Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

15.03.2010
poniedziałek

Niewielka pociecha

15 marca 2010, poniedziałek,

Jak donoszą media, Telewizja Polska – na prośbę rzecznika rządu, Grasia – zgodziła się transmitować uroczystości katyńskie 7 kwietnia, z udziałem Tuska i Putina, a nie tylko – jak pierwotnie zamierzano – 10 kwietnia z udziałem Lecha Kaczyńskiego.

Pierwsze wypowiedzi przedstawiciela TVP, że to będzie kosztowne, a także polityków PiS (w tym osławionej posłanki Kruk), że Platforma uszczupla abonament, a potem domaga się więcej misji – były nie na miejscu.

Uroczystości w Katyniu powinny przyczynić się do poznania i uznania prawdy o zbrodni katyńskiej przez Rosjan oraz inne narodowości byłego ZSRR, przede wszystkim do uznania, że była to zbrodnia komunistyczna, której ofiarą padły tysiące i miliony Rosjan, Polaków i mieszkańców stalinowskiego imperium różnych narodowości. Byłoby źle, gdyby po którejkolwiek stronie pojawiły się próby wykorzystywania rocznicy dla bieżących celów politycznych, a takie groźby istnieją, np. spór o to, czy było to ludobójstwo, czy były to zbrodnie rosyjskie, komunistyczne czy radzieckie, do jakiego stopnia spadkobiercami zbrodniarzy są kraje b. ZSRR, łatwo może przekształcić się w dzisiejsze porachunki.

Będzie dobrze, jeśli ta rocznica pomoże w pojednaniu polsko-rosyjskim, gdyż – jak słusznie piszą cytowani tu niedawno profesorowie Walicki i Łagowski – rusofobia wyrządza duże szkody. Znakomita, acz przytłaczająca książka Anne Applebaum „Gułag”, pokazuje rozmiar cierpień, jakie dyktatura stalinowska sprowadziła na Rosjan i na inne narody, w tym polski (autorka często przywołuje stalinowskie represje wobec Polaków). Byłoby dobrze, gdyby ta książka była zalecana w liceach. Byłoby dobrze, gdyby polski Episkopat wyciągnął rękę do Rosjan, tak jak wyciągnął do Niemców. Jak słychać, taki gest jest prawdopodobny. Wówczas prezes Kaczyński nie odważy się uznać biskupów za „partię rosyjską”.

Tak się składa, że oczy światowej opinii publicznej są dziś zwrócone nie na Wschód, ale na Zachód – na ofiary dyktatury Castro. Śmierć Orlando Zapaty, w wyniku głodówki, i determinacja kolejnych działaczy opozycji demokratycznej na Kubie, a także rezolucja Parlamentu Europejskiego potępiająca reżim kubański ożywiły polemikę o naturze wszelkiej dyktatury – lewicowej i prawicowej. Widać to dobrze na przykładzie Hiszpanii, która ma za sobą dyktaturę Franco, a jednocześnie spośród państw zachodnich jest najbardziej tolerancyjna dla Kuby. Zasługi Kuby w walce z panowaniem Stanów Zjednoczonych na Zachodniej Półkuli są dla hiszpańskiej lewicy tak wielkie, że przeważają nad dyktaturą na wyspie.

Dyktatura? – pytają socjaliści. – A najazd na Irak, a Guantanamo, to co? Największy, socjalistyczny dziennik „El Pais” pisze o oporach, jakie ma lewica wobec rewizji swojej najnowszej historii i stosowania wobec dyktatorów komunistycznych tej samej miary, co wobec reżimów autorytarnych prawicy, która też nie jest wolna od uprzedzeń z przeszłości. „Jeśli Kuba jest (chyba ostatnim) tabu dla niektórych tak zwanych postępowców, na części prawicy ciąży koszmar przeszłości frankistowskiej. Jedni i drudzy zdają się tolerować jedną albo drugą dyktaturę”- czytamy. Prawica też ma szkielet w szafie – mówi lewica, kiedy słyszy obrońców praw człowieka na Kubie. Gdy Parlament Europejski potępił łamanie praw człowieka na Kubie, socjalistyczny „El Pais” przyniósł tę wiadomość pod dalekim od zachwytu tytułem „Parlament Europejski utrudnia hiszpańskie otwarcie wobec Kuby”.

W Hiszpanii, podobnie jak w Ameryce Łacińskiej czy w Polsce, cały czas trwa walka o pamięć. Prawicowa hiszpańska Partia Ludowa po raz pierwszy potępiła w parlamencie dyktaturę frankistowską dopiero w 2002 roku, w 17 lat po jej upadku, a w 2006 roku jej deputowani głosowali przeciwko potępieniu frankizmu w Parlamencie Europejskim. „W Hiszpanii nie ma demokratycznej debaty, mówi pisarz Munoz Molina, jedni i drudzy, lewica i prawica, tylko do siebie strzelają”. Podziały są na tyle poważne, że istnieją nawet dwie organizacje ofiar terroryzmu. W rocznicę zamachu na dworcu Atoche w Madrycie odbyły się dwie oddzielne uroczystości – lewicowa i prawicowa, jedna o 9. rano, a druga w południe. Śledząc wiadomości z Hiszpanii, można odnieść wrażenie, że oddzielne obchody kolejnych rocznic w Gdańsku nie są niczym niezwykłym. Niewielka to pociecha. Skłonność do przebaczenia i pojednania nie tylko u nas jest zbyt mała.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 154

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Redaktorze,

    Mowiac szczerze troche sie stesknilismy za Panem.
    Czlowiek jednak potrzebuje wiezi emocjonalnej ze swoim ulubionym
    redaktorem.

    Greetings
    jk

  2. Niestety znowu się zacznie. Kwiaty, znicze(ale tylko te największe),czerwono-białe wstęg,uroczyste przemowy.O przepraszam, biało-czerwone. Oczywiście powód jest jak najbardziej poważny ,aby celebrę narodowej traumy odczyniać, ale ileż można na tym samym wątku kształtować wzajemne relacje obu narodów .Owszem historia nas nie rozpieszczała. Oj, działo się dawniej działo, ale czy naprawdę te wspomnienia to ciągle w tej samej tonacji. Nie można jednak inaczej ułożyć wzajemnych relacji. Myślę ,że przy tej okazji warto się upomnieć o inną datę ,o której jakoś cicho w polskich podręcznikach historii, a i polskie media o niej tylko czasem półgębkiem wspominają. Może w końcu w tym roku data 26 marca w końcu zaistnieje w świadomości Polaków jako równoprawna z datą 15 sierpnia, czy 3 maja, ze o dacie 1 maja nie wspomnę. Myślę, że w końcu historycy IPN podrążą ten dziewiczy wycinek wzajemnych relacji polsko –rosyjskich. Naprawdę warto, chocby dla uratowania dla potomnych tych chwil z polsko-rosyjskiej historii. A momenty to były wspaniale. Naprawdę. To w XIX wieku duchowi przywódcy obu narodów, Mickiewicz i Puszkin mieli tylko i wyłącznie na uwadze wzajemne bratanie się Polaków i Rosjan. Polak i Rosjanin-jak to pięknie brzmi. Ci dwaj wielcy synowie dwóch wielkich narodów odkryli rzecz o której w dzisiejszych czasach mało kto już pamięta. Oczywiście mam na myśli ich wkład w światowy rozwój sztuki kulinarnej. Wspólny wkład. Ryby, a wiec i sztuka ich pozyskiwania, czyli sztuka wędkowania. Wszystkim chyba wiadomym jest jaki wpływ na losy światowego wędkarstwa miało dzieło Mickiewicza. Tym którzy nie wiedzą pokrótce przypomnę. Ludzie właściwie łowili od zawsze. Ale co to były za branie. Siedział sobie stary Chińczyk z wędka nad Żółtą Rzeką i nic. Nic nie brało. Sokrates wszystkie mądre rzeczy wymyślił kiedy wędkował. Efekt taki jak u Chińczyka. Nie wspomnę o Bolesławie Krzywoustym. Tak zagryzał wargi ze zdenerwowania, że nawet został królem. Ale ryby nie złowił. Nie było sposobu. Aż Mickiewicz wziął sprawy w swoje ręce i stwierdził, że znajdzie na ryby sposób. I znalazł. Nie wiem, czy dalej pisać, bo wszyscy już chyba wiedzą. Tak, słynna 4 księga „Dyplomatyka i Z WODY” stanowiła siedmiomilowy krok w rozwoju światowego, nie tylko polskiego wędkarstwa. A słowa „A jednak bierze” są ponoć w rocie przysięgi wędkarskiej. Znaczenie odkrycia Mickiewicza niektórzy porównują nawet z odkryciem kostki Rubika. Ksiądz Robak, To w tę poetycka metaforę poeta ubrał swoją jakże altruistyczną idee pomocy bliźnim. Także tym za naszą wschodnią granica To właśnie od paryskiego wydania „Pana Tadeusza” wszyscy odetchnęli z ulgą. Na robaka jednak bierze!!!. Żony po wielu latach spotkały swoich mężów, dzieci dowiadywały się ,że pan który siedzi od lat nad rzeka jest ich tatusiem itd. A Puszkin?” Bajka o rybaku i złotej rybce” to właśnie dzieło jego życia. To on unieśmiertelnił atawistyczne marzenie wszystkich łowiących w złotołuską idee fix. I na koniec rzecz o której wszyscy Polacy jakoś tak wstydliwie, trochę spod stołu, a przecież ten fakt stanowi niezbitą prawdę, to autor nieśmiertelnych sonetów krymskich zaproponował na część swojego rosyjskiego brata…Wszyscy wiedza o co chodzi. Od 26 marca 1847 roku na terenie ziem polskich zaboru rosyjskiego szproty i śledzie w oleju tylko w …puszki. Na cześć Aleksandra Siergiejewicza Puszkina, czyli jednak można. Polak i Rosjanin. A przecież czasy były nieszczególne. A dzisiaj…?

  3. WODNIK53. Obawiam się, że z niesmakiem ewakuowałeś się z blogu Passenta, jak zresztą wielu innych. Szkoda! Chciałbym jednakże nawiązać do Twojego listu w dzisiejszym PRZEGLĄDZIE na temat niedawnego wyroku TK w sprawie pozbawienia praw nabytych przez byłych funkcjonariuszy państwa polskiego. Rzecz posiada inny znamienny wymiar gdy sięgnie się do praktyki Niemiec Hitlerowskich. Wielki myśliciel niemiecki Karl Jaspers z powodu swojej żony pochodzenia żydowskiego w roku1933 został pozbawiony praw nauczania i publikacji. Szczęśliwie przeżył. Tak pisze o tych latach w swojej autobiografii. „Miałem czas na rozmyślania, zwłaszcza, że nadal żyłem w dobrych higienicznych warunkach. Otrzymywałem pensję, a ponadto, zgodnie z paragrafowym mechanizmem, byłem jeszcze zaopatrywany w żywność i węgiel.” I proszę, Hitler nie zabierał. Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. I proszę, Hitler nie zabierał. Pozdrawiam.

    Powyzsze zdanie jasnego gwinta jest nie tylko niedorzeczne i niesmaczne. Takie porownania sa nie tylko relatywizowaniem historii i zbrodni, sa one rowniez pochodna niemocy intelektulanej.
    WINIEN

  6. Szanowny Panie Passent,
    latwo jest sobie porozmawiac przy stoliku kawiarnianym o Kubie, Hszpanii USA i Bliskim Wschodzie. Jaki sens maja zdania o tolerancji Hiszpanii wobec Kuby, gdy do stolika podejdzie postepowy student lub postepowa studentka i zostawi nam ulotke krytykujaca postepowanie wobec Baskow.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  7. @”jasny gwint” z dn. 15.03.2010. h: 12.21.
    Po prostu przestałem „bywać” tu klawiaturą – czytam tylko od czasu do czasu. I nie chodzi już o meritum argumentów w dyskusji – to można znieść, wolność, różne punkty widzenia, pluralizm etc. Ale niektóre myśli Szanownego Autora Blogu i Jego sformułowania przyprawiają o „dreszcze” (albo jak pisał Kierkegaard o „drżenie” – ale zwojów mózgowych).
    Mam wielki sentyment do Autora Blogu wyniesiony z lat minionych. Wiem, że każdy ewoluuje, ba wszystko ewoluuje, a zwłaszcza myśl człowiecza. Nie mogę jednak się zgodzić – to przeczy memu szacunkowi i admiracji dla dorobku DP z niektórymi sformułowaniami wypisz wymaluj …….. Zmiana tak, ale „od ściany do ściany” to już nie jest lekka przesada.
    Choćby dziś – cóż to za eufemizm: zbrodnia komunistyczna ? Ma ów termin wyraźnie ideologiczny, nienawistny i nie-prawny charakter, wydźwięk, jest wyrazem walki politycznej i kulturowej (nie mówię tu o polskim prawie, IPN-owskim, nie-logicznym, anty-demokratycznym, zaprzeczającym wszelkiej normalnej jurysprudencji). Na takiej zasadzie np. czym jest śmierć G.Bruna – zbrodnią inkwizycyjną, katolicką, watykańską czy ….. św. kard.R.Bellarmina (który nota bene majstrował jako inkwizytor przy procesie włoskiego wolnomyśliciela)? A czy strzały i ofiary w Chicago jakie padły w 1886 w wyniku starć policji ze strajkującymi robotnikami traktować należy jako zbrodnię policyjną, amerykańskiego państwa, kapitalistyczną, burmistrza Chicago czy właścicieli fabryk masowo zwalniających ww robotników (czyli burżuazyjną) ? A „ludobójstwo” ludu Herero z dzisiejszej Namibi – bitwa pod Waterbergiem (1904) – dokonane przez kolonialne wojska niemieckie to zbrodnia niemiecka (narodowa), wojsk cesarskich Niemiec, „kolonialistów” zachodnioeuropejskich, „białych ludzi” w ogóle (tak budowano dobrobyt kolonialnych państw kapitalistycznych – to czy to była zbrodnia kapitalistyczna) ? Takich i mnóstwo innych pytań rodzi się tylko kanwie tego, jednego, niefortunnego i nieprecyzyjnego sformułowania użytego dziś przez DP. Gdy takich sformułowań używa Semka,Ziemkiewicz bądź Karnowski mogę to ścierpieć – nie zawracam sobie głowy „ideologicznie” nabzdyczonym barachłem, ale gdy w pełni świadomie używa takich określeń osoba którą darzę zaufaniem, która jest ikoną „Polityki” i wie (tak jak Heraklit) ze wszystko „jest pantha rhei”- jest mi po prostu „głupio”. I wolę ewakuację klawiaturową. Zwłaszcza, że moje wpisy są totalnie i ad personam „deptane” (nie merytorycznie, nie polemicznie, nie dyskusyjnie jak przystoi „Polityce”).
    Od DP oczekuję precyzji, wolnego od koniunktury „lekkości pióra” i dystansu (zwłaszcza do tego co było, ale i też do tego co jest dziś – takimi świecidełkami i paciorkami kolonizatorów przywożącym te „podarki” dla „dzikich ludów” w Afryce, Azji czy Oceanii). Stoicyzm przystoi bowiem mędrcowi.
    Pozdrawiam Cię Jasny gwincie (z zaśnieżonego Wrocławia) – czy u Was w „kościelnym” krakówku też pogoda zimowa ?
    WODNIK53
    zbrodnia) ?

  8. Polska jest teraz bandyckim krajem. Gnebi i morduje narody tysiace kiliometrow od naszych granic. Wbrew wlasnej konstytucji. A powodem tego rozbojnictwa jest (tylko i wylacznie) chec i determinacja podlizania sie Ameryce. Jak na wasala przystalo.

    Patrzac z tej perspektywy to nieustanne skomlenie o Katyniu jest awanturnictwem a nawet pospolitym lobuzerstwem. Co mozna tu wygrac ? Niestety widac same straty i bedzie bardzo trudno je naprawic. Rusofobia i zwierzeca nienawisc do Rosji na pewno kosztuje nas setki miliardow zl.

    Jest niefotunne ze ultra prostackie ekipy dominujace scene polityczna w ostatnich 20 latach nie maja nic do zaoferowania narodowi. Nie maja wizji ani strategi ani planow. A o swych wlasnych obietnicach wyborczych juz nie pamietaja. O Japonii, o Szwajcari i o Irlandii. Mialo byc tak pieknie. W zamian zniszczyli juz zycie milionom mlodych polakow na ktorych spadnie obowiazek splacania dlugow za nieodpowiedzialnosc ostatniego 20 lecia. I tu Katyn sluzy jako odwrocenie uwagi od spraw znacznie wazniejszych.
    A za Katyn odpowiedzilana jest Sanacja.

  9. Problem Katynia polega na tym, ze w swiadomosci spolecznej funkcjonuje jako zbrodnia komunistyczna (eufemizm) lub jako zbrodnia rosyjska (Rosjan). Obserwujac nasze mozolne zmagania z czasami zaprzeszlymi wymagamy od Rosjan tego, czemu sami nie jestesmy sprostac. Krok po kroku od wyjasnienia, do zrozumienia dojdziemy do porozumienia bedziemy wogle dopiero wtedy w stanie pielegnowac wspolna pamiec spoleczna. Obecnie jest to niemozliwe.
    WINIEN
    PS
    Podobnie bylo w Niemczech z postrzeganiem spolecznym zbrodni nazistowskich. Proces trwal latami

  10. Gdyby jasny gwint byl li tylko betonowym pomnikiem PRLu nie widzialbym problemu.

    2010-03-15 o godz. 10:21

    jg jest anty-pomnikiem.

    WINIEN

  11. Konsensus bez sensu

    A my ciągle musimy siedzieć w solidarnych klimacikach. Początkowo biskup Pieronek nie odstępował na krok telewizji i i rządu Pani Suchockiej wraz z nią samą, co obrodziło zasłużonym wysłaniem tej parafianki do Watykanu, gdzie chlubnie wszystkich nas reprezentuje, wierzących i niewierzących. Jej przyboczni rycerze kościelni Jan Maryja Rokita i powszechnie znany Polak o nazwisku Syryjczyk, dawno już odeszli na zasłużoną emeryturę. Jedynie Hania ciągle się trzyma kościelnej polityki i surowo dogląda przestrzegania podpisanego przez siebie Konkordatu. Koń by nie uciągnął takich obowiązków, a ona po poznańsku w przerwach między modłami doskonale sobie radzi z tym jakże ważnym dla Watykanu problemem. Wysłano ją na tę arcyważną placówkę jako dowód na to, że ta chrześcijańska metropolia nie ma nic wspólnego z rasizmem, antysemityzmem i ksenofobią.
    A ponieważ my jesteśmy nawiedzeni jej blaskiem, więc trudno nas posądzać o niskie insynuacje pojawiające się w niezwykle wydatnych ustach pijarowców z określonymi skłonnościami wobec władzy.Oni władzę kochają bez początku i końca, bez względu na kolor, proweniencję i reżimy polityczne.Taka już ich szlachetna i władcza natura.

    Szczególną misją owładnięci są ludzie telewizji.Oczywiście te elity ze zrozumiałych względów są apolityczne i z boskiego nakazu nie kochają czerwonych. Coraz częściej pojawiają się wśród nich komentatorzy z politycznego pogranicza, wskutek wymydełkowania zasłużonych bojowników centrowych, dotychczas jakże mocno siedzących okrakiem na barykadzie. Wskutek zagrożonych pozycji wyborczych w sposób nieformalny i niezwykle skuteczny z pominięciem programowych wytycznych zlały się w telewizji gamety SLD i PiS-u. Co z tego życia poczętego z lewego łoża, objawi się nam w najbliższym czasie, zobaczymy.
    W każdym bądź razie koła zbliżone do pierwszych dziewic dziennikarki demokratycznej głoszą potrzebę niepokalanego głoszenia prawdy. Po której stronie ma być ta prawda narazie jest bardzo trudno rozstrzygnć, ponieważ aspiruje do niej zarówno kościół Toruński jak i Krakowski oraz podczepione do nich postsolidarne opcje kanapkowe. Biorąc pod uwagę ilość ważnych nominacji Kraków wydaje się być w przewadze. Nie wiemy jednak kto decyduje o tym złożonym procesie, czy czerwony Majchrowski,czy też czarni radni z obłędem w oczach oddający ostatnie kamienice wokół sukiennic wszechwiecznemu KK. A Toruń dla odmiany ma wsparcie Ojca Dyrektora, którego nawet dwaj Papieże ruszyć nie mogli lub nie chcieli, przecudnej urody i modlitewności nasze ukochane babcie mocherowe oraz niezgłębione źródła ciepła sięgające samego piekła.

    Wokół tej niezachwianej bazy wiary, nadziei i miłości kotłują się pismaki z różnego nadania. Przekonują oni nas do kołysania się ciągle na prawo, jakby nie wiązało się to z okresowymi powrotami na lewo. Zauważył to ostatnio bardzo słusznie, zasłużony „NYT” opisujący z przerażeniem jak to wskutek ich pracy wychowawczej w Polsce coraz częściej młodzi Polacy oddają sie chlaniu piwa pod portretem niekwestionowanej wielkości Baćki, na Zachodzie ze złości i zawiści Stalinem zwanym. Kiedy już jesteśmy przy tym gruzińskim duchownym, to niezwykle on się nam kojarzy z innym Gruzinem namaszczonym przez CIA, który równiez wykazał się genocydem, jednak w demokratycznych mediach jego ludobójstwo jest raczej niezauważane. Z tego nasuwa się tragicznie prosty wniosek, że ten kto jest bohaterem dla jednej strony, zwykle okazuje się bandytą dla drugiej strony, dlatego ostrożność procesowa jest niezwykle wskazana.

    Nasi bohaterowie zaś dalej rżną głupa, drą pierze, drą koty i wyczyniają inne diabelskie harce by przekonać nas do swego ułomnego myślenia, że bardzo duże i prywatne jest niezwykle wspaniałe. Zapewne tak, ale dla ich właścicieli, natomiast dla „najemnych najemników” sprawa miewa się jakby nieco odwrotnie. W gruncie rzeczy jest dla nas zupełnie obojętnym na jakich krzesłach będą siedzieć nasze Vipy i czy oni będą siedzieć czy też chodzić. Fakt, iż będą latać zdezelowanymi samolotami nie stanowi dla nas bezpośredniego zagrożenia. Najstosowniejszymi dla nich byłyby samoloty „CASA” jakie kupili polskim najemnikom w Afganistanie. W przerwach między lotami bojowymi mogą sobie latać po Europie, w nadziei tej cudownej, że unikną losu kwiatu lotnictwa polskiego, które musiało latać na wrotach od stodoły.

    Z tego też względu oglądanie dwóch politycznych edycji tej samej katyńskiej oferty męczeńsko-propagandowo-wyborczej uważać należy za wysoce niestosowne i niesmaczne oraz zakłócające spokój pomordowanych tam burżuazyjnych oficerów, którzy nierozważnie i krótkowzrocznie oddali się w mordercze łapy Stalina, którego nienawidzili jak psa. On też, jak się potem okazało, nie darzyl ich płomienną miłością. Lepiej byłoby więc, gdyby znaleźli swą drogę na Zaleszczyki. Każda śmierć winna mieć swój sens. Historia prawicowych hekatomb łącznie z Powstaniem Warszawskim niesie ogromny i negatywny ładunek ludzkiego poświęcenia i cierpienia na kanwie politycznej głupoty. Nie jest tutaj bez winy Stalin, tym niemniej nie zapominajmy, że do każdego tanga potrzeba dwojga. Zaś urządzanie politycznych cyrków nad mogiłami pomordowanych jest niczym innym aniżeli, w jakimś sensie, kontynuacją niechlubnych tradycji prawicowego warcholstwa i braku odpowiedzialności.

    Stosunek rozpasanej polskiej telewizji burżuazyjnej do emitowania ważnych zdarzeń politycznych w życiu kraju jest rzeczą niepojętą i nierzyzwoitą. Nie może być tak, żeby polska telewizja nie mieściła się w centrum polskiego nurtu politycznego oddającego istotę zachodzących zmian. Nie może być jednak w ten sposób, że telewizja bierze udział w kreowaniu życia politycznego kraju. Polscy vipowie opuszczaja kraj odbywając wizyty zagraniczne, a telewizje infromacyjne nie powiadamiają o tych zdarzeniach, ich przebiegu i owocach. W to miejsce emitując durne i ogłupiające reklamy oraz amerykańską sieczkę. Wolność telewizji nie może być posunięta do politycznego absurdu jak całe nasze życie publiczne.

    Media mają zakichany obowiązek służyć społeczeństwu a nie kapitałowi. Przynajmniej jeden główny program winien być wyzuty z politycznej walki i oddany w ręce zdystansowanych i rasowych dziennikarzy pozbawionych solidarnego oszołomstwa. Ja chcę wiedzieć jako wyborca, jak mnie Premier i Prezydent reprezentują poza granicami Polski. Jakie wygłaszają przemówienia, jakie wznoszą toasty, jak się prowadzą w trakcie wizyty i czy dopisuje im zdrowie. Ta wiedza jest niezbędna każdemy wyborcy chcącemu podjąć trafną decyzję wyborczą. Inna praktyka informacyjna oznacza polityczną manipulację i w państwie roszczącym sobie ambicje do państwa prawa jest niedopuszczalną.

    W odniesieniu do Katynia przeciwny jestem tworzeniu nieustającego sądu nad Rosjanami. Mamy znacznie więcej sąsiadów, którzy bez porównania uczynili nam większe krzywdy i szkody, a mimo to uznaliśmy ich za ukochanych sojuszników strategicznych. Ileż w takim podejściu jest nieuczciwości i zakłamania. Czyżby polskie ofiary niemieckiego nazizmu oraz ukraińskiego nacjonalizmu były mniej godne szacunku niż oficerska ofiara katyńska elit II RP? I niewykluczone, że o to właśnie chodzi.

    Co zaś do pokładania nadziei w roli i znaczeniu naszej TVP w propagowaniu poznania i uznania prawdy o Katyniu wśród Rosjan,to z przyczyn technicznych i ogromu terytorialnego Rosji nie przeceniałbym tego faktu. Od wielu lat solidarna Polska nakierowała swoje tuby propagandowe na kołchoźniczą Białoruś i to bez większego skutku. Dzięki temu Białorusinki nie muszą jak Polki szwendać się i wałęsać po świecie sprzedając swoje walory za granicami, po to by utrzymać dzieci w zdradzieckiej Ojczyźnie. To jest już nie tylko smutne i przykre, to jest wręcz ohydne. I kamień w wodę, wszystkie wolne i demokratyczne media milczą na ten temat, bo tak jest wygodnie. Zanim więc zaczniemy pouczać swoich sąsiadów zróbmy porządek na swoim zapyziałym podwórku.

    Okresowo rozdrapując rany mówimy tylko o zbrodniach komunistycznych, jak gdyby innych nie było. Z tego toku rozumowania wynika wniosek, że całe zło wzięło swój początek od komunizmu. Zapomina się obietywnie wspomnieć, że komunizm jest niczym innym jak postępowym produktem zgniłego kapitalizmu. Antidotum na jego parszywości, wyzysk, wywłaszczanie i poniżanie. System socjalistyczny był nie tylko odtrutką , rodzącą szansę i nadzieję na lepszy i bardziej sprawiedliwy świat. Komunistyczny system ostatecznie padł w rezultacie zimnowojennej agresji militarnej napędzającej na Zachodzie rozwój gospodarczy. Narzucony wyścig zbrojeń stanowil pętlę na szyi ruchów ludowych. Taki przebieg historyczny systemu sprawiedliwości społecznej i jego klęska świadczą o konieczności obrony ówczesnych wartości. Powiedzmy wprost to ZOMO okazało się zbyt delikatne i nieskuteczne w wyrafinowanej walce z doświadczonymi wygami pozorującymi walkę o wolność. Do tak twardego podejścia zmusza sytuacja, w której nie ma pracy, a jeśli nie ma pracy to nie ma również wolności, poza wolnością do biedy.

