Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

17.03.2010
środa

Opowieści Hofmana

17 marca 2010, środa,

Kiedy kilka dni temu poseł PiS Adam Hofman wspomniał o możliwości sojuszu jego partii z SLD, sądziłem, że jest to tylko lapsus pyskatego młodzieńca człowieka z partii prezesa Kaczyńskiego.

Jak – myślałem sobie – może mówić o sojuszu z SLD poseł partii odnowy moralnej, partii, której prezes jeszcze nie tak dawno mówił, że największym zagrożeniem dla Polski są postkomuniści? Nie wierzyłem własnym uszom. A jednak nie przesłyszałem się. Hofman mówił serio.

Dzisiaj okazuje się, że nadal chciałby koalicji z SLD, ale prezes się nie zgadza. (Nie dziwię się, że prezes się odciął od tego pomysłu. Oznaczałby on bowiem przekreślenie przez Jarosława Kaczyńskiego jego własnego życiorysu i kompromitację wobec prawicy). „Z SLD moglibyśmy odsunąć PO od władzy” – mówi młody wilczek i dodaje, że różnice pomiędzy oboma partiami schodzą na plan dalszy wobec groźby przejęcia przez Platformę pałacu prezydenckiego i rządowego. Grozi nam bowiem dyktatura Tuska, demokratura zamiast demokracji.

Poseł Hofman zapomina jednak, że demokraturę już mieliśmy, kiedy oba pałace należały do braci Kaczyńskich. I to wbrew zapewnieniom prezesa PiS, że nie zostanie premierem, ponieważ społeczeństwo nie zniosłoby dwóch braci na najwyższych stanowiskach. Prezes miał rację. Naród nie wytrzymał, odsunął najpierw Jarosława, a wkrótce odsunie i Lecha. W tej sytuacji tonący Adam Hofman brzytwy się chwyta. Proponuje SLD wspólne odsunięcie Platformy od władzy, po to, żeby przybliżyć do niej Prawo i Sprawiedliwość.

Nie jestem entuzjastą nieograniczonej władzy Platformy, ale „na dzień dzisiejszy” tylko kandydat tej partii gwarantuje wykurzenie PiS z pałacu prezydenckiego. Jakikolwiek sojusz prawicy z lewicą przeciwko centrum oznaczałby dziś wzmocnienie PiS. Oferta Hofmana, odrzucona na szczęście przez prezesa, oznaczałaby ostateczne dobicie lewicy, która i tak już ledwie dyszy. Lewica od dłuższego już czasu stoi przed lustrem i ogląda swoje kolejne oblicza, nie mogąc się zdecydować, jakie wybrać. Koalicja z PiS to byłby gwoźdź do trumny SLD i lewicy, po której pozostałyby nędzne resztki.

Oczywiście, w polityce wszystko jest możliwe i nigdy nie należy mówić „nigdy”. Rozumiałbym okazjonalne współdziałanie w konkretnej sprawie, np. odrzucenia projektu ustawy medialnej Platformy lub takich czy innych zmian w Konstytucji. Ale różnice pomiędzy PiS a SLD są i powinny pozostać fundamentalne – dotyczą one m.in. oceny PRL, rozdziału kościołów od państwa, lustracji, polityki historycznej, koncepcji suwerenności, stosunku do Unii Europejskiej, mniejszości, praw kobiet, przerywania ciąży i zapłodnienia in vitro, praworządności, niezawisłości sądownictwa, wolności akademickiej, mediów publicznych itd., itp. Byłoby niedobrze, gdyby te różnice miały zostać odsunięte, a nadrzędnym celem narodowym miało być odsunięcie Platformy od władzy. Byłoby to leczenie anginy przy pomocy zapalenia płuc.

Dlatego uważam, że opowieści Hofmana powinny być tam, gdzie ich miejsce – w operetce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 180

Dodaj komentarz »
  1. Operetka?

    Moze jednak cos laczy (populizm, ksenofobia, wychowanie na „wzorcach” PRL) te dwie sily polityczne?
    Elektorat jest podobny roszczeniowo-atawistyczny.

    Czy czas na polska operetke?
    Byc moze…

    Slawomirski

  2. Przypominam, ze utalentowany prusak Ernest T. W. Hoffmann mial wyraznie odmienna pisownie nazwiska. Wielu Naszych Drogich Rodakow wlasnie jemu i jego poczuciu humoru zawdziecza nazwiska jakie nosza obecnie. A co do mozliwego strategicznego sojuszu PiS i SLD to pamietajmy, ze w wyscigu do koryta kazdy sojusznik sie przyda a obie partie sa w koncu proweniencji lewicowej.

  3. Obecna wierchuszka SLD nie imponuje intelektem ale chyba glupota ma jakies granice. Cimoszewicz nazwal niedawno ewentualnych amatorow spoufalania sie z PIS swiniami co uwazam za mocno niewlasciwe bo nie zdarzylo mi sie spotkac swini o sklonnosciach samobojczych.
    Ciekawa bylaby (gdyby doszlo do czegos takiego) opinia W. Jaruzelskiego , (bo np Millera juz nie ) a takze czy warunkiem SLD byloby np przywrocenie mu pelnej emerytury i zakonczenie procesu (po odsunieciu PO). Przy okazji i innym zasluzonym.
    Rownie ciekawy bylby elaborat naszego blogowego Mesjasza.
    Fantazjowanie , to niezle zajecie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Popieram wywody Gospodarza. Proponowany sojusz PIS-SLD bylby bankructwem moralnym dla obu parti a szczegolnie dla SLD. W rzeczywistosci obie partie juz sa bankrutami moralnymi. Sam pomysl takiego sojuszu jest dowodem ze polityczna prostytucja nie zna granic przyzwoitosci. Obie partie nie maja wizji dla Polski podobnie jak Platforma.

  6. Cytaty z Passenta:
    IPN BU 002082/151 PASSENT DANIEL
    IPN BU 002086/385 PASSENT DANIEL

  7. Szanowny Panie Redaktorze,

    Niestety Pana Hofmana nie znam /mieszkam poza krajem/ i jedynie
    co chetnie czynie to pozdrawiam i zycze Panu milego dnia.

    Greetings
    jk

  8. Nie chce mi się wierzyć, że tten felieton pisał p.Passent.

  9. A ja uważam, że Kaczyński tak nienawidzi Tuska, iż gotów wejść w sojusz z SLD byleby tylko pognębić te wilcze oczy. Tusk ma wszystko, czego Kaczyński nie miał, nie ma i mieć nie bedzie. A wielki strateg ma piętrowe plany (jak z Lepperem) i taki Hofman nie mógłby bez jego zgody wypuścić bąka. To była społeczna szczepionka. W oczach Kaczyńskiego społeczeństwo zdobyło odporność przed kolejnym szokiem.

  10. Moim zdaniem „opowieści Hoffmana” są znacznie mniej operetkowe, niż się wydaje. W działaniach PiS nie ma miejsca na przypadek. Nie ma takiej ofiary, jakiej PiS nie złożyłoby na ołtarzu władzy – oczywiście ofiary z koalicjanta na tyle głupiego, że wejdzie w koalicję z PiS. „Cienka aluzja” Hoffmana znakomicie pasuje do równie cienkiej aluzji prezesa, dotyczącej możliwości zawarcia koalicji z „częścią PO”. Ale to dopiero uwertura – prawdziwą operetkę będziemy oglądali w czasie oficjalnej kampanii wyborczej. Tylko czy będzie nam do śmiechu?

  11. Panie i Panowie!
    W polityce powiedzenie – zasada: „Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” jest zawsze stosowana.

  12. Hoffmanowy blekot o aliansach z SLD, Kamiński tego też nie wyklucza są opowieściami tonących trzymających się brzytwy. Lepiej zgubić z PO niż znaleźć z PiS. Choć obie partie są ze wspólnego AWS- owskiego pnia i sposoby uprawiania polityki różnią się jedynie w didaskaliach.

  13. cd.
    Zatracamy w ten sposob zdolnosc rozumienia realnych warunkow bytu panstwowo-narodowego. Czesto mowimy o wyjatkowym polozeniu Polski, ktore od stuleci czyni z niej ofiare sasiadow. O tym, ze sasiedzi mieli rowniez pozytywny wplyw na nasz rozwoj i my na sasiadow, raczej zapominamy . Megalomanskie sa przy tym nasze oceny i samoocena. Ludwik Stomma napisal, ze chcielibysmy byc lubiani, doceniani i jest to poniekad naturalne. Nienaturalne jest, ze nasze argumenty sa czesto naiwne, w rodzaju; urodzilismy papieza, zwyciezylismy komunizm, wynalezlismy lampe naftowa. Poza tym Polakami byli Kostrowitzky, Batory, Chopin, Conrad, Kopernik, Wit Stwosz czy Matka Boska. Kazda krytyka takiego postrzegania siebie, jest naszym zdaniem postawa antypolonistyczna. Nie lubimy Niemcow, Rosjan i Zydow marzacych o wladzy globalnej, obecnych w wielu rzadach, bankach oraz przemysle rozrywkowym. Smieszne sa owe stereotypy. Sa one rowniez niebezpieczne, bo w naszej historii mity tworzyly nieraz fakty historyczne. Pragnalbym, aby „wietrznie“ watpiacy oraz cierpiacy na brak informacji o tym pamietali. Zapominamy, ze nasi rodacy sluzac w obcych, zaborczych armiach podbijali Balkany, Kaukaz, Azje i czynili to nie tylko pod przymusem. Wracajac do lat po 1944, to nalezy zaznaczyc, ze nikt ich (ww facetow) do przyjazdu (wyjazdu) z Moskwy nie zmuszal. Ich dzialalnosc do 1989 nie miala nic wspolnego z socjalizmem, lecz z PZPR i KPZR. Myslenie socjaldemokratyczne bylo dla nowych filozofow-ideologow mysleniem wstecznym i nagannym, nie tylko naukowo. Dlatego jakiekolwiek relatywizowanie ich ciezaru w naszej historii jest niedorzecznoscia sama w sobie. Dotyczy to rowniez konkretnych Polakow-Zydow, ktorzy znalezli “swoje” miejsce w owczesnym aparacie wladzy. Owa spoleczna pustka moze prowadzic czesto do konfliktow spoleczno-politycznych. Artykuluje sie przewaznie w wybuchach ksenofobii. Rowniez pogromy w Rosji byly wyrazem obecnego tam antysemityzmu w czasach przed i po rewolucji. Rosjanie maja problemy po czasy nam wspolczesne z wypelnianiem pustki spolecznej i kulturowej po zniszczeniu niewielkiej grupy stanowiacej rosyjskie mieszczanstwo. Podobnie jest w Polsce. Warto sie na tym zastanowic, gdy krytykujemy polskie elity. Przed wojna 70% populacji mieszkalo poza miastami. Szlachta, czesto o niklym wyksztalceniu nie grzeszyla glebokim i szerokim postrzeganiem owczesnej rzeczywistosci. Po wojnie nastapilo silowe industrializowanie oraz urbanizowanie Polek i Polakow. Prowadzilo to do poglebiania sie procesu alienacji. Kultura obywatelska wyrasta powoli w swiadomosci postpanszczyznianskiej. Gdy w przedwojennych Niemczech uzywano antysemtyzm jako propangadowego argumentu., to w Polsce “kwitl” antysemityzm ludowy, wykorzystywany rowniez w celach politycznych w zaleznosci od potrzeb rodzimej mysli narodowej. Tym wieksze bylo zaskoczenie w Europie podczas dramatycznego nasilenia po roku 1933. Niewielu bylo w stanie uwierzyc, ze narod filozofow poetow stac bedzie na “rozwiazanie” ostateczne. Pisalem o tym namawiajac do obejrzenia pomnika oraz pustych regalow na Bebelplatz w Berlinie. Polskie wycieczki przechodza prawie codziennie przez ten plac udajac sie do katedry sw. Jadwigi i mam nadzieje, ze mlodzi ludzie zwroca uwage na wygrawerowane slowa H.Heinego, ktory pisal, ze ci, ktorzy pala ksiazki , beda palic ludzi. Antysemityzm niemiecki i polski laczy natomiast jego antropologiczny opis. Powtarzam antysemityzm, nie zbrodnia i zaglada. Chodzi tu o ciagle obecne majaczenia w opisie natury Zydow oraz ich dzialan, cechujacych sie zawsze i wszedzie podstepem. Oczywiscie owe cechy sa mniej lub bardziej eufemistycznie wyrazane i krytykowane czy tez wychwalane. Zydzi nie przyjechaliby do kraju, w ktorym grozilyby im pogromy. Charakter podobnych elukubracji prowadzacy do tego, ze zblizamy sie niebezpiecznie do granicy opisow spiskowych mozna dostrzec rowniez w naszej blogosferze. Konspiracjonizm mozna opisac najprosciej w dwu postaciach; jedna to tajne stowarzyszenia, druga forma to Zydzi. Z czasem koncepcje te lacza sie ze soba. Geneza konspiracjonizmu jest latwa do okreslenia; bierze sie on znikad, tak jak znikad biora sie jego autorki i autorzy. Przy czym widoczna jest ewolucja owych paranoidalnych idei ogolnoswiatowych teorii spiskowych. Podatna na nie jest skrajna prawica, nieobce sa one rowniez lewicy. Bohaterami sa Zydzi, masoni, jezuici, Anglo-Sasi (USA), imperialisci i inni. Ponad podzialami kulturalnymi, spolecznymi i politycznymi odnajdujemy owe opisy historii, spoleczenstw, polityki, w ktorych dominuja spisek i oczywiscie rozwiazania polityczne tzw. sciagi-gotowce na kazdy problem. Czesto jestesmy tego swiadkami w blogosferze; premierzy, prezydenci sa dla nas wirtualnymi pionkami na naszej intelektualnej miniszachownicy. Mamy wrazenie mozliwosci werbalnego mocowania z sie z “mocodawcami” tego swiata, w sumie jednak tracimy czas na okazanie wlasnej niemocy. Czesto poczatkiem jakiegokolwiek konfliktu i jego rozwiazaniem sa wlasnie Zydzi lub lewicowcy (czy tez Zydzi o lewicowych pogladach). Anonimowosc blogosfery umozliwia bladzenie w sieci i “utwardzanie” podobnych przeswiadczen. Tak zwani intelektualisci ubarwiaja je ironia, “samousmiechaniem” lub szczypta uogolnienia zblizajac sie niebezpiecznie do dyskursu majacego pozory filozofowania. Dlatego niebezpiecznego, bo jakikolwiek filozoficzny dyskurs nie moze byc przerwany na przystanku“na zadanie”. Poza tym owo uogolnianie ociera sie o antysemityzm i ksenofobie. Tak sie niestety dzieje, bo anonimowosc oraz czesta zmiana aktualnosci tematow uniemozliwiaja kontynuowanie debaty, tworzenie nowego dyskursu. Teksty, na ktore wiekszosc blogujacych nie zgodzilaby w realnym swiecie, ponownie pojawiaja sie w sieci podnoszac nasze ego do zawrotnej wysokosci. Owi piszacy w charakterze pracownikow firmy recyklingowej pozostaja anonimowi, bo nikt ich nigdzie poza blogosfera nie wydrukuje. Pozostaje im wiec wrazenie “bywania” wsrod parajacym sie “robota” dziennikarska. Nowe medium, ktore tworzy nowa “poetyke”, wymaga rowniez nowych instrumentow ja opisujacych. Kazdy moze stac sie dziennikarzem, felietonista oraz eseista jednoczesnie. Prosze o zwrocenie akcentu na jednoczesnie. Antysemityzm staje sie trudny w racjonalnym postrzeganiu, gdy z religii przenoszone sa akcenty na rase. Gdy lek zamienia sie w niechec. Gdy koincydencja staje sie regula. Najbardziej ostra forma antysemityzmu jest nienawisc do Zydow i jednoczesne oskarzanie ich o spisek, chec opanowania swiata, dominacje nad narodami arabskimi, a nie np. pragnienie bezpieczenstwa i pokojowej egzystencji, co przeksztalca ich w pierwszoplanowych wrogow kazdego czlowieka. Fokusowanie Zydow na dzialanosc poszczegolnych rzadow izraelskich oraz zaznacznanie jednoczesnie przy kazdej okazji, jednostronnej krytyki Izraela swiadczy li tylko o przyproszeniu oczu. Niemala role w tej mistyfikacji odgrywaja Protokoly medrcow syjonu, bo odwoluja sie one do paradygmatu oportunistycznej teorii trwajacego od tysiecy lat spisku. Mozna przy tym zauwazyc twierdzenia: Zydzi zawsze spiskuja. Zydzi sa wszedzie. Zydzi kryja sie w kazdej organizacji i instytucji. Podporzadkowani sa swojej “centralnej” wladzy. Odnosza sukces. Sa oszczedni, majetni etc.. Dziwi mnie rowniez niecierpliwosc moich interlokutorow piszacych o zmianach spolecznych, politycznych w ciagu ostatnich dwudziestu lat w Polsce. Zmianach przeciez istotnych, wymagajacych przeto pracy i czasu; prawdopodobnie wielu dziesiecioleci. Podobna niecierpliwosc irytuje w opisach sytuacji w Iraku i Afganistanie, Palestynie i Izraelu. Pozostalych krajow nekanych przez konflikty wewnetrzne i zewnetrzne nasi blogowi przodownicy intelektualni nie wymieniaja. Potrafia jednak odwaznie stawiac pytania. Zawsze twierdzilem, ze poruszane kwestii z tzw. wielkiego swiata jest mniej sensowne, bo maly jest nasz bezposredni wplyw na ich rozwiazanie, kwestie natomiast aktualne na wlasnym prowincjonalnym podworku sa latwiejsze do pojmowania, a szukanie rozwiazan berdziej efektywne, chociaz mniej efektowne. Zapominamy przy tym czesto, ze Europa potrzebowala na tworzenie struktur obywatelskich prawie tysiaca lat. Pamietamy natomiast, opisujac “wystepki” Zydow o trwajacym tysiace lat “spisku” oraz konflikcie. Podobnie jest z krytyka Izraela, czesto niezbedna i sluszna. Zapominamy przy tym, ze Izrael jest jedyna “demokracja”na Bliskim Wschodzie. Zapominamy rowniez, ze polityka rzadu izraelskiego, popierana wprawdzie przez uzyskana wiekszosc w Knesecie, krytykowana jest przez mniejszosc, ktora moze stanowic prawie polowe populacji. Problem wielostronnie zlozony postrzegamy przewaznie jednostronnie przez majacych (jak wspomnialem wyzej) przyproszone oczy. Niepodzielnie dyskutujemy na temat sprzecznosci, zlozonych problemow polityczno-spolecznych podazajac w blogosferze do nikad. Pytania zasadnicze o konlikt arabsko-arabski, palestynsko-palestynski, izraelsko-izraelski etc. pozostaja bez odpowiedzi. Podobnie jest przy dyskusjach o lewicowej Europie. Mowimy wprawdzie o wybranych prawicowych rzadach, zapominajac o drugiej polowie spoleczenstwa. O spoleczno-politycznym mainstream. Jest to typowe dla myslania “wykluczajacego”. Gdy czytam o antysemityzmie przedwojennym, to przychodzi mi na mysl dziecieca zabawa i czyny niewidzialnej reki. Niezaleznie od tego, czy Zydzi byli obsesja ONR, czy samego Dmowskiego, to irracjonalna nienawisc prawie nigdy nie wynikala z osobistego doswiadczenia, lecz niejako ze stereotypowej niecheci. Podobnie w dzisiejszej Polsce, obecny jest antysemityzm przy nieobecnych Zydach. Ba “wietrznie” wczorajsi artykuluja swoja niechec do nieprzeczytanych ksiazek. Oczywiscie niedorzecznoscia byloby mowienie, ze wszyscy Polacy sa antysemitami. Takie uogolnienia prowadza do tworzenia stereotypow. Mozna jednak analizowac skale zjawiska. Blogujacy chetnie to czynia piszac o neonazistach w Niemczech, niechetnie jednak zauwazaja poczatkujacych oraz obecnych w naszej rzeczywistosci “wszechpolskich”. Dotyczy to rowniez antysemityzmu osob, ktore nigdy nie znaly i nie widzialy Zyda. Owe irracjonalne postawy prowadza czesto do irracjonalnych dzialan. Owe osoby czesto uzywaja kola ratunkowego w postaci bylego (wirtualnego) zydowskiego przyjaciela z dzieciecego podworka lub placu zabaw (Lizakowi ludzie). Kolem ratunkowym moze byc rowniez polityka Izraela. Sama wiara nie jest podstawa do okreslenia bytu zydowskiego. Wazna jest ilosc przodkow, ktorzy byli jej wyznawcami. Takie perwersyjne kalkulacje mialy miejsce w polskiej polityce po 1989 roku. Zapominamy przy tym wlasna historie, mianowicie fakty, ze spiskowe podejrzenia doprowadzily do wyniszczenia Zydow, wyniszczenie poprzedzila izolacja i wykluczanie z danej spolecznosci. Zmiana paradygmatu spolecznego i narodowego oraz dominacja czystosci rasowej nadaly celowi, ktorym byla zaglada pewna spojnosc w realizowaniu niemieckiej doktryny narodowosocjalistycznej. Obecnie, niestety czesto sie o tym zapomina i przesuwa odpowiedzialnosc spoleczna na osobe wodza. Podobnie jest w opisach czasow stalinowskich. Czyny i zaglade redukuje sie wiec do poszczegolnych osob (tu: Hitler i Stalin). Podobnie reagujemy przy opisywaniu naszej historii powojennej. Roznica polega jedynie na tym, ze redukujemy dzialanosc politycznie i moralnie odpowiedzialnych osob czesto do jednego wydarzenia i na nie fokusujemy cala nasza spoleczna oraz polityczna wrazliwosc i doswiadczenie. Nasuwa mi sie tu przyklad Jaruzelskiego i nasze oraz jego stanowisko wobec stanu wojennego. Debaty takie sa bezsensowne, bo powoduja zaniki pamieci przy analizie czasow przed i po stanie wojennym, rowniez mniej lub bardziej istotnych w naszym zyciu spolecznym. Czesto odnosimy zdarzenia do siebie, co niejako utwierdza nas w subiektywnym postrzeganiu rzeczywistosci. Takie analizy (autoprojekcje) maja charakter li tylko kwantytatywny lub traca po prostu sens. Mitologizowanie czolowych politykow ulatwia narodowi utozsamianie sie z nimi oraz ich doktryna (dzisiaj sa to programy wyborcze). Temu sluzy rowniez mitologizowanie negatywne. Nasuwa sie twierdzenie, ze niezmiernie brakuje nam obrazow i postaci negatywnych. Tracimy wiec czas na ich ciagle poszukiwanie. Motyw eliminacyjny jest dosc wyrazny nie tylko w antysemityzmie niemieckim. Jest on bowiem wszechobecny w calej Europie Srodkowej. Pokrywa sie to niejako z chrzescijanskim porzadkiem moralnym, w ktorym Zydzi wystepuja jako jego wrogowie oraz ci, ktorzy zamordowali Chrystusa. Istotne jest przy tym, ze sam antysemityzm nie tylko opisuje Zydow, jest on rowniez nosicielem informacji o samych antysemitach, z czego antysemici rzadko zdaja sobie sprawe. Przekonanie o szkodliwosci Zydow oraz ich natury bylo i jest obecne w spolecznosciach europejskich. Tendencje eliminowania Zydow z zycia spolecznego byly (sa) obecne we wszystkich krajach osciennych. Jednak jedynie w Niemczech przeobrazily sie one w antysemityzm ludobojczy. Postulaty masowej emigracji byly wyraznym wariantem antysemityzmu eliminacyjnego. Nie mozna rowniez twierdzic, ze los Zydow w Polsce byl spolecznie obojetny. Najchetniej widzianoby ich poza granicami kraju. Napawa smutkiem fakt, ze podobnie myslano po ostatniej wojnie, gdy nie chodzilo juz o 10%, lecz o 1 %. populacji. Mowienie przy tym o dominacji Zydow w polskiej polityce po wojnie jest conajmniej niedorzecznoscia. Stereotyp dominacji politycznej Zydow funkcjonuje i nikomu nie przyjdzie do glowy, aby to po prostu sprawdzic. Jedyny miesiecznik opisujacy zydowska rzeczywistosc w Polsce staje sie dwumiesiecznikiem ze wzgledu na wycofanie sie Fundacji Laudera z finansowania tego ciekawego periodyku. Mowienie w takiej sytuacji o dominacji Zydow w mediach jest wyraznym naduzyciem. Prosze jednak w odpowiedziach nie podawac przykladu Michnika etc.., bo o nakladzie gazet codziennych decyduja czytelnicy, nie wydawcy.
    WINIEN
    cdn

  14. Opowieści Hofmana, jak i amatorów jego planów, oraz z innego pola : Ronald Reagan w Parku Nadmorskim… z Papieżem – http://lewica.pl/blog/wlodarczyk/21203/ chętnie dopisałabym do : 20 śmiertelnie zabawnych ludzi – http://www.przekroj.pl/cywilizacja_spoleczenstwo_artykul,4397,0.html

  15. Sojusz SLD z PiS-em to wymysł platformianych spin doctorów. Prawa autorskie im się należą, a nie jakiemuś wilczkowi od K. Czyńskich. Zadziwiające, że tylu rozsądnych ludzi, a nawet Gospodarz daje się na to nabrać. W koalicje, nie tylko doraźne, z PiS-em wdaje się głównie PO.

  16. Szanowny Panie Passent,
    myslalem, ze dziwi sie li tylko Zdziwiona w blogosferze. Dziwie sie mimo wszystko nieustannie, ze Pan ciagle zauwaza w obecnej Polsce lewice. Nie przecze jednak, ze ona kiedys powstanie i bedzie stanowila solidna opozycje, czasem koalicje w okolicach lewego centrum.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Kiedys antycypujac pozwolilem sobie na usmiech i prognozowalem, ze Cimoszewicz zostanie kolejnym prezydentem. Wyglada wiec na to, ze sie tak stanie.

  17. Iber Alex, 20.04. Wracam do Twoich wczorajszych rozważań na temat terminologii, czyli stosowania terminu „neokon” do określenia grupy ubogich admiratorów doktryny neoliberalnej, która jak wiesz przyniosła i dalej przynosi fatalne, wręcz zbrodnicze skutki dla cywilizacji. Degraduje ona kraje, narody i ludy skazując je w większości „na przemiał” jak to określił znany nasz filozof. Szukałem dla tych osobników określenia w sumie pejoratywnego, wręcz inwektywy, ale jeszcze nie takiego które pisze się na płotach lub podlega cenzurze. Język polski nie posiada adekwatnego terminu dla tego jeszcze w miarę nowego zwyrodnienia cywilizacyjnego bo „neoliberalny”, „prawicowy”, „obskurant” lub kołtun wydaja się albo nieczytelne albo nie pasujące. Neokon wydawał się odpowiedni tym bardziej, że jest amerykański, czyli dostateczne zdyskwalifikowany i kojarzony z agresją, zbrodnia, wyzyskiem, oszustwem i innymi plagami, w stosunku do których Twoje 7 punktów wydają się dziecinne. Szukając genezy i źródła tego kryzysu ludzkości trafiłem na prorocze spojrzenie na ten etap kapitalizmu dokonane przez wielka myślicielkę XX wieku Hannah Arendt, niemiecko, amerykańską Żydówkę, kochankę Heideggera i sympatię Jaspersa, admiratorkę Róży Luksemburg. W roku 1963 proroczo pisała; „W naszej epoce nastąpił przerażający zbieg okoliczności: eksplozja demograficzna zbiegła się z odkryciem procesów technicznych, które dzięki automatyzacji, uczynią „zbędną”, w sensie zapotrzebowania na pracę, wielką część populacji; to uczyni możliwym spełnienie tej podwójnej groźby poprzez zastosowanie broni nuklearnej, wobec której komory gazowe Hitlera przypominają dziecinna igraszkę”. Jak widać czterdzieści lat po jej przepowiedni historia przyznała jej rację, przy czym zamiast bomby atomowej stosuje się bomby fosforowe lub zubożony uran a ludobójstwo nazywa się eufemistyczne „działaniem stabilizacyjnym”.
    Pizdr. jg

  18. Panie Redaktorze,

    J. Kaczyński już raz zrobił rzecz zupełnie niebywałą (a jeśli dobrze policzyć, to nawet 2 razy) – sprzymierzył się Samoobroną, partią dużo bardziej postkomunistyczną (czyt. roszczeniową) niż SLD. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że dla przejęcia władzy jest on zdolny do przeprowadzenia kolejnego „precyzyjnie opracowanego planu”, którego częścią będzie koalicja z SLD. A co najważniejsze JK umiałby to wyjaśnić swoim wyborcom, którzy po pierwsze w większości wcale prawicowi nie są, gdy idzie o poglądy na gospodarkę, a po wtóre ich poparcie dla PiS jest w zasadzie bezwarunkowe i nie opiera się na politycznym kontrakcie, tylko na wierze.

    pozdrawiam serdecznie.

