Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

12.10.2010
wtorek

Nie wychylać się

12 października 2010, wtorek,

Partie polityczne w Polsce przypominają zespoły pieśni i tańca. Wystarczy, że ktoś wychyli się z szeregu, albo zaśpiewa na nie tę nutę, i zaraz dyrygent wali go pałeczka po głowie. Dzięki temu na scenie politycznej przybywa grzeszników bez winy. Ryszard Kalisz wychylił się kilkakrotnie, m.in. trzymał z Olejniczakiem oraz z Kwaśniewskim, poparł Palikota i za karę został usunięty z zarządu SLD. Towarzyszu, pardon, kolego Napieralski – przecież usunięcie Kalisza z władz to strata dla zarządu, strata dla SLD, strata dla pana. On sobie da radę. Jeden z nielicznych polityków SLD, który ma dużo zalet – niezależny, inteligentny, prawnik, doświadczony, były minister i szef kancelarii prezydenta, z poczuciem humoru (o klasę lepszym od Wenderlicha), nadto medialny, popularny i lubiany. I takiego człowieka Napieralski nie mógł tolerować w zarządzie? Moim zdaniem – to błąd.

Niestety, pod tym względem SLD przypomina PiS. Tam też gniew prezesa dopadł Joannę Kluzik-Rostkowską, Poncyljusza i panią Jakubiak (ta ostatnia nie budzi mojej sympatii, ale mniejsza o to). Żadne z nich nie zrobiło nic złego, a już czytam w „Rz”, że mają małe szanse na to, by ponownie znaleźć się w Sejmie (nie chce mi się wierzyć, prezes nie jest taki głupi). Prezes ma do nich pretensje, że nie wygrał wyborów, mimo, że osiągnął bardzo dobry wynik. Uległ jednak frakcji „twardych” (Ziobro, Kurski, może Brudziński), i obrażał swoich wczorajszych współpracowników, poniżał ich, mówiąc protekcjonalnie o „ładnych buziach”, aż wszyscy są upokorzeni i żaden nie zdobył się na to, by zabrać swoje lalki, szmatki i wyjść z tej piaskownicy.

Podobny los spotkał posła Andrzeja Halickiego, byłego rzecznika Klubu Poselskiego Platformy. Okazuje się, że tolerancja Tuska ma swoje granice, i to wcale nie takie szerokie, jak dla Palikota. Temu ostatniemu wolno było dużo, aż za dużo, Tusk tolerował jego ekscesy. A Halicki został ukarany tylko za to, że raz powiedział, iż przewodniczącego otaczają pochlebcy. Oczywiście, jest to obraźliwe, ale (1) sam Halicki też miał ważne stanowisko u Tuska, (2) poniżył się sam, porównując już następnego dnia Tuska do Mojżesza, który przeprowadził Platformę itd. Można już było zostawić Halickiego w spokoju.

W sumie, reakcja szefów (prawie) wszystkich partii jest taka sama: Kto nie z Mieciem – tego zmieciem. Prezesi demonstrują siłę, ale nie mają jej dość, by tolerować dysydentów. Kaczyński i Napieralski ulegli swoim twardogłowym. Tusk ukarał Halickiego dla przykładu. Widocznie tak już w partii musi być. Zwłaszcza przed wyborami.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 238

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny panie redaktorze

    „Widocznie tak już w partii musi być.”

    W czasach zaprzeszlych jurnalisci pisali slowo partia z duzej litery.
    Jurnalisci z Polityki ja tworzyli i wspomagali swoim intelektem.

    Czy ktos za to panu podziekowal?

    P.S.
    Nadal czekam na wytlumaczenie roznicy miedzy komunista a komuchem.

    Slawomirski

  2. Dzisiejszy temat dotyka jakże delikatnej problematyki centralizmu demokratycznego. Nie tylko Kaczynskiem, Napieralskiemu i Tuskowi doskwiera problematyka tzw frakcyjności. Może warto zadedykować im refleksje na ten temat klasyka czyli Lwa Trockiego. Po co maja wyważać otwarte już dawno przez niego drzwi. Trocki tak oto odpowiadał na listy kolegów partyjnych zaniepokojonych brakiem wewnątrzpartyjnej demokracji- „Demokracja i centralizm nie znajdują się w ustalonej raz na zawsze, niezmiennej relacji wzajemnej. Wszystko zależy od konkretnych okoliczności, od sytuacji politycznej w kraju, od siły partii i jej doświadczenia, od ogólnego poziomu jej członków, od autorytetu, jaki zdobyło kierownictwo.
    Przed konferencją, kiedy problemem jest sformułowanie linii politycznej na następny okres, demokracja triumfuje nad centralizmem.
    Kiedy problemem jest działanie polityczne, centralizm podporządkowuje sobie demokrację. Demokracja znów upomina się o swoje prawa, kiedy partia czuje potrzebę krytycznej weryfikacji swych działań. Równowaga między demokracją a centralizmem stabilizuje się w ciągłej walce, w pewnej chwili jest naruszana, by potem znów została przywrócona. Dojrzałość każdego członka partii wyraża się między innymi w tym, że nie żąda on od partii więcej reżimu, niż ona może dać. Osoba, która określa swój stosunek do partii przez pryzmat tego, że nieraz dostała po nosie, jest marnym rewolucjonistą.
    Konieczna jest, oczywiście, walka przeciw każdemu błędowi kierownictwa, każdej niesprawiedliwości, itp. Ale konieczne jest postrzeganie tych „niesprawiedliwości” i „błędów” nie samych w sobie, lecz w połączeniu z ogólnym rozwojem partii.
    Właściwy sąd i wyczucie proporcji w polityce jest ekstremalnie ważną rzeczą. Osoba, która ma skłonności do rycia swego własnego kretowiska, może wyrządzić wiele złego i sobie samej, i partii. (…)
    Obecnie jest niemało półrewolucjonistów, zmęczonych klęskami, bojących się trudności, młodych ludzi, którzy mają więcej wątpliwości i pretensji niż woli walki. Zamiast poważnie analizować problemy polityczne w swej istocie, takie osoby szukają panaceum, przy każdej okazji skarżą się na „reżim”, żądają od kierownictwa cudów, albo próbują owinąć swój wewnętrzny sceptycyzm ultralewicowym paplaniem….”
    Obawiam się, że rewolucjoniści nie uwolnią się od takich elementów, jeśli nie wezmą się sami w garść….”
    Pozdrawiam

  3. „Nie wychylać się”

    z pociagu przyjazni.

    Slawomirski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. “Nie wychylać się”

    strefa nadgraniczna.

    Slawomirski

  6. Panie Danielu, wszystkie zalety Pana Ryszarda ktore Pan opisal sa powszechnie znane – ale pozytek dla lewicy z nich niewielki (poza wystepem przed Trybunalem Konstytucyjnym). Cenny jest indywidualizm, owszem – ale niesamowite umilowanie darmowej lemoniady, herbatnikow i slonych paluszkow serwowanych prawie codziennie przez niemal wszystkie stacje radiowe i telewizyjne, przekracza w przypadku pana Ryszarda wszelkie granice i deprecjonuje jego talenty.Miedzy innymi dlatego, jego komisja sejmowa zakonczy prace gdzies pod koniec lat dwudziestych tego wieku.

  7. Dziwią mnie troche peany na czesc Ryszarda Kalisza. Słuchalem go wczoraj w „Faktach po faktach” TVN24 i po raz kolejny byłem zupelnie zdruzgotany. Myślę, że polityk od lat udzielający się w mediach mógłby poświęcić nieco czasu by nauczyć się w miarę poprawnie i składnie mówić po polsku.

    Szczególnie żenujące było w tej rozmowie uparte powtarzanie przez Pana Kalisza, że jest mu po prostu po ludzku przykro. Jeśli jest on rzeczywiście wytrawnym politykiem, jak bez wątpienia o sobie sądzi, to powinien wiedzieć, że wszelkie działania polityczne mają swoje – dające się łatwo przewidzieć – konsekwencje. Ale może te żale to tylko gra …

  8. Teresa Stachurska, Oto raj na ziemi 100 km od Stolicy. To jest Polska D, ludzie mają tam wolne media, paszporty w szufladzie i pustą kieszeń.
    Pozdrawiam

  9. Szanowny Panie Slawomirski,
    napisalem Panu kiedys, ze pracuje (wspolpracuje) w najwiekszej organizacji uzytku publicznego na swiecie. Nie jest to Watykan, ani Caritas jak Pan juz wie. Stad o ignorowaniu losu ziemskiego (w inny po prostu nie wierze) nie moze byc mowy, z racji chociazby mojej codziennej pracy. Nie docenia Pan znaczenia prostego schematu komunikacyjnego i prawdopodobnie sie nie rozumiemy.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Ciagle sadze, ze “biologia” jest “nieludzka”.

  10. Wczoraj przy kolacji rozmowa toczyla sie na tema: czy polityk moze byc swiety i odwrotnie czy swiety moze byc politykiem. Ze to moze byc niemozliwe; a przynajmniej trudne, swiadczy fakt, ze zaden papiez nie zostal swietym, mimo, ze Watykan posiada w zakresie promowania swietych prawo do wylacznosci. Wprawdzie trwa proba kanonizowania(a moze beatyfikowania – nie znam sie na tych subtelnosciach) Jana Pawla, ale mysle, ze po poczatkowej euforii jaka zapanowala po smierci Karola Wojtyly, ow proces czy tez przewod ugrzeznie w procedurach, a tak naprawde z powodu roznych incydentow, ktore zaczely powoli wychodzic na jaw, a za ktore Jan Pawel byl odpowiedzialny(pedofilia, Opus Dei, teologia wyzwolenia) Jan Pawel jako glowa panstwa koscielnego byl politykiem, a polityka dzialajacego w grzesznym realu ow grzech musi jakos naznaczyc, splamic go. A czy moze istniec wiekszy oksymoron niz grzeszny swiety ?
    No ale kosciol nie z takimi problemami sobie radzil. Przeciez byl krol Swiety Ludwik, Swiety Ignacy Loyola, Swiety Stanislaw, ktorzy po szyje byli umoczeni w polityke.
    W Sredniowieczu kosciol posiadal straszliwa polityczna bron: mogl karac klatwami i nagradzac wynoszac wybrancow na oltarze, dlatego zdrajca Szczepanoski zostal swietym, a prawowity krol Boleslaw oblozony klatwa zmarl na wygnaniu.
    Dzisiaj ta bron przestala byc skuteczna, kosciol tyle razy sie osmieszyl, jak w tej piosence spiewanej przez Kraftowna i Lazuke „Przeklne cie”, ze juz nie przeklina, tylko „glosi prawdy” w sprawie aborcji, in vitro itd.
    Ale ,zeby nie bylo nie na temat, to po krotce : „Nie wychylac sie” w kosciele kiedys byl regulowany przy pomocy stosow, indeksow, ktore zreszta do dzis istnieja, usuwaniem niepokornych pasterzy. Dziewietnastowieczny dogmat o nieomylnosci papieza postawil kropke nad i.Wiec dziwia mnie dywagacje na temat zamordyzmow i braku demokracjiw partiach politycznych, kiedy owa swieta instytucja przebija wszystko to, co sie dzieje w laickiej polityce.
    W PRL funkcjonowala pojecie centralizmu demokratycznego. samo pojecie wcale nie jest glupie(poza tym ze nie bylo wtedy ani szczypty tego demokratycznego). Skrajna demokracja to anarchia, skrajny centralizm to dyktatura, wiec trzeba kroczyw ostroznie gdzies miedzy.
    Wg Mentora,ktory z jakichs nieznanych powodow zieje nienawiscia do dyktatora Donka, Polska juz spadla z grani rozsadku w otchlan totalitaryzmu. Dowody sa: Halicki, ktoremu nic sie nie stalo, mimo, ze zachowywal sie jak pleciuga Oleksy, Palikot, ktory sam odszedl z PO.
    Kartko.. i mw sledzac wasza ciekawa polemike, jestem po stronie mw, ale tez podzielam niepokoj Kartki.. Czy Tusk ma dostateczna wole, aby przeorac Polske doglebnymi reformami. Na razie czekam majac nadzieje, ale obawiam sie, ze Kartka.. bedzi mial racje.
    Co do „Wychylania sie” w PISie, to nie ma o czym mowic, szalony prezes
    wali palka na oslep, kogo popadnie, tylko oszczedza psy, ktore pokornie leza u jego stop. Jak wogole mozna to porownywac z postepowaniem Tuska ? Moze Tuska jest miernym politykiem, ale nie jest zapieklym w nienawisci szalencem.
    LP
    Ps; Zdaje sie , ze jest papiez sw. Grzegorz, ale nie chce mi sie tego sprawdzac
    Ps Jeszcze raz chcialbym okazac szacunek i zachwyt wobec pani Ewy Komorowskiej. Pani Ewa jest bliska idealu swietej. Prosze mi wybaczyc egzaltacje.

  11. Przy wyliczaniu zalet posła Kalisza nie wspomniał redaktor o jego wyjątkowej skromności i no i o tym, że zupełnie nie jest egzaltowany.A że dowcipny to prawda.
    Dla dobrej puenty największa głupotę zrobi.To się zresztą wiąże z jego wybitną inteligencją.Poszedł na zebranie założycielskie partii która co prawda nie ma jeszcze struktur ale jasno artykułowany cel że chce zetrzeć z powierzchni ziemi SLD i trochę podskubać Platformę.Nie poznał się na chytrym planie Kalisza-Wallenroda Napieralski.Wiadomo przecież, że nie poszedł na zebranie założycielskie ruchu po to żeby tam gwiazdować, bo skromny jest i takie błyszczenie nie jest mu do niczego potrzebne.Przecież to inteligentny polityk, więc wiadomo, że poszedł tam rozwalić ten ruch od środka.Zresztą ostatnie sondaże poparcia Ruchu Poparcia świadczą o tym, że chytry plan posła Kalisza już przynosi rezultaty. Uważam, że to jego pełne entuzjazmu wystąpienie na kongresie w którym tak skrytykował siebie i swoich kolegów jest przyczyna tak słabych wyników RPP

  12. Błyskotliwa metafora! A cały felieton nic tylko uznać za wyrażenie myśli tych wszystkich, którzy jeszcze pamiętają, co to jest demokracja.
    Wziąwszy pod uwagę sposób wyboru do naszego parlamentu (ustalenie listy kandydatów daje 90 % prawdopodobieństwa składu Sejmu i Senatu) oraz ukształtowany nowy obyczaj, kandydatami na posłów i senatorów powinni być ludzie ci i pokornego serca i najlepiej bezmyślni. Pierwszy rząd posłów (przewodniczący klubów poselskich i prezesi) każdej z partii podniosą rękę za lub przeciw po to tylko, żeby „żołnierze” wiedzieli jak zagłosować. Oni też wyznaczą posłów do odczytania projektów ustaw czy uchwał oraz interpelacji (które im sztab napisze, żeby uniknąć niespodzianek).
    Przypomina mi się wprawa tzw. działaczy kultury z Wrocławia do Drezna, na spotkanie z NRD-owskimi działaczami jakoś wiosną 1989 r. Ktoś z wycieczki rzucił hasło, żeby zrobić numer i nawiązać do obyczajów z czasów ZMP. I tak zrobiliśmy. Złożyliśmy przygotowane referaty w ręce przewodniczącego delegacji (był nim chyba szef wrocławskiej Operetki), a podczas narady wywoływani do wygłoszenia podchodziliśmy do niego, odbierali tekst, kłaniali się i szli na mównicę. Bardzo się to gospodarzom podobało.
    A my mieliśmy ubaw. Ale to co zrobiliśmy „za komuny” i dla tzw. jaj teraźniejsi politycy robią serio.

  13. Kartka z podróży pisze: 2010-10-13 o godz. 00:52

    — a niżej @Lewy Polak

    Dziękuję Ci Kartko za ocenę sytuacji popartą cycat-em/-mi z Trockiego.
    Dzięki temu rozumiem już dlaczego zginął tragicznie na emigracji.
    Trocki głosił, że zdobycie władzy nie zwalnia od myślenia.

    To, że członkowie partii dostają po nosie i obrażeni odszczepiają się przywodzi mi na myśl zły obyczaj polskich nauczycieli matematyki. Oni nigdy nie używają słowa „przepraszam”. Oni są niemylni. Jarosław Kaczyński to skromny i ugodowy człowiek w zestawieniu ze modelowo uśrednionym nauczycielem matematyki.

    Sądze, że z nauczycielami innych przedmitów jest jeszcze gorzej.
    Skutki znamy z aktualnych badań rankingowych uczelni na świecie.

    Zwróć Kartko proszę uwagę na unikalność wpisów komentarzowych rozpoczynających się od raniącego własne ego zdania(sic!) :
    „Racja!”

    Gdy troll napisze „Dzień dobry!” inny troll w odruchowej replice: „Wątpie!”

    —-

    Lewy!
    Przemilczałeś moje stwierdzenia o ludziach, którym zawdzięczam spokojny i liryczny stosunek do chwastu jakim jest kąkol. Dla uwyraźnienia umieściłem łubin. To śliczne dziecko ewolucji wydaje tak mocne zapachy, że aż usypia.
    I tego uśpionego łubinem dzieciaka szukałaby cała wieś. To było echo słów jakie usłyszał od sąsiadów.
    „Zapytałem co ma w koszyku. A on bez słowa odsłonił poziomki i nasypał mi na dwie ręce. To dla córki. Córka nie jest cud. Dlaczego dla niej? Pięknie śpiewała przy odwracaniu siana grabiami. A one z lasu obok was.”

    Wieś by ruszyła szukać mnie uśpionego łubinem. Poźniej było bardziej konkretnie. Każda zabawa w remizie, każda wieczorna posiadówa młodzieży nie mogła odbyć się bez Emilki. Chłopaki nie bili się o nią. Ona była prawie poza zasięgiem drwin i zwierzęcej chuci. Ona śpiewała. Każdy chciałbyć obok niej i śpiewać.

    Oni wiedzieli, że ona jest tu zesłana, aby jeszcze tu na tej ziemi byli szczęśliwsi. Oczywiście to moja interpretacja. Po kilku latach bywania, to ona źałowała, że nie zaprowadziła mnie na rydze. Na wsi dziewczyny wówczas nie zapraszały jawnie chłopaka do lasu. A mnie zapraszała za rok mając już swego z nią chodzacego. Ja ich nie deptałem. Oni mnie nie deptali. I tylko przez przypadek gdy z jedynego radia w tej częśći popłynęła ballada o Złotej Karecie Tadeusza Chyły wrzeszczałem: Emilka!!!!! Zleciał się tuzin dziewczyn i chłopaków. W dzisiejszym slangu: jest impreza.

    Ja nie musiałem szukać kęp leszczyn. Oni mnie tam prowadzili.
    Gdym rozmową, śmiechami zbliżył się do wioskowej ślicznotki Kaśki (cudo!), to przyszedł do mnie miejscowy maczo, wyjął z zza pazuchy sporo gruszek i powiedział: Ona jest moja. Następnym razem w mordę. I poszedł. Gruszki wymógł na nim jego ojciec. Sam mnie zapytał dla sprawdzenia czy syn posłuchał się.

    Ten kawałek z kąkolem był o rasie pomawianej o dzikość. Ojciec chciał mieć najpiękniejszą synową we wsi. Ale nie chciał aby jego syn dostał sztachetą w łeb na najbliższej zabawie. W pijanych łbach była pamięć, że ten miastowy namówił Emilkę, aby zmieniali łąweczkę śpiewania bo będzie weselej. I ten miastowy był na każdym szarwarku. Ja nie byłem szlachetny. Ja nie byłem nalepszy. Ja tylko wolny od codziennego dojenia krówki nie gardziłem nimi.
    Wystarczyło.
    Tak rodzi sie poezja.

    A później tak jak radzi Kartka i Trocki. Nie pozwól zasnąć swemu sercu i rozumowi.

  14. Nawiązując do wypowiedzi Jasnego Gwinta, p. Stachurskiej i myśli zaserwowanej onegdaj przez Staruszka:
    Najpierw cytat: `Mówiąc krótko, takim tragediom [dot. wczorajszego wypadku] nie da się zapobiec. Jeżeli chcemy likwidować biedę to potrzebna jest wprowadzenie zasad wolnego rynku – ocenił Gowin’.
    Imć Gowin rzadko wypowiada się z sensem, ale powyższa wypowiedź wydaje mi się być pozbawiona sensu wprost wyjątkowo. Zapewne p. G. nie zauważył (albo nie zrozumiał), że tam JEST wolny rynek.

    A teraz reminiscencja z lata. Jeździłem sobie z córką na rowerze po zbliżonych [do okolic miejsca wypadku] okolicach, tuż przed wyborami prezydenckimi (ufff, ale był wtedy upał, nie to co teraz). Zatrzymując się co wieś przed sklepami z wodą mineralną słuchałem co mówią autochtoni o Tusku, liberałach, etc. Nie zdziwiło mnie gigantyczne poparcie w tych rejonach dla p. Kaczyńskiego (niecałe 80% – sprawdziłem na wywieszce w komisji wyborczej). Ci ludzie są w na tyle beznadziejnej sytuacji, że marzą już tylko o tym, żeby komuś „przy…ć” (to cytat).
    Co gorsza, trafił się tam inny rowerowy turysta, na bardzo drogim rowerze (i z Warszawy, co bez przerwy podkreślał). Natychmiastowa niechęć tambylców do tego, Bogu ducha winnego człowieka, była aż nadto widoczna. Sądzę, że to nie była ksenofobia, bo w stosunku do siebie, czy mojej córki niczego takiego nie zauważyłem, ale rowery mamy już wysłużone.
    Myślę, że (i tu nawiązuję do myśli Staruszka) można się obawiać, czy nadmiar wolnego rynku nie spowoduje aby zagrożenia fizycznego dla bogatszych. Zaręczam, że w przypadku wspomnianego rowerzysty było ku temu blisko.
    Z wielu wpisów blogowiczów odnoszę wrażenie, że znają świat wielkich miast (to i moje środowisko), i nie mają zielonego pojęcia jak wygląda świat na często pogardzanej prowincji.
    Dodam jeszcze, że wiem całkiem nieźle jak wygląda `prowincja’ w okolicach Lozanny, Hamburga i Kilonii i w moim przekonaniu świat tamtejszych prowincji różni się od świata wielkich miast w znakomicie mniejszym stopniu. Może tak powinna wyglądać norma cywilizacyjna?

    Pozdrawiam

  15. „Skasował mi się” pierwszy wpis, a drugi pisałem w zbytnim pospiechu, co widać w zbyt licznych pomyłkach.
    Swoją drogą, czy nie można tu użyć mechanizmu, który po wpisaniu niewłaściwego kodu lub w ogóle nie wpisaniu „upomniałby się” o poprawny kod, zachowując jednak sam wpis? Na blogu Janusza Palikota taki mechanizm działa.

  16. O 18-u co już zbierać nie będą. I nie tylko o nich.

    Czy Jacek Kurski wystąpi publicznie i przeprosi za jazdę samochodem nierozsądną i granicząca z przestępstwem? Chyba się nie wychyli.

    Ten urzędnik, który w bardzo krótkim czasie potrafił znaleźć winnego śmierci biednych na drodze powinien być przedstawiany codziennie z twarzą i nazwiskiem i zaleceniem: „Na takich nie głosuj!”

    Czy ten urzędnik jest chrześcijaninem? Czy ma serce? Czy ma sumienie?
    Czy upowszechnienie odpowiedzi na te pytania jest przestępstwem?

    Ilu zwolenników PO, PiS, SLD, Palikot, … wychyli się i o tym, że nie mogą już zbierać powie: moja wina? Ilu się wychyli?

    Kazimierz Brandys pisał w Listach do Pani Z mniej więcej tak:
    „Gdy w Przemyślu zawali się most, to w Szczecinie szewc woła: to nie ja!”

    Crześcijanie nie wypełniają zalecenia: „Kochaj bliźniego …”
    Jednym z wyjąsnień jest, to że ksiądz ich nienawidzi.

    Smutne i nie mam w tej chwili czasu na mój scenariusz naszej przyszłości.

  17. Brak demokracji i praworzadnosci w partiach politycznych wymaga natychmiastowych reform. To No1 zlo w polskim systemie politycznym. Partie to faszystowsko-stalinowskie struktury, mafie zdominowane przez dozywotnich dyktatrow. Czas najwyzszy rozprawic sie z tymi kultami jednostek. To lobuzeria ktora szkodzi Polsce. Zaden ulomek na szczycie parti nie powiniem miec prawa ani mozliwosci by blokowac ludzi zdolnych, utalentowanych i doswiadczonych zawodowo. A tak wlasnie jest. Dyktatorzy partyjni decyduja o poziomie intelektu na wszystkich szczeblach wladzy i gospodarki.

    Przecietny obywatel Polski nie ma absolutnie nic do powiedzenia na zaden temat. Nie posiada nawet prawa glusu bo system wyborczy to osobna szarada. Ale nawet czlonkowie parti na maja prawa odworzyc pyska. Przekonali sie o tym Kalisz, Palikot i Halicki i wielu innych.

    Jest skandalem ze zaledwie 1.84% czlonkow PO moglo glosowac w wyborach o szfostwo PO. Donek wygral w cuglach, innych kandydatow nie bylo bo sie ich pozbyl przed wyborami. W podobny sposob PO ‚wybrala’ swoje wlaze. A tak to wygladalo (ref blog Palikota 11/10/2010)
    „W PO nie było wyborów Zarządu. Wszystko ustalono przy zielonym stoliku pomiędzy Schetyną, Grabarczykiem i Tuskiem. W SLD Napieralski ukarał Kalisza za wypowiedź na kongresie Ruchu, a teraz zabrania występować w mediach częściej niż raz w tygodniu. To są partie? Co to ma wspólnego z obywatelami? Dlaczego mamy na nich płacić? Szlag mnie trafia. Ruszam w Polskę gadać z ludźmi. Nie wierzę, że większość w kraju akceptuje taki cyrk.”

    Hanba wam profesjo dziennikarska bo pomogliscie wychowac ten faszystowski system. Staliscie sie kundlami i systemetycznie oglupiacie i oklamujecie spoleczenstwo. I sami padliscie ofiara jak ujawniaja rewelacje podsluchowe.

    Nadzieja jest partia Palikota. Palikot i Kalisz jako jedyni politycy pokazali swoj sprzeciw przeciwko partyjnej samowoli. Naleza im sie za to brawa.

  18. Jasny Gwint, bliżej niż 100 km nie inaczej, jak też w stolicy, gdzie biedotę się nawet eksmituje na bruk. Gdzie o niej już wszelki duch nie slyszy. Do czasu?

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/chile-pierwsi-gornicy-uratowani,1,3732462,wiadomosc.html . Piękna ta akcja. Dysonans (dla mnie) to fakt, że do próby wzięto żołnierza, choć mógłby się tego podjąć któryś z ministrów.

  19. To co Kartka z podróży zacytował: 2010-10-13 o godz. 00:52, to samo sedno polityki partyjnej. Jestem zdumiony uniwersalnością refleksji Trockiego.

    Na koniec zacytuję Daniela Passenta:
    Widocznie tak już w partii musi być. Zwłaszcza przed wyborami.

  20. Stare przysłowie – „Gdy się znajdziesz między wrony, kracz jak i ony” …

  21. @”jasny gwint”

    Masz rację „jasny gwint” (z dn. 13.10.2010. h; 9.54.) ale trudnych i drążących przyczyny tej tragedii pytań na „wizji” żaden”adept” (?) sztuki dziennikarskiej made in Polsat News czy TVN 24 * nie zada. Bo one przekraczają jego (czy jej) granice percepcji (intelektu) indywidualnej, są „niebłagonadiożne” mainstreamowo, nie mieszczą się w „klace” wokół ubóstwienia „small businessu” (a te przewozy prywatnymi busami to jest klasyczny small-business przez nikogo, nie kontrolowany i sprawdzany, zaś medialnie wynoszony na piedestał jako clou wszelkiej działalności i marzeń człowieka).
    Jakiekolwiek „przykręcenie śruby” – czyli tak jak w przypadku państwowych firm (ostry nadzór i kontrola – sprawozdania, wewnętrzna kontrola, bhp, ppoż, badania pojazdów itd.) czyli literalne postępowanie wg reguł prawa i obowiązujących przepisów – w tych przypadkach powoduje chór obrońców, krytyków „nadmierności legislacji” krępującej przedsiębiorczość, braku wolności działania gospodarczego (sic – !), zbędnej biurokracji itp. Mordasiewicze, „lemingi” od „Smitha” czy z BCC teraz nic nie powiedzą – co najwyżej wyświechtane dyrdymały w rodzaju „że człowiek ma wolną wolę”, albo że „z czasem wolny rynek to ureguluje”. Właśnie reguluje – słabi są eliminowani, jak wśród natury w afrykańskim buszu, jak w czasach gdy Homo sapiens erectus ruszył z równin Czarnego Lądu na podbój świata. Także i „wyrostka robaczkowego” Azji – zwanego dziś Europą, krynicy tzw. „praw człowieka”, demokracji, swobód obywatelskich i wszelkich cnót związanych z rozwojem ludzkości.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

    * – o ile tą produkcję można nazwać „dziennikarstwem”. To odmiana (z minionej, tak krytykowanej epoki) mówienia „na linii i po bazie” jak również klakierstwa a’la „gierkowszczyzna” (choć ta epoka – jak widać – coś po sobie materialnego zostawiła: już przez 20 lat z okładem żyje to Państwo ze sprzedaży „dóbr” wówczas wytworzonych)

  22. Szczerze mówiąc, nie rozumiem tego jojczenia mediów głównego nurtu i ich wielce obiektywnych komentatorów na krzywdę, jaka się dzieje Kaliszowi (wczoraj całe Fakty po Faktach dali mu za ambonę). Koleś nie był w stanie wpływać w pożądanym przez siebie kierunku na sprawy partii od wewnątrz, więc postanowił wmusić partii swój kierunek za pośrednictwem mediów. Wielokrotnie dystansował się od decyzji kierownictwa, a ostatnio pojawił się na zlocie konkurencji, która marzy tylko o koalicji z Platformą i jako cel deklaruje zniszczenie SLD, ale nikt się nie zająknie o nielojalności. Przypomnijmy sobie, jak obsobaczano w czasach Olejniczaka opozycję antylidowską w SLD jako beton. Swoją drogą, czy ktoś pamięta w ostatnim czasie tak żywiołowe wystąpienie Kalisza pod szyldem SLD, jak jego spicz na konwencji Palikota? „WSZYSTKICH OBYWATELI!!!!!!!!!!!!”

