Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

5.03.2010
piątek

Odra i Nysa granicą wartości

5 marca 2010, piątek,

Polska cala zwrócona jest na Wschód – na Katyń, na Putina, na Ukrainę i Białoruś, i na pewno to jest ważne.

Zwłaszcza gdyby miało doprowadzić do pojednania z Rosją (wspólny udział premierów Putina i Tuska w uroczystościach, to krok we właściwym kierunku). Przydałoby się także więcej zrozumienia dla Ukraińców i Białorusinów, zamiast uzurpowania sobie roli hegemona, autorytetu moralnego i wychowawcy tych narodów. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepszą formą pozyskiwania przyjaciół Polski, naszego kraju i naszych wartości, nie jest mentorstwo, tylko są stypendia dla cudzoziemców, tak jak to robią Amerykanie i inne kraje zachodnie. Był czas, kiedy Polska przyznawała stypendia dla studentów zagranicznych. Na ogół ich beneficjenci zostawali później nieoficjalnymi ambasadorami naszego kraju, wywozili od nas najlepsze wrażenia, bo też byli w najlepszym wieku i dzięki polskiemu stypendium pięli się w górę u siebie.

Ale, pouczając Wschód, spójrzmy, co dzieje się na naszej zachodniej flance. Polska, która wobec sąsiadów na Wschodzie występuje z pozycji kraju bardziej cywilizowanego, demokratycznego, rygorystycznego moralnie i ideologicznie (choćby w sprawach wolnego rynku czy rozliczania przeszłości), jest coraz bardziej penetrowana przez wartości świata zachodniego. Polska sama czuje się Zachodem, przedmurzem cywilizacji zachodniej, bastionem cywilizacji śródziemnomorskiej i chrześcijańskiej. Ale ta właśnie cywilizacja, której czujemy się forpocztą, podlega zmianom i stawia Polskę w trudnej sytuacji. Alicja Tysiąc, której odmówiono przerwania ciąży, jaka zagrażała jej zdrowiu, musiała szukać rozstrzygnięcia konfliktu z Polską – zagranicą. We własnym kraju była przedmiotem brutalnych ataków i na szczęście teraz, w sądzie apelacyjnym w Katowicach, uzyskała satysfakcję, ultra-konserwatywny i napastliwy „Gość Niedzielny” musi ją przeprosić.

Polski obywatel, który chciał „odziedziczyć” mieszkanie po swoim zmarłym, wieloletnim partnerze, musiał uciekać się pod ochronę Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka (gdzie Polska przegrywa większość spraw, może nawet wszystkie), gdyż w Polsce było to nie do przeprowadzenia. Polski Trybunał Konstytucyjny (przy jednym głosie sprzeciwu!) podejmuje kolejne orzeczenia na rzecz państwa wyznaniowego (religia na świadectwach szkół publicznych, wliczana do średniej ocen etc.). Zmiany w składzie Trybunału przesuwają go coraz bardziej na prawo. A kiedy trybunał międzynarodowy w Strasburgu rozpatruje pozytywnie skargę z Włoch w sprawie krzyża w szkole, polski prezydent wygłasza „na gorąco” komentarz w stylu „no pasaran!”, w którym podpisuje się pod ideą państwa wyznaniowego. Wtóruje mu, co zrozumiałe, prymas Muszyński, nazywając orzeczenie „nadużywaniem demokracji”, ubolewa, że w traktacie lizbońskim nie ma odwołania do Boga, a w Karcie Praw Podstawowych nie ma definicji małżeństwa zgodnej z nauką Kościoła.

Podczas kiedy w kolejnych stanach USA, a także w państwach europejskich, mniejszości seksualne stają się coraz bardziej równouprawnione wobec prawa, i urządzają doroczne, gigantyczne parady tuż za naszą granicą (Berlin), w Polsce „manifa” jest jeszcze zjawiskiem egzotycznym. Podczas kiedy mieszkańcy Berlina czy Houston wybierają gejów na burmistrzów, w Polsce byłoby to nie do pomyślenia. Podczas kiedy kraje tradycyjnie katolickie, jak Hiszpania lub Chile, liberalizują ustawodawstwo w sprawach obyczajowych, upraszczają procedurę rozwodową, rozprowadzają wśród młodzieży za darmo pigułkę typu „nazajutrz rano”, większość rządząca w Polsce unika tej problematyki jak diabeł święconej wody (vide zapłodnienie in vitro), Platforma hamletyzuje, bojąc się o głosy prawicy, a Kościół bije na alarm za każdym razem, kiedy ktoś w Polsce czy zagranicą odważa się pomyśleć inaczej. W odpowiedzi abp Głódź wprowadza indeksy katechetyczne, od dzieciństwa do życia dorosłego. Państwo robi tyle, co kot napłakał dla nauki etyki w szkołach, a prymas nie ukrywa, że „w szkole jest większa szansa dotarcia także do tej części młodzieży, która nie korzysta z nauki religii przy parafii”, i zrezygnowanie z tej części młodzieży „byłoby poważnym zaniedbaniem ze strony Kościoła”.

Granica na Odrze i Nysie kiedyś była przede wszystkim granica państwową. Teraz staje się coraz bardziej granicą systemów wartości, które coraz bardziej przenikają do naszego kraju i nie widać, w jaki sposób (i po co?) można temu zapobiec.

***

PS. Na kilka dni wyjeżdżam za granicę wartości, zaraz wracam.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 410

Dodaj komentarz »
  1. Miłej podróży i jeszcze milszego powrotu Panie Redaktorze 🙂

    Była mniser względem etyki – http://lewica.pl/?id=21050

  2. Moze Polska jest krajem egzotycznym? Moze brakuje nam cierpliwosci?
    WINIEN

  3. Doznać można rozdwojenia jaźni na blogach Polityki. Z jednej strony tak prawdziwy, mądry felieton Gospodarza a z drugiej strony jakaś sympatia, akceptacja gazety dla politycznej mizerii, która nas otacza, choćby przez nakłanianie do uczestnictwa w wyborach na jakieś kolejne „mniejsze zło”. Co to znaczy – „Platforma hamletyzuje, bojąc się o głosy prawicy”?. Czemu wszyscy tak łakną głosów prawicy? Czy ten kraj zaludnia tylko prawicowe pokolenie 50-cio latków i ich klerykalnych matek? Czy ktoś ma odwagę zaproponować Polakom życie w normalnym, laickim, sensownie poukładanym i tolerancyjnym państwie? Normalnym – podkreślam. Takim jakich wiele jest na świecie. Czy w końcu ktoś będzie miał odwagę by rozłupać tę wyschłą, ideologiczną państwową skorupę i pokazać publice, że w środku jest pusto? Czekam na tego dziadka do orzechów – z góry deklaruję poparcie.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A moze mi Pan wytlumaczyc w czym bycie gejem pomaga na stanowisku burmistrza skoro sie Pan tak tym zachwyca? Zakladanie klubow gejowskich jest OK nawet porzadane ale niech Pan zalozy klub dla heteroseksualnych facetow i z miejsca jest Pan atakowany za homofiobie, dyskryminacje i w ogole rasizm. Klub zostanie zdewastowany, okna powybijane, Pana samochod spalony w imie tolerancji. Z duma powtarza sie jak to homoseksualisci zarabiaja lepiej od heteroseksualnych mezczyzn. Ma to dowodzic lepszej edukacji, lepszego przygotowania, wiekszego talentu? Ciekawe, ze jak normalny mezczyzna zarabia lepiej od kobiety to jest to dowodem na dyskryminacje. Prawa gejow do adopcji? A prawa dziecka do normalnej rodziny sie nie licza? Murzyn, gej do tego inwalida to ideal polityka wspolczesnego. Jeszcze lepiej gdyby to byla murzynka lesbijka. I do tego muzulmanka. Ultra-lewicowa „Polityka” i Pan Pasent by oczywiscie glosowali za. Kwalifikacje to przestarzale sentymenty. Co ciekawe najbardziej nietolerancyjni sa sami homoseksualisci. Mozna sie z nimi tylko zgodzic albo przepasc. Polityk ktory nie zgodzilby sie na kazde zadanie homoseksualistow moze zapomniec o karierze. Zawisc i upor z jakim wykoncza kazdego kto ma inne zdanie jest, musze oddac, godne podziwu. Do tego armia aktywistow co to skacza z drzewka na gejow z gejow na ocieplenie z tego na cos jeszcze i tak sie kreci. Gej idacy na rozmowe o prace w pierwszym zdaniu mowi, ze jest gejem. Teraz juz nie mozna go nie przyjac bez narazenia sie na zarzut dyskryminacji. Ten caly szum nie jest walka o prawa tylko o przywileje.

  6. Sprawa wolnego rynku nie jest ani ideologiczna, ani moralna. Chyba, że musimy koniecznie wrócić do Adama Smitha, który – dla przypomnienia – moralizował o tym, że tam gdzie jest wolny rynek, tam dajmy na to rzeźnik maksymailizujący swój dochód jest automatycznie, czy też niewidzialnie, dobroczyńcą reszty ludzkości.

    Od tamtych czasów wiele się zmieniło w naszym myśleniu i organizacji społeczeństw. Chodzi mi o to, że posługiwanie się wolnym rynkiem jako metodą gospodarczego zarządzania, jego zakres, regulacje, rozliczne konsekwencje są kwestią praktyczną. Owszem, polityczną aby ustalić akceptowalny poziom nierówności ekonomicznych, czy kierunki ekspansji zagranicznej i wzrostu lokalnego, proporcji między nakładami dla przyszłości i bieżącym konsumowaniem, etc. Jednak wydaje mi się, że w Polsce ideologizowanie i moralizowanie na ten temat jest wielce przesadzone. Polska jest przesilona na tym punkcie, za mało energii poświęca się praxis (od greckiego πρᾱξις).

    To na marginesie, ale jak najbardziej w związku z głównym sztychem wpisu gospodarza. Polska odwraca się od tematów zachodu, notorycznie to robi, od tysiąca lat. Ma swoje widzimisie, wielce krytycznie odbierze każdy nowy kierunek, czy to renesans, czy oświecenie, czy modernizm, czy też post-, i w końcu na znak odrębności założy strój (dajmy na to) turecki. Taka polska poetyka, Kapuścinski też nad tym biadolił, ale nie chce mi się szukać w lapidariach dokładnych sformułowań.

    Jeszcze o jedno zahaczę sformułowanie: ”Platforma hamletyzuje, bojąc się o głosy prawicy …”. Już nie chodzi mi o hamletyzowanie Platformy, bo jak wiadomo nie o pietruszkę jej chodzi, lecz o wygranie wyborów, jednych, drugich, trzecich, co też jest dziwadłem i niebezpieczeństwem samym w sobie, lecz o „głosy prawicy”. Według mnie prawica to partyjne aparaty, media, think tanki, wszystkie te instytucje ponad głowami obywatelskiej czerni wiszące. I o ich głosy zabiegające. Oczywiście jest jakiś procent wyborców prawicy, tam stojących, naprzeciw zomo i dziadów z wehrmachtu, są też wyborcy lewicy ze swoimi hasłami na każdą okazję. Ale jak wskazują badania, ci wyborcy przemieszczają się po scenie, z lewicy wędrują do Samoobrony, czyli jeszcze bardziej na lewo, aż po całym okrążeniu znajdą się na prawicy, itd. Chodzi mi o nomenklaturę (w sensie ścisłym), czyli nazewnictwo. „Platforma boi się o głosy zwolenników prawicowych idei i rozwiązań” – to byłoby najwłaściwsze, choć przydługie określenie.

    Oczywiście popieram manify na dzień 8. marca – niech się święci. Są one organizowane przez lewicę. Ale ile osób je popiera, czynnie czy biernie? Słynny prof. Czapiński odkrywa nam, że Polka z Polakiem głównie praxis się poświęcają, tzn. na gonitwie za powszechnym środkiem wymiany czas im schodzi. I nie będzie to trwało wiecznie. Ale czyż nie widać rozdźwięku: tu stoi prawica z lewicą, ideologie i moralności świstają, błyskają i grzmią, a tam w dole biega klasa średnia i aspiranci do niej nie zawracając sobie głowy tymi duperelami?

  7. Cierpliwosc to dobre slowo. Trzeba poczekac troche, jeszcze ze 20 lat.

  8. No cóż niestety nie jesteśmy już Mesjaszem narodów. Nie jesteśmy natchnieniem światowej sławy bardów. Nawet papież w Rzymie też jakby przestał brać korepetycje z naszego ojczystego i coraz rzadziej ,krócej… Polska… Polacy, średniej wielkości, zasmarkany ludek w środku Europy ….wyleniały paw ,skrzecząca papuga.Jeżeli jakieś emocje z nią związane, to tylko śmiech.Najczęściej pełen ironii. Ale chyba zasłużenie.

  9. @ Kartka z podróży pisze: 2010-03-05 o godz. 16:12
    Choć nie od orzechów, zgłaszam się Kartko.
    Walmy przy każdej okazji aż zadudni!
    Pozdrowienia

  10. Kartko z P.
    Pytasz, czemu wszyscy tak łakną „głosów prawicy”. Bo to jest a safe bet. Po prostu tak jest bezpieczniej dla polityka. Jacobsky twierdzi, że giełda finansowa to ruletka. A ileż innych działalności jest ruletką. Ileż wysiłku, i pieniędzy, musiałaby partia polityczna wydać, aby po latach tę batalię o „normalną Polskę” w końcu wygrać. Może za kilkanaście/dziesiąt lat będzie taniej.

    Poza tym, gdy zaglądam w duszę polską, co nie jest zadaniem przyjemnym ani łatwym, a też można się przy tym pomylić, to wydaje mi się, że wszystko jest przez Telimenę. Zupełnie zapomniana postać, zupełnie zapomniane imie. Nawiasem mówiąc, w Naszej Klasie przypałętała się, w sensie aby ją przyjać na kumpele, niejaka Roxana X. X w tym miejscu to moje nazwisko. Hm, Roxana piękne imie, na załączonym zdjęciu Roxana siedzi, ale jakież ma nogi, ona mogła by kroczyć tymi nogami po ulicach miast, a nawet nie jednej wsi. Oczywiście nie chcę tu głosić wyższości Krakowskiego Przedmieścia nad Alejami Jerozolimskimi (*), ale Telimena uwielbiała Petersburg, tę Wenecję północy. Spędziła tam najlepsze lata, nie wszystko o nich Podkomorzemu opowiedziała, nie ze wszystkiego rzecz jasna Tadeuszowi się zwierzyła. Ale wyobraźnia Polaków, co się równa – czytelników „Pana Tadeusza”, już została zapłodniona. Polska będzie Italią północy. Co tam jedno miasto, wszak naród polski zamieszkuje nie miasta, lecz chałupki i dworki, czyli wille i pałace. Cały kraj zrobiono na modłę włoską w sensie włoskie północy, co już jest kiczem, ale jakże miłym sercu, tu trochę sycylii i kalabrii, tam kilka pokaźnych bazylik, tysiące kapliczek przydrożnych, walka o zjednoczenie, ziemie odzyskane po wiekach spędzonych w Hasburskich i germańskich rękach, a nad wszystkim dominuje poza. Realia są, a jakże, ale liczy się ujmująca serca bądź umysły pozorowana nadrzeczywistość. Tak mi się to widzi.

    (*) Kawiarnia Roxana była/jest w Al. Jerozol., kawiarnia Telimena na Krak. Przedm. w W-wie.

  11. Taki obszerny wpis gospodarza – prawda, że o ważnych sprawach – ale ani słowa o Palikocie! Zgroza!!!

  12. Solidarne marginalizowanie Polski

    Kraje rozwijają się zwykle drogą pomnażania własnego aparatu wytwórczego zwanego siłami wytwórczymi, do których zaliczamy kapitał ludzki, kapitał produkcyjny obejmujący aparat wydobywczy, przetwórczy, fabryki i zakłady produkcyjne,kapitał finansowy oraz ziemię.Te właśnie elementy w gruncie rzeczy stanowią o bogactwie każdego narodu. Bogactwie będącym podstawą wytwarzania nowych wartości i budowania postępu cywilizacyjnego. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że Polska była poddana działaniom rozbiorowym i dwóm wojnom światowym, to trudno przypuszczać, żeby jej bogactwo narodowe było zbyt zachęcające.

    Inne zaś kraje jak możemy się domyślać poddane są tym samym prawidłowościom. Oczywiście mogą w nich występować trudności przejawiające się w pomnażaniu bogactwa narodowego. Wówczas to, jak często bywało w przeszłości, zainteresowane były one przejmowaniem obcego kapitału. Odbywało się to najczęściej na drodze militarnej agresji. W trakcie takiej operacji przejmowano cały kapitał zastany w pokonanym państwie. Kapitał ludzki najczęściej niszczono fizycznie lub wykorzystywano go dla celów własnej gospodarki. Podobnie zastany kapitał w postaci majątku trwałego demontowano i wywożono do kraju agresora. Przejmowano także kapitał finansowy jak to opisywał niezapomniany Bobola. A nowa ziemia służyła rozwojowi własnego żywiołu narodowego okupanta.

    W przypadku Polski, w czasie II WS, zredukowano populację Polaków o ca 30%, w tym 20% wymordowano. Powierzchnia naszego kraju uległa efektywnemu zmniejszeniu o 20%. A poniesione straty materialne ocenia się na około 75%, to jest ca 500 miliardów dolarów.Takich strat nie da się odbudować antykomunistycznym pobrzękiwaniem szabelką i judzeniem radia Wolna Europa o niegospodarności czerwonych. Kraj nie miał praktycznie żadnego przemysłu, infrastruktura zniszczona, zacofanie, ciemnota i wywołana Wojna Domowa. Zachodni sojusznicy nie tylko nie potrafili ale i nie chcieli pomóc Powstaniu Warszawskiemu, nie uważali także za stosowne pomóc zniszczonej Polsce wywołując w niej nadzieje na III WS i zmianę systemu politycznego. Czerwoni musieli wszystko odbudowywać od podstaw poczynając od likwidacji analfabetyzmu, poprzez uruchamianie elektrowni i wodociągów aż do budowy szkół, szpitali i teatrów, ponieważ niczego praktycznie nie było w tej pańskiej Polsce. Łatwo jest dzisiaj żołądkować się i pouczać oraz strofować. Trzeba było w tej Polsce pozostać, bronić jej i wyzwalać, by potem móc rządzić i mieć moralne prawo do ocen.

    Dzisiejsze wygłupy polityczne i zdradziecka polityka wobec Polski są nie na miejscu w kontekście tego co uczyniono Polsce. A prawica stała ciągle z bronią u nogi jak w czasie wojny, tak i po wojnie trzymając armię Andersa dla propagandowych celów potencjalnego wkroczenia do Polski. Nikt się jednak nie odważył przeciwstawić Rosjanom i ich wizji zagospodarowania Europy Wschodniej. Nie było mocnych, poza tymi silnymi w gębie.To praktycznie Rosjanie wzięli na siebie cały ogrom ciężarów II WS i oni też podyktowali warunki jej zakończenia. Trzeba było wówvczas być takimi mądrymi jakimi starają się być dzisiaj niektórzy wybawcy narodu polskiego. Gdzie byli wasi ukochani sojusznicy i co wy robiliście wówczas? Wszyscy podwinęli ogony pod siebie i opowiadają teraz dyrdymały jaki to uczyniliby raj z Polski. Znamy ten szalony dobrobyt z II RP, gdzie tato wieszal śledzia u powały, by dzieci mogły go lizać, a potem odcinał go i sam zżerał. Takie to były cuda pańskiej łaskawości. I dzisiaj właśnie do nich zawraca się Polskę.

    Obecni manipulaci polityczni przekonują nas, że teraz znacznie więcej można kupić chleba niż w 1989 roku za średnią płacę. Zapominając z tupetem, że po 10- ciu latach solidarnych strajków można jeszcze w ogóle było kupić chleb. Poza tym do tej średniej nie doliczano już milionowych rzesz bezrobotnych i emigrantów muszących szukać chleba za granicą. Istotą jest to, że w koszyku zakupów nadal jak w PRL-u ponad połowa zakupów to produkty konsumpcyjne, w tym również chleb, więc nie ma najmniejszych powodów do zachwytu. Metodą porównawczą z uwagi na sporą odległość czasową i zmianę aparatu wytwarzania nie jest porównywanie zakupionych teoretycznie i statystycznie ilości bochenków chleba za średnią płacę, lecz rzeczywiste jego spożycie. Jeżeli przypomnimy, że za PRL-u spożycie mięsa wynosiło 80 kg w roku na obywatela, a obecnie zaledwie 40 kg, to i w całej okazałości ukazuje się nędzny mechanizm podłej manipulacji propagandowej.

    Takie zamierzone działanie było efektem antypolskiej polityki, nakierowanej na niszczenie własnego potencjalu wytwórczego, by w miejsce jego produktów sprowadzać obce, otwierając w Polsce rynek zbytu dla zachodniego kapitału. Czasy się zmieniły a zatem i metody zawłaszczania kapitału ulegly zmianie i wysublimowaniu. Teraz już nie była potrzebna wojna by ogołocić Polskę z kapitału przy pomocy mechanizmów jakie niósł zachwalany przez polskich prezydentów, z bożej łaski globalizm.

    W wyniku szkodliwej dla Polski polityki wyłączono z procesu pracy conajmniej 20% siły roboczej osłabiając siły wytwórcze państwa a mnożąc kapitał państw zachodnich. Wypadałoby w tym miejscu zapytać polskich Vipów czyj interes oni reprezentowali i co jest ich racją stanu.Ta sytuacja rodzi bardzo niesympatyczny odbiór na dołach społecznych. I wcześniej niż później ci sternicy ułomnej polityki „na zachód” zapłacą obiektywnymi ocenami swoich wątpliwych poczynań, noszących wybitne znamiona aferalności, bowiem jeśli nie siłą to wyłącznie przekrętami można było dokonać przewłaszczenia i tzw. transformacji wbrew zapisom obowiązującej Konstytucji.

    W rezultacie takiej polityki poczynając od 1989 roku, jak niektóre źródła określają, wyeliminowano połowę siły ludzkiej z polskiego rynku pracy poprzez wdrożenie zjawiska bezrobocia i ucieczkę polskiego żywiołu na Zachód.Także w niespotykany sposób spadł wskaźnik urodzeń. A nie są to przecież poboczne zjawiska społeczne lecz fundamentalne elementy gospodarowania tkanką żywą narodu przeciw jego interesowi i interesowi państwa polskiego, które ulega w swym najważniejszym ujęciu kapitałowym niespotykanemu osłabieniu.

    W omawianym okresie Polska utraciła 80% majątku produkcyjnego według oceny GUS wartości około 2 bilionów dolarów. Posiadamy jeszcze trochę samorządowego kapitału w postaci infrastruktury. Jednak jednostki samorządowe są już zadłużone,w bankach zachodnich, w granicach 40% swojego budżetu. Konieczność realizacji wymaganych przez UE inwestycji najczęściej proekologicznych może doprowadzić do niewypłacalności samorządów i pozbycia się posiadanego jeszcze kapitału na rzecz zachodnich wierzycieli. Na tym właśnie ma polegać owa istota wolności przepływu kapitału, jak widać wyraźnie dość jednostronnego przepływu czyli krótko mówiąc nieodpowiedzialnego wypływu.

    Wspomnieć wypada, że Polska nie posiada już własnego systemu bankowego, co jest ewenementem w skali światowej. Sprzedano jak dotychczas 85% polskich banków za kwotę 2 miliardów dolarów, kiedy ich wartość opiewała na 60 miliardów dolarów. W tej sytuacji nie możemy już kierować polską gospodarką, ponieważ straciliśmy kontrolę nad polskim pieniądzem służącym obcym bankom do ułatwionego wyprowadzania naszego kapitału z Polski. Jeżeli dodamy do tego, że 80% Polaków nie ma żadnych oszczędności oznacza to tylko tyle, że praktycznie utraciliśmy prawie zupełnie swoją suwerenność. Jesteśmy bardzo biedni a DN z 2005 roku nie przekracza tego z 1989 roku, czyli ciągle jesteśmy w tyle za czerwonymi i czarnymi.

    Dane z roku 2006 w zakresie wiekość produktu PKB na jednego mieszkańca lokują nas w granicach 70 miejsca w okolicach Gabonu i Kostaryki, co nie stanowi specjalnego powodu do dumy. Niektórzy wyjątkowo krytyczni wobec sił demokratycznych twierdzą, że obecny poziom sił wytwórczych plasuje Polskę na poziomie jej komunistycznej odpowiedniczki z roku 1945. Dla jednych zapewne ta informacja będzie szokującą, a tych z GTW pewnie nie zaskoczy. Stąd zapewne jak układ się i nas kompletnie wyeksploatuje to Trybunał Stanu niewątpliwie będzie miał pełne ręce roboty, o ile patriotyczni delikwenci nie znajdą się za przykładem Mirasa na zasłużonym wypoczynku w słońcu przepięknej Florydy.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  13. Ocknęłiśmy się dopiero co z bardzo długiego i nieprzyjemnego snu [z 20-letnią przerwą na II-gą RP.], podczas którego mieliśmy niespecjalnie duże szanse na dojrzałe i samodzielne kształtowanie naszego życia.

    Dodajmy do tego silną, i to od setek lat, rolę Kościoła w jego wersji rzymsko-ortodoksyjnej, a od czasu Wazów i specyficznie jezuickiej, dorzućmy wielowiekową wiejskość, ogólnie niski poziom wykształcenia, bardzo powierzchowne przyswajanie najważniejszych prądów umysłowych od Renesansu począwszy [świetnie opisał to Gombrowicz], wreszcie hołubione od końca XVI wieku do dziś przekonanie, że cała ta mieszanka to najlepszy i najszlachetniejszy kruszec moralno-obyczajowy jaki zaistniał kiedykolwiek w dziejach – a z grubsza będziemy mieli komplet.

    Ilu lat potrzeba na stopienie tego kruszcu z nowoczesnością?

  14. Kartko z podróży 16:20

    Nie tylko czytając blogi „Polityki” można dostać „rozdwojenia jaźni”, jak piszesz. Także czytając Ciebie.

    A raczej, zastanawiam się, czy ta przypadłość nie Ciebie, Kartko, męczy (bez obrazy, czysta retoryka…)

    Bo, niestety, „ten kraj zaludnia tylko prawicowe pokolenie 50-cio latków i ich klerykalnych matek”. To znaczy, nie tylko 50-latków. Bo i młodzi, jak wynika z badań socjologicznych (często publikowanych w prasie) skręcają bardzo na prawo, a radykalnie prawicowe ruchy są bardzo „młodzieżowe”.

    Kartko, polskie społeczeństwo to nie tylko kilkoro bardziej „oświeconych” i liberalnie (libertyńsko?) zorientowanych komentatorów na blogach „Polityki”. Polskie społeczeństwo to „egzotyczna” (jak tu ktoś zauważył przed chwilą) mieszanka bogoojczyźnianej kołtunerii, dulszczyzny, religianctwa, kultu jednostki, zaścianka, paternalizmu, hierarchicznego widzenia świata, represji, regresji, agresji, resentymentu, bezhołowia, bezkrytycznego poddania się najbardziej wstecznym sugestiom i nakazom, lizusostwa wobec Kościoła katolickiego (nie tylko TK, ostatnio doktorat h.c. otrzymał abp Głódź od gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego!!!).

    Tymczasem polityka, zadanie partii politycznej – to zdobycie (i utrzymanie) władzy dla realizacji swego programu.

    Więc partia polityczna nie może działać według Twoich, Kartko, sugestii, nie może sobie pozwolić w Polsce na taką odwagę, na jaką możemy sobie pozwolić my, internetowi „komentatorzy”, społeczne ewenementy (niestety).

  15. Z poczty, w nawiązaniu do – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/3672/ :

    “Myślę, że podstawową przyczyną tego, że kapitalizm liberalny daje tak fatalne rezultaty dużym kosztem społecznym, jest tkwiąca w naturze ludzkiej chciwość.

    W połączeniu z dużą swobodą powoduje ona, że przedsiębiorcza mniejszość zaczyna bogacić się kosztem reszty, nie rozumiejąc zupełnie, że można zapewnić sobie dobre życie przez pozytywną kreację otoczenia, które potem “zwraca” z nawiązką.

    Efekty krótkowzrocznej głupoty znamy: niskie płace (wał dla pracownika), niskie podatki (wał dla państwa) i wysokie ceny (wał dla klienta).
    Powoduje to biedę, deficyt budżetowy (brak forsy na policję, wojsko, naukę, itp.) oraz spadek popytu (poprawiany różnymi promocjami, ratami) i związane z tym bezrobocie…”

  16. Za niedlugo (jedno, gora dwa pokolenia) wiekszosc ( hetero, tzw „normalni” ) bedzie w mniejszosci , bo rozmaite mniejszosci w tym seksualne beda wiekszoscia . Bycie „normalnym” co raz mniej „trendy”.
    Palacy gej , do tego muzulmanin pochodzenia afrykanskiego, albo azjatycki buddysta (obowiazkowo palacy) to bedzie ktos .
    W okolicach miejsca gdzie kiedys byla wies Cooksville , niepalacych chrzescijan o zwyklej orietacji juz teraz najlatwiej mozna policzyc a jeszcze niedawno bylo inaczej.
    Moze ktos powiedziec ,ze kilkaset lat temu nie bylo tutaj tego „problemu” i bedzie mial racje.Potem co prawda , mniejszosc (nowoprzybyla) przerobila wiekszosc na mniejszosc ale szybko o tym zapomniala.

  17. To niech mi ktoś przypomni – kto właściwie wygrał pod Grunwaldem?

    PS. Kiedy palono Husa w Konstancy Polscy delegaci (Paweł Włodkowic i inni) bronili prawa innowierców do życia w pokoju wśród katolickich ludów pod ochroną Polskiego Króla…

  18. —jak sobie poczytam odpowiednie rozdziały we „Wstępie do etnologii” o wzajemnym przenikaniu się wartości i kultur to patrzę na to wszystko bardziej optymistycznie…
    Kiedyś dodawałam sobie nadziei myśląc: Cesarstwo Rzymskie upadło to i doczekamy się upadku współczesnego reżimu. Gorąco popierałam ideę Unii Europejskiej, mając ogromną wiarę, że nasze prawo zacznie szybko podążać za rozwiązaniami prawnymi Unii. Pewnie, że chciałoby się szybciej…Cała nadzieja w technologiach informatycznych, w które Europa jest tak głęboko włączona. Społeczeństwo informacyjne to wielka (uświadomiona?) siła.

  19. Do „Kartki z podróży”: Szanowny kolego, Gospodarz, udowodnił (nie wiem, czy było to jego zamiarem, czy zrobił to bezwiednie), że przystąpienie Polski do UE i potrzeba przestrzegania obowiązujących w UE zasad jest wartością bezcenną, co dla nas jest oczywiste i nawet gdyby nie płynęła do Polski ta rzeczka pieniędzy, to przystąpienie naszego ukochanego kraju do UE jest przekroczeniem Rubikonu, albo „rzeki bez powrotu” na nasze szczęście, a przede wszystkim szczęście tych, którzy przyją po nas. KK dlatego tak zawzięcie stawał okoniem, bo wiedział, że UE zakończy jego hegemonię (nie od razu, ale sukcesywnie; potem KK policzył i stwierdził, że jednak otrzyma dużo kasy, stąd poparł przystąpienie do UE; jest to jedyny przypadek cynizmu zbawiennego dla Polski, bo szwadrony moherowe były wrogiem UE w myśl zasady wicepremiera „Kobry”: nie ważne, czy Polska jest biedna, czy bogata, byle była katolicka). Przystąpienie Polski do UE stworzyło realną szansę na skok cywilizacyjny; już to widać gołym okiem,ale rację ma Gospodarz, że jeszcze dużo wody upłynie w Wiśle, zanim przestaniemy być państwem prawie wyznaniowym. PO musi kluczyć, bo KK nadal ma ogromną siłę rażenia; tak, jak pan prezydent. Nic nie robi , ale skutecznie blokuje ustawodawstwo. KK ma jeszcze ogromną władzę nad milionami Polaków, a im ktoś jest bardziej „prawicowy”, tym mocniej trzyma się klamki proboszcza.
    Pozdrawiam

  20. WINIEN pisze:

    2010-03-05 o godz. 15:59

    Szanowny Panie WINIEN

    Prosze zostawic PC i wybrac sie na spacer.
    Byc moze natknie sie pan na redaktora Passenta.
    Ja jade do term na ten weekend.
    Kraj nieegzotyczny.

    Slawomirski

  21. YYC pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:29

    Ksenofobiczny tekst.

    Slawomirski

  22. Czy Pan Lizak był kiedykolwiek w Gabonie lub Kostaryce?

    PS. W zwiazku ze wzrusząjacym marcowym świętem MDK – dedykuję dla koneserów prawdziwej sztuki:
    http://www.youtube.com/watch?v=eNxygsLGHSQ

  23. mikesz pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:34

    „zasmarkany ludek w środku Europy”

    to okreslenie narodu(jakiegokolwiek) jest na granicy wulgarnosci

    Slawomirski

  24. „Zagranica” – trudne słowo 🙄
    „…Alicja Tysiąc (…) musiała szukać rozstrzygnięcia konfliktu z Polską – zagranicą…” 😯
    „…ktoś w Polsce czy zagranicą…” Gdzie? 😯
    ZA GRANICĄ

  25. W pełni zgadzam się z poglądami Gospodarza Blogu, że najlepszą formą pozyskiwania przyjaciół Polski, naszego kraju i naszych wartości, nie jest mentorstwo, tylko są stypendia.
    Święte słowa Panie Redaktorze Passent!
    Święte słowa.
    Nie wiem tylko czy lub czyim stypendystą był Pan Sędzia TK Prof. Rzepliński.
    Sejm RP przy aktywnej pomocy IPN skutecznie rozprawił się z emeryturami dawnych SB-ków, co potwierdził Trybunał Konstytucyjny, a Pan profesor Rzepliński kwieciście to uzasadnił NIESŁUSZNOŚCIĄ nabycia przez nich przywilejów emerytalnych.
    Jakie stypendia i przez kogo przyznane brali politycy hiszpańscy, że wszyscy uczestnicy ich wojny domowej są traktowania jednakowo?
    TK nie tylko spowodował odebranie niesłusznie nabytych przywilejów poprzez ich wyrównanie do ZUS-owskiego poziomu 1,3 proc. za każdy rok składkowy, ale poszedł dalej – do poziomu 0,7 procent, jak dla osób niepłacących składek na ZUS!
    I słusznie, bo SB-cy będąc w systemie zaopatrzeniowym MSW – tych składek faktycznie NIE PŁACILI, jak i dziś jeszcze nie płacą ich wszyscy mundurowi, dlatego będzie się jeszcze kiedyś działo.
    Gdy się raz uruchomi machinę działania prawa wstecz oraz zasadę odpowiedzialności zbiorowej – to nie da się jej już powstrzymać.
    Jak to nazwał Nasz Kraj b. Minister Sportu?
    Lustracja też nie budzi dziś już emocji, docent habilitowany Antoni Dudek coraz rzadziej gości w mediach, zatem trzeba czymś ten IPN zająć. W końcu za te ponad 350 mln złotych rocznie trzeba się czymś wykazać.
    Czym zapytacie Państwo może się jeszcze dziś wykazać IPN?
    Opowieściami o tarczy antyrakietowej.
    Parę dni temu Pani doktor Anna Zechenter, pracownik krakowskiego oddziału IPN wypowiedziała się na temat tej tarczy w lokalnym DZIENNIKU POLSKIM (DP), zerknijcie proszę po adres: http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/opinie/1001117-o-tarczy-moskwie-oraz-apokalipsie.html. Nie wiem jakie stypendium pobierała i przez kogo fundowane, ale ktoś nie dopilnował i POSZŁO w świat, że w krakowskim IPN-ie podejrzewają amerykanów, że kiedyś MOGLI mieć niecne zamiary przeciwko naszemu Narodowi! Zaczyna niewinnie, w obronie idei zapomnianej tarczy.
    W zakończeniu (dla leniwych) podam, do jakie dochodzi konkluzji.
    „Polska była skazana na apokalipsę z racji przynależności do Układu Warszawskiego.
    Teraz jesteśmy członkiem Paktu Północnoatlantyckiego.
    Co w związku z tym się zmieniło? Rosjanie mogą przecież w przyszłości znów zaplanować uderzenie na Zachód, by uzyskać pełną kontrolę nad Europą, którą na razie wykupują po kawałku. Polska znajdzie się, jak zawsze, na drodze przemarszu czerwonoarmistów. Jesteśmy dziś sojusznikiem Zachodu, ale rosyjskie czołgi trzeba będzie tak czy owak zniszczyć.
    To już może lepiej było mieć tę tarczę? Swoich Amerykanie by oszczędzili…”
    Przy okazji, Pani Doktor Anna Z. pisząc o apokalipsie zapodaje niesłychane herezje, jakoby nasz obecny główny sojusznik zamierzał w przeszłości NAS ZNIKNĄĆ!
    ZNIKNIJ MNIE – to prośba ciężko rannego w akcji do kolegi, we francuskiej w Legii Cudzoziemskiej.
    Grubą czcionką (jak kiedyś o stonce Made in USA) zapodano w DP: „Ludność cywilna [Polacy] skazana była na unicestwienie przez AMERYKAŃSKIE bomby; armię [WP] wykończyłoby sowieckie uderzenie atomowe na północna Europę.”
    Dodam jeszcze jeden smakowity cytat, który powinien zachęcić do wgłębienia się Państwa w rozważania młodej uczonej z krakowskiego IPN: „Wróćmy do dnia pierwszego [niedoszłej wojny jądrowej UW-NATO]: jak Zachód reaguje po pierwszym szoku? Musi przede wszystkim powstrzymać pancerną nawałę sowiecką, która przetacza się przez Polskę.
    Na terytorium PRL spada już pierwszego dnia wojny od 400 do 600 pocisków jądrowych. Potem nas już nie ma.
    I nie dowiemy się nawet, czy tę wojnę wygraliśmy.”
    To ostatnie zdanie świadczy o wysokim poczuciu humoru uczonej z IPN.
    Z ostatniej chwili: krakowscy radni planują w najbliższą środę podjąć uchwałę o nadaniu honorowego obywatelstwa Cesarsko-Królewskiego Krakowa Panu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, który tym samym stanie w szeregu obok innego Wielce Honorowego Obywatela Miasta Krakowa, Śp. płk Ryszarda Kuklinowskiego.
    Temu ostatniemu wdzięczny Naród zamierza w Krakowie postawić blisko 28-mio metrowy pomnik. Poszukiwana jest właśnie jego lokalizacja.
    A poza tym nic ciekawego w grodzie Kraka się nie dzieje, borykamy się z kryzysem, nawracającymi chłodami i rozpoczynanymi remontami ulic w kilku miejscach na raz.
    Co do prowadzenia programu w radiowej trójce przez Pana Redaktora Passenta, to ufam jego inteligencji. Jest dorosły i wie co robi. Może chce się sprawdzić?
    Panie Pielnia1 – niech Pan wraca na blog, wymienionych Trolli można przewijać. Ma Pan przecież takie urządzenie na komputerowej myszce?
    Panie Piotrze Kraczkowski ciekawe wpisy, ale karmiąc Trolle podtrzymuje Je Pan przy życiu. Tak to sami pisaliby nadal do siebie i byłby spokój.
    Serdecznie pozdrawiam, ze szczególną atencją WSZYSTKIE PANIE.

  26. W Krakowie ta granica wartości przeniosła się gdzieś do środka Azji, nad Ob, Jenisjej lub Amur. Na miasto spadają raz po raz same razy i obelgi, i to ze strony swoich własnych radnych, sojuszu sił postępu i cywilizacji, POPiSu i LPR. Jeszcze ludzie nie ochłonęli z dumnej nazwy ulicy Kuklińskiego, nie znaleźli jeszcze miejsca na pomnik szpiega i zdrajcy, gdy znienacka uderza wiadomość, że Jerzy Buzek zostaje „małopolaninem roku”. Niesławnej pamięci twórca skandalicznych reform, sterowany z tylnego siedzenia mizerny premier zostaje wyróżniony w stołeczno królewskim mieście Krakowie. Coraz bardzie zatrute powietrze unosi się nad tym sławnym kiedyś grodem Wojtyły, Pieronka, Gowina, Ziobry i innych zacnych mężów.

  27. Nie bede ukrywal, ze jestem zaskoczony w kilku momentach wypowiedzia Pana Daniela.Wierze, ze troche sie spieszyl Pan piszac ten tekst.
    Przyczepie sie jednak do jednej kwestii. Czy Polsce potrzebne jest ” pojednanie” z Rosja czy tylko unormalizowanie wzajemnych stosunkow gospodarczych i politycznych?
    Pojednanie dziwnie kojarzy sie z powrotem do relacji peerelowskiej Polski i sowieckiej Rosji. Wierze, ze jest to przejezyczenie myslowe.
    Wszystkim potrzeba zakodowac sobie jedna , zasadnicza kwestie. Jest nia polozenie geopolityczne Polski i wynikajace z tego tytulu realia i prognozy.
    Nierozerwalnym faktorem jest tez to, co soba reprezentuje Polska, jakie miejsce zajmuje w szeregu swiatowych dominatorow?
    Polska nie jest ani potega gospodarcza, ani militarna, ani zasobna surowcowo, ani matyerialnie, zadluzona po uszy, na lasce i nielasce Unii Europejskiej. Konfliktowanie z Rosja owladniete historycznym rozpamietywaniem przeszlosci tylko ulatwia Rosji swoiste decydowanie o nas, lecz bez nas, czyli paktowanie za plecami. Dobrze sie stalo, ze Putin zaprosil Tuska na uroczystosci.Jest to jednak , jedyny pozytywny gest Putina na zaproszenie jego na uroczystosci na Westerplatte.Brak zaproszenia, wrecz pomijanie Prezydenta Lecha KAczynskiego jest dobitnym dowodem na to, ze Kreml nie chce rozmawiac z Glowa Panstwa, ktora uzaleznia ewentualna poprawe stosunkow bilateralnych od historycznych kwestii.Kreml nie chce rozmawiac z Glowa Panstwa, ktora przy byle okazji manifestuje swoj antyrosyjski stosunek.. Lech KAczynski otrzymuje to, na co zasluguje i na co sobie zapracowal. Zupelnym bezsensem i kolejnym przejawem zlosliwosci i glupoty jest obwinianie Platformy Obywatleskiej w naruszaniu pryncypiow i wartosci decydujacych o pozycji Glowy Panstwa wzgledem Rosji ( bez wzgledu na konsekwencje gospodarcze i polityczne).
    Granica na Odrze i Nysie, nasze granice z Ukraina i Bialorusia sa innym tematem do dywagacji o dziejowej sprawiedliwosci.Odnosze wrazenie, ze ktos specjalnie zamyka oczy na pewne neonazistowskie zjawiska w Niemczech, za odradzanie sie dosc szczegolnych sympatii na Ukrainie.Wroce wiec do napomnienia o polozeniu geopolitycznym !.
    O pozostalych watkach byla juz mowa i dyskusja przy okazji pioprzeniego Pana Daniela tekstu, wiec powtarzanie sie jest bynajmniej niepotrzebne.

  28. Platforma hamletyzuje, bojąc się o głosy prawicy

    No ale o czyje glosy ma sie bac ? Przeciez nie lewicy , gdzyz jesli takowa nadal istnieje w Polsce, to i tak nie bedzie glosowac na PO chocby nie wiem co. System polityczny w Polsce ciagle jest sytem opartym na tym, ze wyborcy, jesli w ogole zdecyduja sie glosowac, to beda oddawac glosy na partie, z ktora sie utozsamiaja (calkowicie lub najbardziej). I w tym sensie to jest bardziej osiagalna dla PO, a nie lewica, z ktora to lewica PO nie dzieli zadnej czesci politycznego spektrum (no moze poza poslem Arkulowiczem, jak tego chca plotki zakulisowe 😉 ).

    Nieszczesciem Polski jest to, ze prawica polska jest obyczajowo bardzo konserwatywna i skostniala, ekonomicznie latwa do przekonania obecna polityka rzadu, bogobojazliwa, ale to ta prawcia wciaz stanowi ona potencjalna klientele PO. Latwiej jest wyszarpnac z pancernego elektoratu ludowo-katolickiego czy pisowskiego niz elektoratu lewicy.

    Zas lewica …?

    Coz, choc to nie wypada mowic zle o nieobecnych, ale moim zdaniem nalezy przede wszystkim zwrocic uwage na fakt, ze lewica nie zrobila niczego, zeby utrwalic swoja wiarygodnosc, zeby dotrzec do tej czesci wyborczego spektrum, ktora z przyjemnoscia zaglosowalaby na solidna partie blizej srodka niz prawej sciany. Oslabiona (czesto na wlasna prosbe) lewica nie stanowi zagrozenia dla PO, a wiec po co ryzykowac rzucanie pomostow nad politycznym centrum, skoro taki most moglby oznaczac podkopanie zaufania ze strony wyborcow, na ktorych zalezy PO ?

    To sie moze podobac lub nie, ale na tym polega polityczna gra o wladze, nawet w tzw. normalnych krajach: gra sie pod publicznosc, te wierna lub potencjalnie przyjazna, z tym ze przed wyborami mamy zawsze koncert zyczen ze strony wiernej widowni, zas po wyborach wykonywany jest repertuar wlasny, ktory nie musi podobac sie wszystkim, nawet przyjaciolom

    C’est la vie… politique przynajmniej.

    Pozdrawiam.

  29. Widzę, że werbunek dziadów do łupania polskiego orzecha nabiera rozmachu. Dla jednego blogowicza jestem matuzalem, więc chyba kwalifikacje mam. Wkrótce metodą wizji lokalnej obejrzę jak sprawa się ma cała. Kiedy orzechy dojrzewają? Muszę przecież zabookować lot.

    Jest takie przysłowie – biez wodki nie razkolesz, czy jakoś tak. Fakt, ale po co jeszcze do tego mieszać papierosy . Właśnie z tego artykułu dowiedziałem się, że Żakowski też kopci. To stąd moja mama ma do niego przedziwną słabość, bo on też się truje.

    Ale zabierzmy się do rozłupywania. Jakie są tezy wstępne? Bo ja wszędzie widzę graczy, tak jest – stolik karciany, każdy jakieś karty trzyma przy orderach i chce ugrać jak najwięcej. Czyli społeczny darwino-racjonalizm jest moim paradygmatem i metodą. Zacznijmy od czoła: Kościół, pracownicy biurokracji państwowej różnych szczebli, wielozwiązkowcy na państowych fabrykach, rolnicy na trzech morgach i półćwierci rencie, rozmarzona inteligencja, rozchmielona młodzież, itd. Nad wszystkim unoszą się dwie głowy z profila, jak na sztandarach i znaczkach pocztowych we wczesnym peerelu: Karl Marx i Karol Wojtyła. Obaj głoszą … co ja tam będę rozwlekle opisywał, co oni głoszą, skoro na tym samym blogu te teksty znajdziesz. Hasło codzienne – chciwe liberały. Odzew – śmierć lub wygnanie.

  30. Lizak pisze:
    2010-03-05 o godz. 17:18

    „Jesteśmy bardzo biedni a DN z 2005 roku nie przekracza tego z 1989 roku, czyli ciągle jesteśmy w tyle za czerwonymi i czarnymi.”

    „Dane z roku 2006 w zakresie wiekość produktu PKB na jednego mieszkańca lokują nas w granicach 70 miejsca w okolicach Gabonu i Kostaryki,”

    „że obecny poziom sił wytwórczych plasuje Polskę na poziomie jej komunistycznej odpowiedniczki z roku 1945.”

    Mój komentarz

    Tow. L. sieje antypolską propagandę w postaci kłamstw o dochodzie narodowym.

    1) Po pierwsze zestawia ze sobą dwie wielkości – dochód narodowy i
    „poziom sił wytwórczych” (siła robocza + środki produkcji, prościej mówiąc ludzie + maszyny i surowce). Poziom sił wytwórczych jest wielkością niemierzalną i nie jest podawany w żadnych statystykach gospodarczych. Jest to jedna z kluczowych wielkości w ekonomii marksistowskiej, stosowana do rozważań o historii rozwoju gospodarek.

    2) Jeśli chodzi o porównanie PKB polskiego z 2005 r i 1989 roku, to Autor podaje fałszywe dane. PKB w 2008 r. pod względem siły nabywczej było wyższe o około 100 % od PKB w 1989 r. W 2005 roku wartość ta wynosiła około 86 %.

    3) Jeśli chodzi o dochód narodowy bieżący (mniej wiecej), to w 2008 r. Polska zajmowała nominalnie 18 miejsce na świecie pod względem PKB nominalnego i 21 miejsce pod względem PKB mierzonego siłą nabywczą (USD w naszym kraju).
    Jeśli chodzi o PKB per capita, to w 2008 Polska zajmowała 50 miejsce w świecie, za Gwineą Bissau (49), która żywi się ropą naftową, a nieco przed Rosją (52) i więcej przed Bułgarią (66), Białorusią (67), Ukrainą (94). Gabon zajmuje 57 miejsce (żywi się ropą i innymi cennymi surowcami), Kostaryka zajmuje 76 miejsce mając PKB o 40 % niższy od naszego.

    Pzdr, TJ

  31. Dziwne wartosci

    Jakie wartosci ma do zaoferowania polska nauka stypendystom?
    Ilu naukowcow z Polski otrzymalo nagrode Nobla?
    Czy nie jest wstecznym moralnie zachowanie polegajace na zdejmowaniu czapki przed swiatynia?

    Zanim pan zacznie pisac redaktorze Passent prosze zerknac w lustro.

    P.S.
    Staram sie polemizowac pomimo blogowej cenzury.

    Slawomirski

  32. A ja tam jestem pod wrażeniem ustnego uzasadnienia wyroku w sprawie apelacyjnej Alicji Tysiąc. Ktoś wreszcie tym siewcom zamętu i nienawiści powiedział : stop ! Warto zawołać jak za królem pruskim : „są jeszcze sędziny w Katowicach” !.

  33. @gajowyM

    Za granicą są wartości
    w granicach – całym ze złości
    skręcony

    Dobrze bryknąć za granicę
    by powąchać świat na nice
    wywrócony

    Trza się spieszyć z zagranicy
    by na czas być tu, w stolicy

    I móc zdążyć autem-da-fé
    na mani-fe!

    A zresztą… w końcu
    można i w granicach
    poczuć zagranicę

    Jeżeli Szczuka
    wyznacza granice

  34. Nemer 13.36

    Jak to uznac, kiedy Wodnik, 3-3-21.34, pisze:
    „typowe popisowskie “gó..o” w głowie zamiast mozgu); RS to mały chłopczyk, z wiaderkami w swojej piaskownicy nazywanej dla “szpanu” strefą zdekomunizowaną, przez przypadek tylko funkcjonujący w polskiej tzw. “polityce”. Jak onegdaj mówiono – “jaja ogolić i do piaskownicy wygnać”.
    I do tej rzeczowej odpowiedzi mnie odsylasz ?

    Drugiego Polemiste wymieniasz, 3-4-13.14, ktoremu widocznie nie chcialo sie drazyc i zbyl temat kwieciscie:
    „…dostrzec trzeba wyjątkową spostrzegawczość Zygmunta Kałużyńskiego, który dawno temu był odczytał w imieniu Radek coś , co dzisiaj przybiera namacalny wyraz jakowejś niedojrzałosci, chłopięcości, żeby nie rzec chłoptysiowatości. Nosa miał – jak widać – ZK nie tylko do właściwego odczytania kina niepokoju moralnego. Potrawił też w porę wychwycić niepokoje wychowanka Talibów z lęku przed dojrzewaniem.”.
    Obaj zawsze pisza madrze i ciekawie, ale tu zbyli sprawe raczej rozrywkowo.

    Natomiast Ty, 3-5-13.36, zalatwiasz rzecz rzutem, nie argumentem:
    „Skoro jednak potrzebne jest “rzucenie się z protestem”, to ja, tylko mały żuczek “czytak” a nie “pisak” blogowy się właśnie rzucam.
    Sam chciałeś Kleofasie Dandin.”
    W rzeczy samej – chcialem. Mam zabawe jak Cie teraz przyszpilic na ogolnikach.

    Albo sie poddajesz i – po sprawie.

  35. Ja myślę, drodzy blogowicze z panem Spokojnym w szczególnym moim poważaniu, że wszystkiemu winna jest słynna polska tolerancja. Tak jest, tak właśnie myślę – tolerancja i poszanowanie praw mniejszości. IPN w obecnym kształcie powstał na zamówienie określonej opcji politycznej, która jest teraz w mniejszości. Potworzyli oni instytucje wzmożenia moralnego i ścigania antykorupcji wyśnionej, ich pracownicy nabyli praw, zgodnie z odwiecznym ustawodawstwem pracy, a raz nabytych praw się tak łatwo nie odbiera.

    Drugą przyczynę widzę w obyczajowości. Dokładniej w obyczaju publicznej agresji. To też jest pozostałość dwuletniej epoki rządów słynnej konfederacji trzech partii. Tak jest, nie chodzi mi o czterdziestoletnie rządy partii i stronnictw sojuszniczych. Dawniej, znaczy się po 1989 tego nie było. Ludzie nie mieli takich kurwików w oczach. Teraz jak ktoś usłyszy drugiego, że ten mówi, wszystko jedno co mówi, z miejsca pojawia się kontra w głowie. Wycigasz rękę, a tu fanga w nos, uśmiechasz się, bo wewnętrznie czujesz, że dialogowi należy dać szansę, a tu paluszek wzniesion prosto przed oczy. Próbujesz znależć wspólną płaszczyznę, a dostajesz atak na własną osobę i trzy pokolenia wstesz. Ideologię zaraz się pichci do tej kontry, ideologię podłej jakości zjełczałą mieszanine tego co w ręce wpadnie, i szmac-pac w mordę takiemu/kiej. Bez oglądania, wnikania o co może komuś chodzić, ze lba dołożyć parę etykiet i wulgaryzmów ad person. Mnie się raz wypsnęło na blogu pod czyimś adresem, że dresiarstwo czy też manelizm, ale tak to mi się widziało już wtedy. Sens wypowiadanych słów jest najmniej ważny, znaczenia się zaciera i przeinacza, opis rzeczywistości nagina w karykaturalne formy. Dlatego ja nic tylko rechoczę. Aczkolwiek nie powinienem, bo wesołe to nie jest.

  36. Podobno (bo to news z inter.GW) niedaleko miejsca gdzie kiedys byla wies Cooksville (jak na polskie warunki to spory kawalek) jakis geniusz (ka ?) wpadl na pomysl , ze bez parytetu nawet kanadyjski hymn nie moze sie juz obyc, choc przez 100 lat byly wazniejsze problemy do zalatwiania .
    „True patriot love in all thy sons command” (wersja zdaje sie aktualnie bedaca „w uzyciu”) juz tam komus nie pasuje bo seksistowskie jest. Przy tej okazji zapewne pare milionow Kanadyjczykow , (w lwiej swojej czesci napewno z roznych mniejszosci ) dowie sie o istnieniu tej kwestii w rzeczonym tekscie. Orginalna 100 letnia wersja Stanley-a Weir to „True patriot love thou dost in us command”
    Oby tylko w Polsce nikt nie doznal podobnego olsnienia. Nie jestem pewny czy nowy zdolalbym zapamietac (chyba , ze zmiana bylaby w pierwszej , co najwyzej drugiej zwrotce )

  37. Szanowni Państwo
    Przepraszam, że odpowiadam ogólnie moim polemistom – Telegraphickowi, Mw, Pielni 1 – ale myśl jest jedna i nie sensu ją kilkakrotnie powtarzać.
    Jak większość z Was miałem okazje obserwować jak w kilka miesiecy po czerwcu 1989 roku efektownie rozpadały się struktury paśtwowe PRL. Zapewne większośc z państwa przypomina sobie również osłupienie aparatu partyjno państwowego w obliczu masakry politycznej, której ów aparat doznał. Oni się takich batów nie spodziewali. Podobnie zresztą pękały wydmuszki państw ościennych – demoludów. Równie burzliwe procesy a potem szybkie społeczne modernizacje i zmiany społecznych postaw zachodziły w Irlandii po zakończeniu wojny domowej i przyjęciu jej do UE, Hiszpanii po kilkudziesięcioletniej hibernacji epoki Franco, Portugalii Salazara itp. Polska 2010 nie jest więc niczym oryginalnym ani wyjątkowym. Nasi europejscy partnerzy mają za sobą podobne doświadczenia a nawet bardziej traumatyczne.
    Od wielu miesięcy piszę, że moim zdaniem w sensie politycznym okres minionego 20-lecia uważam za zamknięty. System polityczny skostniał, wyrodził się, wyczerpał swoje możliwości i dogorywa ożywiany własnymi, nierealnymi problemami. Po prostu czas na nowe rozdanie. W tym sensie dziwi mnie „Polityka” z jednej strony wykazując rzeczowo absurdalność tego systemu z drugiej strony zachęcając do reformowania tego co już jest niereformowalne. Albo wzywając do jego reanimacji np za pomocą udziału w wyborach. A niech system zdycha dzieląc między sobą 20% poparcie. Tak się nie da rządzić więc będą przykręcać śrubę. Ale nie można nią ściskać bez końca – więc to tylko przyśpieszy zmiany. I znów efektownie rozpadać się będą struktury polityczno, państwowe – tym razem RP.
    Wiele piszę – podobnie jak Szanowni Blogowicze – o idiotyźmie społecznych zachowan rodaków. Te zachowania wciąż są głupie, bo podlegają państwowej konserwowacji. Wspomnę tylko polityczne konserwowanie nacjonalizmu przy pomocy Muzeum Powstania Warszawskiego. Tylko świeży, ożywczy impuls polityczny może zmienić postawy. Nawet społeczne tabu jakim jest aborcja naruszono, by nie dawać owego impulsu do zmian. Pamiętam historię ciężarnej nastolatki, której zapewniono państwowy zabieg, by tylko uniknąć sytuacji gdy na zabieg w osciennym państwie jechałaby w konwoju prasowych samochodów relacjonujących to wydarzenie. To nie była dobra wola minister Kopacz, czy nagła i niezrozumiała potrzeba przestrzegania prawa tylko ochrona politycznego systemu przed impulsem do zmian.
    Piszą Panstwo o wpływach kościoła. Skończą się wpływu gdy nie będzie na kogo wpływać. To już nie jest bojowy kościół epoki komunizmu. To kościół bogaty, wyżarty i rozleniwiony – nie ma w nim ducha walki. Potęga kościoła jest mitem tkwiącym w głowach polityków i wystraszonych ludzi. Prędzej czy później znajdzie się ktoś kto powie „sprawdzam” i mit runie – zostaną puste kościoły. Tylko czy naprawdę musimy na to czekać wiele lat?
    Tyle mam uwag w kontekście kulturowej szczelności granicy na Odrze i Nysie
    Pozdrawiam

  38. Bo cóż może mi przeszkadzać, że jakiś starszy facet pisze kompletne androny, nawet jeśli jest w jakimś miejscu jest wulgarny. Cóż z tego, że ktoś na blogu mnie obsmieje w niewybrednym stylu, zarzuci mi coś bez zastanowienia się, przylepi jakieś łatki, etykietki, czy inne kwiatki. Liczy się tylko rzeczowa dyskusja z poszanowanie drugiej opinii, załóżmy, że jest ona nowa i warto z nią się zapoznać. Jeśli ktoś się powtarza, w piętkę goni, albo ja tak wyglądam w jego/jej oczach, to schodzimy sobie z drogi. Jedynie jeśli jest coś wartościowego sobie do powiedzenie, do odczytania …

    Po cóż wzniecać niezdrowe emocje swoimi słowami? Przecież to i tak jest na odległość, zapewne większą niż nam się wydaje.

  39. pielnia1 pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:27

    Fakt przystapienia do UE nie jest gwarantem stabilizacji dla przyszlych pokolen. Takim gwarantem jest formowanie spoleczenstwa obywatelskiego oraz dalsza kulturowa integracja z UE. Zmiana mentalnosci z poddanczej na niezalezna i samodzielna oddzieli Polske od dominium rosyjskiego. Ale konformizm w stylu passentowskim musi przejsc do historii. Wyzwanie zostalo postawione mlodym pokoleniom. Ich madrosc zadecyduje czy slowo Polak nabierze pozytywnych konotacji czy nie. Dlatego waznym jest humanistyczne i etyczne wychowanie mlodych ludzi bo oni beda konfrontowac zachodnia cywilizacje. Nie ma tu miejsca na prymitywizm totalitaryzmu czy religii.

    Slawomirski

    Slawomirski

  40. Szanowny Panie spokojny,
    proszę zachować należny spokój i powagę w obliczu iście Salomonowego wyrok TK w sprawie emerytur mundurowych byłych SB-ków. TK słusznie uznał, że nie może mieć prawa do emerytury mundurowej ktoś, kto do pracy przez czas jakiś zwykł chadzać w długim płaszczu i kapeluszu filcowym. Nawet jeśli to było ubranie służbowe, to z pewnością nie był to wzór zalegalizowanego munduru, a zwykłe przebranie. Za niedozwolony prawnie kamuflaż nie należy płacić dodatkowo.

  41. spokojny,
    dodam tylko, że członkowie WRON-u mieli prawidłowe mundury, co było powodem sprawiedliwego zastosowania wobec nich wyjątku.

  42. Te glodne kawalki dla znawców tematu są nie do przelknięcia – a już śmiech ogarnia że polski Żyd podaje jako przyklad tolerancji Niemcy gdzie preferencje seksualne byly wykorzystywane w kazdym okresie historii tego państwa a więc :
    Generalowi Kuno on Moltke, oficerowi sztabu Wilhelma II w 1906r
    Generalowi Wernerowi von Fritsch – oficerowi Wehrmachtu w 1938r
    Generalowi Günterowi Kießlingowi – oficerowi Bundeswehry w 1983r
    Każdy z nich zostal nieslusznie oskarżony i poddany bezprzykladnej nagonce w panstwie które homoseksualizm ścigalo jako przestepstwo z paragrafu §175 k.k.
    Czy coś podobnego mialo miejsce w Polsce ??? Czyż byly jakieś paragrafy których moglyby sie obawiać cytowane przez Autora osoby………
    Jak mawial śp. Jerzy Waldorff : „Przypuszczam że wątpię !”

    Burmistrz Berlina sam zadeklarowal swoje upodobania wiedząc że będą one wywlekane przez konkurencję z CDU w osobie niejakiego Franka Steffela który na swoich wystąpieniach w przepoconym garniturze dawal popisy demagogii. Wedlug znajomych mial on (Steffel) także z pogardą mówić o dzieciach z syndromem Downa jako o „mongos”. Mając takiego przeciwnika „Wowi” sam wyskoczyl ze swoim powiedzonkiem „jestem pedalem i to jest dobrze” co odebralo broń przeciwnikom…..
    Wbrew temu co się pisze Polska jest bardziej tolerancyjna niż reszta Europy, idąc ulicami i stając przed księgarnią nie mamy za plecami policjanta z pistoletem maszynowym który tej księgarni pilnuje jak to jest np. w Berlinie przy Joachimstaler Strasse tylko dlatego że wystawione są książki żydowskich autorów !

  43. Na szczescie skonczylo sie tylko na gadaniu, czyli nie jest tak zle z wiekszoscia mniejszosci.
    „The government will not proceed any further to change our national anthem.”

  44. Bardzo mnie cieszy, Panie Redaktorze, ze poruszyl Pan bardzo wazna dla mnie kwestie przestrzegania praw czlowieka w Polsce, a scislej nieustannego lamania tych praw.
    Chcialm Panu i Panskim Gosciom zwrocic uwage na problem, nieustannie w ostatnich tygodniach powracajacy – kwestie ochrony praw dziecka narodzonego i jego rodzicow. Jest to w tej chwili jedna wielka polska hanba, kiedy nieustannie dowiadujemy sie z prasy, ze kolejne dziecko odebrane zostalo rodzicom tylko dlatego, ze sa biedni, chorzy czy niepelnosprawni. Dzis w GW przeczytalam o nastepnym takim wypadku:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7630932,Poznan__Stracili_synka__bo_nie_maja_wlasnego_mieszkania.html

    Dopiero dwa-trzy tygodnie temu interweniowalam u rzecznika praw dziecka w sprawie brutalnego wydzierania matce z rak przez oddzial umundurowanych policjantow 9-letniego wierzgajacego i krzyczacego wnjieboglosy 9-latka (film z tej „operacji” znalzl sie w internecie). Dostalam rzeczowa i wyczerpujaca odpowiedz jak ombudsman zamierza te konkretna sprawe wyjasnic i jakie podejmuje kroki, aby rozwiazac ja systemowo.
    Teraz czuje, ze musze pisac po raz drugi poniewaz ta nowa sprawa, tym razem w Poznaniu jest – w moim glebokim przekonaniu – cofnieciem sie o 250 lat w mroki historii, kiedy cesarzowa austriacka Maria Teresa odbierala na sile dzieci Romom i umieszczala je w bialych rodzinach. Odbieranme dzis w Polsce dzieci laduja najczesciej nawet nie w rodzinach, lecz w przytulkach.
    Polskie sady musza miec bardzo szczegolowo okreslone zasady kiedy moga zdecydowac, ze dobro dziecka wymaga oderwania go od rodziny naturalnej. Musi to byc ostatecznosc, kiedy dziecku dzieje sie ewidentna krzywda z rak rodziocow. Nie moze byc powodem pozbawieni dziecka rodzicow bieda czy niepelnosprawnosc ktoregos badz obojga rodzicow.
    Dlatego zarliwie namawiam Pana i kolegow-polskich dziennikarzy do wypowiadania sie na tem temat, do bicia na alarm . Jest to praktyka tak haniebna w polskim sadownictwie, ze naprawde polskie Panstwo nie ma zadnego moralnego prawa pouczac Bialorusi, kiedy samo sie dopuszcza takich praktyk, jak te dotyczace ochrony praw dziecka i jego rodzicow.

  45. Gospodarz wyjechal sie przewartosciowac.

  46. O niezrozumiałości tego państwa świadczą nowo powstające koalicje PO-LPR czy PIS-SLD. Jakie programy ideowe reprezentują takie koalicje? Może mi ktoś wyjasnić. Niektórzy zwolennicy tych koalicji nazywają to demokratyzowaniem państwa ???????. Taka demokratyzacja obserwatora takiego jak ja, doprowadza jedynie do reakcji wymiotnych.

  47. telegraphic observer pisze :
    2010-03-04 o godz. 16:40
    ================

    >>>…tak jak mecz hokejowy, kiedy jednak tego packa (ang. Puck) >>>

    Ahaaa, teraz rozumiem, ze Pan tylko tak spolszczyl, dla draki…Przykro mi, ze nie jestem dosc inteligentny….

    Jednakowoz…

    …jesli tak, to chyba nalezalo napisac “…tego paka…” a nie “…tego pack’a…” (?)…( >>>…nie ma kto tego pack’a dobić.>>>)

  48. Z tych powodow odszedlem z tego Kosciola. Nie mam teraz nic wspolnego z tymi zaklamanymi ludzmi i jest mi z tym baaardzo dobrze. Pozdrawiam tych, ktorzy maja ciagle luski na oczach. Moze afera z Ratyzbony otworzy im oczy?

  49. Polacy maja podwojne rzady i Panstwo w Panstwie /koscielne/;
    niebezpieczny sposob prowadzenia wladzy ,bo umniejsza odpowiedzialnosc
    za jej sprawowanie .
    Oni sie pojda pomodlic ,a ksiadz i Bog to jakosc zalatwi ?
    Ja przeciez nie jestem doskonaly?
    …zrobilem dla Mamusi ,dla ksiedza ,dla …. swietego spokoju , dla wiekszosci , dla……..,bo wszyscy robili ????.
    ……………….
    Moja babcia mowila
    ; „dzieci kazdy musi dzwigac swoj krzyz ”
    a moj Starszy Brat odpowiadal ; Tak babciu ,ale SWOJ!.

    ……………………………………………….
    A ten ,co tam pisze ze Polska jest na 70 miejscu ,Nie jest na 51,
    NRF na 25 -miejscu ;
    http://de.wikipedia.org/wiki/Liste_der_L%C3%A4nder_nach_Bruttoinlandsprodukt_pro_Kopf

    Poza tym na zachodzie czesto w polityce uprawia sie tez polemike ,ktora polega NIE na krytyce przeciwnika ,tylko na uzasadnianiu
    wlasnych zadan !!!!!!!!
    My chcemy ,my potrzebujemy ,my mamy zamiar /bardziej bezpieczne i nikogo nie obraza! /
    ……………………..
    Salute
    /nie dyskutuje ,…wyszlam za maz ,zaraz wracam ?……/

  50. do”Sławomirskiego”: masz rację, ale ja nie pisałem, że podany przeze mnie warunek jest konieczny, a zarazem wystarczający (jak mówią matematycy). I warunki podane przez ciebie nie są alternatywą moich.One są wzajemnie potrzebne, ale znając polską bylejakość, warunek podany przeze mnie wymusza w sposób egzogenny powstanie pola do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego

  51. TJ, 15.52. Naiwność Twoich argumentów użytych w polemice z LECHEm łatwo uzasadnia wywiad z S. Sandlerem w załączonym linku. Nigdy dotychczas nie czytałem tak autentycznego tekstu, jak to ludzie mówiący z wyraźnym akcentem wschodnim pomagali budować po wojnie w Polsce ustrój narzucony na bagnetach przez Armię Czerwoną. W rzeczywistości jak widać, motorem i siłą w narzucaniu tego ustroju był kto inny, bardziej przebiegły i bardziej skuteczny. Polacy niewiele mieli do powiedzenia, co najwyżej zabijać się wzajemnie w bratobójczej walce, kierowani obcą intrygą, obcymi pieniędzmi i obcym interesem. Jak zwykle zresztą.
    http://wyborcza.pl/1,75480,7618756,Samuel_Sandler__Werbowali_na_ulicy.html

  52. „Kartko z podróży”: z całym szacunkiem pochwalam twoje marzenia(one są i moimi), ale twoje rozumowanie oderwane jest od możliwości pragmatycznego działania. Jest czysto akademickim rozważaniem. W praktyce nie wystarczy chcieć i marzyć, trzeba jeszcze zorganizować wszystko, czyli (mówiąc językiem inżyniersko-biznesowym)” przygotować inwestycję do realizacji”

  53. Należy pamiętać, że ten niby niezależny prokurator A. Seremet mianowany przez prezydenta wszystkich polaków wywodzi się także z niezależnego NZS. Brak mi tylko niezależnej informacji czy nosi baldachim czy nie i o jego związkach z Ziobrą lub Wasermanem. Wtedy wiadomym byłoby wszystko.

  54. muratorze, przed kamienicą pana Burmistrza „Wowi” na Kurfürstendamm w Berlinie też stoja policjanci ze spluwami, dzień i noc.

  55. Helenko,

    zważ schizofrenię: odbiera się dzieci biednym by za ich utrzymanie w domach dziecka zapłacić 3500 zł miesięcznie za jedno dziecko. W rodzinach zastępczych chyba ponad 1000 zł. Zamiast przyznać na te dzieci solidne zasiłki rodzinne i ew. zapewnić pomoc płatną z budżetu, gdy trzeba to i terapię dla rodziny. Zważywszy, że dzieci trafiają do domów dziecka na długie lata, budżet i tak wydałby mniej a dziecka nie nabawiałyby się na całe życie choroby sierocej (z jej skutkami!!!) oraz nie zarażałyby patologiami tych „ochronek”. Za proste.

    Nasz urzędnik (od góry do dołu) jest bez wyobraźni, bo o konstrukcji psychologicznej człowieka nic ale to nic nie umie, a i liczyć nie potrafi. I bezwstydny, bo jak można się popisywać aż taką niekompetencją?

  56. Zachod nie jest zadnym bastionem cywilizacji. Wrecz przeciwnie to jest dzicz ktora nie ma nic do zaoferowania swiatu poza klamstwem, zlodziejstwem i ludobojstwem.

    A paradoksy Polski mozna rozwiazac wewnetrznie. Potrzebna jest reforma systemu politycznego.

    Obecnie (i przez ostatnie 20 lat) na czele parti politycznych stoja tzw liderzy ktorzy okupuja te pozycje dozywotnio. Kult jednostek modelowany na stalinizmie i hitleryzmie istnieje we wszystkich partiach.

    Wczorej J Kaczynski zostal „wybrany ponownie” prezesem PIS. Nikt poza nim nie kandydowal. A wiemy ze ktokolwiek mialby takie ambicje zostalby wyrzucony z tej zapyzialej parti dlugo przed wyborami. W ten sposob J Kaczynski ustawia granice intelektu w swej prywatnej parti na utrzymaniu przez podatkowicza. Oczywiscie tylko kundle znajda sie na listach wyborczych tej parti.

    Sytuacja jest identyczna w PO. Nikt nie moze sie wychylic ponad poziom Donka bo wyleci. Donka intelekt (historyk z wyksztalcenia bez praktyki zawodowej na wolnym rynku) jest granica ktorej zaden czlonek PO nie moze przekroczyc. I wszyscy o tym wiedza. Niedawno nawet Palikot i Schetyna publicznie deklarowali swe poparcie dla Donka. Wiadomo by usunac podejrzenia o przywodcze ambicje.

    System polityczny rowniez eliminuje polityczne ambicje dla nizaleznych i bezpartyjnych kandydatow.

    W takiej sytuacji tylko i wylacznie miernoty, osoby zacofane, uposledzone i skundlone ktore swym intelektem nie sa w stanie konkurowac z partyjnymi dyktatorami na szeblu partyjnym dostaja sie do Sejmu, rzadu i rowniez do zarzadow i rad nadzorczych spolek kontrolowanych przez skarb paanstwa. Rezultatem jest zacofanie Polski ktore jest wszedzie widoczne.

    Dlatego tez zadna pozytywna idea ani pomysl nie ma szansy w Polsce. Dwoch ulomnych osobnikow na czele dwoch najwiekszych parti jest w pozycji by terroryzowac (dopoki ne zdechna) 38 milionow obywateli i nawet przyszle pokolenia.
    Bo zawsze zdobeda glosy wyborcow tylko dlatego ze istnieje.

    Ale rozwiazanie jest zaskakujaco proste. Komisja wyborcza nie powinna dopuscic obu parti do wyborow za brak demoracji wewnatrz partyjnej. Ale oczywiscie kundle rowniez sa w tej komisji. Moga jednak pokazac ze sie myle.

  57. Owal, super link podales, a oto wybor fragmentow z felietonu Ziemkiewicza „Sekciarze kontra gangsterzy”:
    „Kto jeszcze pamięta wywiady z podwójnej kampanii wyborczej 2005, w których Tusk mówił o konieczności oczyszczenia Polski z pozostałości peerelu, o mafijnym ubeckim układzie i budowie IV RP? No, ja jeszcze pamiętam. Ale on sam chyba już nie. W dążeniu do władzy gotów był na wszystko.
    Klęska PO-PiS, a potem upadek Kaczyńskiego, nauczyły go kilku rzeczy.
    Po pierwsze, że Polacy tak naprawdę boją się inkwizytorów, nie chcą „oczyszczenia”.
    Po drugie, że w tym kraju „na układy nie ma rady”. Kto się im narazi, zostanie po prostu rozjechany, tak, jak rozjechany został jego konkurent.
    Tusk trzyma gębę na kłódkę i robi niewinne minki przypomina mafiosa, którego wszyscy rywale giną w wypadkach, topią się w płytkich stawach, wypadają z okien, i tak samo giną zaraz potem ci, których można by podejrzewać, że mieli z tym coś wspólnego, a on tylko szeroko otwiera oczy błękitniejsze od niezabudek.
    Kaczyński zbudował klasyczną sektę. Jest to sekta Oczyszczenia Polski, która, jak każda sekta, jest i śmieszna, i skłonna robić więcej złego niż dobrego.
    Platforma Obywatelska natomiast ma wszelkie cechy typowe dla gangów. Mówią o tym socjolodzy. Na karierę w PO liczyć może tylko ten, kto zrobi szefowi laskę i bez słowa wytrzyma w zamian bicie po mordzie
    No, a teraz, drodzy moi, wybierajcie! Sekciarze czy gangsterzy? Co lepsze? Mnie, z moją inkwizytorską duszą, z dwojga złego bliżej oczywiście do sekty. Poza tym myśl, że Tusk, będąc premierem, będzie jednocześnie miał w Belwederze gościa na każde gwizdnięcie, cokolwiek przeraża. Bo przecież nie użyje tej władzy do naprawiania Polski, za to jego gang będzie mógł zgnoić już każdego, kto by się ośmielał psuć im interesy.
    Ale mamy przecież demokrację. Wybierajcie, no przecież macie wybór i wszystko zależy od waszego głosu!”

    No w tej sytuacji, to ma racje pan Ziemkiewicz, ze tu nie tylko zadna sekta, ale nawet „swiety Boze nie pomoze”, wiec w takim kontekscie usilowania Sekty Oczyszczenia Polski mozna nazwac smiesznymi. A ze gotowa jest ona zrobic wiecej zlego niz dobrego? Kto jak kto, ale red. Ziemkiewicz takich obaw nie powinien zywic, poniewaz z jego felietonu wynika jasno, ze gorzej juz zrobic nie mozna!
    Zatem podobnie jak red. Ziemkiewiczowi, rowniez nam ze Zdzichem, szczegolnie biorac pod uwage nasze preferencje religijne, blizej do sekty niz do gangu, wiec – pokrzepieni na duchu stwierdzeniem autora, iz mamy wybor oraz zacheta, ze wszystko zalezy od naszego glosu – powzielismy decyzje przy najblizszej okazji skorzystac z dobrodziejstwa demokracji i zadelektowac sie wolnoscia wyboru.

    PS. Iber Alex, super link, hehe, bo co innego nam pozostalo….

  58. Kecaj pisze:
    2010-03-06 o godz. 08:48
    „Z tych powodow odszedlem z tego Kosciola. Nie mam teraz nic wspolnego z tymi zaklamanymi ludzmi i jest mi z tym baaardzo dobrze. Pozdrawiam tych, ktorzy maja ciagle luski na oczach.”
    Kecaj, a czy Ty chodziles do Kosciola dla ludzi czy dla Boga? Nie patrz na ludzi, tylko na Jezusa. I na siebie. Mnie tez by bylo blizej i przyjemniej tam, gdzie Jozek z Frania chodzi, ale wole nalozyc drogi i pojsc troszke dalej i wejsc nieco glebiej. Chcesz miec milo i przyjemnie, to skocz se do pubu z kolezkami.

