Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

29.08.2010
niedziela

Wspomnienia z baraku

29 sierpnia 2010, niedziela,

Z okazji rocznicy Sierpnia, warto przypomnieć świat, który w dużym stopniu dzięki Solidarności się kończył . Trudno jest „podsumować PRL”, ja nawet nie próbuję, ale kogo interesują tamte czasy, powinien przeczytać znakomitą biografię „Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie”, Marka Radziwona. Książka imponująca rzetelnością i uczciwością. Bardzo uczciwie pokazuje manewry pisarza pomiędzy władzą a opozycją, pomiędzy poczuciem obowiązku, a wstrętem do jego wykonywania. Czerpię dziś z tej książki bezceremonialnie. Wybieram kilka fragmentów dotyczących walki władz, w tym przypadku MSW i tajnej policji, z przejawami opozycji wśród pisarzy.

W grudniu 1968 r. (a więc po marcu), odbywały się zebrania wojewódzkie Związku Literatów Polskich. Ważne, ponieważ wybierano delegatów na zjazd ogólnopolski. „Do akcji tej przywiązujemy dużą wagę polityczną, bowiem właściwy dobór delegatów (…) na Krajowy Zjazd, będzie rzutował na przebieg jego obrad i nowy skład Zarządu Głównego ZLP” – centrala MSW uczulała ośrodki. Już w listopadzie – pisze Radziwon – z Warszawy wyszły do wszystkich komend wojewódzkich polecenia informowania o przebiegu obrad lokalnych oddziałów ZLP. Żądano informacji o nowych składach zarządów oddziałów, charakterystyk wybranych delegatów, wskazania ewentualnych współpracowników. Wszystko to celem „niedopuszczania do wyboru osób znanych z antysocjalistycznej postawy i powiązań z wrogimi elementami”

Zjazd pisarzy (pierwszy od Marca) poddano szczegółowej kontroli. Radziwon przytacza dokumenty MSW: „Delegaci i goście zakwaterowani będą w hotelu ‘Orbis’ i ‘Ratuszowym’ (…) Na terenie Bydgoszczy poddać aktywnej kontroli operacyjnej (…) Kamieńską-Śpiewak, Matuszewskiego, Rogozińskiego, Szczypiorskiego, Mętraka, Karpowicza, Otwinowskiego, Broszkiewicza i innych. Powyższe realizować będziemy poprzez wykorzystanie dwudziestu źródeł informacji spośród uczestników zjazdu”. Do Bydgoszczy MSW kierowało posiłki z innych miast. Delegatów rozlokowano tak, aby umożliwić „operacyjne dotarcie”.

Siedem lat później, w 1975 roku, w MSW odbyła się narada kierowników wydziałów zajmujących się środowiskami literackimi z komend wojewódzkich milicji. Trwała inwigilacja i szykany. O Stanisławie Lemie pisano: „ustalić pozycje, jakie figurant przedłożył do wydania w ostatnim czasie. Jeżeli będą złożone, spowodować opóźnienie wydania…” Podobne zabiegi dotyczyły Wisławy Szymborskiej: Spowodować wprowadzenie zapisu cenzorskiego celem niedopuszczenia do druku wszelkich materiałów literackich figurantki oraz pochlebnych recenzji dotyczących jej twórczości, zakazać organizowania publicznych spotkań autorskich, zastrzec wszelkie wyjazdy służbowe i prywatne do krajów kapitalistycznych.

Lista tytułów zatrzymanych przez cenzurę była ogromna, m.in. „Miazga” Andrzejewskiego, „Nierzeczywistość” K. Brandysa, „Michaił Bułhakow” Drawicza. Wstrzymano całą twórczość m.in. Barańczaka, Ficowskiego, Nowakowskiego, Woroszylskiego. Na katowickim zjeździe pisarzy (1978 r.) doszło do otwartego buntu, radykalnie przemawiali m.in. Jan J. Szczepański i Andrzej Braun.

Pod koniec głos zabrał wicewojewoda katowicki, Z. Gorczyca. Zaatakował „warcholstwo niektórych pisarzy”. „Niech się panu Braunu nie zdaje – krzyczał – że można bezkarnie podważać podstawy ustroju. Klasa robotnicza potrafi dać mu odprawę!” Nie zdołał dokończyć, bo słowa jego zagłuszyły okrzyki protestu i gwizdy. Pisarze zaczęli tłumnie opuszczać salę. Wśród ogólnego zamętu Jarosław Iwaszkiewicz, blady jak ściana, w przekrzywionym kołpaku (górniczym) na głowie, odpowiadał Gorczycy. Wyrażał swoje oburzenie na zniewagę. Razem z innymi, z nieudanego bankietu wyszedł Iwaszkiewicz. „Dla dygnitarzy była to konsternacja, że bóg polskiego Parnasu, święta krowa polskiego życia PRL – stanął po stronie kolegów pisarzy” – pisał Leszek Prorok.

Takie to były czasy. Władza angażowała ogromne środki do walki z wolnym słowem. Pamiętam, jak podczas jednej z cotygodniowych rozmów, jakie prowadziłem z cenzurą wobec „Polityki”, spieraliśmy się o jakieś sformułowanie w artykule prof. Andrzeja Grzegorczyka. – On ma zaj… na punkcie demokracji! – usłyszałem w słuchawce. Sam nie byłem w opozycji, a do mojej apolitycznej skądinąd książki o igrzyskach olimpijskich („Pan Bóg przyjechał do Monachium”) było ponad 20 ingerencji cenzorskich.

Na tym blogu co pewien czas dyskutujemy o PRL, unikając przedstawiania tamtych czasów w jednym kolorze, bo i tak był to najbardziej znośny barak w obozie. Prawda znajduje się gdzieś pomiędzy apologią a negacją. To prawda, w PRL „można było więcej” – jak pisze prof. Marcin Król w książce o Kołakowskim, która ukazała się niedawno. Niestety, to „więcej”, to nie było dużo. Dzisiaj, w rocznicę Sierpnia, warto o tym pamiętać.

PS. ANTYBARA; Porównanie krzyża do mebla, jakiego dopuścił się abp. Michalik, mnie również zdziwiło. Tak się, biedak, skupił na tłumaczeniu, że w sprawie krzyża Episkopat „nie ma kompetencji”, że popełnił lapsus.

LEWY POLAK: Popieram. Pisać dalej i nie zwracać uwagi na maniaków – to słuszna zasada. Żeby jeszcze wszyscy się jej trzymali…

NEOSPASMIN: Porównanie, że sytuacja na Krakowskim Przedcięciu może się przekształcić w Tien an men – bardzo trafne. Dlatego władza powściągliwa.

JKJK: Przewijam ich tak jak Pan(i).

ANTONIUS: Witam na blogu. Rozumiem, że powrót syna marnotrawnego?

BOFMA: Dziękuję za link do wywiadu z Krzysztofem Daukszewiczem na stronie „Liberte”. Bardzo miła lektura.

MIECZYSŁAW: Popieram apel do frustratów, żeby powściągnęli swoja aktywność i dali spokojnie poczytać. Frustraci mają jednak to do siebie, że apele tylko ich rozjuszają, bo wtedy czują się ważniejsi. Oni mi przypominają tych z Krakowskiego Przedmieścia. Tak jak i tam – trzeba ich omijać z daleka, broń Boże wdawać się w dyskusje!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 308

Dodaj komentarz »
  1. Niech się panu Braunu nie zdaje

    Czy Państwu ten sposób odmiany nazwisk nie przypomina jednego ze współczesnych polityków?

  2. Kiedy noc przechodziła w dzień
    rozdziawili gęby niedowierne
    wyglądając gromu prędzej
    niźli brzasku

    I podążyli czym prędzej
    jak do Nazaret
    wiatr od morza
    cud mniemany podziwiać
    w kolebce

    Ukradkiem po drodze
    oczy przecierając
    ze snu głębokiego wyrwane
    i życiorysy własne
    – z grzechów małej wiary
    i pychy
    i zadufania
    i uległości
    i zdrady

    Dane im było
    rodzicami przybranymi
    przy narodzinach zostać
    i w papierach zapisać się
    świadkami historii

    „I ja tam byłem
    i ja nie opuściłem
    w potrzebie”

    Na wyprzódy rzucali
    w przekrzykach
    dumnych

    Z krzywdy i upodlenia
    którymi wcześniej
    najzwyczajniej
    po nieludzku
    się brzydzili

    Czerpali teraz nową siłę
    przyszłych przewodników
    po pustyni
    jak wodę
    ze studni

    Bezmiar wstydu rozpuszczając
    w podszeptach Mędrców
    dla odkupienia

    wcześniejszych przewin
    jak w czystej wodzie
    sól gorzką

    Za rozgrzeszenie wzięli
    Ich Nasze Zwycięstwo

    Wino z jednego dzbana
    Jak Polak z Polakiem
    i chleb przaśny
    z jednego stołu

    Inaczej smakowały
    kiedy obiecywali sobie
    fałszywie braterstwo

    Uczta Baltazara trwała krótko
    chleb zamieniony w opłatek kartki
    a wino w ocet

    Pieśń wolna nie ucichła jeszcze
    gdy rycerze pokoju
    z wronami na tarczach
    przecięli
    sen srebrny

    Krzyże u bram
    przy których
    ‘poeta pamięta’
    postawić zdążyli

    Nim pojmano
    i rozlokowano
    pomieszane marzenia
    w zbiorowych celach

    Cierń zamieniając
    na drut kolczasty
    a banicję – na wolność
    w niepamięci

    Jednego z nich
    na zawsze wyróżnili:
    sól ziemi
    krew z krwi
    i kość z kości
    stwardniałej w gardle
    ucznia z Kariotu

    Kazali go nazywać
    Obywatel Alibi
    zostawione
    na wszelki wypadek

    I oskarżyli tylko
    o sianie zamętu
    i nie wołali jak kiedyś
    – ukrzyżuj!

    Wystarczyła im szata hańby
    i czapka błazna
    jakby przeczuwali
    że królem błazen
    stać się może
    na jedną kadencję

    Wytrąceni z letargu
    i bez miejsca
    w tym krótkim zgiełku
    u boku pana

    Znaleźli je na nowo
    nieostygłe jeszcze

    Obmywając ręce
    za Namiestnika
    z krwi niewinnej
    baranków

    W pogardzie wobec
    niepewnego dobra
    zadowolili się
    mniejszym złem
    nie po raz
    pierwszy

    Myślami zaprzątnięci
    jak zamienić rychło
    garść srebrników
    w złote zwycięzców
    rydwany

    Dziś wołają:
    Pan on nasz!
    Symbol!
    odwagi na pokolenia
    i niezłomności
    i zwycięskiej chwały!

    Pamięć bywa krótka
    gdy czyny zbrukane
    zaprzaństwem
    w uśpionego sumienia
    królestwie

  3. Wspomnienia z wesołego baraku? Proszę bardzo. Jest początek lat siedemdziesiątych i my młodzi chłopcy w mundurach LWP idziemy w garnizonie Szczecin na piwo. Knajpa jest szpetna, ale piwo niedrogie, więc siedzimy i pijemy, a w miarę picia atmosfera robi się coraz luźniejsza. Jesteśmy młodzi i silni, więc różne zaczepki ze strony pijanych cywili olewamy, ale tylko do momentu, w którym ląduje na naszym stoliku kufel. Zaczyna się zadyma, cywile nie mają szans, nasz olbrzym z Torunia skutecznie wymiata stolikiem na orbitę napastników. Po kilku minutach dajemy w długą, ale dwóch kolegów zostaje i tych zatrzymuje WSW. Władza robi im proces pokazowy i z wyrokami po 2 lata lądują w więzieniu. Wychodzą po roku, ale to już nie są nasi weseli koledzy, tylko kwalifikowane bandziory. Dzisiaj dostali by po naganie od dowódcy jednostki, a po raporcie skoczylibyśmy na piwo. Tak, bardzo wesoły to był barak.
    Czy literaci mieli gorzej? Chyba nie.
    Niedawno naskarżył w POLITYCE na PRL satyryk „Misiek”. Ogrom krzywd jaki go tam spotkał, prawie mnie powalił, ale jak zapoznałem się z jego golgotą po 89 roku, to osunąłem się na podłogę. Widać, że niektórzy stracili kontakt z rzeczywistości minioną i obecną.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Waldemar,

    W Chicago nie bylem od 30 lat ale Lazelle i firmy adwokackie pamietam. Tutaj masz akcje Macierewicza z telefonami od tzw Polonii.

    http://www.youtube.com/watch?v=IFI2wq_iO6A&N

    Zadna przyzwoita amerykanska gazeta o Macierewiczu nawet nie wspomniala. Z Polish Daily News (szmatlawa mala gazetka w Chicago) mam link do Polakow przed konsulatem. Zwaz jak rozne sa postawy w porownaniu z rozwydrzonymi babami i przyglupami, w wieku raczej powaznem, na Krakoskiem:

    http://www.dziennik.com/news/video/9955

    Zastanawiasz sie, kto tutaj moglby tolerowac takie ekscesy lobuzerii jak to jest teraz w Warszawie ?
    A Macierewicz, jak Rydzyk, gra na paskudnych emocjach. Chcialbym zobaczyc Pana Antoniego na widelcu u pana Passenta…..
    Pozdrawiam.

  6. Też uważam, że dyskusja z frustratami prowadzi do nikąd i przewijam i nie odpowiadam na zaczepki. A właściwie, to coraz mniejszą mam chęć do zabierania głosu, bo reakcje bywają czasami zdumiewające i zniechęcające.
    Jednak od czasu do czasu „czuję mus” 😯 i się wypowiem.
    Jak teraz 🙂
    Dla mnie ten PRL był okresem młodości i wieku średniego. Nie mogę powiedzieć, że było mi wyłącznie źle, bo nie było. Że innym, w innych okolicznościach i krajach bywało lepiej? Też prawda… ale ja żyłam najlepiej, jak umiałam właśnie tam i wtedy. Nie narzekałam bardziej, niż inni i nie czułam się jakoś wyjątkowo żle, bo były to czasy sporych możliwości, jeśli miało się zainteresowania kulturą, turystyką, czytaniem książek. A i w pracy układy koleżeńskie były znacznie sympatyczniejsze, niż w dzisiejszej rzeczywistości. Wychoodziło się za bramę i było się człowiekiem prywatnym!!! A dziś ciągnie się za sobą służbową komórę i laptop w służbowym samochodzie a szef może takiego cennego pracownika wywlec nawet spod prysznica w ważnej sprawie 😆
    W PRL nie do pomyślenia 😆
    Dobranoc…

  7. Nie sądzę, abym dobrze pasował do roli syna marnotrawnego. Nie wymagam tez ofiary zabicia cielaka czy świni (z pośród blogowiczów) lub innego znaku radości. Tłok w Pana blogu jest tak duży, że moje skromne uwagi gubią się w tle. Pan Sławomirski – główny udziałowiec blogu i niekwestionowany autorytet – nie chce czytać moich wpisów (kocha Dodę i PiS) więc się obrażam i zamilknę, ale dalej będę czytał Pana wpisy i może niektóre komentarze. Addio pomidory! Chyba, że mnie coś zdecydowanie wku…itd.

  8. Wspomnienia z baraku

    Szanowny panie redaktorze

    W baraku w Workucie bylo innaczej niz w panskim baraku.
    Prosze nie dramatyzowac sluzalczosci wobec rezimu bo lezki nad panskim losem nie uronie. Pan wybral studia w Leningradzie gdy inni wybierali wolnosc albo byli wiezniami. Pan pracowal nad swoim samozniewoleniem i je pan wypracowal.Teraz panskie racjonalizowanie tamtych czasow brzmi falszywie. Pan zawswze byl po stronie „Wladzy Ludowej”.

    P.S.

    „An evil person damages not only others but himself.”

    -After SOCRATES

    Slawomirski

  9. Na tym blogu co pewien czas dyskutujemy o PRL, unikając przedstawiania tamtych czasów w jednym kolorze…

    ——————————————–

    a jaki kolor ma to, co Pan powyżej opisał?

    dla mnie w jednym, nieszczególnie seksownym kolorze brunatnym,
    włącznie z właściwym dla tej barwy przykrym smrodem zamordyzmu.

  10. Prawda to taki abstrak dychotomiczny;podzial miedzyl zlem a dobrem gdzie w zaleznosci od polozenia i sytuacji w jakiej sie znalezlismy,ten podzial oznacza co innego w naszym mniemaniu:)

  11. Panie Redaktorze:
    dziekuje za wspomnienia z baraku. W kontekscie tych wspomnien, a takze obchodow Sierpnia, cisnie mi sie na klawiature takie spostrzezenie. Dzisiejsza klasa polityczna opiera swoj tytul do wladzy na wspomnieniach. Jedni „walczyli z”, inni byli internowani, jeszcze inni spali na styropianie. I dlatego wladza im sie nalezy.

    Natomiast ja, jak kazdy narciarz, wiem z wlasnej praktyki, ze na zeszlorocznym sniegu sie nie pojezdzi. Serdecznie zapraszam do mojej galerii zdjec narciarskich (podlinkowane pod moim pseudonimem), ale absolutnie nie zapraszam do jezdzenia po sniegu z tych fotografii. Tego sniegu juz nie ma, choc na zdjeciach wyglada bardzo solidnie. Ale on juz stopnial. Mozna go wspominac, ale nie nalezy nim sie podpierac.

    Mnie interesuje przyszly snieg. Czekam na koniec listopada, kiedy pod Rochester znow rusza wyciagi. Patrze w przyszlosc i zapraszam do wspolnego jezdzenia po nadchodzacym sniegu, a nie po tym stopnialym.

    Ciekaw jestem, czy wsrod politykow nie ma ani jednego narciarza, ktory by rozumial, ze zeszloroczny snieg mozna pokazywac na zdjeciach, ale nalezy sie szykowac do przyszlego sezonu?

  12. Literaci i dziennikarze zrzeszeni w akceptowanych przez rezim zwiazkach tworczych stanowili w PRLu warstwe uprzywilejowana. Jesli byly jakies bunty to byly to raczej klotnie kochankow niz walki swiadomosci literackiej z swiadomoscia proletariacka. Pieczeniarze rezimu tacy jak Slonimski czy Iwaszkiewicz stanowili regule. Mogli sie boczyc na partyjny beton ale nigdy do tego stopnia aby sie narazic na utrate przywilejow. Wiecej o tym na http://bobolowisko.blogspot.com/2010/07/tw-ewa-czyli-rozyczka.html.
    Szanowny Redaktor zreszta sam wie najlepiej jak to drzewiej bywalo.

  13. podoba mi sie postawa red.Passenta wobec osobnikow o specyficznych cechach, dzieki czemu mozemy bez wydania grosza zapoznac sie co pisze np.”Nasz Dziennik” czy „Nasza Polska” – bo oni nam to tu udostepniaja.Wbrew dosc powszechnemu mniemaniu nie sa te osoby calkowitymi idiotami – a pewne znamiona kabotynstwa i kretynizmu (jak np.u p.Stychowkiego Felicjana i p.Slawomirskiego) nie powinny pozbawiac ich prawa do zabierania glosu, rowniez poza terenem swoich parafii.

  14. Do Feliks Stychowski

    Dziekuje za ten link:

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100828&typ=my&id=my71.txt

    Slawomirski

  15. Pierwszy wpis od miesięcy bez sprawy krzyżowej jako głównego tematu. Coś to jest chociaż w dalszym ciągu niewiele.

    Pod koniec maja wpisałem:

    Nie wiem ale to co się obecnie w kraju dzieje, ogólny klimat polityczny, nie zapowiada dobrze, szansy na szybkie uspokojenie nie widać, może się jeszcze bardziej rozhuśtać obawiam się. Politycznie. Komorowski nie wygląda na człowieka który mógłby poprowadzić Kraj przez ten zamęt. Może być gorzej.

    I było.


    P.S. Komorowski w dalszym ciągu jest to dla mnie kompletna terra incognita, nie mam pojęcia jaki z niego prezydent będzie i podejrzewam że nikt w Kraju też nie wie, życzę mu oczywiście jak najlepiej, ma dobrą prasę ale to chyba tak na kredyt bo alternatywa była tak bardzo nieciekawa. 50/50 sądzę. Duża prezydentura to jednak chyba nie będzie, optymistą nie jestem.

    P.S. W Stanach atmosfera polityczna nie polepszyła się niestety, jest gorzej sądząc po tym jak popularny (well attended) był wczorajszy marsz na Washington – Restoring Honor. Źle to krajowi rokuje, oj źle, jak taki bezmyślny populizm Palin i Beck-a tak szeroko rezonuje w społeczeństwie. Ale czasy zrobiły się mało obiecujące także rozpaczliwi bełkotliwi błaźni tacy jak Beck wypływają na prawo i lewo.

    Polecam fantastyczną parodię tego niewiarygodnego błazna amerykańskiego w wykonaniu Jon Stewart bo Beck illustruje stan umysłowy na dzisiaj gdzieś z połowy ludności tego kraju – hitleryzm, sierp i młot, Osama, Chiny, etc.

    Satyra przerysowana ale niewiele, pomyśleć że na apel tego człowieka w Washington DC w miejscu gdzie kiedyś Marin Luther King wygłosił „I have a dream” zjawiło się wczoraj parę setek tysięcy ludzi.

  16. (Kołpak górniczy, w sensie czako?)

  17. Zosienka pisze:

    2010-08-30 o godz. 06:50

    ” osobnikow o specyficznych cechach”

    ” nie sa te osoby calkowitymi idiotami”

    ” znamiona kabotynstwa i kretynizmu ”

    Res ipsa loquitur

    Slawomirski

  18. Slawomirski pisze:
    2010-08-30 o godz. 00:42

    Panie Slawomirski, bez przesady. Workuta byla zbawieniem dla Mikolaja Samsonowicza. To tam nastapila jego cudowna rehabilitacja za co kredyt sie nalezy dla PRL i ZSRR. Bo uratowali zgnila wasalska dusze i jak po panu widac ze zgnilej rodziny. Po powrocie Mikolaj wstapil do PZPR. Po co wiec ta nagonka na Passenta gdy towarzysze byli znacznie blizej we wlasnej rodzinie i nie bylo w tym nic zlego. Ostatecznie Mikolaj mial prawo wybrac i wybral PZPR. Ja na przyklad rowniez mialem prawo wyboru i nie wybralem PZPR-u.
    Notomiast czepianie sie Leningradzkiej uczelni i bylych studentow (Passenta) jest aktem skanadlicznej glupoty z pana strony panie Slawomirski. Co ma pirenik do wiatraka ?

    Zastanawiam sie ile chcialby pan zniszczyc by osiagnac swoja tzw ‚spawiedliwosc’ Panska postawa jest typowym symbolem polskiej skrajnej glupoty. Obcenie w Polsce prokuratura wytacza sprawy ktorych stawka jest zaledwie 4 grosze. Tysiace zl kosztuje przygotowanie takich spraw. Pan panie Slawomirski popisuje sie podoba glupota. Nie wazne ze poza krajem, kargulskie prostactwo jest na zawsze i pan do demonstruje z uporem maniaka.

  19. Szanowny Panie ET

    Podchody redaktora zaczynaja nabierac sensu. Po ustaleniu ze byl on czlonkiem organizacji przesladowanej i inwiligowanej przez czerwonych redaktor Passent bedzie mial szanse starania sie o status kombatanta.
    Wyobraznia podpowie Panu ciag dalszy…

    P.S.
    Czuje brak zadowolenia redaktora.
    Do tej pory cieszyly go liczne wpisy.

    Slawomirski

  20. ANCA_NELA pisze:

    2010-08-29 o godz. 23:58

    Kiedys byla Pani mlodsza.
    Zgadzam sie z Pania.

    Slawomirski

  21. antonius pisze:

    2010-08-30 o godz. 00:29

    „więc się obrażam i zamilknę”

    Lizak bedzie mial towarzysza.

    Slawomirski

  22. Kleofasie : wczoraj z 23.38 ;
    Dobrze ,ze powtórzyłeś ,odpowiedziałem Tobie wczoraj o 19.46 ale administrator poszedł sobie ,i zatwierdził dopiero dzis , nawet kilka minut póżnej ,niż najnowsze komentarze Blogowiczow .
    Dlatego , ponownie zachecam do wysłuchania Posła Macierewicza (nagrania z polonijnego radia ) i opini części Chicagowskiej Poloni ,która w całości nie ma większego znaczenia w zarządzaniu Aglomeracja Chicagowską -prawdę mówiąc żadnego znacznia nie maja .
    Mimo to , nad Wisłą plecie sie od lat o wielkiej sile tejże Poloni i organizuje się tam przyparafilne spotkania -patron radio Rydzyka .

    Natomiast co do Macierewicza groteskowym jest nawoływanie do głosowania w jesiennych wyborach na senatora Kinga ,który.. Uwaga !!! jest nadzieją Antka M. na wszczęcie przez USA miedzynarodowego śledztwa w sprawie Smoleńskiej katastrofy, gdzie co oczywiste ,główni podejżani to Rosja -Rosjanie i Tusk z Komorowskim .
    Znajdziecie w nagranich taki cudowny kwiatek ,kiedy Antoni wprawdzie dementuje.. ale cieniutko „fakt „, iż pierwsze przemowienie Prezydenta -Elekta Komorowskiego zostalo jakoby nagrane o godzinie 6.00 10 kwietnia tj. przed upadkiem samolotu .
    Keofasie ,Serdecznie Pozdrawiam .
    ps.
    Mentalnie Antoni Maciarewicz u wladzy w czasach PRL mogłby głosic „nie ma niewinnych ,sa tylko zle przesłuchani” i tą doktrynę Antoś Policmajster prezentuje podrożując śladmi radia dyretora Rydzyka . Nie byłoby wesołego baraku ,oj nie !

  23. mieczyslaw pisze:

    2010-08-28 o godz. 01:19
    mein gott,

    i popelnia blad ortograficzny…..oraz….
    ET

  24. ale ten pan Sławomirski jest stary
    a jaki głupi…

  25. Zosienka nie ma racji ze Slawomirski jest kretynem. Prawdziwy kretyn nie obnosi sie swoim kretynstwem. Ze Slawomirskim jest naprawde gorzej niz sie Zosience wydaje.

  26. Czy dla pana Iwaszkiewicz to zdrajca, czy kolaborant czy realista?

  27. Slawomirski – 09:24
    Jak pan na to wpadł?
    Demon intelektu! No demon i tyle.
    Żegnam nie wychodząc z podziwu 😀

  28. Zostałem kopnięty zaszczytem…

    I tym bardziej pozostanę wiernym i krytycznym czytelnikiem Pana Passenta – osobiście (wraz z Panem Sławomirskim) przewijanym przez Gospodarza.
    Nigdy bym nie podejrzewał ani spodziewał się, że mogę być czytany… przez DP – wiec przewijanie zupełnie wystarczy.

    Okazuje się, że nasze wpisy czyta tysiące osób podobnie do nas myślących (pozostając w przewiniętym ukryciu dla Gospodarza…) i to w pełni satysfakcjonuje.

  29. A propo’s Iwaszkiewicza.
    Ciekawy materiał jak pisarze donosili na siebie nawzajem za komuny…

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Znany-pisarz-donosil-min-na-Herberta-i-Iwaszkiewicza,wid,10635303,wiadomosc.html?ticaid=1acbb

  30. …no i odezwal sie nastepny szurniety. Dokladnie o 11.16 przed poludniem. Red.Passent dobrze wyczuwa skad u szurnietych bierze sie satysfakcja.

  31. Pisze do Pana panie P., jak prawdziwy Ulicznik do prawdziwego Salonowca.
    Jak Pan chce poznac, jaka byla PRL, to niech Pan opusci ten mentalny salon,
    w ktorym tkwi tak gdzies od lat 50-tych i wyjdzie na ulice. Polska to naprawde troche wiksze terytoriom niz trojkat miedzy panem, plebanem i sekretarzem partyjnym, miedzy Traktem Krolewskim, Zakopanem i Zoppot, miedzy panem pisarzem, cenzura i ambasada amerykanska, to cos zupelnie innego niz dworek w Stawisku i pamietniki subtelnego estety…
    No ale ja wiem – starych (z calym szacunkiem) drzew sie nie przesadza.
    Zatem pewnie znowy pzrez jakies poltora roku nie bedzie po co tu zagladac.
    Zdrowia zycze. Po tej calej katordze spedzonej w PRL nalezy sie Panu!

  32. Andrzej Żuławski pisze o „Dziennikach” Jarosława Iwaszkiewicza w swym Nocniku (co go czytuję jak należy, dlatego dość powoli), że uznanie ich za najlepszą książkę roku 2007 „świadczy o kompletnym rozmamłaniu intelektualnym, rozmiękczeniu małżowatych mózgów czytelników, niby coś wiedzących. Galaretce gustów upozowanych na Hochkulturę.” Cytuje także ustępy z tychże Dzienników, np.: „Mogłem w maju 1936 chędożyć Czesia Miłosza w mickiewiczowskiej celi Konrada u Bazylianów” (10.I.55). Chyba nie lubi Iwaszkiewicza, pisze o jego pisarstwie w najłagodniejszych słowach tak: ”… reżimowe luminarstwo Iwaszki? Budowniczy Polski Ludowej, pochowany w aberracyjnym stroju górnika z kogucim piórem na czaku.”

    Nocnik Andrzeja Żuławskiego został ocenzurowany absolutnie, gdyż wycofany ze sprzedaży, niezależny sąd zakazał niedawno dystrybucji. Ponoć książka godziła w Esterkę. Może i formą godziła, ale z pewnością nie dlatego została zakazana, jest tam bowiem tyle gorzkiej dla establishmentu prawdy, że trzeba było Żuławskiemu zamknąć tą jego niewyparzoną gębę, cenzurą.

    Jednak casus Andrzeja Żuławskiego to wyjątek. Dziś w Polsce książek się nie cenzuruje, jak niegdyś. Ktoś powie „no to wspaniale, mamy wreszcie wolność słowa!” Niestety, nie mamy. Wystarczy poczytać gazety, pooglądać telewizję. Przejrzeć propozycje z rynku wydawniczego. Ktoś znów powie „a Masłowska? Przecież rynsztok przedniejszy nawet niż u Żuławskiego, a i sam Żuławski pisząc o niej promienieje?” A jak ma nie promienieć, skoro syn film nakręcił? Ale nie o formę chodzi, tylko o treść, albo i o formę, choć tylko wtedy, gdy idzie w parze z treścią. A treści u Masłowskiej brak, poza tą, znaną każdemu jednemu menelowi.

    Dziś cenzura nie jest już potrzebna, gdyż autorzy głównego nurtu wytresowani w opisywanej przez Ryszarda Kapuścińskiego „służbie ciszy” stosują tak ścisłą autocenzurę, że nawet sam PRL-owski wzorzec mógłby się teraz wydawać ostoją myśli liberalnej. Taki zjazd, jak ten opisywany przez p. Redaktora nie ma obecnie racji bytu, pies z kulawą nogą nie weźmie w nim udziału, bowiem pisarze nie walczą już o prawdę, czy o wolność słowa, a głównie o wsparcie mediów, co przekłada się na stan ich własnego konta bankowego i bardzo uważają, żeby nie przekraczać granic, które sami sobie ustanowili.

    A propos Stanisława Barańczaka i Wiesławy Szymborskiej, kupiłem niedawno tomik jej poezji, właściwie tom, bo waży ze dwa kilo, ze świetnymi jak zawsze tłumaczeniami na angielski p. Brańczaka. Warto było. Wspaniała lektura, niesamowite wiersze p. Wiesławy.

  33. Wtedy żyliśmy używając podwójnej moralności i teraz też. Nie wiem czy każdy naród tak ma, ale przekazujemy sobie to z pokolenia na pokolenie. Jest moralność prywatna i ta oficjalna. Prywatna pomaga nam nie zwariować, oficjalna – utrzymywać się na powierzchni.
    Jednymi z najważniejszych wspomnień z dzieciństwa są podsłuchiwane z dziecinnego pokoju rozmowy moich rodziców ze znajomymi w czasie tzw. imprez towarzyskich suto zakrapianych alkoholem. Przełom lat sześciesiątych i siedemdziesiątych. Nasz najlepszy w „bloku” socjalizm – jego beneficjenci biesiadują. Lecą pieprzne kawały na temat jedynie słusznej partii i jedynie słusznych rosyjskich przyjaciół. Potem rozmowy o Lwowie i Wilnie, o wywózkach na Sybir i tęsknocie za przedwojenną wolnością. Nagle zwrot akcji, trzeba załatwić sprawy przyziemne – każdy ma jakieś potrzeby, ambicje. Ten potrzebuje przydziału mieszkania, ten wymarzonych mebli, ten dobrej pracy dla córki czy syna. Wyśmiewani jeszcze kilka minut temu głupi i ciemni decydenci partyjni stają się cenni i niezastąpieni. Trwa licytacja kto kogo zna i jak to zrobić, aby sprawę załatwić. W tamtej części imprezy były marzenia, teraz jest szara rzeczywistość, tzw. realia. Wiemy, że ten system jest zły, wiemy, że musimy sprzedać duszę, aby coś mieć, aby wspomóc nasze dzieci, aby nie stracić pracy, aby życie toczyło się na tyle normalnie, na ile to możliwe. Natomiast nikt nie wierzy, że można inaczej. Alternatywą jest więzienie lub/i bieda. Dowodów na to dostarcza wszystko co nas otacza. Losy tych, którzy próbowali inaczej nie zachęcają do naśladownictwa. W tych sprawach system jest okrutny i bezpardonowy. Owszem, dla inteligencji czyniono wyjątki. Wierzono w tzw. „wętyl bezpieczeństwa”. Towarzysze mogli sobie poczytać przedruki niektórych artykułów z prasy zachodniej czy bardziej krytycznych omówień sytuacji w ramach zamkniętej specjalnej prasy partyjnej, literaci mogli robić sobie pozornie niezależne kongresy, a zwykli inteligenci czytać Politykę.
    To nie nasz upór i wytrwałość, to nie nasze zaangażowanie i rodzinne rozmowy o patriotyźmie, nasz bierny i czynny opór zadecydowały o zmianie ustroju. To co nas trzymało w okowach socjalizmu nie było na nasze możliwości. Mieliśmy szczęście, że ZSRR wykończył się sam – wykończył go zły system gospodarczy w zderzeni z morderczym wyścigiem zbrojeń. Wtedy dopiero powstały warunki, aby powstał KOR, a potem Solidarność. W tym przypadku odwaga polegała na tym, że ludzie tworzący struktury robili to jako pierwsi na świecie. Jeszcze wciąż ryzykowali, że wszystkie represje, które do tej pory funkcjonowały dotkną ich osobiście. I dotykały, wręcz powalały niektórych. Jednak była nadzieja, że nie będą trwały całe życie (jak do tej pory) i nadzieja, że tym razem jest perspektywa, że nie jest to nadaremne. Było też niebezpieczeństwo zbyt ostrej reakcji systemu, niepotrzebnej pacyfikacji i morza krwi. Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu, że to się pokojowo udało. Bestia, nawet jak zdycha, może jeszcze śmiertelnie ugryźć. Tym wszystkim, którzy to przeprowadzili, którzy mieli tyle zdrowego rozsądku, aby przewidzieć, że Stan Wojenny i Okrągły Stół były tylko niezbędną koleją rzeczy, elementami pokojowego przejścia powinniśmy wystawić pomniki. A my stawiamy Lechowi Kaczyńskiemu, którego brat usiłował na zamówienie polityczne zrobić z Lecha Wałęsy esbeka. „Lechów Kaczyńskich” w tym czasie było wielu. Owszem, zasłużyli się, ale bez przesady, to nie tacy ludzie byli „mózgami” tej wyjątkowej, w skali świata, operacji pokojowego przejścia.
    Minęło 30 lat i znowu mamy problem. Zamiast unowocześniać kraj musimy liczyć się z nowym „Wielkim Bratem” wpędzającym nas w następną podwójną moralność. Tym razem spętał kraj jeszcze niedawny sojusznik, Kościół Katolicki. Znowu po uważnym przysłuchaniu się temu co mówimy w domu i temu co mówimy oficjalnie słychać fałsz. Nasz rozum nie może połapać się czego chcemy naprawdę. Chcemy zacofania czy nowoczesności ? Chcemy następnej wszechwładnej władzy sekretarzy – tym razem kościelnych ? Ale przecież za nimi nie stoi żadne okrutne wojsko, które mogłoby nieposłuszny naród spacyfikować. To nasze zniewolone umysły same wytworzyły sobie ten urojony świat i mamią, że inaczej nie można. Dlaczego nie można ? Dlaczego tworzymy umowny „Matrix” z krzyżami w tle ?

  34. Pan Redaktor pisze:
    „Podobne zabiegi dotyczyły Wisławy Szymborskiej: Spowodować wprowadzenie zapisu cenzorskiego celem niedopuszczenia do druku wszelkich materiałów literackich figurantki ”

    Moze przestraszyli sie, ze moglaby napisac jescze jeden wiersz
    ku czci tow. Stalina?

  35. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Zosienka
    2010-08-30 o godz. 06:50

    Doceniam i podziwiam wdziek poruszania sie Zosienki – naprawde, widze, ze Nasz Dziennki jest Zosience nie po drodze – szkoda. Co prawda bylo nie o krzyzu, ale o „drodze krzyzowej” czlowieka z ktorym cenzura PRL-u wogole nie rozmawiala o przyslowiowym makijazu/dopasowaniu „kropki nad i”.

    Mysle, ze z opisanego w ND epizodu – bo li tylko o to sie rozchodzilo – mozna wyciagnac wlasciwe wnioski o faktycznych stosunkach w ZLP i w zwiazkach duchowo mu podobnych.

    Niemniej rozumiem rozdraznienie przyblizeniem pewnych fatkow – tudziez riposta – ktore jak widac moga – ale nie musza – byc bolesno/wstydliwe. No bo jak to pogodzic z cala reszta?

    Jak to dobrze, ze znamy (domyslam sie, ze Zosienka napewno tez) Makbeta W. Shakespeare’a – oby tylko nie zabraklo wody do mycia rak i dzban mial solidne „ucho” – prawda?

  36. Pan Redaktor zachęcił ponownie do dyskusji o PRLu przedstawiając wycinek z życia wyższych sfer, jako że pisarze to awangarda naszej socjalistycznej inteligencji, siewcy humanizmu, kowale ludzkiej świadomości, a jak się szybko okazało – kwiatek przy siermiężnym kożuchu socjalizmu, w który oblókł Polskę los i gorliwe działania zwolenników podległości, a który to kożuch Gierek usiłował przemalować na elegancką pelisę z first class poliestrem (lokalnie bistorem) na zewnątrz.

    Przywarą pisarzy jest to, że myślą, a imperatywem ich działania (przynajmniej części z nich) jest opisywanie życia, jakim ono się jawi ich oczom.
    Zdusić ten imperatyw, to wprowadzić pisarza w stres, a stres często rodzi bunt. I tak się stało w Polsce. Zaczynem przemian było środowisko pisarskie. Niezależnie od intencji – jedni chcieli pisać tylko to co widzą, a inni widzieli na swojej drodze życiowej, co może oddźwięk społeczny. Iwaszkiewicz należał raczej do oportunistów, ale słuch miał świetny i nie można powiedzieć, że nie wiedział, co się dzieje z jego reputacją.

    Obserwując od środka ustrój (rosłem z PRLem, byłem gorliwym czytelnikiem Trybuny Ludu, Nowych Dróg, Nowych Czasów, Polityki, Szpilek, itd.), czytając komunikaty oraz wstępniaki w prasie partyjnej, przemówienia na plenach i zjazdach partyjnych (uff) zawsze się zastanawiałem, czy ci ludzie zdają sobie sprawę w czym siedzą, co propagują, co wychwalają, idealizują? Przecież nie wszyscy są durniami. Ciekawy problem.

    Po jakiś kilkunastu latach obserwacji zaczęła się krystalizować myśl – wiedzą, ba, muszą wiedzieć, bo inaczej by się im to wszystko rozchrzanilo w try miga. Muszą to wszystko akceptować, kontrolować, planować, przeciwdziałać, podnosić poziom, itd.
    A moje ego na to – a dlaczego ten system ma tyle dziur, dlaczego bałagan organizacyjny jest permanentny, dlaczego każde świadectwo oznajmiające o tym jest łamane szantażem, przymusem, siłą?

    I tu rósł we mnie rok po roku, pięciolatka po pięciolatce, VIII Plenum, kolejne zjazdy partii… olbrzymi znak zapytania. Czy istnieje moralność socjalistyczna, a jeżeli tak, to dlaczego pozwala na to?