    A zachwytów nad walorami Kalisza zupełnie nie pojmuję. Być może w zestawieniu z Wenderlichem potrafi błyszczeć, ale to akurat marna konkurencja; i bądźmy szczerzy, jak na adwokata to marny z niego mówca, a lewicowości w nim ani krzty. Ot, rozleniwiony, przynudzający, medialny kot. I może właśnie problem z nim polega na tym, że „sobie poradzi” – poradzi sobie wszędzie, w każdej partii. Jego przynależność do SLD to sprawa przede wszystkim biografii. Gdyby nie to, nie wątpię, że byłby dziś w Platformie. Może więc dobrze byłoby, gdyby tacy ludzie nie nadawali kierunku partii, która powinna być, zgodnie ze swą nazwą, lewicowa.

  23. Piloci TU przykrytego nie byli szkoleni z ryzyka.
    Mirek wiozący 17-u nie był szkolony z ryzyka.
    Ja wchodząc na platformę blogów e-Polityki zaniedbałem szkolenie antytrollowe. Jakoś sobie radzę. Tu fizyczna śmierć nie grozi. Dziękuję wszystkim, którzy w moich elaboratach znależli choćby odrobinę dla siebie.

    Mam dla Was coś, co dobrze znacie. Tylko wstydzicie sie wychylić i narazić mw swą ckliwością.

    „Nie pytaj komu bije dzwon. …”

    Pani Teresa Stachurska wskazuje, że dzwonią w Twoim (to znaczy najbliższym) kościele. Nie tylko tym z daleka skąd płacz matki dochodzi po prośbie o lizaka.

    @mw
    Nie wiem czy przyjdą do mnie z motyką. Nie wiem czy będzie motyka czy kij bejsbolowy. Nie wiem czy aż tak się zaogni. Ale się wychylę i narażę na zarzut jazdy po bandzie populistycznego sentymentalizmu.
    —- Ten dzwon bije także mnie. Być może jedną z osób w tych 18-u jest wnuk lub wnuczka w niemowlęctwie sluchająca ballady o Złotej Karecie śpiewanej przez babcię Emilię. Być może w polskiej mgle zginął kawałek mojej Osoby.

    Nie! Nie atakuję Ciebie mw. Ja tylko proszę, abyś swą chłodną madrą myśłą objął także tych 18-u. Gdybyśmy Mirka namówili: „Naraź się. Powiedz im, że kochasz żonę i dzieci i nie będziesz pędził jak wariat.” Wychylił się z toru jazdy. Jego śmierć – nie nasza wina. Ale zaniechamy. I będzie nasza.

  24. Wychodzi na to, że znowu Tusk, może na spółkę z Putinem, rozpylili sztuczną mgłę nad mazowiecką droga do Rawy, a potem ściskali się nad czarnymi workami leżącymi w błocie.

    Drodzi Panowie ! A gdyby taki wypadek wydarzył się za rządów SLD lub innej lewicy ? Czy zapominacie np. o katastrofie kolejowej w Otłoczynie, gdzie wpadły na siebie czołowo dwa pociągi ? Gierek, peerel, a więc daleko od wolnego rynku, małego biznesu i innych plag, które dziś wyszukujecie jako oskarżenie-wytłumacznie wczorajszego wypadku, zapominając przy tym, że u podstaw tej czy innej tragedii tego typu leży człowiek ze swoimi ułomnościami. Owszem, należy ubolewać nad stanem dróg, nad okolicznościami, które popychają ludzi do brania się za takie wożenie ludzi lub decydują się na podróż w warunkach jak wczoraj, ale drugiej strony to nie mały biznes, Tusk, styropian oraz liberalizm każą komukolwiek wyprzedzać przy słabej widoczności, jechać z nadmierną prędkością i popełniać inne wykroczenia, tragiczne w ewentualnych lub w rzeczywistych skutkach.

    Trochę umiaru i rozwagi w swych analizach, Panowie, bo niebezpiecznie wychylacie się za burtę zdrowego rozsądku.

    Lub prujecie na oślep w porannej mgle.

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam.

  25. cytat: Jeden z nielicznych polityków SLD, który ma dużo zalet – niezależny, inteligentny, prawnik, doświadczony, były minister i szef kancelarii prezydenta, z poczuciem humoru (o klasę lepszym od Wenderlicha), nadto medialny, popularny i lubiany. I takiego człowieka Napieralski nie mógł tolerować w zarządzie? Moim zdaniem – to błąd.

    Skoro Kalisz ma takie zalety(tu bez ironi) to dlaczego Sonnyboy a nie on nie jest szefem SLD ? … czyzby wyborcy lewicowi podzielili los reszyty potencjalu spolecznego w RP? a moze sie poprostu nic nie zmienilo i kazdy idzie za Mieciem bo mu z dyktatem wygodniej?

  26. @Lewy Polak:

    Jest bardzo wielu papieży, którzy zostali świętymi swego kościoła, choćby Pius V i Pius X, nie mówiąc już o czasach wczesnochrześcijańskich. Dwóch papieży – Leon I i Grzegorz I – zostało nawet Doktorami Kościoła.

  27. …duzo tu o demokracji.Dzis rano cytowano w radiu Jacka Kurskiego, ktory podobno ledwo wiaze koniec z koncem i pyta sie gdzie tu demokracja – gdzie posel zarabia 10 razy mniej niz prezes banku?. Ja uwazam ze jest demokracja, bo na przyklad w czasach PRL – gdy wszystko stalo na glowie – wiekszosc obywateli podrozowala PKSem. Obecnie kazdy moze jezdzic czym chce. Jeden mercedesem, a drugi czerwonym „VW” – jak wczoraj po Grojcem. Poza tym „ma paszport w szufladzie” i w kazdej chwili moze skoczyc do Egiptu za przeproszeniem. Czasami jednak slysze niepokojace dyskusje politykow i ekonomistow na temat niemoznosci podniesienia placy minimalnej, gdyz mogloby to zachwiac budzetem panstwa, a w konsekwencji utrata opinii o „zielonej wyspie”.

  28. Nie wiem czy SLD nie dlatego dołuje, że gwiazdy takie jak Kalisz(a my do Kutna),Wenderlich czy Senyszyn stanowią dziś czołówkę. Niewiele im można zarzucić merytorycznie, ale odstręczają z powodów drugoplanowych. Pan Ryszard Kalisz – jeśli za tuszę nie sposób winić – ma jednak zawinione grzechy wobec polszczyzny… I cóż, że Napier ma podobne…
    Kwaśniewski nie musiał się tłumaczyć ze swoich grzechów (owszem licznych, nawet na samym starcie: będę szefem S-dRP, jeśli wybierzecie moich ludzi) wobec demokracji wewnątrzpartyjnej, nie dlatego że był dyktatorem, tylko dlatego, że będąc kimś mógł liczyć na pobłażliwość. Jeśli zaś jest się takim kimś jak JK czy GN, to liczyć można na tyle, żeby się nie zmęczyć liczeniem.
    Jakoś mi się wydaje, że partie polityczne mogłyby chyba – bez uszczerbku dla zasad – być zostawione w spokoju przed ingerencjami stróżów demokracji z zewnątrz. Co nas to muli, że idą na skróty, jeśli „nas nie dagoniat”… No, może tylko bruździ tu nieco dopłata z budżetu… Ale i tak, myślę, że wystarczyłaby społeczna czujność wobec produktów działań partii – nie zaś wobec receptur ich przyrządzania.

  29. Szanowyn Panie Passent,
    dowiedzialem sie od Pana, ze zespoly piesni i tanca nie na/cieszyly sie wolnoscia. Nie wiedzialem rowniez, ze ich czlonkowie traktowani byli karcaco celem utrzymania pewnego poziomu (czego?). Prawdopodobnie wielu politykow cwiczylo amatorsko piesni i taniec, stad to cale zamieszanie, juz na zawodowej scenie politycznej. Brakuje jeszcze wina i kobiet, aby oranzeria wypelnila sie palmami. W Pana wpisie natomiast, brakuje ostrej krytyki stanu partii, wszelakiego koloru. Partie, w ktorych „naczelnik“ decyduje o otrzymaniu lub wykluczeniu czlonkostwa nie maja prawa bytu. Szkoda, ze nie pisze Pan przy okazji o lamaniu obowiazujacych regulaminow i procedur, ktore scisle powyzsze okreslaja. Gdy decyduje o wszystkim pryncypal, to owe partie nabieraja charakteru s e k t y.

    Po lekturze Pana tekstu swtwierdzam kolejny raz, ze mamy dluga droge przed soba w kierunku spoleczenstwa obywatelskiego, o celu bowiem nie wspominam. Do tego wszystkiego dochodzi charakter SLD, usilujacej wstepowac w szeregi socjaldemokracji. Charakter PO usilujacej wchodzic w szeregi liberalow. Mysle, ze dla SLD (jej czlonkow, zalozycieli) byloby sensowniej umiejscowic sie po lewej stronie socjaldemokracji i kontynuowac przy tym robote, ktorej nawet nie zaczeli ich protoplasci. Byloby przynajmniej blizsze ich prawdy oraz przeszlosci, byloby po prostu bardziej szczere. Nie sadze bowiem, aby sie udalo z postkomunistow uczynic nagle socjaldemokratow. Pan dobrze wie, ze socjaldemokracja byla zwalczana w czasach zaprzeszlych. Okreslajac sie jako socjaldemokrata umiejscawia sie Pan w ten sposob w bylej opozycji.

    Liberalowie rozumieja jedynie wolnosc gospodarcza, nie rozumieja natomiast nic z pozycji libertynskich, stad reakcja Tuska. Nic nowego sie nie dzieje, oportunizm cwiczyli wszyscy w czasach zaprzeszlych i obecnie sprawdzaja sie ich mistrzowskie dyplomy. W przedostatnim zdaniu godzi sie Pan z losem, gdy postawa obywatelska wymagalaby ostrego sprzeciwu. Cala te robote przejmuja w Pana blogu blogujacy. Pan natomiast redukuje swoje pisanie do pojedynczych politykow starajac sie ich ubrac w anegdote. Wielu obecnych w blogosferze postepuje podobnie nasladujac „mistrza“ i zabawa trwa.

    Slusznie Pan zauwazyl, ze partie obecne na politycznej scenie niewiele sie roznia. To jest problem wielu partii europejskich, to wcale nie polepsza stanu wymienionych przez Pana naszych partii. Patrzac z perspektywy piaskownicy musimy poczekac lat conajmniej trzydziesci, aby doczekac sie wielokolorowej sceny politycznej od lewej do prawej strony. Jesli sie nie obudzimy wczesniej, to na scene wejda populisci i zajma jej skrajne miejsca.
    Z powazaniem.
    ET
    PS
    Ciagle nie rozumiem, dlaczego pewien (niepewny, bo Lewy?) blogujacy czyni drugieg bezdomnym. Moze doczekam sie odpowiedzi LP.

  30. m^2 pisze:

    2010-10-13 o godz. 11:10
    Z tenoru Twojego wpisu wynika, ze mamy tylko obszary miejskie.
    ET

  31. Piotr Kraczkowski,

    Warunek wolności: dochód gwarantowany – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/8254/

    Staruszek,

    – Jeszcze raz to samo o wynagrodzeniach – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/2750/

    – Agnieszka Wołk – Łaniewska – http://www.nie.com.pl/art20895.htm

  32. @ Jacobsky z dn. 13.10.2010. h; 14.16.
    Masz rację – przyczyny bezpośrednie to brawura, nie przestrzeganie prawa drogowego, przepisów bhp, transportu zorganizowanego itd. itp. Może jeszcze niesprawny samochód……Może jeszcze brak wyobraźni i niedostateczne umiejętności prowadzenia samochodu w trudnych warunkach atmosferycznych…. Może jeszcze pazerność na „kasę”….. Może – ich jest mnóstwo. I tym się zajmują komisje i powołane do tego urzędy i służby.
    Ale są jeszcze przyczyny pośrednie, które zmuszają ludzi do takich zachowań, do gonienia „za kasą” za wszelką cenę (bo jej brakuje „na wszystko”). To podobnie – jak w dyskusji „u Szostkiewicza”nad problemem Chin i ich „chłamowatych” produktów którymi zalewają świat (Tyś to Drogi Jakobsky tak określił w swoim wpisie u p.Adama) – jak w przypadku Chińczyków, Hindusów, Indonezyjczyków itd. pracujących za 20 centów dziennie, bo innej alternatywy nie mają !!! I ponoć „psują” rynki świata cywilizowanego. I pracują u „reprezentantów” (vel inwestorów vel great-businessu) Zachodu inwestujących tam w Azji, Afryce czy na pd. od Rio Grande, na miejscu, a krzyczącego o „prawach człowieka”, o wolności, o równości, o solidarności między ludzkiej.
    Możesz powiedzieć że „spłycam problem” albo iż wychodzę „poza granicę zdrowego rozsądku”. A mnie się wydaje, że takie pytania – o przyczyny głębsze takich wypadków, o ich ukrytą immanentność będącą zaprzeczeniem mainstreamowego „dobrego samopoczucia” wszech ogarniającego Polskę i co tu ukrywać – zwykłej propagandy – powinny padać w „poważnych” mediach. Bo mimo sukcesów (?) Polski w dziele transformacji nie wszyscy są „młodzi”, „piękni”, „bogaci” i „szczęśliwi”. Często jest zupełnie odwrotnie…..
    A potem „mainstream” się dziwi, że popularność mają u „gawiedzi” PiS-y, Jobbiki, De Wildersy, Kjaesgaardy, De Wintery: może w mniejszym stopniu – Tea Parthy. To sprzeciw wobec czegoś czego „wykluczeni” (albo uważający się za wykluczonych – a to w praktyce to samo) doznają od elit, od mainstreamu medialnego, od świata „zewnętrznego”. I nie jest to często wina tej „gawiedzi”.
    Pozdrawiam serdecznie mi zarzutów „braku rozsądku”.
    WODNIK53

  33. @mohawk godz.14:29

    No to wyszla moja ignorancja.
    Dziekuje i pozdrawiam
    LP

  34. # Slawomirski pisze: 2010-10-13 o godz. 00:20

    „Nadal czekam na wytlumaczenie roznicy miedzy komunista a komuchem. Slawomirski”

    Komunista chcial zbudowac komunizm. Komuch tylko udawal, ze tego chce.

  35. Ponizej krotki opis czesci lewicowej reprezentacji Polityki strzelajacej gole golej lewicy:
    “Po 1989 r. „Polityka” stała się spółdzielnią dziennikarska i łączyła lewicowość obyczajową i kulturową z liberalizmem gospodarczym. Rzekomi postkomunistyczni reformatorzy dzięki legendzie „pisma dla inteligencji” jak i wsparciu finansowemu sektora publicznego utrzymali pozycję pierwszego tygodnika politycznego III RP, przez moment zagrożoną przez „Wprost”. Legendy reformatorskiej i socjaldemokratycznej „Polityki” nie popsuło odkrycie agentów SB w redakcji jak Daniel Passent, Krzysztof Teodor Toeplitz, Kazimierz Koźniewski, Krzysztof Mroziewicz i Andrzej Garlicki”.
    ET
    PS
    Polecam lekture
    Leopolda Tyrmanda, “Fryzury Mieczysława Rakowskiego”, Kultura, nr 10/240 z 1967 r., Paryż).

  36. Jeżeli sytuacja dojrzała, może warto przypomnieć?

    Wyklęty powstań, ludu ziemi,
    Powstańcie, których dręczy głód.
    Myśl nowa blaski promiennymi
    Dziś wiedzie nas na bój, na trud.
    Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata,
    Przed ciosem niechaj tyran drży!
    Ruszymy z posad bryłę świata,
    Dziś niczym, jutro wszystkim my!

    Ref.
    Bój to jest nasz ostatni,
    Krwawy skończy się trud,
    Gdy związek nasz bratni
    Ogarnie ludzki ród.

    Nie nam wyglądać zmiłowania
    Z wyroków bożych, z pańskich spraw.
    Z własnego prawa bierz nadania
    I z własnej woli sam się zbaw!
    Niech w kuźni naszej ogień bucha,
    Zanim ostygnie – przekuj w stal,
    By łańcuch spadł z wolnego ducha,
    A dom niewoli zniszcz i spal!

    Rząd nas uciska, kłamią prawa,
    Podatków brzemię ciąży nam,
    I z praw się naszych naigrawa
    Ten, co z bezprawia żyje sam.
    Lecz się odmieni krzywda krwawa,
    Gdy równość stworzy nowy ład,
    Bez obowiązków nie ma prawa,
    Dla równych – równy szczęścia świat!

    Rządzący światem samowładnie
    Królowie kopalń, fabryk, hut
    Tym mocni są, że każdy kradnie
    Bogactwa, które stwarza lud.
    W tej bandy kasie ogniotrwałej
    Stopiony w złoto krwawy pot
    Na własność do nas przejdzie cały,
    Jak należności słusznej zwrot.

    Obłudzie zdzierców, rządom kata
    wyzwania zgodnie rzucim krzyk,
    co wojsk szeregi z ludem zbrata:
    Hej, kolby w górę, łamać szyk.
    I żołnierz, wiedząc przeciw komu,
    a z kim o lepszy walczy los,
    bratobójczego sprawcom sromu
    śmiertelny jutro zada cios.

    Dziś lud roboczy wsi i miasta
    W jedności swojej stwarza moc,
    Co się po ziemi wszerz rozrasta,
    Jak świt łamiący wieków noc…
    Precz darmozjadów rodzie sępi!
    Czyż nie dość żerów z naszych ciał?
    Gdy lud wam krwawe szpony stępi,
    Dzień szczęścia będzie wiecznie trwał.

    Czy rozwój cywilizacji to spirala, powtarzająca kolejne etapy?
    A Międzynarodówka znowu aktualna i ponadczasowa…..
    Kiedyś, pisano dobre teksty……

  37. Szanowny Panie ET

    Wlasnie biologia prowadzi do zrozumienia i porozumienia miedzy ludzmi.
    Humanizm bez biologii to kolejna religia. Oczywiscie szanuje panskie osobiste prawo do wiary ale wierzyc mi sie nie chce w zwyciesywo mizantropa nad darwinista. Wole byc po stronie zwyciezcow. Podziwiam nieudolne raczkowania filozofow ale bardziej podziwiam namacalne osiagniecia nauki. Prosze doszukac sie w biologii humanizmu. Na przyklad nasze wspolne afrykanskie pochodzenie. Czy sposob przenoszenia energii wspolny dla zwierzat i roslin. To nas jednoczy.

    A co nas dzieli to Pan dobrze wie.

    Slawomirski

  38. Ba, po takim fryzurowaniu ,to czuje sie jak pank …
    ……………………………..
    cytat;
    Leopolda Tyrmanda, “Fryzury Mieczysława Rakowskiego”, Kultura, nr 10/240 z 1967 r., Paryż).
    cytyt z gazety ;
    “Po 1989 r. „Polityka” stała się spółdzielnią dziennikarska ……..()
    BOMBA Nie !
    …ci w Paryzu w 1967 r. wiedzieli co bylo w Polsce po roku 1989 .?…
    ……………………………………………….
    Panie Passent ale Pana Dzieci blogowe stulaja….
    Salute

  39. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-10-13 o godz. 15:54

    Dziekuje.
    Teraz rozumiem relacje Urban Passent.
    Zastanawia mnie publiczne zartowanie z narodowej tragedii w wykonaniu tych osobnikow. Po prostu lekcja amoralnego zachowania.

    Slawomirski

  40. W sprawie tego tragicznego wypadku , na tle Smoleńska, mam mieszane uczucia……
    Rodzinom nieźle uposażonej elity władzy zapewniono dożywotni byt, za nasze pieniądze. Rodziny zmarłych pod Grójcem nie dostaną NIC.
    Czy taka jest równość wobec prawa w naszym kraju? Zmarli byli często jedynymi żywicielami rodzin, zdesperowanymi, przymuszonymi sytuacją do takiego środka transportu, zatrudnienia.
    Takich zmarłych jest w naszym kraju co roku około 5 000…….
    Bizantyjskie sceny pogrzebu i rozrzutność Państwa po Smoleńsku, kontra cicha rozpacz i prywatne przeżywanie śmierci w wypadku Grójca…..

    A przecież WSZYSCY byli obywatelami tego kraju……
    Czy rzeczywiście „wszystkie zwierzęta są równe, ale są równiejsze”?…..

  41. ET pisze:

    2010-10-13 o godz. 15:06

    „Okreslajac sie jako socjaldemokrata umiejscawia sie Pan w ten sposob w bylej opozycji.”

    Razem z Urbanem i Rakowskim.

    P.S.
    3 amigos.

    Slawomirski

  42. to straszne o czym d o n o s i pan ET. Warto dodac, ze pan Daniel byl poza tym czlonkiem ORMO i PZW, a pan Toeplitz nalezal do TPD. Z uwagi jednak na pisarki talent bedziem go czytac, podobnie jak dalsze doniesienia ET.

  43. Wszystkie te przykłady pokazują jakie mamy „demokratyczne” partie. I nie ma się tu nad czym rozwodzić, sądzę, że prędko się to nie zmieni.

  44. Jacobsky pisze: 2010-10-13 o godz. 14:16

    „, ale drugiej strony to nie mały biznes, Tusk, styropian oraz liberalizm każą komukolwiek wyprzedzać przy słabej widoczności, jechać z nadmierną prędkością i popełniać inne wykroczenia, tragiczne w ewentualnych lub w rzeczywistych skutkach.”

    Polska ma dwa razy mniej aut niz RFN, ale dwa razy wiecej trupow na drogach niz RFN. Wynika to z tego, ze inteligencja Niemcow kaze im przeprowadzic lustracje, wydawac 2% dochodu narodowego na nauke, patrzec na rece politykom chodzac na wybory, zapewniac minimum socjalne uczniom niezaleznie od rynkowego powodzenia rodzicow, nie dawac sie instrumentalizowac USA do haniebnych napasci, prowadzic odwazna polityke, az po rezygnacje z narodowej waluty, dbac o infrastrukture i bezpieczenstwo: politycy w RFN wiedza, ze musza zadbac o bezpieczenstwo na drogach, o helikopter do wypadku, o tani prad i internet, przestrzeganie zakazu narkotykow, likwidacje palenia papierosow, ochrone srodowiska itp. bo jesli nie, to musza „zniknac ze sceny politycznej”.

    W RFN Tusk, Komorowski itd. zostaliby wytarzani w smole i pierzu, a potem na osle wygnani z miasta. W Polsce mogapolegac na propagandzie klamstw mediow.

    Skutki medialnej propagandy klamstw o PO, o lustracji, o napasci na Irak, o finansowaniu nauki, o rzadowej korupcji itp. w ostatecznej konsekwencji nie prowadza do konkretnego wypadku, lecz do powyzszej statystyki RFN-Polska. W RFN policja nie dopuscilaby do tego typu transportow, a i obywaatele raczej rzadko popisuja sie bezmyslnoscia na drodze – takie transporty budzilyby w otoczeniu oburzenie zwyklych ludzi.

  45. Panie ET, my tu prawie wszyscy w komplecie agentami SB, a przynajmniej dwunastu agentami KGB (czynnymi!). A zatem tak czy siak SAMI SWOI. Niemniej, doskonale w naszym towarzystwie czuje sie pan Felek. Z tego co czytam, Pan rowniez. Pozdrowienia dla okolic Knyszyna!.

  46. the mentor pisze: 2010-10-13 o godz. 12:32

    „Nadzieja jest partia Palikota. Palikot i Kalisz jako jedyni politycy pokazali swoj sprzeciw przeciwko partyjnej samowoli. Naleza im sie za to brawa.”

    Mialby pan racje, gdyby partie Palikota zakladali swiadomi obywatele poswiecajacy czas na zalatwienie jakiejs waznej sprawy. Tymczasem partia Palikota powstala wspolna decyzja Tuska i Palikota: Palikot mial poczatkowo zrownowazyc mohera PiSu moherem PO. Potem Tusk zauwazyl, ze dalszy rozwoj rynku wyborczego Palikota jest mozliwy tylko poza PO, a wiec wspolnie zadecydowali o „Paeri Palikota” majac jako cel maksymalna ekspolatacje polityczna rynku konsumentow dopalaczy i antyreligijnych frustratow, czyli mohera PO.

    Interesujacym jest tylko w jaki sposob Tusk i Palikot zamierzaja zorganizowac by zwolennicy Palikota glosowali nie na niego, lecz na PO. Jakos to im sie to pewnie uda, bo jesli ktos wierzy w Palikota, to uwierzy we wszystko.

  47. @Piotr Kraczkowski, Slawomirski i wszyscy „pozostali”,

    jeśli ktokolwiek z Państwa spotkał w życiu choć jednego(jedną) KOMUNISTE,(KOMUNISTKE,),
    bardzo proszę o ujawnienie niniejszym jego(jej) nazwiska.

    Powolutku, nie wszyscy naraz!

  48. POLONIA-SAWA pisze: 2010-10-13 o godz. 10:40
    =============================

    Szanowna Pani,

    … no niestety ale bede – jak to sie teraz mowi w Polsce? … – „upierdliwy?” Aha.

    >>>——byloby jasne ,i dlatego powstalo to nieporozumienie >>>

    Protestuje!! NIE, TO NIE DLATEGO..

    Napisalem wyraznie ( cytuje po raz TRZECI ):
    „…ja nie odnioslem sie do tresci, jakie Pan @ajw, oprotestowuje, tylko do jezyka jakiego uzywa.”
    Co tu jest niejasnego? Czy to nie po polsku?

    Stwierdzam, ze to NIE JEST nieporozumienie. Stwierdzam ze Pani nie rozumie co Pani czyta.
    No, trudno…

    P.S. Nastepne 93 slowa nie na temat…
    P.S.2 … ha, ulzylo mi…

  49. Porównywania ekscesów wewnątrzpartyjnych w wydaniu JK i Grzegorza Napieralskiego, są „niesymetryczne, nieomal bezsnsowne. JK-to stara gwardia, pierwotna skamielina-podwalina PiS-u, która jak dotąd trzyma władzę żelazną rączką. Grzegorz Napieralski, do niedawna był szefem-giermkiem, którym wysługiwały się pierwociny-skamieliny z SLD. W PiSie „porządki” oznaczają trwanie starego, w SLD porządki/również Wacław Martniuk/ oznaczają rewolucyjną wręcz zmianę pokoleniową. W SLD demonstracja siły Napieralskiego wobec „dziadków” , oznaczać może, że jemu udało się przemodelować stagnacyjną strukturalność tej partii. W tym przypadku, zaświeciła szansa na wyewoulowanie z tej partii czegoś od dawna oczekiwanego przez Polaków. Takiego Napieralskiego lubię, i zaczynam odczuwać coś , co dawno wykreśliłem ze swoich emocji-NADZIEJĘ…
    Szanownemu Gospodarzowi, pozwolę sobie zwrócić uwagę na taki drobiazg , jakim jest zarządzanie konkretną instytucją , nawet redakcjami czasopism. „Demokracja”, „wolność wypowiedzi” etc, to są narzędzia, których używanie ma swoje „receptury” .Rolą szefów, jest dbanie o to, żeby dana instytucja dobrze funkcjonowała organizacyjnie i „rynkowo”/spełniała wymogi własnej oferty/.
    Jestem pewien, że gdyby nasz Szanowny Gospodarz, zaczął pisywać „frywolne”/ sprzeczne z ofertą „Polityki”/ artykuły w takich pismach jak „Rzeczpospolita”, „Wprost” etc., oraz publicznie występował w zlotach „moherowców”, podczas których pan Rydzyk , nazywałbynaczelnego „Polityki” „plastusiem, też mógły się załapać na sankcje ze strony swojego szefa , za-„wychylanie się” na przykład…

    Seastian

  50. Szanowny ET,

    przepraszam za zwłokę z odpowiedzią. Do zobaczenia jutro, na poprzednim blogu DP.

    Pozdrawiam,Sebastian

  51. WODNIK53,

    co ma chłamowaty w większości produkt chiński – czy polski dajmy na to – do wczorajszej tragedii na drodze ? Litości !

    Odkąd ludzkość istnieje, pogoń za bogactwem trwa, i będzie trwać dokąd ludzkość będzie istnieć. Na jakieś głębsze zmiany tutaj się nie zanosi i nawet dekady komunizmu nie zdołały tego zmienić. Być może owa pogoń stanowi zjawisko Tobie obce, ale ów instynkt (bo tak to chyba należy nazwać) jest jedną z głównych sił napędowych historii, czy to w wymiarze indywidualnym, czy to w wymiarze ogólnoludzkim. Czy koniecznie trzeba strzelać z tak ciężkiej artylerii w obliczu tragedii, która wczoraj przytrafiła się w Polsce, a dziś czy jutro może mieć miejsce gdzieś indziej ? Autobus wiozący wycieczkę emerytów, autobus, którego właściciel „zaoszczędził” na przeglądzie i puścił w górzystą trasę pojazd ze startymi hamulcami. Bilans: 46 osób zabitych. W obfitej Kanadzie ! Żadnego wykluczenia, żadnych przejmujących historii o ludziach zmuszonych skorzystać z tego autobusu. Jedynym zmuszonym był kierowca, bo to była jego praca. I co ? I też mamy przy tej okazji grzmieć nad kondycją ludzką, brakiem solidarności międzyludzkiej i mainstreamowym dobrym samopoczuciem (cokolwiek to ma oznaczać) ? Bez przesady !