    Fakt, że rusofobia polskiej prawicy, a w szczególności tej skrajnej, przynosi Polsce konkretne i wymierne szkody jest powszechnie znanym. Szkoda więc, że rządzący nie potrafią się posługiwać obu półkulami, korzystając jedynie z emocji. Nie jest dla Polski w tym sensie obojętnym, czy Rosjanie mają na swoich stołach amerykańską czy polską szynkę. Taki stan rzeczy wymagałby w wałęsowym ujęciu podania nogi zarówno Prezydentowi, Premierowi jaki Ministrowi Spraw Zagranicznych. Jeżeli ci panowie nie rozumieją elementarnych spraw wolnego rynku, to trudno ich utrzymywać na takich stanowiskach, które mogą przyczyniać narodowi niepowetowanych szkód. Jest to zatem drastyczny przykład na to, jakie kwalifikacje mają solidarne elity i jakie siły preferują je w dalszym ciągu do sterowania państwem. Paranoja ignorancji i cwaniactwa.

    Dobrze jest, że w końcu znaleźli się odważni i zechcieli mówić o polsko-rosyjskim pojednaniu. Bardziej w interesie Polski aniżeli Rosji leży ułożenie dobrosąsiedzkich stosunków. Imperialny i kontynentalny charakter Rosji pozwala jej na wiele, zaś Polska jest marginesem w jej złożonych stosunkach z bardzo licznymi sąsiadami. Jeżeli ktoś zna rosyjski, a coraz bardziej jest poszukiwana ta sprawność, to zauważa bez problemu, że w rosyjskich stacjach telewizyjnych Polski nie ma. Powiedzmy sobie jasno i wprost, że USA wraz ze swoimi poplecznikami i blogowymi apologetami kapitalizmu zza wielkiej kałuży, mimo zaklęć i wyklinań nie zaopatrzą Polski w ani jeden metr sześcienny gazu, i w ani jedną tonę ropy naftowej. Z tego względu Polska powinna zachowywać realizm polityczny oderwany od samobójczych skłonności w ukraińskim stylu.

    Liczenie na wyciągnięcie ręki polskiego Episkopatu do rosyjskiego Kościoła Prawosławnego nie jest wykluczone. Miałoby ono jednak zupełnie inny charakter aniżeli w przypadku Niemiec. Nie należy przypuszczać by polski KK zechciał przepraszać Kościół Prawosławny w sytuacji ostrej walki o dominację duchową nad ludnością polską na niezmierzonych obszarach Rosji. Kościół Prawosławny ze zrozumiałych powodów takiej ewangelizacji nie może przełknąć. Cerkiew zawsze szła ramię w ramię z państwem w odróżnieniu od zachowań polskiego KK. Dlatego różnica interesów obu kościołów nie ułatwi im wzajemnego pokajania się. Chociaż niech żywi nie tracą nadziei. Rachunek krzywd jest spory i obca dłoń ich też nie przekreśli. Niemniej chciałoby się aby konstruktywne wizje rozwojowe zdominowaly próbę takiego dialogu.

    Reklamy nie będę robił potencjalnej Pierwszej Damie, w kwestiach literackich prób wokół gułagów. Cieszy, że za Oceanem znajduje się tyle życzliwych Polsce sił opisujących nasze krzywdy, bóle i rozterki nie wskazując tym razem na polskie podłości rasowe, ksenofobiczne żale i syjonistyczne postękiwania. Widać albo nie ten czas, i nie to miejsce, albo przypisywane nam skłonności są jakby pijarowsko dmuchane dla uzyskania bajecznego efektu baloników kolorowych. No i baloniki uleciały, a pozostała szara i ponoć demokratyczna rzeczywistość szlacheckich awantur, warcholstwa i liberum veto.

    Trudno się dziwić, że cały świat jest podzielony, kiedy nie jest to obce także Europie, i dotyczy również rozłamanej i połamanej Polski, w której nawet małżeństwa dzieliły wrogie sobie opcje polityczne. W PRL-u o ile nikt nie niszczył pomników miał możliwość pracy i godnego życia na miarę możliwości tego zdrugotanego przez rozbiory i wojny kraju.W destrukcyjnej RP nawet pomniki się niszczy czy to komunistyczne, czy to żydowskie. Jak wobec tego można osiągnąć jakiś konsensus?
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  12. Dziś Gospodarz napisał też o hiszpańskich problemach politycznych. W materiale Onetu „Szykuje się porażka Polski w UE, straciliśmy „strefę wpływu””
    http://wiadomosci.onet.pl/2141515,11,,item.html
    też jest trochę porównań między polityką polską a hiszpańską. Między innymi wyczytać tam można – „Dla przykładu Hiszpania i Portugalia właściwie samodzielnie zapełniły unijne ambasady w krajach Ameryki Łacińskiej. Tamtejsze państwa tradycyjnie uważają za swoją strefę wpływu i pilnują swych interesów także na forum UE.
    Jednak podobnego manewru nie udało się zastosować Polsce w przypadku polityki wschodniej. Wiadomo jedynie, że dostaniemy jedną ambasadę na Wschodzie, najprawdopodobniej w Mińsku. Nie było jednak szans na objęcie kluczowych w tym regionie placówek w Kijowie (jest tam Portugalczyk) ani w Moskwie (urzęduje tam Hiszpan).”
    Chyba lepiej jest skupić się na konkretach politycznych i faktach aniżeli rozważać podobieństwa polsko hiszpańskie w zakresie mitotwórstwa i zajadłości ideowej.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ps. W dzisiejszym Przeglądzie również zamieszczono materiał na temat smętnych dokonań polskiej dyplomacji na forum uijnym w kontekście jej polityki zagranicznej. Zresztą w ostatnich tygodniach prasa sygnalizowała nadchodzącą klęskę. Zwracał na to też Waleńdziak w niezwykle sensownym jak na polskie standarty wywiadzie, który polecałem Państwu wczoraj.
    http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/231958,wieslaw-walendziak-dla-kaczynskiego-ludzie-sa-zli,id,t.html#material_1
    Niestety jak zwykle było to walenie grochem o ścianę.
    Pozdrawiam

  13. WODNIK53 pisze:

    2010-03-15 o godz. 12:42
    @”jasny gwint” z dn. 15.03.2010. h: 12.21.

    Napisal co slyszal….

    WINIEN
    PS
    Niedorzecznoscia jest tlumaczenie zla drugim zlem.

  14. Kto jest odpowiedzilany za thementora? Moze uratuje go SPA.
    WINIEN

  15. Szanowny Panie Slawomirski,
    wydaje mi sie ze kazdy “kwach” w postaci mlodego wina bialego jest winem zielonym. Prawie jak w felietonach autora. Z zielonego robi biale i odwrotnie. Za dziesiec lat nasz wielebny (czapka) autor bedzie mogl twierdzic bez przeszkod, ze Polityka byla li tylko pismem opozycyjnym. Kultura Paryska natomiast zatrudniala tylo TW.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Zauwazylem ubytek Lizakowych ludzi. Prawdopodobnie zuzywaja sie w miare lizania lizakowych “prob”.

    Propozycja dla jasnego gwinta…..

    DONATION BY MAIL

    To send your donation by mail:

    kindly send your cheque(s) or money order to the following address:

    Centre for Research on Globalization (CRG)
    PO Box 55019
    11 Notre-Dame Ouest,
    MONTREAL, Qc, H2Y 4A7
    CANADA

    ONLINE DONATION

    To make an online donation debited to your Credit card or via Pay Pal, click icon below:

    Lokaty spekulacyjne w bankach sa niepewne. Lokaty majace na celu zysk rzedu dwu, trzech procent sa rowniez niepewne, bo nie uwzgledniaja postepujacej inflacji; czyli klienci swoje, banki swoje. kazdy przecietny czlowiek potrafi kupic pek pietruszki (bardzo zdrowa), nie potrafi nat6omoast sprzedac paru groszy.
    WINIEN
    Miejsce Lizakowch ludzi jest gdzies nigdzie.

  16. I proszę, Hitler nie zabierał.

    A jednak niektorym odebral rozum. Np. jasnemu gwintowi.

  17. Nie czytałem książki p. Appelbaum (kandydatki na kandydatkę, o ile kandydat na kandydata zostanie kandydatem PO, co jest moim zdaniem wykluczone) i szczerze mówiąc nie zamierzam, ale wierzę p. Redaktorowi na słowo, chociaż recenzję czytelnika znalazłem w Merlinie np. taką:

    ”Czy ktoś zna A. Sołżenicyna? To on napisał książkę – pierwowzór, opisującą obozy pracy. Na 1600 stronach zawarł (na podstawie własnych doświadczeń i nie tylko) to, o czym ta Pani dowiedziała po przeszło 30 latach. Amerykanka będzie nas uczyć historii Rosji? Książka dla mało zorientowancych zjadaczy hamburgerów.”

    Skoro jest w niej (nie w p. Annie, tylko w książce oczywiście) zawarty bezmiar cierpień, jakie dyktatura stalinowska sprowadziła także na Polaków, to znajdować się tam musi sporo odniesień do rzetelnej pracy historycznej p. Marka Jana Chodakiewicza, wydanej u nas w formie książkowej przez IPN (pewnie przez pomyłkę), pt. ”Po Zagładzie”, bo to doskonale udokumentowane źródło, dokładnie przecież o materii, za którą p. Redaktor zachwala publiczności p. Appelbaum, a nie sposób pisać o cierpieniach spowodowanych przez stalinizm, abstrahując od zdradzonej Polski, tuż po II wojnie, w czasie najgłębszego stalinizmu.

    Jeśli jest jak dedukuję, to muszę powiedzieć, że podziwiam p. Appelbaum, która jak nic musi dokonywać w tym swoim Gułagu bolesnego rozliczenia z własnymi korzeniami, nawet podświadomie, bowiem tajemnicą Poliszynela jest, że pośród stalinowskich oprawców Polski i Polaków prym wiedli wtedy ludzie pochodzenia żydowskiego, określani dzisiaj jako tzw. żydokomuna – od NKWDowskiej UBecji, poprzez sędziów i prokuraturę (kim są dzisiaj ich dzieci oraz poplecznicy, skoro mamy sądownictwo korporacyjne?), po milicję i wysokich urzędników państwa. Chylę czoła i doceniam odwagę oraz odporność na swoiste samobiczowanie.

    Jednak co najmniej z dwóch względów w liceach lekturą obowiązkową powinna raczej być książka „Po Zagładzie”. Po pierwsze, została napisana co prawda przez emigranta, ale jednak Polaka, a przede wszystkim historyka, lepiej rozumiejącego tamtejsze realia niż obcy dziennikarz, a po drugie ze względów praktycznych – 252 strony, to nie 624 – stronicowa cegła, na dodatek mało odkrywcza w świetle Sołżenicyna.

    Wierzę głęboko, że gdyby p. Appelbaum napisała księgę o bliższej jej obiektywnie martyrologii miliona zamordowanych oraz 4 milionów wypędzonych z domów Irakijczyków, o martyrologii Afgańczyków, Palestyńczyków, o Guantanamo właśnie, czy o kazamatach w Bagram, drugi Pulitzer byłby murowany, a i literatura faktu dla naszej młodzieży byłaby to nie do przecenienia.

    Co do demokratycznej opozycji na Kubie, to istnieje tam od momentu przejęcia władzy przez Fidela Castro, któremu nie wiadomo dlaczego nie podobał się amerykański burdel sensu stricte na kubańskiej ziemi oraz ucisk autochtonów, ich bieda, zestawiona z bogactwem zagranicznych, korporacyjnych pasożytów.

    Ta demokratyczna opozycja (proszę mi przypomnieć jakiego jest koloru, bo już w tej palecie nieco się gubię) wspierana jest usilnie przez jakże demokratyczne mocarstwo, które nałożyło trwające po dziś dzień demokratyczne sankcje na Kubę jakieś 60 lat temu, w nadziei, że weźmie Kubańczyków głodem. Nie wzięło, co więcej, Kuba nawet gnębiona sankcjami przez dziesięciolecia ma wyższy współczynnik długości życia ludzi niż USA oraz służbę zdrowia na poziomie, który nigdy nie będzie osiągalny dla amerykanów. O liczbie demokratycznych zamachów na Fidela Castro nie trzeba chyba pisać. Jeśli ktoś byłby specjalnie zainteresowany postacią Castro, to powinien obejrzeć film „Fidel”, dostępny w naszych mediatekach.

  18. Marek pisze:

    2010-03-15 o godz. 15:31
    Jawna ksenofobia okwiecona rasizmem, mizoginizmem oraz niestety ukrytym antysemityzmem w tekscie Marka.
    WINIEN

  19. @”Winien” z dn. 15.03.2010 h: 14.48.

    Wielki opat z Clairvaux, cysters, Doktor Kościoła św.Bernard miał wypowiedzieć niezwykle celną myśl (nie jedyną zresztą) – przytaczam Ci ją drogi Blogowiczu w świetle Twych dywagacji nt. „lizakowych ludzi”, pewnych, pysznych, wyniosłych i podszytych przekonaniem o swej absolutnej wyższości; „Ten kto sam siebie stawia jako pana, staje się tym samym uczniem głupca”.
    Życzę udanych wniosków i refleksji.
    WODNIK53

  20. WODNIK53, 12.42. W Krakowie dalej zima aczkolwiek śnieg dziś zniknął, mamy nieco słońca, ale ziemia dalej zmrożona. Oczekuję z niepokojem na wiosnę z obawą, że wiele róż i innych roślin przepadło zmarzniętych. Wyjście do ogrodu będzie stanowić wielką ulgę po długiej i mroźnej zimie, pozwoli jednocześnie odsunąć na bok wiele brzydkich spraw wtłaczanych do umysłu przez echa medialnego zgiełku lub wrzaski polityków. W Krakowie wielka afera, która zmusiła nawet Dziwisza do napisania kilku zdań do środowisk żydowskich z powodu profanacji pomnika pamięci Polaków i Żydów więzionych lub zamordowanych w obozie w Płaszowie. Widziałem te obelżywe napisy i także wysiłki przy ich usuwaniu. Ktokolwiek by to zrobił, dla jednych będzie to wstyd dla drugich radość. Granica podziału będzie przebiegać wzdłuż linii nienawidzących się Polaków. Nienawiść tę zaszczepiono trwale w umysłach przez kościół i „autorytety moralne” wywodzące się z solidarności razem z rozdrapywaniem owoców tzw zwycięstwa. Służy ona do podtrzymywania nieudolnej władzy i grabieży majątku narodowego przez wzbogacone elity, wyżywające się grą w golfa na Florydzie, a dla których kraj ten stał się siedliskiem dzikości. W dzikim kraju pomniki stają się narzędziem walki lub wyrażania i podsycania nienawiści. Dziś mamy tego przykład w Płaszowie jutro narzędziem walki stanie się gotowany ludziom Krakowie pomnik obelga, gloryfikujący szpiega i zdrajcę Kuklińskiego. Tak jak ofiary obozu czują się znieważeni sloganem „Hitler good”, inna część Polaków zostaje świadomie opluta 18 metrowym pomnikiem szpiega. Szanowny WODNIKU53, śnieg w Krakowie stopniał ale pozostały coraz bardziej śmierdzące brudy. Pozdrawiam

  21. Mikesz:
    A to znasz?
    Rosyjski miliarder łowi ryby, złapał złotą rybkę, odczepił bo niewymiarowa i do rzeki……….
    Rybka wychla głowę i pyta- a trzy życzenia?
    Na to miliarder- no dobrze, proś………..

  22. @”Winien” z dn. 15.03.2010 h: 14.24.
    Na ten z kolei Twój wpis polecę Ci cytat z Dostojewskiego: „Nadmiar i w prawdzie jest kłamstwem”; a Ty – tak sądzę z „klimatu” Twych postów – tylko mówisz prawdę, obnażając kłamstwa „Innych”.
    WODNIK53

  23. Chlopie Telegraphic

    Czas najwyzszy przeprosic blogosfere za brednie i klamstwa ktore tu publikowales. Mistrzowie wolnego rynku, mistrzowie wolnosci, mistrzowie kapitalizmu i geniusze globalizacji maja bardzo powazny problem.

    A to z kolei neguje ich cala propagande sukcessu i twoje wasalskie wypracowania na tym blogu. Polecam;
    „The Financial System in America is on the Edge of Default”
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=18105

    Czas wiec przeprosic za klamstwa i czas rowniez uswiadomic swoje strefy wplywu na tym blogu, tj, TJ, Jacobscy, zdezorientowany stasieku, Winnien i Torlin.

  24. Sciaga dla Marka….
    Najprostsza definicje antysemityzmu znajdziemy u W. Adorno. Chodzi o opis Zydow, wlasnie Zydow, a nie konkretnego Zyda, publicysty zydowskiego, polityka izraelskiego, czy dzialacza ugrupowania syjonistycznego. Wart lektury jest esej Aliana Finkielkraut “Au nom de l’autre. Réflexions sur l’antisemitisme qui vient”.
    Mowienie o dominacji Zydow w polskiej polityce po wojnie jest conajmniej jednostronna niedorzecznoscia. Stereotyp dominacji politycznej Zydow funkcjonuje w naszej dziurawej pamieci spolecznej i Markowi nie przyjdzie do glowy (oka), aby to po prostu sprawdzic. Niektorzy wsrod blogujacych probujac stygmatyzowac Zydow ciagle sa przekonani o spisku Zydow…Marek z pewnoscia do nich nalezy. Negacja Zydow byla i czesto jest tozsama z negacja komunizmu. Wielu z nas upatruje w Zydach tych, ktorzy za kulisami kieruja wszelkimi wrogimi organizacjami, ideologiami, polityka, ba calymi narodami Tego rodzaju „zazydzenie“ imputuje oczywiscie „odzydzenie” i na tym obszarze Marek poucza nas o przeszlosci (nie rozumie przy tym czasow obecnych perorujac o Solzenicynie).
    Fakt ukrywania antysemityzmu nie swiadczy o jego zaniku. Antysemici ulegaja rowniez pewnemu procesowi rozwoju i zmieniaja tenor swoich wypowiedzi. Marek wyciaga z szafy dwa negujace sie mity; AK mordujaca Zydow i Zydzi w UB mordujacy Polakow. Moim zdaniem, dziesiatki lat po wojnie mozliwa jest rzetelna analiza tamtych czasow bez uciekania sie do relatywizowania losu Zydow polskich. Poza tym synowie oraz corki Zydow aktywnie dzialajacych w owczesnym aparacie bezpieczenstwa zaplacili adekwatna cene w swojej walce aby Polska byla Polska (KOR) wiezieniem i ponizeniem. Zaplacili tez proba pokazania prawdy: Mimo ze urodzeni ponad dwadziescia lat po smierci Stalina nie uciekaja od odpowiedzialnosci za zlo wyrzadzone przez ich protoplastow. Nie neguja koniecznosci poczucia odpowiedzialnosci. Zaluje, ze nie udalo sie Markowi pokazanie ilu Polakow dzialalo aktywnie i tajnie w UB. Byloby to rowniez niedorzeczne, jak jego obecne wyliczanki dotyczace Zydow.
    WINIEN

  25. Watpie w wystapienie polskich biskupow do przedstawicieli kosciola prawoslawnego; o tym decyduje przeciez „demokratycznie” Watykan.
    WINIEN

  26. Szanowny Panie WINIEN

    Metamorfoza redaktora Passenta staje sie zjawiskiem interesujacym.
    Wie on ze czerwonym tak samo jak brunatnym do panteonu wstep wzbroniony.
    Piewca stanu wojennego zamieni sie w piewce spoleczenstwa obywatelskiego?

    Watpie.

    Slawomirski

  27. @Marek,
    Chodakiewicz jest Polakiem owszem, ale czy to jest argument na ktory mozna sie powolywac ustalajac liste lektur? Moze jednak lepszy tekst polecic nawet jesli piora (nie daj Boze) zagranicznego autora. a Moze zamiast Chodakiewicza, ktorego umiejetnosci historyczne sa poddawane w watpliwosc, polecic ksiazki Jana Tomasza Grossa? albo ewentualnie obu, coby uczniowie sami rozstrzygneli jaka wizja wydaje im sie bardziej odpowiednia? taka marginalna sugestia.

  28. WINIEN@

    Też mam ściągę dla Ciebie – teraz już rozgryziesz swój problem.

  29. Marek, 15.31. To bardzo ważne co napisałeś. Świadczy to jak daleko Redaktor rozminął się nie tylko z prawdą, rozsądkiem i wyznawanymi wcześniej zasadami. To wstyd i lekkomyślność. Szczególnie rażą opinie o Kubie i Fidelu. Powinien pamiętać, że Fidel doszedł do władzy przez przepędzenie krwawej amerykańskie marionetki i zapewnił Kubańczykom półwiekowe możliwości egzystencji w warunkach totalnej blokady gospodarczej, wielokrotnej agresji militarnej i rekordowej ilości zamachów CIA, było ich w sumie 638 na jego osobę. Jak żaden kraj w Ameryce Południowej Kuba zapewniła swoim ludziom pracę, edukację, służbę zdrowia, bezpieczeństwo i codzienny posiłek, co jest rzadkością w wielu krajach regionu. Fidel Castro stał sie bohaterem XX wieku jedynym, któremu udało się obronić przed machiną zniszczenia. O metodach niszczenia tej machiny pisałem na poprzednim blogu.

  30. Na własne uszy słyszałem dyrektora TVP INFO Snopkiewicza – wyglądał na przytomnego faceta – że ta stacja będzie transmitowała z Katynia, i Tuska, i Kaczyńskiego. A nawet – o zgrozo – Putina.
    Jak więc przychodzi co do czego, to w wypadku takich transmisji, na placu boju pozostaje tylko TVP. Może ktoś się nad tym zastanowi, zanim ją całkiem dobije.

  31. Marek pisze:

    2010-03-15 o godz. 15:31

    Piewca kubanskiej medycyny Marek ma niezdrowy stosunek.
    Moge sie mylic.
    Marek moze byc osoba uzdrowiona przez kubanska medycyne.

    Slawomirski

  32. Tak się składa, że oczy światowej opinii publicznej są dziś zwrócone nie na Wschód, ale na Zachód – na ofiary dyktatury Castro. Śmierć Orlando Zapaty, w wyniku głodówki, i determinacja kolejnych działaczy opozycji demokratycznej na Kubie……

    Demokratyczna Anglia

    Wikipedia:
    Do jednego z najgłośniejszych wydarzeń tamtego okresu doszło w 1981 roku. Wielu przebywających w więzieniach członków IRA podjęło wtedy strajk głodowy, żądając uznania ich więźniami politycznymi (byli więzieni jako kryminaliści). W wyniku protestu zmarło 10 głodujących, w tym Bobby Sands, ówczesny lider IRA w więzieniu Maze, który w czasie strajku został wybrany członkiem Izby Gmin parlamentu brytyjskiego.

  33. Miała być druga Hiszpania, panie Mazowiecki, no to jest.

    Pocieszeniem również jest to, że w Polsce mamy aż trzy organizacje wszelkich obchodów: prawicę, lewicę i liberalne centrum. Tyle, że lewica akurat nie obchodzi rocznic w Gdańsku.

    Ale podobieństwo między dwom krajami niewątpliwie jest. Trudno pojąć skąd ten upór lewicy się bierze. My o staliniźmie, który działał rzekomo pod sztandarem wolności człowieka oraz zniesienia wyzysku i ucisku, jednak przyniósł niemierzalnych rozmiarów nieszczęść narodowi rosyjskiemu i narodom ościenne. Czytałem „Gułag” Anne Applebaum, nawet gdy zna się ogrom okrucieństwa stalinowskiego systemu, te opowieści ludzi złamanych, okaleczonych, odartych z wszelkiej godności we własnym kraju, ta lektura robi wrażenie. I nie chodzi o dreszcz, jaki przechodzi czytelnikowi po krzyżu w chwili czytania, ta lektura zostawia długotrwałe przygnębienie. BBC pokazuje również opowieści ludzi z tamtych lat. Miesiąc temu przyglądali się dniu dzisiejszemu, tzw. „pozytywnej polityce historycznej”, bowiem taka jest dyrektywa putinowskiego rządu. BBC rozmawiało z autorem podręcznika historii dla szkół, a w nim 30 stron o budownictwie wielkiego przemysłu za Stalina. A gdzie jest o ofiarach, zupełnie nic? – pyta BBC rosyjskiego historyka. A tu, ten akapit – pada odpowiedź. No tak, raptem dwa zdania. Doliczyno się 750 tys. ofiar ludzkich. Burżuazyjne BBC obstaje przy co najmniej 10 milionach.

    My tu o staliniźmie, a lewica o … ludzie Herero i zbrodniach w imieniu cesarza Wilhelma. My o strzałach w Katynie i Miednoje, a lewica o … strzałach w Chicago. Nic dziwnego, że red. Passent nabiera dystansu … do takiej lewicy.

    Lewica kształci się jednostronnie. Przecież dawne zachodnie mocarstwa, kolonialne i kapitalistycznego wyzysku przyznały się do zbrodni, nie ma już kolonii, było kajanie się, było zadośuczynienie, zreformowano system ekonomiczny, bezrobociem robotników zajmują się urzędy państwowe, policja w USA nie wystrzeliła ani jednego naboju w kierunku strajkujących juz chyba przez sto lat. W kulturze zachodniej nie tylko propaguje się polityczną poprawność, ale jest ona otwarta na inne kontynenty, na ludzi innego koloru skóry, innej religii, o równości obejmującej ludzi całego globu uczy sie dzieci w szkołach. Nie tylko Polska, lecz cały świat oczekuje tego, aby Rosja powiedziała – tak, to była zbrodnia komunistyczna. Lewica twierdzi, że nie – to nie była zbrodnia. Cały świat oczekuje zniesienie represyjnego ustroju na Kubie. Lewica go broni. Lewica sama w rogu się stawia.

  34. Dlaczego Rosjanie in gremium mieliby byc winni? Przecież byli tylko narzędziem……….
    Marx i Engels- niemiec i anglik
    Stalin- gruzin
    Dzierżyński- polak
    Chruszczow- ukrainiec
    Czy odpowiedzialność za system nie powinna być EUROPEJSKA?
    Tak jak za nazizm?
    „Sukces”??????????miał wielu ojców, klęska była rosyjska?
    Jakie podglebie wydało faszyzm, komunizm, nazizm, syjonizm………
    A te idee spowodowały milionowy oddżwięk w społeczeństwach………
    Znowu współczesne kryteria oceny rzutujemy na ówczesne czasy.
    Panta rhei……ludzie, idee, świadomość mechanizmów społecznych, ekonomia, potrzeby ludzkie, prawa człowieka……….

    Kajanie się, ekspiacja, wyznawanie win, odkupienie…….
    Komu są potrzebne? Dziennikarzom? Politykom? Kto normalny będzie oglądał transmisję z uroczystości? Mamy władzę- pilota w ręku……
    Mniej wiecej wiadomo co napisze Kurski, Migalski, Semka, Passent, Paradowska- o ile zabiorą głos.

    Ciekawsza dla mnie byłaby dyskusja o PRZYSZŁOŚCI, oraz wyciąganie wniosków z przeszłości, niż kolejna hucpa.
    Ale, nie mamy wpływu, vox populi vox dei…………
    W łacińskich cytatach jest wszystko, jednak 2000 lat cywilizacji i jej doświadczeń dostatecznie opisuje interakcje międzyludzkie.
    O ile bardziej wzbogaciłaby nas cywilizacja chińska, japońska, indyjska?
    Ich źródła pisane są starsze o kolejne 2000 lat………..
    Czy wszystko już było?