  19. Zwykle klub parlamentarny jest jest politycznym uwieńczeniem struktury partyjnej. Klub jest mocno wsparty na strukturach społecznych – politycznych strukturach samorządowych, stowarzyszeniach, związkach zawodowych, organizacjach młodzieżowych, sympatykach na uczelniach, w środowiskach twórczych, mediach itp. Natomiast SLD składa się tylko z klubu. Nie jest w stanie przeprowadzić jakiejkolwiek akcji pozaparlamentarnej – nie mówię już nawet o demonstracji, zwykłych podpisów w jakiejkolwiek sprawie nie jest chyba w stanie zebrać. Tak więc dziś jest klub – jutro może go nie być. Dziś jest SLD – jutro może go nie być. Jednym słowem chłopaki mają ograniczone pole manewru. Z PO nie bardzo mogą flirtować, bo przecież sami ukuli teorię, że źródłem wszelkiego zła są liberałowie. Dzień w dzień lewica blogowa o tym donośnie przypomina. Pozostaje im więc tylko mariaż z pisem albo dotychczasowe trwanie i rozpływanie się jak śnieg za moim oknem.
    Przykre to jest, bo system polityczny bez lewicy jest niereprezentatywny i okaleczony, jest źródłem politycznych problemów. Pisałem o tym np do Jasnego Gwinta całe elaboraty. SLD jest unikalną lewicową partią, która nie posiada wpływów wśród ludzi biednych i wykluczonych. Przykro patrzeć na jego alienację – tym bardziej, że SLD nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Podobnie zresztą jak blogowa lewica.
    Pozdrawiam

  20. Niewielka pociecha ?
    pozwolilam sobie doklaniej przejrzec poprzednie wpisy
    i musze powiedziec ; jestem zadowolona !
    ……………………
    Tylko do Pana Mareczka mam uwage ;
    …drogi Panie Mareczku ,bardzo inteligentnie zauwazyl Pan ,ze na tym
    blogu nikt nie pisze ani o „czerwonych zydach ” ani o „zydokomunie”..
    Tak ,takie „nie pisane prawo na blogu”.. Nie uzywa sie pojec szowinistych,
    ani rasistowskich… Nie wierzy Pan? prosze sprawdzic wczesniej, co sie
    dzieje , prosze ,naprawde prosze !..
    …A poza tym mam dla Pano najnowsza DEFINICJE glupoty ,
    glupota nie polega na malej ilosci IQ ,o nie i nie na robieniu bledow ,
    glupota polega na ich powtarzaniu !
    …Zrobi Pan naturalnie jak bedzie Pan uwazal ;powodzenia !
    Salute
    Ps. w Hiszpani istnieja dwa rodzaje tlumaczenia (H) astalavista ,
    pierwsze to to uzywane przez „plebs,holote” w znaczeniu ,”mam was gdzies ,,,na polskie ; ja sie i tak postawie”..
    I wsrod inteligencji ; …do niewiadomego, nastepnego razu !…
    Pan uzywa tego pierwszego tlumaczenia ! nie?
    ……………………………………………………
    /nie dyskutuje , wchodze w koalizjue z diablem , aby utrzymac sie przy
    wladzy /domowej/!/

  21. DZIEKUJE..milo czytac slowa ktore przynosza spokuj i madrosc.DZIEKUJE

  22. Panie Danielu – tak gwoli ścisłości, „Opowieści Hoffmanna” Offenbacha to nie operetka, to akurat jedyna w jego dorobku opera.
    WINIEN 9:33 – to absolutna prawda, co Pan pisze w ostatnich słowach o miesięczniku „Midrasz”, ale antysemitów i tak Pan tym nie przekona, dla nich Żydzi (zamaskowani) są wszędzie. To nie jest pogląd, to jest choroba.

  23. Chcilam tylko jeszcze krotko zapytac ,nie rozumie w polskiej polityce
    nastepujacej rzeczy .Mowiac o niej ,wszyscy maja na mysli ; Niemcy ,
    Rosje ,USA ,ba China…w drugim rzedzie wystepuje ;Ukraina,Francja, Wielka Brytania ,ewentualnie Hiszpania,Portugalia i wszystkie kraje
    Kaukazu….. .
    Natomiast nigdy nie zauwazylam dyskucji Polakow o DAWNYCH krajach
    Paktu Warszawskiego ,ktore weszly do EU .
    Tak jakby nie istnialy ,albo po prostu Polacy sie ich boja? bo tez biedni?
    /tacy zawsze przyjaciele – na stanie ! / .W zasadzie nigdy nie wykorzystana przez Polakow ,calkiem pokazna sila polityczna !
    Salute

  24. do Dorota Szwarcman pisze:

    2010-03-17 o godz. 11:06
    Nie omieszkam jednak zaprzestania przypadlej mi niejako roli tlumacza, bo uwazam, ze choroby sa uleczalne i „zaleczalne”. Zdaje sobie sprawe z braku pragmatyzmu w moich poczynaniach. Czesto sadze podobnie, ze wpisy ukrytych i jawnych antysemitow oraz ksenofobow sa pozbawione(wlasciwie ich autorki i autorzy) jakichkolwiek pogladow. Wielu z nich uzurpuje sobie posiadanie prawa do gloszenia pseudopogladow wszelakich, rowniez antysemickich nie zdajac sobie sprawy z bagazu zydowskiej kultury, ktora w sobie nosza. Dla prymarnych osobnikow widoczne jest to podczas lektury kuchni polskiej, jakze czesto zydowskiej. Dla pozostalych podczas konsumpcji kulturalnej. Pamietam, kiedys wszyscy kupowali Joyce’a. Nie tesklnie jednak z owczesnymi czasami, dla mnie juz zaprzeszlymi.
    Z powazaniem i pozdrowieniami dla „Midrasza”.
    WINIEN

  25. Duza czesc polskiej lewicy jest obyczajowo rownie konserwatywna jak PiS i Ojciec Dyrektor. Ksenofobia, niechec do Europy, Zydow i homoseksualistow jest im z PiS wspolna. A gdzie sie tego dowiedzialem ?
    Wlasnie na tym blogu. Wiem ze nie mozna stawiac znaku rownosci miedzy blogowom lewica a SLD. Ale to sa wlasnie potencjalni wyborcy SLD, a nie mlodzi, liberalni, otwarci na swiat ludzie. Czy obie partie nie lowia czasami w tym samym bajorku. Czy polska lewicowosc ma jeszcze cos wspolnego z postepem, czy aby nie jest skierowana tylko wstecz ?

  26. Dorota Szwarcman:
    Pani Doroto, dziękuję za wizytę na naszym blogu i za poprawkę, że „Opowieści Hoffmana” to opera, a nie operetka. Przepraszam. To wina mojej ignorancji, a także kontekstu – pisząc o polityce, myślałem o operetce. Pozdrawiam!

  27. Opowieści Arama spod psiej budy w Koziej Wólce

    Aram jako nikomu nieznany polityk może sobie opowiadać własne wizje stosownie do potrzeb rozbudowanej wyobraźni. Gorzej jest natomiast kiedy na nic nie znaczących opiniach Lew Salonowy stara się budować oceny i kształtować opinie polityczne w ramach tzw.poprawności politycznej czyli serwowania jaj na twardo w sosie chrzanowym.

    Na dobrą sprawę dla każdego specjalisty pióra, najbardziej banalny temat może okazać się tematyczną kopalnią złota gdy zechce on puścić wodze swej wyobraźni. I jest to znakomity sposób na karmienie mediów gdy nic istotnego się nie dzieje, a papu jest niezbędne by nakarmić tę wygłodniała hydrę. Wówczas każdy głupi wszystko kupi. A robienie szmalu na wyobraźni jest jednym z najbardziej tanich sposobów robienia kapitału. Weźmy chociażby pod uwagę bohatera przygód Harry Pottera. Obracanie się w ponurym, pełnym zagadek i niespodzianek świecie jest nie tylko metodą na dokapitalizowanie się ale również stanowi antidotum na niewiele odbiegającą od rozbuchanych fantazji chorą rzeczywistość.

    Obecni młodzi niezależnie od pełnionych funkcji i stanowisk są z zasady ignorantami, ponieważ istnieje takie polityczne zapotrzebowanie na ten demokratyczny profesjonalizm. Łatwo jest manipulować ludźmi, których pojęcie o własnej historii jest nikłe a potrzeby konsumpcyjne rozbuchane ponad miarę. Ponadto sugestie wykładowców tej szkoły, że nikt nic innego i lepszego nie wymyślił powalają swą podbudową naukową. Jeżeli do tego dołożymy jeszcze teorię o „morderczych skłonnościach komunizmu”, to jak na dłoni widzimy, że kapitalizm może być li tylko i wyłącznie tym systemem oczekiwanym przez pijanych pijarów pełnego przełyku. Ci natomiast, którzy z różnym przyczyn mają problemy z przełykaniem muszą poczekać na lepsze czasy.

    Cała wojna na górze, ma swój chwalebny początek od noblisty i toczy się wartko bez większego pożytku dla elektoratu,po dzień dzisiejszy. Prowadzona jest ona między solidarno-prawicowymi opcjami. Jej istotą nie jest program rozwoju kraju i polepszania standardu życia jego obywateli. Śmiertelna walka toczy się o koryto i jego zawartość, co prawda już rozdrapane i rozchapane ale ciągle stanowiące źródło sporego pożytku indywidualnego.

    Dla szarego człowieka nie ma żadnego znaczenia czy wygra „Rzeczpospolita” czy „Gazeta Wyborcza”. GW i jej otoczenie są dotychczasowym beneficjentem złodziejskiej transformacji, a „Rzepa” niecierpliwie przebiera krótkimi nóżkami jak u kaczuszki, by napełnić swoje głodne brzuszki. Była jeszcze „Trybuna”, ale z uwagi na jej niebezpieczny program społeczno-polityczny Marksa-Engelsa-Lenina-Stalina w ramach pluralistycznej konkurencji demokratycznej została burżuazyjnymi łokciami wypchana z rynku. No bo któż to widział, by czerwone chamstwo było kształcone i zaopatrywane w polityczną amunicję przeznaczoną do postponowania klerykalno-kościelnych pseudoelit wiodących wiernych do nieba.

    Kiedy wiedza zsyłana jest z ambon i ich propagandowo-politycznych przedłużeń wówczas cały świat ma zupełnie inny wymiar. Bardzo przyjazny dla tych, którzy posiedli Polskę i łaskawie pracę dają jak ją mają, a jako iż jej nie mają to i nie ma o czym gadać. Jedyna nadzieja pozostaje w Duchu Świętym, zalecanym nam przez Wielkiego Polaka i Ojca Świętego, Papieża Jana Pawła II. Zatem módlcie się i pracujcie drodzy polscy parafianie, na lepsze wasze życie pozagrobowe. Bo w tym świecie nic dobrego już was spotkać nie może, na co wskazuje wielce litościwy PKB, będący jak religia opium dla wierzących ekonomistów. Także potworna skala zadłużenia zagranicznego ,nie wspominając o wewnętrznym, będzie was trzymała krótko za uzdę przy kapitalistycznej nodze sojusznika strategicznego.

    Tak między Bogiem a prawdą to byle pies może mieć pańskie życie u boskiego pana.Tak się jednak dziwnie składa, że sławetna transformacja dotknęła także psi ród.vCoraz więcej mnoży się nam bezpańskich psów, z tej prostej przyczyny, że sami właściciele nie mają już co żreć, a jedna wielka i schorowana piosenkarka nie jest już w stanie podołać nakarmieniu tych najbliższych i jedynych przyjaciół człowieka. Oto i wymiar ludzkiej przyjaźni bliższej dewizie „Homo homini lupus est”, i nie tylko.

    Jako, iż tak nieuprzejmie opuściliśmy naszego przesympatycznego Aramka
    ,więc wypada do niego powrócić i kontynuować temat zadany przez Titanica komunistycznych brewerii. Wbrew pozorom komunizm zatonął a intelektualny Titanic doskonale sobie radzi w pokonywaniu burz i oceanów pluralistycznej demokracji, w której najwięcej racji mają ci, nie mający nic do powiedzenia, a głoszący znane hasło „Zdrowie wasze w gardło nasze”. Epokowa wielkość i odkrywczość tego zawołania powala każdego Polaka na kolana, bowiem czyni ona z nas Mesjasza narodów.

    Młodzi jak to zwykle bywa więcej gadają niż myślą, kierując się doraźnym praktycyzmem aniżeli obcymi im wartościami, których nie zdążyli sobie przyswoić, a jeśli nawet coś o nich wiedzą to odrzucają je w czambuł, bowiem łatwiej jest wygłaszać swoje idiotyzmy aniżeli cudze mądrości. Taka postawa nie wymaga pracy a daje sporo satysfakcji, aż do okresu dojrzałości, kiedy nadchodzi konstatacja, że jest się nieoszlifowanym brylantem. Któż jednak będzie szlifował Jana, kiedy nikt fałszywego diamentu nie kupi.

    Dlatego powiedzmy sobie w ten sposób, że „uważajemyj” Aram może gulgotać jak na młodego indora przystało. Niemniej kierunek dreptania tych niezbyt lotnych nielotów ciągle nadaje stary i sprawdzony kaczor, któremu nikt wyżej piórek ozdobnych nie podskoczy. Nie można jednak wykluczyć, że młodzi zarówno po prawej jak lewej stronie sceny są tak bezideowi, że w pakt wejdą z samym diabłem byle tylko dorwać się do fruktów. Z tego też względu rzeczywiście mija się z celem dzielenie sceny politycznej na lewych, prawych i centrum. Oni wszyscy są tacy sami, diabła warci, liczący judaszowe srebrniki w powycieranych demokratycznie portmonetkach.

    Czy można w tej sytuacji rozważać ewentualność mariażu między SLD i PiS? Co prawda Kalisz zarzeka się tej możliwości jak żaba błota. Twierdzi on, że żadnych tego rodzaju rozważań nie było w kierownictwie lewicowej partii. Nie wyklucza to jednak jego znajomość faktów, że ponoć na „obrzeżach” coś sie dzieje. Jeżeli lewica jest tak pryncypialnia ideowo to dlaczego nie przetnie w zarodku owych konsyliacyjnych rozważań.
    Pewnie jak zwykle w takich przypadkach obie strony wypuszczają próbne balony, aby zorientować się jak może przyjąć ich kombinacje elektorat. W każdym bądź razie pokusa ustawienia Donka w pozycji kolankowej wydaje się być bardzo pociągająca i jedyną. Wyłączną przeszkodą jest tutaj krwiożerczy antykomunizm pisowski, który niewątpliwie uległby wzmocnieniu po dojściu do władzy panów stanowiących mniej niż zero wraz z panami stanowiącymi więcej niż zero.

    Zaistniała sytuacja polityczna świadczy o kompletnej demoralizacji, polegająjącej m.in. na tym, że w sojusznikach upatruje się wrogów, a we wogach upatruje się sojuszników do zwalczania przyjaciół. W tym nowym stylu wolnoamerykańskim wszystkie chwyty są dozwolone, byle tylko zawodnika uchwycić za najbardziej wrażliwy organ i położyć na łopatki oraz usłyszeć go wołającego o litość. Słodki jest akt zwycięstwa, upokorzenia przeciwnika i sycenia się swoją władzą. Tym bardziej, że władza ma jakże subtelny i efemeryczny charakter.

    Mimo istniejących zasadniczych różnic programowych, zgodnie z rozsądkiem, nie można wykluczyć żadnej ewentualności. Dlaczego na przykład PiS z SLD nie miałyby podać sobie ręki w wyborze neutralnego Prezydenta? Mało tego, wydaje się to bardziej prawdopodobnym aniżeli popieranie platformerskich sugestii. Dla przykładu wspólne poparcie kandydatury Pawlaka, czyni go pewnym faworytem w osiągnięciu prezydentury oraz osłabianiu roli i wpływów PO poprzez zwiększenie pozycji PSL-u w koalicji rządowej.

    Niemniej nawet przyjęcie takiej koncepcji w niczym nie zmienia sytuacji przeciętnego wyborcy. Byłyby to zaledwie taktyczne posunięcia personalne nie mające absolutnie żadnego wpływu na istniejące relacje polityczne w Polsce. Czy ktoś kocha czy też nie, nieistniejący komunizm, nie ma to najmniejszego wpływu na bieg spraw w Polsce. Dzisiaj jedynym mającym znaczenie jest pytanie o stan miłości wobec kapitalizmu. A zatem kochajcie się i rozmnażajcie, nawet w opozycji ale na chwałę koalicji.

    Narazie nie ma silnych na Gupę Trzymającą Władzę, niezależnie od jej moralnego zdezawuowania się, finansowego zadłużenia się po koronę na głowie orła, i gospodarczej apokalipsy na wieki wieków amen.
    Jak dotychczas nie ma chętnych i odważnych, przerażonych tym wszystkim, co uczyniło pustki w domu naszym, by zechcieć je zapełnić i posunąć ich tworców na należne im miejsce.
    Jest to swoisty paraliż stanu totalitarnej klęski w neokonserwatywnym wydaniu.
    Jak dotychczas jedynie Ukraina wykonała ruch inny i odmienny od obowiązującej konwencji w postkomunistycznych krajach zdominowanych przez zachodni kapitał.
    Póki co zamiast chleba ,wina i igrzysk mamy odstraszające pyskówki elitarnych asów, ma się momentami wrażenie spod psiej budy w Koziej Wólce.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  28. do
    Kartka z podróży pisze:

    2010-03-17 o godz. 10:41
    Problemem jest fakt, ze blogowa lewica, lewica nie jest. To z kolei uniemozliwia jakakolwiek dyskusje. Wczoraj napisalem o Ferrat, nikt z „lewicowcow” nie wspomnial jego ballady „Potiomkin”, tak znaczacej dla calego pokolenia 68, nie tylko we Francji.
    WINIEN

  29. Pani Dorta Szwarcman lubi uszczypnąć, ale robi to z miłością.

  30. jasny gwint pisze:
    2010-03-17 o godz. 10:01

    Tak jest jasny gwincie. Zachod zawsze kojarzyl sie z klamstwem, zlodziejstwem i ludobojstwem. To od nich rowniez przyszlo chrzescijanstwo po stuleciach bandyckich napasci nie zapominajmy, fundament na ktorym barbarzynstwo kwitnie i demoralizuje. A ciemny lud ciagle tego nie widzi.

  31. Szanowny Panie Danielu!
    Jegomosc Hoffman jest zaledwie symptomem nerowej samotaniny obu stracencow jakimi sa Prawo i Sprawiedliwosc i Lewica ( w calosci).,Obie partie stracily jakis okres czasu temu to, co zasadnicze, tj. spoleczne zaufanie. Obie partie nie reprezentuja wiarygodnego, sensownego kontrprogramu wzgledem programu Platformy Obywatelskiej.
    Nie wolno zapominac, ze Platforma dzialal w bardzo trudnych warunkach swiatowego kryzysu i w wielu dziedzinach wyszla obronna reka – choc wcale, ale to wcale nie pomagal im w tym Prezydent RP Lech Kaczynski.
    Samotanina wspomnianych partii politycnych, to obawa, przed calkowita degradacja polityczna, to wlasciwie juz walka o przetrwanie, bo o powrocie do wladzy raczej nie ma tu ani mowy ,ani szans !
    Kazda partia ma swojego Palikota. Dziwi mnie jednak jedna z ostatnich wypowiedzi b. Prezydenta RP a.Kwasniewskiego, ktory nie negowal sensownosci i mozliwosci koalicji z PiS.
    Wielcy politolodzy tego swiata, bez specjalnego wysilku prognozuja scenarius najblizszych 24 miesiecy, gdzie wlasnie PiS i SLD beda sie wzajemnie kokietowac, ale tez nie odstapia od wzajemnego kompromitowania/dyskredytowania. Tak zwane szukanie hakow ( w czym specjaliuje sie PiS i jej wodz Jaroslaw Kaczynski ) nie tylko jest i bedzie ukierunkowane w strone PO, ale rownie wgledem potencjalnych koalicjantow, ktorzy jednoczesnie jawia sie byc rywalami w walce o przetrwanie.Prawo i Sprawiedliwosc juz wykazala, ze partnerstwo koalicyjne z ta partia jest niezmiernie trudne, ryzykowne, bez zadnych gwarancji egzystowania w dluzszym okresie czasu. Sklonny jednak jestem rokowac w najblizszym czasie znaczne zblizenie pomiedzy PiS i PSL,lecz ty to PiS-owi wystarczy dla osiagniecia jakiegokolwiek sukcesu na drodze do odzyskania ( lub utrzymania czesciowej ) wladzy?
    Zblizajace sie wybory prezydenckie nie beda nalezaly do przeprowadzonych fair. Bedzie wiele tzw. chwytow ponizej pasa, prob kompromitownia i osmieszania konkurentow.
    Co ciekawe przy tym wszystkim,purprat kosciola katolickiego zaczyna zachowywac sie z rezerwa w kwestii wszelkich deklaracji poparcia PiS. Chyba kosciol w Polsce zrozumial, ze trzeba postawic na innego konia a nie na stracenca.Byc moze jedynie o.Rydzk i cala ta oberetowana i sfanatyzowana czesc spolecenstwa pozostanie wierna ideom PiS, ale to stanowco za malo.
    Z wyrazami szacunku !

  32. Na Kurpiach rewolucja. Ludziska stawiaja czola administracji panstwowej i wystepuja jawnie przeciw Czeczenom. Powodem jest domnimanie zbudowania meczetu w Lomzy……Blogosfera w Polityce jest salonem w porownaniu do polskiej prowicji. Znane sa problemy Romow po wojnie na Kurpiach, znany jest “incydent” wojenny, nieznana jest przyszlosc Czeczenow na Kurpiach. Przypominam sobie, ze niedawno wielu Polakow staralo sie o status uchodzcy w Europie; nie bylo posrod nich Kurpiow?
    WINIEN
    PS
    Komu potrzebna jest uroczystosc z okazji 600 rocznicy Grunwaldu?

  33. Koalicja PiS – SLD moim zdaniem jest możliwa, ideologia nie ma znaczenia (zresztą jaka ideologia?), liczy się tylko władza.

    @ zdziwiona

    Książka Alexandra Sołżenicyna „200 lat razem – Żydzi w Rosji”, o której wspomniałaś, została wydana w roku 2002 po rosyjsku, a w 2003r. po niemiecku, wydania anglojęzycznego nie ma po dziś dzień, polskiego także. To musi być niezmiernie łakomy kąsek dla każdej drukarni, skoro nawet wydanie anglojęzyczne nie było dotychczas możliwe, chociaż jak pisze sam Sołżenicyn, jest to książka historyczna, oparta na dokumentach.

    Ewidentnie można łatwo zarobić furę pieniędzy, więc zapewne jakiś bystry wydawca już niebawem się u nas (i nie tylko) znajdzie, a jak nie, to może ktoś przetłumaczy i wyda ją w formacie pdf, dostępnym torrentem online. Sołżenicyn miał pióro ostre, nie pozwalał się czytelnikowi nudzić.

    Niewielkie fragmenty książki „200 lat razem – Żydzi w Rosji” dostępne w Internecie dotyczą roli Żydów w rewolucji bolszewickiej, a także struktury komunistycznej władzy radzieckiej do czasu emigracji żydowskiej lat 70. Dotyczą także kwestii finansowania od r. 1917 bolszewików głównie przez bankierów żydowskich oraz społeczność żydowską, za pomocą pożyczki powszechnej, tzw. Liberty Loan, w zamian za przywileje, możliwość sprawowania funkcji państwowych oraz militarnych, ręka w rękę z bolszewikami. Powstał wtedy nawet „Żydowski Komitet Do Promowania Sukcesu Liberty Loan”, a gazety na pierwszych stronach nawoływały diasporę do wysupłania rubli tytułami takimi jak „Każdy Żyd musi uczestniczyć w tej pożyczce!” Tylko na meetingu w moskiewskiej synagodze zebrano 22mln rubli, pisze Sołżenicyn. Opornych, co zamożniejszych, którzy wpłacili mniej niż 25000 rubli motywowano publikacją list „wstydu” w poczytnych gazetach.

    Ta książka może także przyczynić się do wyjaśnienia, skąd po II WS w radzieckiej armii wzięli się nagle ci Żydzi, którzy wraz z Rosjanami, polskimi zdrajcami, a także zafascynowanymi ideologicznymi sloganami naiwniakami oraz jak śpiewa Kazik zwykłymi debilami, zgotowali nam w zdradzonej Polsce stalinowski oraz poststalinowski terror.

    Mam nadzieję, że nikt tu nie okrzyknie Sołżenicyna antysemitą, chociaż, bo ja wiem.

    Jeszcze chwilkę chronologicznie o Alexandrze Sołżenicynie. Jego „Archipelag Gułag” ukazał się w 1973r., Po 30 latach, w r. 2003 pojawia się w USA książka p. Applebaum pod tytułem „Gułag”… Pulitzer, rozgłos na cały świat i Gułag jest już kojarzony nie z niewygodnym Sołżenicynem, o którym młodsze pokolenia nawet nie słyszały, a z p. Applebaum. Jednak w r. 2008 niepokorne wydawnictwo Rebis (np. C.G. Jung) publikuje w Polsce 3 tomy oryginału Sołżenicyna, który w tym samym roku niestety odchodzi z tego najpiękniejszego ze światów. W styczniu 2010 ukazuje się kolejny „Gułag”Anne Applebaum. Nie za dużo tych Gułagów?

    @ POLONIA-SAWA

    Nie miałem intencji nikogo urazić, chciałem tylko zwrócić uwagę na dziwną lukę w historii. Cenię dziesiątki fantastycznych ludzi pochodzenia żydowskiego, jednak nie widzę najmniejszego powodu, aby przemilczać niewygodne dla niektórych przedstawicieli tej nacji fakty tylko dla tego, że woleliby, aby ich obraz był wyłącznie taki, jaki propagują. Nie pisałem o „czerwonych żydach”, a przed pojęciem „żydokomuna” umieściłem „tzw.” Staram się nie robić błędów, a już szczególnie ich nie powtarzać. Podziwiam talenty Szanownej Pani, także lingwistyczne.

    Na koniec chciałbym powiedzieć, że kwitowanie obiektywnej prawdy pojęciem „antysemityzm” jest żałosne, najpierw trzeba przytoczyć rzeczowe kontrargumenty, a potem można dopiero mówić, czy treść wynika z szowinistycznych uprzedzeń, czy też nie. Samo słowo „antysemityzm” nie ma żadnej mocy, jest tylko sloganem używanym najczęściej przez ludzi, którym brakuje argumentów.

  34. Ach ,ach ..
    jesli juz jestesmy /tak ogolnie / przy muzyce ,to chyba najbardziej
    pasuja do tego Schuberta „Truäumerein” /rojenia ,urojenia,mrzonki/.
    Ale ja osobiscie w „tej orkiestrze ” uzylabym te „talerze”,
    i to z obu stron ! …bum!…
    / pewnie dlatego ,ze przy mojej gluchocie ,zawsze sie na koncercie obudzilam! /
    Salute

  35. Jestem jak najbardziej za sojuszem PiS-SLD. Samobojstwa polityczne sa z reguly spektakularne. Zbiorowe samobojstwa polityczne musza byc jeszcze bardziej widowiskowe, choc te nie maja miejsca zbyt czesto.

    Wyobrazmy sobie polska lewice bez SLD…. Albo polska prawice bez PiS…

    Akt samooczyszczenia sceny politycznej. Hurtem. Tylko brac i sie cieszyc !

