Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.02.2010
środa

Wojna polsko-białoruska

24 lutego 2010, środa,

Andżelika Borys, która pełni rolę Emilii Plater, po wyjściu od prezydenta Kaczyńskiego, marszałka Komorowskiego i wszystkich polskich świętych, pojawiła się w Parlamencie Europejskim w Brukseli, gdzie wcale nie wzywała do nałożenia sankcji na Białoruś.

Za to apelowała o współpracę, w tym o ułatwienia wizowe. Także prezydent Kaczyński i dyplomacja polska posługują się ostatnio językiem umiarkowanym, nie chcą wylewać Łukaszenki z kąpielą. Bruksela nie dała się namówić na awanturę z Mińskiem, zamiast tego sięga po kij i marchewkę. Kijem wymachuje Parlament Europejski w specjalnej rezolucji, a marchewkę pokazuje Komisja, która  zrobi przegląd  stosunków z Białorusią dopiero w kwietniu. To zimny prysznic na rozpalone głowy rozmaitych ekspertów i mediów w Polsce, którzy najchętniej zrzuciliby bombę na Białoruś Łukaszenki.

Bronisław Łagowski, w znakomitym jak zwykle felietonie na łamach „Przeglądu”, zauważa, że w Polsce cały czas przedstawia się tylko stanowisko tej części Związku Polaków na Białorusi, na czele której stoi Andżelika Borys. Stanowiska drugiej strony, to jest frakcji ze Stanisławem Siemaszką na czele, w polskich mediach nie uświadczysz. Podobnie jak stanowiska tamtejszych władz. A jak jest naprawdę?  Rzecz cała wyjaśnia Łagowski: „ZPB ma dwa zarządy. Jeden jest uznany za prawowity w Warszawie, drugi w Mińsku. Władze w Warszawie chcą, aby ten związek był ugrupowaniem opozycyjnym wobec reżimu Łukaszenki, a władze mińskie tego nie chcą”. Polska poucza Białoruś  w sprawie praw człowieka i demokracji, temu służy polska TV po białorusku, radio w tym języku oraz księża, którzy upodobali sobie ten kraj jako misyjny.

Cel polskiej dyplomacji jest zbożny – uszlachetnić demokrację białoruską i oddalić Białoruś od Rosji ku Europie. Ale jak to osiągnąć? Na pewno nie przeciwstawiając demonstracyjnie części polskiej diaspory reżimowi Łukaszenki. Nie grać Polonią.  Nie wykorzystywać rodaków. Należy prowadzić grę bardziej subtelną – tak, by „nasi” Polacy nie narazili się na ataki jakoby byli „dwunarodowcami” i „piątą kolumną”. Zamiast walczyć z Łukaszenką „do ostatniego Polaka”, Warszawa nie powinna ulegać histerii, wezwaniom pod adresem rządu do kategorycznego działania, do wyprawy na Mińsk. Powinna choćby zauważyć istnienie  drugiej, nie „naszej” części Polonii białoruskiej, nie mieszać się zbyt nachalnie w stosunki wewnątrz polskiej diaspory, traktować stosunki Łukaszenko – ZPB jako POCHODNĄ stosunków z Polską i z Unią, a nie jako źródło wszelkiego zła.

Polska dyplomacja wykazuje cierpliwość i elastyczność, dobrze by było, gdyby podobnie zachowali się inni politycy, komentatorzy oraz media, które ulegają histerii. Jak trafnie zauważa Łagowski, „Na Białorusi media są wolne, ponieważ ukrywają fakty niewygodne dla rządu, w Polsce media są wolne i dlatego ukrywają fakty niewygodne dla rządu”.  Politycy i dziennikarze PIS zacierają ręce z powodu „bankructwa” rzekomo miękkiej polityki rządu. Ale co mają do zaoferowania, oprócz całkowitego zerwania z Białorusią i pchania jej w objęcia Moskwy?

PS.

Uprzejmie przypominam, że na tym blogu nie ma i nie będzie miejsca na antysemityzm ani na żaden rasizm i ksenofobię.

Można, jak chce Magrud, dyskutować o Starszych Braciach, ale pisać jakoby Żydzi mieli coś wspólnego z kradzieżą napisu „Arbeit macht frei”, jakoby mogli zapobiec pogromowi kieleckiemu, pisać o „żydowskich pogromach” zamiast o pogromach antyżydowskich lub pogromach na Żydach, pisać w duchu Gomułki o „dwunarodowcach”, o „nieszczęśnikach Holocaustu” tłumnie zgromadzonych na tej platformie, sugerować, że transformacja polska odbyła się za żydowskie pieniądze itd., itp. – na to nie pozwolę i następnym razem autora(-rkę) takich wpisów z bloga wyproszę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 200

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo dobrze Panie Danielu, że Pan zareagował bo „moczarowcy” stawali się już trudni do zniesienia.
    Pozdrawiam

  2. Nie bardzo rozumiem dlaczego nie moze byc dwoch Zwiazkow Polonijnych na Bialorusi. Jeden na przyklad pod nazwa Zwiazek Prawdziwych Patriotow Polskich (na Bialorusi) a drugi pod nazwa Zwiazek Kolaborantow Polsko-Bialoruskich. Od przybytku glowa nie boli a przedstawiciele obu jednostek mogliby organizowac spotkania dyskusyjne co ozywiloby zywiol polski na wygnaniu.
    Nie wiem tez dlaczego Szanowny Redaktor rezygnuje z wolnosci slowa na rzecz ksenofobii filosemickiej. Mao przeciez swego czasu radzil aby pozwolic kwitnac stu kwiatom. Kto zreszta moze powiedzic na pewno za czyje fundusze i w czyim interesie odbyla sie polska transformacja.

  3. 2010-02-23 o godz. 22:40
    Szanownt Panie Passent

    Blog jest zasypany demencja.
    Alzheimerowskie igrzyska pierwszej klasy.

    Slawomirski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Wojna polsko-białoruska”

    A to mnie pan redaktor zaskoczyl.
    Pamietam z historii wojny polsko-ruskie.
    Nie pamietam polsko-bialoruskich.
    Czy nie przesadza pan z militarnym stylem?
    Podobno ludzie chca pokoju, ale moge sie mylic.

    P.S.
    Dziekuje za PS.

    Slawomirski

  6. Z ulgą i nadzieją przeczytałam to, co pan redaktor zamieścił na koniec wpisu.
    Sama sygnalizowałam postanowienie opuszczenia blogu, jeśli panoszyć się na nim będą autorzy takich wpisów, jakie się ostatnio nasiliły. Mam nadzieję, że atmosfera się oczyści i będzie można śledzić tu ciekawe i poważne dyskusje. Takie głosy, jakie się tu ostatnio pojawiały mogą ich autorzy zamieszczać na własnych blogach, pod własnym szyldem.
    Ostatecznie mamy w Polsce demokracje.
    Każdy może pisać, co mu w duszy gra, ale dlaczego w cudzym blogu?

  7. Proby prowadzenie walki z rezymem Lukaszenki, na plecach polskiej mniejszosci narodowej na Bialorusi, jest absolutnie niezgodne z odpowiedzialnoscia polskiego panstwa za swoich rodakow. Dobrze, ze czuby mniej paruja i nasz histo(e)ryczny Prezydent zrezygnowal jeszcze tym razem z wyzwolenia Grodna. Nie moge sie jednak oprzec wrazeniu, ze Panu Prezydentowi w sumie jest obojetne, co wyzwoli; Kijow, Wilno, Tbilisi, Grodno, albo Madagaskar, byle przejsc do histori.
    Pozdrawiam reakcje Gospodarza na wpisy narodowcow wszelkiej masci. Pojecie „wiecznie wczorajszy” nabralo na blogu calkowicie nowego monstrualnego i obrzydliwego znaczenia. Od dawna nie czytam tych wydzielin. Obawiam sie tylko, ze moga one omamic jakas niewinna, zblakana duszyczke.

  8. Joe napisał … Roman Polański jest dziś więźniem politycznym antydemokratycznego reżimu, więźniem sumienia w XXI w., w cywilizowanym, zachodnim świecie. Jego aresztowanie ewidentnie miało uniemożliwić mu dokończenie filmu i zapobiec jego dystrybucji…

    Nie podzielam opinii i szczerze mówiąc takiego widzenia sytuacji jeszcze nie widziałem. Polański jest w nieciekawej sytuacji bo ze względów prestiżowych sądy w Stanach mu nie odpuszczą, przedawnione to jest czy nie, prokurator z LA też nie ze względów ambicjonalnych i ponieważ kandyduje właśnie na stanowisko prokuratora stanowego. Szkoda trochę że poszło tak ostro na noże, bo amerykański system sprawiedliwości jest generalnie uznaniowy, reguł niewiele, i wiele można załatwić pod stołem efektywnie jeśli właściwie do tego podejść. Ale Polański z tym systemem nie chciał mieć nic do czynienia w czym go rozumiem bo oni mogą być okropnie nieprzewidywalni.

    (Nadzieja w Szwajcarach, bez problemów mogą odmówić USA ekstradycji, dla przykładu 23 typów z CIA and USAF skazano ostatnio zaocznie we Włoszech (rendition charges), po pięć lat każdy a szansa że my ich wydamy Włochom jest zero.).

    Ale podtekstu politycznego tutaj nie widzę żadnego.

    P.S. Ghost Writer krytyka amerykańska przyjęła dobrze, nawet bardzo:

    Polanski’s simmers with a passion for storytelling, his eyes (o jednym z aktorów) are as alive as Polanski’s camera, made with the flair and precision of a director suddenly restored to the height of his powers, Polanski is a master of menace and, working with a striking wintry palette that at times veers into the near-monochromatic — the blacks are strong and inky, the churning ocean the color of lead — he creates a wholly believable world rich in strange contradictions and ominous implications NYT,

    itp, itd.

    Ale wszyscy się zgadzają że Chinatown to to nie jest, po prostu świetnie zrobiony profesjonalny thriller, co wiele bo dobrych filmów pomimo ogólnego zalewu niewiele się widzi.

    Generalnie sentyment w środowiskach opiniotwórczych wydaje się znacznie bardziej pro Polański na dzisiaj, czuje się że chcieliby by jakoś tą patowa sytuację w sądach dało się rozwiązać.

    Miejmy nadzieję, 

    P.S. Niewygodnie mi o tym pisać ale sądzę że Gospodarz przesadza trochę z tym antysemityzmem, są wypowiedzi ocierające się o takowyż ale generalnie granicy nie przekraczają. Ja by sugerował osobom bardziej uczulonym to ignorować, da się sądzę.

    P.S. Nieładnie tak trochę krytykować cudze podwórko, ale bełkotliwie tutaj w komentarzach, oj strasznie bełkotliwie.

  9. Mówią twórcy naszego raju

    W poście „Dobry zwyczaj nie pożyczaj” starałem się przybliżyć w ogólnym zarysie mechanizmy rozbijania socjalnego państwa i przekształcanie go w liberalną strukturę. Niezależnie od jej ostatecznej oceny nikt jakoś nie ma chęci i odwagi zapytać o koszty tej transformacji, które są potworne. Zniszczono bowiem nie tylko cały majątek materialny PRL-u a oprócz tego zadłużono Polskę w niewypłacalny sposób.

    Sukces jak zwykle ma wielu ojców, a klęska pozostaje sierotą. Do spłodzenia „Solidarności” wielu się dzisiaj przyznaje, a klęska peerelu umiera w niezasłużonej konfuzji i zapomnieniu. Wielu jest jednak, którzy zarówno w tamtych czasach przy czerwonych ołtarzach msze celebrowali i czynią to także dzisiaj przy złotych tabernakulach solidarnej władzy.

    Jest dla mnie rzeczą zrozumiałą, że ludzie chcą i mają prawo żyć godnie, że mają także prawo do popełniania błędów. Nie mogę jednak pojąć tych, którzy za socjalizmu byli na świeczniku i obecnie za solidarności brylują wśród kandelabrów władzy. Ja im nie zazdroszczę ich politycznej, ideowej i moralnej elastyczności. Nie chciałbym także wobec nich popełniać epitetów dookreślających taką życiową uniwersalność.Pozostawiam ten siermiężny i bolesny trud ich własnym sumieniom jeśli je posiadają.

    Nie mam przesłanek odmawiania komunistom możliwości pozostania kapitalistami. Dopuszczam taką ewentualność wobec szeregowych członków PZPR. Nie uwzględniam jednak takiego prawa z powodow moralnych tuzom naszej ukochanej partii i innym ich konfratrom, żyjącym naonczas i dzisiaj jak pączki w maśle.

    Nie przemawia tutaj przeze mnie zła zawiść, chęć moralnej zemsty, czy używając solidarnego języka chęć „dowalenia” solidarnym przeciwnikom. Otóż jestem zwolennikiem pewnej pryncypialności, uczciwości, odwagi i skromności. Nie wyobrażam sobie, z ideowego punktu widzenia, jak można było być znakomitym komunistą z pierwszej linii a potem jeszcze lepszym kapitalistą z pierwszego frontu walki z komunizmem. Dla mnie jest w tym zachowaniu coś z braku klasy, elegancji i uczciwości. Być może bardziej adekwatne jest określenie tych ludzi zastosowane przez Kruczka w apelu do Gomułki jako :”Ni pies, ni wydra lecz coś na kształt świdra”.

    Po tym bardzo ogólnym wprowadzeniu chciałbym się odnieść do wywiadu jakiego udzielił Gazecie Wyborczej człowiek będący jednym z głównych filarów solidarnej rewolucji, który doskonale wiedział co oczekuje Polskę i Polaków, a mimo to konsekwentnie parł do ich wywłaszczenia poprzez nietransparentną transformację.Ten wywiad jest o tyle istotnym, iż jest on wydaje się dość uczciwym przybliżeniem obecnej młodzieży tamtych czasów przez ówczesnego vipa. Po raz pierwszy bez większych zahamowań przedkłada się nam poglądy i mechanizmy związane obalaniem ustroju socjalistycznego widziane z solidarnej strony bez propagandowo-naiwnej fanfaronady.

    Wiodącym sformułowaniem tego wywiadu jest stwierdzenie, że dzięki porozumieniu solidarnościowych i peerelowskich elit udało się sprawnie uporządkować gospodarkę. Obala to dotychczas eksploatowny mit o wiodącej roli „Solidarności” w polskich przemianach, bowiem mogły one nastąpić li tylko dzięki osiągniętemu porozumieniu przy Okrągłym Stole. Polskie siły zbrojne wraz z organizacjami paramilitarnymi można określić jako armię rzędu miliona osób wsparte siłami sojuszniczymi ZSRR,CSR i NRD stanowiły wystarczająca przeciwwagę dla 10 milionowej armii solidarnych uzbrojonych w ulotki i pisemka podziemne.Tylko wola polityczna czerwonych mogła pozwolić na ustępstwa polityczne, by niedopuścić do rzezi narodowej, wbrew andronom opowiadanym przez obecnych zadufanych w sobie zwycięzców z czerwonej łaski Jaruzelskiego.

    Fundamentalnym ciągle pozostaje pytanie jak można było dokonać budowy demokratycznego państwa, bez odwołania się do demokratycznych instrumentów oraz wyrażenia jasnej woli suwerena co do wyboru systemu politycznego. W tej naważniejszej sprawie nie dopuszczono suwerena do głosu, pomijając go i nie licząc się z jego wolą. Zatem to co uczyniono było dyktatem 10 milionego ruchu kapitalistycznego skierowanego przeciw pozostałym 30 milionom Polaków. Jak więc widzimy pociągnięcia tego rodzaju nie miały nic wspólnego z demokracją a właściwie nosiły zdecydowane znamiona dyktatury.

    Tamtych zdarzeń nie oceniamy z minionej perspektywy deformującej tamtą rzeczywistość. My ją doskonale znamy, ponieważ w niej funkcjonowaliśmy, znamy realia i emocje związane ze zmienianiem politycznej mapy Europy.Stąd bardzo interesujące jest dla nas widzenie tych samych wydarzeń z drugiej strony barykady.

    Autor wywiadu nie wyraża żalu z powodu nieadekwatności jego kariery politycznej wobec aspiracji osobistych. Nie ma znaczenia jego personalny żal wobec potencjalnej porażki wszystkich, jak powiada. Widać więc liczyło się tylko zwycięstwo,które tak pewnym w ogóle nie było. Wobec powyższego należało poskromić ambicje własne dla uzyskania solidarnego zwycięstwa, które dopiero potem zabezpieczało realizację osobistej kariery.

    Aktywista solidarny rozpacza, że gdy przejmowali władzę inflacja wynosiła 30%. Gdyby jego koledzy zamiast 10 lat strajkowali permanentnie w Polsce jeszcze 10 lat to niewątpliwie byłaby jeszcze większa. Szkoda, że tak tęgi ekonomista nie zdawał sobie sprawy z tej prostej zależności ekonomicznej i nie podpowiadał klasie robotniczej jakimi konsekwencjami grożą antypaństwowe strajki. Poza tym z mego ignoranckiego punktu widzenia porównywanie sytuacji w Polsce z boliwijskimi uwarunkowaniami jest zdecydowanie chybione i stwarza wrażenie argumentacji nieco jak z innej planety.

    Zapoznać się należy z ciekawym poglądem autora: „Trzeba było zabrać ludziom kupę pieniędzy i je podpalić”. Przyznam, że nie odpowiada mi solidarny styl i język tego zdania, bowiem obnaża on pewnego rodzaju trywializm i brutalność autora absolutnie nie liczącego się z czynnikiem ludzkim. Zatem trudno jest mówić o solidarności z ludem jeśli zamierza się mu odbierać, kiedy dotychczas głosiło się wszem i wobec, że to komuniści okradają lud. Stąd też ta wypowiedź obnaża istotę i rzeczywiste zamiary ludzi kierujących ruchem solidarnych, które sprowadzały się do tego by „zabrać i spalić nasz dom”. Historia w całym zakresie potwierdziła, te przerażające zamiary wobec własnego narodu. Okazało się, że wiele polskich autorytetów naukowych odmówiło tej haniebnej funkcji podpalacza. W końcu na podpalenie lontu bomby zapalącej produkcji Sorosa i Sachsa zgodził się Balcerowicz, który nie posiadał wrażliwości ludzkiej i społecznej, klasyczny technokrata z fanatycznym obliczem głuchego i niemego na ludzkie krzywdy.

    Stawia się ten Pan w roli dobroczyńcy-likwidatora inflacji tak dokuczającej polskiej gospodarce, jakby zupełnie zapominając, że to rząd Mazowieckiego dopuścił z poduszczenia Balcerowicza do galopującej hiperinflacji, w postaci rozłożonych w czasie kopniaków społecznych polegających na odbieraniu ludziom ciężko wypracowanych pieniędzy, co jest niczym innym aniżeli złodziejstwem z urzędu. Przy czym nie zapominajmy, że inflacja została zainspirowana przez „S” i jej trwające całą dekadę strajki, powodujące dokuczliwe braki towarowe, co napędzało mechanizm inflacyjny. Balcerowicz świadomie napędzał mechanizm inflacyjny,by zlikwidować nawis płacowy i prowadzić państwowy sektor gospodarczy do ruiny. Był to wstępny warunek sine qua non przekształceń własnościowych. Przekształceń, które zasadzały się na niezgodnej z konstytucją nierówności warunków gospodarowania sektora państwowego upośledzonego nowym podatkiem od majątku trwałego oraz sektora prywatnego nie obciążonego tym podatkiem.

    Bardzo otwarcie wypowiada się solidarny doradca: „Trzeba zabrać ludziom dużo pieniędzy. W skali gospodarki te zabierane pieniądze są puste, nie ma pod nie towarów i usług. Ale pojedynczy człowiek czuje, że go się obdziera. Bo on za nie może kupić i klnie tylko na ceny. Nie przyjmuje do wiadomości, że one rosną, bo jego portfel jest za gruby. Z tego poczucia zubożenia i krzywdy związki zawodowe i opozycja robią polityczny taran.” Są to bardzo cenne uwagi, tylko o nich należało powiedzieć znacznie wcześniej i głośniej. Dzisiaj jest to już tylko siódma woda po kisielu.Sytuację pustego pieniądza i braku pokrycia towarowego spowodowala „S”, o czym łaskawca nie jest już uprzejmy wspominać. I słuszne było poczucie krzywdy ludzkiej, że są odzierani i okradani z wypracowanych przez siebie rezultatów.Tym razem „okradani” już nie przez komunę lecz przez własnych i ukochanych solidarnych,co było szczególnie bolesne i nie do przyjęcia przez szeregowych solidarnych towarzyszy.

    Bardzo negatywnie ocenia się wymuszone ustalenia przez „S” przy okrągłym stole: „Ustalenia Okrągłego Stołu to był miks złożony z wprowadzenia ułomnej gospodarki rynkowej przy poprawie warunków życia. Na papierze piękne, w praktyce zupa z arszenikiem. Najważniejszym środkiem miał być wzrost podaży! To była demagogia, bo podaż rośnie wolno, a hiperinflacja błyskawicznie. Gospodarczy papier OS nadawał się do biblioteki.”. Wypowiedź jest niezwykle dziwna bowiem mówi ona o wprowadzeniu „ułomnej gospodarki rynkowej”. To po ki licho ją w ogóle wprowadzali? Jednym słowem Solidarność solidarnością a doradcy przeszkoleni na Zachodzie wiedzieli lepiej. Ludzi za uzdę i na bezrobocie a solidarnych działaczy do liczenia pieniędzy w bankach.

    Ustawa Rakowskiego o uwolnieniu działalności gospodarczej i nowej roli NBP nie miała dla solidarnych żadnego znaczenia, bowiem to co najlepsze, czyli cały bałagan zaczął się od nich, i zupełnie słusznie. Ich zdaniem Rakowski społeczeństwu dał płatki róży a solidarnym pozostawił kolce. Dziwne, a ja zawsze sądziłem, że kapitalizm to same płatki a komunizm to wyłącznie kolce. A tutaj masz ci babo placek, kapitalizm ma także kolce. Ciekawe czy przed tym strajkami wspominaliście o nich także robotnikom?Zapewne było to tzw.oszustwo dokonane przez niedopełnienie obowiązkow doradczych, nieprawdaż? W końcu brak znajomości prawa przed konsekwencjami prawnymi nie chroni. Nie uczyły się chamy, nie chodzili na zebrania partyjne i szkolenia powiatowych agitatorów, to i mają za swoje nieuctwo. Zachciało sie takim ćwokom przewodniej roli, kiedy przedwojenna inteligencja musiala łopatami robić, co za wstyd. Taka hańba krwi wymaga.

    Niedobrze było także, że Rakowski uwolnił ceny żywności, by zwiększyć jej podaż na rynek, bo to powinien był uczynić Mazowiecki by pochwalić się swoim sukcesem, którego potrzebował jak kania dżdżu a naród mógł sobie poczekać z brakami żywności. „Rolnicy byli zadowoleni, a konsumentów przed inflacją chroniła wysoka indeksacja płac uzyskana przy Okrągłym Stole przez „S”. Skutkiem było przejście od inflacji do hiperinflacji, z którą Rakowski nie miał siły, a może i nie chciał się zmierzyć. Musiał to zrobić Mazowiecki, co zaostrzyło program i podniosło jego koszty.” Jak więc widać to cały czas „S” napędzała inflację,by potem obłudnie rozpaczać, że musi się ona z nią borykać.

  10. oczywiście The Ghost Writer, sorry.

  11. @ANKA_NELA

    No właśnie mamy w Polsce demokrację,a nie dyktaturę mniejszości opanowanej przez żydowskie ruchy umysłowe i politycze.Stąd właśnie wasalna polityka do neokonserwatystów nadużywających bezwzgledne prawo silniejszego,ale i co gorsze to teologia judeochrześcijańska.

  12. Szanowny Panie Passent,
    szczerze dziekuje za odpowiedz dotyczaca antysemickich wycieczek alchemikow politycznych traktujacych blogosfere jako platforme swojej politycznej przyszlosci. Magrud jest li tylko jedna z czlonkin/wielbicielek/czlonkow/wielbicieli Towarzystwa Lizakowych Ludzi.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  13. do
    wg pisze:

    2010-02-24 o godz. 09:02

    P.S. Niewygodnie mi o tym pisać ale sądzę że Gospodarz przesadza trochę z tym antysemityzmem, są wypowiedzi ocierające się o takowyż ale generalnie granicy nie przekraczają. Ja by sugerował osobom bardziej uczulonym to ignorować, da się sądzę.

    Czasem antysemickie buty uwieraja i sa niewygodne. W kazdym cywilizoanym kraju prokuratura scigalaby podobne wpisy autorstwa Lizakowych Ludzi. Gratuluje legitymacji czlonkowskiej. Mimo wszytsko mam nadzieje, ze nie sluzyl Pan w strazy granicznej. Reszte Pana wywodow ignoruje.
    WINIEN

  14. do
    ANCA_NELA pisze:

    2010-02-24 o godz. 06:25
    Dziekuje za wpis. Nie sadze jednak, ze kazdy moze pisac cokolwiek. Nie moze przy tym naruszac prawa.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  15. do
    Kartka z podróży pisze:

    2010-02-24 o godz. 00:46
    Bardzo dobrze Panie Danielu, że Pan zareagował bo “moczarowcy” stawali się już trudni do zniesienia.
    Pozdrawiam

    Zaluje jednak, ze Pan nie zareagowal. Dotyczy to rowniez wielu pozostalych.
    WINIEN

  16. Wszyscy jesteśmy dzisiaj wygnańcami z raju twórczych uniesień.
    Powyzsze zdanie, to cytat z Czerwonej ksiazeczki Ma….
    WINIEN
    PS
    Szanowyn Panie Kadett,
    pozowole sobie na Mariveaudage; nie nie docenialbym poprawnosci politycznej, szczegolnie wzgledem plci. Zdaje sobie przy tym sprawe, ze zmiany rzeczywiste nastepuja po zmianach swiadomosci.

  17. do
    Mieczsilver
    nawet alchemicy polityczni, czlonkowie Lizakowego Towarzystwa nie usuna koloru brunatnego z Pana wpisu.
    WINIEN

  18. Jest naprawdę trudnym zadaniem prowadzić rozsądną dyskusję na temat Białorusi. Aby taka dyskusja miała jakikolwiek sens muszą byc potrzebne pewne i wiarygodne dane na temat podmiotów sporu.Wiadomo ,ze chodzi tutaj o Bialoruś, bo co dzieje sie w naszej kochanej pszenno-buraczanć.A niestety używając słów komisyjnego klasyka, nasza wiedza na temat graniczącego z nami od wschodu sąsiada jest momentami porażająca.Bo jak tu prowadzić dyskusję z osobą której świadomość kształtują biuletyny IPN-u,Gość Niedzielny,czy wysokonakładowe „Fakty”.”Wyborcza też w tym momencie znajduje się w czołówce jeżeli głównym „opisywaczem białoruskiej rzeczywistości okuje się pan Poczobut, ważna persona „borysowego” związku. Elementarnym wymogiem tego aby dokonać rzetelnej oceny faktu jest wysłuchanie obu stron sporu z tą samą neutralnością.A co mamy to lepiej nie mówić.Owszem od czasu da czasu wyłuska się jakoś wypowiedz,jakieś zdanie i z tego można jakąś układankę poskładać. Ale to naprawdę wymaga zachodu i cierpliwości.Szkoda.Wydawało się człowiekowi ,ze wraz z minioną epoką minęła określona filozofia medialnego przekazu,ale niestety pewnych rzeczy nie da się zmyć.Pozostaną już chyba na stałe.

  19. Szanowny Panie Redaktorze,
    Serdecznie dziękuję za ten mocny głos przeciw antysemizmowi, rasizmowi i ksenofobii na forum Pańskiego blogu.
    Żyję już ponad pięćdziesiąt lat, ale wciąż nie mogę się pozbyć dziecięcego, smutnego zdziwienia, że o ocenie człowieka może decydować pochodzenie etniczne czy kulturowe, narodowość, kolor skóry.
    Marzy mi się, by takich głosów ludzi opiniotwórczych było w naszym kraju więcej. Może dzięki nim chociaż kilka procent naszego społeczeństwa da się przekonać do szacunku wobec drugiego człowieka, po prostu.