  35. Rewolucja kubanska…Ach, jaki to romantyczny temat. Najlpoej byloby dac wypowiedziec sie swobodnie na ten temat samym Kubanczykow. Np. w wolnych wyborach.

    Rewolucja kubanska… dyzurny temat, wobec ktorego stosunek jest miernikiem lewicowosci pewnej czesci intelektualnych elit zachodnich. Okrzepli w swej baby boomerowskiej stabilizacji (luksusowe mieszkanie urzadzone wedlug najnowszych trendow design, audi lub beemka w garazu, domek na wsi, wczasy w Club-Med, ale nie na Kubie), nasi wanna-be lewicowi intelktualisci peroruja o wyzszosci systemu kubanskiego nad imperializmem amerykanskim, pociagajac w przerywnikach miedzy zdaniami albo millesime z winnic bordeaux, albo Cuba Libre. Rum oczywiscie kubanski, cena za butelke (w Quebeku) odpowiada sredniej placy miesiecznej na Kubie. „Moja be-ema, moj loft, moja Kuba” – wolnosc, rownosc, braterstwo intelektualnej lewicy.

    Rewolucja na Kubie…

    …czyli bal marionetek. Marionetki orginalne, kubanskie. Zmieniaja sie tylko pociagajacy za sznurki.

    Zbrodnie komunistyczne ? A dlaczego nie ? Dlaczego to taki hanbiacy termin ? Skoro mozna o zbrodniach hitlerowskich, to dlaczego termin „zbrodnia komunistyczna”, czyli zbrodnia popelniona przez komunistow ma byc takim strasznie nienawistnym terminem ? No chyba ze podwazamy tutaj sens istnienia Zwiazku Sowieckiego jako panstwa rozwinietego komunizmu.

    Dwie zbrodnie – dwie miary, WODNIK 53 ?

    Pozdrawiam wszystkich prawdziwych rewolucjonistow tego blogu.

  36. W najnowszej histori Polski i Hiszpani, mimo przeciwstawnych systemow spolecznych, do ktorych nalezaly oba panstwa, przed dojsciem do demokracji, mozna znalezdz jedna analogie. Oba kraje zdemokratyzowaly sie na pokojowej drodze, na podstawie konsensu wrogich sobie dotychczas sil politycznych. Kompromis ten wymagal zapomnienia dawnych krzywd, a takze pozamiatania pod dywan wielu owczesnie wspolczesnych konfliktow. Na to, ze taka operacja na pamieci, tylko teoretycznie moze sie wpelni udac, dowodem jest oddzielne obchodzenie obecnie rocznic. Mysle, ze nie jest to za wysoka cena za pokojowe transwormacje w obu krajach.
    Co do spejalnych stosunkow kubansko-hiszpanskich, to chcialbym tu przypomniec, ze Kuba uzyskala swoja niepodleglosc na wskutek wojny hiszpansko-amerykanskiej w 1898 roku i ze na skutek tej uzyskanej, w ten sposob niepodleglosci, stala sie defacto amerykanska kolonia. Kubanskie elity mimo tych przemian utrzymywaly bardzo scisle kontakty kulturalne i nawet rodzinne z macierzystym krajem. Kontakty te sa o wiele blizsze od tych, ktore utrzymywaly inne kraje latynowskie z Hiszpania.
    W tym kontekscie rola Hiszpani jako posrednika miedzy UE i Kuba jest jedynym logicznym rozwiazaniem i nie jest rzadna uzurpacja.
    Zas co do wypowiedzi poslanki Kruk, to w jej ustach brzmi ona prawdopodobnie nieco niefortunnie, ale tak to niestety w zyciu jest. Kto placi ten ma pierwszenstwo. PO nie chcialo publicznej TV, to nie powinno teraz narzekac, ze jej nie ma.

  37. Slawomirski pisze:
    2010-03-15 o godz. 16:53

    Tak się złożyło,że perę jeszcze osób w Polsce oprócz Redaktora ten stan wojenny próbuje racjonalnie wytłumaczyć.Po prostu nie dało rady inaczej.A myślę,że i Slawomrski mimo wszystko z sentymentem powinien wspominać tamte wydarzenia,Moim zdaniem jest to nawet konieczne.Bo tak prawdę mówiąc to nie dostrzegam żadnej innej przyczyny która powstrzymywałaby przed upadkiem tego rachitycznego patriotyzmu Sławomirskiego i jego podobnych. Ciężko jest mi dostrzec jakąś racjonalną ideę,zdroworozsądkowe motto życiowe które utrzymywałoby przy życiu ten wątlutki patriotyzm. Bo ileż można śpiewać „Polska białooooczerwoniii”.Ileż to paczek zapałek trzeba wypalić żeby zabłysły te wszystkie znicze.Ile hektarów szklarni musi zostać ogrzanych aby Sławomirski i jemu podobni złożyli zimą te kwiaty na miejscach gdzie pamięć narodowa żyje.Wątlutka ta polskość,że on na każdym kroku musi stać na baczność z dłonią przy daszku patriotycznej czapeczki,oj wątlutka.Ale jemu jest jeszcze mało.Myślę,że Slawomirskemu i jemu podobnym potrzebny jest jeden pomnik który już na zawsze umocni ich bogoojczyźniane preferencję, status biało-czerwonej tożsamości.Pomnik nieznanego …Zomowca,bo to dzięki niemu Sławomirski i jemu podobni będą mogli stać się prawdziwym Polakami.Tak,nie bójmy się tego słowa to ten nieznany,może i trochę zakatarzony,daleko od żony,dzieci zomowiec jest punktem odniesienia dla,Sławomirskiego i jemu podobnych.Cześć ich pamięci…To w imieniu Sławomirskiego i jemu podobnym…

  38. „W menu znalazły się dania polskiej kuchni: m.in. sałatka z grillowanym oscypkiem, zupa z borowików z łazankami, kotlety jagnięce w miodzie oraz szarlotka z lodami i karmelem. Książę Karol i prezydent Kaczyński wygłoszą uroczyste toasty.”
    Gdybym chcial dociagnac do ostatnio panujacego na blogu poziomu (moglbym sie postarac) musialbym wyrazic przypuszczenie graniczace z pewnoscia , ze tatar i czysta pewnie zrobilyby na gosciach wieksze wrazenie.
    Znow nie na temat , a niech mnie ges kopnie (to nie bedzie trudne , bo znow zaczely latac i moze ktoras sie zmeczy chwilowo)

  39. Jasny Gwincie
    Kolejny raz piszesz o osiemnastometrowym pomniku Kuklińskiego w Krakowie. Spokoju Ci to najwyraźniej nie daje i staje się Twoją obsesją. Czemu masz tak emocjonalny stosunek do tego projektu? Przecież szpieg to tylko zawód, profesja. Skoro można stawiać pomniki np dojarkom – w hiszpańskiej Galicji takich pełno – to czemu nie szpiegom, w dodatku profesjonalistom. Zamiast przeżywać odczekaj jak go uroczyście odsłonią a następnego dnia kup piwo i wypij na cokole. Ja bym tak zrobił, bo jeszcze mi się nie zdarzyło napić się w cieniu osiemnastometrowego szpiega.
    Pozdrawiam serdecznie

  40. WINIEN pisze:

    2010-03-15 o godz. 16:41

    „Poza tym synowie oraz corki Zydow aktywnie dzialajacych w owczesnym aparacie bezpieczenstwa zaplacili adekwatna cene w swojej walce aby Polska byla Polska”

    Szanowny Panie,
    sa granice wciskania ludziom kitu.
    Pan w tym momencie wyraznie je przekroczyl.

  41. Odnosze wrazenie, ze na tym blogu nie cenzura , a raczej wybor uczestnikow dyskuswji nastepuje. W takim ukladzie blog ten prestaje byc wolnym forum dyskusyjnym a raczej miejscem wzjemnej adoracji.
    Piaty raz probuje wyslac swoj komentarz i chyba bedzie to ostatni.

    Czy kogos ochodza koszty transmiji telewizyjnych w Polsce w takich i analogicznych sytuacjach? To przeciez polski podatnik placi za to.
    Jezlei same uroczystosci i tio miejsce ma swoja wymowe, ma swe ogromne znaczenie to np. sluchanie pompatycznych wypowiedzi lecha Kaczynskiego.
    Jezeli na przestrzeni ostatnich 7-miu lat jest ktos odpowiedzialny za szczegolnie zle relacje z Rosja, to wlasnie jest nim sam Lecha KAczynski, a takze w znaczace mierze byly Premier RP Jaroslaw Kaczynski i awanturnicza partai Prawo i SPrawiedliwosc..
    Tak jest postrzegany i tak jest zauwazany na Kremlu Lecha Kaczynski i chyba oczywistym jest, ze zaproszenie Putina dla Tuska jest wszystekiego jedynym rewanzem, za zaproszenie Putina na Westerplatte.

    Oczekiwanie dalekonidacej poprawy wzajemnych relacji pozstaje jedynie w sferze poboznych zyczen i bardzo sie dziwie, ze osoby z prof, przed nazwiskiem i inni tzw. eksperci zaczynaja snuc daleko idace prognozy bez najmniejszych podstw ku temu. Wniosek jeden jedyny – wspolczesna Rosja jest im zupelnie obca.!!!!!!!
    Dzisiejsza Rosja ukierunkowana na ratowanie wlasnej wewnetrznej gospodarki od dalszych spadkow, bazujaca jedynie na swoich surowcach energetycznych chce szybko wyrwac sobie najwyzsza pozycje w swiecie , korzystajac ze stalego spadku znaczenia USA w swiecie dzieki Obamie.
    starania o rozszerzenie sfery wplywow na dalekim wschodzie , a w szczegolnosci Chiny i Indie, odrebnosc w sprawie Iranu i afganistanu daje Rosji pewna pozycje i poczucie mocarstwa. Europa traktowana jest przez Rosje dosc instrumentalnie, a Polska – o ile ma miejsce w szeregu europejskim -jest dla Rosji czyms, co mozna zignorowac, pominac, potraktowac jak cos najmniej znaczacego – i wlasnie z tym Polska i Polacy sie spotykaja ze strony Kremla. Jezeli tego nie widac ?
    To wlasnie dzisiejsza Rosja – ze swym przefarbpowanym komunizmem- jest bezposrendim, spadkobierca stalinizmu i tych dziesiatek milionow ofiar . Duzo wiecej niz ofiar faszyzmu za okres II wojny swiatowej w calej Europie. Ta Rosja poki co – a to poki co to przynajmniej kolejne 10 lat – nie bedzie zainteresowana piod zadnym pretekstem i naciskiem na ujawnianie akt takich zbrodni jak Katyn. Wielu oprawcow z tamtych lat jest jeszczy wsrod zywych i maja sie baaardzo dobrze.
    Znam ten kraj – jak to sie mowi – od wewnatrz i czuje mentyalnosc tego narodu, kulture i sztuke wspoistnienia z drugimi. Tam Rosja ma dobre relacje, gdzie odnosi ineresujace ja korzysci i materialne i polityczne. Tam gdzie trzeba bedzie bfalkszywie usmiechac sie prosto w oczy a za plecami robic swoje. To takie potwierdzenie wizerunku godla Rosji, gdzie dwie glowy sa od siebie odwrocone.
    Przepraszam Panow profesorow ,ale w ich przypadku chyba lepszym byloby zamilczec, lub mimo wszystko posilic sie o bardziej realistyczne podejscie do tematu.
    Nie chce przy tej okazji zaczynac komentowac poziom polskiej nauki i polskich uczelni

  42. Polska jako panstwo suwerenne moze z Rosja wspolistniec ale o przyjazni nie moze byc mowy. Oba panstwa maja bowiem przeciwstawne interesy i kleska jednego jest dobrodziejstwem dla drugiego. Skladanie wiencow i wspolne przemowienia nad grobami ofiar zydo-komuny sa wydarzeniem telewizyjnym ale najlepszym rozwiazaniem byloby odpowiedzenie pieknym za nadobne i odebranie Kresow Wschodnich.

  43. Już tuż, zbliżamy się do celu – „wielkie banki, ktore zostaly po plajcie Lehman Brothers z wplywu dzialania tych (rynkowych) sil przez panstwo wykupione”.

    http://www.google.com/finance?q=NYSE:C

    Citigroup jest największym konglomeratem bankowym w USA. W ciągu niespełna 2 lat cena akcji spadła ponad 14-krotnie, z $55 do $3,88. Czy to nie jest skutek działania rynku finansowego? Dywidenda spadła 54 razy, z 54 centów do 1. Drugi Bank of America, stracił ponad 2/3 swej wartości rynkowej. circa 350 mld dol. wartssci rynkowej. I to wobec dnia dzisiejszego, a nie dna upadku obu tych gigantów. Akcjonariusze stracili, pracownicy też, prezesi podobno też co nieco.

    Poza umyka sens całej sytuacji. Państwo dobrobytu nie może pozwolić bankom upadać do woli. Jeden, dwa duże banki, ktoś przejmuje ich aktywa, ale przecież system bankowy musi w kraju funkcjonować, muszą ludzie sprawnie obracać własnymi pieniędzmi, musi ktoś udzielać kredytów. Prawdę mówiąc, nie wiem co w tym złego.

    Jedyna kwestia, którą teraz się roztrząsą, to jak nakłocić banki aby w całości systemu precyzyjniej szacowały ryzyko poszczególnych swoich lokat. Jak nakłonić je do tego, aby większą porcję ryzyka i związanej z nim straty brały na siebie.

  44. @ doro-tech

    Przykro mi, ale nie mogę polecić ostatniej książki p. Grossa, ponieważ nie jest to książka historyczna, a zaledwie ordynarny paszkwil na Polskę, z passusami tak absurdalnymi, że jak fama niesie, kiedy autor wyszedłszy z amoku swą produkcję przeczytał, to chciał się własną pięścią zabić (dlatego widziano go z podbitym okiem). Wielu komentatorów twierdzi, że książka „Po Zagładzie” została napisana w odpowiedzi na „dzieło” p. Grossa, a to nieprawda, powstała kilka lat wcześniej, zanim jaszcze p. Gross postanowił, że przytnie parę srebrnych monet.

    Od dawna czytam prawie samych zagranicznych autorów, ponieważ generalnie mamy w Polsce posuchę intelektualną, trudno tu spotkać autora, dla którego nie szkoda byłoby czasu, mam na myśli kogoś formatu Witkacego, Gombrowicza, Boya-Żeleńskiego, Tuwima, czy Stachury, nie wspominając nawet o Mickiewiczu, czy Norwidzie.

    Co do Gułagu p. Appelbaum, cóż, każdy może napisać np. Ogniem i Mieczem 2, ale powinien liczyć się z tym, że ktoś mu wytknie, iż to nieładnie podrabiać Sienkiewicza i rżnąć potem głupa, że się odkryło proch.

    @ jasny gwint

    Oczywiście że Batista był krwawą marionetką USA, natomiast Fidel Castro jest wyrzutem sumienia tzw. „cywilizowanego świata”, tak samo jak Chavez i Morales; ten „cywilizowany świat” chciałby o nich jak najszybciej zapomnieć, gdyż mimo że niedoskonali, to od lat przypominają wszystkim, że pozycja „na kolanach”, nie jest pozycją godną homo sapiens.

  45. Kolejny order uśmiechu za koncertowe zdeptanie wolapikowej purchawy przyznaję dzisiaj jednogłośnie komentarzowi z godz. 19:30.

    Puufff… cóż za przemiły dźwięk to jest.

  46. Podzielam pesymizm Winien w sprawie wystąpienia w Katyniu polskich biskupów do prawosławnych braci o wybaczenie.
    Możemy oczekiwać najwyżej pewnego zniuansowania obecnej strategii Watykanu wobec Rosji, ale wycofanie się nie wchodzi w rachubę, bo Rosja to ważny i obiecyjący kąsek dla Watykanu, ktory jest znacznie bardziej korzystny niż plemiona afrykańskie całkowicie odmienne kulturowo i mentalnie.
    Polska jest ważnym narzędziem w tej grze, a JPII aż przebierał nogami na myśl o wizycie na Kremlu (spotkało go jedynie upokorzenie, co media polskie solidarnie przemilczały). Stąd nasze trudności w relacjach z Rosją.
    Można powiedzieć, że w stosunkach z Rosją elity rządzące Polską nie kierują się naszą racją stanu, lecz racją stanu „demokratycznego” (jak to określił Winien) Watykanu, który tak zdestabilizował poską scenę polityczną, że objęcie przywództwa politycznego nie jest możliwe bez akceptacji hierarchii kościelnej (wystarczy rzucić okiem na na zabiegi Tuska u hierarchów przed wyborami prezydenckimi).

    Drugim elementem polityki polskiej wobec Rosji (bądź co bądź twórcę i żyranta obecnego podziału Europy) jest ujadanie na amerykańską nutę, nawet czasem wbrew woli zaoceanicznych mocodawców (przypadek tarczy).
    Taka destrukcyjna działalność na arenie międzynarodowej jest możliwa jedynie dlatego, że po niedawnym trzęsieniu ziemi jakim był upadek bloku państw skupionych wokół b. ZSRR, trwa okres przegrupowania sił, a więc tworzenia nowych sojuszy w czym Polska nie uczestniczy, więc do końca nie wiadomo czy w nowym rozdaniu będzie jeszcze podmiotem prawa międzynarodowego.
    Kapuściński pisał, że w takich chwilach najważniejsza jest cisza, bo podejmuje się wtedy strategiczne decyzje. W tej chwili daje się już zaobserwować próbę jakby skutecznego zakladnia nelsona, który już zaczyna nas dławić.
    Realnie patrząc musiałby zdarzyć się jakiś cud żeby Polska wywineła się z tego uwikłania.

  47. Wygląda na to, że redaktorzy naczelni scojalistycznego „El Pais” nie hamletyzują wcale:

    „Whether or not the present Cuban leadership is actually planning to dismantle the dictatorship, this will have to happen sooner or later. For the international community, the principal problem is what to do in the meantime. To downplay or even to sacrifice human-rights demands in the name of the transition that has to come is not only morally unacceptable; it also tends to prevent this transition from coming”.
    http://www.elpais.com/misc/herald/herald.pdf

    Są jednoznacznie za wywieraniem nacisku na „obecnych przywódców kubańskich”.

  48. Jak słychać, prawdopodobne jest, że Episkopat wyciągnie rękę do Rosjan. Nie rozumiem, dlaczego Watykan miałby się przeciwstawiać.

    Rusofobem nie jestem. Kropka. Nie podoba mi się czasem, że zachowują się jak gangsterzy. „El Pais” pisze o rosyjskiej mafii (w sensie ścisłym). Ich gospodarka nie modernizuje się wcale. Chciałbym, aby ucywilizowali się. Europa tego od Rosjan oczekuje, i chce im pomóc. Polska powinna w tym sensownie uczestniczyć.

  49. Dziś na obiad jest smakowity kąsek, stek tuńczyka z patelni … jeszcze się waham, jakie wino otworzyć.

    Kompletnie nie rozumiem tej frazy: „… Rosja (bądź co bądź twórcę i żyranta obecnego podziału Europy) …”. Europa podzielona, Rosja twórcą i żyrantem. Sprawdzam datę w kalendarzu, jest rok 2010, szczypię się po całym ciele, coś się musiało pomyrdać autorowi. Reszta też jakaś z mętnej wody pochodzi. Ale apetytu mi to nie odbiera.

  50. Levar pisze:

    2010-03-15 o godz. 19:30

    Moim zdaniem mniejszosc etniczna oberwala dwa razy.
    Najpierw nazisci a nastepnie sowieci wyzyskali slabosc mniejszosci.
    Ale to tylko moje zdanie, bez „wciskania kitu”.

    Slawomirski

  51. Marek pisze:
    2010-03-15 o godz. 15:31

    „Jeśli jest jak dedukuję, to muszę powiedzieć, że podziwiam p. Appelbaum, która jak nic musi dokonywać w tym swoim Gułagu bolesnego rozliczenia z własnymi korzeniami, nawet podświadomie, bowiem tajemnicą Poliszynela jest, że pośród stalinowskich oprawców Polski i Polaków prym wiedli wtedy ludzie pochodzenia żydowskiego, określani dzisiaj jako tzw. żydokomuna – od NKWDowskiej UBecji, poprzez sędziów i prokuraturę (kim są dzisiaj ich dzieci oraz poplecznicy, skoro mamy sądownictwo korporacyjne?), po milicję i wysokich urzędników państwa”

    Mój komentarz

    Dlaczego Marek dedukuje, ze Autorka „Gułagu” musi „jak nic dokonywać rozliczenia z własnymi korzeniami”?
    Czy korzenie pani Applebaum leżały w Rosji? Skąd takie przypuszczenie? A może w tym zdaniu zawarta jest aluzja, ze zbrodni Gułagu dokonywała w największej mierze żydokomuna, czyli Żydzi, a skoro autorka jest Żydówką, to musi mieć świadomość, że Żydzi są odpowiedzialni za bardzo wiele i jasno, otwarcie określić się, że niesie przed nami tę odpowiedzialność. Dobrze dedukuję Panie Marku?

    Dalej Marek pisze, że

    „pośród stalinowskich oprawców Polski i Polaków prym wiedli wtedy ludzie pochodzenia żydowskiego, określani dzisiaj jako tzw. żydokomuna”

    odgrzewając rasowy stereotyp o zbrodniczej roli zbiorowości żydowskiej.

    Stereotyp ten rozciąga odpowiedzialność za czyny jednego, dwóch, czy setek ludzi na cały naród, ale w Polsce jest rozumiany selektywnie. Za zbrodnie Berii są odpowiedzialni także inni Żydzi, ale za wyczyny Dzierżyńskiego Polacy? – Nie, bo to był niepolak, zdrajca. Gruzini za zbrodnie Stalina? Ach, gdzież tam, my jesteśmy nowocześni Europejczycy i zdajemy sobie sprawę, że to był wyrodek.
    W przypadku zbrodni popełnionej przez Polaka w służbie komunizmu nazywamy go wstrętnym komunistą, ale w przypadku takich czynów popełnionych przez Żydów jako funkcjonariuszy systemu, krajanie już nie dają się nabierać na dykteryjki o komunie.
    – Czy ty zakuty saganie to kiedyś zrozumiesz? Wbij sobie w ten łysy czerep raz na jutro, że to był Żyd. Żydokomuna, palancie!
    Czy cos takiego chciał Marek powiedzieć?

    Żydzi, choćby nie wiadomo jak byli rozproszeni i podzieleni, w świadomości antysemitów są solidarnymi winowajcami wszystkiego złego, które uczynił jeden z nich. To jest właśnie uprzedzenie rasowe w stosunku do Żydów, czyli antysemityzm.

    Pzdr, TJ

  52. WODNIK 53: Razi Pana sformułowanie „zbrodnie komunistyczne”. Ja też do tego określenia nie przywykłem, ale jaką/czyją zbrodnią był Gułag? Budapeszt? Wielki głód na Ukrainie? Terror lat 30.? Zabójstwo Kirowa?Rozstrzekanie Imre Nagy’a? Zabijanie ludzi, którzy uciekali przez mur berliński? Były to zbrodnie rosyjskie? Gruzińskie? Żydowskie? Nie widzę lepszego określenia niż „zbrodnie komunistyczne”, nawet jeśli ktoś wiązał z tym systemem jakieś nadzieje w młodości. To samo dotyczy zbrodni faszystowskich.

    MAREK – może warto poczytać o zbrodniach antysemickich Stalina, zanim zacznie się pisać o żydokomunie. Można nie lubić Anne Applebaum (choć nie wiem za co), ale „Gułag” to świetna książka. Radzę przeczytać, możemy o niej podyskutować.

    JASNY GWINT – owszem, Fidel jest i zawsze będzie bohaterem, zwlaszcza w Ameryce Łacińskiej, gdzie jest Dawidem, który przeciwstawił się imperialistycznemu Goliatowi. Ale to nie zmienia postaci rzeczy, że w wyniku ewolucji systemu na Kubie, która być może była nieuchronną konsekwencją Zimnej Wojny i wrogości USA wobec rewolucji kubańskiej, dzisiaj (Raul) Castro jest jedynym szefem państwa na Zachodniej Półkuli, który nie jest wybrany w wyborach. Wiele państw Ameryki Łacińskiej – od Brazylii do Chile – to dziś dojrzałe demokracje. Fidel się do tego przyczynił, ale historia go prześcignęła.

    WINIEN: Nie rozumiem o co Panu chodziło we wpisie z godz. 11.54.

    PALEC DO PRZEWIJANIA: Dzięki za dobre słowo, ja też stęskniłem się do naszego bloga.
    Pozdrawiam!

  53. @TO 03/15 21:08

    Nie nalezy oczekiwac rzeczy niemozliwych. Rosja jest, zgodnie ze starym polskim powiedzeniem, jak jablko , ktore zgnilo zanim zdazylo dojrzec. Po wymordowaniu w czasie rewolucji jedynej czesci narodu, ktora mogla ewentualnie rokowac jakies nadzieje pozostala czesc populacji jest beznadziejna. Ani honoru ani inteligencji! Typowa cywilizacja toranska (czyli mongolska) wedlug nieodzalowanego prof. Konecznego.

  54. Telegraphick Observer
    Aby cywilizować Rosję czy szerzej tereny na wschód od nas potrzeba cywilizacyjnych instrumentów politycznych. Obrzędy nad katyńskimi mogiłami nie mają moim zdaniem nic wspólnego z cywilizowaniem Rosji. W tym czasie gdy skupiamy się na tematyce kto do kogo wyciągnie pierwszy ręką ambasada UE w Kijowie obsadzona została przez Portugalczyka a w Moskwie przez Hiszpana. Tak więc podoba mi się, że pisząc dziś o cywilizowaniu Rosji powołujesz się na „El Pais”.
    Pozdrawiam

  55. Bobola pisze:

    2010-03-15 o godz. 19:36

    Esencja rusofobii i antysemityzmu.

    Slawomirski

  56. Cały dzień nie daje mi spokoju pytanie jakim cudem Hiszpania zagwarantowała sobie najważniejsze stanowiska w dyplomacji unijnej – obok Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Portugalii skoro jak pisze Gospodarz targana jest ideowym sporem i podzielona politycznie podobnie jak Polska. Mało tego – jest w nieporównywalnie trudniejszej sytuacji politycznej niż Polska. Trzy jej prowincje chcą się od niej oddzielać, ETA prowadzi na jej terenie wojnę terrorystyczną, zalewają ją emigranci z Afryki i jest podstawowym szlakiem szmuglu narkotyków z Ameryki Łacińskiej.
    Zdaje mi się, że wytłumaczenie jest jedno. Pisał o tym mądrze kilka dni temu TJ – Hiszpanie mają po prostu lepszy od nas kod kulturowy.
    Pozdrawiam

  57. Mikesz 9.34

    W MGU trzymaja korespondencje Puszkina z Beckendorfem. Puszkin blagal go o przyjmowanie donosow. Zalil sie, ze jak nie donosi to choruje. Pisal donosy nawet na wlasna zone, Natalie. Mickiewicza zeslano na Krym i wkrotce przybyl tam Puszkin, pod pozorem rowniez zeslania. Przestawali jeden z drugim choc Mickiewicz nienawidzil caratu a Puszkin wierzyl w Trojce: Boh, Car i Rossija. Wychowal sie w Carskiem Sele. byl ulubiencem cara i jego zony. Egzotyczny Abisynczyk a przy tym zdolny autor wierszowanych utworow. Pupilek jednakowoz narozrabial, car zeslal go na Krym a Beckendorf dal zadanie – pisac wszystko o Mickiewiczu, ktorego ulokowal tam nieco wczesniej. Puszkin szczesliwy skrobal swoje donosy i Mickiewiczowi oczywiscie sie nie przyznawal. Mickiewicz wyweszyl pismo nosem, kiedy Rosjanin zerznal ordynarnie jego poemat Grazyna i opublikowal pod wlasnym tytulem. Potem robil to jeszcze kilka razy. Jest na to bibliografia a w bibliotece MGU sa dowody w postaci jego listow do Beckendorfa. Majac na wzgledzie swoj powrot, Mickiewicz nie konfrontowal carskiego Faworyta i robil dobra twarz do zlej gry. Przetrzymal i wrocil. Natomiast carskiego Faworyte, mocno pomieszanego narwanca, mial za nic. Komunisci ukuli teorie o przyjazni tych dwu. Jak mogl Mickiewicz czynnie zaangazowany w polskim ruchu wyzwolenczym darzyc przyjaznia carskiego pacholka ? Bardzo zdolnego co prawda ale nieobliczalnego w postepowaniu. Ze Puszkin mial „nierowno pod sufitem” jest powszechnie znane.

