Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

21.05.2010
piątek

Dwie tragedie

21 maja 2010, piątek,

Jeszcze człowiek nie odzyskał równowagi po katastrofie, a już nadszedł kataklizm. W tych warunkach trudno pisać o czymkolwiek innym, bo wszystko inne wydaje się nieważne.

Nasuwa się pytanie: Czy oba te wydarzenia – katastrofa lotnicza i powódź – mają coś ze sobą wspólnego? Moim zdaniem – tak. Nie wiem, jak to nazwać – niestarannością, luzactwem, lekceważeniem norm i przepisów, bylejakością, zacofaniem cywilizacyjnym? – Dokładnie nie wiem, ale coś w tym jest.

Nawet ci, którzy uważają, że przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem były polityczne (błędna decyzja o drugich obchodach, presja odczuwana – nawet jeśli nie była wywierana – przez pilotów), muszą przyznać, że dużo było bałaganiarstwa i bylejakości. Nie można wszystkiego zwalać na ludzi, na ofiary. Już pomijam uwagi dotyczące szkolenia pilotów, ale lot był nie do końca przygotowany, lądowanie na lotniskach zapasowych nie było poważnie brane pod uwagę (o czym świadczy określenie godziny wylotu bez wystarczającego „zapasu” na dojazd z lotniska zapasowego), opóźnienie na starcie, brak wiadomości o warunkach meteo w Smoleńsku, niewystarczające przygotowanie do lądowania w Smoleńsku, zlekceważenie kolejnych ostrzeżeń z lotniska i od załogi polskiego samolotu, który wylądował wcześniej – wszystko to składa się na tragedię wręcz niewyobrażalną, na kompromitację i na katastrofę, jakiej nie było w dziejach świata. A jednocześnie wszystko to składa się na tę Polskę przed-nowoczesną, zwaną pogardliwie polnische Wirtschaft, na lekceważenie rozmaitych norm, na niską kulturę pracy, na pewne zacofanie cywilizacyjne.

Mówi się, że w czasie tragedii państwo polskie okazało się silne. Bez problemów marszałek Sejmu zaczął pełnić obowiązki prezydenta, wykonano ogromną, pełna poświęcenia pracę na miejscu, w Smoleńsku, w Moskwie (Ewie Kopacz należą się ogromne słowa uznania), w Krakowie, w Warszawie, podczas prawie stu pogrzebów, roztoczono opiekę nad rodzinami ofiar. Ale państwo – takie silne po tragedii – okazało się słabe PRZED tragedią. Przecież te wszystkie przyczyny, jakie złożyły się na katastrofę, nie wynikały ze złych charakterów, zło nie tkwi w ludziach, tylko w systemie pracy, szkolenia, sposobie myślenia, w funkcjonowaniu społeczeństwa i państwa oraz jego instytucji, w tym instytucji tak państwowej jak wojsko, i organów tak państwowych, jak wysokie władze. Niepodważalne sukcesy Polski w ostatnich dwudziestu latach, w tym wyniki gospodarcze, kazały zapomnieć o tym, że w określeniu „polnische Wirtschaft” nadal tkwi ziarno prawdy.

Widać to także teraz, w czasie powodzi. Widać postęp – wiele zatopionych domów to już nie żadne chaty kryte słomianą strzechą, ale gdzie one stanęły, dlaczego wydano zgodę na ich budowę tam, gdzie budować się nie powinno? Niektórzy ludzie skarżą się, że nie byli uprzedzeni o nadchodzącej klęsce żywiołowej, ale może system wczesnego ostrzegania nie jest odpowiedni? Prognozy pogody w mediach wskazywały na duże opady i możliwość „podstopień”, ale nie były alarmujące.

Teraz oczy wszystkich zwrócone są na Warszawę, na rząd, na premiera, bo Polska była przez kilka dziesięcioleci PRL krajem scentralizowanym, centrum decydowało o wszystkim, i te nawyki pozostały. W czasie zimy stulecia premier Jaroszewicz osobiście nadzorował pociąg z węglem na trasie Śląsk – Warszawa. Plus fakt, że to, co prywatne wyprzedza to, co wspólne, bardziej zadbane jest mienie prywatne od majątku wspólnego,

Zaufanie jest niskie, także do władz, które wzywają do ewakuacji, zaufanie do sąsiadów, także do policji, która ma stać na straży mienia czasowo opuszczonego. I znów akty wielkiego poświęcenia mieszają się z brakiem poczucia odpowiedzialności. Coś w tych katastrofach jest wspólnego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 182

Dodaj komentarz »
  1. 1. Polska jest w okresie zmian, gdy stare miesza się z nowym. Mieszają się więc nowe budynki (i nie tylko — kilka dni przed powodzią byłem w Lanckoronie i Skawinkach, widziałem nowe inwestycje, także unijno-gminne), z nieprzygotowaniem do powodzi; miesza się sprawne przejęcie władzy i dobre zasadniczo zastępstwo zmarłego Prezydenta, z bylejakością przygotowań do lotu. Powiedziałbym, że jest średnio — na tyle dobrze, by się nie załamywać i na tyle źle, by nie spocząć na laurach.

    2. Nie podoba mi się takie używanie słowa ‚siła’. Gdy to mówi Jarosław Kaczyński, to nie wiem co sądzić. Gdy to mówi Gospodarz, to chyba jednak jest to brak naszego polityczno-patriotycznego słownika. Tu nie chodzi tyle o siłę, a o sprawność, o to by ruszać głową bardziej niż pięścią — jak miał kiedyś Adamowi Małyszowi powtarzać trener — „Połowa tej siły, ale we właściwym kierunku!”

  2. Myślę, że ważnym względem jest to, że brak w naszym kraju działań perspektywicznych w zakresie 10 – 50 lat czy więcej. Politycy myślą w horyzoncie 4 lat – do następnych wyborów. Dla przeciwdziałania katastrofom, które zdarzają się co kilkanaście/kilkadziesiąt lat brak uzasadnienia politycznego. Czy można takie działania korzystnie „sprzedać” w mediach? Jak uzasadnić i zdobyć poparcie dla inwestycji, której efekty pojawią się za dwadzieścia lat ? Kto i za co miałby zbierać laury. Wały przeciwpowodziowe są okropnie nudne – jak to wały. Już widzę te latające helikoptery z kamerami nad budową wałów przeciwpowodziowych i przekazujące ekscytujące informacje o kolejnych kilometrach wykonanych umocnień. Nawet nie ma gdzie wstęgi przeciąć. Źle to widzę 🙁

  3. Panie Redaktorze, Myślę, że pełnię równowagi odzyska Pan dopiero we wtorek 25 maja w Krakowie. Na Wawel zapraszają giganci sumienia intelektu i patriotyzmu, Głódź i Śniadek. Przyjadą wszyscy najlepsi Polacy, więc Pan i wielu sympatyków z blogu powinno czynnie wziąć udział, aby wspomnieć, złożyć hołd i zademonstrować siłę. Zapraszam. Uniknęliśmy katastrofy powodziowej, sarkofag się ostał, ale ile jeszcze przed nami.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Polska była przez kilka dziesięcioleci PRL krajem scentralizowanym, centrum decydowało o wszystkim, i te nawyki pozostały. W czasie zimy stulecia premier Jaroszewicz osobiście nadzorował pociąg z węglem na trasie Śląsk – Warszawa.

    To jest najtrafniejsze podsumowanie mentalności wielu ludzi. I na tym próbuje zbijać kapitał wielu polityków, obiecując osobiste zajęcie się przysłowiową popsutą wygódką sąsiada.

  6. do wiesiek59 pisze:

    2010-05-20 o godz. 16:20
    Oczywiscie, ze infrastruktura jest potrzebna. Jadac niedawno pociagiem z Wwy do Lublina rozmawialem z uniwersyteckim profesorem, ktory twierdzil; w Polsce jest wszystko na poziomie europejskim (wlacznie z nauka), brakuje li tylko infrastruktury. Odpowiedzialem mu; wiec nie ma niczego na zadnym poziomie. Zdaje sobie sprawe z trudnosci i kosztow tworzenia nowoczesnej infrastruktury. Powinna ona sluzyc czlowiekowi, a nie zagrazac zyciu i srodowisku. Bo zagrazajac srodowisku, zagraza zyciu. „Regulowanie” rzek konczy sie przewaznie wielkimi szkodami powodziowymi. Energia atomowa jest li tylko pozornie czysta i tania. Problem odpadow czyni ja bardzo droga, tylko o tym nikt nie mowi, bo po co? Wiec nie o takiej prymarnej infrastrukturze nalezaloby marzyc i mowic. Najlepiej byloby zaczac od recyklingu osobistego.
    Pozdrawiam.
    ET
    Pamietam czasy, gdy aresztowano moich kolegow (2 x 24 godz.) przed ambasada chinska, w ktorej otrzymali „Czerwone ksiezeczki”. 10 lat pozniej bodajze „Zielona ksiazeczka” byla dostepna w kazdej prowincjonalnej ksiegarni i nikt jej wtedy nie kupowal. Podobnie stanie sie z pomyslami na energie atomowa i betonowaniem rzek.
    Spotykam ciagle osobnikow zakochanych w Stalinie i Tito (Bosniacy i Gruzini).

  7. zyjemy w czasach, ze wszytko jest na sprzedaz, wszytko ma wartosc zlotego.
    Bo ile gmina zarabia na wydawaniu zezwolenia na budowe osiedla, domow, ile zarabia za wyccinke lasu, za odrolnienie pol?

    po drugie, moze trzeba wiecej panstwa w panstwie? Moze wrescie trzeba wprowadzac normy unijne oraz je egzekwowac, moze zamiast CBA latajaca po domach szukajac domienianych terrorystow zajela sie jak urzedy, instytucje wykonuja, przestrzegaja prawo? Przeciez NIK zglaszal, ale nikt niezwracal uwagi na gadanie urzednikow..

  8. Narzekamy na bałagan. Owszem, jest bałagan. I tu zgadzam się z redaktorem Passentem – bałagan leży u podstaw obu tych tragedii. Inne wytłumaczenia są krzywdzące i raczej wynikają z sympatii politycznych krytykantów niż rzeczywistych przesłanek. Trwa walka polityczna, która jak każda walka polega na próbie skompromitowania strony przeciwnej. Wzorcowym przykładem mieszania rzeczywistości z ideologią są główne wydania dziennika telewizyjnego TVP. Są tak stronnicze, że średnio rozgarnięty obywatel woli przełączyć na inną stację, bo nie da się tego słuchać – chyba, że jest się sympatykiem PiS lub bezrefleksyjnym osobnikiem o mentalności pantofelka.
    Ziarno prawdy tkwi w mentalności. Radio Opole, godz. 9.00, reporterzy robią audycję w terenie. Entuzjastyczne wiadomości – poziom wody się przestał podnosić. Do mikrofonu poproszono mieszkańca kompletnie zalanej wioski i zadano pytanie – co dalej ? Czy był ubezpieczony od powodzi, wszak ma dom wybudowany na terenie zalewowym, więc często go zalewa i o ubezpieczeniu powinien był pomyśleć jako o czymś standardowym, wpisanym w ryzyko mieszkania na takim terenie.
    „Nii.., joł się nie będę ubezpieczoł. Joł się sam nie zalewoł !!! Skoro mnie zalało, to niech mi teroz wójty sami zapłacom. Od tego oni som !!!!”

  9. „Coś w tych katastrofach jest wspólnego”…. pisze Daniel Passent. Cos w nas jest wspolnego, smiem twierdzic. Pracowalismy na to od przynajmniej 1918 roku, z przerwa na PRL, bo wtedy wszystko bylo z pewnoscia lepsze.
    ET

  10. Sądzę, że gdyby nie Smoleńsk, to walka z powodzią byłaby dużo dużo trudniejsza i wielokroć bardziej stresująca dla władzy wykonawczej. Powódź to niestety „dopust boży”, na który nic nie można poradzić, ale Smoleńsk to autentyczny „palec boży”. Zadziałał precyzyjnie i na czas, szkoda tylko że dodatkowo aż tylu niewinnych ludzi musiało oddać życie

  11. Spokojny, Nie miałem pojęcia, że miasto w którym żyję toczy taka gangrena. Kuria, Platforma i PiS to źródła naszego nieszczęścia. Staram się być daleko od tego szamba, jak delikatnie to nazywają. Mam piękny ogródek z tysiącem gatunków roślin, a w wolnych chwilach zabawiam się „grą szklanych paciorków”. To bardzo ciekawa gra, niestety coraz mniej popularna. Będę głosował na Napieralskiego i radzę Ci uczynić to samo.
    Kilka dni temu Profesor Walicki ukończył 80 lat i mam nadzieje, że resztki lewicy urządzą mu tutaj miłe spotkanie.

  12. oczywiście wszystkiemu winne jest PO, że zacytuje klasyka z Seksmisji”…nie odpowiadają jedynie za gradobicie, koklusz i trzęsienie ziemi, …” choć i pewnie w takich przypadkach zwolennicy PIS uprzejmie wskazaliby winnych vide mieszkanka bodajże Sandomierza podczas spotkania z Tuskiem „…gdyby było PIS to by nas ostrzegli..”. Choć oczywiście ostrzeganie leży w gestii władz lokalnych, które z tego co wiem na Podkarpaciu i okolicach dzierży PIS to stało się już tradycją w kręgach zwolenników tychże wskazywanie PO jako etatowego winnego. Sprawą oddzielną jest to że PO od dłuższego czasu nie umie odpierać nawet absurdalnych oskarżeń.
    Generalnie zgadzam się z Szanownym Redaktorem że coś jest na rzeczy jeżeli chodzi o te dwa zdarzenia. Oczywiście spostrzeżenia takie rodzą się dopiero po fakcie, w przypadkach gdy niedociągnięcia w poszczególnych dziedzinach doprowadzą do katastrofy. W czasach „spokoju” to niedociągnięcia obracane są w żart i kwitowane jak to Polacy są zaradni i nawet na drzwiach od stodoły polecą albo jak to potrafią się odnaleźć w sytuacjach np. sprzeczności prawnych.

  13. Polska bylejakość daje znać o sobie co raz częściej.Jak zauważa autor bloga,ta bylejakość,o ile się jej nie pozbędziemy,doprowadzi do totalnej klęski.Wszystkie rządy są w tą bylejakośc umaczane,skupia się to wszystko na rządzie PO,bo jest najbliżej,pod ręką.Denerwuje postawa PiS,który atakuje rząd,nie zrbił nic gdy sam rządził, by obecnej tragedi zapobiec.Ponoć p.Gęsicka miała plany,na planach się skończyło.Powódż sprzed lat niczego nas nie nauczyła,dalej popełniamy kardynalne błędy,wydając zezwolenia na budowę w strefach zalewowych.O tak głupiej polityce budowlanej,sam osobiście pisałem na forum,po kolejnych regionalnych podtopieniach.Za tą tragedię pośrednio winni są urzędnicy,szastający zezwoleniami na budowy domów w zagrożonych terenach.Winni są też sami poszkodowani,oświadczenie jednego z poprzednich premierów,Cimoszewicza,by każdy się ubezpieczał,mają gdzieś,a jemu samemu tylko odebrało popularność za słuszne słowa.Mieszkańcy wierzą że państwo ma obowiązek dawać im pieniądze,nie myślą o żadnych asekuracjach w firmach ubezpieczeniowych.Zal mi tych podtopionych ludzi,którzy potracili swoje dobytki.Trzeba z tym raz na zawsze skończyć,nawet doprowadzając do przesiedleń mieszkańców z zagrożonych terenów.Narzekamy na braki autostrad,które są niezbędne,cieszymy się z organizacji ME,które już do imprez pierwszej potrzeby nie należą.Tylko że każdy rządzący boi się o tym głośno mówić,bojąc się o słupki popularności.Mierzmy siłę na zamiary,gdyby to hasło dominowało w naszym codziennym życiu,do takiej tragedi jak powódż tegoroczna by nie musiało dojść.Czy zasze musimymy być głupimi
    „polaczkami”,których żadne nieszczęście nie nauczy rozumu.Czy zawsze musimy być głupi i przed i po szkodzie.Poprzednie rządy wydawały ogromne pieniądze pod publiczkę,na becikowe,mundurki szkolne,ulgi w opłacaniu mieszkań,energi elektrycznej,wszystko kosztem zaniedbania podstawowych obowiązków państwa,jakim jest bezpieczeństwo kraju.Teraz potrafią ci sami ludzie ciosać kołki na głowie obecnemu rządowi,choć ten nie jest bez winy.Bądżmy jako państwo bardziej przewidywalni,a krzywdy,jak obecna powódż już tak dotkliwie nas nie dotknie.

  14. No cóż Szanowny Gospodarzu,
    Pan znowu swoje…
    Ręce opadają – oczywiście zdobędzie Pan poklask i aprobatę wśród niezadowolonych z nieudanego narodu, kraju , państwa itd.
    Oczywiście cala krytyka należy się innym no bo felietonistów to mamy na galaktycznym poziomie – jedynie piloci są…kiepscy.

    O może warto by było poczekać na wyniki śledztwa.
    Może warto by było się nie wpisywać w naiwny i nieprofesjonalny dyskurs o znamionach teorii spiskowych.
    Powody tragedii, które Pan cytuje z braku wyników śledztwa są pomówieniami i szkodliwymi domysłami rodem ze „spisku KGB”.

    A teraz najlepsze…zawsze modne zawsze nagradzane narzekanie na „polnische Wirtschaft”… w którym podobno – nadal tkwi ziarno prawdy…
    Wyuczony dekadami pragmatyzm i oportunizm powoduje użycie słowa ziarno…no bo jakby co – to ziarno czegoś może być we wszystkim i będzie się Pan mógł wycofać itd… ale co zostało powiedziane ma już swoja wagę.

    Dla zawstydzonych nieudanym państwem i nieudanym społeczeństwem zacytuje działania NAJBARDZIEJ UDANEGO…kraju i społeczeństwa amerykańskiego z czasów Katriny…

    „Gdyby nie indolencja i opieszałość władz, tragedia w Nowym Orleanie mogłaby pochłonąć o wiele mniej ofiar. Takie są wnioski raportu Kongresu USA na temat huraganu Katrina?

    Biały Dom odmawia ujawnienia Kongresowi dokumentów i wyjaśnień w sprawie walki z huraganem Katrina?
    Ze wstępnych ustaleń kongresowej komisji wynika, że dzień przed uderzeniem „Katriny” na Nowy Orlean do Białego Domu dotarła analiza ekspertów rządowych dokładnie opisująca, co może się stać. Analiza mówiła o prawdopodobieństwie przerwania wałów przeciwpowodziowych i w konsekwencji zalaniu większości miasta na wiele tygodni.

    Senator Joseph Lieberman, demokratyczny wiceprzewodniczący komisji senackiej badającej reakcje rządu na huragan „Katrina”, stwierdził, że dokument ten zapewne nie dotarł do prezydenta…

    AQ pozniej njastapila najlepiej zorganizowana…bo amerykanska pomoc:

    „z 5,3 mld dolarów pomocy dla ofiar Katriny, 1 mld dolarów wyłudzono?
    Od oszustów nie były wolne także organizacje pomagające poszkodowanym, agencje państwowe, czy Czerwony Krzyż. GAO ocenia, że doszło do ponad 22 tysięcy wyłudzeń w samych tylko służbach, likwidujących skutki huraganu. Według szacunków Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego (Federal Emergency Management Agency) odzyskała do tej pory zaledwie 1 proc. z wyłudzonej sumy 1 mld dolarów.”

    Z innej beczki polecam Żakowskiego „Prezydent nowego świata” z ostatniej Polityki – to jeden z niewielu dziennikarzy próbującego wznieść się ponad…
    Martwi jedynie bezkrytyczna i nie pogłębiona konstatacja, ze na wzrastające błyskawicznie gospodarcze wpływy Chin USA i „Zachód” ma w odpowiedzi…siłę militarną – wiem już na czym ma polegać imperium dobra…. i co nas czeka w ramach globalnych przepychanek.

  15. A więc nie żaden testament tylko trzeba zrobić przegląd ważnych rzecz. Opracować procedury, postawić wreszcie na ludzi o sprawdzonych kompetencjach.Zacząć wreszcie realizować troskę o ludzi i państwo, właśnie w tej kolejności.

  16. Kraków, grupka młodych, studentów się ‚zmawia’ dzwoni na policję oferując ‚ręce’. Nie mija 15 minut gdy policja oddzwania informując gdzie mają się udać.
    Na miejscu worki z piaskiem, robota i Pizza dla głodnych. Więc może nie jest tak źle.

  17. Pan Daniel Passent pisze
    A jednocześnie wszystko to składa się na tę Polskę przed-nowoczesną, zwaną pogardliwie polnische Wirtschaft, na lekceważenie rozmaitych norm, na niską kulturę pracy, na pewne zacofanie cywilizacyjne.

    Dlatego niektórzy z nas, oprócz uczucia grozy, poczuli złość.

    O katastrofie lotniczej, która jak każda katastrofa, gdzie ginie bezpośredni sprawca, jest konsekwencją kilku zbiegów okoliczności, Blogowicze wypowiadali się wielokrotnie. Chciałbym dodać jeden wątek, nazwijmy go „osobowościowym”.
    Arkadiusz Protasiuk
    Był absolwentem politologii na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego z 1999
    Jego zawodowy profil wskazywał na oficera wyjątkowo ambitnego. Młody wiek był następnym czynnikiem motywującym do podjęcia ryzyka nawet bez dowolnej sugestii przełożonego.

    Kiedy dowiaduję się, że państwo umie sprawnie organizować kościelne pogrzeby, wywoływać powstania, a nie potrafi im zapobiec, kiedy obserwuję ataki części polityków na bezkrwawy akt założycielski niepodległej Polski, jakim był Okrągły Stół, to ogarnia mnie wielki smutek.

    Co to za państwo, którego premier dowiaduje się od powodzian, że kompetencje władz samorządowych i centralnych są na przypadek klęski idiotycznie rozdzielone ustawami/zarządzeniami?
    Co to za państwo, które nie może przez 20 lat opracować planów zagospodarowania?
    Co to za państwo, które nie szanuje swojej konstytucyjnej świeckości?

    Tych pytań jest setki ale wybrałem te, związane z tragicznymi wydarzeniami.

    PS
    Jakie ptaszki mogą wstrzymywać budowę wałów lub dróg ratujących życie?

  18. Zgadzam z Panem Danialem jak zwykle, mam szanse pracowac i mieszkac w kraju, gdzie procedury raczej sa przestrzegane, wiec widze wyraznie te roznice. To co Pan chce nazwac to nasza zdolnosc do improwizacj i latwosc do „kombinowania”. Coz jestesmy narodem kreatywnym i to jest wielka zaleta, ale w wielu przypadkach rowniez wada.
    Oczywiscie Ci, ktorzy nie sa w porzadku zawsze musza znalezc winnego jezeli sprawy ich zaskakuja albo nie tocza sie po ich mysli.
    Nawet juz po katrastrofie pochowek na Wawelu jest znowu Wielka Improwiacja i zakrawa na „kombinatorstwo”. Sledztwo prowadzone w sprawie katastrofy profesjonalnie sie nie podoba czesci spoleczenswa, bo woleliby wskazac winnych improwizujac sledztwo i kombinujac jego przyczyne. Przepoczwarzanie sie Jaroslawa K. jest kombinowaniem i improwizacja a nie solidna kampania zeby zdobyc wladze dla realizacji konkretnego programu dla dobra ogolu. A jednak ten spektakl podoba sie 30 procentom spoleczenstwa i tutaj sie zgadzam z panem Danielem jezeli chodzi o opoznienie cywilizacyjne, poniewaz w nowoczesnym spoleczenstwie byloby to niemozliwe. Dopoki panstwo nie zacznie byc naprawde swieckie to postep nie nastapi szybko, poniewaz jest „oczywista oczywistoscia” ze i tutaj cytuje klasykow z PISu „ciemne masy to kupia”.

  19. Na wrocławskim Kozanowie po pamiętnej powodzi 1000/lecia nie zaprzestano budowania domów. No bo skoro taka powódź bywa raz na 100 lat – to po nas choćby potop.
    Na wezwania do ewakuacji ludzie reagują z grubsza tak, jak oddają PIT-y do Urzędu Skarbowego. Ostatniego dnia urząd pracuje 24 godziny na dobę i jeszcze na pół minuty przed zamknięciem drzwi, znajdzie się paru, co zdążą wejść i oddać swoje papiery chwilkę po….
    Tacy odmawiają też ewakuacji, lekceważą wezwania, nie wsiadają do podstawianych łódek i dają się zdejmować z dachów, kiedy już woda zalała wszystko. A wtedy jeszcze głośno wyrażają pretensję do władz, do ratowników, do wszystkich innych, winnych nieszczęścia.
    Taki charakter i na to rady nie ma.

  20. Winny jest Mickiewicz.
    „My z bratankiem na kon wsiedziem i jakos to bedzie ”
    Czy JAKOS tak . (nawet teraz tez nie chce mi sie zajrzec do zrodla zeby sprawdzic , ksiega osma czy dziewiata ? Znaczy ze mna wszystko jeszcze ok.)

  21. Zetus
    Przykro mi ale się mylisz określając okres perspektywy polskich polityków na 4 lata (kadencja). Długofalowe planowanie polityczne w kraju nie wiem czy sięga kwartału. Normalna, standartowa perspektywa zawiera się w miesiącu. Ale większośc podejmowanych działań ogranicza się do spraw bieżacych nie mających związku z jakimkolwiek planowaniem. Wyraźnie to widać w wystąpieniach politycznych będących najczęściej skrótem codziennej prasówki. Polska polityka to suchy, jałowy piasek przesypujący się przez palce.
    Pozdrawiam

  22. A ja jednak odbieram pozytywnie reakcję Polski (rozumianej jako całość: obywatele, samorządy, administracja) na powódź. W wielu miejscach procedury działają, są plany, sprzęt, przygotowani ludzie itd.
    Owszem – niektóre wały puszczają. Owszem – gdzieś są budynki na terenach zalewowych. Ale proszę porównać bilans do bilansu powodzi 1997 (kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych, straty materialne na poziomie 3.5 mld $) – różnicę widać gołym okiem.
    Sama katastrofa jest porównywalna (w dorzeczu Wisły poziom wód jest wyższy, w dorzeczu Odry niższy).
    Oczywiście chciałoby się, żeby wszystko było super, ale jest lepiej, i co więcej – jest lepiej szczególnie tam, gdzie w mojej opinii jest to kluczowe: na najniższym szczeblu, samorządów, lokalnych sztabów kryzysowych.

  23. No i ma Pan Panie Danielu pełen poklask.
    Co jeszcze w tym nieudanym społeczeństwie nie gra – ma Pan pełne pole do popisu i „sukcesów’
    Mam nawet dla Pana konstruktywne wnioski
    po pierwsze powinno byc lepiej
    po drugie trzeba pracować
    po trzecie trzeba planować
    po czwarte romantyzm szkodzi, nadrzeczywistość fałszuje itd.

    Co za twórczy wkład w kształtowanie anachronicznej polskiej rzeczywistości.
    Piloci na wrotach od stodoły i zawracanie kijkiem Wisły…
    Uff chociaż publicystyka na galaktycznym poziomie.

    Czekam na felieton o ataku ułanów na niemieckie czołgi pełen sukces gwarantowany…

  24. A tak na marginesie – gdyby krakowianie i nie tylko oni, nie porozdawali najcenniejszych gruntów za bezcen kościołowi lecz sprzedali na przetargach, czy przypadkiem nie byłoby za co budowac zbiorników retencyjnych,wałów itp? Czesi pobudowali umocnienia przeciwpowodziowe a my zrzucilismy się na koscioły. Dobrze że chociaz relikwie wystawione przez Dziwisza zatrzymały wodę. Szkoda tylko ze wystawił je jak juz były znane prognozy ze woda opada.