    Czy to, że inspektor szkolny w jednej szkole potrafi wyrzucić nauczyciela, bo otrzymał oficjalny donos, że ten uczęszcza do kościoła, a w drugiej pobiera łapówki w postaci niepieniężnej, jest objawem schizofrenii, czy socjalistycznej moralności, a może to feudalny przeżytek?

    Czy to, że stoję w kilometrowej kolejce do Urzędu Paszportowego, na ugiętych kolanach i z ciśnieniem 200/150 wchodzę do pokoju z ważnym funkcjonariuszem za barierką, to jest dla mojego dobra?

    Czy to, że każdy funkcjonariusz milicji może mnie zatrzymać na 48 godzin ile razy chce, w dowolnie zmyślonej sprawie, to w trosce o mój kościec moralny, czy dla ochrony społeczeństwa przed nieprawomyślnością?

    Czy to, że po złożeniu aplikacji o pracę pani personalna mówi, że wszystko załatwione, tylko jeszcze musi pan poczekać. Ile? Zwykle do dwóch tygodni – pada odpowiedź. Jakie to tajne siły martwią się o kondycje takiego żuczka, jak ja?

    Czy to, że nic nigdy nie jest na czas i takiej jakości, jak powinno, że plan jest fikcją, a władza obieralna atrapą, to wynika z naszej niedojrzałości cywilizacyjnej, czy szkodnictwa wrogów ustrojowych, a może błędów i wypaczeń?

    Setki prób odpowiedzi na setki podobnych pytań wpędzały mnie w permanentny stan dysonansu poznawczego.

    Az wreszcie pewnego dnia doznałem iluminacji. To co było zasłyszanym pomówieniem i wewnątrz wyhodowanym podejrzeniem stało się niezłomną prawdą, prostą, nieodpartą, jak motyw V Symfonii.
    Jak w dowcipie o rybaku kaszubskim (Co tak dzisiaj szumi? Blacha w czoło – morze), czupryna moja doznała plasknięcia – to socjalizm, to socjalizm kołacze, szumi, brzęczy, robi, to czego nie umi, okropnie się przy tym męczy.

    Realny socjalizm okiełznał w dużym stopniu ludzi , lecz nie zapanował nad rynkiem, nie tylko towarów, ale też idei. Przegrała gospodarka nakazowo-rozdzielcza, ekonomia niedoborów, idea układania sterty żwiru kamyczek po kamyczku, podczas gdy piękny stożek można w spokojnie bez zomowców i bezpieczniaków utworzyć sypiąc z góry w jedno miejsce, resztę załatwiają prawa fizyki. Zbyt dosłownie, lecz obrazowo.

    Pzdr, TJ

  37. Tzw. PRL to czas mojego życia- szkoły podstawowej, średniej, studiów, to młodość w której nie wszystko dookoła było wówczas tak ważne by się tym wyłącznie zajmować. Pamiętam przyjemne fakty- obozy harcerskie, zjazdy, sport, treningi, zawody, przyjaźnie, miłości i przyjemne chwile.
    Było mniej przyjemnie, gdy podczas zawodów zagranicznych spotykaliśmy rówieśników z „II obszaru płatniczego”/kto pamięta czego to dot?/zazdrościlismy im przede wszystkim kolorów w ich krajach, swobody podróżowania, doskonale zaopatrzonych sklepów, takiego luzu. Ale młodość ma to do siebie, że wiele zniesie i jednoczesnie umie się dopominać i walczyć o swoje marzenia.
    Uważam, że czas tzw Gierka gdy otworzyły się granice/ w miare/ poczuliśmy oddech tzw wolnego świata, to był czas który spowodował późniejsze zmiany i ruch Solidarności.
    Moje ówczesne zdanie o Lechu Wałęsie nie było najlepsze/zwłaszcza po chaotycznych wypowiedziach jako trybuna ludowego/, ale doceniam to co zrobił, a nazwisko Walesa było znane na Zachodzie, to był symbol wielu ludzi tworzących ówczesny ruch Solidarności.
    Czytaliśmy wówczas wiele z tzw II obiegu, wielu oficjalych wydań książkowych i „między wierszami”. Mniej mnie interesowały kwestie kluczenia pisarzy, umizgów do realnej władzy, a bardziej tresci jakie niosła ich twórczość. I tak jest do dziś, albo coś jest do czytania albo nie.
    W kwestii tzw. trollów piszacych „bo muszą” przewijam ich, bo wiem czego się po nich spodziewać.
    Autora czytam podobnie jak „Politykę” po ojcu, który czytał Politykę, Express Wieczorny/kto go doprowadził do upadku?/ i Przegląd Sportowy.
    Pozdrawiam Autora i blogowiczów.
    JERZY

  38. Szanowny Panie Slawomirski,

    nasz przemily gospodarz, jak go tu niektorzy nazywaja posluguje sie sprawnie eufemizmem, zapominajac przy tym, ze dla wielu strawniejsze byloby mowienie o barakowozach. Bowiem elegancki swiat literatow PRLu, literalnie niecierpiacych, chyba ze na brak papieru…byl swiatem zaledwie kilku znaczacych postaci. Swiatem dla wiekszosci obcym, czesto ograniczonym do stolowki Czytelnika. Nalezaloby przy tym zaznaczyc, ze chodzi w owych opisach li tylko o swiat wewnetrzny. Powtarzanie natomiast opowiadan o baraku jest po prostu niesmaczne, bo one jeszcze stoja na skraju gaju brzozowego i z PRLem nie maja nic wspolnego. Z kolei kazda proba relatywizowania czasow zaprzeszlych pozostanie proba nieudana. Dziwie sie dlaczego niektorzy blogujacy z Panem Passentem na czele chetnie wierza w antyoportunistow istniejacych i zyjacych w PRLu. Podpowiadanie nam, ze takim moglbyl byc Iwaszkiewicz oraz powolywanie sie na niego jako glownego zrodla wiedzy o PRL jest niejako rozmowa z lustrem. Zdaje sobie sprawe ze gwarancja wiary w stary porzadek zostala jednostronnie zerwana na poczatku jego istnienia, zdaje sobie przy tym rowniez sprawe, ze oportunisci lub ich epigoni za wszelka cene probowac beda nadal, relatywizowac czasy zaprzeszle, nawet nie majac dzisiaj okreslonego w owych czasach celu przetrwania. Tak wiec permanentni nostalgicy lub takich udajacy przyszli z nikad i udaja sie w droge do nikad, dokonujac koslawej proby opisu tychze czasow. Dowiaduje sie przy tym, ze Pan Passent podpiera sie kolejnym idolem. Trzeba mu przyznac, ze zachowuje przynajmniej lustrzany porzadek alfabetyczny. Droga na skroty do przeszlosci zawsze bedzie miala charakter bezceremonialny, szczegolnie gdy opiera sie na kilku zaledwie datach majacych charakter cezury. Pan Passent natomiast pisze chetnie o cenzurze cytujac owczesnych pryncypalow i nie opuszczajac retorycznego szarocienia przywdziewa szaty cierpiacego reportera-felietonisty-literata. Niestety jest to kolejna nieudana proba wyjscia z tej hemisfery, bo zachwycajac sie technicolorem, zadowalalismy sie wowczas wszyscy kolorem orwo. Racze zauwazyc, ze Pan Passent poprzestaje na technice szarocienia, co jest postepem wobec plastikowych filtrow na odbiorniki TV pozorujace kolor. Na szczescie (czy na nieszczescie) pozostaje nam lektura obcych dziennikow, dokumentujacych rzetelnie czasy i droge do sierpnia. Poza tym wielu z nas pamieta tamte czasy, niezaleznie od owczesnego miejsca pobytu oraz zamieszkania. Wiedza o nich jest niezbedna do zrozumienia szczegolow, bez ktorego to zrozmienia mozna latwo wpadac w miedorzecznosc. Niezbedne do zycia jest wyczucie i szacunek dla pamieci spolecznej bez potrzeby zaslaniania sie szarocieniem. Jak wiele mozna bylo w PRLu pokazal wlasnie marzec i sierpien. Moim natomiast zrodlem o PRL jest Tyrmand, Hlasko, Kosinski oraz oczywiscie Stalinski (Kisiel).
    ET

  39. do
    Jaroslaw El pisze:

    2010-08-30 o godz. 10:45
    Podaruj prosze sobie nieudolne proby retoryki z Tchibo.

  40. emil pisze:

    2010-08-30 o godz. 10:42
    Gratuluje retoryki z Tchibo.

  41. Anca Nela ;
    Jako o ile mnie pamiec nie myli wroclawiance chcialbym zwrocic uwage ( moze niepotrzebnie , polecic byloby moze zbytnia smialoscia ) na powiesc mieszkajacej w Kanadzie p. Ewy Stachniak -„Konieczne klamstwa ” (Necessary lies) (Montreal Wroclaw Berlin)
    Dla mnie pozytywne zaskoczenie .Bylbym tez ciekaw Pani opinii. Pozdrawiam.

  42. do
    Slawomirski pisze:

    2010-08-30 o godz. 09:20
    Pan Passent nie lubi wyemancypowanych czytelnikow. Wielu pozostalym (w czasach zaprzeszlych) nie miesci sie to bowiem w glowie; suwerenny czytelnik.
    Pozdrawiam.
    ET

  43. the mentor pisze:

    2010-08-30 o godz. 09:15 i probuje sie sublimowac kosztem Slawomirskiego. Niesmaczne.
    ET

  44. Narciarz 2
    Gratuluje , (wpisu) popieram , pozdrawiam.

  45. Do jednego musze sie przyznac ,zaluje ,ze wtedy nie pilam
    /nie zwracajac uwagi na P. Passenta /.
    Kto nie przyszedl ;to czegos chcial i czegos zalowal i czegos nie wiedzial ,
    a ja musial to przezyc na trzezwo ,nie z powodu „dobrego wychowania”
    moich statecznych apolitycznych babci ,o nie, z powodu slabej glowy.
    Ba…ja to teraz nazywam LOS ,i po prostu sie zdarzylo …
    No coz ten socjalizm chyba nie wyrosl z dobrobytu ???… a historia
    pomieszana Polski ,Pod tytulem jak odzyskac to co sie stracilo ???
    to naprawde nie prosta sprawa …
    Pozostanie tylko pocieszenie ,moze ?, ze nie ma takiego u Nas ,co
    wczesniej albo pozniej nie dostal po glowie …
    ……………………………………………………………
    A ta stara blogowa ciotka Etna /Wulkan ,nie?/ prosze uprzejmie o przestanie, przezywanie mojej osoby „ancymon” ,wypraszam sobie ,
    ja nawet w zyciu nie zaplacilam kary za zle parkowanie
    /w przeciwienstwie n.p. moich rodzinnych obcokrajowcow ,
    co teraz juz parkuja w „roznych miejscach” w trzeciem rzedzie ,fe! /
    Pozostaje mi tylko pozdrowic Kangury i wujka z Workuty …
    Salute
    ..a tak poza tym przypadkowo znalazlam chyba powazna strone niemiecka ,
    gdzie Niemcy dokonuja ratunku znajomosci Polakow i na chyba 8 miejscu wsrod pisarzy polskich byl…….Kapuscinski … ba…..

  46. Szanowny Panie Passent,
    zastanawiam sie czy piszacy i blogosfera pozostaja nadal w dialektycznej zaleznosci podmiotowo-przedmiotowej. Uznajac komputer za przedmiot codziennego uzytku stawiamy sie poniekad na pozycji pana traktujac uzywany przedmiot wlasciwie jak pokornego sluge. Nasze panowanie nad przedmiotem jest (z naszego punktu widzenia) nieograniczone. Zarowno czas jak i przestrzen nie odgrywaja tutaj zadnej znaczacej roli. Owo otwarcie w czasie i przestrzeni stwarza bowiem pozory nieograniczonej wolnosci. Ta wiec ulegamy powszechnemu zludzeniu, ze komputer oraz blogosfera nam li tylko sluza, umozliwiajac dostep do drugich, do informacji oraz do informacji o drugich etc.. Zapominamy przy tym jednak, ze komputer zbiera przy okazji informacje o nas samych, co prowadzi bezposrednio do postawienia kwesti ochrony danych osobowych (pseudonim i kody jej nie gwarantuja) oraz wplywu przedmiotu na podmiot, przy znacznym niwelowaniu naszej podmiotowosci. Bladzac w blogosferze wrecz umozliwiamy zbieranie informacji, ktore w kazdej chwili, odpowiednio przetworzone przy pomocy algorytmow, moga byc wykorzystane do zmiany wspomnianej wyzej dialektycznej relacji na przedmiotowo-podmiotowa, przy czym komputer i blogosfera staja sie podmiotem, a my zajmujemy dotychczasowa pozycje przedmiotu. Dlatego tez nie widze potrzeby rugania blogujacych, „zamulajacych“ (wg niektorych) blogosfere. Fakt znalezienia sie w sieci (doslownie w sieci) czyni z nas nie tylko niewolnikow tejze , uniemozliwia nam rownoczesnie odpowiedz na otwarte pytanie, kto jest kim w wyzej wspomnianej dialektycznej relacji.
    ET.

  47. Slawomirski pisze:
    2010-08-30 o godz. 00:42
    „Pan wybral studia w Leningradzie gdy inni wybierali wolnosc albo byli wiezniami. Pan pracowal nad swoim samozniewoleniem …”

    Panie Sławomirski,
    powiem szczerze że mnie Pan zadziwia w sposób szczególny.
    W poprzednim felietonie Daniela Passenta, stanął Pan na tzw. wyżynach
    i w sposób rzeczowy, trzeżwy zajął Pan stanowisko które pochwalam,
    (vide mój wpis z 27.08.2010 -godz.22:54, a Pański z tego samego dnia
    godz. 05:52).
    Trudno mi pojąć Pańską percepcję myślenia: raz „cacy”, raz „bee”.
    Cenię sobie wysoko logikę myślenia (a myślenie to sprawa kryminalna – tak mawiał mój Profesor historii), ale w Pana przypadku zauważam
    z przykrością że jest Pan osobowością w stylu „Dr. Jekyll and Mr. Hyde”.
    Odnoszę wrażenie że stoi Pan między Scyllą a Charybdą w tokach
    swojego logicznego jak najbardziej rozumowania.
    To że Daniel Passent studiował w Leningradzie, nie oznacza jeszcze że
    jest komuchem lub agentem KGB.
    Takie uproszczenia prowadzą na manowce zsyłki intelektualnej.
    To że ja studiowałem w USA ,nie oznacza automatycznie że jestem agentem CIA.
    Proszę też pamiętać że bez studiujących w ZSRR nie było by np. polskiej atomistyki, a i wiele innych dziedzin nauki ma swoich protoplastów, wybitnych uczonych którzy swoje nauki pobierali na uczelniach w
    ZSRR.
    Poza tym, jakoś nie widać aby Red. Passent intensywnie pracował
    nad swoim, jak to Pan określa „samozniewoleniem”.
    Świetnie sobie radził za komuny, świetnie sobie radzi w obecnym kapitaliżmie, a w międzyczasie był jeszcze ambasadorem – czyli
    dyplomatą.
    Taka wszechstronność działań, dostosowanie się do panujących
    wokół nas warunków (inaczej – mimikra), cechuje ludzi renesansu,
    myślących dalej niż czubek własnego nosa .
    Za to właśnie , i za wiele innych rzeczy cenię twórczość Red. Passenta
    (mimo tego że sam za stanu wojennego byłem internowany,
    nie obarczam Redaktora o współwinę – była by to już paranoja).

    Pan wrzuca gwożdzie i powidła do jednego słoika, a na dokładkę
    nalepia Pan fałszywą nalepkę na ten słoik np. „Miód Spadziowy”.
    Pańskiego towaru, w takim wydaniu ludzie rozsądni nigdy nie kupią.
    No, może w Tworkach.
    Życzę zdrowia …

    Pozdrowionka.

  48. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zosienka
    2010-08-30 o godz. 06:50 pisze:

    „podoba mi sie postawa red.Passenta wobec osobnikow o specyficznych cechach, dzieki czemu mozemy bez wydania grosza zapoznac sie co pisze np.”Nasz Dziennik” czy “Nasza Polska” – bo oni nam to tu udostepniaja. Wbrew dosc powszechnemu mniemaniu nie sa te osoby calkowitymi idiotami – a pewne znamiona kabotynstwa i kretynizmu “ itd. itp.

    „czemu mozemy bez wydania grosza zapoznac sie co pisze np.” Geiz ist geil! 🙂

    Ale skoro tak jest, ze „Geiz ist geil” to idzmy dalej za „Geiz ciosem” Zosienki, moze dojdziemy do „klembka” – prawda?
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100830&typ=po&id=po51.txt

  49. W ocenie Polski Ludowej nie warto wracać do cenzury i jej skutków. Istniała ona zawsze i prawie wszędzie, a jej dzisiejsze wyczyny są bardziej precyzyjne i skuteczne. Kiedyś z cenzorem można było przynajmniej podjąć dyskusję, a teraz nie ma z kim. Jest ona totalna gdyż w jej zakres wchodzi także system światopoglądu, czyli cenzura kościelna bardzo w tej materii doświadczona. Cofając się wstecz warto poznać przepychanki Beethovena z cenzurą cesarską, lub Dostojewskiego, więzionego i zesłanego, a mimo to obaj pozostali wielkimi. Wielkość nie zna cenzury i tylko twórcy o lichym poziomie uskarżają się na jej skutki. Przykładem hipokryzji w stosunkach z cenzurą może być pupilek reżimu Andrzej Wajda, dla którego cenzura „Pokolenia” przez władzę ludową była bolesna, a w stosunku do amerykańskiej w przypadku „Ziemi Obiecanej ” sam o nią zabiegał. Dlatego wielkim nie pozostanie. Dzieło świadczy o twórcy!

  50. Malo komu podobal sie ten wesoly barak, ale jeszcze mniej bylo tych, ktorzy wykazujac sie odwaga usilowali ten barak zburzyc. Za kare przesiedzieli sporo lat w wiezieniu. Przypomne: Kuron, Michnik, Modzelewski, dwaj sympatyczni wariaci Niesiolowski i Czuma, ktorzy za probe wysadzenia pomnika Lenina dostali ciezkie wyroki. Dlatego szanuje tych ludzi, ale co mozna powiedziec o tych, ktorzy swe dorosle zycie spedzili w PRLu, po cichu, moze nawet pod pierzyna zwierzali sie ze swej niecheci do rezymu swoim malzonkom(wylaczam Jaroslawa , ktory ze swymi watpliwosci dzielil sie z kotem), a teraz odgrywaja katonow, opluwaja tych wszystkich, ktorzy byc moze troche bladzili, ale wykazali sie odwaga, kiedy to bylo niebezpieczne.
    Moge zrozumiec mlodych, ktorzy nie przezyli PRLu. Nie latwo o empatie.
    Podam przyklad. Popijajac wino gawedzilem z Franzem Szwajcarem. Ni stad ni zowad Franz zapytal mnie, czy to prawda, ze Warszawa zostala calkowicie zburzona przez Niemcow. Zaczalem mu opwiadac o wszystkich okrucienstwa popelnionych przez Niemcow w Polsce. Wysluchal mnie uwaznie westchnal, a potem powiedzial: Mysmy tez cierpieli, brakowalo w czasie wojny swiezych warzyw, wiec wszystkie klomby , rabaty zostaly zamienione w warzywniki i poletka z kartoflami. Bylo to bardzo brzydkie.
    Wyrazilem oglednie wspolczucie poczym wychylilismy kolejna lampke wina.
    Inny przyklad. Jechalem przed laty pociagiem z moja czteroletnia coreczka. Na przeciwko siedziala troche starsza dziewczynka, ktora opowiadala jakas straszliwie makabryczna historie o autobusie, ktory sie przewrocil i byla cala masa rannych, pelno krwi i ludzie i dzieci plakaly.
    Coreczka sluchala tego z wielka uwaga, a potem tak zapytala: Powiedz dziewcynko, ten autobus byl cerwony cy niebieski ?
    Chyba nie da sie wytlumaczyc do konca Holendrowi, ktory nigdy nie wyjechal ze swojego kraju, co to sa gory, a Szwajcarowi co to morze, jesli go nigdy nie widzial.
    Pozdrawiam i zycze wszystkim odrobine empatii LP

  51. Falicz jak zwykle w samozachwycie. Niepoprawny narcyz…ale jak w domku wygadać się nie dadzą to szuka słuchaczy poza nim. Ale dlaczego akurat tutaj ?! Skoro robi za przysłowiowego „bąka” w towarzystwie?! Dowartościowywanie się jako cel życia?

  52. b>Fakty za mity, J. Żakowski w GW
    telegraphic observer być może się spieni, ale liczby w raporcie Eurostatu „Taxation trends In European Union 2010”, niektóre zacytowane przez Żakowskiego, pokazują czarno na białym, jaką rezerwą budżetową są w Polsce podatki bezpośrednie.

    Dla tych co nie lubią GW albo Żakowskiego podaję, że po zlikwidowaniu różnicy punktów procentowych, jaka różni Polskę od średniej UE, tj 5%, uzyskamy ponad 60 mld zł. dodatkowych wpływów budżetowych.
    Powtarzam, ten dramatyczny ruch reformatorski, postawiłby nas dopiero w pozycji średniej europejskiej.

    Jest jeszcze w artykule wiele smaczków statystycznych, z których wynika, że lewica (m. innymi Belka) przy najmniejszych podatkach, najmniej zadłużyła państwo. Ówczesną nadwyżkę, „roztrwoniła ultraliberalna min. Gilowska”.

    Ponieważ ciągle nikt nie przedstawił modelu o ile redystrybucja dochodu zamożniejszych grup,
    do kieszeni nauczycieli, lekarzy, policjantów, itp. zmniejszy popyt konsumpcyjny w Polsce (jeśli w ogóle zmniejszy) i obniży PKB, co wpędzi nas w 55%, nie będę dalej przynudzał swoimi przemyśleniami concerned.

    Lewico do boju, miłej lektury!

  53. wg: chlopie, zbieraj manatki i uciekaj z USA!….klinowac flory mozesz w innym kraju…Falicz ci doradzi gdzie… Kolejny madry Polak cierpi w kraju glupkow…

  54. do
    Bakersfield pisze:

    2010-08-30 o godz. 14:46
    Gratuluje Ci roli gozdzika w butonierce.
    ET

  55. Zapomnialem o Zulawskim i jego wywiadzie czy tez ostatnich nocturno- chronicznych wynurzeniach.
    ET

  56. Panie Felku Strychowski, w sporze pana z Zosienka jest pan faworytem bo nawet Szekspira pan przytacza, co swiadczy o niebywalym oczytaniu. Ale r o z c h o d z i sie o to, ze czytacz Szekspira nie powinien pisac ze sie r o z c h o d z i – bo jeszcze ktos pomysli ze jestes pan prowincjonalnym prostakiem o nadmiernie rozbudowanym ego. Po drugie kazdorazowo gadasz pan o jakiejs diasporze, co moze swiadczyc ze masz pan nieczyste papiery – a przeciez nie byloby panu przyjemnie gdyby sie okazalo ze prababcia miala przyjemnosc z jakims Ibrahimem, albo – co gorsze – z Aaronem. Ostroznie laskawco, bo jeszcze jakis prawdziwy czystej krwi nadwislanskiej tubylec zabierze sie za panski napletek(lub nie, gdy go brak). Naprawde. A tak juz zupelnie powaznie: co panu jest?…pod jakim numerm to jest na liscie?

  57. Szanowny Panie Falicz,
    zapewniam Pana, ze zawsze czytam Pana wpisy, chociaz nie zawsze sie z Panem zgadzam. Mysle, ze autor glogu oraz jego wielbicielki i wielbiciele tesknia za wewnetrzna cenzura wyemancypowanych czytelnikow.
    ET

  58. kwant pisze:
    2010-08-30 o godz. 11:35

    Świetna ocena podwójnej moralności tego Narodu!
    Tak było jest i będzie, jeśli nie zdrapiemy z oczu łusek.
    Dulszczyzna znalazła u nas podatny grunt na całe wieki.

    Pozdrowionka.

  59. …To że Daniel Passent studiował w Leningradzie, nie oznacza jeszcze że
    jest komuchem lub agentem KGB…
    Oczywiscie, ze fakt mieszkania cztery lata w Berlinie Zachodnim nie znaczy o calkowitym braku akceptacji tzw. „antyfaszystowskiego walu”. Chociaz przed czterema laty w sierpniu (zamiast o Solidarnosci) Pan Passent chetnie wspominal Berlin Zachodni podczas narzekania na bawarskie (nie)porzadki. Ciagle nie wiem czy przy Lassenstrasse byla stolowka.
    ET

  60. @ Kleofas . Panie Kleofas dzwonią o Macierewiczu , ale nie w tym kościele. Cosik się panu pomieszało . Polish Daily News – to nie jest nazwa gazety w Chicago. W Chicago ona nazywa się Dziennik Związkowy i wejdź pan na jego stronę internetową , a zobaczysz pan , o dziwo, że nie ma weekendowym wydaniu tego dziennika ani słowa o Macierewiczu. Nie piszą o nim również felietoniści tej codziennej gazety. Dziennik Związkowy ma sto lat i jest najstarszą polską gazetą codzienną. Niech pan przestanie kłamać i powtarzać za innymi komunały.

  61. …Proszę też pamiętać że bez studiujących w ZSRR nie było by np. polskiej atomistyki, a i wiele innych dziedzin nauki ma swoich protoplastów, wybitnych uczonych którzy swoje nauki pobierali na uczelniach w
    ZSRR…
    Piszacy mial prawdopodobnie na mysli pozniejszych profesorow filozofii marksistowskiej i ekonomii politycznej otumaniajacych studentki i studentki. Tumany kurzu rozproszone do dzisiaj w blogosferze. Od jutra zaczne cytowac zycie towarzystkie Tyrmanda.
    ET

  62. Ja z cytowanej przez Gospodarza ksiazki rowniez czerpie kawalki o Iwaszkiewiczu ale nieco inne:

    „Jarosław Iwaszkiewicz, nadworny literat PRL, 
świetnie by się odnalazł we współczesnej Polsce…

    …Trudno uznać za wyraz przekonań Iwaszkiewicza wiernopoddańcze hołdy pod adresem władz PRL czy ciosy wymierzane „Kulturze” Jerzego Giedroycia, którą w 1951 roku nazwał „neohitlerowskim pismem”.
    To był serwilizm, nie żadna polityka, usprawiedliwiany przed samym sobą troską o zachowanie kultury polskiej od kompletnej sowietyzacji. A podwarszawskiego Stawiska, w którym tak wygodnie się żyło 
– od parcelacji….”

    „„Podziwiał Stalina i napisał wierszowany list do Bieruta – ze zmianą kilku nieistotnych szczegółów ten sam list mógłby był przed wojną zaadresować, powiedzmy, do Piłsudskiego – pisał w 1957 roku Herling-
-Grudziński. – Nowi władcy odpłacali mu pięknym za nadobne – rewolucji potrzebni są w pierwszym stadium ludzie dobrze urodzeni i z dobrą »kindersztubą«, czujący się jak u siebie w domu w Paryżu, w Rzymie czy w Londynie”. Można dodać, że w tej samej roli Iwaszkiewicz przydał się także Gomułce i Gierkowi, pełniąc obowiązki prezesa ZLP aż do śmierci w marcu 1980 roku.

    Już samo to, że utrzymał się na tym stanowisku przez dwie dekady, wystawia mu świadectwo. Pozwolił się wykorzystać zarówno władzom, jak i kolegom po piórze, którzy oczywiście woleli w roli pośrednika między nimi i władzą Jarosława Iwaszkiewicza niż kogoś pokroju Leona Kruczkowskiego (prezesa w latach 1949-1956)…”

    ‚… Radziwon wspomina w książce o poglądach Iwaszkiewicza, które miałyby uniemożliwiać mu wstąpienie do partii, do której jednak – jak sam przyznaje – nie wstąpił, ponieważ zwyczajnie mu się to nie opłacało. Cóż więc to były za poglądy, chciałoby się zapytać, skoro pozwalały mu na tak cyniczne kupczenie najcenniejszym towarem, jaki miał – własną godnością? Cóż to były za poglądy, skoro – jak pisze Radziwon – pozwoliły mu przez 35 lat „kokietować [komunistów – przyp. A.K.] swoimi przedwojennymi 
manierami i pańskim wykształceniem”?
    Odpowiedź nas nie zaskoczy. 23 października 1978 r., kilka dni po wyborze kardynała Karola Wojtyły na papieża, Iwaszkiewicz notuje w „Dzienniku”: „Z tego poniżenia, w jakim trzymali nas ruscy, niemcy, z tych szyderstw, w jakich nas trzymali żydzi amerykańscy, nagle ten splendor” [pisownia 
oryginalna].”…

    Ciekawe sa rowniez kawalki o zawisci i wrecz nienawisci do Milosza z powodu jego miedzynarodowego sukcesu.

    Jaroslaw Iwaszkiewicz, Nadworny literat PRL
    Aleksander Kaczorowski

  63. Iwaszkiewicz pozostaje zagadką.

    Po wojnie objeżdżał srodowiska emigrantów na Zachodzie i w rzewnym tonie wzywał żołnierzy Andersa do powrotu do kraju. Wielu z tych, co mu zaufali znalazło się potem w ubeckich katowniach, albo zgoła na Syberii.

    Musiał o tym wiedzieć. Więc dlaczego tak gorliwie współpracował z reżimem? Z naiwnosci? Z cynizmu?

    Mętny typ.

  64. W P/rywatne/ R/anczo/ L/eonida/-u zylo sie roznie.
    Kwadratowo i podluznie. W WAW juz jako dzieci
    wiedzielismy, ze w Polsce, inaczej sie pisze, inaczej
    sie czyta, inaczej sie mowi, a jeszcze inaczej sie robi.
    Wazne byly pieniadze, ktorych nie mozna bylo zarobic
    legalnie. Trzeba bylo kombinowac, poniewaz pensja
    na poczatku lat 1971-72 wynosila okolo 2O dolarow.
    Dolar kosztowal niecale 1OO dawych zlotych.
    W wieku 1O-12 lat dobrze szlo zaczpianie obcokrajowcow
    /zebranie-pierwsza litera to ,z’ z kreska/ pod Hotelem
    Europejskim, gdzie we dwoch w pare godzin mozna
    bylo uzbierac brudasa, albo gorala jak sie mowilo na
    owczesne 5OO zl. To byla czesto jedna czwarta pensji.
    Chlopcy mieli podrobione legitymacje szkolne, i wszyscy
    byli starsi o 3-4 lata, zeby mozna bylo wejsc do kina
    Muranow, Femina i innych na filmy dozwolone od lat
    16. i 18. /W tym drugim przypadku bileterki przyjmowaly
    lapowke, albo wchodzilo sie bez biletu, tylko za lapowke/.
    Dochodzilo do smiesznych scen w kinie Muranow, gdzie
    grupa takich gnojkow wywolywala awature przy wejsciu
    do kina, a bileterki krzyczaly, ze zadzwonia po milicje
    /Obok jest palac Mostowskich, czyli Komenda Stoleczna/,
    oskarzajac nas, ze mamy podrobione legitymacje szkolne.
    Dobrze wiedzielismy, ze „Palac” takimi bzdurami sie nie
    zajmuje i ogladalismy BB w „I bog stworzyl kobiete” oraz
    „Znikajacy Punkt”.
    Do D/odatek/ D/do/ R/ancza/ oplacalo sie jezdzic po buty
    marki „Salamander”. Od 1975 roku przemyt ruszyl na dobre.
    Przecierano pierwsze szlaki do Turcji, a z Budapesztu
    zylo tysiace Polakow. O dziwo wladza ludowa tego nie
    zwalczala.
    Teraz jest wszystko inaczej. Ale tez trzeba miec pieniadze.

    Wulkan
    /Pozdrowienia dla Salute P-S/

  65. Waldemar

    Wspomnienia z „baraku”, czyje, skad ? Z „baraku” na Rakowieckiej, z „baraku” na osiedlu Stegny, czy z „baraku” w n.p. Alei Roz w Warszawie ? Z baraku madrali, co wszedzie, w kazdych warunkach umieli sie urzadzic, czy z „baraku” bezradnego n.p. nauczyciela na glodowej pensyjce i bez „dojsc” ?

    Moj Krzys potlukl o dupe projektowanie elektrowni i otworzyl Jarzyny i Owoce pod mostem Poniatowskiego. Nie narzekal. Wasz Michnik wpieprzal wedlinki z paczek na Rakowieckiej i Kiszczakowi odmowil wyjazdu na Riviere. Wasz Walesa inkasowal koscielne „datki”, inne subwencje i mowil do ludu glosem ludu. Nasz Wankowicz (chyba w 1968) wysylal po kanapki z szynka ubowcow z Rakowieckiej i bawil ich dykteryjkami. Jeszcze jeden, wyjechal i ogladal ten barak z okna autobusu, jak Polskie Safari.

    Ulozylo sie to nie wedlug politycznych zaslug a zgodnie z prawem: madrzejszy wygrywa. Wladzio, cwany esbek, bral dalej pobory z MSW i rownolegle krecil hodowle karpi. Towarzysz Jodlowski przyszedl po protekcje dla kochanki, „zeby ja na to Prawo przyjeli, rozumicie…” i oferowal wielka lapowe, „malzonka kreci bar w Kameralnej, glodem nie przymieramy, rozumicie….”.

    Kazdy radzil sobie jak mogl a polityki, poza kilkoma niepoczytalnymi, jak Kuron, nie bylo. Polityka tamtego czasu to byla walka o przetrwanie. Czolowe intelektualisty handlowaly miesem, srebrem, bursztynem, w nosie mialy tzw klase robotnicza. Wziety kompozytor (do tej pory graja jego „kawalki”) narzekal, ze „te swinie strasznie kwicza jak je rzna”, bo jezdzil na wies po miecho. Internowane „ofiary” siedzialy po eleganckich osrodkach i pensjonatach i zarly lepiej niz „lojalne obywatele” w niedogrzanych mieszkaniach, bez mleka dla niemowalaka, i z jedna para znoszonych butow.

    Te „ofiary przesladowan” natychmiast dorwaly sie do wladzy i pieniedzy, i rzadza razem z tymi, co umieli przetrwac i poradzic sobie.

    Pan Passent, dzieki nadprzyrodzonej inteligencji, talentowi i oparciu w lobby, przepeteletal sie po trudnych czasach i peteleta sie dalej z pozytkiem dla czytelnikow i wlasnej historii.

    A nasz Macierewicz, Waldemarze kochany, kreci swoj interes, gdzie moze, tym razem za Oceanem. Daj mu Boze ! Tyz chce zyc.

  66. Nie wiem gdzie mógłbym to lepiej, publicznie wyrazić, wieć napisze na blogu szanownego Gospodarza:
    Właśnie oglądam transmisję ze zjazdu Solidarnościi i chciałbym bardzo podziękować i wyrazić podziw dla pani Henryki Krzywonos-Strycharskiej!
    Wysyłam również wyrazy wsparcia, bo coś mi się zdaje, że czeka ją teraz co najmiej ostracyzm ze strony wiadomych środowisk.
    Jeszcze raz dziękuję.

    To tyle:)

  67. otago – 12:07
    Nie czytałam i nie słyszałam o tej książce. Zaciekawiłeś mnie. Poszukam, przeczytam i odezwę się.

  68. Rację miał Piotr Bratkowski (Newsweek, 35/2010, str. 35) : „Mój syn zapytał : – A nie można było zastrzec nazwy Solidarność, żeby byle idiota nie mógł teraz wygadywać bzdur pod jej sztandarem ?”.
    Staram się dzisiaj oglądać przebieg zjazdu na żywo i zacytowane pytanie syna Piotra Bratkowskiego okazało się bardzo trafne. Pod sztandarem legendarnego związku, współcześni aktywiści związkowi zorganizowali wielki wiec poparcia dla jednej partii – PiS. Rocznica wydarzeń, którą mieli świętować zeszła na plan dalszy, a prezes J.K. ogłosił nową interpretację tego, co działo się 30 lat temu – swoją interpretację.
    Lecha Wałęsy można nie lubieć, ale tym razem wykazał się dalekowzrocznością. Po co uczestniczyć w czymś, co nie jest tym, za co się podaje.

  69. Najwiekszym problemem PRL-u byl zwykly strach. Strach przed wlasnymi obywatelami. Wladza wiedziala, ze „krol jest nagi” i dlatego profilaktycznie starala sie juz „udupic” kazdego kamikaze, ktorego podejrzewala tylko o to, ze sprobuje to glosnie wypowiedziec. Po strajkach sierpniowych wlasciwie juz wszystko bylo skonczone. „Krol byl nagi” i jedynom sposobem na zachowanie wladzy przez PZPR byl wojskowy pucz.
    Popelniony byl podobno dla obrony ojczyzny przed wojna z wrazymi Sowietami. Sowietow w Polsce nikt na szczescie nie uwidzil, tylko Jaruzalskiego wyprowadzajacego polskie wojsko dla obrony polskiego narodu przed samym soba. A potem zafundowano Posce dziesieciolecie marazmu i beznadzieji porownywalne tylko z obca okupacja. Czas w ktorym najwieksza nadzieja byla tylko ucieczka i to ucieczka na zawsze z tego dziadowstwa, ktore zawdzieczalismi Jaruzelskiemu.

  70. Nie znalazł się w Gdyni nikt mądry do wydania komendy aby ten sponiewierany sztandar wyprowadzić. Byłby wreszcie spokój, koniec gorszących widowisk i straty pieniędzy. Źle natomaist wróżą sceny gaworzenia między dwoma przyjaciółmi siedzących ramię w ramię Komorowskiego i Głodzia.

  71. the mentor pisze:

    2010-08-30 o godz. 09:15

    TppR

    Slawomirski

  72. emil pisze:

    2010-08-30 o godz. 10:42
    „ale ten pan Sławomirski jest stary
    a jaki głupi…”

    a redaktor mlody i madry…

    Slawomirski

  73. Coś takiego! No coś takiego! No proszę Państwa, coś takiego!!! Żeby kłamca mówił do świata przez mikrofon, że nie wolno kłamać, oszust, że nie wolno oszukiwać, mały manipulator, że nie wolno manipulować, a uwłaszczony na publicznym majątku na krzywy ryj, że praca jest wartością? No proszę Państwa!

    Wiwat pani Henryka Krzywonos-Strycharska! Uratowała honor dawnej Solidarności, nie tej śniadkowej zgrai, ale naszej, prawdziwej Solidarności. Wiwat Tomasz Wołek! Za celne obnażenie oszusta i fałszerza w komentarzu w tefałenie na gorąco.

  74. Jaroslaw El pisze:

    2010-08-30 o godz. 10:45
    „Zosienka nie ma racji ze Slawomirski jest kretynem.”

    Res ipsa loquitur.

    Slawomirski

  75. W latach 70tych byłem zwykłym konsumentem prasy literackiej i społeczno-politycznej. Interesowało mnie ówczesne życie literackie i z różnych źródeł chłonąłem wiedzę o owym zjeździe literatów, na którym tow. Gorczyca „nie strzymał” i nakrzyczał na pisarzy. W dyskusjach w gronie podobnych mi czytelników tych samych czasopism podziwialiśmy niepokornych pisarzy, ale i Iwaszkiewicza, który stanął po stronie kolegów. Uznaliśmy, że w tym wieku niewiele już ryzykuje, a Gierek mu i tak „wszystko wybaczy”. Co też się stało.
    Można sobie pokpiwać z wielkich owoczesnej polskiej literatury, że żyli jak pączki w maśle i jeśli się czymś martwili, to brakiem papieru maszynowego. Ale ten papier, taśmy do maszyn do pisania i prawo do korzystania ze stołówki ZLP (a nie „Czytelnika”, na Wiejskiej się płaciło jak w barze i mógł tam wejść każdy, ja też, gdy przyjeżdżałem z Wrocławia i znalazłem chwilę czasu w nadziei, że „otrze się o mnie kultura”). Ale ten papier i te taśmy to były narzędzia pracy, a z niewielkimi wyjątkami pisarze przędli cienko. Nawet mając etaty w redakcjach. Więc tym pokpiwającym prostaczkom radzę, żeby sobie uzmysłowili, co by robili, gdyby brakło im łopat, siekier lub calówki.
    Dlatego nawet drobny akt nonkonformizmu, jakaś aluzja w wierszu, jakaś nie w 100 % zgodna z oczekiwaniami władz wypowiedź publiczna, to było zagrożenie dla egzystencji. Bo ponadto groziła uniemożliwieniem publikowania, a więc honorariów. A nie każdy lubi i nie każdy ma psychiczną potrzebę bycia bohaterem. I nie każdy pisał tak, żeby chciała to drukować paryska „Kultura” czy inne pismo emigracyjne.
    Bawią mnie zarzuty wobec Gospodarza blogu, że był aktywnym dziennikarzem w PRL-u. A co miał robić, kiedy na ten czas wypadło jego dorosłe życie a właśnie pisanie świetnie mu szło szło i miał rzesze czytelników? Zostawić ich i wziąć się za łopatę? Albo, że studiował w Leningradzie. Akurat wtedy studiowanie na Oxfordzie nie wchodziło w rachubę.
    Panie Redaktorze, dziękuję za przypomnienie tego i innych epizodów z czasów PRL-u i proszę o częste wpisy. O tym, co Panu w sercu gra. Bo pisanie ma sens wtedy, gdy pisze się od siebie, o tym, co w nas siedzi, a nie na zamówienie
    A na każdym poczytnym blogu znajdą się prędzej czy później różni Sławomirscy, nie mający nic do powiedzenia, ale trochę żółci do upłynnienia. Póki wystarczy do ich znoszenia sztuka przewijania, dotąd będę ich znosił.

