Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

10.10.2010
niedziela

Miękka strefa Madame Fotygi

10 października 2010, niedziela,

Zaufany znajomy, który zna Annę Fotygę, zapewnia, że to osoba niegłupia i zna się na stosunkach międzynarodowych. Nie wiem, na jakiej podstawie tak twierdzi, gdyż wywiad Madame dla dziennika „Polska” na to nie wskazuje (mam też zastrzeżenia do sposobu przeprowadzenia wywiadu, ale o tym niżej). Wydaje mi się jednak, że – podobnie jak w przypadku Jarosława Kaczyńskiego – miękka strefa minister Fotygi to nie ignorancja lecz charakter, osobowość.

Najpierw była minister powtarza tezy o „dywanowym nalocie” na Lecha Kaczyńskiego oraz o „przemyśle nienawiści”. To ostatnie określenie („przemysł pogardy” lub „nienawiści”), które podobno wymyślił dziennikarz, Piotr Zaremba, świetnie zaspakaja potrzeby PiS dla odmalowania okrucieństwa Salonu i Układu. „Przemysł nienawiści” to ulubiony zwrot posła Błaszczaka, rzecznika tej partii.

Przerażona dywanowymi nalotami Fotyga, „wcale by się nie zdziwiła”, gdyby komuś przyszło do głowy „zdelegalizować PiS. Powoli nastrój społeczny jest tworzony do tego typu akcji” – mówi. W jednym zgadzam się z Madame: delegalizacja PiS byłaby niepożądana (poza tym, że bezprawna). Co my byśmy z panią Fatygą zrobili bez PiS? Gdyby nie partia, którą reprezentuje, nikt by jej nie słuchał, ani z nią nie polemizował. A tak, media, ze mną włącznie, czytają każdą brednię, np. tę, że „Nienawiść w Polsce jest rozprowadzana także przez działania czysto operacyjne”, za którymi stoją służby specjalne. Niestety, spolegliwi dziennikarze nie pytają pani minister o dowody.

Wedle p. Fotygi, „warunkiem rozszerzenia NATO było to, że znajdziemy się w miękkiej strefie wpływów rosyjskich”. (Ładna mi miękka strefa z obecnością żołnierzy amerykańskich i udziałem w obronie antyrakietowej NATO). Obecny rząd, według p. Fatygi, ulega wpływom Rosji. Tusk i Putin grali przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu. Putin rozegrał Tuska jak małego chłopca. Bezwzględnie tracimy swoją suwerenność. Kondominium to realne zagrożenie.

Podczas kiedy zdaniem wielu komentatorów po 1989 roku Polska przeżywa najlepszy okres w swojej historii od co najmniej dwustu lat, zdaniem pani minister – jest wręcz przeciwnie. „Nie było chyba w historii Polski takiego okresu, że do tego stopnia byliśmy pozbawieni jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego. Te rządy są najgorsze”

Fotyga wręcz ubliża Tuskowi i rządowi: Mają krew na rękach, „są uwikłani” (dziennikarze nie pytają w co), „u obecnie rządzących przestałam się doszukiwać takiej kategorii jak honor” – mówi była minister.

Oprócz tego rozwija tezę, że brak szacunku dla Lecha Kaczyńskiego przyczynił się do katastrofy, a w ogóle to mógł być zamach, „Islamiści, którym zależy, żeby samolot spadł na Rosję, jakaś frakcja w samej Rosji, której zależy akurat na zmianie władzy w Polsce” itp.

W sumie, wywiad p. minister pełen jest nonsensów, insynuacji i niczym nie popartych spekulacji. Ponieważ p. Fotyga jest główną specjalistką największej partii opozycyjnej oraz byłą minister, to jej poglądy będą studiowane przez ambasady wszystkich państw w Warszawie, zostaną przekazane do rozmaitych stolic, i zanim – podobnie jak przesłanie do przyjaciół Rosjan i artykuły prezesa – nie wylądują w koszu, wywołają gorzkie refleksje na temat naszego kraju.

Na koniec, mam wątpliwość nt. metody przeprowadzenia wywiadu przez red. red. Anitę Werner i Pawła Siennickiego. Ponieważ pani Fotyga jest małomówna i powściągliwa w wypowiedziach, dziennikarze podsuwają jej cytaty, sugerują odpowiedzi na ich pytania. Oto przykłady:

„ – Za atakami na Panią stały też służby specjalne?
– NIE MAM WĄTPLIWOŚCI, ŻE TAK.
– Służby specjalne stoją za atakami na PiS?
– NIE MAM WĄTPLIWOŚCI, ŻE TAK JEST.
– Czyli Donald Tusk ma krew na rękach?
– W SENSIE MORALNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI TO OKREŚLENIE JEST BSPRAWĄ DRUGORZĘDNĄ.
– Polski rząd sprzedał śledztwo smoleńskie?
– TAK.”

Zazwyczaj dziennikarze atakują swoich rozmówców, polemizują z nimi, pytają o argumenty i dowody. Tym razem, jak na mój gust, przesadzili w drugą stronę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 194

Dodaj komentarz »
  1. Na szczescie Fotyga to juz historia. Jedno, co pozostalo to histeria, a ta udziela sie otoczniu Prezesa. Od glowy…. i tak dalej.

    Pozdrawiam

  2. Panie Redaktorze !

    Anna F – znajoma domu „Kaczyńskich”, uwielbiana przez p.Jadwigę (pewnie przez „bliźniaków” także) – znakomicie (o ile dobrze pamiętam hagiograficzne przy-pisowskie medialne „opowiastki” ze sfery who s who) gotowała pierogi. Ten infantylizm, groteskowość owych „opowiastek” ze sfery who is who i jawna „słodko-pierdzącość” są adekwatnym opisem umysłowości oraz osobowości b.Pani Minister Spraw Zagranicznych RP.

    Zwykła „kura domowa” (bez aluzji antyfeministycznych tylko proszę), „ciota”, pani Dulska a’la III/IV RP przez przypadek lub złośliwy (dla Polski) zbieg okoliczności dostająca się „na salony” Europy musi mówić „nie swoimi słowami”. Raz, że Prezio „nie karze”, dwa – że taka jej intelektualna uroda, trzy – że jak mówi w CK „Dezerterzy” freiter Kania-Kaniowski (Marek Kondrat): lepiej się tego nauczyć na pamięć, niżby ktoś miał mówić coś od siebie, bo zawsze wyjdzie z niego idiota (to przy okazji zbiorowej recytacji schalgwortu – jeder Schoss ein Franzoss, jeder Schuss ein Russ).

    Co wyszło przy okazji opisywanego przez Pana Redaktora wywiadu z panią Anną F – niech Blogowicze ocenią sami w kontekście przytoczonego spiczu z kultowego filmu „CK Dezerterzy” (część I).

    Pozdrawiam serdecznie
    WODNIK53

  3. Uważam, że nie ma sensu nagłaśnianie głupot opowiadanych przez tę panią. Ładnie zrobił to dziś prezydent Komorowski w rozmowie z Monika Olejnik, stwierdzając, że te jej wypowiedzi czy zapiski na nic innego poza ignorowaniem nie zasługują. W ogóle najlepiej byłoby gdyby wpływowe media ignorowały PiS. Nie da się prawdopodobnie nie zaprosić ich przedstawiciela do weekendowych dyskusji typu „Ranni politycy” czy „Niedziela w Radiu ZET” (albo jakoś tak), ale nie powodu, żeby zapraszać ich do innych rozmów i komentować ich wypowiedzi na blogach czy na ich stronie www.
    Chodzi nie tylko o pewnego typu ostracyzm, lecz także o to, żeby nie obrażać inteligencji Polaków. Ci, co nie mogą żyć bez złotych myśli prezesa lub tej pani będą mogli je sobie sami znaleźć w internecie, mediach radiomaryjnych lub Sakiewiczowych. Nagłaśnianie będzie miało sens, gdy ta partia przestanie być tylko śmieszna, a zacznie być niebezpieczna.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny panie redaktorze

    Panskie zamilowanie do slownego znecania sie nad ludzmi PiS zastanawia.

    Czy sprawia to panu przyjemnosc?
    Czy nie widzi pan obsesyjnosci swoich wpisow?
    Jak to jest mozliwe ze dzwigajac taki garb ma pan odwage dokuczac innym?
    Kiedy pan zrozumie ze reprezentantami durniow sa durnie i trzeba to szanowac?

    Slawomirski

  6. u obecnie rządzących przestałam się doszukiwać takiej kategorii jak honor

    Żeby doszukiwać się honoru, wpierw trzeba wiedzieć, co to takiego.

  7. Stefan
    Te rozbitki pis-owskie będą nas straszyć jeszcze całymi latami ponieważ w interesie PO jest by bredzili bez końca swoje głupoty. To samograj – wszyscy są zadowoleni. Pisowcy bo mogą ględzić od rzeczy, dziennikarze bo nie muszą się wysilać i PO któremu sie zdaje, że uroczo na tle pisowskiej ruiny umysłowej wygląda.
    Tak więc Stefan albo się przyzwyczaj do tej nieszczęsnej Fotygi albo wywal telewizor przez okno – oczywiście symbolicznie. Bo ona na pewno nie zniknie.
    Pozdrawiam

  8. Chcialbym dostac namiary na dilera Fotygi, bo facetka pali przedni material.

  9. Nie ma nic bardziej niebezpiecznego od leceważenia przeciwnika, jak czyni to beztrosko obóz rządzący. Komorowski wygrał wybory prezydenckie tylko o pierś.
    Siłę państwa mierzy się stopniem przestrzegania prawa i właśnie jego bezkarne łamanie przez PiS, głównie poprzez kryminalne pomówienia ekipy rządzącej, omal nie doprowadziło do prezydentury Jarosława Kaczyńskiego.
    Niestety, obie największe partie są równie niekompetentne i szkodliwe dla Polski. Potrafimy wybierać tylko mniejsze zło.

  10. Jak to dobrze znajdziemy sie miekkiej strefie a nie np w miekkim podbrzuszu wplywow rosyjskich .
    ( nie wiem czy to ma jakikolwiek sens , tak mi sie jakos napisalo . Aha, chyba chodzilo mi o tytul . Tak wogole to mam migrene i podwyzszona temperature . To pewnie przez to nie bardzo wiem co pisze )

  11. Slawomirski,

    problem w tym, że ludzie z PiS-u znęcają się sami nad sobą. I tu publicznie, na oczach wszystkich. To nie red. Passent wciska im w usta zwariowane opinie jak te cytowane wyżej, ale oni sami, PiS-owi ludzie, produkują to, co dziennikarze tylko cytują.

    Durniów owszem: można szanować, a także ich reprezentantów, ale żarty kończą się wtedy, kiedy durnie interesują się przejęciem steru władzy, a w przypadku PiS-u wciąż trzeba brać pod uwagę taką możliwość. W takiej sytuacji opłaca się i trzeba dokuczać durniom, czyniąc to z garbem, czy bez garba.

    Osobiście nie mam nic do garbatych. A Ty ?

    Pozdrawiam.

  12. Za idiotyzmy w opluwaniu Rosji czy Chin, zamiast robić dość łatwe interesy z nimi (Terminal w Sławkowie, Jamal II itp) politycy, propagandziści z mediów w tym z PAP i księża, powinni ponieść odpowiedzialność karną.
    Oni maja świetne koryta, ale ich działalność powoduje zwiększenie bezrobocia, emigracje zarobkowa i zwiększenie kosztów w interesach z nimi.
    Wiadomo, ze się nam odpłaca i to my, społeczeństwo, a nie koryciarze ponosimy koszty ich idiotyzmów i paranoi.

    Ale
    „Nienawiść w Polsce jest rozprowadzana także przez działania czysto operacyjne”
    Przypomnieć należny jak media posłuszne reagują na polityczne prowokacje służb :
    Tymiński
    Szeremietiew, ukłony dla prezydenta Polski, hr. Komorowskiego
    Olin
    Kwasiewski
    Neuman
    Cimoszewicz, itp

    „Podczas kiedy zdaniem wielu komentatorów po 1989 roku Polska przeżywa najlepszy okres w swojej historii od co najmniej dwustu lat,”
    Jak taki cud jest możliwy, skoro III RP żyje od 21 lat na koszt przeszłych i przyszłych pokoleń ?
    Co po tych Geniuszach Narodu z KOR, S i Krk, następne pokolenia będą mogły sprzedać ?

    Histeria Tuska (dopalacze), w tym łamanie prawa, (nie tylko dopalacze) szukanie pomocy u obcych (choćby Barroso) świetnie wpisuje się w uzupełnienie Kaczystow.
    Tusk jest bardziej małomowny a po za tym ma władze wiec nie musi kombinować by o nim pisali

  13. Z felietonu Gospodarza wynikaja dwa powazne wnioski.

    Po pierwsze: Od czasu do czasu nalezy weryfikować inteligencje i opinie „zaufanych znajomych ?.
    Ja na przyklad przekonałem sie, że całkiowcie pozbawieni tejze inteligencji sa moi znajomi ktorzy twierdzili ( niektórzy nadal to kontynuuja i głosza że Jarosław Kaczyński to genialny strateg i wielki patriota), Ja juz nie wierze ze owa inteligencja i jasnośc sądu im cudownie powróci.

    Po drugie, od dawna wiadomo że dziennikarze tabloidu TVN24 to albo kretyni, albo jajcarze, albo niewiadomoco.

    Ponieważ znam pania Anitę Werner osobiście ( towarzysko) i przekonałem sie że jest osoba totalnie pozbawioną własnego dowcipu, a nawet poczucia humoru, odpowiedz nasuwa sie sama przez się, tymbardziej ze widziałem juz wiele kompromitujących wywiadów w jej wykonaniu.

  14. Panie Danielu, dziękuję za krótki i treściwy wpis, oszczędził mi pan kilka(naście) minut życia czytając oryginalny wywiad. Pozdrawiam

  15. Brednie p. Fotygi próbowała skomentować P. Pitera w audycji red. Rymanowskiego, mówiąć, że p.Fotyga sprawia wrażenie osoby przebywającej w pomieszczeniu gdzie jacyś osobnicy powtarzają: „jestem Napoleonem, jestem …. itd. Dzielny redaktor natychmiast swoim znanym zwyczajem to wykorzystał. „Czy to znaczy, że uważa pani minister Fotygę za chorą umysłowo? (cytuję z pamięci). Pani Pitera zaczęla się tlumaczyć, a ja zmieniłem kanał.
    Wywiad z p Fatygą był przeprowadzany podobną metodą. Coś złego dzieje się z dziennikarzami TVN!

  16. Panie Slawomirski, nad pisowcami nie trzeba się znęcać, oni sami robią to najlepiej. Niech Pan raczej zaapeluje aby im współczuć.

  17. Zawsze zdumiewał mnie fakt przygarniania do PiS nieudaczników…….
    Ale można założyć że „jaki Pan, taki kram”…..

    Ślepy traf spowodował przejęcie przez nich władzy, a potem były już tylko zaniechania i nietrafne wybory możliwości, nie byli w stanie przetrwać do końca kadencji z własnej woli, przegrywali kolejne wybory i projekty, tracili koalicjantów, posłów i stanowiska, obierali złe strategie, dobierali złych współpracowników……
    Co trzyma ok. 8 milionów ludzi przy tej formacji? Socjologiczna zagadka…

  18. Przykre to wszystko…
    Byla Minister Spraw Zagranicznych RP, wazna postac w gabinecie b.Prezydenta LK, obecnie „okno na swiat” duzej partii opozycyjnej. Z tej racji kazde jej wystapienie jest monitorowane przez zagranicznych obserwatorow i odpowiednio komentowane. Ataki istnej paranoi i belkotu sa kompromitujace i zenujace. Zalosne jest i to, ze znajduja poparcie PiSu i prezesa tego ugrupowania-sekty. Biedny to kraj i jego elita polityczna, gdzie uprawia sie polityke bez stylu i klasy. Jedyna rada jest calkowita ich ignorancja w srodkach masowego przekazu. Nie pozwolmy sprowadzac standardu polskiej demokracji do poziomu Tworek!

  19. Slawomirski,

    już choćby te publicznie wygłąszane brednie o „zniewolonym” narodzie, o narzucaniu „obcych” obyczajów oraz te marsze z pochodniami organizowane przez tłum fanatyków, i dowodzone przez obłąkanego z nienawiści fanatyka – wszystko to wystarczy, żeby nie szanować durniów, czy ze strony garbatych, czy też ze strony prostych jak struna.

    Tak się składa, ze wciąż chodzi o tych samych ludzi (mam na myśli durniów). W tym wypadku red. Passent ma 100% racji czepiając się ich przy każdej okazji.

    Pozdrawiam.

  20. Z zasady, staram się w najbardziej bezsensownie wyglądających wypowiedziach, doszukiwać się tego „co autor miał na myśli”. W końcu nie jestem i Alfą i Omegą w jednym, odrobina pokory nie zawadzi, ot-niechby dla sportu…
    Staropolanie , jak wiadomo, żadnemu głupcowi nie odmawiali posiadania rozumu.
    Szanowny Gospodarz/”nie chcem, ale muszem”/ zaczyna wpis od czegoś takiego:”Zaufany znajomy, który zna Annę Fotygę, zapewnia, że to osoba niegłupia i zna się na stosunkach międzynarodowych. Nie wiem, na jakiej podstawie tak twierdzi, gdyż wywiad Madame dla dziennika „Polska” na to nie wskazuje …”
    Pomimo całego szacunku, na jaki Szanowny Gospodarz zasługuje , nie potrafię przełknąć „Zaufanego znajomego” z natychmiastowym wymówieniem jemu tego zaufania /”Nie wiem, na jakiej podstawie tak twierdzi, gdyż wywiad Madame dla dziennika „Polska” na to nie wskazuje …”/.
    Jeśli przyjmiemy w ocenie tego co mówi pani Fotyga, perspektywę -„huzia na Józia” tj. na Jarka, to bez najmniejszego wysiłkul, można wszystko co mówi pani Fotyga spuścić do kanalizacji, jako intelektualne nieczystości/ dla osób bardziej ekspresyjnych, mogą być fekalia…/.
    Żeby „głupiemu” dać szansę na posiadanie jakiegoś tam rozumu , a przy okazji uratować wiarygodność znajomego Szanownego Gospodarza, można pogmerać, przy wypowiedziach pani Fotygi wz perspektywy tego co dzieje się w polityce eurorosyjskiej z nami, pod spodem tej polityki w tle.
    Jak wiadomo , Rosja rozkręca nowe inicjatywy w polityce z Unią Europejską. Unia, jak twierdzą osoby kompetentne klasy pan Adama Daniela Rotfelda, byłego ministra spraw zagranicznych- nie posiada wspólnej, sensownej polityki europejskiej, zwłaszcza na wypadek, takich partnerów jak Rosja. Stan owej polityki, pozwala Rosji , na wykorzystanie tej sytuacji, i prowadzić politykę odrębną z najsilniejszymi państwami Unii. W międzyczasie, po najróżniejszych przymiarkach Rosji, do „zagospodarowania” bogatej w cywilizacyjne know-how’y, Rosji udałło się wypracować wiele bardzo potężnych, wspólnych biznesów z Rosją, /m.in. rura bałtycka/, dzięki czemu Rosja stworzyła dla siebie w tych krajach bardzo silne grupy lobbyngowe.
    Powoli, ale skutecznie , Rosja „odzwyczaja państwa Europy Zachodniej, od wartości, jakimi się ich przedstawiciele dotychczas posługiwali. Docierają do nas informacje o tym, że państwa Europy Zachodniej, coraz bardziej niemrawo dopominają się o wartości humanitarne, prawa człowieka etc. Ducha obecnej strategii politycznej Rosji, oddaje ostatnio w swoich „doktrynach” niejaki prof. Karaganow, który przez nawców Rosji, uważany jest przedewszystkim za tubę jej prawdziwych „knowań”…
    Karaganow mówi wprost, że takie państwa jak nasze, to małe pikuśki,a baaaardzo poważna sytuacja globalna wymaga konsolodacji poważnych partnerów/Niemcy, Francja/.
    Nowa doktryna rosyjska , to wizja Wspólnoty od Pacyfiku do Atlantyku, czyli Unia rosyjsko-europejska. Ponieważ, Ameryka jest obecnie dobrej klasy wrakiem, który jest wraiany przez wszystkich potężniejących cwaniaków/Chiny, Indie , Brazylia a nawet UE, do samotnego zajmowania się problemami globu, z braku sił, coraz mniej do tego się chce nadawać, zwłaszcza, że naród Amerykański traci optymizm i chce żey rząd nim się przedewszystkim zajął…
    Summa summarum, nasi strategiczni sojusznicy /Ameryka, Unia/ zaczynają się jakby nam dematerializować. Rosja, która nie ma zbyt wiele do stracenia, powoli wchodzi na drogę, gdzie gra się va banque. Czy w takiej sytuacji, powinniśmy ograniczać osądy naszych spraw , do perspektywy „plucia na Jarka i jego otoczenie”?
    Rozumiem, że szczególnie po katastrofie smoleńskiej padło u nas mnóstwo pochopnych stwierdzeń i zachowań, zwłaszcza ze strony JK i jego drużyny, które są poważnym balastem w czystym ocenianiu polityki Rosji pod kątem UE z nami w tle/ dla Rosji to nieomal cywilizacyjne być albo nie być/.Dla mnie w tym kontekście, wszystko co się dzieje w naszym kraju, jest dopuszczalne jako zatracenie instynktu samozachowawczego przez nasze elity rządzące, które działają wyłącznie w zaślepieniu i amoku PR-owskim…
    W przytoczonym przez Szanownego Gospodarza wywiadzie, dla odgmatwania widoku naszych polskich spraw, w świetle tego, co dzieje się w plityce międzynarodowej, „błyskotliwe” inwencje owych dziennikarzy, można z pożytkiem dla całości, można swobodnie „wypipkać”…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S. Przyjąłem metodologię -omijania prostych dosłowności…

  21. wbrew temu co pisze red.Passent, jestem pelna podziwu dla dziennikarzy. No chocby za to, ze w trakcie wywiadu tego czy innego, z pania Fotyga albo z panem Blaszakiem – zadna dzienikarka albo jej kolega nie parska. I zadnemu nie wymknie sie cos w rodzaju: k…wa mac, alez pani (pan) pi…oli!.

  22. Smutno mi Boze….smutno, bo grupa malkontentow, co tu pisza, stoi jednak poza zyciem kraju. Tluka te swoje teksty po maniacku, dlugie i nudne a rzeczywistosci – nie chca widziec. Nawet red. Passent nie widzi. Polskie media chyba tez nie. To, ze moj Prezio Malosolny nie widzi jest juz rutyna.

    Wczoraj, pielgrzymka do Smolenska byla jakze rzadkim przykladem dobrego wspoldzialania Polakow i Rosjan. Rosjanie wlaczyli life cameras na godzine przed poczatkiem uroczystosci. Tak miejsce, jak i zgromadzeni, w doskonalym porzadku. Skomplikowany scenariusz poszedl wzorowo. Pani Ewa Komorowska mowila wzruszajaco a dodala jeszcze swoja piekna wokalize do naboznych spiewow duchownych. Ci, i katoliccy i prawoslawni, sporzadzili ornamentalna oprawe uroczystosci. Przemowienia Pierwszej Damy i pani Swietlany Medvedev byly tak szczere jak i skladne, a przygotowanie obu do rytualu (kiedy sie przezegnac, kiedy poklonic, jak zlozyc kwiaty itd) ze zasluguja na najwyzsze uznanie.

    I autokary, i personel wspomagajacy, i media dzialaly skladnie i bezblednie. Uroczystosc byla zaskakujaco dluga i urozmaicona. Wszystko przebieglo bezblednie.

    Dalem krociutki anons na Blogu o 10.25 – zadnej reakcji, zero. Skoro sa tacy glusi i niemi, na cholere pan Kraczkowski snuje amatorskie wywody o pilotazu TU154 ? I to w kilku wpisach ? Kto czyta te brednie ?

    Mozna by tu oczywiscie jeszcze pograzyc gluptasa Prezia, ale wszystkim sie juz przejadl. Oswiadczyl patetycznie, ze on do Smolenska nie pojedzie i dlaczego. Ta sama argumentacja, z wlasnego kraju i panstwa, ktore sobie postanowil byl zalozyc, obok realnej Polski. Niech sie Gluptas bawi, poki go wlasna partia nie wypluje.