  20. Od prowadzenia polityki zagranicznej ma w tym kraju odpowiedniego ministra. Pan minister ma odpowiednie narzędzia i odpowiednie wiadomości aby politykę zagraniczną prowadzić. Ministra wybrał premier, znając jego możliwości itp. Premier jest szefem partii na którą głosowali wyborcy wiedząc jakie ta partia ma poglądy również na politykę zagraniczną Nie mogę analizować szczegółów tej polityki bowiem wiem tylko tyle co napiszą lub powiedzą dziennikarze a ich kompetencje zazwyczaj są żadne albo i gorzej. Natomiast jest skandalem, że do spraw tak specyficznych jak polityka zagraniczna wtrącają się pracownicy pana prezydenta i zabierają publicznie głos krytykując działania ministra i premiera. Pracownicy pana prezydenta są urzędnikami państwowymi a nie partii opozycyjnej. Oni działają przeciw interesom państwa. To, że inaczej definiują interes nie jest dla urzędników państwowych wytłumaczeniem. Chyba postępują niezgodnie z prawem a na pewno brzydko.

  21. Panie Passent ne spodziewałem się, że razem z Wildszteinem i Sakiewiczem i Ziemkiewiczem będzie Pan niszcył „trójkę”. Powstaje PiSowsko-SLDowska koalicja , która odbierze wiarygodność i tym samym pogrąży „trójkę” na wiele lat. Przykre, ale nie sądziłem, że Pan wejdzie do tego układu.

  22. Lizak,
    a za co Kain zabił Abla..?

  23. @WINIEN
    Pytanie kogo zaliczamy do ludów semickojęzycznych?
    Uderz w stół a nożyce się odezwą :
    „Ja jestem panem,który stworzył niebo i ziemię.Ja wzmocnię Cię i rozmnożę cię bardzo.Z ciebie wyjdą królowie,bedą rządzić wszedzie,gdzie tylko dojdą ludzkie ślady.Twemu potomstwu dam całą ziemię pod niebem i bedą rządzić wszystkimi narodami,tak jak bedą tego pragnęli.”

    Ps.To mówi do Was ja bóg rasistów.

  24. WINIEN,
    jesli tak trudno nadążyć za tym co damskie, a co już męskie, to nie ma specjalnego powodu, by na tym gruncie grząskim „torebkę damską” łączyć z konkretną płcią, a tym bardziej niechęcią do niej.

  25. Polityka zagraniczna każdego państwa jest ZAWSZE podporządkowana jego polityce wewnętrznej.
    Najbardziej znany współcześnie przykład (z Europy) to „postawa antyamerykańska” kanclerza Schroedera w Niemczech, przyjęta krótko przed wyborami (pozwoliła mu niespodziewanie wygrać).
    Podobnie z kwestią tzw. mniejszości narodowych, która ZAWSZE i WSZĘDZIE służy WYŁĄCZNIE budowaniu lub wygaszaniu wewnętrznych konfliktów danego kraju.
    W Polsce obie te tradycje zawsze były żywe. Ostatnio brylował w nich PiS (antyniemieckość, antyrosyjskośc, proamerykanizm), bo to zazwyczaj siła słabsza, opozycyjna, przegrywająca albo obawiajaca się przegranej chwyta się tej „brzytwy”.
    Nie inaczej w przypadku wykorzystania kwestii mniejszości polskiej w Białorusi, a przede wszystkim jej dzielenia i wykorzystania tych podziałów prze obecną opozycję polityczną w Polsce.
    Rzecz jest tak oczywista, że nie wiem czy warto było w ogóle ponownie na ten temat pisać, skoro w „Polityce” była parę dni temu dyskusja na ten temat na blogu red. Szostkiewicza (i też nie wniosła niczego nowego).

    P.S. A z tą „Trójką” i Pana w niej udziałem to prawda?

  26. Lizaku,
    po co ten referat jakby wycięty z plenum KC PZPR…
    Tylu przekłamań w jednym miejscu od czasów Gomułki nie widziałem.
    A „dorobek PRL-u” był w 89-tym tak zdewastowany i zdekapitalizowany, że nadawał się w 95% do złomowania.
    Było to skutkiem rabunkowej gospodarki stanu wojennego i ganiania podziemia zamiast pracy nad naprawą gospodarki.
    XIX wieczne zasady zarządzania gospodarką preferowane przez bonzów partyjnych postawiły przemysł na poziomie manufaktury, gdzie po to by wkręcić śrubkę w produkowany mechanizm trzeba było najpierw ukopac na nią rudę. W tym czasie świat odjechał w specjalizację, koncentrowanie się firm wyłącznie na głównej działalności a do prac pomocniczych wykorzystywanie wyspecjalizowanych jednostek zewnętrznych.
    To spowodowało, że stanęliśmy w miejscu w XIX wieku, gdy świat odjechał w kierunku XXI…
    To co napisałeś o czasie transformacji to „bredzenie praczki o fizyce molekularnej”.
    Pozdrawiam i życzę trzeźwiejszego spojrzenia na rzeczywistość.

  27. @ kontestatorzy nadmiernych wpływów nadreprezentacji mniejszości.

    Ma rację Bobola,niech będą dwa związki.Jednemu niech sprzyja prezydent Łukaszenko,drugiemu apostołowie zdrowego rozsądku w myśl:
    DZIĘKCZYNIENIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ MYŚLENIA.

  28. @ wg

    Ja bardzo przepraszam, ale sądy, które nie odpuszczają ze względów prestiżowych nie są sądami, normalne sądy nie kierują się prestiżem, a prokuratura ambicją, natomiast załatwianie wyroków w USA pod stołem, to już zwykła aberracja, kpina z prawa i sprawiedliwości (mają tu naśladowców), na dodatek szowinistyczna, bo dostępna nielicznym.

    Krytyka NYT mogła przyjąć film dobrze i powinna, pochlebne opinie nie dziwią, trudno o inne, przecież nie wszyscy widzowi są tępi, jednak w przytoczonym fragmencie zmieniłbym w końcówce jedno wyrażenie, gdyż Polański w warstwie merytorycznej nic nie „cereates” a believable „ describes”.

    Podtekstu politycznego rzeczywiście w filmie nie ma. To jest film stricte polityczny, bez żadnych podtekstów. I nie wszyscy się zgadzają, że Chinatownt to to nie jest, ja na ten przykład się nie zgadzam, uważam, że to film inny, o wiele mocniejszy i bardziej wyrazisty, a ponadto niezmiernie ważny dzisiaj, kiedy świat w dużej części kierowany przez łotrów i ślepców rodem z Jose Saramago, podąża w kierunku globalnej wojny i to nie małymi kroczkami, a galopem. Przesadzam? Chciałbym, ale nie sądzę.

    Odnośnie PS Gospodarza – chamstwo jest nie do przyjęcia i tu zgoda, inaczej z ekspresją wypowiedzi, dlatego popieram Pana oraz Bobolę, w kwestii bezkrytycznej ksenofobii filosemickiej. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi. A co do pogromów, bywały różne, wystarczy poczytać Ryszarda Kapuścińskiego.

  29. @lizak i poraj

    Z tego można wyciągnąć wnioski,że po części partia,która miała patent na mądrość nie miała w swoich szeregach samych głupców.
    Kevin MacDonald w FENOMEN ŻYDOWSKI? nie darem zauważa,że „liberalne społeczeństwa Zachodu najlepiej odpowiadają judaizmowi.Ich alternatywy lewicowa (komunizm) i prawicowa (nozim) są antyżydowskie.”

    UWAGA : Antyżydowskie,a nie antysemickie.

  30. Kwestia dwóch Związków Polaków na Białorusi to jest cos normalnego. Dziwne tylko że opinia publiczna w Polsce poprzez wszechmocne publikatory praktycznie wie tylko tylko o kreowanej na bohaterkę Angelice Borys. Po jej stronie nasza sympatia a „tamci” to sprzedawczycy Łukaszenki? Nikt nam nie powie że białe jest białe a czarne jest czarne i taka jest polityka dot.naszej mniejszości na Białorusi.
    Jestem ciekawy czy strona przez naszych dyskryminowana to Polacy czy nie. Dlaczego jest podział wśród Polaków, czy tylko na zasadzie gdzie dwóch Polaków tam trzy partie?

    Czy to jest prawda, że Pan i p. Andrzej Jonas będziecie występować jako dziennikarze „Trójki” w opanowanej przez PIS stacji? Jako kwiatek do kożucha?

  31. do
    kadett pisze:

    2010-02-24 o godz. 11:26
    Wlasciwie to ma Pan racje. Nie zawsze jednak czytajacy interpretuja intencje piszacego. Czesto sam tekst wystarczy, interpretacja bez tekstu niestety nie. Chcialem li tylko zwrocic uwage (zadajac pytanie) na nasza mowe i jezyk wynikajace poniekad z przyzwyczajen lub postrzegania swiata.
    WINIEN

  32. Zaryzykuję a ryzyko jest spore sądząc po wpisie WINIEN kontynuację apelu do Gospodarza.

    Załóżmy że jakiś komentator we wpisie na jakimś blogu w jakimś tygodniku w Izraelu napisałby że nie jest wykluczone że to jacyś Polacy ukradli ten nieszczęsny napis w Oświęcimiu bo są tacy w Polsce co by chcieliby pamiątki po Żydach beszcześcić. I to byłoby u mnie w porządku jak najbardziej bo takie osoby pewno w Polsce są i trzeba o tym przypominać. Podejrzewam że są także w innych krajach, Niemczech, Stanach, Izraelu, Rosji, etc. Z innych przyczyn z pewnością, ale w żadnym przypadku nie przynosi to żadnej ujmy tym krajom czy nacjom, bo w większości krajów jest to margines społeczny bez większego znaczenia a nie oficjalna polityka państwowa. Pozostaje tylko ten margines publicznie piętnować. Bez relatywizmu moralnego nacjonalitycznie czy nacyjnie motywowanego. I na to powinien Pan sądzę u siebie przyzwalać.

    Inaczej proponowałbym traktować sprawy żydowskie normalnie, tak jak rosyjskie, białoruskie, niemieckie czy amerykańskie. Bez programowej niechęci ale i też bez żadnego wyróżniania czy pobłażania. 60 lat minęło, najwyższy już czas.

    Re pobłażanie, istnieje w nowożytnej polskiej kulturze politcznej zastanawiające przyzwolenie na brudne metody, tak np było przyzwolenie na Berezę Kartuską, było na brudne metody i współpracę z CIA czy FBI, wcześniej z KGB, i do dzisiaj jest np na bicie na komisariatach (sławna uwaga polskiej minister sprawiedliwośći w Polityce że krwiak na jądrach to nic nadwyczajnego po wizycie na polskiej policji). Inaczej traktuje się deklaracje praw człowieka te europejskie i globalne z ONZ tak ja duża część katolików traktuje ich 10 przykazań. Ładne ale nie praktyczne. Na niedzielę tylko.

    Skąd się ten relatywizm moralny w Polsce wziął ja nie wiem. Może przyszedł z zewnątrz bo jest przyzwolenie dla CIA eliminującego (extrajudicial killing) ludzi w ramach wojny z terrorem, czy FSB w ramach ochrony interesów Rosji, czy Izrael w swoich jak ostatnio widzieliśmy w Dubai. Co straszne i mam madzieję że nie będzie traktował Pan tego jako anty-amerykanizm, anty-rosyjskość, czy antysemityzm.

    P.S. Zupełnie nie czuję blues-a z tą strażą graniczną, mógłby Pan pomóc?

  33. Oto cytac z wpisu siostry blogosfery…

    Modne i forsowane przez ostatnie dziesięciolecia wyroki, rozrywajace związek pomiędzy zachowaniem jednej osoby a reakcją drugiej, przyniosły moim zdaniem więcej szkody niż pożytku. Zabiły np. flirt. Zabiły rozkosz zdobywania. Pozostawiły suchy seksualny kontrakt, odbierający erotyczą niepewność gry przedwstępnej.
    Mniejsza o to. Ważniejsze, że taka moda jest dla nas zachętą do odrzucenia odpowiedzialności za drugiego w ogóle. Jest usprawiedliwieniem dla niedojrzałości. Jest argumentem dla tezy Margaret Tacher, że społeczeństwo nie istnieje. To fałszywa teza.

    WINIEN

  34. kadett pisze:
    2010-02-24 o godz. 11:13

    za co ?

    Za sprawe ! Sluszna sprawe ! Ideowo sluszna sprawe !

    Ze tez pytasz o takie oczywisite oczywistosci…

  35. wg pisze:

    sądzę że Gospodarz przesadza trochę z tym antysemityzmem

    Powiedz m wg, czy tak samo myslalbys gdyby tekst o tej samym zabarwieniu dotyczyl spraw rasowych, stosunkow z policja oraz Jessie Jacksona ?

    Mysle, ze sie rozumiemy.

    Pozdrawiam.

  36. Słusznie ! Blogi kolejny raz demaskują – tym razem „białoruski absurd” i świetnie że Pan przyłącza się do tej „akcji oświecenia” jako postać rozpoznawalna. Znajomym uzależnionym od tradycyjnych mediów otwierają się szeroko oczy na „nasze” nowiny.
    Do całego opisu warto dodać że kłopoty Andżeliki Borys zaczęły się w 2005 roku a jest to bardzo znamienna data. Jeżeli ktoś korzysta z pomocy pałacu niechybnie zacznie ścigać go policja. Najwyższy czas skończyć z wschodnią polityką Kaczyńskich. Więcej z tego kłopotu jak pożytku o wizycie w Katyniu już nie wspominając.

    pozdrawiam serdecznie.

  37. Winien z 10.04
    Nie cierpię się tłumaczyć ale skoro mnie Pan wywołuje do tablicy to proszę – oto mój komentarz sprzed kilku dni:
    „Jasny Gwincie
    Miło mi, że sprawiłem Ci przyjemność wspomnieniami z republikańskiej Hiszpanii. Chętnie bym z Tobą popisał na ten temat bo też mnie przejmuje romantyzm tamtych lat. Podyskutował bym również na temat np zapomnianego kompletnie powstania PPS-owskiego w Twoim Krakowie w 1923 roku o którym nikt nie zrobił tak fajnych filmów albo o moich dziadkach – twardych, przedwojennych socjalistach, którzy nigdy nie wstąpili do pzpr – u i przez to trochę w życiu stracili.
    Ale niestety rzygać mi się chce na widok antysemickich komentarzy Twoich koleżanek i kolegów z lewej strony. Mam dzięki rodzinie sentyment do ideałów socjalistycznych ale gnój moczarowski mnie odrzuca. Tak więc jesli pozwolisz wrócimy do dyskusji gdy Twemu koleżeństwu przejdzie ta gorączka. Na razie muszę odetchnąc świeżym powietrzem, bo mnie dusić ten smród zaczął.
    Pozdrawiam
    Ps Jurciu wybacz, ale odpowiem Ci na komentarz gdy “oni” się uspokoją
    Pozdrawiam”
    Ten antysemicki bełkot kilka dni temu przeszkodził mi w ciekawej dyskusji. Jeszcze jedno – z zasady nie podejmuję rozmowy z atysemitami, szowinistami i innymi „… stami” dlatego, że uważami iż są one wynikiem, delikatnie mówiąc zaburzeń emocjonalnych i tu nie ma co dyskutować tylko trzeba leczyć
    Pozdrawiam

  38. P.S.
    Co do treści antysemickich. Z pewnym ubawieniem dostrzegłem że dopisek z końca artykułu zdominował część wystąpień powyżej;)

    W netykiecie obowiązuje zasada że nie publikujemy tekstów nawołujących do nienawiści i przemocy. Antysemityzm jest dziś pojęciem na tyle szerokim że aby spełniać warunki nie-pisania tekstów antysemickich należałoby w ogóle tematykę żydowską pomijać.
    Myślę że jeżeli autor komentarza nie burzy ludu przeciw środowiskom żydowskim i wszelkim innym a jedynie wyraża swoją negatywną opinię – to już jego osobista sprawa a nie właściciela, kasując jego obecność tylko udajemy że problem nie istnieje. W przypadku jawnego nawoływania do agresji istnieje opcja „moderacji”. Warto jednak zrobić kopię bo „ideowcy-aktywiści” gotowi są po ich usunięciu zaśmiecać komentarze zarzutami o bezprawne polityczne represje ze strony właściciela bloga:)

  39. @PS Gospodarza
    Odwiedziłem w końcu stronę Lizaka i stwierdziłem, iż moje przypuszczenia, że to jest zawodowiec były słuszne.
    Na stronie <Zygfryd Gdeczyk są felietony, które publikuje Lizak dla swoich odbiorców i wkleja żywcem do pól tekstowych blogów Polityki. Pewnie dlatego nie ma w tych tekstach (chwała Bogu) wycieczek osobistych, które zamulają nasze dyskusje i zniechęcają do zabrania głosu coraz większą grupę odwiedzających.

    Teraz powiem coś niepopularnego. Póki Lizak nie obraża kogoś osobiście, mnie jego obecność nie przeszkadza, bo jego polszczyzna jest staranna, zrozumiała i dość konsekwentna. Popiera Lizaka dość liczna, jak na jego niszowe poglądy, grupa blogowiczów, chyba warto więc czasami przeczytać „odważnego”. Jest oczywiście „moczarowski smrodek” w tekstach Lizaka do którego, kategorycznie jak rzadko, odniósł się niezmiernie tolerancyjny Gospodarz.
    Nie chce mi się grzebać w archiwach ale zdaje się Lizaka już kiedyś wyrzucono, bo czytałem głosy „witaj z powrotem!”. Bloguję od listopada 2009, więc mogę strzelać gafy „towarzyskie”.

    Tolerancja dla najbardziej dziwacznych poglądów jeśli nie są rasistowskie, ksenofobiczne, antysemickie, z dziedziny pornografii politycznej (itp.) pozwoli nam z dumą mówić, że zaangażowaliśmy się w projekt pluralistyczny Polityki, tygodnika od lat czytanego przez wszystkie grupy wiekowe i zawodowe.

    PS
    Dla mnie, trochę już uzależnionego od En passant, najboleśniejsze jest rozczarowanie po wejściu na blog, w którym przybyło np. 20 komentarzy a w 15 z nich same połajanki.
    Nie idźcie tą drogą Szanowni Blogowicze! To jest nudne.

  40. LIZZAK,

    Wez kredyt bankowy, przyciagnij majetnych inwestorow
    i wykup caly Palac Kultury i Nauki wraz z trybuna 1.majowa
    i bedziesz szczesliwy.
    Ladnie to wszystko opisujesz. Tak melodyjnie.
    Jak Lennon-McCartney.

    kiss and hugs

  41. @wg

    Skąd przyszedł relatywizm!Z całą pewnością z chęci wynaradawiania od czasu kiedy handlarze podjęli próbę bycia górą nad wytwórcami.Tam trzeba szukać korzeni w utopii GATT i globalnego wolnego rynku.
    Proponuję przeczytać książkę Kevin’a MacDonalda FENOMEN (jest polska wersja językowa) ŻYDOWSKI?,tam tam w szczółach jest opisany wpływ żydowskiego ruchu umysłowego i politycnzego na amerykańską politykę.

  42. Macie rację nawet nie 100%, ale 107,5% bo tyle Stanisław Siemaszko nowy przewodniczący otrzymał głosów podczas wyborów w Grodnie.

    Macie rację, że są takie kraje, w których możesz być delegatem wybranym przez swoją lokalną organizację na zjazd, a i tak milicja nie powinna wpuścić cię na salę sadzając na twoje miejsce jakiegoś człowieka bez mandatu, bo przeciż tylko milicja wie, kto jest ciestny cieławiek

    Macie rację, że na Białorusi powinien istnieć jeden związek Polaków, a komu się to nie podoba łup mu grzywnę, areszt. Niejednego kara naprawiła, grzywna wyleczyła, areszt ustatkował. Trzeba podziękować milicji i prokuraturze za ogromny trud, bo wzywanie na przesłuchanie dziesiątki razy nie należy do przyjemności, tym bardziej, że ile razy można piłować te same tematy. Dziękujmy też za przeszukania i rewizje, bo naprawdę mogliby znaleźć w końcu tę broń i narkotyki, a wtedy żarty skończą się.

    Czapki z głów rodacy przed działaczami łukaszenkowskiego związku Polaków, za ich trud związany z zarządzaniem Polskimi Domami. Wszystkie sale wynajęte prywatnym firmom, kasa leci, a ta jedna kanciapa na potrzeby rozwijania życia narodowego Polaków, to aż za dużo.

    I na koniec, nie zapominajmy o naszych ideałach. Precz z dyktaturą i niech żyje demokracja! W Polsce oczywiście.

  43. Dear ANCA_NELA,

    Nie zrozum mnie zle i nie gniewaj sie.
    Dzis najwazniejsze jest starcie gigantow
    na San Siro w Mediolanie.
    Inter Milan vs. Chelsea London.
    Chyba masz racje, ze nie wszyscy
    powinni produkowac sie na blogu
    red. Daniela Passenta.

    Greetings
    jk

  44. Jacobsky,
    oczywista, że za sprawę. Ona tutaj przewija się nieustannie. Tyle tylko, że inaczej wygląda w opowieściach dziwnej treści po każdej ze stron tego sporu. Otóż, Minister Transformator powtarza jak mantrę za swoim guru, że innej drogi nie było, bo jak by była to by nia poszedł. To niby proste, ale nieprawdziwe. Była, i to niejedna chyba, co widać po okolicach, tylko nie było zbyt wielu chętnych, by nią podążyć w poszukiwaniu nowych szklanych domów. Ten guru ekonomii – LB, któremu podyktowano dyktando wraz z zasadami nowej ortografii, zaledwie sezon polityczny wcześniej objeżdżał Polskę gminno-partyjną z wykładami o Rzeczpospolitej Samorządnej i nie w głowie mu była wtedy prywatyzacja, otwieranie szeroko granic dla chińszczyzny, żeby wzbudzić u miliona naszych „przedsiębiorców łóżkowych” innowacyjność i chęć do konkurowania chińskim towarem na łóżkach polowych z chińskim producentem tegoż i temu podobne złote pomysły. To są te głodne kawały, za które prawdopodobnie Abel głowę stracił, które teraz Minister transformator – WK opowiada. Ta mitologia „jedynej drogi” urodziła się później w wyniku koniecznosci obrony raz przyjętej wtedy trasy, a która do dziś ma swoich oddanych zwolenników i propagatorów, zwłaszcza wśród członków i sympatyków UD (czyt. szerzej – tych, którzy Mazowieckiego politycznie i moralnie wtedy wspierali), bo „nasz” ci on był przeciw ‚onym”. Warto zauważyć przy okazji, jak ewoluował ten podział na „my-oni” z biegiem lat i jak „nasi” z „onymi” znaleźli się po pewnym czasie w obronnym uścisku na jednym wozie. Jedni ratowali wtedy Polskę przed drugimi, a raczej po rządach drugich, a dzisiaj ratują się wspólnie przed atakiem tych, którzy wiary w mity nie podzielają.

    I nie idzie mi o to, by stanąć w jednym szeregu z odbrązowiaczami L. Balcerowicza, bo go tutaj – Bóg mi świadkiem i czytelnicy – broniłem, na ile uważałem, że mogę go uczciwie bronić.

    Z drugiej strony jest Pan Zygfryd z Sulęcina, który opowiada swoje głodne kawały (dla odróżnienia bez długiej brody i pejsów są one w jego przekonaniu) i twardo obstaje przy obronie swoich idoli, których dorobek rzekomo poszedł w rozsypkę i twierdzi, że szklane domy były, tylko okien nikt nie mył i świata bożego nie można było przez nie oglądać. Zamiast mycia okien – strajkowalismy na potęgę. Wot, i cała przyczyna nieszczęść.

    Teraz staje się powoli jasne, dlaczego S. Mrożek dał sobie z tym wszystkim spokój i był wybrał Lazurowe Wybrzeże na pomieszkanie. Nawet on musiał się poddać, bo w jednej trzyaktówce to się nie da nijak pomieścić. A miałem już pisać na temat: piękna Andżelika i Gospodarz Kołchozu, gdyś się, profesorze odezwał i wywołał temat.

    Pozdrawiam tylko, bo nie za wiele mogę.

  45. Jakieś 10 lat temu Toronto odwiedził były Marszałek Senatu zasłużony negocjator przed Okrągłym Stołem (nieżyjący) prof. Stelmachowski. W swoim wystąpieniu w klubie związku Polaków o roli współpracy Polski z Polonią, szczególnie na „wschodzie” podkreślał on rolę związków religijnych. Podsumował mniej więcej tak – powinniśmy wzmacniać Polaków na terenach dawnej Rzeczpospolitej, rozumiem przez to I Rzeczpospolitą.

    Ciarki mnie przeszły. Wydawało mi się, że ta linia jest skompromitowana, bezsensowna, nie ma do nie odwołania. A jednak. Jeden z najlepiej wyważonych wpisów red. Passent jest na ten temat. „Cel polskiej dyplomacji jest zbożny – uszlachetnić demokrację białoruską i oddalić Białoruś od Rosji ku Europie. Ale jak to osiągnąć? …”. Może nieco za wiele odwołań do prof. Łagowskiego, ale rozumiem i to.

  46. Siłą Łukaszenki jest poparcie społeczne, akceptacja jego rządów przez większość. Przyniosły one spragnionym stabilizacji obywatelom porządek i regularny chleb.
    Słabością jest logika rządzenia – dyktator nie może mieć konkurencji w żadnej dziedzinie, wszystko musi być sprawdzone i koncesjonowane, a w imię utrzymania porządku i stabilności władzy należne jest stosowanie przymusu i siły. Tak jest we wszystkich krajach rządzonych autorytarnie, Białoruś nie jest wyjątkiem.

    Karta Polaka, to trudna do przełknięcia żaba dla Litwinów, a dla Łukaszenki niedopuszczalna prowokacja jako element odrywający Polaków od ujednoliconej społecznej tożsamości, a ściślej od posłuszeństwa, od modelu zglajszachtowanych zachowań.

    W państwie demokratycznym normalną sprawą byłoby istnienie 2, czy 5 Związków Polaków, ale nie w kraju Łukaszenki, tu mogą działać tylko słuszne organizacje, a słuszną dla jednej mniejszości może być tylko jedna. Taka jest właściwość autorytaryzmu.

    Stąd walka o przestrzeganie praw obywatelskich, wsparcie dla jakichś organizacji, głoszenie prawdy w eterze obejmującym Białoruś będzie przedstawiane jako bezczelna ingerencja w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa i jak często głosi twarda lewica – próba narzucenia jedynie słusznego ustroju, wywłaszczenia i upodlenia narodu.

    Na razie sprawy się toczą leniwie. Łukaszenko może być spokojny, gorliwość funkcjonariuszy unijnych w sprawie praw obywatelskich zostanie solidnie zbilansowana przez interesy finansowe i polityczne wiążące wielkie państwa unijne z naszym Wielkim Bratem.

    A komu sprzyja czas? Białorusini mają oczy i uszy utwarte. To naród bardzo zdolnych ludzi. Wbrew temu, co twierdzi Bobola (a fe!).

    Panie Redaktorze, po pańskich zastrzeżeniach, co do propagowania antysemityzmu z przyjemnością czytam komentarze, w których autorzy zmuszeni zostali nie tylko do stosowania ezopowego języka (np. cytowanie świetej księgi), lecz wręcz do wicia się i pełzania w gąszczu znaczeń, byle przemycić strzępy aluzji o niecności starszych braci obecności.

    Pzdr, TJ

  47. Dyskusję pod porzednim wpisem pociągnę tutaj, w związku z dwoma wpisami. Pierwszy jest magrud http://passent.blog.polityka.pl/?p=667#comment-151487

    ”Kapitalizm zaś, to taki system gospodarczy, który wymusza na przedsiębiorcy maksymalizację zysku. Dlatego T.O. łącząc ideę wolności z ideologią neokonserwatywną lub neoliberalną “rżnie głupa” i wszystkich nas okłamuje”.

