Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

28.10.2010
czwartek

Stracona okazja

28 października 2010, czwartek,

Pogrzeb Marka Rosiaka mógł się stać krokiem w kierunku pojednania, ale nie u nas, nie w Polsce A.D. 2010. Trzy czwarte respondentów w badaniach opinii publicznej nie wierzy w rychłe pojednanie i ma rację. Podczas nabożeństwa w katedrze, prezes Kaczyński mówił, że agresja w naszym życiu społecznym została „skierowana przeciwko PiS”. Zaapelował, żeby ten „sposób rządzenia” został odrzucony, a ponieważ rządzi Platforma, to słowa te skierowane były przeciwko niej. Wyszło na to, że to Platforma zamordowała Marka Rosiaka (po tym, jak zamordowała prezydenta Lecha Kaczyńskiego i 95 innych osobistości). Co prawda nikt nie jest bez winy, przyczyny obu nieszczęść są rozmaite, ale prezes Kaczyński opowiada banialuki.

Agresja w III RP nie zaczęła się od powstania PiS, ma całkiem bogate tradycje, że wspomnę tylko agresję przeciwko Wałęsie, Jaruzelskiemu, Michnikowi, i wielu innym. Jeszcze PiS i Platforma nie istniały, a Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz urządzali awantury i parli do konfliktu. Obecna agresja nie jest skierowana tylko przeciwko PiS, jest raczej jak bumerang, który do PiS powrócił. Dla zbyt krewkich polityków w obozie Platformy (i popierających ją dziennikarzy) nie ma usprawiedliwienia, Palikot wyrządził wielka przysługę PiS-owi, mógł być bardziej oszczędny w słowach marszałek Niesiołowski ale nie ma w tej dziedzinie żadnej symetrii PO – PiS. Głównym źródłem agresji jest prezes Kaczyński i jego partia.

Także europoseł Janusz Wojciechowski (dawniej PSL, obecnie PiS) nie ugryzł się w język w katedrze, tylko mówił, że zabrakło słów „przepraszam” i „żałuję”, że bez tych dwóch słów wszelkie gesty znaczą niewiele. Ponieważ gesty, jeden pod drugim i wspólnie, wykonują Komorowski, Tusk i Schetyna, więc wiadomo, do kogo pije J.W. Zresztą, wystarczy zajrzeć na jego bloga, żeby się naczytać o „zabijaniu PIS-u” przez złodziei i agentów.

Pogrzeb jest z natury rzeczy wydarzeniem smutnym, morderstwo jest zbrodnią, po co sączyć do tego jeszcze jad i polityczna propagandę?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 254

Dodaj komentarz »
  1. Stracona okazja

    ” Głównym źródłem agresji jest prezes Kaczyński i jego partia. ”

    Nie, panie redaktorze.

    Towarzyskie wychowanie plus biologia sa przyczyna agresji.
    Czy zapomnial pan napstliwy ton publikatorow PRLu?
    Przez dziesieciolecia wychowywaliscie sobie to co teraz zbieracie.

    Slawomirski

  2. Pogrzeb jest z natury rzeczy wydarzeniem smutnym, […] po co sączyć do tego jeszcze jad i polityczna propagandę?

    Ano, po to, że może uda się sprowokować jeszcze jeden mord, byłaby pożywka dla własnej politycznej narracji.

  3. A mówiło się, że tworzy się społeczeństwo BEZKLASOWE…..
    I słowo stało się ciałem, niektórzy [jeden] politycy są bez KLASY….
    Coraz bardziej czytelne staje się hasło- po trupach do zwycięstwa.
    Przy czym, zwycięstwo pełne oznaczałoby jeszcze większą ilość trupów…

    Urządzanie świata na miarę JEGO marzeń? Nekrofilia to delikatne określenie….

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Slawomirski pisze:
    2010-10-28 o godz. 18:29
    Pojawiłeś się, więc nie strzymam:..

    Faktem jest, że poddawany byłeś działaniom przekaziorów, ja też….
    Skąd taka nienawiść?
    Dystans i obiektywizm polecam!!!
    Towarzyskie wychowanie, to socjalizacja- przygotowanie do życia w społeczeństwie.
    Pozbawieni jesteście więzi społecznych?
    To po co zabieracie głos?
    Żeby coś zmieniać, trzeba uczestniczyć…..
    Recenzentów wystarczy.

  6. Inaczej być nie mogło.
    Relacje z dzisiejszego pogrzebu skłaniają mnie do bardziej ogólnych refleksji. Mam wrazenie, że funeralne ceremonie w coraz mniejszym stopniu oddają powagę śmierci. To rozczarowujące, że na brzydkich, zatłoczonych najczęściej paskudnymi grobami cmentarzach buczy się na żałobników, kradnie kwiaty i wieńce, użera o jakieś centymetry grobowych parceli albo uschłe liście z cudzych drzew. W kościołach też nie lepiej – zamiast kilku słów od serca słuchać trzeba demagogii na użytek polityki. To w sumie zniechęca do pogrzebów. Coraz więcej moich znajomych mowi, że nie chce mieć pogrzebów i leżeć w tłumie nieboszczyków na cmentarzach. Mowią – nie chcemy by pozostał po nas choćby ślad. Ja mam podobne zdanie. Wolałbym, by mnie dyskretnie skremowano a moje prochy wsypano choćby do źrodeł Łaby, które wypływają z niedalekiego masywu gorskiego. Bardziej mi się z majestatem śmierci kojarzą góry i to powolne spływanie mych cząsteczek do Morza Północnego aniżeli pelne hipokryzji obrzędy. Przynajmniej moi żalobnicy zamiast kisnąc w zimnych kościele przeszli by się po pięknych przecież górach.
    Niestety państwo i na tym trzyma łapę. Sztuki (nieboszczycy) muszą się zgadzać jak w wojsku, by nakręcać funeralny biznes. Tak więc wypełnienie ostatniej woli zmusza bliskich do antypanstwowego oszustwa, bo trzeba jednak urządzać lipny pogrzeb pustej urnie, by potem w spokoju i zadumie wysypać dyskretnie prochy do strumienia.
    Pozdrawiam

  7. pan Slawomirski nieslusznie uwaza prezesa Kaczynskiego i jego ferajne za wychowankow PRL. Owszem, prezes czytywal w mlodosci publikatory peerelowskie, ale jego agresja moze miec inne zrodla. Wszelkie defekty duszy na stare lata znacznie sie wyostrzaja, to prawda – ale prezes nie jest jeszcze staruszkiem – a poza tym agresywnym byl praktycznie od przedszkola. A co do homilii europosla Wojciechowskiego wygloszonej nad trumna Marka Rosiaka, to byla podobno wzruszajaca. Podobnie jak slowo boze biskupa Lepy. Moj dziadek twierdzi, ze to wszystko skutki morowego powietrza jakie przeszlo nad Europa w XVI i XVI wieku.

  8. Gościu (Slawomirski) jest lepszy od PiS-u. Z tramwajem poradził sobie znakomicie!!!!!

  9. Jakoś nie wierzę w słowa Kaczyńskiego, a Wojciechowski zdaje się mówił do Kaczyńskiego domagając się słów „przepraszam” i „żałuję”. Kiedyś mój serdeczny przyjaciel przekonywał mnie, że Maciek mnie nie lubi, podjudza i ogólnie jest świnia. Nie uwierzyłem, bo moje obserwacje nie potwierdzały słów przyjaciela. Kiedy jednak Jasio powiedział, że „stoję tam gdzie stało ZOMO” i kilka podobnych nie wytrzymałem i dałem w pysk Jasiowi. Myślę, że to Kaczyński ma krew na rękach już po raz drugi – teraz Marka Rosiaka i żadne wysiłki Kaczyńskiego i członków jego sekty, nie pobrudzą tą krwią innych rąk.

  10. Pozwolę sobie polecić Panstwu ten bardzo ciekawy materiał – Agnieszka Kublik z GW rozmawia z profesorem Markowskim o koncepcji federalizmu będącego jakąś próbą wydostania się z politycznego pata
    http://wyborcza.pl/0,107323.html

  11. Pan Sławomirski jak zwykle bredzi . Niech wyjaśni więc , dlaczego naród filozofów dał sie uwieść niejakiemu Adolfowi H. ?

    Przyczyna całego zła jest Kaczyński . Miał nawet parę sensownych pomysłów – np. wzrost znaczenia państwa czy ostrzejszego karania kiedy „uwolskie ” elity łagodziły prawo a przestępczość rosła . Poszedł w kierunku walki ze wszystkimi , którzy nie popierali go ślepo .

    Jest też wiadomość radosna . Ludzie BYWAJĄ mądrzejsi niż media , analitycy i dziennikarze . Wg. SMG/KRC aż 58 % Polaków uważa Kaczyńskiego za głownego sprawcę zła ! Przeciwnego zdania jest tylko 17 czy 18 % !
    Mała rzecz , a cieszy w tym grajdole wiecznie babrzącym się w śmierciach , Katyniach , Smoleńskach itp. „najistotniejszych ” wiadomościach !!!

    Miła rzecz druga – dziś TVP 1 podała najbardziej rzeczowy materiał o wiecach posła Palikota !!! Tak Polsat jak TVN 24 nadaly nie informacje lecz KOMENTARZE . Wrogie i sugerujące upadek jego ruchu . Świat może więc zawsze wywoływać nasze zdumienie !!!

  12. P. Slawomirski możne by jednak tak pan zechciał wrócić do roku 2005 i przypomnieć sobie kto rozpoczął bezpardonowy atak na PO i jego liderów?
    Kto informował, że PO to partia na usługach obcych mocarstw i oligarchii finansowej, kto mówił o dziadku w wermachcie by tym poprzeć insynuacje o proniemieckich sympatiach Tuska? Kto mówił że 3×15 wskazuje na to że PO chce wyciągnąć pieniądze z kieszeni Polaków? -od tych tych pomówień , kłamstw i obmów, aż się roiło w wystąpieniach liderów PiS i widać było że PO się kompletnie pogubiło i nie wiedziało jak odpowiadać. Ten kto zaczął jest winien i dlatego nie ma co ściemniać – winien jest PiS który zresztą kontynuuje tą swą agresję przeciw PO – atakuje i perfidnie woła, że go obrażają , a tymczasem nie przebiera w środkach i wykorzystuje nawet tragedie byle by dokopać PO.

  13. Historia agresji i awanturnictwa w III RP nie jest dobrze znana. Jednak jak prezes i z nim PiS cały mówi o „przemyśle nienawiści”, to mi się przypomina Dede. W roku 2007 Dede powiedział, ni z gruszki ni z pietruszki, bo polityki do naszych rozmów nie mieszaliśmy, że Wałęsa zdradził i nic dziwnego, że jest jak jest. Zmilczałem, i zachodziłem w domysły skąd on wziął tę idee. A potem, po co Wałęsę mieszać, polityka honorowego, noblistę i wizytówkę polskiej „Solidarności” na całym świecie, z bieżącą biegunką za poparciem wyborców i miejscami w pałacah rządowych przy Trakcie Królewskim. Qui bono?

    I z powrotem do Dede, jakim sposobem Wałęsa zapadł mu, wręcz zalazł za skórę, stał się opoką monstrualnej teorii spisku liberalno-komunistycznego? Odpowiedź mam jedną. W historii koalicji III RP najwazniejszy jest sojusz Radia M z PiSem. Gdy Maria K. – ta czarownica, gdy próbowała być może rozluźnić te niebezpieczne związki i niezwłocznie dostała reprymendę od redemptorysty.

    Jak sięgnę pamięcią w zamierzchłe, bardzo odległe dla mnie czasy, lato roku 1981, na prowincji (Ostrów Wlkp.) rozmowa z pewnym inżynierem, wówczas w moim wieku, pełna nienawiści do KOR, do kosmoploitów, do świata zachodniego, oczywiście do komuchów. To też był kawał „Polski”.

    Panie redaktorze, historia agresji i nienawiści w Polsce sięga jeszcze wcześniejszych epok. Bez niej Kaczyńskiego, PiS i śmierci p. Marka Rosiaka by nie było.

  14. Jak tam , stracona okazja?! Szanowny Gospodarz, dzięki tej okazji, mógł napisać swoje o naszym politycznym grajdołku, rozkładając akcenty tak, jak pozostali ludzie mediów ustawiający swoje busole pod aktualną koniunkturę- niby obiektywnie, ale mało wnikliwie… Jeśli, ktoś bierze gesty polityków PO zbyt dosłownie, to sam staje się tych gestów współudziałowcem. W końcu, ta zabawa , to polityka- zabawa w której liczą się wyłącznie skuteczność i zwyciężanie. Takie gesty… to albo prawda o nieporadności liderów PO, alo cynicznie wyliczona gra, na podtrzymanie Jk w „złej energii”. Liderzy Platformy, gdyby mieli dobrą wolę, zapewne wiedzieliby , jak się zachować, żey JK i drużyna, nie mieliby innego ruchu, jak tylko buzi-uzi z platformersami.
    Tymczasem rządzący, ustami min .Radka Sikorsiego, opowiadają o swoich baardzo kategorycznych, wybitnie korzystnych dla Polski pertraktacjach z Rosją o gaz, wieszcząc już przed podpisaniem umów nasz wielki sukces. Ależ ta Rosja spokorniała. Zapewne KE czepia się umowy dotyczącej rurociągu jamałskiego z litości do biednej Rosji. W kwestii zabawy, w kopanie skórzanej piłeczki, dzisiaj włoski boss od futbolu, oznajmił, że Włochy mogą przejąć EURO 2012 od Polski i Ukrainy, kiedy wredny Cypryjczyk udowodni łapówkarski charakter przyznania nam tej imprezy…
    I jak tu można mówić o straconej okazji? A kto jes złem całego świata? W dalszym ciągu, ten biedaczek JK…
    A najważniejsze ze wszystkiego jest to, że nadążające za koniunkturą media, mają czym przyozdabiać głównego swojego chlebodawcę-REKLAMY.

    Sebastian

  15. Stracona okazja….

    Mam szczerą nadzieję, że innych okazji nie będzie.

    Oczywiście mam na myśli tego typu okazje…

    Nie mam zbytniej wiary w gesty naszych polityków, a już bardzo słabo wierzę w pojednawczy charakter tzw. przekazywania sobie znaku pokoju, z którym to rytualnym gestem tylu wiąże irracjonalne nadzieje. Załóżmy że podczas mszy pogrzebowej Kaczyński przekazuje znak pokoju Komorowskiemu i razem idą do komunii.

    I co dalej ?

    Co dalej w przededniu jednych wyborów, a za rok drugich, skoro trwałym elementem politycznej retoryki przynajmniej jednego z uczestników walki na ringu politycznym są ciosy poniżej pasa typu „my, prawi Polacy”, „my, prawdziwi patrioci”, „my, prawdziwi katolicy” czy cały wahlarz podszczypywanek typu „zdrajcy”, „sprzedawczyki”, do których w sumie już zdążyliśmy się przyzwyczaić (o zgrozo !). Z drugiej strony np. nowa siła w postaci ruchu wokół Palikota też nie jest lepsza i w sumie napędzana jest ona złą energią generowaną z negatywnej retoryki Palikota.

    Nie wierzę w pojednanie polityków polskich oparte na jednistkowych gestech.

    Jedna okazja jest być może przysłowiowo wystarczająca żeby uczynić złodzieja, ale nie wystarczy ona aby naprawić mechanizm tak złożony jak nastroje społeczne i wynikające z niego (z wzajemnością) wzajemne nastawienie polityków. Owszem, tak po ludzku to szkoda, że wielcy politycy – wielcy katolicy, zebrani na mszy, nie wznieśli się ponad dzielące ich zasieki przynajmniej na chwilę, tak jak uczynili to np. prości żołnierze w Wigilię 1914 (chyba) na froncie zachodnim (zrobiono film o tym wydarzeniu, o ludzkiej, niesamowitej wprost chęci pojednania i wynikającej z tej siły determinacji). Moim skromnym zdaniem, w 1914 roku bratający się żołnierze nie mieli nic do stracenia (poza własnym życiem), i pewnie dlatego bez trudu padli sobie w objęcia na tym zrytym pociskami pasku ziemi niczyjej, który ich śmiertelnie dzielił na codzień. Nasi politycy mają widocznie bardzo wiele do stracenia, być może coś cenniejszego niż zwykły żołnierz ? – nie wiem.

    Ale z pewnością nie jest to honor.

    Pozdrawiam.

  16. Ponownie skandaliczne zachowanie małego, zakompleksionego człowieczka który mieni się być „prezesem znaczącej partii”.
    Skoro jest tak wielce wierzącym katolikiem, dlaczego beszcześci jedną
    ze świątyń swej religii? Dlaczego tragicznie i głupio (tak! właśnie dokładnie
    tak!) zmarłemu robi taki numer na jego ostatniej drodze na tym ziemskim
    padole? Dlaczego robi to rodzinie zmarłego?

    Obejrzałem wczoraj „Piękny umysł”, wspaniały film o nie mniej wspaniałym człowieku, wybitnym naukowcu Johnie Forbesie Nash.
    (W wersji niemieckiej którą oglądałem parę lat temu, był równie ciepły).
    To że był matematykiem, ekonomistą, laureatem Nagrody Nobla, to nic.
    Bardzo wcześnie bowiem zdiagnozowano u niego straszliwą chorobę.
    Tym bardziej straszliwą dla tak wybitnego naukowca, którego warsztatem
    pracy jest jego własny mózg! Zdiagnozowano schizofrenię paranoidalną.
    Mimo tak potwornego dla niego zrządzenia losu, mimo ustawicznej walki
    z chorobą, pozostał człowiekiem ciepłym i życzliwym. A mało kto wie
    że był wynalazcą ściśle matematycznej gry „Hex” (tu ukłony niskie do
    Staruszka z prośbą o ewentualne rozszerzenie tematu).
    Profesor Nash żyje sobie gdzieś w Ameryce, otoczony nimbem sławy i
    wdzięczności świata za „Teorię gier” która zrewolucjonizowała świat
    ekonomii, a co za tym idzie nasze przychody i rozchody.
    Prof. Nash umrze kiedyś, bo każdy musi, ale nigdy nie umrze ciepłe
    wspomnienie o Nim i jego „pięknie chorym” umyśle.
    Umrze schizofrenik paranoidalny, po którym będą płakać miliony!

    Panie Redaktorze Passent,
    pisze Pan na zakończenie jakże trafnego felietonu tak:
    „Pogrzeb jest z natury rzeczy wydarzeniem smutnym, morderstwo jest zbrodnią, po co sączyć do tego jeszcze jad i polityczna propagandę?”

    A ja śmiem zapytać, pytaniem które się ciśnie na miliony ust w Polsce,
    a i poza nią także: ile jeszcze będziemy znosić złoczyństwa, jadu i
    pogardy „bardzo niepięknie chorego umysłu” naszego rodzimego
    schizofrenika paranoidalnego? Ilu jeszcze ludzi musi „głupio” umrzeć, aby
    dać dowód na przyczynę ich śmierci?
    W buddyżmie tybetańskim jest takie pojęcie zwane Abhabbagamana.
    Oznacza ono: „tego, który jest niezdolny do postępu, do zmian pozytywnych”. Taki osobnik nie tylko nie osiągnie progów nirwany,
    ale nie jest nawet w stanie pokonać jednej z „czterech błędnych
    ścieżek” – Agati. Takim jest właśnie Kaczyński.
    On zna tylko jedną ścieżkę – nienawiść.

    Nie jestem człowiekiem wierzącym. Nie jestem też, jak niektórzy pomyślą
    wyznawcą buddyzmu. Nie, buddyzm owszem fascynuje mnie, ale daleko
    mi do wiary.
    W moim testamencie poprosiłem, aby moje doczesne szczątki spalono,
    a popioły rozsypano na jednym z mórz. Tradycja nakazuje w takim
    przypadku wystawienie urny na jakiś czas na widok publiczny.
    Ja tego w mej ostatniej woli zabroniłem.
    Nie dlatego że ktoś przyjdzie i tą urnę opluje. Wcale nie. Niech sobie
    plują do woli.
    Ja zabroniłem wystawiania urny, ponieważ obawiam się że ktoś
    podchodząc do niej, mógłby się potknąć i wybić sobie zęby o twardą,
    ceramiczną urnę.
    Po co mi taki bagaż w zaświaty?
    Ale gdyby to miał się potknąć Kaczyński, przed moją urną i te zęby…
    Pomyślę, może zmienię zdanie.

    Pozdro…wienia.

  17. Link dla Kleofasa o gonieniu się po kościele.

    Fredro mówię państwu to jest, FREDRO!

  18. Stracona szansa, moim zdaniem nie było żadnej szansy na pojednanie w dzisiejszym dniu, kto na to liczył jest wielce naiwny. A to jak Kaczyński z Komorowskim minęli się w kościele, podczas symbolicznego znaku pokoju było wręcz komiczne. Zaś Kwiatkowski mało nie został zdeptany przez prezesa. O czym tu w ogóle dyskutować, chyba trzeba to zostawić i niech się dzieje co chce.

    Swoją drogą ciekawa jest postawa JK, domaga się przeprosin sam nie przepraszając. Nawet jeśli doszlibyśmy do tego, że to PO zaczęła tą wojnę, to dlaczego PiS zniżył się do tego poziomu, skoro jest taką szlachtą partią. Chyba nie wypada, nawet w obronie własnej nazywać kogoś zbrodniarzem, zdrajcą itp.

  19. Profesor Zygmunt Bauman wygłosił dziś wieczorem w Centrum Kultury Żydowskiej na krakowskim Kazimierzu słowo, przesłanie, którego mottem może być usiłowanie człowieka rozświetlania ciemności przez zapalenie świec dających światło i ciepło. Mówił to wspominając spuściznę literacką swojej żony Janiny. Kto dzisiaj zdolny jest w tym kraju zapalać świeczki rozpraszające ciemności? One pokryły tę ziemię. Nawet śmierć bojownika partyjnego ani pokazowa ceremonia nad grobem temu nie służy. Nienawiść jest piętnem tego ruchu, na której wyrósł i którą się karmi. Daremne oczekiwania. Nienawiść ich razem unicestwi. A Bauman jest bardzo mądrym człowiekiem o czym przekonało się znamienite grono uczestników spotkania .

  20. Zosienka pisze:
    2010-10-28 o godz. 19:24

    Zosieńko, z tym morowym powietrzem to dziadek miał rację!
    Czas na porządne wietrzenie!

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka)

  21. Jeszcze do Zosieńki słowa dwa:

    „Prawo jest sprawiedliwe: zarówno biednym jak i bogatym zabrania spać pod mostami.”

    Richard Brodie „Wirus umysłu”

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: E.Wedel)

  22. Passent
    „Głównym źródłem agresji jest prezes Kaczyński i jego partia.”

    Passent pisze tak by pobudzic dyskusje 🙂

    Pomijajac, ze jest na odwrot, warto zwrocic uwage na tzw. „agresje strukturalna”. Jej przykladem jest agresja USA na swych kolorowych obywateli – ustroj niewolnictwa byl agresja bialych przeciw kolorowym niewolnikow. Obecnie jestesmy swiadkami nieslychanej strukuralnej agresji PO i jej mediow przeciw Kaczynskiemu i PiS, o ktorych media systematycznie klamia. Przejawem tej agresji jest narzucenie spoleczenstwu klamstwa o cywilnym samolocie w celu uniemozliwienia – via konwencje Genewska – przejecia przez Polske dowodow, w tym czarnych skrzynek i narzucenie jako instytucji badajacej katastrofe MAK, ktory wg prawa nie moze jej badac, bo bada tylko i wylacznie samoloty nierzadowe, a wojskowy lot Tu154 byl lotem samolotu rzadowego. Media rozpatruja najrozniejsze hipotezy, ale narzucily w ramach strukturalnej agresji przeciwko spoleczenstwu praktyczny zakaz rozwazan hipotezy zamachu, co ta hipoteze wzmacnia. To wszystko sa przyklady podwazanie demokracji i strukturalnego ataku przeciw calemu spoleczenstwu.

    Dla kazdego jest oczywistym, ze Tusk podrzucil sledztwo Rosji, aby utrudnic, jesli nie uniemozliwic obiektywne zbadanie Smolenska. UE musi bronic Polakow przed ich wlasnym rzadem, ktory chcial zawrzec jaskrawo niekorzystna dla Polski umowe gazowa z Rosja. PO wpedza mieszkancow Polski w dlugi i oszukuje porownujac dlug Polski wydajacej od 20 lat na nauke 0,5% dochodu narodowego z dlugami karajow, ktore wydaja ok. e%. Prof. Staniszki okrelila ustawowe posuniecia PO w dziedzinie Emerytur jako „barbarzynstwo i ma racje – to „barbarzynstwo” jest takze strukturalnym atakiem PO na Polakow:
    http://www.rp.pl/artykul/555905.html

    Kaczynski swymi przemowieniami nie odbiega od wystapien Kohla, Merkel, Blaira, Bush´a, Sarkozy´ego, Klausa, Aznara, Zapatero, itd., nie mowiac juz o Berlusconim.

    To tylko Polacy nie rozumieja nadal demokracji – niestety akurat w czasach, w ktorym powinni uwazac, bo sa oszukiwani na grube miliardy Euro, co obniza ich poziom zycia. Staniszkis ujawnia, ze PO chce wydac na te baterie Patriotow 4 miliardy Euro:
    http://www.rp.pl/artykul/555905.html
    PO oplaca sie w ten sposob USA za nie przeprowadzenie lustracji i godzi sie na zniszczenie tym polskiej naukim a w dlugim okresie Polski.

    Gdyby Polacy rozumieli demokracje, to utrzymujaca sie nadal tesknota za systemem, w ktorym posiadanie kserokopiarki wymagalo udzielenia – rzadkiego – zezwolenia, nie bylaby mozliwa, jako zupelna aberracja. Przeciez PRL nie moglby istniec w dobie Internetu, PRL musialby udostepnic Internet tylko czlonkom PZPR. Rozwiazanie ChRL by przeciw Internetowi nie pomoglo, bo ChRL nie jest narzucana z zewnatrz, jak byl PRL. To PRL domagala sie ciagle „spokoju” – demokracja zyje z tworczego napiecia, z tworczego niepokoju. Zadna partia Zachodu nie ma tak komfortowych warunkow rzadzenia i „spokoju” co PO.

    Zadanie dymisji rzadu, impeachment, sa normalnymi instrumentami walki politycznej w demokracji. W USA partie nie to robily z np. Clintonem. Proby zrobienia z partii opozycyjnej – czy z PiSu, czy z innej – jakiegos stowarzyszenia adoracji rzadu sa skrajnie wrogie wobec mieszkancow Polski – tych prob dokonuja media PO i jest to tez nastepny przyklad „strukturalnej agresji” PO.

  23. A coś ty telegraphic observer na tej prowincji (Ostrów Wlkp) tam robił, jeśli można, bo moja ona to była chociaż w latach które wspominasz już na szczęście nie.

  24. On zginął za mnie

    telegraphic observer pisze:

    2010-10-28 o godz. 20:39
    „Panie redaktorze, historia agresji i nienawiści w Polsce sięga jeszcze wcześniejszych epok. Bez niej Kaczyńskiego, PiS i śmierci p. Marka Rosiaka by nie było.”

    Mój komentarz

    Ba, ludzie ukształtowani w tradycjach polskiej prawicy, to bezpośredni spadkobiercy zarówno szlacheckiej dumy i zadowolenia z jedynie słusznej idei – sarmatyzmu, jak i polskiej gorączki, słomianego ognia, warcholstwa, sejmikowania na tematy różne tylko nie najważniejsze oraz kolekcjonowania uznania poprzez wygłaszanie (niechby i na pogrzebach) płomiennych przemówień zawierających w 44,5 % dywagacje o ojczyźnie, wrogach i ich knuciu oraz w dalszych 44,5 % apele o czujność, niezbędność odporu, nieufność oraz posłuszeństwo najwyższemu, z którym orator jest w stałym sojuszu.

    To są tradycje, które tkwią w naszym kodzie społeczno-kulturowym i które na naszych oczach, choć bardzo powoli, ale systematycznie są sublimowane, na najróżniejsze sposoby rugowane z tego kodu.

    O tym, jak głęboko tkwi nieufność w głowach nas Polaków, w tym przedstawicieli prawicy (Redaktor przypomniał niedawno, że Polacy są statystycznie ujmując jednym z najbardziej nieufnych narodów – są na szarym końcu w Europie) świadczą dwa zdarzenia zainicjowane przez PiSowców – ekshumacja szczątków Sikorskiego oraz niedawna ekshumacja jednego z obrońców krzyża zmarłego wskutek choroby serca.

    Ta druga ekspertyza była wykonana na oficjalnie wyrażone żądanie jednego z posłów, który uczepił się fantastycznej hipotezy, że człowiek ów zmarł od uderzenia w żebra, w kilka tygodni po rzekomym incydencie pod krzyżem i został niezauważalnie i niemal podstępnie pochowany bez przeprowadzenia stosownego śledztwa.

    To się nazywa PiSocentryzm, czyli podporządkowanie całości doznań, myśli, dążeń i oczekiwań interesowi partyjnemu, przywara dawniej zwana zwyczajnie – chciejstwem.

    Warto też zwrócić uwagę, jak prezes się szczyci swoim monstrualnym ego nie wahając się w kościele obwieścić, że „on zginął za mnie”.
    Czy jego podwładni znajdą w sobie tyle siły by dotrzymać kroku w całkowitej i bez reszty inkulturacji do wspólnoty wybitnych polaków-katolików-męczenników godnych chwały, uznania, pomników?

    Pzdr, TJ

  25. Daniel Passent wpisał:
    Co prawda nikt nie jest bez winy, przyczyny obu nieszczęść są rozmaite, ale prezes Kaczyński opowiada banialuki.
    i na szczęście nie cytował prezesa, nie egzegezował przemówienia nad grobem, nazwał gadulstwo po imieniu.

    (…)Palikot wyrządził wielka przysługę PiS-owi, mógł być bardziej oszczędny w słowach marszałek Niesiołowski ale nie ma w tej dziedzinie żadnej symetrii PO – PiS.Głównym źródłem agresji jest prezes Kaczyński i jego partia.
    Od siebie dodam coś nieoryginalnego.
    Jarosław Kaczyński musi odejść, a Polska odetchnie.

    Kartka z podróży
    Z tym skremowaniem mnie, decyzja już podjęta, ale żona nie rozsypie, bo lubi sprzątać groby. Źle by się czuło Moje Szczęście, gdyby nie miało świadomości moich prochów pod płytą w czasie zmieniania kwiatów.
    Jak zwykle, ładnie to napisałeś Kartko

    Zosieńka
    Całuję Pani prawy paluszek.

    telegraphic observer
    Twojego Dede używam w kłótniach z żoną. Staje się Dede symboliczną postacią blogu.
    A ile Dede niesie uniwersalnych skojarzeń…

  26. (poniżej cc mojego wpisu u nieocenionej red. Paradowskiej w nadziei że ktoś z TOK FM może tutaj zagląda i coś zaradzi.)

    re „co się na świecie wyrabia” powyżej, p. Paradowska miała kiedyś kapitalny dla mnie zwyczaj zapraszania naczelnego Forum na jej pierwszy w tygodniu Poranek gdzie on podsumowywał sytuację w tym czy innym regionie geograficznym. Kapitalny bo był to dziennikarz wiarygodny i dobrze zorientowany co wydedukowałem z jego podsumowania znanych mi dobrze reform ubezpieczeń zdrowotnych w Stanach która była zaskakująco correct i kompetentna w porównaniu z tym co inni w Polsce o tym pisali, mówili. I dlatego że ja nie mam czasu ani ochoty śledzić sytuacji na bieżącą a jakieś pojęcie chciałbym mieć. Inaczej krótkie 10 min podsumowanie co słychać w Austrii jednego tygodnia, na Bałkanach drugiego, Iberyjskim trzeciego, Chinach czwartego, etc to super service, w klasycznym duchu Polityki trzymania jej czytelników generalnie dobrze zorientowanych, lekko, łatwo i przyjemnie.

    Brakuje mi tego trochę.

    PS i na marginesie, w głowie mi się nie mieści że taka stacja, na takim poziomie intelektualnym, o takiej gamie zainteresowań, z taką różnobarwnością może istnieć komercyjnie w nie za wielkim przecież kraju bez tego nie do wytrzymania „dryń, dryń, dryń, it’s this time of the year again, could you please send some money in, please, pretty please?” co czytelnicy za Stanów do bólu osobiście znają.

    Mowa o National Public Radio, które generalnie flaki z olejem w porównaniu z wyjątkiem jednego czy dwóch programów, Fresh Air Terry Gross np do której kudu komukolwiek w Kraju, kudy mówię pańśtwu, category wise oczywiście.

  27. Pan Passent jak zwykle pelen nienawisci. Jakzesz proste i bzdurne wywody. Ma Pan widze kiepskie mniemanie o swoich czytelnikach i chyba wierzy Pan w ich kiepska pamiec. W jednym rzedzie Walesa, Michnik i agent obcego imperium Jazruzelski. A gdzie czlowiek honoru sie zapodzial?

  28. Kartko!
    Jestem za federalizmem.

  29. Kartka z Podróży 19:18

    popieram, też lubię to miejsce 😎 Po drodze kawał świata do odwiedzenia 😉

  30. Uprzedzam, to tekst anonimowy.
    Bardzo mądry, ale niestety nie mój:

    1. Wiarygodność
    Wszystkie kłamstwa zostały wymyślone tak, aby wyglądać na prawdę. Doświadczony kłamca z rozwagą dobiera elementy, które wydają się prawdopodobne i logiczne, dzięki czemu łatwo w nie uwierzyć. Z drugiej strony – prawda jest często nielogiczna, szaleńczo nieprawdopodobna i trudna do wytłumaczenia.

    Wniosek: Kłamstwa są bardziej wiarygodne niż prawda

    2. Niezawodność
    Prawda jest spontaniczna, przypadkowa i nieprzewidywalna. Kłamstwa tymczasem, mogą być szczegółowo i z dużym wyprzedzeniem planowane, można mieć zatem gwarancję, że ich rezultat będzie zgodny z przewidywaniami.

    Wniosek: Na kłamstwach można polegać bardziej niż na Prawdzie.

    3. Ekonomia
    Aby być Prawdą, opis danego wydarzenia musi być całkowicie ścisły. Wymaga to staranności, zaradności, kosztownych badań, czasochłonnej uwagi dla szczegółów, skomplikowanej logistyki i sumienności. Na przekór temu wszystkiemu niektórzy ludzie uwierzą w nią, a inni nie. Kłamstwo da identyczne rezultaty bez całego tego zamieszania i kłopotu.

    Wniosek: Kłamstwa są prostsze od Prawdy; kłamstwa kosztują mniej niż Prawda w czasie, pieniądzach i wysiłku.

    4. Wartość
    Prawdę można znaleźć wszędzie ” należy do każdego, kto ją znajdzie, jest całkowicie za darmo. Kłamstwa są niepowtarzalne, często wymyślone przez specjalistów, a te najlepsze są dziełami sztuki.
    Kłamstwa są warte więcej pieniędzy niż Prawda. Czy kiedykolwiek słyszałeś o kimś, kto przekupił świadka, aby powiedział Prawdę?

    5. Poważanie
    A. Wielkie fortuny robiono sprzedając kłamstwa publiczności. Ludzie, którzy sprzedają te kłamstwa, są często wdzięczni łatwowiernym konsumentom i fundują biblioteki, uniwersytety i centra kulturalne.

    B. Nikt nigdy nie zbił majątku sprzedając Prawdę. Przede wszystkim, jak to już stwierdziliśmy, Prawda jest za darmo. Jedynymi ludźmi, którzy zapłacą za Prawdę są ludzie szantażowani ” a kupują oni Prawdę jedynie po to, aby ją ukryć zanim ktokolwiek inny ją zobaczy. Kłamstwa prowadzą do bibliotek i uniwersytetów, podczas gdy Prawda prowadzi do szantażu.

