Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

12.11.2010
piątek

Lektury nieobowiązkowe

12 listopada 2010, piątek,

Moje zainteresowania i upodobania daleko odbiegają od tego, czego oczekują blogowicze.

To, co mnie się podoba, np. chodzenie do filharmonii – dla części komentatorów jest tylko snobizmem, niewygodą (lepiej słuchać w domu, w kapciach) i o niczym nie świadczy. To, co mnie się nie podoba, np. zakładanie w podróży służbowej przez asystenta ministra stringów na hełm, nie jest zdaniem wielu blogowiczów niczym wartym oburzenia, w końcu to młody człowiek, dookoła żołnierze robią gorsze rzeczy itd. To, że o czymś nie piszę codziennie („PiS się wali, a pan o stringach…”), też się nie podoba, bo część blogowiczów chce, żeby walić w partię Kaczyńskiego bez przerwy, a inni mają z kolei za złe, że ja ciągle o PiS-ie, a tak mało o rządzie, o Tusku i innych.

Faktycznie, poważnych tematów nie brak. PiS – ku mojej radości – się sypie, i mam nadzieję, że w końcu się rozsypie do reszty i Zbigniew Ziobro nie będzie miał do czego wracać. Przy okazji: Jak łatwo stać się bohaterem pozytywnym. Michał Kamiński, do niedawna znany jako wielbiciel Pinocheta, gorliwy wyznawca prezesa Kaczyńskiego – nagle stał się bohaterem. Ba, nawet prezes Jarosław Kaczyński nie jest najgorszy, przeciwnie – jest mniejszym złem, bo Ziobro jest jeszcze gorszy.

Drugi temat poważny, to manifestacje w Warszawie, w tym starcie narodowców z antyfaszystami. Jestem całym sercem po stronie tych ostatnich, gorąco pozdrawiam Pana Macieja Wieczorkowskiego, który w TVN 24 starł się z Arturem Zawiszą. Z demonstracją narodowców świetnie współgrają dzisiejsze wyczyny prezesa PiS i jego ludzi, to całe gadanie, że słowo „naród” jest znienawidzone, te śpiewy „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie!”, to całe bojkotowanie uroczystości oficjalnych i sytuowanie się jako szef państwa na emigracji, lub państwa równoległego – smutne i żałosne. Mam nadzieję, że wyborcy wygonią ludzi prezesa z Sejmu i tym samym JK zostanie szefem rządu na wygnaniu. Ale nie będę się na ten temat rozpisywał, ciągle młócił tego samego tematu, bo chciałbym jeszcze odpowiedzieć na pytanie Telegraphic Observera, co ostatnio czytałem.

Ostatnio czytałem książkę Tadeusza Olszańskiego „Stanisławów jednak żyje”. Sam jestem ze Stanisławowa, więc temat mi bliski, a i Autor należy do moich przyjaciół, pracowaliśmy w „Sztandarze Młodych” w latach 1956-58 (Tadzio jeszcze dłużej) i nadal jesteśmy w „Polityce”. Olszański to świetny dziennikarz (przede wszystkim sportowy), hungarysta i tłumacz (był dyrektorem Instytutu Polskiego w Budapeszcie), a w ostatnich latach przede wszystkim historyk i gawędziarz kresowy. Jego poprzednia książka (2004) „Kresy Kresów. Stanisławów”, była rewelacyjna. Cóż to było za miasto, w latach 30. zamieszkałe w 40 proc. przez Żydów, w 30 proc. przez Polaków, a poza tym Rusinów, Niemców i innych. Wspomnienia Olszańskiego, dzieje jego rodziny i wielu innych rodzin – rewelacja. Wywołały taki odzew, tyle listów, dokumentów, opowieści, że powstała nowa, bardzo sympatyczna książka.

Przeczytałem Marka Radziwona świetną biografię polityczną Jarosława Iwaszkiewicza, którą już na tym blogu chwaliłem. Kompetentna, sprawiedliwa, miejscami krytyczna, ale wyrozumiała – doskonała robota.

Czytałem Marcina Króla „Czego nas uczy Leszek Kołakowski”, ale w połowie odpadłem i sięgnąłem po rozmowy Cezarego Michalskiego z prof. Jadwigą Staniszkis, „Życie umysłowe i uczuciowe”. Choć oboje nie są z mojej parafii, to przyznaję, że książka ciekawa, zwłaszcza to, czego można się dowiedzieć o „wczesnej Staniszkis”, sprzed 1980 roku.

Kończę czytać książkę szpiegowską „Agent Zigzak”. Ben Macintyre przedstawia dzieje słynnego podwójnego agenta (brytyjskiego i niemieckiego) Eddiego Chapmana. Książkę tę czytam trochę przypadkowo, mianowicie przygotowałem ją sobie na krótki urlop, który zaczynam jutro, a przeczytałem wcześniej. Na urlop zabieram potężną księgę Alberta Speera, „Dzienniki ze Spandau”. Ciekawe, co miał do napisania nadworny architekt Hitlera i jego minister uzbrojenia, skazany w Norymberdze na 20 lat. Podobno znakomite.

Do zobaczenia na blogu!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 530

Dodaj komentarz »
  1. śpiewy „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie!”

    Naprawdę śpiewali „zwrócić”, a nie „wrócić”? Bo „zwraca”, to za przeproszeniem jest synonimem „wymiotować”.

  2. Chyba żaden autor bloga nie jest w stanie zadowolić wszystkich swoich czytelników.

  3. Pewne motywy wracają. Teraz wróciła stalinowska i post-stalinowska praktyka nazywania narodowców „faszystami”. Jakieś idiotki ubrały się w pasiaki obozowe choć ze wszystkich grup politycznych II RP (poza Bundem czy Syjonistami oczywiście ale to nie z powodów politycznych tylko jako część Shoah) to narodowcy złożyli największą daninę krwi w hitlerowskich i stalinowskich rękach.

    Ciekawe, kogo z uczestników marszu idiotki w pasiakach chciały obrazić epitetem „faszysta”? Profesora Jana Żaryna, którego matka p. Aleksandra – przedwojenna działaczka narodowa otrzymała od Yad Vashem w Jerozolimie chyba największy zaszczyt dla Polaka – tytuł „Sprawiedliwej wśród Narodów Świata”?

    A Pan Wieczorkowski mnie przestraszył – umysł i dusza anarchisty i cenzora.

    W jego wizji świata Roman Dmowski – współtwórca polskiej niepodległości przedstawiany jest jako niemal Hitler. To wszystko jakaś aberacja.

    P.S. Trochę z boku ale „w temacie”. Mając w rodzinie wielu przedwojennych studentów UW i ich żony (w 90% socjaliści i piłsudczycy, w 10% endecy) wiem od dziecka jak wyglądały w rzeczywistośći owe zmistyfikowane „getta ławkowe). Przekaz obecnie jest taki, że studenci żydowscy byli zastraszenie, szli potulnie do ław wyznaczonych, siedzieli cicho i bali się odezwać by nie dostać lagą od korporanta.

    W rzeczywistości cała sprawa była jednym z pól walki rozpolitykowanego Uniwersytetu. Falangiści mówili „Żydzie na lewo” na to Żydzi , Ozonowcy i PPS walili falangistów w pysk i następowało ogólne mordobicie, które uspakajało się z wejściem profesora i każdy siadał gdzie chciał 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No, i Sławomirski napisze, że znowu znęca się Pan nad Pisem (choć on przecież nad Panem się nie znęca, gdy wiecznie wypomina PRL). A tym razem podpadł Pan podwójnie, bo Pan czyta, a on nie. Według Sławomirskiego mądrym się staje z urzędu ten, kto zamieszka w Ameryce. Potem wystarczy czytać w ludzkich myślach, na książki zwyczajnie szkoda czasu. To zgroza, że ludzie jeszcze czytają! Miłego wypoczynku. Pozdrawiam.

  6. Nie ma się czym chwalić. Ja przeczytałem nowego Kołodkę i J. Attalego „Zachód przed totalnym upadkiem”. i czytam Safranskiego biografię Schopenhauera „Dzikie czasy filozofii”. W kolejce mam Bejamina Barbera „Konsumowani, jak rynek psuje dzieci, infantylizuje dorosłych i połyka obywateli” oraz Andrzeja Drawicza „Mistrz i diabeł”.
    „Nil dotarł do Kairu”

  7. Przykro słyszeć, że niektórzy próbują za Pana redagować bloga.

  8. PIS sie sypie, a czerwony pociag z napisem Polska wspina sie coraz wyzej pod gore, wlasnie minal stacje Stalinizm. Wspina sie tak juz od 30 lat, wyzej i wyzej. Maszynista uwalony, po nagrodzeniu blaszka, czeka na to najwazniejsze Bohatyra sasiedniego kraju. Wkrotce bedzie zjezdzal z bardzo stromej gory, mysle ze trzymajmy sie wszyscy poreczy, bo na dole nastepna stacja Katyn

  9. Szanowny Panie Passent, dla przypomnienia wspanialych czasow
    http://www.youtube.com/watch?v=MbvVjRcXiGY

  10. I na koniec to i prosze nie plakac ze wzruszenia
    http://www.youtube.com/watch?v=PyLwwbK0lPA&feature=related

  11. Polacy są narodem niezdolnym do chowania urazy. Jeśli ktoś przegrywa, staje się uciśnioną ofiarą, budzi litość i współczucie i ludzie gotowi są na niego głosować. Marne to przesłanki do oddawania komuś władzy. Podobnie teraz wyrzucone posłanki i stojący na wylocie posłowie PiS-u budzą w narodzie ciepłe uczucia.
    Mało tego, dziś na forach GW mnóstwo ludzi stawało w obronie wygwizdanych na ulicach Warszawy narodowców. Czy ci obrońcy sami byli narodowcami, czy tylko stawali w obronie wolności słowa i manifestowania swoich poglądów, trudno mi ocenić, bo nie chciało mi się przedzierać przez ten gąszcz i przeczytałam dość pobieżnie. Faktem jest, że narodowcy są w defensywie. Kilku nawet pobili anarchiści w pociągu. Ludziom robi się żal biednych narodowców. Zauważają ich patriotyzm. Nie zauważają, że nie trzeba czcić Hitlera, aby stać się faszystą. Wystarczy akceptować jego metody i poglądy na naród, krew i rasę.

  12. Panie Danielu, na szczęście to problem tych, których ” oczekiwań ” Pan nie spełnia. Osobiście bardzo lubię czytać pańskie blogi i felietony w Polityce. Cenię za wiedzę polityczną ( i wyczucie), język, poczucie humoru i mnóstwo innych spraw, które czytam między wierszami. I życzę Panu ( a przede wszystkim SOBIE :))), aby jak najdłużej ” rozmijał się ” Pan, tak pięknie, z oczekiwaniami czytelników.
    Udanego urlopu !

  13. Wciąż czytam „Hitlera i potęgę estetyki” Frederica Spotta. Co prowadzi mnie do zwątpienia, czy chodzenie polityków do filharmonii jakoś szczególnie o nich świadczy? No dobrze, Hitler zasadniczo nie lubił muzyki symfonicznej, a filharmoniach bywał z obowiązku. Ale pasjami kochał operę.
    Prywatnie z sympatią odbieram wyjście pana Grzegorza Napieralskiego na koncert. Z sympatią, ale czy taką, by o niej pisać?

    Ale zrobiło się jakoś zgryźliwie… Żeby skończyć optymistycznie — tydzień temu byłem na Targach Książki w Krakowie. Otóż wydaje się u nas. Nie tylko złudzenia, ale i książki 😉 Przyjemnie było oglądać zainteresowanie jakim wciąż cieszy się literatura*, jak chce się nią zainteresować dzieci i jak każde miejsce, a zwłaszcza podłoga, jest dobre na lekturę!


    *) Nawet jeśli wielu oglądało. Jak w anegdocie — dwóch znajomych spotyka się w centrum handlowym:
    — I co, shopping?
    — Nie, patrzing…

  14. alez Pan wytoczyl ciezkie armaty!. Blogowicze (sadzac po ilosci postow) oczekuja aby Pan pisal czesto, a my juz sami miedzy soba sie porachujemy. Na ogol nie odbiegamy od glownego tematu – chociaz jednemu wadzi model majtek, drugiemu brak suwerennosci Ojczyzny (zwlaszcza po roku 2007), trzeciemu wojowanie z kosciolem (mimo ze premier solennie obiecal, ze nie wybierze sie na wojne z Bogiem), a jeszcze inny chronicznie cierpi z powodu wywalenia go z TPPR. W sumie jednak nie mozemy bez Pana zyc, nawet ci z nas (a zwlaszcza ci) ktorzy w samoudrece widza sens wlasnej obecnosci tu i teraz. Zycze przyjemnej lektury i pogody!.

  15. Witam,
    czytając Speera proszę tylko pamiętać, że nie został on należycie ukarany, ponieważ dano wiarę jego kłamstwu (to już obecnie bezsporne – tj. kłamstwo), że nic nie wiedział o zagładzie Żydów. To czyni go jedynym, z pierwszego szeregu nazistów, który uniknął sprawiedliwości. Niemniej był to niewątpliwie inteligentny facet, więc przyjemnej lektury.
    Pozdrawiam,

  16. Dzienniki ze Spandau
    są naprawdę dziennikami więźnia, który często wspomina stare czasy.
    Spandau to nie jest Sing Sing, ale 20 lat to kawał życia. Pierwszy zapis z 2 października 1946 a ostatni, gdzie podaje ilość wyliczonych skrupulatnie „spacerowych” kilometrów, z 18 września 1966 roku. (Speer prawie okrążył ziemię po równiku).

    Na obiad była baranina, pieczone kartofle i tyle pysznych rzeczy, że zasnę chyba dopiero około północy. Po południu zostaliśmy zważeni przez amerykańskiego lekarza. Każdy z więźniów w zeszłym miesiącu stracił około sześciu funtów na wadze.
    Również Hessowi zmiana jedzenia dobrze zrobiła. Kilka minut po wizycie siedzieliśmy razem na ławce w słońcu. Spróbowałem nawiązać z nim rozmowę. Jako że tematy polityczne są drażliwe i do niczego nie prowadzą, on natomiast ożywia się tylko przy rozmowach o dawnych czasach, skierowałem rozmowę na Evę Braun. Opowiedziałem mu przy tym również epizod, który ukazuje skrajną oziębłość Hitlera. Eva Braun, która czasami odkrywała przede mną serce, poinformowała mnie pewnego dnia wiosną 1939 roku roztrzęsiona, że Hitler pozwolił jej go opuścić i poszukać sobie innego mężczyzny – on przecież nie może jej już wystarczyć. Oświadczył jej to szorstko, ale być może właśnie ta wypowiedź pokazuje, że chwilami zdawał sobie sprawę z tego, jakich ofiar wymaga od młodej dziewczyny będącej jego kochanką

    Tu powinna być klauzura o przypadkowości skojarzeń, ale dam odetchnąć klawiaturze.
    No comment.

    Danielowi Passentowi miłego wypoczynku gdzieś tam, a Państwu cudownego weekendu.

  17. Brawo! Po ostatnich 2 blogach zaczyna wylaniac sie prawdziwy Daniel Passent – intelektualista o bogatych zainteresowaniach sprawami szeroko pojetej kultury, czlowiek majacy swoje miejsce wysoko wsrod zyjacych ludzi piora.

    Moim zdaniem, powinien Pan znacznie czesciej pisac o tej tematyce a mniej o zalosnych sprawach naszego zycia politycznego. Czyniac to „rozmienia sie Pan na drobne”. Powszechne utyskiwanie nt ciaglych ekscesow prezesa-paranoika, sluchanaie wypowiedzi bliskich mu sekciarzy i tych nawroconych-wyrzuconych zaczyna byc meczace. Ciagle mowienie o PiSie, robi im reklame (Every publicity is a good publicity), tym bardziej jezeli to czynia ludzie Panskiego formatu. Jak dlugo mozna ubolewac nad brakiem naszej kultury politycznej? Zostawmy PiS i brudna polityke w spokoju – a z czasem miejmy nadzieje znikna jak obroncy krzyza z Krakowskiego.

    Przeprofilowanie blogu wyeliminuje w sposob naturalny zacietrzewionych „dyskutantow”, walnie podwyzszajacych statystyke wpisow lecz nie zawsze rzeczowymi tekstami. Wielu z nich wydaje sie zapominac ze od upadku tamtego systemu minelo juz ponad 20 lat. Jak dlugo mozna ciagle obracac sie w kregu tamtych spraw i cierpiec na ahistoryczno-zasciankowa krotkowzrocznosc, wmawiac innym ze zyli w tamtym systemie – a nawet „pracowali dla niego”?

    Blog stanie sie w wiekszej jeszcze mierze miejscem spokojniejszym a wymiana pogladow na nim bardziej „do rzeczy”. Proponuje nastepny temat dla rozwazania i Panskiej opinii: Wolnosc Slowa – a Uczucia (np religijne) Duzych Grup Spolecznych.

    O co mi chodzi?
    Po pierwsze, publikacja karykatur Mahometa w lokalnej gazecie dunskiej wywolala ogromna reakcje i sprzeciw mululmanow na calym swiecie, podobnie jak wczesniej ksiazka Salmana Rushtiego.
    Po drugie echem wsrod katolikow odbil sie cykl fotografii Ecce Homo, wykonany przez szwedke Elisabeth Ohlson Wallin.Inspirowana tekstami biblijnymi przedstawila tam szereg zdjec homoseksualistow, lesbijek i konwertutow posrod ktorych i Jezus zostal przedstawiony jako pedal-homoseksualista.
    Po trzecie, wspomniana pani fotograf wystawia obecnie w Geteborgu serie zdjec zatytulowanych Jerozolima, prowokujacych wyznawcow Judaizmu. Na jednym z tych zdjec widzimy naga pare „kochajaca sie” przy Scianie Placzu w Jerozolimie. Sa tez inne zdjecia mogace dostarczych ladunku emocji.

    Przytaczam tylko aspekt obrazania uczuc religijnych. Jest podobnych aspektow bardzo wiele – i blisko nas. Gdzie zatem lezy granica „wolnosci slowa” a obraza ludzkich uczuc…??
    Prosilbym o zajecie sie tym tematem w ktoryms z najblizszych blogow. Mam tez inne tematy . przedstawie wkrotce!

  18. Do pytania o geniusza zoliborskiego jestem zmuszony dolaczyc w tej sytuacji pytanie o szczeniaka i becwala , choc na odpowiedz raczej nie licze a moja kwarantanne w ten sposob diabli wzieli . Ubolewam.

  19. Wlasnie wrocilem z Polski, gdzie przez caly tydzien mowilo sie tylko o Kluzik i Jakubiak, a obie panie z uporem maniaka twierdzily, ze lojalnosc to ich wrodzona cecha i ze kochaja PiS, a nawet prezesa. Wygladalo to jak kolejna maskarada pani Kluzik.
    Z troche innej beczki: bardzo mnie dziwi dlaczego w Polsce nikt nie powie glosno, ze PiS nie jest normalna opozycja. To opozycja ekstremalna, niedemokratyczna, jak Front Narodowy we Francji i podobne partie w Austrii, Wloszech czy Niemczech. Nikomu (w TV czy w innych mediach) nie moze przejsc przez gardlo, ze tego typu partie wodzowskie to kwintesencja zla w polityce. Bardzo to dziwne. Dobrze, ze PiS rozpada sie na zyczenie prezesa, ale smutne, ze nikt nie pogoni (werbalnie oczywiscie) takich nacjonal-socjalistow rodem z piekla.

  20. Nastepuje powoli upadek dobrych obyczajow,pewnie jest to zwiazane z predkoscia z jaka sie porusza i zmienia sie swiat za pomoca iformacji i latwego dostepu do nich,niewazne czy prawdziwych czy tez wymyslonych.
    Pewnie ta predkosc powoduje zawroty glowy co widac wyraznie na przykadzie politykow i nie tylko.

  21. Cieszę się z dziennika lektur p. Passenta. Sam też taki prowadzę na blogu. Mam podpowiedź, co przeczytać.
    Opinia o p. Michale Kamińskim pokrywa się całkowicie z moją. Niewiele się ona różni od obu dysydentek, bohaterek minionego tygodnia. W ogóle zaś na tę wojnę wewnętrzną w PiS patrzę jak na wojny gangów. Nie mam współczucia dla żadnej ze stron. Mało tego, uważam, że dobrze, że się wzajemnie pozabijają. Tyle, że zabity gangster kończy swój żywot definitywnie, a na posłów i europosłów PiS będziemy jeszcze przez jakiś czas jako podatnicy łożyli.
    Ale nie trzeba już dożynać watahy. Sama się do- lub wyżyna.
    Czy to jednak tak całkowicie dobrze? Byłoby tak, gdyby rząd miał jeszcze jakąś inną opozycję. Ale nie ma. Więc może robić co chce, bo krytyka albo jest totalna (ci ci i muszą zejść ze sceny politycznej na zawsze), albo nijaka, gdyż Napieralski nie ma nic do zaproponowania w zamian, a ci bardziej merytoryczni posłowie lewicy zostali przezeń zmarginalizowani.
    Tylko czekać, gdy PO zorientuje się, że jest jej bez PiS-u niewygodnie rządzić.

  22. Fragmenty twórczości publicystycznej narodowców o których się mówi w kontekście wczorajszych ichnich marszów, że nie są faszystami

    Garść cytatów:

    Obóz Narodowo-Radykalny

    1) „Nas nie interesuje wyłącznie zdobycie władzy w wyborach, wejście do Sejmu czy Senatu, gdyż my chcemy władzy realnej, a taką nie są mandaty w parlamencie. My chcemy władzy nad umysłami i sercami Polaków, chcemy obudzić drzemiącą w nas moc.”

    2) „My nie znamy równości bezwzględnej i powszechnej, gdyż mamy hierarchizm wynikający z natury człowieka, odrzucamy ich tolerancję, bowiem mamy wyłącznie zrozumienie, ale nie akceptację dla zła. My, nie jesteśmy częścią Kościoła „kremówkowego”, ale Kościoła Walczącego, Kościoła św. Ludwika IX, Joanny d’Arc, czy św. Maksymiliana Kolbe.”

    3) „Uważam, że nasz fanatyzm, powinien każdego dnia dodawać nam sił, abyśmy nie poprzestawali w stawianiu oporu wobec nowych zagrożeń ciążących nad Polską i Europą. Materialistyczny demoliberalizm, socjalistyczna, antynarodowa i antytradycyjna Unia Europejska, rosnące w siłę środowiska Nowej Lewicy, upadek moralności rodzący kryzys społeczny, niepokoje w Europie Zachodniej wywoływane przez hordy afroazjatyckich imigrantów, zwabionych przez wizję europejskich welfare states- bagatelizowanie tych problemów powinno być dla polskich nacjonalistów niedopuszczalne.
    Wmawia się nam i naszym bliskim, że UE jest dla nas jakąś Ziemią Obiecaną, że Polacy są winni cierpieniom Żydów w czasie niemieckiej okupacji, że katolicyzm to „przeżytek”, że dewiacje seksualne, to „alternatywny styl życia”, że demokracja to jedyny możliwy ustrój.”

    4) „Dla państwowego, a nawet biologicznego bytu Polski zagrożeniem jest Unia Europejska. Dzisiejsi piewcy „integracji”, panowie, którzy dzisiaj brylują w garniturach w gremiach kierowniczych UE, a w latach sześćdziesiątych stali na barykadach stolic Europy walcząc z policją z wizerunkami Lenina w tle. Ci niegdysiejsi piewcy Nowej Lewicy dzisiaj służą interesom międzynarodowych korporacji i masonerii. Otwarcie szef Wielkiego Wschodu Francji podczas spotkania z prominentnymi politykami Unii stwierdził, iż masoneria w końcu posiada w gremiach kierowniczych Unii solidną reprezentację. W końcu traktat lizboński, czyli nic innego jak konstytucja wprowadzana bocznymi drzwiami.”

    5) „O tym, że koncepcja umowy społecznej jest niczym innym, jak oświeceniowym wariactwem, chyba nie muszę wspominać.”

    6) „Tak naprawdę, większość wyborców nie posiada żadnej suwerenności, lecz głosuje na tego kandydata, który posiada lepszy PR, więcej bilboardów, lub wydaje się sympatyczny, bo np. lubi zwierzęta, ma ładną żonę/kochankę, albo palił trawkę, ale się nie zaciągał. Jeśli w obecnym systemie doszukiwać się podmiotu posiadającego władzę zwierzchnią, to nie będzie nim Naród, lecz mass-media, a szczególnie telewizja.”

    7) „My nie jesteśmy tu od wczoraj, byliśmy zawsze, gdyż reprezentujemy ducha Narodu, jego potrzeby.”

    Mój komentarz – patrz punkt (7) powyżej – ONR prawie jak „My Naród” – konkurencja dla PiSu, czy sojusznik?

    Obóz Wielkiej Polski

    8) „W 1968 roku, trwała walka o władzę w PRL, między frakcjami PZPR (chodziło o frakcję polską zwaną „Chamami” i frakcję żydowską).” „zwyciężyli „Chamy”, czyli komuniści narodowości polskiej, odsuwając ze stanowisk komunistów narodowości żydowskiej.”

    9) „…wyjeżdżali dobrowolnie, bowiem już nie mogli rządzić, zabrano im „zabawki”.
    Ci ludzie wyjeżdżali dobrowolnie, gdyż albo:
    1. Czuli się skrzywdzeni przez partię (PZPR).
    2. Bali się, że któregoś dnia mogą stanąć przed sądem za popełnione zbrodnie na narodzie polskim.
    3.Nie czuli się Polakami.
    4. Chcieli po prostu wyjechać na Zachód, wierząc, że czeka ich tam lepsze życie (i to był bodajże najważniejszy powód dla większości wyjeżdżających z Polski Żydów.)”

    Mój komentarz

    Paleta wrogów Polski: lewica, nowa lewica, demoliberałowie, masoneria, Żydzi, niepolacy, frakcja żydowska, kościół kremówkowy, umowa społeczna, Unia Europejska…
    Wygląda na to, że negacja może być ideologią. Jedyne co obozowicze wielkiej Polski akceptują, to zbiorowe tak dla swoich fantomów. Nie doczytałem się na forach narodowców, poza pompatycznymi ogólnikami o co konkretnie chodzi.

    W środę11 listopada narodowcy spotkali się ze społecznym odporem. Coś się zmienia. Coraz trudniej wciskać ludziom kit w oczy.

    Pzdr TJ

  23. do Ryba 25 pisze:

    2010-11-12 o godz. 12:20

    Bezmyslne czytanie nie jest panaceum na krytyczna postawe Slawomirskiego, dlatego zycze „trzytania” ze zrozumieniem, nawet jesli chodzi o czy-tanie-j ksiazki. Takie sobie gadanie o wlasnych kompleksach udajac krytyke Slawomirskiego jest bezsensowne.
    ET

  24. Profesor ;
    …………..
    następowało ogólne mordobicie, które uspakajało się z wejściem profesora i każdy siadał gdzie chciał
    tak ,tak siadaj natychmiast !

    Pytania ?

    MAMONA czyli RYCYNUS
    jest rosliną , z którego robi się olej przeczyszczający /pochodzącą
    z Etiopi / a jego skutek jest ogólnie znany ,również na blogu !