  59. Slawomirski pisze:
    2010-03-05 o godz. 18:57

    Ale ja naprawdę nic oryginalnego nie wymyśliłem na temat Polski,Polaków.Być może zbyt dosadnie,eufemistycznie,ale to tylko kwestia formy przekazu.Słowacki, Norwid,Wyspiański, Gombrowicz, Miłosz. Myślę,że tym którzy potrafią literki do kupy składać i czytali co nieco znane są laurki wystawiane przez tych panów.Wiem, mozna się z nimi nie zgadzać, ale Ci którzy maja inną opinie tez maja co poczytać. Maria Konopnicka, Henryk Sienkiewicz, Eliza Orzeszko, czy Rodziewiczowa Maria. Bibliografia naprawdę pokaźna, a przy okazji ileż wzruszeń ,ileż pozytywnych emocji.I wszystko o Polsce,dla Polski …tylko i wyłącznie z Nią i dla Niej.

  60. Kleofas pisze:
    2010-03-05 o godz. 21:04

    Kleofas.
    Jesteś fajny, inteligentny gość a ja jako poszukiwacz guza na blogu zamierzałem właśnie Cię dźwiąknąć w czaszkę byś z kolei mnie miał okazję właśnie „przyszpilić” -jak mówisz- i jestem zdegustowany, że nie dałem Ci okazji chociaż tak bardzo chciałem. Dostałem popalić tylko na podstawie wstępu, który ani Ciebie nie mógł przekonać ani Twa odpowiedź nie mogła przecież trafić mi do przekonania na tyle, bym przeszedł na Twoją „stronę mocy” w kwestii Radka Sikorskiego więc nasza polemika nie miała nawet szans się rozwinąć czy zakończyć i ani dla Ciebie ani dla mnie nie ma z niej żadnego pożytku. Próbowałem też u red. Szostkiewicza, bo przecież tam też wystąpiłeś z pieśnią pochwalną dla Radka. Nie przeszło, niestety. Ponieważ jednak pałasz nadal chęcią „przyszpilenia” mnie, to spróbuję jeszcze raz dać Ci i losowi szansę i dokończyć mój wpis w znanym Ci miejscu, czyli
    tam pod Twoim tekstem -„A tato spal”, OK?
    Pozdrawiam, Nemer.

  61. Sławomirski, 22.51,

    tys piknie.

  62. Karka z podróży,

    skąd takie prorocze wnioski? Nie odwrotnie, że się będzie co jest umacniać przy tym mocno poszerzając? Dla przykładu biedy przybywa i rządzących ten stan nie deprymuje, mówią że to rozwój.

  63. Nie ma potrzeby przywiązywania zbyt wielkiej wagi do głosicieli poglądów i systemów wartości, które w jakiejś części już raz zostały na naszych oczach zweryfikowane negatywnie i zmiecione przez czas, który obszedł się z nimi, niczym wiatr, co to jednym silniejszym powiewem omiata kurz, odpadki i zwiędłe listowie z polnych bezdroży, dotkniętych stopą przodków, dukt w ten sposób raz wyznaczony na nowo odsłaniając.

    Przegrani bojownicy o lepszą przyszłość dla ludzkości zawsze znajdowali i będą nadal znajdować swoich następców, a ci targani niechęcią do zastanego porządku i przemożną wolą zmieniania świata, okażą świeżą rewolucyjną gotowość, by podjąć porzucone w nieładzie spłowiałe transparenty na połamanych drzewcach i pod nowymi hasłami wieść rzesze nowych procesyjnych wiernych donikąd.

    Należy zostać przy nadziei, że tam, gdzie zmagają się siły przeciwne naturze i gotowe rewidować zasady ją spajające, zawsze jak dotąd brał górę instynkt samozachowawczy, poddawany co prawda krótkotrwałym kompromisom.

  64. Pan Passent nie po raz pierwszy raczy sobie żartować.

    Podczas kiedy mieszkańcy Berlina czy Houston wybierają gejów na burmistrzów, w Polsce byłoby to nie do pomyślenia.

    Nie sadzę, by ktoś robił jakieś badania w Polsce na ten temat, potwierdzające prawdziwość powyższego zdania. I bardzo dobrze! Co więcej, powiedziałbym, że cytacik powyższy kryje niewyartykułowaną potrzebę publicznego obnażania sfer prywatnych, które – jak dotąd – w przeciwieństwie do „wolnego świata” Polakom nie przychodzi do głowy na siłę odsłaniać, bo i po co, skoro prywatnymi są z natury rzeczy? Byłby to kolejny obowiązkowy sposób na „parytetowanie” kierowniczych gremiów samorządowych..? Toż to groteska połączona z szaleństwem, żeby ze spraw entorzędnych, jakimi są określone preferencje i zachowania seksualne, czynić obowiązkowy element kampanii wyborczych.

  65. „Nad Odrom i Nysom my som”

    Polska jest zakreślona na Wschodzie dzikim i nieuregulowanym Bugiem oraz na Zachodzie Odrą i Nysą, które otoczone są wałami przeciwpowodziowymi oraz ostrogami obniżającymi szybkość niszczących nurtów tych rzek. Nie oznacza to jednak, że zachodnie rzeki wykorzystywane są w dostatecznym stopniu. Eksploatowane one są wyłącznie w sytuacji stanów średnich i wysokich. Całoroczne ich wykorzystanie wymagałoby horrendalnych nakładów, które z natury w naszej oszczędnościowej III RP na wszelkie sposoby podlegają cięciom czyli tak uniwersalnej i jedynej, twórczej zasadzie kapitalizmu.

    Pewien Polak pozostający we Lwowie w okresie głębokiej komuny radzieckiej, kiedy jego rodzina repatriowała na polski Zachód żegnał ją słowami:”Po co wy tam jedziecie, przecież Niemcy będą wam nocą chodzić pod oknami, więc ja pozostaję we Lwowie po to, byście mieli dokąd wracać jak przyjdzie wam stamtąd uciekać”. Jego przepowiednia sprawdziła się w części obecnego spacerowania Niemców pod naszymi oknami, jednak nikt jak narazie nie ucieka na Wschód, no może poza nielicznymi przypadkami. Za to bardzo wielu Polaków wyjeżdża na Zachód w poszukiwaniu cudzego chleba.Wyjeżdżają ,ponieważ matka,solidarna ojczyzna,nie potrafi im zabezpieczyć elementarnych warunków godnej egzystencji Polaka.To w zasadniczy sposób dyskredytuje nowy system,który w świadomy,celowy i szkodliwy sposób osłabia Polskę rzucając ją w ręce obcego kapitału.

    Wyjeżdżający z Polski do Niemiec otrzymują gorzki i kosztowny chleb, ale jednak chleb, którego w Polsce nie potrafili znaleźć, jak zresztą milionowe rzesze Polaków, co im w żadnym przypadku nie uchybia, lecz rządzącym wystawia bez porównania negatywne cenzurki, dyskwalifikujące ich jako zarządców Polski,wyraźnie widać nie działających w interesie naszej Ojczyzny.Chcąc nie chcąc wpisali się oni w tradycje germanizacyjne Polski opisane hasłami „Drang nach Osten” rodem z HaKaT-y. Kontynuowane polityczną działalnością polskiego kościoła katolickiego lokującego się w tym samym nurcie ‚wybaczania”za nieludzkie krzywdy wyrządzone Polsce rękami niemieckiego faszyzmu.

    W ten sposob postawiono na głowie dotychczasowe pryncypia polityczne i egzystencjalne polskiego narodu na głowie. Dotychczasowego sojusznika rosyjskiego, który wyzwolił Polskę z rąk morderczego faszyzmu uznano wrogiem, a rzeczywistego odwiecznego wroga uznano słodkim sojusznikiem.Oczywiście zadecydowal o tym strategiczny interes KK, dla którego rosyjski komunizm był żywotnym wrogiem uniemożliwiającym jego parcie na Wschód oraz nawołującym do traktowania KK jako opium dla ludu.Ta zmiana strategii KK obrodziła niespotykaną woltą polityczną w Europie, w wyniku ktorej idący ręka w rękę KK wraz z burżuazją poszerzyli swoja strefę wpływów i umocnili swoje pozycje.

    Niezwykle wysoki rachunek bieżący za te zmiany zapłacił polski naród,a skala ponoszonych ciężarów perpsektywicznie będzie się rozwijała niekorzystnie dla nas. Nie zapominajmy jednak, że KK jest strukturą ponad państwową realizująca własną duchowo-imperialną politykę pogłębianą świętopietrzem. Podobnie ponad narodowy charakter posiada burżuazja.I polskie nazwisko polityka wcale nie musi oznaczać, że będzie on realizował polski interes. Przykłady tego rodzaju zachowań mamy aż nadto wyraźne.

    Przywieziono nam w walizkach stada polityków, którzy już dawno zapomnieli o swojej polskości. Jak im się wiedzie to doją Polskę bez zahamowań, a kiedy im się noga powinie to pryskają pod opiekuńcze skrzydła naszego sojusznika strategicznego. Poruszany problem nie jest przejawem erupcji ksenofobii lecz troski w obliczu rozwadniania polskiego żywiołu w materii kosmopolityzmu. Poza tym rachunek 2 bilionów dolarów jaki dotyczchczas zapłacono za przestępczą transformację zmusza do zmiany spojrzenia na polskie zaszłości nie tylko z punktu widzenia narodowego interesu ale i materialno-politycznej odpowiedzialności w kontekście utraty suwerenności państwowej.

    Oczywiście te kwestie nie bardzo zaprzatają uwagę naszych samozwańczych elit. Dla nich Odra za babci komuny była rzeką, która nie dzieliła, lecz łączyła. Dlatego kiedy otworzono polsko-enerdowską granicę trzeba było chyłkiem i na chybcika likwidować potężne polskie hasła w polskich miastach uzasadniające naszą bytność na Ziemiach Odzyskanych jakże ważną treścią:”Myśmy tu nie przyszli, myśmy tu wrócili”.Chodziło o to, żeby bracia Niemcy nie odebrali tego oświecenia zbyt dosłownie.No ale kwestie dotyczyły motłochu po jednej jak i drugiej stronie. Elity jednej i drugiej strony jeździły bez większych ograniczeń na dyplomatycznych paszportach zachwycając się budownictwem socjalizmu po jednej i po drugiej stronie.

    Niektórzy żyli nawet latami za Odrą z poręki i polecenia ludowej władzy i dzisiaj chętnie powracają tam często, do swoich lat młodości i drugiej a może i trzeciej ojczyzny uznając, że granica na Odrze jest granicą wartości. Myślę, że jest to bardzo trafne i cenne spostrzeżenie. Mimo obecnej fascynacji nowobogackich Odra ciągle jeszcze stanowi granicę zupełnie obcych języków, innej kultury, nie dla wszystkich zachwycającej w swej monotonii i bezbarwoności. Znany jest nasz sąsiad także z antypolskiej przeszłości i krwawych tradycji militarystycznych.Nie można im jednak zarzucić braku aktywności kulturalnej, w której dla każdego znajdzie się coś miłego. Dla jednych dudki a dla innych coś z wyższej półki. Nie to co w zaściankowej i zapyziałej solidarnej Warszawce, poza kościołami niczego godnego nie uświadczysz. Co najwyżej zatłuką gdzieś demokratycznego policjanta broniącego bogatych i wypinającego się z wzajemnością na biedaków i oprychów.

    Solidarni politolodzy wyrażają opinię, że cała Polska jest zwrócona na Wschód.Pewnie jest w tym gruba przesada.To zwrócenie się na Wschód bardziej przypomina zwrócenie się tyłem z charakterystycznym wypięciem. W takiej pozycji w najlepszym przypadku możemy od ruskich dostać kopniaka ostatecznie osadzającego nas na Zachodzie. O jakim tu może być właściwym kierunku być mowa i chęci pojednania, kiedy partnerowi mówimy, że jest mordercą. Dziwić się nawet wypada,że elity zamierzają się układać z bandytami.A może nie powinno to stanowić zdziwienia, gdyby wziąć pod uwagę przysłowie:”Z kim przestajesz takim się stajesz”.

    Nie jest w dobrym tonie pouczanie Ludów Wschodu jak oni mają żyć i jakimi kierować się wartościami.W rezultacie korzystania z naszych doświadczeń Ukraina znalazła się na progu bankructwa,rozgardiaszu i upadku.Nie kontaktowanie się Białorusi z Polską zagwarantowało im zupełnie niezłe standardy życia.Jeżeli solidarni wyciągną nas z cywilizacyjnej zapaści,do jakiej doprowadzili plasując Polskę na 70 miejscu w świecie, w towarzystwie umiłowanych narodów Afryki,wówczas będą mogli coś zaproponować innym.A dzisiaj są po prostu śmieszni w swej bezczelności.

    Na Zachodzie zaś jesteśmy traktowani jak wschodnie kartofle, za wyjątkiem wnuczków po dziadkach z Wehrmachtu.Szlifujemy im klamki i pucujemy obcasy, ponieważ tak wysoko sięgają nasze możliwości i ich chęci. Dlatego swoje zachodnie frustracje staramy się rozładowywać na Wschodzie.W rezultacie na Zachodzie niczego nie uzyskamy a na Wschodzie wszystko tracimy. To ambarasujące czepianie się zachodniego krążownika pozbawione jest logicznego uzasadnienia.Oparcie miłosnego stosunku z Zachodem na wschodniej nienawiści jest polityczną schizofrenią i dintojrą prowadzącą nas na ukraińskie bezdroża.

    Podpowiada się obecnej władzy,że PRL-owska Polska stosowała system stypendiów fundowanych dla obcokrajowców dzięki czemu w naturalny i niewymuszony sposób pozyskiwaliśmy sojuszników Polski na różnych kontynentach.Wielu również miało osobisty udział w tym procederze podkupowania obcokrajówców dla celów umacniania komunizmu w Polsce. Jeżeli obecne władze chcialyby zastosować tę samą metodę ,to bardzo proszę ale nie moim sumptem, lecz tych komu ta Polska służy.Jednym słowem ciąć należy tym,którzy rzadzą i mają a od biedoty niech się odczepiają.

    Solidarni stworzyli sobie sklerykalizowane państwo a potem awanturują się o życie poczęte i napoczęte, o abocję, prezerwatywy, wykazując niesamowitą skłonność do zaglądania w damskie dessous. A precz łapy od Korei i Ewy. Wkładajcie sobie je we własne zakamarki.Najpierw nam dajcie Kartę Praw Podstawowych jeśli chcecie machlować w naszych obowiązkach. Potem wywołuje się wojnę krzyżową w Polsce, miast upowszechniać pokój i miłość bliźniego. A to jazda na lewicowych pedałach nie odpowiada.
    Każda impreza prezentująca „Mani-fest-pośladki” jest pretekstem do awanturowania i ubliżania gołym dziewuchom. Obowiązuje tradycyjna szkoła „na misjonarza”, wszelkie inne preferencje są niedopuszczalne i obłożone anatemą,czego skrzętnie pilnuje parafianka Suchocka.

    I pomyśleć, że tak darł nasz kler za Odrę by dostąpić dzikich łask kapitalizmu. Kiedy sam już osiągnął to co potrzebowal, to teraz ogranicza maluczkich w ich swobodach i wolnościach. Broni dojrzewającym chłopcom stosowania specjalnych prezerwatyw. Woli, by dzieci płodziły dzieci, na chwałę Pana, aby dziadkowie je wychowywali, a potem na Zachód odpływał ten emocjonalnie niedopracowany narybek polskiego kościoła.O rozpychaniu się KK nie ma co mówić,nawet wliczanie religii do średnich ocen sobie załatwili.Tak ci bogobojni i solidarni posłowie realizują interes nowoczesnej Polski ciągnąc ją wstecz. A jak już przyjmą nowoczesny akt prawny o ograniczeniu palenia,to równoczesnie zatwierdzają korektę, która eliminuje dokument wyjściowy. Przecież to jest robota idioty lub nawiedzonego paskudy skłonnego do brania nie tyle wartości duchowych ile materialnych.

    Boże Drogi, dlaczego widzisz te bezeceństwa,a grzmotami nie straszysz nędzników,i wrogów piorunami nie porażasz?
    Zbyt dużo jest w Tobie miłości, pobłażliwości i tolerancji dla robaków gatunku ludzkiego.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  66. Teresa Stachurska
    O tym piszę wspominając o przykręcaniu sruby. Oczywiście, że będą umacniać ten system upadku socjalnego i samobójczych dla niego dysproporcji dochodowych poszerzając równocześnie zakres jego państwowej kontroli – inwigilacja, przemoc … .Przecież to się dzieje – nie ma dnia bez kolejnych inicjatyw kontrolno-represyjnych. Ale ile można przykręcać śruby w systemie demokratycznym i otwartym kraju? A dlaczego ma to ich deprymować skoro nikt ich nie naciska a wręcz przeciwnie – ludzie legalizują ten system wyborami.
    Pozdrawiam

  67. Dbający o wiecznie żywy antysemityzm jego moderator nadal cenzoruje komentarze.

  68. Trybunal w Strasburgu niekoniecznie posiadl wszystkie madrosci. Dla mnie ciekawa jest wspomniana mimochodem przez p. Passenta sprawa tego krzyza w szkolach. Otoz skoro mamy demokracje, czyli decyzje i prawodawsto podejmowane (przynajmniej teoretycznie) w imieniu wiekszosci, dlaczego protest czy tez uczucia jednej osoby maja wziac precedens przed wola wiekszosci? Dla mnie smaczku do tej sprawy dodaje fakt, ze skarzaca pani jest mieszkajaca we Wloszech Finka. Byc moze powinna wiec zaczac od wezwania do Trybunalu Finladii, ktora ma krzyz na swojej fladze. Czy to nie rani uczuc tej Pani?

  69. Pielnia 1
    Wbrew pozorom nie trzeba specjalnych przygotowań. Stare idee ożywają, nabierają nowego szlifu. Chętni do przeprowadzania zmian się znajdują. Trzeba odnaleźć tylko nowy język komunikacji z ludźmi. Weźmy gejowską sprawę ze Strasburga. Przecież wyrok nie budzi emocji. Jeśli spytasz ludzi – „Czy uważasz, że mężczyzna mieszkającyc przez wiele lat z mężczyzną po jego śmierci powinien dziedziczyć majątek przyjaciela?” uzyskacz przewagę poparcia dla tego poglądu. Więc po co był ten polityczny, krajowy opór a później sprawa w Strasburgu?
    Pozdrawiam

  70. Jasny Gwint,

    dziękuję za link – http://wyborcza.pl/1,75480,7618756,Samuel_Sandler__Werbowali_na_ulicy.html?as=1&ias=10&startsz=x , rzeczywiście jak zwykle zresztą.

    Nawiązując w związku z powyższym do wypowiedzi
    Kartki z podróży o 13:48 pozostaje zapytać komu teraz przykręcą śrubę ci co ją przykręcać mogą?

  71. Właściwie to nie wiem dlaczego sobie tak głowę zawracamy ta Polską. Ja na przykład na swój własny użytek dokonalem bardzo swobodnej transkrypcji znanego narodowego szlagwortu i wyszło moim zdaniem zupełnie nieźle

    BÓG HONOR MEWA ŚMIESZKA

    Ale myślę,że można ten motyw jeszcze bardziej ożywić i człowiek naprawdę na tym nieźle wychodzi.

  72. Odnośnie Sikorskiego.

    Komorowski jest bardziej doświadczony i rozważny.

    Sikorski ma za sobą długi okres działania nieodpowiedzialnego, poczynając od rządu Olszewskiego. Składam to na karb młodzieńczej naiwności. W polityce 30, 39-latkowie są zwykle jeszcze młodzieńcami, większość z nich szybko dojrzewa. Są i tacy, którzy w młodym wieku mają charyzmę i zdolności przywódcze, lecz zapytajmy siebie, ilu Aleksandrów Macedońskich jest w Polsce?
    Konstytucja nasza jest licha, jeśli chodzi o jednoznaczność podziału władzy. Próby poprawek, to w dzisiejszej konfiguracji partyjnej drutowanie garnka. Nie jest możliwa porządna zmiana konstytucji.
    Niezdecydowane zapisy konstytucyjne będą się zawsze odkładać jako opór w sterowaniu nawy państwowej, niezależnie z jakiej partii będzie prezydent. I nie udawajmy, ze da się wybrać prezydenta wszystkich Polaków. W świeżej demokracji, ledwo co zasmakowanej przez partie, w kraju, w którym paradygmatem każdej dyskusji i każdego międzypartyjnego działania jest skrajna kontradykcja i bezmyślna kontraktywność, (powyżej pisze o tym TO) nie ma takiej opcji.

    Wszystkiemu temu nie jest winien bezpośrednio KK, ani komuchy, ani intelekt Donka, tylko nasz obywateli Polski kod społeczno-kulturowy – nasza mentalność. Czyż politycy znając na ogół ten kod, będąc świadomi tego poprzez konsultacje z doradzającymi im socjologami, będą się zachowywać wbrew niemu? Na ogół nie, chociaż bym bardzo chciał, aby w pewnych racjach byli przeciwko. No na tym polega wielkość w polityce.

    Musi być w kraju wiele podmiotów zmieniających ten kod. Kiedyś nazywało się to pracą wychowawczą. Dzisiaj ze względu na poprawność polityczną i sprzeczność kategorii wychowanie z kategoriami podmiotowość obywatelska i prawa człowieka, taki rodzaj działalności nie istnieje. Niemniej ktoś musi zmieniać kod, UE i blog Passenta sami nie dadzą rady.

    Odnośnie wyroku ze Strasburga.

    Polskie sądy wydały wyrok zgodny z polskim prawem dotyczący dziedziczenia mieszkania po współlokatorze. Jak dotychczas w polskim prawie nie występuje gdziekolwiek kategoria partnerstwa homoseksualnego, a więc współlokator po swoim zmarłym partnerze nie może nabyć praw własności.

    Tu rodzi się bardzo złożony problem dotyczący współistnienia i zgodności, czyli spójności prawa polskiego z prawem unijnym oraz prawem wynikającym z Międzynarodowej Konwencji Praw Człowieka i Obywatela, której Polska jest członkiem i której interpretacja jest podstawą wyroków trybunału w Strasburgu. Na pewno nie jest to prosta sprawa.

    Odnośnie ciemnogrodzkiego podejścia Polaków do sprawy niedyskryminowania ze względu na orientację seksualną.

    Nie jest tak bardzo źle, jak wynika z narzekań niektórych blogowiczów. Do niedawna jeszcze homoseksualizm był uznawany jako zboczenie w bardzo wielu krajach Zachodu. W WB, USA było to karalne zboczenie. W Polsce nikt na to się nie poważył.
    Stosunek do tych spraw się zmienia, choć zmiana kodu społecznego potrzebuje czasu. Podczas, gdy kod obywateli państw Zachodu swobodnie ewoluował od połowy do końca 20 wieku, nasz był opancerzony komunistyczną rzeczywistością, w której prawa człowieka były pojęciem abstrakcyjnym i hermetycznym.
    Dzisiaj tylko jacyś ciemnogrodźiańscy oszołomi ścigają w swoim otoczeniu gejów obrzucając ich wyzwiskami i przypisując grzeszne skłonności. To już jest bardzo duży postęp.
    Kilku ludzi publicznie wyszło z szafy. Społeczeństwo jeszcze smakuje tę pigułkę, ale nie sądzę aby wielu ją wypluło.
    Osobiście spotkałem się na konferencyjnym ognisku ze śmiałą, otwartą propozycją gejowską, uprzejmie się wykręciłem i nie sądzę, że w swoim środowisku gość ma mocno przechlapane, bo przecież wszyscy wiedzą, a on funkcjonuje nadal.
    Znam wielu (pojęcie względne), którzy żyją w małżeństwach hetero, mają dzieci i cały czas czują się gejami. Dla jednych to trudne, inni dają radę.

    Nie będę się rozwlekał. To jest potężny problem. Odkrycie go dla wielu będzie tak niezwykłe, jak objawienie panu Jourdain, ze mówi prozą.

    Pzdr, TJ

  73. zdziwiona pisze:
    2010-03-06 o godz. 11:02

    Szanowna Pani.
    Choć bardzo różnimy się światopoglądowo ponieważ jestem (tak mi się wydaje przynajmniej) typowym ateistycznym agnostykiem, to z atencją i tolerancją traktuję Pani wpisy a wiele z nich uznawałem jako celne i zdradzające, że jest Pani postacią nietuzinkową.
    Skoro jednak tak ostro przejechała się Pani po wpisie Szanownego Kecaja, to pozwolę sobie na wtręt, w postaci epigramatu Tadeusza Kotarbińskiego:

    Patrz, oto Jan: bezbożnik, więc łotr i bluźnierca.
    – Mylisz się. Człek to zacny, ideał ma w cenie,
    Lecz widząc ogrom zbrodni, woła z głębi serca:
    Bluźnierstwem jest posądzać Boga o istnienie!

    Pozdrawiam, Nemer.

  74. ” Na karierę w PO liczyć może tylko ten, kto zrobi szefowi laskę i bez słowa wytrzyma w zamian bicie po mordzie ”
    Informacja dla moderatora ; to jest cytat z cytatu powyzej. (na moj nos to to nie przejdzie choc przeszlo wczesniej , dlaczego ? )
    Wcale to nie znaczy , ze to obraza moje jakies „uczucia” albo czuje sie „zgorszony” . Nie zgladam jednak na ten blog, aby raczyc sie taka tworczoscia i chcialbym tylko , jezeli juz jest jakis moderator , bardziej sie staral.

  75. Czy rzeczywiście powinniśmy pomagać Ukrainie? Jakie mielibyśmy miec z tego powodu korzyści?
    Jeśli kiedyś Ukrainę przyjmą do UE stracimy finanse na nasz rozwój i na rolnictwo i zaleje nas tumult tanich pracowników.
    Na korzyści z inwestycji na Ukrainie też nie ma co liczyc bo ubiegną nas Niemcy. Na przyjaźń tego narodu też bym nie liczył – dla nich bohaterem jest Bandera i Chmielnicki .
    Czy nie lepszy jest dla nas stan obecny- wewnętrzne problemy+ ich walka o tożsamość z Ruskimi. Dopóli są zajęci sobą to nam nie szkodzą.

  76. Kartko z P.
    Oczywiście z daleka trudno mi dostrzec, ale porównanie dzisiejszej sytuacji z rokiem 1989 wydaje mi się być grubym nieporozumieniem. Rozumiem, że trzy zjawiska gnębią cię: 1 – przemożny wpływ KK na prawodawstwo i traktowanie go jako „świętej krowy” w państwie, 2 – nadmierny autorytaryzm państwa i rozliczne restrykcje utrudniające prowadzenie biznesu oraz ograniczające swobody obywatelskie, 3 – polityka propagandowa państwa, która kreauje dziwaczne wzorce narodowe i obywatelskie.

    Wg. mnie zjawiske te raczej współwystepują, niż warunkują sie nawzajem. Są miedzy nimi zależności i wpływy, ale nie absolutne. Mogę zgodzic się z tezą, że uległość polityki wobec KK wzmacnia uległośc obywateli. Być może zdarzenia mogą potoczyć się lawionowo, jeśli władza wykonawcza (której siła zależy w polskim systemie od układu w Sejmie) powie SPRAWDZAM. Musiałaby robić to kilka razy, przez dłuższy okres i za każdym razem wygrać, co jest możliwe, ale tylko wtedy jeśli ta władza ma odpowiednie poparcie. Żaden rząd polski w 20-leciu nie miał takiej siły, może najbliżej był rząd Millera, ale wtedy było wiele innych ważniejszych spraw. Teraz kraj ma komfort, rzecz jasna bez przesady, jest na równi wznoszącej pod wieloma względami. Po co ma się te trendy niszczyć w rewolucyjnej zawierusze?

    Faktycznie zjawisko #3 jest prawie na ukończeniu, wystarczy po wyborach 2011, albo nawet 2010, zmienić kontrolę na TVP. Pewne kroki w #2 też są możliwe. Jeśli nie, wtedy dopiero jest sens myśleć o rewolucji. A jeśli tak, #1 bedzie w zasięgu ręki. Trzeba myśleć pozytywnie, drogi K. z P. !!!

  77. red. Passent: „Granica na Odrze i Nysie kiedyś była przede wszystkim granica państwową. Teraz staje się coraz bardziej granicą systemów wartości, które coraz bardziej przenikają do naszego kraju i nie widać, w jaki sposób (i po co?) można temu zapobiec.” Czy to znaczy, ze red. Passent jest przeciw przenikaniu tych zachodnich, czyt. cywilizacyjnych wartości? Osobiście uważam, że kiedyś ten odgórnie narzucany, konserwatywny system wartości zostanie odrzucony przez społeczeństwo. Biegu rzeki nie da się zatrzymać. Ale swoją drogą, jesteśmy strasznym polityczno-społeczno-mentalnym grajdołem, to fakt. Boże, czemuś nas pokarał takim zacofaniem!

  78. Kartko z P.
    Poleję dalej strumień moich wątpliwości. Kto ma tę rewolucję ponieść? Ileż w tej gromadzie wewnętrznych sprzeczności!
    Polityka narodowa właśnie taka jaką PiS zafundował siedziała w głowach Polaków od lat. Strach przed ludźmi z Reichu, fobie wobec sąsiadów – ileż ja się tego nasłuchałem od polskich profesorów i lekarzy, ileż tego jest na tym blogu. To rząd wymyślił i narzucił? A ileż jest sentymentów skierowanych przeciw „prywatnej inicjatywie”. Ileż mitologii ekonomicznych. Siedźże ty na d**** i rób swoje, a nie rzucaj anarchizujących sloganów o łupaniu państwowego orzecha. Ten orzech jest wypełniony myślami zwykłych Polaków. To one najpierw muszą się zmienić. Może rób coś w tym kierunku.

  79. Szanowny Spokojny (2010-03-05, godz. 19:30) i Szanowny Jasny Gwincie (2010-03-05, godz. 19:34)!
    Jeżeli jest prawdą, że płk Kukliński, był agentem GRU, to mamy szansę być uhonorowani pierwszym w Polsce pomnikiem tajnego agenta służb specjalnych imperium zła. Wysokie prawdopodobieństwo agenturalnej służby płk Kuklińskiego w GRU sugerował gen Kiszczak w wywiadzie udzielonym Kamili Wronowskiej i Maciejowi Majewskiemu, opublikowanym w ANGORZE (nr 49 z 29.11.2009), powołując się na Jurija Ryliewa, attache wojskowym Ambasady ZSRR w Warszawie, który w wywiadzie dla moskiewskiej gazety podał, że ostatnim jego zadaniem w Warszawie, przed stanem wojennym, było wyekspediowanie do Berlina płk Kuklińskiego.
    Inną zupełnie sprawą, jest to czy płk Kukliński wywiózł z sobą rzeczywiste plany wojny Paktu Warszawskiego z NATO, czy tylko atrapy przeznaczone dla zmylenia potencjalnego przeciwnika. Można przypuścić, że Pentagon z dużą rezerwą podszedł do rewelacji dostarczonych mu przez tego polskiego oficera. Długo też USA nie ujawniały uzyskanych tą drogą rewelacji, aż do czasu, gdy okazały się one przydatne propagandowo.
    A przechodząc do rewelacji dr Anny Zechenter, z IPN, trzeba się zastanowić nad przywołanym przez nią jako źródło informacji o zbrodniczym (trzeba nazywać rzeczy po imieniu) doświadczeniu przepędzeniu aż 45 tysięcy czerwonoarmistów przez strefę zerową wybuchu – książki Wiktora Suworowa pt.”Cień zwycięstwa”. Czy literatura może być wiarygodnym źródłem informacji historycznej o przygotowaniach militarnych/ Czy w roku 1954 ZSRR musiał użyć wyszkolonych żołnierzy i to w liczbie umożliwiającej obsadzenie etatów 3 dywizji piechoty, mając wiele obozów zaludnionych więźniami? Pani doktor informuje też, że o katastrofie nuklearnej w roku 1957 w Czelabińsku nikt nie śmiał pod rządami Stalina wspominać. Czyżby do Pani Doktor nie dotarła informacja, że Stalin zmarł w roku 1953? A może według niej „Stalin jest wiecznie żyw”, jak niegdyś to głosili o Leninie propagandziści partii komunistycznych?
    Artykuł, do którego link przekazał Spokojny, jest tak napisany, jakby tylko LWP było przeznaczone na mięso nuklearne, a nikt inny, w tym żołnierze i cywile wszystkich nacji obu walczących stron, poza Polakami, nie uczestniczyliby w masowym ich uśmiercaniu. A hipoteza, że tarcza antyrakietowa USA w Polsce może nas Polaków uratować przed uderzeniami nuklearnymi, tej militarnej potęgi, gdyby wymagałaby tego sytuacja strategiczna lub taktyczna w ewentualnej wojnie z Rosją, to niemal dziecięca naiwność. Te sugestie Pani Doktor jakby pochodziły wprost z notatnika prelegenta.
    Może uszło uwadze Pani Doktor, że przed kilku laty prezydent USA, chyba Clinton przepraszał obywateli USA za cierpienia, jakich doznali na skutek zbrodniczych eksperymentów wprowadzania ludzi na tereny skażone wybuchami.
    A tak naprawdę, to nie tarcza strzelnicza dla rosyjskich rakiet na terenie Polski, między Odrą i Nysą a Bugiem, czy jej brak może nam Polakom ułatwić życie w pokoju, a mądre uczestnictwo Polski w polityce międzynarodowej, nie wywołujące konfliktów między Zachodem a Wschodem. Ale czy to „po linii” IPN, czy do tego jest zdolna skłócona polska klasa polityczna?

  80. Na karierę w PO liczyć może tylko ten, kto zrobi szefowi laskę i bez słowa wytrzyma w zamian bicie po mordzie

    Sadzac po powyzszym cytacie pewna blogowiczka daje upust swojej frustracji seksualnej lub wentyluje niespelnione fantasmy.

    Life is brutal, co zdziwiona ?

    Czy jednak rzeczywiscie to powyzsza niemoznosc spelnienia stoi za cytowana wypowiedzia blogowiczki ?

    A moze co innego ?

    Moze to nie zdziwienie, ale Basedow ?

  81. Telegraphic Observer
    Oczywiscie przykład kilkumiesięcznego, widowiskowego upadku struktu państwowo-politycznych PRL podałem jedynie by uzmysłowić szybkość szybkość zachodzącej zmiany oraz wymiar „osłupienia” tych, którzy sądzili, że ich swiat po niewielkich modyfikacjach będzie dalej istniał. Jak pamiętasz wszystko rozpadło się w try miga jak domek z kart. Równie szybko może rozpaść się obecna struktura partyjno-państwowa.
    Jasne, że niepokoją mnie trzy podane przez Ciebie przesłanki stagnacji Polski tj –
    1 – przemożny wpływ KK na prawodawstwo i traktowanie go jako “świętej krowy” w państwie,
    2 – nadmierny autorytaryzm państwa i rozliczne restrykcje utrudniające prowadzenie biznesu oraz ograniczające swobody obywatelskie,
    3 – polityka propagandowa państwa, która kreauje dziwaczne wzorce narodowe i obywatelskie.
    Dodałbym do tego jeszcze zasadnicze zmiany – prospołeczne – w redystrybucji budżetu panstwa. Wielomilionowe grupy społeczne nie mogą być w nieskończoność – dziedziczenie biedy i pokrewnych zjawisk – konserwowane w zapaści socjalnej. Myślę o tym o czym i Ty piszesz często czyli skierowania pieniędzy na nowoczesny i efektywny system szeroko pojętej edukacji.
    Tak więc zmiany moim zdaniem nie mają mieć charakteru rewolucyjnego ale korygujący – nawet jeśli korektę wymusi ulica.
    Ale korekta musi mieć głęboki i bolesny dla obecnych struktur państwowo – politycznych wymiar. O jego głębokości świadczy choćby konieczność zmiany konstytucji w którą wpięto konkordat gwarantujący formalnie wpływy kościołowi.
    Polska scena polityczna – jak się ją głupawo nazywa – nie chce tych zmian i próbuje się wykpić z ich dokonania. Moja ocena sytuacji jest zbieżna z opiniami wyrażanymi zarówno przez ulicę jak i autorytety. Dziś wkleiłem na blog red Szostkiewicza cytat z aktualnej GW z wypowiedzią socjologa Tadeusza Szawiela, który mówi – “Klimat 2005r gdy PiS wygrał wybory przed PO był dla obu partii darem opatrzności. I to się nie powtórzy. Obie partie wydają się dziś wyczerpane i wypalone. Od kilku lat rządzący głównie odcinają kupony, które zawdzięczają poprzednikom.
    PO i PiS są w klinczu i nie wiadomo co go przerwie. Nie sądzę, by były to wybory prezydenckie czy samorządowe i nie wydaje mi się by Lech Kaczyński mógł przegrać drastycznie”.
    Nic dodać, nic ująć – tylko po co w takim razie głosować skoro szans nie ma na zmianę. Po co legitymizować ten klincz o którym mówi socjolog? Po co im pomagać?
    Więc wolę czekać i poprzeć tego, który zechce powiedzieć „sprawdzam”. Wtedy przyjdzie czas na myślenie pozytywne.
    Pozdrawiam serdecznie

  82. I pomyśleć,ze kiedyś to było jednak inaczej, bardziej romantycznie, teatralnie. Nic tylko od razu na deski scenicznie przenosić. Jeżeli źle to wina Moskala, nieurodzaj to Germańca wina,brak grzybów w lesie- wszystkie Żyd wyzbierał. A dzisiaj ? Przecież nie wszystkiemu jest winny Polski Związek Działkowców.Można oczywiście polityków ganić,ale toż to gawiedzi pupile. Sól naszej urodzajnej ziemi. Zresztą nic dziwnego,że później ci z Warszawy naród jak wiejską dziewuchę traktują ,co to byle odpustowa błyskotka i juści ona nasza.A wiejska dziewucha wiadomo.Na jednej zabawie z tym,na drugiej z innym.I co jej więcej do szczęścia potrzeba. Chyba że „Taniec z gwiazdami”.

  83. Podoba mi się spokojna, systematyczna argumentacja TJ’a. Choć nasze, TJ’a i mój, światopoglądy nie są zbyt bliskie, a ja kiedyś, he, nie raz biadoliłem na „polski ciemnogód”, to entuzjastycznie go popieram. Oczywiście nie zależy mi na tym, kto go blogowo atakuje, wiszą mi ci adwersarze.
    Jedno w czym TJ się waha, to czy przeważa kod kulturowo-społeczny, który jest do zmiany, i to że „są wśród nas ciemnogordzianie”, czy raczej że zmiany w nas zachodzą. Wiele jest faktograficznych, cennych uwag. Popieram TJ’a, stawiam za wzór.

  84. Jacobsky pisze:
    2010-03-06 o godz. 18:09

    Odniosłem wrażenie, że wskazanym cytatem obciażasz „Zdziwioną”. Chyba przesadziłeś. Przypominam – pisze to Ziemkiewicz w swoim felietonie nawiązujac do wypowiedzi bożyszcza PO, Janusza Palikota który w dyspucie medialnej ze Schetyną powiedział: „Powiem brutalnie, tylko wtedy możesz dać z siebie, sobie radę, gdy krew i sperma ciekły ci po twarzy…” To język prosto ze szczytów światle nam panującej PO i to z ust członka bardzo wpływowej Komisji Trójstronnej.
    Pozdrawiam, Nemer.

  85. Uważam, że bardzo źle się stało, że homoseksualista Kozak wygrał z państwem polskim przed trybunałem strasburskim a to dlatego, że po pierwsze, chodziło o bardzo ograniczone prawo własności, bo o przydział mieszkania kwaterunkowego.
    (Prawnik z biura RPO twierdzi, że w chwili śmierci partnera Kozak nawet z nim nie zamieszkiwał).
    Po drugie, w kwestii nowego przydziału na lokal kwaterunkowy ani miejskie władze administracyjne ani polski sąd nie miał możliwości podjęcia decyzji innej niż podjęły, bo byłyby to decyzje sprzeczne z obowiązującym w Polsce prawem.
    Wszelkie objawy radości w związku z finalnym rezultatem tej wątpliwej sprawy mnie nieco zaskakują ale cóż poradzę skoro widać tkwię w ciemnogrodzie

  86. @zdziwiona

    Gratuluję! Oto, jak w prosty, niewyszukany sposób, bez potrzeby uciekania się do przewrotnych i akademickich dyskusji nad poziomem zaściankowości w tym zapyziałym „kraju nad Wisłą”, tego niebywałego polskiego niedostatku tolerancji wobec bogactwa odmian miłości (laska nebeska), nad którymi tak ubolewa DP, wskazując palcem na wieże kościelne jako przyczynę tego rodzimego zacofania, jak łatwo było jednym, niewinnym zdaniem zedrzeć maskę i odkryć za fasadą otwartości, nowoczesności, lewicowości, postępu, ho! ho! relatywizmu może i ho! ho! ho! postmodernizmu nawet, odkryć jednym ruchem niemal zwykłą, pospolitą, dobrze znaną i wykpiwaną tutaj mocno twarz filistra, kołtuna, ciemnogrodzianina, toruńczyka, mohera, i co tam kto chce jeszcze.

    Gratuluję odwagi! Eksperyment się udał!

    PS. Powyższe określenia o charakterze epitetycznym nie odnoszą się do nikogo, kto mógłby poczuć się nimi w jakikolwiek sposób dotknięty.

  87. Telegraphic Observer z godz. 17:44
    Piszesz – „Polityka narodowa właśnie taka jaką PiS zafundował siedziała w głowach Polaków od lat. Strach przed ludźmi z Reichu, fobie wobec sąsiadów – ileż ja się tego nasłuchałem od polskich profesorów i lekarzy, ileż tego jest na tym blogu. To rząd wymyślił i narzucił? A ileż jest sentymentów skierowanych przeciw “prywatnej inicjatywie”. Ileż mitologii ekonomicznych.”
    Otóż nie – to co piszesz charakteryzuje tylko ciemnych wyborców pis-u lub sieroty po PRL-u a nie całą Polskę. Moje rozgoryczenie i bunt bieże się stąd, że system polityczny w tej chwili (PO/pis)odwołuje się tylko do tych ludzi. Reszta jakby dla nich nie istniała. Ich interesuje tylko ten elektorat – o niego walczą i jemu składają na wyścigi autorytarne propozycje. Ja nie mam fobii i nacjonalistycznych uprzedzeń. I nie czuję się sam, takich ludzi mam wokół mnóstwo. I oni i ja chcemy tylko normalnego, europejskiego państwa a system ode mnie i od moich znajomych odwraca się d…ą. Myślę, że Polska i znacząca część jej mieszkańców potrzebuje normalności, sukcesu i satysfakcji ze swego państwa. Tylko nikt akurat tej grupie nie przedstawia żadnych politycznych propozycji poza żenującą – „jak nie my to pis”
    Pozdrawiam serdecznie

  88. @zdziwiona
    Wysoka Kapituła Orderu Miłości Wszelakiej przyznaje Ci zasłużoną nagrodę specjalną:

    Specjalnie dla Ciebie – „láska je vše, co potřebujete”

    http://www.youtube.com/watch?v=r4p8qxGbpOk

  89. @ otago, Jacobsky

    Pod poprzednim wpisem wkleiłem poniższy link
    # owal40 pisze:
    2010-03-05 o godz. 13:02

    Można przeczytać
    http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/sekciarze-kontra-gangsterzy,1448015,2789

    Zdziwiona w swoim wpisie z kolei wkleiła obszerny fragment tego co napisał Ziemkiewicz. Można się z tym zgadzać albo nie, ale jednak najlepiej sięgnąć do oryginału, zanim się ostro zareaguje.

  90. @Jacobsky 18:09
    Przyjmij-że do wiadomości, że zdziwiona ograniczyła się tylko i aż do zacytowania kogo innego zgoła w większym fragmencie i na tym polega jej grzeszność „myśli nieuczesanych”.

  91. Kartko z P.
    Doktor T. Szawiel, choć wywiadu z nim w GW musiałem sam poszukać, rewolucji w mojej głowie nie czyni. Co najwyżej on sam jest w klinczu. Poważnie, jego argumentacja i diagnoza są tak cienkie, że nie chce mi się więcej o tym pisać. Oczywiście nierówności w Polsce są duże i solidaryzuję się z prawem „milionowych grup społecznych” (sic!) do porządnej edukacji. Ale takie nierówności w kilku krajach starej EU istnieją, w Portugalii są wyższe, w UK (WB) takie same, a we Włoszech, Hiszpanii, Grecji, Irlandii nie wiele niższe, już nie mówiąc o Gabonie i Kostaryce, za którymi w poziomie nierówności mierzonej wskaźnikiem GINI jesteśmy daleko w tyle (wg. Wikipedii).

    Oczywiście aparat państwa powinien więcej robić, nauczyciel na prowincji lepiej się przykładać, ale już idą coraz większe fundusze z Unii, oraz krajowego budżetu. Tę dziurę należy wspólnymi siłami zasypać.

    Ja domyślam się, a nawet słyszałem z wyrywkowych rozmów rzuconych na telefon, że w Polsce roście w siłę klasa średnia. Od razu jak się ona wyłoniła, to powstały niesnaski, czy wyższa klasa średnia za bardzo się nie bogaci kosztem niższej klasy średniej, itd. Muszę ci się przyznać, że jak czytam te doniesienia z kraju, np. dzisiaj o tych planach wejścia Polski do ścisłej czołówki-dwudziestki, i to w ciągu 10 lat, oraz że każdy obywatel będzie jeździł na plaże Egiptu, to aż nóż w kieszeni się otwiera, dlaczego nie na Seszele, dlaczego nie przyszłej zimy. Mówię ci, jak tylko liznę tych wiadomości, to od razu biegnę do toalety, a już trzy razy kazałem sobie sprawdzić prostatę i narządy zbliżone, czy aby nie mam jakiegoś ucisku na pęcherz jak czytam te wieści z Polski. Ściskam grabulę

  92. telegraphic observer pisze:

    „2010-03-06 o godz. 18:45
    Podoba mi się spokojna, systematyczna argumentacja TJ’a. Choć nasze, TJ’a i mój, światopoglądy nie są zbyt bliskie,”

    „Jedno w czym TJ się waha, to czy przeważa kod kulturowo-społeczny, który jest do zmiany, i to że “są wśród nas ciemnogrodzianie”, czy raczej że zmiany w nas zachodzą.

    Mój komentarz

    Mój światopogląd jest lewicowo-centrowo-prawicowy i sądzę, że nie jest populistyczny, skrajnie nacjonalistyczny, narodowo-socjalistyczny, komunistyczny.

    Z popularnej w Polsce sentencji „świat jest taki, jaki jest i Ty go nie zmienisz” pierwsza część jest dla mnie niepodważalnym pewnikiem, bazą, początkiem wszelkich teorii. Drugą część odrzucam, świat należy zmieniać.
    Pozostaje kwestia jak. Odpowiadam – zmiany z poszanowaniem praw społecznych, ekonomicznych, praw człowieka, itd., czyli należy szanować rzeczywistość. Nie twierdzę też, że ludzkość już doszła do ściany i po prostu wie, gdzie nacisnąć i puknąć, aby zmienić swoje losy. Nie. Uważam, że rezultaty zmian nigdy nie będą w 100% przewidywalne.
    Twierdzę również, że prawa i obyczaje należy szanować, lecz na bieżąco powinno się próbować modyfikować co możliwe i obserwować rezultat.

    Przykładem udanego wdrożenia zmian z ostrym naginaniem praw ekonomicznych (czysto rynkowych) są współczesne państwa kapitalistyczne i jednocześnie socjalne, takie jak państwa skandynawskie, RFN, Holandia. Dało się.

    Często występują tutaj głosy – ja też, my też, my też tak chcemy.
    Moim zdaniem u nas na dzisiaj jest to po prostu niemożliwe.
    Państwa skandynawskie latami dochodziły do dzisiejszego ładu społecznego poczynając od takich drobnych spraw, jak planowanie działań, posłuszeństwo regułom społecznym, kultura prawna wyrosła z samorządów miejskich i aktywnej działalności handlowej, edukacja (obowiązkowa szkoła podstawowa), zaabsorbowanie idei Oświecenia, itd., co przez wieki kształtowało kod społeczno-kulturowy.

    Tu powstaje pytanie – co ma być pierwej, odpowiedni kod, czy zmiany, które ten kod zmodyfikują. Kod nigdy nie będzie w 100 % odpowiedni. To przeprowadzane reformy, zmiany społeczne i gospodarcze wymuszają modyfikacje w kodzie. Zmiany społeczne piszą kod (rozumiany jako bank światopoglądów i zachowań w społeczeństwie).
    I choć każdy obywatel ma swój własny kod to o zachowaniu społeczeństwa jako całości decyduje suma indywidualnych kodów, czyli globalnie rzecz ujmując pula kodu społecznego rozsianego po ludziach.

    Należy przy tym, jak uczy historia wszelkich rewolucji, przestrzegać warunku bezpiecznego napięcia pomiędzy bieżącym kodem w głowach obywateli, a radykalizmem wprowadzanych zmian w społeczeństwie. Takiego napięcia, aby kod mógł nadążać za tymi modyfikacjami. W sprzyjających warunkach społecznych zmiany moga być radykalniejsze, ponieważ w kodzie są zapisane także oczekiwania i nadzieje, umiejętnie wykorzystane redukują to napięcie, a co najmniej odsuwają je na potem.

    Powtórzę tu swoją sentencję – myśmy się dopiero co wyczołgali z kartofliska (ja też). Nasz kod musiałby podlegać szybkim procesom przewartościowania gwałtownością dorównującym bójce w karczmie po wypłacie, aby dogonić skandynawski kod.

    Ktoś ma prawo skontrować mój wywód o praktycznej niemożliwości szybkiego przejścia Polski na inny model społeczny przypadkiem Hiszpanii.
    Tam przeprowadzono daleko idące modyfikacje w prawie, eksperymentuje się w ekonomii. Można powiedzieć, że kraj miał podobnie marny, zacofany kod społeczny jak Polska i coś jednak pozytywnego udało się Hiszpanom wprowadzić.
    Odpowiem na to – tak, lecz koszta są nie wąskie, poza tym kod hiszpański był jednak troszkę lepszy od polskiego, bo to Hiszpanie noszą w sobie i mają wokół wyraźniejsze dziedzictwo kultury śródziemnomorskiej niż my dalecy i późni spadkobiercy, Hiszpanie kolonizowali świat, ludzie z kultury iberyjskiej byli odkrywcami. Trochę tego kodu sobie natrzaskali.

    Rozgadałem się.
    Tak więc TO – światopogląd, to rozgałęziony twór.

    Pzdr, TJ

  93. Usiadł na ławce, zamknął oczy i gapił się w słońce.

    Było mu dobrze, łapczywie łykał witaminę D., nad fatalną konstrukcją tego świata nie zastanawiał się wcale. Tylko na chwilę pochylił się nad wielomilionowymi grupami społeczeństwa, które w nieskończoność dziedziczą biedę i pokrewne zjawiska. Ileż może być tego luda, ze trzy cztery grupy średnio po pięć do sześciu milionów, toż to pół narodu, jeśli nie więcej. Przestał się pochylać, dalej sie gapił i łykał.

    Tak jest, to ja tak oto opalałem się w parku między biblioteką a szkołą. Wypożyczyłem cztery książki, Kapu – „Busz po polsku”, biograficzny esej o Kafce, zbiór opowiadań Bobkowskiego i Szostakowicz kontra Stalin, siedziałem na ławce i podgryzałem je po stroniczce, jak się podgryza okrągłe ciasteczka kupione w cukierni, wyciąga się z torby na chybił trafił i kosztuje, każde smakuje zupełnie inaczej. A przedtem byłem w parowie, aby popatrzeć na Don. Tak nazywa się rzeczka, która przecina wschodnią część miasta i wpada do jeziora. Tam gdzie wpada, miała rozegrać się olimpiada, ale Chińczyki capnęli ją nam sprzed nosa, za to dostaliśmy Vancouver. Nie doszedłem do miejsca z widokiem na – jak je nazywam – porohy Donu, bo błoto śliskie, niebezpieczne dla moich dżinsów i kurtki, wycofałem się. Ale jest ciepło, do jutra nieco przeschnie, spróbuję jeszcze raz. Więc siedzę, chłopaki koło domu grali w ulicznego hokeja, dwie bramki z siatką, kije hokejowe i piłka tenisowa. Mieli już czerwone pyski jak przechodziłem, od gry i od słońca. Dalej dwaj koszykarze na przemian kozłowali powolnie, rozgrywali mecz do jednego, stojącego na podjeździe kosza. A w parku cisza. Pociągi przejechały, najpierw ekspres bo gnał i gwizdał, potem długi towarowy bo sapał. Autostrady nie słychać, czyżby ludzie stanęli i zaczęli gapić się w słońce. Dochodzi mnie tylko dalekie, nierówne łupanie piłki tenisowej o ścianę szkoły. Samoloty przecięły niebo białymi liniami, poza tym żadnej chmurki, sprawdziłem cały horyzont, żeby nie skłamać. Na boisku stoją kałuże wody, reszta jest grząska, bo grunt mamy gliniasty, a pod nim skałę, i pojedyncze znikające stosiki śniegu. Cisza i słońce. Pierwszy powiew nowej pory roku. Tylko powiew, bo na nadejście wiosny pękającej na zielono, z kwitnącymi dzikimi jabłoniami na Donem, z zapełnionym graczami kortem i piłkarzami boiskiem, z pierwszym bzyczeniem owadów trzeba jeszcze poczekać. Za czterdzieści parę dni, jak dobrze pójdzie.

  94. O! Jasny Gwint! Dziekuję za link. http://wyborcza.pl/1,75480,7618756,Samuel_Sandler__Werbowali_na_ulicy.html
    Wywołał we mnie wiele wspomnień z dzieciństwa i okresu młodzieńczego. Pamiętam i getto w Łodzi i 3xtak i późniejsze wydarzenia.
    Szczególnie cieszę się, że temat żydowski poruszony przez Żyda jest tak obiektywnie naświetlony. Nie chcę się doszukiwać drugiego dna w powodach opublikowania tego wywiadu. Ale jestem ciekawy reakcji takiego MA, Sławomirskiego czy ajw.
    Chyba nie posądzą Samuela o antysemityzm, gdy zaczyna dostrzegać i winę Żydów za potęgowanie ducha antysemityzmu w Polsce.

  95. Kartka z podróży pisze: 2010-03-05 o godz. 16:12
    Czy w końcu ktoś będzie miał odwagę by rozłupać tę wyschłą, ideologiczną państwową skorupę i pokazać publice, że w środku jest pusto? Czekam na tego dziadka do orzechów – z góry deklaruję poparcie.
    Odpowiedziałem na ten apel pozytywnie jednak „rozłupanie ideologicznej skorupy państwa” zrozumiałem metaforycznie jako walkę, np. na blogach Polityki, o „normalne, laickie, normalnie poukładane, tolerancyjne państwo”.

    Kartka z podróży pisze: 2010-03-05 o godz. 22:38
    (…)moim zdaniem w sensie politycznym okres minionego 20-lecia uważam za zamknięty. System polityczny skostniał, wyrodził się, wyczerpał swoje możliwości i dogorywa ożywiany własnymi, nierealnymi problemami. Po prostu czas na nowe rozdanie.
    Nie zgadzam się. Pierwsza kadencja z destrukcyjnym PISem i światowym kryzysem nie pozwala na tak kategoryczne wnioski. Daję jeszcze PO szansę na ostatnie 5 lat dobrej koniunktury dla Polski. Jeśli PO wygra wybory w 2011 roku (prezydenckie wygra na pewno) to będzie to sytuacja wyjątkowa. Warto ją przećwiczyć.
    Powtarzam z całą powagą: Kartko, to jest ostatnie 5 dobrych lat dla Polski.

    telegraphic observer pisze: 2010-03-06 o godz. 17:44
    Siedźże ty na d**** i rób swoje, a nie rzucaj anarchizujących sloganów o łupaniu państwowego orzecha. Ten orzech jest wypełniony myślami zwykłych Polaków. To one najpierw muszą się zmienić. Może rób coś w tym kierunku.
    Dziś usłyszałem od Prezesa, że Tusk będzie musiał dług zapłacić z naszej kieszeni. W tym była głęboka myśl, że gdyby PIS objął władzę, to Kaczyńscy i Rydzyk spłaciliby polskie długi z własnej kieszeni.
    I to jest Drogi TO, działka na której jest dużo do zaorania.
    Róbmy zatem tę „rewolucję mentalnościową”, przekonujmy, że najpierw trzeba zarobić a potem dzielić Na naszym blogu nie widzę zrozumienia, że tylko kapitał tworzy najcenniejszą wartość w społeczeństwie, MIEJSCA PRACY. Państwowy kapitał robi to mniej efektywnie.

  96. @TJ pisze: 2010-03-06 o godz. 22:46
    Świetny komentarz. Ja też jestem lewicowo-centrowo-prawicowy.
    Filmy o Hiszpanii przedwojennej przypominają te z biednej Polski. Jednak Franco nie wprowadził komunizmu a okrutna wojna domowa to w sensie materialnym „przełożenie złota z jednej kieszeni hiszpańskiej do drugiej”. No i oczywiście nie było planowego mordowania ludności o wykształceniu od średniego wzwyż, tej warstwy odpowiedzialnej za kod społeczno-kulturowy.
    Lubię Pana czytać Drogi TJ, serdecznie pozdrawiam.

  97. Telegraphick Observer
    Mnie też wizja plaż Egiptu pełnych wylegujących się rodaków poruszyła. Kolejna inicjatywa po hiszpańskim cudzie budowlanym i budowie polskiej Bawarii. Jeszcze chyba Gabon był po drodze.
    Fajny kawałek The catcher in the rye jest powyżej
    Pozdrawiam
    TJ
    Ciekawe uwagi o lepszym kodzie Hiszpanów – dzięki
    Pozdrawiam

  98. 2010-03-05 o godz. 15:47
    Miłej podróży i jeszcze milszego powrotu Panie Redaktorze

    Była mniser względem etyki – http://lewica.pl/?id=21050

    WINIEN pisze:

    2010-03-05 o godz. 15:59
    Moze Polska jest krajem egzotycznym? Moze brakuje nam cierpliwosci?
    WINIEN

    Kartka z podróży pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:12
    Doznać można rozdwojenia jaźni na blogach Polityki. Z jednej strony tak prawdziwy, mądry felieton Gospodarza a z drugiej strony jakaś sympatia, akceptacja gazety dla politycznej mizerii, która nas otacza, choćby przez nakłanianie do uczestnictwa w wyborach na jakieś kolejne “mniejsze zło”. Co to znaczy – “Platforma hamletyzuje, bojąc się o głosy prawicy”?. Czemu wszyscy tak łakną głosów prawicy? Czy ten kraj zaludnia tylko prawicowe pokolenie 50-cio latków i ich klerykalnych matek? Czy ktoś ma odwagę zaproponować Polakom życie w normalnym, laickim, sensownie poukładanym i tolerancyjnym państwie? Normalnym – podkreślam. Takim jakich wiele jest na świecie. Czy w końcu ktoś będzie miał odwagę by rozłupać tę wyschłą, ideologiczną państwową skorupę i pokazać publice, że w środku jest pusto? Czekam na tego dziadka do orzechów – z góry deklaruję poparcie.
    Pozdrawiam

    YYC pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:29
    A moze mi Pan wytlumaczyc w czym bycie gejem pomaga na stanowisku burmistrza skoro sie Pan tak tym zachwyca? Zakladanie klubow gejowskich jest OK nawet porzadane ale niech Pan zalozy klub dla heteroseksualnych facetow i z miejsca jest Pan atakowany za homofiobie, dyskryminacje i w ogole rasizm. Klub zostanie zdewastowany, okna powybijane, Pana samochod spalony w imie tolerancji. Z duma powtarza sie jak to homoseksualisci zarabiaja lepiej od heteroseksualnych mezczyzn. Ma to dowodzic lepszej edukacji, lepszego przygotowania, wiekszego talentu? Ciekawe, ze jak normalny mezczyzna zarabia lepiej od kobiety to jest to dowodem na dyskryminacje. Prawa gejow do adopcji? A prawa dziecka do normalnej rodziny sie nie licza? Murzyn, gej do tego inwalida to ideal polityka wspolczesnego. Jeszcze lepiej gdyby to byla murzynka lesbijka. I do tego muzulmanka. Ultra-lewicowa “Polityka” i Pan Pasent by oczywiscie glosowali za. Kwalifikacje to przestarzale sentymenty. Co ciekawe najbardziej nietolerancyjni sa sami homoseksualisci. Mozna sie z nimi tylko zgodzic albo przepasc. Polityk ktory nie zgodzilby sie na kazde zadanie homoseksualistow moze zapomniec o karierze. Zawisc i upor z jakim wykoncza kazdego kto ma inne zdanie jest, musze oddac, godne podziwu. Do tego armia aktywistow co to skacza z drzewka na gejow z gejow na ocieplenie z tego na cos jeszcze i tak sie kreci. Gej idacy na rozmowe o prace w pierwszym zdaniu mowi, ze jest gejem. Teraz juz nie mozna go nie przyjac bez narazenia sie na zarzut dyskryminacji. Ten caly szum nie jest walka o prawa tylko o przywileje.

    telegraphic observer pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:30
    Sprawa wolnego rynku nie jest ani ideologiczna, ani moralna. Chyba, że musimy koniecznie wrócić do Adama Smitha, który – dla przypomnienia – moralizował o tym, że tam gdzie jest wolny rynek, tam dajmy na to rzeźnik maksymailizujący swój dochód jest automatycznie, czy też niewidzialnie, dobroczyńcą reszty ludzkości.

    Od tamtych czasów wiele się zmieniło w naszym myśleniu i organizacji społeczeństw. Chodzi mi o to, że posługiwanie się wolnym rynkiem jako metodą gospodarczego zarządzania, jego zakres, regulacje, rozliczne konsekwencje są kwestią praktyczną. Owszem, polityczną aby ustalić akceptowalny poziom nierówności ekonomicznych, czy kierunki ekspansji zagranicznej i wzrostu lokalnego, proporcji między nakładami dla przyszłości i bieżącym konsumowaniem, etc. Jednak wydaje mi się, że w Polsce ideologizowanie i moralizowanie na ten temat jest wielce przesadzone. Polska jest przesilona na tym punkcie, za mało energii poświęca się praxis (od greckiego πρᾱξις).

    To na marginesie, ale jak najbardziej w związku z głównym sztychem wpisu gospodarza. Polska odwraca się od tematów zachodu, notorycznie to robi, od tysiąca lat. Ma swoje widzimisie, wielce krytycznie odbierze każdy nowy kierunek, czy to renesans, czy oświecenie, czy modernizm, czy też post-, i w końcu na znak odrębności założy strój (dajmy na to) turecki. Taka polska poetyka, Kapuścinski też nad tym biadolił, ale nie chce mi się szukać w lapidariach dokładnych sformułowań.

    Jeszcze o jedno zahaczę sformułowanie: ”Platforma hamletyzuje, bojąc się o głosy prawicy …”. Już nie chodzi mi o hamletyzowanie Platformy, bo jak wiadomo nie o pietruszkę jej chodzi, lecz o wygranie wyborów, jednych, drugich, trzecich, co też jest dziwadłem i niebezpieczeństwem samym w sobie, lecz o „głosy prawicy”. Według mnie prawica to partyjne aparaty, media, think tanki, wszystkie te instytucje ponad głowami obywatelskiej czerni wiszące. I o ich głosy zabiegające. Oczywiście jest jakiś procent wyborców prawicy, tam stojących, naprzeciw zomo i dziadów z wehrmachtu, są też wyborcy lewicy ze swoimi hasłami na każdą okazję. Ale jak wskazują badania, ci wyborcy przemieszczają się po scenie, z lewicy wędrują do Samoobrony, czyli jeszcze bardziej na lewo, aż po całym okrążeniu znajdą się na prawicy, itd. Chodzi mi o nomenklaturę (w sensie ścisłym), czyli nazewnictwo. „Platforma boi się o głosy zwolenników prawicowych idei i rozwiązań” – to byłoby najwłaściwsze, choć przydługie określenie.

    Oczywiście popieram manify na dzień 8. marca – niech się święci. Są one organizowane przez lewicę. Ale ile osób je popiera, czynnie czy biernie? Słynny prof. Czapiński odkrywa nam, że Polka z Polakiem głównie praxis się poświęcają, tzn. na gonitwie za powszechnym środkiem wymiany czas im schodzi. I nie będzie to trwało wiecznie. Ale czyż nie widać rozdźwięku: tu stoi prawica z lewicą, ideologie i moralności świstają, błyskają i grzmią, a tam w dole biega klasa średnia i aspiranci do niej nie zawracając sobie głowy tymi duperelami?

    liiil pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:31
    Cierpliwosc to dobre slowo. Trzeba poczekac troche, jeszcze ze 20 lat.

    mikesz pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:34
    No cóż niestety nie jesteśmy już Mesjaszem narodów. Nie jesteśmy natchnieniem światowej sławy bardów. Nawet papież w Rzymie też jakby przestał brać korepetycje z naszego ojczystego i coraz rzadziej ,krócej… Polska… Polacy, średniej wielkości, zasmarkany ludek w środku Europy ….wyleniały paw ,skrzecząca papuga.Jeżeli jakieś emocje z nią związane, to tylko śmiech.Najczęściej pełen ironii. Ale chyba zasłużenie.

    stasieku pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:55
    @ Kartka z podróży pisze: 2010-03-05 o godz. 16:12
    Choć nie od orzechów, zgłaszam się Kartko.
    Walmy przy każdej okazji aż zadudni!
    Pozdrowienia

    telegraphic observer pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:57
    Kartko z P.
    Pytasz, czemu wszyscy tak łakną “głosów prawicy”. Bo to jest a safe bet. Po prostu tak jest bezpieczniej dla polityka. Jacobsky twierdzi, że giełda finansowa to ruletka. A ileż innych działalności jest ruletką. Ileż wysiłku, i pieniędzy, musiałaby partia polityczna wydać, aby po latach tę batalię o “normalną Polskę” w końcu wygrać. Może za kilkanaście/dziesiąt lat będzie taniej.

    Poza tym, gdy zaglądam w duszę polską, co nie jest zadaniem przyjemnym ani łatwym, a też można się przy tym pomylić, to wydaje mi się, że wszystko jest przez Telimenę. Zupełnie zapomniana postać, zupełnie zapomniane imie. Nawiasem mówiąc, w Naszej Klasie przypałętała się, w sensie aby ją przyjać na kumpele, niejaka Roxana X. X w tym miejscu to moje nazwisko. Hm, Roxana piękne imie, na załączonym zdjęciu Roxana siedzi, ale jakież ma nogi, ona mogła by kroczyć tymi nogami po ulicach miast, a nawet nie jednej wsi. Oczywiście nie chcę tu głosić wyższości Krakowskiego Przedmieścia nad Alejami Jerozolimskimi (*), ale Telimena uwielbiała Petersburg, tę Wenecję północy. Spędziła tam najlepsze lata, nie wszystko o nich Podkomorzemu opowiedziała, nie ze wszystkiego rzecz jasna Tadeuszowi się zwierzyła. Ale wyobraźnia Polaków, co się równa – czytelników “Pana Tadeusza”, już została zapłodniona. Polska będzie Italią północy. Co tam jedno miasto, wszak naród polski zamieszkuje nie miasta, lecz chałupki i dworki, czyli wille i pałace. Cały kraj zrobiono na modłę włoską w sensie włoskie północy, co już jest kiczem, ale jakże miłym sercu, tu trochę sycylii i kalabrii, tam kilka pokaźnych bazylik, tysiące kapliczek przydrożnych, walka o zjednoczenie, ziemie odzyskane po wiekach spędzonych w Hasburskich i germańskich rękach, a nad wszystkim dominuje poza. Realia są, a jakże, ale liczy się ujmująca serca bądź umysły pozorowana nadrzeczywistość. Tak mi się to widzi.

    (*) Kawiarnia Roxana była/jest w Al. Jerozol., kawiarnia Telimena na Krak. Przedm. w W-wie.

    biba pisze:

    2010-03-05 o godz. 17:02
    Taki obszerny wpis gospodarza – prawda, że o ważnych sprawach – ale ani słowa o Palikocie! Zgroza!!!

    Amelka z Berlina pisze:

    2010-03-05 o godz. 17:17
    Zatem milej podrozy

    Lizak pisze:

    2010-03-05 o godz. 17:18
    Solidarne marginalizowanie Polski

    Kraje rozwijają się zwykle drogą pomnażania własnego aparatu wytwórczego zwanego siłami wytwórczymi, do których zaliczamy kapitał ludzki, kapitał produkcyjny obejmujący aparat wydobywczy, przetwórczy, fabryki i zakłady produkcyjne,kapitał finansowy oraz ziemię.Te właśnie elementy w gruncie rzeczy stanowią o bogactwie każdego narodu. Bogactwie będącym podstawą wytwarzania nowych wartości i budowania postępu cywilizacyjnego. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że Polska była poddana działaniom rozbiorowym i dwóm wojnom światowym, to trudno przypuszczać, żeby jej bogactwo narodowe było zbyt zachęcające.

    Inne zaś kraje jak możemy się domyślać poddane są tym samym prawidłowościom. Oczywiście mogą w nich występować trudności przejawiające się w pomnażaniu bogactwa narodowego. Wówczas to, jak często bywało w przeszłości, zainteresowane były one przejmowaniem obcego kapitału. Odbywało się to najczęściej na drodze militarnej agresji. W trakcie takiej operacji przejmowano cały kapitał zastany w pokonanym państwie. Kapitał ludzki najczęściej niszczono fizycznie lub wykorzystywano go dla celów własnej gospodarki. Podobnie zastany kapitał w postaci majątku trwałego demontowano i wywożono do kraju agresora. Przejmowano także kapitał finansowy jak to opisywał niezapomniany Bobola. A nowa ziemia służyła rozwojowi własnego żywiołu narodowego okupanta.

    W przypadku Polski, w czasie II WS, zredukowano populację Polaków o ca 30%, w tym 20% wymordowano. Powierzchnia naszego kraju uległa efektywnemu zmniejszeniu o 20%. A poniesione straty materialne ocenia się na około 75%, to jest ca 500 miliardów dolarów.Takich strat nie da się odbudować antykomunistycznym pobrzękiwaniem szabelką i judzeniem radia Wolna Europa o niegospodarności czerwonych. Kraj nie miał praktycznie żadnego przemysłu, infrastruktura zniszczona, zacofanie, ciemnota i wywołana Wojna Domowa. Zachodni sojusznicy nie tylko nie potrafili ale i nie chcieli pomóc Powstaniu Warszawskiemu, nie uważali także za stosowne pomóc zniszczonej Polsce wywołując w niej nadzieje na III WS i zmianę systemu politycznego. Czerwoni musieli wszystko odbudowywać od podstaw poczynając od likwidacji analfabetyzmu, poprzez uruchamianie elektrowni i wodociągów aż do budowy szkół, szpitali i teatrów, ponieważ niczego praktycznie nie było w tej pańskiej Polsce. Łatwo jest dzisiaj żołądkować się i pouczać oraz strofować. Trzeba było w tej Polsce pozostać, bronić jej i wyzwalać, by potem móc rządzić i mieć moralne prawo do ocen.

    Dzisiejsze wygłupy polityczne i zdradziecka polityka wobec Polski są nie na miejscu w kontekście tego co uczyniono Polsce. A prawica stała ciągle z bronią u nogi jak w czasie wojny, tak i po wojnie trzymając armię Andersa dla propagandowych celów potencjalnego wkroczenia do Polski. Nikt się jednak nie odważył przeciwstawić Rosjanom i ich wizji zagospodarowania Europy Wschodniej. Nie było mocnych, poza tymi silnymi w gębie.To praktycznie Rosjanie wzięli na siebie cały ogrom ciężarów II WS i oni też podyktowali warunki jej zakończenia. Trzeba było wówvczas być takimi mądrymi jakimi starają się być dzisiaj niektórzy wybawcy narodu polskiego. Gdzie byli wasi ukochani sojusznicy i co wy robiliście wówczas? Wszyscy podwinęli ogony pod siebie i opowiadają teraz dyrdymały jaki to uczyniliby raj z Polski. Znamy ten szalony dobrobyt z II RP, gdzie tato wieszal śledzia u powały, by dzieci mogły go lizać, a potem odcinał go i sam zżerał. Takie to były cuda pańskiej łaskawości. I dzisiaj właśnie do nich zawraca się Polskę.

    Obecni manipulaci polityczni przekonują nas, że teraz znacznie więcej można kupić chleba niż w 1989 roku za średnią płacę. Zapominając z tupetem, że po 10- ciu latach solidarnych strajków można jeszcze w ogóle było kupić chleb. Poza tym do tej średniej nie doliczano już milionowych rzesz bezrobotnych i emigrantów muszących szukać chleba za granicą. Istotą jest to, że w koszyku zakupów nadal jak w PRL-u ponad połowa zakupów to produkty konsumpcyjne, w tym również chleb, więc nie ma najmniejszych powodów do zachwytu. Metodą porównawczą z uwagi na sporą odległość czasową i zmianę aparatu wytwarzania nie jest porównywanie zakupionych teoretycznie i statystycznie ilości bochenków chleba za średnią płacę, lecz rzeczywiste jego spożycie. Jeżeli przypomnimy, że za PRL-u spożycie mięsa wynosiło 80 kg w roku na obywatela, a obecnie zaledwie 40 kg, to i w całej okazałości ukazuje się nędzny mechanizm podłej manipulacji propagandowej.

    Takie zamierzone działanie było efektem antypolskiej polityki, nakierowanej na niszczenie własnego potencjalu wytwórczego, by w miejsce jego produktów sprowadzać obce, otwierając w Polsce rynek zbytu dla zachodniego kapitału. Czasy się zmieniły a zatem i metody zawłaszczania kapitału ulegly zmianie i wysublimowaniu. Teraz już nie była potrzebna wojna by ogołocić Polskę z kapitału przy pomocy mechanizmów jakie niósł zachwalany przez polskich prezydentów, z bożej łaski globalizm.

    W wyniku szkodliwej dla Polski polityki wyłączono z procesu pracy conajmniej 20% siły roboczej osłabiając siły wytwórcze państwa a mnożąc kapitał państw zachodnich. Wypadałoby w tym miejscu zapytać polskich Vipów czyj interes oni reprezentowali i co jest ich racją stanu.Ta sytuacja rodzi bardzo niesympatyczny odbiór na dołach społecznych. I wcześniej niż później ci sternicy ułomnej polityki “na zachód” zapłacą obiektywnymi ocenami swoich wątpliwych poczynań, noszących wybitne znamiona aferalności, bowiem jeśli nie siłą to wyłącznie przekrętami można było dokonać przewłaszczenia i tzw. transformacji wbrew zapisom obowiązującej Konstytucji.

    W rezultacie takiej polityki poczynając od 1989 roku, jak niektóre źródła określają, wyeliminowano połowę siły ludzkiej z polskiego rynku pracy poprzez wdrożenie zjawiska bezrobocia i ucieczkę polskiego żywiołu na Zachód.Także w niespotykany sposób spadł wskaźnik urodzeń. A nie są to przecież poboczne zjawiska społeczne lecz fundamentalne elementy gospodarowania tkanką żywą narodu przeciw jego interesowi i interesowi państwa polskiego, które ulega w swym najważniejszym ujęciu kapitałowym niespotykanemu osłabieniu.

    W omawianym okresie Polska utraciła 80% majątku produkcyjnego według oceny GUS wartości około 2 bilionów dolarów. Posiadamy jeszcze trochę samorządowego kapitału w postaci infrastruktury. Jednak jednostki samorządowe są już zadłużone,w bankach zachodnich, w granicach 40% swojego budżetu. Konieczność realizacji wymaganych przez UE inwestycji najczęściej proekologicznych może doprowadzić do niewypłacalności samorządów i pozbycia się posiadanego jeszcze kapitału na rzecz zachodnich wierzycieli. Na tym właśnie ma polegać owa istota wolności przepływu kapitału, jak widać wyraźnie dość jednostronnego przepływu czyli krótko mówiąc nieodpowiedzialnego wypływu.

    Wspomnieć wypada, że Polska nie posiada już własnego systemu bankowego, co jest ewenementem w skali światowej. Sprzedano jak dotychczas 85% polskich banków za kwotę 2 miliardów dolarów, kiedy ich wartość opiewała na 60 miliardów dolarów. W tej sytuacji nie możemy już kierować polską gospodarką, ponieważ straciliśmy kontrolę nad polskim pieniądzem służącym obcym bankom do ułatwionego wyprowadzania naszego kapitału z Polski. Jeżeli dodamy do tego, że 80% Polaków nie ma żadnych oszczędności oznacza to tylko tyle, że praktycznie utraciliśmy prawie zupełnie swoją suwerenność. Jesteśmy bardzo biedni a DN z 2005 roku nie przekracza tego z 1989 roku, czyli ciągle jesteśmy w tyle za czerwonymi i czarnymi.

    Dane z roku 2006 w zakresie wiekość produktu PKB na jednego mieszkańca lokują nas w granicach 70 miejsca w okolicach Gabonu i Kostaryki, co nie stanowi specjalnego powodu do dumy. Niektórzy wyjątkowo krytyczni wobec sił demokratycznych twierdzą, że obecny poziom sił wytwórczych plasuje Polskę na poziomie jej komunistycznej odpowiedniczki z roku 1945. Dla jednych zapewne ta informacja będzie szokującą, a tych z GTW pewnie nie zaskoczy. Stąd zapewne jak układ się i nas kompletnie wyeksploatuje to Trybunał Stanu niewątpliwie będzie miał pełne ręce roboty, o ile patriotyczni delikwenci nie znajdą się za przykładem Mirasa na zasłużonym wypoczynku w słońcu przepięknej Florydy.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

    arnobio pisze:

    2010-03-05 o godz. 17:39
    Ocknęłiśmy się dopiero co z bardzo długiego i nieprzyjemnego snu [z 20-letnią przerwą na II-gą RP.], podczas którego mieliśmy niespecjalnie duże szanse na dojrzałe i samodzielne kształtowanie naszego życia.