    6. Stabilność
    A. Weź tysiąc części prawdy, dodaj jedną część kłamstwa. Rezultat: Kłamstwo

    B. Weź tysięczną część kłamstwa, dodaj jedną część Prawdy. Rezultat: znowu Kłamstwo.

    C. Zauważ, że możesz z Prawdy uczynić Kłamstwo, ale nie możesz zrobić Prawdy z Kłamstwa.

    Wniosek: Kłamstwa są silniejsze i trwają dłużej niż Prawda.

    7. Wyobraźnia

    Relacjonując Prawdę, osoba musi precyzyjnie badać fakty i opisywać je tak, jak się one wydarzyły. Kłamca może relacjonować to samo wydarzenie bez robienia żadnych badań i mówiąc zaledwie to, co mu akurat przyjdzie do głowy i uzupełniając szczegóły według własnego uznania.

    Wniosek: Kłamstwa są bardziej kreatywne niż Prawda.

    8. Rozpoznawalność
    Ludzie są przyzwyczajeni do słuchania kłamstw przez cały czas.

    Jeśli powiesz Prawdę, ludzie pomyślą, że kłamiesz. Jeśli przekonasz ich, że mówisz Prawdę, zaczną być podejrzliwi. Dlaczego nagle mówi Prawdę? Co się dzieje?

    9. Podaż i popyt

    A. Przy opisywaniu jakiegoś wydarzenia tylko jedna wersja może być Prawdą, podczas gdy liczba kłamstw jest praktycznie nieograniczona. Oczywistym jest, że Kłamstwa są w o wiele większej podaży niż Prawda.
    B. Istnieje wielkie zapotrzebowanie na Kłamstwa – jeśli komuś schlebiają, jeśli budują czyjeś nadzieje, jeśli pomagają uciec od rzeczywistości, albo jeśli obiecują zdrowie, bogactwo, władzę lub potęgę. Nikt nie jest spragniony aby usłyszeć prawdę. Jedyni ludzie, którzy potrzebują Prawdy to ci, którzy prowadzą jakieś śledztwo (prawnicy, etc.) – a i oni chcą Prawdy jedynie po to, aby udowodnić, że ktoś inny kłamie.
    Kłamstwa są akceptowanym środkiem wymiany w naszym społeczeństwie. Cieszą się dobrą podażą a popyt jest na nie duży. Prawda jest w skrajnie małej podaży, lecz nawet ta znikoma ilość dalece przewyższa zapotrzebowanie. Tak więc w naszym społeczeństwie Prawda zajmuje pozycję identyczną, co odchody dinozaurów.

    Wniosek końcowy:
    Kłamstwa przewyższają Prawdę pod wieloma względami. Kłamstwa są bardziej pomysłowe; Kłamstwa sprawiają, że świat wydaje się być przyjemniejszy; Kłamstwa są mniej kłopotliwe niż Prawda, i mniej zniechęcające. Co więcej, w dziedzinach takich jak dyplomacja, polityka, handel, ogłoszenia, stosunki międzyludzkie i księgowość Prawda jest tylko zawadą. W przyjaźni Prawda jest bolesna, w miłości – katastrofalna. Przewiduję, że Prawda zostanie wyparta z naszego społeczeństwa – niemal niezauważenie – w mniej niż pokolenie. Stanie się osobliwością podobną do mleka w butelce. Prawdopodobnie będą muzea, w których próbki Prawdy będą pokazywane ku zaspokojeniu zaciekawionych dzieci, które będą chciały wiedzieć, jak wygląda. Można mieć tylko nadzieję, że kustosze tych muzeów wykażą się dobrym smakiem i nie sfałszują eksponatów. Prawda jest taka, że Prawda wyszła z mody. Jest pełna dziwnych zakamarków i pęknięć, tak jak wiele staromodnych rzeczy; niektórzy ludzie uważają je za fascynujące, ale dla większości są one jak ból w kręgosłupie. Dla tych, których to obchodzi, to wspaniałe uczucie mieć Prawdę w swoim posiadaniu, trzymać ją i pieścić, nigdy nie używać jej niewłaściwie, a potem przekazywać ją swobodnie dalej każdemu, kto ją chce, dając ją nieuszkodzoną, niepomalowaną, niczego nie dodawszy ani odjąwszy i każdy bit tak świetliście żywy jak zawsze. Znajdować wszystkie te radości w obcowaniu z Prawdą jest pięknym zamiłowaniem, ale większość z nas w dzisiejszym społeczeństwie nie ma czasu na takie rzeczy.

    No i co?
    Warto być prawdomównym?
    Miłych przemyśleń życzę.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  31. Piotr Kraczkowski pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-10-28 o godz. 21:52

    Errata: powinno byc
    „via konwencje Genewska – przejecia przez Rosje dowodow, w tym”

    „oszukuje porownujac dlug Polski wydajacej od 20 lat na nauke 0,5% dochodu narodowego z dlugami karajow, ktore wydaja ok. 2-3%. „

  32. Tusk twórcą kampanii nienawiści, morderca rządu Olszewskiego

    Oto wyjątki z naukowo podbudowanego artykułu Wyszkowskiego – długoletniego niezłomnego sympatyka PiSu, świeżo wcielonego do partii.

    Proszę moderatorów o zamieszczenie cytatów, nie w celach polemicznych, lecz dla lepszego poznania mentalności prominentnych członków Prawa i Sprawiedliwości, ich stosunku do rzeczywistości. Oraz najważniejszego, szkodliwego dziedzictwa, które w nas siedzi – nieposzanowania słowa i bliźniego swego.

    1) „Twórcą, organizatorem i beneficjentem kampanii nienawiści przeciw prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz Prawu i Sprawiedliwości był i pozostaje Donald Tusk. – pisze Wyszkowski.

    2) „Jako człowiek dojrzały coraz głębiej pogrąża się w odmętach wojny i pogardy dla własnego narodu.” – pisze Wyszkowski, co jest odpowiednikiem okrzyku – „Tu – jest – Polska!”

    3) „Tusk jest człowiekiem o tak niskiej kulturze ogólnej, że gdy pozwoli sobie na wypowiedź spontaniczną, łatwo ujawnia osobowość autorytarną” – pisze Wyszkowski.

    4) „Autorytaryzm Tuska powoduje, że nienawiść jest dla niego naturalną potrzebą. Jako człowiek słaby, zbyt tchórzliwy, żeby się do swoich instynktów przyznać, wziąć za nie odpowiedzialność i podjąć z nimi walkę, używa polityki do realizacji swojej potrzeby nienawiści pod pretekstem walki ze złem, uzdrawiania państwa, eliminacji „kaczyzmu”. Jako młody człowiek przyłożył rękę do mordu na rządzie Jana Olszewskiego i nigdy za to nie przeprosił;” – pisze Wyszkowski. Okazuje się, że mord na rządzie, to dla Tuska kanapka z serem.

    5) „Tusk nauczył się języka insynuacji totalnej. Produkcji nienawiści podporządkował nawet konstrukcję partii. Swoje marszałkowanie Stefan Niesiołowski zawdzięcza tylko temu mechanizmowi.” – pisze Wyszkowski.

    6) „Palikot i Santorski [przyp. moje – Santorski – opiekun rodzin ludzi, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej] nazywający siebie wyznawcami „nabożeństwa miłości” są specjalistami od obrzędów zbliżonych raczej do „czarnych mszy”. Ich niemiecki mistrz, psychoanalityk Bert Hellinger, wiązany z postnazizmem i KGB , nauczał: „Naród Żydowski dopiero wtedy znajdzie pokój w sobie, ze swoimi arabskimi sąsiadami i ze światem, jeśli każdy, bez wyjątku każdy Żyd, odmówi pacierz za Hitlera”. – pisze Wyszkowski.
    Przypomnienie moje – Bert Hellinger – niemiecki psychoterapeuta i mistyk pochodzenia żydowskiego, o zaakcentowanie tego ostatniego zapewne chodziło Wyszkowskiemu.

    7) ”Powinna powstać komisja badająca mord w Łodzi i jego zaplecze, a jednym z pól poddanych badaniu powinna stać się sprawa udziału psychologów i psychoterapeutów w tworzeniu narzędzi dla zbudowanego przez Tuska przemysłu nienawiści” – pisze Wyszkowski

    Komentarzy pod artykułem nie warto cytować, ich wydźwięk, język, styl można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć po lekturze powyższego.

    Pzdr, TJ

  33. Straciliśmy okazję do rzeczowej dyskusji o in vitro w Polsce> Janusz Palikot stracił okazję do prezentowania swych zalet intelektu w PO, najwyraźniej zaraził się także szaleństwem od tamtego na prochach i zaczyna jak on brzydko zabawić krzyżem, zarządza jakiś happening „okupacja biskupów”. Janusz Wojciechowski wespół w Kaczyńskim stracili okazję by okazać szacunek choćby dla zmarłego (skoro nie potrafią dla żywych) i nie czynić z jego pogrzebu prymitywnej areny politycznej. Tymczasem w Polityce niezmiernie modna w tym sezonie wyrocznia – Jan Hartman grzmi w materii in vitro, mniema, iż obala tezy, stawia natychmiast nowe, niepodważalne, stosuje osobliwe działania matematyczne zrozumiałe zapewne jedynie dla równie oświeconych jak on geniuszy, co to mają już prawie klucz, niczym ci z filmu Derena Aronofsky’ego pt. Pi. Sili się na pokrętną sofistykę dla ubogich, co w przypadku profesora, bioetyka oraz filozofa jest żenujące. Artykuł jest długi, więc nie czas tu i miejsce na dyskusję.

    W każdym razie Jan Hartman wali w Kościół jak w bęben, aż dudni, jednak nie stać go na uczciwie pochylenie się nad problemem in vitro i rozpatrzenie go ze wszech stron, jak każe filozofowi dobra, sokratejska tradycja, aby dojść wreszcie do obiektywnego osądu. On marnej sofistyki uczył się najwyraźniej w tej samej szkole, co J. Kaczyński, wg której świat jest dwubiegunowy, jesteśmy tylko my, wyposażeni w patent na wszechwiedzę, i oni, ciemniaki w czarnych sukienkach wraz z ich owieczkami baranami. My stoimy tu, w samym centrum wszechświata, a oni tam, gdzie stało ZOMO.

    Pomijając kwestie alternatywnych możliwości, etyki, wad wrodzonych, aspektów psychologicznych etc., chciałbym pokusić się o zerknięcie na noblowskie in vitro (Obama też dostał) z nieco innej strony, dla odmiany od tego jednostajnego słowotoku głoszonego hurtowo w mediach, na tę samą „nowoczesną” hartmanową nutę – przyznam, że jak dla mnie nieco nazbyt nowoczesną, niczym Warszawska Jesień w porywach, albo autorska interpretacja hymnu J Kaczyńskiego. Dostrzegam bowiem kilka niepokojących kwestii i chętnie usłyszałbym rzeczowe odpowiedzi choćby na tych parę luźnych, poniższych pytań.

    1. Skoro kierujemy się takim humanitaryzmem w kwestii posiadania dzieci, to dlaczego nie podejmiemy problemu in vitro dopiero wtedy, kiedy wszystkie biedne, porzucone dzieciaki znikną domów dziecka raz na zawsze?

    2. Jaką mamy gwarancję, że in vitro finansowane z mocy prawa, w więc w sposób nieograniczony, nie stanie się przemysłem, gałęzią cynicznego biznesu?

    3. Jaką mamy gwarancję, że specjalistyczne firmy z dochodowej branży in vitro nie zaczną rozszerzać zakresu swoich usług, w myśl zasady klient nasz pan? Niebieskie oczka? Proszę bardzo. Jena nóżka dłuższa, a druga taka sama? Nie ma sprawy. Określone predyspozycje? Dlaczego nie, tylko kwestia za ile. Już dzisiaj istnieje diagnostyka preimplantacyjna.

    4. Jaką mamy gwarancję, że te usługi nie przekształcą się wkrótce w najzwyklejszą, rasistowską eugenikę, produkującą jedynie najsilniejsze, najsprawniejsze, najmądrzejsze, najpiękniejsze osobniki?

    5. Jaka jest gwarancja, że koncerny in vitro nie będą w przyszłości produkowały osobników jakiejś określonej rasy, albo o określonych cechach psychofizycznych, bez wiedzy szczęśliwych rodziców? Np. silnych, a głupich i wyzutych z emocji, jak po lobotomii?

    Tak tylko pytam.

  34. Czy to zbieg okoliczności, czy reguła?
    Katedra, pogrzeb zamordowanego człowieka. Znowu Krzyż, symbol miłości bliżniego. I w obecności duchownych tego Kościoła i za ich akceptacją szkalowanie,pomówienia, sądy i osądy.
    J.K. rzekł swego czasu, że w PRL „hołota rządziła hołotą”, wyłączając panów Kaczyńskich, bo ich wychowywały elity.
    Czegóż można się spodziewać po człowieku, który używa pogardliwych, wręcz nienawistnych słów wobec bliżniego swego? Miłuj bliżniego swego…
    Agresja Kaczyńskiego nasila się wraz z oddalaniem osiągnięcia władzy absolutnej. Ten człowiek swoją nienawiścią raczy nie tylko wrogów, ale również byłych wiernych przyjaciół.
    A prowokacje to jego specjalność, oby nie sprawdziły się słowa Jurgi 18.52.
    Szanowny pan Sławomirski swego czasu cytował zdaje się Senekę,nie pamiętam starszego, młodszego, ale teraz pachnie to cytatami z Nietzschego. Ale szanuję przemyślenia jedne i drugie.
    Życzę powodzenia nie czuję nienawiści, ani pogardy dla inności.
    A zgodnie z tym, co napisał gospodarz-bumerang powraca.

  35. Sławomirski ma rację, podobie jak telegraphic observer: agresja słowna była np. również trwałym elementem języka peerelu. Te wszystkie „wrogie elementy”, „wrogie siły na usługach” – czarno-biały świat rodem z … Łagowskiego. Kto żył między Odrą a Bugiem, ale nie zgadzał się z nastałym/narzuconym porządkiem rzeczy, ten był traktowany nie jako opozycja, lecz jako wróg wyzuty z patriotyzmu.

    Możę tak nie było, Panie Redaktorze ? Pan powinien to wiedzieć lepiej ode mnie, nie tylko z racji swego szacownego wieku, ale i z racji swej pozycji w centrum maszyny propagandowej tamtych czasów. Nawet jeśli „Polityka” stanowiła coś w rodzaju złotej klatki, gdzie pod czujną ochroną MFR raczyliście czytelników co tydzień namiastkami pewnej kontrolowanej swobody myślenia oraz słowa, to przecież obok, z tym samym hasłem w nagłówki wychodziła przecież „Tubudu Łubudu”, serwując co najlepsze z pikantnej kuchni peerelowskiej propagandy. A co z dziennikiem codziennym LWP i takimi tuzami języka miłości jak zapadły mi w pamięć Jan Lew, syczący ze szpalt „Żołnierza wolności” jak wściekła żmija na wrogów socjalistycznej ojczyzny. Czyli na ludzi, których w normalnym kraju nazywa się po prostu opozycją, skoro mają inną wizję kraju i kierunków jego rozwoju.

    Powyższe nie musi to koniecznie oznaczać, że przykładowy Kaczyński to bezpośredni produkt peerelu. Bynajmniej ! Zostawmy specjalistom fachową ocenę Kaczyńskiego i jego języka.

    Zresztą nie należy zapominać, że swoisty język wzajemnej nienawiści, podparty absurdalnymi oskarżeniami panował również w II RP. Wystarczy przypomnieć cytaty z Piłsudskiego czy z pism endeckich – po prostu rynsztok polityczny. Dziś Piłsudski to niemal pół-bóg, z różnych powodów, ale fakt ten może świadczyć, że Polacy stosunkowo łatwo tolerują obraźliwą kwiecistość wypowiedzi publicznych, a nawet pogardę dla demokracji, tak właściwą Piłsudskiemu, skoro te nie stanowią dziś większej przeszkody w kultywowaniu postaci Marszałka. Nie wiem ile z tej nostalgii popiłsudczykowskiej jest u Kaczyńskiego, ile było u jego brata, ale chyba dla obydwu braci Marszałek również stanowił postać ważną w kształtowaniu ich osobowości politycznej.

    Moim zdaniem wygląda na to, że jesteśmy kolektywnie naznaczeni od dekad swoistym piętnem, które rykoszetem odciska się również na jakości życia publicznego. W stawianiu diagnoz proszę więc nie zatrzymywać się na ostatnich 20 latach, Panie Redaktorze, gdyż w ten sposób łatwo się zaplątać przy snuciu wniosków.

    Pozdrawiam.

  36. Obejrzalam w wiadomosciach TV Polonia fragment”wystapienia „JK w kosciele.Bylam zbulwersowana jego slowami.Nawet w takim momencie,
    mowil tylko o sobie. (!)Momentami uzywajac trzeciej osoby…
    Europosel tez dolewal oliwy do ognia.Typowe postaci „socjotechniki nienawisci”.Mentor i jego zarliwy uczen.

  37. Szanowni Panstwo Towarzyscy

    Towarzyszycie redaktorowi Passentowi. On na czele z dlugopisem bez inku. Wy za nim inkiem nie splamieni. Wierzycie bajkom na dzien dobry i na dobranoc. PRL to wasz bajeczny swiat. Nawet uwierzyliscie w Gruba Kreske. Prawda jest ze wszyscy odpowiadamy za swoje postepowanie.
    Najczesciej rachunek przychodzi przed smiercia. Czasami po. Ale zawsze przychodzi. Nie ma przedawnienia. Nie ma zapominania.
    Ludzie ktorzy sluzyli systemowi totalitarnemu musza byc potepieni.
    Osoby na kierowniczych stanowiskach w czasach komunizmu musza poniesc odpowiedzialnosc za niemoralnosc swoich decyzji.
    Inteligencja takich osob jak Passent korumpowala mniej inteligentnych do wspolpracy z systemem totalitarnym. Ich wina jest jeszcze wieksza bo ich inteligencja jest wieksza.
    Jak panu nie jest wstyd redaktorze Passent zalic sie na IPN?
    Jak by pan ocenil zale zloczyncy na sad?
    Czy pan zdaje sobie sprawe z bzdur jakie pan pisze?
    Wytykam panu ta amoralnosc po to aby inni to widzieli. Aby zrozumieli ze na takie zachowanie nie ma spolecznego przyzwolenia.

    Moim intymnym motywem jest szacunek i milosc do juz nie zyjacego czlowieka ktory spedzil siedemnascie lat w Workucie.

    Slawomirski

  38. Q pisze:

    2010-10-28 o godz. 20:36
    „Pan Sławomirski jak zwykle bredzi . Niech wyjaśni więc , dlaczego naród filozofów dał sie uwieść niejakiemu Adolfowi H. ?”

    Kto bredzi?

    Slawomirski

  39. maciek.g pisze:

    2010-10-28 o godz. 20:36

    Jestesmy swiadkami braku kultury politycznej.
    Wyborcy to ocenia.

    Slawomirski

  40. Zosienka pisze:

    2010-10-28 o godz. 19:24

    Czekam na wspomnienia z Poronina.

    Slawomirski

  41. wiesiek59 pisze:

    2010-10-28 o godz. 19:04
    Slawomirski pisze:
    2010-10-28 o godz. 18:29
    Pojawiłeś się, więc nie strzymam:..

    Wpis do Towarzyskich jest m.in. dla Pana.

    Slawomirski

  42. Dwa ostatnie wpisy Gospodarza bloga interesująco rezonują z wywiadem Normana Daviesa dla radia TOK-FM (poniżej nagranie i transkrypt). Można wręcz odnieść wrażenie, że obaj panowie uzgodnili stanowiska w kolejce do mikrofonu. Wystąpienie Daviesa bardzo przypadło mi do gustu. Raz, że nigdy przedtem nie słyszałem, jak ten dziwny Walijczyk mówi po polsku, a mówi świetnie; dwa, że był pierwszą osobą na świecie, która posługując się moim ojczystym językiem, była w stanie bez histerii i uciekania się do inwektyw uzasadnić, dlaczego Kaczyński jest niebezpieczny. Mówił nie tylko o sprawach bieżących, większość wywiadu poświęcona była jego najnowszej książce – o zaginionych królestwach. Zdaję sobie sprawę, że Gospodarz bloga nie może czuć nadmiernej sympatii do Daviesa, który ma zbyt wyrozumiały stosunek do Powstania Warszawskiego i podziela zapatrywania Szewacha Weissa na temat relacji polsko-żydowskich. Ale za ten wywiad chyba może być mu wdzięczny.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,8585357,Norman_Davies__Niewiele_jest_okresow_w_historii_Polski_.html

  43. kaczynsiki genialnie trafia do ludzi o prostej mentalności. Istnieje kategoria ludzi kierujących się wylącznie emocjami ,bez refleksj za to zacietrzewionych. jakikolwiek dyskurs wymaga chocby minimalnego wczucia się w drugiego człowieka ,już nie mówię o prostej umiejętności wysluchania rozmówcy.

  44. Janusz Wojciechowski nie sprecyzowal za co prezydent ma go przeprosic. Byc moze prezydent nazwal go niegdys rudzielcem albo pajacem, tego nie wiemy. Tak czy owak, prezydent moglby przeprosic europosla Wojciechowskiego tak w ogole i po prostu – czym byc moze dalby dobry przyklad wielu Polkom i Polakom. Bo powiedzmy sobie szczerze, nawet na tym blogu trafialy sie epitety wobec czlonkow i sympatykow PiS, typu: paranoik, kabotyn, burak albo zakuty leb. Do tego dochodzi chroniczne obrazanie uczuc religijnych i patriotycznych – o czym przypomnial w TOK-FM posel Pawel Kowal. Prezydent powinien przeprosic takze dr Kochana z UW, za to ze cos mowi – a innym razem, ze nic nie mowi. Ostatnio nawet policja szykanuje czlonkow PiS, czego dowodem jest zatrzymanie do kontroli drogowej poslanki Beaty Sikory. Policjanci nie przeprosili pani poslanki, a nawet zlekcewazyli jej propozycje erotyczna („pocalujcie mnie w dupe”). Chyba zbyt doslownie potraktowali jej nietykalnosc wynikajaca z immunitetu. W sumie uderzmy sie w piersi. Jest wiele do zrobienia na odcinku stosunkow miedzy PiS i sympatykami, a reszta spoleczenstwa.

  45. do
    Slawomirski pisze:

    2010-10-29 o godz. 03:09

    Szanowny Panie Slawomirski,
    jako te nie napisalbym tego lepiej, podpisuje sie pod panskim wpisem.
    Pozdrawiam juz prawie week-endowo.
    ET

  46. Ta bitwa będzie jeszcze trwała aż do naturalnego końca. Kto chce może się przyłączać, a kto ma już dosyć może zająć się czym innym. Gdyby tak jeszcze środki przekazu wycofały się, z rzadka tylko rzucając okiem na pole bitwy dla sprawdzenia czy się jeszcze biją i która strona aktualnie wygrywa.

  47. Tesknoty za Arkadia sa bardzo wyrazne w blogosferze. Zastanawiam sie skad szukanie przyczyn jej braku w pojedynczych osobach. Podobnie ma sie z kreowaniem utesknionej Arkadii. Nie widze roznicy miedzy postrzeganiem ONI:ON. Niezbedna jest zmiana paradygmatu postrzegania swiata na MY. Niestety zostalo to pogrzebane juz w PRL oraz skutecznie z PRLem. Dlatego nie dziwie sie nikomu na obecnym proscenium politycznym.
    ET

  48. Pan eroposeł Wojciechowski ubolewając, że nie padło podczas uroczystości pogrzebowych śp. M. Rosiaka w Łodzi sakramentalne już: PRZEPRASZAM sam – będąc politykiem (a jakże) jakoś zapomniał przeprosić.
    No, ale p. Wojciechowski – jako polityk PiS jest całkowicie i oczywiście bez winy. W p. europosle Wojciechowskim – podobnie jak w jego szefie – jest samo dobro.

  49. „Pogrzeb jest z natury rzeczy wydarzeniem smutnym, morderstwo jest zbrodnią, po co sączyć do tego jeszcze jad i polityczna propagandę?”
    A ja pytam: – Po co zajmować się jeszcze PiS-em? Ta sekta egzystuje wyłącznie dzięki naszym reakcjom na ich totalną brednię, która zastąpiła im jakikolwiek program polityczny. Co do mnie, przestałem analizować cokolwiek PiS bąknie. Zamierzam głosować w każdych wyborach po pierwsze przeciwko PiS i PiS-opodobnym organizacjom, po drugie, jeśli będzie wybór między PO-PiS-ową rzeczywistością a proeuropejską partią, zagłosuję na proeuropejską partię. Taki jest mój najprostszy program polityczny dzisiaj. Po półrocznej żałobie i przeprosinowych dywagacjach skończyłem definitywnie z hamletyzowaniem i rozdzielaniem zapałek na czworo. Amen.

  50. Duzo cos ostatnio tych niepotrzebnych smierci.
    Polscy zolnierze gina na Hindukuszu w obronie ojczyzny.
    96 osob ginie w „drugiej zbrodni katynskiej”, aby nie spoznic sie na rocznicowe obchody pierwszej zbrodni katynskiej, pod przewodnictwem Prezydenta Lecha Kaczynskiego.
    Pewien Pan z Opola umiera na wskutek obrazen, ktorych doznal w stricte katolickiej Polsce broniac krzyza i „urzedowej religi”.
    Pan Rosiak oddaje zycie za Prezesa.
    Tutaj musze przylaczyc sie niestety do ogromnej fali przeprosin, ktora przelewa sie przez Polske. Przepraszam sw.p.Rosiaka za slowa Jaroslawa Kaczynskiego. Nie jestem w stanie uwierzyc, ze Pan Rosiak nawet posmiertnie wpadlby na pomysl, aby oddac swoje zycie za Prezesa.
    Takie ideie moge narodzic sie jedynie w umysle szalenca, albo skonczonego megalomana.

  51. Też prychałem z zażenowania słuchając bredni wypowiadanych przez politycznego i mentalnego karła – prezesa PiS-u. Nie ma już żadnej świętości, nie ma znaczenia, że w trumnie, w świątyni leży martwy człowiek. Liczy się już tylko cholerna pisowska propaganda i masowanie słupków poparcia wśród mocherowych beretów.

  52. do
    Slawomirski pisze:

    2010-10-29 o godz. 03:20
    Zosienka pisze:

    2010-10-28 o godz. 19:24

    Czekam na wspomnienia z Poronina.

    Slawomirski

    Szanowny Panie Slawomirski,

    poroniony pomysl.
    Pozdrawiam.
    ET

  53. Q sadzi, ze pisze i rzekomo nie bredzi.
    ET

  54. maciek.g pisze:

    2010-10-28 o godz. 20:36

    Warto byloby sie zastanowic, kto kogo „odrzucil” i prawdopodobnie stad agresja odrzuconego?
    ET

  55. Piotr Kraczkowski pisze: 2010-10-28 o godz. 21:52

    „via konwencje Genewska – przejecia przez Polske dowodow, w tym”

    Piotr Kraczkowski pisze: 2010-10-29 o godz. 00:06

    Errata: powinno byc
    “via konwencje Genewska – przejecia przez Rosje dowodow, w tym”

    Errata erraty: powinno byc jednak tak jak bylo:
    „via konwencje Genewska – przejecia przez Polske dowodow, w tym”
    ————————————-

    Wobec zachwytu Passenta i blogowiczow „wyksztalconym z duzego miasta” Dominiku Tarasie (JP II byl postrzegany krytyczniej):
    **Oto idol wrogów krzyża: „Jestem gówn…!”**
    http://www.fakt.pl/Oto-idol-wrogow-krzyza-quot-Jestem-gown-quot-,artykuly,86367,1.html

    Wobec jego wystepow publicznych u Palikota nie bylo wyjscia i Fakt publikuje nagranie tarzajacej sie po ziemi nadzieji Jasnogrodu.

  56. Bywalec2 pisze:
    2010-10-29 o godz. 10:55

    „Duzo cos ostatnio tych niepotrzebnych smierci.”

    Co racja to racja, dodałbym jeszcze tylko te 20 ofiar śmiertelnych dziennie na naszych drogach.

    Nemer

  57. J.Kaczyński, chce czy nie chce, sam podsuwa analogie między swoimi wypowiedziami i hitlerowskimi. Wczoraj sprzed ołtarza wyraźnie dał do zrozumienia, że Marek Rosiak zginął po to, aby żył prezes i dalej pełnił swą misję naprawy Rzeczpospolitej. Krótko mówiąc – Opatrzność ma go w swej opiece. Hitler po każdym zamachu na swoje życie (a szczególnie po monachijskim jesienią 1939 r) prawił Niemcom, że Opatrzność go chroni po to , aby poprowadził III Rzeszę do ostatecznego zwycięstwa. Dokąd zaprowadziła, wszyscy wiemy. Moja zaś wypowiedź, zdaniem JK, jest zachętą do kolejnych mordów politycznych, bo dostrzegam podobieństwa miedzy nim i Hitlerem. W takim tonie przecież została napisana tzw. deklaracja łódzka. Pozdrawiam

  58. Jurek Cedro pisze: 2010-10-29 o godz. 04:26

    „Ale za ten wywiad chyba może być mu wdzięczny. ”

    To osoby publiczne sa wdzieczne, ze moga sie zwracac do publicznosci. To Davies jest wdzieczny, ze mogl zaprezentowac demokratom swe poglady i swa ksiazke, a nie na odwrot. Tabakiera jest dla nosa.

    Zycze samodzielnosci w mysleniu, wowczas dostrzeze pan, ze nazywanie PiS sekta jest chwytem propagandowym w politycznej walce.

  59. Ryba 25 pisze:

    2010-10-29 o godz. 13:05

    Kazde porownanie z Hitlerem jest niedorzeczne, bo relatywizuje historie nazistow. Ze Pan tego nie rozumie?!
    ET

  60. do ff pisze:

    2010-10-29 o godz. 11:31
    Też prychałem z zażenowania słuchając bredni wypowiadanych przez politycznego i mentalnego karła – prezesa PiS-u.

    Przydalyby sie konkretne atrybuty opisujace Pana wywody. Latwo jest napisac polityczny, mentalny karzel. Przypomina mi to PRL. Jesli facet jest w stanie pociagnac za saba miliony wyborcow, to nie jest karlem politycznym. Jesli jest szefem duzej partii, to nie jest karlem mentalnym. Dlatego tez kazda krytyka, tu nawet nieodzowna czy niezbedna powinna byc bardziej konkretna i rzeczowa, bo inaczej karleje razem z ja piszacym.
    ET

  61. Kartka z podróży pisze:

    2010-10-28 o godz. 20:22
    „Pozwolę sobie polecić Panstwu ten bardzo ciekawy materiał – Agnieszka Kublik z GW rozmawia z profesorem Markowskim o koncepcji federalizmu.”

    Mój komentarz

    Pomysł prof Markowskiego został zaczerpnięty, jak sam tłumaczył, od Holendrów, którzy jak twierdzi profesor odnaleźli i zaakceptowali model dualistyczny funkcjonowania społeczeństwa godzący w praktyce dwa nurty – protestancki i katolicki.
    Po pierwsze – historia Holandii był bardzo odmienna od naszej – zwierzchnictwo katolickich Habsburgów, Reformacja i między innymi wzorce rozwiązań typu cuius regio, eius religio zupełnie nie przystające do wszystkiego, co tu mieliśmy, chociażby z jednego powodu – nie mieliśmy Reformacji (z wyjątkiem śladowej ilości arian).
    Holandia miała silne mieszczaństwo, rynek, kupiectwo, flotę, to wszystko od 16 – 17 wieku wieku, a u nas właśnie w tym czasie rozpoczęło się powolne obsuwanie gospodarki oraz ewolucja ustroju w stronę bezwzględnej wolności szlacheckiej i bezwładu państwa.
    Temat zbyt szeroki.
    Holandia nie była tak jednolitym obszarem pod względem religijnym, etnicznym, jak Polska, Holandia przez całe wieki podążała w stronę państwa prawa, Polska przez całe wieki krzepła w kokonie niemożności władzy centralnej i bezwładu prawnego paraliżującego kanały zarządzania, itd.

    Mało jest dziś na świecie państw tak homogenicznych pod względem wyznaniowym, etnicznym, jak Polska.
    Przesłanek do wprowadzenia rozwiązań prawnych ułatwiających współistnienie skłóconych grup społecznych nie ma wiele poza oślim uporem niektórych polityków, specjalizujących się dla swojego prywatnego interesu – chwały i popularności wyborczej, w budowaniu iluzji oraz propagowaniu nadrealistycznych modeli państwa i stosunków międzynarodowych. To są prywatne interesy polityków, słabo zbieżne z interesami państwa i prawami obywateli.

    Pzdr, TJ

  62. No comments:

    Julian Tuwim

    DO PROSTEGO CZŁOWIEKA
    Gdy znów do murów klajstrem świeżym
    Przylepiać zaczną obwieszczenia,
    Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”
    Na alarm czarny druk uderzy
    I byle drab, i byle szczeniak
    W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
    Że trzeba iść i z armat walić,
    Mordować, grabić, truć i palić;
    Gdy zaczną na tysiączną modlę
    Ojczyznę szarpać deklinacją
    I łudzić kolorowym godłem,
    I judzić „historyczna racja”
    O piędzi, chwale i rubieży,
    O ojcach, dziadach i sztandarach,
    O bohaterach i ofiarach;
    Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
    Pobłogosławić twój karabin,
    Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
    Że za ojczyznę – bić się trzeba;
    Kiedy rozścierwi się, rozchami
    Wrzask liter z pierwszych stron dzienników,
    A stado dzikich bab – kwiatami
    Obrzucać zacznie „żołnierzyków”.
    – O przyjacielu nieuczony,
    Mój bliżni z tej czy innej ziemi!
    Wiedz, ze na trwogę bija w dzwony
    Króle z panami brzuchatemi;
    Wiedz, ze to bujda, granda zwykła,
    Gdy ci wołają: „Bron na ramie”,
    Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
    I obrodziła dolarami;
    Że coś im w bankach nie sztymuje,
    Ze gdzieś zwęszyli kasy pełne
    Lub upatrzyły tłuste szuje
    Cło jakieś grubsze na bawełnę.
    Rżnij karabinem w bruk ulicy!
    Twoja jest krew, a ich jest nafta!
    I od stolicy do stolicy
    Zawołaj, broniąc swej krwawicy:
    „Bujać – to my, panowie szlachta!”

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  63. Piotr Kraczkowski (13:11): „Zycze samodzielnosci w mysleniu”

    Jeśli samodzielne myślenie miałoby mnie doprowadzić do wniosku, że bombowiec pasażerski Tu-154 może z ułamanym skrzydłem odbić się od ziemi jak kamień od wody i polecieć dalej, to dziękuję za taki zaszczyt, wolę myśleć niesamodzielnie.

  64. Jacobsky interpretuje moje wspomnienie z czasów PRL nieco niefortunnie (głównie dla mnie, bo wychodzę na wielkiego antykomucha), podkreślam – wspomnienie z czasów PRL, dokładniej – z karnawału Solidarności, i opisywana agresja nie ma źródła w słusznej napaści Trybuny Ludu na rewizjonistów zachodnioniemieckich i imperialistów spod znaku Wuja Sama, a raczej o przedwojenne jakiejś endeckie reminiscencje mi chodzi, które w zamknięciu PRL kisiły się może, ale agresji wobec PRL we mnie nie było, jednakowoż wybaczam Jacobsky’emu, nie potrzebuje nawet przepraszać.

    Stasieku kłóci się z żoną, zapewne o pieniądze (są jeszcze w małżeństwach inne powody, ale nie sądzę, nie podejrzewam ich o to, do Kareninów i Bovarych jeszcze im daleko). Króko mówiąc, ekonomicznie ją wyklucza, kto wie – może grozi jej eksmisją, więc ona musi dzielić los Dede, naturalnie pomija modlitwy radia Maryja, za to chłonie fakty o prawdziwej rzeczywistości ciemiężonego narodu polskiego, o tym jak namiestnicy tego kondominium (*) pławią się w bogactwach i luksusie, stara się więc Timi (**) wraz z Dede odwrócić bieg historii, pokazać gdzie jest Polska, a bez agresji niestety tego zrobić nie można. Stasieku, kryj się!

