Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

30.03.2010
wtorek

Żegnaj, Krzysiu!

30 marca 2010, wtorek,

Śmierć Krzysztofa Teodora Toeplitza jest wielką stratą dla polskiej kultury, polityki, mediów, a dla Jego Rodziny, przyjaciół i dla mnie – wielkim ciosem osobistym.

KTT – inicjały, jakimi podpisywał swoje felietony Krzysztof Teodor Toeplitz (1933-2010), były zawsze symbolem najwyższej kultury, znakomitego pisarstwa, erudycji, poczucia humoru zaprawionego nutką smutku, i konsekwentnie lewicowych poglądów.

Krzysztofa znałem i przyjaźniłem się z Nim od połowy lat 50., był przyjacielem naszej rodziny od poprzedniego pokolenia. Wywodził się ze znakomitej rodziny Toeplitzów, wielce zasłużonej dla polskiej (i włoskiej) kultury, bankowości, i dla Warszawy. O tej rodzinie napisał piękną książkę „Rodzina Toeplitzów. Książka mojego ojca”. Debiutował bardzo młodo, jako uczeń liceum im. Batorego publikował już recenzje filmowe. Ukończył historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim, a już jako dorosły człowiek zrobił doktorat z teorii komiksu, którego był jednym z pierwszych polskich badaczy. Wykładał w PWST, PWSP oraz w łódzkiej „Filmówce”.

Znakomicie wykształcony, utalentowany i pracowity, był autorem bardzo wszechstronnym – teoretyk sztuki, felietonista, redaktor, scenarzysta („Czterdziestolatek” i inne filmy oraz seriale). Należał do ścisłej elity intelektualnej swojego pokolenia. Jako felietonista, był w absolutnej czołówce w epoce, która wydała takich autorów jak Antoni Słonimski, Stefan Kisielewski, Jerzy Urban. Jego felietony ukazywały się w najważniejszych czasopismach Polski powojennej – „Nowa Kultura”, „Przegląd Kulturalny”, „Polityka” (1982-1994). Wierny swoim lewicowym poglądom i małostkowo, pamiętliwie ignorowany przez media głównego nurtu (zarówno przez salon, jak i przez antysalon), w ostatnich latach pisał felietony do „Przeglądu” (za darmo) i do „Trybuny”, publikował także recenzje oraz eseje m.in. w „Polityce” i – jak mi mówił – tę współpracę wysoko sobie cenił.

Jako redaktor naczelny postawił na nogi tygodnik „Szpilki”, wokół którego zgromadził najwybitniejszych rysowników swojego czasu – Andrzeja Dudzińskiego, Andrzeja Mleczkę, Andrzeja Czeczota i innych. Za zbyt śmiałe redagowanie „Szpilek” został usunięty przez władze partyjne z tego pisma. Potem, w latach 90. redagował tygodnik „Wiadomości Kulturalne”, który powierzył Mu minister Kultury, Kazimierz Dejmek. Pismo to nie zdobyło jednak popularności w silnie spolaryzowanym środowisku.

Był autorem wielu książek z dziedziny kultury, takich jak „Sekrety filmu”, „Akyrema”, „Mieszkańcy masowej wyobraźni”, „Najkrótsze stulecie”, „Dokąd prowadzą nas media” – promocja tej książki odbyła się 3 lata temu w „Polityce” z udziałem redaktora naczelnego i przyjaciół Autora z naszej redakcji. Na to spotkanie przybył kwiat polskiej inteligencji. Ostatnią książkę poświęcił swojej słabości – to „Tytoniowy szlak”, pasjonujący esej o roli tytoniu w cywilizacji, zwłaszcza w kulturze. Książka ta została solidarnie przemilczana ze względu na osobę Autora.

Krzysztof był przez całe życie socjalistą, przed i po 1989 roku reprezentował krytyczny, racjonalistyczny nurt lewicy, do końca, nawet kiedy to nie było modne, miał serce po lewej stronie. Aż to serce przestało bić. Wierny przyjaciel, wspaniały Człowiek.

Żegnaj, Krzysiu!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 158

Dodaj komentarz »
  1. Wychowalem sie na jego „Słowniku wyrazów obcych”. Wielki czlowiek, zawsze go podziwialem za humor, ale i za madrosc. W sumie za baaaardzo madry humor.
    Czesc Jego pamieci! [‚]
    Kecaj

  2. Smutno…

  3. Uczyłem się czytać na stronie z felietonami wielkopłachtowej „Polityki”. I nie tylko czytać. Cześć Jego pamięci!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nieraz milczenie w odpowiednim momencie jest ważniejsze i lepsze od wszelkich słow

  6. Dziękuję Autorowi Blogu za ten felieton.
    Polska „lewa strona” – co by pod tym terminem rozumieć lecz to nie jest tożsame z „partyjnością”, deklaratywnością gdyż to jest określone patrzenie na świat, konkretna interpretacja zjawisk wokoło nas się dziejących, to specyficzne spojrzenie na historię i na to co nas kształtuje, dziś i w przyszłości etc. (Ja osobiście się właśnie z tą stroną utożsamiam – i nie tylko z racji przeszłych konotacji ale i z przekonań) – straciła wybitny umysł, intelektualistę i myśliciela, człowieka „Oświecenia” (co ten termin najlepszego w sobie sam uosabia) i wspaniałą Personę, Autorytet, Augura i Wyrocznię (choć On sam do Pytii absolutnie nie kandydował w przeciwieństwie do wielu, namnożonych ostatnimi czasy nad miarę w Polsce, prawicowych >mędrków< pozujących na „intelektualizm”). Na „lewicy” – intelektualnie, osobowościowo, mentalnie, literacko-publicystycznie – robi się coraz puściej. Odszedł wybitny Obywatel Polski. Obywatel – to brzmi dumnie….. Zwłaszcza nad Wisłą i Odrą.
    Cześć Jego pamięci.

    Przy okazji – spokojnych, wesołych i jak-sobie-każdy-życzy, Świąt. Zwłaszcza dla moich adwersarzy zza Wielkiej Wody (czy jak kto inny woli – made in New World) starających się z całych sił przepędzić „wraże” umysły z tego (i innych pewnie też) Blogu – w imię pluralizmu i wolności słowa. Bo myślenie „poniżej-przeciętnej” nie ma przecież prawa funkcjonować na Blogu Inteligenckim – tak to Profesorze Twój ostatni wpis wobec mnie odebrałem.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  7. Też wychowałem się na jego „Słowniku wyrazów obcych” i na felietonach. Znał się na kinie i lubiłem jak o nim mówił. Pamiętam , że pisał scenariusz do piorunującej „Gorączki” Agnieszki Holland.
    Już coraz mniej takich kulturalnych panów. Wielki żal…

  8. Rozumiem, ze Przyjaciel, jednak odczuwam spora niewygode psychiczna jak w jednym szeregu ze Antonim Slonimskim stawia sie KTT i Urbana. Spora niewygode. Sa jednak granice.

  9. Szpilki z KTT jako naczelnym… Wyspa normalnosci i wytchnienia na tle tamtej epoki.

    Ludzie odchodza, dziela zostaja. I w tym sensie KTT trwa nadal.

    Zegnam.

  10. Panu Redaktorowi – wyrazy wspolczucia z powodu straty Przyjaciela.

  11. Zanim zacząłem czytać POLITYKĘ, byłem wiernym czytelnikiem SZPILEK pod redakcją KTT, ale to nie trwało zbyt długo. Lekturę POLITYKI zawsze zaczynałem od felietonu KTT i zostało mi to do wczoraj, zawsze rozpoczynałem czytanie gazety w której publikował od jego tekstu. Pamiętam też jego audycję w TV zatytułowaną „Słownik wyrazów obcych”, którą oglądałem jako chłopiec z równym zainteresowaniem jak filmy o Winnetou. Dziękuję mu za to wszystko i żałuję, że już nie będzie więcej.

  12. WODNIK53,

    pozwolisz ze z uwagi na powage chwili i przez szacunek dla Gospodarza oraz dla pamieci Jego Przyjaciela zignoruje Twoje uwagi skierowane miedzy innymi do mnie.

  13. Być może okaże sie że był jednym z najwybitniejszych ludzi ostatniego stulecia w Polsce. Uważałem go za bezsporny autorytet i nieprawdopodobnego wręcz erudyte w swoich naturalnych specjalnościach ( film ,literatura telewizja itd) Jednak najbardziej podziwiałem go za wspaniałe wyczucie problematyki ekonomicznej, w ktorej był samoukiem, ale po prostu przeczytał te właściwe lektury. Pod tym względem podobny był do Kisiela, który również znakomicie czuł ekonomię, chociaz w odróznieniu od lewicowego KTT był zdecydowanym „postępowym liberałem i reformistą”.
    Wielka szkoda że nie żyje. Mógł jeszcze wiele napisać i dokonać.

  14. Odeszła Wielka Postać polskich mediów.
    KTT był sto piędziesiąt tysięcy razy mniej znany na światowym rynku mediów od Barbary Walters i sto piędziesiąt razy od niej mądrzejszy.
    Takie są paradoksy wspólczesnego świata.

  15. Słowa posłane na drugą stronę cienia

    Nie miałem zaszczytu poznać Go osobiście, acz niewątpliwie odczuwałem z nim łączność intelektualną.Potrafił on uczyć, bawić i realistycznie oceniać rzeczywistość.Chcę podkreślić,że Toeplitz pochodził ze spolonizowanej rodziny żydowskiej i urodził się w mazowieckich Otrębusach, gdzie zapewne poznał nie tylko barwne strony II RP i nauczył się dystansu wobec życia, ale i poznał także jego smutne strony. Z zainteresowaniem czytałerm jego interesujące i nie zawsze łatwe lecz zawsze ambitne intelektualnie pozycje, które prezentował m.in. w Polityce, która w czasach PRL-u była podręcznikiem polityki dla ludzi myślących i platformą nobilitującą piszących w niej twórców.

    KTT był moim zdaniem tym, który brylował i nadawał ton w tamtych czasach. Był człowiekiem rozumnym, rozważnym, krytycznym o szerokich horyzontach człowieka kultury. Jego wystąpienia , co prawda nieczęste, w telewizji przyciągały sympatycznym i ciepłym uśmiechem, który zdawał się rozumieć więcej niż inni, i jednocześnie wybaczać tym pozostałym. Nie było w nim nic z zadufanej gwiazdy politycznej, partyjnego kacykowstwa czy solidarnego nawiedzenia. Ot Człowiek przez duże C, jak sam Gorki powiadał. Był członkiem PZPR czego nie ukrywał i nie wstydził się. On doskonale rozumiał pojęcie różnicy skoku cywilizacyjnego między II RP i PRL-em. Pewnie dlatego, że istniała fundamentalna różnica między pasaniem krówek w II RP, jak to powiadał Rakowski, a byciem przedstawicielem elity w PRL-u, który dał ogromną szansę Jemu osobiście,Jego Rodzinie, a także Jego znajomym, o których wspomina Passent.

    Toeplitz to swego rodzaju uczciwość polityczna i konsekwencja ideowa przejawiająca się w pryncypialności wobec ludzi słabszych. On doskonale rozumiał potrzebę pomocy tych doświadczonych losem, bowiem wiedział doskonale, że wielu wśród nich jest nieoszlifowanymi diamentami. Ludzie kultury zwykle mają szerokie horyzonty intelektualne i ogromną wrażliwość społeczną. Dzięki temu pozostawił po sobie bardzo bogatą schedę artystyczną wyrażającą się dziesiątkami felietonów, wieloma książkami i scenariuszami do znakomitych filmów błyskotliwej peerelowskiej szkoły filmowej znanej na całym świecie. W naszej pamięci pozostanie na zawsze dowcipny, inteligentny i pełen ciepła oraz uroku „Czterdziestolatek”, którego autorem scenariusza był właśnie Toeplitz. Znakomite dzieło i wspaniała wizytówka tamtych czasów, będących niewątpliwie ością w gardle wielu niereformowalnych solidarnych.

    Nie zamierzam wykorzystywać Toeplitza do walki politycznej z prawicą. Każda śmierć wymaga szacunku, ciszy i chwili samorefleksji. Ja właśnie w ten sposób chcę zaakcentować moje uznanie dla życia i pracy Toeplitza nacechowanych lewicowością do ostatnich chwil. Człowieka, który daleki był od koniunkturalizmu i nie sprzedał za garść judaszowych srebrników swoich lewicowych poglądów. Jest on jakże wielkim i szlachetnym przykładem uczciwości politycznej na tle całej czeredy nuvoryszy, karierowiczów i politycznych kameleonów zdobiących się w piórka poprawności politycznej systemu niesprawiedliwości społecznej.

    Nie jest trudno jechać w pierwszej karocy na czele pochodu nawiedzonych do liberalnych tabernakulów sławy, chwały i przepychu. Natomiast jest odwagą budzącą szacunek i uznanie dreptowanie w zupełnie inną stronę. Tam gdzie chłód, brud i ubóstwo, tam gdzie upokorzeni i pozbawieni godności ludzie wyciągają ręce o pomoc. Toeplitz nie udawał, że tych ludzi nie widzi i nie wrzeszczał bezczelnie i arogancko w prawicowym stylu:”Weź się do roboty łobuzie”, wobec ludzi,którym pracę odebrano.

    Coraz mniej pozostaje ludzi tej klasy i szlachetności, ludzi rozumiejących, że należy żyć z innymi i dla innych. Ludzi potrafiących powiedzieć „nie” pysze, zadufaniu i egoizmowi. Ludzi potrafiących wybrać tę trudniejszą drogę życia. Stąd widać wyraźnie, że jest drugorzędnym skąd przychodzisz, a liczy się wyraźnie co niesiesz ze sobą i dokąd zmierzasz. Chcąc nie chcąc wszyscy osiągniemy ten sam kres, jednakże z jak różnym dorobkiem. Warto więc byśmy brali przykład z wielkości, pracowitości i tolerancji dla innych, jakie to wartości pozostawił nam w spadku Toeplitz.Uszanujmy więc go nie zmarnotrawmy.

    Do zobaczenia po drugiej stronie cienia.

  16. Dolaczam sie:
    Panu Redaktorowi i nam wszystkim – wyrazy wspolczucia z powodu straty Przyjaciela.

  17. Odeszla kolejna znaczaca postac polskiej kultury, kolejny znaczacy Polak, taka kolej rzeczy. Niepotrzebnie opatrza ja autor bloga atrybutami lewicowosci i ustawia w szeregu z innymi, jakby sam czlowiek nie wystarczyl. Jesli dowiemy sie w przyszlosci, ze KTT walczyl w Polsce o lewicowosc (jak wiadomo w PRLu socjaldemokracja byla zwalczana), to dopiero wtedy atrybuty lewicowosci nabiora znaczenia.
    WINIEN
    PS
    W ostatniej Polityce Pan Passent ciekawie pisal o Trojce. Felieton na wysokim poziomie, dobre pioro. Chociaz dzisiejsza odmowa jest bez znaczenia, poza tym wyklucza potencjalnych sluchaczy. Tenor felietonu o Trojce traci troche myszka, bo implikuje ze media sa li tylko obecnie upolitycznione. Nie nalezaloby jednak zapominac o sluchaczach.

  18. Heleno,
    dostarczę Ci zatem kolejnej niewygody: Pol Pot, Bokassa, Słonimski – stawiam ich w jednym szeregu. To szereg ssaków naczelnych

  19. no i kliknęło się…

    Chciałem powiedzieć, że Redaktor słusznie umieścił KTT w gronie osób, z których słowem w tamtym czasie zapoznawało się mnóstwo ludzi, inaczej – byli znakomitościami felietonu. I tylko tyle. Ja w tym momencie nie odczuwam żadnej niewygody, bo to prawda. Trudno porównywać talenty, wszyscy wymienieni mieli (mają) duże.

