Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

25.01.2010
poniedziałek

Jednoręcy politycy

25 stycznia 2010, poniedziałek,

Polska to jednak szczęśliwy kraj. Najbardziej zawzięte spory dotyczą dziś afery hazardowej, która jest stosunkowo niewielka w porównaniu z aferami na świecie, gdzie bierze się (jak to było kiedyś w Tokio) miliony dolarów za kupno samolotów.

Gdyby nagle okazało się, że minister Obrony wziął miliony za kupno samolotów F 16 – to rozumiem, to by była afera na miarę 40-milionowego państwa w centrum Europy. Ale jednoręcy bandyci – to naprawdę poniżej naszych mocarstwowych aspiracji.

W pełni sezonu politycznego nasze życie polityczne okazuje się merytorycznie i programowo ubogie. Połowa komentatorów zastanawia się, czy Tusk będzie startował w wyborach prezydenckich, analizuje szanse, stara się wniknąć w głąb duszy hamletyzującego premiera, rozpatruje ewentualne szanse Komorowskiego i Sikorskiego, a także kandydatów już zgłoszonych – np. Olechowskiego, Szmajdzińskiego, ale merytorycznie, programowo – nic. Jaką różnicę robi, czy Tusk będzie kandydował, czy nie – tego nikt nie wyjaśnia. Jakie znaczenie programowe ma kto zostanie kandydatem PO, co ma do zaoferowania Olechowski, na kogo i dlaczego może liczyć ten lub inny kandydat? – o tym cicho sza, ani słowa. Milczą nawet sami kandydaci.

Kilka dni temu zamieściłem na tym blogu post na temat umieszczania ocen z religii na świadectwach i wliczania ich do średniej ocen w szkołach publicznych. Zreferowałem pobieżnie zdanie odrębne prof. Ewy Łętowskiej zgłoszone w Trybunale Konstytucyjnym 2 grudnia ub.r. Od grudnia czekałem, aż jakiś słynny dziennikarz albo dziennikarka zaprosi do studia radiowego lub telewizyjnego panią profesor, może „Rzeczpospolita” lub „Polityka” zapyta, jakie pani profesor ma argumenty, co sądzi o tym, że jest jedyna w swoich poglądach, gdyż pozostali członkowie TK – wszyscy byli innego, nazwijmy to proreligijnego, czy prokościelnego zdania. Czy pani profesor czuje się czarną owcą? Czy załamuje ręce? Nic z tych rzeczy, nie widziałem w mediach tych ani innych pytań. Czyżby nikt ich nie zadał? Czyżby to było nieważne?

Za to posłanka Beata Kempa nie schodzi z ekranu TV. Ona jest gwiazdą PiS, a poseł Bartosz Arłukowicz to mąż opatrznościowy lewicy. Już się o nim mówi, że może zagrozić Napieralskiemu. Nawet prasa propisowska go chwali, bo dobrze przesłuchuje Platformę. A czymże ci państwo zasłużyli sobie na to zainteresowanie mediów? Chyba tylko tym, że umieją się pojedynkować, wypytywać, przepytywać, dociekać, że nie peszą ich kamery ani media, że jako „komisarze” są godnymi następcami Ziobry i Rokity? Że nie boją się rządu? Kiedyś to było aktem odwagi, ale dzisiaj – każdy to potrafi. Wychodzi na to, że ważne sprawy – typu orzeczenia Trybunału, i mądre osoby – jak prof. Ewa Łętowska, idą w kąt, bo mamy sprawy ważniejsze.

Wiem, wiem, korupcja, „Trąd w pałacu sprawiedliwości”, fakt, że minister Drzewiecki i przewodniczący klubu poselskiego partii rządzącej, Chlebowski, utrzymywali podejrzane kontakty, a może nawet używali swych wpływów dla dobra Rycha i Zbycha, to nie są błahostki, ale przecież na tym się świat nie kończy. Podobnie jak na dylemacie – Tusk, Sikorski czy Komorowski?

Niestety, spory programowe zeszły na dalszy plan. Od kiedy groźba IV RP została – na szczęście – odsunięta, meritum przestało się liczyć, bo lewica jest słaba, skrajna prawica wyciszona, a pozostała prawica podzieliła się na rząd i opozycję. Nowe gwiazdy, Arłukowicz i Kempa, nie mają nic do zaproponowania poza stylem. To raczej gladiatorzy niż politycy w dawnym rozumieniu tego słowa, kiedy w polityce o coś chodziło. Świeckie państwo? Polacy w Afganistanie? Juszczenko i Saakaszwili a sprawa polska? Media, tak zazwyczaj dociekliwe, wstrzymały oddech. Liczy się zima, polscy ratownicy w Haiti, no i poselskie trio – Arłukowicz, Kempa, Sekuła.

Ciekawie mówił o tym (w „Rz”.) Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego. W „społeczeństwie spektaklu” liczą się politycy medialni, którzy potrafią skupić na sobie uwagę publiczności. Poseł Arłukowicz zyskał na Twitterze więcej zwolenników niż całe SLD – mówi Mistewicz. Włoski polityk, żeby zyskać uwagę publiczności, gotował w TV risotto i jednocześnie mówił o polityce zagranicznej. Zdaniem Mistewicza – nie ma innego wyjścia, kto chce liczyć się w polityce, ten musi być gotów świętować na potrzeby prasy Wigilię w październiku.

Prawdę tę zrozumiał już nie tylko premier Tusk, ale i prezydent Kaczyński. Czyli prof. Łętowska, jeśli chce dotrzeć do opinii publicznej ze „swoją” sprawą, musi najpierw dokazywać, jak Palikot – udzielić wywiadu „Gali” (która jej o to nie poprosi) lub wystąpić w „Tańcu z Gwiazdami”. Prędzej jednak zatańczą Bartosz Arłukowicz i Beata Kempa.

***

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 110

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze

    Po raz pierwszy pozwalam sobie na wpis na Pana blogu. Tekst znakomicie wpisuje się w dyskusję jaką próbujemy prowadzić u Pani Paradowskiej. Mam prośbę ,może te prawdziwe słowa z którymi w stu procentach się zgadzam powiedzieć należy nie nam a kolegom prowadzącym programy.Może czasem należałoby zaprotestować i sprzeciwić się analizowaniu w radiu lub telewizji wygłupu Palikota lub występu Pani Kempy. Pan może to zrobić,my czujemy się bezsilni i to co ostatnio robimy to przestajemy oglądać i słuchać.

  2. To wszystko rzeczywiscie karygodne a moze nawet wola o pomste do nieba , skoro ta cala tzw afera hazardowa jest raczej afera gastronomiczna skoro publice podaje sie do skonsumowania rosol w pedzacym kroliku zamiast odwrotnie , choc to tez byloby co najmniej ryzykowne.
    Jezeli w wyniku przeforsowania parytetu kobiet, mialyby byc w polskim parlamencie dwie albo co gorsza trzy panie Kempy (tanczace z trzema gwiazdami rownoczesnie), trzy p. Nelly R. itp , to ja dziekuje. Przeciez fikac koziolki (nie mowiac o tancach) mozna calkiem dobrze u cioci na imieninach i Sejm RP nie jest do tego niezbedny.

  3. Dwa bolgi do tylu sam Pan Redaktor snul dywagacje ze Tuski powinien, w ktorych tez malo bylo konkretow. A teraz bije pan w dzwony.

    Co do pana posla Arlukowicza moze dziwic skad on „tam” sie wzial. To znaczy w SLD. Nie zagrozi Napieralskiemu bo nie ma szans z Millerem z Samoobrony, czy wskrzeszonym z popiolow Oleksy.

    Ta partia jest niereformowalna i skazana na znikniecie ze sceny politycznej. Nowa polska lewice moga zbudowac tylko ludzie ktorzy nigdy nie oddychali tym samym powietrzem co wspomniane wydmuchy.

    sam pan o tym wie tylko nie chce pisac.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Blogowiczu z prowincji! … a widzi Pan.
    Wystarczyl jeden wpis – ktorego to agresywna blogosfera rozszarpala prawie na strzepy.
    Brawo Blogowiczu z prowincji tak trzymac. Wspolnymi silami podkrecimy kogo trzeba, ja juz wiem kogo trzeba. Mysle, ze i blogowicz WINIEN spusci troche z tonu obszekujac kobiety. Blogowicz WINIEN Apokalipsy O. Fallaci nie zaatakuje – kulturalny czlowiek z niego – prawda? Sp. nie dotyka.
    Szanowny Gospodarzu, wielkosc afery hazardowj w Polsce jest wprost proporcjonalna do znaczenia Polski gospodarczo w swiecie. Ja rozumie, ze Pan ma apetyty.
    Niestety stol biesadny pozostawiony przez L. Balcerowicza jest wyjatkowo obdarty z dalszych jakichkolwiek mozliwosci. Nei wiem do konca czy watpliwosci p. prof. Ewy Łętowskiej sa az tak wazne, jezeli juz za pare dni nie bedzie co wlozyc do gara?
    Panski krajobraz polityczny wydaje sie bardzo zawezony. Pan sie wciaz kreci wokol tego samego ula
    Olechowski- Komorowski-Sikorskiego-Tusk. Reszta jest zanurzona na bezpiecznej glebokosci peryskopowej i nie tyle patrzy na Polske co na Ameryke, czyli na USA. A co tam takiego ciekawego sie dzieje. Otoz okazuje sie, ze tam stol biesiadny pozostawiony w USA przez Alan Greenspana ma zbiezne ze stolem w Polsce.
    Szanowny Gospodarzu, Pan naprawde tego nie dostrzega?

    „Tymczasem rzeczywistość jest dokładnie odwrotna niż się ludziom wydaje: ogromne zarobki Fedu są sygnałem na to, że gospodarka amerykańska ma się fatalnie i zmierza w bardzo niebezpiecznym kierunku. Dlaczego?”
    http://mateuszmachaj.blox.pl/2010/01/Co-oznaczaja-rekordowe-zarobki-FEDu-1.html
    Czuje pan tego bluesa? Oni tam w USA pydaja to samo co Pan… Dlaczego?
    I co i nic? Naprawde nic?
    Pan naprawde ma zelazne nerwy, szanowny Gospodarzu.
    Mozna by pomyslec, ze jest Pan z zelaza …

  6. Hahaha – coś mi się wydaje że jednak Beata Kempa i Bartosz Arlukowicz zatańczą – do taktu „Par Una Cabeza” na balu u nowowybranego (starego) Prezydenta RP Kaczyńskiego. Platformie pozostanie sadzenie drzewek – na miejscu bezprawnie wyciętych przez „Krzysia” – może „Rysia”. „Zbysiowi” wróżę karierę „kreatora” mody w TVN Style – zaraz po a może razem z Kwaśniewską !??? Suum cuique…..

  7. Passent pisze:

    „polscy ratownicy w Haiti” marnie na temat ludzkiego cierpienia.

    Slawomirski

  8. Szanowny Gospodarzu,
    każdy chce żyć, a niektórzy za wszelką cenę. Kapitalistą zostaje się z miłości do pieniędzy. Abstrahując od nielicznych „szczęśliwych” przypadków, wielkiego kapitalistę cechuje wielka miłość do pieniędzy.
    Media są takim samym interesem, jak np. samochody: liczą sie kryterium i warunki brzegowe. Kryterium jest oczywiste – zysk czyli pozyskanie klienta, a warunki brzegowe to obowiązujące (oficjalnie i nieoficjalnie) prawa i zasady.
    Jeżeli w gremium decydującym o licencji dla stacji TV czy gazety zasiadają głównie wyznawcy jakiejś sekty, to żadne medium na tę sektę nie będzie napadać.
    A zaczęło się niestety od pana Wałęsy, który zastosował ostrą chemię na raka czyli na komunizm: wytruł wszystkich. I, podobnie jak to miało miejsce po wojnie z opustoszałą Warszawą, miejsca fachowców, inteligencji, itd. zajęli ludzie rzeczywiście przypadkowi, mający jedynie odwagę łapania okazji na gorąco.
    I mamy teraz sytuację, w której przedstawiciel jednej religii decyduje o tym, czy inne religie są sektami! Toż to nawet w kabarecie nie byłoby śmieszne. Albo udzielanie nauk przedmałżeńskich przez sektę, w której obowiązuje od stuleci celibat. Tak wielkiego zaślepienia i popierania wierności nie było nawet w najgorszych czasach PRL.
    Nic zatem dziwnego, że w głównych wiadomościach (TVP1, TVN) nie ma słowa o Unii Europejskiej (dla przypomnienia: jesteśmy od lat jej członkiem), za to pełno informacji parafialnych, a większość wypowiadających się „ekspertów” nosi koloratki.
    Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polka nosi moher, a Polak jest pijakiem.
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  9. wniosek: także sprawy ważkie należy przekazywać w sposób podniecający lud :]

  10. Kilka razy zdarzyło mi wypowiadać się na blogach redaktorów „Polityki” na temat polskiej polityki. Jak się nie ma pomysłu na Polskę, to trzeba nas karmić tematami zastępczymi. Debata na najważniejsze sprawy? nie to nudne, a poza tym potrzebna wiedza o świecie, mechanizmach funkcjonujących w nim. Dziennikarze uważam są zadowoleni z takiej formy uprawiania polityki, mało wpisują się w nią ochoczo. Przecież to takie łatwe, a ile emocji i widzów. Nie istnieje problem jak rozwiązać nasze problemy, ale jak i za co dołożyć przeciwnikowi czy to politycznemu, czy to o innych poglądach. Ciągle niestety potwierdza się przykra dla nas prawda- musimy mieć wroga, zawsze trzeba z kimś walczyć, a co najgorsze ten wróg zawsze się znajdzie. Pozdrawiam

  11. Po opublikowaniu wywiadu Redaktora Passenta z Arturem Domosławskim mogę domyślać się powodu, dlaczego w tak brutalny sposób wyrzucono mój komentarz i opinię o eseju Domosławskiego w GW. Bardzo nieładnie. Aczkolwiek nie zmienia to istoty sprawy,że Kapuściński oprócz tego, że był „dziennikarzem XX wieku” i wielkim humanistą, był z gruntu lewicowcem.