    Dodajmy do tego silną, i to od setek lat, rolę Kościoła w jego wersji rzymsko-ortodoksyjnej, a od czasu Wazów i specyficznie jezuickiej, dorzućmy wielowiekową wiejskość, ogólnie niski poziom wykształcenia, bardzo powierzchowne przyswajanie najważniejszych prądów umysłowych od Renesansu począwszy [świetnie opisał to Gombrowicz], wreszcie hołubione od końca XVI wieku do dziś przekonanie, że cała ta mieszanka to najlepszy i najszlachetniejszy kruszec moralno-obyczajowy jaki zaistniał kiedykolwiek w dziejach – a z grubsza będziemy mieli komplet.

    Ilu lat potrzeba na stopienie tego kruszcu z nowoczesnością?

    mw pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:02
    Kartko z podróży 16:20

    Nie tylko czytając blogi “Polityki” można dostać “rozdwojenia jaźni”, jak piszesz. Także czytając Ciebie.

    A raczej, zastanawiam się, czy ta przypadłość nie Ciebie, Kartko, męczy (bez obrazy, czysta retoryka…)

    Bo, niestety, “ten kraj zaludnia tylko prawicowe pokolenie 50-cio latków i ich klerykalnych matek”. To znaczy, nie tylko 50-latków. Bo i młodzi, jak wynika z badań socjologicznych (często publikowanych w prasie) skręcają bardzo na prawo, a radykalnie prawicowe ruchy są bardzo “młodzieżowe”.

    Kartko, polskie społeczeństwo to nie tylko kilkoro bardziej “oświeconych” i liberalnie (libertyńsko?) zorientowanych komentatorów na blogach “Polityki”. Polskie społeczeństwo to “egzotyczna” (jak tu ktoś zauważył przed chwilą) mieszanka bogoojczyźnianej kołtunerii, dulszczyzny, religianctwa, kultu jednostki, zaścianka, paternalizmu, hierarchicznego widzenia świata, represji, regresji, agresji, resentymentu, bezhołowia, bezkrytycznego poddania się najbardziej wstecznym sugestiom i nakazom, lizusostwa wobec Kościoła katolickiego (nie tylko TK, ostatnio doktorat h.c. otrzymał abp Głódź od gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego!!!).

    Tymczasem polityka, zadanie partii politycznej – to zdobycie (i utrzymanie) władzy dla realizacji swego programu.

    Więc partia polityczna nie może działać według Twoich, Kartko, sugestii, nie może sobie pozwolić w Polsce na taką odwagę, na jaką możemy sobie pozwolić my, internetowi “komentatorzy”, społeczne ewenementy (niestety).

    Teresa Stachurska pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:09
    Z poczty, w nawiązaniu do – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/3672/ :

    “Myślę, że podstawową przyczyną tego, że kapitalizm liberalny daje tak fatalne rezultaty dużym kosztem społecznym, jest tkwiąca w naturze ludzkiej chciwość.

    W połączeniu z dużą swobodą powoduje ona, że przedsiębiorcza mniejszość zaczyna bogacić się kosztem reszty, nie rozumiejąc zupełnie, że można zapewnić sobie dobre życie przez pozytywną kreację otoczenia, które potem “zwraca” z nawiązką.

    Efekty krótkowzrocznej głupoty znamy: niskie płace (wał dla pracownika), niskie podatki (wał dla państwa) i wysokie ceny (wał dla klienta).
    Powoduje to biedę, deficyt budżetowy (brak forsy na policję, wojsko, naukę, itp.) oraz spadek popytu (poprawiany różnymi promocjami, ratami) i związane z tym bezrobocie…”

    otago pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:10
    Za niedlugo (jedno, gora dwa pokolenia) wiekszosc ( hetero, tzw “normalni” ) bedzie w mniejszosci , bo rozmaite mniejszosci w tym seksualne beda wiekszoscia . Bycie “normalnym” co raz mniej “trendy”.
    Palacy gej , do tego muzulmanin pochodzenia afrykanskiego, albo azjatycki buddysta (obowiazkowo palacy) to bedzie ktos .
    W okolicach miejsca gdzie kiedys byla wies Cooksville , niepalacych chrzescijan o zwyklej orietacji juz teraz najlatwiej mozna policzyc a jeszcze niedawno bylo inaczej.
    Moze ktos powiedziec ,ze kilkaset lat temu nie bylo tutaj tego “problemu” i bedzie mial racje.Potem co prawda , mniejszosc (nowoprzybyla) przerobila wiekszosc na mniejszosc ale szybko o tym zapomniala.

    Poltiser pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:16
    To niech mi ktoś przypomni – kto właściwie wygrał pod Grunwaldem?

    PS. Kiedy palono Husa w Konstancy Polscy delegaci (Paweł Włodkowic i inni) bronili prawa innowierców do życia w pokoju wśród katolickich ludów pod ochroną Polskiego Króla…

    halszka31 pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:24
    —jak sobie poczytam odpowiednie rozdziały we “Wstępie do etnologii” o wzajemnym przenikaniu się wartości i kultur to patrzę na to wszystko bardziej optymistycznie…
    Kiedyś dodawałam sobie nadziei myśląc: Cesarstwo Rzymskie upadło to i doczekamy się upadku współczesnego reżimu. Gorąco popierałam ideę Unii Europejskiej, mając ogromną wiarę, że nasze prawo zacznie szybko podążać za rozwiązaniami prawnymi Unii. Pewnie, że chciałoby się szybciej…Cała nadzieja w technologiach informatycznych, w które Europa jest tak głęboko włączona. Społeczeństwo informacyjne to wielka (uświadomiona?) siła.

    pielnia1 pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:27
    Do “Kartki z podróży”: Szanowny kolego, Gospodarz, udowodnił (nie wiem, czy było to jego zamiarem, czy zrobił to bezwiednie), że przystąpienie Polski do UE i potrzeba przestrzegania obowiązujących w UE zasad jest wartością bezcenną, co dla nas jest oczywiste i nawet gdyby nie płynęła do Polski ta rzeczka pieniędzy, to przystąpienie naszego ukochanego kraju do UE jest przekroczeniem Rubikonu, albo “rzeki bez powrotu” na nasze szczęście, a przede wszystkim szczęście tych, którzy przyją po nas. KK dlatego tak zawzięcie stawał okoniem, bo wiedział, że UE zakończy jego hegemonię (nie od razu, ale sukcesywnie; potem KK policzył i stwierdził, że jednak otrzyma dużo kasy, stąd poparł przystąpienie do UE; jest to jedyny przypadek cynizmu zbawiennego dla Polski, bo szwadrony moherowe były wrogiem UE w myśl zasady wicepremiera “Kobry”: nie ważne, czy Polska jest biedna, czy bogata, byle była katolicka). Przystąpienie Polski do UE stworzyło realną szansę na skok cywilizacyjny; już to widać gołym okiem,ale rację ma Gospodarz, że jeszcze dużo wody upłynie w Wiśle, zanim przestaniemy być państwem prawie wyznaniowym. PO musi kluczyć, bo KK nadal ma ogromną siłę rażenia; tak, jak pan prezydent. Nic nie robi , ale skutecznie blokuje ustawodawstwo. KK ma jeszcze ogromną władzę nad milionami Polaków, a im ktoś jest bardziej “prawicowy”, tym mocniej trzyma się klamki proboszcza.
    Pozdrawiam

    Slawomirski pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:40
    WINIEN pisze:

    2010-03-05 o godz. 15:59

    Szanowny Panie WINIEN

    Prosze zostawic PC i wybrac sie na spacer.
    Byc moze natknie sie pan na redaktora Passenta.
    Ja jade do term na ten weekend.
    Kraj nieegzotyczny.

    Slawomirski

    Slawomirski pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:51
    YYC pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:29

    Ksenofobiczny tekst.

    Slawomirski

    Iber Alex pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:53
    Czy Pan Lizak był kiedykolwiek w Gabonie lub Kostaryce?

    PS. W zwiazku ze wzrusząjacym marcowym świętem MDK – dedykuję dla koneserów prawdziwej sztuki:
    http://www.youtube.com/watch?v=eNxygsLGHSQ

    Slawomirski pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:57
    mikesz pisze:

    2010-03-05 o godz. 16:34

    “zasmarkany ludek w środku Europy”

    to okreslenie narodu(jakiegokolwiek) jest na granicy wulgarnosci

    Slawomirski

    gajowyM. pisze:

    2010-03-05 o godz. 19:02
    “Zagranica” – trudne słowo
    “…Alicja Tysiąc (…) musiała szukać rozstrzygnięcia konfliktu z Polską – zagranicą…”
    “…ktoś w Polsce czy zagranicą…” Gdzie?
    ZA GRANICĄ

    spokojny pisze:

    2010-03-05 o godz. 19:30
    W pełni zgadzam się z poglądami Gospodarza Blogu, że najlepszą formą pozyskiwania przyjaciół Polski, naszego kraju i naszych wartości, nie jest mentorstwo, tylko są stypendia.
    Święte słowa Panie Redaktorze Passent!
    Święte słowa.
    Nie wiem tylko czy lub czyim stypendystą był Pan Sędzia TK Prof. Rzepliński.
    Sejm RP przy aktywnej pomocy IPN skutecznie rozprawił się z emeryturami dawnych SB-ków, co potwierdził Trybunał Konstytucyjny, a Pan profesor Rzepliński kwieciście to uzasadnił NIESŁUSZNOŚCIĄ nabycia przez nich przywilejów emerytalnych.
    Jakie stypendia i przez kogo przyznane brali politycy hiszpańscy, że wszyscy uczestnicy ich wojny domowej są traktowania jednakowo?
    TK nie tylko spowodował odebranie niesłusznie nabytych przywilejów poprzez ich wyrównanie do ZUS-owskiego poziomu 1,3 proc. za każdy rok składkowy, ale poszedł dalej – do poziomu 0,7 procent, jak dla osób niepłacących składek na ZUS!
    I słusznie, bo SB-cy będąc w systemie zaopatrzeniowym MSW – tych składek faktycznie NIE PŁACILI, jak i dziś jeszcze nie płacą ich wszyscy mundurowi, dlatego będzie się jeszcze kiedyś działo.
    Gdy się raz uruchomi machinę działania prawa wstecz oraz zasadę odpowiedzialności zbiorowej – to nie da się jej już powstrzymać.
    Jak to nazwał Nasz Kraj b. Minister Sportu?
    Lustracja też nie budzi dziś już emocji, docent habilitowany Antoni Dudek coraz rzadziej gości w mediach, zatem trzeba czymś ten IPN zająć. W końcu za te ponad 350 mln złotych rocznie trzeba się czymś wykazać.
    Czym zapytacie Państwo może się jeszcze dziś wykazać IPN?
    Opowieściami o tarczy antyrakietowej.
    Parę dni temu Pani doktor Anna Zechenter, pracownik krakowskiego oddziału IPN wypowiedziała się na temat tej tarczy w lokalnym DZIENNIKU POLSKIM (DP), zerknijcie proszę po adres: http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/opinie/1001117-o-tarczy-moskwie-oraz-apokalipsie.html. Nie wiem jakie stypendium pobierała i przez kogo fundowane, ale ktoś nie dopilnował i POSZŁO w świat, że w krakowskim IPN-ie podejrzewają amerykanów, że kiedyś MOGLI mieć niecne zamiary przeciwko naszemu Narodowi! Zaczyna niewinnie, w obronie idei zapomnianej tarczy.
    W zakończeniu (dla leniwych) podam, do jakie dochodzi konkluzji.
    „Polska była skazana na apokalipsę z racji przynależności do Układu Warszawskiego.
    Teraz jesteśmy członkiem Paktu Północnoatlantyckiego.
    Co w związku z tym się zmieniło? Rosjanie mogą przecież w przyszłości znów zaplanować uderzenie na Zachód, by uzyskać pełną kontrolę nad Europą, którą na razie wykupują po kawałku. Polska znajdzie się, jak zawsze, na drodze przemarszu czerwonoarmistów. Jesteśmy dziś sojusznikiem Zachodu, ale rosyjskie czołgi trzeba będzie tak czy owak zniszczyć.
    To już może lepiej było mieć tę tarczę? Swoich Amerykanie by oszczędzili…”
    Przy okazji, Pani Doktor Anna Z. pisząc o apokalipsie zapodaje niesłychane herezje, jakoby nasz obecny główny sojusznik zamierzał w przeszłości NAS ZNIKNĄĆ!
    ZNIKNIJ MNIE – to prośba ciężko rannego w akcji do kolegi, we francuskiej w Legii Cudzoziemskiej.
    Grubą czcionką (jak kiedyś o stonce Made in USA) zapodano w DP: „Ludność cywilna [Polacy] skazana była na unicestwienie przez AMERYKAŃSKIE bomby; armię [WP] wykończyłoby sowieckie uderzenie atomowe na północna Europę.”
    Dodam jeszcze jeden smakowity cytat, który powinien zachęcić do wgłębienia się Państwa w rozważania młodej uczonej z krakowskiego IPN: „Wróćmy do dnia pierwszego [niedoszłej wojny jądrowej UW-NATO]: jak Zachód reaguje po pierwszym szoku? Musi przede wszystkim powstrzymać pancerną nawałę sowiecką, która przetacza się przez Polskę.
    Na terytorium PRL spada już pierwszego dnia wojny od 400 do 600 pocisków jądrowych. Potem nas już nie ma.
    I nie dowiemy się nawet, czy tę wojnę wygraliśmy.”
    To ostatnie zdanie świadczy o wysokim poczuciu humoru uczonej z IPN.
    Z ostatniej chwili: krakowscy radni planują w najbliższą środę podjąć uchwałę o nadaniu honorowego obywatelstwa Cesarsko-Królewskiego Krakowa Panu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, który tym samym stanie w szeregu obok innego Wielce Honorowego Obywatela Miasta Krakowa, Śp. płk Ryszarda Kuklinowskiego.
    Temu ostatniemu wdzięczny Naród zamierza w Krakowie postawić blisko 28-mio metrowy pomnik. Poszukiwana jest właśnie jego lokalizacja.
    A poza tym nic ciekawego w grodzie Kraka się nie dzieje, borykamy się z kryzysem, nawracającymi chłodami i rozpoczynanymi remontami ulic w kilku miejscach na raz.
    Co do prowadzenia programu w radiowej trójce przez Pana Redaktora Passenta, to ufam jego inteligencji. Jest dorosły i wie co robi. Może chce się sprawdzić?
    Panie Pielnia1 – niech Pan wraca na blog, wymienionych Trolli można przewijać. Ma Pan przecież takie urządzenie na komputerowej myszce?
    Panie Piotrze Kraczkowski ciekawe wpisy, ale karmiąc Trolle podtrzymuje Je Pan przy życiu. Tak to sami pisaliby nadal do siebie i byłby spokój.
    Serdecznie pozdrawiam, ze szczególną atencją WSZYSTKIE PANIE.

    jasny gwint pisze:

    2010-03-05 o godz. 19:34
    W Krakowie ta granica wartości przeniosła się gdzieś do środka Azji, nad Ob, Jenisjej lub Amur. Na miasto spadają raz po raz same razy i obelgi, i to ze strony swoich własnych radnych, sojuszu sił postępu i cywilizacji, POPiSu i LPR. Jeszcze ludzie nie ochłonęli z dumnej nazwy ulicy Kuklińskiego, nie znaleźli jeszcze miejsca na pomnik szpiega i zdrajcy, gdy znienacka uderza wiadomość, że Jerzy Buzek zostaje “małopolaninem roku”. Niesławnej pamięci twórca skandalicznych reform, sterowany z tylnego siedzenia mizerny premier zostaje wyróżniony w stołeczno królewskim mieście Krakowie. Coraz bardzie zatrute powietrze unosi się nad tym sławnym kiedyś grodem Wojtyły, Pieronka, Gowina, Ziobry i innych zacnych mężów.

    Ponadpodzialami pisze:

    2010-03-05 o godz. 20:10
    Nie bede ukrywal, ze jestem zaskoczony w kilku momentach wypowiedzia Pana Daniela.Wierze, ze troche sie spieszyl Pan piszac ten tekst.
    Przyczepie sie jednak do jednej kwestii. Czy Polsce potrzebne jest ” pojednanie” z Rosja czy tylko unormalizowanie wzajemnych stosunkow gospodarczych i politycznych?
    Pojednanie dziwnie kojarzy sie z powrotem do relacji peerelowskiej Polski i sowieckiej Rosji. Wierze, ze jest to przejezyczenie myslowe.
    Wszystkim potrzeba zakodowac sobie jedna , zasadnicza kwestie. Jest nia polozenie geopolityczne Polski i wynikajace z tego tytulu realia i prognozy.
    Nierozerwalnym faktorem jest tez to, co soba reprezentuje Polska, jakie miejsce zajmuje w szeregu swiatowych dominatorow?
    Polska nie jest ani potega gospodarcza, ani militarna, ani zasobna surowcowo, ani matyerialnie, zadluzona po uszy, na lasce i nielasce Unii Europejskiej. Konfliktowanie z Rosja owladniete historycznym rozpamietywaniem przeszlosci tylko ulatwia Rosji swoiste decydowanie o nas, lecz bez nas, czyli paktowanie za plecami. Dobrze sie stalo, ze Putin zaprosil Tuska na uroczystosci.Jest to jednak , jedyny pozytywny gest Putina na zaproszenie jego na uroczystosci na Westerplatte.Brak zaproszenia, wrecz pomijanie Prezydenta Lecha KAczynskiego jest dobitnym dowodem na to, ze Kreml nie chce rozmawiac z Glowa Panstwa, ktora uzaleznia ewentualna poprawe stosunkow bilateralnych od historycznych kwestii.Kreml nie chce rozmawiac z Glowa Panstwa, ktora przy byle okazji manifestuje swoj antyrosyjski stosunek.. Lech KAczynski otrzymuje to, na co zasluguje i na co sobie zapracowal. Zupelnym bezsensem i kolejnym przejawem zlosliwosci i glupoty jest obwinianie Platformy Obywatleskiej w naruszaniu pryncypiow i wartosci decydujacych o pozycji Glowy Panstwa wzgledem Rosji ( bez wzgledu na konsekwencje gospodarcze i polityczne).
    Granica na Odrze i Nysie, nasze granice z Ukraina i Bialorusia sa innym tematem do dywagacji o dziejowej sprawiedliwosci.Odnosze wrazenie, ze ktos specjalnie zamyka oczy na pewne neonazistowskie zjawiska w Niemczech, za odradzanie sie dosc szczegolnych sympatii na Ukrainie.Wroce wiec do napomnienia o polozeniu geopolitycznym !.
    O pozostalych watkach byla juz mowa i dyskusja przy okazji pioprzeniego Pana Daniela tekstu, wiec powtarzanie sie jest bynajmniej niepotrzebne.

    Jacobsky pisze:

    2010-03-05 o godz. 20:13
    Platforma hamletyzuje, bojąc się o głosy prawicy

    No ale o czyje glosy ma sie bac ? Przeciez nie lewicy , gdzyz jesli takowa nadal istnieje w Polsce, to i tak nie bedzie glosowac na PO chocby nie wiem co. System polityczny w Polsce ciagle jest sytem opartym na tym, ze wyborcy, jesli w ogole zdecyduja sie glosowac, to beda oddawac glosy na partie, z ktora sie utozsamiaja (calkowicie lub najbardziej). I w tym sensie to jest bardziej osiagalna dla PO, a nie lewica, z ktora to lewica PO nie dzieli zadnej czesci politycznego spektrum (no moze poza poslem Arkulowiczem, jak tego chca plotki zakulisowe ).

    Nieszczesciem Polski jest to, ze prawica polska jest obyczajowo bardzo konserwatywna i skostniala, ekonomicznie latwa do przekonania obecna polityka rzadu, bogobojazliwa, ale to ta prawcia wciaz stanowi ona potencjalna klientele PO. Latwiej jest wyszarpnac z pancernego elektoratu ludowo-katolickiego czy pisowskiego niz elektoratu lewicy.

    Zas lewica …?

    Coz, choc to nie wypada mowic zle o nieobecnych, ale moim zdaniem nalezy przede wszystkim zwrocic uwage na fakt, ze lewica nie zrobila niczego, zeby utrwalic swoja wiarygodnosc, zeby dotrzec do tej czesci wyborczego spektrum, ktora z przyjemnoscia zaglosowalaby na solidna partie blizej srodka niz prawej sciany. Oslabiona (czesto na wlasna prosbe) lewica nie stanowi zagrozenia dla PO, a wiec po co ryzykowac rzucanie pomostow nad politycznym centrum, skoro taki most moglby oznaczac podkopanie zaufania ze strony wyborcow, na ktorych zalezy PO ?

    To sie moze podobac lub nie, ale na tym polega polityczna gra o wladze, nawet w tzw. normalnych krajach: gra sie pod publicznosc, te wierna lub potencjalnie przyjazna, z tym ze przed wyborami mamy zawsze koncert zyczen ze strony wiernej widowni, zas po wyborach wykonywany jest repertuar wlasny, ktory nie musi podobac sie wszystkim, nawet przyjaciolom

    C’est la vie… politique przynajmniej.

    Pozdrawiam.

    telegraphic observer pisze:

    2010-03-05 o godz. 20:17
    Widzę, że werbunek dziadów do łupania polskiego orzecha nabiera rozmachu. Dla jednego blogowicza jestem matuzalem, więc chyba kwalifikacje mam. Wkrótce metodą wizji lokalnej obejrzę jak sprawa się ma cała. Kiedy orzechy dojrzewają? Muszę przecież zabookować lot.

    Jest takie przysłowie – biez wodki nie razkolesz, czy jakoś tak. Fakt, ale po co jeszcze do tego mieszać papierosy . Właśnie z tego artykułu dowiedziałem się, że Żakowski też kopci. To stąd moja mama ma do niego przedziwną słabość, bo on też się truje.

    Ale zabierzmy się do rozłupywania. Jakie są tezy wstępne? Bo ja wszędzie widzę graczy, tak jest – stolik karciany, każdy jakieś karty trzyma przy orderach i chce ugrać jak najwięcej. Czyli społeczny darwino-racjonalizm jest moim paradygmatem i metodą. Zacznijmy od czoła: Kościół, pracownicy biurokracji państwowej różnych szczebli, wielozwiązkowcy na państowych fabrykach, rolnicy na trzech morgach i półćwierci rencie, rozmarzona inteligencja, rozchmielona młodzież, itd. Nad wszystkim unoszą się dwie głowy z profila, jak na sztandarach i znaczkach pocztowych we wczesnym peerelu: Karl Marx i Karol Wojtyła. Obaj głoszą … co ja tam będę rozwlekle opisywał, co oni głoszą, skoro na tym samym blogu te teksty znajdziesz. Hasło codzienne – chciwe liberały. Odzew – śmierć lub wygnanie.

    TJ pisze:

    2010-03-05 o godz. 20:20
    Lizak pisze:
    2010-03-05 o godz. 17:18

    „Jesteśmy bardzo biedni a DN z 2005 roku nie przekracza tego z 1989 roku, czyli ciągle jesteśmy w tyle za czerwonymi i czarnymi.”

    „Dane z roku 2006 w zakresie wiekość produktu PKB na jednego mieszkańca lokują nas w granicach 70 miejsca w okolicach Gabonu i Kostaryki,”

    „że obecny poziom sił wytwórczych plasuje Polskę na poziomie jej komunistycznej odpowiedniczki z roku 1945.”

    Mój komentarz

    Tow. L. sieje antypolską propagandę w postaci kłamstw o dochodzie narodowym.

    1) Po pierwsze zestawia ze sobą dwie wielkości – dochód narodowy i
    „poziom sił wytwórczych” (siła robocza + środki produkcji, prościej mówiąc ludzie + maszyny i surowce). Poziom sił wytwórczych jest wielkością niemierzalną i nie jest podawany w żadnych statystykach gospodarczych. Jest to jedna z kluczowych wielkości w ekonomii marksistowskiej, stosowana do rozważań o historii rozwoju gospodarek.

    2) Jeśli chodzi o porównanie PKB polskiego z 2005 r i 1989 roku, to Autor podaje fałszywe dane. PKB w 2008 r. pod względem siły nabywczej było wyższe o około 100 % od PKB w 1989 r. W 2005 roku wartość ta wynosiła około 86 %.

    3) Jeśli chodzi o dochód narodowy bieżący (mniej wiecej), to w 2008 r. Polska zajmowała nominalnie 18 miejsce na świecie pod względem PKB nominalnego i 21 miejsce pod względem PKB mierzonego siłą nabywczą (USD w naszym kraju).
    Jeśli chodzi o PKB per capita, to w 2008 Polska zajmowała 50 miejsce w świecie, za Gwineą Bissau (49), która żywi się ropą naftową, a nieco przed Rosją (52) i więcej przed Bułgarią (66), Białorusią (67), Ukrainą (94). Gabon zajmuje 57 miejsce (żywi się ropą i innymi cennymi surowcami), Kostaryka zajmuje 76 miejsce mając PKB o 40 % niższy od naszego.

    Pzdr, TJ

    Slawomirski pisze:

    2010-03-05 o godz. 20:38
    Dziwne wartosci

    Jakie wartosci ma do zaoferowania polska nauka stypendystom?
    Ilu naukowcow z Polski otrzymalo nagrode Nobla?
    Czy nie jest wstecznym moralnie zachowanie polegajace na zdejmowaniu czapki przed swiatynia?

    Zanim pan zacznie pisac redaktorze Passent prosze zerknac w lustro.

    P.S.
    Staram sie polemizowac pomimo blogowej cenzury.

    Slawomirski

    jerzy pisze:

    2010-03-05 o godz. 20:44
    A ja tam jestem pod wrażeniem ustnego uzasadnienia wyroku w sprawie apelacyjnej Alicji Tysiąc. Ktoś wreszcie tym siewcom zamętu i nienawiści powiedział : stop ! Warto zawołać jak za królem pruskim : “są jeszcze sędziny w Katowicach” !.

    kadett pisze:

    2010-03-05 o godz. 20:50
    @gajowyM

    Za granicą są wartości
    w granicach – całym ze złości
    skręcony

    Dobrze bryknąć za granicę
    by powąchać świat na nice
    wywrócony

    Trza się spieszyć z zagranicy
    by na czas być tu, w stolicy

    I móc zdążyć autem-da-fé
    na mani-fe!

    A zresztą… w końcu
    można i w granicach
    poczuć zagranicę

    Jeżeli Szczuka
    wyznacza granice

    Kleofas pisze:

    2010-03-05 o godz. 21:04
    Nemer 13.36

    Jak to uznac, kiedy Wodnik, 3-3-21.34, pisze:
    “typowe popisowskie “gó..o” w głowie zamiast mozgu); RS to mały chłopczyk, z wiaderkami w swojej piaskownicy nazywanej dla “szpanu” strefą zdekomunizowaną, przez przypadek tylko funkcjonujący w polskiej tzw. “polityce”. Jak onegdaj mówiono – “jaja ogolić i do piaskownicy wygnać”.
    I do tej rzeczowej odpowiedzi mnie odsylasz ?

    Drugiego Polemiste wymieniasz, 3-4-13.14, ktoremu widocznie nie chcialo sie drazyc i zbyl temat kwieciscie:
    “…dostrzec trzeba wyjątkową spostrzegawczość Zygmunta Kałużyńskiego, który dawno temu był odczytał w imieniu Radek coś , co dzisiaj przybiera namacalny wyraz jakowejś niedojrzałosci, chłopięcości, żeby nie rzec chłoptysiowatości. Nosa miał – jak widać – ZK nie tylko do właściwego odczytania kina niepokoju moralnego. Potrawił też w porę wychwycić niepokoje wychowanka Talibów z lęku przed dojrzewaniem.”.
    Obaj zawsze pisza madrze i ciekawie, ale tu zbyli sprawe raczej rozrywkowo.

    Natomiast Ty, 3-5-13.36, zalatwiasz rzecz rzutem, nie argumentem:
    “Skoro jednak potrzebne jest “rzucenie się z protestem”, to ja, tylko mały żuczek “czytak” a nie “pisak” blogowy się właśnie rzucam.
    Sam chciałeś Kleofasie Dandin.”
    W rzeczy samej – chcialem. Mam zabawe jak Cie teraz przyszpilic na ogolnikach.

    Albo sie poddajesz i – po sprawie.

    telegraphic observer pisze:

    2010-03-05 o godz. 22:10
    Ja myślę, drodzy blogowicze z panem Spokojnym w szczególnym moim poważaniu, że wszystkiemu winna jest słynna polska tolerancja. Tak jest, tak właśnie myślę – tolerancja i poszanowanie praw mniejszości. IPN w obecnym kształcie powstał na zamówienie określonej opcji politycznej, która jest teraz w mniejszości. Potworzyli oni instytucje wzmożenia moralnego i ścigania antykorupcji wyśnionej, ich pracownicy nabyli praw, zgodnie z odwiecznym ustawodawstwem pracy, a raz nabytych praw się tak łatwo nie odbiera.

    Drugą przyczynę widzę w obyczajowości. Dokładniej w obyczaju publicznej agresji. To też jest pozostałość dwuletniej epoki rządów słynnej konfederacji trzech partii. Tak jest, nie chodzi mi o czterdziestoletnie rządy partii i stronnictw sojuszniczych. Dawniej, znaczy się po 1989 tego nie było. Ludzie nie mieli takich kurwików w oczach. Teraz jak ktoś usłyszy drugiego, że ten mówi, wszystko jedno co mówi, z miejsca pojawia się kontra w głowie. Wycigasz rękę, a tu fanga w nos, uśmiechasz się, bo wewnętrznie czujesz, że dialogowi należy dać szansę, a tu paluszek wzniesion prosto przed oczy. Próbujesz znależć wspólną płaszczyznę, a dostajesz atak na własną osobę i trzy pokolenia wstesz. Ideologię zaraz się pichci do tej kontry, ideologię podłej jakości zjełczałą mieszanine tego co w ręce wpadnie, i szmac-pac w mordę takiemu/kiej. Bez oglądania, wnikania o co może komuś chodzić, ze lba dołożyć parę etykiet i wulgaryzmów ad person. Mnie się raz wypsnęło na blogu pod czyimś adresem, że dresiarstwo czy też manelizm, ale tak to mi się widziało już wtedy. Sens wypowiadanych słów jest najmniej ważny, znaczenia się zaciera i przeinacza, opis rzeczywistości nagina w karykaturalne formy. Dlatego ja nic tylko rechoczę. Aczkolwiek nie powinienem, bo wesołe to nie jest.

    otago pisze:

    2010-03-05 o godz. 22:26
    Podobno (bo to news z inter.GW) niedaleko miejsca gdzie kiedys byla wies Cooksville (jak na polskie warunki to spory kawalek) jakis geniusz (ka ?) wpadl na pomysl , ze bez parytetu nawet kanadyjski hymn nie moze sie juz obyc, choc przez 100 lat byly wazniejsze problemy do zalatwiania .
    “True patriot love in all thy sons command” (wersja zdaje sie aktualnie bedaca “w uzyciu”) juz tam komus nie pasuje bo seksistowskie jest. Przy tej okazji zapewne pare milionow Kanadyjczykow , (w lwiej swojej czesci napewno z roznych mniejszosci ) dowie sie o istnieniu tej kwestii w rzeczonym tekscie. Orginalna 100 letnia wersja Stanley-a Weir to “True patriot love thou dost in us command”
    Oby tylko w Polsce nikt nie doznal podobnego olsnienia. Nie jestem pewny czy nowy zdolalbym zapamietac (chyba , ze zmiana bylaby w pierwszej , co najwyzej drugiej zwrotce )

    Kartka z podróży pisze:

    2010-03-05 o godz. 22:38
    Szanowni Państwo
    Przepraszam, że odpowiadam ogólnie moim polemistom – Telegraphickowi, Mw, Pielni 1 – ale myśl jest jedna i nie sensu ją kilkakrotnie powtarzać.
    Jak większość z Was miałem okazje obserwować jak w kilka miesiecy po czerwcu 1989 roku efektownie rozpadały się struktury paśtwowe PRL. Zapewne większośc z państwa przypomina sobie również osłupienie aparatu partyjno państwowego w obliczu masakry politycznej, której ów aparat doznał. Oni się takich batów nie spodziewali. Podobnie zresztą pękały wydmuszki państw ościennych – demoludów. Równie burzliwe procesy a potem szybkie społeczne modernizacje i zmiany społecznych postaw zachodziły w Irlandii po zakończeniu wojny domowej i przyjęciu jej do UE, Hiszpanii po kilkudziesięcioletniej hibernacji epoki Franco, Portugalii Salazara itp. Polska 2010 nie jest więc niczym oryginalnym ani wyjątkowym. Nasi europejscy partnerzy mają za sobą podobne doświadczenia a nawet bardziej traumatyczne.
    Od wielu miesięcy piszę, że moim zdaniem w sensie politycznym okres minionego 20-lecia uważam za zamknięty. System polityczny skostniał, wyrodził się, wyczerpał swoje możliwości i dogorywa ożywiany własnymi, nierealnymi problemami. Po prostu czas na nowe rozdanie. W tym sensie dziwi mnie “Polityka” z jednej strony wykazując rzeczowo absurdalność tego systemu z drugiej strony zachęcając do reformowania tego co już jest niereformowalne. Albo wzywając do jego reanimacji np za pomocą udziału w wyborach. A niech system zdycha dzieląc między sobą 20% poparcie. Tak się nie da rządzić więc będą przykręcać śrubę. Ale nie można nią ściskać bez końca – więc to tylko przyśpieszy zmiany. I znów efektownie rozpadać się będą struktury polityczno, państwowe – tym razem RP.
    Wiele piszę – podobnie jak Szanowni Blogowicze – o idiotyźmie społecznych zachowan rodaków. Te zachowania wciąż są głupie, bo podlegają państwowej konserwowacji. Wspomnę tylko polityczne konserwowanie nacjonalizmu przy pomocy Muzeum Powstania Warszawskiego. Tylko świeży, ożywczy impuls polityczny może zmienić postawy. Nawet społeczne tabu jakim jest aborcja naruszono, by nie dawać owego impulsu do zmian. Pamiętam historię ciężarnej nastolatki, której zapewniono państwowy zabieg, by tylko uniknąć sytuacji gdy na zabieg w osciennym państwie jechałaby w konwoju prasowych samochodów relacjonujących to wydarzenie. To nie była dobra wola minister Kopacz, czy nagła i niezrozumiała potrzeba przestrzegania prawa tylko ochrona politycznego systemu przed impulsem do zmian.
    Piszą Panstwo o wpływach kościoła. Skończą się wpływu gdy nie będzie na kogo wpływać. To już nie jest bojowy kościół epoki komunizmu. To kościół bogaty, wyżarty i rozleniwiony – nie ma w nim ducha walki. Potęga kościoła jest mitem tkwiącym w głowach polityków i wystraszonych ludzi. Prędzej czy później znajdzie się ktoś kto powie “sprawdzam” i mit runie – zostaną puste kościoły. Tylko czy naprawdę musimy na to czekać wiele lat?
    Tyle mam uwag w kontekście kulturowej szczelności granicy na Odrze i Nysie
    Pozdrawiam

    telegraphic observer pisze:

    2010-03-05 o godz. 22:43
    Bo cóż może mi przeszkadzać, że jakiś starszy facet pisze kompletne androny, nawet jeśli jest w jakimś miejscu jest wulgarny. Cóż z tego, że ktoś na blogu mnie obsmieje w niewybrednym stylu, zarzuci mi coś bez zastanowienia się, przylepi jakieś łatki, etykietki, czy inne kwiatki. Liczy się tylko rzeczowa dyskusja z poszanowanie drugiej opinii, załóżmy, że jest ona nowa i warto z nią się zapoznać. Jeśli ktoś się powtarza, w piętkę goni, albo ja tak wyglądam w jego/jej oczach, to schodzimy sobie z drogi. Jedynie jeśli jest coś wartościowego sobie do powiedzenie, do odczytania …

    Po cóż wzniecać niezdrowe emocje swoimi słowami? Przecież to i tak jest na odległość, zapewne większą niż nam się wydaje.

    Slawomirski pisze:

    2010-03-05 o godz. 22:51
    pielnia1 pisze:

    2010-03-05 o godz. 18:27

    Fakt przystapienia do UE nie jest gwarantem stabilizacji dla przyszlych pokolen. Takim gwarantem jest formowanie spoleczenstwa obywatelskiego oraz dalsza kulturowa integracja z UE. Zmiana mentalnosci z poddanczej na niezalezna i samodzielna oddzieli Polske od dominium rosyjskiego. Ale konformizm w stylu passentowskim musi przejsc do historii. Wyzwanie zostalo postawione mlodym pokoleniom. Ich madrosc zadecyduje czy slowo Polak nabierze pozytywnych konotacji czy nie. Dlatego waznym jest humanistyczne i etyczne wychowanie mlodych ludzi bo oni beda konfrontowac zachodnia cywilizacje. Nie ma tu miejsca na prymitywizm totalitaryzmu czy religii.

    Slawomirski

    Slawomirski

    kadett pisze:

    2010-03-05 o godz. 23:21
    Szanowny Panie spokojny,
    proszę zachować należny spokój i powagę w obliczu iście Salomonowego wyrok TK w sprawie emerytur mundurowych byłych SB-ków. TK słusznie uznał, że nie może mieć prawa do emerytury mundurowej ktoś, kto do pracy przez czas jakiś zwykł chadzać w długim płaszczu i kapeluszu filcowym. Nawet jeśli to było ubranie służbowe, to z pewnością nie był to wzór zalegalizowanego munduru, a zwykłe przebranie. Za niedozwolony prawnie kamuflaż nie należy płacić dodatkowo.

    kadett pisze:

    2010-03-05 o godz. 23:28
    spokojny,
    dodam tylko, że członkowie WRON-u mieli prawidłowe mundury, co było powodem sprawiedliwego zastosowania wobec nich wyjątku.

    murator pisze:

    2010-03-05 o godz. 23:41
    Te glodne kawalki dla znawców tematu są nie do przelknięcia – a już śmiech ogarnia że polski Żyd podaje jako przyklad tolerancji Niemcy gdzie preferencje seksualne byly wykorzystywane w kazdym okresie historii tego państwa a więc :
    Generalowi Kuno on Moltke, oficerowi sztabu Wilhelma II w 1906r
    Generalowi Wernerowi von Fritsch – oficerowi Wehrmachtu w 1938r
    Generalowi Günterowi Kießlingowi – oficerowi Bundeswehry w 1983r
    Każdy z nich zostal nieslusznie oskarżony i poddany bezprzykladnej nagonce w panstwie które homoseksualizm ścigalo jako przestepstwo z paragrafu §175 k.k.
    Czy coś podobnego mialo miejsce w Polsce ??? Czyż byly jakieś paragrafy których moglyby sie obawiać cytowane przez Autora osoby………
    Jak mawial śp. Jerzy Waldorff : “Przypuszczam że wątpię !”

    Burmistrz Berlina sam zadeklarowal swoje upodobania wiedząc że będą one wywlekane przez konkurencję z CDU w osobie niejakiego Franka Steffela który na swoich wystąpieniach w przepoconym garniturze dawal popisy demagogii. Wedlug znajomych mial on (Steffel) także z pogardą mówić o dzieciach z syndromem Downa jako o “mongos”. Mając takiego przeciwnika “Wowi” sam wyskoczyl ze swoim powiedzonkiem “jestem pedalem i to jest dobrze” co odebralo broń przeciwnikom…..
    Wbrew temu co się pisze Polska jest bardziej tolerancyjna niż reszta Europy, idąc ulicami i stając przed księgarnią nie mamy za plecami policjanta z pistoletem maszynowym który tej księgarni pilnuje jak to jest np. w Berlinie przy Joachimstaler Strasse tylko dlatego że wystawione są książki żydowskich autorów !

    otago pisze:

    2010-03-05 o godz. 23:45
    Na szczescie skonczylo sie tylko na gadaniu, czyli nie jest tak zle z wiekszoscia mniejszosci.
    “The government will not proceed any further to change our national anthem.”

    Helena pisze:

    2010-03-05 o godz. 23:56
    Bardzo mnie cieszy, Panie Redaktorze, ze poruszyl Pan bardzo wazna dla mnie kwestie przestrzegania praw czlowieka w Polsce, a scislej nieustannego lamania tych praw.
    Chcialm Panu i Panskim Gosciom zwrocic uwage na problem, nieustannie w ostatnich tygodniach powracajacy – kwestie ochrony praw dziecka narodzonego i jego rodzicow. Jest to w tej chwili jedna wielka polska hanba, kiedy nieustannie dowiadujemy sie z prasy, ze kolejne dziecko odebrane zostalo rodzicom tylko dlatego, ze sa biedni, chorzy czy niepelnosprawni. Dzis w GW przeczytalam o nastepnym takim wypadku:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7630932,Poznan__Stracili_synka__bo_nie_maja_wlasnego_mieszkania.html

    Dopiero dwa-trzy tygodnie temu interweniowalam u rzecznika praw dziecka w sprawie brutalnego wydzierania matce z rak przez oddzial umundurowanych policjantow 9-letniego wierzgajacego i krzyczacego wnjieboglosy 9-latka (film z tej “operacji” znalzl sie w internecie). Dostalam rzeczowa i wyczerpujaca odpowiedz jak ombudsman zamierza te konkretna sprawe wyjasnic i jakie podejmuje kroki, aby rozwiazac ja systemowo.
    Teraz czuje, ze musze pisac po raz drugi poniewaz ta nowa sprawa, tym razem w Poznaniu jest – w moim glebokim przekonaniu – cofnieciem sie o 250 lat w mroki historii, kiedy cesarzowa austriacka Maria Teresa odbierala na sile dzieci Romom i umieszczala je w bialych rodzinach. Odbieranme dzis w Polsce dzieci laduja najczesciej nawet nie w rodzinach, lecz w przytulkach.
    Polskie sady musza miec bardzo szczegolowo okreslone zasady kiedy moga zdecydowac, ze dobro dziecka wymaga oderwania go od rodziny naturalnej. Musi to byc ostatecznosc, kiedy dziecku dzieje sie ewidentna krzywda z rak rodziocow. Nie moze byc powodem pozbawieni dziecka rodzicow bieda czy niepelnosprawnosc ktoregos badz obojga rodzicow.
    Dlatego zarliwie namawiam Pana i kolegow-polskich dziennikarzy do wypowiadania sie na tem temat, do bicia na alarm . Jest to praktyka tak haniebna w polskim sadownictwie, ze naprawde polskie Panstwo nie ma zadnego moralnego prawa pouczac Bialorusi, kiedy samo sie dopuszcza takich praktyk, jak te dotyczace ochrony praw dziecka i jego rodzicow.

    Alex pisze:

    2010-03-06 o godz. 02:20
    Gospodarz wyjechal sie przewartosciowac.

    Obcy pisze:

    2010-03-06 o godz. 06:21
    O niezrozumiałości tego państwa świadczą nowo powstające koalicje PO-LPR czy PIS-SLD. Jakie programy ideowe reprezentują takie koalicje? Może mi ktoś wyjasnić. Niektórzy zwolennicy tych koalicji nazywają to demokratyzowaniem państwa ???????. Taka demokratyzacja obserwatora takiego jak ja, doprowadza jedynie do reakcji wymiotnych.

    georges53 pisze:

    2010-03-06 o godz. 06:36
    telegraphic observer pisze :
    2010-03-04 o godz. 16:40
    ================

    >>>…tak jak mecz hokejowy, kiedy jednak tego packa (ang. Puck) >>>

    Ahaaa, teraz rozumiem, ze Pan tylko tak spolszczyl, dla draki…Przykro mi, ze nie jestem dosc inteligentny….

    Jednakowoz…

    …jesli tak, to chyba nalezalo napisac “…tego paka…” a nie “…tego pack’a…” (?)…( >>>…nie ma kto tego pack’a dobić.>>>)

    Kecaj pisze:

    2010-03-06 o godz. 08:48
    Z tych powodow odszedlem z tego Kosciola. Nie mam teraz nic wspolnego z tymi zaklamanymi ludzmi i jest mi z tym baaardzo dobrze. Pozdrawiam tych, ktorzy maja ciagle luski na oczach. Moze afera z Ratyzbony otworzy im oczy?

    POLONIA-SAWA pisze:

    2010-03-06 o godz. 09:07
    Polacy maja podwojne rzady i Panstwo w Panstwie /koscielne/;
    niebezpieczny sposob prowadzenia wladzy ,bo umniejsza odpowiedzialnosc
    za jej sprawowanie .
    Oni sie pojda pomodlic ,a ksiadz i Bog to jakosc zalatwi ?
    Ja przeciez nie jestem doskonaly?
    …zrobilem dla Mamusi ,dla ksiedza ,dla …. swietego spokoju , dla wiekszosci , dla……..,bo wszyscy robili ????.
    ……………….
    Moja babcia mowila
    ; “dzieci kazdy musi dzwigac swoj krzyz ”
    a moj Starszy Brat odpowiadal ; Tak babciu ,ale SWOJ!.

    ……………………………………………….
    A ten ,co tam pisze ze Polska jest na 70 miejscu ,Nie jest na 51,
    NRF na 25 -miejscu ;
    http://de.wikipedia.org/wiki/Liste_der_L%C3%A4nder_nach_Bruttoinlandsprodukt_pro_Kopf

    Poza tym na zachodzie czesto w polityce uprawia sie tez polemike ,ktora polega NIE na krytyce przeciwnika ,tylko na uzasadnianiu
    wlasnych zadan !!!!!!!!
    My chcemy ,my potrzebujemy ,my mamy zamiar /bardziej bezpieczne i nikogo nie obraza! /
    ……………………..
    Salute
    /nie dyskutuje ,…wyszlam za maz ,zaraz wracam ?……/

    pielnia1 pisze:

    2010-03-06 o godz. 09:29
    do”Sławomirskiego”: masz rację, ale ja nie pisałem, że podany przeze mnie warunek jest konieczny, a zarazem wystarczający (jak mówią matematycy). I warunki podane przez ciebie nie są alternatywą moich.One są wzajemnie potrzebne, ale znając polską bylejakość, warunek podany przeze mnie wymusza w sposób egzogenny powstanie pola do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego

    jasny gwint pisze:

    2010-03-06 o godz. 09:42
    TJ, 15.52. Naiwność Twoich argumentów użytych w polemice z LECHEm łatwo uzasadnia wywiad z S. Sandlerem w załączonym linku. Nigdy dotychczas nie czytałem tak autentycznego tekstu, jak to ludzie mówiący z wyraźnym akcentem wschodnim pomagali budować po wojnie w Polsce ustrój narzucony na bagnetach przez Armię Czerwoną. W rzeczywistości jak widać, motorem i siłą w narzucaniu tego ustroju był kto inny, bardziej przebiegły i bardziej skuteczny. Polacy niewiele mieli do powiedzenia, co najwyżej zabijać się wzajemnie w bratobójczej walce, kierowani obcą intrygą, obcymi pieniędzmi i obcym interesem. Jak zwykle zresztą.
    http://wyborcza.pl/1,75480,7618756,Samuel_Sandler__Werbowali_na_ulicy.html

    pielnia1 pisze:

    2010-03-06 o godz. 09:46
    “Kartko z podróży”: z całym szacunkiem pochwalam twoje marzenia(one są i moimi), ale twoje rozumowanie oderwane jest od możliwości pragmatycznego działania. Jest czysto akademickim rozważaniem. W praktyce nie wystarczy chcieć i marzyć, trzeba jeszcze zorganizować wszystko, czyli (mówiąc językiem inżyniersko-biznesowym)” przygotować inwestycję do realizacji”

    jasny gwint pisze:

    2010-03-06 o godz. 09:58
    Należy pamiętać, że ten niby niezależny prokurator A. Seremet mianowany przez prezydenta wszystkich polaków wywodzi się także z niezależnego NZS. Brak mi tylko niezależnej informacji czy nosi baldachim czy nie i o jego związkach z Ziobrą lub Wasermanem. Wtedy wiadomym byłoby wszystko.

    nimfa bagienna pisze:

    2010-03-06 o godz. 10:05
    muratorze, przed kamienicą pana Burmistrza “Wowi” na Kurfürstendamm w Berlinie też stoja policjanci ze spluwami, dzień i noc.

    Teresa Stachurska pisze:

    2010-03-06 o godz. 10:41
    Helenko,

    zważ schizofrenię: odbiera się dzieci biednym by za ich utrzymanie w domach dziecka zapłacić 3500 zł miesięcznie za jedno dziecko. W rodzinach zastępczych chyba ponad 1000 zł. Zamiast przyznać na te dzieci solidne zasiłki rodzinne i ew. zapewnić pomoc płatną z budżetu, gdy trzeba to i terapię dla rodziny. Zważywszy, że dzieci trafiają do domów dziecka na długie lata, budżet i tak wydałby mniej a dziecka nie nabawiałyby się na całe życie choroby sierocej (z jej skutkami!!!) oraz nie zarażałyby patologiami tych “ochronek”. Za proste.

    Nasz urzędnik (od góry do dołu) jest bez wyobraźni, bo o konstrukcji psychologicznej człowieka nic ale to nic nie umie, a i liczyć nie potrafi. I bezwstydny, bo jak można się popisywać aż taką niekompetencją?

    the mentor pisze:

    2010-03-06 o godz. 10:43
    Zachod nie jest zadnym bastionem cywilizacji. Wrecz przeciwnie to jest dzicz ktora nie ma nic do zaoferowania swiatu poza klamstwem, zlodziejstwem i ludobojstwem.

    A paradoksy Polski mozna rozwiazac wewnetrznie. Potrzebna jest reforma systemu politycznego.

    Obecnie (i przez ostatnie 20 lat) na czele parti politycznych stoja tzw liderzy ktorzy okupuja te pozycje dozywotnio. Kult jednostek modelowany na stalinizmie i hitleryzmie istnieje we wszystkich partiach.

    Wczorej J Kaczynski zostal “wybrany ponownie” prezesem PIS. Nikt poza nim nie kandydowal. A wiemy ze ktokolwiek mialby takie ambicje zostalby wyrzucony z tej zapyzialej parti dlugo przed wyborami. W ten sposob J Kaczynski ustawia granice intelektu w swej prywatnej parti na utrzymaniu przez podatkowicza. Oczywiscie tylko kundle znajda sie na listach wyborczych tej parti.

    Sytuacja jest identyczna w PO. Nikt nie moze sie wychylic ponad poziom Donka bo wyleci. Donka intelekt (historyk z wyksztalcenia bez praktyki zawodowej na wolnym rynku) jest granica ktorej zaden czlonek PO nie moze przekroczyc. I wszyscy o tym wiedza. Niedawno nawet Palikot i Schetyna publicznie deklarowali swe poparcie dla Donka. Wiadomo by usunac podejrzenia o przywodcze ambicje.

    System polityczny rowniez eliminuje polityczne ambicje dla nizaleznych i bezpartyjnych kandydatow.

    W takiej sytuacji tylko i wylacznie miernoty, osoby zacofane, uposledzone i skundlone ktore swym intelektem nie sa w stanie konkurowac z partyjnymi dyktatorami na szeblu partyjnym dostaja sie do Sejmu, rzadu i rowniez do zarzadow i rad nadzorczych spolek kontrolowanych przez skarb paanstwa. Rezultatem jest zacofanie Polski ktore jest wszedzie widoczne.

    Dlatego tez zadna pozytywna idea ani pomysl nie ma szansy w Polsce. Dwoch ulomnych osobnikow na czele dwoch najwiekszych parti jest w pozycji by terroryzowac (dopoki ne zdechna) 38 milionow obywateli i nawet przyszle pokolenia.
    Bo zawsze zdobeda glosy wyborcow tylko dlatego ze istnieje.

    Ale rozwiazanie jest zaskakujaco proste. Komisja wyborcza nie powinna dopuscic obu parti do wyborow za brak demoracji wewnatrz partyjnej. Ale oczywiscie kundle rowniez sa w tej komisji. Moga jednak pokazac ze sie myle.

    zdziwiona pisze:

    2010-03-06 o godz. 10:52
    Owal, super link podales, a oto wybor fragmentow z felietonu Ziemkiewicza “Sekciarze kontra gangsterzy”:
    „Kto jeszcze pamięta wywiady z podwójnej kampanii wyborczej 2005, w których Tusk mówił o konieczności oczyszczenia Polski z pozostałości peerelu, o mafijnym ubeckim układzie i budowie IV RP? No, ja jeszcze pamiętam. Ale on sam chyba już nie. W dążeniu do władzy gotów był na wszystko.
    Klęska PO-PiS, a potem upadek Kaczyńskiego, nauczyły go kilku rzeczy.
    Po pierwsze, że Polacy tak naprawdę boją się inkwizytorów, nie chcą “oczyszczenia”.
    Po drugie, że w tym kraju “na układy nie ma rady”. Kto się im narazi, zostanie po prostu rozjechany, tak, jak rozjechany został jego konkurent.
    Tusk trzyma gębę na kłódkę i robi niewinne minki przypomina mafiosa, którego wszyscy rywale giną w wypadkach, topią się w płytkich stawach, wypadają z okien, i tak samo giną zaraz potem ci, których można by podejrzewać, że mieli z tym coś wspólnego, a on tylko szeroko otwiera oczy błękitniejsze od niezabudek.
    Kaczyński zbudował klasyczną sektę. Jest to sekta Oczyszczenia Polski, która, jak każda sekta, jest i śmieszna, i skłonna robić więcej złego niż dobrego.
    Platforma Obywatelska natomiast ma wszelkie cechy typowe dla gangów. Mówią o tym socjolodzy. Na karierę w PO liczyć może tylko ten, kto zrobi szefowi laskę i bez słowa wytrzyma w zamian bicie po mordzie
    No, a teraz, drodzy moi, wybierajcie! Sekciarze czy gangsterzy? Co lepsze? Mnie, z moją inkwizytorską duszą, z dwojga złego bliżej oczywiście do sekty. Poza tym myśl, że Tusk, będąc premierem, będzie jednocześnie miał w Belwederze gościa na każde gwizdnięcie, cokolwiek przeraża. Bo przecież nie użyje tej władzy do naprawiania Polski, za to jego gang będzie mógł zgnoić już każdego, kto by się ośmielał psuć im interesy.
    Ale mamy przecież demokrację. Wybierajcie, no przecież macie wybór i wszystko zależy od waszego głosu!”

    No w tej sytuacji, to ma racje pan Ziemkiewicz, ze tu nie tylko zadna sekta, ale nawet “swiety Boze nie pomoze”, wiec w takim kontekscie usilowania Sekty Oczyszczenia Polski mozna nazwac smiesznymi. A ze gotowa jest ona zrobic wiecej zlego niz dobrego? Kto jak kto, ale red. Ziemkiewicz takich obaw nie powinien zywic, poniewaz z jego felietonu wynika jasno, ze gorzej juz zrobic nie mozna!
    Zatem podobnie jak red. Ziemkiewiczowi, rowniez nam ze Zdzichem, szczegolnie biorac pod uwage nasze preferencje religijne, blizej do sekty niz do gangu, wiec – pokrzepieni na duchu stwierdzeniem autora, iz mamy wybor oraz zacheta, ze wszystko zalezy od naszego glosu – powzielismy decyzje przy najblizszej okazji skorzystac z dobrodziejstwa demokracji i zadelektowac sie wolnoscia wyboru.

    PS. Iber Alex, super

  99. Nimfo bagienna ! wiem to a jakże (nie podam adresu) – jadę nie raz kolo tego domu. W kamienicy tej są liczne praktyki lekarskie do których maja wszyscy dostęp i pewnie dlatego. Mój śp. Profesor który mieszkal w tej samej kamienicy co minister spraw wewnetrznych Niemiec wyprowadzil się bo mial dosyć kontroli i facetów ze spluwami pod marynarką… Nie zmienia to faktu zagrożenia jednej mniejszości Żydów przez drugą -Neofaszystów (ochranianych przy przemarszach np. w Dreznie parę tygodni temu) czego efektem sa patrole przed synagogami i sklepami.

  100. Uzurpowanie sobie roli mentora przez zwasalizowane państwo jest wyrazem hipokryzji, albo zwykłej głupoty. Nie mamy prawa pouczać innych, szczególnie za wschodnią granicą. Najpierw zróbmy porządek u siebie.

    Niedawno Michael Moore w swym filmie „Slacker Upraisal” nawoływał amerykańskich obiboków do ruszenia tyłków pro publico bono. Objechał niemal całe Stany i na specjalnie aranżowanych wiecach spotykał się Amerykanami, wzywał ich do obywatelskiej aktywności, przypominał, jak ogromne znaczenie ma ich postawa dla demokracji. Nie można wykluczyć, a właściwie można przyjąć za pewnik, że jego działania walnie przyczyniły się do zwycięstwa Baracka Obamy w ostatnich wyborach w USA. Hasła „yes, we can” oraz „change” dawały nadzieję na upragnioną zmianę. Cel został osiągnięty, z realizacją nieco gorzej, stało się bowiem jasne, że w systemie dwupartyjnym, którego genezę przedstawił Martin Scorsese w Gangach Nowego Jorku, niezmiennym od zarania, finansowanym przez te same korporacje, nawet ludziom prawym, którzy także czasem trafiają do polityki, nie jest tak łatwo przeprowadzić jakąkolwiek „change”, która byłaby nie na rękę tym, którzy de facto rządzą w USA. Jednak wbrew pozorom ewentualna radość niektórych z militarno-zamordystycznego kierunku, w jakim podążają USA, ciągnąc za sobą inne kraje, może okazać się o wiele za wczesna – tamtejsi obywatele najwyraźniej przebudzili się z letargu i oczekują obiecanej zmiany. Jeśli jej nie będzie (oby była), to następna, najbardziej znana w historii rewolucja może nosić miano Rewolucji Amerykańskiej.

    Dziś red. Szostkiewicz powiada obok: „Ruszcie się, wyborcze leniuchy!” i ja go popieram. Sądzę, że nigdy dotąd od czasu prawdziwej Solidarności lat 80. nie było tak pilnej potrzeby aktywności obywatelskiej w Polsce, jak obecnie. To, co się teraz dzieje przechodzi ludzkie pojęcie. Społeczeństwo jest traktowane jak banda durniów i zwykłe (mokre) szmaty; kraj zmierza w kierunku orwellowskim, gdzie nie demokracja, a totalitaryzm Wielkiego Brata stanowi normę, jednak wcale nie za sprawą Donalda Tuska i jego rządu (z małymi wyjątkami), a obcych sił w Polsce, które najwidoczniej nabrały błędnego przekonania, że mogą sobie tu, ich zdaniem w 51 stanie „USraela” pozwalać dosłownie na wszystko. Symptomatyczna była oficjalna wizyta Joe Bidena, który napluł premierowi Rzeczypospolitej prosto w twarz, kierując swe pierwsze kroki na polskiej ziemi nie do Donalda Tuska, jak powinien, a do kumpli z diaspory, którzy przygotowali dla niego koszerną imprezkę, z dziecięcymi śpiewami po hebrajsku. Znamienna jest także treść umowy o tarczę rakietową – kto czytał, ten wie, że tak skandalicznego, niekorzystnego dla Polski papieru nie powinien był podpisać żaden polityk, nie podpisałby go nawet początkujący biznesmen ze szczęki z jarzynami, a spryciarz podpisał. Natomiast kwestia 12 służb specjalnych w jednym kraju, inwigilujących obywateli, utrzymywanych z ich podatków, to wprost kosmiczny skandal.

    W niemal całej prasie zakłamanie, cenzura, propaganda i najzwyklejsze bzdury, w telewizji prywatnej podobnie, natomiast telewizja publiczna została nam skutecznie obrzydzona niestrawną serialową papką dla durniów oraz propagandową publicystyką gadających, pustych, zakutych łbów. Dzisiaj królował tam przebój „Jak się masz, kochanie”.
    Teraz obserwujemy bezprecedensowy atak na radiową Trójkę, z użyciem tępego narzędzia, zwanego Sobala. Red. Jerzy Sosnowski został zawieszony, Magda Jethon usunięta, a Wojciech Man w ten piątek miał wolne, ponoć zachorował, najpewniej zaszkodził mu wywiad dla Nesweeka. Publicystykę w Trójce na powrót opanował służbowo aparatczyk Karnowski, wraz ze swoimi ograniczonymi umysłowo poplecznikami, zwanymi komentatorami lub ekspertami. Już nie wystarczy zamknąć Trójkę, jak w stanie wojennym, teraz usiłuje się sączyć z niej propagandowy jad, w złudnej nadziei na ogłupienie społeczności tego radia – do kogo ta mowa, ciemniaki?

    Media jako całość, wespół z „politykami” pisowskimi oraz czerwonymi pająkami plują na każdego Polaka, który jest autorytetem, lista jest długa, począwszy od Lecha Wałęsy, poprzez Adama Michnika, Zbigniewa Herberta, Władysława Bartoszewskiego i wielu innych, aż do Ryszarda Kapuścińskiego zaledwie parę dni temu.

    Przestrzeń publiczna została w Polsce zawłaszczona. Czas na działanie, jak mówi Michael Moore – „do something!”. Co to za cyrk? Trzeba głosować i pilnować, kto te głosy liczy. Trzeba także rozliczać posłów i senatorów z ich pracy oraz wymagać, aby postulaty społeczne oraz obietnice wyborcze były spełniane, a jak nie, to won na bruk. Posłowie nie powinni zaznać spokoju w swoich biurach, aż do momentu, kiedy wyborcze zobowiązania ich partii zostaną spełnione. Politycy oraz media publiczne mają służyć społeczeństwu, żadna łaska. To tabakiera jest dla nosa, a nie nos dla tabakiery. Trochę się rozpisałem, przepraszam, już kończę.

  101. Kartka z P. (03-06, 20:49)

    Moje zapisy pamięciowe opinii Polaków są bardziej wyrywkowe niż twoje, i jakże przestarzałe (przeważnie 2,5 i więcej lat). A w Polsce czas leci szybciej, nawet gdy się weźmie całe 20-lecie. Gdyby użyć pojęcia profesjonalność, to PO takie nie jest, bo w klinczu z PiS i nie może wyjść poza pewne ramy dyskursu i programu. A przecież mogą zankietować wyborców, zatrudnić socjologów społecznych, etc. Może boją się otworzyć z nowym programem, aby im PiS nie ukradł, to jest ryzykowny biznes. Czas pokaże.

    Jak widzisz nie dowierzam twoim zapewnieniom i opowieściom, jakie/cy to Polki i Polacy są światłe/li. Zatem lecę, za kilka miesięcy zjawię się w kraju i będę wypytywał i badał. I zdam relację z tego co zaobserwowałem, obiecuję. Gdyż faktycznie na odległość tego wszystkiego, całego nastroju się nie wyniucha. Owszem, obserwuję wiele zmian w mediach. POLITYKA zdaje mi się zmienia nieco profil, robi się lepsza, publicystyka gospodarcza ma inny nieco kierunek. Zobaczymy, niemniej twoje uwagi są niezwykle ciekawe i cenne. Dzięki za cierpliwość w rozmowie ze mną (nie po raz pierwszy).

  102. @TJ 03/05 20:20

    Musze poprzec w pewnym stopniu twierdzenia Lizaka. PKB Naszej Umeczonej Ojczyzny wynosil w roku 2009 okolo 560 mln ucji zlota i byla to wartosc identyczna do wartosci w roku 1998. Maksymalny PKB byl od 1998 roku osiagniety 3 razy i wynosil 700 mln. uncji Au. Ostatnie takie maksimum przypadlo na rok 2006. Zrodlo „Wielu bylo wezwanych…” http://bobolowisko.blogspot.com Feb.21/2010 gdzie sa takze inne dane dotyczace stanu Chrystusa Narodow.

  103. TJ (03-06, 22:46)

    Najpierw podziekowanie dla p. Moderatora, wszak musiało być po 23-ciej, a ona/on pracował/a na blogu.
    Oraz dla TJ za odpowiedź.
    Miałem rację, była różnica światopoglądowa w tym, że ja nigdy nie napisałbym iż „nie odpowiada mi ideologia neoliberalna”, czy coś w tym guście, kiedy to padło? nie pamiętam. Oczywiście główny powód jest stąd, że w Płn Ameryce ta etykieta nie występuje, zupełnie nie ma jej w obiegu. To fenomen europejski, brytyjczycy się w nim lubują. Ale w tym komentarzu ona nie pada. Tyle tytułem „wstępu ideologicznego”.

    Właściwie ja też skłaniam się do poglądu, że dobry jest system niemiecko-skandynawsko-francuski. Tyle, że nie dla mnie, ale przecież moja preferencja nie ma tu znaczenia. Dobrze znam pewne małżeństwo amerykańskie, on pracuje w dużej firmie produkującej i eksportującej złożoną aparature medyczną, ona ją używa w przychodni diagnostycznej. Za rządów GW Busha nimi trząsło, chcieli uciec z USA, do tego stopnia, że on aplikował o pracę w konserwacji tych urządzeń w Danii, był nawet na pierwszym interview. Pytali mnie o opinię. Powiedziałem, że z Kopenhagi jest blisko do Toskanii, do Grecji, do Sewilli i Barcelony, tych wszystkich miejsc, których kulturalnemu Amerykaninowi wydaje mi się brakuje na tym kontynencie. Ale on jest z natury dzikus, lubi dzikie przestrzenie swojego północnego stanu USA, wielkie jeziora i tamtejsze ptactwo. Mówie mu więc, ża Dania, nawet Europa jest dla niego za mała i przeludniona pod tym względem na przyrodę nie może liczyć. Oczywiście zadecydowały względy ekonomiczne. Ich standard życia obniżyłby się, jeśli mieliby samochód to jeden i b. mały, mieszkaliby w jakimś segmencie, nie mogliby nic odłożyć, bo za nich odkładałoby państwo duńskie, z czego potem trudno byłoby sensownie skorzystać. Nie było sensu płacić na duńską opiekuńczość (najwyższe w świecie podatki PIT i VAT) i z niej nie korzystać. Kraje skandynawskie są małe i zamknięte. Nikt z wysokimi kwalifikacjami do nich nie jedzie pracować, jeśli nie musi. Model szwedzki czy duński musiałby być mocno zrewidowany, aby pasował do Polski.

    I podobne zastrzeżenia. Jeśli już coś adoptować, to model francuski, lub niemiecki, ale czy my mamy predyspozycje. Czy mamy te cechy i umiejętności, aby to zadziałało w kraju? Nie mówiąc o tym, że obecne modele wprowadzono dopiero wtedy, gdy kraje te osiągnęły określony poziom rozwoju ekonomicznego, wydajności pracy, konsolidacji dużych własnych korporacji, konkurencyjności na szeregu rynków świata. Nawet Włosi nie do końca to osiągneli, bo jak przeszli na euro i zniknęła możliwość ciągłego dewaluowania waluty, to ich konkurenycjność poważnie osłabła. Dania i Szwecja wprowadziły swój szczodry model dopiero w końcu lat 1960-tych. Na ich początku Szwedki jeździły do Polski usunąć ciążę. Potem w latach 1980 system poważnie zrewidowano i okrojono, przechodzili załamanie ekonomii i mieli wysokie bezrobocie. Ta opiekuńczość państwa duńskiego i szwedzkeigo nie przyszła tak łatwo i bezproblemowo.

    W dyskusji o alternatywach wobec planu Balcerowicza piszą niektórzy ekonomiści, że alternatywnie proponowano model skandynawski. Hehe, papier jest cierpliwy. Generalnie, nie mam nic przeciw temu, aby kiedyś w Polsce zapanowała solidna i pełna opiekuńczość. Ale nie od razu Kraków zbudowano. Najpierw musi być lepsza struktura zatrudnienia, produkcji i eksportu, muszą powstać polskie oszczędności i korporacje globalne, tworzenie i wykorzystanie kapitału ludzkiego musi się poprawić … ale o tym już pisaliśmy, nieprawdaż.

    Jedni wyczołgali się z kartofliska, inni nadal buszują w życie …

    O Hiszpanii innym razem. Tam nie jest różowo, bezrobocie 20%, kraj należy do grupy PIGS lub PIIGS (Portugal, Ireland, Italy, Greece, Spain), jest kandydatem do pójścia w ślady Grecji.
    Oto skrót artykułu na temat strefy euro z dzisiejszej gazety w Toronto
    Choć wzrost mieli imponujacy. Ale Polska mam nadzieję goniąc Hiszpanię nie popełni jej błędów ekonomicznych.
    Pozdrawiam – T.O.

  104. owal40 pisze:
    2010-03-06 o godz. 21:08

    Znakomity link. Dzieki owal40. Nie wiedzialem ze sa jeszcze w Polsce ludzie tak trzezwo myslacy jak autor ponizszego linku. (z owal40 @21.08)

    http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/sekciarze-kontra-gangsterzy,1448015,2789

    Polski sytem polityczny jest zgnily. Dwoch kolkow terroryzyje caly kraj swa ulomnoscia. To jest przyczyna wszelkiego zla panie Passent. Zadne otwarcia za Odre tu nie pomoze.

    Fragment.
    „Kaczyńskiego porównywać można z Torquemadą, Tuska – z Geri Halliwell, która pono, zapytana na castingu: „opowiedz nam o sobie, jaka jesteś?”, odpowiedziała: „będę, jakiej tylko potrzebujecie”.

    Kaczyński lubi za dużo gadać, chwalić się, że coś wie, ale nie powie, a tych, którzy mu podpadną, mieszać publicznie z błotem i straszyć ich hakami.
    Tusk trzyma gębę na kłódkę i robi niewinne minki, ale cichcem wprowadza pięciodniowe podsłuchy czy kontrolę telefonów komórkowych, a prokuratury potrafią pod jego rządami z dnia na dzień ocknąć się z wieloletniego letargu i zabrać za takiego na przykład Piskorskiego, gdy tylko podskoczy.

    Przypomina, pisałem już kiedyś, mafiosa, którego wszyscy rywale giną w wypadkach, topią się w płytkich stawach, wypadają z okien, i tak samo giną zaraz potem ci, których można by podejrzewać, że mieli z tym coś wspólnego, a on tylko szeroko otwiera oczy błękitniejsze od niezabudek i mówi: ja jestem porządnym, uczciwym biznesmenem, jak ktoś może mnie podejrzewać?

    Osobowości obu współwłaścicieli Polski decydują o tym, jak wyglądają ich, nazwijmy to, organizacje. W obu oczywiście obowiązuje całkowite, ślepe posłuszeństwo wodzowi, ale z innych przyczyn. Kaczyński zbudował klasyczną sektę, ze wszystkimi jej cechami – absolutną wiarą w sprawę i w nieomylność przywódcy, stałym licytowaniem się w lojalności wobec niego, i szeregiem dogmatów. Jest to sekta Oczyszczenia Polski, która, jak każda sekta, jest i śmieszna, i skłonna robić więcej złego niż dobrego.

    Platforma Obywatelska natomiast ma wszelkie cechy typowe dla gangów. Mówią o tym socjolodzy, tacy jak Paweł Śpiewak, który trochę poznał ten gang od wewnątrz, mówił niedawno w wywiadzie dla „Polski” Rafał Dutkiewicz, gołym okiem zaś dostrzec można opisy działania mechanizmów mafijnych w zeznaniach składanych przed komisją hazardową.

    Najprościej ujął to Palikot, wyjaśniając, że na karierę w PO liczyć może tylko ten, kto zrobi szefowi laskę i bez słowa wytrzyma w zamian bicie po mordzie.”

  105. Joe pisze:
    2010-03-07 o godz. 01:44

    Brawo Joe. Mysle identycznie. Trzeba cos zrobic.
    Pierwszym krokiem powinien byc bojkot instniejacej ordynacji wyborczej. Bezposrednie wybory do Sejmu sa koniecznoscia.
    Dyktatura partyjnych szfow musi sie skonczyc.

  106. Drodzy Blogowicze, ze szczegolnym uwzglednieniem Jacobskiego, ktory ostro zareagowal na przytoczony przeze mnie cytat z laska. (Przy okazji przypominam, ze laska oznacza w jezyku czeskim milosc, a laska nebeska – milosc niebianska).

    Otoz moze sie zdziwicie (tak jak ja teraz jestem zdziwiona) ale podczas zamieszczania tego fragmentu z Ziemkiewicza, ktory cytuje Palikota o zrobieniu laski, nie skojarzylam sobie tej laski w ogole z zadna laska, taka z dwoma koncami, tylko z – i tu podaje zapis fonetyczny, tzn wymowe tego slowa, z „uaska”, co zrozumialam jako wyswiadczona przysluge (o jakims wiekszym wymiarze), o ktora szef uprzednio (grzecznie) poprosil. Gdyby przyszla mi do glowy taka interpretacja, jaka poczynil Jacobsky, raczej przeskoczylabym ten fragment, poniewaz nie uwazam, zeby to wnosilo cos nowego do tematu, a niepotrzebnie odrywa mysl od istoty rzeczy. A jesli juz bym zdecydowala sie na zamieszczenie tego zdania, to zacytowalabym to zupelnie w inny sposob, z odpowiednim dopiskiem w charakterze komentarza w nawiasie, wierzcie mi, Drodzy Blogowicze.

    Dla rozladowania (albo jak kto woli – zageszczenia) atmosfery podaje odpowiedni link
    http://www.youtube.com/watch?v=cV-Jt0jZnGU

    I jeszcze jeden, ten juz specjalnie dla kadetta, w podziekowaniu za piosenke.
    http://www.youtube.com/watch?v=qNOLAgPTqt4

    Byc moze, kadett, znowu cos tu nie tak interpretuje, jesli tak jest, prosze, wyprowadz mnie z bledu, ale zrozumialam Twoj komentarz jako pozytywna reakcje na moj wpis, gdyz rzeczywiscie chodzilo mi o to, jak piszesz, aby „zedrzeć maskę i odkryć za fasadą (…) twarz filistra”.

    Nemer, pozdrawiam Cie serdecznie i dziekuje za mile slowa i za fraszke, podczas czytania ktorej usmiechnelam sie ze zrozumieniem, bo rozpoznalam w niej siebie jako dawna ateistke.

    Pozdrawiam serdecznie takze otago i dziekuje za link.

  107. Pan moderator robi „dziwne przesmiewki? ” ,nie lubie !
    —————————–
    Panie TJ po tej niefortunnej wpadce z krokiem , musze pana pochwalic
    za czytanie moich mysli.
    Pozostaje tylko pytanie ;dlaczego Polacy podpisuja rozne konwencje
    i uklady i zachowuje sie troche tak, jakby ich to nie dotyczylo,
    bo przeciez nie dostosowuja swojego prawa do tych zobowiazan
    ktore sami podpisali.
    Polacy albo musza albo wyjsc z Uni Europejskiej i Rady Europejskiej ,
    albo zaczac w panstwie je realizowac ,trzecia mozliwosc to tylko nieustane
    wyroki ; z krzyzem, dziecmi, wychowanie, homo-seksualizmem, rownouprawnieniem kobiet ,mniejszosciami ,mediami, kary w Eu , itp. itd.
    Salute
    /nie dyskutuje ,jade na „wielkie zarcie” moze spotkam p.Passenta
    to doniose Wam ,czy uzywal porzadnie serwetki i czy w operze byl
    w sweterku ?/

  108. Joe pisze:
    2010-03-07 o godz. 01:44
    „Uzurpowanie sobie roli mentora przez zwasalizowane państwo jest wyrazem hipokryzji, albo zwykłej głupoty. (…)
    To, co się teraz dzieje przechodzi ludzkie pojęcie. Społeczeństwo jest traktowane jak banda durniów i zwykłe (mokre) szmaty; kraj zmierza w kierunku orwellowskim, gdzie nie demokracja, a totalitaryzm Wielkiego Brata stanowi normę, jednak wcale nie za sprawą Donalda Tuska i jego rządu (z małymi wyjątkami), a obcych sił w Polsce, które najwidoczniej nabrały błędnego przekonania, że mogą sobie tu, ich zdaniem w 51 stanie „USraela” pozwalać dosłownie na wszystko. (…)
    W niemal całej prasie zakłamanie, cenzura, propaganda i najzwyklejsze bzdury, w telewizji prywatnej podobnie, natomiast telewizja publiczna została nam skutecznie obrzydzona niestrawną serialową papką dla durniów oraz propagandową publicystyką gadających, pustych, zakutych łbów.
    Media jako całość, wespół z „politykami” pisowskimi oraz czerwonymi pająkami plują na każdego Polaka, który jest autorytetem, lista jest długa, począwszy od Lecha Wałęsy, poprzez Adama Michnika, Zbigniewa Herberta, Władysława Bartoszewskiego i wielu innych, aż do Ryszarda Kapuścińskiego zaledwie parę dni temu.”

    Joe, zgadzam sie z tym, co piszesz, z pewnymi zastrzezeniami:
    Po pierwsze, bez aktywnego udzialu rzadu/rzadow w tej imprezie, trudno jest sobie wyobrazic, zeby podobne poczynania owych sil mialy az tak wielka sile przebicia, jak to mamy okazje zaobserwowac, ze posluze sie okresleniem Boboli, w Naszej Umeczonej Ojczyznie.

    Po drugie, nie za bardzo wiem, jak to mozliwe, zeby „media jako calosc”, jak piszesz, pluly na przyklad na Michnika, ktory trzyma olbrzymia czesc mediow w reku, czy na tzw. prof. Bartoszewskiego, ktory „robi” w tych mediach w charakterze guru michnikowszczyzny.

    Po trzecie, zdziwieniem napawa mnie fakt, ze taki madry czlowiek jak Ty, uwaza za autorytety osobnikow typu Michnika, Walesy czy Bartoszewskiego.
    A poniewaz bardzo sobie cenie Twoje wpisy, bylabym wdzieczna, gdybym mogla poznac uzasadnienie (wystarczy nawet krotkie) Twoich opinii w ww. sprawach.

  109. Gdy Jezus Zmartwychwstały wstąpił na ten blog, to jego istnienie straciło sens. Wykonało się! Alleluja, do zobaczenia w niebie. Nie lękajcie się! Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju. I dał IPN.

  110. Panie Redaktorze,

    wszyscy odczuwamy to napięcie jakie towarzyszy nieoficjalnemu spotkanu
    Pana z Winien, które, według przecieków, odbędzie się w berlińskiej ekskluzywnej kawiarni Francuska.