    Na ogół wypadki komunikacyjne, katastrofy budowlane czy inne tego typu tragedie mają podłoże ludzkie wynikające z prawa Murphy’ego: jeśli coś ma źle pójść, to z pewnością pójdzie. Nie natychmiast, ale pójdzie. Ludzką odpowiedzią na tę prostą zależność przyczynową jest „Eee, kraczesz, jakoś się uda”, czyli pewne ogranicznie wyobraźni, które pozwala nie dostrzegać niepotrzebnego ryzyka lub inaczej – łudzić się, że rachunek prawdopodobieństwa jest po naszej stronie. Lub że Opatrzność czuwa nad nami. Czasem czuwa, a czasem nie, czego dowodem wczorajsza tragedia w Polsce czy na Ukrainie, co oczywiście w niczym nie przeszkadza domagać się poprawy stanu bezpieczeństwa na drogach, poprawy stanu dróg oraz szerokiej akcji prewencyjnej, co – jak można sądzić po tytułach z onetu właśnie się zaczęła („Zatrzymano przeładowane busy z pracownikami”). To ostatnie jest typowe dla biurokracji: dopiero kilkanaście czarnych worków z zawartością, rzuconych na biurko decydenta przy akompaniamencie kamer pobudza do działania – działania logicznego w danych okolicznościach, ale do tej pory niepodejmowanego z różnych powodów. Nazwijmy to fałszywym pojmowaniem problematyki kontrolowania ryzyka: dokąd prawo Murphy’ego nie zadziała, dotąd nie ma problemu. Znowu: zagadnienie niemal uniwersalne, bo naprawdę niewiele krajów jest np. tak proaktywnych w kwestii ruchu drogowego jak Szwecja.

    Biedni ludzie istnieli i będą istnieć, bez względu na system społeczno-gospodarczy. Elity i ich wykluczający wpływ również. Nawet jeśli wczorajsi wykluczeni staja się dzisiejszymi wykluczającymi, to mechanizm pozostaje ten sam. Raz jeszcze: czy w świetle tego rzeczywiście trzeba wsadzać wszystko do jednego worka argumentacji i stawiać naprawdę czynniki istotne dla sprawy na równi z głębokimi kwestiami filozoficznymi, które tak naprawdę były obce zarówno właścicielowi pojazdu, jego kierowcy oraz pasażerom ? Osobiście nie sądzę, i dlatego mój apel o więcej zdrowego rozsądku w dyskusji.

    Inaczej naprawdę zbliżamy się niebezpiecznie do sztucznej mgły.

    Pozdrawiam.

  52. Misiek ja cie obserwuje. Lepiej nie zaczepiaj. Chcesz zwrocic uwage doroslych, zwroc sie do wujka.
    LP

  53. Panie Kraczkowski, ale pan wymyslil. Teraz pan Slawomirski bedzie opowiadal glupstwa. Komuch jest po prostu obelzywa forma dla komunisty, tak jak przez analogie solidaruch mial byc deprecjonujaca wersja solidarnosciowca. Wiele slow konczocych sie na „uch” nabiera w naszym jezyku takiego brzydkiego zabarwienia jak np. flejtuch,swintuch,czarnuch,paluch(naogol brudny). Czasami koncowka „uch” nadaje slowu charakter zartobliwy np. maluch. No i oczywiscie istnieje cala masa slow na „uch”, ktore od urodzenia posiadaja taka urode i taka koncowka nie przydaje im zadnego zabarwienia emocjonalnego np. fartuch,duch,puch, lancuch itp.
    Mysle, ze pan Slawomirski wyczuwa owo pejoratywne znaczenie slowa komuch, a pytanie zadaje z glupia frant, zeby dokuczyc Gospodarzowi.
    No,no ten Slawomirski to jednak nie taki glupi, a pan , panie Kraczkowski w swej prostodusznosci dal sie podpuscic temu filutowi.
    Pozdrawiam
    LP

  54. NIE WYCHYLAĆ SIĘ W CZASIE JAZDY POCIĄGU – od niepamiętnych czasów PKP ostrzega pasażerów, oraz – UWAGA! PO TORZE PRZY PERONIE TRZECIM PRZEJEDZIE POCIĄG BEZ ZATRZYMANIA! PROSZĘ UWAŻAĆ I ODSUNĄĆ SIĘ OD TORU!

    Immanentnie rzecz ujmując, sankiuloci (ci wyedukowani inaczej, po staremu) perorować będą na Rio Grande. Niesprawiedliwość dziejowa! – wołać będę do utraty tchu, pomijając fakt historyczny, że różne narody w opisanych już wielkrotnie przez dziejopisów warunkach przekraczyły ową symboliczną Rio Grande. Może, och może, ludzie znad Pilicy tym busem pędzącym na oślep we mgle ją właśnie przekraczali. Gdyby nie istnienie „small business” prywatnych firm przewozowych, to mieliby oni marniejsze szanse na to. Firmy posocjalistyczne nie oferują tanich przejazdów w dogodnych terminach i na ciągle zmieniających się trasach. Taniość pociąga mniejszą wygodę i obniżony standard bezpieczeństwa, bo to pociąga koszty (mikroekonomia głupocze!). Ale nie powinna pociągać brawury i łamania elementarnych przepisów ruchu drogowego. Gdyby w tym samochodzie wysiadły hamulce i stoczył się od rzecznego wąwozu, gdyby kierowca zasnął z przemęczenia … Tu konkretnie zawiódł kierowca, ostry nadzór i kontrola, sprawozdania, wewnętrzna kontrola, itp nic nie dają. Trudność dla operatorów-ludzi stanowi wyważenie między kosztami i bezpieczeństwem. Bez tego rozumienia przekraczanie Rio Grande nie jest łatwe. Pamiętać należy, że przekraczanie Rio Grande pod specjalnym, marksistowskim nadzorem, pod kontrolą masowych sprawozdań i nieustannych kontroli zewnętrznych skończyło się katastrofą w zupełnie nieporównywalnych propocjach. Wyjście homo sapiens z Afryki to powolny, mały pikuś (jak mawia gospodarz bloga).

  55. Teresa Stachurska pisze: 2010-10-13 o godz. 15:22

    Cierpię od dzieciństwa na niedobór pamięci. Znów się objawił. Nie wiem do którego z moich wpisów nawiązuje Pani wskazując mi link do badań o nierówności wynagrodzeń w różnych krajach. Jeśli za Pani odeslaniem jest tylko zamiar uczulenia kogoś na problem, to dobrze Pani trafia. Jestem uczulony.
    Chyba nie zaskoczę Panią znajomością pojęcia krzywej koncentracji. Zapewne czyta Pani moje komentarze. Znam również pojęcie korelacji, autokorelacji, analizy wieloczynnikowej i rozkładów wielowymiarowych.

    Ale aby uczulonym na Pitagorasa trollom nie narażać się, nawiąże do dzisiejszej mojej wizyty u Pani okulistki.
    Jak dowodzą statystyki badani tylko na jedno oko są dwa razy zdrowsi niż badani na oboje oczu.

    Jako ten co liznął skórkę matematyki donoszę Pani: matematyka kompletnie nie radzi sobie z opisaniem duszy.

    A Pani wskazania są cenne ale pasywne. Liczę na Panią i cenię. Dopisałem Panią do Ulubionych. Jednak dzieli nas, Panią i mnie mniej niż 10 godzin od porannych mgieł. Gdyby Jarosław Kaczyński za godzinę ogłosił, że zlekceważona mgła zabiła brata, to wszyscy zbieracze jabłek dojechaliby jutro do pracy. No, może trochę spóźneni. Niech specjaliści od badań statystycznych cech jakościowych wybaczą mi trywializację. Dzieci samotnych matek bardziej kochają mamusię. Powtarzam: cenię Panią. Ale bardzo nieufny jestem wobec wprzęgania matematyki do miłosierdzia.

  56. Panie i Panowie!

    Cynizm ckliwego populisty — Wszyscy, którzy wyladowali na Księżycu wrócili bezpiecznie. Podróże na Księżyc są bezpieczne.

    Cynizm miłosiernego Polaka — Nie wspomagajcie podatkami tej nielegalnej władzy wysyłającej 1/3 za Odrę, 1/3 za Ural a z reszty kradnie co się da.

    Cynizm statystycznego Polaka — Sąsiad nie zbiednieje jak będzie miał jedną kurę mniej. A kurników we wsi moc. Na św. Jana będzie odpust zupełny.

  57. Nie znam się na ryzyku w transporcie ludzi i prezydentów, nie wiedziałem co nam Lew Trocki o partyjnym życiu i wychylaniu się powiedział. W demokracjach doświadczonych precedensami, o jako tako ugruntowanych trybach postępowania wychylanki polityków są możliwe, ale wiele zależy od kontekstu. Np. tzw. backbenchers (siedzący na tylnych ławach) nie wychylają się. Prezes Kaczyński testuje polską demokrację (nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło) zarówno konstytucyjnie jak i z wyprowadzaniem mniejszości na ulice. Premier Tusk testuje życie partyjne – obaj robią to rzecz jasna w samotności. W mojej opinii, po roku 2005, a jeszcze lepiej ustawiając cezurę czasu – po 1 maja 2004 roku polska polityka inaczej się obraca. Co jest dobre, ale nie zawsze w detalach dostrzegane.

  58. Poszukiwanie społecznych przyczyn wypadków komunikacyjnych oraz równowagi w centralizmie demokratycznym

    Tragiczny wypadek busa i smierć kilkunastu osób jest nie pierwszym i nie ostatnim zdrzeniem znaczącym naszą wyboistą drogę do demokracji.

    Zjawisko wykluczenia społecznego nie jest rzadkością w krajach młodej demokracji przechodzących transformację ustrojową. Są to kraje w przeważającej mierze słabo zaawansowane cywilizacyjnie (słabe poszanowania prawa, słaba sprawność struktur ustrojowych, słabe poszanowanie demokratycznych reguł współistnienia społeczeństwo/władza, słabe utwierdzenie nowoczesnych standardów współdziałania zarówno w obrębie rynku, jak i samorządności).

    Charakterystyczną cechą krajów zacofanych cywilizacyjnie, takich jak np. Bułgaria, Rumunia, Ukraina, Rosja, Polska jest wysoka wypadkowość komunikacyjna. Także poziom wykluczenia społecznego i wiążącch się z tym procesem patologii jest wyższy w tych krajach. Tego nie zmieni w krótkim ani solidaryzm społeczny ani powtórna transformacja ku ustrojowi sprawiedliwości społecznej, ani oburzenie lewicy.
    To mamy w genach kulturowych, a jak wiadomo geny zmieniają się w wędrówce pokoleń, a nie poprzez rewolucje społeczne.
    Tu trzeba przyznać rację pierwszym rewolucjonistom w Rosji, a wśród nich Trockiemu, że czuli problem ogłaszając jako warunek sine qua non powodzenia rewolucji w dłuższej perspektywie – wychowanie nowego człowieka.
    Historia się tak potoczyła, że w krótkim czasie zrezygnowano z tego wymagającego cierpliwości postulatu i w gorącej wodzie kąpani radykałowie ukuli nowy termin – pierekowka. To był taki ersatz procesu przekształcania społeczeństwa, nadania nowej mentalności, uczynienia z ludzi obywateli.
    W krótkim czasie jeszcze bardziej radykalni rewolucjoniści ze Stalinem i Berią na czele doszli do wniosku, że to zbyt wymagająca teoria i nie nadając wielkiego rozgłosu obrali kierunek na przemoc, zabrali się za błyskawiczne przekształcanie społeczeństwa poprzez czystki, terror, eliminiację nosicieli nieposłusznej, niemodyfikowalnej blitzkriegiem wychowawczym mentalności.

    Jeśli chodzi o demokrację dozowaną w partii w ujęciu Trockiego, to mechanizmy zaproponowane przez niego w teorii tzw. centralizmu demokratycznego wyporodukowały zupełnie nieoczekiwana sekwencję zdarzeń.
    Mechanizm funkcjonowania partii zaproponowany post factum przez zastępce Lenina był swoistą teorią przepływów odpowiedzialności od góry do dołu i od dołu do góry, teorią równowagi jin i jang, na której to teorii na kanale góra-dół założył drosselklapę i ją zablindował towarzysz Stalin zwalniając górę od wszelkich rozterek, deliberacji i tłumaczeń przed frontem dołów partyjnych, czyli ludu o niezmodyfikowanej jeszcze mentalności.
    Pierwszą grubszą ofiarą został Trocki usiłujący zakorzenić swoje racje w szerokim aktywie. Potem już poszło z górki. Tak zakończył się świetlany projekt przyspieszenia w budowie nowego społeczeństwa i zapowiadanego powrotu do demokracji po uporządkowaniu spraw najważniejszych.

    Jeśli chodzi o wydalenie Kalisza z zarządu, to odbyło się to drogą głosowania, czyli procedury demokratycznej. Inną sprawą jest, kto dzierży klucz do elektoratu partyjnego. Jeśli jest to klucz oligarchiczny, to żegnaj demokracjo.
    Oligarchia, paradyktatura są w społeczeństwach zacofanych cywilizacyjnie stanami o najniższej energii funkcjonowania, czyli stanami najłatwiej osiągalnymi – atraktorami. Szybkiemu osiąganiu takich stanów przez ciała typu partie i samorządy najbardziej przeszkadza społeczeństwo o dużej gęstości inicjatyw obywatelskich, nasycone świadomością obywatelską.

    Tak więc znów dochodzimy do punktu wyjścia – potrzebna jest nam zmiana mentalności, aby gęste od świadomości i inicjatyw społeczeństwo stało się rozgrywającym, a nie glebą do hodowania oligarchii.

    Pzdr. TJ

  59. To kazdy powinien przeczytac i zrozumiec w jakim kraju zyje
    http://www.rp.pl/artykul/548943-Swiat–Moje-panstwo-mnie-zawiodlo.html

  60. Lewy Polak pisze:

    2010-10-13 o godz. 18:14

    ” Komuch jest po prostu obelzywa forma dla komunisty”

    Opinia Lewego Polaka nie jest atrakcyja bo doszukuje sie tylko pejoratywnosci. Slowo dla Lewego Polaka traci znaczenie miesza sie z drugim slowem. Slowa traca znaczenie i powstaje w ich miejsce chaos.

    Slawomirski

  61. Klopfer pisze:

    2010-10-13 o godz. 17:33

    Jego nazwisko Strelnikow.
    Znajomy Pasternaka.

    Slawomirski

  62. Klopfer, 17.33. Chętnie takiego też bym zobaczył. W dość długim życiu nie dostąpiłem takiego szczęścia. Natomiast powiedzenie Bieńkowskiego, że od komunisty głupszy jest tylko antykomunista na blogu tym sprawdza się w całej rozciągłości.

  63. dziadek Ignacy pisze:

    2010-10-13 o godz. 17:14

    „Panie ET, my tu prawie wszyscy w komplecie agentami SB”

    Tos Pan ostro zachorowal na liczbe mnoga.

    Pisze sie tak:
    „Pracowalem dla SB, dziadek Ignacy”.

    Slawomirski

  64. Zosienka pisze:

    2010-10-13 o godz. 17:04

    co-muszka?

    Slawomirski

  65. Szanowny panie redaktorze

    Czy lingwistyczny wysilek zdefiniowania komucha i komunisty jest ponad panskie sily?

    Slawomirski

  66. Wrócę jeszcze do czasów peerelowskiego dolce far niente, aby o miłosierdzi niepitagorejskim opinię swą wyrazić. Dokładniej, do chałupki przy zboczach Szrenicy, gdzie na narty jeździliśmy co roku. Chałupkę zamieszkiwały dwie starsze kobiety, jedna była inwalidką po wypadku, druga dojeżdżała do pracy we bielsko-bialski włókiennictwie. Jednej nocy adorowały święty obraz – były ludowymi katoliczkami w rozumieniu Prymasa Tysiąclecia. Bieda – to mało powiedzieć – bieda nieporównywalna z naszą asystencką wegetacją. Wynajmowaliśmy jeden pokój. Raz zostaliśmy zaproszeni na świateczną kolację, podano zupę na wołowych ogonach. Peerelowska bieda. Przeskakując dekady i robiąc porównanie dwóch „krzywych koncentracji”, to mimo znacznych różnic w dochodach i przydziałach w minionym systemie, obecnie one są większe. Albowiem jest to charakterystyczna cecha obecnego systemu, która wyraża się w zasadzie: the sky is the limit, nie tylko odnosi się to do szmalu i materialnego bogactwa, lecz wszelkiej wolności działania i tworzenia. Post-peerelowski sankiulot /łamane przez arystokrata-intelektualista/ z obrzydzeniem odrzuci tę kulturę, afrykańską, dziką, nieludzką – w jego wąskim rozumieniu.

    Oczywiście pisał Adam Smith: ” “It is not from the benevolence of the butcher, the brewer, or the baker that we expect our dinner, but from their regard to their own interest.” Co znaczy: Nie dzięki życzliwej dobroczynności rzeźnika, piwowara, czy piekarza spodziewamy się kotleta z kuflem piwa i pajdą chleba na obiad, lecz przez ich oddanie własnemu interesowi. Smith był realistą, odkrywał cechy ludzkiego charakteru i nie chciał ich naprawiać. Ludzi szczęśliwymi chciał widzieć, ale nie na siłę. Przy tym delikatnie zalecał poskramianie swojego egoizmu.

    Nie da się ukryć, większe różnice muszą powstawać. Niewątpliwie, pewne sytuacje życiowe muszą być regulowane, bo człowiek jest porwyczy, brakuje mu wyczucia ryzyka, zapomina o szansy nie dostrzeżenia czegoś we mgle, wszak mgła, nawet bez zakrętu, czy wąwozu przed pasem lotniska, ukrywać może różne niespodzianki. Aż tak na wolę ludzką liczyć nie można, nie rozproszy ona mgły na odpowiedniej odległości przed faktyczną przeszkodą. Fizyka (dynamika i optyka) oraz moralność to dość odległe od siebie są dziedziny, chociaż ludzkie. Metodycznie należy je rozdzielać. Ekonomii bliżej do moralności, co nie potrzebuje wyjaśnień.

  67. POLONIA-SAWA pisze:

    2010-10-13 o godz. 16:49

    Dziekuje za wywolanie ET do tablicy.

    Slawomirski

  68. Lewy Polak pisze: 2010-10-13 o godz. 18:14

    „Komuch jest po prostu obelzywa forma dla komunisty, tak jak przez analogie solidaruch mial byc deprecjonujaca wersja solidarnosciowca.”

    Nie sadze. W obu przypadkach ludziom chodzi o rozmijanie sie idealu z rzeczywistoscia. Panskie dalsze rozwazania slowotworcze nic do sprawy nie wnosza.

  69. Skorumpowany? p Georg
    ———————————————–
    ./..nie popieram szamba jezykowego awj ,
    ale popieram zawartosc szamba ???? a fe …p.Georg /
    reszte jutro ….
    Salute

  70. Środa wieczorem, to wyjątkowy czas
    dla mnie, nałogowego czytelnika ważnych tygodników. Mam prawie przeczytany Wprost i główne artykuły polityczne, Polityki.
    Szczególnie przed skomentowaniem czegoś na blogach Polityki, uważnie czytam to, co polityczne, aby nieświadomie nie powielić jakiejś myśli Najważniejszych Redaktorów.
    Rzecz w tym (jak mówią Hiszpanie), że najczęściej czytam to, co sam chciałbym napisać i to stanowi pewien kłopot, przyznacie Państwo.

    Od afery dopalaczowej jestem jakiś rozdrażniony, przestałem oglądać TVN24, nie mogę na wiele mordek patrzyć a nawet, z ust tych mordek, tego ble, ble słuchać.

    Przelatując komentarze Państwa, zauważam często coraz większą rezerwę dla PO, czasami niechęć do D. Tuska. To mnie uspokaja, to znaczy, że to u mnie, to nie jest depresja jesienna albo nawrót myśli o przemijaniu.

    Panowie Janicki i Władyka zastanawiają się nad grupą niegłosującą. To przecież połowa elektoratu!
    Czy niegłosujący czekają na jakąś propozycję polityczną, nową partię, bo istniejące ich nie satysfakcjonują, czy też są trwale odwróceni od życia publicznego. Czy – wreszcie – stanowią potencjał raczej rewolucyjny, czekający na słynną iskrę, czy raczej stabilizujący, odzywający się tylko wtedy, kiedy zagrożony jest spokój, jak w 2007 r.
    piszą wytrawni znawcy polityki i nie dają odpowiedzi. Podają dużo statystyki, zostawiają czytelnikowi wiele do myślenia.

    A może…
    Te 50% niegłosujących ogląda czasami programy informacyjne i widzi albo jakieś papugi, powtarzające slogany wodza, albo jakieś złośliwe mendy, jakieś typy oszołomów, udające zaangażowanie, odgrywające przed publiką gdzieś rozpisane role.
    Te niegłosujące 50% widzi też w uścisku miłosnym z politykami, dziennikarzy, którzy reżyserują wstawki polityczne między durnymi, coraz dłuższymi reklamami.
    I co? – mają ci ludzie głosować? Mają głosować na przydupasów szefów?
    Czym to się różni od głosowań za komuny?

    I na koniec coś osobistego. Używam auta od 1969 roku, ponad 40 lat „walczę o życie” na szosach. W 2007 roku myślałem, że D. Tusk zaapeluje do narodu, aby ten złożył się na autostrady, jako wkład w dobrobyt naszych dzieci. D. Tusk wprowadził PISowską, 41mld lukę do budżetu po stronie wpływów, nie reformując strony wydatkowej.
    D. Tusk nawet nie spróbował zaapelować o cokolwiek. Okazuje się ostatnio, że D. Tusk ma mniej pieniędzy na autostrady niż planowano i znów ma inne, ważniejsze wydatki.
    W 10 lat zginęło 55 000 ludzi! To przecież masakra.

    Przepraszam, D. Tusk zaapelował o spokój.

  71. telegraphic observer
    Witaj po przerwie, Wierny Druhu!
    W Stanach zamknięcie, Nasdaq +0,96%, S&P500 +0,71, w Polsce WIG20 +2,5%!
    Co się idzie robić, Doktorze?

  72. …zeby tylko w SB Panie Sajdomiski…zeby tylko. Poczatki byly w Abwehrze. A tak powaznie, to skad Pan wie ze mam Pana za Pajaca?

  73. Mamona pisze:

    2010-10-13 o godz. 20:47

    Inny bo personalny punkt widzenia tragedii.
    Z drugiej strony pozostaje pytanie co wywolalo agresje przeciwko zalobnikom?

    Slawomirski

  74. Mamona pisze:
    2010-10-13 o godz. 20:47

    Zajrzałam do linkowanego tekstu i nie zostałam przekonana. Wdowiec po posłance Natali Świat najpierw oświadcza, że swoją żałobę chciał przeżywać bez obecności tłumów i kamer, a po chwili okazuje się, że w celu uczczenia pamięci zmarłej, udał się pod tablicę pamiątkową wraz z kilkusetosobową grupą wiernych, wychodzących z kościoła. Jeśli to jest intymne przeżycie,, to ja się na intymności nie znam. Kilku wyrostków coś pod adresem uczestników pochodu rzuciło i to jest jeden z powodów – licznych – że państwo polskie pana Ś. zawiodło. Oby nie doznał poważniejszych zawodów. Z całym szacunkiem dla jego żałoby. Jednak ja się upieram przy tym, że intymność to nie jest marsz w kilkusetosobowym pochodzie do tablicy pamiątkowej.
    Ja bym poszła ze zniczem i kwiatami na grób.
    Sama albo z najbliższą rodziną.

  75. Wiesiek 59 (16:52) napisał:
    „W sprawie tego tragicznego wypadku , na tle Smoleńska, mam mieszane uczucia……”
    Ja również, co wyraziłem na innym blogu:

    Wyprzedzanie. Jakaś straszna choroba polskich kierowców. Nigdzie na świecie w takiej skali to zboczenie nie występuje. Zginęło 18 osób w tym sprawca tego nieszczęścia. Gdyby wszystko było zgodne z przepisami, była odpowiednia ilość pasażerów, to ofiar byłoby tylko mniej.
    Do pracy jechali zwykli ludzie, nie było tam żadnego nawet mało ważnego polityka PiS-u. Może będzie krzyż przy drodze, ale jestem przekonany,że wrak busa znajdzie się na złomowisku, nie będzie miesiącami badany i przykryty brezentem. Nie sadzę, aby jego szczątki były traktowane jak relikwie. Na miejsce wypadku nie przyjadą archeolodzy, a rodziny nie dostaną wysokich odszkodowań.
    Tylko dlatego, że zginęli tam zwykli, prości ludzie.

  76. Popularną u nas zasadę ”nie wychylać się” wzięła sobie najwyraźniej do serca także niejaka p. Frankiewicz (albo jakoś podobnie), która wykonała tłumaczenie z angielskiego na polski oraz napisy do dokumentu DVD pt.:”Doktryna Szoku” opartego na głośnej książce Naomi Klein, pod tym samym tytułem. Tak skandalicznego tłumaczenia dawno nie spotkałem i nie wynika ono ewidentnie z braku wyedukowania lingwistycznego owej pani, lecz jest efektem najzwyklejszej, ordynarnej cenzury. Wstyd.

    Mimo wszystko film na pewno wart jest obejrzenia, chociaż w 80 minutach ciężko zmieścić treść grubo ponad ośmiuset stron…

    Przy okazji chciałbym się z państwem podzielić dobrą nowiną. Już za kilka dni, bo 21 oraz 23.10.2010r. na American Film Festiwal we Wrocławiu wyświetlany będzie ostatni dokument Michaela Moore’a pt.: „Capitalism a Love Story”. To pozycja obowiązkowa dla każdego, korzystając więc z okazji zachęcam serdecznie niezdecydowanych do tłumnego przybycia na projekcję (od razu wyjaśnię, że nie znam Romana Gutka osobiście, nie mam też obiecanej żadnej prowizji od sprzedanych biletów). Szczegóły na stronie: http://www.americanfilmfestival.pl/lista.do?typ=cykl&idCyklu=310

  77. Niniejszym zamykam pękającą w szwach listę zgłoszonych przez Państwa, osobiście (po)znanych KOMUNISTóW.
    Zawiera ona jedną jedyną pozycję, a mianowicie nazwisko STRELNIKOW, osobę nominowaną do tego „tytułu” przez pana Slawomirskiego, który mi chyba wybaczy, że ja teraz oka zmrużyć nie mogę, dowiedziawszy się w końcu, że ktoś widział i wie, gdzie znajduje się taki unikat jak „bursztynowa komnata”. Przeto ogromnie bym prosił, abyś raczył Pan tę – dla mnie – sensacyjną wiadomość sprecyzować; chodzi o Wladimira Strelnikowa? Zna(ł) go Pan faktycznie osobiście? Jeśli tak, to jak(czym) mu Pan tę „komunistyczność” zdjagnozował?
    W nadzieji na rychłą odpowiedź, biegnę zaparzyć sobie tęgiej kawy – za przeproszeniem – po turecku.

  78. POLONIA-SAWA pisze: 2010-10-13 o godz. 21:55
    ===============================

    >>>…ale popieram zawartosc szamba ???? a fe …p.Georg />>>

    Szanowna Pani,

    Znowu Pani nie rozumie. Napisalem WYRAZNIE:

    „Co do tresci, PROSZE ZWROCIC UWAGE (podkr. moje, obecne ), nie wypowiadam ocen…( tylko rejestruje… do pozniejszego rozwazenia i skonfrontowania … ),
    …. albowiem JA NIE WIEM,”

    P.S. Proponuje na tym zakonczyc…Apage…
    P.S.2 Fajeczka pokoju…?

  79. Jak mało ludzie mają do powiedzenia. Bać się należy tych, którzy na sto procent wiedzą wszystko. Swoje emocje biorą za fakty, obojętnie w jakiej sprawie. Parafialna prowincja…
    Niemniej – Kalisz na aucie na pewno nie jest już tym politykiem, którego pamiętamy z okresu służby u Kwaśniewskiego. Utracił jasność myśli, przynudza – przestał mówić, za dużo gada. Może u boku Palikota i Kutza odnajdzie się na [ideowej] lewicy?

  80. sensacja w Warszawie!. Poeta o nazwisku Rymkiewicz Jaroslaw i Marek, obwiescil date 10 kwietnia 2010, jako KONIEC KOMUNIZMU. W kregach zlosliwcow pojawilo sie domniemanie iz poeta odstawil leki. Inni twierdza ze jest odwrotnie.