  12. do
    TJ pisze:

    2010-01-24 o godz. 19:32
    Owo oddzielenie wiary od instytucji jest niejako koniecznoscia i dociera (powoli wprawdzie) do wielu srodowisk muzulmanskich. Wierze, ze nastapi okres „oswiecenia” wsrod postepowych muzulmanow. Arabia Saudyjska nie jest dla mnie zadnym wzorem. Sam Koran (sury w nim zapisane) sa o wiele bardziej tolerancyjne, niz ci ktorzy w imie Koranu urzadzaja swiat swoim wiernym. Dlatego wlasnie oddzielenie wiary od instytucji ja niosacych jest koniecznoscia.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Zdaje sobie sprawe z dlugiej drogi do spolecznenstw obywatelskich na Pol. Arabskim. Nie przekreslabym jednak ani Koranu, ani jego wyznawcow (jest wiele pradow i tendencji w jego interpretacji).

  13. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2010-01-25 o godz. 03:11
    Mily Panie, w imie bylej sympatii; o….lem nie kobiete, lecz jej tekst. Pisanie (nawet przez kobiete), ze niebezpieczenstwo (muzulmanskie) idzie ponownie (nawiazanie w ten sposob do wojny i Holokaustu) z Niemiec jest nie tylko niedorzecznoscia i glupota sama w sobie, jest tania demagogia. Tak Panie Stychowski; prosze to laskawie zauwazyc. Prosze rowniez zauwazyc, ze z Bobola jest mi nie po drodze; jest on nie tylko ksenofobem, jest on rasita i antysemita. Prosze powrocic do jego wczesniejszych wpisow i sie nad tym zastanowic. C’est la vie.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  14. Tym, którzy jeszcze nie czytali, polecam artykuł Jacka Żakowskiego w ostatniej „Polityce” pt. Polityk, celebryta, banita.
    Ma rację red. Passent, że nie program się liczy, bo kto by sobie zadawał trud myślenia i porównywania. Występ „przy rurze”, jak pisze red.Żakowski, to jest to co przyciąga zainteresowanie. Co jest takiego mądrego w minach p.Kempy i krzykliwych, bardzo agresywnych pytaniach? Nic! Dlaczego więc jeszcze tego samego dnia, gdy było przesłuchanie Chlebowskiego, pełno jej było we wszystkich stacjach TV?
    Pani prof. Łetowskiej nie daję żadnych szans przebić się ze swoimi poglądami. Za mądra.

    Pozdrawiam Katarzynę. Mnie się już nie chce dyskutować, ale wszystko czytam.

  15. Skoro Mistewicz tak twierdzi, znaczy – szkoda czasu na mendia. Aczkolwiek dotarły do mnie dziwnie pozytywne wieści, że w dwóch znanych czasopismach ma dojść do rewolucji medialnej. Następuje wymiana kadry klikającej na kadrę mającą pisać o naszej rzeczywistości obiektywnie. Nawet Przekrój się zmienia na lepsze po popchnięciu Najsztuba. Jak mówią: – Pożyjemy, zobaczymy, póki co trzeba przetrwać zimę i najbliższe wybory, podczas których należy dać odpór narodzonemu PiSoLewowi. Na szczęście nie muszę zabierać dowodów swoim babciom, Już zmieniły poglądy i zapatrywania na odpowiadające ich własnym żywotnym interesom.

  16. http://wiadomosci.onet.pl/2117130,12,szoah_to_zydowski_wymysl,item.html . Może w takiej specyfikacji narodowości jest coś na rzeczy wg Pieronka? Z punktu widzenia Watykanu, którego Pieronek jest tu przedstawicielem? Choć czuję się zaskoczona to jednak uważam, że za mało wiem w tej sprawie. I pewnie się nie dowiem, bo gdzie?

  17. Z przykroscia donosze Panu, ze umieszczajac Panow Chlebowskiego i Drzewieckiego w centrum afery hazardowej nie jest Pan tak dociekliwy jak inni Pana koledzy „po fachu” :). Czytajac ich komentarze, a takze analizujac odbyte przesluchania mozna dojsc do wniosku, ze „ojcem chrzestnym” tej camorry i glowna postacia afery jest Premier Tusk. Od poczatku dzialalnosci „prawnikow” (nie bez powodu w cudzyslowiu) z komisji zauwazalna byla jednoznaczna chec przesluchania go, albo nawet skonfrontowania go z Panem Kaminskim. Po przesluchaniu P.Chlebowskiego, komentarze sa w zasadzie jednoznaczne: wyszlo nie za dobrze, Szef komisji przeszkadzal, co najwazniejsze przed nami (czytaj Tusk). O tym, ze nazwisko i funkcja P. Tuska byly chyba najczesciej powtarzanymi w pytaniach obok P.Sobiesiaka mowia same za siebie. Podniecenie wielu dzeinnikarzy na mysl o przesluchaniu Premiera, wyzierajace z glosow zabieranych przez nich na wszystkich popularnych forach internetowych, jest najlepsza recenzja dla Pana Kaminskiego, ktoremu „chodzilo tylko o dobro Panstwa” a nie o skompromitowanie swojego szefa.
    Reasumujac, gdy sie widzi jak polowanie z nagonka jest wazniejsze od wyjasniania prawdy (jakakolwiek by ona nie byla), to ma sie niestety wrazenie, ze oglada sie reportaz z dzikiej Afryki, a nie z podobno cywilizowanego, europejskiego Panstwa.

  18. Pomysł na Polske? Po co? Polacy jako społeczeństwo nie zasługują na rzaden pozyrywny wysiłek ze strny rządzących-ci to odkryli i w zasadzie olali temat.Napełnic kieszenie,załatwić sobie to i owo i tyle.Głupolom w głowie zamąci sie reklama przedwyborczą-na szczęście większość i tak nie pójdzie głosować. Polskie społeczeństwo dzieli się na dwie zasadnicze grupy-uprzywilejowanych.ci są zorganizowani mają popierające ich partie(PSL) zwiazki zawodowe(pilnujace status quo,-żłobu dla liderów).I ta druga połowa,która z łaski różnych balcerowiczów ma tyrać do śmierci płacić olbrzymie ZUSy,pokornie czekać w kolejce do lekarza,czekać na łóżko w na korytarzu szpitalnym albo opłacić z ochłapów pensji jakie zostaną (po zasponsorowniu świadczeń tej drugiej połowie)prywatne ubezpieczenie(tylko dla zdrowych).Takie mamy społeczeństwo,więc nie spodziewajmy się czegoś lepszego po politykach omi są tylko emanacją tego społeczeństwa.Kazda idea w naszym kraju staje się karykaturą-wolność sumienia-oczywiście tylko katolickiego.wolność gospodarcza-ponad dwieście najatrakcyjniejszych zawodów podlega koncesjonowaniu,państwo prawa-tylko wtedy gdy cię stac na adwokata(niewielu stać) elementem tego państwa są areszty wydobywcze itp.Kodeks pracy? Tylko w państwowych(większość uprzywilejowanych tam się zaszyła) i wielkich korporacjach bo u małych przedsiębiorców obowiązuje ich kodeks.Taki to mamy kraj.Zawdzięczamy go sobie

  19. Szanowny Panie Redaktorze!
    Truizmem jest stwierdzenie, ze Polską rządzą koterie polityczne, które mienią się być partiami politycznymi. Za nasze pieniądze bawią się w najlepsze przed kamerami i mikrofonami, dbając głównie o to by zapewnić sobie tę rozrywkę w następnej kadencji. Na palcach jednej ręki da się zliczyć polityków, których miałoby się ochotę poznać osobiście. Media w najlepsze biorą udział w tej zabawie – ponoszą główną winę za to, że te zachowania utrwalają się i stają się normą. Media zaspakajają społeczny głód na obcowanie z maglem politycznym, stają się ostoją tego panoptikum.
    Media prywatne żyją z tzw. słuchalności i oglądalności, media państwowe, bo przecież nie publiczne, żyją z naszych pieniędzy tzn. tych którzy jeszcze płacą abonament. Ani jedne, ani drugie nie są materialnie zainteresowane rzetelnym wypełnianiem swoich społecznych obowiązków, a inna motywacja w ogóle nie wchodzi w grę. Chyba najlepiej nie oglądać, nie czytać, nie słuchać – robić swoje i czekać na jeszcze gorsze czasy, czego nikomu nie życzę, a co niechybnie się stanie.

  20. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @WINIEN 2010-01-25 o godz. 09:49

    Szanowny milosniku mojej osoby i ivice versa…
    Caly czas staram sie nawiazac z Panem sympatyczny kontakt via witryna w kategorii En passant. Niestety nic z tego(?)
    Domysla sie Pan dlaczego? – zmuszony jestem pozostawic Pana bez odpowiedzi .
    Domyslam sie, ze Pan wyczuwa jak to blogwisko dziala.

    Jezeli znajde czas to wrzuce odpowiedz na blog Boboli, tam jest mniej ludzi i mniejszy tlok to sobie spokojne przy Darjeeling-Tee pocwierkamy nie pijac sobie wzajemnie z/w tzw. dziobkow – ok?
    Prosze niczego mi nie imputowac, troszeczke to my juz sie znamy – prawda?

  21. do wpisu Gospodarza
    Ilekroć zastanawiam się jak skomentować wpis, mam obawę,
    że to, co chcę napisać, jeszcze niedawno powiedziano.
    Po chwili jednak przychodzi refleksja, że właściwie wszystko już wymyślono, więc ładuj stary!
    Właściwie świat czeka na zastąpienie Stwórcy w akcie tworzenia życia.

    Pańskie pragnienie normalności w polityce to właściwie jęk starszych panów do których ja też się zaliczam.
    Nie mamy żadnych szans Szanowny Gospodarzu!
    Musimy w swoim środowisku uszlachetniać nienormalność.
    Na przykład walczyć na argumenty a nie mówić, że ktoś studiował w ZSRR czy West Point.

    Teraz trochę banałów, nie adresowanych do Pana, a raczej żeby się uziemić o mroźnym poranku.

    Sprawy ważne, a więc programy rozwoju Polski w różnej perspektywie, wymagają w rządzie samych Bonich, a od dziennikarzy, pracochłonnego studiowania wyzwań współczesnego świata.
    Dziennikarstwo szukające produktu łatwego w odbiorze, takiej disco-polo, jest faktem.
    Tak jak derywatywy dla banków znudzonych kredytowaniem.
    Dziennikarstwo telewizyjne już przekroczyło wszystkie granice szmiry.
    Cokolwiek ciekawego, poważnego mówi gość, dziennikarz się wcina, przerywa i jedzie dalej.
    Marketingowcy mówią władcom telewizji – ludzie nie chcą myśleć, chcą masakry. Wtedy robi im się lepiej.

    Pisze Pan, że Kempa i Arłukowicz to „raczej gladiatorzy” a ja piszę, gwiazdy szołbiznesu, bo gladiator ryzykował a w końcu ginął.
    Inni nawet nie umieją poprawnie mówić a rządzą, stanowią prawo, mendzą w telewizjach.
    Pan obieżyświat, mówiący językami, zwraca uwagę na komentarze Eryka Mistewicza,.
    Przecież to jest ble, ble specjalistów marketingu politycznego, wygłaszane od lat na całym świecie.
    Wałęsa nie rozumiał, że stanowił tło do reklamy CocaColi. Myślał, że go słuchają miliony – takie mówił mądre rzeczy.
    On teraz zaczął się wypowiadać sensownie, bo pojeździł po świecie i wiele zjawisk na starość zrozumiał.