    Dlaczego nie bylo transmisji do Polski ? Bo Rodziny sobie nie zyczyly. Rosyjska TV dala wszystko, bardzo obszernie i przyzwoicie, co tym rodzinom przeszkadzalo ? A no, zeby nie bylo za slodko, wypada wymienic polska tradycyjna minoderie i bezmyslnosc. 40 milionow w Polsce moglo ogladac swiadectwo swietnej wspolpracy obu narodow, ale – nie ! Smutno mi tu przez ciebie, odwieczna polska glupoto.

  23. Dzisiejsza pielgrzymka, 10-go pazdziernika. Przepraszam.

  24. Pani Fotyga chce zasłużyć na przychylność pana J. Kaczyńskiego. Podobnie jak pani E. Jakubiak, była ona człowiekiem Lecha. W obecnej sytuacji musi „zapracować” na miejsce w PiS, bo inaczej J.K. ześle ją na polityczny niebyt.

    Posunięcia pani Fotygi często mijały się z jakąkolwiek logiką. Natomiast teraz mówią o tym, że poza działalnością w PiS nie ma ona żadnego planu na siebie, więc pracuje jak najlepiej umie, aby tylko prezes był zadowolony.

  25. I to prymitywne babsko z namaszczenia braci Kaczyńskich kierowało polską polityką zagraniczną!!!
    Na tym tle Donald Tusk urasta do rangi zbawcy narodu.
    Jestem zawsze optymista, ale czasem rece opadają.
    Kłaniam się nisko, Panie Redaktorze

  26. Może wrócę do mojego starego pomysłu…….
    Niech „Wolska” dysponuje własnym aparatem władzy.
    Premier i Prezydent- Prezes
    Sprawy zagraniczne- Waszczykowski i Fotyga
    Sprawy wewnętrzne i wywiad- Macierewicz
    Propaganda- Kurski….
    Jedyny problem, to podział terytorialny, ale o secesji może zadecydować plebiscyt powiatów.
    I problem wymiany ludności.
    Parytet wymiany złotówki na „Lecha” byłby jedynym problemem……

  27. @kartka

    Podobasz mi się Kartko gdy hormonalne źródła w Tobie wstrzykną Ci do krwi kroplę drwiny z naszej narodowej tragedii. Jeśli Stefan ma kineskopowy telewizor, to powinien wymienić na LCD lub plazmę. Bardzo Cię proszę Kartko! Nie tylko ja traktuję Ciebie jak autorytet. Nie namawiaj w ferforze polemiki do łamania prawa. Nie wolno wyrzucać starego telewizora. Albo samemu zawieść albo za 50 zł zlecić zabranie. Ściana zachodnia jest zaśmiecona przez polskie świnie sprzedające Niemcom skrawek pola na wysypisko. Piszesz swe kartki w sposób taki, że widać tylko słowa potrzebne.
    A tu nie jesteś pewien czy Stefan (bez ujmy) albo inny Szymon pójdzie za Twoją radą. Zdobędzie się na luz i wyrwie z dzikiej rzeczywistości rzucając ciężkim sprzętem w okno. Nowe okno (unowoczesnione przy kozaji), mandat stróża środowiska i ruptura. Bierzesz to na swoje sumienie?

    Nie przyszło Ci do głowy, że polski policjant jest z negatywnej selekcji i gdy mu przyznasz rację w duprelnie honorowej kwestii, chętnie Ciebie zapyta gdzie kupiłeś swą sprytną kurtkę, bo on chciałby taką dla syna. I na twoją propozycję fajki on zdejmie czapkę i zapali, bo on w Tobie i Ty wnim dostrzegliście człowieka. Sam masz za motto: „Wpierw zapytaj czy głodny, a nawet nauczyć się to dostrzegać bez pytania.”

    Spróbuj wyjśc siebie. Nie wierzę, ze nie masz w sobie jeszcze kilka warstw podobnych do ruskich babuszek.

    Może szklaneczka jakiegoś trunku, którego kolega nie zna i mu zaimponujesz?
    Miłych spotkań w realu!

  28. @Kartka z Podróży, bodaj 18.29
    Gdybyż wystarczyło wywalenie telewizora! Trzeba by też wyrzucić komputer (na służbowym też mi się zdarza zajrzeć na strony informacyjne) i nie brać do ręki gazet.
    Ale przytoczone motywy publikowania głupot tych ludzi wydaja mi się właśnie takie. Im ich więcej, tym bardziej PO i tworzony przez nią rząd są mniejszym złem. Co zaś się tyczy naszego dziennikarstwa, to dostrzegam pewną zależność na zasadzie odwrotności proporcji: im więcej szkół dziennikarskich, tym gorzej z dziennikarstwem. Zresztą, z bliska obserwuję ich kształcenie. Cóż po tym, że znają historię mediów, ustrój mediów w poszczególnych krajach świata, kiedy ten świat ich nie interesuje?

  29. JK i pani F. znikną, ale gleba, która ich zrodziła, pozostanie

    Kartka z podróży pisze:
    2010-10-10 o godz. 18:39
    „Te rozbitki pis-owskie będą nas straszyć jeszcze całymi latami ponieważ w interesie PO jest by bredzili bez końca swoje głupoty. To samograj – wszyscy są zadowoleni. Pisowcy bo mogą ględzić od rzeczy, dziennikarze bo nie muszą się wysilać i PO któremu sie zdaje, że uroczo na tle pisowskiej ruiny umysłowej wygląda.
    Tak więc Stefan albo się przyzwyczaj do tej nieszczęsnej Fotygi albo wywal telewizor przez okno – oczywiście symbolicznie. Bo ona na pewno nie zniknie.”

    Mój komentarz

    Uściśliłbym tę tezę. Kaczyński z panią Fotygą mogą zniknąć, ale przez najbliższe naście, dziesiąt lat nie zniknie gleba, która ich urodziła. PiS zjednoczył w jednej partii odłam polityków spiskowych. Politycy tego typu jeszcze długo będą rotowali się na pozycjach. W jednej partii lub kilku.

    Typ zerojedynkowospiskowy samoistnie lub na życzenie światłych obywateli z pewnością nie zapadnie się pod ziemię, tak jak żadne renaissance na zamówienie lub jakaś pokojowa burza polityczna nie wymiecie ze społeczeństwa ludzi o mentalności 19 wiecznej. Skoro jest elektorat, to będą koordynować się z nim jako swoją bazą politycy.

    Problem w tym, aby w kraju istniały dostatecznie mocne ramy, w których mogli by oni bezpiecznie dla państwa działać. Nie ma ram, nie będzie przewidywalności, nie ma standardów nie będzie spolegliwości. Taka jest natura polityki. Jeśli będą w społeczeństwie warunki np. do dyscyplinowania ludzi poprzez areszty lub dokuczania rządzącym świętością woli ludu na podwórzach ich siedzib, to znajdzie się polityk, który to uskuteczni.

    Często na blogu słychać narzekania na polityczne oszołomstwo, pazerność, chamstwo, cyniczny piar w polityce. Krawiec tak kraje, jak mu materii staje albo – niedaleko pada jabłko od jabłoni. Jabłoń to my, jabłka, to politycy. Aby uczynić jabłka dorodniejszymi, bogatszymi w empatię i mądrość i zasady należy udoskonalić jabłoń. Opcji jej ścięcia i posadzenia nowej nie mamy. Mamy do czynienia z taką glebą i taka jabłoniową urodą, jaką historia nam przydzieliła. Potrzebujemy pracu i czasu.

    Pzdr, TJ

  30. @wiesiek59 (2010-10-10, 21:46)
    Proszę przeczytać, co telegraphic observer pisze: 2010-10-09 o godz. 05:58.
    Ja tam znajduję część odpowiedzi na Pana pytanie Co trzyma ok. 8 milionów ludzi przy tej formacji?.
    Tych Dedów mamy miliony. Oni są we wszystkich organizacjach, klasach społecznych, plebaniach. Oni nienawidzą, im jest z tym lepiej…

  31. Przepraszam Redaktora Passenta, ale przeniosłem swój wpis z poprzednich
    komentarzy na te bieżące forum, ze względu na wagę problemu.

    TJ pisze:
    2010-10-10 o godz. 20:25

    TeJocie, w całym twoim komentarzu jestem z Tobą.
    Wszystko wygląda tak jakby szaleniec na oczach sapera montował
    bombę Mało tego, saper stoi jak sparaliżowany, nie reaguje,
    nie przeciwdziała, mimo że dobrze wie że ta bomba jest szykowana
    na niego, jego rodzinę, przyjaciół i znajomych.
    Tusk i jego ekipa biegają za butaprenem, a pod Sejmem za chwilę
    mu “atomówkę” odpalą !
    Jedyne wyjście i obywatelski wręcz obowiązek to to co poniżej.
    Za Wikipedią (bo po co daleko szukać ):

    “Impeachment – termin pochodzący z anglojęzycznej tradycji parlamentarnej. Oznacza on procedurę formalnego oskarżenia o przestępstwa osób chronionych immunitetem i zajmujących wysokie stanowiska państwowe. Procedura impeachmentu wszczynana jest przez parlament lub inne ciała legislacyjne państwa. Impeachment nie musi być równoważny z automatycznym odsunięciem ze stanowiska oskarżanej osoby, ani z odebraniem jej immunitetu.

    Procedura impeachmentu polega zwykle na powołaniu specjalnej komisji parlamentarnej, która przeprowadza dochodzenie. Komisja uzyskuje zazwyczaj prawo przesłuchiwania świadków oraz wglądu w materiały źródłowe. Wyniki dochodzenia ogłaszane są na forum parlamentu, który podejmuje decyzję o ewentualnym odsunięciu oskarżonego od urzędu i pozbawienia go immunitetu. W takim wypadku możliwe staje się postawienie oskarżonego przed zwykłym sądem.

    Ze względu na to, że impeachment dotyczy zwykle osób, które zostały powołane na stanowisko w wyniku demokratycznych procedur, jest on stosowany bardzo ostrożnie i tylko w sytuacji, gdy istnieją dobrze potwierdzone zarzuty, że dana osoba, sprawując swój urząd, w bardzo poważny sposób naruszyła prawo.”

    Zaś po zebraniu dowodów, a tych są miliony i tyleż samo świadków,
    krótki Sąd Narodowy za zdradę stanu i podżeganie do obalenia
    demokratycznie wybranej Władzy, oraz nawoływanie do wojny domowej.
    Mimo że mnie znacie z ironii, tym razem nie żartuję.
    W przyszłym miesiącu te “łagodne baranki boże” przypuszczą atak
    na Pałac Prezydencki.
    To nie żarty , one się skończyły.

    Pozdro…wienia.

  32. Daniel Passent
    Dobrze, ze Pan poruszył wątek dziennikarski, a więc z własnego, rozchybotanego podwórka.
    Pamiętam ze sprawozdań z komisji sejmowych, że pytania z tezą są oddalane. Choć wywiad prasowy nie jest przesłuchaniem, szczególnie ta para dziennikarzy uwielbia wyciągać od przepytywanych zadziwiające smaczki. Czasami nawet afektowane głupoty.

    Usprawiedliwiając p.p Werner i Siennickiego, przypominam sobie o zwyczaju autoryzowania wywiadu „na zimno”. Zatem możemy chyba przyjąć, że bohaterowie ostatnich wywiadów w „Polsce” wiedzieli, co mówią.

    PS
    Kilkakrotnie pisaliśmy w En passant coś krytycznego o Rzepie. Kilka dni temu znalazłem tam obrzydlistwo w stylu „Żołnierza Wolności”, taki „odpór” Passentowi, nazwanemu dla niepoznaki „dziennikarzem P.”
    Ale nie lękajmy się!

  33. Jeśli L. K. krytykowano, to całkiem słusznie, gdyż w mojej opinii był nie tylko beznadziejnym, manipulowanym z zewnątrz urzędnikiem, ale także swoistą V Kolumną w RP, ustawicznie sabotującą rząd, działającą na szkodę państwa i obywateli, uzurpującą sobie nienależne prawa, poniżającą publicznie premiera Polski (nominacja w sieni, itp.), niszczącą politykę wewnętrzną oraz zagraniczną RP (niesnaski, Gruzja, Rosja, UE, niebywały serwilizm wobec USA/Izraela). Nie wiem w czyim interesie tu działał, ale moim zdaniem chyba nie w interesie demokratycznej Polski, a sądząc po ilości wizyt w Izraelu, bliższe mu były raczej idee apartheidu, niż autentycznej demokracji. Nie wspomnę już nawet o demonstracyjnym eksponowaniu pogardy dla Kościoła (co potwierdza dzisiaj milusiński braciszek, plując na krzyż i udając przy tym świątobliwego wariata) poprzez palenie chanukowych świec w Pałacu, w obcym przebraniu, a pamiętamy, że wg tradycji zapalającym ośmioramienną menorę jest zawsze najstarszy członek rodziny.

    Gdyby Polska była samorządną demokracją, stanąłby przed Trybunałem Stanu, a jedyny pomnik na jaki mógłby liczyć, to pomnik złej pamięci. Niech mu ziemia lekką będzie, można i należy mu wybaczyć, ale nie da się zapomnieć.

    Na p. Fotygę nie ma sensu się oburzać, bo to tak, jakby człowiek oburzał się na młotek, albo na kilogram gwoździ. Ktoś tu ostatnio ukuł sprytny termin „Nelly Staniszkis”. Myślę, że śmiało można powiedzieć: Nelly Fotygo – witaj w klubie, i zostań jego prezesem!

  34. Skoro zeszło na znajomych pani Anny Fotygi, to wetknę trzy grosze, otrzymane z drugiej ręki. Zanim Osoba została ministrem SZ, była wysoka urzędniczką w gdańskim ratuszu. W krótkim czasie wzywani przez nią urzędnicy niżsi znaleźli się na skraju rozstroju nerwowego. Pani Fotyga (o ile pamiętam, wiceprezydent[ka] miasta) kazała podległym urzędnikom pisać po wizycie u niej sprawozdanie z tejże wizyty. Numer polegał na tym, że podczas spotkania obecna była także asystentka pani Fotygi i owa asystentka też robiła notatki. Urzędnika pani Fotyga wzywała de novo i odbywała się konfrontacja notatek asystentki i nieszczęsnego urzędnika lub -czki. W razie rozbieżności leciało pierze, praktycznie za każdym razem. Ta procedura miała świadczyc o kłamliwym środowisku, w jakim przyszło się obracać pani Fotydze. Potem doszło przekonanie pani Fotygi o wszechobecnej w mieście korupcji, nastepnie ugruntowane przekonanie pracowników urzędu, że pani wiceprezydent ma nierówno pod sufitem. Przewidywalny finał: odejście zranionej pani Fotygi z urzędu z trzaskaniem drzwiami. Podobno nawet bezbożnicy dali na mszę dziękczynną.
    Krąg ludzi otaczający obu braci Kaczyńskich nie stwarza wrażenia wspólnoty politycznej, lecz charakteriologicznej.
    Z ukłonami dla Gospodarza i szczerym podziwem.

  35. Używając określenia „przemysł pogardy” lub „nienawiści” Zaremba inspirował się najpewniej pokrewnym „przedsiębiorstwem Holokaust” lansowanym (ale nie wymyślonym) przez niejakiego Stanisława Michalkiewicza.

  36. Czekalem na reakcje redaktora w kwestii tego wywiadu no i w sumie, moglem nie czekać, bo, jak zwykle nic nowego. Wszystko be, my jestesmy The Best.

    Wszystkiego najlepszego chciałoby się powiedzieć. Ale nie.
    My już zaczęliśmy kruszyć ten mur jednomyślności

    http://inspiracjademokracja.com/2010/10/01/berlin/

  37. Mysle, ze szanowny Redaktor nieco przesadza w swojej negatywnej ocenie bylej Pani Minister. Przeczytalem wywiad http://www.polskatimes.pl/opinie/wywiady/317315,anna-fotyga-smolensk-to-mogl-byc-zamach-a-polska-traci,id,t.html i nie widze w nim niczego nieprawdziwego. Istotnie, sama poszkodowana oraz nasz S.P prezydent byli poddani wyjatkowo nieprzyjemnej i niekulturalnej nagonce w prasie polsko-jezycznej w okresie gdy ona sama kierowala resortem spraw zagranicznych i potem, w czasie kadencji Lecha Kaczynskiego. Jej opinia co do mozliwosci sabotazu samolotu takze nie jest pozbawiona podstaw. Co do sytuacji politycznej w jakiej jest obecnie Nasza Umeczona Ojczyzna to powiedzialbym nawet, ze Anna Fotyga jest urodzona optymistka.

  38. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ‘Podczas kiedy zdaniem wielu komentatorów po 1989 roku Polska przeżywa najlepszy okres w swojej historii od co najmniej dwustu lat, zdaniem pani minister – / … / – „Zdecydowanie nie! (Szanowny Gospodzarzu, „Opowiadania o Leninie” czyli o najlepszym czasie do dwustu lat juz slyszalem jak mialem mleko pod nosem, ktore wyssysalem …) Finanse publiczne od trzech lat dryfują w kierunku dużych deficytów i potężnego zadłużenia. Tego procesu nie da się zatrzymać bez zdecydowanych zmian w organizacji, zasadach, procedurach i – co najważniejsze – zadaniach finansów publicznych. Zmian powinno być naprawdę dużo, ponieważ sektor finansów publicznych jest najmniej zmienionym po 1989 r. aspektem naszego państwa. Z punktu widzenia finansów publicznych nasze państwo dużo bliższe jest PRL niż zadekretowanej przed dwudziestu laty transformacji ustrojowej. Rząd kombinuje przy definicjach” http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101009&typ=po&id=po33.txt

  39. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    To mowi Pan, Szanowny Gospodarzu + komentatorzy, ze od dwustu lat …(?)
    Mysle, ze nowi tzw. osadniycy-obywalele owego czasu przybyli juz wczesniej …

    Domyslam sie co chce Pan powiedziec, Szanowny Gospodarzu – zacznijmy moze tak …
    Bajka o szewcu, krawcu i rybaku a jakze inaczej … „Dawno, dawno, temu żyli sobie zgodnie szewc, krawiec i rybak.” http://kontrowersje.net/tresc/bajka_o_szewcu_krawcu_i_rybakujakzeby_inaczejz_moralem
    Mysle, ze sie rozumiemy (?) …
    To mowi Pam, ze od dwustu lat …

  40. Jacobsky pisze:

    2010-10-10 o godz. 19:54

    „W takiej sytuacji opłaca się i trzeba dokuczać durniom, czyniąc to z garbem, czy bez garba.”

    Szanowny Panie Jacobsky

    Pan i reszta wskoczyliscie na chuda krowe co PiS sie zwie.
    Zwierze wycienczone, mleka nie daje prawie sama skora i kosci.
    Okladacie ja z lewa i prawa nie widzac ze dla innych jest to swieta krowa.
    Nawet towarzystwo opieki nad zwierzetami nie kiwnie palcem w jej sprawie. Zapominacie na czym polega demokracja. Zapominacie o elektoracie tej partii. Kto z was wie jak oddali glosy wasi przyjaciele czy wasi bliscy? Pluralizm polityczny pozostaje dla was teoria.
    Czy przechodzi wam przez mysl ze spokoj spoleczny jest wart PiSu?
    Czy zastanawiacie sie nad alternatywa dla PiS? Czy wiecie jaki ksztalt ona przybierze? Sami nie wiecie czy chcecie tego a piszecie co slina na jezyk przyniesie. Ciagle energicznie szukacie absolutu tak jak to robili garbaci przebrani w czerowone czy brunatne mundurki.

    Slawomirski

  41. absolwent pisze:

    2010-10-10 o godz. 20:34

    „Ponieważ znam pania Anitę Werner osobiście ”

    pomawianie nie ujdzie uwadze Mrs.Robinson

    Slawomirski

  42. kratamata pisze:

    2010-10-10 o godz. 21:50

    „Nie pozwolmy sprowadzac standardu polskiej demokracji do poziomu Tworek!”

    ponizanie osob chorych psychicznie jest zachowaniem zlym

    Slawomirski

  43. andiboz pisze:

    2010-10-10 o godz. 21:40

    Ja bym pozostawil ich samych sobie.
    Byc moze kupi to spokuj spoleczny.

    Slawomirski

  44. @Wiesiek59:

    Rozwiązanie zagadki socjologicznej w formie cytatu:

    „Jesteśmy rasą młodą i dziką”

  45. spc pisze:

    2010-10-10 o godz. 18:48
    Chcialbym dostac namiary na dilera Fotygi, bo facetka pali przedni material.

    Call her.

    Slawomirski

  46. Od razu widać że red.Passent woli „harte Fakten” tandeciarzy z PO wiszących u cyca Konrad Adenauer Stiftung & Co !!! No i pewnie żaluje że Madame nie leciala z Prezydentem Kaczyńskim do Smoleńska (o Jaroslawie nie wspomnę bo to pewnie spędza wszystkim w redakcji „POLITYKI” sen z powiek…..

  47. Polska jest aktualnie w okowach mafijnego establishmentu PO !
    Oto nagle okazało się po 10.04.2010 r. , że suwerenne polskie państwo nie ma właściwie nic do powiedzenia w sprawie wyjaśniania okoliczności tragicznej śmierci swojego najwyższego urzędnika i wielu innych bardzo ważnych dla funkcjonowania państwa osób. Że szczątki polskiego samolotu – będącego w sensie imperium częścią terytorium Rzeczypospolitej Polskiej , a w sensie dominium własnością tejże RP – są wyłączone spod gestii władz polskich. Podobnie jak rzeczy znajdujące się na pokładzie samolotu, w tym dokumenty i nośniki elektroniczne mogące zawierać tajemnice państwowe. Jest to ewidentna wina WSI Bronka i herr Donka !

  48. Tak troche z obawa czytam felietony redaktora, bo nazbyt czesto okazuje sie, ze jest dokladnie na odwrot, niz napisal. Nie byloby problemu, gdyby mozna na tej odwrotnosci polegac, ale, szczegolnie w przypadku osob politycznych, to jest raz tak, a raz tak. Warto przypomniec zachwyt Passenta wobec Tarasa:
    „Wczorajsze, wieczorne zgromadzenie przed pałacem prezydenckim, zainicjowane przez Dominika Tarasa, kucharza z ASP, było wydarzeniem ze wszech miar pożądanym i znaczącym.” Dalej: „inna Polska – także solidarna, ale z państwem świeckim, z poszanowaniem prawa, z mniejszościami religijnymi, z tolerancją”, „dodać animuszu państwu polskiemu, władzom, które poczuły się bezradne”, „rzadki i dobry sygnał ze strony społeczeństwa obywatelskiego.”
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=737

    W „Przekroju” bohater Passenta opowiedzial o sobie:
    **Nie skończył liceum. Dotrwał tylko do połowy drugiej klasy. – To był popieprzony czas. Kumple, muzyka i głupoty – wspomina, kręcąc głową. (…) Nie, są jeszcze dwa wyroki w zawieszeniu. Jeden za posiadanie pół grama marihuany, drugi za rozbój, bo rzucił koszem na śmieci w samochód. (…) Przez cztery lata leczył się farmakologicznie na schizofrenię paranoidalną. Stwierdzono u niego też zespół ADHD. – Zacząłem bać się miasta, ludzi. Nie mogłem się na niczym skupić – opowiada. (…) Do dziś, jak przyznaje, ma problem ze spójnym składaniem myśli.**
    http://www.przekroj.pl/ludzie_sylwetki_artykul,7369.html

    Oczywiscie kazdy zasluguje na pomoc, musi miec szanse, i to nie jedna, lecz nieskonczenie duzo, a wiec i Taras. Chyba jednak Passent nie powinien wywierac w powyzszy sposob wplywu na osobe o takich problemach z samym soba i spoleczenstwem. Machina polityki jest olbrzymim obciazeniem nawet dla ludzi o wiele bardziej odpornych psychicznie niz Taras. Widzialem niedawno skasowany filmik na YouTube i musze powiedziec, ze dobrze sie stalo, ze zostal skasowany, a nie dobrze, ze Palikot i Passent zwracaja sie akurat do Tarasa, to nieodpowiedzialne.

    Passent:
    „W sumie, wywiad p. minister pełen jest nonsensów, insynuacji i niczym nie popartych spekulacji. Ponieważ p. Fotyga jest główną specjalistką największej partii opozycyjnej oraz byłą minister, to jej poglądy będą studiowane przez ambasady wszystkich państw w Warszawie, zostaną przekazane do rozmaitych stolic, i zanim – podobnie jak przesłanie do przyjaciół Rosjan i artykuły prezesa – nie wylądują w koszu, wywołają gorzkie refleksje na temat naszego kraju.”