  76. cynamon29 pisze:

    2010-08-30 o godz. 13:17

    Zartowanie z chorob psychicznych dowodzi braku ich zrozumienia i alienacji spolecznej.

    Slawomirski

  77. XXX rocznica Solidarnosci a my ze zrozumialych powodow o braku PRL-owskim…

    Trudno porownac wyjazd do Berlina na 4 lata lub do USA bez perspektywy czasow np. do wyjazdu na studia w Leningradzie w latach 1955-56 …

    Dla mnie ciekawszy jest wyjazd do stanow w 1962-63… kto jeszcze pamieta troche te czasy wie o czym mowie.
    Naiwnoscia jest wiara, ze to zdolnosci decydowaly na poczatku lat 60-tych o szansie wyjazdu na studia do USA.
    Ale to juz historia i jedyne co ma znaczenie to zeby nie udawac naiwniaka.

    XXX rocznica
    Legenda Solidarnosci Jozef Piniotr mowi:
    „Poczucie braterstwa, które mieliśmy w PRL, po 1989 roku zostało zniszczone. nienawidzimy się, nie lubimy się, Polska jest zamknięta …
    Solidarność, która do dziś jest symbolem wyzwolenia na całym świecie, nie zmieniła się w samodzielny podmiot polityczny. Rozkład duchowy i intelektualny tego środowiska, traktowanie wszystkich radykalnych zmian rynkowych jako konieczności historycznej doprowadziły do tego, że ten związek nie miał żadnego pomysłu na nowoczesność.”

    Trudno sie z nim nie zgodzic.
    Bardzo ciekawie analizuje pseudolewice – az do bolu.
    Ciekawe by bylo co ma do powiedzenia o „lewicowych” felietonistach. Oj bolalo by bolalo.

    Andrzej Celinski nie pozostawia zludzen na temat PO i jego chwalcow – warto go posluchac by nabrac dystansu.

  78. No dobrze. Moje wlasne wspomnienie z baraku. Byl bodajze 14-ty albo 15-ty grudnia roku pamietnego. Barak stal na terenie WSOWL, czyli Wyzszej Szkoly Oficerskiej Wojsk Lacznosci w Zegrzu. Nie byl to zaden barak, tylko hotelowiec. W tym hotelowcu mieszkalismy my podchorazowie (powolani do odbycia sluzby wcale nie na wlasna prosbe — wyjasniam mlodym), i zolnierze zawodowi od plutonowego do pulkownika. Wszyscy skoszarowani i wszyscy pod nabita bronia. Ja sam mialem na ramieniu kalasznikowa i ostra amunicje, zas inni mieli to, co sie nalezalo wedle rozkazu. Czekalismy nie wiadomo na co, jak w znanej piosence Kaczmarskiego „Encore”. Nie bylo wiele do roboty, poza obowiazkowym Dziennikiem Telewizyjnym. Wieczorami zamykalismy sie w swoich pokojach. W pokojach byly radia, bo wiek byl dwudziesty.

    Pamietam do dzis, jak poznym wieczorem szedlem po ciemnym korytarzu, a spod wszystkich drzwi saczyl sie cichy szmer. Tutaj szumiala Wolna Europa, tam BBC, a owdzie latwo rozpoznawalny sygnal Glosu Ameryki. Sluchali wszyscy. My podchorazowie, i oni pulkownicy. Nikt sie nie afiszowal, ale tez nikt sie sie specjalnie nie kryl. Cichy szmer byl latwy do rozpoznania.

    To wspomnienie polecam wszystkim, ktorzy wiedza, gdzie lezala prawda wtedy, i gdzie ona lezy teraz.

  79. Z baraku wyszedl brak – freudowskie omskniecie.
    Oczywiscie: Pinior

  80. Właśnie skończyły się TVN-owskie Fakty. Takiej propagandowej manipulacji to nawet za Urbana nie było, kiedy był rzecznikiem. Zarobki w PRL 15$, być może to prawda (chociaż ja pamiętam ok 25-30$). Ale te pieniądze wystarczyły bez problemu utrzymać kilkuosobową rodzinę. Podano również, że dziś średnia to ponad 3 tys złotych. Skąd się ta średnia bierze? Ano stąd, że jedni zarabiają kilkaset tysięcy miesięcznie, ale przeważają zarobki ok 900 zł. Stąd ta średnia. Oczywiście w sklepach były pustki przez cały okres PRL-u według propagandy TVN. Młody człowiek, który urodził się po 1989r słyszy taką wiadomość i dla niego oczywiste jest, że od 1945r Polacy nie mieli sklepów, bo po co były potrzebne jeśli nie było towaru? Gdybym nie przeżył dwudziestuparu lat w PRL pomyślałbym, moi rodzice żyli w głodzie, chorobach, zacofaniu, żywili się samym octem i jeszcze potrafili mnie spłodzić? Aha, byłbym zapomniał. Męska dziennikarzyna rzekła również, że mieszkania były baaaardzo drogie i nikogo nie było stać, żeby je kupić. Zapomniała biedaczyna powiedzieć, ze mieszkania otrzymywało się min. z zakładów pracy, ze spółdzielni mieszkaniowych po wpłaceniu niezbyt duzej kwoty pieniędzy. Czy wy dziennikarze uważacie Polaków za kretynów, którzy nie pamiętają PRL-owskiej Polski?

  81. Epitety i wyzwiska

    Dlaczego fani i fanki redaktora lubuja sie w uzywaniu chamskiego jezyka?
    Co selekcjonuje i sprawia ze tacy ludzie zajmuja taka pozycje na blogu?

    Slawomirski

  82. Ktos napisal, ze pogaduszki Prezydenta Komorowskiego z abpem Głodziem zle wroza. W tym kontekscie chcialbym zauwazyc, ze słuzbowym obowiazkiem Prezydenta jest rozmawiac z kazdym w tonie przyjaznym. Prezydent nie zostal wynajety po to, aby pokazywał swoja nadeta morde ludziom, ktorych nie lubi. On zostal wynajety po to, aby pokazywał przyjazna twarz zwłaszcza tym, co do ktorych ma watpliwosci. Tak wyczytalem w ogłoszeniu o prace Prezydenta. Dlatego nie złozyłem podania.

    Krzyze ze szkol, obroncy takowych, oraz arcybiskupi zostana odesłani na swoje miejsca nie przez Prezydenta, tylko przez społeczenstwo. To Panstwo macie powołac partie ze stosownym programem, a potem na nia głosowac. Zadaniem Prezydenta nie jest załatwianie spraw za Was. Jego zadaniem jest wreczenie nominacji premierowi, ktorego Panstwo wyłonicie w wyborach. Nawet, gdyby te nominacje miał wreczac w przedpokoju albo w ubikacji, to jego zadaniem jest wreczenie tej nominacji i nic ponadto. Zas zadaniem nowo wybranego Premiera bedzie zajac sie Głodziem w taki sposob, jak sobie tego beda zyczyli wyborcy.

  83. Sposób w jaki na uroczystym – rocznicowym Zjeździe Solidarności potraktowano jedną z legendarnych postaci tamtych czasów p. Henrykę Krzywonos to szczyt pospolitego chamstwa.
    Ale też i pokłosie zasiewu J. Kaczyńskiego.
    Rzeczywiście hańba i wstyd. Tylko nie p. Krzywonos powinna się wstydzic.

  84. podsumujmy krotko, czasy ktore byly minely Slawomirski to dzsiaj jest glupek i frustrat.

  85. Histeryczne wrzaski Jaroslawa Kaczynskiego w Gdyni dowodzą że goni w piętkę.
    Na szczeście dostał w pysk na uspokojenie od Henryki Krzywonos.
    Szkoda że nie fizycznie !

  86. ja tez mysle ze Falicz to agent sb

  87. Histeryczne i zaklamane wrzaski Jarosława K. dowodza że goni w piętkę.
    Na szczeście dostał w pysk od Henryki Krzywonoś.
    Szkoda że nie fizycznie.

  88. Jasny gwint 18.54
    Histeryczne wrzaski Jaroslawa Kaczyńskiego dowodza że goni w piętkę.
    Na szczescie dostał w pysk od Henryki Krzywonos.
    Szkoda ze nie fizycznie.

  89. Czytam i czytam te posty i wyjśc z podziwu mi trudno ilu
    bojowników o słuszną sprawę było w PRL.Pewnie ja byłem naiwny a oni jeszcze nie wiedzieli,że są bojownikami.
    Naiwnośc jest grzechem dosyc powszechnym.Nawet mój wuj co pozostał był w Wielkiej Brytanii, mąż wielce uczony i mężny w kampanii włoskiej ale pracujący na zmywaku po kampanii , przysłał mi dziurawy sweter (bo na więcej go stac nie było) naiwnie sadząc ,ze w PRL swetrów nie ma.Naiwnośc jest więc obciążeniem genetycznym.I to tylko mnie tłumaczy.

  90. Anca_Nela pisze 29.08 godz 23:58
    Serdecznie pozdrawiam; mam wrażenie jakby mówiła Pani również w moim imieniu. Szczególnie gdy obejrzałam relacje z obchodów Solidarności z dnia dzisiejszego (chociaż to bardzo dalekie tematycznie od Pani wypowiedzi)
    ps. ale w sprawie wpisów niejakiej „coz”Agi zarówno na tym , jak i na blogu red Paradowskiej pozostaję przy swojej opinii (mimo iż wyczuwam żart zawarty w w Pani odpowiedzi)

  91. Urbański, Kwant,
    Nic dodać, nic ująć.
    Jeszcze mocniej napisał Marek.
    Panu Śniadkowi zupełnie pomieszały się role. Jest przewodniczącym związku zawodowego, czy szefem partii. To co wygadywał w TVN, bezpośrednio po Zjeździe pokazało to, aż nadto wyraźnie.
    Miał Lech Wałęsa rację – sztandar Solidarności zwinąć i do muzeum.

    Ciekawe, jak zareagują jutro komentatorzy dotychczas popierający LK
    Red. Semka już słyszałem.

  92. Redaktorze, stwierdzenie: „Prawda znajduje się gdzieś pomiędzy apologią a negacją” jest bezsensowne. Prawda jest prawdą i nie znajduje się „gdzieś”. Ale czego wymagać od rutyniarza z czasów PRL? Ponawiam zachęcanie Pana do przejścia na „zasłużoną” emeryturę.

  93. Adalbert 16.01

    Jak sie, ktora polska gazeta nazywa, w ktorym miescie, naprawde nie wiem. Moglem cos przekrecic. Pomylka, nie klamstwo. Za pomylke przepraszam.
    Nie jest ladnie zwracac sie per „wejdz pan”, „zobaczysz pan”.
    A Dziennik Zwiazkowy, chocby mial i sto lat, nie wzbudzilby mojego zainteresowania. Chocby dlatego, ze pisza go Polacy, nie slynacy tu z dobrego wychowania…
    Dziekuje za uwage.

  94. Zdaje się, że „Solidarność” pana Śniadka zatoczyła koło i stała sie CRZZetem (reżimowe związki zaw. ) – ponieważ tak przykładnie służy jednej partii jak tamte związki. To smutne. Po co była ta „walka”? Żeby powrócić w stare koleiny ?

  95. Panie Slawomirski! W pańskich wypowiedziach brak treści.Zlośliwość jest Pana cechą naturalną, wynika również z niedoścignionej chęci równania inteligencją gospodarzowi blogu.Niestety płaskie obcojęzyczne cytaty Panu nie pomogą.Prosta naumiana inteligencja-nic więcej!

  96. chamy z obecnej Solidarności plus dzikie ślepia Prezesa PIS -oto co skomentują PP Falicz iSlawomirski- prawi Polacy

  97. Slawomirski pisze:
    2010-08-30 o godz. 19:29
    „Zartowanie z chorob psychicznych dowodzi braku ich zrozumienia i alienacji spolecznej. ”

    Komentowanie tylko końcówek wypowiedzi, to domena byłych magazynierów wylanych z pracy za pijaństwo

    Pozdrowionka

  98. Nie bardzo wiem, czy jestescie Panstwo zaskoczeni. Byla taka piosenka Jacka Kaczmarskiego „Mury”. Prosze sobie posluchac i dosluchac do konca. Teraz przerabiamy ostatnia zwrotke tej piosenki. Nalezalo sie tego spodziewac od samego poczatku. Nie ma w tym nic zaskakujacego.

    Jedyne, co moze zaskakiwac, to jak potoczyly sie ludzkie losy, i kto mianowicie zajal sie nakladaniem lancuchow, podsluchow, kajdanek, i kominiarek. Kiedys w areszcie, a dzisiaj klawisz. Albo mocodawca klawiszy, co jeszcze gorzej.

    Acha, bylbym zapomnial. „Mury” zostaly napisane i zaspiewane jeszcze w PRLu. A tak w ogole to jest tlumaczenie. Czyli nie tylko w Polsce takie rzeczy sie zdarzaja.

    Nieco podobna jest „Samossierra”. Tez sie konczy tym, ze bohaterowie zostaja politykami.

  99. Najbardziej z tej calej zgrai mi sie podoba Frasyniuk. Byl bohaterem, potem byl politykiem, a teraz jest normalnym czlowiekiem i od czasu do czasu sie wypowiada. Ja naiwny myslalem w 1989, ze wszyscy beda tacy.

  100. lid44 – 21:06
    Cóż… dziękuję 🙂
    Obejrzałam troszkę z tych hucznych obchodów, ale już się wypowiedziałam u Szostkiewicza, więc nie będę powtarzała 🙁
    Powiem tylko Brawo pani Henryka Krzywonos!!! 😀

  101. kwant pisze 30.08 godz 11:35
    Gratuluję jasności osądu. Popieram w całej rozciągłości, podobnie jak cynamon 29 (którego błagam , by zrezygnował z infantylnych „pozdrowionek”, zaburzających mi odbiór jego wpisów. Jednoczesnie przepraszam za ingerencję w styl).Pozdrawiam

  102. Nie wiem dlaczego ta dzisiejsza impreza z okazji 30 – lecia
    „Solidarności” nie odbyła się na stadionie w Bydgoszczy ?
    Kibole, bo trudno tych gwizdaczy inaczej określić, powinni wyżywać swoje frustracje i chamstwo ,w stolicy kibolizmu, czyli w Bydgoszczy.
    Mogli by sobie jeszcze skrzyknąć wsparcie z miejscowych.

    Nos Jarkacza w czasie jego przemówienia (jeśli jest takie słowo przekrzyczenie, to jest bardziej adekwatne) wylazł mi z plazmy na metr.
    Hiperpinokio ten Jarkacz !!!

    Pani Henryka Krzywonos (kocham Panią !!!) już dwa razy w życiu porządnie narozrabiała:
    – wstrzymała ruch w Trójmieście
    – zatrzymała rezygnujących robotników w stoczni, dzięki temu
    dokończyli strajk z sukcesem globalnym , rzec by można !

    Pani
    Henryko, jeżeli Pani tak cudownie rozrabia dwójkami, to błagam Panią
    niech Pani rozwali PiS i ten pseudorobotniczy związek zawodowy,
    który dla swoich niecnych, brudnych machloiek politycznych,
    zawłaszczył i bruka hańbą prawdziwą „Solidarność”.
    Jeszcze jedna prośba: gdyby tak Pani mogła Śniadkowi załatwić stanowisko stróża nocnego na jakimkolwiek złomowisku,
    to będę potrójnie wdzięczny.

    Pozdrowionka.

  103. Andrzej pisze:19.51_

    Dodam tylko, że większość „nędzarzy” mieszka i długo jeszcze mieszkać będzie w mieszkankach budowanych w PRL , ale wtedy podobno nic nie było i na nic nikogo nie było stać! Ta propaganda negacji minionego wynika z braku sukcesów, bo cóż ma powiedzieć mieszkaniec tego kraju, który zarabia 1200,- zł , a tych jest znakomita większość?

  104. Zetus pisze:
    2010-08-30 o godz. 22:07
    „Czy ty wiesz, ile trzeba zmienić, żeby nic nie zmienić?”
    Taki sobie cytacik kiedyś zapamiętałem, ale sporo mówiący o ludziach, hierarchii władzy i ich zachowaniach……
    Po prostu, przy korytku inne ryjki, karma też nieco zmieniona. Poza tym nic nowego.
    Rodzimy się i umieramy, a w międzyczasie usiłujemy się w życiu jakoś ustawić- z lepszym lub gorszym skutkiem.
    Reszta to ideologia

  105. adamjer pisze:
    2010-08-30 o godz. 21:38
    Rozstrzygnij w takim razie CZYJA prawda o tamtych czasach jest bardziej PRAWDZIWA……obiektywna…..
    Wałęsy? Rulewskiego? Gwiazdy? Walentynowicz? Borusewicza? Krzywonos?Jaruzelskiego?…..
    Każde wypowiadało się o SWOIM spojrzeniu, ale czy prawdziwym?
    Może za 100 lat jakiś obiektywny historyk wypowie się? O ile przebije się przez pamflety i hagiografie……..
    Twórcy mitów byli wszak już w starożytności. A teraz mamy IPN……

  106. Slawomirski pisze:
    2010-08-30 o godz. 19:55
    „Epitety i wyzwiska

    Dlaczego fani i fanki redaktora lubuja sie w uzywaniu chamskiego jezyka?
    Co selekcjonuje i sprawia ze tacy ludzie zajmuja taka pozycje na blogu? ”

    Przepraszam, ale czy Pańska arogancja nie zalicza się
    w poczet określeń z rodziny chamstwa ?

    Pozdrowionka.

  107. aldona3 pisze:

    2010-08-30 o godz. 22:38

    „Prosta naumiana inteligencja-nic więcej!”

    Pani wystarczy wrodzona…

    Slawomirski

  108. „Slawonimrski pisze:

    2010-08-30 o godz. 20:14
    ja tez mysle ze Falicz to agent sb”

    zabawne?

    Slawomirski

  109. „ET pisze:

    2010-08-30 o godz. 20:10
    podsumujmy krotko, czasy ktore byly minely Slawomirski to dzsiaj jest glupek i frustrat.”

    ciekawe…

    Slawomirski

  110. Panie Danielu rozweselał Pan barak.Ja zapamiętałem Pana felieton
    z Polityki na temat klęski śniegu gdzie przekonywał Pan na wesoło ,że
    w USA to byznes co mogłem osobiście sprawdzić po zmianie miejsca zamieszkania.
    Barak się zmieniał i musiał runąć dzięki ludziom pracującym w Silicon
    Valley którzy rewolucją informatyczną zmienili bieg historii świata.
    ISTNIENIE BARAKU STRACIŁO SENS DLA LUDZI CO GO ZBUDOWALI.
    JAK ZOSTAŁ DEMONTOWANY,JAKIE NARZĘDZIA STOSOWANO,KTO
    NAJWIĘCEJ SIĘ NAPRACOWAŁ I CO NAJWAŻNIEJSZE CZY DEMONTAŻ ZAKOŃCZONO O TO SIĘ KŁÓCIMY.
    Ciekaw jestem czy pamięta Pan ten felieton w tysiącu inych,on przekonywał mnie ,że barak jest niewydajny i tak się Pan przyczyniał nie wiem czy świadomie do demontażu baraku.

  111. Aha, byłbym zapomniał. Męska dziennikarzyna rzekła również, że mieszkania były baaaardzo drogie i nikogo nie było stać, żeby je kupić. Zapomniała biedaczyna powiedzieć, ze mieszkania otrzymywało się min. z zakładów pracy, ze spółdzielni mieszkaniowych po wpłaceniu niezbyt duzej kwoty pieniędzy.

    ————————–

    pamiętamy, och jak dobrze pamiętamy

    najłatwiej było mieszkanie dostać za tzw. zasługi, czyli np. dyspozycyjni pisarze albo dziennikarze typu red. Passenta, cenzorzy, albo milicjanci, albo UBecy, albo konfidenci

    władza ludowa potrafiła zadbać o swoje podpórki (oczywiście w ramach ogólnej bryndzy i dziadostwa niewiarygodnym bajerem był samochód Zaporożec)

    wtedy nie trzeba było płacić nawet małej sumy!

  112. W okolicach miejsca gdzie kiedys byla wies Cooksville pogoda bez zarzutu , az do przesady mozna napisac , za to w okolicach Gdyni (czy Gdanska , wszystko jedno ) opady zeszlorocznego sniegu.
    Zeszloroczny snieg w sierpniu doprawdy zalosny to widok.

  113. Wspomnienia z baraku

    Nie ma przedawnienia dla zbrodniarzy z systemow totalitarnych poniewaz
    troska o dobro przyszlych pokolen wymaga czujnosci teraz.

    Slawomirski

  114. Do moich wspomnien z WSOWŁ chciałbym dorzucic takie, ze stałem przy koksowniku i zatrzymywałem samochody tak zwanym lizakiem. Zatrzymujac samochody do glowy mi nawet nie przyszło, ze moge stanac przed sadem polowym za niewykonanie rozkazu. Rozkaz brzmiał „kontrolowac bagazniki pod katem obecnosci bibuły oraz Bujaka” czy jakos tak. Rozkaz nie brzmiał „znalezc bibułe”. Gdyby to drugie, to łatwo mogłbym sam osobiscie wykonac piecioletni plan znalezienia bibuły przywozac zawartosc mojego własnego regału. Znakiem czasu było, ze nawet mi do głowy nie przyszło ani spełnienie takich oczekiwan, ani zakopywanie moich zbiorow w ogrodku albo spalenie ich w piecu c.o.

    Jesli idzie o Bujaka, to nawet gdyby był w bagazniku, to powiedziałbym „dzien dobry” i bym nie rozpoznał z powodu nieznajomosci takowego. Na wszelki wypadek nie dostalismy zdjec poszukiwanego. Mozna powiedziec, ze to w ogole byla cecha charakterystyczna stanu wojennego ogladanego od wewnatrz. Jak gdyby chodziło o cos troche innego, niz o to, o co oficjalnie chodziło. Takie mozna bylo odniesc wrazenie bedac uczestnikiem tego przedstawienia. A o co chodziło, to zaczałem podejrzewac zupełnie ostatnio po przeczytaniu „Ostatniego słowa” napisanego przez Generała.

    Innym moim wpomnieniem jest, ze wigilijnym rankiem kupiłem ryby. Karpie, bodajze trzy albo i cztery. Na terenie jednostki, bo tam był sklep. Z tymi karpiami i z kałasznikowem wparowałem do gabinetu mojego dowodcy, zreszta pułkownika. Wskazujac dramatycznym gestem na torbe, w ktorej trzepotały sie karpie, powiedziałem pułkownikowi, ze musze do Warszawy. Pułkownik zbladł i powiedział „podchorazy, nie macie cywilnego ubrania”.”Mam”, powiedziałem pułkownikowi. „Podchorazy, nie macie przepustki.” „Mam, obywatelu pułkowniku”, brzmiała moja odpowiedz. (Nikt nam nie uniewaznił stałych przepustek w całym tym bałaganie.) „Podchorazy, a co zrobicie z karabinem?”, bezradnie zapytał pułkownik. „Schowam pod łozkiem”, ogłosiłem, zreszta w zupełnie dobrej wierze. Naprawde chciałem tak postapic. Zapadła długa cisza. Po czym pułkownik powiedział „podchorazy, dajcie karabin i naboje, schowam w szafie pancernej”. Tak tez sie stało. Zasalutowałem i juz miałem wyjsc, gdy pułkownik cicho powiedział „podchorazy, nie dajcie sie złapac”.

    Wyprawa poszła gładko. Autostopem pojechałem do Warszawy i dostarczyłem karpie rodzinie, spedziłem w domu Wigilie, po czym rano wrociłem do Zegrza, zameldowałem sie w gabinecie, i dostałem moj karabin. Chciałbym przypomniec sobie nazwisko mojego dowodcy i ta droga mu podziekowac, ale niestety uleciało mi z pamieci.

    Takie to były czasy. Dlatego smiac mi sie chce, gdy czytam nadete enuncjacje na temat stanu wojennego, i jaki to był oboz koncentracyjny, i w ogole w tym stylu. Autorzy takich enuncjacji swiadomie albo nieswiadomie mijaja sie z prawda. Podejrzewam, ze raczej to pierwsze, niz to drugie. Nie musze chyba dodawac, ze wszelkie IPNowskie rewelacje na temat tamtych czasow obchodze bardzo szerokim łukiem.

  115. Rocznica miala byc swietem wszystkich Polakow a skonczylo sie na partyjnym wiecu poparcia dla jednej partii,gdzie nakreslono nawet granice Polski-z okrzykami tutaj jest Polska! Pewnie tam jest Polska ale taka co wstyd przynosi i razi brakiem kultury.Wyspianski pisal:
    Miales,chamie,zloty rog,
    miales,chamie,czapke z pior:
    czapke wicher niesie,
    rog huka po lesie,
    ostal ci sie jeno sznur…

  116. Solidarność jest nienaprawialna, szkoda że bojaźliwie podpierana przez rządzących, wspierana przez opozycję, błogosławiona przez biskupstwa, etc. Guzikiewicze jak nędznie zaczęli, tak i marnie skończą.
    Tymczasem Niemcy załatwili Mur, Hawel a nie Wałęsa był pierwszym w b.obozie prezydentem, Gorbaczow najpierw a nie Olszewski obalał. Za dziesięć lat nikt z pokolenia JP dwa Brata śp. i jego brata nie będzie pamiętał. Chcemy tego czy nie chcemy, znajdziemy się w wirze wydarzeń światowych próbując zająć się sobą. Nikt nas do godziny trwogi nie przygotowuje…
    Panowie politycy, drodzy związkowcy, zdradzeni przez Niebiosa pasterze – czas na idiocenie minął, weźmy się do solidnej roboty. Pomożemy!

  117. @ Andrzej pisze:
    2010-08-30 o godz. 19:51

    fachowiec od propagandy niejaki pan G. zwykl mawiac;
    powtarzajcie tak dlugo klamstwa, az ludzie w nie uwierza.

    @ narciarz2
    w pelni Pana wypowiedzi popieram. Jest napewno wiecej takich, ale niestety sa zagluszani przez mala ale bardzo krzykliwa grupe.
    Moj ojciec tez skonczyl podchorazowke w Zegrzu /przed wojna/, ale nie dane mu bylo zyc w spokojnym kraju, wojenka, oboz i kilka lat w stalinowskiej Polsce. Ale nie uzalal sie, tylko jak wiekszosc zabral sie do odbudowy kraju. Teraz domorosli „historycy” wysmiewaja takich jak on.

  118. Przyznam, zdziwiłem się obecnością prezydenta i premiera na stypie – pardon – obchodach 30-lecia Solidarności. Nie da się jej „ożyć, by zwyciężać”. Wystygła niczym zimny lech. To już nie związek. To PiS-mańska gerontokracja ubrana w szaty związku. Myślę, że po tych obchodach rozpocznie się gwałtowny odpływ związkowych resztek. W 1981 było ich 10 milionów. Na początku lat dziewięćdziesiątych było ich 2 miliony. W 30-lecie Solidarności jest ich coś z 700 tysięcy. Za chwilę rozpłyną się w niebyt. Widok Śniadka najlepszym gwarantem rychłego zejścia Solidarności. Coś, co powinno być symbolem zmian na całym świecie, dzięki polskim kłótniom zamieniło się w chichot historii. Syndrom Wesela nadal trwa.

  119. Do czytaczy ksiazek i ksiazeczek

    „There are many mediocre books which exist just to
    entertain your mind. Therefore, read only those books
    which are accepted without doubt as good.”

    -Lucius Annaeus Seneca

    Slawomirski

  120. tak, bylismy „barakiem” – a teraz „promykiem nadziei” i podpora NATO (no, prawie podpora).Tak wczoraj powiedziala pani Hilary Clinton, co swiadczy ze nie spotkala sie niestety z naszym panem Antonim, mimo ze nasz pan Antoni przebywa aktualnie w USA na wykladach, i moglby pani Clinton opowiedziec jak dramatycznie pogorszyla sie nasza sytuacja po roku 2007. Ale poczatki naszego obsuwania sie na dno, mialy miejsce wraz z upadkiem rzadu Jana Olszewskiego w 1992 roku, kiedy to Walesa i WSI zmowili sie z KGB. W 2005 roku dzieki czujnosci pana Antoniego ujawnione i obalono te klike (co bylo „najwiekszym naszym militarnym sukcesem od 1920 roku”). Niestety, w 2007 roku ta hydra sie odrodzila – o czym pani Clinton najwyrazniej nie wie.

  121. adamjer pisze:

    2010-08-30 o godz. 21:38
    Redaktorze, stwierdzenie: “Prawda znajduje się gdzieś pomiędzy apologią a negacją” jest bezsensowne.

    Zgadza sie.
    Bezsens czaruje ludzi podatnych na czary.

    Slawomirski

  122. Pisałem sporo o chomeinizacji życia publicznego w Polsce. Pisałem o partiach reprezentujących interesy KK. Oficjalnych: takich jak PiS, ZChN czy partia M. Jurka i tych nieoficjalnych: takich jak PO i PSL.
    W celu krzewienia podległości Narodu wobec kleru PO teraz posunęła się o wiele kroków dalej: http://wyborcza.pl/1,75248,8315693,PO_koledzie_u_proboszczow.html i
    http://wyborcza.pl/1,75968,8315688,Kto_najbardziej_kocha_Kosciol.html
    Jestem zdziwiony i zniesmaczony brakiem silniejszego odzewu wśród polityków, intelektualistów a wreszcie blogerów ale myślę, że tak jak „za komuny” kieruje tymi ludźmi pospolity strach.
    Strach przed brakiem życzliwego spojrzenia ze strony zawodowych indoktrynerów i manipulatorów (mam na myśli księży i katechetów), strach przed obniżeniem się słupków sondażowych a również strach przed utrąceniem kariery politycznej a pewno i innej.
    Po napisaniu do proboszczów kilkuset wierno-poddańczych listów, w których również nieco się straszy obcięciem idących w wielomilinowe dotacji z publicznych pieniędzy, PO jest już pewna wsparcia z tej strony.
    Pozostaje tylko pytanie czy tych pieniędzy nie należało i nie należy użyć do naprawy infrastruktury po letnich powodziach.
    Szkoda, że pozostaje to tylko w gestii ludzi, dla któwrych obowiązująca Konstytucja to tylko kilka kartek zapisanego papieru.

  123. cynamon29 pisze:

    2010-08-31 o godz. 00:04
    Slawomirski pisze:
    2010-08-30 o godz. 19:55
    “Epitety i wyzwiska

    Oddaje walkowerem.

    Slawomirski

  124. absolwent pisze:

    2010-08-30 o godz. 20:26

    „Na szczescie dostał w pysk od Henryki Krzywonos.
    Szkoda ze nie fizycznie.”

    Mrs.Robinson tego nie wybaczy.

    Slawomirski

  125. ANCA_NELA pisze:

    2010-08-30 o godz. 23:16

    Prosci ludzie czesto mowia prawde
    Inteligentni ludzie czesto klamia

    Slawomirski

  126. …a jednak, a jednak!. Nadmiar Szekspira i Seneki poglebia kretynizm bez dwoch zdan. Nawet bialoczerwone majtki nie chronia.

  127. Karwoj8,

    gdyby nie podpisał się pod tym – http://wyborcza.pl/1,88146,8281600,Dwa_listy_do_proboszczow.html red. Żakowski uznałabym, że to kiepski (!!!) żart…

  128. Kiedys bylo powiedzenie ;dasz chlopu zegarek to za cholewe schowa ..
    A ja twierdze ,ze w Polsce to naprawde jest tak ;
    dasz chlopu zegarek ,to za cholewe
    schowa i. .. krzyczy ,drze sie na cala okolice ,ze go uwiera !…
    ………………………………………………………………
    Proponuje zatem pierwiosnki wlozyc sobie spowrotem troche slomy
    do butow .. albo jakis amerykansko-japonski wynalazek ,nie ?
    Salute

  129. „… gdyby było co świętować, świętowało by dziesięć milionów ludzi, którzy pamiętają wydarzenia sprzed 30 lat, a nie garstka partyjniaków…” – http://lewica.pl/blog/banaszewski/22319/

  130. List do Pana Boga w sprawie Gorbaczowa

    Zaczne od siebie, jako zacieklego antykomunisty, a takich jak ja byl legion. Ilez to razy lezac z zona w lozku zdradzalem jej rewelacje dotyczace komunizmu, objawienia typu: ze chamstwo gwalci spoleczenstwo i zada jeszcze za to wdziecznosci; albo kiedy bieglem z pol litrem do brata, aby wylac cale potoki ironii i pogardy na te wszystkie pomniki lenina, ktore wg intencji tego chamstwa mialy zastapic Chrystusa, Budde, a nawet meza, zone, ojca, matke,dziecko.
    Jak my, antykomunisci nasmiewalismy sie z tych wszystkich plagiatow, duplikatow, ersatzow: leninkow w zlobie, leninkow zamyslonych, leninkow wskazujacych droge, archaniolow dzierzynskich.
    I tak przez te 70 lat antykomunisci robili co mogli i ja mam w tym swoj 40 letni udzial.
    Nieprzeniknione sa Twoje intencje, Panie Boze, dziwnymi narzedziami poslugujesz sie. Aby zniszczyc komunizm wcale nie skorzystales z uslug antykomunistow, tych wnikliwych koneserow komunistycznego chamstwa i szalbierstwa. Do wykonania tego zadania wybrales komuniste Gorbaczowa. Trzeba przyznac, ze bylo to genialne posuniecie, ktorego nikt nie przewidzial.
    Ilez czasu ja, antykomunista, spedzilem nad przemysleniami dotyczacymi sposobu obalenia tego potwora i, za kazdym razem stawalem przed sciana: od wewnatrznic sie nie zmieni, bo narod zsowietyzowany, pilnowany przez brutalnych i precyzyjnych pastuchow, odciety od swiata i informacji, nigdy sie nie zbuntuje; od zewnatrz potwora chroni bron nuklearna: sytuacja patowa: ani go ugryzc od srodka, ani od zewnatrz.
    Ale Ty, Panie Boze, czuwasz, pozwalasz Miszy dorastac, zapisac sie do Komsomolu. Misza awansuje, robi te swoje komunistyczne studia: studia prawnicze w panstwie bezprawia (O jakze subtelne jest Twoje poczucie humoru, Panie). Kazdy antykomunista polozylby krzyzyk na Miszy, ale Ty, Wszechpotezny Boze, wiesz co robisz, pozwalasz Miszy dojrzewac, nie boisz sie nawet skierowac go do terminu do konkurencji; toz Misza pare nauk odebra w samym KGB; kto wie, moze sam tam udzielal nauk.
    A my, antykomunisci, o Boze, jak my nienawidzilismy tego KGB, jacy my bylismy czysci. Boze, dlaczego nasza przenikliwosc, nasza moralna nieskazitelnosc(No, no w zyciu prywatnym roznie to bywalo, ale w naszych relacjach z komunizmem bylismy jak te diamenty) okazala sie tak malo skuteczna ? (Od srodka nie mozna, od zenatrz tez nie)
    Uwaza sie , ze papiez, Walesa, Michnik, Solzenicyn,Bukowski itd, o tych wczesniejszych nawet sie nie pamieta, a ktorym brutalna przemoc polamala kosci, przeciez byly Wegry, wiosna praska i co ?
    Otoz Misza byl jeszccze za malenki; dopiero pial sie w gore w cieniu krzaczastobrwiowego Leonida. Moze juz wtedy pewne iskierki przyszlej pierestrojk tryskaly z mownicy okupowanej przez Misze, nie robiac wrazenia na sluchacza poza jakims: wot molodiec, kak on krasiwo skazal. Sam Misza w swym slowiczym spiewie z pewnoscia nie od razu posiadl wizje przyszlych przedsiewziec. Moze spiewal dla spiewania i dopiero w trakcie tego spiewania zaczal domniemywac, ze z tego spiewania powinno cos wyniknac ?
    Oczywiscie Misza nie byl sam jako instrument przyszlej pierestrojki; przygotowales do niej, Panie, cala orkiestre (Czyz nie po to wyslales owych agentow KGB do USA i gdzie sie tylko da, ktorych zmuszales nastepnie do snucia roznych kazionnych refleksji typu: Dlaczego w jednych krajach sklepy sa pelne towarow, a sa takie kraje…?)
    Wreszcie Afganistan .
    A tymczasem Misza, protegowany Andropowa – tak, tak Panie Boze, posluzyles sie protegowanym diabla, zeby protegowal twojego protegowanego – dostal sie do komorki sterowniczej mozgu potwora.
    I coz takiego Misza zamierzal zrobic, czy moze zniszczyc komunizm ? Tez cos ! A czy Kolumb mial zamiar odkryc Ameryke ?
    Misza postanowil przebudowac komunizm, ULEPSZYC; i tak jak Kolumb poniosl fiako, ale przejdzie do historii.
    Panie Boze, ja oswiecony antykomunista pytam Ciebie: Dlaczego jestes przewrotny ? Dlaczego ignorujesz moje zaslugi ? Co Ty widzisz w tej calej Marii Magdalenie i dlaczego odrzucasz nas, faryzeuszy ? Dlaczego nazywasz nas faryzeuszami.
    Pozdrawiam Cie LP

    Ps. Po raz ktorys obejrzalem „Amadeusza” Milosza Formana i zainspirowalo mnie to do napisania tego listu

  131. Jestem generalnie przeciwnikiem PiSu ale po wczorajszym moja sympatia jest przy Jarosławie K.

    Sam straciłem rok temu ukochanego brata i gdyby mi jakaś kanalia powiedziała publicznie że „niszczę jego godność’ dostałaby w pysk niezależnie od płci i zasług.

    Co za chamka prymitywna z tej kobiety!

  132. Teresa Stachurska pisze:
    2010-08-31 o godz. 08:53
    http://wyborcza.pl/1,88146,8281600,Dwa_listy_do_proboszczow.html

    Też uważam, że to nie jest żart. Sondaże zniewolonych umysłów czarno na białym wykazują, że takie postępowanie się politycznie opłaca. Niestety, odziedziczona po przodkach podwójna moralność zwykłych ludzi nie dopuszcza innych możliwości (starałem się to wyjaśnić w poście z godziny 11.35 wczoraj).

  133. Do: geozak, godz 01:32. Też pamiętam ten felieton o możliwości zarabiania na śniegu. Pamiętam również reportaże D. Passenta z frankistowskiej Hiszpanii, w których łatwo się było można doczytać aluzji do kultu jednostki Edwarda Gierka. I takich przykładów publicystyki red. Pasenta z czasów PRL można przytaczać dziesiątki.
    A poza tym przyłączam się do głosów uznania, zachwytu, szacunku itd, itp dla pani Henryki Krzywonos!. Niech nam żyje sto lat i jeszcze dłużej! Choć pamiętajmy też o plugawych słowach, jakie skierował do niej poseł Jaworski, członek partii, która chce być wzorem kultury dla wszystkich Polaków.

  134. Szanowny Panie Slawomirski,
    ponizej, to oczywiscie bzdura!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Slawomirski pisze:

    2010-08-31 o godz. 01:09
    “ET pisze:

    2010-08-30 o godz. 20:10
    podsumujmy krotko, czasy ktore byly minely Slawomirski to dzsiaj jest glupek i frustrat.”

    Nasi przeciwnicy traktuja nas niestety jak wrogow. Szkoda, bo jest sie o co spierac.
    ET

  135. Teresa, listy do proboszczów to podpucha (złośliwa satyra) Żakowskiego – zero prawdopodobieństwa że są rzeczywiste.

    P.S. Zaimponowało mi wygląd sali na rocznicy Solidarności, fantastyczna oprawa plastyczna, klasa lepiej niż światowa. Jakim cudem pytam się jednak w Kraju gdzie normą jest architektura klasy Lichenia (gospodyni proboszcza), czy te neogargamele jak je w Polityce nazywają typu gmachu TVP czy tych niewiarygodnie nuworyszowskich centrów handlowych jak np pod Pałacem Kultury czy na placu Grunwaldzkim we Wrocławiu. A Berlin nie daleko gdzie by można było coś się o nowoczesnej, eleganckiej architekturze nauczyć.