    (*) w Kanadzie „kondominium” mówi się na odpowiednik Wspólnoty Mieszkaniowej,
    (**) nie mylić z Mimi z La Boheme, na którą to operę wybieram się z Bekatką w niedzielę do pobliskiego domu kultury i wypoczynku

  65. Jeszcze należy dodadć (do tego co pisze o Holandii blogger TJ o 14:30), że Polska nie ma takiej filozofii futbolu. Starali się trenerzy, Górski z Gmochem, potem Piechniczek (entliczek-pętliczek co zrobi P. , tego nie wie nikt … eh, ale to było w stanie wojennym, o czym szerzej nadmienia felietonista-dziennikarz Pilch Jerzy w PRZEKROJ 42: http://www.przekroj.pl/publicystyka_pilch_artykul,7755,0.html ). Ale poza 3-cie miejsce na Mundialu nie wyszli. Zaś Holandia jest potęgą, przede wszystkim w teorii gry, wręcz w filozofii, jest twórcą futbolu totalnego, którą to filozofię zagrabili Niemcy, nawet Włosi dostosowali do swoich catenaccio, Brazylia próbowała się nią wzmocnić, Francja na niej nie najgorzej wyszła, a teraz rozwiją ją, nie powiem – całkiem twórczo, Hiszpanie. Jak zadzwoniłem do Dede zaraz po finale Mundialu, to niemal na szyję mi się rzucił przez telefon. Autentycznie, mnie, który mu w twarz rzuciłem, że prezydent Kaczyński był samobójcą 10 kwietnia z rana i to po pijaku, za taką agresję i objaw nienawiści to narodu polskiego powinien mnie znienawidzieć do końca moich dni i nigdy przenigdy nie odbierać telefonów ode mnie, on nie tylko ze mną rozmawiał, to jeszcze mnie całował z dubeltówki prze telefon, wszystko dlatego, że powiedziałem, cytuję – chciałbym aby w finale na stadionie Soccer City w Johanesburgu spotkała się Holandia z Hiszpanią, Ha-ha, niech wygra lepszy, i tak będzie – powiedziałem na pożeganie przed teatrem Och, gdy Bekatka zgarnęła mnie na przedstawienie o trzech striptiserkach w zaświatach. Dede był w szoku na widok mojej pewności, ale podałem mu całą argumentację z potrójnym uzasadnieniem, daczego nie Ghana, nie Niemcy, nie Brazylia ani Argentyna, którą powyżej streściłem. Dodam jeszcze takie oczywistości, że w futbalu liczy się zgranie, wzajemne zaufanie, dawanie z siebie wszystko, praca nad techniką, dyscyplina realizacji planu taktycznego. A co mamy w polskiej drużynie, indywidualizm bez sensu, jakieś animozje wychodzą, niby poezja gry, ale faktycznie po to aby ukryć braki techniczne – eh, szkoda gadać.

  66. Tak więc nic dziwnego, że druzyna narodowa marnuje okazję za okazją. Teraz w Łodzi, pamiętam jaki blamaż był na występie w Brukseli jakiś rok temu. To dopiero była tragedia, tyle że nikogo nie zniesiono z boiska.

  67. TJ
    Rozważania profesora Markowskiego siłą rzeczy mają bardzo ogólny charakter – to właściwie na razie tylko asumpt do dyskusji. Ale moim zdaniem wart uwagi ponieważ realnie to jedyny sposób ulożenia sobie życia w tym kraju przez tak bardzo odmienne grupy społeczne. Kilka miesięcy temu próbowałem nawiązać do idei federalizmu w odniesieniu do zwiększenia samorządności i autonomii regionów. Przypomnę, że reformę samorządów w sensie ich większego upodmiotowienia wstrzymał projekt tzw IVRP. Niestety, jak można się było spodziewać PO nie nie wrociła do kontynuacji tej reformy. Moja próba dyskusji o sfederowaniu kraju również się nie powiodła – jak sądzę dlatego, że naruszała pewne tabu polityczne jakim jest jedność kraju za wszelką cenę. Przyznam, że ta idea jedności mnie śmieszy w kontekście obecnej sytuacji. Tak więc z satysfakcja przyjąłem wywiad profesora Markowskiego, autoryzującego swym autorytetem naukowym ideę federacji. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że od pomyslu do konkretów jest daleka droga ale przecież chodzi o to by rozmawiać. Moim zdaniem bardziej konstruktywna jest dyskusja o federecji aniżeli niekończące się egzegezy zlotych mysli Prezesa.
    Zresztą na poziomie regionów te dyskusje trwają – szczególnie na Śląsku. Nie widzę też powodu dla którego np mieszkanki Pomorza nie mogłyby mieć możliwości refundacji środków antykoncepcyjnych a np mieszkankom Podlasia na ich wlasne życzenie wladze regionalne by tego prawa odmiawiały. Nie widzę powodu dlaczego poszczególne regiony nie miałyby między sobą konkurować na rozmaitych polach i organizować życia mieszkańców odrębnie – wg ich aspiracji.
    Pozdrawiam

  68. Czy Pana, Panie redaktorze, to wszystko nie nudzi ? Przecież tak naprawdę ta cała ”wojna polsko- polska” jest (śmiertelnie) nudna. Szkoda blogu.

  69. # Jurek Cedro pisze: 2010-10-29 o godz. 14:53

    **Piotr Kraczkowski (13:11): “Zycze samodzielnosci w mysleniu”

    Jeśli samodzielne myślenie miałoby mnie doprowadzić do wniosku, że bombowiec pasażerski Tu-154 może z ułamanym skrzydłem odbić się od ziemi jak kamień od wody i polecieć dalej, to dziękuję za taki zaszczyt, wolę myśleć niesamodzielnie.**

    To tylko nastepny przyklad niesamodzielnosci myslenia, poniewaz nikt nigdy nie twierdzil, ze Tu154 to bombowiec, lecz ze biuro Konstrukcyjne Tupolewa wykorzystywalo swiadomie poprzednie konstrukcje, w tym przypadku bombowcow, by na ich bazie konstruowac samoloty pasazerskie – takze dlatego, ze, znajac praktyke ZSRR, myslano o dual use tych samolotow, mialy byc uzyte w czasie wojny jako samoloty wojskowe.

    Nikt nie twierdzil tez, ze Tu154 odbija sie „od ziemi jak kamień od wody”, lecz, ze zostal zaprojektowany jako samolot szczegolnie wytrzymaly z mysla o trudnych warunkach atmosferycznych oraz podloza ladowania i startu na rozrzuconych w roznych strefach klimatycznych, zle wyposazonych lotniskach ZSRR – ale takze w sytuacji wojny i uzywania lotnisk prowizorycznych.

    Tu154 w Kirgistanie tracac koncowke skrzydla w momencie odrywania sie od plyty lotniska dokonczyl startu, okrazyl lotnisko i wyladowal bezpiecznie nie wykonujac na zadnym etapie lotu obrotu na plecy – to obiektywny fakt ilustrujacy mozliwosci Tu154 i stwierdzony przez Flight Global, ktore publikuje tez foto tego Tu154:
    http://www.flightglobal.com/articles/2007/01/03/211322/video-us-military-accident-investigators-kyrgyz-controller-at-fault-in-september-runway.html

    Powtarza pan propagandowa strategie broniacych sie przed lustracja mediow PO, ktore przekrecaja wypowiedzi, bo dopiero wtedy moga je podwazac, oraz usiluja wywolac wrazenie, ze PO, jak kiedys PZPR, ma zapisane w konstytucji prawo do rzadzenia, niezaleznie od nieudolnosci jej politykow.

    Prof. Krasnodebski przypomina;
    „Kampania ośmieszania niszczyła nie tylko autorytet Lecha Kaczyńskiego, lecz – jak dziś widzimy – urząd prezydenta i trwale naruszyła podstawy Rzeczypospolitej. Dziennikarze ochoczo brali w tym udział. Bez TVN Palikot & Co. byliby nikim. Prywatne koncerny medialne miały w tym interes polityczny i ekonomiczny.”
    http://www.rp.pl/artykul/556015-Krasnodebski–Zmarnowane-szanse-.html

    Podkreslam role samodzielnego myslenia w obliczu opartej na klamstwie nagonki mediow, poniewaz samodzielnosc umozliwia takze bez zestawien pustych i tylko agresywnych wypowiedzi ludzi PO:
    http://www.wykop.pl/link/359776/polityka-milosci/
    wyrobienie sobie wlasnej opinii. Ta bezmyslna agresja PO wynika tylko ze strachu o wlasne korzysci, a nie z obawy o dobro publiczne.

  70. ET, godz 13:50. Uciekanie od porównań ze złem (w tym wypadku z Hitlerem) może prostą drogą prowadzić do tzw. „powtórek z historii” (choć w rzeczywistości historia nigdy się nie powtarza). Porównania te zaś absolutnie nie przekreślają zła jako takiego. Jeśli poczyta Pan poważną literaturę historyczną, to znajdzie Pan w niej pełno odniesień do zdarzeń i osób, które pochodzą z różnych epok i czasów. Brak tych porównań czyniłby z historii naukę skostniałą niczym średniowieczna scholastyka. Czy „Pan tego nie rozumie” – cytuję Pańskie pytanie – że porównywanie kogokolwiek z Hitlerem nie zmienia życiorysu fuhrera ani oceny zbrodni, jakich dokonał? Może Pan co najwyżej uznać, że porównanie megalomańskiego zachowania J. Kaczyńskiego w łódzkiej katedrze z zachowaniem Hitlera po zamachu na niego w monachijskiej piwiarni jest krzywdzące dla tego pierwszego. Pozdrawiam

  71. Pogrzeb to smutna uroczystość. Każdy od czasu do czasu bierze w tym
    rytuale udział w sposób wyciszony i powagą chwili. A panowie z PiSu
    zawsze na posterunku, każdą okazję wykorzystują do tego by zaznaczyć
    swoje wydumane racje i warcholstwo. Rzeczywiście że PO przeszła do
    obrony pomimo, że też ma krewkich pyskaczy. I po co była ta deklaracja Łódzka skoro jej twórca do niej się nie stosuje. Chyba tylko po to żeby
    żeby wykazać jacy to oni nieprzystosowani do współistnienia w tym społeczeństwie, że tylko oni mają patent na bycie prawdziwym Polakiem. Rodzina nieżyjącego zaprosiła wszystkich chętnych do wzięcia udziału w pogrzebie, nie wiem czy nie pojawią się pretensje związane z wystąpieniem Kaczyńskiego i Wojciechowskiego-wędrowca politycznego. Na razie PO wygrywa słaboscią PiSu, wybory tuż,tuż i zobaczymy czy się sprawdzą przepowiednie o upadku PiS.

  72. Coz Pis, ma wiele glosów krytycznych, ze jest nawet sekta, partia, która
    nie ma wiele glosów, nie ma wiele osob, którzy maja rozne poglady na zycie i gospodarke, jest partia zacofana obyczajowo coz nawet posłowie Sld zaliczaja do tego grona krytycznego coz Sld jest partia dla ludzi, którzy mysla swobodnie obyczajowa, a partia Pis, która popiera Radia Maryja i ma kleratalne poglady, prosto z koscioła,
    coz tu pisac do debaty jaki jezyk, powinno byc w debacie publicznej, coz tu pisac nie ma jak słuchac socjologów, ktore wyjasniaja zjawiska w społeczenstwie, coz agresja w polityce jest takim zjawiskiem, ktory nalezy opisac i wyjasnic, coz wazny wzajemny szcunek i nawet podziw dla politycznego rywala
    pozdr serdecznie

  73. Jestem dokładnie tak samo pojmujący zdolność samodzielności myślenia. Należy przyjąć zdanie czy ocenę zjawiska, kogoś innego, gdy z jakichś powodów sam nie jestem w stanie zdecydować o prawdzie. W sprawie, dla przykładu, możliwości wykonywania dalszego lotu, bez części skrzydła przez Tupolewa 154 M to decyduję sam, ponieważ moja znajomość teorii lotu jest na tyle duża, że mogę wnioskować bez niczyjej pomocy o takiej możliwości. Masz rację, panie @Jurku Cedro (14.53 dnia 29.10). Pozdrawiam – Czesław R.

  74. Właśnie czytam że w GW podano 20 nazwisk polityków którzy byli na
    celowniku szaleńca medalika. A jak do tych nazwisk odniesie się JK i jego
    przyboczni?

  75. Żakowskiego michałki piątkowe
    ———–

    Jest 23, czwartek, czas zacząć się przygotowywać do łożka. Zaczynam od herbatki i włączenia TokFM na komputerze. Tam właśnie zaczyna się druga część Poranka, komentatorzy (8 rano w Kraju) a w Europie ważne się rzeczy dzieją także posłuchać ich teoretycznie nie zaszkodzi. Ostatecznie kwiat polskiego dziennikarstwa.

    Z pewną rezerwą jednak to robię bo to piątek więc Żakowski & Company a doświadczenie z nimi mam od pewnego czasu mało ciekawe.

    I nie rozczarowują.

    Pierwsze co słychać to szczęk sztućcy. Panowie śniadaniują.

    Ewidentnie ktoś w TOK FM zapomniał im przypomnieć że to nie imieniny u cioci Ziuty a poważny program publicystyczny za co im stacja płaci. I że to jest lekceważenie słuchaczy raczej niskiej klasy. Red. Paradowska np nigdy by swoim komentatorom na takie buractwo nie pozwoliła.

    Szczęk sztućcy poważnie przeszkadza w słuchaniu, odwraca uwagę od tego co mówią. Teoretycznie Tok FM łatwo mógłby temu zaradzić, wystarczyłoby zamienić porcelanę na jednorazówki tekturowe ale problem jest dużo poważniejszy.

    Interesujące konwersacje na poważne tematy wymagają bowiem generalnie pełnej koncentracji intelektualnej a tej nie da się połączyć z konsumpcją szczególnie w studiu bo tam trzeba pilnować porządku, trzech konsumuje na chybcika, a czwarty musi mówić wystarczająco długo by następny miał szansę skończyć żucie przed swoim wejściem.

    Rezultatem tego wszystkiego jest rozmowa bez jakiegokolwiek tętna intelektualnego, generalnie michałkami się panowie przerzucają, staccato like, bez specjalnego przekonania czy zaangażowania.

    Sprawę zaś na dodatek w ten piątek pogarszało grubo to że tematem był znowu Jarosław Kaczyński, 40 bitych minut michałek na temat dawno już kompletnie wyczerpany, bo oni i reszta polskich mediów tak od miesięcy.

    A w Europie duże sprawy się decydują, Francja i Niemcy zaproponowały nowy system stabilizujący walutę i system gospodarczy Europy (kontynent by na krawędzi poważnego kryzysu, zapoczątkowanego pęknięciem systemowym w Stanach) i ten nowy system jest właśnie intensywnie dyskutowany community-wide w Brukseli.

    A panowie Żakowski, Lis, itp, o czym? O d.m. czyli Kaczyńskim w Łodzi pomiędzy jednym przekąsem a drugim. He?

    Temat francusko/niemiecki reform podejmują jednak inne media polskie, bardzo różnie, Polityka nic na razie, reszta generalnie po łebkach.

    Najlepszy artykuł był jak do tej pory widziałem to Wyborcza (Tomasz Bielecki, Jacek Pawlicki), ale w skali 0-10 ja bym im dał 8 góra bo kupę ważnych informacji jednak pominęli.

    Jakie?. Proszę spojrzeć na France 24 np.

  76. telegraphic observer
    Dobrze, że nie życzysz mojej T. losu Heloizy, skoro „nam daleko”.
    Moja T., to też przeciwieństwo Emmy. Ogólnie PUDŁO!

    A stasieku jako Karenin! Moja T. nigdy nie przyznałaby się do romansu.
    Za wymierzanie odległości, jaka dzieli stasieków od Kareninów i Bovarych, przeprosin nie wymagam.

    Groby mam obrządzone, piękne kwiaty pewnie ukradli w nocy źli ludzie, ale im wybaczam.
    Jutro jadę oczyścić dach z nawianych igieł sosnowych i pomyślę o Tobie, bo drabinę postawię na tarasie, gdzie piliśmy Urqulla, próbując rozwiązać ojczyźniane problemy.

    Dziękuję B., że dba o Twój rozwój wszechstronny. Nigdy nie jest za późno.

    Życzymy z głębi serca, refleksyjnego, rodzinnego weekendu!

  77. Kartka z podróży pisze:

    2010-10-29 o godz. 16:10
    TJ
    „Rozważania profesora Markowskiego siłą rzeczy mają bardzo ogólny charakter – to właściwie na razie tylko asumpt do dyskusji. Ale moim zdaniem wart uwagi ponieważ realnie to jedyny sposób ulożenia sobie życia w tym kraju przez tak bardzo odmienne grupy społeczne. Kilka miesięcy temu próbowałem nawiązać do idei federalizmu w odniesieniu do zwiększenia samorządności i autonomii regionów. Przypomnę, że reformę samorządów w sensie ich większego upodmiotowienia wstrzymał projekt tzw IVRP. Niestety, jak można się było spodziewać PO nie nie wrociła do kontynuacji tej reformy. Moja próba dyskusji o sfederowaniu kraju również się nie powiodła – jak sądzę dlatego, że naruszała pewne tabu polityczne jakim jest jedność kraju za wszelką cenę.”

    Mój komentarz

    Jeśli dobrze zrozumiałem, to chodzi nie upodmiotowienie samorzadów lecz o federalizację kraju, o stworzenie czegoś na kształt republiki związkowej, czyli porzucenie idei jedności kraju za wszelka cenę.

    Na tę okoliczność mamy bliski przykład zza południowej miedzy. Po aksamitnej rewolucji nastapiła błyskawiczna defederalizacja CS z podziałem na dwa odrębne państwa. Asumptem do rozdziału było wzajemne oskarżanie o niesprawiedliwe traktowanie i podkradanie przychodów, co jest dzisiaj propagandowym rdzeniam idei autonomistów śląskich (oni nas doili bezkarnie przez dziesiątki lat).
    Drugi przykład z dalszego południa – defederalizacja drogą wojny z wygenerowaniem nienawiści o perspektywie stuletniej.

    Trzeci przykład, tym razem federalizacji – BRD powstała w specyficznych, unikalnych powojennych warunkach, ton nadawali Amerykanie. Gdyby nie pokojowe naciski aliantów, Niemcy by nie przyjęły ustroju federalnego.

    Czwarty przykład – niemiecki – Prusy z automicznymi prowincjami. Państwo bardzo dalekie od dzisiejszego rozumienia federacyjności. Taka forma, to raczej ustępstwo centralnej władzy na rzecz tradycji niemieckiego obszaru etnicznego z zachowaniem pełnej kontroli władzy centralnej nad poszczególnymi prowincjami.

    Jak w praktyce możnaby zrealizować w Polsce idee różnorodności, autonomii – jako federację województw, regionów, samorządów, czy jako związek Śląska, Pomorza Gdańskiego i reszty?
    Czy może podział wyznaniowo światopglądowy, co moim zdaniem jest utopią?
    Co to znaczy – nie bójmy się sfederowania kraju?

    Pzdr, TJ

  78. SPIKOR:
    Przecież ‚moja tragedia jest najmojsza’.
    Nie ekscytowałbym się nazwiskami podawanymi przez GW — PiS ich, po prostu, nie uzna. W tym duchu wypowiedział się już Zbigniew Ziobro.

    ***

    Ale, akurat rzucił mi się w oczy ten wpis, a chciałem o czymś innym. O tym, że biskupi polscy i niemieccy potrafili zastosować formułę „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”, potrafili mimo, że upłynęło dopiero 20 lat od traumatycznych zajść dla obu narodów. A teraz takich słów mi brakuje. Po katastrofie smoleńskiej w tym duchu wypowiedział się Lech Wałęsa, ale jego słowa utonęły gdzieś wśród zbanalizowanych żali.

  79. Modlitwa dziękczynna na Wszystkich Świętych

    Chór kantorów Miro, Rysio i Zbynio: Niech będzie pochwalony
    Donek: In Sekuła saeculorum Amen!

  80. TJ
    Do konca nie rozumiem idei profesora Markowskiego o budowie w ramach obecnego ustroju panstwa dwóch alternatywnych światow – co najważniejsze rozwijających się – jak mówi – w oparciu o własne środki i wlasne prawo. Raczej widzę to jako silne upodmiotowienie regionow z grubsza odpowiadających dzisiejszym samorządom wojewodzkim. Oznacza to po prostu przekazanie przez centrum wiekszości kompetencji sejmikom wojewodzkim – łącznie ze stanowieniem wybranych zagadnień prawa i poborem wiekszości podatków. Wydaje mi się, że można by się było przyjrzeć statutom prowincji hiszpańskich i tamtej praktyce politycznej. Wbrew pozorom wszystkie prowincje hiszpańskie mają statuty autonomiczne – tam gra idzie (w przypadku Pais Basco, Katalonii i Galicji) tylko o zakres autonomii.
    Oczywiście wymagałoby to korekt terytorialnego podziału kraju, bo niektore regiony polskie mają sztuczny charakter ale gra jest warta świeczki. Lepsze to niż czekanie przez 3 pokolenia na zmiany świadomościowe.
    Pozdrawiam

  81. A u kresu i tak – jak pisał Norwid – groby wszystkich nas zrównają:

    http://wizjalokalna.wordpress.com/2010/10/29/notatnik-paryski-pere-lachaise/

    Pozdrawiam

  82. PAK (10-29 o godz. 19:32 w poprzednim wątku)
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=770#comment-182185

    Dzięki za uwagi. Najpierw dwie krótkie odpowiedzi:

    1. Choćby dlatego, że PO jednak pozostawiło część potencjalnych wyborców Komorowskiego w domu, w ostatnich wyborach

    Oczywiście, ale w polityce wyborczej nie ma rozwiązań idealnych, nie da się zebrać wszystkie potencjalne głosy, po prostu niemożliwość, trzeba wybierać.

    2. … jak zauważacie z TO (Jacobsky), że dla SLD wygodne jest trwanie na pozycjach sentymentu za PRL.

    Czy ja wiem, co jest wygodne dla SLD? Nie podpisałbym się pod tym Jacobsky’ego zdaniem.

    Albowiem partie lewicowe w całej Europie mają trudności programowe. Z dwóch powodów, moim zdaniem: (a) bo wiele programu socjalnego podebrały im partie centroprawicowe, (b) taki jest etap rozwoju kapitalizmu. Oto mimo ostrej recesji, potem spowolnienie i bezrobocia na poziome nie notowanym w ostatnich 20-25 latach wyborcy nie popierają lewicy, wręcz przeciwnie. Nawet we Francji protesty wobec ustaw emerytalnych nie były jakoś wyraźnie lewicowe. Sarkozy jest mniej popularny, ale nie znaczy to, że lewica zyskuje poparcie.

    Wydaje mi się, że dawny front konfrontacji społecznej i politycznej między kapitałem a pracą traci jasność. Pracownik często jest nośnikiem kapitału najważniejszego – intelektualnego, już nie mówiąc o posiadaniu kapitału finansowego. Model skandynawski traci swą socjaldemokratyczną czystość. Szwecja rozszerza zakres kapitałowego systemu emerytalnego. Jeśli dobrobyt ma zapewnić wiedza, jej aplikacja w gospodarce, to ludzie muszą mieć coraz wyższe wykształcenie, ono jest coraz lepiej wynagradzane, jej brak prowadzi do wykluczenia, na coraz większą skalę poziom wykształcenia jest źródłem rozwarstwienia dochodowego.

    W Polsce rzecz jasna mamy dodatkowy ładunek, bo kraj ma problemy z neutralnością światopoglądową. Rozcięcie tego węzła widziałbym jako zadanie lewicy. Napieralski, prof. Środa – oni pokazują kierunek. Kiedy to nastapić może?

    Ano tu jest pies pogrzebany. Jestem człowiekiem już dość wiekowym i na politykę patrzę w perspektywie dziesięcioleci, hehe. Uważam, w czym zgadzam się z bloggerem Stasieku, że lepiej byłoby, gdyby w 2011 większość sejmową zdobyła PO. Konieczność koalicji z SLD nie popchnie spraw rozdziału państwa od kościoła ani na krok, bo PiS będzie nadal silny m.in. jako beneficjant poparcia KK, także dzięki mocnemu argumentowi – „patrzcie, oto liberały z komuchami na świętą wiarę naszą i narodowe bezpieczeństwo ręce podnoszą”, ponadto tzw. zużywanie się rządzących odbije się na popularności obu tych partii. SLD natomiast będzie w zupełnie lepszej pozycji w 2015, powiedzmy, gdy PO wreszcie się zuzyje, PiS wycieńczony straci resztę poparcia, społeczeństwo zobojętnieje na nawoływania biskupów. Wtedy przyjdzie czas na „amorficzność” SLD. Tak sobie wyobrażam najbliższą dekadę w wymiarze realpolitik, a także tego co chciałbym (nie mieszając się oczywiście) realistycznie dla Polski.

    Oczywiście oprócz relacji prawnych z organizacją KK, liczy się polityka gospodarcza. Nie sądzę, aby polityka SLD mogła odbiegać od obecnej polityki PO, a przecież jest wiele do zrobienie. Liczę, że PO samodzielnie, bez potrzeby uzgadniania z SLD może zrobić więcej z listy potrzebnych reform.

  83. TJ, Kartka z podróży,

    „Trzeci przykład, tym razem federalizacji – BRD powstała w specyficznych, unikalnych powojennych warunkach, ton nadawali Amerykanie. Gdyby nie pokojowe naciski aliantów, Niemcy by nie przyjęły ustroju federalnego.”

    NIe bardzo rozumiem dlaczego nie mieliby tego zrobić, skoro system związkowy istniał w Niemczech przez zglajszlachtowaniem kraju przez nazistów. Rzesza Bismarcka, nawet jeśli było to cesarstwo, rówiez stanowiła państwo federacyjne, z królestwami zamiast krajów oraz z wolnymi miastami, ale w unii z cesarzem jako głową państwa. Nie wydaje mi się, żeby Niemcy mieli powody, aby odrzucać tradycję związkową i jesli już, to Alianci raczej uhonorowali ją, przynajmniej z zachodniej części. To w Niemczech Wschodnich zlikwidowano landy na początku lat 50-tych i zastąpiono je okregami, których granice nie miały prawie nic wspólnego z dawnymi landami na terytorium NRD.

    Nie mniej zgadzam się z tym, ze ustrój federacyjny nie pasuje do Polski, gdyż od ponad 200 lat tradycja ta nie istnieje, zaś po rozbiorach nie wrócono do niej z wielu przyczyn, chyba głównie właśnie z powodu pewnego tabu, jakim było zcalenie i ujednolicenie prawne i administracyjne odrodzonego państwa – zadanie trudniejsze do osiągnięcia w państwie federaycjnym niż zarządzanym centralnie. Po wojnie również ważniejsza była asymilacja tzw Ziem Odzyskanych, nie mówiąc o tym, że władzy centralnej nie zależało na samorządności w terenie z uwagi na dogmat centralizmu adninistracyjnego i politycznego.

    Wprowadzanie federalizmu byłoby w Polsce zabiegiem sztucznym i zupełnie wymyślonym, od wytyczania granic ewentualnych krajów (krain ?) związkowych, poprzez ustalanie kompetencji oraz stopnia autonomii. Dużo zdrowiej i bezpieczniej będzie zreformować samorządy (upodmiotowić, jak piszesz, poprzez nadanie im określonej autonomii), ale bez porywania się na implantację obcego w sumie rozwiązania, w dodatku do polskiego piekiełka politycznego, w którym już teraz buzuje sie na każdym ze szczebli.

    POzdrawiam.

  84. Bajka o Polsce
    Popatrz na Polskę przy nadziei świtu:
    Wzgórza spotniałe, palce rzek zmarznięte
    Czekają w ciszy dziecięcego krzyku
    Który radośnie obwieści jutrzenkę.

    Trudno uwierzyć, że w złocie, w zieleni,
    W otwartych głębiach granatowych dolin,
    Złośliwe gnomy rozgrzebują ziemię
    W wiecznym pragnieniu śmierci i swawoli.

    Popatrz na Polskę pod południa żarem:
    Mrą wbite w ziemię obolałe mury,
    Słońce padając pod własnym ciężarem
    Spopiela wzgórza po ciężkich torturach.

    Trudno uwierzyć, że pośród popiołów –
    Gdzie strach pozostał i buduje schrony
    Żyje dziwaczne plemię półaniołów
    Już nie wielbionych jeszcze nie strąconych.

    Popatrz na Polskę zachodniego nieba
    Blask tworzy kształty, pyta o znaczenia,
    A cień człowieka większy, niż cień drzewa,
    Cieniami ludzi owija się ziemia.

    Trudno uwierzyć pod barw widowiskiem
    Na całe nieba ogromne dziedziny,
    Że to godzina zwilgotniałych pysków,
    Które smak ofiar odnajdują w ślinie.

    Popatrz na Polskę zatopioną we śnie
    Od gwiazd chronioną przez chmurne odmęty:
    Wygasłe domy suną bezszelestnie
    Jak dnem do góry płynące okręty.

    Trudno uwierzyć wśród czarnych pejzaży,
    Że wewnątrz w ostatnim powietrza pęcherzu
    Leżą gorące ciała marynarzy,
    Co jeszcze w przystań ostatnią nie wierzą.

    Bo chociaż ziemia z biegiem dnia się godzi
    Jak ma jej plemię pytać czy szczęśliwa –
    Skoro zmuszone świtem w mrok uchodzić
    W nocy zaś dmuchać w iskierkę łuczywa.

  85. Piotr Kraczkowski 16.33:
    Chłopie, co Ty masz z tym samolotem? Czy on Ci lata w głowie, bo na to wygląda?
    ,,Tu154 w Kirgistanie tracac koncowke skrzydla w momencie odrywania sie od plyty lotniska dokonczyl startu, okrazyl lotnisko i wyladowal bezpiecznie nie wykonujac na zadnym etapie lotu obrotu na plecy ” – fascynujące, rozumiem, że opis manewru znajduje znajduje się w instrukcji obsługi Tu154, tylko nasi przeoczyli, bo im ruscy kazali. Przeoczyć.
    ,,Prof. Krasnodebski przypomina;
    “Kampania ośmieszania niszczyła nie tylko autorytet Lecha Kaczyńskiego, lecz – jak dziś widzimy – urząd prezydenta i trwale naruszyła podstawy Rzeczypospolitej. Dziennikarze ochoczo brali w tym udział. Bez TVN Palikot & Co. byliby nikim. Prywatne koncerny medialne miały w tym interes polityczny i ekonomiczny.”
    Jakim,,profesorem” jest Krasnodębski dla Pana? Przecież to kretyn, co można wywnioskować z analizy jego wypowiedzi. Panie Kraczkowski, to Lech Kaczyński niszczył ciągle i permanentnie urząd Prezydenta RP. Proszę powiedzieć, jak ,,kampania ośmieszania (…) trwale naruszyła podstawy Rzeczpospolitej”.
    Myślę, że jest Pan zmarnowaną szansą Krasnodębskiego, ale tym prosze sie nie zamartwiać. Właśnie samodzielne myślenie jest jedyną odtrutką na pański ,,krasnodębski” umysł. Nie odnoszę sie do pańskich innych ,,rewelacyj”, czekam na pierwsze objawy polepszenia.

  86. @Jacobsky

    „Z drugiej strony np. nowa siła w postaci ruchu wokół Palikota też nie jest lepsza i w sumie napędzana jest ona złą energią generowaną z negatywnej retoryki Palikota.”

    Jezeli zla sila nazywa nazywanie rzeczy po imieniu jezkiem, ktory jest normalny w krajach wolnosci slowa, to ja nie wiem, co jest dobra retoryka… Pomijanie pewnych spraw, jak dotychczas? Czy tez ustepowanie woli kleru w kwestii naszych wyborow innych, niz wynikajacych z woli biskupow?

    A ukrzyzowanie konstytucji.. no coz, mocne, ale za to jakie symboliczne.

    Zreszta warte proby wypchniecia sfery sacrum poza linie profanum, jak przystalo na nowoczesne Panstwo.

  87. Kartka z podróży pisze:
    2010-10-29 o godz. 16:10
    TJ pisze:
    2010-10-29 o godz. 18:22

    Prof. Radosław Markowski:
    ” Takie filary w państwie: filar racjonalno-świecki i katolicko-narodowy. W tych dwu filarach mielibyśmy swoje przedszkola, szkoły, systemy edukacyjne, szpitale, podatki płacilibyśmy w ramach swojego filaru. Przetestujmy taki cywilizowany rozdział.”

    A teraz rozmowa Grzegorza Miecugowa ze Stanisławem Lemem:
    „Na początek pytanie podstawowe: czy pan wierzy w Boga?
    Stanisław Lem: Nie.”
    reszta tutaj:
    http://merlin.pl/HTML/83-246-0014-0.html
    ważna reszta, lecz zbyt długa aby ją tutaj wkleić.
    Ważna w kontekście tego co poniżej.

    Zarówno Profesor Markowski, jak i Wy dwaj wymienieni, wytaczacie na
    światło dzienne pomysł Polski federacyjnej.
    Okay, pomysł wielokrotnie już sprawdzony w dziejach ludzkości.
    USA, BRD, Szwajcaria (Kantony), Belgia (federacja dwóch nacji) no i
    Holandia o której mowa w rozmowie Agnieszki Kublik z Profesorem.
    Panowie, czy zwróciliście uwagę na taki mały drobiazg jak mentalność
    wyżej wymienionych Krajów, a właściwie narodowości w tych krajach
    zamieszkujących?
    Czy zwróciliście uwagę od jak dawna te kraje same o sobie stanowią,
    są suwerenami własnej i niepodległej państwowości?
    Jeżeli nie zwróciliście na to uwagi, to ja wam na ten aspekt sprawy
    uwagę kieruję.
    Pomysł prof. Markowskiego, ze wszech miar godny uwagi i jak
    najszerszego omówienia, jest w obecnie panujących warunkach w
    Polsce czystą science-fiction!
    Do tego aby w skali państwowej uprawiać federalizm, trzeba dorosnąć.
    Dorosłe musi być Państwo, dorosłe Społeczeństwo, dorosłe Prawo.
    Żadnego z tych warunków nie spełnia nasza Ojczyzna. Polska to
    (proszę się nie obrażać – bo to prawda) dwudziestoletni „gówniarz”
    który ma już dowód osobisty, może produkować dzieci ale do tej
    prawdziwej dorosłości wiele mu jeszcze brakuje.
    To nic że mamy tysiącletnią tradycję chrześcijańską, to nie jest w żadnym stopniu miernikiem cywilizacyjnym. To nic że kilkaset lat temu Polska
    była potęgą. To było i minęło bezpowrotnie. Rozdział federacyjny też te
    kilkaset lat temu nam nie wyszedł na dobre, mówię tu o Polsce dzielnicowej którą stworzył Bolesław Krzywousty chcąc zapobiec walkom
    o tron po nim. Jak ta federacyjna Polska wtedy skończyła, wiemy
    wszyscy.
    Z historii najnowszej mamy przyłączenie NRD do tzw. starych Landów Niemieckich. Minęło 20 lat, odtworzono w nowych Landach krainy sprzed
    II WŚ, jest federacja starego z nowym.
    Federacja, ale jaka? Do dziś dnia tzw. nowe Landy to ubogi krewny
    dawnej Bundesrepublik, utrzymanek Berlina i Kasy ze starych Landów,
    kraj emerytów i rencistów. No i bezrobotnych w ilościach każdych!
    Dzieje się tak już 20 lat mimo że mamy do czynienia z najbogatszym
    państwem Europy. Mimo że „uporządkowaną” mentalność, wewnętrzny
    rygor każdy Niemiec wysysa z mlekiem matki.
    Oto najnowsza federacja, w kraju od stuleci słynącym z samodyscypliny
    jego obywateli, ordnungu i kindersztuby!
    Moim nieskromnym zdaniem – zapomnijmy.
    Proponowany eksperyment federalny nie ma racji bytu chociażby dlatego,
    że musiałoby być tyle krajów federalnych w Polsce, ile liczy ona sobie
    obywateli. Nie ma co się oszukiwać, ale w polskiej mentalności
    obywatelskiej, każdy obywatel ma swoją jedynie słuszną koncepcję
    Państwa „idealnego”. Logicznym jest że przy ewentualnym tworzeniu
    Federacji Państw Polskich, każdy Kowalski czy Nowak będzie chciał mieć
    swoje małe ale własne państewko. I wara innym od niego!
    Nawet jak ten przykładowy Kowalski ugodzi się z najbliższym rodzeństwem, kuzynami ciotkami i pociotkami to możemy ewentalnie
    brać pod uwagę Polskę feudalną, ale na pewno nie federalną.