    Nazwa odpowiadająca w 100%-tach osobie ,wielkiego sukcesu !

  25. Mamona, 13.01. Ten tekst czytany na linku to Twój głos. Bardzo ciepły i w sumie udany.

  26. Panie Redaktorze,

    nie napisałem, że chodzenie do filharmonii jest dla mnie niewygodą tylko chciałem dać do zrozumienia, że moim zdaniem chodzenie do filharmonii o niczym nie świadczy, a już tym bardziej o chamstwie czy o niechamstwie kogokolwiek. Można pójść do filharmonii i narobić gnoju, jak to doniósł niedawno jasny gwint.

    Chętnie pójdę do filharmonii jak znajdę czas. Póki co zadowalam się śpiewaniem w amatorskim chórze z ambicjami: Mozart, Bach, Hendel, Bruckner, Dworzak, i tym podobni.

    Ale zdarza mi sie beknąć po posiłku, co prawda nie w gościach.

    Pozdrawiam.

    PS. Co do stringów na hełmie to pełna zgoda.

    Dzienniki Speera są bardzo ciekawe. Trochę łabędziego śpiewu (jak zawsze), ale też kopalnia wiedzy anegdotycznej o ścisłym kręgu Hitlera. Te niekończące się herbatki wodza urozmaicane monologami, przy których wszyscy walczyli z opadającymi powiekami…

  27. Panie redaktorze!
    Czytam Pański blog regularnie, ale do tej pory nie wypowiadałem się pod bogiem, ale wczoraj pewna rzecz mnie zasmuciła i uznałem że tu wyleję żale:)
    Mianowicie uważam za niezrozumiałe, że tyle miejsca poświęca się manifestacjom które w niezbyt godny sposób „uczciły” święto niepodległości, natomiast w żadnej telewizji nie pojawiła się choćby minuta relacji z biegu niepodległości w którym brało udział ponad 6 tys osób (pewnie niewiele mniej niż w manifestacjach), które tworząc żywą flagę, po odsłuchaniu hymnu, w serdecznej atmosferze przebiegło ulicami Warszwy na cześć bohaterów walki o wolną ojczyznę.
    Tu można zobaczyć zdjęcia http://www.zabiegajopamiec.waw.pl/
    Czy nie warto promować takiej formuły świętowania niepodległości?
    To koniec żali:) serdecznie pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy.

  28. wg 8.56

    http://c-span.org/Watch/Media/2010/11/12/HP/R/40658/World+Leaders+Wrap+Up+G20+currency+dispute+sways+talks.aspx

    No, to mamy podsumowanie Obamy zamykajace G-20. Licze, ze ci, ktorzy nie zrozumieja, znajda dokladny przeklad w prasie.

    Mial chyba 100 dziennikarzy na sali, ale wszystkie pytania byly od Amerykanow. Probowal wyciagnac za uszy kogos z prasy koreanskiej, ale nie bylo odwaznych. W koncu „na sile” wepchnal sie jakis amerykanski Chinczyk. Choc niezwykle kurtuazyjnie, Prezydent mowil o wlasnym kraju, jak na wlasnym folwarku. I kto tu rzadzi ?

    Rozne blogowe madrale przypinaja latke Ameryce, gdzie moga, ale guzik wiedza, skoro nie zwracaja uwagi na zamkniecie konferencji przez Obame. Jasny Gwint przeczyta tlumaczenie w Global Research a Mentor na scianie w klozecie. Dlatego pisze do Ciebie, bo licze na zrozumienie i rzeczowy komentarz. Ciekaw jestem kto jeszcze bedzie mial cos do powiedzenia.

  29. Odpukajmy i trzymajmy kciuki – jak się PIS rzeczywiście rozsypie – a nikt nie wymyśli czegoś gorszego, to może faktycznie zaczniemy się kontentować przypadkami Bywalca, jego lekturami, podróżami, wrażeniami muzycznymi… Na pewno będzie to zdrowsze i ciekawsze. No i jakiś powrót do prapoczątków.

  30. A propos wczorajszych pochodow i blokad.
    Czy gdybym powtorzyl za kims – NIE MA WOLNOSCI DLA WROGOW WOLNOSCI – to bylbym zamordysta czy liberalem ?
    Pozdrowienia dla majacych watpliwosci.

  31. Stasieku 00.50

    „Kleofas
    Briefing w wykonaniu p. Grasia? ? dziękuję, to lepsza odmiana papugi.”
    Kto by w Polsce nie sprobowal, natychmiast znajdzie sie tysiac „Stasiekow” z takim komentarzem. Moze dlatego nie ma ?
    Moze Prezydent i Rzad nie moga znalezc formuly ? Moze ich dzialania i wypowiedzi sa z dnia na dzien zmieniane i przez to niewiarygodne ?

    Gras nie jest doskonaly, ale niech probuje. A jego rola to wlasnie byc papuga ! Ma powtarzac, co robi i mowi Prezydent, czasem z interpretacja, ale jego wlasne pomysly nikogo tu nie interesuja. Taka jest robota rzecznika.

    Zadalbym to pytanie red. Szostkiewiczowi, ale jest zarozumialy i nie odpowie. Red. Passent by odpowiedzial, jesli byloby to dla niego wygodne.

    A my ze Stasieku moze sprobujemy pociagnac temat, dlaczego w Polsce nie ma regularnych konferencji rzecznika prezydenta i rzecznika rzadu ?

  32. Podobnie jak Alicja 10 11 12/13.46 jestem usposobiony do Gospodarza
    może to spowodowały lata czytania tego co pisał i pisze.Kiedyś dużo czytałem, dziś pozostało mi ” gazeciarstwo”. Jak czytałem pamiętniki Speera to przypomniały mi się książki Kirsta, niemcy czarni i biali.
    Kto wie może i tak było, w PiSie też tak ich próbujemy klasyfikować
    Ciekawe jaki temat przyniesie czas po urlopowy

    Pozdrawiam

  33. Blogowicze nie wytykali panu Danielowi ze nie podobaly mu sie stringi na chelmie tylko forme oburzenia i slowa jakie rzucil pod adresem pana Zegarskiego, a takze konsekwencje jakie chcialby w stosunku do niego wyciagac i ten autorytarny ton kogos kto ma 100% a moze nawet 200% racji. Na szczescie pan Daniel nie ma odpowiedniej wladzy, bo strach pomyslec co by bylo …

  34. Ma Pan absolutną rację, o ile takowa w ogóle istnieje. Tematycznie cały ten kram z wyobcowanym i pozbawionym poczucia rzeczywistości słabosilnym krasnalem, wymachującym zardzewiałą szabelką wszystkim rakietom i potęgom na świecie, już się wyczerpał.
    Jarosław Kaczyński jest człowiekiem chorym, tylko jeszcze o tym nie wie i na dobrą sprawę wiedzieć nie może. J.K. cierpi na paranoję polityczną, opisaną dość szczegółowo w książce Robinsa i Posta w przekładzie Hanny Jankowskiej pod takim samym tytułem „Paranoja polityczna. Psychopatologia nienawiści”. Innymi słowy jest to choroba psychiczna atakująca centralny system nerwowy, a więc ten właśnie narząd, który jest receptorem doznań chorobowych. Jestem wprawdzie lekarzem, ale tę znakomitą wiedzę wyczytałem dopiero na blogu „Wyjście z mroku‘. Skoro choroba atakuje centralny ośrodek doznań, a ten właśnie jest upośledzony chorobowo i przebiega bezobjawowo, to pacjent o tym nie wie. I nic nie pomogą wykrzykiwania w rodzaju „ty psycholu”, czy „idź do lekarza”, „do Tworek” itd. itp. Chory nie przyjmuje ich do siebie, on czuje się zdrowy.„Paranoik jest zupełnie normalny, jeśli nie liczyć urojeń o otaczającym go zewsząd spisku i zagrożeniu”. Także i niemała grupa poza nim i obok niego, nie zdaje sobie z tego sprawy, lub na wszelki wypadek wiedzieć o tym nie chce.
    Dla wiarygodniejszego zobrazowania tego zjawiska dodam, że występuje ono także podczas chorób innych, nie psychicznych. Dotyczy to dość powszechnie chorób nowotworowych, które w fazie początkowej, a więc wtedy, kiedy łatwo, lub co najmniej łatwiej, je wyleczyć, przebiegają całkowicie, lub co najmniej prawie całkowicie bezobjawowo. Wykrywane są często podczas zwykłych badań okresowych. Trudno wtedy mieć pretensje do pacjenta o to, że nie przyszedł wcześniej. Nie przyszedł, bo nie czuł się chory.
    I na tym kończą się wszelkie dywagacje na temat postępowania Jarosława Kaczyńskiego. Po przyjęciu, że polityk ten jest chory i ma dolegliwości, które jego akolici tłumaczą najzwyczajniej traumą po katastrofie smoleńskiej i utracie jedynego przyjaciela w osobie brata – bliźniaka, co, nawiasem mówiąc, jest do przyjęcia także i przez postronnych i neutralnych obserwatorów, to wszelkie utyskiwania wobec chorego trzeba odłożyć i wejść na ścieżkę czekania, aż wierni wyznawcy rozwiążą się sami.
    Wywody powyższe tłumaczą wprawdzie zachowanie J.K., ale nie zmniejszają przez to niebezpieczeństwa, zważywszy, że do takich paranoików należeli Hitler, Stalin, Polpot i inni. Zwłaszcza, że nie ma przymusu badania i leczenia się, nawet tam, gdzie okresowe badania profilaktyczne są bezpłatne.

  35. Kleofas pisze:
    2010-11-10 o godz. 20:40

    Z opoznieniem przeczytalam Twoj komentarz i z opoznieniem odpowiadam. Po publikacji ‚kolorowego felietonu’ spodziewalam sie, ze redaktor naczelny ‚Polityki’ przeprosi czytelnikow za uzycie slowa ‚kolorowy’ przez Daniela Passenta w kontekscie Prezydenta Stanow Zjednoczonych. Przeprosiny ograniczyly sie do slow dziennikarza ‚Artur i inni – Przepraszam za uzycie slowa ‚kolorowy”.
    Poszukanie danych ilu dziennikarzy w U.S. ‚wylecialo z hukiem’ (to cytat z felietonu ‚Sezon w pelni’) za rasistowskie uwagi pozostawiam zawodowym ‚googlistom’.
    Bardziej interesuja mnie wybory do Senatu na Alasce. Lisa Murkowski (R) – obecny senator, minimalnie przegrala ‚primaries’ z kandydatem Joe Miller (R). Z tej przyczyny nazwisko Lisa Murkowski nie bylo wydrukowane na kartach wyborczych 2 listopada. Senator Murkowski postanowila kandydowac jako ‚write-in’. Mieszkancy Alaski, ci ktorzy popieraja Murkowski, wpisuja na karcie: Murkowsi, Murkowsky, Muckowski, Merkowski, Murcowski i kilka innych wersji. Wladze stanu wyjasnily niuanse zwiazane z poprawna pisownia nazwiska kandydatki i wymowa.
    Na dzien dzisiejszy wyglada na to, ze Senator Lisa Murkowski wygra wybory na Alasce. W historii U.S. tylko nieliczni ‚write-in candidates’ wygrali wybory. Te dane tez pozostawiam ‚googlistom’.

  36. A ja czytam Arturo Perez-Reverte „Dzień gniewu” – bardzo dobrą rekonstrukcje literacką buntu mieszkancow Madrytu przeciwko wojskom Napoleona 2 maja 1808 roku. Doskonałe opisy walk w mieście przy pomocy najprostrzej broni. Jako uzupelnienie mam „Wojnę, jak ją poznałem” generała Georgea Smitha Pattona. Też jest sporo o walkach w mieście.
    Pozdrawiam

  37. Przepraszam za „najprostrzej” – oczywiście „najprostszej”. Ciężki dzień po nocnych wiatrach.

  38. Kecaju:
    Wśród komentatorów na tym blogu spotykasz osoby, które od lat mówią, że PiS to nie jest normalna opozycja, tak jak wcześniej nie była to normalna partia rządząca. Słyszę też (i czytam) czasem takich publicystów. Jest to więc teza w Polsce znana, może nawet wcale popularna. A pretensje, które masz… cóż… chyba dotyczą pewnej politycznej poprawności. Takich rzeczy nie mówi się łatwo. A przynajmniej, nie powinno.

    ***

    W temacie lektur — muszę Gospodarzowi</b< podziękować za zachętę do lektury „Rosji bolszewików” Richarda Pipesa — wczoraj zacząłem po ‚Gospodarskiej’ rekomendacji 😉

  39. Niestety to co zostalo z Polski to tyko wesola atrapa. Oczywiscie wesola, ze wzgledu na Prezydenta ktory odczytuje glosem ksundza, wesole dowcipy. A bylo tak swietnie wykrztalcony Prezydent ktory potrafil powiedziec cos z serca, a nie kartki.

  40. Panie Redaktorze;

    Brak „oburzenia wielu blogowiczów” na Pańskie oburzenie w związku ze stringami na hełmie doradcy ministra … nie ma nic wspólnego z doradcą, stringami, ministrem, ani nawet z Pańskimi lekturami.

    Więcej, nie ma też nic wspólnego z tym, jaką partię reprezentuje doradca (można by pomyśleć, że gdyby minister był z PiS, to oburzenie na blogu byłoby powszechne, a gdyby był z SLD, to Pan z kolei nie byłby oburzony).

    Wydaje mi się, że oburzenie wielu blogowiczów na Pana oburzenie jest wyrazem ich odmowy dania Panu prawa do zabierania głosu w sprawach najistotniejszych, dotyczących natury tego, co ludzie czują (a nie tego, co myślą. Emocje są znacznie bardziej „osobiste” niż sądy i „wara temu, kto nie należy do mojego kręgu, od moich emocji).

    Otóż, wydaje mi się, że jak długo pisze Pan ciekawe i często zabawne felietony o tym, o czym wszyscy codziennie rozmawiamy – to jest Pan OK. Ale gdy próbuje Pan „uzurpować” sobie prawo stanowienia najbardziej podstawowych, intuicyjnie odczuwanych nastawień i postaw – spotyka Pana lekceważące odrzucenie.

    Dzieje się tak, ponieważ nie jest już Pan z „większości”. Jest już Pan „na zewnątrz”, spoza. Nie tylko z powodu poglądów i wieku. Ale przede wszystkim dlatego, że jest Pan z odchodzącego już świata, który nie ma żadnej styczności z tym, który nadchodzi.

    Tu nie chodzi o odrzucenie zasad tego byłego świata. Nie, tu chodzi o to, że nikt spoza „dzisiaj” nie ma prawa wypowiadać się w imieniu tego „dzisiaj”. Nawet, jeśli pozornie wypowiada się tylko w swoim imieniu.

    To tak, jakby ci blogowicze mówili Panu: baw nas swymi felietonami, opowiadaj nam o oszołomach z PiS czy o cieniasach z PO, albo o nudziarzach z SLD, ale nasze sprawy załatwiamy sami, między sobą.

    Najprawdopodobniej wcale nie chodzi o to, że blogowicze oczekują od Pana „innych zainteresowań i upodobań”. Przypuszczam, że one ich nie obchodzą. Nie wszystkich, oczywiście. Tylko coraz więcej z nich.

  41. Panie Redaktorze,

    Duzo slonca i usmiechow w czasie urlopu
    zyczy Elephant

  42. PiS – ku mojej radości – się sypie, i mam nadzieję, że w końcu się rozsypie do reszty i Zbigniew Ziobro nie będzie miał do czego wracać.

    Piękna to wizja, jednak po wysłuchaniu paru opinii w TV Info zastanawiam się nad dwoma innymi scenariuszami…
    Pierwszy, to taki że prezes nie wytrzyma tych komplementów pod adresem ZZ, które się ostatnio ze wszystkich stron obficie pojawiają i go z partii wykluczy prędko, albo jeszcze szybciej. To nie jest niemożliwe, bo JK na punkcie możliwości utraty władzy jest szczególnie wrażliwy.

    I drugi scenariusz, to taki że ZZ zawczasu zbierze hufiec młodych – władzy żądnych – i prezesa po prostu obali. To nie jest niemożliwe. Młodzi widzą, że władzy i splendorów się nie doczekają służąc wiernie, bo ich starzy kombatanci nie dopuszczą za nic w świecie. Nie byłoby to pierwsze w dziejach „królobójstwo”. ZZ ma wiele powodów, aby prezesa nie kochać, wielokrotnie znosił upokorzenia, ale jednocześnie tworzył odpowiednie archiwum i ma różne haki i haczyki w swoim komputerze. Jest mistrzem intrygi i potrafi się zemścić przy najbliższej, nadarzającej się okazji. Przy okazji PiS może rozsypać się ostatecznie, ale to nie będzie dla ZZ za duża cena za zemstę.
    I jakoś nie żal mi nikogo z tych wszystkich uczestników tańca szkieletów.

  43. Drogi Panie Danielu.
    Jestem młodszy od Pana, ale też stary (69). Łączy mnie z Panem Stanisławów czyli od ok. połowy wieku Iwano-Frankowsk, od którego mieszkam 60 km na SW. W Pańskim felietonie czuję nutę jakby pretensji – do kogo? Ja, emerytowany inżynier, przyjąłem pozycję aktywnego kibica Polski bez oczekiwania wygranej „moich”. Też mam ulubione lektury (sam trochę tworzę – w większości do szuflady), których nikomu nie polecam, bo dziś któż czyta? Pan rekomenduje książki cenne w Pańskiej ocenie; a dlaczego wśród nich nie ma np. „Nocnika” A.Żuławskiego? To na pewno jest najodważniejsze pisanie od czasów „tangowego” Mrożka. Nie zachwycam się nikim, po prostu czytam i piszę ze świadomością, że najważniejsze książki już dawno zostały napisane. Dziś pozostaje nam z przymrużeniem oka obserwować „dziwny ten świat” i pod humorem dopływać do przystani, w której oby nie czekali „piękni narodowcy”. Serdecznie Pana pozdrawiam.

  44. Moją ostatnią lekturą było opublikowane dzisiaj przez Reutersa oświadczenie Amnesty International, stwierdzające, że zgodnie z prawem międzynarodowym każdy, kto jest zaangażowany w torturowanie innych musi zostać postawiony przed sądem, były prezydent USA Georgea W. Bush nie jest z tego wykluczony, dlatego USA mają obowiązek ścigania go, mówił Senior Director w Amnesty International p. Claudio Cordone.

    Oświadczenie ukazało się po publikacji książki Georgea W. Busha, w której, jak twierdzi AI, potwierdza on swój udział w torturach.

    Niektórzy nasi oficjele także byli zaangażowani w amerykańskie tortury w Polsce, siłą rzeczy muszą być ścigani. I nie dlatego, że to spadkobiercy bolszewików (zarówno SLD jak i PiS) – po prostu z mocy prawa w demokracji.

  45. Chodzenie do takich przybytków jak np. filharmonia, traktuję jako chodzenie PO COŚ, a nie dla samego chodzenia tam. Czasami, kiedy przeżyję coś specjalnego, potrafię się moimi przeżyciami nawet pochwalić…O samym tylko fakcie bywania, w takich instytucjach, nie potrafię się przemóc, żeby tę część mojego harmonogramu , np. towarzysko nagłaśniać. Jak chcą, niech mnie mają za prymitywa, ich sprawa…
    Zupełnie inną kwestią jest przypomnienie się nam-medialnej gawiedzi, pana europosła Michała Kamińskiego. Na mnie duże wrażenie zrobiły sposób i „grepsy” jego wypowiedzi.Bossisko z niego zrobiła Europa, i prawieże lepsze od prawdziwego bossa..
    „Jestem twarym facetem, panie redaktorze/panie Andrzeju”-razy n…
    „Nie będę kalował”, „nie jestem kablem” -razy n1… itp, etc…
    aż mnie „nabuzowało”, jakąś ziomalską karmą…
    Najlepszek, że to co napisał Szanowny Gospodarz o reakcji mediów na takie wejścia owego twardziela, jest najszczerszą prawdą. Pan Michał, pomimo adekwatnej przeszłości/Pinochet, geje, Jedwane etc…/ jakby swoją „ziomalską” mocą, zahipnotyzował wszystkich nam dostępnych ludzi mediów. Co to może oznaczać? Mam jedną wersję interpretacyjną na ten przypadek. Kiedy pan Michał hartował się na europejskich salonach, myśmy tutaj też czasu nie marnowali. Po , ostatnich zwłaszcza, ekscesach w naszej przestrzeni społeczno-politycznej- my osiągnęliśmy takie obycie z „prawdziwym życiem”, że z wyraźnie nabuzowanym twardzielską mocą w Europie panem M.K. / jakże rozwinął swoje talenty…/ potrafiliśmy /w końcu!!/ zachować się jak równy z równym. Jestem pewien, że pan Michał wyjedzie do Brukseli znacznie wzmocniony, naszym nowym, polskim patriotyzmem, który my sami, dzięki jego osobie, jako punktowi odniesienia -niewątpliwie mieliśmy szansę zauważyć.
    Oj, co to się w naszej Ojczyźnie będzie działo 11 listopada 2011roku. Może być tak atrakcyjnie, że chyba na wszelki wypadek wyskoczę na ten czas do Moskwy. A nuż będą tam jakieś zamieszki, to sobie trochę odpocznę…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Póki co, na moje czucie, J.Kaczyński wie co gra, i na pewno nie przegra.Okrzepła, mająca posłuch u pobudliwych,partia z kilkudziesięcioprocentowym poparciem nie znika z powodu pozbycia się kilku , w większości zastępowalnych orłów… PO z UE, grają np. pod „batutę” Ławrowa, a JK, wykonuje manewry, żeby na fali zbliżających się problemów ekonomicznych wzbudzić jakieś histeryczne tsunami , któórego zapłonem mogą być postępy Rosji /natura zawsze!!! imperialna/w „zaprzyjaźnianiu” się z NATO. Wczoraj mieliśmy okazję poobserwować, jak pierwsze , najbardziej niecierpliwe hordy obywatelskie, zaczynają zrywać się z uwięzi. A wczoraj, to było tylko Święto Niepodległości, a jednak dało się coś z niego wycisnąć. Kończę, bo umysł zaczyna zbyt nieezpiecznie krążyć wokół Pierwszej Rocznicy…

  46. Jeszcze mamy w oczach brunatnych nacjonalistycznych manifestantow i starcia z policja, a tu tragiczna wiadomosc o smierci wielkiego M.Goreckiego.
    Zderzenie bezsilnosci – a moze wrecz nawet glupoty – wladz Warszawy z rzeczywistoscia na trakcie krolewskim podpowiada nam wszystkim gdzie i w jakim miejscu jest Polska wspolczesna.
    Arogancja, nietolerancja, sklonnosci ku anarchii zaslaniaja oczy pseudomyslicielom, a Ci znajduja sie na pierwszych stronach okreslonych mediow, ktore z nich czyna bohaterami, meczennikami, medrcami i wogole aniolami w czarnych koszulach.
    Pan Daniel ze Stanislawowa, a ja jestem potomkiem Polakow z Kalusza ( bardzo bliskow Stanislawowa).Ale nie wazne pochodzenie geograficzne.Wazne jest to, ze doswiadczenia lat minionych brutalnie stykaja ze wspolczesnym szambem i dzisiaj widzimy coraz bardziej wyraziscie,ze cos sie bardzo zlego dzieje w kraju nad Wisla, bardzo niebezpiecznego dla suwerennosci kraju.
    To bylo najsmutniejsze swieto Niepodleglosci na przestrzeni ostatnich 15-20 lat.

  47. Czytam (a raczej doczytuję do końca) książkę francuskiej autorki Clémentine Portier-Kaltenbach pt (w wolnym tłumaczeniu) Wielkie zera historii Francji (Grands Zhéros de l’histoire de France), bardzo ciekawie i zabawnie napisana anty-historia Francji (do początku XX-go wieku), historia widziana tym rezem poprzez postacie, które zapisały sie mniej niż chwalebnie dla kraju. Zacząłem czytać tę książkę jakiś czas temu, a teraz wróciłem do niej, żeby dokończyć lektury.

    Istnieje też podobna książka o Anglikach.

    A może ktoś z naszych historyków napisze Wielkie zera historii Polski ? Jacyś kandydaci na postacie, o których byłaby ta ksiązka ?

    Pozdrawiam.

  48. Skoro w ostatnich wpisach tyle o Kaczyńskim, to i ja dołożę swoje trzy grosze. Otóż bardzo się cieszę, że ten paranoik zrezygnował z udziału w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, że nie będzie tam doradzał ani mącił. Osoba niezrównoważona, wszystko jedno, po prochach czy po ich odstawieniu, nie powinna nie tylko prowadzić auta, ale tym bardziej nie powinna być dopuszczana do spraw bezpieczeństwa państwa. Więc dzięki tej decyzji Kaczyńskiego moje poczucie bezpieczeństwa wzrosło. Dziwię się, że żaden dziennikarz tego w ten lub podobny sposób nie skomentował…

  49. Szanowny panie redaktorze

    Pan nadal osmierza Rzad Polski na Wygnaniu.
    Czy nie jest panu wstyd przed soba?

    „JK zostanie szefem rządu na wygnaniu.”

    Slawomirski

  50. Ryba 25 pisze:

    2010-11-12 o godz. 12:20

    Szanowny Ryba 25

    Aplikacje na rzcznika prasowego pana Slawomirskiego beda przyjmowane pierwszego kwietnia. Oferta bedzie skierowan tylko do osob z harwardzka przeszloscia oraz przeszloscia w ogole.

    Serdecznie pozdrawiam zainteresowanego.

    Slawomirski herbu Dreptak

  51. Sebastian pisze:

    2010-11-12 o godz. 19:49

    Szanowny Panie Sebastianie

    Perypetiami audiofila w filharmonii prosze sie nie przejmowac.
    Gluchy, gluchszy i najgluchszy tez sie tam spotykaja.
    Prawdopodobnie znajduja radosc w obcowaniu.

    Przyjemnego weekendu

    Slawomirski

  52. I bardzo dobrze! Jak się jest doradcą, to głową trzeba myśleć, nie zaś na niej siedzieć…
    http://wyborcza.pl/1,75248,8653354,_String_man__rezygnuje_po_interwencji_wladz_PO.html

  53. zezowaty 16.56
    My tak tu sobie gawędzimy, a okazuje sie że wczoraj slynny antyhomofob Robert „Chuck Norris „Biedron wtargnal do radiowozu i zmasakrowal kilkunastu policjantów ciosami z półobrotu, oraz Krav Magi !
    Na szczescie kompania chłopaków z prewencji przygwożdziła Karate Kida Biedronia i ten bandyta oraz wrog wolnosci, zgromadzen i pochodów ONR stanie przed sądem !
    A wiec wszystko jasne: NIE MA WOLNOSCI DLA WROGÓW WOLNOSCI , za to jest dla ONR !
    (przynajmniej w III RP u Ministra SWiA Millera !)

    Jako lekturę urlopową polecam John C. Bogle „Dość”, zwłaszcza licznym na blogu spekulantom giełdowym.

  54. stasieku pisze:

    2010-11-12 o godz. 14:04

    Czyli ciag dalszy psychopatologii gatunku ludzkiego.
    Biologia jest ciekawsza.

