdu religia może mieć status nauki! (nie mylić z religioznawstwem).

  143. Joe 9.35
    Ferdynand 9.55
    Ponieważ sprawiacie merytorycznie wrażenie braci mlecznych , pozwole sobie odpowiedzieć na wasze posty za jednym zamachem.
    Obaj staracie sie bronic kościoła i religii,ale działaie według słynnego białoruskiego powiedzonka : „wot swynia sama worek drze i sama kwiczy”.
    Polega to na tym że posługujecie sie znanym od lat kłamstwem, że mamy do czynienia z dzikim atakiem na kościół, religie i kapłąnów.
    Jednym słowem twierdzicie że kościoł etc JEST PRZESLADOWANY, tu i teraz, w Polsce, w roku 2010 !
    Jest to kłamstwo tak ewidentne i tak cyniczne, że każdy obiektywny sędzia odgwizdałby faul i wyrzucił was z boiska lub ringu.
    Ale ja nie jestem sedzią, wiec powiem że KK nie tylko nie jest przesladowany, ale prześladuje innych, oraz dopuszcza sie tysiecy innych przestępstw, co można udowodnić we wszystkich sądach świata.
    Na podstawie oficjalnej historii KK można tez udowodnic ze dopuscił sie tysiecy zbrodni ( wyprawy krzyżowe, tzw nawracanie Indian, inkwizycja, rządy Borgiów ,palenie czarownic z Joanna D’Arc na czele, opieka nad Nazi zbrodniarzami po II wojnie itp itd)
    O TYM WSZYSTKIM NIE MÓWI SIE ANI SŁOWA NA LEKCJACH RELIGII !
    Natomiast w ostatnim okresie ujawniono niepradawdopodobny wrecz zakres pedofillii ( nierozłacznie związanej z KK) w USA i Irlandii oraz cyniczne ukrywanie tych przestępstw przez biskupów i kardynałów. O tysiacach tych przestępstw wiedzieli papieże . I co ? I nico !!!
    Po prostu milczeli, ale nie milczeli w potępianiu teologii wyzwolenia !
    U nas, w najbardziej katolickim kraju Europy, działa sekta mnicha z Torunia, ktora realnie rządzi w naszym kościele. Nikt z biskupów nie osmielił sie nigdy w jakikolwiek sposób zrobić porządek z oszustami, którzy okradli tysiace emerytów pod hasłem ratowania Stoczni Gdańskiej !
    Jednocześnie KK cały czas wywiera maksymalną presję na rzadzących, aby działali na jego korzyśc. I załatwiaja co chcą ( Komisja Majatkowa, Trybunał Konstytucyjny itd!~)
    Tak wygladają dzikie ataki na KK i jego prześladowanie !

  144. Profesorze telegraphic, 17,12,

    Muszę krótko, bo koleżanka Nowicka zaczyna się robić nerwowa.

    Więc do rzeczy:

    * banałem jest twierdzenie, że reformy robi się dla ludzi, więc kroki podejmowane dla usprawnienia gospodarki nie mogą ich zamordować w czasie pogoni za tymi, którzy są z przodu. Wyobraź sobie boksera półamatora, który nie chce słyszeć o szlifowaniu swojego warsztatu i staję do walki z Wołujewem. Rezultat może być taki, że będzie to jego ostatnia walka w życiu, ale jak będzie miał szczęście (będzie bardzo szybki) i zdąży zwiać między linami ryngu, gdzie pieprz rośniei, wówczas także będzie to jego ostatnia walka, jednak uratuje on swoje zdrowie.

    Więc może należalo by na top iść wolniej, bez ryzyka całkowitej klęski. Pogoń za silniejszym nie zawsze powinna się odbywać według ścieżki, którą szedł ten silniejszy.

    *nie widzę związku między nadmiernym bogaceniem się grupy uprzywilejowanych, a wzrostem gospodarczym. Uważam, że nadmierny szaber (jak w Polsce na prywatyzacji) powoduje frustracje społeczne, co spowalnia zarówno rozwój gospodarczy, jak i spoleczny. W szczególności, gdy doprowadzi się do sytuacji, że jeden żołądek jest przepełniony, a drugi całkowicie pusty. W pierwszym przypadku skutkiem może być morska chroba.

    *jeśli idze o Balcerowicza, to uważam że jest on wtórny naukowo i martwy politycznie.