    A teraz z innej beczki. Państwowość to rodzaj wspólnoty, która na bazie
    tzw. umowy społecznej, czyli Konstytucji sprawuje samoobsługujący się
    mechanizm zwany Państwem. Demokracja to nic innego, jak taki właśnie
    społecznie akceptowany reżim. Tak jest we Francji, tak samo w Szwecji.
    w USA itd., etc.
    Dlaczego ten z takim mozołem stworzony mechanizm mamy odpuszczać
    na rzecz niepewnego eksperymentu federacyjnego, bo może się uda?
    Eksperymentów w ostatnich trzech stuleciach Polska przeszła już nie
    mało, z opłakanymi z reguły wynikami końcowymi.
    Dlaczego zamiast dzielić, bo federacja jest takim podziałem, nie nauczymy
    się uczyć innych, tych już sprawdzonych dobrych wzorców?
    Dlaczego, miast uczyć i uświadamiać, planujemy stawiać płoty, parkany,
    mury. Przecież to niedorzeczność, aby z powodu chwilowego zauroczenia
    części Narodu jakimś kurduplowatym schizofrenikiem paranoidalnym,
    kraj zmieniał swoją strukturę administracyjną, ustrój i bóg wie co jeszcze.
    Wspomniałem tam, powyżej o rozmowie G.Miecugowa ze St. Lemem.
    Nie bez przyczyny.
    W tej rozmowie Stanisław Lem świetnie i w sposób łatwo przyswajalny
    wyjaśnia z jakiego to „ciasta kosmicznego” powstał Wszechświat, a może
    wiele wszechświatów, jak utworzyły się galaktyki, układy słoneczne i takie
    „ogródki działkowe” jak nasza Ziemia.
    I dopiero jak się dobrze nad tym zastanowić, nasuwa się dręczące i
    wręcz irracjonalne pytanie:
    kto i po co wpuścił na te ogródki działkowe,
    nieokrzesanych działkowiczów?
    A mogło być tak ładnie.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  88. @@ TJ, Kartka z P.:

    Prof. Markowskiego przedstawiając wizję „funkcjonalnego federalizmu” przyrównuje ją do kohabitacji małżenskiej. Wcale nie ma w tej wizji podziału terytorialnego, wg. plebiscytu, powiedzmy na poziomie gmin decyduje się, wy do Polski racjonalnej i pracującej, a wy do tej co wierzy w cuda. Markowskiemu chodzi o „filary”, czyli o edukację, jak sugeruje Kartka także o podział na dwa NFZ, jeden refundowałby środki antykoncepcyjne i in vitro, drugi nie. Do dyskusji pozostają kwestie karania zabójstw embrionów, albo poczętego życia – w tych punktach niestety nie ma rozwiązania. Markowski kładzie nacisk na koszt, na rozdział budżetów, domyślać się można, że o komisje majątkowe i wspólne państwa i kościoła, gdzie odbywają się transfery.

    Praktyka kanadyjska przewiduje oddzielne systemy szkolne i kuratoria, które pobierają podatki lokalne na utrzymanie szkół w zależności od deklaracji płatnika. Podobnie można, oczywiście to zwiększa koszt, w powiecie czy dużym mieście podzielić szkoły na katolickie i świeckie. Podbnie z NFZ. Do tej pory kraj jest podzielony na filar ludzi zamoznych, mieszkają oni w strzeżonych domach i osiedlach, jeżdżą dobrze utrzymanymi samochodami wytrzymującymi warunki drogowe, chodzą do prywatnych ubezpieczalni, etc; i filar ludzi w blokowiskach i domkach wiejskich, czekających w kolejkach do lekarza, jeżdżących zdezelowanymi autami, zapchanymi busami i brudnymi wagonami PKP. W projekcie Markowskiego, podział na filary w dziedzinach, które dają się dzielić uzwględniłby jeszcze światopogląd: racjonalny i oparty na wierze w cuda.

    Ale czy ten podział nie pokrywałyby się z grubsza z podziałem na zamożnych i wykluczonych?

  89. Najmocniej przepraszam, że nie na temat, ale właśnie tu, na tym forum czuję się jak u siebie i przy zmysłach.
    Trochę przypadkiem przejrzałem strony Naszego Dziennika i Rzepy, a potem wpadłem prosto na felieton Kuby Wojewódzkiego.
    Wiecie? To jest rozsądny, bardzo poważny człowiek!

  90. Wyborcza ma fantastyczny fotoreportaż jak Jarosława Kaczyńskiego zasłaniano wieńcem przed Kaczyńskim w kościele. Kapitalny! Gratulacje Wyborcza. Fredro powtarzam czegoś takiego by nie wymyślił.

    A na świecie to generalnie wygląda tak. To tak w ramach podstawowej edukacji w manierach dla ludzi PiS.

    (Dla porządku po podaniu Obamie ręki jak wyżej: according to Obama, Bush turned to an aide, „who squirted a big dollop of hand sanitizer in the president’s hand.” Coż Bush to Bush.)

    Duża część komentatorów w Polsce sądzi że jedyne czego się Kaczyński naprawdę boi to śmieszność i stąd ten smutny spektakl i szarpanina od miesięcy. Ciekawe czy Kaczyński kiedyś zrozumie że śmieszność która tak go dzisiaj boli jest w znakomitej większości self inflicted.

    Panie Jarosławie, całkiem serio, proszę się otrząsnąć w końcu po tym Smoleńsku, rozglądnąć się uważnie po dookoła i wyciągnąć rękę do prezydenta jak w przykładzie wyżej, jak mąż stanu do męża stanu, jak mężczyzna do mężczyzny i zadeklarować raz a dobrze „let bygones be bygones” i zacząć od nowa z czystą kartą.

    Gwarantuję że wdzięczność Kraju będzie taka że nie będzie Pan wiedział co z nią robić. Naprawdę jeden uścisk dłoni wystarczy był z tego dzisiejszego beznadziejnego dołka wyjść na prostą w krajowej polityce i zacząć w niej takie jakie Panu się należy.

  91. … zasłaniało wieńcem przed Komorowskim oczywiście.

    P.S. telegraphic observer zignorował moją uprzejmą prośbę by coś o tej polskiej prowincji przez niego wyżej wspominanej więcej napisał. Coż to też jest kawał “Polski” by go sparafrazować. Pozostaje tylko ufać że o tym swoim inżynierze zawiadomił odpowiednie służby i że one z tego odpowiedni użytek zrobiły.

  92. Ani to okazja,ani stracona,pojednanie to chec wybaczenia i zrozumienia,a tutaj chodzi o calowanie dupy (czyjej w to nie wnikam),pytanie kto i komu ma calowac i dla kogo jest to stracona okazja.

  93. Kadett

    Twoj Chorek i Prezio solo: http://www.youtube.com/watch?v=4e8Y34L8msA
    Za karawanem na Piotrkowskiej. Zwawo przebieral nozynami i jakos nadazyl. My mu tez zyczymy to be in that number !

  94. Moze Was zainteresuje jak arabscy przyjaciele chca ucieszyc nas Mikolajkowymi prezentami:

    http://c-span.org/Watch/Media/2010/10/29/HP/R/40112/President+Remarks+on+Report+of+Packages+On+Planes.aspx

    Z pewnoscia Mr Brennan bedzie mial wiecej dobrych wiadomosci. A Polska ? Polska jest w systemie. Mimo obelg i insynuacji na Blogu.

  95. Widok Pani Nelci z waliza – nadzieja i radosc !

    http://www.tvn24.pl/-1,1680134,0,1,poslowie-uciekaja-z-sejmu,wiadomosc.html

    Niestety. Tylko na weekend. Bo by sie bedaczki przepracowali….

  96. Na Mikolajki, na 6-go grudnia zapowiedzial sie Medvedev z Malzonka. Czyzby przywozil maly gustowny przezencik ?

    http://www.tvn24.pl/-1,1680151,0,1,rosjanie-kupuja-boeingi-za-miliardy,wiadomosc.html

    To by pojednalo. I Prezia z Rzadem, i Rzad z Rosja. I everybody happy…. Diadia Dima, privezi nam samoletik !

  97. W piątek po południu młodzi ludzie krakowskich uczelni zapełnili w komplecie wielką salę Audytorium Maksimum UJ /2-3 tysięcy/ aby entuzjastycznie powitać Mistrza Zygmunta Baumana. Krakowska Kuźnica przyznała uczonemu nagrodę „Kowadła”. Kowadło wręczał Hieronim Kubiak, szef Kuźnicy, a laudację wygłosił Andrzej Kurtz. Wykład Baumana dotyczył ogólnie rzecz biorąc „płynnej bazy nowoczesności”, czyli problemów współczesnego świata i jego wyzwań przyszłości. W drugiej części spotkania studenci socjologii stawiali otwarte pytania prelegentowi, na które ten z wielką swadą, wnikliwością i polotem odpowiadał. W zakończeniu Bauman zacytował niepublikowane refleksje portugalskiego noblisty Saramago, które brzmią mniej więcej tak; ” Kto obliczy ile degradacji, niedoli,upodlenia, zniewag, szyderstw, kłamstw, nędzy, odrzucenia, wyklęcia, wyzysku potrzeba aby stworzyć jednego bogatego?”
    Było to wielkie święto dla mądrych ludzi w Krakowie. Nazajutrz ani jeden szmatławiec wychodzący w Krakowie nie zamieścił wzmianki o tym znakomitym wydarzeniu

  98. Teresa Stachurska pisze: 2010-10-28 o godz. 23:29

    „To wtedy SLD skompromitował się na wieki wieków, uchwalając w Sejmie ustawę dającą możliwość wyrzucania lokatorów na bruk z ich mieszkań za zaległości czynszowe. Nagle pojawili się ludzie znajdujący się w sytuacji, którą do tej pory widzieli tylko na propagandowych filmach o nieludzkim kapitalizmie.”
    http://www.nie.com.pl/art23871.htm

    NIE nie chce zrozumirc, ze celem SLD nie jest troska o biedakow, lecz zapewnienie, by czerwona burzuazja z PZPR mogla mieszkac jak Kwasniewski: http://www.fakt.pl/m/Repozytorium.Obiekt.aspx/-580/-500/faktonline/634229203719251516.jpg

    W RFN obliczono, ze bezdomnosc kosztuje spoleczenstwo, podatnika, panstwo, na dluzszy mete wielokrotnie wiecej, niz udzielenie pomocy zagrozonym bezdomnoscia.

    Dlatego sprawa rozgrywa sie dwutorowo;
    1.
    Dwa zalegle czynsze uprawniaja do wymowienia, bo tego wymaga efektywnosc gospodarcza prywatnej wlasnosci mieszkan.
    2.
    a)
    Gdy jakikolwiek urzednik panstwowy dowie sie o wymowieniu, zobowiazany jest powiadomic wydzial pomocy dla bezdomnych urzedu socjalnego, ktory przejmuje (jako pozyczke lub bezzwrotnie) zaleglosci czynszowe, jesli jasnym jest, ze eksmitowany ma wlasne dochody i jednorazowo popadl w klopoty. Ta pomoc panstwowa czyni decyzje eksmisji nieskuteczna – wlasciciel musi przyjac zalegly czynsz od panstwa i cofnac wymowienie mieszkania.
    Jesli przejecie czynszu nie zapobiegnie nastepnej zaleglosci, to urzad socjalny zapewnia lokal zastepczy: oplacane przez pomoc socjalna miejsce w jakims hoteliku lub mieszkanie socjalne nalezace do panstwa. „Osoby nie przystosowane” (np. ofiary dopalaczy zalegalizowanych przez PO), ktorych nie akceptuja w hotelikach, ktorzy dewastuja mieszkania socjalne i walesaja sie po miescie moga korzystac ze specjalnych schronisk. Dla kobiet uciekajacych przed przemoca w rodzinie sa specjalne domy-schronienia.
    b)
    Gdy eksmitowany broni sie przed sadem, to sedzia z urzedu powiadamia wydzial pomocy dla bezdomnych urzedu socjalnego i nie dopuszcza do eksmisji, jesli urzad przejmuje czynsz.

    Rozwiazanie to wynika z art. 1 konstytucji RFN, ktora gwarantuje kazdemu ochrone jego godnosci przez panstwo, panstwo niemieckie nie ma prawa dopuscic do sytuacji opisywanej przez NIE:
    „Wysiadają mu wszystkie mechanizmy obronne, jest w szoku, ściska w ręku kupę urzędowych zawiadomień i papierów, których nie jest w stanie odczytać ze zrozumieniem. Często płacze, znajduje się w głębokiej depresji. Żebrze, żeby ktoś go choćby wysłuchał.”
    Motywacje taka maja PO i SLD gdzies.

    Niezaleznie od tego Niemcy uwazaja, ze ich na bezdomnosc po prostu nie stac. Zamiast ponosic koszty bezdomnosci wola wydac pieniadze na np. wyposarzenie naukowe. Takze demokracja moze istniec tylko jesli obywatele maja minimum bezpieczenstwa socjalnego i czasu na udzial w zyciu publicznym:
    „Autonomia to godnosc czlowieka.” „Panstwo prawa nie jest mozliewe bez urzeczywistnienia zasady socjalnej. Zasada socjalna nakazuje wyrownanie miedzy biednymi i bogatymi, ktore kazdemu obywatelowi zapewni wystarczajaca samodzielnosc zyciowa umozliwiajaca bycie moralnym, tzn. przede wszystkim niezaleznym od dominacji przez innych, i dlatego posiadajacym poczucie przyzwoitosci, wspolustawodawca. Wybor wolnosci przynosi ze soba zasade socjalna jako moralny obowiazek panstwa by chronic i wspierac zdolnosc do autonomii, samodzielnosc kazdego obywatela.”
    W: „Das Rechtsstaatsprinzip der Republik“, Karl Albrecht Schachtschneider, 1992

    PO mowi, ze Smolensk, eliminacja najwazniejszych ludzi w panstwie, wynikly z balaganu, ze zlej pracy. Przez ostatnie 6 miesiecy PO nie potrafilo jednak ustalic odpowiedzialnych, chocby tylko politycznie, za ten balagan.

    Wniosek moze byc tylko jeden: PO uwaza, ze balagan w panstwie, zla praca (nieuchronnie wynikajace z korupcji na olbrzymia skale) sa czyms normalnym w Polsce, a jej media sa w stanie zapewnic „spokoj” – obojetnie, czy chodzi o Smolensk, czy wyrzucanych z mieszkan na bruk. Kiedys PO utraci wladze, ale zanim do tego dojdzie, Tusk ma nadzieje, ze uda sie mu umozliwic takie rozkradanie panstwa i wytworzenie plutokracji, ze rodzaca sie demokracja na starcie zostanie zastapiona oligarchia zarzadzana za posrednictwem stwarzanej przez media (bedace wlasnoscia plutokratow) demokratycznej iluzji.

    Zachowanie PO ws utraty przez demokratow ich elity w Smolensku jest identyczne w swej istocie z wpisaniem przez PO do jej oficjalnego programu odebrania mieszkancom Polski ich imunitetu poselskiego – jest wyborem przez PO oligarchii jako iluzji demokracji i maskowana pogarda wobec obywateli ponizej pewnego stopnia zamoznosci.

  99. Za co Prezydent miał przepraszać? Za to , że wygrał wybory.
    Jeden człowiek z problemami emocjonalnymi, o czym świadczy jego życie, rozrabia na całą Polskę, poniewiera ludzi, rozbudza w ludziach najgorsze instynkty, a dziennikarze od rana do nocy nawołują, żeby go przepraszać.
    Jak słyszę jak JK kochają kobiety, jak go ubóstwiają, jak dają sobą poniewierać, przypomina mi się wywiad wywiad z Niemkami, rówieśniczkami Hiltlera. Na pytanie jak mogły tak wielbić mężczyznę brzydkiego, niesympatycznego,odpowiadały, że widziały w nim Boga.
    Nie przemawiają do mnie argumenty, że to ludzie odrzuceni, biedni, starzy go tak czczą. To nie jest prawda. To często ludzie, którzy dorobili się w nowym systemie, którym status materialny bardzo się poprawił. To jest także niezależne od wieku.
    Myślę, że Kaczyńskiego popierają ludzie o pewnym charakterze. Ci którym ciągle mało, a mieliby więcej gdyby nie ci inni.
    Jeśli chodzi o pojednanie, to mnie to niepotrzebne. To jest polityka, mamy prawo się sprzeczać, nawet soczystym językiem. Jedynie język Posła Wenderlicha jest dla mnie za soczysty, choć wydaje mi się, że on się tym swoim sokiem upaja. To już jest kaznodzieja a nie Poseł.

  100. ..pojednanie PIS -PO to samobujstwo J.Kaczynskiego on nie ma planu B.
    to cale zycie i radosc dzialania prezesa i teraz to wszystko przekreslic przez jedno slowo przepraszam-wybaczam.Tak mysli ten pan ktory ma wszystkich w d….

  101. Kartka z podróży pisze:

    2010-10-29 o godz. 21:47
    TJ
    „Oznacza to po prostu przekazanie przez centrum wiekszości kompetencji sejmikom wojewodzkim – łącznie ze stanowieniem wybranych zagadnień prawa i poborem większości podatków. Lepsze to niż czekanie przez 3 pokolenia na zmiany świadomościowe.”

    Mój komentarz

    To byłby jeden z najważniejszych eksperymentów korygujących ustrój w Polsce. W Platformie istniały silne trendy w tym kierunku, jakoś tak od roku 2005 całkowicie je zarzucono. Nie ma warunków – PiS wyznaje sztywny centralizm (w partii wodzowskiej nie może być inaczej), lewica nie ma stosunku, lecz na ogół jest na nie, inne odłamy polityczne chyba nie mają zdania.
    Podejmowanie problemów prawnych w Polsce jest traktowane jako kara za grzechy, patrz proces tworzenia dzisiejszej konstytucji, w którym uczestniczyło może 100 osób, góra.

    Podzielam zdanie, ze nic tak dobrze nie kształtuje obywatelskiej postawy, jak przesuwanie odpowiedzialności za decyzje w dół, do wykonania i naocznej obserwacji co z tego wyszlo.
    Problemem mentalności polskiej jest słabo wykształcony gen uczestnictwa i współodpowiedzialności, doraźność tak, praca z planem działania w ręku -ciężko!
    To jest kluczowy niedostatek.

    Pzdr, TJ

  102. PiS wbija kolejne gwozdzie do wlasnej trumny. Juz nawet slepi i glusi chyba widza, ze stawianie na PiS to szalenstwo.

  103. Jacobsky pisze:
    2010-10-29 o godz. 22:51
    TJ, Kartka z podróży,
    “Trzeci przykład, tym razem federalizacji – BRD powstała w specyficznych, unikalnych powojennych warunkach, ton nadawali Amerykanie. Gdyby nie pokojowe naciski aliantów, Niemcy by nie przyjęły ustroju federalnego.”
    „NIe bardzo rozumiem dlaczego nie mieliby tego zrobić, skoro system związkowy istniał w Niemczech przez zglajszlachtowaniem kraju przez nazistów.”

    Mój komentarz

    Hitler scentralizował Niemcy. Po zakończeniu wojny alianci mieli wolę rozwiązania tzw. problemu niemieckiego w Europie (dwie wojny agresywne, obie światowe). Na konferencji w Poczdamie podjęto kluczowe decyzje – demilitaryzację, denazyfikację oraz decentralizację Niemiec.

    Jeśli chodzi o to ostatnie, to jeśli dobrze pamiętam, to (przepraszam za 3x „to”) opinie w sprawie ustrojowej powojennych Niemiec sojuszniczej rady zarządzającej okupowanymi Niemcami były bardzo różnorodne, Niemnie jednak Amerykanie jako najsilniejszy partner prezentowali zdecydowany kierunek – zdenazyfikować społeczeństwo i w obliczu bardzo silnych tęsknot za wymarzoną jednością oraz niezłomnych przekonań społeczeństwie o efektywności funkcjonowania Niemiec jako jednolitego organizmu (przykład III Rzeszy), wykorzystując wielowiekowe tradycje, jak najdalej sfederalizować kraj. Wydaje mi się, że to była najważniejsza wcielona w życie koncepcja nadająca kształt dzisiejszej BRD.

    Istnieją zapisane opinie bardzo wielu świadków tego okresu, którzy twierdzili, że stan zarażenia umysłów nazizmem był tak zaawansowany, że gdyby po wojnie, tak gdzieś do 1947 – 48 roku przeprowadzono wolne całkowicie wybory z wolnym dostępem wszystkich do władzy, to naziści by zwyciężyli.

    Jeśli chodzi o centralizm, to w Polsce nie jest to wynik wprowadzenia w życie jakiejś fundamentalnej koncepcji. Raczej jest to wynik bezwładu. Historia nas tak pchnęła i tak zostało. Przesadzam, przeczerniam dla ostrzejszego widzenia.

    Pzdr, TJ

  104. Kartka z podróży pisze:

    Pozwolę sobie polecić Panstwu ten bardzo ciekawy materiał – Agnieszka Kublik z GW rozmawia z profesorem Markowskim o koncepcji federalizmu będącego jakąś próbą wydostania się z politycznego pata
    http://wyborcza.pl/0,107323.html

    Słuchałam i od tego czasu chodzi mi to po głowie. Obawiam się jednak, że J. Kaczyński, a także wielu jego wielbicieli czerpią satysfakcję z BURZENIA, nie z BUDOWANIA. Że Kaczyński budować nie potrafi, o czym można się było przekonać, kiedy rządził.

    Ale idea jest dobra.

  105. Jasny Gwint
    Dzięki za relację ze spotkania z profesorem Baumanem. Podzielam Twój ciepły stosunek do niego.
    Nie wiem czy na blogu odnotowano, że profesor Bauman został w tym miesiącu nagrodzony niezwykle prestiżową nagrodą Księcia Asturii zwaną hiszpańskim Noblem.
    Pozdrawiam

  106. Dlaczego madrzy ludzie w Krakowie czytaja szmatlawce , przeciez to nie dla nich chyba zajecie ?

  107. Czytam, słucham i oglądam sondaże społeczne. Wychodzi mi na to, że ilość szlachty w III RP wzrosła z 15% w I RP do 25% obecnie. 15% warcholiło wystarczająco skutecznie, aby Polskę uczynić pośmiewiskiem świata i przyczynić się do jej zniknięcia na 120 lat z mapy Europy. Uczyniły to ościenne mocarstwa, by owej Europie nie przysparzać problemów. A szlachta cieszyła się wcześniej, że na „kraj, który nierządem stoi” nikt się nie połasi. Kiedy już doszło do zmazywania z mapy owa szlachta ochoczo zaborcom w różnoraki sposób pomagała w „zbożnym” dziele likwidowania „gangreny” w centrum Europy. Zastanówmy się co może uczynić 25% „Prawdziwych Polaków”, wyznających i realizujących podobne ideę. Niemniej jednak cieszą mnie opinie wyrażane przez większość blogerów niezwykle ciekawie się wypowiadających. Pozdrawiam i dziękuję za smaczną strawę duchową.

  108. http://www.radiownet.pl/radio/wpis/2350/ . Po cóż wykluczać całe regiony, jeśli można „po nazwiskach”? Kowalskiemu kategorię A (i apanaże) przyznać, zaś jego szwagrowi – G,co się zresztą dzieje. Krok do przodu to ten w przepaść?

  109. TJ pisze:
    2010-10-30 o godz. 12:20

    „Jeśli chodzi o centralizm, to w Polsce nie jest to wynik wprowadzenia w życie jakiejś fundamentalnej koncepcji. Raczej jest to wynik bezwładu. Historia nas tak pchnęła i tak zostało. Przesadzam, przeczerniam dla ostrzejszego widzenia.”

    Drogi TeJocie, co do siły bezwładu masz całkowitą rację.
    Tylko że bezwład, jako samoistny, istnieje tylko w Kosmosie.
    Wolnym od doktryn i pomysłów, takich, czy owakich.
    To jest „swobodny” aksjomat kosmosu.
    Wśród mas ludzkich, nie ma pojęcia bezwładu. Można go sobie zażyczyć,
    pytanie tylko czy przyjdzie „kelner” który takie zamówienie przyjmie.
    Masy ludzkie, obojętnie gdzie, czy to w Polsce czy gdziekolwiek indziej
    charakteryzują się ciągłym ruchem. Chaotycznym lub planowanym.
    Wyniki tego/tych ruchów są takie a nie inne.
    Krótko: raz na wozie, raz pod wozem.
    Kreujesz w swej wypowiedzi nieuchronność losu, poprzez stwierdzenie:
    „Historia nas tak pchnęła i tak zostało. ”
    Moment, to nie jest tak!
    Historii już nie zawrócimy, ale wtedy gdy ona się działa, była dotykalna,
    ówcześni ludzie mogli nią pokierować – tak a nie inaczej.
    Pokierowali tak (a nie inaczej), że efekty ich pokierowań zbieraliśmy w nieodległej przeszłości, a i zbieramy również teraz.
    Sztuką nad sztukami jest przewidzenie takich decyzji i ruchów ( vide
    szachy), które z minimalna dozą ryzyka, zapewnią nam sukces w przyszłości. Recepty na to nie ma, ale jest coś co na bazie poprzednich
    błędów, „poparzonych paluchów”, oberwania „w brew”, powinno nas uczyć
    i dawać , na tej bazie, wykładnię na przyszłość.
    Czy daje? Oto jest pytanie!
    Pisze w swej książce”Makroskop”, wydanej po raz pierwszy w 1975 roku, czyli jeszcze w okresie tzw. zimnej wojny, francuski „attache de Republic’,
    w jakimś sensie filozof, Joël de Rosnay że:
    „…jedna z największych różnic, pomiędzy epoka w jakiej żyjemy, i erą
    wielkich osiągnięć pierwszej połowy XIX wieku polega na tym, że
    zamiast znosić konsekwencje żle planowanych i niekontrolowanych
    technologii, mamy, być może, po raz pierwszy okazję, by z pełną znajomością rzeczy przygotować ich zastosowanie.
    Dla dobra człowieka i społeczeństwa.
    Inna ważna różnica wypływa stąd, że zamiast służyć operacjom prestiżowym podejmowanym w celach politycznych, technologia
    komunikacji będzie mogła oddawać bezpośrednie usługi obywatelom
    w takiej formie, jaką będą mogli zrozumieć i ocenić.”

    TeJocie , ani nie przesadzasz, ani nie przeczerniasz – koń jakim jest,
    każdy widzi.
    Inna sprawa , to kwestia czy jest to nasz koń pociągowy czy też,
    koń trojański.
    Ale to już okazja na inny, przyszły dysput.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  110. Stracona okazja?
    Nie, prezes przywalił znowu i jego europoseł poprawił.
    Okazja była (ich zdaniem) znakomita i ją (ich zdaniem) wykorzystali.

  111. Pan Kraczkowski napisał „Przejawem tej agresji jest narzucenie spoleczenstwu klamstwa o cywilnym samolocie w celu uniemozliwienia – via konwencje Genewska – przejecia przez Polske dowodow, w tym czarnych skrzynek i narzucenie jako instytucji badajacej katastrofe MAK, ktory wg prawa nie moze jej badac, bo bada tylko i wylacznie samoloty nierzadowe, a wojskowy lot Tu154 byl lotem samolotu rzadowego.”

    Moim zdaniem lot mógłby być uznany za wojskowy gdyby pan prezydent brał pensję z rosyjskiej armii. Lub gdyby rosyjscy (a nie polscy) piloci wojskowi (podkreślam wojskowi) przewozili uczestników lotu, po wcześniejszym przejęciu odpowiedzialności za transport.
    Kwalifikacja lotu na wojskowy albo cywilny jest wewnętrzną sprawą Rosji, nawet jeżeli w innych krajach są podobne rozwiązania.
    Podejrzewam, że gdyby ktoś przed wylotem chciał zakwalifikować ten lot jako „krasno-armiejny” obraziłby śmiertelnie PiS-owskiego prezydenta, PiS i ich wyborców. Winny byłby rząd i osobiście Tusk.

  112. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-10-30 o godz. 10:06

    Nareszcie! Prawda i sensowność w Pańskiej wypowiedzi aż mną
    powala (serio)!
    Pomijając „leciutki” atak na Panią Teresę, zaczyna Pan sensownie mówić!
    Skłania mnie to do wniosków, idących daleko przemian”pod wpływem”!
    Kropla toczy kamień, jak mawiają Chińczycy.
    Weiter so!

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  113. Nie jestem prawnikiem. Jeżeli ktoś zna prawo i wie na pewno, to proszę niech mnie oświeci.

  114. TJ,

    dzięki za wyjaśnienia w sprawie kształtu powojennych Niemiec.

    Co do Polski, to wydaje mi się, iż nawet jeśli wybór systemu administracyjnego hierarchicznego i scentralizowanego był wynikiem jakiegoś bezwładu, to w rachunku ostatecznym na dzień dzisiejszy liczy się fakt trwania w tym systemie oraz brak doświadczenia z nowoczesnym federalizmem w historii państwowości polskiej.

    Zresztą przed wojną istniały samorządy autonomiczne, jak np. ten w województwie śląskim. Wystarczy podpatrzeć, dostosować do warunków polskich oraz wprowadzić rozwiązania zwiększające autonomię istniejących struktur samorządowych, bez potrzeby od nowa tworzenia systemu federacyjnego. To może równie dobrze spełnić rolę aktywizatora postaw obywatelskich, co Pan zauważa zresztą.

    Żyję w państwie federacyjnym i proszę mi wierzyć: federalizm również ma wady oraz ograniczenia, i wcale nie stanowi uniwersalnego panaceum na problemy ustrojowe i obywatelskie. Nawet tutaj, gdzie władza jest mocno „przesunięta w dół”, zmorą demokracji samorządowej jest generalnie nikłe zainteresowanie wyborców sprawami lokalnymi, co przekłada się między innymi na katastrofalnie niską czasami frekwencję w wyborach (typowy przykład – wybory do tzw. komisji szkolnych, czyli do formy samorządu zarządzającego szkołami na danym terytorium; ilekroć zapytać obywateli, to sprawa edukacji jest stawiana na czele listy priorytetów, ale do urn w wyborach do komisji idzie tradycyjnie mniej niż 10% uprawnionych). Potrzeba naprawdę pojawienia się ważnego problemu do rozwiązania, żeby zainteresować nim większą liczbę obywateli, których ten problem dotyka.

    Moim skromnym zdaniem, w sprawie reform samorządowych lepiej jest postępować delikatnie i z rozwagą, reformując stopniowo istniejące struktury, zachowując tym samym pewną ciąglość historyczną i prawną.

    Pozdrawiam

  115. @Kadett godz.20:02

    Nie bede ironizowal, ale maprawde niech pan nie stosuje ironii, nie sili sie na dowcipy, to nie mpana domena
    z powazaniem
    LP

  116. J. K-Rostkowska ( ksywka – „Ladna buzia” ): Brak nam pomysłu na odklejenie gęby

  117. Anastazja pisze:
    2010-10-30 o godz. 10:14

    „Posła Wenderlicha jest dla mnie za soczysty, choć wydaje mi się, że on się tym swoim sokiem upaja. To już jest kaznodzieja a nie Poseł.”

    Zgadzam się, skrzypek elektryczny nie może upajać się niczym innym,
    jak elektrycznością. Skrzypce są na boku, zwłaszcza te zawiadywane przez Rydzyka!
    Ogłaszam: rydz, to nie jest zdrowy grzyb!
    Reklamacje: do Radio Maryja.

    Pani Anastazjo, nawet Pani nie wie, ilu ludzi jest z Panią!

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  118. @Cynamon godz.23:53

    Drogi Cynamonie, jestem na wakacjach wiec tylko z doskoku zagladam na blog i choc tekst dotyczacu klamstwa i prawdy napisales juz dawno, ale zainspirowal on mnie do pewnych refleksji, z ktorymi chce sie podzielic. Ten przewrotny, prowokacyjny tekst ty nie napisales, do czego z zalem sie przyznajesz.
    Niezawodnosc, wiarygodnosc, ekonomia , nie bede wymienal dalszych kategori ktore dowodza wyzszosci klamstwa nad prawda> Kto chce niech zajrzy do twojego wpisu.
    Ow anonimowy autor ma sporo racji, ale przede wszystkim nie odroznia on klamstwa od zmyslenia. Wedlug mnie klamstwo jest to takie zmyslenie, ktorego celem jest zaszkodzenie komus, a rozumiane szerzej zmyslenie, koloryzowanie w stylu Zagloby, albo Kapuscinskiego(ktory fakty z roznych epok potrafil skomprymowac do jednego dnie, za co zarzucano mu nierzetelnosc, a nawet klamstwo) ma na celu wzbogacenie banalnej, nudnej rzeczywistosci o wymyslone , lub przeinaczone fakty, a nie szkodzenie komukolwiek. Zmyslenie jest niezbednym elementem wszelkiej sztuki a zwlaszcza literatury.I tylko w tym sensie zmyslenie, a nie klamstwo jest bardziej kreatywne od prawdy. Szekspir zmyslal a nie klamal.
    Druga rzecz. Nie uwazam, ze trudniej jest byc w prawdzie niz w klamstwie.
    Klamca musi byc czujny, uwazac aby przypadkiem nie ujawnila sie jakas niekonsekwencja, nielogicznosc. Ilez zdradzajacy zone maz, opowwiadajacy o konferencji, lub niezbednych nadgodzinach, musi uwazac, aby nie wpasc we wlasne sidla. Tymczasem prawda jest samograjem. Wiec rzeczywiscie klamstwo wymaga, bedac owa gorsza , pejoratywna czastka zmyslenia woekszej kreatywnosci.
    Pamietasz wiersz o „Grzesiu klamczuchu” Ilez on sie natrudzil, zeby klamliwie przekonac ciocie, ze wrzucil list do skrzynki, ze „byl tam taki wysoki oficer, taki wysoki, ze jak list do skrzynki wrzucal to kuca”.
    „Grzesiu, a ja ci przeciez zadnego listu nie dalam. I cala kreatywnosc Grzesia skonczyla sie kompromitacja.
    Ale tekst, ktory ujawniles jest ciekawy, nie sadze zeby jego autor, jak i ty wierzyl w te wszystkie wnioski.
    Wielki Europejczyk i humanista Erazma z Roterdamu napisal „Pochwale Glupoty”, mogl rownie dobrze napisac „Pochwale Klamstwa”
    Pozdrawiam serdecznie
    LP

    Kiedys znalazlem sie z moim synem w Czechach, zwrocil on uwage na jakis szyld, ktorego ja prowadzac samochod nie zauwazylem i zapytal mnie: Powierzylbys swoje oszczednosci bankowi , ktory nazywa sie Bubliczek i synki” A ty Cynamonie, czy ty jestes jakis „22 lipca dawny Weddel.”

  119. Anastazja pisze: 2010-10-30 o godz. 10:14

    „Za co Prezydent miał przepraszać? Za to , że wygrał wybory.”

    Komorowski byl bez najmniejszych szans i gdyby nie glosowalo na niego kilka milionow pogrobowcow PRL-u, ktorzy biora PiS za zle, ze ich ukochanego PRL juz nie ma, i ktorzy widza w PO swa reprezentacje, to by przegral.

    W RFN wszystkie partie odmowily korzystania z glosow partii reprezentujacej byla partie komunistyczna NRD.

  120. Takie czasy, ze wszyscy uzurpuja sobie prawo do jakiejs wlasnosci np. nazwy oscypka, lackiej sliwowicy itp. Wydawaloby sie, ze na blogu takie tendencje nie powinny miec miejsca. A jednak wyczuwam u niektorych, ze blog wydaje im sie taka bryla granitu, na ktorej wyryte mysli pozosrana na trwale po wszechczasy. Dlatego po cichu mysla oni o obronie swej wlasnosci intelektualnej.
    To sa ci, ktorzy dumnie podpisuja sie pelnym nazwiskiem, a niektorzy jak np. pan Kraczkowski nieroztropnie podaja swoj adre.(A co by bylo, gdybysmy wszyscy jak tu jestesmy zrobili nalot na siedzibe pana K. ?)