  25. Szanowny panie redaktorze

    Czlowiek vs natura

    Katastrofa samolotu to „man made” tragedia natomiast powodz nie. Indywidualne a nawet transpokoleniowe doswiadczenie czlowieka to za malo aby byc przygotowanym na powodz. Do takiego przygotowania potrzebna jest wiedza naukowa. Religijne bieganie ze sztandarami nic nie da.
    A co pan mysli na temat przygotowania gatunku ludzkiego na spotkanie z asteroidem?

    Slawomirski

  26. Ryszard pisze:
    2010-05-21 o godz. 11:03

    „…. postawić wreszcie na ludzi o sprawdzonych kompetencjach….”

    Wlasnie w tym tkwi problem Polski. Dozywotni dyktatorzy partyjni swym wlasnym intelektem ustalaja poziom dozwolonej inteligencji na kazdym szczeblu zarzadzania krajem a swa ulomnoscia terroryzuja caly kraj.

    Katastrofa smolenska jest tego dowodem. 6-sciu czolowych dowodzcow wojskowych ktorzy swym intelektem nie zagrazali wodzowi naczelnemu znalazlo sie w tym samym samolocie. Kazdy z nich mial obowiazek ze wzgledu na zajmowane stanowisko wydac rozkaz by nie dopuscic to tak ryzykownego skladu delegacji. Ale bylo to zadanie ponad ich umysly.

    Dopoki brak demokracji wewnatrzpartyjnej bedzie tolerowany i nie bedzie bezposrednich wyborow do Sejmu bedziemy zalezni i poddani terrorowi ludzi ulomnych.

  27. W czasie zimy stulecia premier Jaroszewicz rowniez osobiście wyslal list do cieciow zeby pilnowali zamykania drzwi wejsciowych do budynkow. I tego nadal oczekuje sie od premiera w 20 lat po odzyskaniu niepodleglosci. To swietny test na nienormalnosc polskich wyobrazen nt. wladzy panstwowej.

    Z tym „polnische Wirtschaft” to sie pan podlozyl, panie Danielu. Ale to racja.

    Dla mnie od 10 kwietnia jest oczywista oczywistoscia, ze za katastrofe smolenska tak naprawde bezposrednio odpowiedzialny jest jeden czlowiek – Lech Kaczynski. I chodzi tu glownie o utrzymywanie atmosfery bogoojczyznianej, ktora kazala wyprawic sie na Smolensk tak wlasnie jak sie wyprawili, w 100 luda (80 proc. z PiSu, 100 proc. dowodztwa armii) jednym samolotem, na 10 minut przed rozpoczeceim uroczystosci itd, itd… „polnische Wirtschaft” w wydaniu Kaczynskich.

    Biskupi mowia, ze nieznany jest bozy zamysl stajacy za katastrofa smolenska. Mysle, ze dla kazdego myslacego czlowieka ten zamysl jest niezwykle jasny: to ostre ostrzezenie przed taka wlasnie improwizacja, polnische Wirtschaft, przed uprawianiem polityki na cmentarzach, wsrod nieboszczykow, upiorow przeslosci i w hurra-narodowo-katolickim wydaniu. Ale Pan Bog wola na puszczy. Biskupi beda dalej zastanawiac sie co tez Pan Bog chcial przez to powiedziec. Jak ktos jest slepy i gluchy to nawet boski glos do niego nie dotrze.

  28. Panie Redaktorze,

    kiedys juz napisal Pan podobnie po wypadku CASY. W odpowiedzi na Panski wpis przytoczylem kilka konkluzji z wybranych na chybil-trafil raportow amerykanskiej NTSB podsumowujacych sledztwa w sprawie katastrof lotniczych. W kazdym z nich konkluzjajest ta sama: zawinil czlowiek, czy to samodzielnie, czy tez jako czesc systemu. Owszem, katastrofa pod Smolenskiem to przypadek szczegolny z uwagi na pasazerow, ale jest odjac ten czynnik, to rozbicie sie Tupolewa w niczym nie rozni sie od innych katastrof lotniczych jesli chodzi o przyczyne: blad ludzki.

    I my, Polacy w niczym nie roznimy sie od innych nacji. Jaka jest roznica miedzy bledami popelnionymi przez wszystkich odpowiedzialnych za bezpiecznestwo transportu prezydenta i skutkami blednych decyzji podjetych przez administracje linii lotniczej, ktora zamiast orginalnych czesci zamiennych swiadomie kupuje podrobki o lichej wartosci (przyklad z USA), skoro skutek jest ten sam: gina ludzie ? Jaka jest roznica miedzy bledami logistycznymi i technicznymi po stronie polskiej i sytuacja kiedy z uwagi na brak personelu i regulacje zwiazkowe jeden kontroler ruchu nadzoruje ruch na krzyzujacymi sie korytarzemi powietrznymi, przez co zderzaja sie w powietrzu dwa samoloty z wiadomym skutkiem (przyklad z pogranicza niemiecko-szwajcarskiego) ? Jaka jest roznica miedzy niedoswiadczonym pilotem samolu rzadowego a doswiadczonym pilotem B-747 jednej z najlepszych linni lotniczych, ktory, ktory nie slucha wiezy kontrolnej i decyduje sie na start we mgle, przez co wpada na drugiego B-747 ustawiajacego sie do startu wedlug instrukcj z wiezy kontrolnej (katastrofa na Wys. Kanaryjskich) ?

    Mozna tak ciagnac dlugo, ale wszedzie odpwiedz jest ta sama: nie ma roznicy. Przynajmniej dla mnie.

    Jedyne, co rozni Polakow od innych w podobnych przypadkach to sklonnosc do popadania w skrajnosci. Ta skrajnoscia jest lament o polnische wirtschaft, zacofaniu, ciemnogrodzie i w ogole.

    Co do powodzi, to oczywiscie racja: mozna i nalezy sie przygotowac. Mozna bylo i nalezalo to uczynic za wczasu. Ale nie jestesmy jedyna nacja, ktora uczy sie po szkodzie, o ile w ogole sie uczy. Powtorze to, co napisalem pare dni temu u red. Szostkiewicza: dzis wszyscy zgodnie mowia o koniecznosci poprawy jakosci zabezpieczen przed powodziami, ale jutro czy w poniedzialek, po kolejnym krwawym weekendzie na polskich drogach, madre potakiwania i porady zaczna dotyczyc poprawy stanu bezpieczenstwa na drogach. Pula srodkow jest jedna: i na waly, i na drogi. Jak to podzielic, zeby bylo dobrze ?

    Czy wyspal pan sie kiedys pod za krotka koldra ?

    Pozdrawiam.

  29. O godz. 13.30 Radio Opole uzupełniło informacje o tym, dlaczego ludzie mieszkający na terenach zalewowych się nie ubezpieczają. Chodzi ponoć o koszt ubezpieczenia. Według zapytanych o to ludzi, jest tak wysoki, że ludzi na to po prostu nie stać. To wspaniała informacja dla PSL. Przecież można obiecać rolnikom bezpłatne ubezpieczenia od powodzi finansowane przez Państwo. Jeśli nasze Państwo spokojnie jest w stanie funkcjonować bez obciążania rolników podatkiem od osobistych dochodów, fundować im KRUS i jeszcze wspierać dopłatami unijnymi, to dorzucenie do tego pakietu bezpłatnych ubezpieczeń od powodzi zasadniczo nie zmieni sytuacji budżetu państwa, a samemu PSL może zapewnić reprezentację w Sejmie na następną kadencję. Ce la vie !!!!

  30. Portal X rankiem komunikował ;
    kardynał Dziwisz nakazał wyciągnać truchło św. Stanisława i posadowić go na wieży srebrnej ,jak dalej czytalem , katolicki ksiądz podwładny Dziwisza objaśniał , że wyniesienie tej relikwi na wieże ma na celu ..uwaga!!! ….by ON popatrzyl sobie na wielka rzeke Wisłe i z tej wysokosci, od tego momentu dbał o szcześliwe przeprowadzenie Polski całej zalanej -do suchego gruntu .

    Dostał zadanko ,w końcu jest Patronem całej Polski ,wedlug KK ,niech wiec bierze sie do roboty !!!
    Co to może byc za religia ??? co to wystawia kosteczki na wieży Srebrnej na Wawelu w nadzieji na wykonanie wszystkiego tego co społeczeństwa cywilizowane po prostu sytematycznie projektują i realizują ,mimo, że nie maja Patrona Stasia .
    „Ubeczałem” sie ze smiechu .
    Dziwisz a’la kapłan Faraonów zapewne slyszał, że opady mają sie ku końcowi i wystawił Stasia na wieże .Może się jednak pomylić ,bo za tydzien meteorolodzy zapowiadaja powtorke z rozrywki ,a jak zaleje ponownie to św ,Stasiu i kardynal Stasiu nie beda w chwale .
    ps .
    ” Solidarność ” Śniadka plus Jaroslaw Kaczynski wybieraja sie z pielgrzymką do sarkofagu Lecha , niewatpliwie głównego sprawcy kompromitujacego POLSKĘ wypadku lotniczego w Smoleńsku .
    Zamiast siedzieć ze wstydu po kątach to uparcie tworzą MIT ,
    tylko dlaczego przy tej okazji musiało paść na sympatyczne miasto Kraków ?

  31. Szukamy winnych powodzi i zaniechań???
    To jest historyczny artyk. z 2008 roku
    W całym kraju działacze lokalni nie godzą się z
    decyzją Ministerstwa Rozwoju Regionalnego odbierającą im unijne pieniądze. Resort wykreślił z planu dofinansowania około
    420 tak zwanych kluczowych inwestycji zgłoszonych z całego kraju. Ich wartość …to ponad 44 mld zł. Szczególnie wzburzeni są ci samorządowcy, którzy najbardziej ucierpieli. W województwie opolskim nie ostał się ani jeden projekt, choć na poprzedniej liście przygotowanej przez rząd PiS było zaplanowanych 18 inwestycji za 2,2 mld zł.Podkarpackie też należy do
    najbardziej poszkodowanych województw, bo na liście nie został żaden z jego projektów (było ich 21 o wartości 2,9 mld zł) http://www.rp.pl/artykul/5,90126.html

  32. Droga od utwardzonego „gościńca” do zabudowań. Długość 400 mb. z czego
    150 biegnie przez bagno. Na starych, komunistycznych mapach zaznaczono 4/ cztery/ przepusty i rowy odprowadzające do zbiorczego, dużego.
    Stan obecny- jeden przepust/ poprawiony 2 lata temu, po pozostałych i rowach ani śladu. Po każdym większym deszczu woda przelewa się wierzchem, uniemożliwiając dojazd i oczywiście niszcząc drogę. Po interwencjach w gminie i u wójta droga jest naprawiana/ w ciągu 10 ostatnich lat- 5 razy/. Naprawa polega na nawiezieniu pospółki, czasami trochę gruzu i wyrównaniu. Do następnego deszczu. To Polska gminna.

  33. Z grubsza, podjąłbym trop, w kierunku niewykształconego w narodzie- prawdziwego profesjonalizmu. Ta cecha , niestety potrzebuje kilku pokoleń żeby w danym narodzie zaistnieć na poważnie. Jest więc , jak na 20 letni okres prawdziwego rozwoju nieźle, ale za np. dwa pokolenia, będzie całkiem lepiej…
    Oczywiście, komentowanie katastrow wspólne i w porównaniu z… jest metodą trochę „na maca” jak mówią ludzie na kolokwiach, i ma tyle samo senau po stronie MA jak i WINIEN.
    Wyciąganie np. wniosków z amerykańskiej Katriny, i przymierzanie się z nimi do naszych niedoróbek organizacyjno- gospodarskich, swoją sensowność wyczerpuje na etapie skojarzeń, że i tu woda, i tam woda….
    Możemy mioeć jednak spore nadzieje, że za dwa pokolenia, zarządzający naszym krajem, wyliczą, że porządne uregulowanie kilku rzek, może być tańsze, i mniej dołujące, niż cykliczne wyciąganie z błota ludzi dotkniętych kolejną powodzią…
    Na koniec, chciałbym zauważyć, że istotnym czynnikiem zaniedbań , może być taki drobiazg, jak to, że nasza gospodarka dwadzieścia lat temu, zacznała start z pozycji
    BANKRUT, i na obecnym etapie naszego rowijania się gospodarczego, mamy prawo mieć tu i ówdzie, po trochu różnych niedoróbek… Ja , w każdym razie wrzucam na względny luz, spokojnie przeczekam kilka najbliższych pokoleń, a za zarobione w tym czasi „dudki” postawię sobie daczę, na jakiejś malowniczej depresji, gdzie horyzont będą uatrakcyjniać nowiutkie wały ochronne…

    Sebastian

  34. Jozef kilkanascie postow wyzej pisze:
    Smolensk to autentyczny „palec bozy”. Zadzialal precyzyjnie i na czas, szkoda tylko, ze dodatkowo (oprocz pary prezydenckiej? – moj dopisek) az tylu niewinnych ludzi musialo oddac zycie.
    Nikogo to nie przerazilo ta wypowiedz godna talibow? Jak moze nienawisc tak zmacic umysl uksztaltowany na tej najlepszej kulturze? I nikt tego nie zauwazyl? Plugastwo.

  35. Pan Spokojny (5-20, g. 15:00)
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=244#comment-70820

    Czytam pana relację z Krakowa i z Doliny Raby – miejsca jakże bliskie nam obu – i jakbym stał z moim kuzynem na szczycie Winiarskiej Góry, spoglądał najpierw w prawo na Dobczyce i wylewającą się z zapory wodę, a potem w lewo ku zagrożonym wsiom aż po Proszówki koło Bochni, dobre 20 km w dół, i słuchał jego perory spadającej na głowy tych, dla których „najważniejsza jest Polska”. Aż mi się zdaje, że słyszę tę mowę …

    Oczywiście katastrofa od kataklizmu różni się, choćby w sposobie jaki do nas dociera wiadomość. O opadach w zlewisku Soły i Skawy czytałem 1-2 dni wcześniej, potem w internecie pojawiło się histeryczne zapytnie, czy zapora w Dobczycach wytrzyma, a nastepnego dnia czytam o Panu Premierze wyrażającym się w te słowa – „zapamiętać, co kto sp*”. Wszak wieś ta nie jest w terenie zalewowym, o ile się nie myle. To musiał jakiś nieodpowiedzialny buc – pomyślałem sobie – spuścić tę masę wody w jakimś strachu, bez zastanowienia, przemyślenia, uprzedniego przygotowania decyzji, przećwiczenia wcześniej z innymi służbami … itd, bez zawracania sobie głowy konsekwencjami dla ludzi mieszkających w dole biegu rzeki. Proszówki, jedno z najbardziej dotkniętych powodzią miejsc – podaje ONET.PL, a wygląda na to, że można było uniknąć tego skutku katakilizmu. Podobnie jak całkiem bez wysiłku, że tak powiem, można było uniknąć katastrofy pod Smoleńskiem.

    I potem myśli i wzrok wznoszą się ku górze, oczywiście chodzi mi o politykę. Może wkótce złapię trochę czasu to je opiszę.

    Dziękuję za długi list i relację
    Serdecznie pozdrawiam
    T.O.

  36. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP – pisze

    „Niepodważalne sukcesy Polski w ostatnich dwudziestu latach, w tym wyniki gospodarcze, kazały zapomnieć o tym, że w określeniu „polnische Wirtschaft” nadal tkwi ziarno prawdy.”

    Mogli sie przeciez ubezpieczyc – prawda?

    Prowadzac bardzo doglebnom wiwisekcje w/w zjawiska na swiecie nalezaloby zapytac ; „Gdze sie zaczyna & gdzie sie konczy owy „polnische Wirtschaft” ?

    Czyli w ktorym momencie widac go najaskrawiej (?)

    Post Christum.
    Skutki sa znane … (?)

  37. Własnie w tej chwili wyrównaliśmy w Oławie rekord stanu wody na Odrze, 766 cm z powodzi w 1997 roku. Zapraszam do nas na podróże w czasie, u nas tysiąclecie trwało zaledwie 13 lat.

  38. Słuchajcie wszyscy !
    Już dość o powodzi, bo nie starczy nam czasu na właściwe wyeksponowanie żałoby. Przecież taki człowiek już prędko się nie pojawi ( prawa statystyki ) a do wyborów zaledwie parę dni. Przestańmy marnować czas

  39. @Kartka z podróży :
    Dzięki za komentarz. Niestety pogłębiasz mój pesymizm co do horyzontu zamierzeń/planów w polskiej polityce. Pewnie tylko w monarchii dynastycznej sensowne jest długofalowe myślenie 🙁

  40. Zgadzam się z Panem w pełni. Dodam, że dużą rolę odgrywa (a propos powodzi) realsocjalistyczna pozostałość w mentalnościach ludzkich: ciągle główna odpowiedzialność po stronie państwa. A tymczasem najistotniejszą rolę pełnią samorządy lokalne, choćby „nękając” o pieniądze na hydrotechnikę. Jako ciekawostkę podam, że koszmar w Bieruniu-Bijasowicach (obszar górniczy KWK”Piast”) wynika z osiadania terenu nad pustkami poeksploatacyjnymi; tam winny być pompy-mamuty zawsze (na wszelki wypadek!). Pozdrawiam.

  41. Panie Redaktorze , trafnie ujął sprawę @ Kwant . Polsce zdałyby się rządy typu bismarckowskiego ! Żelazne i surowe przestrzeganie PRAWA . Polska jest ciągle kontra prawu ! Przykład – sprowokowana przez „patriotów ” katastrofa w Smolensku .
    Co do powodzi to :
    Pomijając gwałtowne przerwanie wałów , to na podtopienia , KAŻDY mieszkaniec domu w poblizy rzeki powinien być przygotowany !!!
    Worki , piasek , pompa ! Kiedy widzę piekny dom , kilka „fur ” na podwórku , a durny własciciel oszczędza na ubezpieczeniu za 400 zł / rok … to nóż się w kieszeni otwiera !!!
    Sejm powinien wreszcie uchwalić POWSZECHNY OBOWIĄZEK ubezpieczenia domu . Pomoc zaś , tylko dla biednych , typu samotna matka z 4 -ką dzieci !
    Znowu wszyscu zapłacimy za cwanych matołków !
    Ale , nic się pewno nie zmieni ! Polska to kraj jednak dziki ! Najlepiej wychodzi nam manifestowanie żalu , łez itp. Najśmieszniejsze to , że sami je często prowokujemy …a potem płacz i zgrzytanie zębów .

    Do @ gragi 05 . Rzeczy oczywistwe są często brutalnie szczere ! Ta katastrofa wreszcie może położy kres np. tzw. „pornografii katyńskiej” , wojnie z Rosją itp. Gdyby nie ona , Bracia nadal prowadziliby wojnę z całym swiatem ! Nie wiem , jaka jest Twoja świadomość ekonomiczna , ale UE może się rozpaść !!! Dla nas Polaków to katastrofa !!! Większość zjadaczy chleba i propagandy ma o tym g…..e pojęcie ! Jak Angela ( powinna być Cesarzową Europy ) nie da kasy …. to lepiej nie myśleć ! A jak Niemcy wyjdą ze strefy euro i wrócą do marki , będzie to samo . Józef to nie talib ! Józef mówi prawdę !!! Katastrofę sprowokowali Bracia ! Nikt inny ! ( jakiekolwiek wątpliwości na ten temat dyskredytują tak myślącego )

  42. “Coś w tych katastrofach jest wspólnego”….
    Proponuję ogłosić żałobę narodową do czasu wyschnięcia ostatniej kałuży.

  43. Do Waldemara,
    Trafilem rowniez na informacje o przeniesieniu relikwi sw. Stanislawa i … wlasnie nie moge uwierzyc, ze dla wiekszosci to cos normalnego. Zeby nie obrazac niczyich uczuc religinych, nie bede dawal przykladow z codziennej dzialalnosci KK, kazdy to chyba widzi. Chcialbym tutaj tylko przypomniec scene (starsi pewnie pamietaja) z filmu „Pieski swiat”. Otoz chodzi mi o scene, gdzie jakis prymitywny szczep aborygenow, odprawia „nabozenstwo” do „ptaka co latal po niebie”, z nadzieja ze znowu cos im skapnie. Genaza tego „spektaklu”, bylo pojawienie si samolotu, dotad tam niewidzianego, ktory zrzucal jakies dobra. Dla mnie to wlasnie dzialanie tego samego rodzaju, jak piszesz „truchlo” ma czuwac nad bezpieczenstwem sredniej wiekosci kraju Europejskiego, tylko czy napewno nalezymy jeszcze do tej Europy?

  44. @Waldemar, przecież kardynał Dziwisz robi tylko to co potrafi, ja się tam specjalnie nie dziwię jego czarodziejskim zabiegom, tak zawsze postępowali szamani. Dziwi mnie natomiast, że partia pono liberalna chce obsadzić stanowisko panią Ireną Lipowicz, która groziła w przeszłości jakiemuś dyrektorowi, że jak nie odstąpi od planów zwolnień pracowników to, namówi biskupa, ażeby go ekskomunikował. Tak więc w kwestii praw obywatelskich mamy zapewnioną skuteczność, pani Irena będzie ekskomunikowała wszystkich, których uzna za krzywdzicieli. A tak mniej poważnie(?), słyszałem jak lud (ten nieprawy) opowiadał sobie, że Wisła podnosi swoje wody w celu zabrania z Wawelu pewnego sarkofagu i przemieszczenia go do Warszawy.

    @Jakobsky, nic dodać i ująć, jeszcze żadna katastrofa lotnicza nie miała miejsca bez czynnika ludzkiego, taki też będzie finalny raport komisji badającej przypadek smoleński. To prawda, niczym się specjalnie nie różnimy pod tym względem wobec innych nacji. Ostatnio Szwedzi rozbili jeden ze swoich dwóch samolotów rządowych, ponieważ ich szychy chciały koniecznie lecieć pomimo oporów pilota. Różnica jest jednak taka, że oni rozbili samolot podczas startu i nic nikomu się nie stało. Jest jeszcze jedna różnica, a mianowicie bogaci Szwedzi posiadają tylko dwa samoloty rządowe, choć muszą obsługiwać także swojego monarchę, ale jak przystało na skąpego szwedzkiego króla, budżet ma mniejszy o połowę w stosunku do polskiego prezydenta.

    Obecna katastrofalna powódź sprawdzi, co zostało zrobione w ciągu ostatniego 1000 lecia (przeszłe miało tylko 13 lat) i nikt się nie wymiga, zdążyli porządzić wszyscy obecni na scenie politycznej. Targi będą oczywiści miały miejsce, ponieważ taka lewica dzierżyła prawie pełnię władzy tylko raz po ostatniej powodzi, a w pozostałych kadencjach cała reszta prawicy w różnych partyjnych konfiguracjach.
    Jeśli chodzi o skutki tej powodzi to, nie zaryzykuję zbyt wiele, jeśli stwierdzę, że gdyby te same opady raczyły spaść w południowych Niemczech, spowodowałyby kataklizm porównywalny, tyle tylko że powódź nawiedziłaby północną część kraju ( uregulowane rzeki).

  45. rapenmachen pisze:

    2010-05-21 o godz. 12:48
    A ja jednak odbieram pozytywnie reakcję Polski…”

    Gratulacje za odwage!
    Jest nas tu dwoch.
    Jeszcze pamn nie wie co wypada a co nie.

  46. Szanowny Sebastianie @14:42

    Postulowany przez Ciebie profesjonalizm i patrzenie na rzeczywistość przez naszych współobywateli nie wykształci się ani za 20 lat, ani i za 120 po prostu dlatego, że na każdym kroku widać dyletantów perorujących z dumną miną przeróżne banialuki i znajdujących poparcie rzesz klakierów, którzy mianują ich wybitnymi specjalistami wszechnauk.
    A jeżeli trafi się ktoś kompetentny, kto powie jak rzecz się ma i co nie jest na rękę to zaraz go będą zakrzykiwać, deprecjonować, poszukają jakiegoś przodka w carskiej ochranie, etc.
    To skąd ma się wziąć ten profesjonalizm, którego brak dostrzega Gospodarz?
    Używanie fałszywej argumentacji jest u nas zupełnie powszechne (wszak słuchacze to „ciemny lud, który wszystko kupi”). I żeby daleko nie szukać. Ty sam piszesz o jakichś niedoróbkach i usprawiedliwiasz to ciężkim startem 20 lat temu. Skoro tak, to pochwal władców PRL (ja tego nie robię), którzy też mieli różne niedoróbki, ale przecież „dostali” zniszczony kraj po wojnie, a szereg tam pobudowali.
    Czy naprawdę nie dostrzegasz, że dla naszych rządów (i tego, i poprzedniego i jeszcze poprzedniego, i…) celem jest nieróbstwo okraszone medialnym lichej jakości pozłotkiem w obłokach chciejstwa?!

    Z serdecznymi pozdrowieniami

  47. WSZYSTKICH NIE ZADOWOLONYCH ZE STANU POLSKIEGO NARODU…
    lacznie z Panem Jasnie Passentem wzywam do pomocy – DO WORKÓW!
    Lece – szkoda czasu na MARUDZENIE.

  48. kataklizm?
    lekka panika, panie gospodarzu…

  49. Powiedzenie jakoś to będzie, łączy obydwie tragedie. Efekt polityczny daje gromkie wołanie o odwołanie ministra obrony narodowej lub premiera.Wspólny kompromis nad podziałem ograniczonych środków na poprawę bezpieczeństwa w tym przeciepowodziowego traci układaniem się z postkomunistami i przedłużaniem ich okresu rządzenia.Troska o bezpieczeństwo,poza gromkimi krzykami o życie poczęte, wyszło poza ramy polityki.Bo jak np. strofować jeżdżcych na łysych oponach z przestarzałymi układami hamulcowymi z mocą ile fabryka dała,kiedy
    to potencjalni wyborcy, powszechnie święcący bryki w dniu świętego Krzysztofa.O tym,że szczęściu trzeba pomagać,przypominają nam kolejne dopiero kolejne tragedie.

  50. Co robi kosciol na co dzien? To:
    Działalność charytatywna jest dziś najbardziej dynamicznie rozwijającym się sektorem działalności Kościoła w Polsce. Oficjalną strukturą jest odtworzona w 1990 roku Caritas Polska wraz z autonomicznymi Caritas diecezjalnymi (44 oddziały). Szeroką działalność charytatywną prowadzą niemal wszystkie zgromadzenia zakonne (232 placówki lecznicze i opiekuńcze), kilkaset fundacji o obliczu chrześcijańskim i ruchy apostolskie.
    Caritas znana jest z ogólnopolskich zbiórek, takich jak Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom, która przyniosła w ubiegłych dwóch latach ok. 14 mln zł, i Jałmużna Wielkopostna. Dzięki pierwszej z nich dziesiątki tysięcy dzieci wyjeżdża na letni i zimowy wypoczynek. Caritas prowadzi 100 jadłodajni dla ubogich i ponad 170 stacji opieki dla chorych. Współpracuje z nią 60 000 woluntariuszy. Organizacja pomaga także imigrantom, uchodźcom, ośrodkom polonijnym i ofiarom kataklizmów i wojen na całym świecie. I to nie wszystko ale nie miejsce tu i pora.
    Co robi KK w Afryce tylko slepiec by mogl przeoczyc. Podobnie w Azji i Ameryce Poludniowej. Ale tego lepiej nie zauwazac bo po co? Zepsuje obrazek Kosciola.