    Przyjemnego weekendu

    Slawomirski

  55. Artur 1 pisze:

    2010-11-12 o godz. 14:00

    Inteligentny i na dodatek przystojny nazista jest najpierw nazista. Nazista moze byc inteligentny ale nie moze byc madry.

    Slawomirski

  56. Zosienka pisze:

    2010-11-12 o godz. 13:52

    Ciezko chora na liczbe mnoga.
    Chyba stan krytyczny.

    Slawomirski

  57. jasny gwint pisze:

    2010-11-12 o godz. 12:31

    Pan czyta a ja zarabiam pieniadze.

    Slawomirski

  58. Bycie wielbicielem Pinocheta na tym blogu to powod do wstydu? Ciekawe stwierdzenie z ust wielbiciela dyktatury proletariatu. Pinochet uratowal Chile i co ciekawe nie ma takiego drugiego przypadku. Metody zastosowal swoich przeciwnikow ale Pan Passent o tym nie napisze. A cale swiatowe lewactwo nie mogac mu darowc za odbil Chile do tej pory powtarza brednie o tym co, jak i dlaczego sie stalo.

  59. Redaktor Passent pisze:

    „Ciekawe, co miał do napisania nadworny architekt Hitlera i jego minister uzbrojenia, skazany w Norymberdze na 20 lat. Podobno znakomite.”

    Dziekuje nie.

    Slawomirski

  60. Książka prof. Staniszkis jest o tyle ciekawa, że sama pani profesor, dziś stronniczka opcji prawej i sprawiedliwej, z dużą szczerościa przedstawia swoje bardzo rock&rollowe zycie prywatne. Zrobil na mnie wrażenie rozdźwiek między prywatnościa a kreowanym wizerunkiem.

    A. Speer: oprawców wyobrażamy sobie często jak postaci z horrorów a tu mamy do czynienia z czlowiekiem, wrażliwym artystycznie i kulturalnym. W/g części historyków to jego talenta organizacyjne przedłużyły wojne o 2 lata, tym samym umozliwiając zagładę. Ale samej książki nie doczytałem, jako czlowiek wydał mi sie dośc banalny.

    Nie wiem, czy dyskutowano już o tym na blogu: skonczyłem ostatnio biografie J. Giedroycia piora p. Grochowskiej. Uważam, ze to wybitna książka i prawdziwy leksykon wiedzy o polityce i kulturze polskiej ostatnich 100 lat. Jestem pod wrażeniem.
    W kolejce czeka „Velasquez i Goya” – polowałem na nią chyba z rok:)

    Pozdrawiam,

  61. Orca 8.11

    Nie uwierzysz, ale Franka Murkowskiego ogladalem w Kongresie, jak bronil ropy na Alasce. Pojechalem spotkac sie z senatorem Orrinem Hatch w zwiazku z jego pasjonujaca obrona pulkownika North (w aferze iranskiej). Obok niego widzialem zachwycajace wystapienie, wtedy kongresmana, Lindsey Grahama, mlodego prawnika, podowczas kapitana Air Force, ktory tez bronil North’a. Mowil z wielka pasja i swada, z tym urzekajacym poludniowym akcentem. Zagonil Demokratow w kozi rog. Pamietam jak Murkowski przytargal ze soba pliki wykresow i pozniej polemizowal. Nie myslalem wtedy, ze bede widzial w akcji jego core, Lise Murkowski.

    Wtedy jeszcze byly inne czasy. Do lunchroomu senatorow i kongresmanow wchodzilo sie normalnie, przez tunel i czlowiek czul sie wazny jedzac swoja salate obok tego, lub innego dostojnika znanego dotychczas z TV, a po lunch’u kolejka podziemna – do Kongresu. W biurze senatora, nawet jesli byla to niezapowiedziana wizyta, przyjmowali cie serdecznie i jak starego przyjaciela.

    Frank Murkowski mowil tez pieknie o ochronie przyrody na Alasce. Teraz pani Palin pieknie strzela tam do zwierzat z helikoptera. Szlag by te babe trafil ! Widzialem jak jej „kozlowata” coronie wypieprzyli z konkurencji tancow. Pcha sie z rodzina gdzie tylko moze. A do zachowania przyrody na Alasce ma sie tak, jak do ogladania Rosji ze swego domu… Ruskie imigranty graja czastuszki po National Parks, dra morde, wyrzucaja puszki i wala kupy, gdzie popadnie. Tez niezla holota.

    Pisz, Orca, niewiele nas tu, nie „przyszywanych” Yankees.

  62. wg

    Dziekuje za uwagi. W zasadzie masz racje. I widzisz, nikt z naszych tu ekspertow nawet nie otworzyl dzioba, a wszyscy mieli do ogladania.
    Pozdrowienia.

  63. W slynnej i kontrowersyjnej ksiazce „Iloraz inteligecji i bogactwo narodow” wydanej w 2002 r. autorzy: Rychard Lynn, profesor psychologi z Ulsteru i Tatu Vanbanen, profesor nauk politycznych z Tampere, przeanalizowali przeciatny IQ roznych narodow, porownujac je do sredniej brytyjskiej, ktorej nadali wartosc 100.
    Okazalo sie, ze Polacy maja 82 – mniej o 28 niz Japonczycy, o 15 mniej niz wiekszosc nacji Europy, malo tego: mniej nawet jak Rumuni (94), nie mowiac o Czechach i Slowakach (98).
    I te braki maja swoje konsekwancje.
    Wedlug badan przeprowadzonych przez UNESCO 77% Polakow ma klopoty ze zrozumieniem tekstu czytanego, a tylko 2% mozna uznac za sprawnych jezykowo.

    Badania przeprowadzone przez Instytut Kultury i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej wykazaly, ze kontakt przynajmniej z jedna ksiazka w ciagu roku mialo jedynie 18% Polakow.
    W roku 2008 mniej niz co czwarty Polak kupil choc jedna ksiazke – a 40% z tych zakupow to podreczniki i pomoce szkolne.

    Do pospolitych przyslow: „Pijany jak Polak” mozna dodac „Glupi jak Polak”
    – zaden Polak NIE powinien sie obrazac, gdyz to przyslowie ma swoje uzasadnienie (vide up).

    Z powazaniem Harry_potem.

  64. Aha, zapomnialem!
    For Cenzura:
    Z psem ogrodnika tylko bieda,
    bo sam nie zezre, drugiemu nie da.
    Kly szczerzy, warczy, toczy piane.
    Owczarnia prawa – a cave canem.
    Urodzaj winnic nas zachwyca…
    – Na rzut lancuchem psa ogrodnika.

    Harry_potem

  65. Alez, jaka ja jestem ladna i zgrabna! Wymownie widac z twarzy „Kobylastej” (tak wlasnie, nazywam w myslach Goske), zona Jaska – kumpla od moczenia nie tylko kija. Nigdy w zyciu nie wydumalaby ze moge tak o niej pomyslec.
    Zawsze, porownuje moje znajome do przystojniejszych, wyzszych, sprawniejszych rowiesniczek zyjacych w sasiedztwie; Wloszek i Hiszpanek.
    Podobne miary przykladaja do swojej urody te moje znajome – jak slysze.
    Coz, wszystko jest relatywne. Tu, gdzie przyszlo mi zyc jestem ze swojego wygladu zadowolony – nawet dumny.
    – Wy tez? Dlatego ze jestem w miare foremny. Przypominam z grubsza homo sapiens. Nie jestem potworem. A to juz bardzo duzo, to juz plasuje mnie w elicie tego
    foremniejszego spoleczenstwa zamieszkujacego moja ulice – i nie tylko.
    Spogladajac ukradkiem na psiapsiulki Rzegotki… – nachodzi mnie mysl ze jestesmy otoczeni przez ludzkie potwory, od rana do zmierzchu.

    Tu gdzie przyszlo mi zyc. Po schodach markietow czlapia, blokujac wszelki ruch pieszy, kobiety-hipopotamy, mezczyzni-slonie, ciezko sapiac, pokonuja w 3 minuty odleglosc od restauracyjnego stolika do kasy. Wszedzie mozna dostrzec ludzi o kulach, na wozkach, pchajacych przed soba metalowe stelaze. Wszelkie wyobrazalne i niewyobrazalne postacie kalectw, defektow i deformacji. Wszystkie typy antropologiczne, rozne formy starzenia sie i tycia, wszystkie gradacje ludzkiej brzydoty a takze – jakze widocznej GLUPOTY.
    Bo jedynie dzieki GLUPOCIE ogladam nie tylko szpetne ciala – takze brzydkie ubrania, nieodpowiednio dobrane kurtki i czapki, rozczlapane, podkreslajace platfusa, sneakersy.
    Dochodza do mnie glosy baranie i skrzekliwe, nieskoordynowane ruchy, smieszne gesty i niechlujny, brzydki chod, ktory oszpeca nawet dobrze wygladajacego
    mlodego czlowieka. Widze grube paluchy dlubiace w zebach, paznokcie obcinane cazkami na oczach otoczenia.
    Mniejsza o brzydote budynkow, zapominam na moment o smieciach – te, zawsze beda. Otaczaja mnie smiecie ludzkie, odpady procesu ewolucji.

    We lbie przestalo pulsowac – ale, to ze gatunek ludzki w sumie jest brzydki a tego miara porownawcza nie jest moja Rzegotka (o ilez ladniejsza od jej kolezanek). One wszystkie i tak mieszcza sie w jakims kanonie urody i budowy fizycznej. Podobnie mozna powiedziec o Europejczykach.
    Przecietny Holender czy Fin jest szczuply i foremny. No i nie deformuje ciala worowatym, lub po prostu tanio kupionym i przypadkowo dobranym ubraniem. – Przeciwnie – ubiera sie normalnie: „przy ciele”, a nawet pod kolor. Tak sie ubiera aby widac bylo ze jest szczuply, ze ma nogi i rece, a glowa jest w odpowiednich proporcjach do korpusu.
    W gustowne sukienki i plaszcze ubieraja sie Polki, Irlandki i Czeszki w srednim wieku. (Coz z tego, ze odrobine sie juz zaokraglily. Ludzka rzecz!).
    Nie szpeca swoich – nieszpetnych juz na poczatku – cial Japonczycy, Tajowie i Koreanczycy.
    Tak wysmiewane na forach Niemki i Angielki nie wyrozniaja sie moze fenomenalna uroda, ale nie ma wsrod nich wielu pokrak, cyklopow, ludzi-sloni.

    W Polish Plazza – w Mississauga – potworow ci dostatek. Czuje sie jak w amazonskiej dzungli albo w afrykanskim buszu.
    Niskie, krepe sylwetki, obwisle cycki, wydete brzuchy, mocarne nogi; przedwczesnie postarzale twarze bardzo mlodych Polek (wiem ze Polki, bo slysze ich slang). Czereda, dzieci, ktore – choc ciagle jeszcze sa urocze – powiela niebawem ksztalty i rysy o wrzask swoich rodzicow – jak to dzieci; Dzieci to kupa szczescia, z przewaga kupy.

    To nieprawda, ze z mieszanek rodza sie piekniejsi ludzie. Moze, czasem. Jakas modelka o egzotycznej – trudnej do skojarzenia z jakakolwiek rasa czy regionem – urodzie mowi – ze jej ojciec, byl Mulatem, a matka krzyzowka indiansko-grecko-wlosko-zydowska…. – No i, urodzila sie pieknosc. Jedna na milion. Nie jest reprezentatywna dla okreslonej grupy ludzi – zamoznych i dobrze urodzonych, chodzacych do silowni i jadajacych sushi.
    Piekne, zadbane, poopalane, nadziewane silikonem. Ani ich muskularni partnerzy z twarzami posmarowanymi drogim balsamem po goleniu.
    – Oczywiscie, i takich jest mnostwo, wiadomo, Ameryka – duzy kontynent
    – Toronto, z jego aglomeracja – ludne miasto, ale w masie ludzie tu zyjacy sa brzydcy.
    – A do tego tygla… – ktos ciagle wrzuca milion, albo dwa, kwadratowych Meksykanow, krepych Peruwianczykow, dupiastych Portorykanek, rozdetych codzienna dawka frytek i milk-shakes tutejszych Murzynow, Chinczykow.
    a takze: – ze zdekompletowanym uzebieniem i rzadkimi wlosami Polakow. Tfu!
    I Jak tu kurwa zadbac o czystosc rasy?!

    Jestem przystojny? Przeciwnie – kompleksami na tym tle moglbym obdzielic niejednego rodaka i rodaczke.
    – Ale, tu doceniam, ze mam pieciopalczaste stopy i rece. Ze na nosie nie mam narosli, a na zebach – koronek z metali kolorowych.
    Ze moje, powleczone w spodnie nogi nie tworza kablaka i nie ilustruja jakiejs egzotycznej choroby ukladu kostnego.

    Kanada. Kraj, ktory plynie mlekiem i sokiem pomaranczowym, ktory oferuje salaty w sklepach, dobrze zaopatrzone apteki, klimatyzowane szpitale i powszechne podstawowe ubezpieczenia medyczna. W ktorej zawsze byl dostatek ziemi uprawnej, zwierzyny, przestrzeni, czystej wody i powietrza. Gdzie w kioskach zalegaja pisma na jeden tylko temat: jak schudnac, jak byc pieknym i zdrowym.
    – Gdzie gwiazdy show-businessu epatuja nadludzka uroda.
    Gdzie w telewizji pokazuje sie operacje plastyczne i piekne domy pieknych ludzi.
    A i dlaczego mieszka tu tyle milionow potworow? I dlaczego te potwory nie bardzo sie tym przejmuja – ba, sa czasem zadowolone ze swego fizys.
    Dlaczego paraduja przed nami kobiety z broda i karly; chodzaca encyklopedia zdrowia? Skad tu tyle ludzkich chorob, ulomnosci, skaz?

    Zakompleksieni faceci z lupiezem i w ohydnych okularach, ubrani we flanelowe koszule.
    Kobiety z trudem podnoszace sie z krzesel, o skorze zniszczonej sloncem lub chemikaliami.
    Staruszki, zadbane i widac ze bogate, – ale poruszajace sie z nadludzkim trudem, jakby mialy sie zaraz rozsypac.
    Pyrrusowe zwyciestwa nowoczesnej, przedluzajacej zycie za wszelka cene, medycyny…

    Na pocieche mozna dodac jedynie ze Polki… sa generalnie ladne i zgrabne. Nawet te, nieliczne, grubaski zasluguja tylko na wyrozumialy usmiech. Bo one sa tylko pulchne, ale nie sa potworami. Gdyz nie ma wsrod nas potworow.
    – Nawet nasze mamy i babcie, gdy zmieszaja sie z tlumem monstrow, moga podniesc dumnie glowe – sa tu Miss Universum.
    Polacy mogliby juz zgolic te wasy i ubrac sie z wieksza fantazja, ale tez nie sa potworami.
    Przegrywaja z Bradem Pittem, ale w calym wagonie metra, ba, na calym peronie, moga sie poczuc jak Mister Universum.

    I tego, niech nikt nam nie probuje zabrac

  66. U mnie w domu mieszkają Ukraińcy. Skąd? Ze Stanisławowa. Ja mówię: „z Iwano-Frankowska?”, a oni: „Nie, ze Stanisławowa”. O czym tu gadać…

  67. Nie wiem, czego oczekuja pana blogowicze. Na starosc kazdy lubi chodzic do filharmonii. Czyzby tekst zamienil pan na nuty???
    Trudno mi sobie wyobrazic Agnieszke Osiecka poetke, kabareciarke, kobiete bioraca zycie za twarz, chodzaca do filharmonii. Chce pan powiedziec, ze pan chodzil do filharmonii, a pana zona pisala w tym czasie teksty do kabaretu?
    Od kiedy Malicki wzial sie za filharmonie to grono milosnikow muzyki powaznej rosnie. I niech pan tak trzyma. I to by bylo na tyle.

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ Jacobsky
    2010-11-12 o godz. 16:02

    „nie napisałem, że chodzenie do filharmonii jest dla mnie niewygodą „

    Mysle ze nie zrozumiales o co rozchodzi sie „rasowej lewcy” w momencie kiedy mowi o „kapciach” w relacjach symfonicznych.

    Bywalce w lakierkach (np. Marek Borowski) lepiej wyczuwaja „bluesa”.

    Pani Dorota Szwarcman wczula w mgnieniu oka – kobieca intuicja? – inaczej bedzie cholernie trudno wytlumaczyc glosne gwarancje za w/w – on przeciez bywa!

    Post Christum
    Tsania
    2010-11-11 o godz. 20:37

    Przypatruj sie i ucz sie – capito?
    Szukaj myslacych …

  69. Panstwo o lekturach, a tymczasem epidemia czystek przenosi sie z PiS na PO!. Z Bydgoszczy nadeszla oczekiwana wiadomosc, ze szeregowiec Zegarski podal sie do dymisji, po tym gdy nadszarpnal reputacje RP na arenie miedzynarodowej. W Warszawie ustapila ze stanowiska szefowa taksowkarzy. Jak tak dalej pojdzie, to premier odwola pania Radziszewska za rzekome nicnierobienie i paplanie domniemanych glupot w katolickich mediach. Niektorzy przewiduja rychla dymisje ministra Klicha, bo wedlug nich, do kierowania nasza armia w obecnym jej stanie w zupelnosci wystarczy sztab kapelanow.

  70. Panie Passent, niech pan nie przesadza z ta filharmonia i opera.
    W koncu The Beatles. Rolling Stones, Pink Floyd, czy Led Zeppelin to filharmonia wspolczesna. John Lennon, czy Johan Strauss. Jan S. Bach, czy Ian Anderson, Vivaldi, czy David Gilmour, Liszt, czy Jimmi Page.
    Doda? musi poczekac. Nadaje sie tylko do operetki.

  71. Wbrew sceptycznej opinii Redaktora na temat bywania w filharmonii rezultaty są przeciwne. Opublikowane w GW wyniki ankiety o poziomie sympatii i ocen negatywnych wśród gwiazd polityków, Napieralski zdobywa zdecydowanie pierwsze miejsce. Wyprzedza o kilka długości wszystkich. To bardzo optymistyczne informacje, wykazują obiecujące trendy zmiany nastawienia społecznego i preferowanie ludzi pracowitych, kulturalnych, mądrych i ciepłych w odniesieniu do bliźnich. Z pewnością w POLITYCE zasiądzie smuta. Należy brać przykład z Sebastiana, aczkolwiek sam mogę się pochwalić abonamentem w filharmonii od 1963 roku, czyli od prawie pół wieku. Były to dla muzyki dobre czasy, w których dorastali i kształtowali się wielcy twórcy jak zmarły wczoraj Henryk Górecki, Penderecki, Malawski, Meyer, Stachowski i wielu innych.

  72. Kleofas, 16.43. Byłoby dobrze abyś przy byle okazjach nie nadużywał mojego imienia. Co niby mają znaczyć te aluzje i pouczenia do Obamy, tłumaczenia Global Research, ścian w klozecie itp. Czytając twoje wpisy zakładałem, że to przynajmniej kultura i umiar, a tu wychodzi typowe sikanie do kropielnicy. Przytaczając wystąpienie Obamy powinieneś wiedzieć, że kilka dni temu wpuścił on do kanału, czyli do banków 700 miliardów papierów, chcąc zakłócić relacje walutowe na świecie. Nic z tego nie wyszło a mocarstwo to dalej będzie egzystowało z grabieży, wyzysku, handlu bronią i narkotykami, krwawych zamachów, zniewolenia demokracją, a swoim kraju będzie dalej trzymać w kryminałach 2 procent obywateli. Na drugi raz „better think then ink”.

  73. Panie Danielu, polecam książkę Alberta Speera. Mimo, że treść odnosi się głównie do pobytu w więzieniu, to nadal jest to bardzo interesująca lektura. Ciekawy jest aspekt częstych kłótni pomiędzy więźniami, fochy, którymi strzelali raz po raz. Oczywiście Speer pomija sprawę Holocaustu prawie całkowicie.

  74. Szanowny Panie Redaktorze, przed chwilą się dowiedziałem, że korzeniami sięga Pan Stanisławowa, o czym nie miałem pojęcia. „Znam” Pana od zawsze, głównie z felietonów Polityki, na której wałęsając się pociągami się wychowywałem. Ale ja nie o tym…
    Andzia (83), moja teściowa też swoją młodość wspomina ze Stanisławowa się wywodząc. Niestety, dziś jest maryjna, moherowa, żeby nie powiedzieć kacza.
    W gruncie porządna dziewczyna, lubię ją, ale ideowo spaprana przez padre Tadeo stała mi się obca. Kobita nie do nawrócenia.
    Co do Pana – szczerze gratuluję i podziwiam.

  75. GajowyM, 17.17. Nie mam żadnych wątpliwości natury technicznej. Być może, że kropielnice przystosowano do możliwości przyszłych legendarnych bohaterów. Pozdrawiam

  76. panie GLOBETROTUAR…jedno drugiemu nie wadzi. Obok Bacha moze byc takze GENESIS, albo Jethro Tull czy kapela Feliksa Dzierzanowskiego.

  77. nie wspominaj Zosienko o TPPR, bo zaraz wpada w szal niedoszly czlonek, niejaki Stychowski Felek. A w ogole to wystrzegaj sie niedoszlych czlonkow.

  78. Jest dla mnie jedna niepojęta rzecz w naszym rodzimym faszyźmie. Urodziłem się 10 lat po wojnie; była ona stale obecna w rozmowach starszych, a także tematem dużej części dziecięcych zabaw. Faszyzm był wyklęty (niezależnie od poglądów politycznych) wydawałoby się na wiele pokoleń. Gdy czytało się o faszystach w USA, czy hailujących kibolach angielskich, można było to tłumaczyć fascynacją ludzi, którzy nie wiedzieli co to naprawdę wojna. Ale w Polsce?! Gdzie o matyrologii narodu słyszało się przy każdej okazji?
    Posełbyły Zawisza używa argumentu o „daninie krwi narodowców”. Co ma jedno do drugiego? Pierwsi daninę krwi złozyli bojówkarze z SA, kilka lat przed wojną w tzw. „nocy długich noży”. Czy ten fakt ma byc też jakimś argumentem? Nasi narodowcy wypierają się faszyzmu (przynajmniej oficjalnie, bo nie przy zamawianiu piwa), ale to też nie jest żadnym argumentem. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby Hitler obraziłby się na nazwanie go antysemitą. Przecież on tylko walczył z zarazą zagrażającą narodowi niemieckiemu.
    Póki co propagowanie idei faszystowskich jest k a r a l n e! I tego się trzymajmy.

  79. Pomysl-warto pisze: 2010-11-13 o godz. 02:25

    „W slynnej i kontrowersyjnej ksiazce “Iloraz inteligecji i bogactwo narodow” wydanej w 2002 r. autorzy: Rychard Lynn, profesor psychologi z Ulsteru i Tatu Vanbanen, profesor nauk politycznych z Tampere, przeanalizowali przeciatny IQ roznych narodow, porownujac je do sredniej brytyjskiej, ktorej nadali wartosc 100.
    Okazalo sie, ze Polacy maja 82 – mniej o 28 niz Japonczycy, o 15 mniej niz wiekszosc nacji Europy, malo tego: mniej nawet jak Rumuni (94), nie mowiac o Czechach i Slowakach (98). I te braki maja swoje konsekwancje.”

    Konsekwencje min. w niezrozumieniu czym naprawde sa PiS. PO i SLD, w niezdolnosci do pojecia wlasnego interesu, wlasnego frajerstwa. Przeciez na blogu roi sie od ludzi, ktorzy do dzis nie pojeli, ze PRL byl po podliczeniu plusow i minusow mega szkodliwy dla wiekszosci Polakow i odpowiada za cywilizacyjne zacofanie Polskie do dzis. A te ciagle udowadnianie, ze nie jest sie cwiercinteligentem albo przechwalanie sie, ze ma sie 60.000 na samochod, ze synowie tez maja, ze ma sie dom, ze Polacy w kraju maja im zazdroscic, bo sa Kanadyjczykami czy z USA i inne typowo cwiercinteligenckie pierdoly. Zero wlasnej mysli, wylacznie nasladownictwo marketingowej „marki” w polityce, rozwoj emocjonalny demonstrowany ciaglym zastepowaniem argumentow wyzwiskami itd. I przy tym wszystkim oczywiscie – wyplywajace z niewiedzy i braku orientacji w najwazniejszych problemach polityki i zycia – cwiercinteligenckie dobre samopoczucie i samozadowolenie.

  80. Niektórzy świętują dzień niepodległości, inni konstytucji czy republiki…
    Nie wiem jednak czy gdziekolwiek obchodzenie tego typu uroczystości przebiega w tak kuriozalnych i niezrozumiałych okolicznościach jak u nas.
    Mieszkam w Portugalii i oglądałem migawkę w serwisie informacyjnym w sieci razem ze swoją dziewczyną. Na widok bijatyk, krwi na polikach jakichś demonstrantów i innych szokujących obrazów, zapytała mnie:
    Co to za zamieszki? Co się dzieje w Polsce?
    Ja na to: Świętują Polacy niepodległość…
    Absurd sytuacji przerósł możliwości mojej wyobraźni i nie umiałem jej wytłumaczyć dlaczego w ten sposób, w stolicy mojego kraju obchodzone jest Narodowe Święto Niepodległości.
    Pozdrawiam serdecznie.

  81. Feliks Stychowski,

    nie czytuje red. Szwarcman, a wiec jest mi trudno wypowiedziec sie na temat intuicji tej dziennikarki.

    co do lakierek w filharmonii to wydaje mi sie, ze pretensjonalnosc nie ma koloru politycznego.

    Kiedy trzy lata temu, podczas pobytu w Warszawie poszedlem z moja matka na koncert w Filharmonii, to z przyjemnoscia stwierdzilem, ze epoka obowiazkowego wbijania sie w anzugi i kiece przeminela. Widownia byla ubrana bardzo rozmaicie i im mlodszy widz, tym mniej konwencjonalny w ubiorze. Moja matka, starszej daty, patrzyla z dezaprobata na moj stroj, w jakim poszedlem na koncert (jeansy i koszula), bo ona wciaz jest zaprogramowana w ten sposob, ze na przedstawienie wieczorne (nie mylic z uroczysta gala lub premiera) trzeba sie „ubrac”. Nie mam nic przeciwko „ubieraniu sie”, za to sporo sprzeciwu budzie slowo „trzeba” w odniesieniu do rzeczy tak banalnej jak wyjscie wieczorem na spektakl lub na koncert.

    Pozdrawiam

  82. A mnie się wydaje,że lekturą (dziś) nieobowiązkową – ale jutro i pojutrze na pewno obowiązkową – niech będzie materiał Jarosława Klebaniuka (dr.hab z Un.Wrocławskiego,socjologa i literata) na http://www.lewica.pl w dziale „Świat” o zawiązywanej koalicji związków studenckich, Związków Zawodowych, społeczności lokalnych i emeryckich p-ko rządowym planom restrykcyjnych oszczędności w UK. Nie zwraca się (polska „wolna” prasa !!!) np. uwagi na blokady przez tłum ok. 50 000 studentów siedziby brytyjskiej Partii Konserwatywnej, o starciach z policją, o rosnącej frustracji i niezadowoleniu społecznym w Anglii (na tej kanwie w Szkocji odżywają coraz bardziej hasła i idee separatyzmu).
    Społeczeństwo w UK coraz bardziej widzi – skąd my to znamy ? – że retoryka i pociągnięcia oszczędnościowe (może i uzasadnione, może i potrzebne lecz idące nie sprawiedliwie i po najmniejszej linii oporu – najłatwiej oszczędzać na najsłabszym) wobec społeczeństwa nie idą w parze z oszczędnościami i restrykcjami wobec korporacyjnych mega-organizmów: np. Vodafon nie zapłacił zaległych podatków w wys. 6 mld funtów i nikt go nie ściga z tego tytułu.