  136. chamy z obecnej Solidarności plus dzikie ślepia Prezesa PIS -oto co skomentują PP Falicz iSlawomirski- prawi Polacy
    BEZ KOMENTARZA!!!!
    ET
    PS
    Prosze nasladowcow o zaprzestanie poslugiwania sie moim „Nickiem”.

  137. do aldona3 pisze:

    2010-08-30 o godz. 22:38
    Proponuje wiec wyklady z nanogenetyki.
    ET

  138. To nie jest moj wpis. Tanie umizgi ludzi na poziomie Tchibo nie sa w moim stylu.
    ET pisze:

    2010-08-30 o godz. 20:10
    podsumujmy krotko, czasy ktore byly minely Slawomirski to dzsiaj jest glupek i frustrat.

    To nie jest moj wpis, o tej porze bylem jeszcze na plazy w Maguelone.

    ET

  139. Zapomniana Pani Krzywonos powiedziała; „Tu jest telewizja i nasze dzieci oglądają to wszystko co my żeśmy sobie wywalczyli po 30 latach.” My żeśmy sobie wywalczyli!! Sobie! I mają o co walczyć. Taki Śniadek dostaje za nic 16 tysięcy oficjalnie. A inne darmozjady? I każą oglądać gorszące partaitagi bonzów partyjnych nikogo nie reprezentujących, nie mające oprócz zgorszenia i wsparcia biskupów nic ludziom do powiedzenia. Coraz mniej już ludzi pamięta i czule wspomina noc grudniową, gdy te niechlujne kreatury zostały w gaciach zebrani na reedukacje. Niestety nieskuteczną. Dobrze, że te obrzydliwe igrzyska już się kończą i trzeba mieć nadzieję, że następnych nie doczekają. Wykończa się sami.

  140. Tak pisza epigoni PRLu….do Stychowskiego

    …a przeciez nie byloby panu przyjemnie gdyby sie okazalo ze prababcia miala przyjemnosc z jakims Ibrahimem, albo – co gorsze – z Aaronem. Ostroznie laskawco, bo jeszcze jakis prawdziwy czystej krwi nadwislanskiej tubylec zabierze sie za panski napletek(lub nie, gdy go brak)…..

    ET

  141. @ Panie Jago z godz. 9.42.
    Zapomniał Pan dodać „ty głupia babo”. No, ale rozumiem, „danie w pysk” kobiecie jest rozwiązaniem dalej idącym. Na przykładzie Kaczyńskiego i Jago widać, że żałoba po bracie odbiera ludziom rozum. I jak tu komuś takiemu wyrazić współczucie?.

  142. Ja w sumie nie rozumiem, dlaczego rząd i Prezydent brali w tym udział. Związek pomiędzy dzisiejszym związkiem „Solidarność” a dawnym ruchem, czy nawet tylko Porozumieniem Sierpniowym nawet nie jest iluzoryczny.
    A prawda jest jedna, to Kaczyński chce za wszelką cenę zawłaszczyć kolejną rzecz w Polsce, najpierw było Powstanie Warszawskie, teraz idea Solidarności.
    A oto skopiowany komentarz z artykułu w Gazecie
    „CUDOWNE PRZYPADKI Z Z ŻYCIA Kaczyńskich
    1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera
    jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano,
    osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w
    najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund
    Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej
    władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz
    poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR. 2)
    Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę
    wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej
    pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut,
    a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni
    brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce. 3) Cud trzeci,
    rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku
    lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców,
    albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w
    reżimowej TV. 4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny
    działacz opozycji, kręgu doradców Lecha Wałęsy nie zostaje
    internowany. 5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi)
    podpisania lojalki, jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy
    PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie
    1982-1989. 6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny
    opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista
    domagający się powszechnej lustracji, ujawnia swoja teczkę dopiero
    po naciskach prasy.
    Ja bym dodał pracę jego ojca w Libii. Ja żyłem w latach 60. ubiegłego wieku i niech mi nikt nie opowiada bajek, że się wyjeżdżało na kontrakt ot tak.

  143. Dla wielbicieli Zapatero, do których należy nasz Gospodarz.

    Krzyże w Hiszpanii pozostaną najprawdopodobniej w przestrzeni publicznej i będą zakłócały spokojny sen „nowoczesnej niby lewicy”… tak w paradoksalny sposób zapateryzm stanie się faktem…

    „Zapatero da spokój krzyżom?

    Według gazety „El Publico” premier doszedł do wniosku, że nie warto wywoływać teraz wojny religijnej.

    Po powrocie z wakacji hiszpański parlament miał się zająć projektem ustawy, której celem było usunięcie religii z przestrzeni publicznej. Państwowe uroczystości i oficjalne obchody miały być wolne od odwołań do wiary. Zakazane byłoby eksponowanie symboli religijnych w miejscach publicznych, co oznacza, że z urzędów, szkół, szpitali musiałyby zniknąć krzyże. Autorzy projektu tłumaczyli, że choć konstytucja zapewnia wszystkim wyznaniom jednakowe prawa, to w praktyce Kościół katolicki ma w Hiszpanii uprzywilejowaną pozycję, a wyznawcy innych religii czują się pokrzywdzeni. ”

    Awantura o Solidarność jest zabawna.
    Związek zawodowy jeżeli już to ma za zadanie nie popierać rządy liberalne ale walczyć o prawa swoich członków.

    To poprzednia rola „obrońcy ludzi pracy” i akuszera wolnego rynku była schizofreniczna.

    PiS jest jedyną partią, która w warstwie deklaratywnej powołuje się na solidaryzm społeczny więc związek zawodowy w naturalny sposób popiera tę partię.

    Tak robią związki na całym świecie od USA do Francji.

    Inną zupełnie sprawą jest czy każdy poszczególny obywatel chce liberalizacji gospodarki – co kosztuje i kosztować musi a cenę płacą często najsłabsi – czy nie.

    Być może na dłuższą metę liberalizacja jest dla Polski ze wszech miar pozytywna –
    ale na pewno nie jest to liberalizacja w stylu PO gdzie stoczniowcy idą na przysłowiowy bruk a w tym samym czasie przyjmuje się tysiące nowych urzędasów z tzw. klucza rodzinno towarzysko politycznego.

    Słowa Tuska o miłości, zgodzie i wspólnym budowaniu są trudne do połączenia z dzieleniem Polski na zacofanych ciemnych moherów i nowoczesną optymistyczną Polskę.
    Polski nie podzielił PiS i Kaczyńscy ona jest i była podzielona.

    Z tym faktem trzeba się po prostu zmierzyć a nie zamiatać pod dywan używając jako straszaka poprawności politycznej i lukrowanych banałów o polskiej i solidarnościowej jedności, która jest jakoby niszczona przez „szkodniki”…jeszcze krok i w imię idei solidarności policja i wojsko zacznie pacyfikować strajkującego zakłady likwidowane w ramach „racjonalizacji” i praw rynku – a za rok przyjmie się kolejne 20 tysięcy biurokratów do de facto partyjno-politycznego aparatu administracji.

    Konflikt jest naturalny i oczywisty – to przejaw odmiennych interesów i demokracji – szkoda jedynie, ze PO jest nieautentyczną pseudo- liberalną alternatywą operującą głównie w sztucznie kreowanej rzeczywistości symbolicznej i medialnej.

  144. @stefan Między niewyrażaniem współczucia a opowiadaniem komuś że się niszczy godność brata jest różnica. Kobieta przekroczyła granicę okrutnego chamstwa.

  145. do
    wg pisze:

    2010-08-31 o godz. 10:06
    Prosze o przyklad tej eleganckiej (jesli ktos wie, co to jest) architektury w Berlinie najlepiej z wartoscia inwestycyjna i honorarium architektow.
    ET

  146. W sondzie internetowej TVN24 aż 93% głosujących z 10318 osób (na godz. 10.58), a więc całkiem reprezentatywna grupa, wspiera p. Krzywonos i twierdzi, że podobało im się to, co powiedziała.

    Moim zdaniem taki wynik pokazuje, że mimo ustawicznego czarnego PR-u w mediach, kierowanego przez antypolską propagandę przeciwko aktualnemu rządowi oraz prezydentowi, których wspólna siła zagraża obecnie interesom tych, których wspierał poprzedni prezydent, to zdrowy rozsądek Polaków jest na swoim miejscu, a tolerancja społeczna dla tych, którzy zawłaszczyli świętą nazwę Solidarność dla działań przeciwko Polsce, osiąga właśnie punkt krytyczny i p. Śniadek oraz jego s-ka powinni rozumieć, że igrają dzisiaj z ogniem, próbując wzniecić w kraju antyrządowe zamieszki, bowiem jeśli je wzniecą, to sami raz na zawsze zostaną zdmuchnięci z polskiej sceny politycznej.

    Wszyscy pamiętamy, kogo wspierał poprzedni prezydent, pamiętamy, że dążył do rozłamu w UE, do wojskowego sojuszu strategicznego z Izraelem, wspierał budowę agresywnej amerykańskiej tarczy rakietowej w niepodległej Polsce, wspierał gruzińskiego mordercę i agresora, szkolonego i wyposażanego w broń przez USA/Izrael, wspierał tych Ukraińców, którzy zamykali na rozkaz w zimie kurki z gazem do Europy, wspierał handlarzy szpitalnymi długami, którzy korzystali z bailoutów szpitali na koszt polskiego społeczeństwa, wspierał agresję na Irak i Afganistan, występował w przebraniu i odprawiał w Pałacu obce rytuały religijne – listę można ciągnąć, słowem, w mojej prywatnej opinii był politycznym sabotażystą, reprezentantem V Kolumny.

    Ruch Solidarność zrzeszał niegdyś 10mln Polaków, ale oprócz związkowców było jeszcze wtedy ze 20 milionów sympatyków Solidarności, którzy do związku nie należeli, gdyż studiowali, uczyli się w szkołach średnich, byli na emeryturze, albo po prostu nie chcieli nigdzie należeć. 93% wspierających dziś p. Krzywonos pokazuje, że proporcje pozostały te same i choć nie ma już dawnego związku zawodowego Solidarność, to wciąż istnieje mocna, nierozerwalna solidarność Polaków, brzydzących się kłamstwem i oszustwem, manipulacją oraz wykorzystywaniem ludzi dla własnych, partykularnych interesów.

  147. ET…wy chyba macie naprawde zajoba. Kazdy oprocz ciebie i tego calego twojego Strychowskiego to epigon PRL. Zajob do entej potegi, no prawie do nieba kurde.Dobra jest lewatywa, naprawde.

  148. Slawomirski pisze:
    2010-08-31 o godz. 08:17

    kiedy kłamstwo to za mało ,musi wystarczyć prawda .
    A jest ona często bolesna, Panie Slawomirski.
    Prawda ?

    Pozdrowionka

  149. Wystąpienie pani Henryki Krzywonos, na zjeździe Solidarności, wraz z późniejszymi komentarzami jej kolegów z „tamtych lat”, było dla mnie doświadczeniem poznawczym, typu- olśnienie!
    Z całym szacunkiem dla ludzi prostej pracy, cały dzisiejszy „zgiełk”/czytaj:”burdel”/ ma rodowód w plebejskim charakterze tamtej Solidarności. To co trenują od lat, wychowankowie tamtego ruchu społecznego, to prosta pochodna tamtego, jednak egzystencjalnego buntu. Idee wolnościowe, mogli mieć w swoich dążeniach, stosunkowo nieliczni przdstawiciele tamtej inteligencji. Tamten ruch społeczny był w większości „pofirmowany” przez proletariat, z jego firmową etykietą Lechem Wałęsą.
    Prosty lud- jest jaki jest. Kiedy go coś wkurza, to nie bawi się w owijanie w bawełnę, ważenie słowa, czy opanowywanie porywów swoich emocji-wali prosto z mostu.
    To, co wielu cleży na wątrobie, wyożone w wykładzie bez ogródek, trafia do mas- jako „czysta prawda”, a lękliwa z natury swojej, szeregowa inteligencja- ciepło, kameralnie kibicuje takim odważnym wystąpieniom…
    Wywalić PRAWDĘ na stół, to nawyki ludzi wywodzących się z tamtego ruchu, którzy dorwali się do władzy, nie dzięki nadzwyczajnym kompetencjom, zdolnościom czy cechom moralnym. Racjonalne, kompetentne, twórcze działanie, jest im zupełnie obce. Wystarczyło „poszczerkać” pod społeczne emocje, a reszta… cholera wie, co się z tym dalej robi.
    Pani Krzywonos, uwolniła swoją żółć od kilku prostych emocji,i już pojawiły się głosy, ze ona nadałaby się na szefową dzisiejszej Solidarności. Kiedyś puszczali w Tv# fragmenty przemówień tyamtego Wałęsy, jota w jotę drugi Krzywonos…
    Do dziś dzieci tamtej Solidarności,zwłaszcz ci rządzący, trwają w odrętwieniu, które wynika z braku świadomości- co się powinno robić, kiedy PRAWDA wywalona prosto z mostu i na stół, pokazała swoją moc.
    A żmudna praca u podstaw, z silnym wskazaniem na wyzwania cywilizacji XXI wieku jest ciągle przed nimi, tak jak być może ich Wielkie Olśnienie ,że coś tak mało efektownego, jak praca u podstaw- może mieć taaakie znaczenie…
    Póki co, musimy przeczekiwać etap, gdzie byle wrzutka na nasze emocje wystarczy, żeby oszołomić część wyborców. Inną częć wyborców poruszy wrzuta kogoś innego itd.
    Ludu Boży, czy jest wspanialszy system od demokracji?

    Sebastian

  150. Slawomirski pisze:
    2010-08-31 o godz. 07:47

    Od kiedy to wiadomo (może to przespałem) że Seneca
    pisał w języku angielskim ?
    Niech Pan nas oświeci Panie Slawomirski, nas maluczkich.

  151. W związku ze wspomnieniami prześladowanego za komuny felietonisty…:

    Skąd bierze się miedzy innymi czapko-beret Pana Daniela Passenta zdejmowany na wszelki wypadek przed kościołem – czyli fałszywy klerykalizm elit.

    Klerykalizacja to pokłosie „genetycznego” fałszu oportunistycznych elit PRL-owskich.

    Kościół ma być cuglem na pogardzane masy, tak aby elity (te od tenisa i golfa, o których mówił Pan Passent w telewizji krzywiąc się zniesmaczony na plebejskiego Schetynę) mogły rosnąc w siłę i żyło się im dostatniej:

    Żakowski:
    ” …To nas wyróżnia na tle większości demokracji. I nie jest to żadna polska tradycja, ale całkiem świeży konformizm homo sovieticusa. W II RP takiej klerykalnej ostentacji nie było. Ona przyszła z komuną. (!!!)

    Piłsudskiemu nie przyszło do głowy święcenie Kasztanki. Godność by mu nie pozwoliła w taki sposób szukać legitymizacji swojego patriotyzmu czy polskiej tożsamości. To Bierut (choć ateista i sowiecki agent) uznał, że musi podtrzymywać łokieć prymasa niosącego monstrancję. Bo wiedział, że jako patriota i członek narodowej wspólnoty nie jest wiarygodny. A prymas mu na to pozwolił, doskonale wiedząc, z kim ma do czynienia. Gomułka, gdy potrzebował legitymizacji przejętej od Bieruta władzy, też jak w dym ruszył do prymasa. To z tej epoki wywodzi się trwająca do dziś gra Kościoła z państwem, w której obie strony żonglują różnego rodzaju kijami i marchewkami. Jak dacie – dostaniecie marchewkę. Nie dacie – sięgniemy po kije. Zrobicie religię w szkole – będziemy tonowali krytykę. Dacie częstotliwości darmo – poprzemy reformy. Podpiszecie konkordat – poprzemy przystąpienie do Unii.

    Tak wprost to nigdy nie było mówione. Ale kto miał rozumieć – rozumiał.”

  152. lid44 pisze:
    2010-08-30 o godz. 21:06
    „cynamon 29 (którego błagam , by zrezygnował z infantylnych “pozdrowionek”, zaburzających …)

    Drogi/Droga lid 44 dziękując za uznanie pragnę wyjaśnić „pozdrowionka”.
    Nie jest to pomyślane jako infantylizm, lecz jako zabieg stylistyczny,
    mający w swym przekazie powiedzieć, że mimo często bardzo poważnych wpisów, świat wokół nas jest jednak bardzo zabawny, niepoważny.
    Coś w stylu: „Ahoj, przygodo !” Friedmana.To ma zaburzać.

    Zosieńka,05:08 : Brawo! tak trzymać ! Frustraci już tak mają ,
    są bardziej trujący dla otoczenia niż muchomor, a te przecież omijamy będąc w lesie, prawda?

    Do narciarz2 z godz. 05:08 : ja byłem wtedy po drugiej, tej walczącej stronie ale też uważam że ten blog to nie miejsce na martyrologię.
    Cytuję końcówkę Pańskiej wypowiedzi: „Dlatego smiac mi sie chce, gdy czytam nadete enuncjacje na temat stanu wojennego, i jaki to był oboz koncentracyjny, i w ogole w tym stylu. „.
    Dla „NAS” nie było najweselej, ale też uważam że niektórzy przeginają.
    Równie dobrze można mieć pretensje że było najpierw średniowiecze
    a dopiero póżniej renesans. Ukłony.

    Jago z godz.09:42:
    współczuję utraty bliskiej osoby, ale nie ma Pan prawa obrażać kobiety !
    Kobiety dzięki której (miedzy innymi) może Pan pisać swoje nieocenzurowane bzdury !
    Ludzkość wynalazła koło, ja bardzo proszę:
    weż Pan to koło i walnij się w czoło !

    Pozdrowionka.

  153. Ludzkość wynalazła koło, ja bardzo proszę:
    weż Pan to koło i walnij się w czoło !

    Pozdrowionka.

    Powyzej kolejny przyklad, kolejnej iluminacji, kolejnego nawroconego…
    ET

  154. Jasny Gwint 10.22

    „I każą oglądać gorszące partaitagi bonzów partyjnych nikogo nie reprezentujących…” Przeciez to cytat opozycji w PRL, uwielbianym przez Pana systemie. A juz zagladanie do cudzej kieszeni ” Taki Śniadek dostaje za nic 16 tysięcy oficjalnie. A inne darmozjady?” to rowniez etykieta robotniczo – chlopska z czasow komuny.

    „Te niechlujne kreatury” wlasnie zainicjowaly proces wyzwolenia kraju. Od jarzma rowniez uwielbianego przez Pana Zwiazku Zdradzieckiego.

    Czy tak trudno jest dostac wize na Kubie czy w Korei Pln ? Caly swiat stoi otworem ! Nic, tylko jechac !

  155. Gdyby niejaka Zosienka nie stracila czasu w PRLu jej jezyk i mowa bylyby mniej kolokwialne…

    Zosienka pisze:

    2010-08-31 o godz. 11:30
    ET…wy chyba macie naprawde zajoba. Kazdy oprocz ciebie i tego calego twojego Strychowskiego to epigon PRL. Zajob do entej potegi, no prawie do nieba kurde.Dobra jest lewatywa, naprawde.

    Dodalbym jeszcze kilku trzezwo myslacych obecnych w blogosferze. Przewazaja jednak myslacy inaczej, czlonkowie Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. Za brak odpowiedzi dziekuje.
    ET

  156. Zauwazylem, ze niejaka Zosienka (Zofie jednak lubie (kocham) posluguje sie nie tylko archaicznym jezykiem i mowa, memoryzuje po dzien dzisiejszy niepotrzebne i nieuzywane instrumentarium medyczne z czasow zaprzeszlych. Szkoda, ze Zosienka nie wie, ze plus quam perfectum nie jest doskonale. Tak bywa, ze fascynacja czasami zaprzeszlymi prowadzi na manowce lub umozliwia relatywizowanie wlasnej przeszlosci, tej z szarocienia tez.
    ET

  157. Sebastianie!
    Pani Henryka Krzywonos nigdy nie próbowała zostać przywódcą na płatnym stanowisku. Była swego rodzaju samowyzwalaczem następujących po sobie wudarzeń, ale miała świadomość swych intelektualnych możliwości i nigdzie się nie pchała. Wychowała bodajże dwanaścioro nie własnych dzieci. Pozostała osobą skromną i uczciwą. Ma pełne prawo wyrażać swoją opinię w sposób tak sugestywny, jak to uczyniła. Za nią wiele lat uczciwej, trudnej i odpowiedzialnej pracy. To się liczy.

    Jago…
    Jeśli ktoś w tak intensywny sposób przeżywa żałobę, to powinien pobyć pewien okres w samotności, aby sobie życie po stracie ułożyć we własnej głowie, nie zaś obnosić się ostentacyjnie i publicznie ze swym okrutnym bólem i jeszcze próbować narodowi ukłądać życie, skoro własnego nie poskłądał w całość. To co robi prezes PiSu to jest dopiero przekraczanie wszelkich możliwych granic wszystkiego.
    Ja mu mogę współczuć, ale za niego żałoby nie przeżyję, tak jak i pozostała część społeczeństwa. To są sprawy osobiste i wkłądanie ich na głowę wszystkich innych jest co najmniej grubą nieprzyzwoitością.

    No proszę! Znowu mnie poniosło…

  158. Pani Zosienko, pani rada aby pan Et przeczyscil sobie jeden z otworow jest rozsadna i moze przyniesc pozyteczny skutek. Zdarzylo mi sie bowiem kiedys, ze dostalem zajoba, ale kiedy zrobilem sobie lewatywe to mi ten zajob przeszedl. Polecam metode pani Zosienki rowniez innym panom, ktorzy cierpia na zatwardzenie,a co nieuchronniemusi wplywac na poziom ich myslenia i dyskursu.
    Klaniam sie nisko. LP

  159. # Zosienka pisze:
    2010-08-31 o godz. 11:30

    Zajob do entej potegi, no prawie do nieba kurde.Dobra jest lewatywa, naprawde.”

    Niektórym sprawia przyjemność ale jak widać po twojej agresji nie pomagła…

  160. # Torlin pisze:
    2010-08-31 o godz. 10:40

    Ja bym dodał pracę jego ojca w Libii. Ja żyłem w latach 60. ubiegłego wieku i niech mi nikt nie opowiada bajek, że się wyjeżdżało na kontrakt ot tak.”

    Zgroza!

    Czyżbyś sugerował, ze Pan Passent pojechał na studia do USA nie…”ot tak”?

  161. Panie Redaktorze !
    To wszystko jest nasze nadwiślańskie onanizowanie się nad zwiędłymi symbolami, mizerią mniej-niż-średniego kraju nad Wisła, członka UE co prawda (zasługa w tym głównie tzw.post-komunistów, bo wybitny Premier o rodowodzie „S” J.Buzek prowadził negocjacje…. – ciszej nad tą trumną !) ale mało znaczącego – gospodarka głupcze,gospodarka ! – itd. Przeceniamy swe znaczenie, jak zawsze, dorabiając lichą i śmieszną ideologię – nader podobną w swej genezie do tej która leżała u podstaw funkcjonowania opisywanego przez p.red.Daniela „baraku” – do naszej cierpiętniczo-misjonarskiej historii. Te spory i swary między tymi samymi mentalnie, rodowodowo i „świadomościowo” (czyli wg postrzegania świata nas otaczającego – wszyscy oni są „na kolanach” – dosłownie i w przenośni) które opisywane są dziś na Blogu D.Passenta – w świetle Gdynii i 30-tej rocznicy panny „S” – nic nie są warte. To łabędzi śpiew formacji – Komorowski, Tusk, Kaczyński, Kurski, Krzywonos, Śniadek, Wałęsa, Duda, Borusewicz & comp. to w zasadzie ta sama wizja świata i rzeczywistości. Różnią się w detalach – spory między nimi są drugo- trzecio- lub nawet pięciorzędne. W makro skali, przyszłości świata i ludzkości, kierunków jego rozwoju, problemów globalnych – Unia Europejska, nie mówiąc o globalnym wymiarze – to tyle samo co znaczenie starcia pod Grunwaldem na polski dług wewnętrzny i kłopoty jakie nas czekają po rządach „tych elit” (a że one schodzą już ze sceny i dlatego konflikty „w rodzinie” się nasilają to nie ma wątpliwości) czy bitwy pod Termopilami na greckie kłopoty.
    Panie Danielu – czy czytał Pan artykuł Sergieja Karaganowa p/t „Postawmy na Związek” w sobotniej GW (z dn. 28.-29.08.br s. 19) ? To jest propozycja niezwykle istotna wybitnego przedstawiciela kremlowsko-moskiewskich elit intelektualnych, politycznych itd pod adresem UE. U nas oczywiście „cisza”, no ale czy gracza zajętego swoimi sprawami sprzed 30 czy 20 lat może interesować przyszłość ? Czy ważne jest – w świetle wyzwań współczesności – jak i kto koło kogo spał na styropianie ponad 1/4 wieku temu (a te różnice, te swary, te połajanki mają właśnie taki wymiar i takie znaczenie) ?
    Co Pan Panie Redaktorze sądzi o ideach, tezach i wymiarze materiału S.Karaganowa ? Może zajmiemy się wreszcie czymś innym, przyszłością, nie tylko biciem „brudnej” polskiej post-solidarnościowej piany ?
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  162. Marek pisze:
    2010-08-31 o godz. 11:18

    W sondzie internetowej TVN24 aż 93% głosujących z 10318 osób (na godz. 10.58), a więc całkiem reprezentatywna grupa,…”

    Reprezentatywna?
    Chyba dla tych co oglądają TVN24…

    ciekawe jak to wygląda pośród słuchaczy Radia Maryja albo Telewizji Trwam.

    Ostatnio np. Superstacja stwierdziła, ze 90% Polaków tęskni za komuną… – no cóż to są właśnie oglądacze Superstacji gdzie miedzy sprzedażą „najnowocześniejszego amerykańskiego” urządzenia na odchudzanie… serwuje się rzewne historie o urokach PRL-u i pokazują się dinozaury z zamierzchłej epoki w roli prowadzących.

    Krzywonos przy całym szacunku jest związana z PO – sztuczna iluzja wspólnoty budowanej na micie Solidarności to przecież wierutna bzdura.

    Kiedyś łączyła nienawiść do PRL-u ale różnice były zawsze – TERAZ powinny się ujawnić a nie być zamiatane pod dywan poprawności politycznej. i lukrowane sztuczną „wspólnotą” – ala akademia Łukaszenki

    PiS niezależnie od indywidualnych opinii to jedyna partia odwołująca się werbalnie do solidaryzmu społecznego i jest naturalnym partnerem politycznym związku zawodowego Solidarność.
    Tak jest na całym świecie. Zapleczem Labour Party w Australii są związki zawodowe ich najsłynniejszy premier Bob Hawke (4 kadencje) był najpierw przewodniczącym związków zawodowych.

    U nas w telewizorni, wybiorczej i innych zaprzyjaźnionych z władzą mediach przedstawia się to w wersji histerycznej i odmóżdżonej co jak widać działa sadząc po tym blogu.

    Tylko w schizofrenicznej realności postokrągłostołowej związek zawodowy mógł tworzyć rząd wyrzucający setki tysięcy ludzi z roboty… teraz jest po prostu normalność.

    Najzabawniejsze jest, ze na tym blogu głównymi obrońcami cnoty Solidarności są ci, którzy nie przebierając w słowach wylewali na Solidarność kubły pomyj…

    Nie mogę się doczekać felietonu Gospodarza broniącego dobrego imienia Solidarności – bo ta dzisiejsza niszczy mit, broniąc brzydko pachnących roboli.
    Był już felieton o prześladowaniu przez komunistyczna cenzurę więc wszystko jest możliwe…

  163. Panie Redaktorze, Jeszcze powrócę do polecanej książki Marka Radziwona „Iwaszkiewicz, Pisarz po katastrofie”. Zacytuję uwagi Pana polemisty zamieszczone w PRZEGLĄDZIE. „I nieprawdą jest jak napisał Daniel Passent, że Polska go odtrąciła. Odtrącili go żądni zemsty politycy, salony solidarnościowe, wypromowani drugorzędni poeci i krytycy, bezmózgowi ministerialni urzędnicy, którzy wyrzucili jego utwory z lektur szkolnych, równi tym którzy w „komunie” zakazywali druku jego „Borsuka”. Książki polecanej więc nie przeczytam, a w celu powrotu do normalności polecam grube dzieło Pamuka „Muzeum niewinności”. Będzie coś o tragicznej miłości w wydaniu tureckim i bardzo piękne.

  164. ET…wiem ze potrafisz gaworzyc Szekspirem i Senaka, ale po co wydziwiasz skoro lewatywa to po prostu lewatywa.Szekspir stosowal czasami. No i nie pisz wiecej, ze ci sie o cos „r o z c h o d z i”. To nie rozstaje poza wioska.

  165. Kleofas, 12.40. Nieraz piszesz do rzeczy, ale niestety także często bzdury. Polska Ludowa odeszła z wyroku historii i układu sił na świecie, – tylko idioci mogą śnić o jej powrocie. Z braku argumentów stosujesz zgrane inwektywy i lumpen kłamstwa. Po wczorajszym zbiegowisku w Gdyni i wyczynach bohaterskich kombatantów nie mogłem dobrać innych słów aby wyrazić obrzydzenie. Mam kolegę dziennikarza na emeryturze za 1300 złotych z żoną na rencie za 800. Oni się radują z dochodów Śniadka jak jasna cholera.

    WODNIK53. 13.15. Podobnie jak Ty oczekiwałem daremnie reakcji na S. Karaganowa. Jak widać Krzywonos przyćmiła wszystkie umysły elit.
    Pozdrawiam z zalanego Krakowa.

  166. Jaroslaw K. ma tak duzo agresji, ze nie potrafi sobie z nia poradzic. Usiluje ja wykorzystac do zdobycia wladzy,probujac niszczyc wszystko i wszystkich na drodze do tego celu ale rzeczywistosc jest inna niz w jego wyobrazni. Agresja sie wiec powieksza, az w koncu nie znajdujac upustu zniszczy ona jego samego. (kazdy psycholog otym wie). Koniec jest juz bliski, widzialem to w jego oczach podczas wypowiedzi Pani Krzywonos.
    Na dodatek po lewej i prawej jego stronie dalo sie zauwazyc twarze radosnych idiotow. To nie rokuje szybkiej poprawy, raczej szybszy koniec. Badzmy wiec cierpliwi rodacy, bo Polska jest najwazniejsza. Nie dajmy sie sprowokowac, bo sa to osobnicy niebezpieczni i niestety bez swiadomosci popelnianych czynow.
    Amen

  167. Oto moj wpis z przed ponad roku o stypendium Fulbrighta Pana Passenta. Wtedy jeszcze nie znalem jego (Passenta) pseudonimow. Po dzien dzisiejszy jestesmy bowiem “przeganiani” przez zachodni filantrokapitalizm.
    MA pisze:
    2009-02-20 o godz. 15:57
    „Dzisiaj jasno widać, że jest to spisek przeciw ludzkości zaplanowany dużo wcześniej. Już w latach siedemdziesiątych globaliści amerykańscy, chcąc eksportować swój system na świat, powołali fundację żydowsko-amerykańską “Fulbrighta” w których szkolono przyszłych decydentów UE, a latach osiemdziesiątych zaczęto szkolić przyszłych decydentów z bloku wschodniego (w tym Polaków)”.
    Dosc „gleboka” mysl opisujaca nasze dzieje, instrumentalizujac kolejny raz, kolejna teorie spiskowa; faktem jest jednak, ze rozne fundacje partii chadeckich i socjaldemokracji w Europie Zachodniej udzielaly stypendiow mlodym, czesto zdolnym (o tym decydowala Wwa) Polakom i Polkom. Rowniez wspolpraca niemieckiej socjaldemokracji (intensywna po 1970 roku) z kolejnymi rzadami PRLu miala na celu „zmiekczenie” owczesnego ustroju. Ze wzgledu na posmak korzystania z niemieckich zrodel wysylano mlodych zdolnych Polakow i mlode zdolne Polki do USA. Korygujac powyzszy zapis pozwole sobie zauwazyc, ze juz pod koniec lat szescdziesiatych i siedemdziesiatych (o globalizmie nikomu sie wtedy nie snilo) „lewicujaca” fundacja Fulbrighta w USA udzielala stypendia zdolnym Polkom i Polakom.
    cdn.

  168. cd.
    O ile mnie pamiec nie zawodzi, to korzystal z takiego stypendium Pan Passent (informacja dla Pana FALICZA; nie kolesie, lecz lewicujaca fundacja), Pan Kwasniewski i Pan Cimoszewicz oraz pewnie wielu innych. Panu Passentowi wyszlo to na zdrowie oraz umozliwilo mu poznanie „swiata”, rozwijanie swoich zdolnosci, a nam pienienie lub tez pianie (tokowanie) na jego blogu. O bylych politykach wiem tylko, ze pozostaly im dobre znajomosci i dobra znajomosc jezyka angielskiego, dotyczy to szczegolnie Pana Cimoszewicza. Co najwazniejsze, to udalo sie, mimo wszystko srodkami politycznymi, zmiekczyc byly porzadek w Polsce i otworzyc droge „Nowemu”. Kazdy Nowy jest jednak lepszy i dajacy szanse na lepsze od oplakiwanych czesto na tym blogu poprzednikow. Co nie znaczy, ze nie nalezy krytykowac Nowego i dazyc do koniecznych zmian. Oplakujac zlotowke oraz polskie (niepolskie) banki i przedsiebiorstwa w obliczu recesji nic nie pomoze, taka krytyka nie poprawi nawet samopoczucia (vide samokrytyka MAGRUD). Zastanawiam sie dlaczego geniusz i wielbicielki nie zajma sie konkretna dzialanoscia polityczna (parlamentarna lub pozaparlamentarna), w stolicy lub na prowincji, bo tam jest blizej zycia) nie zaczna pisac artykulow i ksiazek, nie wyruguja z TV nieudolnych dziennikarzy i pokaza, co potrafia. Wiem, wszystko byloby mozliwe, gdyby nie ONI. Nudzi mnie powtarzanie, ze Oni i ich kolesie, to nikt inny…., to jestesmy MY. MY, sredniej wielkosci kraj o niewielkim potencjale technologicznym i spolecznym, tkwiacy w korku na kolejnym zakrecie w drodze do panstwa obywatelskiego, MY zdani na import drogich technologii, zdani na eksport tanich towarow i surowcow, korzystajacy w znacznym stopniu z pomocy UE i posrednio z pomocy inwestujacego sasiada. Pomocy, bo sasiad nie jest zainteresowany biedna „zagranica”, a jednoczesnie mogacy na tych inwestycjach zarobic, co nie jest niczym dziwnym, ani godnym krytyki, czy pojekiwania. Nikt przy zdrowych zmyslach nie modli sie do neoliberalnego swiata i nie utyskuje na kapitalizm, ktorego tak naprawde w pierwotnej postaci juz nie ma, tylko stara sie wedlug swojej wiedzy i sumienia uczestniczyc w budowaniu lub rozwijaniu socjalnej gospodarki rynkowej, starajac sie oczywiscie (nauczony obecnym kryzysem) fokusowac swe poczynania na systemy regulujace te gospodarke. Po jednej stronie Laby placza, bo placza rowniez za „markowa” przeszloscia, po drugiej stronie Odry placza, bo przyzwyczajeni do drogi na skroty (obiecano raj, ktory mial zostac zrealizowany do 1960 roku), a zbudowano zaledwie przedsionek tegoz. Pozostaje pytanie, co z tego wynika. NIC, nic, co ma wspolnego z ONYMI.
    MA
    PS
    Nie wykluczam przy tym drugiej i trzeciej drogi w kierunku NOWEGO. Pozotaje pytanie, kto to moze (chce) finansowac.

    ET
    Info dla zainteresowanych: Das Fulbright-Stipendienprogramm wurde auf Initiative des amerikanischen Senators J. William Fulbright im Jahre 1947 ins Leben gerufen. Sein Leitgedanke ist die internationale Verständigung durch kulturellen Austausch. Unter dieser Maxime gehen jährlich Stipendiaten aus über 150 Ländern im Austausch in die USA. Im Rahmen des deutschen Fulbright-Programms werden Reise- und Aufenthaltsstipendien für Studierende und Absolventen ausgeschrieben. Stipendienübersicht.

  169. Szanowny Panie Falicz,
    czasem parcie imputuje wsparcie. Parciane sa jednak argumenty naszych pseudoadwersarzy uzurpujacych sobie prawo wykluczania drugich. Szkoda, ze zapominaja oni o milionach wspolobywateli oczekujacych pomocy i gotowcow na kazdy problem.
    ET

  170. ANCA_NELA pisze:

    2010-08-31 o godz. 12:57
    ———————————

    Szanowna ANCO-NELU,

    Głupio wyszło, ale ja pisałem z zamiarem wypowiedzenia się o mechanizmach społeczno-politycznych, pochodzących od tamtej Solidarności. O pani Krzywonos, wiem to wszystko, co napisałaś i za to ją szanuję. Nie napisałem, że ona miała kiedykolwiek, z wczoraj włącznie-ambicje zrobienia kariery. Napisałem, że po jej wczorajszym, danieu sobie upustu poza protokołem /ech, gdyby tak wszyscy potrafili…/, pojawiły się W TVN-ie, relacje z komentarzami , w których sympatycy pani Krzywonos „widzieli” ją na czele dzisiejszej Solidarności. I tyle…

    Pozdrawiam,Sebastian

  171. @ Andrzej Falicz

    Reprezentatywna, a jakże, a w porównaniu do publikacji badań renomowanych sondażowni na próbie 500 osób, albo supersondażowni na próbie 1500 osób to nawet więcej niż reprezentatywna.

    TVN oglądają także ci, którzy nie są entuzjastami tej stacji, dostrzegają jej defekty, jednak nie mają alternatywy. Więc próba reprezentatywna, jak najbardziej.

    Jak sprawa wygląda u słuchaczy Radia Maryja nie mam pojęcia (słuchałem kilka razy w samochodzie z ciekawości i nic zdrożnego nie usłyszałem), ale wątpię, żebym się pomylił twierdząc, że podobnie, gdyż fanatyków wszędzie jest zawsze znakomita mniejszość.

    Co do sentymentu za PRL, osobiście niewiele posiadam, jednak nie można odmówić tamtym czasom ewidentnych osiągnięć, których dziś kompletnie brak. Na pewno ktoś na tym blogu będzie potrafił przedstawić Ci sporo rzetelnych argumentów, jak podam na początek film takich tuzów jak Andrzej Wajda, czy Krzysztof Zanussi, literaturę Sławomira Mrożka (choć na emigracji, to publikowany w Polsce), Wiesławy Szymborskiej, Tadeusza Różewicza, teatr telewizji, czy kabarety śmieszne i inteligentne.

    Tu nie chodzi o to, z kim jest związana p. Krzywonos, jeśli jest, ale o jej reakcję na ewidentne kłamstwo historyczne, na policzek wymierzony ludziom, którzy w tamtym czasie walczyli w Stoczni i to jeszcze na dodatek przez człowieka, ukrywającego się wtedy pod łóżkiem, albo w szafie, a dziś wypinającego bezczelnie pierś po ordery. Jakby go przypadkiem drasnęła orderowa szpilka, to powietrze zaczęłoby z niego uchodzić w takiej ilości i tak intensywnie, że poleciałby ponownie na orbitę zwrócić ten księżyc, co go kiedyś dmuchnął (i pewnie od tego czasu niecne nawyki weszły w krew).

    Pani Krzywonos powiedziała tam i dopowiedziała później kilka ważnych rzeczy, np.: „Jarosława nie było wtedy z nami, nie wiem co wtedy robił”, a także „Nie mogłam słuchać bzdur Śniadka i Kaczyńskiego” oraz „Jarosław Kaczyński nie ma prawa występować w imieniu swojego brata”, a w końcu, że „Powinien naprawdę porządnie puknąć się w głowę” – i święta racja.

    Co do motywów, nie zgadzam się, że Solidarność łączyła nienawiść do PRLu, to był ruch oparty na pragnienie wolności i wzajemnym szacunku jego uczestników. Oczywiście istniała jakaś nienawistna ekstrema, jak wszędzie, ale to był margines.

    PiS może i odwołuje się do wartości, ale na tej samej zasadzie, na której odwoływał się do nich G.W. Bush.