  20. Najcenniejsze jest udane, spełnione życie, a KTT takie miał. Narodziny i śmierć to tylko „nawiasy” każdego życia. Nie potrafię się smucić, kiedy „nawias” się zamyka, w przypadku takich żyć, jakie było udziałem Pana K.T. Toeplitza. Cieszę się razem z Nim z tego, jak dane było jemu spełnić ziemski pobyt. Wznoszę do Niego toast: Wszystkiego Najlepszego Panie Krzysztofie. Do zobaczenia, mam nadzieję…

    Sebastian

  21. Osobiscie nie cenilem KTT jako felietonisty ani krytyka filmowego. Co do jego talentow jako satyryka nie bede sie wypowiadal bo „Szpilek” nie czytywalem. Slyszalem jednak, ze zaprowadzil to pismo na krawedz bankructwa.
    A oto co pisze o KTT http://www.polonica.net:
    Krzysztof T. Toeplitz – wróg #1 Polskości, Narodu Polskiego i Wolnego i Niepodleglego Państwa Polskiego, polonofob, komuch, dywersant, polakożerca, agent SB Tajny Współpracownik, fanatycznie i zajadle nienawidzi polskości, Polski, Polaków, katolicyzmu i patriotyzmu, redaktor naczelny skrajnie deficytowych postkomunistycznych „Wiadomości Kulturalnych”, wydawanych od lat z łaski byłego ministra Dejmka kosztem ogromnych dotacji z pieniędzy polskiego społeczeństwa. Jeden z głównych publicystycznych janczarów jaruzelszczyzny w dobie stanu wojennego przez całe dziesięciolecia należał do autorów najmocniej zaangażowanych w gromieniu Polaków za ich romantyzmy i „bohaterszczyznę”, wyszydzających całą historię Polski jako ciąg bezmyślnych „rzucań się” nacjonalistycznych i anarchicznych tłumów.

  22. O poziomie naszej edukacji seksulanej (stanowiacej wazna czesc edukacji ogolnej) w PRLu swiadczy wystawa „Kobiecosc i meskosc w sztuce Europy Wschodniej“. Symbolem polskiej i wschodniosasiedzkiej seksualnosci oraz edukacji w tym obszarze, w latach powojennym, jej poczatkiem poczatkiem i koncem zarazem byl b r a t e r s k i p o c a l u n e k moskiewskich pryncypalow udajacych sie na wizytacje po Europie Wschodniej. W czasach zaprzeszlych dominowala estetyka zdefiniowana przez towarzyszy radzieckich z owym pocalunkiem jako znaczacym predykatem tamtych czasow. W socjalrealizmie malo bylo miejsca na seks (plec). Kobiety w chustkach, mezczyzni w kombinezonach. Nie wspominam o okresie zimowo-kufajkowym, bo ani klimat wschodnio-europejski, ani owczesna moda, brak mieszkan nie sprzyjaly praktycznej edukacji seksualnej. Kobiety w swoim przebraniu upodabnialy sie do mezczyzn, ci z kolei tracili (pocili) swoje partnerskie atrybuty przy piecach hutniczych. Do tego dochodzily fobie z powodu calkowitego braku skutecznej antykoncepcji. Krotko mowiac, nie bylo po wojnie miejsca w Europie Wschodniej na plciowosc. Calkowity brak edukacji w tak waznym obszarze dla przyszlosci ludzkosci i jej zdrowia psychicznego cechowal czasy zaprzeszle. Seks (plciowosc) skrzetnie ukrywano. Dominowala socjalistyczna, l e w i c o w a (a)moralnosc, wlasciwie pozbawiajaca nas mozliwosci uczenia sie oraz poznawania wlasnego ciala oraz plci oraz ciala i plci drugich. Amoralnosc bylaby wlasciwym okresleniem opisujacym czasy zaprzeszle. Po dominujacej pruderii nastapila gierkowa odwilz umozliwiajaca nam (wybralem sie specjalnie do Krakowa) obejrzenie kilku aktow plci odmiennej (ciekawe okreslenie). Wyrazny byl jednak brak aktow meskich, bo to przekraczalo granice postrzegania sztuki. Waznym “momentem” w naszej aseksualnej edukacji bylo specjalne wydanie Literatury na swiecie (kupilem na Lubelskiej przeplacajac wielokrotnie). Wczesniej zdjecia w itd oraz Panoramie , chetnie kupowane “w teczkach” przez przedstawicieli stacjonujacej w Polsce przyjaznej nam radzieckiej armii wyzwolenczej. Potem byly juz li tylko momenty w programach kabaretowych. Zastanawiam sie, dlaczego akt kobiecy uwazalo sie wtedy (pewnie po dzien dzisiejszy) za bardziej wysublimowany oraz godny pokazania. Cialo bylo tabuizowane, homoseksulalizm, trawestyci byli nie tylko wysmiewani, byli ofiarami szykan i przesladowan. Pozostaje pytanie czy byl to przyczynek do ksenofobii czy reakcja ksenofobiczna wynikajaca z braku znajomosci rzeczy, braku edukacji i kultury seksulanej. Wladza w latach powojennych zaborczo traktowala kwestie naszej seksualnosci. Kiedys pisalem o Sekwencji sw. Eulalii i zaznaczonym tam (IX wiek) dualizmie ciala i duszy. Niestety nie moge napisac o powojennych prynycypalach (bez zasad) politycznych, ze nie ograniczali nam naszego zycia plciowego, redukujac je do indywidualizmu (o dualizmie nie bylo przez cale lata mowy). Ow indywidualizm prowadzil podobno do slepoty. Kolonijni pedofile nie byli jednak odprowadzani do prokuratury, bo “cisza” wokol plci (seksu) byla najwazniejsza. “Zagospodarowano” wprawdzie, jak pisza wielbicielki Lizaka (Lizakowe siostry),, tzw. Ziemie Zachodnie, zatrzymujac nasza edukacje seksualna na Wschodzie. Na szczescie sztuka niejako antycypuje nasze zycie i dodaje mu niezbednego uroku, rowniez w tej plaszczyznie. Zastanawiam sie, dlaczego nikogo z blogowych pseudolewicowcow nie dziwi pruderia oraz zaklamanie czasow zaprzeszlych w kwestiach seksu, obecne po dzien dzisiejszy. Polska i Europa Wschodnia sa aseksulane i pozbawione erotyki, rzadko widocznej (pokazywanej) w sztuce przez kolejne lata az po rok 89. Rzeczywistosc pozostaje daleko w tyle za sztuka. Przypominam sobie dywagacje bylego ministra kultury czy edukacji na temat edukacji seksualnej. Dlaczego dominuje Mainstream beretowy wykluczajacy nasza seksualnosc z zycia. Spolecznego. Widoczny jest problem naszej seksualnoci rowniez w blogosferze. Coz, wystawa i sztuka moga byc kolejnym przyczynkiem do kolejnej dyskusji na kolejny temat bez niezpieczenstwa wykolejenia sie (PKP likwiduje linie kolejowe). Kraj, w ktorym feminizm jest okresleniem obrazliwym, homoseksulalizm uwazany za zboczenie, pedofilia pojeciem obcym, nieobecnym w rodzinie, a “wszechobecnym” w kosciele (bronie tu kosciol) postrzegana jest jako problem trzech liter ONI, jest krajem pustyni seksulanej. Trwajaca dyskusja o koscielnych pedofilach (samo okreslenie “molestowanie” jest eufemizmem) jest typowa dla naszej pruderyjnej mentalnosci. My nie mamy z tym nic wspolnego. Winni sa rewolucjonisci z 68 roku, gdy byl to ruch (przynajmnej w USA) wyraznie polityczny, okreslani poblazliwie jako dzieci kwiaty, winny jest celibat (powinienen byc zniesiony z innych wzgledow), winne sa sprywatyzowane – sprzedane media (media bez czytelniczek i czytelnikow nie moglyby zaistniec), winni sa drudzy oraz klerycy, jakby oni przychodzili do kosciola prosto z nieba . My natomiast oczyszczeni pudrem pruderii ostatnich 60 lat udajemy slepych i gluchych nasladujac oczywiscie kosciol, ktory chetnie “zalatwilby” swoj i nasz problem za zamknietymi drzwiami.
    WINIEN
    PS
    Prosze nie pisac kontrowersyjnych komentarzy o Europie Zachodniej, do 1968 roku bylo podobnie. Zmiana pokoleniowa wkruszy wszechobecne zaklamanie i panujaca pruderie.

  23. Niepotrzebnie tabuizujemy smierc, ktora zrecznie wypychamy z naszej swiadomosci ukrywajac ja w cieniu powagi. Przewaznie udaje sie to do „czterdziestki”, bo do tej chwili jestesmy (tak nam sie wydaje) niesmiertelni, potem zaczyna sie samozycie (umieranie).
    WINIEN
    PS
    Dlugo zastanawialem sie czy pisac w tej czesci blogosfery cokolwiek. Pragmatyzm zycia byl silniejszy.

  24. Na swiecie umiera w kazdej sekundzie wiele dzieci, wielu zacnych ludzi i jasny gwint tym sie wcale nie przejmuje. Wczoraj w Moskwie zgineli ludzie i lewicowo-empatyczny jasny gwint tego nie zauwaza. Lizakowi Ludzie tabuizuja smierc.

  25. Ogarnął mnie wielki żal.
    Żal za CZŁOWIEKIEM.
    Bo ludzi, których tak można nazwać jest coraz mniej.
    Niestety wymierają pozostawiając ludzi cynicznych i hipokrytów.
    Będę o nim pamiętał.

  26. 2010-03-30 o godz. 16:32
    do Sebastian pisze:

    2010-03-30 o godz. 16:01
    Uwierzylbym Panu, gdyby to Polacy budowali niemieckie domy, a nie odwrotnie. Ma Pan jednak poczucie humoru, niezbedne w dzisiejszych kryzysowych czasach. Kryzys dotyka juz zdrowego rozsadku, ktorego brakuje w blogosferze. Wynika to z pomieszania sacrum i profanum. Jasnemu gwintowi wlasnie sie tak pomieszalo. Chyba, ze jest niewierzacym praktykujacym.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Mnoza sie i mieszaja teorie spiskowe w blogosferze, zauwazylem przed chwila.

    do The Ghost Writer pisze:

    2010-03-30 o godz. 14:22
    Podoba mie sie uklad beretu noszonego centralnie przez mentora. Zapomnial Pan jednak dodac, ze chodzi o beret mocherowy.
    WINIEN

  27. Wyrazy wspólczucia dla Naszego Gospodarza z powodu straty przyjaciela.

    Dziękuję Lizakowi za epitafium. Bardzo piękne.
    Było coś bardzo dobrego w PRL, że takie osoby jak zmarły miały sznsę rozwinąć się i nadawać intelektualny ton.

    Pragnę pzrypomnieć, że KTT zakładał w 1992 r. i był redaktorem naczelnym dziennika Nowa Europa. Gazeta nie przetrwała, a ja kupowałam ją zawsze dla Toeplitza właśnie.

    Od dwóch tygodni na próżno wypatrywałam felietonu w „Przeglądzie”.
    Jest mi dziś bardzo przykro. Są autorzy, których stratę odczuwa się osobiście.

  28. KTT należał do takich ludzi o których się mówi: dobrze że są.
    Niekoniecznie trzeba było ciągle Go czytać lub słuchać. Wystarczyło wiedzieć, że gdzieś jest i w razie wątpliwości, rozterek można było sięgnąć do Jego opinii. poglądu na jakąś sprawę, aby spojrzeć szerzej, spokojniej a często bardziej obiektywnie. Czy ktoś taki jeszcze został ?

  29. KTT

    Widac grono czuje sprawe innaczej wobec czegos lub kogos.
    Ja takich odczuc nie mam.
    Ja sluchalem radia Wolna Europa oraz dostawalem reakcji alergicznych przechodzac obok kiosku Ruch.

    Kolejny ideolog/aparatczyk totalitarnego systemu znika za horyzontem egzystencji. Wywoluje to u mnie uczucie ulgi bo nie chce tracic energii na zajmowanie sie ludzmi odpowiedzialnymi za utrwalanie komunizmu.

    Pani Helena ma racje towarzystwo jeszcze zyjacego Urban nikomu z normalnymi zasadami moralnymi nie sprawi przyjemnosci.

    Tak wyglada koniec falszywych autorytetow.

    Slawomirski

  30. Był KTT publicystą i pisarzem, dzięki któremu w PRL było co czytać i oglądać (np „Czterdziestolatka”). I takim był też Pan, Panie Redaktorze. Współczuję Panu i niech Pan nam długo żyje, abyśmy mogli czytać sensowne teksty w tym rozwichrzonym i płytkim świecie współczesnych mediów.

  31. Ja pamietam KTT przedewszystkim z czasow „Kultury” i w tym okresie nalezal dla mnie do czolowki polskich felietonistow. A to, ze pisma, w ktorych mial udzial z reguly sie rozlatywaly, to nie przypadek.
    Taki juz los idealistow-humanistow, obojetnie jak bardzo sa oni utalentowani.
    Sklad na tej drodze glebokie wyrazy wspolczucia p.Passentowi i wszystkim bliskim KTT.
    Wypije dzisiaj wieczorem kieliszek za wszyskich idealistow, pragmatykow i oportunistow, ktorzy wzbogacaja nasze zycie i Dziekuje jeszcze raz Gospodarzowi za to wspaniale forum, ktore cierpliwie oddaje nam dyspozycji i za nieodmiennie inspirujace felietony.

  32. Ale się Sławomirski popisał. Zaliczyć Toeplitza do aparatczyków, toż to piramidalna bzdura! O wrażliwości tego pana na śmierć wolę milczeć.

  33. Odszedł kolejny CZŁOWIEK kształtujący nasze pokolenie………
    Człowiek, który miał swoje poglądy, idee, przekonania.
    Któremu obcy był koniunkturalizm.
    Cześć Jego pamięci……..

  34. Dołączam się do wszystkich wyrazów żalu, a Gospodarzowi serdecznie współczuję z powodu śmierci przyjaciela.

    Sławomirski:
    Może znasz maksymę: „De mortuis si nihil, si bene?”
    Ile ksiązek, ile felietonów Zmarłego przeczytałeś, aby z taką pewnością wygłaszać swoje o nim opinie? Ile programów telewizyjnych opartych na Jego scenariuszach oglądałeś, nawet nie wiedząć, kto był ich autorem? A co Ty osobiście zrobiłeś dla polskiej kultury, aby gardzić niezwykle zdolnym i pracowitym człowiekiem?

  35. SZKODA! WIELKA SZKODA!
    TAKIEGO FORMATU INDYWIDUALNOSCI NIESTETY CORAZ MNIEJ!

  36. Po przeczytaniu wypowiedzi osoby podpisujacej sie ‚Slawomirski ‚ odczuwam jeszcze glebszy smutek po smierci KTT i nie musze chyba tlumaczyc dlaczego.

  37. WINIEN pisze:

    2010-03-30 o godz. 16:15

    Szanowny Panie WINIEN

    Brak edukacji seksualnej i antykoncepcji byl przyczyna powstania duzej ilosci gabinetow ginekologicznych gdzie dokonywano zabiegow przerwania ciazy. Nie byly to czasy latwe dla mlodych Lizakowych Ludzi ktorzy nie chca teraz o tym pamietac. Kraj byl wtedy dziki i aseksualny.

    Slawomirski

  38. Zeen, wiesz przeciez dobrze, ze nie o talentach tu mowimy…
    Mozna, oczywoscie, ze mozna postawic w jednym szeregu Janusza Korczaka i pania Sowinska, bo bo oboje byli rzecznikami praw dziecka, mozna postawic Zapasiewicza i Ryszarda Filipskiego, bo byli aktorami, mozna posatwoc Redaktora Daniela Pasdenta w jednym szeregu z redaltorem Lizakiem, bo oboje prowadza blogi polityczne, i zapewne mozna postawic obok siebie Slonimskiego z KTT i Urbanem, bo kazdy z nich pisal felietony.
    Tylko ze wychodzi z tego piramidalne klamstwo.
    I przeciwko temu klamstwu wszystko sie we mnie burzy.
    Burzy sie takze wtedy, kiedy ktos tu pisze takze w moim imieniu, ze wszyscy Zmarlemu cos zadzieczamy i wszyscy na nim wychowalismy sie.
    Ja nie. Utalentowany Zmarly byl apologeta systemu, ktory zrujnowal mi zycie. So, count me out. Ja akurat wychowalam sie na Slonimskim i jemu zawdzieczam wiele lekcji obywatelskiej odwagi i humanitaryzmu.
    Co nie znaczy, ze nie wspolczuje Gospodarzowi utraty Przyjaciela. Bardzo i szczerze wspolczuje. 🙁

  39. Sorry, za literowke w nazwisku Gospodarza. Slepa kura. 🙄

  40. Magda W. pisze:

    2010-03-30 o godz. 19:05

    Ja nie bede plakal na pogrzebie totalitaryzmu.
    Odchodzi pokolenie kolaborantow.