    Pozdrawiam.

  36. Kartka z podróży pisze:
    2010-03-17 o godz. 10:41

    hehe, w Paris Match zamieszczane sa komentarze polityczne w formie rysunkowej, na wesolo, „Podpisane ‚Wolinski’ ”

    W jednym z nich zilustrowany jest dialog miedzy tzw. sloniami partyjnymi z francuskiej PS. Pointa tego dialogu jest stwierdzenie, ze nawet jesli lewica jako taka zaniknie, to PS zawsze bedzie miec przed soba przyszlosc.

    Jak ulal pasuje do SLD: nawet jesli partia ta nie ma szerokiego i zroznicowanego zaplecza w elektoracie, to jako taka ma nadal przed soba przyszlosc. W formie klubu poselskiego i aparatu zyjacego dla samego siebie.

    Ale kto wie, moze przyszlosc SLD lezy wlasnie w sojuszu z PiS-em ? (patrz moj komentarz wyzej).

    Pozdrawiam.

  37. telegraphic, 15.23 (wczoraj),

    zaszczyciłeś mój wpis, też wczorajszy, (dopiero przed chwilą zauważyłem Twoją wypowiedź) na temat polityki zagranicznej, a raczej zagrożeń wynikających z położenia graficznego naszego kraju.
    Rozczarowałeś mnie, a za brak logicznej argumentacji oraz manipulacje w Twoim tekście, tracisz dodatkowo tytuł profesorski, który zafundowalem Ci za „akademicki wysiłek”.
    Myslę, że Twoi szefowie uniwersyteccy, gdy czytają te tasiemcowe wypowiedzi, pewnie sądzą, że kiedyś podjeli trafną decyzję personalną.
    Sztuka sporu w Twoim wykonaniu to histeria połączona z brakiem logicznej argumentacji. Rodzi się z tego nieskładny monolog w stylu mrożkowego Edzia, którym od dzisiaj będziesz nazywany.
    Moim wywodom opartym na powszechnie znanych faktach historycznych przeciwstawiłeś jedynie obraźliwe pohukiwania.

    Być może (oby tak się stało), wersja wydarzeń przedstawiona przeze mnie nie będzie miała dalszego ciągu, ale sprawdziła się już dwukrotnie i należy się z nią poważnie liczyć, bo, jak twierdzi bogowe Złotko, głupi jest ten, kto dwa razy popełnia ten sam błąd.

    Zgodnie ze swoją stylistyką polemiczną przypisałeś mi twierdzenie, że państwa uprzednio zdominowane przez ZSRR powrócą do Rosji, podczas, gdy ja zwróciłem jedynie uwagę na to, ze taki fakt miał miejsce.
    Ciekaw jestem czy na zajęciach ze studentami stosowałeś także taką dydaktykę?
    Podobnie jest z rozumieniem ewolucji szczególnie brutalnego systemu ekonomicznego jakim jest neoliberalizm, równie skrajnego jak biegunowo mu przeciwnej wczesnosocjalistycznej gospodarki planowej.
    Ciężary skrajności systemów w obu przypadkach ponieśli najbiedniejsi.

    Dalej jest już ostro, bo zawołanie „..to ma być partiotyzm. To racja stanu”, brzmi jak zawołanie demagoga wiecowego nawołującego do linczu.
    Brzmi to cynicznie w ustach faceta, który dał nogę z kraju, gdy inni biorąc na siebie ryzyko, twardo się trzymali swojej ojczyny.
    Dla otrzeźwienia dobrze by było przypomnieć sobie co dobrego powiedziałeś na swoją ojczyznę służbom specjanym kraju, który uchylił Ci wrota Edenu.
    Dla mnie jest to szczególnie parszywa insynuacja, bo przez cały czas wspomagałem przemiany w kraju, do ktorego teraz nie chcesz powrócić by budować rzeczywistośc opisywaną przez siebie na blogu.
    Być może u Ciebie to nie jest nawet zła wola, ale w takiej sytuacji należy się zwrócić o pomoc do specjalistów.

  38. @ Otago 2010-03-17 o godz. 02:35:

    Gdyby miało się okazać, że SLD żąda, by politycy decydowali o tym, kto ma mieć proces, a kto nie, to wówczas teza Kaczyńskich o postkomunistach, jako o największym zagrożeniu dla Polski, byłaby całkowicie prawdziwa. Ale Napieralski należy do pokolenia, któremu coś takiego do głowy by nie przyszło, stąd i takie żądanie nie może paść.

  39. Opera czy operetka, historia jest jak z życia wzięta. Z życia politycznego pewnego kraju w samym sercu kontynentu. Hoffman to oczywiście Jarosław Kaczyński, który w każdym akcie kocha się w innej partii, znaczy się dziewczęciu. Najpierw w mechanicznej lalce Olympii – LPR z Giertychem. W drugim akcie, w kurtyzanie Giulietcie – Samoobrona z Lepperem. W trzecim wreszcie prawdziwą miłością zapałał do Antonii – SLD z kolejnymi obliczami i z pamięcią słynnej na cały świat, nieżyjącej matki – PZPR. Nad losem Antonii czuwa ojciec, który śpiewa basem i w operze nazywa się (Szmajdziński chyba). Antonia ma śliczny głos, ale nie może śpiewać, bo po kilku taktach umrze. Wszyscy się głowią jak ją z tego wyleczyć, Hoffman zaś błaga Antonię, aby dała sobie spokój ze śpiewaniem i żyła z nim szczęśliwie długie lata, itd, Wreszcie Antonia daje się namówić na śpeiwanie, chce pójść w ślady matki, śpiewa i umiera. Ojciec wini Hoffmana za śmierć córki, chce go zabić, ale jakoś udaje się naszego bohatera uratować. Wygląda na to, że jesteśmy właśnie w środku III aktu.

  40. Ta książka może także przyczynić się do wyjaśnienia, skąd po II WS w radzieckiej armii wzięli się nagle ci Żydzi, którzy wraz z Rosjanami, polskimi zdrajcami…
    Czytajac niejakiego Marka (patrz wyzej) cztytam nastepnego, ktory otwiera otwarte drzwi. Kwestie wielokrotnie opisane odkrywa on „nagle” prawdy odgolnoznane. Prawdopodobnie jest w gimnazjum o programie ahistorycznym.
    WINIEN

  41. Co znaczy NIEOGRANICZONA WŁADZA PLATFORMY?
    Musimy sobie odpowiedzieć na to detaliczne w końcu pytanie, zanim ta władza nadciągnie wreszcie. Po pierwsze wiele jeszcze do wyborów do Sejmu zdarzyć się może, wygrana Platformy nie jest zagwarantowana, wszak to jeszcze 12 miesięcy z okładem. Różne kataklizmy ekonomiczne, finansowe na bazie zadłużenia, etc, po blogach się zapowiada. Choć jeden katastroficzny scenariusz może się w końcu spełnić, toż mamy kapitalizm dziki, neokoński i wręcz zbrodniczy.

    Ale poważnie, jest Boże Ciało 2011, Platforma ma (niemal) wszystkie większości w sejmikach, w Sejmie i Senacie, oraz prezydenta w Pałacu z kandelabrami. Tusk jest panem nad panami, negus negesti, i co to znaczy? Co z tego wynika?

    Po pierwsze kadencja sejmowa jest na 4 lata, czyli jest ograniczona. Po drugie są rynki finansowe, więc nie może kraju zadłużyć jak to robiła Grecja, nie może bezrobotnych ani bankierów puścić w skarpetkach – jednym słowem jest ograniczony realiami ekonomicznymi i społecznymi. Po trzecie są w kraju rózne ciała i tuby, które go będą atakować i trąbić larum, a jeśli trzeba niszczyć, jeśli będzie rządził nie tak jak powinien, bo że będzie nie tak jak obieca – to pewne. A są to Komisja Trójstronna, Solidarność, opozycja, TK, media publiczne, już nie mówiąc o takich tytanach słowa pisanego i mówionego jak Jacek Żakowski, Witold Gadomski czy Daniel Passent. Nawet nie trzeba będzie do mocy niebieskich się odwoływąć, jak zacznie Tusk swej „nieograniczonej” władzy nadużywać. Mity i strachy, jak wierzby i bociany, stoją i fruwaja nad krainą naszą.

  42. A w ogóle to mnie interesuje, co tam za „granicą wartości” się dzieje. W Berlinie czy w Londynie, w Hiszpanii czy w Szampanii, jakie wystawy się otworzyły, jakie orkiestry zabrzmiały, co w kawiarniach i salonach się miele, w górach i nad morzem co szumi, może być w głębinie jeziora Bodeńskiego.

    Czyli był Redaktor, widział, przemyślał, do felietonu za tydzoień wpakuje, ale z nami wpierw się na gorąco nie podzieli, tylko plącze się miedzy operetką wiedeńską i operą paryską. To mi się nie podoba!

  43. Marek pisze:

    2010-03-15 o godz. 15:31
    Poniedzilakowy wpis Marka jest ksenofobiczny oraz antysemicki. Porusza rzekomo nieznane prawdy pracy Polakow-Zydow w UB , ktore kazdy interesujacy sie historia zna. Marka nie interesuje jednak ani historia, ani dysputa na ten temat. On wie lepiej, nawet o tym, o czym wszyscy od dawna wiedza. Polecam mu wiec lekture sciagi dla „wietrznie” watpiacych. Zaluje, ze nie przeczytal najprostszej definicji antysemityzmu Adorno. Nawet naiwne tlumaczenie potrzeby doznania prawdy o czasach powojennych nie zwalnia go od odpowiedzialnosci za slowa. Prawda dla Marka. Sprobuje jutro napisac cd sciagi, specjalnie dla Marka i pozostalych antysemitow.
    WINIEN

  44. Mam nadzieje, ze znajdzie sie ktokolwiek w blogosferze, kto potrafi ocenic ostatnie lata pisania (po powrocie do Rosji) Solzenicyna oraz jego narodowo-prawicowa dewiacje; czyt: objazd.
    WINIEN

  45. Czemu ten WINIEN pasożytuje na blogu p. Passenta, a nie prowadzi swojego? Nie umie? Pewnie łudzi się, że dzięki temu większą „wejściowość”. Nie wiem jak kto, ale ja te jego elaboraty olewam.

  46. „Opowieści Hoffmanna” to rzeczywiście opera. Ale fantastyczna, więc metafora użyta przez p. Passenta nabiera dodatkowego sensu. Zresztą, ta jego skłonność do stosowania błyskotliwych metafor oraz zaskakujących – a jakże przy tym trafnych! – skojarzeń to jest coś, co stanowi dodatkowy jego publicystyki.
    Zdumiewa natomiast skłonność niektórych komentatorów do przypisywania elektoratowi SLD ksenofobii i jego szczególnie obrzydliwej postaci, czyli antysemityzmu. Trzeba nie mieć za gorsz wiedzy ani dobrej woli, albo nie rozumieć o czym się pisze, żeby takie bzdury wypisywać.
    Wreszcie sprawa Żydów w kontekście komunizmu. Owszem, wielu zaangażowało się w jego budowę, żeby już niedługo potem tego żałować.
    A zaangażowało się, zwłaszcza w Rosji, bo po doświadczeniach licznych pogromów i jawnego antysemityzmu ze strony władz carskich (zakaz zamieszkiwania i przebywania w centrach większych miast, dyskryminacja w dostępie do wykształcenia) komunizm głosił internacjonalizm. Ulegli jej też polscy Żydzi, którzy u ciekli do Rosji sowieckiej mając dość antysemityzmu w Polsce. I wszyscy podzieli ten sam los: śmierć, zsyłki, bieda i wieczny strach. Trzeba być kompletnym ignorantem, żeby o tym nie wiedzieć. Owszem, zdarzały się wyjątki, jak np. kariera Kaganowicza i jeszcze paru. Ale już żona innego stalinowskiego dygnitarza Mołotowa tego szczęścia nie miała i za swoją narodowość zapłaciła latami katorgi.
    Zresztą, ci co chcą wiedzieć jak było i tak wiedzą bez moich wywodów (za badaczami tych spraw), a antysemici są na wiedzę głusi i ślepi.

  47. Hi,hi,hi..
    Ten pomysł Jacobskiego bardzo mi się podoba. Rzeczywiście skuteczne, ale po tych samobójcach przyjdą nowi kandydaci do konfitur, jakie my jako społeczeństwo zapewniamy tym ludziom. Dlaczego my, tj. państwo płacimy posłom czy senatorom??
    Jak to wyjaśniali zgodnie ci wszyscy,dzielni ludzie?
    W uproszczeniu- jak nam wy /państwo/ zapłacicie to nie będziemy kradli, wyłudzali, brali od łobuzów, itd.
    CO za szlachetność!!!!!!!!!!!!
    JERZY

  48. Ryba pisze:
    2010-03-17 o godz. 13:51 do TO

    Dobry komentarz. Ale zdajmy sobie sprawe, chama zreformowac nie mozna, po prostu sie nie da. Studenci pochodzenia chlopskiego i robotniczego dostawali po 5 punkotw za pochodzenie gdy zdawali na wyzsze uczelnie w PRL. TO dostal 15. Trudno mi sobie wyobrazic skad on moze pochodzic. Widac jednak ze nie splacil dlugu wrecz przeciwnie chcialby tylko oglupiac zdyskredytowanym neo-liberalizmem, szczuc i niszczyc i to swiadomie.

  49. Szanowny Panie WINIEN

    Ostatnio popularne sa w telewizji wywiady z osobami ktore „zmienily plec”.
    Corka Bono i Cher zostala mezczyzna a znany futbolista amerykanski zamienil sie w kobiete.
    Osoby te apeluja o tolerancje a nie jest to takie proste.
    A oto konkretny przyklad.
    Matka trojki dzieci postanowila zostac mezczyzna. Oddala dzieci w adopcje.
    Zostala kierowca duzych ciezarowek(po polsku TIR-ow). Podczas wizyty w barze pil(a) piwo z kolegami. Skonczylo sie to bardzo zle(pobiciem) bo on siadal na toalete zamiast stac przed pisuarem tak jak oni to robili.

    Biologiczna agresja przeciwko innym jest zakodowana w nas.
    Zwierzecy aspekt naszej egzystencji czesto jest pomijany w dyskusjach na blogu.
    Moze warto przypomniec od czasu do czasu nasze pochodzenie?
    Opowiesc Hoffmana nie umywa sie do naszej biologicznej historii(wpis na temat).

    P.S.
    Jestem osoba wierzaca… w edukacje.

    Slawomirski

  50. stefan pisze:

    2010-03-17 o godz. 15:16

    Yin and Yang stefana

    „ja te jego elaboraty olewam.”

    „Trzeba nie mieć za gorsz wiedzy ani dobrej woli, ”

    Slawomirski

  51. WINIEN pisze:

    2010-03-17 o godz. 15:16

    Solzenicyn wierzyl w cos.
    Problemem czlowieka jest wiara w cos.

    Slawomirski

  52. Janek 14.28
    Jeszcze jest sprawa B. Blidy a w SLD o ile sie orientuje poza Napieralskim sa jeszcze troche starsi (nazwijmy ich mocno umownie pokoleniem Millera ) ktorzy jej do tej pory (tej sprawy) nie przelkneli i to o nich pamietal Cimoszewicz nazywajac ewentualnych „kolaborantow” po imieniu.
    Dla kazdej partii w tym SLD , poza jej kierownictwem istotny jest chyba tez jej elektorat a ten napewno mialby cos do powiedzenia w obu ( Jaruzelskiego i Blidy)
    Dlatego napisalem na koncu o fantazjowaniu.

  53. Telegraphic observer:

    Byłem na tygodniowych wakacjach, a nie służbowo, więc nie mogę miarodajnie napisać, co słychać „za granicą wartości”. Z lektury prasy hiszpańskiej odnoszę wrażenie, że sprawy bieżące w Hiszpanii, to dziś przede wszystkim:
    – Hiszpańska prezydencja w Unii.
    – Kryzys gospodarczy, najgorszy – obok Irlandii – w Unii, bezrobocie 20%.
    – Rząd, przy zrozumieniu ze strony opozycji, planuje podnieść VAT. Burmistrz Madrytu protestuje.
    – Socjalistyczny rząd flirtuje z Kubą (Hiszpania jest największym inwestorem w Ameryce Łacińskiej) i nie może tego pogodzić z rezolucją Parlamentu Europejskiego w obronie praw obywatelskich na Kubie.
    – W dzienniku „El Pais” ukazał się esej Timothy G. Asha nt. książki Domosławskiego o Kapuścinskim (ukazał sie także w „GW”).
    To tyle najnowszych wiadomości zza „granicy wartości”, ale żeby się o tym dowiedzieć, nie trzeba wyjeżdżać, nie po to też jechałem. Więcej mogą Panu przekazać rozsiani po świecie blogowicze, albo strony internetowe hiszpańskich dzienników („El Pais”, „ABC”). Pozdrawiam!

  54. Wodnik:))
    Pozdrawiam serdecznie, bardzo dziekuje Ci za odpowiedz oraz mile slowa i mam nadzieje, ze bede miala okazje nieraz Ciebie poczytac, a zapowiedz, ze „jesli kiedykolwiek bed/e(ziesz) powracal na Blog DP postara/m(sz) się okraszac swe posty takimi cytatami”, traktuje jako obietnice…:))), ktora, mam nadzieje, wkrotce sie spelni, i to raz po raz.
    I tutaj chcialam Ci zadedykowac wdzieczna piosenke pod tytulem „Jeszczo raz”, ale nie moglam jakos jej znalezc, wiec zanucmy sobie razem: „Ech, raz, jeszczo raz, jeszczo mnogo, mnogo raz…” :))

  55. Panu Redaktorowi Passentowi
    serdecznie dziekuje za odpowiedz i naswietlenie mi zagadnienia, ktore mnie od czasu do czasu nurtowalo. Ciesze sie i oczywiscie, przy najblizszej okazji poczytam sobie felietony Pana w papierowej Polityce.
    Pozdrawiam serdecznie zyczac nigdy nie slabnacej weny tworczej oraz wielu, wielu lat owocnej dzialalnosci na dziennikarskiej niwie

  56. Winien pisze: „Jedyny miesiecznik [tzn. „Midrasz”] opisujacy zydowska rzeczywistosc w Polsce staje sie dwumiesiecznikiem (…).”
    Dorota Szwarcman (ktora raczyla zagoscic na blogu redaktora Passenta (i w dowod serdecznego kolezenstwa – poprawiajac go publicznie), pisze do Winnego, (ktory ma zwyczaj bicia sie w cudze piersi), tak: „Winien 9:33 – to absolutna prawda, co Pan pisze w ostatnich słowach o miesięczniku “Midrasz”, ale antysemitów i tak Pan tym nie przekona. To nie jest pogląd, to jest choroba. ”

    Czytajac te dwa wpisy, przypomina mi sie cytat z Dostojewskiego zamieszczony niedawno tutaj przez Wodnika: “Nadmiar i w prawdzie jest kłamstwem”
    Celnosc tego aforyzmu znakomicie potwierdza i ilustruje rodzaj konkluzji, jaki Winien wyprowadza ze swojego wlasnego wpisu, a mianowicie ze „mowienie w takiej sytuacji o dominacji Zydow w mediach jest wyraznym naduzyciem.”
    W takim dopiero kontekscie stwierdzenie pani Szwarcman pasuje jak ulal: „To nie jest poglad, to jest choroba”.

    Na zakonczenie zarcik autorstwa samej zdziwionej:
    Przychodzi pacjent do lekarza i mowi: „Panie doktorze, jestem chory na oczy. Nie widze tego, co dostrzegaja wszyscy.”
    A doktor na to: „Bo pan nie jest chory na oczy, tylko na poglad”.

  57. Ryba (13:51)
    Rybeńko, ty moja Centralna Komisjo ds. Stopni i Tytułów, jakże ci jestem wdzięczny za postawienie mnie we właściwym szergu. Stratę tytułu już przebolałem – łatwo przyszło, to i łatwo poszło.

    Meritum dyskusji nam się przesuwa. Ironia w moim żaleniu się na finezyjne „made in the New World” było chyba wyraźna. Wstęp i zakończenie każdego mojego wystapienia jest nieco na luzie – taką mam formę, co widać na powyższym przykładzie. Po drugie, aczkolwiek moja „stylistyka polemiczna” bardzo mi się podoba i jestem do niej przywiązany, ale przez czyste przeoczenie (przepraszam za to) użyłem ciężkiego w Polsce słowa „patriotyzm”. No cóż, nie uniosłem tego ciężaru. Wykreślamy ten okrzyk ze znakiem zapytania włącznie. Na swoje usprawiedliwinie mam to, że reagowałem na wpisy twoje i Wodnika, a tam było wiele pośpiesznych zdaje mi się sformułowań krytycznych o polityce zagranicznej Polski, rozumiem, że obecnego rządu z Tuskiem i Sikorski. Choćby to (in extenso):

    ”Drugim elementem polityki polskiej wobec Rosji (bądź co bądź twórcę i żyranta obecnego podziału Europy) jest ujadanie na amerykańską nutę, nawet czasem wbrew woli zaoceanicznych mocodawców (przypadek tarczy).
    Taka destrukcyjna działalność na arenie międzynarodowej jest możliwa jedynie dlatego, że po niedawnym trzęsieniu ziemi jakim był upadek bloku państw skupionych wokół b. ZSRR, trwa okres przegrupowania sił, a więc tworzenia nowych sojuszy w czym Polska nie uczestniczy, więc do końca nie wiadomo czy w nowym rozdaniu będzie jeszcze podmiotem prawa międzynarodowego”.

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=673#comment-153221

    Pomijam, że pierwsze zdanie zawiera wiele sprzeczności, choćby to – ujadanie na nutę, jakby ujadanie było melodyjne, miałczenie kota jest (ktoś nawet napisał utwór taki, J.S.Bach czy Vivaldi), ale nie ujadanie. Fraza jakby wyjęta z przemówienia tow. Wiesława, za przeproszeniem. Ale mniejsza o twoją „styslistykę polemiczną”. „Upadku bloku” nigdy nie porównałbym do trzęsienia ziemi, bo jak wiemy ostatnio z Chile, trzęsienie ziemi to nieszczęście, ludzie giną, inni majątek tracą, wino z rozwalonych butelek sie leje. A gdy padał mur widać było powszechną radość prostych ludzi. „Trwa okres przegrupowania sił” – co? Przecież granicę nie podlegają rewizji, organizacje ekonomiczne i wojskowo-polityczne nie upadają, pakta zawarte w ostatnim 20-leciu obowiązują – co Ryba ma na myśli? „Tworzą się nowe sojusze”? „Polska w nich nie uczestniczy”? Może chodzi o porozumienie o rurociąg i dostawy gazu z Rosji do Unii, ale to nie jest żaden sojusz, czy Polska w nim nie będzie uczestniczyć to nie jest pewne. Nie wiadomo „czy w nowym rozdaniu (sic!) będzie jeszcze podmiotem prawa międzynarodowego”. Rybeńko, to są strachy na Lachy, i to w moim przekonaniu, szczególnie wróżenie, że jak nie zajmiecie odpowiedniej strony w tym rozdaniu to stracicie suwerenność – jest niepatriotyczne. Jednak, gdy czytam ponownie twoje słowa, tak mi się zdaje, ale nie powinienem był wytykać, jeszcze raz, przepraszam. Być może mam fobię, przy najbliższej okazji skonsultuję z lekarzem rodzinnym, czy to się kwalifikuje do pomocy specjalisty.

    Po trzecie, poprzednio absolwent, teraz ty zapytujecie mnie o moją rozmowę ze służbami specjalnymi Kanady, gdy aplikowałem o imogrację. Wydawało mi się zrazu, że jest taka rozmowa to rzecz prywatna i zupełnie nie w związku z poruszanymi tematami. Ale widać się myliłem, bo moich blogowych rozmówców w kraju cholernie to interesuje. Otóż wjechałem do Kanady NIE jako uciemiężony przez PRL azylant i prosząc o pomoc socjalną, lecz jako imigrant niezależny, który posiada odpowiednią ilość gotówki (zarobionej w Nigerii) oraz punktów kwalifikacyjnych, jak wiek, znajomość języka i kwalifikacje poszukiwane w kraju docelowego osiedlenia. Ostatnia rozmowa kwalifikacyjna, „formalność” jak zapewnił mnie konsul prowadzący moją i mojej rodziny sprawę, jakieś 20-30 minut, odbyła się z oficerem CSIS (Canadian Security Intelligence Service). Celem takich rozmów jest sprawdzenie, czy delikwent nie jest terrorystą czy innym wywrotowym charakterem poszukiwanym w świecie. W trakcie naszej rozmowy doszło do zabawnej sytuacji, bo zapytany o podróże z Polski odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że byłem wielkokrotnie w krajach bloku (Bułgaria, Wegry, etc), oraz dwa razy poza blokiem, w Europiue Zachodniej. Wtedy on naskoczył na mnie, że z tego wynika iż jestem współpracownikiem SB, a być może nasłanym agentem. To mnie zaniepokoiło. Zmartwiło mnie, że CSIS jest tak słabo poinformowany o sytuacji po drugiej stronie, więc zacząłem mu wyjaśniać jak to jest z wydawaniem paszportów, wkładek paszportowych, etc, jednocześnie bacząc na to, aby nie przekazać jakiejś poufnej informacji o Polsce, bo jednak trwała jeszcze zimna wojna i o jej bliskim końcu nie musieliśmy wiedzieć. On robił wrażenie niepocieszonego, wręcz zniesmaczonego tym co mu opowiadałem, więc wreszcie dałem spokój. Przypomniałem sobie frazę angielską – none of your business. Rozmowa z CSIS nie jest przyjemnością, ale wolałbym sto rozmów z nimi, niż z funkcjonariuszami PRL.

    Po czwarte (ostatnie), neoliberalizm. Mieszkam oto 25 lat w Kanadzie i nie wiem nawet, czy jest ten kraj ogarnięty brutalnym neoliberalizmem. Z doniesień prasowych i statystyk, np. ideksu GINI, wynika, że na dwoje babka wróżyła. Już nie chcę wchodzić w to, dlaczego przeciwną „skrajnością” jest „wczesnosocjalistyczna” gospodarka planowa, bo między nami różnic w słownictwie jest już nadmiar. Nie wiem co łaczy temat polityki zagranicznej Polski z neoliberalizm, ale widać neoliebralizm łączy się ze wszystkim. Nie wiem co znaczy hasło neoliberalizm, ale jego rozwiązania mi odpowiadają, i co ważniejsze znaczna większość ludzi jest za. Podobno w Grecji większość jest za „zaciskaniem pasa” w obliczu kryzysu finansowego, ale protesty mniejszości trwają.

    Aha, jeszcze jedno, dałem nogę z PRL, dla ścisłości. Czy ja chcę (chciałbym) wrócić do kraju, aby „budować rzeczywistość”? Zaskakująco postawione pytanie.

    Więc o czym to było, to twoje i Wodnika komentowanie, o konkretnej polityce zagranicznej rządu Tuska i Sikorskiego, czy o de maryni?

  58. Marek pisze:
    2010-03-15 o godz. 15:31

    „Jeśli jest jak dedukuję, to muszę powiedzieć, że podziwiam p. Appelbaum, która jak nic musi dokonywać w tym swoim Gułagu bolesnego rozliczenia z własnymi korzeniami, nawet podświadomie, bowiem tajemnicą Poliszynela jest, że pośród stalinowskich oprawców Polski i Polaków prym wiedli wtedy ludzie pochodzenia żydowskiego, określani dzisiaj jako tzw. żydokomuna – od NKWDowskiej UBecji, poprzez sędziów i prokuraturę (kim są dzisiaj ich dzieci oraz poplecznicy, skoro mamy sądownictwo korporacyjne?), po milicję i wysokich urzędników państwa.”

    Mój komentarz

    Dlaczego rozliczenie p. Applebaum z własnymi korzeniami ma być bolesne i jaki to ma związek z:
    „tajemnicą Poliszynela jest, że pośród stalinowskich oprawców Polski i Polaków prym wiedli wtedy ludzie pochodzenia żydowskiego, określani dzisiaj jako tzw. żydokomuna”?