  172. Lewy Polak pisze:

    2010-08-31 o godz. 13:03
    Pani Zosienko, pani rada aby pan Et przeczyscil sobie jeden z otworow jest rozsadna i moze przyniesc pozyteczny skutek. Zdarzylo mi sie bowiem kiedys, ze dostalem zajoba, ale kiedy zrobilem sobie lewatywe to mi ten zajob przeszedl.”

    Panie Lewy Polaku,
    Czy nie przesadzacie z Zosienka z tymi tematami analnymi?

    To, ze Wam lewatywa sprawia przyjemnosc to nie znaczy, ze bedzie sprawiac innym.
    Na seksualne frustracje sa tez inne metody.
    Ale fakt – zaczynam teraz lepiej rozumiec Wasze wpisy

  173. Solidarnosc to była dobra rzecz, walczyły o słuszna sprawe, czyli o wolna, niepodległa polskie, coz wspomienia z wesołego baraku, coz swoboda była do wyboru papieru taletowego lub kartki na zywnosc, przypisy absurdalne, który sa bez sensu, coz mozna napisac ze ustrój komunistyczny to ustrój przejsciowy, a tak na prawde wszysscy czekali na demokracje, gdzie sa wolnie media, a politycy sa przyzwyczajeni do telewizji, do mass-mediów nie wiem czy ma racje, lubie tworzenie, tworzenie poezji, lubie tworzyc poezje, moze sztuke, po takich wydarzeniach czyli Solidarnosc to ispiracja na artystów sa koncerty, piosenki, wiersze, to jest pozytywne zjawisko społeczne, uczestnistwo w kuturze, zeby szerzyc wartosci wspólnoty, bycia razem, coz przez to mozna cos sensownego zrobic, i długofalowego, sensownie rzeczy dla spoleczenstwa, coz warto słuchac Lecha Wałesy FaktachpoFaktach.
    pozdr serdecznie

  174. Szanowny Panie Passent,
    Pana wpis o miejscu PRLu “pomiedzy” zmusza mnie niejako do korekty postrzegania czasow zaprzeszlych. Pana pisanie przypomina mi tesknoty za bukolicznym stanem z czasow zaprzeszlych. Mimo ze rozumiem Pana tesknoty za przeszloscia “bardziej niz doskonala”, to widoczna jest rowniez roznica jakosciowa dotyczaca skutkow owych czasow. Mamy okazje sie o tym przekonac czytajac nieudolne wpisy “wietrznie” walczacych o pamiec “prlowska”, ktora jest prymarnie kanalizowana bezprogramowym atakiem na opozycje. Wielokrotnie pisalem o potrzebie pielegnowania pamieci spolecznej i mysle ze problem wynika nie tylko z nieporozumienia sierpniowego. Eufemistyczne tlumaczenie, ze chodzilo o mniejsze zlo jest trudne do zaakceptowania, bo nie tzw. “wolnosc” byla jego celem. Nie ma sensu bagatelizowac skutkow czasow barakowozu (dla niektorych byl to wymarzony Garbus, dla wielu nieunikniony garb), bo ich usuwanie bedzie trwalo przez nastepne pokolenia. Redukujac problem naszej peerelowskiej przeszlosci do pojedynczych osob, ogranicza Pan nasza wspolna historie do formatu CD. Ma Pan pelne prawo do obrony stygmatyzowania pryncypalow polityki i kultury PRLu, musi Pan jednak liczyc sie z konsenkwencjami krytyki tych, ktorzy w czasach poprzedniego porzadku narazeni byli na permanentne wykluczanie. Pan zdaje sobie doskonale sprawe jak wazna byla i jest partycypacja kazdego z nas w zyciu spolecznym, a nie w zawieszonej przestrzenii w drugim obiegu. Czas od 1976 roku byl czasem tworzenia owej partycypacji rownoleglej, co per se redukowalo nas do przedmiotu w przestrzenii spolecznej, zawodowej, politycznej oraz gospodarczej. Nie wychodzi Pan z zalozenia, ze suwerenny obywatel jest w stanie adekwatnie ocenic czasy zaprzeszle, jednoczesnie sugeruje Pan postawe szarocienia jako wzor. Majac wyrazny dystans do instytucji kosciola uzywa felietonu(ow) jako moralitetu, a jezyk Pana niesie echo mowy z ambony. Oczekuje Pan od inwestygacyjnych dziennikarzy oblekania dloni w rekawiczki z bialej koziej skory, gdy chodzi o kwestie najwazniejasza, o nasza godnosc i prawo “do”. Moim zdanie warto kontynuowac debate o czasie zaprzeszlym celem uzupelniana luk w naszej pamieci spolecznej. Ona jest bowiem niezbedna w opisie rzeczywistosci ostatnich lat. Czasy wczesniejsze opisuje mniej lub bardziej obiektywnie historiozofia uzywajac adekwatnych instrumentow. Zdaje sobie sprawe, ze ocena odpowiedzialnosci politycznej jest czesto subiektywna. Domniemana socjaldemokratyczna (lub komunistyczna) droga polityczna Pana pokolenia, przy calkowitym stygmatyzowaniu socjaldemokracji (lub komunizmu) w owczesnej Polsce nadaje wyraznie subiektywny odcien naszej przeszlosci à la PRL. Swiat sie nie zawali po nastepnych probach dziennikarstwa „sledczego“, nawet wtedy, gdyby chodzilo ponownie o badanie duszy protagonistow ostatnich lat naszej historii. Pana finanbuliczne proby ustawienia czasu zaprzeszlego w granicach tzw. zlotego srodka nie moga sie powiesc. Na szczescie medium mozna roznie tlumaczyc; jako srodek czegos i jako srodek do czegos. Latwiej byloby nam tesknic za “futur que parfait”, lecz jest to niestety nonsensowne oraz gramatycznie niemozliwe.
    Z powazaniem.
    ET

  175. rasmus pisze:

    2010-08-31 o godz. 02:13

    „najłatwiej było mieszkanie dostać za tzw. zasługi, czyli np. dyspozycyjni pisarze albo dziennikarze typu red. Passenta, cenzorzy, albo milicjanci, albo UBecy, albo konfidenci”

    Tak bylo.

    Slawomirski

  176. WODNIK53, 13:15,
    „Może zajmiemy się wreszcie czymś innym, przyszłością, nie tylko biciem “brudnej” polskiej post-solidarnościowej piany ?”

    Popieram i dziekuje za inicjatywe. To walkowanie przeszlosci przybiera coraz bardziej neurotyczne formy. Wyjdzmy wreszcie z tej ciemnej i wilgotnej krypty wawelskiej na swiatlo dzienne.

    Szanowny Redaktorze,

    przeczytal Pan w ostatnim czasie jakies ciekawe ksiazki (najlepiej n.t. przyszlosci)? prosze podzielic sie z nami wrazeniami.

    pozdrawiam

  177. wszyscy tacy rozczarowani nieudanym zjazdem Solidarności… i słusznie…

    a może by tak dla odmiany zrobić podobny Zjazd Komuchów? np. w rocznicę jakiegoś większego pałowania… Na pewno wypadłby dużo lepiej.

    Można by zacząć od towarzysza Grzegorza Piotrowskiego, opowiadałby jak bezkompromisowo zwalczał kler, w postaci wroga socjalizmu ks. Popiełuszki, którego potraktował z kopa. Zaraz potem tow. Urban opowiadałby jak to PRL karmił i wysyłał śpiwory dla bezdomnych w Nowym Jorku, a Urban w dniu kiedy dziesiątki tysięcy wrogów demonstrowały w Warszawie twierdził, że nie odbyły się żadne demonstracje, nie mówiąc już o tym, że kiedy komuna posadziła tysiące więźniów politycznych Urban twierdził, że w PRL nie ma więźniów politycznych. „Rząd się wyżywił!” – zakończyłby triumfalnie.

    Zomowcy, owi cisi bohaterowie opowiadaliby jak pałowali, konfidenci jak kapowali, ubecy jak podsłuchiwali, cenzorzy jak kneblowali, zaufani pedagodzy rozwodziliby się o sukcesach w ukradkowym zdejmowaniu krzyży, rolnicy że jednak czasami bywał sznurek od snopowiązałki (podła propaganda neguje)! Albin Siwak o nerwach jak postrąki, tow. Barański o dawaniu odporu na froncie ideologicznym. Tow. Świroń o sukcesach w kulturze, tow. Czechowicz jak to demaskował Wolną Europę. You name it.

    Na koniec mocne uderzenie: sam towarzysz Jaruzelski w referacie: „Jak odżydziłem Ludowe Wojsko.” na marginesie z wdziękiem wspomniałby o zwalczaniu AKowców, donoszeniu na kolegów do Informacji Wojskowej, malowaniu trawy na zielono, komputeryzowaniu PRL radzieckimi komputerami i bezgranicznej miłości towarzyszy radzieckich do towarzyszy polskich manifestującej się całuskami w same usta.

    Ech, jakby było harmonijnie i sielankowo! a tak to jesteśmy skazani na gorszące spektakle w wykonaniu agentów Watykanu i Telavivu.

    Komuno, na co czekasz, migiem organizuj triumfalne zjazdy!

  178. Komentarze zaprzyjaznionych z wladza mediow uderzaja w histeryczny i pozbawiony proporcji ton.
    Otoz pojedyncze gwizdy i buczenie sali w czasie wystepu Tuska uznano za „ÖBURZAJACY SEANS NIENAWISCI W ZMIJOWISKU…!”

    Komus tu wyraznie odbilo.

    Ciekawostka w zwiazku z przemowieniem Kaczynskiego w sprawie niektorych doradcow Solidarnosci (jakoby wierutne klamstwa).
    Towarzysz Ciosek z archiwow Stasi:

    „Część decydujących doradców „Solidarności” rozpoznała już obecną sytuację i wie o zmianie sytuacji. Mają więcej strachu niż zakładaliśmy i zaczynają ratować skórę. Właśnie miałem osobliwą rozmowę z szefem ekspertów „Solidarności” Geremkiem 1/ (ścisłe kontakty z międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z Kreisky’m 2/ i innymi). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy „Solidarnością” w obecnej formie a socjalizmem realnym już niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieuchronna. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Aparat „Solidarności” musi zostać zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej konfrontacji „Solidarność” mogłaby na nowo powstać, ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę. Być może – kontynuował Geremek – tak umiarkowane siły jak Wałęsa mogłyby zostać zachowane….”

  179. cynamon29 pisze:

    2010-08-31 o godz. 11:33

    Prosze zadac to pytanie panu redaktorowi.

    P.S.
    Jezyk jest jeden.
    Ludzki.

    Slawomirski

  180. stasieku (08-30 o godz. 15:00)

    W temacie mity kontra fakty są dwie teorie. Jedna mówi, że T.O. się spienił, a druga, że grubą pianę T.O. miał na porannej kawie.

    Żakowski sprytnie, żeby nie powiedzieć manipulacyjnie, porównuje udział sumy podatków do PKB między Polską i średnią Unii. Faktycznie, w Polsce ten wskaźnik jest poniżej unijnej średniej. Ale gdy porówna się z krajami postsocjalistycznymi, nieco wyższy wskaźnik od Polski maja tylko kraje zamożniejsze: Slowenia, Czechy i Węgry. W Bułgarii jest on zbliżony do polskiego, cała reszta od Estonii przez Słowację po Rumunię ma opodatkowanie niższe, lub o wiele niższe niż Polska. Kanada ma niemal identyczny wskaźnik jak Polska, USA znacząco niższy. Zamożne kraje Unii rzecz jasna są bezapelacyjnie uznawane za rejon najwyższych podatków na świecie.

  181. Sebastian pisze:

    2010-08-31 o godz. 11:34

    „Ludu Boży, czy jest wspanialszy system od demokracji? ”

    Nie jestem ludem bozym ale odpowiem ze nie ma.

    P.S.
    Kazdy z nas podlega ocenie i ocenia.
    Na tym polega ten system.

    Slawomirski

  182. Lewy Polak pisze:

    2010-08-31 o godz. 13:03
    Pani Zosienko

    Rozumiem fascynacje otworami anatomicznymi czlowieka.
    Nie rozumiem miejsca jej wyrazania.

    Slawomirski

  183. ET pisze:

    2010-08-31 o godz. 10:18
    To nie jest moj wpis.

    Prosze uwazac nadmiar slonca jest szkodliwy tak samo jak nadmiar czegokolwiek.

    Slawomirski

  184. do
    rasmus pisze:

    2010-08-31 o godz. 15:45
    Obiecuje finansowanie przejazdu dla wybranych delegatow na proponowany przez Pana zlot.
    ET

  185. Andrzej Falicz pisze: 2010-08-30 o godz. 19:39
    „Dla mnie ciekawszy jest wyjazd do stanow w 1962-63… kto jeszcze pamieta troche te czasy wie o czym mowie. Naiwnoscia jest wiara, ze to zdolnosci decydowaly na poczatku lat 60-tych o szansie wyjazdu na studia do USA. Ale to juz historia i jedyne co ma znaczenie to zeby nie udawac naiwniaka.”
    Andrzej Falicz pisze: 2010-08-31 o godz. 13:08
    Czyżbyś sugerował, ze Pan Passent pojechał na studia do USA nie…”ot tak”?

    To inteligencja i poczucie misji Amerykanow oraz wiara pokladana w Passencie przez PZPR. Przy okazji napasci USA na Afganistan pisarka indyjska Arundati Roy posumowala USA bardzo krytycznie. W takiej sytuacji srodowisko Gazety Polskiej wydaloby zakaz drukowania jej ksiazek. Amerykanie zas obsypali ja zaproszeniami na ich uniwersytety. Nawet Bush – przynajmniej publicznie – chwalil swych przesmiewcow. Tak to dziala.

    Passent krytykowal USA, ambasador USA w Warszawie pomyslal, ze niemozliwym jest, aby tak inteligentny czlowiek jak Passent nie zostal w USA po zapoznaniu sie z amerykanskim way of life. Gdyby zostal, to bylby to dla USA olbrzymi sukces propagandowy. Dla cywilizowania PZPR-u i zycia w Polsce bylaby to kleska, bo partyjny beton dokrecilby srobe Polityce, a moze nawet ja zlikwidowal. Z pkt widzenia USA byloby zatem takze lepiej by Passent wrocil, a nawet by go w ogole nie kusic. Znajac Passenta USA wiedzialy, ze, cokolwiek on wybierze, Ameryka nie moze stracic.

    Idealista Passent oczywiscie wrocil i polozyl spore zaslugi w lagodzeniu skutkow atomowej „Zelaznej Kurtyny” dla Polski. Tak to jest, ze chlop strzela, a Pan Bog kule nosi: Passent wierzyl, ze – jak napisal – „partia komunistyczna nie oddaje wladzy bez walki” i mial nadzieje, ze PRL rozkwitnie. W rzeczywistosci, nie rozumiejac (jak prawie wszyscy) ku czemu zmierza historia, nie tylko poprawial sytuacje PRL-u, przedluzal jego zycie, ale i przygotowywal intelektualnie powstanie Solidarnosci i bez swego zamiaru (choc kto to wie, jakie kalkulacje Passent ostatecznie mial) przyczynil sie do Upadku PRL-u. Tak to juz bylo z PRL, ze partyjni przeciwnicy Polityki i Passenta rozlozyliby ja bez nich na lopatki, a przedluzajac jej zycie, poprawiajac jej funkcjonowanie Polityka przyczyniala sie do wytworzenia jej likwidatorow, do jej likwidacji. Z uwagi na niewydajny system gospodarczy nie mial PRL nigdy zadnej szansy. Naprawde ciekawym pytaniem jest raczej, czy Passent i Polityka prowadzlilby nadal swa prace u podstaw, prace ulepszajaca PRL, gdyby wiedzieli, ze przyczyniaja sie w ten sposob do jego upadku. Mysle, ze tak, bo pojmowali PRL jako cos dobrego dla ludzi. Tak naprawde, to Marksizm i Katolicyzm roznia sie tym, ze Marksizm stawia na szczycie hierarchii wartosci czlowieka, a Katolicyzm nad czlowiekiem stawia jeszcze Boga. To tez tlumaczy wspolprace Kosciola z PZPR, otwarty stosunek JPII do PRL-u, slowa podziekowanie pod adresem SB za zapewnienie bezpieczenstwa w czasie jego pielgrzymik do Polski, Kwasniewski w Papamobile itp. gesty.

    Za wyjazdem Passenta do USA kryja sie wiec kalkulacje, ktore mozna sobie latwo wyobrazic.

    absolwent pisze: 2010-08-30 o godz. 20:26
    “Na szczescie dostał w pysk od Henryki Krzywonos. Szkoda ze nie fizycznie.”

    No tak. Tusk udawal, ze nie wie, ze Solidarnosc 10 milionow byla ruchem ogolnospolecznym, a nie zwiazkiem zawodowym, z ktorego wyszedl dopiero dzisiejszy zwiazek zawodowy Solidarnosc. Czego mogl Tusk innego oczekiwac? Przeciez publicznie, w wywiadzie dla GW i programie swej PO, zapowiedzial, ze odbierze zebranym na sali bedacy ich zdobycza i wlasnoscia immunitet poselski. Tylko to wystarcza by go wygwizdac, a nawet w ogole nie zaproscic. Poslowi bez immunitetu, ktory by ich reprezentowal, mozna wrzucic do auta paczuszke narkotykow albo CD z pedofilskimi zdjeciami – np. przed waznym dla robotnikow glosowaniem.

    Tusk przepchal Komorowskiego na prezydenta przeciw ich kandydatowi Kaczynskiemu tylko dzieki glosom przeciwnikow Solidarnosci 10 milionow. Gdyby Tusk nie tylko ladnie mowil, lecz i czynil, to odrzucilby wygrana za cene poparcia kilku milionow glosow bylej PZPR. Tak dzieje sie np. w RFN gdzie SPD w parlamentach lokalnych i wyborach kanclerskich rezygnuje z glosow bylych komunistow wschodnioniemieckich. Zwrocil na to uwage Kaczynski troche przez kwiatek, ale gdby Tusk dzialal sam tak jak mowil na tej sali, to powiedzialby, ze po smierci Lecha, z szacunku dla wspolnej przeszlosci solidarnosciowej, nie bedzie wyciagal korzysci politycznej z jego smierci i nie wystawi kandydata PO na prezydenta.

    Tusk przekazuje wbrew prawu i polskiej racji stanu wyjasnienie smierci zwiazkowca Lecha Kaczynskiego innemu panstwu, przyjmuje pomoc polityczna Putina przeciwko Lechowi, narusza w ten sposob zywotny interes zgromadzonych, potem dziwi sie, ze go wygwizduja?

    Brednie neoliberalizmu na grzbietach „klasy robotniczej” wprowadzali przeciez jej niedawni „obroncy” z PZPR-u i KOR-u, amerykanski politolog D. Ost: „Część winy ponoszą też Geremek, Mazowiecki, Michnik czy Kuroń. W 1990 r. to oni sprawowali rząd dusz. Zrobili wszystko, by odepchnąć od siebie zwykłych ludzi. Uznali, że robotnicy mogą im przeszkodzić w budowie liberalizmu gospodarczego.” Newsweek, 10.06.07 Czego oczekiwali Mazowiecki, Tusk i Komorowski jako odpowiedzialni za pogorszenie warunkow zycia zgromadzonych?

    Ta pani Krzywonos wygadywala brednie: Lech i Jaroslaw prowadzili ta sama polityke, we wszystkim co uczynil Jaroslaw po smierci Lecha mialby jego poparcie, a ona zarzuca, ze Jaroslaw dziala przeciw Lechowi? Brednia! Cala sala popiera Kaczynskiego, a ona sobie wymysla, ze zwraca przeciw sobie ludzi. Brednia!

    Prosze zwrocic uwage na anekdote Tuska: kobieta broni slabego ZOMOwca przeciwko rozsierdzonym stoczniowcom. Ta kobieta to pani Krzywonos, ktora broni Tuska. Nie ulega watpliwosci, ze ta cala Krzywonos przygotowala to wystapienie, bo z gory bylo wiadomo, ze taka bedzie sytuacja, a Tusk nie mogl nie przyjsc. Jej zadaniem bylo zminimalizowanie strat medialnych dla PO i tylko byla obawa, ze jako prosta kobiete nie udzwignie ciezaru na mownicy. Tusk ma tez nadzieje, ze inni pojda w jej slady i nie polapia sie, ze on robi ich w konia. To oni beda splacac dlugi, ktore Tusk zaciaga tylko i wylacznie po to, by wygrac wybory na premiera.

  186. W oryginale wypowiedzi W. Frasyniuka, którą słyszałem w TVN 24 „wypinkania” nie było a użyte określenie zabrzmiało w całej swojej dosadnej dosłowności.

  187. @ „jasny gwincie” z dn. 31.08.2010 h: 14.01.
    Pozdrowienia z W-wia. Nie, niczego innego nie oczekiwałem. Oczywiście p.Krzywonos musi być najważniejsza (jak do niedawna krzyż na Krak.Przedmieściu w stolicy). Tak jak wzajemne „połajanki” w Gdynii na zjeździe. To jest właśnie poziom i meritum debaty „elit” zakompleksionego społeczeństwa (a dziennikarze to elita-elit społecznych – zawsze ! – o politykach nie wspominając), sklerykalizowanego i klęczącego przed tzw. „Autorytetami” (jeszcze raz odwołuję się do B.Russela – „nie powinno się mieć stałych i absolutnych autorytetów bo zawsze można wybrać autorytety inne”). Trzeba tylko umieć wybierać……
    Te tzw absolutne dziś „Autorytety” i „Symbole” to JP II, Kościół rzymski, duchowieństwo, symbolika i mitologia „S”, Powstanie Warszawskie itp (wypisz wymaluj W.I.Lenin, PKWN itd. w PRL-u – chodzi o genezę i swoisty „branding”) – ta nabożność, ta wzniosłość, te opary kadzideł i mirry lejące się z mediów są nie do wytrzymania. To jest wszystko nierzeczywiste i neurotyczne (jak słusznie zauważa „zappatist” – pozdro !).
    Ale jak „jasny gwincie” być może inaczej gdy np. już 3 szkoły w Polsce XXI wieku – Warszawa i Łódź – rok szkolny zaczynają decyzjami swych dyrektorów – w Kościele !!! Msza jest rozpoczęciem roku w szkole, w państwie świeckim, gdzie konkordat zapewnia autonomię tych dwóch podmiotów ! Obecni są oczywiście „purpuraci”, proboszcze, „dobrodzieje” – oni stanowią więc clou tego świeckiego i państwowego święta (?), obchodów, imprezy jest właśnie msza. Czyli edukacja jest nierozerwalna z nauką kościelną ! Co więc koduje się w głowach dzieci, rodziców, społeczeństwa ?! Czy państwo jest Kościołem ? Jaki najważniejszy jest porządek – państwowy czy kościelny ?
    A co robi w takim razie Ministerstwo z p.Hall na czele ? Co robią odpowiedni kuratorzy ?
    A co mają począć rodzice i ich dzieci gdy są niewierzący lub nie przynależą do religii rzymsko-katolickiej ? Czy to nie jest jawna, pospolita i oburzająca dyskryminacja (abstrahując od zastrzeżeń prawno-administracyjnych) ?

    „Jasny gwincie” – problemy poruszane i prezentowane przez S.Karaganowa są widocznie zbyt odległe od mentalności naszej, polskiej, sklerykowaciałej (mój schlagwort „że na kolanach nie można być wolnym” jest całkowicie słusznym – zwłaszcza, iż owa pozycja odbiera człowiekowi przede wszystkim wolność intelektualną) „elity” władzy. Są zbyt „wysokiego lotu” i nieosiągalne przez to, iż są zbyt realne i racjonalne (nie ma tu Matki Boskiej Królowej Polski czy Jezusa Chrystusa patrona RP) – więc lepiej i bezpieczniej jest nt.temat nie zabierać głosu. Bo może się okazać, że nie ma się nic do powiedzenia; czyli król jest nagi.
    I jeszcze jedno – to wszystko o czym tu dyskutujemy wypisz wymaluj przypomina mi końcowe fragmenty „Wesela” S.Wyspiańskiego. I nie tylko chochoła, zloty róg i taniec „bez końca”. Także powiedzenie o orle, który nie poleci………

    A co do chamstwa i rozplenionego w życiu publicznym, prostactwa (ponad miarę) – to gwizdy na Premiera czy buczenie na Prezydenta, retoryka JarKacza itd. replika (emocjonalna) pani Krzywonos – to wszystko już było. To są po prostu efekty schamienia i kibicowania (przez dziennikarzy !!!) prymitywizacji naszej rzeczywistości od prawie ćwierć-wieku. I nie szanowania najwyższych urzędów państwowych – to szanowanie, ta admiracja była podyktowana zawsze konotacjami politycznymi i rodowodami. Kto protestował i nazywał zachowanie Głównego Idola Sierpnia ’80 po imieniu gdy L.Wałęsa przy przekazaniu urzędu prezydenckiego w Belwederze jawnie i „z rozmachem” lekceważył swego poprzednika ? Lekceważył Jaruzelskiego czy Urząd ? Kto napiętnował publicznie Ligę Republikańską i jej członków (dziś członkowie tej quasi-terrorystycznej organizacji przyznającej się do tradycji „S” są członkami rządu D.Tuska – J.Pitera, a w przeszłości byli ministrami – M.Kamiński) za obrzucanie skuteczne jajkami Ministra RP J.J.Wiatra i próbę – nieudaną – „rzutu” w A.Kwaśniewskiego, Prezydenta RP ? Czy D.Tusk skarcił publicznie ówczesnego swego najbliższego przyjaciela i totumfackiego J.M.Rokitę gdy ten po wyborze A.Kwaśniewskiego (I kadencja) na Najwyższy Urząd w Polsce organizował w „krakówku” strefę dla Prezydenta jako „persony non grata” i śmieszną społecznie inicjatywę Polska 3/4 ? A jak D.Tusk postąpił wobec Miodowicza/Jaruckiej gdy ten kalał- pomawiając – dobre imię W.Cimoszewicza ? A co z oskarżeniami wobec J.Oleksego (L.Wałęsa w „tle”) ?
    Te przykłady można mnożyć…….To chamstwo, prymitywizm, brak szacunku dla „Innego” trwa i ma się dobrze od lat. Ale „relatywizm” i działanie w myśl dewizy że „koszula jest bliższa ciału” (czyli MY są zawsze cacy, a „Inni” to be) jak przysłowiowy kij ma zawsze dwa końce. Premier i Prezydent więc padli – choć szkoda bo to uwłacza urzędom, powadze RP i stabilności państw jako takiego – ofiara swych zaniechań i swego serwilizmu wobec postępowań swoich komilitonów o rodowodzie „S”. Filozofia Kalego przynosi zawsze gorzkie owoce. Więc Drogie Blogowisko nie dziwmy się – mamy cośmy chcieli !
    Pozdrawiam
    WODNIK53

  188. Lewy Polak pisze:

    2010-08-31 o godz. 09:28

    Nudzisz.
    Baw sie pilotem.
    Keyboard zostaw innym.

    Slawomirski

  189. WODNIK53 pisze:
    2010-08-31 o godz. 13:15

    Pojawiaja sie tu czasem glosy jak twoj by zajac sie przyszloscia. Ale kogo interesuje przyszlosc ??? Czy przecietny polak interesuje sie swoja wlasna przyszloscia lub przyszloscia swoich dzieci i wnukow? Nie wspominajac kraju? Czy historycy na szczytach wladzy wiedza co to jest przyszlosc ?
    Kazdy gatunek zwierzat opiekuje sie swym potomstwem. Przecietny polak a szczegolnie ten solidarny gatunek juz dawno zatracil ta ceche. Co jest wazne ? Wodka, zagrycha teraz, dzisiej a jutro jakos tam bedzie, z boska pomoca.
    Pieklo juz zostalo stworzone dla przyszlych pokolen. Juz z 79 tys zl dlugu na przecietna osobe ci neszczesnicy, przyszle pokolenia nie moga miec przyszlosci. Moze dlatego nikt sie nie interesuje przyszloscia bo jej nie ma.

  190. „Iwaszkiewicza przesłaniają nam czasem jego literaccy bohaterowie” – pisze recenzent tejże biografii poety i nowelisty:
    http://kulturaliberalna.pl/2010/08/10/jasina-jaroslaw-iwaszkiewicz-%E2%80%93-bohater-naszych-czasow-marek-radziwon-%E2%80%9Eiwaszkiewicz-pisarz-po-katastrofie%E2%80%9D/

    Banalne stwierdzenie, literaccy bohaterowie przesłaniają pisarzy, niekiedy po części ich objaśniają, dodają sosu do ich dzienników i biografii. Np. Andrzej Gołąbek w „Sława i chwała”, jest taki dialog pod koniec I rozdz. III tomu, gdzie pada coś na temat orzekania prawdy historycznej na podstawie werdyktu mas ludzkich, „milionów” ludzi orzekających tak a nie inaczej. Jak odnajdę, to zacytuję. „Oportunista” Iwaszkiewicz wychodząc w roku 1978 z zebrania, czy z bankietu z partyjniakami na czele łączył się z masami, z literatami, sympatykami KOR i z robotnikami Radomia i Ursusa. Czuł ich oddechy.

    Żałuję, że nie znalzłem tej biografii Iwaszkiewcza w księgarniach, raptem tydzień mnie dzielił, patrząc na datę wydania. Nic straconego, ciekawe są życiorysy trzech literatów, którzy w 1943 roku z Niemcami pojechali do Lasu Katyńskiego (J.E.Skiwski, F. Goetel, J. Mackiewicz), potem ich ścigano w 1945 roku, w śledztwie o zdradę zeznawał m.in. Iwaszkiewicz, wszyscy trzej zmarli na wygnaniu, bodaj jeden z nich jest teraz patronem szkoły.

  191. ET pisze:

    2010-08-31 o godz. 14:42

    ” „lewicujaca” fundacja Fulbrighta w USA udzielala stypendia zdolnym Polkom i Polakom”

    Rozbawil mnie Pan.

    A kto wydawal paszporty?

    P.S.

    System dzialal w ten sposob aby osoby popierajace „wladze ludowa” eliminowaly osoby tego nie robiace. W ten sposob zostal wyeliminowny maz mojej ciotki.

    Slawomirski

  192. zappatist pisze:

    2010-08-31 o godz. 15:45

    Zabawne jest pytanie Passenta o przyszlosc.

    Slawomirski

  193. Ciekawe, ze kiedy wspominalem o skutecznej metodzie zwalczania zatwardzenia, dosc enigmatycznie polecalem ja pewnym panom majacym problem ze slowotokiem, ale przeciez nie wymienilem tych panow z nazwiska. I wlasnie ci trzej zareagowali jak jeden maz, widocznie czujac sie inkryminowanymi. Poza tym mialo tu miejsce nieporozumienie, gdyz panom tym wydalo sie, ze proponuje im wspolne fascynowanie sie pewnym otworem, a ja tylko chcialem im pomoc podsuwajac im stara medyczna metode leczenia zajoba. Ci panowie stanowczo sa zbyt przewrazliwieni. Przypominaja mi oni pewnego kolege ze studiow, z ktorego troche nieladnie nasmiewalismy sie i doprowadzilismy go do takiego stanu ducha, ze kiedy ktos do niego powiedzial: Dzien dobry, Stasiu, ten sie wnerwial i odpowiadal niegrzecznie: Spierd….,ty ch…!

    Z najwyzszym szacunkiem dla panow F,S i E
    LP

  194. ET pisze:

    2010-08-31 o godz. 14:42

    Komuna inwestowala w pewne osoby np Kwasniewski, Cimoszewicz czy Passent. Inwestowanie w osoby niepewne pomimo komunistycznej gospodarki nie bylo praktykowane.

    Slawomirski

  195. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Z tym znarowieniem sie Zosienki to prawdziwy „krzyz panski” – prawda?

  196. Pisze młody publicysta Ł. Jasina:

    „Bardzo często zastanawiam się, dlaczego Iwaszkiewicz wraca do łask. Zastanawiają się też inni. Niedawni krytycy odnajdują nagle wielką wartość jego twórczości i całkiem sporą siłę osobowości pana Jarosława. Marek Radziwon (…) stawia kilka rozsądnych hipotez. Myślę, że można się z nimi zgodzić, a nawet nieco je rozwinąć.

    Polska w roku 2010 jest już inna niż w roku 1989 – niewielu z nas pragnie odreagowania komunistycznego zakłamania, którego symbolem było między innymi oficjalne, państwowe uznanie Iwaszkiewicza za największego z żyjących pisarzy polskich. I tak dzisiaj do głosu dochodzą młodzi ludzie, pamiętający komunizm jedynie jako reminiscencję dzieciństwa albo wręcz jako akapit z książki. Inne nastawienie mają również krytycy starszego pokolenia … „

  197. @Sebastian, są jeszcze ludzie w Polsce, tak jak pani Henia, którzy nie widzieli potrzeby zabierać się za politykę. Oni mieli najzwyczajniej inny pomysł na życie i realizują je po swojemu. Co do siły sprawczej tamtego okresu, masz zupełną rację, bez proletariatu nic by się nie stało i cała polska inteligencja podniesiona do sześcianu, nie byłaby w stanie obalić nawet komunistycznego hasła wypisanego na dykcie.
    Wracając do pani Heni, muszę cię rozczarować, kobieta ma swoją pasję i powołanie, które jej w zupełności wystarcza. Wystarcza jej działać na rzecz kobiet (była gwiazdą na ostatnim kongresie kobiet) i dzieci, których nikt nie chciał, więc je wychowuje jako przybrana matka. Ona jak widzisz nie trwa o odrętwieniu, a wykonuje pracę u podstaw, o którą tak się dobijasz.
    Warto czasami zapoznać się z czyimś życiorysem, zanim palnie się babola Sebastian.
    Pozdrawiam

  198. Typowy product propagandy ostatniego 20 lecia blogowicz Torlin ponownie wyjawil mam glebie swych mysli. Tym razem podpierajac sie kopia artykulu z ‚Gazety’. I co to ma dowodzic ? Raymund Kaczynski byl czlonkiem AK a pozniej w PRL dobrze mu sie powodzilo. Przeciez cos w tym musi byc, prawda. Przeciez to nie daje spac. Trzeba cos z tym zrobic ?

    Coz to za bohaterstwo Torlinie, Raymund juz dawno nie zyje. Nie znosisz JK i chcesz sie wyzyc na trupie jego ojca. JK nie jest moim favorytem. To jeden z nabardziej paskudnych charakterow polskiej polityki. Ale po co czepiac sie do trupa ktory juz dawno zgnil, nie ma i nie moze miec wplywu na obecne poczynania JK ? Insynuacje ze jako byly AK-owiec RK nie powinen wykladac na Politechnice, pracowac na kontraktach i mieszkac na Zoliborzu sa zenujaco prostackie. To dowod otumanienia skrajnym faszyzmem.
    Nawet nie ma wzmianki o kwalifikacjach RK. Jezeli mial kwalifikacje to dlaczego nie mial prawa wykladac na Politechnice albo pracowac na kontrakcie ?

    W zamieszczonym z entuzjazmem fragmencie z ‚Gazety’ Torlin jeszcze raz odslania swoja hiper hipokryzje, klamstwo, oblude, i falsz. Co stawia Torlina popierajacego barbarzynstwo w Iraku i Afganistanie w pozcji by krytykowac walke z terroryzmem w powojennej Polsce ?

    Nie jest prawda ze AK-owcy byli aresztowani, torturowani, rozsztrzeliwani lub gebieni i ze nie mogli pracowac w swych zawodach dlatego ze w przeszlosci byli w AK. Co za skandaliczne brednie. Znalem osobiscie wielu bylych AK-owcow, nikt z nich nie opowiadal takich historii.

    Okulicki rozwiazal AK w styczniu 1945. Jest wiadome ze byl zaszczuty element ktory tego rozkazu nie wykonal i w latach powojennych prowadzili akcje terrorystyczne pod dyktando zachodniego imperializmu. Byle oddzialy NSZ rowniez przeksztalcily sie w terrorystyczne bandy. To z tym elementm walczylo SB i mogli by byc tylko zawstydzeni praktykami w Abu Ghraib i Ganatanamo. I tu jest widoczna hiper hipokryzja solidarnego gatunku i Torlina. Popieraja oni i nawet sie fascynuja barbarzynstwem amerykanskim gdy jednoczesnie nie podoba im sie SB.
    W Polsce powojennej bylo kilka amnestii. Bylo kilka okazji by skonczyc z terroryzmem. Ale byl rowniez element zaszczuty wasalstwem i ideologia zachodniego imperializmu ktory nie nadawal sie na rehabilitacje. Zadaniem SB bylo wyeliminowac ten element. Taka funkcje ma SB w kazdym kraju.

  199. telegraphic observer
    To samo zauważyłem w raporcie. I jeszcze całą masę ciekawostek…
    Ale to temat do komentowania innego wpisu, więc milczę.
    Cheers.

  200. Pani Krzywonos powinna na koniec wystąpienia zadedykować owemu zjazdowi piosenkę Melanie (kto ja jeszcze pamięta?) – „What have they done to my song”….

  201. Szanowny Panie, mam parę słów jako narodzony przed paru miesiącami internauta.
    Wspomniał Pan o cenzurze. Miło powspominać, że w 80-ym roku aż dwa razy się popłakałem z racji podpisania porozumień w Szczecinie i w Gdańsku. W gdańskich też coś chyba było o cenzurze. Ale widzę ją i teraz, i to gdzie – w internecie! Toleruje ona prostackie obszczekiwanie się, chamstwo, myślową pustkę, natomiast potrafi blokować analityczne wypowiedzi niezgodne z linią dysponentów stron. Niby się nie dziwię – trudno, by na przykład Radio Maryja propagowało ateizm – ale niech ktoś spróbuje zakpić z Biblii: powiedzmy, z tego, że domniemany Bóg pierwszego dnia stworzył światło, dopiero czwartego dnia – źródło światła. Dziś zjadłem kiełbasę ze świni, którą zabiję jutro. Ze wszystkich głupot można kpić do woli, ale nie z krzyczących głupot w najobficiej może wydawanym, ale też w najbardziej zakurzonym Piśmie. Pod tym względem Polska jest tak ociemniała i asekurancka, że nawet antyklerykalne pismo przyjęło jako swoje credo: „Bóg – tak, Kościół – nie”. Czyli: źródło klerykalizmu – tak, klerykalizm – nie.
    Nawet tak oczywistych spostrzeżeń nie mogłem nigdzie wyartykułować. A przecież to nie imputowanie – jak robią ludzie prawi przez zaciśnięte zęby -nie loty podniebne wyobraźni, lecz fakty. Przykro mówić, w sferze wolności słowa za wiele się nie zmieniło. Przestała istnieć cenzura jako instytucja, rozmnożyli się natomiast jak grzyby po deszczu cenzorzy. Zawsze to jakaś satysfakcja, kiedy można powiedzieć: NIE!