    Jednoczesnie dostrzeglem pretensje owych otwartoprzylbicowych do tych, ktorzy wystepuja pod wymyslonymi nickami, ze sa nieszczerzy, ze tchorzliwie kryja sie z walasna tozsamoscia, slowem sa wredni.
    Chcialbym tylko przypomniec tym panom, ktorzy wierza, ze ze swymi myslami przejda do historii, ze wcale nie jest to takie oczywiste.
    Mowe slysweliscie , panowie i npanie, ze prawdziwym autorem Makbeta, Hamleta, Otella i innych wcale nie byl Szekspir, tylko gosc, ktory nosil takie samo nazwisko. Pomuslcie tylko, jak sie ten prawdziwy autor Szekspir musi sie czuc tam w niebie, jak go wkurza, kiedy widzi z gory, jak ludzie zachwycaja sie jego sztukami przypisujac ich autorstwo innemu Szekspirowi
    Ale fakt, ze nie grozi to ani panu Kraczkowskiemu ani panu Slawomirskiemu. Kiedy pan S. znajdzie sie w niebie(W co nie watpie, bo jest to miejsce zarezerwowane dla ludzi prostych duchem), bedzie mogl z duma obserwowac ludzi upajajacych sie jego sentencjami, nigdy nie zapominajac jego nazwiska, ktore wrylo sie w ich pamiec w wyniku nieustannego powtarzania.
    Pan S bedzie trul innym aniolom, ze nie ma zgody na samazywanie, a jakby zobaczyl aniola Daniela Passenta(Ktory bezprawnie, a jednak jakos dostalby sie do nieba), to nie omieszkalby przepuscic okazji, aby mu wytknac jego komuchowatosc.
    Coz my anonimowi Lewy Polak, Zosienka, Staruszek, Cynamon, Stasieku, Kartka ..Itd. Nic po nas nie zostanie. Nic tylko marny slad na piasku, ktory pierwsza fala zmyje. Smutne, ale prawdziwe.
    LP

  121. Kleofas,
    „Wszyscy Święci” to nie są ci ze świętych obcowania. Grube nieporozumienie. To grono elitarne acz w ogóle liczne, któremu dzisiaj się wydaje, że będą nim in Sekuła saeculorum. Są w mylnym błędzie – jak powiada inny ‚święty’. Dobrze jednak, że dzisiejsi ‚święci’ spotykają się na cmentarzach dla omówienia swoich życiowych interesów. To tylko może zmniejszyć ich przyszłą i nieuniknioną traumę cmentarną, spowodowaną wyborczym wyrokiem. Głos z nieba podpowiada, że ich czas ziemski polityczny jest policzony i dobiega końca, chociaż orkiestra huczy fałszywie, aż uszy więdną. Chwilową świętość można przegłosować, można się wspierać na duchu, popierać ją z całej mocy i trwać w zwartym załganym ordunku dla nadania jej większej wiarygodności. A i tak życie zweryfikuje każdą świętość, jak to nieraz już bywało. Zwłaszcza polityczną. Ta ma krótki żywot i blask, w odróżnieniu od żywotów świętych.

  122. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-10-30 o godz. 16:28

    Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób.
    Oscar Wilde

  123. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-10-30 o godz. 16:28

    Zapomniał wół jak cielęciem był…

    Zapomiał Piotr Kraczkowski jak Jarosław Kaczyński łasił się do elektoratu Napieralskiego.

    Nawet Gierek okazał się być dla Kaczyńskiego wielkim politykiem i mężem stanu, przyjacielem Polski i Polaków.

    Prawdziwym Patriotą, nieprawdaż, Panie Kraczkowski ?

    Zapomniał wół jak cielęciem był…

  124. otago,
    jeżeli poważnie mamy się traktować i nie podważać przy tym opinii uczonych w piśmie „Przegląd” o nas samych, to nie ma znaczenia gdzie odbywa się agitacja polityczna – w murach cmentarnych czy poza nimi. W murach, to nawet bardziej uroczyście, chyba. I tak w opinii uczonego Łagowskiego jesteśmy jedną wielką nekropolią, zaludnioną w większości przez zwyrodniałych nekrofilów, zbyt łatwo poddających się zbiorowym nekrofilskim uniesieniom w oddawaniu hołdu zmarłym. Reguła ta, rzecz jasna, ma swój chlubny wyjątek, gdy oddajemy cześć poległym na naszej ziemi żołnierzom Armii Czerwonej. Wtedy nadajemy wyraz swemu człowieczeństwu.

  125. # guziec pisze: 2010-10-29 o godz. 23:45

    **Piotr Kraczkowski 16.33:
    ,,Tu154 w Kirgistanie tracac koncowke skrzydla w momencie odrywania sie od plyty lotniska dokonczyl startu, okrazyl lotnisko i wyladowal bezpiecznie nie wykonujac na zadnym etapie lotu obrotu na plecy ”

    – fascynujące, rozumiem, że opis manewru znajduje znajduje się w instrukcji obsługi Tu154, tylko nasi przeoczyli, bo im ruscy kazali. Przeoczyć.**

    Formuluje pan nieprecyzyjnie. Identyczny ze Smolenskiem przypadek w Kirgistanie dowodzi, ze Tu154 po utracie ok. 2,5 m skrzydla nie obraca sie automatycznie pod wplywem sily nosnej na plecy. Nalezy watpic, by pilot Tu154 w Kirgistanie w ogole wykonywal jakies manewry w pierwszych 20 sekundach po oderwaniu sie od ziemi.

    Przeciwnie, mozna zalozyc jako pewnik, ze odczul jakies uderzenie w momencie odrywania sie od ziemi, ale nie wiedzial jak na nie reagowac, nie mogl wiedziec czy, i ewentualnie jakie, ma to uderzenie skutki dla samolotu. Gdyby widzial tendencje do obrotu na plecy, to raczej ladowal by awaryjnie w stepie za pasem startowym. Tymczasem Tu154 wznosil sie bez wiekszych problemow, bez tendencji do obrotu pod wplywem sily nosnej, w gore, i dopiero na znacznej wysokosci pilot zdecydowal sie na manewr powrotu na lotnisko. W majacej tu znaczenie fazie startu piloci w Kirgistanie nie robili zadnych manewrow.

    Wmawiana nam sila nosna, ktora rzekomo musiala obrocic samolot na plecy, co tlumaczyc ma przerobienie samolotu na konfetti, nie istnieje. Wynika to chyba z olbrzymiej masy i bezwladnosci Tu154 oraz z trapezowego ksztaltu skrzydel – utrata waskiego konca skrzydla zmniejszyla jego nosnosc tylko w niewielkim stopniu, bo reszta skrzydla poszerza sie w kierunku kadluba i generuje przytlaczajaca czesc sily nosnej.

    ,,Prof. Krasnodebski przypomina;
    “Kampania ośmieszania niszczyła nie tylko autorytet Lecha Kaczyńskiego, lecz – jak dziś widzimy – urząd prezydenta i trwale naruszyła podstawy Rzeczypospolitej. Dziennikarze ochoczo brali w tym udział. Bez TVN Palikot & Co. byliby nikim. Prywatne koncerny medialne miały w tym interes polityczny i ekonomiczny.”

    **Jakim,,profesorem” jest Krasnodębski dla Pana? Przecież to kretyn, co można wywnioskować z analizy jego wypowiedzi. Panie Kraczkowski, to Lech Kaczyński niszczył ciągle i permanentnie urząd Prezydenta RP. Proszę powiedzieć, jak ,,kampania ośmieszania (…) trwale naruszyła podstawy Rzeczpospolitej”.**

    Pisze pan jak Trybuna Ludu w Marcu 1968: http://bi.gazeta.pl/im/9/4988/m4988599.jpg

    Ludzie spostrzegaja coraz wieksze upodabnianie sie stylu zwolennikow PO do stylu Trybuny Ludu. Np. jesli zastapic kluczowe slowa w GW na slowa z okresu Solidarnosci w PRL, to mamy taki fragmencik:

    **(…) lider „S” stał się politykiem nieprzewidywalnym(…). Związek już wcześniej stał się partią antysystemową, która podważa porządek socjalistyczny (…) Wydarzenia w Bydgoszczy mogą popchnąć zwolenników „Solidarności” do wystąpień i zamieszek. (…) Lech Wałęsa nie tylko ich nie zatrzyma, ale może stanąć na ich czele. I jest to sytuacja niezwykle groźna. Bo spokój społeczny jest kruchy jak porcelana. (…) Wałęsę nie można dziś już traktować jak zwyczajnego działacza związkowego. To już przeszłość.**

    Oryginal w GW:

    **(…) lider PiS stał się politykiem nieprzewidywalnym(…). PiS już wcześniej stał się partią antysystemową, która podważa porządek demokratyczn…y (…) Wydarzenia w Łodzi mogą popchnąć zwolenników PiS do wystąpień i zamieszek. (…) JarosławKaczyński nie tylko ich nie zatrzyma, ale może stanąć na ich czele. I jest to sytuacja niezwykle groźna. Bo spokój społeczny jest kruchy jak porcelana. (…) Jarosława Kaczyńskiego nie można dziś już traktować jak zwyczajnego polityka opozycyjnego. To już przeszłość. (…) Musi zostać ogłoszona ponadpartyjna koalicja ciszy wokół Jarosława Kaczyńskiego.**
    http://wyborcza.pl/1,75515,8546224,Koalicja_ciszy.html

    **Myślę, że jest Pan zmarnowaną szansą Krasnodębskiego, ale tym prosze sie nie zamartwiać. Właśnie samodzielne myślenie jest jedyną odtrutką na pański ,,krasnodębski” umysł. Nie odnoszę sie do pańskich innych ,,rewelacyj”, czekam na pierwsze objawy polepszenia.**

    Obawiam sie, ze nie chce pan zrozumiec tekstu prof. Krasnodebskiego – panska strata.

  126. @Kartka z podróży 28. 10. o godz. 19.18. Długo mnie korciło, żeby Ci odpowiedzieć w tonie poważno – żartobliwym, no i wreszcie się skusiłam.
    Twoja niechęć do pozostawiania po sobie tzw. „pomnika” na cmentarzu jest mi bliska i zrozumiała. W dodatku nasze cmentarze zawalone są tonami kamienia, drogimi grobowcami, na zasadzie „zastaw się a postaw się”. Tak wyrażamy naszą pamięć o zmarłych. W innych krajach robią to skromniej (może mają mniej pieniędzy?;))
    Od źródeł Łaby jednak wara! Chciałoby się popłynąć do Morza Północnego, ale czy to ładnie brudzić rzekę swymi prochami? Może jakieś mniej spektakularne miejsce? Tak przy okazji przypomina mi się, jak kiedyś kolega w ramach szczeniackiego wygłupu zaprawił źródło Łaby proszkiem na rekiny. Gdy kolor (zarąbistojasnozielony) dotarł do ocembrowania, ludzie zaczęli się z niepokojem rozglądać, a J. stał z niewinną miną, ukrywając w kieszeni swoje zielone łapska.
    I ostatnia rzecz. Przypuszczam, że mało kto zna książkę A. Lindgren „Madika z Czerwcowego Wzgórza” – bo to dla dzieci. W jednej scenie Madika nudzi się w łóżku w czasie choroby i układa nekrolog z powycinanych z gazety liter: „Jak to dobrze, bo umarł nasz niedobry i niegrzeczny Sebastian Nigge. Nie chce być pogżebany”.
    Nie on jeden 🙂

  127. LEWY POLAK pisze: 2010-10-30 o godz. 16:34

    **To sa ci, ktorzy dumnie podpisuja sie pelnym nazwiskiem, a niektorzy jak np. pan Kraczkowski nieroztropnie podaja swoj adre.(A co by bylo, gdybysmy wszyscy jak tu jestesmy zrobili nalot na siedzibe pana K. ?)**

    To nie jest kwestia dumy, lecz odpowiedzialnosci za slowo i zwyczajow demokratycznych. Rownie dobrze mozna by napisac, ze pan sie swego nazwiska wstydzi. Nie odczuwam potrzeby obrazania innych, nie mam problemu ze zmiana pogladow, jesli ktos poda lepsze arguementy – po coz mialbym ukrywac swe nazwisko?

    Moj adres mozna znalezc tak jak adres wielu ludzi wystepujacych pod swym nazwiskiem w mediach.

    Uznaje prawo do anonimowosci, ale wyglada to tak, jakby trzeba sie bylo bac przesladowan przez wladze – dla demokracji byloby lepiej, gdyby wszyscy wystepowali w internecie pod wlasnym nazwiskiem. Anonimy raczej boja sie, ze od czasu do czasu okaze sie w dyskusji, ze nie mieli racji.

    Czy to nie komiczne – Passent wystepuje pod swym nazwiskiem, a jego goscie w maskach Ku Klux Klanu?

  128. LEWY POLAK pisze:
    2010-10-30 o godz. 16:12

    Mój ty Lewy, Polaku jedyny,
    jakżesz ci zazdroszczę tych wakacji!
    A i figi pewnie jesz , a i winogrona dojrzałością swą, niepowtarzalne konsumujesz!
    A jam ci w Detschlandzie, zimnym i mokrym egzystować muszę!
    Ale nic to! Niebawem i ja , i mała żonka na podbój Kopernikowych
    krągłości wyruszyć muszę!
    Tedy, nie zakłócając oglądu sfer urlopowych, odciążam Cię od komentarzy wszelakich.
    Genisuj swój urlop do potęgi „entej” , albowiem nie wiesz co cię czeka
    po powrocie!!!
    Liberté, égalité, fraternité -czy to Ciebie jeszcze rajcuje?
    Mnie rajcuje jeszcze „born to the Wild!”, ale czy ja do tego „born”?

    Serdeczności i …
    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  129. a oni z pogrzebu pojechali na balety katolickie do antysemity z torunia. No i prosza jakie to morlanosc -z pogrzebu, wstrzsnieci i zagrozeni – ulzyli sobie w smutku. Czym moze jeszcze zaskoczyc faszytowski lumpenproletatiat PiS ß

  130. Pan Jasny Gwint odmawia emigrantom mieszania sie do spraw polskich, nawet zabierania glosu na ten temat. Szczegolnie ostro zaatakowal przemadrzalych kanadyjczykow. Ja rowniez zostalem zbluzgany i zmieszany z blotem przez jednego z czlonkow mojej rodziny, ktory jest goracym zwolennikiem Kaczynskiego. Powiedzial on, ze jako emigrant nie maialem prawa glosowac(to bylo po przegranej PISu w wyborach do sejmu) i nawet dodal, ze tylko Polacy mieszkajacy ma wschod od Wisly sa prawdziwymi Polakami.
    Ciekawe koincyndencja, ze nostalgiczny piewca PRLu i zwolennik PISU maja na ten temat takie samo zdanie.
    LP

  131. Kadett

    Nie do aluzji politycznych mi teraz. Trza bylo 12 pumpkins zaladowac, wywalic przed domem, wypatroszyc, wyciac oczy i geby, w kazda 12V i na trawe od ulicy. Potem wepchnac kazda w socket i wieczorem tancza. Do tego 10 funtow lakoci dla Trick-or-Treat rzezimieszkow-wyludzaczy. Zaczyna sie draka na cztery fajery. Choc na ten karnawal moglbys wyrzec sie Smutasow. Happy Hallowen !

  132. Caramba pisze: 2010-10-30 o godz. 15:01

    **Pan Kraczkowski napisał “Przejawem tej agresji jest narzucenie spoleczenstwu klamstwa o cywilnym samolocie w celu uniemozliwienia – via konwencje Genewska – przejecia przez Polske dowodow, w tym czarnych skrzynek i narzucenie jako instytucji badajacej katastrofe MAK, ktory wg prawa nie moze jej badac, bo bada tylko i wylacznie samoloty nierzadowe, a wojskowy lot Tu154 byl lotem samolotu rzadowego.”

    Moim zdaniem lot mógłby być uznany za wojskowy gdyby pan prezydent brał pensję z rosyjskiej armii. Lub gdyby rosyjscy (a nie polscy) piloci wojskowi (podkreślam wojskowi) przewozili uczestników lotu, po wcześniejszym przejęciu odpowiedzialności za transport.
    Kwalifikacja lotu na wojskowy albo cywilny jest wewnętrzną sprawą Rosji, nawet jeżeli w innych krajach są podobne rozwiązania.**

    Gdyby tak bylo, to Polska moglaby uznac rosyjski niszczyciel, ktory przebywalby z wizyta kurtuazyjna w Gdyni za okret cywilny.

    Rosja i Polska porozumialy sie na dzien przed lotem co do wojskowego charakteru lotu samolotu rzadowego z prezydentem i dowodztwem armii na pokladzie do Smolenska w tzw. planie lotu, bez ktorego Tu154 nie moglby przeleciec nad Bialorusia i ladowac w Rosji:
    http://www.youtube.com/watch?v=7b0_L8pvZ2c&feature=player_embedded

    TVN celowo nie wyjasnia narzucajacego sie pytania o charakter poprawek, ale plan lotu musial dotrzec i do Bialorusi i do Smolenska, skoro Tupolewa oczekiwano.

  133. A prawdziwi terroryści nie stracili okazji do dokonania kolejnej próby nastraszenia świata, choć to próba dość debilna (jaki terrorysta, taka próba), żeby nie powiedzieć istna fuszerka. Wczoraj czytałem w Internecie, że już w Dubaju wiedziano o przesyłkach z bombami, a mimo to samolot wystartował, nie zawrócił, leciał i doleciał na JFK, i to nawet w asyście bodajże ze dwóch F15. Ci to mają dopiero nerwy ze stali (albo mózgi z plastyku), żeby tak nic nie pękać, tylko lecieć sobie w najlepsze obok, skoro w każdej chwili teoretycznie może być wielkie bum i nawet rykoszetem można było przecież oberwać. A oni nic. Tylko lecą, lecą, potem lądują, a następnie mediom czytają: adresat – synagoga. Śmiać się, czy płakać? Chciałoby się rzec, że wszystko to grubą dratwą szyte, ale to chyba zbyt delikatne określenie.

    Po „wycieku” na siłę z Wielkiej Lipy (tak jakby CIA i s-ka gdyby tylko zechciały, miały jakikolwiek problem z zablokowaniem tego „wycieku” i przetestowaniem Juliana Assange w roli świecącej żarówki, albo kipera hektolitrów zimnych napojów, ewentualnie konesera death metalu non stop) nasila się medialna retoryka usprawiedliwiająca stosowanie tortur, porwań, więzienia ludzi bez procesu – słowem, pochwała brutalnego gwałcenia praw człowieka, w mojej prywatnej ocenie najwyraźniej w imię realizacji jakiejś pogiętej ideologii „chorych obłąkańców”, jak pisał Poeta.

    Przekaz propagandy informuje: „oni są źli, a my dobrzy, my walczymy o zdobycze cywilizacji zachodu, dlatego mamy prawo łgać, torturować, mordować, grabić, gwałcić, bombardować, palić żywym ogniem i co tylko”. Przyznam, że nie jestem przekonany. Coś mi to wygląda na prymitywną sztuczkę dla gawiedzi pt. „diabeł w ornat się przebrał i na mszę ogonem dzwoni”.

    Przede wszystkim, dobrze byłoby ustalić, kim są ci „oni”, a kim jesteśmy my? Czy ci „my”, to nie są aby właśnie „oni”, i na odwrót. „My” bombardują bowiem od lat, palą, grabią i mordują, sieją terror po świecie, mimo że ani Afganistan, ani Irak, ani Pakistan, ani Jemen, ani Iran, ani Europa, ani żadne inne państwo „mych” nie zaatakowało. Więcej nawet, żadne ze społeczeństw, które w teorii „my” reprezentują, nie popiera ich barbarzyńskich działań, a wręcz przeciwnie, wszędzie demokratyczna większość jest im przeciwna. W czyim więc interesie działają owi „my”, skoro nie w interesie nas, zwykłych Amerykanów, Brytyjczyków, Polaków, Niemców itd.? Ewidentnie, w interesie kogoś innego, w partykularnym interesie „mych”.

    A o co walczą „my” i czy walczą dla naszego dobra? Jakie osiągamy korzyści z ich walki? Po tylu latach możemy ustalić to z naukową wręcz precyzją, ściśle wg obowiązującego w nauce paradygmatu, a więc obserwując skutek, czyli zjawisko, tłumacząc je teorią, potwierdzając dowodem, powtarzalnym eksperymentem. Działania „mych” powodują wiele skutków i każdy może sobie sam przeprowadzić prywatną analizę, aby dojść do wniosków i ustalić, czy działania „mych” przynoszą nam, ludzkości, jakieś korzyści. Moim zdaniem i nie tylko moim żadnych. Podam może kilka powszechnych skutków do analizy: powszechny strach, powszechna kontrola i inwigilacja, powszechna militaryzacja, powszechna cenzura, powszechna globalizacja (ale głównie złych jej aspektów, takich jak kartele narkotykowe, farmaceutyczne, monopole handlowe, finansowe, przemysłowo-militarne), powszechne zakłamanie, powszechny brak szacunku dla człowieka.

    Na dodatek, zamiast posuwać cywilizację do przodu, ‘my” cofają nas do prymitywnych, pierwotnych atawizmów, gdzie królują nie jak przystało na rozwiniętą cywilizację dobro, mądrość oraz pokój, a zło, agresja, rasizm oraz żądza krwi.

    Ja nawet może i przymknąłbym oczy na fakty i zgodziłbym się na dictum serwowane nam przez propagandę „mych”, OK i shalom, że powiem w ich języku. Pod jednym wszakże warunkiem, mianowicie, że reguły te stosujemy do wszystkich bez wyjątku oraz tym ostrzej podchodzimy do poszczególnych osób, im większe są ich potencjalne winy wobec ludzkości. A jeśli tak, to moim skromnym zdaniem, Goldman z Rockfellerem, Rotszyldem, Chaneyem, Rumsfeldem, Bushem, Rice’ową i z innymi, powinni już od dawna być poddawani codziennie elektrowstrząsom, potem całemu zakresowi tortur z podręcznika Kubrak i gnić teraz w najmniejszych klatkach typu Guantanamo. Jak tak, to tak.

    Dokąd zmierzamy? W jednym ze swych dokumentów filmowych Werner Herzog ukazuje heroiczną walkę zachodniej cywilizacji o możliwość kolonizacji innych planet. Tytanicznym wręcz nakładem pracy naukowej, sił i środków pokonujemy wreszcie wszystkie ograniczenia technologiczne i do podróży międzygwiezdnych zaprzęgamy energie innych planet, przeprawiamy się przez tunele czasoprzestrzenne itd., Lądujemy w końcu na innej, dzikiej planecie, którą być może uda nam się kiedyś skolonizować. Reżyser wreszcie pyta, po co? Jakie wartości zamierzamy tam kultywować, skoro tu nie mamy żadnych? Będziemy tam budowali galerie handlowe i hipermarkety?

  134. Arcyciekawy przykład „logicznego” rozumowania – tyle że logicznego inaczej:
    Komorowski byl bez najmniejszych szans i gdyby nie glosowalo na niego kilka milionow pogrobowcow PRL-u, ktorzy biora PiS za zle, ze ich ukochanego PRL juz nie ma, i ktorzy widza w PO swa reprezentacje, to by przegral.
    Posługując się logiką, tą „normalną”: skoro B. Komorowski był bez szans to powinien był przegrać. Ale wygrał- i to wyraźnie (ok.1 mln.), zatem prawdą – także logiczną – jest, że miał szanse wbrew przyjętej tezie, że ich nie miał i to najmniejszych. 🙂

  135. Czytając te uwagi o niezakwalifikowaniu lotu prezydenckiego samolotu, jako wojskowego, co ma być dowodem na chęć ukrycia przed opinią prawdziwej roli Rosjan w katastrofie, przypominam sobie wypowiedź wojskowego specjalisty, niestety czytałam kilka dni temu i nie dam linku.
    Specjalista ten stwierdził jednoznacznie, że gdyby lot był zakwalifikowany jako wojskowy, to Rosjanie utajniliby całe dochodzenie przyczyn katastrofy. Nie mielibyśmy szans na jakiekolwiek informacje, których byśmy żądali, czy też się spodziewali.
    Nie jestem specjalistą od lotniczych procedur cywilnych jak też i wojskowych, ale mam wrażenie, że ten specjalista się nie mylił.
    Wywiad z nim był zamieszczony w jakimś wojskowym piśmie, albo blogu.

    Myślę, że wypada poczekać na końcowy raport.

  136. Kadett

    A komentarz do ostatnich tygodni w polityce nasz tu:
    http://kleofas.blogspot.com/2010/10/co-by-nie-bylo-zrazy.html
    Polecam tez wysoko specjalistyczny komentarz do naszej aeronautyki, piora pana Kraczkowskiego.

  137. Kult cargo

    cynamon29 pisze:

    2010-10-30 o godz. 14:40
    TJ pisze:
    2010-10-30 o godz. 12:20

    “Jeśli chodzi o centralizm, to w Polsce nie jest to wynik wprowadzenia w życie jakiejś fundamentalnej koncepcji. Raczej jest to wynik bezwładu. Historia nas tak pchnęła i tak zostało. Przesadzam, przeczerniam dla ostrzejszego widzenia.”

    Drogi TeJocie, co do siły bezwładu masz całkowitą rację.”

    Mój komentarz

    Przesadziłem, przeczerniłem. Żeby nie było żem fundamentalista gnuśny, to – uważam, że historia, historią, losy losami, ale za większość jest odpowiedzialny człowiek – jako gatunek, jako obywatel, jako indywiduum.

    W tym kontekście można się odnieść do szans sprawniejszego funkcjonowania ustroju w Polsce. Czy krajanie noszą w sobie geny odpowiedzialności, ordnungu, poczucia wspólnoty i najważniejszego – woli działania?

    Sądzę, że gdzieś to kiełkuje. Ale jest poważna praktyczna przeszkoda.

    Partia PiS jest czołową siłą, która niszczy te ze wszech miar pożądane geny.
    Dlaczego?
    Ponieważ wmawia wszystkim naokoło, że to ONI są winni.
    Ten kto rządzi dla PiSu jest ONYM. Pomijam winnych zewnętrznych, tych jest mnogość.
    Gdy u władzy była SLD, to komuna była winna, a gdy rządziła Unia Wolności, to katolewica (różowe hieny) była winna, gdy upadł rząd Olszewskiego to Bolki były winne. Nie ma sztycy we wsi! Zawsze się da znaleźć winowajców.

    Dzisiaj PO jest winna nie tylko zamachu, eksterminacji opozycji, afer, kłamstw, przemysłu nienawiści, ale i poniżania narodu, degradacji państwa oraz działań antychrześcijańskich z osobistym zaangażowaniem prezydenta (zasłoniętego wieńcem!).

    To wypieranie z siebie odpowiedzialności jest typowym zachowaniem ludzi, którzy postanowili być bezwzględnie, „totalnie” moralni oraz ludzi z przeciwnego bieguna – kandydatów na wodzów nie przebierających w środkach aby zdobyć dominację.

    PiS jest właśnie miksem tych dwóch kategorii ludzi, co doskonale i wyraziście objawia się w poniewieraniu w rozgrywkach wewnętrznych przez wodza i aktyw ludzi przegranych. W takiej mieszance „nieuważni”, chociaż by mieli za sobą w 100 % motywację słuszną moralnie, zawsze przegrywają z twardzielami – jak leziesz (lazłaś) ładna twarzyczko?

    Charakterytycznym zachowaniem dyktowanym przez mechanizmy równowagi, stabilizujące takie mieszane gremia, jest demonstracyjne, z głośnym cmokaniem, tak by wszyscy zauważyli, całowanie po rękach twardziela prze nieuważne (nieuważnych).

    Odszedłem od tematu. Postawa obywatelska, to współuczestnictwo i współodpowiedzialność. PiS głosi koncepcję rządzenia hierarchiczną – mądra i wierząca elita legitymizowana kwalifikacjami moralnymi na czele narodu, a naród jej ufa.

    Prosty koncept, ale w społeczeństwach słabo zintegrowanych (jeśli chodzi o funkcjonalność) zwykle takie pomysły osiągają dużą popularność.

    Tam gdzie tzw. właściwe, słuszne idee są sakralizowane poprzez utożsamienie ich z tradycjami narodowymi, zintegrowanie z nakazami i zakazami wiary, a niesłuszne, obce – tabuizowane (obrona krzyża pod pałacem jest obroną czci poległych, obrona prawa jest zamachem na krzyż), tam spoiwem społecznym stają się irracjonalizm, iluzja, magia.

    Idea ostatecznej wygranej w walce ze złem, bo taką w istocie głosi PiS, jest atrakcyjna w społeczeństwach mało obywatelskich, o dużej bezwładności, ponieważ nie wymaga stałego zaangażowania oprócz jednego lub kilku marszów po władzę.
    Po ustanowieniu nowego porządku społeczeństwo zwykle zostaje wykonawcą oraz tworzywem.
    A naród przechodzi w nową fazę czekania. Bezwład zasadą trwania.

    Społeczeństwo polskie powinno się oduczyć wyżej opisanej cykliczności – krótkich zrywów i długich oczekiwań na sygnał do marszu po rzekomo darmowe profity, albowiem prowadzi to w prostej linii do kultu cargo. Za darmo niebiosa się nam nie uchylą.

    Pzdr, TJ

  138. Michał pisze:
    2010-10-30 o godz. 18:47

    A jakbyś tak sam, dla przykładu , dał się tym elektrowstrząsom
    poddać? Opisać to póżniej?
    Nie byłoby to bardziej autentyczne?
    Ze żródeł, i takie spontaniczne?

    Patrzysz na swoje TNT na stole, a tu łups elektroorgazm!
    Dzieciątko byłoby szczęśliwe?
    Allah jest wielki!
    Nie zapominaj!
    Aha, koniecznie zdaj relację,
    w sprawie tych Hurys co to mają
    vaginę jak wszechświat!

    Pozdro…wienia .
    (dawniej : Pozdrowionka.)

  139. Obecna konstrukcja emocjonalna Jarosława Kaczyńskiego to po prostu odbicie jego własnej wściekłości – bo cnotę musiał stracić, okazując pojednawczą twarz w niedawnej kampanii, a rubla (Pałacu) nie zyskał. Póki sam na siebie złości nie straci, póty takie czy inne słowa i gesty PO będą bez znaczenia.

    Staram się patrzeć na PO obiektywnie – być może jeden S. Niesiołowski to rzeczywiście agresor słowny, któremu należałoby pewne wypowiedzi i zachowania, dla dobra własnego środowiska, zdecydowanie wyperswadować. Agresja PISowców to tutaj żadne usprawiedliwienie. Zresztą, podejrzewam, że członkostwo Niesiołowskiego w PO wynika z przyczyn personalnych, a nie poglądowych – a on tam po prostu nie pasuje.

  140. Marit
    Posmiertne spłynięcie od źródeł Łaby do ujscia to takie moje marzenie o ostatniej podróży. Oczywiście, że są problemy. O konieczności zorganizowania fałszywego pochowku tutaj już pisalem. Poza tym źródła Łaby sa strefą ochrony sanitarnej – stoją tam tablice zakazujące zanieczyszczania źródła. A wsypanie prochów niewątpliwie zanieczyszcza wodę. Tak więc przestępstwo mialo by wymiar podwójny i międzynarodowy.
    Ale nie upieram się. Źródła Łaby mają tylko wymiar symboliczny. Przecież to obojetne do jakiego strumienia by mnie wsypano. Tu, w górach one wszystkie są piękne. jest zresztą wybór, bo jedne płyną na polską stronę a inne na czeską. Więc nie koniecznie Łabą mógłbym tam trafić. I tak bym się w końcu spłynął do morza – w każdym razie w jakiejś części. Ważne by nie tłoczyć się na cmentarzu. Tak jak napisałem – nie pozostawić po sobie śladu.
    Pozdrawiam i dzieki za zrozumienie

  141. Kompletnie nie na temat, ale też na temat: świeżo obejrzałem program „Mam talent” i chcę powiedzieć, że doznałem takiego niesamowitego pojednania z polską młodzieżą, że wróciła mi chęć do życia! Obiecuję odtąd być dumnym Polakiem i nie zwracać sobie głowy jakimiś kartoflanymi politykami.

  142. TJ pisze:
    2010-10-30 o godz. 20:42

    Przepraszam, ale kombinujesz jak koń pod górkę!
    To znaczy co? Mamy się „ugładzić” , bo sytuacja tego od nas wymaga?
    Z kim, a raczej z czym?
    Z „jednostką chorobową”?
    Nie jestem druidem aby wierzyć w nawrócenie, w imię lepszej sprawy.
    Nie jestem również elfem, aby zawierzyć swój los w dobre ręce
    czarnoksiężników.
    Mój realizm samozachowawczy mówi mi krótko:
    chłopie, albo zwalczysz chorobę, albo ona uczyni z ciebie kalekę!
    TeJocie, czy mam wybór? Można jakże „gładko” gadać.
    Można jeszcze próbować. Ale czy to ma jakikolwiek sens?
    W imię „ratowania ” tego, czego uratować nie można, czy jesteś w stanie
    poświęcić swoje jestestwo, byt na tym ziemskim padole, dla ratowania bzdury i fanfafobii?
    Ja nie jestem! A ty drogi TeJocie?

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  143. Jacobsky pisze: 2010-10-30 o godz. 17:05

    **Piotr Kraczkowski pisze: 2010-10-30 o godz. 16:28

    Zapomiał Piotr Kraczkowski jak Jarosław Kaczyński łasił się do elektoratu Napieralskiego. Nawet Gierek okazał się być dla Kaczyńskiego wielkim politykiem i mężem stanu, przyjacielem Polski i Polaków.**

    Kaczynski mial na mysli, ze Gierek byl zachodnim komunista, ktory wierzyl, ze buduje nie tylko socjalizm, lecz i Polske jako potege. Ta ambicja popchniecia Polski do przodu ujela Kaczynskiego. Dla mnie istnieje takze roznica miedzy idealistami w rodzaju Gierka, Gomulki, Urbana, Passenta, czy Jaruzelskiego, a oportunistami, ktorzy zapisywali sie do PZPR dla pieniedzy.

    ZSRR, PRL to byly zle odpowiedzi na dobre pytania. Gdyby elektorat Napieralskiego zaglosowal na PiS, to na pewno byloby to blizsze Lewicy, niz gdy glosuje na PO – elektorat PiS to ludzie od zawsze otaczani lewicowa wrazliwoscia. Elektorat Napieralskiego glosowal na PO, bo sam z lewicowoscia nie ma nic wspolnego, tak samo jak nie ma nic wspolnego neoliberalna, oligarchiczna PO.

    Problem polega na myleniu wojujacego ateizmu z Lewicowoscia. W sumienia trudno ludziom zagladac, Kaczynski wie, ze elektorat Napieralskiego jest oklamywany, ze sa w nim ludzie wahajacy sie. Na pewno wybor PiSu przez zwolennika Napieralskiego bylby glosem sumienia. Czego trudno spodziewac sie po ludziach, ktorzy wiedza, ze wzbogacili sie materialnie prostytuujac sie i korzystajac z ochrony ZOMO w PRLu.

    Komorowski korzystal po linii wspolnego stawiania w zyciu na materializm, apelowal do wspolnoty karierowiczow i oportunistow, a Kaczynski apelowal do lewicowej ideowosci i wrazliwosci. Przeciez chodzi o awans pod wzgledem wyksztalcenia, materialny, cywilizacyjny wyborcow PiS, a przez to calej Polski.

    Patrzac cynicznie ma pan oczywiscie racje, ale czy warto sie tak oszukiwac?

  144. dojrzałe (jak gruszki na wierzbie) myśli TJ:

    Gdy u władzy była SLD, to komuna była winna, a gdy rządziła Unia Wolności, to katolewica (różowe hieny) była winna, gdy upadł rząd Olszewskiego to Bolki były winne. Nie ma sztycy we wsi! Zawsze się da znaleźć winowajców.