  51. Kiedy polski sad zgodnie z obowiazujacymi przepisami wydaje wyrok w sprawie polskiego geja (w sprawie mieszkania) Pan Passent sie oburza na taki wyrok. Powinien wiec polski sad wbrew obowiazujacym przepisom wydac wyrok ktory usatysfakcjonowalby geja i Pana Passenta. Prawo sie nie liczy. Polski sad powinien lamac polskie prawo. Teraz pisze Pan o „polnische Wirtschaft”. To moze by sie w koncu zdecydowac. Przestrzeganie prawa to „polnische Wirtschaft” czy oznaka nowoczesnosci? Jak Pan nazwie nie przestrzeganie prawa? Wychwala Pan sad w Strasburgu i swietuje zwyciestwo geja nad Polska. Z tego wnosze, ze pochwala Pana lamanie prawa. Czy tylko w przypadku geja czy reszty obywateli tez? Passent Wirtschaft. Kontradyktoryjnosc wypowiedzi Pana Passenta martwi. Niby dobra pamiec ale jakas taka nie do konca. Dzisiaj cos jest biale, jutro czarne a pojutrze ponownie biale. Zachwyty nad dzialanoscia komisji badajacej przyczyny katastrofy? Co Pana tak zachwyca naprawde? Niemoc polskiej strony? Polski samolot, polski prezydent a my czekamy w poczekalni az nam cos powiedza, przekaza, oddadza…..albo nie. Dziwne to wszystko.

  52. Mysle, ze idac tropem spiskowej teorii dziejow mozemy domyslac sie , ze pewnie Rosjanie napedzili chmury nad nasza nieszczesna i umeczona zaloba Ojczyzne, zeby dobic reszte prawych Polakow! Czyz to nie jest mozliwe?!

  53. Szczerze mówiąc, wolę już określenie „polnische Wirtschaft” od „deutsche Ordnung” (jakie ziarno prawdy w nim tkwi nie trzeba tłumaczyć), czy „amerikanische/israelische global Schwindel” – z tego ziarna mamy swoisty cud, wielkiego na cały niemal świat konia trojańskiego, pełnego elektronicznej gotówki, wyczarowanej z czystego powietrza, za pomocą hokus pokus zamieniającego góry długów hipotecznych zwykłych śmiertelników, w potrójne Himalaje żywej kasy, materializującej się w zapisach księgowych GSu i s-ki, służącej im teraz do ataku na Euro i UE.

    Pan Redaktor powiada, że niska kultura pracy, utyskując najwidoczniej na procedury. Wysoka, a nawet najwyższa kultura pracy obowiązuje w globalnych instytucjach finansowych, każdy wykonuje tam dokładnie to, czego się od niego wymaga, każdy jest precyzyjnym trybikiem w maszynie, nie myśli, a tylko i wyłącznie działa wg schematów, wykresów, trendów, czyli wg tych utęsknionych, ścisłych procedur – efekt znamy. Ale kultura pracy jest bez zarzutu.

    Najwyższa „kultura pracy” oparta na ścisłych procedurach obowiązuje także w armiach i w aparatach ucisku – efekt pamiętamy z II WŚ, z Iraku i Afganistanu, z Gazy, a także z ostatniego filmu Martina Scorsese „Shutter Island”.
    Rzadko kto, przemyślawszy, czy bierze udział w wojnie obronnej, czy agresywnej, powie za poetą „rżnę karabinem w bruk ulicy, moja jest krew, a ich jest nafta”, raczej każdy przestrzega procedur, bo procedury zwalniają z konieczności myślenia oraz z odpowiedzialności – jeśli coś pójdzie nie tak, to one są winne, a nie konkretne osoby, choćby znane z imienia i nazwiska.

    To nie procedury, a trzeźwa myśl człowieka, i to wbrew procedurom, uchroniła Polskę oraz sporą część Europy przed masowym zaszczepionkowaniem cholera wie czym, przez globalne gangi farmaceutyczno-polityczne; także to zdroworozsądkowa myśl, a nie przestrzeganie procedur i czynienie „tak jak trzeba” spowodowała, że Polska stała się zieloną wyspą, podczas kiedy inni, „perfekcyjnie zorganizowani” oraz karni, osiedli na czerwonych mieliznach. Wniosek nasuwa się taki, że procedury owszem, ale tylko i wyłącznie jeśli będą w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem oraz dobrem obywateli, a jeśli nie, to na pohybel takim procedurom. Zresztą chaos jest niezbędny do aktu tworzenia, ja mawiał Nitzsche „trzeba mieć w sobie chaos, żeby móc porodzić gwiazdę ognistą”.

    Nie zgadzam się z tezą, że „te wszystkie przyczyny, jakie złożyły się na katastrofę, nie wynikały ze złych charakterów, zło nie tkwi w ludziach, tylko w systemie…”
    Przeciwnie, to ludzie są winni i tylko ludzie oraz ich złe charaktery, jak w przypadku katastrofy smoleńskiej. To ludzie podejmują decyzje, tworzą systemy, kształtują własne, a często także cudze myślenie; nic się samo nie tworzy, żaden system, żadne procedury i żaden brak procedur. Wszystko tworzą ludzie.

    Jeśli już korzystać z jakiegoś z niemiecka brzmiącego terminu, to proponuję nieco szerszą perspektywę i „globalische Wirtschaft”, dla określenia stanu światowej ekonomii, wciąż zezwalającej bandzie zwykłych oszustów na generowanie horrendalnych dochodów bez żadnej pracy, za pomocą kuglarskich sztuczek, i wpływanie tymi wygenerowanymi z kapelusza pieniędzmi na losy świata, powodowanie kryzysów greckich, wkrótce może hiszpańskich, portugalskich i innych, dla osłabienia Euro, w obawie przed zasłużonym upadkiem dolara, którego nikt zdrów na umyśle nie trzymałby jako rezerwy walutowej, gdyby nie miał lufy karabinu przyłożonej do skroni – „globalische Wirtschaft” to jest dopiero prawdziwy burdel.
    Czy wszystko poza katastrofą oraz powodzią wydaje się dziś nieważne? Nie sądzę, chyba że chcemy izolować się od świata w naszym zaścianku, w płonnej nadziei, że skutki działań globalnych nas nie dotkną, to nie nasza sprawa, możemy przyczyny globalnego szwindlu aprobować, ignorować, twierdząc, że nasza chata skraja. Czy coś wspólnego jest pomiędzy katastrofą lotniczą, powodzią i globalnym oszustwem? Myślę, że tak, w każdym z tych zdarzeń zawiedli ludzie, nie procedury.
    nasza sprawa, możemy przyczyny globalnego szwindlu aprobować, ignorować, twierdząc, że nasza chata skraja.

  54. …się mi powtórzyła końcówka, sorki.

  55. Zetus, 21.5 – 08.20
    Czyżby, Przyjacielu, na mózg siadła Ci Doda?
    Też bym tak chciał!

  56. Oj, filut z Pana, Redaktorze, podziwiam te Pańskie podjudzające kije w mrowisko – vide I-szy akapit. A blogowe, pracowite mrówki (nie wyłączając mnie) rzucają się na przynętę rozjuszone!

  57. Polski wkład w w rozwój prakseologii jest niepodważalny. I co z tego?

  58. stasieku pisze:
    2010-05-21 o godz. 11:09
    „cóż to za kraj” (w którym nie ma planów itp)

    TAKI SAM jak USA gdzie nie ochroniono ani do dziś porządnie nie odbudowano Nowego Orleanu

    tak jest na całym świecie

    mniej kompleksów Rodacy- nie jest tak źle
    nieźle się bronimy przed powodzią

    a powodzie będą

  59. Pamietam, ze pan Premier, general, kierownik szkoly, nauczyciel z Garwolina, Czlonek, Sekretarz, wkurzyl sie, kiedy jego Czajka ugrzezla w snieznem zatorze. Natychmiast zwolal ad hoc konferencje tramwajarzy, wezwal Trybune Ludu i Zycie Warszawy, i przez kilka godzin tlomaczyl warszawskim tramwajarzom jak wyciagac tramwaje z zaspy. Oba dzienniki opisaly to zdarzenie w szczegolach, z pointa ze „ludzkie panisko”. Nic, co pan Passent tu wypisze, nie rozsmieszy ludzi tak, jak wszystkich wtedy rozbawila ta konferencja. Cytowano dialogi z goracej dyskusji: czy, jak dwuwagonowy sklad wpieprzy sie w zaspe, to ciagnac od tylu, czy od przodu ? Tow. Premier wywiodl nawet motorniczych na Plac Dzierzynskiego i wspolnie usuwali 15-ke z zaspy. Motornicze udzielali potem wywiadow „ile to sie madrych rzeczy (o tramwajach) nauczyli od Towarzysza Premiera.” A rano, Radio dawalo zawsze najwazniejsza wiadomosc: przybylo, ubylo albo zerwalo most w Zawichoscie. Zawichost rzadzil powodzia. Czasy byli siermiezne, ale myslenie – postepowe. Jak dzis.

  60. @Monteskiuszu ; Nie mylisz się co do tej prognozy dot.Niemiaszków . Kilka lat temu obserwowoalismy takie dramatyczne obrazy .
    z Pozdrowieniem

  61. Kleofas 21.30
    Pilot oblatywacz Kleofas z nalotem 100k godzin na własnym osobistym Tupolewie 144 ( taki ruski Concord) wciska teraz kolejny kit o Jaroszewiczu.Toż każde dziecko wie że Jaroszewicz nie jeżdził Czajką, ani Ziłem. Czajkami jeżdzili generałowie, ale na paradach wojskowych. Zarówno Gierek jak i Jaroszewicz jeżdzili eleganckimi zachodnimi samochodami .
    Skąd się biorą mitomani ?

  62. m^2 pisze:

    2010-05-21 o godz. 18:52
    —————————
    Szanowny M^2,

    w ocenie stanu dzisiejszego, zupełnie się nie różnimy. Zapewniam Ciebie, że dzisiejsze sprawy widzę dokładnie tak jak Ty. Z racji różnorodnych kontaktów, zauważam , że powoli , o powoli, ale mentalność profesjonalizmu u nas kiełkuje. W takich przypadkach, kiedy osba zajmująca się np. biznesem, przez swoją „nonszalancję” i niedoróbki, straci sporo pieniędzy- świetnie to wpływa na jej wewnętrzne podrasowanie/uszlachetnienie/. Jeśli to jest przedsiębiorca zatrudniający pracowników, na pewno wprowadzi do swojej firmy swoje doświadczenia, żeby jego pracownicy, nie uczyli jego/ostatecznie on traci/ na jego porzednich błędzach…
    Takich ścieżek możnaby poodtwarzać znacznie więcej. Ja zauważam znaczny wzrost profesjonalizmu nawet w Urzędach państwoiwych, ze skarbowym na czele.
    Ponoieważ rzeczywistość nie jest statyczna, przy odrobinie wiary, można przyjąć , że powoli, ale idzie na lepsze. W końcu konkurencyjność postępuje do góry, na wszystkich poziomach naszego życia.
    Jeśli chodzi o PRL, to ja, osoba bez obciążeń tyamtą rzeczywistością, na własny użytek oceniam, że nasz naród, który po wojnie znalazł się w konkretnej rzeczywistości/stalinizm w natarciu, Zachód w odwrocie/, naród, który po wojnie ył w mało konkurencyjny strukturalnie/eufemizm/, zacofany, w PRL-u otrzymał szansę na spokojne, w dość szerokim zakresie przewartościowanie się, ze wskazaniem na rozwój. Warto tu realnie ocenić, jakią klasę prezentowało społeczeństwo polskie tuż po wojnie.
    PRL, miał sukcesy na swoją ideologiczną miarę, a kiedy się zużył, okazało się, że ten naród , pospeerelowski, całkiem dobrze sobie radzi…
    Wspomnianego przez Ciebie wysiłku tamtych Polaków w odbudowie kraju, pod żadnym pretekstem nie powinno się pomniejszać.To przecież nie jakaś abstrakcyjna „komuna” wykonała tę ogromną pracę, to tamci Polacy, jako wkład ich pokolenia w naszą przyszłość. Sustemy przychodzą i odchodzą, władcy zmieniają się częściej, niż to się odczuwa, a najbardziej nadrzędną wartością jest trwanie narodu, pomimo/ wbrew chwilowych zawirowań…To co było, pozostanie niezmienione. Nas dotyczy tylko JUTRO, które dzięki bezwzględnym mechanizmom społecznym/np.konkurencja/ , muuuuuuusi być tylko lepsze. Obecnych amatorów u władzy, możemy tylko beznamiętnie przeczekać…
    Równie serdecznie pozdrawiam,Sebastian

  63. Bardzo celny jest przywołany w felietonie Gospodarza przykład Premiera Jaroszewicza, który osobiście lubił rozwiązywać różnego typu problemy praktyczne. Jak sobie przypominam spełniał w ten sposób oczekiwania Polaków, tzw zwykłych ludzi wobec władzy. Zdaje się, że tę potrzebę zaczyna rozumieć również Premier Tusk. Z zainteresowaniem obserwuję jego wędrówki śladem fali powodziowej. Po długim okresie, który Premier spędził głównie na pogrzebach, licznych wartach honorowych i tym podobnych obowiązkach żałobno-patriotycznych przyszedł trudny czas zmierzenia się z kolejną katastrofą. Początkowo myślałem, że Premier moknie i słucha złorzeczeń tylko okazjonalnie wyrażając swą solidarność z powodzianami. Okazuje się, że nie. Premier jak prawdziwy gospodarz sam dogląda tego pobojowiska. Jak myślę Premier się uczy i z tych prostych słów, które mówią mu zwykli ludzie, urzędnicy gminni i strażacy wyciągnie jakieś polityczne wnioski. Ta podróż dorzeczem Wisły najwyraźniej kształtuje jego filozofię rządzenia. Zauważam też, że Premier dojrzewa wewnętrznie co widoczne jest w smutku na jego twarzy gdy patrzy na te popękane wały.
    Dziś Wlocławek – Premier wie gdzie zrobić przystanek w swej drodze. Tam falę powstrzymywać ma zapora w rozsypce. Zresztą co tam zapora – na dnie zbiornika leżą od lat pokłady toksycznych iłów, które są zdolne zatruć dorzecze Wisly i pół Bałtyku. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze, zapora wytrzyma i ta „pamiątka z Celulozy” nie rozleje się szeroko po kraju. Zresztą czy ja wiem … . Czy ktokolwiek może tutaj coś przewidzieć? Premier chyba też nie wie i woli to sprawdzić na własne oczy. Nie ukrywam, że ta nieufność mnie do niego przybliża. Mam tylko nadzieję, że
    nie zechce tej fali wypatrywać z zapory.
    Pozdrawiam

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    http://2.bp.blogspot.com/_SsaF6zm6FBw/S_bJocR46uI/AAAAAAAAArE/v21pmwPZKmY/s1600/UmeczonaOjczyzna.jpg

    ‘Aby zanurzyc sie w orzezwiajacej krynicy polskosci zagladam czasem na „Wiadomosci” w TV Polonia gdzie doslownie woda sie leje z ust komentatorow (…) Jestesmy chyba jedynym panstwem, w ktorym nikt nie jest w stanie przewidziec tego, ze w zimie moze pojawic sie snieg i lod a na wiosne znowu sa opady’ (…) Innymi plagami byly: stonka-rozrzucana przez amerykanskich imperialistow z Bonn, zaplute karly reakcji z AK (…) Tak wiec wiele jest powodow dla ktorych Pan Nasz moze patrzec niechetnie na schizofreniczne zachowanie sie Polakow. Pamietajmy jednak, ze gdy ostrzezenia nie skutkuja nastepuje nieuchronnie kara …. (?) – (czytaj. „polnische Wirtschaft” jw. ) Modlmy sie wiec aby znalazlo sie tych trzydziestu sprawiedliwych gdyz gniew panski straszny byc moze’ …
    http://bobolowisko.blogspot.com/2010/05/dopust-bozy.html

  65. Energia w narodzie jest,checi tez sa,ale to nie wszystko,brak jasnego konceptu,pragamtyzmu zapisanego nie tylko w dyrektywach ale brak pragmatyzmu przy urnie wyborczej.Na dzien dzisiejszy wygrywa przeszlosc,Polak to taki ulan z laptopem ktory gdzies galopuje tylko nie wie gdzie.

  66. Wczoraj sluchalem pioseki francuskie,oni sa precyzyjni wow,szkode ze nie Polacy.

  67. http://www.razemlepiej.pl/content/view/161/1/

    YYC pisze.

    Dzialalnosc charytatywna jest dzis najbardziej dynamicznie
    rozwijajacym sie sektorem dzialalnosci Kosciola w Polsce.

    Kosciol katolicki potrafi robic pieniadze,nawet na kalekich
    ulomnych i niepelnosprawnych.
    Do tego sluza mu rozne karytasy i organizacie charytatywne.
    Kosciol jeszcze nikomu nie pomogl,on dba o ludzkie cierpienie bo to podobno zbliza do Boga.
    On sie zajmuje dusza ludzka aby je zbawic i obiecac
    wszystko ale po smierci.
    FRAJERZY UMARLII amen.

  68. http://www.fakt.pl/Sikorski-przezyl-incydent-na-lotnisku,artykuly,72328,1.html

    Madry uczy sie na bledach cudzych,
    glupi na bledach swojch,
    a idyiota nigdy sie nie uczy,popelnia je w nieskonczonosc.

    Taka wlasnie jest Polska.

  69. Kilka cytatów z wypowiedzi Edmunda Klicha
    i kilka słów na temat polnische wirtshaft

    Akredytowany Klich zdobywa się na konkrety.

    Edmund Klich powiedział wg GW:

    „Pytany o to, czy uważa, że presja wywierana na załogę samolotu nie miała znaczenia, odparł: „ja mówiłem to na konferencji w Moskwie, że nie miała, bo ja wtedy znałem rozmowę, która była prowadzona 16 minut przed zdarzeniem. Teraz wiem więcej, bo otrzymałem pełny zapis rozmów i teraz już bym tak kategorycznie nie stwierdził”. (W środę Klich mówił, że po odsłuchaniu nagrań z kabiny pilotów nie odniósł wrażenia, by działali pod presją).

    W TVN24 pytany czy na minutę przed katastrofą w kokpicie samolotu mogła być osoba spoza załogi odpowiedział: „z tego tak wynika, bo jeśli był słyszalny głos (na nagraniach – PAP), to one musiały być gdzieś blisko tak, że był ten głos nagrany”. – To nie jest bezpośrednia presja, że musicie wylądować (…). Ale jeśli jest głos na minutę przed i osoba jest, to znaczy świadomość obecności tej osoby, już jest jakąś formą tego, że jednak jest ważna sprawa i należy się starać wylądować. Ja bym tak odebrał, gdybym pilotował ten samolot – powiedział Klich.

    Klich rozwiał tez spekulacje odnośnie informacji o ciśnieniu, jakie z wieży dostali piloci tupolewa. To na podstawie tych danych jeden z wysokościomierzy podawał załodze informacje o odległości do ziemi. Według ustaleń śledztwa, kontrolerzy lotu podali załodze dobre dane. Poza tym mieli ostrzegać polską załogę przed pogarszającą się pogodą. Klich podkreślał, że Tu-154 nie miał zgody na lądowanie na lotnisku pod Smoleńskiem.”

    Klich wieloznacznie-jednoznaczny miękko ląduje w Rz.

    Akredytowany Klich powiedział dla Rz:

    „Nie było bezpośredniej presji na pilotów prezydenckiego samolotu, by ci wylądowali na lotnisku w Smoleńsku”… „Kategorycznie, na podstawie otrzymanej transkrypcji, mogę stwierdzić, że nie padło polecenie by piloci koniecznie lądowali.”
    „Ekspert dodał również, że nie będzie odnosił się do medialnych spekulacji, jakoby piloci poddani byli presji psychicznej związanej z zaplanowanymi uroczystościami w Katyniu, w efekcie której – której mimo niekorzystnych warunków – mieliby wykonać podejście do lądowania. – To jaki był poziom stresu pilotów i jaki mógł mieć wpływ na ich działania, będą oceniać psycholodzy – tłumaczy Klich.”

    Kilka słów mojego komentarza na temat „polnische wirtschaft”

    Kilku blogowiczówe strasznie się oburza na użycie tego znanego terminu w odniesieniu natywnym.
    Niestety są u nas elementy tego porządku. Aby je dostrzec, niepotrzebna jest lornetka ani lupa.

    Przytaczam dwie autentyczne relacje ilustrujące problem.

    Pierwsza relacja

    Krajan wyjechał do pewnego dobrze zorganizowanego i uporządkowanego europejskiego kraju na saksy i opowiada o swoich wrażeniach dojeżdżania autem do pracy. „Kraj jest fajny, wszędzie porządek, drogi dobre. Tylko ludzie! Czemu ci frajerzy jeżdżą na pustej drodze 50 km na godzinę? Trzeba mieć naprawdę nerwy ze stali aby wytrzymać wleczenie się pół godziny przez wieś za kolumną chorych ze strachu tutejszych ziomali. Czy oni nie myślą?
    Oznacza to ni mniej ni więcej, jak tylko nieustającą chęć łamania frajerskiej zasady – harcerz nie pali, także gdy nikt nie widzi.

    Druga relacja

    Ekipa polskich pracowników pracuje przy konstrukcjach stalowych. Są po kilku szkoleniach i odprawach, na których podkreśla się dwie sprawy: 1) macie tak robić jak jest w dokumentacji; 2) Jeśli zauważycie coś wyraźnie sprzecznego, zawiadomić kierownictwo, nie podejmować decyzji samemu.

    Oczywiście na kilkunastu krajan znalazło się od razu dwóch, którzy robili inaczej (czytaj szybciej i wygodniej). Na zapytanie polskiego opiekuna grupy, dlaczego, mieli jedyną odpowiedź – „bo tak się zawsze robiło”. Jeden z nich po drugim takim błędzie został zwolniony (w bardzo uprzejmy sposób). Reszta nie probówała robić po swojemu. Przykład ten nie dotyczy tylko robotników, lecz także i kadry, od najniższej do najwyższej.

    Powyższe relacje ilustrują „polnische wirtshaft”, drugi – skuteczną walkę z tą dolegliwością. Ma być zgodnie z ustalonym porządkiem. Kto tak nie postępuje, wylatuje lub (w drodze łaski) chwilowo dla nabrania rozumu zostaje przesunięty do sprzątania placu (jeżeli mu honor pozwoli).
    Tak się kształtuje etyka i kultura pracy. Nie chodzi tylko o karanie, ale o nieustanne kształtowanie świadomości przykładem, napomnieniem, przypomnieniem, refleksją.
    To w Polsce się już się dzieje powolutku, ale może zająć dziesiątki lat.

    Odniosłem wrażenie, że niektórzy ekstremalni blogowicze mają za złe Redaktorowi opis społecznych słabości m.in. dlatego (przykro to pisać), że traktują Go jako obcego. A jak wiadomo zasada plemienna dodająca nam ducha jest następująca – wygarniać, to może swój swojemu, ale wara od tego obcym. Stąd usilne kojarzenie Redaktora z „amerikanische/israelische global Schwindel””, Goldmanem Sachsem i innymi szatanami.

    Niektórzy blogowicze jako jedyną przyczynę niechlujstwa i bylejakości zakorzenionych w społeczeństwie wskazują czas PRLu. Myślę, że jest podejście błędne, bo cząstkowe, że należy brać pod uwagę całą historię Polski.
    Mentalność ludzi, stosunek do pracy, do drugiego człowieka, do państwa, do prawa (kod społeczno-kulturowy) kształtują się przez wieki. Polska przez wieki była państwem miękkiego prawa, pańszczyznę na większości terenów zniesiono, a obowiązek szkolny wprowadzono – bardzo późno.

    Polska jest krajem zapóźnionym cywilizacyjnie. Termin ten jest nie ścisły, nie naukowy, bardzo generalizujący i poddający się łatwej krytyce typu, a u was murzynów biją, u was też są wypadki, u was też są złodzieje.

    Jeśli chodzi o tegoroczną powódź, to reakcja władz (lokalnych i centralnych) jest o szczebelek lepsza niż za czasów poprzednich wylewów. Propagandowa podróż Tuska jest mniej propagandowa, organizacja ostrzegania jest sprawniejsza, ewakuacje i akcje obronne są spokojniejsze i efektywniejsze, a powódź jest jaka jest.

    Czas płynie, „polnische wirtschaft” się kurczy powolutku, ale jeszcze nam towarzyszy. Może za naście, dziesiąt lat usłyszymy – Dobić gada!

    Pzdr, TJ

  70. Nad Sopotem i zatoką z bezchmurnego nieba rozlewają się bezwstydnie promienie słoneczne.
    Świeża zieleń jest jak nowopoznana kobieta.
    Ze skruchą przyznaję, że w tej sytuacji trudno jest mi czuć się warszawiakiem, wrocławianinem czy krakusem.

    Dobrze, że Falicz wziął się za robotę, którą potrafi wykonywać najlepiej.

  71. Drogi Panie,
    osobiście już w sobotę 15.05.10 rano czytałem w internecie komunikat (nr 45) służby meteorologicznej IMGW ostrzegający o 3 (najwyższym) stopniu zagrożenia dla woj. śląskiego. Chyba opublikowany był już w piątek a jego ważność sięgała poniedziałku, godz. 18.00. Podobny komunikat był lub pojawił się w tym czasie dla woj. małopolskiego. Mogłem też bez większych problemów obserwować aktualne mapy synoptyczne i obrazy radarów pogodowych.

    Dlatego

    1/ Nie podzielam uproszczonej i uogólnionej opinii o złym działaniu państwa PRZED powodzią. Co najmniej część tego działania (służba meteo) funkcjonowała bardzo dobrze. Zastanowić się trzeba zatem, czy dalsze etapy zabezpieczenia przeciwpowodziowego działały dobrze i czy należą one do domeny państwa czy społeczności (samorząd) lokalnej.

    2/ Z tego samego powodu dziwię się bardzo powszechnemu samozadowoleniu mediów, że tak wspaniale spełniają swoją misję relacjonując nieszczęścia ludzi ale zupełnie ignorują swoje możliwości w przestrzeganiu przed katastrofami. A przecież same często publikują prognozy pogody. Może powinny je także przeczytać.
    Według mnie – jako czytelnika – ma Pan bardzo szeroki ogląd zagadnień społecznych, politycznych i dziennikarskich. Proszę zatem uprzejmie o nie popadanie (nadal) w uproszczenia.
    Serdecznie pozdrawiam.

  72. Ted,

    coś mi się zdaje, że nie byłabym zdziwiona, gdyby się okazało, że wsponiane Towarzystwo jak i inne podobne jedno miejsce mogą sprzedać ze dwa razy, raz pobierając gotówkę od osoby otrzymującej tę luksusową (1200 zł za pokoik) pomoc, drugi – dotację z budżetu Państwa.

  73. Absolwent 22.53
    Kleofas 21.30

    Jesli starszy pan chce opisac smieszna historyjke o Jaroszewiczu i tramwajarzach, to kogo ,na Boga, obchodzi ze Premier jechal Warszawa, Mercedesem czy na rowerze ? Tylko glupa, ktory czepia sie czego moze. Od czasu kiedy Szanowny Osobnik zagrozil procesem za szarganie „zdziry z Detroit” i zapowiedzial interwencje „u Jurka, kolesia z gazety, rzekomo”, nie odpowiadam na zaczepki. Ale – dzis sie nudze i posylam Osobnika na smietnik. Niech sobie jeszcze wygrzebie karmy. Zwlaszcza, ze ow „Jurek” zapewne nie slyszal nawet o Osobie, a Osoba, gdyby poleciala na skarge, wyrzucona by byla na zbity pysk, zapewne.
    W tem krotochwilnem nastroju wszystkim zycze wesolego weekendu.