    „Mickiewicz i Puszkin mieli tylko i wyłącznie na uwadze wzajemne bratanie się Polaków i Rosjan. Polak i Rosjanin-jak to pięknie brzmi.” Obaj w porywach romantycznych idei snuli abstrakcyjne marzenia, ale o przyjazni trudno tu mowic.

    Podobnie jest i teraz. Lubimy Rosjan na codzien, ale warto pamietac o ich credo – Bog, Car i Rossija. Oni wielokrotnie i solidnie udowodnili swoja „przyjazn” dla Polakow a my odwzajemnialismy sie rzadko i mocno naciagane sa te przypisy z historii.

  58. Bobola pisze:
    2010-03-15 o godz. 19:36

    „ale najlepszym rozwiązaniem byłoby odpowiedzenie pięknym za nadobne i odebranie Kresów Wschodnich”

    Bobola wytłumacz mi proszę, bo za nic skumać nie mogę, czy Bóg dlatego stworzył Litwę, Białoruś i Ukrainę, aby one należały do Rosji, albo one do Polski należały? Czyż tam żyjący motłoch (to twoje słowa), lub czerń (słowa Sienkiewicza), nie mają prawa do samostanowienia i decydowania o własnym losie. Panie Profesorze, znam Białorusinów, którym pod żadnym względem do pięt nie dorastają Polacy. Dlaczegóż zatem, wytłumacz mi złociutki, oni nie mogą mieć swojego państwa. Z moich obserwacji to oni są bardziej państwotwórczy, kulturalni i prospołeczni niż my warcholący wiecznie Polacy. No odpowiedz złociutki. Poza tym dlaczego my mamy pretensje do przystojnej, nadal efektownej i zadbanej, mimo wieku, Eriki Steinbach, skoro sami jesteśmy większymi od niej rewizjonistami, tylko muzeum stawiać nie zamierzamy, ale kościoły to i owszem I u nas i u nich. Przecież ty temu złociutki dajesz przykład. No odpowiedz. Jeżeli nie odpowiesz to zapytam ciebie jeszcze raz i jeszcze, zawsze po większej dawce alkoholu, jak na prawego Polaka przystało. Zawsze też wcześniej koronkę odmówię.

  59. mikesz pisze:

    2010-03-15 o godz. 18:32

    Obojetne mi jest w jaki sztandar zawija sie cialo.
    Polski tak samo dobry jak kazdy inny do zawijania ciala mlodego mezczyzny lub chlopca.
    Starsi nie sa tak chetni do oddawania zycia za ojczyzne.
    Madrzejsi?
    Ja nie jestem patriota.

    Jestem osoba piszaca po polsku i majaca gleboki sentyment do kultury polskiej.

    Dla mnie istotny jest stan powojenny(po II WS), (a nie wojenny jak pan twierdzi) i z nim zwiazany upadek moralnosci.

    Ludzie tacy jak redaktor Passent nie maja moralnego prawa do wychowania nowych pokolen. Takie jest nie tylko moje zdanie. Widze to wyraznie z perspektywy czasu i z perspektywy oddalenia od Polski.
    Swiadomie krytykuje to co pisze redaktor aby nie bylo zbyt rodzinnie na blogu. Krytykuje relatywizowanie totalitarnej przeszlosci narodu przez redaktora Passenta.
    Jesli panu to nie odpowiada to prosze pomijac moje wpisy.

    Slawomirski

  60. WINIEN pisze:

    2010-03-15 o godz. 14:48

    „Za dziesiec lat nasz wielebny (czapka) autor bedzie mogl twierdzic bez przeszkod, ze Polityka byla li tylko pismem opozycyjnym. Kultura Paryska natomiast zatrudniala tylo TW.”

    to sie zwie „passentyzm”

    Slawomirski

  61. Wodnik,
    piszesz: „I wolę ewakuację klawiaturową. Zwłaszcza, że moje wpisy są totalnie i ad personam “deptane” (nie merytorycznie, nie polemicznie, nie dyskusyjnie jak przystoi “Polityce”).”

    Cenie sobie Twoje wpisy, dlatego tez zareagowalam na to, co teraz napisales.
    Po pierwsze, dziwie sie, ze czlowiek z takim potencjalem intelektualnym jak Ty, przywiazuje wage do tak nieistotnej sprawy, jaka jest reakcja na jego wpisy, i to w takim miejscu, jakim jest blog.
    Po drugie, bywajac na blogu nawet sporadycznie, nie sposob nie zauwazyc, ze „wpisy są totalnie i ad personam “deptane” (nie merytorycznie, nie polemicznie, nie dyskusyjnie jak przystoi “Polityce”)”, niezaleznie od tego, kto jest ich autorem i jakie opinie reprezentuje, dlatego dziwi mnie Twoje oczekiwanie, ze z Twoimi wpisami stanie sie inaczej.
    A regule widze taka, ze im lepsze wpisy, im bardziej samodzielnie myslacy, odwazny, inteligentny czlowiek za nimi stoi, tym bardziej napastliwych reakcji moze sie spodziewac.
    Po trzecie, ja tez darze sentymentem pana Daniela Passenta z dawnych lat i dlatego tutaj bywam, a musze Ci sie sie przyznac, ze nadal nie rozumiem, dlaczego miedzy dawnymi felietonami a tymi blogowymi istnieje taka przepasc intelektualna. Ty reagujesz bardziej na meandry, a a ja Ci powiem, ze tez mnie dziwi, ze sie tego nie spodziewales ze strony autora. Ja pana Passenta cenilam za jego lekkosc piora, niesamowicie inteleigentny humor i potencjal intelektualny a nie za brak meandr.
    Piszesz, ze wolisz „ewakuacje klawiaturowa” w tej sytuacji, no coz, ja zupelnie Cie rozumiem, ze robisz to, co wolisz, wiec trudno mi Cie zniewalac wolajac: „Wodnik do klawiatury!”, ale chetnie napisze co ja bym wolala. Otoz wolalabym, zebys po prostu robil swoje, tzn dzielil sie nadal swoimi cennymi przemysleniami, nie zwracajac zbytniej uwagi na sprawy uboczne i niezbyt istotne.

    PS. Super cytaty przytoczyles w reakcji na wpisy Winnego! (Watpie, czy cos do niego dotrze). Jesli mi wolno wyrazic zyczenie (to juz drugie) prosze, dawaj wiecej takich cytatow, niezaleznie o czym piszesz i do kogo, skoro umiesz tak swietnie wybierac.

  62. Nie wiem, dlaczego uszla uwadze Szanownych Blogowiczow ostatnia ksiazka Solzenicyna, „Zweihundert Jahre zusammen”. Die Juden in der Sowjetunion. Dwutomowa, podobno wydana tylko w jezyku rozyjskim i niemieckim, ale nie jestem pewna, czy nie w angielskim rowniez.
    Jak wiesc niesie, pozycja tak ciekawa, ze az przmilczana przez politycznie poprawnie media i podobno nie do zdobycia. Moze ktos poda jakis link, gdzie mozna by sobie poczytac, chociazby fragmenty jesli nie calosc?

  63. Przyznam się ża nawet zachęta red. Passenta do Applebaum mnie nie skłoni do przeczytania jej „Gułagu”, jakoś mnie to co rdzenni Amerykanie mają do powiedzenia na temat stalinizmu, etc nie interesuje. Taki burak jestem.

    Za to marnuję właśnie czas na „Dolnośląski Marzec 68 – Anatomia Protestu” niejakiego Sekuły (wrocławski IPN) którą sobie ściągnąłem z Stanford University głównie by im statystykę biblioteczną (resource utilization) poprawić a poprawiłem ją istotnie bo byłem pierwszym który Suleja ze Stanford Library wypożyczył. Od 2006 roku gdy ją bibioteka z Polski ściągnęła.

    Sprawa mnie interesowała bo byłem jednych z tych którzy w tym pamiętnym wrocławskim pochodzie 1-szo majowym uczestniczył i do dzisiaj pamiętam jak się strasznie po tym bałem że dostanę telegram wzywający mnie na komisję dyscyplinarną co się zwykle kończyło relegowaniem z politechniki. Już nigdy więcej w takim strachu w życiu nie byłem chociaż obiektywnych powodów było multum – generalnie aparat bezpieki w Stanach. Także młodość nie zawsze durna – to na pocieszenie dzisiejszej młodzieży.

    —-

    P.S. Śmierć więźnia na Kubie. Mam tutaj problem, Kubańczycy mogli temu łatwo zapobiec karmiąc tego gościa na siłę np, tak jak to robią w takich przypadkach w więzieniach w Stanach a nie zrobili co liczę im na plus jako że a) to niewiarygodnie brutalna procedura i b) więźniowie mają (absolutne IMO) prawo do głodówek nawet jeśli prowadzi to do ich śmierci. Elementary human right.

    Nawet tacy Brytyjczycy to prawo szanowali z ich więźniami politycznymi.

  64. Sekuła to typo miał być Suleja (Włodzimierz), tak jak pisałem później.

  65. Rosja powiedziała o zbrodni katyńskiej, przyznała się do tego i przeprosiła – ustami (co prawda „tu półgębkiem” ale zawsze) Gorbaczowa, a później już całkiem serio, z przeprosinami i pochyleniem głowy – Jelcyna. Tak więc jeśli chodzi o fakt – on już miał miejsce; no chyba, że Rosja „ma na wieki” stać w polskim kącie i się kajać, a tak to chcą – tak mi się wydaje z licznych krajowych enuncjacji (obecnych także na tym Blogu) – widzieć moi liczni Rodacy.

    Drogi T.O. – ludobójstwo ludu Herero – tak, demokratyczne Niemcy to uznały, ale po …. stu latach od tego faktu. Niewielka różnica. Prawda ? O żadnym zadośćuczynieniu nie ma mowy – twardo o tym wspomniał (przepraszając) ówczesny kanclerz Niemiec.

    Jacobsky – źle żeś przeczytał mój wpis. Ja również, mając na uwadze juryprudencję i precyzyjność wyrażania się, jestem przeciwko „dopinaniu”
    do wszelkich zbrodni jakichkolwiek przymiotników typu: hitlerowska, niemiecka, ukraińska etc. Zbrodnie – jak wszelkie czyny – są faktami personalnymi i jakiekolwiek „upiększenia” odwracają uwagę zasadniczą od tej perspektywy. I taka też jest wina. Innej być nie może bo to nie cywilizowany sposób nie tylko sądzenia, ale nawet i rozumowania. Tak więc to nie są dwie miary (no, chyba, że się chce psa uderzyć to wtedy kij się zawsze znajdzie) …… Moje przykłady właśnie obśmiewają taką praktykę i taki sposób myślenia.

    Wszystkie państwa, narody, społeczeństwa – mają coś „za uszami”. Wszystkim grzechoczą „trupy” w szafach i cienie przeszłości nie dają „spokojnie spać” (choć to wg mnie truizm i przesada). Nie będę już tego wyliczał aby nie dać możliwości np. omnibusowi intelektualnemu T.O. (ten który wszystko wie najlepiej i absolutnie „prawdziwie”) „odwracania kota ogonem” i stosowania sofistycznych popisów. Ale zwrot o odwracaniu się DP od „takiej lewicy” jest Szanowny Kanadyjczyku niski, pogardliwy i ukazujący pychę tudzież pokłady arogancji tak myślącego człowieka.
    Nie przystoi na prawdę Personie chcącej uchodzić za Katona Blogu DP.

    I jeszcze jedno – dlaczego „lewica” hołubi Kubę i F.Castro ? Może nie tyle „hołubi” lecz patrzy na niego z admiracją i podziwem. To ten sam mechanizm jaki kieruje się ze strony „prawicy” wobec panny „S” w Polsce: nikt nie lubi mocarstw, nikt nie lubi „niezwyciężonych”i przekonanych o własnej potędze i wszechmocy. Panna „S” dała pstryczka w nos niezwyciężonemu (do tej pory) imperium, to samo zrobił F.Castro lecz a’rebours wobec „Wielkiego Brata”.
    A dla Was drogie „prawiczki’ Wuj Sam jest tym samym – takim „złotym cielcem” traktowanym z nabożną czcią jako clou rozwoju społecznego naszego gatunku – co dla „lewicy’ (przez wiele lat) był Zwiazek Radziecki. Ot, cały mechanizm i wytłumaczenie tego fenomenu.
    Jego ślad w Am.Łacińskiej jest niezatarty – za nim (widać to obecnie) idą i Chavez, i Morales, i dziś Urugwaj i inni. Nawet spolegliwy i reformistyczny (nie „lewacki”, nie rewolucyjny) Lula „daje” obecnie „pstryczka w nos” „Imperium Dobra” (sprawa ceł jakie Brazylia w odwecie nakłada na niektóre towary made in USA). To ciąg logiczny tego co uczynił 50 lat temu Fidel z garstką „straceńców”. Można rzec, że „światło” w Am.Łac. idzie z Hawany (przy całym humanitarnym i z tytułu sumienia sprzeciwie wobec reżimy, dyktatury czy innych takich określeń, które wg mnie są ideolo- i mają pokryć to o czym wyżej napisałem).
    Żegnam Blogowisko wg tego co napisałem w poście z dn. 15.03.2010. h: 12.42.
    WODNIK53

  66. Mentorze!
    Taki tekst napisany na „nie” można identycznie przekształcić na „tak”. A już takie bzdury, jakie wypisywał autor na temat euro, to szkoda mówić. Dla przykładu PIGS (Portugal, Italy, Greece, Spain) jest jedynie wymysłem dziennikarskim (bo fajny skrót), analitycy finansowi nigdy w życiu nie zaliczyliby Włoch do tej czwórki. Jest to jeden z tych głosów: „nic się nie uda”, „wszystko się rozpadnie”, „nic z tego nie będzie”. Niby dlaczego ja na podstawie jednego artykułu mam zmieniać poglądy?
    Kartko!
    Dlatego, że prawica specjalizuje się w tego rodzaju prowokacjach. U nas w Warszawie też chcieli zrobić pomnik zdaje się rzezi na Wołyniu, trupy dziecięce wiszące na drzewach, obwiązane drutem kolczastym. To są wszystko moralne szantaże. Moim zdaniem nie należy budować pomników kontrowersyjnym postaciom, szczególnie takiej wielkości. Nie chcę wszczynać znowu dyskusji na temat postaci Pana Kuklińskiego, gdyż społeczeństwo dzieli się w ocenie dokładnie na pół: pół uważa, że był bohaterem, a drugie pół, że zdrajcą. Ten pomnik ma być ma być formą nie uczczenia człowieka, a dokuczeniem inaczej myślącym.

  67. @Redaktor Daniel Passent z dn. 15.03.2010. h: 21.42.

    Dziękując za odniesienie się do mego poprzedniego wpisu odsyłam z kolei Szanownego Pana Redaktora do mego postu z dn. 16.03.2010. h: 7.35. gdzie wyłuszczam „Jacobsky’emu” mój punkt widzenia w tej sprawie. Zbrodnie są li tylko faktem personalnym. Wszelkiego typu „okraszenia” niosą w sobie zawsze ładunek emocji, afektów, przekonań politycznych i kulturowych etc. W wielu wypadkach mówienie o „zbrodni komunistycznej” Panie Redaktorze ma ze względów emocjonalnych, ideologicznych czy politycznych właśnie taki wymiar, chce „uderzyć” nie w sprawcę ale rozciąga wymiar zbrodni na wszystkich adherentów, zwolenników czy soft-sympatyków tego systemu – bliższych i dalszych. Stosuje się ów przymiotnik en bloc i wymachuje jak troglodyta maczugą – w podtekście troglodyta ten zamierza uciszyć wszystkich „Innych” (ludzka natura – troglodyta też człowiek). Dlatego mój sprzeciw wobec Pańskiej „wolty” i używania jednoznacznie zakonotowanych określeń o wymiarze sensu-stricte ideolo- (to nie przyzwyczajenie Panie Redaktorze – to „wierność” swej drodze życiowej i konsekwencja intelektualna, logiczna – każda, winna sterować naszymi myślami, naszymi słowami, naszym sposobem rozumowania).
    Kajając się za grzechy przeszłości w hard-prawicowej społeczności nie zyska się uznania -przykład Rosji przywołany przez mnie w poprzednim wpisie (z dn. 16.03.2010 h: 7.35.) jest znamienny. Najwyżej potwierdza się ich wcześniejsze wybory – a u nich wzbudza pogłębioną (bo ideologiczno-intelektualno-kulturową) pogardę. Jeśli zatriumfowali praktycznie – to dlaczego dać im jeszcze satysfakcję personalną ?
    Pozdrawiam Autora Blogu
    WODNIK53

    @ „zdziwiona” z dn. 16.03.2010. h: 2.02.
    Dziękuję za miły wpis. Wszelkie pochwały są przyjemne i łechtają zwoje szarych komórek. Jeśli kiedykolwiek będę powracał na Blog DP postaram się okraszać swe posty takimi cytatami. Masz rację Droga Blogowiczko – czerpać z doświadczenia ludzkości zawsze trzeba.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  68. WODNIK53 pisze:
    2010-03-16 o godz. 07:35

    Znakomity komentarz. I jest to dowodm ze jeszcze Polska ani cywilizacja nie zginely.

  69. Daniel Passent pisze:
    2010-03-15 o godz. 21:42

    Jest oczywiste ze sformulowanie ‚zbrodnie komunistyczne’ uzyl pan zgodnie z wymogami obecnie panujacych.

    Partie komunistyczne sa i byly na calym swiecie. We Wloszech i Francji byly nawet bliskie zdobycia wladzy. Czy wloscy i francuscy komunisci sa rowniez odpowiedzialni za ‚zbrodnie komunistyczne?’ Czy amerykanscy komunisci sa za to rowniez odpowiedzialni?

    Za kazda zbrodnie odpowiedzialni sa ci ktiorzy ja wykonali, ci ktorzy ja rozkazali i rowniez ci co dostarczyli narzadzia zbrodni i ci co je sfinasowali.

    USA i Brytania sfinasowaly revolucje Bolshewicka a wiec rowniez sa wspolodpowiedzialni. Prawda ? Tak to prawda ale strach nigdy nie pozwoli panu to przyznac.

    Falszuje pan historie panie Passent. Faktem jest ze byly zbrodnie ale nazywajac je ‚zbrodniami komunistycznymi’ prowadzi pan rozprawe z ideologia ktora nie nawolywala do mordowania. A taka pozycja jest falszerstwem i odwraca uwage od sprawcow. Analogicznie, czy inwazja Iraku byla zbrodnia Busha czy kapitalizmu ? Mozna by rowniezz przyjac ze Abu Ghraib jest wizytowka kapitalizmu, prawda?

    Rowniez, dlaczego nie moze pan spac z powodu Raula Castro ? Coz on panu zrobil ? Bo nie zostal wybrany ? Panie Passent Donald Tusk rowniez nie zaostal wybrany. Wyborcy glosowali na jego partie ktorej jest dyktatorem. Nikt nie glosowal na Tuska. Demokrata nalezy byc najpierw w domu.

  70. Bliskowschodni klincz

    Kanclerz Niemiec Angela Merkel skrytykowała izraelskie plany budowy osiedli w arabskiej wschodniej części Jerozolimy. Na konferencji prasowej oceniła również, że nadszedł czas na zaostrzenie sankcji przeciw Iranowi.
    Po rozmowach z przebywającym w Berlinie premierem Libanu Saad Haririm szefowa niemieckiego rządu oświadczyła, że plany Izraela to „poważny cios” dla procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie.
    Zaapelowała o podjęcie starań, by planowane mediacje w procesie pokojowym doszły do skutku.

    Mam nadzieję, że w przyszłości sygnały z Izraela będą konstruktywne, a nie nadal do tego stopnia negatywne, że przeszkadzają w podjęciu rozmów – powiedziała Merkel. W zeszłym tygodniu Izrael ogłosił plany budowy 1600 nowych domów dla Żydów we wschodniej części Jerozolimy tradycyjnie zamieszkanej przez Arabów. Decyzja wywołała ostry sprzeciw strony palestyńskiej i spotkała się z potępieniem wielu państw i organizacji, w tym kwartetu bliskowschodniego (ONZ, Rosja, USA, UE).

    Tematem rozmowy niemieckiej kanclerz z premierem Haririm był również spór wokół irańskiego programu nuklearnego. Merkel oceniła, że nadszedł czas na zaostrzenie sankcji wobec Iranu.Powiedziałam jasno, że wchodzimy w etap, w którym powinno się wprowadzić sankcje przeciw Iranowi, ponieważ Iran dotychczas nie odpowiedział w sposób konstruktywny na wszystkie oferty, które przedstawiliśmy – powiedziała na konferencji prasowej.
    Zachód podejrzewa, że irański program wzbogacania uranu ma na celu pozyskanie przez ten kraj broni jądrowej. Teheran twierdzi, że program ten ma charakter cywilny.

    Premier Izraela Benjamin Netanjahu potwierdził, że rozbudowa osiedli żydowskich we Wschodniej Jerozolimie, tradycyjnie zamieszkanej przez Arabów, będzie kontynuowana. W związku z planami budowy 1600 kolejnych mieszkań Izrael znalazł się w ogniu krytyki, zwłaszcza amerykańskiej. „Budowa będzie kontynuowana w Jerozolimie, tak jak miało to miejsce przez ostatnie 42 lata”, od czasu zajęcia w czerwcu 1967 roku Wschodniej Jerozolimy przez Izrael – powiedział premier tego kraju na spotkaniu z grupą parlamentarzystów ze swojej partii Likud. Zamrożenie na 10 miesięcy budowy (izraelskich) osiedli w Judei i Samarii (nazwa biblijna ziem na Zachodnim Brzegu Jordanu) zakończy się w przewidzianym terminie – oświadczył. Nawiązał do częściowego i czasowego moratorium w sprawie żydowskiej kolonizacji na Zachodnim Brzegu, ogłoszonego pod koniec listopada.

    Tymczasem przebywająca w Egipcie szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton oceniła, że decyzja Izraela o budowie nowych osiedli we Wschodniej Jerozolimie „podkopuje” wszczęcie pośrednich rozmów izraelsko-palestyńskich.
    „Ostatnia decyzja Izraela o budowie nowych mieszkań we Wschodniej Jerozolimie wystawia na niebezpieczeństwo i podkopuje wstępne porozumienie w sprawie rozpoczęcia rokowań” za pośrednictwem USA – powiedziała w Kairze Ashton w siedzibie Ligi Arabskiej. Na początku marca kraje Ligi Arabskiej dały stronom na te pośrednie rokowania cztery miesiące.

    Plany budowy 1600 nowych domów dla Żydów we Wschodniej Jerozolimie Izrael ogłosił 9 marca, podczas wizyty wiceprezydenta USA Joe Bidena w tym kraju; celem jego wizyty było wsparcie negocjacji pokojowych z Palestyńczykami. Decyzja wywołała ostry sprzeciw strony palestyńskiej i spotkała się z potępieniem wielu państw i organizacji, w tym kwartetu bliskowschodniego (ONZ, Rosja, USA, UE).

    Negocjacje izraelsko-palestyńskie zostały zawieszone w grudniu 2008 roku, po rozpoczęciu przez Izrael ofensywy w Strefie Gazy.
    Palestyńczycy domagają się zaprzestania rozbudowy żydowskich osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu i we Wschodniej Jerozolimie, uznając to za warunek wznowienia rozmów. Dotychczas premier Izraela Benjamin Netanjahu zgodził się tylko na częściowe zamrożenie rozbudowy, nieobejmujące Wschodniej Jerozolimy. Stany Zjednoczone uważają, że kontynuując rozbudowę, Izrael spowalnia proces pokojowy.

    Palestyńczycy chcieliby, aby Wschodnia Jerozolima była stolicą ich przyszłego państwa. Izrael nie godzi się jednak na podział miasta.

  71. „Za naszą wolność i waszą”. Przy okazji można się dowiedzieć za co giną nasi żołnierze w Afganistanie i gdzie tracone są setki miliardów dolarów.
    http://globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=18119

  72. Bardzo mi przykro ,
    ale sprawe Katynia i Workuty zalatwilam /w czasach studenckich w Polsce/
    przed okolo 30 laty .Bylo ciezko;/ niektorym/ wytlumaczyc ,ze tatus ,co
    prawda „funkcjonuje” ale coreczka i synek ” nie bardzo”.
    Ta lekcja historii przerabiana jest na tym blogu chyba 10 raz i jak widze
    nic sie nie zmienilo ,ktos odwoluje sie do grup narodowosciowych ,ktos
    do przypadkow szczegolnych ,ktore uwaza za jedyne i adekwatne itp. itd.
    Dla ulatwienia w zrozumieniu istoty rzeczy ;jeden i ten sam czlowiek
    /narod,grupa ludzi/ potrafi robis JEDNOCZESNIE/nie czasowo/ rzeczy oceniane moralnie jako zle i rzeczy oceniane jako dobre .
    /dla „wierzacych ?” ,choc pewnie nie praktykujacych /
    po co ten zupelnie „nieobliczalny ” Bog ma wage , na sadzie ostatecznym ? ………………
    Przeciez on nie wazy czy Winnien czy Lizak jest ciezszy ?
    Tak ,tak moi drodzy Bog napewno nie porowna Fidelka z Hitlerkiem
    jak wy to robicie !!
    ….. przeszlosci nie da sie juz zmienic ,ja mozna tylko opisac ……….
    A swoja droga ,jak wysoki jest pomnik …tego zdrajcy? …28 m czy 18 metrow i jak wam sie wydaje , jak Lizak pokona Imperializm Amerykanski
    beda chlopi w Polsce mieli nareszcie cieple skarpetki i troche zupy ?
    Salute
    /nie dyskutuje ,rowniez z P. P. ,musze zaczac robic skarpetki na drutach dla polskich chlopow ,chyba bedzie szybciej !/

  73. Torlin pisze:
    2010-03-16 o godz. 07:41

    Torlin, nie mozna zrobic ‚tak’ z ‚nie’ bo nie da sie zrobic oszczednosci z dlugow. Ten artykul to realia swiatowych finansow. Mial to byc ten lepszy swiat a jest to ochydnym klamstwem. Media klamia. Np, ogladam CNN, Bloomberg i CNBC prawie codziennie, nigdy nie widzialem zadnej wzmianki na temat biedy w USA a jest tam az 39 milionow ludzi otrzymujacych talony zywnosciowe.

    Sytuacja jest nawet znacznie gorsza. Wszedzie punktem odniesienia jest PKB. Np, w stosunku do PKB szacuje sie zdluzenie kraju lub dobrobyt.