  202. Slawomirski pisze:

    2010-08-31 o godz. 16:10
    ——————————-
    Szanowny Panie Sławomirski,

    czy demokracja, jest najlepszym systemem społeczno politycznym dla obywateli, czy dla rządzących?
    Tzw. społeczeństwo, niezależnie od systemu, zawsze zawalczy o swoje , kiedy poczuje się zagrożone w swojej egzystencji.
    W każdym systemie, obywatele oceniają „stan rzeczy”, sami podlegając najróżniejszym ocenom od indywidualnych do grupowych.
    Tzw.prości ludzie, zawsze , czasami dyskretnie, czasami jawnie, komentowali rzeczywistość do woli.
    Postęp społeczny i cywilizacyjny zmieniły trochę reguły gry pomiędzy obywatelami, a warstwami uprzywilejowanymi- zwłaszcza rządzącymi.W dzisiejszych czasach, w dużym stopniu za sprawą powszechnego uczestnictwa mediów w życiu społecznym, rządzący ,w krajach zwanych demokratycznymi, „aksamitnie” wprowadzili obyczaj, gdzie każdy, za pomocą sztuczek medialnych, może mieć poczucie wolności w wygadaniu się o sprawach społecznych do woli. Te sztuczki, to puszczanie przez media, na łapu-capu, zupełnie przypadkowych „przechodniów”, z którymi to szarymi obywatelami, większość z nas się utożsamia, nabywając przy okazji poczucia, że NAS DOPUSZCZA SIĘ , z naszymi WIELKIMI/?/ przemyśleniami do wolnej przestrzeni publicznej. O naszych blogowych „obywatelskościach” nawet nie wspomnę…Obecnie jesteśmy wkomponowani w mechanizmy społeczno-polityczno gospodarcze o zasięgu globalnym, i dyktatura warstw uprzywilejowanych, jest najsilniejsza w dziejach/zaryzykowałbym/. Warstwy uprzywilejowane wiedzą doskonale, że wraz z postępem cywilizacyjnym, obciążenia realne każdego z nas, niezbędne do w miarę godnego przetrwania, stale zwiększają się. To co pozostaje na naszą demokratyczną obywatelskość- to tylko resztki nas samych…
    Nam -obywatelom, z tej wolności skapują najwyżej jakieś fajne gadżety, jeśli zarobimy/neoniewolnictwo/ pieniążki, „szpanerskie” wakacje na jakimś masowym spędowisku/uzdrowisku/ etc. Sprawy istotne, i tak zarezerwowane są dla uprzywilejowanych. Nam, pozwala się potrajkotać, my rozładowujemy swoje emocje, i jesteśmy dalej spolegliwi , jako demokratyczne baranki. My, cokolwiek byśmy o sobie nie myśleli, to i tak będziemy traktowani wyłącznie jako twór zbiorowy i statystyczny. Pojedyńczo, każdy z nas, jest tylko rozpoznaną , baaardzo ograniczoną w swoich możliwościach kruszynką, cząsteczką społeczeństwa jako nadrzędnego wobec nas realnego tworu.
    Wszystko to, co my wypowiadamy, jeśli ma wartość, choć odrobinę wyższą od intelektualnego „preparatu” którym się żywimy, można natychmiast dobrze sprzedać w adekwatnej do charakteru naszego olśnienia… warstwom uprzywilejowanym., które mogą ją nawet utajnić wraz z częścią naszej woli z tym związanej. Masowemu obywatelowi pozostaje podręcznikowa, intelektualna oczywistość, służąca do poprawienia samopoczucia każdego z nas – milionów, którzy nie mają wątpliwości że:”panta rhei” i nie ma lipy. My, biedne robaczki, możemy sobie demokratycznie poćwierkać w mediach, jeśli akurat nas zahaczą. Jeśli w mediach „powypowiada” się ktoś inny, nie my, to dalej jedziemy na tych samych naszych mechanizmach wewnętrznych, na których organizatorzy gier losowych robią swoje fortuny.
    My możemy tylko zanieść swój głos do kolejnej urny wyborczej, a wygra i tak ten, który ma wygrać. Reszta to tylko trochę bardziej wysublimowana odwiecznosć…
    Z powodów , jak powyższe, użyłem zwrtotu :”Lud Boży”.

    Pozdrawiam,Sebastian

  203. Jasny Gwint 14.01

    To naprawde jest komplement. Dziekuje. Pieprze czasem, bo jestem daleko od kraju i czytam. Czy $16, 000 rocznie to jest konieczne minimum ? Rozne wnioski robie z internetu. Bardzo dobrze rozumiem Twoje rozzalenie. Dlaczego nie wyjechales z tego bajzlu ?
    Obejrzalem 30 rocznice w internet. Przepraszam za extensis verbis, ale to typowy polski burdel. Nie przygotowane, haotyczne, niepowazne. Tusk nie mial zadnych danych o opiniach audytorium i strzelil jak chory w kubel. Przemowienie bylo nie przygotowane. Czy oni nie wiedza kto siedzi na sali ? Ale bajzel ! Kaczynski, moim skromnym zdaniem, mowil skladnie, madrze i wiedzial do kogo mowi. Taka rocznica winna miec ogolniki i naklaniac do powszechnej radosci. Pranie brudow trzeba bylo zrobic w cztery oczy, a do ludzi wyjsc jak na bal. Everybody happy ! Ale to jest ten kraj i wszystko musi odbywac sie po polsku.
    A lape Ci sciskam. Bardzo przyjaznie.

    P.S. Jakie prawdziwe wspomnienia z „baraku” moze miec pan Passent ? Jak pamietam Warszawe, to on siedzial raczej na salonach, nie w baraku. Zawsze. A o literatach to on moze sobie pisac. Ad mortem usrandam.

  204. Marek pisze:

    2010-08-31 o godz. 14:57

    Panie Marku,

    Dziekuje za spokojna i rzeczowa odpowiedz.

    Szkoda, ze po stronie adwersarzy przewazaja frustraci a nie polemika taka jak panska.Mimo wszystko uwazam, ze sala wypelniona zwiazkowcami musiala i miala powody by wybuczec Tuska a nagrodzic brawami Kaczynskiego.
    Warto o tym pamietac bez pogardy i nienawisci, ktorej jest tak duzo po stronie przeciwnikow PiS-u.

  205. Rozbrajajace sa te zachwyty co niektorych ile to zrobiono w PRL i ze domy i w nich mieszkamy….rownie dobrze moze sie wiezien zachwycac wiezieniem, ktore mu zbudowano. Nie tylko byl dach nad glowa ale jeszcze nakarmili (a nie musieli) marnie bo marnie ale z glodu czlowiek nie umarl. Nawet niewolnikow trzeba utrzymac przy zyciu, zeby sie na cos przydali.
    Po Hitlerze zostaly nam w PRL-u 3 autostrady ktore dlugo przetrwaly PRL-kie drogi Moze podziekujmy Hitlerowi za to co wybudowal i po czym w PRL-u jezdzilismy?…Jak ocenic rzady nazistow? …. „gdzieś pomiędzy apologią a negacją”
    Pan Passent byl najbardziej zaufanym dziennikarzem PRL-u wiec widzi ja w koloroch rozowych. Jak ma inaczej? Sam rzeczywistosc PRL-u nie tylko opisywal entuzjastycznie, zwlaszcza po grudniu 1981 roku, ale ja tworzyl.

  206. Zapomniałem dodać, że krytyczna postawa wobec religii niekoniecznie oznacza wrogą postawę wobec wierzących. Religia może być zwykłym przedmiotem poznawczym jak wszystko, co daje się poznawać. W tym sęk, że w Polsce prywatnie może i może, tyle że to nie żadna łaska. Natomiast publicznie to wygląda tak: można bez ograniczeń mówić: „Jest Bóg” – do tego stopnia, że strach otwierać konserwę czy lodówkę – nie można bez ograniczeń mówić: „Boga nie ma”. Nie mówię z powietrza: parę wydawnictw odrzuciło moją książkę z wyjaśnieniem: „Z przyczyn światopoglądowych”.

  207. Do The Mentor

    Szanowny Panie. Zarzuca pan Torlinowi, ze niegodnie atakuje on Jaroslawa Kaczynskiego uderzajac w jego dawno niezyjacego ojca.
    Problem jednak polega na tym, ze JK tyle razy niegodnie obrazal innych(np. slynne obelgi rzucane w Sejmie na Stefana Niesiolowskiego), a jednoczesnie sam siebie przedstawia jako „czyste dobro”, ze az samo sie prosi, zeby pogrzebac troche w przeszlosci rodu Kaczynskich i sprawdzic czystosc tego dobra. Oburza sie pan, ze zmarly od dawna Rajmund nie moze sie bronic. Ten argument mnie nie przekonuje, no bo w takim razie wogole nie moglibysmy mowic krytycznie o zmarlych bo nie moga sie bronic. Poza tym Torlinowi nie chodzi o Rajmunda, ale o Jaroslawa, o podwazenie klamliwej legendy ktora ten sie otoczyl: ojciec w AK(moj ojciec byl w AK i po wojnie wolal przeniesc sie z cala rodzina na Ziemie Odzyskane, poniewaz w Polsce centralnej bylby niechybnie aresztowany), matka sanitariuszka w Powstaniu – okazuje sie , ze to nieprawda i nie ma w tym nic nagannego, ze 14 letnia dziewczynke rodzice przed powstaniem wyslali na Kielecczyzne, ale Jaroslaw klamie ze brala udzial w Powstaniu, zeby dodac sobie splendoru(Chyba nie bedzie mi pan zarzucal, ze atakuje pania Jadwige Kaczynska). Teraz mamy proby podszywania sie pod pierwsza Solidarnosc, co pani Henryka Krzywonos zdezawuowala, twierdzac, ze prezesa wogole nie bylo w Trojmiescie, kiedy tam bylo goraco. Ten czlowiek klamie(nie bede premierem, jesli moj brat zostanie prezydentem), podszywa sie pod kogos innego(bohatera, ktorego wladze w stanie wojennym nie raczyly zauwazyc i go nie internowaly jak tysiace innych prawdziwych bojownikow), insynuuje(wiem cos, ale nie powiem), cynicznie gra tragedia smolenska(zespol Macierewicza), krzyzem.
    Naprawde mysli pan, ze wobec tego podlego osobnika nalezy zachowywac sie wstrzemiezliwie, delikatnie. Powtarzam nie chodzi o zniewazanie rodzicow Jaroslawa, chodzi o samego Jaroslawa.

    Pozdrawiam Pana LP

  208. WODNIK53 pisze: 2010-08-31 o godz. 17:12
    ==========================

    >>>A co do chamstwa i rozplenionego w życiu publicznym, prostactwa (ponad miarę) – to gwizdy na Premiera czy buczenie na Prezydenta, retoryka JarKacza itd.
    (…)
    … zawsze gorzkie owoce. Więc Drogie Blogowisko nie dziwmy się – mamy cośmy chcieli !
    >>>

    No wlasnie!

    Ja poprzednio napisalem : 2010-04-18 o godz. 06:26

    „do wszystkich
    =================
    Wielokrotnie na tym forum, wyrazano zdumienie, i nawet ZGORSZENIE, ze wspomina sie bylego Prezydenta bez wlasciwej atencji, naleznej tzw. Majestatowi Rzeczypospolitej.

    Niezupelnie rozumiem… . Bezlitosne dokopywanie Majestatowi Rzeczypospolitej przerabialismy juz w roznych konfiguracjach za Kwacha i Jaruzela, z entuzjazmem, jakby to byla nowa konkurencja olimpijska. Wtedy wydawalo sie, ze to taka pyszna rozrywka, ze boki zrywac, po same pachy…
    No wiec teraz sa wyniki…
    Czy rzeczony Majestat urosl od tamtych czasow?
    Discuss…

    Reakcji sie nie doczekalem.
    Pozdrawiam Wodnika53,
    Georges53.

  209. Co Karaganow proponuje Europie?

    WODNIK53 pisze:
    2010-08-31 o godz. 17:12
    “Jasny gwincie” – problemy poruszane i prezentowane przez S.Karaganowa są widocznie zbyt odległe od mentalności naszej, polskiej, sklerykowaciałej (mój schlagwort “że na kolanach nie można być wolnym” jest całkowicie słusznym – zwłaszcza, iż owa pozycja odbiera człowiekowi przede wszystkim wolność intelektualną) “elity” władzy. Są zbyt “wysokiego lotu” i nieosiągalne przez to, iż są zbyt realne i racjonalne (nie ma tu Matki Boskiej Królowej Polski czy Jezusa Chrystusa patrona RP) – więc lepiej i bezpieczniej jest nt.temat nie zabierać głosu. Bo może się okazać, że nie ma się nic do powiedzenia; czyli król jest nagi.
    Mój komentarz

    Może jasny gwint lub wodnik53 domagając się zwrócenia uwagi na ofertę rosyjskiego politologa Karawanowa dla Europy pomogli by blogowiczom w zajęciu stanowiska i króciutko ją omówili?

    Ja osobiście nie doczytałem się żadnego konkretu w wystąpieniu Karawanowa na łamach „Dziennika”.
    Bo czyż propozycję dla Europy stworzenia „supersojuszu strategicznego z Rosją, jej siłami zbrojnymi i potencjałem” można potraktować poważnie, gdy autor wywodzi przedtem, ze Europa słabnie, nie jest zdolna do „stworzenie quasi-federacyjnego państwa ani do przyznania, że „kurs na polityczne zjednoczenie, wspólną politykę zagraniczną i obronną okazał się błędny”?

    Z kim Rosja chce zawrzeć sojusz? Ze słabnącą, zdezintegrowaną Europą? Z kulą u nogi?

    Dalej autor troszkę profetycznie głosi, że „Do czegoś takiego Europejczycy są jednak na razie całkowicie nieprzygotowani” i „Rosja powinna w tej sytuacji czekać. Nie wykłócać się o drobiazgi, też nie ustępować, ale współpracować na poziomie konkretnych małych spraw i projektów. I może się doczekać”.

    Gdzie są konkrety w ofercie Karawanowa ? Co Rosja oferuje dzisiaj i na co będzie czekać bez targowania się? Na to, aż dojrzałe śliweczki same spadną do czapeczki?

    Pzdr, TJ

  210. @ Andrzej Falicz

    Panie Andrzeju,

    Chyba pozostaniemy przy swoich opiniach 😉 , gdyż ja uważam wręcz przeciwnie – to Donald Tusk powinien tam dostać brawa, a Jarosław Kaczyński powinien zostać wybuczany, wytupany, wygwizdany i obrzucony zgniłymi jajami, albo chociaż zignorowany, jako uzurpator, człowiek, który przypisuje sobie zasługi, których nie posiada. Poza tym, co miały znaczyć te owacje na stojąco dla p. Kaczyńskiego na święcie związku zawodowego Solidarność? Przecież on nawet nie był jej członkiem, nie zapłacił żadnej składki, nie było go w Stoczni i to co wczoraj mówił, precyzyjnie wyczerpuje krótką definicję, przedstawioną przez Władysława Frasyniuka. Gdyby owacja była dla Lecha Wałęsy, to co innego.

    Skoro już jestem przy Lechu Wałęsie, to dziś zapadł kuriozalny wyrok w sprawie, którą słusznie założył p. Wyszkowskiemu. Z treści uzasadnienia rozumiem, o ile dobrze rozumiem, że teraz, w ramach wolności wypowiedzi każdy ma prawo powiedzieć, że sędzina, która prowadziła tę sprawę i ogłosiła wyrok jest byłą agentką UB, która kapowała na przyjaciół i pobierała za swoje usługi wynagrodzenie.

  211. ET 11:10 marudzi i chce przykład eleganckiej berlińskiej architektury. Proszę bardzo.

    Berliński Potsdamer Platz, największy w ostatnich latach plac budowy w Europie, od końca wojny do Wende wypalony pas graniczny w środku Berlina (wyglądało to jak Krzyki wrocławskie w latach 60-siątych), dzisiaj stonowana, ludzkiej skali, z wielkim parkiem miejskim i pięknie ocienionymi drzewami ulicami na prawie klasę Paryża czy Wiednia piękna nowa dzielnica miasta, elegancka być może trochę chłodnie mordernistycznie nie w paryskim stylu ale elegancka. Można przegooglować lub za parę złotych śmignąć tam w parę godzin szybkim pociągiem z Warszawy czy Poznania.

    Drugi przykład Chiny, szczęka opada jak się widzi co i w jakiej klasie architektonicznej się tam dzisiaj buduje. Szczęka!

    —–
    Re zieleń w Kraju – niestety zieleń miejska to dalej co w umysłach polskich urbanistów do dzisiaj nie istnieje ani nigdy nie istniało. Jedyne polskie miasto jako takie zielone to był Wrocław ale dzięki staraniom poprzednich władz miejskich (wielki Park Szczytnicki) a w odzyskanym i odbudowanym po kompletnych zniszczeniach wojennych nowej zieleni prawie żadnej nie było i do dzisiaj nie ma.

    Typowy jest Poznań w sensie że to potworek szarej niechlujnej tandetnej obśrupaniej kompletnie przypadkowej urbanistyki z akcentami noworuszowsko neogargamelowymi, bez cienia zieleni z paroma tylko nędznymi parczkami. A mają takie naturalne miejsce na piękny wielki park miejski typu Central Park w New York (100 ha samych trawników, 52 ha zadrzewionych, i 55 ha strumyków i jeziorek i z 22 tys drzew) czy taki Washington Park w samym sercu Portland OR, 51 hektarów fantastycznie utrzymanej zieleni.

    Mówię o Dolnej Wildzie, która na dzisiaj wygląda jak nędzna kolekcja ogródków działkowych. A można to by było zintegrować z pobliską Wartą w jednym wielkim kompleksie parkowym takim jak np Central Park.

    Proszę rzucić okiem, takich parków w Polsce z takim drzeewami na palcach jednej ręki można policzyć jeśli wogóle.

    No koniec dodam że coś się jednak rusza – np taka Kaponiera poznańska, ozielenili ją ostatnio bardzo elegancko. A w samej Warszawie główne skrzyżowanie straszy paroma obskurnymi klombami pogomułkowskimi do dzisiaj.


    P.S. Jaki ten temat PRL do dzisiaj jeszcze nośny, nie chce się wierzyć. Samograj dla blogowców z tamtej epoki.

  212. po beznadziejnej prezydenturze Lecha Kaczynskiego i po przegranej brata Jaroslawa w ostatnich wyborach mozna faktycznie dostac szajby, ale to jeszcze nie powod aby zasmiecac forum idiotyzmami w stylu Fallicza czy Jasnogorskiego (czy jakos tak). Owszem, mozna w nieskonczonosc o TPPR, o ORMO, o OHP i PKP, o diasporze, Senece… ale to przeciez nie odwroci biegu historii, bo PiS do wladzy juz nie wroci – co jasne i oczywiste.Niechze zatem Fallicz i ci dwaj pozostali stracency pomysla o pozytecznych zajeciach na kolejne tygodnie, np. o grzybobraniu, o akcji ziemniaczanej „jesien 2010”, o pazdziernikowym darciu pierza, albo o przygotowaniu wekow na przetwory. Za dwa tygodnie sprawdzimy postep robot i stan duszyczek

  213. KLeofas, 19.32. Mocny uścisk dłoni i pozdrowienia.

  214. TJ, 20.50 W sprawie Karaganowa. Obawiam się, że Ty już nigdy nie zrozumiesz, Mogę radzić przeczytać ponownie i pomyśleć o przyszłości.

  215. Pani Monisia po urlopie ! RadioZet ma znowu sluchaczy. To jej Osobowosc robi frekwencje. Nie jest przyjete pisac o ubraniu czy urodzie przezenterow, ale to polski blog i nie takie „smrody” tu lataja. Talent wielki. Ciekawe czy w US tez mialaby takie wziecie ?

    Prowokacyja bluzeczka z ogromnymi dziurami pod pacha odslania raczej sporo i nie jeden tu mysli: wyleci jej ten cycek czy nie wyleci ? Ja dawalem fifty-fifty. Staniczek obejrzelismy dokladnie, gola skorke tyz – a gdzie reszta ?! Wymachy raczek na wszystkie strony i podrzucanie ramionek daly mi dylemat: chce zeby choc jeden (ten od kamery) wylecial czy poprostu podrzuca biustem ? Fascynujace !

    Maltretowala wlasne cycki na kancie stolu, jak zwykle, albo ramionkami, jak stolu zabraklo. Moze to ja tak ozywia ?

    Ten program w RadioZet winien byc dozwolony od lat 21. Pelne „swinstwo”. Lwia grzywa wstrzasnela sie i opadla na oczka, kiedy wreszcie przepedzila pana Sniadka, ktory nie bardzo wiedzial co mowic, i raczej nie wiedzial do czego go uzyto. Pelna temperamentu Pani Monisia strzelala pytaniami w Zjazd a Pan Przewodniczacy z sumiastem wasem, staral sie nie zgubic. Dzieki Bogu nie byl w studiu, bo „malpie ruchy” Pani Moniczki moglyby go skonfundowac jeszcze bardziej. Sceny wywiadow w RadioZet przywodza do pamieci wierszyk Krylowa „Martyszka i oczki”; „….to ich poniuchaet, to ich polizet, to ich na nos nanizet”. Malpie ruchy, niekontrolowane, do papierow, do mikrofonu, do dlugopisu, do fryzury (!), skrobanie pod paszka, mimika dramatyczna i gesty do kolegow w mikserce, kaza zadedykowac jej ten wierszyk. Ale – to wszystko czyni Pania Radaktor oryginalna i niepowtarzalna w Polsce i chyba na calym swiecie. Naogladalem sie tych TV tu i tam, ale takiego talentu nie widzialem.

    Dzieki Opatrznosci – wrocila z urlopu ! Codzienne show goes on !

  216. Postulat 22.
    Odebrać Wałęsie, Borusewiczowi, Krzywonos i innym honorowym i oddanym członkom jednej sitwy prawo do noszenia znaczka ‚Solidarności’. Mogą go zastąpić z racji obecnego partyjnego przywiązania znaczkiem zadowolonej z siebie i głupkowato roześmianej Polski.
    http://www.maciejkrupa.pl/wp-content/uploads/2009/07/logo-PO.jpg

    Postulat 23.
    W sprawie innego znaczka noszonego przez Wałęsę niech się wypowie sama Pani Jasnogórska.

  217. @Daniel Passent:

    1. Czy Pan chce stworzyć wrażenie u młodszych czytelników, że był Pan w opozycji do reżimu?

    2. Pana książkę o olimpiadzie w Monachium pamiętam doskonale bo interesowałem się sportem. Gdzie tam ona apolityczna była. Politgramota po linii i na bazie. Pamiętam rzewny płacz nad ciężkim losem murzyna – koszykarza Lew Alcindora, którego ciężki los w kapitaliźmie zmusił do przejścia do NBA co niechybnie skończy się jego upadkiem w społeczeństwie. Tak Pan wypisywał w tej książeczce. Lew Alcindor zmienił nazwisko na Kareem Abdul-Jabbar i stł się ikoną amerykańskiej popkultury o zarobionych milionach nie wspominając. Takie Pan dyrdymały wypisywał.

    Ech, ta młodość opozycyjna. Ech Pana bohaterska walka z cenzurą.

  218. WODNIK53, 17,12. Z zainteresowaniem jak zwykle przeczytałem Twoje rozwinięcie tematu. Na szczęście jutro skończą się te ponure i kosztowne igrzyska wypełnione pustką, pychą, egoizmem, kłamstwa, fałszu i mitomanii. Problem natomiast pozostanie i znikomą nadzieją, że to wszystko się odmieni, znormalnieje i ucywilizuje. Dominacja kościoła,,ogromny majątek i jego zachłanności jest tak wielka, że przy totalnym praniu mózgów i ogłupianiu ludzi przez wolne media proces cywilizowania trzeba rozłożyć na dziesięciolecia. Ponurą rolę w tym procesie odgrywa tchórzliwa i bezideowa tzw polska inteligencja, której właściwie nie ma lub dała się maksymalnie omotać lub skorumpować. Zamiera także pozycja niezależnych dziennikarzy, a dominującą pozycje zajmują osobnicy niewykształceni, o cechach intrygantów, prowokatorów, całkowicie podporządkowanych aparatom partyjnym lub oligarchom. Niestety dołączyła do nich i POLITYKA lansując oficjalną linie propagandy reżimu i klucząc wobec kościoła. Znamienny przykład, dotyczy także naszego Gospodarza. Z całego zgiełku propagandy wydaje się jakby ci bohaterowie, którzy wyzwolili z pod ucisku tyranii nie tylko Europę ale i świat zapomnieli z kim właściwe dochodzili do porozumienia. Z kim podpisywali porozumienia i kompromisy. Wydaje się jakby to był cień czegoś lub ludzie z księżyca. A byli to normalni działacze państwowi lub partyjni, partnerzy od stołu rokowań i wydarzeń z tym związanych. Nie ma ich, zniknęli zapomniani, wymazani, często znieważeni, wielu jeszcze żyjących i wielu domagających się o swoje zasługi, szacunku, może i pomników lub pamięci historycznej. Hołota zapomniała i wymazała z pamięci. Redaktor także zapomniał i wymazał. A byli tam także jego przyjaciele. Pozdrawiam. Ludzie w Krakowie ponownie na noc układają worki z piaskiem.

  219. Jerzy Pieczul pisze:

    2010-08-31 o godz. 18:52
    „Niby się nie dziwię – trudno, by na przykład Radio Maryja propagowało ateizm – ale niech ktoś spróbuje zakpić z Biblii: powiedzmy, z tego, że domniemany Bóg pierwszego dnia stworzył światło, dopiero czwartego dnia – źródło światła.”

    Mój komentarz

    Nawiasem mówiąc może przypadkowo, lecz prawidłowo – najpierw były fale elektromagnetyczne, w tym światło, a później gwiazdy, z których jedna oświetla i ogrzewa Ziemię.

    Pzdr, TJ

  220. Wielki szacunek dla p.Tuska i p.Komorowskiego. Za odwage cywilna jaka bylo przyjecie zaproszenia na zjazd 30 lecia Solidarnosci.
    Oni musieli wiedziec jak zostana przyjeci.

    Ich obecnosc powoduje ze zarzuty tchorzostwa wobec prezydenta Komorowskiego w kwestii krzyza/zgromadzenia na Krakowskim Przedmiesciu nie maja racji bytu.

    I juz tak na koniec: wszystkie wielkie spory obecnego roku tocza sie wokol historii, symboli, slow. Czyz Polska nie jest chorym krajem?
    A moze wlasnie tak ma byc? Po to by zmiany spoleczne mozna bylo przeprowadzac bez wielkich protestow spolecznych nalezy przenosic konflikt spoleczny w sfere mitow, idei, debat historycznych?

    m@B

    m@B
    neospasmin.blox.pl

  221. Zosienka pisze:

    2010-08-31 o godz. 21:20
    po beznadziejnej prezydenturze Lecha Kaczynskiego i po przegranej brata Jaroslawa w ostatnich wyborach mozna faktycznie dostac szajby, ale to jeszcze nie powod aby zasmiecac forum idiotyzmami w stylu Fallicza …’

    Zosienka wyluzuj!
    To nie jest dowcipne mimo, ze ci sie tak wydaje.

    Ogladam koncert z okazji XXX-lecia Solidarnosci.
    Obchody polskiej Solidarnosci w Gdansku po….angielsku.
    Chociaz tyle dobrze, ze nie zaprosilismy niemieckiego rezysera.

  222. Marek pisze:

    2010-08-31 o godz. 21:01
    @ Andrzej Falicz

    Panie Andrzeju,

    Chyba pozostaniemy przy swoich opiniach , gdyż ja uważam wręcz przeciwnie – to Donald Tusk powinien tam dostać brawa, a Jarosław Kaczyński powinien zostać wybuczany, wytupany, wygwizdany i obrzucony zgniłymi jajami, albo chociaż zignorowany, jako uzurpator, …”

    Jak widac Panie Marku rzeczywistosc dzieje sie niekoniecznie tak jak nam sie wydaje, ze powinna.
    Mozna zawsze sie na nia obrazic ale pozostanie rzeczywistoscia.
    Wybuczano premiera rzadu a brawa dostal Kaczynski od wybranych w demokratycznych wyborach przedstawicieli zwiazkow zawodowych Solidarnosc.

  223. Zosienka pisze:

    2010-08-31 o godz. 21:20
    Za dwa tygodnie sprawdzimy postep robot i stan duszyczek…’

    A Zosienka nam opowie jak sie jej udala ostatnia lewatywa…

  224. cynamon29 pisze 2010-08-31 o godz. 12:34:

    Do narciarz2 z godz. 05:08 : ja byłem wtedy po drugiej, tej walczącej stronie ale też uważam że ten blog to nie miejsce na martyrologię.

    Cynamonie, oto moje kolejne wspomnienie, tym razem z 13-go grudnia. Jak zwykle spedzałem weekend w domu na Saskiej Kepie. Bedac swiezo upieczonym magistrem fizyki oraz kapralem podchorazym w WSOWL, do moich obowiazkow nalezało prowadzenie zajec z fizyki dla studentow tej uczelni, czyli przyszłych oficerow LWP. Mieszkałem w domu rodzicow, skad codziennie rano dojezdzałem w cywilnym ubraniu do Zegrza, ubierałem mundur, prowadziłem zajecia, po czym okolo czwartej jechalem do domu. Praca jak praca, poza tym ze omalze bezpłatna. Ludowe Wojsko Polskie uzywało takich jak ja jako wysoko kwalifikowanych, ale mało kosztownych pracownikow ulokowanych na niskich stanowiskach.

    Tak wiec tamten weekend spedzałem w domu. Obudziła mnie Mama właczajac radio na pełen regulator. Z osłupieniem wysłuchałem słynnego przemowienia. Stan wojenny?! I co mam robic ja, zołnierz w czynnej słuzbie? Wojna to wiadomo, ale stan wojenny? Co to za zwierze? W przemowieniu Generał nie powiedział, ze podchorazowie maja przerwac swoj pobyt w domu. Wiec pojechałem na ulice Mokotowska do siedziby regionu Mazowsze. Jako zajadły członek „Solidarnosci” uwazałem, ze tam sie dowiem prawdy, ktorej w przemowieniu Generała moim zdaniem nie było. Przyjechałem na Mokotowska i zobaczylem zbite szyby. W powietrzu był gaz łzawiacy. ZOMO wlasnie odjechało. Było duzo ludzi i było nerwowo. Ktos krzyknał, zeby chowac sprzet. Wiec pomagałem wynosic powielacze, podawałem je komus (nikt nie sprawdzał, komu) i one były wywozone gdzies w sina dal. Tak pracowałem chyba ze dwie godziny, po czym zaswitało mi, zeby jednak jechac do Zegrza. Jakos tam dotarłem juz po ciemku. W cywilnych ciuchach wszedłem do jednostki. Nasz sierzant „na kompanii” mnie ofuknał, ze dlaczego tak pozno. Zapachniało sadem polowym. Odpowiedziałem „nie działa komunikacja”. Sierzant dał mi mundur polowy, ktorego dotad nie miałem, karabin, i naboje. I w ten sposob dołaczyłem do drugiej strony, gdzie z racji poboru było moje miejsce.

    Rano członek Solidarnosci, wieczorem obronca socjalizmu z nabitym karabinem. W tym jednym dniu spotkały sie dwa losy i dwa swiaty. A jednak to byłem ten sam ja, rano i wieczorem. I cos Ci powiem, Cynamonie: mnie to wspomnienie ani troche nie niepokoi. Ja sie nie czuje rozdarty, jak ta sosna. Nie czuje schizofrenii. Nie odczuwam konfliktu sumienia ani nie cierpie z powodu podwojnej lojalnosci. Mi sie wydaje zupełnie naturalne, ze tak sie potoczył ten dzien.

    To oczywiscie nie był koniec przygod wojaka Szwejka. Po wyjsciu „z woja” na wiosne 1982 najpierw odebrałem nalezny mi urlop, a potem zgłosilem sie do pracy do Instytutu Badan Jadrowych w Swierku, skad własnie wylano sporo moich kolegow. Ale moje miejsce pracy bylo gwarantowane prawem. Wiec jezdzilem do Instytutu, podobnie, jak dopiero co do Zegrza. W miejscu pracy miałem cały skład bibuły, ktora pozyczalem wpołpracownikom. Prowadziłem malenka podziemna wypozyczalnie, choc słowo „podziemna” w tym przypadku jest troche nie na miejscu. Lepiej byłoby powiedziec „nieoficjalna”. Wszyscy o niej wiedzieli. Podejrzewam, ze wszyscy do ostatniego ubeka. Nikt sie nigdy nie przyczepił.

    I to tez nie koniec. Teraz mieszkam w USA, ale pisze komentarze na blogach Polityki. I znow nie widze w tym nic nadzwyczajnego.

    Po prostu, nie wszystko daje sie opisac w schemacie „my i oni”. Nie ma podstaw do martyrologii. Martyrologia to dziecinna postawa.

    Natomiast istnieje potrzeba martyrologii, zeby uzasadnic swoje pretensje do rzadzenia.

  225. Panie Falicz,
    nie musi Pan mnie słuchać, ale warto zapamiętać może, że im więcej uwagi poświęcamy idiot(k)om, tym bardziej wydaje im się, że są tego warci i zdrowi na umyśle.

  226. jasny gwint pisze:

    2010-08-31 o godz. 21:33
    TJ, 20.50 W sprawie Karaganowa. Obawiam się, że Ty już nigdy nie zrozumiesz, Mogę radzić przeczytać ponownie i pomyśleć o przyszłości.”

    Mój komentarz

    Jasny gwincie, nie napadaj na mnie z tym nigdy nie zrozumieniem, przedstaw swoje argumenty, bo nadal nie wiemy o co chodzi.

    Pzdr. TJ

  227. Barak jaki pamiętam kiedy zaczęto kopać fundamenty nie był wesoły
    i humorystyczny jak niektórzy malują.Znikneli pewni ludzie ,mój wujek
    prosty chłop należący do AK po wypuszczeniu z obozu w Rembertowie
    przez UB ,po powrocie trzykrotnie był wsadzany do więzienia gdyż nie uznawał władzy ludowej nie płacąc podatków i dostaw obowiązkowych,
    zawsze o dziwo wracał w dobrym humorze.Dano mu spokój i nawet nie figurował na listach wyborczych.Straż Pozarna kupiła Radio Pionier ,było
    to wielkie święto ,zakończone zaraz wsadzeniem czterech strażaków do więzienia na cztery lata gdyżzaczeli slłuchać Wolnej Europy.Moja wieś gdzie mieszkałem nie była na tyle
    postępowa aby docenić wstąpienie do kołchozu.Za karę była bez elektryczności do 1964 roku.Ja mały chłopiec wychowałem się w reakcyjnym klimacie,obrywałem bańki od Ojca gdyż wciąż znosiłem
    broń do naszego siedliska co było dużym zagrożeniem.Wiedziałem co to
    są sowiety ,dostawałem lekcję na każdym etapie chłopięcych lat.Wiedziałem ,że z tego nic nie może być dobrego.O Katyń zapytałem
    nauczyciela geografii w wieku jedenastu lat,zawachał się, ale pokazał to miejsce w przybliżeniu- tam zginął jego brat też nauczyciel oficer rezerwy WP.Po powrocie ze szkoły dostałem straszne lanie od Ojca gdyż naraziłem nauczyciela i Ojca.
    Dodatkowo wzmagało nienawiść do wyzwolicieli pozostałość chyba sześć starych Panien we wsi które zostały zgwałcone przy przejściu Armii Czerwonej- na wsi nikt już takiej nie wziął za żonę.
    Jako młody chłopak popełniałem przestępstwo słuchania Wolnej Europy
    jeszcze za Bieruta ,tylko że przewidujący Ojciec który znał się na elektronice zbudował radio kryształkowe.
    Popełniłem sabotaż wysokiej rangi.Latem w lesie Wojsko Ludowe było
    na manewrach obok naszej wsi,jeden z przystojnych kaprali zalecał się do
    mojej siostry i ja skorzystałem z okazji i zakosiłem mu słuchawkę od ra-
    diostacji którą on obsługiwał,zdobycz przyniosłem Ojcu ,nie dostałem lania
    i świetnie przydała się do słuchania Wolnej Europy.
    Czasem pomagałem władzy Ludowej.Ciotki słały paczki z USA ,dużo nie-
    przydatnych ubrań butów.Władza Ludowa ogłosiła zbiórkę na Kim-Ir-Sena
    (wojna w Korei) ,wszystkie te przedmioty daliśmy,tak więc Ameryka dzięki nam pomagała komunistom.
    Sumując te wspomienia nie chcę używać słów które zostałyby ocenzurowane.Jednak powiem jedną -Ci co mówią ,że nie wiedzieli w czym uczestniczyli są łgarcami i ludżmi bez honoru w rozumieniu ludzi
    których Ja miałem okazję spotkać na wsi którzy dali już edukacjję chłopcu od najmłodszych lat.Szkołę podstawową zaczołem od lat pięciu i do piątej klasy nawet nie byłem wpisany do dziennika.Chodziłem do szkoły z chłopcami czterokrotnie starszymi gdyż wyszli z lasów ,wojska,prac w Niemczech.
    Jaką ciekawostkę dodam ,że z bliska widziałem Bieruta,Cyrankiewicza
    będąc na jakimś święcie 22 lipca w Warszawie którą zapamiętałem jako jedno wielkie gruzowisko.

  228. Neospazmin
    A nie uważasz, że sensowniej byłoby gdyby wyslali na ten zjazd np wiceministrów albo kierowników korytarzy w urzędach centralnych. Nie ma pojęcia po co premier, prezydent i jeszcze na dokładkę przewodniczący PE tam byli. To, że wygwizdano premiera i prezydenta to w sumie tutejsza norma. No ale gdyby wygwizdano Buzka to można by to nazwać skandalem międzynarodowym – przecież nie był prywatnie.
    Pozdrawiam

  229. Ryszard pisze:

    2010-08-31 o godz. 22:10

    Dziekuje za krytyke gospodarza.

    Slawomirski

  230. TJ pisze: „(…) najpierw były fale elektromagnetyczne, w tym światło, a później gwiazdy, z których jedna oświeca i ogrzewa Ziemię” (napisałem w l.poj. „źródło światła”, choć miałem na myśli źródła). Z fal znam dobrze tylko fale Bałtyku, wypowiadam się natomiast jako pilny obserwator zachowań językowych i człowiek starający się mówić precyzyjnie. Cytuję z mojego egzemplarza Biblii: „I Bóg przemówił (Do kogo?): „Niech się stanie światło”. Czwartego dnia: „I przemówił Bóg: ‚Niech w przestrzeni niebios powstaną źródła światła”. Nie ma tu nic o falach. Jeśli TJ nie widzi w nieakademickich słowach tworzących Biblię absurdalnej kolejności, nic nie poradzę. Wspieranie zaś doskonałego, wszechmocnego i wszechwiedzącego Boga jakimiś naukowymi lub udającymi naukowe argumentami jest świadectwem nieprzytomnej pychy mrówki zwanej „człowiekiem”. TJ nie rozumie, że zachowuje się jak uczeń, który po wykładzie nauczyciela (Boga) mówi do klasy: „A teraz ja wam wytłumaczę”? Tłumaczenie z boskiego na nasze jest mimowolnym sugerowaniem, że Doskonałość wyraziła się niejasno. To co z niej za doskonałość, skoro potrzebuje tłumacza?
    Geneza absurdu „Najpierw powstało światło, potem – jego źródła” jest pewnie taka: jasno jest nawet w pochmurne dni, kiedy nie widać ciał niebieskich, więc dla prymitywnych pasterzy światło istnieje niezależnie
    od nich. Czemu wobec tego ciała niebieskie nazwali w księdze „źródłami światła”? A kto powiedział, że Biblia jest logiczna?

  231. Zosienka pisze:

    2010-08-31 o godz. 21:20

    Nieszczescia chodza parami.
    Do choroby lacinskiej dolaczyla chorobliwa liczba mnoga.

    Slawomirski

  232. yyc pisze:

    2010-08-31 o godz. 20:23

    „Pan Passent byl najbardziej zaufanym dziennikarzem PRL-u”

    Dziekuje za krytyke gospodarza.

    Slawomirski

  233. Feliks Stychowski pisze:

    2010-08-31 o godz. 17:49

    Prawda.

    Slawomirski

  234. Sebastian pisze:
    2010-08-31 o godz. 14:53
    Sebastianie! Byłam pewna, że to wszystko wiesz i moja pisanina do ciebie była w gruncie rzeczy no kogo innego… chciałam aby pewne fakty były wyjaśnione. Przepraszam za nieporozumienie, wyjmuję ci drzazgę z paluszka i przyklejam kolorowy plasterek.
    Pozdrawiam 🙂

    A co do treści i formy wystąpienia JK na zjeździe ❗
    On w ogóle nie powinien tam głosu zabierać! Niezależnie od tego, co miał do powiedzenia. Nie uczestniczył w strajku – tak samo, jak i jego nieżyjący brat, który dopiero podczas finalizacjii rozmów pojawił się w stoczni.
    Fotograf, który przez cały okres strajku dokumentował wydarzenia w stoczni nie odnalazł w swoim archiwum ani jednego zdjęcia LK choć się starał. Przed paroma godzinami o tym opowiadał osobiście.
    Jakim zatem prawem kaduka Jarosław, którego podczas strajków nie było w Gdańsku reprezentuje na jubileuszowym zjeździe S swego brata, który nie uczestniczył w strajku? I wygłasza przemówienie pełne fałszu, obraźliwe i prowokacyjne w stosunku do tych, co w stoczni podczas strajku przebywali narażając własne życie, bo nikt nie wiedział czym to się skończy. Należało mu się od tramwajarki i dostał to co się należało.
    Teraz niech próbuje przyswajać jak razową bułę.

  235. @ Andrzej Falicz

    Panie Andrzeju,

    Muszę Panu przyznać rację – rzeczywistości istotnie nie zawsze odzwierciedla nasze nawet powszechne przekonania odnośnie tego, jak powinna wyglądać, jednak nie obrażam się za to na nią, gdyż wiem, że istnieje dzięki nam, to my ją tworzymy (przynamniej na naszym, ludzkim poziomie), w dużej mierze zależy od naszych postaw w życiu, czynów, a także zaniechań. Mimo wszystko jestem optymistą, wierzę w świadomą i podświadomą, zbiorową mądrość ludzi, która daje o sobie znać zawsze w punktach krytycznych, choć czasem zbyt późno… Mam nadzieję, że tym razem ujawni się na czas, gdyż moim zdaniem do takiego punktu właśnie się zbliżamy. W tle przemówienia p. Kaczyńskiego usłyszałem już bardzo wyraźny szelest brunatnych koszul, a w odzewie buty, tupot nóg.