    Po pierwsze, to nie ja łaczę wolność ekonomiczną (nb. nie ideę, lecz zestaw całkiem dobrze określonych kroków legislacyjnych i instytucjonalnych w rozwiniętym państwie kapitalistycznym) z w/wym ideologiami. Magrud, WODNIK53 i inni (Jacobsky też) przypisują mi religijność, przywiązanie do jakiegoś jednego systemu twierdzeń. Jest to ich projekcja. Mnie interesuje sprawne gospodarczo państwo polskie, sprawne z pożytkiem dla ludzi. Praktyczne rozwiązania jakie znam bezposrednio z Kanady i o których czytam, że sa w innych krajach. Np. chwalone przez Magrud Dania i Finlandia rejestrują b. wysoki poziom wolności ekonomicznej. Nie żadnej idei powiązanej z innymi ideami, lecz konkretnego zestawu praktycznych rozwiązań. Kto tu RŻNIE GŁUPA?

    Po drugie, kapitalizm wymusza na przedsiebiorcy maksymalizację zysku, przez to zaspokajane sa potrzeby materialne i duchowe ludności. W socjaliźmie o zaspokajaniu potrzeb ludności jedynie pisano wiele w podręcznikach, zaś przedsiębiorstwa maksymalizowały ilość papieru w przetargach z centrum planowania. Itd.

    Metafora społeczności mrówek jest jak widać elastyczna i wielce użyteczna. Niemiej pochodzi ona on brytyjskiego powieściopisarza V.S. Naipaula.

  48. Trybunał Konstytucyjny kolejny raz się skompromitował.
    Ale jednak było PIECIU sprawiedliwych w tej Sodomie, w tym nasza blogowa kandydatka na Prezydenta Ewa Łętowska !
    Brawo !
    Jestem pewny że Strasburg rozniesie ten wyrok na strzępy, bo argumenty Widackiego są czystą tisznerowska prawdą, a uzasadnienie wyroku przez Rzeplińskiego ODWROTNOSCIA PRAWDY ( czyli wiadomo czym !)

  49. kadett 14.28
    To chyba najlepszy od dawna Twój post. Gratuluję !

  50. Najwiekszy klopot z kwestia bialoruskiej Polonii jest w tym rze polskie wladze (czy raczej polski rzad) jest na musiku. Im bardziej p.Borys wlaczy o swoje, tym bardziej od wladz bialoruskich dostaje po glowie, tym bardziej rzad polski jest zmuszony do interwencji.

    I znow- nie ma dobrych rozwiazan.

    Mozna oczywiscie powiedziec ze kwestia ochrony pani Borys jest w swej istocie kolejnym obszarem konfliktu jaki panowie Kaczynscy funduja rzadowi, ale wyjscie z niego nie moze odbywac sie poprzez olanie przez p.Sikorskiego postulatow p.Borys.

    Samej p.Borys tez chyba nie da sie mitygowac. To dlatego ze upublicznienie takiego mitygowania przez polska opinie publiczna bedzie odczytane jako kapitulacja wobec Bialorusi.

    Co mozna? Pokazywac w mediach i druga strone konfliktu, jej punkt widzenia. I to wlasnie sie dzieje.

    Mozna tez probowac wplywac na Bialorus w celu szerszego otwarcia tamtego panstwa. Zaczynajac np.od przehandlowania Bielsatu za wolnosc slowa w Minsku.
    Mozna tez probowac rozmawiac o sytuacji na Bialorusi z Rosjanami.

    Sadze ze obchody katynskie beda swietna okazja. Oby tylko polski prezydent nie zepsul premierowi po temu warunkow. By nie wyglosil przemowienia po ktorym rosyjski premier bedzie sie musial na piecie odwrocic i wyjechac.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  51. Mieczysław S.Kazimierzak (Mieczsilver) pisze:

    „żydowskie ruchy umysłowe ”

    bezruch umyslowy

    Slawomirski

  52. @TJ pisze (m.in).
    Siłą Łukaszenki jest poparcie społeczne, akceptacja jego rządów przez większość. Przyniosły one spragnionym stabilizacji obywatelom porządek i regularny chleb.

    Co do tej akceptacji, to mam poważne wtpliwości, które wynikają z ogólnego podobieństwa i przystawalnosci rzeczy w czasie i przestrzeni, w tym wypadku poparcia dla tzw. rządów silnej ręki, która w las rąk za nim głosujących zwykle się zamienia.

    Co do chleba, to nie bedę się wychylał, nie mniej jednak nie słyszy się o klęsce głodu w Rep. Białorusi. Zwykle jednak tak bywa, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i dostatek chleba przestaje wystarczać. Zjawisko to przez jednych nazywane jest ze wszech miar pożądaną daznością do demokracji (sa różne apetyty i jedni gustują w samym chlebie, inni w kawiorze z szampanem, a poza tym chleb wypiekany w niedemokratycznych piekarniach nie może smakować, nie mówiąc już o tych, co gotowi jeść chleb ze smakiem tylko pod warunkiem, że uprzednio wymuszona zostanie maksymalizacja zysku dla piekarza, bo wtedy cyt: „…zaspokajane sa potrzeby materialne i duchowe ludności”.

    I na tym można by skończyć, gdyby nie p. Andżelika Borys, część mieszkańców Białorusi o polskich korzeniach, których umie ona organizować przy wydatnym poparciu naszych demokratów dla wypierania chleba kołchoźnianego przez chleb demokratyczny. O tym, czy jest on przaśny, dowiemy się już niebawem z innych wpisów.

    Pozdrawiam

  53. Mieczysław S.Kazimierzak (Mieczsilver) pisze:

    2010-02-24 o godz. 11:23

    Sa nowsze i lepsze ksiazki do cytowania.
    Lepkosc intelektu czy brak edukacji?

    Slawomirski

  54. kadett 14:28 absolwent 15:41

    Wpisujecie się w nort „politycznej poprawnosci” w jej najgorszym wydaniu: ahistorycznym, achronologicznym. To teraz takie modne: krytykowac ex post. Kiedy się już zna następstwa podjętej dawniej decyzji, to wydaje się, że łatwo sformułować „plan na PRZESZŁOŚĆ”.

    Po prostu napiszcie, że odpowiadało Wam to, co było kiedyś, albo że nie odpowiada Wam to, co jest teraz, albo że nie znosicie oglądać sukcesu (jeśli odnosi je kto inny), albo cokolwiek. Tylko nie piszcie, że WTEDY wiadomo było, co należy zrobić, żeby DZIŚ było lepiej niż jest. Bo nie tylko nie wiadomo było wtedy, ale tak naprawdę, to ciągle jeszcze i dziś nie wiadomo co i czy w ogóle istniała inna droga.

  55. …ja usiłowałem namówić na udział w tej dyskusji (w tym wątku i u red. Szostkiewicza) jednego młodego, wykształconego w Polsce ludzia, który przez kilka lat robił prasę polonijną w Grodnie (wtedy, kiedy jeszcze wychodziła).
    Ale on ma dość i ma jak na razie aktywność polonijną na marginesie całkowitym planów życiowych.
    Tym bardziej, że od 2005 roku zakaz ma wjazdu do Polski, jako osoba ponoć zagrażająca polskiemu porządkowi prawnemu.

  56. Wożą ją jak relikwię. Jak kropidło na Łukaszenkę, którego podstawową wadą jest brak zgody na sprzedaż Białorusi spekulantóm walutowym. Polska zachowuje się jak polityczny pimp, naganiający sąsiada do wynajęcia się w globalnym burdelu, który jest zadłużony i źle rządzony.

  57. Zdanie

    Osoby wyedukowane na biblii pisza w sposob biblijnie nieludzki.

    Slawomirski

  58. Bobola:
    Pamiętasz, czym skończyła się epoka „Stu kwiatów”?
    Rewolucją Kulturalną i Hunwejbinami?………
    Dziwne rady dajesz……….

  59. http://passent.blog.polityka.pl/?p=667#comment-151477

    Oczywiście to Jacobsky.

    Pisze on w pkt. 1: Leseferyzm dawno sie przezyl. Oczywiście, że się przeżył. Więcej, jego nie ma. Jedynie co obserwujemy od 20-30 lat w różnych stopniu i czasie w poszczególnych krajach, to jest relatywnie nieznaczną korektę w kierunku wolności ekonomicznej. Empiryzm nauk ekonomicznych wskazuje, że od państwa dobrobytu odejść się nie da, ale że trzeba je ulepszyć. Obecny kryzys wskazuje na wyrażne błędy w kilku punktach polityki ekonomicznej, które nie były oczywiste jeszcze 5-10 lat temu. Korekta tychże musi pójść w tych rozwiązaniach, m.in. odnośnie sektora finansowego w kierunku regulacji. Ale jak na razie wyłania się ich niewiele.

    2. Poważna naprawa i znalezienie innego modelu. Ale jakiego modelu i co naprawić? Oczywiście zależy to od diagnozy przyczyn kryzysu systemu po 20 latach historycznych sukcesów. To jest fakt, wolnorynkowy świat rozwijał się szybciej niż kiedykolwiek w historii. Przede wszystkim III Świat, co spowodowało spadek relatywnej siły gospodarczej i osłabienie dominacji USA. Same plusy, nieprawdaż? Nie będę wchodził w szczegóły, bo to długa dyskusja.

    3. Ja im (instytucjom) nie ufam. Zaufam dopiero wtedy kiedy odzyskam jako obywatel rzeczywisty wplyw na to, co sie dzieje dookola mnie. Hm, ja w tej kwestii czuję się lepiej. Gdy postawiłem nogę na tej ziemi i rozeznałem się w okloicy, to chciałem, aby kanadyjski system społeczno-gospodarczy wyczyścił nieco nadużycia w systemie opieki społecznej, i w Ontario to zrobił. Aby stał sie bardziej konkurencyjny w świecie, szczególnie vis a vis USA, i to sie stało. Z resztą „upierdliwości życia” daje sobie radę. Jestem „wolna mrówka”, żadnych trudności się nie boję, wyzwaniom jakoś sprostam, z „rażącymi niesprawiedliwościami” jakoś się pogodzę, absurdy życia wezmę na klatę. Będę szczęśliwy tak czy siak, jak Colas B. Taki widać jest mój charakter (któraś jego składowa).

    4. czy wedlug Ciebie kapitalizm w obecnej postaci rzeczywiscie zapewnia postep spoleczny ?
    Stopniowo robi się lepiej na przestrzeni dziejów. Kobiety się wyzwoliły. Murzynów wyzwolono. Nierówności we wszystkich krajach naszej atlantyckiej cywilizacji są mniejsze niż 100 lat temu. Ludzie żyją dłużej, ich zdrowie w jakims stopniu zależy od nich samych, od ich stylu życia. Widzę wiele pozytywnych zmian. Co prawda Milan Kundera (właśnie czytam eseje „The Curtain”) przytacza anegdotę o tym, że życie w transformujących się Czechach jest jak z powieści Balzaca, ale to jest okres wychodzenia spod władzy zbudowanej na ideologii Marksa. Rzecz jasna targa moim sumieniem los Afrykanów i Haitańczyków, jakaś niemoc w wydźwignięciu ich. Piszesz o ograniczonych zasobach Ziemi. Temat rozpoczęty Raportem Rzymskim („Limits to Growth”, 1972), bo do Malthusa nie będę sięgał. Jednak gospodarki kapitalistyczne znalazły cząstkowe rozwiazania. Nowe technologie obniżają zużycie energii i innych materiałów na jednostkę „zaspokojonych potrzeb”. System ekonomiczny daje sobie, krok po kroku, z tym radę. Co będzie za 30-50 lat? Czy zasoby się wyczerpią? Ano nie jestem wielkim pesymistą. Nie robię mentalnego skoku w te czasy, raczej patrzę na drogę jaka kapitalizm przebywał i może spkojnie przebyc przez te lata. Np. ogrzewanie mieszkań w naszym klimacie, w naszym kraju (Kanada). Zużywa się nadal tani, stosunkowo czysty gaz, piece są coraz efektywniejsze, technologie wydobycia coraz sprawniejsze. To przykładowo, na innych odcinkach jest podobnie. Narody bogacące się będą używać węgla, ale z czasem przerzucimy na nich koszty emisji związków węgla do atmosfery. Itd.

    Piszesz o biurokratycznych instytucjach WTO, MFW i BŚ. Dla mnie nieporozumienie. Wymiana handlowa i pieniężna między narodami musi sie rozwijać. Są dwie formy, regionalne systemy wolnego handlu: NAFTA, UE, etc, oraz organizacje globalne. Krytyka tych ostatnich pochodzi chyba jedynie z kregów alterglobalistów. Są to biurokracje, maja swoje wady, ale bilans jest wyraźnie dodatni.

    Oczywiście są napięcia społeczne. Niestety jest coś za coś. Zmiana tworzy napięcia – to teoria, ale bilans jaki ja obserwuje nie jest wcale zły. GCR publikowany przez Economic Forum (spotkania w Davos) chyba też nie ma najlepszej reputacji wśród anty-neoliberałów. Ten wskaźnik jest mocno skorelowany z podanymi przeze mnie: Dania z przodu, Polska daleko w tyle. Krytyka tych idneksów jest b. wątła. Jakby ktoś twierdził, że wolność ekonomiczna musi korelować doatnio z wysokim wzrostem PKB, a są przecież inne uwarunkowania. Celem liczenia tych wskaźników i ich publikowania jest zwrócenie uwagi na jakże ważny motor wzrostu gospodarczego i sprawiedliwości. Bo kierunek jest taki, aby poprawić warunki dla mniejszych firm lokalnych, a nie globalnych korporacji. Ten wskaźnik (GCR) jest nawet bardziej wolnorynkowy niż wymienione przeze mnie. Piszesz- Wolność ekonomiczna i odpowiedzialność. Oczywiście odpowiedzialność ekonomiczna. A co to jest konkretnie? Niewątpliwie ryzyko podejmowane na rynkach finansowych powinno odpłacać karą, nie tylko nagrodą, jeśli o to m.in. ci chodzi. Itd.

    Pozdrowiam (żeby już uciąć ten przydługi komentarz)

  60. Sławomirski:
    Bohaterem Białorusi jest………..Kostyuszko………..
    Wojna o pamięć?????

  61. kadett,

    dzieki za wpis. Przylacze sie do gratulacji absolwenta.

    Prawde mowiac, to juz sie troche gubie. Cala ta dyskusja na temat Balcerowicza: czemu ona ma sluzyc ? Udowodnieniu, ze 20 lat temu mozna ? trzeba ? nalezalo zrobic rzeczy inaczej ? Co to zmieni dzis ? Balcerowicz mial swoje wiecej niz „5 minut”, zrobil, co zrobil, i jesli wyszlo nie tak jakbysmy tego chcieli (z czym mozna dyskutowac), to i tak przeszlosci sie nie zmieni, nawet terazniejszosci. Co najwyzej mozna pomyslec o jutrze, o tym jak naprawic to, co nie dziala. Problem w tym, ze cala dyskusja ciagle dotyczy wczoraj, i to tego sprzed 20 lat. To troche tak, jak niekonczace sie dyskusje o polityce miedzynarodowej obozy sanacyjnego, i taki sam poziom emocji.

    Jesli w sytuacji, kiedy bedac skazanymi na dyskusje o jutrze my ciagle dyskutujemy o wczoraj, a nawet o przedwczoraj (nieumyte okna… – podziwaim cierpliwosc w czytaniu tych bredni), to nie trzeba dziwic sie Mrozkowi, ze wydarl w kraine normalnych ludzi.

    I Tobie tez sie nie dziwie, ze juz nie mozesz.

    Odwagi.

    Jacobsky

  62. kadett, 14.28,

    już jedną nogą jesteśmy na drugim brzegu.
    Gdyby jeszcze do takiego myślenia przemycić szczyptę melancholijnego humoru, to nie tylko byśmy sobie nie zamoczli stóp w czasie przeprawy przez nieświeżą wodę, ale może wreszcie i sam Mistrz przestał by się lękać zastępów pryncypialnych Edziów.

  63. Proszę o parę konkretnych przykładów w jaki sposób rząd walczy polonią na Białorusi z Łukaszenką „do ostatniego Polaka” co może prowokować obłąkane reakcje reżimu.

    Jakoś nic mi nie przychodzi do głowy.

    Może to po prostu fałszywa symetria w stylu Jankego – obie strony są winne, obie strony posługują się podobnymi środkami, paranoiczna reakcja drugiej strony była jakoś tam uzusadniona.

  64. Kartka z podróży, 13.06. Cieszę się, że przypomniałeś naszą krótką wymianę poglądów na temat Rewolucji Hiszpańskiej. Nie odpowiadałem po Twojej zapowiedzi wycofania się z blogu z powodu rzekomych wypowiedzi antysemickich lub atmosfery antysemickiej tu panującej. Jestem bardzo wyczulony na te problemy, ale zarzuty Twoje nie wydają się uzasadnione, takiej atmosfery nie dostrzegam ani u Lizaka ani gdzie indziej, natomiast ostrzeżenia Passenta wydają się przesadzone. Na podstawie własnych przeżyć i doświadczeń ośmielam się w sprawach tych zabierać w Krakowie głos w publicznych dyskusjach z udziałem np. Michnika i niedawno z Marianem Turskim znaczącym autorytetem w tych sprawach. Bardziej mnie niepokoją reakcje samych Żydów na własne problemy, czy to w znanej książce o przedsiębiorstwie holocaust lub publikacjom w Izraelu posądzających Żydów w pierwszych latach niepodległości o ludobójstwo.
    Poruszona przez Ciebie epopeja Rewolucji Hiszpańskiej skończyła się w Polsce w najbardziej podły sposób, kiedy kombatantom odebrano prawa, przyznając równocześnie sobie wysokie apanaże za jak widać, pozorowaną walkę o wolność dla siebie. W Krakowie niestety te same podłe elity zburzyły istniejące na plantach pomniki upamiętniające ofiary robotniczych strajków z lat 1923 i 1932. Zburzono wiele pomników i wyrwano ze ścian budynków tablice pamiątkowe wielu bohaterów i wydarzenia. Tak zniknął pomnik wyzwoliciela Krakowa Marszałka Koniewa łącznie z nazwą jego ulicy. Ulice Waryńskiego zamieniono na Gertrudy a Plac Wiosny Ludów na Wszystkich Świętych. Jako prowokację dla porządnych ludzi należy uznać nazwanie jednej z ulic imieniem szpiega i zdrajcy Kuklińskiego, i jakby tego było mało temu zdrajcy zamierzają budować pomnik. Ciemna masa nie protestuje uważając chyba, że tak ma być. Niemałe sukcesy natomiast osiąga kościół zagarniając już przy pomocy sławnej Komisji połowę nieruchomości w centrum miasta, i jakby to było mało wyruszają po atrakcyjne tereny na przedmieścia. Jak widzisz ciężka tu atmosfera i nie zanosi się na poprawę. Tylko prezydent Majchrowski trzyma się mocno i można oczekiwać, że kolejne wybory ma w kieszeni. A jak piszą i walczą z nim zawzięcie „kojarzony jest z lewicą”, co ja sobie tłumacze, że z kulturą i z inteligencją. Pozdrawiam

  65. @WINIEN pisze: 2010-02-24 o godz. 12:25
    Dla mniej rozgarniętych.
    Jakiej siostry? Gdzie koniec cytatu?
    Mam prośbę o więcej troski w formatowaniu. Chciałbym Pana lepiej zrozumieć.

    <@Kartka z podróży pisze: 2010-02-24 o godz. 13:06
    Jak dobrze ,że się nie op….sz w tańcu.

    @telegraphic observer pisze: 2010-02-24 o godz. 15:27
    TO, odpuść proszę. Nośny zwrot „rżnie głupa” przyszedł z polityki i ma zastosowanie do zachowań politycznych a nie merytorycznych. Dlatego odpuść proszę.

  66. Przecież Białoruś podąża drogą chińską……….
    Oświecony Absolutyzm, koncesjonowana demokracja………

    Rozbujanie nastrojów, nadmiar opozycjonistów, strajkujących, „działaczy” skończy się zapaścią gospodarczą lub masakrą.
    Całe szczęście, że CIA nie wpompuje w opozycyjne kanały setek milionów dolarów. Inaczej, mielibyśmy „powtórkę z rozrywki”- niestabilne państwo u granic………
    Rozgrywanie mniejszości narodowych przeciwko państwu już było- Jugosławia, Sudan, Somalia, Gruzja………
    Efekt- barany prowadzone na rzeź przez przywódców.
    Polska Jagiellonów to sympatyczna koncepcja, ale wymaga WSPÓŁPRACY i zainteresowania państw ościennych. W ramach UE? możliwa do wykonania. Samodzielnie nie jesteśmy w stanie ze względów finansowych.
    A poza tym, PO CO?
    Aspekt demograficzny i obszarowy jako wyznacznik siły siły państwa i jego wagi w globalnej grze, to kryterium XIX wieczne.
    Czy Polska, Białoruś, Ukraina, Litwa, jako 120 milionowe państwo byłoby postrzegane jako silne? Gospodarczo? militarnie? jako rynek zbytu? potencjalnie?………..
    Nawet nie jesteśmy w stanie podołać finansowo repatriacji polaków z Kazachstanu……….
    Czy też, brak woli politycznej? Izrael, czy Niemcy potrafili………

  67. Drogi stasieku,

    Największym wyzwaniem dla blogowania <i<en passant jest straszliwy rozziew pogladów w kilku sprawach. Oczywiście nie chodzi mi o stanowisko w sprawie „braci starszych”, bo to chorobliwe – jak zauważył Kartka z P.

    Oto z jednej strony mamy próbę realistecznego opisu tego, co dzieje się w świecie ekonomicznym, a jest on kapitalistyczny i ciągle modyfikowany, w ostatnich latach w kierunku wolności ekonomicznej.

    Z drugiej mamy wygladanie rewolucji, która ten chyboczący się porządek ostatecznie obali; oczekiwanie jak na Mesjasza, Godota, czy kogoś w tym stylu. Pojawiają się proroctwa, już widać Go na horyzoncie (w Grecji i Francji strajki, w Hiszpanii marsze), jego przyjście jest nieuniknione (kapitalizm jest na wyczerpaniu i się wali, w Polsce i na całym świecie). Zastanawiam się, czy nie jest to wynikiem chorobliwej, obsesyjnej awersji do otoczającej rzeczywistości. Choroby lubią współwystępować. Gdy zaatkowany jeden organ lub zbiór komórek w organiźmie szwankuje, to choróbsko przenosi sie na inne organy i komórki.

    Miłość bliźniego – wyrażenie w powszechnym użyciu w języku polskim niezależnie od afiliacji politycznej – nakazuje, aby się nad chorą/ym pochylić. Szczególnie wtedy, gdy kiepsko rokuje.

  68. Witam!

    Prosze Gospodarza o jednoznaczną informację,czy Pan przyłącza się do PIS-owskiego najazdu na Program 3 i razem z grupą Ziemkiewicz i spółka będzie Pan swoim nazwiskiem firmował PIS – owski Program III Polskiego Radia.

  69. Absolwent 15.39
    Z tą kompromitacją Trybunału to jednak przesada.Gdyby na przykład orzekli,że połowę świadczeń emerytalnych generał musi obligatoryjnie przekazywać na Świątynię Opatrzności to byłaby rzeczywiście kompromitacja,a ten werdykt jak werdykt. Raz lepiej ,innym razem gorzej,a czasami to nawet śmiesznie,ale myślę,że Polaków już nic nie jest w stanie zaskoczyć.Nasza pszenno-buraczana jest po prostu jedyna w swoim rodzaju i jak może kiedyś w przyszłości zostanie otwarte ogólnoświatowe muzeum to dział poświęcony naszemu krajowi będzie prawdziwym hitem.

  70. stasieku – 13:13
    Bardzo łatwo możesz się przekonać, jakie wpisy zamieszczał w tym blogu przez wiele miesięcy Lizak. Były osobiste wycieczki, było obrażanie i poniżanie tych, co się z jego poglądami nie zgadzali, albo je krytykowali.
    Jest archiwum, możesz zajrzeć i przekonać się. Wątpię, czy ktoś zechce teraz do tamtych żałosnych wpisów wracać.

  71. Jakiekolwiek slowo pisane jest wazne; wlasne wyartykulowane nie istnieje. Kolejny przyklad teologicznego postrzegania swiata w wykonaniu alchemika lizakowych ludzi Mieczsilvera.
    WINIEN

  72. do
    stasieku pisze:

    2010-02-24 o godz. 13:13
    Jest oczywiście „moczarowski smrodek” w tekstach Lizaka do którego, kategorycznie jak rzadko, odniósł się niezmiernie tolerancyjny Gospodarz.

    Eufemizmem jest powyzsze okreslanie lizakowych wpisow atrybutem moczarowskiego smrodku. Jest to bowiem rasizm, ksenofobia, antysemityzm w wykonaniu bladzacego. Nie jest on bowiem problemem. Problemem sa brak zaprzeczenia ze strony blogujacych oraz nie majace argumentow wielbicielki, ktore traktuja piszacego instrumentalnie.
    WINIEN

  73. do
    Kartka z podróży pisze:

    2010-02-24 o godz. 13:06
    przepraszam przeoczylem.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  74. do wg
    Niewygodnie mi o tym pisać ale sądzę że Gospodarz przesadza trochę z tym antysemityzmem, są wypowiedzi ocierające się o takowyż ale generalnie granicy nie przekraczają. Ja by sugerował osobom bardziej uczulonym to ignorować, da się sądzę.

    PANA POWYZSZE DWA ZDANIA PRZEKRACZAJA GRANICE, STAD PRZYTYK O SLUZBIE W STRAZY GRANICZNEJ I PODZIW ZNAJOMOSCI RZEMIOSLA.

    WINIEN

  75. Romskey pisze:

    2010-02-24 o godz. 13:13

    slon w skladzie porcelany
    czy z misja?

    Slawomirski

  76. Jacobsky pisze:

    2010-02-24 o godz. 12:46

    Dziekuje za ten wpis.

    Slawomirski

  77. TJ,
    dodałbym tylko, że przy wyborze chleba (pomiędzy kołchoźnianym i powiedzmy, że domokratcznym) dobrze jest zachować czujność i ostrożność. Już chciażby z tego banalnego powodu, że wraz z pojawieniem się bochenków z wypieku demokratycznego, co prawda poszerza się systemowo znacznie wachlarz wyboru, maleje za to ilość potencjalnych nabywców z powodów również systemowych. Zaznacza się przy tym pewna prawidłowość, że przywódcy zwolenników wprowadzania chleba demokratycznego lokują się zwykle w wąskiej grupie, która potrafi się „sama wyżywić”. Nie dopuszczam myśli, że Białorusini mogą o tym nie wiedzieć.

  78. wg pisze:

    2010-02-24 o godz. 12:12

    „proponowałbym traktować sprawy żydowskie normalnie”

    Dla wg normalnym jest po 60 latach eliminacja w Europie w XX wieku calego narodu.

    To nigdy nie bedzie normalne tak samo jak zbrodnie komunizmu.

    Slawomirski

  79. Komentarz z 2010-02-24 o godz. 15:39:

    Trybunał Konstytucyjny kolejny raz się skompromitował.
    Ale jednak było PIECIU sprawiedliwych w tej Sodomie, w tym nasza blogowa kandydatka na Prezydenta Ewa Łętowska !
    Brawo !
    Jestem pewny że Strasburg rozniesie ten wyrok na strzępy, bo argumenty Widackiego są czystą tisznerowska prawdą, a uzasadnienie wyroku przez Rzeplińskiego ODWROTNOSCIA PRAWDY ( czyli wiadomo czym !)

    Aż mi dech zaparło, jak skojarzyłem o jaki wyrok TK autorowi chodzi:
    http://wyborcza.pl/1,75248,7595365,TK__obnizenie_ubeckich_emerytur_konstytucyjne.html

    Wolę tego komentarza nie klasyfikować. Fuj!
    Nicki nickami, ale tym razme delikwent się zdekonspirował.