    A sposob liczenia PKB to jedno na najwiekszych falszerstw i wszyscy to praktykuja. PKB to jest (jedna z metod) (1) konsumpcja plus (2) rzadowe inwestycje plus (3) export minus import. Wszystkie trzy skladniki oszukuja. (1) nie uwzglednia zadluzenia konsumentow, (2) nie uwzglednia zadluzenia rzadow. Np ten rekordowy $1.4 trillion deficyt w 2009 w US nie zostal odjety od rzadowych inwestycji. A te $1.5 trillion pomocy dla firm zostalo dodane do PKB. Podobnie wydatki na wojny w Iraku i Afganistanie dodane sa do PKB (rzadowe inwestycje). (3), tu jest kompletna samowola. Np, miedzynarodowa firma produkujaca w Pakistanie, zarejerstrowana w Puerto Rico, operujaca na gieldzie w Nowym Yorku, ktorej akcjonariuszami sa inwestorzy z calego swiata produkuje w Pakistanie, sprzedaje w Europie a zysk deklaruje w Puerto Rico. Czyj PKB to jest ?
    To moze byc US PKB i jest to rowniez PKB Pakistanu !!!

    To oznacza ze PKB jest wszedzie przesadzony. W USA o okolo 25-30%, a to z kolei oznacza ze zadluzenie jako stosunek do PKB jest wszedzie wieksze od oficjalnie podawanego. Paradokesem jest ze wszyscy to wiedza i praktykuja.

    Inne wskazniki zostaly stworzone ale poniewaz nie pomagaja w dystrybucji klamstwa rzady krajow swiata ich nie uzywaja.

    Np stworzono wskaznik zwany Human Development Indeks (HDI) jako miare dobrobytu kraju. I tu USA zajmuje 13 miejsce w swiecie ale w kategori PKB pierwsze.

  74. W moim skormnym pojeciu dwa oddzielne obchody zbrodni katynskiej beda mialy dwa rozne cele.
    Ten w ktorym oecny bedzie prezydent RP ma niewielkie szanse by stac sie pojednaniem: to dalatego ze nie bedzie impreza polsko-rosyjska ale polsko-polska.
    Sila rzeczy jej przekaz bedzie duzo slabszy nizli ten z pp.Tusko-Putinski.
    Slabszy dla jedynego sensownego celu jakim pol-ros pojednanie.

    Dzis u kameleon.salon24.pl czytalem blyskotliwosc; rosyjskie wygibasy w kwestii obecnosci p.Kaczynskiego w Katyniu oznaczaja ze gospodarze nie chca by blizniak sie tam pojawil. Oznaczaja ze on im non grata.
    Jesli tak to jedynym rozwiazaniem dla polskiego prezydenta bylaby dluga niedyspozycja zoladkowa. Inaczej Polska zostanie bolesnie upokorzona.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  75. Ad rem do moich poprzednich wpisów pod aktualnym felietonem Daniela Passenta:
    – dobrobyt Ameryki Północnej, w jakim Drodzy Blogowicze „made in New Word” żyjecie i chwalicie go (oczywiście macie rację – z dzisiejszego punktu widzenia), stoi na takim samym ludobójstwie jaki wyrzucacie „Imperium Zła”. „Gułagi”, „hołodomory”, prześladowania wszystkeigo co „Inne” na których budowana była równolegle potęga przemysłowa i gospodarcza ZSRR niczym – moralnie, praktycznie, filozoficznie i jak tylko się chce – nie różnią się nie różnią od faktycznego ludobójstwa pierwotnych amerykańskich autochtonów – przypadkiem tylko nazywanych Indianami. Chodzi o efekty – „biały człowiek” zniszczył (nie pierwszy i pewnie nie ostatni) raz kulturę inną niźli jego. I dziś chce uchodzić za „arbitra elegantiarum” w przedmiocie nauczania, pouczania, political corectness wobec pozostałej części ludzkości,wobec innych kultur i cywilizacji
    – spuentować swe wypowiedzi pragnę na koniec przywoływanym już na tym Blogu (wcześniej) św.Bernardem z Clairvaux: „Któż może naznaczyć nagrodę komu, ażeby czynił – co ten chce sam uczynić ?”
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  76. Droga Pani LIZZAK,

    Jestesmy bardzo ciekawi kogo tak naprawde Pani laskocze.
    Dopiero teraz dostrzeglismy to niezwylke interesujace, frapujace,
    dajace duzo do myslenia, elektryzujace zakonczenie Pani referatow:
    „LASKOTANIE PRAWICY”.
    Byc moze ma Pani na oku kogos szczegolnego?
    Byc moze Janusza Korwina-Mikke’ego
    albo nawet mistrza Leszka Bubla’ego.
    Dlaczego nie ? Warum nicht ? Why not ?
    Chyba nie jest Pani bezplciowym komputerem, powiedzmy takim,
    jak DEEP BLUE albo DEEPER BLUE, z ktorym kiedys pojedynkowal sie
    rosyjski mistrz szachowy KAPAROW.
    Pani LIZZAK, po co drzec koty. Czy nie lepiej jak zalozymy komitet wyborczy:
    Miss LIZZAK for President.
    Pani LIZZAK, czy uwaza Pani, ze LK, JK /der Bruder/ sa madrzejsi od Pani.
    Powinna sie Pani troche ujawnic.

    Fani Pani LIZZAK

    kiss and hugs
    /narazie zadnego laskotania/

  77. Torlin 07.41
    Już 20-sty rok mija odkąd ludzie są pogrążeni w wyczerpującym, jałowym sporze czy Kukliński był bohaterem czy zdrajcą i szykuje się chyba następne 20 lat tej beznadziejnej dyskusji. Więc proponuję zmianę dotychczasowej formuły tej „debaty”narodowej. Wystarczy uznać Kuklińskiego za profesjonalnego szpiega i emocje opadną. Stawia się pomniki pisarzom, lekarzom, górnikom więc można i szpiegom. Kilkunastometrowy pomnik szpiega nawet pasuje do Krakowa, jest równie nonsensowny jak monstrualny kopiec niewiadomo po co ukopany. Ot, lokalne dziwactwo
    Pozdrawiam

  78. Slawomirski pisze:
    2010-03-16 o godz. 00:17

    Ale musisz sobie Slawomirski uzmyslowić (mam prośbę o przekazanie tej informacji sobie podobnym), że nie każdy może być bohaterem. Może ich DNA po drodze zahaczylo o niezbyt odważnego przodka. Może ten ktoś mało bohaterski mial sąsiada który chciał być bardzo bohaterski i na tle tego niebohaterskiego jego bohaterskość bylaby jeszcze większa. Może ten mało bohaterski ktoś, lubil chodzić tylko lewą stroną ulicy,a wszyscy bohaterowie w jego mieście chodzili tylko stroną prawą. Może ten malo bohaterski ktoś lubił sobie dłużej pospać( na przyklad ja) a bogojczyźnizne zbiórki to zawsze wczesnym rankiem. A może po prostu mial słaby charakter i ba się o siebie,rodzinę,najbliższych.

    Ale Drogi Sławomirski są też tacy których nie będziesz się wstydzic, tacy którzy mogą być dla Ciebie i tobie podobnym wzorem np…Ryszard Kukliński którego charakter był równie stanowczy i nieugięty jak znakomita radziecka stal wyprodukowana w najlepszych donieckich hutach pracujących w systemie 3 -zmianowym.Kropka.

  79. @ Szanowny Gospodarz

    Zgoda, na pewno warto poczytać o zbrodniach stalinowskich, chociaż martyrologii żydów nie stawiałbym ponad martyrologię innych wyznań, gdyż dla mnie to trąci szowinizmem. Jeśli jednak mam do wyboru relację świadka, który osobiście przeżył piekło Gułagu oraz nawet obszerny bryk obcej dziennikarki, kreowanej w Polsce na siłę na autorytet, ponieważ taki autorytet stanowiłby „value” w kampanii prezydenckiej jej męża, to wybiorę świadka.

    A o żydokomunie napisałem, ponieważ prawie nikt nie pisze, a to ważny fragment naszej historii, mający istotne implikacje także i dzisiaj, który został programowo, niemal całkowicie wymazany ze świadomości zbiorowej Polaków, chociaż powinien tam mieć swoje poczesne miejsce, jako świadectwo zbrodni przeciwko państwu i narodowi polskiemu oraz przestroga na przyszłość.

    Przepraszam, że się wtrącę do Pańskiej uwagi skierowanej do jasnego gwinta, ale chciałbym przypomnieć, że szefa państwa, który nie został wybrany w demokratycznych wyborach miała ostatnio nawet sama demokracja nad demokracjami.

  80. @ TJ

    Napisałeś swoje komentarze do mojego wpisu, to teraz idź do lustra i się ciesz.

  81. Lizak pisze:
    2010-03-16 o godz. 09:30

    Israel ma prawo i obowiazek inwestowac i rozwijac wlasny kraj. To nie wazne ze kiedys ten teren kontrolowala Jordania (Jordania nie palestynczycy) a teraz Israel. USA wybudowano na terenach nalezacych poprzednio do Indian. A w Polsce ilez to domow wybowalismy na ziemiach zachodnich.
    Dostrzegam tu brak racjonalnej oceny.
    A to pomoze rozladowac stan napiecia. http://www.youtube.com/watch?v=Tot8kOjvhr8&feature=related

  82. Kartka z podrozy
    Podwaliny pod obecny sukces dyplomacji hiszpanskiej w UE polozyl Javier Solana, wieloletni przedstawiciel Uni do spraw wspolnej polityki zagranicznej i bezpieczenstwa.

  83. ZDZIWIONA: Martwi mnie, że w Pani oczach, obsunąłem się intelektualnie, a posty na blogu slabsze są od moich dawnych felietonów. Nie wykluczam, że moje możliwości intelektualne się kurczą. Widocznie czas robi swoje. Mam tylko jedną uwagę: Nie można porównywać felietonów z postami na blogu. W felietonie ważną rolę odgrywa dla mnie FORMA, także poczucie humoru, aluzje, erudycja, pisanie między wierszami etc. Natomiast to, co piszemy na blogu, to jest wymiana opinii oraz informacji, faktów i informacji. Tutaj nie ma miejsca na Formę – nie zezwala na to czas, miejsce, cierpliwość blogowiczów. Dlatego zapraszam do moich felietonów w papierowej „Polityce” i do porównania ich z tym, co pisałem dawniej. Poza tym inny był wówczas kontekst (cenzura) i rola felietonu. Tamte czasy sprzyjały felietonistom, bo nie można było pisać wprost, a tylko aluzyjnie i dowcipnie. Dzisiaj, kiedy wolno wszystko – znacznie trudniej zadowolić Czytelniczkę (-a) felietonów.
    Pozdrawiam!

  84. Jak naklonic banki, aby wieksza porcje ryzyka zwiazanego ze swoja dzialalnoscia wziely na siebie, a nie zwalaly na ogol ?
    Czy rozpinanie nad nimi parasola ochronnego i dobre slowo sa tu aby napewno wystarczajacymi srodkami perswazji ?
    Co bedzie jesli mimo tych srodkow banki nie zmienia swojej polityki i sprowokuja kolejny kryzys ?
    Czy panstwo powinno wtedy poraz kolejny ratowac obecny system finansowy pieniedzmi podatnika ?
    Jak by to bylo, gdyby wielkie banki podobnie jak wszyscy gracze na wolnym rynku zachowaly umiejetnosc bankructwa i przejely calkowite ryzyko swojej dzilalnosci gospodarczej ?
    Jest wiele glosow, ze jedyna droga zlamania monopolu w systemie bankowym i ponowne wprowadzenie tam wolnej gry rynkowej jest rozbicie wielkich bankow, tak aby juz nigdy bankroctwo jednego z bankow nie zagrazalo krachem calego systemu.
    Ale kto ma podjac taka decyzje, lobi finansowe w amerykanskim rzadzie ?

  85. Profesor telegrphic,

    gdybyś nie wypijał nadmiernej ilości taniego wina do obiadu, to z łatwością przypomniał byś sobie, że podział terytorialny w powojennej Europie dokonany został w Jałcie. A gdybyś się bardziej skoncentrował, to spostrzegłbyś, że w tej sprawie zarówno Anglicy jak i Francuzi mieli niewiele do powiedzenia, a Amerykanie (jak zwykle) niezbyt dobrze się orientowali w geografii. Więc stało się to co się stało, z woli Stalina. Podział terytorialny był więc pochodną koncepcji podziału strefy wpływów politycznych głownego rozgrywającego. Uwierało to cały świat zachodni, a głównie Polakow, i wiadomo czym się skończyło.
    Na ostatnich zmianach politycznych i terytorialnych (Niemcy) właśnie zgarneli główną pulę. Fakt znaczącej pomocy materialnej, którą Polska otrzymała od Unii w dalszej perspektywie historycznej może mieć ograniczone znaczenie, jeżeli Polska nie znajdzie rozsądnego konsensusu na harmonijne wspólistnienie z sąsiadami (mam tu na myśli Rosję i Niemcy). Tymczasem Polska koncepcja na współistnienie z dużymi sąsiadami nie jest przez nich akceptowana, a ich koncepcja (oś Berlin Moskwa, o czym mówił Ławrow po konflikcie gruzińskim) nie jest dla nas „atrakcyjna”, bo spycha nas do roli wasala. Siłą rzeczy odtwarza się sytuacja z okresu z sprzed II wojny światowej (oczywiście z małymi niuansami), ze wspaniałymi gwarancjami bezpieczeństwa jakie nam wtedy i obecnie udzielono.
    Nasz wspaniały rodak, Brzeźiński, kilkakrotnie zwracał uwagę, że w każdym przypadku nasz nowy ‚Gwarant” bezpieczeństwa zawsze postawi na Niemcy.
    Jaki ten „Gwarant” jest subtelny, może świadczyć fakt jak zachował się w przypadku jednostronnego cofnięcia umowy o tarczy antyrakietowej, wysyłając do Polski swoich emisariuszy z wpowiedzeniem umowy w tragiczną dla nas rocznicę 17 września. O wizach nie chę pisać, bo mi ciśnienie skacze.
    W ostatnim wywiadzie jaki Gorbaczow udzielił Żakowskiemu, powiedział ni mniej ni więcej, że Związek Radziecki dawał większe gwarancje.
    Gwarancje te jednak, z innych powodów, wychodziły nam wszystkim bokiem.
    Obrazuje to iście hamletowski problem przed jakim stoi Polska. Sądzę, że nie przypadkowo wybrałeś na swoją nową ojczynę kraj bogaty, demokratyczny i, przede wszystkim, daleko położony od naszych wieklich europejskich sąsiadów.
    Tak więc pozostaje nam dyplomacja na linie nad przepaścią, która nie da się utrzymać na dłuższą metę.
    Polska nie ma dobrego wyboru.

    P.S.
    W czasie pisania wpadło mi do głowy, że zamiast rozwalać gospodarkę morską (co jest ewenementem) i sprzedawać stocznie sprzedawcom kebabów, należało oddać je na własność chińczykom za symboliczną złotówkę, co, być może opłaciłoby się w perspektywie historycznej.
    Natomiast w Europie Polacy powinni dać sobie spokój z Ukrainą, z kórą mamy bardziej bolesne porachunki niż z Rosją, a pomyśleć o sojuszu strategicznym z Turcją, jako poentencjanym mocarstwem w tej części świata.
    I, jeszcze jedno, Profesorze.
    Nie pij taniego wina, bo zamąca umysl, a i na wątrobę szkodzi

  86. mentor do Lizaka
    2010-3-16 g10.52
    a moze lepiej ;
    http://www.yutube.com/watch?v=igd4|1dm5SY

  87. jw. chodzi o laskowik&malicki -skrzypaczki .
    Pozdrawiam !!!

  88. Marek pisze:

    2010-03-16 o godz. 10:49
    @ TJ

    „Napisałeś swoje komentarze do mojego wpisu, to teraz idź do lustra i się ciesz.”

    Moj komentarz

    Marek, wracając do meritum Twoje teorie o żydokomunie, którymi usiłujesz dzisiaj iluminować blog są tak wyświechtane, jak zarękawek galicyjskiego urzędnika przed emeryturą.
    Odkurzając prymitywne uprzedzenia dajesz świadectwo swoim marnym intencjom, w ubranku prawdy przyprawionej patriotyczną egzaltacją prezentujesz zaproszenie do nienawiści.

    Pzdr, TJ

  89. Zdziwiona 02.02
    Prosze uwazac na siebie i nie zblizac sie do krawedzi. Przy tego rodzaju miejscach z reguly nie ma zadnych barier a tam moze byc gleboko. Pozdrawiam

  90. @”Ryba” z dn. 16.03.2010. h; 11.36.
    – super, b.podoba mi się Twój komentarz. I sposób rozumowania oraz sposób patrzenia na nasze „polskie” (a w zasadzie środkowo-europejskie) problemy
    – pobrzmiewa mi w uszach taki schlagwort – nie kojarzę przez kogo i kiedy powiedziany – przyjaciół i sojuszników szukaj za miedzą, wrogów znajduj daleko
    – „Imperium Dobra” i clou cywilizacji łacińsko-atlantyckiej też nie jest wieczne (nie mylić z „wietrznym” bo to akurat aktualnie jest „na widelcu” – i nie chodzi o huragany i wiatry nękające ową „stranę” – rodzi się jednak dylemat, dlaczego to tak niesprawiedliwie jest, iż takie kataklizmy dotykają takie dobre, uczynne, przyjazne ludziom, niosące samo całemu rodzajowi ludzkiemu dobro, państwo i kraj ? Przecież to sam Bóg wybrał Amerykę do…… itd. itp.)
    – Ameryka też nie rozliczyła się ze swoimi „trupami w szafie” (a chce pouczać – zupełnie jak Profesor T.O resztę Blogu – cały świat) których ma całe mnóstwo
    Pozdrawiam Cię Rybo: sądząc, iż Twój pomysł z Chińczykami/polski przem. morsko-okrętowy, dla polskich neofitów „neo-kons” był pod żadnym pozorem nie do przyjęcia – Chiny im się kojarzą jednoznacznie z „komunizmem”, a wszystko co „im właśnie” się z tym pojęciem kojarzy – nawet jeśli jest racjonalnie i pragmatycznie uzasadnione – jest a priori przekreślone. Na wieki i „wiecznie”
    Pozdro
    WODNIK53

  91. Szanowny Panie Passent,
    obaj bladzimy w wirtualnym swiecie, w ktorym interlokutorzy czesto rozmawiaja obok siebie. W moim wpisie probowalem niefortunie porownac Pana kolejny felieton na powazny przeciez temat do typowych rozmow kawiarnianych. Nie przecze przy tym, ze kawiarniane rozmowy traca lub pomniejszaja powage tematu (obaj wiemy i mamy nadzieje, ze poznanie prawdy o zbrodni katynskiej dokonanej przez Rosjan, wlasciwie jej uznanie, otworzy dluga droge do pojednania). Pisalem kiedys, ze fokusowanie zbrodni na przywodce (Stalin) ogranicza szanse pojednania, bo wyklucza cala mase obywateli i obywatelek, ktorzy czynnie lub biernie w niej uczestniczyli. Z drugiej strony zdaje sobie sprawe z wynikajacych sprzecznosci, gdy nasze roszczenia skierujemy do spadkobiercow ZR. Nie liczylbym rowniez na gest ze strony polskich biskupow, calkowicie zaleznych od Watykanu. Nie licze rowniez na masowa lekture ksiazki Pani Applebaum. Potwierdzaja to niektore wpisy polskich patriotow w blogosferze (przypomina mi sie SJL i jego zdanie o patriotach). Wracajac jednak do naszych baranow, to porownanie z Hiszpania bylo wlasnie kawiarniane i troche niezgrabne, bo Hiszpania oraz pozostale kraje nie sa w stanie pelnic role kola ratunkowego dla Polski. Zastanawiam sie rowniez dlaczego musimy walczyc o pamiec (irytuje mnie jezyk wojskowy), ci bowiem, ktorzy ja stracili niepowrotnie nie sa adekwatnymi partnerami do jakichkolwiek staran. Wystarczyloby staranie sie i wlasnie oczekiwany gest rowniez z naszej strony (na kosciol tu nie licze i niczego nie oczekuje). Hiszpania probuje wprawdzie uporac sie ze swoja przeszloscia majac „terazniejsze“ klopoty z mniejszosciami (podalem li tylko przyklad Baskow i ich walke o niezaleznosc). Krotko mowiac, usmiechalem sie do Pana politycznej ekskursji, en passant, po calym prawie swiecie ( nie opuszczajac stolika kawiarnianego), bo z takich dywagacji nic nie wynika, one tez niczego nie tlumacza, a Pana podazanie za tlumaczeniem naszej przeszlosci mnie nie przekonuje (ostatnia Polityka oraz ostatni wpis Pana autorstwa). Nie pocieszalbym sie rowniez brakiem „sklonnosci“ w innych krajach. Ciesze sie jednak, ze o tym w blogosferze rozmawiamy.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Mam(y) dobre nowiny, tym razem dotyczace skrecajacej na lewo (dlugie i solidne tradycje) Francji. Dla mnie to wielka pociecha. Zmartwil mnie z kolei Pana kolega, ktory prawie dziesiec lat swojego zycia zredukowal do taniego dlugopisu firmy bic. Pisalem kiedys o tym, a po lekturze felietonu Pana Stommy przekonalem sie, ze mialem racje (syndrom tego urzadzenia bije w nas i nas po dzien dzisiejszy; dlaczego bije; bo od stylo à….).

  92. WODNIK53,

    trzymam kciuki za Pana pozostanie na blogu 🙂 Po co akurat Pan miałby go zubażać? Proszę być lepszej myśli o tych którzy czytają tutaj Pana komentarze.

    I pozdrawiam najserdeczniej 🙂

  93. Kartka z podróży, 10.29. W temacie pomników Krakowie wykazujesz całkowitą ignorancję. Tradycja mogił /?/, kopców sięga 1000 lat, od Wandy co nie chciała, Krakusa i najnowszych Kościuszki i Piłsudskiego. Wszyscy związani z miastem i żaden nie był szpiegiem. Porównanie tych pomników z Kuklińskim zakrawa z Twojej strony na kpinę. Szpieg Kukliński nigdy w Krakowie nie bywał, chyba w celach szpiegowskich namierzając cele do bombardowań rakietowych. Projekt pomnika proponowany przez radnych POPiS jest niczym innym niż tupetem, głupotą i arogancką grą na nosie w pierwszym rzędzie lewicowemu prezydentowi miasta oraz ludziom, których to razi, oburza i znieważa. W mieście tym nie ma pomników Chopina, Mozarta, Beethovena lub Szymanowskiego. A będzie pomnik szpiega.

  94. Bywalec 2 pisze:
    2010-03-16 o godz. 11:25

    W 2006 Szwecja znacjonalizowala banki i dobrze na tym wyszla. Faktem jest ze kontrybucje udzialowcow stanowia zaledwie ulamek procenta pieniedzy ktorymi banki obracaja. Reszta nalezy do nas wszystkich. Dlatego tez nie nalezy bankom pozwolic na samowole. Proponowane reformy w Stanach nie sa wystarczajace.
    Ja bym to zrobil tak, zakaz brania ryzyka kotrego konsekwencje przekraczaja wklad udzialowcow. (albo nacjonalizacja).

  95. Szanowny Panie Slawomirski,
    zakladam, ze Pan Passent ma prawo i powinnosc pisania. Powinnosc wynika z jego zdolnosci. Prawo natomiast z kazdego z nas, kupujacego Polityke oraz bladzacego w blogosferze. My, ci bladzacy mamy prawo i obowiazek krytycznego czytania, jesli mamy na to ochote. Na szczescie zauwazylem wiecej niz pare krytycznych glosow wobec ekskursji autora. Zauwazylem rowniez glosy krytyczne wobec ukrytych i jawnych antysemitow. To podnosi mnie na duchu., chociaz dialog z antysemitami wydaje mi sie niemozliwy. Mozliwa natomiast jest lektura autora, bo inaczej stracilibysmy legitymacje blogujacych. Rozumiem i podziwiam w dalszym ciagu Pana konsekwencje w postrzeganiu naszej najnowszej historii. Mam rowniez nadzieje, ze autor oraz pozostali blogujacy nas rozumieja. Nie oczekuje natomiast tu od nikogo “zrozumienia” oraz podziwu, nie probuje tez nikogo zadziwiac (nawet zdziwionej), gotow jestem prawie zawsze do nawiazania dialogu. Moja obecnosc w blogosferze ogranicza sie wiec do pobieznej, wyrywkowej lektury “dziel” naszych potencjalnych interlokutorow. Podobal mi sie i dodal otuchy tekst TJ. Dziwi mnie ciagle postawa, wiecznie zddziwionej, do ktorej nie dotarly krytyki dotyczace pisania Solzenicyna w jego okresie putinowskim. Bobola jak zwykle probuje irytowac antysemickimi fusami (esencja bylaby pochwala), na co nie warto zwracac uwagi. Wodnik sie rozpuscil i udal na dluga wedrowke, dlatego pozostaje mi zyczyc Wodnikowi powodzenia. Znajac jednak Lizakowych ludzi jestem przekonany o jego powrocie. Szkoda jednak, ze produkcje LL maja cechy reprodukcji. Zastanawiam sie czy warto sie mierzyc z niejakim Markiem, otwartym juz /na swoj autystyczny swiat/ antysemita. Doszedlem do wniosku, ze oczywiscie nie warto zawracac sobie glowy kolejnym Lizakowym czlowiekiem. Mam wrazenie, ze obudzil sie po dlugim snie zimowym i nie mial szansy sledzic naszej dyskusji oraz debat o czasach zaprzeszlych (w tym o antysemityzmie). Czytajac jego prymarne proby stesknilem sie za Faliczem. Coz, samo zycie. Cechuje nas poniekad niecierpliwosc, gdy historia mierzona jest innymi skalarami. Dlatego zycze nam wszystkim wiecej czasu na pisanie.
    Pozdrawiam serdecznie z cieplego juz poludnia. Ciesze sie rowniez na kolejna wyprawe do Krakowa wkrotce.
    WINIEN
    PS
    W dalszym ciagu nie jestem w stanie postrzegac cokolwiek pozytywnego w czasach zaprzeszlych, mimo ciagle ponawianych prob. Dlatego tez twierdze, ze miejsce Lizakowych ludzi jest gdzies nigdzie. Dlaczego nigdze. Bo nikt nie jest w stanie zanegowac siebie samego. Stad ich peany o przeszlosci. Ptacy sie obudzily i to jest dobrym znakiem. Widzialem wczoraj ciekawy francuski film z Jacques Ditronc „UV“ z muzyka Goreckiego. Zmarl ostatni bard francuski, Jean Ferrat (bylo ich trzech, dodalbym czwartego, zawsze niesfornego SG). Dopada mnie melancholia, pora wiec na urlop.

  96. do TJ
    Jesli Pan pozwoli podpisze sie pod Pan wpisem do niejakiego Marka;

    Odkurzając prymitywne uprzedzenia dajesz świadectwo swoim marnym intencjom, w ubranku prawdy przyprawionej patriotyczną egzaltacją prezentujesz zaproszenie do nienawiści.