    Redaktor nie uwzglednia roznicy w postrzeganiu swiata przez Polityke i na Zachodzie. I tak oceniajac inna polityczna osobe, bylego prezydenta Kwasniewskiego, nie szczedzi Passent pochwal. Natomiast na Zachodzie odpowiedniki Kwasniewskiego byly powszechnie potepiane. Np. red. naczelny Stern´a, Andreas Petzold, ozdobil swoj Editorial w numerze 22/2004, str. 3, kolorowa, realistyczna scena z sredniowiecznej piwnicy tortur, a glowy dwoch katow zastapil glowami Bush´a i Blair´a, przy czym Bush ma za pazucha okrwawiona szmate z amerykanskiej flagi. W Stern, 15/2003, Editorial na str. 3: „To zbrodnia przeciw ludzkosci. (…) Moralnie
    Bush juz dawno przegral ta wojne.” („Das ist ein Verbrechen gegen die Menschlichkeit. (…) Moralisch hat Bush den Krieg längst verloren.”)
    Niewyobrazalnym jest by Polityka lub GW, zgodnie z prawda, podobnie przedstawila Kwasniewskiego (zlamanie konstytucji, wojna, tortury).

    Wypowiedzi Fotygi sa, za wyjatkiem przesady wobec zagrozenia ze strony Rosji, zostana na Zachodzie odebrane bardzo powaznie i przychylnie.

    Nie znam pani Fotygi, ale przypuszczam, ze Passent oceniajac jej „charakter, osobowość” myli sie jak w przypadku Tarasa, czy Kwasniewskiego:
    **Najpierw była minister powtarza tezy o „dywanowym nalocie” na Lecha Kaczyńskiego oraz o „przemyśle nienawiści”.**
    I ma na 100% racje. Dopiero w takiej normujacej myslenie o Kaczynskich atmosferze moglo dojsc do tego, ze prof. Bartoszewski zaatakowal Kaczynskiego publicznie jako kawalera i jako takiego niezdolnego do bycia dobrym prezydentem. Nikczemnosc tego ataku podkresla fakt, ze Prymas Tysiaclecia i Jan Pawel II byli kawalerami. W amerykanskiej serii Star Trek obaj kolejni kapitanowie USS Enterprise Kirk i Picard sa kawalerami, pani kapitan USS Voyager jest „stara panna”. Podczas gdy w Polsce tego typu podlosc ataku na sfere osobista jest mozliwa nie tylko na blogach internetowych, lecz w wykonaniu bylego ministra spraw zagranicznych, „starzy kawalerowie” i „stara panna” na mostkach kapitanskich Floty Gwiezdnej sa przedmiotem kultu na calym swiecie – niestety poza Polska.

    To kolejna roznica miedzy Zachodem a Polska na niekorzysc Polski: podczas gdy psychologowie wykryli, ze ok. 10% fanow Star Trek przeszlo w stan narkomanii, uzaleznienia od kolejnych odcinkow, w Polsce Star Trek jest zrozumiany przez niewielka grupe osob. W RFN premier Bawarii E. Stoiber zrobil furrore i wzbudzil zazdrosc konkurencji, gdy w mundurze oficera Floty Gwiezdnej spotkal sie z dzniennikarzami w centrum kosmicznym tzw. „katolickiej Bawarii”. Star Trek jest nadawany w RFN od 50 lat bez przerwy na jakims niemieckim kanale, a widzowie ogladaja odcinki wielokrotnie, tak jak sie idzie wiele razy na znana opere. Tylko blisko 200 odcinkow Star Trek TNG powtarzano z piec razy. Ktos kto tego nie rozumie, nie jest wstanie zrozumiec Zachodu. Takze Polityka nigdy nie zainteresowala sie swiatowym fenomenem Star Trek.

    Wreszcie Fotyga mowiac o utracie „instynktu samozachowawczego” nie odnosila sie w ogole do, jak interpretuje to Passent, „najlepszego okresu” w polskiej „historii od co najmniej dwustu lat”. Mowiac o utracie „instynktu samozachowawczego” ma ponownie na 100% racje. Tylko utrata „instynktu samozachowawczego” mozna wytlumaczyc wybor bylego karierowicza z PZPR i jako czlonka rzadu w PRL wspolprzelozonego wszystkich SB-kow na prezydenta, albo polityka, ktory jako jedyny glosowal przeciw rozwiazaniu WSI takze na prezydenta. Obecnie mozna juz urzadzic konkurs, kto bardziej interesujaco klamie z mownicy sejmowej: Tusk, udajac, ze jest przeciwnikiem dopalaczy, ktore sam zalegalizowal, czy Kopacz, z jej przesiewaniem ziemi na miejscu katastrofy, czy Rostowski z bajka o jeszcze bezpiecznym zadluzeniu i niemozliwosci jego podniesienia powyzej konstytucyjnego progu 55% – jak gdyby konstytucja w Polsce obowiazywala rzadzacych. Przynajmniej jej kolejne naruszenie bedzie faktycznie uzasadnione potrzeba zadluzenia w celu odwleczenia bankructwa panstwa. Jaskrawym dowodem utraty „instynktu samozachowawczego” jest takze czepianie sie Urbana i Jaruzelskiego za stan wojenny, a tchorzliwe milczenie nad wspolodpowiedzialnoscia wszystkich obywateli za rzez na blisko milionie dzieci, kobiet, bezbronnych w Iraku.

    Co do wplywu niezlustrowanych agentow na media, to wobec koordynacji medialnaj nagonki wybiegajacej daleko poza przypadkowa zbieznosc, trzeba takze przyznac Fotydze racje. Komorowski nie glosowalby tak demonstracyjnie przeciw rozwiazaniu WSI, gdyby bylo inaczej.

  49. Media przytaczają tylko wypowiedzi Kaczyńskiego, Fotygi, Macierewicza,…, tak jakby w Tworkach, Lublińcu -czy podobnych zakładach – nie było innych psychicznie chorych. Gwarantuję, że tam można usłyszeć jeszcze ciekawsze, znaczy bardziej bez sensu, stwierdzenia.

  50. Pani Minister Fotyga mowi prawde. Jest to w obecnych czasach blad, aby byc cool trzeba zmienic taktyke, a nawet poglady. W kraju zbudowanym na klamstwie. W kraju gdzie przez dziesieciolecia oklamywano i zniewalano ludzi nie moze byc miejsca na prawde, honor. Aby przezyc trzeba byc postepowym, klamac, chwalic ruskich i niemieckich agentow, obrzucac g..em wszystkich co inaczej niz oni mysla, pisac propagandowe teksty, donosic na przyjaciol, trzeba po prostu dostosowac sie do otoczenia. Kto tego nie potrafiznaczy jest malo inteligentny tak jak wspomniana Pani.

  51. Ach ,panie Passent taka zaba na sniadanie po francusku ?
    Moze jak dodam tytul Madame ,to nie dostana mdlosci ?
    Nastepny raz rycynus ,albo mozdzek z cebulka …fe…
    ……………………………………
    Pan Ignorant pisze ;
    „A co sadzi pan o Wagnerze? Przepadal za nim Hitler i inni Nazisci, co dowodzi ich kultury.
    ….Ba…
    A ja Panu teraz powiem ,co sadze o Panu ….
    Zachowuje sie waspan jak Bawarski Ludwig-zwariowany…
    /mimo ze Boleslawa uwazal za wielkiego krola /.
    …albo Pan jedzil ze Staußem do Gorbaczowa ,zeby mu sie pozalic ,ze byl pod Stalingradem …?…
    Muzyka ,opery Wagnera oparte sa na staro-germanskich zagach , legendach ,posiadaja patos i tylko dlatego byly uwielbiane przez Nazi ,nie z powodu kultury nazi lub znajomosci i zrozumienia sztuki…
    Poza tym Wagner byl antysemitom ,co b.pasowalo hitlerkowi ……
    Salute
    Na koniec ten …. koniec…. /wierszyka/
    …A umarl w Norymberdze i nikt nie plakal po nim… .albo….
    …Sofort erschießen !!….

  52. @Red. Daniel Passent
    ==============

    >>>”Madame Fotyga”

    Hi, hi, hi. PYSZNE!!!

  53. Pani Minister Fotyga powinna wziazc przyklad z naszego najwiekszego mysliciela i geniusza Prezydenta L. Walesa. Czlowiek ten obdarzony przez nature nieprzecietnymi zdolnosciami sam w pojedynke obalil ZSRR, komunizm w Polsce i zburzyl mur berlinski. Nagrodzony zostal za to Nagroda Nobla i licznymi doktoratami. Zawsze byl za a nawet przeciw. Potrafil dogadac sie ze swoimi kolegami nawet za ich plecami, komunistami i oficerami prowadzacymi. Sprytnie zatarl slady usuwajace krzywdzace go papiery. Dzieki sprytowi wykiwal wszystkich, syneczka wyksztalcil i zrobil dyplomata. Na tym polega prawdziwe zycie. Wykiwal wszystkich. Mysle ze jak wszyscy Polacy poszliby za swoim medrcem, to nasz narod bylby potega swiatowa.

  54. Moj Boze, ilez cierpienia wyraza twarz tej poranionej, poobijanej,poobtlukiwanej,poturbowanej, porabanej damy.Pochylmy sie nad ta meczennica, okazmy szacunek, bo ona dla Jarka to nawet bylaby gotowa zrezygnowac z chrzescijanskich wartosi, zgrzeszyc, stracic cnote, zalozyc fioletowe majtki.
    Zakochana w Kermicie swinka Piggi chcac uczynic sie bardziej atrakcyjna dla zaby postanowila sie odchudzic. Na diecie byla 20 minut, a na jej twarzy widzialem taki sam wyraz cierpienia i oddania co na twarzy pani Anny od pierogow i spraw zagranicznych

  55. @Wodnik53

    TO JEST KURA

  56. Cytuję z artykułu:

    „jakaś frakcja w samej Rosji, której zależy akurat na zmianie władzy w Polsce” itp.
    A cóż to za frakcja w Rosji, której zależy na dojściu PIS-u do władzy?

  57. Najbardziej interesujace sa te uwagi o szpitalach psychiatrycznych. Sa one dowodem jak silnie genetyka wplywa na nasze zachowanie. Nasi swiatli dziadkowie, ojcowie wysylali przeciwnikow politycznych do nieba albo szpitali psychiatrycznych. My odzieczylismy genetycznie ich madrosc, zaczelismy wysylac ich juz do szpitali, wkrotce do nieba, a potem powitamy naszych wybawcow Niemcow i Rosjan kwiatami. Ma racje nasz Wielki Premier ze Polska to jednak nienormalnosc. Kazdy dobry uczynek musi byc ukarany. To podstawowe prawo przyrody, ktore w Polsce powinno byc na pierwszym miejscu w przykazaniach bozych.

  58. W pełni się zgadzam z negacją tendencyjnych wywiadów. Anity Werner nie posądzam o podzielanie kretyńskich poglądów, ale przykro mi, że ta sympatyczna dziennikarka ulega pokusie otrzymywania „sensacyjnych” odpowiedzi. Jak wielu innych sądzę, że Fotygę i jej podobnych oszołomów należy ignorować. Dziwię się Panu, Panie Redaktorze, iż traci Pan czas na bzdury. Przecież nie ma Pan obowiązku zajmowania się całym politycznym śmietnikiem – niech to robią młodsi, ci bez jeszcze ugruntowanej pozycji. Mądra część społeczeństwa nie potrzebuje kształtowania swego stanowiska w oczywistych kwestiach, a idiotom nie pomoże „ani święty Boże”.

  59. do Slawomirski pisze:

    2010-10-11 o godz. 03:14
    Jacobsky pisze:

    2010-10-10 o godz. 19:54

    …Zapominacie na czym polega demokracja. Zapominacie o elektoracie tej partii. Kto z was wie jak oddali glosy wasi przyjaciele czy wasi bliscy? Pluralizm polityczny pozostaje dla was teoria.
    Czy przechodzi wam przez mysl ze spokoj spoleczny jest wart PiSu?…

    Bardzo ciekawy wpis, slusznie daleko odbiegajcy od fokusowania polityki na pojedyncze osoby.
    Pozdrawiam.
    ET

  60. ….Moj Boze, ilez cierpienia wyraza twarz tej poranionej, poobijanej,poobtlukiwanej,poturbowanej, porabanej damy.Pochylmy sie nad ta meczennica, okazmy szacunek, bo ona dla Jarka to nawet bylaby gotowa zrezygnowac z chrzescijanskich wartosi, zgrzeszyc, stracic cnote, zalozyc fioletowe majtki.
    Zakochana w Kermicie swinka Piggi chcac uczynic sie bardziej atrakcyjna dla zaby postanowila sie odchudzic. Na diecie byla 20 minut, a na jej twarzy widzialem taki sam wyraz cierpienia i oddania co na twarzy pani Anny od pierogow i spraw zagranicznych….

    POWYZEJ PRYMITYWNY PRZYKLAD ANTYKRYTYKI POLITYCZNEJ. RECYKLINGOWEJ KRYTYKI, POLITYKI UPRAWIANEJ NA PCHLIM TARGU.
    ET
    PS
    Czynienie z blogujacych bezdomnych jest niedorzeczne!

  61. Janusz pisze:

    2010-10-10 o godz. 23:39 pisze w tenorze GAGA!
    ET

  62. Szanowny panie Redaktorze,
    najwiekszy problem z Pania Fotyga polega na tym, ze ma sporo racji.
    Problem z Panem, polege na tym, ze stosuje Pan stara sowiecka metode
    robienia z przeciwnikow politycznych wariata.
    Przypadkowa zbieznosc upodoban czy raczej efekt odpowiedniego
    przeszkolenia?

  63. Nie czytałem wywiadu, wychodząc z założenia, że żadne brednie PiS-manów i PiS-womanek nie są w stanie mnie już zdziwić. Szkoda czasu na badanie tego psycho-psychiatrycznego przypadku. Jedyne co warto, to na wybory chodzić warto, co by nie było recydywy IV RP, i głosować na ugrupowania palikotopodobne, bo tylko one gwarantują nam powrót do Europy XXI wieku.

  64. Zosienka pisze:

    2010-10-10 o godz. 22:10 i daje wyraz swojemu zdziwieniu; prawie jak „Zdziwiona” lub zdziwiona.
    ET

  65. Szanowny Panie Jacobsky,
    nawet z durniami nalezy prowadzic polityczna dyspute. W przypadku przeciwnym poruszamy sie w obszarze plotek i pozostajemy na ich poziomie. Zauwazylem w blogosferze pewna niespojnosc: redukujemy nasza krytyke do kilku osob, zapominajac o programach partii o jej wyborcach, o jej roli jako opozycji, o partii rzadzacej, ktora powinnismy obserwowac oraz krytykowac; jesli rzadzi zle, aby rzadzila lepiej, jesli rzadzi dobrze, aby rzadzila jeszcze lepiej.
    Pozdrawiam.
    ET

  66. do Kartka z podróży pisze:

    2010-10-10 o godz. 18:39
    Masz racje, powinnismy sie zajac krytyka partii rzadzacej, przejac niejako role opozycji, ktora sama niszczy swoj polityczny byt.
    ET

  67. Gwiazda publicystyki ostatniego półwiecza zamiast świecić przykładem intelektu zajmuje się tępą babą. Wstyd i żal. W chwili gdy przez królewska ulice w Warszawie przewala się demonstracja tłumu z pochodniami, krzyżami i śpiewem klechy „maryjo królowo polski”. To wiatr historii zmienia oblicze tej ziemi. W sam raz w 10 rocznicę powstania ostoi demokracji, IPN i nieszczęsnej pielgrzymki półrocznej do Smoleńska, gdzie psuje się silnik samolotu, na szczęście amerykańskiego. To palec boży i ostrzeżenie, że to wszystko szlag jasny trafi. I nawet nie będziemy tego świadomi ani ostrzeżeni przez światłe umysły myślicieli.

  68. Empatyczna i wrażliwa pani Fotyga zdjęła ze ścian MSZ portrety wszystkich poprzednich ministrów spraw zagranicznych tj od czasów II Wojny Światowej. Po Becku bezpośrednio była Fotyga, w międzyczasie polityki zagranicznej w Polsce nie prowadzono. A przemysł pogardy istnieje, zaczęło się od pani Cugier – Kotki, oczywiście.

  69. Ludzie ! streszczajcie się ! Piszecie komentarze, a nie konkurencyjne blogi( które, oczywiście, możecie sobie pisać gdzie indziej)

  70. @Mamona godz.7:35

    Ja chwale ruskich i niemieckich agentow, obrzucam g..em wszystkich co inaczej mysla, pisze propagandowe teksty, donosze na przyjaciol, dostosowuje sie do otoczenia. A ty tego nie potrafisz, znaczy, ze jestes malo inteligentny jak wspomniana Pani.

    Drogi Mamona wspoczuje ci, bo domyslam sie, ze jako mniej inteligentny nie masz latwego zycia. Ale jesli moglbym sie osmielic cos ci doradzic; a sprobuj czasami pochwalic ruskich agentow, doniesc na przyjaciol, obrzucic g..em no moze nie wszystkich, jak nie potrafisz, ale przynajmniej niektorych, zobaczysz , ze bedzie ci duzo latwiej.
    Pozdrawiam zyczliwie
    LP

  71. ….Podobnie jak Ty, Lewy Polaku moja polskość, wewnętrzny gen patriotyzmu
    reaguje jak byk na czerwoną płachtę, gdy czytam wyzewnętrzenia
    niektórch “patriotów” nasączone jadem, obłudą i gangreną nienawiści do
    wszystkich i wszystkiego.
    To nie są patrioci, to marni frustraci z zaburzeniami osobowości.
    Wszeteczeństwo marności ludzkiej.
    Mutanty.
    Z powodu głęboko rozwiniętego u mnie infantylizmu i całkowicie odmiennej
    opcji pojmowania Świata, po prostu ich odrzucam…..

    Powyzszy tekst dam do przeczytania znajomemu psychologowi.
    ET

    Staruszek pisze….

    Tam gdzie może być braterstwo jest fraternizacja. Itp.

    Obie powyzsze twierdzace wersje nie musza byc prawdziwe.
    ET

  72. stasieku pisze:
    2010-10-10 o godz. 23:14
    Podeprę się zdaniem pani Środy. Ona też widzi problem podobnie.
    Państwo PiS jest potrzebne…….
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Panstwo-PiS-w-panstwie-polskim,wid,12743518,wiadomosc.html

  73. Slawomirski pewno wiedzialby lepiej, ale podobno kazdy wariat na codzien zachowuje sie calkiem normalnie a odbija mu tylko przy specjalnych okazjach.
    Macierewicz gryzie paznokcie, bo „betonka” od wraku do brzozy wytrzymala. Obie wazkie Persony przewalcowaly sie po niej bezpiecznie. Nie ma spisku.

    Za to polskie lotnictwo nie zawodzi ! Z wybranych specjalnie dla rzadu trzech samolotow, trzy okazaly sie miec feler. Obie Komorowskie siedza w Witebsku na kiziukach, w podlym hotelu, a Bog jeden wie kiedy znajdzie sie dla nich samolot. Te co sie „nie nadawaly” lataly i lataja (!) „bezpiecznie” z obywatelstwem, ale Pierwsza Dama to zbyt duze ryzyko. By bylo ….

    Czyli Prezio i Sztabskapitan maja racje, ze polskie lotnictwo jest do bani, nie wie na czym lata, mimo zapewnien, podowczas Marszalka, ze nawet i „na drzwiach od stodoly….”. Prezydent mial racje. Taki mjr Protasiuk, albo prez. Lech Kaczynski, mogli sobie na „drzwiach od stodoly” w nieznane, ale Malzonka najmilosciwiej nam panujacego – rzecz powazna. Potem, o polnocy bedzie straszyc. Prezio Malosolny i jego Sztabskapitan mieliby klopot, gdyby kolejne podstawiane maszyny byly dobre. A tak – caly system i maszyny sa do dupy. Nic w tej Polsce nie lata.

    Jak sie Prezes zlituje to im wypozyczy Kota. Na Kocie First Lady dojedzie. Tu wypada wszystkim obywatelom zyczyc udanych i spokojnych podrozy: Lataj Kotem ! Nic innego sie nie nadaje. Zrobili sobie reklame, nie ma co.

    Pojebany kraj ! Samoloty nie lataja, byla minister SZ rzekomo – wrog, prezes opozycji – wariat, bo na prochach. Jeszcze jeden (udany impertynent) zbiera piec tysiecy naiwniakow pod Sala Kongresowa i pozniej nie ma im nic do powiedzenia. Wyrzucaja sie nawzajem z partii na wyprzodki – kryzys. Ciagle tylko zakladaja komisje: kto winien ? Jedno co umia – latac z pochodniami po Krakowskiem i spiewac jeszczepolskie.

    Jeszcze w zamierzchlych czasach, kiedy to nieopatrznie zadalem sie z Blogiem, napisalem: „…przyjdzie na to, ze polski prezydent napisze petycje do Niemcow i do Rosjan: jestesmy glupim narodem, nie umiemy sie rzadzic, wezcie nas pod ruski knut albo szwabski but, wtedy bedziemy normalni”.
    Bierzemy ?

  74. Zosienko, pojawiasz sie rzadko, ale to dobrze, bo ja lubie tesknic. W przeciwienstwie do posiadajacych zelazne nerwy dziennikarzy, ja nie wytrzymuja i czytajac twoje wpisy parskam jak ostatni glupek.
    LP

  75. Gdzie jest Pani Minister Kopacz ?
    W kraju szerzy się niezwykle grożna choroba a Ona nic na to ?!
    Choroba ta to Kacze Porażenie Mózgowe !

  76. Czy warto się fotygować, aby komentować bzdurstwa tej kobiety? Moim zdaniem szkoda fotygi. Obejrzałam wczoraj ceremonię uświęcenia pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej na miejscu tej katastrofy. Nietrudno wczuć się w przeżycia rodzin zmarłych. A choć początkowo byłam przeciwna udziałowi Anny Komorowskiej, myślę, że dobrze ze pojechała i spotkała się ze Swietłaną Miedwiediewą. Ona jest z wyglądu taką typową matką Polka i powinna szybko znaleźć swoje miejsce w sercach Polaków. Życzę naszej Pierwszej Damie wielu sukcesów w sprawowaniu tej niełatwej funkcji. Ale tę żałobę najwyższa pora juz odpolitycznić. No cóż, są siły, dla których jest ona narzędziem w walce z obecnymi władzami RP i tego nikt nie zmieni, bo komu Bóg odebrał rozum, temu nikt go nie przywróci.

  77. Myślę, że całe to towarzystwo wzajemnej adoracji może wyleczyć metoda opisana w Szwejku. >> Zanim dobry wojak Szwejk trafił na wojnę, przekonał się, co to znaczy być symulantem. Symulowanie wybijała z głowy metoda doktora Grünsteina, czyli dieta, płukanie żołądka i lewatywa.< madame< zmusiło mnie do złamania tej zasady.

  78. Na blogu zaczynają całkowicie dominować paranoicy typu Madame Fotygi, zwłaszcza zalewający blog swymi bredniami autor z Norymbergi, piszacy po bezsennej nocy o godzinie 5.20. Nie nalezy wykluczać, ze są to koszmary senne.
    Równiez trolloklon S. o godzinie 3.18 po raz 765 bredzi o Mrs Robinson.
    Świadczy to o kompletnym zlasowaniu mózgu.
    A może jako moderatora należy zatrudnić psytchiatrę ?

  79. Red. Passent ubolewa, że

    „dziennikarze podsuwają jej (Fotydze) cytaty, sugerują odpowiedzi na ich pytania.”

    i że to wynik ich „spolegliwości” (wobec Fotygi i PiS) oraz wyraz zaniedbania z ich strony, bo już nie „polemizują” (z Fotygą)

    Zastanawiam się, czy nie robili tego w zupełnie innym celu: żeby wyraźniej pokazać P.T. Czytelnikom bezmiar absurdu, mieszkającego w głowie Fotygi. Skoro ona taka „małomówna i powściągliwa”, to może sama z siebie nie powtórzyłaby tych bredni. Może nawet ktoś jej już powiedział, żeby trochę wypowiedzi utemperowała.

    A tak, sprowokowana podpowiedziami dziennikarzy, które potwierdziła – przypomniała nam sama, kim jest.