  80. Oglądanie cudaków z TVN i ich megalomańskiej polityki zagranicznej to najlepszy program rozrywkowy dla kumatych ludzi. Lepsze jest tylko zapinanie antychińskich rzemyków w sandałach Dalaj Lamy przez redaktorków „Gazety Wyborczej”.

  81. @telegraphic observer pisze: 2010-02-24 o godz. 18:21
    Też wyczuwam to oczekiwanie na rewolucję, te ochotę skoczenia do gardeł.
    W zupełnie innej warstwie: PIS podobno prosi Boga o powódź.
    Jakie to okropne Drogi TO

    @ANCA_NELA pisze: 2010-02-24 o godz. 18:54
    Przyznaję grzebałem płytko i wydedukowałem, że jeśli oryginałem był felieton do innego niż my klienta, to wycieczki osobiste byłyby bez sensu. To co Pani pisze, skłania mnie do weryfikacji swojej opinii.
    Będę Lizaka czytał sporadycznie, tak, jak oglądam gołe panienki w Internecie.

    @WINIEN pisze: 2010-02-24 o godz. 19:03
    Zgadzam się, to jest eufemizm. Unikam ostrzejszych form ze względu na swój towarzyski oportunizm. Może nie jest to zaleta, ale już chyba z tym umrę.

  82. kadett pisze:
    2010-02-24 o godz. 16:51
    O Białorusi:
    „Zwykle jednak tak bywa, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i dostatek chleba przestaje wystarczać. Zjawisko to przez jednych nazywane jest ze wszech miar pożądaną daznością do demokracji (sa różne apetyty i jedni gustują w samym chlebie, inni w kawiorze z szampanem, a poza tym chleb wypiekany w niedemokratycznych piekarniach nie może smakować, nie mówiąc już o tych, co gotowi jeść chleb ze smakiem tylko pod warunkiem, że uprzednio wymuszona zostanie maksymalizacja zysku dla piekarza, bo wtedy cyt: “…zaspokajane sa potrzeby materialne i duchowe ludności.”

    Mój komentarz

    Otóż to, zgadzam się z powyższym – apetyt rośnie wraz z jedzeniem, a demokracja kusi wraz z bogaceniem się i ze wzrostem jakości życia, co ma miejsce w Białorusi.

    Ustrój kapitalistyczny, to m.in. maksymalizacja zysku, lecz w ramach ograniczeń i regulacji nakładanych przez państwo.
    Ale też Białorusini zdają sobie sprawę, że redystrybucja dochodu narodowego potrzebna dla zmniejszenia rozwarstwień społecznych jest możliwa przede wszystkim dzięki pośrednim dotowaniu gospodarki przez Rosję.

    Białoruś dotychczas kupowała gaz i ropę po bardzo ulgowych cenach i sprzedawała wytworzone produkty (nawozy, paliwa) po konkurencyjnych cenach. Tego typu zasilanie gospodarki jest szacowane na co najmniej 2 mld USD rocznie, co w przypadku Polski wynosiłoby odpowiednio (biorąc pod uwagę ludność – 38,1 / 9,6 = 4) 8 mld USD rocznie, powiedziałbym – więcej niż zasilanie z Unii.

    Toczy się twarda walka o ceny, opłaty tranzytowe, celne, zarządzanie rurociagami przechodzącymi przez Białoruś. To jest jedna z przyczyn wydawania krociowych sum na podmorskie rury. Zabezpieczą one wiarygodność dostawcy w przypadku konfliktów związanych z komplikacją sytuacji w krajach ościennych posiadających sieci przesyłowe Wschód-Zachód. Rosjanie patrzą w tym przypadku w przyszłość dalej niż na 10 lat.

    Pzdr, TJ

  83. temat-magrud-antysemityzm

    jesli ktos w polsce mysli,ze w srodowiskach opinnio-tworczych
    europy zachodniej np.francji czy niemiec nie-obserwuje
    delikatnie okreslajac-tonow antysemickich w polsce.to sie

    bardzo myli…
    mamy przyprawiona gebe kraju antysemickiego i to
    na nasze wlasne zyczenie
    ………………………………….
    w rozmowie z ksiedzem rzymsko-katolickim w bochum
    uslyszalem sporo dawke gorzkich slow na temt polskiego
    kosciala rz-katolicjiego….
    o co chodzi -w niedziele prawie w k.miescie w niemczech jest
    odprawiana msza w jezyku polskim….
    czesto w kazaniach wystepuja watki polityczne tzn pro-pisowskie
    oraz sa zakladane kola p.radia maryja i kolportowane takie pisma jak nasz dziennik i co jest szczytem bezczelnosci tygodnik
    nasza polska – te pismo-zgodnie z prawem jako
    antysemickie nie.ma prawa byc kolportowane na terenie
    niemiec…
    jedna scenka przed masza w jenym z miast NRW

    moj znajomy chcial kupic tygodnik powszechny….
    na to odezwal sie stojacy obok polski ksiadz…..

    to pan czytuje ZYDOWNIK POWSZECHNY…..

    brak slow
    z tego wynika,ze mamy ciekawy towar eksportowy
    tzn,antysemityzm.

    miroslaw

  84. Jasny Gwincie
    Miło mi, że wracamy do rozmowy. Tyle, że proponuję tematykę relacji polsko-żydowskich pominąć.
    Na swoim blogu kilkakrotnie pisałem (z Hiszpanii i po powrocie) o wojnie domowej i Republice. Pisałem też krytycznie o małostkowym odebraniu uprawnień garstce starych kombatantów z Brygad Międzynarodowych. Pisałem również o zawstydzającym Państwo Polskie nadaniu w zamian za odebrane świadczenia honorowego obywatelstwa przez Rząd w Madrycie. Zwracałem również uwagę, że groby poległych Polaków są w Hiszpanii zadbane i otoczone troską a Dąbrowszczacy wciąż istnieją w ludzkich wspomnieniach.
    Dlaczego wracam do tradycji socjalistycznych pisząc o Hiszpanii czy Polsce? Chyba dlatego, że nie wyobrazam sobie systemu politycznego w którym grupy najuboższe, socjalnie zdegradowane pozbawione byłyby swojej naturalnej socjalistycznej reprezentacji. I to nie tylko chodzi o polityczną reprezentację. Chodzi również o integrację tych grup za pomocą idei i tradycji. Chodzi o wspólny język, sposób widzenia świata, wspólne autorytety. Kiedyś w jakimś hiszpańskim barze zapytałem kto jest na portrecie wiszącym na ściania a goście mi odpowiedzieli, że to Pablo Iglesias – twórca ich partii socjalistycznej. Ci faceci w zaplutym barze – robotnicy, bezrobotni – dumni byli z Pabla Iglesiasa, madryckiego drukarza bo to ich tradycja.
    Nie wiem jak sens był w niszczeniu pomników poświęconych polskim socjalistom – chyba skrzyżowanie głupoty z nadgorliwością. Efekt tego jest taki, że z tradycji polskiego ruchu robotniczego wywalono to co nie było wygodne a użyteczną resztę oddano w dzierżawę klerowi. Efektem są katolickie związki zawodowe, katolicko – socjalna partia oraz jak kwiatek do kożucha telewizyjna lewica. Więc kto ma ten system czynić sprawiedliwszym skoro myśl socjalistyczna po prostu znikła. Kto ma walczyć o ludzkie prawa? Trudno wymagać od Rządu by dbał o prawa człowieka i prawa socjalne skoro go nikt skutecznie nie naciska. Polityka to siła – za każdym kompromisem zawsze stoi siła. Siłą socjalistów były zawsze strajki, demonstracje i opór milionów zorganizowanych ludzi. To zawsze przekładało się na arytmetykę sejmową. Niestety polska lewica nie ma wpływów, nie umie organizować ludzi bo zapomniała o swoich najlepszych tradycjach czyli czyli działaniach na dole, wśród ludzi – też na strajkach i demonstracjach.
    Moja śp Babcia była kierowniczką szkoły wiejskiej pod Łodzią. Całą wojnę działała w AK więc po wyzwoleniu miała stracha, że ją komuniści wywalą z posady. Pochodziła z robotniczej, tkackiej rodziny, która brała udział w wielkim strajku łódzkim. W jej domu rodzinnym zbierali się socjaliści i śpiewali swoje pieśni. Babcia będąc dzieckiem je zapamiętała więc przed wizytą kuratora nauczyła swoje szkolne dzieciaki śpiewać te piosenki. Stary komunista, który przyjechał z Łodzi na wizytację podobno się popłakał ze wzruszenia gdy je usłyszał, bo myślał, że już je dawno zapomniano. No i Babcia ocaliła posadę. Niestety dawno temu zmarła i wraz z nią zniknęła pamięć o tamtych rewolucyjnych pieśniach. A szkoda, bo idą ciężkie czasy i pieśni byłyby jak znalazł. Tyle, że Przewodniczący Napieralski ich nie zna.
    Pozdrawiam serdecznie

  85. @ Sławomirski ; @Bobola

    Gratuluję bezruchu umysłowego po przeczytanych wybranych pozycji.
    Popieram Bobolę w sprawie powstania dwóch ugrupowań polonijnych na Białorusi.Mogą pięknie się różnić i to będzie najlepsza edukacyjna droga do demokratycznego systemu.
    Ksiądz Draguła,który niebawem wyrusza na rekolekcyjną pielgrzymkę ma oficjalne zezwolenie prezydenta Łukaszenki na głoszenie nauk.Czy też jest kolaborantem satrapy?!
    Religia to sprawa relacji człowieka z Bogiem (nie mylić z bogiem rasistów),natomiast relacje międzyludzkie to polityka.Jaki jest sens powtarzać błędy z nadmiernymi wpływami nadreprezentacji mniejszości,tym razem polskiej?!

  86. Daniel Passent w Trójce?
    Panuje w En passant i gdzieindziej zdumienie/oburzenie po wiadomości, że Gospodarz ma mieć program w PISowskiej od niedawna Trójce. Silny zespół piątkowy ma pewnie zadanie odciągnąć słuchaczy od programu Żakowskiego i jego creme de la creme. Jakie zadania będzie miał Gospodarz?
    1. Czy to będzie rola Igora Janke (zachowując proporcje) w TOKFM, stacji w której udziały ma Polityka?
    2. Czy są inne motywacje? (Wykluczam motyw finansowy)
    3. Czy to wyzwanie w rodzaju „W samo południe”?
    4. Czy to sympatia do kultowego programu starszych panów?
    Co Państwo myślicie?

  87. jasny gwint pisze:

    2010-02-24 o godz. 18:08

    ” Ciemna masa nie protestuje uważając chyba, że tak ma być.”

    moze ten gwint nie jest taki jasny

    Slawomirski

  88. Stasieku (02-23, 18:11),

    Szanowny wychowawco młodszych pokoleń, będzie merytorycznie, jak mówią – aż do bólu. Oto mimochodem pisze kadett o g. 16:51: … nie mówiąc już o tych, co gotowi jeść chleb ze smakiem tylko pod warunkiem, że uprzednio wymuszona zostanie maksymalizacja zysku dla piekarza, bo wtedy cyt: “…zaspokajane sa potrzeby materialne i duchowe ludności”. .

    Najpierw wyjaśnię panu, że z moich dyskursów z kadettem też jest spore archiwum tego blogu.

    Meritum zaś jest tutaj takie, że na hasłową fraze magrud „kapitalizm wymusza na przedsiębiorcy maksymalizację zysku” – no jak ma na Boga inaczej nakłaniać do optymalnej alokacji i wykorzystania zasobów jak nie przy pomocy jednoznacznego i skutecznego parametru jakim jest zysk, odpowiadam hasłem mam wrażenie zrozumiałym dla autorki – „w ten sposób osiaga zaspokojenie potrzeb ludności”. Bo takie właśnie sformułowania krążyły w minionej epoce w podrecznikach marksizmu. Jak pani poseł raczy we mnie takim językiem, politycznym – rżnięcie głupa, i marksistowskiej doktryny – maksymalizacja zysku, to ja w te pędy się do jej poziomu dostosowuję. Ona mnie nazywała Bogiem, to ja nazwę ją boginią … Wenerą. W zwiazku z miłością jaką nam serwuje na blogu i jaką jej odwzajemniamy.

    Tego wymaga uprzejmość, rzecz z zakresu dobrych obyczajów, a red. Passent nieustannie kładzie nacisk na maniery, które nierzadko muszą brać górę nad merytoryczną treścią. Jak absolwent vel Jean Paul mówi A, nie wypada mu nie odpowiedzieć B, bo źle by się poczuł. Jak WODNIK53 sprowadzi postmodernizm do dekonstrukcji w sensie potocznym, to … ręce opadają. Bo wydawało się, że rozmawiam z humanistą po dwóch fakultetach i z doktoratem. Zastanawiałem sie długo, czy wpisać to zdanie. No cóż, odpowiadam w takiej agresywnej formie słownej, jaka mnie z jego strony spotkała, wcale nie ostrzej. Nie ma innej metody, szanowny panie stasieku, jak odpowiadać równie ostro. To jest blog, a nie jakieś tiu-tiu na łączce nad rzeczką. Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Gdyby można było wymusić na rozmówcy rozumienie własnych słów zbliżone do intencji autora, to byłaby elegancja-Francja. Ale przecież my tu gaworzymy zupełnie innymi językami finalnymi, jeśli mogę posłużyc się słownictwem Rorty’ego.

    Inna sprawa, że kadett uwielbia wyrażać się w wysoce enigmatyczny sposób. Mam wrażenie, że ja też – oto przemawia „liberalna ironistka” Rorty’ego, hehe.

    Poza tym jest też merytoryczne wyjaśnienie Kartki z P. na innym blogu POLITYKI: http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=625#comment-124379

    Nota bene, bardzo sympatycznie i kulturalnie mi się z panem bloguje … na co absolwent-Jean Paul powie … hehe, daruję sobie, niech to jak najszybciej zejdzie do archiwum.

  89. wiesiek59 pisze:

    2010-02-24 o godz. 17:34

    Dziekuje za przypomnienie.

    Slawomirski

  90. Leszek Miller w Klubie Współczenej Myśli Politycznej w Gdańsku – http://lewica.pl/?id=21013

  91. TJ (02-24 15:14) w jak zawsze rzeczowym komentarzu i wnoszącym kilka doskonałych punktów (dziwne, że absolwent jeszcze nigdy go nie pochwalił 😉 ) zwraca uwagę na rolę Karty Polaka. Kiedyś podobny dokument wprowadzili Węgrzy, co wzbudziło duże zaniepokojenie w mediach UE. Był ten węgierski odpowiednik wymierzony w Rumunów i Słowaków, gdzie zamieszkują znaczne mniejszości węgierskie, ale chyba o wiele ostrzejszy niż w przypadku Polski.

  92. … Dla wg normalnym jest po 60 latach eliminacja w Europie w XX wieku calego narodu. To nigdy nie bedzie normalne tak samo jak zbrodnie komunizmu. Slawomirski

    złamię dobrą zasadę – do not feed trolls – nie odpowiadaj śliniącym się – bo wypraszam sobie oskarżanie mnie o popieranie zbrodni jakichkolwiek, od, feudalnych przez komunistyczne do kapitalistycznych, przeciwko Żydom, Polakom, Białorusinom, Amerykanom, Irakczykom, WINIEN czy Slawomirsko podobnym, komukowiek.

  93. TJ

    Napisałeś o mnie, czyli o magrud, co następuje:

    „Co prawda nie odniosła się jeszcze expressis verbis do propagowanej przez Lizaka tezy o konieczności rozwiązania dręczącej nasz naród sytuacji (nadreprezentacji obcej nacji), to jednak deklarowane totalne poparcie dla Lizaka pozwala eo ipso stwierdzić, że podobnie jak Lizak jest zwolenniczką rozwiązania problemu o wymiarze narodowym, a polegającego na narzucaniu nam przez “obcych” w Fundacji Batorego i “Gazecie Wyborczej” jedynie słusznej ideologii, upodlenia nas i wywłaszczenia.”

    Po pierwsze, to Lizak prezentuje swoje obsesje bezinteresownie. Nie wiem, czy zacznie nawoływać do nienawiści na tle narodowościowym lub religijnym, lub jakimkolwiek innym.
    Jeżeli się jednak takiej podłości dopuści, to będę pierwszą osobą, która powiadomi prokuraturę.
    Po drugie, nigdy i nigdzie nie wyrażałam totalnego poparcia dla Lizaka.

    Ty natomiast, zwyczajnie mnie pomówiłeś, najprawdopodobniej przypisując mi swoje narodowe lub inne uprzedzenia.

    Od kiedy jestem na tym blogu, sprzeciwiam się rygorystycznie jakiejkolwiek dyskryminacji. Czy to ze względu na polityczną przeszłość lub obecne poglądy, czy to ze względu na chamskie ( chłopskie) pochodzenie, czy też ze względu na rodzaj legalnego biznesu, którym zajmują się ludzie. Mierzi mnie i oburza, kiedy np. dziennikarze „GW” lub jakiegokolwiek innego medium linczują Chlebowskiego, Drzewieckiego czy Sobiesiaka.
    Kiedy wzywają do usunięcia z życia publicznego osób z powodu ich znajomości i kontaktów. Kiedy od nieuków, leniuchów i nieudaczników wyzywają tych, którzy ośmielają się krytykować Balcerowicza itd. itp.
    Nie jestem w stanie zapomnieć aprobaty redakcji „GW” dla Ewy Milewicz wzywającej do dyskryminacji postkomunistów słowami; „Im wolno mniej”.
    Nie potrafię wybaczyć temu środowisku propagowania nie zaistniałej afery mostowej.

    Brzydzę się szczuciem jednych przeciwko drugim, oszczerczą i kłamliwą krucjatą przeciwko Lepperowi, poparciem udzielonym Lechowi Kaczyńskiemu w walce o fotel prezydenta Warszawy oraz milczącą aprobatą dla barbarzyńskiej ustawy „dezubekizacyjnej”.

    Mierzi mnie milczenie na temat polskiej nędzy, aprobata dla eksmisji na bruk i bezpodstawne samozadowolenie polskich elit, tak często eksponowane przez środowisko z „Fundacji Batorego” i „GW”.
    Nie zauważyłam też, aby ktokolwiek z „GW” lub Fundacji Batorego zaprotestował przeciwko komisji hazardowej, która od dwóch miesięcy śledzi wyłącznie znajomości świadków..

    To im zarzucam i nie zamierzam udawać, że nie wiem, iż za takimi działaniami kryje się powszechna skaza wszystkich typów towarzystw wzajemnej adoracji – znajomych hołubiących i promujących znajomych. Znajomych w sporej części wywodzących się z jednego środowiska.

    A skoro jestem przeciwko dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu, to nie życzę sobie, by ktokolwiek mi wypominał, że zaledwie ośmielam się dostrzegać to, co dla innych ( nie mam tu na myśli Lizaka) staje się pretekstem do obrzydliwego linczu.

    Dla mnie, w przeciwieństwie do Ciebie, środowiska pochodzenia żydowskiego nie są elementem obcym.
    Są immanentną częścią naszego Narodu.
    W Polsce nie ma już diaspory. Wszyscy jesteśmy sobie równi. Ani Blumsztajn ani Michnik nie należą do mniejszości narodowej.
    Tak, jak każdy z nas wywodzą się z jakiegoś środowiska, w naturalny sposób są z nim związani i mają prawo się z nim utożsamiać
    Najróżniejszych środowisk mniejszych i większych są w Polsce tysiące. Są rydzykowe „Moherowe berety”, są związkowcy, jest BCC, są pisiaki i eseldowcy i wiele innych. A większość z nas żyje zwykle w kilku środowiskach naraz. Łączy w sobie różne tożsamości i sprzyja ich interesom.
    I tę rzeczywistość można i trzeba zauważać.

    A Lizakowi, ani nikomu innemu nie zamierzam wypominać ich niezdrowych obsesji, rozgoryczenia czy skaz charakteru.
    Staram się dostrzegać w ich opiniach to, co moim zdaniem trafne.
    Nie jestem i nie zamierzam być niczyim sędzią.
    Dlatego też, nie polemizuję z wpisami kolegów Winien czy Sławomirskiego.
    Ich też nie wyśmiewam ani nie potępiam, wiedząc, że oni czynią swoim bliźnim coś wręcz przeciwnego.

    Kończąc, przyznaję, że jest mi bardzo przykro, że nie rozumiesz tego, co piszę. Jest mi też przykro, ze zmuszasz mnie, bym wytknęła Ci twoje oszczercze insynuacje.

    A to, co w blogowej twórczości Lizaka powinno nas wszystkich skłonić do refleksji i opamiętania, to jego gorycz. To rozsadzający go skowyt zaszczutej peerelowskiej zwierzyny, odzieranej z życiowego dorobku i wykluczanej z praw obywatelskich i ludzkich.

    Dzisiejszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego to apogeum naszej narodowej hańby. Wykluczyliśmy z naszej wspólnoty środowisko byłych państwowych funkcjonariuszy. Ludzi, którzy stali na straży prawa i bezpieczeństwa naszej ojczyzny, nas wszystkich, którzyśmy wtedy żyli i z ich pracy korzystali. A Ty milczysz!

    Milczysz Obywatelu TJ. Ten rodzaj wykluczenia i obcości Ciebie nie rani, ani nie oburza, ani nie przeraża.
    A wystarczyłoby powiązać skalę oficjalnej pogardy wymierzonej przeciwko ludziom takim jak Lizak utożsamiający się z PRL, a jego goryczą i żydowską obsesją, by zrozumieć, że jeszcze chwila i to, co im uczyniliśmy zrodzi zło, nad którym nie będziemy w stanie zapanować. Krzywda w równym stopniu demoralizuje kata, jak i jego ofiarę. Pamiętaj o tym i nie kop leżącego. Bo nawet, jeżeli będzie zbyt słaby by oddać Tobie, to wyżyje się nad kimś jeszcze słabszym niż on sam. A Lizak, póki, co, uderza w silniejszych od siebie.

  94. Jakobsky – … sądzę że Gospodarz przesadza trochę z tym antysemityzmem … Powiedz m(i) wg, czy tak samo myslalbys gdyby tekst o tej samym zabarwieniu dotyczyl spraw rasowych, stosunkow z policja oraz Jessie Jacksona ?

    Rozczaruję cię, myślałbym identycznie gdyby ktoś proponował obcinanie tego typu tematów (Jackson, rasism, policja) używając zbyt szerokich (moim zdaniem) kryteriów. Autentyczny rasizm czy antysemityzm klasy południa Stanów < 1970, czy Niemców za Hitlera, oczywiście tak, nie ma sprawy, ciąć i to ciąć ostro.

    Ale jak np masz ochotę krytykować Jesse Jacksona, złośliwie czy nie to proszę bardzo, dla mnie on jak Skarga, pewna teatralność i hyperbola jak najbardziej stosowna gdy dookoła kompletna obojętność lub rozpacz zupełna bo nic od lat się nie zmienia.

  95. T,O.

    Jak już służysz przykładem Danii i Finlandii, to pisz całą prawdę.
    Dania, ma wolność gospodarczą, za korzystanie, z której jej przedsiębiorcy płacą kolosalne, jak na polskie standardy podatki.
    Czemu te daniny służą? Zapewnieniu bezpieczeństwa socjalnego przez państwo duńskie. Za to żebyś zwalniał pracowników bez dodatkowych kosztów, płacisz wysoki podatek.
    A za te pieniądze my ( państwo) pomożemy mu godnie przeżyć bezrobocie i znależć nową pracę. Zapewnimy mu tanie i komfortowe mieszkanie, byś miał przedsiębiorco dla kogo budować i produkować. Itd.

    Mnie się ten deel podoba. W ogóle podoba mi się skandynawski socjalizm, który tym się tylko różni od realnego, którego zaznaliśmy, że jest w pełni demokratyczny.

    Zyski drogi T.O. zaspokajają potrzeby wyłącznie właścicieli i akcjonariuszy oraz biznesmenów opłacanych opcjami na akcje.
    Tylko Ci, kapitalisci, którzy nie umieją lun nie mogą jeszcze korzystać z „dobrodziejstw” otwartych rynków finansowych, zmuszeni są coś tam produkować.
    Gdyby wszyscy mogli podążać drogą USA i GB wskazaną przez ich neokonów, to niedługo już tylko Chiny i Niemcy pozostaliby producentami.
    I to tylko dzięki polityce swoich rządów, a nie roztropności własnych kapitalistów.

  96. Wyroku Trybunału Konstytucyjnego w/s emerytur byłych funkcjonariuszy SB nie bedę komentować, bo zbiera mi się na wymioty.
    Przepraszam.

  97. # telegraphic observer pisze:
    2010-02-24 o godz. 19:48

    Komentarz z 2010-02-24 o godz. 15:39:

    Trybunał Konstytucyjny kolejny raz się skompromitował.
    Ale jednak było PIECIU sprawiedliwych w tej Sodomie, w tym nasza blogowa kandydatka na Prezydenta Ewa Łętowska !
    Brawo !
    Jestem pewny że Strasburg rozniesie ten wyrok na strzępy, bo argumenty Widackiego są czystą tisznerowska prawdą, a uzasadnienie wyroku przez Rzeplińskiego ODWROTNOSCIA PRAWDY ( czyli wiadomo czym !)

    Aż mi dech zaparło, jak skojarzyłem o jaki wyrok TK autorowi chodzi:
    http://wyborcza.pl/1,75248,7595365,TK__obnizenie_ubeckich_emerytur_konstytucyjne.html

    Wolę tego komentarza nie klasyfikować. Fuj!
    Nicki nickami, ale tym razme delikwent się zdekonspirował.

    O ile mi wiadomo sluzby SB, nie zostaly oficjalnie uznane za organizacje zbrodnicza, wiec stosowanie tutaj odpowiedzialnosci zbiorowej jest co najmniej nie na miejscu. Tym bardziej, ze czesc /ciekawe dlaczego/ wedlug IPN nie podlega tej ustawie, a chodzi tutaj o ok 2000 ludzi.
    Na Onecie znalazlem ciekawa wyliczanke; ile wynosi srednia emerytura nabyta z tytulu sluzby w SB. Skoro przelicznik zostal obnizony z 2,6% za rok do 0,7% za rok i w ten sposob obnizono swiadczeni e 561 zl brutto, to podstawa byla kwota 2085 zl brutto, czyli na reke dostawal ok 1700 zl, a teraz bedzie dostawal ok 1250 zl. Gdzie to propagandowe srednie 5-10tys zl? Tak samo wladze robia propagande przeciwko gornikom, tez opowiadajac o emeryturach 10tys zl, ale nie zaznaczaja, ze dotyczy to dyrektorow, tak jak nie informowali, ze 5000 zl emerytury dostawal SB-ek, ale general, komendant rejonowy.
    Stracic ma 41 tys x 561 zl, za nic nie wychodzi te propagandowe 600mil!
    Mozna przypuszczac, ze wiekszosc tych ludzi odwola sie o tej decyzji, wiec sprawa znajdzie sie w Strasburgu, a tam nie beda brane pod uwage fobie polskich styropianowcow.
    Tego typu „dzialalnosc” jest o tyle niebezpieczna, gdyz w podobny sposob moga byc pozbawiane emerytur inne grupy pracownikow w przyszlosci, w zaleznosci od widzimisie rzadzacych.