    Oczywista to oczywistość, że myśli te przypisywane są pisiorom. TJ ich nie podziela. TJ wystawia je na sztych własnej sztycy.

    A kto, panie TJ był winien? Duch święty, który oświecił HGW? Zdrowy rozsądek podpowiadać powinien, że rządy SLD sprawowali byli dość prominentni działacze PZPR, która ze wstydu sztandary zwinęła zaledwie kilka lat wcześniej. Czy to była komuna leninowska, to inna kwestia, ale bliżej jej było do leninizmu niż pisiorom do faszyzmu, jeżeli już o podobieństwach mowa. Spotkał ich osąd wyborców i orzekł winę. Odeszli w tło. Siły teraz zbierają. Czy się pozbierają..?

    Unionistom Wolnościowym wydawało się, że skupili całą mądrość świata, która jest patentem na nieomylność. Inaczej nie można było – do tej pory mówią. I już. Determinizm jaki, czy co? Rozleźli się na cztery strony świata po wyroku wyborczym za niewinność. Część nieomylnych stworzyła PO. Jak to się dla nich skończy ta wirówka nonsensu, okaże się. Ślepy by nie zauważył, że cała ich umiejętność rządzenia sprowadza się do wystawiania stracha na wróble („Polacy nam nie wybaczą”). Mnie się też wydaje, że nie wybaczą. Zasłaniania nieróbstwa strachem na wróble.

    Za Bolkiem stanęła cała elita. Łączy ich to, co przyjaciół w tzw. biedzie.

    PS.
    A za „katolewicę” (UW) u Michnika nie będzie przebacz. Lewica świecka ma być! Spodziewaj się TJ rychłego wezwania do sądu.

  145. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-10-30 o godz. 18:20

    „Gdyby tak bylo, to Polska moglaby uznac rosyjski niszczyciel, ktory przebywalby z wizyta kurtuazyjna w Gdyni za okret cywilny.

    Rosja i Polska porozumialy sie na dzien przed lotem co do wojskowego charakteru lotu samolotu rzadowego z prezydentem i dowodztwem armii na pokladzie do Smolenska w tzw. planie lotu, bez ktorego Tu154 nie moglby przeleciec nad Bialorusia i ladowac w Rosji:
    http://www.youtube.com/watch?v=7b0_L8pvZ2c&feature=player_embedded

    TVN celowo nie wyjasnia narzucajacego sie pytania o charakter poprawek, ale plan lotu musial dotrzec i do Bialorusi i do Smolenska, skoro Tupolewa oczekiwano.”

    Tak, Polska mogła uznać niszczyciel rosyjskiej armii za statek cywilny. I to niezależnie od tego jaką misję pełnił. A Rosja mogłaby protestować, spazmować, pieklić się jak posłowie PiS-u.
    Plan lotu głowy państwa zawsze uzgadnia się wcześniej, żeby samolot miał specjalne prawa.
    Prezydent Kaczyński nie zgodziłby się podporządkować rosyjskiemu dowództwu i ich wewnętrznym wojskowym procedurom a tylko wtedy lot mógłby być „wojskowym” lotem.
    Myślę, że za Macierewiczem, próbuje pan zdjąć odpowiedzialność za decyzję o lądowaniu i zwalić na kontrolerów rosyjskich. Niestety, tu nie można powiedzieć: za decyzję o lądowaniu odpowiedzialny jest rząd i osobiście Donald Tusk.
    Ja pana wypowiedzi w tej kwestii kwalifikuję jako, nie bezmyślne ale, nieuczciwe.

  146. Michał pisze: 18.47

    Dokładnie te same myśli zelektryzowały mój mózg.
    Najbardziej zaskoczyły mnie elektryzujące, wymawiane podnieconym głosem przez chyba wszystkich dziennikarzy komentarze.
    Jak to jest, że podobno społeczność USA ma największy odsetek ludzi z wyższym wykształceniem, przyjmuje takie wieści za wiarygodne?

    Chyba wiadomo kto i ile zapłacił tej kobiecie za taką fuszerę.
    Samolot doleciał do celu i natychmiast aresztowano sprawcę.
    Nawet nie zdążyła się spakować!
    Uff jakie sprawne służby ma Jemen-tylko zazdrościć.

  147. NIE było żadnej „okazji”, więc NIC nie stracono.

  148. Mam skromna nadzieje ze wyborcy poznaja sie lub sie juz poznali na owym zaklamaniu Prezesa i Jego potakiwaczy z PiSu i dadza temu wyraz przy kazdych wyborach ,az ta jatrzaca nienawiscia grupa ludzi zejdzie z zycia politycznego w Polsce ze nie wspomne juz o tej glupocie i zapartosci Prezesa , i tyle.
    Z powazaniem

  149. Piotr Kraczkowski, 17.24:
    Niech pan da spokój tym samolotom. To szukanie dziury w całym.
    Zaintrygowany pańską sugestią sięgnąłem do artykułu Krasnodębskiego. Nic mnie nie zaskoczyło. Ten sam bełkot od lat. Może to dobry filozof i wykładowca, ale gdyby wygłaszał z katedry w Bremie takie dyrdymały, jak w tym artykule, stracił by robotę. Niemcy są jednak pragmatyczni. Proszę pamiętać, że to im przypisuje się próby robienia mydła z ludzi. A nie ruskim:)
    I jeszcze jedno. Nie jestem zwolennikiem PO. Ludzie z tej partii mnie w większości brzydzą, podobnie jak ci z PIS-u, czy SLD, o PSL nie wspominając (mówię tylko o tych z sejmu). To smutne, gdy władza jest celem samym w sobie. I proszę nie próbować mi wmawiać, że np. PIS jest inny. Za dużo w życiu widziałem. Różnica jest taka, że PIS to beczka prochu z podpalonym lontem, a reszta to żelki. Może będzie się panu podobała wojenka w Polsce oglądana z perspektywy Niemiec i okraszana udzielaniem przez pana rad, co robić w takiej sytuacji (pan się przecież na wszystkim zna). Mnie się to nie podoba. Wolę spokój. Mam tylko jedno życie, do tej pory udało mi się je przeżyć w pokoju i bardzo to cenię. Chcę, aby to, co napisałem do Pana dotarło.
    To ważne. Tu i teraz.

  150. wg (dwa dni temu z górą)

    Byłem ci ja w Ostrowie Wlkp. w ZNTK, przez letni miesiąc, ze studentami PW. Nawet ciekawie było, jak na prowincję.

    Komu miałem donieść na inżyniera anty-KORowca?
    Przyznaję, że w tamtych czasach bez internetu i blogowania taka pozycja była dla mnie kuriozalna. Znałem latających KORowców, za którymi gonili ubecy, znałem KIKowców, którzy na krowę gaździny w Kościelisku mówili Nadieżda, to były ciekawskie czasy, ale ten inżynierek mi utkwił. Więcej, on mi unaocznił, co będzie jak Solidarność jednak jakimś cudem, za trzydzieści parę lat jak dobrze pójdzie, przejmie władzę i jeszcze po latach podzieli się na PO i PiS.

  151. Stasieku,

    Wybaczasz mi, dzięki Ci za wyrozumiałości łaskę niezmierną, ale co T. na mnie wiesza za porównanie jej z klasyką literatury obcej? Twoja to wina, gdyż nie wyjaśniłeś jak się kłócisz, na jakiej płynnej bazie to robisz. Toż to musi być rzecz niebywała, a wśród tego pławi się Dede. Niespotykane, Ty kłócisz się z T.?!

    Gdybyś napisał, że kłócisz się z sąsiadką, kuzynką, znajomą emerytką – przepraszam, że Cię tak pouczam, ale jako starszy stażem blogowicz to robię – i ona mówi całkiem poważnie, że Komorowski ma pięć domów, cóż, na czymże on sie dorobił, cóż, na kontraktach dla armii czy co, cóż, Kaczyński jakby przejął władzę to odpowiedź wreszcie ujrzałaby światło dzienie, a tak, cóż, brniemy w kłamstwie i grabieży – zmyślam sobie przecież, błądzę we mgle, bo nie wiem. Albowiem chodzi nam wszystkim wrogom PiS przecież o wyjawienie, jakież to argumenty padają z ich strony, a kto nimi rzuca jest sprawą nieistotną. Prawda?

  152. LEWY POLAK pisze:

    2010-10-30 o godz. 16:34

    Szanowny Lewy Polaku

    Nudnys jest z tym niebem i aniolkami.

    Na dobre trawienie wpisow Lewego Polaka Pat Condell:

    http://www.youtube.com/user/patcondell?blend=1&ob=4

    Slawomirski

  153. Fragmenty z felietonu Rafala Ziemkiewicza pt „Swieto wiesniaka”
    http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/10/30/swieto-wiesniaka/

    „Rząd beznadziejnie knoci jedną sprawę po drugiej, jego zaplecze polityczne w coraz bardziej oczywisty sposób okazuje się zorganizowaną grupą przestępczą, a intelektualne − zbieraniną rozhisteryzowanych durniów, w parze z dowodami na nieudolność panującej ekipy (nie przypadkiem tak piszę: panującej, Tusk z założenia zrezygnował z rządzenia i oddał je różnym sitwom, zadowalając się panowaniem) idzie coraz więcej przykładów jej cynicznego i bezwzględnego gangsterstwa, choćby w mediach − a słupki stoją jak przymurowane. Większość Polaków zdecydowanie źle i coraz gorzej ocenia rząd, i samego Tuska jako premiera, ale zarazem deklaruje niezmienną gotowość do głosowania na partię ten rząd tworzącą i tegoż Tuska jako jej przewodniczącego. Przede wszystkim zaś, ochoczo podpisuje się pod wszystkim, pod czym trzeba się podpisywać, by należeć do „młodych i wykształconych i z wielkich miast”: katastrofę w Smoleńsku spowodował Lech Kaczyński, za zbrodnię Ryszard C. winę ponosi sam PiS i tak dalej.
    … zanurzmy się na chwilę w internetowe szambo rozmaitych forów i portali, gdzie duchowe wydzieliny polactwa płyną swobodną strugą. Najczęściej używaną tam obelgą pod adresem Jarosława Kaczyńskiego, jego nieżyjącego brata i „pisowców” w ogóle jest „burak”. Symptomatyczne, prawda? Można zrozumieć przypisywanie Kaczyńskiemu, nie wiem, … ale „buractwo”? To przecież przedwojenny, żoliborski inteligent, z całą właściwą tej formacji kindersztubą. Ludzie podzielający jego przekonania … to też w większości pogrobowcy starej polskiej inteligencji, poeci, profesorowie, inżynierowie, niewątpliwi specjaliści w swych dziedzinach… Jeśli tropić w naszej polityce schamienie, to bardziej właśnie w Platformie, której liderzy w większości awansowani zostali, jak Zdzisiu, Miro i jego młody sekretarz, symboliczny wręcz dla istotnej części „aspirującego” pokolenia… Potężny stereotyp już w czasie „wojny na górze” przypisał posolidarnościowym postępowcom „inteligenckość”, a patriotyzmowi „wiejskość” − wedle wzorca manipulatorskiego filmu Sulika. … jedna z tych połówek (inteligencji) zyskała, na mocy decyzji politycznych, ogromne propagandowe wzmocnienie, a druga, ta, która nie potrzebuje sobie przypisywać fikcyjnych tytułów arystokratycznych czy naukowych, bo ma dość prawdziwych, została przytłoczona propagandową lawiną …
    … niezatapialność Tuska polega na tym, że zdołał on kompletnie odkleić się od realności, polityki rozumianej jako mniej lub bardziej sensowne decyzje przekładające się na poziom życia czy sytuację międzynarodową, a stał się − mówiąc językiem dla tej ekipy najlepiej zrozumiałym − marką, której nabywanie daje klientowi poczucie wyższego statusu. Popieram Tuska − prosty mechanizm − więc nie jestem burakiem. Nienawidzę Kaczyńskiego, więc nie jestem burakiem. Takie proste! Jeśli ktoś akurat nie czuje się burakiem, to taka marka może nie jest dla niego sama w sobie atrakcyjna. Ale jeśli się właśnie czuje, i jeśli ma obiektywne powody się nim czuć, jeśli bardzo potrzebuje jakiegoś glejtu na wielkomiejskość, nowoczesność i europejskość, to Tusk jest tym właśnie, co kupić musi za każdą cenę. Także za cenę beznadziejnie złych rządów i przyszłości; państwa i własnej.”

  154. Nie rozumiem jedengo czytam od jakiegos czasu Polityke i zauwazylem ze najwazniejszym wydarzeniem na Swiecie i Polsce ktory jest komentowany ..to ……..Jaroslaw Kaczysnki i jego partia zrzeszajaca ludzi podobnych do niego.Zdarzylo mi sie przeczytac stwierdzenie u Pana Panie Passent ze Jaroslaw Kaczynski przewysza intelektem Komorowskiego hmmm …..co mialem zamiar skomentowac ale nie zorbilem tego . Teraz czytam ze to wlasciwie Niesiolowski Palikot prowokuja Jaroslawa to jego nie racjonalnych wypowiedzi i dzialan , co moim zdaniem jest absolutnym nieporozumieniem faktem jest ze wypowiedzi Niesiolowskiego i Palikota sa
    ” zbyt ostre ” pomimo tego ze oddaja w 100 % stan umyslowy Jaroslawa nie odnosza pozadanego skutku bo ………….uniemozliwiaja DIALOG Z TYM pozal sie boze ” intelektualista ” jakim zostal okrzykniety Jaroslaw Kaczynski
    ( miedzy innnymi Pan sie przyczynil do tego robiac z Jaroslawa intelektualiste ) ……Donald Tusk hmm jego metoda dzialania z tym PiS owskim ” guru” jest tez moim zdaniem niepoprawna bo on ignorujac totalnie robi dokladnie to samo co Niesiolowski i Palikot oddaje Kaczynskiemu TRYBUNE . Kaczynski ” obrazony” na wszystkich dostaje TRYBUNE z ktorej wyglasza te swoje ” spiskowe teorie ” czujac sie bezkarny bo nikt znim nie dyskutuje …Kaczynski wlasciwie narzuca swoja chora ” wizje ” Polski i miejsca Polski w Europie.
    Panie Passent prosze zoragnizuj Pan spotkanie i dyskusje z Kaczynskim
    bezposrednio ………..przeciez reprezentuje Pan „media” jak i elity polityczne ( byl Pan przeciez Ambasadorem) …….
    PS
    PiS zarzuca ze internet jest be bo wpisy sa anonimowe wiec ja podpisuje sie pod tym co pisze
    Krzysztof Danel
    (mozna mnie znalezc z internecie na Paltalk mozemy wiec tez i porozmawiac)

  155. Kto opowiada banialuki juz moze niedlugo sie okaze.
    Zal mi pana i tej calej zgrai „slepych”, jak pan, wiekszosci komentatorów tego bloga. Najwyzszy czas sie obudzic i zobaczyc, co naprawde w tym kraju nad Wisla sie dzieje.

    Pan redaktor karykaturalny nr.011 Listy Wladzy jest juz niereformowalny. Nie licze na nic. Ale ta reszta zamatlonych blogowych „pisarzy” ma szanse.

    http://inspiracjademokracja.com/2010/10/31/sloma-z-butow-wystaje/

  156. Do eastbourneengland:

    Za PRL- u modne były t.zw. szczyty; po 2005 roku słyszałem taki kawał: Jaki jest szczyt bezczelności? Zagłosować na PIS i wyjechać do Anglii!

    Co do nru 011 – prawdopodobnie jest to numer na t.zw. krótkiej liście (w odróżnieniu od długiej listy, na której jest już chyba ponad połowa Polaków).

  157. kolejny juz raz moge sie przekonac, ze lektura wielu komentarzy wiecej przyjemnosci mi sprawia niz artykulu komentowanego (z calym szacunkiem, panie gospodarzu), ale to normalne zjawisko, kiedy produkt wyjsciowy kreatywnie przez „nasladowcow” jest rozwijany- vide: pochodzacy z chorwacji krawat. poniewaz wszystko juz zostalo ladna polszczyzna napisane pozwole sobie jedynie panow ukrytych za nickami kartka z podrozy, lewy polak i cynamon (inni panowie i panie nie poczuja sie urazeni) pozdrowic. pan kraczkowski swoja paralogika troszczy sie o niezbedny amusement za co mu dziekuje.

  158. Pan Ferdynand Wspanialy udostepnil nam tekst stanowiska pana Ziemkiewicza Rafala na temat sytuacji spoleczno-politycznej w Polsce. Autor nie ukrywa uczuc jakimi darzy prezesa Kaczynskiego i jego ferajne – ale jak wiemy z historii i z wlasnych doswiadczen, nadmierna milosc powoduje emocjonalne rozdygotanie – a czasami prowadzi do obledu i niekontrolowanych postepkow. Dlatego lepiej jest gdy pan Rafal nadal cos pisuje, nizliby mial organizowac jakies zbrojne podziemie na rzecz przywrocenia wladzy panu Janowi Olszewskiemu. Dziekujemy Panie Ferdynancie.

  159. To przecież przedwojenny, żoliborski inteligent, z całą właściwą tej formacji kindersztubą. – pisze cytowany powyżej R. Ziemkiewicz.
    Oczywista oczywistosć. Tą „żoliborską inteligencję i właściwą jej kindersztubę” mieliśmy możliwość oglądać w czasie pogrzebu M. Rosiaka. Kto nie widział – niech zobaczy:
    http://wyborcza.pl/duzy_kadr/1,97904,8587362,Wieniec_rozdzielil_Kaczynskiego_od_Komorowskiego.html
    I to pełne miłości bliźniego spojrzenie „żoliborskiego inteligenta” przekazujące „znak pokoju …..
    (Nie) smaczne !!!!

  160. ANCA_NELA

    Tez na czasie. I moze tu sie pochichrasz.

    http://kleofas.blogspot.com/2010/05/aby-do-przodu.html

    Rozumiem Twoja rezerwe. Sam to przechodzilem, ale czas robi swoje. Wszystko furda – aby do przodu !

  161. I jeszcze jeden cytacik z cytowanego R. Ziemkiewicza:
    … niezatapialność Tuska polega na tym, że zdołał on kompletnie odkleić się od realności, polityki rozumianej jako mniej lub bardziej sensowne decyzje przekładające się na poziom życia czy sytuację międzynarodową,….
    Wystarczy zamienić Tuska na J. Kaczyńskiego i …… pasuje ? Jak ulał.
    PS. Jak tu Ziemkiewiczowi odmówić trafności ocen i spostrzeżeń.
    Tylko osoby mu się najwidoczniej mylą. 🙂

  162. eastbourneengland 8.22
    Na blogu „Polityki”, od Szostkiewicza i Paradowskiej do Passenta, zaczął straszyć kolejny troll, który popisuje sie piecioma nickami w tzw. lengwidżu. Czasami szprecha po niemiecku.
    Bełkoce bez sensu, ale udaje wieszcza i filologa angielskiego

  163. Kleofas!
    Daj spokój! Coś się tak uparł?

  164. Kleofasie,
    pogubiłem się trochę. To czyje wdzięki sprawiły zmartwychwstanie Zyzia
    Pietruszki: Stypułkowskiej czy Siemiątkowskiej ?
    🙂

  165. gdy juz mowa o agresji, to warto zauwazyc ze na liscie TOP-100 awansowal posel Andrzej Palys z PSL, przylapany przez paparazzich z TVN24. Okazuje sie ze alkohol nie kazdemu szkodzi. Posel Palys przedstawil sie z imienia i nazwiska, nie uciekal, nie zaslanial sie immunitetem, nie kombinowal i nie krzyczal „pacalujcie mnie w dupe”, jak to uczynila trzezwa poslanka PiS Beata Sikora w stosunku do policjantow z drogowki.

  166. Okazji nie stracono
    pochowane zostaly resztki /o ile jeszcze istnialy przez zapomnienie /prawdomownosci.
    Do YYC czy konieecznie trzeba sie jakac juz na poczatku wypowiedzi?
    P. Kraczkowskiemu – pienisz sie Pan tak obficie ze moze zalozysz pan zaklad fryzjerski , bedzie okazja ogolic kazdego.

  167. „Norman Davies: Niewiele jest okresów w historii Polski, gdzie ktoś tak rozrabiał jak teraz.”

    Więcej tutaj:

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,8585357,Norman_Davies__Niewiele_jest_okresow_w_historii_Polski_.html

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  168. @ cynamon29

    Hurysy? Elektroorgazm? Wagina jak wszechświat? Oj, świntuszek z Ciebie i perwert jokowyś – głodnemu chleb na myśli, ancymonie, tfu, cynamonie. Wziąłbyś się czasem za jakieś wartościowe filmy, albo za porządną literaturę, a nie tylko pornole, pornole i świerszczyki, a potem takie rzeczy chodzą Ci po głowie. A fe.

  169. Przyznaje , ze zaczalem czytac z powodu Pokoju Znaczkow choc powinienem z zupelnie innego (jako poddany, jakby na to nie patrzec ) ale za to przeczytalem do konca i nie zaluje. Dlugawe to jak dla mnie , mimo to polecam goraco zwlaszcza koneserom zoliborskiej inteligencji lub inteligentow (niech bedzie ). Krew nie woda ale jednak zimna , moze przez ta angielska pogode .
    http://wyborcza.pl/1,75248,8565054,Krolowa_Elzbieta_II__Jej_Wysokosc_pol_kroku_za_poddanymi.html

  170. Ferdynand Wspanialy pisze:
    2010-10-31 o godz. 03:49
    Fragmenty z felietonu Rafala Ziemkiewicza pt “Swieto wiesniaka”
    http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/10/30/swieto-wiesniaka/
    “Rząd beznadziejnie knoci jedną sprawę po drugiej, jego zaplecze polityczne w coraz bardziej oczywisty sposób okazuje się zorganizowaną grupą przestępczą, a intelektualne − zbieraniną rozhisteryzowanych durniów”

    Mój komentarz

    Język PISowskich forów wypłynął na szerokie wody „Rzeczpospolitej”. Wygląda na to, ze PiSowi pozostała sterowność w jedynym kierunku – generalnej konfrontacji typu fronda, konfederacja, insurekcja. Tak działa logika politycznej konfrontacji, którą napędzają emocje oraz mniemania. Zabawa z zapałkami chłopców w krótkich spodenkach trwa.

    Pzdr, TJ

  171. cynamon29 pisze:
    2010-10-30 o godz. 21:35
    TJ pisze:
    2010-10-30 o godz. 20:42
    „Przepraszam, ale kombinujesz jak koń pod górkę!
    To znaczy co? Mamy się “ugładzić” , bo sytuacja tego od nas wymaga?
    Z kim, a raczej z czym?”

    Mój komentarz

    Jeśli „ugładzenie” ma być biernością dla świętego spokoju, to na pewno nie.
    W państwie istnieją mechanizmy korygujące, tylko należy je zapuścić.
    Kto ma to zrobić? Przycupnięty pod krzaczkami rząd i prezydent? Mają taki obowiązek, lecz się jakoś nie kwapią, a prawdziwisłuszni doskonale miarkują i jeżdżą po władzach za przeproszeniem jak po łysej kobyle eskalując krok po kroku spór.

    Tutaj rodzi się pytanie. Czy siły społeczne, pozarządowe powinny być inicjatorem? Moim zdaniem, jest taka potrzeba i to pilna. Z małym uwzględnieniem – prawdziwisłuszni na to czekają mając nadzieję na odegranie po raz kolejny roli gwałconych dziewic.
    Nic nie mobilizuje ludzi przeciwko tak skutecznie jak współczucie dla krzywdzonych.

    Pzdr, TJ

  172. # guziec pisze: 2010-10-31 o godz. 00:16

    Nie podaje pan zadnych rzeczowych argumentow, lecz usiluje narzucic oczywiste bzdury. Jako anonim moze byc pan rownie dobrze bylym SBkiem broniacym tu interesow mafii narkotykowej, w tym dopalaczy, ktorej rzad umozliwil eksplozje wplywow i interesow w Polsce legalizujac de facto i de jure dopalacze przez ostatnie dwa lata, oraz organizujac teraz pozory, akcjonizm, ktory jest nastepna przysluga dla tej mafii, albo synkiem bylego pracownika cenzury w PRL, albo sympatykiem PO w misji propagandowej, albo, albo…

    Licza sie tylko rzeczowe argumenty.

    **Piotr Kraczkowski, 17.24:
    Niech pan da spokój tym samolotom. To szukanie dziury w całym.**

    I panskie PO i pan klamiecie ws „tym samolot” co nasuwa refleksje, ze gdyby to nie byl zamach, to rzad postepowalby zgodnie z prawem i wymogami rzeczowosci, zamiast organizowac media wokol totalnej propagandy, az po likwidacje obywatelskich programow w TVP jak Misja i Wildstein oraz probe sprzedazy udzialow panstwa w Rzeczpospolitej, aby odtworzyc krajobraz medialny z PRL-u.

    Prawo:
    – zakazuje dochodzenia wg Konwencji Genewskiej – rzad oszukuje robiac z samolotu panstwowego i wojskowego samolot cywilny i pasazerski.
    – nakazuje prokuraturze przeprowadzenie sekcji zwlok – rzad zabrania tego, pod pozorem, ze zwloki to dowod takze w dochodzeniu MAK i nalezy do Rosji, a wiec trumny musza byc zalutowane.
    – itp.

    „Zaintrygowany pańską sugestią sięgnąłem do artykułu Krasnodębskiego. Nic mnie nie zaskoczyło. Ten sam bełkot od lat. Może to dobry filozof i wykładowca, ale gdyby wygłaszał z katedry w Bremie takie dyrdymały, jak w tym artykule, stracił by robotę.”

    To nie jest rzeczowa ocena, lecz propaganda PO.

    „Niemcy są jednak pragmatyczni.”

    W RFN Tusk przestalby byc szefem rzadu w kilka godzin po przekazaniu sledztwa ws niemieckiej racji stanu innemu panstwu i zostalby postawiony przed sadem. Czegos takiego jak przerobienie samolotu wojskowego na cywilny byle tylko czarne skrzynki i inne dowody nie trafily do Niemiec nikt by w RFN nie tolerowal i uznal za oczywisty dowod zacierania przyczyn katastrofy.

    „I jeszcze jedno. Nie jestem zwolennikiem PO.”

    Klamie pan.

    „Ludzie z tej partii mnie w większości brzydzą, podobnie jak ci z PIS-u, czy SLD, o PSL nie wspominając (mówię tylko o tych z sejmu). To smutne, gdy władza jest celem samym w sobie. I proszę nie próbować mi wmawiać, że np. PIS jest inny. Za dużo w życiu widziałem.”

    I dlatego nalezy pozostawiac dowolna partie u wladzy tylko pod jednym warunkiem: musi sie ona wykazac szczegolnymi osiagniecami – PO nie jest nawet neutralna, lecz katastrofalna.

    Usiluje pan w ten sposob tylko nabrac wiarygodnosci wobec ponizszych bredni:

    „Różnica jest taka, że PIS to beczka prochu z podpalonym lontem, a reszta to żelki.”

    To jeszcze by sie zgadzalo w sensie, ze PiS popchnie po objeciu wladzy Polske do przodu, a PO to faktycznie produkuje swa kryminalna energia i nieudolnoscia same afery –
    Dług Publiczny – piosenka:
    http://www.youtube.com/watch?v=lNlVL3WjMlk&feature=player_embedded
    „236 afer PO”:
    http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/536348,Afery-po—czy-to-prawda.html

    „Może będzie się panu podobała wojenka w Polsce oglądana z perspektywy Niemiec i okraszana udzielaniem przez pana rad, co robić w takiej sytuacji (pan się przecież na wszystkim zna). Mnie się to nie podoba. Wolę spokój. Mam tylko jedno życie, do tej pory udało mi się je przeżyć w pokoju i bardzo to cenię. Chcę, aby to, co napisałem do Pana dotarło.”

    Wrecz smieszna propaganda PO: jestesmy jako PO juz taka katastrofa dla Polski, ze czyms gorszym od naszych rzadow moze juz byc tylko wojna, wiec o jej rozpetanie oskarzamy PiS. To oczywiscie szukanie naiwnych, ktorzy kupia Kolumne Zygmunta.

  173. Piotr Kraczkowski,

    to bardzo ciekawe co Pan pisze na temat podlizywania się Kaczyńskiego do elektoratu lewicowego i post-peerelowskich nostalgików.
    Jednak takie rozumowanie prosze zachować np. dla Radyja, nas zaś proszę nie brać za idiotów, bo to nieładnie.

    Nie dziwię sie, że ma Pan ciepły stosunek do idealistów. Proszę jednak uważać z tymi sympatiami. Norymberga to szczególne miejsce, gdzie mury wciąż pamiętają spotkania idealistów. Oraz propagandystów na ich usługach. Pan pisze z takim samym zapałem (i z takim samym stosunkiem do realiów) jak jeden z nich.

    Jednak Norymberga to także miejsce targów zabawek, corocznych w dodatku. Niech Pan tam spróbuje swych sił.

    W końcu nie ma to jak opowiadać bajki na targach zabawek.

  174. # Caramba pisze: 2010-10-30 o godz. 23:24

    **Piotr Kraczkowski pisze: 2010-10-30 o godz. 18:20
    (…)
    „Tak, Polska mogła uznać niszczyciel rosyjskiej armii za statek cywilny. I to niezależnie od tego jaką misję pełnił.”

    To oczywista bzdura.

    „Plan lotu głowy państwa zawsze uzgadnia się wcześniej, żeby samolot miał specjalne prawa.”

    To, ze tu chodzilo o glowe panstwa nie ma tu zadnego znaczenia – plan lotu musi byc przeslany panstwom tranzytowym i docelowemu w przypadku kazdego samolotu obojetnie jakiego rodzaju. To wymog bezpieczenstwa lotow miedzynarodowych. Po podanym linkim wzne jest tylko stwierdzenie, ze Rosja i Bialorus otrzymaly plan lotu, ktory identyfikowal Tu154 jako samolot wojskowy. Oba kraje zaakceptowaly ta wlasciwosci Tu154 jako samolotu wojskowego oraz jej konsekwencje: zakaz prawny stosowania Konwencji Genewskiej oraz powierzania dochodzenia MAK w przypadku katastrofy.

    Tusk nie mial prawa stosowac Konwencji Genewskiej takze z uwagi na:
    „wbrew załącznikowi pierwszemu konwencji załoga lotu nie posiadała licencji cywilnych, a więc nie pasowała do oficjalnej definicji członka załogi według Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO), którym może być jedynie osoba licencjonowana. Badając katastrofę według konwencji i jej 13 załącznika, należałoby więc uznać, że samolot Tu-154M… nie miał załogi!”
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101001&typ=po&id=po01.txt

    **Prezydent Kaczyński nie zgodziłby się podporządkować rosyjskiemu dowództwu i ich wewnętrznym wojskowym procedurom a tylko wtedy lot mógłby być “wojskowym” lotem.**

    Nie zrozumial pan istoty rozroznienia miedzy samolotami cywilnymi a panstwowymi (w tym wosjkjowymi). Samoloty cywilne maja na pokladzie czesto pasazerow kilku narodowosci. Nawet zaloga moze skladac sie z kilku narodowosci, samolot moze byc wlasnoscia firmy frnacuskiej, wynajetym przez firme angielska, ktora pozyczyla go firmie belgijskiej. Kierownictwo dochodzenia moze reklamowac dla siebie 10 panstw. Dlatego przyjeto zasade: dochodzenie prowadzi z zasady kraj, na ktorego terenie samolot sie rozbil – chyba ze strony dobrowolnie dogadaja sie co do innego kierownictwa, np. Kongo moze przekazac dochodzenie specjalistom z Francji.

    W przypadku samolotow wojskowych dysponuje tylko jedno panstwo, jego pasazerowie to obywatele jednego panstwa, z reguly chodzi o zablakanego mysliwca, transportowca, bombowca itp. Nie ma problemu wielu mozliwych podmiotow dochodzenia, jest tylko problem stosunkow sasiedzkich. Dlatego zostawiono to sasiadujacym panstwom do ich dwustronnych regulacji – w tym przypadku umowa z 1993r.

    Warto zapewnic na przyszlosc by UE i Nato staly za kazdym samolotem panstwowym krajow czlonkowskich.

    „Myślę, że za Macierewiczem, próbuje pan zdjąć odpowiedzialność za decyzję o lądowaniu i zwalić na kontrolerów rosyjskich.”
    „Niestety, tu nie można powiedzieć: za decyzję o lądowaniu odpowiedzialny jest rząd i osobiście Donald Tusk.”

    Nie bylo zadnej decyzji o ladowaniu, byla tylko decyzja o zejsciu na wysokosc decyzyjna celem sprawdzenia, czy mgla w tym konkretnym momencie faktycznie zaslania ziemie – 30 min. pozniej mgla zniknela. Swiadek, polski pilot Jak-40: „I tupolew wcale nie lądował. Robił podejście do lądowania i w jego trakcie doszło do katastrofy. Podejście wygląda tak, że samolot zniża się do swojej minimalnej wysokości i wykonuje lot w kierunku lotniska. Jeżeli na tej wysokości w odpowiedniej odległości od drogi startowej ma kontakt wzrokowy z ziemią, może się zniżyć i kontynuować, nawet gdyby wieża podała mu gorsze -warunki.”
    http://wyborcza.pl/1,75478,7913721,Tupolew_wcale_nie_ladowal.html?as=3&startsz=x#ixzz0uDGi2dxA

    Czy Tusk bezprawnie robilby za wszelka cene z samolotu wojskowego cywilny tylko po to by na sile zapobiec badaniu dowodow, szczegolnie czarnych skrzynek, cial i wraka przez Polske, gdyby chodzilo tylko o rozbieznosci: piloci-wieza? Oczywiscie ze nie! Tak olbrzymie falszerstwo ma sens tylko wtedy, gdyby Tusk wiedzial, lub podejrzewal, ze w Warszawie dokonano sabotazu w kokpicie, ktory jest obecnie ukrywany przed swiatem przez Rosje.

    Faktycznie wszystko wskazuje na to, ze samolot usamodzielnil sie od wysokosci ok. 100m i wbrew pilotom uderzyl o ziemie.

    Zbior dotychczasowych nieprawidlowosci sledztwa wykrytych przez ekspertow jest tak olbrzymi, ze uzasadnia impeachment rzadu:
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101001&typ=po&id=po01.txt

    Przeciez z oficjanego przebiegu zdarzen wynika, ze Tu154 przecia linie energetyczna elektrowni atomowej bedac na wysokosci 400 metrow:
    http://www.fakt.pl/Kolejna-tajemnica-Smolenska-,artykuly,73772,1.html

    „Ja pana wypowiedzi w tej kwestii kwalifikuję jako, nie bezmyślne ale, nieuczciwe.”

    Wzajemnie – ja moge dodac, ze panskie bazuja na medialnych klamstwach rzadowej propagandy lub wlasnych wymyslach, a moja wypowiedz wspieraja zacytowane fakty i opinie ekspertow.

  175. telegraphic observer (02:31)
    Jeśli chodzi o „płynna bazę”, to głównie rocznik 2005.
    T. nic na Tobie nie wiesza, Ona Ciebie kocha miłością bezinteresowną.
    Ale się nie przyznała jak Karenina…

    Co do drugiego akapitu – to PRAWDA!

    Jestem w dobrym nastroju, bo Starzy w mojej rodzinie mówili „jak dociągniemy do listopada, to mamy szanse dociągnąć do marca”.

    Pozdrowienia

  176. @ Jacobsky – pod poprzednim wpisem Gospodarza zamieściłem tekst dla Ciebie, sądzę, że ostatecznie wyjaśniający moje stanowisko i zamykający naszą dyskusję o PRL.
    Pozdrawiam.

  177. Slawomirski pisze:

    2010-10-28 o godz. 18:29
    „Przez dziesieciolecia wychowywaliscie sobie to co teraz zbieracie.”

    Szanowny Panie Slawomirski,
    glowny problem polega na tym, ze to my zbieramy dzis to,
    co oni przez dziesieciolecia wychowali.

  178. TJ pisze:
    2010-10-31 o godz. 12:54

    Język PISowskich forów wypłynął na szerokie wody „Rzeczpospolitej”.