    Slawomirski

  41. KTT napisał scenariusz do „Gorączki” Holland wg „Historii jednego pocisku” Struga. Ten film z 1980 roku jest niestety zapomniany tak jak zapomniana jest Rewolucję 1905 i losy polskich socjalistów i anarchistów uwikłanych w terror. Szkoda, bo to doskonały film – pewnie dlatego nawet fragmentów nie ma w youtube. Szkoda też, że KTT jest bardziej pamiętany jako scenarzysta „Czterdziestolatka” czyli karykaturalnej, familiarnej normalizacji Gierkowskiej z której na swoje nieszczęście obficie czerpie nomenklaturową ideologię polska kanapowa lewica.
    Przez ostatnie tygodnie czytałem w Przeglądzie felietony KTT. Szkoda – odszedł człowiek dużego formatu

  42. to wielka strata, że KTT już nic więcej nie napisze.

  43. @sławomirski

    Jeśli nie czytywałeś KTT, najwyższy czas nadrobić – w przeciwnym razie dużo tracisz. Dla mnie był stosunkowo nowym znaleziskiem (czytałem przegląd od ok. 2 lat) i przyznam że głębia refleksji, jaką przejawiał (+ teksty Łagowskiego, Walickiego) spowodowała że zacząłem z dużym krytycyzmem konsumować tzw. mainstream, który do tego czasu brałem za dobrą monetę.

  44. Nie dane mi było poznać Pana Krzysztofa ale, co tydzień czytałem obowiązkowo jego felietony na łamach ‚Przeglądu’…
    Wielka szkoda tak wspaniałego człowieka zawsze wyrażającego jakże trafne opinie, które otwierały umysł i pobudzały do przemyśleń. Będzie mi tego bardzo brakować…
    Wyrazy współczucia dla Pana Daniela.

  45. WINIEN pisze:

    2010-03-30 o godz. 16:35
    ————————————
    po pierwsze , posługując się „zdrowym rozsądkiem”- Niemcy mogą nie budować domów, bo nie potrafią. Po drugie, ci co budują, muszą elementy swojej pracy jakoś ponazywać, żeby mogo na budowie pracować conajmniej dwóch fachowców i obaj realizowaliby ten sam cel!
    Zastanawiam się, czy Niemcy, którzy dziś nie zajmują się budowaniem domów, czynili to samodzielnie kiedykolwiek, zwłaszcza w czasach pangfermańskich?
    Językozanawcy zarzekają się, że w języku hindi, jest mnóstwo słów o brzmieniu słowiańskim , w tym polskim. Taki np. dach, nazywa się u nich obecnie „para chata”.
    Przed ewolucją tego określenia, mógłby to być nawet „dach”…kto wie?
    Stwierdzenie u kogoś, że ma poczucie humoru, to może być ten łagodniejszy odcień
    imbecylizmu, o który bardzo utytułowane osoby, czasami mnie szczerze posądzają, bez podejmowania polemiki, gdyż PRAWDĄ jest to co ONI znają…
    Spiskowe teorie często lubię, bo nie są nudne, są nieskomplikowane a zwłaszcza
    są niezobowiązujące . A jak one potrafią pięknie wzmacniać nasze ego!
    Ja, np. „pracuję” czasmi w tej dziedzinie w odniesieniu do chińskich działań hiperdumpingowych. Wiem , że bredzę, ale od znajomych z różnych brznż, zwłaszcza tych z małokonkurencyjnej cywilizacyjnie prowincji , wiem , że te moje spiskowe teorie się sprawdzają co do joty. I jak tu mieć pewne poglądy?

    Pozdrawiam,Sebastian

  46. W czasach peerelu, KTT to była solidna firma. Po zmianie systemu nieco podupadła, ale wbrew częstym rozpaczliwym uogólnieniom wcale nie zbrankrutowała, co podkreśla red. Passent.

    Szanowny Redaktorze,
    Wyraz współczucia z powodu straty Przyjaciela.
    T.O.

  47. Po pierwsze składam kondolencje dla przyjaciela Zmarłego, zarazem gospodarza blogu. Po drugie…

    @ Heleno:

    O rany… KTT i Urban w jednym szeregu ze Słonimskim? Raz, że jeśli wejdziesz między wrony (to tak w sprawie red. Passent – Lizak)…, dwa, że to własnie u KTT ukazał się „Poemat dla dorosłych”. To publikacja tego utworu spowodowała, że życie milionów, choć nie Twoje, mogło stać się znośniejsze. I późniejsze *** Zmarłego przy tym zawsze będzie blednąć. Piszesz, że wszystko Ci się burzy przeciw temu piramidalnemu kłamstwu. Akurat temu? Ten, jak wiele innych felietonów i blogowych wpisów Gospodarza, można zetrzeć na proszek jeśli chodzi o uczciwość intelektualną. Tylko co z tego? Umarł człowiek, przyjaciel gospodarza. Reszta jest rzeczą (obecnie) drugorzędną.

  48. WINIEN pisze:

    2010-03-30 o godz. 16:19

    Szanowny Panie WINIEN

    Do bajki o smierci Jezusa jestem przyzwyczajony.
    Sztuczny smutek a nastepnie sztuczny smiech jest jak teatr.
    Teraz gospodarz robi konkurencje organizacji.
    Pomijania atak terrorystyczny w Moskwie.
    Bez watpienia stacja pod Lubianka zostala wybrana celowo.
    Co czuja matki z dziecmi wchodzac do moskiewskiego metra?
    Po Madrycie i Londynie Moskwa awansowala na pierwsze strony gazet.

    Czy terrorysci sa tak durni ze nie wiedza ze zabijaja niewinnych ludzi?

    Slawomirski

  49. Ryszard pisze:

    2010-03-30 o godz. 19:25

    Idz pan ze swoim smutkiem do Jezuska.

    Slawomirski

  50. DP napisał:

    „Jako felietonista, był w absolutnej czołówce w epoce, która wydała takich autorów jak Antoni Słonimski, Stefan Kisielewski, Jerzy Urban”.

    Odrażające i oburzające jest zestawianie Urbana (!) i Toeplitza ze Słonimskim i Kisielewskim.

  51. Ryba 25 pisze:

    2010-03-30 o godz. 18:24

    Wszyscy sa wrazliwi na smierc.
    To zdanie jest prawdziwe.

    Slawomirski

  52. Helena pisze:

    2010-03-30 o godz. 20:11

    ” Utalentowany Zmarly byl apologeta systemu, ktory zrujnowal mi zycie. So, count me out.”

    Me too.

    Slawomirski

  53. Kartka z podróży pisze:

    2010-03-30 o godz. 20:30

    „odszedł człowiek dużego formatu”

    Odszedl?
    On sie odlezal.

    Slawomirski

  54. magrud pisze:

    2010-03-30 o godz. 16:47

    „Było coś bardzo dobrego w PRL”

    Zachwala towar zepsuty i przeterminowany.

    Slawomirski

  55. Ryba 25, jest Pan tu po raz pierwszy, o ile nie jest Pan krewnym zacnego Ryby o sporym stażu i wyrobionej marce na tym blogu.
    Odpowiadając parze: Sławomirski – Winien, karmi Pan Trolli.
    Staramy się tego nie robić na tym blogu, jak w ZOO.
    Śmierć Krzysztofa Teodora Toeplitza zasmuca nas, jego czytelników i fanów.
    Będzie nam Go brakowało, bo zmniejszy się obszar wolności, który On nam gwarantował swoją uczciwością i talentem.

  56. Szanowny Panie Danielu!
    Proszę przyjąć wyrazy współczucia z powodu straty Przyjaciela. Sądzę, że nie tylko Pan ale także wiele osób, które jak ja nie miały okazji osobistego spotkania z KTT – Przyjacielem ludzi, odczuwa teraz wielki żal z powodu Jego odejścia. Znaliśmy Go przede wszystkim z Jego publikacji oraz z ducha filmów, nakręconych według Jego scenariuszy. Odczuwam tę wielką stratę, tym bardziej, że jakoś nie widać następców, godnych Jego myśli i pióra. Sądzę, że On człowiek lewicowej myśli, dużo bardziej przyczynił się do demokratycznych przemian w Polsce, niż krzykliwi niegdyś opozycjoniści a później prawicowi działacze III RP, z wielkimi jaskrawymi etykietami demokraty na piersi. On też wielokrotnie dawał swymi publikacjami wraz temu, że przemiany demokratyczne w Polsce przebiegły niezbyt zgodnie z ludzkimi oczekiwaniami.
    Dołączam do podziękowań Magrud dla Lizaka za piękne epitafium, chociaż wolałbym przeczytać nowy felieton KTT.
    Pamięć o Nim i Jego przemyśleniach pozostanie pamięci Jego czytelników.

  57. Szanowny panie Passent

    Byc moze w dniu dzisiejszym nie widzi pan wirulentnego antysemityzmu rozpowszechnianego z panskiego blogu.
    Zapewniam pana ze w moim kraju nawolywania do konfliktow miedzyrasowych sa wykroczeniem kryminalnym.

    Bobola pisze:

    2010-03-30 o godz. 16:03

    http://www.polonica.net:

    Slawomirski

  58. Slawomirski,

    daj spokoj… przynajmniej na 24 albo 48 godzin. To nic nie kosztuje, twoj niezlomny anty-komunizm nie poniesie z tego powodu uszczerbku, stare alergie na kioski „Ruch” nie wroca (przy okazji: na alergie dobry jest olejek z wiesiolka -profilaktycznie), zas hamujac sie czasowo nie pozostawisz po sobie niesmaku.

    Pozdrawiam.

  59. Helena 20.11
    Wpis Heleny jest po prostu głupi, obrzydliwy i kłamliwy. KTT nie był apologetą żadnego systemu. Był krytykiem sztuki z wykształcenia i wnikliwym krytykiem kultury, cywilizacji i polityki z powołania.

  60. Pytanie do ekspertow

    Kto pisal ladniej do bezpieki Senator czy John?

    Slawomirski

  61. Helena swoją wypowiedzią staneła w jednym szeregu z antysemitą Bobolą,ktory swoja wiedzę o ludziach i swiecie czerpie z gnoju pt polonica. net oraz Sławomirskim.
    Swój do swego po swoje.
    Kiedy nie ma sie nic do powiedzenia, nalezy milczeć.

  62. Jestem zatopiony, jak zwykle, w pracy. Nie mam w niej kontaktu z rzeczywistością. W przerwie przyszedłem do domu i od żony dowiaduję, się, że zmarł KTT. Odczułem to, jakby zmarła cząstka mnie. Wyemitowała w kosmos nieodwracalnie cząstka mojego życia. Jeden z niewielu, który nie zmienił poglądów i mimo to, a może właśnie dlatego, pozostał prawdziwie ludzki. Składam szczery hołd jego pamięci. A tak cieszyłem się na jego powrót, błysk gasnącej świecy, do PRZEGLĄDU. Już nigdy tam nie przeczytam jego tekstu.
    Najbliższym KTT składam za pośrednictwem tego blogu szczere wyrazy współczucia. Pamiętajcie – non omnis moriar.
    Lech.

  63. Dolaczam do Szanownego grona blogowiczow, aby wyrazic szczery i gleboki szacunek zmarlemu KTT.
    Przykro mi bardzo, ze na zawsze odszedl autor artykulow, ktore z duza uwaga i zainteresowaniem czytalem…Czesc Jego Pamieci!!!
    PS Dziekuje Panu red. Passentowi zatelegraficzny
    opis drogi zyciowej i tworczej dzialalnosci zmarlego.
    Rowniez, ze szczegolna i nalezyta uwaga przeczytalem szeroka i gleboka wykladnie o zyciu i tworczosci KTT-piora Pana Lizaka, za co naleza sie wyrazy podziekowania i szacunku.
    Jestem zbulwersowany wpisem Slawomirskiego.
    Chlopcze! Jak ci nie wstyd pisac takie bzdury….
    Rowniez zwracam sie do Winien : Pana „zlote mysli” nie sa wlasciwym czasie i miejscu…Warto
    pomyslec, zanim sie wypowie cokolwiek…
    Panie Bobola!Jezeli sie nie wiedzialo co napisac, to nalezalo przemilczec w danej konkretnie sytuacji…
    Pozwolilem sobie na mala dygresje, poniewaz upowaznia mnie dokument „Swiadectwo Urodzenia” – bardzo a bardzo zniszczony i wyblakly… Zawsze czytajacy ten blog -Stary Wiarus

  64. Szanowny Gospodarzu, jestem jednym z tych, którzy czytali KTT nie zastanawiając się nad jego opcjami politycznymi. Jakie czasy były, każdy wiedział. I można wówczas było pisać jak wielu, którzy szczęśliwie wyparowali mi z pamięci – lub jak ci, którzy już samym mówieniem czystym, jasnym polskim pomagali wydobywać się z codziennej szarej papki, przypominali, że na świecie istnieje inteligentne życie, utwierdzali w wierze, że Kraj wart był znanego dowcipu o najweselszym baraku. Był jednym z uczących o świecie w taki sposób, że wyjechawszy z Polski odkryłem, że mimo cenzury, ograniczeń i zakazów można było z polskim podkładem stać się partnerem wartościowych rozmów w każdym środowisku. A w sprawach filmów, dzięki ludzim takim jak Irzykowski, Toeplitz, Kałużyński, można było nawet zabłysnąć zapożyczonym światłem.

    Myślę, że trudny dla Pana moment jest trudniejszy przez nieoczekiwane tu w takim momencie wizyty… Aż absurdalne jest czytanie wyjątków z jakichś „polonica” w kwestii kultury. Szanuję Pańską decyzję dopuszczania do głosu wszelkich posiadaczy płuc, ale zastanawiam się, czy tym razem nie warto było odgrodzić to miejsce od hien. Kondolencje i ukłony.

  65. Och jak cudownie na blogu, nie ma walki politycznej, ni ideologizowania. W tej sytaucji jakże miło podpiąć się po Kisiela. Jak już nie raz pisałem, KTT zrobił na mnie wrażenie i napędzał ciekawość. Ale na ministra finansów mam nadzieję nie kandydował. Brakowało mu jednej podstawowej umiejętności – rachowania do stu. Kilka razy to zauważyłem w jego felietonach, a gdy sie okazało, że nie potrafił doliczyć się ile Balcerowicz miał lat życia za sobą w roku 1989, to była totalna klapa.

    Kisiel i KTT. Kisiel martwił się w latach 1980. jak zbuduje się w Polsce kapitalizm bez kapitału. Kisiel był za metodą szokowych kroków od socjalizmu. Twierdził, że droga będzie ciernista. Powiedział – „Ze społeczeństwa najemników zrobić społeczeństwo producentów można tylko odgórnie”. Sprawdzam daty życia, 1911-1991, już wtedy wiedział jak ta droga będzie wyglądać, a KTT jakoś do końca nie mógł się pogodzić. Raczej przepaść między nimi.

    Zdaje mi się, że KTT nie bardzo wiedział co to kapitał. Choć taki inteligentny był. Więc nie mieszajmy, bo to pachnie mi maskymalnym zaspokojeniem własnych potrzeb, a nie żadnym socjalizmem.

    Mam nadzieję, że nie zamówił sobie pochówku w mundurze górnika.

    Jest jeszcze mój „adwersarz”. Jak mu nie odpowiem, to się obrazi. Jak mu napiszę, że nie tak miał odebrać mój poprzedni wpis, albo że wszystkie intencje i insynuacje, który wokół mnie snuje psu na budę – też się obrazi. Co mi pozostaje? Chyba odpowiem:

    Wodnik53, ja was pozdriawlaju z pierwoaprilskim prizadnikom.

  66. Szanowny panie redaktorze

    Nie ma zgody na „Wielkie Zamazywanie”.

    „miał serce po lewej stronie” = PZPR

    Slawomirski

  67. WINIEN pisze:

    2010-03-30 o godz. 14:51

    Gratuluje powsciagliwosci.

    Slawomirski

  68. Ostatnia fraszka

    chodzil z sercem po lewej stronie
    a odszedl z dusza na ramieniu

    Slawomirski

  69. Jacobsky pisze:

    2010-03-30 o godz. 22:39

    done

    Slawomirski

  70. „O ludziach zmarlych albo dobrze, albo wogole nic”

    George Harrison, Kazimierz Dejmek, Krzysztof Kieslowski, Zbigniew Religa
    i niestety KTT. To jest bardzo smutne, ze nie potrafili, albo nie chcieli
    rzucic nalogu palenia papierosow.

  71. Szanowny Gospodarzu,

    Wyrazy współczucia z powodu utraty bliskiego przyjaciela.