  81. Gospodarzu
    reprezentancie „warszawki”!
    Napisałeś:
    „Towarzyszu, pardon, kolego Napieralski – przecież usunięcie Kalisza z władz to strata dla zarządu, strata dla SLD, strata dla pana. On sobie da radę. Jeden z nielicznych polityków SLD, który ma dużo zalet – niezależny, inteligentny, prawnik, doświadczony, były minister i szef kancelarii prezydenta, z poczuciem humoru (o klasę lepszym od Wenderlicha), nadto medialny, popularny i lubiany”.
    Otóż „Towarzyszem, pardon, kolegą” dla Pana może być Kalisz, ale nie Napieralski.
    Wycieczki personelne – vide Wenderlich – były może dobre za czasów „Polityki” sprzed 1989 r. lub „Trybuny Ludu”, ale dzisiaj nie znajdą już posłuchu.
    Tekst napisany na zamówienie lub właśnie dla „towarzysza” wskazuje na to, że nie zapomniał Pan, że czegóż to nie robi się dla pupila.
    Pańskie opinie -jakże sprzeczne z moimi – świadczą o tyjm, że właśnie temu politykowi a nie Kaczyńskiemu należy się pomnik na Krakowskim Przedmieściu.
    Jaka też szkoda, że nie był on kandydatem na prezydenta RP a był nim tylko mający 3-4% szanse Napieralski.
    Zwycięstwo było tak bliskie a pan zapewne zostałby jego doradcą.
    Dla pana nic nie znaczy to, że ponad połowa czyli ponad 200 osób nie udzieliła temu panu wotum zaufania i nikt go z partii nie wyrzucił a jedynie pozbawił członkowastwa w Zarządzie.
    – Jeżeli człowiek ten słowem nie sprzeciwił się swojemu obecnemu idolowi Paklikotowi, który obiecywał zniszczenie (użył innych słów) SLD a wręcz przeciwnie uczestniczył w zorganizowanym spędzie,
    – Jeżeli człowiek ten nie kiwnął nawet małym palcem, aby włączyć się w kampanię prezydencką Napieralskiego,
    – Jeżeli człowiek ten jako jeden z pierwszych poniegł ze słowiami poparcia kandydata PO na prezydenta,
    – Jeżeli człowiek ten będący totumfackim pana i panu podobnym oraz celebrytą w niektórych mediach nie znajduje czasu na właściwe prowadzenie komisji śledczej,
    – Jeżeli wreszcie człowiek ten będąc w kierownictwie partii występuje jako jej „piąta kolumna” wynosząc poufne wiadomości )bardzo cenne dla dziennikary i nie tylko) i krytykując publicznie każde kolejne jej przedsięwzięcie a przy tym sam nie przejawiając jakichkolwiek (za wyjątkiem mediów) inicjatyw.
    To właśnie tylko przeciwnik SLD może krytykować wyrażenie braku zaufania dla Ryszarda Kalisza.
    Sam właśnie z wyżej wymienionych względów będę się cieszył, kiedy ten poseł koniunkturalnie zapisze sie do innej partii.

  82. „Partie polityczne w Polsce przypominają zespoły pieśni i tańca. Wystarczy, że ktoś wychyli się z szeregu, albo zaśpiewa na nie tę nutę, i zaraz dyrygent wali go pałeczka po głowie.”

    Szanowny Panie Redaktorze,
    W zespole pieśni i tańca, będącym stowarzyszeniem, którego jestem członkiem, takowych praktyk się nie stosuje. Jesteśmy grupą znajomych, częstokroć przyjaciół, którzy w wolnym czasie bawią się taką właśnie niepopularną (choć podobno jesteśmy narodem zakochanym w tradycji) dyscypliną. Bardzo bym prosił więc o niedobijanie naszej nikłej popularności, jeszcze ktoś by się wystraszył a my chętnie widzimy u nas nowych członków. Nie samym tańcem z gwiazdami żyje taneczny rynek i you can dance też tańce narodowe.

    Pozdrawiam serdecznie,
    eM

  83. Szanowny Panie Slawomirski,
    na biologie nie mam wiekszego wplywu. Staram sie jednak uprawiac sport i spozywam tylko produkty bio; smakuja przednio. Info dla Sawantki Polonii: winobranie na Gorze Krzyzowej w dzielnicy o tej samej nazwie w Berlinie rozpoczelo sie w poniedzialek, 4.10. i w tym samym dniu zakonczylo. Zebrano ca 280 kg winogron, z ktorych powstanie przednie wino. Pamieta Pan winobranie W Zielonej Gorze?
    Pozdrawiam (przed kilkoma dniami pozdrowilem rowniez Ww. Mury bylego teatru Zen jeszcze stoja. Monopol faktycznie wspanile odnowiony, z odnowiona obsluga. Soul Café na Placu Solnym? Niestety nie odwiedzilem, bo po noclegu ruszylem w dalsza droge na Morawy.
    ET
    PS
    Nasi przodkowie jadali winogorna, a nam szczernialy zeby.

  84. Taka topograficzna uwaga.
    Ze stoków Szrenicy ( Karkonosze Zachodnie) do Bielska – Białej (przedgórze Beskidu Śląskiego ) jest w lini prostej ca 200 – 250 km. Jedna ze starszych pań goszczących młodego TO miała z chałupki na stokach Szrenicy dojeżdżać do pracy w bielsko-bialskich fabrykach włókienniczych. Czy to rzeczywiście o Bielsko-Białą chodziło ? Dojazdy (jeśli codzienne) musiałyby jej zajmować duuuuużo czasu. 😉

  85. I nawet teraz nie rozumiemie Pan ,ze nie mozna ;
    COS NAZWAC SZAMBEM I ZGADZAC SIE Z JEGO ZAWARTOSCIA :
    To jest bzdura ,ktora wtedy przypadkiem Pan napisal i do tego
    poparl ,chcac nie chcac p.Mentora.
    Tak ,tak na a co p. Mentora /ten prawdopodobnie po ciezkim szkoleniu sowieckim / powiedzial mi jak mam przy pomocy SS w Niemczech
    „pomoc Polakom ? „.
    ./..bo essesmani ratowali zycie Polakom z narazeniem wlasnego zycia ?/
    Trzeba bylo dolozyc ajw i nie pisac NIC do Mentora .
    /sa ludzie i ludziska.. polityka /
    Okey…. przezylismy …
    Salute

  86. do Slawomirski pisze:

    2010-10-13 o godz. 21:20
    POLONIA-SAWA pisze:

    2010-10-13 o godz. 16:49

    Dziekuje za wywolanie ET do tablicy.

    Szanowny Panie Slawomirski,
    do tablicy, wlasciwie do mownicy, bo sa to studenci mediow i komunikacji, wywoluje sam. Sawantka niestety nie rozumie slowa pisanego i slowa czytanego, dlatego nie bedzie sklonna (lub nie bedzie w stanie) Panu pomoc. Mojego stanowiska wobec biologii jednak nie zmienie, bo kognitywnie poznaje i doznaje wiecej przyjemnosci, laczac owe doznania oczywiscie z „biologia”, czasem z zoologia w ramach potrzeby specjalizacji. Ciesze sie, ze oddycham, ze moje powonienie , trawienie etc. funkcjonuja.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Prosze nie ulegac marketingowi mistyfikacji, ona tu po prostu grasuje.

  87. …W RFN policja nie dopuscilaby do tego typu transportow,…

    Po przeczytaniu powyzszego zapewniam wszystkich, ze Niemcy nie sa krajem „policyjnym”; wiec gdyby policja taki transport kontrolowala, to…

    ET

  88. Zauwazylem w blogosferze, ze przestajemy odrozniac atrybuty tego, co jest wokol nas od tego, co jest w nas. Zatracamy kompetencje widzenia tego, co jest nasze. Z owym problemem konfrontowani jestesmy od podrozy Magellana. Masowa wyobraznia w globalnym swiecie daje nam zludzenie rownosci, co prawie zawsze imputuje koniecznosc mozliwie sprawiedliwego podzialu dobr. Problem zaczyna sie wtedy, gdy zewnetrzny swiat ograniczony jest li tylko fo gamy kolorow, podczas gdy wewnatrz brakuje srodkow na przejscie do dialektyki podmiotu. Jednoczesnie nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze otaczajace nas obiekty nabieraja cech podmiotowych.. W ten sosob pozbawieni wiary w tzw. sile wyzsza stajemy sie coraz bardziej samotni i agresywni wobec wszystkiego, co nam sie wydaje inne, obce. Nie zdajemy sobie sprawy z zagrozenia, ktore niesie ciagle dazenie do wlasnego upodmiotowiania sie, ktore z kolei spycha drugich do roli li tylko przedmiotu. Dopiero kierujac sie wlasnymi (przez nas samych stworzonymi) dogmatami jestesmy w stanie zaakceptowac czas nowy. Stajemy sie o prostu irracjonalni w postrzeganiu siebie i otaczajacej nas rzeczywistosci. Zadowalamy sie poniekad atrapami, cyzelujemy nowe bozki lub polerujemy te juz istniejace. Tego rodzaju narracja opisujaca nasz swiat prowadzi nas bezposrednio do ukladu zakmnietego, stajemy sie autystami. Obecnosc w blogosferze rzuca na nas jedynie cien, co przeslania nam kryzys wewnetrzny. W ten sposob poruszamy sie miedzy megalomanami i megalopatami. Posiadanie umiejetnosci samodzielnego myslenia jest niezrozumialym dla wiekszosci dobrem. Dobrem czesto trudnym do zaakceptowania. Wie nie wychylac sie stanie sie programem.
    ET

  89. Z dzisiejszego wpisu, traktującego o zjawisku przecież typowym dla każdej partii, na uwagę zasługuje nawiasem podane zdanie: „nie chce mi się wierzyć, prezes nie jest taki głupi”. Oj, Panie Redaktorze, głupi i to bardzo jest ten prezes. Zakompleksiony, ogarnięty fobiami partacz nie tylko polityczny. A że ćwierć narodu za nim obstaje? No bo ta ćwierć jest jeszcze głupsza. Pozdrawiam.

  90. @Klopfer godz.1:13

    Drogi Klopferze, czego to nie robiono na blogu pana Passenta, aby panom Slawomirskiemu i Et uzmyslowic, ze powinni sie zajac jakas bardziej konkretna dzialalnoscia np. hodowla psow, wyplataniem koszykow, wbijaniem gwozdzi w drewniane powierzchnie itp. Ani delikatne aluzje, ani kpiny, ani doslowne brutalne grozby Absolwenta nic nie daly. Ci panowie sa swiecie przekonani, ze potrafia myslec. Bawimy sie ich kosztem, to co napisales tez jest zabawne, ale problem polega na tym, ze do tych dwoch to nie dociera.
    Juz raz cytowalem fragment „Ozenku” Gogola, wiec jeszcze raz przypomne. Zdesperowana nachalnoscia konkurujacych o jej reke kawalerow panna mloda nie wytrzymuje i wrzeszczy : „Won, durnie !”, na to konkurent o nazwisku Jajecznicyn pyta: ” Co pani ma na mysli mowiac : won ?
    I ty, Klopferze w tym nierownym boju polegniesz.
    Pozdrawiam
    LP

  91. Cóz tu pisac partie politycznie sa trzy waznie, i liczace, coz PO,PIS, SLD I MOZE PSL, coz elektorat wiejski dobrze miec ma jego PSL, jest to elektorat
    waski, czasami zacofany, obyczajowo, coz cczy sie opłaci wsp[ólpraca Sld z PO, KTÓRa nie ma elerktoratu zaccofanego, otwartego na poglady innych, taka wspólpraca moze sie opłacac, coz tu pisac Czy Napieralski poradzi sobie tworzeniem nowoczesniej lewicy, która nie ma garbu postkomumy,
    tu sie by przydały rady Aleksandra Kwasniewskiego, który jjjest utalentowanym politykiem, coz doswiadczenie politycznie sie by przydało
    Palikot jest politykiem niezalezny, który sie przyda sie kolorowycch gazetach, moze byc lepsza sprzedaz i rozwoju dziennnikarstwa opiniotwórczego , a program lewicowy to swobody obyczajowe i coz tu pisac serial Majka oswiaja społeczenstwo tymi problemami, które kryja
    sie pod programem lewiccowym, ploblem ciazy, samotnych matek, które
    szukaja wsparcia u bbliskich, coz tak mozemmy umiejjetnie od programy
    Prosto z polski do seriali, które ucca dobbrych społecznych postaw
    ccoz tu pisac to jjest swiadomosc bycie rodzicem, to jest kaampania społecczna Madrzy rodzice, ze takze telewizzzja złe wychowuje dzieci,
    dzieckiem trzeba rozmawiac takze o problemach czy swiadomy obywatel, moze
    nie którym takze osoba publicccczna, która ma wpływ na opinie publiczna, coz w społeczennstwie jjjest wiele problemów do rozwazania,
    to byc moze koalicja PO-SLD sie przyda, zeby społeczenstwo bbyło
    bardziej przzyjaznie i otwarte obywatelowy, coz to jest spot PO juz bywa spotem PO,
    pozdr serdecznie

  92. W poprzednim watku
    Michał pisze: 2010-10-13 o godz. 16:18
    „Hitler zawsze uważał Polaków za najinteligentniejszą nację, z jaką się kiedykolwiek zetknął. To nie Polacy mieli być wtedy podludźmi, tylko Niemcy nadludźmi, über alles.”
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=764

    Wracam do tego, poniewaz dyskusja wydaje sie krecic sie w kolko nie czyniac postepu. Bycmoze Pojecie pod czlowieka mogloby przyniesc przelamanie imapasu.

    Wikipedia podaje definicje:
    „Podczłowiek: Człowiek, którego zdolność do nauki i przyjmowania wzorców narzuconych przez porządek społeczny nie mieści się w normach przyjętych dla tej społeczności.” Choc historycznie „pierwszy raz w niemieckiej literaturze określenie „Untermensch” pojawiło się w powieści Jean Paula z roku 1795 w odniesieniu do orangutana.”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Untermensch

    Zastrzegam, ze nie uwazam Polakow za podludzi, niemniej zdefiniowanie nas jako podludzi oraz pasmo polskich klesk daje do myslenia. Otoz koncepcja podczlowieka nawiazuje jednoznacznie do wydolnosci umyslowej. Patrzac tylko na ostatnie 20 lat nie sposob natomiast nie zauwazyc, ze wlasnie w zakresie, w ktorym przyznaje sie Nagrody Nobla, jak by to powiedziec, nie mamy skucesow. Trudno mierzyc inteligencje czlowieka, a co dopiero narodow. Zawsze mozemy powiedziec, ze tez jestesmy inteligentni, tylko inaczej. Dlatego jako wskaznika mozna by uzyc sposob wydawania dochodu narodowego. Osoby malointeligentne pozna po ich wydatkach – pytanie czy wydatkami mozna mierzy takze inteligencje narodow, jesli cos takiego w ogole istnieje?

    Sprawa jest zagadkowa, poniewaz „norma przyjęta dla społeczności” w UE jest wydawanie 2% dochodu narodowego na nauke, a Polacy sa najwyrazniej zdeterminowani, do tej normy sie nie przystosowac i wydaja od 20 lat cos ok. 0,5%, co wystarcza akurat na stwarzanie pozoru zajmowania sie nauka. Stwarzanie tego pozoru jest najwyrazniej uzasadnione tym, ze UE, po tym, jak skarzylismy sie, ze jestesmy zacofani cywilizacyjnie, wlasnie na nauke przyznaje Polsce olbrzymia pomoc, ktora my jednakowoz wydajemy na zbrojenia.

    Mowiac dokladniej, pozwalamy sie robic tu naszym rodakom w konia – legendarnym jest przyklad zakupu przez Kwasniewskiego-Komorowskiego-Millera niepotrzebnych nam F-16 za pieniadze UE na odrobienie naszego cywilizacyjnego zacofania – co wywolalo zdumienie i burzliwe protesty w UE.

    Kwasniewski chcial sie tu oczywiscie zasluzyc wobec USA tworzac miejsca pracy w jej przemysle zbrojeniowym, ale problem jest glebszy, poniewaz to Amerykanin Lothrop Stoddard napisal w roku 1922 ksiazke p.t. „Bunt przeciw cywilizacji: Zagrożenie ze strony podczłowieka”. Mozna by tu oczywiscie zakup F-16 rozpatrywac pod katem tytulowej tezy, bo zagrozeniem dla cywilizacji jest wlasnie wojna, a wiec F-16, zamiast pieniadze dla uniwersytetow bylyby swietnym przykladem.

    Wszelako WiKi podaje, ze **broszurka pod tytułem „Der Untermensch” autorstwa Himmlera stanowi przykład stosowania terminu „Untermensch” wobec Słowian**. Zostalismy uznani jako podludzie tak naprawde nie poniewaz, jak chce Michal, Niemcy uznali sie za nadludzi, lecz na odwrot: Niemcy byli postrzegani jako nadludzie na tle „mas ze wschodu”, mas podludzi.

    Moje watpliwosci kraza wokol hipotezy, ze takie wlaczenie Polakow do „mas podludzi ze wschodu” musialo spowodowac gleboka traume w narodowej swiadomosci, co prowadzi, zamiast normalnych zachowan, czyli 2% dochodu narodowego na nauke, do irracjonalnej, tak naprawde nie podpartej faktami, wiary w „zagrozenie ze wschodu”. Celebrujac ta wiare w rosyjskie zagrozenie usilujemy w rzeczywistosci powiedziec samym sobie, ze nie jestesmy czescia „mas ze wschodu” – co dowodziloby, ze w glebi duszy podejrzewamy, ze tak naprawde podludzmi w mysl definicji Wikipedii jestesmy. Co z koleji prowdziloby do kolejnej irracjonalnosci w postaci 0,5% dochodu narodowego na nauke.

    Powyzsze wytlumaczenie korrespondowaloby z badaniami prof. Dabrowskeigo, ktorye zaswuadczaja nam indywidualizm i predestynuja wlasnie do osiagniec w tzw. wolnych zawodach i w nauce. Mielibysmy ti rodzaj „samospelniajacego sie proroctwa”.

    Innym wytlumaczeniem byloby wszelako, ze rzadowi dostepne sa tajne wyniki badan, z ktorych wynika, ze przeznaczenie 2% dochodu nar. na nauke byloby jeszcze wiekszym marnowaniem pieniedzy, niz zbrojenia, poniewaz nie mogloby dac oczekiwanych rezultatow, z uwagi na to, ze Polacy byliby wg rzadu, wlasnie czyms w rodzaju „podludzi” niezdlonych do uprawiania nauki. Choc w to nie wierze, z przyczyn naukowej bezstronnosc dadam, ze fakty zdaja sie mowic, ze cos jest na rzeczy:
    1.
    20 lat ok. 05% doch. narod. na pozoty nauki.
    2.
    Oswiadczenie Kwasniewskiego, ze szansa Polski jest „kapitalizacja decyzji politycznych” odnosnie napasci na Irak, czyli po prostu lupy wojenne.
    W tym samym czasie UE rezygnowala z tych lupow i zwiekszala swe naklady na nauke, oraz usilowala sklonic Polske do tego samego przyznajac jej na nauke miliardy Euro.

    Rzucilem tu w pospiechu pare hipotez w temacie „Polacy jako narod podludzi w kontekscie ich pozorowania dzialalnosci naukowej przeznaczaniem 0,5% DN na nauke”, ale bylby to temat na odrebny felieton i watek bloga red. Passenta. W tym watku miesci sie z uwagi na sam w sobie pomyslowy sposob wykorzystania tego transportera przy pomocy skrzynek jako autobusu – przeciez gdyby nie przypadek, to nic by sie nie stalo. Wydaje sie to potwierdzac talent do tworczej improwizacji.

  93. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ET 2010-10-13 o godz. 15:06
    ET 2010-10-14 o godz. 12:19

    Ladnie Pan to zsynchronizowal nie wspominajac o ET 2010-10-13 o godz. 16:02

    Chapeaux bas!

  94. Lewy Polak,
    2010-10-14 o godz. 13:00

    gratuluję dobrego samopoczucia. Ono również nie zabija natychmiast.

    Pozdrawiam.

  95. karwoj8, 08.36. Nic dodać nic ująć. W sprawie Napieralskiego POlityka zawsze ma gotowe cyngle. Kalisz stał się politykiem salonowym Warszawki.

  96. Lepiej fortepianem niż pyskowaniem. 6 Rosjan w III etapie konkursu to niebywały sukces. A Trifonow jak mówią zagrał dziś niebiańsko. Putin to ma głowę do wszystkiego.

  97. to co pisze Lewy Polak do Klopfera jest jednostronne bo nie uwzglednia zasad tolerancji i milosierdzia wobec osobnikow o innych pogladach czy orientacji. Na oddziale IV placowki w N. (przypadki ciezkie) jest jegomosc uwazajacy siebie za feldmarszalka von Schwartzwaldera. Czlowiek ten zna na pamiec wiele fragmentow biblii, cytuje Arystotelesa, Szekspira, Homera, Petrarke…a w sobotnie wieczory Jaroslava Haska. Tacy ludzie sa potrzebni.

  98. Wiesiek 59 – mam ten motyw w telefonie komórkowym – nieźle wkurza co poniektórych na naradach firmowych. Ciekawa jestem kiedy oskarża mnie o tz propagowanie na podstawie nowych przepisów. A nawiązując do Twojego wpisu o dwóch katastrofach polecam
    http://pl.wikisource.org/wiki/Poezye_Serya_trzecia/Piosenki_i_piesni/XII – też niezłe. Pozdrawiam.

  99. Znów coś nie wychodzi więc może pod tym
    http://literat.ug.edu.pl/mariakon/017.htm

  100. Lewy!

    Odskoczmy na chwilę od trójpodziału władania blogosferą:
    Gospodarz ze swym owczarkiem Moderatorem –
    – Webmaster ze swym kundlem edytorem –
    – Ty Polaku i nasi których komentarzami oczy sycimy oraz {… autocenzura!}.

    Nowy Świat rozdarty między zamorską porzuconą ojczyzną cywilizacji a Skalistą brierą Spokojności musiał sobie poradzić z sumieniem ochlapanym krwią Apaczów oraz brakiem kolczastego drutu do ogradzania pastwisk przed kojotami.

    No i robił wynalazki.
    Wynalazł prohibicję. Pomogło. Zdyscyplinowani bywalcy melin nie szaleli po ulicach jak niegdyś kowboje. Skanalizowano pijaństwo i gangsterstwo.

    Pozostało jeszcze coś, czego w żaden sposób nie dało się opanować poprawką do konstytucji. Muchy. Oni, Naród Samostanowiący dzięki scedowaniu dupereli na burmistrzów poradzili sobie z nieobliczalnością pi grasującego po Wielkich Równinach. Przycieli rogi i pi spowszedniało jako równo 3. Ale muchy kryły się w ogonach dyliżansowych rumaków i bez okaleczeń nie dawało się ich zwalczać.

    I gdy wydobyto już trochę rudy postanowiono ją przetopić na młynki do zlewów.
    Nie! Lewy! Nie przecieraj otwartych na świat okularów. Mlynki do zlewów.
    Obierki, kości i inna materia organiczna przed spłynięciem do kanału została pokawałkowana w zawiesinę i ominęła śmietnik. Muchy przechytrzone przez burmistrza wyniosły się do innego stanu.

    Minęły lata. Wynaleziono prawa człowieka i ekologię. I muchy wróciły. I jak nie dasz w łapę prezesowi towarzystwa Czysta Georgia kolosalnej łapówki, to ani, ani. Komitet Helsiński na wczasach w Georgii wykrył, że prezes brał łapówki, ale muchy latały jak dawniej. Zawiązały sojusz z pieskami preriowymi.

    Obywatele Nowego Świata wpadli na pomysł: będziemy grali w pokera na pustyni. Muchy z terenów bogatych w humus nie dolecą. Ale muchy polubiły wypluwaną gumę do rzucia.

    Pi wróciło na obrzeże absolutnie gładkiego okręgu. Muchy latają. Gazety ze Starego Świata doniosły, ze Franciszek Józef też został sponiewierany w Pradze.

    Taki dojrzały! A taki naiwny! Muchy są wieczne. Jest jednak nadzieja. Janusz Korwin Mikke. Poprzyjmy go na prezydenta a on nam muchy raz na zawsze załatwi. Zatrudni legion słoni i przedmuchają one chmary much do Arktyki.
    Pozaziemscy po nastąpieniu totalnego ocieplenia odnajdą trupki much w ostatkach lodu i w ten sposób Wszechświat dowie się, że domnujący gatunek na ziemi miał małe skrzydełka.

    Jak mój Przyjacielu wiesz, moje grafomaństwo każe mi dużo napisać nie na temat, abym mógł zamieścić banalną myśl z recyclingu: polubić!

    Jest szybsza i skuteczniejsza droga. Za głosować z rok na PiS. Prezes dla dobra narodu wytępi także komary.

    Ani się obejrzałeś, a szukając tu sensu zapomniałeś o prześladowcach. Ach te kochane chwile, kiedy nie pamiętamy waranach na Galapagos!

    Pozdrawiam z nową receptą na okulary dla mnie, leżącą obok laptopa. Okulistka zapewniała, że zaćma nie pada na mózg.

    Gawędziarz wychylony z opony zwięzłości.

  101. Oczywiście SKRZYCZNE, nie Szrenica.

    Stasieku,
    Straszne turbokapitalistyczne lecą przewałki. Świat się przepoczwarza – ktoś przewrażliwiony powie, że dziczeje – tego jeszcze nie było. Długo można, ale po co.

    Ważne, że kanadyjski dolar się wzmacnia. Ja trzymałbym złoto i inne metale, w ETF lub solidnych akcjach, bo ta bańka jeszcze będzie się wypełniać. Reszta w zależności od okolicy, każda w nieco innej fazie cyklu i z własną specyfiką, np. nieruchomości mogą być obiecujące.
    Powodzenia

  102. jasny gwint (14:33): „Putin to ma głowę do wszystkiego.”

    Bez Putina zapewne nie byłoby też Teatru Bolszoj, Gogola, Czajkowskiego, Strawińskiego, Horowitza, Chagalla, w ogóle całej rosyjskiej kulturalnej tradycji. A ja naiwny całe życie myślałem, że to wszystko idzie od carów!

  103. @Jacobscygodz.14:23

    Moze i nawet zgodzilbym sie z panem, gdybym zrozumial o co panu chodzi, ze co, ze” dobre samopoczucie nie zabija natychmiast”. Cos mi sie wydaje, ze nawet pan nie rozumie tego co pan napisal. Coz , zdarza sie.
    Pozdrawiam wspolczujac
    LP

  104. Lewy Polak pisze:

    2010-10-14 o godz. 13:00
    @Klopfer godz.1:13

    „Drogi Klopferze, czego to nie robiono na blogu pana Passenta, aby panom Slawomirskiemu i Et uzmyslowic, ze powinni sie zajac jakas bardziej konkretna dzialalnoscia np. hodowla psow…”

    A ja mam dla Pana propozycje zrobienia salaty

    http://www.youtube.com/watch?v=RGz5lLot4Q0

    Slawomirski

  105. W temacie ryzykanckich przewozów ludzi busikami prasa krajowa napomknęła małe co nieco. Istotnym źródłem tej niebanalnej sytuacji jest/był marazm w państwowych firmach transportowych, tak mi się zdaje. Związki niechętne zwróceniu się twarzą do klienta blokowały wszelkie usprawnienia, dynamizmy, szybkie i wygodne połączenia, oszczędności i efektywności. Z braku laku postawiono na „small business”. Korzystałem z takowego na trasie Poczta Główna – Wieliczka. Co za rozkosz w sensie ścisłym, jedna postawna blondyna wpiła mi się nie powiem gdzie, a na zakrętach, bo droga jest podgórska, rez w lewo, raz w prawo ścieraliśmy się, że co kilometr musieliśmy zmieniać pozycje. Tak mnie to skotłowało, że nie zauważyłem jak przekroczyliśmy Rio Grande.

  106. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2010-10-14 o godz. 14:01

    To tylko dlatego ze nie ocieniam czola fino fino. Jeszcze nie kupilem.
    Pozdrawiam w imie starej sympatii.
    ET

  107. Cóż blogowiczka AGA już od dłuższego czasu mnie fascynuje, cóż Gospodarz bloga wreszcie napisał coś niepochlebnego nie tylko na prezesa, cóż premierowi i paru innym też się w końcu trochę dostało, cóż wprawdzie jeszcze nie za to, za co im się najbardziej należało, ale cóż przynajmniej został zrobiony dobry początek, cóż premierowi najbardziej się należała dyma za totalne olewanie najpilniejszych spraw, ale cóż nikt nie mógł przewidzieć, że prezes po stracie brata zacznie knuć za dwóch i sam skutecznie zablokuje tak potrzebne krajowi reformy, cóż trudna rada, premier też człowiek i nie chce się wychylać, cóż w tej chwili popodwiązywana sznurkami gospodarka ledwo zipie, ale cóż miejmy nadzieje, że to wszystko tak zaraz nie rypnie i będzie się jakoś kulać przez pewien czas, cóż takie są realia.

  108. ET pisze:

    2010-10-14 o godz. 11:59

    Szanowny Panie ET

    Moja niemoc wywolywania do tablicy jest oczywista. Pomimo tego namawiam do stawania na mownicy. Kazdy ma prawo do swojej prawdy i do zadawania pytan. Wszyscy zadajemy pytania sobie i innym.

    Jesli chodzi o biologie prawj polkuli mozgowej to stanie sie ona przedmiotem nauczania w szkolach powszechnych i uniwersytetach i zastapi etyke.