    My, klecący swoje teksty (les duperalles) na podstarzałych klawiaturach komputerowych, oczekujemu po tym spotkaniu nowego klimatu intelektualnego (dla Polski i Europy) ze strony antyszambrującego w tych sprawach na berlińskich salonach, trzęsącego nieustannie blogiem, wirtuoza (zresztą) klawiatury komputerowej, Winien.

    Zatem, Panie Redaktorze, mimo nie ustępujących powiewów zimy, oczekujemy przywieźienia do kraju zwiastunów intelektualnej wiosny.

  111. jasny gwint pisze:
    2010-03-07 o godz. 10:47
    „Gdy Jezus Zmartwychwstały wstąpił na ten blog, to jego istnienie straciło sens. Wykonało się! Alleluja…”

    O jasny gwint, niestety, rozczaruje Cie zapewne, ale to jeszcze nie Wielkanoc i ten nasz Zmartwychwstaly Jezus blogowy za wczesnie nam sie obudzil, (co mozna latwo poznac po jego tasmowej produkcji nastawionej raczej na ilosc a nie na jakosc) a na zmartwychwstanie Jezusa to Ty musisz poczekac do Swiat Wielkiej Nocy. Albowiem to tylko ludzie gleboko wierzacy obcuja ze zmartwychstalym Jezusem na codzien, ateisci natomiast – od swieta.

  112. Szanowny Panie D.P.
    Wreszcie. Czytając pana blog odiosłem wrażenie, że Pan starzeje się. Teraz wiem. Ma Pan 25 lat. Tego oczekuję. Gratulację,
    Wes

  113. PS. Dlaczego moje komentarze są usuwane? Nie używam brudnych słów, myśle, że jestem przedstawicielem zdrowego rozsądku na tym blogu (jest nas tak wielu!). Czemu?
    Wes

  114. Joe pisze:
    2010-03-07 o godz. 01:44

    „Znamienna jest także treść umowy o tarczę rakietową – kto czytał, ten wie, że tak skandalicznego, niekorzystnego dla Polski papieru nie powinien był podpisać żaden polityk, nie podpisałby go nawet początkujący biznesmen ze szczęki z jarzynami, a spryciarz podpisał.”

    Tak jest, to skandaliczny i niekorzystny papier. Tusk nie mial prawa tego podpisac ani negocjowac bez poparcia z referendum.

    Wejscie wojsk amerykanskich do Polski to jak wejscie Krzyzakow na zaproszenie Konrada Mazowieckiego w13 wieku. Hanba i oszczerstwo wobec narodu.

    Rezultatem tego posuniecia bedzie odnowienie stanu zimnej wojny, zapasc gospodarcza i skutki z tym zwiazane.

  115. OK,
    Jeśli mój język polski jest tak zły – przepraszam. Od ćwerć wieku mówię po polsku mniej więcej raz na rok – albo rzadziej. Czy to jest powód aby nie zamieszczać moich postów?
    Wes

  116. @zdziwiona

    Właśnie tak, tym razem nie ma innych podtekstów w tym, co napisałem.
    Reakcja (przypadkowa, ale jednak reakcja) i nie na laskę, ale na Tuskowy jej kontekst, więcej mówi o fenomenie zaślepienia PO, o pruderii, podwójnej moralności i tej całej społecznej determinacji obstawania przy bezzębnej nijakości politycznej PO, niż tysiąc sążnistych badań socjologicznych.

    Pozdrawiam

  117. Telegraphick Observer
    Na marginesie ofensywy politycznej pis pod hasłem „Polacy na plażach Egiptu”, która wzbudziła Twoje emocje (moje zresztą też) przesyłam do dalszych rozmyślań fragment interesującego tekstu z ostatniego numeru Polityki autorstwa Michała Witkowskiego.
    „W hawajskiej koszulce w palmy, w białych skarpetkach do sandałków. W lewej ręce trzyma komórkę, którą kręci filmik o spadającym wodospadzie. W prawej – pederastkę z paszportem i pieniędzmi. Na szyi ma wieniec z kwiatów. Jeszcze wczoraj obżerał się przez Wigilię i święta, zborsuczały od zimy, teraz nagle, wyniesiony samolotem do Afryki, na Kubę, do Tajlandii, odarty z zimowych płaszczy rumieni się, opala na czerwono, spala. Jacy jesteśmy w ciepłych krajach?
    Przestałem wyjeżdżać zimą. Raz, że zbrzydziło mnie to „duty free life”, sztuczne uśmiechy w samolotach, hotelach i sztuczne namiętności za dwadzieścia dolarów. Amigo, amigo… Dla południowców wszyscy jesteśmy „amigo”, byle za dwadzieścia dolców. Polakowi jakoś miło poczuć się na Kubie, jak dawniej czuł się w Polsce „Niemiec z Enerefu”. Wszystko to jest dobre na pierwszych pięć wyjazdów, ale potem zaczyna przerażać. Kac po tych baletach jest zresztą przemożny. Patrzę na przykład po powrocie z Kuby na lotnisko Okęcie i wydaje mi się, że trafiłem na Kołymę, na Tagankę, że to jakiś obóz i baraki. Brudne i szare, jakby po pożarze. Wszyscy wściekli, popychają mnie, nikt nie mówi do mnie: „ser”, nikt nie pomaga wnieść bagażu, a zaraz wpier… dostanę, bo opalony. A opalony w środku zimy to się wyróżnia. A jak się wyróżnia, to wpier… Po cholerę na solarium łaził, jak jakiś pedał? Po powrocie więc nikt mnie nie kocha, nawet za 20 dol., a w zakurzonym mieszkaniu witają czule rachunki i ponaglenia do zapłaty. W tym wszystkim natykam się na piasek na dnie walizki, oglądam siebie na zdjęciach z tej innej planety, uśmiechnięty od ucha do ucha, i patrzę na mój barak, moją Kołymę i Tagankę. Brr, jak tu zimno. A za oknem centralnie ktoś rozwala ławkę.”
    Pozdrawiam

  118. W samej rzeczy ,od czasu Jezusa Zm. jakies niepokojace objawy na tym blogu wystapily (chyba jakis naprawiacz rzeczywistosci virtualnej pilnie potrzebny )

    Nimfa bagienna ;Prosze wybaczyc bezczelne zaczepki , ale czy domostwo Sz. Pani nie lezy nad jakims nie daj Boze „Rozlewiskiem” ? Tak czy inaczej gratuluje nicka , powaznie, bez zadnych „takich tam”.

    Zdziwiona ; link ? teraz ja sie dziwie albo to moj cholesterol dal znac o sobie.

  119. Jezus Zmartwychwstały pisze:

    2010-03-07 o godz. 01:10

    Dżizes Krajst, tasiemiec złozony z cytatów jest nie do przejścia!
    Moderatorzy, litości!

    Pzdr, TJ

  120. Bardzo przepraszam zdziwioną za zamieszczony komentarz. Pal szesc okolicznosci, w jakich zostal on napisany, ale po prostu przeoczylem (lub niedopatrzylem – nie wazne, moja wina), ze Autorka poslugiwala sie w nim cytatami z Ziemkiewicza, a nie wlasnymi slowami.

    Raz jeszcze przepraszam,

    Jacobsky

  121. Na Dzien Kobiet

    Kobiety, jestescie wspaniale, gdy kieruja wami mezczyzni. Jak widac z linku;
    http://www.youtube.com/watch?v=XzHX6-vvmO8&feature=related

  122. POLONIA-SAWA pisze:
    2010-03-07 o godz. 08:36
    „Polacy albo musza albo wyjsc z Uni Europejskiej i Rady Europejskiej ,
    albo zaczac w panstwie je realizowac ,trzecia mozliwosc to tylko nieustane
    wyroki ; z krzyzem, dziecmi, wychowanie, homo-seksualizmem, rownouprawnieniem kobiet ,mniejszosciami ,mediami, kary w Eu , itp. itd.”

    Mój komentarz:

    Statystycznie podchodząc, w kodzie społeczno-kulturowym, który w istocie jest kodem zachowań, reakcji na zdarzenia, na zachowania innych, jest duża doza zwykłego infantylizmu, co literaturoznawcy i historiozofowie nazywają niewiadomo dlaczego romantyzmem.
    Bardzo często ją słychać w zachowaniach typu – „chcę zjeść ciastko i mieć ciastko” (gdy po raz pierwszy jako dojrzewający politycznie młodzieniec zapoznałem się z tym powiedzonkiem poprzez Amerykanów byłem święcie przekonany, ze jest rdzennie polskie).

    Chcemy być członkiem Unii i dostawać ciasteczka, ale nie będą pierony nam dyktować, co mamy robić. Chcę żyć w sprawiedliwym państwie, ale co u licha mają do tego jakieś cudzoziemskie trybunały. Chcę niskich podatków, ale dlaczego ci skurwiele w rządzie tak głodzą ludność. Chcemy być normalnym, przestrzegającym przepisów narodem, ale nie będzie mi jakiś brudas zaglądał do komina twierdząc, że palę plastik w kotle, mój kocioł jest wielopaliwowy. Chcemy się uczyć języków, ale czy ten baran, co się sprowadził pod 13-stkę, nie wie, że tu jest Polska i się mówi po polsku? P-O-L-S-K-A, J-U-S-T-Y-N-A, A-D-A-M, N-I-E-C-H Z-Y-J-E ! Itd., itp.

    Pzdr, TJ

  123. murator pisze:

    2010-03-05 o godz. 23:41

    Napisal co widzial (patrz nizej), gdyby poszedl dalej zobaczylby wiecej, gdyby wczesniej przeczytal o tym, co zobaczyl, dowiedzialby sie etc..Tak mozna porownywac i wypisywac bzdury´; o generale rowniez. W ten sposob obalajac mity murator dzielnie „buduje” nastepne. Wiem chcail dobrze. Coz, nie wyszlo. Moze nastepnym razem.
    WINIEN
    PS
    Nie chodzilo o rzekomy homeseksulalizm (to nie bylo wowczas karalne) generala, lecz o ewentulane polityczno-militarne (NATO) skutki wynikajace z ewentualnych prob nacisku. Nie chodzi rowniez o ksiegarnie, lecz…polecam przewodniki po Berlinie.

    „idąc ulicami i stając przed księgarnią nie mamy za plecami policjanta z pistoletem maszynowym który tej księgarni pilnuje jak to jest np. w Berlinie przy Joachimstaler Strasse tylko dlatego że wystawione są książki żydowskich autorów !”….

  124. Wciąż „niesie mnie” wizja Jarosława Kaczyńskiego o plażach w Egipcie pełnych Polaków. Wczoraj jeszcze parskałem smiechem słysząc to przemówienie ale dziś po dokonaniu kwerendy w internetowych zasobach wiedzy już rozumiem, że to całkiem realne. Polscy globtroterzy zastępujący dziennikarzy zajętych utrwalaniem systemu zamieszczają ciekawe informacje na temat południowych plaż i Polaków, którzy osiadają na nich na starość. Oto relacja z wysp kanaryjskich, która pokrywa się z opowiesciami zasłyszanymi przeze mnie w Hiszpanii. Oto historia człowieka, ktoremu wielu z nas pewnie w głębi duszy zazdrości wolności.
    http://adamkrukowski.com/?p=178
    Pozdrawiam

  125. do juki pisze:

    2010-03-06 o godz. 23:00
    Ma Pan racje o antysemityzm oczywiscie nie mozna go posadzic, o objawy z-idio-cienia, owsze. jak Pan raczy zauwazyc, uogolnianie nie ma sensu, powolywanie sie na pojedyncze przyklady, pojedynczych osobnikow rowniez. Wystarczy jednak od czasu do czasu pomyslec.
    WINIEN

  126. Szanowny Panie Slawomirski,
    wrocilem z blot i przygotowuje sie do podrozy do Hamburga. Przed chwila bylem na targach (alternatywnych) rowerow; przepyszne. W okolice krzyzowania torow Pan Passent z pewnoscia nie zaglada, ja z kolei nie zagladam do B. przy Francuskiej.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Juz wiem gdzie jest miejsce wszystkich Lizakowych lidzi; GDZIES NIGDZIE; wielbicielek i wielbicieli (roznicy nie widze) rowniez.

  127. Szanwny Panie Slawomirski,
    na Corso we Lwowie chetnie spotkalbym sie z Panem;moze na wiosne po swietach, gdy sniegi; gdzie sie te czasy podzieli, kiedy na wisni kwitneli moreli? Zaskoczyl mnie m-oralno oratorski tenor wiecznie zdziwionej. Kiedys mowilo sie wieczne pioro.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  128. Kartka z podróży. Twoje komentarze można spotkać na wielu blogach autorów POLITYKI. Staram się w miarę wolnych chwil wgłębiać w ich treść, ale niestety często przychodzi mi na myśl krótka modlitwa św Tomasza, która stanowi mądre motto na stronach portali „studioopinii”. W sumie to rzadko udaje mi się z Twoich pracowitych wpisów utrwalić coś w pamięci. A tu tyle ważnych i groźnych zdarzeń wskazuje na popadanie kraju w stan rozkładu lub fachowo nazywając w stan anomii. Wystarczy przeczytać kilka ruchów do tyłu dwa wpisy Joe i Zdziwionej, wyrażające opinie bardzo mądre i niebezpieczne jednocześnie. Nie ekscytuje Cię to, nie martwi, wolisz jak widać marnować czas na wyszukiwanie szyderstw i inwektyw, zwykle kłamliwych o „ponurych czasach”w jakich przeszło żyć pokoleniom rodaków, a dla których była to jedyna ojczyzna, przez wielu kochana lub szanowana. Poddajesz się więc natrętnej propagandzie i procedurze prania mózgów. Co mądrzejsi Polacy dostrzegają to wszystko i ostrzegają jak mogą. Był np kiedyś taki zakonnik jezuita Stanisław Obirek. Teraz już nie jest w zakonie, chyba przejrzał i wystąpił, ale za to jest profesorem i pisze mądre teksty. Tak np ocenia państwową instytucję kłamstwa i terroru psychicznego IPN „Szczególnym przykładem jest IPN, który stał sie samodzielnym ośrodkiem władzy z zadziwiającą łatwością wydającym świadectwa moralności na podstawie nader niemoralnych materiałów.”Dalej Obirek pisze ” Tak oto dialog znikł z przestrzeni publicznej. W jego miejsce pojawili się ludzie lękliwi, słabi, którzy próbują przekonać siebie i innych, że budowanie demokracji i konstruowanie własnej tożsamości polega na wykluczeniu tych, którzy mają odmienne poglądy. Nie o takim społeczeństwie marzyłem. Nie tracą jednak nadziei, że uda nam sie wspólnie nawiązać kontakt”.
    Obirek też jest słaby i lękliwy, inaczej wołał by głośno aby rozpędzić na cztery wiatry tę hańbiącą i wstydliwą w Europie instytucję, a demokracja nigdy nie polega na odwecie lub zemście wobec pokonanych, co stanowi jak widzimy główny motyw władzy tych co przywłaszczyli sobie zwycięstwo, a właściwie przekazano im dar historii.
    http://wyborcza.pl/1,90084,7632316,6_marca_w__Swiatecznej_.html

  129. do
    the mentor pisze:

    2010-03-06 o godz. 10:43
    Zachod nie jest zadnym bastionem cywilizacji. Wrecz przeciwnie to jest dzicz ktora nie ma nic do zaoferowania swiatu poza klamstwem, zlodziejstwem i ludobojstwem.

    A paradoksy Polski mozna rozwiazac wewnetrznie. Potrzebna jest reforma systemu politycznego.

    Obecnie (i przez ostatnie 20 lat) na czele parti politycznych stoja tzw liderzy ktorzy okupuja te pozycje dozywotnio. Kult jednostek modelowany na stalinizmie i hitleryzmie istnieje we wszystkich partiach.

    GDZIES NIGDZIE jest miejsc ekolejnego Lizakowe czlowieka (czytaj wyzej).

    WINIEN

  130. do
    Ryba pisze:

    2010-03-07 o godz. 11:53
    Szanowny Panie,
    spotkanie niestety nie doszlo do skutku, pomylilem adresy oraz spoznilem sie dostatecznie. Otoz zatrzymano mnie na granicy. Nie wiem czy zdaje Pan sobie sprawe, ze granica ta ciagle istnieje i znajduje sie nad Laba, obojetnie po ktorej stronie rzeki. Granica mentalna wyznaczona jest bowiem winnalatorosla. Niemcy wprawdzie probowali na tzw. Ziemiach Odzyskanych, przed ich utrata, zajmowac sie uprawa pielegnujac przednie szczepy, lecz ci ktorzy je odzyskali zmarnotrawili wszystko i tak trafilismy w okolice Paryza lub na zielona trawe…Z drugiej strony nie jest wazne, kto przegral nad Marna. Cofniety wiec na ziemie niczyja ubolewam opraz czekam na nastepna okazje spotkania. Moze udaloby mi sie „zalatwic” rugowanie wszelkich postaw anty z blogosfery, po za tym cala przyjemnosc bylaby po mojej stronie i Sary Wiener. Gratuluje poczucia humoru, na wiecej nie ma tu miejsca, bo ta przekleta rzeka (o Labie napisalem z grzecznosci i sympatii wobec mieszkancow Nadodrza) jest nie tylko cezura intelektulana. Tak naprawde, to polecilbym podroz pociagiem pietrowym (ladne widoki) ze stolicy Saary do Kolonii wzdluz trzech rzek i wtedy moglby Pan sie przekonac o granicy kulturowej mimo wiary w wielokulturowosc Europy.
    WINIEN

  131. Ryba pisze:

    2010-03-07 o godz. 11:53

    Tytan(WINIEN) vs Zeus(Passent)

    Czekam z zapartym tchem na wynik spotkania.

    Slawomirski

    P.S.
    Do termy nie poszedlem.
    Powiedziano mi ze byla tam masa otylych Rosjan.

    Slawomirski

  132. TJ pisze:

    2010-03-07 o godz. 14:57

    Jezus Zmartwychwstały ma problem egzystencjalny.

    Slawomirski

  133. Szanowny Panie Kropkozjad (2010-03-06 o godz. 17:45)
    Dziękuję Panu za wnikliwą recenzję wskazanego przeze mnie artykułu.
    Pokazuje on, że każdy kraj ma taki „swój IPN” oraz takich w nim „naukowców” na jakiego zasługuje, co widać, słychać i czuć w załączonym materiale. Pani Doktor Z. z IPN raczy nas Małopolan w Dzienniku Polskim 2 lub 3 razy w tygodniu taką propagandą od ponad roku, albo jest swoistym Konradem Wallenrodem. Niby cytuje nieznane nam dokumenty z PRL-u, w tym masę akt z SB, ale zaczyna to już być przeciwskuteczne, zwłaszcza dla tych co pamiętają tamtą rzeczywistość.
    Podał Pan Kropkozjadzie w ostatnim zdaniu swego wpisu sens funkcjonowania IPN, cytuję: Ale czy to “po linii” IPN, czy do tego jest zdolna skłócona polska klasa polityczna?
    IPN ma w mojej opinii siać zamęt i nienawiść, uwypuklając i tabloizując poprzekręcane fakty, szczując ludzi na siebie – ograniczać poprzez rzekę kłamstwa (niekiedy jest to już powódź) – obszar naszej wolności.
    Co do mojego wpisu to mam do niego kilka poprawek,
    Nie Kuklinowski, tylko Kukliński. Naczytałem się w młodości Sienkiewicza, stąd takie skojarzenie blisko brzmiących nazwisk oraz tożsamość stopnia wojskowego.
    Nie 28 tylko zaledwie 26 metrów ma mierzyć pomnik tego bohatera.
    Może on nawet stanąć na Placu Nowaka-Jeziorańskiego, koło Dworca Głównego, żeby turysta odwiedzający Kraków nie mógł przeoczył sylwetki „bohatera” dwóch (według mnie – trzech) narodów.
    Co do postaci nieżyjącego pułkownika LWP Kuklińskiego.
    Dwa dni temu profesor Gąsiorowski z Wydziału Historii UJ nazwał Go Konradem Wallenrodem, czyli jest coś na rzeczy, bo do tej pory lansował na bohatera postać co najmniej kontrowersyjną. Dochodzi do tego aspekt wychowawczy dla obecnie służących żołnierzach i funkcjonariuszach Państwa Polskiego.
    Skoro pozwala się służącym Państwu na swobodne dokonywanie wyborów lojalności i to przez Instytut opłacany przez to Państwo?
    Kukliński wyjechał (uciekł?) kilka miesięcy przed stanem wojennym, w którego przygotowaniu MUSIAŁ uczestniczyć jako szef Oddziału Operacyjnego SG WP. Dlaczego jego nowi mocodawcy nie uprzedzili o tym przywódców Solidarności, skoro im tak podobno sprzyjali? To mogło dać im przewagę w ich walce „o socjalizm z ludzką twarzą”, ale widocznie wariant proponowany przez gen. Jaruzelskiego wszystkim wówczas lepiej pasował. Nie zapominajmy, że to było jesienią roku 1981!
    Zadziwiające są te swobodne rejsy jego PRYWATNYM jachtem pełnomorskim po portach wrogiego wówczas Zachodu i to osoby posiadającej informacje TOP SECRET szczebla Układu Warszawskiego. O ponad standardowym mieszkaniu na warszawskim Nowym Mieście (1/2 willi?) – nie wspomnę.
    I to wszystko z pensji pułkownika LWP, gdy nie było jeszcze kasyn i nie mógł On legalnie kilkakrotnie zdobyć wysokich wygranych jak Pan Piskorski, za to były i działały Komitety Kontroli Partyjnej, IRChy, SB i Kontrwywiad!
    Mam jeszcze wiele innych wątpliwości do omawianej postaci, ale wywiady obu mocarstw są profesjonalne, nic nie powiedzą.
    Nie grozi im ujawnienie ze strony ich „Antoniego Macierewicza”, bo rozumieją, że rządy, nawet ustroje – się zmieniają, ale interesy państwa są wieczne.
    To sianie zamętu przez IPN trwa już za długo. Do tego jesteśmy ogłupiani za NASZE PIENIĄDZE. Serdecznie Pana pozdrawiam.
    P.S. Również jak wielu na tym blogu wysoko oceniam spokojne wpisy Pana TJ.

  134. @ zdziwiona

    Postaram się wytłumaczyć, jeśli potrafię… 😉

    Po pierwsze, wyobrażenie sobie, że poczynania obcych sił w Polsce, bez udziału rządu, mogą mieć aż tak wielką siłę przebicia nie musi być wcale takie trudne. Wystarczy spojrzeć na rząd z nieco innej perspektywy – nie jak na służalczych współpracowników tychże sił (wyjątek potwierdza regułę), lecz na urzędników państwa, dziedziczących dotychczasową schedę, w przeważającej części autentycznych patriotów, robiących co w ich mocy dla dobra kraju oraz społeczeństwa – mimo istnienia tu obcych sił, posiadających własne interesy, niekoniecznie zgodne z naszą racją stanu.

    Przecież to nie rząd Donald Tusk pozwolił na zagrabienie polskiego systemu bankowego, na złodziejską prywatyzację i wrogie przejęcie strategicznych dla kraju gałęzi gospodarki. To nie Donald Tusk wprowadził powszechną inwigilację oraz syndrom 6.00 rano ponownie do Polski. Także nie on zawarł umowy zagraniczne, dopuszczające lądowania w Polsce samolotów CIA z więźniami politycznymi na pokładzie, praktycznie konieczności uzyskania rządowego pozwolenia. On taki stan odziedziczył i musi sobie z nim radzić, raz mu to wychodzi całkiem dobrze, innym razem daje plamę.

    Po drugie, pisząc ‘media jako całość’, nie miałem na myśli np. tego, że Wyborcza pluje na Adama Michnika, bo nie pluje, pluje za to na innych, a inne gazety na Michnika – w sumie mamy całość mediów, opluwających polskie autorytety, to z tej, to z tamtej strony, ku radości tych obcych, dla których ani komunizm, ani kapitalizm nie mają najmniejszego znaczenia, to jedynie puste hasła dla gawiedzi, znaczenie mają wyłącznie dochód oraz władza. Oni są nieodrodnymi braćmi duchowymi Mao – nie ważne jaki jest kot, byleby łapał myszy. Jeśli bolszewicy przyniosą dochód i poddadzą się manipulacji, niech będą bolszewicy, jeśli faszyści, to faszyści, jeśli neokonserwatyści, niechaj będą neokonserwatyści.

    Nie przeceniałbym roli red. Adama Michnika w Wyborczej oraz w innych mediach, wydaje mi się, że on tak naprawdę niewiele tam może. GW będzie istniała także bez niego i będzie realizowała linię programową, którą jej wytyczono. Kiedy jeszcze był aktywny bardzo go ceniłem, uważałem za patriotę o wielkich zasługach dla Polski i właściwie nie widzę powodu, aby zmieniać zdanie, ale obecnie nie zawsze potrafię zrozumieć, dlaczego człowiek tak wybitny, intelektualista, erudyta, z którym liczą się poważni ludzie na świecie, siedzi cicho, kiedy trzeba gęgać.

    Prof. Bartoszewski to dla mnie postać wybitna, bardzo pozytywna, także patriota, człowiek mądry, dążący do pojednania narodów, krzewiący ideę ‘zło dobrem zwyciężaj”. Dodatkowo to człowiek barwny, niezmiernie inteligentny, o fantastycznie ostrym języku, kiedy straci cierpliwość.

    O zasługach Lecha Wałęsy dla Polski nie będę pisał – nie starczyłoby tu miejsca. Każdy, kto nie ma uprzedzeń i nie ulega propagandzie realizowanej za pomocą małych zawistników oraz bezmyślnych szkodników typu Gwiazda, Kaczyński, Walentynowicz i s-ka, IPNowskie męty, zdaje sobie sprawę z tego, że to człowiek wielkiego formatu, Polak patriota.

    To chyba na tyle 😉

    @ the mentor

    W kwestii bezpośrednich wyborów zgoda, jestem za 🙂

  135. Szanowny Panie Slawomirski,
    wynik spotkania bylyby przewidywalny. Dwu szacownych panow dywagowaloby o swiecie bez granic, gdy nawet po rumunsku granica nie jest jakas tam frontiera. Nie wierze w swiat bez granic, bo one pozostaly w naszych glowach. Nie wierze rowniez w swiat ludzi bez glow lub glow bez ludzi. Chyba, ze rozmowa dotyczylaby Lizakowych ludzi. Nie uwirzy Pan, lecz ja nie mam w domu PC. Korzystam z hotelowych. Jako ze zglodnialem opuszczam ten wirtualny przybytek udajac sie w kierunku wiktualnego.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

    PS
    Miejsce lizakowych kludzi jest gdzies nigdzie.

  136. Zdziwiona ; Przykro mi ale „uzupelnieniu” przeprosin Jacobskiego musze dodac , ze tlumaczenie Drogiej Pani wyjatkowo cienkie jest , poniewaz tekst Ziemkiewicza nie pozostawia zadnych watpliwosci o czym jest mowa. Wynika z tego byc moze , ze owszem cytowalo sie ale sie nie czytalo bo jesli sie czytalo to jeszcze gorzej.
    W przeciwienstwie do Sz. Jacobskiego uwazam , ze cytujacy ponosi odpowiedzalnosc na rowni z autorem , w takich sytuacjach.

  137. Jasny Gwincie
    Dużo piszę, bo jest zima. Zwykle zimą piszę a latem zbierram inspiracje do zimowego pisania. Poza tym lubię pisać.
    Nie ukrywam też, że piszę bo nie lubię rozmawiać. Jakoś przestałem byc towarzyski i dyskusje, wrzaski, przekrzykiwania właściwe dla naszej wspólczesnej cywilizacji polskiej mnie męczą i boli mnie od tego głowa, więc unikam nawet tv.
    Staram się nie oceniać ludzi, ich życiowych dróg i wyborów. Pisząc o PRL-u skupiam się na państwie – biurokracji, przemocy, presji ludzkiego stada, cenzurze, centralnych planach, ekonomii wziętej z sufitu itp. Piszę o mechanizmach a nie o ludziach. Nie wiem czemu bierzesz to do siebie. Nie wiem dlaczego Twoje pokolenie identyfikuje się wciąż z tym państwem. Dlaczego krytykę PRL-u odbieracie jako krytykę swojego życia. Może dlatego, że krytyka tego systemu we współczesnej Polsce ma najczęściej personalny wymiar. Zamiast pisać o totalitarnym państwie/systemie np ipn szczuje na ludzi, ktorzy w nim żyli. Ale ja nie szczuję na ludzi. Co najwyżej piszę, że tkwiące w ludzkiej pamięci komunistyczne państwo wciąż wpływa na kształt współczesnej Polski. Jasny Gwincie – PRL jest historią więc traktuj go z dystansem i nie bierz krytyk do siebie.
    Prowadziłem z Tobą dyskusję na temat socjalizmu – chciałem przypomnieć tradycje przedwojennych polskich socjalistów. Uważam, że Polsce potrzeba jest porządnej partii lewicowej. Tyle tylko, że ja mam sentyment do socjalistów organizujących demonstracje, strajki, wydających wolnomyślicielskie gazety a Ty i reszta lewej strony blogu raczej myślicie o socjalistycznym państwie. A ja do niego nie mam nawet odrobiny sentymentu bo kojarzy mi się biurokratami Gierkowskimi i zomowcami. Gdyby Republika Hiszpańska wygrała wojnę domową i utworzyła jakieś stalinowskie państwo pewnie nie byłoby dziś jej legendy.
    W komentarzach nie oszczędzam Polski współczesnej. Pod innym nickiem toczyłem tu ostre boje z prawicą za pis-u. Nie cierpię narodowo-socjalistycznej prawicy, od ich bełkotu robi mi się mdło. To co się odbywa w Polsce też budzi moje zaniepokojenie i jasno o tym piszę. Tyle, że trudno każdy komentarz poprzedzać ogólną deklaracją polityczną – piszemy przecież na różne tematy. Być może moje antypaństwowe/antybiurokratyczne liberalne poglądy w połączeniu z pewną wrażliwością na socjalne problemy wydają Ci się sprzeczne i niezrozumiałe – ale takie je mam i moim zdaniem są spójne.
    To nie jest tak jak mówi propaganda, że w Polsce są tylko”czarni” i „czerwoni” – źli i dobrzy jak w dziecinnych bajkach. Są jeszcze ludzie – jak ja – którzy nie mieszczą się w tym wojennym schemacie.
    Blogi polityki dają możliwość rozmowy z interesującymi ludźmi do których i Ciebie zaliczam. Czy wyczułeś w naszej kilkukrotnej wymianie poglądów jakąś moją chęć zemsty czy nienawiść? To, że nie mam sentymentu do PRL-u i słabo mi się robi na myśl o odtwarzaniu jakiegoś narodowo-socjalistycznego państwa wcale nie znaczy, że traktuję Cię bez należytego szacunku.
    A jesli mi się wymknęło jakieś uogólnienie, które źle odebrałeś to przepraszam – w zapędzie polemicznym to się zdarza. Nie jest moim zamiarem sprawiać przykrości rozmówcom.
    Dzięki za link – poczytam nocą. A o Obirku i dysydentach kk napisałem nawet kiedyś esej.
    Pozdrawiam

  138. Slawomirski 17.57

    „Masa otylych” to eufemizm. Masa zachlanych w drobny mak – byloby dokladniej. Co sie w tych ich „baniach” dzieje to odzdzielny temat. Tradycja jest bardzo stara. Od setek lat siedza w „banie”, parza sie, oblewaja zimna woda i chloszcza „wienkami” – pek brzozowych witek. Od cara do „muzhika”. Do tego goraca herbatka, zeby sie lepiej wypocic. Ladnie to opisal Zoszczenko (lata trzydzieste), jak to Rusek sie jedna reka myje a druga trzyma mydlo, zeby nie ukradli. Nowobogaccy zrobili sobie takie „banie” przy kazdym domu. W Moskwie, w tych przybytkach, odbywaja sie czesto „imprezki” z udzialem oplacanych dam. Obyczaj rozkwitl przez brak lazienek i koniecznosc mycia sie, przeprania skarpetek, majtek (tak !) itp. Stoja „bani” jak Palac Kultury. W marmurze, zyrandolach, z kawiorem i szampanem.

    „Masa otylych Rosjan” – nic w porownaniu z amerykanska prowincja. Tu widzi sie na kazdym kroku nie otylych a zdeformowanych tluszczem. Monsters. Frytki i TV robia swoje. Czesto te „monsters” nosza krotkie majtki przez cala zime. Tak zdeformowanych Ruskich nie widzialem. Ale – to tylko w „farm country”. Miasta trzymaja linie przez „jogging”, diete i mode.

    Tyle by bylo uzupelnienia do tego co Ci mowili.

  139. WINIEN pisze:
    2010-03-07 o godz. 16:57

    Oh Winnien, ty nie jestes z tej plantety.
    Powinnes skorzystac z porady juz tu wielokrotnie publikowanej. Jeszcze raz polecam ksiazke Naomi Klein ‘Doktryna Szoku’. Przeczytaj jezeli masz ambicje i niech ci ktos pomoze to zrozumiec abys nie zasmiecal tego blogu lgarstwem.

    Klein w mistrzowski sposob udokumentowala ostatnie 30 lat ubieglego wieku. Zdemaskowala haniebna zlodziejska ofensywe krajow G7 ktore pod haslami; wolny rynek, GATT-WTO, wolnosc, kapitalism i prywatyzacja dokonywaly grabienia i niszczenia ekonomi oglupionych krajow powodujac cierpienia setek milionow ludzi. W tym polakow.

    Doktora Lewandowskiego ani profesora Balcerowicza nie smiem oskrarzyc o glupote. To haniebni zdrajcy ale ty Winnien wygladasz na glupca. Nawet nie mozna o tobie powiedziec ‘polak madry po szkodzie’. Podejrzewam ze podobnie jak TO dostales punkty by awansowac spolecznie. Niestety widac ze byla to nieudana inwestycja.

  140. Ekonomiczne sukcesy Polski

    Podzielam sposób opisywania kapitalistycznej rzeczywistości jako niespójnej,skonfliktowanej i przesyconej agresjami militarnymi.Taki obraz współczesnego swiata jest logiczny i przekonywujący. Jego mankamentem jest obracanie się w jednym sposobie wytwarzania, co narzuca niejako pewne ograniczenia. Bardzo sugestywnym jest odniesienie państwa do funkcji komórki biologicznej otoczonej błonami półprzepuszczalnymi regulującymi przepływ niezbędnych komórce substancji odżywiających oraz produktów przemiany materii. Z powyższego wynika, że idea wolnego rynku jest skompromitowanym, propagandowym mechanizmem, w którym znacznie większą rolę odgrywają interwencjonizmy państwowe aniżeli naturalne regulacje rynkowe.

    Próbą opisywania tych procesów zarówno w ujęciu ilościowym jak i jakościowym zajmuje się ekonomia. Z uwagi na brak doskonałego aparatu ujmującego procesy ekonomiczne w każdym państwie, ich grupach jak i całości trudno jest mówić o precyzyjnym do końca charakterze ekonomii. Krytyczni wobec niej akcentują,że jest ona bardziej sztuką aniżeli nauką. Trudno jest bowiem przewidzieć do końca, w triadzie ludzie, kapitał i ziemia, wpływ czynnika ludzkiego w procesie wytwarzania. Mimo ogromnego potencjału intelektualnego, technologicznego i technicznego ,najwyżej rozwiniętych państw, nie potrafią one przewidzieć i opisać zachowania potencjału ludzkiego i technicznego, co grozi ogromnymi wstrząsami społecznymi i związanymi z tym stratami poniesionymi w uspołecznionym procesie wytwarzania.

    Jednocześnie takie sytuacje wskazują na ogromne znaczenie, w tym także negatywne, na powiązanie poszczególnych elementów gospodarki światowej. Odpowiednio silne gospodarki mogą skutecznie wpływać na hamowanie lub rozwój innych gospodarek, poprzez wspieranie korzystnych tendencji lub izolację od prorozwojowych czynników. Silne organizmy gospodarcze mogą zasilać strumieniem własnego kapitału organizmy słabsze.Wiąże się to jednak z gospodarczym i politycznym uzależnianiem, bowiem w każdej chwili mogą wyłączyć ten zasilający strumień, w sytuacji najbardziej niekorzystnej dla korzystającego z takiej formy pomocy. A pomocy w relacjach światowych zazwyczaj nie udziela się bezinteresownie. Świadczy o tym polski przykład niesamowitego zadłużenia Polski w relacjach z Zachodem, które wiąże Polskę jak psa z budą, pozwalając się poruszać na przestrzeni zakreślonej długością uwięzi. Wytworzone relacje podporządkowania pozwalają na ich poszerzanie i pogłębianie,a także przenoszenie kosztów własnego życia ponad stan hegemona, na zwasalizowanego kooperanta. Przejawy takiego stanu rzeczy znamy z autopsji i nie potrzeby ich rozwijania.

    Najogólnie można by powiedzieć, że zarówno pozytywy jak i negatywy współpracy z wysokorozwiniętym partnerem są oczywiste. Na początkowym etapie mamy pozytywne wpływy dla korzystającego z obcego kapitału,trwające tak długo dopóki korzystający ze strumienia kapitałowego nie zostanie odpowiednio silnie związany z metropolią. Po związaniu rąk słabeuszowi zaczyna się etap jego eksploatacji, czyli stawiania mu warunków dla mniej korzystnej rozwiązań, w których zdecydowanie on traci a zyskuje hegemon.Tę wspólzależność doskonale doświadczyła Polska i doświadcza jej nadal. Obrazem tego stanu rzeczy jest katastrofalny stan finansów III RP, który sukcesywnie się pogłębia aż do utraty polskiego przemysłu, polskiej siły roboczej i polskiego rynku, co w sumie prowadzi ostatecznie do ograniczania politycznej suwerenności Polski. Polska jest dobrem ponadczasowym i nie wolno jej poświęcać dla koniukturalnych celów nielicznych grupek kierujących się egoizmem społecznym i partykulatryzmem interesów. Polska jest wartością nadrzędną wobec wszystkich wewnętrznych i zewnętrznych oczekiwań, ponieważ jak dowiodła historia jej trwałość nie jest wartością constans i jest uwarunkowana od wypadkowej polskiego patriotyzmu i agresji kierowanej na nią.

    Stąd dla celów politycznych bardzo często dyskontuje się ekonomię. Socjalizm ukazywał ekonomię wyłącznie jako instrument ludzkiego wyzysku i krzywdy, natomiast kapitalizm, dla odmiany, ukazuje ją jako instrument opisujący korzystne bogacenie się i przynoszenie postępu, bez uwzględnienia całej masy negatywnych zjawisk jakimi targane są kapitalistyczne społeczeństwa. Dlatego ekonomia kapitalizmu nie może przełknąć ekonomii socjalizmu,która zajmuje się przede wszystkim krytyką tej pierwszej. Krótko mówiąc ekonomia kapitalizmu stara się zamazywać swoje sprzeczności, poprzez frontalny atak na socjalizm wyrosły na bazie kapitalistycznych mankamentów. W końcu Marks i Engels nie byli produktami radzieckiego komunizmu, lecz zachodniego kapitalizmu, znający doskonale jego słabości i dokuczliwości,i w związku z tym proponujący inne rozwiązania. Dlatego jak by ich nie oceniać ten sposób myślenia w ówczesnych warunkach był nowoczesnym, nowatorskim i postępowym w odróżnieniu od prawicowych konserwatystów.

    Teoria konwergencji głosi potrzebę upodobnienia się obu systemów i stworzenia nowych koncepcji politycznego funkcjowania świata. Siłowa dominacja kapitalizmu drogą wyścigu zbrojeń nie jest argumentem intelektualnej przewagi. Jest zaledwie dowodem na polityczną manipulację dla utrwalania własnej dominacji. Usunięcie socjalizmu spowodowało, w teorii i praktyce agresji, konieczność poszukiwania nowych wrogów, którzy to napędzaliby egzestencję systemu opartego na dominacji kompleksu wojenno-przemysłowego i konieczności walki. Tę potrzebę zaspokaja jakże ułomna teoria walki z terrorystami, nota bene stworzonymi, uzbrojonymi i wyszkolonymi przez Imperium Światowego Terroryzmu.

    Warto przy okazji wspomnieć, że to co aktualnie się dzieje w świecie kapitalistycznym nie jest wyłącznie wypadkiem przy pracy.
    W latach 1929-33 mieliśmy już do czynienia z Wielkim Kryzysem, tak więc drogi destrukcjo gospodarek zostały już przetarte w pierwszej połowie XX wieku i obecny kryzys jest tylko potwierdzeniem systemowych i okresowych załamań gospodarczych niosących ogromne straty społeczne, które są zazwyczaj najbardziej bolesne dla drobnych uczestników gry rynkowej nie potrafiących przerzucić kosztów kryzysu na jego animatorów.

    Obrazem zachodzących zmian w każdej gospodarce jest jej Dochód Narodowy, inaczej nazywany Produktem Narodowym Netto. Stanowi on sumę dochodów wszystkich obywateli oraz osób prawnych, równy wartości wytworzonych dóbr i usług pomniejszonych o koszty amortyzacji. Wyrażany jest on w cenach stałych dla danego kraju i roku. Powstaje on w oparciu o wykorzystanie takich czynników produkcji jak ziemia,praca i kapitał.

    Produkt Krajowy Brutto jest jednym z mierników dochodu narodowego. PKB opisuje zagregowaną wartość produktów finalnych wytworzonych na terenie danego kraju w określonym przedziale czasowym. Kryterium geograficzne jest tutaj jedyne i rozstrzygające. Nie ma znaczenia np. pochodzenie kapitału, własność firmy itp. Wartość wytworzonych dóbr oblicza się tutaj odejmując od ich wartości poniesione koszty na ich wytworzenie. Można więc powiedzieć, że jest to wartość nowowytworzona, czyli wartośc dodana,a jej suma składa się na PKB.
    Wskaźnik PKB ma tę słabość, że nie oddaje on bogactwa narodowego Polski. Oddaje on łączną wartość dodaną wytworzoną przez kapitał własny i obcy, co jakby zamazuje obraz potencji i beneficjów danego kraju.

    Dlatego wydaje się, że bardziej sensownym jest Produkt Narodowy Brutto/PNB/ będący miarą całkowitych dochodów osiąganych w ciągu roku przez obywateli danego kraju, niezależnie od miejsca (kraju) świadczenia usług przez należące do nich czynniki wytwórcze. PNB w ujęciu względnym (tempo wzrostu) jest miarą wzrostu gospodarczego. W przeliczeniu na 1 mieszkańca wykorzystywany jest jako miara poziomu dobrobytu społeczeństwa.
    Operuje się także pojęciem Produktu Narodowego Netto (PNN).

    Przytaczając szkolne definicje ekonomiczne chciałoby się zwrócić uwagę na zamazujące istotę sprawy operowanie wskaźnikiem PKB, który nie oddaje potencjału polskiej gospodarki narodowej i poziomu dobrobytu jej obywateli. Miernikiem spełniającym takie funkcje jest Produkt Narodowy Brutto/PNB/,którym niestety nasze media i propaganda nie posługują się, ponieważ oddałby on całą mizerię naszej rzeczywistości.

    Posłużmy się danymi z opracowania Dariusza Kosiura:
    „DN z roku 2005 jest oczywiście znacznie niższy od DN z 1989 r. Można to sprawdzić na podstawie danych w rocznikach statystycznych uwzględniając przeliczniki kursowe walut i sposób liczenia DN (PKB) inny w 1989 r. niż 2005 r. Potwierdzają to dane zawarte w „Świat w liczbach 2003 r.” str. 26 wyd. The Economist (wyd. polskie Studio EMKA) lokujące Polskę na 62 miejscu w świecie między Kostaryką a Gabonem pod względem wielkości PKB na jednego mieszkańca (w 1980 r. było to miejsce 11). Najnowsze dane z roku 2006 lokują już Polskę na 73 pozycji.”

    W zrozumiały sposób pozycja Polski w świecie określa również jej pozycję w Europie. Polacy są najbiedniejszym narodem w Unii Europejskiej. I nie pomogą tutaj żadne zaklęcia i pomstowania. Nie ma powodów do radości i szczęścia. Gdyby nie sukcesy twardej góralki Justyny Kowalczyk nasz dyskomfort psychiczny byłby kompletny.

    Eurostat podaje, iż dochód narodowy przypadający na jednego Polaka wynosi 47 procent dla całej poszerzonej Unii. Wskaźnik ten uwzględnia siłę nabywczą walut narodowych, czyli jest w niewielkim stopniu zależny od aktualnego kursu narodowych walut. Przy szacowaniu wielkości dochodu narodowego na głowę przeliczanego na walute unijną po aktualnym kursie Polska wypada jeszcze gorzej. Dochód narodowy przypadający na przeciętnego Polaka wynosi zaledwie ca 5 tys. euro, czyli 21 procent tego, co otrzymują inni członkowie Unii.

    I to byłoby tyle zachwytów na temat sukcesów Polski demokratycznej fascynującej się ostatnio dwoma panami będącymi kandydatami na kandydatów do fotela prezydenckiego. Poza prawieniem sobie wzajemnym duserów nie ma tam istotnych rozmów o Polsce, o polityce, o gospodarce i co najważniejsze o poziomie życia polskiego narodu.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  141. Winien 16.57

    „Zachod nie jest zadnym bastionem cywilizacji. Wrecz przeciwnie to jest dzicz ktora nie ma nic do zaoferowania swiatu poza klamstwem, zlodziejstwem i ludobojstwem.”
    I to mowi erudyta z zachlanej Polski, niedomytej Rosji i pograzonej w dziegciu Bialorusi ?! Z enklawy balaganiarzy i narwancow ? Bufon rwacy sie do rozmowy z red.Danielem Passentem ? Skromnosci – prosze i lusterko polecam.

  142. Teresa Stachurska: pisze:

    Pani Tereso ja w sprawie przykręcania śruby;
    Otóż droga Pani, król nie łupi!, król stanowi prawo.
    I tak też się stanie.

    Pozdrawiam serdecznie – Lech

  143. 1.the mentor pisze:
    2010-03-07 o godz. 13:08

    „Wejscie wojsk amerykanskich do Polski to jak wejscie Krzyzakow na zaproszenie Konrada Mazowieckiego w13 wieku. Hanba i oszczerstwo wobec narodu.
    Rezultatem tego posuniecia bedzie odnowienie stanu zimnej wojny, zapasc gospodarcza i skutki z tym zwiazane.”

    Mój komentarz:

    Ludzieee!!! Przecz z amerykańskim kolonialnym żołdactwem!

    Będą nas żywić GMO kaszą, na umęczoną ziemię naszą sprowadzą rozpasanie, homo kochanie, zepsucie, chucie, imperialne zachowanie, straty w drzewostanie, przywiozą rakiety, kraj skolonizują, nadzieją nas na bagnety, rządy wcisną szujom, brońmy się póki czas, już the mentor woła nas, pójdźmy zaciągiem do niego, uratujmy nasze ego, Dran Nach Osten z USA przepędzimy jako psa.

    Nie można sobie troszku pożartować?

    Pzdr, TJ

  144. Odwiedz stary kraj ! A calujcie sie w d…. Poczytajcie sobie Joe w Polityce, w Blogu red.Passenta. Podstepnie zapraszaja, zeby oszukac, zdeprawowac, zdemoralizowac i pozbawic nawet nadziei. Dziekuje za ostrzezenie !

    Bylbym natomiast ostrozny z deklaracja, ze: „…można przyjąć za pewnik, że jego działania walnie przyczyniły się do zwycięstwa Baracka Obamy”. Obame wyniosly ogromne pieniadze dane przez miliony. A pieniadze wyszly z zauroczenia osobowoscia i stylem. I laknieniem zmiany; ten narod jest niecierpliwy i robi zamiast gadac.

    A w ogole – bardzo dobrze ! Nie rozpisales sie. Pisz domie jeszcze…..

  145. otago pisze:
    2010-03-07 o godz. 19:23

    moja wina jest to, ze napisalem, a nie sprawdzilem, i za to przeprasza. To dlaczego ktos cytuje kogos stanowi kwestie gustu, z czym nie chce dyskutowac.

    Pozdrawiam.

  146. Jezeli Moderator pozwoli, to zajmę sie jutro grafomanią tow. L. Bolszewicki bełkot, zlepek propagandowych hasełek, totalna ignorancja, Stalin więcej wiedział o językoznawstwie niż L. na temat ekonomii. Podam stosowne cytaty z jego wynurzeń dowodzące jego nikłej wiedzy ekonomicznej.

    Pzdr, TJ

  147. “Zachod nie jest zadnym bastionem cywilizacji. Wrecz przeciwnie to jest dzicz ktora nie ma nic do zaoferowania swiatu poza klamstwem, zlodziejstwem i ludobojstwem.”

    Tak to prawda – ONI umieja tylko grac w golfa a kielbase robia z trocin z domieszka papieru toaletowego (nie mówiac/piszac np. o zupie grzybowej vide perypetie polskich zolnierzy w Anglii którzy jako konsumenci takowej byli postrzegani przez „Angoli” jako samobójcy !!!)

  148. TJ pisze:
    2010-03-07 o godz. 21:24

    TJ, czy Polska Konstytucja pozwala na wprowadzenie Krzyzakow do Polski? Czy poprawne jest podpisanie umowy (na szczeblu najwyzszych wladz krajowych) ktorej motywacja oparta jest na klamstwie.? Jest oczywiste ze tarcza jest przeciwko Rosji an nie Iranowi.

    Nie smiej sie ze stanu zimnej wojny ktory amerykanska okupacja odnowi. Przywioza rakietki przeciwko Iranowi prawda ? Bzdura przeciwko Rosji. Rosja odpowie swymi rakietami, Polska bedzie na celowniku, bedzie stan napiecia i nawet UFO moze spowodowac katastrofe.
    Biznes unika takich sytuacji. Przyspieszy to odplyw kapitalu. To nie jest w interesie Polski ani Wschodniej Europy. To jeszcze jedna metoda by nas doic.

    A przeciw rakietowy system to nastepne klamstwo. Nic nie uchroni przed nisko latajacymi ‚cruise’ ani balistycznymi ktore wchodza w atmosfere z szybkoscia 24 tys km/gdz i rozpadaja sie na 3-5-7 czesci gdy wykryja anty rakiete. Idea taczy jest kretynizmem. Najlepsza obrona jest nie robic wrogow.

  149. TJ pisze:
    2010-03-07 o godz. 21:24

    I znów kolejny merdający ogonkiem i wydzielający niezłą porcję śliny na samą myśl o Naszym Wielkim Amerykańskim Bracie. Nic dziwnego,że później mówią, że gdyby komunizm instalowali u nas ci zza Wielkiej Wody , a nie Ruskie to na przykład kolejny zjazd PIS-u rozpoczynałaby słynna Międzynarodówka.Oczywiście cała pierwsza zwrotka A capella w wykonaniu jednojajowych.

  150. Kleofas – 21:45
    Coś taki zajadły? List gończy w kraju za tobą rozpisali?
    Gang pruszkowski cię ściga?

  151. Panie TJ.,
    Bardzo mi przykro nie lubie przeklenstw i wulgaryzmow ,
    co prawda nie bylam w kraju 25 lat i nie uzywalam tez tego jezyka ,
    ale moglabym przysiadz ,ze kiedys jednak byly w tym kraju inne
    obyczaje ,bo obok cieplego wykrzykiwania mojego Starszego Brata
    „stan bydlaczku do pionu” ,na ogol bylo normalnie /przynajmniej kolo
    mnie/.
    Pozwole wiec sobie zakonczyc ta ” znajomosc ” i uznac ja jako niebyla .
    Pozdrowienia
    ——————————–
    Granice wartosci !
    Wlasnie za wasza granica ma miejsce wielki skandal publiczny zwiazany
    z seksualnym i werbalnym wykorzystywaniem dzieci w szkolach i jednostkach opiekunczych prowadzonych przez kosciol katolicki.
    Zaczelo sie od szkoly jezuitow w Berlinie ,pozniej Hamburg /a ktos tam
    sie wybiera na rowerku-bron sie boze dziecko/ teraz Bawaria itp. itd.
    Na temat mowil juz Papiez ,byl synd biskupow niemieckich ,Pani
    minister sprawiedliwosci i pani minister oswiaty ……..
    Po stu poszkodowanych liczba doroslych ludzi ,ktorzy publicznie mowia
    o tym co ich spotkalo, stale ,stale rosnie…..
    Proponuje oczywiscie rowniez zmarchwywstanie Jezusa …
    Jak ktos tam woli …
    Pewnie ludzie sa wszedzie tacy sami ,a okazja robi z niego „zlodzieja”…
    Czy nalezy o tym mowic publicznie ???
    No coz ,kto nie grzeczy nie musi sie spowiadac !…/na przyszlosc/
    ………………….
    Ogolnie b. ciesze sie ze wczoraj nie spotkalam P. Passenta ,nie wiem
    z Polakami to teraz roznie i mozne znowu musialabym sie wstydzic
    przed moim mezem /zdarza nam sie z obu stron /.
    Salute
    /nie dyskutuje ,bo tam wszyscy czekaja na Jezusa ,a ja na takie
    zabawy nie mam czasu /

  152. Kleofas 20:04
    Nierozumiem. Czy potępia Pan tradycje rosyjskiej „bani”.
    Co w tym złego że , maja traydycje związana z higieną ciała.
    Polska tradycja w tym zakresie to ” kołutun polski” ,Plica polonica , Polish plait.
    Nie wiem czy mamy prawo ich pod tym względem krytykować.

  153. Pan Drzewiecki, który teraz gra w golfa na słonecznej Florydzie, do niedawna jeden z przywódców PO, po ucieczce do wolnego kraju nabrał odwagi i nazwał swoją ojczyznę „dzikim krajem”. Dlaczego nie odważył się powiedzieć tego widząc tę dzikość z bliska i wręcz ją współtworząc razem z całą partyjna sitwą? Pytanie to stawia dziś Profesor Łagowski w PRZEGLĄDZIE, konkludując zaraz na początku felietonu ważną tezą, „Mieliśmy żyć w prawdzie, ale żyjemy w kłamstwie, tylko innym niż to, jakie dawniej obowiązywało”. Profesor kończy dzisiejszy felieton w sposób błyskotliwy i ponury zarazem „W Polsce solidarnościowej udało się zaprowadzić na dwadzieścia lat system psychologicznego zastraszania, którego,celem jest polityczne obezwładnienie środowisk i osób posiadających prestiż niezależny od „Solidarności”. Instrumenty tego zastraszenia są ciągłe doskonalone pod kątem ich skuteczności i takio ma sens poprawianie ustawy o IPN….Mściwość władzy solidarnościowej jest czymś niepojętym. Gdy nad wszystkim dominuje tego rodzaju nastrój, prawo musi ulec wypaczeniu, a kraj musi w tym znaczeniu stać się dziki. Warto zapytać profesora co należy rozumieć dzisiaj pod pojęciem „Solidarność i czy ta ich mściwość nie jest pochodną ich związków z katolicyzmem, dla którego mściwość jest cechą wrodzona.

  154. spokojny, 18.30. Jak się okazuje jest bardzo prawdopodobnym, że ten szpieg i zdrajca do tego lubiący forsę dziwkarz był także szpiegiem rosyjskim. Czyli pracował na dwie strony i od dwojga biorący forsę. Będziemy mieć w Krakowie 28 metrowy pomnik, z dala cuchnący, postawiony na placu imienia innego szpiega. O tym pisze dziś bardzo interesująco Marek Barański w PRRZGLĄDZIE. Dziki kraj.

  155. Jasny Gwint, również Inni zainteresowani,

    polecam – http://www.kkwitolerancji.com/ . Zawartość strony po prawej.

  156. Po przeczytaniu wszystkich wpisow dochodze do wniosku, ze wlasciwie Donald Tusk jest skonczonym durniem i powinien zaczac czytac wpisy na blogach politycznych i uczyc sie od ludu, jak doprowadzic kraj do cudu!
    I chyba wszystko w temacie tematu.
    Jarus Kaczynski wybrany na kolejna kadencje szefe Prawa I Spraaaaawiedliwosci. Prawo I Sprewidliwosc udziela mandatu poparcia kandydaturze Lecha Kaczynskiego na Prezydenta ( no bo kogo innego, Gosiewskiego na ten przyklad?)
    Jednym slowem, miedzy Bugiem i Odra mamy szanse do powrotu z niedawnej przeszlosci, gdzie i prawo i niesprawiedliwosc zaczela solidarnosciowej demokracji lamac kosci. Az sie wierzyc nie chce, ze w Rzeczpospolitej jeszcze tyle blaznow sie panoszy.
    pr4zy tym wszystkim obecna sytuacja ekonomiczna jest w istocie swoistym cudem!!!!!!!!!!!!

  157. Blog nad blogami.
    Nie, powaznie mowie. To jest poprostu najlepszy blog w Polsce.
    Red. Daniel Passent stworzyl to .
    A jakie komentarze !

    Greetings
    jk

  158. Jasny gwincie
    Przeczytałem doskonały felieton Łagowskiego i w pełni się z nim zgadzam. Szkoda tylko, że nie zauważyłeś osobistej refleksji Łagowskiego z jego pobytu w USA jeszcze w okresie PRL. Pisze on wyraźnie o poczuciu bezpieczeństwa, którego tam doznał wyjeżdżając z neurotycznej, komunistycznej Polski. Tak więc kraj nie zdziczał w okresie ostatnich 20 lat – jak był dziki tak jest dziki.
    Ponieważ mi wczoraj wypomniałeś, że za mało krytycznie piszę o RP pozwolę sobie wkleić mój komentarz o zdziczeniu, który umieściłem jakiś czas temu na blogu red Szostkiewicza.
    Kartka z podróży pisze:
    2010-02-27 o godz. 22:24
    „Zafrapowała mnie i ujęła deklaracja Drzewieckiego o dzikiej Polsce z tym, że czym innym jest owa dzikość dla niego a czym innym dla mnie. Część z Państwa miesza również te dwie dzikości ze sobą. Dla mnie – człowieka dystansującego się od państwa i polityki – przejawem dzikości są np dane statystyczne mówiące o niesamowicie wysokim wskaźniku samobójstw, najwyższy w Europie stosunek zabitych do rannych w wypadkach samochodowych, ogromne rozpiętości dochodowe, 34 tys spraw wytoczonych przez Polaków swemu państwu w Strasburgu, doktryna kościoła katolickiego, inwigilacja obywateli przez państwo i wiele innych problemów o ktorych też na tym blogu pisałem. I przyznam, że niewiele mnie pociesza fakt iż są społeczeństwa bardziej dzikie od nas. Raczej z tęsknotą patrzę na te gdzie takie zdziczenie nie występuje.
    Mirosław Drzewiecki od 20 lat uczestniczący w polityce przejawów w/w dzikości nie zauważał. Mało tego – dobrze mu z tą dzikością bylo. Dlatego wydało mi się zabawne a zarazem pouczające, że doświadczony podsłuchem telefonicznym, agresją i zdradą swych niedawnych kolegów i mediów, ktorych był pupilem nagle zmądrzał i zrozumiał o co w tym wszystkim chodzi. Drzewiecki jak większość Polaków zauważył dzikość wokół gdy życie zaczęło mu się walić. Napisałem o nim naiwnie – “Lepiej późno niż wcale”. Naiwnie, bo bunt Mirosława Drzewieckiego trwał tylko dwa dni. Przywołany do porządku już dokonał samokrytyki. Jak dziś czytałem powiedział, że go źle zrozumiano – to nie Polska jest dzika tylko reguły golfa.”
    Pozdrawiam

  159. Nick „Ponadpodziałami” jest nie całkiem adekwatny do sytuacji. Lepszy byłby „Ponadpodziałkami”. Ale zawartość tego komentarza jest atrakcyjna. Może tylko konkluzja jest do góry nogami.

    Przecież to obecna sytuacja ekonomiczna, żaden cud lecz wynik ciężkiej pracy tzw. szczurów, jest powodem tego wszystkiego. Jednym powodzi się lepiej, innym nieco tylko lepiej i już jest powód do niesnaski. Przecież nie wszyscy Polacy mogą grać w golfa na Florydzie, nie wszyscy umieją trzymać kij golfowy. Nie wszyscy Polacy mogą pojechać do Egiptu czy Tunezji na wczasy. I już jest powód do robienia zadymy i wywracania stołków. Dziki kraj? W jakim sensie, ścisłym czy szerokim, czy ktoś się zastanawiał? Jedno słowa, a tyle sensu:

    Dziki = oszalały, wściekły, wariacki, szalony, nieprzytomny, opętany, roznamiętniony, opętańczy, błędny, fantastyczny, nierealny, pustynny, naturalny, pierwotny, nieuprawiony, samorodny, wyboisty, chropowaty, surowy, ostry, męczący, sękaty, nie wygładzony, brutalny, rozwścieczony, okrutny, bestialski, niecywilizowany, zawzięty, zażarty, zagorzały, gwałtwony, niepohamowany, srogi, zajadły, nieokrzesany, niezgrabny, nieukładny, ciężki, grubiański, ordynarny, przeraźliwy, straszliwy, osobliwy, niesamowity, dziwaczny, obłąkańczy, narwany, postrzelony, maniacki, bzikowaty, barbarzyński, płochliwy, trwożliwy, pierzchliwy, zastrachany, poszkodowany, nieśmiały, niekulturalny.

  160. Kartka z P. pisze:
    … przejawem dzikości (Polski i Polaków) są np dane statystyczne mówiące o niesamowicie wysokim wskaźniku samobójstw, najwyższy w Europie stosunek zabitych do rannych w wypadkach samochodowych, ogromne rozpiętości dochodowe …

    Pod względem nierówności dochodu Polska nie jest liderem w UE, Portugalia jest. Nie jest też wyjątkiem, wśród krajów starej Unii jest kilka na tym poziomie, wśród nich całkiem duże jak Hiszpania, Włochy i UK (GB). Nie mówiąc o USA i Kanadzie, Rosji czy Chinach, całej Ameryce Łacińskiej i Afryce, gdzie neirówności sa o wiele wyższe. Nie jest pocieszeniem, że są „dziksze kraje”, ale faktem jest że są i jakoś z tymi nierównościami żyją. A inne statystyki … faktycznie, ilością wypadków drogowych i zabitych nie ma się Polska czym chwalić. Itd.

  161. the mentor pisze:

    2010-03-07 o godz. 20:17

    „Podejrzewam ze podobnie jak TO dostales punkty by awansowac spolecznie.”

    dementor punktuje

    Slawomirski

  162. Kleofas pisze:

    2010-03-07 o godz. 20:04

    Dziekuje za dowcipne uzupelnienie.

    Slawomirski

  163. jasny gwint pisze:

    2010-03-08 o godz. 10:59

    W nowej roli demaskatora rosyjskich szpiegow.
    Czekam z zapartym tchem na ciag dalszy.

    Slawomirski

  164. @ Fan pisze:2010-03-08 o godz. 08:56 [do] Kleofas’a 20:04
    „Nierozumiem. Czy potępia Pan tradycje rosyjskiej “bani”.
    Co w tym złego że , maja traydycje związana z higieną ciała.
    Polska tradycja w tym zakresie to ” kołutun polski” ,Plica polonica , Polish plait. (…)”

    A ja chyba rozumiem irytację fana bani. Gwoli ścisłości, kołtun to nie „polska tradycja w tym zakresie” ale dawny – raczej powszechny w Europie – przesąd ludowy, głównie u chłopstwa, ale nie tylko, typu magicznych zamawiań. Być może nazwa pochodzi od polskiej tradycji szerzenia oświaty wśród ludu (profesorowie Dietl w Galicji i Le Brun w „Carstwie Polskom” w XIX wieku), lub rekordowej wielkości kołtuna w muzeum krakowskim? A ciekaw też jestem jak było z tradycją „rosyjskiej bani” u chłopów pańszczyźnianych w Rosji?

    Z podanymi przez Fana hasłami można wejść do opisów Wikipedii (polskiego i angielskiego), by dowiedzieć się więcej, a m.in. że kołtun hodowany przez króla Danii Christiana IV (XVI/XVII wiek) nie przeszkodził mu szczęśliwie panować prawie przez 60 lat…

    P.S. Pozdrawiam serdecznie p. Daniela Passenta, którego byłem niegdyś fanem. st.

  165. WINIEN pisze:

    2010-03-07 o godz. 19:08

    Szanowny Panie WINIEN

    Martwie sie o pania Stachurska.
    Przemyca linki wolnomyslicielskie.
    A gospodarz nadal sciaga i naklada czapke przyswiatynnie.
    Moze to jest jakis znak?
    Czy to mozliwe aby razem dzialali w konspiracji?

    P.S.
    Takie czasy nastaly ze do Polski lata sie lepiej Lufthansa niz Lotem.

    Slawomirski

    Slawomirski

  166. jacekkroll11:

    Dziękuję bardzo za komplementy pod adresem naszego bloga. Czytam go teraz z dala od Polski i też jestem pełen uznania dla naszych blogowiczów. Wszystkim serdeczne dzięki i „do zobaczenia” za kilka dni.

  167. Kartka z podróży,

    prawde powiedziawszy wytyk, ze za malo krytycznie wypowiadasz sie na temat, ktory dla wytykajacego ma tylko jeden jedyny mozliwy i akceptowalny sposob zaprezentowania jest wytykiem conajmniej karykaturalnym, o ile nie smiesznym.

    Przypomina to jako zywo neurotyczne czasy, o ktorych wspomina przytoczony przez Ciebie Lagowski:

    „Wicie-rozumicie, tow. Kartka z podróży, powinniscie ostrzej, pryncypialniej i po robociarsku, po linii i na bazie, bez kompromisu demaskowac wroga, wicie-rozumicie, a wy tak jakos, wicie-rozumicie… ”

    Pozdrawiam serdecznie.

  168. Slawomirski,Jak Panu nie wstyd dziekowac za apoteoze koltuna i koltunstwa ! Jak odwieczny fan brudu – protestuje !

  169. Mój punkt w sprawie „ogromnych rozpiętości dochodów”, który staram się przepchnąć na tym wspaniałym blogu jest wyjaśnieniem skąd one się biorą. Polska w porównaniu trochę zamożniejszymi Czechami i Węgrami ma znacznie więcej biednej, niewykształconej, bezrobotnej (W różnych formach ukrycia), osaczonej, dzikiej ludności wiejskiej. Jest to pozostałość dawnych czasów, PRL ludność tę włączył w „budowę socjalizmu” z mniejszym lub większym sukcesem ekonomicznym. Gdyby przeanalizować przepływy sektorowe np. za Gierka, do tego przyłożyć ceny światowe to okazałoby się, że sektor wiejski jest grubo wspomagany przez inne sektory gospodarki. Produkcja traktorów i innych maszyn nie rozwiązywała problemu, bo pracownicy zastąpieni przez maszyny nie znajdowali pracy w przemyśle, rozwój usług nie był priorytetem polityki gospodarczej, byli to często „chłopo-robotnicy” o bardzo niskich kwalifikacjach, zatrudniani przeważnie z powodów socjalnych.

    O tej warstwie Kartka z P. pisze swoje opowieści. Gospodarka rynkowa nie zanjduje dla tych ludzi zatrudnienia z odpowiednią płacą. Więc postuluje się roboty publiczne wyliczając na bazie liczb z sufitu, że państwo zatrudniwszy ich zarobiło by krocie, a już na pewno skorzystałoby społeczeństwo. Wg. GUS pracy w niezbyt wydajnym polskim rolnictwie jest dla 2 mln rolników. Przy czeskiej wydajności w rolnictwie wystarczyłoby nieco ponad 500 tys, czyli o 1500 tys. mniej niż rolnictwo polskie zatrudnia. Czyli roboty publiczne na skalę masową, obejmujące co najmniej 2 mln, a może 4 mln ludzi. Kto ma to sfinansować? UE oczywiście pomaga, ale Polska nadal potrzebuje znacznych inwestycji zagranicznych, aby wchłonąć takie ilości siły roboczej. Część w międzyczasie sama znalazła zatrudnienie na zachodzie.

    Czy statystyki rozpiętości dochodowych uwzględniają transfery zarobków z Wysp, Niemiec, Hiszpanii, etc? Czy uwzględniają już ostatni napływ gotówki z funduszy UE? Czy widać gołym okiem napływ tych pieniędzy?

  170. Szanowny Panie Danielu,

    To jest kopalnia talentow, ktore Pan uruchomil.
    Oni przebija MAGME, KIBICA i innych Gigantow jezyka pisanego.
    Wezmy np. taki duet LIZZAK-ANCA_NELA.
    Gdyby powstal. Powinni sie spotkac, tak jak doszlo do spotkania
    Lennon-McCartney i Jagger-Richards. Przeciwne charaktery,
    inne akordy, ale genialni.
    Zawsze tak wyobrazalem sobie kapitalizm w czystej postaci.
    Trzeby zarabiac pieniadze.
    Lennon twierdzil, ze oni graja dla pieniedzy.
    McCartney podobno mowil, ze im nie chcialo sie isc do roboty
    i grali.
    I dobrze grali.

    Greetings
    jk

  171. Telegraphick Observer
    Wszystko jest względne. Spotkałem się kiedyś z poglądem, że wysokie wskaźniki samobójstw i wskaźnik „masakry” tj stosunek ofiar śmiertelnych do rannych w wypadkach – oba w Polsce wysokie – są przejawem wysokiej dynamiki społecznej. Po prostu żyje się na takich wysokich obrotach, tak „ostro”, że ci którzy tego nie wytrzymują, zagapią się po prostu odpadają. Tak więc z jednej strony wskaźniki te mogą budzić niepokój a z drugiej nawet poczucie satysfakcji z funkcjonowania systemu.
    Podobnie jest z liberalizmem, który tutaj staje się podstawowym wrogiem politycznym kojarzonym z nędzą, wyzyskiem, dysproporcjami dochodowymi czy zapaścią socjalną. Nikt nie zauważa drugiej strony zagadnienia. Nie będę się wdawał w rozważania ekonomiczne bo się na tym nie znam. Ale wczoraj w tv reżimowej obejrzałem nocą film „Aż poleje się krew” – „There Will Be Blood” – o którym nie mogę przestać myśleć. Film jest o gorączce naftowej w USA na początku XX wieku czyli okresie całkowitej „wolnej amerykanki” ekonomicznej. Obejrzałem go z wypiekami na twarzy ponieważ emanował niezwykle silnymi ludzkimi emocjami i prawdą o życiu. Był jak czyste brzmienie dzwonu w kakafonii, która nas otacza. Z perspektywy tego dzieła artystycznego tutejsze pitolenie o sprawiedliwości, które mnie się czasem też zdarza, brzmi jak żałosne kocie miauczenie. By było zabawniej tę prawdę o ludzkiej pasji zarabiania pieniędzy nakręcono na podstwie powieści Uptona Sinclaira – amerykańskiego socjalisty utopijnego.
    Pozdrawiam

  172. stanko z W. pisze:
    2010-03-08 o godz. 18:20
    Polski wkład w higiene światową to nie tylko „Plica polonica”
    ale również sławojki czyli osbny domek toaleta wymuszona w XX wieku bo wcześniej robiliśmy to gdzie popadnie.
    Naprawdę , nie krytykujmy innych ( rosyjskiej tradycji bani) jeśli sami mamy jeden z niższych wskażników używania mydła i dezodorantów.

  173. Jacobky
    Ta sytuacja jest pokłosiem sztucznego podziału ideowego. Sprowadza się on do tego, że gdy dobrze piszesz o PRL-u to powinieneś drzeć koty na RP – albo odwrotnie. Moja sytuacja jest pogmatwana, bo jak najgorzej wspominam prl-owskie państwo więc tępię przejawy prl-izmu w państwowości współczesnej. Blogowicze nie widzą często ciągłości tych, tępionych przeze mnie zjawisk. Nie rozumieją, że strach przed przemocą PRL-u niczym się nie różni od strachu przed przemocą RP. Albo, że kongres pis-u, poza nową estetyką niczym się nie różni od zjazdu partii Gomółkowskiej – ten sam klimat tam wyczuwam. Stąd wytyki będące w gruncie rzeczy pytanie – po której ja jestem stronie.
    Pozdrawiam serdecznie

  174. Telegraphick Obsever
    Nie wydaje mi się aby statystyki GUS uwzględniały transfer zarobków emigrantów. Nie uwzględniają też dochodów z szerokiej na prowincji „szarej strefy”. Ludność o której piszesz utrzymuje się z autarkicznych gospodarstw (żywność), świadczeń społecznych i szarej strefy. To jest za dużo by umrzeć ale za mało by żyć.
    Fundusze UE o ile się orientuję nie służą bezpośredniemu finansowaniu robót publicznych. One są przeznaczane na aktywizację zawodową, szkolenia zawodowe, otwieranie małych biznesów rodzinnych i tym podobne formy pośredniego wpływu na zatrudnienie. Inwestycje unijne zaś angażują ludzi z zawodami i doswiadczeniem a ci akurat nie są podstawową bolączką polityki społecznej
    Ostatnie klasyczne roboty publiczne widziałem w Hiszpanii gdzie mnóstwo ludzi zatrudnionych było przy sprzątaniu miast, poboczy drogowych, wycinaniu przecinek pod liniami energetycznymi itp prostych robót. Tam ma to charakter masowy – byłem rozmachem tych robót zaskoczony. Tutaj – zaznaczam, że tylko w moim regionie – prac takich nie zauważyłem. Pisałem zresztą o gehennie życia w zakopanym w śniegu mieście. Nie wiem czy wynika to z braku środków na roboty publiczne czy jak zwykle z inercji biurokracji.
    Pozdrawiam

  175. Telegraphic Observer,

    dla Pana wiedzy: najniższe wynagrodzenie w Polsce wynosi 1317 zł/m-c brutto i nie jest to ostatnie słowo w tej sprawie, bo chyba absolwenci (po studiach) mogą być zatrudniani za 80 % tej stawki.Najwyższa zaś pensja to kwota powyżej 500.000 zł na miesiąc i w żaden spsób nie może ono być dowodem na wyjątkowe kwalifikacje zawodowe prezesa.

    Panu jest tak łatwo infantylizować problemy, które powyższy stan niesie, że aż się Pan nim zabawia, kiedyś mówiono „zgrywa”.

    Polecam – http://wiadomosci.onet.pl/2138682,11,perfidna_zemsta_na_ciezarnej_pracownicy,item.html

  176. Kartka z podróży,

    dokladnie ! Blogowicze nie widza, ale czescie nie chca widziec ciaglosci, o ktorej wspominasz, ciaglosci nie tylko w sferze panstwowosci, ale rowniez na poziomie zachowan ludzkich, indywidalnych oraz zbiorowych.

    Pozdrowienia.

  177. T J ; 23.30
    Jakby chodzilo o duchowe poparcie w razie nie daj Boze jakiego zwatpienia (bo przeciaz sa tacy co sie zachwycaja ta tandeta ,(nudna grafomania, ignoracja itp )) to prosze na mnie liczyc. Pozdrowienia

  178. Nikt nie wydaje się godny pożałowania bardziej, niż taki osobnik ludzki, jeden z drugim, który harował na to zapamiętale i zrobił prawie wszystko, żeby zostać spełnionym odszczepieńcem, ze wszystkimi tego społecznymi reperkusjami dla samego siebie.

    Odszczepieniec taki, zamiast mieć z tego zasłużoną satysfakcję, że w końcu osiągnął stan pożądanego wyróżnienia się od całej reszty, do którego tak dążył wytrwale i sumiennie, ni z tego ni z owego wylewać zaczyna nagle łzy słone i żale gorzkie, że jest tylko zwykłym odszczepieńcem i jako taki jest zaledwie postrzegany, i że ciężko mu z tym, i pretensje zgłasza do świata całego, że ten nie przeszedł na jego stronę i go zmarginalizował.

    Spełniony odszczepieniec w fazie pełnego uświadomienia sobie tego stanu rzeczy cierpi zazwyczaj z powodu odrzucenia, ma poczucie izolacji i wyjątkowego osamotnienia, ogarnia go tłumiona rozpacz i pogarda wobec otaczającego go świata.Ta popycha go go do agresji, o której tyle wiadomo, że nigdy nie wiadomo jak się skieruje i gdzie ujście znajdzie.

    Najbardziej destruktywni okazują się odszczepieńcy, którzy nie potrafiąc np. wskazać żadnej grupy, którą mogliby z trudem, bo z trudem, ale jakoś-tam fragmentarycznie przynajmniej zaakceptować, nie mogąc wskazać żadnego klocka pasującego do własnych wyobrażeń architektonicznych, gotowi są w swojej desperacji albo wzbogacić np. statystykę ofiar wypadków samochodowych, albo – co ma zwykle o wiele bardziej tragiczne skutki – zaczynają przemyśliwać o potrzebie kolejnej rewolucji. Najlepiej światowej.

    W drugi przypadku jest to pomysł na dowartościowanie się, poprzez proste odwrócenie dotychczasowych ról, z jednoczesnym skierowaniem na siebie uwagi jako na potencjalnego przywódcę.

    Jednym z rozwiązań pośrednich, o relatywnie niskim stopniu szkodliwości społecznej w porównaniu do takiej rewolucji światowej, jest blogowanie w poszukiwaniu pożądanej akceptacji społecznej dla własnego ego. W tym przypadku mamy do czynienia z pozytywnym zjawiskiem intereogizmu albo egonetyzmu, jak kto woli, które same w sobie może okazać się z czasem rewolucyjne w skutkach.

  179. „przeciez .”Mialo byc.

  180. Sowieci oprawca #1 w historii gatunku ludzkiego

    Wywiad z Samuel Sandler:

    http://wyborcza.pl/1,76842,7618756,Samuel_Sandler__Werbowali_na_ulicy.html

    Slawomirski

  181. Kleofas pisze:

    2010-03-08 o godz. 20:44

    Musze sie zastanowic czy pisanie o ludziach „zdeformowanych tluszczem” nie jest postawa anty?

    W momencie slabosci przystalem na naigrywanie sie z ludzkiego nieszczescia. Wstyd mi przed samym soba. Dusza osoby otylej moze byc zraniona grubianstwem mojego durnego smiechu.
    Przepraszam.