  72. Telegraphic Observer
    Tego przydupasa („prizadnika”) wypadaloby wymienic.

  73. Podłość na pierwszy stronie. W trzech linijkach tekstu na pierwszy stronie Gazet Wyborczej o śmierci KTT zauważono tylko, że był apologetą stanu wojennego a znanym dziennikarzem PRL. Czyli tak jak 65 procent popierających polaków i jakby nie robił nic w ostatnim dwudziestoleciu. Podłość zawsze zostanie podłością a k…stwo, k…estwem.

  74. Pamietam KTT i Szpilki z konca lat 70-ych. Moi rodzice regularnie kupowali Szpilki. Przez dziesieciolecia nic o nim nie slyszalem paza kilkoma linkami na tym blogu. KTT kojarzyl mi sie ze sztuka, kultura i humorem. Pamietam go pozytywnie. Nigdy nie myslalem o jego politycznym ukierunkowaniu. Jezeli byl ‚lewicowcem’ to bardzo dobrze. Mial do tego pelne prawo. Czesc jego pamieci.

    Komentarze tu zamieszczone przez Slawomirskiego, Telegraphic Observer i Babole sa jak najbardziej prymitywne. Jest jedank wiadome ze motloch nie potrafi znalezc sie w sytuacji i oni to potwierdzaja. Niby demokraci a maja pretensje ze KTT byl lewicowcem. Byc moze za mlodosci zostali wyjebani przez ksiedza ale czas najwyzszy znalesc nowe zycie – to jest jezeli potrafia.

  75. Czy „bycie” lub „bywanie” lewicowcem wyroznia dzisiaj kogokolwiek? Czy mozna byc lewicowcem o pogladach konserwatywno wstecznych? Twierdze, ze w czasach PRLu nie bylo mozliwe byc lewicowcem. Lewicowcy wtedy byli zwalczani. Mozna bylo byc zaledwie listkiem figowym „nibylewicowcow” podtrzymujacych owczesna „nielewicowawladze”.
    WINIEN

  76. TO, 02.45. Rzeczywiście, KTT mógł nie bardzo wiedzieć co to kapitał, ale mógł precyzyjnie odróżnić miernotę od człowieka mądrego. Ciekaw jestem natomiast czy Ty wybrałeś już sobie strój do trumny. Mogę poradzić. A mimochodem warto zapytać, czy tam za oceanem nie obowiązują elementarne zasady szacunku wobec śmierci lub jest to wrodzone?

  77. KTT długo był poza moimi zainteresowaniami jako, jak mniemałem, reżimowy poplecznik ciemnej strony mocy (wtedy jeszcze wydawało mi się, że świat jest czarno-biały i zły tylko z jednej strony). Nie pamiętam już dokładnie kiedy, ale na pewno po stanie wojennym zobaczyłem go w telewizorze, gdzie ku mojemu zdziwieniu mówił całkiem z sensem. Zacząłem go czytać i słuchać, gdy nadarzała się okazja i wtedy ujrzałem zupełnie inną osobę, niż ta z moich dotychczasowych wyobrażeń – człowieka mądrego, wrażliwego, intelektualistę oraz humanistę. Do dziś mi trochę wstyd, że mogłem go tak niesprawiedliwie kiedyś osądzać, ze zwykłej ignorancji.

    To smutne, ale nie zdziwiłbym się, gdyby jakiś p. Domosławski już otrzymał zlecenie na „właściwą” ideologicznie biografię, taką „prawdziwą”, „o człowieku z krwi i kości”.

  78. Heleno!!
    Chyba najbardziej współczujesz Gospodarzowi wyboru przyjaciół, już Ty byś mu wybrała.
    No cóż w pewnym wieku młodzieńcze fascynacje przechodzą …., a dalej to sobie dośpiewaj.
    A ta w ogóle to lubię czytać Twoje wpisy. :-)))

  79. …. a ja nie jestem ślepy tylko literki zjadam te na „K”

  80. 35% Polek i Polakow asocjuje negatywnie slowo Zyd; poczawszy od profesora uniwersytetu konczac na kibicach pilki kopanej.

    Rozumiem bol po stracie przyjaciela, czlonka rodziny. Zastanawiam sie, dlaczego dopiero wtedy dociera do nas ogarniajaca nasz umysl niemoc wobec konca. Dlaczego traktujemy smierc jako tabu bedac w wiekszosci katolikami. Dlaczego bliskosc raju i wyzwolenia wywoluje w nas smutek. Jedyna nasuwajaca mi sie odpowiedzia wobec smierci bliskich nam osob jest sygnal (znak), ze nastepnym razem niemoc wobec konca dotyczyc bedzie nas samych.

    Odpowiedz dla (do) bilansu….
    Lizakowi Ludzie pochodza od lizaka o smaku owocowym, od 1989 roku bez kolorantow i konserwantow.

    Dywagacje na temat pogladow skrajnie prawicowych.
    Pytanie i odpowiedz twierdzaca, ze skrajni prawicowcy rodza sie na podlozu bezrobocia oraz zwiekszajacych sie roznic miedzy biednymi, a bogatymi, nawolywanie polityczek i olitykow do zmniejszania bezrobocia i dazenia do pelnego zatrudnienia zdolnych do pracy obywatelek i obywateli sklonilo mnie do zastanowienia sie nad problemem skrajnosci politycznych . Podobnie tlumaczymy poglady i dzialania skrajnych lewicowcow. Podobnie tlumaczymy poglady i dzialania ksenofobiczne, roznice miedzy etniami. Podobnie tlumaczymy poglady i dzialania antysemickie. Sam prze kilku dniami pisalem, ze nie widze roznicy miedzy postrzeganiem swiata przez oscylujacego na marginesie zycia spolecznego Niemca, a migranta. Pozostaje wiec do wyjasnienia problem skrajnych rpawicowcow oraz podstawowej kwestii; czy ich postawy i dzialania (dotyczy to rowniez antysemitow) wynikaja z braku adekwatnej opieki socjalnej czy ma on podloze kulturowe. Idac tym duktem moglibysmy stwierdzi, ze w krajach najbiedniejszy jest wiecej skrjnych prawicowcow. Tak jednak nie jest. Skad wynika wiec kwestia nacjonalizmu, knofobii, antysemityzmu, skad biora sie nasze tesknoty do spolecznosci homogennej? Wazam, ze nalezy szukac odpowiedzi nie tylko w ukrytej zazdrosci wobec drugiego, traktowaniu drugiego automatycznie jako obcego. Jedno wiem z cala pewnoscia; rasizm i antysemityzm nie sa krzykiem tych, ktorym brakuje czegokolwiek w sferze materialnej.

    PS
    W Polnocnej Nadrenii i Westfalli neonazisci oraz emeryci protestowali przeciw budowie meczetu. Ich demonstracja napotkala na opor ze strony niemieckich kontrdemonstrantow.

    Polacy protestowali przeciw budowie meczetu w Warszawie. Ich demonstracja napotkala na opor ze strony polskich kontrdemonstrantow.

    Rozumiejm postawy antykoscielne, jesli sa protestem przeciw skostnialej instytucji kosciola. Nie rozumiem antypostaw skierowanych przeciw jakiejkolwiek wierze.

    Miejsce Lizakowych ludzi jest gdzies nigdzie.

    Stracilem przyjaciela powiedzial kat po wykonaniu wyroku.

    NY Met otrzymala 30 milionow od donatorki. Najwyzsza darowizna od 125 latw historii opery. Nasi “wietrznie” spiskujacy blogujacy czuja juz kolejny spisek CIA oraz Mosadu.

  81. Oto jowialno-kolokwialne popisy z wpisow naszych lewicowcow….

    1. jasny gwint pisze:
    2010-03-31 o godz. 09:22
    Podłość zawsze zostanie podłością a k…stwo, k…estwem.
    2. the mentor pisze:
    2010-03-31 o godz. 09:33
    Byc moze za mlodosci zostali wyjebani przez ksiedza ale czas najwyzszy znalesc nowe zycie – to jest jezeli potrafia.

  82. Helena, 20.11. Cytuje Twoją żałosna skargę; „Utalentowany Zmarły był apologetem systemu, który zmarnował mi życie”. Bardzo współczuję, tym bardziej, że skarga ujawnia się w konfrontacji z człowiekiem, który z pewnością życia swojego nie zmarnował, wręcz przeciwnie odniósł ogromny sukces. Może go dzielić z milionami ludzi, którzy sukcesem także mogą się poszczycić. Pani Helenko /Helciu/, twierdzę, że sukcesu nie chcieli odnieść ludzie leniwi, nieudacznicy lub marzący o wolnym świecie. Ci co żyli tutaj, byli na niego skazani, wręcz pomagano im w odniesieniu sukcesu. Sukcesu na miarę możliwości biednego kraju. Pani wybrała wolność, wybrała oddychanie powietrzem wolności, które chyba Panią dławi, wywołuje nostalgię i nerwowo zmusza do szukania usprawiedliwienia. Zbliżyła się Pani do Sławomirskiego i jemu podobnych. To normalne, wielu jest takich, niektórzy uciekają się do działanie na szkodę lub szpiegostwa. Z odejściem KTT ponieśliśmy ogromną szkodę i powiało pustką wokół.

  83. magrud pisze:

    Yevaud,

    Myślę, że ludzie typu Drzewieckiego muszą odzczuć coś na włąsnej d…, by dostrzec np. dość już w Polsce rozpowszwechnione zjawisku medialno – politycznego linczu.
    Nie wszyscy mają dość empatii i wyobrażni, by zrozumieć, jak takie coś boli, jak niszczy życie, jak jest niesprawiedliwe i jak jest nieodwołalne i destrukcyjne dla państwa, jeśli dotyczy kogoś innego.

    POWYZEJ WYSOKI POZIOM MAGRUDOWEGO PISANIA.

    WINIEN

  84. @telegraphic obserwer cytuje za kisielem

    “Ze społeczeństwa najemników zrobić społeczeństwo producentów można tylko odgórnie”.

    No rzeczywiście, wyszło znakomicie. Przepraszam za kolokwializm: nie wiem czy śmiać się czy płakać.

  85. dla wszystkich sławomirskich, telegraficów i innych baboli zacytuję klasyka:
    Próżnoś repliki się spodziewał
    Nie dam ci prztyczka, ani klapsa
    Nie powiem nawet pies cię j….
    Gdyż to mezalians byłby dla psa.
    hipi

  86. Urban, jako egzemplarz gatunku homo sapiens, niewatpliwie pogardy godzien pod wzgledem walorow moralnych, co nie stanowi najmniejszego powodu, dla ktorego nie moglby byc on stawiany jako FELIETONISTA razem ze sp. KTT „w absolutnej czolowce w epoce, ktora wydała takich autorów jak Antoni Słonimski czy Stefan Kisielewski”. I gdzie tu jakas sprzecznosc miedzy tymi faktami?

    Jesli o mnie chodzi, poglady polityczne wybitnych felietonistow sa mi zupelnie obojetne, gdyz wystarczajacego zadowolenia dostarczaja mi ich znakomite piora, a co mam o tym wszystkim sadzic, wiem sama stosujac takie podstawowe narzedzia przydatne do rozpoznawania i interpretacji rzeczywistosci jak logika, samodzielnosc myslenia i obserwacja.

    Dodam jeszcze, ze chociaz nie myslalam, ze cos mnie jeszcze tutaj na blogu zdziwi, to jednak zaskoczyly mnie niektore wpisy swiadczace o tym, ze ich autorzy przekroczyli wszelkie granice przyzwoitosci.

  87. Na blogu toczy się własnie straszliwa, bezpardonowa walka o opublikowanie najwiekszego bełkotu.
    Oczywiście między Sławomirskim i pseudoałtorytetem ekonomicznym Telegrafic Obserwerem.
    Ale tam gdzie konie kują, zawsze się znajdą jakieś żaby nadstawiające tyłek.

  88. Brakuje mi tupetu by „komentowac” zycie KTT. Bylem tylko czytelnikiem jego felietonow i ogladaczem filmow.

  89. jasny gwint pisze:

    2010-03-31 o godz. 09:22
    Podłość zawsze zostanie podłością a k…stwo, k…estwem.

    Pozostaje wiec jg zalozenie gazety z powyzszym sloganem na stronie tytulowej.
    WINIEN
    PS
    Wolnosc wg jg, to slowa wg jg

  90. Niektore komentarze , podobnie chamskie i glupie jak po smierci B.Geremka.

  91. Panie WINIEN,
    nagadał się pan sporo, często paskudnie, ale nie odpowiedział mi pan na proste pytanie: Czy jest pan Żydem?

  92. http://www.youtube.com/watch?v=kV8DyN93gPo&feature=related

    Od kiedy zaczolem interesowac sie troche polityka
    zawsze zaczynalem od ostatniej strony od KTT,
    bardzo podobaly mi sie jego felietony.
    Mimo ze przyszlo mu zyc w dwu roznych systemach
    do konca pozostal soba.
    Wyrazy wspolczucia dla gospodarza.

    Ted.

  93. “O ludziach zmarlych albo dobrze, albo wogole nic” przypomina par exellence. To jest prawda, ale dotyczy tylko osob prywatnych. Publicznym nalezy sie uczciwe, nie zaklamane wymienienie tego czym zyli i o co walczyli, nawet kiedy ta walka okazala sie byc tragiczna pomylka. Wystarczy poczytac nekrologi w jakimkolwiek pismie zahodnioeuropejskim.
    Oczywoscie, ze KTT byl lewicowcem – podobnie jak i Slonimski,
    Oczywoscie, ze byl utalentowanym krytykiem – jak wyzej.
    Ale byl takze dzialaczem partyjnym, wymienionym zreszta wsrod ok. tysiaca najwazniejszych partyjnych dzialaczy w wikipedii.
    I to nie z pozycji krytyka, lecz wlasnie partyjnego dzialacza krytykowal Adama Zagajewskiego, Ewe Lipska czy Kornahauzera za, jak to nazywal „postawe tworcza”. Nie za zle wiersze, ale za „postawe”. I mysle, ze wlasnie z pozycji partyjnych, a nie lewicowych nazywal oportunizm „pokora wobec historycznego determinizmu”.
    Pewnie, ze byli gorsi. Znacznie gorsi. Ale dalej trzymalabym Go z daleka od Slonimskiego. I tylko o to mi chodzi, a nie o to by popsuc komus humor.
    Absolwent, daj spokoj, to tani chwyt porownywac mnie do Boboli.

  94. do
    hipi pisze:

    2010-03-31 o godz. 11:20
    Cos na Twoim poziomie i poziomie czlowieka, zakladam, ze nim jestes.
    ..czlowiek wpadl w….. nie wiadomo co jest co.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  95. Odpowiedz dla (do) bilansu….
    Jesli Lizakowi Ludzie pochodza od lizaka o smaku owocowym, od 1989 roku bez kolorantow i konserwantow, to ja staram sie zostac czlowiekiem (obecnie jak juz Panu pisalem jestem ateista). Ludyczne postrzeganie wiary oraz mieszanie jej z rasa i narodowoscia jest niedorzeczne. Ja rowniez lubie „gadac” na opak. Prosze odpowiedziec mi na pytanie (przepraszam za pytanie zamiast odpowiedzi); czy Pan jest rozumny?
    WINIEN
    PS
    Nastepnie pytanie; czy trzy razy „ze” w jednym zdaniu jest stylistycznie poprawne?

  96. Bilans, a jak Ci Winien nie odpowie na pryncypialne pytanie, to co, bedziesz go w bramie weryfikowal? 😆 😆 😆

  97. Bilans pyta sie WINIEN:

    pax exellence / nie pytany/ odpowiada tylko za siebie.
    Jestem Zydem.