    Ja też przyłączam się do głosu „@globtrotuara” (z dn. 13.,10.2010. h; 8.15.) że w wielu wypadkach należy traktować twórców sceny muzycznej końca XX wieku tak samo jak Bacha, Mozarta, Liszta, Berlioza czy Chopina: do nazwisk @globtrotuara dodałbym np. Gary Brookera, Jona Lorda, Keitha Emersona, Johna Lodge’a, Edgara Froezego czy Michaela Oldfielda. Większość tych leaderów swoich znakomitych grup (Procol Harum, Deep Purple, Emerson-Lake & Palmer, Moody Blues) nagrywała i to z wielkim sukcesem płyty czy koncerty właśnie z orkiestrami symfonicznymi (clou tego gatunku osiągnęli Deep Purple podczas słynnego koncertu w Monachium czy Moody Blues na słynnej płycie pt Days Future Passed – z „młodszych skupin” trzeba tu wspomnieć o Mettalice, której koncerty z nowojorską orkiestrą symfoniczną, a uwiecznione na płycie, są na prawdę muzycznym spektaklem i dostarczają niezapomnianych wrażeń dla konesera tego gatunku). A tacy wykonawcy jak J.Hendrix, Doors, Cream czy Jethro Tull ?! Oni też dźwigali tę plebejska (bo rock jest gatunkiem plebejskim suma summarum) muzykę na wyżyny i świadczą o klimacie tej (naszej) epoki, o tym czym żyły dziesiątki, setki tysięcy, nawet miliony ludzi, na co byli wrażliwi, co i jak przeżywali etc.etc.
    Gdy włączam „Tubullar bells”, „Stratosferer”, „Pictures of exhibition” lub „Night in white satine” – wypoczywam, kontempluję, rozmyślam.
    Pozdrawiam – „@globtrortuara” szczególnie, za przypomnienie niezapomnianych wykonawców którzy będą świadczyć o naszej epoce tak jak „klasycy”o swoich czasach.
    WODNIK53

    PS: Bodajże Lemmy (leader Motorhead) powiedział onegdaj, że muzyka dzieli się na dobrą i złą. Innych podziałów nie ma. Należy się z nim absolutnie zgodzić w tej mierze.

  83. Zirr „wie od dziecka jak wyglądały w rzeczywistości owe zmistyfikowane getta ławkowe”. Gdyby taki rewizjonizm dotyczył wydarzeń sprzed 2 tysięcy lat (coś w stylu: grając w policjanta i złodzieja Rzymianie za mocno przywiązali paru Żydów i ci głośno się skarżyli) można by było to zrozumieć, bo brakuje dokumentów i świadków. Ale nadal żyją, myślą i mówią ludzie, którzy nie „od dziecka” a z własnego studenckiego doświadczenia poznali getto ławkowe.

    Zdumiewające, że trzeba o tym mówić, ale to Kraj, w którym publiczne osoby ogłaszają, „Żadne krzyki nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne”. Więc jednak trzeba mówić. Nie Zirrowi, ale młodym ludziom, którzy dopiero uczą się nieprostej sztuki odróżniania sensu od bzdury – nieprostej, bo jedno i drugie spisane jest tym samym alfabetem, takimi samymi słowami.

    Ok, jutro wystawię na moim blogu jedną z relacji na ten temat. Opowiadający (dziś 91 lat) ma pamięć, refleks i wiedzę. I autorytet, jako pedagog i jako działacz niepodległościowy, uhonorowany Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski: Bolesław Gleichgewicht. Powtórzę nie tylko jego osobiste wspomnienia ale i historie o zabiciu w zajściach uniwersyteckich we Lwowie w roku akademickim 37/38 Zellermieiera i Powellera, o historii z prof. Samuelem Dicksteinem z 10/XI/1937 i inne. Rzekomo mistyfikowane.

    Proszę nie klikać dzisiaj na podaną linkę, wpis jeszcze nie istnieje.

  84. coz ja czytam Ksiezycowa dame, Meagan McKinney coz ksiazke, która chetnie czyta, nawet jak
    to romanns historyczny, inteligentna i dowcipna ksiazka polecam, coz jak polecam piosenki Piotra Kupiche, choc sa lepsze piosenki, ostatnio mi sie podobaja piosenka miedzy mami nic nie było, troche wina i pare nocy,
    to za mało, zeby trzebie miec, taki cytat coz ksiazki pisarz Janusz Głowacki sa dobre, ma dobry dar obserwacji, tak powiedział Aleksander Kwasniewski,
    chyba w Vive, coz politycy takze potrzebuja kontaktu z mediami,z społeczenstwem, które jest róznie i ich poblemami to nawet prostej przez kolorowe gazety, w ostatniej Vive, był wywiad z Ryszardem Kaliszem, coz to jest inteligentny człowiek, coz jak Napieralski chodzi z dziecmi do Filharmonii, to jest dobra podstwa, kontratk z kultura, uczy wrazliwosci, cóz łatwiej rozumiec czy jest lewica, lewica to wrazliwosc społeczna,
    a Zbigniew Ziobro zyska na zmianach w Pisie, coz prawdopodobnia teza, coz bede chetniej słuchany w Pisie i chetniej wystepował w telewizji, a w serialach sa przedstawianie problemy społecznie niestety, brak emocji przy
    oborniku telewizyjnym to tez jest taki problem, który nalezy opisywac w
    tygodniku Polityka czy Newsweek
    pozdr serdecznie

  85. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Jacobsky,

    dokladnie i nie inaczej, czesto a nawet za czesto bywam stad mam troche przeglad w materii.

    Bedac tu i owdzie – bo o to chodzi –moge stwierdzi i to pod przysiega, ze orkiestranci symfoniczni bywaja najbardziej nerwowi na koncertach goscinnych w Japoni gdyz w pierwszych rzedach na widowni sadaja naprawde melomani a nawet ciut wiecej z partyturami na kolanach i mini latarkami w dloniach lub na glowie.

    Musze przyznac, ze atmosfera tak „wyrasowanych” od tej strony koncertow jest niesamowita, jak dla mnie ciut za nerwowa – lubie spokoj w momencie odplywania w tamte kierunki (tak mam, nic nie poradze)

    Oczywiscie sa orkiestry i orkiestry i jest ta londynska – nie wiem jak to sie ma jakosciowo za oceanem, ale slysze pozytwne mniamania.

    Oczywiscie, szlag mnie trafia jak strace wyskrobany czas, i jeszcze do tego sam z nieprzymuszonej woli zaplace „zywica” za chale – czesto gesto sie zdarza.

    Co do pani Doroty Szwarcman (?) na ja …

    Mysle, ze jest dobra w tym co robi na blogu muzycznym
    Na temat Marka Borowskiego (on przeciez bywa) blysnela jakis czas temu u Passenta tzw. kobieca intuicja.

    Oczywiscie wiedzialem od samego poczatku, ze wlasnie na tej „bananowej skurce” napewno sie rozkraczy – i tez tak sie stalo. Czyli cudow nie ma no bo i byc nie moze – prawda?
    To tyle co do kobiecej intuicji w .. i … z z

    Jednej rzeczy jednak nie lubie, a mianowicie jak ktos przychodzi na koncert i go czuc potem po calym dniu i stara sie ten fakt przeslonic bardzo swiezom chmura ktoregos z deo-perfu-kosnetykow opartych na HY68 zwiazkow cynku – tu dostaje kota, po prostu cichaczem zniesmaczony opuszczam sale i czesc, czyli jest przed i po zabawie.

    Jak juz to juz …HY68 to patenty firmy Grillo-Werke AG z Duisburga (BRD) wykreowane w laboratoriach zakladowych przez naprawde fantastycznego chemika z Indii Dr. Dizi.

    Pierwszym ktory zrozumial znaczenie tego nowego Molekülstruktur-lancucha-atomow dla przemyslu kosmetycznego byla owczesna szefowa dzialu rozwoju produkcji w L’Oreal

    Nota bene madra i do tego pod kazdym wzgleden kobieta

    Pozdrawiam

  86. Nagły wybuch sympatii dla P. Jakubiak czy Michała Kamińskiego przypomina mi podobną sytuację ze Stauffenbergiem, któremu w czasie okupacji wspoółczuliśmy, gdy po nieudanym zamachu na Hitlera został stracony.
    Ale wyobraźmy sobie, ze spiskowcom sie udało i razem z aliantami ruszyliby na Sowiety (poprzez Polske, oczywiście).
    Myślę, że inaczej wyglądałyby dzis nasze granice, mielibysmy 40% mniejszości narodowych i wiele innych kłopotów. Moze warto było stracić na 45 lat pełnię suwerennosci, aby doczekać takich granic i takiej pozycji w Europie jaka mamy dzisiaj? Ciekawe co na ten temat myśli Szanowny Szef Blogu i pozostali Blogowicze?
    Życze udanego urlopu i miłej lektury.

  87. Kleofas pisze:
    2010-11-13 o godz. 00:48

    Masz mile wspomnienia o Franku Murkowskim. Lisa Murkowski jako ‚write-in candidate’ byla przygotowana w czasie kampanii na to, ze wyborcy beda mieli problemy z poprawna pisownia jej nazwiska. Blednie napisane nazwisko jest dla Joe Miller podstawa do kwestionowania waznego glosu.
    Lisa i jej doradcy przygotowali zalaczona reklame polityczna. Jest to parodia konkursu dla dzieci na poprawna pisownie roznych angielskich slow.
    Dla wyjasnienia – Komisja podaje slowo, ktore zawodnik musi przeliterowac. W reklamie jest to slowo ‚Murkowski’. Dziewczynka prosi o definicje slowa. Czlonek komisji odpowiada, ze jest to senator z Alaski, ktory representuje wszystkich mieszkancow stanu. Dalej dziewczynka prosi o uzycie slowa w zdaniu. W odpowiedzi jest instrukcja, jak poprawnie wypelnic karte wyborcza.

    http://www.youtube.com/watch?v=PQSy6GRsuuo

    Reklame zamyka sama Lisa.

    Wkrotce beda wyniki liczenia kart wyborczych z ‚write-ins’ na Alasce.

  88. Wielbicielom Tadeusza Olszańskiego (od stu lat jestem) polecam lat temu wiele wydaną „Kuchnię erotyczną” 😉
    Niech ktoś Szanownego Autora namówi o wznowienie (Gospodarz?), ja mam pierwsze wydanie i dziwię się, dlaczego nie ma dalszych, toż to książka do czytania! I oglądania!!!
    Wodnik53,
    muzyka jak gusta… każdy robi swoje podziały – to mi się podoba, a to nie. Czyli nie ma złej, ani dobrej, ani najlepszej, jest tylko indywidualny gust.

  89. Ja bardzo przepraszam Autora, że tak bez pozwolenia, ale od lat promuję tę książkę, a znajomi pytają – gdzie to kupić? Wielbiciel kuchni węgierskiej, czy nie, to jest książka do czytania i ewentualnie gotowania, o innych rzeczach nie wspominając.
    Wzięłam i namieszałam kulinarnie na politycznym blogu, ale sam Gospodarz o lekturach nieobowiązkowych napomknął, to mi się wyrwało (z niemłodej piersi) 😉
    http://alicja.homelinux.com/news/Gotuj_sie/Teksty/Kuchnia_erotyczna/

  90. Wodniku53
    Ciekawe czy Ci się spodoba Raduza z naszego pogranicza. To folk uliczny – na szczęscie nie wymagający strojow itp.
    http://www.youtube.com/watch?v=kCRqd5771P4
    Pozdrawiam

  91. Panie Danielu,
    również kibicowałem panu Wieczorkowskiemu w dyskusji z Panem Zawiszą, jednak nie bardzo podobało mi się jak następnego dnia SLD próbowało zdyskontować tę sytuację w celu „dokopania” pani prezydent i władzom Warszawy. Użyto argumentów jakich używali ludzie z PiSu gdy chwytali sie wszelkich sposobów by nie dopuścić do parady gejów.. Uważam że to dosyć niebezpieczne i krótkowzroczne. W kwestii demonstracji jestem za tym żeby KAŻDA legalna organizacja miała prawo do manifestacji swoich poglądów. A jeżeli poglądy te są sprzeczne z prawem należy podjąć próby delegalizacji organizacji a nie manifestacji! Bardzo daleko mi od poglądów tych panów i nie wykluczam że sam próbowałbym zablokować ich przemarsz na zasadzie oporu społecznego, być może nawet zaświerzbiłaby mnie pięść ale źle by się stało gdyby władza chwytała sie forteli żeby takie ruchy blokować. A gdy podczas takich starć doszłoby do złamania prawa (również heilowanie) policja powinna stanowczo interweniować.
    Pozdrawiam.

  92. # Slawomirski pisze:
    2010-11-12 o godz. 22:48

    jasny gwint pisze:

    2010-11-12 o godz. 12:31

    Pan czyta a ja zarabiam pieniadze.

    Slawomirski

    #
    No dobrze. Ale czemu na tym blogu?

    ANCA

  93. Pan Redaktor Passent

    Czy bylby Pan laskaw powiedziec nam dlaczego – wedlug Pana przypuszczen – w Polsce nie ma rzecznika rzadu ani rzecznika prezydenta, ktory w regularnych konferencjach prasowych, lub “briefingach”, co tydzien, dawalby rzetelna informacje ?

  94. Tabela IQ wg krajów zamieszczona w książce :
    Lynn, R. and Vanhanen, T. (2002). IQ and the wealth of nations. Westport, CT: Praeger.

    1) Hong-Kong, IQ- 107
    2) Korea Płd. – 106
    3) Japonia-105
    4) Taiwan – 104
    5) Singapur – 103
    6) Austria, Niemcy, Włochy, Holandia – 102
    7) Szwecja, Szwajcaria – 101
    8) Belgia, Chiny, Nowa Zelandia W. Brytania – 100
    9) Węgry, Polska, Hiszpania – 99
    10) Australia, Dania, Francja, Mongolia, , Norwegia, USA – 98
    11) Kanada, Czechy, Finlandia – 97
    12) Argentyna, Rosja, Słowacja, Urugwaj – 96
    13) Portugalia, Słowenia – 95
    14) Izrael, Rumunia – 94
    15) Bułgaria, Irlandia – 93
    16) Grecja, Malezja – 92

    Ostatnie 81 i 82 miejsce w tabeli IQ zajmują
    – Etiopia – 63
    – Gwinea Równikowa 59

    Teza postawiona w książce:

    Współczynnik korelacji pomiędzy IQ dla danego kraju a jego GDP wynosi R = 0,82, a współczynnik pomiędzy IQ, a szybkością wzrostu wynosi 0,62.

    Główne zarzuty, jakie stawia się Autorom, to nierzetelność naukowa, np. dla pewnych krajów, dla których nie mieli danych, oszacowali wartość IQ jako przeciętną od wartości IQ sąsiednich krajów.
    Poza tym wiadomo, ze test IQ nastręcza inne trudności dla mieszkańców krajów, gdzie od ponad półwiecza się je stosuje i gdzie ludzie są od dziecka obyci z taka formą pomiaru inteligencji, a inaczej w kraju, w którym dzieci w szkole siedzą na ziemi i piszą rysikami na tabliczkach. Porównanie wyników testów z obu krajów jest niepoważne, ale niby obiektywne i naukowe, bo wynik jest wynik.

    Autorzy twierdzą ponadto, że IQ bada cechy wrodzone, a najbardziej na zaniżenie IQ wpływa niedożywienie, co po trosze jest prawdą, z zastrzeżeniem jednak, że nie wiadomo, jak zmierzyć to niedożywienie.
    Jeżeli IQ jest cechą wrodzoną (genetyczną), to znaczy ni mniej niż więcej, że mieszkańcy Etiopii i Gwinei Równikowej, to duże dzieci, co jest czystym, klasycznym rasizmem.

    Pzdr, TJ

  95. WODNIK53, 15.15. Wypada nie zgodzić się z Twoją prognozą odnośnie przyszłości muzyki generacji Beatelsów i wszystkich późniejszych, których kilka wymieniasz. Jest to efemeryda w dużym stopniu nakręcana przez agresywną promocję szczególnie wśród zinfantylizowanej konsumpcyjnie młodzieży lub poddanej formacji przez inne plagi XX wieku. Nic z muzyki XX wieku nie pozostanie za wyjątkiem paru twórców klasycznych głównie rosyjskich. Mogą ostać się pewne formy jazzu typu „Modern Jazz Quarter” lub Dave Brubeck Quarter, którego miałem okazję słuchać w Krakowie w czasach wyklętych. Pamiętam wspaniałą grę Paula Desmonda na złotym saksie. Ludzie zawsze będą dążyć do głębszych przeżyć lub wzruszeń , których dostarcza tylko muzyka klasyczna, a Bach , Beethoven, Mozart lub Czajkowski są długo niezagrożeni, nawet przez kolejna plagę obskurantyzmu Solidarności. Pozdrawiam z ciepłego Krakowa

  96. Stasieku

    Chyba jestes jedynym, poza „wg”, sensownym wpisywaczem na blogach. Odpowiadasz na temat, nie robisz popisow ze swej wiedzy i nie ciagniesz „tasiemcow”. Umiesz sie usmiechnac. Umiesz przymruzyc oko. Jestes wysoki, jak ktos napisal, przeto rozum Ci sie nie macza…Piszesz krotko i zrozumiale.

    Skierowalem podanie z prosba o wyjasnienie, do Gospodarzy obu blogow, dlaczego nie ma rzecznikow. Watpie czy dostapie laski oswiecenia przez Celebrytow.

    Czy jest ktos, kogo ogladamy, kto by byl dobrym rzecznikiem ?
    Ostatecznie, moze byc jakas pani, na bezrybiu….

    Czy myslisz, ze nasi blogerzy sa za glupi zeby tu zabrac glos ? Bo jakos milcza. Albo zarozumiali, nie moga sie znizac do trywialnej kwestii rzecznika ? Albo leniwi, przepisywac stare konspekty ze studiow jest latwiej ? Albo nie wiedza kto to jest Rzecznik ?

    Co by nie bylo, Twoje slowo bedzie na wage zlota…
    Z wielkim szacunkiem, Kleofas.

  97. W PiS się pokotłuje, pokotłuje i dalej będzie po staremu. Dopóki Prezes jest. I dopóki podatnicy tę partię finansują. Gdyby natomiast odebrano partiom politycznym dotacje z budżetu, inaczej by to zaczeło wygladać. Tam, gdzie partie polityczne nie są finansowane z kasy państwowej, a w innych demokracjach nie są, potworki polityczne długo miejsca nie zagrzewają. W Polsce, najwidoczniej, musi też i z tym być inaczej.

  98. Tam się pokotłuje, pokotłuje i dalej będzie po staremu. Dopóki Prezes jest. I dopóki podatnicy tę partię finansują. Gdyby natomiast odebrano partiom politycznym dotacje z budżetu, inaczej by to zaczeło wygladać. Tam, gdzie partie polityczne nie są finansowane z kasy państwowej, a w innych demokracjach nie są, potworki polityczne długo miejsca nie zagrzewają. W Polsce, najwidoczniej, musi też i z tym być inaczej.

  99. Feliks Stychowski,

    nadmiernego wyperfumowania to chyba nikt nie lubi. Astmatycy dostają w takich warunkach ataku duszności, inni – kaszlu. W sam raz na koncert albo na przedstawienie operowe…. Jakiś czas temu nawoływano publicznie do umiaru w tej dziedzinie, tak ze strony kobiet, jak i ze strony facetów, którzy również potrafią równo zlać sie od góry do dołu ulubionym wozduchem.

    Słyszałem o nawiedzonych, którzy na koncerty chodzą z partyturą i śledzą nutka za nutką rozwój sytuacji. Prawdę mówiąc to jakoś nie widzę w tym sensu skoro partytura orkiestrowa to blok pięciolinii od góry do dołu strony, a więc albo Japończycy są tak wyrafinowani, że za jednym rzutem oka skanują całość, tak po takcie, wszystkie sekcje orkiestracji na raz, albo …

    Moim zdaniem raczej to drugie.

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam.

  100. …..nie warto PISac o tej parti ktora smierdzi trupem…pozdrawiam panie Danielu

  101. # Slawomirski pisze:
    2010-11-12 o godz. 22:48

    „jasny gwint pisze:

    2010-11-12 o godz. 12:31

    Pan czyta a ja zarabiam pieniądze”

    Sławomirski nie czytasz, nie żyjesz życiem prawdziwym. Fermentujesz, nie oddychasz i czujesz się dumny, że zarabiasz pieniądze. Otóż zapewniam Cię, a wiem coś na ten temat, jeszcze nie widziałem nikogo idącego na tamten świat z walizką zarobionych pieniędzy na tym łez padole . Poza tym zapewniam Cię, że jasny gwint, (naprawdę Jasny) mimo swojego wieku, czyta, myśli, oddycha pełną piersią (nie fermentuje), prowadzi bardzo aktywny fizycznie tryb życia i zarabia znacznie większe pieniądze niż Ty. Zamurowało cię! Niech tak pozostanie! Nie pozdrawiam i nie oczekuję odpowiedzi. Będzie bez wartości, jak wszystko co tu piszesz. Na wszelki wypadek. Legendy o Workucie znam. Znam także ludzi, którzy dzięki zesłaniu do Workuty przeżyli, bo uniknęli rzezi na Podolu.

  102. owl pisze:
    2010-11-13 o godz. 17:24
    Temat na tym blogu już poruszałem, ale spotkałem się z totalna krytyką, między innymi „Boboli”.
    Krótko mówiąc. Tak samo oceniam ten fragment naszej historii jak Ty. Nie jesteś sam. Jest wielu podobnie myślących. Pozdrawiam.

  103. Jacobsky pisze: 2010-11-13 o godz. 14:12
    =====================

    >>> Moja matka, starszej daty, patrzyla z dezaprobata na moj stroj, w jakim poszedlem na koncert (jeansy i koszula),>>>

    No rzeczywiscie, juz niedlugo nawet dyrygent wyjdzie w dzinsach i pepegach, a spiewaczka wystapi w dresach i papilotach. I klapkach na nogach…
    A cooo! Wolnosc jest; o to sie Polska bila!

    A cukiereczki w ( obowiazkowo ) szeleszczacych papierkach Pan zabral…?

    Probke tych nowych obyczajow dal ostatni ( chyba…? ) @Jasny Gwint. Dobrze ze sa tacy co daja odpor takim starym zgredom…i to z samej (ho, ho, ho! ) Ameryki…
    Tak trzymac!

  104. Zdaje sie wydano wlasnie pierwszy tom dziennikow Mrozka , czy moze wszystkie () . Na dokladke„ Opisanie Swiata„ -Marco Polo . Tak wiec kupowac Speera raczej nie przyjdzie mi do glowy .

  105. Zosienka pisze:
    2010-11-13 o godz. 11:54

    Przemiła Zosieńko przede wszystkim ta orkiestra Feliksa Dzierżanowskiego!!! To je ono! Pozostałe dzieła wymienione przez Ciebie także przelecą i to wcale nie w tłumie. Ja jednak dodałbym przynajmniej oba koncerty fortepianowe Chopina, Griega przynajmniej koncert fortepianowy, Całego Czajkowskiego jak leci, Beethovena wszystkie symfonie, szczególnie piątą, no i wielu innych.
    PS. pono właśnie to Chopin skomponował najpiękniejszy utwór, jak dotychczas, na tym łez padole. Pozdrawiam i podziwiam i ów utwór i Pani wpisy.

  106. globetrotuar pisze:
    2010-11-13 o godz. 08:15

    Wybacz, ale Doda – Elektroda (Rabczewska) nie nadaje się nawet do operetki. Fantastycznie spełnia się w roli celebrytki głównie do podziwiania, chociaż język ma ostry i cięty. Riposty trafne. Potrafi także mobilizować rozleniwione społeczeństwo. A to już wiele. Pozdrawiam.

  107. Co do przemarszu ,to władza wydała zezwolenie, więc chyba wiedziała co robi-organizacja zgodna z prawem i przemarsz też.
    To ze względów formalnych,jestem przeciw tej organizacji.
    Bardzo ładnie doprasza się Pan o pochwały- i dostaje je.
    Pozdrawiam z szcunkiem.

  108. Jezeli panskie upodobania i zainteresowania odbiegaja daleko od tego czego oczekuja blogowicze, to nasuwa sie jedno pytanie. Jaka jest przyczyna, ze pisze pan na blogu? Rozumiem, ze to serwis edukacyjny.
    Wyslal pan Napieralskiego do Filharmonii. Panie, Danielu, przepraszam za forme. Szkoda panskiego,czasu. Napieralski nie nadaje sie nawet na babcie klozetowa z czasow komuny, a nie na przewodzenie lewicy. Chyba, ze ma pan na mysli lewice jako lewizne, czyli te panienki z kampanii wyborczej. Nie warto popierac byle kogo.

  109. TJ- dzięki za garść cytatów….To dobra odpowiedź dla Zirr…. pkt 7 – identyczne skojarzenie, zanim przeczytałam Twój komentarz do niego, pozdrawiam

  110. Hirósie – pokazano fragment biegu niepodległości, ale, rzeczywiście, w stosunku do czasu poświęconego ONR-om, niewiele.

  111. Lech, Czule pozdrawiam!! Mam nadziej, że w świetle istniejących na blogu procedur pozdrowienia te dotrą do Ciebie najwcześniej jutro. Dziś jest słoneczny niedzielny poranek.

  112. dziekuje LECHU!…mozna w nieskonczonosc…Prokofiew, Debussy,Albeniz,Ravel… – Czajkowski zbyt romantyczny na moj gust -ale wszystko zalezy do eli – to znaczy eli sie ma nastroj w danym czasie, eli sie go nie ma. Pozdrawiam!. (a GENESIS tez jest OK)

  113. W kwestii „dożynania” watahy – powinno się pisać „dorzynać” a nie „dożynać”. Tak podaje Słownik ortograficzny języka polskiego, który słowo „dożynać” wiąże ze zbożem. Z zabijaniem natomiast wiążą się słowa „dorzynać”, „zarzynać”, „wyrzynać”, a może i „rzeź”. Co prawda jest i słowo „rżnąć” – i bądź tu Polaku mądry! – na wszelki wypadek okażmy więc przeciwnikowi odrobinę litości i pozostawmy go przy życiu.

  114. Alicjo, naprawdę uważasz, że nie ma muzyki „złej, ani dobrej, ani najlepszej, jest tylko indywidualny gust”???? Każdy ma własny gust, to prawda, ale mimo wszystko istnieje różnica między prymitywnym techno, łubudubu i tym śmieciem muzycznym nadawanym przez RFM FM (od którego nie da się uciec, bo słucha chyba 90% kierowców autobusów) a twórczością Chopina, jazzem czy piosenkami Marka Grechuty.