    Mamy małe szanse w walce o bezwyznaniowe państwo w kraju, w którym dopiero w ostatnich latach zaczęliśmy się edukować na poziomie wyższym niż średni. Widziałem ostatnie raporty Eurostatu. Jesteśmy ciągle daleko.
    Nowe pokolenie, często chrzczone obyczajowo, nie potrzebuje Boga.
    Młodzi podchodzą do religii w sposób płytki.
    „Bóg nie pomógł porządnym ludziom w ich niewyobrażalnych tragediach.
    Często Bóg milczał widząc łajdactwo.”

    Mnie ręce opadły, jak dowiedziałem się o spóźnionym ślubie kościelnym Tuska i obserwowałem skręty ideologiczne PO w stronę elektoratu moherowego. Liberałowie, zamiast zapomnieć przedrostek „post” i pójść w stronę lewicy, trzymali się kurczowo obrotowego PSL, który ma mniejsze szanse utrzymania w sejmie niż SLD.

    Prezydent w Polsce, jako wybraniec narodu, ma dużą działkę na polu ideologii.
    Dlatego warto walczyć o Cimoszewicza/Olechowskiego, bo ci nie pójdą do Torunia/Częstochowy.
    Oni nie będą walczyć z Kościołem, bo walka z religią/ideologią jest idiotyzmem. W niej nie ma argumentów tylko nienawiść. Czasami krew. Jakie to smutne…

    PS
    Nie wiem jakim cudem Polityka utrzymuje swoją pozycję na rynku, utrzymując klasę.

  22. Dziś u mnie o hazardzie, miłości, i wyrębie lasów. Albowiem po stronie rządowej robi się, myślę, coraz zabawniej.

  23. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jest riposta!, Szanowny Gospodarzu.

    „Gorzej, gdy kłopoty ze zrozumieniem słowa drukowanego pojawiają wśród ludzi pióra.”
    http://www.rp.pl/artykul/9133,424413_Krasnodebski__Odpowiedz_laureata.html

  24. Kilka dni temu pisałem na tym blogu o tragedii kilkudziesieciu tysięcy zwierząt i ludzi którzy od dwóch tygodni zamarzaja bez prąduy, podczas gdy media zajmują sie duperelna aferą hazardową. Wspominałem tez wspaniałego reportera Józefa Kuśmierka. Moja opinia o obecnych mediach jest w najwyższym stopniu negatywna. Pisałem o tym wielokrotnie, podając konkretne zarzuty i sadzę że mam do tego prawo gdyz posiadam najwyzsze kompetencje „w temacie” co moge potwierdzić moim CV.Nie bedę jednak sie nim przechwalał, ani wujkiem z Workuty.
    Natomiast problem polega dla mnie na tym, że podczas programu Skaner Polityczny w TVN wszyscy redaktorzy pija sobie z dziobków, łacznie z naszym Gospodarzem, a nikt nie walnie pieścią w stół, w sytuacji gdy jest to najwyższy imperatyw etyczny i moralny.

  25. Dla mnie te komisyjne impresje stają się nużące. Owszem niby coś się dzieję, ale w tym wesołym miasteczku karuzela zawsze się kręci w jedną i tę samą stronę. A jest instytucja która również dba o nasze dobre samopoczucie i nie jest aż taka monotonna. Oczywiście chodzi o IPN. Chyba mało się o tym piszę(ja przynajmniej nic takiego nie dostrzegłem),a uważam, że tym wydarzeniem naprawdę wypadałoby się zająć. Może nawet jakieś specjalne wydanie” Niezbędnika inteligenta”. O co chodzi ?Dla podkreślenia wagi napiszę duża literą. GRY PLANSZOWE. Ale nie jakiś chińczyk. Tym razem ponoć sam pan Kurtyka wziął sprawy w swoje ręce jak zwykle nie zawiódł swoich licznych fanów. Na tapetę oczywiście poszedł okres PRL-u Jak podaje uśmiechnięty kierownik pionu wychowawczego uczestników gry …” Czekają przygody, jak choćby kolejka w sklepie, spotkanie z opozycjonistą, który będzie chciał nam przekazać bibułę, będziemy też musieli gromadzić kartki żywnościowe. Słowem samo życie.” Wspaniała rzecz. Naprawdę. Aż łza się w oku zakręciła. ale wydaje mi się, ze okres niepodległej też może stanowić inspirację do wspaniałej rozrywki. Nieskromnie powiem, że ja również postanowiłem się zabawić. I tutaj również samo życie. Zaczynamy oczywiście od fabryki
    styropianu i płyt wiórowych. To oczywiście już tylko makieta ,ale na bramie
    wejściowej widnieje duży napis ”To tutaj się wszystko zaczęło”. Następny punkt
    naszej planszowej wycieczki to oczywiście Pomnik warszawskiego powstańca.
    Tutaj składamy kwiaty. Obok wspaniała wycieczka studzienkami
    kanalizacyjnymi.Za jednym razem oczywiście możemy odwiedzić legendarne już
    szambo z podwójnym dnem, gdzie bracia Lech i Jarosław z kotem uczęszczali na
    tajne komplety. Następna atrakcją będzie oczywiście wspólny mecz z Donkiem,
    Grzechem , Rychem ,Jankiem i Krzyśkiem. Ci ostatni to oczywiście bracia
    Bieleccy. Następnie to obowiązkowa wizyta w Toruniu w siedzibie kultowej
    rozgłośni. Po drodze oczywiście otwieramy kolejny odcinek autostrady. Atrakcją
    w podróży będzie nocleg we wspaniałym motelu gdzie panie będą goszczone przez
    agenta Tomka, a panowie w tym czasie będą oglądać kolejny fascynujący mecz
    polskiej reprezentacji piłkarskiej. Po meczu jak zwykle ciekawa dyskusja w
    gronie ekspertów. Po wizycie w Toruniu uczestniczymy w kolejnym odcinku „Tańca
    z gwiazdami” gdzie główną atrakcją jest upojny taniec z panem prezydentem(ponoć
    rewelacyjna samba w wykonaniu Brata swojego brata, a taniec brzucha to po
    prostu bajka).Dla panów oczywiście również mamy atrakcję. Taniec z panią Julią
    Picerą. Po szalonych tańcach uczestniczymy w …zakładaniu kolejnego, już 68
    934 podsłuchu. Tym razem pomagamy ludziom z CBA w rozpracowywaniu działaczy
    Polskiego Związku Wędkarskiego. To oczywiście jeszcze nie koniec atrakcji.
    Wjeżdzając do Warszawy mijamy wspaniałą sosnę na wierzchołku której już ponad
    25 lat siedzi prześladowany przez komunistycznych oprawców ostatni kombatant
    stanu wojennego .Prawdopodobnie do tej pory nie może biedaczyna uwierzyć, że
    okres PRL-owskiej gehenny już jest dawno za nami. I znów jesteśmy w Warszawie
    gdzie obowiązkowa wizyta w siedzibie IPN i pogadanka poglądowa na wiadome
    tematy. I w końcu dotarliśmy do miejsca które jest symbolem… Tak, naszą
    fascynującą grę planszową kończymy …na dworcu we Włoszczowej, gdzie chlebem
    i solą jesteśmy witani przez samego Przemysława Edgara..

  26. Szanowny Gospodarzu,

    No nie zgodze sie ze wszystkim. Pani Paradowska w Polityce z zeszlego tygodnia rozpatruje to „co by bylo gdyby” i dlaczego Tusk hamletyzuje. A tak szczerze mowiac to ja wole te „nude” zamiast co trzy dni wstrzasy spowodowane przez Kaczynskiego albo niegdys Leppera. Pamietam pare lat temu balam sie tu za granica zajrzec do internetu z obawy przed tym ktory znowu z czyms wyskoczyl. To chinskie powiedzenie „obys zyl w ciekawych czasach” niektorzy uwazaja za przeklenstwo.

    Co do Kosciola nie bede sie rozpisywac, jakby to ode mnie zalezalo religia ciupasem wrocilaby do sal katechetycznych w kosciolach gdzie jej miejsce.

    A grozba IV RP nadal wisi. Wcale nie jest powiedziane ze tej hydrze juz leb urwano. Jesli nie bedzie mobilizacji (bo pogoda ladna to pojade na grilla, a ja nie mam na kogo glosowac to nie ide) to znowu wygra Calamitatis Regni, jego Nadętość. A czym jesli nie pozostalosciami stylu po IV RP sa postacie takie jak Kempa i jej publicity? Przeciez to Kaczynski wprowadzil ten styl do mediow, wszytko toczy sie po rowni pochylej a arbiter elegantiarum zawsze ma mniejsze przebicie niz ktos ze sloma w butach. Niestety. Juz ja tam wole zeby pani Łętowska nie tanczyla w zadnych „tańcach”. Rozumiem ze chodzi o to ze naglasniane sa malo wartosciowe sprawy i osoby kosztem istotnych ale to trzeba by zapytac dziennikarzy i kreatorow wiadomosci dlaczego wybieraja takie pasztety do serwowania – i wlasciwie to wszystko w pogoni za pieniadzem bo inaczej nie umiem tego sobie wytlumaczyc. Ubolewam ze aspiracje sa na wymarciu.

    pozdrawiam Pana i blogowiczów

  27. @stasieku

    Przeczytalam Pana wpis z przyjemnoscia (gorzką co prawda). Juz wolałabym Cimoszewicza mimo że jego polityczne pzpr-owskie pochodzenie mi przeszkadza. Natomiast do Olechowskiego nie mam za grosz zaufania („patrzcie i podziwiajcie”). Co do „PS” Polityka trzyma klasę ale usunełabym Wojewodzkiego i ograniczyla troche ilosc reportazy typu „zabili go i uciekl”. Juz bym wolala jakies opowiadanie zamiast tego jako drzewiej w „Przekroju” bywalo.

    pozdrawiam

  28. Doskonale rozumiem, że afera hazardowa przechodząca w przeciekową nie wytrzymuje porównania z niejednym zakupem samolotów bojowych za grube miliony. Doskonale rozumiem, że aspiracje red. Passenta idą o wiele powyżej jednorekich bandytów, ale w tej sytuacji najlepiej pocieszyć się przypowieścią, na którą niedawno się natknąłem. Wyobraźmy sobie boksera półamatora, który nie chce słyszeć o szlifowaniu swojego warsztatu i staję do walki z Wołujewem, rezultat może być fatalny. Mało powiedzieć – może, rezultat musi być koszmarny. Przecież polskie media i tzw. opinia publiczna nie wytrzymałyby ciosów, gdyby przyszło wyjaśniać, kto tymi milionami z kontraktu na samolot się podzielił i w jakich warunkach to dzielnie nastąpiło – stolik, bufet, czy co? Równie silna seria ciosów poszłaby, gdyby zaglądnieto dlaczego TK głosuje tak, a nie inaczej, dlaczego konsolidacja finansów i inne reformy państwowe wzmocniłyby gospodarkę, a przez to ludzi, gdyby ktoś podjął się wyjaśnienia jak konkurencyjność polskich firm oraz sprawność urzędników zapewnia lepszą opiekuńczość i usługi zdrowotne z niestandardową onkologią włącznie. To byłoby k.o. z wywiezieniem amatora bokserstwa na oddział ratunkowy.

    Mnie się zdaje, że to nie półamtorstwo to eufemizm. PRZEGLĄD onegdaj drukował paszkwil KTT, w którym autor twierdzi, że Balcerowicz miał 31 lat, gdy podejmował się reanimacji polskiej gospodarki. Tekst poszedł na tzw. lewicowe strony internetowe, w zamian do PRZEGLĄDU wpłynął pamflet pióra dra Karolczuka na oszustów w rządzie amerykańskim i polskim, który opiera się na tezie, że dług publiczny jest teraz 7 razy większy niż na koniec rządów Gierka. Wystarczy przeliczyć 501 mld. zł. na 172 mld. dol. (roku 2010) podzielić przez 23 mld. dol. (roku 1980) i jest … 7 razy, dokładnie prawie 7 i pół. Kto z czytelników wie, że jeden dolar dzisiaj nie ma tej wartości co 30 lat temu, no kto? Takie pismakowanie i potem „rozumne czytanie” jest czystym amotorstwem.

  29. stasieku (g. 12:17), znany na blogu z przywiązania do precyzji językowej, stawia wielce ambitną tezę, że liberałowie (zapewne z gdańskimi na czele) powinni odrzucić przedrostki, a więc oczyścić się i pójść w stronę lewicy. Na myśl przychodzi Proust („W stronę Swanna”), jak to pewnego dnia smak magdalenki umoczonej w herbacie budzi w bohaterze, młodzieńcu o dużej wrażliwości, rozpieszczanym przez matkę i babkę, wspomnienia.

    Ale chciałem nie o tym, lecz o „derywatywach”, zamiast derywatach, gdyż ta pierwsza forma się nie przyjęła, może ze względu na dłużyzne, może dlatego, że się różnorako i nieprzyzwoicie rymuje – nie wiem.