  74. Szanowny Sebastianie,

    Bez cienia ironii – podziwiam Twoją wiarę we wzrost znaczenia profesjonalizmu. Ja jednak tę wiarę już straciłem. Urzędy (a wymieniony przez Ciebie urząd skarbowy w szczególności) w moim mieście działają akurat bardzo sprawnie. Umiem jednak przytoczyć wiele przykładów zarówno z zakresu działań samorządów, rządów, ale także dużych korporacji dla których miałem okazję pracować, w których kompletne półgłówki cieszyły się uznaniem szefów, choć ich działania przynosiły oczywiste szkody, ale też i ludzi w pełni profesjonalnych. Bywa różnie. Ale przez 20 lat mojej zawodowej pracy nie zauważam trwałego przyrostu profesjonalizmu. Są natomiast fluktuacje.
    Problemem jest to, że od najwyższych szczebli władz premiuje się działania, które nie przynoszą żadnych rezultatów, lub przynoszą działania wręcz odmienne od deklarowanych (bo nie wiem, czy od zamierzonych) – zob. np. ustawa hazardowa i jej efekty.
    I tak uważam, że po opadnięciu wód powodziowych znów ubije się dużo piany, gdzieś tam zbuduje się 2km nowych wałów i na tym sprawa się zakończy. No może jeszcze szeregiem pyskówek, w których każdy z interlokutorów będzie deklarował dbałość o moje dobro.
    Gospodarz (ale i wielu blogowiczów) ubolewa, że nie ma czegoś takiego jak trwałe budowanie rzeczywistości, że są tylko działania akcyjne. A dlaczego miałoby być inaczej? Przecież to jest strategia dominująca (w terminologii teorii gier).

    Co do PRLu. Ja również nie mam z racji wieku stosunku emocjonalnego do tamtych czasów. Ale Twój argument, że nie można było m.in. pobudować tam bo 20 lat temu Polska była bankrutem, jest zabawny jeżeli go złożyć z czasami powojennymi. Jak słusznie zauważasz – odbudowa i budowa infrastruktury jest działem ludzi, ale ktoś tym musi zarządzać. Jak nie zarządza, to… jest jak jest.

  75. TJ

    Śpieszę wyjaśnić, że odniosłeś całkowicie mylne wrażenie. Nigdy nie pomyślałem nawet o red. Passencie jako o obcym, dla mnie nigdy nie był obcy, więcej powiem, sądzę, że jest bardziej polski i bardziej zainteresowany dobrem kraju, niż wszyscy „prawdziwi Polacy patrioci” wzięci, że tak powiem, do kupy, z tym kłamczuchem od futrzaków na czele.

  76. Szanowny Panie Ryba (2010-05-22 o godz. 13:22), tylko że tam gdzie mieszka Pan FALICZ, nie ma żadnej rzeki, rzeczki, żadnego potoczku ani nawet rowu melioracyjnego. Kompletnie płaski, BEZODPŁYWOWY teren, do tego stepowiejący. Taki kraj, jak mówił w Sejmie PREZES JK.: albo susza albo powodzie. I jak tu nie pić?
    Chociaż zapał do łopaty należy pochwalać.
    Tysiące rąk!

  77. spokojny pisze:

    2010-05-22 o godz. 16:26
    Szanowny Panie Ryba (2010-05-22 o godz. 13:22), tylko że tam gdzie mieszka Pan FALICZ, nie ma żadnej rzeki,..”

    Falicz jest wszedzie a przez jego miasto przepływa 18 większych lub mniejszych rzek i strumieni.Nie ma czasu na wiecej – worki czekaja – taki polnische Wirtschaft…

  78. Michał pisze:

    2010-05-22 o godz. 15:58
    TJ

    Śpieszę wyjaśnić, że odniosłeś całkowicie mylne wrażenie. Nigdy nie pomyślałem nawet o red. Passencie jako o obcym, dla mnie nigdy nie był obcy, więcej powiem, sądzę, że jest bardziej polski i bardziej zainteresowany dobrem kraju, niż wszyscy „prawdziwi Polacy patrioci” wzięci, że tak powiem, do kupy, z tym kłamczuchem od futrzaków na czele.’

    Biorac pod uwage natezenie zrzedzenia to
    jest na pewno zainteresowany ale inna Polska niz naprawde istnieje i tu jest problem.

  79. Ryba pisze:

    2010-05-22 o godz. 13:22

    Dzieki – chcociaz Ty akurat musisz lubic wode…

  80. Ted pisze:

    2010-05-22 o godz. 10:56
    http://www.fakt.pl/Sikorski-przezyl-incydent-na-lotnisku,artykuly,72328,1.html

    Madry uczy sie na bledach cudzych,
    glupi na bledach swojch,
    a idyiota nigdy sie nie uczy,popelnia je w nieskonczonosc.

    Taka wlasnie jest Polska.”

    Ted na takich czytelnikow liczy Gospodarz.
    Brawo!

  81. A gdyby tak pomyśleć pozytywnie?
    Są straty, trzeba będzie je usuwać. O ile wzrośnie produkcja materiałów budowlanych, wykończeniowych, mebli, sprzętu agd?
    Państwo DA……..
    Dodając do tego zwiększenie zatrudnienia w firmach produkujących w/w asortyment towarowy, można liczyć na spadek bezrobocia i wzrost PKB.

    Odnośnie profesjonalizmu służb zajmujących się powodzią……
    Za każdym razem zdobywają zatrudnieni w nich ludzie doświadczenie!
    Co niestety nie zawsze zachodzi w przypadku ich szefów- nominacje partyjne.
    Wykrakałem, Komorowski strzelił w dziesiątkę pomijając zastrzeżenia odnośnie powołania BBN i RBN. Te gremia są potrzebne, pytanie tylko czy kompetentni są ich członkowie i zatrudnieni tam urzędnicy niższego szczebla. „Okaże się w praniu” ……..

  82. Przeczytałem prawie wszystkie komentarze do Pana bloga i jeden mnie przekonał choć w wielu znalazłem akcenty-myśli z którymi się zgadzam.Mam na myśli wpis Jacobsky i bardzo chciałbym przeczytać Pana odpowiedź na przytoczone w nim argumenty.
    W Pana tekście znajduję powszechne ,w śród dziennikarzy, tendencje do narzekania i ,przeprasza za określenie, „mądrzenia”.Wydaje mi się a nawet jestem o tym przekonany,że winniście panie i panowie dziennikarze więcej uczyć niż pouczać.

  83. Prezes powiedzial ;
    „pełne poparcie rządu w kwestii walki z powodzią”.

  84. TJ pisze: 2010-05-22 o godz. 12:27

    Premier Bawarii FJ Strauss zwykl znizac swa awionetke by odczytac nazwy na tablicach przed miejscowosciami, bo mial klopoty z nawigacja. Odrzutowcem o wadze 90 ton nie mozna tego robic – piloci nie zeszliby dobrowolnie zbyt nisko.

    Granice widocznosci sa ustalane na wyrost, wojsko laduje w kazdych warunkach. Wlasnie dlatego, ze piloci mieli ta wladze plynaca z ustalonych na wyrost przepisow bezpieczenstwa, wiedzieli i wszyscy w tym pulku, i politycy, ze trzeba sie dogadywac, bo jak by sie pilot uparl na przestrzeganie przepisow, to nie byloby na to rady (sa nawet takie strajki polegajace na stosowaniu przepisow). Stad pasazerowie tych maszyn rzadowych – nie tylko wtedy Kaczynski w Tibilisi – prosili pilotow od czasu do czasu, na zasadzie wkradania sie w ich laski, by przymkneli oko. Wszyscy wiedzieli, ze na pilotow nie ma sily, bo w kazdej chwili moga przerwac lot lub start mowiac np., ze niepokoi ich dzwiek silnika.

    Piloci wiedzieli doskonale, ze moga sobie w kazdej chwili pozwolic na przerwanie lotu. Nacisk na pilotow wygladalby wiec tak jak grozenie pistoletem na wode – nie moglby on w zaden sposob przewazyc ich profesjonalizmu i strachu przed smiercia – strachu bedacego udzialem wszystkich na pokladzie – takze gen. Blasika i prezyd. Kaczynskiego – po tym jak krazyli nad lotniskiem i widzieli “mleko” za oknami. Pilot i prezydent wiedzieli tez z doswiadczenia z Tibilisi, ze ostatecznie musi wygrac pilot.

    Gen. Blasik byl pilotem z olbrzymim doswiadczeniem, ktory widzial wiele dochodzen w sprawie katastrof jego podwladnych. Jego obecnosc w kabinie pilotow byla na pewno milie widziana, byla pomoca, a nie utrudnieniem dla pilotow. Piloci odbierali go jak ojca, przyjaciela i kolege po fachu, a nie jako zagrozenie, czy zrodlo stresu, jak to bez zadnych podstaw imputuja media.

    Na YOU TUBE jest cale wideo o autentycznym samolocie pasazerskim, ktory uratowal sie tylko dlatego, ze wsrod pasazerow byl przypadkiem jakis pilot, ktory w krytycznej sytuacji spontanicznie pomogl pilotom w kabinie.

    Sytuacja emocjonalna byla raczej odwrotna: poniewaz samoloty i piloci podlegali rzadowi, to prezydent obawial sie, ze jego przeciwnicy polityczni moga wykorzystywac jakies formalnosci w zakresie dostepu do samolotow rzadowych, by mu utrudnic zycie. W tej perspektywie dopiero mozna zrozumiec zachowanie prezydenta odnosnie lotu do Gruzji oraz jego nastepstwa. Piloci rzadowi sa slabo oplacani, gdy sie podszkola dostaja lepsze propozycje pracy w biznesie. Byl ogolny klimat „przepychanek” z pilotami, ktorych sila przebicia bylo ostatnie slowo ws bezpieczenstwa lotu. MAK podal, ze piloci mieli o wiele mniej godzin na Tupolewie niz to twierdza Polacy – byc moze elementem „gry rynkowej” w pulku bylo wynagradzanie pilotow fikcyjnymi godzinami. Tak czy owak proby wywarcia wplywu na pilotow byly na porzadku dziennym, a nie wyjatowym postepkiem Kaczynskiego. Te „prosby” do pilotow braly sie stad, ze w tej „grze rynkowej” ukrywali oni czesc praktycznych mozliwosci, by wzmacniac swa pozycje. Politycy nie mogli nigdy wiedziec, co jest faktycznie mozliwe i jesli „prosili” pilotow by np. w jakiejs pogodzie sprobowac ladowac, to nie dlatego, ze zycie nie bylo im mile, lecz dlatego, ze polegali na tym, ze pilot nie narazi swego zycia, byc moze wykaze jednak nieco elastycznosci.

  85. m^2 pisze:

    2010-05-22 o godz. 15:38
    ——————————-
    Szanowny M^2,

    temat jest tak złożony, że w przepisywaniu się blogowym, można tylko zadrażniać poszczególne wątki, wzajemnie się inspirując do refleksji.
    Np. słusznie zauważony przez ciebie charakter fluktuacyjny dziania się w społeczeństwie jakichś procesów/tu rozwój i wzrost profesjonalizmu/ to jak najbardziej normalne zjawisko w procesach społecznych , zarówno w krótkich okresach czasowych, jak i dłuższych. Szczególnie jednak w krótkich okresach / dajmy na to nasze 20 lat IIIRP/ gdyż w społeczeństwach wiele dzieje się w sposób reaktywny w stosunku do innych zjawisk, a także , na ieżąco, jest to „weryfikowane” przez różąne czynniki obiektywne, w tym /a może zwłaszcza / zewnętrzne, od nas niezależne.
    Z tych powodów, we wcześniejszym wpisie , mój optymizm wstępnie określiłem miarą pięciopokoleniową…
    Jeśli chodzi o sfery związane ściśle z polityką, to ja na użytek własny, wyszkoliłem w sobie mechanizm przechodzenia nad „dyżurnymi matołami” ich „kreatywnością” etc. Całkowicie się z Tobą zgadzam, ale cały tkwię w wersji, poruszanej od czasu do czasu na tym blogu, że obecna polityka tu produkt pochodny technik medialnych z ich wykwitem od manipulacji używanych w reklamach, „Nadwornym skretyniaczem narodów” – szatańskim PR-em…
    W polityce absolutna wierność gamoni woec szefów, jest ciągle towarem w najwyższej cenie. W końcu , to paluszek szefa wynosi miernoty na wyżyny , nawet spośród orłów. A raz wyniesiona na wyżyny miernota, trwale zyskuje na wartości, choćby z powodu dorych dojść do krewniaków królików…

    Jeśli chodzi o porównywanie okresu powojennego z okresem z początku lat dziewięćdziesiątych, to zdecydowanie zwracam Twoją uwagą na taki kapitał, jakim jest duch narodu.; Po każdej wojnie morale narodu, które tworzy tego ducha, jest tak potężne, że cuda są możliwe. Tacy chociażby „ludzie z marmuru” , którzy za grosze pracowali kilkakrotnie ponad miarę, w 90 roku nie wchodzili nawet w zakres marzeń. Po wojnie dodatkowo w narodzie , gdzie zdecydowana większość yła beneficjentami awansu społecznego, przynajmniej wciścnięto w nich taką ideologię, to na jakiś czas ył ogromny dopalacz.
    Wierzę, że gdyby zarządzający społeczną energią rzucili wtedy oprócz hasła „Cały naród buduje swoją stolicę”/jakoś tak/ rzucili hasło, „Cały naród buduje tamy na polskich rzekach” – to naród by się nie oglądał na nmic, tylko tr tamy zbudował. Po roku 90 naród i przeliczał wartość swojej pracy , i jednoczweśnie był przyciśnięty łopatkami do podłogi hipertinflacją balcerowiczowską, gospodarka ruszała z zapaści za niewielki kredyty/2-3 mld USD/ a wszystkie „śąmiertelne luki” łatano dziką, rozpaczliwą prywatyzacją. W tym prezypadku, nie wyobrażam sobie, jak zarządzający z tego okresu mieliby zorganizować budowanie tam, kiedy naród już był nieskory do porówów jak po wojnie, a pieniędzy nie wystarczało od pierwszego do pierwszego. Z dzisiejszej persp[ektywy, każdy z nas posiada znakomity rozum, bo ma wszystkie dane do rozważań. Jednak płynięcie z bieżącą falą , kiedy najbliższe jutro jest jedną , wielką niewiadomą, to skrajnie różna perspektywa…

    Pozdrawiam,Sebastian

  86. Pchany ciekawością postanowiłem sprawdzić wykształcenie i karierę kilkunastu ludzi z tzw „elit politycznych” – zarówno tych aktualnie rządzących jak i z opozycji. Ponad połowa z nich to z zawodu historycy, trochę politologów, filozofów, prawników. Trafił mi się JEDEN inżynier ( nie wątpie, że jeszcze kilku by sie znalazło !). O karierze zawodowej, osiągnięciach w pracy, doświadczeniu w kierowaniu organizacjami gospodarczymi, instytucjami administracji publicznej – niewiele a u niektórych -nic. W większości są to ludzie po 50-tce a więc z mojego pokolenia. Wówczas najzdolniejsi wybierali studia na politechnice, na ścisłych kierunkach uniwersyteckich. Historię wybierali ci, którzy o studiach na innych kierunkach nawet marzyć nie mogli.
    Parę m-cy temu gen. Petelicki w rozmowie z red. Skowrońskim stwierdził, że w Polsce do polityki idą nieudacznicy, którzy nie byli w stanie zrobić kariery w biznesie, nauce czy nawet kulturze lub rozrywce. Przyznaję, że zamurowało mnie, gdy okazało się , że tzw ” spin doctorzy” głównej partii opozycyjnej nie ukończyli nawet studiów ( teraz oboje są europosłami, wcześniej jeden z nich był szefem kancelarii Prezydenta – zgroza !!!) – nie dziwię się teraz, że nieraz ich wypowiedzi były obelgą dla zasad logiki.
    Wiedzieć , czego się nie wie, to połowa wiedzy. Niestety – odnosze wrażenie, że wielu działaczy politycznych nie wie , czego nie wie . I to jest źródło naszych problemów.

  87. Kozanów we Wroclawiu znów zalany. Mieszkałem tam chyba w 84 roku – wynajmowałem kawalerkę w ostatnim bloku przy Odrze. Tuż przy rosyjskich koszarach w kórych stacjonowała wóczas Armia Czerwona. Nad Odrę chodziłem na spacery z synkiem jeszcze w wózku. Czasem też wchodziłem na teren koszar przez dziury w płocie łowić okonie w dawnych, pozostałych jeszcze po Niemcach dokach. Ktoś mi opowiadał, że spawano tam w czasie wojny kadłuby do U-bootów, które Odrą spławiano później do Bałtyku. Wtedy Odra była jeszcze spławna. Niestety okoni z niej nie dało się jeść tak cuchnęły fenolem. Nawet mój pies ich nie chciał ruszyć. Za to od Rosjan z koszar można było kupić złoto albo inne deficytowe dobra. Takie mam oto wspomnienia z Kozanowa.
    Później wyprowadziłem się daleko i blok w którym wynajmowałem kawalerkę zobaczyłem dopiero w 1996 roku – w telewizji. Był zalany mętną, żółtawą wodą z Odry chyba do trzeciego piętra. Okno mej dawnej kawalerki było pod lustrem wody.
    Dziś znów Kozanów – znów zalany. Tyle, że zalanych bloków, apartamentowców i domów jednorodzinnych jakby więcej – sporo tam od powodzi pobudowano. Niestety wału nadal nie nie zbudowano na tym terenie zalewowym na którym Niemcy paśli krowy. Do głowy by im nie wpadło by na polderze domy budować.
    Nie wiem co napisać – znęcanie się nad ludzką bezmyślnościa byłoby w tej sytuacji banalne.
    Pozdrawiam
    Ps. Anca_Nela, napisz co u Ciebie proszę. Jak sobie radzisz w Festung Wrocław znów walczącym z powodzią?

  88. Gdyby PiS rzadzil, to by nie bylo powodzi.

  89. Krytyczne ale trafne uwagi pod adresem Dziwisza, który podobnie jak Kaczyński, wypada najkorzystniej gdy nic nie mówi, i nic nie robi.Przy okazji może najwyższy czas spojrzeć trochę inaczej na samego JP II.Mam na myśli nie tylko fakt ukrywania przez Watykan duchownych pedofili i tuszowania skandali pedofilskich,ale też praktyki samobiczowania się przez tegoż Papieża.Fakt ten ma świadczyć o jego świętości.
    Kardynał Dziwisz spędził z Papieżem 40 lat.JP II był dla niego nauczycielem,szefem.Skoro uczeń postępuje tak jak postępuje,świadczy to również o nauczycielu.
    W Polsce mamy ogromny kult Papieża Polaka.Setki pomników, szkoły, ulice i place nazywane imieniem JP II.Ale czy to normalne? No,właśnie.
    Jakoś przez fakt,że w Polsce rocznie przybywa 100 nowych pomników JPII, nie jesteśmy lepsi,mądrzejsi.Może jedynie coraz bardziej stajemy się krajem wyznaniowym.

  90. To zbrodnicza Platforma zamowila deszcz u Rosjan ( a moze i Niemcow ) i dlatego to wszystko … .

  91. Trudno pisać, bo wszystko składa się na nieszczęście, katastrofa i powódź, trudno pojąć oba nieszczęścia, śmierć, z walką o życie, przetrwanie.
    Trudno nie zauważyć, że sami jesteśmy sobie winni, że zaniedbujemy siebie, że, nie jesteśmy pragmatyczni, że nie wyciągamy wniosków z żadnej, choćby najtrudniejszej sytuacji.
    Jesteśmy piękni w słowach.

  92. Dobrze @Kartko że jesteś i piszesz o rzeczywistości, nawet tej która była, bo czuję się coraz dziwniej w problemach poruszanych przez dziennikarzy POLITYKI. Pan Passent przedstawia nam swój pogląd na temat obecnego kataklizmu, ale jak to bywa w życiu, nic nie zdarz sie dwa razy, tak jak i tym razem. 13 lat temu obserwowaliśmy bezradnych i roszczeniowych obywateli osiedla Kozanów, a dzisiaj to zupełnie inni ludzie, walczą z żywiołem jak tylko potrafią. Te zmagania lokalnych społeczności z zalewającą ich wodą, uważam za autentyczny przełom polskiej roszczeniowej mentalności. Ci ludzi czują, a nawet chyba są o tym przekonani, że wspólne działanie przyniesie im korzyści, czyli „moja chata z kraja”, został unieważniona.
    Pozdrawiam

  93. Piotr Kraczkowski 20.01

    Dziekuje trafna analize obecnosci gen.Blasika w kokpicie. Miedzy fotelami pilota i co-pilot jest rozkladane siedzenie dla kontrolera, inspektora lotu, lub desygnowanego przez kapitana. Extra obecnosc jest „chlebem powszednim” dla zalogi.
    Wydaje sie, ze dalsza analiza wina isc w kierunku utrzywywania na osi pasa, w odleglosci kilku sekund od progu, dlugiej i glebokiej wkleslosci terenu. Mozliwe, ze byla decyzja ladowania na IPL zaklocona brakiem parametrow tej wkleslosci, blednym wprowadzeniem danych do wysokosciomierza, lub brakiem uwagi w notatkach zalogi.
    Zawsze blad jest mozliwy. Chroni przed nim (na ile to zozliwe) PRODEDURA.

  94. Jotkaes 20.32

    Podobnie chyba wygladalby profil dzialaczy bylej Solidarnosci.

  95. Dziekuje Pani Tereso, nie pomyslalem o tym.
    Ale tam gdzie jest kosciol, ksiadz dobrodziej i jch dobroczynnosc,to wszystko jest mozliwe.

  96. Rapenmachen!
    Muszę się z Tobą zgodzić. Wczoraj oglądałem na okrągło Jedynkę, Polsat i TVN o powodzi, zdjęcia były dokładnie z całego kraju, z Warty, Bugu czy Ślęzy również. Wszędzie pełno służb, wojska, pogotowia normalne i weterynaryjne postawione na nogi, patrole policyjne i WOPR niewpuszczające obcych, nieoznakowanych łódek na tereny zalewowe, helikoptery, spychacze. Ratowane są zwierzęta domowe i gospodarskie, z kurami i małymi kotkami również. Nawet taka sprawa, która zazwyczaj umyka – to jest sprawa dokumentów, rachunków, kwestia odtworzenia, dowiedzenia się, gminy już się do tego przygotowują. Dotąd nie było ani jednego włamania na terenie całego kraju do opuszczonego domu.
    Myślę, że państwo polskie zdało kolejny egzamin.

  97. jotkaes pisze:
    2010-05-22 o godz. 20:32

    Tak jest. Miernoty rzadza krajem i miernoty, dozywotni partyjni dyktatorzy nomimuja tylko miernoty na stanowiska. Poziom dozwolonego intelektu w zarzadzaniu krajem jest wiec ustalony na poziomie magistra historii bez jakiegokolwiek doswiadzczenia gospodarczego.

    Nalezy wiec wymusic demokracje wewnatrz partyjna, skonczyc z listami wyborczymi, wprowadzic bezposrednie wybory do Sejmu. Skonczyc z dyktarura pajacow. Za 25 lat media beda o tym pisac.

  98. Dwie katastrofy mają jedną wspólną cechę. Odnosi się ona do nieaktualnego ,moim zdaniem, powiedzenia: „Mądry Polak po szkodzie”. W 1997 r.,gdzie po pamiętnej powodzi nie postąpiono konsekwentnie,aby w przypadku następnego kataklizmu , możliwie jak najskuteczniej ograniczyć jego skutki. Tak więc szkoda była, jednak „Polak” nie był po niej mądrzejszy… Druga katastrofa ta z 10 kwietnia miała też swoje wcześniejsze przesłanki z których już można było wyciągnąć stosowne wnioski. Według mnie też tego nie uczyniono.

  99. Monteskiuszu
    Widziałem wczoraj sceny z tamy w Kazanowie. I napiszę Ci tak – jeśli ci ludzie będą potrafili w najbliższych latach wymusić budowę wału przeciwpowodziowego z prawdziwego zdarzenia, o ile będą potrafili powiązać swą egzystencję z płynącą nieopodal rzeką, jeśli zrozumieją w końcu iż są elementem jakiejś większej – przyrodniczej, społecznej, politycznej – całości można będzie uznać tę klęskę za zwycięstwo. Ale to o czym piszę jest o niebo trudniejsze aniżeli usypywanie grobli z worków. Nie ukrywam, że chciałbym przełomu, bo traktuję polskie panstwo jak – trzymając się aktualnej tematyki -przemoknięty, rozpływający się wał na brzegu Wisły. Na pewno trzeba go naprawić i wzmocnić – może nawet zburzyć i usypać na nowo. Ale niestety Monteskiuszu ja już w to nie wierze. Nie wierzę, że nawet ten kataklizm jest w stanie zmienić ludzką, tutejszą mentalność. Zapewniam Cię, że w tych zalewanych domach w pierwszym rzędzie ratowano przed wodą telewizory.
    Pozdrawiam

  100. @”Kartko z podróży” z dn. 22.05.2010 h:20. 41.

    We Wrocławiu jest groźnie. Fala jest może niższa i „spokojniejsza” (w sensie płynięcia nurtu Odry) niż w 1997 ale już dziś – w niedzielne przed południe – coraz więcej jest sygnałów o przemakaniu „od spodu” wałów (nawet tych poprawionych i regenerowanych po tamtej powodzi). „Wielka Wyspa” (czyli Sępolno, Biskupin, Zalesie i Zacisze, tudzież Stadion Olimpijski, Hala Ludowa i ZOO) tu na razie jest spokojnie, choć w paru miejscach dzieje się to o czym pisałem wyżej. Mieszkam na Sępolnie więc jestem żywotnie zainteresowany tym co w tym rejonie się dzieje.
    Nie rozumiem dlaczego doszło do sytuacji na Kozanowie – powtórzyła się historia sprzed 13 lat; wtedy i dziś tę sypialnię Wrocławia zalała nie Odra ale tzw. „cofka” Ślęzy. Wiadomym jest, że wysoki stan wody w rzece głównej blokuje odpływ wody z dopływów i „idą one do tyłu”. Nie wiem czy to bezmyślność, czy bezkrytycyzm i brak refleksji to spowodowały.
    Akcja we Wrocławiu jest prowadzona wg mnie tym razem o wiele sprawniej niźli 13 lat temu: jest więcej sprzętu, wojsko, straż pożarna, służby specjalistyczne, jest jaka taka koordynacja (choć tu można mieć do UM i wojewody sporo zastrzeżeń). W 1997r było to wszystko ad hoc i niesłychanie „bałaganiarsko”.
    Dla mnie na przykład nieporozumieniem jest fakt, że nie wyznaczono lokalnych, osiedlowych koordynatorów akcji – na wypadek lokalnych podtopień, przecieków etc. Ci koordynatorzy winni kierować ludźmi którzy wykazują – jak zawsze WROCŁAWIANIE ! – ogromną ilość poświęcenia i obywatelskości: Brakuje np. wg mnie map poszczególnych regionów miasta z warstwicami i wysokościami – wtedy widać dokładnie gdzie woda może płynąć (w razie przerwania się przez zapory czy wały) i można przewidzieć miejsce budowy kolejnej zapory. To winno być w gestii takiego właśnie koordynatora osiedlowego czy lokalnego. Nie ma ulotek na dzielnicach zagrożonych powodzią (np. owa Wielka Wyspa jest zawsze w takim przypadku narażona na kataklizm) – dopiero (tak jak na Kozanowie) gdy woda się „wylewa” policja jeździ i z megafonów informuje itd. itd. Czyli działanie post factum. Nie ma u nas jednak impulsu myślowego do przewidywania i wyprzedzania zagrożeń, wypadków. Powódź AD’2010 (przynajmniej we Wrocławiu) o tym świadczy – a PR (o co dbają zawsze wszelcy politycy – różnej kategorii, a dziennikarze bezmyślnie im w tym pomagają i „pieką” przy okazji swoje „szaszłyki” merkantylno-zawodowe *) i dbanie o niego są tu zabójczymi elementami.
    Pozdrawiam z zagrożonego ciągle Wrocławia.
    WODNIK53

    * – Panie Redaktorze – niektóre Pańskie młodsze koleżanki i koledzy „z branży” – zwłaszcza TV komercyjnych – pokazują na przykładzie tego kataklizmu nie tyle nawet brak umiejętności wysławiania się prawidłowo „po polsku” (co jest dla dziennikarza-reportera kompletną dyskwalifikacją) co przede wszystkim ignorancję poznawczo-merytoryczna, a w podstawowych elementach etyki to ich poziom sięga często dna: nagabywanie ludzi którzy przeżywają dramat, tragedię, często tracą dorobek całego życia (którego z racji swych dochodów nie nadrobią NIGDY !) jest dla mnie karygodne, niemoralne i anty-humanitarne, by nie nazywać to zbydlęceniem. I tłumaczenia o chęci „pokazania państwu tragedii” w absolutny sposób do mnie nie trafia. Sporo Pańskich towarzyszy profesji czyli „4-tej władzy” po raz kolejny dla mnie okazuje się …….. wyraziłem swe odczucia wyżej. Musiałbym używać mocniejszych słów a to nie przystoi tak szacownemu blogowi i Gospodarzowi.