  98. Telegraphic Observer,

    dzieki za polemike. Stoimy na roznych pozycjach jesli chodzi o ocene tego, co dzieje sie na swiecie i kierunku, w jakim zmierza swiat. Ty widzisz pozytywy, ja – powody do zastanowienia sie. Kazdy motor postepu ma swoja negatywna strone, ale to temat na inna dyskusje. Osobiscie chyle czola przez autorami raportow z lat 70-tych, ktorzy juz wtedy dostrzegali ograniczenia wzrostu. I nie chodzi tutaj o tytan, nikiel, rude zelaza czy nawet o rope naftowa, ale np. o wode pitna czy w ogole – slodka wode, ktora w natepnych dekadach ma szanse stac sie waznym elementem przetargow geopolitycznych (kto wie, czy nie wazniejszym niz ropa), czy tez o wyczerpujace sie w szybkim tempie zasoby fosfatow – podstawy „zielonej rewolucji”, a wiec i podstawy zapewnienia bezpieczenstwa zywnosciowego dla wciaz rosnacej liczby ludzi. Wody i fosfatwo sie nie zastapi nowa technologia, nawet najbardziej wyrafinowana jesli chodzi o metody uprawy, bo sa granice jesli chodzi o sposob, w jaki mozna zastapic w naturze to, co stanowi jej fundament. A tym jest woda lub fosfor. „Zielona rewolucja”, ktora przeciez jest jednym z symboli potepu zaczyna sama sobie stawiac bariery dalszego wzrostu.
    To tylko jednen z przykladow.

    Jesli pisze o zmianach, to mam na mysli zmiane paradygmatow, do jakich przywyklismy: paradygmatow postepu, wzrostu, naszej relacji z natura, na ktorej to naturze wciaz opiera sie ludzka egnzystencja. Od dawna zyjemy na kredyt wzgledem natury. Kiedys czytalem wypowiedz jednego z menadzerow poteznej kompanii drzewno-papierniczej. Powiedzial on cos takiego: las, ktory ekploatuje odnawia sie w naturalnym tempie 2% na rok. Innymi slowy powinienem wycinac 2% drzewostanu rocznie aby zapewnic ciaglosc eksploatacji na dlugie lata, dla nastepnych pokolen. Jednak ktore z walnych zgromadzen akcjonariuszy zaakceptuje dzis 2% dywidendy rocznie ? Przeciez oczekuje sie tutaj 10%, 14% – w kazdym razie wiecej niz las moze wyprodukowac bez konsumowania kapitalu. Moim zdaniem ten przyklad ilustruje doskonale problem z podstawa dzisiejszego modelu ekonomicznego, nie wazne jak go nazwac. Jesli chodzi o wspomniane wyzej fosfaty, to eksploatujemy je w tempie szybszym niz naturalny cykl tego pierwiastka jest w stanie odnawiac zasoby, a wiec znowu: przejadamy (w tym wypadku doslownie) kapital. Istnieja metody zeby temu procesowi zapobiec, ale znowu: wymagaja one powaznych przewartosciowan w relacjach miedzy natura, ekonomia oraz potrzebami ludzkosci jako takiej.

    Celowo kraze tutaj wokol spraw zwiazanych z produkcja zywnosci, gdyz to ona, a nie wegiel, BlueBerry, tanie ciuchy z Wal-Martu czy toyota stanowia w ostatecznym rozrachunku podstawe naszej egzystencji. Nasz obecny wspanialy swiat moze latwo runac jak domek z kart nie wtedy, kiedy zabraknie lodowek, ale wtedy, kiedy nie bedzie co do nich wlozyc. Mielismy juz szkic zarysu do namiastki zapowiedzi tego procesu kiedy w pogoni za zyskiem (bo chyba nie ma innego wytlumacznenia) zaczeto rozwijac masowo produkcje biopaliw dla maszym KOSZTEM produkcji zywnosci dla ludzi. Na szczescie (choc nie wszedzie) zreflektowano sie, a wiec zawsze jest jakas nadzieja, ze zmiany swiadczace o odejsciu od wyswiechtanych schematow sa jednak mozliwe, wymagaja one tylko wystarczajaco dramatycznych okolicznosci.

    Co do pkt 3: przepraszam za forme stylistyczna uzyta w moim wpisie. Uzywajac pierwszej osoby liczby mnogiej mam na mysli nie siebie, nie Kanadyjczykow czy Europejczykow z UE, ale mieszkancow Bangladeszu, Nigerii – slowem mieszkancow krajow, ktore wyznaczono okreslona role w miedzynarodowym podziale pracy, ale zapomniano o wyznaczeniu im miejsca w systemie podzialu zyskow. Pomysl prosze o wplywie mieszkancow tych krajow na instytucje, ktorym oni podlegaja, a wtedy moje zdanie o braku zaufania, zwlaszcza jesli zmienione z 1 os. l. poj w 3 os. l. mn. nabierze innego sensu, choc nie zmienia to meritum, ze ja rowniez nie ufam instytucjom, ale nie jako Kanadyjczyk instytucjom kanadyjskim, lecz jako czlowiek solidarny z innymi ludzmi, nie-Kanadyjczykami.

    Telegraphic Observer,

    ja bym bardzo chcial, zebys to Ty mial racje, a ja – zebym okazal sie niepoprawnym pesymista, ktory sie pomylil. Niestety, patrzac na historie ludzkosci oraz cywilizacji, jakie wylegly sie na jej lonie, mam podstawy, zeby obstawac przy swoim i patrzec na dzisiejszy swiat inaczej niz Ty, a na nasza obecna cywilizacje – niestety, ale jako na nastepna w kolejce do gruntowej rewizji, o ile sami nie zreflektujemy sie w pore, bo na jakis cud z zawnatrz nie zanosi sie.

    Cokolwiek ten cud ma oznaczac.

    Pozdrawiam serdecznie.

  99. Najważniejsze, że zarówno polski prezydent, jak polska dyplomacja, zachowują się powściągliwie i profesjonalnie. Natomiast to, że opozycyjni politycy i dziennikarze ulegają histerii, szczerze mówiąc, mało mnie wzrusza. Od tego są, żeby krzyczeć i spazmować. Inaczej Łukaszenko gotów byłby pomyśleć, że w Polska też wróciła na drogę socjalizmu. Do Andżeliki Borys trudno nie mieć sympatii i współczucia. Młoda, przystojna, charyzmatyczna, i jak się okazało w ostatnich tygodniach, niepozbawiona politycznego rozsądku. Niepotrzebnie Gospodarz bloga ironizuje porównując ją do Emilii Plater (Czyżby już nie pamiętał, że Emilia Plater była patronką sformowanego w Sielcach batalionu kobiecego, i że wobec tego jest również ikoną lewicy?) Wybór Andżeliki Borys na przewodniczącą Związku Polaków w 2005 roku unieważniono typowo sowiecką – by nie powiedzieć KGB-owską – metodą, powołując się na rzekome uchybienia proceduralne. „Nielegalny” związek, któremu ta współczesna Emilia Plater teraz przewodniczy, jest jedyną organizacją polską nie podlegającą nadzorowi centralnych władz białoruskich. To jest demokracja w stadium kiełkowania, a nie zagłuszanie Stanisława Siemaszki, jak przedstawia to prof. Łagowski. W ciągu ostatnich 5 lat Andżelika była szykanowana przez władze białoruskie w sposób do złudzenia przypominający szykany aplikowane przez kolejne ekipy PRL-owskie ludziom takim jak Kuroń i Michnik. Może Polska rzeczywiście nie powinna pouczać Białorusi w sprawie praw człowieka i demokracji. Ale spróbujmy sobie wyobrazić podobne stosunki w obecnych warunkach polskich, gdzie funkcjonują co najmniej dwie organizacje mniejszości niemieckiej. Rzecz nie do pomyślenia!!! Co by o Polsce negatywnego nie powiedzieć, to żadna z organizacji niemieckiej mniejszości nie jest w jakikolwiek sposób przez nasze władze faworyzowana, nie mówiąc o małostkowym nękaniu ich czołowych działaczy. Ostatni zjazd „legalnego” białoruskiego Związku Polaków w 2009 roku był parodią demokracji. Miejsce, w którym miał się odbyć, do ostatniej chwili trzymano w tajemnicy. W wyniku tych udoskonaleń proceduralnych nowego przewodniczącego – Siemaszkę właśnie – wybrano 100-procentową większością głosów – totalny bezwstyd, zważywszy, że nawet Castro zadowalał się większością 99-procentową. Zatem nie ma co się aż tak bardzo rozczulać nad Łukaszenką i jego pojmowaniem praworządności. Prezydent Białorusi nie gra fair i bardzo dobrze, że ktoś go ma na celowniku. A byłoby jeszcze lepiej, gdyby prócz PiS-u na straży demokracji za naszą wschodnią rubieżą stanęły również SLD i młoda lewica Sierakowskiego, zamiast wciąż się użalać, że nikt ich nie kocha.

    P.S. A propos renesansu antysemityzmu na naszym blogu, Łukaszenko też jest nie od tego. Żeby nie być gołosłownym dodaję link. Brrrr!!!

    http://wyborcza.pl/1,86672,4590950.html

  100. TK broni Polskiej Racji Stanu. Orzeczenie zgodne z idea wolnosci i sprawiedliwosci. SB-ecy w przeciwienstwie do swych ofiar maja w wolnej Polsce zbyt dobrze. Ich lajdackie, anty-Polskie zachowanie w okresie stanu wojennego nigdy nie zostalo rozliczone. Tacy sa Polacy. Wybaczenie jest imperatywem. A niech tam.

  101. Panie Kadett,
    ??????????
    Nie, do mleczka ! Pan ,mysli ze to jak w tym wierszyku ;
    Przyszedl kotek wypil mleczko,
    a ogonkiem stlukl jajeczko ,
    przyszla Pani kotka zbila ,
    a skorupki wyrzucila .
    Taka zabawa w chowanego z p. D.P: .. za pomoca Kartezjusza?,..
    …….
    /,lepiej uczyc madrych ,bo z glupim to za duzo roboty?/
    —-
    Kiedys bylo; panie na prawo ,panowie na lewo i do …Mazura .
    Teraz? to u was / z tego co Pan pisze „dziwnie” ,powiedzialabym ??/

    No coz ja nie podzielilam tego blogu na lewice i prawice ,oni zrobili
    to sami ,typowy sejmik -czek szlachecki ,poparcie strony wazniejsze
    niz jakiekolwiel argumenty,czasem nawet niz …. ..?
    Czasem nawet ?
    W grupie czlowiek czuje sie bezpieczniej ale ,ale itp. itd. itp. itd. cala socjologia …
    …….
    ……Przepraszam ze jestem tak powiedzialabym „przeemigrowana „,
    /naprawde jestem zupelnie „przeemigrowana” wielokrotnie/
    ale takie „male bycie w niedoskonalosci” zupelnie mi nieprzeszkadza …
    Kiedys pewien reporter pytal pewnego /niezdecydowanego plociowo/
    w tv ;
    Panie Livio? czy jest pan kobieta czy mezczyzna ?
    ….Tak jestem .
    Salute
    Nie dyskutuje,nie mam czasu na zycie ,a co dopiero na argumenty !

  102. absolwent pisze:
    To chyba najlepszy od dawna Twój post. Gratuluję !

    @absolwent
    wiem, że jest Post, ale ja nie poszczę. Może powinienem..?

    Pozdrawiam

  103. Okazuje się że na tym blogu moga także powstac zalażki prawdziwej przyjażni.
    Na przykłąd Stasieku, najpierw poskarzył sie TO, a potem ten słynny demaskator ( czyżby szef IPN, oddział Toronto ?) przygarnał go i ukoił jego frustracje. Teraz piją sobie z dziobków i całują się z jezyczkiem, a niedługo zapewne dołączy do nich kolejny ultraneoliberał Majcherek, który uważa że chamów ze wsi trzeba brać za mordę i morzyc głodem. ( jak sie dowie że TO i S. istnieją)
    Zresztą w odpowiednim czasie ujawnię dokumenty że TO i Stasieku to klony oraz bracia bliźniacy.
    Natomiast co sie tyczy wyroku Trybynału Konstytucyjnego i mojego komentarza, to myśle że od czasu odejscia sedziego Stępnia i dookoptowania do tego grona nowych pseudoprawników z prawicowej czarnej sotni, wszystkie kolejne wyroki tego gremium można przewidzieć z góry. Na szczęście Strasburg bedzie po kolei rozwalał te decyzje, podjęte z całkowitym lekceważeniem Konstytucji i podstaw prawa oraz prawdy materialnej.
    No, ale po zdemaskowaniu mnie przez TOSTASIEKU jako szefa UB,SB,UOP,WSI i całej tej „komunistycznej zgrai” oraz rezydenta Czeka,NKWD i KGB coż mi pozostało ?
    Mogę się jeszcze tylko przyznać że rozkazy dyrektywy i argumenty otrzymywałem od prof. Ewy Łętowskiej, która jest moim bezpośrednim szefem. Prosto z Kremla.

  104. Diaspora jest czujna! 8Albo – nie)

    Trybunał Konstytucyjny uznał … itd, itp ?

    Kogo to moze ochodzi w III RP? Elity moralne ze swoimi wyhodowynami w „inspetkach” kandydatami nie tylko na Prezydenta?
    Eeeeeee …
    „Wnioskodawcy nie przedstawili merytorycznych argumentów na dowód” itd …. http://www.zaprasza.net/a.php?article_id=30838&PHPSESSID=76cf7b27aa55b357c501cc7f1c81676f

    Mysle, ze to cos wiecej jak tylko totalna degregolada. Rozumiem Szanowny Gospodarzu ze flanka-front umozliwiajacy podcinanie dorobku kultury KK jest nadaj otwarty i tutaj posuniec rygorystyczno-cenzuralnych nie bedzie – prawda?
    No ja! …

    Post Christum.
    Immer noch kein Sieg zu melden…?!
    Geben wir wieder einen Wetterbericht heraus!

  105. TJ,
    a tak przechodząc od szczegółu do ogółu (od maksymalizacji zysku do naszej polityki wschodniej), to przyznam, że rozkładam ręce i nie jest mi łatwo rozpoznać jakiekolwiek jasno postawione cele naszej polityki. DP pisze o magnetyzowaniu sąsiadów Rosji i prowadzeniu bardziej subtelnej gry w zbliżaniu ich do Europy. a ja laik widze, ze każde takie próby, dotychczas prowadzone raczej topornie niż subtelnie, niezależnie od tego, kto je tu podemował i z jakim marnym skutkiem, wywołują w Moskwie zrozumiałe z jej punktu widzenia reakcje i są tam jednakowo odczytywane jako i wrogość i chęć izolowania jej wpływów zewnętrznych, przez co stosunki miedzy nami ziębną.

    Często odnoszę wrażenie, że faktyczna skuteczność w polityce zagranicznej jest funkcją potencjału państwowego i tego, co ma się do zaoferowania od bombek na choinke do tych większych, dla podniesienia ewentualnej siły przetargowej.
    My, kraj mało atrakcyjny jako partner gospodarczy, nie mający Rosji nic więcej atrakcyjnego do zaproponowania, poza naszym położeniem tranzytowym, (który okazał się naszą słaboscią, bo wszystkie dotychczasow rządy nie umiały go wykorzystać), stanęliśmy w stosunkach z Rosją przed wyborem pomiędzy skrajnymi pozycjami – śmiesznością i lizusostwem. W środku jest tzw. normalizacja, której najwyraźniej przeszkadza rozbieżne spojrzenie na historię.

    Nie przemawia do mnie zupełnie wewnątrzkrajowa argumentacja i licytacja partyjna w kwestii skuteczności, ani wywyższanie niewiele znaczących niuansów pomiędzy partiami do wymiarów istotnych różnic w prowadzonej polityce wschodniej. Nie widzę większej różnicy miedzy Prezydenta zapominaniem kto wyzwolił Auschwitz, a Premiera wyznaniem, że Armia Czerwona nie mogła nas wyzwalać, bo sama nie miała pojęcia, co to wolność.

    Sprawa polskiej mniejszości na Białorusi z pewnością języczkiem unijnej polityki wobec Łukaszenki nie będzie. Ktoś tu wcześniej przypomniał, że od podskubywania białoruskich czy ukraińskich gęsi, nie wywróci się do góry nogami interesów zachodnioeuropejskich lisów w rosyjskim tłustym kurniku.

  106. @absolwent vel Jean Paul pisze: 2010-02-25 o godz. 10:42
    Nareszcie trochę seksu, choć mało perwersyjnego.

  107. Magrud (mlodsza siostra Lizaka) ma odruchy wymiotne z powodu SB.
    WINIEN

  108. Przepraszam moderatorów, przez nieuwagę wkleiłem poniższy komentarz do poprzedniego felietonu „Bój się Boga Waszczykowski”. Proszę o usunięcie go stamtąd.

    magrud pisze:
    2010-02-24 o godz. 23:38

    „Ty natomiast, zwyczajnie mnie pomówiłeś, najprawdopodobniej przypisując mi swoje narodowe lub inne uprzedzenia. Po pierwsze, to Lizak prezentuje swoje obsesje bezinteresownie. Nie wiem, czy zacznie nawoływać do nienawiści na tle narodowościowym lub religijnym, lub jakimkolwiek innym.
    Jeżeli się jednak takiej podłości dopuści, to będę pierwszą osobą, która powiadomi prokuraturę.
    Po drugie, nigdy i nigdzie nie wyrażałam totalnego poparcia dla Lizaka.”

    1) Najpierw cytat – magrud pisze:
    2010-02-21 o godz. 13:45

    „Lizaku,
    Ty synu marnotrawny! Dobrze, że jesteś ze swoją brawurą.
    Przeczytałam wszystkie trzy teksty z zainteresowaniem. Wiele w nich gorzkiej prawdy.”

    Mój komentarz:

    Nic o forsowanym przez Lizaka problemie starszych braci, a jest on często clou jego wypowiedzi, np.:

    Cytat z Lizaka:

    Lizak pisze:
    2010-02-19 o godz. 00:42
    „Ten antypolonizm przejawia się w brukaniu i przeinaczaniu demokracji, gdzie antypolskie elity co 1o lat organizujące w Polsce rozpierduchy społeczne w walce o poszerzenie marginesu władzy starały się o przejmowanie coraz większych obszarów życia społecznego Polaków. Dzisiaj nadal rozwijają proces judaizacji Polski demonstrując w przygotowaniach do wyborów o prezydencki stołek agresję rasową, w ramach której wszystkimi kandydatami dotychczas zgłoszonymi są polscy Żydzi. I proszę mi nie wmawiać prymitywnego antysemityzmu, bowiem ta forma dominacji i jej rezultaty są doskonale znane na Bliskim Wschodzie i w USA, gdzie nie tylko życie polityczne ale głównie finansowe jest sterowane przez braci Syjonu.”

    Mój komentarz

    Jakoś mało kogo z lewicy ziębią lub grzeją sformułowania typu „antypolskie elity”, „dzisiaj nadal rozwijają proces judaizacji”, „demonstrując w przygotowaniach do wyborów agresję rasową”, „w USA, gdzie nie tylko życie polityczne ale głównie finansowe jest sterowane przez braci Syjonu.”

    To wszystko jest pisane w kontekście poszukiwania przyczyn, źródeł upadku polskiej gospodarki, niesprawiedliwości społecznej, wywłaszczenia narodu z jego wieloletniego dorobku. To antypolskie elity i „bracia Syjonu” [Lizak, jak już, to „synowie Syjonu”] sterują wszystkim – głosi Lizak.

    Czy to jest afirmacja, czy negacja? Czy to jest oświecanie, czy zrażanie, czy to jest rzeczowość, czy histeria? Nie jest to nawoływanie do nienawiści, ale na pewno jest to ostre szerzenie niechęci.
    Nie kwalifikuje się to do kruszenia kopii przed obliczem Temidy, ale do zwrócenia uwagi w kontekście naruszenia regulaminu, tak.

    Dlaczego przyjaciele Lizaka ze szlachetnej lewicy milczeli? Dlaczego Magrud pisze, ze Lizak prezentuje swoje obsesje bezinteresownie, a nie wspomina o istocie obsesji, dlaczego dostrzega, że odnajduje w nim „wiele prawdy”, nie zauważa jednej z głównych tez o dominacji starszych braci w Polsce, sekunduje Lizakowi spostrzeżeniem – „I mam prawo dostrzegać, że w tych środowiskach roi się od Starszych Braci”. Jakieś rozszczepienie?

    2) Magrud pisze:
    „Dla mnie, w przeciwieństwie do Ciebie, środowiska pochodzenia żydowskiego nie są elementem obcym.”

    Mój komentarz

    Przypisujesz mi ciasny nacjonalizm. Całkiem niepotrzebnie.

    Magrud, dziękuję! Poczepiałem się trochę, ale ogólnie bardzo klarowny, pryncypialny, sympatyczny wpis.

    Pzdr, TJ

  109. Magrud nie jest w stanie zrozumiec, ze rzady (niemiecki rowniez nie) nie zaistnieja (nie beda mogly rzadzic) bez producentow, wytworcow etc. -wg. Magrud kapitalistow.
    WINIEN

  110. Od kiedy jestem na tym blogu, sprzeciwiam się rygorystycznie jakiejkolwiek dyskryminacji.

    Powyzsze zdanie Magrud nie jest zdaniem prawdziwym. Magrud klamie.
    WINIEN

  111. do
    wg pisze:

    2010-02-24 o godz. 23:28
    Suicydalnosc intelektualna jest rowniez zbrodnia.
    WINIEN

  112. Jacobsky,
    niewątpliwie masz rację, że z ciągle przekreconą do tyłu głową marsz do przodu jest utrudniony, a może być nawet niebezpieczny. Z drugiej jednak strony, jezeli nie będzie się miało w tyle głowy mocno zakorzenionej świadomości popełnionych wcześniej błędów, zawsze istnieje groźba powielania ich, niewyciągania z nich pożytecznych lekcji na przyszłość, co skutkować może bezsensownym kluczeniem i powrotem na wcześniej zwiedzane bezdroża. Czas poświęcony analizie tego, co za nami tak naprawdę nigdy nie jest stracony, gdy chłodna analiza bierze górę nad gorączką bieżących emocji politycznych w czysto marketingowym wydaniu. Z moich obserwacji wynika jednak, że takiego czasu chłodnej i pogłębionej analizy czasu transformacji zabrakło do tej pory, a próby jej rozpoczęcia kończyły sie gromkim oburzeniem ze strony Wielkich Nieomylnych, bądź straszeniem maluczkich Kaczystanem.

    Pozdrawiam

  113. wg pisze:
    2010-02-25 o godz. 00:08

    szczerze mowiac – nie wierze w to, co napisales. Mam powody 😉

    Pozdrawiam.

  114. Polonia-Sawa,
    przyjmuję ze smutkiem do wiadomości, że nie ma Pani czasu na życie.
    Pozostaje nadzieja zatem na życie po życiu, w którym czas podobno nie odgrywa już takiej ograniczającej roli. 😆

    Pozdrawiam

  115. @”T.O.” – en bloc
    – po pierwsze: Gadamer „Prawda i metoda”
    – po drugie: Kartezjusz „rozważania o metodzie”
    – po trzecie: Rorthy napisał klika książek, przeczytanie jednej czy drugiej nie obliguje „czytacza” do wyrokowania o tym, co, kto i ile („inny”) przeczytał i jak to zrozumiał
    – po czwarte: więcej pokory i auto-krytycyzm, samo „przebywanie” w Nowym Świecie nie obliguje do posiadania „prawd wszelakich” i pouczania wszystkich wokoło z poczuciem misji bądź wyższości
    – po piąte:postmodernizm to nie tylko (a czy w ogóle ?) Rorthy; onegdaj podałem kilka nazwisk więc postponując „Innego” trzeba czasem podeprzeć się wieloma źródłami (jedno-źródłowość jest zawsze skażona i kulawa)
    – po szóste: dekonstrukcja to metoda opisu …. resztę dośpiewaj sobie „Kanadyjczyku” sam (a sam twierdzisz cały czas, ze tylko liczy się to co praktyczne, co przynosi zysk lub to co wypracują „instynktowne mrówki”); dekonstrukcja „tworzy” świat, rozprasza, sprowadza do „atomu”
    – po siódme: przytaczając schlagwort Kartezjusza „cogito ergo sum” miałem właśnie na myśli tą nie-materialną przestrzeń działalności człowieka. Z tego dyskursu z Tobą T.O. wnioskuję, żeś nic z tego nie zrozumiał. Albo nadajemy na innych interferencjach fal, albo….. wybacz, nie będę Ciebie postponował ad personam, co Ty akurat nagminnie wobec mnie czynisz.
    Nie oczekuję odpowiedzi. Twe ostatnie wpisy wobec moich argumentów są – wybacz – en bloc nie-na-poziomie (anty-merytoryczne i ad personam czyli przeczą konwencji Szacownego Blogu”en-passant”). )
    Żegnam – kończąc dysputę – samo uwielbiony „Kanadyjczyku”
    WODNIK53

  116. Rybo,
    a propos: już jedną nogą jesteśmy na drugim brzegu

    Rybom w wychodzeniu na brzeg ogólnie zaleca się ostrożność, ale sam nie będąc ichtiologiem, będę się tym próbom przypatrywał uważnie. Oby to nie był tylko ostatni brzeg… brrrrrrrr!!!!

    http://www.filmweb.pl/f36591/Ostatni+brzeg,2000

    Pozdrawiam

  117. „Tworczosc ( a moze tfurczosc) Lizaka, to skowyt zaszczutej prl-owskiej. zwierzyny” itd itp. – pisze politessa Margrud….Ten „skowyt”, to muzyka dla moich uszu….przynajmniej nikt mu nie zdejmuje paznokci obcegami, jak czynili kolezkowie tego towarzysza Szmaciaka. Nie zasluguje on na zadne prawa obywatelskie, podobnie, jak jego wspopracownicy z SB. Brawo Trybunal Konstytucyjny!

  118. Kartka z podróży, 22.29. Warto od czasu do czasy wrócić do korzeni i przypomnieć niektóre fundamentalne fakty historyczne, tak skrzętnie teraz zapominane lub fałszowane także przez instytucje państwowe to tych celów specjalnie powołane jak IPN. Trzeba wiedzieć i zapamiętać na zawsze, że fundamenty ustrojowe niepodległego państwa w roku 1918 zostały stworzone i ugruntowane przez Polską Lewicę. Kto jeszcze w Europie miał konstytucję gwarantującą 8 godzinny dzień pracy, bezpłatny urlop, ubezpieczenie społeczne, bezpłatne nauczanie, państwowe emerytury i niezależne sądy. To były fundamenty państwa socjalistycznego utrzymane nawet przez okupanta i przez Polskę Ludową. Dopiero „wolna” Polska Balcerowicza i obcego kapitału kolonialnego krok po kroku zdobycze te odbiera, posługując się przy tym kłamstwem i niezrozumiałymi dla większości sloganami o reformach, deregulacjach, restrukturyzacjach, prywatyzacjach, długami publicznym itd. Po totalnym praniu mózgów głupi to kupili i teraz mają za swoje; 10 godzin przez 6 do 7 dni w tygodniu, z głodowymi emeryturami albo prawie bez w tzw OFE, bezrobocie, płatne nauczanie, powszechne tzw samozatrudnienie praktycznie bez urlopu i bez ubezpieczenia. To dopiero początek, gdyż ekipy Tuska i jego sitwa knuje więcej, dążąc do sprywatyzowania wszystkiego i skończy się na powietrzu, wodzie, szaletach miejskich i cmentarzach. Dla zajęcia czasu pospólstwa zapędzili masę do galerii, supermarketów, kościołów i telewizji oraz urządzają gorszące kłótnie i spory miedzy rzekomo różnymi partiami kanapowymi PO i PiS nie mówiąc o wszczynanych i prowokowanych wojnach z sąsiadami często o głupie baby. Gdy będziesz w Krakowie pomogę Ci odnaleźć miejsca po wyrzuconych pamiątkowych obeliskach po zabitych robotnikach, gdzie razem złożymy kwiaty.

  119. otu 02-25 01:25

    Argumentujesz przeciw wyrokowi TK w czterech płaszczyznach:
    1. legalizmu – SB/UB nie uznano za organizację przestępczą, stosowanie odpowiedzialności zbiorowej;
    2. liczbowej – propagandowe liczenie zaoszczędzonych milinonów budżetu i dziesiatek złotych za miesiąc,
    3. politycznej – niebezpieczny precedens wzmacniający „widzimisie rządzących”;
    4. psychologiczno-etycznej – fobie „polskich styropianowców”.