  30. Kiedy na chwilę odewiemy się od bieżących „detaliariów”/mniej istotne duperele/, to z czystym sumieniem skonstatujemy- że u Lachów wszystko postaremu, czyli jak od zawsze…
    Kiedy nasz biedny naród miał się nauczyć „hierarchicznego” myślenia, gdzie główna uwaga i energia poświęcana jest na sprawach aktualnie najważniejszych, o podstawowych walorach strategicznych? Jak dotąd jesteśmy na przedłużonym etapie przedszkolnego budowania naszych państwowotwórczych świadomości, umiejętności myślenia i budowania naszej wypadkowej siły jako narodu, państwa…
    My- obywatele, będziemy tkwić w „zabawach” przedszkolnych, gdzie rozwój osiąga się przez małoabsorbujące zabawy, a nasze młode pokolenia, będą utrwlały wiarę naszych przodków na lekcjach religii, zachowując cykl opóźnionego , obywatelskiego poczęcia.
    Takie opóźnienie, to prawie pewny awans do naszego obywatelskiego przedszkola, co gwarantuje naszemu narodowi kontynuację duperelnej wędrówki poprzez dalsze nasze dzieje, jako narodu. Zamiast podejmować liczące się w obecnym czasie wyzwania , którymi moglibyśmy wywalczyć sobie korzystną i rozwojową pozycj.ę wśród narodów świata, my spokojnie spędzamy dany nam czas, bo jakby co, to do naszej narodowej frazy:”Siekiera, motyka, piłka…” dopiszemy takie „ściemy” że innym „normalnie” szczeny…

    Sebastian

  31. Pan Redaktor pisze:
    „To raczej gladiatorzy niż politycy w dawnym rozumieniu tego słowa, kiedy w polityce o coś chodziło.”

    Szanowny panie Redaktorze,
    to przeciez Pan i wielu panskich kolegow po fachu przez lata
    walczyliscie o to, aby w polityce przestalo o cokolwiek chodzic.
    To Wy przybijaliscie stempel oszoloma, ksenofoba, homofoba
    itd. itp. kazdemu, komu o cos chodzilo, kazdemu , kto probowal
    wyrwac Polske z bagna, w ktorym tkwi od lat.
    To Wy pietnowaliscie kazdego, kto stal na przeszkodzie
    w spokojnym kreceniu lodow przez rozne podejrzane indywidua.
    Wyglada na to, ze odniesliscie sukces.
    Po co wiec te krokodyle lzy.

  32. Rybo (1-24, g. 13:02,

    Dla jednego blogowicza jestem „profesorem”, u drugiego wyleciałem z I roku studiów (za celowe nierozróżnianie wzrostu od efektów podziału), trzeci wciska mi tasera do łapy i kapelusz kanadyjskiej RCMP na głowe, czwarty wytyka wolnorynkowe kaznodziejstwo, piąty od mojego „parampampampam” woli disco-polo … gdzieś tu jest kpina ukryta … aha, szósty nazywa mnie blogowym kpiarzem.

    Tylko ty Rybo, jeden, bierzesz moje komentarze na poważnie, przypowieścią kwitujesz, i to jakże oryginalną. Serdeczne dzięki!
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=656#comment-148661
    Porównania gospodarki z boksem, ani Polski po zakończeniu komunistycznego eksperymentu z bokserem półamatorem jeszcze nie spotkałem. Ciekawe co powiedzieliby Japończycy, Koreańczycy, Irlandczycy, już nie mówiąc o Chińczykach jak na ring gospodarczy wstępowali naprzeciw USA, czy zamożnej Europy Zach. Może oni dzikusy nie przejęli się niczym, nierozważnie nie brali ryzyka klęski pod uwagę, a może trenowali przed walką i podążyli za silniejszym inną drogą, własną i to jeszcze szybszą – setki pytań się ciśnie.

    Czy na prawdę Polska jest dzisiaj jak po nokaucie?

    „Szaber prywatyzacji” to temat kategorii ciężkiej, ale któż jest tym „uprzywilejowanym” w społeczeństwie polskim? Mógłbyś ich scharakteryzować, proszę. Widać, że Ty do nich nie przynależysz. Mam wrażenie, że życzysz im choroby morskiej. Ale dlaczego? Może oni uznali, że nie są amatorami bokserskimi, może postanowili poszlifować swój warsztat pięściarski i podjęli ryzyko walki z najlepszymi? W społeczeństwie pluralistycznej demokracji takie rzeczy są dopuszczalne przecież. Może tylko Ty i kumple Twoi czujecie się jak po nokaucie. Ćwiczyć trzeba, drogi Rybo … worek, gruszka, skakanka, sztangi, bo w końcowym efekcie wyjdziesz na mięczaka.

  33. Bedac fanatykiem pnaczy naiwnie mam nadzieje , ze tych pare klikniec pomoze w „darowaniu winy ” Chopinowi przez miasto Warszawa. (Znow nie na temat ale licze , ze cien rozmaitych afer pomoze bluszczowi )
    Moze p. Szwarcman sie przylaczy do tego zielonego lobowania ?
    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7489919,Drogowcy_mowia_nie_bluszczowi_na_Centrum_Chopinowskim.html

  34. telegraphic observer pisze:
    2010-01-25 o godz. 14:48

    Nie cwaniakuj. Widzc ze potrzebne ci byly punkty (az 15) by zdac na studia w ‚cuglach’. Ale na genetycznie odziedziczone prostactwo nawet studia nie pomoga.
    Jezeli juz porownujesz to podaj z ktorego roku wartosci walutowe pochodza. I podaj zrodlo.

  35. Sebastian pisze:

    2010-01-25 o godz. 15:15
    Zamiast podejmować liczące się w obecnym czasie wyzwania , którymi moglibyśmy wywalczyć sobie korzystną i rozwojową pozycj.ę wśród narodów świata, my spokojnie spędzamy dany nam czas, …

    do Sebastian
    Moze tak jest lepiej, dla wielu jednostek z pewnoscia, dla narodu nie wiem. Moze rowniez lepiej. Zastanawiam sie dlaczego musielibysmy uczestniczyc mentalnie w karkolomnych wspinaczkach ” ekonomicznego wzrostu” za wszelka cene. Zakladajac, ze politycy tworza ramy, inni stworza (wlasciwie robia to permanentnie) schody ustawiajace nas na
    jakimkolwiek stopniu owego wzrostu. Nie sadze, aby najwazniejsze bylo miejsce w pierwszej dwudziestce. Dla wielu z nas spokoj jest wazniejszy od zajmowanej pozycji calego panstwa lub narodu.
    Zpowazaniem.
    WINIEN

  36. do
    telegraphic observer pisze:

    2010-01-25 o godz. 15:04
    Na ciasteczkach „wygoscila” sie juz Magrud. Proust jest jednak ciagle wart cytowania.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  37. NeferNefer pisze:

    2010-01-25 o godz. 14:48
    @stasieku

    Przeczytalam Pana wpis z przyjemnoscia (gorzką co prawda). Juz wolałabym Cimoszewicza mimo że jego polityczne pzpr-owskie pochodzenie mi przeszkadza. Natomiast do Olechowskiego nie mam za grosz zaufania (”patrzcie i podziwiajcie”). Co do “PS” Polityka trzyma klasę ale usunełabym Wojewodzkiego i ograniczyla troche ilosc reportazy typu “zabili go i uciekl”. Juz bym wolala jakies opowiadanie zamiast tego jako drzewiej w “Przekroju” bywalo.

    Wiec zapraszam do dziela i zycze powodzenia w pracy dziennikarsko-redaktorskiej.
    WINIEN

  38. absolwent pisze:
    2010-01-25 o godz. 13:28

    Stanu kleski nie mozna oglosic w Malopolsce bo jest to nie zgodne z interesem obcego kapitalu. Ogloszenie stanu kleski bylo by podstawa roszczen o odszkodowania. To z kolei obciazylo by firmy unezpieczeniowe ktore jak wiemy sa obca wlasnoscia. Premier doatal juz nagrode w Niemczech i ustawia sie w kolejce po nastepne.

  39. Joe, Ferdynand Wspanialy, pozdrawiam, popieram. I jak juz wczesniej zapowiedzialam, ja tez tu wpadne na Swieta. Dolacze sie do Was na smingus dyngus i bedziemy polewac, ale tutaj przydaloby sie wiaderko swieconej wody i jakis podreczny zestaw egzorcyzmow.

    A poza tym pozwole sobie skomentowac zdanko pana Daniela, ktory pisze tak oto: „od kiedy groźba IV RP została – na szczęście – odsunięta… ”

    Zeby sie zgodzic w pelni z panem Danielem, iz „grozba IV RP zostala NA SZCZESCIE odsunieta”, brakuje mi w jego twierdzeniu dwoch malych slowek, a mianowicie: „dla niektorych”. Zatem zdanie, z ktorym bym sie w zupelnosci zgadzala, powinno brzmiec tak: „grozba IV RP zostala na szczescie DLA NIEKTORYCH odsunieta”. Na szczescie dla ktorych, jak myslicie? Ot chociazby na szczescie dla wszystkich pensjonariuszy zakladow penitencjarnych, ktorzy gremialnie jak jeden (wiezienny) maz glosowali na PO … Ktore nastepne uszczesliwione grupy zglaszacie?

  40. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2010-01-25 o godz. 12:55
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jest riposta!, Szanowny Gospodarzu.

    do Stychowski
    Prosze zapytac studentki i studentow Krasnodebskiego; otrzyma Pan odpowiedz jak mu pioro wiednie. Gesie nie bylo nigdy, czasem kacze. W imie bylej sympatii radze zmiane szeregu autorytetow. Wczoraj ksenofob Bobola, dzisiaj profesor. Jedem das Seine.
    WINIEN

  41. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2010-01-25 o godz. 11:58
    Niechetnie cwierkam. Z Bobola mi nie po drodze. Dlatego pzostane juz li tylko w tym miejscu.
    WINIEN

  42. do telegraphic observer, personal

    Jedziesz Waść Pilchem, którego lubię czytać. Warto zatem zachować staranność językową. Ta, oprócz oczywiście meritum, przyciąga blogowiczów.

    W dyskusjach ekonomicznych, o Balcerowiczu, komentatorzy rzucają liczbami czasami bez sensu. Zdarza się to także w renomowanych gazetach.
    Przy omawianiu dynamik parametrów makroekonomicznych rzadko słyszę o efekcie bazy. A tu mapy widzimy czerwono zielone…

    W dyskusji o reformach Balcerowicza za mało czytałem o otoczeniu reform. To, że nie było wzorów to jedno, ale to, że my są Polacy, to drugie.
    Reformator, który nie uwzględnia specyfiki narodowej, błądzi.
    Powtarzam zatem swoją opinię: jeśli Mazowiecki rozłożyłby reformy na 3, 4 lata, bylibyśmy w gorszej sytuacji dzisiaj.
    Mam masę argumentów ale temat nieświeży i nie chcę przynudzać.
    Najserdeczniej pozdrawiam!

    PS
    Rybo, twórco „Leninowskich Klonów”, take it easy!
    Rozpowszechniam ten termin i znajduję zrozumienie.

  43. do
    slawczan pisze:

    2010-01-25 o godz. 10:55
    Prosze o zastanowienie sie nad relacja ONI,MY,JA oraz pozostac lub zaczac od JA.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  44. do
    Teresa Stachurska pisze:

    2010-01-25 o godz. 10:10
    Od Pieronka juz sie Pani dowiedziala; tania demagogia. Jego szef odwiedza synagoge w Rzymie, a podwladny w hierarchicznym szeregu opowiada jak zwykle niedorzecznosci. Pisalem kiedys o tym. Od wiecej niz biernej postawy kosciola sie zaczelo, na kosciele sie nie konczy i w tym widac zlozonosc problemu. Oczywiscie nalezaoby mowic krytycznie o losie izraelskich sasiadow, relatywizowanie Holokaustu jest jednak nie na miejscu. Zauwazylem, ze zainteresowal Pania temat. Mam nadzieje, ze Pieronek mniej.
    WINIEN

  45. Tak jest Gospodrzu, media nie zajmuja sie sprawami ktore sa wazne. Dlaczego tak jest. Ten przyklad wyjasnia.

    Rysiek wyrabal kilka hektarow panstwowego lasu w 2006. Stalo sie sie to podczas budowy wyciagu narciarskiego. Rysiek budowal bez pozwolenia. Pozwolenie dostal 3 miesiace po ukonczeniu budowy. W dziwny sposob Rysiek dostal rowniez fudusze Unijne przeznaczone na rozwoj regionalny a jego corka Magda dostala sie do zarzadu Totalizatora Sportowego.

    To bylo w 2006 ale media o tym nie pisaly. Jest znacznie bezpieczniej pisac o parze staruszkow sadzonych za kradziez kilku galazek z lasu wartosci 11.78 zl.