  98. Szanowny Panie Slawomirski,
    zauwazylem, ze w blogsferze pojawili sie topofile z topometrami w dloniach. Bladza w blogosferze udajac antropologow. Szkoda, ze nikogo to nie dziwi. Taka jest karnacja blogosfery, ktorej barwe nadaja Lizakowi blogujacy i Lizakowe blogujace pochodzacy(e) od Lizaka, od 1989 roku bez kolorantow.
    WINIEN

  99. Wszystkich pseudopsychologow w blogosferze informuje i zapewniam, ze PTSD jest (za)uleczalne. Jednoczesnie zapewniam o „niedlawnosci“ nostalgii, bo od 1989 roku nostalgia za utraconym krajem jest nieaktualna. Od tego bowiem roku Polska jest ponownie otwarta dla wszystkich Polek i Polakow, niezaleznie od miejsca zamieszkania. Ba, Polska stala sie krajem otwartym dla wielu turystow oraz wszystkich obywatelek i obywateli UE. Czesto mam wrazenie, ze „klusujacy“ w miejscu Lizakowi Ludzie tego nie potrafia zrozumiec. Nostalgiczna, tania oraz domorosla psychologia opisujaca stany kryzysowe migrantow pomaga prawdopodobnie li tylko psychologom. Podobny tenor zauwazylem kiedys krytycznie we wpisie autora do Slawomirskiego. Ciagle aktualne postrzeganie wolnosci do i od czegos oraz skutki owego postrzegania dzialaja bowiem w obie strony. Dlatego tez niezaleznie od miejsca zamieszkania mozna tesknic za jakimkolwiek miejscem „drugim“. Zapraszam wiec do lokalu „Pod krolowa gesia nozka“ na dalsza rozmowe. Bawi mnie coraz bardziej fakt braku wymiany pogladow w blogosferze, przy bogatej palecie pouczen wszelkiego rodzaju. Coz, pozostaje mi wiec pozostac skazanym na dalsze pisanie sciag z podstaw politycznej antropologii oraz historiozofii czy poprawnosci politycznej. Zdaje sobie sprawe, ze poziom ich jest nie zawsze wysoki, bo prawie zawsze zalezy od adresatow. Prosze zatem nie w i n i c adresujacego.
    WINIEN

  100. Podobało mi się to co napisał p. Passent o odejściu KTT. Tak jak on i wielu blogowiczów czuję smutek Obaj Panowie tzn autor blogu i KTT wyrażali przeważnie / a czytałem Politykę od zarania / poglądy bliskie moim i zawsze z odpowiednim taktem i kulturą. Szkoda,że paru nawiedzonym blogowiczom brak tego i bez sensu trudzą się pisząc takim językiem / chyba że chcą tym szokować co jest w tych okolicznościach raczej nieładne/. Jak widać pojęcie „kultura” jest im niestety obce, a „niezłomne” poglądy mają jak „neofici” nowej wiary. Czuję wobec nich taki niesmak, że postanowiłem zabrać głos w dyskusji mimo że nie robiłem tego od miesięcy.

  101. PRLostalgia czyli PRoLog epilogu?

    Powyzsze pytania wynikaja z lektury wpisow po smierci kolejnych prominentnych przedstawicieli PRLowskiej kultury. Rozumiem poniekad empatie autora blogu, bo odszedl jego kolega, ktorego czule nazywa Krzysiem. Szczerze mu wpsolczuje. Rozumiem tym bardziej jego prywatny smutek z powodu smierci kolegi. Kazda smierc osob nam bliskich jest cezura w naszym zyciu.

    Mam jednoczesnie powazne klopoty z akceptacja „pomnikowania“ prominentnych kiedys postaci. W ten sposob budujemy jedynie mumie pamieci. Zdaje sobie sprawe, ze burzenie pomnikow tych osob wywoluje burze wsrod ich wielbicieli. Dlatego tez zdecydowalem sie na burzenie cokolow. Cokolow, ktore wlasciwe stawiamy sobie samym, jakze czesto przy pomocy drugich. Moze wlasnie stad wynika nasza nostalgia za czasami zaprzeszlymi, ktore juz nigdy nie wroca. Nie wroca rowniez odchodzacy protagonisci tych czasow. Irytuje mnie zamykanie sie blogosfery na nowe, ktore nieuchronnie nas dosiegnie, niezaleznie od tego czy postrzegamy owo otwarcie czy tez nie. Zamknieci wiec w swoim wlasnym, wlasciwie nieistniejacym juz swiecie stajemy sie intelektualnymi autystami, co ogranicza znacznie nasze postrzeganie do kilku postaci minionych lat. Zatracamy sie powoli we wspomnieniach nie dopuszczajac jednoczesnie mysli wlasnego ograniczenia w czasie oraz w przestrzenii tamtych czasow. Zapominamy przy tym, ze podziwiani niegdys przez nas protagonisci starego porzadku musza odejsc, bo taka jest kolej rzeczy. Odeszli, zbedni intelektualnie po zmianach 89 roku wobec braku dla nich miejsca, odchodza obecnie fizycznie, bo nas wszystkich goni czas. Pozostaje wiec nam li tylko przestrzen, ktora sami redukujemy dosc skutecznie. Moze z tego powodu nie jestesmy w stanie pogodzic sie z nowym, wlaczyc sie w Mainstream koniecznych zmian. Skazujemy sie na permanentna opozycje wobec drugich i nas samych. Moze w ten sposob nadrabiamy zaleglosci wynikajacych z braku zaangazowania w czasach zaprzeszlych cechujacych sie otwartym oportunizmem. Nie mozemy sie pogodzic z faktem ze nasi wybrani (nie bylo ich wszakze wielu) protagonisci byli uwiklani w owczesny system, czesto byli jego „wpsoltworcami“, czesto li tylko oportunistycznymi „odtworcami“ (nie widze wiekszej roznicy). Czesto ich rola ograniczala sie do listka figowego. Uwazam, ze nasze pomniki dla bylych protagonistow kultury PRLoletariackiej stawaly sie z czsaem niejako substytutem tworzenia idoli popkulury, ktora docierala do nas fragmentarycznie i nie zawsze byla adekwatnie rozumiana (bezkrytycznie). Uwiklanie w system i lawirowanie pomiedzy oporem jawnym oraz ukrytym (kogo bylo wtedy stac na opor jawny?) uczynilo z nas „prlostalgikow“ lub tworu pomiedzy w ewolucji przystosowywania sie. Tak wiec z rzekomej rewolucji pozostala nam tylko ewolucja jako mozliwosc rowoju spolecznego, w ktora rowniez nie wierzylismy (slusznie). Przystosowanie do i w czasach zaprzeszlych poglebia nasza terazniejsza inercje, bo utracilismy jakakolwiek wiare w mozliwosc postepu. Wtedy nie bylismy w stanie uwierzyc w jakkolwiek rewolucje (dotyczylo to rowniez tzw. lewicowcow) oraz zmiany z niej wynikajace. Powoli wiec wstepowalismy na wlasne cokoly. Traktowalismy owczesny system jako system staly. Stad bierze sie nasza niechec do jakichkolwiek zmian, stad to ciagle odpychanie i rugowanie nowego. Poczatkowe postrzeganie czasow zaprzeszlych jako czarno-bialych zostalo zastapione szarocieniem, gdy moim zdaniem one zawsze byly bezbarwne, pozbawione nawet szarosci. Bezbarwne nie znaczy transparentne. Nie rozumiejac braku barwy do konca, weszymy wszedzie spisek, bo nie jestesmy w stanie pojac, ze komukolwiek zalezy bezinteresownie na poprawie nie tylko samopoczucia drugiego. Nie jestesmy w stanie pojac zaangazowania spolecznego drugiego, ktore wynika li tylko z odpowiedzialnosci wobec siebie i drugich. Bezskutecznie przypominamy sobie i innym nasze poswiecenie, zapominajac jednoczesnie o moralnych kompromisach prowadzacych nas „ku karierze“ w czasach zaprzeszlych. Silenie sie na normalnosc nie pomniejsza narodowej traumy. ONI i ich spisek nie dopuszczaja takiego porzadku rzeczy. Oplakiwanie naruszonej integralnosci protagonistow czasow zaprzeszlych nie przynosi poprawy ani samopoczucia, ani wlasnego „bytu“. Zdaje sobie sprawe, ze niebyt polityczny, czesto spoleczny moze doskwierac i o tym powinnismy mowic. Taka debata jest niezbedna w blogosferze. Jak zachowac pomniki burzac jednoczesnie ich cokoly?
    WINIEN
    PS
    Tak naprawde , chcac zachowac twarz bez potrzeby kreacji specjalnego wizerunku skazani bylismy na emigracje; emigracje wewnetrzna lub emigracje zewnetrzna. Trzecia droga pelna kompromisow uczynila nas cierpkimi epigonami starego.

  102. Bilans, a jak Winien nie odpowie Ci na zasadnicze pytanie, to jak – bedziesz go weryfikowal w bramie na okolicznosc czystj krwi aryjskiej?

  103. Helena pisze:
    2010-03-30 o godz. 20:11

    “Utalentowany Zmarly byl apologeta systemu, ktory zrujnowal mi zycie.”

    Oh…. co za straszny byl ten system. Zycie w Generalnej Guberni bylo tak wspaniale i przyszlosc obiecujaca.
    A ci Sowieci nawet sie nie zapytali czy moga nas wyzwolic. Przyszli i wyzwloli i to zniszczylo zycie wielu polakom ktorych wasalskie geny zostaly przytlumione na 45 lat.

    Tak, to byly stracone lata. Polacy nie mogli sluzyc zachodowi. A Sowieci nie zalatwili nam ani indian ani murzynow. Nie moglismy sie preznie rozwiajc nie majac niewolnikow. A bylo nawet gorzej, Sowieci nie zalatwili nam koloni ktore moglibysmy okradac i na zlodziejskich lupach budowac nasza ekonomie. Tak jak Zachod.

    I rowniez hitlerowscy kolaboraci stracili prace a to przeciez bylo podstawa ich egzystencji. Odbilo sit to na ich potomkach. To byly stracone lata.

    Ale teraz jest wspaniale. Polacy sa wolni by splacac dlugi i wypelniac swoje misje slugusa i wasala. Odnalezli swe miejsce w siecie jako tania sila robocza i najemny bandyta. I ciesza sie z kapitalizmu bez wlasnosci. To jest osiagniecie niebywale.
    Ale nie rozumie dlaczego tylu wielbicieli obecnego systemu pozostaje za granica ????

  104. Wojciech Orliński wspomina KTT w Gazecie Wyborczej – ” …W latach 1994-98 Toeplitz był redaktorem naczelnym tygodnika „Wiadomości Kulturalne”, moim szefem tam. Gdy chciałem się z nim spierać o jego postawę w stanie wojennym, zwykle ucinał rozmowę, mówiąc: „Pan poczeka, aż tu trochę porządzi endecja, wtedy wróćmy do tego tematu”. Żałuję, że po upadku IV RP nie było już okazji, bo to jednak byłaby teraz inna rozmowa…”

  105. jasny gwint – pełna solidarność ! Walczysz z motłochem odwiedzającym tak szacowny blog. Na to jest tylko jedna szwedzka metoda, moderator musi to tałatajstwo spuszczać do kanalizacji. Internet nie może być rozsadnikiem ordynarnego populizmu, prostactwa i chamstwa. Wczoraj bodaj na onecie pierwsza strona wpisów o śmierci KTT była zaskakująca, same piękne, wręcz wzruszające komentarze. I teraz dalej w poważnym tonie, pokażcie kto z intelektualistów ostaniego dwudziestolecia dorasta do pięt KTT, lub jeżeli jeszcze za młody, rokuje dorównanie bodaj temu lewicowemu erudycie, geniuszowi słowa, swady i dowcipu. Bo on dorównał, jak sądzę Antoniemu Słonimskiemu, człowiekowi z innej bajki i epoki.

  106. Wyrażam żal, odszedł sprawny, wszechstronnie uzdolniony publicysta, krytyk filmowy i muzyczny (swojego czasu zajmował sie Beatles’ami), powiedziałbym filozof sztuki. Najbardziej go ceniłem za rzetelny stosunek do tematu i kulturę wypowiedzi. Nieporównywalny człowiek, KTT był jeden.

    Pzdr, TJ

    P.S.
    Bobola, z tym polonica. net, to co to miało być? Opamiętaj się.

    Pzdr, TJ

  107. Szanowny Gospodarzu,

    prosze przyjac wyrazy wspolczucia z racji utraty Przyjaciela.
    Ciekawi mnie jaki byl pan KTT jako czlowiek w zyciu codziennym – lubilem Jego felietony i inna tworczosc i po prostu ciekawi mnie jak zylo sie z Nim na codzien.

  108. Jakiez to niskie, swiadczace o braku kultury i dobrych manier, przy lubej okazji roztrzaanie kwestii czy kto jest zydem, a ktos jest trendowaty, a jeszc ze inny lewicowiec czy tez popie….ony PiSowiec?
    Niektore wypowiedzi – nie szanujac faktu smierci KTT – sa wrecz parszywe i reprezentuja je Ci, ktorzy chca byc uwazani na tym blogu za intelektualne osobowosci.
    Chamstwo nigdy w parze nie szlo z kultura i to jest cos specyficzne dla Polakow, ze wiecej chamstwa niz kultury i gra na pozorach.
    Byc moze niektorym blogowiczom wskazane byloby spogladnac do lustra i zadac sobie pytanie – kim ty wlasciwie jestes mizeroto?

  109. Unikam, ale tym razem podtrzymam Jasnego Gwinta. Helena o 20.11 pisze:
    „Utalentowany Zmarly byl apologeta systemu, ktory zrujnowal mi zycie. So, count me out.” Wyczytalem w licznych i nader obfitych wspomnieniach Heleny, ze w Polsce spedzila raptem osiem lat, ze przedtem wychowala sie w ZSRR, ze przez pietnascie lat byla w polskiej redakcji BBC. Ze podpiera sie renta po ojcu. Ojciec zrobil kariere naukowa w Polsce. Ze w 1968 wyjechali do USA. I ze jeszcze przez wiele lat wozila do Polski, dla Solidarnosci, pieniadze. Czyli – wszystko co osiagnela, cala kariera, wyszly z tego systemu. Ponadto, bardzo wowczas eleganckie mieszkanie przy MDM, doswiadczenie aktorskie w Teatrze im. Idy Kaminskiej przy placu Grzybowskim i podwozenie samochodem przez samego gen. Moczara. A jezyk polski opanowala doskonale, jak wszyscy widza. Odrzucanie genialnosci KTT i wspolczucia red. Passentowi z powodu rzekomo „zlamanego zycia” to marna spekulacja. Wielu mieszkajacych wtedy w „tym systemie” nie doswiadczylo takiego dobrodziejstwa inwentarza jak Helena. Nalezy cieszyc sie, ze Helena ma zycie calkiem niezle i – z pewnoscia nie zrujnowane.

  110. Solidarne molestowanie

    Pojęcie to słowniki języka polskiego i wyrazów obcych znają nie od dzisiaj. Jego kariera rozpoczęła się u nas wraz z powstaniem „Solidarności” i stosowanymi przez nią metodami politycznego molestowania i napastowania posuniętego aż do granic gwałtu i przemocy zakończonych obaleniem przeciwnika i dokonaniem skandalicznego aktu przyjętego z uciechą i zadowoleniem. PRL zajęty był budową domów mieszkalnych, szkół , szpitali i przedszkoli, czyli tego wszystkiego czym szczycił się socrealizm w przeciwieństwie do kaprealizmu zajmującego się likwidacją osiągnięć poprzednich osiągnięć, bowiem przedszkola przeszkadzały w budowie demokratycznego społeczeństwa.

    Więc, huzia na Józia, hurmem rzucono się na nie i zniszczono je bez mała dokumentnie. Dzisiaj okazuje się, że była to kompletna głupota, bowiem rodzice ze świecą w ręku nie mogą znaleźć dzisiaj dla swoich pociech miejsc w przedszkolach. Jasne więc, że podjęta idea niszczenia miała podłoże polityczne, bowiem jakżeż można było wychować janczara kapitalizmu w socjalistycznym przedszkolu. Dotyczyło to w kolejności likwidacji 5 tysięcy szkół podstawowych, setek szkół średnich o profilu zawodowym i technicznym.

    W szkołach średnich na maturach polikwidowano matematykę, maturę zdawano na raty, dokonano także wielu innych usprawnień w wyniku, których absolwenci poszczególnych typów szkół opuszczali je jako ułomne modele demokratycznego szkolnictwa nie znające tabliczki mnożenia, znajomości zasad ortografii oraz fundamentalnej znajomości literatury oraz historii własnej Ojczyzny. W placówkach tych uczniowie zakładali śmietniki nauczycielom na głowy filmując te zbożne poczynania, a nauczyciele rewanżowali się im niczego wartościowego ich nie ucząc oraz waląc dwójki jak popadnie, molestując wybranych wychowanków w kwestiach bardzo różnych aż po intymne i wkupowanie się belfrom zakupem hot dogów na przerwach by uchronić się przed otrzymaniem negatywnych ocen.