    Anita Werner jest wystarczająco cyniczna i arogancka, żeby mieć taki plan (widziałem kilka jej wywiadów w tele). Nie sądzę, żeby miała jakiekolwiek „poglądy polityczne”. Po prostu wystawia KAŻDEGO na strzał. Teraz była akurat Fotyga. Następnym razem zrobi wywiad z red. Passentem…

  80. Daniel Passent napisał:

    „Wydaje mi się jednak, że – podobnie jak w przypadku Jarosława Kaczyńskiego – miękka strefa minister Fotygi to nie ignorancja lecz charakter, osobowość.”

    Tako rzecze tytan charakteru i osobowości – Daniel Passent.

  81. Tuż poniżej strumień grafomanii. Ktoś nieostrożny traktorem totalnej pogardy uszkodził wały ochronne.

    Powyższe nie jest skamleniem o uwagę. Jest formą zwrócenia uwagi Wam, że wielu komentatorów wstępuje tu, aby napluć i pójść dalej. I wielu nie chce się przyznać, że lektura felietonu i komentarzy dała im pożyteczek i oddeszek.
    Dojrzałość nie jest wymówką dla zablokowania radostki. Po przewinięciu mnie i wielu innych znajdziecie tu wystarczająco dużo by osłodzić cytrynę i posolić grejfruta (polecam – szczyptę). A odzew na Annę Fotygę jest bardziej żywiołowy niż na Janusza Palikota. Co to za potęgą: twarz. Kiedyś przecież nie było słowa, monologów i elaboratów. I z wymownymi minami gwardia żadnego reżimu sobie nie radzi.

    Pisalem na innej stronie e-Polityki. Problemem nie jes JK, AF i inne osoby (!). Problemem według mnie jest te 8 mln. Dziękuję wszystkim, którzy o tym zaczęli pisać. Zapewne wcześniej ode mnie to czuliście, tylko natłok kwestii Aktorów nie pozwolił Wam skomentować milczenia Chóru.

    Z zaciekawieniem i przyjemnością czytany przeze mnie TJ wniósł prawie biblijny wątek agrarny: jabłoń, owoce, dzieci Boże pod jabłonią. Pyszne!

    O dzieciach.
    Postaci z kręgu Jarosława Kaczyńskiego to Osoby. Przypomnijcie sobie tragizm wyśpiewany przez Marylę: „Dajcie chłopcy ten kagańczyk!” Imponuje mi jeden z poprzednich komentatorów. Odrzucił emocje, odarł wypowiedź Pani Minister z Gabinetu Cieni z paranoi i postawił pytanie: Co gra Rosja? A tu może być poważniej niż z u ludzi chodujących króliki. Za sąsiada mamy stado słoni. Nie przydzielam Pani Minister roli gęsi kapitolińskiej. Wyrażam uznanie dla trzeźwości umysłu osoby, której okrzyki: „A wariatka jeszcze tanćzy!” nie podniecają do boju.

    Przy okazji. Ten blog nie ma aparatu hypertekstu – brak skoków po najechaniu. Wierzę, że stać Was Szanowni Komentatorzy na nadrobienie tej wady. Wyrazy podziękowania i uznania dla skromnej w wyrazie, a dużej w owocach pomocy okazywanej nam linkami przez Panią Teresę Stachurską i innych.

    O jabloni.
    Wiodący kramarz jabłkowy na mym targu zapewnil sobie i synowi dobrobyt i dach nad głową sprzedając jabłka za Bug. Gardłuje przeciw dzisiejszej władzy. Gdyby dłużej Anna Fotyga była u władzy, to żyjący z tatusinego i na tatusinym synek szukałby instrukcji członków Czerwonych Brygad.
    Szwagier ma działkę (daleko!). Wie, że pod octowcem nic nie wyrośnie.
    Takie koło trucizny i w środku urodziwa okazale drzewo. Legioniści rzymscy gotowali strawę paląc suche gałęzie krzewu pięknie kwitnącego przy autostradach południa Europy. I umierali od dymu. Głód Indii został złagodzony przez nową odmianę pszenicy. To na glebie tej pszenicy wyrósł Bollywood i indyjska informatyka. Amisze i inne zacofańce robią kolosalne interesy na uprawach MGO. Większe niż na jednorękich bandytach i dopalaczach. Więcej wiemy. Więcej umiemy. Może wywołamy cud i jabłoń będzie rodziła kiście bananów? Kto wie? (Może w kilka miesięcy Po Pierwszej Rocznicy? Czy widzicie jak oni są przerażeni piekłem?)

    O jabłkach.
    Jeszcze nam w zbożu zakwitnie blawatek, kąkol i mak polny. Już niedługo nie będziemy jedli antonówek z pestycydami. Już niedługo czyżyk zaśpiewa:
    „czyk! czyżyk! Pójdźcie rząć!” I ruszą w pole kombajny sterowane promieniem lasera. I skoczy w górę iloraz x-kwintal/y-hektar.

    Tylko nie odbierajmy chęci życia tym, którym nie opadly ręce.
    Dziekuje Ci TJ za pytanie wciąż publicznie: „Może To ma Sens?”

  82. Z jakiegoś powodu mój wpis został okrojony.
    < madame< zmusiło mnie do złamania tej zasady.
    Miało być, nigdy nie wypowiadam się na forach, jednak wywiad z < madame< zmusiło mnie do złamania tej zasady.

  83. jasny gwint pisze:
    2010-10-11 o godz. 09:56

    „Gwiazda publicystyki ostatniego półwiecza zamiast świecić przykładem intelektu zajmuje się tępą babą.”

    Tez o tym myslalem. Passent i Polityka odrwacaja uwage od rzadu.
    Co robi rzad ? Co robi Radek Sikorski ? Czym sie on zajmuje ? Czy wogole przychodzi do pracy ?
    Dlaczego „gwiazda publicystyki ostatniego półwiecza” intersuje sie tepa baba i ignoruje obecnego Ministra Spraw Zagranicznych. Czy dlatego ze nie ma o czym pisac?

  84. sugadaddy pisze: 2010-10-11 o godz. 10:03

    „Ludzie ! streszczajcie się !”

    Cudownie proste, twarde i bez inwektyw!

    Ale jak krótko wyjaśnić innym bolesne zalecenia współczesnej psychiatrii?
    Ponoć niektórzy pacjenci ze Instytutu na ulicy Sobieskiego powinni chodzić wśród nas. Trzymanie ich tam nie pomaga, a kosztuje. Nie znając osiągnięć współczesnej medycyny i innych nauk, wsadzamy dzieciaki złapane wśród cudzych jabłoni i palących coś o zapachu dalekim od fajkowej Amphory do szkoły przestępstwa jakim jest więzienie. I w tym jesteśmy wysoko w rankingu.
    Jeśli masz słodziutki gołowąsa z burzą hormonów w domu, to jak dużo poświęcisz czasu na przekonywanie żądnych premii policjantów, aby nie przetrącali kręgosłupa Twojemu synowi?

    Twój czołowy adresat.

  85. ET pisze:
    2010-10-11 o godz. 10:11

    No i widzisz Misio, długo szukałeś i dreptałeś w miejscu,
    aż w końcu znalazłeś tekst o sobie.
    Nowe okularki bozia dała, czy też wino się skończyło ?

    Pozdro…, albo i nie !

  86. **Najpierw była minister powtarza tezy o „dywanowym nalocie” na Lecha Kaczyńskiego …..** I ma na 100% racje.
    Prawdy nigdy za mało. Prawda was/nas wyzwoli. Nawet jeśli ma charakter/postać ” dywanowego nalotu”.
    Parafrazując opinię Kobiety Pracującej – tej z Czterdziestolatka, granej genialnie (moim zdaniem) przez p. Irenę Kwiatkowską o swoim wyglądzie, na który trzeba zapracować.
    Na opinię i oceny – również.

  87. Janusz pisze:
    2010-10-10 o godz. 23:39

    ————————————————————————————————–
    Przynajmniej coś na temat.

  88. Mea culpa
    dotyczy wpisu p.
    ciemny_lud pisze:
    2010-10-10 o godz. 23:49 ,

    ale i poprzedni też zahaczający: o temat co wolno i nie wolno w imię racji stanu lub jakie są ( i czy w ogóle) granice demokracji.

  89. # sugadaddy pisze: 2010-10-11 o godz. 10:03

    „Ludzie ! streszczajcie się ! Piszecie komentarze, a nie konkurencyjne blogi( które, oczywiście, możecie sobie pisać gdzie indziej)”

    Ciekawe, nieprawdaz? Dlugosc nie bylaby jednak problemem, gdyby zawierala jakies pozyteczne, dajace sie zapamietac, jakos przyswoic tresci – chocby nawet bledne ale rozsadne argumenty, bo dyskusja nie jest potrzebna, jesli wszystko z gory jest jasne. Rozsadne bledy sa pouczajace, bo krystalizuja prawde, sa niejako jej czescia.

    Tu dominuja modele nie majace nic do powiedzenia, ale to nic potrafia wyrazic w dlugich, pustych, bezwartosciowych tekstach, z ktorych nikt nie jest w stanie nic wyniesc. Zaprogramowani autopilotem – jak gdyby zyli nadal w propagandzie PRL-u okresu „zaplutych karlow reakcji” – szczerze przyznaja niekiedy „nie wiem jak z Wami jest Koleżanki i Koledzy ale mnie jest raźniej i tak jakoś bezpieczniej w cieniu autorytetu”.

    Poniewaz srodowisko PiS jest tego przeciwienstwem, reaguja na nie jak diabel na wode swiecona. Element humorystyczny lezy w naukowym samonadeciu.

  90. Panie Redaktorze Passent,
    dziennikarze o których Pan pisze, przesadzający w tewte czy wewte,
    to nie zjawisko jednostkowe, przypisane tylko jednej stacji
    telewizyjnej.
    Pozwoli Pan że nie będę zajmował się tym, przez Pana wałkowanym
    wywiadem z Wytrzeszczoczną Babą, o kształtach co to łania przy niej
    jest Miss World (tak na marginesie gdyby wszystkie kobietki świata
    były tak „piękne” jak rzeczona, zgłosiłbym się na ochotnika do Klubu
    Gejów, naprawdę !).
    Pragnę zwrócić Pańską uwagę na to co zapewne sam Pan zauważa,
    będąc na co dzień w tym środowisku.
    Idzie o degrengoladę zawodu zwanym dziennikarstwem.
    Mając skalę porównawczą z pracą tychże na zachodzie Europy i
    w Polsce, muszę z żalem stwierdzić że, poza nielicznymi wyjątkami,
    polscy dziennikarze to już nie są dziennikarze a propagandyści.
    Styl który uprawiają, krzykactwo, nie dopuszczanie zaproszonego
    Gościa do słowa (vide „rozmowa” Moniki Olejnik z Januszem Palikotem
    w „Kropce nad i” kilka dni temu) lub niezasłużone schlebianie mu w
    sposób wręcz ostentacyjny, nie licuje z dobrymi manierami ogólnie ,
    a i z etyką tego zawodu w szczególności.
    M.Wańkowicz, już kilkadziesiąt lat temu, uknuł na taki styl uprawiania
    tego zawodu bardzo trafne określenie – kundlizm.
    Słynna Polska szkoła dziennikarstwa i reportażu osiąga powoli dno
    mentalne i moralne. Od dawien dawna nie widziałem już relacji
    reporterskiej , czy też wywiadu dokonanej metodą neutralności przekazu.
    Albo są to materiały robione na zamówienie określonych grup interesu,
    albo kakofonia dzikości (pana/ pani) dziennikarza, wedle tego co mu
    w duszy gra.
    Powinnością pracy prawdziwego dziennikarza jest rzetelne sprawozdawanie , specjalnie to podkreślam – zdawanie sprawy,
    relacja neutralna z danego zdarzenia. W przypadku wywiadu, postawienie
    pytań i odczekanie/odsłuchanie odpowiedzi, tak aby widz samodzielnie
    mógł wyrobić sobie zdanie o relacji , bądż wypowiedzi.
    To co wyczyniają polscy propagandyści na szklanym ekranie i
    papierze gazetowym, trudno nazwać dziennikarstwem.
    Etos zawodu schodzi na psy, a odbiorcy coraz częściej po prostu nie
    wierzą relacjom produkowanym tendencyjnie i jako gotowa, przażuta
    papka, podawanym na tacy nośnika medialnego.
    Trudno się dziwić na przykład tym 8 milionom obywateli, że mają taki
    a nie inny pogląd na polską rzeczywistość, mających za sobą
    20 lecie nieudolności politycznej elit, ale i takież samo brakoróbstwo
    tych, którzy wiernie i solennie rzeczywistość tą powinni relacjonować.
    Ci ludzie już nie zawierzą słowu pisanemu, nie zawierzą radiu ani
    telewizji, ponieważ zostali wielokrotnie oszukani manipulacją medialną.
    Stracili zaufanie do środków masowego przekazu.
    Nie każdy Kowalski czy Nowak jest intelektualnym erudytą, który
    przez swoje sito oglądu świata potrafi oddzielić ziarno od plew.
    Kowalski i Nowak oczekiwali rzetelnej informacji, karmiono ich cienką
    propagandą lata całe. Oni to rozpoznali i to odrzucają.
    Propagandyści są sobie sami winni.
    Niebawem będą dalej propagować – od siebie do siebie.
    Ot, taka sztuka dla sztuki.
    Zatrważające Panie Redaktorze !

    Pozdro…wionka.

  91. @ET godz.10:11

    Szanowny panie ET,
    Panski znajomy psycholog musi co jest biegly w uniwersaliach o ktore toczyl sie spor w sredniowieczu. Czy takie powszechniki jak „ludzkosc, milosc, lubieznosc itd wszystko co sie po polsku konczy na „osc” a po niemiecku na „schaft” istnieja jak te idee platonskie, czy tylko sa, jak by powiedzial inny wielki filozof Jaroslaw, skrotami myslowymi. W panskiej wypowiedzi oszolomily mnie i zadziwily spietrzenia owych powszechnikow: „wszeteczenstwo marnosci ludzkosci”, ktore pan wytropil w „wyzewnetrznieniach niektorych patriotow”
    A nie pokusilby sie pan o sformulowanie definicji dla kazdego z tych uniwersalnych pojec ?
    Aby pana zachecic do podjecia sie tej intelektualnej pracy, przytocze panu za Jamesem Joycem definicje „konskosci”
    „Konskosc jest coscia wszechkonia”

    Pozrawiam i dziekuje za solidaryzowanie sie z moim patriotyzmem
    LP

  92. Jest jeszcze „kosc”, ale niech sie pan nia zajmuje bo to nie jest powszechnik

  93. cynamon29 pisze:
    2010-10-10 o godz. 23:33
    TJ pisze:
    2010-10-10 o godz. 20:25
    „Jedyne wyjście i obywatelski wręcz obowiązek to to co poniżej.
    Za Wikipedią (bo po co daleko szukać ):
    “Impeachment – termin pochodzący z anglojęzycznej tradycji parlamentarnej. Oznacza on procedurę formalnego oskarżenia o przestępstwa osób chronionych immunitetem i zajmujących wysokie stanowiska państwowe.”

    Mój komentarz

    Niestety w Polsce nie ma ustanowionej procedury impeachmentu. Jest Trybunał Stanu, lecz ten przez ostatnie 20 lat był właściwie bezrobotny. Posłowie chyba nie podlegają osądom TS.

    Polska jest krajem miękkiego prawa, co oznacza, że nie istnieje obyczaj ani tradycja twardego egzekwowania przepisów od najwyższych szczebli do najniższych, łącznie z fachowcami, którzy umawiają się na robotę zapewniając, że wszelkie kruczki, haczyki i inne niedoróbki sami wytropią i sprawnie zlikwidują, po czym okazuje się, że wszędzie przecieki, na ścianach guzy, a zapalić światło w kuchni można tylko wyłącznikiem za ścianą. Na wygłoszone pretensje zleceniodawcy odpowiadają – tak się robi, zadzwoń pan w przyszłym tygodniu, po czym znikają i nie odbierają telefonów.

    Politycy są dokładnie z tej samej gliny, jak my wszyscy. Co na pokaz, to jeszcze się starają, a własne winy nie wykonania tego, co było konieczne, a nie zostało podjęte, sprawnie wypierają ze swojej jaźni przenosząc na będące zawsze pod ręką wrogie siły, politykę osaczania, obce agentury, itd.

    Najprościej mówiąc słabe są u nas nie tylko tradycje prawne lecz i tradycje planowania i konsekwentnego wykonywania zamierzeń, czyli prakseologia i etyka. Dotyczy to nie tylko racji stanu lecz i spraw najdrobniejszych, jak np. ukarania posła za jazdę na promilach. Niemożliwe, nie da się, przeterminowane, przedawnione, brak odpowiednich procedur, mamy opinie wybitnych profesorów prawa, które mówią, itd., itd. To się nazywa państwo miękkiego prawa i spolegliwego dla partaczy obyczaju.

    Z tego obyczaju korzysta pełnymi garściami JK przedstawiając ludowi prymitywne teorie spiskowe jako produkty patriotycznej szkoły politycznej, łamiąc zasadę brzytwy Ockhama w opisie problemów państwa, zawirowań politycznych i nieszczęśliwych zdarzeń, które wynikają z luźnego podejścia do obowiązków, niefrasobliwości, tradycji poszlacheckiego jakoś to będzie, prywaty, tendencji do oligarchizmu zawsze obecnych w społeczeństwach niedoorganizowanych i innych bardziej prozaicznych niż świadome godzenie w rację stanu przyczyn – patrz sprawa Olewnika, komisja naciskowa, ostatnie sprawy podsłuchowe.

    Trudne jest dojście do prawdy w państwie średnio prawnym, jakim jest dzisiaj Polska i niestety należy powiedzieć, że trzeźwa ocena postępowania różnych ciał śledczych wykazuje, że nie można oczekiwać pełnego wyjaśnienia spraw przez nie drążonych.
    To nie jest choroba. To jest stan podarowany nam prze historię.

    Jesteśmy społeczeństwem modernizującym się, powinno to się przekładać większej mierze na modernizację górnych eszelonów państwa.
    Państwo można zmodernizować apodyktycznie – od góry, a wtedy można oczekiwać dużej dozy przymusu. Myślenie aprioryczne i przymus w razie potrzeby, to istota koncepcji PiSu.

    Możemy też unowocześniać się en masse, a na to potrzebna jest świadomość i wola elektoratu oraz czas.

    Pzdr, TJ

  94. Staruszku,
    Czytam i czytam twoje teksty i im bardziej czytam tym bardziej mi sie podobaja, ale wprowadzaja on mnie w jakis letarg. Dzialaja one na mnie jak narkotyk. Czy ty piszesz przez sen ? Gdzie zamontowales klawiature ? A moze masz takie urzadzenie, ktore chwyta twoje mysli sledzace ruchy galek twoich oczow i rejestruje kazde twoje wydawane w czasie snu westchnienia i jeki ? Czy z twojej glowy wystaja jakies elektrody, no wiesz takie druty, przez ktore przelewa sie strumien twoje swiadomosci pomieszanej z podswiadomoscia na twardy dysk.
    Ja mam umysl uksztaltowany na filozofii lumière, lubie swiatlo, a twoj umysl wykoslawily pozniejsze nieszczesne odkrycia roznych Goedlow, Hillbertow,Heisenbergow i innych medrkow, ktorzy sprawili, ze nauka stracila dawna pewnosc siebie. Czyz to nie bylo w swej arogancji piekne: Sir, ta hipoteza nie byla mi potrzebna. Tak bezczelnie wyrazac sie o Panu Bogu !
    Widzisz,ze przez ciebie sam zaczynam dywagowac, zamiast trzymac sie tematu byc zwiezlym i nie narazac sie mlodemu Absolwentowi.
    LP
    Nie pierwszy raz skarze sie i pewnie nie ostatni

  95. cynamon29 pisze:
    2010-10-11 o godz. 13:43

    Brawo cynamon29
    Politycy jeszcze gorsi

  96. Gdybym nie znal tego wariatkowa, to byl pomyslal, ze ci dziennikarze nabijali sie z niej zadajac takie pytania na TAK/NIE. To wyglada zupelnie na wywiad z idiota. Zreszta chyba wlasnie nim mial byc.

  97. Szanowny Sebastianie,
    gdy pisze Pan o rozdrozu, to zmuszony jestem ponownie, szczerze nawolywac do optymizmu. Z drugiej strony czytajac o koniecznosci remanentu pomyslalem o wadze i powadze obecnych w blogosferze. Nadal sadze, ze blogosfra jest doskonalym obszarem nadajacym sie na obserwacje stada.
    Przeciez « drudzy » sa immanentna czescia nas samych, sa bowiem niezbedni celem « samopoznania ». Kiedy myslimy o sobie, kiedy usilujemy poznac nasze wnetrze, uzywamy srodkow, ktorymi inni nas opisuja. Cokolwiek mowimy o sobie, powtarzamy ocene drugich o nas samych. Cokolwiek czujemy o sobie, czujemy ocene drugiego nas samych. Owa calkowita zaleznosc od drugiego implikuje uczucie znalezienia sie w sytuacji pelnego dyskomfortu. Wielu z nas nie jest owo uczucie obce, uczucie calkowitej zaleznosci od osadow drugich. Nie znaczy to jednak, ze nalezaloby unikac zwiazkow z innymi. Wystarczy zdawac sobie sprawe z zasadniczej wagi drugich dla kazdego z nas. Inni umozliwiaja nam dopiero poznanie nas samych. Nalezy rozbijac zamknieta przestrzen kazdego z nas, przestrzen wypelniona naszymi przyzwyczajeniami, zwyczajami, ktorych nie chcemy zmienic nawet za cene cierpienia z powodu krytyki drugich. Inaczej stajemy sie poniekad posagami lub jak kto woli kuklami, bo nie godzimy sie na jakakolwiek zmiane, nawet za cene wiecznej troski, cierpienia i zdziwienia z powodu krytycznego osadu naszych dzialan. Moim zdaniem blogosfera jest anonimowym antymiejscem. Jest ona bowiem tylko pozornym miejscem spotkan z drugim i to jest kolem ratunkowym dla doskonalego samopoczucia wileu z nas. Nalezaloby sie zastanowic czy drugi, ktorego spotykamy w wirtualnym swiecie istnieje w sensie spolecznym czy jest li tylko bytem fizycznymi czy jednym i drugim. W wirtualnej czasoprzestrzenii wykluczamy atrybuty indywidualnosci drugiego, negujemy jego podmiotowosc, co posrednio prowadzi do samowykluczania. Sami kreujemy nasza socjoontyczna nieobecnosc. Czesto brakuje nam wiary lub godnosci, czesto jednego i drugiego. Trudno jest nam sie pogodzic z wysilkiem uczestniczenia w zyciu spolecznym, jednoczesnie zbyt latwo i naiwnie oczekujemy naszego udzialu w « zyskach » spolecznego zaangazowania drugich czy nas samych. Widoczne jest to prawie pod kazdym wpisem w blogosferze. Antymiejsce, ktorym jest blogosfera pozwala nam zachowywac pozory suwerennosci bez koniecznosci reagowania na drugiego lub nas samych. Samowykluczanie z czasoprzestrzenii jest najlatwiejszym srodkiem do tworzenia czy obalania mitow. Podawanie tozsamosci, informacji o zawodzie i czesci zyciorysu nie tworzy bowiem zadnego bytu fizycznego. W ten sposob zatrzymujemy sie i stapamy w miejscu. Jedyny kontakt, ktory jest mozliwy, to kontakt z samym soba. Mozna go oczywiscie powielac tworzac kolejne wpisy pod kolejnym pseudonimem. Nie mamy jednak szansy na dialog. Z powazaniem.
    ET

  98. Szanowny Sebastianie,
    program wycina mi koniec moje wpisu do Ciebie:
    Niezadowoleni oraz niepogodzeni z faktem braku czasu i przestrzenii godzimy sie na nasz intelektualny i fizyczny niebyt. Faktycznie widzimy w blogosferze jedynie odbicie wlasne (doslownie) lub odbicie wlasnej twarzy. Traktujemy ja narcystycznie rugujac z resztek swiadomosci czas i miejsce na intelektualna refleksje. Zamykamy sie niejako w swojej nibyfizycznosci. Reasumujac, niby ludzie w niby miejscach (gdzies nigdzie). Tworzymy wiec pozorna wspolnote, ktora swoj poczatek i koniec znajduje we wspomnianej izolacji. Na tym polega chyba sprzecznosc, z ktora sie Pan zmaga. Zapewniam jednak Pana, ze do anomalii zajmujacych wiele miejsca w blogosferze Panu opraz Pana wpisom jest daleko. Moglbym wymienic jeszcze kilku nnych blogujacych. Pozostaje pytanie, tylko czy az kilku?