    W szczególności, co oznacza zwrot „rozliczenie z własnymi korzeniami”? Jakieś analogie do serialu „Roots”? Czy pani A. ma jakiś związek ze stalinowskimi oprawcami – jej rodzina finansowała tych oprawców, instruowała, podżegała? A może pani A. z nich?

    Nie rozumiem zupełnie o co Markowi chodzi. Czy to jest próba szukania związku pomiędzy tamtymi enkawudzistami, ubekami, sędziami, a współczesną autorką Gułagu, związku poprzez pokrewieństwo kulturowe, etniczne, wspólnoty celów?

    Pzdr, TJ

  59. WINIEN pisze:

    2010-03-17 o godz. 09:33

    Dziekuje za nieustajacy wysilek nauczycielski.
    Stwierdzam odizolowanie pana Passenta.
    Martwi mnie brak odzewu i z przykroscia przypominam sobie negatywny komentarz gospodarza w poruszanej przez pana sprawie.

    Czy niezrozumieni/brak porozumienia wynika z zakotwiczenia redaktora w polskich realiach?

    Czy lepiej byc Napoleonem we wsi czy drugim w panstwie?

    A moze nie ma panstwa i nie ma wsi i nam wszystkim pozostala tylko globalna wioska i odrobina melancholii?

    Jeszcze raz dziekuje za kaganek oswiaty.

    Slawomirski

  60. Część elektoratu PIS i SLD jest elektoratem socjalnym.Nie tylko zdecydownie różniącym się oceną przeszłości ale także przenoszacym podziały na następne pokolenia.W istocie takie działanie w przyszłości może szkodzić interesom Polski jako całości, która jeszcze długo będzie funkcjonować w ramach Wspólnoty Europejskiej.

  61. Jacobsky,
    w przypływie szczerości odzywam się. Zaskarbiłeś sobie u mnie szacunek i pewien rodzaj sympatii, z gatunku tej odpychająco-przyciągającej. Nie przypuszczam, by gnębił Cię problem własnej „zaplamionej biografii” i wyrosły na tym gruncie głęboki uraz psychiczny z powodu zapędów lustracyjnych PiS-u i poczucia doznanej przez to krzywdy, która może jeszcze tłumaczyć jakoś niechęć, nienawiść, dystans, obrzydzenie, zażenowanie, jednym słowem ten typowy pisowstręt. Poza tym, nie masz – jak mogę przypuszczać – pokaźnego i ciążącego bagażu postkomunisty, z którym musiałbyś kryć się po kątach i uciekać przed pisowską łapanką. W końcu, nie Twoje przecież osobiste zasługi, ambicje i należne miejsce w aeropagu za niepodważalny wkład w zmianę krajobrazu polskiego PiS śmiał podważać i rewidować Twoje wiekopomne dokonania na tym polu. A i nie przeprowadzałeś transplantacji za grube koperty i pozłacane zegarki, nie molestowałeś personelu, nie kradłeś, nie wzbogaciłeś w podejrzany sposób, nie lobbowałeś wśród kolesiów posłów, używając niedozwolonych metod, nie budowałeś wałów ochronnych wokół zamkniętych systemów korporacyjnych, nie byłeś wmieszany w prywatny handel bronią używając do tego WSI, nie mogłeś rozciągać wpływów KPP na bieg obecnych wydarzeń, nie masz dziadka w Wermachcie, nie korumpowałeś otoczenia, bo Cię tutaj nie było. Wpadłeś, powąchałeś, wypadłeś. Reasumując – nie miałeś podstaw czuć się zagrożonym przez kaczyzm.

    W ogólnych zarysach znam Twoje poglądy, bo wypowiadasz je w sposób otwarty, zatem wiem, czego się spodziewać od Ciebie np. w kwestii świeckości państwa, czy wyizolowanego traktowania urywków z naszych polskich dziejów dla politycznego zysku. To może być mniej interesujące, bo poniekąd już znane. Tę część powodów możemy sobie podarować, chyba, że uznasz inaczej i tę marną pisowską opozycję obatożysz przykładnie solidną i rzeczową argumentacją, której braki odnajduję na codzień, obcując z pustosłowiem i puszczaniem oka w gronie mogących porozumiewać się bez słów, gdy wydaje im się, że to wystarczy dla opisu.

    O wiele bardziej frapujące i odkrywcze zarazem może się natomiast okazać co innego, a mianowicie to, co jest powodem tego Twojego nieskrywanego przecież zaufania i nadziei pokładanych w PO, gdy mówimy o przyszłości. Okaż serce i jeśli to nie będzie zbyt kosztowne i zbyt osobiste, zechciej wypunktować te powody. Wytęż intelekt, jeśli zechcesz. Spróbuj wspiąć się na wyżyny własnych możliwości perswazji i wyłuszczyć uczciwie te swoje racje za PO. Obiecuję solennie, że potraktuję je z należną uwagą i powagą.

    Pozdrawiam

    PS. A tak między nami, to równie ciekawie zapowiada się ewentualność równie prawdopodobnej samobójczej misji uratowania gali wskutek już solowego występu baletmistrzów z trupy baletowej PO, gdy w końcu zejdą już ze sceny zawalidrogi i przestaną przewracać dekoracje. Spektakl zapowiada się wcale wcale, aż dech w piersi zapiera.

  62. @ Otago:

    PiS ma jeszcze kilka innych spraw za uszami, nie tylko śmierć B. Blidy.

    Ale SLD ma tą przewagę nad PiS i PO, że sam reprezentuje lewicę, a PiS i PO muszą rywalizować. Wyborca SLD może głosować na SLD, albo nie głosować w ogóle; ta partia już i tak gorszych notowań mieć nie będzie, więc politycy SLD mogą bez większego ryzyka próbować poszerzać swoje pole nie obawiając się, że ktoś ich zajdzie z lewej. A zdanie Cimoszewicza… hm… ma większe znaczenie w Wyborczej niż w SLD 🙂 Zresztą staremu pokoleniu działaczy zdążył mocno zajść za skórę.

  63. Proponuję szanownym komentatorom przeczytanie felietonu Piotra Gadzinowskiego pt: Moiżesz PiS w internetowym wydaniu GW.
    Wtedy wsa nic nie powinno zdziwić łącznie z panem redaktorem

  64. Telegraphic Observer 20.48

    Polska nic z nimi nie ma robic. Trzymac w zagrozeniu, jatrzyc, wspomagac Ukraincow, Gruzinow, uwiesc Bialorus, trzymac kontakt z Nadbaltyckimi – dopoki upiorek Imperium nie wroci tam, gdzie jego miejsce.

  65. TJ 03-16 21.24

    God bless your heart, Joseph McCarthy ! Za zabicie w zarodku zarazy. Absurdalne stwierdzenie Iber Alex:
    „Nie zapominajcie, że tutejsze elity USA, powiedzmy 20 % populacji, walczą z nacjonalistycznymi tępakami (20% ) o generalnie bliskie wam ideały.”
    „Elity” to tylko ulamek procenta, wokol artystow Hollywood i n.p. absolwentow historii filozofii. „Nacjonalistyczne tepaki” to niestety nie 20% a caly Narod. W odniesieniu do komunizmu.

    TJ odrzuca historie i pisze:

    „…..to było komunistyczne mocarstwo, starające się realizować wszystkimi siłami cele rewolucji światowej. A że to nie wyszło, to już inna sprawa (przy okazji starania te zaowocowały tradycyjną ekspansją imperialną). I tak już zostało w świadomości sąsiadów ZSRR.”
    Sam sobie przeczy. „Tradycyjna ekspansja militarna” – to okres od Iwana Groznego w XVI wieku, przez Piotra I, przez Ekaterinku II, dwiescie lat zaboru i 45 lat PRL- u ? Przy carach tez byl komunizm ? Imperium roslo przez wieki oparte o prawde zaszczepiona w umyslach Rosjan: Bog, Car i Rossija.
    Grozny chcial wladzy i, obok syna, zamordowal wszystkie Rusie (Kijowska, Wladimirska, Smolenska i reszte). Pierwszy Imperator. Pierwowzor Stalina. Piotr I darl sie do morza i szedl na polnoc. Borykal sie z odwiecznym rosyjskim problemem – brak morza. Elaterinka poslala swego faworyta ksiecia Potiomkina na poludnie i „kazhadaya tretia derevnia, zhto vozmesh – twoja”. Polska byla jej ozdoba korony. Suworow wyrznal Prage a Derzavin pisal ody „Na wziatie Warszawy”. O komunizmie jeszcze pojecia nie mieli. Tak jak chrzescijanstwo, komunizm byl ideologia przyciagajaca masy. Biednym – chleb. Uzyli tej doktryny Lenin i Stalin. Stalin przyciagnal masy od Chin, Mongolii, Korei, przez Egipt, Algerie, do Peru i Brazylii i Kuby. W latach piecdziesiatych Rosja byla Imperium otwartym do morza, z surowcami (wydrenowali Ukraine do dna) i szli dalej, do rakiet i kosmosu. W Ameryce, ostro i po chamsku zastopowal ich McCarthy ale zbawil kraj. Nie wlezli.

    Krok za krokiem Rosja tracila wplywy, bo komunizm – rak spoleczny, wykanczal im i koloniom gospodarke. A Amerykanie pojeli gdzie niebezpieczenstwo i zaczeli niszczyc. Dzisiejsze hymny pochwalne do NATO w Europie to petla na szyi bylego Imperium i jego nosnika wplywow – komunizmu. Do dzis, tak profesor MGU jak prosty Rosjanin przyznaja: Togda nas bojalis’, no uwazali ! I wzdychaja do swietlanych lat kolonializmu. Nie komunizm, to tylko doktryna, ale Rosja byla i jest zagrozeniem, w tym dla Polski.
    Dzis, TJ winien widziec Rosje za komunizmem. I Rosja jest zagrozeniem. Ostatni z promotorow idei Imperium, Putin odejdzie i wtedy moze Polacy odetchna. Jego otozenie odejdzie od swiatowego panrusycyzmu i moze bedzie z Polakami zyc „jak brat z bratem”. Do tego czasu, w mysl ruskiego porzekadla – zyt’ budesz, no guliat’ nie zachoczesz.

    Drogi TJ, popatrz na to jak Polak. Nie daj sie wymanewrowac komunistycznym remedy.

  66. telegrafic observer 14:42 😆
    Tyle, że przestawił Pan akt II z III – Antonia jest w II akcie, a kurtyzana Giulietta – w trzecim. Jeśli więc brać pod uwagę chronologię, to SLD byłoby kurtyzaną…
    Niczego nie sugeruję, ma się rozumieć!
    Pozdrawiam.

  67. Telegraphic Observer,

    poprzednio absolwent, teraz ty zapytujecie mnie o moją rozmowę ze służbami specjalnymi Kanady, gdy aplikowałem o imogrację.

    Nie do wiary ! To juz z tego na blogu przepytuja ?!

  68. No i jeszcze odniosę się do słów niejakiego Marka o Anne Applebaum, które cytuje o 15:31 TJ.
    Jeśi pani Applebaum ma się rozliczać z tzw. żydokomuną, to Marek winien się rozliczyć z Feliksem Dzierżyńskim, Bolesławem Bierutem itp.
    Czy są granice absurdu?

  69. @ TJ

    Bardzo mi przykro, ale nic nie mogę na to poradzić, że „nie rozumiesz o co chodzi” – to twój problem, choć żadna twoja wina, tylko kwestia indywidualna, jedni mają krótkie, drudzy długie przewody.

    Personalnie nie mam nic do p. Applebaum, ani mnie ziębi, ani parzy, razi mnie tylko ta niezgrabna próba PR-u dla ubogich, uczynienia z niej na siłę autorytetu w Polsce, dla realizacji celów politycznych. Podobnie jak w przypadku p. Timothy G. Asha, który był właśnie uprzejmy wziąć udział w bohaterskim ataku na nieboszczyka.

    @ WINIEN

    Dla Ciebie i twojego grona to sprawy oczywiste i żadne tam mecyje, Ty masz tę wiedzę od dawna, pewnie z dziada pradziada, wiesz że tak było, więc się dziwisz, dlaczego uważam, że to sprawa istotna, ale mnie w szkołach uczono o złych imperialistach amerykańskich i dobrych radzieckich bolszewikach (wtedy protestowałem i mówiłem, że nie amerykańscy imperialiści, a sowieccy, wiesz, jak to dziecko) , w liceum kazano zapisać się do HSPS-u i przychodzić na zbiórki w krawacie, pod groźbą relegowania ze szkoły (byłem chyba na dwóch), a w żadnym podręczniku szkolnym nie było nawet śladu typu wspomnianych fragmentów Sołżenicyna. Dlatego proszę, wybacz moją ignorancje, w takich czasach się wychowałem.

    Panie Doroto (niejaka?), w kulturze jest Pani mocniejsza.

  70. Oops, miało być Pani Doroto, sorki.

  71. Dorota Szwarcman:
    Nie ma granic absurdu, groteski itp.
    Prosze sie zmierzyc z Pania Lizzak i z jej tworczoscia.

  72. Do „Zdziwionej”

    Od wielu dni zastanawiam się jak odpisać Ci na krytyczną pod moim adresem uwagę, na temat miłość, przyjaźń, przygłup, kanalia.
    Ponieważ dostrzegam i wyczuwam w Tobie wielkość, nie chcę pisać płasko ani się wymigiwać, czy wycofywać, a tym bardziej Tobie nie odpowiadać. Tak jak napisałem wówczas, tak nadal myślę. Otóż Droga Zdziwiona, miłość jest stanem emocjonalnym. Malo intelektualizowanym. Przyjaźń to uczucie wysoko zintelektualizowane. Sama przyznasz, że człowiek targany tylko emocjami może kochać, ale najprawdopodobniej nie stać go na przyjaźń. Kanalia w moim odczuciu, to człowiek zimny. inteligentny i ważący wszystko na wadze: strata – korzyść. Ten jest w stanie sprzedać absolutnie wszystko co mu się opłaca. Nawet przyjaźń.
    Przemiła „Zdziwiona”, nie wiem czy to jeszcze w medycynie obowiązuje, ale Prof. Tadeusz Bilikiewicz, nestor polskiej psychiatrii, porównał zakochanie (płomienną miłość) do ostrej psychozy. Miłość małżeńską porównał do psychozy przewlekłej. Czytałem to w młodości, Potem poszedłem w życie. Między ludzi. Stwierdzam a własnego oglądu i doświadczenia, że Bilikiewicz miał rację. Przyjaźń zaś to zupełnie inna kategoria. To inne mechanizmy psychologiczne.
    Co do zdrady. Oczywiście, że nie powinno się zdradzać nikogo. Ale czy kanalii nie należy porzucić, dla zachowania szacunku dla siebie? A czy zdrada przyjaciela to to samo co zdrada kanalii. Katolik powie, że to relatywizm moralny. A jaką moralność posiada przeciętny polski katolik np. ojdyra Rydzyka?
    Pozdrawiam i czekam na krytykę – Lech 😉

  73. Dorota Szwarcman pisze:

    2010-03-17 o godz. 21:48

    Pan Marek sie z nikim nie rozlicza.
    On rozlicza.

    Granica absurdu jest rzeczywistosc.
    To glupota nie ma granic.

    Slawomirski

  74. Mamy w Polsce post, spokojniej proszę.
    Dobrej i spokojnej nocy wszystkim.
    P.S.
    Pokłon Gospodarzowi za felieton w papierowej Polityce.

  75. Z gory przepraszam Pana Redaktora za slowa ktore tu napisze jesli to jest konieczne, p.Hofman chyba ma krecka w glowie albo slepe dazenie do wladzy nawet po trupach wlasnych pogladow i historycznech dzialan jest czyms zupelnie dla mnie obrzydliwym, wchodzenie w koalicje z ta skamielina komunizmu czy postkomunizmu jak to sie wygodnie mowi byloby zaprzepaszczeniem wysilku ofiar tegoz komunizmu w Polsce i dlatego uwazam ze taki pomysl jest obraza ich pamieci, partia SLD jest niczym innym jak tylko zlepkiem tych odrazajacych swa przeszloscia karierowiczow i t.zw. „dzialaczy” spadkobiercow tej olbrzymiej maszyny slugusow moskwy, ktorzy po 89 r, ni stad ni zowad stali sie „demokratami” tylko dlatego ze komunizm upadl w tej czesci Europy a kariery do zrobienia zostaly, czego mamy dowody w postaci nawet owego przywodcy SLD niejakiego Napieralskiego, ktory sam stwierdzil ze mu jako dziecku czy nastolatkowi w PRL niczego nie brakowalo i to ma byc szef partii zowiacej sie lewicowa, przeciez wszyscy my (starsi) pamietamy komu niczego nie brakowalo w tamtych czasach, i teraz ci sami maja w koalicji z PiSem dojsc do wladzy, przerazenie czlowieka ogarnia i zal, ze po tylu latach nie moze dojsc do jakiegos porozumienia miedzy t.zw.elitami zycia politycznego w Polsce w celu kompletnego wyeliminowania tych popluczyn komunizmu z zycia politycznego, natomiast jest marnotrawienie energii na prywatne wojny pomiedzi czlonkami roznych partii i ich przywodcami zamiast wspolnego dbania o interes panstwa i jego przyszlosci, i tyle.
    Z powazaniem

  76. Pani Dorota Szwarcman
    Z posiadanych przezemnie informacji rowniez wynika , ze Giulietta odplywa gondola w drugim akcie a Antonia umiera od nadmiernego wysilku spiewania w akcie trzecim.
    Nadmierny wysilek , to by pasowalo do SLD (no i jednak spiewaczka a nie kurtyzana ,alleluja !). W bardzo interesujacym epilogu Hoffman (JK ?)z rozpaczy pije do utraty przytomnosci. Nie jestem jednak specjalista od oper (nie bede sie upieral) a juz napewno nie od operetek , co akurat nie ma nic do rzeczy. Pozdrawiam

  77. jasny gwint 03-17 o godz. 10:01.

    Uzycie terminu „neokon ” razi nie z powodu przypiętej stygmy ( rzecz subiektywna). Jest po prostu kompletnie nieadekwatne w adresowaniu innych osób na tym blogu.
    Amerykański ruch „neocons” używajac platformę neoliberalizmu zdegradował prawicę do poziomu, na którym prawdziwi republikanie czują sie zażenowani . Stał się oligarchicznym ruchem używającym strach, zabobony, nacjonalizm oraz agresje militarną. W sensie ekonomicznym friedmanowskie prawa typu fiskalna dyscyplina, wydajny aparat władzy lub wolny rynek zostały podeptane. W sensie ideologii – neocons są policzkiem dla niedobitków prawicy respektującej jeffersonowski koncept ładu społecznego oraz odzielenia religii od państwa.
    Nie widzę zatem potrzeby obdarzania kolegów blogowych inwektywami z powodu przesiadywania po lewej bądź prawej stronie płotu.
    Widzę natomiast potrzebę zdecydowanej reakcji osób myślacych na peany wygłaszane przykładowo na cześc KPZR lub NSDAP.
    Biernośc oznacza aprobatę, czyli moralnie przyklaskujemy systemom mających na rękach krew swoich i obcych nacji.
    (Pomijam blogowe ratlerki , które dają upust swoim nagłym potrzebom fizjologicznym bez zastanowienia badz przeczytania wpisu który komentują. Nie żadam od nich dużo, blog o gotowaniu może być dla nich ratunkiem )

  78. 1. TJ odrzuca historie i pisze:
    „TJ Sam sobie przeczy. “Tradycyjna ekspansja militarna” – to okres od Iwana Groznego w XVI wieku, przez Piotra I, przez Ekaterinku II, dwiescie lat zaboru i 45 lat PRL- u ? Przy carach tez byl komunizm ? Imperium roslo przez wieki oparte o prawde zaszczepiona w umyslach Rosjan: Bog, Car i Rossija.”

    Mój komentarz:

    Napisałem wyraźnie na zakończenie komentarza, że:

    „ZSRR przedwojenny, to był czysto komunistyczny lewiatan, ZSRR powojenny, to państwo o drętwiejącej i zanikającej ideologii, które wzięło za dużo na swoje plecy, przewróciło się i już nie podniosło.
    Dzisiejsza Rosja, owszem, to już zupełnie inna para kaloszy, z różnymi ciągotkami.”

    Komunizm, to nie było narzędzie Wielkiej Rosji, to była ideologia, która wsiadła okresowo na Rosje i próbowała ja ujeżdżać wg reguł zupełnie nowych, nieznanych absolutnie w Rosji carskiej.
    ZSRR, to był twór w założeniu internacjonalistyczny, a jego ekspansywność nie wynikała z hasełek o wielikoj Rossiji, tylko z konkretnej, wyznawanej przez Lenina et consortes naukowej ideologii. To Lenin wraz z kolegami obalił rząd po Rewolucji Lutowej, wykorzystał trudne położenie Rosji i na tych atutach wjechał w nową jakość – państwo zarządzane jedynie i niepodzielnie przez partię.

    To trwało ileś lat i ewoluowało podobnie, jak władza dynastii mongolskiej w Chinach. Partia usiłowała wykuć nowego człowieka, szybko się okazało, ze bez terroru ani rusz i w krótkim czasie powstał unikalny na świecie system, który bez rozwiązań siłowych wewnątrz i na zewnątrz nie był stanie przetrwać (my, albo oni). Taka była logika wewnętrzna ewolucji ustroju. Trwało to kilkadziesiąt lat, po czym napięta cięciwa wróciła na swoje imperialne miejsce. Rosja dziś szuka nowej drogi spoglądając zbyt daleko w przeszłość, przykładem tego jest odrzucenie święta rewolucji na rzecz absurdalnej rocznicy wypędzenia Polaków z Kremla w 1612 roku.
    Przez 38 lat (do śmierci Stalina i kilka lat po) panował twardy restrykcyjny komunizm i to właśnie wtedy wszelkie prześladowania, terror, masowe zbrodnie, były inspirowane prze ideologię.

    Jako przykład prymatu ideologii nad interesem wielkomocarstwowym Rosji można przytoczyć Pokój Ryski, gdzie partia komunistyczna z Leninem na czele oddała wschodnią część byłego imperium i zgodziła się na bezwarunkową niepodległość Polski, a nawet oferowała Polsce Mińsk, podczas gdy generał Denikin, który był patriotą Rosji mocarstwowej, choć nie brał udziału w walkach z Polską (no bo jak – ramię w ramie z komunistami?), nie chciał słyszeć nawet o wolnej Polsce, ekspansję miał zakodowaną w genach kulturowych. Dla Lenina i jego towarzyszy to był tylko trick techniczny, bo teoria światowej rewolucji podpowiadała mu, że i tak, prędzej czy później kapitalizm przegra rywalizacje z komunizmem i powstanie w Europie jedno wielkie państwo ludu pracującego miast i wsi. Ta teoria kazała mu oddawać Polsce Mińsk, a wielkomocarstwowa doktryna Denikina, kazała mu Kraj Priwislanski trzymać w swojej ojczyźnie, bo to co się ma w łapie, to jest moje.

    To były dwa różne podejścia – czysto wielkomocarstwowe, i podejście komunistyczne – internacjonalistyczne w założeniu.

    Polityka i zdobycze terytorialne Iwana Groźnego, Piotra I i Katarzyny II, to jest daleka historia. O komunizmie nikt wtedy jeszcze nie słyszał.

    Lenin, Trocki, Dzierżyński, Swierdłow, Stalin i inni notable, wszyscy oni odrzucili z hukiem dziedzictwo caratu. Aby wytworzyć nową jakość w polityce, musieli tak postąpić. A że niestety kod społeczno-kulturowy tkwiący w ludziach, tam na dole, okazał się silniejszy, to już jest inna sprawa. Ten kod nie był prokomunistyczny, on był promocarstwowy.

    Drugi przykład pokazujący, jak ideologia może podporządkować sobie interes narodowy, instynkt samozachowawczy i swobodne wnioskowanie, to Kambodża. Wymordowano prawie 1/4 ludności w krótkim czasie, w 20 wieku!. Stara kultura, o bogatych tradycjach. I co?

    Fanatycy nawiedzeni ideologią, którzy znajdą się na czele, szanują tradycje tylko i wyłącznie wtedy, gdy muszą, tak jak Stalin, który w obliczu blitzkriegu niemieckiego sięgającego Moskwy kazał otworzyć cerkwie. Ten sam człowiek, który z ochotą aprobował wysadzenie w powietrze głównej świątyni w Moskwie (nawiasem mówiąc jednym z pierwszych posunięć obecnych władz Rosji była odbudowa cerkwi) i zamianę na magazyny zboża i muzea ateizmu pozostałe. To był prawdziwy komunista w sensie praktyki ustrojowej, a ZSRR, to komunistyczne imperium. Jeżeli ustępstwa, to taktyczne.

    Ewolucja miała swój czas i państwo uległo nieuchronnej zmianie, klapki w głowach zaczęły powracać na swoje tradycyjne miejsca już w latach pięćdziesiątych, a dzisiaj zaczyna się kombinowanie na całego.
    Dzisiaj mamy zupełnie inną Rosję, w której władza próbuje nawiązać do tradycji sprzed 1917 roku.

    Dużo by pisać.

    Pzdr, TJ

  79. Wodnik 3-16 20.40

    Polska na Wschodzie. Zapedzali sie, powojowali i – do domu. Albo dostawali ciegi jak Wladyslaw w Moskwie. Na Dzikich Polach tez nikogo nie kolonizowali. Hulaly tam uciekle chlopy z Rosji. Tak, ze Twoja teza “Polska na Wschodzie była takim samym kolonizatorem jak Rosja” lezy kwiczy…
    Dalej piszesz “….ten kto się nie będzie przekształcał – zarówno w “materii” jak i “świadomosci” coraz bardziej będzie tracił na znaczeniu, marginalizowałsię , zostawał peryferią. A tak jest wg mnie z Polską, dzięki takiemu sposobowi myślenia jaki Ty Drogi Blogowiczu zaprezentowałeś.”
    Granica na Bugu sie nie przeksztalaca. Moskiewski apetyt na Bialorus i Ukraine, poki co, tez nie. Flirt rosyjsko-niemiecki z pominieciem Polski to fakt. A pogawedki z Raulem Castro o pasach dla rosyjskich bombowcow na Kubie dodaja smaczku. Gruzja juz ledwo wierzga jedna nozka. Rebubliki Baltyckie dzien za dniem odnotowuja “przyjazne” gesty Imperium Jakos mu sie ten ekspansjonistyczny charakterek nie przektsztalaca. Kiedy sie przeksztalci, przysle Ci kwiatki i gratulacje.

  80. Polecam Państwu arcyciekawą dyskusję – http://www.blog-bobika.eu/?p=298 , do ostatniego komentarza 🙂

  81. Przyslowia madroscia narodu;

    SLD przydaloby sie przypomniec przedwojenne zydowskie powiedzenie;
    „man kan singen man kan tancen aber nicht mit den zasrancen”
    Gdyby Samoobrona i LPR znaly by to przyslowie…Ale na szczescie nie znaly.

    pozdrawiam, tymczasem

  82. Droga Pani Doroto 03-17, 21:43

    Ileż to lat temu byłem na operze „Opowieści Hoffmana”? O ile pamięć mnie nie myli …

    Hehe, jeśli wliczyć Miss Saigon, to może z tuzin oper widziałem na żywo, jedną nawet w La Scali. Naturalnie posłużyłem się Wikipedią w rekonstrukcji trzech opowieści. Wg. mnie kolejność Giulietta w II, Antonina w III ma większy sens, muzycznie, bo partie Antoniny są lepiej rozbudowane, chociaż Giulietta może się poszczycić słynnym Barcarolle. Oraz narracyjnie, kurtyzana nie może być na koniec, jak można się upijać na smutno (w prologu) zaraz po tym jak odpływa taka gondolą w wenecką siną dal. To śmierć kochanki jest na prawdę smutna, powinna nastąpić w ostatnim akcie. I to po prawej stronie sceny.

    Poza tym, Antonina znacznie lepiej ilustruje SLD, Samoobrona nie ma tak rozbudowanej przeszłości i warstwy dramatycznej. Losy Samoobrony kojarzą mi się z dźgnieciami szpadą, bijatyką o klucz, a nie zaklinaniem zmarłych.

  83. krakauer pisze:

    2010-03-17 o godz. 07:20

    Dziekuje za wywolanie redaktora Passenta do tablicy.
    Pokladam spore nadzieje w (re)edukacji.