    Ale, …. po utracie wplywowych pozycji przez Zbycha, Mira i Grzesia media poinformowaly nas o pamietnych wydarzeniach z 2006. To wszystko tlumaczy.

    Tak tez jest z ta afera hazardowa. Przeciez sprawa jest absolutnie jasna ze Tusk uprzedzil podejrzanych Zbycha, Mira, i Grzesia ze sa podsluchiwani. Stalo sie to 19 sierpnia. A media opisuja fantastyczne teorie konspiracyjne i szkaluja niewygodne osoby. Byle by odwrocic uwage od roli Tuska.
    Nadejdzie czas ze Tusk przejdzie do historii i wtedy media nas poprawnie poinformuja.

  46. Dzis, tak „dla draki”, przeczytalem tylko komentarze internautow do blogu P. Daniela Passenta i przez dwie godziny usilowalem wywnioskowac o czym pisal Gospodarz. Nadaremno!
    Hurra! Staropolska, zlotousta umiejetnosc „meandrowania wokolo tematu” zyje i ma sie dobrze. Poczekajmy wiec na nowa rozprawe naukowa p.t. „Cokolwiek, a sprawa polska”.
    P.S. A swoja droga „serce roscie patrzac” jak wielu ludzi, skadinand znakomicie wyposazonych w wiedze i inteligencje, znajduje przyjemnosc w anonimowym „przepierwszaniu” innych ludzi, skadinad znakomicie wyposazonych w wiedze i inteligencje.

  47. Gdyby pani profesor Łętowska chciała wyjawić publicznie motywy swego votum separatum, to na pewno któryś z dziennikarzy „Polityki” zapytał by ją o to ?

  48. Calkowicie zgadzam sie z ” NADRZEJEM Z KALAFIORNI”. Bardzo trafnie odniosl sie do tej bazarowej dyskusji na blogu. Niestety scenariusz wydarzen w Polsce wokol afery lub nawet afer sprzyjac zaczynaja tworzeniu podwalin szeroko rozumianych dla reelekcji Lecha Kaczynskiego na kolejna kadencje. In nymi slowy kolejny raz mamy do czynienia z zaslepieniem , glupota, brakiem piczucia wyiobrazni i efekty beda delikatnie mowiac najgorsze ze zlych i kompromitujace Polske i Polakow z kretesem. To, co ma miejsce w Polsce obecnie nie mka nic wspolnego z uprawianiem demokracji.
    Czy afera hazardowa jest de facto wydarzeniem, ktore spelnia warunki dla tego, by uzywac okreslenia ‚AFERA?
    Czy – jesli juz to jest afera – jej poczatki nie stwiorzone byly i nie byly kontynuowane kolejno przez rzady lewicy i PiS? Czy ni bez kocery wspomina sie tu o udziale Gosiewskiego ?
    Czy w koncu mowimy o domniemanych czy rzeczywistych stratach budetu RP w efekcie dzialan o charakterze aferowym?
    I ostatnie pytanie – O CO I KOMU CHODZI TAK W ISTOCIE, INSPIRUJACEMU PODSYCANIE ATMOSFERY MEDIALNEJ WOKOL AFERY HAZARDOWEJ?
    Tylko afera w sprawie zabojstwa Olewika jest juz chyba dostateczna kompromitacje, bowiem ze sprawy o czysto kryminalnym charakterze stworzono cos o wymiarze politycznym, a juz zupelna sensacja bedzie to, ze ten w grobie to nie Olewik, a sam Olewik jest gdzies zywy wesoly i biogaty w swiecie..
    Kompromitacja goni kompromitacje i tak, jak przed poprzednimi wyborami prezydenckimi w Polsce , tak i teraz odczuwam uczucie wstydu, wstretu, niecheci.

  49. Andrzej z Kalafiorni pisze:
    2010-01-25 o godz. 19:08

    A czy to co napisal gospodarz ma sens?

    Slawomirski

  50. Temat religii to w tym kraju wciąż temat tabu. Bo a nuż pan w sutannie pogrozi paluszkiem. Przykro patrzeć, ale my wciąż sramy ze strachu przed wiadomą instytucją. Mój Boże, już tyle lat mieszkam tu i wciąż nie rozumiem, dlaczego.

  51. Zdziwiona 17.45
    Nawet cysterna wody świeconej nie pomoże zmyć wszystkich grzechów i zbrodni KK, tymbardziej że woda ta zawiera wszystkie wirusy w niej zgromadzone, przez dwa tysiace lat. Razem z Ferdynandem i Joem stanowicie bombę epidemiologiczną, więc wolałbym żebyscie pozostali w swoim gronie , jak najdalej od tego blogu.

    Jednocześnie serdecznie pozdrafiam fszystkie deffotki i fszystkich bigotuff !!

  52. Zgadzam sie z tym co pan pisze ze o sprawach waznych nie mowi sie wiele. Ale byloby zrozumiale gdybym to ja pisal o tych brakach na swoim blogu. Pan ma pretensje do dziennikarzy, a przeciez to pan jest dziennikarzem.

  53. To smutne, ale prawdziwe.

  54. WINIEN pisze:

    2010-01-25 o godz. 17:37
    ——————————–
    „Zastanawiam sie dlaczego musielibysmy uczestniczyc mentalnie w karkolomnych wspinaczkach ” ekonomicznego wzrostu” za wszelka cene. ”
    ———————————————————————–

    Powyższy dylemat, postawiony w kontekście narodu, jego edukacji, świadomego budowania w nim tradycji- „pozytywistycznej świadomości”- mógłby zaprocentować, w lepszym wyborze elit politycznych, bardziej serio traktowanie dojrzewających w takiej atmosferze obywateli etc. Mechanizmy funkcjonowania społeczeństwa, z uwzględnieniem wszelkich mechanizmów i relacji, między poszczeglnymi jego składowymi, ogólnie- pozostawałyby podobne do standardowych, ale byłaby szansa na jakościowe , lepiej skorelowane ze zmieniającymi się ciągle nowymi wymogami …

    Pozdrawiam,.Sebastian

  55. @ Slawomirski
    Nie jestem pewien. Ale pamietam z dawnych, niezbyt dobrych, czasow te slowa: „Po to jest ten wierszyk, by dostac wierszowke”.
    Pozdrowienia ze slonecznej, zasniezonej i brrr… zimnej Poludniowej Kalafiorni. Big Bear pokryty czapa sniezna wyglada majestatycznie w blasku slonca. Za pol godziny wskocze na narty i … moze nie zlamie nogi.

  56. A ty absolwent czego, bo jak z nicka wynika, to rozumiem, zes cos skonczyl, a zaczynasz tak, jakby Ci czegos nie dostawalo. A ja juz myslalam, ze Tobie niczego nie brakuje, bo o ile sobie przypominam Twoje posty, to te, ktore zdarzylo mi sie przeczytac, nawet mi sie podobaly, nie pamietam oczywiscie dokladnie, bo czytam wybiorczo a i tutaj rzadko bywam, ale ze rowny z Ciebie gosc, to sobie zapamietalam. O jasny gwint, Ciebie tez lubie.
    A bombe, owszem, to mozesz zamowic na choinke, ale narazie planujemy Wielkanoc, a to wiesz, jajeczka, wydmuszki, zajaczek no i swieconka Dobry omen, ze sie tak boisz swieconej wody, niczym pewien przedstawiciel gatunku kopytnych ze znanego ludowego porzekadla, to niechybny znak, ze jak sie pokropi to zadziala!
    A do tej pory moze zdazysz sobie poczytac dziela sw Jana od Krzyza oraz sw Teresy, to tak na poczatek, moze zadziala na zasadzie szczepionki i z blogu nam nie uciekniesz, jak pokropimy, bo by tutaj Ciebie brakowalo;)

  57. Bucdoc
    Tak to jest, jak narod zostal wyzuty z wlasnego panstwa, to wtedy jego przedstawiciel dostaje miedzynarodowe nagrody za dzialalnosc w interesie obcego kapitalu.

  58. busdoc, pomylilam literke w Twoim nicku, przepraszam

  59. Z uporem maniaka piszę po raz trzeci o katastrofalnej nieudolności z jaką władza zabrała sie do ratowania zmarznietrych wiochmanów. Niezwykle ciekawy był jednak w wpis Jacobsky’ego na ten temat.
    Otóż okazało sie że w Kanadzie (w Montrealu chyba) była identyczna gołoledź, ale dzieki pospolitemu ruszeniu jakie zorganizwała PANSTWOWA kompania energetyczna udało sie wyjśc w miarę obronna reką z nieprawdopodobnegoi kataklizmu przerastającego nasze problemy wielokrotnie.

    Ale udało sie tak -jak pisze Jacobsky który nie jest bynajmniej lewicowym zwolennikiem nacjonalizacji przemysłu – dzieki połaczeniu prywatnych konkurencyjnych lecz słabych spólek energetycznych Kanady w jeden sprawny państwowy organizm, na wiele lat przed katastrofą.

    Tymczasem u nas – jak powszechnie wiadomo, całą energetyke rozparcelowaliośmy i sprzedali cudzoziemcom m.in. państwowemu szwedzkiemu Vattenfall.

    W „Przeglądzie” opisującym katastrofe w Małopolsce Marek Lewnadowski pisze: „Sprywatyzowna energetyka pozbyła sie fachowców z grup remontowych, wycięła inwestycje, zapomniała o prewencyjnych przecinkach pod liniami przesyłowymi, odłożyła zakup sprzetu ( chodzi tu o obszar działania Enion SA)

    i nieco da;lej „wojsko stanęło na wysokosci zadania i rzuciło na pomoc 20 zołnierzy, Stara 266, łazika, dwie ladowarki spycharki i dwie piły spalinowe ”

    Natomiast Główny Geniusz Ekonomiczny Polskiej Transformacji w czasie kiedy wiochmeni szukali drewna z płotu, żeby jakos sie ogrzać, wygłaszał referaty i wywiady na temat konieczności prywatyzowania energetyki, KGHM i wszystkiego co sie rusza !!!.

    Bo to jest właśnie przewaga teorii nad praktyką, która tak obficie nas raczy nasz wybitny teoretyk od Gierkowskiego zadłużenia, a który swoim ostatnim wpisem przekroczył wszystkie granice samoosmieszenia sie. Do sprawy powróce w następnym wpisie !

  60. W miedzynarodowym porownaniu polskie afery nie wypadaja wcale tak zle.
    W USA w ostatnich kilkunastu latach najwieksza afera nie byly; bezsprzeczne dowody na to, ze Irak posiada bron ABC, przedstawione przez Powella Radzie Bezpieczenstwa ONZ, ani tez Abu-Ghuraib i tez nie tortury w Guantanamo i gdzie indziej, ale to, ze Clinton wstydzil sie przyznac do tego, ze p. Lewinsky „czynila mu zadosc ustami”.
    W Irlandi Polnocnej premier potknal sie wlasnie o nieprawidlowosci jakich dopuscila sie jego 60-letnia zona w finansowaniu swojej afery z 19-letnim kochankiem.
    W Itali premier Berlosconi to synonim afery i to we wszystkich dziedzinach; od polityki, przez gospodarke, az do skandali obyczajowych.
    Na tym tle polskie afery wypadaja jeszcze calkiem powaznie. Ale czy tez one nie sa w rzeczywistosci tylko sieczka dla mediow, zwalniajaca dziennikarzy i odbiorcow od myslenia, a politykow od obowiazku zajecia sie realnymi problemami Polski ?
    Czy rozrywka i tani kryminal maja ostatecznie zastapic polityke ?
    Czy wyborcy aby napewno sa az tacy glupi ? A moze to tylko politycy staraja sie ich ulepic na swoje podobienstwo ?

  61. Wbrew pozorom na tym blogu nie ma lewicy. Są tylko historycy prl-owskiej lewicy. Jako liberał z o pewnej wrażliwości społecznej wielokrotnie pisałem odwołując się do etosu lewicy o zgubnych skutkach ograniczania praw obywatelskich w kontekscie sytuacji tych na najniższym szczeblu społecznego łańcucha troficznego. Ograniczenie hazardu na maszynach o niskich wygranych zabierze ostatnią nadzieję biednym na wygranie kiluset złotych i na zmianę swego losu. Zakaz palenia tytoniu odbierze im ostatnią przyjemność zaciągnięcia się przy podłym piwie przemycaną z Rosji śmierdzącą fajką. Nawet ci wykończeni przez wyzysk mężczyźni i kobiety nie będą mogli zresetować się legalnym skrętem z marihuaną. Jednym słowem waliłem grochem o ścianę, bo tak zwana poprawność polityczna i kompletne oderwanie od życia pozwala tylko blogowej lewicy tęsknić za prl-em. Pozostaje mi tylko zadedykować Szanownej Lewej Stronie fragment starej robotniczej pieśni –
    „Lecz kiedy nadejdzie godzina powstania,
    magnatom lud ucztę zgotuje,
    muzykę piekielną zaprosi do grania,
    a szlachta niech wtedy tańcuje.”
    Oby to panowie nie były prorocze słowa.
    Pozdrawiam

  62. @ absolwent

    Dam na tacę w intencji ukojenia twojej biednej, skołatanej, ateistycznej duszy (nie za dużo, ale zeta mogę zainwestować).