  99. 2010-10-11 o godz. 14:11
    Panie TJ przeczytalam Pana wywod o miekkim i twardym prawie ,
    i ……nazwa nie zmienia rzeczy…
    /trzeba rzeczy nazwac po imieniu — p.Sroda/
    Twarde prawo jest w USA wysokie kary twardo egzekwowane ,
    miekkie prawo jest w Niemczech ,male kary ,profilaktyka, resocjalizacja na korzysc oskarzonego ,w Polsce natomiast jest ZLE PRAWO z tego co
    Pan mowi ,nie miekkie i daje tylko prawnikom korzysci i pozytek …
    Oni sa przeciez w takim stanie stale potrzebni do interpretacji prawa ..
    Zle pojety lobizm….???.
    ….czy moze pozostalosc socjalizmu ,bo kto
    tam wie jakie wtedy byly prawa ???………
    Prawo , ktore sie nie zawsze egzekwuje jest BEZPRAWIEM.
    Ciekawa jestem ,czy w ramach tego miekkiego prawa lapia w Polsce tylko co drugiego zlodzieja ?
    Ale niesamowite ,naprawde ,oni sobie wymyslili miekkie prawo ?
    A pozniej ktos ludzi linczuje i wszyscy sie zastanawiaja ,dobrze zrobili
    czy nie ? …….
    Salute
    nie dyskutuje…bo tam prawo ;widzi mi sie.,prawo piesci i ukladow ??..

  100. stara, brzydka kobieta, o wytrzeszczonych oczach; u Yara minister spraw zagranicznych, potem schowana u Lecha w kancelarii jak „DORADCA”. Dzisiaj bez zatrudnienia i bez szans na zatrudnienie; jej jedyna szansa to odwrucenie karty i Yaro znowu u wadzy – a wtedy sie znowu zacznie jak mawia klasyk – „wyjazdy, spotkania z zakladami pracy…”

  101. D. Passent wbrew pozorom, na jakie dają się tu nabrać zaledwie nieliczni zachowujący jeszcze resztki niezależności poglądów i jako taki kontakt z rzeczywistością, odwala tutaj całkiem wymierną i pożyteczną robotę, nie wysilając się przy tym na samodzielność. Nie robi przy tym w zasadzie nic nowego ani bardziej wymyślnego, do czego nie zdążyliby się przyzwyczaić czytelnicy przywiązani do Polityki,, jak pieski łańcuchowo-zagrodowe do budy.

    Wrzuci leniwie i jakby od niechcenia (jak nie cytaty z GW, to wypowiedzi ze spowiedzi, inne intelektualne podpórki) kawałki chabaniny od wybranych przez siebie rzeźników na michę i postawi ją pośrodku psich bud i ma spokój. Apetyty i gusty kulinarne zaspokojone. Robota wykonana i powód do satysfakcji niemały.

    Tym, co przechowali gdzieś tam w ukryciu przed POprawnościową gilotyną cenzury resztki swobodnej myśli i głosu nie mają, by nawet w chórze parafialnym zaśpiewać, ani tym bardziej temperamentu do chóralnego wypowiadania się jednym beczącym głosem pod ‘pałecki’ ruchem, wypada przypomnieć rzecz oczywistą. To nie dla Was, drodzy Państwo, ta karma przygotowana. Nie rzucajcie się na nią. I uważajcie – weszliście na teren usiany zagrodami, a na znakomitej większości z nich wisi tabliczka ostrzegawcza: Uwaga, zły pies!

    I nie dajcie się zwieść miłości do braci mniejszych, wyniesionej z przedszkola, ze szkoły, czy innego towarzystwa ochrony zwierząt. To, że pies szczeka wesoło i merda ogonkiem, nie znaczy wcale, że kła nie wbije i wścieklizną nie zarazi.

    A jaka w tym wszystkim pożyteczność Gospodarza? Niezmiennie ta sama, a dzisiaj może jeszcze większa niż kiedyś. Kanalizacyjna i płynąca głównym nurtem. Gdyby pieski tu, pod okiem Gospodarza, nie naujadały się, nie nawarczały, nie naszczerzyły do woli zżółkniętych kłów, nie naszarpały na łańcuchach, aż strach byłoby z domu wyjść, żeby jakiego zerwanego z uwięzi nie spotkać na spacerowej ścieżce. Najgorsze są te buldogi francuskie, bo jak taki nie przymierzając owczarek podhalański da głos, to raz i tubalnie, po czym zamilknie do czasu następnego pochówku na Wawelu. No, chyba, że się odszczeknie Gospodarzowi, że chabanina nie taka. Kiedyś to lepiej smakowała – za Zambrowskiego i Olszowskiego.

    Inna dodatkowa i moderująca okoliczność jest taka, że część ujadania dochodzi zza miedzy, hen, hen z Podola, a i nawet spod głębokiej kanadyjskiej puszczy, przez co tak nie ogłusza swym nieznośnym warkotem.

    PS.
    Panie Kraczkowski i podobni Państwo! Macie jeszcze nogawki od gaci całe?, bo robią tu Państwo za takiego zbiorowego policyjnego manekina do szkolenia psów gończych.
    Tak czy inaczej, zalecane są szczepienia przeciw
    http://d.wiadomosci24.pl/g2/27/6f/b1/46026_1191677259_5547_p.jpeg

  102. Sławomirski,

    o niczym nie zapominamy. Ataki na PiS stanowią przede wszystkim ataki na polityków tej partii oraz ich programy lub pomysły. Atakowanie polityków PiS należy do stałych elementów walki politycznej i nie widzę w tym nic złego, podobnie jak nie widzę niczego złego w fakcie, iż w kręgach przychylnych PiS-owi atakuje się na okrągło polityków konkurencyjnych. Proszę nie robić z PiS-u zbitego psa lub wychudzonej krowy, bo do tego jest jeszcze bardzo daleko. PiS odgryza się jak tylko może, a więc daleko mu do opisywanej przez Pana sytuacji.

    A elektoraty radzę zostawić w spokoju. Nikt nie WALCZY Z ELEKTORATEM, bo taka walka stanowi bezpośrednie zaproszenie do poważnych problemów wewnętrzych, co raczej nie ma miejsca w tej chwili. Ataki na PiS to nie są ataki na elektorat,a co najwyżej na jego najbardziej zradykalizowaną część, co warto odróżnić dla potrzeb dalszej ewentualnej dyskusji.

    Za wykłądy z teorii pluralizmu oraz demokracji nie dziękuję, bo o coś takiego nie prosiłem, zwłaszcza ze strony kogoś, kto maniakalnie wykrzykuje na tym blogu, że nie ma zgody na… Czy Pańskie instynkty opiekuńcze wobec „durniów” wszelkiej maści politycznej byłyby równie silne w odniesieniu do partii promującej „wielkie zamazywanie” ? A co z partią promującą oczyszczenie Polski z „obcych” elementów oraz naleciałości kulturowych, z kosmopolitów bez ojczyzny i tak dalej, nawołującej do Polski dla Polaków ?

    Rozumiem, że Pański postulat tolerancji oraz pluralizmu ma charakter absolutny, a wywodzące się z niego demokratyczne instynkty opiekuńcze odnoszą się na równi do wszystkich. Proszę zatem dla przykładu odczepić się od red Passenta, bo przecież On i jemu podobni powinni wpisywać się szerokie spektrum pluralizmu, choć może się mylę – to w końcu Pan jest ekspertem w tych sprawach, a nie ja, jak można się zorientować z adresowanego do mnie wpisu.

    Czy spokój społeczny wart jest PiS-u ? Jeśli tak, to czy wielkie zamazywanie również jest ? Chyba powinno według Pańskiej logiki.

    A czy spokój społeczny „gwarantowany” przez tolerowanie PiS-u takim, jakim on jest w tej chwili musi być oparty na marszach z pochodniami ?

    Pozdrawiam.

  103. Skundlenie dziennikarzy jest jedna z glownych przyczyn ze polska scena polityczna przeksztalcila sie w cyrk. Dziennikarstwo zachlystuje sie prymitywnymi tematami jak w tym przypadku wywiad z tepa baba a w miedzyczasie faszystowsko-stalinowskie struktury wladzy umacniaja swe pozycje.

    Niedawno odbywaly sie tak zwane wyory zarzadu w PO. To wane wydarzenie, ostatecznie to partia rzadzaca, calkowicie przemilczane przez media i Polityke i dziennikarstwo polityczne. Czy dzinnikarski kundlizm zna jakas granice przyzwoitosci ?

    A tak to wygladalo, cytat z blogu Palikota;
    „W PO nie było wyborów Zarządu. Wszystko ustalono przy zielonym stoliku pomiędzy Schetyną, Grabarczykiem i Tuskiem. W SLD Napieralski ukarał Kalisza za wypowiedź na kongresie Ruchu, a teraz zabrania występować w mediach częściej niż raz w tygodniu. To są partie? Co to ma wspólnego z obywatelami? Dlaczego mamy na nich płacić? Szlag mnie trafia. Ruszam w Polskę gadać z ludźmi. Nie wierzę, że większość w kraju akceptuje taki cyrk.”

    Dziennikarze to akceptuja.

  104. TJ pisze (przedwczoraj czy jutro – nieważne)
    „Zamęt, jaki generuje taka działalność paraliżuje państwo.”

    Bez pesymizmu. Ruskie znów nabroili ale nikogo z naszych mgła nie zabiła. Pierwsza Prawoslawna do Pierwszej Katolickiej niby: „Tiutu tiutu!” a w dysze siników samolotu czysty azot zamiast zwykłego powietrza kazała dmuchać. Silniki nie chciały pracować i pasy trzeba było odpiąć. No ale wrócili już wszyscy żałobnicy – nikt nie wybrał wolności. Górą nasi!

    Lewy Polaku!

    Jestem dzieckiem biblioteki nie podwórka. Już pisałem o lecie jako mojej porze w latach mlodzieńczych. Przyjeżdzam a tu łodygi zbóż już rudzieją. Jeszcze są kłosy w stanie mlecznej dojrzałości. Jeszcze łąka odurza wilgotnymi zapachami. Poszycie lasu pachnie poziomkami. Już nie pamiętam srebra spodniej strony liści podbiału rosnącego na znikających powoli gruzach Dzikiego Zachodu Środmieścia Warszawy. Po powrocie doczytam, że podbiał lubi wapno i wraz z pokrzywą jest pamiątką po siedlisku. Nie zostawili malowanych portretów a zamiast malw wyrosły rośliny ruderalne. Po latach na Best of I muwrini znajdę piosenkę „Oni odeszli” staną mi przed oczyma rzędy podmurówek połemkowskich osiedli w Bieszczadach. I będę płakał gdy
    „I muwrini” = muflony śpiewają swój korsykański lament „Na śmierć przyjaciela” o owczarku, który już nie zawroci stada znad urwiska. Ale narazie jak po szaleju włoćzę się po miedzach; omijam na łąkach wstęgi lnianych tkanin nabierających bieli w pierwszych dniach kalendarzowego lata. I uspakajam napotkanych: „Nie! Nie zgubiłem się! Jestem mamusi i tatusia z Warszawy i u Puzdrów jestem na wywczasach. Piję z glinianego kubka zimne mleko, tak jak oni wycieram kubek trawą. Uniesioną ręką machamy sobie jeszcze z daleka i już mi przybyło życzliwych w miastowym kajecie. Wracam do zagrody i jedziemy furką i kosą po zielone dla żywego. „Ależ to żółte pachnie!” „To łubin pod pszyszłą pszenicę! Nie kładź się w nim, bo wieś ciebie będzie długo szukała!” Stajemy. „To zielone trudno się kości co nie?”. „E tam! Bajki!” Cudnie miękki gruby kożuch. „Co to?” „Lucerna”
    „A dlaczego tu a nie koło chałupy?” „Bo tu posialem!”
    Wrzesień coraz bliżej. „Przyjedziesz jeszcze tu?” „Tak!” „No to do świętego Jana! Zapomniałem ci pokazać rydzowego zagajnika!”

    Tam mnie kształtowali. Nie posiejesz – nie zbierzesz. „Chcesz mleka?” „Czyjś Ty?”

    Ja Wasz.

    O ich honor, godnośc i spokojną starość tu gardłuje. Tych na widok których nie oblatywał strach. I nigdy nie slyszałem od nich skargi. I znajomość cybernetyki i innych -logii mnie nie zwichnęła. Nikt z nich nigdy nie odmawiał rozmawiania. Oni nie bali się żyć. Później dostrzegłem w mieście wykształconych odważnych i miłych. Ale tamto pozostało w podeszwach.

    Są miedze, a więc jest cudze i nasze. Nie depczę płotna i zboża, to mnie nie depczą. Lucerna i lniane płótno nie potrzebują Platona, Solona, Pascala, Kanta i Kołakowskiego.

    Człowieczeństwo jest trudno opisać. Krótko się nie da. Czy wiesz ile jest z Warszawskiej Ochoty do Compostelli nad Biskajami? Zapytaj Kartkę.

    Cóż ja Ci powiem kochany nowego. Co Ci dam czego inni nie dali.

    Machanie pozdrowienia podniesioną ręką i wspomnienie zimnego mleka z dzbanka.

  105. Coz media nie zapraszaja polityków Pisu do auducji radiowych, coz wogóle
    mmmedia nie lubia Pisu, coz tu powiedziec pis jest partia zacofania, ale ostatnio widzac, ze jest partia wodzacccca i lekko otwarto nna inne poglady
    i ludzi, tego typu człowiek jak Migalski człowieka, który jest politologiem
    a politolog zajmuje sie zyciem politycznym i jej rola w społeccczenstwie, coz
    społeczenstwo jest rózznie, wszelkie zjawiska jak narkomania czy dopalacze,
    którego nalezy od tych problemach rozmiawac i głeboko analizowac,
    cóz mimister Fotyga jest takze osoba opiniotwórccza, coz krytykowac rosyjscie mocarstwo, tylko zastanowiam sie ccczy to morcarstwo wyszło na dobre, czy na nie dobre, coz wszystkim trzeba miec jakies korzysc, nawet satysfakcja z dobrej pracy to jest taka korzysc, a minister Fotyga
    jest kobieta myslaca
    pozdr serdeczznie

  106. Niedawno Z.Hołdys opublikował we Wprost felieton z takim mniej-więcej przesłaniem: „praprzyczyną politycznej nawalanki a’la MMA w mediach i w realu stało się powstanie TVN24 z jej misją robienia kasy na politycznych swarach, które w przypadku ich braku sama kreuje 24h/dobę”. Myślę jak pan, że inteligentny-normalnie (a nie inteligenty-inaczej) dziennikarz poprowadził by tak wywiad z p. Fotygą, by nie robić z niej idiotki, a czytelnik otrzymał względnie normalny przekaz nt. oglądu świata przez było nie było drugą siłę polityczną w państwie.

  107. Do p.Kleofasa

    Też ogladałem uroczystosci ze Smoleńska.
    Świetna organizacja i ELEGANCJA !!!
    Wzruszająca uroczystość !
    Oglądałem z „przyjemnością” jeżeli mogę się tak
    w tej sytuacji wyrazić.

    Relacja w Faktach świetna.
    Ale pokazali następnie „uroczystości” pod Palacem Prezydenckim.
    Mialem odruch wymiotny patrząc na tę tłuszczę.
    Ale podobalo mi się hasło „PRECZ Z KOMUNA !”
    Wrócily wspomnienia z dawnych lat i poczulem się młodszy.

    Potem Wiadomości.
    Wydarzenia ze Smoleńska pokazane tak po łepkach.
    Brak profesjonalizmu montażysty i redaktora.
    No i taktownie nie dano zdjęc tego co się dzialo pod palacem.
    tylko przebitki prezesa i komentarz krotki.

  108. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    To mowi Pan, Szanowny Gospodarzu, ze pierwszy raz od dwustu lat (?) …

    „Fakt, że ponad setka polskich obywateli pół roku po tragedii na tej samej trasie przeżyła zawdzięczamy Bogu nie organizacji lotów. Rozumiem, że awaria może się zdarzyć, ale dwie awarie na 2 samoloty, to już nie są zbiegi okoliczności, to jest stan techniczny i mentalny państwa polskiego. Nie ma większego sensu pytać o odpowiedzialnych za bajzel, bo tych już znamy, to partia PO i prezydent PO, ale mimo wszystko zapytam, żeby się rozwiało parę pytań z przeszłości. Zapytam po raz pierwszy.”

    Rozumiem poziom, ktory Pana + kooperacyjnych „komentatorow” zadawala …. troche jestem tym poziomem zaskoczony – mimo wszystko … http:///kontrowersje.net/tresc/samoloty_i_plany_b_panstwa_polskiego_rzadzonego_przez_pilkarza_i_psychiatre

    Na ja …

  109. POLONIA-SAWA pisze:

    2010-10-11 o godz. 16:19
    2010-10-11 o godz. 14:11
    Panie TJ przeczytalam Pana wywod o miekkim i twardym prawie ,
    i ……nazwa nie zmienia rzeczy…”

    Mój komentarz

    Nie piszę dosłownie o miękkim i twardym prawie w Polsce, tylko twierdzę, że jest to „kraj miękkiego prawa”, co oznacza panowanie prawa niechlujnego, w części nieegzekwowalnego, w części nie egzekwowanego, jakby to powiedzieć – rządy częściowo bezprawia.
    W państwie miękkiego prawa uchwalenie twardego prawa mało znaczy, ponieważ w takim państwie nie przestrzega się naczelnej zasady dura lex, sed lex. A więc nie ma istotnej różnicy, czy prawo jest miękkie, czy twarde.

    W warunkach bałaganu prawnego i publicznych wystąpień liderów politycznych nawołujących do naciągania prawa bardziej niż gumy w starych kalesonach, powstają błyskawicznie sprzężenia zwrotne prowadzące do utrwalenia się w społeczeństwie nawyku lekceważenia prawa, porządku oraz co najgroźniejsze – nieposzanowania państwa jako instytucji służącej obywatelom.

    Polska nie dlatego jest krajem miękkiego prawa, że ustawodawcy nie zdołali jeszcze porządnego prawa przeflancować na rodzimy grunt (a jest skąd), tylko z przyczyn bardziej oczywistych, flance słabo się przyjmują na naszej glebie. Jakaś taka niestabilna jest, a ta niestabilność, to nasza dzikość, dinozaurza rogatość, przekora, nieufność, anachorectwo mentalne z infantylizmem sprzęgnięte (my nadzwyczajni, my unikalni, ja siam, ja siam).

    Pzdr, TJ

  110. Niezależnie od tego, czy pani Fotyga mówi dobrze czy źle, powinno być niedopuszczalne, aby niektórzy „panowie” blogowicze oceniali wygląd tej osoby. Niesmaczne i prostackie!

  111. ..pani Fotyga wyskoczyla przed szereg ,nawet Kaczynski czytajac ten wywiad zapewne tez byl zdziwiony a nieszczescia chodza parami….
    nie warto kometowac chore wywody damy polityki miedzynarodowej,
    zygac sie chce patrzac na niektorych politykow

  112. Drogi Panie Redaktorze,

    Jest Pan osoba kulturalna i dyplomatycznie, a wlasciwie grzecznie
    wypowiada sie o Miss Fotydze. Ale BLOG to nie jest BLOGOSTAN
    /live is brutal/. This song is about pain. Pani Fotyga jest niezdrowa
    na umysle /to widac/. Przepraszam.

  113. „Wedle p. Fotygi, „warunkiem rozszerzenia NATO było to, że znajdziemy się w miękkiej strefie wpływów rosyjskich”. (Ładna mi miękka strefa z obecnością żołnierzy amerykańskich i udziałem w obronie antyrakietowej NATO). ”

    Oj, Panie Redaktorze, Fotyga Fotygą, ale gdzie ma Pan na polskim terytorium tę obronę antyrakietową i żołnierzy amerykańskich? Te inicjatywy były właśnie próbą przełamania „miękkiej strefy”. Nie wyszło (z wielu powodów) i to jednak daje trochę do myślenia.

  114. @POLONIA-SAWA

    Przypominam, ze uprzejmie prosze o odpowiedz.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=763#comment-179931
    Dla ulatwienia: pytania sa tam dwa.

    Georges53

  115. Szanowny Panie Jacobsky

    Nie ma zgody na „Wielkie Zamazywanie” bo Workuta zyje w mojej pamieci.

    Polecam film Lanzmanna.

    Slawomirski

  116. staruszek pisze:
    2010-10-10 o godz. 21:26
    u Pani Anny Dąbrowskiej:

    „Ja miewam często mdłości gdy słyszę {autocenzura tu była} z pustej sali sejmowej. Może zrobiłby ktość w Wielce Oświeconych tu jakiś kursik przejścia od Donkowości do Państwa Idealnego? Czy Wy nie widzicie swej śmieszności?

    I bardzo proszę abyście mi nie wciskali, że jestem przygłupiastym konformistą co to prawdziwej cywilizacji i nie widział i nie rozumie.

    Konstruktywnie Panowie. Tu jest jeden z piękniejszych krajów Europy. I nie wypędzajcie z niego mojej duszy, bo wszystko jest do {autocenzura tu była}”

    Dołączając do twoich słów Staruszku:
    Kraju jabłoni obfitych, łanów zbóż złocistych, jezior mazurskich w dali,
    stoczni byłych niestety, fiata „Panda” i stali,
    Kraju kwaśnego mleka, wierzb schylonych w zadumie,
    nierentownego węgla, życia – jak każdy umie,
    jak „Titanic” tonący, w glorii tańców i bali,
    czy rozdali już ciebie, czy też będą rozdawali ?

    Zaduma, mój Bracie w cierpieniu i mnie dopadła w ten dzień pażdziernikowy. I tak sobie pomyślałem że przecież nie wszyscy wyjadą
    a ostatni zgasi światło. Że są i będą tam starcy i dzieci, codzienne
    szarpanie z rzeczywistością, która kpi sobie z ich marzeń i pragnień,
    że pracownicy najemni jak i pracodawcy, turlać się będą poprzez
    kazamaty polskiego „prawa” podatkowego, oszwabiani na rzecz grupki
    tego Narodu, cwanością i lisiochytruskowym sposobcem pasożytujące
    na ich znoju i trudzie. I nikt nie powie stop, basta ! jak ten plemnik,
    co to będąc na czele krzyknął:
    -Panowie, zdrada! jesteśmy w …(autocenzura)!
    Idzie jesień Staruszku, idzie 1 listopada, szopki betlejemskie, stoły
    świąteczne, Sylwester, czas zadumy, przemyśleń i konfitur, i balonów
    wina. Liść opada jak nadzieja, która miast jak planowała, wznieść się
    ponad obłoki, znowu zalicza coroczne przyziemie. Cykl się zamyka.
    Cykl się powtórzy? A któż to wiedzieć może – dla jednych tak, na pewno,
    dla innych nie, ale oni jeszcze o tym nie wiedzą.
    Trwa nieustanne przewijanie przyrody, nieustanne przewijanie żyć
    różnych, bytów tu i teraz, ale tylko nieliczni będą wywołani do tablicy
    aby pomachać kredą.
    Słucham ja sobie Komedy, słucham Zauchy i Lennona, Nalepa mi nuci
    nosowym bluesem, Niemen ptaszka – idiotę przytula, Sinatra swój
    „New York, New York” zaśpiewuje.
    Gdzież ich kreda, gdzie tablica po której tak pięknie bazgrali
    Jesień idzie, do drzwi puka, jesień przeżyć w starej biedzie – to jest
    sztuka.

    Pozdro…wienia.

  117. PIOTR KRACZEWSKI i KADETT denerwują się, że Gospodarz bloga wciąż niepochlebnie pisze o prezesie PiS-u i jego ludziach. A o czym ma, na miłość boską, niepochlebnie pisać?!!! O pielgrzymce pierwszej damy RP do Smoleńska i awariach powrotnych samolotów?!!! Przecież tej totalnej kompromitacji winni są rząd i MON, a o aktualnym rządzie i jego urzędnikach polityczna przyzwoitość nakazuje pisać na tym blogu tylko dobrze, albo NIC. Więc proszę mi tu nie płakać, że blog się nie sprawdza, tylko albo zaakceptować reguły gry, albo się z nami ładnie pożegnać i marudzić sobie gdzie indziej.

  118. Oczywiście Piotr Kraczkowski, a nie Kraczewski. Bardzo przepraszam.

  119. Coś dla blogowych ekonomistów…..i nie tylko…….
    Kto wygra? Niemcy, czy Chiny?
    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/w-chinskim-uscisku,1,3729848,kiosk-wiadomosc.html

    Zasady, prawa człowieka, europejska moralność, czy egoizm, krótkowzroczność, pragmatyzm?…….