    WINIEN

  97. Jasny Gwint
    Oczywiście, że sobie kpię. Co mi innego pozostało w tym kraju przypominającym coraz bardziej skrzyżowanie cmentarza z gabinetem osobliwości. 18 metrowy szpieg – zadławić się można ze śmiechu. To tylko w Krakowie mogli wymyśleć.
    Co do kopców to są domeną kretów. Pozostawmy kopanie kopców kretom
    Pozdrawiam

  98. Lizak pisze:

    „W PRL-u o ile ktos nie niszczyl pomnikow mial mozliwosc pracy i godnego
    zycia na miare tego zdruzgotanego przez wojne kraju”

    To jest troche przykre i smutne co pisze Lizak.
    Jest w tym duzo prawdy. W pewnej mierze rozumiem niepokoj Lizaka
    o przyszlosc RP.
    Najbardziej niestety to chyba widac na przykladzie mojego ulubionego
    miasta Lodzi. Kino Gdynia moze sie w kazdej chwili zawalic.
    Kino Wlokniarz na Kosciuszki zabite deskami. Najslynniejszy
    lokal dancingowy Casanova /popularnie zwany Kaszanka/ rowniez
    jest zabity deskami. Nieladnie ten nowy kapitalizm obszedl sie z Lodzia.
    Dlaczego tak sie stalo ?
    Te pytania pozostana juz chyba bez odpowiedzi.
    To juz nie sa takie smieszne rzeczy, kiedy padaja zwroty
    „mozliwosc pracy i godnego zycia”. Lizak trafnie to zauwazyl.

  99. „Co bedzie jesli mimo tych srodkow banki nie zmienia swojej polityki i sprowokuja kolejny kryzys ?”

    Co pierwsze, kura czy jajko? – tego nie wie nikt. Natomiast to państwo tworzy banki i reguły na jakich działają, oraz otoczenie ekonomiczne i finansowe w którym działają. Powszechna jest opinia, że chociaż banki odegrały rolę w kryzysie finansowym, to jego nie spowodowały. „Sprowokowały”, tego nie wiem, ale nie one pchnęły stopy procentowe i rynek nieruchomości w tę stronę, nie one dały sobie prawo wypuszczania derywatów w ruch … o tym wszystkim juz była mowa, m.in. przy okazji wywiadu jaki zamieściła POLITYKA z J.B. Taylorem. To amerykańskie, hiszpańskie, irlandzkie, islandzkie i inne państwa dobrobytu „sprowokowały”. To one zachłysnęły się wzrostem PKB, spadkiem bezrobocia, rozpędzeniem dobrobytu, rozgrzaniem gospodarki. Widzę, że dwa mity nie pozwalają myśleć w podobny sposób. Jeden to mit o szkodliwości „schładzania” na przykładzie Leszka B. jako doktrynera i nieudacznika ekonomicznego. Drugi mit jest o wyższości działań państwa nad akcjami prywatnych podmiotów, w tym banków.

    A to przecież państwo nad tym czuwa, rozpina parasol nad prywatną inicjatywą. To państwo pobiera podatki na różne zbożne cele. Wydawanie ich na wspieranie banków jest niewskazane? Są kraje, gdzie parasole i regulacje bankowe zapewniły ich sprawne działanie. Dwa przychodzą zaraz na myśl: Kanada i Polska. Itd.

    Oczywiście zgoda w sprawie przerzucenia odpowiedzialności (tzw. moral hazard) na banki za ich akcję kredytową. Albo wyznaczenie ścisłych reguł, poziomów zabezpieczeń, etc. Jak to zrobić? Jak wypośrodkować między siłą napędową konkurowania banków między sobą, a niebezpieczeństwem bańki, przegrzania, naciągnięcia państwa, czy też schronienia się w jego obieciach.

    „Ale kto ma podjac taka decyzje, lobi finansowe w amerykanskim rzadzie ?”

    Oczywiści lobby finansowe ma duży wpływ, ale rozgonienie go na cztery wiatry nie wchodzi w grę. Zbyt duże ryzyko, kraje dobrobytu z Ameryką na czele zbyt wiele straciłyby na tym. Kapitalizm zaczął się od handlu i zaraz potrzebne były banki do obsługi, kredytowania, etc. Tak przynajmniej było we Florencji, a potem były dalsze osiągnięcia rodziny de Medici.

  100. WODNIK53 12:24

    Jezeli dobrze pamietam autorem tego stwierdzenia byl:

    Urho Kaleva Kekkonen (ur. 3 września 1900, zm. 31 sierpnia 1986) – fiński polityk, premier w latach 1950-1953 i 1954-1956 oraz prezydent Finlandii w latach 1956-1981.

    Przed II wojną światową był posłem do parlamentu i członkiem rządu. W latach 1950-1953 i 1954-1956 pełnił funkcję premiera Finlandii, a następnie w latach 1956-1981 prezydenta. Prowadził politykę przyjaźni z ZSRR, jeden z autorów polityki „finlandyzacji”, tj. utrzymywania równowagi pomiędzy interesami potężnego sąsiada – ZSRR – a związkami ze Skandynawią i całą Europą Zachodnią. Znany jako twórca idei strefy bezatomowej w Skandynawii (plan Kekkonena).

    4 marca 1964 roku Uniwersytet Warszawski przyznał mu tytuł doktora honoris causa.

  101. Podzielam zdanie redaktora Passenta, że Katyń to była zbrodnia komunistyczna.

    Przedstawiciele twardej lewicy hardo protestują przeciwko terminowi „zbrodnia komunistyczna” kalającemu przez sam fakt zestawienia obok siebie podłości i wzniosłości ich zorientowany na marksizm światopogląd.

    Marksizm postulował usunięcie z areny dziejowej tzw. klas wyzyskujących. Marksiści z Leninem na czele w trakcie wznoszenia gmachu nowego państwa głosili potrzebę zniszczenia nie tylko wyzyskiwaczy, lecz unicestwienie tzw. wroga klasowego.
    W tym celu komuniści po rewolucji i po uporaniu się z interwencją zewnętrzną, eserowcami i innymi odmieńcami z lewicy rozbudowali szeroko aparat swojej partii i ogłosili, że partia owa będzie w imieniu klasy robotniczej pełniła kierowniczą rolę w państwie dając odpór wszelkim nieprzyjaciołom władzy ludowej.

    Kierownicza rola oznaczała w praktyce wszechwładzę partii, a wszechwładza partii mogła być zrealizowana, jak dzisiaj z perspektywy czasu widać, jedynie przez organizację z bardzo silnym, wyposażonym w nieograniczone kompetencje tzw. pierwszym sekretarzem partii.

    Tenże sekretarz po zakorzenieniu się w aparacie partyjnym nadał sobie tytuł przywódcy narodu i państwa.
    Ścisłe kierownictwo partii pod ścisłym kierownictwem przywódcy podejmowało wszystkie najważniejsze decyzje w państwie. Jak to bywa w młodych dyktaturach, absolutnym priorytetem była walka z wrogami wewnętrznymi – czynnymi, potencjalnymi oraz wyimaginowanymi.

    W 1939 roku zagarnięto do niewoli pokaźną grupę polskich oficerów. Byli to w większości cywile, którzy na czas wojny służyli jako podchorążowie i oficerowie w armii – nauczyciele, leśnicy, lekarze, pocztowcy, policjanci, celnicy, itd.
    Biuro polityczne ze Stalinem na czele uznało, ze są to wrogowie władzy ludowej, a w szczególności Związku Radzieckiego i postanowiło zlikwidować tę grupę.
    Biuro Polityczne partii komunistycznej wydało wyrok śmierci, który następnie służby specjalne wykonały.

    Była to zbrodnia, ponieważ zabito jeńców wojennych, bez jakichkolwiek procedur prawnych, z przypisaniem winy oficerom in corpore.

    W oficjalnym stanowisku ZSRR nie byli to jeńcy wojenni, ponieważ
    ZSRR nie był w stanie wojny z Polską, gdyż Polska wtedy jako państwo przestała istnieć, a jej byli obywatele, którzy znaleźli się na terytorium ZSRR przechodzili pod pełną jurysdykcję, jaka rozciągała się nad każdym obywatelem tego państwa.

    Była to zbrodnia komunistyczna, ponieważ wyrok został wydany przez najwyższy organ partii komunistycznej i wykonany przez zbrojne ramię tej partii, z powołaniem się na imię państwa, któremu ta partia przewodziła.

    W państwie, w którym partia jako całość, kierując się teorią marksizmu-leninizmu, jako kierownicza siła narodu powierzyła świadomie i celowo władzę wykonawczą jednemu człowiekowi, takie zbrodnie były na początku dziennym.

    Zbrodnie te w rękach przywództwa partyjnego były wydajnym narzędziem niszczenia wrogów komunizmu (w tym szczerych komunistów podpadniętych wodzowi oraz wrogów osobistych naczelników partyjnych różnych szczebli), skuteczną metodą dyscyplinowania społeczeństwa poprzez zastraszanie i zostawiły długoletni ślad w kodzie społeczno-kulturowym obywateli tego państwa.

    Z tym kłopot mają Rosjanie. Przyznawać, że zbrodnie miały miejsce, to tak jakby napluć na swoją historię. Negować, że ich nie było, to tworzyć czarną dziurę w dziejach swojego państwa.

    W Rosji funkcjonują dwa zasadnicze podejścia do historii – szczerze patriotyczne i cyniczne. To pierwsze jest potwornie trudne do udźwignięcia.
    Jest jeszcze trzecie podejście – patriotyczno-pragmatyczne, niepopularne, zwalczane przez zwolenników autorytarnego państwa, ale przebijające się systematycznie do głosu.

    Sądzę, że w błędzie są ci, którzy twierdzą, że w polskiej polityce i opinii społecznej przeważa rusofobia i ciągłe zapotrzebowanie na kajanie się Rosjan. Jest to gruba przesada. Nie przeważa ani nie dominuje.

    W internecie spotyka się komentarze niesympatyczne dla Rosjan. Należy jednak wziąć pod uwagę niesympatyczną właściwość sieci – jest magnesem dla oszołomów.
    Nawiasem mówiąc w polskiej sieci zapalczywi internauci produkują mnóstwo komentarzy niesprawiedliwych dla Polaków, a niekiedy nienawistnych. Takie jest życie.

    Pzdr, TJ

  102. Wodnik: dolaczam sie do blagajacych cie o pozostanie na tym blogu…stanowisz doskonale uzupelnienie dwoch tegich mocarzy intelektu: Lizaka i Jasnego Gwinta. Twoje niebanalne, swiatle oceny i ujawnianie nieznanych faktow z historii Ameryki („zeby mieli codziennie 11-tego wrzesnia!”) np. o zabijaniu indian- przebijaja jakoscia autora tego blogu. Zastan i pisz, pisz pisz…moze cos o biciu murzynow w USA, nastepnym razem?.

  103. Ja sobie wypraszam takie impertynencje, ja nie jestem „made in the New World”. Co najwyżej pod wpływem jego ładu i dynamizmu.

    Z tym dobrobytem i jego pochodzeniem sprawa nie jest taka oczywista. Argentyna i Kanada na początku XX wieku starttowały z podobnych pozycji, miały zasoby naturalne i napływ świeżej krwi z Europy, do tego sąsiedztwo mocarstwa, które nadal szybko rosło i rozpychało się na boki. I co wyszło? Kanada zostawiła Argentynę z tyłu. I choćby nie wiem jak się wytężać, to nie udowodni się, że jeden kraj Ameryka wspomagała, a drugi wyzyskiwała, albo jakieś inne nieczyste siły wchodziły w grę. Po prostu o wzroście i dobrobycie decydują czynniki wewnętrzne, procesy i instytucje ekonomiczne i kulturowe. Rosja też podbijała świat, kolonizowała sąsiadów, z małego słowiańskiego księstewka podbijanego przez Szwedów i Mongołów wyrosła na największy terytorialnie kraj świata, i wiele dobrobytu zawdzięcza tym podbojom. To nie na terytorium księstwa moskiewskiego są największe złoża surowców energetycznych. Rosja też jest państwem kolonialnym, Polska była w jej szponach, poddana bezwględnej rusyfikacji. Polska była kolonią Rosji. I cierpiała z tego powodu.

    Z kolei Ryba nie widzi jak jednostronnie spaczona jest jego interpretacja historii, np. „blok państw SKUPIONYCH wokół ZSRR”. Roztacza nam wizję tymczasowości obecnego układu sił w Europie i w świecie, z wyraźnym wskazaniem, że w przyszłości powróci „skupienie państw wokół Rosji”. To ma być patriotyzm? To ma być polska racja stanu!?

    I ten język, iście sowiecki. „Podział terytorialny” w Jałcie, „strefy wpływów”. W Jałcie oczywiście Francuzi nie mieli nic do gadania. Niemniej Wlk. Brytania mogła negocjować z Hitlerem w czasie wojny – ale to luźna spekulacja – na niekorzyść Rosji. Natomiast wschodnią granicę odrodzonej Polski wyznaczała linia Corzona. Oczywiście Stalin przesuwał granicę powojennej Polski dalej na zachód niż Churchill. Gorbaczew mógł oferować Polsce lepsze gwarancje granic niż zachód, ale tylko w rozmowie z red. Żakowskim. Straszenie rewizją granic w UE i NATO jest naiwne – na pozioie radia M.

    Polską racją stanu jest najpierw odbudowa wewnętrznej stabilności mentalnej. Realia są takie, że ten naród postkomunistyczny wpadł w sidła Watykanu. Różne absurdy się dzieją, trzeba wspólnie tę fazę narodowej świadomości przebyć, bez uprzedzeń, insynuawania, robienia gęby i skakania do oczu. Budowa przyszłości i utrzymanie bezpieczeństwa Polski nie może pomijać Rosji – to oczywiste. Ale trzeba sobie zdawać sprawę, że bodaj jedyne niebezpieczeństwo dla suwerenności Polski może przyjść właśnie ze wschodu.

    Wszelkie wydumania o powtórzeniu się sytuacji sprzed II w.ś. są propagandą, kto wie czy jej źródło nie jest w Rosji. „Partia rosyjska” to może jeszcze nie jest, ale razi naiwnością i antyokcydentalizmem. Jakąś paranoiczną obawą przed zachodem, graniczącą z obrzydzeniem, z przemożną potrzebą wyśmiania czegokolwiek co zachodnie, a już amerykańskie – to umarł w butach, Geografii nie znają, hehe, a już historii – 17 września – koniec świata. Każdy z was, blogowych lewicowców to ma. A szczycicie się otawrtością i realizmem. Coś tu nie pasuje.

    No i ta maniera. Jak ktoś pisze na blog, co nie jest w zgodzie z moją opinią to „po profesorsku poucza”. Jak ktoś pisze inaczej niż myśli lewica, która potrzebuje jeszcze wielu prostych pouczeń od Gospodarza Bloga, to znaczy NEOKON. Jak ktos pije wino białe, to na pewno tanie. Itd.

  104. Szanowny Panie Redaktorze,
    oczywiscie, że całe zamieszanie wokół wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu i sam jego pomysł, żeby się tam „wepchnąć” świadczy o tym, że nie o uczczenie pamięci pomordowanych tu chodzi (nie mówiąc już o pojednaniu) tylko o demonstrację polityczną. Niech Ruskie (a przede wszystkim nasz polityczny „rynek wewnętrzny”) wiedzą kto tu jest reperezentantem prawdziwego genetycznego patriotyzmu. Gdyby chodziło o docenienie gestu Putina, gdyby tak to było przedstawiane w mediach, można by uczciwie potraktować zaproszenie wystosowane przez premiera Rosji, jako właściwy (zgoda, że może zbyt mały w stosunku do oczekiwań różnych środowiski) krok we właściwym kierunku. Tymczasem Lech Kaczyński zamiast dyplomatycznych spokojnych zabiegów woli jak zwykle obrażoną minę i fochy. Ta szansa zostanie zaprzepaszczona. Jak zwykle.
    W miłosierdzie polskiego episkopatu też jestem niewierzący, list do biskupów niemieckich, owszem, ale przecież hitlerowcy nie byli aż tak źli, skoro na sprzączkach pasów mieli „got mit uns” i papież pobłogosławił (bedzie za to święty bardziej subito niż JPII)… Za to „czerwona dzicz” i „komunistyczne hordy” to co innego, pan Hitler miał sobie z nimi poradzić raz na zawsze. Nie wyszło? No szkoda, tym bardziej im wybaczać ani prosić o wybaczenie nie będziemy.
    Takie to jest dalej myślenie i taki styl uprawiania polityki przez wielu naszych polityków i biskupów. Historia nie jest, niestety, magistra vitae dla tych panów. „Skłonność do przebaczenia i pojednania nie tylko u nas jest zbyt mała.” Pytanie: dlaczego, skoro ale my przecie taki prawie stuprocentowo katolicki kraj?

  105. Kartka z P (03-15 o godz. 22:53)

    Oczywiście CYWILIZOWANE metody polityczne. Jak zwał tak zwał – europejskie. Jak ktoś jest w Rzymie, zachowuje się jak Rzymianin (bądź Rzymianka). Jak ktoś wstąpił do Europy …

    Nasz powrót do Europy ze wschodniej niewoli, na którą sami skazaliśmy się przed wiekami, trwa. Jest w Toronto kamień. Wygląda mi na granit, ogromny, pęknięty od góry ostrą szczeliną, stoi w małym parku nad jeziorem na końcu ulicy Roncesvalles Ave.
    http://www.dittwald.com/torontosculpture/image.php?Artist=Janowski&Title=Katyn%20Memorial

    Czytałem rzecz jasna „nasza chata z kraja”. Sens w kontaktach naszej dyplomacji w Europie i poza nią widzę taki, że jesłi chcemy stać silni naprzeciw dwóm ościennym narodom, Niemcom i Rosji, to musimy błyszczeć w świecie. Opowiadać im swoją historię, martyrologie w sposób umiarkowany i rzeczowy. Ale przed wszystkim trzymać kontakty z krajami, które mają interes tonować zapędy Niemiec w UE, itd. Hiszpania i Portugalia są takimi krajami. I chyba cos się robi, ale za mało. Denerwują mnie te podziały. Ta chęć ich rozogniania, rozdrapywania, obnoszenia się z własnym rozgoryczniem, zamiast poszukiwanie wspólnych wątków i interesów. A to jest elementarz Europejczyka.

    Nikt nie dostrzega tego, muszę ci się pożalić, że choć piszę from the New World, to zawsze podkreślam, że my Polacy przede wszystkim jesteśmy Europejczykami.

  106. @albedo 03/15 23:34

    Mowie o terenach i ludnosci, ktore byly czescia I Rzeczpospolitej i zostaly od niej oderwane w trakcie rozbiorow. Jesli chodzi o plemiona ruskie to przez caly okres historyczny ziem kersowych czyli przez prawie 1000 lat, nie wytworzyly one ani wlasnej panstwowosci ani znaczacej kultury poza umiejetnoscia malowania jajek i wyszywania rubaszek. Ostatnie 20 lat takze zreszta nie wskazuje na to, ze przyrodzony tym ludom prymitywizm i zbojectwo w jakimkolwiek stopniu ulegly zlagodzeniu.

  107. Uwagi raz sciaga dla “wietrznie” watpiacych; czyli jawnych oraz ukrytych antysemitow.
    Tradycja kosciola jako instytucji popierajacej ruchy antysemickie w Europie Srodkowej i Wschodniej, obecna w naszej swiadomosci siega czasow Rewolucji Francuskiej. Rewolucja byla cezura w budowaniu spoleczenstwa obywatelskiego w Europie. Rewolucja, ktora jak wiemy popierala ruchy “egalitaryzacyjne”stanowila niejako zagrozenie dla owczesnych hierarchow koscielnych. Reakcja kosciola byla reakcja na owe hasla, aktualne rowniez po dzien dzisiejszy. Hasla te, mimo swojej aktualnosci byly czesto zapominane oraz traktowane z przymrozeniem czy przyproszeniem oka lub odkladane na “lepsze czasy”, ktore w Polsce po 1989 nastapily wraz z odzyskaniem suwerennosci. Podczas gdy hasla budowania spoleczenstwa obywatelskiego sa przez wiekszosc akceptowane, to emancypacja “obcych” oraz ich integracja jest procesem “wydluzonym” w czasie. Zauwazamy jednoczesnie, ze antysemityzm jest ciagle aktualny, czytaj obecny, niezaleznie od liczby czlonkow Gmin Zydowskich w Polsce, nawet przy ich sladowej ilosci i niezaleznie od stanu mniej lub bardziej suwerennej panstwowosci. Intelektualisci oraz politycy europejscy i polscy trudno znosili emancypacje Zydow. Dzisiaj ciagle konfrontowani jestesmy z wrogoscia, gdy apelujemy o emancypacje obywateli; dotyczy to kobiet, ekologow, homoseksualistow, seksu oraz wszystkich obcych w naszej swiadomosci zjawisk. Obcy nam sa rowniez Ci, ktorzy probuja owe zjawiska definiowac, opisac etc.. Niektorzy wblogosferze maja permanentne klopoty z percepcja antypostawy jaka jest antysemityzm w Polsce. Jednych oburza, drugich wzrusza, trzecich nudzi, wielu pozostalych wogole nie obchodzi. Polacy utozsamiani sa w Europie jako katolicy i antysemici. Nie znaczy to bynajmniej, ze wszyscy sa antysemitami. Otwarte jest natomias pytanie czy wszyscy Polacy sa katolikami. Jest to oczywiscie stereotyp i nalezy z nim polemizowac. Dysputa na ten temat nie powinna jednak ograniczac sie do wypowiedzi populistycznych czy poruszania tematow zastepczych, o czym dalej. Jak wazny jest nasz krytyczny stosunek do antysemityzmu swiadcza mury polskich miast i miasteczek, “sluchowiska” Radia Maryja, kazania ksiezy, czy biskupow, wypowiedzi czolowych polskich politykow, ksiazki z wydawnictwami antysemickimi, przykoscielne ksiegarnie lub cmentarze zydowskie (czesto zaniedbane i zbeszczeszczone). Trudno przy tym zapomniec prowincjonalna prase i jej domoroslych dziennikarzy. Warto tez porozmawiac z pracownikami TSKZ o ich samopoczuciu, przy braku poczucia wlasnego bezpieczenstwa. W rodzinnych dyskusjach czesto powtarzane jest zdanie- nie jestem antysemita, ale …. Potem zaczynaja sie zdania podwojnie zlozone, uzywane wlasciwie jako kolo ratunkowe. Przesada w ocenie spolecznosci zydowskiej artykulowana jest w roznych kierunkach nabiera charakteru jakosciowego, czesto o przeciwnych wektorach. Temat rownouprawnienia po prostu irytuje i stad niedocenianie lub przecenianie Zydow oraz ich roli w naszych czasach. Brak jest rowniez Zydow i ich kultury w polskich podrecznikach szkolnych z historii. To, ze z trzymilionowej populacji niewielu jest wsrod nas, nie oznacza wcale, ze ich historia nie miala i nie ma zadnego wplywu na nasza wspolczesna rzeczywistosc. Wbrew pozorom nie przetrwala ona li tylko w polskich ksiazkach kucharskich, o czym czytajacy czesto nie wiedza. Historia Zydow polskich byla traktowana w czasach powojennych czysto instrumentalnie. Ludzie wiedzieli “swoje”, wszystkiemu winna byla “zydokomuna”. Dzisiaj ludzie nadal wiedza swoje; patrz uwagi powyzej i ponizej. Pozostaje do wyjasnienia kwestia roli dzisiejszego kosciola katolickiego w postrzeganiu Zydow. Pytanie sluszne, bo mozemy szukac na nie odpowiedzi w kosciele Rydzyka lub koscieleTisznera i wymachiwac przy tym “recami” lub “rekami”. Roznice i jakosc odpowiedzi byly znaczne i wyrazne podczas dyskusji po wydaniu “Strachu”. Temat ciagle ten sam od ponad szesciedzieciu lat. Temat wykluczenia, eliminacji, emigracji i wypedzenia aktualny w Europie, u nas jest obcy, bo traktujacy o obcych. Gdyby z antysemityzmu lub bredni o mordach rytualnych nalezaloby sie spowiadac , jak np. z aborcji, to ksenofobiczno-antysemickie landszafty zmienilyby sie nie tylko co nieco. Polecam tu lekture Gazety Wyborczej z 26-27 Stycznia 2008 “Czy Strach wyleczy nas z nienawisci”. Poslugujac sie skrotem myslowym i historycznym mozna twierdzic, ze dzieki takiej postawie mamy piekne synagogi w Amsterdamie, Berlinie i Krakowie (dobor przypadkowy). Chodzi tu przede wszystkim o wymuszona emigracje Zydow z Hiszpanii i Portugalii oraz emigracje “za chlebem” z Europy Wschodniej (w tym wielu Zydow z Polski). Postepujac dalej dochodzimy do dziejow polskich Zydow, historii brutalnie zakonczonej w roku 1968. Warto jednak spojrzec na rozwoj antysemityzmu, funkcjonujacego w kulturze i percepcji spolecznej w ciagu tych ostatnich dziesiatek lat. Po dojsciu nazistow do wladzy, antysemityzm stal sie wowczas niejako aksjomatem kultury niemieckiej. Aksjomatem tym poslugiwala sie rowniez grupa ”narodowcow” w Polsce przedwojennej, “wspomagana” skutecznie przez kosciol katolicki. Nie znaczy to wcale, ze oba te ruchy szly w parze oraz stanowily homogenna sile w ich skutkach. Warto jednak zaznaczyc ich obecnosc po obu stronach owczesnej granicy polskiej. Po stronie niemieckiej zauwazymy, ze przemyslowo-biurokratycznie zorganizowany Holokaust byl rezultatem wymieszania sie tradycyjnego antysemityzmu, rasizmu i eugeniki. Przy tym antymodernizm i antysemityzm tworza tu niespojna pare, ze wzgledu na wplyw Zydow w uprzemyslowieniu i ubankowieniu, ktore lamaly owczesne spoleczne struktury i co za tym idzie, okreslaly miejsce Zydow w poszczegolnych spolecznosciach. Najprostsza definicje antysemityzmu znajdziemy u W. Adorno. Chodzi o opis Zydow, wlasnie Zydow, a nie konkretnego Zyda, publicysty zydowskiego, polityka izraelskiego, czy dzialacza ugrupowania syjonistycznego. Wart lektury jest esej Aliana Finkielkraut “Au nom de l’autre. Réflexions sur l’antisemitisme qui vient.”.Podazajac za ta mysla wypadaloby poradzic “wietrznie” watpiacym samodzielnie myslenie, co umozliwiloby unikanie cytowania intelektualistow, ktorych wymienianie chcac nie chcac prowadzi, czesto niepotrzebnie do podwojnego myslenia. Z drugiej strony “trendy” jest lewicowo-trockistowski antyamerykanizm u wielu mlodych ludzi w Polsce. Mam wrazenie, ze chcieliby oni nadrobic straty swoich rodzicow, ktorzy nie mieli okazji biegac wsrod lakrymogenow po ulicach paryskich w 1968 roku. Rodzice ci mieli jednak wtedy okazje zegnac swoich polskich przyjaciol na Dworcu Gdanskim. Warto wiec o tym pamietac lub przypominac zyjacym rodzicom, niezaleznie od tego jaka role mieli wowczas do odegrania. Niedawno bylem w podberlinskim lesie i przy okazji zwiedzalem wille Goebelsa oraz sasiednie zabudowania. Niedaleko znajduja sie budynki bylej szkoly miedzynarodowych kadr komunistycznych, ziejace od zjednoczenia Niemiec pustka. Moich przyjaciol zaskoczyla homogennosc nazistowskich budynkow przedwojennych oraz tych zbudowanych tuz po wojnie. Koniec wojny i lata po 1948 byly znaczaca cezura pustki kulturowej, w ktorej opis przeszlosci stal sie zbedny po tragedii wojennej, a na opis i definicje przyszlosci spoleczenstwo nie bylo jeszcze przygotowane. Od tego czasu zaczyna sie pisanie historii czasow najnowszych. Wracajac do postaw antysemickich po polskiej stronie granicy z Niemcami, to nie mialy one oczywiscie charakteru likwidacyjnego, ograniczaly sie poczatkowo do wykluczania. Zjawisko to widoczne jest w topografii przedwojennych Endekow. Obecnie po 1989 roku, roku kolejnej cezury oraz zmian polityczno-spolecznych jestesmy czesto konfrontowani z kolejna pustka oraz brakiem cierpliwosci w jej wypelnianiu po zakonczeniu eksperymentu kilku facetow przyslanych z Moskwy, eksperymentu nazywanego (nie wiem dlaczego) realnym socjalizmem. Socjalizm ten przeciez odrealnial nie tylko rzeczywistosc, w ktorej zylismy, lecz przede wszystkim nas samych. Z tym faktem trudno jest nam sie pogodzic, bo niechetnie wystepujemy w roli ET. Dzisiejsi politycy przescigaja sie w uzywaniu atrybutow; narodowy, patriotyczny, polski , meczenski i powstanczy. Prowadzi to do uproszczen w pamieci spolecznej (narodowej). Pamiec spoleczna nie powinna opierac sie na mitotworstwie. Gdy upiekszanie prawdy w czasach zaborow mialo sens, to kontynuowanie i pielegnowanie mitow narodowych nie pomniejsza naszej alienacji.
    WINIEN
    cdn

  108. Ależ WODNIKU,

    „Ale zwrot o odwracaniu się DP od “takiej lewicy” jest Szanowny Kanadyjczyku niski, pogardliwy i ukazujący pychę tudzież pokłady arogancji tak myślącego człowieka. … „

    Nie będzie chyba „odwracaniem kota ogonem”, jeśli wyjaśnię, że nie napisałem iż D.P. się odwrócił od „waszej lewicy”. To wy liczyliście, że on „wasze lewicowe” poglądy będzie szerzył, ale się rozczarowaliście. Nie wiem skąd arogancji przychodzi ci do głowy. Pogarda wobec kogo? Passenta, czy „takiej niepoważnej lewicy”. Kto jest osią tego ruchu odwracania się? D.P. czy „taka lewica”. Wy na D.P. się żalicie ostatnimi czasy, on wam objaśnia – „czyją zbrodnią był Gułag?”, „historia Fidela prześcignęła”. Was może też prześcignęła?