  115. Dodę Elektrodę, podobnie, jak Andrzeja Piaska znam tylko z widzenia i różnych komentarzy do ich artystycznych osiągnięć, nie kojarząc osób z wykonaniami utworów muzycznych w jakiejkolwiek formie. Potęga telewizji i prasy jest zdumiewająca. Powołać do życia i utrzymać przy życiu gwiazdy, które się z niczym nie kojarzą to jest fenomen.

    A dla mnie wyjście do filharmonii, czy też opery jest pewnego rodzaju świętem i lubię się na okoliczność ubrać trochę lepiej, niż na zakupy.
    Skoro artysta dla mnie właśnie ubiera się we frak, to należy mu się szacunek choćby strojem wyrażony.
    W domu słucham sobie w dresiku albo domowej spódnicy i bluzce jakiejkolwiek, bywa że i z mokrą głową, jednak na koncert włosy suszę i się ubieram elegancko a nawet odrobinkę perfumuję, choć bardzo oszczędnie.
    Zauważyłam też, że młodzi ludzie ubierają się na takie okazje ładnie, choć nie koniecznie w garnitury. Czasy starych swetrów i byle jakich spodni odeszły w siną dal. A młodzi dziś, to większość publiczności na salach koncertowych.
    Ja jestem starszą panią i bardzo mnie to cieszy. Prawdziwa muzyka z pewnością się obroni.

  116. Drogi „jasny gwincie” (z dn. 13.11.2010. h; 20.15.)

    Uważam wręcz przeciwnie Szanowny Krakowianinie – oczywiście jak zawsze „chłam” odpadnie, zostanie zapomniany, odejdzie w niebyt, ale najczystsza produkcja muzyczna oddającą atmosferę i mentalność danej epoki pozostanie „na zawsze” w kanonie sztuki przez duże „S”. Tym co pozostanie z tamtej epoki, tamtych czasów; np. – nie wspominałem o tym w swym poprzednim wpisie – jest na pewno Dark Side of the Moon Pink Floyd (zresztą prawie wszystkie „produkcje” pierwszych „floydów” są najwyższej próby i nie jest to przecież pop…..).
    Podobnie działo się z A.Warholem * – a dziś to „klasyka”, podobnie z S.Dali czy kubizmem (a co jest dziś ?). Wszystkei kierunki czy prądy sztuki – każdej – mają to do siebie, iż oprócz fali pospolitego chłamu i „komerchy” (vide Doda-Elektroda jak słusznie zauważa „Lech” – pozdrowienia !) niosą ponadto zawsze „perełki”, które się ostają i świecą w perspektywie historycznej. Historia sztuki zna multum takich przykładów.
    Pozdrawiam serdecznie z letnio-wiosennego Wrocławia (takich temperatur w połowie m-ca XI nie pamiętają „najstarsi górale”).
    WODNIK53

    * Polecam Ci „jasny gwincie” wyjazd na wsch.Słowację i odwiedzenie Medzilaborców (blisko granicy z Polską, na przedpolu ichnich Bieszczadów). Tam jest muzeum właśnie Andy Warhola (po rusińsku – Andreja Warholi) – dla mnie „absolutna” bomba i niezapomniane przeżycia estetyczno-wizualne, a także mentalne. Rodzice słynnego Andy’ego mieszkali w jednej z okolicznych wiosek jakich pełno wokoło Medzilaborców zanim nie wyemigrowali przed wojna do Nowego Świata gdzie w NY przyszedł na świat A.Warhol (a w tych „wioseczkach” perełki sztuki cerkiewnej, drewniane, o cebulastych wieżach, ukryte wśród podbieszczadzkich pagórków i lasów bukowych – to musisz „jasny gwincie” zobaczyć – jeśliś nie widział do tej pory – zwłaszcza iż jak widzę nie obca Ci jest wrażliwość wizualna i słuchowa)

  117. Polacy nie czytają, bo im na to telewizja nie pozwala. Fascynujace przygody braci Zduńskich i niepokalane poczęcie Majki są wszak ciekawsze od lektury. Upatruję w tym celowej polityki. Przyzwyczajone do łykania każdej ekranowej bredni społeczeństwo jest potem podatniejsze na manipulację, łatwo się wzrusza, a wzruszone traci zdolność trzeźwej oceny sytuacji.
    A poza tym książki są – niestety – drogie. 🙁
    O Speerze nakręcono także dokument „Speer i Hitler: Architekt diabła”, dostepny na DVD. To dla tych, któtrzy nie lubią czytać, a chcieliby wiedzieć.

  118. erikowy pisze:
    2010-11-13 godz. 13:44
    „Absurd sytuacji przerósł możliwości mojej wyobraźni i nie umiałem jej wytłumaczyć dlaczego w ten sposób, w stolicy mojego kraju obchodzone jest Narodowe Święto Niepodległości.”

    Po przeczytaniu książki „Dall’antropologia criminale alla criminologia” autora Pierluigi Baima Bollone, łatwiej wytłumaczyć także i to!

  119. owl.17.24
    Gratuluje wyobrazni ! Nie moge wyjsc z podziwu , ze tez Stauffenberg mogl sie skojarzyc Szanownemu Panu z zaslona zupa ktora byla powodem .Tak wiem ide po bandzie byc moze , ale moim skromnym zdaniem nie za bardzo. Jeszcze wciaz slysze te falszywe godne politowania , dzwieki zoliborskiego pianina. Moze to echo tylko . Pozdrawiam.

  120. Wiem , ze Szanowny Szef Bloga nie przepada za wywolywaniem do tablicy (zupelnie to rozumiem) , ale nie moge sobie tez odmowic tego (silniejsze odemnie);
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8657358,_Skandal____gest_Kozakiewicza___PO_i_lewica_o_pobycie.html
    Zna sie Pan przeciez na rzeczy a sprawa jest chyba powazna znowu , niestety .

  121. TJ,

    niedozywienie ma jak najbardziej wplyw na rozwoj mozgu, a tenze – na inteligencje. Niedozywienie jest mierzalne w jednostkach jak najbardziej wymiernych: spozycie bialka, obecnosc w diecie aminokwasow, ktorych nasz organizm nie syntetyzuje, wreszcie wszystko, co dotyczy metabolizmu energetycznego. Niedobory szczegolnie w okresie dziecinstwa moga miec powazne reperkusje bez wzgledu na nacje. Architektura mozgu jest wrodzona, ale do pewnego stopnia. Rozwoj tego organu bywa zdeterminowany przez wiele czynnikow wywodzacych sie spoza genetyki.

    Co do Nowej gwinei: wydaje mi sie, ze test IQ jest w pewnym sensie kulturowo skrzywiony i faworyzuje on spoleczenstwa majace dostep do uniwersalnych sposobow notacji oraz prezentowania struktur logicznych, na ktorych opiera sie ten test. W tym swietle spolecznosci lub nacje (w przpadku NG czy Etiopii trudno nawet mowic o nacji…), ktore nie korzystaja z tego samego co my czy Chinczycy, beda wypadac kiepsko w takich testach.

    Poza tym inteligecja to jeden z przejawow ewolucyjnego dostosowania sie do otoczenia. W tym swietle chcialbym zobaczyc w tych samych warunkach Chinczyka z Hong-Kongu oraz Papuasa z NG. W junglii rownikowej ten pierwszy nie przezylby nawet 72 godzin. W junglii miejskiej podobny los spotkalby Papuasa. Jednak obydwaj ilustruja doskonale wieloaspektowosc zjawiska, jakim jest inteligencja. Nie od parady rozroznia sie inteligencje formalna (te mierzalna przez IQ) od inteligencji praktycznej (nazwijmy to sprytem czy tez zaradnoscia) czy od inteligencji emocjonalnej (empatii). Wysokie IQ nie musi wcale oznaczac zaradnosci czy zdolnosci do wlasciwego odkodowywania emocji blizniego i adekwatnego reagowania na te emocje.

    Wszystko to wskazuje na to, iz dyskutowany ranking ma mierna wartoac i nie odzwierciedla zlozonosci zjawiska, jakim jest inteligencja ludzka.

    Pozdrawiam

  122. georges53,

    lubisz sie odstawic przy byle okazji jak dozorca na odpust ? – Twoja broszka. Ale nie doluj innych tylko dlatego, ze nie czuja oni potrzeby wietrzenia garnituru poprzez wyjscia do fisharmonii. Kilka godzin na balkonie wystarczy. I w czasie wietrzenia mozna pojsc np. na spacer, a nie byc zmuszonym siedziec w fotelu i wygniatac przy tym cenny anzug.

    I co ma z tym wspolnego Ameryka ? Zabraklo argumentow ?

    Moze wyjdz sie przewietrzyc…

  123. Polska to bardzo chory kraj, albo dziki jak nazwal ja pewnien znany polityk od krecenia lodow. Wszystko w tym kraju postawione jest na glowie. Media wspieraja rzad a nie opozycje, przez to nie zmuszaja rzadu do rzadzenia to jest polepszenia bytu narodu. Malo tego media i rzad staraja sie zniszczyc opozycje, wszystkimi dostepnymi metodami . Innymi slowy chca powrotu do systemu totalitarnego. Systemu zbudowanego na klamstwie, zastraszaniu, morderstwach politycznych, systemu ktory wypedzil z kraju najzdolniejszych, a robiac profesorami dwojarzy i trojarzy, wielu zamordowal i wszystkich zniewolil dla okupanta Polski. Czy naprawde Szanowny Pan Passent i jego potakiwacze na tym forum tak bardzo chcecie zawrocic nasz kraj w ciemne mroki przeszlosci. Co Wam takiego zrobil ten narod zlego, ze tak go nienawidzicie ze wciaz chcecie zeby zyl z kajdanami na rekach. Slowianie to super zdolny narod, podobnie jak Zydzi, ale sa zniewoleni przez okupantow trzymajcych wladze po lewej i prawej stronie Bugu. Sa tam wybitne jednostki, ktorych praca bedzie zawsze marnotrawiona przez idiotow u wladzy. Zamiast czytac glupoty, nie lepiej siasc na chwile i pomyslec nad przyszloscia i co trzeba zrobic aby zylo sie lepiej wszystkim rodakom. Co zrobic aby sady nie wydawaly wyrokow po znajomosci i za lapowke, zeby uczelnie nie byly wyscigiem szczurow do kariery profesorkiej, to jest bariery od ktorej mozna nic nie robic, zeby lekarze nie leczyli za lapowki i byli bezkarni za swoja niewiedze i bledy w sztuce lekarskiej, zeby wszyscy odpowiadali za swoja prace w jednakowy sposob. Wiele jest krajow ktorym sie to udalo, smutne jest to ze w Polsce wazne jest co zrobil Kaczynski, nie majacy juz zadnej wladzy, a niewazne co nie zrobil Tusk i jego rzad. Wstydze sie za niektorych z Was, dalej twicie w ciemnym PRL-u.

  124. TJ 20:13 wczoraj.

    W nowszym wydaniu, z 2006 roku (o ile mogę wierzyć Wiki, bo samej książki nie czytałem), pewne ilorazy są zweryfikowane (?). Polacy są na 23. miejscu na świecie, z IQ=99 na miejscu 9-15 ex equo w Europie, razem z Belgami, Estończykami, Finami, Niemcami i Szwedami.

    Co zwraca uwagę, to niezwykle silny stopień pogrupowania IQ w społeczeństwach blisko położonych geograficznie (choć różnych historycznie, językowo i kulturowo. A może wcale nie tak bardzo różnych?)

    No i ta korelacja z szerokością geograficzną (dodatnia) i temperaturą czyli klimatem (ujemna). To może być artefakt, zmienna skojarzona, albo dowód na kulturowy w istocie profil tego, co bada IQ (a nie biologiczny). Jeśli już mówimy o rasistowskich interpretacjach (?) to raczej tu, a nie w tym „dziecięcym wieku”, o jakim piszesz….

    Równie interesujące jest, wynikające po części chyba z tych samych powodów, zróżnicowanie IQ w ramach społeczeństwa, żyjącego w tym samym kraju. Np. obywatele Izraela, ze średnim IQ=95, zajmują 42miejsce na świecie. W skład jego społeczeństwa wchodzą zarówno Aszkenazyjczycy, uważani (wg cytowanych przez Wiki źródeł) za najinteligentniejszą grupę etniczną, z IQ między 103 a 117, jak i Sefardyjczycy ze wschodniej Afryki i Arabowie (IQ tych społeczeństw oceniane jest na 80 – 85).

    Oczywiście, te dane są bardzo krytykowane na świecie, podobnie jak dane Rushtona na temat związku rasy z objętością mózgu, IQ i seksualnością.

  125. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Jacobsky

    Mam nadzeje, ze wczsniejsze blogo-spotkania a la te-ta-te mamy za soba – przezylismy-jestesmy-? – w sumie bardzo chetnie czytam Twoje wpisy, sa ciekawe, a przedewszystkim sa inne, nie zawsze sie z nimi, sa mi po drodze, chyba w sumie nie o to chodzi – dobrze ze jestes, ze bywasz, to jest najwazniejsze w sumie nie o nutki sie rozchodzi – prawda?

    Co do Japonczykow i ich bywania-przezywana itp.

    Nie wiem jak mam rozpoczac aby nie walnac „cus” obok.

    Zagadnienie-fenomen ich postrzegania jest wielopokladowym „flagowcem”, czyli ma rozne nitki – dlatego bywajac w ich towarzystwie po prostu od tak zapytalem, dlaczego i co jest powodem – kto pyta ten nie bladzi

    Abstrachujac od wszystkiego innego,
    powod jest stosunkowo prosty, ktory w zasadzie nie powinien nikogo zaskoczyc.

    Japonczycy nie przychodza na koncerty li tylko aby odsluchac prowwidlowosc kolejnosci nutek, czyli kasumowac umownego schaboszczaka podanego we fraku na batucie.
    Ich partytury maja indywidualne zapiski dotyczace ich interpretacji, czyli sposobu smarzenia-solenia-pieprzenia itp. itd… na pieciolini z kluczem. Mowie o proporcji soli do pieprzu i co sie z tym dzieje jezeli temperatuta podskoczy itp. itd …

    Tutaj mozna doskonale zrozumiec przelyki naszech melo-filonow jako typowego „smakosza” ale li tylko konsumenta pchajacego w bebech wszystko co podadza

    Sa wsrod nas tacy ktorzy po prost – jak zwykle – sie nie wyrwal-li ponad majac mozliwosc zasiadania w konsumpcji gotowizny zakladajac lakierek na lakierek – MacDonalda?
    Inaczej mowiac w szeroko pojetej konkluzji: spozywanie jest smaczne, bez trudu & myslenia, wrecz drzemka, gdyby nie fak ze nalezy sie uklonic + puscic znaczace oczko do kto wie, ten wie, Borowski i Belka wiedzieli

    Waznym bylo/jest aby na „okraglym stole” byla wlasciwa „serwetka” do obtarcia ust, czyli ktoregos z fizjologicznych otworow, ktore nigdy nie zadadza pytania – czy mozna inaczej?, gdyz tenor i won odglosu jest zawsze taka sam.

    Domyslam sie, ze rozumiesz dlaczego sprowadzilem wioliny do przewodu pokarmowego?, do struny w gardzieli jest tyko zabi skok …

    Wlasciwie to jest wszystko, nota bene w tych pierwszych rzedach na widowni np. w Osace czy Tokyo zasiada – czesto gesto – absolutna czolowka japonskiego fnanso-przemyslu, ktora na codzien po 16-cie godz na dobe bryluje zupelnie na innych pulapach i w innych cisnieniach atmosferaycznych

    Do czego zmierzam?, do czego Japonczycy zmierzaja?
    Zmierzaja po prostu do sztuki synchronizacji roznych indywidualnosci, ktore w zespole „orki symfonicznej” …
    Jacobsky, to jest to samo jak w dobrze zorganizowanej infrastrukturze finansowo-przemyslowej, to musi po prostu grac – prawda?, tam po prost trzeba byc dyrygentem pierszej klasy w innym przypadku jests li tyko kapciam majacyn silne wsparcie w polskojkezycznych medialne, reszte sobie dopowiedz, domurcz, dospiewj …

    Mysle ze tu sie dobrze rozumiemy – prawda?

    Tam graja ludzie, fachowcy-indywidualisci – mysle o orkce symf. – czesto o diametralnie roznych strukturach emocjonalnych, ktorych dyrygentli stara sie delikatnie nagiac do wspolnego tzw. p e l n e g o brzmiena pod jego dyktando batuty, pomysl interpretacyjny …
    Zwal jak zwal, nie o to chodzi …

    Jacobsky, to jest tak samo – o czym doskonale wiesz, prosze Cie nie podpuszaj – wiem ze wiesz, to jest tak jak np. z operowymi tenorami, sa tenorzy & tenorzy i jest Luciano Pavarotti, a ta pozostala reszte trzeba jakos przemycic, upchnac „za-ima-sumakowac” jak w PRL-u ima-sumakowano egzotyczne gwiazdy latyno-amerykanskie i czesc.

    PP Danie Passent i Marek Borowski pokaza sie w lakierkach na wylansowanym – tutaj pani Dorota Szwarcnam jest na 100% czujna –
    Mi osobiscie nie wystarczalo na trampki w momencie kiedy „szarfnolem” sie na bilet w ostatnim rzedze aby przezyc Pavarottiego na zywca – wlozylem domowe kapcie i mialem szeczewscie! – wpuscili.
    Dobrze, ze bramkarzem-biletowym nie byla pani Szwarcnam …

    Post Christu
    Taka pismacka forna na „pieciolinie”, nota bena daleko co niektorym do wiolinu WA. Mozarta szermujac slowem via dluga stalowa stalowka

    Moim jezyczkiem u wagi jest to kto ma klucz „wiolinowy” w dloniach http://www.youtube.com/watch?v=5-wXL3Qhl8o&feature=related i „recami” nadaje tempo formy w formie interpretacji – tak mam i nic nie poradze.

    Drugi raz na glosne bolerko Ravela mnie nie dostaniesz domyslam sie, ze w dwojke mielismy troche +/- „ polnischer Spass” – prawda?

    Miewaj sie cieplo i dbaj o korzonki nerwowe, jak bedziesz w azymutowym kierunku na Bornhoml i mial stope wody pod kielem – ahoi! na Jamaica+Ulung, moze byc tez w innej tawernie – „Holendrom tulaczom” jest wsio rawno (?)

  126. ANCA_NELA pisze: 2010-11-14 o godz. 11:16
    =======================

    >>>Skoro artysta dla mnie właśnie ubiera się we frak, to należy mu się szacunek choćby strojem wyrażony.
    >>>

    No wlasnie . Dokladnie tak.

    A @Jacobsky udaje ze nie rozumie.
    A moze… moze on nie udaje, tylko naprawde nie ma pojecia…?

    Jacobsky pisze: 2010-11-14 o godz. 14:40
    ===============
    >>>georges53, lubisz sie odstawic przy byle okazji jak dozorca na odpust
    >>>

    … a dyrygent, widac lubi odpusty, przy byle okazji… Ale obciach…(!!?!)…

    Oh, dobry Boze, nie wierze co czytam…

    P.S. Nie jestesmy ani nie bylismy na „Ty”… Co prawda kiedys myslalem ze moze moglbym sie od Pana czegos nauczyc, ale to mi juz minelo, jak – nie przymierzajac – sen srebrny Salomei…

  127. WODNIK53 pisze:

    2010-11-13 o godz. 15:15
    ——————————

    Szanowny Wodniku53,

    oczywiście , sztuka jest jednym z najczulszych „barometrów”, zwierciadłem społeczeństw danych epok.Jeśli chodzi o muzykę końca XXwieku, o której wspomniałeś, to ona również spełnia taką funkcję, Dylemat, związany z tą muzyką, jest taki, że ona nijak nie ma się do muzyki mistrzów poprzednich epok. Ponieważ, jak słusznie zauważyłeś, ma ona charakter plebejski, więc można ją traktować jako „zapis duchowy” nowego rozdania stosunków społecznych, czyli otwarcia się społeczeństw na wszystkie klasy społeczne. Póki co, ta muzyka więcej będzie mówić o społeczeństwach danej epoki, niż wzogacać jakościowo nasz, ludzki -duchowy rozwój muzyczny. Jeśli chodzi o tamtą epokę, to w moim przekonaniu, dla potomnych, jeśli nie rozpłyną się w dzisiejszym hiperplebejskim, skomercjalizowanym do końca nijactwie, muzyka końca XX wieku , pozostawi o ludziach tamtej epoki, w 100% taki, jaki naszkicował we wpisie do Ciebie „Jasny Gwint pisze: 2010-11-13 o godz. 20:15 „.
    Zacytowałeś jednego z mistrzów tej epoki :”PS: Bodajże Lemmy (leader Motorhead) powiedział onegdaj, że muzyka dzieli się na dobrą i złą. Innych podziałów nie ma. Należy się z nim absolutnie zgodzić w tej mierze.”
    Cytat ten doskonale ukazuje charakter twórców i odbiorców tej muzyki, reprezentowanych tutaj przez Twoją Szanowną osobę.
    Powiedzenie czegoś tak banalnego jak to, że :” muzyka dzieli się na dobrą i złą.”, można przyjąć za marketingowy truizm do kwadratu/ dobra- to w domyśle moja muzyka/.
    Twoje z kolei:”Należy się z nim absolutnie zgodzić w tej mierze.”potwierdza jedynie skuteczność prostego, marketingowego zabiegu, wykonanego przez owego mistrza.
    Wartościującą „złotą myśl” mógłby z powodzeniem wykorzystać każdy biznesmen ,stwierdzając że:” produkty jego branży , dzielą się na dobre i złe…”

    Pozdrawiam,Sebastian

  128. andsol pisze:

    2010-11-13 o godz. 16:03

    No wypalił Pan do mnie z tzw. „grubej rury”. Więc muszę się trochę pobronić bo oczywiście jestem „faszystą”, a ja nie jestem nawet narodowcem 🙂 . Błagam Pana! Niech Pan przeczyta poniższe z uwagą, ze zrozumieniem i z jakąś empatią!

    Opowieści rodzinne, które przytoczyłem pochodzą głównie od socjalistycznych i piłsudczykowskich moich dziadków i babć i ciotecznych dziadków. Cóż ja poradzę na to, że oni pamiętają nie tylko, że korporanci bili (nikt tego nie kwestionuje a o oenerowcach w mojej rodzinie mówiło się „gnojki”), ale że i moi lewicowo-ozonowi dziadkowie lali wspólnie z działaczami Bundu Oenerowców jak się patrzy. Przecież ja, drogi Panie, nie kwestionuję wybryków falangistów! Przytaczam jedynie relację, które mówią, że przemoc była symetryczna. Zarówno Pan jak i prof. Gleichgewicht musieliście słyszeć pewnie o pobiciach (i utracie oka) narodowego publicysty Adolfa Nowaczyńskiego, czy pobiciu do nieprzytomności i wrzuceniu do dołu leśnego na pewną śmierć autora „Kariery Nikodema Dyzmy” – narodowca Tadeusza Dołęgi-Mostowicza (zginął później w kampanii wrześniowej).

    Przemoc z lewa i prawa jest godna potępienia. Ale jeszcze bardziej godne potępienia jest zauważanie przemocy z jednej strony a nie zauważanie z drugiej.

    Tym bardziej w kraju, w którym przemoc ze strony nacjonalistów to bicie po mordzie, a przemoc ze strony „antyfaszystów” z KPP czy PZPR to obozy koncentracyjne i mokotowska szubienica. Więc aby się to nie powtórzyło musimy zachowywać umiar i nie kłamać.

    Rozumie Pan mój punkt widzenia? To proszę mnie nie obrażać więcej.

    Rozumie Pan, o co chodzi. Ja nie gloryfikuję przemocy. Tylko wskazuję, że przemoc różną miała wtedy i różną ma barwę.

  129. WODNIK53 pisze:

    2010-11-14 o godz. 11:28
    ——————————
    Szanowny Wodniku53,

    Sztuka Andy Warhola , czy Salvatore Dali’ego- jako osiągnięcia malarskie, są tylko wylansowanymi kiczami. Celem i jedynym !!!!!!!!!!! sukcesem w dzisiejszej sztuce jest-PRZEBICIE SIĘ DO ZAISTNIENIA. Jakość w sztuce, od dawna przestała mieć jakiekolwiek znaczenie, gdyż nawet profesjonalni krytycy niewiele rozeznają się co jest autentyczną wartością w danym dziele. Wszystko co związane jest ze sztuą, jest pozaracjonalne. Ci co „gadają” o sztuce” , zwykle w pierwszych kilku zdaniach dyskwalifikują siebie jako prawdziwego/czującego/ znawcę. Dzisiaj, w epoce masowych mediów, zaistnienie jest wartością ponad wszystko, i bój wśród artystów toczy się wyłącznie o to. A odiorcy? Odbiorcy chcą widzieć i słyszeć wyłącznie to co jest na fali.
    Jak sądzisz, czy obraz- projekt graficzny butelki „Coca-coli” Andy’ego Warhola, sprzedany ostatnio za wiele milionów dolarów, uzyskał taką cenę -bo to wybitne dzieło sztuki, czy dlatego, że butelka podpisana jest wylansowanym nazwiskiem…? Dali, po kilku lampkach wina, sam się naigrawał z naiwności „koneserów” swojej sztuki, podpisując np. swoim nazwiskiem czyste płótno, a potem na życzenie gości wpisywał kwotę np. 100000USD, , która pracowała równocześnie za dzieło, i waznaczała wartość. A jak nadać rangę superkiczowi „Płonące żyrafy”? Proste jak prostoduszność koneserów sztuki. Wystarczy skojarzyć dobrą ideę, która takiego knota wyniesie na wyżyny. Wystarczy magiczne słowo surrealizm i większość koneserów świata jest zachwycona stworzeniem przez mistraz nowego kierunku…
    W manierze kubizmu, powstało kilka/ dosłownie/ dobrych orazów, a reszta, to nachalne zgrywanie maniery. Takich objawień, jak np. kubizm, wystarcza na epizod w twórczości jednego artysty. Potem, jak każda maniera- szybko się wysyca i zaczyna się zwykłe „pitolenie”…

    Pozdrawiam,Sebastian

  130. Skoro już poświęciłem własny czas, napisałem, to spróbuję jeszcze raz pokonać blogowy skrypt, bo przecież nie cenzora walczącego z historią – do trzech razy sztuka (choć niektórzy twierdzili, że do czterech…)

    Dzisiaj wielokulturowość to Londyn, Nowy Jork, Amsterdam, Berlin, Paryż itd., ale o podobnej wilokulturowości czytałem niedawno u Sołżenicyna (w elektronicznym wydaniu), który w tym kontekście wspominał o Kijowie, gdzie już XI w. – czyli wieki wcześniej zanim jeszcze komukolwiek przyszła do głowy nawet sama myśl o Nowym Jorku – mieszały się różne narodowości, mieli tam swój dystrykt także Żydzi (pochodzenia chazarskiego, jak większość), przybywający do Kijowa z Krymu, Tmutarakanii, Korsunia, Semendery i z Itila – stolicy zapomnianego już dzisiaj chazarskiego kaganatu. Niewiele osób wie, że w nowych murach kijowskiego grodu znajdowała się wtedy nawet Brama Żydowska, prowadząca do ich dzielnicy – Kozary. Wtedy jeszcze Żydzi posługiwali się językiem słowiańskim, bowiem jidisz to dopiero ca. XVIIw – taka ciekawostka, ale pewnie wszyscy wiedzą.