  101. Nie uczymy się na cudzych błędach a i na własnych nie chcemy…
    Osiedle Kozanów to polska mentalność w pigułce.
    Wybudowano spore osiedle na terenach zalewowych, nie przejmując się niemieckimi dokumentami i zasiedlając nieużytki. Myślę, że nikomu z decydentów nie przyszło wówczas do głowy, jak wysoka woda może się w tym miejscu pojawić. Zabrakło albo wiedzy, albo wyobraźni.
    Jednak po roku 1997 wiedza już była. Cały świat podziwiał wieżowce stojące w wodzie po trzecie piętro. I co? Ano NIC! Jak obeschło, to się pobudowało nowe osiedle bloków, na dodatek jeszcze domki jednorodzinne!!!
    Budowniczych tego osiedla i tych, co zezwolili na lokalizację można podejrzewać o cyniczną chęć zysku. Wybudować na tanim gruncie i skusić klienta ceną. Rozumiem, choć nie pochwalam.
    Nie rozumiem jednak ani trochę tych, co za własne pieniądze – KREDYTY! zakupili te mieszkania i wybudowali się jednorodzinnie, po czym zamieszkali z własnymi dziećmi. Wstrzymam się od epitetów, bo w obliczu ich obecnej tragedii bardzo im współczuję. Jednak ich wypowiedzi nie pozostawiają wątpliwości… ONI obiecali, że nie będzie powodzi, ONI nie zabezpieczyli odpowiednio, ONI nie informują, MY nie będziemy głosowali na takiego prezydenta!!!
    A gdzie tu miejsce na odpowiedzialność za własne decyzje? Gdzie ślad refleksji, że po tak strasznej powodzi zainwestowali w domy i mieszkania na dnie polderu, skoro nie wybudowano tam wałów przeciwpowodziowych PRZED zasiedleniem? Nie imponuje mi w tym momencie ich bieganina z workami piasku próby zatykania przecieku gołymi rękami. To się w ogóle nie powinno przytrafić. Tam nie powinien stanąć ani jeden dom więcej. Domy postawione wcześniej powinny być wysiedlone począwszy od parterów, sukcesywnie do górnych pięter. Tam powinien być z powrotem polder. Tereny rekreacyjne. Jakieś ścieżki rowerowe, ławeczki, huśtawki i miejsca na grill.
    Jak długo władze z sejmem na czele będą prowadziły politykę dla polityki, tak długo nie poprawi się sytuacja obywatela, który oczekuje – może i słusznie? – że skoro poszedł do wyborów, to już nie musi się martwić o cokolwiek. No bo ONI mają za niego myśleć, przewidywać i działać.
    Nie wykształciło się społeczeństwo obywatelskie.
    Poczekajmy a przekonamy się, kiedy zacznie się dzielenie darów dla powodzian.

  102. wiem, ze koszula dupie najblizsza,ale…
    trwa inny „kataklizm”:
    katastrofa wiezy wiertniczej deep water horizont,
    na temat ktorej polskie media, wpatrzone w narodowy pepek,
    niestety milcza.

  103. Kartka z podróży. 10.28. Powódź wywołała u Ciebie przebłyski metafor i użycia strof filozoficznych. Czytam gdzie indziej piękny zwrot o „zgruchotaniu komunizmu” a tu znajduję porównanie naszego wielkiego państwa do przemokniętego i rozpływającego się wału na brzegach naszej królowej, który trzeba zburzyć i usypać na nowo. A ta konkluzja z telewizorem to przednia i prawdziwa. A nam kazano głosować na Jarosława Komorowskiego lub Bronisława Kaczyńskiego. I nijak tu się wyznać. Ja będę głosował na Napieralskiego i radzę Ci uczyń tak samo. Zgruchotamy! Dostrzegam postęp, że nie odwołujesz się do twoich nieszczęść w PRL. A jak się miewa nasz WPODNIK53 w pięknym Wrocławiu? „otzowities, druzja! ” W Krakowie woda odeszła ale niestety pozostała trumna.

  104. A więc walczmy o lepszy model demokracji !!!
    Na początek – zmiany w ordynacji wyborczej:
    1. Obowiazkowy udział w wyborach – za absencję grzywna ( niechby symboliczna, z możliwością umożenia ale zabieganie o to winno być bardziej uciążliwe niż pójście na wybory ). Osobiście nie popieram tych, co twierdzą, iż niegłosujący nie mają moralnego prawa krytykować wybranych władz. Wg mnie to partie winny się wstydzić, że taki „marny towar” wykładają na ladę.
    2. Obowiązek głosowania na wybraną osobę a nie na listę
    3. Głos bez wskazania żadnego kandydata byłby też ważny – oznaczałby, że wyborca nie akceptuje żadnej kandydatury.
    4. Kryterium minimum głosów dla uzyskania mandatów
    5. Ilość kandydatów desygnowanych przez komitet wyborczy ograniczona do ilości mandatów – zniknie instytucja „kandydatów – zająców”
    6. Lista kandydatów ułożona alfabetycznie – bardziej skłania do konieczności wyboru (chociaż ludzie mają skłonność wybierać z początku listy – kandydat o nazwisku zaczynającym na A lub B a mniejsze na W i Z)

  105. Podzieliłam wpis, bo zrobił się za długi…
    Kartko! dziękuję za zainteresowanie moim losem!
    Mieszkam na Grabiszynku, w pobliżu Hutmenu , to jedna z wyżej położonych dzielnic, woda tu nie dotarła podczas poprzedniej powodzi, dziś też jestem spokojna o siebie, ale mam rodzinę tuż za wałami na Osobowicach, więc robię wycieczki tramwajowo – autobusowe przez most Osobowicki i z powrotem przez most Tysiąclecia, żeby popatrzeć na wodę. Podczas poprzedniej powodzi do korony wałów brakowało około 20 cm, było bardzo groźnie. Tym razem – wczoraj około godz 13-tej woda zakryła worki umacniające folie ochronną u podstawy wałów. Jest jej zdecydowanie mniej, jednak wały są bardzo nasiąknięte i to jest główne zagrożenie. Do niedawna jeszcze uważałam, że dęby rosnące na tych wałach są ich dodatkowym wzmocnieniem, a tu czytam, że nie koniecznie… Emocje zatem są, choć nie tak silne, jak przed laty.
    Bardzo mi się spodobało to, co powyżej napisał Sebastian… 2010-05-22 o godz. 20:19 o duchu w narodzie, który powoduje, że ten naród na zawołanie jest gotów do sporych poświęceń i wysiłków, aby ratować i odbudowywać kraj po wojnie, czy katastrofie.
    Jeśli ekipa rządząca potrafi sformułować odpowiednie hasło „CAŁY NARÓD BUDUJE WAŁY PRZECIWPOWODZIOWE!”, czy coś w tym stylu, znajdzie pieniądze na zaplanowanie i przeprowadzenie takiej akcji, to może się zdarzyć taki cud, że wreszcie się te wały gdzie trzeba wyremontuje a gdzie należy wybuduje. Jeśli jeszcze naród przestanie do rowów melioracyjnych wyrzucać stare gumiaki, opony i badziewie przeróżne a zacznie dbać o drożność przepustów i te rowy systematycznie wykaszać to być może kolejny kataklizm nie będzie tak potwornych strat, jak obecnie niósł za sobą. Ale tu trzeba działania systemowego, planów perspektywicznych, nie skierowanych na najbliższą kampanię wyborczą.
    A to już może przerosnąć o głowę inteligencję i odpowiedzialność naszych samych wybieranych.
    Ja przyznam, że nie jestem optymistką.
    Kozanów się odbuduje, licząc na boską opatrzność.

  106. Zadałem sobie mały trud i sprawdziłem kiedy wybudowano najwięcej sztucznych zbiorników, zapór na polskich rzekach. Porównałem sobie lata 1945-89 i lata 1989- do dziś. Przyjmując, że lata PRL jednak stanowiły ponad dwa razy większy okres, i tak lata tzw III RP na tle PRL-u wyglądają tragicznie. Nie dziwi mnie to, obserwując od lat czym się zajmują polscy politycy i ich klakierzy. Oglądałem wczoraj walkę(?) mieszkańców Kozanowa (wrocławskiego osiedla) z wyrwami w zbudowanym przez nich wale. Mieli na jego budowę prawie tydzień i jeśli nie potrafili zbudować solidnego prowizorycznego wału (żeby coś takiego zbudować, zapewniam, nie trzeba być wysoce wykształconym człowiekiem), to nie ma się co dziwić, że po 1989 roku zabezpieczenie Polski przed powodzią wygląda tak marnie (a tak naprawdę to wcale nie wygląda). Mam tylko nadzieję, że pomoc dla powodzian nie trafi w takie miejsca jak osiedle Kozanów, a ludzie odpowiedzialni za zniszczenie mienia poniosą odpowiedzialność.

  107. I jeszcze jedna uwaga. Dopóki pieniądz będzie wygrywał z racjonalnością (pozwolenia na budowy na terenach, na których nie wolno budować z wielu względów), to takie tragedie ludzkie będziemy obserwować w nieskończoność.
    Ale… ważne, ze dziennikarze znów mają temat! To się liczy!

  108. Panie Falicz – wzywasz pan niezadowolonych ze stanu narodu polskiego do worków. Własnie wróciłem z upojnej nocy na Kozanowie gdzie owe worki układałem. satn mojego zadowolenia z narodu ani nie wzrósł ani nie spadł. mam iśc układać dalej, czy moge nieco odsapnąć?

  109. @ANCA-NELA ;@WODNIK53 ;@Kartka z Podrózy @Monteskiusz ;
    Wczoraj przed południem telefonicznie rozmawiałem z moim Kamratem (Krzyki ) we Wrocławiu .Był pełen optymizu również w adres Prezydenta miasta ,kilka godzin pózniej on telefonicznie relacjonował o zmianach w dzielnicy Kozanów ,wybierał się do miejsca pracy sprawdzić zabezpiecznia ( firma informatyczna ) .
    Widoczna różnica między aktywnościa mieszkańców ,(o czym piszecie) na tle porównawczym miedzy 1997 a 2010 wynika z tego ,że tam mieszkają już właściciele mieszkań a nie lokatorzy z roku 1997 , sprzęt służb ratownicznych nowszej generacji i inne cywilizacyjne zmiany .
    O mediach (telewizje ) trzeba pisac krytycznie ,ustawią kamery gdzie woda BULGOCZE i obraz ten przez długie godziny pokazuja jako aktualny , o żenujacych irytujacych pytanich do rozmówców ,napisal Wodnik 53 ;
    Piszemy tutaj o tym ,że Polska radzi sobie dobrze po 10 kwietnia i teraz w maju .
    Moim osobistym oczekiwaniem jest, by radzila sobie w wykonywaniu dużych projektow GOSPODARCZYCH w przyszłości na tle czołówki państw Europy w tym szczególnie Niemiec ….
    …. i powoli przykrywła wykazywanie wymuszonych sprawności organizacyjnych , a też by znikały takie „patriotyczne ” okrzyki jak wczorajsze , na placu Teatralnym w Warszawie ,że oto znowu razem ,że wiwatujace Bialo -Czerwone flagi zamiast flag partyjnych ,że Zwyciężymy , brakowalo jeszcze znanego zawołania „Zostań za Nami „.
    Pod deklem gotuje sie ta sama niestrawna pisowska zupa o czym przekonamy sie w czerwcu. Oni inczej nie potrafią ,po prostu taki szczep obywateli RP.
    Antidotum na problemy kwietnia i maja 2010 ogłosił kandytat na Prezydenta Rzczpospolitej pan Jurek (dziś w aducji u Moniki Olejnik) –
    Trzeba bylo rząd Tuska poddać do dymisji i ratować Najaśniejszą Rzadem Jednośći Narodowej ,który zaczał by od natychmiastowego odebrnia śledztwa Rosji.
    Taki facet, pełnokrwisty polityczny wariat był nawet marszałkiem Sejmu w czasach PiS-u , a więc II osobą w państwie ,
    Nie widze szans na zmiany szybkie ,wierze w zmiany długodystansowe ,tak jak widoczna zmiana w ludziach dzielnicy Kozanów we Wrocławiu na tle 1997 .
    Z Serdecznym Pozdrowieniem
    Waldemar

  110. Dalsze wałkowanie katastrofy smoleńskiej

    Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-05-22 o godz. 20:01
    TJ pisze: 2010-05-22 o godz. 12:27

    1) „Granice widocznosci sa ustalane na wyrost, wojsko laduje w kazdych warunkach. Wlasnie dlatego, ze piloci mieli ta wladze plynaca z ustalonych na wyrost przepisow bezpieczenstwa, wiedzieli i wszyscy w tym pulku, i politycy, ze trzeba sie dogadywac, bo jak by sie pilot uparl na przestrzeganie przepisow, to nie byloby na to rady (sa nawet takie strajki polegajace na stosowaniu przepisow).”

    2) „Stad pasazerowie tych maszyn rzadowych – nie tylko wtedy Kaczynski w Tibilisi – prosili pilotow od czasu do czasu, na zasadzie wkradania sie w ich laski, by przymkneli oko.”

    3)„Gen. Blasik byl pilotem z olbrzymim doswiadczeniem, ktory widzial wiele dochodzen w sprawie katastrof jego podwladnych. Jego obecnosc w kabinie pilotow byla na pewno milie widziana, byla pomoca, a nie utrudnieniem dla pilotow. Piloci odbierali go jak ojca, przyjaciela i kolege po fachu, a nie jako zagrozenie, czy zrodlo stresu, jak to bez zadnych podstaw imputuja media.”

    4) „MAK podal, ze piloci mieli o wiele mniej godzin na Tupolewie niz to twierdza Polacy – byc moze elementem “gry rynkowej” w pulku bylo wynagradzanie pilotow fikcyjnymi godzinami.”

    Mój komentarz

    Ad1) Wojsko w czasie pokoju, a taki stan mamy w Polsce i Rosji nie „ląduje w każdych warunkach”. To jest taka gadka rekrucka. Są dni lotne i nielotne, mgła jest taka sama w wojsku jak w cywilu, jeśli zalegnie na lotnisku wojskowym, a lotnisko to nie ma odpowiednich systemów sprowadzania samolotów na ziemię, to żaden samolot w sytuacjach nie nagłych nie jest dopuszczony do lądowania.

    Autor pisze, że przepisy są ustalone na wyrost, jest to mniemanie niedokładne i zwodzące. Ustalając przepisy bezpieczeństwa bierze się pod uwagę prawdopodobieństwo wypadku szacowane na podstawie różnorodnych doświadczeń i zarejestrowanych zdarzeń. Przepisy minimalizują to prawdopodobieństwo uwzględniając pewien margines niepewności.
    Przykład wzięty z życia.
    Jeżeli na jakimś odcinku drogi kierowcy napotkają mgłę i jadą nadal odważnie nie zachowując bezpiecznych odstępów, to nie znaczy, że zaraz będzie wypadek. Jeśli kierowca wyjedzie bez szwanku z mgły, to nadal nie oznacza, ze może lekceważyć zachowanie bezpiecznego odstępu.
    Byłem świadkiem wypadku in statu nascendi, gdy na drugiej jezdni ekspresówki auta na obu pasach jechały w korku, dostawczy blaszak puknął w bagażnik auta przed sobą. Oczywiście było wiele kur…wania i gestykulacji. Kierowca blaszaka widząc, że udaje się jazda wężykiem jeszcze bardziej skrócił odstęp.
    Spieszył się i chciał? –Nie, to było jego polnische wirtschaft.

    Łamiąc normy bezpieczeństwa musimy rozumować kategoriami prawdopodobieństwa. Wypadek może się zdarzyć, ale nie musi. To „może” powinno być najważniejsze.

    Ad2) Prezydent Kaczyński lecąc do Gruzji nie prosił pilota o nic, tylko mu polecał lecieć do Tbilisi jako zwierzchnik sił zbrojnych. Potwierdzone to zostało interpelacją sejmową, w której poseł PiSu odmówienie przez pilota wykonania polecenia zwierzchnika sił zbrojnych nazwał tchórzostwem i domagał się wobec pilota sankcji.

    Ad 3) Gen. Błasik był takim samym pasażerem, jak pozostali członkowie delegacji i przed lądowaniem powinien siedzieć w swoim fotelu z zapiętym pasem, a nie udzielać jakoby „ojcowskich rad”. To nie była wycieczka autobusem na grzyby.

    Ad 4) Komisja MAK nie podawała, że piloci „mają mniej godzin”, tylko że „załoga Tu-154 nie przechodziła regularnych ćwiczeń, została skompletowana na kilka dni przed feralnym lotem”. Pisanie o wynagradzaniu pilotów fikcyjnymi godzinami jest dezinformacją. Nie ma takiej możliwości.

    Oto cytaty dotyczące nalotów zaczerpnięte z upublicznionego wstępnego raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK)

    „W jednostce brak szczegółowego programu przygotowania personelu latającego. Nie przeprowadza się regularnych okresowych treningów na symulatorze w celu wypracowania nawyków współdziałania i technologii pracy załogi, w tym na wypadek szczególnych wydarzeń w trakcie lotu”

    „Załoga została uformowana na kilka dni przed lotem w składzie: dowódca, drugi pilot, nawigator i mechanik pokładowy. Ogólny nalot i nalot na danym stanowisku na Tu-154M wynosił w przypadku dowódcy odpowiednio około 3480 godzin i około 530 godzin, drugiego pilota 1900 godzin i 160 godzin, nawigatora 1070 godzin i 30 godzin, a mechanika pokładowego 290 godzin i 235 godzin”

    Cytaty ze wstępnego raportu MAK dotyczące pogody

    „Po poinformowaniu załogi o tym, że pogoda na lotnisku docelowym jest gorsza od ustalonego minimum:
    – W trakcie lotu załoga była niejednokrotnie informowana o tym przez kontrolerów Mińska, Smoleńska, a także przez załogę Jak-40 sił powietrznych Polski, który dokonał lądowania na lotnisku o 9:15, czyli w przybliżeniu na 1 godz. 30 minut przed katastrofą;
    – gdy na około 27 minut przed katastrofą samolot schodząc minął wysokość 7500 metrów, kontroler z Mińska zawiadomił załogę, iż na lotnisku docelowym jest mgła, widoczność 400 metrów.
    – Po nawiązaniu łączności z lotniskiem Smoleńsk Siewiernyj załoga dwukrotnie otrzymała informację, iż na lotnisku jest mgła, widoczność 400 metrów, nie ma warunków dla przyjmowania.
    – W tym samym czasie (na około 16 minut przed katastrofą) od załogi polskiego samolotu Jak-40 załoga Tu-154 otrzymała informację o tym, że widoczność wynosi 400 metrów, a widoczność pionowa 50 metrów.

    „Tabela ustalonych minimów pogody dla podchodzenia do lądowania kursem 259 stopni i kategorii statków powietrznych „W” i „D” (Jak-40 i Tu-154) przewiduje lądowanie przy minimum pogody 100×1000 metrów. (w pionie 100, w poziomie 1000, przyp. moje)”

    Mój komentarz, c.d.

    Piloci mieli wszelkie informacje mające charakter „apodyktyczny” dla każdego lotnika (także wojskowego) – nie lądować, skierować się na lotnisko zapasowe.

    Do tego, aby odstąpić od lądowania we mgle, na lotnisku nie posiadającym systemu automatycznego naprowadzania, po wielokrotnych służbowych ostrzeżeniach z wieży lotniska docelowego i z innych lotnisk oraz od kolegów pilotów z Jaka-40 znajdujących się na dole, nie są potrzebne tysiące godzin nalotu, ani setki godzin na symulatorach. Zostały zlekceważone wszelkie reguły, zasady, głos rozsądku, ale niektórzy interpretatorzy na pierwszy plan wysuwają zastrzeżenie – nie zostało złamane prawo, wieża nie mogła zabronić lądowania, kapitan podejmuje decyzję.
    No i podjął.

    Pzdr, TJ

  111. Kleofas 00.38
    Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że gdyby „damski bokser”od Madonny Kleofas, ( z zawodu oblatywacz wszystkich możliwych Tupolewów) był na pokładzie samolotu i siedział na odpowiednim fotelu, (oczywiście lewym) albo fotelu kontrolera, to delegacja wyladowała by w Smoleńsku bez szwanku !!!!
    To prawdziwa tragedia, że zamiast byc dowódca polskiego lotnictwa, albo innym feldmarszałkiem, marnuje się pod kolejnym OZONnickiem gdzieś na amerykańskiej prerii !!!!
    PS.A jeżeli chodzi o moje znajomości Kleofasie, w różnych redakcjach, to my tu w warszawskim grajdołku, wszyscy sie dobrze znamy. Albo razem pracowaliśmy,albo chodzili na piwo albo grali w tenisa. Ot i cała tajemnica.

  112. jotkaes pisze:

    2010-05-22 o godz. 20:32

    „Wiedzieć , czego się nie wie, to połowa wiedzy. Niestety – odnosze wrażenie, że wielu działaczy politycznych nie wie , czego nie wie . I to jest źródło naszych problemów”.
    Taki krótki fragment tekstu, a ile w nim mądrości. Z pozostałą częścią wpisu oczywiście zgadzam się.
    Tylko do jasnej cholery, kto tych nieudaczników wybiera, żeby nami rządzili?

  113. ANCA co ty znowu z ta nieudana mentalnoscia…Gospodarz zadal lekcje do odrobienia?

    ja moglbym powiedziec, ze powodzie powodowane wycinaniem lasow namorzynowych sa kara za typowa dla Amerykanow krotkowzroczna pogon za zyskiem.Jest swiadectwem chorej amerykanskiej mentalnosci – w ktorej zysk jest najwazniejszy.

    Jak wiemy powodzie

    Powodzi nigdy nie da się uniknąć, bo może przyjść woda 100-, 200-letnia czy jeszcze większa, która nie zmieści się w korytach rzek, choćby nie wiadomo jak dobrze obwałowanych – i wtedy musi wylać. Wały nie stanowią zresztą pełnej gwarancji bezpieczeństwa, o czym przekonują się Niemcy, którzy za ogromne pieniądze uregulowali i otoczyli wałami Ren. Nie zapobiegło to jednak wylewom. – Nie da się zapewnić stuprocentowego bezpieczeństwa. Teoretycznie wszystkie rzeki można obwałować, ale wtedy woda płynie sztucznie zwężonym korytem, nabiera większej prędkości i rośnie ryzyko, że wyleje tam, gdzie zabezpieczenia są słabsze. Powodziom w Niemczech sprzyjają wylesienia, bo lasy w naturalny sposób zatrzymują wodę, oraz zaasfaltowanie wielu terenów – dodaje prof. Wojciech Chełmicki.

    Co najmniej 22 osoby poniosły śmierć, a tysiące musiały opuścić swoje domy w rezultacie gwałtownych opadów deszczu i burz oraz spowodowanych przez nie powodzi na południowym wschodzie Stanów Zjednoczonych.

    Najbardziej dotknięty został stan Tennessee, ale żywioł nie oszczędził także sąsiednich stanów Kentucky i Missisippi. W wielu rejonach opady deszczu przekroczyły 30 cm.

    Płynąca przez stolicę amerykańskiej muzyki country, miasto Nashville, rzeka Cumberland wystąpiła z brzegów i zmusiła 1500 gości do opuszczenia miejscowego hotelu Opryland. Szkoły i wiele firm zostało zamkniętych.

    REKLAMA Czytaj dalej

    Burmistrz Nashville Karl Dean wezwał mieszkańców do oszczędzania wody bowiem jedna ze stacji uzdatniania została zamknięta z powodu awarii spowodowanej przez powódź.

    Wiele ulic i dróg (także autostrad) w środkowych i zachodnich rejonach Tennessee znalazło się pod wodą. Niektóre ofiary żywiołu znaleziono w zalanych samochodach i domach.

    W tymczasowych schroniskach przebywają już tysiące poszkodowanych osób.

    Gubernator stanu Tennessee Phil Bredesen wstępnie szacuje, że powódź, najgorsza od 1975 roku, spowoduje milionowe straty

    Prezydent Barack Obama zapowiedział szybką pomoc federalną dla stanów dotkniętych powodzią…

    „Wybrakowana część wyposażenia” przyczyną katastrofy?
    Wyciek w USA:
    … szef BP Lamar McKay zaprzeczył jakoby procedury bezpieczeństwa jego firmy mogły przyczynić się do eksplozji i zatonięcia platformy oraz rozlania wydobywanej na niej ropy. Według niego zawiodła „wybrakowana cześć wyposażenia”. Dodał, że nie wie ile ropy płynie w kierunku wybrzeża amerykańskiego stanu Luizjana oraz że BP „rzuciła wszystkie środki jakimi dysponuje”, by spróbować zatkać znajdujący się ponad kilometr pod wodą szyb z którego wycieka około pięć tysięcy baryłek ropy dziennie.

  114. Moge dac sto takich przykladow mentalnosci w pigulce albo w pigule.
    Np. tragedia w czernobylu – komunizm w pigulce itd.

  115. Z migotliwych informacji badania opini publicznej wynika, że zadzałała zasada wyborczego domina o której pisałem na przełomie drugiej i trzeciej dekady kwietnia br.
    Oznaczać to może, że gdy nadejdzie kolejna (zapowiadana) fala powodzowa, to nawet Fajtłapę może pogrążyć w swych otmętach, bo ludzki strach i rozpacz muszą znaleźć swoje ujśćie.
    Nawet w najczarnieszych snach nie przypuszczałem, że Platforma może zniknąć ze sceny politycznej jako licząca się formacja.
    Jednak z goryczą stwierdzam, że takiej amatorszczyzny w zarządzaniu gospodarką, jaką zaprezentowały, absolutnie amatorskie ekipy postsolidarnościowe, trudno by ze świecą szukać w Europie.

  116. Szanowni Czytelnicy!

    Wszyscy wiemy, że żyjemy w kraju bałaganu i niekompetencji, ze wskazaniem na niekompetencję jako przyczynę bałaganu.

    Mirabeau napisał kiedyś, że najlepszym sposobem robienia kariery w systemie totalitarnym jest bycie miernym.

    Ciekawe dlaczego hasłami wyborczymi kandydatów nie jest hasło: „Kompetencja przede wszystkim”.
    Jak budować, czy reformować państwo gdy ministrem skarbu jest geodeta, ministrem obrony – psychiatra, ministrem spraw wewnętrznych i administracji – elektronik. Tu nie ma nawet udawania kompetencji; tu jest ostentacja niekompetencją. Jeśli więc prezydencki samolot ulega katastrofie, której przy średnio inteligentnym Rządzie (jako przeciętna), na poziomie umysłowym 10-latka można było uniknąć, to jak możemy liczyć że wojsko pod przywództwem psychiatry zwalczy powódź, a ministerstwo skarbu pod przywództwem geodety zapewni odpowiednie środki finansowe na wypłatę odszkodowań.

    Żyjemy w kraju gdzie jak najpilniej na granicach państwa należy ustawić ostrzeżenia dla obcokrajowców: „granica kompetencji i zdrowego rozsądku”.