    Slawomirski

  109. Z samego rana przeczytałem za mającą się za opiniotwórczą i rzetelną „Rzeczpospolitej” tu podaję linki:
    http://www.rp.pl/artykul/548964.html
    http://www.rp.pl/artykul/549286.html
    jak to walczący z kościołem poseł SLD Sławoimir Kopyciński oszukał społeczeństwo nie umiejąc liczyć mimo, że jest z wykształcenia ekonomistą.
    Kopyciński zarzucił wcześniej kościołowi rabunek mienia publicznego wartości – wg mnie zaniżonej – co najmniej 24 mld. złotych i o fakcie tych przekrętów powiadomił prokraturę.
    „Rz” dzisiaj zarzuciła mu, że chodzi jedynie o mienie wartości 117 mln. złotych.
    Oczywiście jest to kłamstwo bo kościół otrzymał tę kwotę w gotówce, gdy tymczasem wyłudził ziemię o areale ponad 60 tys. ha przy czym te dane – podane przeż państwowo – kościelną komisję – są nieprawdziwe. Sama ARR podała, że na rzecz kościoła przekazała 72 tys. ha a przecież to nie jedyny właściciel, który przekazywał majątek.
    Kościół zabrał uważając je za swoje około 500 nieruchomości w których mieściły się przedszkola, szkoły, szpitale, biblioteki…
    Same grunty na Białołęce warte są wg rzeczoznawców około 300 mln. zł.
    Po tymn wstępie wiedziałem, że coś nastąpi.
    Wiedziałem i się nie przeliczyłem.
    Odbyła się konferencja prasowa episkopatu, gdzie urzędnicy Pana B. potwierdzili zawarte w „Rz” fakty.
    Oczywiście wykazali przy tym olbrzymi takt i szaunek do posła nazywając go „jakimś” posłem z SLD brzydząc się jego nazwiskiem bo chyba zabrakło im odwagi nazwanie go Sławomirem K.
    Wiedzieli natomiast, że jest młody i mimo, że jest ekonomistą to nie potrafi liczyć.
    Rozumiem, że strach ma wielkie oczy i artykuł a także konferencja ma związek z przesłąniem do Prokuratury Apelacyjnej sprawy bezprawnego zaboru majątku przez kościól.
    Rozumiem to, ale czy trzeba przy tym obrażać i dezawuować posła?
    Czy trzeba być butnym kłamcą licząc na to, że „ciemny lud to kupi”?
    Buta, arogancja by nie powiedzieć chamstwo, lekceważenie ludzi to okreslenia jakie mi sicisną po obejrzeniu tego kłamliwego show.
    No i takich mamy przewodników duchowych.

  110. ET pisze:

    2010-10-14 o godz. 11:59

    „Prosze nie ulegac marketingowi mistyfikacji, ona tu po prostu grasuje.”

    Jednak w sprawie dat musi jej Pan przyznac racje.
    Kontekst i daty moga wprowadzic w blad.

    Slawomirski

  111. Lex pisze:

    2010-10-14 o godz. 10:06

    Sluszna krytyka.
    Karkonosze to nie Beskidy.

    Czyzby wszwchobecny alkohol?

    Slawomirski

  112. Klopfer pisze:

    2010-10-14 o godz. 01:35

    Zapewniam Pana ze ten komunista to byl paskudny typ czlowieka tak jak oni wszyscy. Widzialem na wlasne oczy jak biegal z karabinem i strzelal do ludzi. Wiecej Panu powie na jego temat Borys Pasternak.

    Slawomirski

  113. W sprawie spokoju, samotności Tuska – komentarz estetyczny. Wydaje mi się, że jest to JAZDA TUSKA. W czasie jazdy Tusk się nie wychyla.

    Ludziom to ze względów estetycznych nie odpowiada. Lew Trocki robi na nich wrażenie. I dobrze. W guberni wschodniej, pardon, w guberni zachodniej wschodniego imperium to robi wrażenie. „Ludzie czekają na iskrę” – czy jakoś tak cytuje Stasieku, zniechęcony Tuskiem, PO i polityką. Badania opinii wskazują na znacząco wyższy wskaźnik zadowolenia Polaków z własnej sytuacji ekonomicznej niż z sytuacji ekonomicznej kraju. Odczytuję to jako oznakę przepoczwarzania się: oto społeczeństwo zależne od państwowego dyktatu, uzależnione jak od narkotyku jakiegoś od cen, regulacji, dotacji państwa, uniezależnia się stopniowo. Porównuję swoją i innych ludzi zależność od państwa kanadyjskiego. Oczywiście ona jest, tkwimy w ograniczonej zależności od decyzji polityki i biurokracji, każdy w jakiś inny sposób, ale jest tego mniej. Rzuceni na głęboką wodę nurkujemy, dryfujemy, płyniemy samodzielnie.

    Oczekiwania Polaków wobec państwa są wyolbrzymione i nienaturalne. Tej przesadę należy zwalczyć, wtedy dopiero realnie coś o państwie wynegocjować i postanowić. Wygląda na to, że Tusk po wszystkich swoich młodzieńczych zachciankach i później politycznych doświadczeniach stał się wielkim sceptykiem. Sceptycyzm to w końcu jest wizja.

  114. Teresa Stachurska pisze: 2010-10-14 o godz. 13:58

    Dziękuję za odesłanie. Kartki są nie przeze mnie pisane, ale są moje.

    Gdyby istniał rzeczywisty mechanizm rejestrujący wszystko co przepływa przez Internet, to wygoglowaniu staruszek+smalec znalazła by Pani coś zbliżonego do:

    „Poszedłem do szkoły choć ostrzegano mnie, że zdaję się na chleb ze smalcem, o ile wystarczy na smalec.”

    O innych podobieństwach do Pani Lange nie wspomnę.

    To ja wprowadziłem watek dumy biedy do seminarium o cyklach recesji.

    O życiu biednych i bogatych decyduje także przypadek. Pani Lange skrzywdziła kobietę, która swoim istnieniem pomogła rządowi USA i tysiącom biednych. Gdyby Mirek pomyślach o dni głodu swoim, żony i dzieci, to nie usłyszelibyśmy o nim. On martwy jest znany. ZDRADZONA kropelką jego nieprzemyślanego rzykownego manewru została i owdowiała żona i także jego wieś.

    Oprócz samopomocy pozwalającej przetrwać istnieje idea: „Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę.” To jest jedyna droga do jako tako skutecznej walki z biedą w przekroju historycznym. Niegłupi nie kupi.

    Czeka nas próba.
    Czy biedni i głupi kupią iluzję miłosierdzia człowieka, który by być dobrym musi łyknąć pastylkę?

    W 1933-m w Kalifornii nikt by nie uwierzył, że wychowanek gruzów Dzikego Zachodu Warszawy będący niegdyś głodującym połykaczem książek będzie przez Internet głosił herezje o walce z biedą poprzez dawanie im wiedzy.

    Wystarczy wychylić się z kokonu myśli, języka i uczuć żonglera izmów.

    Pozdrawiam. Kanał Tersowy jest ustawiony na nasłuch.

    Nigdy nie wiemy czy w dobrej wierze działając nie powodujemy siniaka. Jesteśmy zbyt prości wobec złożoności świata.

  115. dziadek Ignacy pisze:

    2010-10-13 o godz. 22:59

    „A tak powaznie, to skad Pan wie ze mam Pana za Pajaca?”

    A ja nadal mam Pana za dziadka Ignacego.

    Slawomirski

  116. Radosc

    Wszyscy gornicy zostali uratowani.
    Brawo Chile.
    Brawo ludzie dobrej woli.

    Slawomirski

  117. jasny gwint pisze:

    2010-10-14 o godz. 14:33

    „Putin to ma głowę do wszystkiego.”

    absolut znaleziony

    Slawomirski

  118. POLONIA-SAWA pisze:
    2010-10-14 o godz. 11:50

    „Tak ,tak na a co p. Mentora /ten prawdopodobnie po ciezkim szkoleniu sowieckim / powiedzial mi jak mam przy pomocy SS w Niemczech
    “pomoc Polakom ? “.
    ./..bo essesmani ratowali zycie Polakom z narazeniem wlasnego zycia ?/”

    Polonio-Sawo, to jest skandaliczne !
    1) The mentor nie byl na ‚ciezkim szkoleniu sowieckim’. To prawdopodobienstwo jest 0%
    2) The mentor nic pani nie powiedzial. Na bym blogu jest to niemozliwe. Tu sie nie mowi, tu sie pisze.
    2) The mentor nic takiego nie napisal by ‚przy pomocy SS w Niemczech pomoc polakom’. Co za brednie.
    3) The mentor nie napisal ze ‚essesmani ratowali zycie Polakom z narazeniem wlasnego zycia’. The mentor napisal ze SS-Gruppenführer Hermann Fegelein uratowaal zycie Bora-Komorowskiego narazajac swoje wlasne.

    Prosze zadbac o siebie, mniej kosciola i dopalczy bo takie sa skutki.

  119. Kawiorowy lewicowiec Kalisz już dawno stał sie najwiekszym pieszczochem Gazety W. Anny Bikont, Gospodarza i TVN24. W rzeczywistości bardziej przypomina chińska tancerkę,z „Przyczajonego Tygrysa i ukrytego Smoka”, niz choćby prawicowego socjaldemokratę. Jego cynizm (jako typowy adwokat broni za pieniadze każdej idei i kazdego zbrodniarza), zarozumiałośc i akcent oraz wymowa ćwierćinteligenta, może tylko śmieszyć. Nie ma on nic wspólnego z żadną ideą socjalistyczną, czy nawet umiarkowanie lewicową. Oportunizmem i śliskościa dorownuje Mariuszowi Błaszczakowi z PIS. Różnia sie tylko tuszą.

  120. Na blogu ‚Kartka z P’ płomienna dyskusja o biedzie na prowincji.
    Jakie są jej przyczyny? – pada pytanie.

    Najgłówniejszą, dominującą przyczyną jest struktura społeczno-ekonomiczna odziedziczona po PRL. Ponad 35 procent ludności w wieku produkcyjnym wytwarzało poniżej 6 procent PKB. Ktoś musiał tę nisko produktywną masę utrzymywać. Robiło to PRL, za Gomułki nieco regulując ceny płodów, za Gierka pełną gębą. Był to jeden z gwoździ do trumny PRL-owej ekonomii. Bywałem na tej wsi, ludzie ciężko harowali fizycznie, stosunkow niewiele produkując w ujęciu klasycznej, rynkowej gospodarki. Socjalizm to „urealniał” windując ceny zakupu od rolników i obniżając ceny sprzedaży dla rolników. Do tego zatrudniano „chłopo-robotników” do permanentnie fikcyjnych, nisko wydajnych robót. Ukryte bezrobocie w gospodarce szacowano na 30-50 procent. Największą zmorą ekonomistów reformujących socjalizm było widmo urynkowiena cen, odniesienia ich do cen światowych. Za taki transfer bogactwa na wieś płaciły inne grupy, płaciła całość gospodarki. Uwolnienie dało bodźce do rozwoju sektorów produktywnych, nierolniczych. Częściowe tylko zatrudnienie ludzi na prowincji oraz ich emogracja zarobkowa nieco tylko zniwelowały różnice między centrum a prowincją. Dopłaty dla rolników z Unii też nie wyrównują różnic, bo bogatsi rolnicy przejmują więcej dotacji.

    Metod na biedę szukałbym w samorządach, one biorą dotacje z UE, inwestują, zadłużają się, oraz doskonaleniu ich działania. Władza leżała na ulicy, więc ją wzięto. Teraz leży na lokalnych drogach …

  121. Panie Mentor;
    BOR-KOMOROWSKI
    nie byl zdrajca ,a pan sie insynuatorem i hochstaplerem .
    I szczuje pan przeciw Polakom ,jakkolwiek Pan to nazywa .
    Ale nie kazdy jest taki jak Pan ,aby bedac w RFN szukal czegokolwiek
    przeciw jakiemukolwiek POLAKOWI rowniez n.p. przeciw Jaruzelskiemu .
    PANA AMBICJE PRZERASTAJA PANA ROZUM !
    Do nie wiecej zobaczenia !
    I b.prosze trzymac odemnie z daleka .
    Salute

  122. 1staruszek pisze:
    2010-10-14 o godz. 17:55
    „Gdyby Mirek pomyślach o dni głodu swoim, żony i dzieci, to nie usłyszelibyśmy o nim. On martwy jest znany. ZDRADZONA kropelką jego nieprzemyślanego rzykownego manewru została i owdowiała żona i także jego wieś.
    Oprócz samopomocy pozwalającej przetrwać istnieje idea: “Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę.” To jest jedyna droga do jako tako skutecznej walki z biedą w przekroju historycznym. Niegłupi nie kupi.”

    Mój komentarz

    Bardzo ogólna idea, bardzo słuszna, jedyna. Jak ją wprząc do orki na ugorze ludzkiego naturalizmu, oczywistości, koni, które są takie, jak każdy widzi? Jak zabić przysłowie – dlaczegoś biedny…i czy da się to zrobić bez interwencji ekonomii?
    Pzdr, TJ

  123. Joanno:
    Chciałem zwrócić uwagę na PONADCZASOWOŚĆ!!!! tekstu.
    Nasi domorośli antykomuniści mylą wytwory komunizmu z zawłaszczonymi przez nich utworami, trendami myśli społecznej i filozoficznej, politycznej.
    Niedouki i tłuki pancerne nie rozróżniają socjalizmu, socjaldemokracji, anarchizmu, od komunizmu. O oddzieleniu teorii od praktyki nie wspomnę…
    Po prostu, wszystko im się kojarzy z Soso…..
    Tito, Gomułka, Hodża, Togliatti, Nagy, zostali wrzuceni do wspólnego wora.
    Daltoniści nie widzą kolorów, o odcieniach nie wspominając.

    Sławomirski:
    To nie był komunista. To był psychopatyczny morderca. Tacy sami pracuja w Blackwater, obecnie Xe…
    Część z nich to byli operatorzy GROMu, 1000 dolarów dziennie!! [stawka maksymalna]…..
    A recepta na uzyskanie takich egzemplarzy jest znana od setek lat- bierze się młodego chłopca- od niedawna dziewczynki też, Assasini, Janczarzy, Dziecięce Armie Afryki?
    Nawet z Pana w młodym wieku można było zrobić WSZYSTKO…….

  124. Lewy Polak,

    skoro nalegasz…

    Niedorozwoj – oto slowo, ktorego sie dopominasz.

    Nie zabija na miejscu, a dodatkowo towarzyszy mu dobre samopoczcie, czego raz jeszcze gratuluje serdecznie.

    I pozdrawiam.

  125. telegraphic observer (2010-10-14, 16:10)
    Powiedz gdzie Ci się wpiła blondyna, bo nie zasnę…

  126. Znajomość Polski z mapy jest kłamstwem.

    Prawdą jest Karkonoski Park Narodowy i wniesienie własnej głowy na Szrenicę przy pomocy własnych nóg. Tam żadnej chałupinki ze staruszkami od 60 lat być nie mogło i ne było, o czym znana blondynka Erica gardłowała.

    Zanim Szanowni Korektorzy zaczną kogokolwiek poprawiać bardzo proszę o chwilę namysłu. Większość znasz umieszcza tu komentarze w ferworze podobnym do długo dojrzewającej kłótni przekupek chorych na ADHD.

    Wyrastaliśmy w atmosferze porozumiewania się głosem grupy fizycznie bliskich osób. A teraz automat przekazuje nam non-stop powiadomienia o nowych wpisach na blogach. Chcemy szybko odpowiedzieć i brak nam czasu na analizę drugorzędnej dla tematu wątku pomyłkę. wystarczyłoby: Szrenica? Bielsko-Biała?
    lub przejscie dalej nad oczywistym przejęzyczeniem.

    Ważniejsze okazało się postawienie komuś minusa niż pytanie czy zupa z ogonów smakowała.

    Był koniec maja 1960-o. Tygodniowa wycieczka naszej licealnej zostaje na Szrenicy przysypana letnią śnieżną zamiecią. Z ziemi południowych sąsiadów zawraca nas patrol WOPistów. Na zachód od schroniska na Szrenicy mieścił się największy krajowy ośrodek szkolenia żołnierzy pilnujących granicy. Każdy kto chodził dla relaksu poziomą ścieżką ze Szrenicy do sąsiedniego schroniska na piwo wie, że osiedla są dużo niżej.

    Kto widział niszczejący kościól ze strzelistą wierzyczką w Lipce rozpoznaje że w opisie jest przejęzyczenie. Kartka i ja mamy w nogach kilooooooometry. On duuuuuużo więcej. Prześliznąlem się po przejęzyczeniu, bo to byla opowieść o ludziach, a nie o górach. Krajobraz bez ludzi nie ma sensu. Kto to powiedział?

    Nie zachowujmy się jak odkurzający muzeum. Opiszmy wymyślony(!) kolor włosów i temperament kobiety, która korzystała z lustereczka pięknie oprawionego w srebro cudownej roboty snycerza.

    Na co innego szkoda miejsca, czasu i uwagi.
    Pozdrawiam kochających drobiazgi i proszę wybaczać mi literówki.

  127. Strona kościelna (bp. Budzik) przyznaje,że w ramach odszkodowań otrzymała od państwa jedynie 107,5 mln. zł. tytułem odszkodowań. W tym akurat ks. biskup jest zgodny z posłem Kopycińskim.
    Tu wypowiedź pos. Kopycińskiego:
    http://kopycinski.pl/aktualne_pliki/10/49.htm
    Mnie interesuje wartość rynkowa owych 490 nieruchomosci oraz 60 (72 (?) tys. ha gruntów nieruchomości przekazanych kościołowi na mocy decyzji Komisji Majątkowej w cenach aktualnych w dacie ich przekazywania.
    Sądzę, że wszelkie posądzenia o przekręty mogłyby być usunięte przez upublicznienie zestawienia obejmującego: każdy „tytuł” majątkowy przekazany kosciołowi – jego wycenę przedstawioną przez stronę kościelną – wycenę sporządzoną przez niezależnych rzeczoznawców wg. stanu wówczas aktualnego – i wartość przyjetą przez Komisję w decyzji o przekazaniu. Miejmy nadzieję ;), że po zakończeniu prokuratorskiego śledztwa wiedzę taką posiądziemy. Zaś ilość tych „tytułów” sięgająca liczby 3000 mnie nie przeraża.
    PS. Mówi się ( niektórzy także piszą), że kościół otrzymywał nieruchomości nie tylko na mocy decyzji Komisji Majątkowej ale także na mocy decyzji Agencji Nieruchomosci Rolnych, Lasów Państwowych wreszcie – gmin. Wartosć tych „donacji” też należałoby uwzględnić w tym bilansie. Z tego co przeczytałem na ten temat – nie będzie to możliwe bo nikt takiej ewidencji nie prowadził. A szkoda ………
    Coś mi się zdaje, że nawet jeśli poseł Kopciński w swoich szacunkach przesadził nie uwzględniając np. denominacji złotego, to ks. bp. Budzik rozminął się z rzeczywistością w odległościach kosmicznych szacując owe „donacje” na rzecz kościoła jedynie na 107,5 mln. zł.

  128. „Kto nie z Mieciem tego zmieciem” – dobre, dobre. Własnie skończyłem biografię Moczara autorska p. Krzysztofa Lesiakowskiego

  129. Dzien Nauczyciela ! To byl Nauczyciel …..

    http://kleofas.blogspot.com/2010/01/miala-czem.html

    Pamieci Profesora Witolda Lucznika poswiecam.

  130. Odnośnie pseudo-lewicowca Kalisza – tak „obsobaczany” w Polsce, a wybitny bądź co bądź kanclerz Niemiec (i „fuehrer” PR do UE – tak, tak) – Gerhard Schroeder, na którego wykładzie w Auli Leopoldina Un. Wrocławskiego byłem ostatnio (b. ciekawy i pouczający !), przez klasycznych socjaldemokratów niemieckich (co nie zmienia mojego zdania o nim w przedmiocie polityka europejskiego, w wymiarze większym o „trzy długości” od „kapusty” Kohla) był zwany”Genosse der Bosse”. To tłumaczy wszystko…..
    Kalisz jest tylko „der Bosse”, o „Genosse” nie ma co mówić (w sensie socjaldemokratycznym czy socjalistycznym). W RFN-ie „załapałby się” (Kalisz) co najwyżej do FDP (o ile nie do liberalnej frakcji CDU).
    Pozdrawiam Pana Redaktora.
    WODNIK53

  131. Stefan Niesiołowski o publikacji intymności
    napisał w dzisiejszej GW wzruszający felieton. Czytałem gdzieś, że rodzina się zgodziła na publikację listów, nie zamierzam osądzać akcji wydawniczej, nie mam odwagi marszałka.

    Ale gdzie to wzruszenie? – zapytacie Państwo. Odpowiadam. Wzruszyłem się wyborem kawałków z twórczości Agnieszki Osieckiej, wzruszyłem się wzruszeniem Niesiołowskiego, wspominającego swoja młodość umilaną poezją Agnieszki.

    Stefan Niesiołowski nie cytuje tekstów miłosnych z listów Poetów a tam dopiero czytelnik odczuwa niezwykłe prądy.

    Marszałek, osoba pryncypialna po swojemu, nie pochwala tego typu publikacji, ale jednocześnie oddaje hołd Wielkim Artystom.

    Zawsze zazdrościłem i nie zazdrościłem Passentowi…

  132. karwoj8 pisze:
    2010-10-14 o godz. 08:36
    absolwent pisze:
    2010-10-14 o godz. 19:24

    Szanowni Karwoju8 i Absolwencie.

    Dlaczego to się tak zawzięliśmy na Ryszarda Kalisza?

    Proszę sobie wyobrazić, że nigdy nie poznalibyśmy Anity Błochowiak i tajemnic korytarzy pionowych gdyby Rycho nie podwinął ogonka i nie zbiegł z komisji Rywina.

    Gospodarz słusznie przypomina, że Rycho był szefem kancelarii Prezydenta Kwaśniewskiego. Było to akurat wtedy gdy parafianka Suchocka podrzuciła tam materiały z propozycją ułaskawienia Vogla vel Filipczynskiego. Pewnie Rycho wskazał Prezydentowi gdzie ma być złożony podpis ukrywając treść bo ten twierdził w kropce Moniki, że gdyby wiedział o wyczynach Vogla, to by nie podpisał. Czyli zrobiłby błąd, bo wprawdzie Filipczyński zatłukł tłuczkiem jakaś tam babę a potem jeszcze żywą podpalił ale przecież swoje winy już dawno zmazał skoro został szwajcarskim bankierem. Dowód na to, że jest zresocjalizowany – wypuszczono go z kozy tego lata po ponownym aresztowaniu. Czyli Rycho właściwie ocenił to indywiduum i uchronił Kwasniewskiego od błędu.

    Jako minister SW wprawdzie pognał precz Włodzimierza Olewnika, super zdolnego przedsiębiorcę, który potentatem wędliniarskim został wykorzystując doświadczenie biznesowe swej małżonki nabyte przy prowadzeniu skupu buraków za komuny i kapitalik przy ty uskładany, ale przeprosił waląc się w piersi aż dudniło.

    W komisji badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy wykazał się niebywałą sprawnością i wszystko wyjaśnił. Wprawdzie nie wiemy np. co stało się że służbową kurtką funkcjonariuszki ABW i czy zostały przeprowadzone badania dot. ewentualnego użycia broni przez agentów ABWery ale skoro pan Zero-Z powtórzył na przesłuchaniu 37 razy, że Blida popełniła samobójstwo, to uwierzyliśmy wszyscy więc pytanie skąd 0 wie, że to było samobójstwo byłoby straszliwym nietaktem, wręcz chamstwem kwadratowym a przecież Rycho to człowiek wyjątkowo kulturny.

    A poza tym, to jest osobą bardzo przewidującą. Podobnie jak Tusk i Palikot wie, że po samounicestwieniu się PiSu, PO nie ma prawa istnieć i może to niedługo nastąpić bowiem Tusk już zapowiada, że za 4 lata odejdzie z polityki, czyli odejdzie jak krowa od g…a, które właśnie z Dżekiem Vincentem produkuje na potęgę, co już dostrzegł nie tylko prof. Krzysztof Rybinski ale nawet prof. Leszek Balcerowicz.

    Palikot to platforma-tratwa ratunkowa dla platformerskich pogrobowców i Kalisz chce mieć w przyszłości zdolność koalicyjną np. jako lider lewicy. A oni mu wbrew. A w ogóle to lubimy płaczki halickie. Przyjdom sobie do tvn24 , pojenczom, popłaczom, popiszczom, bo som medialni, no nie?

    Pozdrawiam, Nemer

  133. Stasieku (przed nocnym spoczynkiem),

    Z taką blondyną nie ma rozmowy – w sensie ścisłym, więc nie mam nastroju na opowiadanie Ci szczegółów. Krótko mówiąc, jak busik niespodzianie zahamował, to on aż zahamował, a ona poczęła ku wyjściu się przeciskać. Pani wysiada? – spytałem, aby wykazać jej, że jestem przyjezdny, co zawsze dodaje pikanterii do banalnej sytuacji. Nie, to panu wysiada! – odpowiedziała zdecydowanie i rzeczowo, bo też była przyjezdna. Co miałem zrobić, skoro na samym początko napisałem, że jadę do Wieliczki, a to był już Rudnik. Przeoczyłem Wieliczkę i nawet to, że z Rudnika bliżej do Wieliczki niż z Dziekanowic, gdzie był następny przystanek. Ale zrobiło się luźniej – nie powiem gdzie.

  134. TO 19.35
    Takiego nieprawdopodobnego bełkotu pseudoekonomicznego jaki pan zaprezentował, jeszcze w zyciu nie czytałem.
    Kazde zdanie jest bzdurą i nie ma nic wspolnego z realną sytuacja. Myslalem że oglupił pana neoliberalizm, tymczasem NIC pan nie wie o ekonomii i Polskiej gospodarce.
    I Nigdy nic pan nie wiedzial.
    Idiotyzmy o transferach na wieś i do rolnictwa przeszly WSZYSTKIE dotychczasowe pańskie bzdury, którymi pan zaśmiecal ten blog !

  135. POLONIA-SAWA pisze:
    2010-10-14 o godz. 19:44

    Niestety znowu jestem zmuszony interweniowac.

    Polonia-Sawa pisze „BOR-KOMOROWSKI
    nie byl zdrajca ,a pan sie insynuatorem i hochstaplerem .
    I szczuje pan przeciw Polakom ,jakkolwiek Pan to nazywa .
    Ale nie kazdy jest taki jak Pan ,aby bedac w RFN szukal czegokolwiek
    przeciw jakiemukolwiek POLAKOWI rowniez n.p. przeciw Jaruzelskiemu.”

    1) The mentor nie napisal ze ‚BOR-KOMOROWSKI
    byl zdrajca’
    The mentor napisal ze SS-Gruppenführer Hermann Fegelein uratowal zycie Bora-Komorowskiego narazajac swoje wlasne.

    2) Niemcy zjednoczyly sie 19 lat temu. Nie ma juz RFN-u. Czas zauwazyc.

    3) The mentor nie szuka nic przeciwko jakiemukolwiek z polakow. Bor-Komorowski nie byl jakimkolwiek polakiem. Bor-Komorowski jest jednym z mitow i fundamentow solidarnej wersji histori. Jest obowiazkiem kazdego solidarucha znac solidnosc tego fundamentu.
    A nad Jaruzelskim 2200 IPN-owskich historykow juz pracuje przez 10 lat.
    The mentor nie musi im pomagac.

    Jeszcze raz zwracam uwage na szkodliwosc dopalaczy i wplywow kosciola.

  136. TJ (10-14 o godz. 19:48)

    Jak zabić przysłowie – dlaczegoś biedny…i czy da się to zrobić bez interwencji ekonomii?

    Uuuu, bez ekonomii nic się nie da zrobić w sprawie biedy. Bieda jest stanem naturalnym, paradyjskim. Aby z niej wyjść trzeba zostać było pasterzem, potem handlarzem, potem wytwórcą, itd. Aby przekroczyć to co tu nazywamy „Rio Grande”, Brytyjczykom pierwszym na to potrzeba było stosunków społecznych, dobrego na tamte czasy sądownictwa, kilku technologii, sporo odłożonego kapitału. I jak mi się zdaję błogosławieństwa Adama Smitha, który w odróżnieniu od fizjokratów i merkantylistów …

    Dlatego nieśmiało zauważam, że polskie społeczeństwo jest rozwarstwione bo część przekroczyła Rio Grande. Świadomość i byt, jak jajo i kura, nie wiadomo co pierwsze.

  137. @ Piotr Kraczkowski

    Nie jestem przekonany co do celowości tej polemiki skoro Alfą i Omegę jest dla Ciebie Wikipedia, ale niech tam, odrobina ekscentryzmu czasem nie zawadzi.

    Rzekomą traumą Polaków rzekomo zakwalifikowanych do podludzi zupełnie się nie przejmuj. Jestem Polakiem i nie mam żadnej traumy i nietraumy z tego tytułu, nie znam także nikogo, kto miałby taką traumę mieć, choć znam takich, dla których ogromną traumą jest każdy sukces Polaka.

    Co do pasma polskich klęsk, warto pamiętać, że były także sukcesy oraz wybitne zasługi dla świata. Z Noblami też chyba nie było ostatnio najgorzej: Wiesława Szymborska, Lech Wałęsa, Czesław Miłosz, wyrolowano prof. Aleksandra Wolszczana, Kazimierza Fajansa, Ryszarda Kapuścińskiego. Nie załapali się nominowani, np. : Tadeusz Mazowiecki, Jan Paweł II, Wojciech Jaruzelski, Zdzisław Peszkowski, Józef Mackiewicz, a nieco wcześniej Irena Sendlerowa, Jan Karski (właśnie wyszła książka Yannicka Haenela).

    Inteligencja nie ma nic wspólnego z wydatkami, z liczeniem i przeliczaniem pieniędzy oraz wszystkiego na nie – to nędzna przywara części ograniczonej umysłowo ludzkości. Jednak sama kwestia nie dofinansowywania nauki oraz zbytecznego finansowania wydatków militarno – zbrojeniowych jest bezsporna, zgadzam się, F-16, izraelskie drony itd., Afganistan, NATO (w obecnej formie), to droga do barbarzyństwa oraz okradanie społeczeństwa.

    Natomiast te twoje „tajne wyniki badań” sugerują, że możesz mieć rację w materii „inteligentny inaczej”, nie będę się sprzeczał, ale najwyraźniej „coś jest na rzeczy”, sam pewnie wiesz najlepiej.