    Nie zamierzam tutaj gloryfikować komunistycznej szkoły, bowiem ze względów konstytucyjnych takie zjawisko jest niedopuszczalne. Nie zamierzam jednak w tym kontekście milczeć lub chwalić negatywne zjawiska jakie przyniosła ze sobą w każdej dziedzinie naszego życia demokracja kupczyków, handlarzy i sprzedawczyków. Zupełnie słusznie wydumali oni, że jeżeli wyszli oni z trzewi komunistycznych, to muszą nosić skazę tego systemu, która zwalnia ich od wszelkiej odpowiedzialności.To ich zdaniem upoważniało tych rewolucjonistów spod watykańskiej egidy, do całkowitego dezawuowania przeszłości w stylu karczemnej rozróby i języka jakiego nie powstydziłby się przedni woźnica z II RP. Pomawianie, szkalowanie i nie szczędzenie plwocin stało się naturalnym instrumentem walki politycznej prawych ludzi w boju z lewicą. Ten konflikt podsycany i kontynuowany pod duchową osłoną KK i za materialną pomocą Zachodu nie mógł się inaczej zakończyć,niż tym czym się zakończył. Mógł się jeszcze zakończyć krwawą łaźnią, gdyby nie trzeźwość polityczna lewcy, która zbrojna po zęby ustąpiła przed kościelnym zacietrzewieniem i fanatyzmem. Na chwałę czego, w peryferyjnych miasteczkach noszono w euforii i zapamiętaniu stumetrowej długości flagi narodowe przekazywane w podzięce Panu Bogu do kościołów, na ręce kapłanów, organizatorów tej nieustającej feerii festiwali chwały i zwycięstwa kościoła polskiego.

    Obecnie rozgoryczone solidaruchy gryzą kapłańskie dłonie swych dobroczyńców i wyzwolicieli spod komunistycznego ucisku, który dał wolność ludowi a elity burzuazyjne wziął w cugle każąc im pracować na równi z czerwonym chamstwem. Rzecz to niebywała i wymagała ciągłych zrywów w dekadowych cyklach, by uwolnić się od ruskiej wolności na rzecz tej wspaniałej i mitycznej nadchodzącej do nas na białej klaczy pod generałem Andersem. Sikorski i Anders swych chwalebnych zamiarów nie spełnili, by zmyć z siebie hańbę Zaleszczyk.Uczynił to w ich imieniu Generał Jaruzelski, który Polskę wyzwolił spod morderczej okupacji nazistowskiej, która doprowadziła do wymordowala 6 milionów Polaków, o czym nie chcą pamiętać prawi i sprawiedli. Ich bardziej emocjonuje śmierć politycznych koleżków w liczbie 20 tysięcy, którzy oddali się w łapy Stalina, co stanowi być albo nie być kapitalistycznej i niesprawiedliwej ojczyzny burżujów i wyzyskiwaczy- ach, jak oni nie lubią tej semantyki poszukiwanej przez nich prawdy.

    Aktualnie polska prawica ma oszałamiający dylemat. Jechać na Dzień Zwycięstwa do Moskwy czy też nie? I trudno się dziwić ich wewnętrznym rozterkom, boć po prawdzie mówiąc ten dzień Zwycięstwa był de facto ich Dniem Klęski. Jak więc mogą oni ramię w ramię z czerwonymi cieszyć się z własnego upadku, przecież to ich doprawadza do szewskiej pasji, że inni wielcy tego świata kapitalistycznego w Moskwie będa przyjmować Paradę Zwycięstwa, a oni będą przez łzy kułak gryźć w Warszawie. I właściwie trudno się dziwić tym wahaniom, kiedy zdamy sobie sprawę, że nie pojechali oni nawet do Watykanu na rocznicę śmierci JPII, pewnie ze złości, że nie może on już podtrzymywać ich za kudły u władzy.

    Co do Jaruzelskiego sprawa jest jasna i czysta jak zawsze. Nie będą mu pampersy mieszać koło generalskich pawich piór czerwonych. On Polskę wyzwolił, a solidarnym młodziakom przyszło niezbyt sumiennie i dokładnie uczyć się o tym znamiennym i doniosłym fakcie historycznym znanym na całym cywilizowanym świecie. Ich dramat może polegać na tym, że Putin z Miedwiediewem posadzą Jaruzelskiego między sobą a Kaczyńskiemu przyjdzie zerkać z trzeciego rzędu. Ach, co to będzie za wstyd.Tę kompromitację zobaczy nawet defilująca Honorowa Kompania Wojska Polskiego oddająca cześć komunistycznemu generałowi z orłem bez korony. Dlatego próbują zrazić Jaruzelskiego rozważaniami czy dla niego znajdzie się miejsce, niczym dla walizki, w prezydenckim samolocie. Zapominają, że Putin także ma armadę swoich samolotów i jak będzie chciał uhonorować Jaruzelskiego to wyśle po niego swój samolot.Taki to już jest ten solidarny styl, polegający na dyskusji o krzesłach przy stole prezydialnym i miejscu w samolocie. Zobaczymy kto tu będzie bardziej „Kulturnyj narod”?

    Gdy przyjrzymy się definicji molestowania to zauważymy bez większego problemu, że jest to naprzykrzanie się i nudzenie ciągłymi prośbami.Te elementy znajdujemy w zachowaniach polskich polityków prawicy bez jakiejkolwiek trudności we wszystkich wyżej wymienionych przypadkach. Ponieważ ta kwestia jest immanentną cechą osobowści naszych orłów, więc trudno się dziwić, że według tych kryteriów oceniają oni innych. Szczególną rolę przydają oni ostatnio molestowaniu seksualnemu przez duchownych. Zamiast dziękować duchownym za wyprowadzenie ich z jarzma komunistycznej niewoli przypinają im znamię największych grzeszników, moralnych demoralizatorów i ludzi, których należy obłożyć anatemą. W zasadzie można by powiedzieć, że jest to niejako walka wewnątrzpartyjna i siły postronne powinny się wobec niej dystansować.

    Niemniej w interesie lewicy byłoby osłabienie tego mariażu ducha i materii, wobec powyższego nie angażując się w prowadzone rozgrywki polityczne w zakresie dominacji na polskiej scenie politycznej nie należy się włączać w ich przebieg. Jednak przyzwoitość nakazuje zachowanie pewnych uniwersalnych zasad moralnych i wskazanie także na pozytywne strony działalności polskiego kościoła katolickiego w walce o wyzwolenie narodowe oraz o utrzymanie polskiej tożsamości narodowej. Mimo, że kościół był przeciwnym walce o wyzwolenie społeczne a ostatnio wręcz włączył się całą swą mocą w odwrócenie społecznych, politycznych i historycznych zaszłości, które odebrały suwerenowi jego władzę, to jednak należy także dostrzec pozytywne oddziaływanie KK w historii Polski. Jego jednostronna ocena jest niesłuszna i niesprawiedliwa, podyktowana interesem politycznym wydaje się zwolenników konkurencyjnej religii.

    Zjawiska pedofilii występują nie tylko w stanie kapłańskim. Dotykają one w jednakowym ujęciu statystycznym także innych grup społecznych związanych aktywnością zawodową z prowadzeniem dzieci i młodzieży. Oczywiście od duchowieństwa mamy prawo i obowiązek znacznie więcej wymagać aniżeli od zwykłego nauczyciela, instruktora harcerskiego, czy opiekuna na kolonii. Jednak nie wolno nam wyrzucać dziecka z kąpielą i dyskredytować całego KK w kontekście jednostkowych wydarzeń. W końcu jest to materia miłości, co prawda tej innej i złej jak niektórzy twierdzą. Ale jest ona także powszechna jak podobnie szerzej rozumiany homoseksualizm wśród polskich elit.

    Medialne podejście do tego zjawiska społecznego wywołuje kociokwik w środkach masowego przekazu a także szok w polskim społeczeństwie. Niewątpliwie nie wolno bagatelizować i lekceważyć tego problemu, nie mniej jego przesadne wyolbrzymianie nie służy absolutnie nikomu, poza tymi, którzy inspirują tę nagonkę oraz mediami, które się karmią negatywnymi zjawiskami. Wszystkie uogólnienia są z natury rzeczy błędnymi i niesprawiedliwymi. Dlatego każdy tego rodzaju przypadek winien być rozpatrywany w trybie indywidualnym. Nie może być odpowiedzialności zbiorowej.

    Okazuje się teraz, że to gałgaństwo zorganizowanej nagonki na kapłaństwo o którym rozmawiamy, nie ma nic wspólnego z demokratycznym bezhołowiem i demoralizacją. Zdaniem propagandzistów obecnego dobra, wszystko to co jest aktualnie negatywnymi przejawami znajduje swoje źródło w PRL-u. Zatem to komuniści ponoszą odpowiedzialność za określone skłonności kapłanów.Tak absurdalne podejście jest niczym innym aniżeli próbą zrzucenia z siebie oczywistej odpowiedzialności na nie żyjącą już dawno babuleńkę komunę. Jest to zatem przejaw szczególnej obłudy i zakłamania prawicowych ośrodków władzy. Zarzuca się z jednej strony PRL-owi jego wyjątkowo morderczy i niszczycielski charakter, a z drugiej strony gaworzy się o tym, że komuna ukrywała kapłańskie błędy.

    Komuna doskonale rozumiała rolę, znaczenie i miejsce KK w Polsce. I nie jej rzeczą było ocenianie kadr kościelnych oraz wywoływanie społecznych fermentów i zawieruch, bowiem takie zachowanie dyktowałby brak odpowiedzialności za to co się dzieje w Polsce. Podobna sytuacja dotyczy lekarzy i nauczycieli. Istnieją zawody społecznego zaufania, które należy chronić przed nierozumnymi i merkantylnymi zachowaniami prostackich biznesmenów.

    Nie oznacza to wyłączenie członków zawodów cieszących się szczególnym mirem społecznym spod dopowiedzialności prawnej. Nie może być jednak w ten sposób, że zasłużony i zaangażowany obrońca uciśnionych solidaruchów okazuje się zwykłym narkomanem i dziwkarzem. Istnieją pewne granice,których przekraczać nie wolno i to dotyczy wszystkich obywateli tego burżuazyjnego państwa łącznie z tymi, którzy je stworzyli.
    _________________
    Łaskotanie prawicy

  111. @Slawomirski

    napisal:
    „Ja nie bede plakal na pogrzebie totalitaryzmu.
    Odchodzi pokolenie kolaborantow.

    Slawomirski”

    A twoja rodzina to co robila podczas okupacji nazistowskiej? Bo ja mam wrazenie, ze ty teraz projektujesz swoje kompleksy na Toeplitza.

    @Helena

    Nie jest ci zle identyfikowac sie z antykomunizmem? Wiesz, Waffen-SS, NSZ, Biali Rosjanie – tworcy Protokolow Medrcow Syjonu itd. Ich wszystkich laczy antykomunizm. A ty wsrod nich…

  112. Helena juz nie spekuluje. Konfabuluje. Obszernie sie wypisala o partyjnosci KTT a tymczasem w Gazecie znajdujemy:
    „Bożena Toeplitz: Mąż nigdy nie należał do PZPR
    mar, PAP2010-03-31, ostatnia aktualizacja 2010-03-31 19:17
    Bożena Toeplitz, wdowa po zmarłym we wtorek Krzysztofie Teodorze Toeplitzu, powiedziała, że podawana przez media informacja o przynależności publicysty do PZPR jest nieprawdziwa.
    Fot. Wojciech Druszcz / Agencja Gazeta
    Krzysztof Teodor Toeplitz zmarł we wtorek rano w Warszawie. Miał 77 lat
    ZOBACZ WIDEO
    odtwórz Teodor Toeplitz nie żyje ZOBACZ TAKŻE
    Krzysztof Teodor Toeplitz nie żyje (30-03-10, 09:06) – Mój mąż zawsze był człowiekiem lewicy, ale nigdy nie należał do PZPR – powiedziała Bożena Toeplitz.
    W środę także przyjaciele zmarłego: Xymena Zaniewska, Daniel Passent, Jerzy Urban i Mirosław Ikonowicz powiedzieli, że Krzysztof Teodor Toeplitz nigdy nie należał do PZPR”

    Powiedzieli. Ale Helena wie lepiej. Wie rowniez, ze narodowosc sprawdza sie w bramie. Wlasne doswiadczenia ?

  113. Kleofas, IPN wcisnal Ci kit na moj temat, ale bardzo rozkoszny, przyznaje. Czy moge uzywac tego jako mej oficjalnej biografii? Podoba mi sie znacznie bardziej niz prawdziwa. 😆

  114. Winien 16.10
    Może cię rozczaruję, ale porównując życiorys i dorobek KTT, oraz Twoje wypowiedzi na tym blogu oraz liczne fragmenty wyznań na temat czym sie zajmujesz i czego dokonałeś w życiu, mozna powiedzięc tylko jedno.

    Jesteś dokładnie tym, czym Leszek Miller określił Zbysia Ziobro.

    A zatem nie rozumiem, po co sie ciągle napinasz ?
    Żeby zaimponować jako odbrązawiacz fałszywych wielkości, np KTT tej ( jak sądzisz ) hołocie na blogu, do ktorej zapewne wszystkich, łącznie ze mną zaliczasz ?

    Jesteś śmieszny i żalosny w swych ambicjach zostania „blogowym entelektualystom”, kosztem KTT.

    Lizak jest przy Tobie Kantem, Pascalem i Sokratesem.

  115. Do Zdziwionej-zgadzam się całkowicie z pani pogladami.Liczy sie poziom napisanych felietonów a nie poglady polityczne ich autora.
    Styka byl tak pobozny,że malował pana Boga na kleczkach.Ten zaś zobaczywszy dzieło Styki zagrzmial z góry:”Styka!Ty mnie nie maluj na kleczkach,ty mnie maluj dobrze!
    I tyle na temat pogładów autora dziela i efektu jego pracy.Zresztą inni wielcy…Np.Caravaggio…
    Serdecznie pozdrawiam.

  116. Helena 12.36
    Mój tani chwyt, był jednak o niebo droższy od Twojego, w sprawie określenia KTT jako Apologety.
    A co do Twego”zrujnowanego życia ” to cudnie odpowiedział Ci Kleofas. Nic dodać, nic ując, tylko bić brawo.

  117. Diasporea jest czujna! (Albo – nie)

    @ Lizak pisze 2010-03-31 o godz. 20:07

    „Ten konflikt podsycany i kontynuowany pod duchową osłoną KK”

    Lizak, domyslam sie, ze panski wpis jest w ramach 1-go Kwietnia – prawda?

    „Ale społeczeństwo nie chciało słuchać ostrzeżeń Prymasa. A oto prawda o faktycznych sprawcach konfrontacji. Trudno Prymasa Polski kardynała Wyszyńskiego posądzić o niewiedzę, niekompetencję, kłamstwo, stronniczość. A on uparcie, do samego końca oskarżał ówczesnych przywódców Związku o dążenie do sprowokowania stanu wojennego (…)T akże Prymas Józef Glemp na kilka godzin przed wprowadzeniem stanu wojennego daremnie ostrzegał przywódców „Salinarności” przed grożącym niebezpieczeństwem (…) „Dotychczasowe wielkie osiągnięcia nie mogą być zniweczone przez nierozwagę, która nazywa się konfrontacją (…) „Boleść nasza jest boleścią całego Narodu, sterroryzowanego siłą
    militarną (…) Spotkało się to z protestem gen. Jaruzelskiego”
    http://www.zaprasza.net/a.php?article_id=30903&PHPSESSID=e8c3636ba5ae6947a306eb4536eb7a21

  118. Kleofas, Coraz ciekawiej wyglądają informacje na temat biografii „Heleny” i jej utraconych lat. Nie mam pojęcia, kto to jest ta ważna osoba? Czy mogę prosić o link do źródła. Pozdrawiam

  119. Korekta:
    „Bron atomowa pozbawila jednak PRL alternatywy.”

  120. Absolwent, Kleofas
    Trafne uwagi poczyniliscie co do Heleny, z jednym tylko zastrzezeniem. Skoro Helena twierdzi, ze jej zycie zostalo zrujnowane, to jej zycie prawdopodobnie albo jest zrujnowane albo tez ma ona takie silne odczucie wyplywajace z glebokiego niezadowolenia ze swego zycia, pytanie tylko, dlaczego tak jest, bo jak to juz zostalo unaocznione, na pewno nie przez system prl-owski.
    Natomiast gdyby sprawa sie nie rypla w marcu, przypuszczalnie Helena, podobnie jak jej ojciec (przywieziony z ZSRR i robiacy kariere w PRL:u w ciagu 8 lat), nadal spijalaby smietanke w „znienawidzonym” ustroju, korzystajac skwapliwie z prominentnych podwozen (vide – Moczar) zamiast zadowalac sie w Ameryce jakas skromna (papierkowa, mam nadzieje) robotka na podrzednym stanowisku w redakcji (bo jakby jej robotki byly nie takie az skromne, to na pewno by sie tutaj nam juz nieraz pochwalila) W tym kontekscie sprawa „zrujnowanego” zycia Heleny nabiera dodatkowych aspektow.