    Wojciech Edward Leszczyński

  117. byk,

    jakby nie patrzec, to czy w Zatoce Meksykanskiej, czy we Wroclawiu – wszystkiemu winna P/platforma.

  118. Dwie tragedie w pięciu aktach, które dla naszych krajan nagle zaistniały jako wielka trauma tak jak w przypadku śmierci bliskich lub straty dorobku całego życia, a politycy i medialni donosiciele ( za wyjątkiem nielicznego grona odpowiedzialnych dziennikarzy i polityków) odgrywają przedziwne role przed nami. To jeszcze nie koniec, ponieważ przed nami III tragedia, Armagedon……….
    PS. Racjonalne myślenie i skuteczne działanie. Czas na obudzenie, zbliżają się wybory lub stan wiecznej klęski. POPiS i PSL lub Socjaldemokracja. Mam nadzieję, że G. Napieralski w najbliższych wyborach przekroczy 10%, jestem z prezydentem Krakowa prof. J. Majchrowskim.

  119. Informuje sie pana FALICZA, że jeden z ataków ułanów na niemieckie czołgi nastąpił w pierwszych dniach września 1939 r. gdy czołgi objechały Pszczynę i Ćwiklice i zbliżały sie do lasu na wschód od Ćwiklic. W lesie stali ułani. Czołgi zatrzymały się w połowie drogi między lasem, a Cwiklicami, bo Niemcy przez lornetki dojrzeli ułanów i naradzali się co zrobić. Na to bohaterscy ułani posłuchali prawdy swojego dowództwa, że czołgi są z dykty (no bo przeciez jaki silnik by uwiózł tyle żelastwa?) i ruszyli z lancami do natarcia. Na skraju lasu jest do dziś grób zbiorowy 217 ułanów „co zginęli w nierównym boju”. Jak już zapadła cisza i czołgi pojechały sobie dalej na wschód w kierunku Miedźnej, proboszcz Osiewacz chodził po polu i udzielał ostatniego namaszczenia tym, którzy nie byli jeszcze skutecznie poszatkowani z karabinów maszynowych lub rozjechani gąsienicami człgowymi.

  120. Andrzeju Faliczu!
    Za skierowany do mnie tekst dziękuję. Wynika z niego, że jesteś przekonany, że twoja inteligencja wyprzedza moją inteligencję o lata świetlne…
    REKLAMA Czytaj dalej 😆
    Nie napracowałeś się na tym tekstem, ale ci odpowiem krótko, jak na blondynkę przystoi.
    Nie podzielam twojego przekonania, choć przyznaję, masz prawo tak myśleć i nawet dzielić się tą myślą z blogową społecznością.
    Zdrowia życzę.

  121. QUOMODO,

    niepotrzebny lament. I niczym nie uzasadniony. Nie wiem, czy mial Pan okazje przypatrzec sie z kogo skladaja sie rzady krajow, ktore postrzegane sa jako wolne od balaganu, niekompetencji i innych plag przypisywanych Polsce.

    Bo jesli przypatrzec sie kto rzadzi w danym kraju, to z reguly wyjdzie na jedno: aktyw partyjny partii u wladzy. Kompetencje postulowane przez Pana to kwestia drugorzedna Liczy sie natomiast sprawnosc organizacyjna, skora z teflonu, wytrzymalosc na presje medialna i spoleczna oraz umiejetnosc grania w druzynie, gdzie wodz jest jeden. W kraju, w ktorym mieszkam (G7, G8, G20) wlasnie tak jest. Tak zwane przetasowania ministerialne sprawiaja, ze wczorajszy minister sprawiedliwosci dzis jest ministrem obrony, wczorajsza minister zdrowia jest dzis ministrem finansow, a wczorajsza minister finansow przejmuje edukacje. Typowa karuzela stanowsk, na ogol kojarzaca sie z peerelem.

    O co chodzi ? Chodzi o to, ze sprawne funkcjonowanie resortow zapewnia sluzba cywilna oraz skupieni wokol nie eksperci na uslugach rzadu. To oni sa niezbedni, niezmienni (w tym sensie, ze ministrowie odchodza oni zostaja), posluszni dyrektywom politycznym oraz kompetentni. Monistrowie to wszystko firmuja w imieniu rzadu, w ktorym uczestnicza.

    Problemem zasadniczym nie jest wiec fakt, ze ministrem obrony jest psychatra (co akurat nie jest az tak bardzo nielogiczne…), ale to, ze brak w Polsce kompetentnej sluzby cywilnej na roznych szczeblach administracji publicznej. Mowiac w skrocie problemem jest brak sprawnej administracji publicznej, a nie to kim jest z zawodu dany minister. Moze byc piekarzem jesli tylko ma wystarczajaca sprawnosc organizacyjna. zeby kierowac resortem, zas o reszte zadba kompetentny personel ministerstwa.

    I tak nalezy rozumiec nowoczesna administracje panstwowa.

    Pozdrawiam.

  122. Waldemar – 12:00
    Pięknie, pięknie! Różnica w postawach obywatelskich właściciele kontra lokatorzy… Gdyby wody było tyle, co przed trzynastu laty, nie byłoby różnicy bo wtedy ludzie nie mieli po prostu nic do zrobienia, kiedy już woda przyszła, a przyszła błyskawicznie. Domków jednorodzinnych w ogóle nie byłoby widać, zaś te nowe bloki byłyby zalane po dachy. Taka prawda.
    Ty spróbuj sobie odpowiedzieć na proste pytanie;
    Czy mając wiedzę o skutkach powodzi 1997 zaledwie trzy lata później zdecydowałbyś się na zainwestowanie własnych oszczędności popartych kredytem 30-letnim, stawiać domek, lub kupować mieszkanie na Kozanowie?
    Bo ja tych ludzi po prostu nie rozumiem.
    I tu podzielam pogląd Korwina Mikke. Kto się decyduje na budowę w takim miejscu powinien podpisać zobowiązanie, że nie będzie się domagał od państwa i społeczeństwa, by w razie powodzi udzielały mu jakiegokolwiek wsparcia. Brutalne, ale dorzeczne.

  123. do ANCA_NELA 2010-05-23 o godz. 11:02 i 10:41
    Ja ciągle wrzeszczę gdzie mogę:
    cały naród buduje autostrady i światłowody
    bo jak będą autostrady i światłowody, to będą pieniądze na wały.

    PS1
    Jak zdecydowałem się na budowę domu pod Warszawą, ale przy Wiśle, zanim kupiłem działkę, która mi odpowiadała, poszedłem do sklepu w Al. Jerozolimskich i kupiłem mapę topograficzną okolicy. Tam stało jak byk ile ziemia na tej działce przewyższa lustro Wisły, poziom szosy z Warszawy, itp. Nie słuchałem ludzi, którzy pokazywali miejsca do których ileś tam lat temu doszła woda.
    Widząc rozterkę ludzi na zalanych terenach, słuchając wypowiedzi władz samorządowych, nie mam przekonania, że oni wiedzą do którego piętra podejdzie woda. Przecież jeśli do piwnicy to ewakuacja nie jest konieczna.

    PS2
    W Hiszpanii była/ może ciągle jest, ustawa, nakazująca przy budowie bloków mieszkaniowych zostawiać prześwity na parterach. Kiedy pytałem Hiszpanów skąd taka kosztowna ekstrawagancja (palowanie, wszystko na słupach, etc), odpowiadali, że to na przypadek trzęsienia ziemi. Jeśli wystąpi w rejonie A, mieszkańcy rejonu A przemieszczają się do niedotkniętego nieszczęściem rejonu B, aby po szybkiej adaptacji tych miejsc parterowych, zamieszkać w nich, na czas odbudowy swoich domów.

  124. @”jasny gwint” z dn. 23.10.2010. h; 10.58.
    Jestem, odezwałem się, pozdrawiam. We Wrocławiu rządzi od 20 lat ta sama ekipa (w innych tylko konfiguracjach eufeministycznie zwanych – politycznymi). Między nimi wszystkimi jest taka różnica mniej więcej jak udowadniam na Blogach „Polityki” od dawna – między PiS-em, a P0. Czyli kosmetyczna i „padrobna”. Wniosków z 1997 r. – ale tych namacalnych, materialnych, strategicznych – się nie wyciąga, jak opisałem wyżej. PR najważniejszy…..
    @ „Waldemar” z dn. 23.10.2010. h; 12.00.
    Także cywilizacyjnie posunęliśmy się do przodu cokolwiek, w czym bez względu jest zasługa UE. Obecność tam już 6 lat swoje robi. I będzie robić. Musi zejść ze sceny decyzyjnej w Polsce absolutnie tzw. pokolenie „NZS-u” (które dziś rządzi krajem w różnych konfiguracjach – tak je celnie określił onegdaj PRZEGLĄD) – dla mnie to „”proteza” pierwszego rzutu styropianowo-etosowców o określonej, kombatancko-naiwnej mentalności (nie przywiązywanie wagi do prawa stanowionego – ale „klęczonów” takich na pokaz tam nadmiar nadrabiających manifestacyjnym przywiązaniem do Kk braki w kulturze prawnej – i procedur). Czyli nadużywany bezmyślnie „prl-owski” towarzysz szmaciak a’rebours( już cokolwiek wyleniały ale zawsze).

    I to o czym pisze Gospodarz Blogu – procedury, a potem prawo – bezwzględne przestrzeganie i kary pieniężne za jakiekolwiek odstępstwo: dlatego będę polemizował z moją wrocławska „krajanką” ANCA-NELA (pozdrowienia !) – domy zalane wczoraj na Kozanowie przy ul.Ignuta, a postawione po 1997 r: ktoś na to zezwolił (w UM !), ktoś podpisał decyzję i zgodę na budowę, ktoś opracował (a jeżeli nie – to dlaczego….) plan zagospodarowania przestrzennego ? Co zrobiły w tej materii urzędy wewnętrznej kontroli Prezydenta Dutkiewicza ? Czy w tej materii zasięgano opinii hydrologów (mieszkają tacy m.in. na rzeczonym Kozanowie – jednego znam osobiście, pracuje w „branży” hydrologicznej – Instytut Poltegor !) ? Dlaczego wnioski deweloperskie – np.kto był tam deweloperem (ale nie nazwa firmy lecz osoba- właściciel, bo śmierdzi tu właśnie podejrzanymi koneksjami) – nie zostały odrzucone a’priori ?
    Ta sprawa jest prokuratorską ale uważam, że „zamiotą ją” pod dywan – widzę tu bowiem kilka płaszczyzn i wątków tej historii (jakich w tym mieście) mnóstwo – to jest też pokłosie nepotyzmu, towarzystwa „wzajemnych adoracji”, nominacji na wysokie stanowiska dyrektorskie w UM „swoich” i sprawdzonych „towarzyszy” (raz się jest – i to fakt autentyczny – dyrektorem d/s edukacji, później – od zagospodarowania przestrzennego, teraz – od gosp. komunalnej). I przepływu na linii UMarsz. – UMiejski – UWojewódzki – wszystko „w rodzinie”.

    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  125. TJ

    Decyzja dowodcy byla prawidlowa – Instrument Landing Procedure. Chyba dane wprowadzone byly bledne, albo nie uwzglednialy tego „parowu”. Gen.Blasik na jump seat nie mial na to zadnego wplywu.

  126. ANCA_NELA pisze:
    2010-05-23 o godz. 11:02
    Drzewa zdecydowanie pomagaja w umacniniu zboczy i walow. Najlepsze sa akacje ktorych korzenie dochodza do 20 metrow. A polskie waly sa nagie, waskie i sa problemy.

  127. Szanowny Panie Danielu – Jacobsky dosyć celnie określił problem. Wszystkie stanowiska są łupem partyjnym (a więc partiokracja), a w partii wiadomo, byle ryj do koryta – kraj, region, to betka – ważne stanowisko, bo nie trzeba się wysilać, a kasa leci i to bez żadnej ODPOWIEDZIALNOŚCI.
    To ostatnie słowo jest zarówno diagnozą, jak i lekarstwem na zarazę niszczącą nasz kraj. Zaraza nosi nazwę URZĘDNIK – niekompetentny indolent, często o bardzo niskiej zdolności do myślenia logicznego (a brak matematyki na maturze dopiero się odbije czkawką).
    Tak się składa, że większość radnych powiatowych znam ze szkoły średniej i do dziś nie rozumiem jakim cudem zdali maturę – ale może się czepiam 🙂
    Ci ludzie teraz decydują o sprawach, o których nie mają najmniejszego pojęcia. Korespondencję z niektórymi, jak również z urzędnikami starostwa powinno się wydać w formie książkowej (na wzór „Nikiformów” Redlińskiego) – zresztą może tak kiedyś zrobię.
    Prawdfa jest prosta – do administracji i tzw. „budżetówk” idą osoby sfrustrowane, ambitne i niestety nikompetentne. Każdy kto coś reprezentuje, chce być niezależny.
    Lekarstwo jest proste – odpowiedzialność FINANSOWA za decyzję (lub jej brak w ustawowym terminie – to powinno być z automatu), ale jak to zrealizować, jeżeli decyzję o tym podejmuje urzędnik (poseł), sądzić będzie urzędnik itd.
    W społeczeństwie o mentalności niewolników muszących mieć nad sobą bat (urzędnika) i nie rozumiejących, że to MY im płacimy, i to MY wynajęliśmy ich do wykonywania pewnych zadań, i to MY im płacimy, a oni są NASZYMI sługami (a nie panami), naprawa jest raczej niemożliwa – stosowna uchwała sejmowa już kilkukrotnie upadła.
    Cyrk po śmierci miernego (moim zdaniem) urzędnika (Prezydenta) pozbawił mnie wszelkich złudzeń, że cokolwiek się zmieni.
    Póki co, dalej ogon macha cielęciem.
    Się rozpisałem, a wolę czytać – ale mnie trafia ….. 🙂

  128. Panie Danielu,jestem pana dosyc wiernym czytelnikiem od lat przynajmniej trzydziestu. W tej czytelniczej wiernosci utwierdzala mnie trafnosc obserwacj i komentarza.Ale z dzisiejszym komentarzem nie moge sie absolutnie zgodzic. Przypisywanie klesk swego rodzaju niekompetencji czy zwyklemu niechlujstwu nie jest tylk domena Polakow i „Polnische Wirtschaft” nie jest tylko domena Polakow.Akurat przesiadlem sie z przed telewizora do komputera. W porannych niedzielnych komentarzach w trzech wybranych przeze mnie stacjach Fox News (prawicowy),CNN (liberalny) i PBS (publiczna stacja bedaca w miare niezalezna) dyskutowano dwa tematy trapiace dzisiejsze USA mianowicie wyciek ropy naftowejw z dna zatoki meksykanskiej i nieudany zamach bombowy na Time Squer.Oba te przypadki przypisano nieudolnosci wladz.Praktycznie Panski komentarz mozna po zmianie imion i nazw dopasowac do sytuacji w USA.Odwiert prowadzony przez BP nie mial odpowiednich zabezpieczen,organizacja odpowiedzialna za nadzor srodowiskowy i zgodnosc z przepisami czyli Mineral Management Service nie ma odpowiedniej ilosci ludzi do nadzoru, ktos nie dopatrzyl.Inna sprawa jest to ze MMS jest glownie rozliczana z ilosci „royalities” czyli podatkow zebranych od firm naftowych .A wiec nie moze byc specjalnie wroga do nafciarzy.A ropa plynie zatruwajac Zatoke Meksykanska juz od miesiaca.
    Druga sprawa jest nieudana wprawdzie proba zamachu bombowego w Nowym Jorku.Bomba nie wybuchla z powodu wad konstrukcyjnych nie z powodu przeciwdzialania sluzb wywiadowczych USA.Podobnie bylo zreszta z tzw „Christmas bombing” czyli proba wysadzenia samolotu przy podejsciu do ladowania w Detroit.Dymisja udzielona Koordynatorowi Sluzb Specjalnych (FBI,CIA i kilkunastu pomniejszych) tez wydaje sie zakrawac na kpine, poniewaz koordynator na dobra sprawe nie mial zadnych upawnien kierowniczych.
    A jesli chodzi o tematy zastepcze to tez opinia publiczna jest raczej karmiona tzw.Arizona Immigration Law, ktore mowi ze kazdy kto wyglada na nielegsalnego imigranta ma nosic odpowiednie dokumenty potwierdzajace jego status w USA.
    Czyli reasumujac, balagan jest na calym swiecie i polski nie jest niczym szczegolnym i wstydliwym

  129. WODNIK53 – 16:33
    Nie będziemy polemizować. Mam te same wątpliwości, pytania i zastrzeżenia. Napisałam wcześniej, że rozumiem, choć nie popieram pobudek, które kierowały decydentami podpisującymi kolejne zgody na budowę na Kozanowie. Tu się nie różnimy. To, że rozumiem pobudki nie oznacza, że się zgadzam albo popieram takie decyzje. Wprost przeciwnie. Uważam, że każdy podpis na tych dokumentach powinien zostać wyciągnięty na światło dzienne, wszystkie ewentualne osobiste korzyści podliczone i odpowiednio rozliczone, bo intencje były brudne i pachną korupcją na odległość.
    Bo główną przyczyną takich a nie innych decyzji była zwykła pazerność i liczenie na to, że następna powódź, to już po nas!
    A odpowiedzialność należy wyegzekwować z całą surowością prawa.
    Bo sprawa powinna się zakończyć w sądzie.
    Co nie zmienia mojej opinii o lokatorach, którzy zdecydowali się na Kozanowie utopić oszczędności całego życia i jeszcze dołożyć się z kredytem.
    Zbytnia wiara w szlachetne intencje przeróżnych deweloperów może być kosztowna. A zapłacić za własne błędy tak, jak właściciele mieszkań na Kozanowie, to już koszmar. Gdzieś czytałam, że właściciel mieszkania wydzielonego nie może liczyć na pomoc spółdzielni, z której swoją własność wydzielił. Nie wiem, na ile to jest prawda, ale chyba coś w tym jest. Ustawa o spółdzielczości mieszkaniowej została wyjątkowo spaprana.

  130. do Jacobsky 2010-05-23 o godz. 16:02
    To co Pan tłumaczy, z trudem przebija się do publiki.
    Minister (władza polityczna a więc kadry) musi być ponadnormatywnie inteligentny i medialny.
    Jego specjalność na uczelni nie ma znaczenia. Od szkoły podstawowej do ostatniego dnia studiów uczymy się szybkiego pojmowania. Dopiero pierwsze lata pracy, to zdobywanie jakiejś umiejętności.

    Natomiast ostatnio, często zadaję sobie pytanie:
    czy ktoś studiujący historię, wytrenował skutecznie umysł tak, aby szybko nauczyć się np. rządzenia. A może wytrenował tylko „gadane” na każdy temat.

    Pozdrowienia

  131. the mentor pisze:

    Nalezy wiec wymusic demokracje wewnatrz partyina…………..
    skonczyc z dyktatura pajacow.

    Pajacow ci w Polsce dostatek,nic sie nie zmieni.
    Grecki filozof Diogenes zwykl mawiac.
    Nie odganiaj much juz nazartych,bo przyjda nastepne
    bardziej glodne.

    Pozdrowienia.

  132. ANCA-NELA – jest odpowiedź kto podjął decyzję budowy (i realizacji) nowych budynków przy ul.Ignuta na Kozanowie – S.Huskowski, prezydent Wrocławia 2001-2002 http://www.wroclaw.pl/p/2318 – za http://www.lewica.pl
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  133. Widzę, że Blogowisko przejęte sytuacją – nie ukrywam, że ja również. I nie chodzi mi tylko o ludzkie tragedie. Według sobotniej GW straty jak na razie można oszacować na 10 mld złotych. Jednym słowem poteżne pieniądze podatników przeznaczone zostaną na odtworzenie zniszczonego a nie na rozwój. Do tego straty o których jeszcze się nie mówi. Myślę np o produkcji rolnej, bo przecież uprawy gniją na polach, nawet na terenach niezalanych. Finansowo zaboli to i producentów i nas – konsumentów.
    Szlag człowieka trafia bo na rozmiar tragedii wpłynęły banały – brak konserwacji wałów np wykoszeń traw, zaniechanie melioracji który nie pozwolił odsączyć ziemi z późnych roztopów śniegu, odstapienie od realizacji zaplanowanych inwestycji hydrologicznych. No i bałagan organizacyjny w trakcie akcji powodziowej – moim zdaniem energia ludzka mogła być wykorzystana sensowniej. Oraz oczywiście śmierdzące kryminałem sprawy związane z zabudową polderów.
    Dzięki Anco_Nelu i Wodniku za informacje z Wrocławia. Najpiękniejsze lata życia we Wrocławiu spędziłem i emocjonalnie jestem związany z tym miastem.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ps Stasieku dzięki za wyjaśnienie tajemnicy hiszpańskich budowli na palach. Czasem zachodziłem w głowę po jakiego diabła oni tak budują.

  134. Właśnie przed chwilką prezydent Dutkiewicz powiedział, że decyzja o lokalizacji na Kozanowie komunalnych mieszkań dla powodzian, którzy stracili swoje mieszkania w 1997 roku zapadła za prezydentury B. Zdrojewskiego w 1999 roku.
    Z ministrem Zdrojewskim nie udało się porozmawiać, gdyż obecnie jest z wizytą w Chinach.
    Dutkiewicz na razie zajmuje się sprawami bieżącymi, ale do sprawy z pewnością wróci. Zobaczymy.

  135. Znalezione w sieci:
    „W sierpniu 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego

    przygotował listę strategicznych inwestycji, które miały być finansowane ze środków unijnych. Umieszczono na niej wiele projektów przeciwpowodziowych, w tym projekt dla środkowej Wisły o wartości 200 mln euro. Chroniłby on tereny z obszaru pięciu województw. Przewidywano obwałowywanie od Koszyc do Płocka, jego umocnienie i naprawę. Była też zaplanowana naprawa zbiornika na Nysie Kłodzkiej, który co prawda jeszcze funkcjonuje, ale dno mu się rozchodzi. Jeśli to się stanie – kilkumetrowa fala wody zaleje Nysę. Co się stało z tymi projektami?: Zostały skreślone przez rząd PO. Była to jedna z pierwszych decyzji, którą nowa minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska podjęła po objęciu stanowiska. Bez wahania odrzuciła wszystkie projekty przeciwpowodziowe dla województwa podkarpackiego w tym budowę istotnego dla zarządzania przeciwpowodziowego zbiornika.”

  136. stasieku,

    moim zdaniem rzadzenia nie mozna sie nauczyc. Znaczy sie mozna, ale to bedzie tak, jakby nauczyc sie grac na instrumencie nie majac sluchu lub talentu. Do rzadzenia trzeba miec tzw. zdolnosci, przejawiac tzw. z angielska liderszip, umiec szybko podejmowac decyzje – i to dobre decyzje, czyli miec nie tylko wiedze, ale i intuicje, ktora w sumie jest wypadkowa czegos wiecej niz tylko wiedza fachowa. Tym rozni sie technokrata od prawdziwego lidera, a takim powinien byc minister. O decydentach mowi sie na ogol „zdolny organizator, dal sie poznac w wielu zlozonych sytuacjach”, co obejmuje zarowno zdolnosci organizacyjne, liderszip, jak i dobra (czesto instynktowna) znajomosc psychologii ludzkiej. Hitler (przepraszam, ze uzyje przykladow najbardziej drastycznych) byl pacykarzem, nieukiem i wloczega, Himmler – hodowca kur i nauczycielem, Speer – architektem, a mimo to wszyscy trzej dali sie poznac (mowiac od strony czysto administracyjnej i pomijajac caloksztalt III Rzeszy), a wiec dali sie poznac jako sprawni i zdolni organizatorzy oraz mistrzowie psychologii oraz socjologii, a wszystko praktycznie rzecz biorac przed 40-tka.

    Na moim lokalnym podworku prym wioda adwokaci, choc nie brak innych zawodow, czesto zupelnie bez zwiazku z nadzorowanym resortem. Mozna powiedzec, ze skoro adwokaci, to nie jest zle z punktu widzenia kadrowego. Jednak nie kazdy adwokat zna sie na sluzbie zdrowia, wojskowosci czy finansach panstwa. Owszem, rozumie on prawo i potrafi je interpretowac, ale to jeszcze nie czyni z adwokata dobrego zarzadcy. A mimo to wlasnie adwokatura stanowi glowne zrodlo kadr ministerialnych. Historyk ? – czemu nie ? Umysl potrzebny do rzadzenia mozna wytrenowac wszedzie, nawet w instytucie nauk historycznych, pod warunkiem ze ma sie odpowiednie predyspozycje „zaprogramowane” w sposob naturalny.

    Pozdrawiam.

  137. Levar 20.06
    W sieci można znaleźć najdziwniejsze rzeczy, np o ruskich którzy zdalnie rozwalili na strzępy Tupolewa. Ale mnie jest dość trudno uwierzyć w te genialne plany Jarosława Kaczyńskiego w sprawie zbiorników retencyjnych. Miał na to za mało czasu, bo jego głównym zajęciem było knucie z Ziobrem w celu wsadzenia Leppera i Blidy do więzienia, oraz mianowania Renatki Beger ministrem, w zamian za przejście Samoobrony do PISu.

    Miałeś napisac jak to jest z kasą fiskalna i PITem ? Nie mogę sie doczekać !

  138. QUOMODO, Andrzej. Wasze opinie warto uzupełnić cytatami Konfucjusza;
    O rządzeniu „Rządzenie jest jak prawo. Panie, gdy rządzisz zgodnie z prawem, któż odważyłby się być przeciwko prawu?”

    O zabijaniu „Panie, a czemuż uciekać się do zabijania. Kiedy pragniesz dobra, ludzie będą dobrzy. Cnoty władcy są jak wiatr, cnoty ludu jak trawa. A trawa poddaje się wiatrowi”

    O nauce „Wysłać ludzi do boju bez nauki to jakby ich porzucić.”

    Konfucjusz żył dwa i pół tysiąca lat temu, czyli pięćset przed niepiśmiennym prorokiem żydowskim i stworzył doskonały system doskonalenia i doboru kadr do rządzenia krajem, do dziś stosowany w krajach wschodu.
    U nas wystarczy być byłym członkiem NZS, kombatantem lub popieranym przez biskupa. Mamy dyktaturę niedouczonych, chciwych ciemniaków.

  139. Kilka słów odnośnie meritum felietonu Redaktora metaforycznie przedstawione jako polnische wirtschaft.

    Część blogowiczów unosząc się honorem nie przyjmuje do wiadomości, że Polska jest krajem zacofanym cywilizacyjnie, a społeczeństwo polskie niedojrzałe jeśli chodzi o zaangażowanie na rzecz dobra wspólnego, odpowiedzialność, przestrzeganie prawa, postawę obywatelską, itd.

    Na opóźnienie cywilizacyjne Polski wskazują wszelkie rankingi od dotyczących wolności gospodarczej do określających pozycję kraju w zakresie kapitału społecznego (kapitał ten, to m.in. poziom zaufania w stosunku do innych ludzi – w Polsce jest bardzo niski).

    Wielu blogowiczów tłumaczy mało społeczne, nieodpowiedzialne zachowania urzędników i polityków ich głupotą i nieodpowiednim wykształceniem.

    Otóż politycy są dokładnie tacy „głupi”, jak my (przynajmniej, jak ja), chodzili do tych samych szkół, wychowywani byli w takich samych rodzinach, dojrzewali w takim samym otoczeniu, jak reszta Polaków.

    Przeciętni Polacy (w tym ja) dopiero bardzo niedawno wyczołgali się z kartofliska. Pycha i niepohamowana ambicja nie powinna nam utrudniać widzenia siebie samych. Nie pomoże gadka o bałaganie, zamachach i niekompetencji w USA, czy RFN. Patrzmy i mówmy o sobie. Wystarczy mieć oczy otwarte przejeżdżając granicę od strony zachodniej do Polski (też od południowej). To jest nasz problem.