    Po pierwszej: do obniżenia wskażnika naliczania emerytury państwowej nie potrzeba wyroku skazującego za przestępstwo.
    Po drugie: ile wynosi ten wskaźnik w innych grupach zatrudnionych w PRL? 2,6 proc?
    Po trzecie: ustawę tę uchwalił Sejm, suweren narodu, wybrany w demokratycznych wyborach i reprezentuje on jego wolę.
    Po czwarte: jeśli SB-ecy byli pretorianami znienawidzonego przez naród ustroju i władzy „odcinającej ręce, które ktoś na nią podniesie”, absolutnie nie mieści mi się w głowie jak oni mogą w wyzwolonej Polsce mieć przywileje emerytalne, szczególnie w stosunku do tych, który przeciwstawiali się ówczesnej narzuconej przez obce macarstwa władzy w Polsce i ryzykowali pozycją, zarobkami, pracą, zdrowiem a nawet życiem.

    Takie jest moje stanowisko; zaznaczam, że nie pobieram żadnej emerytury w Polsce i nie zamierzam pobierać, chociaż nabrałem nieco praw – oczywiście ta regulacja mnie nie dotyka. Ma pan prawo do wyrażania odmiennej opinii. Chciałbym, aby sprawa ta znalazła się w Strasburgu, gdyż nie ma tam najmniejszych szans na zmianę wyroku. To sędziowie TK sprawdzili. Dziwi mnie tylko, że tej regulacji emerytur nie uchwalono 15 lat temu.
    Kłaniam się

  120. 1. kadett pisze:
    2010-02-25 o godz. 12:14
    TJ,
    ” a ja laik widze, ze każde takie próby, dotychczas prowadzone raczej topornie niż subtelnie, niezależnie od tego, kto je tu podejmował i z jakim marnym skutkiem, wywołują w Moskwie zrozumiałe z jej punktu widzenia reakcje i są tam jednakowo odczytywane jako i wrogość i chęć izolowania jej wpływów zewnętrznych, przez co stosunki miedzy nami ziębną.”

    Mój komentarz

    1) Polska musi prowadzić politykę względem wschodnich sąsiadów jako kraj unijny. Daje to pewne prerogatywy, ale i temperuje wybujałe ambicje niektórych sentymentalnych nurtów na krajowej prawicy (Bobola). Takie umocowanie polityczne zapewnia utrzymanie odpowiedniej odległości od ekstremów, sprzyja budowaniu zrównoważonych stosunków.

    2) Zmiany zaszłe po 1989 roku niektóre konserwatywne nurty w Rosji postrzegają jako chwilową fluktuację, zaburzenie równowagi. Polska, a wraz z nią Unia (nie wszyscy!) traktuje to jako fakt niosący poważne konsekwencje dla wspólnej polityki i bilateralnych stosunków z państwami poradzieckimi. Może nie w ten sposób rozumiane, aby zapraszać do resetu, ale z pewnością jako namacalny, dotykalny fakt.

    3) Siłą Rosji jest jeden ośrodek decyzyjny. W Unii takiego ośrodka nie ma, a nawet duże państwa zazdrosne (dosłownie – jak Francja) o wpływy lub dzisiaj zbyt odległe od interesów Europy Środkowej, jak Wielka Brytania, pośrednio demonstrują niechęć do stworzenia wspólnego ośrodka zgadzając się i dokonując faktycznie w sposób gabinetowy wyboru na unijnego „ministra spraw zagranicznych” osoby, która dopiero co zapoznaje się z globusem na Wschód od Greenwich.

    4) W polityce w ostatecznym rachunku ten się liczy, kto ma silną ekonomię, dobre sojusze i jest odpowiednio aktywny. Rosja, jak na razie posiada jeden silny atut – jeden ośrodek decyzyjny oraz jeden słabszy – bazę surowcową. Dlaczego słabszy? – Otóż, aby ją wykorzystać, musi rozciągnąć infrastrukturę rurociągową, finansową i wszelkie powiązania gospodarcze umożliwiające prowadzenie interesów, w stronę Europy (i nie tylko), a to oznacza budowanie zależności, którą możemy nazwać wiązaniem rąk na kierunku Zachodnim (z tego punktu widzenia rura morska jest nieco lepsza od lądowej). Wtedy współpraca jest musowa, a dyktat staje się mało opłacalny.
    Z jednym zastrzeżeniem powyższe założenia są słuszne – integracja Europy nie ograniczy się tylko do poziomu gospodarczego, lub nie nastąpi podział Unii „na dwie szybkości”, co bardzo przybliżał nasz prezydent uparcie nie podpisując wynegocjowanego przez siebie Traktatu lizbońskiego. Wtedy wzrósł by gwałtownie potencjał manipulacji i targów politycznych.
    Moim zdaniem raczej to nie nastąpi, ponieważ siłą rzeczy za integracją gospodarczą postępować musi integracja polityczna.
    Najbardziej dla nas niebezpiecznym pomysłem jest Europa dwóch szybkości – niemal druga Jałta lub Dzikie Pola Europy.

    5) Sprawa jest bardziej złożona, bo świat się globalizuje i mocarstwa kuszone są rozgrywaniem na odległość takich spraw, jak Afganistan, Kuba, Wenezuela, Iran, Somalia, polityka inwestycyjna i handel bronią oraz innych globalnych, jak emisja CO2, raje podatkowe, itd.

    Pzdr, TJ

  121. magrud pisze 2010-02-25 o godz. 00:16

    Napisać całą prawdę … hehe, zbliżamy się do niej.
    Słusznie zauważasz, że jest coś za coś, ang. trade-off, między wolnością ekonomiczna (regulacji i instytucji w gospodarce) i opodatkowaniem CIT i PIT (zadaje mi się). Bowiem CIT jest nieco tylko wyższy w Skandynawii, co firmy rekompensują z nawiazką niższymi kosztami prowadzenia biznesu, rejestracji, przestrzegania regulacji, etc. Nie bierzesz pod uwagę, pardon – „nie mówisz całej prawdy” o strukturze gospodarczej porównywanych krajów oraz poziomie rozwoju cywilizacyjnego i wydajności pracy. Polska potrzebuje wyższego wzrostu gospodarczego niż Dania, aby zaspokoić aspiracje konsumpcyjne ludności, zarówno tzw. konsumpcji indywidualnej, jak i zbiorowej. Polska potrzebuje się wspiąć wyżej, wyrwać ze struktur odziedziczonych po PRL, Danii wystarczy utrzymać obecny wysoki poziom. Jaki procent ludności jest zatrudnionych w rolnictwie. W Polsce 93 proc. gospodarstw rolnych nie produkuje na sprzedaż i jest przechowalnią, archaicznym ciężarem. Byłbym zwolennikiem progresywnego PIT, gdybym nie wiedział o tym zacofaniu Polski. Pojedź do Danii, przyjrzyj się statystykom zatrudnienia i wydajności, ich firmom konkurującym an globalnych rynkach.

    Inna sprawa, że w kultura skandynawska akceptuje zupełnie inne proporcje między konsumpcją zbiorową i indywidualną, niż kultura anglosaska. Taki poziom opodatkowania jest po prostu nie do przyjęcia w USA, czy nawet w Kanadzie. Nie jestem pewien, czy jest akceptowany w Polsce. Ale czy możliwa byłaby oczekiwana dynamika wzrostu?
    Pozdrawiam

  122. WODNIK53. 14.06. Podzielam Twoje uwagi.Ma ten komfort, ze od bardzo dawna przejrzałem intencje i zdolności TO i po prostu nie czytam jego wpisów. Przyznaje, że jako człowiek, dajmy na to średnio inteligentny, nie przeczytałem u niego żadnego sensownego zdania ani nie znalazłem myśli. Niekiedy polecałem mu znane motto „Studiaopinii”, modlitwy św Tomasza, jak widać bez efektu, nawet jeszcze gorzej i zacząłem się domyślać, że albo utracił pracę i się nudzi, albo cierpi na bezsenność. Podobne dolegliwości dostrzegam u Jacobskiego i także staram się go nie czytać, ale u niego widać więcej złośliwości. O osobnikach typy Śławomisrkiego lub WINIEN lepiej nie wspominać. Pozdrawiam

  123. telegraphic observer
    Jacobscy chociaż dziękuje Panu za polemikę. U innych wzbudza Pan agresję. Ja zalecam asertywność, mimo, że ktoś mnie kiedyś tą cechą „wyzwał” jak syfilisem. A może nie zrozumiałem czegoś.

    Na wszelki wypadek za słownikiem:
    ”asertywność”postawa charakteryzująca się bezpośredniością w wyrażaniu własnych opinii oraz żądaniem respektowania własnych praw i takim samym podejściem do poglądów i przywilejów innych

    Szanowni Blogowicze, Przywileje a sprawa polska
    Za komuny nie mogłem niczego załatwić. Ponawiane co rok podanie o telefon, nie zostało załatwione pozytywnie (ze względów technicznych) przez kilkanaście lat(!!), podczas gdy niektórzy znajomi, mieszkający
    w tej samej dzielnicy Mokotów, dostawali telefon po roku albo wcześniej. Nastąpił przełom 1989 roku i po krótkim czasie „poprawiły się warunki techniczne” i stasieku miał upragniony telefon stacjonarny.

    Na moje szczęście, to, czego mnie nauczył prof. Findeisen,
    było za trudne dla towarzyszy. Towarzysze musieli mnie zabierać do towarzystwa przy przedsięwzięciach eksportowych. Zarabiałem więc nieźle, samochód kupiłem w Pewexie.

    Pamiętam, jak marzyłem wtedy o systemie bez przywilejów,
    w którym jedynym przywilejem byłaby zapłata za użyteczną dla rynku (społeczeństwa) pracę. Uczciwą pracę, weryfikowaną na rynku a nie przez decydenta politycznego. Wszyscy byliby się uczyli wtedy jak „starsi bracia”. Jak pięknie rozwijałaby się Polska! Człowiek sukcesu byłby uznawany, jego zeznanie podatkowe publikowane jak w Norwegii.
    Jak ja wtedy marzyłem…

    Wywalczyliśmy prawie bezkrwawo zmianę systemu. Jednak ludziom nowej władzy spodobała się specjalna opieka lekarska, ośrodki rządowe za grosze, tanie kredyty, pozaPITowe przywileje, itp. Przyznaję, że to, co piszę teraz, może lepiej poinformowanym pachnieć maglem, może to wszystko nieprawda. Ale czy nie jest faktem istnienie 12 służb i że „tajemnicą jest na granicy strażnica”.
    (dla młodych: była taka piosenka kiedyś)?

    Wniosek: opowiadam się za porządnym opłacaniem niezbędnej, ograniczonej ustawowo, liczby urzędników i odrodzeniem etosu urzędnika państwowego tak, aby selekcja była pozytywna. Tylko prezydent i premier powinni mieć porządną, dożywotnią emeryturę, proporcjonalną do ilości dni na urzędzie. Pełna kadencja, pełna emerytura, waloryzowana jak dla szeregowych emerytów. Dodatki medalowe zostawiam pod rozwagę, bo nie znam kryteriów przyznawania.

    Serdeczne pozdrowienia

  124. do

    ajw pisze:

    2010-02-25 o godz. 14:36
    Wspolczuje odruchow wymiotnych mlodszej siostrze Lizaka. Brawo TK.
    WINIEN

  125. Ludzie wielcy i małe szuje

    Oceniając to co się stało w Polsce w sensie zmian politycznych nie można zapominać, że nie była to postępowa rewolucja lecz coś co nazywają jedni kontrrewolucją a inni cofnięciem biegu historii wstecz. Jakby ta zbitka werbalna „cofnięcia wstecz” nie brzmiała źle, to wzmacnia ona doskonale istotę wstecznych procesów rozwojowych, co w historii nieczęsto ma miejsce.

    Stąd niezależnie od zachwytów i radości bezpośrednich beneficjentów tych zmian, mających korzenie w II RP, nie możemy mówić o ogólnonarodowym rozwoju i postępie, bowiem dotyczy on zaledwie wąskich elit politycznych samozwańców. Już sam fakt nawiązywania do II RP, której ostoją była szlachta i koniki budzi nie tyle uśmiech ile zażenowanie. Ta Polska zapóźnienia, biedy i niesprawiedliwości społecznych stała się modelem dla obecnych stosunków społecznych.

    I nie można w tym zwrocie politycznym znaleźć ważących powodów do dumy oraz szeroko rozumianej społecznej satysfakcji. Nowe państwo podkreśla nie tyle swój obywatelski ile elitarny charakter. Dominująca masa narodu nie znalazła swego miejsca we wprowadzonych zmianach, które bardziej noszą znamiona politycznego dyktatu aniżelu autentycznie demokratycznych pociągnięć zwiększających udział szerszych mas obywatelskich w życiu narodu. Nie zauważa się podnoszenia roli obywatela w życiu państwa, który ostentacyjnie zostaje spychany na margines życia.

    Świadczą o tym w poważny sposób postępujące zmiany w kształtowaniu polskiego budżetu, budowanego kosztem polskiej biedy i służącego w coraz szerszym zakresie polskiemu kapitałowi. Nie tak miało być powiadają, co prawda nieliczni, ale znaczący przedstawiciele „Solidarności” będącej matką obecnego status quo. Wielu z nich głośno już przeprosiło Polaków za to co się stało. Na takie zachowanie jest stać tylko wielkie autorytety moralne, których nikt zakwestionować nie potrafi.

    Maluczcy zaś duchem i umysłem, w korowodzie bezwładu, dalej głoszą wielkość losu sklepikarzy, kramikarzy i handlarzy, którzy zaledwie stanowią pas transmisyjny od producenta do konsumenta . W tej triadzie mają oni najmniejsze znaczenie i opieranie przyszłości Polski na tym wątpliwym i najsłabszym elemencie do najrozsądniejszych poczynań nie należy. O ile ta funkcja w PRL-u z bardzo wielu powodów była niedoceniania, o tyle w trzeciej RP rola tego członu życia społeczno-gospodarczego jest wyraźnie przeceniana.

    Nie można bowiem powiedzieć, że sam pas transmisyjny przenoszący dobra jest głównym źródłem tworzenia bogactwa narodowego, on jest ważnym, ale zaledwie pomocniczym ogniwem. W Polsce doszło do ukształtowania rynku zbytu obcej produkcji, kosztem rozbicia narodowego systemu wytwarzania. Obce produkty są do Polski importowane, przez system niepolskich marketów rozprowadzane a zyski są transferowane poza granice kraju.

    My jesteśmy zaledwie konsumentem małego ułamka wytwarzanego produktu, poprzez udział w bardzo nisko opłacanej pracy. Główna masa zysku przy pomocy naszych rąk i naszym kosztem przerzucana jest do krajów producenta. Cały kraj został zadłużony po dziurki w nosie, a nas się epatuje jakimś enigmatycznym wzrostem dużej skali. A gdzież on jest, i kto go konsumuje?

    Taki jest obraz obecnych stosunków na tle siermiężnej ale uczciwej i sprawiedliwej Polski Ludowej, która przejęła schedę po szlachcie chodaczkowej II RP i zniszczeniach II WS. Polsce Ludowej, która powiedzmy sobie otwarcie, odebrała nielicznym prawa władania środkami wytwarzania, przekonanie o boskości prawa własności i ich poczucie elitarności spełniane na Lazurowym Wybrzeżu, kiedy czerń ludowa w pocie czoła i poczuciu upokorzenia musiala pracować na ich dolce vita.

    Nie chodzi tutaj o gloryfikowanie PRL-u lecz o zwykłe zobiektywizowanie ocen i wypranie ich z niechęci, animozji i uprzedzeń obecnych elit, o które to wartości tak bardzo one dbają w kontekście własnych, grupowych, mniejszościowych i partykularnych interesów nacechowanych bardzo często antypolonizmem

    Na tym tle niezwykle pięknie rysuje się postać wielkiego Polaka,i nie tylko Polaka, Ryszarda Kapuścińskiego. Wielkość jego twórczości znalazła uznanie szeroko poza granicami Polski. Jest on niekwestionowanym królem polskiego reportażu. W naszej ojczyźnie może z nim konkurować jedynie Stanisław Lem. Kapuściński był człowiekiem światowego obycia i szerokich horyzontów. Znał on zarówno salony jak i uczyniony przez nie rynsztok świata. Kapuściński w PRL-u był przedmiotem poważania, uznania i szacunku za swój profesjonalizm i wrażliwość społeczną.
    Żaden ze współczesnych równać mu się nie może.

    Podjąłem ten temat, ponieważ stał się on ostatnio powodem awantur medialnych związanych z planowanym wydaniem książki Domosławskiego poświęconej Kapuścińskiemu, a właściwie stanowiącej jego biografię.

    Według niezwykle autorytatywnej Wikipedii:” 27 maja 2007 tygodnik „Newsweek” w artykule Igora Ryciaka ujawnił [4], że Kapuściński od 1965 do 1972 (lub 1977) roku współpracował z wywiadem PRL. W IPN odnalazły się analizy odwiedzanych przez niego krajów i pisane przez niego opisy kilku osób, z którymi się spotykał.”
    Tak utrzymuje źródło będące awangardą nowego i darzące wyjatkową niechęcia minione czasy, które nie poddawały się wpływom USA

    „Żona, Alicja Kapuścińska, twierdzi natomiast, że mąż nie przejmował się rejestracją (jako współpracownika) przez SB utrzymując, że wszyscy wyjeżdżający za granicę dziennikarze są umieszczeni w tych aktach jako potencjalni informatorzy[5].”
    I ta interpretacja wydaje się być najbliższa prawdy. Paszporty także otrzymywaliśmy w spec biurze i tam je zdawalismy, gdzie odpowiednio przeszkoleni oficerowie instruowali nas o zachowaniu się za granicą i o wyniesionych stamtad obserwacjach. Tak się czyni prawie wszędzie i nie ma powodu by odstępowac od ogólnie obowiązujacej normy. Być może właśnie dzięki temu setki Polaków nie musiało, jak obecnie, gnić w południowo-azjatyckich i południowo amerykańskich więzieniach. Warto niekiedy spojrzeć nieco szerzej aniżeli tylko poza czubek własnego nosa

    Przytoczenie tej informacji jest o tyle niezbędne by opisać polski klimacik poszukiwania czarownic i dokonywania całopalenia na solidarnych stosach. Jak więc widzimy jakiś solidarny Ryciak starał się, w typowy dla nich sposób, ryć pod Kapuścińskim, aby dezawuować pisarza jako człowieka i budować w ten sposób swój miałki i żałosny obraz człowieka nie mającego szacunku dla autorytetów.

    W ciekawy sposób o tamtych czasach wypowiada się Domosławski autor książki „Kapuściński-non-fiction”. Mówi on co następuje:”- Po 1989 roku przyzwyczailiśmy się do opowiadania o komunizmie w sposób lustratorsko-demaskatorski. A popatrzmy na to tak: przeżył wojnę. Na gruzowisku idei pojawia się idea socjalizmu. I dlaczego nie znaleźć w tej idei jakiegoś miejsca dla siebie – tłumaczył Domosławski. – Pamiętajmy też, że on znał kapitalizm nie z Paryża i Londynu, tylko z Akry, Dar-es-Salaam i Nairobi. Przez długi czas uważał, że socjalizm jest lepszy i nie było w tym żadnego cynizmu – dodał.”

    I wydawałoby sie, że nic do tego dodać lub ująć. A jednak. Maluczcy jakby nie wiedzieli, że każde państwo ma swój wywiad i kontrwywiad. A co w tym znaczeniu myślą państwo o Piłsudskim?

    Kapuściński nie zdradził swojej Ojczyzny. On jej bronił na miarę dostępnych mu środków. Ukazywał niesprawiedliwość i nędzę kapitalistycznego świata przekazując te informacje wszystkim tym, którzy mieli ochotę czytać jego twórczość.

    W moim odbiorze ludzie pokroju Kapuścińskiego nie mogli być prostymi informatorami polskiego wywiadu. Poprzez swoje bardzo wysokie usytuowanie społeczne mieli oni zapewne niekwestionowane możliwości wpływania na kształtowanie charakteru pracy służb dyplomatyycznych i specjalnych. Te struktury są oczami i uszami każdego państwa, i jeżeli tych kwestii nie rozumie ktokolwiek to nie powinienen zabierac glosu w sprawach politycznych. Omawiana plaszczyzna nie jest już elitarną materią ale nie może ona być także przedmiotem zabaw dla harcerzy.

    Premierzy państwa polskiego są nadszefami polskich służb specjalnych. Często obserwują i widzą sprawy niedostępne dla zwykłych zjadaczy chleba. Czy powinni się oni dzielić swymi spostrzeżeniami z nadzorowanymi służbami czy nie? Czy odpowiedzialność premiera za stan państwa, nadzorującego służby, jest mniejsza czy większa niż pospolitego TW? TW nie wydaje poleceń, zaledwie informuje o faktach, które stanowią przesłankę procesu decyzyjnego. A czym się różni TW z okresu PRL-u od obecnego TW? Tym, że maluczcy jednych kochają a innych nie. Jest to jednak zbyt mało by serwować wyroki na ludzi, którzy niekiedy poświęcili wszystko dla swojej ojczyzny. Poza tym jak można dezawuować zegar za to, że on wybija czas?

    Widać ktoś jest bardzo zainteresowany czynieniem rozgardiaszu, osłabianiem polskich służb specjalnych i ich buforowych funkcji wobec państwa. Są to służby specjalne, które powinny podlegać szczególnemu prawu a ich kanonem powinna być polska racja stanu. Wzorem państw ustabilizowanych tego rodzaju działalnośc musi być bezwzględnie zasłonięta kurtyną milczenia. No i w żadnym wypadku nie mogą być one angażowane do rozgrywek kanapowych partii politycznych.

    A co do Kapuścińskiego to wszyscy prawi, sprawiedliwi i praworządni mogą go w nos pocałować. Całe składy IPN-u nie są warte jednej pozycji Kapuścińskiego.Tak jak spalenie książki Kapuścińskiego byłoby świętokradztwem, tak prośby do Boga o taki los dla prawicowych śmietników byłyby niewątpliwie wysłuchane. Dzięki temu wielu porządnych ludzi odetchnęłoby z ulgą a prawicowi politycy musieliby pójść z dziećmi do piaskownicy bawić się zabawkami na miarę swoich możliwości. Przypomnijmy, że za czynienie krzywdy i molestowanie dzieci grożą surowe kary, o czym skutecznie się już przekonał jeden z solidarnych profesorów, gwiazda solidarnej telewizji.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  126. WODNIK53u (2010-02-25 o godz. 14:06)

    Zanim ja Ciebie pożegnam, wyjaśnię jak ja rozumiem różnice w naszych pozycjach światopoglądowych. Kartezjusz dla mnie był przede wszystkim sceptykiem, jego metoda jest mysleniem, ale po to, aby nieustannie wątpić. Marks dla mnie stoi po skrajnie przeciwnej stronie, on wie, dlatego chce zmieniać. Dekonstrukcja zdaje mi się nie specjalnie nadaje się do weryfikowania teoretycznych systemów społecznych, stworzono ja raczej do analizy dzieł literackich, muzycznych i innych artystycznych. Oczywiście hermeneutyka i Gadamer. Ale nade wszystko neopragamtyzm i Rorty (nie pisz Rorthy). Oczywiście tu działa moje „wypaczenie”, skłanianie się ku filozofii nowego świata, przeciw fundamentalizmowi w filozofii a la Platon i właśnie Marks. Rorty choć wychowali go rodzice trockiści, choć nie ukrywa sympatii lewicowych i był zaciekłym krytykiem polityki GW Busha, jest bodaj jednym z najmocniejszych krytyków marksizmu (i heglizmu). W tym sensie umieszcze się jego poglądy w nurcie postmodernizmu.

    Po prostu nie da się stworzyć zwartego systemu społecznego, wydedukować go, jest to ponad siły filozofii. Jedyną metodą jest krok po kroku zmienianie sentymentów ludzi. Bodaj najważniejszym narzedziem jest literatura, powieść i poezja. Moralności nie da się wywieść z jakichś dogmatów, czy to judeochrześcijańskich, czy to walki klasowej. Moralność wykuwa się w codziennym obcowaniu wielu różnych, przygodnie „skonstruowanych” jednostek w zetknięciu z drobnymi dylematami. Tworzymy snetymentalnie wzorce zachowań. Upychanie tego w zwarte, holistyczne systemy jest złudne. Dlatego nie mogę przyjąć wyzwania – ulepszajmy świat, bo wiem, że za tym kryje sie uzurpacja.

    Zarzucasz mi doktrynerstwo – i to Cię gubi w naszych rozmowach. Gubi nas obu. A więc adieu, przyjacielu.

  127. @mw
    to do mnie było:

    Po prostu napiszcie, że odpowiadało Wam to, co było kiedyś, albo że nie odpowiada Wam to, co jest teraz…

    Zgodnie z życzeniem. Owszem, bardziej odpowiadało mi to, co było kiedyś, bo bylem młody i nie za bardzo odpowiada mi to, co jest teraz, że jestem jak przechodzony rzęch przed remontem kapitalnym. Posuwam jednak, wbrew naturze, aż do końca. Jak to było? Gdyby młodość miała mądrość wieku dojrzałego, a dojrzałość urodę młodości…

    Pozdrawiam

  128. Pisze magrud.
    Lizaku,
    Ty synu marnotrawny! Dobrze, że jesteś ze swoją brawurą.
    Przeczytałam wszystkie trzy teksty z zainteresowaniem. Wiele w nich gorzkiej prawdy. Pragnę, jednakże zauważyć, że od początku przemian nasze elity medialno-polityczne wzywały nas do catarsis pod byle pretekstem.
    Nasz antysemityzm był i jest tylko jednym z tych chwytów, które mają nas obezwładnić i wywałać poczucie winy i wstydu wobec reszty świata.
    Polak, jako podrodzaj ludzkiego gatunku pt. ” homo sovieticus” , Polak- antysemita, Polak- nierób, Polak – roszczeniowiec, Polak- zawistnik itd. itp.

    Pisze Lizak
    Magrud,
    Ty córo nieodrodna inteligencji i błyskotliwości.
    Ja również odkrywam Panią za każdym razem inaczej, wznioślej i z większą sympatią.

    Mój komentarz
    Byłem przyjemnie zaskoczony, kiedy po powrocie do blogów Polityki, kilku Blogowiczów przywitało Panią bardzo serdecznie. To miłe i rzadkie na blogach, dołączyłem więc kilka swoich, ciepłych słów. Czym dłużej jednak czytam Pani komentarze, tym więcej mam wątpliwości czy ta serdeczność była/jest prawdziwa. Powiem więcej, gdy dowiedziałem się, że Pani była czynnym politykiem, posłanką, moje podejrzenia pogłębiły się, a nawet przemknęło mi przez głowę, powiem więcej, zapadło w pamięć, że Pani to uznanie sama sobie tworzy, prosząc znajomych o brawa. Zdaję sobie sprawę z okrucieństwa tego podejrzenia, ale jestem szczery i zapewniam Panią, nikogo na blogach Polityki osobiście nie znam.

    Często w swoich komentarzach ustawia Pani dyskutantów do kąta, często ich epitetuje, tylko dlatego, że mają inne zdanie. Jest Pani mądrzejsza od Gospodarzy, sądów, uczonych, ekonomistów, Bóg wie jeszcze kogo.
    Zadaję więc pytanie, pytanie do mądrej i pieknej Miss En passant:
    czy nie za dobrze się Pani czuje, Pani magrud?

    Napisałem kiedyś, że ma Pani na pewno jedną przewagę nade mną. Jest Pani ładniejsza.
    A teraz moja przewaga. Nigdy w swoim długim życiu nie należałem do jakiejś politycznej organizacji, partii, itp.
    Nawet upiekło mi się z ZMP.
    Dlatego zalecałbym więcej skromności w miejscu, gdzie sobie używamy na politykach i żyjących z nimi w perfekcyjnej symbiozie dziennikarzach. Sami powinniśmy mieć immunitet. Kłócić się asertywnie.