  121. No wiec moze wrocmy jeszcze raz do tego co powiedzialam i co podtrzymuje.
    Kazdy ma prawo oplakiwac zgon kazdego, kogo uwaza za waznego w swoim zyciu. Zwlaszcza ma do tego prawo Przyjaciel zwiazany wieloletnia przyjaznia i wspolnymi doswiadczeniami.
    Ale nie mozna porownywac kazdego z kazdym. Sa granice. I tak jak liczni na tym blogu maja prawo bronic pamieci Krzyztofa Teodora Toeplitza, tak ja mam prawo bronic pamieci Antioniego Slonimskiego przed stawianiem go w jednym szeregu z KTT. To sa diametralnie rozne zyciorysy, rozne pojmowanie lewicowosci, rozne talenty, rozne podejscie do czlowieka i do otaczajacej rzeczywistosci. Skad o tym wiem? Od samego Slonimskiego – z lektury tego co po sobie zostawil. Wiem, ze nie poparl by stanu wojennego, wiem, ze nie atakowal by przesladowanych poetow, ktorych sie akurat w kraju nie drukuje i ktorych atakuje tez aparat przemocy.
    Opowiem anegdote. W roku bodaj 1971-72 zdarzylo sie takie zdarzenie, opisane w felietonie Slonimskiego w TP. . Do Warszawy zajechal jakis 16-letni chloipak „szukac szczescia” z malej wsi czy maisteczka. Uciekl z domu, gdzie bylo mu zle. Jednak po paru dniach w stolicy, gdzie jak sie okazalo nie mogl znalezc ani zarobku, ani miejsca do mieszkania, skonczyluy mu sie pienidze i w bialy dzien, z glodu wyrwal jakiej kobiecie torebke z reki i usilowal uciekac.
    Tak sie jednak zlozylo, ze ulica przechodzil znany juz wtedy aktor RO, ktory rzucil sie w pogon za chlopkiem, torebke odebral, chlopakowi dokopal, i oddal go w rece policji. Doniosly o tym media, podkreslajac bohaterski i obywatelski czyn wymienionego z nazwiska RO. TYdzien czy iles tam dni pozniej glowny komendant uroczyscie wreczyl bohaterowi nagrode – album z widokami Warszawy, zas sam aktor udzielil szeregu wywioadow prasie i telewizji, w ktorych, z charakterystyczna dla siebie predylekcja do kabotynskich slow i zachowan, puszyl sie i nadymal, a przy okazji wypowiedzial slowa pod adresem zatrzymanego chlopaka: ze mianowicie z takimi szczurkami nalezy ostro i bezwzglednie i dobrze, ze mu dokopal, ze jest z tego dumny.
    I to wstzrasnelo Antionim Slonimskim. Wiec zamiescil na ten temat bardzo smutny i bolesny felietin w Tygodniku Powszechnym, ktory pozostawil we mnie gleboki slad. Ze takich rzeczy nie wolno mowic komus takiemu jak Olbrychski. Ze sie nie kopie lezacego. Ze nie powinien byl nawet przyjmowac tego albumu z rak komendanta. I takie tam rozne rzeczy. TYgodbnik mial przez to wiele nieprzyjemnosci, zas Slonimski dostal zakaz oglaszania przrez jakis czas swoich felietinow. Nie po raz pierwszy i nie ostatni. Pod koniec zycia byl calkowicie na indeksie.
    Dlatego wiem, ze Slonimski nigdy, w odroznieniu od KTT, nie atakowalby Ewy Lipskiej czy Zagajewskiego za „tworcza postawe”. I nie zaslanialby sie „pokora wobec historycznego determinizmu”.
    Czy KTT nalezal do PZPR. Wszystkie zrodla podaja ze wstapil do partii w 1954 r. Do wczoraj podawala tak takze wikipedia. Zona mowi ,ze nie nalezal. Pewnie wie lepiej. Ale istnieje jeszcze takie stare smieszne okreslenie ukute bodaj przez Stalina – „bezpartyjny towarzysz”. Nie wazne czy KTT nosil w kieszeni legitymacje partyjsna. Zachowywal sie jak towarzysz. A Slonimski nie. I to jest bardzo podstawowa roznica.
    Wiec jeszcze raz – ja bronie pamieci Slonimskiego, a nie atakuje KTT. Kazdy sobie sam niech wybiera moralne autorytety wedle upodoban i potrzeb. Dla mnie jest nim Slonimski, a nie KTT. Wiec bede protestowla dalej, jak sie ich wymienia jednym tchem. Jesli bedziemy to robic zatracimy juz wszelkie granice.

  122. Cassandre:)))
    super kawal przytoczylas, z rodowodem ze szmoncesow, a te prawdziwe sa zawsze znakomitymi perelkami humoru.

  123. Do
    Helena pisze:
    2010-03-31 o godz. 16:18
    Bilans, a jak Winien nie odpowie Ci na zasadnicze pytanie, to jak – bedziesz go weryfikowal w bramie na okolicznosc czystj krwi aryjskiej?
    Szanowna Heleno,

    dziekuje Ci za wsparcie. Malo kto reaguje w blogosferze na pseudowycieczki naszych narodowych blogowych pisarzy i pisarek, ktorych cechuje tenor „anty“. Irytuja mnie wszelkie tego typu postawy, a takich w blogosferze nie brakuje. Stad moje reakcje. Personalne wycieczki Lizakowych Ludzi sa, na szczescie, na dosc niskim poziomie, tak ze oni nigdy nie beda decydowali o naszej przyszlosci. Ich czas niestety minal. Czasy zaprzeszle nie wroca i LL nie moga sie z tym pododzic. Traca po prostu czas im pozostaly. W ten sposob pozbawiaja siebie samych i potencjalnych interlokutorow rzeczowej dyskusji o wspolnej juz przyszlosci. Wracajac do przeszlosci nalezaloby stwierdzic strate czasu i niwelowanie intelektualnej przestrzenii (mozliwosci rozwoju) rowniez u Lizakowych Ludzi. Oni po prostu nie zdaja sobie sprawy, ze niezaleznie od partyjnej przynaleznosci takze byli ofiarami. Zdaje sobie sprawe, ze z owym faktem trudno jest sie pogodzic. Pozwole sobie na stwierdzenie, ze jesli ktokolwiek w czasach zaprzeszlych byl przyczyna ofiar, to byl jednoczesnie jedna z nich, czego wcale nie traktuje jako okolicznosc lagodzaca wobec dzisiejszych postaw „anty“

    Bilans, a szczegolnie jego saldo mortale nie zawsze sa ciekawe do czytania. Zastanawiam sie, jaki bylby tenor reakcji/wpisu Bilansu na moja odpowiedz. Wedlug bilansu sa li tylko dwie mozliwosci mojej odopowirdzi; twierdzaca oraz przeczaca. Zapewniam wiec Bilans, ze udziele mu szczerej odpowiedzi po przeczytaniu kolejnej jego reakcji na odpowiedz przeczaca i odpowiedz twierdzaca. Jesli Bilans zgodzi sie na proponowany eksperyment, to bedzie mial okazje osobiscie sie przekonac, ze obojetnie jakbym nie odpowiedzial, to obie jego reakcje, na kazda z mozliwych odpowiedzi beda negatywne. Znajac wiec reakcje/odpowiedzi Bilansu, nie ulatwiam mu zadania i czekam na kolejne wpisy.

    Wracajac do kwestii krwi, to zdradze mu tajemnice, w moich zylach plynie tzw. krew blekitna o stosunkowo malej krzepliwosci. Moze ta informacja ulatwi mu zycie.

    Jednoczesnie pozdrawiam serdecznie wszystkich Lizakowych Ludzi pochodzacych od Lizaka bez kolorantow. Dziwie sie jednoczesnie, ze wiekszosc katolikow ma ambiwalentny stosunek do smierci.

  124. Zaluje, ze LL nie zdaja sobie sprawy z nastepujacego spolecznego faktu; tworzenie homogennego spoleczenstwa poprzez ustawianie wszystkich w jednym szeregu jest niemozliwe. Brak cezury relatywizuje przeszlosc i jej protagonistow. Zgadzam sie calkowicie z Helena.
    WINIEN

  125. do
    zdziwiona pisze:

    2010-04-01 o godz. 11:17
    Tania domorosla psychologia w Twoim wpisie o Helenie. Dziwie sie skad u Ciebie tyle osobistej zlosci wobec niej. Jeszcze troche i wstapie do Klubu Zdziwionych. Nie wiem jednak czy Lizakowi Ludzie udziela mi odpowiedniego zezwolenia.
    WINIEN

  126. Jasny Gwint 9.58

    Pozdrowienia odwzajemniam. Przedmiotem sa slowa a nie czlowiek. Mam nadzieje, ze z przyjemnoscia obejrzysz defilade w Moskwie i na to raczej bym sie nastawil. Oprawa i w tym roku bedzie okazala, zwlaszcza z udzialem polskich zolnierzy. Bede Ci wdzieczny za link do transmisji.

  127. Ja, trzydziestolatek, powiem, co poniżej (całość na http://zugaj.bloog.pl):

    Był dla mnie źródłem świeżego spojrzenia na świat. Po raz pierwszy zetknąłem się z Jego tekstami na łamach „Wiadomości Kulturalnych”, pisma, którego był redaktorem naczelnym, a które zostało zamordowane przez AWS-owską Minister Kultury. Później był „Przegląd”, „Trybuna” i okazjonalne publikacje w innych czasopismach. Z racji wieku straciłem kilka dekad Jego świetniej publicystyki.

    Jego teksty fascynowały mnie erudycją, wszechstronnością i konkluzjami – trafnymi i nie zawsze zgodnymi z nurtem oficjalnym. Tym bardziej opłacało się czytać Toeplitza. W moim odczuciu zdarzało Mu się traktować czytelnika z wyższością, jednak żelazna argumentacja i klarowny wywód dawały Mu do tego pełne prawo. Może dlatego był marginalizowany a Jego punkt widzenia – przemilczany.

    Toeplitz wymagał od czytelnika sporej wiedzy i zaangażowania intelektualnego (wiele Jego publikacji musiałem czytać obłożony encyklopediami i słownikami). Jednak żeby w ogóle zacząć Go czytać, należało być czujnym, gdyż Toeplitza nie polecano w przeglądach prasy, nie recenzowano Jego książek, nie zapraszano Go do dyskusji, ze szkodą głównie dla dyskusji. Był autorem wręcz „z urzędu” ignorowanym. Cóż, może to i lepiej? Docierał do tych, którzy naprawdę chcieli i byli w stanie Go czytać. A inni? Odrzucając KTT znacznie zawęzili swoje horyzonty i zubożyli pojmowanie świata.

  128. Zdziwiona, Kleofas – jestescie wiernymi dziecmi swojej partii, ale jestem na Was juz odporna. Moj zyciorys mozecie znalezc w Zolnierzu Wolnosci ze stycznia 1982 r, lub z Trybuny Ludu z tego samego okresu . Dowiecie sie zen, ze bylam szpiegiem zachodnioniemieckiego wywiadu, ktora wlasnymi rekami zmusila Leszka KOlakowskiego, aby sie zapisal do KORu. Powinno to byc cennym uzupelnieniem innych rewelacji, ktore tu oglszacie.
    Ale Wasz czas sie skonczyl, co donosze z wiella ulga i nieklamanym zadowoleniem . 🙂 :smil: 🙂

  129. …Lizak jest przy mnie Kantem, Pascalem i Sokratesem…..tak twierdzi Absolwent, toutes proportions gardées.
    WINIEN
    PS
    Zapewniam Absolwenta, ze potrafie docenic talent KTT, autora blogu oraz wielu innych majacych dobre pioro. Mam jednak prawo krytykowac owoce niektorych utalentowanych. Czesto tak sie dzieje, ze czytelnicy sie emancypuja. Posiadaczy zlotych pior to z pewnoscia cieszy. Z drugiej strony ciagle idealizowanie i relatywizowanie czasow zaprzeszylch oraz ustawianie ich w konkurencyjnej przestrzenii do dzisiejszych jest niedorzeczne.

  130. do
    zdziwiona pisze:

    2010-04-01 o godz. 11:17
    Dziwi mnie Twoja (przeczytalem ponownie Twoj wpis dotyczacy Heleny) postawa wobec tych, ktorych zegnalismy na Dworcu Gdanskim, niezaleznie od tego czy Helena tam byla czy tez nie. Twoja empatia jest niestety wybiorcza, co cechuje Lizakowych Ludzi i pozbawia ich (Ciebie rowniez) wiarygodnosci – czesto jednego i drugiego.

    Bez wiary da sie zyc, bez godnosci jest o wiele trudniej.
    WINIEN

  131. Helena pisze:
    2010-04-01 o godz. 11:20

    Nie znam blizej KTT. Ma pani na pewno racje, ze Slonimski posiadal bardzo wysoko rozwinieta osobowosc. Czy jest pani jednak pewna, ze sam Slonimski, z dzisiejszej perspektywy, ocenialby KTT, Passenta, Urbana itp. tak jak pani? Do wysoko rozwinietej osobowosci nalezy takze poczucie sprawiedliwosci.

    Slonimski potrafil spojrzec na tego chlopaka nie tylko przez pryzmat samej kradziezy, ktora przeciez jako krzywde dla tej kobiety potepial, lecz takze przez kontekst, w jakim ten chlopak dzialal, przez pryzmat celu tego chlopca.

    Prosze teraz wstawic sobie zamiast tego chlopca KTT, Urbana, Passenta itp. Na miejsce tej pokrzywdzonej kobiety pokrzywdzonych przez PRL. Na miejsce kontekstu chlopca koniecznosc historyczna PRL-u. Na miejsce celu tego chlopca moralne cele KTT itd. Na miejsce aktora RO dzisiejszych krytykow KTT itd. Dojdzie pani wowczas do wniosku, ze KTT, Urban, Passent itp. zostaliby przez Slonimskiego ocenieni wg tego jaka forme nadawali tej historycznej koniecznosci o nazwie PRL.

    Nie sadze by Slonimski byl w ocenie KTT tak surowy jak pani.

    Cos mit tu admin wstrzymuje o Urbanie. Ale chodzi w sumie o to, jaka forme nadajemy naszym mozliwosciom I tak np. Polityke nalezy oceniac wg jej wypowiedzi o napasci na Irak, a szczeglnie przemilczania, ze polski papiez walczyl doslownie by do tej napasci nie dopuscic.

  132. do
    Helena pisze:

    2010-04-01 o godz. 12:31
    Czasy Lizakowych Ludzi (jednoczesnie czlonkow Klubu Zdziwionej) skonczyly sie na szczescie. Na nieszczescie ww nie potrafia wypelnic czasu terazniejszego majac klopoty z koniugacja wlasnej historiozofii.
    WINIEN

  133. WINIEN pisze:
    2010-04-01 o godz. 12:36

    „Z drugiej strony ciagle idealizowanie i relatywizowanie czasow zaprzeszylch oraz ustawianie ich w konkurencyjnej przestrzenii do dzisiejszych jest niedorzeczne”.

    Przeciez to wy, zdziczala prawica i bogobojny motloch, ciagle wracacie do czasow zaprzeszlych. To wam potrzebny jest IPN i nagonki nawet na tych ktorzy juz nie zyja.

  134. Pamietam debate w blogosferze dotyczaca roznicy miedzy tekstem ,a autorem tesktu. Wowczas Lizakowi Ludzie niechetnie na te cezure przystawali. Permanentnie, przez dlugi czas utozsamiali autorow tekstow z tekstami (na zasadzie; co autor(ka) mial(a) na mysli). Obecnie nagle poczuli sie zwolennikami li tylko tekstu. Tekstolodzy sie z pewnoscia ciesza. Ja rowniez. Ciesze sie rowniez, ze znajda sie tacy, ktorzy nam przypomna teksty naszych idoli z lat piecdziesiatych (informacja dla pelnego humoru jezykoznawcy; piec , peisc – pochodzi z farsi).
    WINIEN

  135. Szanowny Panie Passent,
    co Pan sadzi o ponizszym; czesci wpisu Zdziwionej:

    …Natomiast gdyby sprawa sie nie rypla w marcu, przypuszczalnie Helena, podobnie jak jej ojciec (przywieziony z ZSRR i robiacy kariere w PRL:u w ciagu 8 lat), nadal spijalaby smietanke w „znienawidzonym” ustroju, korzystajac skwapliwie z prominentnych podwozen (vide – Moczar)…

    Uwazam, ze blogosfera nie jest wlasciwym miejscem, w ktorym antysemickie resentymenty powinny ukazywac sie dowolnie.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Brakuje mi brak reakcji drugich.