  138. Razputin juz byl . Nie tylko byl lebski ale i j….a byl z niego tegi nie mozna powiedziec , Nie slyszalem jednak , zeby na fortepianie gral , moze na balalajce . Za to pociagnac samogonu lubil i owszem , jak to ruski chlop.
    Nawet piosenke o nim spiewano (taka dyskotekowa , pare lat „nazad „) .Wszystko do czasu.

  139. A POT jak stanal tak stoi miedzy 147 a 148 dolkow za akcje. Jak tam telgraphic observer, trzymasz jeszcze ten stock ?

  140. wiesiek59 pisze:

    2010-10-14 o godz. 20:37

    Strelnikov to komunista.
    Film nie pozostawia cienia watpliwosci.

    http://www.youtube.com/watch?v=E6raF7kcJJs

    P.S.
    Czy teraz zabawimy sie w poszukiwanie komucha?

    Slawomirski

  141. absolwent pisze:

    2010-10-14 o godz. 19:24
    „Kawiorowy lewicowiec Kalisz”

    dlugi nos absolwenta w garnkach posla Kalisza

    Mrs.Robinson ponownie bedzie zawiedziona.

    Slawomirski

  142. @Jacobscy godz 20:43

    „Dobre samopoczucie rowniez nie zabija natychmiast”
    „Niedorozwoj – nie zabija na miejscu, a dodatkowo towarzyszy mu dobre samopoczucie”

    Ja jestem taki prostaczek, co nie chwyta w lot metafory, parabole i inne hiperbole. Prosilbym sie wiec o pare wyjasnien np. Czy dobre samopoczucie zabija nie natychmiast i dlaczego i, dalej, dlaczego”rowniez”, co pan ma na mysli z tym „rowniez”, rowniez jak co ? Dlaczego niedorozwojowi nie zabijajacemu na miejscu towarzyszy dobre samopoczucie ? Tyle zagadek w tych dwoch frazach !

    Ojciec z synem wybrali sie na spacer. Poniewaz milcza, a milczenie zaczyna ojcu ciazyc, wiec zastanawia sie, jakiejby tu udzieli lekcji synowi, ktora przydalaby sie mu na cale zycie. Mijaja zelazny wiadukt.
    -Wiesz, synu – ojciec przerywa cisze – zycie jest jak dlugi, zelazny most.
    -Dlaczego ? – pyta syn
    –Nie wiem – odpowiada ojciec.

    Ja panu zazdroszcze owych eskapad z panem Etem w okolice Montpellier i Avignon, pitego po kropelce Muscatu. Ech wy wielcy ludzie Goethe, Proust, Iwaszkiewicz, Jacobscy, Et

    Pozdrawiam z wielkim uszanowaniem
    LP

  143. @Zosienka godz.15:01

    Zosienko, zawsze bylem jednostronny, nie potrafie powiedziec, ze jestem za, a nawet przeciw. Ale slusznie zbesztalas mnie za nie uwzglednianie zasad tolerancji i milosierdzia. Ale ja na prawde staram sie, tylko mi nie wychodzi, bo moj temperament mi na to nie pozwala. Chcialbym byc tak wyrozumialy jak Staruszek, a wylazi ze mnie dyktatorska swolocz. Ale przeciez ja tylko cytowalem Gogola ! Sprobuje popracowac nad soba.
    LP
    Ps, a ktory z tych dwoch jest wg ciebie feldmarszalkiem Schwarztwaldem ?

  144. oj Lewy Polaku… nie Schwartzwald, a von Schwartzwalder. Nie zbesztalam, bron Panie Boze. Namawiam tylko do wyrozumialosci wobec Napoleonow, Neronow, Sokratesow, Nelsonow… i wielu podobnych pacjentow (czasowo na przepustkach, jak dwoch czy trzech na tym blogu)). Gogola tez lubie, ale Czechow nie gorszy. Pan Antoine przydalby sie wczoraj w helikopterze, aby opisac jak FIFA dowiaduje sie gdzie przebywal obecny prezydent w starozytnosci. Pozdrawiam!

  145. pardon!…nie FIFA, a UEFA!

  146. Michał pisze: 2010-10-15 o godz. 00:26

    „@ Piotr Kraczkowski
    Nie jestem przekonany co do celowości tej polemiki skoro Alfą i Omegę jest dla Ciebie Wikipedia”

    No, wie pan? Chyba lepsza WiKi jako autorytet niz Hitler, na ktorym pan sie opiera:
    Michał pisze: 2010-10-13 o godz. 16:18
    “Hitler zawsze uważał Polaków za najinteligentniejszą nację”
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=764

    **Natomiast te twoje „tajne wyniki badań” sugerują, że możesz mieć rację w materii „inteligentny inaczej”, nie będę się sprzeczał, ale najwyraźniej „coś jest na rzeczy”, sam pewnie wiesz najlepiej.**

    Jak napisalem, rzucilem tylko pare luznych, pospiesznych hipotez – bez opowiadania sie za zadna z nich. Nalezy odrozniac warstwe faktow od pierwszych wynikow metody „brain storm”.

  147. Slawomirski pisze:

    2010-10-14 o godz. 17:30

    Szanowny Panie Slawomirski,
    nie chodzilo mi o daty i o zadna racje, bo jej nie mam. Chodzi ciagle o mistyfikacje, ktorej ulegamy. Pan rowniez; np. cieszac sie z faktu uratowania gornikow. Mozna to widziec jednak inaczej; wrzucono ludzi do dziury, wyjeto ludzi z dziury i wszyscy sie ciesza. Nieliczni jednak krytykuja fakt wrzucenia. Oczywiscie dobrze, ze ich uratowano, co bylo niejako obowiazkiem ratownikow. Dobra byla tez robota PRowcow dla prezydenta.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Daty nie mialy nic sugerowac, nie mialy tez zadnego znaczenia. Nawet nie mam czasu, aby sprawdzic.

  148. Sławomirski
    Znalazłem!!! Nie postać filmowa, a autentyczny komunista.
    Żarliwości wiary mógłby pozazdrościć mu papież!!
    http://konflikty.wp.pl/kat,107154,title,Komunistyczny-raj-chlop-ma-tyle-co-polityk,wid,12721625,wiadomosc.html

    Jedyny problem, to odejście praktyki od teorii. Ale cóż, samoświadomość mas to proces. A kontynuacja genetyczna drogi Światłego Przywódcy to nie nepotyzm……
    Nie ma ideałów, ale Absolut do nabycia w sklepie..in vino veritas…

  149. Staruszku
    Posłużę się swoim starym opisem terenu na zachód od Szrenicy – „Mała Syberia – tak określa się często Halę Izerską (niem. Grose Iserwiese, czes. Velka Jizerska Louka). Nazwa odnosi się zarówno do surowego klimatu jak i torfowych mokradeł i bagien występujących na Hali. Mimo tych trudnych warunków przyrodniczych osiedlili się tu niegdyś ludzie budując osadę Gros – Isen. Drogi przez torfowiska umocniono pniami,chleb dostarczano raz w tygodniu i jakoś utrzymywano poziom cywilizacji pozwalający na przeżycie. Niestety po wysiedleniu Niemców pod koniec lat czterdziestych nie było chętnych do zamieszkania na terenie w którym temperatura zimą spaść potrafi do – 30 stopni (rekord padł w czeskiej wsi Jizerka gdzie na przełomie 1939-40 roku zanotowano – 42 stopnie). Wioskę więc zburzono a w nielicznych ocalałych budynkach skoszarowano jakiś kolejnych strażników granicznych. Ta militarna farsa, ożywiana sezonowo przez masowe biegi narciarskie trwała do upadku komunizmu.” Dodam, że już po napisaniu tego tekstu trafiłem na relacje Niemek, że w miejscu tym po wojnie istniał obóz filtracyjny – tak współcześnie tego typu miejsca się określa – dla Niemców budzących podejrzenia władz wojskowych. Z relacji wynika, że okrutny
    Pozdrawiam

  150. Szanowny Sebastianie,
    dziekuje za odpowiedz, dziekuje szczegolnie za probe uporzadkowania mojego wpisu. Ciagle sadze, ze warto sie zastanawiac nad klimatem blogosfery, nie wykluczajac nieograniczonych mozliwosci manipulacj i oraz mistyfikacjii. Wracajac do plemiki, to jest ona nawet niezbedna, aby dyskurs mogl sie toczyc dalej. Dlatego pozwole sobie na resumé Twojego wpisu z krotkimi komentarzami, z pominieciem oczywiscie czesci laudatorskich.
    Oto streszczenie, bo uwazam, ze nalezy Pana wpis w jakiejkolwiek formie powtorzyc.
    …Pozwoliłbym sobie na stwierdzenie, że Pański wywód dotyczy blogowiczów- uniwersalnych, czyli takich, którzy się wyłonili z uleżenia się tych zjawiskowych istot- z dotychczasowej historii stawania się tych , naszych/?/ socjoontów.Tak, jak w stosunku do każdej społeczności, z konieczności, operujemy tylko “modelami statystycznymi”/wypadkowymi/, jakie się w czasie swojego istnienia/niech będzie i przestrzeni/ dla naszych świadomości- łaskawie się powyłaniały…W stosunku do blogowych “nicości” , to co Pan był łaskaw wyekstrahować, jest wzorcową , modelową wręcz naszą… imaginacją o nas samych, rzeczywiście sfokusowaną za sprawą pozostałych.
    (ma Pan racje, poslugiwalem sie tzw. Hochrechnung, co niewatpliwie ulatwia szukanie wzoru oraz wyklucza mozliwe bledy).
    Jeśli więc Pańskie wywody, potraktujemy jako opis-identyfikację naszych internetowych objawień się, nas-jako uniwersalnych modeli ma się rozumieć. Dla celów rozpoznawczych/ mniej poznawczych/ taka identyfikacja, jaką Pan wykonał jest doskonała.
    (oczywiscie nie chodzi o zadna antropologiczna – naukowa- analize, jest to forma samorozmowy przy braku interlokutora).
    Może powstać wiele innych tego typu analiz na temat nas , blogowiczów- istot quasi-zaświatowych, które mogą odkrywać w nas wiele najróżniejszych cech i właściwości, ale to co Pan napisał, z pewnością, będzie we wszystkich takich próbach istnieć..Dochodzimy tutaj do prolemu, jakim obciążona jest np. psychologia. Opisy modelowe psychologii człowieka są dzisiaj na zaawansowanym poziomie, określone są wszystkie typy psychologiczne występujące w naszym gatunku, są bardzo dobrze rozpoznane mechanizmy naszego, psychicznego funkcjonowania, ale kiedy przychodzi do oceniania konkretnych , pojedyńczych przypadków- najlepiej jest zapomnieć o tej nauce, i otworzyć się na każdy , indywidualny przypadek.Może się okazać, że każdy z nas doskonale spełnia reguły zidentyfikowane w nas przez psychologię, i równocześnie tych reguł nie spełnia, a nawet wprost przeciwnie…Kontynuując to ostatnie, pozwolę sobie podać przykład , najlepiej znane mi osoby, która przy jakichś tam pozorach bycia pesymistą, jest w rzewczywistości najbardziej optymistycznie nastawioną do świata i ludzi, w odbiorze znajomych owej osoby…
    (dobre spostrzezenie, moi koledzy oraz kolezanki pracujacy jako psychologowie traktuja kazdy przypadek jako indywidualny, gdy nie wiedza jak posuwac terapie dalej i traktuja ja slusznie jako indywidualna).
    Opisywanie zjawisk społecznych, z konieczności prowadzimy w oparciu o śladową ilość parametrów wyjściowych. Na wstępie i na końcu , takich naszych rozważań, potykamy się o rozterkowy dylemat:wiedzieć wszystko o niczym, czy nic o wszystkim. Prawdziwe poznanie, to oczywiście “wszystko o niczym” /czego nigdy jednostka nie osiągnie/ w połączeniu z “nic o wszystkim”. Wbrew utartym ocenom, te dwie postawy nie są alternatywne- są prawdziwą jednością.”Wszystko o niczym”- to perspektywa nardzędna, a “nic o wszystkim” to pojedyńcze elementy składowe/wyjściowe do ogólnych rozważań/. Mając taką świadomość, ciągle “otrząsam ” się z dotychczasowych “naleciałości” poznawczych, jakie mnie dopadły, żeby być otwartym, na impulsy inicjujące we mnie , zaktualizowane interpretacje rzeczywistości
    (stad potrzeba postrzegania antymiejsc –non lieux).
    Nie dostrzegam u siebie większych prolemów z trwaniem na i obroną zdoytych przyczółków siebie…Jeśli chodzi o blogosferę, to co się w niej dzieje, z tym co uczestnictwo w niej wnosi, w kategoriach czysto ewolucyjnych. Jest źródło konkretnych bodźców , i czy chcemy czy nie, nasze mechanizmy przystosowawcze robią swoje. Wszystko co się w nas w związku z oddziaływanie na nas blogowania , dzieje się z nami, pozostawia w nas swoje “ślady”.Te “ślady” przenoszą się do sfery naszych reali, w mktórych też się dzięki nim modyfikujemy, ze stale zmienianymi impulsami od reali wracamy do internetu, i…Podobne ewolucyjne modyfikacje, przechodzimy od kontaktów z idiociejącymi systematycznie pod nas mediów, i… teoretycznie powinno gdzieś to być konkretnie zauważalne.
    (mimo ze media maja niewatpliwy wplyw na nasze zachowania, to nasz wplyw na media jest wiekszy, niz zdawaloby sie nam wydawac).
    Wydaje nam się , że się ciągle rozwijamy w dobrych kierunkach, kształcimy się, wymieniamy poglądy, gonimy za życiem jak zawsze, bo tak trzeba, i… chbya wszystko jest O.K.Gdzie więc konkretnie ślady naszych subtelnych ewoluowań są widoczne? Jest to prostsze , niż się może wydawać. Sztuka i Kultura- od zawsze były absolutnymi wskaźnikami naszych/społecznych/ aktualnych potencjałów duchowo-emocjonalnych, czyli kwintesencji naszego uczłowieczenia w danym momencie. Tych dziedzin nie da się zakamać. To co się oecnie w tych dziedzinach dzieje obecnie, już jest ciężką zapaścią. W krajach tzw. cywilizacji zachodnie, piękne i silne niedawno kultury poszczególnych krajów/Francja, Wochy, Hiszpania, Anglia, a nawet komercyjna “masówka ” z USA…/ wygasły. To co się w sztuce i kulturze tych krajów jeszcze tli, to zwykłe , jałowe pogożeliska, puste emocje i komercja
    ( tu sie z Panem nie zgadzam, prosze spojrzec na scene off)…
    Teoretycznie jest szansa, że z dzisiejszych trendów w zjawiskach społecznych, wykluje się coś nowego, cennego. Potrafię sobie nawet wyobrazić, że Internet/ze wszystkimi funkcjami społecznościowymi/ stanie się dla kolejnych pokoleń , kolejną , iluzoryczną podpórką egzystencjalną , typu parareligijnego/nieomal/, ale konkretność internetu/mimo wszystko/ może okazać się zbyt bliskim, i zbyt aktywnym i natarczywym dla naszych reali- “tamtym światem”. Racjonalnie widzę “świat internetu”- w miarę następującej przyszłości- na jednej półce z używkami …

    (zgadzam sie calkowicie, chociaz uwazam internet za pomost do?????Moze kiedys wrocimy do wieczornych rozmow w ogrodzie, mimo ze jesienny klimat temu nie sprzyja)
    Pozdrawiam
    ET

  151. slawomirski, ty szujo !
    Wez sie do pracy. Nawet Wolna Europa mowila, ze wszyscy musza pracowac.
    Tak dobrze to nawet w socjalizmie nie bylo. Nasle na ciebie MO. Zobaczysz.
    ‚Kto uporczywie uchyla sie od pracy podlega karze aresztu do 3 miesiecy’.

  152. Karwoju. Doznaję podobnych obrzydzeń na temat Kalisza i Kościelnej Komisji Majątkowej (także w kontekście „odkrywczych rewelacji” Rzeczypospolitej i oświadczeń sukienkowych).

  153. S.3.52
    Trolloklon S.znowu, po raz 967 bredzi o Mrs Robinson.
    Konieczna jest wymiana oprogramowania i twardego dysku.
    Jezeli jednak nawet trolloklon S. bedzie udawał popsuty komputer, nie uniknie 3 lat odsiadki za stalking.

  154. @ Piotr Kraczkowski

    Może i Wikipedia jest odrobinkę mniej podejrzana od Hitlera w kwestii ewentualnej kandydatury na autorytet (różne są opinie), jednak rozpatrując materię faktograficzną wolę opierać się na słowach i czynach nawet samego Hitlera, niż na cenzurowanej Wikipedii, nieudolnie udającej niezależne źródło informacji.

    A te hipotezy były po prostu zbyt luźne oraz obraźliwe dla Polaków, jakby wskutek jedynie storm, ale bez udziału brain…

  155. Na calym swiecie obowiazuja idiotyczne przepisy (wymyslone przez naczelnych dzialkowiczow) dotyczace uprawy i pielegnacji ogrodkow dzialkowych. Coz, pozostaje jedynie udac sie do rajskich ogrodow.
    ET

  156. Wyczytane dzisiaj w „GW”.
    Kalisz daje ostatnia już szansę SLD!!!
    Toż to persona, toż to egocentryk.
    SLD drżą łydki i chyba od tej chwili będzie już się ścielić in gremio do stóp pana posła.
    Nie znam jedynie daty kiedy Napieralski ubierze sie w worek pokutny i uda sie do Canossy… ale Kalisz oczekuje tego.
    Już sam tytuł „Całe SLD jest ze mną” stanowi szczyt megalomanii mającego się za trzeźwego (?) mecenasa.
    Moim zdaniem najwyższy czas, aby ten poseł przyłączył sie do palikota zabierając ze sobą „całe SLD”.
    Tak będzie dobrze dla niego jak i dla partii.

  157. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ET 2010-10-14 o godz. 16:25

    Rozumiem/domyslam sie dlaczego jest Pan – od czasu do czasu – rozgrzany-m …
    Wazne, ze nieprzegrzanym, to cenie najbardziej.

    Pozdrawiam w imie gdzies – „ze wolno, a nawet nalezy jest „dopuszczalne”” – przyproszonej sympatii afektem.

    Mysle, ze w cieniu fino-fino to sie gdzies rozplynie – tak mysle, gdyz mysle?, ze nigdy nie jest za pozno na fino w fino-fino

  158. Poznalam kiedys pewnego hrabiego ,ba.. niemieckiego ba…pruskiego
    i ten mowi ;
    …ale ,ale moja babcia byly prawdziwa ,prawdziwa …polska inteligencja.
    Ha , ten przynajmniej mial sie czym pochwalic ?
    Salute
    Nie dyskutuje ,
    a te 20kg winogron /z 4 krzaczkow / postanowilam
    sponsorowac na ozdoby choinkowe …dla Dobrych dzieci….

  159. A jak ktos nie ma wlasnych ?
    to szuka cudzych ,mnie tez glowa boli w Pizie ,ale im sie postawilo .
    Zupelne dziadowstwo wloskie ,gdyby nie bylo takie wspaniale ..
    …ha….

  160. Lewy Polak,

    a ja pozazdroscilem chyba tej latwosci, z jaka doradzil Pan innym psy hodowac tylko dlatego, ze maja inny poglad na swiat niz Pan.

    Kazdy z nas: Pan, Slawomirski, ET, czy ja zyjemy z jakims bzikiem, ktory wylazi poprzez linijki naszych wpisow blogowych. Nieswiadomosc tego faktu jesli chodzi o samego siebie, ale dostrzeganie bzika u innych stanowi pewien niedorozwoj, ktorego efektem jest m. in dobre samopoczucie z jednej strony, zas z drugiej strony niechec do majacych innego bzika niz my. W Panskim
    wypadku ta niechec zostala wyartykulowana przez nieszczesna porade
    hodowli psow, co moze byc rownoznaczne z „krowy pasac, a nie dyskutowac
    na blogu Passenta”.

    Dlatego lepiej unikac podobnych wycieczek osobistych wobec innych pisujacych na tym blogu, a tym samym nie stawac sie niewolnikiem wlasnego niedorozwoju w zakresie poziomu tolerancji na osobe – podkreslam: osobe ! – majaca inne poglady, nawet jesli ma sie klopot z tolerowaniem samych pogladow tej osoby.

    Kazdy z nas moglby hodowac psy, co nie znaczy ze kazdy ma ku temu predyspozycje. Jak widac ograniczenia wystepuja nawet jesli chodzi o cos tak prozaicznego. Lepiej miec to na uwadze, jak i byc swiadomym wlasnych ograniczen zanim zacznie sie zauwazac ograniczenia u innych i zacznie wyciagac na tej kruchej podstawie daleko idace wnioski.

    I nie ma co zazdroscic „wielkosci” innym, zwlaszcza jesli dla Pana przejawia sie ona bywaniem na poludniu Francji czy popijaniem Muskata. Nie o taka wielkosc chodzi. Prawdziwa wielkosc jest jak bulawa marszalkowska, ktora kazdy zolnierz ponoc nosi w tornistrze. Kazdy z nas ma te wielkosc w sobie. Wystarczy tylko zechciec z niej skorzystac w odniesieniu do innych ludzi i otworzyc sie na roznorodnosc ich pogladow, kiedy poglady te wciaz wpisuja sie w calosc jaka jest dobrze rozumiany pluralizm. Ten blog jest blogiem pluralistycznym, bo taki jest sens istnienia blogow prowadzonych przez powazne media. Takie blogi sluza per saldo przerzucaniem mostow (skoro juz o mostach Pan wspomina), a wiec sluza te blogi przerzucaniu mostow ponad podzialami. Warto z tych mostow skorzystac zamiast dawac sie poniesc tanim emocjom wzbudzonym przez niefortunne wpisy innych, rownie ograniczonych pod wzgledem tolerancji, i przez to skazywac sie na zycie w zamknietym kregu wlasnych pogladow, okraszonych dodatkowo poczuciem wyzszosci osobistej i intelektualnej wzgledem pogladow oraz reprezentujacych je osob nie mieszczacych sie w tym kregu.

    Czesto bywa, ze dosc ciasnym kregu …

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam

  161. …Żaden polski Tu 154 NIGDY się nie rozbił, a największe kłopoty były z JAK 40 !!!!!. Rosyjskie samoloty kupiliśmy za komuny i jeszcze sie nadają do latania, zwłaszcza Tutki, bo mają odpowiedni resurs i dobrych polskich, a nie rosyjskich pilotów.A jakie Boeingi proponujesz dla polskiego rządu ? Air Force One czyli 747 ??????????????. ..

    WYJETE Z BLOGOSFERY 2008 ROKU. DWA LATA POZNIEJ OKAZUJE SIE MAKULATURA.
    ET

  162. @Jacobscy godz.13:06

    Szanowny Panie, przeczytalem pana dlugi wyklad na temat tolerancji i pluralizmu i szanowanie cudzych pogladow. Nie bede sie tak dlugo, jak pan rozwodzil. Powiem krotko: tylko wtedy szanuje cudze poglady, jesli takowe istnieja. Nie wmowi mi pan, ze Slawomirski ma jakies poglady, wielu na tym blogu staralo sie je odnalezc i poza wujkiem z Workuty i zapewnieniami, ze nie ma absoluty nic nie zostalo znalezione.
    Przyznaje, ze troche wyzlosliwialem sie na temat eskapady Eta do Montpellier. Przeciez ja tam nie kwestionowalem czyichs pogladow. Ja po prostu reaguje na kabotynizm, a pan w ramach propagowanej przez pana tolerancji i pluralizmu powinien uszanowac moja alergie.
    Zycze owocnej wymiany mysli z panem Etem
    LP

  163. Lecz jak się wmyśleć w relacje biedy do ekonomii i vice versa, to jest z tym bieda. Ekonomia klasyczna postawiła dobitnie na dobrobyt narodów, nie na biedę, za to marksizm – owszem – zajął się nędzą filozofii i przy okazji zjechał nędzę ekonomii klasycznej, a potem to już tylko były dywagacje na temat nierównowagi w gospodarce, gospodarki niedoboru, o biedzie w sensie ścisłym w ekonomii tyle co brudu za paznokciem. Trzeba było czekać aż się ukaże artykuł red. Solskiej w POLITYKA 42 „z naszych budżetów domowych”, z którego wynika, że bieda zanika – artykuł rychło w czas. Oto w ciągu ostatnich 15 lat udział żywności w wydatkach spadł z 40 do 24 procent, a to wskazuje na poważne załamanie się biedy w sensie ścisłym. Albo to: „w ostatnich latach nasze M powiększało się o dwa metry rocznie, jeszcze szybciej na wsi”. Słownie – dwa metry. W 10 lat procent ludzi ocierających się o ubóstwo biologiczne spadł z 12 do 5,7 (i proszę mi nie mówić, że to z powodu infalcji 😉 ). W 9 lat o 60 procent (chyba bez odjęcia inflacji) wzrosły wydatki na osobę – dość na dzisiaj tych cyfr, drodzy blogowicze. Spodziewam się od niektórych z was, że napiszecie iż Solska pisze bzdury, bzdury i jeszcze raz neoliberalne bzdury. Nie zawiedziecie mnie?

    p.s. Dodam jeszcze na temat wsi ten cytat: „bardzo odsunęła się wieś bogata od biednej, wśród rolników rozwarstwienie jest największe, problem w tym, że nie wiemy dokładnie jakie, bo partie chłopskie skutecznie walczą o to, by dochody rolników pozostawały tajemnicą (sic!) …”. I o nierównościach między regionami: „w woj. mazowieckim wytwarza się 22 proc. PKB, na Podkarpaciu zaledwie 3,7 proc.”

  164. Powtarzam Panie Mentor
    PANA AMBICJE PRZERASTAJA PANA ROZUM ,
    napisal pan juz tyle glupot ,za ktore pan ODPOWIADA ,
    ze prosze teraz nie wywracac kota ogonem i STYLIZOWAC
    stylizowac sie na niewinionko…
    Jest Pan beznadziejny ,i nie obchodzi mnie po ktorej STRONIE .
    Pan jest odpowiedzialny za to co pan wypisywal i nie bedzie taryfy ulgowej … !
    To jest zupelne dziadostwo ,ktore pan teraz proponuje jasne i nic nie udawadnia ,nic nie udawadnia!
    I zadam zeby mnie pan zostawil ze swoimi „POGLADAMI?” w spokoju .
    Salute

  165. KROWY PASAĆ A NIE „DYSKUTOWAĆ” NA BLOGU EN PASSANT – ewentualnie psy chodować, podpieram to hasło i jego realizację.

  166. ….neo-pseudo-kretynizm, filutyzm, na-dudka-wystrychizm, neo-naciągizm, małpizm, papugizm, neo-kabotynizm, fałszyzm, solipsoderyzm, mistyficyzm, nabieryzm, fikto¬bydlęcyzm, oszukizm, neo-humbugizm, krętacyzm, udawaizm, błaźnizm, nieszczeryzm, w-pole-wprowadzizm, z-mańki-zażywizm, przecheryzm, łgizm, łgarstwizm, brać-na-kawalizm, wmówizm, co-ślina-do-gęby-przyniesizm, zawraco-głowizm, zawraco-gitaryzm, zawraco-kontrafałdyzm, omamizm, kręcizm i krętacyzm…

    Sciaga (zagadka) noworozwojowa dla bezdomnych mieszkajacych na ulicy, przydatna rowniez mieszkajacym przy ulicy „Jakiejkolwiek” czyli gdzies nigdzie.
    ET
    Zainteresowanym polecam ostatnie dzielo Ywel Kalop, w ktorym wyraznie sa elementy autora Gospody pod Krolowa Gesia Nozka.
    ET

  167. Trolloklon ET 13.57
    KIlkanascie B 747 sie tez rozbilo, a wszyscy producenci ukrywaja usterki.
    Byl o tym dlugi program w Discovery.
    I co z tego ?
    Kolegowanie sie z glupkami -trolloklonami przynosi jednoznaczne efekty.
    Z kim przestajesz, takim sie stajesz, mówi staropolskie przyslowie.
    Pisz Pan lepiej o vin rose z Prowansji, bo tylko w tej dziedzinie wydaje sie Pan kompetentny.
    Ale ile mozna sie popisywac i szpanowac ?

  168. T.O.
    Hodowla chamstwa, schamienie hodowli.

  169. TO 14.31
    Do listy ałtorytetow ekonomicznych TO, obok Claude Berlinski, Witolda Gadomskiego i Adama Smitha dołaczyła własnie Joanna Solska. Z jej badań wynika ze wies nieprzyzwoicie sie bogaci ( o dwa METRY !), a ludzie coraz mniej wydaja na zywnośc, czyli sie odchudzaja.
    Ponadto do tej pory kupowali w Almie, a teraz przeniesli sie do Lidla, Biedronki i na bazary.
    Niestety kilkanascie ( !) partii chlopskich ukrywa jak to jest naprawde z tym nieprawopodobnym dobrobytem, bo nie chca płacić podatku dochodowego i na ZUS !.
    Osobą kompetentną w sprawach biedy w Polsce jest profesor Stanislawa Golinowska.
    Od dzisiaj jej miejsce zajał Telegrafic który WIE LEPIEJ.