    Pozdrawiam

  145. Prosze mi wybaczyc, ze robie to co u innych blogowiczow mnie irytuje , „nie chcem ale muszem” , jest to tzw sila wyzsza. Oto dowod na to ze Zydzi mieszkajacy w Polsce sa Polakami jak najbardziej. ( gdyby znalazl sie ktos kto ma watpliwosci)
    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7487144,Licencja_na_bycie_Zydem.html

  146. A co będzie jeżeli dziecko nie chodzi na religię, a w szkole nie ma lekcji z etyki? Tak było z moim synem. Na szczęście było to 3 lata temu i na świadectwie nie ma żadnej oceny, ani z religi cz też z etyki. „Namolstwo” kościoła obraca się przeciw niemu. Religia w szkole to odwalanie pańszczyzny tak przez wykładowców jak i uczniów. Ważne, że kasa leci!!!
    pozdrawiam marekk

  147. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Jacobsky 2010-01-23

    Obrosles Jakobsky wyjatkowo tlusta slonina.

    Ps.
    Gospodarzu, co ta za elektyka W zarty ?
    Widze, ze Pan rowniez – udzelilo sie? – operuje z woleja.
    Nie wiem tylko ktora naga?

  148. Jestem juz starszym polskim Zydem i po czytaniu historii Polski moze troche zrozumialem jakie znaczenie ma katolicyzm dla normalnego (reprezyntatywnego) Polaka. Respektuje to calym sercem.

    Ale zyjemy w 21 wieku.Moja rodzina zostala w wiekszsci wyrznieta przez nazistow. Ci ktorzy przetrwali to dzieki Polakom. Nikt z rodziny nie angazowal sie specjalnie politycznie (partie czy inne rewolucje). I rodzimym jezykiem byl polski. Religia tez byla niezbyt istotna. Moje dzieci i wnuki chca byc normalnymi obywatelami 21 Wieku. Z jakiej racji sa zmuszani do nauki religii ? Bo jesli ktos uwaza ze polskie dziecko chce byc inne uczac sie etyki itd. …niz inne dzieci to po prostu nie rozumie nic.

  149. Ferdynand i Joe,
    Wsiedliscie do zlego przedzialu, w przyszlosci sprawdzajcie uwaznie swoje miejscowki.

    “There is only one good, knowledge, and one evil, ignorance”

  150. @Absolwet pisze 23.01 godz.23.35′
    Być może nasze dzisiejsze wojsko niema tych urządzeń o których piszesz albo ma , ale niema umiejetności obsługiwania .To Armia Zawodowa! -Kurcze Blade ! Nima Fachmanów ?.
    Widziałem w TV Wojaków strącajacych olodzenie tyczkami sięgającymi do lini energetycznych .Być może to szczytowe możliwości wojska ministra Klicha ?

  151. Chciałbym wiedzieć kto i dlaczego wyrzucił mój komentarz na temat artykułu Artura Domosławskiego z okazji 3 rocznicy śmierci Kapuścińskiego w sobotniej GW. Wisiał cały dzień i zniknął. Coraz bardziej bezczelne zwyczaje gnieżdżą się na blogu. A wydawało się, że Kapuściński nie powinien nikomu szkodzić. A jednak szkodzi, co wykazał także Domosławski.
    http://wyborcza.pl/1,76842,7485872,Kapuscinski_nieprzemyslany.html
    Radzę przeczytać.

  152. vannelle pisze:

    2010-01-24 o godz. 09:44

    Obywatele Polski sa odpowiedzialni za konsumowanie serwisu oferowanego przez Watykan.

    P.S.
    Krakow dziady.
    Lichen pany.

    Slawomirski

  153. vannelle pisze:

    2010-01-24 o godz. 12:06

    „Jedynie w Krainie Absurdu religia może mieć status nauki! ”

    I niestety ma.