  136. Heleno,

    Każdy ma prawo używać w swoich opiniach takich porównań, jakich chce.
    Co najwyżej możesz się z nimi nie zgadzać.
    Jednak człowiek kulturalny powinien wyczuwać kontekst i pamiętać, że w obliczu śmierci wszyscy są sobie równi. To jest ten moment, który wymaga byśmy wznieśli się ponad nasze urazy.
    Polemika, którą prowadzisz wskazuje, że jesteś przepełniona nienawiścią i to ona najprawdopodobniej niszczy twoje życie.
    Spójrz na Toeplitza jak na człowieka, którego wzloty i upadki, życiowe wybory i cała ta jego codzienna krzątanina wokół osi przetrwania zakończyły się ostatecznym fiaskiem, a to, co pozostało, podobnie jak spuścizna Słonimskigo ulotni sią wraz z upływem czasu.
    Spójrz na drugiego człowieka jak na towarzysza podróży w nicość, a wtedy może odnajdziesz tę perspektywę, w której jedyną wartością jest współczująca miłość. Ludzi oczekujących miłości i uwielbienia są tłumy. Tych, co potrafią bezinteresownie kochać jest niewielu. Ale tylko oni nie marnują życia.

  137. Szanowny Panie Absolwencie,
    przykro mi bardzo z powodu domniemania, definiowania przez moja skromna osobe wszystkich piszacych w blogosferze jako holoty. Z cala powaga twierdze, ze Ty do niej nie nalezysz ( prosze Cie o zaniechanie ironicznej odpowiedzi, bo tak naprawe mysle). Powyzsze wyklucza wiec uogolnienie na wszystkich. Dla mnie nie jestes ani smieszny, ani zalosny. Roznimi sie jednak pogladami i sposobem postrzegania swiata. Swiat jednak niezaleznie od naszego postrzegania pozostanie taki sam, jesli nie bedziemy probowac go zmienic. Dlatego powinnismy przynajmniej podjac aka probe. Mozemy to czynic w blogosferze godzac sie na rzeczowa dyskusje, ktorej tu brakuje (z malymi wyjatkami). Zapewniam Cie, ze nie mialem nigdy zamaru mierzyc sie z talentem KTT oraz autora blogu. Zapewniam Cie jednoczesnie, ze Pan passent jest zadowlony, ze na jego blogu pojawiaja sie wyemancypowani (e) piszacy(e). Problemem wielu jest fakt, ze moga zaistniec tylko przez pare dni w blogowisku. Na to niestety nie mam zadnego wplywu i jeszcze raz zapewniam Cie, ze nie probuje niczego kosztem kogokolwiek. Pisze wylacznie na swoj rachunek, a jesli uda mi sie cokolwiek opublikowac, to prosze redakcje o traktowanie sumy rachunku jako darowizny. Nie wiem skad sie bierze u Ciebie alergia wobec intelektualistow; nawiasem mowiac, sam pisalem o sobie, ze jestem dyletantem intelektualnym. Jestem jednoczesnie wystarczajaco suwerenny, aby artykulowac moja irytacje po lekturze w blogoferze. Uwazam ciagle, ze niepotrzebnie wpadlismy w dukt prymarnej rywalizacji. Obaj dobrze wiemy, ze liscie laurowe zostaly juz rozdane, a popyt na listki figowe sie skonczyl. Nie znaczy to wcale, ze nie powinnismy krytykowac naszej obecnej rzeczywistosci i probowac ja zmieniac. Wybacz mi prosze, ze zalezy mi na jakosci moich tekstow (przynajmniej ich tresci). O formie nie wspominam, bo powtarzajac za Panem Passentem, formula blogosfery niesie z saba niebezpieczenstwo uchybien. Zdaje sobie rowniez sprawe, ze pisanie jest o wiele latwejsze od wysadzania posadzek i nawet Twoja ironia tego faktu nie zmieni. Wraz z wiosna rodzi sie nowe i warto sie do nowego usmiechac. Kwitna kwiaty, robi sie kolorowo. Kolor zielony dziala pozytywnie na nasze samopoczucie. Dlatego zycze Ci przyjemnej i zielonej wiosy i to nie tylko 1 kwietnia. Zycze Ci tez konsekwencji w walce o „dobre“. Szanuj tez (prosze) madrzejszych od siebie, ja staram sie tak czynic lub przynajmniej postepowac. Sam przeciez jestes w stanie zauwazyc, ze filozoficzne porownania oraz postawy anty sa przynajmneij nie na miejscu (w blogosferze).
    WINIEN

  138. Winien, nie przejmuj sie Zdziwiona, to stara mozna powiedziec przyjaciolka, znana mi z sasiedniego blogu Piotra Adamczewskiego. Nicki zmienia jak rekawiczki, jeno nie moze zmienic stylu wypowiedzi i swoich antysemickich fobii. Zapewne wyssanych, jak to ktos slusznie zauwazyl, z mlkiem matki. 🙂

    Magrud, mysle, ze sie mylisz, przypsujac mi nienawisc. Takie uczucia mna nie targaja. Nie jest mi nartomiast obca pogarda… 🙂

    Piotr Kraczkowski – nie chdozi o to jakby Slonimski ocenial dzis KTT czy Daniela Passenta. Ja do naszego Gospodarza mialam bardzo jednoznaczne i negatywne uczucia, raz mi sie nawet zdarzylo tlumaczyc jeden jego tekst dla NYTimesa, i nie byl to tekst pod ktorym by sie dzis podpisal, z pewnoscia.
    Dzis ceszy mnie jedynie, ze jest po „naszej” stronie, ze wzbogaca zapyziala polska scene publicystyki politycznej wlasna wrazliwoscia i perspektywa. Bardzo dobrze! Nie zamierzam nikogo lustrowac, ani Pana Passenta, ani KTT.
    Ale nie godze sie na zamazywanie granic zyciowej postawy takiego Slonimskiego z tymi, ktorym ten ustroj (przynajmniej w ich publinych wypowidziach) bynajmniej nie preszkadzal, ale ktorzy go wrecz bronili i firmowali wlasnym talentem i nazwiskiem.
    Nazwisko Slonimskiego wypowiedziane jedbnym tchem z KTT i Urbanem (tego ostatniego uwzam za najdowcipniejszego czlowieka w Polsce i cenie sobie jego obecna opozycyjnosc) uwazam za pirmidalne klamstwo.
    Nie ma w tym nienawisci. Jest tylko glebokie przekonanie, ze tak sie nie godzi. Pozdrawiam 🙂

  139. Panie WINIEN, panie tchórz?

  140. Helena 12.31
    No kto by przypuścił ? Okazuje sie, że słynna kombatantka Helena, z Koktailem Mołotowa w garści walczyła z KTT, ktory jako naczelny redaktor „Zołnierza Wolnosci”, ją opluwał w swym organie !
    Teraz bedziemy mówili : „Legendarna Helena”, tak jak piszemy o Legendarnej Fotydze !
    Ciekawe czy zgłosiła sie do odpowiednich instytucji ( Rada Pomników Walki i Męczeństwa, lub Urzad do spraw Kombatantów ) po odszkodowanie za zmarnowane życie ?

  141. Winien 13.21
    Widzę, że zebrało Ci się na ogólne odpuszczenie grzechów i posypywanie głowy popiołem. Proponuję żebyś pojednał się z Lizakiem i go pobłogosławił. Napisz co wypiłeś, chętnie też spróbuje tego eliksiru ! 😉

  142. Coraz więcej Ich Tam…
    Tylko tyle.

  143. Helena pisze:

    2010-04-01 o godz. 11:20

    Dziekuje za ten wpis.

    Slawomirski

  144. absolwent pisze:

    2010-04-01 o godz. 15:30

    Specjalista od Mrs.Robinson zasmuca swoimi wpisami.

    Slawomirski

  145. Bilans pisze:

    2010-04-01 o godz. 15:11

    bilans jest 0

    Slawomirski

  146. Kilka słów o kontrowersjach, jakie wywołał życiorys Heleny, którego nikt nie przedstawił, ani nie wskazał źródła.

    Mało eleganckie są aluzje antysemickie oraz czynienie z Heleny obcej. Skłonność do przyklejania etykietki „obcy” jest charakterystyczna dla stad, klik, koterii, klanów – rugowanie obcego, jest to predylekcja częściowo biologiczna, częściowo jest reliktem kultury pochodzącym z okresu plemiennego, a potem klanowego. To dziedzictwo powoduje, ze w społeczeństwach niedojrzałych istnieje przemożna inklinacja do oligarchizowania się.
    Mało eleganckie nie są, a wredne nawoływania do „przyznania się” czy jest się Żydem, czy nie. Mało pocieszające jest to, że przedstawicieli lewicy, np. absolwenta, jasnego gwinta, magrud, ani ziębi to ani grzeje. Nie usłyszałem od nich ani cienia interwencji na chamskie zaczepki i aluzje dotyczące np. narodowości Pana Redaktora. To jest niebywałe. To ma być lewica!

    Heleno, jesteś bardziej przekonywująca.

    Pzdr, TJ

  147. Albo przekonująca albo przekonywAjąca może być córka pana Zająca, hyc.

  148. TJ – dziekuje. Odchylam sie coraz bardziej w lewo z uplywem lat, ale, mam nadzieje, ze daleko mi do tego towarzycha. 🙄 🙂

  149. TJ pisze:

    2010-04-01 o godz. 19:18

    Dziekuje za wpis.
    Stosowanie gradacji w odniesieniu do pani Heleny dziwi.

    Slawomirski

  150. TJ

    Uspokuj sie. Zasada jest dosyc prosta. Najlepiej ignorowac tzw. troli internetowych, ktorzy ciagle rzucaja antysemickie ale rowniez i antykomunistyczne zaczepki. Nie musisz histeryzowac.

    Warto dodac, ze twoja uwaga na temat spoleczenstw niedojrzalych z tendencja do „oligarchizowania sie” jak ulal pasuje do pewnej grupy osob o rodowodzie opozycyjno-stryropianowym, ktorych ofiara poniekad padl rowniez KTT.

    Co zas do Heleny, ktora chyba jednak nie gardzi odpowiednimi koteriami, klanami czy tez klikami, to meczy jej troszke obludna martyrologia. Nie dziw sie wiec, ze ludzie reaguja alergia na jej niektore wpisy o tym jak to system zepsul jej zycie.

  151. BogSiem pisze:

    2010-04-01 o godz. 22:31
    TJ
    1. TJ
    „Uspokuj sie. Zasada jest dosyc prosta. Najlepiej ignorowac tzw. troli internetowych, ktorzy ciagle rzucaja antysemickie ale rowniez i antykomunistyczne zaczepki. Nie musisz histeryzowac.

    Warto dodac, ze twoja uwaga na temat spoleczenstw niedojrzalych z tendencja do “oligarchizowania sie” jak ulal pasuje do pewnej grupy osob o rodowodzie opozycyjno-stryropianowym, ktorych ofiara poniekad padl rowniez KTT”

    Moj komentarz:

    1) Nie adresuję swoich uwag odnośnie antysemityzmu do trolli, tylko do przedstawicieli lewicy. Próba skierowania moich wysiłków w stronę nadrzeczywistości jest tanim wybiegiem.
    Jeszcze raz powtarzam, nie usłyszałem tu na blogu od prominentnych reprezentantów lewicy, takich jak jasny gwint, absolwent, magrud, ani jednego słowa na temat ordynarnych wycieczek antysemickich oraz niezwykle chamskich epitetów tyczących poszczególnych osób, jak i całych narodów, czynionych przez konkretnych blogowiczów promowanych jako „wrażliwi społecznie”.
    Tak to jest, że w kupie krzyczymy „wodzu na Kowno”, a gdy nie daj Boże sytuacja się zmieni, to wołamy pod pałamy, „panie komisarzu, za co, to nie ja, to oni”. Dla młodszych widzów, to z filmu „Zezowate szczęście” Munka. To drugie się dzisiaj nie może zdarzyć, lecz to pierwsze mamy.

    2) Jeżeli piszę o społeczeństwach niedojrzałych, nie mam na myśli społeczności lewicowej, czy prawicowej, tylko całe społeczeństwo.

    Nie jestem przekonany, że „KTT padł ofiarą”, to jest stwierdzenie zbyt uświęcające.
    KTT wybrał dla siebie drogę, która zaprowadziła go w nowym ustroju może nie do nikąd, ale z pewnością na bezrybie. To był jego wybór po 1989 roku.
    Umniejszył jego publicystykę nowy porządek, a w nim nie oligarchia, tylko rynek, wybór, konkurencja, i związany z tym nagły spadek notowań „tamtej” lewicy. Zadziałało to, co w czasach świetności publicystycznej KTT i Urbana było stłumione i tylko pozorowane.
    W drugim przypadku rynek został oswojony. Urban nie zdoła się z tego otrzepać.

    Pzdr, TJ

  152. Piszac o trolach nie mialem na mysli oczywiscie Jasnego Gwinta itd ale tych malych antykomunistow. Zas co do p. Heleny, to chcialbym pogratulowac ciekawego ojca. Jest tylko jedna rzecz ktora nie daje mi spokoju. Znalazlem na wikipedii takie o to informacje o Wolfie Szmunesie:

    „(…)As the Germans and Soviets occupied Warsaw, Szmuness was separated from his family, who were later killed by the Germans. Trapped in the Communist-occupied part of Warsaw, Szmuness traveled eastward to escape the advancing Nazis. He asked the Soviets to let him fight the Germans but was sent to Siberia as a prisoner(…)”

    Cholera, moze jest cos ze mna nie tak, ale o co chodzi z ta okupowana przez Sowietow Warszawa?

    „(…)In 1969, Szmuness, his wife and their daughter Helena were permitted to attend a scientific meeting in Italy. Upon arriving, Szmuness defected and emigrated to New York City in the United States for religious and political reasons(…)”

    http://en.wikipedia.org/wiki/Wolf_Szmuness

    To samo co wyzej. Byc moze jest cos czego nie rozumiem, ale w jaki sposob system zlamal pani zycie?

  153. Przypadkiem słuchałem rozmowy w PR I, programie ponoć „przejętym przez lewicę”, z Jerzym Szmajdzińskim, kandydatem na prezydenta. Było to dzień po śmierci KTT. I ani słowa o Nim. Dziwne, i przykre.

  154. BogSiem – podobnie jak rewelacje o radzieckiej okupacji Wraszawy, prawdiwe sa informacje, ze komunistyczne wladze Polski zewolily naukowcowi wyjechac „na konferencje” dp Wloch zabierajac ze soba cala rodzine, hehe. Te wladze nie pozwolaly mu nawet na konferencje do Pragi wyjechac, samemu!

  155. To wielka strata.
    Milczenie mediów, wprawdzie mało oglądam wiadomości ale w radiu nikt się na ten temat „nie zająknął”.Przez ubiegły rok brakowało mi Jego felietonów w Przeglądzie i wielką sprawił mi radość wracając na swoje miejsce.Zdziwił mnie brak aktualnego felietonu.
    Pozostanie żal po Wielkim Człowieku
    W całym bałaganie myśli można powiedzieć za Gospodarzem żegnaj Panie Krzysztofie !

  156. Umarł wielki człowiek wielu talentów. Zetknąłem się z nim jako telewidz oglądający jego zabawne, a przy tym błyskotliwe felietony telewizyjne w cyklu, którego nazwy zapomniałem. Czytywałem „Szpilki”., które pod jego kierunkiem przezywały najlepsze swoje lata, starałem się nie prześlepić żadnego jego felietonu w „Kulturze” lub „Polityce”, a potem bardzo dojrzałe książki popularyzujące wiedzę o społeczeństwie, a szczególnie o różnych przejawach kultury popularnej (zwanej wtedy masową).
    Elementy tej wiedzy umiał świetnie wpleść do scenariusza „Czterdziestolatka”, a kobieta pracująca była jakby jego porte parole, tyle, że w nieco przekrzywionym zwierciadle.
    Cisza wokół śmierci KTT okrywa wstydem media i ludzi kultury.

css.php