    Slawomirski

  84. zdziwiona pisze:

    2010-03-17 o godz. 17:48

    spiewa cienkim glosem jednoczesnie falszujac

    Slawomirski

  85. Pan Daniel Passent,

    Serdecznie dziękuję za notkę. Faktycznie zajrzałem na stronę „El Pais”, a w Wikipedii przejrzałem listę „notable contributors”. Sporo wśród nich Katalończyków, Barcelończyków, zainteresował mnie pisarz Eduardo Mendoza.

    Naturalnie nie powstrzymam się od komentarza o kryzysie gospodarczym. Z tego co pan relacjonuje za gazetami hiszpańskimi wynika, że w Irlandii podchodzą do kryzysu z większą mocą. Podobno redukują świadczenia dla „budżetówki” i inne drobne i grubsze wydatki, oraz podnoszą różne opłaty. Podnoszenie VAT reperuje budżet, ale ma swoje złe strony, obniża i tak mizerny popyt. Poza tym za wysokie bezrobocie wini się sztywność regulacji na rynku pracy, np. trudność w zwalnianiu pracownilka, co zmniejsza chęć do zatrudniania. Przed laty PP uporała się z chronicznym hiszpańskim bezrobociem, może nie dość dogłębnie.

    A na froncie badania przyczyn kryzysu swoje kamyczki dorzuca noblista Krugman porównując Irlandię i USA:
    http://www.nytimes.com/2010/03/08/opinion/08krugman.html

    Krugman układa je w 4 punkty:
    1 – entuzjastyczna, rozbuchana zachłanność szczególnie na rynku nieruchomości,
    2 – napływ tanieego pieniądza, czyli niska stopa porcentowa,
    3 – najważniejsi decydenci byli zachęcani do podejmowania dużego ryzyka (moral hazard),
    4 – nierozważna lagodność i nieuwaga instytucji nadzoru.

    „But the most striking similarity between Ireland and America was in … cronyism: bankers and property developers had close ties to the ruling party” – pisze Krugman. Czy podobnie było w Hiszpanii? Może na większą skalę.

    Pokazuje przy tym Krugman, jak Irlandia była niepodobna w detalach, ale zbliżona w mechanizmach kryzysogennych. Banki kanadyjskie (5 głównych „charter banks”) jest notowanych jako najsolidniejsze na świecie. Kanada uniknęła najgorszego – pisze Krugman. Podobnie nadzór bankowy wypełnił swą role w Polsce.

    Innym problemem jest strefa euro, z solidnie nadzorowanym centrum: Niemcy, Francja, oraz rozluźnioną dyscypliną krajów śródziemnomorskich. Wspólna stopa procentowa banku we Frankfurcie (ECB) odpowiadała regułom postępowania banków frankfurckich, ale nie tych w Atenach, Madrycie i Lizbonie.

    Milton Friedman zauważył, że inflacja jest fenomenem polityki pieniężnej. Z ostatnich doświadczeń wynika, że niuanse polityki pieniężnej i nadzoru nad bankami maja jeszcze szersze reperkusje.
    Pozdrawiam!

  86. zdziwiona pisze:

    2010-03-17 o godz. 17:49

    bierze naswietlania od redaktora Passenta

    Slawomirski

  87. Jacobsky,

    „Dla otrzeźwienia dobrze by było przypomnieć sobie co dobrego powiedziałeś na swoją ojczyznę służbom specjanym kraju, który uchylił Ci wrota Edenu”.

    Tymi słowy wywołano mnie do tablicy. Poprzednio był to blogowicz Jean Paul, nie absolwent, jeśli dobrze pamiętam, na bolgu red. Paradowskiej – co na jedno wychodzi. Nie będę teraz grzebał w archiwach sprzed 2 tygodni. Niezłe, co? Dlatego, że napisałem iż jego, Ryby, koncepcje polityki zagranicznej kraju są raczej niepatriotyczne – co było niefortunnym stwierdzniem z mojej strony, i na pewno niezgodne z racją stanu.

  88. zdziwiona pisze:

    2010-03-17 o godz. 17:51

    „Na zakonczenie zarcik autorstwa samej zdziwionej:
    Przychodzi pacjent do lekarza i mowi: „Panie doktorze, jestem chory na oczy. Nie widze tego, co dostrzegaja wszyscy.”
    A doktor na to: „Bo pan nie jest chory na oczy, tylko na poglad”.

    Poglady zdziwionej sa znane.

    Slawomirski

  89. Kleofas,

    Czytam właśnie kryminał szwedzki pióra Henninga Mankella – wiesz, komisarz Wallender, polecił mi jeden kumpel blogowy – „Biała lwica”. Nie będę zdradzał wątku ponad miarę, sma jestem na stronie 155. Były KGB-owiec Konowalenko zwerbowany przez Burów, no tych w Płd. Afryce, aby przeszkolił czarnego płatnego mordercę, niejakiego Victora Mabasha do zabicia ważnej osobistości, prawdopodobnie prez. de Klerka jest przedstawiony jako ostatnia dzicz. I to w ocenia buszmana z Natalu. Konowalenko, któremu autorowi nie chciało nadać sie imienia, pije wódę, zabija przypadkowo napotkaną kobietę strzałem w czoło, butem zamyka jej oczy … takie opowieści o ruskich czyta świat. Bo autor jest znany i czytany – zobaczymy jak ten Konowalenko skończy w tej szmirowatej opowieści. Niech mi Kartka z P. wybaczy te ostatnie słowa.

  90. „Eufemizm i sztywne poglady stoja na przeszkodzie porozumienia. A szkoda… – pisze Slawomirski (03-17 o godz. 17:30).

    Szkoda jest jak krowa wejdzie w żyto. Czyje eufemizmy, czyje sztywne poglady?
    Szansy na „porozumienie” nie widzę. Na zrozumienie wzajmne też szanse są niewielkie.

    Ja przepraszam, ale nie czytam wszystkich autorów na blogu z należytą atencją. Z braku czasu. Więc może pomijam coś między wierszami. Kawe na ławe – proszę, jeśli już coś ma z tego wyjść.

  91. Iber Alex pisze:
    2010-03-16 o godz. 20:04
    =================

    A to szutnik z Pana!

    >>> Nie zapominajcie, że tutejsze elity USA, powiedzmy 20 % populacji, walczą z nacjonalistycznymi tępakami (20% ) o generalnie bliskie wam ideały>>>
    Walcza, walcza i co nie pozytywnego z tego wynika…? Gitmo ciagle in business…
    A co to sie obiecywalo przed wyborami?

    >>>Ja aktywnie walczę tu, w USA z zakapiorami torturującymi ludzi, prowadzącymi profitodajne wojny. >>>
    To przeciez nie Rummy ani Chenney czy Dubya torturowali ludzi I mordowali jencow ( co widzialem na swoim Tvzorku – dwukrotnie). To te fajne chlopaki ktorych Pan spotyka na ulicy I w pracy, i chodzi na piwo; chodzili do jakiejs szkoly, do jakiegos kosciola, jakies matki wychowywaly tych sk…synow, o ktorych Ameryka mowi dumnie „Our boys”. Ameryka jest dumna z tych sk…synow…
    …czasem tylko na ktoregos przyjdzie sumienie I opamietanie po powrocie; I opowiadaja co robili ( jak np. Marine Sergeant Massey – czy jakos tak ). I wlos sie jezy…i wstyd byc bialym czlowiekiem.

    A Polska w tym robi za najemnika, za wizy I kontrakty na rope… Za wolnosc nasza I wasza…tradycja zobowiazuje…

    Jak smiesz Polaku-Rodaku czepiac sie wiec Hitlerowcow I NKWD? I Wy Jaruzelskiemu jakies procesy?! Czy Wy nie wiecie jak prawdziwy stan wyjatkowy wyglada, taki pod wezwaniem Najlepszej Demokracji? Cale szczescie ze Jaruzelski uczeszczal do sowieckich szkol a nie do amerykanskich – np.w Ford Bragg, West Virginia…Tam by go nauczyli jak sie PRAWIDLOWO pozbywac opozycji…

    >>>wyrzucić egzemplarze Trybuny Ludu trzymanej na podłodze od 81 roku.>>>
    To takimi argumentami walczy Pan z neokonami od 20 lat, wydajac wlasne pieniadze? Nic dziwnego, ze wyniki takie marne…

    geoges53;

  92. kadett,

    po preambule, w ktorej przeswietliles mnie na wylot, przedarles sie przez moje wnetrze az po samo dno, i to nie jedno – dno mego jestestwa, trudno mi bedzie zaskoczyc Cie czymkolwiek… Zreszta Tobie nie chodzi o zaskoczenie, ale o… No wlasnie. O co ?

    Mam wytlumaczyc sie ze swoich pogladow, dokonac ich syntezy, i to pod katem PO ? Uczciwie i na poziomie w dodatku ? Wysoko stawiasz poprzeczke. Ty chyba chesz mnie namowic do politycznego samobojstwa, co ? Publicznie, na blogu red. Passenta. Panie Redaktorze ! Niech Pan bedzie uprzejmy zawezwac ambulans i sanitariuszy. Byc moze po tym harakiri na zyczenie da sie mnie jeszcze poskladac do kupy ! Z gory dziekuje !

    Tak, kadett. Wysoko stawiasz poprzeczke. Nie mniej, i poza tym, ze stawiasz ja wysoko, to w dodatku podpierasz te poprzeczke sztuczna wedlug mnie konstrukcja, jaka maja byc moje nieskrywane zaufanie oraz nadzieje pokladane w PO.

    Kadett, ja nikomu nie ufam w polityce, bo moim zdaniem nie o to chodzi w niej chodzi.Polityk, w tym i POlityk, ktory dziekuje za wyrazone mu zaufanie to cynik. Ja tez jestem cyniczny, jak to juz kiedys zauwazyles, a wiec polityke traktuje nalezna jej doza cynizmu, co przeklada sie na fakt, ze jesli glosuje na kogos, to nie z powodu zaufania, ale z dwoch innych przyczyn, dla mnie wazniejszych. Po pierwsze mieszkajac w Kanadzie przyzwyczailem sie i przyjalem, ze bede glosowac do mej politycznej smierci (byc moze niebawem) na mniejsze zlo, a nie z powodu zaufania, ktorego nie mam. Fakt ten wynika z tego, ze dla mnie idealna partia nie istnieje. Idealna, to znaczy taka, z ktora ja utozsamialbym sie niemal na 100%. Tylko ja moglbym taka partie zalozyc, ale z duza doza prawdopodobienstwa nalezy przyjac, ze bylaby to partia jednoosobowa, i bez przyszlosci, a wiec po co sie wysilac ? Poniewaz idealna partia nie istnieje, a wiec automatycznie szukam najkorzystniejszego kompromisu – kompromisu, ktory zadowala mnie najbardziej w konkretnych warunkach. Kompromis jest dla jednych mniejszym zlem na ktore kreca nosem, a dla mnie normalnym sposobem funkcjonowania w swiecie, gdzie owszem: mnogosc idei pozwala kazdemu znalezc cos dla siebie na gruncie intelektualnym, ale tez owa mnogosc nie koniecznie przeklada sie na mozliwosc oddania glosu w wyborach. A ja lubie glosowac i glosuje – to po drugie. Nie uznaje emigracji wewnetrznej w sytuacji, kiedy mam pelna swobode wyboru, nie uznaje nieglosowania jako protestu w systemie demokratycznym. Ja glosuje i czynie to bedac w pelni swiadomym, ze oddaje glos na bardziej lub mniej udany kompromis zawarty miedzy moimi idealami, miedzy moja wizja swiata oraz tym, co scena polityczna ma do zaoferowania. Tak czynie w wyborach tam, gdzie mieszkam. Tak czynie rowniez glosujac w wyborach polskich.

    Teraz: polska scena polityczna ma niewiele do zaoferowaniae. To troche takie bezrybie, na ktorym dla mnie, z mojego punktu widzenia, PO to ryba, najciekawsza ze wszystkich. I dlatego glosowalem na PO. Z przekonan jestem liberalem, blisko centrum, z lekim przechylem w lewo, ale nie za bardzo, i w idealnym swiecie glosowalbym z pewnoscia na partie bardziej centrowa niz PO. Ale takiej mozliwosci nie ma w tej chwili, zas PO to dla mnie kompromis do zaakceptowania, w przeciwienstwie do PiS lub do SLD. O partiach egzotycznych typu SO czy LPR lub calej tej faunie ludowo-katolickiej nie wspomne. PO to partia z wadami, ale tez, w porownaniu z poprzednikiem, partia z ktora latwiej jest mi sie utozsamic. Rozliczenia z nomenklatura, z peerelem, z przeszloscia, z esbekami, z Okraglym Stolem nie sa dla mnie priorytetem i PO nie pcha w tym kierunku tak jak to czynil PiS. Punkt dla PO. Polityka zagraniczna w wykonaniu Platformy ma zupelnie inny styl, inne cele i przeslanki – przeslanki, z ktorymi w wiekszosci sie zgadzam. Kolejny punkt dla partii Tuska. Z drugiej strony PO, jak chyba cala polska prawica trzyma sie blisko sutanny i dlugi cien KK kladzie sie na niektorych poczynaniach (lub zaniechaniach) PO, a wiec tutaj nie ma punktow, a jesli juz to karne, lecz raz jeszcze – moj glos oddany na PO byl glosem kompromisowym, a wiec teraz trzeba zyc nie tylko z dokonanym wyborem, ale i z tzw. dobrodziejstwem inwentarza, ktory przychodzi wraz z PO. O programie ekonomicznym nie wiele moge powiedziec. Z pewnoscia mogloby byc (?), a juz napewno powinno byc lepiej. Ale tez moglo byc gorzej zwazywszy okolicznosci ostanich 18 miesiecy. Przy czym nie trzeba zapominac, ze dyskusja na temat czy deficyt ? ile deficytu ? czy prywatyzowac ? co prywatyzowac ? toczy sie nie tylko w Polsce i toczyc sie bedzie bez wzgledu na to kto rzadzi w danym kraju. PO to liberalowie i ja nie mam z tym zadnego problemu, choc nie wiem jakiej masci liberalowie. Dla lewicy beda to neoliberalowie, dla prawicy – pewnie ni pies, ni wydra, ale nie sposob kazdemu dogodzic. Prawde mowiac to glosujac na PO kwestie ekonomiczne (na ktorych nie znam sie jak inni na tym blogu) mniej zaprzataly moja uwage wtedy, przed wyborami. Zreszta kazda partia kandydujaca w wyborach obiecuje to samo: zmniejszenie bezrobocia, wzrost ekonomii oraz stopy zyciowej, inwestycje, a tazke lepsze jutro juz od jutra. Roznice tkwia w szczegolach: ile mieszkan, ile km autostrad – kazdy ma pelne pole do PoPiS-u. Wreszcie PO obiecywala rzadzic inaczej niz poporzednicy. Az tak naiwny to ja nie jestem, zeby uwierzyc do konca w te bajke, ale z drugiej strony jest pewna roznica miedzy stylem sprawowania wladzy przez PiS i tym samym w wykonaniu PO-PSL, i dla mnie ta roznica jest zadowalajaca.

    Tak kadett, moj glos na PO to byl kompromis lub wybor najmniejszego zla, jak kto woli. Dla mnie jest to podejscie OK, ale co mi odpowiada nie musi odpowiadac innym. Kazdy z nas ma okreslona sklonnosc do kompromisu, okreslony poziom tolerancji na slabosci innych. Sadzac po pierwszy akapitach Twojego wpisu adresowanego do mnie, u Ciebie sprawy te maja sie inaczej niz u mnie, ale moze sie myle. I dlatego ten tekst, napisany w odpowiedzi na Twoje rzadanie, nie jest proba perswazji czy innym zabiegiem majacym na celu przemeblowanie w Twojej glowie. NIe jestem aktywista PO, dzis odpowiada mi ta partia, ale jutro moze byc to inna formacja, ktora zaoferuje mi jeszcze lepsze mozliwosci kompromisu. Ja mam bardzo miekki kregoslup w tym wzgledzie, nie uznaje sentymentow politycznych, a tylko pragmatyczne podjescie do dokonywanych przez samego siebie wyborow, wyborow na miare nie tyle nadziei, ile jakosci kompromisu oraz stojacego za nim ograniczenia umyslowego. Czy w zwiazku z tym zaglosuje kiedys na PiS ? Jesli tylko oferta zlozona przez ta partie bedzie stanowic dla mnie wartosciowy kompromis, to czemu nie ? Z tym ze osobiscie wydaje mi sie, iz nie zanosi sie na cos takiego w przewidywalnej przyszlosci.

    A teraz mozna wolac sanitariuszy.

    Pozdrawiam.

  93. Dlaczego Pani Szwarcman wtrąca się do polityki? Czy mało jej muzyki? I po co dalej wieszać psy na SLD. Ich już załatwiono Rywinem, a teraz skutecznie czyni to POLITYKA na czele z Panią Janiną.

  94. Blogerom Polityki polecam tekst Gadowskiego 🙂

    http://wgadowski.salon24.pl/163280,wehikul-donalda-gierka

  95. I tu kolejny dowód na złe wybory dokonywane przez Polaków

    http://www.rp.pl/artykul/448829_Polski_dlug_groznie__wzrasta.html

  96. Kochane Dzieci ;
    ” chca wszystko ,jednoczesnie i natychmiast !”
    …jak ktos tak robic ,zazwyczaj nie zalatwia NIC!
    Wiec proponuje /szczegolnie Lizakowi / powtarzac …
    …Biedroneczko idz do nieba ,przynies NAM kawalek chleba !….
    …Biedroneczko idz do nieba ,przynies NAM kawalek chleba !….
    bedzie szybciej !!!!
    Salute
    /nie dyskutuje , bo…nie znam sie na muzyce !!! i chodze na koncerty
    z mezem ,tylko dlatego ,bo on chodzi, w zamian ze mna do teatru !/
    / Czy oni to zrozumia ?,chyba nie /

  97. @Gospodarz i Blogowicze
    Jest niezręcznością pisać w blogu dziennikarskim o kretyństwie dziennikarzy. Myślę jednak, że właśnie dziennikarze Polityki, ze względu na swoją niewątpliwą klasę, wybaczą mi ten drażliwy temat.
    Powtórzę swoją opinię na temat misji blogów dziennikarskich w Polityce.
    1. Komentujemy wpisy Gospodarzy.
    2. Komentujemy komentarze Komentatorów.
    3. Wypowiadamy się krytycznie ale konstruktywnie nt bieżących wydarzeń politycznych.
    4. Jako niezależny, konkurencyjny i pluralistyczny głos opinii publicznej, krytykujemy media.

    ad1/ Zaliczenie do operetki wystąpienia p. Hofmana uważam za komplement. Jeśli są jakieś ślady racjonalności w decyzji Prezesa o koalicji PIS z Samoobroną i LPR (np. eliminacja polityczna liderów i zżarcie przystawek) to mówienie, bzyk właściwie, o ewentualnej koalicji PIS z SLD w 2010 roku zakrawa na absurd.
    Powtarzanie przez media sloganu „walka o władzę” zamiast mówienia uczciwie, że to jest „walka o kasę” jest typowym dowodem na naszą narodową hipokryzję. Ta okropna cecha dotyczy też prawie wszystkich wypowiedzi nt Kościoła.
    Przykład umowy w TVP ma śladowy związek z pojęciem koalicji politycznej. Paru panów postanowiło zagospodarować państwową firmę o idiotycznym statusie prawnym, pozwalającą na niezłe zarobki kilku setkom przyjaciół/krewnych. Wygłaszają ci panowie przemówienia o istotności mediów publicznych, ich nieodzownej dla życia narodu misji, a w rzeczywistości dzielą kasę. Oni, ci panowie, chyba nawet nie wierzą, że dzięki publicznym mediom można wygrać wybory. Wystarczy płytka analiza efektów wyborczych ekip rządzących mediami w przeszłości.

    Też nie byłem ”entuzjastą nieograniczonej władzy platformy”, jednak ostatnio zmieniłem zdanie.
    Powtarzam uzasadnienie. Mamy ostatnie 5 lat szansy dla Polski. Musimy się na dobre zakorzenić w UE ,nawet, jak w trakcie zakorzeniania nastąpi w UE jakiś kryzys tożsamości czy inny, np. wspólnej waluty. Reformy są konieczne i nie widzę lepszej ekipy niż ta z PO, PO otwierającej się na „bezpartyjnych fachowców” (Rakowski). Prezydent z PO, nie podkładający kłód Tuskowi, w obu wersjach prezentowanych przez kandydatów na kandydatów, gwarantuje wprowadzenie bolesnych reform i wyklucza tłumaczenie, że „chcieliśmy ale nie mogliśmy”.

    ad/2 Przeczytałem większość komentarzy. Jest Lizak, jest masa sporów, które pewnie są zrozumiałe dla uczestników a trudne dla reszty Blogowiczów. Jest mało głosów moich Ulubieńców, z którymi lubię polemizować. Zauważyłem dużą aktywność red. Passenta, który po lenistwie urlopowym poczuł wyrzuty sumienia i nawet komentuje komentarze do własnego wpisu. Ten związek z Gospodarzem na pewno przydaje blogowi poweru, inni Gospodarze blogów Polityki odnoszą się czasami do komentarzy w PostS po następnym wpisie.

    ad/3 Przyjmując, że eksperyment z prawyborami trzeba jakoś przećwiczyć, krytyka, że nie wystawiono większej liczby kandydatów albo odkrywanie „prawdy”, że gdyby kandydował Tusk, to nie byłoby prawyborów, jest objawem skretynienia. Podobnie oceniam mówienie o innym niż Lech, kandydacie PIS, albo prawyborach w PIS, jeśli kandyduje urzędujący prezydent.
    Mojego faworyta, A. Olechowskiego, upolitycznione media kwitują z uśmiechem politowania, co nie przysparza mu elektoratu. Zupełnie nie rozumiem tego protekcjonalnego stosunku Durczaków, Rymanowskich i Pań, Wybitnych Dziennikarek, słowem gwiazd, do Porządnego Gościa jakim jest Olechowski. Wizja prezydentury Olechowskiego jest zbliżona do tej Sikorskiego, jeśli chodzi o reprezentację. Ten drugi element wojsko/gospodarka ich różni.
    Zbliża się debata typu „Putin z narodem”, moim zdaniem zwiększająca szanse Sikorskiego. Wygra jednak Komorowski, bo jest bezpieczniejszy dla aktywu PO a aktyw ma/powinien mieć wpływ na swoich wyborców.
    Próbka 45 tysięcy jest nadreprezentatywna i, przyznajmy, wyjątkowa. Jej wynik będzie bardzo uczący dla Tuska. Będą ludzie Tuska analizować przekroje wiekowe/zawodowe/klasowe z czerwonymi uszami.
    SLD i PSL pretendują do zajęcia pozycji obrotowej, bez szans na więcej w dającej się przewidzieć przyszłości. Zupełnie nie rozumiem rezerwy z jaką Napieralski (nie znoszę tego działacza) traktuje oferty zbliżenia z PO.
    PSL polegnie jeśli Pawlak straci OSPożarną. Dziwię się, że jeszcze nie stracił.
    Reszta kanap no comments.

    ad/4 I tu nóż się otwiera. Te wywiady, to szczucie jednych na drugich, ta agresja lub protekcjonalność w tonie/oczach skierowana na Gościa. Ohyda! Czasami mam wrażenie, że to kompleks rozmowy na klęczkach z czasów komuny. Wystarczy jednak posłuchać wywiadów red. Paradowskiej w Superstacji, aby uwierzyć, że Gość jest podmiotem wywiadu i ma czas na wypowiedź.

    Apeluję do polityków.
    Panie i Panowie, jesteście Gośćmi podczas wywiadów.
    Reagujcie na kretyństwa, często chamstwo tych „demiurgów polityki”!
    Nie wdzięczcie się jak czterdziestki na Pigolaku!
    Wasza bierność nie przynosi Wam chluby, wyborca lubi polityków z cojones.
    Mizdrzący się polityk musi mieć coś na sumieniu…

    Przepraszam, że pojechałem przydługo, serdecznie pozdrawiam.

  98. Telegraphick Observer
    Rozumiem Cię – wybrałeś najsłabszą moim zdaniem powieść Mannkela. Autor niestety w materii politycznej czy globalnej gospodarki się gubi i te wątki śmierdzą banałem. O ile Cię powieść nie zrazi do autora proponuję „Piątą kobietę” z niezłym wątkiem psychopatyczno-feministycznym.
    Pozdrawiam serdecznie

  99. szanowna pani doroto schwarzman,
    operetke to napisalem ja( zarowno muzyke jak i libretto)
    ale postanowilem opublikowac ja dopiero 25 lat po mojej smierci
    (lezy u notariusza);
    tutaj zdradze tylko tytul „trzynastego” i jedna scene baletowa pod nazwa,
    sciezka zdrowia:
    po jednej stronie sceny grupa zomowcow wali palami,
    a na drugiej grupa klerykow macha kropidlami,
    podczas gdy przez srodek sceny czolga sie narod
    wyobrazony jako grzegorz samsa w ostatnim stadium;
    spiew choru w tle:
    ” to idzie polska,polska,polska,
    dresiarsko – kiecolska”…

    tyle o sojuszu pis z sld i jego korzeniach.

    p.s.
    czarnego luda sie nie boje

  100. Jasmy gwint pisze
    /lepiej nie czytac /
    …a mowi sie ,ze muzyka lagodzi obyczaje ,/??????/
    mimo wszystko polecam w tym wypadku An Elise von Beethoven …..
    Salute
    /chyba kazdy zna ?/

  101. Marek – „w kulturze jest Pani mocniejsza”, jasny gwint – „dlaczego Pani Szwarcman wtrąca się do polityki”.
    Mogę równie dobrze spytać – dlaczego Panowie się wtrącają? Dokładnie tak samo jesteśmy obywatelami tego kraju. Czyżby Panowie zapomnieli, co to takiego: obywatel?
    Polityka jest sprawą każdego. Wszyscy winniśmy mieć na nią wpływ. Wszystkich nas powinna obchodzić. Bo dotyczy naszego życia i ustawia je nam. Dlaczego my nie mamy brać spraw w swoje ręce? Właśnie dlatego ten kraj tak wygląda, że politykę zostawia się albo oszołomom, albo tym, co mają parcie na „waaadzę”. Rzadko który pamięta, że polityka winna być służbą i że oni mają służyć NAM. Przecież po to to MY ich wybieramy.
    Marek – prawda w oczy kole? Udowodnił Pan właśnie po raz kolejny tym swoim zdankiem (tym razem łagodniej, tyle mogę przyznać), że granic absurdu nie ma.
    I tym optymistycznym akcentem kończę tę rozmowę, a raczej jej pozór.

  102. Jacobsky,
    nie zawiodłem się i dziekuję szczerze. Znajdę czas, to odpidszę. Wysyłam ambulans. Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! Wytrzymaj, już pędzi.

    Pozdrawiam

  103. Zapraszam na swój blog celem oceny wpisu pod nazwą „Odwaga staniała” ocenzurowanego przez Passenta.
    http://cyklista.wordpress.com/

  104. the mentor,

    nie nazywałbym wpisów thelegraphica skierowanych do mnie jako chamskie.
    Jego wypowiedzi traktuję jako przejaw wybujałego temperamentu, choć przekracza on często granice dobrego smaku.
    Najlepiej będzie jeśli się potraktuje się te wpisy jako drożdże w blogowym kotle.

    Pozdrawiam

  105. Pani Doroto,

    Prosze nie zrozumiec mnie zle. Zauwazyle, ze ten blog przypomina
    normalna rodzine. Pani pojawienie sie nie spodobalo sie niektorym.
    Moim zdaniem niebawem Lizzak wezmie Pania na tapete.
    Nie bedzie miala Pani letko. Red. Passent jest jak glowa rodziny
    i wzbudza respekt i szacunek.

    Greetings
    jk

  106. Pani Doroto miła,

    Pani jak to kobieta; proszę się uprzejmie zdecydować, albo Pani pyta, albo kończy rozmowę, bo jeśli pyta, to zapewne oczekuje odpowiedzi, a jak tu odpowiedzieć, skoro równocześnie kończy Pani rozmowę? Kobiety są jednak nieodgadnione, prędzej człowiek rozgryzie Platona z Jungiem do spółki (albo tekst opery), niż ładna kobietę…

    Zgadzam się, wszyscy powinniśmy mieć wpływ na politykę, jestem jak najbardziej za społeczeństwem obywatelskim i nikomu nie odmawiam prawa głosu – liberte, egalite, fraternite!