    Slawomirski

  154. Szanowny TJ (2010-01-23, godz. 14:10)!
    Nie wiem, gdzie Pan był podczas drugiej tury wyborów prezydenckich, gdy naprzeciw siebie stanęli dwaj kandydaci: Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa. Ja wtedy byłem w Polsce i po oddaniu głosu, już po zakończeniu działania komisji wyborczych, słuchałem audycji PR1, gdzie red. Olejnik prowadziła audycję powyborczą. Jakoś nie dochodziły informacje o wynikach badań, natomiast telefonowali radiosłuchacze, dzieląc się swymi spostrzeżeniami i wyborczymi preferencjami. Około północy zadzwoniła pani, która wyraziła pragnienie, aby wybory wygrał Aleksander Kwaśniewski, którego, jako polityka, ona darzy szczególną sympatią i zaufaniem. Gdy red. Olejnik zapytała tę radiosłuchaczkę, o to na kogo głosowała, odpowiedziała, że na Lecha Wałęsę, bo tak nakazał jej proboszcz, ale jeszcze raz życzyła Kwaśniewskiemu wygrania. Ze sposobu jaki red. Olejnik „taktownie” zakończyła tę rozmowę, wynikało, że była nią skonsternowana. My wszyscy, którzy razem słuchaliśmy tej audycji byliśmy zdziwieni szczerością radiosłuchaczki, potwierdzającej rozchodzące się pogłoski o wpływaniu KK na politykę.
    No ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Może ta respondentka red. Olejnik była prowokatorką niecnej antykościelnej lewicy? Ale nie sądzę, ponieważ jej sposób wyrażania myśli, był typowy dla osoby niewykształconej z wiejskiego środowiska. Ale może do takiej prowokacji wykorzystano doskonałą aktorkę?
    Jednak już niedługo podobne wypowiedzi o ingerencji KK w politykę pojawiły się nie tylko w mediach, ale także w prywatnych rozmowach. Od kilku osób z Żoliborza i Bielan dowiedziałem się, że przestały chodzić do kościoła, ponieważ więcej tam jest agitacji politycznej niż modlitwy. A co działo się na tak zwanej „ścianie wschodniej” i „południowo wschodniej”, gdzie w wielu wsiach władza proboszczów bywa silniejsza niż państwowa? O tym też donosiły media i relacje ludzi. Te właśnie doświadczenia z wyborów prezydenckich, uczyniły „ostrzeżenia”, udzielane na marginesie wypowiedzi bp. Pieronka podczas jego negocjacji z autorami projektu Konstytucji, musiały być ocenione jako realne zagrożenie odrzuceniem konstytucji w referendum, jeżeli autorzy jej projektu nie zaspokoją nachalnych żądań bp. Pieronka, które to były eskalowane w miarę ich zaspokajania w projekcie.
    Nie bardzo wiem, jakimi kryteriami posłużył się Pan szufladkując bp. Pieronka do grona liberałów, ale sądzę, że gdyby te kryteria zastosować do zaszufladkowania Richard’a Dawkins’a, to trafiłby niechybnie do szuflady z religijnymi fundamentalistami katolickimi i islamskimi.
    Wprawdzie Pan o tym nie słyszał, ale usłyszało to wielu Polaków, iż zwycięstwo wyborcze AWS zawdzięczała, rozgrzeszeniowej agitacji KK. Stosowane były też przez KK inne formy agitacji wyborczej – zalecenie, aby nie głosować na polityków akceptujących zabijanie dzieci nienarodzonych, a to już zgodnie z formułą powiedzonka: „nie powiem komu, ale jak przywalę w ten łysy łeb, to się dowiecie”.
    Po rozpaczliwych efektach rządów AWS i UW, mocno krytykowanych przez obywateli, KK odstąpił, od wyborczej agitacji a może tylko ją ograniczył. Jednak istnieje groźba, że może do niej wrócić.
    Przykro mi, że w swej wypowiedzi nie odróżnia Pan katolicyzmu teoretycznego od realnego, w którym stosowanie formalnych zasad jest naginane do aktualnych potrzeb KK na zasadzie: „cel uświęca środki”. Spowiedź to odwieczna i skuteczna forma indoktrynacji religijnej, a posługuje się różnymi, aktualnie potrzebnymi metodami, zagrożeniem nieudzielenia rozgrzeszenia także. Pojęcia „czynów obywatelskich” też mogą być rozumiane bardzo różnie, a w KK zgodnie z jego interesami. Już wiele osób zawiodło się na nieodróżnianiu socjalizmu realnego od pięknego teoretycznego, a teraz daje się nabierać na równie piękne przesłania funkcjonariuszy KK.
    Pańska przypowieść świadczy o tym, że nie pojmuje Pan idei państwa świeckiego. Obecność krzyża w urzędzie w towarzystwie godła państwowego, jest przez wielu ludzi w Polsce odbierana jako jedność państwa i KK, a w konsekwencji rodzi lub utrwala przekonanie, że religia katolicka jest jedynie słuszną ideologią.
    Pozdrawiam
    PS. Proszę mi wybaczyć, że na Pańskie zaszufladkowanie mnie do grona „ludzi autorytarnej lewicy”, nie rewanżuję się zaszufladkowaniem Pana. Pozwalam sobie na tę nieuprzejmość wobec Pana, ponieważ uważam, że szufladkowanie ludzi jest efektem niezbyt precyzyjnego myślenia, określając to delikatnie.