    Speera nie czytałem, jednak widziałem ostatnio jego fotkę w świetnie udokumentowanej książce „Wojna Hitlera”, brytyjskiego historyka Davida Irvinga. Można w niej zobaczyć wiele ciekawych, trudnodostępnych dziś dokumentów, np. zdjęcia Drezna, zbombardowanego dla sportu w 1945r. przez USA/GB (spółka z tradycjami), które wyglądało po tym, niczym nasza Warszawa tamtego czasu, a do grzebania zmarłych nie starczało żywych. Co wrażliwszych estetów może razić zdjęcie długiego na kilkadziesiąt, a wysokiego na kilka metrów stosu palonych ciał Drezdeńczyków. Jest niezłe zdjęcie Stalina – to wyjątkowo zakazana gęba, są także zdjęcia wszystkich paladynów Hitlera i niby znamy te twarze, ale na tych zdjęciach wyraźnie widać, że to muszą być psychopaci, bez dwóch zdań. Są także zdjęcia pierwszych stron ówczesnych gazet, np. Daily Express z marca 1933r., gdzie wielki nagłówek na pierwszej stronie mówi „ Judea Declares War On Germany” poniżej „Żydzi Całego Świata Zjednoczeni w Akcji” oraz „Bojkot Niemieckich Towarów”.

    Z tematów wojennych czytałem ostatnio również książkę „Jan Karski” Yannicka Haenela – bardzo ciekawa, szczególnie trzeci rozdział.

    Interesująca jest także książka Henry’ego Forda „Międzynarodowy Żyd” w dwóch, ale za to dość cienkich tomach. Wydanie z r. 2005, zakupiłem dopiero w zeszłym miesiącu, nie spodziewałem się, że została wydrukowana po polsku.

    Wszystkim, a szczególnie Narciarzowi2 jako fizykowi, polecam „Świat w Atomie” Dalajlamy, a także książkę, którą czytałem w zeszłym roku „Nowa fizyka i kosmologia: Rozmowy z Dalajlamą”. „Sztuka Szczęścia” także dla wszystkich.

    „Nocnik” Andrzeja Żuławskiego to wyzwanie dla wrażliwych na język, ale skoro Polityka nagrodziła Dorotę Masłowską, to chyba tak wyraziste czasem słownictwo zasługuje na pochwałę. Abstrahując od słownictwa oraz od wątków osobistych Żuławski – Esterka, książka momentami niezmiernie ciekawa.

    Z poezji – Wiesława Szymborska, z tłumaczeniami na angielski Stanisława Barańczaka. Świetna.

    Mam jeszcze zaległego Juliana Tuwima – „Cicer cum caule, czyli groch z kapustą”, przejrzałem, czytałem świetne fragmenty, będę chciał wrócić do tej książki jak najprędzej.

    Odkryciem tego roku był dla mnie Paolo Coelho. Ponoć lepiej późno, niż wcale… Unikałem go, gdyż było o nim tak głośno, że kojarzył mi się z jakąś marną literaturą kioskową a la Harlequin. Myliłem się, to świetny pisarz. Przeczytałem jego cztery książki pod rząd i jeszcze mi mało.

  131. Stasieku 14.33

    Nie stawiaj wozu przed koniem. Zaczelo sie od „dlaczego nie ma” i ‚kto sie nadaje”, a Ty juz: czego mozesz oczekiwac. Jacobsky, jeszcze lepszy numer: a skad wiemy, ze rzetelne informacje? Dlaczego omijacie pytanie ? Nie wiecie ?

    Rzecznik lazi za prezydentem/premierem krok w krok, slucha i patrzy. Potem ma material. Podaje fakty: byl, mowil, zaprzeczyl itd. Jak sie wyrobi, to pomaga wlasna interpretacja. Regularnie, co tydzien robi konferencje i sie sprawozdaje.

    Prasa zjedzie go jak bura suke, jesli nie jest rzetelny, kreci, klamie itd. Wezma innego, znowu innego, az sie ktorys wyrobi, jak haczyk ubikacji…

    Pomysly i opinie rzecznika nikogo nie interesuja. On mowi w imieniu przyncypala i tylko (czesty blad Grasia).

    Musi rozumiec sie z tym pryncypalem absolutnie i miec jego zaufanie.

    Musi miec mila powierzchownosc, ogromna sprawnosc jezykowa, chwytliwy styl, musza go lubic.

    Rzecznik jest jak termometr a intepretacja pomiaru – nie jego robota.

    Robi konferencje z zelazna regularnoscia. Zawsze mozna posluchac i miec podstawe.

    Mowi do akredytowanych dziennikarzy. To znaczy musi znac procedure, forme i to od nich tez dostaje. Pani Helen Thomas wyleciala na zbity pysk z 50-o letniej akredytacji, bo zlamala reguly.

    Kartka z Podrozy – rzecznik jest zawsze przy zlobie i wie szybko. Co on powie, jest zelazna prawda. Mozna do niej pozniej odnosic dziennikarskie ploty.

    Parker – zywa konferencja co tydzien to nie strona internetowa. To wydarzenie, na ktore czekamy.

    Obejrzyjcie sobie amerykanskiego rzecznika w akcji, to lepiej zrozumiecie. Philip Crowley, rzecznik Departamentu Stanu:

    http://c-span.org/Watch/Media/2010/11/12/HP/A/40725/State+Department+Press+Briefing.aspx

    I odpowiedzcie na pytanie: kto w Polsce by sie nadawal ?

    Popatrzmy czy red.Passent odpowie na moje pytanie z 11-13-10 godz. 20.12.

    Za pomoc w tlumaczeniu polskiemu blogowi bylbym wdzieczny „wg” i „Orce”.

    Widzisz, Stasieku, okazuje sie, ze warto. Prosze, pomoz. Serdecznie pozdrawiam. Kleofas.

  132. Stasieku,

    Pokazalem Crowleya w roli rzecznika, bo lepszego przykladu nie bylo pod reka.

  133. @Jacobsky – fisharmonia to jest chyba instrument, a filharmonia – budynek?
    Poza tym uważam, że warto zachować jakieś formy i ubrać się przyzwoicie do filharmonii, opery, teatru; co z tego, że nie ma przymusu, daje to jednak jakiś efekt niecodzienności, odświętności. Chyba że ktoś chodzi do filharmonii codziennie i tak mu już spowszedniało, że narzuca jakiś płaszcz na szlafrok i leci, bo muzycy i tak nie zauważą 😉

  134. „Absolutny skandal, ocierający się wręcz o zdradę – tak rzecznik rządu Paweł Graś określił pomysł, by Donald Tusk i PO zwrócili się do rosyjskiego KGB-MAK-u i Putina o pomoc w zacieraniu przyczyn katastrofy smoleńskiej.”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8657358,_Skandal____gest_Kozakiewicza___PO_i_lewica_o_pobycie.html

  135. Głosie ludu,
    naprawdę uważam. Co dla jednych jest łubudu, dla innych może być akuratne. De gustibus… i otochozi… 😉

  136. Kleofas 18.03
    Czy ty sie przyjacielu nie zacząłeś trochę za bardzo madrzyc na tym blogu ?
    Jak byłeś „Ozonem” to byłeś jakis bardziej wyciszony i grzeczny, dbałeś o ortografię i gramatykę jezyka polskiego, a teraz wydało ci sie ze jestes najmądrzejszy w całej wsi, a wszystkich poza Stasiekiem masz za głupków ?
    A może to jakies starcze ADHD ?
    Reagan tez to miał pod koniec życia ?

  137. @”Sebastianie”
    Nie zgadzam się z Tobą diametralnie. „Plebejskość” rocka i jego dynamizm to zarówno oddanie „Zeitgeistu” tamtej epoki jak i synonim demokratyzacji sztuki jako takiej. Elitarność tzw.muzyki klasycznej made in XVII czy XVIII wiek jest jednocześnie odzwierciedleniem tamtejszych stosunków społecznych, tamtejszych gustów elit – które z jednej strony były konsumentami takich (a nie innych) „produkcji” (Bach, Mozart, Straussowie czy Liszt tworzyli „na zamówienie” swoich „pryncypałów” i mecenasów) – tak jak w przypadku krytykowanych przez Ciebie „gwiazd” końca XX wieku, a z drugiej to te elity nadawały określone trendy sztuce.
    Harmonia – jaka panowała wówczas we wszystkich dziedzinach sztuki – była odzwierciedleniem „porządku” jaki panował w społecznościach (albo lepiej – jaki teoretycznie i ideowo miał panować). Taki np. gitarzysta J.Hendrix ze swoimi produkcjami był absolutnie a-harmoniczny, stworzył nowy sposób gry na tym instrumencie. I to jest np. nowatorstwo tego wykonawcy, które położyło cień (w pozytywnym moim zdaniem tego słowa znaczeniu) na całej muzyce końca XX wieku. Także i na muzyce klasycznej, która coraz bardziej „kopuluje” z rockiem – oczywiście tym z najwyższych półek (vide wspólne koncerty śp. Pavarottiego w jego rodzinnej Modenie z Deep Purple, Cockerem, Oldfieldem, Genesis etc.).
    Nie zgadzam się także z Twoimi”inwektywami” (bo tak to należy nazwać) pod adresem Dale’go czy Warhola. Sztuką przez duże „S” jest to co wpływa na kolejne, następujące po niej, epoki w danej dziedzinie.
    Nadmierne przyzwyczajenie i miłość do harmonii nie jest – jak każde przyzwyczajenie – pozytywnym elementem tego co zwiemy „rozwojem”, „postępem” czy ewolucją.
    Dla mnie osobiście ze sztuki – jakiejkolwiek – czerpać chcę przede wszystkim informacje o człowieku tej epoki, w której ona powstała. Dot. to muzyki, literatury, teatru, filmu (film na początku swego istnienia nie był uważany za „sztukę” Drogi Sebastianie – a jak jest dziś ? Czy ktoś wyobrażą sobie inne zdanie niźli takie iż to X Muza, kolejna z muz sztuki !!!) etc.
    Doznania estetyczne – że tak się wyrażę – są u mnie na drugim miejscu.
    Najlepszym – puentującym moje wcześniejsze wywody i dyskurs z „jasnym gwintem” – jest schlagwort Heraklita z Efezu: Pantha rhei.
    Pozdrawiam
    \WODNIK53

  138. Ad rem: @ „Sebastian”
    Do swego poprzedniego wpisu adresowanego do Ciebie dodałbym jeszcze tylko tyle, że wszystko jest subiektywne. Zwłaszcza w tych dziedzinach o jakie toczy się ów spór. Nawet pojęcie piękna też przynależy do tej kategorii. Dźwięki muzyki epoki której tu bronię i które to dźwięki uważam za absolutną klasykę dorobku ludzkiego gatunku w tej sferze (tak będzie na pewno za 100, 200 lat) – tworzą na pewno taki sam dorobek jak cytowani Bach, Mozart, Chopin czy także chóry gregoriańskie, melodeklamacje hezychastów prawosławnych etc.
    A tak na prawdę – co to jest sztuka ? To wszystko co tworzy człowiek celem wzbudzenia w drugim człowieku jakichś wrażeń, jakichś refleksji, jakichś przeżyć. To moja indywidualna, najszersza z możliwych definicja tego pojęcia.
    I dlatego stojąc na takim stanowisku tak różnię się w tej kwestii z”jasnym gwintem” i dlatego pewnie z tego tytułu tak mnie krytykujesz i atakujesz w swoich postach. To bowiem, iż harmonia ma być jedynym wyznacznikiem sztuki przez duże „S” nie jest absolutnym i niezmiennym aksjomatem, obowiązującym „na wieki”.
    Pozdrawiam
    WODNIK53

  139. WODNIK53, 11.53. Będę się jednak trzymał sentencji, że „muzyka łagodzi obyczaje”, upowszechnionej u nas przez Jerzego Waldorfa, aczkolwiek odnośnik znalazłem także do któregoś ważnego niemieckiego filozofa, bodajże Kanta. Miło ze strony Sebastiana za bliskość ocen i poglądów.
    Muzyka służy także do tańczenia. Nie dawno byłem na balu w Krakowie, na którym grał znany zespół. Większość szlagierów pochodziła z lat siedemdziesiątych lub wcześniejszych.

  140. marit,

    ależ proszę uprzejmie ! Zachowuj formy, ale nie wymagaj tego samego od innych, no chyba że na bilecie czy na zaproszeniu jest bykiem napisane, że obowiązuje strój wieczorowy. Tylko dlaczego nie ubierać się w ten sam sposób do kina ?

    Pozdrawiam.

  141. georges53,

    czy jeśli idziesz załatwiać własną sprawę, jako klient, do adwokata lub księgowego, albo do notariusa, który z reguły nosi się w garniturze (kobieta w garsonce), bo takie są reguły biurowego bon-tonu w odniesieniu do tych grup zawodowych, to też wbijesz sie w anzug tylko dlatego, ze mecenas jest tak ubrany ?

    Chór, w którym spiewam dla przyjemności daje koncert dwa razy do roku. Obowiązuje nas odpowiedni strój (biały do pasa, czarny od pasa w dół), szef występuje w dwuczęściówce, muzycy pod muchą, soliści, jesli takowi z nami śpiewają róweniż ubrani są na wieczorowo. Ale nikt nie wymaga tego samego od publiczności, która przychodzi nas słuchać. Ważne, że przychodzą, że siedzą i słuchają w skupieniu i w ciszy, że nie gadają i nie wiercą się, że pamiętają o wyłączeniu komórki, i że podczas koncertu nie kręcą się po widowni żeby zrobić zdjęcie. W ten sposób wyrażają dla nas szacunek, a nie wbiciem się we wieczorowe kiece. Nam, chórzystom, jest serdecznie i szczerze obojętnie jak jest ubrana publika, bo nie jest to sprawa najważniejsza.

    Na szczęscie tu, gdzie mieszkam podchodzi się podobnie do przedstawień zawodowców i tylko wtedy, kiedy jest to wymagane, przywiązuje sie uwage do kodu ubraniowego.

    PS.
    Uczyć, to możesz, ale swoje dzieci. Obych zostaw w spokoju. Unikaj obciachu.

  142. marit pisze: 2010-11-14 o godz. 18:26

    „Poza tym uważam, że warto zachować jakieś formy i ubrać się przyzwoicie do filharmonii, opery, teatru; co z tego, że nie ma przymusu, daje to jednak jakiś efekt niecodzienności, odświętności.”

    Ma pani racje, choc gdy ta muzyka powstawala, gdy sie rodzila, to kompozytor uwalil sie wygodnie, nie golil sie przez tydzien itp.

    To faktycznie zalezy nie tyle od samej muzyki, ile od charakteru imprezy, w czasie ktorej muzyka jest grana. Zawsze element szacunku dla kompozytora i olbrzymiej pracy odtworcow, od ktorych oczekujemy, ze zagraja niepowtarzalnie, ze dadza z siebie wszystko akurat w ten wieczor, dla nas…

    Ubiory publicznosci koncertu Klassik Radio, muzyka filmowa, Boze Narodzenie 2010:
    http://www.klassikradio.de/chameleon/mediapool/thumbs/3cbfc28b-50a1-dd4e-8253-d0319756a4ca_630x420.jpg
    http://www.klassikradio.de/chameleon/mediapool/thumbs/2ada2397-d1c7-5912-0734-35e46fb01104_630x420.jpg
    http://www.klassikradio.de/chameleon/mediapool/thumbs/1c26ad41-c3b6-c6ec-a7f3-54004fa8773d_630x420.jpg
    http://www.klassikradio.de/chameleon/mediapool/thumbs/23dbf39e-669f-805f-3ebb-6e59dbd64400_630x420.jpg
    http://www.klassikradio.de/chameleon/mediapool/thumbs/3e9893da-5e4e-7db0-551e-d1f1f3185d50_630x420.jpg
    http://www.klassikradio.de/chameleon/mediapool/thumbs/55fc5c6f-be74-7573-20d2-af2bfb66cfb2_643x420.jpg
    Wszystkie zdjecia:
    http://www.klassikradio.de/Radio/Reisen-Events/Klassik-Radio-live-in-Concert/

    Ale poedobnie ubiera sie czesc publicznosci na inne koncerty – wydaje mi sie, ze im blizej muzykow, tym uroczysciej ubrana publicznosc 🙂 Na tylnich miejscach studenci ubieraja sie juz bardziej skromnie.

  143. Feliks Stychowski,

    dzięki za wyjaśnnienia o japońskich melomanach, które to wyjaśnienia owszem – przyjąłem do wiadomości, ale jako egzotykę, do której zrozumienia absolutnie mnie nie ciągnie.

    Wydaje mi się, że uporczywe wbicie nosa w partyture i śledzenie zgodności interpretacji w własnym widzimisie lub z ustalonym kanonem zapisanym na marginesie jest zajęciem godnym i sprawiedliwym, słusznym i zbawiennym, ale w domu, słuchając w skupieniu nagrania z D. Gramophon. Na sali koncertowej coś takiego jest dla mnie przejawem braku respektu dla orkiestry i dyrygenta. Bardziej niż jeansy i polo, skoro już postawiono mi taki zarzut w innym wpisie. Szef orkiestry oraz podlegli mu muzycy plus ewentualnie chór nie występują w renomowanej sali koncertowej z przypadku. Jeśli się ich zaprasza na koncerty to po to, żeby ich posłuchać, a nie po to, żeby jakaś grupka napaleńców-melomanów z idiotycznymi latarkami na czole egzaminowała maestro i jego trupę z poprawności (?) wykonania. Jeśli zaprezentowane wykonanie jest właśnie taką wizją maestra, to orkiestra zagra koncert według tego, co każe im prowadzący, a nie według tego, co napisali sobie na marginesie nawiedzeni melomani, i zrobi to koncertowo w tym sensie, że całość zabrzmi jak orkiestra symfoniczna z prawdziwego zdarzenia, godna zaproszenia do renomowanej sali koncertowej w Osace czy w Tokio, a nie jak mój chór amatorski z ambicjami. Rozumiem dyrygentów, którzy – jak napisałeś – mogą czuć się nerwowo w obecności takich popaprańców na widowni. Już sama obecność światełek poruszających się na widowni, mdło oświetlających zabazgrane partytury, plus szelest kilkunastu stron przewracanych w tym samym czasie co dyrygent, wszystko to musi być uciążliwe i dekoncentrujące dla muzyków. Moim zdaniem to bardzo niegrzeczne zachowanie, coś jak szeleszczenie papierkami od cukierków, o co posądzono mnie w jednym z napastliwych wpisów.

    Piszę powyższe trochę złośliwie, chyba dlatego, że mam wrodzony odruch ucieczki od „amatorów” czegokolwiek, kiedy to amatorzy ci chcą być w swym amatorstwie lepsi niż zawodowcy. Albo conajmniej tak samo dobrzy jak oni. To są więcej niż entuzjaści czegokolwiek. To metodyczni hobbyści-psychopaci, którzy nie uprawiają swego hobby dla przyjemności własnej i cudzej, ale na zatracenie. Albo jako reperacja własnego ego. Dla takiego kogoś pójście na koncert to nie jest okazja, żeby posłuchać muzyki w mistrzowskim wykonaniu, ale pokazać wszystkim, że się zna na rzeczy, i że więcej się z tego rozumie niż reszta profanów, tych bez partytury i latarki na czole. To zabieg leczenia kompleksów, to zlot tych, których popularnie nazywa się nerds, i którzy nie mają innego życia poza hobby, które i tak już dawno temu przestało być hobby. Na tym polega zatracenie, o którym piszę. Hobby, które do cna wypełnia życie. Albo je zastępuje. Rozumiem, że potem we foyer, toczą się niekończące się dyskusje o 7 takcie czwartej części Allegro moderato, gdzie dyrygent zażyczył sobie zagranie tego kawałka nie tak, jak chcieliby tego melomani-narkomani. Chyba najbardziej wytrawni krytycy muzyczni w to się nie bawią, bo oni rozumieją to, czego nigdy nie pojmą nawiedzeni amatorzy.

    Tak samo reaguję ma matołów, którzy będą mądrzyć się godzinami o winie, zwłaszcza kiedy oni dają jednocześnie do zrozumienia, że to, co ty pijasz to octowate sikacze, a tylko ich szeroka wiedza pozwala wykopać wina, o jakich nikomu się nie śniło. A przy tym nie potrafia doprawić poprawnie bigosu lub jajecznicy lub wbić kołka w ścianę. Ale w restauracji będą maglowali kelnera ze znajomości win, a ty w tym czasie kurczysz się ze wstydu w miarę jak postępuje ten egzamin bogu ducha winnego kelnera. Podobnie jest z „koneserami” od herbaty czy od expresso dajmy na to – zwariować można !

    Tacy sami są melomani z latarkami na głowach – uprzykrzenie życia, i tyle.

    Pozdrawiam.

  144. @Kleofas,

    jeżeli dobrze Cię zrozumiałem, chciałbyś aby polski podatnik wydawał dodatkowo ciężkie milony złotychy rocznie, aby zaistniał(y) urząd(y),
    na czele którego(ch) staneliby chłoptasie ( ale raczej chyba dziewczęta „dodowej” urody i intelygencji) oznajmiający każdego dnia (przynajmniej 3 razy)
    całemu światu – englisz, rozumie się – jaką „kup(k)ę” zrobił właśnie Pan Prymier, ale nade wszystko, PAN PREZYDEND?!

    PS
    Szanowny Kleofasie, gdybyś przypadkiem odpowiedział na ten post,
    uczyń to proszę wyłącznie w swoim imieniu, bez mieszania w to „stasieka”, tudzież innych sędziwych dam.

  145. Łahcim (anagram dla zmyłki, Michał jestem tak naprawdę 😉 ) pisze:

    2010-11-14 o godz. 17:47

    „Z poezji – Wiesława Szymborska, z tłumaczeniami na angielski Stanisława Barańczaka. Świetna.”

    Nic jednak nie zastapi tlumaczenia z polskiego na polski.

    Slawomirski

  146. Kleofas,

    Pomoge Tobie bo jestes ‚Niewinny Jako Ta Lelyja’.

    Widze, ze jestes wierny CSPAN, ale mozna sprobowac State Department i White House. Oba publikuja transkrypt i video wszystkich ‚Press Briefings’. Transkrypt wspomnianego przez Ciebie wystapienia jest tu

    http://www.state.gov/r/pa/prs/dpb/2010/11/150851.htm

    Na tej samej stronie jest ‚View Video’ jesli ktos chcialby zobaczyc wystapienie jeszcze raz.

    Robert Gibbs, The White House Press Secretary, bylby dobrym przykladem dla poparcia Twoich slusznych argumentow na temat roli ‚Press Secretary’. Tu jest Press Briefing z 4 listopada (transkrypt i video).

    http://www.whitehouse.gov/the-press-office/2010/11/04/press-briefing-press-secretary-robert-gibbs-11042010

    To sie nazywa – transparency – informowanie o tym co robi rzad, gdzie jest Prezydent, Sekretarz Stanu, jak przebiegaja wszystkie wizyty. Jest to tez skuteczny sposob kontrolowania przeplywu informacji i sprostowania nieoficjanych wersji i plotek.

    Czytelnicy maja mozliwosc komputerowego przetlumaczenia tekstow z angielskiego na jezyk polski korzystajac z funkcji na ‚toolbar’.

  147. Zirr pisze:

    2010-11-14 o godz. 17:09

    ” przemoc ze strony “antyfaszystów” z KPP czy PZPR ”

    Dziennikarze z TPPR(dawna Polityka) zajmowali sie hipokrytycznie problemami Chile bo Katn byl zbyt blisko.

    Slawomirski

  148. Sebastian pisze:

    2010-11-14 o godz. 17:28

    Sympatyczny wpis.

    Slawomirski

  149. Mamona pisze:

    2010-11-14 o godz. 15:45

    „Wstydze sie za niektorych z Was, dalej twicie w ciemnym PRL-u.”

    Remedium potrzebne nie wstyd.

    Slawomirski

  150. Lech pisze:

    2010-11-14 o godz. 02:04

    Ksiazki przechodza w stan spoczynku.
    Dotyczy to tez Tory, Bibli i Koranu.

    Slawomirski

  151. ANCA_NELA pisze:

    2010-11-13 o godz. 19:26

    A dlaczego na tym blogu niektorzy reklamuja makulature?

    Slawomirski

  152. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jacobsky,

    wracajac do tenorow i tenorow, L. Pavarotti zgasl juz na zawsze …. na ja cest la vie, ale jest ktos na kogo warto nawet w kapciach

    http://www.youtube.com/watch?v=5SEEySITNf0

  153. Bardzo ładne to o Stanisławowie. W moim domu (w Chicago) mieszkają Ukraińcy, którzy mówią, że są ze Stanisławowa. Ja na to: Z Iwanofrankowska, a oni, że nie, że ze Stanisławowa…

  154. Panie Kleofas skoro jusz piszesz o rzecznikach to mam jedno pytanie.
    Jerzy Urban dobrym byl rzecznikiem rzadu czy nie,co Pan nato ?.

  155. Szanowny Panie redaktorze.Mój szacunek dla Pana dorobku dziennikarskiego wynika ze stałości szacunku dla takich warto jak m-innymi Ojczyzna , patrotyzm, pomimo transformacji ustrojowych.
    Tylko wielcy ludzie są w stanie walczyć o ich ponadczasowy i
    ponadpolityczny wymiar.Jednak polityka wywiera olbrzymi wpływ
    na kształtowanie świadomości.Dlatego po przeczytaniu informacji ,że
    do rozwiązywania problemów krajowych, opozycja zwraca się o pomoc
    do opozycji w zaprzyjaźnionym,ale jednak obcym supermocarstwie,pytam
    się dlaczego?Przecież dotychczas nie ma najmniejszej przesłanku sugerującej brak zaufania dla oddzielonego od rządu urzedu Prokuratora
    Generalnego.Czy oznacza to ,że Polska demokracja wkracza w nową
    fazę,której podstawową osią walki o władze staje, się spór miendzypartyjny.A Polska staje się tylko kartą w tym sporze!uważam,że jest to wyzwanie dla elity intelektualnej do której Pana zaliczam.

  156. Gazeta Wyborcza w Krakowie walcząca zawzięcie i podle przeciwko Prezydentowi Majchrowskiemu, zamieszcza dziś jako płatne ogłoszenie długą listę znamienitych nazwisk profesorów krakowskich uczelni z apelem poparcia. Budzi podziw i szacunek oraz stanowi rękojmię poczucia optymizmu. Nawet w kołtuńskim Krakowie znajduje się potężna siła zdolna przeciwstawić się kościelno obskuranckiej prawicy.

  157. Alicjo, po części się z tobą zgadzam. Są ballady i jest hard rock – i jedna i druga muzyka może trzymac wysoki poziom. Mimo to obstaję przy swoim – o wartości muzyki nie przesądzają indywidualne gusta, ale jednak jej jakość. Nie stawiajmy na równi Bayer Fulla z T.Love tylko dlatego, że są ludzie, którzy słuchają tego pierwszego. Pozdrawiam! 🙂
    PS Pozdrowienia dla cenzora, który nie puścił mi pamfletu „Nam lecieć nie kazano”. Smutny to jednakże kraj, w którym satyra znajduje się pod lupą. Wierszyk nie był obraźliwy, lecz prześmiewczy i odzwierciedlał w jakimś stopniu opinię narodu na temat nieszczęsnego lotu do Smoleńska. Czyli to, co z takim uporem JK stara się zakrzyczeć.