    Czy to jest sprawa wyłącznie między wami, czy arogancją jest mówienie o tym? O atakach WINIEN i Sławomirskiego na red. Passenta, w sprawie stanu wojennego i jego publicystyki w PRL, pisałem już i nie mam ochoty powtarzać się – KRYTYKUJĘ i POTĘPIAM. Nie mam z tym nic wspólnego. Passent jest dla mnie ostoją racjonalizmu w trudnych czasach, wyboru słusznego. Pardon, jednego ze słusznych. Jego wiedza o polityce jest ogromna, jego wkład cenny. Jeśli piszę – Nic dziwnego, że red. Passent nabiera dystansu … do takiej lewicy, to mam rzecz jasna na myśli, że taka lewica jest oderwana od jego rozumienia tego świata.

    Owszem, prez. Jelcyn złożył Polakom przeprosiny za Katyń. Ale to jest na różne sposoby podważane przez Putina. Albo mieszanie Tuska z błotem, ale to przecież on zmienia polską politykę wobec Rosji. Czy nie to nie jest właściwe, godne pochwały?

  109. Może warto by przeszczepić na polski grunt powiedzenie:
    „Brytania nie ma wiecznych przyjaciół, ma wieczne interesy”…….

    Czy w świetle tej koncepcji nie zrobił dla Polski więcej Zacharski, Olechowski, Czechowicz?
    Politycy definiują RACJĘ STANU w konkretnym momencie historii.
    Szpiedzy, to tylko NARZĘDZIA!!!!!!!
    Z czym się identyfikują? Z mocodawcą, ideologią? narodem? wynagrodzeniem?
    Bardzo „patriotyczne” wojska kwarciane zawiązywały mnóstwo konfederacji w obronie swojego ŻOŁDU!!!
    Motywacją do służby w Iraku, czy Afganistanie jest co? PIENIĄDZE…….
    To tylko żołnierze Brygad Międzynarodowych walczyli dla IDEI……..
    A Rosja Sowiecka za dostawy broni i instruktorów kazała sobie płacić ZŁOTEM.
    Poraża mnie zawarta w niektórych wpisach – szlachetność, bezinteresowność, idealizm, w życiu- szczególnie narodów- nie występująca.
    Czy bardziej proste wytłumaczenie działalności Castro, Stalina, Hitlera,
    Pol-Pota- że im chodziło tylko o WŁADZĘ- jest do przyjęcia?
    „władza absolutna deprawuje absolutnie”…….jest wytłumaczeniem działania polityków?

    PS:
    Szpieg powinien wtopić się w otoczenie.
    18 metrowemu byłoby trudno…………

  110. Wodnik 53,

    dziękuję za miłe słowa.

    Nie rezygnuj, bo w istotny sposób umniejszasz pozytywne warości trafiające do zdezorientowanych czytelnków.
    Poza tym niewiele się liczy.
    Właśnie, gdy poczułeś się osaczony różnego rodzaju paskudztwem, napisałeś prawdziwe perły swoich przemyśleń.
    Widocznie tak już musi być.
    Nie poddawaj się, co najwyżej odpocznij parę dni.

  111. Mam wielką prośbę do W.P., by polemiki z gospodarzami: pp. Paradowską, Passentem, Szostkiewiczem, prowadzili na Ich poziomie lub, jeśli potrafią, nawet wyższym. Niech natomiast darują sobie wypisywanie – często tasiemcowych i grafomańskich – obelg lub nawet donosów.
    Będę wdzięczna za pozytywne ustosunkowanie się do mojej sugestii.
    ossa

  112. mikesz pisze:

    2010-03-16 o godz. 10:45

    Tolerancja osoby vs jej moralna ocena to rozne aspekty spolecznej interakcji. Ja toleruje i oceniam bo mam do tego prawo takie samo jak pan.

    Od wielu lat jestem poza krajem dlatego moja ocena najnowszej historii i ludzi z nia zwiazanych rozni sie od tego co oferuja polscy Polacy. Ta ocena jest inna ze wzgledu na niepolskie otoczenie ktore mnie ksztaltowalo przez ostatnich 30 lat.

    Nie widze potrzeby szukania absolutu.

    Slawomirski

  113. @”T.O.” i „ajw” – en bloc:
    Dobry Wojak Szwejk miał rzec onegdaj: „Dziewica Orleańska gdy Anglicy podpalili pod nią stos także wierzyła, że to właśnie ona spala Anglików”. I ten schlagwort Wam Drodzy Blogowicze dedykuję…….
    Pozdro
    WODNIK53

  114. Cały czas odnoszę wrażenie, że mnożymy byty ponad potrzeby.
    Wystarczyło by odkurzyć koncepcję „ZŁOTEGO CIELCA” i „KALEGO”…….
    Wyprawy krzyżowe, oprócz nawracania miały na celu GRABIEŻ I PODBÓJ.
    Odkrywanie Nowego Świata również.
    Działalność misyjna w Indiach, Afryce, Chinach, skończyła się ekspansją kolonialną i dominacją przemysłu zachodnioeuropejskiego.
    Szczytne idee były przykrywką zawłaszczania dóbr i eksterminacji INNYCH.

    Wolno było sprzedawać opium Chińczykom? Ale nie wolno heroiny i koki Amerykanom?
    „co jest dobre dla „Unitet Fruit” , Texaco, Halliburton, jest dobre dla US?”
    Podwójne standardy, mentalność, moralność……..
    Kiedy przyznano prawo do posiadania duszy Indianom, Murzynom?

    Rosja, cały czas posuwała się tą drogą………
    Dlaczego ma za swe zapóźnienie w ekspansji być karana?
    To samo zdanie dotyczy Chin, czy Izraela. Przegrani płacą ziemią i życiem.
    Czy to coś innego od tego co było? Świat się zmienił? Zaczęły funkcjonować globalnie jakieś prawa ogólnoludzkie?

  115. Telegraphick Observer z 15.46
    Ja to dostrzegam – wyraźnie i dobitnie piszesz, że jeśli Polska to tylko w Europie a polskie interesy to tylko za pomocą Europy. Jak również dostrzegam, że proponujesz realne i sensowne projekty prospołeczne (stypendia, programy edukacyjne) i radzisz zmieniać postawy ludzkie za pomocą np obcowania ze sztuką. W pełni Cię w tym popieram.
    Tak więc nie trać ducha.
    Nie jesteś samotny ze swym niezrozumieniem. Ja nie tylko w internecie ale i w życiu realnym, gdy z sympatią i dumą mówię o naszej przynależności do Europy i asymilacji z jej kulturą traktowany jestem często jak skończony frajer. Najczęściej traktują mnie w ten sposób ludzie dla których Europa jest czymś w rodzaju starej babki. Ludzie ci z niechęcią znoszą jej utyskiwania w zamian za comiesięczną rentę i sami nie wiedzą czego by chcieli – męczyć się dalej z babką czy stracić rentę.
    Pozdrawiam

  116. telegraphic observer pisze:

    2010-03-16 o godz. 15:23

    Jasność wywodu, ścisłość argumentacji, zwięzłość, klarowna konstrukcja komentarza, swoboda narracji. Zaimponowałeś mi.

    Pzdr, TJ

  117. CD:
    W rozwinięciu myśli pominąłem „świetlane postacie”
    von Brauna
    Gehlena- na przyklad
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Reinhard_Gehlen
    Dlaczego Amerykanie korzystali z dorobku i wiedzy nazistów?
    Bo nie byli idiotami………tak jak nasi „nawiedzeni”- to moja odpowiedź…..
    Efekt wiedzy von Brauna to misja Apollo.
    Efekt wiedzy Gehlena to korzystanie z zakonspirowanych na wschodzie agentów. Tanie rozwiązanie, zgodne z protestanckim duchem………
    Katolicy „Polscy” są bardziej szczodrzy? „Rząd wyżywi się sam”!!!……..

  118. telegraphic observer pisze:

    2010-03-16 o godz. 16:16

    Moim zdaniem krytyka redaktora Passenta ma wartosc wychowawcza.
    Polega ona na pokazaniu niegodnych zachowan czlowieka uwiklanego w systemie totalitarnym.
    Adresatem krytyki nie jest redaktor Passent ale jest nim mlody obywatel przed ktorym senior dziennikarstwa gra role mentora.
    Konkluzja krytyki jest szukanie „role models” tam gdzie nie bylo totalitaryzmu.

    Czy nadal pan KRYTYKUJE I POTEPIA?

    P.S.
    To nie jest personalny atak na pana Passenta, ktory jak spora czesc Polakow jest ofiara systemu totalitarnego.

    Slawomirski

  119. WINIEN pisze:

    2010-03-16 o godz. 13:25

    Szanowny Panie WINIEN,

    ponownie przyszlo mi tlumaczyc sie z mysli nieuczesanych.
    Trudno zaczesac jak nic nie ma do czesania.

    P.S.
    Zielone wino nalezy do swietego Patryka tak samo jak zielone piwo.
    Ach ta melancholia…

    Slawomirski

  120. Refleks Passenta(rok 2010)

    „Uroczystości w Katyniu powinny przyczynić się do poznania i uznania prawdy o zbrodni katyńskiej przez Rosjan oraz inne narodowości byłego ZSRR, przede wszystkim do uznania, że była to zbrodnia komunistyczna,”

    Plakac czy smiac sie?

    Slawomirski

  121. Wodnik: das is aber sooo tief…….. (ze niezrozumiale dla przecietnego intelektu). Pamietaj, nastepnym razem ma byc o murzynach…!
    Jasny Gwint: nie mozesz przezyc pomnika Kuklinskiego w Krakowie, ciagle o tym piszesz…. postaw sobie przed domem male pomniczki patriotow i twoich idolow (a moze idoli?): Gomulki i Bieruta. To ci dobrze zrobi. Mam nadzieje, ze dorobiles sie w PRLu wlasnego domu….w twojej firmie niezle przeciez placili…

  122. Eureka, zrozumialem. Kryzys jest skutkiem niedoskonalej, ale z utesknieniem oczekiwanej przez banki, kontroli panstwowej, oraz zbyt niskiej stopy procentowej ( madry bankier po szkodzie). Ale jak sie ma do tej teori obecna rownie niska stopa procentowa, na ktora jakos nie slychac utyskiwania bankowcow, oraz jak powinna wygladac doskonalsza, lepsza kontrola sektora bankowego, ktorej ten sektor rzekomo pragliwie oczekuje. A poza tym co jest z globalizmem ? Nie odgrywa on juz rzadnej roli w rozwoju wypadkow ?
    Czy aby bankowscy nie uwazaja, ze powinno sie od nich jedynie wymagac bezrewleksyjnej reakcji psa Pawlowa; jak „papu to zrec”, jak po palcach to uciekac pod fartuch mamy (panstwa).
    Czy istnieja w zachodniej cywilizacji jeszcze inne korporacje zawodowe o podobnym „etosie pracy” ?
    Czy mamy tu aby napewno do czynienia z cywilizowanymi osobnikami, a nie juz z dawno temu wymarlymi, niedostosowanymi spolecznie, neoandertalczykami ?

  123. A ja chyba jednak zacznę kurs nauki chińskiego.Myślę,że chyba nieźle na tym wyjdę.Wszyscy tylko angielski i angielski a to niestety jeszcze kilkanaście lat i prawie esperanto będzie.Tylko chiński.W tej chwili już Amerykańce siedzą u Chińczyka w kieszeni ,a za kilkanaście lat to już Chińczykom będą pałeczki do ryżu strugać.Bendyk uważa zresztą,ze za 30 lat Polacy będą zamiast do Anglii do Chin jeździć jako tania siła robocza.Wcześniej oczywiście w ramach krótkiej praktyki miesiąc u wschodniego wielkiego sąsiada intensywnego treningu.Chińczycy to jednak robotny naród.Bo,nawet porównać.Z jednej strony Polska która w ciągu 20 lat 200 km autostrad nie potrafi zbudować(na plus można jedynie dodać,że gospodarkę zrestrukturyzowała) ,a z drugiej strony ponad miliardowa społeczność(niektórzy mówią,ze trochę więcej)który w ciągu 8 lat jest w stanie podwoić swoje PKB.Zresztą nie wiem ,czy przy okazji nie pójdą na przemiał wszystkie podręczniki ekonomii.Wystarczy,że Coca-Cola z Pepsi uznają,że największe pragnienie na świecie mają potomkowie Konfucjusza,to od razu na półeczkę trafia wolnorynkowe bzdety i obowiązkowo corocznie Nobla z ekonomii będą zdobywać absolwenci chińskich uniwersytetów głaskani po główce przez statecznych działaczy Komunistycznej Partii Chin.A jeżeli ci z Wall Street uznają,że najlepiej stoją akcje tam gdzie z demokracją trochę nie bardzo,to chyba się przeprosimy z klasykami światowych rewolucji.A jeżeli jeszcze Rosjanie uznają,że bliżej im do Chin niż do Europy to…Europa już nie da się lubić.Przypomniał mi się jeden z felietonów Redaktora Passenta.Koniec lat 80-tych.Redaktor zamieścił w nim mniej więcej taką tezę(był to mniej więcej okres przedokrągłostolowy),że jednak może pójść tropem Chińczyków i najpierw reformy gospodarcze,a później dopiero…Oczywiście wówczas myślałem Passent-Stary Komuch (wówczas jeszcze nie taki stary).Dzisiaj po 20 latach,po chińskich doświadczeniach już nieco inaczej patrzę na tamten pomysł.Chociaż, czy ja wiem.Kiedyś mieliśmy być drugą Japonią,to może teraz spróbujmy jednak dorównać chińczykom.Myślę,że na pierwszy ogień można by puścić…Małysza,temu na pewno Chińczycy nie podskoczą.

  124. Telegraphic Observer 15.23

    Nie mam zwykle sily, zeby przebrnac przez analizy i popisy (w tym Twoje) ale dzis wylozyles swoje racje bez wigibasow i sensownie.

    Podstawowa rzecz dla tego co piszesz to:

    „Rosja też jest państwem kolonialnym, Polska była w jej szponach, poddana bezwględnej rusyfikacji. Polska była kolonią Rosji. I cierpiała z tego powodu.”

    TJ o 14.47 a z nim D.Passent, sa w bledzie:

    „Podzielam zdanie redaktora Passenta, że Katyń to była zbrodnia komunistyczna” (?!).

    Od czasow Groznego w XVI wieku Rosjanie podbijali oscienne ksiastewka i kraje a po zakonczeniu II wojny swiatowej, w latach piecdziesiatych. osiagneli apogeum rozwoju terytorialnego. Komunizmu uzywali do budowania wladzy u siebie i w zagarnianych krajach. Bo komunizm obiecywal biednym. Po Groznym, Piotr I kontynuowal te polityke, po Groznym – Katarzyna II. Pozniej Stalin, Chruszczow i Brezniew. Ten patent wygral dla nich Imperium. Trzymali to Imperium jak mogli, dopoki kumunizm nie zezarl ich od srodka, jak rdza.

    To byli zawsze Rosjanie. Nikt nie bedzie liczyl ilu nie etnicznych Rosjan bylo w Armii Czerwonej. Kultura, cerkiew i jezyk calkowicie dominowaly. Teraz zre ich wscieklosc, ze mieli Imperium i stracili.

    Polska zawsze bedzie obok tego glodnego „monster” dopoki system demokratyczny nie pozbawi ich apetytu na sasiadow. Miejmy nadzieje, ze odejscie Putina bedzie pierwszym krokiem na tej drodze.

    Nie rusofobia. ale swiadomosc charakteru Rosji nie pozwala im ufac. TJ (za DP) oskarza komunizm. Czy on nie rozumie, ze komunizm byl tylko srodkiem rzadzenia w rekach Kolonialisty ? Za Katyn wine ponosza Rosjanie. Ich panstwo, ich rzad, ich partia to zrobily. A DP sugeruje wyciagniecie „polskiej reki” do pojednania. Latwo sie frymarczy ta „polska reka”, latwo sie ja obcina. Latwo sie ja poswieca, bo nie wlasna.

    Trzeba znac Moskiewska ulice, zeby pojac ile tam zacieklosci i zlosci z podowu utraty dominujacej roli w swiecie. Uczyli ich tej doktryny i skutki trwaja.

    Apologeci komunizmu na tym blogu, albo sa renegatami albo glupcami. I nie martw sie, ze Cie nazywaja „made in the new World”. Ten „new World” wykancza dominacje Ruskich i oby dokonczyl zboznego dziela….

    „Jedyne niebezpieczeństwo dla suwerenności Polski może przyjść właśnie ze Wschodu.” – piszesz. Swiete slowa. Czyba, ze narod nie rozumie. A jesli nie rozumie, to bajeczka „O Tonku” – to ton, k….twoja mac !

    Czasem Ci sie zdarzy krotko, na temat i bez „wywijasow”. Powodzenia !

  125. Szanowny Panie Passent at al.

    Jako osoba potykająca z neokonami od przeszło 20 lat w ramach kilku
    organizacji oraz wydająca przy tym wlasne pieniadze, zauwazylem, ze
    termin ” neokon” jest używany tym blogu w sposob fatalnie
    nieprawidłowy. Amerykanskie sily nekonserwatywne cechuje siedem elementów,

    1. Miedzynarodowa ekspansja
    2. Słabo ukrywana pogarda do innych nacji badz religii
    3. Pazernosć
    4. Lamanie praw czlowieka
    5. Zatruwanie srodowiska w imię troski o lud pracujacy
    6. Umiłowanie broni tudzież wojen
    7. Brak poczucia humoru

    Szastanie ( przez niektórych dyskutantów) tym terminem wobec oponentów prawicowych doprowadza do absurdalnych konkluzji. zaczynam podejrzewać, czy zabójca króla nie jest sam król ?
    Zastanawijący jest brak krytycyzmu u apostolów lewicowego Mesjasza na tym blogu.
    Mesjasz miesza fakty z quasi- literacka fikcją oraz okrasza swój produkt nacjonalizmem. Broni lud pracy oraz jednocześnie wielbi grupy kryminalne o zasiegu miedzynarodowym odsuniete od władzy 20 lat temu.
    Jego język jest – przyznaję bez przymusu – wartki oraz bez błedów ortograficznyh (apostołom sie zdarzają).
    Boli mnie to, że sformuowania kwalifikujące na natychmiastową konsultacje medyczną pomijane są milczeniem w ramach solidarnosci grupowej.
    Dyskutant Marek przykładowowo stawia medycynę kubańska jako niedościgniony wzór. Zapożyczając zdanie zaszłyszane u Urbana kilka lat temu, jest na tylko jedna porada ” Marku, weź do ręki but a następnie je.nij się mocno 3 razy w dekiel” .
    Teksty Mesjasza bywają równie odkrywcze: pare tygodni temu dowiedziłem się, że polski skarb narodowy – węgiel – nie szkodzi . Dziwnym trafem, węgiel służy gorzej imperialstom : w USA zmarło w ub. roku na skutek wdychania jego wyziewów 23,600 osób.
    Koledzy Lewicowcy tego blogu: zgadzam się z waszym pozytywnym podejsciem do człowieka, środowiska, pomocy słabszym itd.
    Ja aktywnie walczę tu, w USA z zakapiorami torturującymi ludzi, prowadzącymi profitodajne wojny. Nie ograniczam się zatem o ” palenia w stolicy cygara ” i pieprzenia na blogach.
    Waszą grupę stać jest doprawdy lepszego lidera oraz bardziej wyrafinowaną retoryke. Bez rasizmu, promowania nacjonalizmu ( „piekny Polak”, inni ohyda ?), bez pogardy dla innych religii.
    Wasze pogardliwe sformuowania pod adresem Hameryki są źle adresowane Atawistyczna nienawiść tu wyrażana ma swoje korzenie w agresywnym zrzucaniu stonki na nasz naród – wspólczuję i podzielam ból , ale… Czy doprawdy odpowiada Polakom rola pudla szczekajacego zza ogrodzenia na dobermana?
    Nie zapominajcie, że tutejsze elity USA, powiedzmy 20 % populacji, walczą z nacjonalistycznymi tępakami (20% ) o generalnie bliskie wam ideały. Wystarczy czasem właczyć intelektualna samocenzure, pomyślec , wyrzucić egzemplarze Trybuny Ludu trzymanej na podłodze od 81 roku.
    Jest rok 2010.

  126. Pojął, Eureka, zrozumiał … a jednak nic …

    A prosiłem, na kolanach wręcz błagałem, aby przeczytał wywiad z Taylorem
    http://www.polityka.pl/rynek/ekonomia/1503550,1,przyczyny-kryzysu—wywiad-z-prof-johnem-b-taylorem.read
    ale nie przeczytał. A wypociny jakiegoś sensata i zapewne spekulanta ceną złota, Boba Chapmana (przytoczone na blogu z GlobalReseach.ca) rozczytywałby całymi godzinami. Aby tylko podbudować swoją tezę i nie próbuje weyfikować.

    Bankierzy, szczególnie inwestycyjni nie są od tego, aby ich podziwiać za nieziemską moralność. Oni są od tego, aby maksymalizować swoją premię i zysk swojego banku, oraz optymializować alokację kapitału inwestycyjnego – czy też w przeciwnej kolejności. Oni są jak szczury, czy świnki morskie. Podobnie są potrzebni tzw. spekulanci, albo specjaliści, na rynkach kontraktów terminowych (futures). Zaś rolą państwa, dokładniej organów nadzoru, jest ustawianie tych wyścigów. Jedną z reguł gry jest wysokość stopy procentowej the Fed (krótkoterminowej). I ta była za niska przez zbyt długi okres czasu, wpływało to nie tylko na banki, ale nade wszystko na ich klientów, którzy pożyczali na niski procent, kupowali nieruchomości, ceny ich szły w górę i to była bańka stworzona przez bank centralny USA. Globalnie, pomogli im Chińczycy, którzy kupowali obligacje rządu USA, zciągali z rynku nadmiar dolarów i trzymali w swoich kufrach. Niemcy też, sprzedawali mercedesy na kredyt, a byłon tani. Za tani, bo wszystko miało się kręcić. Politycy tak obiecali wyborcom i już. Politycy raz są dobrzy dla lobbujących bankierów, innym razem dla masowego wyborcy. Itd.

    Nie twierdzę, że lobby finansowe w USA, czy gdzie indziej, nie działa, nie ciagnie w swoją stronę. Ale uważam, że jego rola jest mocno przesadzona. Można nimi pogardzać, ale gdyby założyć, że przez przypadek staliśmy się bankierem, dajmy na to w Goldman Sachs, a nie jakiś Katonem na blogu en passant, to co byśmy robili? Maksymalizowali, modele probabilistyczne handlu ryzykiem układali i do przodu.

    Może to co jest dobre dla Citigroup i Bank of America nie jest dobre dla USA i przeciętnego Joe? Może?! W każdą stronę można argumentować, ale mnie to już coraz mniej pasjonuje. Dziękuję.

  127. @”Kleofas” z dn. 16.03.2010. h; 19.12.
    – główne zagrożenie Polski tkwi w niej samej, w zapyzieniu i myśleniu życzeniowym nie tylko tzw. elit, ale szerokich mas inteligencji. I jeszcze jedno – iść do przodu „z odwróconą” za siebie głową człowiek nie może, bo się przewróci, rozbije głowę, złamie kończynę lub się nawet zabije. To już w historii ćwiczyliśmy. Ale podobno Polak to i przed szkodą i po szkodzie głupi…..Twój post i niektóre zawarte w nim „myśli” potwierdzają jedynie tę smutną regułę
    – Polska „na Wschodzie” była takim samym kolonizatorem jak Rosja (sięgała swego czasu pod Smoleńsk, Czernihów i na Dzikie Pola), takie były czasy i koleje historii. Co z tego więc wynika – wedle Twych konstatacji z rzeczonego postu ? (patrzyć szerzej, nie tylko na koniuszek swojego nosa)
    – Drogi Blogowiczu: zalecane lektury – Jasienica (całość) i A.Bocheński (Dzieje głupoty w Polsce) – ta druga pozycja pilnie !
    – „Nowoczesny świat to świat przesiąknięty bezwzględnym pragnieniem zaprzeczenia swojej tożsamości, pragnieniem samoistnego odróżnienia się od tego czym się jest, przekształcania się i dalszego przekształcania tego co przekształcone” – Z.Baumann”Życie na przemiał” (s. 41): dodam od siebie, iż ten kto się nie będzie przekształcał – zarówno w „materii” jak i „świadomosci” coraz bardziej będzie tracił na znaczeniu, marginalizował
    się , zostawał peryferią. A tak jest wg mnie z Polską, dzięki takiemu sposobowi myślenia jaki Ty Drogi Blogowiczu zaprezentowałeś.
    Pozdro.
    WODNIK53

  128. @”ajw” z dn. 16.03.2010 h: 18.29.
    F.Dostojewski – „Krzykacz jest zawsze ze swej natury pozbawiony talentu. Dlatego cierpi….”.
    Z mojej strony – dlatego krzyczy by nim pokryć swe widoczne beztalencie.
    A o Murzynach napisz sobie sam. Przecież Ty doskonale wiesz, iż w „New World” znaleźli się całkiem przypadkiem, może nawet zgodnie ze swą wolą ?
    Bez pozdrowień
    WODNIK53

  129. Kleofas 19:12

    Wygibasy bynajmniej nie są po to, aby tobie zrobić przykrość, lecz aby sobie zrobić przyjemność. Bez wygibasów ja bym z tą blogową lewicą nie przeżył. Zmarł bym z nudów. Przykro mi, ale muszę zwalić tę winę.

    NB nie zgadzam się z twoją tezą, że „to zawsze byli Rosjanie”. Jest to teza wysoce niepraktyczna, a ponadto pesymistyczna, albowiem my Europejczycy z tych Rosjan mamy zrobić Europejczyków, no – pół Europejczyków jak dobrze pójdzie, więc nie można ich z mety przedstawiać jako kanibali, to byłby za duży skok – o ile uznasz, że moja argumentacja nie jest zbytnim wygibasem.