  155. 1. WINIEN pisze:
    2010-01-24 o godz. 11:56

    „do Stychowski
    Prosze uwazac na rece i dlonie;radze nie calowac, bo pachnie rasizmem i nieuctwem, czyt. tania demagogiczna propaganda. Nieudolnosc tej pani polega na braku umiejetnosci oddzielenia wiary od instytucji ja niosacych.”

    Mój komentarz

    W świetle poniższego (wikipedia) nie jest możliwe oddzielenie instytucji od wiary. Wzorce kultury islamskiej siłą kodu społecznego środowisk muzułmańskich są przenoszone do Europy, a z jakim powodzeniem – to inna sprawa.

    1) Prawo islamskie, zwane Szariat (arab. الشريعة), oparte jest na Koranie, Sunnie i hadisach; poza nimi znaczenie mają też idżma (wykładnia przyjęta przez społeczność muzułmańską) i kijas (wnioskowanie analogiczne). Szariat rządzi (przynajmniej teoretycznie) wszystkimi dziedzinami życia muzułmanów. Praktyczną wykładnią prawa zajmują się sędziowie mufti.

    2) W idealnym państwie muzułmańskim – kalifacie – religia, moralność oraz prawo państwowe są ze sobą nierozerwalnie związane. W praktyce w kręgu kultury islamu tylko niektóre państwa, jak Arabia Saudyjska i Afganistan, zrównały prawo religijne (szariat) z państwowym. W większości pozostałych (np. w Iraku) islam uznawany jest za fundament państwa, zaś Koran za źródło prawa świeckiego. Tylko w niektórych krajach z większością muzułmańską przeprowadzono rozdział religii oraz państwa. Z powyższych powodów w większości państw islamskich nie są respektowane zapisy Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ dotyczące wolności (obowiązuje zakaz krytyki religii) czy wolności sumienia (zakaz apostazji[4]). Wyjątek stanowi Turcja.

    Pzdr, TJ

  156. Wspanialy wpis, Joe, gratuluje glosu rozsadku w tej zalewie niedorzecznosci. Ludzie, pomyslcie, jakie faktory sie do tego przyczynily, ze jest w Was tyle nienawisci. Kosciol na pewno tego nie sprawil.

    Joe, mam nadzieje, ze bedziesz sie tutaj czesto wypowiadal — z chrzescijanskiego milosierdzia! Ten blog jest naprawde w wielkiej potrzebie, na smingus dyngus bedziemy kropic^^^^

  157. absolwent,

    Dziekuje za wyrazy wspolczucia. Bylo, minelo (to juz 12 lat temu !) – ot, kolejne doswiadczenie zyciowe.

    Chyba nie ma o co kruszyc kopii (tym razem ? 😉 ). Zgadza sie: wojsko moze w takiej sytuacji pomoc i powinno – trzeba tylko „chciec” z tej pomocy skorzystac. Oczywiscie to nie zolnierze beda naprawaic siec, bo od tego sa ekipy techniczne, ale wszystko inne wojsko moze wesprzec.

    Byc moze glebszy problem lezy rowniez w samej strukturze energetyki polskiej. Padaja nazwy firm, jak np. Enion, ktora odpowiedzialna jest (?) za dostawy pradu w regionie dotknietym kleska. Jak rozumiem, co region to ktos inny, co bez watpienia komplikuje wsparcie ze strony ekip technicznych nalezacych do innych firm dystrybucyjnych. Nie bardzo rozumiem dlaczego.