  63. Dość pruderii :

    SOBIESIAK NA PREZYDENTA.

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    WINIEN 2010-01-25 o godz. 17:51 pisze:

    „Z Bobola mi nie po drodze. Dlatego pzostane juz li tylko w tym miejscu.“

    Szanowna B(l)ogosfero zmituj sie nad blogowiczem WINIEN w kategorii En passant – nie maja odaj lekko! Zmilu sie na nimi gdyz obaj zapomnieli, ze lepiej zapalic swieczne, anizeli dreptac w tym samym miejscu czyli w ciemnisci.

    Szanowny w WINIEN mieszkajacy czarodzieju slowa drukowanego. Wlasnie dochodza mie sluchy, ze w drukarniach ruch jak na bazarze Rozyckiego. Cos mi sie mocno wydaje, ze bedzie ruch w interesie. Mowiac jezykiem „staro cerkiewnym” reka mnie swedzi …
    Ich will nur spielen…
    Mimo to widze, ze na sam sluch o swieconej wodzie u Boboli dostajesz Pan dreszczy i masz dgranie – §-natury – jak „mlody wilczek”.
    Ja tam profesorowi zza wegla zagladal nie bede co mu wiednie. Co do studentek o ktorych „delikatnie” Pan wspomina – to wiem, ze jest pan ciety na mlode „sarenki” z tzw. dorbych domow – to moge li tylko stwierdzic i to z autopsji, ze sa „sarenki” ktore zrobia z dziarskiego mlodzienca dziadka, i sa „sarenki”, ktore zrobia z dziadka mlodzienca.

    Inaczej mowiac, widze u Pana bardzo duzo kombinowania i przetargow. Domyslam sie, ze istota tych zabiegow jest akceptacja systemu asymetrycznego uwierzytelniania.
    Czyli – godze sie, ze ktos jest wyzszy, a ja -– NIE.
    System taki wytwarza w czlowieku podswiadomosc braku zaufania do siebie ( pzostane juz li tylko w tym miejscu ) a moze rzeczywiscie jestem nizszy i slabszy?

    Post Christum
    Tak jak juz wczesniej wielokrotnie nadmienialem – no ile mozna do jasnej panienki…!?
    Ich will nur spielen (?)

  65. Sorry -ok. –> czyli w ciemnosci

  66. Andrzej z Kalafiorni pisze:

    2010-01-25 o godz. 23:05

    Powodzenia.
    Lubie ogladac szczyty w sniegu.
    Najchetniej Mauna Kea i Mauna Loa.
    Niestety zycie pisze niewakacyjny scenariusz.

    Slawomirski

  67. absolwent pisze:

    2010-01-25 o godz. 21:24

    Bezbozne zachowanie absolwenta utrwalone na tasmie filmowej.

    http://www.youtube.com/watch?v=i9eIXN6Sp40

    P.S.
    Jak sie miewa nasza wspolna znajoma Mrs.Robinson?

    Slawomirski

  68. głos ludu pisze:

    2010-01-25 o godz. 21:20

    Pyta o WC.

    Slawomirski

  69. zdziwiona pisze:

    2010-01-25 o godz. 17:48

    „Dolacze sie do Was na smingus dyngus i bedziemy polewac”

    Nie przesadzajmy z emancypacja.
    Zdziwiona bez umiaru.

    Slawomirski

  70. My to gadu gadu o komisjach, Pieronkach, Tuskach i innych leworękich, a tymczasem świat na czele z „Imperium Dobra” zmierza do raju. O czym można poczytać w interesującym linku.
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=17169

  71. Telegrafic 14.48
    Onegdaj zastanawiałem sie czy student pierwszego roku wyleciał by z zaliczenia, gdyby nie zastanowił sie nad podziałem PKB. Dziś wypada zastanowic sie czy uczeń szkoły podstawowej potrafił by pomnozyć 23 miliardy razy 7.
    Mądrala z Toronto, twierdzi że dlug Gierka nalezy pomnożyć razy siedem ( bo tak sobie wykombinował !) a zatem wynosi on w przeliczeniu na obecne pieniadze 161 mld $ i jest prawie taki sam jak obecne zadłużenie Polski. Przypominam jednak, że ten dług spłaciliśmy i po wszystkich ulgach, zniżkach i redukcjach kosztowało nas to 63 miliardy $. Możemy jednak podzielic te 63 miliardy razy siedem, bo to wszak obecne zdewaluowane dolary i wypadnie nam 9 miliardów mocnych $. A wiec za 23 miliardy mocnych zapłaciliśmy 9, i oszczędziliśmy 14. To chyba nieźle.
    A zatem uczeń podstawówki wpadnie na pomysł, że jednak zyskaliśmy w ciagu tych 30 lat prawie 100 mld zdewaluowanych dolarów, nie licząc produkcji tych wszystkich fabryk i sum uzyskanych z panicznej prywatyzacji. Jest to zatem w sumie całkiem dobry interes.
    No dobrze, pomyśli uczeń podstawówki, skoro jednak przez 10lat za Gierka wybudowalismy troche tych fabryk: Fabryki domów, parę milionów mieszkań, Zamek Królewski i Trasę Łazienkowska z Wisłostradą, KGHM, Lotos, Orlen, Port Połnocny, Dworzec Centralny i CMK, Hutę Katowice, „gierkówkę” itd, w sumie ponad 500 obiektów i juz je spłaciliśmy, to gdzie sa te nowe inwestycje, które wybudowaliśmy za obecne, zupełnie nowe 170 mld $ zadłużenia, które co do wartości można porównać z 23 miliardami z 1970 roku ?
    Niestety na to pytanie mądrala zza oceanu nie odpowiada. Geniusz Ekonomicznej Destrukcji przez Szok Bez Terapii również nie.

  72. absolwent,

    to troche nie tak z tym Jacobskim. Nie jestem lewicowym – to fakt, ale nie jestem lewicowym historycznie, jak to opisal wyzej „Kartka z podrozy”, bo z drugiej strony fascynuje mnie np. model skandynawski, a wiec daleki od drapieznego neoliberalizmu, a ktory jednak gwarantuje zarowno wlasnosc prywatna, swobode przedsiebiorczosci oraz wolnosc do bogacenia sie, z tym ze wolnosci te sa wpisane sa w mocno w kontekst kolektywny. I nie wazne jest tutaj, ze na dzien dzisiejszy model skandynawski jest nieosiagalny w Polsce. Z pewnoscia nie jest, ale to nie znaczy, ze nie mozna do niego dazyc, zamiast isc w innym kierunku. Nie jestem tez przeciwnikiem sektora panstwowego w gospodarce pod warunkiem, ze sektor ten funkcjonuje na takich samych zasadach jak podmioty niepanstwowe, jest dochodowy, a podejmowane decyzje maja charakter najpierw i przede wszystkim menadzerski, a nie polityczny. Wreszcie sam podzial na lewice i prawice uwazam za anachronizm.

    Akurat jest chodzi o sektor tak strategiczny jak energetyka, to osobiscie (ale tez opierajac sie na przykladach miedzy innymi z USA) wole wlasnosc panstwowa i kontrole panstwowa nad tym sektorem. Uwazam, ze tak jest zdrowiej i korzystniej dla calosci, a nie tylko dla akcjonariuszy.

    Innymi slowy „niewidzialne rece rynku” precz od energetyki !

    Pozdrawiam.

  73. Joe;

    Ja mysle ze ty na tace zbierasz a nie dajesz.
    Od kiedy to atejsci maja dusze i to jeszczes skolatana,
    cos ci sie pomieszalo.
    Ja iako ateista to dusze nawet widzialem , ale w starym
    zelazku jak bylem na wsi , grzalo sie dusze w piecu i wkladalo
    do zelaska zeby prasowac.
    Ale ci wredni komunisci zelektrfikowali Polske i dusza przestala byc potrzebna.
    Chociaz w ta zime napewno by sie przydala.

  74. „Polska to jednak szczęśliwy kraj” – pisze red. Passent.

    Mnie Polska z oddali wygląda na kraj pełen paradoksów. Energetykę sprywatyzowano, jednocześnie trzebą ją prywatyzować. Polska finansowo dąży do krachu (najpóźniej w 2011), jednocześnie ma notowanie kredytowe na poziomie czołówki krajow regionu – tuż za Słowacją, która wprowadziła walutę euro. Korupcja szaleje, a jednak jest mniejsza niż w kilku krajach Europy. Trzeba przykręcić śrubę, aby był porządek, a tylu domaga się wolności – w internecie, w dostępie do jednorękiego hazardu, do marihuany i machorki. Uczelnie państwowe są wyśmienite, a jednak na samym dole klasyfikacji światowej. Młodzież kształci się masowo, jednak brakuje wykwalifikowanych pracowników. Pracownicy harują najdłużej na świecie (tuż za Koreą Płd.), jednak aktywizacja zawodowa jest najniższa w Europie. Itd, można wyliczać przez długie godziny … z każdej rozmowy wypada jakiś paradoks, albo kilka.

    Jedyne wyjaśnienie tego fenomonu jakie znajduję, to fenomen szczęśliwości. Radości. Samouwielbienia. Twórczość kwitnie górnolotna, łatwość klecenia tez i konkluzji, lekkość żąglowania liczbami …

    Weźmy komentarz absolwenta (11:51). Nie podejmuję się zrozumieć jakąż on metodę zastosował, jakieś polskie odwrócone NPV (net present value), o którym w podręcznikach słowa nie ma, czyli eureka! Jaka niebywała dowolność, łatwość uderwania się od założeń, jaka siła uderzenia adwersarza w sam środek czoła. A to w odpowiedzi na moje proste spostrzeżenie, że w podanym przez Rybę artykule http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=258 , autor pisze tak:

    ”Zadłużenie zagraniczne Polski w 1980 r. wynosiło 23 mld dol. (…) W 2007 r., jak podaje „Rocznik Statystyczny”, dług publiczny przekroczył 501 mld zł, co według ówczesnego oficjalnego kursu dawało ok. 172 mld dol., czyli ponad siedem razy więcej niż za czasów Gierka”.

    Zauważyłem byłem, że autor bez wyjaśnienia przyrównuje dolara w 1980 do dolara w 2007, konkluduje, że teraz długu jest ponad siedem razy więcej. Gdyby powiązał spadek jego wartości z inflacją w USA na przestrzeni tych niemal 30 lat (ca. 2,5 raza) to dług publiczny byłby wartościowo tylko 3 razy większy, gdyby odniósł do ceny uncji złota (3-4 razy) to byłoby z nieco ponad dwa razy, a gdyby uwzględnił rynkową wartość zarobków Polaków (są one teraz nominalnie w dolarach jakieś 40 razy wyższe) to dług w 2007 zawierałby 5 razy mniej przeciętnych miesięcznych zarobków niż w 1980. Oczywiście to ostatnie wyliczenie jest przesadne, ale pokazuje jaką siłę na rynku światowym mają obecnie polskie dochody, polska waluta, polski eksport … w porównaniu do roku 1980. Wszystko dzięki otwarciu Polski na świat. Dzięki wyprowadzeniu z RWPG (samo wyprowadzenie sztandaru PZPR miało znaczenie li tylko symboliczne). Polski dług publiczny jest wartościowo 2-3 razy większy niż w 1980, ale Polska sprzedaje swoją produkcję w walutach wymienialnych za ponad 5 razy więcej (uwzględniając ten sam wskaźnik inflacji). Proste porównanie dwóch liczb między latami 1980 i 2007: dług 20 i 172 mld dol, eksport 7 i 120 mld dol.

    Zaś absolwenta wprowadza logikę-ekwilibrystykę, a w niej dynamikę spłat, hipotetycznych korzyści i postępu widocznego na kronikach PKF i dziennika TVP. Nawet słowem nie wspomniał, że ze 20 mld dol tuż po roku 1990 tzw. Kluby Paryski i Londyński nam darowały, czyli wyzerowały. Niejasna jest sprawa, na czyje konto zaliczyć ten „zarobek”? – umiejetności przewidywania Gierka, czy nogocjowania Balcerowicza?