  236. Sebastian pisze:

    2010-08-31 o godz. 18:58

    Szanowny Panie Sebastianie

    Panska dalekowzrocznosc prowadzi wzrok po horyzoncie. Natomiast „zycie realne” jest miedzy horyzontem a Panem. Pan i ja decydujemy czy chcemu komus pomoc. Czy mamy zachowac sie godnie. Czy mamy przekazac otoczeniu takie a nie inne zdanie. Te decyzje sa nasze. Niektorzy sposrod nas znajda sie centrum zainteresowania mediow lub nawet osiagaja wysoka pozycje spoleczna, polityczna czy ekonomiczna. Przypadkowosc czyli teoria haosu moga to tlumaczyc. Poszukiwanie absolutu jest strata czasu/zycia. Biologia i inne nauki tlumacza co otacza czlowieka. Altruizm w rodzinie ma podloze genetyczna a miedzyludzki moze miec ten sam mechanizm skierowany przeciwko innym gatunkom zyjacym na Ziemii. Trzeba zaakceptowac dualizm animalistycznoduchowy i samotnosc indywidyalizmu. System polityczny ktory na to zezwala to demokracja.

    Dla wielu osob zycie jest sztuka i jest trudne lub nawet tragiczne. Innym spelnienie zycia przychodzi w sposob naturalny.

    Jaki jest tego wszystkiego sens?

    Taki:

    „Man’s purpose is to serve all mankind, not to serve only
    one man while doing harm to others.”
    -Leo Tolstoy

    P.S.
    Wiem ze nie odpowiadam na wiekszosc pytan ale odpowiadam najlepiej jak potrafie.

    Slawomirski

  237. Jerzy Pieczul pisze:

    2010-08-31 o godz. 18:52
    Szanowny Panie

    Zly adres.
    Redaktor sciaga czapkoberet przed swiatynia.

    Slawomirski

  238. the mentor pisze:

    2010-08-31 o godz. 18:20

    „po co czepiac sie do trupa ktory juz dawno zgnil, ”

    jezyk klonow Rakowskiego

    Slawomirski

  239. Fulbright czyli nasi niedoszli noblisci

    Okolo 1000 polskich obywateli korzystalo z pomocy finansowej Ameryki w latach 1959 do dzisiaj. Polska nauka jest w stanie inwolucji. Studenci po nauce religii w szkole sredniej nie maja pojecia dlaczego samolot utrzymuje sie w powietrzu. Bronia swojej polskosci utozsamiajac ja z uczuciami religijnymi. Nie rozumieja swiata.

    Ale czy oni sa odpowiedziali za taki stan rzeczy czy ich rodzice?

    Slawomirski

  240. Kleofas, doceniam barwność i jędrność języka ale zmiłuj się na miłość boską, Olejnik jest wyraźnie w nie najlepszym obecnie stanie, rozchybotana psychicznie w tym opisanym przez ciebie wywiadzie (końcówka jest szczególnie bulwersująca), coś w życiu się jej musi nie układać, także trochę sympatji czy współczucia, jak człowiek do człowieka, bardziej tu by było właściwe. Proszę.

    Re: „… ciekawe czy w US tez mialaby takie wziecie…”

    W tym stanie raczej nie, ale

    a) ma długą historię dziennikarską (z Kaczyńskim – wykończę panią) także jej wzięcie ma uzasadnienie historyczne.

    b) nikt nie widziałby jej w Stanach w obecnym stanie bo albo by ją szybko wycofano albo by ją wsadzili na jakieś prochy i świergotała by tak radośnie jak taka np Anna Nicole Smith.

  241. Dodam tylko jeszcze że jest jeszcze jeden dziennikarz polski który mnie poważnie martwi, Żakowski, jak słucham tych jego ciężko przez papierosy zniszczonych płuc na Tok FM przez internet. Straszna to strata bo to najinteligentniejszy, najbardziej ciekawy, i kapitalny, nieoceniony obserwator polskiej polityki i społeczeństwa, polski dziennikarz radiowy i prasowy na dzień dzisiejszy.

    Co ten Tok FM zrobi jak go zabraknie nie wiem bo z dużych dziennikarzy zostanie im tylko red. Paradowska. Reszta ich garnituru porankowego to nie ta klasa, zupełnie nie z zażenowaniem na przykład słucham Wielowiejskiej od czasu do czasu, osoba sympatyczna ale tak rozpaczliwie nieporadnej dziennikarki radiowej trudno sobie wyobrazić.

  242. ” ( …)Polska jest tak ociemniała i asekurancka, że nawet antyklerykalne pismo przyjęło jako swoje credo: “Bóg – tak, Kościół – nie”. Czyli: źródło klerykalizmu – tak, klerykalizm – nie. ”
    ————————-

    Osobiście nie zgadzam się z takim typem myślenia. Bóg jako żródło klerykalizmu . A sorry, czy ktokolwiek pytał nie istniejącą Osobę – Istotę o pozwolenie na na tworzenie klerykalizmu ? Nie – nigdy nikt Go o to nie pytał ,zrobili to ci ,którzy mieli w tym swoje interesy. Kler jako żródłosłów do wszechogarniającego typu postępowania i myślenia w życiu oraz narzucania tego typu swoistej logiki jest odpowiedzialny za to całe zamieszanie. Ludzie , którzy dali się temu uwieść na przestrzeni wieków też nie są bez winy.

    Nie ma takiego Boga na którego powołuje się jakikolwiek kler. Życia nie buduje się na iluzjach jak pokazuje praktyka życia codziennego , pomimo to ,że wytworzono przeogromną infrastrukturę w celu uzasadnienienia takiego postępowania ( światynie , struktury, liturgia , literatura itd.). Klerykalizm to uzurpacyjne zawłaszczanie sobie przez niewielką grupę samozwańców, prawa do władania wszystkim co żyje na świecie w imię wymyślonego przez siebie bożka. Bożkiem tym był i jest pieniądz i władza . A wszystko to jest efektem całkowicie spapranych – niesprawnych biologicznie przez to manipulatorskich umysłów . Trzeba wreszcie przyjąć do wiadomosci ,że jest chora psychicznie ekipa prowadząca ludzkość na zatracenie. Ekipa , która powinna być jak najszybciej zamknięta w wariatkowie.

    ” Deus sive Natura ” nie potrzebuje żadnych kapłanów , świątyń i całego tego prostackiego i obrażajacego ” INTELIGENCJĘ ” blichtru.

    Kto umie czytać Księgę zwaną Biblią doskonale to wie.

    ——————————-

    ” Nie nawet to ,że duch, którego nazywają świętym, wiódł naszych przodków do ziem obiecanych, których ja nie obiecuję : albowiem tam gdzie wyrosło najgorsze ze wszystkich drzew , krzyż – w takiej krainie nie ma czego obiecywać ! ” – Fryderyk Nietzsche”

    Źródło: @ kapitan – http://www.faktyimity.pl/Forum/Forum_postsm19354/Gos-w-sprawie/Default.aspx#19354

  243. Czerwony negocjujac porozumienia sierpniowe mial plan „B” – rozwiazanie silowe.
    Jaki byl plan „B” pp.Gwiazdy, Walesy ,Borusewicza, Walentynowicz?
    Nie wierze by nie bylo.
    By i oni nie kalkulowali mozliwych strat….

    A jak wyobrazali sobie efekty ewentualnego zwyciestwa- efekty porozumien? Armia Czerwona z Legnicy i NRD wroci do ZSRR? 🙂

    http://neospasmin.blox.pl/2010/09/STRAJKOWALIBY.html

  244. Lewy Polak pisze:
    2010-08-31 o godz. 20:39

    LP, nie zrozumiales mnie. Raymund Kaczynski nie moze byc odpowiedzialny za obecna dzialalnosc Jaroslawa Kaczynskiego. Dlatego ze juz dawno nie zyje. Ataki na trupa po to by dokopac JK sa wiec idiotyzmem nie z tej ziemi. JK zrobil juz wystarczajaco duzo by dostac sie za kratki na nastepne 25 lat. Wspoludzial w morderstwie Blidy, afera gruntowa,…. Dlaczego tak nie jest ??? Bo dyktator absolutny Donek Tusk go ochrania.

  245. Slawomirski pisze:
    2010-08-31 o godz. 17:48

    ET pisze:

    2010-08-31 o godz. 14:42

    Komuna inwestowala w pewne osoby np Kwasniewski, Cimoszewicz czy Passent. Inwestowanie w osoby niepewne pomimo komunistycznej gospodarki nie bylo praktykowane.

    ———————————-

    Komuna była beznadziejnie przaśna i wsiowa, niektórzy z nich zdawali sobie z tego sprawę. Ze słomą wystającą z butów nie każdemu do twarzy.

    Dysponowali już setkami prymitywnych ćwoków wciskających ludności na chama najbardziej fantastyczny kit wbrew podstawowym zasadom zdrowego rozsądku.

    A potrzebowali przynajmniej paru bardziej wyrafinowanych propagandzistów, potrafiących sprzedać to same absurdalne kłamstwo w pachnącym papierku. Z klasycznym grymasem dwuznaczności i „perskim okiem”

    Stąd zapotrzebowanie na ludzi typu red. Passenta. Stąd nagła gotowość do
    przyznawania paszportu, tej łaski, której komuna szczędziła milionom mniej zasłużonych poddanych.

    Red. Passent był potrzebny. Reżim chciał udawać „światowość”. Teraz to się wydaje absurdalne i głupie. W PRL tego typu bzdury działy się każdego dnia.

  246. Teresa Stachurska pisze:
    2010-09-01 o godz. 07:28

    Dziękuję, lepiej bym tego nie ujął !
    Kler ( obojętnie jakiego wyznania,no -może z wyjątkiem buddystów)
    to po prostu najstarszy na świecie system zniewalania wolnej,
    niezależnej myśli oraz najstarszy znany nam sposób, na wyłudzanie
    od ogłupionych pieniędzy i majątków.
    Jako „landrynka” w podzięce:

    „Pod względem humanistycznej głębi i rozległości myśli – możemy tu pominąć ściśle ziemskie interesy i dążenia kleru i myślicieli, nieodłączne od spraw ludzkich przecież – etyki, pojęcia boskości, grzechu, prawdy,sprawiedliwości, sumienia, (…) stworzony zostanie oryginalny ale i niesamowity, w swoim archaicznym podporządkowaniu życia pełnej wspólnocie, jedynej wiedzy, władzy króla – boga, kapłanów, magii liczb
    i magii nieba,ponury system religii osłanianej murami pysznej
    architektury …)
    Jerzy Cepik „Jak człowiek stworzył bogów”
    wzd. NK 1980

    Pozdrowionka.

  247. kadett pisze:
    2010-08-31 o godz. 23:12

    Słucham Pana bo ma Pan racje – zrozumiałem to kliknąwszy „dodaj komentarz”…

    Panie Marku,

    Wydaje mi się mimo wszystko, że pańska wizja jest nieco zbyt złowieszcza i trochę „odrealniona”.

    Powody wytupywania Tuska a braw dla Kaczyńskiego są według mnie dużo bardziej prozaiczne.
    W wielkim uproszczeniu:

    Rząd PO nie ma polityki gospodarczej – podam przykład – polski przemysł stoczniowy praktycznie nie istnieje – można zaorać i wybudować kolejny Supermarket z towarami cudownie powstającymi w Chinach.

    Ale kryzys minie, a statki i inne urządzenia związane np. z wydobyciem złóż z dna morza to przyszłość na dziesiątki lat.
    Również transport morski nie zostanie długo niczym zastąpiony.
    Tak jak i pewne raczej jest, że globalizacja będzie postępować.

    Ale gdy kryzys minie nas już w przemyśle stoczniowym nie będzie.
    Byli stoczniowcy przy odrobinie szczęścia będą mogli założyć „własne drobne interesy” czyli kioski z goframi dla wczasowiczów lub sprzedaż pamiątek po stoczni „gdzie wszystko się zaczęło”.
    Proszę zobaczyć jak inne rządy bronią swojego przemysłu – od Francji i Niemiec do USA ( a przemysł stoczniowy lub około-stoczniowych to tysiące skomplikowanych związków kooperacyjnych i unikalnych technologii).
    Malo mieliśmy „swoich” przemysłów, w których potencjalnie moglibyśmy w przyszłości konkurować – jednym z nich były stocznie.

    Wynikiem powyższych zaniechań PO ( i co tu ukrywać innych rządów) a i obłędnej wiary, że rynek wszystko załatwi jest bezrobocie lub groźba bezrobocia.
    Rząd PO jest „naturalnym wrogiem” Solidarności jako Związku Zawodowego.

    Z kolei PiS i Kaczyński raz, że walczą z tym „wrogiem” więc wróg mojego wroga jest moim przyjacielem a po drugie przynajmniej deklaruje popieranie strategicznych gałęzi gospodarki i solidaryzm społeczny.

    Reszta to symbolizm i imponderabilia.

  248. ANCA_NELA pisze:

    2010-09-01 o godz. 00:36
    ——————————-
    Ponieważ JK , potrafi „uświęcić” wszystko, co jest poniżej „razowej buły”, to i wyskok pani Heni, dzięki jego „charyżmie” może być przełykalny…
    Razową bułę wyłączam od pohybelków, bo -lubię razową bułę…

    Pozdrawiam,
    Sebastian

    P.S.
    Czy we Wrocławiu, nie podmucha się przynajmniej na paluszek uwolniony od drzazgi…?

  249. do
    wg pisze:

    2010-08-31 o godz. 21:08
    Marudzi, bo zapomnial Pan porownac mozliwosci i koszty. Porownuje Pan w sumie nieporownywalne. Racjonalne byloby porownanie z Czechami lub Slowacja. Jesli chodzi natomiast o Chiny, to zapomina Pan o kosztach spolecznych i srodowiska naturalnego. Nominalnie sie z Panem calkowicie zgadzam. W Berlinie znam kazdy kamien, chociaz z punktu widzenia Berlinczykow jest rowniez wiele miejsca na krytyke wobec braku inwestycji. Wynika to jednak z braku srodkow finansowych (pusta kasa miejska).
    Pozdrawiam.
    ET

  250. wg pisze:

    2010-09-01 o godz. 06:20
    Zgadzam sie, ze redaktor Dominika Wielowieyska jest sympatyczna, nawet bardzo, ale absolutnie nie zgadzam sie z reszta osadu i nie rozumiem na jakiej podstawie i skad taki osad.
    Pani Dominika, ktorej zawsze slucham bardzo uwaznie i nie ukrywam, ze z wielka przyjemnoscia robi wszystko aby niezaleznie z kim rozmawia bylo to obiektywne. Stara sie wydobyc prawde od ludzi, ktorzy kreca i klamia. Robi to zawsze w sposob inteligentny i delikatny, moze wg odbiera to za nieporadnosc. Zgadzam sie z ocena redaktora Zakowskiego i Pani Paradowskiej. Prosze sie naprawde lepiej wsluchac w wywiady i oceny Pani Dominiki i moze zmieni Pan(i) zdanie.

  251. do
    yyc pisze:

    2010-08-31 o godz. 20:23
    A juz sadzilem, ze przewazaja tu LIzakowi Ludzie.
    Pozdrawiam.
    ET

  252. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2010-08-31 o godz. 17:49
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Z tym znarowieniem sie Zosienki to prawdziwy „krzyz panski” – prawda?

    NAWET DWA KRZYZE NIEPANSKIE.
    ET

  253. Slawomirski pisze:

    2010-09-01 o godz. 01:20
    ——————————-
    Szanowny Panie Sławomirski,

    bardzo dziękuję za mądrą, pogłębioną osobistymi odczuciami odpowiedź.
    Oczywiście, wszystko, co Pan napisał, można idealistycznie wkomponować w nasze wyobrażenia o demokracji. Zgadzając się całkowicie z determinacjami genetycznymi naszych ludzkich poczynań, pozwolę sobie pozostać przy swoim ponadczasowym , „odwiecznym” charakterze naszych gatunkowych zachowań, zarówno społecznych, jak i indywidualnych. Takie nasze cechy jak skłonności do empatii, altruizmu etc. były zawsze. Poświęcanie życia dla dobra ludzkości, jak marzy Tołstoj, też nie jest żadnym nowym wynalazkiem. Ta , jakże słuszna idea, w moim przeświadczeniu, , wbrew zalewowi najróżniejszych działań w dzisiejszym świecie na jej rzecz, kurczy się pod naporem pęczniejących prolemów egzystencjalnych w skali globu.
    Rozwijająca się cywilizacja, potrzebuje coraz więcej naszej-ludzkiej energii na jej podtrzymanie, gdyż przypisana jej entropiaq, adekwatna do poziomu jej rozwoju, łatwo może doprowadzić do zapaści…
    Craz większe obciążenia każdego z nas, spowodowane naszymi obowiązkami wobec obecnego etapu rozwoju naszej cywilizacji, mogłą na nas wymusić, to co Pan tak humanistycznie wyraził:”Trzeba zaakceptowac dualizm animalistycznoduchowy i samotnosc indywidyalizmu. „. Odczuwając w budowaniu takiej swojej świadomości, przejawy wzlotu nas-ludzi w kierunku wyobrażonej przez nas demokracji, sytemu społecznego z mitycznej Arkadii, możemy niezauważalnie posiąść te wartości jako dobrze zsynchronizowane, doskonale funkconujące z pozostałymi…mróweczki. Czy takie hiperwspólnotowe funkcjonowanie jednostek, byłoby tym samym poświęceniem się dla dobra ludzkości, jak to, które on w swojej epoce mógł odczuwać- jako świadomy, wolny wybór. W tym przyszłościowym, nie potrafię dostrzec szans, na udzał naszych świadomości w naszych ogólnoludzkich wyborach,poświęceniach się…
    Niezależnie od powyższego, taki czysto-humanistyczny heroizm, jaki Pan zaprezentował, jest postawą bardzo piękną, choć nie potrafię być przekonanym, że to może przełożyć się na funkcjonowanie osonego, nadrzędnego tworu, jakim jes społeczeństwo. Ta ISTOTA, jest pozbawiona świadomości. To Twór, który posiada tylko emocje i podświadomość…

    Pozdrawiam, Sebastian

    P.S. Oczywiście jexstem z Panem , w Pańskiej wewnętrznej wędrówce

  254. Do Pana Andrzeja Falicza.
    Fajnie tylko, że o tym trzeba było myśleć 10 lat temu, reformować i nie dopuścić do takiego marnotrawstwa jakie było w ostatnich latach.Ile nas, czyli kraj kosztowały nierentowne np. stocznie?? I nie pozwalać na dyktaturę związków zawodowych.
    Każdy rząd będzie wrogiem związków zawodowych chyba, że będą w tej samej opcji politycznej.
    Nie znam strategii gospodarczej PiS chyba, że frazes, żeby ludziom się żyło dostatniej. A solidaryzm społeczny mamy np fundując emerytury mundurowe zdrowym młodym ludziom, którzy po przejściu na wczesny zasłużony odpoczynek spokojnie sobie zarabiają gdzie indziej.
    Polska wymaga głębokich reform, raczej bardzo niepopularnych.

  255. Ha ,Panie Passent !
    czlowiek przeciez czesto przebacza wrogom ,ale
    ale nigdy przyjacielom.
    Salute

  256. Umrę niedualny

    Proszę Sławomirskigo o nie odpowiadanie. To jest żart.

    Slawomirski pisze:
    2010-09-01 o godz. 01:20

    „Trzeba zaakceptowac dualizm animalistycznoduchowy i samotnosc indywidyalizmu. System polityczny ktory na to zezwala to demokracja.”

    Mój komentarz

    Ależ Autor zabił mi ćwieka do głowy – dualizm animalistycznoduchowy i samotnosc indywidualizmu!

    Cóż to może być? Czy należy z tym żyć, czy w to się wpasować, przed oczywistością się nie chować?

    Los mój będzie marny. Umrę wątpiący, niedualny, nie oczyszczony z obcego teizmu, pokonany przez samotność indywidualizmu, nie mający wiecznie racji, z czapkoberetem w ręce przed siedzibą teokracji, w liftingowanej animalizmem ukochanej demokracji,

    Pzdr, TJ

  257. Szanowna Pani Tereso, serdeczne dzięki za wyjaśnienie, że dwa razy dwa jest cztery. To co Pani odczytała – dziękuję za zainteresowanie – to nie żaden typ myślenia, lecz nieporozumienie. Staram się mówić precyzyjnie. Nazwałem Boga „źródłem klerykalizmu”, co nie oznacza jego sprawstwa. Nazwijmy Boga „natchnieniem, pierwszą przyczyną powstania klerykalizmu, głównym impulsem, pretekstem” czy jakkolwiek. Pewne jest, że bez tak lub owak rozumianych bogów klerykalizmu by nie było, podobnie jak nie byłoby ekonomicznych fundamentalistów i Balcerowicza bez Mamony, złych dzieci – bez nieporadnych rodziców, gry w piłkę – bez piłki (nie piłki wina, że źle gra drużyna) Świetnie się rozumiemy i z przyjemnością czytałem Pani tekst. Ze wszystkim się zgadzam, tylko z jednego powodu zrobiło się ciut niemiło: że jestem jakiś typ… To się dopiero na starość doczekałem!
    Z całym szacunkiem
    Jerzy Pieczul

  258. Informacja – na mszy z okazji 30-lecia powstania „S” pod krzyżami w Gdańsku wśród hierarchów Kościoła katolickiego obecny był ….. a-bp Juliusz Paetz. Świetnie ta osoba współgra z etyczno-moralnym przekazem „Solidarności” i onturażem tych obchodów.
    Dziwi mnie tylko jedno – że tak czuli na punkcie etyki i zasad moralnych (których uosobieniem była zawsze – jak twierdzi się w dzisiejszej Polsce – idea „S”) czynni (i byli także) politycy o rodowodzie solidarnościowym, nie mogący np. z tych pobudek „ścierpieć” Pierwszego Prezydenta III RP na zaprzysiężeniu w Sejmie Prezydenta-Elekta w lipcu br nie wyszli z owej uroczystości na której obecnym (i jednym z konsekrujących ww mszę) był skompromitowany „purpurat” z Poznania.
    Belki w oku swoim nie zauważają, a źdźbło trawy w źrenicy bliźniego widzą……..
    Drodzy Blogowicze, zwłaszcza zza Oceanu – czy jest to w „normalnym” kraju (a USA to przecież kraj o trwałej i obecnej w życiu publicznym religijności) do pomyślenia, iż hierarcha na którym ciążą takie podejrzenia i zarzuty, jest tak skompromitowany i unurzany w „błocie”, jest publicznie admirowany, hołubiony niemalże, działa jakby nic się nie stało (vide pogrzeb Prezydenta RP w Krakowie, teraz uroczystości 30-lecia „S”), a elita „publiczna” Polski udaje że problemu nie ma……. ?
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  259. narciarz2 pisze:
    2010-08-31 o godz. 22:58

    Dzięki za odpowiedż, ale myślę że temat już zakończymy.
    Myślę o Panu ciepło. Krótko na zakończenie: w „Solidarności” byłem od jej zarania t.j. 1980. Pisałem dla solidarnościowej i KOR – owskiej prasy,
    internowany m.in. za obrazoburczy artykuł o Gen. Jaruzelskim,
    zwolniony po trzech miesiącach,wyjechałem w 1984 (przez Królestwo
    Danii) do RFN, azyl polityczny etc., etc.
    Swego kroku nie żałuję, patrząc po trzydziestu latach na ten
    „bajzelburdel”, czyli dzisiejszą tzw. „Solidarność”, zmanipulowaną przystawkę PiSuarów, bandę kiboli na dzień dzisiejszy.
    Wstyd i hańba !!!

    Drogi narciarzu2, to se ne vrati – jak mawiają nasi sąsiedzi zza Tatr.
    Pozostaną wspomnienia, ot i tyle a może aż ?!
    Zrobione, skończone, załatwione.
    To już tylko historia.

    Pozdrowionka.

    PS: superkibol , niejaki Śniadek, szczyci się 1 milionem członków
    tzw. „Solidarności”. Ja wstąpiłem do Związku w 1980 roku.
    Nigdy z niego nie wystąpiłem.
    Czyżby takich „martwych dusz ” było więcej ?
    Jeśli tak, to Śniadek podaje fałszywe dane – a to już zahacza
    o oszustwo i manipulację, czyli paragrafy KPK.
    Jeśli wśród blogerów są tacy jak ja, proszę odezwijcie się.

  260. Szanowny Panie Slawomirski,
    jakis idiota posluzyl sie moim pseudonimem i wypisywal bzdury w moim imieniu. Mam jednak nadzieje, ze odroznia Pan moje pisanie od oslepionych blogujacych, widzacych wokol siebie jedynie spisek i wrogow. Doszlo do tego, ze zostalem zwolennikiem PiSu. Jak Pan moze zauwazyc, wystarczy starac sie o minimum umiaru i poprawnosci, a zostaje sie postawionym w prawym kacie. Na szczescie zawsze znajdzie pare dusz w blogosferze, ktore krytycznie postrzegaja nasza przeszlosc. Owczesni pryncypalowie i czlonkowie nomenkleatury umieszczeni na roznych listach pracownikow czy wspolpracownikow chetnie walcza z kazdym slowem krytycznie traktujacym czasy zaprzeszle. Permanentnie tesknia za elitami, bo sie im wydaje byli ich czescia w przeszlosci . Nie zdaja sobie sprawy z potrzeby opisu tejze, jej rzetelnego rozliczenia, aby budowac jakakolwiek politycznie pluralistyczna przyszlosc. Z glosow „wietrznie“ krytycznych nie wynika jaka droga pojda, jasny jest tylko kierunek przeciwny (PisS). Ubolewam, ze nie slyszalem tych glosow sprzeciwu wobec LPR i Samoobrony. Gdy dyskutowalismy o tym czy PRL byla panstwem prawa, to oczywiscie moglismy stwierdzic, ze nie byla panstwem bezprawia. Wielu z nas niestety umknelo uwadze, ze wowczas panstwo jako takie nie podlegalo jakiejkolwiek kontroli (oprocz Moskwy) i ow fakt jest swiadectwem calkowitego bezprawia. Kilku rzadzacych facetow kontrolowalo siebie samych,. Pod koniec ich kariery, kontrole objela SB i wojsko budujac panstwo w panstwie. Czasy zaprzeszle oraz ich “budowniczowie” charakteryzuje kulawe prawo i calkowite uprzedmiotowienie (polityczne oraz spoleczne) obywateli, oglupienie tychze przez propagande (byla naprawde skuteczna – bowiem wielu blogujacych sadzi po dzien dzisiejszy, ze bylismy piekni – Polki oczywiscie najpiekniejsze – i bogaci) oraz calkowite zniszczenie elit (nawet jesli nie zawsze doslowne). Elity skutecznie eliminowano, pozostawiajac miejsce i szanse oportunistom, czlonkom partii, pracownikom tajnym i jawnym. Oczywiscie byla tez spora “wolna” przestrzen dla osobnikow majacych do odegrania role listka figowego w czasach zaprzeszlych. Ci dzisiaj, ktorzy wowczas dali sie na to “nabrac” oraz ich epigoni najglosniej krzycza i placza wlasnie za elitami. Zapominaja przy tym, ze sami nie byli w stanie ich stworzyc. Krytykujac obecna opozycje oraz kazdy krytyczny glos, usmiechaja sie do partii liberalnej, z ktora tylko nielicznym byloby po drodze. Zauwazylem, ze niezaleznie od tego kto rzadzi w ostatnich latach (tworzy ramy do dzialalnosci spolecznej, politycznej i gospodarczej) sytuacja sie poprawia, a obywatele sie w duzej czesci emancypuja. Nie pojmuje histerii wielu z nas, obecnych w blogosferze, ktorzy ograniczaja sie li tylko do krytyki jako takiej, bez podawania rozwiazan , nawet w formie sciag-gotowcow. Jak sie jednak okazuje, zycie samo potrafi wiele skorygowac. Krotko mowiac, brakuje ludzi samodzielnie myslacych, widac to wyraznie w blogosferze. Brakuje zaangazowanch spolecznie i politycznie, nie brakuje natomiast choru pokrzykujacych we wszystkie strony swiata. Ciagle opowiadamy sobie te sama bajke o czerwonym kapturku. Ogluszeni i slepi brniemy tym samym duktem, a kazde “nowe” uznawane jest za obce. Udajac postepowych oraz jedynie slusznnie myslacych polewamy sie naszym szowinistycznym sosem, a on z kolei udaje sos slodko-waniliowy. Tak wiec oklamujemy sie podwojnie. Mowiac o braku elit, zniszczonych (nie majacych szans na powstanie) w PRL, zapominamy podczas klotni o krzyze o roli Moskwy, Katynia, zapominamy o ostatniej wojnie, wysmiewajac symbole jakze wazne dla pamieci spolecznej. Dzielnie natomiast udajemy nowoczesnych, progresywnych antykapitalistow krytykujac wszystko po drodze. Po drodze, ktorej nikt z nas nie probowal nawet zdefiniowac. Ograniczamy sie li tylko do pokrzykiwania, karcenia drugich. Z teologicznego punktu widzenia odprawiamy pokute za czasy zaprzeszle.Tylko, ze nie jest to pokuta dobrowolna. Zapominamy calkowicie, ze obecni, obecni w polityce sa pochodna czasow zaprzeszlych. Dlatego tez za dwa pokolenia bedziemy sie spierac naprawde o rzeczywistosc, a nie poszczegolne rzeczy.

    PS
    Dzisiaj jestem w Berlinie, gdzie w FES zastanawiam sie z kolezankami . kolegami nad hulanka bylego ministra finansow (mam na mysli jego ksiazke o migrantach). Przed sloncem Langwedocji skutecznie chronily mnie platany. Za dwa tygodnie tam wracam.

  261. Warto popatrzeć na polski przemysł stoczniowy po katem stanu polskiej floty wojennej:
    Otóż w ostatnich dziesięciu latach stan liczebny sił okrętowych marynarki zmniejszył się o 60%,a lotnictwa morskiego o ponad 50%6. Stan ten nie oddaje jednak rzeczywistego poziomu technicznego oraz możliwości operacyjnych polskiej floty. Od dwudziestu lat do Marynarki Wojennej nie trafił bowiem ani jeden nowo wybudowany okręt…

    Co robia Francuzi ze swoimi nierentownymi stoczniami:

    „Nicolas Sarkozy mówił o zamówieniu na dwa okręty klasy Mistral. Prezydent starał się rozwiać zaniepokojenie pracowników zakładu związane z trwającą od roku trudną sytuacją finansową stoczni. „Zbudujecie dla naszych rosyjskich przyjaciół dwa okręty wojenne klasy Mistral. Umowa jest jeszcze przedmiotem negocjacji, ale sam fakt ich budowy jest pewny. Będzie zatem praca dla waszej stoczni” – zapewniał francuski prezydent.”…

    A u nas:

    Gdyńska Stocznia jest (2009 rok…) na granicy bankructwa, a ponad półtora tysiąca jej pracowników od maja nie dostaje wypłat. Powodem jest brak zamówień.

    Rząd obiecywał wprawdzie, że zleci stoczni zbudowanie siedmiu okrętów wojennych najnowszej generacji, jednak w ciągu ostatnich lat zbudowano tylko kadłub jednego okrętu, za który zresztą MON jeszcze nie zapłacił…”

    Dlaczego stoczniowcy maja bic brawo Tuskowi?

  262. Sebastian pisze:
    2010-09-01 o godz. 10:58

    Oczywiście, że pochucham na paluszek… pod warunkiem, że zapamiętałeś który to!
    Odbierałam kiedyś ze szkoły swego bratanka, ucznia pierwszej klasy. Wyszedł ze szkoły z zaplastrowanym palcem, który niósł do domu, jakby to była ręka z otwartym złamaniem. Coś sobie zrobił na pracach ręcznych, ale nie mówił dokładnie co… W domu po umyciu rąk plaster odpadł i trzeba było kleić następny. Ja nie widziałam zupełnie żadnej rany, ale plasterek z zielonym krokodylem nakleiłam…
    Za parę chwil ranny wszedł do kuchni i oświadczył z powagą „ciociu! to nie tem palec!!!” 😀 Na co ja z całym spokojem; Wszystko jedno, który to palec. Ważne, że już nie boli 😉
    Ale dmucham na paluszek… którykolwiek to jest 🙂

  263. owszem, jest znarowiona panie „ET” (ET-21 czy ET-22?) – niemniej jestem tolerancyjna wobec mniejszosci i nie wadza mi intymne a gorace uczucia jakimi sie obdarowujecie z panem Felkiem Strychowskim, no i z tym trzecim z Ozorkowa (bylabym zapomniala o czwartym z Podlasia!). Prosze nie zapominac o lewatywie!

  264. Szanowny panie Kleofasie!
    Kilka osób zabierało głos na temat wystąpienia Kaczyńskiego, to może Panu dało to do myślenia. Niemniej chciałam kilka rzeczy dopowiedzieć specjalnie dla Pana.
    Otóż Kaczyński na zjeździe mówił może i składnie, ale kłamał. I dlatego spotkały go wyrzuty ze strony pani Krzywonos oraz Frasyniuka i in.
    Szczególne wrażenie robią słowa prezesa, że nie wolno manipulować ludźmi, zmieniać znaczenia słów itp. Jest to okropne, bo to właśnie JK manipuluje, oszukuje, zmienia znaczenie słów (np. „zbrodnia w znaczeniu potocznym” lub maska założona na czas wyborów).
    Ponadto JK próbuje zmieniać historię, przypisując swemu bratu ogromne zasługi w strajkach 80′ i jego przeciwstawianie się kunktatorstwu innych doradców (ciekawe, kogo miał na myśli?). Żałosne jest to, że dostaje brawa na stojąco on, który nawet nie był w stoczni i w ogóle nie wiadomo, co robił. Bohater JK po 30 latach jest na pierwszej linii walki z komuną o porozumienia sierpniowe.
    Przepraszam, że piszę truizmy, dla nas to „oczywiste oczywistości”, ale są kłamstwa, których nie warto pomijać milczeniem. Za parę lat, jeśli nie będziemy reagowali, nie poznamy naszej historii.
    Oczywiście zwolennicy PiS są innego zdania, ale to nie zmienia faktów.

  265. W ramach barakowych wspomnień najbardziej mi się utrwalił Daniel Passent, będący legendą komunistycznej „Polityki”.
    Dzisiaj pozdrawiam Pana równie dobrze czującego się w kapitalistycznej „Polityce”.
    Gdyby jeszcze zdradził acan słodką tajemnicę kto pana tak skutecznie nosił w przeciwstawnych systemach to byłbym ogromnie zobowiązany.

  266. Przy okazji wspomnień pana Daniela o baraku, napomknąłem o nowo narodzonej cenzurze. Oto maleńka ilustracja tego, co dziś jest nieczyste.

                                   Drzewo figowe i jabłoń

        Daliśmy takiego ognia, jakiego dotąd żeśmy nie dali. Przyczyna była banalna: wypłata. Bonzowie naszego ubogiego powiatu dostali do ręki wielkie dzięki za to, że żyją, my z Jasiem – takie, żeby nie zdechnąć. Im gratulował w telewizji biskup, nas łopaciarzy nikt nie zauważył. Calutką noc nieśliśmy swój krzyż. Pamiętam, mówiłem do Jasia:
        – I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie i jeszcze dzięki macie.
        Rano wracałem polnymi drogami na skróty: kilometrów czternaście, śniegu po pas, miejscami po uszy. Kto szedł, wie, jak się idzie – po prostu idzie się. Może zresztą przesadzam, że po prostu: dzięcioły naparzały w łeb jak w suchą gałąź, sumienie też było obecne. Ciekawostka: nie nagrzeszysz – nie ma sumienia, a przecież trzeba mieć. Człowiek wyciąga wnioski…
      W pół drogi padłem z głodu. Rozglądam się półprzytomny: ani kuku- rydzy, ani brukwi, ani nawet pokrzywy. Łyknąłem trochę śniegu, zabu- ksowałem, idę. Drzewo na horyzoncie. Podchodzę: jabłoń. Przyglądam się dokładnie gałązkom, może się znajdzie jakiś zgniłek: nic. Zrobiłem coś najgłupszego w życiu: kopnąłem drzewo, aż śnieg sypnął na łeb.
    – Żebyś, cholero, zdechło!
    Tak powiedziałem, bo się przypomniało: “Wracając rano do miasta, uczuł głód. A widząc drzewo figowe przy drodze, podszedł ku niemu, lecz nic na nim nie znalazł oprócz liści. I rzekł do niego: ‚Niech już nigdy nie rodzi się z ciebie owoc’. I drzewo figowe natychmiast uschło”. Normalnie wściekł się człowiek. Ciekawostka: ten sam, co wyczarował chleb i ryby dla wielu tysięcy.
    Każdy praktyk wie, że człowiek najgłupiej wścieka się na kacu. Student drugiego roku psychologii powie: wyładowuje się na obiekcie zastępczym. Czyli życzyć Bogu ducha winnemu drzewu, żeby uschło – może i nie za mądra rzecz, ale nie taka znów niezwykła. Niezwykły jest głos biblistów. Najpierw tytułują historyjkę o drzewie figowym: „Nieurodzajne drzewo figowe”, choć u ewangelisty stoi jak byk: “Nie był to czas na figi”, potem komentują: “Drzewo figowe jest tu symbolem bezpłodnego Izraela”. Czort wie, skąd to chłopaki wzięli. Gdybym nazwał moją jabłoń „nieurodzajną” z racji, że zimą nie ma jabłek, a ktoś by słyszał, byłby śmiech.
       Przeprosiłem kopnięte drzewo, bo ono jak niemowlę we śnie – czuje i słyszy, i podpierając się nosem – odszedłem.
    I zdarzył się cud. Nie taki błyskawiczny jak ten w Piśmie. Jesienią jabłoń dała tyle jabłek, że ze sześć razy obracałem z workiem na kierownicy – aż szprychy siadły. Czego wszystkim życzę.
    Jerzy Pieczul

  267. rasmus:

    „Komuna była beznadziejnie przaśna i wsiowa, niektórzy z nich zdawali sobie z tego sprawę. Ze słomą wystającą z butów nie każdemu do twarzy.”

    Wie pan idea komuny byla rownosc konsumpcji.By kazdy mial swoja czastke tego co uznajemy za minimum.By kazdy mogl miec bezplatne wyksztalcenie, opieke zdrowotna, prace, dochody…
    To wlasnie ta komuna dopuscila do koryta wszystkich.
    Stad ocena czy byla przasna czy moze raczej z Kabaretu Starszych Panow powinna byc prowadzona nie z punktu widzenia kolekcjonerow sztuki czy przedwojennych posiadaczy abonamentu do opery ale srednej.

    „Dysponowali już setkami prymitywnych ćwoków wciskających ludności na chama najbardziej fantastyczny kit wbrew podstawowym zasadom zdrowego rozsądku.”

    Te podstawowe zasady zdrowego rozsadku glosily ze PRL nie rozwijala sie tak szybko jak nigdy w historii? i to we wszystkich aspektach zycia.
    Tu drobny przyklad: przez ostatnie 20 lat wolnej Polski warszawie nie przybyl ani jeden szpital publiczny.Najdelikatnejsza interpretacja tego faktu mowi ze PRL zaspokoil/zaspokaja WSZYSTKIE POTRZEBY W TEJ DZIEDZINIE jeszcze w 20 lat po swoim upadku.

    „A potrzebowali przynajmniej paru bardziej wyrafinowanych propagandzistów, potrafiących sprzedać to same absurdalne kłamstwo w pachnącym papierku. Z klasycznym grymasem dwuznaczności i “perskim okiem””

    Powtorze pytanie: CO bylo klamstwem? Mowienie ludziom ze jakikolwiek by nie byl ustroj: czy dyktatura sanacji czy czerwonego to mozna dobrze robic swa robote? Ze PRL to jaknajbardziej Polska?

    „Stąd zapotrzebowanie na ludzi typu red. Passenta. Stąd nagła gotowość do
    przyznawania paszportu, tej łaski, której komuna szczędziła milionom mniej zasłużonych poddanych. ”

    Na ludzi pokroju p.Passenta zawsze bedzie zapotrzebowanie- prosze rzucic okiem- proba czasu jakiej poddani intelektualisci i celebryci PRL obeszla sie z nimi wyjatkowo dobrze- w III RP nadal chce sie ich sluchac Z nimi dyskutowac. Z tego wniosek ze PRL jako panstwo promujace wartosci wcale nie bylo takie zle.