    W Quebeku sytuacja jest duzo mniej skomplikowana. Dostawca energii elektrycznej jest jeden, panstwowy (nalezacy do prowincji) – HydroQuebec, i podobnie jest w sasiednich prowincjach, tak wiec ekipy naprawcze naleza do jednego podmiotu, co jednak nie przeszkadza, zeby w przypadku takiej katastrofy jak ta z 1998 roku otrzymac wsparcie z Ontario, z dalszych prowincji (nawet z BC) oraz z USA. POdobnie, kiedy nie tak dawno marznacy deszcz powalil siec energetyczna w pn-wschodnich Stanach, ekipy HydroQuebec pojechaly wesprzec swych amerykanskich kolegow. Taka tutaj tradycja.

    Jesli chodzi o energie elektryczna to nie wydaje mi sie, zeby liberalizacja rynku byla najlepszym wyjsciem. Kiedy taka sytuacja panowala w Quebeku, 50 lat temu, to byl to prawdziwy horror, ktoremu polozono kres nacjonalizujac (za odszkodowaniem) energie elektryczna w Quebeku, tworzac Hydro, ktore co roku przynosci chyba ze 2 mld dolarow zysku dla skarbu prowincji. To taka dygresja ma marginesie.

    Co do wojska: w 1998 roku wojsko pilnowalo porzadku i bezpieczenstwa, szczegolnie tam, gdzie ludzie opuscili domy i przeniesli sie do centrow zesrodkowania ludnosci. U nas za takowe sluza przede wszystkim szkoly, ktore na wypadek klesk zywiolowych sa wyposazone w generatory elektryczne i wszystko, co potrzeba dla przyjecia ludnosci w potrzebie. Co nie znaczy, ze wszystko dziala jak trzeba. W jednym z przedmiesc montrealskich, w tamtejszej szkole padl generator, a wiec pani burmistrz „zaaresztowala” … lokomotywe dieslowska, ktora przez jakis czas sluzyly jako generator. W podobnych sytuacjach trzeba byc czesto kreatywnym.

    Stanu wyjatkowego nie wprowadzono, co wtedy rowniez mnie dziwilo, ale tutaj bardzo uwaza sie tego typu decyzjami, ktore z reguly nie sa mile widziane przez ludnosc. Zreszta nie bylo takiej potrzeby. Byc moze nie ma takowej rowniez w Malopolsce.

    A trzoda ? Padlo dobre kilkanascie tysiecy krow, swin. O drobiu nie wspomne. Ja wiem, ze jaka rada byc moze nie nadaje sie do Polski, ale nawet tutaj, gdzie farmy sa spore prawie nikt nie bawi sie np. w produkcje biogazu ze zwierzecego nawozu, ktorego kazda ferma produkuje codzien kilkaset kilo. A instalacje sa, mniej wiecej wielkosci kontenera 20 t, gdzie miesci sie reaktor fermentacyjny oraz generator spalajacy biogaz i produkujac tym samym prad. Fermy (przynajmniej quebeckie) mogly juz wtedy byc samowystarczalne energetycznie i zamiast plakac nad zamarznietymi tucznikami czy krowami mozna bylo miec cieplo w zagrodzie i w domu. Myslisz, ze po 1998 roku cos sie zmienilo w tej mierze ?

    To tyle impresji na lodowy temat. Mam nadzieje, ze ludzie jakos przejda przez te mrozy, ktore dotykaja Polske. Wspoczuje serdecznie, zwlaszcza poszkodowanym. U nas zapowiadaja odwilz, temperatury do +7C, ale poprzedzone … marznacym deszczem.

    Pozdrawiam.

  158. Nemer,

    chetnie bym popolemizowal, ale nie chce mi sie. I wiesz dlaczego ? Dlatego ze zupelnie sam z siebie kreujesz mnie na blogowego „Profesora”, po czym robisz z tej figury stylistycznej sowity uzytek aby wesprzec tym swoja argumentacje, ktora jest taka sama dobra jak moja. Nazywa sie to stawianiem samemu sobie wiatraka, zeby potem z nim walczyc.