    Siła argumentu absolwenta bierze się z przyzwyczajenia widzów do oglądania wielkich budów i kombinatów. Czy ktoś przejechał się przez kraj w 1980 i 2007, spamietał lub sfilmował i porownał? Ja to zrobiłem, np. szosa W-wa – Żyrardów (wybudowana za późnego Gomułki) wtedy i dziś to dwa różne obrazy, tyle jest zakładów, stacji benzynowych, sklepów przy drodze, nie mówiąc o korkach na drodze. Ileż wiaduktów nad skrzyżowaniami pobudowano w Warszawie w ostatnich 20 latach rozładowujących korki. W 1980 nie były potrzebne. Ileż, 50 czy 100? Czy w 1980 były galerie handlowe? Czy w ogóle były możliwe? potrzebne? Można powiedzieć, że w epoce Gierka budowano kolosy przemysłowe i DLA LUDZI był widok dymiących kominów, dla wybranych mieszkańców wokół nich zanieczyszczenia. Obecnie nie ma tego widoku, nie ma tych zanieczyszczeń, w zamian jest konsumpcja, dom wypełniony gadżetami, zdjęcia z podróży po całej Europie … ech, znów wpadam w szczęśliwy patos i produkuję kolejny „paradoks”. Jakby ich mało było.

    Pytam się więc, która gospodarka jest bardziej dla ludzi? Ta stworzona przed 1980, czy ta po 1989? Dla ludzi w sensie widokowym, czy dla ludzi w sensie konsumpcyjnym? I proszę mi nie walić kolejnych „paradoksów” na temat tzw. kominów dochodowych, że ktoś tam ukradł milion pierwszy, a potem następne i dlatego nie starczyło jedzenia, czy ubrania dla nieuprzywilejowanych, dla niższych klas średnich. Konsumpcja Polaków jest masowa. Jeszcze nie taka jak w Niemczech, czy we Francji, ale to kwestia czasu.

  75. Nie zgadzam się z Tobą „Kartko z podroży” (26.01.2010 h; 00.51.) – absolutnie. Kwalifikacja – lewica/prawica – w podstawowym kryterium jest indywidualna. Jeśliś „liberał” to ten kwantyfikator musi być dla Ciebie podstawowym. Bo inaczej nie mogę Ciebie odbierać inaczej niźli „całą-resztę” polskiej tzw. klasy politycznej (a tego bym nie chciał !). Ja siebie uważam za lewicę, nie tylko na tym Blogu, i żaden „dupek” nie może w tej materii wyrażać swych „pseudo-demokratycznych” opinii czy kwalifikować mnie tu-czy-tam. Moja – jeśli mienimy się liberałami – auto-deklaracja w tej sferze jest jedynie miarodajna.
    Jestem lewicowcem – przeszłym, minionym, „zmiędłym”: z racji wieku i doświadczeń *: i nie uważam siebie za „nostalgika post-prl-owskiego” (to znaczenie „kartko” ma w sobie deprecjację wszystkiego – ludzi też – związanych z tamtym ustrojem i systemem etc.). Dla mnie – mimo wielorakich doświadczeń, doktoratu, dwóch fakultetów, publikacji i merytorycznego tzw. „przygotowania” itp bzdur (PiR) „pracy” / zatrudnienia nie ma. WIEK !!!!! 50+ „Boniego” to pic-na -wodę-foto-montaż
    Pora umierać…….. A może „seppuku” jest lepsze ?
    WODNIK53

    * – odsyłam Cię „kartko” do któregoś mojego wpisu na Blogu Paradowskiej czy Passenta

  76. Feliks Stychowski pisze:

    2010-01-26 o godz. 04:17

    W Berlinie dzisiaj swieci slonce (czyt. sloneczna pogoda). W Paryzu swiecil Krol, Krol Slonce. Co z tego wynika oprocz wytezonej pracy? Dla Boboli nic, dla Krasnodebskiego troche wiecej niz nic.
    WINIEN
    PS
    Gdzie podzialy sie tzw. dobre domy?

  77. Krótko komentując wpis GOSPODARZA;
    Nieśmiertelne jest-„panem et circenes”
    oraz „rząd wyżywi się sam”…………

    Media i niemiłościwie nam panujący dostarczają nam rozrywki- nieszczęśliwie
    za nasze pieniądze z podatków lub haraczy.
    O prywatny chleb musimy zatroszczyć się sami……….wyjeżdżając, kombinując, pracując ponad siły, uciekając na emerytury, oszukując ZUS…….
    Z inwestycji 20 lecia międzywojennego i PRL niewiele już zostało na sprzedaż.
    I co dalej?

  78. Jacobsky pisze:
    2010-01-26 o godz. 13:07

    Co za niespodzianka. Popiram te opinie. Oczywiscie ze sa sektory gospodarki tzw ‚strategiczne’ gdzie wlasnosc panstwowa nie powinna przeszkadzac w poprawnym funkcjonowaniu. To tylko kwestia dobrej woli i ambicji rzadu. Prywatyzacje monopoli koncza sie regulacja lub wyzyskiem a to prowadzi do upadku calej gospodarki.

    Podawalem przyklady podwyzek energii w Polsce. 70% w ciagu dwoch lat. Wkrotce odbije sie to na gospodarce Regulacja tych monopoli (teraz w obcych rekach) jest niezbedna. Ja bym poszedal nawet dalej i znacjonalizowal dystrybutorow energii. Jest to jeden z przykladow gdzie prywatyzacja byla kretynstwem.

  79. do
    Sebastian pisze:

    2010-01-25 o godz. 22:57
    Troche to przekrece; przedstawiciele polityki nie moga byc elitarni, przynajmniej nie powinni. Urzednicy natomiast powinni grzeszyc elitarna fachowoscia. Politycy sa potrzebni do „zbierania” glosow i laurow, potem tworza niezbedne ramy, reszte zrobia zwykli ludzie. Tak sie przeciez dzieje z wyjatkiem klasy urzedniczej, ktorej brak elitarnosci jest widoczny i wyczuwalny.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  80. Oczywiście, że to telegraphic observer (15:53) ma rację, a nie absolwent, jasny gwint, WODNIK53, pani Teresa, busdoc i ś.p. Lizak.

    Przykro mi, ale tak jest.

  81. Aha, i zapomniałem o ś.p. Magrud, która oczywiściwe też nie ma racji.

    Jest mi szczególnie przykro, że muszę odmówić racji zarówno jej, jak pani Teresie, bo są to wyjątkowe wartościowe osoby.

  82. wyjątkowo wartościowe

    pardon

  83. @ Slawomirski
    „Jak sze nie ma co sze lubi, to sze lubi co sze ma. W te zasade spac sze klade, biere co mi Salcie da”. Stary, madry szmonces jest ciagle aktualny. Dlatego ja „uprawiam” narciarstwo na stokach Big Bear (30 minut od mojego domu), a nie w Alpach Szwajcarskich, Aspen, CO, czy nawet Mammoth Mountain, CA (5 godzin od mojego domu).
    Pozdrowienia,

    P.S. Wczoraj nie zlamalem sobie reki, nogi, ani niczego innego, choc kilka razy niezle mnie przekotlowalo. Dzisiaj, niestety, prawdopodobnie nie bede mogl powtorzyc tego, gdyz nadchodzi nowa sniezyca i droga do Big Bear bedzie zamknieta.

  84. Wodnik53
    Chłopie Ty nie umieraj, nawet nie myśl o seppuku, bo piwo w Trutnovie pod pomnikiem świętego Napomucena czeka. Ja napisałem nocą gorzki tekst pod adresem Kolegów z Lewej Strony, którzy chcą drugi raz „drugą Polskę” budować ale dla abstynentów różnego autoramentu i poczciwych wzorców moralnych a mnie ta wizja przeraża jak wizje orwellowskie. Ja nie wiem co to za lewica, która ludziom palić zabrania! Estramadurscy socjalistycznie nastawieni chłopi zabiliby śmiechem Zapatero gdyby im w barach zakazał palić. A co dopiero mówić o robotnikach portowych i rybakach głosujących na socjalistów. Gdy trafiłem w Lizbonie na demonstrację komunistyczną przeciwko wojnie w Iraku to się odurzyłem od dymu marihuany wydmuchiwanego przez atrkacyjne demonstrantki. A ci nasi tutaj jakby nigdy nic odbudowują na mapie stare, upadłe fabryki. Radziłbym Kolegom zrobić przerwę w blogowaniu i do robotniczych barów udać się na kilkunocne praktyki robotnicze. Wypić wódki, piwa, zapalić, pograć na automacie a przede wszystkim pogadać z ludźmi od serca. I tam zacząć na nowo tworzyć polską lewicę.
    Także Wodniku – bez urazy. Nie Ciebie miałem na myśli. Przyznam się zresztą, że nie wiązałem Cię z lewą stroną z racji Twych wolnościowych poglądów.
    Pozdrawiam serdecznie

  85. @ Ted

    Myśl Ted, myśl, nic się nie szczyp, a napotkawszy przeszkody w ogóle się nie zniechęcaj i na przekór wszystkiemu myśl wtedy podwójnie, jak najęty – początki są trudne, ale jak się bracie zaprzesz, to dasz radę i w końcu wejdzie Ci w nawyk.

    Ateiści dusze mają od zawsze (choć mógłbym Cię łatwo wprowadzić w błąd, mówiąc że od wczoraj, od 15.10) i od zawsze skołatane niestety, a to przez swoją żarliwą, fanatyczną wiarę w niewiarę, która by ją utrzymać, wymaga tylu zaprzeczeń faktom, przemilczeń, pominięć, tylu racjonalizujących tez, nie wytrzymujących najsłabszej nawet krytyki, że zdroworozsądkowi – jakimi się sobie jawią – ateiści, muszą odczuwać spory dyskomfort oraz frustrację, aby mimo zupełnego braku dowodu uparcie trwać przy swoim. Czasem tym, którzy dopuszczą do swej świadomości argumenty nerwy wsiadają i wtedy, z tego skołatania mruczą sobie pod nosem: „ja w Ciebie nie wierzę, słyszysz, nie wierzę w Ciebie! Darwin mi powiedział, że pochodzę od małpy i jak spojrzę w lustro, to wszystko pasuje jak ulał, więc nie mąć mi w głowie i nie przypominaj o defektach jego teorii, bo jeśli mi jeszcze i to zabierzesz, to cóż mi zostanie, na czym oprę moją wiarę, w niewiarę?” Tak Ted, myślącemu ateiście nie jest tak łatwo, obrona ateizmu to ciężki kawałek chleba, istna droga przez mękę bracie. Ateista Tedzie, to często fanatyk, który w imię swojej, jedynie słusznej wiary, gotów jest na wezwanie wspierać ucisk innych, piętnować ich, żądać zdejmowania krzyży, zakazywać budowy meczetów, wysadzać posągi w powietrze.

    A komuniści nic w Polsce nie mogli zelektryfikować, gdyż w Polsce nie było ani komunizmu, ani komunistów – nie wierzysz, prawda? Wiem, bo żeby to rozumieć, to nie wystarczy zabawiać się duszą od żelazka, gdyż od tego można sobie co najwyżej bicepsy wyrobić, a tu trzeba dać zajęcie szarym komórkom…

  86. WINIEN pisze:

    2010-01-26 o godz. 17:56
    ———————————
    raz,dwa,trzy, cztery…łapy mam, więc spróuję na wszystkie jednocześnie…
    Politycy powinni być elitarni w swoich przymiotach, takich jak prawość, godność, kompetencje, czy najgłupsza z najgłupszych uczciwość. Miło y było, żeby coś tak prozaicznego jak inteligencja, też nie było w okolicach przeciętnej.
    Przydałaby się u takich osób odrobina szerszych horyzontów, z domieszką zdecydowania i pokory. te ostatnie we właściwych proporcjach i tonacjach..
    Na razie ,ufam, wystarczy. Takie tam mrzonki niespełna obywatela…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Moja wiara w ludzkie możliwości jest tak nieskończona, że nie mam najmniejszych złudzeń, że powyższą próbkę, można dowplnie powykręcać, poprzekręcać, a całość jeszcze raz na „abarot”…

  87. W dniu 13 maja 2010 roku zostanie wreczona nagroda „Karlspreis” w Aachen dla Donalda Tuska – to tyle na temat politykow i politrukow.

  88. @Joe

    Klecho do kruchty!

  89. @ absolwent & jurcio

    Zastanawiam sie co by Telegraphic dzisiej reprezentowal gdyby komuna nie dala mu 15 punktow by zdal egzamin na studia.

    Wykorzystywal by sile pociagowa konia i oral by glebe w Koziej Wolce. Konkurowal by swa produkcja rolnicza z rolnikami zachodnimi ktorzy otrzymuja zapomogi. Bylby czlonkiem Samoobrony, fotografie Andrzeja Leppera nosilby w portfelu i nie wiedzial by gdzie jest Kanada.

    Z takiej to sytuacji wyciagnela go komuna dajac mu 15 punktow za pochodzenie ze srodowisk uposledzonych, by ulatwic dostanie sie na studia. Przyznaje ze popieralem taka pomoc bo umozliwialo to kazdemu obywatelowi awansowac. PRL byla krajem dla wszystkich.