  120. Najbardziej przeraża mnie to, że na bzdury, totalne kłamstwa, specjalne niedopowiedzenia redaktorzy przeprowadzający wywiady nie reaguję, nie dopytują a tylko przytakują. Pierwszy raz wypowiedział się na ten temat Prof. Waldemar Ogiński podczas wywiadu z Marzaną Wróbel. Powiedział, że nie będzie na to pozwalał, że będzie dociekał, że każe dawać dowody na to co politycy mówią. Prof. Ogiński wie, że dziennikarz ma misję edukowania mniej wykształconej części społeczeństwa, że musi przepytywać w imieniu tych ludzi. To samo czyni Pani Janina Paradowska. Oni swoją kulturą potrafią zapanować nad często złymi emocjami niektórych rozmówców /niestety z pyskatą Posłanka Wróbel nawet profesorowi nie się udało/.

  121. To już było”
    Takie banalne słowa, a wracają.
    Byle jaki wywiad z byłą minister może czasem rzucić do międzynarodowego obiegu medialnego „polski jad”, który potwierdza nasze filozoficzne zakręcenie w stylu POPiS.
    Styl POPiS, prawdopodobnie pozostanie na najbliższe 5 lat, z przewagą PO i to po najbliższych wyborach do samorządów /przykre ale prawdziwe/.
    Pomimo poniedziałku można zaśpiewać wg M. Rodowicz:

    Ale to już było i nie wróci więcej
    I choć tyle się zdarzyło to do przodu
    Wciąż wyrywa głupie serce

    Ale to już było, znikło gdzieś za nami
    Choć w papierach lat przybyło to naprawdę
    Wciąż jesteśmy tacy sami ……

  122. Kleofas do Kadetta, ET do Lewego Polaka, TJ do cynamona29, Piotr Kraczkowski do Staruszka, ET do cynamona29, Piotr Kraczkowski do Sławomirskiego, Kadett do Lewego Polaka, Kleofas do ET, Lewy Polak do Prawego Polaka, cynamon29 do Sławomirskiego, Et do Staruszka, Piotr Kraczkowski do Kadetta, Lewqy Polak do ET, TJ do ET, cynamon29 do Kleofasa i nawet Jacobsky tak nisko upadł, że pisze do Sławomirskiego. W sumie pustka i zupa wylana.
    To by było na tyle.

  123. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    To mowi Pan, szanowny Gospodarzu + Co-„konentatorzy”, ze na przestrzeni ostatnich dwustu lat tak „dobrze” jak dzisiaj jeszcze nie bylo (?)
    Pan jest fascynujacym czlowiekiem intelektu – serio. Na ja … ja Pana rozumiem, do czego tak Panu & Co-operantom teskno ….

    „Polska jest jeszcze stosunkowo chroniona przed tymi ekscesami, choć ostatnie wydarzenia pokazują, że w integrującej się Europie wojna ta nie zostanie jej oszczędzona. Tak więc na najbliższych nam przykładach zanalizować można charakterystyczne cechy nowej przemocy rewolucyjnej tudzież postawy propagujących ją osób” …
    http://www.rp.pl/artykul/547995-Wildstein–Przemoc-w-sluzbie-postepu-.html

  124. ET pisze:

    2010-10-11 o godz. 16:09

    Szanowny Panie ET

    Mam dla Pana propozycje aby przeniesc sie z „antymiejsca” do miejsca.
    Czyli przeniesc sie z indywidualnej obserwacji do zbiorowej.
    Jeszcze innaczej z lewej do prawj polkuli mozgowej.

    Sciaga:

    http://www.youtube.com/watch?v=b2KpDmRmZJw

    Slawomirski

  125. Iga pisze:

    2010-10-11 o godz. 11:09

    Dziekuje za sluszna krytyke redaktora Passenta.

    Slawomirski

  126. Gospodarz wybaczy, ale jestem świeżo po obejrzeniu Pani Ewy Komorowskiej w „Kropce nad i”… Szukałem po necie jakiegoś adresu do Niej, nie znalazłem jakoś, a chcę się odwdzięczyć tej wspaniałej osobie…
    Za to, że jest, że… jest. Po prostu, za to że jest. Wszelkie słowa… Droga Pani Ewo: niech Pani ujawni jakiś link, może za jakiś czas znajdę sposób, by nie spłycić tego co czuję do Pani, jako człowieka, chciałbym powiedzieć: bratniej duszy… Jest Pani tak silna i tak jednocześnie wrażliwa, że nie zakończę zdawkowymi wyrazami otuchy, bo Pani jej nie potrzebuje (?) Nie jestem entuzjastą obecnych obrzędów funeralnych, żałoba choćby i świecka sama w sobie (jako wyraz uzewnętrzniania uczuć) niesie tyle zakłamania… Pani umiała zasiać we mnie zwątpienie co do tej tezy, słuchałem tej Pani pięknej polszczyzny (nie tylko językowej) jak urzeczony. Gdybym nie wiedział, że powodem Pni zaistnienia medialnego jest smoleński dramat – myślałbym, że może po prostu… n ie, no przecież jestem ateistą…

  127. Akalindhorst z godz. 18:40
    Jest baza jak się patrzy – podbrzusze nam twardnieje. Możemy byc z bazy dumni!
    http://wyborcza.pl/51,75477,7936312.html?i=2

  128. @jasny gwint

    Nowości:
    Wodociąg platykowy, zgrzewany.
    Gazociąg spawany.

    Rozumiem Pańską pustkę.

    Milcząc skąpi Pan. Ma Pan 0,98 Wiedzy i nie oda ani promila na pożarcie blogowi.

    Jesień, spleeen.

  129. Oj tak biba masz racje. Ja tez oglądałam, Pani Ewa to jest jakieś piękne zjawisko. I ten jej cudowny śpiew….. Szkoda, że Pani Mąż nie mógł dłużej cieszyć się Panią. Przesyłam dużo ciepłych myśli i życzę dużo zdrowia.

  130. biba pisze:
    2010-10-11 o godz. 21:18
    Po prostu, nie zginęli jeszcze ludzie z KLASĄ!!…..
    Choć bezklasowych, underground, jest wiecej…
    Sam byłem zachwycony i zauroczony poziomem wypowiedzi obu pań…..
    Dla naszej klasy politycznej- nieosiągalne…..

  131. Lepszy bylby tytul „Rozmiekczone komorki mozgowe (obydwie) Monsieur
    Passenta”

  132. Pozwoli Pan że nie będę zajmował się tym, przez Pana wałkowanym
    wywiadem z Wytrzeszczoczną Babą, o kształtach co to łania przy niej
    jest Miss World (tak na marginesie gdyby wszystkie kobietki świata
    były tak “piękne” jak rzeczona, zgłosiłbym się na ochotnika do Klubu
    Gejów, naprawdę !).

    Redaktorze,
    pozwoli Pan na ustalenie, że od chama brytana gorszy jest cham-wesołek, taki podwórkowy burek, który nogę w bramie podnosi, bo to akurat nie jego podwórko. Naprzeciw takiego burasa, co w bramie sobie ulży jak wyżej, Pani Fotyga to Madame, ani chybi.

  133. Panie danielu zygac sie chce od tych panskich artykulikow na temat Kaczynskiego,jest pan jak wsciekly pies ktory przez ostatnie miesiace nic innego nie napisal,kiedys lubialem poczytac polityke i oczywiscie zagladalem na panska strone ,stare dobre czasy dzis moge przyrownac do krupniku ktory mialbym jesc przez rok codziennie ,poprostu zygac sie chce.

  134. Zaglądam dziś na stronę Ministerstwa Skarbu Państwa, naszła mnie bowiem nagle zadawniona ciekawość, w czyjej to miękkiej strefie wpływów jesteśmy oraz które konkretnie niecnoty stoją za złodziejskim procederem tzw. prywatyzacji w Polsce od początku lat 90’, i w dziale „komunikaty prywatyzacyjne” trafiam przypadkiem na anons: „Minister Skarbu Państwa RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ zaprasza do negocjacji w sprawie nabycia akcji spółki: ENEA Spółka Akcyjna z siedzibą w Poznaniu”.

    Energia, OK myślę sobie, niezła gratka przypadkiem, biorę wszystko jak leci, w ciemno, nawet nie czytam prospektu. Szukam kontaktu w Ministerstwie, do kogo powinienem się zwrócić, aby poczynić zakupy, lub choćby złożyć ofertę – patrzę, i oczom nie wierzę, w polskim ministerstwie stoi napisane tak:

    „Zgłoszenie zainteresowania kierować do:” Credit Suisse Securities, Londyn oraz Rothschild Polska Sp. z o.o…

    Polscy Szwajcarzy z Londynu, kombinuję trochę na siłę? Polska firma Rothschild? Pierwsze słyszę. Zajrzę na witrynę internetową tych drugich, zobaczę co robią, skąd pochodzą i jakie mają za przeproszeniem korzenie. Na centralnej stronie widnieje tekst:
    „Rothschild jest obecny w Polsce od 1990 roku.” Aaa, więc jednak nie jest Polakiem! Złapali Kościuszkiego! „Znaczące zaangażowanie banku na rynku polskim pozwoliło nam zgromadzić istotną wiedzę i doświadczenia szczególnie w obszarze prywatyzacji, fuzji i przejęć oraz transakcji rynku kapitałowego.” Nie mam więcej pytań.

    Niżej symptomatyczna dla „naszych” przemian własnościowych perełka, w aktualnościach – „seminarium: WROGIE PRZEJĘCIA – STRATEGIE OBRONY”. Fachowcy – na pierwszej części znają się nomen omen na bank, z drugą nie wiem jak jest. „Wprowadzenie: Wiesław Rozłucki, były Prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, Doradca Strategiczny Rothschild.”…

  135. Dziwie ze Pan Redaktor zajmuje sie tymi bredniami wypowiadanymi przez owa p.Fotyge bowiem ,moim zdaniem szkoda fatygi. Jak na b. p.minister S.Z. Pani ta dala upust owej chorobie umyslu zwanej glupota i braku zadnych hamulcow czy to moralnych czy etycznych w szermowaniu roznych podlych insynuacji i polprawd w stosunku do rzadzacych obecnie w Panstwie Polskim, jest to obrzydli stek klamstw natury politycznej , ktorymi coraz bardziej staje sie nasiakniety czolowy eszelon PiS i tyle.
    Z powazaniem

  136. Slawomirski,

    skoro nie ma zgody na… to po co ta filipika o potrzebie pluralizmu ?

    U mnie nie ma zgody na publiczne marsze z pochodniami w wykonaniu fanatyków.

    Workuta równoznaczna jest Buchenwaldowi.

    Pozdrawiam.

  137. jasny gwint,

    nigdy nie upada się na tyle nisko, żeby nie można było upaść niżej, czego dowodem jest niniejszy wpis.

    Zadowolony ? Jeśli nie, to po co takie idiotyczne uwagi ?

    Pozdrawiam.

  138. Jezli PiS jest najwieksza partia opozycyjna, to zadaniem dziennikarzy jest znalezc w niej ludzi, z ktorymi warto przeprowadzic wywiady.

  139. O wielki Lechu-noblisto, przyjacielu Reaganow i krolikow watykanskich, ktory wlasnorecznie otworzyles te puszke Pandory i dales robotnikom godnosc i suwerennosc w czwartej czy piatej juz republice nad Odrowisla za pieniadze CIA, dziekuje ci ze pokazales mi w roku 1981 jedyny kierunek – za granice!

    Ale powiedz tylko, w czym to wlasciwie ci PZPR przeszkadzalo? Ale poza tym cie kocham.

  140. Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie.

    Po pracowitej niedzieli w Niebie nastał poniedziałkowy poranek. Jak zwykle w poniedziałek, odbywało się robocze zebranie w celu ustalenia planów na najbliższy tydzień. Pan był zmęczony i troche rozdrażniony. Z niecierpliwością patrzył na piętrzący się przed nim stos teczek ze sprawami do załatwienia. Teczki podawał i sprawy referował mu Swięty Piotr. Sucho i treściwie przedstawiał Panu: tutaj powódz, zalane drogi i piwnice, wznoszone są modły… A tutaj susza, nie ma co jeść, ludzie się modlą i proszą o wybawienie… Pan pytał o szczegóły, decydował, podpisywał, i tylko chwilami wznosił oczy do nieba. Słońce powoli wędrowało przez nieboskłon i stos teczek malał zwolna. W końcu na stole pozostała tylko samotna kartka papieru.
    .
    – A to co? – spytał Pan z nadzieją w głosie, spoglądając na zegarek. – Czy mogę juz pójść na obiad?
    – Oczywiście, Panie. – odpowiedział Swięty Piotr. – .. ale oni… oni znowu śpiewają.
    – Oni? Znowu? – rozsierdził się Pan. – I znowu fałszują jak zawsze?
    – Znowu jak zawsze fałszują, niestety. – Smutno potwierdził Swięty Piotr.
    – Dlaczego ja im nie dałem tego genu, ktory dałem Rosjanom? – z rozdrażnieniem zapytał Pan. – Przynajmniej możnaby słuchać ich spiewu. A tak… No, dobrze. I czego oni znowu chcą?
    – Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie. O to się modlą. – odpowiedział Swięty Piotr. – Co tydzien modlą się o to samo.
    Pan, znowu patrząc na zegarek, westchnął z rezygnacją. – Daj mi tę kartkę. I długopis. Ten duży, no wiesz, który. – po czym, wstając od stołu, coś szybko napisał i podał kartkę Swiętemu Piotrowi. – I zrób proszę tak, żeby oni już nie śpiewali. A przynajmniej nie w mojej obecności.

    Kilka minut potem Swięty Piotr stukał do drzwi Sekcji Polskiej Ministerstwa Spraw Ziemskich. „Proszę!” zabrzmiało w odpowiedzi. Swięty Piotr wszedł. Za stołem siedział Anioł w krakowskim stroju i w kapeluszu z pawim piórem. Pióro było do połowy złamane.
    – A, to ty… – powiedzial Anioł, szybko chowając szklankę pod stołem.
    – To ja. – powiedział Swięty Piotr, wstrzymując oddech, zeby nie czuć zapachu. – Tutaj jest decyzja Pana. – I podał kartkę Aniołowi.
    – „Zwrócić”. – z trudem przeczytał Anioł. – Zwrócić… To znaczy, zwrócić co? I komu mianowicie?
    – Ojczyznę. – odpowiedział Swięty Piotr. – Im.
    Jak to „im”? – obruszył się Anioł, wstając na nogi o tyle, o ile było to możliwe. – Przecież oni mają wszystko, czego dusza zapragnie. Mają kraj, mają granice, mają swój język, szkolnictwo, radio, i telewizję. I nawet mają ten, no, Kabaret Starszych Panów. Najlepszy kabaret na swiecie, ja ci to mówię! No, to czego im jeszcze potrzeba?
    – „Ojczyznę wolną” – powiedział Swięty Piotr. – Tak śpiewają. Pan juz tego nie może wytrzymać.
    – No dobrze, ale dlaczego ja? – zapytał Anioł. – I co ja mam właściwie zrobić?
    – To juz nie moja sprawa, – powiedział Swięty Piotr wychodząc pośpiesznie, bo już nie mógł dłużej wstrzymywać oddechu. Kiedy odwrócił się plecami, Anioł pokazał mu język.

    – Ojczyznę wolną … wymamrotał Anioł, wyciagając szklankę spod stołu. Kiedy, jak, i w jaki sposób?
    – Zrób wybory. – powiedział jakiś głos za plecami Anioła.
    – Wybory? – spytał Anioł. – Czyś ty oszalał? A co na to Rosjanie?
    – Rosjanami ty się nie przejmuj. Rosjanie mają teraz co innego na głowie. Zrób wybory, mówię ci. – powiedział głos.
    – Co za szatanski pomysł. – powiedział Anioł. – A tak w ogóle, to skąd żeś się tutaj wziął?
    – Jak to skąd? Ja zawsze jestem tam, gdzie mnie potrzeba. Zrób wybory, mówię ci. To ich uspokoi.
    – Po moim… – tego zdania Anioł nie zdołał dokonczyć. Czysta wyborowa okazała się silniejsza.
    – Tutaj jest ścierka. – rozległo się po krótkim milczeniu. – No, to jak będzie z tymi wyborami?
    – Uuum. – z trudem odpowiedział Anioł. – Dziekuję za ścierkę. Bardzo cię przepraszam.
    – Cieszę się z twojej zgody. – odpowiedział głos. – Teraz mi powiedz, ile procent?
    – Czterdzieści, – po chwili namysłu odpowiedział Anioł. – Teraz czuję, że jednak za dużo. Jeszcze raz cię przepraszam.
    – Nie pytam o te procenty. Pytam o wybory. Ile im dajesz? Stu procent Rosjanie jednak nie zniosą. – zawyrokował głos.
    – Powiedzialem, ze czterdzieści. – usiłowal zatuszować Anioł. – No, może trzydzieści pięć. Zresztą niech to bedzie twoja sprawa. Ja mam inne zmartwienia. Aaa, i jeszcze jedno. Poślij im tych dwóch.
    – Jak to, tych dwóch? Tego bym się po tobie nie spodziewał. Anioł nie powinien być złośliwy. Za co ty się mścisz?
    – Mszczę się za czystą wyborową. Mogliby ją lepiej przedestylować. A jesli im się nie chciało, to niech mają za moją poniewierkę. Niech się męczą tak, jak ja teraz.
    – To mógłby być mój pomysł, a nie twój. – z namysłem odpowiedział głos. – Ale skoro chcesz, to zrobię ci tę drobną przysługę. Poślę im tych dwóch. Od siebie dołożę kilku arcybiskupów. Zeby nikt nie mówił, ze Anioł był bardziej złośliwy od szatana.
    – Tylko proszę nie mów Panu, że to ja wymyśliłem, kiedy oni znowu zaczną fałszować po swojemu.

  141. Biba- brawo!

    jestem rowniez pod glebokim wrazeniem po wywiadach(dwoch) z P.Ewa Komorowska.Przy czym pytania pani Olejnik…a fuj momentami, takie w stylu M.O.Na szczescie Pani E.K nie dala sie sprowokowac, co tak latwo udaje sie M.O uczynic z politykami.
    Duzo bardziej z klasa, wyczuciem i taktem przeprowadzil rozmowe z p.E.K i wdowa po generale p. Marta.K-P. T.Lis.Coz za cudowne kobiety! Panowie podziwiajcie jak gleboko i pieknie Kobiety przezywaja Wasze odejscia….
    Wracajac do Pani E.K doskonala kobieta, glebokie przezycia,wrazliwa i silna.Piewczyni milosci, wzajemnej tolerancji.

    Na drugim biegunie JK….i jego towarzystwo „prawdziwych Polakow”…

    pozdrawiam

  142. @biba godz.21:18
    Tak samo odczuwam: wspaniala, szlachetna, madra i piekna kobieta.
    Dama par excellence

  143. @Biba pisze o Pani Ewie Komorowskiej :.
    Usłyszawszy, że ona będzie w „Kropce nad i ” wTVN 24 w skupieniu obejżałem .
    Pani Ewa Komorowska daje nadzieje na podniesienie sie z fatalnego poziomu osiągniętego przez polityków i media ( w sprawie Smoleńskiej ), podobnie wspiera moją nadzieje pan Dersz (dzis o 7.45 wradio TOKFM )
    Monika Olejnik a szczególnie pani Wielowiejska ( ta mimo starań )w radio nie dały rady zmącicić odbioru i poziomu wypowiedzi Gości programu .
    Ukłony dla pani Ewy Komorowskiej i pana Deresza .

  144. Slawomirski pisze:

    2010-10-11 o godz. 20:12

    Jak Pan wie, jestem mizantropem. Francuski kolega przetlumaczy Panu okreslenie antymiejsca; non-lieu.
    Pozdrawiam.
    ET

  145. Panie TJ
    jak nie miekkie prawo ,to prawo w „starych kalesonach” ?
    Raz pisal mi Pan o kobietach jako kroku ,a teraz o kalesonach ?
    /prawie posadzilabym Pana ze w rozmowie z kobietami ma pan dziwne skojarzenia ../….
    Poza tym ,to sie z Panem zgadzam , ale
    „nie ma skutku bez przyczyny ” ?
    Wszystko sie konczy u Pana na „Zlej mentalnosci Polakow” ,sa gorsi
    w Europie i na Swiecie ,i jakos zyja i to wcale nie zle..
    ../na pocieszenie ?/..
    To troche u Pana tak jakby czlowiek przyszedl do lekarza ,ktory stwierdza
    „Pan jest chory „—i ?– ,na podstawie objawow szuka sie przyczyn stawia diagnoze i daje recepte ,albo bedzie zdrowszy ,albo umrze …
    ………….
    georges53 pisze:
    2010-10-11 o godz. 18:52
    przypadkowo ,wymienilam z P.Mentorem kilka uwag na temat ogolny
    „zdrady Polakow” …O ile wiem P.Mentor dostal porzadna dose krytyki na blogu ,czym skwitowac ogolnym potegiemiem Polakow i teza nowej zdradzie…
    Nie wiem co jest zatem szambo ;ludzie na blogu ,kosciol ,czy rzadzacy
    co zdradzaja Polakow z zachodem ,czy wogole Polacy 90% ponoc
    ciemna …Szambo…
    Ogolne stwierdzenie ponoc nie ubliza nikomu ,nazywajac wszystko co spotkamy po drodze szambo zawsze jestesmy w pozycji wygranej ?
    Polska jest krajem posiadajacym najwiecej przeklenstw na swiecie ,
    uzywaja ich Polacy chetnie ,DLA ROZLADOWANIA EMOCJI ,lub
    pokreslenia ,ze nie rozumia /inni to mowia prosze dac mi spokoj
    to mnie nie interesuje / ,ALE czy jest czlowiek przez to madrzejszy ?.
    Nie mam czasu na dyskucje o jakimkolwiek szambie..

    Salute
    Ps.nie mam wiecej czasu , mam obowiazki ,
    a poza tym nie kazda rzecz jest warta omowienia…

  146. Oto fragmenty wpisów z witryny głównego organizatora marszów na Pałac, firmy medialnej publicznie obwołanej przez Prezesa JK, jako wiodąca w obchodach kolejnych miesięcznic:

    1) „wojna trwa, czy ktos to widzi czy nie, tylko ze co poniekotrzy gdy sie obudza bedzie juz za pozno…”

    2) „Blask zniczy bije (po) oczach i oślepia tego bolszewickiego szpiona szczynukowicza bronka i ryżego pachołka mmoskwy. Może któregoś dnia spalą się… ze wstydu.”

    3) „To chamstwo idzie z góry, czyli od Hanny Gronkowiec i Tuska. Mozna rzec bez zadnej przesady, że cała Platforma to chamstwo.”

    4)„Ale czego oczekiwac po TEJ ekipie rzadzacej obecnie, i prezydencie ktory nie zasługuje nawet na najmniejszy szacunek. Bardzo by chcieli by Polacy jak najszybciej zapomnieli o Narodowej Tragedi i nikt juz nie zajmowal sie i nie szukal WINNYCH ! O to chodzi tej BANDZIE ktora doprowadzi do ROZPADU Polski i NIENAWISCI w Narodzie. Przeklęte Basztardy !”

    6) „Te bydlaki zachowują się jak MO w PRL.Żaden wąż strażacki nie zmyje pamięci o Prezydencie Lechu Kaczyńskim.Oni czyli kremlowskie pachołki z PO boją się legendy śp.Pana Prezydenta ,a najbardziej że prawda o zamachu pod Smoleńskiem może wyjśc na jaw.”

    7) „te mafie samorządowe pod zarządem bufetowej ,rząd nieudaczników i prezio „dobrość” wyląduja na śmietniku historii. Nikczemność i obłuda ,która wypromowała tych ludzi wywodzi się z ciemnej strony zła PRLowskich służb bezpieczeństwa wpomaganych instrukcjami i zapleczem archiwalnym Moskwy.”

    8) „Mam nadzieję, że Warszawiacy w wyborach samorządowych rozliczą tą polszewicką Gronkiewicz i pokażą gdzie jej miejsce, bo jeżeli nie zrozumieją, że ta kobieta to sprzedajny wyciruch Naszej stolicy Polski.” ”Polak jest coraz bardziej wkurzony na wasze złodziejskie i bandyckie działania. Won i jeszcze raz won z Polski.