    Moje uwagi o chopskosci pochodza z badan socjologicznych przeprowadzonych w drugiej polowie lat 80-tych, u schylku peerelu, ale wciaz przed „Przelomem”. Ilowiecki, ktory cytuje te badania nie czyni ich wyniku decydujacego argumentu piszac, ze byc moze „chloskosc” w sensie mentalnym miala jakis wplyw na calosc postaw obserwowanych u Polakow u progu zalamania sie kompletnego systemu, w ktorym przyszlo im zyc. Jesli Ty nie zgadzasz sie z opiniami owczesnych socjologow, profesorow uniwersyteckich (tym razem profesorow z prawdziwego zdarzenia, a nie wymyslonych przez Ciebie wiatrakow), to dla mnie nie ma wiekszego znaczenia. Osobiscie poszedl bym za ich profesorskimi autorytetami, a nie za Twoim blogowym, tak jak Ty nie musisz isc za moim, zwlaszcza ze sam go wykreowales na wlasny uzytek. Tu mala dygresja: wzmiankowany przez „jasnego gwinta” artykul Romanowskiego (profesora…) nie byl o klerykalizmie, ale o kryzysie postaw solidarnosciowych w obecnym, zatomizowanym wedlug Romanowskiego, spoleczenstwie polskim, a wiec dlatego wrocilem po raz kolejny do tekstu Ilowieckiego w czesci o „chlopskosci”, zas wytluszczony przeze mnie cytat na temat powierzchownosci religijnosci chlopskiej to tylko dodatek, ktory zdawal mi sie dobrze wspolgrac z tym, co jedne z Blogowiczow napisal o kategorii „niewierzacy, ale praktykujacy”.

    Przy okazji: nigdzie nie napisalem, ze to „wladza ludowa” odpowiada za „chlopskosc”, gdyz odpowiadac nie moze zwazywszy, ze cecha ta jest zbyt gleboko zakorzeniona kulturowo, niemal organiczna. Tak organiczna, ze nawet awans spoleczny (promowany przez „wladze ludowa”) nie zdolal wyplukac „chlopskosci” ze swiadomosci sporego sektora spoleczenstwa 20 lat temu, na co wskazywaly owczesne badania socjologiczne.

    Na koniec: nie pisze sie na wojne na przyklady osobiste. Bardzo dobrze, ze Twoj dziadek to czy owo. I co z tego ? Moj wujek za to tamto i owamto.

    I tak mozna do samej smierci.

    Pozdrawiam.

    PS. O pouczenia na temat sposobu zwracania sie do innych nie prosilem i dlatego nie dziekuje za nie. Najlpiej bedzie, jak kazdy bedzie sobie samemu udzielal rad w tej dziedzinie i sam ocenial, czy jeszcze dyskutuje, czy juz sie wymadrza.

  159. Ryba 13.02
    Ciesze sie bardzo z tego co odpisałes telegraficowi . Ja postanowiłem odpuścic sobie polemiki z takim demagogiem, ktory w polemice z Kowalikiem CELOWO nie rozróżnia wzrostu PKB od efektów jego ostatecznego podziału. W DODATKU TEN FACET MIENI SIE EKONOMISTĄ. Student pierwszego roku, za takie stwierdzenia, powinien wylecieć z zaliczenia razem z indeksem.

  160. jasny gwint 18.14
    Nie wiem jak to się dzieje, że w Wyborczej drukuja takie artykuły. Przeciez to zaprzecza całej obecnej linii redakcji, która oficjalnie czciła Kapuscińskiego, a w rzeczywistości ma zupełnie innych bożków i zdradziła go tak samo jak Kuronia !!!!. Inna sprawa, że gdy Kuroń widzi z nieba, czyim organem stała sie jego redakcja, to zasłania oczy !