  130. Nie wiem dlaczego, ale wpis nie wchodzi. Sprobuje wyslac go w odcinkach.

    WODNIK53,

    Piszesz: Zbrodnie – jak wszelkie czyny – sa faktami personalnymi i jakiekolwiek “upiekszenia” odwracaja uwage zasadnicza od tej perspektywy. I taka tez jest wina.

    W wymiarze indywidualnym tak – zbrodnie sa (f)aktami personalnymi. I dlatego przy osadzie indywidualnym popelnionej zbrodni bierze sie pod uwage wszystkie okolicznosci za i przeciw najwyzszej kwalifikacji prawnej polenionego czynu – czynu, ktory nazywa sie zbrodnia.

    Jednak czyny popelnione w sposob zorganizowany, umotywowane i podparte ideologicznie, czyny, w ktorych lancuch przyczynowo-skutkowy laczacy tego, kto pociaga za cyngiel lub sypie proszek w komin wentycyjny lazni z tym, kto stwarza warunki i motywuje do dokonania takiego gestu jest w wiekszosci przypadkow dlugi i pogmatwany. I w tym sensie zbrodniom o wymiarze ludobojstwa nalezy sie dodatkowy przymiotnik, bo ludobojstwa nie popelnia sie na tak wielka skale z zazdrosci, w afekcie lub dla przyjemnosci. Ludobojstwo to wynik ideologii a ta jest immanentnie zwiazana z systemem, ktory posluguje sie dana ideologia. I taka jest tez perspektywa, wedlug ktorej powinno sie rozpatrywac wine. Skoro przyjeto, wdrozono, narzucono (niepotrzebne skreslic w zaleznosci od okolicznosci) dana ideologie, skoro zaakceptowano przeslanki dla ewentualnej likwidacji danych grup ludzkosci, skoro zracjonalizownao te przeslanki w imie ideologii oraz realizowanych przez nia celow, to winy rowniez mozna szukac na gruncie ideologii oraz holdujacych jej aktywnie, a nawet proaktywnie osobnikow.

    Mowienie o zbrodniach o zabarwieniu ideologicznym ma jak najwiekszy sens gdyz pozwala zwrocic uwage na niebezpieczenstwa zwiazane z utozsamianiem sie danej ideologii. Jesli podoba sie komus, co mowi X, jesli akceptuje jego mysli, to powinien przyjac, ze w danym momencie moze on zostac wezwany do poparcia czynem idei, na jakie sie zgodzil. Postulowane przez WODNIKA53 obnizenie perspektywy i utrzymywanie przez to, ze zbrodnia w wymiarze ludobojstwa (a o takich tutaj mowa) jest faktem personalnym nie wymagajacym „upiekszen” jest moim zdaniem bledne. Nie trzeba bac sie „upiekszen”, bo to one pozwalaja nazwac zbrodnie po imieniu, bez wzgledu na to jakie bedzie to imie.

    A dla Was drogie “prawiczki’ Wuj Sam jest tym samym – takim “zlotym cielcem” traktowanym z nabozna czcia jako clou rozwoju spolecznego naszego gatunku – I tutaj WODNIK53 daje sie poniesc emocjom, budujac samemu sobie wiatrak po to tylko, zeby potem z nim sie rozprawic. Zupelnie niepotrzebie. To tez jest metoda, ale troche patetyczna i niezgodna z tym, co wielu piszacych tutaj, a kwalifikujacych sie do okreslenia „prawiczek” glosi. Pomijam zlosliwosc z poslugiwaniu sie takimi terminami jak „prawiczek” przez blogowego Donkey Shota (uprzejmosc za uprzejmosc, WODNIK53) walczacego z wiatrakami, ale wlasnej roboty.

    Pozdrawiam.

  131. Slawomirski (03-16 o godz. 18:01)

    Nadal POTĘPIAM i KRYTYKUJE.
    Dodatkowo za miałkość argumentacji, hehe.

    Moje stanowisko w sprawie człowieka Pasenta uwikłanego w system(ie) totalitarny(m) – nawet jeśli system był totalitarny po 1956 roku – jest subiektywne, ma podłoże rodzinne. Oto moi rodzice z wyzwolonej przez brytyjczyków Lubeki wracają do kraju, mimo że mogą się udać w szeroki świat. Potem mieszkają w PRL-u uwikłani po pachy, itd. To są dla mnie role models, a w sensie politycznym stanowisko, które wyrażali nt. wobec buntu Solidarności, stanu wojennego, reakcji nań – a przecież nigdy nie byli na prawdę uwikłani, w partii, w stronnictwie, w resorcie. Znam te czasy dobrze, podziwiam pokolenie moich rodziców za to jak to znosili. Natomiast jeśli idzie o dziennikarstwo człowieka Passenta, to jak już powiedziałem, jego stanowisko wobec wydarzeń 1980-89 jest zgodne z poglądami mojego ojca. Ojciec opowiadał m.in. jak w niewoli pytał jeńców franuskich, kogo popierają, de Gaulle czy Petaina. Obu – odpowiadali – pierwszy ratuje nasz honor, drugi ratuje nasze życie. Tak samo bez red. Passenta i podobnych ludzi, którzy pisząc w reżimowych gazetach i czasopismach otwierali nam oczy na świat, nie byłoby mozliwe wiele rzeczy, np. szybkie wyjście od komunizmu. Oni ratowali naszą obywatelską świadomość i kuturę od totalnego zakłamania i zdziczenia. Jak pisałem wielokrotnie, mój ojciec co wieczór słuchał zachodnich stacji, raz w tygodniu przeglądał POLITYKĘ, raz na miesiąc lub dwa chodził do kabaretu, a rano szedł do pracy. Był b. zaangazowany w to co robi, ale w skrytości nawet przede mną wyglądał upadku tego systemu. Taki jest mój role model, oraz red. Passent w tamtych czasach. Jest galicyjska opowieść o dwóch żabach, które wpadły do wiadra ze śmietaną, jedna pesymistka dała za wygraną i utonęła, druga optymista przebierała nogami tak długo, aż ze śmietany zrobiło się masło i przeżyła. Na szczęście nie jest mnie teraz, a na pewno młodemu pokoleniu taki model hartu ducha i wytrwałości wobec niepojętych przeciwności do niczego dzisiaj potrzebny. To były inne czasy, odgradzam je grubą linią. Jeśli mam za przykład podać kogoś dla dzisiejszych czasów, to niech będzie … nie wiem. Justyna Kowalczyk i Adam Małysz. Zupełnie inne czasy, chyba dobrze. Nie?

  132. Kleofas pisze:
    2010-03-16 o godz. 19:12

    Rozumiem rozgoryczenie Kleofasa,ale tak przy okazji kilka pytań.

    Pierwsze zasadnicze.Dlaczego Rosjanie zabili jeńców?.Owszem wśród jeńców byli oficerowie(nie tylko zresztą wojska),ale myślę,że 15000 oficerów nie było w całej przedwojennej polskiej armii.
    Drugie pytanie.Dlaczego razem z nami nie opłakują ofiar Ukraińcy ,Białorusini,a to z terenów tych krajów pochodziły ofiary?Były one mieszkańcami tamtych stron.

    Czy możliwe jest,że przyczyną śmierci Polaków był rodzaj powitania Rosjan?Żydzi w Jedwabnem witali Rosjan ponoć bramami powitalnymi to Rosjanie ich chyba przez omyłkę oszczędzili,za to Polacy naprawili to przeoczenie Rosjan. Jęńcy bram nie stawiali to spotkała ich za to kara.
    Jaki rodzaj śmierci jest Twoim zdaniem bardziej godny Polaka?Spalenie żywcem w stodole kilkuletnich żydowskich brzdąców którzy przy stawianiu bram prawdopodobnie gwoździe liczyli,czy jednak strzał w tył jenieckiej głowy?

  133. Kleofas pisze:
    2010-03-16 o godz. 19:12

    „Nie rusofobia. ale swiadomosc charakteru Rosji nie pozwala im ufac. TJ (za DP) oskarza komunizm. Czy on nie rozumie, ze komunizm byl tylko srodkiem rzadzenia w rekach Kolonialisty ? Za Katyn wine ponosza Rosjanie. Ich panstwo, ich rzad, ich partia to zrobily.”

    Mój komentarz:

    Zbrodnia katyńska była komunistyczna, bo wynikająca ze specyficznego rozumienia roli jednostki ludzkiej w społeczeństwie (jednostka niczym, jednostka zerem – W. Majakowski) przez zarówno kierownictwo, jak i nieświadome niszczącej mocy poetycznego dogmatu masy działaczy partii komunistycznej pod nazwą KPZR (dawniej WKPB). Szacunek dla każdego człowieka w tej filozofii był słabością, burżuazyjnym wymysłem, prymarną wartością był szacunek dla sprawy.
    Taka aksjologia była motorem napędowym rozwoju (agresywna, nie przebierająca w środkach efektywna agitacja ludzi) , ale też i maszyną produkującą wrogów.

    Komuniści, którzy mieli władzę w ZSRR z równym zacięciem tropili i mordowali na masową skalę etnicznych Rosjan, jak i innych obywateli (również obcokrajowców – kierownictwo przedwojennej KPP) zaklasyfikowanych jako przeciwnicy nowego ładu. To komuniści mordowali Rosjan. Komuniści jako zorganizowana, zwycięska siła. Ile w tej sile uczestniczyło Rosjan, Żydów, czy Ukraińców, to nie było ważne. Dalekosiężna wizją był ład światowy. Dla takiej sprawy warto poświęcać jednostki. Skład etniczny aparatu wykonawczego nie miał zasadniczego znaczenia, podstawowym wymogiem była efektywność.

    W polskiej opinii publicznej pokutuje postrzeganie tamtego przedwojennego ZSRR jako rosyjskiego mocarstwa przebranego w komunistyczne szatki. Nieprawdziwy obraz, to było komunistyczne mocarstwo, starające się realizować wszystkimi siłami cele rewolucji światowej. A że to nie wyszło, to już inna sprawa (przy okazji starania te zaowocowały tradycyjną ekspansją imperialną). I tak już zostało w świadomości sąsiadów ZSRR.
    Najprostsze przekonania są najtrwalsze.

    Komuniści, to była nowa jakość w polityce, przede wszystkim sami siebie uważali za internacjonałów, otwarcie głosili, że są nimi, że ich cele nie znają granic, a metody litości dla przeciwnika.
    Między innymi, to tego typu przekonania (motywowane wyłącznie ideologią, a nie żadnym interesem narodowym, czy państwowym), skłoniło kierownictwo partii komunistycznej ze Stalinem na czele do nie podpisywania międzynarodowych konwencji o jeńcach wojennych, co zaskutkowało śmiercią w niewyobrażalnych męczarniach (pod gołym niebem, na otwartym polu) wziętych do niewoli przez Niemców milionów jeńców radzieckich. Niemcy potraktowali tych jeńców bestialsko – jako bezumownych i zagłodzili ma śmierć. To samo przekonanie kazało władzom komunistycznym wsadzać do łagrów wszystkich swoich żołnierzy, którzy na froncie dostali się do niewoli, przeżyli i wracali z nadzieją do ojczyzny. Taki był stosunek komunistów do Rosjan, Ukraińców Białorusinów i wszystkich innych obywateli ZSRR. To nie polityka imperialna pchała do zbrodni, a ideologia!

    Oficjalnie ZSRR porzucił ideę ekspansji komunizmu dopiero za Chruszczowa, gdy państwo to ogłosiło jako obowiązującą w swojej polityce zagranicznej ideę pokojowego współistnienia.
    Do tego czasu to państwo było rosyjskie tylko w sensie statystycznej przewagi Rosjan, w każdym innym oglądzie była to tzw. ojczyzna międzynarodowego proletariatu, której celem była ekspansja światowa i choć była obiektywnie imperialna, to odbywała się pod nadzorem i ciśnieniem niezmiennych twardych wskazań ideologicznych komunizmu wojennego – wrogów zjednywać do ideologii, opornych niszczyć.

    To nie był Rzym, który pokonanym łaskawie pozwalał czcić lokalne bóstwa, byle oddawać cesarzowi, co cesarskie. To było imperium z założenia ideologiczne, które gdziekolwiek się wdarło, wypalało żelazem lokalne kulty i starało się od pierwszych dni panowania przekuwać obywateli na modłę jedynie przyszłościowej, wszechświatowej ideologii. To tego rodzaju ambicje zrodziły pomysły strzelania w tył głowy ludziom, którzy zostali uznani za potencjalnych wrogów władzy ludu i Związku Radzieckiego jako ucieleśnienia tej władzy.

    ZSRR przedwojenny, to był czysto komunistyczny lewiatan, ZSRR powojenny, to państwo o drętwiejącej i zanikającej ideologii, które wzięło za dużo na swoje plecy, przewróciło się i już nie podniosło.
    Dzisiejsza Rosja, owszem, to już zupełnie inna para kaloszy, z różnymi ciągotkami.

    Pzdr, TJ

  134. Brawo Iber Alex! To imponujace, ze walczysz w samej jaskini lwa -czyli w USA-z „zakapiorami”- jak ich nazywasz- (czy poza walka z neokonami, rowniez „klinujesz flory” w Chicago, cos to okreslenie jakby z tamtego kregu kulturowego byc sie wydaje) Swietnie!..Czy stosujesz walke partyzancka w lasach ( a la Rambo)?, czy tez chloszczesz ich intelektualnie felietonami w New York Times?

  135. Telegraphic Observer,

    w odpowiedzi na poprzednie wpisy.

    Dynamizm… nie od parady pojecie to kojarzy sie fonetycznie z dynamitem, co oznacza, ze z dynamizmem jak z dynamitem: trzeba ostroznie. Ani nie za duzo, ani nie za malo, ot tyle zeby osiagnac zamierzony efekt i tam go osiagnac, gdzie on powinien sie pojawic. Co jest tym zamierzonym efektem ? – tu masz racje: to zalezy do celu postawionego politycze gospodarczej, cele zas zmieniaja sie, wypadaja z mozaiki jaka sa cele dlugofalowe, co sprawia, ze latwo jest wtedy mowic o zataczaniu sie. Owe zataczanie sie mozna (choc nie trzeba) odczytywac jako brak spojnosci/ciaglosci polityki gospodarczej. Ta jednak powinna byc elastyczna zeby sprostac jak najlepiej oczekiwaniom w danej sytuacji i dlatego dogmatyzm jako filozofia jest zgubny. I to on zgubil socjalizm.

    Piszesz o pieniadzu, oszczednosciach, wymianie, inwestycji czy kredycie jako o „technikach kapitalistycznych”. Czy one rzeczywiscie sa kapitalistyczne ? One sa po prostu naturalne, ludzkie. To nasz BIOS (?) wbudowany w czlowieka tak jak wbudowane jest poczucie wlasnego ja, dobra i zla czy inne elementy uniwersalne. Pozyczyc soli stanowi zaciagniecie kredytu w naturze. Wymienic konia za piec czy dziesiec workow pszenicy to rowniez dzialanie gospodarcze stare jak czlowiek – czlowiek, ktory odkad osiadl na stale, wszedl w posiadanie ziemi oraz jej zbiorow, zaczal realizowac nie tylko to, co ma „zapisane w genach” (np poczucie wlasnosci), ale rowniez wypracowal szybko metody, zeby te wlasnosc obslugiwac. Oraz czerpac z niej zysk. A takze wladze. Reszta (kapitalizm, socjalizm, feudalizm, i inne) to – jak piszesz – metody podporzadkowania naszego BIOS ekonomicznego, system operacyjny zeby trzymac sie paraboli komputerowej. I – jak kazdy system operacyjny – tak i kazdy -izm przychodzi z wieksza lub mniejsza doza wad i usterek. Kapitalizm w wersji obecnej grzeszy moim zdaniem przesunieciem centrum decyzyjnego w kierunku niedemokratycznych instytucji zwiazanycych z wielkimi podmiotami ekonomicznymi, ktore pospolicie zwiemy korporacjami. Zreszta pisze o tym Sachs w Scientific American, w numerze z lutego 2010. Autor glosi tam, ze Ameryce naleza sie powazne zmiany jesli chodzi o sposob w jaki sposob ksztaltowana jest polityka publiczna. Tytul artykulu: Fixing the Broken Government Policy Process.

    Czy w przyszlosci rywalizacja bedzie przebiegac niemal przemoznie na gruncie ekonomii ? – nikt tego nie wie. Nikt nie wie jak beda przebiegac linie napiec za 10, 20 czy 30 lat, w jaki sposob napiecia te beda sie rozladowywac, i ile potrzeba bedzie, zeby doprowadzic do spiecia na tyle powaznego, zeby zaowocowalo ono konfliktem. Owszem, Chiny moga pograzac sie w konsumpcji, ale ta konsumpcja bedzie musiala miec podstawy materialne. Czy wystarczy ich, zeby zadowolic Chinczykow, Amerykanow, Japonczykow,. Europjeczykow oraz innych, ktorzy rowniez chca wiecej, lepiej i taniej ?

    It is too early to say so, ale tez nie trzeba wsadzac glowy w piasek i nie myslec o przyszlosci mniej optymistycznie. NIe od parady Chiny inwestuja nie tylko produkcje oraz w konsumpcje, ale rowniez w rozwoj swych sil zbrojnych. Podobnie Indie zreszta. W teatrze mowi sie, ze jesli elementem dekoracji jest strzelba, to nalezy przypuszczac, ze w III akcie powinna ona wystrzelic. My zyjemy ze strzelba jako wazny element scenografii wspolczesnej. Czy wystrzeli ? Czy rzeczywiscie wyscig ekonomiczny zastapi konflikty zbrojne ? A moze raczej je skatalizuje ?

    Pozdrawiam.

  136. Panie WODNIKU cyt:Żegnam Blogowisko wg tego co napisałem w poście z dn. 15.03.2010. h: 12.42.
    Uprzejmie Panu nakazuję pozostanie tu i teraz azaliż -Ojczyzna Ciebie potrzebuje !!!!!! Rozumie Pańskie dylematy, nie tylko Wodnik czy inny Skorpion im podlega, ale większość zdroworozsądkowo myśląca nacji piastowej. Pańskie zniechęcenie częściowo podzielane przeze mnie składam na przesilenie wiosenne i tylko to tłumaczy dzisiejszą postawę. Wiosna idzie drogi Wodniku53, Pan tego nie pamięta ale wiosną 53 oj…. jak ludzie się cieszyli, a inni autentycznie płakali , tak jak dziś.

  137. Bobola pisze:

    2010-03-16 o godz. 15:47

    Wiara w piekna przeszlosc przeslania wulgarna terazniejszosc.

    Slawomirski

  138. Krótka i nieoryginalna definicja komunizmu znaleziona tu, na blogu:
    komunizm zdolny jest może do wszystkiego, z wyjątkiem zbrodni. Co to, to nie. Wykluczone. Ex definitione.

    Wyjaśnienie filozofa: Zbrodnia jest rzeczą zawsze ludzką, a nie komunistyczną. Inaczej rzecz ujmując – za zbrodnią stoją ludzie, komunizm nie ma z tym nic wspólnego.

    Wniosek I logiczny: komunizm jest z natury nieludzki.
    Wniosek II alternatywny: ludzie nie dorośli do komunizmu.
    Wniosek III rewolucyjny, będący konsekwencją II-go: golema komunistycznego czas wreszcie zacząć lepić.

    Odezwa z księgi spotwarzonego prawa: zatem do roboty!
    W oryginale, co prawda, było: hej, młoty…

  139. @ Iber Alex

    No toś pojechał po bandzie, amerykański koleżko. Ale nie bój żaby, wszystko można naprawić, nawet twoją wadliwą piątą klepkę – jak będziesz kiedyś we Wrocławiu, to wpadnij do mnie na moment, „wezmę wtedy do ręki but, je..ę Cię 3 razy w dekiel” i będziesz uzdrowiony. Hasta la vista, baby!

  140. telegraphic observer pisze:

    2010-03-16 o godz. 15:46

    Europejczycy sa odpowiedzialni za najwieksze zbrodnie w historii tej planety.
    Ta etnicznosc powinna napawac pokora a nie duma.

    Slawomirski

  141. telegraphic observer pisze:

    2010-03-16 o godz. 14:32

    „Co pierwsze, kura czy jajko? – tego nie wie nikt.”

    To historyczne pytanie jest obecnie bezsensowne i powinno byc zadawane przez Lizakowych Ludzi.

    Slawomirski

    Slawomirski

  142. Donos
    Niniejszym uprzejmie donoszę, że red. Passent po powrocie w granice wartości wstąpił do piekieł (en passant), po czym zasiadł po prawicy red. prowadzącej w studiu tv, gdzie był rzekł coś takiego albo podobnego: jaka debata..? To jest de wata. Nie wiem, co było dalej, bo telewizor wybuchł z wrażenia.

  143. Iber Alex;
    Niezle , calkiem niezle.Pozdr.

  144. Marek pisze:

    2010-03-16 o godz. 22:59
    @ Iber Alex

    – jak będziesz kiedyś we Wrocławiu, to wpadnij do mnie na moment, „wezmę wtedy do ręki but, je..ę Cię 3 razy w dekiel” i będziesz uzdrowiony. Hasta la vista, baby!

    Powyzszy cytat Marka z Wroclawia ma charakter atawistyczno-prymarno-duperelowy.
    WINIEN

  145. Na Kurpiach rewolucja. Ludziska stawiaja czola administracji panstwowej i wystepuja jawnie przeciw Czeczenom. Powodem jest domnimanie zbudowania meczetu w Lomzy……Blogosfera w Polityce jest salonem w porownaniu do polskiej prowicji. Znane sa problemy Romow po wojnie na Kurpiach, znany jest „incydent” wojenny, nieznana jest przyszlosc Czeczenow na Kurpiach. Przypominam sobie, ze niedawno wielu Polakow staralo sie o status uchodzcy w Europie; nie bylo posrod nich Kurpiow?
    WINIEN
    PS
    Komu potrzebna jest uroczystosc z okazji 600 rocznicy Grunwaldu?

  146. Felieton Passenta – kilka kB. Komentarze – na oko około 1 MB głównie frazesów, „efektownych” metafor, porównań, obrazowych odniesień do jakiś poprzedzających postów i tonąca w tym sosie niewielka ilość rzeczowych argumentów. Podziwiam, że komuś chce się tyle pisać i zastanawiam się, ile jest osób które to czytają? Wyjaśnienie: ja tylko „przeleciałem” zatrzymując się na przypadkowo wybranych zdaniach.

  147. Felieton – ca kilka kB. Komentarze – na oko do 1 MB, głównie frazesy, „efektowne” metafory, porównania i odniesienia do poprzedzających postów, a w tym utopiona niewielka ilość rzeczowej argumentacji. Podziwiam tych, którym chce się w to bawić.

  148. Przepraszam. Brak potwierdzenia po pierwszym wpisie zrozumiałem jako odrzucenie ze względu na błędne przepisanie kodu. Mam nadzieję, że w trakcie akceptacji dwa ostatnie (z trzech) moje komentarze zostaną zlikwidowane.

  149. telegraphic observer pisze:

    „2010-03-16 o godz. 21:19
    Slawomirski (03-16 o godz. 18:01)

    Nadal POTĘPIAM i KRYTYKUJE.
    Dodatkowo za miałkość argumentacji, hehe.”

    Eufemizm i sztywne poglady stoja na przeszkodzie porozumienia.
    A szkoda…

    Slawomirski

  150. TJ 03-16 21.24

    God bless your heart, Joseph McCarthy ! Za zabicie w zarodku zarazy. Absurdalne stwierdzenie Iber Alex:
    „Nie zapominajcie, że tutejsze elity USA, powiedzmy 20 % populacji, walczą z nacjonalistycznymi tępakami (20% ) o generalnie bliskie wam ideały.”
    „Elity” to tylko ulamek procenta, wokol artystow Hollywood i n.p. absolwentow historii filozofii. „Nacjonalistyczne tepaki” to niestety nie 20% a caly Narod. W odniesieniu do komunizmu.

    TJ odrzuca historie i pisze:
    „…..to było komunistyczne mocarstwo, starające się realizować wszystkimi siłami cele rewolucji światowej. A że to nie wyszło, to już inna sprawa (przy okazji starania te zaowocowały tradycyjną ekspansją imperialną). I tak już zostało w świadomości sąsiadów ZSRR.”
    Sam sobie przeczy. „Tradycyjna ekspansja militarna” – to okres od Iwana Groznego w XVI wieku, przez Piotra I, przez Ekaterinku II, dwiescie lat zaboru i 45 lat PRL- u ? Przy carach tez byl komunizm ? Imperium roslo przez wieki oparte o prawde zaszczepiona w umyslach Rosjan: Bog, Car i Rossija.
    Grozny chcial wladzy i, obok syna, zamordowal wszystkie Rusie (Kijowska, Wladimirska, Smolenska i reszte). Pierwszy Imperator. Pierwowzor Stalina. Piotr I darl sie do morza i szedl na polnoc. Borykal sie z odwiecznym rosyjskim problemem – brak morza. Elaterinka poslala swego faworyta ksiecia Potiomkina na poludnie i „kazhadaya tretia derevnia, zhto vozmesh – twoja”. Polska byla jej ozdoba korony. Suworow wyrznal Prage a Derzavin pisal ody „Na wziatie Warszawy”. O komunizmie jeszcze pojecia nie mieli. Tak jak chrzescijanstwo, komunizm byl ideologia przyciagajaca masy. Biednym – chleb. Uzyli tej doktryny Lenin i Stalin. Stalin przyciagnal masy od Chin, Mongolii, Korei, przez Egipt, Algerie, do Peru i Brazylii i Kuby. W latach piecdziesiatych Rosja byla Imperium otwartym do morza, z surowcami (wydrenowali Ukraine do dna) i szli dalej, do rakiet i kosmosu. W Ameryce, ostro i po chamsku zastopowal ich McCarthy ale zbawil kraj. Nie wlezli.

    Krok za krokiem Rosja tracila wplywy, bo komunizm – rak spoleczny, wykanczal im i koloniom gospodarke. A Amerykanie pojeli gdzie niebezpieczenstwo i zaczeli niszczyc. Dzisiejsze hymny pochwalne do NATO w Europie to petla na szyi bylego Imperium i jego nosnika wplywow – komunizmu. Do dzis, tak profesor MGU jak prosty Rosjanin przyznaja: Togda nas bojalis’, no uwazali ! I wzdychaja do swietlanych lat kolonializmu. Nie komunizm, to tylko doktryna, ale Rosja byla i jest zagrozeniem, w tym dla Polski.

    Dzis, TJ winien widziec Rosje za komunizmem. I Rosja jest zagrozeniem. Ostatni z promotorow idei Imperium, Putin odejdzie i wtedy moze Polacy odetchna. Jego otozenie odejdzie od swiatowego panrusycyzmu i moze bedzie z Polakami zyc „jak brat z bratem”. Do tego czasu, w mysl ruskiego porzekadla – zyt’ budesz, no guliat’ nie zachoczesz.

    Drogi TJ, popatrz na to jak Polak. Nie daj sie wymanewrowac komunistycznym remedy

  151. Telegraphic Observer 20.48

    Polska nic z nimi nie ma robic. Trzymac w zagrozeniu, jatrzyc, wspomagac Ukraincow, Gruzinow, uwiesc Bialorus, trzymac kontakt z Nadbaltyckimi – dopoki upiorek Imperium nie wroci tam, gdzie jego miejsce.

  152. DO STACH GLABINSKI!

    Podielam Pana opinie nader krotka, trafna, leczy czy oni trafi do zadufanych w sobie coniektorych na tym blogu bajkopisarzy i fantasmagorow?

css.php