    Dziwia mnie obecne zwyrodniale ide Telegraphica. (ala Hitler-Friedman) Po uzyskaniu opiekunczej pomocy chcialby on teraz likwidowac pomoc socjalna i spoleczna dla innych. Co za egoizm, ca za barbarzynstwo !

    W sprawie dlugow.
    Widzialem niedawno link podany przez jasnego gwinta. Po uwzglednieniu wszystkich dlugow przecietny polak winny jest 71 000 zl.(koniec 2009) Suma wszystkich dlugow wynosila 2734 mld zl

    W tym najwiekszy jest dlug wobec zagraniczny 187.78 mld Euro
    http://www.gowarsaw.eu/en/news/nbp-polands-foreign-debt-rises-to-eur-187-78bn-at-end-q32009

    I dlug wewnetrzny 570-640 mld zl (koniec 2008)

    Sytuacja jest krytyczna.

  90. Telegrafic 15.53
    Zbierz myśli i napisz coś z sensem, bo narazie z twego postu wynika, że jedyny dorobek 20 lecia Balcerowicza to jakieś wiadukty, galerie z galeriankami, dom z gadżetami (Made in China) i droga do Żyrardowa.

  91. Do p. Normy i innych zainteresowanych:
    1. Nie trzeba wzywać sędziego do „ujawnienia” motywów votum separatum, ponieważ to JEST JAWNE. I opublikowane (jako integralna część wyroku, na jego końcu) na stronie internetowej Trybunału, a potem (m.w. za dwa miesiące po orzeczeniu) w oficjalnym Zbiorze Orzeczeń Trybunału.
    2. Sędzia nie powinien udzielać wywiadów na temat wyroku w którego wydawaniu uczestniczył lub swojego separatum (skoro jest jawne).
    3. Sam mechanizm liczenia średniej ocen (niezależnie od tego czy to dotyczy religii, czy jakiegoś innego przedmiotu dodatkowego) jest wadliwy, ponieważ mechanizm tego naliczania w skali kraju nie zapewnia porównywalności (o tym też dyskutanci wiedzieliby, gdyby przeczytali dokumenty trybunalskie…

  92. Nie pytałam o WC, tylko o to, dlaczego naród tak miłujący (podobno) wolność, tak chętnie sprzedał tę wolność klerowi. A że użyłam brzydkiego słowa? Przepraszam co wrażliwsze uszka. Mnie się też podoba wpis Stasieka i jego stwierdzenie, że młodzież nie rozumie Boga. Bo w świetle różnych takich kataklizmów trudno go doprawdy zrozumieć. Więc tym bardziej nie rozumiem moich rodaków, że tak mu cześć oddają, choć tyle razy dostali od losu w pupkę (żeby nie obrazić uszek). Bo jest to ewidentnie miłość nieodwzajemniona.

  93. jurcio 18.04
    Ja wiem,że jesteś alfą i omegą w każdej dziedzinie i ogólną wyrocznią, ale zacznij się wypowiadać na te tematy poczynając od mechaniki kwantowej, biologii molekularnej i obróbki skrawaniem, a gospodarkę zostaw sobie na koniec. Bierz przykład z TO, on się nie zna tylko na ekonomii, więc zabiera głos wyłącznie na temat drogi do Żyrardowa ( przez Pruszków i Milanówek ).
    Z góry dziekuję.

  94. WODNIK53 pisze:

    2010-01-26 o godz. 15:54
    „Dla mnie – mimo wielorakich doświadczeń, doktoratu, dwóch fakultetów, publikacji i merytorycznego tzw. “przygotowania” itp bzdur (PiR) “pracy” / zatrudnienia nie ma. WIEK !!!!!”

    A moze by tak zamiast narzekac, pomyslec o zalozeniu wlasnej firmy?
    Moze, zamiast czekac az inni dadza prace, samemu dac prace innym?
    Moze czas, aby wreszcie z czeladnika stac sie mistrzem?
    Wiem, ze to nie jest proste, ale wiem, ze jest mozliwe.
    Zycze powodzenia.

  95. Andrzej z Kalafiorni pisze:

    2010-01-26 o godz. 18:42

    Cieszy mnie sportowy duch.

    Slawomirski

  96. Dyskusja polityczna w Polsce nie jest merytoryczna. A jak ma byc, skoro nie ma sprawy . Jak Gospodarz slusznie napisal Polska jest szczesliwym krajem, ktory nie ma innych problemow jak afery: hazardowa, Olewnika, Blidy i itp. Polska hata z kraja, kryzys juz ja ominal, systemy socjalne wraz z sluzba zdrowotna stabilne jak niemiecki dab, edukacja na prawdziwie swiatowym poziomie, budzet zadluzony, ale mocny.
    Co pozostaje ?
    Meritum sprawy, czyli pierdoly.

  97. Ztego co Pan pisze nieomylnie wynika ze Polska jest krajem mlekiem i miodem plynacym, no bo coz takiego afera hazardowa niczym no prawie niczym w porownaniu z tymi milionami u japonczykow. Jest ona jednak jednoczesnie wynikiem walki politycznej o wladze, nie powstala z niczego tylko za pomoca prawej reki p.J.Kaczynskiego p.M Kaminskiego,ktory sie mocno napracowal zeby znalesc „haka” na rzad p.Tuska no i znalazl tyle tylko ze „gora urodzila mysz” bo to jest co jest i kazdy zdrowo myslacy to widzi, a cala ta komisja jest tylko okazja do t.zw. wyzycia sie p.Kempy (kroluje w brylowaniu na granicy zwyklego chamstwa i t.zw. przekrecania kota ogonem) i p. Arlukowicza , ktory dzieki zasiadaniu w tejze powstal z nicosci, no ale t.zw.gawiedz PiSowska ma zabawe, i tyle.
    Z powazaniem

  98. @ vannelle

    A właśnie, że nie pójdę!

  99. Ted napisal:
    „to dusze nawet widzialem, ale w starym zelazku jak bylem na wsi, grzalo sie dusze w piecu i wkladalo do zelaska zeby prasowac.”

    No widzicie, jak przebywal na wsi, to nawet i dusze widzial, a jak awansowal do miasta, od razu dusza mu sie zatracila. Moral z tej historii taki, ze nie wszystkim wyszedl na dobre przyspieszony awans spoleczny z czasow PRLu charakteryzujacy sie przede wszystkim drastycznym spadkiem analfabetyzmu, a dla niektorych zdrowiej by bylo, zeby do dzis ganiali po pastwisku zajmujac sie wypasem krowek.

  100. Brawo Joe, brawo za wspanialy wpis! Piszesz to samo, co ja juz od dawna twierdze, a ujales to swietnie:)))
    Haha, i ja nie moge sie nadziwic sile wiary, jaka przejawiaja ateisci, oni sa naprawde gotowi uwierzyc we wszystko, w najwieksze nawet niedorzecznosci, zeby tylko utrzymac sie w swojej niewierze. Stanowia znakomity przyklad wielkiej desperacji. Ich wiara jest tak silna, ze gdyby skierowac ja na wlasciwe tory, to kto wie, moze moglaby gory przenosic;)

  101. glos ludu:
    A czego sie spodziewalas po czlowieku z MB w klapie?
    Jaruzelski powinien byc sadzony nie za stan wojenny, tylko za brak wyobrazni. Kwasniewski & Co, tez sprzedali Polske Watykanowi.

  102. @ Absolwent (21:22)

    Ty też czasem masz rację. Na przykład przypominając (o godz. 11:51), że za Gierka (i przedtem też) „wybudowaliśmy troche tych fabryk: Fabryki domów, parę milionów mieszkań, Zamek Królewski i Trasę Łazienkowska z Wisłostradą, KGHM, Lotos, Orlen, Port Połnocny, Dworzec Centralny i CMK, Hutę Katowice, “gierkówkę” itd, w sumie ponad 500 obiektów…”

    Wszystko to prawda. Polak potrafi. Zawsze potrafił. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli chodzi o jakość życia, zmiany na lepsze w porównaniu z okresem do 1989 r. są szokujące. Ale niestety docenić je potrafią jedynie Polacy „sezonowi”, odwiedzający Stary Kraj raz na kilka lat.

    Mijasz się też z prawdą stwierdzając, że pożyczki zaciągnięte na zrealizowanie wyżej wymienionych projektów budowlanych już spłaciliśmy. Owszem w ogromnej części spłaciliśmy, ale po pierwsze to nie Gierek je spłacał, po drugie to nie komuna je spłacała.

    Do roku 1989 suma gierkowskiego zadłużenia wzrosła z 23 mld do 40 mld $. Zadłużenie to spłacała III Rzeczpospolita i będzie jeszcze je spłacać przez kilka ładnych lat – bodaj do 2014 roku.

    I teraz najważniejsze:

    Spłata takich długów bez zmiany ustroju byłaby nie do pomyślenia.

    Powtarzam: NIE DO POMYŚLENIA

    Czy do absolwenta, jasnego gwinta, WODNIKA53, pani Teresy, Magrud, busdoca i ś.p. Lizaka – którym wciąż jeszcze marzy się restauracja PRL – ta prawda kiedykolwiek dotrze?

  103. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ 2010-01-26 o godz. 17:03 WINIEN

    „PS. Gdzie podzialy sie tzw. dobre domy?”

    Szanowny Blogowiczu, widze je wokol Pana i bardzo jest mi przykro, ze …
    Wlasnie przed chwila, no moze ciut, ciut dalej mialem przyjemnosc owa dlon miec w reku(?) Tu rozumiem panski „gejzer” + tlumaczenie, ze „olal” Pan li tylko temat.

    „Dla Boboli nic, dla Krasnodebskiego troche wiecej niz nic.”

    Domyslam sie, ze Panu bardzo zalezy na tym aby miec w temacie tzw. ostatnie slowo – prawda?
    Z mojej strony nie widze przeszkod.

    Apropo’s, … widzal Pana juz dzisiaj w nocy co nad/w Paryzu swiecilo na niebosklonie?
    Moge sie li tylko domyslac, ze to bardzo emocjonalny widoczek – prawda?
    Slyszalem – nie wiem czy to prawda – ze wlasnie w tym swietle mlode tzw. „szare wilczki” miewaja od czasu do czasu charakterystyczny blysk w oku.

  104. Teresa Stachurska pisze:

    2010-01-26 o godz. 15:37

    Czy ktos jeszcze slucha bajek polskiej odrealnionej pseudolewicy?

    Slawomirski

  105. @”Levar” z dn.26.01.2010 h: 21.49.

    – dziękując za rady(myślę, że szczere choć zjadliwość we wpisie czuć na kilometr) Drogi Blogowiczu dajesz jednak tym wpisem przykład bezkrytycznego bałwochwalstwa mainstreamowym poglądom – to wszyscy winni być pracodawcami, to jest „szczęśliwość nad szczęśliwościami”, bo to „clou i marzenie każdego człowieka”. Otóż nie jest tak jak wbija się Polakom „do głowy” w tej materii od prawie 2 dekad;
    1/ nie każdy ma predyspozycje osobowe, psychologiczne i mentalne do prowadzenie swego businessu, nie każdy jest tak odporny na stress „biznesowy”, a przede wszystkim – na ryzyko inwestowania i ryzyko „obrotu” własnymi aktywami (bo nie każdy „wygrywa” w tej bitwie, ponad 40 % małych biznesów pada przed 1 rocznicą istnienia)
    2/ z tego co napisałem wyżej w wieku 50 +się już nie ryzykuje „wszystkim” do czego się doszło: nie ma czasu na odrobienie – ewentualne – strat
    3/ nie każdy jest „drapieżcą”, a prowadzenie prywatnego biznesu to „drapieżność” sama w sobie. Ludzie to jak modliszki lub ślimaki. Pani-modliszka – zżera w czasie kopulacji samca, to jest szczyt ofensywnego działania, ślimak chowa się do domku niesionego na grzbiecie – to przeciwieństwo tej „ofensywy”. A ludzie są różni i „te ślimaki” też maja prawo do życia, do szczęścia, do zadowolenia…..

    I to jest moja odpowiedź na Twe dobre rady. Mogę być tylko „najemnikiem”, na „przedsiębiorcę” się nie nadaję zarówno z ww cech charakteru jak i na brak kapitału. A chyba mi nie wmówisz (w to wierzą tylko nieopierzone gołowąsy i bezkrytyczni klakierzy manchesterskiego wzorca kapitalizmu), że „prywatny” business jest możliwy bez kapitału……
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  106. Joe , zdziwiona;

    Ateizm swiadczy o zdrowej niezaleznosci umyslu.

    A swoia droga smiesza mnie meszczyzni w czarnych
    kieckach w czapecce na glowie przypominaiace torbe
    po cukrze z czaow PRL-u.

  107. zdziwiona;

    Pani rozum jest siedliskiem obludy,powiec co nosisz na glowie mocherek czy chustke zawiazana na wezelek pod
    szyia.

  108. „zdziwiona”…. a moze to raczej Basedow… ?

css.php