  161. Szanowny TJ (2010-01-24, godz. 10:48)!
    1) Podzielam Pański pogląd, że praktykowanie przez Polaków katolicyzmu ma charakter liturgiczny w większości przypadków. Bo o ile większość katolików chyba wierzy w Boga, to z ich wiarą w inne Katolickie dogmaty np. w piekło i poczęcie Jezusa bez udziału mężczyzny jest źle. Jeszcze gorzej jest ze stosowaniem przez katolicką większość Polaków zaleceń „naszego” Papieża: potępienie seksu przedmałżeńskiego i rozwodów. Również polscy katolicy opowiadają się za zapłodnieniem in vitro inaczej niż KK.
    Chrześcijaństwo katolickie zostało przyjęte przez Mieszka I ze względów politycznych, zamiast wierzeń pogańskich naszych przodków. Która więc religia, chrześcijaństwo czy pogaństwo, jest religią naszych przodków?
    2) Ma Pan rację, że większość Polaków, a co najmniej znaczna ich liczba realistycznie patrzy na życie, dlatego też zarówno w okresie realnego socjalizmu i III RP jest tak wielu niewierzących ale praktykujących oficjalne obyczaje, dyktowane przez jedynie słuszną, obowiązująca aktualnie ideologię. Z tych powodów w czasach słusznie minionych, wiele małżeństw wyznających katolicyzm nie chrzciło dzieci albo urządzało im tę uroczystość daleko poza miejscem zamieszkania, mimo że w większości przypadków za to nic im realnie nie groziło. Podobnie w III RP ku uciesze młodszych oficerów pułkownicy i generałowie prowadzili do ślubu kościelnego, dawno poślubione małżonki, niekiedy już babcie, poubierane w weselne szaty. W tym jednak przypadku zaniechanie tej demonstracji wierności KK mogło grozić przedwczesną emeryturą.
    3) Z tym uznaniem KK za „obrońcę tożsamości narodowej” to Pan mocno przesadził. Dygnitarze KK mocno przyczynili się wraz z częścią polskiej arystokracji do upadku Rzeczypospolitej i rozbiorów a ich postawa wobec powstań była koniunkturalna. Jest na ten temat wiele opracowań historycznych. Owszem wielu księży na dole hierarchii reprezentowało patriotyzm i uczestniczyło w licznych działaniach niepodległościowych.
    Powtarza Pan ipeenowską propagandę, niemającą nic wspólnego z prawdą historyczną, że „na dzień dobry panowie działacze przywiezieni zza wschodniej granicy usilnie proponowali Polsce status kolejnej republiki radzieckiej”. To sprzymierzeni z inicjatywy Prezydenta Roosevelt’a oddali Polskę do strefy radzieckich wpływów i określili jej granice. Stalin zadecydował, że Polska ma stanowić odrębne państwo wasalne wobec ZSRR, bo to leżało w jego politycznych interesach, a jedną z przesłanek tej jego decyzji była grupa działaczy ZPP, nie tylko komunistów, gotowa zaakceptować tę jego decyzję i podjąć się organizacji takiego państwa. Sądzę, że większość działaczy ZPP, którzy weszli w skład PKWN zdawała sobie sprawę z tego, że ich odmowa uczestnictwa w tym przedsięwzięciu, może zmienić zamiary Stalina i Polska stanie się republiką radziecką.
    Nie było też w Polsce „lat komunizmu” ponieważ komunizm, choćby w wymiarze gospodarczo-społecznym (od każdego wedle zdolności i każdemu wedle potrzeb) jest ustrojem niemożliwym do zrealizowania, przynajmniej w zasięgu przyszłości, która może być objęta wyobraźnią obecnie żyjących ludzi.
    5) Ma Pan rację, że duża część Polaków, może nawet większość ma już dość panoszenia się KK w naszym Kraju, a odzwierciedleniem tego są antykościelne anegdoty.
    6) Również ma Pan rację, że proces laicyzacji polskiego społeczeństwa przebiega powoli jak każdy proces zmiany świadomości społecznej. W Polsce jednak jest on świadomie spowalniany przez władze państwowe, także niestety przez TK takimi orzeczeniami jak to, które komentujemy, oraz innymi wiernopoddańczymi aktami władz w wymiarze propagandowym i także materialnym.
    Pozdrawiam
    PS. Szczególnie serdeczne pozdrowienia przekazuję Absolwentowi, Jasnemu Gwintowi, Monteskiuszowi, Nemerowi, Pielni, Rybie, Staremu Polakowi z PRL-u i Wodnikowi. Wprawdzie różnimy się w wielu poglądach, ale w ocenie spraw polskich staramy się kierować racjonalnym osądem a nie emocjami. Wybaczcie, że tak rzadko Was wspieram na blogu, ale jako emeryt (co już odkrył TO i za to należy mu się „nobel”) muszę sporo czasu poświęcić na dorobienie do emerytury na masełko (oczywiście roślinne) do emeryckiego chlebka.

  162. Jacobsky.
    Ponieważ pisałem do Ciebie ze szczerym uśmiechem i nieco z przymrużeniem oka a mimo wszystko dotknąłem, to proszę o przyjęcie przeprosin, bowiem nie było to moim zamiarem.
    Pozdrawiam, Nemer

  163. @ jasny gwint

    Szczęść Boże przyjacielu, szczęść Ci Boże.

    @ vannelle

    Zanim coś napiszesz, najpierw pomyśl.