    Slawomirski

  182. Pan FAN z 8.56

    A smiac sie w Bani mozna ? Prosze posluchac pana Filipenko:
    http://www.youtube.com/watch?v=wBgLhlZlIdw
    A z Bani ?
    Zostawiam Szanownego Polemiste z tym problemem i zycze poczucia humoru.

  183. Kartka z P.,
    Wszystko jest względne, ale nie dla Polaka. Jak sobie umyśli, to bezwględnie musi być.

    W samobójstwach przodują od dawna Węgrzy, a myśmy są ich bratanki. Szaleństwa na polskich drogach są z poczucia wolności, można się domyślać, a raczej są demonstracją indywidualnego dążenia doń, a skoro państwo i religia ją ograniczają, to gdzieś ta para musi ujść. Bum, bżdęk, trrrrach.

    Czyli kudy ultra neo liberalnej Polsce do gorączki czarnego złota, czyli ropy naftowej. Dawno temu oglądałem ten film (There will be blood), jeden z dwóch nagradzanych w 200, drugim było „No Country for Old Man”. Nie pamietam szczegółów, taka sobie „Ziemia obiecana” Reymonta-Wajdy. Upton Sinclair jest raczej socjalistą-aktywistą („utopijni socjaliści” byli ze dwa wieki wcześniej). NB nagrodzony Pulitzerem. Amerykanie krytykowali swój wcześniejszy kapitalizm, inni powieściopisarze z tej paczki to Dos Passos i Sinclair Lewis.

    Faktycznie, za późno dzisiaj na dłuższe dywagacje.
    Pozdrawiam

  184. 2010-03-08 g13.08
    Ponadpodziałami pisze ;
    i ja pozwole sobie miec zupełnie to samo zdanie .
    Nasi politycy zagubili sie całkowicie i całkowicie odeszli od swojej roli czyli rzadzenia państwem polskim .
    Zostalismy sami a ,Oni wzajemnie sie eliminuja ,to znaczy chca sie wzajemnie wyeliminować z polityki .
    Gospodarka państwa została zostawiona maluczkim i wielkim kombinatorom ;jednym słowem ratuj aię kto moze i jak może ,kombinuj ile sie da i jak sie da.
    Karpie pływaja a szczupaki robia swoje .Ale jest jeszcze zegar czasu i zegar naszej niezaleznosci ,naszej gospodarności który nabiera szybkosci
    i powinien wisieć nie tu na blogach i blogu Polityki ale nad biórkami Premiera ,Minsitrów i Prezydenta -moze przyjdzie otrzeźwienie .
    http://www.zegardlugu.pl/

  185. Statystyka samobójstw wśród męskiej populacji Europy w 2008 (dane WHO)
    W Polsce wcale nie jest tak źle pod tym względem.
    Natomiast liczba zabitych w wypadkach drogowych jest pochodną życia w „dzikim kraju” – kiepskie drogi, ułańska fantazja, alkohol, niesprawna pomoc lekarska. W statystykach uczestnicy wypadków zmarli po dostarczeniu do szpitala liczeni są jako ranni, w Polsce umierają na drogach w oczekiwaniu na pogotowie 🙁

  186. I pisze ktos ,
    wcale mnie nie pociesza, ze w innych krajach jest tez zle ,ja bym chcial
    poznac taki „dobry” kraj.
    Ba ! ja tez, a bylam juz w tylu krajach?
    /A moze po prostu oni nauczyli sie rozwiazywac swoje problemy ,
    a Polacy nie./
    A we wsi Krakow proponuje postawic pomnik zyrafy albo dinosaura ,
    /35 m,. bedzie wtedy taki Paris-Disneyland /na to samo wychodzi , przynajmniej nie trzeba z Kuklinskiego posmiertnie robic „ostatniego” ,
    w koncu ON sobie pomnik nie stawia !!!
    …,zdrajca,pijak itp. itd. krakowskie zapusty i porada ;
    Drogi panie jak sie pan zle czuje ?to niech Pan uzywa „kultury swieckiej”.
    …Proponuje uzywac wody i mydla ,bo potem sie ktos zastanawia po ktorej stronie stanac ?
    I Lizak jako Jagger ?
    Salute
    /nie dyskutuje , na dzisiaj wystarczajaco duzo sie posmialam !/

  187. @Fan pisze:2010-03-08 o godz. 21:20, że stanko z W. pisze:2010-03-08 o godz. 18:20 – ale nie doczytał, co stanko pisze…

    „gliadit w knigu, uwidieł figu”… wybaczcie, dodajcie sobie człon -atyk.

  188. Telegraphick Observer
    Nie odebrałem tego filmu jako krytykę ultraliberalnego systemu. To nie agitka. Wręcz przeciwnie – jest to afirmacja wolności człowieka, pasji zarabiania o tyle prawdziwa, że wskazująca również dramatyczne konsekwencje osobiste owej wolności. Film nie wartościuje moralnie tylko mówi – taki jest świat. Faktycznie – ma wiele wspólnego z „Ziemią Obiecaną”. I nie jest ramotą, głęboko mnie przejął. Polecam – odśwież go sobie w wolnej chwili.
    O Uptonie Sinclairze napisałem, że był socjalistą utopijnym, bo przeznaczył część swego majątku na stworzenie utopijnej komuny socjalistycznej, która zresztą spłonęła.
    Pozdrawiam

  189. Sławomirski!
    Napisałeś: Slawomirski pisze:
    2010-03-09 o godz. 02:13

    Sowieci oprawca #1 w historii gatunku ludzkiego

    Wywiad z Samuel Sandler:

    http://wyborcza.pl/1,76842,7618756,Samuel_Sandler__Werbowali_na_ulicy.html

    Mój komentarz ad personam: Czy Ty nie jesteś czasem nieszczęliwy z tym garbem nienawiści do Rosjan?

  190. Pan MA czy WINIEN napisał po przeczytaniu wywiadu z S. Sandlerem:

    2010-03-06 o godz. 23:00
    Ma Pan racje o antysemityzm oczywiscie nie mozna go posadzic, o objawy z-idio-cienia, owsze. jak Pan raczy zauwazyc, uogolnianie nie ma sensu, powolywanie sie na pojedyncze przyklady, pojedynczych osobnikow rowniez. Wystarczy jednak od czasu do czasu pomyslec.
    WINIEN

    A czy nie można Sandlera posądzić o przynależność do ludzi Lizaka? Byłoby to chyba zgodne z Pana kalsyfikacją ludzi, którzy świat widzą inaczej niż Pan?

  191. Wejdę jeszcze raz na forum p. Passenta, bo z ogromną sympatią czytałem (wcześniej) wywiad Teresy Torańskiej z prof. Samuelem Sandlerem w „GW”. Jeśli była tam prawda, to podziwiam (‚kocham-lubię-szanuję’) takich jak on. A jeśli półprawdy – to podziwiam warsztat p. Torańskiej.

  192. Ja tylko na wstepie chcialabym sie totalnie zgodzic z Pana spojrzeniem na uroczystosci katynskie.I dlugo nie wpisywalam sie na blog..ale kolokwialnie mnie ruszylo,jak zobaczylam sobie wywiad z Brudzinskim w kropce nad i,potem 7 dni tygodnia,gdzies tam w miedzyczasie zjazd pisu,Gras mowiacy o wygladzie kaczynskiego,palikot,wyrywka Poncyliusza a potem zawolanie Polikota,chodz do nas i sie nie marnuj,(sorry posel Poncyliusz to taki narybek,papuga,jego komentarze urugaja czystej logice.
    Nieszczesciem emigranta jest fakt,ze,zwlaszcza w dobie internetu czyta wszystko ,niestety i potrafie zrozumiec wspoblogowiczow.o czym ona mowi,ale czasami jest tak,ze ktos z boku,ktos,kto oglada skandale,tez widzi,ze sa granice absurdu,Konkluzja?Moze taka,ze dobrze,ze premiera jest nieobecny medialnie,ale z drugiej strony nie potrafie zrozumiec,dlaczego wlasnie Gras mowi chyba w jego imieniu.
    Nawiazujac do dnia dzisiejszego i rocznicy smierci prof.Religi,chcialabym polecic wszystkim blogowiczom taka jedna wypowiedz zony pacjenta,ktoremu prof.zalozyl bay-pasy 25 lat temu.Byla kobieta tak strasznie zderwowana,wiec prof.poprosil ja o pojcie do domu i o zajecie sie czyms,np.pieczeniem plackow.Wiec na drugi dzien upiekla ich caly talerz i zaniosla profesorowi i on ta lapowke przyjal.Komentarz zbedny,jak ktos chcialby to zobaczyc to starczy wejsc na tv silesia.
    Wiadomo wybory,wiadomo walka musi byc ostra,ale cyz musi byc taka zgnila?Nie kazdy musi byc prof.Religa,nie kazdy moze byc mecenasem Piotrowskim,ale czy naprawde kaczynski,Brudzinski,Jakubiakp.Szczygiel.p.Grasp.Palikot,to jest to na co jestesmy skazani?
    Pana art.zawsze czytam,niestety Pana ostatnia ksiazka jest dla mnie nie osiagalna,ale to kwestia czasu.Ale czy moglby Pan kiedys odpowiedzic na jedno pytanie…czy jest mozliwym,zeby jakis dziennikarz pokazal ta cala pruderie lecac po nazwiskach,bez ogrodek,od lewej do prawej,bez makijazu,czy ktos sie kiedykolwiek odwazy na uczciwa krytyke,..typu ..powiedzenia prawdy,ze jaroslaw i jego brat to antypanstwowcy,ze Brudzinskiego jak i Palikota powinno sie ignorowac,ze np.program w tokfm full contact to nalepszy przyklad zerowosci moralnej,jak podobnie warto rozmawiac.Wiem,to wszystko mzonki
    …POzdrawiam..iwona

  193. Teresa Stachurska
    2010-03-09 o godz. 07:42

    nie bardzo rozumiem o co Pani chodzi przytaczajac link do materialu o pismie wyslanym do 5-letniego dziecka:

    1. Czy urzad przedstawil swoja wersje tego, jak moglo dojsc do wyslania monitu ? Ale to pani Agnieszka twierdzi, ze urzad wyslal monit celowo do jej synka, przez zlosliwosc, jak sugeruje pani Agnieszka, a w slad za nia tytul materialu. Kwestia tego, jaki jest poziom obiektywizmu reportera oraz powolujacej sie na material osoby.

    2. Urzad wzywal pania Agnieszke celem wyjasnienia sprawy zadluzenia z tytulu najmu ? I co odpowiada pani Agnieszka ? Ze jest ona niegotowa, zeby z nimi rozmawiac ? A to jest poniekad jej obowiazek oraz interes bezposredni, bez wzgledu na to, czy jest ona gotowa czy nie, zeby starac sie wyjasnic sprawe. Skoro pani Agnieszka uporczywie uchyla sie od mediacji w sprawie zadluzenia, a wiec co innego ma zrobic urzad jak napominac i przypominac o konsekwencjach biernej postawy ?

    3. O obiektywnosci dziennikarki swiadczy rowniez fakt powolania sie w argumentacji na sasiadke oraz na pania z pogotowia opiekunczego. Sasiadce naleza sie wyrazy uznania, ze wywalczyla od urzedu korekte wyliczonego zadluzenia. To jest wlasciwa postawa wobec kazdego podmiotu, ktory domaga sie czegos od nas: kontestowac i starac sie dochodzic swego. Dotyczy to nie tylko urzedow, ale rowniez instytucji prywatnych. I nie sa wazne powody dla ktorych urzad mieszkaniowy wyliczyl taka a nie inna kwote zadluzenia. W reportazu sasiadka nie podaje na jakiej podstawie uzyskala obnizke dlugu, a tylko wyciaga wnioski o niekompetencji, ktore ochoczo podchwytuje reporterka. Z pewnoscia sasiadka miala racje skoro wybronila swego, ale byc moze podstawy dla redukcji dlugu sasiadki nie maja zastosowania do przypadku pani Agnieszki, a wiec warto nie wyciagac pochopnych konkluzji, ze skoro sasiadce zle naliczyli, to z pewnoscia zle naliczyli pani Agnieszce, i na tej samej zasadzie odmawiac mediacji z urzedem twierdzac infantylnie, ze nie jest sie gotowa do walki o swoje interesy.

    Osobiscie nie wierze w to ostatnie skoro pani Agnieszka znalazla czas i odwage cywilna zeby skontaktowac sie z tvn24 i zbajerowac niezbyt obiektywna reporterke, zeby wyprodukowac taki material „dziennikarski”.

    Pozdrawiam.

  194. Jacobscy,

    w pierwszym rzędzie o warunki materialne tej rodziny. Mnie nie dziwiłoby, gdyby poza pomocą materialną dostali jeszcze pomoc psychologiczną, jako że taka bieda to ogromna trauma. O pomoc materialną mógłby starać się również adinistrator zamiast spokojnie czekać na okazję eksmisji z mieszkania biedoty, zamiast pisać pisma do dzieci o uregulowanie zaległego czynszu.

  195. PS. Żeby już było dokładnie. Kobieta nie ma pracy, a jak ją dostanie to za… 700 zł. Na co to starczy?

  196. 9 MARCA, ŚWIĘTO STATYSTYKI
    Na blogach Polityki wielokrotnie spotykałem różne opinie nt rozwarstwienia społecznego w Polsce na tle innych krajów świata. Oto fakty statystyczne.

    Na początek objaśnienie indeksu Giniego (IG) w skrócie:
    miara rozkładu zmiennej losowej opisująca nierówności społeczne, przyjmująca wartości od 0 do 1. Gdy wartość tego indeksu wynosi 0 – cały dochód w kraju jest podzielony po równo. Natomiast wartość 1 oznacza, że całe bogactwo kraju znajduje się w rękach jednej osoby.

    Oto spis krajów (wraz z odpowiadającym im indeksem Giniego) http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_income_equality
    IG = 0.20-0.30 – małe rozwarstwienie dochodów, wzrostowi PKB towarzyszy wzrost poziomu zamożności mieszkańców. Do listy tej można zaliczyć kraje o modelu welfare state (państwo opiekuńcze).
    Np: Szwecja (0.23), Finlandia (0.25), Czechy (0.26), Austria (0.26) Niemcy (0.28), Francja (0.28), Węgry (0.28),

    IG = 0.30-0.45 – średnie rozwarstwienie dochodów, wzrost PKB przekłada się na wzrost siły nabywczej dużej części społeczeństwa, jednak zaczyna pojawiać się grupa ludzi wykluczonych z życia społecznego.
    Np: Ukraina (0.31), Włochy (0.33), Polska (0.36), Portugalia (0.38), Rosja (0.41), Wenezuela (0.42), USA (0.45). Warto wspomnieć przy okazji, że pod koniec okresu PRL mieliśmy ten współczynnik na poziomie 0.25 (dzisiejsze kraje skandynawskie)

    IG = 0,45-0.7 – wysokie lub bardzo wysokie rozwarstwienie dochodów, ze wzrostu gospodarczego korzystają nieliczni, dzielnice biedy/slumsy na porządku dziennym.
    Np: Meksyk (0.46), Chiny (0.47), Argentyna (0.49), Chile (0.54), Boliwia (0.59).

    PS1
    Ponawiam gorący apel, jeśli ktoś pisze, że cała Polska „jęczy pod brzemieniem” lub, że „pławi się w dobrobycie” niech łaskawie poda dane z Eurostatu lub GUS.
    Proszę rozróżniać zadłużenie Polski, dług państwowy, (a w obu składniki zagraniczne) a także deficyt budżetowy, deficyt finansów publicznych.

    PS2
    A teraz uproszczony rachunek dla dwulecia PIS i PO.
    Wskaźniki roczne PKB r/r (2006 – 2009) 6,2%, 6,6%, 4,9%, 1,5%(progn)
    Średni, dwuletni wzrost PIS 6,4%, a PO 3,2% (dwa razy mniejszy!!!).
    Przypominam, dynamiki PKB liczy się w cenach stałych!
    Co znaczy 1% dwuletniego PKB = ca 3,0 bln PLN?
    Odpowiadam, to jest 30 mld PLN, a więc około 0,25x30mld=7,5mld PLN do budżetu więcej.
    Jeśli teraz wziąć 6,4-3,2=3,2 p. procentowych przewagi jaką miał PIS w PKB, otrzymamy 7,5 mld PLN x 3,2 = 24 mld PLN!
    Tę kwotę powinien PIS sobie (bo nie wiedział, że odda władzę) odłożyć!
    Szanowni Blogowicze, PIS nie zrobił tego normalnego w rozsądnych rodzinach ruchu – przecież odkładamy na cięższe czasy.
    A teraz PIS mendzi, że jest deficyt budżetowy, który pożarł „Tusk i jego banda piłkarzy”.

  197. Rodzenie się wolnej nauki

    Postanowiłem zająć się samodzielnym myśleniem do czego nawołuje bardzo młody, solidarny naukowiec, który swą karierę zbudował na nienawiści do PRL-u i koneksjom z ówczesną opozycją także w znaczeniu rodzinnym oraz narodowym. Jak można się domyślać nauczył się on czytać i pisać w PRL-u oraz myśleć i oceniać w oparciu o kryteria przekazane mu przez mamusię wraz jej antykomunistycznym mleczkiem wzorem znanego Radka, który z dumą przyznaje się do takiej kuchni politycznej. Stanowi to niezbity dowód komunistycznych racji, że człowiek jest produktem społecznego ukształtowania.

    Każdy człowiek rodzi się politycznie neutralnym, poza kapitalistą, który powołany zostaje na świat wolą Bożą wraz z majątkiem tatusia o potem przyswaja sobie jego ideologię uzasadniajacą stan swojej dominacji. I nie ma tutaj najmniejszego znaczenia, że ideologia chrześcijańska wyrosła na sprzeciwie wobec bogactwa i wspieraniu najsłabszych sił tamtejszego społeczeństwa, czyli niewolnictwa, w walce z wyzyskiem i niszczeniem niewolników. Dzisiaj prawica zaadoptowała skutecznie dla celów politycznego zwasalizowania Kościół Katolicki, który winien być kontynuatorem swej jakże chlubnej idei i tradycji niesienia pomocy biednym braciom. Kościół zaprzedał swą piękną historię i zaciagnął się na służbę bogatych i kapitału. Jest to o tyle uzasadnione, że znacznie przyjemniej spędzać Wigilię u bogacza, aniżeli dzielić się opłatkiem z nędzarzem.

    W ten sposób wyjaśniliśmy sobie rolę kapitału i KK w historycznym kształtowaniu stosunków podporządkowania i dyscyplinowania maluczkich dla wielkich celów wzbogacania się burżuazji zarówno tej sukienkowej jak i w krótkich spodenkach. W Polsce nawrotu kapitalistycznych stosunków społecznych nie dokonali bogacze, ponieważ ich nie było. Dokonała jednak tego cudu spauperyzowana szlachta chodaczkowa, odziana w zarękawki i surduciki urzędnicze, pełna głębokiej wiary w możliwość zstąpienia Ducha Świętego na bolszewicką ziemię, po ogłoszeniu tej możliwości przez naszego Ojca Świętego, syna oficera przedwojennego.Od tego czasu modły powszechne były tak intensywne, pełne żaru i nadziei, że 10 milionów nawiedzonych tą piękną myślą nosiło nieustannie na plecach w swych plecaczkach buławę kapitalistyczną obok stosu demokratycznych ulotek.

    Złośliwe ZOMO nieustannie zaglądało do tych garbów noszonych na plecach polskiej opozycji w poszukiwaniu amerykańskich skarbów mierzalnych w papierkach koloru nadziei, gwarantów wolności, pluralizmu i demokracji. Tak im przynajmniej wykładano na latających uniwersytetach w podziemiach kościołów katolickich. A to wszystko dlatego odbywało się w wojennej konspiracji, żeby brzydkie SB nie przeszkadzało im w tych szlachetnych, pełnych solidarności i miłości, kontemplacjach. I niech ktoś powie, że z siły ducha nie wykluwa się materia. To tylko komunistom wydawało się błędnie, że materia jest pierwotna a duch jest wtórnym, za co musieli zapłacić utratą prawa własności i dóbr ziemskich, na rzecz Siły Najwyższej oraz jej najbardziej zaangażowanych oblubieńców.

    Zdarzyło się razu pewnego, że młody naukowiec zmierzał polną ścieżką do swej bolszewickiej szkółki elementarnej, gdzie za krzakiem, niczym lotna w białych czapeczkach, zaczaiło się na nieszczęsnego, smarkatego bojownika o wolność i demokrację ohydne ZOMO. Moralnie poturbowali oni młodzieniaszka strasznie, że sam proboszcz na tę wiadomość rozpłakał się rzewnie. Nie dość tego, mściwe łobuzy wzięły tornister i wysypały chłopcu kolorowe kredki na ziemię.I tego szlachetny młodzian zdzierżyć już nie potrafił. Tornister zarzucił na plecy, rozsypane kredki przepięknych barw tęczy pozostawił na ziemi i poszedl do szkoły spluwając przed siebie. Ten uraz kojarzący się z polowym mundurem pozostał mu na zawsze, a widok kredek nieodwołalnie przywołuje traumę, która zmusiła go da walki na śmierć i życie z komunizmem

    Po wielu perypetiach doktoryzował się on w paciorku i tak mu już pozostała wiara, nadzieja, miłość i nienawiść w jednym, jak w porządnej solidarnej reklamówce. Dzięki temu był zawsze w pierwszej linii i przy władzy jedynie słusznej. Pozostawanie przy władzy zmusza do niechcianych kontaktów z politycznym plebsem, przynajmniej kilka razy w roku, by móc zachować jej ciągłość. A władza i religia to opium dla elit w nowym wydaniu. Warto się więc poświęcić nie tylko dla Pana ale i także dla siebie. Felerem takich spotkań jest to, że zadaje się na nich głupawe, niewygodne a czasami wręcz wredne pytania, na które burżuazyjna nauka winna umieć znaleźć odpowiedź, by nie stracić swego nimbu nieomylnej doskonałości. W związku z tym udowadnia się jak głupie ćwoki zadające prostackie pytania mają prawo i ambicje aspirować do władzy. Wszyscy przecież doskonale wiedzą , że istnieje naturalny porządek rzeczy, w którym jedni rządzą a inni ciężko pracują. Są to relacje dane z samej góry i nie ma co się buntować przeciwko nim, ponieważ ten porządek wszechrzeczy obejmuje prawa boskie i ludzkie.

    Najbardziej oburza naszego naukowca głoszenie opinii, że naziści to skrajna prawica. Ze zrozumiałych względów, on, reprezentant skrajnej prawicy nie może być nawet pośrednio utożsamiany z nazizmem, chociażby przez zdechlakowatość swojej postury nie jest w stanie nawet mrówce przyczynić krzywdy. Nie wyklucza to jednak, że swym naukowym i zaangażowanym nauczaniem może wspierać on zachowania zbliżone do wyżej wymienionych. Łatwo można wyobrazić sobie jaka to przykrość być posądzonym o napakowaną posturę, ogolony i pusty czerep, czarny mundurek nawet bez insygniów jest straszny oraz wypucowane glany jako instrument zwalczania inowierców. Jakoś za babuleńki komuny nie przypominam sobie tego typów indywiduum, które dzisiaj bez problemów pojawiają się na ulicach. A kiedyś były nawet kojarzone z jedną ze zgasłych na firmamencie partii politycznych.

    Równie nieprawdziwym, zdaniem naszego bohatera, jest twierdzenie, że w USA rządzi prawica. Jak się łatwo domyśleć intencją naszego propagandzisty jest chęć udowodnienia, że naziści to komuniści a w USA, też rządzi komuna. W sumie jest to bardzo stary i poważny problem jak usytuować prawicę i lewicę. Najchętniej dokonuje się tutaj zamazania klasowego charakteru definicji i operuje się enigmatycznymi i eterycznymi skojarzeniami i formułkami, których istotą jest próba ożenienia prawicy z lewicą. I jest to o tyle uzasadnione, że w prawicowym państwie nie ma stricte lewicowych ruchów, które wykorzeniane są z całą konsekwencją. Dlatego żadną miarą nie można uznać SLD jako lewicową opcję, jeśli z pełną konsekwencją partia ta budowała i buduje system kapitalistyczny. Absurdalność tego zestawienia jest tak oczywista, że nie ma żadnego powodu dla udowaniania lewicowości SLD.

    Znawca prawicowego przedmiotu przekonuje nas co do lewicy i bardzo słusznie, że winna być ona kojarzona z walką o prawa klasy robotniczej oraz takie rozwiązania, które nie będą zniewalać słabszych na rzecz silniejszych. Jak więc widzimy, ponieważ w solidarnej Polsce nie ma już klasy robotniczej, a słabsi są zniewalani przez silniejszych, zatem trudno jest mówić u nas o jakiejś lewicowości państwa,czy funkcjonujących w nim partii. Nasze państwo jest stricte prawicowym z bardzo wyraźnym odcieniem fundamentalizmu religijnego oraz różnego rodzaju nacjonalizmami, nie tylko polskim, powiedzmy sobie jasno.

    Prawica natomiast definiuje swoją prawicowość następująco: „Prawica zaś, to odwoływanie się do tradycyjnych systemów wartości (w kontekście stuleci i tysiącleci a nie dekad) oraz budowanie relacji społecznych na bazie własności prywatnej. Od siebie bym dodał, że chodzi o własność prywatną moralnie uzasadnioną.”
    Jak ławo więc zauważyć prawicowość to wartości, tradycja i wieki, a lewicowość to rewolucyjne mgnienie jesieni. Tak sobie ślicznie życzy prawica. Zapominają jednak ci mądralińscy o tym, że tam gdzie rządziło prawo własności, tam również bardzo ostro występował u dominujących ilościowo warstw społecznych brak tego prawa. Stąd oprócz burżuazyjnej sprawiedliwości mieliśmy ogromne przestrzenie dotknięte niesprawiedliwością społeczną, której żadną miarą nie da się usprawiedliwić ani uzasadnić. Światło, powietrze, woda, ziemia i lasy są ogólnoludzką wartością ludzi z niej korzystających i nie wolno tych wartości sprywatyzować, dla poczynienia indywidualnego zysku, ponieważ takie podejście może zagrażać istnieniu ludzkości. Stąd to co jest poczytywane przez prawicę jako wartość jest najgorszym złem róznicującym ludzi i przynoszącym im ewidrentne straty oraz krzywdę. A przejawem tego egoistycznego i niefrasobliwego myślenia jest cała gama wojen wywołanych przez USA po 1945 roku. Dlatego niepoważnym jest wręcz przypisywanie USA lewicowości zgodnie z jej prawicową interpretacją, że jest to obrona słabszych przed silniejszymi.

    W tych rozważaniach starających się uzasadnić wyższość jednej formacji nad drugą stosuje się pojęcie własności prywatnej moralnie uzasadnionej. A jeśli tak, to musimy się zgodzić, że istnieje także własność prywatna nie posiadająca moralnej akceptacji społecznej. O ile własność osobista w postaci garnituru, zegarka i okularów jest zrozumiałą, podobnie jak własność prywatna w postaci domu i samochodu nie budzi zastrzeżeń, to jednak własność prywatna środów produkcji jest główną
    bronią marksizmu w zwalczaniu burżuazyjnego przechwytywania wartości dodanej, w procesie społecznego wytwarzania produktu finalnego i indywidualnego przyswajania.

    Wracając do próby nawet pośredniego przybliżania nazizmu do lewicy jest to wyjątkową podłością. Jak historia wskazuje faszyzm był produktem kapitalistycznych stosunków społecznych, które doprowadziły do wywolania I-szej WS. Jej rezultatem był ogrom zniszczeń, ofiar śmiertelnych i kalek.To ludzkie niezadowolenie zaczęło się we Włoszech i Niemczech kumulować przeciwko kapitalistycznej władzy. Aby skanalizować tę rosnące protesty zaczęły powstawać ruchy włoskiego Fascio del combatante oraz niemieckiego Nationalsozialismus. Stanowiły one zatem próbę ucieczki od dramatui I WS wywołanej przez kapitalizm.

    Trudno jest jednak przypuszczać, mimo zakłamanej retoryki narodowego socjalizmu, o chęć przekazania przez prawicę w ręce lewicy kapitału i władzy dotychczas sprawowanej przez prawicę. Jeżeli nazizm był lewicowym ruchem to jak wytłumaczyć atak Hitlera na lewicową Rosję Radziecką, przecież to się nie trzyma kupy. W Niemczech istniały zdecydowanie kapitalistyczne stosunki wytwórcze oparte na własności prywatnej a w ZSRR mieliśmy do czynienia z własnością państwową co zdecydowanie i zasadniczo różniło oba systemy. Stąd niespotykany atak niemiecki na ZSRR będące państwem odmiennego typu stanowiącego zagrożenie dla starych stosunków społecznych, przymykanie oczu przez Zachód na tę agresję trwało tak długo dopóki Zachód nie zrozumiał, że pokonanie ZSRR oznacza także jego klęskę. I tym sposobem skończyły się polityczne żarty.

    Interesujące są rozważania młodego prawicowca w poniższym zakresie:
    „Czy można dzisiaj, tu i teraz, powiedzieć, że lewica jest zła a prawica dobra? Stawiam to pytanie, gdyż stawiają mi je częstokroć lokalni obserwatorzy sceny samorządowej oraz parlamentarnej. Odpowiedź na takie pytanie domaga się odpowiedzialnego spojrzenia, które winno brać pod uwagę ideowe oraz personalne rozterki osób tworzących regionalną tkankę realiotwórczą. Odpowiedź jest, niestety zawiła. Nie jest prawdziwie prospołeczny (czyli lewicowy) ktoś, kto interes osobisto-partyjno-towarzyski przedkłada ponad interes ogólnospołeczny lub ogólnogminny. W tym też sensie socjalistyczni przywódcy nie byli reprezentantami swojego narodu, lecz zaledwie wykonawcami mafijnych powiązań, skrytymi pod ideową przykrywką. Podobnie, jeśli nie symetrycznie, wielu opiewających się jako przedstawiciele swojego narodu lub gminy, to po prostu mali ludzie, którzy posługują się prawicowym szyldem, chociaż chodzi im o własne interesy, a nie interesy uzasadnionych systemów wartości lub przysługującą obywatelom ochronę dóbr osobistych.”

    Jak niewątpliwie państwo zauważyli,sam autor przyznaje, że odpowiedź na to pytanie jest niezwykle zawiła.Trudno jest bowiem wybronić coś co jest nacechowane immanentnym złem. Nie da się powiedziec, że bezrobocie, bezdomność i bieda są dobrem. Dlatego jeśli nie da się gloryfikować prawicy to należy kubłami pomyj oblać lewicę w nadziei, że coś się do niej przyklei. Takiemu celowi doskonale służy etykietka kościelnego naukowca: „W tym też sensie socjalistyczni przywódcy nie byli reprezentantami swojego narodu, lecz zaledwie wykonawcami mafijnych powiązań, skrytymi pod ideową przykrywką.” No cóż, kiedy się zostało ukształtowanym w mafijnej RP to gołowąsowi się wydaje, że w PRL-u istniały podobne relacje. Taki obecnie wymiar ma nauka solidarnych janczarów kapitalizmu.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  198. Teresa Stachurska,

    O pomoc materialną mógłby starać się również adinistrator – nie wydaje mi sie, zeby i to nalezalo do kompetencji administratora budynku, bez przesady.

    Pani zdaje sie swiecie i bezkrytycznie wierzyc w wersje przedstawiona w telewizji: bezduszni urzednicy, ktorzy nie wiedzac jak dopiec bezbronnej kobiecie, drecza ja psychologicznie slac monity do jej syna. Osobiscie widze sprawe mniej drastycznie. Mnie zastanawia postawa bohaterki reportazu: bierna (wobec urzedu) i aktywna jednoczesnie (jesli chodzi o szukanie publicznosci).

    Przy czym nie kwestionuje faktu trudnej sytuacji, w jakiej znalazla sie pani Agnieszka, ale tez … czy jest Pani pewna, ze 700 zl to wszystko, czego moze oczekiwac bohaterka reportarzu ? Czy zna Pani cala historie pani Agnieszki zeby przytaczac tego typu argumenty ? Jesli tak, to rozumiem ale jesli nie, to po co taaaaka argumentacja ?

    Poza tym mowimy o konkretnym materiale telewizyjnym, ktorego tematem jest co ? Wedlug autorki reportazu arogancja i bezdusznosc urzedu, ewentualnie problemy z najemca oraz problemy najemcy ? W reportazu nie padlo slowo „bieda” jako temat wiodacy (o ile w ogole padlo) , a co najwyzej uzyto terminu „bezrobocie” jako opis sytuacji pani Agnieszki, a „bieda” i „bezrobocie” to sa wbrew pozorom dwie rozne sprawy jesli chodzi o sytuacje osoby dotknietej tymi przypadlosciami.

    Nie mniej, i nie wazne czy bieda lub/oraz bezrobocie sa udzialem pani Agnieszki. Wazne jest to, co bohaterka czyni aby poprawic swoja sytuacji wzgledem urzedu. Moim zdaniem osoba przedstawiona do reportazu zabrala sie do sprawy od ewidentnie zlej strony.

    Pozdrawiam

  199. Jakobsky!
    Na temat rzetelności dziennikarzy, tworzących materiały do przeróżnych lokalnych i ogólnopolskich programów, to ja mam własne spostrzeżenia i kiepsko oceniam te programy.
    Miałam sąsiadkę, która mieszkała piętro wyżej – ja na parterze.
    Sąsiadka postanowiła zamienić spółdzielcze mieszkanie na większe i to bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów. Uważała, że spółdzielnia mieszkaniowa jest jej to winna. Aby wykazać, że mieszka w warunkach urągających wszelkim standardom zalewała ściany i podłogę w swoim mieszkaniu i to systematycznie – miałam potop przeciętnie 12 – 16 razy do roku, bo lała chyba wiadrem.. Moje mieszkanie zdewastowała prawie w równym stopniu, co swoje. Kiedy już dopracowała się pleśni na ścianach i klepki z podłogi odpadły, zaczęła organizować redaktorów radia, telewizji i lokalnej prasy, aby opisali straszne warunki, w jakich sp-nia każe jej żyć, ja w tym samym czasie latałam z kolejnymi pismami do spółdzielni, aby coś z tym fantem zrobili, bo już żadne ubezpieczenie nie dotyczyło mojego mieszkania – kto maluje 16 razy do roku?
    Kiedy w lokalnych telewizyjnych „Faktach” pojawił się reportaż z mieszkania sąsiadk8i – siedziała na tle ściany z odpadającym tynkiem, klepki podłogowe leżały całe poczerniałe obok fotela zaś pani prosto od fryzjera i z paznokciami na błysk opowiadała o swym ciężkim życiu, a redaktor bardzo jej współczuł i gromił administrację sp-ni za karygodną nieczułość na los starego człowieka z kombatancką przeszłością na dodatek.
    Na drugi dzień zatelefonowałam do telewizji, połączyli mnie z panem redaktorem, który na moje wyjaśnienia z całym spokojem odparł, że materiał był oparty na faktach, a dalsze drążenie tematu już go nie interesuje. 😆
    Dodam jeszcze, że pani miała syna – prawnika, który całkiem dobrze jej doradzał. Bywał nawet w ogólnopolskiej telewizji, gdzie wyjaśniał prawne zawiłości przeróżnych gospodarczych przedsięwzięć.
    Dawno go nie widziałam w okienku TV.
    Dodam jeszcze, że spółdzielnia przeprowadziła panią do większego mieszkania, na parterze a ja mam spokój.
    Nie ma to, jak reporterska rzetelność i prawnik w rodzinie 😉

  200. Teresa Stachurska pisze: 2010-03-08 o godz. 23:35

    Infantylizuje problemy, zgrywa się – pisze pani o moich komentarzach. Jeśli zgrywam się, to nie z problemów, które opisuje, np. http://passent.blog.polityka.pl/?p=672#comment-152764 , lecz z ich traktowania. Dziękuje za przypomnienie wysokości obowiazującej płacy minimalnej w roku 2010. Warto zauważyć, że wzrosła ona w latach 2008-9 o ponad 36 proc., czyli jej efekt miał miejsce w większości w okresie kryzysu na świecie i spowolnienia wzrostu w Polsce. Jest to znaczące osiągnięcie gospodarki polskiej w kontekście zmniejszania rozpiętości dochodów. Albowiem w czasie kryzysu, gdy jest silna presja ku zmniejszaniu zatrudnienia, czyli zwiększaniu bezrobocia, oraz ku obniżaniu płac, w Polsce minimalną płacę skokowo podnoszono, a to nie odbiło się falą nadmiernych zwolnień i bezrobocia. Tyle o kontekście makro, zatrudnienia i cyklu biznesowego w Polsce.

    Porównując płacę minimalną w Polsce i w Ontario (prowincja Kanady), uwzględniając kurs walut i siłę nabywczą, polska jest 2,5-3 razy niższa. Część tej różnicy jest wynikiem różnicy w rozwoju gopspodarki wyrażonych wyższym PKB na osobę, oraz „dysproporcjami struktury” w Polsce. Oczywiście prezesi banków i innych korporacji zarabiają „krocie”. Część tego wynika z ich niewątpliwie wysokich kwalifikacji i doświadczenia, zrozumiałe, że nie potwierdzonych dyplomami uczelni etc. Inna część wynika ze szczególnej ich pozycji w zapewnianiu dochodu akcjonariuszom, oraz innych funkcji jakie pełnią banki w gospodarce rynkowej. Szeroki to temat, a w nim jest rola banków w doprowadzeniu do kryzysu roku 2008. Ale przecież nie można za kryzys i bańkę spekulacji winić jedynie prezesów banku. Winne są niewłaściwe regulacje państwowe. Banki kreowały szybki wzrost przez wiele lat – wtedy wszyscy (większość) byli zadowolenie, aż doszło do załamania. Sytuacja to nie nowa w historii gospodarczej, nota bene nie tylko kapitalizmu. Też chciałbym, aby prezesi zarabiali mniej, a ja więcej. Dodam, że mnie prezes nie kojarzy się z tłustym facetem z grubym cygarem w zębach.

    Dysproporcje struktury w Polsce – mam na myśli fakt, że rynkowa gospodarka włączyła pewną część ludzi, początkowo niezbyt liczną, a jej funkcjonowanie charakteryzowało się dzikością. Teraz, po 20 latach sytuacja jest o wiele bardziej uporządkowania i stabilna, procesy o wiele bardziej przewidywalne. Rynkowa część gospodarki jest w równowadze i zapewnia wzrost. Ale jest znaczna część społeczeństwa nie objęta wymogami i korzyściami jakie niesie sektor rynkowy. Napisano o tym zjawisku tomy analiz i setki powieści, nie tylko w Polsce, ale w Meksyku i USA, w Chinach i na Ukrainie. Jest to wyzwanie dla Polski, moim zdaniem lekceważone. Jakoś żadna partia nie chce poważnie go podjąć. Jedni uważają, że bez strefy biedy nie może istnieć prawdziwy, silny katolicyzm w kraju. Innym – zdaje mi się – przydaje się w propagowaniu przeideologizowanych programów. Jeszcze inni posługują się nimi dla uzasadnienie swojego awanturniczego aktywizmu. Chyba nikt w sposób poważny nie identyfikuje tych problemów jako zjawisko społeczno-ekonomicznych w pełnym rozwinięciu, ani nie rozważa skutecznego programu ich redukcji.

    Kartka z P. uznaje te dysproporcje dochodów jako czwartą zmorę, po (1) KK jako „święta krowa”, (2) autorytaryzm i nadmiar biurokracji w państwie, (3) hurra-polityka historyczna. Stasieku opisuje jak GINI (indeks Giniego) mierzy nierówności społeczne, a dokładniej rozkład (nielosowych, lecz rejestrowanych, badź szacowanych) dochodów (income distribution) oraz majątku (wealth distribution), czyli myli szczegóły tej metody. Nota bene, wielkości wskaźnika mogą być już w Polsce mniejsze, po zwiększeniu wypłat dla rolników, oraz znaczącego podniesienia płacy minimalnej przy nadal nie (lub powolnie) wzrastającym bezrobociu. I tak posuwamy się naprzód. Kto szagajet prawoj?

  201. Stasieku,

    im dalej w las tym wiecej drzew. Agnieszka Wołk-Łaniewska – http://www.nie.com.pl/art20895.htm .

  202. do Kleofas pisze:

    2010-03-07 o godz. 20:49
    Winien 16.57

    “Zachod nie jest zadnym bastionem cywilizacji. Wrecz przeciwnie to jest dzicz ktora nie ma nic do zaoferowania swiatu poza klamstwem, zlodziejstwem i ludobojstwem.”

    TO BYL LI TYLKO CYTAT oblakanego.
    WINIEN

  203. Piszą za darmo grafomani powiedział przed chwilą mój ulubiony dziennikarz, Jan Wróbel.
    Uderz w stół na nożyce…to też opinia o nas Szanowni Blogowicze.
    Pozdrowienia, idzie wiosna!

  204. Szanowny Panie Slawomirski,
    pozdrawiam z miasta najlepszych mediow drukowanych w Europie. Jak wspomnialem wczesniej, nie spotkalem Pana Passenta. Spotkalem natomiast w blogosferze wierzacych w spiski. Ma Pan racje, jesli Lotem, to potem,wole rowniez Lufthanse. Najbardziej jednak szybkie pociagi. Obecnie pozostaly mi do dyspozycji narty biegowe nad Laba w Blankenese. Jest slonecznie, lecz mroznie. Spiskowcy powiedza jutro, ze ludzie z polnocy sa chlodniejsi, slonce swieci przeciez tylko na poludniu. W Blankenese, blisko morza moglbym uprawiac rowniez narciastwo zjazdowe, za malo jednak sniegu, wystarczy zaledwie na biegowe. Swiat sie konczy. Nasi przodkowie jadali winogrona, a nam szczernialy zeby. Miejsce Lizakowych ludzi jest gdzies nigdzie.
    WINIEN

  205. juki pisze:

    2010-03-09 o godz. 10:41

    Nieporozumienie.
    Ja pisalem o sowietach a nie Rosjanach.
    Rosjanie najbardziej ucierpieli w wyniku sowieckiego terroru.
    Panska uwaga wynika z nieporozumienia/niezrozumienia albo ze zlej woli.

    Slawomirski

  206. 40 lat po Marcu antysemityzm wciąż żyje
    tu 2008-03-10, ostatnia aktualizacja 2008-03-09 23:15
    GW

  207. juki pisze:

    2010-03-06 o godz. 23:00

    Wracajac do wywiadu Sandlera.
    Sowieci selekcjonowali tych ktorzy nie mieli szans na wspolprace z nazistami. W tej sytuacji kolejna selekcja dokonuje sie na mniejszosci etnicznej. Oni po prostu wpadaja z deszczu pod rynne.
    Moim zdaniem chaos demonstruje swoja sile.

    P.S.
    A ludzie glupote.

    Slawomirski

  208. Slawomirski 2.36

    To nie z otylosci robimy sobie figle migle ale – ale z imponderabiliow Bani. A ze i tu, i tu grubas wypaca tluszcz to zwykla obserwacja. Takze – jesli komus podwedza mydlo. Przecie nie po nazwisku ani pci (dopiero by bylo !) wymieniamy. Snulbym dalsze rozwazania (w tym problem winy) ale w szybkim przebiegu, n.p. na kleofas.blogspot.com. Moje obserwacje n.t. rosyjskiej bani poczytane zostaly za atak na Matushku Rossije – jakze mi przykro ! Nie odpowiadam bo nie smiem tlomaczyc. Kresle sie, jako fan brudu i tluszczu, Kleofas.

  209. stasieku pisze:
    2010-03-09 o godz. 15:28

    To nie dokladnie tak jest. PKB to nie sa pieniadze w banku. Wzrost in PKB nie musi sie rownac wzrostowi dochodow panstwa.
    Mam pytanie, czy polski PKB nalezy do Polski ? Nie wydaje mi sie, duza czesc ‚polskiego’ PKB nalezy do obcego kapitalu i obcych krajow.

    I nie zapomninajmy, wzyscy klamia obliczajac PKB. Np, US zawyza swoj PKB o co najmniej 25-30%, grecy klamali o swoim PKB przez ostatnie 10 lat. (kultura zachodnia !)

  210. Lizak pisze:
    2010-03-07 o godz. 20:22

    Przepraszam moderatorów i blogowiczów, że mój wpis jest przydługi, ale natężenie nieścisłości, błędów, przeinaczeń i kłamstw zawartych w prozie Lizaka zobligowało mnie do szczegółowej analizy, a ich obfitość przełożyła się na obszerność mojego wpisu.

    1) Kilka pokrętności z tekstu Autora, bez komentarzy

    „Krótko mówiąc ekonomia kapitalizmu stara się zamazywać swoje
    sprzeczności, poprzez frontalny atak na socjalizm wyrosły na bazie kapitalistycznych mankamentów.”

    „Polska jest wartością nadrzędną wobec wszystkich wewnętrznych i zewnętrznych oczekiwań, ponieważ jak dowiodła historia jej trwałość nie jest wartością constans i jest uwarunkowana od wypadkowej polskiego patriotyzmu i agresji kierowanej na nią.”

    „Siłowa dominacja kapitalizmu drogą wyścigu zbrojeń nie jest argumentem intelektualnej przewagi. Jest zaledwie dowodem na polityczną manipulację dla utrwalania własnej dominacji.”

    2) Lizak pisze

    „Bardzo sugestywnym jest odniesienie państwa do funkcji komórki biologicznej otoczonej błonami półprzepuszczalnymi regulującymi przepływ niezbędnych komórce substancji odżywiających oraz produktów przemiany materii. Z powyższego wynika, że idea wolnego rynku jest skompromitowanym, propagandowym mechanizmem, w którym znacznie większą rolę odgrywają interwencjonizmy państwowe aniżeli naturalne regulacje rynkowe.”

    Mój komentarz

    Nie widzę żadnej analogii między komórką, a „skompromitowaniem idei wolnego rynku”. Piernik ma więcej do wiatraka niż kompromitacja wolnego rynku do komórki biologicznej. Państwo komórką, czy organizmem wielokomórkowym? Jeśli komórką samodzielną, to nasuwa się analogia z prymitywnymi autarkicznymi organizmami – bakteriami lub pierwotniakami. Autor prezentuje tu wizję gospodarki centralnie sterowanej, jak w komórce biologicznej, gdzie jądro jest absolutnym dysponentem sił i środków, a granica, to szczelny kordon celny. Rzewne marzenia, czerwona projekcja .

    3) Lizak pisze:

    „Próbą opisywania tych procesów zarówno w ujęciu ilościowym jak i jakościowym zajmuje się ekonomia. Z uwagi na brak doskonałego aparatu ujmującego procesy ekonomiczne w każdym państwie, ich grupach jak i całości trudno jest mówić o precyzyjnym do końca charakterze ekonomii. Krytyczni wobec niej akcentują,że jest ona bardziej sztuką aniżeli nauką.

    Trudno jest bowiem przewidzieć do końca, w triadzie ludzie, kapitał i ziemia, wpływ czynnika ludzkiego w procesie wytwarzania.

    Mimo ogromnego potencjału intelektualnego, technologicznego i technicznego ,najwyżej rozwiniętych państw, nie potrafią one przewidzieć i opisać zachowania potencjału ludzkiego i technicznego, co grozi ogromnymi wstrząsami społecznymi”

    Mój komentarz

    Od triady do wstrząsów społecznych.
    Nie ma w ekonomii pojęcia „triada ludzie, kapitał i ziemia”. Autorowi chodziło zapewne o tradycyjnie pojmowane czynniki produkcji
    – praca, kapitał, ziemia.
    W przypadku rozpatrywania czynnika produkcji, jakim jest praca, ekonomia zajmuje się jej kosztem, czyli płacą, a nie zachowaniami ludzi. Ekonomia nie zajmuje się, tym co sugeruje Autor w zdaniu: „Trudno jest bowiem przewidzieć do końca, w triadzie ludzie, kapitał i ziemia, wpływ czynnika ludzkiego w procesie wytwarzania”. Zachowaniami ludzi zajmuje się socjologia.

    Współczesna ekonomia odeszła daleko od tradycyjnego ujęcia czynników produkcji.
    Dlaczego Autor w swym wywodzie przywołuje sztywne klasyczne pojęcia w dodatku błędnie je cytując?
    Dziś przyjmuje się, że są dwa podstawowe czynniki produkcji:
    – Praca
    – Kapitał produkcyjny (m.in. budynki, place, narzędzia, maszyny, urządzenia)
    Dawna „ziemia”, za której wynajęcie płaci się czynsz weszła w skład kapitału produkcyjnego. Bogactwa naturalne w ziemi są też uważane jako kapitał produkcyjny.

    W ekonomii coraz bardziej utrwala się pojęcie trzeciego czynnika produkcji – kapitału ludzkiego. Kapitał ludzki, to swoiście pojęta „ekonomiczna” jakość ludzi – ich umiejętności i predyspozycje, wykształcenie, kwalifikacje, kompetencje, elastyczność zawodowa, itd. W ujęciu ekonomicznym nie ludzie jako tacy są czynnikiem produkcji, tylko ich „właściwości”.

    4) Lizak pisze:

    „Wskaźnik PKB ma tę słabość, że nie oddaje on bogactwa narodowego Polski. Oddaje on łączną wartość dodaną wytworzoną przez kapitał własny i obcy, co jakby zamazuje obraz potencji i beneficjów danego kraju.
    Dlatego wydaje się, że bardziej sensownym jest Produkt Narodowy Brutto/PNB/ będący miarą całkowitych dochodów osiąganych w ciągu roku przez obywateli danego kraju, niezależnie od miejsca (kraju) świadczenia usług przez należące do nich czynniki wytwórcze. PNB w ujęciu względnym (tempo wzrostu) jest miarą wzrostu gospodarczego.”

    Mój komentarz

    PKB, to dochód wytworzony na terytorium danego kraju, czyli jest to ujęcie terytorialne dochodu.
    PNB jest to dochód wytworzony przez obywateli kraju i podmioty gospodarcze będące własnością tych obywateli lub państwa, niezależnie gdzie one działają, czyli jest to dochód narodowy w ujęciu własnościowym.

    Autor zdaje się sugerować. ze PKB, to są nasze dochody i obce, wobec tego, aby poznać nasze, należy zanalizować PNB. PKB, to jakoby my i obcy, a PNB swoi.
    Otóż gospodarka nie wie, które wyroby i usługi są wytworzone na terenie jej państwa przez swoich, a które przez obcych. Autor sugeruje, że wiedząc jaką część dochodu narodowego wytwarzają swoi, a jaką część obcy, możemy ocenić, jaka część gospodarki jest nie nasza, a dalej poprzez podsuwaną przez Autora sugestię – jak bardzo jesteśmy uzależnieni od obcego kapitału, co może doprowadzić do uzależnienia politycznego.

    Otóż UE jest jednolitym rynkiem, na którym podmioty gospodarcze z różnych krajów mają swobodę działania. Dopóty działalność ta jest regulowana odpowiednimi przepisami, dopóty właściciele kapitału produkcyjnego nie będą mogli go wykorzystywać w celach politycznych. Za przepisy i ich przestrzeganie odpowiedzialne są instytucje unijne oraz poszczególne państwa.
    Ale jest to temat zupełnie z innej branży. W każdym razie nie można go tak trywializować i spłycać, jak to robi Autor.

    5) Lizak pisze:

    ” Posłużmy się danymi z opracowania Dariusza Kosiura:
    “DN z roku 2005 jest oczywiście znacznie niższy od DN z 1989 r. Można to sprawdzić na podstawie danych w rocznikach statystycznych uwzględniając przeliczniki kursowe walut i sposób liczenia DN (PKB) inny w 1989 r. niż 2005 r. Potwierdzają to dane zawarte w „Świat w liczbach 2003 r.” str. 26 wyd. The Economist (wyd. polskie Studio EMKA) lokujące Polskę na 62 miejscu w świecie między Kostaryką a Gabonem pod względem wielkości PKB na jednego mieszkańca (w 1980 r. było to miejsce 11). Najnowsze dane z roku 2006 lokują już Polskę na 73 pozycji.”

    Mój komentarz

    Żródło zacytowane powyżej, to praca popularno-naukowa, pomoc edukacyjna dla młodzieży. Przed wypowiedzią na blogu należało sięgnąć do poważniejszych źródeł.

    PKB per capita nominalny.

    W 2008 roku pod względem PKB nominalnego per capita w USD liczonego wg siły nabywczej (wikipedia.org) 4 sąsiadujące kraje – Litwa, Polska, Rosja, Białoruś wg danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego zajmowały w świecie pozycje odpowiednio 49, 50, 52, 73, wg danych Banku Światowego odpowiednio 37, 40, 44, 69 miejsca, wg danych CIA Factbook odpowiednio 47, 48, 57 miejsce.

    PKB per capita wg siły nabywczej.

    W 2008 roku pod względem PKB nominalnego per capita w USD liczonego wg kursów walut (wikipedia.org) 4 sąsiadujące kraje – Litwa, Polska, Rosja, Białoruś wg danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego zajmowały w świecie pozycje odpowiednio 50, 47, 51, 64, wg danych Banku Światowego odpowiednio 38, 39, 42, 57 miejsca, wg danych CIA Factbook odpowiednio 57, 54, 56, 73 miejsca.

    Polska w obu ujęciach nie zajmuje w 2008 r. niższej pozycji niż 54 (w ujęciu CIA). Dalsze miejsce na liście CIA są spowodowane wprowadzeniem do rankingu krajów, których nie było na listach MFW i BŚ – rajów podatkowych typu Liechtenstein, Bahamy, Jersey.
    Lizak za rok 2006 podaje 73 pozycję. Grubo się myli.

    6) Lizak pisze:

    „W zrozumiały sposób pozycja Polski w świecie określa również jej pozycję w Europie. Polacy są najbiedniejszym narodem w Unii Europejskiej.”

    Mój komentarz

    Wg Eurostatu w 2008 roku Polska zajmowała z PKB per capita równym 57 % średniej unijnej 24 miejsce (a więc nie ostatnie), za Polską była Łotwa (56 %), Rumunia 46 %), Bułgaria (40 %). W 2009 roku Polska wskoczyła na 23 miejsce wyprzedzając Litwę.
    Polska jest jednym z najbiedniejszych krajów Unii i jednym z najbiedniejszych krajów Europy, ale nie najbiedniejszym, tak było w 20 wieku, tak jest dzisiaj. Za nami w Europie dzisiaj są wg PKB per capita:
    kraje Unijne – Litwa, Łotwa, Rumunia, Bułgaria;
    kraje pozaunijne – Rosja, Białoruś, Serbia, Ukraina, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Macedonia, Mołdawia, Gruzja, Albania.

    7) Lizak pisze:

    „Przy szacowaniu wielkości dochodu narodowego na głowę przeliczanego na walute unijną po aktualnym kursie Polska wypada jeszcze gorzej. Dochód narodowy przypadający na przeciętnego Polaka wynosi zaledwie ca 5 tys. euro, czyli 21 procent tego, co otrzymują inni członkowie Unii.”

    Mój komentarz:

    Wg danych Eurostatu PKB per capita w Polsce w 2008 roku wynosił w ujęciu nominalnym 14892 euro lub 17482 USD. Autor kłamie pisząc o 5 tys Euro.

    8) Lizak pisze

    „Eurostat podaje, iż dochód narodowy przypadający na jednego Polaka wynosi 47 procent dla całej poszerzonej Unii. Wskaźnik ten uwzględnia siłę nabywczą walut narodowych, czyli jest w niewielkim stopniu zależny od aktualnego kursu narodowych walut. Przy szacowaniu wielkości dochodu narodowego na głowę przeliczanego na walute unijną po aktualnym kursie Polska wypada jeszcze gorzej. Dochód narodowy przypadający na przeciętnego Polaka wynosi zaledwie ca 5 tys. euro, czyli 21 procent tego, co otrzymują inni członkowie Unii.”

    Mój komentarz

    Eurostat (dostępne szeroko w necie) podał w 2009 roku, że za 2008 roku PKB w Polsce liczony wg siły nabywczej wynosi nie 47, a 57 % średniej unijnej (patrz wyżej). PKB nominalny nie zmienia zasadniczo naszego miejsca w Europie. Autor nie podaje roku, pisze „dochód… wynosi 47 procent”. Wynika z tego, ze jest to wartość aktualna – z co najmniej 2008 roku. Autor również tu mija się z prawdą.

    9) Lizak pisze:

    “DN z roku 2005 jest oczywiście znacznie niższy od DN z 1989 r. Można to sprawdzić na podstawie danych w rocznikach statystycznych uwzględniając przeliczniki kursowe walut i sposób liczenia DN (PKB) inny w 1989 r. niż 2005 r. Potwierdzają to dane zawarte w „Świat w liczbach 2003 r.” str. 26 wyd. The Economist (wyd. polskie Studio EMKA) lokujące Polskę na 62 miejscu w świecie między Kostaryką a Gabonem pod względem wielkości PKB na jednego mieszkańca (w 1980 r. było to miejsce 11). Najnowsze dane z roku 2006 lokują już Polskę na 73 pozycji.”

    Mój komentarz

    PKB w 2005 roku wynosił 168,9 % PKB z 1990 roku. Nie potrzeba tu stosować przeliczników kursowych, to są dane z Małego rocznika statystycznego 2007. Jak udało się Autorowi odczytać, że PKB jest niższy? Dlaczego tak drastyczny sposób Autor lekceważy fakty?

    Odnośnie 11 miejsca Polski pod względem dochodu narodowego per capita w 1981 roku. Tutaj Autor nakłada na siebie 2 sprawy – propagandę o przemysłowej potędze Polski i wywodzi z niej PKB. Za rządów Gierka to 11 miejsce w świecie nie wynikało z wielkości PKB, lecz z ulepienia z danych o produkcji stali, węgla, siarki, statków, wagonów, itd. tworu statystycznego, który mógł uzasadnić dla szerokiej publiczności złaknionej polskiej wyjątkowości tezę, że Polska była 10 lub 11 potęgą gospodarczą świata.

    W wikipedii pod hasłem „gospodarka Polski” jest wykres PKB per capita pokazujący zmiany PKB w latach 1970 – 2000. Można z niego odczytać, że:
    w dekadzie Gierka wystąpiło maksimum PKP w 1977 roku – około 7800 USD, w 1981 r. – około 6300 USD, w 1989 wystąpiło drugie maksimum – 7000 USD, w 1990 r. PKB wynosił około 6500 USD na mieszkańca. Są to dane z wykresu, a więc przybliżone, niemniej wystarczające do oszacowania skali zmian, jakie nastąpiły.

    Z danych zamieszczonych na nationmaster.com (GDP wg CIA Factbook wynika, ze w 1981 Polska zajmowała na pewno miejsce między 48 (Portugalia), a 57 (Bułgaria), ponieważ polski PKB per capita był w tym czasie niższy od portugalskiego, a wyższy od bułgarskiego. Dzisiaj to miejsce jest podobne, lecz należy pamiętać, że w 1981 roku nie uwzględniano w statystykach niektórych krajów – rajów podatkowych, a więc oszacowanie miejsca Polski wg tej listy z 1981 roku jest zawyżone

    Można śmiało powiedzieć, że omawiany tekst Lizaka pod ironicznym tytułem ” Ekonomiczne sukcesy Polski” jest typową elukubracją.

    Pzdr, TJ

  211. Kleofas pisze:
    2010-03-09 o godz. 19:33

    Fogle migle nie robił Pan ogólnie z otyłości, ale konkretnie przypiął się Pan do Rosjan ( do ich tradycji bani).
    Oprócz plica polonica i sławojki nie mamy specjalnych osiągnięc w tej dziedzinie.
    Statystycznie na Polaka przypada około 1,5 kostki mydła i 2 tubki pasty do zębów ( 230 gram)
    Rosjanie rocznie zużywają 2,2 kostki mydła i 295 gram pasty do zębów.
    Jak Pan może żartowac sobie z higieny Rosjan skoro pochodzi Pan z niedomytego kraju.

  212. <b telegraphic observer pisze: 2010-03-09 o godz. 17:42
    Nie czepiaj się Drogi TO, piszesz.

    Stasieku opisuje jak GINI (indeks Giniego) mierzy nierówności społeczne, a dokładniej rozkład (nielosowych, lecz rejestrowanych, badź szacowanych) dochodów (income distribution) oraz majątku (wealth distribution), czyli myli szczegóły tej metody.

    i uważasz, że to zrozumiałe co wyżej, a mój wpis (nie wykład akademicki) jest „mylny”, bo ”myli szczegóły tej metody”, to zacząłem rozumieć, dlaczego niektórzy Blogowicze mają swoiste uczulenie na Ciebie. Jeśli nie widzisz związku dochodów z majątkiem, to jeszcze coś przeczytaj albo zapytaj się żony.
    Ja opieram się na sprawdzonych źródłach, które podaję. Mam nadzieję, że uwalniam niektórych Szanownych Blogowiczów od konieczności grzebania w Internecie.
    Pozostaję z sympatią i pozdrawiam.

  213. WINIEN pisze:

    2010-03-09 o godz. 18:52

    Szanowny Panie WINIEN

    Nadszedl marzec a z nim wspomnienia 1968 roku.
    PRL-owski antysemityzm jest przedstawiany jako niepolski.
    To robili oni (wstretne komuchy) a nie my (dobrzy Polacy).
    Zastanawia mnie co zrobili dobrzy Polacy aby zapobiec marcowemu antysemityzmowi?
    I mam odpowiedz.
    Zrobili to samo co w czasie niemieckiej okupacji.
    Pomagali na tyle na ile ich bylo stac.

    W marci 68 do mojej matki przyszla kolezanka.
    Plakal gorzkimi lzami ze strachu przed przymusowa emigracja/pogromem.
    Miala na nazwisko Bachner.
    Jest od wielu lat pochowana razem z mezem na cmentarzu zydowskim w Warszawie(sentyment?).
    Ich dzieci Piotr i Pawel wybraly Niemcy i ten fakt zmusza do najwiekszej refleksji.

    Do tej pory o nich mysle.

    Slawomirski

  214. Kartka z P. 10:06

    Ty się amerykanizujesz na całego. Uważaj ty! Afirmacja wolności człowieka i pasji zarabiania ciebie przejmuje i przenika. Tragedia. No właśnie, potem są dramatyczne konsekwencje osobiste i cena do zapłacenia. Powszechna opinia jest sprzeczna wewnętrznie, z jednej strony ostrzega – nie idź drogą bogacenia się, bo zapłacisz wysoką cenę; z drugiej odmawia się prawa do zadośćuczynienia, np. takiemu grubemu prezesowi banku, który całymi godzinami wysiaduje w biurze, życia osobistego nie ma, zdrowie ma zruinowane, krótko mówiąc życie ma przechlapane, a ile kosztowało go wdrapanie się na ten szczyt. Mówię ci Kartko, ten świat zbudowany jest na sprzecznościach.

    Hm, jakoś nie zapadł mi ten film, z pewnością wart ponownego obejrzenia (jak skończę niekończący się remont, to będę miał więcej czasu na kinematografię), pamiętam tylko kolorystykę, taką brunatno ognistą, piekielną. Chyba dlatego tak się stało, że po obejrzeniu go byłem w parku w Arizonie na granicy z Meksykiem, w grudniu 2007, http://www.americansouthwest.net/arizona/organ_pipe/national_monument.html .
    Jeden ze szlaków wiedzie do ruin kopalni sprzed bodaj 100 lat, gdzie kopano zawzięcie w poszukiwaniu srebra i złota.
    http://www.americansouthwest.net/arizona/organ_pipe/victoria-mine-trail.html
    To było życie. Chyba za mocno się przejąłem tą kopalnią, bo nawet w grudniu wśród tych kaktusów było całkiem ciepło, i to wzruszenie przykryło poprzednie.
    Ciao

  215. @Teresa Stachurska
    Dziękuję za linki, już te dane gdzieś widziałem.
    Są bardzo istotne w naszych dyskusjach.

    Ile razy czytam Panią, to zadaję sobie pytanie dlaczego p. Stachurska chce przekonać blogosferę, że Polska jest biednym krajem na dorobku. Jeśli ma Pani patent na wprowadzenie kapitalizmu bez początkowych nierówności, niesprawiedliwości, czasami wręcz zagarnięciu mienia to proszę o publikację. Wyjdzie na to, że w 1989 roku doszły do władzy hieny, bandyci, komuchy, WSI – ja to słyszałem, nawet z mównicy sejmowej. Nie jest to zatem pogląd odosobniony.
    PS
    Ja straciłem w sylwestrową noc 1989 prawie 65% dorobku swojej
    22 letniej, dobrze płatnej pracy.
    I co? – Pani zapyta. Odpowiadam, nie jęczę, opłacało się, odkułem się w następnych 20 latach.

    ADMINISTRATOR
    Dlaczego ciepłą odpowiedź dla Yvonne system wypluwa?

  216. Teresa Stachurska
    Polecam bunt liberalny wyrażony przez ekspresje twórczą
    http://www.youtube.com/watch?v=dhucSyuBbL4
    Pozdrawiam

  217. Solidarne orły krążą nad nami

    Kiedy lewica stara się ukazywać ewidentne machloje i finansową twóczość radosną prawicy na szczeblu organizmu państwowego jakim jest III RP, budzi to straszne niezadowolenie ze strony tych orłów, które widzą wszystko z wyżyn swej władzy a zatem lepiej, dokładniej i optymistyczniej. W ich odbiorze burżuazyjna Rzeczpospolita rośnie nam i rozkwita. Problem z ich strony polega na tym, że my jesteśmy czerwonymi ćwokami nie potrafiącymi czytać ich statystyki. Nie dość, że jesteśmy niedouczeni, to i pozwalamy sobie jeszcze na krytykę ich bohaterskich i wzniosłych poczynań ekonomicznych zamiast całować ich po rękach i nogach, za wolność jaką nam dali w rynsztoku.

    Nie ważne w tym wszystkim jest co my odczuwamy i przeżywamy, lecz jedynie to, co oni sobie napiszą na papierku i ogłosi im wnuczek dziadka z wiadomej i jedynie słusznej armii. Nasz brak wdzięczności za ich potworne wysiłki w wywłaszczaniu nas rodzi z ich strony niesamowitą wściekłość i udowadnianie, że my się nie nadajemy, żeby oni nas golili. Mówiąc szczerze to my ich o to nie prosiliśmy, sami to potrafimy doskonale robić.

    W interpretacji tych ekonomicznych ancymonów prawicowych wyprowadzenie z Polski prawie całego majątku narodowego wynika z ich głębokiej wiedzy ekonomicznej i ukochania narodu polskiego. Ich profesjonalna wiedza ekonomiczna zakłada, że Polski naród nie zasługuje na własne fabryki, zakłady pracy i firmy. W ramach przestrzegania mechanizmow rynkowych musieli je oddac obcym za symboliczną złotówkę. A następnie balcerowiczopodobni-solidarni wyprowadzili miliony biednych ludzi za bramy fabryk, by dać im pełne poczucie wolności. Kiedy tę wolność przekształcili w poczucie głodu, kazali tym nieszczęśnikom emigrować do Irlandii. Potem liberalny Donek szef partii, która od początku wdrażała w Polsce pod auspicjami KL-D powszechną szczęśliwość dla złodziei i pasożytów obiecał, że przekształci Polskę w irlandzki raj. Niestety poza wielogodzinnymi jego obietnicami i tarzaniem się w aferach, ekonomicznie uzasadnionych przez prozachodnich i innych ekonomistów, wymierzalnych efektów nie ma, jak to ci eleganccy panowie powiadają, mimo zastosowania szkiełka i oka.

    To kompletne dno ekonomiczne, ci fachowcy starają się utopić w propagandowym krzyku antykomunistycznym i czepianiem się bolszewickich nogawek, kiedy RP w długach tonie, zapewne również uzasadnionych z ich ekonomicznego punktu widzenia, korzystnego dla zachodu. Nie wiadomo więc, czy mamy do czynienia z głupcami czy zdrajcami chcącymi osłonić swoje łajdactwa atakami na uczciwość, sprawiedliwość, obiektywizm, pluralizm i uzasadnioną krytykę ich antypolskich poczynań. Im skuteczniejsza jest ta krytyka złodziejskich poczynań tym wrzask jest większy. Jej uzasadnieniem jest prawicowa kompetencja i lewicowa ignorancja, tak uzasadniają politykę wyzuwania narodu z jego praw własności. Jest to tak straszna zdrada, że wręcz trudno objąć jej rozmiar.

    Ryki i krzyki towarzyszące temu procederowi są nieustające. Mają one zagłuszyć ludzkie protesty wobec dziejącej się niesprawiedliwości dziejowej czynionej narodowi przez solidarnych wraz z innymi krwiopijcami. W ocenie politycznej, zachodzących negatywnych zjawisk, nie ma żadnego znaczenia durne kruszenie kopii o milion zadłużenia w tę czy w tamtę stronę. Nie mają najmniejszego sensu bijatyki o ocenę bezrobocia z dokładnością do kilkuset tysięcy, kiedy rzecz obraca się milionami. Bez uzasadnienia jest droczenie się o to czy jesteśmy w światowym rankingu na 50-tym, 60-tym,czy 70-tym miejscu, co zakrawa na kpiny z narodu, kiedy bezdyskusyjnym jest fakt, że jesteśmy na ostatnim miejscu w Unii. W sumie jest to niepoważne opowiadanie bosemu, że chodzi on w eleganckich akowskich oficerkach. Jeśli ci wysoce wyspecjalizowani fachowcy ekonomiczni, wychowani na zachodnich wzorcach i za ich pieniądze, opowiadają nam korzystne dla tamtego układu dyrdymały, komunały i androny to świadczy tylko i wyłącznie o klasowym charakterze ekonomii, zgodnie z zasadą, że każdy Żyd swój towar chwali. I jest sprawą polskiego suwerena jak długo pozwoli on się na tym pasku prowadzić, bowiem kiedy się obudzi z ręką w prawicowych nieczystościach będzie już za późno.

    W ramach tego widma kapitalizmu krążącego nad Polską usilnie stara się nam wmówić ekonomiczny sukces Polski w rodzinie narodów Europy i świata, bez większego skutku poza propagandowych rejwachem, który musi trwać bowiem to ta mafijna rodzina korzysta kosztem naszych nieszczęść sprowadzonych nam na głowy przez solidarnych orłów, których miejmy nadzieję rozliczy Bóg i Historia jeśli naród już jest tak spacyfikowany bezrobociem i biedą.

    Potwierdzeniem naszych ocen o stanie klęski żywiołowej w Polsce jest uważne studiowanie polskojęzycznej prasy, która z lubością donosi o kompletnej klapie ZUS-u od dziesiątków lat dowodzonego przez nieustraszoną solidarnie panią Wiktorow. Przerażeni, a może nas straszący, solidarni głoszą w mediach, popłakując że ZUS tonie i ciągnie w dół budżet. Należałoby się zastanowić jak to się dzieje, że wieloletni szef ZUS-u może tak długo kierować jednostką doprowadzając ją do kompletnego zniszczenia. Dlaczego nie dokonano wymiany kadrowej szefostwa w tak trudnej sytuacji? A gdzie są organy kontrolne i nadzorujące tę jednostkę, przecież one również mają swoich szefów, których należałoby spuścić do parteru. A może te lamenty są po prostu politycznie przesadzone, żeby dokonać skoku na kasę zusowską poprzez przekazywanie ich środkow do OFE. Poza tym rodzi się pytanie, kto dopuścił w tak biednej i zadłużonej jednostce do budowania urzędniczych pałaców niemalże o kosmicznej stylistyce.Ta rozrzutność i rozpasanie urzędnicze nie ma granic i jest charatkterystycznym dla wszystkich struktur państwowych nowego autoramentu, stąd i trudno się dziwic, że ich burżuazyjna Polska jest tak wspaniała, szczodra i bogata. Zapytajcie dla odmiany o Polskę bezrobotnych, oni wam opiszą realny kształt waszej ojczyzny i losu jaki zgotowaliście dominującym rzeszom wyautowanych.

    Zastanawia również przy okazji podnoszenia kwestii ZUS-u solidarne popłakiwanie nad stanem budżetu. A któż to drodzy ekonomiści powinien dbać o jego stan. Jak widać prawica nigdy się tym problemem nie zajmowała zadłużając kraj po pachy albo, i jeszcze wyżej. Brylował w tym niejaki Buzek nagrodzony wysokopłatną fuchą w UE, w nagrodę za doprowadzanie Polski do europejskiego koralu. Stworzył on przy pomocy prawych ekonomistów, metodą zamiatania pod dywan, 90 miliardową dziurę, którą musiała łatać lewica odbierając emerytom i rencistom.

    Jakież jest to paskudne i amoralne ze strony krzykaczy o wolności, pluralizmie i demokracji wyraźnie skażonych prawoskrętnie wartości oscylujących w granicach grzechu śmiertelnego. Ci wspaniali liberalni ekonomiści powinni doskonale wiedzieć, jeżeli nie tylko roznosili ulotki ale chociażby po części się uczyli, że systematyczne obniżanie świadczeń ze strony bogatych na rzecz budżetu musi doprawdzać do jego niszczenia. Chodzi o to, że tworzenie budżetu jest obywatelskim obowiązkiem nie tylko biednych, jak sobie życzy prawica, lecz takim obowiązkiem również obłożona jest elita finansowa kraju. Nie może być doprowadzona sytuacja do paradoksu polegającego na obdarzaniu bogatych wyłącznie prerogatywami a biednych obowiązkami. Takie państwo nie ma nic wspólnego z prawem, sprawiedliwością i praworządnością.

    Kolejnym problemem, nad którym z ogromną troską pochylają się prawi jest ich telewizja „publiczna” pod rządami Orła. Pieniędzy podobnie jak ZUS nie posiadają w wystarczającym dla siebie rozmiarze. Obiekt TVP wystawili jednak, że mucha nie siada. Na to pieniądze były. Są pieniądze na zatrudnianie wujków i pociotków oraz całej masy solidarnych kmiotków. Pieniędzy nie skąpią na błogosławione programy jednej religii w ramach istniejącego pluralizmu. Poza tymi programami cała reszta sięga bruku lub tanecznego parkietu w rodzaju „You can dance” lub „Tańca z gwiazdami”, w których oczywiste zera eksponują z tupetem własne aspiracje bez pokrycia. Mnóstwo jest także w tych programach politycznej problematyki zamazanej krzykami i wrzaskami oraz przerywaniem prowadzącego, co sprawia, że w gruncie rzeczy nie bardzo wiadomo o co w tych programach chodzi. Jednym słowem proponowane są mierne programy suto i często przerywane idiotycznymi reklamami, co może porządnego i zrównoważonego człowieka doprowadzic do apopleksji. Generalnie jest to jeden wielki markt dla idotów, któremu zaledwie niewielu nie poddaje się. Mało tego oczekuje się, żeby za te bzdety telewidz płacił abonament w ramach misji ogłupiania narodu. Jeżeli w istocie mamy system rynkowy, to mierna telewizja powinna mu zostać poddana. Nie ma żadnego powodu by publicznymi pieniędzmi wspierać telewizję tkwiącą korzeniami w banale, miernocie i politycznym zakłamaniu. Gdzie jesteście liberalni ekonomiści uczący nas rachunku oszczędności? Wypada zaczynać od siebie. Zwolnienie 500 obrzępałów w TVP, w niczym nie zagrozi jej nijakiemu charakterowi. Nie ma nad czym wylewać krokodylich łez. Rozumiemy, że znacznie łatwiej było wywalić na zbity pysk czerwone buraki z PGR-ów,aniżeli swoich ziomków warszawskich.

    Tę solidarną ekonomię można by opisywać, krytykować i ośmieszać w dowolny sposób, bowiem w życiu codziennym podkłada się ona na każdym kroku. Życie i nasze doświadczenia weryfikują ją zdecydowanie negatywnie. Zresztą w jej obronie nigdy nic rzeczowego nie potrafił powiedzieć jej polski realizator, na zachodnie zamówienie, niejaki Balcerowicz realizujący marzenia Sorosa.

    Na zakończenie tego tekstu wszystkim ekonomistom z solidarnymi preferencjami dedykuję tekst horoskopu, na dzień dzisiejszy, znanej wróżki warszawskiej.
    „Psychicznie możesz czuć się zmęczony. Narzekanie, jest to umyślne zabijanie radości w sobie a dodatkowo cierpią na tym Twoje relacje z innymi. Będzie to czas przemyśleń, dobrze zrobiło by Ci zatem wyciszenie umysłu i kontakt z naturą. Sprzyja to nabraniu dystansu a dystans daje możliwość ujrzenia rzeczy z wielu punktów widzenia. Zyskasz dzięki temu dokładniejszą wizję rzeczywistości.”

    PS
    Zauważam pewien zwrot u liberalnych ekonomistów, którzy jakby odnotowują wzrost skłonności do obchodzenia komunistycznego Święta Kobiet. I tak trzymajcie skołowane chłopy. Zamiast się ideologicznie wygłupiać zacznijcie poważnie liczyć.
    A brudne i lepkie łapy precz od ZUS-u.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  218. Oj, oj panie
    Stasieku popsul mi Pan dzisiaj moje sniadanie !
    stasieku pisze:
    2010-03-09 o godz. 15:28
    …mialam oczywiscie nadzieje /wbrew przypuszczeniom / ze Polska
    idzie jednak w kierunku Francji i Niemiec ,a nie w kierunku Brazyli !
    Ale coz z taka neostalinowska lewica , jak nie pomnik Lenina to Kuklinskiego / ba ,na zachodzie od wielu lat nie buduje sie pomnikow
    ludziom—to przyzwyczajenia komuny !!!!/halo ,halo biskupi !!
    …………………………………………………..
    …I ktos tu chce sie przeciwstawic fanatykom ,bez perspektyw ! …
    /sorry ,dla fanatyka ideja jest wiara, nie nauka ,mozna od razu wyrzucic !/
    /on bierze co popadnie i uklada jak mu sie podoba ,dwa razy sprawdzilam i dalam spokoj /
    …………………………………………………..
    Salute
    /nie dyskutuje ,tez o mydle w Rosji i „poswiecaniu” albo „poswiecaniu sie” /
    /jak nie ma mydla to proponuja wode swiecona ;taki polski wynalazek?/

  219. TJ, 20.45. Twoim długim i wnikliwym wpisem potwierdzasz wiedzę, kompetencje i trafność analiz Lizaka. Dawno pisałem, że jest ozdobą tego blogu, wartością samą w sobie i że należy się cieszyć z jego powrotu.