    Z tymi paszportami to sa jakies smichy-chichy: dzis na podstawie materialow IPN moze pan sprawdzic jaki nikly byl odsetek tych ktorzy paszportow nie dostawali. W kazdym razie funkcjonariusze „opoki oporu przed czerwonym” kosciola katolickiego z paszportami problemow nigdy nie mieli.

    „Red. Passent był potrzebny. Reżim chciał udawać “światowość”. Teraz to się wydaje absurdalne i głupie. W PRL tego typu bzdury działy się każdego dnia.”

    Ten rezim byl swiatowy, nie musial udawac. W radiu, tv, gazetach, kinie,teatrze, w przekaldach i nakladach ksiazek, w zapatrzeniu na zachod.

    pozdrawiam

    m@B
    neospasmin.blox.pl

  268. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ET
    2010-09-01 o godz. 11:25

    Domyslam sie.

  269. Stasieku,

    Milcz, milcz, a nóż sam ci się otworzy … gdy przeczytasz o tych faktach ciągnących się za najnowszą historią związków zawodowych w PL:

    http://wyborcza.pl/1,75968,8323263,Nie_placic_na_dzialaczy.html

    albo o tych faktach, które tworzą najbliższą, świetlaną i dynamiczną przyszłość polskiej gospodarki:

    http://wyborcza.pl/1,75968,8321470,Rzad_ma_pomysly__na_kolejne_podwyzki_.html

    A może są to mity. He, może w Polsce mitem jest panowanie tego całego neoliberalizmu???

  270. Prezes pedzi i gna do Nikad.
    /Why this man will fail/

  271. Panie Andrzeju,

    Oby się Panu dobrze wydawało, odnośnie mojej wizji 😉

    Jednak przykład stoczni jest chybiony, ponieważ to p. Kaczyński we własnej osobie sprzedał stocznię Ukraińcom. Stocznia ma prywatnego właściciela i wszelkie pretensje stoczniowcy powinni kierować do niego, a jak im się zarząd nie podoba, to niech teraz palą opony u p. Kaczyńskiego w ogródku, albo niech idą ze swoimi bejsbolami do aktualnych właścicieli, przedstawiać im swoje mocne argumenty.

    Powody tej żałosnej, stoczniowej hucpy, zaprezentowanej światu przez zgraję pospolitych ciemniako-mięśniaków, mieniącą się dziś bałwochwalczo Solidarnością, są w mojej opinii całkowicie odmienne od tych, które Pan przedstawia.

    Otóż zgraja ta, pełni funkcję czysto usługowej s-ki, wobec faszyzującej formacji politycznej pt. PiS, co słyszeliśmy w kuriozalnym przemówieniu p. Kaczyńskiego i co widzieliśmy jasno podczas żałosnej komedii dell’arte w postaci standing ovation dla uzurpatora, ca. co 5 minut, chwilowo jeszcze bez wzniesionych ku niemu ramion z okrzykami sieg heil!

    Ta zgraja niby-ludzi-pracy, a w rzeczywistości kapitalistów w czystej formie, generujących dla siebie zyski za swe niemoralne, sabotażowe usługi przeciw państwu, stanowi dziś zaczątek brunatnych koszul, zwiastujących nadchodzące niepokoje społeczne, inscenizowane przez obcą komórkę d/s propagandy, jak niemal zawsze i wszędzie na świecie. Taki tu mamy zaoceaniczny standard.

    Co do przemysłu stoczniowego, statki trzeba produkować takie, na jakie jest popyt, a jak go nie ma, gdyż konkurencja zbyt silna, to nie produkować w ogóle, a zająć się czymś innym, do czego można wykorzystać nawet część istniejącej infrastruktury, jak choćby wiatrakami, czy panelami słonecznymi generującymi ekologiczny prąd, obligatoryjnie wymagany przez UE.

    O polityce gospodarczej PO społeczeństwo wie niewiele, gdyż w zawłaszczonych dotąd mediach przez PiS (TVP, PR, gazety tzw. opiniotwórcze) oraz komuszków udających socjalistów, nie było szansy na jej przedstawienie – wszelkie próby spotykały się zaraz z demagogicznym słowotokiem służalczych, dziennikarskich miernot, typu pp Semka, Ziemkiewicz, Karnowski, Wildsztajn (czy jak mu tam), Zaremba, itp.

    Czy kryzys minie na dobre? Chciałbym, ale nic na to nie wskazuje w skali globalnej, nie zostały niestety podjęte w tym celu należyte kroki. Nie chcę roztaczać katastroficznych wizji, ale aktualny, szemrany, pasożytniczy establishment finansowy, jeśli nie zostanie powstrzymany, to doprowadzi raczej do kolejnej wojny światowej, niż odda swe przywileje generowania zysków z niczego, w przeciwieństwie do jakichś 99% ludzi, którzy aby osiągnąć dochód, to muszą wykonać rzetelną, a często katorżniczą pracę.

    A jeśli nawet kryzys minie, choć nie wiem w jaki sposób przy takim systemie bankowym, przy takim długu USA wobec Chińczyków oraz wydatkach na zbrojenia, których suma przekracza wspólne wydatki zbrojeniowe wszystkich krajów świata, a także druku pieniądza – no powiedzmy, że pieniądza, albo bądźmy precyzyjni, papieru udającego pieniądz, dolara – on demand, to i tak mamy marne szanse na rozwój przemysłu stoczniowego, ze względu na opóźnienie technologiczne i brak rynków zbytu do zagospodarowania, to coś mniej więcej tak, jak chcielibyśmy dziś konkurować komputerami z Silocon Valey, bo kiedyś, dawno temu, wymyśliliśmy niezły prototyp.

  272. Sebastian pisze:

    2010-09-01 o godz. 11:42

    Szanowny Panie Sebastianie

    Nie pozostaje mi nic innego jak podpisanie sie pod panskim
    wpisem i podziekowanie za podzielenie sie czasteczka siebie.

    P.S.
    „The law of right living is not immediately clear to the wise
    man, but becoms much clearer when he follows it. The law
    of right living is immediately clear to the ordinary person, but
    it becomes less obvious when he tries to follow it.”

    -Confucius

    Slawomirski

  273. Tak to jakos glupio wyszlo, ale mr. slawomirski
    stal sie, no tym, i to rozpoczynajac kariere jako
    zagorzaly krytyk i wrog ideologiczny PASSENTA.
    Tak to w zyciu bywa, iz nie oplaca sie chyba byc
    takim potulnym i ugrzecznionym blogowiczem.
    Najlepiej to jechac z grubej rury, tak jak to czynia
    mr. slawomirski i salute P-S. Normalnie, na chama.
    /W znaczeniu, ze postepuja sami bardzo obskurnie,
    po swinsku, i maja niewyparzone ryje, jak to mowila
    moja kochana babcia/. Czlowiek sie sili na kulture,
    a tutaj gra sie inaczej. Obled, normalny obled.

  274. Bajka o malej Zofii; Zosienka
    Bajka o sredniej Zofii; Zoska
    Bajka o duzej Zofii Zocha
    Bajka o Filo-Zofii; brak danych

    Szkoda, bo myslalem, ze tolerancyjna Zosienka kocha przynajmniej siebie sama.
    ET
    PS
    Z niecierpliwoscia oczekuje, nudzac sie w pracy, glosu (pis-ku) Zosienki oraz jej koloskopijnych dywagacji na zadany temat.

  275. Marek pisze:

    2010-09-01 o godz. 15:45

    Niestety to Pan byc moze ma racje.”

    Z tymi koszulami i jezykiem kastroficznym bym jednak nie przesadzal – lepiej spokojnie.

    Fakt jest faktem mozna bylo sprobowac jakos zagospodarowac urzadzenia i ludzi a tak trzeba bedzie zaorac.

    Faktycznie niewiele jest mi wiadomo na temat polityki gospodarczej PO.
    Byc moze z niewiedzy bylem przekonany, ze jej nie ma.

    Zaprzyjaznione media tez jakos to ominely ale chetnie sie dowiem.

    Zwiazki Zawodowe na calym siwecie szukaja politycznego wsparcia – rzadko w partiach liebralnych – z natury rzeczy.

    „2009-10-1 , Rząd w Berlinie skieruje kolejne miliardy euro na pomoc dla przemysłu okrętowego, aby w ten sposób uratować nie tylko dziesiątki tysięcy miejsc pracy w stoczniach i zakładach kooperujących, ale także uchronić przed likwidacją niemiecki sektor produkcji statków.
    Hamburski koncern stoczniowy Hapag-Lloyd wystąpił o rządowe gwarancje kredytowe na łączną kwotę 1,2 miliarda euro. Kilka tygodni wcześniej stoczniowa grupa kapitałowa Hegemann-Gruppe z Bremy również zwróciła się do rządu o podobną pomoc finansową. I kanclerz Angela Merkel, nie pytając o zgodę Komisji Europejskiej, nie tylko obiecuje pomoc stoczniom, ale – jak dowodzą jej wcześniejsze decyzje – zapewne słowa dotrzyma. Niemcy zresztą nie bawią się w żadne pozory i otwarcie mówią, że pomagają stoczniom, aby ratować ten przemysł i miejsca pracy, a z Brukselą najwyraźniej niespecjalnie się liczą, bo ta stanowczość już nieraz okazała się skuteczna. Szkoda, że takiej stanowczości zabrakło swego czasu polskim władzom…

  276. …normalny obled… czyli wszystko jest OK. Chyba, ze dotykamy nienormalnego obledu, bylby to jednak blad. Bladzic natomiast kazdemu wolno i nalezy sie z tego faktu cieszyc.
    ET
    PS
    Lepsze jest slodkie swinskie ucho w dobrej ciastkarni, niz cielece oczy zdrabniajacych.

  277. Wolf pisze:

    2010-09-01 o godz. 14:11

    Redaktorowi Passentowi nalezy zadawac niewygodne pytania.
    Brak takich pytan utrwala klamstwo w przekonaniu ze jest prawda.

    Slawomirski

  278. ET pisze:

    2010-09-01 o godz. 13:18
    Szanowny Panie Slawomirski,
    jakis idiota posluzyl sie moim pseudonimem i wypisywal bzdury w moim imieniu.

    Prosze zawiadomic redaktora Passenta.

    Ja o tym wiem.

    P.S.
    Wulgaryzacja wypowiedzi odbiera smak porannej kawie. Znika/zanika intelektualna stymulacja o poranku a jej miejsce zajmuje bezmyslny krzyk i wywijanie lisciami palmy przez nawiedzonych chamstwem.
    Juz lepiej pod palma lezec nic nie robic i pozostawic morskiej bryzie liscie do zabawy.

    Slawomirski

  279. bajka ET o Zosi jest super!.Znaczy sie ze lewatywa pomaga. Slawomirski-Seneka tez jest super bo dzis nadaje po angliczansku, taka dewiacja…ot po prostu. Jest jeszcze pytanie do ET czy ten kochas Strychowski naprawde jest jednojajeczny, skoro kazdy dzien zaczyna od diaspory.Albo jak Zosia powiada, jest normalnie szurniety?…

  280. ANCA_NELA pisze:

    2010-09-01 o godz. 13:58
    ——————————

    po taaaaaakiej Twojej reakcji, wszystkie moje paluszki, po lekturze anegdoty z bratankiem, natychmiast zrobiły się cwane, i każdy w tej samej chwili zameldował, że to on- jest palcem serdecznym. Po opanowaniu chwilowego, mojego zgłupienia, całą tę sytuację przełożyłem na własną korzyść, i z lekko-ciepło-chytrawym uśmieszkiem, melduję Tobie, że to był ten serdeczny…

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

  281. Kilka tygodni temu znany publicysta Jacek Żakowski napisał, że OFE, czyli sławne tzw fundusze emerytalne były największym oszustwem „wolnej” Polski, czyli tworu solidarnościowego. Przygotowują one katastrofę ekonomiczna i gotują ponury los nędzarzy dla wielu milionów Polaków. Próby korekty przygotowywane przez minister Fedak skończyły się pokazową imprezą Tuska ze swoimi sponsorami i dalszym paraliżem systemu. Warto poznać co na ten i inne sprawy temat ma do powiedzenia mądry i niezależny ekonomista Piotr Kuczyński.
    http://alfaomega.webnode.com/news/piotr%20kuczy%C5%84ski%3a%20wcale%20nie%20tak%20spokojny%20koniec%20lata/
    O słowach Żakowskiego zdołano już zapomnieć. Za niedługo przypomną je emeryci przy okazji następnego jubileuszu, o ile będzie jeszcze miał kto go obchodzić albo kombatanci ze wstydu nie zapadną się pod ziemię.

  282. Do pana TJ godz. 12:28

    Po przeczytaniu dualizmu animalistycznoduchowego i samotnosci indywidualistycznej pana Slawomirskiego Boi sie pan, ze panski los bedzie marny i umrze pan watpiac w liftingu animalizmem ukochanej demokracji i niedualnie. Wpadl pan, o ile dobrze zrozumialem, w oslupienie, pan to nazywa eufemistycznie zabiciem cwieka.
    Ja panu wytlumacze o co chodzi. Otoz pan Slawomirski postanowil zerwac z tradycja wrzucania krotkich bezsensownych fraz, wkurzyl sie , ze go nazwalem specem od krotkich wrzutek, pan Passent okazal sie nielojalny zdradzajac, ze pana Slawomirskiego przewija(oczywiscie tylko na blogu), pani Zosienka insynuuje, ze pan S. jest z Ozorkowa, a moze z Bilgoraja(juz dobrze nie pamietam). Czara przelala sie, pan S postanowil udowodnic, ze potrafi pisac teksty dluzsze,jak rowniez ambitnie przeskoczyc pod wzgledem stopnia trudnosci Heideggera, a nawet Joyce’a z „Finegans Wake” stad te animalistycznoduchowe i niedualne samotnosci.
    Zwracam panu uwage, ze aby nas zupelnie upokorzyc i udowodnic pani Zosience ze wcale nie mieszka w Ozorkowie, pan S zacal uzywac jezyka angielskiego, przepisujac na blogu rozne anglojezyczne napisy ktore sciagnal ze slupow ogloszeeniowych i reklam, ktorych pelno w Jackowie czy na Green Poincie.
    Mysle, ze pan S szybko sie zmeczy i wroci do krotkiej formy godnej haiku.

    Pozdrawiam pana LP

    Ps Rowniez pan Et zaczal epatowac znajomoscia jezyka obcego, a jako ze przebywa gdzies na terenie Niemiec, to oczywiscie jest to niemiecki:
    Jakes takie „Ich werde antworten Herrn Slawomirski, dass ich bald nach Baden Baden mit dem Zug fahren werden müssen

  283. Slawomirski pisze:

    2010-09-01 o godz. 16:13
    ——————————
    Szanowny Panie Sławomirski,

    osoby o wysokiej inteligencji duchowej, są tymi, do systematycznego odkrywania, nawet dla samych siebie. W Panu, dostrzegam tę właściwość, która, sam Pan zapewne przyzna- nie należy do łatwych bagaży życiowych, jeśli już jest…

    Bardzo dziękuję za otwartą , nieobojętną w odbiorze wymianę myśli.

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  284. @Andrzeju Faliczu ;
    Z zainteresowaniem przeczytałem komentarze o Stoczniach w Polsce i BRD i epizodycznie o Francuskich okretach dla Rosji .
    Okres o którym pan pisze -rok 2009 ,to było już za póżno na ratunek !!!
    Polski przemysl stoczniowy padał nie w latach ogólnego kryzysu budowy statkow o charakterze swiatowym . On przygotowywał się do upadku wczesniej przez dlugie lata a według mnie można wyliczyć kilka powodów według ważnosci ;
    1.Zmanierowane ,zdemoralizowane załogi „Kolebek ” jako praprzyczyna najważniejsza (zatrudnienie ponad miarę -Nas nie wolno ruszać ) One, te załogi Kierownictwa+ Pracownicy i kooperanci od lat nie potrafili zarabiać netto na żadnym wyprodukownym statku (tkach ).Polski podatnik dopłacał do Stoczni ,a według wyliczeń (od 2004 r.monitoring UE )do uposażenia każdego stoczniowca podwójną wartość jego uposazenia .
    2.Słabości w zarzadzaniu Ryzykiem ( obowiązuje w szczególnie czasie Hossy ,a tego nie bylo ).Hossa na statki była w polowie lat90-tych.
    3. Fatalnie ,głupio sporządzane Umowy na budowe statku (firtualnie budowane koszty i kurs dolara ),do każdego wybudowanego dopłacaliśmy różne kwoty ,liczone jednak w milionach dolarów ( Przelicznik na$ ) .Do Każdego !!!!
    4. To nie tylko wina PO ,bo i PiS w latach 2005 -2007 spał bo…to Kolebki a’la Sanktuarium .
    —Prosze nie prównywać Niemieckich stoczni z Polskimi bo to inne techniczne zaplecze .
    —– Prosze nie porownywać zasobów Finansowych Niemiec z Polska .Niemcy ,jak pan wie ,do niedawna Eksporter swiatowy nr1 wyprzedzony przez Chiny .
    Moja ocena koncowa . Polski podatnik powinen cieszyć się ,że ten Produkt przestanie lub przestał wyciagać z jego zasobów pieniądze via Budżet panstwa . .
    Nie ma w Polsce Stoczniowcow, oni się tylko tak sami nazywają .
    Przykre ,nie ma podstawy tego przemyslu tj. BIUR Konstrukcyjnych architektow stoczniowych ,oni gdzieś pracują w niszach w Polsce lub poza Polska ,ale na dzisiejszym rynku zdominowanym Koreańsko -Chinskim przemyslem ,nawet Niemcom trudno się utrzymac .Klops Totalny .
    .Polityka ludzi panny” S” zabijała przez lata stocznie ,a po kolei AWS ( oni zaczeli gwaltowny zjazd w dół ) SLD nie opanował ,PiS marnie skopal projekty ratunkowe z okresu premiera Belki i PO .Wszyscy nie mieli odwagi powiedziec Stoczniowcom BASTA -zwolic co najmniej 50% załogi lub wiecej i … nauczyc sie Zarządzania od zachodnich Europejczyków lub Azjatow .
    Dzisiejsze modły ,uroczystosci i wspomnienia nic nie znacza .Polska nie będzie budować dużych jednostek pływajacych ,ale są piękne nisze stoczniowe .
    Normalany Kapitalista na zbita mordę lub jak pan woli na bruk, wywaliłby każdego związkowca z Solidarności ,gdyby zamierzał u niego podjąc prace .
    Taki finisz na XXX lecie .

  285. Cynamon29, Jerzy Pieczul,

    autor komentarza, do którego się Panowie odnosicie, to @ kapitan – link podałam o 7:28 🙂

  286. Dzis – Pani Henia ! Jedni, ze „z przekupy na gwiazde”, inni ze „ma jaja”. Czy Gwiazda ma Jaja ? Spor blogowiczow w toku:

    http://kleofas.blogspot.com/

    Ja tak o Pani Moniczce nie pisalem, sami rozsadzcie.

  287. Wulkan pisze:
    2010-09-01 o godz. 16:36
    cytat ;
    Najlepiej to jechac z grubej rury, tak jak to czynia
    mr. slawomirski i salute P-S. Normalnie, na chama.
    /W znaczeniu, ze postepuja sami bardzo obskurnie,
    po swinsku, i maja niewyparzone ryje, jak to mowila
    moja kochana babcia/. Czlowiek sie sili na kulture,
    a tutaj gra sie inaczej. Obled, normalny obled.

    Czy Pan przypadkiem sie nie zagalopowal ,ja pisze tutaj tylko male satyry
    i troche mysli „niepoukladanych” moze filozoficznych ?
    a pan ,albo czegos nie zrozumial ,albo nie umie sie zachowac ?
    Przeciez ja pozdrowilam Pana zartem jako ciotke Etne …
    Czy nie ma Pan juz odrobiny poczucia humoru ?
    Kto bierze powaznie ancymony,ciotke Etne i zle parkowanie ?
    ……………….
    A co ja chcialam sobie wyjasnic z P .Passentem to nie Pana sprawa ,
    Polacy stracili kiedys wolnosc i tak ciezko jest zbudowac im spowrotem dobrze fukcjonujace panstwo ,tyle .
    A Panu sie tak wydaje ,ze kazdego moze Pan wyzwac od najgorszych ,bo Pan sie stara ???
    Niezrozumial Pan i zachowuje sie po chamsku …,nic dodac ,nic ujac.
    Salute

  288. wg 6.05

    Skoro potrzebna ci ptaszynka, jak panna Smith, masz tu w Polsce Pania Krzywonos. Tez swiergocze. I Premiera z kolanko trzymie. A jesli nawet Madam Krzywonos cie nie zadowoli, masz inna – Pani Palin. Do jej
    ekwilibrystyki „Tramwajara” i „Swiergotka” nawet nie dorastaja ! A poznal sie na niej wybitny znawca tzw „polityczek” pan John McCain. Wybral i do tej pory nie zaluje….

  289. @Helena/Kot Mordechaj
    http://wiadomosci.onet.pl/1624483,2678,1,konflikt_w_wersji_turystycznej,kioskart.html
    no nich pani przeprosi za to co wyrabiają Żydzi w Palestynie. Tak bardzo pani nalegała, żeby w s z y s c y Polacy przepraszali za Jedwabne i szmalcowników, to niech pani teraz będzie konsekwentna i przeprosi tu ładnie wszystkich za łajdackie postępki swoich rodaków. A jeśli nie, to niech pani będzie łaskawa trzymać buzię na kłódkę następnym razem.

  290. Lewy Polak pisze:
    2010-09-01 o godz. 18:28
    Do pana TJ godz. 12:28
    „Po przeczytaniu dualizmu animalistycznoduchowego i samotnosci indywidualistycznej pana Slawomirskiego Boi sie pan, ze panski los bedzie marny i umrze pan watpiac w liftingu animalizmem ukochanej demokracji i niedualnie. Wpadl pan, o ile dobrze zrozumialem, w oslupienie, pan to nazywa eufemistycznie zabiciem cwieka.
    Ja panu wytlumacze o co chodzi.”

    „Ps Rowniez pan Et zaczal epatowac znajomoscia jezyka obcego, a jako ze przebywa gdzies na terenie Niemiec, to oczywiscie jest to niemiecki:
    Jakes takie “Ich werde antworten Herrn Slawomirski, dass ich bald nach Baden Baden mit dem Zug fahren werden Essen”

    Mój komentarz
    Dziękuję za wyjaśnienia, utrzymaliśmy się w konwencji.

    Uznanie i pozdrowienia dla LP
    Greetings for Mr Sławomirski
    Herzliche grusse fur ET

    TJ

  291. UpadekPrzemysluStoczniowego

    Waldemar pisze:

    2010-09-01 o godz. 18:50
    @Andrzeju Faliczu ;
    Z zainteresowaniem przeczytałem komentarze o Stoczniach w Polsce i BRD i epizodycznie o Francuskich okretach dla Rosji .”

    Mój komentarz

    Polski przemysł okrętowy rozwinęły zamówienia radzieckie, a podupadł on wskutek otwarcia Polski na rynek globalny, poddaniu się konkurencji bez osłony państwa w postaci dotacji jawnych i ukrytych, a dawniej w postaci buforującego sztucznego kursu złotówki i sztucznych rozliczeń, które niosło na swoich barkach państwo.
    Jakaś cząstka tego przemysłu została zachowana, głównie remontowa, budowa okazjonalna kadłubów, budowa jachtów, okazjonalna budowa komponentów do platform wiertniczych, itd.

    Jazda w dół tego przemysłu w ostatnich latach pokazała, że starcie z dalekowschodnią konkurencją, która jest silnie subsydiowana i która oferuje niższe ceny i szybsze terminy nie tylko dzięki wysokiej wydajności pracy, ale i pomijaniu spraw socjalnych, bhp, słabości praw pracowniczych, itd.
    Starcie w konkurencji budownictwo okrętowe dzisiaj przegrywamy. Zbyt dużo handicapów ma przeciwnik, ale jeszcze więcej było zaniechań kolejnych rządów i traktowania stoczni jako świętości nie do ruszenia, traktowania, jak pisze autor, ryzyka jako dopustu, który nas mających zawsze szczęście nie dotyczy.

    Kłopoty przemysłu stoczniowego są zwierciadłem naszego zacofania nazwijmy to organizacyjno-technologicznego. To co było sztandarowym przemysłem w socjalizmie okazało się w obliczu rygoryzmu rynku globalnego segmentem gospodarki ułomnym, ociężałym, słabo wydajnym, wymagającym bardzo wielu starań i zachodu zarówno bezpośrednich zarządców, jak i nadzoru państwowego.

    Nawiasem mówiąc zarządzanie kolebką (Stocznią Gdańską) podczas ostatniego 20-lecia było upolitycznione, marne, a okresami wołające o pomstę do nieba.

    Pzdr, TJ

  292. Lewy Polak pisze:
    2010-09-01 o godz. 18:28
    Do pana TJ godz. 12:28

    Drogi rodaku – Lewy Polaku,
    Osobowość Slawomirskiego z dnia nadzień, coraz bardziej ,
    peregrynuje w kierunku alienacji aberracyjnej.
    Psychodeliczna natura jego wypowiedzi oscyluje w kierunku
    masochizmu destrukcyjnego – nihilistycznego obrządku parafii Woodstock.
    Jak to mówili Fenicjanie:
    „mużik skazał – mużik sdiełał !”

    A tak na marginesie drogi LP:
    jak Pan,albo ja leżysz pod sosną , to sosna nam odbija.
    Slawomirski leży pod palmą, no to co mu może odbić ?

    No, pytanie za sto punktów.

    Pozdrowionka.

  293. Daniel Passent będący beneficjentem powojennego czterdziestolecia, i nie tylko, należy z całą pewnością do osób, które z premedytacją relatywizując tę żałosność jaką była prl, do zrzygania powtarzają nie skrywając dumy, że mieliśmy oto do czyniena z najweselszym barakiem w obozie. Delektując się przy tym stopniem najwyższym przymiotnika wesoły, ignorują wręcz zupełnie sedno tej „definicji” zawarte w rzeczownikach OBóZ i BARAK.

  294. POLONIA-SAWA pisze:
    2010-09-01 o godz. 20:18

    Nie ma się co wzburzać. Te erupcje są nieczęste i krótkotrwałe. Wulkan podymi, zepsuje atmosferę, wystygnie i się uspokoi.
    Radzę zostawić go w spokoju. Może wtedy napisze coś od siebie?
    Bo jak na razie to tylko się trochę czepia.
    Pewnie oparcia szuka albo chce się odbić…

  295. neospazminie,

    zdaje mi się, że przypominanie takich oczywistości PRLowskich obraża inteligencję osób czytających ten blog… przecież pamiętają

    na samym poziomie semantyki łgarstwo za łgarstwem:

    „wyzwolenie” przez Sowieta nie jest wyzwoleniem „demokracja” jest jakąś kpiną a nie demokracją, „wybory” nie są wyborami, ale głosowaniem na członków mafii z wiadomym wynikiem,
    na dzieńdobry nawet tzw. oficerowie polscy to politrucy sowieccy, którzy nie znają języka

    „związki zawodowe” które ze swoją nazwą nie mają nic wspólnego, „partie polityczne” a nawet „system wielopartyjny”, koń by się uśmiał

    „przejściowe trudności” gospodarcze, „coś drgnęło” „zielone światełko w tunelu”

    Profesor Głowiński kapitalnie opisywał tę PRLowską new-speach…

    i „bratnia przyjaźń” z Molochem sąsiedzkim, pod znanym skądinąd tradycyjnym ruskim knutem, jak za mało tej przyjaźni to wejdą i utopią we krwi… jeżeli to nie jest schizofrenia, to co jest?

    Dwójmyślenie oficjalne i domowe, przymuszanie do pochodó pierwszomajowych i potępiania sjonistów, donosy na sąsiadów, i kapowanie na niepokornych.

    Kłamstwo zamroczyło nawet głównych obermafiozów, którzy sami zaczynali w to wierzyć.

    Podobno Chruszczow, w czasie wizyty w Nowym Jorku podejrzewał Amerykanów o zorganizowania „pokazuchy” na swoją cześć… że sprowadzili z całego kraju najładniejsze samochody, kobiety, postawili potiomkinowskie budynki itp. radzieckim obyczajem

    pozdrawiam

  296. neospasmin pisze: 2010-09-01 o godz. 14:22

    Same brednie – i to po tym, jak te brednie sa oczywiste dla kazdego.

    „To wlasnie ta komuna dopuscila do koryta wszystkich.”
    A w korycie to, co spadlo ze stolu czerwonej burzuazji z PZPR.

    „Stad ocena czy byla przasna czy moze raczej z Kabaretu Starszych Panow powinna byc prowadzona nie z punktu widzenia kolekcjonerow sztuki czy przedwojennych posiadaczy abonamentu do opery ale srednej.”

    Bezczelne wmawianie monstrualnych bredni lewicowego mohera. „Osiagniecia” PRL-u nalezy porownac z tym, co Polacy mogliby osiagnac, gdyby PRL-u nie bylo. A tu wystarczy porownac Polske z Hiszpania: przed wojna Polski dochod narodowy byl kilkakrotnie wiekszy od Hiszpanskiego, a dzis jest na odwrot, poniewaz Hiszpanie nie byli 1947-1990 torturowanie PRL-em. Malo bylo Panu gloszenia bredni dzien w dzien przez pol wieku PRL-u, uwaza Pan najwyrazniej, ze ten blog to taki skansen PRL-owskich bredni? Czytajacy maja wg Pana IQ ponizej srednich 100 punktow? Czy tez Pan sam w te brednie wierzy? No tak, Pan jest ateista, to wiele tlumaczy…

    „Te podstawowe zasady zdrowego rozsadku glosily ze PRL nie rozwijala sie tak szybko jak nigdy w historii? i to we wszystkich aspektach zycia.
    Tu drobny przyklad: przez ostatnie 20 lat wolnej Polski warszawie nie przybyl ani jeden szpital publiczny.Najdelikatnejsza interpretacja tego faktu mowi ze PRL zaspokoil/zaspokaja WSZYSTKIE POTRZEBY W TEJ DZIEDZINIE jeszcze w 20 lat po swoim upadku.”

    Najwyrazniej do Pana jeszcze nie dotarlo, ze Pan nie dysponuje juz ani ZOMO, ani SB, ktore moglyby wymusic traktowanie Panskich bredni powaznie. Jesli przez ostatnie 20 lat nadal panuja olbrzymie niedostatki w ochronie zdrowia, to wynika to z odziedziczonej po PRL-u epoce kamienia lupanego i niedorozwoju swiadomosci obywateli. Zapasc cywilizacyjna po PRL-u jest tak olbrzymia, ze nie udalo sie jej dotad przezwyciezyc. A byloby latwiej, gdyby ekipa Kwasniewskiego i Millera, politykow nomenklatury PRL-u, nie wydala pieniedzy od podatnika UE przeznaczonych na usuwanie zapasci cywilizacyjnej po PRL, na tworzenie miejsc pracy w przemysle zbrojeniowym USA – ze strachu, ze CIA podrzuci dziennikarzom to i owo na Kwasniewskiego i spolke. Przypominam tu teczki, ktore zakladal na towarzyszy np. Moczar, i ktore wyciekly czesciowo na Zachod – cytuje z nich Der Spiegel w zbiorze artykulow p.t. „korupcja w Polsce”. Tak samo ze strachu przed znajomoscia teczek przez Zachod bal sie Miller twardo domagac sie normalnych warunkow wstapienia Polski do UE. Przy czym nawet Polacy nie moga miec do UE pretensji, bo gdyby UE dala nam wiecej pieniedzy, to Kwasniewski i spolka po prostu wiecej przekazali by do USA.

    „Powtorze pytanie: CO bylo klamstwem? Mowienie ludziom ze jakikolwiek by nie byl ustroj: czy dyktatura sanacji czy czerwonego to mozna dobrze robic swa robote? Ze PRL to jaknajbardziej Polska?”
    PRL to bylo cofanie Polski do epoki kamienia lupanego – praktycznie w kazdej dziedzinie za wyjatkiem sytuacji, gdy jednostka mogla swoim wysilkiem na niektorych polach sztuki lub sportu osiagnac nieco wiecej – oczywiscie w dziedzinach, ktore nie wymagaly jakiegos przyzwoitego poziomu techniki.

    „Na ludzi pokroju p.Passenta zawsze bedzie zapotrzebowanie- prosze rzucic okiem- proba czasu jakiej poddani intelektualisci i celebryci PRL obeszla sie z nimi wyjatkowo dobrze- w III RP nadal chce sie ich sluchac Z nimi dyskutowac. Z tego wniosek ze PRL jako panstwo promujace wartosci wcale nie bylo takie zle.”
    Brakuje tylko by napisal Pan, ze bylo wspaniale, bo PRL wydala JP II-go. To, ze ludzie, ktorzy staneli po stronie PZPR i mieli nadzieje, ze uda sie odwrocic ta degregolade PRL-u, mogli sie rozwijac w niektorych dzedzinach, choc gorzej niz to byloby mozliwe w wolnym kraju, jest przewazone tysiackrotnie przez fakt, ze rozwoj zawodowy, nawet czlonkow PZPR, w technice, w naukach przyrodniczych, w medycynie byl potwornie utrudniony, praktycznie niemozliwy – brakowalo mozliwosci z korzystania z nowoczesnego sprzetu, czytania lieratury fachowej, uczestnictwa w konferencjach fachowych itp. itp. Zamiast poznawac tajniki zawodowe fachowcy musieli dorabiac korepetycjami by przezyc. Lemowi wystarczyla wyobraznia i maszyna do pisania, ale to byl maly procent pisarzy, spiewakow, itp.

    „Z tymi paszportami to sa jakies smichy-chichy: dzis na podstawie materialow IPN moze pan sprawdzic jaki nikly byl odsetek tych ktorzy paszportow nie dostawali.”

    Bezczelne klamstwo, podwojne: ludzie paszportu nie dostawali, bo nie wracali z zagranicy. RFN nie odsylala do PRL-u zadnego Polaka – jak nie dostal azylu, to dostawal pozwolenie na pobyt i pomoc spoleczna wyzsza niz niejeden naukowiec w PRL. Inni nie mogliby zostac z powodow rodzinnych itp., ale dodatkowo wiekszosc nie miala pieniedzy na wyjazdy, nawet gdyby dostala paszport. Ale nie dostawali.

    W kazdym razie funkcjonariusze “opoki oporu przed czerwonym” kosciola katolickiego z paszportami problemow nigdy nie mieli.”
    Tez nie prawda – paszport byl tak olbrzymim naciskiem, ze SB naklaniala do wspolpracy kuszac otrzymaniem paszportu. Oczywiscie czesc dostawala paszporty, bo inaczej Zachod od razu by wiedzial, ze ci, ktorzy paszport dostali to szpiedzy (np w Watykanie) albo czerwoni burzuje. Aby utrudnic rozpoznanie szpiegow wydawano paszporty wybranym grupom podobnym do szpiegow i czerwonych burzujow, ale to byla okreslona grupa Polakow. Aby otrzymac paszport trzeba bylo skladac wniosek – dzis ma go kto chce w szufladzie i wyjezdza bez pytania Pana o zgode. Klamie Pan.

    „Ten rezim byl swiatowy, nie musial udawac. W radiu, tv, gazetach, kinie,teatrze, w przekaldach i nakladach ksiazek, w zapatrzeniu na zachod.”
    Ta swiatowosc polegala na tym, ze PRL byl wrzodem na dupie swiata i czescia smiertelnego zagrozenia dla ludzkosci.

    Jak widze stal Pan tam gdzie bylo ZOMO.

  297. Pickard pisze:

    2010-09-01 o godz. 20:44

    „nich pani przeprosi za to co wyrabiają Żydzi w Palestynie”

    Sugeruje wstapic do Zwiazku Antysemitow Polskich(organizacja podobna do TPPR) bedzie panu razniej i po drodze…

    Slawomirski

  298. Szanowna Pani Tereso, odniosłem się do Pani – przepraszam, ale dziecięcego – wykładu o tym, że czarne jest czarne, nie zaś do jakichś kapitanów za górami za lasami.
    Z poważaniem
    Jerzy Pieczul

  299. @ Piotr Kraczkowski

    z przykroscia musze stwierdzic czytajac Pana posty, ze jest Pan takim samym demagogiem /to jedynie moje prywatne zdanie/ jak ci, ktorych Pan o to pomawia. Zmienil sie jedynie kierunek wypowiedzi.

  300. Jerzy Pieczul,

    kliknąłby Pan ten link (jest pod 01.09. godz. 07:28) na próbę? Może potem dowiedziałabym się do czego Pan pije? Nie mogę powiedzieć, że wiem o co idzie. Tym bardziej że raz Pan pisze, że dziecinnie, raz że z całym szacunkiem (12:43). Jeszcze mi się pomyli wełna z komunikacją 🙂

  301. brieg pisze: 2010-09-02 o godz. 10:36
    @ Piotr Kraczkowski
    „z przykroscia musze stwierdzic czytajac Pana posty, ze jest Pan takim samym demagogiem /to jedynie moje prywatne zdanie/ jak ci, ktorych Pan o to pomawia. Zmienil sie jedynie kierunek wypowiedzi.”

    Takie uwagi mi wisza tak dlugo jak Pan tego nie potrafi uzasadnic.

    Moglby Pan mi zarzucic, ze nie wyrazam sie uprzejmiej, ale normalne wypowiedzi do wielu na forum tu nie docieraja. Pisza o PRLu jak o utraconym raju i oczywiscie potrafia udowodnic, ze Boga nie ma.

  302. Szanowna Pani Tereso, jeśli Pani nie rozumie, że postawa “Bóg – tak, Kościół – nie” lub w innejpostaci: “Źródło klerykalizmu – tak, klerykalizm – nie”, lub w jeszcze innej: “Socjalizm – tak,wypaczenia – nie” jest infantylna i asekurancka, to znaczy, że Pani dopiero raczkuje w myśleniu
    (życzę sukcesów), podobnie jak naczelny pisma, który taką postawę wymyślił. Mówi on o sobie: “Jestem po trosze wierzącym, po trosze deistą i agnostykiem”, czyli po trosze dziewica, po trosze w ciąży. Nie skłania to do poważnego z nim gadania. Dla uzupełnienia: antyklerykalne pismo optujące przeciwko katechetom w szkołach i wszechobecnym kapelanom samo utrzymuje katechetę Parmę, którego, chcąc nie chcąc, opłacają również ateiści czytający “Fakty i Mity”. Asekuranctwo i wazeliniarstwo wobec wierzących nie jest postawą odosobnioną – stąd mój pierwszy wpis.
    A co do mojego stosunku do Pani: sądzi Pani, że szacunek dla dziecka jest postawą wewnętrznie sprzeczną?
    Z szacunkiem
    Jerzy Pieczul

  303. @ Pan Daniel,

    Przeczytałem Pańskie post scriptum, a w nim cóż… maniacy, frustraci. Czyżby to ci, którzy mają przeciwne poglądy…? Nie mówię tu nawet o (twu) tolerancji, ale choćby odrobina szacunku… Jeżeli teraz założyć, że w/w mają taki sam stosunek do Pana to coś mi to przypomina – nasze piekiełko…(?) Ma Pan tym samym w nim udział.

    Pozdrawiam.

  304. @Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-09-02 o godz. 13:12

    Pana uwagi na moje uwagi wisza mi tak samo jak moje u Pana.

    Widzenie swiata w tym wypadku PRLu jak jakiegos obozu pracy bez perspektyw uwlacza tym, ktorzy w nim zyli, pracowali, tworzyli. Jak czytam Pana wypowiedzi to zastanawiam sie co Pan w tym „obozie” robil? Moze Pan jeszcze napisze, ze PRL nie byl Pana panstwem. Wtedy mozna Panu tylko wspolczuc.

  305. A mnie jest najbardziej zal za to co sie stalo po roku 1981, 1989.
    Zal do Jaruzelskiego, ze nie starczylo mu wyobrazni aby zmienic Polske na nowoczesne panstwo. Mogl zaryzykowac i sam wprowadzac reformy, a jednak nie, oddal Polske ludziom z obrazkami w klapie, z klapkami na oczach. Co prawda krew sie nie leje, ale spustoszenie jakie w umyslach mlodych ludzi robi kler jest nieodwracalne. Jaruzelski wpedzil nas w sredniowiecze, chcacy czy niechcacy.

css.php