  170. Szanowny Panie Jacobsky,
    napisalem Panu wczesniej, ze utknalem w zamysleniu nad bezgraniczna tolerancja, bo o taka nam w tesknotach prawdopodobnie chodzi. Tekst byl ciekawy i zmusil mnie do zastanowienia. Zycie jednak swoje, zywo bowiem relatywizuje marzenia i teksknoty. Stwierdzilem po wymianie zdan Pana z LP sytuujacego ludzi na ulicy, pozostaly knoty LP, godne zywej krytyki.
    Pozdrawiam.
    ET
    Nie wiedzialem, ze okruchy zycia moga wywolywac alergie. Wiem jednak, ze poglebia ja brak reakcji oraz bol z tym zwiazany. Tacy osobnicy nie cierpia faktu bycia pomijanym. Sa niebezpieczni, bo lasi sa na kazda przynete. Czynilem takie eksperymenty z niejakim Absolwentem. Coz, przyjdzie chyba kolej na LP. Chyba zaprosze go na muzyczno-balletowe przedstawienie Opery Narodowej ze Lwowa w Strasburgu w listopadzie, potem na obiad na Petite France.

  171. Swiatowe agencje ktore niedawno doniosly o straszliwej pladze pluskiew w Toronto (Kanada) donoszą ze w miescie pojawila sie zmutowana odmiana tych robali, ktora noca wyzera móżg.
    Podobno osoby poszkodowane wpadaja w nieustająca euforie i widza rzeczywistośc w kolorze intensywnie rózowym.

  172. ET pisze:

    2010-10-15 o godz. 09:21

    Szanowny Panie ET

    Wyslano czlowieka z Ziemii na Ksiezyc i go zabrano.
    Zachecam do otworzenia sie na szersze spektrum odczuc.

    P.S.
    mizanrtopia=myopia

    Slawomirski

  173. Jacobsky 13,06

    BRAVO!!! POPIERAM!!!

  174. , ktorzy zawsze strzelali w samo poludnie i nigdy w plecy. Mialem pelne zaufanie do bialego szeryfa , ktory w „Ostatniej walce Apacza” pozwolil szlachetnemu Indianinowi uprawiac kukurydze. jako mlody obywatel zniewolonego kraju nie ufalem radzieckim bohaterom. Nie dowierzalem Marquezowi i innym latynoskim pisarzom, kiedy ci opowiadali, ze jankes potrafi strzelic po ciemku w plecy. Dopiero uwierzylem w to dzieki Dablju Bushowi
    cdn

  175. Jacobsky pisze:

    2010-10-15 o godz. 13:06

    ” poglady te wciaz wpisuja sie w calosc jaka jest dobrze rozumiany pluralizm.”

    Dotarcie do osob wychowanych w totalitaryzmie jest trudne ale alternatywa nie istnieje.

    Slawomirski

  176. Po raz trzeci moj wpis nie wchodzi, a poraz czwarty wszedl bez poczatku i konca, jak jakas nadgryziona dzdzownica. Prosze tego co wyzej nie czytac, sprobuje pozniej
    LP

  177. Lewy Polak pisze:

    2010-10-15 o godz. 14:11

    „Nie wmowi mi pan, ze Slawomirski ma jakies poglady, wielu na tym blogu staralo sie je odnalezc i poza wujkiem z Workuty i zapewnieniami, ze nie ma absoluty nic nie zostalo znalezione.”

    Trywializowanie tragedii Gulagu/Workuty przychodzi lekko pewnym lekkim ludziom.

    P.S.
    A moje ego ma sie dobrze na poziomie Morza Martwego.

    Slawomirski

  178. @ET – zastanowił mnie Twój wpis o 14.49.
    Myślałam, co też chciałeś przez to wyrazić, i wyszło mi, że nic.
    Zauważyłam tylko, że czepiasz się Lewego Polaka, którego jednakowoż ukrywasz pod anagramem, żeby się nie domyślił. Ale on się domyśli i kary nie unikniesz.
    No i jedziesz moim ulubionym Witkacym, a potem dodajesz, że to z Anatola France’a, chyba że chodzi Ci o coś innego, ale nie wiem, o co.
    Może byłbyś łaskaw na przyszłość wyrażać się jaśniej?

  179. Czytam z obrzydzeniem i przymusem Gazetę Wyborczą. Z powodu pychy, hipokryzji, manipulacji, że komuś tam mniej wolno i za podłą aferę Michnika z Rywinem. Wszystkie pozostałe są jeszcze gorsze, więc wyboru nie mam żadnego. Zmieniam jednakże swoje złe o niej zdanie z powodu konsekwencji z jaką walczy o odzyskanie dóbr wyszabrowanych przez kościół. Zamieszcza właśnie dziś pierwszą część reportażu o Marku P, jak mówią Piotrowskim. Urodził się i wychował w mojej dzielnicy w Krakowie. Kolejny pech. Po dość urozmaiconym życiu wylądował jako ekspert kościelny w sprawach szabrowania na wielką skalę dóbr rzekomo zrabowanych kiedyś przez komunistów. Sprawa zaczyna nabierać innych nieco wymiarów a tzw. wolne media albo usłużnie dla Kocioła kłamią jak z nut w czym celuje o ironio Rzeczpospolita, albo czekają. Gazeta na tyle zmienia ton, że nie używa już brutalnej terminologii o rzekomym rabunku, grabieży i innych niecnych posunięciach krwawego reżimu, ale mówi o dobrach odebranych, utraconych itp. Marek P. jako „doradca ekonomiczny kościoła” przed Komisja Majątkową korzystał z opieki i znajomości wielu wysoko postawionych hierarchów, gdzie przewijają się na razie nazwiska biskupa Libery, Pieronka, Fidelisa i niejakiego Nowoka, który był współprzewodniczącym złodziejskiej komisji dla ubogacenia pana boga. Tenże świątobliwy oszust Nowok to spryciarz i chytrusek. Odzyskaną dla bielskiej parafii nieruchomość szybko od tej parafii odkupił wspólnie z Markiem za symboliczną cenę. Gazeta zapowiada dłuższy cykl kryminalnych sensacji. Natomiast w bilansie tych zrabowanych dóbr powinno znaleźć się wyliczenie ile to komunistyczne państwo wydało pieniędzy na odbudowę tysięcy kościołów i świątyń zniszczonych w czasie sławetnego Powstania i zniszczonych kościołów Wrocławia Szczecina i setek miast na Ziemiach Odzyskanych. Jeżeli tak dalej pójdzie, być może że zmienię zdanie o Gazecie.

  180. Cóż*, to że blogowicz Tadeusz już od kilku ładnych dekad chodzi od Annasza do Kajfasza (i nie tylko, bo był również u Gospodarza naszego bloga), nie mogąc się dokołatać pomocy w odzyskaniu ukradzionej mu przez komunę renty górniczej, a ściślej mówiąc, jej ogromnej części, można od biedy zrozumieć. Takie są realia, on już przeżył swoje i śmierć głodowa na dzień dzisiejszy raczej mu nie grozi. Zresztą może to jest jakiś pieniacz, więc tym bardziej można się z jego krzywdą pogodzić, nawet kiedy się wie, że Gospodarz naszego bloga wysoko ceni pieniaczy (Od razu linkuję, żeby potem nie było, że nie trzymam się faktów: http://passent.blog.polityka.pl/?p=646 – „Pieniacze górą”, mówi to coś komu?).

    Cóż, trudniej jednak zachować stoicki spokój, kiedy podobny afront spotyka wchodzącą dopiero w życie 10-letnią dziewczynkę, która chciała pomóc bezrobotnej matce w znalezieniu pracy i w swojej dziecięcej naiwności doszła do wniosku, że wyciągnięcia pomocnej ręki mogłaby ewentualnie oczekiwać od premiera Tuska, do którego wysłała list z SOS. List** nie był pisany Morsem i kancelaria mistrza piaru na pozór nie powinna mieć trudności z odczytaniem dziecinnie prostych zdań, w tym informacji: Mam 10 lat. Lecz do piarowskiej machiny teflonowego premiera ktoś najwidoczniej nasypał tonę piasku (Oj, czuję w tym wrażą łapę tego oszołoma politycznego Kaczyńskiego!) i Kancelaria Premiera z powagą i szacunkiem należnymi młodej obywatelce odpisała dziecku w następujące słowa: „Droga Pani! My nie pośredniczymy w szukaniu pracy. Proszę poszukać na stronie http://www.praca. gov.pl.”

    Cóż, skichał się nawet piar, a mogła być taka pokazówka! Tak że panie Tadeuszu, pana olewała władza przez całe długie życie, ale jak pan widzi, z taką samą konsekwencją olewa młody narybek, i na pewno jest teraz panu przyjemniej, że przynajmniej pod tym względem wszyscy obywatele traktowani są równo.
    ________________________________________
    *Pani Aga nadal mnie fascynuje i inspiruje. **http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/305453,10-latka-pisze-blagalny-list-do-tuska.html

  181. Polonio-Sawo
    Oczywiscie ze trzeba juz zakonczyc ta dyskusje o Powstaniu Warszawskim. Podsumowac i zakonczyc.

    Polacy walczyli po obu stronach Powstania.

    Po sronnie londynskiej (nie mylic z polska strona) wodzem jak wiemy byl Bor-Komorowski ktorego zycie uratowal (po kapitulacji) SS-Gruppenführer Hermann Fegelein z najblizszgo otoczenie Hitlera.

    Po stronie hitlerowskiego okupannta natomiast walczyli, SS-Brigadefuehrer Kaminski i SS-Obergruppenführer Bach-Zelewski.

    W sklad brygad SS Waffen uzytych do stlumienia Powstanie, 60% stanowili rowniez polacy. Tacy jak dziadek dyktatora Donka Tuska ktorzy zglaszali sie do SS Wafffen na ochotnika.
    Prawdziwe jest wiec stwierdzenie ze Powstanie bylo polsko-polska awantura chociaz pod flagami Londynu i Berlina.

  182. Telegraphic Observer,

    red. Solska dołączyła teraz do Pana? A może mimo Jej starań wcześniej Pan nie był łaskaw zauważyć… Gdybyście Państwo manipulowali jedynie dla zabawy, byłoby pół biedy.

  183. Niezawodnym na tym Blogu bałwochwalcom ekonomii jako clou nauki i myśli ludzkiej – w klasycznym, made in Chicago Boys wydaniu – zacytuję wypowiedź Alvina Tofflera z wywiadu dla POLITYKI z dn. 8.01.2000, a zatytułowanego „Przyszłość już nadeszła”:
    – Kto uważa, że nic się nie zmieniło i że zasady gospodarki rynkowej pozostały takie same jak dawniej pomija m.in. fakt, że wiedza stała się pierwszorzędnym czynnikiem produkcji. Zasoby wiedzy – inaczej niż kapitału i pracy są w zasadzie niewyczerpalne. Tymczasem klasyczna ekonomia wolnorynkowa zajmuje się alokacjami zasobów ograniczonych. Klasyczna ekonomia jest przestarzała i utraci swą wiarygodność, chyba iż włączy do swej refleksji to co ważne choć nieuchwytne.

    Pozdrawiam wyznawców fundamentalizmu ekonomiczno-rynkowego (to z kolei za G.Sorosem).
    WODNIK53

  184. w sumie IDIOTYZM (14.49).Jak zawsze u autora.

  185. Brawo Polonia-Sawa!, Ty jedna zwrocilas uwage na lajdackie w tresci wpisy Mentora…on i ze Starzynskiego, prezydenta Warszawy, tez zrobil zdrajce…w ichniej nomenklaturze nazywalo sie to „opluskwianie”…wykonczyli w ten sposob wielu uczciwych ludzi. Patriotami dla Mentora, Jasnego Gwinta, Starego Wiarusa, Anny M i wreszczie samego Lizaka sa: Bierut, Gomulka, Moczar i gen. Sierow. Have a nice weekend, Polonia-S!

  186. A w mediach pełno Ryszarda Kalisza i o Ryszardzie Kaliszu w konwencji; jaka to głupotę strzelił Napieralski i SLD podejmując próbę zdyscyplinowania p. Ryszarda K. ( nie o częstotliwość występowania w mediach mi chodzi, bo to akurat najmniej ważne).
    W podobnej tonacji o R.Kaliszu wspomniał p. Daniel w swoim „słowie wstępnym”.
    Mam dla p. Ryszarda Kalisza bardzo dużo sympatii; dla człowieka, polityka i prawnika. Nie rozumiem wszakże jak członek kierowniczych władz SLD może uczestniczyć w zgromadzeniu i okazywać jednoznaczną sympatię dla inicjatywy, której celem – jasno i wyraźnie zadeklarowanym przez inicjatora – jest całkowite zmarginalizowanie, a nawet wyeliminowanie ze sceny politycznej SLD, partii, której p. Ryszard przecież współprzewodził ( jako członek jej zarządu krajowego) i której był (i jeszcze jest ) prominentnym członkiem i działaczem.
    Schizofrenia polityczna dopadła p. Ryszarda ? A może to jakaś odmiana politycznego wallenrodyzmu w jego wykonaniu ?
    PS. Prezentowanie się zaś w mediach w roli skrzywdzonego niewdzięcznością towarzyszy partyjnych zdaje się świadczyć, że p. Ryszard Kalisz nie do końca jest świadomy wymowy i znaczenia swego postępowania, przynajmniej w tym kontekście.

  187. Dobrze, że w końcu wyrzucili Kalisza. On pasuje do lewicy jak pięść do nosa. A już zachwyty nad inteligencją i poczuciem humoru Kalisza to jakieś nieporozumienie.

  188. Sebestan (17.35),

    świetne spostrzeżenie w pierwszym akapicie wpisu.
    Wnikiwością polityczną wyprzedziłeś blog o całą długość.

    Co do pozostałej teśći Twojego wpisu nie wypowiadam się, bo wpadłem na blog po kilkudnowych jesiennych wariacjach na trójmieskiej plaży w których uczestniczyła także, rozanielona prowansalską pogodą, moja pieska sfora.

  189. OPZZ wyraził opinię, że za wypadek pod Nowym Miastam pośrednio odpowiada rząd i jego instytucje, bo nie walczą z bezrobociem.

    Co jest zrozumiałe, że OPZZ tak czyni, także zgodne z opiniami JG i W53 – co też jest zrozumiałe. Tyle że związek tego jednorazowego mam nadzieję wypadku z długotrwałym zjawiskiem jest kruchy. Bo czy taki wypadek zdarzył(by) się w Hiszpanii. Tu Kartka z P. zapewne powie, że tam jest taka wielka solidarność na wsiach i w miasteczkach, co on widział na własne oczy, że absolutnie, daje sobie obie stopy obciąć, że taki wypadek jest niemożliwy. Faktycznie, w Hiszpanii drogi są lepsze, chociaż uliczki wąskie jak diabli. Ponadto w Hiszpanii bezrobocie w ujęciu procentowym jest dwa razy wyższe niż w Polsce. Związek tego wypadku z bezrobociem jest oględnie mówiąc, ledwie widoczny. Jak pisze red. Solska, Polacy wydają na transport, w lwiej części na dojazd do pracy aż 9,2 proc. swoich wydatków. Ci co zginęli chcięli wydać mniej, przykro mówić, ale może w tej trudnej niewątpliwie dla nich finansowej sytuacji poszli na skrót.

    Po drugie, związek rządu z bezrobociem też nie jest taki oczywisty. Poniekąd nowy ustrój wolnościowy to miała być Francja-elegencja, więc jak król Ludwik XIV powiedział – państwo to ja, to tak miało być z premierem Tuskiem. Nawet uczniowie podstawówki, choć nie przerabiali jeszcze historii powszechnej, też tak uważają i do premiera listy piszą w sprawie zatrudnienia swoich rodziców. A może od OPZZ się dowiedzieli, kto za co w Polsce odpowiada?

    Otóż bezrobocie w Polsce, podobnie zresztą jak w Hiszpanii, ma przyczynę w strukturze. Jest to bezrobocie strukturalne, nie cykliczne, bo z tym obecnie USA z Bernanke’m i Barakiem Obamą użerają się pod hasłem walki z deflacją. W ostatnim miesiącu w Polsce zanotowano wzrost inflacji, co jest zjawiskiem przeciwnym, ale proszę z tej chwilowej i szczególnej sytuacji nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Pamiętam ojca, który był lekarzem w „zakładach żyrardowskich” tuż po wojnie, i leczył robotnice i robotników – jak mi opowidał mi o swojej pracy i o tym socjalnym cudzie, także badał nowo zatrudnianych z Wiskitek i Jaktorowa, pobliskich wsi, bo taki był front ideologiczno-ekonomiczny – zatrudniać, dawać zatrudnienie, transferować ile się da do tych wsi z socjalistycznego dobrobytu, ta polityka niewiele zmieniła się aż do lat 1980. W języku polskim pokutuje słowo „PRACODAWCA”, które o dziwo oznacza przedsiębiorstwo, bowiem ono „daje pracę”, a nie pracownik, czyżby on tę pracę pobierał. Dziwny język.

    Dede, mój kumpel z ogólniaka, po skończeniu najlepszego wydziału mechanicznego w PRL, aby zdobyć mieszkanie wyjechał na prowincję, nawiasem mówiąć gdzieś koło Grójca i Nowego Miasta, aby w jakimś zapyziałym oddziale wielkiej fabryki transferować dobrobyt do tej dziury, był inzynierem w podzakładziku, który niewiele wartościowego wytwarzał, ale dawał godne i godziwe warunki, typowy transfer socjalny i ukrywanie lokalnego bezrobocia. Dzięki temu on i jego rodzina mieli warunki mieszkaniowe o jakich ja marzyć nie mogłem, tam wychowały się jego dwie córki, które teraz z wielkim sukcesem budują Trzecią RP i płodzą nowych obywateli. Nie musze mówić, że jeszcze przed Big Bangiem 1990 roku zakład zamknięto i rodzina wróciła do miasta.

    Tak wyglądała odziedziczona po PRL struktura zatrudnienia i „produkcji”. Jak wygląda to teraz, każdy widzi. Czy też mam to opisać prostym ekonomicznym językiem?

  190. WODNIK53 (10-15 o godz. 18:03)

    Tu się szanowny Toffler podłożył – żeby już pójść na całość w obronie klasycznej ekonomii. Oczywiście klasyczną ekonomię można podważać na tysiące sposobów, bo jest to coś na kształt soczewki służącej do oglądania skomplikowane organizmu. Tu złożoność gospodarki świata, a tu o … niedoskonałe szkło optycznego aparatu, a jeszcze tu narzędzia do operowania na tym żywym ciele – po każdym cięciu zostaje ślad, nie wszystkie rany da się natychmiast zaszyć, upływy płynów zatamować, nigdy nie wiadomo, jak byłoby, gdyby cięto właśnie wpoprzek a nie wzdłuż. A propos, jak tam z cięciami wydatków budżetowych? Na razie jedynie WODNIK dał rzeczową odpowiedź, aczkolwiek wątpię w rozmiar rocznej kwoty oszczędności, którą podał – ponad 15 mld zł. A co z cięciem bezrobocia? Jak rząd i jego instytucje mają przeciwdziałać temu zjawisku?

    Wracajać do Tofflera, to co on rozumie przez wiedzę. Każdy myślący człowiek widzi, że nasza wiedza jest ograniczona. Czy wiemy jak leczyć choroby nowotworowe? Albo jak zbudować silnik do lotu na Marsa? Albo szczepionka na AIDS? Każda taka „wiedza” wymaga nakładów, tego co wydarliści czarnej odchłani niewiedzy nie byłoby w naszym posiadaniu bez zaaplikowania ograniczonych zasobów, laboratoriów, materiałów, czasu, kapitału i pracy, i poprzednio zdobytej wiedzy. Ekonomia widzi wiedzę w rozlicznych jej przejawach, tak jak fizyka patrzy na energię, oto jest informacja, którą czasem wycenia się w formie pieniężnej, oto jest know how, oto licencja i patent, a sam produkt odkrycia (invention) nie ma często praktycznej wartości zanim nie wyłoży się ograniczonych zasobów na innowację, czyli doprowadzenie produktu bądź usługi do konkretnych klientów. Zasoby wiedzy można co najwyżej porównać do złóż jakiegoś minerału ukrytego pod litą skałą w pustynnych górach lub piaskach, gdzieś w Andach, albo pod dnem Zatoki Meksykańskiej, i jego wydobycie jest związane z kosztem. Gdyby ci zbieracze jabłek nad Pilicą posiedli wiedzę, poszukiwaną jakąś, np. programowania robotów, albo administrowania sieciami informacyjnymi, to przecież mogliby w ofertach pracy przebierać jak w ulęgałkach. Ale jednak byli ograniczeni, ich wiedza nie była nieskończona. Znów posiadanie wiedzy jest rozproszone i nierówne, jej pozyskanie wymaga wysiłku i innych zasobów.

    Jestem przekonany, że Toffler wygłaszając tę opinię był na dopalaczach, albo tłumacz, bo nie podejrzewam WODNIKa o przekręcenie tekstu. Tezy o fundamentalizm zostawmy na boku, postawmy na zdrowy rozsądek. Zasoby wiedzy są w zasadzie niewyczerpalne, ale do ich wydobycie trzeba alokować coraz więcej pracy i kapitału, i poprzednio zdobytej wiedzy. Wiedza ma swój koszt i cenę, i dlatego jest zasobem ograniczonym. Czasem dobrem publicznym, ogólniedostępnym, jak powietrze, czy czysta woda. Ale świeże powietrze też bywa na wyczerpaniu.

  191. O, s***! Znów podpadłem Kleofasowi. Obstaluję sobie sprawdzarkę polskiej ortografii i gramatyki, obiecuję. Prędzej lub później. I nazwę ją „Kleofas 2”. Wstydzę się za każdym razem, ale dziękuję.

    Pani Stachurska,

    Ja nie potrafię takich ładniuśkich listów pisać jak Staruszek. Bo przecież wg. Pani każda statystyka to manipulacja, oraz podkopanie z góry przyjętych i na wszystkie strony rozdętych tez. Chyba to widać gołym okiem, że nie jestem za przykopywaniem biednym, lecz za rzeczywistym ich wsparciem i wydźwignięciem. Proszę zarzucić demagogie, manipulanctwo także. Pamięta Pani dyskusję o procentach zatrudnionych na roli. Przytoczyłem dane GUS, po rzetelnych przeliczaniach podane i wyszło, że jednak gdzieś między 13 a 15 procent. A PKB rolnictwo obecnie wytwarza około 4-5 procent, o ile pamiętam. Więc ktoś na tych biednych rolników zrzucić się musi. Zastanawiam się, jak Pani to wszystko tłumaczy sobie.

  192. absolwent pisze:

    2010-10-15 o godz. 15:36

    This message is from Mrs.Robinson.

    Plica polonica

    As a disease
    The Polish plait usually results from deficient hair care. Uncombed hair becomes irreversibly entangled, forming a matted, malodorous and encrusted or sticky moist mass. It may be caused by or accompanied with lice infestation (pediculosis) and lead to inflammation of the scalp. The Polish plait is typically a (sometimes large) head of hair, made of a hard impenetrable mass of keratin fibers permanently cemented together with dried pus, blood, old lice egg-casings and dirt. The disease may be easily prevented by standard hygienic practices, such as washing and combing of the hair. Treatment involves cutting the affected hair.

    P.S.
    Kto mieczem ten od Miecia(aby bylo na temat).

    Slawomirski

  193. I nie wie sie … jak interpretować taką uwagę:

    Osobą kompetentną w sprawach biedy w Polsce jest profesor Stanislawa Golinowska.
    Od dzisiaj jej miejsce zajał Telegrafic który WIE LEPIEJ.

    Czy prof. Golinowska z CASE jest bełkoczącym neoliberałem, czy faktycznie kompetentnym ekonomistą. Bo jeśli drugie, to bez wątpienia stawiałem identyczne tezy jak w załączonym artykule, o tym, że pomoc wykluczonym musi być sprawna, a jej obecne prowadzenie jest dalece nie takie, jest marnotrawieniem ograniczonych środków. Pomoc musi być adresowana do poszczególnych przypadków, wymaga fachowej aplikacji, jest kosztowna.

    http://praca.gazetaprawna.pl/komentarze/425220,stanislawa_golinowska_ratujmy_dzieci_jesli_nie_mozna_juz_pomoc_ich_rodzicom.html

  194. the mentor pisze:
    2010-10-15 o godz. 17:51
    Polonio-Sawo
    „W sklad brygad SS Waffen uzytych do stlumienia Powstanie, 60% stanowili rowniez polacy. Tacy jak dziadek dyktatora Donka Tuska ktorzy zglaszali sie do SS Wafffen na ochotnika.”

    Moj komentarz

    Co prawda autor powyższych słów może się chronić za parawanem wolności słowa twierdząc, że to co powyżej, to zwykły pogląd, który przysługuje każdemu wolnemu obywatelowi i tak korzystając ze swojego prawa obywatelskiego prokuruje i rozpowszechnia na blogu oszczerstwo w formie podwójnej insynuacji:

    a) Sugerującej, że 60 % oddziałów SS tłumiących PW stanowili Polacy (pisani uporczywie przez małe p).
    b) Sugerującej, że dziadek Tuska zgłosił się na ochotnika do SS.

    Tego typu tezy, to nic nowego, ileż w sieci jest osobników nawiedzonych propagujących wytwory swojej fantazji, prowokujących do wymiany pustych racji.
    Niektórych cieszy sam fakt psikania po płotach hasełek obrażających przyzwoite matrony. Nic bardziej nie raduje takich osobników niż nawracające wspomnienie – to ja, ta ja tam byłem, to ja napisałem. Zarazem jest to reliktowa czynność, którą dyktują zakamarki instynktu – znaczenie swojego terytorium. Niebagatelna przyczyna paskudzenia fasad, bazgrania po forach. Bądż co bądż, człowiek, to zwierzę terytorialne.

    Pzdr, TJ

  195. jasny gwint pisze:

    2010-10-15 o godz. 17:08
    Czytam z obrzydzeniem i przymusem Gazetę Wyborczą.

    A ja takie uczucia mialem czytajac Gazete Robotnicza i Polityke w PRLu.

    Slawomirski

  196. ET pisze:

    2010-10-15 o godz. 10:06

    Szanowny Panie ET

    Calodobowych i nie w ogrodzie.

    Przyjemnego weekendu.

    Slawomirski

  197. absolwent pisze:

    2010-10-15 o godz. 15:28
    TO 14.31
    „Do listy ałtorytetow ekonomicznych”

    Musze powiadomic Mrs.Robinson.

    Slawomirski

  198. WODNIK53 pisze:

    2010-10-15 o godz. 18:03

    Ciekawy cytat. Dziekuje.

    Slawomirski

  199. Jakis czas temu pisalem ; wnuk to wnuk ( chodzilo o wnuka Sz. Gospodarza ma sie rozumiec). Do diabla z polityka !
    Teraz i ja nareszcie doczekalem sie .
    W radosnym uniesieniu, nieczuly na zlosliwosci (ewentualne) czekam na gratulacje choc zaslug (oczywista oczywistosc ) nie mialem zadnych. Jezeli nie bedzie ich , to i tak butelka najlepszego malbeca czeka.

  200. w miescie pojawila sie zmutowana odmiana tych robali, ktora noca wyzera móżg; podobno osoby poszkodowane wpadaja w nieustająca euforie i widza rzeczywistośc w kolorze intensywnie rózowym

    Jest w Polsce kilka procent biednych i nieradzących sobie. Nikt tego nie neguje, nikt plecami się nie odwraca. Należy tym ludziom pomóc w sposób skuteczny, zlokalizowany, tj. nie ideologiczny i nie masowy. Jest ich wiele wymagających opieki społecznej, jeden, dwa, najwyżej trzy miliony osób – nie wiem ile, zapytać należy statystyków gminnych. Nic nie wskazuje na to, że „polegli” pod Nowym Miastem do tej warstwy wymagającej specjalnej opieki społecznej należeli, byli młodzi, bez nałogów i chorób.

    Zdrowa reszta – marsz do roboty!

    Snucie opowiadań ile to JKB czy inny prezes banku zarabia na godzinę, a ile dostaje pan A, czy J, czy G, nie ma nic do rzeczy. Jest to zwykła zazdrość, która rodzi nienawiść, nie przebiera w inwektywach i co najgorsze – rodzi Polnische Wirtschaft. Niechlujstwo, niską jakość, robotę na czarno, bez zabezpieczeń, „jakoś to będzie”, „wszyscy mają równe żołądki” – i podobne ideologiczne wypociny. Gdyby ten półlegalny, cwaniacki, zapyziały proceder stanął, to sadownicy pod Grójcem sprzedawaliby owoce po wyższej cenie, bo ich koszty wzrosłyby, płaciliby większe podatki od transakcji, oczywiście protesty podniesiono by przy ladach handlowych – jaka drożyzna, jaka marża! Ale raz tylko, po takim skoku wszyscy wróciliby do normy. Ale to nie jest możliwe, bo na wsi znajdą się pracownicy, którzy się nie cenią, nie cenia swego zdrowia i życia, nie zdyscyplinują się. Najwięcej zależy od tych ludzi, od tych społeczności. To jest kwestia kultury, a nie biedy.

    Tylko drobne, okolicznościowe różnice dzielą ten wypadek pod Nowym Miastem od katastrofy smoleńskiej, tyle że tam było kilku pilotów i na dodatek osoba naciskająca, ucielesniająca wolę wygranej za wszelką cenę, przez każdą mgłę, precyzyjniej mówiąc – dwie osoby: bliźniacy K. I podobne jest międlenie ubolewań na przemian z żadaniami: tu kilku blogerów z prostackimi obelgami na ustach, a tam moherowe babcie na Krakowskim z drewnianymi krzyżykami w ręku i zniczami na chodniku.

  201. ….PSeudo-UPierdliwizm, NEo-zaROZUMializm,ChWalizm,
    ET-atalizm,Pol-inteligentyzm,Manko-rozkraczyzm,
    pseudo-neo-narcyzm,NEo-maniakalizm,pseudo-idyiotyzm,
    mondralizm,WSZYstko-wiedzolizm,PIEPRZ-olizm,dzieciolizm,
    SZAro-CIEnizm,NEO-TRUTenizm,pseudo-NAWijalizm,
    moralizayoryz,gledzilizm,PSeudo-cyniZm,WO-DO-LEJzm,
    GRAF-OMAnizm,Ni-PANimalizm!!!!!!po wsiem,skolko ugodna.
    PANIMAJU.