    Nie powinniśmy oczekiwać mało czynnie na zbawiciela, który „uratuje” Polskę. Najwybitniejsza jednostka nie poradzi sobie z efektywnym zarządzaniem krajem, jeśli społeczeństwo będzie takie, jak opisałem powyżej. Wszyscy muszą się uczyć i dojrzewać do działania wspólnego, do odpowiedzialności – od dołu do góry, od szeregowego obywatela do premiera.

    Nie jest możliwe wyszukanie w narodzie 100, czy nawet 1000 natchnionych i posłanie ich w Polskę zmisją, aby uleczyli kraj.
    O czymś takim myślą zwykle rewolucjoniści i jak uczy historia, zawsze się mylą – zmiany nie przychodzą jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ani wskutek traumy katastrof.
    Społeczeństwo jako całość uczy się bardzo powoli. Dbajmy o to, aby nauka była skuteczna – krok po kroku.

    Już dziś bardzo budujące jest większe zaangażowanie ludzi we współdziałaniu ze służbami ratowniczymi (lepsza współpraca w grupie), a także po raz pierwszy tu na blogu położenie bardzo silnego nacisku (na przykładzie wznoszenia domów na terenach zalewowych) na potrzebę planowania, sięgania myślą w przyszłość dalej niż po czubek własnego nosa oraz na konieczność tworzenia uregulowań prawnych nie tylko związanych z wykupem ziemi pod wały lecz także z prawem budowlanym, planowaniem przestrzennym.

    To wymaga olbrzymiej pracy, a skutki przychodzą w dłuższej perspektywie, niż kadencja polityka, zapewne dlatego żaden dotychczasowy rządca kraju nie podjął tematu.
    Prawo musi dokładnie określić, które tereny są zalewowe, które są tylko ryzykowne, z szacunkowymi progami ryzyka. Prawodawca musi się zastanowić, czy wprowadzić obowiązek ubezpieczania się na terenach ryzyka, itd., itd.

    O tych sprawach nie może decydować na podstawie swojego osobistego mniemania urzędnik. Muszą być uchwalone stosowne ustawy, wydane rozporządzenia, wydrukowane mapy, opracowane jednoznaczne wytyczne, przeprowadzone szkolenia, itd.
    Moim zdaniem sporządzanie map z zakwalifikowanymi terenami zalewowymi, to będzie duża sprawa, bowiem z praktyki mojej jako obywatela wynika, że w planowaniu przestrzennym, dokumentacji geodezyjnej, dokumentacji własnościowej (księgi wieczyste dopiero teraz są porządkowane – ponad 60 lat po II wojnie światowej!) panuje zabójczy bałagan – mętna woda, w której łowią kombinatorzy.
    Należy rozdzielić kompetencje i co bardzo ważne – odpowiedzialność. Kto ma za ogólne decyzje planistyczne i szczegółowe lokalizacje odpowiadać? Prawo bez egzekutywy jest prawem martwym. To nie jest prosta sprawa.

    Dotychczas nie było prawa regulującego dokładnie, jednoznacznie budownictwo na terenach zalewowych. Traktowanie decyzji o budowie osiedla Kozianów na zalewisku Ślęży jako sprawy prokuratorskiej jest w tej sytuacji bezprzedmiotowe.

    Działanie na hurra, tak jak Komorowskiego propozycja „szybkiego” tworzenia ustawy o wykupie gruntów pod wały nie ma prawa się udać. Trikami wyborczymi nie doskonali się prawa. To jest takie samo świecidełko, jak 3 miliony mieszkań obiecane przez PiS. Co nie znaczy, że nie będę głosował na Komorowskiego, ale wybrańcy ludu nie powinni oczekiwać pochwał za gruszki na wierzbie czy króliki z kapelusza.

    Pzdr, TJ

  140. WODNIK53 – 19:49
    Wiadomości w TVP1 pokazały rozmowę z R. Dutkiewiczem. Powiedział, że kiedy zapadała decyzja o lokalizacji, on jeszcze nie był prezydentem Wrocławia. Komentująca pani redaktor powiedziała, że decyzja zapadła za kadencji B. Zdrojewskiego i że próbowała z nim porozmawiać, ale on w Chinach… W linkowanym przez ciebie materiale jest mowa o tym, że ta konkretna inwestycja jest w trakcie realizacji.
    Z całą pewnością sprawa się wyjaśni, bo nie ma takiej możliwości, aby przyschła wraz z wodami powodziowymi.

  141. Pani Janina;
    „bohaterscy ułani posłuchali prawdy swojego dowództwa, że czołgi są z dykty (no bo przeciez jaki silnik by uwiózł tyle żelastwa?) …”

    Oczywiscie domyslam sie, ze poniewaz to byli polscy ulani wiec byli tepi jak but i widzieli czolg pierwszy raz w zyciu.
    Wynika z tego logicznie, ze faszysci niesli cywilizacje na dzikie tereny zachodniej Azji zamieszkalej przez prymitywne plemiona podludzi…

    Chociaz obiektywnie okazuje sie, ze konnica (choc ograniczona oczywiscie a jednak) pelnila bardzo sprawna funkcje w zalesionych i zwlaszcza podmoklych rozleglych terenach II RP.

    Milo mi bylo uslyszec jedno zdanie wypowiedziane przez redakcyjna kolezanke Gospodarza – typowym nosowym wszystko wiedzacym glosem.
    Otoz ta Pani nie moze sie absolutnie zgodzic z teza, ze powodz wykazala jakas niezdolnosc dzialania panstwa polskiego.
    I tu sie nie zgadza z Panem Danielem – mimo, ze sie zawsze programowo POWINNA zgadzac. Po chwili zrozumialem, ze chodzilo tu nie tyle o panstwo ale PO-nstwo…
    Pania Ance przepraszam
    zrozumiala mnie opacznie – ale ta „polska mentalnosc… w pigulce” – to juz bylo ZA WIELE. Sprobowala by Pani o innej narodowosci operowac takimi pustymi stereotypami to by Pania Jasnogrod ukamieniowal – a Polsce mozna a nawet co widac u Gospodarza TRZEBA…
    A jaka ta mentalnosc jest i do jakiej sie Pani Pani Anco poczuwa jako Polka?

  142. Levar pisze:

    2010-05-23 o godz. 20:06

    Najprościej jest budować na papierze. Trudniej to realizować w rzeczywistości. Kaczyński miał na to jeszcze 2 lata i pękł bo przestraszył się realizacji Euro 2012 (tu nie wolno było zawalić bo świat patrzył) dlatego doprowadził do rozpadu koalicji i przedterminowych wyborów, które chciał przegrać i przegrał. Kaczyński i s-ka „budowanie” na papierze i przed kamerami tv opanowali do perfekcji.

  143. ANCA_NELA

    przyschnie…

  144. Gdyby PiS rzadzil, to mielibysmy zbiorniki retencyjne.

  145. ruslan204 pisze:

    2010-05-23 o godz. 11:54

    Najwyzsze uznanie i gratulacje!
    Dla mnie wzroslo…

  146. właśnie zajrzałem do blogu , potem do forum- wiadomo – powódź …. a tu nagle aż mnie zatkało ze zdumienia, gdy przeczytałem wpis , który popełnił
    Piotr Kraczkowski 2010-05-22 o godz. 20:01

    brak miejsca, zreszta szkoda, dla przypomnienia cytuję tylko jeden z kwiatków :
    „Gen. Blasik byl pilotem z olbrzymim doswiadczeniem, (…) Jego obecnosc w kabinie pilotow byla na pewno milie widziana, byla pomoca, a nie utrudnieniem dla pilotow. Piloci odbierali go jak ojca, przyjaciela i kolege po fachu, a nie jako zagrozenie, czy zrodlo stresu, jak to bez zadnych podstaw imputuja media.”

    – czy on kpi czy o drogę pyta ???!!!
    a tu jeszcze wsparł go Kleofas (godz. 00:38 i 16:38 )

    Honor tutejszego blogowego forum uratował TJ (z godz. 12:27) rozsądnie (choć, jak się wydaje, na próżno) tłumacząc z polskiego na polski, jak krowie przy rowie, co oznaczają fakty , których nie da się już zmienić i ustalenia, których nie da się już przeinaczyć.
    Ja -odnosząc się choćby tylko do w/w cytatu (który mogę tylko okreslić- przepraszam – jako kpiny z pogrzebu !) odsyłam do również „politykowego” blogu Janiny Paradowskiej, gdzie o zadziwiającej karierze gen. Błasika pod skrzydłami Szczygły i prezydenta nie raz pisano

    np. http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=244#comments (aqa 2010-05-21 o godz. 00:50 i 15:23, 2010-05-20 o godz. 19:32 , Czeslaw 2010-05-22 o godz. 18:36 )
    kto chce niech zajrzy, bo fakty sa ciekawe

    Wody wkrótce opadną, a temat wyjaśnienia odpowiedzialności za katastrofę smoleńską wróci.
    Bo wyjaśnić trzeba – z szacunku dla ofiar i dla społeczeństwa.
    A także dlatego, że jest kampania wyborcza. I nie można dac się zmanipulować.
    Dobrze jest więc znać fakty, zanim się zacznie czytać ciemnotę, którą ktoś próbuje – wbrew tym faktom- wcisnąć.

  147. Jacobsky pisze:

    2010-05-23 o godz. 20:22
    stasieku,

    „moim zdaniem rzadzenia nie mozna sie nauczyc.
    itd…”

    Mój komentarz:

    Po stokroć tak. Zgrabnie to ująłeś, wyłożyłeś przystępnie, obrazowo oraz targetowo, jeśli chodzi o niniejszy blog.

    Trawestując Twoje motto – na żadnych studiach nie można sie wyuczyć takiego pisania, słuch publicystyczny trzeba mieć we krwi.

    Pzdr, TJ

  148. polecam także :
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=244#comments
    grzegorz 2010-05-23 o godz. 16:29 i 16:35 ,
    kania godz. 16:47, pamiętliwy 2010-05-22 o godz. 09:14, 20:24
    aqa 2010-05-21 o godz. 17:24

  149. do TJ 2010-05-23 o godz. 21:19
    Niewiele dodać, niewiele ująć.

    jasny gwint pisze: 2010-05-23 o godz. 21:15
    Mamy dyktaturę niedouczonych, chciwych ciemniaków
    Historyków, historyków, j-g!

    Jacobsky pisze 2010-05-23 o godz. 20:22
    moim zdaniem rzadzenia nie mozna sie nauczyc
    Dodaję od siebie. Bo do rządzenia potrzebna jest charyzma.

    Dziękuję za komentarz, Szanowny Jacobsky
    Dodam swoją definicję charyzmy, nie wymieniając z nazwiska przykładów.
    Guy z charyzmą to taki guy, dla którego ludzie chcą pracować nawet za darmo, a największą nagrodą jest pochwała.
    Ta definicja świetnie sprawdza się też w sporcie, u trenerów.

    Pozdrawiam serdecznie

  150. no i jak pisze „kania” 2010-05-23 o godz. 16:11 – jak już te wody przepłyną powinny być zadane pytania o pierwotną przyczynę tragedii smoleńskiej czyli o godzinne opóźnienie wylotu z Warszawy, co poskutkowało tą fatalną presję czasu
    (cyt.):
    ” …1. dlaczego organizator wyjazdu- Kancelaria Prezydenta ? – przesunęła wyjazd o pół godziny tak, że nie zostawiła marginesu czasowego ?

    2. KTO SIĘ SPÓŹNIŁ – z czyjej winy ten wylot opóźnił się JESZCZE o pół godziny ?
    Kurtyka- bo zaspał a jechał z Krakowa ?
    Sam prezydent, bo siedział w nocy nad przemówieniem ?

    3. Dlaczego wyznaczono taką wczesną porę uroczystości ? (wiadomo, tam teren podmokły, ranne mgły są prawie 100% -pewne)
    – ze względu na frekwencję telewidzów (bo później poszliby na sobotni spacer albo do centrum handlowego) ?
    -czy może ze względu na późniejszą ważną imprezę- spotkanie z Polonią , na którym by ogłoszono tak długo oczekiwany start w wyborach prezydenta ?
    Podlany odpowiednim katyńsko- patriotycznym sosem.
    To NIC, że szef organizacji katyńskich (p.Sariusz-Skąpski) leciał tym nieszczęsnym samolotem z tekstem przemówienia z wezwaniem, żeby politycy nie wykorzystywali Katynia !
    4. Czy można się wreszcie dowiedzieć, jaki był szczegółowy plan wizyty prezydenta ? I czy planowano takie „entree` „?
    Bo przecież nie wszyscy organizatorzy tej wizyty zginęłi ?
    A ślad w dokumentach też musiał zostać, i te dokumenty jeszcze są ? Chyba, że już nie ? …”

  151. Szanowni Czytelnicy !
    (aneks)

    Rozumiem, że możemy się pocieszać, że w rankingach niekompetencji obecnego Rządu nie zajmujemy ostatniego miejsca na świecie.

    Możemy się również pocieszać, że jeszcze niedawno żyliśmy w kraju nie tylko permanentnej niekompetencji funkcjonariuszy publicznych ale totalnego absurdu (więc mamy postęp).

    Ponad miesiąc temu w katastrofie lotniczej zginęło dwóch prezydentów Polski a już wczoraj Premier Tusk i p.o. Komorowski RAZEM, ramię w ramię objeżdżali tereny powodziowe. Myślę, że obecnie pretendujemy już nie do szczytu głupoty i nieodpowiedzialności rządzących ale super głupoty, gdyby np. zginęli jednocześnie (np.) w zawalającej się tamie we Włocławku Premier i p.o. Prezydenta. To wygląda jak w dowcipie o policjantach, których dwóch zginęło podczas wypadku, a kolejnych dwóch podczas wizji lokalnej.

    Problem niekompetencji to głębsze zagadnienie.

    W systemie ustroju partyjnego gdzie partie zbierają tak naprawdę „szumowiny” Narodu a nie elity; gdzie bycie politykiem zależy wyłącznie od podpisu deklaracji członkowskiej (zerowe wymagania wobec kandydatów – polityków) osoby te następnie zajmują w sposób LEGALNY eksponowane stanowiska państwowe.

    Rządzą więc w takim systemie w sposób LEGALNY tzn. ustawowo niekompetentny najgłupsi przedstawiciele nacji. Wygląda to podobnie jak legalizacja produkcji i sprzedaży alkoholu, hazardu itp.
    Konstytucją i Ustawą o partiach politycznych zalegalizowaliśmy niekompetencję funkcjonariuszy i urzędników państwowych.

    Tylko w pseudo demokracji, gdzie większość – głupcy, których z definicji jest więcej niż mądrych, można było przegłosować taki samobójczy narodowo ustrój państwa.

    By zafundować sobie prawdziwą demokrację większość głosujących obywateli musi być mądrzejsza od głupszej mniejszości, co jest stanem możliwym teoretycznie ale trudnym do osiągnięcia.

    Katyń, morderstwa sądowe polskich elit po 1945 roku (kilka Katyniów), trzebienie pozostałej inteligencji przez komunistów, doprowadziły do sytuacji, że jesteśmy Narodem bez rozumnej i roztropnej głowy.
    Komuniści podczas okrągłego stołu niby oddali władzę przechodząc do zabarykadowanej immunitetami władzy sądowniczej (nie do ruszenia).
    Post solidarnościowa władza wykonawcza i ustawodawcza to ludzie w większości bez wiedzy ustrojowej i kultury politycznej.

    Mając niby system trójpodziału władzy gwarantowany przez art. 10 Konstytucji w rzeczywistości mamy system totalnej anarchii z atrapami instytucji państwowych dla motłochu, symulującymi, że żyjemy w cywilizowanym państwie. Ładne opakowanie wspierane marketingiem politycznym i propagandą dla ciemnych mas, zasłania nędzne i wstydliwe wnętrze (król jest nagi).

    Rząd jako władza wykonawcza pisze Ustawy (!!!). Sejm jako władza ustawodawcza wyłącznie głosuje nad tymi Ustawami i to w sposób paranoiczny tzn. z dyscypliną partyjną (nielegalną). Posłowie więc LEGALNIE są ubezwłasnowolnieni na zasadzie, że wolno im głosować zgodnie z własnym sumieniem pod warunkiem, że będzie to zgodne z dyscyplina partyjną.
    We władzy wykonawczej tj. w Ministerstwie Sprawiedliwości pracują sędziowie sprawując LEGALNIE nadzór nad kolegami sędziami z władzy sądowniczej.
    Sędziowie powoływani są dożywotnio, z pobieraniem do końca życia wysokich pensji (zamiast emerytur – stan spoczynku). Nie ma nad tą kastą żadnej kontroli; wymknęli się nawet z systemu pseudo demokracji bo sami się powołują (co prawda powoływani przez Prezydenta ale który ma wybór wyłącznie wobec zaproponowanych przez Krajową Radę sądownictwa kandydatów).

    Państwo bez sprawiedliwości jest bandą złodziei jak powiedział Grzegorz Wielki – papież.

    Nie ma żadnego organu, który efektywnie kontrolowałby władzę. Szefa NIK powołuje zamiast Narodu Premier czyli ten co podlega kontroli.

    itd.itp.

    W ten skrótowy sposób władza uwłaszczyła się na Narodzie dając Mu co najwyżej możliwość przesuwania przedstawicieli władzy z miejsca A na miejsce B (vide wybór Prezydenta).

    Pocieszeniem jest fakt, że system ten, obowiązujący w większości „cywilizowanych” krajów, na naszych oczach bankrutuje.
    Niestety jeszcze jakiś czas potrwa jak polski Dyzma spotka się z Dyzma z innego kraju i jako symetryczni odpowiednicy będą sobie mieli dużo do powiedzenia.

  152. Sledczy podali ze ok 50 tel komorkowych pasazerow bylo w uzyciu podczas ladowania. Dziwne ze media uwazaja te sprawe za marginalna. A to wlasnie w polaczeniu czlowiekiem postronnym w kokpicie na 1 min. przed katastrofa swiadczy ze nasze VIPy maja chyba nierowno pod sufitem.

  153. TJ
    Z całą sympatią ale trochę uogólniasz. Zaniedbania, które się teraz mszczą dotyczą głównie ostatnich 20 lat. PRL-owskie służby przeciwpowodziowe miały mapy, tereny zalewowe były znane i oznaczone, nie było na nich zasiedleń. Ponieważ lubię się włóczyć po ostępach kupiłem kilka lat temu w jednym z urzedów marszałkowskich komplety dokładnych map tzw sztabówek – ale one były z 1976 roku bo nowych nie mieli. Mapy te obejmowały właśnie poldery nad Odrą. Były na nich zaznaczone systemy odwodnieniowe, potoki, śluzy które po latach – gdy tam łaziłem – już nie istniały bo zarosły.
    Ten PRL-owski system był siermiężny jak tamte czasy ale działał – zaczynając od odwodnień i melioracji, przez pielęgnowanie wałów aż do hydrotechniki. Więc nie jest prawdą, że społeczeństwo jest niezdolne do wyłonienia władz, które zapewnią mu bezpieczeństwo np przeciwpowodziowe, bo ktoś za PRL-u to zapewniał.
    Prawdą jest natomiast, że od 20 lat to społeczeństwo i wladze przez nie wyłonione straciło kontakt z realnym światem o czym boleśnie przypomniała nam przyroda. Skala ostatniego doświadczenia polega na tym, że w przeciągu kilku dni z żałobnego absurdu, jakiejś kompletnej mitomańskiej iluzji spadliśmy na dno egzystencjalnej, realnej tragedii. Dobrze by było gdyby ten szok społeczenstwo otrzeźwił. Właśnie „otrzeźwienie” to jest najlepsze słowo.
    A do dbania o bezpieczeństwo przeciwpowodziowe nie trzeba wizjonerów, liderów czy polityków – to zwykła, żmudna, biurokratyczno-inżynierska robota
    Pozdrawiam serdecznie

  154. W zasadzie wszyscy zamieszczający posty na blogu redaktora Passenta postulują budowę wałów, podwyższanie wałów, wzmacnianie wałów, a nikomu nie przyjdzie do głowy, że z czasem rzeki zaczną mieć koryta powyżej naszych głów. Ktoś trzeźwy zauważył, że budowa zbiorników retencyjnych też nie wiele da, ponieważ te zbiorniki są zwykle wypełniane wodą i w przypadku takich opadów jakie mieliśmy na południu, powódź wystąpi w dolnych biegach rzek. Poza tym budowa wałów i zbiorników to olbrzymie koszty, nie jakieś marne 200 mln euro jak pisze @Levar – to są drobniaki.
    W ubiegłą niedzielę podróżowałem samochodem i deszcz dał mi się we znaki, w poniedziałek padało mniej i zaczęły pojawiać się pierwsze informacje o wylewających małych rzeczkach. Wieczorem w poniedziałek pisałem na jednym z blogów POLITYKI, że jak deszcz nie przestanie padać to, od wtorku rozpocznie się dramat.
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=662
    Nie piszę tego, żeby się chwalić swoją przenikliwością, natomiast dziwi mnie, że nikt w poniedziałek nie podnosił alarmu, we wtorek też nikt specjalnie jeszcze się powodzią nie przejmował. Zmierzam do słynnych radarów, które ponoć miały ostrzegać przed takimi kataklizmami, a nie ostrzegły, to chyba wszyscy widzą.
    @TJ, jak pozwolisz, podpiszę się pod Twoim postem. Mam nadzieję, że tworzeniem niezbędnego prawa, o którym piszesz, zajmą się ludzie odpowiedzialni, że nie stanie się tak jak w przypadku hazardu.

  155. Jacobsky pisze:
    2010-05-23 o godz. 16:02

    Drogi kolego z blogu. Powoli staję się Twoim fanem. Zgadzam się z Twoim wywodem. Najważniejsza jest służba cywilna. To jest oczywiste. Każde szanujące się państwo ją ma. Ministrowie [politycy] się zmieniają zgodnie z karuzelą stanowisk. Ona [służba cywilna] pozostaje. Powiedz mi jednak co PiS zrobił z zalążkiem owej służby, gdy doszedł do władzy. Zlikwidował ją. Wyczyścił każdy resort do przysłowiowej sprzątaczki. Zresztą wcześniejsze rządy niezależnie od opcji czyniły to samo tylko mniej ostentacyjnie. No i mamy co mamy. Zgodnie z recenzowanym przez ciebie QOMODO należy na naszych granicach umieścić wzmiankowane przez niego tablice. Z tym, że Twoje wyjaśnienie jest słuszne, a QOMODO mniej, bo pomija rolę służby cywilnej w państwie.
    Pozdrawiam.

  156. Najbardziej mi się spodobał epizod z relikwiami.Jaka oszczedność środków.Ale czy każde miasto ma swoje?

  157. Andrzej Falicz – 22:05
    Próbuje mnie pan wyciągnąć na prywatne zwierzenia i zamanifestowanie mentalności i poglądów na patriotyzm – jak ja go pojmuję.
    ;
    To nie jest temat do blogowej dyskusji. Swoją opinię na mój temat proszę sobie wyrabiać na podstawie moich wpisów i nie zaczepiać mnie, jak uczeń podstawówki na dużej pauzie. Ja panu podobnych pytań nie zadaję. Czytam od czasu do czasu pańskie wpisy i mam własne zdanie na temat pańskiej osobowości. Nie uważam za potrzebne zamieszczanie tej opinii na forum blogowym. Mam nadzieję, że na ten wpis pan już nie odpowie.
    Bardzo na to liczę.

  158. Kartka z podróży pisze:

    2010-05-23 o godz. 23:25

    „A do dbania o bezpieczeństwo przeciwpowodziowe nie trzeba wizjonerów, liderów czy polityków – to zwykła, żmudna, biurokratyczno-inżynierska robota”
    Święta prawda. Dobra, pożyteczna praca polityków i urzędników to temat nudny dla dziennikarzy, a to grozi im utratą pracy. Już media na to nie pozwolą. Tu musi być bałagan i awantury.

  159. uwielbiam jak ktos pisze takie glupoty na forum.

    …Katyń, morderstwa sądowe polskich elit po 1945 roku (kilka Katyniów), trzebienie pozostałej inteligencji przez komunistów, doprowadziły do sytuacji, że jesteśmy Narodem bez rozumnej i roztropnej głowy….

    Ciekawi mnie w takim razie, kto reaktywowal nasze uczelnie wyzsze po wojnie, uczyl w szkolach, pracowal w firmach gdzie byly potrzebne wyksztalcone kadry, zakladal teatry, itp itd. Czyzby byly to tylko „duchy”

  160. ANCA_NELA pisze:
    2010-05-24 o godz. 08:04

    Andrzej Falicz – 22:05
    Próbuje mnie pan wyciągnąć na prywatne zwierzenia i zamanifestowanie mentalności i poglądów na patriotyzm – jak ja go pojmuję…”

    To prawda Pani Anco,
    A zaczęło się od Pani wpisu ze coś jest polska mentalnością w pigułce…to był Pani wpis.
    Zaskoczyło mnie bo naród w pigułce brzmi tak ciemnogrodnie i stereotypowo, ze postanowiłem drążyć i zaczepiać.
    Skąd taka wiedza o tym narodzie…

  161. Umyka naszej uwadze dosyć zasadnicza kwestia polityczna.
    Otóż PO jest postrzegane jako partia liberalna i prorynkowa w przeciwieństwie do nieco autokratycznego modelu PiS-u opierającego się na wzmacnianiu prerogatyw państwa.

    Powódź pokazuje to w nowym świetle.
    Otóż mówimy np. o budowaniu niezgodnie z przepisami oraz na terenach, które się do tego nie nadają – myśli się o skoordynowanych przez państwo planach i przymusowym przejmowaniu przez państwo terenów w IMIĘ DOBRA WSPÓLNOTY – Polska przede wszystkim….

    PO zgodnie z zasada „rynek ma zawsze racje” proponowało znieść pozwolenia na budowę całkowicie – by to przeforsować potrzebuje prezydenta… swojego.

    Skutki wielopłaszczyznowe znamy – w momencie gdy świat i natura daje nam kolejną lekcje pokory i uczy rezerwy do wszystkowiedzącego rynku należy się zastanowić czy powierzchowna nowoczesność PO nie stała się w między czasie nieco archaiczna…,

  162. Jacobsky pisze:
    2010-05-23 o godz. 20:22
    „moim zdaniem rzadzenia nie mozna sie nauczyc”

    Nonsens. Innego rozwiazania nie ma. Trzeba sie uczyc. Naturalnych talentow bez nauki nie ma. Udowodnij ze nie mam racji. Czy poddal bys sie operacji serca naturalnemu chirurgowi ktory byl tak dobry ze nie musial tracic czasu na nauke?

    Korporacje zatrudniaja najlepszych na pozycje szefow. Sa to absowenci z co najmniej MBA i czesto PhD w dziedzinach jak zarzadzanie, administracja businesu i musza miec lata praktyki zawodowej za soba. Najwazniejszym obowiazkiem szefa korporacji jest opracowanie i nadzorowanie kierunku rozwoju firmy, ‚strategic planning’.

    W Polsce natomiast, dozwolony poziom intelektu w polityce jest ustalony na poziomie partyjnych dozywotnich dyktatorow. A wiec dyktator najwiekszej partii ze swym historycznym dyplomem bez praktyki zawodowej jest szczytem dozwolonego intelektu na wszystkich szczeblach wladzy.

    Czystki partyjne oczyszczaja partie z ludzi widzianych jako potencjalni konkurenci o partyjna wladze. Ludzie wyksztalceni i zdolni nie maja czego szukac w polityce. A planow nie ma w tym tego najwazniejszego, planu rozwoju gospodarki. Jakos tam bedzie. Donek bedzie dyktowal a Watykan bedzie sie modlil.

    Zblizaja sie kolejne ‚wybory’ szefa PO. Nie bedzie niespodzianek, historyk Donek Tusk bedzie jedynym kandydatem i wygra w cuglach. I dalej bedzie terroryzowal caly kraj swoja ulomnoscia bo wyborcy wybieraja partie, mniejsze zlo (nie osobe). A media beda pialy z zachwytu.