  107. Telegraphic Observer 03-18.1.26
    Nie dostapilismy obaj zaszczytu , ale ja nie narzekam .Trzeba sie pogodzic ,ze muzyka przy polityce to maly pi..s i nie rozgrzewa juz chyba nikogo do czerwonosci jak widac .
    Nadepnac „muzycznie” komukolwiek na odcisk jest dosc trudne jezeli nie niemozliwe . Moze i dobrze. Pzdr

  108. kadett, 11.36,

    myślę, że jednak pozostaniesz przy swoim.

    Na marginesie świetnej wymiany zdań z Jakobscym, pozwolę sobie znaleźć pozytywne strony opcji politycznej, ktora jest tak krytykowana, że aż prosi się o cieple słowo.
    Dodajmy, że to żadna łaska, lecz zwykla uczciwośc nakazuje mi skreślenie paru subiekrywnych zdań na gorąco.

    Wszyscy rzucili się (można się było spodziewać wręcz linczu) na duet panów K. za grymaszenie w sprawie podpisania Taktatu Lizbońskiego.
    Traktat ten jednak w radykalny sposób umniejsza rolę państw mniejszych, a kraj większy (taki jak Polska) szczególnie czuje swoją bezsiłę polityczną w gronie państw unijnych. Nie chcę być szczególnie złośliwy, ale można by tu przytoczyć przykład zachowania Ministra Spraw Zagranicznych, który widząc swoją bezsilność wogóle nie pojechał na konsultację w sprawie polityki zagranicznej, bo uznał, że prawybory w kraju są ważniejsze.
    Nie będę też nabijał się z personalnej obsady najważniejszych stanowisk w Unii, po ratyfikacji Traktatu (teraz przynajmniej wiadomo gdzie zapadają najważniesze decyzje polityczne w Europie).

    Moj pogląd na antyobywatelskie zachowania rodaków (w dużym uproszczeniu) jest taki, że KK (kościół katolicki, a właściwie jego hierarchia) swoją złą pedagogiką społeczną uczyniła się głównym sprawcą zanarchizowania naszego spoleczeństwa. Wpływy kościola w ostatnich dziesięcioleciach wzrosły tak bardzo, że nie tylko jest on w stanie zablokować uchwalenie każdej ustawy, którą uzna za niestosowną dla siebie, co często kłóci się ze zdrowym rozsądkiem, ale nie pozostaje także obojętny na obsady ważnych stanowisk w państwie i samorządach.
    Moje zdanie jest więc takie, że polityka powinna być uprawiana przez polityków, a z pomocy hierarchów powinno się zrezygnować, mimo (właśnie dlatego) nie najwyższego poziomu elit politycznych.

    Moja radość, wręcz podziw dla J.K. była nie do opisania, gdy ten wymierzył kopa Kurii Rzymskiej w sprawie abp Wielgusa (zaraz jednak skrytykowałem, jako niesmaczne, oklaski L.K. w Archikatedrze Warszawskiej).
    Tego nikt nie ośmielił się zrobić od czasów Napoleona. W kancelariach dyplomatycznych dalekopisy (raczej komputery) były rozgrzane do białości. Znalazł się wreszcie polityk, który zlikwiduje tę bryndzę ośmieszającą nas w krajach zachodnich (grzmiałem na blogu, na co mało kto zwrócił uwagę).
    I, co?
    Lider PIS wrócił do elektoratu, który jaki jest, każdy wie.

    Trzeba jednak przyznać, że J.K. trafnie odczytał błędy polityków poprzednich ekip, ktore spowodowały niemały ferment w kraju.

    Pozdrawiam

  109. Nigdy bym nie zgadl, ze Lizak to jednak mezczyzna i to Zygfryd G.
    To jest dobry patent. Podlaczyc sie pod blog bardzo znanego redaktora,
    w tym przypadku DANIELA PASSENTA, a pozniej przekierowac
    nieswiadomych czytelnikow na swoja strone. OK, ja tylko pragnalem
    ukonczyc Zasadnicza Szkole Zawodowa przy Panstwowych Torach
    Wyscigow Konnych i z racji wyksztalcenia nie jestem oblatany
    w tak powaznych tematach. Lizak mnie zwiodl, ale patent ma dobry.

    Greetings
    jk

  110. Otago (03-18, 13:02 )

    Źródła podają, że w pierwszych przedstawieniach opery od 1881 roku poczynając, już po śmierci Offenbacha najpierw uśmiercano Antoninę, potem była bijatyka o Giuliettę. Potem kolejność II i III aktu odwrócono, aby nadać opowieściom głębszy sens. Ostatnio wszystko wraca do orginału, nie bacząc na konsekwencje. Na scenie jest prawdziwa gondola, prawdziwy kanał z wodą, w epilogu upity Hoffmann wpada do kanału i z trudnością go ratują. Musi być woda, po wodzie głos lepiej niesie.

    Jak sobie poczytasz recenzje p. Szwarcman to różne „absurdy” przychodzą ci do głowy. Muzyka to potęga. Nie to co polityka, o ekonomii nie wspomnę.

    Pani Dorota jest przemiłą, energiczną osobą z temperamentem i przekonaniami (słusznymi). Może za to ją z bloga przeganiają co poniektórzy?

  111. Rybo,
    odpiszę, nie myśl se, ale wieczorem. Pamięć niby słabnie, ale pamiętliwość ani drgnie. Może przyczyną braku reakcji był kufer w telewizorze, może psy wyprowadziły na dłuższy spacer..?

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=668#comment-151770

    Odpiszę, doceń tym bardziej, że w przypadku Pilszczyka (mały Pilch) z Toronto czy pieska andaluzyjskiego, co zwykł swe potrzeby pisarskie na kartce załatwiać, za same nieskuteczne próby dyshonorowania trafili oni do czarnego kajetu pro siempre.

    Pozdrawiam zapracowany

  112. Szanowna Pani Doroto et al.

    Brutalnie zakłóciła Pani nasz sarmacki obyczaj nie wpuszczania kobiet do karczmy.
    Do tego popełniła Pani jeszcze cieższa blasfemię – jako kobieta wtrąciła sie Pani do polityki, która omawiac możemy tylko my – męski kwiat tego narodu.
    Nasze serca oraz umysły ( ciasne ale własne) poniosły niepowetowaną stratę.

    Z poważaniem

    Iber Alex

    PS.1 Proszę sobie wyobrazic, że kilku dyskutantów zaatakowało mnie za jeszcze gorszy grzech : mieszkam w niepolskim kodzie pocztowym. Pali mnie wstyd.

    PS.2 Czy polscy nacjonaliści wzorem niemieckich preferują Mahlera/Wagnera czy tez słuchaja cos lżejszego ?

    Serdecznie pozdrawiam.

  113. Marek pisze:

    2010-03-18 o godz. 12:47

    antyfeministyczny wpis

    Slawomirski

  114. Lizak pisze:

    2010-03-18 o godz. 12:03

    dziekuje nie

    Slawomirski

  115. Dorota Szwarcman pisze:

    2010-03-18 o godz. 10:58

    „Rzadko który pamięta, że polityka winna być służbą i że oni mają służyć NAM. Przecież po to to MY ich wybieramy.”

    Wiecej wolnosci.
    Specjalne urny wyborcze dla Lizakowych ludzi.

    Slawomirski

  116. Teresa Stachurska pisze:

    2010-03-18 o godz. 10:58

    Lepsze od Opowiesci Hoffmana.
    Dziekuje.

    Slawomirski

  117. Pani Doroto:
    Wyrazy współczucia z okazji polemiki z niejakim Markiem………..
    Wpływu artystów [Paderewski, Sienkiewicz, Żeromski, Prus, Wajda] na zachowania społeczne i Sprawę Polską, nie będzie w stanie pojąć NIGDY.
    Not free memory?
    Kojarzenie faktów i szerokie horyzonty myślowe to trudna do opanowania sztuka……..

  118. otago pisze:
    jasny gwint pisze;
    marek pisze ;
    the mentor pisze:
    ….SZANOWNYCH PANOW PROSZE UPRZEJMIE ;O ZAMKNIECIE GEBY !
    Jasne? jasne? …nastepnym razem wezme bata !
    i tak wam przyloze ,ze zobaczycie Syberie z drugiej strony !
    …bede sie z wami bawic w ta „Szanowna Pania” ! ,az zrozumiecie !
    …co znaczy Szanowna Pani !
    ..MY BEDZIEMY W TYM KRAJU RZADZIC PO LUDZKU !…
    i tak mi dopomoz Bog ,kimkolwiek jestes!
    Salute
    przepraszam ,P.Passent ,nie chodzi o Pana ,chodzi o moja babcie ,wujka ,
    moich przyjaciol ,moje Polskie Ja .
    /to dalej boli ,tak boli ,po tylu latach boli? /

  119. stasieku pisze:

    2010-03-18 o godz. 10:09

    „Jest niezręcznością pisać w blogu dziennikarskim o kretyństwie dziennikarzy.”

    lepiej nie pisac niz tak pisac

    Slawomirski

  120. POLONIA-SAWA pisze:

    2010-03-18 o godz. 09:53
    Kochane Dzieci

    instynkt macierzynski zle skierowany

    Slawomirski

  121. Telegraphic Observer
    Twierdzac , ze muzyka to potega lejesz miod na moja dusze (slodze nim tez kawe) . Piszac poprzednio o niej per m.p. dalem upust mojemu wrodzonemu (?) sarkazmowi , ktory jednak w przypadku muzyki zadnej satysfakcji mi nie przynosi.
    W sprawie przeganiania mialbym moze tez cos od siebie , ale poczekam „oportunistycznie ” (na razie ) .

  122. jasny gwint pisze:

    2010-03-18 o godz. 09:08
    „Dlaczego Pani Szwarcman wtrąca się do polityki?”

    pisze ze skansenu srubek

    Slawomirski

  123. telegraphic observer pisze:

    „2010-03-18 o godz. 02:40
    “Eufemizm i sztywne poglady stoja na przeszkodzie porozumienia. A szkoda… – pisze Slawomirski (03-17 o godz. 17:30).

    Szkoda jest jak krowa wejdzie w żyto.”

    weszla

    Slawomirski

  124. Szanowny Redaktorze i Blogowicze…….
    Nie rozumiem, DLACZEGO kojarzycie Państwo komunizm tylko z jednym prądem- zwycięskim co prawda- STALINIZMEM??????

    Komunizm był ideą.
    W wykonaniu Lenina, Bucharina, Trockiego, Tity, Mao, Nagy, przybierał różne oblicza. Ewoluował.
    Kiedyś zadałem pytanie „czy ktoś widział żywego komunistę”, oberwałem na Blogu po uszach……
    Podobno, według zapisków Lenina, Stalin jako spadkobierca był dopiero 14 w kolejności do objęcia schedy………
    Czy Stalin stał się WZORCEM???
    A co z anarchistami, anarchosyndykalistami? socjalistami?
    Nawet socjalista Piłsudski „z tramwaju socjalizm wysiadł na przystanku niepodległość”……….
    Wrzucanie tak różnych ruchów do jednego worka wydaje mi się niewłaściwe.
    Nawet za Gierka budowaliśmy „rozwinięte społeczeństwo socjalistyczne”
    Stoczniowcy i górnicy chcieli w latach 80 „socjalizmu z ludzką twarzą”
    A tu „KOMUNIŚCI”…….gdzie? inwazja z Marsa?

    „każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości”- idea piękna, najlepiej funkcjonuje w Szwecji? Kanadzie? Arabii Saudyjskiej?………..
    To tyle w sprawie poprzedniego wpisu Gospodarza i obecnych tu wątków.
    Komunizm jako idea- u Marksa, Engelsa.
    Praktyka rządzenia- Sun Tsu, Czyngiz Chan, Machiavelli………

  125. Jasny gwint:
    A jaki Ty masz mandat do zabierania głosu?
    Tyle bliskich mym poglądom wpisów i takie faux pas………
    Rozczarowałeś mnie Pan……..

  126. POLONIA-SAWA pisze:
    2010-03-18 o godz. 18:03

    Alez oczywiscie. Kobiety sa zdolne i stac je na wspaniale rzeczy – Gdy mezczyzni nimi kieruja. Jak widac z linku;
    http://www.youtube.com/watch?v=djC9y_jHrU0

  127. Otago,
    Nieładnie tak naciągać łatwowiernych. I nieobeznanych z sarkazmem. A może ty coś insynuujesz pod moim adresem. Na tym blogu wiele jest możliwe.

    W każdym razie, muzyka ma tę wielką zaletę, że się słuczha muzyki, a nie drugiego rozpalonego mądrali. Po co ludzie wdają się w te dyskusje? Podejrzewam, że obecują sobie – już nigdy nie będę z tym wymieniał słów ni słówek. W tydzień potem znów to robi. Znów dostaje obuchem, i tak wkoło. To jest dla mnie niepojęte. Krokusy już przekwitły, gęsi przylatują, świat realny zmienia się, chwilowo na lepsze, dni jasne, noce coraz krótsze. A tu te same upiory, zaparcia, smętki, nawroty, przyparcia do płota. Po co?

  128. Ponoć znowelizowano ustawę o IPN,ale mimo wszystko nie tracę nadziei i nieśmiało zgłaszam problem który być może nie będzie łatwy do rozwikłania,ale wydaje się ,że wnikliwa kwerenda akt przez najlepszych specjalistów nie pozostawi moich pytań bez odpowiedzi.Trochę się dziwię, że IPN który porusza tak ważkie tematy z naszej najnowszej historii (chociaż jak można zobaczyć odważnie wdziera się również na obszary okresu II wojny światowej próbując słusznie posadzić na ławie oskarżonych samego Adolfa Hitlera) nie poruszył w swoich badaniach jednego dosyć istotnego wątku związanego z kluczowym momentem naszej historii, czyli okresem solidarnościowego zrywu. Aby uchwycić istotę zagadnienia należy uzmysłowić sobie jeden podstawowy fakt -Polacy są znanymi na całym świecie zbieraczami leśnego runa, a grzybów to już w szczególności. A wspaniałe podgrzybki, pachnące kurki, czy smakowite opieńki w zalewie octowej to wprost polska specjalność. I tutaj docieramy do meritum. Wszyscy którzy chodzili po lasach w tamtym przełomowym okresie zauważali rzecz straszną. Zupełny brak grzybów. Owszem trujące , szczególnie muchomory na każdym kroku, ale żeby jakiś prawdziwek ,czy złocista kurka. Niestety, absolutnie nic. Ściółka zryta, korzenie drzew prawie na wierzchu (to wszystko w poszukiwaniu grzybów)a sukcesów żadnych Tylko muchomory. I to wszystkie jak na złość czerwone, Przypominamy był to okres solidarnościowego zrywu i tym bardziej polskie społeczeństwo dostawało wysypki na całym ciele na widok czerwonego…koloru. I tutaj dochodzę do istoty problemu. Jak wytłumaczyć fakt, ze w momencie kiedy półki sklepowe uginały się od… butelek z octem w polskich lasach tamtego okresu tylko i wyłącznie grzyby z czerwonym kapeluszem .A przecież gdyby tak połączyć te wszystkie kurki, opieńki, podgrzybki, borowiki z hektolitrami octu który w tym czasie okupował polskie półki to przecież historia naszego pięknego kraju mogła by potoczyć się zupełnie inaczej. Przecież gdyby wyjąć i postawić na stół przy którym toczono rozmowy kilka słoików wspaniałych podgrzybków marynowanych w zalewie octowej to zamiast ciągłych utarczek rządzących ze strona solidarnościową…I w tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie -Dlaczego?…Dlaczego w tamtym okresie w lasach to tylko i wyłącznie czerwone muchomory, kiedy wytwórnia octu i musztardy w Parczewie pracowała na 3 zmiany. Uważam ,ze prezes Kurtyka jest winny polskiemu społeczeństwu odpowiedź na to ważkie pytanie.

  129. Wiesiek59
    Dziękuję, że przypominasz iż ruch lewicowy to nie tylko upiorne komunistyczne państwa z biurokratycznym aparatem terroru.
    W podzięce piosenka
    http://www.youtube.com/watch?v=GxtwzU0-wPM&feature=related
    Pozdrawiam

  130. POLONIA-SAWA pisze:
    010-03-18 o godz. 18:03
    Ach B.przepraszam dzisiaj mam dzien wyjatkowy /nie bede sie chwalic /
    ale tak mi ci „padalcy” zaszli za skore ,ze mnie diabli biora.
    Takie nieudaczne „hieny pancernme” ,”wykidajla moralne” ,”polskie obliuboki bez ograniczen” ,”perwersyjne bydlaczki ” , „zapisdrzone wydraczki” ,”niechlujne opliiboki” ,pierdzielne nadawce,zderegenanizowane
    jednokomorkowce ,nie wyklute pierwotniaki,..itp.itd.
    Ja tylko chodzilam do najlepszego polskiego humanistycznego gimnazjum !
    Raz mi sie w zyciu przydalo.
    Salute

  131. A to dla Kolegów z Lewej Strony blogu. Oto przykład, że ruch sacjalistyczny – tam gdzie się go sensownie pielęgnuje – miewa się dobrze
    http://www.youtube.com/watch?v=86LSuXi5TLU&feature=related
    Pozdrawiam

  132. Ciekawe ilu wyborców SLD i PiS zniesmaczonych takim sojuszem zagłosowałoby na platformę :).
    Myślę, że to prawdopodobne, że zamiast wspólnie wroga pognębić tylko by go ta zadziwiająca koalicja wzmocniła.

  133. Żarna czasu boleśnie mielą solidarną beztroskę

    Typowym przykładem solidarnej głupoty i perfidii politycznej była afera wokół budowy elektrowni jądrowej w Żarnowcu. Dzisiaj z perspektywy czasu i decyzji podejmowanych przez światowe i europejskie gremia dążące do ograniczenia konsumpcji węgla celem ochrony środowiska naturalnego widać jak na dłoni sensowność decyzji podjętej i wdrożonej przez PRL w zakresie podjęcia wysiłku budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej.Ten dalekosiężny zamiar storpedowała „Solidarność” wyczyniając „cuda i niewidy” u bram tego nowobudowanego kompleksu.

    Cały obiekt miał obejmować 70 ha wraz z setkami obiektów, z których znaczna część została już pobudowana. Ze względów politycznych bez merytorycznej podbudowy „S”urządzała systematyczne awantury, byle tylko dokopać czerwonym. W rezultacie tych zabiegów rząd Mazowieckiego zamknął budowę elektrowni. Podobnie jak wszystkie PGR-y zaczęła ona ziać pustką i przynosić potworne straty na niechronionym obiekcie.

    Obejrzenie aktualnych zdjęć z placu budowy elektrowni przywodzi najstraszniejsze scenariusze księżycowego obrazu po wybuchu jądrowym. Naturalne zniszczenia i świadoma dewastacja doprowadziły ten obiekt do stanu klęski i rozpaczy. Nikt się tym problemem nie martwił przez dwadzieścia solidarnych lat sukcesów i urodzaju, polegających na idiotycznej destrukcji wszystkiego do czego owe orły wolności miały możliwość przyłożenia swych łapek.

    Dzisiaj po ćwierćwieczu bezhołowia Tusek zaskoczył i postanowił kontynuować budowę sztandarowego obiektu komunistycznego. Jaja jakieś, kpiny czy kompletny idiotyzm władz, które zawsze i wszystko wiedzą najlepiej w solidarnej edycji.
    W związku z tym chętnie bym się dowiedział ile Polskę kosztowała dotychczasowa budowa Żarnowca, która poszła w błoto. I kto zapłaci za głupotę, brak wizji i niszczycielską beztroskę. O ile znam polityczną argumentację nuworyszy to koszty swej głupoty i niegospodarności utopią oni w pozycji „komunistycznej winy”, znaczy się , że komunistyczny aparat partyjny przepił tę inwestycję.

    Potrzeba było prawie jednej generacji by solidarni jako tako dojrzeli do sprawowwania władzy i zaczęli myśleć o perspektywicznym rozwoju Polski. Przykład Żarnowca jest zaledwie jednym z licznych zdarzeń jak straszne rachunki wystawiła Naszemu Krajowi prawica. Jej absolutnie nie interesował rachunek zysków i strat tak charatketrystyczny ponoć dla liberałów.

    Im chodziło wyłącznie o odsunięcie narodu od władzy, pozbawienie go naturalnego i świętego prawa własności, po to by przejąć destrukcyjne władanie nad polską gospodarką. A im większe były zniszczenia polskiej substancji gospodarczej, tym większe musiało postępować zagraniczne zadłużenie Polski i uzależnienie jej od zachodnich mocodawców, którzy ulokowali w niej swój kapitał i teraz już przy pomocy sił NATO nie pozwolą go sobie odebrać.

    To o czym wyżej powiedziano dotyczy całego polskiego rolnictwa i przemysłu. Ogromne gałęzie gospodarki narodowej zostały zlikwidowane lub wręcz zniszczone, wyprowadzając milionowe rzesze ludzkie na bruk, pozbawione elementarnych warunków ludzkiej egzystencji. Nie tylko kapitał martwy ale i żywy z czasem został przejmowany przez zachodnie gospodarki.

    Polska ze wschodniego uzależnienia popadła w uzależnienie zachodnie, co jak gdyby poprawiało solidarny komfort przejście z picia kwasu chlebowego na coca-colę. Przy czym dzisiaj bardzo wielu nie stać już nie tylko na wodę mineralną ale nawet na sok z kiszonej kapusty lub z kwaszonych ogórków domowym sposobem.

    Jedynym co nam ewidentnie przyrasta to zachorowalność na raka, od którego leczenia demokracja odżegnuje sie rękoma i nogami Pani Kopacz, ponieważ wydatki na leczenie nie domykają im budżetu. Natomiast polityczne urwipołcie burżuazyjne ani słowem nie wspomną, że system ulg, zwolnień i dotacji dla wielkiego kapitału także uniemożliwia zamknięcie budżetu.

    Wygodniejsze jednak i ideowo uzasadnionym jest stwarzanie preferencji dla bogatych i cięcie skalpelem po kosztach biedoty, bo taka jest uroda kapitalizmu, o której nie wspominano rozmodlononym robotnikom Stoczni Gdańskiej. I na tym to właśnie polegało solidarne poszukiwanie prawdy, poprzez wpuszczanie w maliny durnych roboli.

    Dzisiaj przywódca tego ruchu obłowił się sporo wraz z całą sitwą totumfackich. Ostatnio oświadczył , że jego o tyle interesują publiczne problemy o ile on może na tym zarobić. A ja jakoś dziwnie nic nie słyszałem o tym, żeby pierwszy przywódca komunistyczny przyswoił sobie jakąś fabryczkę makaronów jak to uczynił świetlany i solidarny następca.

    Tych afer solidarnych sprowadzających się do przewłaszczania państwowego majątku mamy bez liku.
    I nie jest to kwestia losowych przypadków lub złej woli ludzkiej. Siłą motoryczną tych przekrętów jest konieczność kradzieży państwowego majątku jako najtańszej formy politycznych przekształceń, chcąc nie chcąc akceptowanej przez nowe i zdemoralizowane elity.

    I nie ujrzałyby światła dziennego te złodziejskie metody transformacji, gdyby nie śmiertelna walka o egzystencję między PO i PiS-em. Powiedzmy trywialnie i wprost, chodzi o walkę między „nażartą” PO i „wygłodniałym” PiS-em. Dla Polski nie ma merytorycznego znaczenia czy wygra PiS czy PO. Żadna z tych partii nie gwarantuje zmiany istniejącegio status quo.

    Są to dwie partie o tej samej liberalnej genealogii i programowej wizji rozwoju. Różni je jedynie stopień nienawiści wobec komunizmu czyli powiedzmy otwarcie, wobec polskiego narodu i ludu. Bliższe przyjrzenie się elitom obu opcji wskazuje na ich to samo drzewo genealogiczne. Z tego punktu widzenia dla sił przeprowadzających w Polsce transformację nie ma żadnego znaczenia, który z dotychczas proponowanych kandydatów na Prezydenta wygra ten bieg.

    A żarna sprawiedliwości mielą,mielą powoli i długo ale skutecznie. O czym winni wiedzieć pełni wiary poszukiwacze prawdy.
    Salus populi suprema lex.
    Natomiast cała reszta jest zwykłym bełkotem politycznym na prawej stronie boiska. Ten mecz ciągle trwa, gdzie siły rozłożone są fifty fifty, dlatego w tym morderczym uścisku stosowane są chwyty poniżej pasa, w nadziei na szybsze i ostateczne zwycięstwo solidarnych elit, co nie jest równoznacznym z naszym zwycięstwem, zwycięstwem oszukanych i wywłaszczonych.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  134. Jacobsky,
    jeszcze raz dziękuję za wylewność. Dajesz przykład kultury dialogu, wyznaczając jej miary w dodatniej części skali, spróbuję zatem podążyć za Twoim przykładem.

    Pytasz – po co? Banalna odpowiedź. Do zaczepienia skłoniła mnie zwykła ciekawość zachodzących w nas przemian oraz rzeczywiste powody sympatii i antypatii politycznych. Coś Cię w młodości pchnęło, byś zasilił szeregi NZS. Mogłeś przecież nie zasilać. Nie w głowie mi, że to był owczy pęd albo popłynięcie na fali. To był wybór, o ile Cię zdołałem poznać – świadomy, z wszelkimi jego konsekwencjami. W ten sposób opowiedziałeś się po jednej ze stron, które potem jakoś postanowiły się układać. (Słyszy się, że dla dobra Polski). Dzisiaj otwierasz się jako człowiek z oddali, ale bacznie przyglądający się Polsce i z pewnością nieobojętny na to, co się tu dzieje. Jakieś przekonania ugruntowały się w Tobie, inne zweryfikował czas i osobiste doświadczenia życiowe. Ja sobie myślę zupełnie po prostacku: metamorfoza niech będzie, czemu nie, ale i ona zwykle nie nicuje człowieka kompletnie. Jakiś rdzeń jednak nienaruszony w nim zostaje, choćby trzeźwość spojrzenia, o którą apelował niedawno kandydat do kwadratu – Sikorski. W Twoich ocenach tej brzydkiej i obciachowej dla wielu partii owej trzeźwości, powściągliwości, wyważonych, niechaj będzie, że obiektywizyjących i poważnych sądów wyraźnie mi brakuje. Nie jest przecież tak, że jedna partia (ta obecnie zachowująca przewagę w Sejmie; już chciałem powiedzieć, że rządząca) w sposób istotny i szczególny różni się od tej totalnie postponowanej. To są pozory różnic wymuszonych i nie chce tutaj podważać opinii, że polityka jest gra pozorów. Wrócę do tego. Ja twierdzę, że ją w pewnym sensie obrano tę partię, obiecując jej daleko idące posłuszeństwo i immunitety, w zamian oczekując od niej tylko tego, co łatwo mogła wywąchać w nastrojach mocno przestraszonego ‘establishmentu’ jakobinizmem konkurentki.

    Zamiast chłodnej analizy dokonań obu ugrupowań, z których jedna coraz większe zdradza parcie do pełnej władzy, w Twoich wpisach doczytuję się: niech sczezną kaczyści! Nie u Ciebie jednego to przebija, dodam, To zawołanie stało się już zastępczym wyznacznikiem umownie i karykaturalnie wręcz rozumianej nowoczesności, otwartości, postępowości, demokracji, woli modernizowania wszystkiego, co się tylko da poprawiać i ulepszać, tolerancji, umiłowania bliźniego i cholera wie, co jeszcze kryć się za nim może? Ja wiem, że trudno zachować powagę i powściągliwość, gdy nikczemnego wzrostu człowiek, o twarzy cherubina po przejściach, występuje w roli przywódcy. W dodatku w wersji dubeltowej. Zostawmy jednak niesprawiedliwość natury w obdarzaniu ludzi urodą na boku. Nad tym, sądzę, przechodzisz do porządku, skoro ryżawy lider ze spłaszczoną twarzą boksera Ci nie przeszkadza.