  220. Czyżby ten wyjazd po za granice wartości to aluzja do Pańskiej współprazy z Sakiewiczem i Wildsztainem w „Trójce”. Myślę, że znowu może nadejść czas, że będzie się Pan bił w piersi Gratujuję elastyczności w podejmowaniu decyzji.

  221. Kartka z podróży,

    wolę serio, tym bardziej na pogrzebie. Polecam poprzednią stronę – http://wyborcza.pl/1,76842,7642681,Stracone_pokolenie__Najnowsza_polska_emigracja.html?as=1&ias=2&startsz=x . Proszę zauważyć, że rządzący spokojnie się zajmowali sobą. Nie w głowie im było np skrocić tydzień pracy do 4 dni mimo kolosalnego bezrobocia.

    Marcinkiewicz się chwalił Blairowi, że u nas… bezrobocie spada. Pan Prezydent mówił (też w Anglii?), że z Polski wyjeżdżają nieudacznicy?
    Nadal ludzie muszą emigrować, albo iść na dno. Bezrobocie 12 % to nieprawda, tyle to figuruje w rejestrze. Urząd pilnuje, by rejestr był jak najkrótszy, papier wytrzymuje. Z tych 12% jedynie 18% ma zasiłki.

    Popyt nie rośnie! Przeciwnie – on nadal strukturalnie spada. Po co? Nie wiem. TO psze że najniższa pensja wzrosła. No, kpi w żywe oczy. O ile wzrosła? O trzydzieści parę złotych? Na co to miało starczyć?

    Stasieku,

    jak się Panu uda oddalić na choć trochę od euforii (przecież nie napiszę, że od końca własnego nosa 🙂 ) to sam Pan zrozumie, bez mojej pomocy. Ja przetrzeźwiałam, gdy trafiłam (kwiecień 2007 r.) na ten blog. Miałam już czas żeby się rozejrzeć dookoła, czytać, przyglądać się danym i je syntetyzować.

  222. @TJ pisze: 2010-03-09 o godz. 20:45
    Proszę się nie krępować długością komentarza, jeśli w większości prowokacyjne bzdury Lizaka zajmują kilka dużych ekranów.
    Jest Pan wartością tego blogu.
    Napisałem „prowokacyjne bzdury”, bo często zastanawiam się jak można coś takiego pisać ładną polszczyzną.
    Pozdrawiam serdecznie.

  223. jasny gwint – 09:15
    Ja nie uważam, że należy się cieszyć z powrotu Lizaka. Ty i jego wielbiciele mogliby sobie spokojnie i z zachwytem czytać jego złote myśli na jego blogu, który przecież założył, zaprosił wielbicieli – i może nawet dalej prowadzi. Nie wiem, nie zaglądałam.
    Wystarczyłoby podać link i kto chętny, to by sobie poczytał i się ponazachwycał. Od początku uważałam, że jest tu zwykłym pasożytem, żerującym na popularności red. Passenta.

  224. Pani Anca_Nela!
    Myśli Pani, że Lizak jest bez wrażliwości społecznej i tylko swój interes zwęszył? A mnie sie wydaje, że przewinąć nie lubiane komentarze to żaden kłopot, a dla wielu z nas jest asumptem do własnych przemyśleń.

  225. Panie stasieku! A może te „prowokacyjne bzdury” nie pozwalają zagłuszyć Pańskiego sumienia? Chyba nie żyje Pan w izolacji od rzeczywistości?

  226. J. Gwint;
    Wlasnie, do czegoz to tej „ozdobie i wartosci samej w sobie ” jest blog red.Passenta potrzebny ? He ?

  227. Stasieku;
    Pozdrawiam serdecznie, ale z ta polszczyzna sie nie zgadzam.

  228. @Teresa Stachurska pisze: 2010-03-10 o godz. 09:36
    Nie wiem na czym polega moja euforia i co ma z nią wspólnego mój piękny nos. Ale zostawmy to.

    Wymowa mojego komentarza, być może niewyraźnie się wpisałem, jest prosta. Jesteśmy zasypywani pesymistycznymi wiadomościami z różnych źródeł, a w TVP (wywiad z p. Wysocką) wręcz manipulowani. Mam silne przekonanie, że biednemu krajowi na dorobku potrzebna jest wiara,
    że będzie lepiej, że powódź skończy się podtopieniami, świńska grypa przebiegnie łagodnie, że nawet mały wzrost jest lepszy niż spadek,
    że inni mają gorzej, itp.
    Jeśli Pani załącza linki do smutnych artykułów, to spełnia Pani rolę niekonstruktywnej opozycji politycznej a z tym nie chcę dyskutować a ponadto nie przebije Pani Lizaka.

    Pisze Pani,
    „Ja przetrzeźwiałam, gdy trafiłam (kwiecień 2007 r.) na ten blog”.
    Ja przetrzeźwiałem w marcu 1968 i od tamtych czasów żyję świadomie, czasami napity ale częściej trzeźwy.
    Nie rozumiem także co ma trafienie na blog, (z całym należnym szacunkiem), ze znajomością skomplikowanych, globalnych procesów (tu kupa przymiotników) i rosnącą entropią.
    Pozdrawiam najserdeczniej!
    PS
    W moich młodych latach mówiliśmy: to wszystko pryszcz w porównaniu z wiecznością i kiszonym ogórkiem.

  229. TJ!
    Jeżeli jest tak dobrze w statystyce, to dlaczego jest tak źle w rzeczywistości i WIĘKSZOŚĆ tak to odczuwa. Nie znoszę widoku bezdomnych nocujących na klatkach schodowych i żywiących się na śmietnikach, a moje dzieci na gorzkim chlebie (choć nie na zmywaku) w Anglii, jakoś trudno mi namówić do powrotu.
    Nie znam się na tak szybkim wyliczeniu, choć studiowałem matematykę, ale te statystyki przypominają mi zabieg sprzedawcy garniturów, który złapał z tyłu klienta za marynarkę na karku i mówi: spójrz pan do lustra, jak świetnie leży.
    Widze, że liberalizm mimo olbrzymich „sukcesów” w wyciąganiu pieniędzy od państwa ma wspaniałe smopoczucie.

  230. jasny gwint pisze:

    2010-03-10 o godz. 09:15
    „TJ, 20.45. Twoim długim i wnikliwym wpisem potwierdzasz wiedzę, kompetencje i trafność analiz Lizaka. Dawno pisałem, że jest ozdobą tego blogu, wartością samą w sobie i że należy się cieszyć z jego powrotu.”

    Moj komentarz:

    W moim długim wpisie wytknąłem Lizakowi:

    a) Słabą znajomość języka polskiego przejawiajacą sie w nieumiejetnosci budowania zdań prostych i złożonych zawierających konkretny przekaz dla czytelnika, co odbiera jego wpisom komunikatywnośc i skazuje go na uznanie niszowej publiczności w naszym kraju- twardej lewicy, dla której prawda, fakty nie mają istotnego znaczenia, liczy sie słuszność, jak za dawnych czasów.
    b) Niekompetencje ekonomiczną – m.in. myli kategorię ekonomiczną „praca” z kategorią ogólnospołeczną „ludzie”. W jednym z poprzednich wpisów myli dług z kredytem, deficyt budżetowy nazywa długiem rocznym, itd.
    c) Propagowanie kłamstw na temat polskiego PKB, a szczególnie
    głoszenie, ze PKB w 1981 roku był wyższy niż PKB w 2005 roku.

    Ja pisałem o konkretach, jasny gwint o wrażeniach, mijamy się.

    Pzdr, TJ

  231. ANCA_NELA, 10.42. A mnie już boli palec od przewijania, zwłaszcza od czasu gdy blog nawiedził Jezus Zmartwychwstały. I co powiedzieć o innych gwiazdach? Czy nie bolą Ciebie palce lub głowa od wyczynów WINIEN-Sławomirski lub zrozumiałaś kiedykolwiek sens wypracowań POLONII SAWY, TO lub Jacobskiego, o innych artystach pióra i intelektu nie wspominając? Wielu na szczęście zmęczonych zniknęło lub odebrano im etat. Uciekło zniesmaczonych także wielu bardzo wartościowych postaci i żal po nich. Blog stał się jałowy i coraz bardziej nudny, więdnący i przesycony oportunizmem. Lizaka jak chcę to czytam, jak nie chcę to nie czytam. Narzekam na ich rozwlekłość i niekiedy gadulstwo, ale podziwiam piękną polszczyznę, pasję pisania, bogatą wiedzę, zapał polemiczny, oczytanie i przekonania. Cóż więcej potrzeba lub wymień proszę kto inny cechy te posiada? Cechy rzadko teraz spotykane, dlatego, tak z prostej zawiści i lenistwa tępione. Pozdrawiam

  232. Zawsze sobie tak wobrazalem kapitalizm w czystej postaci.
    Kazdy orze jak moze. Wszyscy graja swoje.
    Radwanska swoje, Passent swoje, Boniek swoje i Jan Tomaszewski swoje.
    Mlyn jak cholera.
    Gdyby towszystko zobaczyl Wladyslaw Gomulka to nie wiem czy chlop
    by to przezyl.
    Bal sie dlugow-narobili.
    Chronil granic panstwowych-pootwierali.
    Pewexy-zlikwidowali.

  233. juki –
    To co ja myślę to napisałam wyraźnie i całym zdaniem.
    ;
    Jasny gwint –
    Jeśli mam chęć na obcowanie z piękną polszczyzną, to sięgam do literatury, nie zaś do tekstów Lizaka – nie uwłaczając. Tu zaglądam, aby poczytać komentarze do aktualnych wydarzeń i ciekawe informacje, dygresje, przede wszystkim zaś dla tekstów red. Passenta.
    Teksty Lizaka można spokojnie i bez trudności czytać w jego blogu, bo tam też one z tego, co czytałam są zamieszczane.
    Po co mu jeszcze to forum?
    Nie wystarczyłoby po prostu ciekawe i wartościowe teksty linkować, tak jak to robi Teresa Stachurska? Kto chce ten czyta a blogosfera i tak jest dostatecznie zapełniona złotymi myślami.
    Masz rację, co do wzajemnych nawoływań WINIEN do MA i Sławomirski na trzeciego, ale oni we trzech nie zajmują tyle miejsca, co jeden Lizak.
    Każdy chyba sobie wybiera teksty, które chce czytać a pomija te, które go nie interesują. Ja tak robię.

  234. juki pisze:

    2010-03-10 o godz. 14:46
    TJ!
    „Jeżeli jest tak dobrze w statystyce, to dlaczego jest tak źle w rzeczywistości i WIĘKSZOŚĆ tak to odczuwa.”

    „Nie znam się na tak szybkim wyliczeniu, choć studiowałem matematykę, ale te statystyki przypominają mi zabieg sprzedawcy garniturów”

    Mój komentarz:

    1) Nie piszę, że jest źle lub dobrze. Nie jest to tematem moich rozważań. Wykazuję, że Lizak kłamie o polskim PKB. Jeżeli się przytacza wskaźniki ekonomiczne, to należy robić to rzetelnie. Inne podejście do ekonomii, np. propagandowe, jest z gruntu jałowe, niczego nie bada, do niczego się nie nada.

    2) Odpowiedź na pytanie, co odczuwa większość, to jest zupełnie inna sprawa. Lecz i w tej kwestii istniej obfitość wyników badań socjologicznych, z których bynajmniej nie wynika, ze WSZYSCY odczuwają, że jest źle.

    3) Zdaję sobie sprawę, że statystyki przez wielu są postrzegane jak zabieg z mierzeniem marynarki (dodam – przed wojną w żydowskim sklepie, jak w szeroko znanym dowcipie archetypicznym o Żydach).

    W społeczeństwie Polskim ciężko doświadczonym przez historię i własne zaniedbania poziom nieufności jest jednym z najwyższych na świecie, nieufności do wszystkich i wszystkiego, więc nie jest rzeczą dziwną niewiara w statystyki. Ale niewiara nie oznacza ich nieprawdziwości.

    Po drugie, jeżeli się cytuje statystyki, jeśli chodzi o dzisiejszy PKB, to najpierwszymi są te z GUSu. A więc najpierw należy je rzetelnie zacytować, w dalszej kolejności dopiero wytoczyć argumenty przeciwko, ewentualnie uzasadnić że są nieprawdziwe, a nie pokrzykiwać – kłamstwo, kłamstwo, marynarka nie pasuje, cwany sklepikarz nas oszukuje!

    To, ze grecki rząd uprawiał kreatywną księgowość i fałszował wskaźniki ekonomiczne, nie oznacza wcale, ze polski rząd to czyni. Jeżeli ktoś uważa inaczej, to powinien podać konkretne argumenty na rzecz swojego zdania. Propagandowe zaklęcia nie wyjaśniają niczego, rwą debatę na odrębne połajanki.

    4) Statystyki ekonomiczne są tylko jednym z obrazów gospodarki, a życie jest po stokroć bogatsze. Tej oczywistości chyba wszyscy na blogu są świadomi. Bo immanentną cechą statystyk jest „uprzeciętnianie” wyników i niedoskonałość wynikająca z wielkości badanej próby, pozyskiwanej dokładności danych, rodzaju cechy badanej, jej podatności na zniekształcenia, itd.
    Wszytko to oznacza pewną niedokładność statystyk PKB, lecz nie ich nieprawdziwość!
    Niedokładności pomiaru występują w każdym laboratorium, w każdej fabryce, na każdym termometrze i ciśnieniomierzu, w każdym prędkościomierzu auta. Dlaczego w ekonomii miałoby być inaczej? Świat sobie daje z tym jakoś radę.

    Pzdr, TJ

  235. Bardzo, moze tylko dosc dla ozdob blogowych , ciekawe „linki”;
    http://wyborcza.pl/1,91446,7631472,Rosja_Byly_enkawudzista_oddal_zycie_za_swoje_odznaczenia.html (uwaga na ostatnie zdanie )
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7647290,Komunisci_pokazuja_film_przekonujacy__ze_w_Katyniu.html
    Nie „na temat” (moze nie calkiem) ale nie ja pierwszy i ostatni .

  236. P. Stachurska (3-10, 9:36)
    Swoje stwierdzenie o znacznym wzrości płacy minimalnej w latch 2008 i 2009 oparłem na artykule w „Gazecie prawnej”:
    http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/324578,rzad_placa_minimalna_wzrosnie_w_przyszlym_roku_o_41_zl.html

    Poza tym proszę nie pisać „popyt strukturalnie spada”, bo to jest bełkotliwa fraza. Globalny popyt lub popyt na jakis towar spada, jego struktura może się zmieniać.

  237. stasieku (03-09 o godz. 22:16)

    telegraphic observer pisze: 2010-03-09 o godz. 17:42
    Nie czepiaj się Drogi TO, piszesz.

    „Stasieku opisuje jak GINI (indeks Giniego) mierzy nierówności społeczne, a dokładniej rozkład (nielosowych, lecz rejestrowanych, badź szacowanych) dochodów (income distribution) oraz majątku (wealth distribution), czyli myli szczegóły tej metody”.

    i uważasz, że to zrozumiałe co wyżej, a mój wpis (nie wykład akademicki) jest „mylny”, bo ”myli szczegóły tej metody” … .

    Telegraphic znaczy telegraficzny. Wskaźnik Giniego obliczany jest z zarejestrowanego rozkładu określonej zmiennej zdeterminowanej, zatem termin „zmienna losowa” nie pasuje, jest niepotrzebny. Lepiej było napisać zmienna statystyczna, jej rozkład, itp. Losowość, czyli probabilistyka jest trzymana z dala od wskaźnika, który jest w domenie statystyki opisowej, w tym przypadku mierzenia koncentracji.

    Oczywiście koncentracja majatku jest wielkością odmienną od koncentracji dochodu, można oczekiwać, że przeważnie więksżą w poszczególnych krajach, wielce prawdopodobnie, że skorelowaną. Ale jednak czymś innym. Np. bez sensu jest porównywać GINI majątku w kraju X z GINI dochodów w kraju Y. Innymi słowy, widzę związek, ale między dwoma róznymi miarami.

    Nie chodziło mi o stopień „akademickości” pańskiegpo wywodu, lecz o wrażenie, że autor trochę „niedbale jedzie po materiale”. Nie dopuściłem przy tym myśli, że nad nim nie panuje.

    Observer znaczy obserwator. To wzbudza uczulenie, które jest zamierzone, aby z góry oddalić zarzuty, że piszę na tym blogu i w ten sposób „żeruję na popularności red. Passenta”.
    Załączam wyrazy należnego szacunku – T.O.

  238. Coś takiego. Doskonale pamiętam coś takiego jak ekonomia polityczna socjalizmu i kapitalizmu, a teraz ~juki~ mi uświadomił, że wymyślono nawet statystykę polityczną socjalizmu i kapitalizmu. A ja naiwny myślałem, że co jak co, ale matematyka jest odporna na naciski polityczne. 😀

  239. Skandale i skandaliki.
    Pospieszalski juz lepszy od Lisa.
    Dyskusja na temat ustawy o przemocy w rodzinie byla bardziej interesujaca u Pospieszalskiego, jak u Lisa. Nawet jesli byl to tylko skutek tego, ze Pospieszalskiemu dyskusja wymknela sie z pod kontroli, to fakt pozostaje faktem.
    A co do tematu dyskusji; to zwolennicy ustawy twierdza, ze ma ona zwalczac patologie wystepujace w rodzinie, a jej przeciwnicy, demagogizuja, ze patologizuje ona rodzine jako komorke spoleczna, chce upanstwowic wychowanie i odobrac rodzicom wladze rodzicielska.
    Czy mozna znalezdz wspolny mianownik miedzy rzeczywistoscia i populistyczna demagogia ? W systemach totalitarnych nie bylo to problemem.
    Wystapienie Kuby Wojewodzkiego u Lisa pokazalo jego ludzkie oblicze i wykazalo, ze nawet jego poczucie humoru ma swoje granice. Konczy sie ono, jak u wiekszosci nas, tam gdzie chodzi o wlasna osobe.
    Jesli zas chodzi o pania Szczepkowska, to to co dzisiaj jest okreslane skandalem, jeszcze przed 20 laty bylo by wydarzeniem artystycznym.
    Juz to, ze taka relatywizacja jest mozliwa, mimo zakazu dyskryminacji ze wzgledu na orientacje, plec, wiek, itp. jest sprawa dla wymiaru sprawiedliwosci. Pokazywanie publicznosci tylka nie moze byc tylko przywilejem mlodosci.

  240. Szanowny Panie Slawomirski,
    znam wielu naszych rodakow, ktorzy wybrali droge do Niemiec.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Lizak musi wrocic.

  241. Andrzej Falicz,

    na blogu nastały gorsze czasy, a Ty gdzie?
    Gospodarz wyjechał za granicę wartości, więc na blogu rozpanoszyła się swawola w postaci rugów (zamiast naboru) i bylejakości, co skutkuje nudą.
    Wszyscy wiemy, że masz odpowiednie parametry (90 i 195), co może się przydać, a w przypadku zagrożenia i tak możesz się schować pod moje skrzydła (też mam parametry).
    Kto z taką prawicową arogancją jak Ty, jest w stanie poruszać wszystkie tematy i wyciągąć zaskakujące konkluzje.
    Czyżby minął czas pełnych ognia wymiany zdań, które skutkowały przyrostem blogowych drożdży?
    Tego ostatniego powinno na blogu przybywać, a nie ubywać.
    Lubiłem jak Twoim polemistom drżały łydki na myśl o starciu z Tobą (widocznie doceniali Twoje gabaryty intelektualne).
    Tak czy inaczej miejsce pracy dla Ciebie się znajdzie.

    telegraphic (Profesor),

    jak jesteś taki produktywny, to może znalazłbyś czas (po zakończeniu remontu w Toronto), żeby pomóc mi w przeprowadzeniu majowego remontu w Sopocie.
    Rosa i Fidel będą wdzięczne za oszczędzenie im zapachu farb zamiast uprwiania oszlałych harców na leśnych stokach.
    Okrzepniesz przy tej robocie.
    Gwarantuję dużą porcję jodu nad zatoką, którym zachwycał się Tomasz Mann.

  242. Murator nie wie kto, kogo przed kim chroni i ze wogole nie chodzi o ksiazki. Przewodniki po Berlinie sa ogolnodostepne. Gdyby Murator poszedl dalej (jedna brama w kierunku podworza) dowiedzialby sie co i kogo oraz przed kim chronia policjanci niemieccy z pistoletami maszynowymi na ramieniu.
    WINIEN
    PS
    Zapewniam Muratora, ze nie chodzi tu o radykalnych prawicowcow.

  243. Dziś nie na temat, ale optymistycznie. To satysfakcjonujące uczucie ponieważ niewiele można przekazać radości na blogach politycznych – nawet Polityki. Po powrocie z knajpy z radością przyjąłem wiadomośc mediów internetowych, że senator Krzysztof Piesiewicz po cięzkim okresie swego życia politycznego jest bezpieczny,daleko we Włoszech, gdzie pracuje nad scenariuszem filmu będącego dalszą częścią Dekalogu. Całym sercem z nim jestem, bo wychowałem się na jego dziełach – obrzydzenie do KS mam głównie po „Krótkim filmie o zabijaniu”. Cieszę się, że pisarz dochodzi do formy i jest daleko od psów gończych, które przebierają nogami by go dopaść. Zapomniałem już nawet, że małostkowo dołożył swój głos do ciemnej, średniowiecznej ustawy antynarkotykowej. Wiem, że wielkim ludziom zdarzają się słabości i pomyłki.
    Panie Krzysztofie – jesli Pan zerka na blogi Polityki – , życzę weny twórczej i ciepła na pełnej miłości włoskiej ziemi. Czekam na pana film.
    Pozdrawiam
    PS Proszę nie ulegać emocjom i nie wracać.

  244. Ryba

    Twój wpis (sam w sobie) jest dawką jodu. Mój remont nie ma końca. Maj wykluczony. Każdy miesiąc, bo moje remontowanie jest wieczne. Milton nie wytrzymałby tak długiej rozłąki. Milton to mój kot.

    Nareszcie jakiś temat poważny. Głowa mnie boli od rozwarstwienia. I od przekładania się PKB na siłę nabywczą. Każdy komentarz chciałbym opatrzyć ostrzeżeniem – TO NIE JEST PROWOKACJA. W nawiasie – proszę nie odpisywać, nie gdybać czy ja sobie żartuję. Na szczęście wątpliwości nie ma w tym, że jestem ultraneoliberałej pod wpływem neokonów i FOX mediów. A tu lekarstwo na ten blogowy cały ból, prawdziwa kontrowersja – zapach farb czy harce w lesie.

  245. Taki blog to fajna rzecz.Pojawiaja sie tuy interesujace indywidualnosci, mniej lub bardziej znane indywidualnosci, ale rowniez jest dosc sporo tych, ktorzy to z racji wyksztalcenia, to wysokiego mniemania o sobie wypindruwuja sie tutaj intelektualnie. Szermuja pojeciami, nie z racji argyumentacji, a raczej zaimponowania z tego znania.Razaco wystepuje platanie i mieszanie pojec w kontekscie poruszanych problemow.
    Szanowni blogowicze TJ, JASNY GWINT,LIZAK,TELEGRAPHIC OBSERVER!
    Pojecia statystyki ekonomicznej mylone sa ze statystyka matematyczna, a nawet i w niektorych obszarach ekonometria. Polityka ekonomiczna w Waszym pojeciu przeplata sie z trendami ;politycznymi, a juz najwiekszym bledem jest jednak mieszanie zagadnien gospodarczych z wizjami politrycznymi. W tym sensie podporzadkowywanie gospodarki pod polityke jest wrecz przestepstwem dyskredytuijacym lubego ekonomiste.
    problemem w Polsce jest to, ze ksztaltowaniem sie polityki gospodarczej zajmuja sie politykanci bez ekonomicznego wyksztalcenia czy nawet doswiadczenia w businesss.
    Szanuje u Pana Lizak sentymenty do przeszlosci i numiejetnosc dosc brutalnego zderzania prawdy, rzeczywistosci,propagandy terazniejszosci i przeszlosci.
    W istocie szanowni blogowicze, dzieki Wam, blog jest interesujacy, a czasem i zabawny, zeby juz nie powiedziec w pewnym sensie pouczajacy.
    Najbardziej jednak „budujacym” jest to, ze wszyscy zabieraja glos we wszystkich dyskusjach i antysemityzmie i o wojnei w Afganistanie i skrajnym islamizmie,. Wsyscy wszystko wiedza o sytuacji wewnetrznej dowolnego kraju, wrecz wystepuja z glosami eksperckimi. Pelen trwogi jestem, ze tyle talentow sie marnuje, a gospodarka Polski doluje, a wlasnie chyba dzisiaj przypada rocznica slynnego Gierkowskiego ‚ POLAK POTRAFI” ‚ WSZYSCY JESTESMY Z JEDNEJ GLINY ” NO TO CO! POMOZECIE????????????.
    SZANOWNY WINIEN ! w istocei Murator doznal juz awrotu glowy b- dobrze jesli tylko !

  246. WINIEN pisze:

    2010-03-10 o godz. 19:17

    Spora czesc znajomych mieszka na stale w Niemczech.
    Nikt w Rosji.

    Slawomirski

  247. U boku światowego mocarstwa

    Mamy dzisiaj już 10 marca 2010 roku. Pomyśleć jak to ten czas ucieka. Kiedyś powiadało sę „w marcu jak w garncu”,a u nas niczym w zamrażarce.To wszystko zapewne „bez te atomy, co u wuja Sama momy”. Najbardziej zapóźnione kraje nawiedzają oceaniczne trzęsienia denne wywołujące ogromne fale morskie niszczące wszystko, co znajdzie się na drodze ich biednego i nieszczęśliwego życia w sąsiedztwie amerykańskiego raju. Pogłębiają ten stan rzeczy trzęsienia ziemi w rodzaju haitańskiego niosące śmierć, przerażenie, cierpienia i zgliszcza na miarę jądrowego konfliktu, gdzie pod obecność amerykańskich marines mają miejsce niebywałe i potępieńcze ekscesy. Na chwałę Pana Naszego „te lewicowe wybryki natury” pomijają błogosławione USA uprzedzane przenikliwą działalnością wywiadowczą CIA. Tak doskonałą, że na jej źródła w zakresie określania poziomu PKB „per capita” powołują się nawet domorośli ekonomiści polonijni. Takim to sposobem wiemy już gdzie szpieg jest autorytetem i na jakiej działce macza on swoje paluszki, by nikt się nie dowiedział, że Polska się plasowała na zaszcztnym 70-tym miejscu po jeszcze bardziej cudotwórczych amerykańskich przekrętach w Polsce.

    Jeśli już o tych doniosłych zdarzeniach wspomina się często, to warto także nadmienić, w cichości ducha i tajemnicy poliszynela, że wyjątkowo perfidni i niechętni najsilniejszemu państwu świata, imputują Imperium Dobra sporą dozę zła. Na przykład osławiony Irańczyk produkujący bombę atomową na pohybel Amerykanom, zarzuca wprost i po imieniu posłanie do świętego Piotra jednej dywizji finansowych janczarów, zlokalizowanych na WTC, z wyłączeniem najważniejszej nacji, przez globalistyczne służby specjalne służące wolności i jeszcze paru innym wartościom.

    Inni jeszcze zawistnicy i pokomunistyczni pokutnicy domniemują w powstawaniu fal tsunami nie łaski Bożej, ile brudnego palucha wiadomego Imperium, które eksperymentuje w zakresie naturalnego niszczenia swoich zajadłych i śmiertelnych wrogów. Wystarczy w odpowiednim miejscu wywołać wybuch jądrowy na dnie oceanu, by naruszyć jego strukturę i spowodować głebinowe osunięcia potwotnych mas ziemskich powodujących powstawanie niespotykanego rozmiaru fal morskich niszczacych na swej drodze wszystko co napotykają.Ta złośliwość zasadza się na tym, że te fale nigdy na swej drodze nie mają amerykańskiego kierunku. Za to doświadczany jest ten, najbardziej mobilny do wszystkiego, naród strasznymi tornadami obracającymi w puch amerykański dobrobyt składający się z płyt pilśniowych i styropianu. Jak dmuchnie, to wszystko fruwa w powietrzu, łącznie z najpiękniejszymi marzeniami o Ameryce. Kiedy Katrina nawiedziła Nowy Orlean to dosłownie nic nie pozostało w tym ślicznym mieście obrazującym murzyńską przeszłość i współczesność Ameryki. Nowy Orlean pozostał cmentarzem i symbolem zniszczenia czarnej Ameryki.

    Oczywiście w USA jest wszystko największe, najpiękniejsze i najbardziej brutalne, dodajmy od siebie. Facet wychodzi sobie na ulicę z „Kałachem” i sieje śmierć i postrach dziesiątkując Bogu Ducha winnych przechodniów. Na uczelniach studenci robią to samo, a ostanio nawet wykładowcy wzięli się za to diabelsko zbożne dzieło. Pointa tych krwawych zdarzeń ciągle jest oparta na tej samej konwencji ludzi psychicznie chorych, której to z braku liczących się argumentów nie zamierzam poddawać krytyce. Jedno jest pewne w tej złożonej i trudnej sytuacji, że nader dużo mamy w USA osób niezrównoważonych psychicznie. A, że amerykańskie ubezpieczenia społeczne są żenująco ograniczone, to i mobilni wariaci, którym dokuczył raj, łażą po ulicach i mszczą się za osiągnięte szczęście i dostatek życia na przypadkowych kloszardach, braciach swoich.

    Teraz już wiemy dlaczego nie chce się udzielać Polakom wiz, którzy od początku skomunizowania doświadczali łaski ubezpieczeń i bezpłatnej pomocy lekarskiej. Tego rodzaju doświadczeń mogących zrewolucjonizować amerykańskie społeczeństwo nie można było przetransponować na wolny i demokratyczny grunt amerykański. Co jak co, ale to Polacy mają pobierać nauki w Ameryce, jak szpieg Zacharski, szpieg Kukliński, szpieg Pawłowski, szpieg „Wicherek”, cała plejada polskich doktorantów w USA, generał Polko, Miras Drzewiecki et consortes Homodemocraticus. Wypisz, wymaluj jak swego czasu czerwoni pobierali wskazówki w Moskwie, dla ukształtowania czlowieka nowego typu. Jak się okazuje ten amerykański model był jeszcze nowocześniejszy. W telewizji możemy poszczycić się przeszkolonymi w Nowym Jorku Lisami, Kolankami,Kraśkami,Smoktunowiczową, co za Lisa wyszła, Panią Richardson, i całą plejadą malowanych gwiazd i bezbarwnych gwiazdeczek z amerykańskich trotuarów.

    Nawet Cimoszewicz był w USA szkolony, dlatego zapewne wysłał w swojej wysokiej świadomości rodzinę na tamtejsze bezrybie. Większość polskich polityków ma swoją amerykańską sekwencję. Także Prokurator Generalny z Kaczyńskiego namaszczenia, na fundamencie uczestnictwa w wolnościowym Niezależnym Związku Studentów, przyznaje na wizji z pewnego rodzaju brakiem zażenowania, a może i z zadowoleniem, że ma on swój epizod amerykański. W PRL-u jak było tak było, ale nie było tego rodzaju pansowietyzmu jak obecny panamerykanizm. Wręcz nie do pomyślenia było, żeby Pani Dziedzic po hipotetycznym wyjeździe do Moskwy wróciła stamtąd jako Rusakowa, Cepowa czy Kozakowa. Istniały po prostu pewne granice przyzwoitości, których obecnie w ogóle nie ma.

    Nie będę tutaj przytaczał godności polskich dam o zdecydowanie niepolskich nazwiskach, ulokowanych wysoko w hierarchii demokratycznej władzy w kraju i za granicą, wyraźnie z pominięciem politycznej woli Felka Konusa z Kopydłowa. Nie wypada się także uskarżać na antypolskość pewnych poczynań by nie być gwałtownie oskarżanym o ksenofobię, rasizm i antysemityzm, czyli stary repertuar nowych elit. I trudno się dziwić, że każdy Ukrainiec swój towar chwali. Niech sobie chwali. Mnie tam nigdy kosowłosa Julia i kostropaty Wićka nie brali na banderowskie chwyty. Ale nasi elitarni wraz z tamtymi wyniesionymi przez wiadome, kolorowe rewolucje aż piali z zachwytu, tak długo, aż sprawa ewidentnie się rypła. Dzisiaj już na zasadzie :”Umarł król, niech żyje król” polscy solidarni obwąchują komunistycznego następcę z polskimi korzeniami z białoruskiej wsi Januki, w której ostało się zaledwie pięć osób, w nadziei, że uda się jeszcze coś uszczknąć dla wielkiego kapitału i jego ekonomicznych pomazańców.

    Bardzo ciekawą prezentują oni koncepcję, wywyższania tych, którzy winni zostać poniżeni. Wspierają się oni manipulowanym PKB, by udowodnić doskonałość obiektów swej interesownej miłości. Zapominają jednak o tym, ci propagandowi specjaliści, że wskaźnika nawet najpięknejszego, do garnka nie da się włożyć. Oczywiście zawsze z przesolonej zupy można wyjąć kawałeczek mięska i w pijarowskim stylu i uniesieniu pomachać nim, by na odległość zademonstrować jaką to smacznaą zupkę nam upichcili, kiedy każdy generalnie wie, że nadaje się ona zaledwie do kubła na nieczystości.

    Jak to się dzieje, że kraj o tak relatywnie wysokim PKB sypie się niczym domek z kart? Nie przypuszczam, żeby zaszkodzili mu czerwoni, których już nie ma. Otóż szkodzi mu pazerrność i głupota, doprowadzone do granic ostateczności. Przyczyną jego klęski jest życie nad stan, kosztem innych społeczeństw, dla celów propagandowych amerykańskiej doskonałości.By utrzymać ten mit stosowano kreatywną twórczość finansową zarówno w finansach korporacji jak i budżecie państwa.To rozwieranie się nożyc między rzeczywistymi możliwościami wytwórczymi a ich papierowym potencjałem musiało w końcu doprowadzić do krachu państwa, który przenosi się na tych wszystkich, mających bliskie związki gospodarcze USA. To oni właśnie także zapłacą swoim spadkiem PKB, w którego tworzeniu istotny udział mają Amerykanie. Dzięki temu, że obecna Polska jest nad wyraz zapoźniona gospodarczo spadek jej wskaźników ekonomicznych jest właśnie buforowany, co jak przypuszczać można jest zaledwie jego odsunięciem w czasie. Jak wiadomo system naczyń połączonych zawsze wyrównuje poziom, zarówno gdy on wzrasta jak i opada. Cudów nie ma.

    Jest bardzo znamiennym, że w polemicznych dyskusjach prawicowi adwersarze nigdy nie podejmują się trudu udowodnienia jak to się nam doskonale żyje w kapitaliźmie. Nie odważają się nas przekonywać, że coś nam wzrosło, powiększyło się, że zboża nam przybyło i zwierzyny więcej po polu „latało”. Lewica bardzo chętnie posłuchałaby ile to nam dobra uczyniła prawica. Jak powiększono nam majątek, jak zwiększyły się zasoby produkcyjne i jak ta obfitość dóbr wpłynęła na poprawę naszego standardu życia. Lewica nie może już przyjmować nonsensów jak to prawica ciężko pracuje a lewica zżera jej zyski. Po pierwsze nikt państwa nie prosił byście się pchali do władzy i po wtóre władza ma służyć pro publico bono, a nie pojedyńczym beneficjentom. Przy czym władza to nie tylko apanaże, ordery i akademie albo msze, ale i także cholerne obowiązki wobec społeczeństwa, z tej racji, że społeczeństwo wytwarza, a elity konsumują, co jest fundamentalną nieuczciwością i niesprawiedliwością. Dlatego społeczeństwo oparte na takich zasadach jest chore, a świadczy o tym ogromna przestępczość, co jest immanentną prawidłowością systemu kapitalistycznego, którego żelazną zasadą jest społeczne wytwarzanie i indywidualna konsumpcja.

    W tej sytuacji zamiast pokazać własne sukcesy, których nie ma, najłatwiej jest atakować miniony w poprzednim pokoleniu system , który pozwolił na wyklucie się z czerwonego wnętrza matki komuny, demokratycznej śliczności. Przypominają sobie państwo solidarnego bobasa, który z czasem przedzierzgnął się w wąsatego osiłka o mentalności chłopka roztropka. Narodziny te jako żywo rysują sytuację, w której usmarkany i ubrudzony bękart bezcześci swoją matkę zapłodnioną przez wątpliwego autoramentu partnera-konkubenta.

    Takich zachowań w zasadzie nie obserwujemy u porządnych, cywilizowanych i wyksztalconych ludzi w kręgu słowiańskiej kultury. Zasygnalizowana brutalność, bezwzględność i brak szacunku wobec własnej rodziny i ojczyzny zauważane są w innych kulturach, których nazw nie wypada przytaczać, by nie być posądzonym o niegodziwości jakoweś. Pewna Eryka z germańskiego kręgu kulturowego powiedziała: najpierw jestem człowiekiem, potem kobietą, następnie Niemką a w końcu politykiem. I pewnie dlatego nie została Angelą Merkel. Niemniej stara się ona usilnie wszystkich przekonać, że to ofiary są winne zachowań kata. Jest to stricte ponadnarodowy burżuazyjny sposób myślenia, w którym kosztami podłości prawicowego rządzenia próbuje się obarczyć lewicę. Na co zastraszona i ogłupiona lewica nie powinna wyrażać zgody, chociażby z uwagi na to, że poziom intelektualny prawicowych interlokutorów budzi kłopotliwe milczenie. Szczególnie jest on zauważalny u trójnarodowościowych agresorów i nie jest to kwestia nacjonalizmów, fobii, uprzedzeń i ksenofobii lecz kłopotów związanych z asymiliacją trzech kultur i problemem identyfikacji. Dotknięci nią zwichrowani absztyfikanci nie muszą się koncentrować na negatywach tego stanu rzeczy, lecz oddać się powinni bez reszty w przyswajanie sobie piękna różnorodności.

    Wypominanie ludziom, którzy za przyczyną prawicy zostali uczynieni nędzarzami i nie mają co żreć, że „konsumują” zaledwie jedną kostkę mydła świadczy o bardzo poważnym braku higieny intelektualnej w prowadzonych rozmowach, w których trudno znaleźć merytoryczną argumentację poza strofowaniem, pouczaniem i poniżaniem. Próba zaś ironicznego wejścia w tę niepoważną konwencję dla ukazania jej niegrzeczności rodzi niespotykane wręcz szaleństwo na prawicy, zdążające bez mała do chęci fizycznej likwidacji oponenta za jego ośmieszającą przewagę, co zrozumiałe znajduje moralne wsparcie ględzących prawicowców i poszturchiwanie lewicowców przez sympatyków wierchuszki znajdującej się aktualnie w Grupie Trzymającej Władzę.

    Najbardziej przeraża w poszukiwaniu racji ekonomicznych stosowanie argumentu siły, co dyskwalifikuje tę gałąź wiedzy w kapitalizmie lub ludzi manipulujących nią. Jeżeli nie udaje się osiągnąć założonych celów przy pomocy założeń ekonomicznych, wówczas wykorzystuje się politykę militarnego przymusu, gwałtu i grabieży dóbr będących w dyspozycji innych narodów. Dla znalezienia casus belli każdy powód jest dobry. Okłamuje się narody i państwa, szuka się naiwnych argumentów o systemach rakietowych u ludzi, których zaledwie stać na prymitywne łapcie, byle tylko zainicjować wojnę ciągnącą się potem latami dla wyższych celów demokracji, czyli zwykle ble,ble,ble tylko po to, by okradać w mniej lub bardziej zakamuflowany sposób.

    Z tego też względu w polemicznym zapale nie atakuje się materii lecz stosuje chwyty ad personam. Jest to bardzo znana i powszechnie stosowana taktyka pomijania kwestii zasadniczych w argumentacji polemistów niższgo rzędu. Jest wyłącznie naszą sprawą czy zniżamy się do ich możliwości polemicznych i żadnej satysfakcji z naszej strony. Otóż zadecydować musi o tym ważność i znaczenie podjętej problematyki.

    Chciałoby się jeszcze powiedzieć, że ekonomia musi służyć określonemu podmiotowi, jako iż została ona wykoncypowana przez człowieka, musi w szerokim znaczeniu służyć człowiekowi. Jeżeli jednak jej funkcja jest zawężona do gromadzenia kapitału, to takie pojmowanie jest ułomne. I tym się różni kapitalizm od socjalizmu, w których centrum uwagi znajduje się pieniądz lub człowiek. Stąd też gdy dla pozyskania kapitału człowiek z bronią w ręku organizuje sobie spacery po świecie, jest to wyjątkowo naganne i niezależnie od uruchomionej ideologii mającej osłonić te niecne poczynania zasługują one na najwyższe potępienie i pogardę. Wypowiedział się także w tym przedmiocie jednoznacznie i bezwarunkowo Kościół Katolicki odrzucając amerykańską cywilizację śmierci, w której obronie wypowiada się wielki kapitał i elity rządzące.

    W tym też duchu naród amerykański postanowił sięgnąć do swych szlachetnych źródeł dokonując niebywałej wymiany w sztafecie białych Prezydentów.Jednak przewrotność polityczna kapitalistycznych dysponentów polega na ich cynizmie. Cofnęli się na krok pozwalając na wybór Obamy, a teraz uczynili dwa kroki do przodu wikłając Prezydenta w niezasłużonej nagrodzie noblowskiej za działania w dziedzinie umacniania światowego pokoju. Przecież tak jawnej kpiny dotychczas nie urządził nikt. Obamie związano ręce i dalej jest reprezentantem kompleksu wojenno-przemysłowego. Nawet Guantanamo odeszło w cień, i bez sądu trzyma się tam latami arabskich smarkaczy. A w Afganistanie… wspaniale akcja się rozwija przybyło czołgów i granatów moc…i cekaemów im też przybyło…jedynie motywacji jakby coraz bardziej brakuje…Wcześniej czy później Wietnam szykuje się tam krwawy. Cóż to jednak znaczy wobec potrzeby pracy na pełnych obrotach machiny wojenno-przemysłowej, której produkty nie mogą przecież w nieskończoność zalegać w magazynach.

    Taka to jest kapitalistyczna ekonomia podporządkowana polityce dominacji. Dlatego nie możecie państwo mieć racji niezależnie od tego jak będziecie się napinać i naprężać, ponieważ służycie państwu ZŁA. Oczywiście rozumiemy, że służycie za dolary, które określają waszą mentalność tak różną od polskiej złotówki, którą także ostatnio nadymacie dla własnych niecnych celów. Ale ten problem pozostawiam specjalistom wysokiej klasy licząc, że być może ktoś znajdzie odwagę i ochotę by opisać ten jeden z wielu instrumentów wywłaszczania Polski i Polaków. Miło też byłoby od kuchni poznać i przedyskutować złodziejski mechanizm „oscylatora”, którego jeden z beneficjentów przebywa na wywczasach pod osłoną Izraelskiego rządu. Dziwnie jakoś pomija się milczeniem bankowe machinacje Pana Goldmana, który narżnął Polskę na miliardy i nie z powodów rasowych lecz z miłości do Polaków. Ponieważ jest to temat śliski i niemiły dla rządzących elit więc apeluję o nieroztrząsanie go z pozycji nacjonalistycznych lecz wyłącznie ekonomiczno-finansowych i udowadnianie nam, że biedny Polak, to piękny Polak i potrzebny Europie, a szczególnie Polki.Zjawisko crossing over jest niezwykle potrzebne zasiedziałej Europie.

    Tym wspaniałym akcentem kończę swoją przydługą epopeję o wpływach zachodnich ekonomistów na kształt i obraz kapitalizmu w Polsce. Wszystkie baby grzebiące w solidarnych kubłach marketowych dziękują czołobitnie ichmościom w białych kołnierzykach za danie tym kobietom szansy na życie, ponieważ żadna praca nie hańbi, zdaje się poza wysiłkami panów w wyżej wspomnianych kołnierzykach.

    A teraz hajda panowie na PRL…
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  248. jasny gwint pisze:
    2010-03-03 o godz. 17:50
    Agresywny, zdekomunizowany cham rozpoczął kampanię prezydencką w amerykańskim stylu. Pomijam jego ciemną i nieznaną karierę, niekontrolowane zachowania, obce obywatelstwo i jaskiniową rusofobię, wybór takiego osobnika byłby skandalem i klęską dla tego nieszczęśliwego kraju ciemnych ludzi. Trzeba wszystko zrobić aby odebrać mu te możliwości. Wydaje się, że biorąc pod uwagę postać pierwszej damy kościół stanie na stanowisku i pokaże kto tu rządzi. Ale wszystko jest możliwe
    jasny gwint pisze:
    2010-03-08 o godz. 10:59
    spokojny, 18.30. Jak się okazuje jest bardzo prawdopodobnym, że ten szpieg i zdrajca do tego lubiący forsę dziwkarz był także szpiegiem rosyjskim. Czyli pracował na dwie strony i od dwojga biorący forsę. Będziemy mieć w Krakowie 28 metrowy pomnik, z dala cuchnący, postawiony na placu imienia innego szpiega. O tym pisze dziś bardzo interesująco Marek Barański w PRRZGLĄDZIE. Dziki kraj.
    ………………………………………………………………….
    Jesli ktos pisze takie komentarze naprawde ,nie powinnien narzekac
    na innych !!!!!!!!
    A poza tym przypomnialam Panu tylko ,ze Kuklinski juz umarl ,jego
    zycia /nawet Bog nie moze zmienic ,stalo sie / a problemem jest nie on,
    lecz CI co stawiaja mu pomnik .
    / pewnie postawiliby pomnik Myszki Miki – gdyby byla szczurem !/
    NIkt na swiecie nie stawia pomnikow pojedynczym ludziom /28 m/,obecnie
    buduje sie stadiony ,biblioteki ,wystawy ,muzea…
    A moze metro w Krakowie im. Kuklinskiego ????
    / mi jest on obojetny, dla mnie osobiscie mozecie go jeszcze raz powiesic /
    ——————————————-
    Tak tak Panie „ponad….” w Polsce istnieja stale tylko tacy renesansowi
    „genie” ; rolnik od poezji ,generalowie od wydawania rozkazow samemu sobie ,
    matematycy od obyczajow , kosciol od seksuologii ,dziennikarze od
    opozyzji /nie informacji /, profesor chemi od nauk koscielnych ,historycy
    od histerii ,lekarze od zebrania ,politycy od psychiatrii….i Pan Ponad ….
    od nastepnego wyroku/dobrze ,ze nie sadowy? /
    /nic nie wiecie !,ja wiem lepiej !/
    A ja po 25 latach emigracji w czasie pauzy sniadaniowej mam niby naprawic Polske !
    …Przepraszam ,ale sie u was posmieje ,zawsze lepiej jak nic…..
    Salute
    /nie dyskutuje ,bo wiem ; ze nic nie wiem ; /

  249. @telegraphic observer pisze: 2010-03-10 o godz. 17:35
    Drogi TO, polemiki z Tobą, jest z pewnością jeszcze kilku Blogowiczów, którzy mają podobną opinię, zawsze były, mimo Twojej uszczypliwości, dużą przyjemnością.
    Proszę Cię bardzo, akceptujmy na blogach uproszczenia, ono pewnie było przyczyna naszego ostatniego nieporozumienia. Właśnie formą blogu jesteśmy czasami zmuszeni do „niedbałej jazdy po materiale”. Wyobrażasz sobie Lizaka w Twitterze?

    Na koniec coś z naszej, ulubionej działki, zasłyszane w porannej EKG, też efekt analizy danych statystycznych i ostatniego raportu w Forbsie. W świecie obserwujemy w ostatnich latach,
    cytuję: „prywatyzację zysków i nacjonalizację strat”.
    Jest to smutne spostrzeżenie potwierdzające opinię, że
    kapitalizm XXI wieku
    przybiera formę niebezpieczną, prowadzącą do socjalistycznej odpowiedzi, a może nawet do samozagłady.

    Szanowni Blogowicze, instrukcja formatowania
    Niektóre, bardzo ciekawe komentarze, czyta się w bólu, bo nie można bez wysiłku dostrzec gdzie kończy się cytat, gdzie własne do cytatu odniesienie. Komentarz TO jest przykładem, jak można być czytelniejszym blogowiczem.
    Krótka ściąga:
    Aby jakiś, cytowany fragment był na blogu napisany kursywą, w polu tekstowym blogu stawiamy na początku i na końcu tekstu znaki odpowiednio .
    Aby jakiś fragment pogrubić, stawiamy odpowiednio
    Tyle przynajmniej. Mordki, małpki i inne znaki, są w pełnej instrukcji, którą nie zawracam głowy.

    Serdeczne pozdrowienia!

  250. dałem ciała z instrukcją formatowania
    W drugiej próbie tylko opis.

    Kursywa: na początku tekstu: znak nierówności kujący w lewo,
    litera i, znak nierówności kujący w prawo.
    Na końcu tekstu: znak nierówności kujący w lewo, litera poprzedzona ukośnikiem/ i, znak nierówności kujący w prawo

    Pogrubienie: tak samo tylko litera b

    Ciekawe co teraz wyjdzie w HTML.

  251. HURRA!

  252. jasny gwint pisze:
    2010-03-03 o godz. 17:50
    Agresywny, zdekomunizowany cham ……..

    Nie mam juz watpliwosci, kto tu jest Panem, kto Plebanem, chamem jest z pewnoscia jasny gwint. Tak twierdze po lekturze jego rzekomych obaw dotyczacych wyboru przyszlego prezydenta.
    WINIEN
    PS
    Miejsce Lizakowych ludzi jest GDZIES NIGDZIE.

  253. Blog juz zyje swoim zyciem !

  254. POLONIA-SAWA

    Jakze trafne to wszystko.Moj okres emigracji jest podobny.Czesto jednak odwiedzam Polske i moj punkt widzenia byc moze nieco sie rozni. Draznia mnie jednak – tak jak w TVP gadajace glowy – dyskutanci, ktorzy staraja sie zaimponowac sztuczna erudycja, ponadprzecietna inteligencja , a w rzeczywistosci pachna dyletanctwem lub znaniem ze gdzies dzwon dzwoni, tylko pytanie gdzie?
    Dziekuje jednakowoz za przychylny wzglad i ten optymizm i te fraze ( nie dyskutuje, bo wiem, ze nic nie wiem).
    Z wyrazami szacunku

  255. Zastanawia mnie cisza na temat linkowanych przeze mnie parę dni temu materiałów ze strony Samoobrony, dlatego proponuję wypowiedź w tej sprawie Magrud z marca 2009 roku – http://passent.blog.polityka.pl/?p=553#comment-109215 , Momo – http://passent.blog.polityka.pl/?p=553#comment-109236 i jeszcze raz Magrud – http://nowalewica.pl/index.php?option=c … -z-korupcj

  256. 11 marca mija 25 rocznica dojścia do władzy w Rosji Michaiła Gorbaczowa. W tym dniu został wybrany Sekretarzem Generalnym KPZR. Wielka postać w historii XX wieku, humanista, uroczy człowiek, przyjaciel Polski. /Niestety bardzo naiwny w rozgrywce z „military driven empire”/. Od tego dnia należy liczyć etapy likwidacji komunizmu w ZSRR a także uzyskanie niepodległości przez Polaków. Wszyscy inni uzurpatorzy, mitomani i pseudo bohaterowie powinni złożyć hołd temu człowiekowi i godnie uczcić jego zasługi i pamięć.

  257. POLONIA-SAWA, 09.48. Dzięki za przypomnienie i promocje moich opinii. Dla uzupełnienia warto dodać, że partyjni nominaci, radni Krakowa /POPiS/ stchórzyli zapytać ludzi, czy chcą aby pomnik tego szpiega stanął w Krakowie czy nie, w zamian zapytali o wybór miejsca. Ludzie zareagowali poprawnie proponując jedyne miejsce na peryferiach miasta w Baryczy, doskonale zresztą prowadzonym wysypisku śmieci. W sumie byłoby śmiesznie, gdyby przy pomniku swojego bohatera wieńce składali konsulowie USA i Rosji. Powinni prawdę mówiąc pomnik ten ufundować.

  258. Jasny Gwint zajmuje sie plotkami przejetymi od Starszego Przodownika gen. Kiszczaka.
    WINIEN

  259. Dziwi mnie, ze Ci najbardziej „oswieceni” znaja dokladnie (dobrze strzezone) tejemnice panstwowe dotyczace wywiadu. O Kapuscinskim (ten sam inicjal) natomiast brak im calkowicie informacji. Wyrywkowa percepcja rzeczywistosci na granicy autyzmu; coz: LIZAKOWI LUDZIE.
    WINIEN
    PS
    Miejsce Lizakowych ludzi jest gdzies nigdzie.

  260. Szanwowny Panie Slawomirski,
    Rosja jest z pewnoscia ciekawym krajem, Rosjanie ciekawym narodem. Tak naprawde, to oni podobnie postrzegaja czasy zaprzeszle wylaczajac rosyjskich Lizakowych ludzi. Opuscilem zamglony wczorajszy Hamburg i znalazlem sie w slonecznym Berlinie i ciagle twierdze, ze granica cywilizacyjna znajduje sie na Labie. Owszem, Szprewa, Odra i Nysa sa ciekawe, szczegolnie Blota oraz rozlewiska Odry sa przepiekne; spoleczenswta obywatelskie dotykaja jednak tylko Laby. Wracajac do naszych rodaczek i roakow zamieszkujcych Niemcy, to wielu z nich po wyzwoleniu z obozow, czesto przypadkiem, najczesciej jednak z wyboru pozostali w Niemczech i maja sie calkiem dobrze. Nie spotkalem wsrod nich ani jednego Lizakowego czlowieka, spotkalem natomiast wielu pieknych i madrych ludzi, przychylnych Polsce oraz Polkom i Polakom. Znam tez wielu, kotrych chetnie „wysylano” üo wojnie w kierunku Niemiec i Austrii. Ci tez maja sie dobrze. Moze doczekamy sie kiedys opracowac o tych Polkach i Polakach; dla Lizakowych ludzi, „polskiego pochodzenia”?
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Jutro udaje sie na „Ziemie Odzyskane” (Szczecin).

  261. Ludyczne akcenty w gospodarce, czyli gra w „berka“ lub dywagacje dotycznace wzrostu nie tylko stopy zyciowej, lecz czesto zapominanej stopy procentowej; czyli kto kogo dogoni i za ile dziesiatek lat….Pytania dotyczace permanentnego wzrostu gospodarczego.

    Faktem jest , ze potrzeby czesci populacji globosfery pozostana w dalszym ciagu niezaspokojone. Tyczy to rowniez jednej trzeciej spoleczenstw rozwinietych. Kwestia wzrostu niesie pytanie czy wyczerpalismy mozliwosci produkcyjne oraz czy jestesmy w stanie zastapic zwalniane miejsca pracy dla wszytskich. Odpowiadajac refleksyjnie (bez namyslu) twierdzimy , ze jest to niemozliwe. Zapominamy jednak przy tym, ze atrybuty oraz kryteria opisujace swiat pracy oraz swiat gospodarki sie zmieniaja. Chodzi przy tym nie tylko o zmiany w podziale dobr uzyskanych ze wzrostu gospodarczego. Nalezaloby sie zastanowic nad mozliwosciami wzrostu ekologicznego i adekwatnego podzialu tegoz w spolecznestwie. Niestety jest to mozliwe tylko w krajach o wysokim PKB. Typowe podzialy na na lewice opisujaca wzrost z pozycji swiata pracy i pracy jako takiej oraz na neoliberalow, ktorzy mozliwosci wzrostu postrzegaja w modelach gospodarki finansowej traca sens, bo nie sa one bowiem dzisiaj adekwatnym instrumentem do opisu naszej realnosci. Moim zdaniem nieustajacy ekonomiczny wzrost nie jest mozliwy ani w krajach rozwinietych ani w krajach rozwijajacych sie. Nalezy wiec sobie zdawac sprawe z ograniczenia (granicy) wzrostu. Zakladanie wzrostu przy niskich cenach ma wprawdzie pozytywny wplyw na statystyke i daje nam zludzenie wzrostu. Ani produkcja, ani konsumpcja nie sa w stanie wplywac na realny wzrost przez dlugie czasokresy. Wazna jest przy tym kwestia osiagniecia granicy dobrobytu i postrzegania wzrostu po jej osiagnieciu. Zaspokojenie popytu stanowi wprawdzie problem, problem jednak mozliwy do rozwiazania. Stale finansowanie gospodarczych przesiewziec jest niemozliwe i okazuje sie stanowic wlasciwa granice wzrostu. Dobra, ktorych wartosc staje sie wartoscia niezalezna od nas (np. dziela sztuki) nie maja zadnego wplywu na zachowanie rownowagi miedzy pobytem, a podaza, bo problem ten dotyczy niewielkiej grupy ludzi. Nas wszystkich dotyczy natomiast problem ekologicznych zrodel energii przy ograniczonych mozliwosciach technologicznych. Ma to bezposredni wplyw na poziom wzrostu lub jego brak. Klimat nie ma jeszcze okreslonej ceny. Cene te jednak placimy po kazdej powodzi, huraganu, suszy etc., niezaleznie faktu posiadania polisy ubezpieczeniowej i jej wysokosci. Wzrost i polityka socjalna nie ida jednak w parze mimo naszych nieustajacych tesknot weselnych. Faktem jest, ze w najblizszych i w nastepnych latach nie bedziemy w stanie zapewnic pracy dla wszystkich. Bylibysmy jednak w stanie zapewnic miejsca pracy dla wszystkich i wten sposob wrocic do systemu czasow zaprzeszlych. Nalezy sobie zdawac sprawe, ze jest to proces nieunikniony i przez wielu lewicowcow slusznie uwazany za mozliwy do zrealizowania. Aternatywa byloby inwestowanie w czas wolny, ktorym liczne grupy spoleczne beda w przyszlosci dysponowac. Musimy jednak pamietac o odpowiednim podziale pracy oraz dobr przy dokladnym okresleniu niezbednych dochodow podstawowych dla kazdego. Problemem jest jednak osiagnicie adekwatnego PKB liczonego w konkretnej walucie. Kazda inna praca wykonywana poza rynkiem pracy prowadzic moze wprawdzie do podniesienia naszej zamoznosci, nie ma ona jednak wplywu na poziom PKB i jego wtorny podzial. Obecne skrzepy w sferze finansowej sa pochodna pierwszego kryzysu palowowego oraz oczywiscie zdolnosci spekulacyjne kazdego z nas (nie tylko wstretnych bankierow). Gwoli sprawiedliwosci nalezaloby dodac, ze my wplywalismy raczej na Mainstream okreslajacy obled zysku, a bankierzy z tego korzystali sprzedajac nam zamiast pieniedzy, nie zawsze czyste powietrze. Handlowali przeciez rowniez CO2. W kazdym kryzysie konfrontowani jestesmy jednoczesnie z redukcja produktywnosci i zatrudnienia, co prowadzi z kolei do wzrostu bezrobocia i „biedy“. Brak konwergencji miedzy zmniejszona podaza na rynku pracy oraz zwiekszonym pobytem prowadzi bezposrednio do zachwiania socjalnej rownowagi i pokoju spolecznego. Problemem jest wiec ograniczona mozliwosc inwestycji celem zagwarantowania dalszego wzrostu przy jednoczesnym zaspokokojeniu pobytu. Wazne jest minimalizowanie ewentulanego ryzyka, co odbywa sie czesto kosztem budzetowego zadluzenia, inflacji, wzrostem importu. Obnizenie ryzyka na rynkach lokalnych jest wprawdzie czasowo mozliwe, jednak tylko przy jednoczesnym wzroscie eksportu. W gospodarce gobalnej skierowanej li tylko na konsumpcje widac wyraznie i dosc szybko granice rynkowe. Dlatego tez nalezaloby sie zastanowic nad zmiana podzialu dobr inwestycyjnych i skierowac masowa sile nabywcza ku takim obszarom jak edukacja, zdrowie, opieka nad starszymi, ktore pe se stanowia mniejsze zagrozenie ekologiczne oraz ekonomiczne. Wzrost w obszarze socjalnym jest latwiejszy do zdefiniowania i osiagniecia. Zapewnia przy tym stabilizacjie grupom spolecznych o wiekszym popycie w sferze konsumpcyjnej. Wzrost socjalny mozliwy jest przy udostepnieniu tanich kredytow konsumpcyjnych (trudne jest przy tym wykluczenie ryzyka zadluzenia) przy zapewnieniu dalszych stalych dochodow (praca) oraz bezsposrednim dofinansowywaniu „slabych“ dochodow w sferze tzw. „slabych socjalnie“. Jest to stosunkowo latwe do zorganizowania umozliwiajac owym grupom spolecznych dostep do kolektywnej konsumpcji w obszarach edukacji, dalszego ksztalcenia, zdrowia etc.. Zagadka pozostaje jednak zachowanie rownowage spolecznej przy kredytowym finansowaniu wydatkow socjalnych panstwa przy zachowaniu minimum wzrostu gospodarczego, zapewniajacego wplywy do kasy panstwowej przy ciaglej stabilizacji popytu. Jako ze jestem intelektualnym dyletantem, nie potrafie tej zagadki rozwiazac. Pomysl uwazam jednak za ciekawy i dobry, bo nie ma alternatywy poza wzrostem socjalnym. Zdaje sobie sprawe, ze liberalowie maja inne zdanie i slusznie, bo ktos to wszystko musi finansowac. Wiedzac jednak, ze granice wzrostu juz osiagnelismy, powinnismy stawiac sobie pytanie o sposobach i zmianach w podziale PKB. Nie znaczy to jednak, ze w krajach rozwijajacych sie (do nich nalezy zaniedbana infrastrukturalnie w czasach zaprzeszlych Polska) stopa zyciowa bedzie rosla rownolegle do stopy procentowej i odwrotnie.
    WINIEN
    PS
    Jednym zdaniem; przelewanie z pustego w prozne jest wprawdzie zajeciem, nie jest jednak praca przynoszaca adekwatny zysk i niezbedny wzrost do sprawiedliwego podzialu dobr.

  262. Kartka z podróży (03-08 o godz. 23:35) o robotach publicznych

    W Poslce, rozliczne dobre pomysły poprawy gospodarki i stanu państwa toną, jeśli już w ogóle dochodzi do ich sformułowania, poddania pod dyskusję. Z jednej strony biurokraci mają to gdzieś, po prostu nie są nimi zainteresowani, nikt ich nie przymuszy. Z drugiej strony niekończąca się dyskusja ideologiczna o neoliberałach w rządzie, o tym co Naomi Klein napisała o trzęsieniu ziemi, co tam KTT z Lagowskim na Balcerowicza wymyślili, albo jak zacytowali N.K. Nie jest to wyłącznie wina polityków, może w większym stopniu winna jest polska opinia publiczna (o ile coś takiego istnieje).

    Gdyby blogowicze i inni, którzy nie pracują a pobierają zasiłki z kasy publicznej dali się namówić, za drobną opłatą, na roboty publiczne. Dostaliby łopaty do odśnieżania, albo miotły do sprzątania miast i wsi, i ruszyli w Polskę, zamiast pisać androny jak to się wszystko wali na łeb. Oni rzecz jasna mają tak wysokie mniemanie o sobie, o swej inteligencji i mądrości, że nie zegną karku, aby usunąć chwast, skosić trawę … czekają na Godota, czyli upadek tego systemu i nadejście innego, który ich doceni – „żebym ja kiedyś mógł/robić to/na co na prawdę zasługuję/a tu … „.

    Tyle jest pomysłów. Słyszałem jak rząd Katalonii (region Hiszpanii z miastem Barcelona) uzgodnił z firmami, że dostaną ulgę podatkową gdy przeznaczą cześć zysku do opodatkowania na jakiś społecznie pożyteczny cel. W odpowiedzi największy bank regionalny (nie pamietam nazwy) stworzył fundusz finansujący studia, głównie 2 lata progremu magisterskiego za granicą. Kwalifikujący się kandydaci z dobrymi ocenami ze studiów licencjackich (w Polsce formuła studiów wyższych czeka na modernizację – dyskusje są w toku) jadą np do USA na studia. A koszty nie są banalne, rok studiów z czesnym, zamieszkaniem etc. sięga 50 tys. dol i wiecej.

    Wiele pożytecznych inicjatyw i korzystnych pomysłów można podjąć w ramach systemu, który jest, zamiast nad nim górnolotnie biadolić.

    Stasieku (03-11, g. 11:23) o „prywatyzację zysków i nacjonalizację strat”

    Czyli firma prywatna, wielce zasłużona dla dobrobytu narodowego, jakiś bank lub producent samochodów, w latach bonanzy zarabia krocie – czyli PRYWATYZUJE ZYSKI, gdy przychodzi kryzys słania się nad przepaścią bankructwa – wtedy NACJONALIZUJE SIĘ JEGO STRATY. Jest to metoda powszechna, w cyklu koniunkturalnym są dobre i złe czasy, w czasach złych państwo płaci zasiłki i wspomaga biznes. Tak jest od stu lat bez mała – w kapitalistycznym państwie dobrobytu.

    Hasło jest nośne, bo działania banków i korporacji to woda na młyn populizmu. Kapitalizm w obecnej formie opiera się na dużych prywatnych (ang. public) firm. Jedyny szkopuł w tym, że choć kryzys bezpośrednio powstał nie w bankach i korporacjach, ale zostały one uderzone przez spadające ceny nieruchomości i załamujacy się w przeraźliwym tempie popyt. Państwo musi je ratować. Dyskusja dotyczy organizacji sektora finansowego, banków. Propozycje idą w kierunku możliwe najwiekszego rozdzielenia funkcji detaliczno-handlowych od inwestycyjnych. Jeśli bank inwestycyjny podejmuje ryzyko ładowania swoich funduszy w podejrzane lecz dochodowe projekty, jeśli w tym procederze konkuruje z innymi bankami inwestycyjnymi, to jak mu się noga powinie niech on, jego szefowie i udziałowcy ponoszą odpowiedzialność. Zaś banki obsługujące lokaty i pożyczki mas klientów nie będą częścią tego krachu. Takie ograniczenia separujące dwie formy bankowości wprowadzono po Wielkiej Depresji i stopniowo znoszono w ostatnich 30 latach, z myślą, że tym razem bankierzy będą rozsądniejsi. Dopóki dzban wodę nosił …

    Inny kierunek reform sektora finansowego idzie w kierunku nadzoru, ew. dopuszczenia do obrotu egzotycznych derywatów, jak CDS (credit default swap) http://en.wikipedia.org/wiki/Credit_default_swap

    Jak pisze Lubowski (POLITYKA 10, s.42) mając na myśli te i podobne insturmenty finansowe (przytaczam z pamięci) – maja one wątpliwą wartość dla systemu finansowego i gospodarki, ale są lukraytwne dla tworzących je i obracających nimi instytucji.

    Podsumowując, p.z. & n.s. jest zjawiskiem powszechnym, wręcz typowym od powstania państwa dobrobytu, czyli znaczącej ingerencji państwa w funkcjonowanie gospodarki narodowej. Jest jednym z elementów tej ingerencji, wszak zasadza się ona na wtórnym pozarynkowym przepływie pieniędzy i uprzejmości między działami gospodarki, warstwami społeczeństwa oraz instytucjami państwa. Problemem jest optymalizacja tej ingerencji, oczywiście trzymanie jej w rozsądnych granicach oraz aby nie tworzyć negatywnej motywacji, np. do podejmowania nadmiernego, czy nieuzasadnionego ryzyka. Obecny kryzys miał w roku 2008 potencjał przekształcenia się w kolejną wielką depresję. Jednak wiedza „państwa dobrobytu”, wszelkie doświadczenia z prowadzeniem gospodarki i interweniowanie, wszelkie keynesizmy i monetaryzmy, cały eklektyczny zestaw reguł i metod został zaprzęgnięty w wyciąganie wozu ekonomii wsysanego w bagno depresji gospodarczej. W trakcie tej akcji ratunkowej popełniono błędy, ale nie fundamentalne. Główna uwaga była i jest skupiona na sektorze finansowym, na instytucjach i strukturach, regulacjach i nadzorach. W dyskusji na ten temat padają różne hasła, słyszy się ostre zawołania. Ale nie wygląda na to, że mamy jakieś czarne chmury wiszące nad kapitalizmem, jakieś jego immanentne cechy, które sprowadzą ruinę w niedalekiej przyszłości. Najgorsze czasy (w perspektywie ostatnich 3-5 lat) mamy za sobą. Indeksy giełdowe od marca 2009 poszły ostro w górę, o 50 i więcej procent. Oczywiście prace nad reorganizacją i innym konceptem sektora finansowego trwają.

  263. WINIEN pisze:
    2010-03-11 o godz. 14:43

    no i co sie czepiasz ? Przeciez wspisy jasnego gwinta to sam miodzio i intelektualna wycieczka w przeszlosc, o ktorej to przeszlosci wielu mlodych nie ma zielonego pojecia i wydaje im sie, ze to jakis wymysl wrogow peerelu.

    Czytajac jasnego gwinta maja oni posmak tego czym byla czerwona propaganda i przekonuja sie, ze ludzie myslacy kategorami tej propagandy istnieli naprawde.

    Jasny gwint i to zywa skamienielina i jako taka zasluguje na ochrone.

    Pozdrawiam.

    PS. Popatrz, nawet radni wciaz sa dla Niego partyjnymi nominatami, jak za dawnych lat…

  264. ciebie, Jasny Gwint i Lizaka/Szmciaka ( jedna i ta sama osoba), nikt juz o nic sie pytac nie bedzie, zwlaszcza o pomnik Kuklinskiego. Sami pozbawiliscie sie praw obywatelskich na zawsze, jako wrogowie i zdrajcy Polski powinniscie byc z tego kraju wypedzeni.

  265. Teresa Stachurska, 13.41. Dzięki za link do doskonałego artykułu Naomi Klein demaskującego kłamstwa propagandy neokonów. Pozdrawiam

  266. W Roczniku Statystycznym 2007 czytam, że przeciętne miesięczne wydatki w gospodarstwach domowych na cukier, dżem, miód, czekoladę i wyroby cukiernicze łącznie dla gospodarsw domowych pracowników wyniosły w 2006 roku 12,53 zł, soki 3,37 zł, owoce 9,70 zł

    podczas gdy napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe (łącznie) 20,72 zł.

    Jednym słowem pokaż mi swoje nałogi a powiem ci co ryzykujesz – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/3899/

  267. Lizak pisze:

    2010-03-11 o godz. 08:31

    Autor propaguje zabobony oraz nie rozumie terminów, którymi się posługuje.

    1) Pierwszy zabobon (o wydźwięku antysemickim), to przekonanie (przekazane bardzo aluzyjnie przez autora pomnego przestróg Gospodarza blogu), że jakoby WTC 1109, to była sprawka narodowości, której przedstawicieli jakoś dziwnym trafem nie było na liście zaginionych.

    2) Drugi zabobon, to wiara, ze Amerykanie z USA wywołują trzęsienia ziemi i fale tsunami wybuchami jądrowymi (których jak dotychczas żadna aparatura tuż przed trzęsieniem ziemi nie zarejestrowała!).

    Otóż szczegółowa struktura oddziaływań tektonicznych, których skutkiem jest okresowe wyzwalanie się naprężeń w postaci trzęsień ziemi, to na razie dla nauki czarna magia, bo gdyby było inaczej, to umielibyśmy prognozować dokładnie trzęsienia i w ten sposób minimalizować ofiary w ludziach.
    Ponadto skala mas, jakie należałoby poruszyć przekracza na razie moce ładunków jądrowych. Być może z wyjątkiem tych powyżej kilku megaton TNT, ale takich wybuchów nikt nie przeprowadza, a gdy przeprowadzi, to większość stacji sejsmicznych na świecie zanotuje to bez problemu. Choćbyśmy dysponowali największą bombą jądrowa, to i tak nie wiemy, gdzie ją przyłożyć, aby wywołać trzęsienie ziemi.

    Lizak pisze:

    „Najbardziej zapóźnione kraje nawiedzają oceaniczne trzęsienia denne wywołujące ogromne fale morskie niszczące wszystko, co znajdzie się na drodze ich biednego i nieszczęśliwego życia w sąsiedztwie amerykańskiego raju.”

    Mój komentarz

    U niego nawet trzęsienia ziemi maja wymiar ideologiczny – nawiedzają „najbardziej zapóźnione kraje”.

    Nawiasem mówiąc „oceaniczne trzęsienia denne” nawiedzają ocean, a nie zapóźnione kraje.
    Poza tym nie rozróżnia się trzęsień dennych i lądowych, wszystkie trzęsienia odbywają się w skorupie ziemskiej, wszystkie są trzęsieniami ziemi.

    Autor sugeruje także jakoby falami tsunami można było sterować, aby ominęły np. USA. Jest to piramidalna niedorzeczność.

    3) Trzeci zabobon, to przekonanie, że najpiękniejsi są Słowianie.

    Jest to dalekie echo panslawizmu, który był nieoficjalnie propagowany przez czynniki radzieckie tuż po II wojnie dla milszego przyjęcia nowej sytuacji przez naród – my Słowianie powinniśmy się trzymać razem.

    Przytaczam poniżej jeden z cytatów. w którym Autor nawiązuje w charakterystycznej dla niego „pięknej polszczyźnie” do wyższości „słowiańskiej kultury”:

    „Przypominają sobie państwo solidarnego bobasa, który z czasem przedzierzgnął się w wąsatego osiłka o mentalności chłopka roztropka. Narodziny te jako żywo rysują sytuację, w której usmarkany i ubrudzony bękart bezcześci swoją matkę zapłodnioną przez wątpliwego autoramentu partnera-konkubenta.

    Takich zachowań w zasadzie nie obserwujemy u porządnych, cywilizowanych i wykształconych ludzi w kręgu słowiańskiej kultury.
    Zasygnalizowana brutalność, bezwzględność i brak szacunku wobec własnej rodziny i ojczyzny zauważane są w innych kulturach, których nazw nie wypada przytaczać, by nie być posądzonym o niegodziwości jakoweś. Pewna Eryka z germańskiego kręgu…”

    Moj komentarz

    Autor sieje nienawiść etniczną, wrogość do innych kultur poprzez przypisywanie im niegodziwych tradycji, jak np. „brak szacunku wobec własnej rodziny” (sic!).

    4) Autor nie rozumie znaczenia użytego przez siebie terminu „crossing-over”.

    Lizak pisze:

    „…biedny Polak, to piękny Polak i potrzebny Europie, a szczególnie Polki.Zjawisko crossing over jest niezwykle potrzebne zasiedziałej Europie.

    Mój komentarz

    Autor sugeruje, ze crossing-over dotyczy wymiany genów, mieszania krwi miedzy populacjami. Błędna sugestia.

    Crossing-over, to mechanizm wymiany informacji genetycznej zawartej w chromosomach realizowany podczas mejozy. Mejoza jest to podział komórki mający na celu wytworzenie gamet, czyli komórek rozrodczych, np. plemników.
    Zjawisko mejozy zachodzi w każdym człowieku, nie potrzebny do tego jest ani akt płciowy, ani zapłodnienie in vitro. Mejoza zachodzi m.in. codziennie, nieustannie w każdym mężczyźnie, w jego jądrach, u wszystkich kobiet i mężczyzn na świecie i jest niezależne od tego, jakiej narodowości jest matka, czy ojciec danego człowieka. Zapłodnienie nie ma nic wspólnego z crossing-over.
    O tym wszystkim uczy szkoła średnia.

    Wpis Lizaka, to szokująca ignorancja i ciasnota myślenia. To jest kolejne wystąpienie szkodliwe dla lewicy.

    Pzdr, TJ

  268. Bolszewicki Michnik do demokratycznej paki

    Dwaj znakomici polscy przywódcy opuścili nasz kraj.Wszystko obywało się cichcem i w tajemnicy przed swoim narodem, co jakby podtrzymuje demokratyczne standardy.Wyjeżdżają kiedy chcą, po co chcą,i wracają kiedy im odpowiada utrzymując swój kochany ludek w głębokiej mieświadomości ich dyplomatycznych i niezwykle potrzebnych wojaży politycznych, z których każdemu Polakowi ostaną się łapki po przepiórkach, obierzyny po ziemniakach i zwykły niesmak po nikomu niepotrzebnych wizytach kurtuazyjnych, które było,nie było kosztują,obciążając nad wyraz sfatygowany budżet burżuazyjnym skąpstwem z jednej i rozrzutnością z drugiej strony, polega to na tym, że gwiazdy kapitalizacji do budżetu wnosić nie bardzo chcą, natomiast wyjmować z niego są skłonni bez ograniczeń.

    Polega to na zmniejszaniu dla siebie podatków i innych świadczeń, przy jednoczesnym przyznawaniu sobie systemu przywilejów, ulg, dotacji i innych machinacji. Stąd jest to budżet, w którym po stronie wydatków bogaci zwiększają swoje pozycje i nigdy go zamknąć nie można, a dla równowagi, tak tną po wydatkach dla biednych, że kosa już im nie wystarcza. Oczywiście jest to działanie niezwykle wolne, pluralistyczne i demokratyczne, o które szli na noże czarni z czerwonymi. Wreszcie dopadli do państwowego cyca i mogą go ssać „skolka ugodna”, na swoje konta i nasze nieszczęście określone przez nich jako czerwone chamstwo i nieudacznictwo. Jednym słowem pięknie jest brać przez naznaczonych kapitalistyczną łaską a paskudnie jest dawać, szczególnie sproletaryzowanej biedocie. Biorąc pod uwagę, że to naród wytwarza dobra wszelakie, przyjęty przez nich system podziału jest wybitnie krzywdzący i noszący znamiona społecznie przestępczego.

    Dlatego bardzo nas interesuje dokąd latają nasi wodzowie, po co, z jakim skutkiem i za ile? To nie jest wyłącznie ich ekscelencji oraz eminencji wysoki interes niedostępny dla pospolitych kmiotków demokracji. W okresie bardzo nielubianym przez IPN oraz jego ideologicznych „absolwentów”, kiedy przywódca państwa wyjeżdżał, żegnało go całe politbiuro, rząd, media i gawiedź. Kamery za granicami obserwowały to theatrum z należytą uwagą i precyzją, by w kraju oddać pełnię wymienionych toastów eksploatując ich tekst i kontekst. A u nas jak tylko Wielki Noblista nastał to od razu poleciał do Brazylii, by w ramach pogłębiania swej wiedzy politycznej oglądać na Festiwalu różnokolorowe smaczne rasowo panienki.W końcu nie po to się z komuną walczyło ,by oglądać zakonnice.