    @ absolwent

    Wszystko Ci się pomieszało – czasy zaprzeszłe z teraźniejszością, doktryna z jej często niedoskonałymi piewcami, sądy ze sprawiedliwością, czarownice z hitlerowcami, boiska z księżmi, religie z białoruskimi powiedzonkami, Indianie z czołem Joanny d’Arc, a teologia wyzwolenia z pedofilią. Co się z Tobą dzieje? Pisywałeś czasem do rzeczy.

    Zapewne chciałeś dobrze, ale z przykrością muszę Ci powiedzieć, że nie zachwyciłeś dziś ani polotem, ani jakością retoryki, ani jej bardzo dobrze ukrytym sensem, abstrahując już kompletnie od treści merytorycznej. Trochę pokrzyczałeś na mnie wersalikami, trochę wykrzyknikami, jednak argumentów ad rem w tym twoim antyreligijnym paroksyzmie nienawiści sfrustrowanego pastora ateisty, głoszącego objawione słowo telewizyjno-gazetowe, kompletnie brak.

    Wyluzuj człowieku i nie obrażaj innych zarzucając im bezpodstawnie kłamstwo – przy niedzieli Ci wybaczam, choć pokusa odpowiedzi tak, jak na to zasłużyłeś, jest dość duża.

    @ Lib

    Quis enim est, qui non possit contumeliam facere, si quisquam potest?

    @ Ferdynand Wspanialy

    Dziękuję za wsparcie. Tylko siła argumentów może mnie zniechęcić, a tych póki co brakuje po stronie blogowych radykalnych kaznodziei ateistycznych 😉

  164. …mam wrażenie, że niegłupia pointa jest tu: http://www.nie.com.pl/art21928.htm

  165. Joe 23.44
    To co napisałem o KK to informacje powszechnie dostępne. Są dowodem że przestępstwa i zbrodnie KK trwają od wieków i ciagle nie znajduja włąściwego potępienia. Tymczasem jest jeszcze gorzej, gdyż to tylko wierzchołęk góry lodowej. Codziennie wychodza na jaw kolejne zbrodnie, tak jak np Irlandia.
    Nie podałes ani jednego argumentu na obronę swej przepojonej chciwością sekty, wykpiłeś sie „ateistycznym pastorem”.
    Nie mam watpliwości że KK jest najgorszym z wyznań chrzescijańskich, protestanci i prawosławni w porównaniu z wami sa aniołami.
    Najwyzszy czas powszechnie zdelegalizować KK.

  166. @Joe

    Odwzajemniam życzliwość.

  167. Nemer,

    przykro mi, ze nie zrozumialem Twoich intencji. Nie jestem empatycznie nastrojony, co juz wilokrotnie mi zarzucano, i nie wyczuwam intencji.

    A z wpisami blogowymi tak juz jest: Ty w dobrych intencjach, ja… na lekkim kacu i niewyspany (naprawde !, po balu karnawalowym) – i stad latwo o nieporozumienie przy tym sposobie komunikowania sie.

    Pozdrawiam.

  168. @ absolwent

    Sączysz ten swój przepojony durnotą jad z taką pewnością siebie, jakbyś naprawdę sądził, że wiesz, co mówisz. Fundamentalista przy Tobie, to otwarty umysł. Pomijając jakość twoich „powszechnie dostępnych” źródeł, donoszących w każdym z 365 dni w roku o zbrodniach popełnianych w Kościele Katolickim, przedstawiających Irlandię, jako jedną wielką hamburską St. Pauli, ewidentnie masz problem z ogarnięciem gimnazjalnych podstaw logiki, bowiem wg Ciebie sprawy mają się tak: murzyn jest człowiekiem, a więc wszyscy ludzie są murzynami.

    Jakich argumentów oczekujesz, kiedy nie zabijaj, nie kradnij i nie łżyj to dla Ciebie nie są argumenty za, a wręcz przeciwnie? Kto Cię skrzywdził, że tak zioniesz nienawiścią?

  169. To, że ma być stopień z religii na świadectwie – oczywiście, to bardzo niedobrze, bo wszędzie, gdzie pokazuje się świadectwo jasno jest określona religia.
    Ale tak na prawdę martwi mnie wprowadzenie religii do przedszkoli.

  170. Tu nad Wisła nic sie nie zmienia , dostawało sie dodatkowe punkty za pochodzenie , teraz za religię katolicka. Obrzydliwe

css.php