    PS
    Muszę coś oddać Lizakowi.
    Przeczytałem ostatnie cztery, długie komentarze Lizaka. Polska śmietnikiem Europy, Poziom polskiego dyskursu, Wyborczy spektakl, Prowokacja żydowska. Lizak nie lubi Starszych Braci, cierpi z powodu umęczonej Polski, ale po nazwisku albo ksywce „jedzie” tylko polityków. Nie znalazłem tekstu, w którym Lizak obraża kogoś z nas, blogowiczów. To są teksty dla mnie dziwaczne ale napisane starannie.

  129. Jacobsky (2010-02-25 o godz. 02:45)

    Oczywiscie, zadufany w swoim „ekonomiźmie” rozumiem, że ekonomia jest od wynajdowania metod maksymalizacji zysków, czy to firmy, czy to osoby, powiedzmy korzyści materialnych i duchowych w warunkach ograniczonych zasobów. Ekonomia przełamuje coraz to nowe paradygmaty, małymi kroczkami. Ekonomia jest tylko w ograniczonym stopniu „polityczna”, jak to marksiści mieli zwyczaj ją stawiać na piedestale walki klasowej i politycznej. Jeśli już odrzuciło sie walkę klasową jako motor przemian w społeczeństwach z przełom XX i XXI wieku, to okazuje się, że polityka jest wprzęgnięta w te ekonomiczne dyskursy i wartościowania.

    A więc sądzę, skoro zajmujemy sie nieustannie przełamywaniem paradygmatów naukowych, moralnych, ekonomicznych, wynajdując coraz nowe wyzwania na drodze, a to za mało fosfatów, a to znów brakuje H2O, albo drzewostanu – mam wrażanie, czuję wręcz podskórnie, że spada zużycie papieru – że ekonomia z całym swoim aparatem pieniężnym, zyskowym i podatkowym, dostosowuje się do tych wyzwań. Oczywiście mówimy o współczesnej gospodarce kapitalistycznej z jej jedna stroną globalnego handlu, wydajności i podziału pracy, oraz z państwem doborbytu czyli tzw. konsumpcją zbiorową. Krótko mówiąc, jestem optymistą na gruncie sprawności ekonomii jako nauki.

    Oczywiście jest wiele na nią utyskiwań, od prostego rozżalenia, że nie zarabia i nie konsumuje się tyle co inni, a pracuje sie że ho ho, aż po bolączki cyklu biznesowego. Są one zrozumiałe, taka jest natura ludzka, są one uzasadnione. Ale per saldo, nie jest źle. Oczywiście muszę w swojej głębkiej uczciwości 😉 zdyskontować swoją własną sytuację materialną. Ale z drugiej strony tego dyskontowania wiem, że pracowałem, że skoncentrowałem się aby ją osiągnąć, owszem – mogłem więcej, więc nie jest tylko groszorobem, czytem ksiązki Rorty’ego i Habermasa, powieści Coetzee’ego i eseje Kundery, rozmyślania Józefa Hena, i znam swoje miejsce w całym tym porządku świata, jak mi sie zdaje, jak zdyscyplinowana wolna mrówka Naipaula.
    Dzięki

  130. Jasny Gwincie
    Dzięki za propozycję. Gdy będę mial plany dotyczące Krakowa na pewno się odezwę i połazimy po miescie. Bardzo jestem ciekaw takich zapomnianych często historii.
    Pozdrawiam serdecznie

  131. stasieku

    Przypominam sobie napomknięcie red. Passenta na tym blogu, jakieś 3-12 miesięcy temu, że jest on przeciwny przywilejom emerytalnym. Z kontekstu nie mogłem wywieść, czy idzie mu o emerytury esbeckie, czy górnicze.

    Godne ubolewania są te odruchy: wymitony u Magrud, nazwania sędziów Trybunału Konstytucyjnego „pseudoprawnikami z prawicowej czarnej sotni”, użycia frazy „fobie styropianowców”.

    Może jest to w zgodzie z „konwencjami szacownego blogu en passant„. Ale przeraża mnie myśl, że tak może wyglądać dialog Polaków w 20 lat po upadku komunizmu.

  132. wg pisze:

    2010-02-24 o godz. 23:28

    „wypraszam sobie oskarżanie mnie o popieranie zbrodni ”

    Pisz tak aby unikac nieporozumien.

    Slawomirski

  133. magrud pisze:

    2010-02-25 o godz. 00:20

    „zbiera mi się na wymioty.”

    magrud (cos/w) ciazy?

    Slawomirski

  134. Stasieku 25. 15.54
    W jednym z wcześniejszych komentarzy do Telegraphicka napisałeś nawiązując do gorącej temperatury dyskusji, że „też wyczuwasz to oczekiwanie na rewolucję, tę ochotę skoczenia do gardeł”. Myślalem kilka godzin by Ci odpisać, bo też komentarze piszę z nadzieją na zmianę i pewnie dokladam do ognia. Tak więc chciałem się wytłumaczyć, że moim marzeniem nie jest uliczna zadyma sama w sobie – podobna do malowniczych, greckich zamieszek co raczej wymuszenie(nawet drogą uliczną) na systemie by się w końcu zracjonalizował, zmodernizował i dał lubić – prawicy, liberałom i lewicy. Tak jak hiszpańskie państwo lubią socjaliści i populares. Jednym słowem chciałem dłuższą wypowiedź do Ciebie zaadresować.
    Ale gdy przeczytałem Twój komentarz w którym piszesz – „opowiadam się za porządnym opłacaniem niezbędnej, ograniczonej ustawowo, liczby urzędników i odrodzeniem etosu urzędnika państwowego tak, aby selekcja była pozytywna. ” to zrozumiałem, że Ty też chcesz rewolucji. Bo nie można tego przeprowadzić drogą pokojową! To jest w warunkach polskich tak rewolucyjny postulat jak postulat Telegraphicka by poszerzać wolność gospodarczą. Rzadkością są systemy biurokratyczne, które się samoograniczają i pozbawiają uprawnień bez noża na gardle. To jest politycznie ekscentryczne. Dla mnie symboliczny wymiar ma próba Premiera zniesienia obowiązku meldunkowego. To był jego sztandarowy postulat na początku kadencji. I co z tego wyszło? Jajco. Biurokracja odmówiła Premierowi wykonania prostego, administracyjnego działania. A co Premier na to? Nic – położył uszy po sobie.
    Tak więc Stasieku nie pozostaje nam nic innego jak czekać na rewolucję śpiewając jak niegdyś na studenckich strajkach”A mury rosły, rosły, rosły – łancuch kołysał się u stóp”.
    Pozdrawiam

  135. WINIEN pisze:

    2010-02-25 o godz. 12:41

    „Suicydalnosc intelektualna jest rowniez zbrodnia.”

    ciekawe zdanie

    Slawomirski

  136. ajw pisze:
    2010-02-25 o godz. 14:36

    To jest zalosne co napisales. Szczegolnie ze piszesz z USA ktore zawstydzily caly swiat.

  137. stasieku pisze:
    2010-02-25 o godz. 15:54

    Brawo, gratuluje spostrzegawczosci. Po 20 latach najwyzszy czas.

  138. Jacobsky, tysięczne dzięki.
    Kupiłem 300 akcji POT-TSX, firma nazywa się Potash, ale produkuje również fosfaty. Po 113,65, pospieszyłem się. Zarobiłem już $2,25 na akcji. Poważnie, minus 40 dolarów broker’s commission. Sprzedawać, czy trzymać?

    Tak czy siak, musimy to opić. Przyjeżdżaj do T.O. Wyślę limuzynę na lotnisko, podaj numer lotu.

  139. http://www.polityka.pl/rynek/ekonomia/1503550,1,przyczyny-kryzysu—wywiad-z-prof-johnem-b-taylorem.read

    Nie wiem komu polecić ten artykuł. Wiem komu nie polecić, ale nie powiem, bo i tak nie przeczyta 😉 .

  140. Kadett 10.31
    Każdy powinien. Polacy mają nadwagę. Jak twierdzi Gaz. Wyb. żywią sie głównie w Mac Donaldzie i innych junk-foodach.

  141. hehe jasny gwint,

    a ja czytam twoje wpisy od deski do deski i nigdy sie nie zawodze na nich. Jestes jednym z niewielu pewniakow na tym blogu, a wiec nie trace wiary w dalsza rozrywke z Twojej strony.

    Jak zwykle niezwykle serdecznie 🙂

    Jacobsky

  142. Stasieku 12.23
    Stasieku nie wierz jak dziecko we wszystko co ci wciska Demaskator Telegrafic. Ja wiem że go kochasz, a sex w życiu męzczyzny to rzecz istotna, ale on jest z IPN, a oni wszyscy tworzą rzeczywistość virtualną.

    Główny Naczelnik komunistycznej zgrai, Absolwent vel Terminator.

  143. WINIEN – 10:02 pisze;

    Nie sadze jednak, ze kazdy moze pisac cokolwiek. Nie moze przy tym naruszac prawa.
    #
    I tu się z tobą nie zgodzę… Jasne, że może, jednak powinien się liczyć z możliwymi konsekwencjami.

  144. kadett (2010-02-25 o godz. 13:17):

    podzielam. Z tego tez powodu jestem za nietrzymaniem sie kurczowo dogmatow i za ich stalym rewidowaniem.

    Pozdrawiam.

  145. Jeśli chodzi o temat dyżurny, to warto zwrócić uwagę, na fakt, że Głównym Gracem po naszej wschodniej stronie jest Kreml.
    Najpierw finezyjnie wyjęli z naszych nieudacznych objęć Ukrainę, co zakończyli pojedynkiem dwóch swoich „Chartów”, z finezyjnym, uwiarygadniającym szopkę wyorczą finałem z Julią hałaśliwie skarżącą wynik wyborów do sądu, co po kilku dniach „aksamitnie” sama anulowała…
    Interesem Rosji , jest destabilizacja naszego regionu, czemu mają służyć inspirowane przez Rosję „pierwsze koty” z polonią białoruską/ kodowanie społeczeństwa ukraińskiego, na swoją stronę były chece z przesyłem gazu/.
    Pierwszym punktem docelowym, są napewna mistrzowstwa EURO 2012.
    Kompromitacja Polski i Ukrainy w tym względzie. „zważyłaby” myślenie rozwojowe w Unii o tym regionie Europy.
    Niestety, nasza polityka z ostatnich kilku lat/zwłaszca/ nawet gdy była żadna, ma taki dorobek ujemny, że z tym nie da się niczego sensownego ugrać…

    Pozdrawiam,Sebastian

  146. Nie spodobał się mój poniższy komentarz, pewnie był za krótki. Dopiszę odrobinkę, może teraz się spodoba.

    Adziabadzia pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-02-25 o godz. 16:28

    @ ajw

    Brawo ajw! Ale dołożyłeś Lizakowi! No, no, Ty to jesteś chwat, bracie w krawacie! Ha, ha, ha.

    Żeby mu jeszcze bardziej dokopać, przypomnę kilka nazwisk tych czerwonych pająków, komunistycznych towarzyszy od zdejmowania Polakom paznokci, represji itd.: Jakub Berman, Hilary Minc,, Landsberg, Borejsza, Alberg, Mojżesz Bobrowicki, Natan Grunsapan-Kikiel, Nachum Alster, M. Fajdman, płk. Rubinstein, mjr. Fegman, Izrae Ajzeman-Kaniewski, Kugelschwanz, Józef Różański – Goldberg, Adam Humer, Sienkiewicz – Lewi, Lejb Wolf Ajzen, Julia Brystygier, Anatol Fejgin, Ludwik Szenborn, Feliks Goldsztajn, Wiktor Herer – tu ładny cytat: ” zadaniem naszym jest nie tylko zniszczyć was fizycznie, ale my musimy zniszczyć was moralnie w oczach społeczeństwa”, Helena Altenberg, Jakub Hammerszmidt, Teofil Hazelmajer, O. Rozenberg, Marceli Stauber , Leonard Sztejman, Julian Teitel, Salomon Morel, Mieczysław (Szmul) Gross, że wymienię zaledwie garstkę.

    cd.:
    Ignacy Szlajfer, Eta Lewkowicz-Ajzenman, Baumgarten, Jan Tataj, płk. Bielecki (Moniek Buchman), Józef Rozenwaks, Fidelis Wentland, Florian Mederer, Honorata Franeiszer, Ignacy Wittlieb, Hubert Kreft, Abram Tauber, Chaim Hirszman, Markus Kac, Albert Grynbaum, Henryk Mendelbaum, Feliks Rozenbaum, Wacław Salamon, Ryszard Grajnert, Stanisław Wolender, Jan Guttman, Stanisław Elceser, Herszel Zimmerman, Zofia Nimen, Izaak Stolzman, płk. Izaak Stolzman, Leon Chajn, Maria Górowska – Sand, Emil Merz, Oskar Szyja Karliner, płk. Leo Hochberg, ppłk. Helena Wolińska – Fajga Mindlak (Danielak), Mieczyslaw Szerer, płk. Marian Frenkiel, Jakub Lubowski – Chase Smen, płk. Henryk Holder, Maksymilian Bartman, mjr. Marian Doerffer, Filip Feld, płk. Zygmunt Wizelberg, Zygmunt Linauer, Witold Gatner – prokurator, który nadzorował m.in. egzekucję gen. Fieldorfa. Na razie tyle. Każde nazwisko można sobie sprawdzić w Internecie.

  147. Wiem, szkoda czasu i tak nikt tego nie opublikuje. Żegnam.

  148. Z wymiany zdań pomiędzy Jacobsky’m i telegraphick’iem, które mogły by wstrząsnąć blogiem na wiele tygodni, wynika, że Profesor z Toronto jest jak skała.
    Tak na marginesie tej (znakomitej po stronie Jacobsy.ego) wymianie zdań, ciśnie się retoryczne pytanie.
    Czy jakiejkolwiek cywilizacji udało się skorygować we właściwym czasie błędy popychające ją do unicestwienia.

  149. Czym Lizak jest podobny do Jasnego Gwinta? – Oczywiscie poczuciem humoru. Tylko Bobola próbuje ich parodiować.
    Czym się różnią zasadniczo? – Długością tekstów.
    Absolwent zaś jest nie do podrobienia, czasami Jean Paul nie daje rady. I vice versa.

    ***

    Kartka z podróży (2010-02-25, 18:13) grozi nas rewolucją z wersją uliczną włącznie. Ja się pytam, czy wykorzystano już metody pokojowe jakie w demokratycznym państwie są pod ręką. Już za rok wybory, za rok cały – że zanucę sobie. Obecna arytmetyka sejmowa nie pozwalała Tuskowi na zbyt wielki manewr. Gdyby podjął otwarte starcie z biurokracją, czy z establishmentami ochrony zdrowia, bądź szkolnictwa wyższego, to mógłby przegrać. Zaryzykował by zbyt dużo, stracić mógł wszystko.

    Tuskowi i Rostowskiemu udało się wydrzeć biurokracji te 20 mld zł rocznie, które im Kaczyński rozdał był, mam wrażenie, że bez większego zgrzytu. Jedynie pani posłanka Magrud oponowała głośno z trybuny blogu en passant.

    Lewica polska, jedna z dwóch – jak to w Polsce bywa, domaga sie odcięcia KK od sumień Polaków, przynajmniej w wymiarze urzędowo-państwowym. Bardzo mocno w tej sprawie pracuje red. Passent, na ile sił mu staje. I to się chwali. Ja Lewicę w tym popieram ile mogę na blogu. Ale te moje umizgi w jej kierunku Lewica notorycznie ignoruje. Albowiem moja teza, która wygłaszam od lat, jest taka, że najpierw należy ubić bestię biurokratyczną. Należy Polki i Polaków uwolnić ekonomicznie, uniezależnić od biurokratów, wtedy ich uzależnienie od KK, może podobne do uzależnienia od używek, da się przezwyciężyć jednym ruchem. I tutaj ta pierwsza Lewica daje odpór, bowiem jej punkt widzenia jest po marksistowsku wyznaczony przez byt materialny. I przez strach przed kolejną zmianą.

    Jest też druga Lewica, należą do niej ANCA, Kartka z P., Jacobsky z oddali, Stasieku, TJ, Torlin – kto tam jeszcze? – jeśli kogoś przez nieuwagę pominąłem, proszę się deklarować, ujawniać. Może mój bliski znajomy spokojny, zapewne pielnia. Red. Passenta nie muszę pytać, on już się określił. Tyle mojej „opowieści od dwóch lewicach”.

  150. Masz racje, the Mentor: USA ZAWSTYDZILY „caly”swiat.
    PS: Twoja rodzina tez „utrfalala” prl jak tow. Szmaciak/Lizak?

  151. Jakie to szczescie, ze prezes JK nie jest juz premierem. Rzucilby kilka dywizji na Brzesc i Kobryn jak amen w pacierzu. Juz bylaby wojna w obronie czci polskiej i polskiej racji stanu.

  152. Należy czytać profesora z Bremy, aby zrozumieć Polską zakłamaną rzeczywistość.

    http://www.rp.pl/artykul/436805_Krasnodebski__Tusk_buduje_IV_RP.html

  153. absolwent,
    sam już nie wiem co może być bardziej pocieszające – to, że w GW się odchudzają, czy to, że ona sama chudnie w oczach? A może pierwsze wynika z drugiego? Spróbuj przeprowadzić badania na temat wpływu procesu chudnięcia GW na ogólny poziom zdrowia w Polsce. Ciekaw jestem wyników.

    Pozdrawiam

  154. telegraphic observer pisze:
    2010-02-25 o godz. 18:52,

    ja bym trzymal. Ceny fosfatow ida w gore od lat. Za limo dziekuje, ale jak bede w Toronto, to chetnie wpadne na drinka 🙂

    Jako ostatnie slowo: chce kapitalizmu, ale takiego, ze sustainable jest w rownowadze z growth. Poki co malo widze z tej rownowagi, ale raz jeszcze: byc moze jest to kwestia optyki indywidualnej, a wiec byc moze sie myle.

    Pozdrawiam.

  155. Polska mniejszość w Białorusi posiada własny niezależny program w TVP pt. Biełsat, spośród aż 9 programów państwowo-publicznej spółki !. Nie wnikam w szczegóły, ale Polonusi zamieszkali w Brazylii, Niemczech czy w Kazachstanie nie posiadają takich bliskich i bezpośrednich łączy z Ojczyzną, a TVP Polonia to taki powtórzeniowy mix, może nawet z pewną dozą tendencji i itd.
    Może ewolucja w Białorusi ku pełnej demokracji podąża za wolno, ale lepiej rozmawiać i wiązać niż izolować prawie 10 mln. społeczeństwo, politycy nie psujcie dobrosąsiedzkich związków.

  156. absolwencie 19:16
    Podoba mi się Pańskie sex w życiu mężczyzny to rzecz istotna.
    Ale łączy nas jeszcze sympatia do Żakowskiego i niechęć do TVN.
    Dalej przepaść niezmierzona. Czasami podejrzewam Pana o zawodowe dziennikarstwo. Wpis o wykształceniu i kompetencjach wyborny.
    PS
    Wiecej luzu Naczelniku absolwencie, to se ne vrati…

  157. Stasieku,

    Szanowny Kolego, z Lizakiem znamy sie z tego blogu, pewnie już ze dwa lata. I zapewniam, że byłabym zaszczycona, gdybym poznała go osobiście.

    Napisałeś;
    ” Jest Pani mądrzejsza od Gospodarzy, sądów, uczonych, ekonomistów, Bóg wie jeszcze kogo.
    Zadaję więc pytanie, pytanie do mądrej i pieknej Miss En passant:
    czy nie za dobrze się Pani czuje, Pani magrud? ”

    A cóż ja moge na pańskie dictum acerbum?
    Mea culpa, Mój Panie -odpowiadam.
    Prawdą jest, że nie uznaję żadnych autorytetów. Sama sprawdzam, badam, rozważam.
    Ale sam przyznasz, że w wieku pięćdziesięciu lat bardziej wypada być wiedżmą niż niewiastą.
    Mój wspaniały nauczyciel rysunku na Wydziale Architektury PW – Ludek Słupeczański mawiał, że określenie wiedżma pochodzi od „wiedzę ma”, a niewiasta od „nie wie”.
    To co?
    Mam całe życie „rżnać głupa”, tylko dlatego, że w świecie stereotypów średnio asertywna kobieta postrzegana jest tak samo jak agresywny meżczyzna?
    A choćbyś mnie miał na stosie spalić, udawać już dłużej nie mogę.
    Bo ileż można? Udawałam, żeby znależć męża, żeby nie wyrzucili mnie z roboty, żeby nie onieśmielać zanjomych. A teraz, BASTA! Pragnę być sobą.

    Wiesz, z tym ” za dobrym” samopoczuciem, to – przyznaję – mam pewien problem. Odwiedzam czasem psychiatrę, ale ten jak to lekarz, za wiele nie może i muszę się dalej męczyć z tym dobrostanem.
    Dodam jeszcze, że wielu zaleca mi więcej skromności i mniej pewności siebie zawsze wtedy, kiedy nie znajdują argumentów, by odeprzeć moje.
    Nie wiem, gdzie to wyczytałam, chyba u Schopenchauera, że celem życia jest poznanie. Ten sam mędrzec mawiał bezczelnie, że skromność jest cnotą głupców. I ja mu uwierzyłam, że sensem mojej szmatławej egzystencji jest poznanie. I raz obranego celu nie porzucę. Wybacz, zatem Mój Panie – za wierność przepraszać nie będę.

    P.S
    Posłanką zostałam nie będąc członkiem żadnej partii, ani jakiejkolwiek oraganizacji. Było to możliwe tylko w pionierskich latach naszych partii politycznych. Dopiero po roku wstąpiłam do Unii Pracy i zaszczyt członkowstwa dzieliłam z tak wybitnym człowiekiem jak prof. Karol Modzelewski. Ryszarda Bugaja też bardzo szanowałam i wiele się od niego nauczyłam.
    Przetrwałam w tej organizacji 4 lata i zapewniam Cię, że było to szczytowe osiągnięcie mojej silnej woli.

    TJ

    Cieszę się, żeśmy się zrozumieli. Dziękuję za słuszne argumenty, ale nie zamierzam włazić z butami w czyjeś słabości. Wolę brać to z Lizaka, co naprawdę cenne.

  158. Teraz Kapuscinski (non fiction )

  159. kadett pisze:

    2010-02-25 o godz. 14:14

    Czekam na odpowiedz na pytanie co ciebie rusza.

    P.S.
    Ryba wyszla na lad.

    Slawomirski

  160. telegraphic observer pisze:

    2010-02-25 o godz. 16:09

    ” Moralność wykuwa się w codziennym obcowaniu wielu różnych, przygodnie “skonstruowanych” jednostek w zetknięciu z drobnymi dylematami.”

    Ciekaw i chyba prawdziwe zdanie.

    Slawomirski

  161. Adziabadzia pisze:

    2010-02-25 o godz. 20:55

    Czekam na liste tych co pala papierosy.

    Slawomirski

  162. Telegraphic Observer – http://passent.blog.polityka.pl/?p=668#comment-151680 pisze:

    „…W Polsce 93 proc. gospodarstw rolnych nie produkuje na sprzedaż i jest przechowalnią, archaicznym ciężarem…”

    Skąd Pan wziął te dane? Na litość boską… Proszę popatrzyć w tabelkę – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/3272/ , cd w komentarzach. Rolnicy produkują na sprzedaż akurat tyle ile mogą sprzedać, a trudniących się produkcją rolną rolników jest w Polsce 1,5 mln.

    I jeszcze odważa się Pan użyć sformułowania „archaiczny ciężar”?

    Czemu Pan nie pisze jak urządzona jest Kanada, skoro dziś Pan pewnie więcej wie na ten temat niż na temat polskiej wsi? Znajomy Duńczyk dla przykładu kupuje mięso, kury, jajka u duńskiego rolnika, który nie ma nic wspólnego z przemysłowym chowem trzody, bydła itd. Sugeruje Pan że w Kanadzie takich rolników już nie ma? Chodzi Panu może o to, żeby eksportować do Polski żywność pochodzącą z „fabryk” jak tu – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/3278/ ?

    PS. http://wiadomosci.onet.pl/2133804,11,fakty_pracowal_w_nocy_na_polu_musi_zaplacic,item.html

  163. dedalus pisze:

    2010-02-25

    „Należy czytać profesora z Bremy”

    lepiej samemu pomyslec

    Slawomirslo

  164. Stasieku,

    dziwię się i Panu… Panu polecę list z Australii – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/3393/ . Skoro można mieć lepszą lub gorszą pamięć, a nawet ją utracić to pewnie można mieć i różne możlwości interpretacji rzeczywistości, z nadinterpretacją włącznie. Żeby być dobrze zrozumianą zapytam kto Pana tu zatrudnił, by Go pdziwiać za wiedzę? Czytam Magrud od lata 2007 roku (blogi „Polityki”) i im dalej w las tym więcej drzew. Więcej jeśli idzie o świadectwo jej dociekliwości, wiedzy, refleksu, doświadczenia życiowego i społeczno – politycznego. Jej komentarzy jestem najbardziej ciekawa! Pisałam o tym wielokrotnie.

  165. Teresa Stachurska pisze:

    2010-02-26 o godz. 07:38

    Pani na tropach absolutu?

    Slawomirski

  166. Teresa Stachurska pisze:

    2010-02-26 o godz. 07:16

    Na tropach golonki?

    Slawomirski

  167. Jacobsky pisze:

    2010-02-25 o godz. 22:07

    „Ceny fosfatow ida w gore od lat.”

    To dlaczego marznie w Kanadzie skoro posiada takie informacje.
    Znam cieplejsze miejsca do zabicia przyjemnie czasu.

    Slawomirski

  168. do
    dedalus pisze:

    2010-02-25 o godz. 21:45
    Ow prof. jest mniernej jakosci aktywista.
    WINIEN

  169. telegraphic o mnie zapomnial ale nie dziwota, juz bardzo dawno nic nie pisalam. Jakos przestalo mi to byc potrzebne, czytam felietony i komentarze (nie wszystkie) ale jakos nie mam nic do powiedzenia, zaczelo mi sie to wszystko wydawac takie jalowe. Pozdrawiam

  170. do
    Adziabadzia pisze:

    2010-02-25 o godz. 20:55
    Pozostale nazwiska „tysiecy” pracownikow SB/UB mozna rowniez sprawdzic w internecie.
    WINIEN

  171. dp
    stasieku pisze:

    2010-02-25 o godz. 16:17
    Prosze wiec o przeczytanie tekstow, w ktorych Lizak obraza drugich (nie tylko siebie samego).
    WINIEN

  172. Nie można bowiem powiedzieć, że sam pas transmisyjny przenoszący dobra jest głównym źródłem tworzenia bogactwa narodowego, on jest ważnym, ale zaledwie pomocniczym ogniwem. W Polsce doszło do ukształtowania rynku zbytu obcej produkcji, kosztem rozbicia narodowego systemu wytwarzania. Obce produkty są do Polski importowane, przez system niepolskich marketów rozprowadzane a zyski są transferowane poza granice kraju.

    Powyzszy cytat swiadczy o tym, ze naczelny (jednostronny) Lizak nie nie rozumie z ekonomii.

    WINIEN

  173. do
    telegraphic observer pisze:

    2010-02-25 o godz. 15:49
    Mlodsza siostra Lizaka Magrud nie rozumie Skandynawii i specyfiki gospodarek malych krajow. Zapewniam ja, ze gdyby „to” byloby takie proste, to mielibysmy nie tylko druga Japonie, lecz rowniez Skandynawie. Mam jednak pewne watpliwosci dotyczace klimatu; Skandynawie z klimatem czy bez?
    Z powazaniem.
    WINIEN

  174. …………..
    Skąd Pan wziął te dane? Na litość boską…

    Tak ,to jest jak „jedyny rolnik” /a szczypiorek zaczal by sadzic/na blogu
    zajmuje sie „imperializmem amerykanskim”/itp.itd. /
    i mowi o Starszych Braciach zamiast o …wsi..??????
    ————————–
    Poniewaz teraz mozna juz „mowic i dyskutować o Starszych Braciach”
    /oczywiscie jesli czlowiek przebywal w odpowiednich srodowiskach ?/
    to ja tez chcialam podyskutowac o moim „Starszym Bracie”, 8 lat
    starszy ,mowil mi zawsze
    ” ale z ciebie mala wydra i stan do pionu bydlaczku ! „.