    W ramach tego jakże chwalebnego nurtu także nasze słoneczko latało w wysokie And, by móc doświadczyć surowości życia tamteszej ludności i móc się stać posiadaczem bardzo kolorowej regionalnej czapeczki,co czyniło naszego pryncypała niezwykle sympatycznym i przystępnym oraz predystynowanym do czytania bajeczek naszym latoroślom.Nasza Prezydencka ekscelencja początkowo bardzo skromnie raz na dwa tygodnie jeździła do Lwowa gdzie odwiedzała swego niezwykle bliskiego przyjaciela prezydenta spod skrzydeł bandyckich skrzydeł Bandery i jego odwiecznych bohaterów.Tam w miejscowej Katedrze nasz miłośnik przyjaźni polsko-ukraińskiej odprawiał głębokie i strzeliste modły w intencji pomarańczowej rewolucji.Tak długo i bezinteresownie udzielał swej dalekoidącej pomocy epigonom ukraińskich striłciów aż wszystko się sypnęło detalicznie i hurtowo.Nie pomogły polskie Instytuty Badań Specjalnych,atakowanie Rosji i Białorusi. Ukraina z biedy pękła. I tym sposobem polskie prawicowe elity przyczyniły się skutecznie do powołania lewicowca ukraińskiego, sympatyzującego z Rosją, na stanowiska Prezydenta. Zatem skończy się już wspólne prezydenckie klękanie we Lwowie, w intencji obu słowiańskich narodów.

    Obecnie obaj nasi umiłowani przywódcy, najchętniej debatujący o sprawach wielkich i poważnych,przy butelkach czerwonego,czego dowód juz dali niejednokrotnie, ogłosili bezkrólewie i opuścili Polskę oraz jej lud, udając się w dość odległe od siebie regiony. Pan Prezydent po Gruzji i Ukrainie przeniósł swe sympatie na Litwę. Po co on tam pojechał nie bardzo wiadomo, zapewne ta wiedza jest bliska tylko najbardziej wtajemniczonym, a my kocmuchy do takich tajemnic dopuszczanymi nie będziemy,ponieważ do tych celów wyznaczani są wybrańcy, jak swego czasu Rurarz,Pawłowski,Zacharski ,Kukliński, którzy albo poczuli zew krwi, albo ich nawiedziło, mógł też kopnąć ich ogier w górne rejony. Skutki takich wydarzeń są zazwyczaj niezwykle opłakane.Ponieważ naród na dwie strony nie pracuje ,co go odróżnia od elit,więc w spokoju możemy się przyglądać wybrańcom,których tak czy inaczej wybrać musimy.

    Czerwoni mogą się tylko domyślać, że pełen wiary i nadziei Pan Prezydent pojechał na Litwę,poznać Wilno-ostoję naszej AK i miejsce spoczynku serca wiadomego syna. Zapewne odwiedzi tam lokalną katedrę, zgodnie ze swoim zwyczajem, i zamelduje Panu Bogu o swoich wspaniałych sukcesach. Nie od rzeczy też będzie złożenie wizyty na Starym Mieście i dumne przejście pod Strzelistą Bramą, by bezwzględnie uczestniczyć w celebrze związanej z nawiedzeniem Kaplicy Ostrobramskiej.Ile jednak z tych uswięconych medytacji splynie na naród polski topóki co,jeszcze nie wiadomo.Pewnie wszystko zależy od tego jak naród kochał lub grzeszył wobec Prezydenta. Ci którzy go kochali to i tak już wszystko dostali, ci którzy grzeszyli niczego górnego spodziewać się nie mogą.Lustracja i dekomunizacja jest dla nich obligatoryjna. Po pozytywnej weryfikacji otrzymają szansę pielgrzymki na kolanach do polskiego Centrum Kultu Maryjnego.Te wstępne przedbiegi umożliwią przyjęcie bezbożników do świętej rodziny.

    By sobie nie wchodzić w drogę i nie korzystać z tego samego samolotu,a nie daj Boże i tych samych gadżetów władzy i higieny osobistej, ulubieniec ambitnej i leniwej inteligencji wybrał się w góry Wysokiego Kaukazu.Co tam nasz demokratyczny Premier wyprawiał będzie,nic precyzyjnie nie wiadomo.Domysły mozna snuć bardzo różne. Jedni powiadają, że chodzi o niezwykle piękne toasty Saakaszwili wygłaszane w cześć nad wyraz łakomego na komplementy Donka i jego udziału w kształtowaniu niesamowitej kultury bitnyvh dżygitów. Toasty te wraz z upływem czasu i wypijanych pucharów czerwonego wina gronowego, tak służących sercu, niezbyt służą rozumowi. Poza wysokimi górami o surowej urodzie i przechodzącymi tam rurorciągami nafty i gazu oraz dziwnej i niewytłumaczalnej religii chrześcijan skiej wśród gruzinów oraz sympatii do Polakow nic tam więcej znaleźć nie mozna. Wobec tego coraz bardziej interesującym staje sie pytanie, czego tam szuka nasz Premier?

    Przypuszczać można, że oprócz wrażen estetycznych i mniej estetycznych ukazujących biedę i nieszczęścia wojny wywołanej przez gruzińsko-proamerykańską prawicę niczego więcej doszukać się tam nie można. Gdyby głębiej poszukać, twierdzą niektórzy możnaby się dopatrzyć niesympatycznych intencji zrównoważonego i nader optymistycznego Donka, ze zdestabilizowanym Prezydentem Gruzji, poszukujących instrumentów do zagrania ruskim na nosie. Warto jest przy tym pamiętać, że nosił wilk razy kilka, w końcu ponieśli i wilka.

    Kiedy przywódcy narodu polskiego wynieśli się czasowo za granicję, powszechnie uznany i ukochany naukowy instytut funkcjonujący pod przykrywkowym szyldem Instytutu Pamięci Narodowej, od razu ostro zabrał się do roboty. Ogłoszono więc wszem i wobec,że Michnik winien się znaleźć za demokratycznymi kratkami. Taka enuncjacja mogła natychmiast wywołać polityczne drgawki u części inteligencji prezentującej poprawność polityczną w wiadomej edycji. Dopiero bliższa i spokojniejsza analiza sytuacji wykazuje, że inteligentny i symtatycznie zacinający się Adam ma brata Stefana i różnią się jak ogień i woda. Antykomunistyczny Adam i demaskotorski Stefan, który w spokojny i rozważny sposób, z prokuratorskich pozycji w PRL-u ścigał antykomunistyczną opozycję.Jest to podział tak prosty i ostry jak ten, który zaistniał w wielu polskich rodzinach po powstaniu „Solidarności”. Brat atakował brata, żona wydrapywała oczy mężowi, komunistycznym rodzicom na złość zdemokratyzowane dzieciuchy roznosiły po osiedlu tajne ulotki.Rozbito w ten sposób rodziny i całe społeczeństwo.Nad zbiorowym interesem społecznym postawiono egoistyczne i prywatne cele nie zawsze czystych jednostek.

    W okresie bolszewickim Michnik Adam dał się lubić. Był on antytezą ówczesnych aktywistów posługujących się wartko, ze swadą i zacięciem polskim językiem niosącym jakżeż wiele świeżych barw i możliwości znaczeniowych. Dla obdarzonyh krytycyzmem słuchaczy i widzów Michnik budził wątpliwości i zastrzeżenia, bowiem nie jest sprawą prostą przestawić życie społeczne, gospodarcze i polityczne prawie 40 milionowego narodu, i nikt takiego narodu na garnuszek nie weźmie.Tak długo było dobrze z Adasiem dopóki nie zabrał się osobiście za przekręcanie Polski przy pomocy Rywina. I to był upadek jego wzniosłych idei dokonany własnymi rękami. Zazwyczaj istnieje kolosalna różnica między światem myśli ,ideałów i wizji a smutną zwykle rzeczywistością, z której dlatego tak chętnie ludzie umykają w świat cudownych iluzji i złudzeń.

    Ciekawe jaką schedę intelektualną pozostawi Adam swoim komunistycznym rodzicom i czerwonemu braciszkowi, który zbiegł do Szwecji. Wyrodził się jakoś Adaś w rodzince. Wychowany na komunistycznym mleczku z górnej półki PRL-u,chciał wprowadzić Polskę do ligi bogactwa, pracy, beztroski i ogólnej szczęśliwości. Gdy to się nie udału w praktycznym wymiarze usunąl się z wiodacych ideowo pozycji. Nabrał jakby większej skromności i dystansu. Przede wszystkim więcej milczy niż mówi. Szkoda tylko, że jak wielu jego znacznie znakomitszych kolegów nie nie stać go na polityczną odwagę przeproszenia narodu za wyrządzone mu krzywdy i niesprawiedliwości na miarę wieków.

    W tej to złożonej sytuacji IPN wyskakuje jak Filip z konopi i stara się opluskwić Stefana Michnika, peerelowskiego prokuratora. Michnika Stefana, który bronił nas przed ludźmi pokroju Adama Michnika, w których to łapy dostaliśmy się dzisiaj i możemy obiektywnie ocenić, który z braci miał rację i zasługuje na szacunek. Nie moją rzeczą jest branie strony, któregokolwiek z braci. Każdy z czytelników taki Osąd Ostateczny musi wydać sam. A natrudniejszy on będzie niewątpliwie w wykonaniu obu braci, gdzie emocje przeplatają się z rzeczywistością polityczną ozdobioną jej owocami.

    Te pozorowane ruchy naszych władz upstrzone często i gęsto aferami Mazura,Wolińskiej,Światły,Michnika i in. niczego korzystnego Polsce nie przynoszą. Stanowią one typowo polsko-prawicowe oglądanie się wstecz, bez perspektywicznych wizji. W tej sytuacji nie wiem komu ma służyć ipeenowska zagrywka z Michnikiem. Nikomu z Michników nie można postawić zarzutów z Kodeksu Karnego. Pozostaje tylko możliwość oceny pośredniej, co osiągnęła Polska Stefana Michnika w latach 1945-1956 i co zaznaczyła sobą Polska Adama Michnika w okresie 1989-2010. Jednak tę ocenę musi wyrazić suweren, a nie grono suto opłacanych totumfackich.

    Do walk politycznych ciągle jest włączany jeszcze dziadek Wałęsa, który wyskoczył z niebieskich robotniczych ogrodniczek i wbił się teraz w nieskazitelny garnitur z białą koszulą i muchą znamionująca noblistę a nie absolwenta po szkole podstawowej, co prawda nobilitowanej kilkoma doktoratami. Bez żartów drodzy panowie naukowcy, ekonomiści prawej proweniencji wiedzą doskonale co robią. To tylko za mordującej komuny ,także nauką, trzeba było mieć studia, żeby posiąść znaczącą posadę. Solidarność tak zdewaluowała wszystko, że nawet wtórny analfabeta mógł zostać pierwszym obywatelem w państwie.

    Mimo solidnego przewartościowania nieuctwa i niekompetencji nadal powszechną metodą solidarnych jest pytanie o zdanie tych, którzy nic nie mają do powiedzenia. Ideowy program golenia biednych porzez bogatych jest tak poszechnie znanym, że jego powtarzanie byłoby wyjątkowo męczącym i nudnym. Kogo zaś persnalnie sprawa dotyczy stanowi tajemnicę służbową i państwową. Jeśli przypadkiem zgłosi się poszkodowany to prokuratura wdroży postępowanie. Ponieważ jednak wiadomo, że kruk krukowi oka nie wykole możemy żyć cicho i spokojnie, bez większych wzlotów i upadków. Ciekawe tylko dlaczego tak znanemu kapitaliście jak Olewnik ciagle wiatr w oczy wieje? Z policją był po kielichu, z partią po słowie, z prokuraturą po imieniu i z ministrami po wymianie poglądów. Nic nie pomagało, parcie na jego kiełbasy było nieustępliwe.

    I coś właśnie takiego niezrozumiałego w naszej polityce ma stale miejsce. Jakieś podchody, zajazdy i podjazdy, kuksańce, polityczne tańce i swawole. Głupi już mówi, że rozumie wszystko, a mądry twierdzi wprost, że pojąć niczego nie potrafi. Dla wyjaśnienia tych zawikłanych problemów powołuje się Komisje Zwyczajne, Niezwyczajne i Nadzwyczajne oraz Trybunały Najwyższe.

    A czas płynie wartko dalej…

  269. jasny gwint

    Doskonale rozumiem Pana zal i rozgoryczenie. Nie mysle jak Pan ale jestem ciekaw jak reagowal Pan za czasow PRL. Czy widzial Pan wszelkie niedostatki, nieprawidlowosci, czy staral sie Pan przeciwstawiac ? Jesli tak to jaki to mialo skutek ? Czy nie mial Pan zastrzezen do polityki Rosji wobec Polski i innych w RWPG ? Jaka byla Panska sytuacja materialna, czy wyraznie sie pogorszyla po zmianie ustroju ? Czy dostrzegal Pan wyzszosc Zachodu ? Prosze wybaczyc bardzo osobiste pytania, ale do zrozumienia Panskiej postawy teraz, wypada o to zapytac. Dane statystyczne nie sa mi potrzebne. Cokolwiek Pan napisze przyjme to z szacunkiem i dobra wola. Pozdrawiam.

  270. TJ: a coz Ty oczekujesz od Lizaka/tow Szmaciaka, neostalinisty, antysemity o mentalnosci „trepa” czyli podoficera pol-wych ze wczesnych lat 50-tych, wyjacego z zalu za rzadami swoich czerwonych ciemniakow, modlacego sie codziennie o terrorystyczny atak atomowy na USA i Zachod ? Wykopany z tego blogu, wrocil i znowu zanieczyszcza tu powietrze, zamiast lezec na polce w muzeum faszyzmu i komunizmu.

  271. Telegraphick Observer
    Gdu czytałem Twój komentarz z 16.23 przypomniała mi się informacja tv z zasypanej śniegiem W-wy, że do odśnieżania udało się zmobilizować bodajże 90 chłopa z pośredniaków – w ponad milionowym mieście! Tak więc zanik robót publicznych dotknął nie tyle moje pogórze ale i resztę kraju. Nieprecyzyjnie napisałem o funduszach unijnych, że roboty publiczne nie mogą być z nich bezpośrednio finansowane. Tutaj się o tym mówiło i nie wiem jak wygląda sytuacja w tej chwili. Ale widziałem w Hiszpanii (obok normalnych robót publicznych) takie centra aktywizacji zawodowej finansowane przez Unię. Ludzie przychodzą na 8 godzin, mają ze dwie godziny zajęć (odnowienie szkolnych wiadomości, przyuczenie do nowego zawodu)a potem do roboty na 5-6 godzin. Kiedyś nocowałem w schronisku obok takiego przybytku – kursanci sprawiali wrażenie zadowolonych tym bardziej, że ich tam karmiono a i parę groszy zarobili. No i się nie nudzili!
    Zgadzam się z Tobą, że możliwości poprawy jakości życia ludzi i modernizacji kraju są nieograniczone. Tyle, że specyfika Polski uniemożliwia wprowadzenie jakichkolwiek reform. To jest to o czym ciągle piszę zbierając przytyczki za jakoby nawoływanie do rewolucji.

  272. Telegraphick Observer ciąg dalszy
    Przepraszam ale coś nadusiłem i część tekstu poszła
    Jeśli piszę, że możliwości systemu się wyczerpały to również dotyczy możliwości podsystemów – interwencji państwa w rynek pracy i państwowej pomocy społecznej. Pakiet ustaw regulujących te zagadnienia od 20 lat podlega jedynie modyfikacjom i widzimy teraz jego bezskuteczność. Biurokracja skupiona wokół różnego szczebla urzędów pracy i pomocy społecznej już dawno zapomniała jakie były cele systemu i żyje sama dla siebie. Po prostu polityka społeczna państwa powinna być na nowo określona i to nie przez tych, którzy z dotychczasowej polityki społecznej żyją.
    Nie widzę możliwości dokonania takiej zmiany w aktualnej sytuacji politycznej. Nie widzę możliwości dokonania jakiejkolwiek zmiany.
    Nawet na tym blogu mało kto formułuje krytyczne i sensowne sądy pod adresem państwa polskiego czy inaczej polskiej biurokracji.
    Przykro mi Telegraphick ale ten bezambitny i pasożytniczy system jest niezdolny do jakiejkolwiek racjonalnej zmiany
    Pozdrawiam

  273. Ponadpodzialami pisze:
    2010-03-10 o godz. 21:53

    „Szanowni blogowicze TJ, JASNY GWINT,LIZAK,TELEGRAPHIC OBSERVER!
    Pojecia statystyki ekonomicznej mylone sa ze statystyka matematyczna, a nawet i w niektorych obszarach ekonometria.”

    Mam prośbę do Autora. Czy mógłby jaśniej? To, co powyżej jest mało spójne.

    Pzdr, TJ

  274. Odnośnie roli prezydenta przytaczam niedawne wypowiedzi kandydata na kandydata – Komorowskiego.

    1) „Lech Wałęsa rozpiął parasol ochronny nad pierwszym etapem zmiany w Polsce (…) trudnych zmian gospodarczych i politycznych (…) Aleksander Kwaśniewski miał również dwa wyznaczone cele, które wspierał: członkostwo w NATO i w UE..”

    2) „Głównym celem kolejnej prezydentury powinno być wsparcie procesu modernizacji kraju, który powinien dogonić czołówkę państw UE. – Przyszły prezydent powinien pomóc zdefiniować ten cel i skupić wokół niego energię polityczną.”

    Moj komentarz do wypowiedzi Komorowskiego

    Pozwolę sobie wyrazić się z uznaniem, że nawet „czerwony” Kwaśniewski konsekwentnie współdziałał z rządem dla osiągnięcia takich zasadniczych celów narodowych, jak NATO i Unia.

    Jako obywatel popieram Komorowkiego, jego propozycje są wyważone, mówią o najważniejszym strategicznym celu (szkoda, że bardzo ogólnikowo, to jest słaby punkt jego kampanii), uwzględniają pozycję prezydenta jako partnera we współpracy, a nie wetowicza.

    Co nie przeszkadza mi dochować przekonania, że nadal aktualna jest kwestia poprawienia konstytucji w kierunku precyzyjnego zdefiniowania modelu kanclerskiego.

    Pzdr, TJ

  275. Z audycji „wrzenie swiata” na TOKFM dowiedzialem sie wlasnie , ze jak to ujeto „Artur Domoslawski oslabl „. Chodzi o pewne zbedne akapity ktore znalazly sie w ksiazce o Kapuscinskim.
    Np porownanie Kapuscinskiego (tej historii z ojcem )do nijakiego Wilkomirskiego , jegomoscia ktory udawal dla kasy bylego wieznia obozu koncentracyjnego.
    Rowniez okazalo sie sam R.Kapuscinski okreslil swoja tworczosc jako literature juz w wywiadzie w 2001 roku.
    Co raz bardziej to wszystko upewnia mnie , ze 50 zl (chyba ?)na ksiazke A. D. byloby wydatkiem zbednym. Sa oczywiscie jeszcze inne powody , „nie zawarte” w tej ksiazce ale o to mniejsza.
    Blog puszczony na zywiol wiec i powyzsze ujdzie.

  276. Zürich Paradeplatz rzeczywiscie ominelo „oceaniczne trzesienie denne”.
    Gdybym mial pieniadze to wyjalbym ze skrytki w Zürich Paradeplatz,
    bo kto to wie czy i tam nie dotrze „oceaniczne trzesienie denne”,
    i zaniwestowalbym w dziela LIZZAKA.
    Oczywiscie ktos musialby mi za pieniadze pomoc, zebysmy sie
    z LIZZAKIEM nie zblaznili.
    Mnie sie bardzo podoba to co pisza Ti Dzej /TJ/ i ANCA_NELA
    jako zdrowy rozsadek.
    Mysle, ze 5OO.OOO euro juz by wystarczylo, zeby takie dzielo
    jak np. Z glowy Glowackiego wydac.Tylko nie wiem ile takich ksiazek trzeba sprzedac, zeby byly chociaz zwroty.
    LIZZAK Inc.
    Tytul juz jest. Najgorsze te pieniadze.

  277. Kartka, 20.11,

    to oczywiste, bo artystom wolno więcej.

    P.S.

    Kiedyś (przed wyborami parlamentarnymi) Gospodarz przywiózł Senatora do Sopotu. Gawędził on cały czas o lustracji. Podczas dyskusji zabrałem głos (jestem przeciwnikiem lustracji) i zaproponowałem żeby lustrację przeprowadzić w naszej korporacji i wśród księży kościołow. Dowodziłem, że skoro 15% księży wspólpracowało, to spoleczeństwo ma poważny problem z ktorym powinno się uporać. Natomiast, jeśli idzie o palestrę, to fakt sprzedawania służbom informacji od człowieka darzącego adwokata szczególnym zaufaniem jest tak dalece gorszący, że rzuca poważny cień na korporację, że może skutkowąć jej upadek (co właśnie obserwujemy).
    Senator przyznał mi rację w sprawie lustracji adwokatów (katalog lustrowanych grup społecznych był dla niego jednak zbyt krótki), ale od księży wara.
    Co się działo w kościele katolickim dowiadujmy się teraz (a są to tylko fragmenty prawdy) z okruchów informacji, które pozlepiane dają obraz szokujący. Stało się to możliwe z chwilą pogłębienia procesów demokratyzacyjnych, a tym samym ukróceniu wszechwładzy kościola w państwach demokratycznych.
    Senator był (jest) wielką tubą kościola i demokracji, czyli swoistej hipokryzji, bowiem kościół tłumi demokrację, chociaż na jej sztandarach został wyniesiony na największą siłę polityczną w naszym kraju.
    Gdybyś się głębiej zastanowił, to szybko doszedł byś do wnosku, że obecny stan stosunków politycznych i spolecznych jest pokłosiem umowy z połowy lat siedemdziesiątych ubw. opozycjonistów z hierarchią kościelną katolickiego, która mimo dobrych stron, wylęgła także obecną hybrydę polityczną i blokadę wolnośći obywatelskich.
    To zaściankowe myślenie i działanie w jakichś głowach się przecież rodzi.
    Jeśli idzie o wspólczucie dla Senatora, to ja mu też współczuję (mimo jego dwulicowośći), ale nie jest dopuszczalna, zawoalowana w Twoim teście myśl, że jemu więcej wolno.
    Mnie uczono, że mniej.
    Popraw się, albo spróbuj to powiedzieć wprost.

    Pozdrawiam.

  278. Doskonaly blog. Cofajac sie do poprzedniego wpisu prosze wysluchac talentow szefa dyplomacji, Ministra Sikorskiego i moze (?) przyszlego Prezydenta RP w jego opisach Islamu oraz promocji ‚atutow’ polskich kobiet za granica.

    http://www.youtube.com/watch?v=6Pqio4sIj8g&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=–0msOfWSro&NR=1

    Jak widac, pan Sikorski ma ogromne doswiadczenie, wszedzie byl, wszystko widzial i oczywiscie ‚zna sie na rzeczy’ …stanu.

  279. WINIEN pisze:

    2010-03-11 o godz. 14:59

    Szanowny Panie WINIEN

    Kilka dni temu a moze wiecej niz kilka dni ktos pytal o definicje „Lizakowych Ludzi”.

    Moim zdaniem to sa osoby o postawie roszczeniowej ktore trybialnie i ksenofobicznie opisuja to co je otacza. Ulegaja one urokowi tego co nas dzieli a nie tego co nas laczy.

    P.S. W Szczecinie mieszka moja kuzynka. Dziecko wieznia Workuty.
    Ludzie pamietaja historie a podrygi redaktora Passenta pozostana tylko takimi.
    Zapewniam pana ze granica cywilizacyjna jest w kazdym z nas.

    Slawomirski

  280. Jacobsky pisze:

    2010-03-11 o godz. 16:44

    „zywa skamienielina”

    http://en.wikipedia.org/wiki/File:Stromatolites_in_Shark_Bay.jpg

    stromatolity vs j.g.

    Slawomirski

  281. A tymczasem hegemonia Niemców w UE rośnie w kryzysie. Poczytajcie taki artykuł

    http://idzpodprad.salon24.pl/162793,strefa-eurooszustwa

  282. Kleofas pisze:
    2010-03-11 o godz. 20:19

    do jasnego gwinta „Czy dostrzegal Pan wyzszosc Zachodu”

    W czym jest ta wyzszosc Zachodu Kleofasie? W klamstwie, zlodziejstwie i ludobojstwie ???

  283. jasny gwint pisze:
    2010-03-11 o godz. 13:23
    „…. Od tego dnia należy liczyć etapy likwidacji komunizmu w ZSRR a także uzyskanie niepodległości przez Polaków. Wszyscy inni uzurpatorzy, mitomani i pseudo bohaterowie powinni złożyć hołd temu człowiekowi (Gorbaczov) i godnie uczcić jego zasługi i pamięć… ”

    Popieram, Garbaczov byl glowna przyczyna przemian w Europie. Czy na lepsze, nie jestem pewien. Garbaczov byl jednak naiwny i o tym rowniez nalezy pamietac.

    Jasny Gwincie, dostrzegam jednak w twym komentarzu zaklocenie w systematycznej ocenie faktow. Domyslam sie ze jest to spowodowane intesywnoscia propagandy klamstwa przez obecne media. Ale nalezy sie uodpornic i byc konsekwentnym. Na prawde nie ma kompromisu.

    Spososb myslenia ze aktywnosc Gorbaczowa doporwadzila do uzyskania niepodleglosci przez polakow jest takaze propaganda z ktora nalezy walczyc w imie zdrowego rozsadku.

    Jezeli teraz (po 89) podobno jestsmy wolni, gdy decyzje o losach Polski i polakow zapadaja w Washingtonie, Watykanie, Brukseli i setkach korporacyjnych zarzadow (i bez udzialu polakow) to jest absolutnie jasne i bezdyskusyjne ze przed 89 byla u nas niemalze calkowita samowola gdyz tylko z Moskwa nalezalo sie konsultowac i tylko w waznych sprawach.
    Polska lat 45-89 byla bardziej niezalezmym krajem. W rezultacie przemian po 89 utracilismy duzo z tej niezaleznosci. Polska ma teraz status slugusa, wasala i miedzynarodowego bandyty.

  284. Szanowny Panie Slawomirski,
    rowniez zwrocilem uwage na pytanie dotyczace Lizakowych ludzi. Podoba mi sie Pana definicja, dodalbym jeszcze, ze sa to anty-ludzie, zyjacy w anty-swiecie, w anty-miejscu, wyrazajacy swoje anty-poglady budujac swoj anty-pomnik. Czytajac jednoczesnie uwage Jacobsky’ego o jasnym gwincie zrozumialem, ze on ma racje (Jacobsky). Lizakowi ludzie powinni zostac objeci ochrona dla przyszlych pokolen. Tak jak kazda firma pielegnuje swoja”pamiec”, tak pokolenia PRLu zasluguja rowniez na dokladny opis. Pan Passent moglby sie do tego przyczynic i wykorzystac blogosfere oraz swoje zdolnosci. Uwazam, ze naszym obowiazkiem wobec drugich jest pielegnowanie owej pamieci spolecznej. Szanuje Pana za wytrwalosc w zmaganiach z Lizakowymi ludzmi. Osobiscie zastanawiam sie czesto czy nie zajac sie budowaniem modeli latajacych. Zgadzam sie calkowicie, acz niechetnie z Pana opisem granicy cywilizacyjnej, ktora nosimy wszyscy w sobie. Nie wierze rowniez we wplywy jakiejkolwiek rzeki na nasze zachowanie. Pamietam z historii, ze bledem bylo jednak rysowanie granic po pierwszej wojnie wg schematow geograficznych, calkowicie pomijajac wazne aspekty etnograficzne. Roboczo traktuje granice Rzymu jako granice spoleczenstw obywatelskich. Na szczescie po 89 roku granica ta staje sie rozciagalna.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Dziekuje Jacobsky’emu za cenna uwage. Nie postrzegalem w tym aspekcie Lizakowych ludzi. Powtarzam jednak, ze ich miejsce jest gdzies nigdzie. Moze powinnismy zaczac zbiorke na pomnik Lizakowego czlowieka, bo za dwadziescia lat nikt nie bedzie wiedzial, kim ci ludzie naprawde byli.

  285. PONADpodzialami…. kochana pietruszeczko ,milutki skowronku ,
    FRAZE ? fraze?
    …Toz to najwieksza mysl wielkiego Sokratesa …
    ….wiem, ze nic nie wiem …
    /ale ja nie Ksantypa , naprawde !/.
    ………………………………………………………
    a Rybka pisze ;…………….to oczywiste, bo artystom wolno więcej….
    Salute
    /ratunku ! ratunku ! Panie P. Polacy mnie bija /psychicznie /!/
    /nie dyskutuje ,to oczywiste, bo artystom wolno więcej?!/

  286. Kleofas, 20.19. Zapewniam, że w czasach Polski Ludowej reagowałem normalnie, czyli żyłem „pełną piersią” mimo tysięcy uciążliwości i udręki. W swojej pracy spotkałem wybitnych i dzielnych ludzi, ale także miałem okazje z pomocą tego państwa uczyć się i zdobyć atrakcyjne kwalifikacje, które procentują do dzisiaj. Także uczestnictwo w kulturze dawało wielką satysfakcję. Zdawałem sobie sprawę, że tchórze po stoczeniu ostatniej bitwy na moście w Zaleszczyklach uciekli w popłochu i miejsca już dla nich tu nie ma. Na gruzach zniszczonych miast i stosach trupów w Warszawie i w obozach pokolenie powojenne wzięło się do ciężkiej pracy niwelując niesprawiedliwości i zacofanie tzw II RP wraz z elementami faszyzacji ustroju sanacyjnego. Miałem nadzieje, że gdy w jakiś niewyobrażalny sposób nastąpi zmiana ustroju, będzie to Polska spełnienia marzeń, mądrości i sprawiedliwości społecznej. Miałem to szczęście, że nawet gdy pełniłem przez wiele lat różne funkcje kierownicze nie spotkałem nigdy funkcjonariusza tajnych służb i „nie lękałem się” niczego. Przyznaję także, że nie udało mi się nigdy spotkać autentycznego komunisty ani wtedy ani tym bardziej teraz. Oni gdzieś byli, być może jednak tam gdzie opisywał w ostatnim wywiadzie krążącym po blogu Samuel Sandler. Niestety po długim okresie hibernacji wyszły, w tym co nazywają teraz wolna Polską, -z nor złogi i gady „patriotów” narodowo kościelnych obskurantów lub według Wańkowicza kundli. Są oni niestety także tutaj i zamiast argumentów używają w dyskusji inwektyw, obelg, drwin lub szyderstw. Poczytaj proszę wpisów takich prymusów intelektu jak WINIEN, ajw, Sławomisrki lub neokon Jacobsky. Jeżeli zna Pan angielski to radze od czasu do czasu korzystać z serwisu „Global Research” a dowie się pan wiele ważnych rzeczy.http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=18019

  287. POLONIA-SAWA

    Zabciu przemila!, Uzylem pojecia fraza, bowiem Twoj cytat jest czescia my7sli Sokratesa, czyli wyjeta fraza z mysli, Czyz nie tak Kwiatuszku ?

  288. Ekspert od reformy emerytalnej, Profesor Tadeusz Szumlicz z warszawskiej SGH ma czarne sny. Śnią mu się rzesze emerytów z głodowymi świadczeniami – po 200, 300 lub 400 złotych. Inny ekspert, socjolog w tym samym artykule w Gazecie pisze; „W XXI wieku okazuje się, że 1,5 miliona ludzi w Polsce pracuje jak w XIX wieku. Bez zagwarantowania urlopu, zwolnienia lekarskiego, nadgodzin, perspektyw emerytalnych i bez poczucia godności. To rzeczywiście niezwykła sytuacja, powrót do dzikiego kapitalizmu. I to w kraju, który powstał na bazie Solidarności.” No właśnie, do tego 70 procent tych szczęśliwców dalej popiera popiera POPiS, daje uciechę paskudnym neokonom.
    http://wyborcza.pl/1,75968,7649214,W_TVP_jest_zawsze_godz__20.html

  289. Errata do wpisu 12.55. Link nie jest bezpośrednio do elektronicznej wersji artykułu „Szczury na kiju” Staszewskiego w Dużym Formacie z 11 marca. Artykuł jeszcze niedostępny. Przepraszam

  290. ” Niestety po długim okresie hibernacji wyszły, w tym co nazywają teraz wolna Polską, -z nor złogi i gady “patriotów” narodowo kościelnych obskurantów lub według Wańkowicza kundli.”

    Pomijajac zoologiczne, warte chyba Nobla rewelacje i tak milo sie czyta , stary dobry styl , tylko zaplutych karlow wyraznie brakuje.

    „Są oni niestety także tutaj i zamiast argumentów używają w dyskusji inwektyw, obelg, drwin lub szyderstw „

  291. Bylbym zapomnial: „tysiace uciazliwosci i udreki” ?! Coz to moglo byc takiego ?

  292. Złotko z Hameryki, 11.02,

    mój jednozdaniowy tekst jest ironiczny. Zasadnicze stanowisko wyraźiłem akapit niżej i oddaje ono moje mieszane uczucia w stosunku do Senatora.

    Po kilkuletnim uczestnictwie w bogowym dyskursie nasiąkłem oryginalnymi ideami, objawami miłości i solidarnośći międzyludzkiej do tego stopnia, że przeniosło się to, u mnie, na elementarne formy komunikacji międzyludzkiej.
    Niewykluczone, że o przywrócenie siebie do stanu poprzedniego powinienem zwrócić się o pomoc fachowców.
    Póki co, radzę Ci, ogranicz przynajmniej kontakty z nami (miłośnikami dobra, piękna i miłośći).

    Pozdrawiam.

  293. Problemem kosciola jest tworzenie (ochrona) zamknietych struktur rownoleglych oddalajacych kosciol od panstwa prawa. Wewnetrzna jurysprudencja koscielna chroni poniekad jego pracownikow przed obowiazujacym prawem i czesto uniemozliwia prokuratorskie dochodzenie, co prowadzi do przedawnienia i wyklucza jakikolwiek wyrok. Mowienie o molestowaniu jest eufemizmem i nie pokazuje roznicy miedzy naruszeniem prawa, wykroczeniem, przestepstwem pospolitym, a zbrodnia, z ktora mamy w wielu przypadkach doczynienia.
    WINIEN

  294. System edukacji w PRLu byl szkodliwie niedoskonaly; patrz wysilki jasnego gwinta.
    WINIEN

  295. 1. jasny gwint pisze:
    2010-03-06 o godz. 09:42
    „W rzeczywistości jak widać, motorem i siłą w narzucaniu tego ustroju był kto inny, bardziej przebiegły i bardziej skuteczny. Polacy niewiele mieli do powiedzenia, co najwyżej zabijać się wzajemnie w bratobójczej walce, kierowani obcą intrygą, obcymi pieniędzmi i obcym interesem. Jak zwykle zresztą.
    http://wyborcza.pl/1,75480,7618756,Samuel_Sandler__Werbowali_na_ulicy.html

    Moje zapytania

    Mam kilka konkretnych pytań? Czy jasny gwint po lekturze wywiadu z Sandlerem mógłby wyraźnie, otwarcie odpowiedzieć na następujące pytania nie odsyłając czytelników do wywiadu, tylko swoimi słowami:

    a) Kto był w rzeczywistości motorem, siła w narzucaniu ustroju?
    b) Kto był bardziej przebiegły i skuteczny?
    c) Kto kierował obca intrygą, obcymi pieniędzmi, obcym interesem?

    Spodziewam się konkretnej odpowiedzi, nazwania po imieniu tego kogoś. Insynuacje, aluzje i odsyłacze mnie nie interesują. Zdanie „jak zwykle zresztą” zdaje się świadczyć o tym, że odpowiedzi są proste.

    Pzdr, TJ

  296. WINIEN pisze:

    2010-03-12 o godz. 10:28

    Jakobsky pragmatycznie podszedl do j.g.
    Chwala mu za to.
    Obecnie jest tak duza perspektywa czasu ze moge sobie na to pozwolic.
    Teraz za Jakobskym wolam: jasny gwincie swiec na blogu pana Passenta.

    Slawomirski

  297. Ryba
    W uzupełnieniu mojego wpisu o Piesiewiczu fragment tekstu, który ostatnio napisałem.
    ” ….Nie współczuje mu (Piesiewiczowi) pan?
    -( de Virion – wywiad dla GW)Nie chciałbym być na jego miejscu. Jest na dnie, w piekle, które sam stworzył. O ile pamiętam, jego ulubioną lekturą jest „Upadek” Alberta Camusa….”
    Mecenas de Virion w ojcowskiej reprymendzie udzielonej Piesiewiczowi najwyraźniej zapomina, że wciągnięcie kreski kokainy jest przestępstwem. No ale mniejsza z tym … .
    Mnie zaintrygował wątek „Upadku” Alberta Camusa będącego jak wynika z rozmowy ulubioną lekturą Piesiewicza. Historia Jeana – Baptiste Clemence’a, będącego kiedyś wziętym, paryskim adwokatem, który na skutek egzystencjalnego kryzysu spada z piedestału i doznaje poczucia upadku w piekielnym Amsterdamie też kiedyś wywarła na mnie wrażenie. Jak się okazuje trudny i może dlatego zapomniany egzystencjalizm jest ciągłe prawdziwy. Krzysztof Piesiewicz doznaje przecież udręki bohatera swej ulubionej książki. Trudno więc o lepszy dowód logiki rządzącej absurdalnym życiem.
    Mam problem by pisać o Krzysztofie Piesiewiczu „senator”. Dla mnie jest on przede wszystkim obrońcą politycznym w ponurych latach stanu wojennego i pisarzem (scenarzystą). Kiedyś był wzorem odwagi cywilnej a zarazem twórcą, który potrafił przekazać ból egzystencji ludzi wplątanych w absurdalność totalitarnej polityki. Sam zresztą na skutek swej odwagi doświadczył osobistej tragedii. Wychowałem się na filmach Kieślowskiego kręconych na podstawie scenariuszy Piesiewicza. To były ważne i nadające sens moim życiowym wyborom filmy. Z tej perspektywy – jego życiowego i twórczego dorobku – posada w operetkowym senacie nawet wsparta ponad pół milionem głosów wydaje mi się formą jakiejś śmiesznej, nabzdyczonej, kombatanckiej emerytury. A teraz czytam w internecie, że Krzysztof Piesiewicz chce wracać z Włoch do senatu … . Czytam, że ta pompatyczna emerytura ma dla niego ważne, życiowe znaczenie. Chce wracać choć wie, że upokorzenie którego doznał za sprawą szantażystów wróci przy okazji najbliższych wyborów. Przecież chyba rozumie, że go będą nadgorliwie ścigać za kilka gram białego proszku. A tak naprawdę za to, że po prostu jest – że się nazywa Krzysztof Piesiewicz. Przecież oni jak zwykle na jego upadku będą budować swoje kariery. Nie wiem więc czemu chce wracać. Chyba nie zrozumiał jeszcze do końca powieści Camusa. Chyba nie pojął do końca absurdalności świata do którego go ciągnie.
    Polska czeka na swój „Upadek”. Polska czeka na prawdę o sobie. Krzysztof Piesiewicz umie pisać i ma o czym pisać. Na podstawie jego osobistej klęski, jego przeżyć mogłaby powstać świetna powieść albo doskonały film o naszym życiu. To byłaby owa prawda, która jest nam tak potrzebna w głęboko zakłamanym życiu. Czemu więc jej nie pisze? Czemu chce wracać z Włoch do Polski – do tego całego senatu? Nie rozumiem – ja też jeszcze najwyraźniej gubię się w absurdalności tego świata.”
    Pozdrawiam

  298. jasny gwint pisze:

    2010-03-12 o godz. 11:25

    „Przyznaję także, że nie udało mi się nigdy spotkać autentycznego komunisty ani wtedy ani tym bardziej teraz. ”

    Wiara czyni cuda ale komunistow nie tworzy.
    Czy j.g. jest zagubiony w poszukiwaniu absolutu?

    Jak bylem dzieckiem bardzo lubilem bajki.

    Slawomirski

  299. Apel

    Lizakowi Ludzie wszystkich krajow laczcie sie!

    …na blogu redaktora Passenta

    Slawomirski

  300. WINIEN pisze:

    2010-03-12 o godz. 16:22

    W PRL system edukacyjny nie istnial.
    Istnial system indoktrynacyjny.

    Efekt to kompletny brak osiagniec naukowych…

    oraz Lizakowi Ludzie.

    Slawomirski

  301. Nazywanie agoni realnego socjalializmu lat 80-siatych hibernizmem jest eufemizmem. Upadek realnego socjalizmu nastapil w historycznej perspektywie, prawie rownoczesnie we wszystkich krajach RWPG i byl w sumie efektem calkowite bankroctwa tego systemu spolecznego.
    Obwinianie za upadek socjalizmu w calym bloku socjalistycznym jedynie „Solidarnosci” i kilku innych watlych ruchow opozycyjnych niepotrzebnie je tylko dowartosciowuje, przynajmniej z perspektywy komunistow.
    Realny socjalizm zmarl smiercia naturalna, na wlasna niewydalnosc. Jego smierc poprzedzily liczne objawy chorobowe, objawiajace sie w kryzysach gospodarczych pojawiajacych sie w coraz krotszych cyklach.
    Te same objawy chorobowe mozemy obecnie obserwowac w realnie istniejacym kapitalizmie, ktory zatacza sie z jednego kryzysu do drugiego.
    System ten ma obecnie tyle wspolnego z czystym kapitalizmem, co nauka Marksa z realnym socjalizmem. Czy sa to juz objawy agoni tego systemu spolecznego ? Czy mozna go jeszcze uzdrowic i przywrocic i uzmyslowic mu jego funkcje spoleczna ? Jest to zadaniem polityki. Narazie nic nie zapowiada, aby potrafila je wypelnic.
    Zabawne w tym wszystkim jest to, ze wszystkie systemy spoleczne i ideologie, potykaja sie z reguly o nieobliczalny ludzki faktor i jego niedoskonalosc.
    Czy upadek realnego kapitalizmu, oznaczal by automatycznie powrot realnego socjalizmu ?
    Chiba nie.
    Z dedykacja, dla wszystkich „ideologicznych starszych braci w wiarze” na blogu.

  302. jasny gwint 11.25

    Te „tysiace dolegliwosci i udreki” sa sednem sprawy. I sa przedmiotem frustracji starych, co ich doswiadczyli na wlasnej skorze. Stad czesto ostre napietnowanie Panskich tekstow a w nich – panegirykow o PRL. Ustroj nie zmienia sie „…w jakis. niewybrazalny sposob”. Zmienia sie w brutalny i brudny sposob a skutki tych zmian widac w naszej polemice na Blogu. Na wielki szacunek zasluguja ci, ktorzy wszystko przetrzymali, nie wskoczyli w nurt machinacji i maja teraz prawo krytykowac, jak przeszlosc tak i terazniejszosc.
    O wyzszosci Zachodu trudno mowic, kiedy brak praktycznych doswiadczen po obu stronach. Kazde pisane slowo ma bagaz osobistego stosunku do rzeczy. Nawet jesli to jest Global Research. Podobnie jest z ocenami innych. Nieco bardziej filozoficzne, poblazliwe, (moze przyjazne ?), traktowanie polityki lagodzi stress. Z szacunkiem i sympatia, Kleofas.

  303. Skoro zeszliśmy na wątki poboczne………
    Dostrzegam analogię pomiędzy
    BMW- Piłsudczyków
    „nieważne że s..syn, ważne że nasz s..syn” Hoovera
    „TKM” Kaczyńskich……..
    Politykę można uprawiać tylko w jeden sposób- skutecznie. A że cynicznie?
    Zwycięzców nikt nie sądzi, to ONI piszą historię………
    Rozważania o moralności , etyce, honorze…….czasami ciemny lud to kupuje.

    O sojuszach i racji stanu, powinniśmy decydować przez pryzmat korzyści.
    Na sojuszu z Niemcami, Francją, Wielką Brytanią zyskujemy w wymiarze ekonomicznym. Do sojuszu z USA dopłacamy ciężkie miliardy naszej wymienialnej waluty………..
    Fobie antyrosyjskie kosztowały nas też niemało. Ostatnio dopłacamy z tego powodu do Możejek………
    Czy warto? Schemat prymatu polityki nad ekonomią już przerabialiśmy.
    Pozostało po nim kilkaset inwestycji i kilka tysięcy rozgrzebanych budów.
    Miały one jednak większy sens ekonomiczny niż obecne działania
    Dysponenci budżetu „z czasów słusznie minionych” mieli jednak jakiś program, wizję, cele. Obecne 20 lat, to czas burzenia struktur ekonomicznych i socjalnych.
    Być może, ma to w długiej perspektywie- 30-40 lat sens. Ale nie jestem z mojej perspektywy go dostrzec.

    Szczęściem jest, że tak zdolne osoby jak p.Beger, czy Kępski, rządziły nami, czy były prawodawcami w latach poprzednich.
    Jakiego geniuszu i samozaparcia trzeba, by w rok zrobić maturę i rozpocząć studia? I to pełniąc jednocześnie funkcję posła, wojewody?
    Ile w poprzednich sejmach było takich „Gieniusiów”????????
    Jak oczytanym trzeba być, czytając co najmniej 100 stron materiałów sejmowych ZE ZROZUMIENIEM? Kiedy większość „wybrańców narodu” miała nabrać takiego nawyku?
    Może wynalazek SMS-owych instrukcji głosowań nie był taki głupi?
    I delegowanie do kontaktów z mediami tylko wybranych i zaufanych????
    Czy stary kawał:
    ” towarzyszu rektorze, na którym roku jestem?
    ………
    drugim?
    słabo się staracie!!!”…………..
    po raz kolejny jest aktualny?

    Klasyk pisał:
    „o wszystkim decydują kadry” a jakimi dysponujemy?
    „nie matura lecz chęć szczera”………powtórka, czy skorupka za młodu nasiąkła?

    W latach 80 w ramach walki plakatowej, modne było hasło:
    ODNOWA czy OD- NOWA………….
    Czyżbyśmy mieli do czynienia z recydywą?
    „nihil novi sub sol”……..
    Koryta się nie zmieniają, zmienia się tylko karma i ryje?
    /to moje! all rights reserved!!!/

  304. Z kraju i ze świata

    Okazuje sie, że IIIRP stworzona przez zaoceanicznych dobroczyńców jedzie na koksie. Świadczy o tym kolejna polska afera rodem z Vancouver.Słodycz zwycięstwa naszych narciarek dowartościowała sens dwudziestoletnich przemian politycznych. A tutaj post factun taki pasztet, nasze dziewczyny ponoć były faszerowane koksem. Przypadek Kornelii ociera się także o Justynę Kowalczyk i jej pozaregulaminowe boje z norweską konkurentką. Justyna wprost wskazała, że Norweżki korzystają z “dopalaczy”. Na skutek długo nie trzeba było czekać.Okazało sie, że to Polki korzystają z niedopuszczalnego dopingu. Mało tego nie potrafią jeździć na nartach przewracając się przed metą.I nie ma co w tej sytuacji popłakiwać i oburzać się. Nasze solidaruszki weszły między wolnoeuropejskie wrony i muszą teraz krakać jak i one. Jest to kolejna kropla dziegciu, do kapitalistycznej beczki miodu.

    By nie dopuścić do dyskomfortu propagandowego solidarnych janczarów należy do tego kubła informacyjnych odpadków dorzucić pozytywne ziarnko równoważące komunistyczne negatywy.Wskutek przyczynienia upaści polskiej gospodarki nastąpiła praktyczna likwidacja trzech polskich flot cywilnych,co zapewne w rozumieniu zachodnich ekonomistów,podniosło znaczenie Polski na arenie międzynarodowej. Do tego doszło także rozbicie polskiej marynarki wojennej,co zmusiło ją do zejścia na ląd. Gdyby nie łaskawa acz nie bezinteresowna pomoc amerykańska polscy marynarze musieliby się w piechurow przeistoczyć.Taki wstyd.To po to dziadowie walczyli o dostęp do morza,by solidarne dziadostwo pozbawiło ochrony polskie,terytorialne wody Bałtyku? Całe szczęście,że za miłość polskiej burżuazji wobec amerykańskich wartości, potrafiono się odpłacić sanitarnym okrętem wojennym,gdy wybierali się ci światowi turyści do Iraku. A potem kiedy zaatakowano Afganistan wsparto Polskę jakżeż dumnie brzmiącym okrętem “Pulaski”, bardzo znanym w USA ,mniej zaś bez porównania w Polsce.

    Dzisiaj właśnie mija 10 rocznica pozyskania tego bubla napawającego rządzących i solidaryzujące się z nimi elity taką dumą, że wręcz im piórka wyrastają w niestosownym miejscu. Próbuje się nas przekonać, że ta jedna i jedyna jednostka jako tako trzymająca się kupy ma wypełnić poniższe zadania:”Jednostka jest przystosowana do prowadzenia operacji we wszelkiego rodzaju sytuacjach kryzysowych, reagowania w obliczu konfliktu lokalnego, przeciwdziałania atakom terrorystycznym, prowadzenia operacji blokadowych. Praktycznie nieograniczona dzielność morska, duży zasięg i silne uzbrojenie powodują, że okręt potrafi skutecznie zapewniać bezpieczeństwo morskich szlaków komunikacyjnych i kluczowych miejsc tranzytu transportu morskiego.” I pomyśleć, że ta jednostka ma szachować cały okręg kaliningradzki oraz pływające stada rosyjskich okrętów podwodnych. Z tego stanu uzbrojenia nasuwa się konstatacja, że jak nie podstaw by cieszyć się piłka nożna to pozostaje kibicom palant.

    Z powyżej przytoczonymi przykładami dość ściśle wiąże się enuncjacja o werbunku szpiegów na Facebook-u.

    Australijska Organizacja Bezpieczeństwa i Wywiadu zorganizowała niedawno konferencję w Canberze na której ogłosiła swoje plany. Jest to wydarzeniem bez precedensu ze względu na rzadkie wcześniejsze kontakty z mediami. Dyrektor agencji David Fricker ogłosił start nowej kampanii. Teraz oficerowie będą przedstawiali codzienne życie agenta na portalach społecznościowych – także przy użyciu filmów video. Nowa odsłona strony internetowej ma na celu pokazanie prawdziwego życia oficerów wywiadu. Agencja znana ze współpracy z brytyjską MI5 szkoli 170 oficerów wywiadu rocznie. Jej rola i liczebność zwiększyły się po 2003 r. gdy zaczęła zajmować się zwalczaniem terroryzmu.

    Narzeka się,że aktualna praca szpiegowska w niczym nie przypomina przygód Bonda. Jest ona bardziej zbliżona do samochodowych podglądaczy lub nudy urzędniczej w zarękawkach. Mieliśmy trochę rodzimego chowu szpiegów, których symbolem i idolem jest pan pułkownik Kukliński pozyskany do CIA w okresie wojny koreańskiej. Widać też jest kiepsko z rodzimymi szpiegami, jesli uciekają oni z RP, w sposób zaprezentowany przez pewnego szyfranta, który zaszachował całą armię polską w kraju i za granicami państwa, po oślepieniu jej przez małpę z brzytwą.

    Teraz w naszym imieniu szpiegują ignoranci po 2 tygodniowych kursach dających prawo korzystania ze szlif oficerskich.

    W otwartym intelektualnie Krakowie dotychczas stawiano pomniki niepodważalnym autorytetom świata kultury, nauki i polityki. Dzisiaj Kraków obezwładniony prawicową hydrą kierowaną przez lewicową głowę stawia pomniki szpiegom, agentom i zdrajcom. Nowe czasy, inne symbole i podejrzane wartości. A przy tym wyobraźmy sobie, że wszystko to dzieje się w pobliżu papieskiego okna, z którego padały piękne słowa dające natchnienie, wiarę i zapał polskiej młodzieży do lepszego życia aniżeli w zdradzie. Słowa potępiające również współczesną cywilizację śmierci. Słowa, które umknęły z wiatrem przemijającego życia Polaka Papieża. Kiedy on żył starał się trzymać w cuglach to rozwydrzone prawicowe tałałajstwo. Kiedy JPII odszedł, otwarto ohydną puszkę Pandory, z której wydobywają się najbadziej niesympatyczne gady, płazy i robaki.

    Wraz z erą nowego Papieża-Niemca nastał okres ataków na KK,który w niekwestionowany sposób zwiększył swe wpływy w trakcie inspirowanych przez siebie antykomunistycznych przewrotów przeprowadzanych przez wiadomych szpiegów pod egidą kolorowych rewolucji. Maluczcy powiadają, że po CIA i Mosadzie, KK ma najlepiej funkcjonujące służby specjalne.Co prawda nie wiadomo, co oni szpiegują, kiedy mają najwyżej umieszczone wtyki. Zapewne od przybytku informacyjnego głowa nie boli. Nadwyżki zawsze da się na rynku upchnąć.

    Ten problem nie stanowi dla Watykanu specjalnych przeszkód dla jego tendencji rozwojowych. Natomiast do szewskiej pasji doprowadza katechetów dążenie do wojenek krzyżowych w szkołach, których przegranie mogłoby im odebrać rząd biednych, demokratycznych dusz wymagających ubogacenia.Drugą wojną wzniecaną w Italii z KK jest walka o dostęp w szkołach do automatów z prezerwatywami o młodzieżowych paramaterach i takimże przeznaczeniu. Kwestia prezerwatyw jest trzymaniem ręki na pulsie życia nienarodzonego.Każda prezerwatywa to jedno życie nienarodzone czyli jakby zamordowane.Nie wspominamy przy tym zablokowane przyjemności i niespełnione naturalne orgazmy wynikającego z aktu najwyższego. Już sam Lem wyliczył dzienny strumień wszystkich producentów nasienia i sumujący się wytryskiem jednego z większych gejzerów islandzkich. Teraz widzimy o jaki to potencjał chodzi i poziom jego wykorzystania.

    Bez potencjału, ikry i jaj jest kompletnie rozbita i otumaniona polska lewica, na kolanach błagająca o łaskę kościelnych. Cieszy się ona, że wytypowała szefa polskiej delegacji z 1980 roku na Festiwal Młodzieży w Moskwie. Dzisiaj chce on nową generację polskiej młodzieży zawieźć do Centrów Medytacji Religijnych oraz Nowego Jorku, Mekki i Medyny wszystkich terrorystów.Tak jak swego czasu rozpaczał Kwaśniewski z powodu wprowadzenia go w błąd, w kwestii wprowadzenia polskich wojsk do Iraku, tak inni starają się korzystać z jego chlubnych doświadczeń. Chodzi tutaj o niekwestionowanego pomazańca Kwaśniewskiego jakim jest nominowany przez niego Olejniczak na gwiazdę lewicy.Ostatnio ten nic nie zaczący trefniś uskarża się ,że oszukano go w SLD. A mnie się jakoś tak dziwnie kojarzy, że po kompletnym upadku lewicy wypadałoby powiedzieć, że to pan Olejniczak na spółkę z Napieralskim rozpieprzyli i oszukali lewicę.

    No i dla uświetnienia wpisu wypada napisać coś ładnego i zgrabnie spinającego przedłożone rozwiazania ,myśli oraz koncepcje, biorące swój prześwietny początek nad Potomakiem. Niekwestionowanej wielkości doradca Busha, Karl Rove, oświadczył, że jest “dumny” z powodu stosowania przez CIA tortur polegających na podtapianiu (tzw. waterboarding) w stosunku do podejrzanych o terroryzm. Metoda ta to zabroniona przez prawo międzynarodowe tortura polegająca na podtapianiu więźnia, który już po kilku czy kilkunastu sekundach zaczynał się dławić i wierzgać nogami. Poddany tej torturze odnosił wrażenie, że tonie i dusi się. Wykorzystywanie tej techniki zostało usankcjonowane przez administrację Busha w 2002 r.

    No właśnie i oto chodzi, jak się facet nie daje przekonać do wielkości Ameryki, wówczas należy go nieco poddusić, żeby delikwent zdawał sobie sprawę z tego jak to jest, kiedy się autentycznie dusi. Korzystając z doświadczeń Facebooka wydawać się może, że na wielu blogach mogą być stosowane metody pozyskiwania sympatyków dla sił jedynie słusznych i poprawnych politycznie, za którymi stoi największa armada świata.W cieniu tych sił wychował się pewien polski generał, w pewnym okresie dość mocno związany z towarzystwem smutnych panów w USA,który w głos na falach polskiej TV ogłosil iz obowiązuje tam wśród ich cichociemnych prosta zasada.”Kłam, kradnij, zabijaj tylko nie daj się złapać”.I to hasło dedykuję wszystkim prawoskrętnym panom, także tym wyjątkowo uduchowionym.

    _________________

    Łaskotanie prawicy

  305. WINIEN pisze:

    2010-03-12 o godz. 16:20

    Oddalanie kosciola od panstwa prawa prowadzi do bezprawia.

    Slawomirski

  306. Ha Rybko !
    moja mysl tez byla ironiczna /albo nie ?/
    a ten dodatek cytuje
    (miłośnikami dobra, piękna i miłośći)

    moj komentarz;
    po zacytowaniu jednego z bohaterow blogu :
    ………………………………………
    ….nor złogi i gady “patriotów” ……….. obskurantów lub …..kundli. Są oni niestety także tutaj i zamiast argumentów używają w dyskusji inwektyw, obelg, drwin lub szyderstw. ………………….
    O ktora strone w zasadzie chodzi ; o prawice ,czy lewice ; bo nie moge sie zorientowac i gdzie to dobro ,piekno i milosc ?
    Czy naprawde nie uwaza Pan ze, cytuje …. mieszane uczucia ….czy uczuc
    wychodzi tu poza miare pojmownia ?
    Smiech to zdrowie ,doradzam .
    ……………..
    Ponad podzialami …
    Nie ; wstretna ropucho !
    Dla jednych to fraza a dla innych „kwindesencja,kwindesencji”/jak mowil
    moj profesor ,choc nie najlepszy !/.
    Smiech to zdrowie ,doradzam ha ha !!!! .
    Salute
    /nie dyskutuje z tym; homo-sapie-histericus czy homo-sapiens-polonicus /

  307. Jacobsky,

    Poważne przetasowania opinii na blogu. Ryba z Sopotu obwołał mnie „Profesorem”, a ty jesteś NEOKON. Jakieś powinowactwo z G.OKON? Widać pojechałeś po bandzie. Napiszesz „cześć komuszki”, bez wchodzenia w szczegóły, i efekt jest ten sam. A jaka oszczędność czasu. Wzruszyła mnie ta opowieść o „człowieku, który całe życie czekał na dyktaturę proletariatu”: http://wyborcza.pl/1,75480,7592409,Czlowiek_bez_odchylen.html
    Długo czekał, a jednak nie doczekał. Jasnemu gwintowi nie udało się go spotkać. Rozczarował mnie, bo myślałem, że szukał wysoko, aż przy szczycie.

    Inna sprawa, dziwna niesłychanie, że był ci komunizm, ale komunistów w nim za grosz. Kapitalizm jest jednak bardziej przejrzysty, kapitalistów jest w nim na pęczki, każdy chciałby nim zostać, choć niektórzy do tego pragnienia się nie przyznają, oprócz tego są wyzyskiwani przez kapitalistów pracownicy. Jednego nawet znam takiego, co jest jednym i drugim: kapitalistą i pracownikiem.

    http://www.google.ca/finance?q=TSE%3Apot
    Jak widzisz na powyższym obrazku, akcje POT (potas i fosfaty) już przebiły się ponad $128, to jest ponad 12 procent w dwa tygodnie. I ty giełdę nazywasz kasynem. Toż to był pewniak jak mi powiedziałeś jaką przyszłość mają fosfaty i w ogóle nawozy i produkcja żywności. Sam widzisz jaki jesteś ekspert giełdowy. Do tego nasza waluta nabiera mocy, co mi też odpowiada. Jak mówią anglosasi – LIFE IS GOOD. Chociaz po francusku to może brzmieć jeszcze lepiej.
    Pozdrawiam i ściskam prawicę

  308. Teresa Stachurska pisze:
    2010-03-12 o godz. 17:33
    Po 450 zł – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/3965/

    To jest dowod jak ciemny jest ten polski lud.
    Po co placic 450 zl za cos co juz jest nasze ???

    A prywatyzacja jest bezprawiem.

  309. Jacobsky,

    p.s.
    Krąży też powszechnie opinia, że kapitalizm współczesny zatacza się od kryzysu do kryzysu. Ale jakże cudownie jest między jednym zatoczeniem się a drugim. Kiedyś wypsnęła mi się teza, że świat stoi na sprzecznościach. Potwierdzenia nie trzeba długo szukać. Twierdzi się w tzw. lewicowych kręgach, jak by się dobrze pogrzebało w archiwach bloga to wyszłoby, że ta sama osoba raz twierdzi, że XIX-wieczny kapitalizm był dziki, bez urlopów i zwolnień zdrowotnych oraz podobnych praw nabytych (w XX wieku?), czyli był zły. A kiedy indziej, że obecny „realny kapitalizm” (uff, jak ja im zazdroszczę tego frazotwórstwa) nie ma nic wspolnego z „czystym kapitalizmem”, czyli którym? XIX-wiecznym, czy dzikim?

    Ja to rozumiem, aby coś obrzydzić ludziom, najlepiej zacząć od języka. I od zasiania niepewności. Niepewność odstrasza. Niepewność paraliżuje. Jaki ustrój nastanie, jak upadnie realny kapitalizm? Tego nie wie nikt.

    Chociaż jak się wmyślić, to gdy upadał realny socjalizm, na świecie funkcjonował, i to coraz lepiej, realny kapitalizm (może będę pomijał „realny” dla uproszczenia). Teraz jest kapitalizm oraz … jaki jeszcze system? W dżungli afrykańskiej, której nie spenetrował Ryszard Kapuściński. Albo na jakiejś wyspie, do której nie dotarł ani James Cook, ani Paul Gauguin? Chyba nikt nie sugeruje, że po upadku kapitalizmu nastapi Castroizm, albo KimDżongizm. Więc co? Nicość. W nicości nam przyjdzie żyć. Chyba, że nazwiemy to Sarte’yzmem.

  310. telegraphic observer pisze:
    2010-03-12 o godz. 20:05

    Telegraphic, jako neo-prymityw-liberal jestes osoba skompromitowana. To samo mozna powiedziec o kapitalizmie ktory popierasz. $1.6 trillion kosztowalo ratowanie firm w ciagu ostatnich 2 lat i tylko w US. A fiasko systemu trwa. Tempo wzrostu dlugow jest kilkakrotnie wieksze of tepa wzrostu gospodaki w neo-con swiecie. Wiadomo gdzie to prowadzi.
    Szkoda mi osoby ktorej zabrales miejsce na studiach.
    Powinnes teraz wjechac na szczyt Toronto Tower i wyskoczyc na wolnosc.
    Przeciez wolym chcesz byc prawda ?

  311. Obejrzalem w Radiozet, wywiad p.Moniki Olejnik z Panem poslem Jaroslawem Gowinem, datowany 11 marca. Ciekawi mnie opinia Blogowiczow. Bezbarwny, nudny, belkocze, po co z nim robia wywiad ? Jak on sobie radzil na spotkaniach z elektoratem ? Red. Olejnik osaczala go trudnymi pytaniami a on krecil, mamrotal, na poziomie „malego Kazia”. Czy duzo jest w polskim Sejmie takich „oratorow” ? Przecie byc poslem znaczy mowic, a tu co ?

  312. Benedykt nie ma dobrej prasy

    http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/8565294.stm

    Pedofila nadal problemem KK.

    Slawomirski

  313. telegraphic observer pisze:

    2010-03-12 o godz. 20:05

    Sluchalem radia Tirana przez moment.
    Serce zostawilem w Monachium z radiem WE.
    Mijal to byl chyba prawdziwy (wierzacy) komunista.
    Czyli chory czlowiek.

    Slawomirski

  314. Kleofas, 19.11. Te „tysiące dolegliwości i udręk” na pewno nie stanowią sedna sprawy. Rzecz dotyczy codzienności /np. papieru w rolkach/ i nie stanowi o człowieku, jego bezpieczeństwie, godności, dostępie do edukacji, wypoczynku, pracy, ochrony zdrowia i samorealizacji. W stopniu takim w jakim ówczesne warunki cywilizacyjne, stan gospodarki i zdolności organizowania się społeczeństwa na to pozwalały. Trzeba widzieć także punkt startu po wojnie. Najlepiej jest porównać dla przykładu co zrobiono w pierwszym dwudziestoleciu Polski po wojnie i co teraz w tzw wolnej, czyli satelickiej.
    Nigdy nie piszę panegiryków na temat PRL, to jest już daleka historia, trudna do porównania nawet dla dzisiejszych historyków, jeżeli tacy jeszcze poza IPN istnieją. Piszę o własnym doświadczeniu, czasem przywołuję informacje prasowe /np.dziś 12.55, szokujący za GW, którego nie czytałeś/. Opieram się także na opiniach autorytetów np. Profesora Walickiego. który cały okres Polski Ludowej ocenił na 3,5, to bardzo wysoko! Profesor Jedlicki nazwał dzisiejszą ojczyznę „cywilizacją podłości”. To powinna dawać do myślenia, jeżeli kogoś na to stać. Pozdrawiam

  315. Kartko,

    Nie chciałbym żeby nasz dialog blogowy upodobnił się do legendarnej wymiany zdań z lat trzydziestych ubw.
    Wielbiciele literatury pięknej w Ameryce maskali z zachwytu, gdy Fitzgerard dopatrywał się czegoś szczególnego w ludziach bogatych, na co mój ulubiony pisarz, Hemingwey, odpowiadał, że oni po prostu mają więcej pieniędzy. Dzisiaj taka wymiana zdań, w epocie blogowej, trąci naiwością i może ośmieszyć miłośników pieniędzy (ale nie Profesora z Toronto dla którego pieniądze są religią, a religię należy szanować).
    A ja, jak większość śmiertelników, boję się śmieszności.

    Wracając do Piesiewicza, to trudno nie zauważyć, że sztuka w nim rozlewa się swobodnie, a zawód wykonywany jest dodatkiem do niej.
    On po prostu do polityki się nie nadaję, a gdy tego nie zrozumie, to grozi mu upadek z którego już się nie podniesie. Gdyby umiał programować swoją przyszłośc artystyczną, to ostatnie przejścia mogły by być inspiracją do nowych wyzwań.
    Być może chce on zgłębić mroczne obszary cierpień bohaterów Dostojewskiego. Tylko kto ze współczesnych jest w stanie przetrwać takie przeżycie?

    Jeśli idzie o scenariusze, ktore pisał on do filmów Kieślowskiego, to materiał do nich łatwo znaleźć w brykach studentów prawa za pomocą których utrwalają oni swoją wiedzę prawniczą. Studenci, a głównie aplikańci posiadający już sporą wiedzę praniczą ćwiczą w domu i na zajęciach tzw. casusy wymyślone przez wykladowców, które w skryptach zalegają półki księgarń prawniczych na wydziałach prawa.
    Są dobrym materiałem pomocniczym w szkoleniu przyszłych wirtuozów słowa mówionego. Logika akcji w filmach Kieślowskiego ma swoje żródło.

    Piesiewicz jest dobrym mówcą, ale dostrzegałem u niego nadmiar słowiańskiego patosu.
    Pamiętam jak wspaniale przemawiał Tony Blair w Parlamencie Europejskim. Myślałem, że biednemu Prezydentowi Francuzów buty spadną w czasie krytyki jego postępowania dokonanej przez Blaira.

    Pozdrawiam

  316. Do Lizaka,
    Towarzyszu blogowy, po co Wy się poświęcacie, wypruwacie z siebie żyły, przędziecie bez końca te swoje wątki? Przecież oprócz mnie nikt Was nie czyta, nie ma żadnego odzewu, śladu dyskusji, wymiany opinii. Wszystko na marne. Koltun jakowyś się z tego zaplótł. Czy jest sens psuć sobie klawiaturę dla jednego fana?
    Pzdr, TJ

  317. Lizak pisze:

    2010-03-12 o godz. 19:44

    „”Kłam, kradnij, zabijaj tylko nie daj się złapać”.I to hasło dedykuję wszystkim prawoskrętnym panom, także tym wyjątkowo uduchowionym.”

    Dziekuje za przyklad rozumowania Lizakowych Ludzi.

    Slawomirski

  318. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP – pisze …

    „ Polska sama czuje się Zachodem, przedmurzem cywilizacji zachodniej, bastionem cywilizacji śródziemnomorskiej i chrześcijańskiej. Ale ta właśnie cywilizacja, ” itd. itp …

    Czyli … „Ora et Labora” (czyli Modl sie i Pracuj) . „Glosuj i Plac”. A poza tym siedz cicho i ogladaj telewizje to Pani ex-Prezydentowa pokaze ci jak odroznic parowke od bezy – prawda Szanowny Gospodarzu? http://bobolowisko.blogspot.com/2010/03/uniwersalna-proteza-ludowladstwa.html

    A propos … czyli Polska jak Ameryka (USA) albo na odwrot … kurde czy „cus”…

    „Stoimy wobec nowych zagrożeń ludzkości u progu XXI wieku. Zagrożenia ekonomiczne dobrze opisuje Dawid DeGraw w książce pod tytułem: „Elity ekonomiczne dokonały nadzwyczajnego puczu,” (The Economic Elite Have Engineered an Extraordinary Coup.”) w której udowadnia że zagrożone jest istnienie klasy średniej w USA.) … http://www.zaprasza.net/a.php?article_id=30869&PHPSESSID=1b70f72138dc0715b85a6bd221727eaa

    Post Christum:
    So. Kinder, die Brotschnitten geraten ja jetzt etwas dünner, aber dafür sollt ihr um so dickern Schinkenhappen drauf Kriegen (?)

  319. Panie Danielu! Gratuluję powrotu do formy, ktorą ceniłem od mojej matury w roku 1959. To podziękowanie za odwagę i WYRAZISTOŚĆ!

  320. WINIEN pisze:

    2010-03-12 o godz. 10:28

    Szanowny Panie WINIEN

    Pragne panu przypomniec ze Lizakowi Ludzie maj juz w Polsce swoj pomnik.
    Jest to Palac Kultury i Sztuki dawniej J.Stalina a obecnie L.Lizaka.

    Slawomirski

  321. Bywalec 2 pisze:

    2010-03-12 o godz. 18:20

    „Te same objawy chorobowe mozemy obecnie obserwowac w realnie istniejacym kapitalizmie, ktory zatacza sie z jednego kryzysu do drugiego.”

    To zdanie nie jest prawdziwe bo stawia znak rownosci miedzy diametralnie roznymi systemami politycznymi.

    Slawomirski

  322. Teresa Stachurska pisze:

    2010-03-12 o godz. 17:33

    Pani Stachurska zastanawia sie jak przezyc za 1 zl za 2 zl itd.
    Interesuje ja przezycie, nie zycie.
    Czy to jest zyciowe?

    Slawomirski

  323. telegraphic observer,

    nie wiem… jak daja profesure, to trzeba brac ? Jednak wypada pamietac, ze z darowanymi tytulami blogowymi to troche jak z tym powiedzonkiem o jednookim, co to wsrod slepcow zostal krolem. I moze dlatego tak latwo daja profesury na tym blogu ?

    A z tym „czesc komuszki !” warto sprobowac 🙂

    Bycie jednoczesnie kapitalista i pracownikiem, a wiec per saldo wyzyskiwanie samego siebie to w sumie najczystsza i najekologiczniejsza forma kapitalizmu. I chyba najlatwiejsza do zaakceptowania nawet dla zatwardzialego komunisty, a wiec dlaczego nie propagowac tej formy wyzysku kapitalistycznego ? Oczywiscie jasny gwint czy magrud na to nie pojda. Oni beda wolec tradycyjne formy, bardziej przejzyste, gdzie baza oddzielona od nadbudowy, zas walka klas to nie walka samego ze soba, ale prawdziwa naparzanina na cepy, widly i brukowce.

    No widzisz ? Nawet nie wiedzialem, ze cos tam kumam z gieldy, choc podtrzymuje swoje zdanie o przedsiewzieciu jako takim. Bo kto wygra, ten nie przegra – taka gieldy jest algebra.

    Swoja droga „pot” to po tutejszemu „marycha”, „ziolo”. Na tym ma sie dopiero przebicie !!!

    Pozdrawiam odwzajemniajac uscisk 😉

  324. the mentor pisze:

    2010-03-12 o godz. 08:53

    „Polska lat 45-89 byla bardziej niezalezmym krajem.”

    tak pisac moze tylko dementor

    Slawomirski

  325. WINIEN pisze;

    Miejsce lizakowych ludzi jest gdzies nigdzie.

    Jasnie Panie WINIEN , jak zabraknie lizakowych ludzi to
    gdzie i do kogo bedziesz pan pisal, moze na Berdyczew ?

  326. TJ pisze:
    2010-03-12 o godz. 21:43

    Generalnie, opinie Lizaka sa bardzo realistyczne i potrzebne. Co nie znaczy ze ja zawsze sie zgadzam. Np Lizakowy 19 wieczny stosunek do prywatnej wlasnosci jest eksponentem muzealnym a jego antysemicki sentyment wydaja sie byc nalogiem. Zycie bylo by bardzo nudne gdyby tylko jedna IPN-owska interpetacja zjawisk (ktora ty reprezentujesz) istniala. Nieprawda jest ze nikt go nie czyta. Zapoznaj sie z liczba odwiedzajaczych blog Lizaka.

    W swej krytyce komentarzy Lizaka nie wniosles nic przekonywujacego. A zdodlo cytowane (CIA) ma swoja opinie. To oni mowili za Saddam ma bron masowej zaglady. Z tej perspektywy nalezy wiec oceniac informacje pochodzace z tego zrodla.

  327. Moim zdaniem punktem wyjscia nieporozumien, sporow, zamieszania,
    rozczarowan, rozgoryczen, zalow, pomieszania z poplataniem itp.
    byla propozycja Jerzego Urbana do narodu, aby przeprowadzic referendum,
    jak ma byc wprowadzony kapitakizm w Polsce.
    Lagodnie czy tez normalnie, jak to w ustroju kapitalistycznym, gdzie
    trzeba wkazac sie prywatna inicjatywa.
    Dobrze to jest pokazane na filmie PEWNEGO RAZU W AMERYCE
    /ES WAR EIN MAL IN AMERIKA, LONS EPON E TAJM IN EMERIKA/.
    W pewnym sensie Jerzy Urban oszukal ludzi pelniac funkcje rzadowa.
    Nie objasnil dokladnie na czym polega kapitalizm.
    Nie pamietam czy to referendum wogole sie odbylo.
    Ludzie wysmiali to referendum i samego Urbana. A to byl blad.
    Byc moze trzeba bylo wprowadzic kapitalizm zludzka twarza,
    a dopiero pozniej juz ten w czystej postaci.

  328. The mentor,

    miałby Pan rację, gdyby Grad i s-ka nie szukali tych 9 mld poza granicami Polski. Proszę zauważyć, że 450 zł to mniej niż 40 zł/m-c. Obniżano podatki by się pozbyć majątku?

  329. Feliks Stychowski, 23.03. Wszystko wskazuje, że „military driven empire” zbliża się do katastrofy, czyli padnie jak większość tego typu zbrodniczych systemów w historii. Przed tym jeszcze zdoła niestety wymordować ileś tam milionów lub miliardów ludzi i wywołać wiele wojen. Link do recenzji z książki DeGrawa robi ponure wrażenie. Ale może także dodaje trochę optymizmu.
    http://www.zaprasza.net/a.php?article_id=30869&PHPSESSID=1b70f72138dc0715b85a6bd221727eaa

  330. TJ 2010-03-12 o godz. 21:43 pisze do Lizaka, twierdzac, ze wysilki pisarskie tego ida na marne. Informuje Sznownego Blogowicza, ze sie raczy mylic, i to bardzo, bo na przyklad ja i moi znajomi czytaja go, ale udzielamy sie rzadko na blogu, poniewaz nie jest to naszym zwyczajem a niektorzy z nas nie maja po prostu czasu, przedkladajac inne formy rozrywki nad tego rodzaju aktywnosc. Ale czytamy i nasze zdanie jest jednoznaczne – zgadzamy sie czy nie i w czym, to inna sprawa, ale facet jest z ikra, ma pieprzne pioro i robi dobra robote i to NIE TYLKO dle lewicy. A ze ma duzo racji, przyznaja nawet najbardziej prawoskretni posrod nas.

  331. Przytaczamy cytat z Lizaka:
    „… dla sił jedynie słusznych i poprawnych politycznie, za którymi stoi największa armada świata.
    W cieniu tych sił wychował się pewien polski generał, (…) który w głos na falach polskiej TV ogłosil iz obowiązuje tam wśród ich cichociemnych prosta zasada.”Kłam, kradnij, zabijaj tylko nie daj się złapać”.

    Dla porownania, przytaczamy cytat z ksiazki Roberta Stillera (znanego polskiego tłumacza i pisarza żydowskiego pochodzenia, współzałożyciela żydowskiej gminy) pod tytulem „Kto jest madry?. Przyslowia i sentencje zydowskie z trzech tysiecy lat.”.
    „Trzeba krasc, rabowac i pozostac uczciwym czlowiekiem.” (str. 238)

  332. Ted pisze:
    2010-03-13 o godz. 06:13

    Winien, jak mi sie zdaje, juz od dawna pisze na Berdyczow wymieniajac grzecznosci ze Slawomirskim ktory jest jego jedynym fanem wiec probuje prowokowac ludzi, zeby sie zalapac na jakis odzew. On zdaje sie, zazdrosci Lizakowi jego polularnosci, i stad ta jego nadreakcja.

  333. Slawomirski pisze:
    2010-03-12 o godz. 23:38

    nie. Tak moze pisac tylko busdoc, alias vdm. Ten ostatni (vdm) stwierdzil dokladnie to samo na tym blogu, tak wiec wiele wskazuje na to, ze mamy do czynienia z ta sama osoba – osoba, ktora cierpi nie tylko na demencje, ale rowniez na potrojenie jazni.