    9) Hajka jeszcze troche i bedzie usuwac Polaków z tych wielu kamienic, co tak pospiesznie kupuje. Ciekawe skąd ona ma na to kasę????? Urząd Skarbowy cos wie? wie,wie, ale to osoba nietykalna, ale do czasu.”

    10) „Te bydlaki zachowują się jak MO w PRL.Żaden wąż strażacki nie zmyje pamięci o Prezydencie Lechu Kaczyńskim.Oni czyli kremlowskie pachołki z PO boją się legendy śp.Pana Prezydenta ,a najbardziej że prawda o zamachu pod Smoleńskiem może wyjśc na jaw.

    Mój komentarz

    Prezes PiSu ustami swoich zaufanych rozgłasza, że nie odpowiada za słowa i czyny swoich zwolenników.

    Nie namawia do marszów z pochodniami, nie uczestniczy w nich, nie aprobuje, że „tu jest Polska”, nie rozgłasza, że prezydent i rząd nie zasługują na jakikolwiek respekt, nie sugeruje, że żadnej hipotezy w sprawie katastrofy nie można odrzucić, w tym teorii o zamachu, nie rozpowiada, że to była zbrodnia (w znaczeniu potocznym), a jego przedstawicielka na zagranicę, pani F. nie sugeruje, że Polską rządzą moskiewskie służby specjalne, że zamach powinien być najważniejszą hipotezą w śledztwie smoleńskim, itd.

    Wielu blogowiczów pisze, ze nie należy czepiać się PiS-u, to staje się niestrawne, to jest partia różnorodna, można w niej odnaleźć ludzi skłonnych do dialogu i z nimi należy wieść dyskurs o Polsce. A tak w ogóle – powiadają oni – nic wielkiego się nie stanie, gdy kilkuset ludzi dla odreagowania pokrzyczy sobie na ulicy.
    To co powyżej, to nie jest garstka ludzi, to są aktywiści, którzy otwarcie zapowiadają, że idą na wojnę z obcymi, obudzą naród, pociągną za sobą większość (na razie próbują poprzez pochody, znicze, obronę krzyża, „ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie”), a Prezes gdzie może, wspiera ich swoim słowem.

    Jak dotrzeć do Prezesa skoro zapowiedział on i stale potwierdza, że nie poda ręki?
    Ktoś tu niedawno napisał, że gdyby Tusk pojechał do Moskwy i powiedział Putinowi „Putin, ty ruska świnio” po czym wymierzył mu siarczysty policzek, to być może JK by zmiękł i jako pierwszy czciciel szedł by za trumną wczorajszego „ryżego Donka”, a dziś Donalda męczennika. Na razie nic nie zapowiada, by jakakolwiek inna metoda była skuteczna.

    Pzdr, TJ

  147. Państwo Rymanowski i Pochanke, a ostatnio Marciniak i Werner zdają się być niedopieszczonymi „pupilkami” TVN-u. Ci pierwsi faktycznie sięgają dna. Niedawna audycja z udziałem posła Kurskiego i posłanki Pitery przypomina mi program Oprah Winfrey, gdzie z braku inwencji prowadzącej, dochodzi pomiędzy uczestnikami do reżyserowanych rękoczynów na wizji. To jest już doprawdy żałosne. W programach Rymanowskiego ciągle te same, znienawidzone przez telewidzów twarze, co pociąga za sobą gwałtowny spadek oglądalności. No bo przecież wiadomo z góry, czym mogą nas nie zaskoczyć jego goście. Stąd też zapewne bierze się ten nagły skok ilości emitowanych reklam! Byłem kiedyś oburzona wypowiedzią pana Jana Nowickiego (aktora), który wykpił w jakimś programie właśnie Rymanowskiego. Ale widzę, że pan Nowicki miał rację; cóż to za „gwiazda” telewizyjna, zarabiająca krocie, a zajmująca się tylko cytowaniem agencyjnych doniesień. Ja też już dawno przestałem oglądać TVN. Podobnie jak nie czytam kolorowych bulwarówek. Poziom, mniej więcej ten sam, tylko że wydanie papierowe można jeszcze zużyć w ustronnym miejscu, w przeciwieństwie do programu Rymanowskiego, który inicjuje odwiedziny tegoż ustronia.

  148. Szanowny Staruszku,

    winien jestem Panu dwie odpowiedzi. Postaram sie wiec jak potrafie uzywajac obu polkuli mieszczacych szare i inne kmorki: jesli chodzi o pisanie, wpisy czy przypisy w blogosferze, to mamy podobne oczekiwania i poglady. Nie znosze wrecz powtarzanych tu wiadomosci z porannych gazet. Ciagle sadze, ze dorosli powinni wiedze generowac i oczywiscie byc gotowi sie nia dzielic. Wbrew pozorom odpowiedz na popularnosc Kaczynskiego jest prosta: sa nia nie bioracy udzialu w wyborach. Poza tym zapotrzebowanie konserwatywnych wyborcow z „przedzialu“ mieszczanskiego nie jest bez znaczenia. Problemem jest tez lewica nie majaca legitymacji na przedstawicielstwo idei socjaldemokratycznych. Same tesknoty nie wystarcza, a na lewo od socjaldemokracji nie ma w Polsce jeszcze miejsca, wsrod wyborcow rowniez nie, o nieszczesnych postpolitykach nie wspominam. Nie oszczedze jednak Panu proby jednego z przedstawicieli tej osobliwej grupy hasajacej w blogosferze;

    jasny gwint pisze:
    2010-04-09 o godz. 14:01
    …Niestety ten bęcwał, mimo ostrzeżenia dalej grasuje. Kiedyś w takich przypadkach pomagało DDT lub Azotox.

    Wierze rowniez w samorzad i demokracje horyzontalna, a jesli wertykalna, to tylko od dolu. Zmartwie Pana, lecz bajkami sie nie zajmowalem, nawet jako dziecko. Jedyna mi „dostepna“ byl Maly Ksiaze. Nie interesuja mnie tez mity i legendy jako takie, chyba ze jako czesc naszego kulturalnego kodu. Wracajac do artystow, to pamietam wiele ciekawych postaci. Piszac o literaturze, to ciagle przypominam (sobie rowniez) Tyrmanda, Bobkowskiego, Kisiela etc.. Spogladajac na czas zaprzeszly z dystansu oraz dokonujac proby rachunku kosztow, to przesada lub ksiegowa dokladnosc staly sie niejako koniecznoscia, bo z urodzajem na listki figowe mi nie po drodze. Mam rowniez w sobie wiele miejsca na okolicznosci lagodzace. Nic nie lagodzi jednak skutjow I o tym nalezy ciagle przypominac. Niezaleznie od tego jak banalny jest tenor wypowiedzi o tych, ktorzy legitymujac stary porzadek, umozliwiali posrednio kilku facetom brniecie duktem bezprawia. O nic wiecej mi nie chodzi i nie zadam przy tym zadnej kary: Wazna natomiast jest pamiec spoleczna, bez niej nasza historia bedzie li tylko kartka z zeszytu. Poza tym my sami czesto zabieramy historie ze saba lub sobie nawzajem oraz sobie samym. Prosze zauwazyc, ze nie ma zadnej przesady w poprawnosci politycznej. Zdaje sobie doskonale sprawe, ze potykajac sie z problemami utykamy w ich srodku, stad koniecznosc “przesady”. Przykladu z autotradami nie chcial Pan zrozumiec (piramida mial byc caly Berlin). Moge jednak z tym zyc. Nie ma przy tym zadnej kwestii winy, lecz naszej odpowiedzialnosci za to co bylo i bedzie. Wykluczam przy tym tenor relatywizujacy te czy nasza historie. Zreszta bezsensowne jet tu jakiekolwiek realtywizujace porownanie. Jesli natomiast chodzi o populizm, to zmusza on kazda demokracje do wielkiego wysilku. Populisci sugeruja proste i szybkie rozwiazania zlozonych problemow, rozniecaja dyskurs w obszarach emocjonalnych unikajac przy tym konkretnych politycznych prob. Niestety, my w blogosferze zachowujemy sie podobnie. Dyskurs partii populistycznych odrzuca wszystko, co obce, podkresla natomiast to co jest narodowe. Nalezaloby sie wiec zastanowic czy wyborcy owych partii sa wyborcami z protestu. Kwestia zasadnicza jest czy stanowia oni powazne zagrozenie dla demokracji. Po katastrofie smolenskiej okazalo sie, ze nie. Cala reszta (swiadomie lub nieswiadomie) byla odwracaniem uwagi (od czego?). Europejski oraz polski populizm obecny jest w kazdej partii poczawszy od partii nadodowo-prawicowych, konczac na partiach lewicowych oscylujacych poza socjaldemokracja. Populizm korzysta z wlasnej dychotomiczneuj konstrukcji okraszajac ja kolejnymi stereotypami w zaleznosci od doraznych potrzeb. Moim zdaniem nie nalezy demonizowac partii polpulistycznych, lecz podejmowac debate na poruszane prze nie tematy. W ten sposob demagodzy traca podstawe swojego werbalnego dzialania, ktore z polityka niewiele ma wspolnego. Niezaleznie od tego musimy zdawac sobie sprawe z faktu, ze populizm jest produktem ubocznym modernizacji spoleczenstwa . Populisci maja oczywiscie remedium na kazda spoleczna fobie. Jednoczesnie jednak posluguja sie elementem strachu. Populisci posluguja sie suprasegmentalnymi elementami jezyka krytykujac przejecie narodowych kompetencji poprzez systemy supranarodowe. Dlatego tez nalezy polityke podczas kazdej debaty, nie tylko przedwyborczej, potencjalnym wyborcom ciagle od nowa i bez znuzenia tlumaczyc nie tracac z pola widzenia ryzyka autopopulizmu. Otwarta pozostaje kwestia demokracji bezposredniej i jej waznego instrumentu, ktorym jest referendum. Nie ma bowiem pewnosci, ze demokracje mozna bezposrednio importowac, aby zachowac rownowage miedzy “rzadzacymi”, a “rzadzonymi”. Krotko mowiac ponadupraszczanie, redukowanie zlozonosci problemow przy ich jednostronnym postrzeganiu ogranicza sie do ponownego stawiania tez, ktore nie opuszczaja granic hipotezy, a powoduja jedynie przyproszenie oka.

    ET

  149. cytat;
    Ktoś tu niedawno napisał, że gdyby Tusk pojechał do Moskwy i powiedział Putinowi „Putin, ty ruska świnio” po czym wymierzył mu siarczysty policzek, to być może JK by zmiękł …
    ……………………………………
    Nie ,nie bo problem Kaczynskiego polega na tym. ze on cierpi ; bo nie mial Tatusia …
    Wmowiono mu jako dziecku /niechcacy!/ ,prosze sprawdzic u psychologow ! Osobiscie jestem pewna.
    To jak w bajcie o zlotej rybce .
    Mozna dac co by sie chcialo i tak temu bedzie za malo.
    Salute
    Przepraszam ,moj Starszy Brat byl lekarzem .
    /madry b.madry chlop ,szkoda …/

  150. ET, 12.58. Proszę cytować moje wpisy dokładnie. Użyłem określenia „cymbał” za Redaktorem, który w ten sposób nazwał Twojego sobowtóra Sławomirskiego. Obaj jesteście od dawna uznawani za „trollów”lub trutniów tego blogu. Zresztą określenia bęcwał lub cymbał mogą być w waszym przypadku uznanie za synonimy.

  151. 12.10.2010. Na drodze krajowej nr. 707 zdarzył się wypadek. 18 osób nie żyje. Okoliczności wypadku w pewnym sensie charakterystyczne. Dla naszego charakteru narodowego. Byłyby i pytania. Nie zapytam – byłbym posądzony o cynizm i złośliwość.

  152. jasny gwint pisze:

    2010-10-12 o godz. 13:50

    Szanowny Panie jasny gwint

    Redaktor pisze bzdury. Pisze ze sciaga nakrycie glowy przed kosciolem oraz ze jest ateista. Powtarzajac bzdury staje sie Pan tuba dla bzdur.
    Powtarzajac inwektywy staje sie Pan tuba dla inwektyw. Staje sie Pan przedmiotem wykorzystywanym przez sprytniejszych. A ja wiem ze Pan jest zywym czlowiekiem.

    Slawomirski

  153. ….Kiedyś w takich przypadkach pomagało DDT lub Azotox….

    Oto (powyzej) pomysly lewicujcego postintelektualisty. Myslalem, ze czas zaprzeszly byl wstarczajaco dobra szkola, okazalo sie, ze nie.

    ET

  154. do Feliks Stychowski pisze:

    2010-10-11 o godz. 20:11 +
    Daje sie Pan nabierac, gdy nalezaloby polecany przez pana tekst czytac przez lustro, nie przed lustrem.
    Pozdrawiam w imie dawnej sympatii.
    ET
    PS
    Zmiana paradygmatu spolecznego nastapila w 1968 roku na paryskich ulicach oraz prowansalskich plazach.

  155. (…)Panski znajomy psycholog musi co jest biegly w uniwersaliach o ktore toczyl sie spor w sredniowieczu.(…)

    Kto jest w stanie zrozumiec powyzsze zdanie? Zastanawiam sie dlaczego autor tego zdania czyni ludzi bezdomnymi.

    ET

  156. @OlaBoga . . . .
    miło że nie jestem osamotniona w ocenie TVN. . . . pani Pochanke powinna przeprowadzać wywiady sama z sobą a pan Rymanowski „pampers” równie irytujący. . . .dawno porzuciłam 🙂 TVN . . .

  157. ET pisze:

    2010-10-12 o godz. 09:44

    Szanowny Panie ET

    Ignorowanie biologii i uciekanie od odpowiedzialnosci za ziemski los nie moze byc akceptowane w dzisiejszych czasach.
    Jeszcze raz zachecam do przegladniecia sciagi. Na pewno znajdzie Pan kolege ze znajomoscia angielskiego.

    Slawomirski

  158. do

    Jacobsky

    Ponizej Pana celne spostrzezenia/uwagi…. warto sie nad tym zastanowic bez potrzeby potykania sie o gruba kreske. Przyznam szczerze, ze troche przy tym utknalem.
    Pozdrawiam.
    ET

    ….Czy spokój społeczny wart jest PiS-u ? Jeśli tak, to czy wielkie zamazywanie również jest ? Chyba powinno według Pańskiej logiki.

    A czy spokój społeczny “gwarantowany” przez tolerowanie PiS-u takim, jakim on jest w tej chwili musi być oparty na marszach z pochodniami ?…

  159. @ET

    Dziękuję jestem usatysfakcjinowany. O autostradach nie zrozumiałem i obaj to przeżyjemy bez popadania w jesienny spleen. Taki stan domniemywan u naszego współkomentatora jasny gwint. Pochwaliłem osobę za wyrazisty nick. Jest w tym ogrom syntezy. Cieszyłbym się gdybyśmy tu mogli przeczytać komentarze osoby jawnie naruszające prawo własności intelektualnej Jacka Fedorowicza i używającej nicka/nicku (?) tak_ale.

    Mam prośbę: proszę dzielić tekst na akapity. Słabnie mi wzrok i muszę wspomagać sie brzegiem kartki aby oś spojrzenia nie biegała w dół i w górę.
    —Pomaga mi również takie wyróżnienie jak tu na poczatku wiersza.
    Jest w tym, również element filuternej autopromocji. Przebieganie przez dziesiątki wpisów wzrokiem zostaje na ułamek zatrzymane. Mimowolnie oczekujemy, że to wyróżnienie spowodowane jest powagą akapitu. A tymczasem to jest tylko wyróżnik żartu – już nam znanego. Ale oczy ociupineczkę odetchnęły.

    Piszę tu słodkie banialuki warsztatowe, ale w uszach mam jeszcze kilkuminutowy reportaż telewizyjny na temat Dobrej Nowiny. Chilijscy górnicy za dwa dni będą wszyscy na powierzni. Być może od godzin zna Pan tę nowinę. Ja chcę skupić się na ostatnich zdaniach reportażu. Ostatni ma wyjechać sztygar, który zebrał kolegów w garść i zorganizował im życie w tej pułapce. Górnicy łyknęli ten optymizm i nadzieję i sztygar nie musiał być aktywny 24 godziny na dobę.

    Życzę Panu aby – zachowując proporcje i trzymając się zdala od tragedii – potrafił wokół siebie wytworzyć podobny klimat jak to zrobił Wielki Sztygar.

    Na podsumowanie, ponownie zamieszczę urywek z Jonasza Kofty:

    „I niech nie przestanie mnie boleć, to że jesteśmy różni.”

    Do ponownego zapętlenia się. Bez uraz i urazów.
    Pozdrawiam.

  160. Znam Fotyge osobiscie od bardzo wielu lat. Znajomy Redaktora ma racje: to jest dobrze wyksztalcona i inteligentna kobieta. W rolach publicznych ma jednak pecha, bo brakuje jej wdzieku osobistego i umiejetnosci stosownego znalezienia sie – i tego prasa jej nie darowala, traktujac ja rzeczywiscie dosc obrzydliwie.
    Sama Fotyga nie jest tu bez winy, bo dosc szybko doznala zawrotu glowy od sukcesow i to wzmocnilo jej rys charakteru, ktory miala zawsze: mianowicie uwazala, ze ma zasadniczo racje; to zawsze czynilo wszelka z nia dyskusje niezwykle utrudnioną. Po tym zas jak poszla do MSZu zrobila sie juz naprawde calkowicie nieznosna, takze w stosunkach czysto towarzyskich.
    W sumie bowiem zalety jej umyslowosci – nie jest bowiem taka idiotka, za jaka uchodzi, ani jak sie prezentuje niestety wystepujac w telewizorze – ani niezle wyksztalcenie nie zapobieglo temu, ze jest kompletnie oczadziala PiSowskimi teoriami. No i bardzo chciala zrobic kariere. I mamy to, co mamy: stan o charakterze quasi-klinicznym. Zadna racjonalna rozmowa z nia nie jest juz mozliwa.
    Mnie szczegolnie bawi, ze z taka swada demaskuje niecne niemieckie knowania. Podczas gdy jej rodzice wyjechali z Polski trzydziesci lat temu jako Fluchtlinge i mieszkaja sobie dostatnio i spokojnie w Niemczech. Co Fotydze nie przeszkadza akceptowac bredni JarKacza o kondominium i strasznych Krzyżakach. Mimo ze widzi dowodnie, ze ani ci Krzyzacy tacy straszni, ani tak znowu bardzo na nas nie nastaja… W kazdym razie dla jej rodzicow, pary polskich lekarzy wtedy kolo piecdziesiatki, ktorzy dali noge z Polski za „Solidarności”, byli bardzo dobrzy: umozliwili im nauke jezyka, nostryfikowali dyplomy, dali prawo wykonywania zawodu i dobra prace, obywatelstwo i emeryture.
    Mnie to nie wadzi, ale polaczenie tej wiedzy z gloszeniem opowiesci o odwiecznej niemieckiej podlosci dowodzi albo wielkiego cynizmu, albo daleko idacej utraty poczucia rzeczywistosci.

  161. Karul pisze:

    2010-10-12 o godz. 04:04

    „Ale powiedz tylko, w czym to wlasciwie ci PZPR przeszkadzalo?”

    W tym samym co NSDAP.

    P.S.
    Pamietam napisy z Gdanska(1970) MO=SS.

    Slawomirski

  162. Jacobsky pisze:

    2010-10-12 o godz. 01:36

    Szanowny Panie Jacobsky

    Moja obecnosc na blogu to obywatelski protest.
    Prosze to zrozumiec.
    Nie zgadzam sie na „Wielkie Zamazywanie” bo poznalem cierpienie wieznia Workuty.
    Prosze nie mylic intelektu z moralnoscia.

    Slawomirski

  163. TJ z godz. 11:25
    Chciałbym przypomnieć, że rewelacyjny wynik wyborczy odurzonemu od psychotropów Prezesowi wypracowały media i kościelne ambony. To one wyniosły wysoko Prezesa z żałosnych niżów popularności, ktore osiągał jego brat Prezydent. Przypomnę łkające na tle ekshumacji katyńskiej dziennikarki i kaznodziei wyglaszających z pianą na ustach kazania wyborcze.
    Niekończące się dyskusje na blogach Polityki nad bzdurami wygadywanymi przez pis-owcow nie mają sensu, bo nie uczestniczą w nich ani pracownicy mediów ani kaznodzieje. Możemy sobie tutaj do woli krytykować, skladać wyrazy oburzenia, kpić i wściekać się. Ale nie zmieni to w niczym sytuacji społecznej i politycznej. Gdy przyjdzie co do czego to ambony znow zagrzmią, dziewczynki z mediów zaczną szlochac i będziesz mial powtorkę z rozrywki.
    Podziwiam Twoją cierpliwość i lagodność z ktorą tłumaczysz sprawy dla nas oczywiste. Ale to nie ma znaczenia. Zamiast rozbierać na czynniki pierwsze pis-owskie brednie lepiej skupic się na rządzie, ktory jest coraz bardziej zagubiony. Janina Paradowska napisala dobry artykuł o samotności Tuska. On robi błedy, niezręczności, traci poparcie. Trzeba myślec o jakis alternatywach – to jest moim zdaniem temat do dyskusji a nie międlenie na okrągło pis-owskich bredni.
    Pozdrawiam

  164. Gdyby dzinnikarze prowadzący wywiady byli lepiej przygotowani do rozmów, to często widzowie nie musieliby tracić zimnej krwi. A tak mamy to co mamy „sieczkę informacyjną”, daleką od kultury i wyobrażenia kultury. Ale do tego trzeba dorosnąć, doczytać. Za to w telewizji potrzebne są ładne buzie i news- a dzięki temu mamy to co mamy i zrzymamy się na głupoty. Trzeba nabrać dystansu. Mam nadzieję, że również w innych krajach mają taki dystans, przynajmniej „wykształciuchy”

  165. Dziekuje Staruszku

    A wiec jestes poeta(dlatego nie wszyscy cie zrozumieli, ale ja jestem dumny, ze od razu cos wyczulem, chociaz tez troche bylem zagubiony)
    Czuje zapach zboz, lubinu, widze kolor chabru i kakolu, bialy spod liscia podbialu, ktory rzeczowo tlumaczysz wapnem pozostalym po zniszczonej lemkowskiej chacie. Powtarzam to wszystko chaotycznie, bo przeciez nie bede ci tlumaczyl czegos, co sam napisales. Ale to weszlo we mnie i siedzi.I ten smutek, przywolanie tych dawnych istnien.
    Dzieki Staruszku Poeto
    LP
    LP

  166. Panie redaktorze Passent,tytuł powienien brzmieć nie „miękka strefa…” a „wigotna strefa (Feuchtgebiet) Madame Fotygi” bo to jest zródło jej mądrości.Ale cenię Pana subtelność.

  167. @Narciarz – fajne!
    Ale z tego wniosek, że im gorzej śpiewają, tym są skuteczniejsi. Bo „góra” już nie może tego znieść.
    A może by tak lekko oszukać, jak w „Spiżowej bramie” (diecezja toruńska zamiast tarnowskiej). „Góra” mogłaby udawać, że się przesłyszała i że w pieśni było „Ojczyznę mądrą racz nam zwrócić Panie”. I zwrócić. Ojczyznę mądrą.
    Czego sobie i wszystkim z całego serca życzę.

  168. POLONIA-SAWA pisze: 2010-10-12 o godz. 10:40
    ===========================

    >>>georges53…>>>

    Szanowna Pani,

    Oczekiwalem odpowiedzi na dwa proste pytania ( napisalem nawet : „..Dla ulatwienia: pytania tam sa dwa.” ).
    Oto one:( http://passent.blog.polityka.pl/?p=763#comment-179931 )
    1. Czy ten jezyk [ajw pisze: 2010-10-08 o godz. 20:46 ] Pani akceptuje?
    2. …jakie [ slowo ] byloby bardziej adekwatne?
    Na kazde z tych pytan mozna odpowiedziec jednym slowem; razem 2 slowa
    ( slownie dwa ).

    W swojej odpowiedzi odnosi sie Pani do wypowiedzi @the mentor, a ja do @ajw [ajw pisze: 2010-10-08 o godz. 20:46 ]. Napisalem przeciez wyraznie ( wydaje mi sie…) :
    „…ja nie odnioslem sie do tresci, jakie Pan @ajw, oprotestowuje [ czyli komentarza The Mentor ], tylko do jezyka jakiego [ @ajw ] uzywa. ”

    Pisze Pani:
    >>>…nie mam wiecej czasu , mam obowiazki ,>>>
    Nie ma Pani czasu, zeby odpowiedziec dwoma slowami NA TEMAT, ale ma Pani dosc czasu by uzyc 134 ( slownie sto trzydziesci cztery ) slow NIE NA TEMAT…
    Hmmm…interesujace…

    Poniewaz nie smialbym sugerowac, ze Pani nie rozumie co czyta, przeto musze wierzyc ze zrobila to Pani celowo.