  158. Nie posluchamy juz gesli Goreckiego.
    ET

  159. Zapomnialem dodac, ze kazdy koncert „na zywo” jest lepszy od najlepszego nagrania.
    ET
    PS
    Po kodesksie „odziezowym” ciagle poznaje sie lub odroznia poszczegolne warstwy spoleczne. Jedna tylko jest nie do „podrobienia”. Z drugiej strony brak znaku tez jest znakiem i wszytsko jest OK. Smieszne sa natomiast jakiekolwiek imitacje jakiegokolwiek kodeksu, niezaleznie od staran imitujacych.

    Info dla Jacobsky……
    Nie mialbym zaufania do jedzenia w restauracji, w ktorej obsluga ma klopoty z poleceniem jakiegokolwiek wina.

  160. Szanowny Wodniku 53,

    dziękuję za odpowiedź.
    Oczywiście masz rację, kiedy piszesz o subiektywnym/przeważnie/ charakterze odbioru sztuki przez poszczególnych jej „konsumentów. Zdarza się często, zwłaszcza w najnowszej epoce, o której pisaliśmy, że subiektywizm przybiera- dzięki socjotechnicznym metodom wspierania sztuki w jej społecznym zaistnieniu-charakter masowy, co oczywiście i jak najbardzxiej jest sporym fragmentem prawdy o naszej epoce.
    Oprócz bezpośrednich odbiorców Sztuki, z tą ulotną dziedziną obcują jeszcze krytycy sztuki, historycy sztuki, kulturoznawcy i w końcu sami artyści.
    Przedstawiciel, każdej z tych dyscyplin, widzi dzieła Sztuki, poprzez wymogi/skażenia/ jakie jego dyscyplina ,poprzez swoje reguły, wypracowany dorobek metodologiczny, misyjność etc. wnosi do jego profesjonalnego instrumentarium.
    Już samo rozróżnienie profesjonalistów od odbioru Sztuki, na wymienione dziedziny, tworzy, z urzędu, kilka różnych opcji w podejściu do ocen poszczególnych dzieł.
    Jeśli uwzględnimy tutaj dodatkowo, taki szczególny element, jakim jest wewnętrzny, SZCZĘŚLIWY /przeważnie/ rozwój, każdego z profesjonalistów od Sztuki, to można się już upierać, że przed nami, gdzie nie spojrzeć-znajdują się wyłącznie schody…
    Dodatkowym elementem, w funkcjonowaniu świata Sztuki, jest to, że przedstawiciele poszczególnych, wymienionych dyscyplin, z powodów czysto ludzkich, w pierwszej kolejności myślą o własnym zaistnieniu, a Sztuka i artyści są dla nich zwykłą materią, która ma im to umożliwić. Krytyk sztuki, który wyrobi sobie nazwisko, zwłaszcza w takich krajach, które w danym momencie, w danej dyscyplinie Sztuki posiadają dużą siłę lansowania artystów z jakiejś dziedziny- praktycznie może działać cuda w stwarzaniu „Wielkich Artystów”. Jeden z najbardziej znanych krytyków Sztuki w USA, w CNN-ie, wprost zadeklarował: za dwa miliony dolarów/koszxty,nie łapówka/ wylansuję każdego…”
    Miewam okazje znajdować się blisko najróżniejszych konfiguracji ludzi związanych ze Sztuką. Miewam szczęście, usłyszeć prawdy prywatne , osób, które w ramach swoich profesjonalnych recytują bez zająknienia wzorcowo i podręcznikowo-prawdy oficjalne.
    Co oddziela te dwie prawdy? Proste- korupcja i instynkt samozachowawczy, albo tylko „uczciwy akademizm”…
    W końcu sami twórcy. Sztuka wybitna, prawdziwa, o szerokim , ponadczasowym wymiarze, to… niestety dziedzina o charakterze arystokratycznym, Arystokratyczność Sztuki, ubjawia się przedewszystkim w jej dochodzeniu do pełnego rozkwitu w procesie trwającym wiele pokoleń. Jeśli dana dysyplina Sztki ma szczęście, i w ciągłym procesie trwającym wiele pokoleń wytworzą się wszystkie niezbędne elementy składowe danej dyscypliny, szczególnie mistrzowie , w których skumulowało się bardzo wysokie i świadome rozumienie i odczuwanie Sztuki, wówczas jest „gleba” na której może zakwitnąć jakiś autentyczny geniusz.
    Mając możliwość obcowania z różnymi artystami, w rozpiętości od miernot do bardzo wybitnych, mam pewność, że arystokratyczność w Szuce jest elementem niezbędnym.
    Twój zarzut/?/ o tworzeniu dzieł na zamówienie przez dawnych mistrzów, w kontekście powyższych moich rozważań, należałoby uzupełnić o uświadomienie sobie działania czegoś takiego, jak „impuls twórczy” u konkretnego artysty.
    Zamówiienie na dzieło u danego artysty może być wybitnym, ze względu na idealny moment i formę owego zamówienia – impulsem twórczym.
    Jeśli dany artysta , ewidentnie znajduje się w apogeum swojego potencjału twórczego, jest geniuszem zwieńczającym wielopokoleniowy rozwój jago indywiduaolnej świaqdomości, a zamawiający, jest wrażliwym doskonale czującym Sztukę, to wówczas zlecenie na pomalowanie Kaplicy Sykstyńskiej otrzymuje z niezwykle wyczutej woli papieża JulianaII- rzeźbiarz-geniusz Michał Anioł, a nie inteligentny wyrobnik Sztuki-układowiec Leonardo da Vinci. Nie wiem jak dla Cieie, ale dla mnie zamówienie/wyreżyserowane przez mądrego zamawiającego pod artystę ?/ na Requiem u Motzarta, było błyskiem geniuszu u nieznanego zleceniodawcy itp.
    Sam, miewam czasami podobne sprawy, do zaprzyjaźnionego geniusza, który wszystko, co tworzy dzieło, zwłaszcza indywidualizm i absolutne mistrzowstwo artystyczno-formalne. Ja sądzisz, czy takie zamówienie można zwyczajnie złożyć , jak np. w zakładzie produkcyjnym?. Nic podonego, taika zabawa to z przeciętniakami. Z artystą wybitnym odbywa się na zasadzie współodczuwania, i zamawiający musi doskonale czuć” moment rozwojowy ” danego artysty, musi umieć staczać bardzo emocjonalne boje o… duperele elementarne , a za każdż nawet złudę nastąpienia na poczucie artystycznej godności takiego geniusza, w powietrzu pojawia się możliwość/wyłącznie!!!/, że za taki afront, można dostać w „mordę”…
    Jeśli chodzi o wspólne koncertowanie wielkich śpiewakóów operowych -Pavarottiego, czy Monserrat Cabalie /z Feddym Mercurym, to ja przynajmniej nie mam złudzeń, ze względu chociażby na schyłkowy wiek tych artystów- były to chałturzenia w duchu dzisiejszej ,masówkowej, konsumpcyjnej epoki…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Podtrzymuję w pełni moje „inwektywy” pod adresem twórczości AW i SD.Nied potrafię dostrzec w ich dziełach, żadnej wartości, która miałaby je nobilitować. Dzieła Andy’ego Warhola-to pokemony Sztuki-czysty marketing. Jeśli potrafisz uzasadnić szczególność walorów malarskich ich dzieł- to ędę zachwycony i wdzxięczny.
    Pozatym, na ocenianie wpływu dzieł mistrzów muzyki , o których pisałeś na przyszłe epoki jest chyba za wcześnie. Mój sąsiad, ok. 60-tki, o tej muzyce mógłby bez końca, tak samo z jej słuchaniem. Ja, ok. jedno pokolenie późniejsze- męcze się przy niej. Czy muzykę , przy wtórze której przeżywało się swoje najlepsze lata, jest się w stanie oceniać obiektywnie? Nawet mojej matce, w rozmowie z przyjaciółkami, potrafi się załkać do ukochanych „Beatlesów”.Dla mnie to prościutka, słodziutka , infantylna muzyczka tamtych chłopaków…

  161. Sławomirski,

    dzękuję i Serdecznie Pozdrawiam,

    Sebastian

  162. Wiadomosc z przedostatniej chwili…

    Michel Houellebecq zostal laureatem nagrody braci de Goncourt.
    ET

  163. @Jakobsky – do kina nie trzeba, bo ci ludzie z ekranu Cię nie widzą 🙂

  164. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jacobsky,

    rozumiem Twoje odczucia, inaczej mowiac stare pytanie, tabakiera do nosa czy nos do tabakiery (?)

    Mosze przyznac, ze mnie troche zaskoczyles, ale masz prawo tak jak i widzowie na sali, mi to nie przeszkadza, chyba ze – telefon-lapka – tzw. komorkowy.

    Pozdrawiam

  165. ET,

    nie napisalem, ze kelner „ma klopot z poleceniem wina”, ale raczej z odpowiedzia na zbedny grad pytan: ” A czy macie w karcie…/ A czy znacie…” – i tutaj wpisac co. Przy czym pytajacemu koneserowi-maniakowi nie chodzi o to, czy w restauracji maja te czy tamte wina, czy tez nie maja, ale glownie o to, zeby popisac sie tym, ze koneser wie.

    Prosze zauwazyc, ze nie pisze swych obserwacji z Francji, gdzie wino to prawie festysz (czego pewnie pozazdroscic), ale z Quebeku, gdzie wina po prostu sie pija, bez zbednych ceregieli.

    Za wyjatkiem koneserow – maniakow.

    Pozdrawiam.

  166. Naiwny nieco w swej dociekliwości Kleofas zadaje natarczywie pytanie: dlaczego w Polsce nie ma konferencji prasowych rzecznika rządu? i zżyma się, że nikt mu tu nie odpowiada na nie.

    Odpowiedzi możliwe, aczkolwiek niekoniecznie dotykające sedna wszystkich przyczyn braku cyklicznych konferencji:

    1. Rolę pojedyńczego rzecznika rządu przejęło już dawno wcale liczne Bractwo Rycerzy Okrągłego Stołu (w skrócie BROS), rozlokowane po b. wielu redakcjach w Polsce, które jest o wiele sprawniejsze w docieraniu do ciemnej masy wyborców z „przekazem” prorządowym. Sprawdzoną już żelazną zasadą tego „przekazu” jest mówienie 100 x więcej o niecnych zamiarach obecnej opozycji, po to by ukryć brak jasnych zamiarow rządu co do przyszłosci, gdyż rząd otwarcie przedkłada doraźność „tu i teraz” nad wszelkie plany i działania. O skuteczności tego „przekazu” zaświadczają pomiary popularności – im rząd mniej robi, tym mniej szkodzi sobie i innym, tym bardziej staje się przez to popularny.

    2. Sytuacja rzecznika staje się w tych okolicznościach nie do pozazdroszczenia. Normalnie przyjęło się uważać, że rolą rzecznika jest nie tylko informowanie o tym, co rząd robi i zamierza robić, ale i przy okazji w przychylnym świetle przedstawiać wysiłki gabinetu, promować je, bronić ich, stawać za nimi murem, nadstawiać za premiera pierś. W Polsce pod rządami D. Tuska jest to prawie niewykonalne zadanie, bo gdy zwarty blok dziennikarskich lisów sprzyja rządowi bardziej niż własnym rodzonym dzieciom, rzecznikowi pozostawałoby tylko informowanie. I tutaj jest pies pogrzebany. O czym on ma informować – o „tu i teraz”? Inna sprawa, że wyścig rzecznika z machiną BROS mógłby okazać się startem furmanki w Formule 1.

    3. Poza tym, wszelkie konferencje rzeczników mają prezentować oficjalne stanowisko rządu w omawianej sprawie, po wygłoszeniu którego najczęściej następuje ostra wymiana ognia między rządem a mediami. Kto miałby strzelać tu do rzecznika? T. Lis, W. Władyka, D. Passent, T. Wołek, J. Paradowska, Stokrotka, TVN, TOK FM, GW, jeżeli ich ogień kierowany jest w drugą stronę? Wyszło by szydło z dziurawego wora, a tak i rząd i BROS mogą „rżnąć głupa”.

  167. Mamona pisze:
    2010-11-14 o godz. 15:45
    „Szanowny Pan Passent i jego potakiwacze na tym forum tak bardzo chcecie zawrocic nasz kraj w ciemne mroki przeszlosci. Co Wam takiego zrobil ten narod zlego, ze tak go nienawidzicie ze wciaz chcecie zeby zyl z kajdanami na rekach.”

    Mój komentarz

    Powyżej – przykład śmieciowej propagandy.
    Podczepianie się pod „nasz naród” (insynuujące, że adresaci nie są „nasi”) i już mamy pod butem krytykantów. I już można zadać pytanie leżącemu, – no co, o co ci chodzi, chciałeś zakuć Polaków w kajdany, ty chytry niepolaku, chciałeś rywalizować ze zdolnymi Polakami, kto cię nasłał, kto kazał niszczyć Polskę, itd., itd.
    Populizm, ksenofobia („nasz naród”, „nasz kraj”), brak ładu i składu, histeryczne jęki, arogancja, ignorancja podane w sosie patriotycznego zatroskania.
    Autorzy takich ksenofobiczno-patriotycznych elukubracji są z jakiegoś powodu przekonani, że znajdują stale kupców na niniejszym blogu na zwietrzałe, XIX-wieczne ideologie bazujące na nienawiści i odwecie.

    Pzdr, TJ

  168. Jacobsky pisze:
    2010-11-14 o godz. 14:30
    „niedozywienie ma jak najbardziej wplyw na rozwoj mozgu, a tenze – na inteligencje. Niedozywienie jest mierzalne w jednostkach jak najbardziej wymiernych: spozycie bialka, obecnosc w diecie aminokwasow, ktorych nasz organizm nie syntetyzuje, wreszcie wszystko, co dotyczy metabolizmu energetycznego. Niedobory szczegolnie w okresie dziecinstwa moga miec powazne reperkusje bez wzgledu na nacje. Architektura mozgu jest wrodzona, ale do pewnego stopnia. Rozwoj tego organu bywa zdeterminowany przez wiele czynnikow wywodzacych sie spoza genetyki.
    Co do Nowej gwinei: wydaje mi sie, ze test IQ jest w pewnym sensie kulturowo skrzywiony i faworyzuje on spoleczenstwa majace dostep do uniwersalnych sposobow notacji oraz prezentowania struktur logicznych, na ktorych opiera sie ten test. W tym swietle spolecznosci lub nacje (w przpadku NG czy Etiopii trudno nawet mowic o nacji…), ktore nie korzystaja z tego samego co my czy Chinczycy, beda wypadac
    Wszystko to wskazuje na to, iz dyskutowany ranking ma mierna wartoac i nie odzwierciedla zlozonosci zjawiska, jakim jest inteligencja ludzka.”

    Mój komentarz

    Zgadzam się, niedożywienie, szczególnie w życiu płodowym oraz na bardzo wczesnych etapach rozwoju, wpływa bardzo silnie na IQ. Jeżeli mamy określić wpływ ilościowy, to musimy to pomierzyć. Czy to jest mierzalne, wykrywalne u ludzi, którzy rozwiązują testy IQ?

    Jeśli chodzi o Polskę, to niech ktoś pomierzy ukryty w krajanach (w DNA lub w genach kulturowych) ten składnik inteligencji, który powoduje, że człowiek po rozwiązaniu złożonych problemów, czy to związanych z prognozowaniem stóp procentowych, czy rozwiązywaniem równań różniczkowych wsiada do auta i po wyjechaniu na szóstkę, siódemkę, czy inną krajówkę daje do dechy na trzeciego wyprzedzając, będąc w przekonaniu, że nie jest to normalne i bezpieczne (bo mu to podpowiada inteligencja zwykła), ale z drugiej strony będąc przekonanym, ze nie jest tak źle, powinno się udać. Jaki inteligentny diablik mu to szepce na ucho, jak to zbadać?. Końcowy wynik mamy wymierny – ilość wypadków. Gdzie sa geny, które je powodują? Czy są takie?

    Istnieje tyle rodzajów inteligencji, ile kategorii działalności, aktywności ludzkiej. Inteligencja społeczna jest jedną z najważniejszych, jest to skuteczne spoiwo i zarazem smar umożliwiający sprawne funkcjonowanie społeczeństw. W Polsce z tym jest słabiej (na tle Europy tzw. zach.).

    Moim zdaniem podany ranking ma wartość wyłącznie „kija w mrowisko”. Też dobrze.
    Pokazuje on zbieżność bardzo zastanawiającą. Być może inteligencja społeczeństw ujawnia się przy wyższym GDP, przy założeniu, że dochód nie pochodzi z surowców, handlu niewolnikami (tu już są wątpliwości, bo handlarze muszą być inteligentni), itp., pośrednictwa (też są wątpliwości), itd.
    Aborygeni sprzed zasiedlania kontynentu białymi nie potrzebowali znać mechaniki ani termodynamiki, aby przeżyć, za to posiadali wiele umiejętności praktycznych, których stosowanie wymaga inteligencji. Z pewnością przegrali by wszystkie możliwe testy z białymi. Dzisiaj pierwotni mieszkańcy Australii kończą uniwersytety i tylko z tego powodu ich IQ poszybowało w górę, chociaż wciąż noszą w sobie te same geny.

    Jak mierzyć cechy genetyczne, wrodzone? Chyba tylko poprzez sekwencjonowanie DNA, tylko kto to dziś jest w stanie zinterpretować? Na razie próbuje się w odniesieniu do chorób, co już jest diabelnie trudne, bo niektóre choroby korelują z kilkoma, kilkunastoma genami. Jak to wszystko poskładać dysponując tylko statystyką?

    mw pisze:
    2010-11-14 o godz. 16:01
    „No i ta korelacja z szerokością geograficzną (dodatnia) i temperaturą czyli klimatem (ujemna). To może być artefakt, zmienna skojarzona, albo dowód na kulturowy w istocie profil tego, co bada IQ (a nie biologiczny). Jeśli już mówimy o rasistowskich interpretacjach (?) to raczej tu, a nie w tym “dziecięcym wieku”, o jakim piszesz…. ”

    Mój komentarz

    Korelacja z szerokością geograficzną jest interesująca. Pierwotne cywilizacje rozwijały się raczej w ciepłych klimatach, ale rewolucja przemysłowa odbyła się w klimacie umiarkowanym. Przypadek Rep. Płd. Afryki jest z kolei innym ewenementem na tle Afryki.

    Moim zdaniem IQ jest nie rozszyfrowanym jeszcze agregatem. Jeśli tak jest, to nie może dawać wyników porównywalnych w pełni pomiędzy różnymi państwami (społeczeństwami).

    Czy da się rozszyfrować – odpowiedniość geny – IQ? Superciężka sprawa.

    Pzdr, TJ

  169. „Moje zainteresowania i upodobania daleko odbiegają od tego, czego oczekują blogowicze.”

    I tu przyznaję Panu całkowitą rację. Ze względu na „działania rodzinne”
    nie uczestniczyłem w ostatnich dyskusjach.
    Ale teraz tak.
    Weżmy chociażby ostatnie wydarzenia z Warszawy.
    Jedni tłuką drugich, i jeszcze mają o to pretensję!
    To że w Polsce dzieje się wiele rzeczy bzdurnych, wiemy nie od dziś!
    To ze Polacy nie potrafią wyciągać wniosków, z działań demokracji
    w krajach ościennych (do których tak pragniemy się zaliczać, to też
    żadne novum).
    Ot, prosty przykład Pana Roberta Biedronia.
    Gościu wiedząc, ze idzie na”pałowanie”, na te „pałowanie” jednak
    dobrowolnie poszedł!
    Nie po to, ażeby cokolwiek zyskać!
    Absolutnie nie (nie słyszałem o jakimkolwiek pałowaniu, które by
    cokolwiek dało, oprócz pałowania!), pomijam tu wypadki zaistniałe
    w czasach kontestacji, „Solidarności”.
    To było coś całkiem innego!
    My wtedy byliśmy pałowani za protest przeciwko władzy totalitarnej!
    Narzuconej przez inny totalitaryzm!
    Pan Biedroń, na własne życzenie, chcąc zaakcentować swoją
    „inność”, sam się pod te pałki wepchnął.
    Pytaniem jest, ile tych „inności” jeszcze w Polsce będzie?
    Bo każdy ma inne, jedynie słuszne wyobrażenie o Ojczyżnie?
    Bo każdy może Ją kreować na własny sposób i „widzenie”?
    Ja się z tym nie zgadzam.
    Ojczyzna to zespolenie ludzi, którzy mają wspólny interes, w imię
    dokonań przodków, ten „interes” utrzymać, kontynuować nim.
    Obojętne gdzie mieszkamy (a przecież Świat stał się globalną wiochą,
    i nic na to nie poradzimy!), my jako Polacy jesteśmy zobowiązani
    tej Ojczyzny bronić!
    Tak długo, jak mamy demokratycznie wybrany Rząd, tak długo powinniśmy Go szanować!
    Tak długo jak ten Rząd nie totalizatoruje Obywateli, jest suwerenem
    władzy legalnej i niepodległej!
    I tacy panowie jak Biedroń, mimo najszczerszych chęci, tego założenia
    ni zmienią!
    Chyba że chcą ponownie otrzymywać paczki z UNR-y.
    Lub innych „erefenów”.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  170. TJ pisze:
    2010-11-15 o godz. 14:42

    TeJocie, o osobniku Mamona napisałem już parę tygodni temu, jako
    „o wypłyniętej rybie”. Czym ona cuchnie, sam wiesz!!

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  171. Szanowny Panie Jacobsky ,
    tez ciezko znosze maniakow hobbystow. Chociaz z winem mam troche klopotow, bo nie ma sensu na winie oszczedzac, a restauratorzy przesadzaja nie tylko z cenami. Przewaznie jest tak, ze wlasnie obsluga molestuje restauracyjnych gosci tysiacami butelek w piwnicy. Francuski personel poza Francja jest bardziej dyskretny, Wlosi i inni oscyluja na granicy natrectwa, bo chca po prostu sprzedac swoje wyroby i do tego drogo. Poza tym, tam dokad siegaja winnice (kultura wina) jest po prostu inaczej. Nie wiem czy wynika to z konsumpcji wina czy lagodnego klimatu. Wyznam Panu, ze nie potrafie odroznic dobrego stolowego wina od niedobrego wyselekcjonowanego. Dlatego od lat pije konsekwentnie ciagle to samo wino. Przez lata cale dawalem sie nabierac fachowcom od marketingu i pilem rokrocznie „kwacha” z okolic Lyonu; Beaujolais.
    ET

  172. Pan Redaktor Pisze:
    „PiS – ku mojej radości – się sypie”.

    Szanowny panie Redaktorze,
    za czysow mojej mlodosci intensywnie
    wmawiano mi, ze kapitalizm sie sypie.
    Juz prawie uwierzylem, az tu nagle socjalizmowi
    rozjechaly sie nogi niczym krowie na lodzie.
    Tak wiec sobie mysle, ze ten PiS pewnie bedzie sie sypal i sypal,
    az w koncu Was zasypie.

  173. TJ – mysle ze Mamona ma racje. Twoje wpisy to belkot, Ty nic nie rozumiesz i nie zrozumiesz, piszesz pierdoly. Jestes jednych z tych osob ktorych wpis pomijam przy czytaniu.

  174. Jacobsky pisze:

    2010-11-14 o godz. 23:17
    Tacy sami są melomani z latarkami na głowach – uprzykrzenie życia, i tyle.

    Mój komentarz

    W audiofilstwie, fotografii amatorskiej, w tym cholernym quaddingu i w stu innych dziedzinach są tacy zawodnicy, którzy nieustannie śledzą i przerzucają się parametrami nowości sprzetowych, szczególnie poważając wyśrubowane osiągi. Ci są zwani onanistami sprzetowymi. Podobna sprawa jest z tymi gośćmi z latareczkami na czołach. Hobby na pograniczu obsesji.
    Może być, jeśli tym hobby nie jest władza lub ideologia narodowo-socjalistyczna,co też równa sie pęd na władzę.

    Pzdr, TJ

    Pzdr, TJ

  175. głos ludu pisze:
    2010-11-15 o godz. 10:53

    Moze linek wpuszcza? Moderatorze, Gospodarz dal przyzwolenie!
    http://groups.google.com/group/soc.culture.polish/browse_thread/thread/da91974eb0bb4079/0a0ae2b85d1314b6?lnk=raot

  176. Szanowny Panie ET

    Jedzenie w restauracji jest dla mnie kara. Zamawiam najdrozsze mieso ale czy jest ono najlepsze? Filet mignon z bizona rozplywa sie w ustach. Czerwone wino popycha mieso do zoladka. A nieznosna mysl dreczy. Trucizna to czy zdrowy pokarm?

    Jesli chodzi o mieso to najbardziej ufam sobie i mojemu grillowi firmy Weber.

    Wiem ze wiele osob zaczytuje sie menu na smierc. Oczywiscie jest to lektura nieobowiazkowa.

    Slawomirski

  177. Levar pisze:

    2010-11-15 o godz. 16:28
    Pan Redaktor Pisze:
    “PiS – ku mojej radości – się sypie”.

    Faktycznie redakror Passent pisze bzdury.

    Slawomirski

  178. Grzesio pisze:

    2010-11-15 o godz. 17:03
    TJ – mysle ze Mamona ma racje. Twoje wpisy to belkot, Ty nic nie rozumiesz i nie zrozumiesz, piszesz pierdoly. Jestes jednych z tych osob ktorych wpis pomijam przy czytaniu.

    Moj komentarz

    Dziękuję za inwektywy.

    Oczywiście, Autor ma rację z punktu widzenia 19-wiecznej ojczyźnianej ideologii. Tak, plotę bzdury.

    Prezes Jarosław Kaczyński swojego czasu głosił politykę przyśpieszenia. Dlaczego nie wykorzystał tego sam? Dlaczego pisujący tu na blogu narodowcy zostali również z tyłu?

    Dlaczego ten niemądry LW przyspieszył go tak, że biedny Jarosław został pozbawiony synekury i musiał w odwecie palić kukłę? Do dziś twierdzi (w zależności od sytuacji), że to był słuszny gest protestu, albo że „ja nie paliłem”.

    JK jak ten kurek na kościele – mało wie, obraca się wiele.

    Pzdr, TJ

  179. ET pisze:

    2010-11-15 o godz. 16:10

    „Przez lata cale dawalem sie nabierac fachowcom od marketingu i pilem rokrocznie “kwacha” z okolic Lyonu; Beaujolais.”

    Nie znam sie na winach i nie chce sie na nich znac ale na tyle sie znam.
    Mszalne.

    Slawomirski

  180. @Grzesiu – błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie próbują ubrać tego w słowa.
    Ty niestety do nich nie należysz.

  181. Ted 8.31

    Nie wiem, bo nie widzialem go w roli rzecznika. Wydaje sie, ze mogl miec zbyt silny ciag dziennikarski i ego tworcze a przez to nie byc obiektywnym.
    Dziekuje i pozdrawiam.