    Jak czytam Twoje wpisy, przyznać muszę, że znajduję w nich – oprócz wielu innych cech – tę jedną rzucającą się w oczy, dla mnie zastanawiającą – bardzo niechętny, mocno zdystansowany, a nawet może wyjątkowo nieżyczliwy stosunek do aktualnie wciąż największej partii opozycyjnej. Wypisz, wymaluj ten sam, który wyłazi ze wszystkich szpar redakcji ‚Polityki’, żeby daleko nie szukać. Celowo i przez delikatność nie wymieniam nazwy partii, bo nie chciałbym posyłając Ci wcześniej ambulans, zaraz potem wywoływać u Ciebie odruch wymiotny. No, to jaki z ciebie demokrata? – pytam. Demokracja, jaką wymyślono wymaga opozycji. Gdy ona słabnie, demokrata zamartwia się, przychodzi jej w sukurs, a nie wdeptuje w glebę, czy raduje z samobójczej śmierci. Właśnie przez umiłowanie zasady check and balance, kieruje resztki empatii do zobrzydzonej i obrzydłej opozycji. Choćby nigdy na nią nie zagłosował w przyszłości, ale powinno mu leżeć na sercu, by rosła i była prężna, chce dodawać jej otuchy w chwilach słabości, licząc po cichu na to, że wpłynie tym samym na jakość decyzji partii mającej władzę, na którą oddał swój głos. Demokracja to poszukiwanie koniecznych kompromisów, a z kim do nich dochodzić, gdy opozycja dobijana sloganami propagandowymi? Przestraszony rodzimy ‘establishment’ skrzyknął się, bo miał się czego bać i zaraził swym strachem dających się łatwo przestraszyć. Ale, czego na miły Bóg, może się obawiać Jacobsky w Kanadzie?

    Chcąc odpędzić od siebie przypuszczenia, że przejawiasz trwałe sympatie polityczne i nie kieruje Tobą przy urnie wyborczej stadność zachowań i zasiedziałe na dobre uprzedzenia, wymieniasz powody swoich wyborów, które trudno jest obronić z uwagi na powierzchowność przesłanek. Prosiłem – wytęż intelekt, wznieść się na wyżyny, użyj ostrej amunicji. Nic z tego.
    Wystrzeliłeś z korkowca.

    Po kolei. To zawsze warto przypomnieć zapominalskim.
    Obecna partia „w przewadze” była wcześniej opozycją, dodajmy, że paskudną, bezwzględną i na tyle cyniczną, że głosowała za becikowym „dla wsiech” razem z Gertychem, a przeciwko premierowi i usiłowała odwoływać jego ministrów według listy alfabetycznej. Stała się taką opozycją natychmiast po ogłoszeniu wyników wyborów w 2005 r. Wcześniej myślała je wygrać, niosąc te same sztandary i głosząc bardzo zbliżone hasła o potrzebie „ściągnięcia cugli”, żądna była rozliczeń z przeszłością, powołała IPN i inne potrzebne do „oczyszczenia” państwa instytucje, a jeszcze inne rozwiązywała tak samo ochoczo, jak późniejsza znienawidzona partia. Wysuwała w tym celu na czoło premiera z Krakowa, który tylko w detalach różnił się od przyszłego premiera z Żoliborza, a swemu przywódcy pozostawiała marzenia o łatwo zdobytej prezydenturze. Faktycznie, po przegranych wyborach, ta sama partia stała się bardziej opozycyjna wobec samej siebie niż wobec tej, która wtedy wybory wygrała. Górę wziął w niej cynizm, wyrachowanie, rachuby na zamęt, wywołany bladym strachem i buczeniem ‘establishmentu’. Tak, jak dotąd zmierzała rączo w tym samym kierunku, co konkurencja, idąc łeb w łeb na wyścigi w radykalizmie „odnowy moralnej” i schlebianiu tradycji katolickiej, którą trzeba, a jakże, tak uszanować, a którą Ty odrzucasz, że skłoniła nawet swego przywódcę do odnowienia ślubów małżeńskich po kilkudziesięciu latach przed ołtarzem. Tak, po przegranych wyborach szybko zrozumiała swój haniebny błąd, wyczuwając dla siebie dobrą polityczną koniunkturę w atmosferze panicznego lęku przed wykreowanym potworem i wykonała woltę, podrzucona w górę okrzykiem: niech szczezną kaczyści!. Jego echo tak niesie, że wciąż partia ta wisi między niebem i ziemią, wywijając koziołki ku uciesze i zadowoleniu spokojniejszego już tłumu żyrondystów.
    Gdy okaże się to potrzebne jeszcze, detalicznie spróbuję wykazać Ci kruchość, nieprawdziwość i pozorność przewag tej partii, o których raczyłeś wspomnieć w swoim wpisie. Wiele wskazuje na to, że przewagi te są na siłę naciągane, a nasze wybory chybione, gdy stoją za nimi komunały i rzesze gorliwych krawców z łatkami do przypinania. To jednak jest sprawa odrobiny obiektywizmu, a o ten najtrudniej przy mocnej polaryzacji interesów i interesików.

    Jeżeli o mnie chodzi, to wybieram pierwszej kolejności ludzi, nie partię, zdając sobie sprawę z ułomności takiego podejścia. Partyjnictwa nie znoszę, napawa mnie odrazą. Nagradzam w ten sposób dorobek życiowy, postawę obywatelską, afirmuję typ charakteru i osobowości, jako rodzaj wzorca mojego przedstawiciela, za którego nie będę musiał płonąć ze wstydu. Wiele nie oczekuję. W efekcie jednak, głosuję w końcu na jakąś partię, bo taki jest system wyborczy. Bywa, że nie na jedną, jak to miało miejsce przy wyborach do Sejmu i Senatu. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że też głosuję na mniejsze zło, po czym często okazuje się, że nie jest ono takie małe, jak się mogło wydawać.

    Pozdrawiam

  135. Wiesiek59 18.23

    Telegraphic Obsever o 2.32 kiczowata trescia ksiazeczki wskazuje na szmire, jako miare osadu komunizmu w Polsce.
    Wiesiek o 18.23 wskazuje na jego frakcje i odmiany.
    Red.Passent odnosi Katyn do zbrodni komunizmu.
    TJ wtoruje red.Passentowi.
    Komunisci ! Wszystkiemu winni.
    A polski Rzad wie lepiej, bo stawia sobie Patriots, popiera Gruzje, Litwe i Estonie, uwodzi cierpliwie Bialorus, i trzyma Ukraine jak moze. Zgrabnie tez rozegral rakiety balistyczne. Nie w obawie przed komunizmem, ale – wspomagajac kontrole Rosji. Bo komunizmu dawno nie ma.

  136. Szanowny panie redaktorze,

    wczoraj Krakauer wywolal pana do tablicy.
    A dzisiaj Sejm daje panu do reki odpowiedz.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7677769,IPN_otwarty_dla_wszystkich__Sejm_przeglosowal_nowelizacje.html

    Slawomirski

  137. Gadowskiego przeróbka Herberta 🙂 Especially for YOU…

    Idź dokąd poszli lepsi do pięknego kompromisu
    po złoty piasek sytości twoją pierwszą nagrodę
    idź pokłoniony wśród tych co cię oceniają
    wśród wyniesionych na cokoły i ustrojonych w wawrzyn

    powstałeś po to aby tyć
    masz dużo czasu musisz dać rękojmię
    bądź wyrachowany gdy rozum zawodzi bądź wyrachowany
    w dzisiejszym rozrachunku jedynie to się liczy

    a gniew twój niech będzie jak uśmiech
    ilekroć usłyszysz głos zbuntowanych i z własnej winy oszukanych

    niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Tolerancja
    dla pogmatwanych życiorysów łagodnych dewiacji i rozsądnego odstępstwa oni wygrali
    kiedyś pójdą na twój odczyt i z szacunkiem wygłoszą pochwały
    a bielinek kapustnik napisze twój jedyny życiorys

    i nie myśl o przebaczeniu zaiste nie w twoich kompetencjach
    jest myśleć o tych których ukarano milczeniem

    strzeż się jednak niezależności niepotrzebnej
    oglądaj w lustrze swoją miękką twarz
    powtarzaj: zostałem awansowany – czyż nie było bardziej gorliwych

    strzeż się niedojrzałości serca kochaj pantofle poranne
    nowy samochód ogródek
    fajerwerki ku czci trzeźwość sufitu
    one potrzebują twojej codziennej pokory
    są po to aby mówić: jesteś bezpieczny

    czuwaj – kiedy tytuł w gazecie daje znak – wstań i potęp
    dopóki krew obraca w piersi twoją dobrą gwiazdę

    miej dystans do tego co mówią starzy ludzie, do bajek i stereotypów
    bo tak będziesz bardziej użyteczny
    powtarzaj modne hasła, powtarzaj je z innymi
    jak ci najlepsi ojcowie naszej mądrości

    a nagrodzą cię za to antycznym wawrzynem
    wybaczeniem i pełną sławy biografią

    idź bo tylko tak będziesz przyjęty
    do grona najpierwszych
    autorytetów bez skazy których wielkością jest była skaza
    obrońców królestwa rozsądku i miasta konsumpcji
    bądź posłuszny idź

  138. @ POLONIA-SAWA

    Brzydka babcia, a fe! I jaka niegrzeczna. Szanowna Pani powinna pamiętać, że wiek nie daje immunitetu adwersarzowi, bowiem dyskutuje się z poglądem, a nie z człowiekiem. A z tym batem to ostrożnie proszę – jak się za mocno zamachnąć, to bat może odbić i wybatożyć batożącego.

  139. Rybo,
    Ty mi nie życz, żebym został przy swoim, bo w dobie oczekiwanej prosperity po zagarnięciu całej puli przez PO, spodziewać się wypada cudownego rozmnożenia tego, co moje i nasze.
    Całkowicie podzielam Twój pogląd, że w dobie porykiwań, śmichów-chichów, tego zgiełku elit, pojmowanego jako obowiązek grupowy i fałszywie rozumiana lojalność środowiskowa, pocałunek Dody złożony na pucołowatej buzi Prezydenta uchodzi za czyn niemal bohaterski, wyłamanie się z szeregu i niepojęty ekscentryzm.

    Zwlekanie z podpisaniem Traktatu Lizbońskiego można, rzecz jasna, poczytywać za ukłon w kierunku rydzykowatych, jak kto koniecznie tego chce, a tym samym demonstracyjne odrzucanie poglądu o zgniłym i zmurszałym fundamencie państw narodowych. Można też – nie uciekając się do ideologii – brać za objaw poszanowania suwerenności podejmowanych decyzji przez inne państwa, bez wywierania na nie zbiorowego nacisku i nie stawiania ich do europejskiego kąta. Na efekty Traktatu poczekajmy. Papier wszystko zniesie, a życie polityczne i interesy narodowe (państwowe) toczą się swoim torem i żaden papier, gdy są zagrożone, tego jak dotąd nie był w stanie zmienić. W rzeczywistości między bajki można włożyć solidarność europejską i inne puste hasełka, dopóki przywódcy państwowi kokietują własnych lokalnych wyborców. Tylko wyzbyci realizmu hurra-euro-entuzjaści mogą wierzyć w moc papieru. Przy okazji: ci, którzy nie szczędzili ostrych słów krytyki za to przewlekanie
    z podpisem pod Traktatem, ani słówkiem nie pisnęli, gdy PO wykazał szczególny rodzaj egoizmu państwowego, nie podejmując solidarnie z innymi trudów walki z kryzysem i wziął po prostu na przeczekanie, gdy inni sobie flaki wypruwali. Niemcy się dźwigną, to i nam skapnie bez wysiłku. Ale do eurowaluty jako deski ratunkowej w kolejce się ustawiła PO, nie będąc przez nikogo zapraszana.

    Jacobsky np. twierdzi, że wybrał PO, bo nie miała pędu na wstecznym biegu. Pomija przy tym fakt, że oto właśnie nastąpiło rozliczenie z utrwalaczami. I nie jakieś tam moralne, symboliczne, ale w pełnym tego słowa znaczeniu całkiem materialne. Gdyby to Kaczory zrobiły za swojej kadencji, pierze by z nich leciało. Rewanżyzm, bolszewizm byłby to bez pudła! Jeszcze poczekajmy, cierpliwości panowie antyfaszyści z Toronto. Jeszcze poczujecie dobrze dopasowane chomąto, gdy lud tego zażąda od partii na posyłki, realizującej pilne i głośno artykułowane zamówienia publiczne. Żal we mnie nie wzbiera z tego powodu, ale z uwagą patrzę na reakcję dotychczasowych popleczników, bo lód topnieje i piruety nie bardzo wychodzą.

    Z tym kościołem byłbym bardziej ostrożny i roli jego bym nie przeceniał. Kościół rozpycha się, nie chcąc pozostać w tyle za Kulczykiem. Z tej samej gliny ulepieni – jak Pismo głosi. Żadna to nowina. Poza tym, ani to monolit przemawiający jednym głosem w wielu sprawach, ani to opoka niewzruszalna. Zmienia się, z kilkuwiekowym przesunięciem fazowym do całej reszty tego świata. Nie wiem, co lepsze – puste kościoły, puste skarbce kościelne i kieszenie w sutannach, czy pustka w głowie od niedoboru wartości, których broni. W każdym dobrym mechanizmie potrzebny jest hamulec, a niedobór wartości może w dłuższej perspektywie okazać się groźniejszy od niedoboru witamin.

    Pozdrawiam

  140. wiesiek59 pisze:
    2010-03-18 o godz. 18:23

    „Komunizm był ideą.
    W wykonaniu Lenina, Bucharina, Trockiego, Tity, Mao, Nagy, przybierał różne oblicza. Ewoluował.
    Kiedyś zadałem pytanie “czy ktoś widział żywego komunistę”, oberwałem na Blogu po uszach……
    Podobno, według zapisków Lenina, Stalin jako spadkobierca był dopiero 14 w kolejności do objęcia schedy………
    Czy Stalin stał się WZORCEM???
    A co z anarchistami, anarchosyndykalistami? socjalistami?
    Nawet socjalista Piłsudski “z tramwaju socjalizm wysiadł na przystanku niepodległość”……….

    1) Komunizm jest ideą, teoretycznym ujęciem wierzchołka drabiny ewolucji społecznej wykombinowanym przez Marksa, ale komunizm przede wszystkim był i jest do dzisiaj praktyką. Nawiasem mówiąc nie istnieje drabina ewolucji, to jest zawsze drzewo. Ewolucja nie jest liniowa, sekwencyjna, jak chciał to widzieć Marks, jest rozgałęziona.

    Zgodnie z paradygmatem poznania naukowego, jedynie praktyka, doświadczenie może zweryfikować naukowe teorie. Tak się stało z komunizmem i to w wielu laboratoriach. Mówienie, że wszystkie te przygody z komunizmem, to nie to, a my prawdziwa lewica nie spotkaliśmy w życiu ani jednego komunisty, jest prostackim mydleniem oczu.

    Idea komunizmu w wersjach Lenina, Trockiego, Dzierzyńskiego i innych towarzyszy była wcielona w jeden sposób – rewolucyjny, tzn. z końską dawką przemocy, a w czasie umacniania zdobytej władzy, okresowym aplikowaniem terroru przez kilkadziesiąt lat poprzez głód na Ukrainie, czystki stalinowskie, procesy pokazowe, itp. I tak już zostało – aż do referatu Chruszczowa na XX zjeździe KPZR. Nawiasem mówiąc w czasie Wielkiego Głodu na Zachodniej Ukrainie ZSRR eksportował zboże!

    To, że Trocki po wygnaniu z ZSRR zrewidował swoje poglądy przypisując Stalinowi paskudny charakter będący jakoby jedyną przyczyną niezwykłych wypaczeń szlachetnej idei, nie zmienia podstawowej cechy komunizmu jako ustroju wcielonego – ideologia ta była po jej zasianiu na grunt społeczny niezwykle produktywna w szerzeniu przemocy i nienawiści.
    Trocki był po wygnaniu z ZSRR tylko teoretykiem, Stalin był praktykiem i to ten drugi doświadczalnie wykazał, jak powinna być skutecznie wdrażana idea komunizmu. Stalin, to nie było wypaczenie i błąd partii, on był wytopiony przez bing bang rewolucji, zahartowany w praktyce rewolucyjnego burzenia starego porządku i budowania nowego ładu. Trocki, który pisał łzawe traktaty o niegodziwości Stalina sam w okresie zagarniania i umacniania władzy radzieckiej był bezwzględnym egzekutorem praw rewolucji, czyli mówiąc po ludzku, skazywał jednoosobowo i doraźnie na śmierć wszelkich wrogów i podejrzanych, którzy stanęli na drodze przemian.

    2) O złudnym pięknie demokratycznej twarzy komunizmu świadczą zapiski sukcesyjne Lenina.
    Czytając o tym, że Lenin proponował swoich sukcesorów w notatkach, które miały (do czasu) moc propozycji nie do odrzucenia, mam nieodparte wrażenie, że komunizm, to ustrój schizofreniczny. Z jednej strony głosi władzę ludu i chwali siebie, jako najdoskonalszą formę demokracji, z drugiej strony rządzi przywódca o nieokreślonych w żadnym akcie prawnym, ani teoretycznych rozważaniach, np. Marksa, kompetencjach mając do pomocy bardzo wąskie grono ludzi w postaci Biura Politycznego z przyległościami.
    Przywódca ten posiada nie wiadomo z czyjego nadania tak wiele władzy, że dla wielomilionowego aktywu partyjnego, który jest solą ziemi, awangardą przemian, wyznacza jednoosobowo sukcesora na stanowisko wodza. Ta metoda samopowielania dyktatury i oligarchicznego sposobu sprawowania władzy, to nie jest przypadek. To jest jedna z bardzo skutecznych, długo praktykowanych metod podtrzymywania władzy przez oligarchię partyjną określana anegdotycznie jako „przywożenie w teczce pierwszego sekretarza”. Komunizm w Korei Północnej wykształcił jej wariant dynastyczny.

    3) Komunizm jako ustrój ewoluował, lecz immanentne jego cechy – autorytaryzm i oligarchiczność rządów pozostawały niezmienne. Terror łagodniał, lecz pamięć o jego dotkliwości utrzymywała się przez lata. Ta pamięć dyscyplinowała społeczeństwo (też do czasu).
    Jednym z nieodłącznych składników władzy komunistycznej była policja polityczna nie podlegająca odpowiedzialności zewnętrznej.
    Przełomem naruszającym ten porządek był za Jaruzelskiego proces zabójców Popiełuszki. To było kruszenie dogmatu ustrojowego, tabu społecznego, próba wyjścia z cienia ukształtowanej podczas rewolucji trójcy – partia, służby specjalne, armia.

    Ciekawe, że podobne trójce rządziły i dziś rządzą w wielu krajach, które są dyktaturami nie odwołującymi się do komunopodobnych doktryn, np. dzisiejszy Iran, niektóre kraje poradzieckie.
    Jest to uniwersalna reguła dyktatur. Komunizm nie był i nie jest w stanie odżegnać się od niej. Gdziekolwiek to uczynił, natychmiast podległ autodestrukcji.
    Co się stało m.in. w Polsce. Amen.

    Pzdr, TJ

  141. Szanowny Panie WINIEN

    Grunwald jest potrzebny ludziom tak samo jak Lanshuter Hochzeit.
    Organizatorzy uroczystosci sa odpowiedzialni za przeslanie ktore powinno laczyc ludzi a nie dzielic ich.
    Chetnie bym tam pod Grunwaldem wypil piwo z jakims Krzyzakiem lub innym Litwinem.
    Prosze nie zapominac o znaczeniu lokalnej ekonomii dla tambylcow.

    Slawomirski

  142. Ryba pisze:

    2010-03-18 o godz. 19:06

    on jeszcze zyje

    Slawomirski

  143. POLONIA-SAWA pisze:

    2010-03-18 o godz. 18:03

    Polska nie jest ludzkim krajem?
    Czy kraj zaludnoiny jest krajem ludzkim?
    Jak byc ludzkim?

    Slawomirski

  144. wiesiek59 pisze:

    „2010-03-18 o godz. 18:31
    Jasny gwint:
    A jaki Ty masz mandat do zabierania głosu?”

    ze skansenu srubek podpisany przez szajbke

    Slawomirski

  145. wiesiek59 pisze:

    2010-03-18 o godz. 18:23

    komunizm to zbrodnicz ideologia

    P.S.
    Prosze nie szukac absolutu, to szkodzi na zdrowie.

    Slawomirski

  146. Marek pisze:

    2010-03-18 o godz. 12:47

    Marek rozgryza ladne kobiety
    ale robi to bez wdzieku.

    Slawomirski

  147. georges53 pisze:

    2010-03-18 o godz. 02:51

    „i wstyd byc bialym czlowiekiem.”

    chodz pan do salonu na naswietlania
    vitamina D dobra na myslenie
    cialo i duch skorzysta

    Slawomirski

  148. wiesiek59 pisze:
    2010-03-18 o godz. 18:31

    Kilka miesiecy temu wrzucilem komentarz na blog Doroty Szwarcman. Pokazal sie po czym zostal usuniety.
    Szwarcman cenzuruje kulture i skoro nawet o kulturze nie mozna wedlug niej miec swego niezaleznego zdania to ona powinna byc wyrzucona z kazdego blogu politycznego. Jasny Gwint ma racje.

  149. Ja nie twoja babcia ” ty ochydo” ,
    i jak Wam sie grzecznie mowi to zaden z „ogorkow” nierozumie i jeszcze sie stawia .
    Tego nie ma na calym swiecie ,narozrabia,narozrabia i jeszcze
    mi mowi ,ze JA musze byc grzeczna .
    Powyzywaja wszystkich jak wola ,a potem im sie krzywda dzieje ?
    Idzcie i pomodlcie sie do Boga zeby wam rozum przywrocilo
    i jak nastepnym razem narozrabiacie to trzymajcie dziob i koniec !
    …. ! …. …
    Salute
    Ps. A jak p.P . ma ochote im pomoc to mu sie tez dostanie .

  150. @ POLONIA-SAWA

    Drugi raz uprzejmie proszę, licz się ze słowami, serdeńko. Jeśli zabierasz głos publicznie, spodziewaj się odpowiedzi, a to, że jak mówi maksyma: „Często starzec pochylony wiekiem nie ma innego dowodu na to, że żył tak długo, jak tylko liczbę przeżytych lat” nie daje Ci werbalnej bezkarności i nie upoważnia do tego, abyś tu plotła trzy, po trzy. Póki co, salut!

  151. Kartka z podróży, 21.09, Masz doby gust proponując piękny song o Che. Szkoda, że nie masz w tych sprawach podobnych wrażliwości. W zamian krótki fragment Jose Martiego;
    „Ja jestem szczerym człowiekiem
    Ze stron, gdzie palma kraj zdobi,
    I zanim umrę, chcę wszelkie
    Z duszy mej wiersze wydobyć.”
    Pizdr. jg

  152. Bardzo lubię muzykę i od czasu do czasu zaglądam na nieprzyjazny mi blog Pani Szwarcman. Oprócz jej w miarę ciekawych felietonów znajduję tam wyłącznie hałaśliwą kakofonię i gdzie trudno doszukać się najmniejszej wzmianki o muzyce. Kiedyś zamieściłem tam swoje uwagi o filmie transmitowanym na MEZZO z okazji jubileuszu Pendereckiego. Film w dużych fragmentach ilustrowany był znanymi i nudnymi już scenami bohaterskiej walki o wolność na ulicach stolicy, pełnymi ZOMO, gazów łzawiących, czołgów i polewaczek, sugerujący jakoby kompozytor brał w tych bojach rzeczywisty udział. Według mojej wiedzy Penderecki był pupilem reżimu i także dzięki niemu doszedł do niebywałej kariery. Gdzie i kiedy on walczył pozostaje tajemnicą, gdyż nawet nie rzucił prawdopodobnie ani jednym kamieniem podobnie choćby jak inni bohaterowie; specjaliści od kamieni Rokita, Wieldstein i.in. Uznałem ten film jubileuszowy za wyrafinowane kłamstwo. Za to zostałem wyrzucony. Nie mam prawa być przeciwny udziałowi Pani Szwarcman w polityce, aczkolwiek wolałbym aby pozostała przy muzyce. Oburzyło mnie jej przyłączenie się do chóru niszczycieli SLD w czym niestety przoduje POLITYKA i GW. . Nie mam nic wspólnego z SLD ale nie widzę powodu, dla którego od obrzydliwej afery Rywin-Michnik i postawy „autorytetów moralnych”, że im rzekomo mniej wolno, należało niszczyć w tak perfidny sposób jedyną partie, która może przeciwstawić się monopolowi POPiSu i wyrwać kraj z marazmu cywilizacyjnego, korupcji, krańcowego upartyjnienia, służalczym sojuszom, władzy kościoła, władzy zdegenerowanych mediów, tajnych służb i IPN. Dlaczego pani Szwarcman przyłączyła się do tego sojuszu, nie wiem? Co jej przeszkadza SLD, oni jeszcze nic złego nie zrobili, a już są dostatecznie sponiewierani.

  153. Ted, 06.16. Ten artykuł Pana Bendyka napawa ogromnym optymizmem, że wreszcie świat ma szanse wyrwać się z pod tyranii Imperium. A u nas dwóch niewykształconych pajacach na prezydenta. Trzeba uczyć się Chińskiego!

  154. do Slawomirski pisze:

    2010-03-19 o godz. 01:35

    Szanowny Paiei Slawomirski,

    tylko, ze „Krzyzacy” nie zostali zaproszenie, bo rzekomo nie kwapiliby sie z przyjeciecie takowego zaproszenia.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  155. Marek pisze:

    2010-03-18 o godz. 12:47

    Zgadzam się, wszyscy powinniśmy mieć wpływ na politykę, jestem jak najbardziej za społeczeństwem obywatelskim i nikomu nie odmawiam prawa głosu

    TYLKO KTO MARKA O TO PYTA?