    I tutaj nasuwa sie pytanie no.3: jaki to moglby byc cel?

    Pozdrowienia. georges53.

  169. POLONIA-SAWA pisze:
    2010-10-12 o godz. 10:40

    Polonio-Sawo, zlotko z Berlina, prosze zademontrowac troche ambicji. Wyznawcow solidarnej versji historii to nie zadowoli „Salute
    Ps.nie mam wiecej czasu , mam obowiazki”

    SS-Gruppenführer Hermann Fegelein uratowal zycie Bora-Kmorowskiego narazajac swoje wlasne. A Bor-Komorowski to jeden z mitow i fundamentow solidarnej versji historii. Szczegoly przyjazni Bor Komorowski – SS-Gruppenführer Hermann Fegelein sa wiec wazne, zwlaszcza teraz gdy prezydentem jest daleki krewny zerujacy na Bora-Komorowskiego legendzie.

    Niechze pani wykorzysta swe strategiczne polozenie, poszuka w bibliotekach berlinskich i odwiedzi rodziny Fegeleinow. Przeciez naleza im sie dzieki a wyznawcy solidarnej versji histori wzbogaca sie o dodatkowa informacje z zycia swego wodza. To wazniejsze niz jakies tam obowiazki.

  170. Siedziałem kiedyś z kolegą a tu wpada Fotyga, biegnie na salę konferencyjną, wypada i pyta mnie czy to konferencja na której ma wystąpić, mówię, że nie ma jej w programie, pyta czy tu jest..(podaje adres w którym jest umówiona), mówię, że nie. Pyta jak ma tam trafić – miejsce jest bardzo znane w Warszawie – tłumaczę. Biegne. Muszę przyznać, że figura niezła, a intelekt oszałamiający. Kolega stwierdził widząc moje jednoznaczne podniecenie figurą, że chybajestem po….

  171. WypadkiDrogowIPolnischeWirtschaft
    zezem pisze:

    2010-10-12 o godz. 15:11
    12.10.2010. Na drodze krajowej nr. 707 zdarzył się wypadek. 18 osób nie żyje. Okoliczności wypadku w pewnym sensie charakterystyczne. Dla naszego charakteru narodowego.”

    Mój komentarz

    Tego typu wypadki z lekceważeniem procedur, prawa, kierowaniem się swojskością (tak wszyscy robią), dziecinną lekkomyślnością, będą się zdarzać. Nie przerwą tego radykalnie apele najwyższych policjantów, straszenie w TV, ani najszerzej zakrojone akcje policji, i inspekcji drogowej. Apele i akcje są potrzebne, lecz nic nie zastąpi pracy od podstaw.
    To musi potrwać. Tylko proces dojrzewania społeczeństwa może zmniejszyć liczbę niechcianych, a jednak nie wiadomo dlaczego zdarzających się wypadków.
    To jest po prostu poln. wirt. (piszę w skrócie, by nie obrażać słuchu wrażliwych patriotów) to objaw zderzenia naszego społeczeństwa z nowoczesną cywilizacją, nieadekwatności naszej mentalności i techniki , która ma być nam podporządkowana, której nie okiełznają życzenia, szczęśliwy traf, czy chciejstwo, a tylko i wyłącznie procedury.
    Rzecz w tym , że procedur i przepisów i reguł należy przestrzegać, nawet o 24:00 na pustym przejeździe kolejowym, także na prostej gładkiej drodze, a z tym nie jest u nas najlepiej od dołu do góry. Dlatego płacimy.

    Liczba wypadków drogowych i ofiar wypadków przypadająca na ilość pojazdów lub na ilość przejechanych (przelecianych) kilometrów jest niezawodnym wskaźnikiem rozwoju cywilizacyjnego.

    Pzdr, TJ

  172. Dla Mentora jedyni Polacy- patrioci to Bierut, Gomulka i Rokosowski…reszta,- to lajdacy i zdrajcy.

  173. Szanowny Panie Redaktorze i internauci 🙂

    Tutaj padło wiele słów krytyki, jak i wsparcia dla byłej Pani Minister SZ. (m.in. Wodnik53, stefan, Kartka z podróży…) jak i osób, które ją osobiście znają (topolowka)…
    Ja napiszę o czym innym. O tych, ponoć wszechobecnych, służbach… mnożonych w wolnej Polsce… z punktu prostego spojrzenia… i tego strachu przed nimi, wmawianie nam, że kreują rzeczywistość, że są wszechobecne….
    Nie są. Nie są dla tych, którzy spokojnie i normalnie żyją. Może gdy czasem wpadnie im ktoś w oko w związku z jakąś tam sprawą związaną z przestrzeganiem tajemnicy służbowej, bądź państwowej, to owszem, ale do czasu…
    W Policji, ABW, BOR, CBA i nieistniejącym WSI (chociaż są tacy, co uważają, że WSI działa nadal i w podziemiu …) są szefowie i cała grupa funkcjonariuszy, którzy wykonują zadania wyznaczone im przez przełożonych. Celem ich działań jest zabezpiecznie interesów Państwa i wykrywanie wszelkich zagrożeń, prawdziwych i wydumanych… wszystko muszą sprawdzać… I jestem przekonany że 99% czasu temu poświęcają. Zostaje ów 1%… ten decyzyjny… czy ma służyć Państwu, czy może czemu innemu…
    Więc … idźmy do meritum… W obecnej Polsce władza zmienia się zazwyczaj co 4 lata. Nie zdziwiłbym się, gdyby funkcjonariusze owych służb, w imię zabezpieczenia swoich interesów pracowych nie „zadbali” o to, aby wszelkie polecenia, które były wydane na pograniczu prawa, bądź całkiem bezprawne „skrupulatnie” gromadzili dla własnej obrony, wiedząc co może im grozić, gdy władza się zmieni…
    Więc kto może bać się tego czym dysponują służby?? Tylko ten, kto wydawał im polecenia niezgodne z prawem, bezprawne… no ale Szef każe…
    Żaden Prezydent i żaden Premier nie będzie się bał prowokacji, czy działań służb wobec siebie, jeśli w trakcie sprawowania urzędu nie wyda im zaleceń będących na pograniczu prawa, a sprowadzi ich działalność do tego, do czego zostały powołane. I tych ustawowych obowiązków będzie od nich wymagał i konsekwentnie egzekwował.
    Ci co dzisiaj wietrzą spiski w tych służbach mają diabła pod skórą… Oceniają je przez pryzmat tego, jak sami je wykorzystywali… Dlatego nie dziwi mnie ani Pan Macierewicz, ani Prezes Kaczyński, ani Pani Fotyga… Boją się, bo wiedzą, do czego można wykorzystywać służby, bo sami to robili…
    Jest takie stare polskie przysłowie: „Na złodzieju czapka gore…” … Inaczej mówiąc, (powtórzę), jesli samemu korzystało się ze służb w niecnych celach, to można podejrzewać, że inni też taka robią…
    Tyle…

  174. BlogNicNieZnaczyBoGoNieCzytająDecydenci

    Kartka z podróży pisze:
    2010-10-12 o godz. 17:16
    TJ z godz. 11:25
    ”Chciałbym przypomnieć, że rewelacyjny wynik wyborczy odurzonemu od psychotropów Prezesowi wypracowały media i kościelne ambony. To one wyniosły wysoko Prezesa z żałosnych niżów popularności, ktore osiągał jego brat Prezydent. Przypomnę łkające na tle ekshumacji katyńskiej dziennikarki i kaznodziei wyglaszających z pianą na ustach kazania wyborcze.
    Niekończące się dyskusje na blogach Polityki nad bzdurami wygadywanymi przez pis-owcow nie mają sensu, bo nie uczestniczą w nich ani pracownicy mediów ani kaznodzieje. Możemy sobie tutaj do woli krytykować, skladać wyrazy oburzenia, kpić i wściekać się. Ale nie zmieni to w niczym sytuacji społecznej i politycznej.”

    Mój komentarz

    1) Niniejszy blog należy do środowiska medialnego, a to funkcjonuje wg praw rachunku ciągnionego – nie ma bezpośredniego wpływu, lecz niechby w wymiarze mikro, ale coś kształtuje, rzeźbi w głowach czytelników. Temat zbyt rozległy, by rozwijać.

    2) Jeśli chodzi o KK, to zderzył się dzisiaj po raz pierwszy ze swoją niemocą. Nawet gdybyśmy to nazwali upadkiem wszechmocy, to już jest powód dla pragmatyków kościelnych, a takich jest większość, do nowego spojrzenia na realia. Duchowni mają o czym myśleć.

    Pzdr, TJ

  175. Był swego czasu łyżwiarz figurowy o nazwisku chyba Filipowski.
    Podobno nienagannie wyszkolony ,potrafiący kręcić ślady na lodzie dokładniej od cyrkla.
    Kłopot polegał na tym // ja nie z złośliwości // że widzowie oglądający go na tafli widzieli tylko niezgrabnego faceta bez odrobiny wdzięku. Taka uroda.
    Tak samo jest i z Fotyga , moze i jest wykształcona , może i jest niegłupia tylko że wszystko co widzimy z Jej publicznych występów woła o pomste do nieba . Kiedy trzeba argentyńskie to jej kujawiaczki wychodzą i to jeszcze pokraczne -widocznie słuchu też Bóg odmówil.
    Ale jedno przyznać należy .
    Drużyna Kaczyńskich takie kulawe pisklęta przyjmowała jak swoje i stawiała na piedestałach.Jakie były tego skutki każdemu wiadome – nawet zegarków nie można było nastawic na właściwą godzinę a gabinetem rządził pies gryząc swoich i obcych .
    Wszystkich zastanawiających sie nad fenomenem skąd wzięło sie ileśtam milionów ludzi popierających RODZINE proszę o popatrzenie w lustro – tam sa te miliony polaków. Pozdrowienia

  176. Nad Polska w obłokach unoszą się święte dźwięki mazurków, ballad, nokturnów, polonezów i walców Chopina. Kto chce może nasłuchać się do woli. Niewielki procent rodaków słucha ze wzruszeniem zaciskając kciuki za powodzenie naszych pianistów. Na dole natomiast dobywa się wrzask skłóconych kombatantów, zgryzota biednych ludzi i płacz po ofiarach głupoty i lekkomyślności. Ciekaw jestem czy ktoś opowie dlaczego tych 18 ofiar spod Grójca musiało jechać w tak skandalicznych warunkach w poszukiwaniu pracy, z pewnością na czarno za 5 złotych na godzinę.

  177. Lewy Polaku

    Konieczne uściślenie.
    Naturalny wapień w większej ilości to Łemkowie mogli w podróży na wyżyne Sandomierską. A rzadko, który jeździł 40 km z Wetliny do Leska. Pokrzywy!
    No itrawa do piersi i pustka po tych co odeszli pod eskortą na Ziemie zachodnie.
    Łupiny piaskowca tworzące podwaliny pod belki! Podmurówka była droga i mogła mieć wapno. Ale to już był zamożny Łemek.

    W Warszawie dom przy domu. Do pól daleko. Pokrzyw mało. Domy z cegły łączonej wapnem i tak do Gzymsu. Podbiału dużo.

    Polska jest różnorodna geologicznie, botanicznie i achitektonicznie.

    Pozdrawiam

  178. http://cache2.asset-cache.net/xc/87223346.jpg?v=1&c=IWSAsset&k=2&d=77BFBA49EF878921CC759DF4EBAC47D0CEF4934872CA2466FF2AA8DCCB60806785F5FF0383836485E30A760B0D811297

    Zezowaty – Filipowskiego biła na głowę Beatrix Schuba. Wygrywała zawody w łyżwiarstwie figurowym dzięki znakomicie opanowanej jeździe szkolnej. Była tak precyzyjna, że nikt jej nie był w stanie dorównać w tej sztuce.
    Jej zwycięstwa doprowadziły do zmian w regulaminie oceniania zawodników w łyżwiarstwie figurowym ❗
    Oglądać ją w jeździe dowolnej i pokazach mistrzów, to była masakra.

  179. Jasny Gwint,

    spodziewam się, że od tego wypadku rządzący już nie będą mogli udawać, że nie wiedzą do czego zmuszają ludzi okrutnie niskie wynagrodzenia. No i zasiłki socjalne po 90 zł na miesiąc.

  180. jasny gwincie; masz racie wszystko schodzi na psy
    pozostalo juz tylko zawierzac i modlic sie.
    Aleluja aleluja,Bogu niech beda dzieki.

  181. Szanowny Panie Slawomirski,
    napisalem Panu kiedys, ze pracuje (wspolpracuje) w najwiekszej organizacji uzytku publicznego na swiecie. Nie jest to Watykan, ani Caritas jak Pan juz wie. Stad o ignorowaniu losu ziemskiego (w inny po prostu nie wierze) nie moze byc mowy, z racji chociazby mojej codziennej pracy. Nie docenia Pan znaczenia prostego schematu komunikacyjnego i prawdopodobnie sie nie rozumiemy.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Ciagle sadze, ze „biologia” jest „nieludzka”.

  182. …………………………
    Panie Georg
    ….?…
    Wydaje mi sie ,ze szczegolnie pewnie pana nie lubie i celowo Panu dolozylam ,z natury jestem paskudna .okey!???
    Cytat ;
    @ mentor – niech takie szambo Pana nie zniecheca. Chociaz mnie juz prawie dobilo…
    Gdyby napisal Pan ,
    @ mentor – niech szambo Pana awj ,Pana nie zniecheca.
    ——byloby jasne ,i dlatego powstalo to nieporozumienie —-
    I prosze naprawde przestac o tym mowic bo to nieprzyjemne .
    I musze sie przyznac ja naprawde staram sie nie czytac pewnych rzeczy ,po co ?
    …………………………..
    I jak widac osiagnal Pan skutek ,Pan Mentor sie nie znechecil i dalej probuje mnie pouczac …ba…
    Panie Mentor ,
    …jestem bez ambicji –ignoru
    Salute

  183. Panie Redaktorze: moim zdaniemm Kaziu Marcinkiewicz bardziej sie nadaje jako ogrzewany kotlet niz Madame Fotyga a to z tego wzgledu, ze jest weselej czytac o poliglocie M. i jego erotycznych osiagnieciach niz o PiS-owym nieudacznictwie MSZ.

  184. # Teresa Stachurska pisze: 2010-10-12 o godz. 23:36

    „spodziewam się, że od tego wypadku rządzący już nie będą mogli udawać, że nie wiedzą do czego zmuszają ludzi okrutnie niskie wynagrodzenia. No i zasiłki socjalne po 90 zł na miesiąc.”

    Zawsze zastanawialem sie, w jaki sposob Niemcy wpadli przed druga wojna swiatowa na pomysl, ze Polacy sa narodem, no jak by to powiedziec, „polglowkow”, „podludzi”. Dlaczego takie opinie nie byly tak samo wiarygodne jak twierdzenie, ze Polacy maja trzy rece?

    Dzis oczywiscie Niemcy nigdy by nie powiedzieli, ze Polacy sa jakos tam, tego. Niemniej jako Polak zyjacy w RFN, i sadze kazdy cudzoziemiec, zachodze w glowe, jakiz to cel przyswieca mieszkancom Polski, gdy na zbrojenia przeznaczaja sztywne 1,95% dochodu narodowego, a na nauke ok. 0,5 % . Frekwencja wyborcza w wyborach kanclerskich nie spadla w RFN nigdy ponizej 77%, Niemcy patrzac swym politykom na rece i przymierzaja sie do zastapienia pomocy splecznej i zasilku dla bezrobotnych „dochodem obywatelskim” w wysokosci 1000 Euro: http://www.amazon.de/1-000-Euro-f%C3%BCr-jeden-Grundeinkommen/dp/343020108X/ref=sr_1_2?s=books&ie=UTF8&qid=1286969768&sr=1-2

  185. # jasny gwint pisze: 2010-10-12 o godz. 21:49

    „Na dole natomiast dobywa się wrzask skłóconych kombatantów, zgryzota biednych ludzi i płacz po ofiarach głupoty i lekkomyślności. Ciekaw jestem czy ktoś opowie dlaczego tych 18 ofiar spod Grójca musiało jechać w tak skandalicznych warunkach w poszukiwaniu pracy, z pewnością na czarno za 5 złotych na godzinę.”

    Odpowiedz jest prosta: nie przeprowadzono lustracji oddajac Polske w niekompetentne i chciwe rece ukladu, ktorego gdyby nie bylo, to nie byloby takze potrzeby legalizacji dopalaczy oraz katastrofy smolenskiej, 1,95% na wojsko przy zupelnym braku zagrozenia i potrzeby wynikajacej z NATO. Prowadzi to do srednio ok. 0,5% na nauke, co rok przez ostatnie 20 lat (starcza akurat by nie trzeba bylo zamykac uniwersytetow), a w konsekwencji do obnizenia poziomu zycia zwyklych oywateli.

    Poniewaz „Prasa Klamie!” jak za komuny, to wyborcy popadaja w zobojetnienie na sprawy publiczne.

  186. @ Piotr Kraczkowski

    Mylisz się panie Kraczkowski, Hitler zawsze uważał Polaków za najinteligentniejszą nację, z jaką się kiedykolwiek zetknął. To nie Polacy mieli być wtedy podludźmi, tylko Niemcy nadludźmi, über alles.

    Jeśli natomiast chodzi o cel przyświecający mieszkańcom Polski odnośnie tego 1,95%, to go nie ma. To nie jest cel Polaków, a tych , którzy chcą mieć mieć tu zbyt na swą broń, na drony itd.

  187. XXI wiek, a z biedy ginie nagle lekkomyślnie 18-tu naszych współobywateli. Znasz li ten kraj. …..
    Dwuzawodowcy – (chłopo-robotnicy) po turbulencjach prywatyzacyjnych w „Gerlachu” zostali na lodzie od kilkunastu lat, ze skrawkami jałowcowej gleby (dotyczy pracowników spod Nowego Miasta).
    Nobel z AS w Sztokholmie w 2010 został przyznany za tzw. negatywne oddziaływaniu socjalu na bezrobotnych?.
    PS. Wyrazy żalu dla rodzin. Dziękuję obecnym na blogu o wspomnieniu.

  188. Pani Fotyga powiedziala to, co kazdy mysli w Polsce.

  189. Szanowny ET,
    dziękuję za świetny wpis. To była dla mnie brawurowa i mądra wykładnia nas- blogowych wirtuali. Aż szkoda , cokolwiek z tego co Pan napisał, zadrasnąć jakąś polemiką…Jeśli już, to pozwoliłbym sobie na stwierdzenie, że Pański świetny wywód, dotyczy blogowiczów- uniwersalnych, czyli takich, którzy się wyłonili z uleżenia się tych zjawiskowych istot- z dotychczasowej historii stawania się tych , naszych/?/ socjoontów.Tak, jak w stosunku do każdej społeczności, z konieczności, operujemy tylko „modelami statystycznymi”/wypadkowymi/, jakie się w czasie swojego istnienia/niech będzie i przestrzeni/ dla naszych świadomości- łaskawie się powyłaniały…W stosunku do blogowych „nicości” , to co Pan był łaskaw wyekstrahować, jest wzorcową , modelową wręcz naszą… imaginacją o nas samych, rzeczywiście sfokusowaną za sprawą pozostałych.Jeśli więc Pańskie wywody, potraktujemy jako opis-identyfikację naszych internetowych objawień się, nas-jako uniwersalnych modeli ma się rozumieć. Dla celów rozpoznawczych/ mniej poznawczych/ taka identyfikacja, jaką Pan wykonał jest doskonała. Może powstać wiele innych tego typu analiz na temat nas , blogowiczów- istot quasi-zaświatowych, które mogą odkrywać w nas wiele najróżniejszych cech i właściwości, ale to co Pan napisał, z pewnością, będzie we wszystkich takich próbach istnieć..Dochodzimy tutaj do prolemu, jakim obciążona jest np. psychologia. Opisy modelowe psychologii człowieka są dzisiaj na zaawansowanym poziomie, określone są wszystkie typy psychologiczne występujące w naszym gatunku, są bardzo dobrze rozpoznane mechanizmy naszego, psychicznego funkcjonowania, ale kiedy przychodzi do oceniania konkretnych , pojedyńczych przypadków- najlepiej jest zapomnieć o tej nauce, i otworzyć się na każdy , indywidualny przypadek.Może się okazać, że każdy z nas doskonale spełnia reguły zidentyfikowane w nas przez psychologię, i równocześnie tych reguł nie spełnia, a nawet wprost przeciwnie…Kontynuując to ostatnie, pozwolę sobie podać przykład , najlepiej znane mi osoby, która przy jakichś tam pozorach bycia pesymistą, jest w rzewczywistości najbardziej optymistycznie nastawioną do świata i ludzi, w odbiorze znajomych owej osoy…Opisywanie zjawisk społecznych, z konieczności prowadzimy w oparciu o śladową ilość parametrów wyjściowych. Na wstępie i na końcu , takich naszych rozważań, potykamy się o rozterkowy dylemat:wiedzieć wszystko o niczym, czy nic o wszystkim. Prawdziwe poznanie, to oczywiście „wszystko o niczym” /czego nigdy jednostka nie osiągnie/ w połączeniu z „nic o wszystkim”. Wbrew utartym ocenom, te dwie postawy nie są alternatywne- są prawdziwą jednością.”Wszystko o niczym”- to perspektywa nardzędna, a „nic o wszystkim” to pojedyńcze elementy składowe/wyjściowe do ogólnych rozważań/. Mając taką świadomość, ciągle „otrząsam ” się z dotychczasowych „naleciałości” poznawczych, jakie mnie dopadły, żeby być otwartym, na impulsy inicjujące we mnie , zaktualizowane interpretacje rzeczywistości. Nie dostrzegam u siebie większych prolemów z trwaniem na i obroną zdoytych przyczółków siebie…Jeśli chodzi o blogosferę, to co się w niej dzieje, z tym co uczestnictwo w niej wnosi, w kategoriach czysto ewolucyjnych. Jest źródło konkretnych bodźców , i czy chcemy czy nie, nasze mechanizmy przystosowawcze robią swoje. Wszystko co się w nas w związku z oddziaływanie na nas blogowania , dzieje się z nami, pozostawia w nas swoje „ślady”.Te „ślady” przenoszą się do sfery naszych reali, w mktórych też się dzięki nim modyfikujemy, ze stale zmienianymi impulsami od reali wracamy do internetu, i…Podobne ewolucyjne modyfikacje, przechodzimy od kontaktów z idiociejącymi systematycznie pod nas mediów, i… teoretycznie powinno gdzieś to być konkretnie zauważalne. Wydaje nam się , że się ciągle rozwijamy w dobrych kierunkach, kształcimy się, wymieniamy poglądy, gonimy za życiem jak zawsze, bo tak trzeba, i… chbya wszystko jest O.K.Gdzie więc konkretnie ślady naszych subtelnych ewoluowań są widoczne? Jest to prostsze , niż się może wydawać. Sztuka i Kultura- od zawsze były absolutnymi wskaźnikami naszych/społecznych/ aktualnych potgencjałów duchowo-emocjonalnych, czyli kwintesencji naszego uczłowieczenia w danym momencie. Tych dziedzin nie da się zakamać. To co się oecnie w tych dziedzinach dzieje obecnie, już jest ciężką zapaścią. W krajach tzw. cywilizacji zachodnie, piękne i silne niedawno kultury poszczególnych krajów/Francja, Wochy, Hiszpania, Anglia, a nawet komercyjna „masówka ” z USA…/ wygasły. To co się w sztuce i kulturze tych krajów jeszcze tli, to zwykłe , jałowe pogożeliska, puste emocje i komercja…Teoretycznie jest szansa, że z dzisiejszych trendów w zjawiskach społecznych, wykluje się coś nowego, cennego. Potrafię sobie nawet wyobrazić, że Internet/ze wszystkimi funkcjami społecznościowymi/ stanie się dla kolejnych pokoleń , kolejną , iluzoryczną podpórką egzystencjalną , typu parareligijnego/nieomal/, ale konkretność internetu/mimo wszystko/ może okazać się zbyt bliskim, i zbyt aktywnym i natarczywym dla naszych reali- „tamtym światem”. Racjonalnie widzę „świat internetu”- w miarę następującej przyszłości- na jednej półce z używkami …

    Pozdrawiam,Sebastian

css.php