    Ktoś to kiedyś trafnie określił, bodaj w odniesieniu do tego samego zjawiska:
    szambo wybiło.

    Pozdrawiam.

  179. Lech,

    przeczytałem. Dziękuję.

    Pozdrawiam.

  180. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-10-31 o godz. 13:25
    # guziec pisze: 2010-10-31 o godz. 00:16

    Mój komentarz

    Nie polemizuję z Kraczkowskim, dialoguję z Guźcem.

    Moim zdaniem usztywnienie postawy PiSu w obliczu ostatnich niepowodzeń przyczynia się do mobilizacji ostatnich rezerw – ludzi mających trudności z krytycznym myśleniem, lubujących się w argumentacji tak mocno za, że aż przeciw, co rodzi paradoksalny ekstremizm.

    Fantaści w sieci starają się zorganizować masowy ruch na rzecz weryfikacji, a właściwie uwiarygodnienia hipotezy zamachu.
    Niejaki PK przytoczył tu na blogu z pięć hipotez zamachowych każdorazowo zapewniając, że właśnie ta omawiana jest pewna, sprawdzona, poparta przez wybitnych specjalistów, nie zważając na to, że kolejne hipotezy tworzą łańcuszek sprzeczności.

    Ostatnio społeczni śledczy lansują hipotezę, której sama nazwa powinna zwalić z nóg przeciętnego laika – wybuch wewnatrz samolotu bomby izowolumetrycznej typu stonoga – takiej podłużnej, sterowanej z zewnątrz.
    Stąd nagła potrzeba odrzucenia jakichś technicznych rozważań, które propaguje ruski MAK o rzekomym obrocie wokół osi samolotu przed upadkiem po urwaniu skrzydła.

    Twierdzą oni, ze albo urwania skrzydła nie było, bo przedtem umyślny samolot kosiarka ściął drzewa, albo że utrata części skrzydła dla takiego kolosa, jak Tu-154, to pryszcz i jest oczywiste, że mógł swobodnie podlecieć te kilkaset metrów dalej i usiąść na lądowisku.

    Argumentem za bombą izowolumetryczną jest rzekome rozpadnięcie się samolotu na milion kawałków, chociaż setki razy pokazywane w TV szczątki samolotu zawierają potężne odłamy kadłuba. Ci sami ludzi znający się na bombach rozrywających w pył samoloty, na tych samych forach jeszcze miesiąc temu pisali, że ruskie tuż po upadku samolotu dobijali ocalałych i wybijali szyby w kadłubie, które niewiadomo jakim cudem przetrwały wybuch izowolumetryczny.

    Bomby izowolumetyryczne inaczej zwane paliwowymi lub zawiesinowymi nie zawierają tradycyjnego materiału wybuchowego będącego mieszanką substancji utleniających się oraz utleniaczy, jak np. rozdrobniona siarka (kiedyś) jako paliwo oraz saletra jako utleniacz.

    W bombach paliwowych jest tylko paliwo, które sterowanym wybuchem (który rozrywa skorupę bomby) jest rozpylane na stosunkowo dużą odległość w powietrzu tworząc zawiesinę palnych cząstek stałych lub ciekłych, a w kilkadziesiąt milisekund po tym wybuchu następuje drugi, który w powstałą mieszaninę zapala w jednym miejscu (lub kilku).

    Wybuch wynikowy, który jest analogiczny do wybuchów pyłu węglowego w kopalniach, pyłu drzewnego w stolarniach, mieszanki benzyna / powietrze w cylindrze silnika, następuje na o wiele większym obszarze niż wybuch zainicjowany w skorupie bomby i ma dlatego większy skutek rażenia.

    Dodatkowo, jeśli bomba jest wystarczająco duża, to zużywając błyskawicznie tlen z otoczenia tworzy w nim próżnię tlenową, co zabija siłę żywą bez rozrywania ciał, uszkadzając jedynie płuca. Horror.

    Zamachowi śledczy domagają się sekcji zwłok z dwóch powodów:
    – dla odnalezienia pocisków w ciałach (dobijanie rannych);
    – dla stwierdzenia skutków próżni tlenowej dla płuc pasażerów samolotu porażonych wybuchem.

    Bzdury te są wymyślane dla potargania świadomości elektoratu do tego stopnia, aby ten nie rozróżniał co białe, a co czarne.

    Nawiasem mówiąc osobiście spotkałem się z osobami, które z największym przekonaniem twierdziły, że to był zamach. Na zapytanie o dowody pierwszą reakcją było odegranie obrazy, drugą odpowiedź – ruskie zawsze zabijali naszych, trzecią odwrócenie się, jak od trędowatego. PK sądzi, że trick zadziała na blogu.

    Pzdr, TJ

  181. # Jacobsky pisze: 2010-10-31 o godz. 14:06

    **Piotr Kraczkowski, (…)
    Nie dziwię sie, że ma Pan ciepły stosunek do idealistów. Proszę jednak uważać z tymi sympatiami. Norymberga to szczególne miejsce, gdzie mury wciąż pamiętają spotkania idealistów. Oraz propagandystów na ich usługach.”

    1.
    Niech sie pan nauczy wypowiadac sie konkretnie i jednoznacznie – uniknie pan pieprzenia glupstw.
    2.
    Ani Urban, ani Jaruzelski, ani Passent, ani Kiszczak nie zalozyli ZSRR – dzialali w sytuacji zastanej i starali sie w tej zastanej sytuacji osiagnac jak najwiecej dla swych socjalistycznych idealow, uwazali, ze tym samym dzialaja na korzysc Polski.

    Za obie wojny swiatowe „odpowiada” kapitalizm – czyz, szczegolnie przy braku informacji, nie moglo wielu ludzi uwazac, ze ZSRR jest o wiele, wiele mniejszym zlem, niz trzecia wojna swiatowa wywolana przez panstwa kapitalistyczne?

    Nazizm byl zbrodnicza ideologia kapitalistycznego panstwa, mial zbrodnicze cele. Komunizm jako cel, chco nie pod nazwa komunizm, jest uwazany za cos nieuniknionego i pozytywnego. Popularne na calym swiecie amerykanskie seriale i filmy Star Trek opisuja swiat w komunizmie:
    Examples of Communism in star trek
    http://www.youtube.com/watch?v=pzqW0YaN2ho&feature=related
    Star Trek „Money doesn’t exist in the 24th Century”
    http://www.youtube.com/watch?v=I2wqSDupcxY&NR=1
    I wiele innych cytatow.
    Fizyka nieuchronnie polozy kres kapitalizmowi w ciagu nastepnych 100 lat udostepniajac bezplatna energie, ktora nanotechnologie beda przetwazac w dowolny przedmiot eliminujac potrzebe pracy dla przezycia.

    ZSRR „popelnil” potworne zbrodnie, ale to nie byl komunizm i zbrodnie te nie byly celem ZSRR, lecz zbrodnicza praktyka partii.

    Zasade cel uswieca srodki zaprezentowaly USA w Iraku, w kazni na Mazurach, Abhu Graib i wielu innych, ale i zabijajac 3 miliony cywilych Wietnamczykow, lub uzywajac broni atomowej.
    3.
    Rozliczac nalezy idealistow, i nas wszystkich, z tego, co faktycznie zrobilismy w ramach mozliwosci PRL i po jej upadku.
    4.
    Nie widzi pan dysproporcji w rozliczaniu za stan wojenny przez narod, ktory zlekcewazyl zakazy swego polskiego papieza i – wbrew NATO i UE – wzial udzial w zbrodni przeciw ludzkosci polegajacej na nielegalnej w mysl polskiej konstytucji oraz prawa miedzynarodowego napasci na Irak, ktory nigdy nic Polsce nie zrobil i nikomu nie mogl zagrozic w dajacej sie przewidziec przyszlosci? Polacy wspolodpowiadaja za rzez w Iraku, jeszcze to do pana nie dotarlo?

    Ma pan odwage rozliczac za PRL, ale nie ma pan odwagi by nawet pomyslec o rozliczeniu politykow odpowiedzialnych za zbrodnie i hanbe irackiej wojny zaczepnej? Czy Jaruzelski, dzialajac w ramach totalitaryzmu, wyslal polskich zolnierzy do jakiegos odpowiednika Iraku itp.? Czy Jaruzelski odpowiada w czasie PRL za blisko milion pomordowanych irackich kobiet, dzieci, bezbronnych?

  182. Lex 11.24

    Byli dwie baby, co sie na siebie wypieli na Maryniaku. I tak trwali poki menty jech nie zgarneli. Jedna – mloda, przy kosci, co Pod Zolwiem z Zyziem balowala i fugusa z ASP krecila – Miss Stypulkoska i druga – leciwa kobitka, co to po Oboznej ja na wozku puscili – melicja szczenkie jej znaszla a zerandol jej o maly figiel na leb nie zlecial jak Lolek swoje majufesy podrzynal i tej bylo Madame Siemiatkoska.

    W ostatniem zdaniu leb Siemiatkoskiej wsunal sie na miejsce Stypulkoskiej, co z Zyziem balowala. Calkiem bezprawnie sie wsunal i za to Szanownego usilnie przepraszam.

    Jak sie Pan pofatygujesz na: kleofas.blogspot.com, z calo ferajno sie sie pan zapoznasz i konfuzji unikniesz. Starczy na strzaleczkie, po prawo, przy miesiacu, nadusic i tytula wszystkiech kawalkow sie pokazo. Brac i wybrac !

    Kompinowalem zes Pan Krakus, a tu – w warszawskie Brodno zes Pan sie zaryl ! Szelki mie pekli, deciak z glowy zlecial i szloch wzruszenia jeszcze mie pisac nie daje….Czyzbym Rodaka odnalazl ?
    Raczkie sciskam i do uslug pozostaje, Kleofas.

  183. Cierpiac na chroniczny „L’esprit de l’escalier” moglbym tylko dodac , ze krew zimna az do przesady bo z zoliborskiego punktu widzenia „spieprzaj dziadu!” byloby uzasadnione choc miedzy (?) „Bogiem a prawda” z powodu roznicy wieku , bez sensu.
    Dosyc tego bo trzeba sie przygotowac do wieczornego pukania Azji do drzwi (tym razem mlodocianej) ktora nie przepusci zadnej do tego okazji. Ostatnio tydzien temu w przeddzien wyborow samorzadowych.
    Jedyny rozsadny sposob to sluchawki na uszy, Schubert i malbec ( po ciemku )

  184. Szanownie Panie Piotrze Kraczkowski!

    Serdecznie dziękuję za zastąpienie mnie na podium.
    Absolwent zajęty pracą doktorską całkiem mnie zaniedbał.
    Napięcie mięśni grzbietowych więc mi zmałało i zrobił się ze mnie pochylony dziadyga niegodzien czempionatu.

    Cieszy mnie, że kołek knebla nie zapuścił korzeni w Lewej gębie i po popieprzeniu subtelnym szybko został wypluty. Lewy da sobie nawet z kołkami rozporowymi. Nie zachęcam do dalszych prób zatkania, ale zwracam uwagę, że lekceważenie przeciwnika grozi chorobą stopy okopowej i gangreną. (Polecam Kartkę_z_Podróży o zmianach na zachodzie z wojennego romansu na błotną tragedię). Podejrzałem Lewego telepatycznie: jest podwiązany do nieieskiego balonika Okudżawy i zawsze będzie nad głowami ponuraków.

    Kartko! Inne Pesymistki i Beznadziejowcy!

    Prosiłem! Blagałem! Przestańcie zwolenników Jarosława Kaczyńskiego traktować jak skończonych idiotów! Jeśli Jadwiga Steniszkis nie radzi już sobie z etiologią myśli Prezesa, to co mają robić maluczcy? Przecież oni konwergencji transgresji w hieratyczną supresję dyfuzji spetryfikowanej boją sie bardziej niż Doda wody święconej!

    Toż nie trzeba trzech pokoleń. Jak pisze Janicki w papier-Polityce społeczeńswo nasze jest instynktownie nastawione na jedność.
    Wystarczy przypilnować aby Zientarscy, Jędrzejczakowie i inni furowi dostali zakaz przekraczania 50-ątki i prosty lud będzie naręczami skladał kwiaty na grobie Mirka pielgrzymując pieszo. Przestańcie za radą Janickiego okazywać pogardę tym co nie załapali sie na transformację. Nie lewa lewackośc epigonów utopii i nie mundurowi Najwyższego są tu głównymi zagrożeniami.

    Zagrożenie wyczytać można z blogów e-Polityki. Ten z europejską rejestracją nie ma prawa kupować chleba Staropolskiego. Ten z toyoty do tego ze skody mówi: „Ty dupku!”. A medio-robole łatwe kamero-wierszówki stukają jak bębny modlitewne obracając te same mantry pisomowy cytując. Wszak Bralczyk mógłby wreszcie powiedzieć, że bajka o białym lwie zapisana w suahili jest łatwiejsza do przekładu jarkowego na nasze.

    Poczytajcie coś więcej niż Baumana i Łagowskiego.
    Poczytajcie reportaże w Polityce z krainy wykluczonych nie kumających stojącego zaokludowanego frontu chłodnego w przestrzeni wartości fundamentalnych poddanych flukuacjom społecznego potencjału.

    Mniej troski o siebie. Doczytuję się Waszego bezpiecznego dnia.
    Więcej trudnej, wulgarnej troski o innych. I mniej piany proszę!

  185. Panie Piotrze Kraczkowski.

    Jako wierzący w ludzi, wbrew ostrzeżeniom @Cynamona, po raz kolejny spróbuję potraktować Pana i Pańskie wynurzenia oraz hipotezy poważnie i proszę się z tego nie śmiać.

    Otóż jako wykpiony, już tu na blogu przez jedną z jego gwiazd (nie powiem, z pełna kulturą sobie ze mnie dworował), zwolennik teorii spiskowych przyjąłem do rozważań pańską hipotezę o zamachu (wynikającą chociażby z korespondencji do @Guźca
    – “I panskie PO i pan klamiecie ws “tym samolot” co nasuwa refleksje, ze gdyby to nie byl zamach, to rzad …”)

    Ponieważ zamach na Prezydenta i jego samolot to przecież nie w kij dmuchał ani też nie wyczyn jakiegoś niezrównoważonego osobnika, to należy rozważyć, kto miałby z tego korzyść.

    – Czyżby Rosjanie? A jakąż, skoro wszystko wskazywało na to, że Lech Kaczyński wyborów by nie wygrał a nawet gdyby wygrał to co? – i tak by prowadzili politykę nad naszymi głowami;

    – Ekipa Tuska-Komorowskiego? – Czy aż takie ryzyko musieli podejmować by mieć pewność, że zwyciężą w wyborach;

    Doszedłem do wniosku, że doszukiwanie się zamachowców po stronie rosyjskiej lub POwskiej są zbyt karkołomne bowiem ich racjonalność graniczyłaby z paranoją.

    Ale przecież zamach był wg Pana, więc kto i po co go zorganizował?:

    Teza 1.

    Lech Kaczyński wiedział, że jego słupki-głupki są niskie i zanim ogłosi decyzję, że będzie kandydował (a miał ją ogłosić przecież właśnie po powrocie z Katynia) musi się coś spektakularnego wydarzyć, by się podniosły.
    Co mogło podnieść słupki-głupki?
    A może trudne lądowanie np. z urywającym się podwoziem tutki na końcowych metrach pasa na lotnisku w Smoleńsku?

    Pytanie:
    – Czy Lechowi Kaczyńskiemu słupki-głupki by się podniosły czy spadły, gdyby się okazało, że z narażeniem życia stawił się w Katyniu by oddać honor pomordowanemu kwiatowi polskiej inteligencji?.

    Odpowiedź chyba jest jasna Panie Kraczkowski, czyż nie?

    A kto mógłby być potencjalnym organizatorem i wykonawcą tak misternej akcji?

    Czyż nie np. sam Antek policmajster, który wcześniej przewerbował kilku szpiego-oficerów w trakcie weryfikacji WSI?

    Sam nie poleciał, bo tyłek coś go swędział i nie do końca zawierzał fachowości szpiegów z WSI może?.

    Jak się nie udało, to zwiał do Kraju by przypilnować interesu, nawet na przybycie prezydenckiego brata nie zaczekał.

    I co Pan na to Panie Kraczkowski.

    Czy jeśli Prokuratura przyjmie tezę o zamachu, to powinna pójść tym tropem czy nie?
    Jeśli nie, to dlaczego?

    Teza 2.
    Nie chodziło wcale o Prezydenta Kaczyńskiego tylko o zemstę na dwóch gnębicielach bezpieki.
    Wśród pasażerów byli bowiem autor ustawy antyesbeckiej, Sebastian Karpinuk i szef IPN, Janusz Kurtyka i to zaświadczenia o przebiegu służby z tej właśnie instytucji detrminują wysokość obrzynanych SBckich emerytur.

    Widzi Pan, na liście ofiar (w pierwszej wersji był Jacek Sasin), który jednak nie poleciał okazało się, że przez przypadek.

    Ja nie wiem, czyim on jest synem, ale jeśli emerytowanego generała bezpieki, Józefa Sasina o którym piszą, że jest przedstawicielem biznesowym niejakiego Edwarda Mazura, (tego którego zawodowy zabójca Zirajewski pomawiał o zlecenie na gen. Papałę) i który jest ojcem chrzestnym Jacka Sasina (czy to tego, który z ramienia PiS właśnie kandyduje w wyborach samorządowych).
    A jeśli to ten Jacek, to nie trzeba sprawdzić, czy z racji koleżeństwa nie zadzwonił ktoś do gen Sasina i powiedział np.
    – Ziutek, ty powiedz no Jackowi, żeby jutro się z rana specjalnie nie spieszył ;
    – OK, dzięki, nie zapomnę ci tego.

    I co Pan na to Panie Kraczkowski, czy pańska hipoteza o zamachu uprawnia śledczych do pójścia np, też takim śladem?
    A wierzy Pan w przypadki?

    Panie Kraczkowski, powiem też, że w swoim zacietrzewieniu obraża Pan ludzi, w tym mnie pisząc:
    “Jako anonim moze byc pan rownie dobrze bylym SBkiem broniacym tu interesow mafii narkotykowej, w tym dopalaczy, ktorej rzad umozliwil eksplozje wplywow i interesow w Polsce legalizujac de facto i de jure dopalacze przez ostatnie dwa lata, oraz organizujac teraz pozory, akcjonizm, ktory jest nastepna przysluga dla tej mafii, albo synkiem bylego pracownika cenzury w PRL, albo sympatykiem PO w misji propagandowej, albo, albo…”

    Ja tez piszę sobie tutaj anonimowo.
    Zdarzało mi się (jak to czujnie określił pewien parametr czasowy jeden z blogowiczów) w poprzednim życiu pisać coś nawet do Polityki (jeszcze tej w płachcie 90-91 r.) pod pełnym imieniem i nazwiskiem bo dostawałem za to zadawalające wynagrodzenie.
    Za forsę wykonałem w swym życiu wiele różnych rzeczy, w tym przy pomocy pióra i wtedy podpisywałem się i podpisuję do dziś pełnym imieniem i nazwiskiem.
    Czy Pan też, Panie Kraczkowski?

    Niech Pan się zastanowi i trochę odpocznie, bo na tych blogach polityki obserwuję pojawianie się ciekawych ludzi i wpisów wartych przemyślenia a ciągłe “pieprzenie o samolotach” zaczyna być męczące.

    Czy Pan nie widzi, że blokuje ciekawie rozwijające się dyskusje np. na temat przyszłości i kształtu naszego państwa , giną głosy czy apele o refleksje na temat naprawdę ważnych wydarzeń dla nas jak np. spotkania Merkel, Sarkoziego i Miedwiediewa i tego konsekwencji.

    Tu się pojawiają naprawdę niegłupi ludzie, bywają też i mądrale ale często warci tego by ich poczytać a Pan tylko o tych samolotach, PiSie i Jarosławie Kaczyńskim, jak nie przymierzając… może się już zamknę.

    Nemer

  186. Ładnie się  państwu Kraj rozwija przyznaję.

    Weźmy np taką polską amerykanistykę, poziom jej kilka lat temu rozpaczliwy bez względu na jaki by uniwersytet nie zajrzeć, naprawdę rozpaczliwy, a dzisiaj młodzież imponuje, momentami przynajmniej.

    Proszę rzucić okiem np na artykuł Katarzyny Wężyk „I Bóg przemówił do Glenna Becka” w Wyborczej doktorantki UW piszącej pracę o Tea Party.

    Kapitalna, idiomatyczna znajomość realiów, klimatów północno amerykańskich, znajomość na dzisiaj a nie sprzed II wojny światowej czy za Lincolna i to z perspektywy całego kraju a nie z getta imigracyjnego w Chicago.

    I to na dodatek przedstawiona świetnym rzadko widzianym w polskiej dziennikarce językiem polskim. Plus ku mojemu zdziwienie artykuł zgłębia sprawę do poziomu którego normalnie nawet w tygodnikach się nie widzi. A tu tylko GW. Wpuści ją stary układ, sądzą Państwo?

    (P.S. to nie jest żadna wtyczka, ja osoby zupełnie nie znam)

  187. Nemer, 20.27. Na świecie jest tyle rzeczy pięknych, wzruszających, interesujących lub groźnych dla jego istnienia, a Ty masz czas, energie i cierpliwość zajmować się bredniami adwersarza. Szanuj swój czas i dobieraj przyjemności. J. Attali napisał niedawno książkę na temat długu publicznego, pytając w tytule czy Europa przetrwa następne 10 lat? Nazwał w niej trafnie nową grupę szabrowników i oszustów jako „klasę dostatnich darmozjadów”. Samolot już spadł, rozbił się, zginęła „elita” Rzeczpospolitej i nikt nie wróci ich do życia. Zapalić świeczką i dać im święty spokój.

  188. Właśnie kończy się program na TVN24 z udziałem dziennikarzy (niedziel go. 23.00). Powiem krótko: najlepszym był pan Passent, klasa sama w sobie. najgorzej wypadł pan Lisowski czy Lisewski z Rzeczypospolitej.

  189. Piotr Kraczkowski, 13.25:
    Drogi panie, ubawiłem się setnie czytając pańskie wypociny. Proszę tego wpisu nie traktować, jako polemiki, tylko informację. Otóż informuję pana, że trudno spotkać podobnemu panu samorodka. Powinien pan leżeć w Sevres jako wzorzec syntezy Rokiciny i Macierewicza. Do tego stwierdzenie ,,Kłamie Pan” na temat moich preferencji politycznych – tu pan walnąłeś, jak nie przymierzając gołąb na parapet. Kraczkowski wie lepiej. Marnuje się pan w tych Niemczech, zapraszam do Polski, kariera w TVN 24 murowana. Dasz pan odpocząć Błaszczakowi, bo już bidny ledwo dycha, a pan taki świeży medialnie:)
    TJ – oni są gotowi wykoncypować w tej chwili wszystko, nawet nie próbuję się zastanawiać, co jeszcze, bo i tak ich fantazja przerośnie moją. Część robi to dla władzy, a część z głupoty. Czytając Kraczkowskiego skłaniam się w jego przypadku za tym drugim powodem. Pozdrawiam.

  190. Nemer pisze: 2010-10-31 o godz. 20:27

    **Panie Piotrze Kraczkowski. (…)
    Ponieważ zamach na Prezydenta i jego samolot to przecież nie w kij dmuchał ani też nie wyczyn jakiegoś niezrównoważonego osobnika, to należy rozważyć, kto miałby z tego korzyść.**

    Potencjalni zamachowcy:
    1.
    Izrael – cala masa zamachow, w tym na dyplomatow USA na konto Arabow, szpiegowanie przeciw USA za pieniadze USA, sprzedaz tajemnic USA przeciwnikom USA – to tylko powszechnie znane sprawki. Trudno wyczuc jakie pokretne kalkulacje Izrael moglby miec. Efektem jest jednak poszczucie swiata i Polski przeciw Rosji. Tu ma pan Chodorkowskiego, ktory z dzialaczy partyjnej mlodziezowki, nagle stal sie miliarderem, ktory polozyl dla zagranicy lape na rosyjskiej ropie. Zastepca Chodorkowskiego, tez miliarder, uciekl do Izraela. Rosja pokrzyzowala plany Izraela zaatakowania Iranu z Gruzji i sprzedaje Iranowi obrone przeciwlotnicza. – Wystarczajace powody dla Izraela, by zaatakowac Rosje w ten tradycyjny dla niego sposob. Przy okazji kryzys zaufania w Polsce, ktory oslabia politykow i utrudnia „nie” ws 65 mld. dol. haraczu.
    2.
    USA – USA uwazaja, ze bylyby bezpieczniejsze, gdyby Rosja nie miala broni atomowej i byla slabym panstwem. USA otoczyly Rosje bazami i usilowaly narzucic neoliberalizm, ktory by Rosje zniszczyl, gdyby KGB na czas nie wyhamowala tego ataku Putinem.
    3.
    Polska, lub polsko-rosyjska mafia bylych agentow – wg Korwina Mikke z powodu szantazowania agentow aneksem raportu o WSI przez prezydenta. Lub inne nie znane nam kombinacje.
    4.
    Przeciwnicy Putina, ktorzy chcieliby wysadzic go z siodla.

    Putin nie obejmowal by formalnie odpowiedzialnosci za dochodzenie, gdyby stal za ewentualnym zamachem. Rosja oficjalna moze tylko stracic, a zyski polityczne bylby zadne. Jesli juz, to Rosja upozorowalaby Al Kaide w Warszawie.
    5:
    Nieznani. Moze z miedzynarodowego „narodu” 10 milionow multimilionerow swiata? moze chodzi o odwrocenie uwagi od przekretu z kryzysem finansowym, o rywalizacje Euro-Dolar? Moze nastapi ciag dalszy, ktory cos wyjasni?

    Der Spiegel opublikowal zaraz po 911 zdjecie drugiego samolotu z podczepionym urzadzeniem pod brzuchem na okladce. Eksperci potwierdzaja urzadzenie podczepione pod Boeinga, ktory jako drugi uderzyl w WTC i przecza, by mogl byc to pasazerski Boeing, ktory oficjalnie mial uderzyc w WTC:
    Was Extra Equipment Attached To Flight 175?
    http://www.youtube.com/watch?v=huK0MAb0Xa4&feature=related

    Mamy wiec katastrofy 911 i Smolensk i w obu przypadkach zamachowcy celowo dawaliby opini publicznej material przeciwko rzadom: USA, Polski, Rosji. W przypadku 911 to podczepione urzadzenie – przeciez bylo oczywistym, ze tysiace ludzi bedzie fotografowac i filmowac drugi samolot. Aby spelnic swa role urzadzenie nie musialo byc na zewnatrz, moglo byc w kadlubie. Ewentualni zamachowcy wiedzieliby, ze to urzadzenie zdradzi zamach, wiec po co?

    W przypadku Smolenska ktos robi filmik i podrzuca go w internecie z glosami po polsku i strzalami. Do dzis nie wiadomo czyje sa to slowa po polsku, a przeciez Polakow tam nie bylo duzo. Analiza glosu wyklucza oficjalnego autora, tego mechanika. Mozna zreszta bez komputera rozroznic glos z filmika i tego mechanika. Kto wiec nakrecil ten filmik i dlaczego podrzucil w internecie anonimowo? Trudno uwierzyc, ze elektrownia atomowa podala zly czas przerwania jej lini energetycznej – Tupolew nie mogl jej przerwac.

    Byc moze znajda sie racjonalne i przekonujace uzasadnienia tego urzadzenia pod Boeingiem i niejasnosci Smolenska. – byloby lepiej, bo podejrzenie zamachow jest faktycznie paskudne. Niemniej nie wolno chowac glowy w piasek, bo byloby to zbyt kosztowne. Demokracja jest ustrojem, w ktorym nalezy i mozny mowic ludziom prawde. Samo udawanie, ze niejasnosci nie ma, uszkadza demokracje, bo rzadzacy moga uwazac, ze panuja nad demokratami.

  191. Nemer pisze: 2010-10-31 o godz. 20:27

    **Panie Piotrze Kraczkowski. (…) na tych blogach polityki obserwuję pojawianie się ciekawych ludzi i wpisów wartych przemyślenia a ciągłe “pieprzenie o samolotach” zaczyna być męczące. Czy Pan nie widzi, że blokuje ciekawie rozwijające się dyskusje np. na temat przyszłości i kształtu naszego państwa , giną głosy czy apele o refleksje na temat naprawdę ważnych wydarzeń dla nas jak np. spotkania Merkel, Sarkoziego i Miedwiediewa i tego konsekwencji. Tu się pojawiają naprawdę niegłupi ludzie, bywają też i mądrale ale często warci tego by ich poczytać a Pan tylko o tych samolotach, PiSie i Jarosławie Kaczyńskim**

    O Kaczynskim i PiS pisze Passent w kazdym Blogu.

    Nie pisze tylko o samolocie. O samolocie zaczal wyzej Jurek Cedro pisze: 2010-10-29 o godz. 14:53 i guziec. Nie mozna sie temu dziwic, poniewaz jest to konflikt spoleczny o olbrzymim znaczeniu – dla pana moze nie wazny, poniewaz nie rozumie pan polityki. Nie sadze by moje dwie odpowiedzi panu Credo i guzcowi cokolwiek blokowaly.

    Jesli blogowi cos szkodzi, to wynurzenia blogowiczow o sprawach czysto prywatnych, ktore interesuja tylko ich osobiscie, i ktore moga sobie wymieniac emailami, oraz bluzganie obelgami pod adresem blogowiczow i osob publicznych – co z koleji panu nie przeszkadza. Co kogo np. obchodzi, co tam pan sobie wypisywal i gdzie? – To panska prywatna sprawa, ktora nie powinien pan blokowac blogu. Pisze pan bez pokrycia w faktach i bez sensu.

  192. W Rzeczpospolitej artykuł sztandarowego myśliciela PiS-u i Radia Maryja, Zdzisława Krasnodębskiego, który stanowczo nie powinien przejść niezauważony.

    Zmęczeni chaotyczną sejmowo-publicystyczną młócką, spragnieni uporządkowanej wymiany myśli, rzucamy się na tekst aktywnego nauczyciela i naukowca, filozofa społecznego (tak w redakcyjnej notce), który poza tytułami profesora uniwersytetów w Bremie i Lublinie, chlubi się również glejtem patriotyzmu i katolicko-narodowej prawomyślności.

    Poglądy bywają różne, jednak uprawianie nauki wymaga stosowania ustalonych standardów. Nie sądzę, aby wiedza Zdzisława Krasnodębskiego w tej kwestii odbiegała od mojej. Obydwaj jesteśmy absolwentami Instytutu Socjologii UW, niemalże z tego samego rocznika. Mieliśmy tych samych nauczycieli, którzy wpajali nam te same zasady metodologiczne (dla niezorientowanych, nie mające nic wspólnego z marksizmem). Stąd, nawet w tekście publicystycznym, można było oczekiwać wypowiedzi merytorycznej, choćby pobieżnie uzasadnionej, a już na pewno wyważonej, unikającej sądów wartościujących i banalnych uogólnień.

    Niemałe nadzieje wiązałem z chwilą, w której profesor zabiera głos. Śmierć pana Marka Rosiaka powinna być wstrząsem dla wszystkich, od lewa do prawa. To nie do pojęcia, że nawet w obliczu tak wstrząsającego wydarzenia, nawet na czas pogrzebu, nie było możliwe zawarcie politycznego zawieszenia broni.

    Jeśli partyjni funkcjonariusze nie umieją porozumieć się w tak zasadniczych sprawach, najwyższej wagi nabiera głos wykształconej elity społeczeństwa. Na taki głos Zdzisława Krasnodębskiego również liczyłem.

    Cóż, spotkał mnie zawód. Pan profesor rzucił kilka prostych (staram się być delikatny) myśli godnych wysokiej klasy agitatora, lecz pozbawionych elementarnych atrybutów refleksji badacza społecznego. Zamiast próby rzetelnej analizy, dolano do wojny polsko-polskiej kolejną bańkę z benzyną. Czego oczekiwać od polityków, gdy zaślepienie staje się udziałem intelektualistów?

    W czasach słusznie minionych, ZMP wydawał miesięcznik instrukcyjny Nasze Koło Pracuje. Skierowany był do aktywistów Związku i osób działających na froncie młodzieżowym. Wyposażał je w oręż walki ideologicznej, naświetlał stanowisko partii oraz wyjaśniał tzw. sprawy bieżące. Pech chce, że dzisiaj organizacje polityczne nie chcą marnować pieniędzy na takie miesięczniki. I słusznie, skoro można znaleźć ogólnopolską gazetę, która zrobi to za darmo.

    [Zbigniew Krasnodębski, Zmarnowane szanse, Rz. 28.10.2010]

  193. Levar pisze:

    2010-10-31 o godz. 15:37

    Szanowny Panie Levar

    Ma Pan racje.
    Zle dobralem slowa.

    Slawomirski

  194. Piotr Kraczkowski:

    zagorzały PiS-owiec z pro-peerelowskim przegięciem…. Prawdziwy komunista ! I fan Star Trucka w dodatku ! Super ! Ale okaz !

    Panie Kraczkowski, niech Pan łaskawie oddycha przez nos. To uspokaja i pomaga tym samym uniknąć pisania rzeczy, które mówiąc delikatnie nie trzymają się ani pionu, ani poziomu.

    Choć z drugiej strony te Pańskie wywody są tak zabawne, że byłoby szkoda, gdyby Pan przestał pisać swoje teksty, zwłaszcza że dla Pana ta forma ekspresji musi być czymś więcej niż zwykłą formą komunikowania się z otoczeniem.

    To chyba forma terapii.

  195. @Nemer godz 20:27

    Pan Pietrek Kreczkowski nie wstydzi sie swoich pogladow, wiec i pan , panie Nemer nie zdola go zawstydzic. Pamieta pan, jak Pietrek opowiadal , ze w wyniku zle przeprowadzonej lustracji Polska stracila 500 milionow(a moze miliardow juz nie pamietam), a potem jeszcze obliczyl, ze gdyby te pieniadze oddac do banku na dobry procent, to mielibysmy jeszce jakies 200 milionow(albo miliardow) z samych tych procentow. Ja, nieszczesny, chcialem sobie zazartowac i poinformowalem Pietrka, ze wg moich obliczen wychodzilo, ze Polska stracila 900 miliardow. Na to pan Pietrek zazyl mnie, bo napisal, ze nawet jesli Lewy Polak troche zawyzyl, to owa utracona suma miesci sie w widelkach gdzies miedzy jego 500 milionami i moimi 900 miliardami.
    Dlatego radze panu ostroznosc, nigdy nie wiadomo, kiedy wpadnie pan w pulapke pana Pietrka, ktory jak juz pisalem, nie wstydzi sie swoich przemyslen pod ktorymi podpisuje sie odwaznie pelnym nazwiskiem podajac nawet swoj adres. Sa ludzie, ktorych , jak powiedzial klasyk, nic nie przekona, ze biale jest biale…itd
    Pozdrawiam LP

  196. W blogu Pana Waldemara Kuczyńskiego to samo, cały czas o tragedii smoleńskiej. Ja próbuję zrozumieć drugą stronę, dużo do namysłu dała mi moja ciocia mówiąc po wiadomości o śmierci Lecha: „Jacku, to jest koniec Polski, nasza ojczyzna już nie istnieje, na nic były te okupacje, obozy, walki, naszej Polski już nie ma”. Do władzy, i to w sposób absolutny, doszli ludzie, którzy są – ich zdaniem – niegodni jej sprawowania, a już szczególnie zajmowania fotela po zmarłym Lechu Kaczyńskim.
    A on nie mógł tak po prostu zginąć. To jest niemożliwe, tyle jeszcze miał do zrobienia, z tyloma rzeczami trzeba było walczyć, dawać odpór, świadectwo prawdzie. On nie mógł tak sobie zginąć, coś za tym się musi koniecznie kryć. A ponieważ w dzisiejszych czasach, w których nie ponosi się odpowiedzialności za jakiekolwiek nieprawdziwe i obrażające słowa, każdy może sobie napisać o „złodziejskich rządach”, „aferzystach” itp.
    I sprawą najważniejszą, sprawa smoleńska nie może zostać odsunięta nawet na drugi plan, ona powinna po wsze czasy być na pierwszych stronach gazet.
    Z takimi ludźmi jest naprawdę trudna rozmowa, a już o przekonywaniu kogokolwiek z tamtej strony nie myślę w ogóle.