    Bydlaczek probuje do tej pory – trzeba sie uczyc od starszych Braci !
    U was to jednak dalej ,dalej tak dziwnie naprawde dziwnie ?
    No w kazdym razie ten wujek? ktory byl juz wtedy starszym brate?
    i ten starszy brat „od torku orzechowego ” i ta starsza siostra od
    czekolady z Izraela ,,,,,, nie wiem? znowu robia biedne dziecko
    w konia !!
    No jak mowil moj Starszy Brat ;
    z tego znowu nam wyjdzie „taka polska hrabinia z sukienka na agrawce !”
    Wedlug teorii pani prof.Srody ;” trzeba rzeczy nazwac po imieniu”
    Dziadostwo !
    Salute
    Panie Kadett;
    …………………….
    Panie na lewo ,panowie na prawdo i do POLONEZA ….
    / a przestan Pani z ta propaganda socjalizmu,poloneza to juz u nas dawno
    nie produkuja /
    /bydlaczek nie dyskutuje ,bydlaczek staje do pionu !/

  175. Do Krakowa przyleciały dziś szpaki. Dobra wiadomość, że idzie do wiosny. Radzę zawieszać budki dla ptaków na drzewach.

  176. @magrud pisze: 2010-02-26 o godz. 00:59
    Szanowna Pani
    Dziękuję za odpowiedź. Wymieniła Pani z atencją nazwiska ludzi, których bardzo szanuję. To dla mnie dużo znaczy. Jestem przekonany, że Pani, po tak długim blogowaniu, ma świadomość, że wiele komentarzy/wpisów powstaje w afekcie. Ta wymiana grzeczności Pani z Lizakiem, który jest zakałą blogów Polityki, dotknęła mnie do głębi. Ponieważ wiem, jaką siłę rażenia publicystycznego Pani posiada i jak wielu Lizakowym ludziom dodała Pani poweru tą wymianą uznania, siadłem i napisałem protest. Tak, jak Pani protestuje, jak Ją coś boli.

    Na koniec coś osobistego.
    Mój Dziad przechowywał przez kilka miesięcy okupacji rodzinę rabinacką a potem przekazał ją w komplecie na wieś, w inne, bezpieczne miejsce. Przeżyli wojnę i opisali przypadek w publikacji, która jest w Internecie. Jestem więc osobiście urażony uogólnieniami o antysemityzmie Polaków. Ale też wiem o tego antysemityzmu genetyczno-obyczajowych źródłach
    i pamiętam z naszej blogowej dyskusji, że nie jestem w tym sądzie odosobniony.
    Serdecznie pozdrawiam

    @ Teresa Stachurska pisze: 2010-02-26 o godz. 07:38
    Szanowna Pani Tereso!
    Odpowiadam, nikt mnie tu nie zatrudnił. Podziw za wiedzę w blogu, uważam za ułomność tego, u którego został wywołany.
    Wg mnie blogi to pewien Hyde Park z ograniczonym czasem wypowiedzi. To, że magrud komentuje od 2007 roku wzbudza moje uznanie ale nie oznacza, że daje Jej immunitet. Ja byłem ankieterem społecznym Polityki, jak magrud była małym dzieckiem. Czuję się tutaj u siebie.
    Sympatii magrud i Lizaka nie rozumiem, tak jak nie rozumiałem, że Pani nie podzielała radości z sukcesu Wielkiej Orkiestry. Jak Pani widzi, jeszcze dużo muszę zrozumieć.
    Komentarze magrud czytam w całości z ogromnym zainteresowaniem.
    Pozdrawiam

  177. Szanowny Panie TJ
    uprzejmie Pana informuje ,ze jestem gotowa
    /jak tylko bede miala pieniadze? /zaangazowac Pana jako mojego osobistego sekretarza .
    /przy Panu nie musze ani pisac ,ani myslec ,ani dyktowac ,bomba nie ?/
    … uwazam takie „podejscie ekonomiczne” za korzystne !
    salute
    Blogowy bydlaczek .

  178. Podoba mi się inicjatywa ministra Sikorskiego (spotkanie z prezydentem Łukaszenko) przy okazji uroczystości zaprzysiężenia prezydenta Janukowicza. Nie można z pozycji Warszawy dzielić Białorusinów polskiej narodowości na złych: pro- rządowych i dobrych – opozycyjnych w stosunku do obecnej władzy na Białorusi. To prawda że do pełnej demokracji tam jeszcze daleko, ale nam Polakom tutaj w kraju nic do tego jakie postawy i jakie zaopatrywania mają mniejszości narodowe Białorusi. Ważne, aby wszystkie one miały możliwość działania i oczywiście tego możemy się dopominać.

  179. Od kilku dni Gazeta Wyborcza publikuje artykuły o zabijaniu Polaków. Po aferze skór w Łodzi i zabiciu posłanki Blidy, w zabijaniu specjalizują się teraz pogotowia ratunkowe przewożąc chorych z objawami zawału lub udaru, – oczywiście zgodnie z przepisami, do szpitala najbliższego, a nie szpitala specjalistycznego, w którym chory mógłby uzyskać pomoc i ratunek. Chory w szpitalu ogólnym, czeka zwykle kilka godzin bez pomocy na dyspozycje, później na transport, a kiedy dostanie się na właściwy oddział musztarda jest już po obiedzie. Chory umiera lub jest kaleką. Krytyczny czas od pojawienia się objawów do udzielenie pomocy wynosi od 1.5 a według innych 4,5 godzin. Ratownicy z pogotowia to wiedzą, ale wiedzą także, że NFZ płaci za przewóz do najbliższego szpitala tylko coś ponad 200 złotych. Za przewiezienie z jednego szpitala do drugiego, już na oddzielne zlecenie płaci się ekstra ponad 400 złotych. Czyli dla pogotowia czysty zysk. Niewidzialna ręka rynku działa w ten sposób bardzo skutecznie, dosłownie zabijając ludzi. A na marginesie ciekaw jestem, który z kandydatów POLITYKI uzyskał dziś w sondażach przewagę. To ważniejsze od faktu, że gdzieś zabija się ludzi.

  180. Sławomirski (03:38 CET)
    Wcześniej odpowiedziałem na pytanie: co mnie szczypie? Teraz pada następne: co mnie rusza? OK. Czuję, że robi się weekendowo…
    „Rusza” w znaczeniu „porusza” (mech.) – to mniemam, tropem fizycznym podążając, że musi to być energia kinetyczna. „Rusza” (psych.) w sensie „wzrusza” „obrusza” „podnieca” „emocjonuje” – nie da się tego opisać jednym zdaniem i temat to delikatny, bo o jeden z popędów trzeba by w pierwszej kolejnosci zahaczyć. Moderator tylko czeka na takie okazje…

  181. Przeczytałem ten fragment i popadłem w zadumę.
    Krasnodębski
    Wariant meksykański
    Premier ma być jednocześnie przywódcą partii, która w zasadzie jest szerokim frontem jedności narodowej. Wracamy do tak pożądanego w początkach III RP wariantu meksykańskiego. W Platformie mogą się przecież zmieścić nie tylko
    Radosław Sikorski, Władysław Bartoszewski, Danuta Hübner, ale i Wojciech Olejniczak, w zasadzie także Włodzimierz Cimoszewicz, a może nawet Jerzy Szmajdziński.
    Sympatyzują z nią i Lech Wałęsa, i generał Jaruzelski, Janina Paradowska i biskup Gocłowski, Daniel Passent i Tomasz Wołek. Nie jest to partia mająca stałą tożsamość ideową. W Polsce uchodzi za liberalną, w Unii za chrześcijańsko-demokratyczną. Nie jest też ani lewicowa, ani prawicowa. Jest taka, jak potrzeba – w zależności od okoliczności. Niewątpliwie jej kwintesencją stał się Janusz Palikot. Jest on tak charakterystyczny dla Polski PO jak Żyrinowski dla Rosji lat 90., Lepper dla III RP, a Nikodem Dyzma dla Polski międzywojennej. Ucieleśnia jej prawdziwe aspiracje kulturowe i modernizacyjne, jej wyobrażenie o dobrym smaku i intelektualizmie. Jest też symbolem organicznych związków tej partii z biznesem – nie mniej niż Mirosław Drzewiecki. Proponowana przez PO zmiana systemu finansowania partii umożliwiłaby legalną kapitalizację tych związków i zapełnienie kasy partyjnej bez uciążliwego pośrednictwa studentów i emerytów.

  182. Rybo,
    Ryba wyszla na lad i jak już obeschnie trochę, to niechby pisnęła słowo, jak widzi Ryba szansę Justyny w gronie astmatyczek na 30 km?

  183. Jednak nie należy pochopnie popadać w zwątpienie, a teza, że pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł zdaje się być prawdziwa…

    @ Slawomirski
    2010-02-26 o godz. 07:16

    A ci nie palili?

    @ WINIEN 2
    010-02-26 o godz. 10:00

    Jasne, zgadzam się – w moim poście jest zaledwie fragment dyrekcji.

  184. POLONIA-SAWA pisze:
    2010-02-26 o godz. 10:16

    „Szanowny Panie TJ
    uprzejmie Pana informuje ,ze jestem gotowa
    /jak tylko bede miala pieniadze? /zaangazowac Pana jako mojego osobistego sekretarza .”

    Moja aplikacja

    Choć zadnej pracy sie nie boję, to wolę doradcę, bo bardziej we dwoje – synkretycznie, a gdy temat podejdzie – egzergicznie, sekretarz – skryba, doradca – grubsza ryba, sekretarz – chudopachołek, do pisania stołek, doradca – uzurpator, idei władca, zbiera okruszki, pomysły drobne, pomaga szefowej tworzyć dzieła nadobne.

    Pzdr, TJ

  185. Polonia-Sawa,
    czepne się konwencji, żeby mnie tylko nie poniesły jakowe prądy konwekcyjne…
    …………………………………….

    no bo skąd wziął te % rolnicze??? na litość Zeusa, ze mu wyszło 93. Jakby je ściągnął z nalepki ze spirytusu, to by miał 95 przecież…
    ————————-

    Postawili mnie do poloneza w komunie głębokiej. Do tańca, znaczy. Biała koszula i krawat. Ona miała też białą, bo była niewinna. No, ja też byłem… Ruszylismy w 1-szej parze. A po pięciu latach jej matka zagaduje, tak na ulicy, czy nie byłbym do towarzystwa córce na balu maturalnym..??????
    I znowu zatańczylismy, ale tylko 1 raz !!!! na jej balu maturalnym!!!!!!!!, bo mi się inna spodobała. I kto tu jest większy bydlaczek.. się pytam? Potem ona poszła w jedną, a ja w drugą. Nie wiem czy ona w lewą, ale wiem, ze na prawo poszła. Studiować.
    _______________

    Brat Starszy nie był moim bratem, ale był jak brat i był starszy…( ale nie na tyle, zeby nie mógl być bratem-łatą…) Pojechał z wybranką serca do Rzymu. Syrenką, nie Polonezem!!! Ona tez była starsza nie syrenka ta wybranka. Od niego, ale pojechali… to był wyczyn… tą syrenką jechać.
    A mówią: zobaczyć Neapol i umrzeć… A oni przecież nie pojechali do Neapolu, tylko do Rzymu. Jak wrócił to był pomaranczowy w kolorze wątroby i od wątroby. Bo mu cały czas płuca leczyli a wątrobę niszczyli. A jak był ochrzczony to chyba nie był Starszym Bratem… cholera wie… i bez znaczenia… Czasem mnie odwiedza, ma teraz dużo czasu…

  186. WINIEN
    2010-012-26 09.54
    do Lizaka
    to ten Winen który niedawno napisał , abym najlepiej zniknąl z blogu .
    Dziękuje za radę ! – a moze to był rozkaz ? .

    Wracając do wpisu ; cytuje zakpończenie ;Powyższy cytat świadczy o tym ,że naczelny (jednostronny )Lizak nic nie rozumie z ekonomii .

    Powiem tak ;ja tez nic nie rozumie z ekonomii jaka nam nasze państwo i nasze rzady po 89 narzuciły .
    Najpierw nam powiedziano bierzcie sprawy w swoje rece – duża część Polaków to zrobiła .
    Obiecywano że kołem napędowym polskiej gospodarki będą MiSP i na tym sie w zasadzie skończyło .

    Ponieważ wiemy o co tak nprawde Lizakowi chodziło chciałbym ,aby WINIEN mi wyłonacył jak chłopu na miedzy co my tak naprawde w Polsce , my Polacy mamy robić ;
    – bo rolnikami nie ; za bardzo ;dusza nas wielkotowarowe tuczarnie z
    czym i z wiadomym skutkiem walczyła Samoobrona
    – tekstyliów ,obuwia ,i innych wyrobów Przem .Lekkiego nie bo Chiny
    daja takie ceny że ….. wiadomo
    – bankowcami tez nie
    – przemysł elektromechaniczny podobnie ,czyli nie
    – przemysł samochodowy -wiadomo montownie i wiadomo w jakiej roli
    Polacy .
    – przemysł papierniczy i wydawniczy tez nie
    – przybory szkolne , marzenie
    – zabawkarstwo ,nie trzeba komentować
    – artykuły sportowe ,lepiej zapomnieć
    – przemysł wydobywczy ?????? do likwidacji z przyczyn ekonomicznych .
    – miedziowy do sprzedaży z powodu prywtyzacji i nacisku zaintersowa-
    nych
    – zbrojeniówka , zmilczę .
    – handel ,opisał Lizak i inni
    To może przestane juz wymieniac i wysilac sie niepotrzebnie gdyż
    objawiony i wszystkowiedzący WINIEN jest mi i Polakom podpowiedzieć czym my sie w Polsce Naszej Ojczyźnie ,możemy zająć z gwarancja ekonomicznego sukcesu .

    Powie Lizakowi , mnie i prostym Polakom jak zrozumiec polską ekonomię
    jaką nam serwują elity i jak ją zastosowć w swoim życiu i w tych okolicznościach ,w tych uwarunkowaniach .
    Łatwo jest z perspektywy bogatej Kanady ferowac wyroki ,drwiny , judzić ,ośmieszać .
    Tu w Polsce nie jest nam niestety do śmiechu , wszystko co dochodowe , perspektywiczne jest sprzedane lub zlikwidowane do fundamentu .
    Polakom poza wielimi miastami pozostało politykowanie i praca w
    niskopłatnych usługach i zakładach typu ;komunalka ,złom , tartacznictwo
    , znikające bary i sklepy .Tak , tak , nawet byle bar z piwem w byłym Klubie Rolnika nie ma szans sie utrzymać .

    Tylko w Warszawie i Kanadzie to inaczej wygląda , w promieniu mojego miasteczka ,gminy nie spotkasz gospodarza który ma dwie kury ,lub nawet kozę .
    Czy to nie jest dramatem ,czy to nie jest dramatem że całe rodziny zyją z renty lub emerytury dziadka lub babci , że jak wstaniesz na polskiej wsi rano to nie usłyszysz koguta ,nie zobaczysz rolnika dogladajacego obory ,nie zobaczysz ludzi spieszacych do pracy .

    Z mojej perspektywy i mojego ogladu ,moze przejaskrawionego obrazem dawnej wsi i dawnego miasteczka do którego dojężdżało 8 tysiecy ludzi z okolicy ,dziś w autobusie rankiem widac tylko młodzież jadącą do szkoły .

    A co bedzie dalej jeżeli rząd i parlament permamentnie zajmuje sie sobą i nie słychać nic o gospodarce .
    A nawet kilka moich apeli a by w temacie podyskutowac kończy się milczeniem lub drwina z prowincjusza .

    Nam pozostał kośćiółek i modlitwa .
    Tymczasem bardzo wszyscy zajeci Pania Borys i szykowaniem sie do wojaczki a to z Łukaszenką a to z Putinem , a to lewicą i esbekami .

    Gdybyz jeszcze potrafili Białorusi lub Rosji cos zaproponować ,prucz
    ich widzianej demokracji .

    Sa tacy co nawet Kapuścińskiemu nie wybacza jego TW i będą wywracac jego dobre imie, bo tylko ich imie ma sie dobrze zapisac w historii Polski .
    To ludzie i politycy którzy nic dla Polski od 89 materialnego nie zrobili , natomiast ,sami siebie ogłosili patriotami a innych nieudacznikami lub potepionymi .
    Natomiast pokłady nienawiści jakie wprowadził i wylał miedzy Polaków PIS
    dopełnił czary goryczy i degrengolady .
    W tym państwie nie ma żadnej przyszłości , elity wyalienowały sie ze społeczeństwa i żyja swoim własnym życiem , Polacy żyja obok jak potrafią ,oglądając niekończace się i podsuwane im otepiajace seriale .
    Polakowi dzis musi wystarczyć talerz na dachu , wegiel na zimę i troche strawy ,nie sa wymagajacy ,sa dziwnie obojetni na los jaki sobie zgotowali .

  187. http://wyborcza.pl/1,75515,7546925,KRUS_jest_dobry__a_nie_zly.html

    Mamy fatalną strukturę rolną, bo tylko ok. 7 proc. rolników ma areał większy niż 20 ha, a przeciętne gospodarstwo ma ok. 10 hektarów. Naprawdę wydajnych, czyli ponad 300-hektarowych gospodarstw, mamy zaledwie 700 na 2 mln wszystkich.

    Mamy więc na wsi 7 proc gospodarstw, które mogą przynosić rolnikom dochód. Ale w tej grupie jest ogromna różnorodność w dochodach.

    100% – 7% = 93%.

    W Danii rolnictwo wytwarza 2,6% PKB i zatrudnia 3% siły roboczej.
    W Polsce wytwarza 3% PKB, zatrudnia 15% pracujacych.
    Z czego łatwo sobie wydedukować, że te 15% zarabia mniej niż reszta, o wiele mniej. Stąd moja fraza – „archaiczna struktura”. Przesadzone, w Danii taka była pewnie 50 lat temu jeśli nie więcej.

  188. Panie T.O., Jasny Gwincie i pozostali Państwo blogowicze „En Passant”
    Pozdrawiam z Krakowa, gdzie przylatujący ptaszek z Łobzowa siada (niekiedy) na Rynku.
    Weekendowy deszcz wyklucza spacer, ale wypłukuje resztki śniegu i lodu, stąd chwila na szybki wpis.
    Wolność ekonomiczna jest u nas Panie T.O. trzymana w ryzach.
    Nadal muszą uważać ci co zajmują się raczej wytwarzaniem, niż dzieleniem, że o uczestnikach PASA TRANSMISYJNEGO (wg klasyka blogu docenta L. chyba usługi?) – nie wspomnę.
    Dopiero teraz po latach zostali uznani za niewinnych przedsiębiorcy z Zabłocia, usiłujący dać pracę 300 ludziom w reaktywowanych Krakowskich Zakładach Mięsnych.
    Mimo prawie rocznych aresztów wydobywczych – nie ugięli się i nie przyznali, bo nie mieli do czego.
    Są wolni.
    Ludzie nie mają pracy, a Urząd Skarbowy dopomina się JESZCZE o zaległe kilka milionów złotych z biznesu, który nie miał szans powstać i trwać.
    Wszyscy podniecają się wnioskiem ekstradycyjnym Pana Stefana M., eks. sędziego wojskowego z lat 50-tych, przyrodniego brata Nadredaktora Adama M.
    Nikomu nie przyjdzie do głowy ścigać raczej tych prokuratorów, co rozwalili i rozwalają niejeden polski biznes. Bo polski biznes jest słaby, wszystkich kłuje w oczy, nic i nikt go nie chroni.
    Coraz więcej dużych korporacji wchodzi do Polski, bo przecież musimy coś konsumować. Ich zyski, zwolnione u nas na kilka lat od podatków, wspomagają rozwój innych krajów. Mają więcej do podziału, m.in. na tzw. „socjal”. Ich socjal.
    Jesienią ub. roku Premier Pawlak napomknął, że transferowane roczne zyski zagranicznych przedsiębiorstw przekroczyły właśnie skumulowaną roczną pomoc UE dla Polski. Może tak miało i ma być?
    Co do REFORMY emerytur mundurowych i pozbawienia NIESŁUSZNIE nabytych praw byłych SB-ków.
    Jest to tylko odsunięcie w czasie prawa do rewizji nabytych uprawnień.
    Jutro pod nóż pójdą piekarze (niesłuszny chleb piekli), pojutrze stolarze (niesłuszne np. trumny robili).
    Przecież obecne Państwo Polskie zachowuje ciągłość prawną.
    Nadawanie ram prawnym racjom moralnym kiedyś sie zemści, jak pisał o tym prof. Andrzej Walicki. Tą metodą można podważyć wszystko, np. obrót nieruchomościami. Spowodować zamęt.
    Nie wsłuchujemy się dokładnie w modlitwę kapłana podczas każdej Mszy Świętej: i chroń nas Panie od wszelkiego zamętu. Amen
    Pozdrawiam serdecznie i ekumenicznie, jak to w poście.

  189. telegraphic observer – 21:42
    Zaskoczyłeś mnie z tą klasyfikacją, choć przyznaję, sama siebie widzę raczej po lewej niż prawej stronie.
    I tu przypomnę, jak mnie określał idol blogowej lewicy, czyli Lizak 😉 Otóż wielokrotnie odsyłał mnie do słuchania radia Maryja, do kruchty, do bab plotkujących w zakrystii i innych, równie interesujących zajęć, jako prawicową oszołomkę. 😀 Bywało, że i w moją cnotę powątpiewał 😉 nie wątpił za to w znaczne niedostatki w moim umyśle, co wielokrotnie podkreślał z całą mocą. Ja tam szczególnie zarozumiała nie jestem, ale akurat z lizakową oceną nie zgadzałam się i to zupełnie.
    A tu taka siurpryza… jestem traktowana jako lewicowa.
    I tak chyba jest, choć fundamentalistką z pewnością nie jestem. 😆

  190. Magrud pisze, że z Lizaka bierze to, co najlepsze….
    Jak już wybierze, to pozostanie jedynie patyk. Do pisania na piasku.

  191. Telegraphic Observer,

    w Polsce rolnikami jest 1,5 mln osób, więc nie stanowi 15 % pracujących, a spośród mieszkających na wsi jedynie 10 % pracuje w rolnictwie. Gdyby w Polsce aktywność zawodowa mogła być większa to odsetek pracujących na roli byłby znacznie mniejszy, bo ca 6%.

    Polska słynie z importu… więc wieś nie ma komu produktować, odkąd zamknięto granicę na wschód (zbyt był wielki jeszcze w latach dziewięćdziesiątych). Wie Pan ile firm przetwórstwa mięsnego upadło na ścianie wschodniej? Nie tylko mięsnego. Nie tylko na ścianie wschodniej. Ciekawe czemu Majcherek nie napisze, że pieniądze zepsuły rynek zbytu dla polskiego rolnictwa.

  192. Moj Zdzichu wpisal sie po raz pierwszy na en passant (pod poprzednim felietonem) i mu cenzor nie przepuscil. Jednym slowem, mocny i wspanialy debiut!
    A mowilam, poczekaj, Zdzichu, poczekaj, az przyjde, wpiszemy sie razem, to moze przejdzie. No i teraz Zdzichu zdziwiony, wlasnym oczom nie wierzy, przysiadzie sie zaraz raz jeszcze do kompa i bedzie skrolowal, szukajac swego utraconego wpisu…

  193. no coz, tym razem, za przyzwoleniem zdziwionej i przy jej aktywnym udziale, ogranicze sie do dopisku, ale za to jakze przyjemnego:
    magrud, bardzo cenimy sobie Twoje wpisy, jestes niezwykle madra, utalentowana i uczciwa, pisz, pisz, pisz jak najwiecej… i ja tez z przyjemnoscia wpisze sie do klubu Twoich fanow.

  194. Spokojny pisze, że nasze państwo zachowuje ciągłość prawną…
    A pamięta Spokojny, kto po transformacji przekazywał Lechowi Wałęsie insygnia władzy? Prezydent londyńskiego rządu Kaczorowski.
    To odkąd się ta ciągłość ciągnie i ile lat skrzętnie omija?

  195. Pani Anco_Nelo!
    Myli Pani sferę symboliki, moralności i emocji ze stanem prawnym.
    Nadawanie ram PRAWNYCH niemoralnym występkom, które ciągną za sobą PRZYMUS ich egzekucji – racjom moralnym, jest błędem. Oczywiście o ile te racje nie zostały już uprzednio SKODYFIKOWANE, czyli nie ma działania PRAWA WSTECZ.
    To że Pani pisze na tym blogu jest dowodem na ciągłość prawa w Państwie Polskim. Gdyby go nie było, to o ile urodziła się Pani przed 1989 rokiem – NIE BYŁOBY PANI, bo nieważny byłby Pani akt urodzenia, gdy ówczesne państwo (PRL) uznalibyśmy za NIEISTNIEJĄCE, czyli przerwalibyśmy CIĄGŁOŚĆ prawną. Państwo zmieniło swój ustrój, ale zachowało ciągłość PRAWNĄ, czyli ODPOWIEDZIALNOŚĆ za działania PAŃSTWA w czasie przeszłym, nawet gdy są one już sprzeczne z nowymi normami etycznymi.
    Z całym należnym szacunkiem do Trybunału Konstytucyjnego, ale w świetle prawa pracy można stwierdzić tylko czy ktoś NABYŁ, czy NIE prawa do wysługi emerytalnej. Nie jestem prawnikiem, ale chyba tylko sądowne pozbawienie kogoś PRAW OBYWATELSKICH, majątkowych, itp. umożliwiałoby dokonanie cudów nad czyimiś prawami emerytalnymi.
    Dlatego, żeby się nie męczyć dziesiątkami tysięcy procesów indywidualnych poszczególnych SB-ków, zastosowano odpowiedzialność zbiorową.
    Tak jak III Rzesza swoje ustawy NORYMBERSKIE.
    Były one pozbawione podstaw prawnych nawet w ówczesnym prawie niemieckim (m.in. ze względu na odpowiedzialność zbiorową), ale dawały USPRAWIEDLIWIENIE PRAWNE funkcjonariuszom III Rzeszy ich uczestnictwa w ludobójstwie – wykonywali rozkazy LEGALNEJ NIEMIECKIEJ WŁADZY. Stąd powojenne procesy INDYWIDUALNE poszczególnych ss-manów, gestapowców i żołnierzy Wehrmachtu, mimo uznania SS za organizację zbrodniczą. Tylko że to uznanie nie skutkowało AUTOMATYCZNYM skazywaniem członków b. SS na kary więzienia i śmierci.
    Problematykę polskiej rzeczywistości moralnej doskonale szkicuje esej profesora A.Walickiego: http://www.kulturaswiecka.pl/node/30. Polecam go Pani.
    Pan Prezydent Wałęsa w swym inauguracyjnym przemówieniu: ogłosił: „Z tą chwilą zaczyna się uroczyście III Rzeczpospolita Polska” – jako nowy twór prawno-ustrojowy, bez odniesień do unieważnień prawa poprzednich formacji Naszego Państwa, to jest międzywojennej II RP i powojennej PRL.
    Przedwojenna Polska przecież wypłacała emerytury funkcjonariuszom i wdowom państw zaborczych, którzy stali się po 1918 roku obywatelami RP, bo była państwem CYWILIZOWANYM, z nie DZIKIM, co potwierdził niedawno b. minister sportu III RP.
    Obawiam się jednego, że gdy już przekonamy Państwa Unii Europejskiej o SŁUSZNOŚCI wartościowania moralnego NABYCIA PRAW (słusznie czy nie nabytych), może to spowodować podważenie PRAWA POSIADANIA przez obywateli i organów RP licznych nieruchomości na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Czy SŁUSZNIE weszli w posiadanie nie swojej własnosci, czy nie?
    Skoro udało nam się rozwalić Układ Warszawski i RWPG, to i to jest możliwe.
    Serdecznie Panią pozdrawiam.

css.php