    Pozdrowienia.

  334. jeszcze do TJ: sluchaj, druhu, jesli chcesz nas pozdrowic, zrob to pelnym zdaniem, a jesi nie chcesz, to odpusc sobie, bo to Twoje „pzdr” robi przykre wrazenie

  335. Przeczytalem u jasnego gwinta, ze profesor Jedlicki nazwał dzisiejszą ojczyznę “cywilizacją podłości”. Jaka tam cywilizacja, jasny gwint, to chyba za duzo powiedziane. Siedlisko raczej. Albo gniazdo ewentualnie wylegarnia.

  336. telegraphic observer,

    Czesc komuszki ! (zobaczymi, czy dziala…)

    Nie zauwazylem Twojego PS.

    Wszystko sie zatacza. Nawet Matka Ziemia zatoczyla sie od chilijskiego wstrzasu, ktorym wcale nie bylo opuszczenie przez red. Passenta stanowiska ambasadora RP w tym kraju, ale banalne przesuniecie plyt tektonicznych u brzegow Chile. Nalezy przez to rozumiec, ze skoro swiat nie byl, nie jest i nie bedzie wolny od wstrzasow, tak wiec bedzie sie on zataczac, a my razem z nim. Tym bardziej, ze sami z siebie targani jestesmy wstrzasami. Oraz generujacymi te wstrzasy sprzecznosciami, jak zauwazasz.

    Jesli nadal trzymac sie analogii z zataczaniem (sie), ktora – jak rozumiem – nie jest Twojego autorstwa, to wszystko zalezy od tego jak kto pije. Bo wszyscy pija, ale nie kazdy umie. Socjalizm czy komunizm zataczal sie od zarania, „halsujac” sie pod wiatr historii, ale pic nie umial, konsumowal podle trunki niewiadomego pochodzenia, i dlatego w koncu puscil ostatniego pawia, a potem zatoczyl sie by polec na amen.

    Kapitalizm rowniez halsuje, ale inaczej i dlatego, poki co system oparty na prywatnej wlasnosci srodkow produkcji oraz na wzbogacaniu sie wlasciciela na wartosci dodanej wytworzonej przez sile najemna (tu uklon w strone marksistow) nie upadl pomimo zygzakow. Zygzakom nie trzeba sie dziwic – to juz zostalo wyjasnione wyzej, zas fakt, ze kapitalizm do tej pory nie upadl tez nie powinno dziwic. Co kapitalizmu nie powali na amen to go prawdopodobnie wzmocni. Niechetnym prywatnej wlasnosci srodkow produkcji oraz wzbogacaniu sie wlasciciela na wartosci dodanej wytworzonej przez sile najemna wypada tylko poradzic, ze nie pozostaje im nic innego niz ciepliwie obserwowac jak dlugo powiedzonko o powalaniu i wznacnianiu bedzie aktualne w odniesieniu do dyskutowanej tutaj kwestii.

    Jednak kapitalizm tez pewnie upadnie, lub raczej zostanie on gruntownie zrewidowany, to znaczy wroci on do jakis bardziej prymitywnej formy, co jednak nie musi oznaczac, ze wroci on do formy drapieznej, tej z czasow I-ej rewolucji przemyslowej. Ja to widze raczej jako pewnego rodzaju downsizing obecnego modelu, co bedzie nie tyle kolejnym eksperymentem teoretykow (czyli zatoczeniem sie ku kolejnej latarni), ale operacja wymuszona, albo przez „katastrofe” globalna, albo celem jej unikniecia. Jak wiesz, jestem ostroznym pesymista jesli chodzi o dalszy ciag rozwoju naszej cywilizacji, ktora w koncu moze zostac twardo skonfrontowana z wydolnoscia zataczjacej sie od wstrzasow (tektonicznych) Ziemi jesli chodzi o jej zdolnosc podtrzymywania materialnego naszej egzystencji w rozmiarze i formie postulowanej dzisiaj: ciagly wzrost nakrecany rosnaca konsumpcja. Ten zrewidowany kapitalizm moze w jakims stopniu odpowiadac temu, co poniekad traktujesz ironicznie piszac o dzungli afrykanskiej: modelowi bardziej lokalnemu, opartemu na harmonii z natura, a nie na jej ujarzmianiu, bardziej na lokalnych, aktywnych wspolnotach ludzkich (ach, ten Adam Smith…) niz na globalnej, anomimowej, niemal pozbawionej tozsamosci (oraz jaj) masie konsumenckiej. I powyzsze wcale nie oznacza, ze zniknie prywatna wlasnosc srodkow produkcji oraz wzbogacanie sie wlasciciela na wartosci dodanej wytworzonej przez sile najemna. Nie zniknie rowniez wymiana ekonomiczna, ale byc moze cala filozofia ekonomii zostanie zmuszona przez okolicznosci, zeby przyjac cos innego niz dzis jako cel funkcjonowania opartego na niej systemu.

    Jurajskie parki realnego socjalizmu czyli KRL-D czy Kuby wypada zostawic w spokoju, bo co mozna zrobic ? Nalezy tylko zyczyc mieszkajacym tam ludziom, zeby ostatni paroksyzm zamroczonych przywodcow tych nieszczesnych krajow nie sprowadzil na poddana im ludnosc zadnego kataklizmu, bo co jak co, ale patrzac np. na Koree Pn, to nawet najbardziej drapiezny neo-kon-liberalizm wydaje sie byc zbawieniem w porowaniu z tym, co dzieje sie tam obecnie: jeden wielki gulag.

    Sciskam prawice 😉

    Jacobsky

  337. Czy mamy obecnie systemy spoleczne konkurencyjne do kapitalizmu ?
    Wystarczy popatrzec na Chiny, Bialorus i USA, aby znac odpowiedz. Oczywiscie w Ameryka przeksztalcenia sa dopiero w powijakach, a i trybut, ktory trzeba placic na „decydentow” jest wysoki. To opozni prawdopodobnie troche doszlusowanie systemu gospodarczego USA do Chin i nie pozwoli mu w krotkim przedziale czasowym osiagnac chinskiego poziomu wzrostu gospodarczego. Ale juz teraz z satyswakcja mozemy obserwowac jak szybko Ameryka sie uczy i z gospodarki wolnorynkowej (kapitalistycznej) przechodzi do recznie sterowanego kapitalizmu panstwowego.
    Osobiscie wciaz wierze w teoretyczna wyzszosci gospodarki wolnorynkowej nad modelem Chinskim. Niestety nie bedziemy juz prawdopodobnie mieli szansy aby ta wyzszosc udowodnic. Zachodniemu kapitalizmowi zaszkodzil nadmierna koncetracja wladzy w rekach bosow gospodarczych, ktora pozwolila im calkowicie podporzadkowac sobie polityke. Koncentracja wladzy jest chyba nie uchronna i bedzie wciaz sie w histori powtarzac. Cala wladza w rekach madrych menadzerow, ktorzy czuja zobowiazani sie tylko wobec swoich akcjonariszy nie byla optymalnym rozwiazaniem spolecznym.

  338. Darcie kotów

    Wreszcie w natłoku informacji durnych i bzdurnych pojawiła się wiadomość na miarę ograbienia Auschwitz z wiadomego napisu cywilizującego Europę. Żydowska elita w Polsce wstrząśnięta została antysemickim skandalem przed międzynarodowymi uroczystościami. Dzień przed uroczystościami w związku z 67. rocznicą likwidacji getta krakowskiego na terenie byłego obozu koncentracyjnego w Płaszowie doszło do zbezczeszczenia pomnika upamiętniającego tragiczne wydarzenia.

    Doszło tam do zdewastowania głównego pomnika na terenie obozu. Znalazły się na nim antysemickie hasła: „Jude Raus”, „Hitler Good”. Przypuszcza się, że czyn ten jest chuligańskim wybrykiem. Nie można także wykluczyć zorganizowanego ataku dokonanego przez najbardziej nacjonalistyczne siły zlokalizowane w Krakowie. Lewicowy Prezydent Majchrowski, który objął patronat nad tymi obchodami, przesycony internacjonalistycznymi wartościami musi odczuwać ogromny dyskomfort rządzenia w tej prawicowej ostoi nowoczesności i postępu. Miejmy nadzieję, że znany Krakus namaszczony przez Pana Kaczyńskiego na stanowisko Szefa Prokuratorii Greneralnej jako pierwszy swój krok uzna konieczność ścigania i ujęcia nacjonalistycznych barbarzyńców. Po czym nazwiska złoczyńców wraz z ich przodkami zostaną ogłoszone i potępione.

    Polską specyfiką demokratyczną jest darcie kotów, każdy z każdym. A najciekawsze jest elitarne darcie kotów, mające dość wyraźne znamiona walki na górze. Ostatnio za czuby się wzięli najbardziej zaangażowani generałowie spod solidarnego kobierca. Dowodzili oni nieznaną w komunie jednostką pacyfikującą, całe szczęście, że narazie poza granicami naszej ukochanej mężczyzny, gdzie zza węgła robią kuku terrorystom. Przed kamerami tak się darli panowie Petelicki i Polko, że wstyd było słuchać i oglądać poziom prezentowany przez PT panów generałów. I diabli wiedzą o co w tym wszystkim chodzi. Obaj już są na zasłużonej emeryturze po 15 latach morderczej pracy w demokracji.

    Trudno więc zrozumieć ich zajadłe boje. A gromią się oni w stylu swej jednostki, chociaż ich była jednostka guzik ma do powiedzenia, no chyba, że marzą o jej użyciu w potencjalnym przewrocie antydemokratycznym. I tak to pod parasolem Klicha z Krakowa odbywa się kolejna awantura z udziałem wojskowych. Po Ministrze wszystko spływa jak woda po kaczce i dalej dumnie dzierży swoją paltformerską buławę w szeregach Burżuazyjnego Wojska Polskiego.

    Żeby nie wyjść z wprawy darł też koty Pan Prezydent z nowomianowanym Ministrem Kwiatkowskim. Po trzykrotnym zadaniu tego samego pytania Pan Prezydent dokonał oceny błyskotliwości Ministra i zechciał się z nim pożegnać w atmosferze wskazującej na brak zadowolenia. Znany tygodnik pod wodzą „Rycerza” wręcz uprzejmie donosi o klimacie prezydenckiego wzburzenia. Jej rezultatem miała być ponoć 30 sekund trwająca wymiana zdań między notablami. Po błyskawicznym przetrawieniu Ministra, Pałac Prezydencki wypluł go na przyległy bruk. Tak to właśnie rozwijają się stosunki między głównymi nawami solidarnego kościoła.

    W tym samym stylu utrzymuje się nasz główny reprezentant myśli solidarnej w Strasburgu. Myślę, że wszyscy doskonale wiedzą , iż chodzi tutaj o „dziurawego” premiera, któremu lewica musiala szyć łatki dla zacerowania 90 miliardowego długu jaki lekka łapką zgarnął pod premierowski dywan. Aktualnie ten największy Polak po Papieżu zajmuje się globalna polityką .

    „Nasz Dziennik” informuje: w trakcie nieformalnego spotkania Koła Polskiego w Strasburgu, w skład którego wchodzi 50 deputowanych, szef PE Jerzy Buzek perorował o postępach w realizacji „priorytetów własnej kadencji”. Zamiast owacji na stojąco wywołał jednak konsternację i skandal.Wówczas to jeden z [posłow zabrał głos i postawił sprawę jak następuje:”na podstawie którego zapisu regulaminu Parlamentu Europejskiego ogłasza Pan priorytety i program własnej działalności?”W odpowiedzi gwiazda polsko-europejskiej dyplomacji zareagowała jak niżej:”W odpowiedzi Buzek – po pewnym zastanowieniu – potwierdził, że w regulaminie PE faktycznie nie ma żadnych zapisów na ten temat. Zaraz też jednak podkreślił, że „nikt mu tego nie zabrania”.
    No bo i któż może coś zabronić wielce zasłużonemu aktywiście solidarnościowemu, dzięki którego pełnej poświęcenia walce wolna i głodna Europa otrzymala solidny kęś zniewolonej komunistycznie Wschodniej Europy.

    By wyjść z męczącego klimatu polskich przepychanek, z których nic nie wynika, poza utrzymywaniem władzy przez Grupę Trzymającą Władzę, warto wyjrzeć poza nasze zagony i spojrzeć co widać i słychać za granicą. A na Bliskim Wschodzie w regionie opanowanym przez USA i ich braci najweselej nie jest. Królowa Rania z Jordanii przedstawiła najpilniejszy problem „tykającej bomby”. Region Bliskiego Wschodu ma największe złoża ropy naftowej na świecie. Pomimo tego nie może wystarczająco szybko zapewnić swym mieszkańcom zatrudnienia i nadążyć za jednym z najwyższych odsetek narodzin na świecie.

    Taka zbitka bogactwa i biedy. Nie pomaga tutaj amerykańska „Mapa drogowa” i inne posunięcia dyplomatyczne, które niczego nie rozwiązują poza napinaniem i tak bardzo złych stosunków w tej części świata. W odniesieniu do niektórych można by powiedzieć, że mają zupełnie niezły PKB, tylko ludzie nadal do siebie strzelają i klepią ciągle biedę.

    Na koniec przytoczymy pełną złośliwości, marginalną informację o zaszłościach historycznych USA mających negatywnie rzutować na stosunki z Wolną Europą. By nie być posądzanym o ksenofobię i inne paskudztwa,głęboko tkwiące w podświadomości elitarnych czytelników wypada przedmiotową infromację przekazać w oryginale.

    „Miasto obłąkanych: tajne eksperymenty CIA?
    60 lat temu w niewielkim francuskim miasteczku Pont Saint Esprit doszło do tajemniczych wydarzeń. 7 osób zmarło, 50 trafiło do szpitali na oddziały psychiatryczne, blisko 300 mieszkańców doświadczyło omamów, lęków i psychoz.
    Mieszkańcy pamiętają makabryczne wydarzenia. Kobieta uciekająca przed wyimaginowanym tygrysem, 11-latek, który chciał zabić swoją matkę, czy starsze osoby, które łamały sobie kości wbiegając w ściany.

    Początkowo sądzono, że powodem szaleństwa mieszkańców miasteczka był zatruty chleb. Amerykański dziennikarz postanowił zbadać sprawę. Po latach jednak okazało się, że w sprawę mogło być zamieszane CIA, które podawało mieszkańcom potajemnie narkotyk LSD.”

    Ostatnia informacja jaką chcę się podzielić z państwem jest ta dotycząca kryzysu. I nie to chodzi, żeby komuś źle życzyć. Bardziej jednak wypada mieć na uwadze to, żeby uchronić wielu rodaków przed chorym optymizmem lub sennymi majakami VIP-ów ukazującymi polskich emerytów szwendających się po ulicach z 300-ma złotymi w kieszenim szukającymi solidarności.

    Obecny kryzys finansowy może potrwać nawet dekadę, jeżeli nie dojdzie do rewolucji technologicznej – mówi w wywiadzie dla „Parkietu” Gerald Celente, szef amerykańskiej firmy badawczej Trends Research Institute i analityk porównywany przez prasę w USA z jasnowidzem Nostradamusem.

    Wiele z prognoz Celente – dewaluacja dolara, krach na rynkach wschodzących – czy jego ostrych opinii, np. dotyczących strefy euro i działań rządu USA, może szokować.”

    A my życzmy na nadchodzący weekend wszystkiego najlepszego, w tym także prawicowym braciom. Jak im się będzie dobrze żyło, to my także jakoś pociągniemy. Bierzcie się chłopaki do roboty, żeby to wszystko nie musiało się zakończyć kompletną klapą.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  339. Dla wyjasnienia ,
    wsrod nas ludzi ,jest 1% kanali ,20 -30% durni, 20-30% niemyslacych
    ale zyjacych,”20-30% niezdecydowanych,… i ..i 1% madrych !
    Prawdopodobienstwo na to ,ze nalezymy do tych 1% jest, w obu
    przypadkach ,znikome !
    Lizak kochane pietruszki ma talent literacki …………ale nie ma pojecia
    o rzeczy /taki nasz polski ,zawsze Janko muzykant / albo trzeba go wyslac na KUBE ,albo do SÜDKOREII ,albo na kontynent Afrykanski /poludniowa
    Ameryka, chyba najlepsza/.
    Nie mozna byc Mickiewiczem ,po kursach wieczorowych !
    Ani Picasso ,ani Thomas Mann tego napewno by nie potrafili.
    …………………………………
    Paluszku do.. czegos tam ?
    Cytuje ;..-. kapitakizm w Polsce.
    Ale panu sie udalo ! takie polaczenie :kami-kadze z kammasudra i komizm
    sytuacji !!!
    Bomba !
    …………………………………………
    I Pan z diaspora ; Modl sie i pracuje ! haslo amerykanskich purytanow .
    ostoja panstwa amerykanskiego !!!
    So. Kinder!
    …hip ,hip ,hip wir haben uns alle lieb ,jeder iß ,so viel er kann ,
    nur nicht seinen neben Mann…
    Hip, hip ,hip …guten Apetit!!
    / hip ,hip ,hip my bardzo sie kochamy ,kazdy je ; ile tylko!!!!!! moze ,ale nie swojego sasiada ,,ale nie swojego sasiada !!!
    Dobrego apetytu !/
    Salute
    Pierwiosnki, krokuski ,majeranki, strokrotki ,habry /belisimo!/ i zdechle
    muchomory ,purchawce , pokrzywy ,dmuchawce !,.

  340. Jacobsky pisze:

    2010-03-13 o godz. 15:31

    Wydaje mi sie ze w kapitalizmie wazne jest posiadanie.
    Nie jest to rownoznaczne z zyskiem.
    Fakt posiadania zmienia czlowieka.

    Slawomirski

  341. Ferdynand Wspanialy pisze:

    2010-03-13 o godz. 13:33

    chory na liczbe mnoga

    Slawomirski

  342. Ted pisze:

    2010-03-13 o godz. 06:13

    Populacja Polski sklada sie z Lizakowych Ludzi, Homo Sovieticus, Homo Catholicus i innych. Pomimo tego Polska nie jest krajem wielokulturowym.

    Slawomirski

  343. Teresa Stachurska pisze:
    2010-03-13 o godz. 11:02

    Rezim Donalda Tuska i poprzednie rezimy nie maja i nie mialy prawa nic sprzedawac. Prywatyzacja jest aktem bezprawia.

    Zamiast proponowania zbiorki po 450 zl by kupic co jest i zawsze bylo nasze ja propponuje zbiorke zaledwie po 5 zl. Zakladajac ze zaledwie polowa mieszkancow zaplaci, pozwoli to zgromadzic 25 mln Euro.

    To natomiast wystarczy by wytoczyc rezimowi Tuska proces o bezprawna sprzedarz majatku narodowego. Oczywiscie nawet w Strasburgu.

    Sytuacja jest jasna i oczywista. Rzad nie jest wlascicielem przedsiebiorstw i biznesow znajdujacych sie pod opieka skarbu panstwa. Rzad jest tylko opiekunem. Rzad nie moze udowodnic ze jest wlascicielem. Wygranie wyborow w 2007 nie zmienilo statusu tychze przedsiebiorstw. (to samo sie odnosi do kazdych wyborow post 89)

    Wlascicielami (akcjonariuszami-udzialowcami) sa wszyscy polacy. A prawo biznesu jest tu jednoznaczne. Polska jest w Uni i nie moze miec innego prawa dlatego tez rzad Tuska nalezy zaskarzyc za somowolna sprzedarz dobra narodowego.

    Sprzedarz kazdego biznesu wymaga zgody zdecydowanej wiekszosci akcjonariuszy. Zdecydowana wiekszosc to co najmniej 67-80%.
    I tu rezim Tuska nie ma takiej zgody. Nie otrzymali takiej zgody w wyborach 2007. Nie bylo referendum na temat prywatyzacji. Nie maja wiec mandatu. Dzialaja wiec bezprawnie.

    Jak nalezaloby postepowac sprzedajac dobro narodowe. Powinno byc referendum (odpowiednik zebrania akcjonariuszy) z konkretna propozycja. Np, ten zaklad sprzedamy za tyle i o tyle samo obnizymy podatki. Powinno byc rowniez uzasadnienie i glosowanie.

    Dopiero po zebraniu co najmniej 67-80% glosow ZA rzad mialby prawo sprzedac. Takiego postepowania nigdy nie bylo. Polacy sa traktowani jak bydlo przez wlasny rzad, podobno demokratyczny.

    Faktem jest rowniez ze zadne akty prawne zatwierdzone przez Sejm (jezeli takie byly) nie upowazniaja rzad do somowoli. Dltego ze akcjonariusza nie mozna pozbawic wlasnosci bez jego zgody. Nawet Sejm nie moze tego zrobic.

  344. 11. Ferdynand Wspanialy pisze:
    2010-03-13 o godz. 13:33

    Ferdynand Wspaniały scharakteryzował pisarstwo Lizaka:

    „facet jest z ikra, ma pieprzne pioro i robi dobra robote i to NIE TYLKO dle lewicy. A ze ma duzo racji, przyznaja nawet najbardziej prawoskretni posrod nas.”

    Mój komentarz

    FW pominął dużo ważniejsze rzeczy:

    a) Lizak kłamie, np. podając w celach propagandowych fałszywe dane o PKB Polski.

    b) Lizak zabiera głos na temat ekonomii nie rozumiejąc prostych terminów ekonomicznych.

    c) Lizak stosuje terminy z innych dziedzin, których nie rozumie, ostatnio „crossing-over”.

    d) Lizak nie umie formułować w języku polskim zdań prostych i złożonych niosących zrozumiały przekaz.

    e) Szerzy zabobony m.in.:
    – o amerykańskich wybuchach jądrowych, które jakoby mogły spowodować trzęsienia ziemi;
    – o tym, że można kierować falami oceanicznymi;
    – o 1109 jako prowokacji wykonanej przez przedstawicieli pewnego narodu;
    – o wyższości kultury słowiańskiej nad innymi.

    Kłamstwo, ignorancja, zabobon, ksenofobia w parze z komuno-populizmem, a szczególnie antysemityzm (kiedyś otwarty, teraz mocno zawoalowany) w postaci przeplatającej się przez większość jego komentarzy sugestii o zagrażającej naszej tożsamości narodowej nadreprezentacji na najwyższych stanowiskach w Polsce, jak on to pisze – „starszych braci” oraz ich przyrodzonej niecności.

    Pisarstwo Lizaka jest monotematycznym słowotokiem i problem z jego komentarzami jest podobny, jak z serialami TV typu soap opera – pokazując świat okiem kamery nie wnoszą nic do naszej wiedzy o życiu, wystarczy obejrzeć jeden odcinek, aby poznać wszystkie następne i poprzednie. Wynurzenia Lizaka, to taka soap opera w odcinkach.

    Podoba mi się określenie Ferdynanda Wspaniałego dotyczące Lizaka
    – „facet ma pieprzne (sic!) pióro” .

    Pzdr, TJ

  345. TJ,

    nie przejmuj sie uwagami pod adresem tego, co piszesz w odpowiedzi Lizakowi. Podziwiam Cie za wytrwalosc w czytaniu i precyzje w rozwalaniu tyrad Lizaka.

    Pozdr 😉

  346. jasny gwint 21.34

    Sedno sprawy ? Brak wszystkiego. Demostracje i strajki. Powszechny bunt przeciw ekonomice rezymu. We wszystkich krajach RWPG. Czy to Pana zdaniem nie stanowilo „tysiecy dolegliwosci i udrek „? Prof.Walicki mogl to ocenic „bardzo wysoko” jesli nie stal w kolejkach.

    Inny, prof.Jedlinski mowi o „cywilizacji podlosci”. To przeciez typowe dla kazdych zmian ustrojowych.

    Material z 12.55 przeczytalem. Krytyka prasowa jak wszedzie w nowych warunkach.

    Pisze Pan o „osobistych doswiadczeniach” – czyzby byly one tak odlegle od cierpien calego narodu ? Jesli tak, to zrozumiale jest Panskie niezdowolenie ze zmiany porzadkow.

    Swoja krytyka przyklada sie Pan do poprawy i to chwalebne. Ale – moze przestalby Pan gloryfikowac zaborce ? Zachwycac sie defiladami na Placu Czerwonym ? Przecie to dziala na zniewolony w przeszlosci narod jak czerowna plachta na byka !

    Na koniec – wyczyny i powrzaskiwania tzw elitki z Hollywood nie maja wiele wspolnego z mysleniem przecietniaka z ulicy. Pluli na zolnierzy wracajacych z Vietnamu, gwizdali na kombatantow po Iraku. ale watpie czy choc jeden chcialby zamienic sie na zycie w Polsce. Zawsze beda znajdowac czarne plamy. W kazdym kraju zreszta.

    Reasumujac, zycze Panu wiecej wyrozumialosci i filozoficznego spojrzenia na to, co sie wokol dzieje. Kompromis buduje.

    Serdecznie pozdrawiam.

  347. Hola, hola Złotko,

    oj mylisz się, mylisz. Tomasz Mann, który intensywnie wdychał jod niedaleko Sopotu (Kołobrzeg, 200 km) to był niezły nieuk.
    Oblewał egzaminy w średniej szkole handlowej, którą, na dodatek, nie ukończył.
    Mimo to, co z niego wyrosło!
    Już Bismark ujawnił, że jajogłowym nie można pozwalać na zbyt wiele.
    Przyjrzyj się zresztą swoim bystrym okiem naszemu fantastycznemu blogowi.
    Idę z psami na spacer.

    Pozdrawiam całą Rodzinę i Berlin, który ostatno wizytowałaś.

  348. Jacobsky 3-13 19.06

    Ja sobie zaznaczylem cursorem poczatek tekstu „Darcie kotow”, potem „shift” i ostatnia literka, potem wszystko bylo niebieskie. Nacisnalem „delete” i cale zagadnienie mam z glowy. Ogromna oszczednosc czasu. Polecam.

  349. Ferdynandzie Wspaniały…
    Czy jest jakiś poważny powód, dla którego nie czytasz wyśmienitych tekstów Lizaka na jego blogu? Czy masz trudności z czytaniem i komentowaniem u źródła?
    Tak tylko pytam…

  350. Lizak pisze:
    2010-03-13 o godz. 15:58

    Lizak zamienia blog w magiel i szerzy nadal zabobony, jak ten o podawaniu LSD przez CIA mieszkańcom pewnego miasteczka we Francji.

    Są to tak samo prawdziwe wieści, jak porywanie dzieci przez zakonnice w czarnej wołdze. Wszyscy wiedzą, nikt nie widział.

    Plotka o LSD jest to puszczona w świat, przepisana z jakiejś książki typu „Tajemnice świata”, jedna z wielu mrożących krew w żyłach opowieści, którą teraz powtarzają dla uciechy gawiedzi i nabicia oglądalności publikatory netowe.

    Lizak to potraktował bardzo poważnie jako jeszcze jeden dowód na knowania amerykańskich imperialistów.

    Przytaczam tu cytat z wypowiedzi prof. Kaplana, – historyka, który m.in. napisał książkę o historii tego miasteczka.

    „have numerous objections to this paltry evidence against the CIA. First of all, it’s clinically incoherent: LSD takes effects in just a few hours, whereas the inhabitants showed symptoms only after 36 hours or more. Furthermore, LSD does not cause the digestive ailments or the vegetative effects described by the townspeople…
    It is absurd, this idea of transmitting a very toxic drug by putting it in bread. As for pulverising it [for ingestion through the air], that technology was not even possible at that time. Most compellingly, why would they choose the town of Pont-Saint-Esprit to conduct these tests? It was half-destroyed by the US Army during fighting with the Germans in the Second World War. It makes no sense.”

    Historyk wyjaśnia, że tego typu wiadomość zawiera takie sprzeczności jak ta, że dolegliwości mieszkańców trwały ponad 36 godzin, tymczasem działanie LSD, to kilka godzin, po drugie LSD nie wywołuje dolegliwości żołądkowych, a mieszkańcy je mieli, po trzecie nie jest znana nawet dziś technologia, która pozwalałaby w tajny sposób rozprowadzić proszek LSD w żywności [w cieście chlebowym, moje przyp.] lub powietrzu, aby stamtąd przedostał się do organizmów mieszkańców.
    To nie trzyma się kupy – stwierdza na zakończenie.

    Lizak nie potrafi odróżnić ziarna od plew, serwuje bulwarowe wiadomości na poważnym blogu.

    Pzdr, TJ

  351. Jacobsky, TJ, TO. Zobaczmy jak to działa;
    /Paskudne neokony/
    Pozdr, jg

  352. TJ pisze:
    2010-03-13 o godz. 17:58
    Daj se siana, a w ogóle to piszesz, oceniacz oraz (*********) jak mały Kazio po kwaśnym mleku. jak się to mówiło za czasów Lizaka młodego. Zobacz ile wejść ma Lizak na Swoim blogu. Zna go więcej obywateli w Polsce niż ciebie TJ, człowieku chory z nienawiści. Co ty wiesz o ludziach. Co wiesz o ich biedzie. Co wiesz o ich upodleniu, którego doświadczają pod rządami ukochanej przez ciebie prawicy. Lizak jest trybunem ludowym. Zaczekaj trochę, a nabierzesz szacunku. Na zatrąbisz wszystkich i wszystkiego.

  353. jasny gwint pisze:
    2010-03-12 o godz. 11:25

    Drogi Jasny Gwincie (naprawdę Jasny). Ja wychowałem się w ubogiej rodzinie w robociarskim mieście Łodzi. Dziadkowie i rodzina matki była bałwochwalczo piłsudczykowska (pisałem o tym na tym blogu). Dziadkowie ze strony ojca to dumni i pracowici chłopi spod łódzkiej wioski. Ojciec przed wojną ukończył liceum techniczne w Łodzi i dzięki temu wojnę przeżył, bo jako oficer biorący udział w wojnie obronnej w Armii Łódź, był internowany w niemieckich obozach jenieckich: Sandbostel (na początku był to oflag dla Polaków, później dopiero ciężki KL), Itzchoe, Lubeka, Woldenberg. Po wojnie dopiero skończył wyższe studia. Rodziców zatem miałem „inteligencję pracującą”, więc bieda była tym większa (wiadomo: wesz na ciele klasy robotniczej). Miałem jednak szczęśliwe i spełnione dzieciństwo. Wraz z siostrą zdobyłem wykształcenie wyższe. Specjalizacje zawodowe zdobyłem jeszcze w PRL. Największe osiągnięcia zawodowe i osobiste przypadły już po roku 1985. Życiorys jak wszystkich Polaków z tamtych lat. Ja też nie spotkałem bezpieczniaków, ani nawet nie byłem przez nich niepokojony. Nawet wtedy gdy pierwszy raz w gorącym 1968 roku wyjeżdżałem na praktykę studencką do Hradec Kralove niczego nie musiałem podpisywać, ani nie dostawałem żadnych instrukcji. Ot zdać musiałem tylko egzamin z języka rosyjskiego. Resztę załatwił indeks z bardzo wysoką średnią. W Czechosłowacji na całe szczęście byłem w lipcu. Całe dotychczasowe życie wykonywałem swoje obowiązki najlepiej jak potrafiłem i z pasją. Realizowałem marzenia małego człowieka jakich jest aktualnie lekko ponad 38 mln. w kraju. Doceniam osiągnięcia PRL, bo pamiętam powojenną biedę Kielecczyzny i Łodzi. Pamiętam morze gruzów Warszawy i Wrocławia. Czułem się wolny. Bałem się mniej niż obecnie. A biedna Łódź obecnie, w której byłem przed tygodniem, jest miastem eksmitowanym na bruk. Brudna, ciasna, zapyziała. Po dziesięciu latach rządów Kropiwnickiego wygląda rozpaczliwie. Żadna polska metropolia obecnie tak źle nie jest w tak złej kondycjii. Podzielam w pełni Twoja wypowiedź j/w i utożsamiam się z nią.
    Pozdrawiam Ciebie i blogowisko całe – Lech

  354. „zgadzamy sie czy nie i w czym, to inna sprawa, ale facet jest z ikra, ma pieprzne pioro i robi dobra robote i to NIE TYLKO dle lewicy. A ze ma duzo racji, przyznaja nawet najbardziej prawoskretni posrod nas”.

    Jesli facet jest z ikrą, rozmyślam sobie nad tą frazą, w dodatku ma popieprzone koło pióra, czy jak to krócej można sformułować, to ja mam machnąć ręką na to, czy się z nim zgadzam czy nie. No ludzie! Jeśli z Polski płyną takie frazy to ja nad ojczyzną zaraz zapłaczę i dostanę skrętu kiszek z żałości. I czy będzie to lewoskręt, czy prawoskręt, nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia.

  355. Jacobsky,

    Teraz twierdzą, że nie ma przyszłości dla gospodarki dobrobytu bez innowacji technologicznych. Eureka! Może dadzą sobie spokój z innowacjami finansowymi na jakiś czas. Na jakiś czas wydrenowali nimi realną gospodarkę z wszelkich źródeł wzrostu. I to dotyczy nie tylko USA, ale także UE. Kanada, mimo dzisiejszego deszczowego dnia, wygląda na tygrysa ekonomicznego, ale mówią, że bez inwestycji i innowacji długo tak nie pociągnie. Tyle w krótkim okresie.

    W długim okresie faktycznie wszystko się zatacza. Po prostu nie ma obiektywnej prawdy, o teorii już nie mówiąc. Moje subiektywne spojrzenie ukształtowała literatura. Najwcześniej, zdałem sobie z tego sprawę właśnie przed chwilą, kto wie czy nie najmocniej ukształtowało mnie „Bankructwo małego Dżeka”. Dlatego jestem pewien jednego, że pewne techniki kapitalistyczne znane od tysiącleci i praktycznie we wszystkich społeczeństwach, jak wymiana, pieniądz, osczędności, inwestycje, kredyt będą zawsze w użyciu. Socjalizm tego nie podważył na jotę, co najwyżej podporządkował biurokracji jak jakiejś kościelnej hierarchii. Faktem jest także, że bez „drapieżnego” kapitalizmu z czasów rewolucji przemysłowej w Anglii 200 lat później żylibyśmy drapieżniej niż faktycznie dzisiaj żyjemy – biorę w cudzysłów, bo cóż my wiemy o drapieżnościach różnych rewolucji i spokojnych czasów dżumy, zarazy, głodu, krótkiego i schorowanego życia. Downsizing wymuszony – bo przecież nie wydumany – ciągle zachodzi. W każdej chwili coś gdzieś się kurczy, zmniejsza.

    Jako przykład, downsizing komuszków.

    Jacobsky, downsizing tu, wręcz creative destruction tam … krótko mówiąc, jaki będzie kapitalizm jest mi wszystko jedno, byle był dynamiczny.

  356. Panie Fer. Wsp.;
    Pieprzne pioro ? Nalezaloby uzyc raczej imieslowu. Pzdr.

  357. Jacobsky

    P.S.
    Chiny a USA (nie bo nie Białoruś). Oto jest kwintesensja systemowych porównań. Bo przecież z Danią lub Słowenią, cała wręcz Unią porównywać nie ma sensu.

    „Zachodniemu kapitalizmowi zaszkodzil nadmierna koncetracja wladzy w rekach bosow gospodarczych, ktora pozwolila im calkowicie podporzadkowac sobie polityke”.

    Chodzi o USA, nie o Niemcy, jak się dowiadujemy z następnych zdań: „Cala wladza w rekach madrych menadzerow, ktorzy czuja zobowiazani sie tylko wobec swoich akcjonariszy nie byla optymalnym rozwiazaniem spolecznym”.

    Po pierwsze Chiny są stworzone do szybkiego wzrostu gospodarczego, bo przyjęły otwarcie na świat, handel, rynek, niska opiekuńczość państwa, ogromne rozpiętości dochodów. W Chinach jest 63-ech miliarderów. Chiny to dwa światy, przed rewolucją przemysłową i po rewolucji przemysłowej. Niekiedy granica między nimi przebiega w środku wioski. Porównywanie dynamizmu ludzi biednych i zacofanych jeszcze 20 lat temu z USA jest przedsięwzięciem ryzykownym.

    Po drugie, nie całkiem prawdziwa jest wizja, że Ameryka steruje wąska grupa oligarchów kapitału i menadżerów przemysłu. Tak kształtowały się opinie o USA w czasach ZSRR. Firmy padają, menadżerowie wraz z nimi, gdy popełnia jakiś błąd, zaśpią za sterem, albo po prostu dane branżę rynkowo-technologiczna zawierucha zepchnie na margines. Politycznie na rząd federalny wpływają w duzym stopniu lobbiści nie związani z korporacjami notowanymi na giełdzie. Lekarze, handlarze bronią reczną, czytelnicy Biblii, amatorzy herbaty (Tea Party).

    Niemniej, nie ma wątpliwości, to są dwie osie świata, dwa bieguny. USA oczywiście nigdy nie staną sie Chinami, i vice versa. Jedno jest pewne, że rywalizacja będzie przebiegać niemal przemożnie na gruncie ekonomii. Technologii, innowacji, dynamiki wydajności i konsumowania. Kiedyś Japonia miała swoje 5 minut, teraz na tapecie są Chiny, może Ameryka nakłoni Niemcy do bliskości. Niewątpliwie zajmowanie się tezami o niższości modelu z mądrymi managerami zobowiazanymi jedynie wobec akcjonariuszy jest przedwczesne. I również błędne. Owszem model amerykański alokowania oszczędności w inwestycje obraca się wokół giełdy akcji publicznych firm, jak wiadomo „oszukańczej” i ruletkowej, jest zorientowany na zysk w „zbyt krótkim” okresie, i absolutnie nie mozna tego nazwać szczytem ludzkiej inwencji, ale to sie okaże, jak długo mocno trzymać się będzie chiński model. Jak mówił Chou-En-lai: It is too early to say.

  358. Wydaje mi sie, ze pod przydomkiem LIZZAK ukrywa sie kobieta.
    W srednio mlodym wieku, niespelniona seksualnie, krotko ostrzyzona.
    Nawija te swoje referaty na jedno kopyto.
    Pani LIZZAK, niech Pani prosze troche uchyli rabka tajemnicy.

    Fani Pani LIZZAK

  359. Kleofas, 20.14. Dziękuję za życzenia i za dobre słowo. Wygląda na to, że ja żyłem gdzieś na obcej planecie. Zapomniał Pan wspomnieć o papierze w rolkach., occie, musztardzie i masakrach, skrytych morderstwach i codziennych bezeceństwach. To byłoby po linii dzisiejszej państwowej zinstytucjonalizowanej propagandy. Przy okazji radzę sięgnąć do wywiadu Torańskiej z Adamem Harasiewiczem, zwycięzcą konkursu Chopinowskiego z 1955. Ciekawe to jak ten młody człowiek ciemiężony przez totalny , krwawy, przyniesiony na bagnetach reżim, mając kilku agentów UB koło siebie i nad sobą Stalina może tak swobodnie i z żartem wspominać te czasy. Czy on zwariował? Do tego swobodnie żył i grał na całym świecie. Ten jeden tylko przykład świadczy o totalnym kłamstwie jakim obciąża się ten czas. Sądzę, że nie ma teraz ludzi chcących powrotu, byłby to czysty nonsens, ale nie można Harsiewiczowi, Czerny Stefańskiej i milionom innych dzielnych ludzi odbierać satysfakcji z sukcesu i przeżytych godnie dni. Niestety Pan też znalazł się po stronie plujców. Ubolewam także dlatego, że Jedlickiego argumenty potraktował Pan per noga. Obawiam się ,że Pan nie dorasta.
    http://wyborcza.pl/1,75480,7642713,Fortepiany_szybko_sie_starzeja.html

  360. Zlota Rybeczko ,
    hola ,hola wyprowadzaj lepiej pieski zamiast ze mna klocic sie
    przy sniadaniu ; co w zyciu jest wazne ,aby JE zrozumiec !
    Dla jednych jest to wieczorowka i „wsi szeroka” wsi gleboka /ba zapomnialam o polskim internecie / dla innych troche wiecej !
    …a , o czym sie pisze ?
    A moze jednak , niektorzy powinni pisac o „burakach cukrowych”
    i mam prawo twierdzic ,ze wtedy moze nawet byloby to fascynujace !
    / do diabla Panie Mann ,bez wyksztalcenia ekonomicznego ,nie ma Pan
    prawa mowic o Buddenbrookach /
    …………………………………………….
    Nawet nasz /wasz, diabli wiedza?/ prezydent jest ponoc
    profesorem? prawa ?……/tylko prawa do czego ?/
    / a zaczal swoja praktyke zawodowa broszura „O dwoch takich ,co ukradli ksiezyc ” a skonczyl uniewinnieniem „linczownika” ,lepiej nie mozna !/
    ……………………………………………………………………
    …A ja tez pomylilam ,Koreje poludniowa z polnocna , jeszcze Lizak pojedzie do poludniowej i zostanie kapitalistom ,bo w Polnocnej to bedzie mial nareszcie wszystkie „cuda” komunizmu/nawet z bombka atomowa/ i do diabla jak mowie o Kubie /to mysle o Hawannie/
    a nie Guantanamo !
    Lizak jako blogowy terorysta w Guantanamo !
    /u was to wszystko „trzeba kawe na lawe” ,inaczej nieszczescie gotowe!/.
    Ja tez musze mojego pieska /meza/ wyprowadzic na spacer ,ostatnio
    bez powietrza bardzo mi sie zfilcowal .
    Salute
    …nie dyskutuje ,bo zanizam poziom blogu …..

  361. TJ pisze:
    2010-03-13 o godz. 20:53

    „Plotka o LSD jest to puszczona w świat, przepisana z jakiejś książki typu „Tajemnice świata”, jedna z wielu mrożących krew w żyłach opowieści, którą teraz powtarzają dla uciechy gawiedzi i nabicia oglądalności publikatory netowe.”

    Teraz nie mam juz watpliwosci. Jestes blaznem (blaznem z malej litery).
    Twoj swiatopoglad opiera sie tylko i wylacznie na oswiadczeniach IPN i zaklamanej swiadomosci solidarnego zdrajcy.

    CIA, LSD doswiadczenia we Francji to maly pikus. Istnial wiekszy i bardziej ambitny program CIA pod kryptonimem MK Ultra. (lata 50/60).
    Wspolpracowaly 84 instytucje w tym 42 uniwersytety i 12 klinik psychiatrycznych. MK Ultra nie jest obecnie tajemnica, byly publiczne przesluchania w Kongresie US i istnieje duzo publikacji ktore i tak nie dotra do wyjalowionych mozgow jak twoj. Ale przeczytaj chociazby Doktryne Szoku (Naomi Klein) i nie pisz zlowieszczych bzdur na tym blogu niegodnych nawet wasala.

  362. Z przodu łata, z tyłu łata…

    Tak zwane towarzystwo wzajemnej adoracji określające się elitami aspiruje do rządzenia krajem. O ile się nie mylę jego podstawowym wyróżnikiem powinien być poziom inteligencji. Praktyka dowodzi, że ponieważ owa inteligencja bierze swój początek za wielką wodą, więc trudno się dziwić kiedy przyjechał Prezydent USA do Warszawy to wyraził swoją gorącą i płomienną radość z powodu przybycia do Moskwy. Nie wiedzieć dokąd się leci to doprawdy ogromne osiągnięcie intelektualne nafciarza lub szczyt twórczych procedur CIA chroniących Prezydenta przed nim samym. Ciekawe, że jakoś bosym i głupim terrorystom nigdy nie zdarzyło się tak, żeby wpakować swój ognisty bolid w obiekt inny niż amerykański. A Amerykanom już się zdarzyło w bitewnym ferworze walnąć rakietą w chińską placówkę dyplomatyczną. Prowokacja czy głupota?

    Dzięki pomocy CIA jest to nacja, która generalnie wszystko wie najlepiej. Poza tym drobnym detalem, że jak przyszło co do czego to nie wiedziano, że w dumę USA mają runąć amerykańskie samoloty. I w ten sposób poświęcona została jedna dywizja cywilów by uzyskać kłamliwy i krwawy dowód oraz argument na wejście do obcego kraju.

    Takim oto sposobem amerykańscy marines mogą pod szlachetnymi hasłami demokracji paradować po świecie wszędzie tam, gdzie mają ochotę. A ich ochota jest niezwykle rozdęta i trudna do zaspokojenia. Świetlani Rycerze tego systemu ze zrozumiałych względów nie podlegają żadnej kontroli, prawa międzynarodowego, które widzi w nich przestępców łamiących reguły międzynarodowego współżycia, w odróżnieniu od amerykańskiej sitwy trzymającej władzę i epatującej się pełnym poświęceniem oraz bohaterstwem narodowym na niwie ciemiężenia innych nacji.

    Dla tych zgubnych celów spreparowano pojęcie demokracji. Służy ono osłonięciu mafijnych poczynań elit finansowo-przemysłowo-wojennych.To rozumienie demokracji powinno być wytrychem do wszelkich podejrzanych i niezgodnych z prawem poczynań. Klasyczna interpretacja słowa demokracja uczy, że jest to władza ludu. Ile zaś wspólnego z ludem miał Reagan czy Bushowie wie to każdy przeciętny człowiek. Prezydent USA nie chroni interesu człowieka lecz kapitału i stojących za nim ludzi-wybrańców. To w ich interesie toczy nieludzkie wojny i wytwarza zgubne dla ludzkości środki jej niszczenia. Jak więc widać ta propagandowa demokracja służąca burżuazji jest demokracją burżuazyjną i nie ma nic wspólnego z klasycznym jej rozumieniem.

    Państwo tego rodzaju nie ma także nic wspólnego z państwem obywatelskim, gdzie jeszcze stosunkowo niedawno funkcjonował Ku-Klux-Klan, gdzie funkcjonuje kara śmierci, gdzie w latach 50 Mc Carthy urządzał nagonki na czarownice i komunistów, gdzie ciągle działa Guantanmo dla więźniów bez wyroku. Jest to system, w którym stłumiono wolność, pluralizm i demokrację zastępując je wykoślawionym modelem amerykańskiego widzenia wyłącznie własnych interesów. Jest to typowe zachowanie dla hegemona ale jakże różne od roli obrońcy uniwersalnych wartości.

    Zasada sprawowania demokracji przez wybory jest niesłuszną, ponieważ odbywa się ona raz na kilka lat i nie daje gwarancji poprawnego sprawowania władzy, w interesie wszystkich obywateli danego państwa. W Ameryce popiera się agresywną politykę USA, jako iż zabezpiecza ona wyższy standard życia kosztem wielu zwasalizowanych narodów świata. Nie oznacza to jednak, że jest to metoda słuszna , ponieważ nic lepszego nikt inny nie wymyślił. Weźmy przykład, jak za komuny Sejm był zapchany robotnikami, rolnikami i rzemieślnikami tak w obecnym kręgu władzy biedaka ze świeczka nie wypatrzysz. Świadczy to wyraźnie o ademokratyczności, braku pluralizmu i niedostatkach wolności dla zmarginalizowanych. Ta władza wywodzi się z bogactwa i jemu służy. Jej ograniczony charakter pozbawia ją moralnego mandatu.

    Niezależnie od oceny PRL-u mieliśmy w nim 3 milionową partię. A obecnie mamy do czynienia z kanapowymi koteriami politycznymi wspieranymi zaledwie partyjkami liczącymi po kilkadziesiat tysięcy członków i zmienny elektorat partyjny. Społeczeństwo jest jak uciął podzielone w połowie. Władanie połową społeczeństwo żadnej opcji sukcesu przynieść nie może. Niezależnie od tego, w którą stronę będziemy się wypinać, i w którą stronę buziaczki posyłać. Wszelakie lustracje i dekomunizacje poglębiaja jedynie i tak twardo utrwalone już podziały społeczne.

    „NYT” w swej łaskawości donosi, że młoda generacja Polaków zaczyna się komunizować pijąc piwko pod portretem Stalina. Po pierwsze wypada przypomnieć, że Stalin był niezłomnym sojusznikiem USA w czasie IIWS. A po jej zakończeniu tak dzielił świat politycznie jak obu mocarstwom odpowiadało. Dlatego po wielu polskich doświadczeniach trudno jest się dziwić, że młoda generacja Polaków wypracowuje swój własny i niezależny sposób picia piwa. Na takie minimum suwrenności możecie chyba Polsce pozwolić? W związku z tym nie ma co się oburzać, że z większą sympatią traktują Baćkę, który nas wyzwolił od krematoriów aniżeli rodzinny gang Bushów, który zaledwie ofiarował nam wędkę za wspólne zniewalanie innych narodów, co w sytuacji Polski przynosi jej wyjątkowy wstyd i złamanie pięknych tradycji walki o wolność Waszą i Naszą.

    Tak się składa, że jest coraz mniej logicznych argumentów na nielogiczną politykę Polski uwiązaną u amerykańskiego korytka, gdzie dano Polonii nawet prawa wyborcze by zwiększyć amerykańskie wpływy w Polsce. Biorąc pod uwagę, że jest to element, który w taki czy inny sposób sprzeniewierzył się Polsce dziwić musi fakt, że wpływy polityczne oddano ludziom, którzy w wielu przypadkach zdradzili komunistyczna ojczyznę i uciekli na miodem płynący Zachód, gdzie musieli oni przełknąć pełną czarę goryczy zafundowanej im przez własną nierozwagę i kapitalistyczną brutalność.

    Ci ludzie musieli podpisać amerykańską lojalkę i z punktu widzenia panujących tam restrykcyjnych ograniczeń politycznych nie mogą się wychylić poza amerykański interes by nie dostać po nosie. Znakomitym przykładem jest tutaj amerykańska ochrona Mazura, człowieka z esbeckimi koneksjami i podejrzanego o zorganizowanie zamachu na Komendanta Głównego Policji. Państwo amerykańskie chroni tego łobuza podobnie jak Izraelskie państwo innego drania i złodzieja, który na oscylatorze naciął tak Polskę, że pozwalało mu to zakupić na Bliskim Wschodzie złoża ropy naftowej. Oczywiście wszelkie narodowe podejście do wielu polskich dobroczyńców natychmiast rodzi zmasowane syjonistyczne ataki, których większość adresatów dla świętego spokoju stara się unikać.

    W kontekście tego co powiedziano wyżej specjaliści w przedmiocie powiadają, że aktualnie mamy do czynienia z wirtualną demokracją, co można odebrać jako kulturalną sugestię zakłamanej i oszukańczej demokracji wykorzystywanej przez jednostki dla eksploatacji mas. Ten stosowany z wielkim sukcesem instrument jest ciągle bardzo skutecznym i efektywnym. Masy proletariackie potrzebują złudzeń o swojej władzy i takie miraże otrzymują od burżuazyjnej władzy. Wiadomo jednak, że fatamorgana nikomu szczęścia nie przyniosła, a wręcz odwrotnie, czyni ona często nieodwracalne skutki. Dlatego lepiej żyć w świecie własnej i siermiężnej rzeczywistości aniżeli obcej ułudy, za którą przychodzi płacić wszystkimi aktywami.

    Bardzo obrazowo przekazuje nam pan Bobola, że jego chata z kraju jeśli chodzi o demokrację, może być ona nawet ludowa, oby tylko była sensowna i przynosiła wymierne efekty. Przypomina nam się, że do harmonijnej i płynnej jazdy potrzebny jest oprócz silnika pedał gazu i hamulca. Jednostronne wykorzystanie któregolwiek, z tych pedałów prowadzi od stagnacji do katastrofy. Zatem warto się zastanowić po co jest nam potrzebna tak wariacka jazda, którą tak czy inaczej zakończymy na przydrożnym drzewie.

    Nasze ukochane elity prowadzą tak nierozważną jazdę, ponieważ uruchamia ona nieograniczone pola nisz kapitałowych, na których można się suto wzbogacić, poczynając od trumiennego interesu. A jest to doprawdy wielki interes przyjmując oszalałą ilość wypadków na polskich drogach, gdzie trup się ścieli gęsto a kapitał rośnie jak na drożdżach. Przy tym nie zapominajmy, że nie ma elit bez mas ludowych, na których grzbietach sposobią sobie elity wygodne gniazdeczka. Ryzyko jest jednak ogromne, polegające na tym, że przy najbliższym ostrym zakręcie gniazdeczka mogą wylecieć niczym z katapulty.

    W obecnych uwarunkowaniach rolę ludu sprowadzono do prostej siły roboczej miernie opłacanej, karmionej strachem przed bezrobociem i koniecznością emigracji. Lud jest karmiony prymitywną propagandą telewizyjną, gdzie szczytem nowoczesności i nowatorstwa są programy pana Pospieszalskiego. Poza poziomem programów z tanecznego parkietu, nie ma erupcji mądrości, rozwagi, inteligencji. Zwykła, zawstydzająca miernota.

    Mamy jeszcze w szerokim asortymencie wybór zachodnich marketów, gdzie możemy oddać 70% ciężko zarobionych złotóweczek, by móc utrzymać się przy życiu. No i ostatecznie pozostaje nam uroczysta msza święta, gdzie zostaniemy rozgrzeszeni i pobłogasławieni, by móc z nowym entuzjazmem i zaangażowaniem oddać się budownictwu kapitalizmu. I tak nasz zbolszewizowany ludek musi się kręcić w skapitalizowanym kieracie elitarnym.

    Otaczająca nas rzeczywistość nie stwarza zbyt wielu przesłanek by elity mogły się pochwalić swoimi sukcesami. Stąd brak merytorycznych argumentów głoszących wyższość wyzysku pokrywana jest ostanio wytwarzaną manierą niedopuszczalności krytyki demokracji, to jest w złym tonie, bowiem demokrację można tylko chwalić. Jeszcze trochę a nuworyszowskie elity przejdą na dogmatyczne pozycje kościoła.

    W PRL-u jak było, tak było, ale było. Natomisat w RP jak jest, tak jest, ale nie ma. Dowodzi tego stanu rzeczy nie tylko nasz budżet ale i stan zadłużenia zagranicznego. Dlatego bierzcie się w cugle moi mili dobroczyńcy i zamiast bajać na ludowo zabierzcie się do wymiernej roboty. A wasze PKB niech udokumentuje nasze bogactwo.

    Pan z wami…
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  363. „Daj se siana, a w ogóle to piszesz, oceniacz oraz (*********) jak mały Kazio po kwaśnym mleku.”

    Prawdziwi lizakowi ludzie juz sa tu.

  364. Diaspora jest czujna! (Albo . nie)

    Ach jak przyjemnie kolysac sie wsrod fal …

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100313&typ=po&id=po03.txt

  365. telegraphic observer pisze:
    2010-03-14 o godz. 03:18

    no widzisz, telegraphic observer: nareszcie jest pierwszy przyczynek (przytoczony przez Ciebie cytat) dlaczego w Polsce tak wielki posluch zdobywaja blazny. Niektore z nich nawet dochodza do wladzy.

    A potem jest kwik i zgrzytanie zebami, ze „…. rzadza nami blazny i niemoty !”

    Pozdrowienia.

  366. Od 9 dni nie ma na blogu Gospodarza .
    Robi się już nudno.
    Tylko Administratorzy/Moderatorzy nie próżnują.
    Wycięli 32 procent Państwa wpisów, tj. 183 na 566 publikowanych.
    Może dlatego?
    Pozdrowienia.

  367. W ostatnim numerze Polityki red. Passent ponownie pomylil listek figowy z listkiem laurowym.
    WINIEN

  368. Palec do Przewijania pisze:
    2010-03-14 o godz. 09:55

    Zapewniam cię, że Lizak jest jednak płci męskiej, rasy kaukazkiej, ma słuszny wzrost, prawidłową masę ciała i wiek pozwalający mu pamiętać czasy, o których pisze. Wykształcenie ma wyższe techniczne. Jest erudytą. Ma pasję. Wiele pasji. Został przez styropianowców skrzywdzony, jak większość porządnych i twórczych ludzi w tym czasie. Styropianowcy, chorzy z nienawiści w myśl zasady, iż gorszym od komunisty może być tylko antykomunista, krzywdzą nadal. Już nie Lizaka, ale stosując niedopuszczalną w cywilizowanym świecie zasadę odpowiedzialności zbiorowej i stosowaniem prawa wstecz, po bolszewicku jadą „pa wsiem”. Już niedługo. No cóż to oni z Polski, może wcześniej chromej lecz normalnej, zrobili dziki kraj, co jeden z nich sam przyznał.

  369. Jacobsky (03-14, 14:23)

    W sprawie błazna mam odrębne zdanie. Nie sprawdzam co blog pisze o jego roli w polskiej demokracji, a nawet budownictwie kapitalizmu. Przekonuje klasyk, że „internet jest niczym innym jak wielką rzeką gówna, gdzie wszystko jest dozwolone”.
    http://wyborcza.pl/1,75480,7642376,Przed_potworem_nie_ma_ucieczki.html?as=2&ias=3&startsz=x

    Błaznem był Boy-Żeleński. To określenie człowieka ma także boyowski sens. Skończyłem właśnie biografię Boya autorstwa Józefa Hena. Jasno z niej wynika, że argument iż III RP nie jest w żaden sposób kontynuatorką II RP jest wielce ryzykowny. Wtedy wszystko było dozwolone, jako i teraz, pomyślunek był wielką rzadkością, odwaga słowa jest za darmo. Tylko internetu wtedy nie było.

  370. 1. Albedo pisze:
    2010-03-13 o godz. 21:52
    TJ pisze:
    2010-03-13 o godz. 17:58

    „TJ, człowieku chory z nienawiści. Co ty wiesz o ludziach. Co wiesz o ich biedzie. Co wiesz o ich upodleniu, którego doświadczają pod rządami ukochanej przez ciebie prawicy. Lizak jest trybunem ludowym.”

    Mój komentarz

    1) Użycie frazy „człowieku chory z nienawiści” mówi samo za siebie.

    2) Retoryczne zwroty– „człowieku, co ty wiesz o ludziach, co ty wiesz o biedzie” stawiają wielki znak zapytania przed intencjami krytykującego lizakowe pisanie. Metoda cokolwiek nie fair.

    3) Ciekawe, że ludzie, którym bliskie są dywagacje Lizaka, nazywają jego krytyków prawicowcami. Jest to przypadłość zerojedynkowego patrzenia na świat – wszystko jest czarne lub białe, lewicowe lub prawicowe.

    Mianowanie kogoś prawicowcem, neokonem zaklina go, trzyma z dala go od moich umiłowanych poglądów, unieszkodliwia, pozwala zachować czystość, nietykalność mojej słuszności, nieskalaną świętość wiary.
    Przedstawiciele twardej lewicy na blogu nie dyskutują, tylko „stają w obronie”, a jak trzeba, to i przeganiają tłukąc po głowie świętymi księgami lewicowej religii.
    Populiści nie mają świętych ksiąg, ani proroków, więc walą po oczach frazesami o „starszych braciach” i „naszej umęczonej ojczyźnie”.

    4) Jeśli chodzi o „trybuna ludowego”. Czy ja wiem? Raczej „Trybuna Ludu” w bardzo amatorskiej wersji, lub nawet „Notatnik agitatora” (było takie wydawnictwo za komuny, tytuł mówi sam za siebie). Niemniej pisarstwo Lizaka ma swój urok, jak malarstwo naiwne przyciągające oko niekonwencjonalnością rozwiązań formalnych, szczerością, prostotą metafor.

    5) Swoją drogą myślę, że nadanie tytułu trybuna Lizakowi bardzo by mu było nie w smak.
    Trybun głosi swoje prawdy dla ludu. Retoryczne pytanie – ile jest „ludu” na blogu Polityki?
    Czy wobec tego można powiedzieć, że Lizak wstąpił pod zły adres? Sądzę, że nie, jego ambicją jest bycie publicystą, a blog niniejszy, to znakomita odskocznia dla pozyskania publiczności.

    Przypadek Lizaka, to eksperymentalne, naoczne potwierdzenie tezy, że publicystyka naiwna ma wartość tylko manpulacyjno-propagandową.

    Jacobsky pisze:

    2010-03-13 o godz. 19:06

    Mój komentarz

    Jacobsky, dzięki za słowa zrozumienia. Czytam uważnie Ciebie, full kontakt z Twoim sposobem narracji, podzielam większość Twoich racji.

    Pzdr, TJ

  371. Mila Pani LIZZAK,

    Opowiem Pani krotka historie o powstawaniu kapitalizmu w WAW-Srodm.
    Jednoczesnie moze lizne jakas czastke popularnosci, ktora Pani juz
    wzbudzila /na blogu red. Daniela Passenta/.
    W latach 7O. nagle powialo kapitalizmem. Wychowywalem sie niedaleko
    parku Krasinskich i ogrodu Saskiego i mialem okazje obserwowac
    chyba dwia pierwsze symbole kapitalizmu. Hotel FORUM i biurowiec INTRACO.
    W PRL-u bardzo wazna sprawa bylo piwo. Sa takie dni kiedy nic tak
    czlowieka nie cieszy jak piwo na kaca.
    W ogrodzie Saskim byla kawiarnia KOLOROWA /chyba tak sie nazywala/
    i tam wlasnie czesto gesto bylo piwo. Sama kawiarnia KOLOROWA
    byla marna nieco, ale bylo tam wlasnie piwo.
    Nie wiem gdzie sie Pani obracala w 1989 roku, ale wlasnie wtedy
    nagle pojawila sie elegancka kawiarnia, a moze nawet restauracja,
    wlasnie w budynku KOLOROWEJ. Nie wien ile w tym czasie miala Pani
    lat, lecz sadze, ze byla Pani wtedy w sile wieku i rowniez mogla
    rozpoczac dzialalnosc gastronomiczna w KOLOROWEJ.
    Byla by Pani dzis i bogata i bardzo znana. Trzeba bylo ryzykowac
    i inwestowac.
    Zgadzam sie z Pania, ze w PRL-u jak bylo, tak bylo, ale to piwo
    czasami tez bylo.
    Dzisiaj piwo mozna dostac wszedzie, lecz juz tak nie smakuje jak kiedys.
    Kapitalizm rzeczywiscie troche nas rozbestwil, zabil urok poszukiwania
    piwa. To byly czasy, Pani LIZZAK.

  372. Jacobsky,

    Dynamizm (na przykładzie wyższości kapitalizmu nad nudnym peerelem) należy rozumieć szeroko. Jeśli ktoś skupi się na dynamiźmie konsumpcyjnym, dajmy na to wyjechał z peerelu, dostał imigrancką zapomogę (UWAGA! to nie znaczy, że ja ją dostałem od kanadyjskiego socjału) i zbliżają się święta, podchodzą Święte Mikołaje, oferują dynamizm i konsumpcyjne gadżety dla każdej grupy wiekowej – to oczywiście można się tym zachłysnąć przez kilka dni czy tygodni. Mnie idzie o dynamizm tworzenia i zdobywania. Gdy czasem czytam te blogowe komentarze o ekonomii, to uderza w nich dominacja rozmowania na podobieństwo gry losowej o sumie zerowej – ja wygram, ty przegrasz (albo na odrót), a bilans gry zawsze jest na zero. Jakaż bzdura, gdy się ją umieści w kapitaliźmie. Ktoś kto napisze dynamiczną literaturę, albo dynamiczną symfonię, dynamicznie odśpiewa arię z Trawiaty, albo trywialnie dynamicznie skonstuuje pierwszego peceta, albo windows, dynamicznie wymyśli protokół dla internetu, ten przecież nie wznosi się po trupach przegranych ludzi. Jak idę do sklepu, kupuję kilo karkówki, albo wypatroszonego łososia, to nie wydzieram jej z gardła innemu człowiekowi, jak to było w peerelu i mogło być brane za czyn niemoralny, tylko daję mu robotę, i to nie jednemu, farmerowi, rybakowi, rzeźnikowi, hurtownikowi, kierowcy tira, detaliście z kasjerką włącznie. Wszyscy są zadowoleni, średnio rzecz biorąc, chyba że ich łupie podagra, albo reumatyzm, albo schiza. Wtedy nie ma się głowy do dynamizmu. I ja to rozumiem.

    Jacobsky. Pisałeś kiedyś postulująco, aby do POLITYKI przyciągnąć na powrót Pilcha. Też masz pomysły. Toż Pilch to najczystszy neokon. Jeśli ktoś chwali kapitalizm, a Pilch to robi notorycznie, np. pisze o jakieś książce (Heinricha Bölla „Utracona cześć Katarzyny Blum”), że gdy wydano ją w peerelu, to była to nikczemność, intencją było pokazać, jaką okrponą rzeczą był kapitalizm. W innym miejscu pisze, że peerel był nudny jak flaki z olejem. Jakto? te wszystkie tysięczne dolegliwości były atrakcyjne, wyzwalały najlepsze uczucia w ludziach, scalały ich w socjalistyczne społeczeństwo wytapiane jak surówka w Nowej Hucie i jej młodszych siostrach, żyło się każdą materialistyczną metaforą, jeden obok drugiego, w ścieśnioonej ciżbie. Pilch o tych przeżyciach najwyższych lotów pisze – „peerelowski atawizm bydlęcego szczęścia, kiedy udało się coś upragnionego zdobyć” – tylko neokon może tak obrzydzać ludziom miniona epokę, zwaną też dźwięcznie „Ancien Régime”. Gdy Pilch opuścił POLITYKĘ, a po Pilchu odszedł Zanussi, czy może było w odwrotnej kolejności, niemniej wybuchła radość wśród komuszków. Na wzmocnienie tej radości, na te felietoniarskie miejsca przyszedł Passent, powiało komuszkom duchem Rakowskiego, nadchodziły dla komuszków lepsze i świetlane czasy – tak im się śniło. Niestety – nie spełniły się senne marzenia i najgłębsze nadzieje.

    Komuszek to ktoś, kto komucha w życiu nie widział. Nic dziwnego, skoro nie widział to wie, że przy goleniu rano z lustra patrzą na niego najszczersze komusze oczy. Potem siada i pisze komusze komentarze, powołuje się na komusze gazety i na komuszych filozofów. Temu się nie dziwię, że mu sie myli, że go boli jak mu się powie w chwili szczerości, że jest komuszkiem. A czy on widział neokona kiedykolwiek w życiu? Dla niego neokon, to taki ktoś, kto jego – komuszka nie lubi. Kto nie lubi komuszków i ich nauczania, moralizowania i wykazywania się swoją wrażliwością na wyprzódki. Przykład interpretacji rozszerzającej – interpretatio extensiva. Czy takie zachowanie jest błazeńskie? To byłaby gruba, przesadna nadinterpretacja.

  373. Jasny Gwint 10.21

    Bardzo dziekuje za wywiad z Harasiewiczem. Tenze Harasiewicz mowi o nie puszczaniu za granice w Polsce i Rosji, o zamordyzmie robiacym wyjatki dla artystow i sportowcow, czy tego Pan nie czytal ? Rosyjski Jewtuszenko, zapytany dlaczego tak swobodnie krytykuje ZSRR za granica, powiedzial: Ja – opozycja po zakazu. Podaje Pan wyjatki a gdzie reszta ?

    Bylo duzo dobrych rzeczy w PRL, ale byla tez powszechna bieda. Bylo sterowanie polityka i gospodarka z Moskwy – czy tego Pan nie widzi ? Chyba teraz widzi sie i wymienia to co bylo dobre, ale rowniez to co zle. Moze sprobowalby Pan byc nieco bardziej sprawiedliwy ? Moze warto nabrac nieco dystansu do historii ?

    Pisze do Pana dlatego, ze odcina sie sie Pan, moim zdaniem, od obiektywizmu i zasklepia w euforii dla komunizmu w Polsce. Czy zrobienie z Polski kolonii nie uwlaczalo naszej godnosci ? Czy nie widzi Pan ciaglosci historycznej w kolonializowaniu Polski ? Rownie dobrze potrafilbym wymieniac pozytywne strony PRL i tu poparlbym wiele tego co Pan Pisze, dobrze jednak jest rownowazyc roznice.

    Mimo, ze „nie dorastam” dyskusja z Panem jest ciekawa. Moze czegos sie naucze.

    Serdecznie pozdrawiam.

  374. Gdyby celem wszelkiej dzialalnosci polityczno-gospodarczej byl jedynie wzrost produktu narodowego, albo jakiegos innego wskaznika statystycznego, to pozycja Chin byla by rzeczywiscie niezagrozona. Jednak z wlasnego doswiadczenia zyciowego wiemy, ze w momentach kryzysowych dyktatorskie systemy okazuja sie wyjatkowo niestabilne i nieodporne na protesty spoleczne. Mysle, ze tu ukrywaja sie takze granice wzrostu gospodarczego chinskiego systemu, ktoremu przy najmniejszych nawet turbulencjach gospodarczych, moze smiertelnie zaszkodzic dyskrepancja miedzy ideologia, a realnym zyciem.
    Co do lobizmu w Ameryce to nie jest on tak calkowicie niewinny jak to jest opisywane na blogu. To, ze nie ogranicza sie on tylko do dzialkowcow i podobnie nieszkodliwych organizacji, mozemy najlepiej obserwowac na przykladzie polityki personalnej Fed i Ministerstwa Finansow. Przy tym nie jest nawet tak bardzo interesujace skat przychodza osoby piastujace najwyzsze stanowiska w tych organizacjach, ale gdzie odchodza po spelnieniu swojej misji spolecznej. Wyjatki odchodza prosto do nieba, a reszta wraca do sektora, z ktorego przyszla, gdzie oczekuja ja juz lukratywne pozycje doradcow itp. Oczywisciej nie moze tu byc mowy o konflikcie interesow. W koncu interes panstwa jest obecnie przypadkowo calkowicie zbiezny z interesem bankow.
    Mysle, ze to jest jedna z tajemnic sukcesu amerykanskiego systemu bankowego. Po bakructwie Lehman Brothers juz rzadne bankructwa mu nie zagrazaja, co zapewnia pelna swobode dzialalnosc gospodarczej, w pelnej swiadomosci tego , ze straty beda ponownie socjalizowane, a zyski prywatyzowane. Tak musi wygladac niebo bankowca. A jesli juz ktos tu zbankrutuje to najpierw oczywiscie panstwo amerykanskie, ktore stalo sie zakladnikiem swojego systemu bankowego.

  375. Złotko,

    kupuję, „…ostatnio bez powietrza strasznie mi się sfilcował”.
    Tylko powiedz, na czym polega filcowanie psa?
    Może za poradą ekonomistów z Torontu, uda się z tego skręcić jakiś biznes, bo na przednówku w Sopocie tylko błota pośniegowego jest w bód.

    Salute

  376. Kleofas, 18.13. Podjęcie się dzieła nauczenia Pana czegokolwiek przerasta moje możliwości. Bardziej przydatny dla Pana sądzę będzie IPN lub Pieronek. Dla kilku innych także. Życzę sukcesów.

  377. Dla refleksji niedzielnej zamiast homilii przytaczam cytat o przykładach podboju świata przez Imperium
    Latin America has suffered constant aggressions executed by Washington during the past two hundred years. Strategies and tactics of covert and overt warfare have been applied against different nations in the region, ranging from coup d’etats, assassinations, disappearances, torture, brutal dictatorships, atrocities, political persecution, economic sabotage, psychological operations, media warfare, biological warfare, subversion, counterinsurgency, paramiliary infiltration, diplomatic terrorism, blockades, electoral intervention to military invasions. Regardless of who’s in the White House – democrat or republican – when it comes to Latin America, the Empire’s policies remain the same.
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=18064

  378. telegraphic observer,

    z przyjemnością odpowiem, ale nie teraz, bo siedzę zawalony robotą. A ta jak zwykle: lubi głupiego.

    Ściskam prawicę i macham lewicą.

  379. Celem polityka jest … wiadomo co. Celem działalności gospodarczej jest … wiadomo co. Ale co jest celem polityki gospodarczej? To zależy od etapu i od sytuacji. W Ameryce teraz na tapecie jest obniżenie bezrobocia. W Polsce, hm, obniżenie deficytu budżetu i ewentualnie przyjęcie waluty euro. Gdyby zaczął się walić bilans płatniczy, albo groziła inflacja, albo stopa wzrostu PKB była najniższa w regionie, to inny byłby cel, który możnaby nazwać doraźnym. Bo dalekosiężnych jest wiele, zależy kogo się spyta. Chiny mogą z łatwością osiągnąć dwucyfrową stopę wzrostu PKB, bo mają niewykorzystane rezerwy, bo ludzie są nienasyceni i zapalczywie gonią za konsumpcją i majatkiem, dążą do poprawy swojego bytu, bo jest duża wolność gospodarowania, USA ma tylko wolność gospodarczą, pogoń za pieniądzem w skali masowej jest słabsza niż w Chinach.

    Lobby (od przedsionka, kuluarów – oczywiście w parlamencie) działa również w Chinach. W każdym niemal kraju, we Francji politycy dbają o francuskie korporacje i banki, w Danii o duńskie, itd. Polska metoda i w tym przypadku jest odmienna. Czy państwo w Ameryce jest zakładnikiem bankierów? Tak może się zdawać. Tak może być nawet, tyle że w jakim stopniu, może jeszcze innych grup interesów. Nie tak dawno stawiano tezę, że jest ono zakładnikiem teksaskich nafciarzy. Chorobliwe jakiejś jest to zataczanie, od jednej daleko sięgającej tezy do drugiej.

  380. P.S.
    Wcześniej czy później, ale musieli w Sopocie zdać sobie sprawę z tego, że cierpią na brak wolności ekonomicznej. Ale udają, że chodzi o tegoroczny śnieg.

  381. Przykro mi, ale muszę do tego stwierdzenia się odnieść – „Po bankructwie Lehman Brothers juz żadne bankructwa mu nie zagrazaja”. Dopiero co dowiedzieliśmy się o upadku nowojorskiego The Park Avenue Bank, raptem pół miliarda dol. aktywów: http://biznes.onet.pl/upadl-kolejny-nowojorski-bank,18543,3191304,1,news-detal

    Już kilka banków w USA zbankrutowało, kilkadziesiąt instytucji finansowych. Jak nie zagrażają, skoro zagrażają – ileż to parafraz klasycznej frazy język polski już odnotował.

  382. Szanowny Panie WINIEN

    Przed chwila skonczylem ogladanie

    http://www.youtube.com/watch?v=tu-16Wz347g&feature=PlayList&p=187F778640C315EF&index=0

    Jednak Wagner i Nietzche dostali po malej swastyce.

    P.S.
    Listki sa przydatne. Nie tylko figowy i laurowy.
    Listek koniczynki byl uzywany przez Sw.Patryka do tlumaczenia Trinity poganskim Irlandczykom.
    Zastanawia mnie czy istnieje naturalne zielone wino?

    Slawomirski

  383. spokojny pisze:

    2010-03-14 o godz. 15:16

    Zapewniam ze zycie bez redaktora Passenta jest bardzo przyjemne i nie jest nudne. Oczywiscie pisze w liczbie pojedynczej i o sobie.
    Polecam link z poprzedniego wpisu.

    P.S.
    Ciekawi mnie fakt posiadania informacji na temat moderatorow/cenzorow.
    Gospodarz pisal kiedys cos o wykidajle.
    Ale to chyba nie to.

    Czarna dziura blogu skasowala moj jeden wpis.

    Slawomirski

  384. Feliks Stychowski pisze:

    2010-03-14 o godz. 13:41

    Dostalem choroby morskiej.

    Slawomirski

  385. No tak Rybenko,
    a nie mowilam,ze Polakom to trzeba „kawe na lawe „.
    Nie mam psa /mam rybki i kota,spadek po dzieciach /
    ,dlaczego ? no dlaczego ?
    bo z psem nie mozna chodzic do teatru i na koncerty!
    Kazdy o tym wie ,a sfilcowal sie moj maz – pisze przeciez wyraznie !
    Dlaczego sie sfilcowal ?, ba, kazdy sie filcuje po 60-dzce !
    …Na to nawet nie pomoze wasz biznessmen z Kanady , a w Sopocie
    proponuje „kapiele blotne ” ,blota pod dostatkiem !/a jak widze po Lizaku
    i Slawomorskim i tak sie nie kapna /.
    …………………………..
    Po takim dialogu ??? ;
    czy kapitalizm to kannibalizm ?,
    czy istnieje zielone winno ?
    / nie wystarczy mu ,ze ma w glowie zielono /,
    czy figowy? czy laurowy ?,proponuje pokrzywowy!!!!!! ,
    /na glowe figowy? /lepiej przykryc/, na „ogonek” laurowy ?/
    Salute
    /nie dyskutuje,..Astalavista !!/

  386. Piszac o lobi finansowym i niesmiertalnosci obecnnego systemu bankowego napewno nie mialem na mysli drobnych instytucji finansowych, ktore rzeczywiscie sa wydane na dzialania praw rynku. Mialem oczywiscie na mysli wielkie banki, ktore zostaly po plajcie Lehman Brothers z wplywu dzialania tych sil przez panstwo wykupione.

  387. Szanowny Panie Slawomirski,
    wydaje mi sie ze kazdy „kwach” w postaci mlodego wina bialego jest winem zielonym. Prawie jak w felietonach autora. Z zielonego robi biale i odwrotnie. Za dziesiec lat nasz wielebny (czapka) autor bedzie mogl twierdzic bez przeszkod, ze Polityka byla li tylko pismem opozycyjnym. Kultura Paryska natomiast zatrudniala tylo TW.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Zauwazylem ubytek Lizakowych ludzi. Prawdopodobnie zuzywaja sie w miare lizania lizakowych „prob”.

  388. Propozycja dla jasnego gwinta…..

    DONATION BY MAIL

    To send your donation by mail:

    kindly send your cheque(s) or money order to the following address:

    Centre for Research on Globalization (CRG)
    PO Box 55019
    11 Notre-Dame Ouest,
    MONTREAL, Qc, H2Y 4A7
    CANADA

    ONLINE DONATION

    To make an online donation debited to your Credit card or via Pay Pal, click icon below:

    WINIEN

  389. Lokaty spekulacyjne w bankach sa niepewne. Lokaty majace na celu zysk rzedu dwu, trzech procent sa rowniez niepewne, bo nie uwzgledniaja postepujacej inflacji; czyli klienci swoje, banki swoje. kazdy przecietny czlowiek potrafi kupic pek pietruszki (bardzo zdrowa), nie potrafi nat6omoast sprzedac paru groszy.
    WINIEN
    Miejsce Lizakowch ludzi jest gdzies nigdzie.

css.php