    Przyklad ktory podales, osiagniecia liderow III Rzeszy dyskwalifikuje cie. Czyzbys nie wiedzial ze doprowadzili oni Niemcy do spektakularnej kleski ?

  163. To jest bbb dobry text. To dlatego ze nie pozostawia obojetnym: mnie zirytowal, tak ze musze odpowiedziec:

    „dlaczego wydano zgodę na ich budowę tam, gdzie budować się nie powinno?”

    A dlaczego zgody miano nie wydawac? Jakie prawo zakazuje stawiac dom jesli on na terenie obarczonym ryzykiem? Nie zawalenia sie, tapniec, ale lawin czy powodzi?
    Panstwo/samorzad ma decydowac za obywatela co dla niego dobre?

    Obecna powodz nie ma sobie rownych od pewnie 100 lat. Jest jakis obszar zycia spolecznego w ktorym planowanie mialoby az taka perspektywe?

    Nastepne zgody na budowy powinny uwzgledniac stan klimatu jaki chocby za 50 lat?

    Stopien ryzyka zalania mozemy okreslic porownujac stawki ubezpieczen od powodzi na terenach zalanych i tych ktorych powodz nie dosiegla.
    Jesliby byly jakies znaczace roznice (dla saskiej kepy, wilanowa,Kozanowa, Krakowa,Sandomierza) to odszczekam.
    Jesli jednak nie ma takich danych to nie wolno pisac w sposob w jaki zrobil to p.Passent.

    I nastepne, moze najwaznejsze: z calego tekstu wynika jakbysmy jako cywilzacja juz dzis panowali nad natura. tak nie ma i pewnie jeszcze jakis czas nie bedzie.

    „Niektórzy ludzie skarżą się, że nie byli uprzedzeni o nadchodzącej klęsce żywiołowej, ale może system wczesnego ostrzegania nie jest odpowiedni? Prognozy pogody w mediach wskazywały na duże opady i możliwość „podstopień”, ale nie były alarmujące.”

    „Niektorzy ludzie” oznacza przyjecie bez dyskusji tego co ludzie do kamer wygaduja? A moze to co mowia jest rozzaleniem, szukaniem winnych tam gdzie da sie ich znalezc?
    To dokladnie tak jak u pisowcow oskarzajacych rzad, ministra ON o smolenska katastrofe.
    „Niektorzy ludzie” oznacza ze p.Passent w przypadku relacji z powodzi „kupil” sposob narracji jaki w filmie „Solidarnosc 2010” wzbudzil niesmak.
    Nalezy zwrocic jeszcze uwage ze obecna powodz nie ma sobie rownych nie od roku, dziewsieciu lat, ale 100!
    Stad jej nieprzewidywalnosc.
    Stad tez np. nie widac by ludnosc saskiej kepy gwaltownie opuszczala swe domostwa.

    „Teraz oczy wszystkich zwrócone są na Warszawę, na rząd, na premiera, bo Polska była przez kilka dziesięcioleci PRL krajem scentralizowanym, centrum decydowało o wszystkim, i te nawyki pozostały. W czasie zimy stulecia premier Jaroszewicz osobiście nadzorował pociąg z węglem na trasie Śląsk – Warszawa. Plus fakt, że to, co prywatne wyprzedza to, co wspólne, bardziej zadbane jest mienie prywatne od majątku wspólnego,”

    Pan w wypowiedziach premiera szuka wskazania kierunku postepowania.
    On zupelnie nie od tego: on od dawania otuchy,poczucia wspolnoty.
    Istotne decyzje podejmowane sa na duzo nizszym szczeblu.
    Pana,autorze, ten szczebel zupelnie nie dotyczy, boo pan nie znajduje sie na terenie zagrozonym stad nie do pana konkretne komunikaty.

    „Zaufanie jest niskie, także do władz, które wzywają do ewakuacji, zaufanie do sąsiadów, także do policji, która ma stać na straży mienia czasowo opuszczonego.”

    To nie jest kwestia zaufania, to kwestia jednostkowej oceny zagrozen. Kazdy ma do niej prawo. Tak jak ma prawo do pomocy gdy woda mu do ust podejdzie. To jest wlasnie wolnosc.

    A tu moje porownania:

    http://neospasmin.blox.pl/2010/05/SMIERC-ZA-SYMBOLE.html

    pozdrawiam

    m@B

  164. Tonie prezydentura Kaczyńskiego i to podwójnie. Lecha Aleksandra prezydentura tonie mentalnie w otmętach powodziowych rozlewisk, prawie 5 lat i brak jakichkolwiek inicjatyw przeciwpowodziowych, ważniejszy był watażka z Tbilisi. Wymowa katastrofy lotniczej 96 ofiar tonie w bezmiarze cierpień setek tysięcy żywych Polaków i co najmniej 22 ofiar powodzi, a do końca klęski daleko, woda ustąpi za co najmniej tydzień i odkryje gigantyczne straty i zniszczenia we wszystkich wymiarach życia mieszkańców setek gmin i osiedli. Tonie prezydentura Jarosława Aleksandra w męczeństwie setek tysięcy powodzian którzy tracą tak wiele… A dzwony kościelne milczą, chociaż Polska tonie a przeciez jest najważniejsza. Opowiadanie o kłamstwie szpitalnym w Super Expressie nie da się reanimowac współczucia. Jak można epatowac 44 dniowym okłamywaniem własnej matki, to kłamstwo ma wymiar symbolu, do czego jest zdolny ten polityk: pamiętacie jak okłamał całą Polskę że nigdy nie będzie premierem? Teraz buduje nowe kłamstwo przedwyborcze… Jakiej brzytwy się chwyci tonący Jarosław?

  165. WODNIK53. pisze w PRZEGLĄDZIE. „książka A. Walickiego ‚Idee i Ludzie’ winna stanowić kanon polskiego dyskursu politologiczno-historyczno-ideowego”. Drogi WODNIKU, gdzie taki dyskurs jest możliwy? Istotą dyktatury ciemniaków jest zanik lub wręcz zakaz wszelkiej wymiany poglądów. Brak forum i brak zainteresowania. Im głupiej i ciemniej tym lepiej. Czy słyszałeś kiedyś z ust pożal się boże elit jakiekolwiek powołanie się lub cytat z dzieła, z publicystyki lub myśl własną. Obaj mniejsze zła Jarosław Komorowski i Bronisław Kaczyński prawdopodobnie jak większość rodaków nie miała książki w ręku, a wyrocznię intelektualną stanowią bełkoty Olejnik, Wildstejna i całej zgraji prawicowych tępaków. Przekartkuj POLITYKĘ i zobaczysz przeżutą sieczkę, trochę sensacji, plotek, byle prościej i byle kupili.

  166. QUOMODO, Nie wiem ktoś Ty zacz ale coś takiego co piszesz budzi grozę i obrzydzenie. Cytuję „Katyń, morderstwa sądowe polskich elit po 1945 roku, trzebienie pozostałej inteligencji przez komunistów” itd…. Dodam; H. Arendt w swoim dziele o Eichmanie cytuje za oficjalnym dokumentem hitlerowskim dane, że do roku 1942 udało się wytrzebić polską inteligencję tak doszczętnie, że pozostało jeszcze żyjących 2 procent. Potem przyszło Twoje bohaterskie Powstanie, gdzie zabito w wyniku zbrodniczego przestępstwa przywódców dalsze 200 tysięcy. Kolejne lata to już moje lata i moja pamięć. Tzw komuniści główny wysiłek włożyli w tworzenie inteligencji od zera, od likwidacji analfabetyzmu, a rozwój kultury i nauki tego okresu zaliczony zostanie do złotego okresu w tysiącletniej historii. Geremk powiedział przy okazji, że Polska Ludowa była mocarstwem kulturowym. Sądzę, że masz wysoki etat w IPN bo tylko tam mogą rodzić się takie idiotyzmy i kłamstwa.

  167. Monteskiusz 23.38
    Niestety piszesz bzdury. O tym że bedzie powódź, trąbiły wszystkie stacje telewizyjne juz od soboty minionego tygodnia.Wprawdzie była mowa o terenach podgórskich, czyli małopolskimi i slaskim ale każdy idiota mógł sie puknąc w głowe i zacząc myslec że woda płynie na dół, a nie do góry, i do Sandomierza dopłynie skoro dopłynęła do Krakowa !!!!. Stacje telewizyjne dowiedziały sie o zagrożeniu od IMIGW, a metereolodzy dowiedzieli się omozliwości deszczu dzieki radarom Dopplerowskim, bo te własnie radary zafundowalismy sobie po 97 roku.
    Mam rodzinę w Opolu ktorej 10 pietrowy blok był zalany w 1997 roku. Od soboty cały czas ostrzegałem ich żeby słuchali komunikatów i patrzyli na Odre czy sie podnosi.W Opolu wszyscy wiedzą jak budowano wały i mury przy amfiteatrze, jak wyremontowano Kanał Ulgi, jak zabezpieczono wyspę Bolko i Młynówke. Każdy w Opolu wie tez że karygodne zaniedbania w budowie polderu Raciborz trwaja juz od wielu lat i póki ten zbiornik nie bedzie gotów, nadal Opole. Brzeg i Wrocław będa zagrozone.
    A wiec najpierw doinformuj się, a potem mów i pisz !
    Noc i co ?
    No i Opole obroniło Zaodrze i wyszło obronna reką z powodzi,mimo ze było zalane chyba gorzej od Wrocławia w 97 roku !

  168. Panie neospasmina musze sie niestety z Panem nie zgodzić w jednej zasadniczej sprawie. Pisze Pan:
    „Panstwo/samorzad ma decydowac za obywatela co dla niego dobre?”

    Otóż czasem tak i to z bardzo prostego powodu.
    Koszty jednostkowych decyzji obywateli ponoszą często wszyscy.

    Jeżeli ktoś przykładowo wybiera się na pieszą wycieczkę po pustyni nie zawiadamiając o niej nikogo to kto płaci za prace tysięcy poszukujących go osób, samoloty, helikoptery itd?
    Kto płaci za pompy, strażaków, helikoptery, wojsko, transportery etc?

    Dlatego na całym cywilizowanym świecie pozwolenia na budowę obejmują również potencjalne ryzyko kosztów społecznych.
    Na pewnych terenach się nie buduje – bo nie jest to jedynie ryzyko jednostkowe ale ma wymiar zbiorowy.

    Można to odnieść również do bardziej ogólnych i zasadniczych kwestii dotyczących zakresu wolności jednostki i interesu ogółu oraz wszystkich nieszacowanych kosztów nie dostrzeganych przez dogmatycznie wierzących w niewidzialną rękę rynku opierającą się o logikę indywidualnych wyborów.

    Dlatego liberalne państwo funkcjonuje dobrze JEDYNIE na fundamencie prawa, regulacji i przepisów.

  169. TJ pisze:
    2010-05-23 o godz. 21:19
    Podoba mi się twój komentarz. Dorzuciłbym jeszcze, że wg mnie, nie chodzi o zacofanie cywilizacyjne, a o to, że nastąpiła zmiana ustroju. Całe 2 pokolenia musiały nauczyć się żyć w innej rzeczywistości. Stare zasady i sposoby postępowania z dnia na dzień straciły na aktualności. To rodzi opór materii i bunt. Niezrozumienie nowych zasad powoduje tęsknotę za starymi, znanymi z autopsji i ocenianymi jako dobre, bezpieczne, bo znane. Jak piszesz:
    „Wszyscy muszą się uczyć i dojrzewać do działania wspólnego, do odpowiedzialności – od dołu do góry, od szeregowego obywatela do premiera.”
    Urzędy, struktura administracyjna, osoby odpowiedzialne za decyzje to przeważnie 40-50 latkowie. Ich doświadczenie życiowe „diabli wzięli”, okazuje się zupełnie nieprzydatne w nowym ustroju. Ale z racji życia na pograniczu epok są w stanie zrozumieć obywateli, którzy są w tym samym wieku i stanowią kluczowy elektorat. To wywołuje wrażenie kojarzone z zacofaniem cywilizacyjnym. Na przykład :
    „Działanie na hurra, tak jak Komorowskiego propozycja “szybkiego” tworzenia ustawy o wykupie gruntów pod wały nie ma prawa się udać.”
    Ludzie oczekują takich deklaracji. Wkurza ich, że 30 lat temu nikt się o to nie pytał, a teraz kilku gospodarzy blokuje rozpoczęcie prac przy budowie zbiornika retencyjnego w Raciborzu i to bardzo skutecznie. Piszesz :
    „Prawo bez egzekutywy jest prawem martwym. To nie jest prosta sprawa.”
    Prosta nie jest. Zwłaszcza, że urzędnik kiedyś nie odpowiadał za podjęte decyzje. I to było zrozumiałe, bo preferowane było działanie w tzw. „białych rękawiczkach”. Urzędnik wydawał decyzje, po – uwaga!!!! – ustnym nacisku przełożonego. Tu jest kwintesencja, tak właśnie przełożeni zapewniali sobie alibi, gdyby coś nie wyszło. Ten problem jest w każdym ustroju.
    W dalszym ciągu większa część podatków lokalnych jest odprowadzana do budżetu centralnego. To koszt kupowania sobie spokoju społecznego przez rządzące ekipy (wszystkie – bez wyjątku). Jeśli 60% populacji ma zasilić budżet, aby 40% populacji siedziała cicho i bogaciła się (np. rolnicy), to budżet centralny nie zostawi pozyskanych środków na prowincji. Zatem samorządy lokalne będą wydawać pozwolenia na budowanie się na terenach zalewowych, bo każdy grosz pozyskany do lokalnego budżetu jest na wagę złota.
    Można by tak pisać i pisać. Trzeba zdać sobie sprawę, że zmiana ustroju, to proces i to bardziej mentalny, niż techniczny czy organizacyjny. Ludzie mający powyżej 40 lat nie zapomną, jak było kiedyś i to co im z tamtych czasów odpowiada będą stawiać w opozycji do tego co się dzieje teraz. Jest to pożywka dla takich partii jak SLD czy PiS, które usiłują zagospodarować te tęsknoty, aby tylko uzyskać sukces wyborczy. PO nie jest ideałem, ale chociaż próbuje „pchać „ nas do przodu.

  170. Obawiam się, że Gospodarz cierpi na chroniczne połączenie kompleksu niższości narodowej z oikofobią.

  171. do the mentor 2010-05-24 o godz. 09:33
    Jacobsky się niedługo obudzi i pewnie coś odpisze.
    Czytając Pański komentarz miałem wątpliwości, czy zrozumiał Pan przesłanie. Jakiś czas temu dyskutowaliśmy na tym blogu różnice między wykształceniem a inteligencją. Teraz PIS wprowadził do obiegu politycznego termin „charyzma”, bo niewątpliwie ma ją JK. Ludzie są mu oddani, bez względu na błędy jakie popełnił.

    Jeśli krytykuję nadmiar historyków w naszej klasie politycznej, to dlatego, że za moich czasów, ludzie ze słabymi maturami, szli na historię. Liczyli na marną karierę nauczyciela ale wojsko im nie groziło. Pokolenie Tuska być może jest lepsze, ale ja do sejmu wybierałbym prawnika lub inżyniera przed historykiem.

    Zarzut, że lekarz jest ministrem obrony uważam za bezzasadny. Studia medyczne są długie, dają nieźle w kość i kandydaci na te studia są z górnej półki. Minister musi mieć wyczucie do ludzi, których fachowości potrzebuje. Minister musi być inteligentny a gdyby jeszcze miał charyzmę, to by było OK.

    Ja zrozumiałem “moim zdaniem rzadzenia nie mozna sie nauczyc” dosłownie. Ukończyłem parę kursów zarządzania i wiem, że główną korzyść odnieśli wykładowcy. Wiem także, że moi ludzie gryźli trawę, aby zasłużyć na „well done” z moich ust.

    PS
    Słuchałem rano min. Millera. Mówi głębokim barytonem, jest spokojny, dla mnie ma charyzmę.

  172. @jasny gwint:
    tobie sie myli lewica z lewizna…
    mordowanie i niszczenie polskiej inteligencji szlo po 45 nadal pelna para,
    a w kolejnych paroksyzmach(56,68,70,81) – pomijajac widowiskowe strzelanie do robotnikow – tez glownie dostawali po glowie ludzie,
    ktorzy nie posiadali „wlasciwego”pochodzenia i mieli olej w glowie
    (nie mylic z olejnik…)
    nota bene:
    pod koniec XIX w., w rosji carskiej, inteligencja stanowila 1% spoleczenstwa.

  173. Pan Falicz:

    poprzednia taka powodz byla ca 100 lat temu. Mniejsza, podobna byla 13 lat
    temu.

    Prosze podzielic koszta dzialan ratunkowych/rekultywacji na ha obszarow
    zalanych przez a/ 13 lat; b/ 100 lat.

    Prosze teraz te wartosci porownac do rocznego dochodu z ekspoloatacji
    kazdego z tych obszarow.

    Co panu wychodzi: oplaca sie korzystac z zalanych terenow czy nalezaloby
    je,jak pan sugeruje, trwale odlogiem pozostawic?

    A teraz to samo ale prosciej, tak by byl pan w stanie odpowiedziec bez
    liczydla czy chocby skarpetek zdejmowania:
    Jak pan sadzi czy w kontekscie walki o hute szkla Piklington w Sandomierzu
    wlasciciel fabryki podejmie decyzje o przeniesieniu huty w inne,
    bezpiecznejsze miejsce?
    Jak PAN by sie na miejscu zarzadu zachowal?

    A na miejscu starostwa? Nakazal wygasic piece/zamknac hute boo ryzyko
    nadmierne?

    pozdrawiam

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  174. Andrzej Falicz pisze

    2010-05-24 o godz. 09:25

    „PO zgodnie z zasada “rynek ma zawsze racje” proponowało znieść pozwolenia na budowę całkowicie – by to przeforsować potrzebuje prezydenta… swojego.”

    Mój komentarz:

    Nie da się znieść pozwoleń na budowę. Niepotrzebny jest do tego prezydent. Autor powyższych słów przegina.

    PO obiecywała likwidację dokumentu o tej nazwie i zastąpienie go dokumentem rejestracji (czy tez zgłoszenia budowy), co by na jedno wychodziło, bo komplet różnych dokumentów (geodezyjnych, środowiskowych, z instancji planowania przestrzennego, archeologicznych, z elektrowni, z kanalizacji, z wodociągów, budowlanych, zgody od sąsiadów, itd.) zawsze będzie niezbędny przed podjęciem budowy. Jak sobie Autor wyobraża budowanie? To byłby dopiero bardak!

    Prasa pisała także, że PO chce znieść obowiązek meldunkowy, a chodziło o uproszczenie przepisów ewidencji ludności. Tego się nie da znieść, bo jakiś adres obywatel musi mieć. Prace nad ustawą rozpoczęto, trwają już 3 lata. Palikot nie pomógł, gębować umie, ale z praca legislacyjną – kiepsko. Można zmienić nazwę obowiązku meldunkowego, ale istota pozostanie, obywatel nie może być latającym Holendrem. Teraz przepisy są tak pogmatwane, że znam ludzi, którzy nie mają w dowodzie osobistym wpisanego adresu, mogą hulać. Horror!

    Pod problem budownictwa na terenach zalewowych nie należy podkładać hasełka państwo przede wszystkim lecz prawo przede wszystkim. Państwo stoi na prawie. Rządzący i pozostali obywatele są równi wobec tego prawa. Państwo w takich lokalnych sprawach równa się prawo, a nie „widzi mi się” urzędników, czy jakieś mityczne wyższe interesy. Zapisy prawa powinny być święte, jak w księdze liturgicznej, ale w odróżnieniu od ksiąg – modyfikowalne bez potrzeby zwoływania soborów ogolnoplanetarnych.

    Pzdr, TJ

  175. Następna modlitwa będzie o pieniądze na wały przeciwpowodziowe !
    http://www.youtube.com/watch?v=fCBt21orGnE

  176. byk, 12.03. Szanowny byku, przejdźmy lepiej do konkretów i syp nazwiskami. Mowa jest o inteligencji, bo inaczej trzeba by przywołać Marszałka w 26 roku i kilkuset zabitych. Czy ty także jesteś profesorem IPN?

  177. Stasieku,

    widac nie zyje na tyle dlugo, zeby zdawac sobie sprawe z roli przechowalni, jaka pelnily swego czasu wydzialy historii… Na Zachodzie historycy maja wziecie. To dobry narybek na analitykow w roznych sluzbach rzadowych, o ile oczywiscie ich specjalizacja historyczna ma zastosowanie. Co nie znaczy, ze owi historycy rzadza.

    Dodam jeszcze iz fakt, ze istnieja tzw. szkoly zarzadzania czy nawet szkoly administracji publicznej nie znaczy, ze umiejetnosc rzadzenia – podobnie jak obrobka skrawaniem – moze stac sie udzialem wszystkich zainteresowanych. Rowniez trzeba odroznic zarzadzanie podmiotami gospodarczymi od rzadzenia w systemie politycznym. To jednak nie jest to samo.

    Lech,

    rowniez pozdrawiam. I, wracajac do innego watku naszej dyskusji, bede glosowac na nie-PiS wlasnie z uwagi na szkody wyrzadzone w aparacie panstwowym przez formacje Kaczynskiego. Moga sobie byc w Sejmie, ale jako opozycja – czemu nie ? Jako permanentna opozycja.

    Pozdrawiam serdecznie.

  178. Szanowny Jasny Gwint !

    To co napiszę nie spodoba się Panu(i) ale trudno.

    Kształcenie (myślę o poziomie wyższym) ludzi niecnych, z punktu widzenia Narodu, jest głupotą. Pisał o tym J.J.Rousseau w XVIII w. „za dużo mamy ludzi wykształconych, a za mało zacnych”.

    Kształcenie musi iść w parze z kształtowaniem charakterów. W innym przypadku kształcimy kanalie, które wykorzystują wiedzę (raczej status dzięki tej wiedzy osiągnięty) przeciwko Narodowi.

    Ten, który nie nauczył się, co to jest dobro wspólne realizuje po trupach dobro indywidualne, prywatne, często ze szkodą dla dobra wspólnego.

    Kształcenie komunistyczne wyraźnie połączone było z indoktrynacją. Stąd mamy społeczeństwo wykształcone ale nie mamy elit. Kształcenie często było wręcz wykorzystywane do indoktrynacji, a nawet w pewnym sensie było reglamentowane w ten sposób, że Naród kształcił za swoje pieniądze protegowanych władzy. Nie wspomnę o głupocie edukacyjnej trwającej do dzisiaj tzn. Naród kształci młodych ludzi, a Ci wyjeżdżają za granicę i tam za darmo (w sensie łożenia na ich edukację) dają wartość dodaną.

    Nie chcę być anonimowy i wystarczyło kliknąć na link QUOMODO (widocznie sprawia to trudność) i proszę nie licytować się ze mną w pamięci historycznej tym bardziej, że historia Polski nie zaczyna się od II wojny światowej.

    Mocarstwem kulturowym to byliśmy za Zygmunta Starego i warto by czasów komunistycznego zniewolenia umysłów i fizycznych prześladowań prawdziwej, patriotycznej inteligencji w latach 1945-1990 nie porównywać do złotego wieku Rzeczypospolitej.

    Zaprzeczanie oczywistym faktom jest ignorancją. Jak mawiali starożytni Rzymianie rzeczy oczywistych nie należy dowodzić. Proszę więc do jasnego gwintu nie wciskać ciemnoty, że czasy komunizmu dla Narodu polskiego były dobrodziejstwem. Oprócz ciemnoty saskiej lat 1696-1763, ciemnota komunistyczna lat 1945-1990 to najgorszy okres w dziejach Rzeczypospolitej. Nawet czasy zaborów nie wyrządziły tylu szkód w umysłach Polaków. W czasach komunistycznej indoktrynacji zabito naszą dumę narodową, naszą godność, spodlono nasze symbole narodowe, zniekształcono lub sfałszowano historię.

    To, że Jasny Gwint nie pamięta jak traktowani byli polscy patrioci (żołnierze) powracający z Anglii i Francji po 1945 roku, jak byli traktowani patrioci ujawniający się po kolejnych amnestiach po II wojnie światowej to rzeczywisty, a nie urojony problem tej osoby. Niewiedza co to było KBW, SB itd.? to zasługa lenistwa umysłowego lub świadomej niepamięci takich jak Jasny Gwint.

    Czasy komunistyczne jeszcze przez 20-50 lat będą dawały o sobie znać. Winę za te czasy ponosi Zachód i USA, którzy w Jałcie „sprzedali” nas Stalinowi. Stalin zastosował te same metody co u siebie – eliminacja fizyczna prawdziwej, patriotycznej inteligencji i zastąpienie ją inteligencją komunistyczną. Twierdzenie, że było inaczej jest kłamstwem historycznym. Być może właśnie Jasny Gwint jest owocem tej polityki i trudno Mu się dziwić, że będzie tych czasów bronił.

    Atakowanie mnie jakoby pracownika IPN (na zasadzie, że historię zna w Rzeczypospolitej wyłącznie etatowy pracownik instytucji historycznej) to ocenianie innych miarą swojego zasobu wiedzy historycznej.

    Każdy z nas Polaków musi być prywatną chodzącą Instytucją Pamięci Narodowej; są bowiem tacy jak Jasny Gwint, którzy są chodzącymi Instytutami Niepamięci Narodowej.

    Wojciech Edward Leszczyński
    http://www.quomodo.org.pl

  179. @ „QUOMODO”

    jedynie co mozna napisac po przeczytaniu postu Szanownego Pana i polecanej strony to to;

    …chron nas Panie Boze od takich patriotow…

    to rowniez moze sie Szanownemu Panu nie spodobac, mowi sie trudno.

  180. quomodo 17.44
    po prostu zal mi Pana i patriotów którzy na Pana liczą ,Panu ufają .
    Chocby nie wiem jak, swoja strone interentową ubarwił herbami ,nic nie zmieni faktu że tacy własnie patrioci ,kilka razy w historii ; Polskę swoimi rzadami stracili , zdradzili i zgubili .
    To przez takich własnie zabory , rok 39 ,45 .
    To nie kto inny , chamów zostawił Hitlerowi i Stalinowi i nakazał walczyc choc nie było czym .
    To tacy jak Wy uciekli przez Zaleszczyki i rezydowali przy herbatce w Londynie ku utarpieniu Anglików i szczuli a naród prze kominy krematoriów i uliczne egzekucje był wytracany wraz ze swoja inteligencją .
    Taka była Wasza polityka ,tak jest i teraz .
    To chamy musiały z kacapami niepodległośc Polski krwawo od hitlerówców
    wycinać . To tacy jak Pan patrioci wygubili 250 000 Warszawiaków wraz z ze wspomnianą inteligencją .
    A Pan masz czelnosć mówic że to PRL .
    To te „chamy” z PRLu i z mojej prowincji tę Polske odbiły ,odbudowały z popiołow a potem oddały w Wasze rece .
    Nie trzeba było długo czekać , 20 lat wystarczyło Waszych rządów aby i ten trud polskich obywateli lat powojennych zamienic w perzynę i niebotyczne długi ,o wydrwionej kulturze nie wspominając .
    Szkoda słow ,bo ich brak , na okreslenie Waszego patriotyzmu .
    Fakty same sie bronią i nie trzeba znaków herbowych żeby Polske
    kochać , kochać Ją budując a nie sprzedając .
    A to Wy sprawiliście że młodzi kochaja Polskę inaczej ,to sie stało teraz ,przez te 22 lata ,waszych patriotycznych uniesień .
    Patrioci sa tu i rządzą w kraju a naród ? ; a naród w Londynie ?????????

  181. Brawo Panie „z prowincji”, wpis 2010-05-25 z godz. 09:30.
    Serdecznie Pana Pozdrawiam.

css.php