    WINIEN

  156. Ciag dalszy sciagi, ze specjalna dedykacja dla niejakiego Marka oraz pozostalych Lizakowych Ludzi….

    cd
    Jedno jest pewne, proby odczlowieczenia Zydow byly wyraznie obecne w miedzywojennej prasie polskiej. Propaganda faszystowska i faszyzujaca odczlowieczala Zyda, co niejako umozliwilo i przygotowalo spoleczenstwo(a) do eksterminacji Zydow. Poczatkowo przychylne (neutralne) nastawienie do Zydow w Polsce przestalo byc byc aktualne w latach dwudziestych dwudziestego wieku. Zwiekszenie populacji zydowskiej w Polsce tuz przed wojna wynikalo rowniez z deportacji wielu polskich Zydow mieszkajacych w Niemczech. Wczesniej pisalem o ich emigracji do Niemiec. Oto polecane lektury:Czeslaw Milosz “Zydzi-lata dwudzieste”, Marian Zdziechowski “W obliczu konca”, Olaf Bergmann “Narodowa Demokracja wobec problematyki zydowskiej w latach 1918-1929”, Jan Jozef Lipski “Katolickie panstwo narodu polskiego”, Anna Landau Czajka “ “W jednym stali domu”, Monika Natkowska “Numerus Clausus”. Wyczytamy w nich koncepcje rozwiazania kwestii zydowskiej w latach 1933-1939. Opisuja one rzeczywistosc nie majaca nic wspolnego z arkadia oraz przywilejami Zydow w owczesnej Polsce. Nalezaloby przy okazji przypomniec paragraf aryjski, getto lawkowe oraz rozprawe Szymona Rudnickiego “ONR Falanga, czyli antysemityzm totalny”. Wedlug endekow dobry katolik powinienen byc antysemita. Charakteryzowali oni Zydow jako fanatykow, drapiezcow, chciwcow i spryciarzy. Zyd pozostaje zawsze i wszedzie Zydem, asymilacja wiec moze byc tylko pozorna. Nie wspomne tu o czesto podkreslanej tzw. solidarnosci zydowskiej. Podkreslanie takie, nawet bez zlych zamiarow jest typowo antysemickie. Dla niewtajemniczonych; jakiekolwiek uogolnianie, jakichkolwiek cech czy postaw na caly narod, grupy wyznaniowe, spoleczne jest postawa conajmniej ksenofobiczna, jesli chodzi o Zydow z pewnoscia antysemicka. Nie chodzi przy tym o to czy postrzegamy ich pozytywnie czy negatywnie. “Kultura polska jest zazydzona, powaznie zagrozona w swojej czystosci przez udzial w niej Zydow. Polska dusza jest przez nich zatruwana, a przynajmniej wywlaszczana. Obcy rasowo tworcy musza byc wykluczeni z kultury rdzennie polskiej. Bojkot ekonomiczny trzeba polaczyc z numerus clausus i doprowadzic do numerus nullus, by zapobiec zydowskiemu zalewowi”. Oto niektore przyklady z jezyka (mowy) endekow. ONR organizowal ciagle burdy antysemickie na uczelniach. Od bezpodstawnych oskarzen i zwymyslan po czyny bojowek poslugujacymi sie nozami, lomami zelaznymi i zyletkami przytwierdzonymi do drewnianych rekojesci. Gazeta Warszawska uzasadniala, ze wyznawca judaizmu nie moze uczyc chrzescijan historii Polski (obcosc krwi, instynktow, pochodzenia, psychiki wyklucza rzetelne badania). W “ Malym Dziennku” zalozonym przez ojca Kolbe pojawiaja sie po roku 1936 projekty izolowania Zydow, az po ich usuniecie z pewnych obszarow, np. zabronienia zwiedzania Tatr, czy zmuszenie do opuszczenia Warszawy. Rowniez Gdynia miala stac sie czysto polskim miastem. “Panstwo narodowe” domagalo sie wyeliminowania Zydow z miast i miasteczek wschodniej oraz centralnej Polski. . Ksiadz Trzeciak projektowal dla Zydow getto i zolte laty. “Przeglad Katolicki” w dniu 5.03.1939 roku w korespondencji z Berlina stawial pytania dotyczace nowotworu zydowskiego w lonie niemieckiej macierzy, slepego i gluchego pierwotniaka. Jakie prawo istnienia moze miec zydowski narod-karzel? Co to za ludzie, ktorzy chalatami opasali kule ziemska. Milosz pisal, ze polskie antysemickie obsesje siegaly psychozy, a w poznych latach trzydziestych wrecz obledu, uniemozliwiajacego jasne uswiadomienie sobie niebezpieczenstwa wojny. Liczne byly glosy, aby Zydzi opuscili Polske na wlasny koszt. Podobna perwersyjna idee zrealizowala Deutsche Bahn, ktora wystawiala rachunki, regulowane przez Niemieckie Gminy Zydowskie za transporty deportacyjne do obozow koncentracyjnych. Po prostu bylo wiele zbieznosci w postrzeganiu Zydow i sposobu rozwiazania “kwestii zydowskiej”. Pozostawiony majatek zydowski bylby rekompensata za wyrzadzone Polakom przez wieki krzywdy. Najbardziej radykalni antysemici stwierdzali, ze szkodliwosc Zydow w Polsce jest tak wielka, iz nalezy sie ich pozbyc, jak pozbywa sie robactwa z mieszkania. Chodzilo po prostu o deportacje poprzedzona odebraniem obywatelstwa. Publicysta “Robotnika” w roku 1937 pisal “apetyty antysemitow endeckich rosna; wkrotce wystapia z projektem powszechnego wytepienia przy pomocy gazow”. Inny publicysta “mysli narodowej” fantazjowal w 1933 roku; zydostwo siedzi w bagnie trupim i zapowietrza, bez masek gazowych niepodobna zblizyc sie do tego bagna trupiego, trzeba bedzie je ogniem zniszczyc, bo Zyd od tego rozkladu cuchnacego nie zginie, gdyz sam jest rozkladem. Oto przyklady niektorych ulotek przedwojennych w Polsce: “Smierc zydom i pacholkom zydowskim”, “Musi plynac krew zydowska”, “Nie przejmuj sie widokiem krwi-bij, bij zawsze….” Wazna sprawa i celem narodowcow bylo zmuszenie Zydow do emigracji. W ten sposob jezyk poprzedzal czyny. Ciekawa jest rowniez lektura Alfreda Döblina “ Podroz po Polsce” (1925). Niestety nie zacheca ona do osiedlania sie Zydow w Polsce. Joshua Trachenberg w ksiazce “Diabel i Zydzi. Sredniowieczna koncepcja Zyda a wspolczesny antysemityzm” pisze, ze masy nie potrzebuja antysemityzmu naukowego i kamuflazu. Zyd jest dla nich wcieleniem diabolicznego zla, od wiekow nekajacego ludzkosc. Zyd jest zlem, bo obcuje z magia, by zniszczyc swiat chrzescijanski. Demoniczno-diaboliczny obraz Zyda laknacego krwi jest obrazem bez jakiegokolwiek racjonalnego wytlumaczenia. Nikomu nie zaszkodzi lektura Joanny Tokarsiej-Bakir “Zydzi u Kolberga”. Autorka pokazuje klisze, kalki, stereotypy dotyczyce swiata i antyswiata, zla i dobra. Znana jest legenda rozpowszechniana przez kosciol, opluwania hostii przez Zydow, skazanych za to na okrutne tortury. Zwrot po zydowsku znaczy “na opak”, zgodnie z obowiazujacymi kliszami. Podobne sa efekty innych symboli jak wystawianie na widok publiczny beczek nabijanych gwozdziami, w ktorych miano saczyc dziecieca krew. Antysemityzm nie jest wynalazkiem nowych czasow. Antysemityzm ludowy, dawny, stanowi wizerunek postawy niechetnej wobec tego, co obce. Pisalem w blogu o corocznym (wielkanocnym) paleniu kukly – Zyda w miejscowosci Pruchnik niedaleko Jaroslawia. Do pogromu kieleckiego obserwujemy niejako wizualizacje idei pogromu. Ksiazka Grossa (2000) o mordzie dokonanym na sasiadach Zydach nawiazuje do obecnych rysow typowego pogromu. Ciekawa i godna polecenia jest pozycja Ireny Kaminskiej-Szmaj przedstawiajaca prawicowa propagande i jej wplyw na obraz Zyda pt. “Judzi, zohydza, ze czci odziera. Jezyk propagandy politycznej w prasie 1919-1923” (1994). Analizuje ona konotacje sematyczna nazwy etnicznej “Zyd” po 1918 roku. Nalezy przy tym zauwazyc, ze nacjonalistyczna propaganda przedwojenna gloszona byla rowniez z ambony. Prawica polska wykorzystala panujacy w kulturze i literaturze popularnej stereotyp Zyda w walce politycznej. Paleta wrogich postaw wobec Zydow jest rowniez dosc szeroka po wojnie (warto zwrocic tu uwage na “Dlugi cien zaglady” Tycha oraz “Wizerunek Zyda w polskiej kulturze ludowej” (1992) Aliny Calej. Ow utrwalony w wyobrazeniach ludowych obraz Zyda byl i czesto pozostaje semantycznie modyfikowany w zaleznosci od potrzeb. Jest to jednak obraz zawsze negatywny. Zyd w prasie miedzywojennej, to juz nie tylko karczmarz, sklepikarz, lichwiarz, szachraj, czlowiek przebiegly, chciwy, smieszny, zabawny, z dlugim nosem, broda, czapeczka, ubrany w chalat, lubiacy czosnek i cebule, innowierca, meczychryst, ale tez bankier, miedzynarodowy finasista, miedzynarodowy spiskowiec, mason, komunista, bolszewik, sila rozkladowa, wrog wewnetrzny, wrog podstepny. Zyd byl nie tylko gorszy i smieszny, lecz grozny i agresywny. Do jego natury nalezalo bycie bankierem i komunista. Pasowalo to do obrazu wszechswiatowego spisku zydowskiego. Protokoly medrcow syjonu docieraly do wszystkich grup spolecznych. Zydzi przy realizacji swoich celow uzywali rzekomo wszystkich atrybutow; kapitalizmu i komunizmzu, filosemityzmu i antysemityzmu. Podobne reakcje mialy miejsce w naszej blogosferze podczas debaty na temat kryzysu finansowego. Oczywiscie obecnie nie uzywa sie juz argumentow czosnkowo- zapachowych. Dzisiaj chetnie krytykujemy rasizm drugich, przyproszajac jedno oko w naszej percepcji rzeczywistosci i jednoczesnie “bezwiednie” wykluczamy z niej drugich. Czytajac prase endecka mozna bylo przewidziec, ze obok okreslen typu rasa, intryga, nienawisc, masoneria, finansjera pojawi sie atrybut “zydowska”. Wspolczesna prasa prawicowa posluguje sie podobnymi metodami. Endecy natomiast posuwali sie w swoich opisach dalej, przedstawiajac Zydow jako insekty; wszy, pchly, szarancze, trutnie, szczury, pajaki, pejsate pluskwy. Insekty moglyby zostac wyrugowane kropidlem. Antysemityzm jest zapisany w jezyku i w mowie polskiej. Zwrocila na to uwage Bozena Uminska w ResPublice Nowej. Dotyczy to szczegolnie karykaturalnego przedstawienia Zydow przez Zeromskiego. Zyd odgrywal czesto role kozla ofiarnego. Nie ma takich zbrodni, o ktore by Zydow nie obwiniano. W “Naszym Przegladzie w 1927 roku pisano o niedorzecznosci i nieprodukcyjnosci mas zydowskich. Wracajac do Zeromskiego, to typowe sa obawy Cezarego wobec ludzi bez przeszlosci i przyszlosci. Typowy jest lek przed burzuazja i gettem zydowskim. Lek przed objeciem wladzy przez trzy miliony populacji zydowskiej. Stereotyp spisku jest obecny w opisie Zeromskiego. Nasuwa sie wiec pytanie czy jezyk oraz dyskurs naszej kultury zawiera w sobie mozliwosc eliminacji zydowskiego “antyswiata”. Zdaje sobie oczywiscie sprawe, ze obecne byly tez koncepcje narodu polskiego jako narodu obywatelskiego, republikanskiego, jako wspolnoty wieloetnicznej, w granicach panstwowych, a nie wyznaniowych, czy jezykowych. Taka byla np. koncepcja Kosciuszki. Malo sie jednak o niej pisze, za malo, moim zdaniem. Nie mialy one jednak szans przy koncepcjach Narodowych Demokratow. Dominacja narodu polskiego jako panujacego Polaka-katolika i jako jedynego reprezentanta wykluczala wieloetnicznosc i jednoczesnie “zazydzenie” Polski oraz kultury polskiej. Obcych wloczegow nalezalo gnac i rugowac ze spolecznosci, bez falszywej litosci. Postawa spoleczenstwa polskiego wobec Zydow niewiele sie zmienila podczas wojny i okupacji. Tabuizowany jest problem polskiej kolaboracji podczas II wojny swiatowej. Warto przytoczyc artykul Klausa-Petera Friedricha w ResPublice Nowej z listopada 1998. Ciekawe sa rowniez raporty Karskiego, ktory pisal o przewaznie bezwzglednym stosunku do Zydow wsrod szerszych mas spoleczenstwa polskiego. Wladze polskie na emigracji usunely ze sprawozdania Karskiego fragmenty dotyczace Zydow. Ringelblum pisal o biernosci Polski Podziemnej wobec brutalnej fali antysemityzmu. Kossak-Szczucka potepila zbrodnie i wezwala spoleczenstwo, by jej nie przemilczalo. Dlatego wazne sa aspekty pamieci w historii spolecznej naszego kraju. Czesto jednak doswiadczamy jej zaniechania. W tym samym oswiadczeniu pisala K-S, ze katolicy-Polacy nie przestaja uwazac Zydow za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogow Polski, ktorzy nienawidza Polakow bardziej niz Niemcow. Zdaje sobie sprawe, ze artykul Cichego w GW byl niedopuszczalnym uogolnieniem winiacym wszystkich powstancow. Dochodzilo jednak do pojedynczych mordow popelnianych przez zolnierzy w mundurach w czasie powstania. Arytmetyczne lamiglowki Strzembosza, ze dotknely one jedynie ponad tuzin ofiar mordow przy 7.000 do 30.000 tysiacach Zydow przebywajacych w Warszawie podczas powstania tego faktu nie zmienia, a prowadza jedynie do realatywizowania naszej historii z jej pieknymi i szarymi kartami. Wspomne rowniez samokrytyke Cichego w 2006 roku. Ciekawa jest publikacja Andrzeja Zbikowskiego z Zydowskiego Instytutu Historycznego. W sprawozdaniu Mieczyslawa Fuksa w Yad Vashem (YV o-16/450) czytamy, ze na poczatku powstania dochodzilo do likwidacji Zydow. Wielu wyrazalo zdziwienie, ze niektorzy Zydzi przezyli. Polska arystokratka Helena Krukowiecka zostala opluta przez gospodarza domu, ktory jej “wyrzucal” przechowywanie Zydow. Honor tego polskiego robotnika siegal nawet gestu oddania sloika miodu, wczesniej podarowanego przez Krukowiecka. Oczywiscie sa tez przyklady przejscia wielu Zydow po wyjsciu z ukrycia i przyjecia ich do AL . Adekwatne dokumenty znajduja sie w AZIH. Zydzi bioracy udzial w walkach jako czlonkowie AK nie podawali swoich prawdziwych danych. Watpiacym polecam lekture wspomnien Samuela Willenberga i jego przygody w AK potem w PAL. . Zmarly niedawno Marek Edelman mowil, ze wstapil do AL, bo AK chcialo dokonac na nim egzekucji za rzekome zydowskie szpiegostwo. Wielu Zydow bylo posadzanych przez AK o wspolprace z Niemcami. Pozostaje pytanie czy slusznie. Nierzadkie byly slowa Polakow walczacych w Powstaniu, ze po wojnie nie bedzie miejsca dla Zydow. Smutne sa relacje wielu Zydow, ktorzy przezyli wojne i powstanie. Udokumentowany jest mord przy ulicy Prostej w dniu 2 wrzesnia 1944 roku. Zbrodnia z ulicy Dlugiej 25 opisywana jest na podstawie relacji z drugiej reki. Nie chodzi mi tez o wyliczanie zbrodni, lecz o pokazanie drugiej strony cienia wojny. Chodzi tez o naruszenie obrazu Polakow postrzeganych wylacznie jako ofiar, wylacznie po polskiej stronie. Polacy niechetnie identyfikuja sie z rola oprawcy. Postawa ta jest sluszna, bo nie dotyczy wszystkich Polakow.
    WINIEN
    cdn

  157. W Polsce pokutuje przekonanie, że SLD to komuniści.
    Brakuje na scenie politycznej lewicy.
    Paradoksalnie PiS jest w tej chwili najbardziej lewicowa partią.
    Tak wytrawny komentator polityczny jak Pan powinien to zauważyć.
    A wtedy oświadczenie Hofmana nie wydawałoby się ani śmieszne, ani dziwne.

    ———————————————————-
    Medialny puls wyborów: [url=http://blogwyborczy.blogspot.com[/url]

  158. Pani Polonio-Sawo,

    Prosze o przyjecie ode mnie przeprosin jako przedstawiciela plci meskiej.
    Nawet w PRL-u to sie bardzo, bardzo rzadko zdazalo, zeby tak publicznie
    najezdzac na kobiete. Popisuja sie i nic wiecej. Powinni sprawdzic sie
    w starciach LEGIA Warszawa – POLONIA Warszawa, a jeszcze lepiej
    RTS WIDZEW – Lodzki Klub Sportowy. Tam leca literalne kule bilardowe
    w przeciwnika i tam sa rzeczywiscie sami prawdziwi mezczyzni.

    Czasy sie zmieniaja. Czy to juz jest Apogeum Szalenstwa ?
    Chyba jeszcze nie. Bedzie gorzej.

    Zycze milego dnia
    Cos tam Cos tam

  159. Slawomirski pisze:

    2010-03-19 o godz. 03:10
    POLONIA-SAWA pisze:

    2010-03-18 o godz. 18:03

    Polska nie jest ludzkim krajem?
    Czy kraj zaludnoiny jest krajem ludzkim?
    Jak byc ludzkim?

    Slawomirski

    Polska jest tez krajem Lizakowych Ludzi (stanowiacych na szczescie mniejszosc).
    WINIEN

  160. Winien,
    19 marca 2O1O, godz. 1O.27

    Wydaje mi sie, ze jestesmy bardzo emocjonalnie zwiazani z Zydami.
    Dla mnie Polacy i Zydzi to sa genialni ludzie. Geograficznie nie mielismy
    lekko. Czasy byly okropne, ale przeciez jednoczylismy sie czesto.
    My jestesmy inteligentni i oni sa inteligentni.
    Moim zdaniem, ci ktorzy ciagle wyciagaja roznice pomiedzy nami,
    glupio plotkuja, tak jak jedna z moich ciotek to osamotniaja sie.
    Doprowadza do tego, ze pomalu tak jak na tym blogu nikt nie bedzie
    wogole chcial czytac tego co oni tam produkuja.
    Mieszkam w Austrii i tutaj to jest calkowicie jasne, ze pewne zachowania
    sa niedopuszczalne i za ktore trzeba poprostu troche posiedziec w pudle.
    Uzywam takiego sformulowania, poniewaz zauwazylem, ze jezyk pewnej specyficznej grupy spolecznej z warszwskiej Pragi i z Mokotowa z okolic Torow Wyscigow Konnych spokojnie jest rozumiany przez wyksztalconych
    ludzi.

    „Wenn Sie beim Surfen auf Seiten mit natinalsozialistischem
    bzw. neonazistichen Inhalt oder auf Kinderpornos stoßen müssen
    Sie das umgehend anonym an http://www.stopline.at
    melden”

    Austiacy rozumieja to w ten sposob, ze juz samo ogladanie pornografii
    dzieciecej i stron zajmujacych sie narodowym socjalizmem i neonazizmem
    spowoduje, ze bardzo szybko odwiedzi ich Policja.

    Pozdrowienia
    Cos tam Cos tam

  161. Chyba komus powiem teraz jak mi jeden powiedzial kiedys z polskiego
    UB /tajemnica panstwowa !/tez sie chcial Popisac ,ale kosztowalo to niestety okolo
    10 ludzi nieszczescie ,wtedy myslam ,ze to Komuna .
    Teraz wiem ,ze to niektorych „przyzwyczajenia”.
    I prosze mnie nie przepraszac ,prosze przeprosic P.Apelbaum i P. Dorote !
    A ja myslalam ze tu beda skowronki spiewac ,bo jakas madra kobieta
    chciala im powiedziec pewna historie !
    Od tego sie zaczyna ta tolerancja dla NIETOLERANCJI !
    …………………………
    ……do babci mi ….daleko!
    I odczep sie Pan bo zawadzasz ! / moja „duza” Babcia ,powiedziala to jednemu niegrzecznemu panu ,dal spokoj!/
    Salute

  162. blogwyborczy pisze:
    2010-03-19 o godz. 10:52

    Zawsze się zastanawiałem czy komuniści to od „pierwsze komunii” pochodzą,czy może jednak jest odwrotnie,bo to że jest tutaj jakiś związek nie tylko onomatopeiczny nikt raczej rozsądny nie zaprzeczy.No chyba ,ze Sławomirski.Ale do wotum separatum w jego wydaniu można się przyzwyczaić,chociaż nie znaczy to,ze ten głos przeciwny nie jest czasem wart chwili namysłu.Powiem więcej on może drugiego człowieka czasami nawet duchowo ubogacić.

  163. 1.jasny gwint pisze:
    2010-03-19 o godz. 09:20

    „ale nie widzę powodu, dla którego… należało niszczyć w tak perfidny sposób jedyną partie, która może przeciwstawić się monopolowi POPiSu i wyrwać kraj z marazmu cywilizacyjnego, korupcji, krańcowego upartyjnienia, służalczym sojuszom, władzy kościoła, władzy zdegenerowanych mediów, tajnych służb i IPN. Dlaczego pani Szwarcman przyłączyła się do tego sojuszu, nie wiem? ”

    2. jasny gwint pisze:
    2010-03-19 o godz. 09:27
    „A u nas dwóch niewykształconych pajacach na prezydenta. Trzeba uczyć się Chińskiego!”

    Mój komentarz:

    Dlaczego kibicując gorąco SLD, aby dostała szansę „wyrwania kraju z marazmu cywilizacyjnego,… władzy zdegenerowanych mediów”, itd.
    jasny gwint zaczyna od dotkliwego pokopania konkurentów po kostkach epitetem „dwóch niewykształconych pajaców na prezydenta”?

    Czytając takie pieszczotliwe wyzywanki zastanawiam się nieraz dlaczego w Polsce różnica zdań, to nie jest temat dla pań. Polityka domeną ryzyka, kto szablą nie włada i kijem, tego dostaniem, ubijem. Wie o tym Kraków i Warszawa, ze polityka, to męska sprawa, nie będą wściekłe feministki podbierać żarcia z naszej miski.

    Pzdr, TJ

  164. TJ
    prawo zycia,my jestesmy tak daleko ,ze nie wiem o jakich
    feministycznych glupotach Pan mowi.
    „””””przepraszam panowie nie wiem o co chodzi””””””””””””””””

  165. TJ, 19.20 Wybacz ale nie mam przyjemności. Zbyt różne częstotliwości.
    Pizd. jg

  166. POLONIA-SAWA pisze:

    2010-03-19 o godz. 21:07
    TJ
    prawo zycia,my jestesmy tak daleko ,ze nie wiem o jakich
    feministycznych glupotach Pan mowi.
    “””””przepraszam panowie nie wiem o co chodzi””””””””””””””””

    Mój komentarz

    Mówie ogólnie o mizoginiźmie i paternaliźmie, co z wypowiedzi niektórych tryszcze, jak szklo po betonie w głowie piszczy.

    Pzdr, TJ

  167. POLONIA-SAWA

    Keep smiling.

  168. Cityboys znów się bawią. Na początku roku ukazała się książka Gerainta Andersona pt. CITYBOYS, opisująca na przykładzie autentycznych przeżyć autora totalną gangrenę kapitalizmu. Kilka razy sygnalizowałem jej pojawienie na blogu. Przedmiotem doświadczeń Andersona było Londyńskie City i jego atmosfera pełna stresu, cynizmu, walki o kasę, narkomanii i wszechobecnego seksizmu. Nikt książki wydaje się nie czytał, rozumiem wielbicieli doktryny, ale gdzie są intelektualiści? Rzecz dotyczy przecież fundamentów istnienia i przeżycia. Po długim czasie ukazał się w dzisiejszej GW wywiad z autorem, jakby celowo opóźniany. I mamy kryzys z głowy. Tylko bezrobocie wzrosło.
    http://wyborcza.pl/1,103578,7682388,Cityboys_znow_sie_bawia_na_calego__czyli_zycie_bankierow.html

  169. Szanowny Panie Danielu,

    Mam do Pana takie pytanie zupelnie nie zwiazane u Opowiesciami niejakiego
    Hofmana. Byc moze przy okazji udzielilby Pan odpowiedzi. Niekoniecznie
    juz teraz w nastepnym temacie na blogu. Pytanie brzmi nastepujaco.
    Czy przypomina Pan sobie kiedy poraz pierwszy jako redaktor spotkal sie Pan
    w jezyku pisanym z okresleniem ciemnic, sciemniac w znaczeniu blefowowac
    lub tez czarowac, czyli wstawiac lipe.
    W grze w pokera gracz moze otworzyc pule kladac stawke
    w ciemno nie majac tzw. otwarcia czyli co najmniej pary kroli.
    To jest jeden przypadek ciemnienia, ktory znam.
    Drugi zwiazany jest z Wyscigami Konnymi gdzie nieuczciwy dzokej ciemnil
    debiutujacego konia w ten sposob, ze w 2-3 pierwszych biegach nie
    ujawnial prawdziwych mozliwosci konia i poprostu spuszczal bieg.
    Spuscic bieg to oznaczalo, ze dzokej celowo zle finiszowal i gracze zostali
    wprowadzeni w blad co do formy konia. Pozniej ten kon nagle wygrywal
    i to wlascnie bylo ciemnienie. Komisja Techniczna karala dzokeja za niedolozenia staran czyli za ciemnienie.
    Czy przypomina Pan sobie kiedy slowo sciemniac zaczelo pojawiac sie
    w prasie i czy moze byc inna geneza tego pojecia.

    Pozdrowienia
    Cos tam Cos tam

  170. Szanowny Panie Redaktorze:

    Cieszę się, że nie będzie Pan prowadził programu (ani występował?) obok PiSowczyków*) w Trójce. Bez względu na motywacje Pańskiej decyzji.

  171. Errata:

    Powinno być: motywy (ewtl. „stojące za Pańską decyzją”).

  172. Okazuje się, że jak się człowiek zna na muzyce, to nie ma prawa znać się na polityce. Na tej znają się bowiem tylko ci, co się na niczym nie znają. Choć oczywiście sądzą, że znają się na wszystkim, a już zwłaszcza na polityce. na szczęście każdy z tych „omnibusów” ma tylko jeden głos wyborczy co parę lat.

  173. a opowieści Passenta? – w 2006 pomagały Platformie.

  174. Ta propozycja ukłdu między SLD i PiS jest już nieaktualna
    SLD dostała propozycję od Osama Bin Laden w liście otwartym na blogu Gadzinowskiego. Propozycja ta została przyjęta !!!!!!

    O to ten list otwarty od Osama Bin Ladena:

    Wielki Obsrywaczu, ANTY-SEMITO Anty-KATOLU gadzino !!!!! !

    Zwracam się DO CIEBIE o nawiązanie bliższej wspólpracy w walce z KATOLAMI I ŻYDAMI
    W myśl zasady

    „Neprzyjaciele moich wrogów,są moimi najlepszymi Przyjaciółmi”

    Ja śmiertelny i nieubłagalny wróg Kotolików i Zydów, OSAMA BIN LADEN!!!!!!! przyjmuję
    tow. Hienę z otwartymi ramionami i jesteś
    moimi prawdziwym BRATEM!!!!!

    Tow. OBSRYWACZU GADZINO !!!!!ostatnie twoje angonki ANTY-ZYDOWSKIE, umocniły mnie w przekonaniu, że jesteś prawdziwym przyjacielem BIN LADINA !!!!!

    TWOJI PRZYJACIELE, Jaruzelski, Kiszczak, Urban i PZPR, byli przyjaciółmi mojego WIELKIEGO BRATA ABU NIDALA i pomogli mu zabić 1000 niewiernych psów.
    Tak ja wierzę , że ty razem z SLD również pomożesz w misji „zabijania psów”.

    Bardzo mi się spodobała ostatnia twoja nagonka ANTY-SEMICKA !!!
    Wypominanie Sikorskiemu żydowskiego pochodzenia jego żony jako wielkiego jego przestępstwo i wypominanie ŻYDOWSKIEGO POCHODZENIA MATKI BOSKIEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ , to prawdziwe majstersztyki w wojne propagandowej,

    Zrywałem „boki ze śmiechu” jak opisywałęś jak te ochydne , zboczone ŻYDY, TOTALNIE OMMACYWAŁY, piękną posłankę Szczypińską na lotmisku w Izraelu.
    Najbardziej mnie i miom muzułmańskim braciom spodobał sie twój opis bohaterstwa , POSŁA SLD W WALCE Z ŻYDAMI, cytuje twój wpis:

    „W obronie posłanki dzielnie stanął ponad podziałami Heniek Milcarz z Lewicy, bo oni w Świętokrzyskim nigdy przez Żydami nie kucali. W efekcie Żydzi zmiękli.”

    CZYLI W EFEKCIE ZROBIŁEŚ POCHWAŁĘ SLYNNEGO POGROMU ŻYDOWSKIEGO W KIELCACH !!!!!!!
    CZYLI POPIERASZ MORDY RELIGIJNE!!!!!! WIĘC JESTEŚ NASZYM PRAWDZIWY/M BRATEM !!!!!!

    Pragnę przypomnięc, że tak jak ABU NIDAL WYNAGRODZIŁ KOMUNISTÓW JARUZELSKIEGO, PZPR MILONOWYMI LAPÓWKAMI I DOTACJAMI, JA BIN LADEN WYNAGRODZĘ CIEBIE TOW. MANIPULANTA, SMAROWNIKA GADZINĘ I SLD MILONOWYMI DOLAROWYMI NAGRODAMI, NAM PIENIĘDZY NIE BRAKUJE !!!!

css.php