  197. Szanowny Panie red.i Szanowni Blogowicze.Dzien Zadusznych to czas refleksji,musze wspomniec o czyms bardzo waznym,co dopiero pokazalo sie w sieci i mysle,ze moze Pan i moze sami Blogowicze to naglosnicie.Moze ABW zamiast scigac zerowych mentalnie internautow ,powinno sie zainteresowac tym ,co wlasnie znalazlam przed chwila.
    Nie wiem ,moze to mozna i gdzie indziej znaleac,ale na stronie http://www.seans 24.pl pokazal sie film pod tytulem List z Polski brief uit Polen.jest w 5 odslonach=ale najlepszy jest opis- cytuje:
    „Film wyemitowany w holenderkiej telewizji dotyczy katastrofy w Smolensku.Film ukazuje klamstwa,manipulacje,zatajania faktow,ktorych dokonuje Rzad Donalda Tuska we wspolpracy z Rosjanami.Wstrzasajacy opis niszczenia dowodow sledztwa i zagrozen se strony Rosji”
    Koniec cytatu.
    Prawdopodobnie moj idealizm siega szczytu,ale nie moze byc tak,ze taki przekaz normalnie,bez bolu idzie w w siec i setki tysiace Polakow na calym Swiecie,majac dostep do internetu,musza sobie wyrabiac zdanie poprzez taki film.
    Z wyrazami szacunku i z przerazeniem
    Iwona z Antypodow

  198. Teresa Stachurska, 23.54. Wiadomość o wygranej Dilmy w Brazylii jest jedna z ważniejszych w tym roku. To bardzo cieszy, że gdzieś jeszcze są mądrzy ludzie. Pozdrawiam

  199. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-01 o godz. 00:26

    Panie Piotrze Kraczkowski.
    Moje prywatne wynurzenia były po to by zaprzestał Pan może deprecjonować tych, którzy na tym blogu cenia sobie anonimowość i starałem się to zrobić w jak najdelikatniejszej formie bazując na swoim przykładzie ponieważ jestem erystycznym abnegatem i nie znalazłem innego sposobu Pan, w łaskawosci swojej, rznie tu głupa i udaje, ze nie wie o co chodzi, więc bez obcyndalania się już z Panem pytam wprost :
    – Czy uważasz człowieku , ze maszt tu na tym blogu jakąś misję do spełnienia, czy bierzesz za to szmal?
    Czy to teraz jasne jest?

    Nemer

  200. LEWY POLAK pisze:
    2010-11-01 o godz. 09:43

    Szanowny Lewy Polaku.
    No i chyba wpadłem, kruca bomba.

    Pozdrawiam, Nemer

  201. jasny gwint pisze:
    2010-10-31 o godz. 22:20

    Szanowny Jasny Gwincie.

    Co racja, to racja. Z rady skorzystam.

    Pozdrawiam, Nemer

  202. Kleofasie,
    niestety nie z Bródna żem, z Krakowa też nie.
    Zagłębiak ci ja co Wiecha od szczenięcych lat polubił i tak mi już zostało. Dlatego czytam z upodobaniem opisy przygód ferajny z Dziadziem na czele.
    Ukłony dla Ciecia i całej reszty.

  203. Szanowny Cynamonie 29,

    RG pisal kiedys pod pseudonimem Emil Ajar o ciemnych (obskurnych) sklepikach. Dzisiaj turysci deptaja po paryskich Blotach, a polscy emigranci pisza chetnie o kraju, ktory “zamieszkuja”. Zapominaja przy tym, ze kraj ten oraz kraje oscienne sa w ciaglym ruchu, ktorego byc moze emigranci nie dostrzegaja, bo ulegaja stereotypom. Droga na skroty nie zawsze jest droga krotsza (czyt. szybsza). Tak jak filarowa architektura panstwa nie jest zawsze mozliwa, tak nie zawsze i nie wszedzie sprawdza sie system federacyjny, to prawda. Wbrew Pana zalozeniom Belgia nie jest dobrym przykladem systemu federacyjnego, od lat sie ten system tam „rozpada“. Krotko mowiac, funkcjonuje nieudolnie, niewydolnie i konfliktogennie. Zwraca Pan uwage na suwerennosc panstw, w ktorych system federalny dominuje. Wbrew pozorom wymnienione prze Pana kraje sa mlodymi federacjami i nalezeloby to zauwazyc. Coz, Pisze Pan szybko i stad brak postrzegania sceny europejskiej. Czym jest bowiem Europa? Wracajac do Polski, to jest ona czescia tego systemu. Poza tym, mimo negatywnego przykladu Belgii, aktywizuja sie polskie regiony; szczegolnie widoczne w obszarach przygranicznych. Kazdy obywatel ma prawo oraz obowiazek, niezaleznie od wieku (niepotrzebnie wyklucza Pan tu ludzi mlodych) pracowac dla siebie, regionu i panstwa, co tez czyni placac podatki, angazujac sie w organizacjach pozarzadowych, partiach , orgnizacjach spolecznych, kulturalnych etc.. W regionach jest po prostu blizej do obywatela. O taka panstwowosc nam przeciez chodzi. Polska tak naprawde nigdy nie wyszla poza regiony. W PRLu propagowano homogenna ojczyzne zapominajac o milionach ludzi, obywateli tego samego kraju mieszkajacych w swoim malych ojczyznach. Ich mieszkancow wrecz osmieszano ( o przesiedleniach nie wpsominam). Dzisiaj jest szansa, aby one zaistnialy naprawde. Wymaga to oczywiscie zgody obywatelskiej w poszczegolnych regionach. Zapewniam Pana, ze po przeprowadzeniu referendum w sprawie regionow, wiekszosc obywatelek oraz obywateli opowiedzialaby sie sie za systemem regionalnym. Pytanie jest bardzo proste; dlaczego urzednik w Wwie ma decydowac o obwodnicy na polskiej prowincji, ktorej brak jest problemem nie tylko infrastrukturalnym i ekologicznym. Pisze Pan tez o najnowszej historii i powoluje na przyklad Niemiec. Przyklad troche niefortunny, bo zapomnial Pan o bogatej Saksponii. Warto byloby wspomniec rowniez Turyngie. Piszac o utrzymywaniau Nowych Krajow Zwiazkowych w Niemczech zapomina Pan dodac, ze z owych przywilejow korzystaja rowniez “biedniejsze” kraje w Niemczech Zachodnich. Nalezaloby przy tym zauwazyc, ze proporcje pomocy ulegaja zmianie. I tak bogaty kiedys Hamburg czy Brema pomagaly biednej Bawarii, dzisiaj jest odwrotnie. Pozwalam sobie przy tym Panu przypomniec, ze Niemcy nie sa najbogatszym panstwem Europy (jak Pan raczyl napisac). Ponosi Pana pioro. Posluguje sie Pan stereotypami piszac o zamilowaniu Niemcow do porzadku. Pisze Pan o Niemcach jako kraju od stuleci…. Prosze sobie przypomniec od kiedy Nimcy sa wogole panstwowoscia i pozdrowic ode mnie protoplastow Bismarcka. Bylbym rowniez ostrozniejszy w opisywaniu polskiej mentalnosci, bo ubliza Pan tysiacom ludzi zaangazowanych w prace na rzecz regionow i swych malych ojczyzn. “Rozhulal“ sie Pan przejezdzajac sie po Europie, ktorej Pan prawdopodobnie wogole nie zna. Zapomina Pan bowiem, ze Francja przechyla sie coraz bardziej w kierunkow regionow i aglomeracji. Paryz przestaje dominowac w kazdej dziedzinie. Nie rozumiem dlaczego opisuje Pan system federacyjny jako niepewny (z powodu niefortunnej i malej Belgii?). I tak jak system federacyjy w Niemczech mial panstwo wlasnie podzielic po wojnie, to uzyskany efekt byl calkowicie odwrotny do oczekiwanego. Konkurencja miedzy landami rozwinela je gospodarczo, spolecznie oraz politycznie. Niemcy zawsze byly heterogenne, co nie przeszkadza zdrowej konkurencji miedzy landami. Nie przeszkadza rowniez wzajemnej pomocy. Proponuje Panu odbyc podroz po wschodniej Brandenburgii i zaczac ja od jej stolicy, potem udac na polnoc Niemiec w kierunku Rostocku. O Saksonii juz napisalem. Okazuje sie jednak, ze podroze ksztalca. W Hamburgu drukuje sie dwa najlepsze tygodniki niemieckie, jesli nie najlepsze w Europie. Radzilbym zagladac do nich czesciej przy zachowaniu wlasnego oczywiscie zdania.
    Pozdrowionka.
    (dawniej pozdrowienia)
    ET

  204. Bacha pisze:

    2010-10-31 o godz. 11:38

    przenoszac sie z filharmonii na ulice.
    ET

  205. A podsumowanie Bolesia z ostatniej relacji trafione nad wyraz.
    😉

  206. http://czernik-o-wszystkim.blogspot.com/2010/10/o-tym-co-nas-zalewa-i-czy-palikot-jest.html
    O Palikocie, kosciele, pojednaniu i „rzece gowna”-niekoniecznie w tej kolejnosci. Zapraszam!

  207. Jacobsky pisze: 2010-11-01 o godz. 04:07
    **Piotr Kraczkowski: I fan Star Trucka w dodatku**
    Tylko nie Star Trucka! Tylko nie Star Trucka! To Star Trek !
    Star Trek on Guantanamo Bay and Bush’s War on Terror
    http://www.youtube.com/watch?v=cqIV3t9eybY&feature=related
    Captain Picard o koniecznosci powstrzymania PO:
    „PO invades our space and we fall back, PO assimilates entire worlds, and we fall back” Not again, the line must be drawn here!”
    http://www.youtube.com/watch?v=cGF1NP-FrCU&feature=related
    Nauczyciel wykorzystujacy Star Trek w szkole:
    Philosophy of Star Trek: 10/8-10/29. Thursdays 7-9pm
    http://www.youtube.com/watch?v=o0Nbe_96Adk&feature=related
    Star Trek po stronie Palestynczykow:
    “How many people does it take, Admiral, *before* it becomes wrong?
    http://www.huffingtonpost.com/social/TheLonelyGod/netanyahu-first-hell-free_b_332640_33456702.html
    Star Trek on Terrorism – Terrorysci zjednoczyli w przyszlosci Irlandie:
    http://www.youtube.com/watch?v=qX_0763FOjA&feature=related
    Star Trek -Terroryzm zbudowal USA:
    http://www.youtube.com/watch?v=MplhRCajGxA&feature=related

    Nemer pisze: 2010-11-01 o godz. 10:44
    „Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-01 o godz. 00:26
    Panie Piotrze Kraczkowski.
    Moje prywatne wynurzenia były po to by zaprzestał Pan może deprecjonować tych, którzy na tym blogu cenia sobie anonimowość”

    Przeciez wyraznie napisalem, ze akceptuje anonimowosc tych, ktorzy nie potrafia otwarcie. Nie ma sensu pisac „po to by zaprzestał Pan”, skoro zaledwie jednorazowo odpowiedzialem na cudza wypowiedz o mojej rezygnacji z anonimowosci. Panskie rozwodzenie sie o sobie nie ma i nie mialo nic wspolnego z kwestia anonimowosc, lecz sluzylo wylacznie autoprezentacji i blokowaniu bloga.
    Panskie pytanie jest bez sensu.

  208. Iwona pisze: 2010-11-01 o godz. 10:22

    Takie posty jak pani nie sa tu przez niektorych mile widziane:

    Nemer pisze: 2010-10-31 o godz. 20:27
    **Panie Piotrze Kraczkowski. (…) Tu się pojawiają naprawdę niegłupi ludzie, bywają też i mądrale ale często warci tego by ich poczytać a Pan tylko o tych samolotach**

  209. Nemer pisze:
    2010-11-01 o godz. 10:44

    A nie ostrzegałem?

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  210. Kleofas 18.00
    Przed wykonaniem tego eseju walnąleś na czczo litr czy póltora ?
    ( Ozonu oczywiście !)

  211. Tradycyjnie nie na temat, choć na temat przecież, bo czy może być dzisiaj – 1 listopada – ważniejszy temat niż cmentarze…
    Wyczytałem w komentarzu do tekstu red. Szostkiewicza (nie dość, że nie na temat, to jeszcze nie ten autor! Ale chcąc się tam przypiąć musiałbym się logować, wymyślać loginy, hasła, passwordy…) wzruszający list-poemat p. Borkowskiego, emigranta z Chicago na temat ewolucji polskich zwyczajów żałobnych.
    Nie jest to tylko obrazek ze znanego cyklu „tęskno mi, Panie”. Owszem, apologia, ale nie taka jak u tego rodaka z Neapolu, któremu się marzy „polskie gówno w polu”. Tekst nie jest wolny od tłumionych łagodna ironią wątpliwości (np. o wyfutrowanych ciotkach…).Kończy się bolesną konstatacją, że nasze pogrzeby to chyba już odbędą się w… internecie.
    Ale i tu autor nie do końca wyjaśnia, czy go to bardzo przeraża.
    Mnie ani trochę! Powiem więcej: bardzo się dziwię, że do tej pory nie powstał (choć może?) jeszcze portal społecznościowy pn.np.nekrofilia.com. na którym wszyscy nasi kochani nieboszczycy mogliby sobie nadal żyć, odbierając od nas dowody pamięci nie pod postacią sztucznych kwiatów i zniczy ( o których – o dziwo! – jakiś duchowny cytowany dziś w prasie powiedział, że to kicz i szkoda na to pieniędzy).
    Gdyby była taka forma nekrofilii (tłumaczonej jako szacunek dla zmarłych), to dzisiaj na przykład odszukałbym w niej Ludwika Jerzego Kerna i wzbogaciłbym pamięć o tym wspaniałym Ferdynandzie o swoje skromne wzruszenia z lektur jego wierszy…
    A komu są potrzebne te granity i mementa, znicze i krzyże? Zmarłym najmniej. Komu te zakorkowane ulice, te zgonione jedną komendą (czemu tylko raz w roku, nie częściej) tłumy? Wreszcie komu zmarnowane na cmentarze tereny, wysypiska szklanych skorup po zniczach… Szczątki zmarłego mamy wynosić pod niebiosa wiekuistej chwały, czy Jego czyny, dzieła, myśli, uczucia?
    Dlatego nie dbam o swoje truchło, jeśli nie ma mnie być w pamięci, choćby rodziny – niech użyźnią choćby przydrożny rów… W Internecie być pochowanym… to by było coś!

  212. telegraphic observer
    Jakoś cicho na temat „Gdzie my, gdzie oni”, Polityka 44.
    Adres do elektronicznej wersji http://WWW.polityka.pl/polska w unii, podany na końcu tabel, nie odpowiada.
    Dla mnie, miłośnika-amatora statystyki jest tam wiele ciekawostek.
    Dla Ciebie, specjalisty, mam dobrą, zaduszkową wiadomość z tabeli. Pozostało Ci, średnio, 13 lat życia.
    Wyobrażasz sobie ile komentarzy walniesz, ile grozy wzbudzisz, ilu przeciwników zachęcisz do kapitalizmu?
    Serdecznie pozdrawiam
    PS
    Te 13 lat dożycia ze statystyki, to w Twoim (w moim też) przypadku statystyczne kłamstwo.
    Twoja B. i moja T. nie pozwolą nam zejść tak wcześnie.

  213. do Iwona pisze:

    2010-11-01 o godz. 10:22
    Jeden film i jedna „prawda”, dwa filmy i „dwie prawdy”. Dotychczas myslalem, ze wiara w slowo pisane jest niezachwiana. Obecnie mysle, ze slowo malowane (filmowe) ma jeszcze wieksza moc, szczegolnie obrazy pochodzace „z zagranicy”.
    ET

  214. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-01 o godz. 13:34

    „Panskie pytanie jest bez sensu.”

    Chodziło o to pytanie – „Czy uważasz człowieku , ze maszt tu na tym blogu jakąś misję do spełnienia, czy bierzesz za to szmal?”

    Drogi Panie Kraczkowski.

    Dla mnie Pańska rzeczowa odpowiedź miałaby wielki sens, bo gdyby np. przyznał, ze bierze za to wierszówkę czy coś innego, to z zainteresowaniem bym Pana nadal czytał mając na względzie, ze stara się Pan jak najlepiej wywiązać z zadania zlecanego przez pracodawcę.

    Jeśli jednak ma Pan poczucie misji, to czytanie Pańskich tekstów, zgodnie z poradami niektórych blogowiczów porzucę, bo jakoś nie po drodze mi nigdy było z żadnymi „nawiedzonymi”.

    Rozumiemy się?

    No i patrzcie Państwo, a mnie do tej pory wmawiano, ze nie ma głupich pytań i bez sensu, że mogą być tylko głupie i bez sensu odpowiedzi.

    Czego człowiek to się nie dowie od Pana Piotra Kraczkowskiego.

    Dziekuje, Nemer

  215. Nemerze, jeszcze kamyczek do ogródka.
    Jak byłem małym chłopcem, jedną z wielkich atrakcji, był przyjazd
    Wesołego Miasteczka. Były i karuzele, i beczki śmierci, były i strzelnice
    na których można było zestrzelić różności.
    Jedną z takich różności była, najczęściej czerwona, piłeczka z celofanu
    wypełniona trocinami. Piłeczka taka. oplęciona gumeczkami dla
    utrzymania zwartości i kształtu, miała taką jedną długą gumkę, z
    pętelką na palec.
    Zabawa nią polegała na założeniu pętelki na jeden z palców dłoni,
    najczęściej ten środkowy i odbijaniu powierzchnią wewnętrzną tejże
    dłoni, tej piłeczki – z reguły w dół ku ziemi.
    Piłeczka wracała z powrotem do dłoni dzięki gumce.
    Tak można było godzinami uprawiać odbijanie tejże!

    Wracając do Twoich potyczek z P.K. przypomniałem sobie właśnie taką
    piłeczkę z dzieciństwa. Ty ją odbijasz z całą powagą, oczekując na
    pewien zwrot w sprawie, a ona wraca do Ciebie pustym znaczeniem
    trocin bez wartości, które kryje w swoim wnętrzu.
    Ty ją odbijasz ponownie, a ona wraca – nic nowego nie wnosząc do
    sprawy. Jedynie trociny.
    Podejrzewam że gdyby się uprzeć, to można by tak całymi laty.
    Tylko po co?
    Nemerze, podjąłeś dyskusję z osobnikiem który z delegacji górali z
    ciupagami do Sejmu, zaraz zrobi grupę najkrwawszych terrorystów,
    a kiosk z ciupagami gdzieś tam w Zakopanem – składem terrorystycznej
    broni!
    Obojętnie jakimi argumentami będziesz operował, zawsze będziesz na
    pozycji straconej.
    Bez wartości dla Twojego interlokutora!
    Bo on i tylko on wie najlepiej!

    Z mojego dzieciństwa pamiętam, że taka piłeczka z wesołego miasteczka
    miała żywot dwóch do trzech dni.
    Póżniej sypały się z niej nic nie warte trociny.

    Pozdr…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  216. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-11-01 o godz. 00:26
    i zapomina dodac siebie do potencjalnych zamachowcow; szansa trafienia taka sama jak przy wymienianiu kogokolwiek innego.
    ET

  217. Piotr Kraczkowski,

    w Panskim przypadku to wlasnie Star Truck, czyli toporna ciezarowka Star ze Starachowic, model z lat 50-tych, zapalany na korbe.

    http://www.brzozuch.internetdsl.pl/jacomoto/gfx/galeria/star20/star20_01.jpg

    A ma Pan cos o Star Trucku na temat hemoroidow ?

    Albo pryszczy na twarzy ?

    Naprawde mamy tutaj nie tylko fanatyka PiS-u i Kaczynskiego, ale tez kapitana Spocka.

    Ale numer !

  218. Absolwent

    Ktorego eseju ?!

  219. Karolina Woźniacka
    Obejrzałem wczoraj finał WTA z Kataru. Belgijka Kim Clijsters wygrała w trzech setach z polską Dunką, Karoliną. Mniej się denerwowałem niż oglądając Agnieszkę Radwańską, aczkolwiek pierwsze, typowe dla Polek, grymasy, u Karoliny dostrzegłem.
    „Kobiety to bardzo skomplikowane istoty” – zacytuję pogaj swojego syna – i ten finał to udowodnił. Były fazy, górki, dołki, serie oddanych punktów bez uzasadnienia – wygrała lepsza, Kim.
    Wygrała ten finał po urodzeniu dziecka, przed dzieckiem już dwa razy tryumfowała w tym bardzo prestiżowym turnieju, kiedy dochodzi zmęczenie sezonem, odzywają się kontuzje i ma się tenisa dosyć. Takie powroty w przeciążeniowym fizycznie i psychicznie sporcie, to coś niesamowitego. Pamiętam powrót Agassiego, ale on nie urodził…

    Przeczytałem w Polityce 44 ciekawy kawałek o rodzinie Woźniackich. Kolejny, choć rzadki przypadek ogromnej determinacji.
    I znowu sukces emigrantów. Ktoś im pomógł, ale tam, a nie tu…

    Tenisista/tka z pierwszej piątki rankingu, zwykle staje się bohaterem narodowym, idolem milionów. Rodaków rozpiera słuszna duma.
    Poszukiwałem wiadomości o finale pań w głównych wydaniach programów informacyjnych. Poczekałem nawet na wiadomości sportowe w reżimowej TVP1, a tam czwarta wiadomość to jakiś mecz ligowy, nawet zapomniałem konkurencji, a drużyn w ogóle nie kojarzę.

    A o Karolinie cisza. Cisza, mimo dwóch porażek Złotek, wiadomości o kolejnym pijaństwie futbolistów i naturalnego zapotrzebowania na jakiś sukces.
    Donoszę więc: mimo porażki w finale WTA 2010, Karolina zacznie sezon 2011 z numerem 1!

  220. Lex 12.16

    Boles nie wyjechal. Szpecjalnie sie zostal, zeby jeszcze tego Bloga poczytac…

  221. Kartka z podróży pisze: 2010-10-30 o godz. 21:27
    =========================

    Interesujaca wymiana zdan…
    >>>Ważne by nie tłoczyć się na cmentarzu.>>>
    No jasne, ale…

    >>>… nie pozostawić po sobie śladu.>>>
    ???
    A dlaczego nie? Mnie pociaga wizja karmienia jakiegos ladnego drzewa.

    A poza tym…Richard Attenborough jedna za swych serii ( „Life in the Undergrowth” ) zakonczyl taka mysla ( cyt. z pamieci )
    :
    … wzial do reki garsc gleby spod nog…
    „…Jesliby cala ludzkosc zniknela nagle, Planeta nawet by tego nie zauwazyla.

    Ale gdyby zniknely organizmy w tej garsci; te owady, gasiennice, bakterie, grzyby, chrzaszcze, robaki, te, ktorych wogole nie zauwazamy, cale wyzsze zycie na Planecie, wlacznie z Czlowiekiem, znikneloby zaraz krotko po nich…”

    Ta mysl daje pojecie, wydaje mi sie, co wlasciwie jest wazne…

    Byle nie cmentarz…
    Marmury, betony, krypty, olowiane trumny… A fe!

    pozdrawiam i czekam na dalszy ciag…
    Georges53

  222. Stasieku

    Gdzież ja mam czas czytać POLITYKĘ 44 od dechy do dechy.

    Z tego co piszesz, mamy do czynienia z wyższą statystyką, wyższą nie w sensie złożonego meritum, z demografią. Mnie zapewne w dalekim i rozwiniętym kraju demograficznie wypada więcej niż 13 lat, ale wolę nie sprawdzać. Wszak problem nie w ilości lecz w jakości, szczególnie w końcówce. Nie wiem jak T., bo cóż ja mogę wiedzieć bez literackich spekulacji, ale B. to już swoją rękę przyłożyła w zakresie ilości i jakości. Właściwie dyskurs rodzinny tyczy pytania o to, kiedy przechodzić na emeryturę, a właściwie dwa dyskursy, kiedy ona, kiedy ja. Przekonuję ją, że im później tym lepiej, nie tylko, nawet nie przede wszystkim, lepiej dla kasy. Ale ona nie słucha. Lepiej jest nie mieć na nic czasu, na czytanie statystyk i rozmyślanie o nich. Bo liczy się jakość tych lat, a nie ilość.
    Serdeczności dla Was oboje

  223. do
    cynamon29 pisze:

    2010-11-01 o godz. 15:59

    Sadzilem, ze „wiekowo” jest Pan mlodszy. Jedna pileczka to dziesiatki lat.
    ET

  224. Panie Kraczkowski
    Jeżeli uważa Pan, że Komorowski był bez szans i jest przypadkowym prezydentem, to jakim prezydentem byłby ktoś, kto ma największy elektorat negatywny w kraju? Dziwiłem się mocno, kiedy okazało się, że Kaczyński przegrał o włos. Tym razem to Rostkowska była genialnym strategiem.
    A skoro stawia Pan różne tezy bez konkretów to pozwolę sobie postawić i moją. Lech Kaczyński został prezydentem przypadkowo. Część głosów Cimoszewicza przepadła, bo wyborcy zniesmaczeni kampanią nie poszli do urn, a część ( do której siebie zaliczam) poszła zagłosować przeciw Tuskowi za to, że jego ludzie brutalnie wyeliminowali Cimoszewicza z gry. Kto skorzystał z głosów pseudolewicy?

  225. Jacobsky pisze:
    2010-11-01 o godz. 16:31

    „Ale numer !”

    Nie numer tylko „Nemer” cholera jasna.
    No rozgniewał mnie ten Kraczkowski, Piotr znaczy się, nie Maks, nie ten poseł PiS z grupy przygotowującej ustawę o cenzurze internetu.

  226. Lex 12.16

    A w szczeniecech latach Boles takie jem wykrecal numery:
    http://kleofas.blogspot.com/2010/01/all-that-mess.html
    Sie klaniam, Kleofas.

  227. ET pisze: 2010-11-01 o godz. 16:13

    „Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-01 o godz. 00:26
    i zapomina dodac siebie do potencjalnych zamachowcow; szansa trafienia taka sama jak przy wymienianiu kogokolwiek innego.”

    Nemer chciel wiedziec, kto moglby miec interes, skorzystac na ewentualnym zamachu. Ja nie mam interesu.

  228. cynamon29 pisze:
    2010-11-01 o godz. 15:59

    „Jak byłem małym chłopcem,…”
    Cynamonie29
    Rozumiem, że teraz już jesteś dużym chłopcem i na dodatek ancymonem, jak twierdzi zdaje się Kadett? – ja już chyba też, no to opowiem Ci krótką historyjkę o Kaczyńskich ancymonach, skoro seria blogów Kaczyńskim jest poświęcona.

    Otóż za Wielką Kałużą żyli sobie bracia Kaczyńscy, Theodor i David. Jeden geniusz a drugi taki sobie przeciętniak żonaty.
    David Theodora FBI-com zakapował i ten ostatni ancymon gnije w więzieniu dla czubków.
    David nagrodę za zakapowanie brata ancymona połuczył ale ruszony sumieniem przeznaczył ją na pomoc dla ofiar wyczynów brata Theo-acymona Kaczyńskiego.

    A mnie, który już się czuje ofiarą kaczokręcioły kto pomoże?- NO POWIEDZ KTO?

    Pozdrawia już duży chłopiec, Nemer

  229. Kleofas 16.44
    Tego o Siemiatkowskiej ze Stypulkowska.
    Chyba było jednak 2 litry na czczo !
    Czas na odwyk !

  230. >>>…Richard Attenborough…>>>
    Psiakosc, David Attenborough oczywiscie…
    georges53.

  231. Wypociny „wątpliwej” jakości. Interpretacja wydarzenia poprzez pryzmat chorej politpoprawności obarczonej bagażem równie chorej lewicowej mentalności!

  232. Kolegom i Koleżankom z lewej strony dedykuje wspomnienie GW o odchodzącym z urzędu Prezydencie Brazyli seniorze Lula da Silva
    „….Lula odchodzi po dwóch kadencjach w chwale najpopularniejszego prezydenta Brazylii z poparciem ponad 83 proc. rodaków. Jest uwielbiany zwłaszcza przez biedniejszą większość społeczeństwa, ale i ceniony przez gospodarczą elitę za utrzymanie równowagi gospodarczej i liberalnej polityki ekonomicznej. Lewicowiec Lula nigdy nie uległ pokusie populistycznej walki z kapitalizmem. Za jego rządów wzrost gospodarczy wynosił 3-5 proc. rocznie, a gospodarka jest ósmą na świecie, bardzo nowoczesną – ponad 67 proc. PKB powstaje w usługach.
    Dzięki programom społecznym, m.in. sławnemu „Bolsa Familia” nagradzającemu edukację dzieci w biednych rodzinach, 20 mln Brazylijczyków wyszło z biedy. W sumie w ciągu ostatnich 16 lat klasę średnią zasiliło ok. 30 mln osób i po raz pierwszy w historii przekroczyła ona połowę społeczeństwa podzielonego wcześniej na wąską grupę bogatych przedsiębiorców i plantatorów oraz ogromny obszar nędzy….”
    Pozdrawiam

  233. Wzruszył mnie Pan Kleofasie, o godz. 18:23.
    Ta piosenka chodziła „quando fue joven y guapo”.

    Była o finale krótka migawka w dzisiejszym Tele-ekspresie.
    Ściskam dłoń tenisową.

  234. Jacobsky pisze: 2010-11-01 o godz. 16:31

    „Piotr Kraczkowski, w Panskim przypadku to wlasnie Star Truck”

    To pan zbieral te podpisy, ze za duzo jest Star Treka w TV?
    http://www.youtube.com/watch?v=y_2760OoAVg&NR=1
    Babcia z wnuczkiem rozmawiaja w stworzonym dla Star Trek jezyku klingonskim, na ktory przetlumaczono juz Biblie i Szekspira. Kiedys Google mial wersje jezykowa Klingon (moze ma i nadal).
    http://www.youtube.com/watch?v=y_2760OoAVg&NR=1

    W slynnym procesie Whitewater, w ktory zamieszany byl tez prezydent Clinton, jedna z sedzin przysieglych uczestniczyla w procesie w mundurze oficera Floty Gwiezdnej – Przewodniczacy sedzia usuna ja ze skladu w trakcie procesu, poniewaz nie potrafila odmwic wywiadu dziennikarzom – od 43 sekundy:
    http://www.youtube.com/watch?v=DjP8LqSPj8A
    http://articles.cnn.com/1996-03-23/us/9603_03-14_trek_1_whitewater-trial-alternate-juror-jim-guy-tucker?_s=PM:US

    Star Trek jest obecny w kazdej dziedzinie zycia na Zachodzie -w polityce, w kulturze itd., a jako fani Star Trek okrelaja sie politycy, bankierzy, managerowie, naukowcy, astronauci. Niemieckie Klassik Radio odgrywa obok muzyki klasycznej takze filmowa i czesto ze Star Trek, poniewaz wiekszosc sluchaczy bardzo to lubi:
    http://www.klassikradio.de/Shop/System/PopUp/Radio-live-Player/

    Star Trek to dla Zachodu kod kulturowy, ktory, przez cenzure PRLu, jest dla Polakow zupenie niezrozumialy. Mozna latwo powiedziec, ze Polska jest czescia Zachodu, ale trudniej jest to zrobic.

    Polska bedzie bardziej bezpieczna militarnie, jesli te same pieniadze wyda na nauke i kulturowe zblizenie do Zachodu, niz na strzelajace smieci.

  235. No, no ! Siemiatkowska za streetracerke robiła. Kto by pomyślił – taka słabosilna kobita niby , a tu kozak w desusach. Ma kobita fantazje !
    Na warszawską radną mogłaby zastartować. Bo odważna i ryzyka sie nie boi. Nie to co poniektórzy, które kalesony noszą.
    😉

  236. @stasieku,

    jeśli Twój wpis o 16:50 dotyczy CAROLINE WOZNIACKI, to żal mi Cię po prostu!

    @cynamon29 (15:59),

    nie beczki śmierci, tylko beczki śmiechu, jak ta tutaj.

  237. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-01 o godz. 17:31

    „Ja nie mam interesu.”

    No i co tu biadolić po próżnicy. Każdy organ nieużywany zanika, to normalne.
    A co z mózgiem?

  238. Stasieku 19.34

    Karolinka, przemily szkrab, ale dalej nie pojdzie. Zbyt delikatna i ladna. To nie Williams monsters. Klijsters trafila na puste miejsce w tym mlynie i dwa razy sie udalo.

    A pioseneczka szczegolnie smakuje w wersji country. Jak sie wlasnego bawolka i jego pieciu kolezkow upchnie i na stadion zawiezie. Potem trzeba latac po hoddogi, kupowac im lachy bo zimno, a baseball nudny jak flaki z olejem. Przy hoddogach serwuja piwo i winko a atmosferka do piosneczki jest mniej wiecej taka:

    http://www.youtube.com/watch?v=0PxHqMEcSuQ

    Odwzajemniam. Jak tenisizda – tenisizdzie !
    Kleofas

  239. Klopfer 20.30

    Odpowiem za Stasieku: dotyczy. A my Szanownego tyz po prostu – pierrrrrrrrrdziu !

  240. Lex

    Na radne to mie szczegolnie Ulka pasowala, jak poprzestawiala tech egzekutasow:

    http://kleofas.blogspot.com/2010/03/ludzie-niby-te-same.html

    Uszanowanie. Ciec Kleofas.

  241. Nemer (17.34),

    mnie Sławomirski uwiódł już propozycją niebanalnej pomocy.
    Jesień życia spędzimy razem w podwarszawskim pałacyku bez klamek. Spacerując alejkami w promieniejącym złocistą jesienią parku, będziemy roztrząsali sprawy absolutu. 0d tego najważniejszego blogowego problemu nie jestem już w stanie się uwolnić.
    Przyłącz się.
    Będziemy mogli, w polskim stylu, tworzyć koalicje naukowe i polityczne.
    Nie będzie nam nudno.

    Pozdrawiam

  242. Swieto zmarlych frazesow

    http://www.youtube.com/watch?v=zbATVaKfZ-Q&feature=related

    P.S.
    Rakowski na smietniku historii.

    Slawomirski

  243. ET pisze:
    2010-11-01 o godz. 17:04

    A ile Pan tych piłeczek naliczył?
    Ja pisałem o jednej, tej z trocinami.
    We wnętrzu.
    Poza tym – gdyby się Pan urodził 29 lutego, też by Pan
    nie wiedział ile ma Pan lat!
    Liczyć urodziny czy minione lata?
    Oto jest dylemat!

    Co do Pańskiej wypowiedzi :
    ET pisze:
    2010-11-01 o godz. 12:12

    Swojego zdania nie zmienię. Tylko krótki przykład z Niemiec:
    – termin u okulisty minimum 4 miesiące czekania w Neubrandenburgu
    (neue Bundeslander)
    – termin u tego samego specjalisty w Hamburgu maximum 3 dni
    (alte Bundeslander)
    Którego okulistę Pan woli?
    Przypominam że składki na Krankenkasse, w obu przypadkach są
    identyczne.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  244. Ryba pisze:

    2010-11-02 o godz. 01:23

    A czy moje zdanie jest bez znaczenia?
    Ja chce to robic na Maui.

    Slawomirski

  245. Kleofas pisze:

    2010-11-01 o godz. 23:41
    Klopfer 20.30

    Odpowiem za Stasieku: dotyczy. A my Szanownego tyz po prostu – pierrrrrrrrrdziu !

    Posłuchaj no Ty ch…e, gdybym chciał wyrazić moje wyrazy „wzpółczucia” Tobie , zaadresowałbym ten wpis na Ciebie!
    Nie miałem pojęcia, że robisz tu za „stasiekową (stasiekowską) sekretarkę!?”

    A tak na marginesie:
    „A my (=>czemuż Ty to Wy, Mości Kleofasie?<=)
    Szanownego tyz po prostu – pierrrrrrrrrdziu !”;
    – w jakom to jest szprachu – Ty ch…e – jak już wyżej „tytuowałem”?!

css.php