  202. Jakos tak dziwnie sie dzieje, ze moj wpis troche dluzszy niz zazwyczaj, bo chcialem sobie pogawedzic ze Staruszkiem, nie zostal skonsumowany mimo, ze czterokrotnie starannie wpisywalem kod i ze moj wpis wcale nie byl dluzszy od kilometrowych elaboratow Kraczkowskiego i Eta. Sprobuje przechytrzyc owo zoladkowa niedyspozycje maszyny i pociac na kawalki moje dywagacje.
    Do dziela

  203. Staruszku, znow narazasz sie na sarkazm, zniecierpliwienie i krytyczne opinie mlodych. Nawet ja, stary, nie zawsze wyrabiam sie na zakrretach sledzac przeguby twoich mysli. Pedze za toba ja zdyszany pies z wywalonym jezorem. Juz mi sie wydaje, ze wyszliosmy nja prosta, a tu nagle zakret, przegub mysli. Ale wciaz podoba mi sie ta pogon za toba.

    Wiec teraz ja. Raz dwa trzy, gonisz ty.
    Pamietasz mlodego Lema z „Obloku Magellana” czy „Astronautow” ? Ilez tam bylo optymizmu zdobywcow Kosmosu. Potem sam z siebie kpil w bajkach robotow, przyszla dojrzala ‚”Summa..” i na starosc pesymizm.
    Ja tez, mlody, bylem optymista, wierzylem w istnienie jasnych kryteriow moralnych, kiedy ogladalem tych wspanialych kowbojow, ktorzy zawsze strzelali w samo poludnie i nigdy w plecy

  204. Mialem pelne zaufanie do bialego szeryfa, ktory w „Ostatniej walce Apacza” pozwolil szlachetnemu Indianinowi uprawiac kukurydze .Jako mlody obywatel zniewolonego kraju nie ufalem w radzieckich bohaterow, zeby nie wiem jak byli szlachetni. Nie dowierzalem Marquezowi i innym latynoskim pisarzom, kiedy ci opowiadali, ze jankes potrafi sttrzelic zza wegla po ciemku w plecy. Ostatecznie przekonal mnie Dablju Bush.

  205. Zaden wpis nie wchodzi, a ten ???

  206. TO, Czy nędza panująca w okolicach Warszawy i na innych obszarach Polski ma charakter strukturalny czy cykliczny? Warto to wytłumaczyć tym nędzarzom bez przyszłości i bez szans. Być może przeczyta to także dwa miliardy ludzi w innych krajach żyjących za dolara dziennie.

  207. Slawomirski pogratulowal chilijskim gornikom, powiedzial: brawo !
    Zaraz za nim w kolejce ustawil sie do gratulacji mniej znany osobnik niejaki Obama.

    A moje powazne wpisy, ktore moglyby zmienic kerunek biegu swiata, dalej nie wchodza. Przykro mi Staruszku
    LP

  208. Panie T.O. (ostatnie wpisy) – popieram i nie odcinam się, chociaż nie zawsze się z Panem zgadzałem. Jeszcze dwa pokolenia muszą nastąpić, żeby nikt nie dziwił się wysokim zarobkom kadry zarządzającej i jej zazdrościł, zwłaszcza w dużych korporacjach. Na razie jest jak jest. Koniec okresu przejściowego. Mohery z Krakowskiego Przedmieścia i zawiedzeni albo zagubieni wskutek transformacji, to ten sam ELEKTORAT. Bo my tu mieliśmy transformację ustrojową Szanowny Panie T.O. Patrzenie na dzisiejszą Polskę z perspektywy ustabilizowanej i od zawsze normalnej (bo kapitalistycznej) Kanady może dać rozedrganie w odbiorze Pańskich jednoznacznych osądów. Nie jesteśmy kretynami, tak jak nie był nim ś.p. Mirek, kierowca busa spod Nowego Miasta. Wyraźnie się spieszył. Może miał coś jeszcze pilnego do załatwienia po odwiezieniu ludzi?
    Życie.
    Po prostu życie, tu okupione śmiercią 18 osób.
    Podobnie było w Smoleńsku.
    Czas, albo jego brak w niesprzyjających okolicznościach przyrody.
    No i braki kulturowe, na które potrzebujemy jako społeczeństwo czasu. Zasoby czasu i wiedzy są bowiem nieograniczone.
    Ciekawe jakie dziś pisałaby wiersze (piosenki) Agnieszka Osiecka, gdyby żyła, bo poza talentem miała wielką wrażliwość.

  209. Po przerzuceniu okiem wywodow ,jedno musze powiedziac ,
    zgadzam sie z Panem TO; wole pasc krowy w Polsce niz dyskutowac na blogu Passenta…naprawde…
    ………………………………….
    Bo to przeciez u Was z krowa lub psem sie czlowiek szybciej dogada ?
    Salute

  210. ET pisze:

    2010-10-15 o godz. 10:06
    „( tu sie z Panem nie zgadzam, prosze spojrzec na scene off)…”
    ——————————————————————–

    Przepraszam bardzo, a cóż takiego nowego jest w scenach offowych, co stanowiłoby ich wkład w jakościowy rozwój sztuki ? Zjawisko jako kulturowe, proszę pominąć, o w to pojęcie , można upchać każde „artystyczne dziejstwo”…
    Po drugie, nawiązując do konwencji naszej rozmowy, pozwolę sobie zapytać Pana- co istnienie scen offowych , mówi o obecnych społeczeństwach?

    Pozdrawiam,Sebastian

  211. Ryba pisze:

    2010-10-15 o godz. 20:41
    —————————-

    Szanowny Rybo,
    Jestem pewny swojej próżności, a podejrzewam siebie o szczątkową/przynajmniej/ uprzejmość, więc dziękuję za miłe słowa ,

    Pozdrawiam,Sebastian

  212. Telegraphicj Observer
    Wracasz w komentarzach do tragedii pod Grójcem w kontekście „polskiej biedy”. Zgadzam się z Twoimi stwierdzeniami – bieda jest skutkiem struktury społecznej odziedziczonej jeszcze po PRL i współczesnych zaniechań rządowych. Z opisów wynika, że przed 20 laty ludzie z dotkniętej nieszczęściem wsi utrzymaywali się z pracy w fabryce Gerlacha zatrudniającej 1 400 osób i działalności rolniczej – to byli tzw chłopo-robotnicy. To pozwalało im jakoś żyć. W tej chwili fabryka zatrudnia 130 osób więc ludzie zaadaptowali się do sytuacji i przeobrazili się z chłopo-robotników w społeczności „zbierackie”, którymi nikt się nie interesuje. Tragedia samochodowa jest symbolem tego regresu cywilizacyjnego. Tam upychanie ludzi w samochodach jest normalne – ten samochód był przystosowany do upychania. Kierowca kupił samochód z zamiarem upychania w nim ludzi. On był na pewno przkonany, że im robi dobrze.Tak tam się żyje niestety.
    Pytasz o wsie hiszpańskie. One są wyludnione – na 100 numerów mieszka na stałe 3-4 emerytów, do których dojeżdża sklep – furgonetka. Czasem ktoś, kto lubi wieś przyjeżdża tam pomieszkać na weekend. Na wsiach nie ma zdeklasowanych społeczności. Nie ma jak tutaj wybudowanych nowych domów. Nie ma zbędnych ludzi. Ziemie są dawno skomasowane więc są duże farmy i jakieś prowizoryczne osiedla dla sezonowych robotników np z Polski czy Maroka. Po prostu nie ma już problemu zradykalizowanej niegdyś politycznie biedy wiejskiej. Miasta wchłonęły tę ludność.
    Kiedyś w trakcie ostrych dyskusji ekonomicznych zwracałeś uwagę na brak programów edukacyjnych skierowanych na te środowiska. Zgadzam się z tym. Jeśli pielęgnuje się w ludziach poczucie niewolnictwa i wmawia się im, że normalne jest życie między panem, wójtem i plebanem, że to ich „mała ojczyzna” to takie są skutki tego.
    Pozdrawiam

  213. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Lewy Polak 2010-10-16 o godz. 07:52 pisze:

    … o ostatniej walce Apacza. Dlaczego ostatnia? … http:///bobolowisko.blogspot.com/2010/10/zanim-slonce-wzejdzie.html

    Lewy Polaku jak juz bedziesz u pana prof. Andrzeja A.
    wejdz prosze na dobry – od strony fachowej – esej dotyczacy iluzji klasycznej ekonomi, w eseju prof. pisze o „kukurydzy”, czyli midasowych marzeniach.

    Nota bene, prade dni temu niemiecka TV wyemitowala w eter dobry reportaz na temat rzeczywistej funkcji IWF (banku swiatowego). Li tylko na podstawie tego skromnego reportazu mozna zrozumiec dlaczego nasza kompetentna „Kloda” z poreki „olka” na dzien dobry naciagnol „szelki” o nastepne 20 miliardow USD – na ja, rerportaz byl wyjatkowo czytelny.

    Post Christum
    Panie operatorze – pozdrawiem za wtedy (?)… wiem, wiem … slyszalem, nie wychylac sie.

  214. otago,
    ciesz się chłopie podwójnie.
    Raz, że zdrowy korzeń ma twoje drzewo i owocne ono. Dwa – że nie musisz nadrabiać zaległości (myślę o tych, co przypominają sobie o potrzebie potomstwa w ‚dziadowskim’ wieku). Gratulacje i wiwaty dla mamy i taty!

  215. Twierdzenie, że Napieralski pozbył się Kalisza jest uproszczeniem na granicy prostactwa. Zgodnie ze statutem partii Konwencja Krajowa w głosowaniu tajnym udziela (bądż nie udziela) votum zaufania członkom Rady Krajowej. Cóż więc mógł Napieralski? Miał fałszować wyniki demokratycznych wyborów? Zaszkodził sobie swoją nieobecnością sam Kalisz (wyjechał za granicę), bo znając jego swadę, talent, inteligencję i swoisty urok pewnie by się wybronił. Niepotrzebnie stał się też niezwykle zadowolonym z siebie celebrytom. Pycha i samouwielbienie gubi.

  216. TJ pisze:
    2010-10-15 o godz. 23:36

    Twoja wiedza jest ograniczona faktem ze Donek Tusk jest obecnie przy korycie. Z tego tylko powodu nie bedziesz znal biografi Jozefa Tuska az do czasu odejscia obecnego dyktatora na polityczne zlomowisko.

    Twoje tchorzwsto nie zmieni jednak faktow.
    Okolo 750 tys polakow sluzylo w zbrojnych formacjach, roznego rodzaju III Rzeszy. W tym 500 tys w Wermacht. Razem z ss waffen, granatowa policja regionalna zandarmeria, szpeigami, kapusiami i szpiclami 3-4 milionow polakow sluzylo Hitlerowi w czasie II WS. Plus ci ktiorzy pracowali dla hitlerowskiego przemyslu zbrojeniowego. To jest kilkanascie razy wiecej od liczby polakow walczacych po stronie any-hitlerowskiej koalicji.

    W obecnej Polsce bohaterami sa wlasnie ci hilterowscy kolaboranci i weterani. Ich potomstwo sprawuje teraz wladze i szydzi z prawdziwych bohaterow w walce o wolnosc.

  217. Szanowny Lewy Polaku.

    Bardzo Pana przepraszam, za to co poniżej napiszę, bo może to zabrzmieć jak pouczenie a nie mam takich zamiarów.
    Pragnę jedynie Panu pomóc w pozbyciu się problemu znikających tekstów i nie przechodzących na blog.

    Otóż po moich doświadczeniach jako komputerowca specjalnej troski wiem, że kod, który się nam wyświetla, nie „validuje” za długo z nieznanych mi powodów i może się zachowywać tak jak np. SmSman wysłany Panu przez bank do komórki gdy płaci Pan rachunki.

    Niedawno płaciłem podatek gminie za moja lepiankę i ranczo i dostałem komunikat, który w przełożeniu na polski znaczył mniej więcej – za długo marudziłeś stary kmiocie, spróbuj ponownie – czy „cóś” takiego i podobnie jest tutaj, ale bez ostrzeżeń, ot co.

    Na blogu też, z krótkimi tekstami się zdąża a z długimi nie.
    Ja wpisuję się rzadko bo należę raczej do czytających i z reguły moje teksty, jeśli się już pojawią, są dłuższe niż przeciętnie ponieważ nie mam aż tyle czasu, by napisać krócej i miałem podobne problemy jak Pan.

    Rozwiązuję je w sposób następujący:

    – piszę tekst;
    – po zakończeniu przejeżdżam się po nim lewym klawiszem zabarwiając go nieco;
    – dowartościowuję go następnie (dla równowagi ideologicznej) prawym klawiszem klikając na – „kopiuj” – albo – „copy” – w zależności co mi tam się pokaże;
    – teraz, w zależności od przeglądarki na jakiej jestem, klikam na „odśwież”, np. w fajerfoksie, to na taką pokręconą strzałkę na górze po lewo (proszę zauważyć – znowu lewo)
    – pojawia mi się świeżuteńki, nowy kod;
    – wtedy najeżdżam sobie, tym razem na prawy (dla równowagi oczywiście) rożek prostokącika przeznaczonego na tekst, klikam – „wklej” – albo – „paste” – i już;
    – teraz tylko wpisać nowy kodzik i „dodaj komentarz”.

    To działa, a nawet jak coś nie wyjdzie, to cały tekst ma Pan cały czas w myszce albo w tym prostokąciku pod lewym kciukiem swego laptoka. Praca nie zginęła i można spróbować ponownie pamiętając o potrzebie wygenerowania nowego kodu przez odświeżenie strony.

    Pozdrawiam, Nemer

  218. wiesiek59,

    boże ty mój ! to są stary historie z czasów maccarthyzmu, do których dotarli dziś dziennikarze.

    Poza tym istnieje różnica między tajnym planem a konkretnym, planowym i masowym wsadzaniem do więzienia czy do łagra jeśli tylko nie było się „po linii i na bazie”, czyli za przysłowiowy cichy chód po ulicy.

    I to dość istotna różnica moim zdaniem.

    Na drugiej stronie przytoczonego przez Ciebie artykułu jest wyraźnie napisane, ze planu internowania nie wprowadzono w życie, a jeśli już, to posłużono się nim częściowo kilkanaście lat później, dokonując aresztowań bojówek oraz działaczy separatystycznych (mocno lewakujących zresztą) dokłądnie 40 lat temu, podczas tzw. kryzysu październikowego i wprowadzonego na tę okazję stanu wyjątkowego. Można dyskutować zasadność wprowadzania stanu wyjątkowego w państwie demokratycznym, ale znowu: istnieje różnica między wprowadzeniem stanu wyjątkowego przez demokratycznie wybrany rząd opierając się na uprawnieniach konstytucyjnych i potem, ewentualnie, poniesieniem odpowiedzialności politycznej z powodu podjętej decyzji , a wprowadzeniem stanu wyjątkowego na bagnetach, do konstytucji, jako stanu permanentnego, przy poczuciu całkowitej bezkarności politycznej z uwagi na siłowy, a nie demokratyczny charakter władzy, jak to miało miejsce w krajach komunistycznych.

    Pozdrawiam.

    PS. Co ma z tym wszystkim wspólnego lewica i prawica ?

  219. Nie, mentor, nie dotarles do calej prawdy o Powstaniu Warszawskim. Otoz, wg drogiemu twemu sercu, znanemu historykowi radzieckiemu Andrzejowi Zdanowowi, wlasciwie CALA Armia Krajowa walczyla w Powstaniu po stronie Niemcow. Celem ich bylo zniszczenie AL oraz mieszkancow Warszawy (w przewazajacej wiekszosci z radoscia wyczekujacych wyzwolenczej Armii Czerwonej). Nie mentorz wiec mentor polprawd, czytaj klasykow i wal po bolszewicku cala prawde, chocby byla ona dla Polaczkow bolesna

  220. Zasłyszane

    Twierdzenie, że pasażerów grójeckiego samochodu dostawczego zabiła bieda, jest taką samą bzdurą jak to, że profesora Geremka zabiło bogactwo.

  221. POLONIA-SAWA pisze:
    2010-10-16 o godz. 10:35

    Twój wpis sugeruje, że wychodzisz z blogu red. Passenta i udajesz się na prerię pasać krowy 🙂
    NARESZCIE 😀

  222. Lewy Polak pisze:

    2010-10-16 o godz. 07:47

    ” bylem optymista, wierzylem w istnienie jasnych kryteriow moralnych,”

    Dziekuje za sluszna krytyke redaktora Passenta.

    Slawomirski

  223. Kartka (10-16 o godz. 11:26)

    bieda jest skutkiem (…) współczesnych zaniechań rządowych

    Chodzi Ci o kilka rządów, o kilkanaście lat, bo tylko w takiej perspektywie można liczyć na powodzenie w eliminowaniu biedy. I statystki wskazują na to, że postęp jest, choć niezadawalający. Pamiętać też trzeba, że rząd jest nie tylko do „zaspokajania słusznych żądań biednych”, ale także do „sprzyjania zachciankom bogatych” w całej złożoności tego tematu.

    W tej chwili fabryka zatrudnia 130 osób, ludzie … przeobrazili się z chłopo-robotników w społeczności “zbierackie” … tragedia samochodowa jest symbolem tego regresu cywilizacyjnego.

    Jeśli zatrudnienie w fabryka Gerlacha spadło ponad 10-krotnie, po cześci przez wyprowadzenie różnych „przyfabrycznych gospodarstw” usługowych (?) to pewna mała cześć zatrudnienia przeniosła się do usług – i ten proces jest cywilizacyjnym progresem, nie regresem. Niestety nie powstało więcej nowych miejsc pracy . Dla mnie fundamentalne pytanie, to: czy Ci młodzi zbieracze i zrywacze owoców mają kwalifikacje do podjęcia lepiej płatnej, bardziej wymagającej pracy? Czy rząd starał się przyciągnąć więcej kapitału z zagranicy, wyzwolić więcej kapitału krajowego? Wiele potencjalnej postępowej pary poszło – zdaje mi się – w gwizdek.

    Klasyczny ekonomista wyłazi ze mnie – jak pojawią się kwalifikacje ludzi to znajdzie się kapita, który da im pracę. W uproszczeniu tak to działa, znam kilka osób z prowincji na wschód od Warszawy, zdobyły one wykształcenie, przeniosły się do miasta, pracują, mają rodziny, dzieci, na wakacjach ostatnio byli na Cyprze.

    Ja też przeszedłem swoją transformację, zostawiłem w tyle rozprawy między Panem, Wójtem i Plebanem. Każdy z nas w tej chwili dziejowej świata musi kilka małych transformacji, a niektórzy jedną wielką przejść.

    wsie hiszpańskie są wyludnione – na 100 numerów mieszka na stałe 3-4 emerytów

    To jest właśnie struktura. Statystyki mówią, że w Hiszpanii w latach 2000-5 stworzono połowę wszystkich unijnych miejsc pracy. Po cześci za przyczyną niezbyt zdrowego boomu budowlanego, po części – zdrowych reform poprzednich rządów PP. Obecnie rolnictwo i rybołóstwo tam wytwarza poniżej 3 procent PKB, a zatrudnia ponad 4 procent pracowników. W Polsce te proporcje są o wiele gorsze, nie licząc wiejskich rencistów.

    W Polsce płace są niższe niż w „starej UE”, dlatego usługi są tańsze, remontowe, zbierackie, itd. Taka jest presja rynku pracy, zbyt duża liczba ludzi goni za zbyt małym zapotrzebowanie na pracę. Co ma robić rząd? Przecież nie zwiększać zasiłki, bo budżet na minusie, poza tym to zniechęci tych ludzi. Zatrudniać ich przy robotach (jak za Roosvelta) – to też jest rozwiązanie na bardzo krótką metę. Roboty publiczne muszą być fachowe i potrzebne, a nie dla poprawienia równowagi rynku pracy. Jedynie co może robić, to zachęcać do inwestowania, do tworzenia konkurencyjnych firm, które zdobędą rynki w kraju i za granicą.

    Jak oglądam konsumpcję i oszczędzanie zamożnych Polaków, to uderza mnie brak proporcji. Kolejne dziedzictwo PRL, nikt nie martwi się o prywatny zasób zaoszczędzony na starość. Owszem, po części spełnić to mają nabywane nieruchomości. Ale te wypasione bryki, na granicy wypłacalności kredytowej, to jest jedna z przyczyn biedy. Dlatego stopy procentowe, których wysokość zachęca do oszczędzania i zniechęca do kupowania, są wyśrubowane. Ale to też hamuje inwestycyjną przedsiębiorczość. Przyczyny biedy tkwią w ludziach, a nie w zaniechaniach rządu, szczególnie takiego miłościwego jak obecny.

    Gospodarka, jak to się mówi statystycznie – sektor przedsiębiorstw, zatrudnia prawie 5 i pół miliona ludzi, przeciętna płaca nieco ponad 4000 zł. Jak zrobić, aby zatrudniała 6, nawet 7 mln, a średnie płace rosły nieustannie w górę? Tu jest klucz do rozwiązania problemu biedy w Polsce, bo nawet jak nie wszyscy znajdą w niej zatrudnienie, to zbierze się więcej podatku, aby biednym zapewnić lepszą opiekę socjalną. Tu jest motor, a ludzie: pracownicy i konsumenci, jego kołem zamachowym.

  224. Telegraphick Observer
    Dzięki za wyjaśnienia. Nie będę polemizował bo też tak to widzę a raczej czuję, bo nie znam się na ekonomii. Zauważasz, że problem jest w ludziach. Jest problem, bo sami z nim zostali. Jak piszesz niektorzy ludzie przechodzą kilka transformacji życiowych z wlasnej woli a niektórzy żadnej, bo nie mają ochoty albo odwagi. Ktoś musi im w tym pomagać – na przykład rząd za pomocą skutecznej edukacji albo polityki społecznej. Rząd powinien być podobny do dobrego nauczyciela, ktory ucznia motywuje odpowiednio i ciągnie do gory „za uszy”. Odpowiedzialność za takie peryferyjne, zapóźnione społeczności przecież rząd ponosi. Po to placimy podatki by rząd z tego typu problemami coś robił. Zresztą nie tylko my placimy ale unijni podatnicy nie chcąc mieć na kontynencie takich enklaw biedy.
    Moja pretensja nieraz wyrażana dotyczy tego, że rząd (kolejne rządy) niewiele z tym robi. Polityka socjalna panstwa jest fikcją. Ona sprowadza się do konserwowania tego stanu. To puste gesty, jakieś bezsensowne „pochylanie się z troską nad zwykłym człowiekiem”. Wklejam Ci sprawozdanie z pogrzebu zabitych w tej katastrofie. Są tam wszyscy bohaterowie dramatu – pan, wójt i pleban. Wszyscy zastygają jak zwykle w polskim egzystencjalnym bólu i nic z tego nie wynika. Kurcze, oni wszyscy chcą takiego kraju. I to jest straszne,
    http://wyborcza.pl/1,75248,8516821,Kilka_tysiecy_osob_na_pogrzebie_18_ofiar_wypadku_busa.html
    Pozdrawiam

  225. Szanowne Państwo!

    Niech to nasze państwo zanim upadnie (Oh! Kartko!) rozda wszystkim busom do przewozu biednych syreny. Leci taki Mirek (oj! nie za darmo) swoim szmelcem stówą na godzinę we mgle. Naprzeciw jedzie klasa średnia modelu 2+2 w Toyota fura. I Mirek wyje syreną tuż przed manewrem wyprzedzania. I syrena fury mu daja automatyczne echo. Takie chińskie tanie gadżety. Napewno taniutkie.

    I możemy się zająć teorią gospdarowania biedą lub gospodarowania ryzykiem.

    Rzeczywiście wiedza to nie innowacje. Ale nie potrzeba widowiskowej akcji NASA aby tanim kosztem pomóc. Mirek miał komórkę. Pewne na bank. Czy 10 lat temu biedny miał komórkę?

    Wystarczy łopatologii. Z biedą trzeba coś zrobić. Zaszokuję Was! Dać (jednemu na tysiąc) prymusowi bogate stypendium. Niech nie zazdroszczą debilowi z programu dla debili tantiem liczonych w tysiącach emerytur.
    Niech kilka milionów telewidzów zazdrości takiemu prymusowi, że z dziewczyną i zaprzyjaźnioną parą wygrzał się bukowińskiej spa.

    Gdy rząd wielkości liczby samochodów w Polsce zbliżył się do rzędu liczby samochodów zwiększyło się zainteresowanie matematyką dyskretną. Ona opisuje mechanizm zbijania się samochodów w stada. Nie mnogość, nie ciągłość. Matematyka skupiania się emerytów na ławeczkach parku. Tego nie uczą w szkole. To nie jest statystyka. To teoria, która głosi: kilkaset dobrze dobranych słów wciąż zestawianych w mało różniące się zestawy tekstów stu przemówień potrafi z paranoika zrobić wodza milionów. Wystarczy nagrać 300 tekstów ludzi niewykształconych i opisać frekfencję słów i zwrotów.

    A Szanowni Państwo wciąż mi tu ze smisem i epigonami.
    Matematyka dyskretna opisuje związek 33-u z podziemia pustyni z miliardami na całym świecie. Tylko garstka z tych miliardów potrafi wymienić imiona uwięzionych i wydobytych. O człowieczeństwie świadczy kilka ujawnionych kochanek. Nazwiska bigamistów nie są ważne. Model matematyczny (rodziny, tunele, uwiezieni) był przez tygodnie wystarczający. A świadczył o głupocie lenistwa umysłowego. Przecież wiemy, że jeden na milion ma dwie kochanki. A statystyczna dwudziestka ma w skladzie debila.
    I conajmniej jeden zdradza żonę.

    W ten sposób udało mi się połączyć Kartki_z_P i moje współczucie dla biednego indywidum z biedą jako mnogością. Przecież Jonasz Kofta sugerował, że ze zróżnicowaniem nie rozstaniemy się. Abyśmy naszych rozumkow nie uśpili gadaniem o potrzebie zmian. Zamiast ganiać trolli po ekranie skupmy się.

    Pochwalmy te blisko 30 matek, które sprzeciwiły się wypaczaniu duszy ich dzieciom w przedszkolu przez katchetę. Niech internetowi śledczy odnajdą to doniesienie. To napewno nie było przedszkole przy jakimkolwiek instytucie. Te panie zrobiły więcej niz to nasze tu pisanie o wychylaniu się.

    Z miłości. Z troski. O własne dzieci i o przyszłość naszego państwa.

    Znów wychyliłem się z kokonu netetykietowej zwięzłości. Mój typ tak ma.

    Pozdrawiam.

  226. ajw 10-16-10 17.21

    Czy smiejesz sie z Mandryla, ktory ma zielony tylek ozdobiony wszystkimi kolorami teczy ? Przeto zostaw w spokoju The Mentora, ktoren nam za takiego mandryla robi ! Oby mu sie korba w tej katarynie nie urwala, niech dalej bawi co sztywniejsze rozumki stekiem bzdur ! Niech dalej gwalci i ortografie, i historie, i wlasny rodowod. W marnym co prawda wydaniu, ale jest to malpiszoneria pierwszej wody. Nawet jesli ironizujesz, nikt nie chce czytac, bo o Mandrylu – nie warto.

  227. ad:
    Nemer:
    2010-10-16 o godz. 16:30

    Ja tylko w sprawie technicznej. Długiego posta to piszę i obrabiam w Wordzie a potem tylko copy-paste. O wiele szybciej,
    A tam nawiasem mówiąc – czytam Pana Redaktora Passenta od zarania Polityki formatu A2 i zawsze (prawie) się z Jego oceną zgadzam a blog to blog. Czytam ale nie muszę odpowiadać.
    Pozdrawiam szczególnie Wieśka za przypomnienie całego tekstu Międzynarodówki.
    Pesymista

  228. Pesymista pisze:
    2010-10-17 o godz. 06:36

    Nie przeczę, że jest to świetna metoda jednakże użyteczna nie dla osób obciążonych tak wysokim poziomem lenistwa jaki mnie dotyczy, ponieważ po skorzystaniu z edytora tekstu muszę na nowo przerabiać cudzysłowy, myślniki itd. bo mi pytajniki wychodzą i to mnie do proponowanej metody zraża.
    Pozdrawiam, Nemer

  229. ANCA_NELA pisze:
    ………………..
    Dziekuje Pani uprzejmie za szczegolna sympatie do mojej osoby.
    Zapewniam p. uprzejmie ze bedzie pani miala teraz mozliwosc wystarczajaco
    dlugo porozmawiac z p. Mentorem i nie bede pani przeszkadzac
    /naprawde wole w tym wypadku inne stworzenia np. byki
    ,jak zkrowami nie wychodzi /.
    A poza tym najwyzszy czas ,zakonczyc pisac na blogu , mam P.Passenta
    niejako na miejscu i poniewaz kawal o emerytach mi sie podoba… postanowiam przejsc na francuskie zwyczaje …
    Wstaje rano pije „vin rouge” /bardzo niekonkretnie ?/ i ide do sasiada ,
    /mam nadzieje ,ze z moim pechem
    trafie na tego wlasciwego ,a nie takiego z „wystawa” hitlerka ..fe ./.
    Salute
    …a moja ciocia tez mowila ,ze mam zly charakter ,miala racje…
    albo to byl Zen …chcielabym cos zaproponowac ,ale nic nie mam …

  230. Ale tak naprawde to ma pani racje ; powazna? osoba pisze na blogu jakies
    glupoty aby przypominic sobie czasy i ludzi ,ktorych po prostu juz nie ma…

css.php