  182. Wielkie rzeczy się dzieją. Wybory samorządowe przed nami.
    Tylko że prawdziwe rozdania odbyły się z boku.
    Konfitury nie są wśród Rad Miasta czy Sejmików Województwa gdzie pcha się rzesza ludzi, tylko na szeregu stanowisk państwowych, typu dyrektor Agencji Mienia, Agencji Mieszkaniowych, Restrukturyzacyjnych i innych.
    Jest jeszcze co sprzedawać, czytaj: rozdawać, nawet w Krakowie.
    Mądra władza powinna zacząć od przeglądu stanu więzień i aresztów, bo po przegranej kadencji może się to przydać i wówczas dobrze jest mieć znośne warunki.
    Tylko to kosztuje i może budzić zdziwienie, skąd taka dbałość o stan więzień?
    Podziwiany przeze mnie Minister Obrony Pan Klich umie pogodzić ogień z wodą i nie wzbudzać przy tym niezdrowych sensacji.
    Jak donosi ostatnio krakowska prasa z 6,5 ha cennego gruntu w bardzo dobrej lokalizacji (Krowodrza-Bronowice), 3 ha przeznacza dla Prokuratury a resztę na sprzedaż dla deweloperów.
    Grunt oceniany na ponad 40 mln złotych nie wiadomo jeszcze za ile pójdzie.
    Mądra jest ta nasza władza, bo wojskowe 250 ha na Balicach to tylko wynajmuje portowi lotniczemu.

  183. ET,

    ja tez ma swoje typy jesli chodzi o winka, ale nie jestem ich smakoszem. Patrze, czy wlane na miejscu, a nie w rozlewni, bo kiedys powiedziano mi, ze mam na to patrzec. No to patrze. Rocznik ? Kobieta i wino rocznik… powiedzmy 1975 czy 1980 z pewnoscia sa warte zachodu (patrzac z mojej perspektywy). Oczywiscie nie kazde wino i nie kazda kobieta.

    Ale ja prawde mowiac to od produktow z winnic wole produkty (mowa o trunkach) z dobrze naslonecznionych kartoflisk lub lanow zboza, ewentualnie z tropikalnych plantacji trzciny cukrowej. Tylko ze i tutaj zaczynaja grasowac koneserzy, ktorzy przelicytowywuja sie np. singel maltami. Kogo stac, ten pije single.

    Pozdrawiam.

  184. @”jasny gwint” & „Sebastian”

    „Jasny gwincie” – pełna zgoda, muzyka łagodzi obyczaje: gdy na „słuchawkach” słyszę kapanie kropli (początek płyty „Echos”) lub tykanie zegara („Time”) – oba dzieła ponadczasowy Pink Floyd (Mozarci i Bachy końca XX wieku) – robi mi się „ckno” na sercu, a umysł mój się rozpływa w cieple, kwiatach czy pożodze słonecznego, wiosennego, ciepłego dnia. Tak muzyka na pewno łagodzi obyczaje – ……

    A Eichmann był koneserem klasycznej muzyki. Uwielbiał zwłaszcza Wagnera i Mozarta. I co ?

    „Sebastianie” – aby nie nurzyć Blog moimi wynurzeniami, które pewnie są niestrawne dla większości uczestników tej dyskusji (i są lichej konduity filozoficzno-estetyczno-merytorycznej), w materii sztuki podtrzymam tylko to co mój profesor filozofii na „uniwerku” onegdaj (ponad 35 lat temu) mówił: podstawą jest zawsze „subiektywne odczucie obiektywnej rzeczywistości”. I to tłumaczy mój stosunek do tematu o który się spieramy.
    A odbiór sztuki – jakiejkolwiek – jest to czysty „subiekt” !!!
    Pozdrawiam
    WODNIK 53

    PS: „Płonąca żyrafa” – (zresztą jak wszystkie dzieła SD czy szerzej – surrealistów) ma to w sobie iż dziś widzę w niej żyrafę, jutro ogień na jej szyi, a w trzeci dzień (w zależności od nastroju, od potrzeb, od tego „co chcę zobaczyć” w tym obrazie) tło i inne żyrafy (lub konie, konie to tez „żyrafy”, tzw. koniowate).
    Jak mówił Dobry Wojak Szwejk: nie sztuka namalować jaguara, sztuką przekonać jest widzów iż to kaczka, nie jaguar.
    Parafrazując ten schlagwort- to przekonywanie widza u mnie „to właśnie” jest ów czysty subiekt ….. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem: dziś żyrafa, jutro ogień, pojutrze – koń. A surrealizm doskonale spełnia te, moje własne, kryteria odbioru sztuki.

  185. TJ – „Autor ma rację z punktu widzenia 19-wiecznej ojczyźnianej ideologii” – a cos sie tak bardzo zmienilo????????Okrutny zamach na Prezydenta Polski pokazuje ze prawie nic.

  186. TJ – Ja mysle ze ja stoje tam gdzie Solidarnosc, ta uczciwa bez Bolkow i sterowana przez PZPR opozycja z Michnikiem,Kuroniem,Gieremkiem,Mazowieckim, a Ty gdzie stoisz?

  187. @ Slawomirski

    Nie sądziłem, że to zdanie będzie stanowiło problem, ale postaram się wytłumaczyć. Wydawnictwo Literackie publikuje od czasu do czasu książki z tzw. Serii Dwujęzycznej. Wspomniałem o tomie poezji Wiesławy Szymborskiej, o podwójnym tytule: „Nothing Twice Selected Poems”, „Nic dwa razy Wybór wierszy”. Na angielski wiersze te tłumaczyli Stanisław Barańczak oraz Clare Cavanagh. Książka jest świetna. Tłumaczenia także.

    A anagram, to taki wyraz z poprzestawianymi literami, taka zmyłka, rozumiesz, jakby szyfr, wiesz, Enigma, Maszyna Touringa, Przesuniecie Cezariańskie, chi-kwadrat, kojarzysz?

  188. @Marit – bo ja jestem umysl scisly. Pomysl, wykonananie i podziw wszystkich w kolo. U mnie lanie wody to zbedny balast – to ludzie bez zdolnosci, to kretacze chowajacy sie za frazesami.

  189. Sebastian pisze:
    2010-11-15 o godz. 12:14
    w rozmowie z przyjaciółkami, potrafi się załkać do ukochanych “Beatlesów”.Dla mnie to prościutka, słodziutka , infantylna muzyczka tamtych chłopaków…
    ———————————————————————————————
    Chyba za bardzo pan uogólnił twórczość spółki Lennon-McCartney. Niektóre ich kompozycje stały się podstawą do wielu aranżacji w wykonaniu innych muzycznych znakomitości czy zespołów o zacięciu jazzowym. Wspomnę tylko utwór „Yesterday”. I jak nazwać słyszaną dzisiaj w radiowych programach (niemal na okrągło) muzyczną (?) hucpo-sieczkę?
    Jeżeli obrazy Salvador’a Dali są kiczem to jak nazwać … Swięta Bożego Narodzenia? Co do S.D. mnie osobiście podoba się jego pomysł z zegarami. Czy ktoś przed nim wpadł na taki pomysł? Chodzi mi m.in. o pewien przekaz, myśl. Myślę,że wiele decyduje u oglądającego samo odczucie, doznania. Przynajmniej ja tak podchodzę do oglądanego dzieła.
    Przed laty oglądałem przez wielu uznawaną za genialne dzieło Mona Lizę, obok wystawiony był inny portret kobiecy pędzla L.d.V., który bardziej przykuł moją uwagę. Podobnie było z witrażami w Carcassone,które moim skromnym zdaniem były ciekawsze od wielu bardziej opiewanych. Może to była też kwestia dnia, gry światła…

  190. Orca 11-15 03.03

    I State i Whitehouse mam. Nie mam natomiast sil do tych blogowych madrali, ktorzy nie wiedza, kto to jest rzecznik prasowy i komu jest potrzebny. Red. Passent milczy. Jak ci ludzie moga dyskutowac z wigorem o polityce, kiedy nie maja nawet rzecznikow Rzadu i Prezydenta ?! Wlaza w meandry spraw, a nie umia abecadla. I nawet sie nie upomna. Jeszcze poczekam, moze Gospodarz sie odezwie.

    http://www.whitehouse.gov/photos-and-video/video/2010/11/10/indonesia-s-example-world

    Widzisz jak Obamka nauczyla sie jezyka…. Swietny salesman i robi dobra akwizycje. Dlaczego nasze polskie kolezki z Blogu tego nie maja i nie rozumieja ?

    Zamiast wniesc cos na temat, rzuca sie teraz na mnie, jak ten becwal Absolwent.

    A jak Ty myslisz, dlaczego Polacy nie wynalezli jeszcze systemu stalych konferencji prasowych ?

    Pozdrawiam. Kleofas.

  191. @Grzesio napisał: „@Marit – bo ja jestem umysl scisly. Pomysl, wykonananie i podziw wszystkich w kolo. U mnie lanie wody to zbedny balast – to ludzie bez zdolnosci, to kretacze chowajacy sie za frazesami.”

    No, co to w ogóle ma znaczyć? Umysł ścisły powinien umieć wyrazić to, co pomyśli głowa.

    Przykro mi, drogi Blogowiczu, ale jeszcze nie czytałam Twojego wpisu, który by nie składał się wyłącznie z inwektyw wobec innych (dla mnie zrobiłeś wyjątek , za co pokornie dziękuję). W dodatku unikasz przekonywania do swoich racji, tylko jedziesz bluzgiem.

    Muszę powiedzieć, że w przeciwieństwie do Ciebie cenię blogowicza TJ, ponieważ zawsze uzasadni to, co ma do powiedzenia, podeprze to przykładami zebranymi z podziwu godną starannością. Z pewnością nie jest to wodolejstwo, krętactwo ani krycie się za frazesami.

    Na tym blogu ludzie tak mają, że starają się uzasadnić swoje racje i przekonać innych. Spróbuj też tak albo daj sobie spokój.

  192. Michał pisze:

    2010-11-15 o godz. 19:15

    Szanowny Panie Michale

    Czyzby tlumacz byl lepszym od autora poeta?
    Jesli tak jest to rozumiem panski zachwyt.

    Slawomirski

  193. Kleofas,

    Nie umiem odpowiedziec na Twoje pytanie poniewaz nie sledze wydarzen w Polsce tak jak Ty. Na podstawie tego co napisal kadett (BROS) wynika, ze w Polsce obowiazuje inny model. Wyczuwam troche sarkazmu w tekscie kadetta, ale domyslam sie, ze ten model jest bliski prawdy, i moim zdaniem mglisty w skutkach. Polski model, moim zdaniem, pozostawia otwarte drzwi osobistym interpretacjom i preferencjom dziennikarza i instytucji, ktora ten reprezentuje.
    Jesli chce posluchac analizy faktow podanych przez ‚Press Secretary’ ogladam program na PBS – Newshour. Inni wybiora inne programy, ktore sa zblizone do ich wlasnych upodoban. Jednak fakty podane przez Press Secretary pozostaja te same.

    Nie bardzo rozumiem, jak polski model dystrybucji informacji moze byc skuteczny i wiarygodny.
    Pomine tytuly w e-gazetach typu ‚Ameryka sparalizowana przez duze opady sniegu’. Jednak, z tego co pisze kadett wynika, ze dziennikarz z tej samej gazety moze rowniez pelnic funkcje dystrybutora informacji rzadowej.

  194. WODNIK53 pisze:

    2010-11-15 o godz. 18:36
    ——————————-
    Szanowny Wodniku53,

    szanując Twoje argumenty filozoficzne,/subiektywizm odbioru/ , pozwolę sobie zapytać Ciebie, jak taka filozoficzna formułka, jaką przytoczyłeś, ma się do uniwersalizmu dzieł genialnych, tak ponadczasowych, że aż pierwotnych…?
    Prezepraszam Cię bardzo, ale takich kryteriów Sztuki, jak te które przytoczyłeś/”“Płonąca żyrafa” – (zresztą jak wszystkie dzieła SD czy szerzej – surrealistów) ma to w sobie iż dziś widzę w niej żyrafę, jutro ogień na jej szyi, a w trzeci dzień (w zależności od nastroju, od potrzeb, od tego “co chcę zobaczyć” w tym obrazie) tło i inne żyrafy (lub konie, konie to tez “żyrafy”, tzw. koniowate).
    Jak mówił Dobry Wojak Szwejk: nie sztuka namalować jaguara, sztuką przekonać jest widzów iż to kaczka, nie jaguar.”/, nie wydusisz z trzeźwego malarza, zaczynając od przeciętności w górę. Malarstwo, to nie kuglarstwo. Tego typu programowanie odbiorców Sztuki, uprawiają przeważnie krytycy sztuki, w ramach własnej, ambicjonalnej kreatywności zawodowej. Prawdziwą zmorą artystów, jest dogadywanie się na jakąś okoliczność, w ramach znajdywania takich „przetłumaczeń” Sztuki, na powszechny użytek.
    Na koniec, pozwolę sobie na dopowiedzenie, że Sztuka, nie jest realizacją „zwariowanego z popieprzonym” a jest „grą” na naszych wewnętrznych kodach PIĘKNA/forma/ we wszystkich jego przejawach. W Sztuce, liczy się wyłącznie PIĘKNO. Każda treść, przesłanie, jeśli jest, może wzbogacić przekaz, ale w Sztuce, to wartości zdecydowanie wtórne.
    Filozoficzne formułki w ocenianiu Sztuki jako takiej, mogą prowadzić do duchowego kalectwa. Bo jest tak, jak mówią formułki i nie jest tak. Za pomocą takich „środków”, nie ocenia się konkretnych dzieł Sztuki…

    Pozdrawiam,Sebastian

  195. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ET
    2010-11-15 o godz. 16:10

    Zrozumialem ze w tej sytuacji z goscinnych wystepow Jacobsky’ego w krainie „Wschodzacego Slonca” beda „nici” (?), to naprawde wielka szkoda, gdyz w okolicach Kyoto jest fantastyczna terma a nawet dwie.

  196. zezem pisze:

    2010-11-15 o godz. 19:35
    —————————–
    Szanowny „Zezem”,

    „Jeżeli obrazy Salvador’a Dali są kiczem to jak nazwać … Swięta Bożego Narodzenia? ”
    ——————-
    „Swięta Bożego Narodzenia” to tylko inna realizacja kiczu. I tyle.

    „Co do S.D. mnie osobiście podoba się jego pomysł z zegarami. Czy ktoś przed nim wpadł na taki pomysł? Chodzi mi m.in. o pewien przekaz, myśl. Myślę,że wiele decyduje u oglądającego samo odczucie, doznania. Przynajmniej ja tak podchodzę do oglądanego dzieła.”
    ———————-
    kilka blogów wcześniej, pisałem o Sztuce do ET, używając metaforycznego porównania Sztuki/emocje/ do Miłości. Generalnie , podzielam pogląd, że jeśli „obiekt” kogoś zachwyca, to wszystko jest O.K., do momentu, dopóki on nie próbuje ze swoją szczególną afektacją dzielić się z innymi, wbrew ewidentnym mankamentów jego „jedynego”/obiektu/. Mały prolem może być np. w sytuacji, kiedy ów zakochany, swoją wybrankę, która w kryteriach powszechnie uważanych za uniwersalne, uchodzi za brzydulę, spróbuje przyprowadzić np. na konkurs Miss powiatu…
    ———–
    Jeśli chodzi o Pańskie wrażenia , z odbioru „Mony Lisy”, to ja je w pełni podzielam.
    Obrazów na tym pozimie wykonanych w „sztampie” renesansowego rzemiosła było w powszechnej podaży , standardowo mnóstwo. To był kanon ówczesnego akademizmu. Leonardo ył wtedy na fali i padło na niego. Potem krytycy Sztuki dowartościowali jego obraz , „nowinką” w postaci tła-pejzarzu. Do malarstwa rzeźbiarza Michała Anioła- jego „martwe” malarstwo mnie miał się nijak…
    —————–
    Jeśli chodzi o Pańską otwartość, ponadoowiązującą, w pełni podzielam, i solidaryzuję się z Panem.
    Natomiast aranżacje postbeatelsowskie, są chyba jednak ucztą dla ludzi, którzy zostali pierwotnie zakodowani na tamte klimaty…Zawsze jestem skłonny dopuścić do głosu wersję, że to ja jestem zdefektowany…

    Pozdrawiam,Sebastian

  197. marit pisze:
    2010-11-15 o godz. 20:19

    Droga Marit, jest taka piękna myśl filozoficzna która powinna (chyba?)
    Ciebie zainteresować w przypadku kontaktów z @Grzesio.
    Niestety autor jest mi nieznany:

    „Na początku miałem nadzieję, że można ich zmienić.
    Ale teraz, jeśli nawołuję nadal, to tylko po to,
    by oni mnie nie zmienili.”

    Serdeczności i…
    Pozdro…wienia.

  198. Po latach ujawniają sekrety współpracy Imperium Dobra z Hitlerem w czasie wojny i pomoc dla nazistów po wojnie. Resztą ciekawych szczegółów można poczytać w linku.
    http://www.reformed-theology.org/html/books/wall_street/
    Tymczasem my musimy się bronić przeciwko posądzaniu o obozy koncentracyjne na naszej ziemi. A nas kosztowała ta współpraca 6 milionów istnień plus 200 tysięcy w Powstaniu. Wstrętne

  199. WODNIK53, Sebastian, W czasie waszego sporu ja słucham i oglądam MEZZO. To najlepsza stacja, doskonała muzyka i nieco Jazzu. Dobre na długie jesienne wieczory. Pozdrawiam

  200. Mamona pisze:
    2010-11-15 o godz. 18:54
    „TJ – “Autor ma rację z punktu widzenia 19-wiecznej ojczyźnianej ideologii” – a cos sie tak bardzo zmienilo????????Okrutny zamach na Prezydenta Polski pokazuje ze prawie nic.”

    Mój komentarz

    I tak 19-wieczna ideologia doprowadziła niektórych do zbudowania hipotezy o okrutnym zamachu na Prezydenta Polski. Autorze – dowody, konkrety na ławę!

    Nie ma żadnych przesłanek wynikających z badań polskiej komisji, które by wskazywały na zamach jako przyczynę katastrofy smoleńskiej. Wielbicielom teorii spiskowych nie przeszkadza to w wygłaszaniu niekonkretnych teorii o rozpylanej mgle, laserowych działach, meaconingu, o niezgodności GPSów, o licznych awariach systemów sterowania i silników, o wybuchu specjalnego ładunku, o błysku widzianym przez świadków (głosiciele teorii o tajemniczych błyskach nigdy nie widzieli od tyłu dysz silnika samolotu we wznoszeniu), wreszcie o sprytnym wprowadzeniu w błąd pilotów poprzez zgodę na lądowanie i pokierowaniu przyziemieniem do tragicznego skutku.

    Nic to, ze kadłub nie nosi śladów wybuchu, meaconing nie był potrzebny, bo samolot nie lądował na GPS, mgły nie można rozpylić tam gdzie się chce i jak chce, ponieważ ograniczają to warunki atmosferyczne i obszar generowania, a wszelkie, jakie istnieją przepisy (cywilne, wojskowe, państwowe, polskie, ruskie, wewnętrzne, ogólne, itp.) zabraniały lądowania.
    Ktoś podjął za pilotów decyzję o lądowaniu, a na wieży pewnie s…li w pory ze strachu, że się nie uda i głowy polecą (w pierwszym rzędzie z wieży).

    Krajowi mądrale i ideolodzy wrogości definiują katastrofę bardzo prosto. Ponieważ w Tuska i Putina interesie było wyeliminowanie prezydenta, więc podjęli się próby usunięcia wykorzystując lot do Smoleńska. To wystarczy naszym oskarżycielom. Były powody, więc okazja została wykorzystana.

    A że Tusk s Putunem wychodza w tej hipotezie na idiotów, to nie ma znaczenia. Dowodem na zamach są intencje. Śledztwo powinno się nakierować na te zasadniczą hipotezę, reszta jest stratą czasu. To mówią ci, którzy nie przeczytali ani jednej linijki raportu o katastrofie wskazującej na zamach.

    Teraz należy tylko zbajerować ciemny lud jakimiś mistyfikacjami o bombach izowolumetrycznych, przy okazji robiąc głupa z siebie – używając niefachowego słownictwa, pokazując, że nie ma się bladego pojęcia o technice wybuchowej, że nie dopełniło się prostego obowiązku – należy skontaktować się „z lekarzem lub farmaceutą”, pokazując, że ważniejsze od wiedzy i roztropności jest chrzanienie farmazonów o jakichś rzekomo raz przetapiających innym razem proszkujących samolot bombach.

    Naiwnym ludziom na ostatniej miesięcznicy objaśniono tezę o zamachu, a oni przełożyli to na zapytanie umieszczone na niesionym transparencie -„gdzie jest 40 % Tu-154?” Że niby to ma świadczyć o bombie, która miała rozerwać 40 % samolotu w pył i roznieść po okolicy.
    Te 40 % to miał być krzyczący dowód. Zwolennicy zamachu usiłują ukręcić bicz z piasku.

    Pzdr, TJ

  201. do Moderatora:
    uprzejmie proszę w imieniu upadłej (na podłogę) klawiatury, by wcześniejszy i niedokończony wpis adresowany do Orcy nie był zamieszczany, za co z góry w imieniu niesfornej klawiatury bezprzewodowej dziękuję.

    Orca 20:39,
    mój aplauz za sformułowanie “model dystrybucji informacji”! Mój wpis został poddany autocenzurze w wyniku nabytych blogowych doświadczeń. Gdybym go nie poddał łagodzącemu zmarszczki na czole przemaglowaniu, nie zostałby tu zamieszczony. Zaręczam. Nie tak dawno powodem zatrzymania innego była linka rzucona do irlandzkiego muzeum narzędzi ręcznych, takich nożyc, do strzyżenia zwierząt hodowlanych o bujnym runie. Nie były to jednak wielbłądy, no bo skąd w Irlandii wielbłądy?

    “Model dystrybucji informacji” jest ukształtowany, a w nim coraz ważniejsze miejsce dla tych, którzy nie lubią czytać, zajmują stacje ‘do oglądania’. Weźmy nie bez powodu taką jedną z mottem “cała prawda całą dobę”. Po dzisiejszym godzinny festiwalu informacji na poziomie drewnianego wałka z ręcznego magla w tej stacji, czekam aż zmieni nazwę na bardziej przystającą do jej poziomu – np. PRAWDA24. Po wchłonięciu innej mogła by się nazywać SUPER PRAWDA24.

    Słyszy się, że współwłaściciel (skarb państwa) bardzo odczuwa ciężar swych udziałów w dzienniku „Rzeczpospolita”, znanym z innego spojrzenia na rzeczywistość niż większość mediów tzw. głównego nurtu i już myśli jak się ich pozbyć wraz z uciążliwymi dziennikarzami. Myślę, że jak mu się powiedzie, nowi współwłaściciele odpłacą mu adekwatnym tytułem – PRAWDA 365/366, a nazwisko red. Wołka będzie niejako gwarancją uczciwości i niezależności dziennikarskiej nowej ekipy, albowiem tylko PRAWDA nas wyzwoli.

  202. Feliks Stychowski,

    zorganizuj mi proszę trournée, to chętnie przyjadę do Kyoto. Oczywiście na koszt zapraszającego.

    Z term też chętnie skorzystam.

    Pozdrawiam.

  203. Teresa Stachurska pisze:
    2010-11-15 o godz. 19:56

    Pani Tereso.

    Wizyta prawdopodobnie miała miejsce w Children’s National Medical Center w Washington DC. Szpital jest ceniona placówką medyczna leczącą również dzieci spoza USA , czesto za darmo w ramach specjalnych programów/trials.

    Autor miesza autentyczne fakty ( np. absurdalnie wysokie cenniki szpitali, biurokracja ) z własną konfabulacją, chyba ku pokrzepieniu serc Rodaków.

    Sam leitmotif trąci fałszem: z boląca nóżka nie trzeba iśc do szpitala, przeciez dziecko nie wymagało nagłej interwencji ER?
    Mamusia mogła pójść do prywatnego gabinetu, taniej i lepiej.

    Dwugodzinne kolejki sa zjawiskiem bardzo rzadkim w amerykanskiej słuzbie zdrowia, chyba że korzystamy z bezpłatnych szpitali „county”.

    Serce sie raduje czytelnikom, bo innym tak żle… a na placu boju pozostaje piramidalna bzdura.

    Rzetelność w GW bywa deficytowa.

  204. @ Slawomirski

    Ależ skąd, tłumacz jest po prostu wybitnym profesjonalistą i do tego niezmiernie wrażliwym człowiekiem, doskonale rozumiejącym poezję Wiesławy Szymborskiej. Dlatego potrafiącym wiernie przełożyć jej wiersze, co nie zawsze musi być proste, zważywszy na formę, zawartą w słowach treść oraz słownictwo, jakim się czasami Poetka posługuje. Ten przekład to moim zdaniem jakieś 99,9% doskonałości (wiersz pt. „Dworzec” można chyba było nieco lepiej oddać w języku Szekspira…).

  205. Orca

    „Nie bardzo rozumiem, jak polski model dystrybucji informacji moze byc skuteczny i wiarygodny.”

    Bo nie jest. I dlatego pytam. Zamiast press briefieng jest 7-y Dzien Tygodnia u red. Olejnik. Przedstawiele roznych partii i doradca prezydenta kloca sie a publicznosc slucha.Tak to wyglada w polskim wydaniu, na dzis. Zobaczymy co nam juro przyniesie. Rece opadaja.
    Bardzo dziekuje i pozdrawiam.Kleofas.

  206. Pan Redaktor Passent,

    Czy zechce Pan rzec slowo ?

    Z powazaniem. Kleofas.

  207. TJ – nie ma tez zadnych przeslanek, ze to nie byl zamach. Zachowanie ruskich i naszego nieopowiedzialnego rzadu wskazuja na to ze byl to jednak napewno zamach. Dlatego przeprowadza sie dezinformacje, aby ukryc fakty. Czarne skrzynki, wlasnosc panstwa polskiego powinny od razu wrocic do Polski,a Ruskie mogli tylko otrzymac kopie. Tych bledow sa dziesiatki, a nawet setki, nie mowiac o zachowaniu naszego wroga w sprawie Katynia I, gdzie manipulowano informacja za pomoca naszych rodzimych zdrajcow.

  208. TJ – I jeszcze jedno. Panstwo czy raczej rzad ktory nie potrafil zabezpieczyc bezpiecznego transportu swojego Prezydenta i tak waznych osob jest tylko atrapa panstwa. W drewnianej komorce kontrolnej lotniska powinni byc przedstawiciele BOR-u i to tacy ktorzy nie nalezeli do zbrodniczych partii, finansowanych przez bylego okupanta. Po tym wydarzeniu rzad powinien natychmiast poddac sie do dymisji, a dziesiatki osob powinno znalezc sie w wiezieniu za zaniedbania podstawowych obowiazkow wobec wlasnego panstwa. Kto jest wazniejszy, czy nasz Prezydent, czy Putin byly KGB-ca, czyli czlonek najbardziej zbrodniczej organizacji na swiecie.

  209. Szanowny Panie Slawomirski,
    problemy konsumentow sa bardzo wazne, bo wystepuja one powszechnie oraz codziennie. Powoduje to, ze w tej domenie jestesmy niejako uposledzeni. Poszerzajacy sie obszar podazy i niedoinformowanie konsumentow oraz wplyw reklamy, marketingu na popyt komplikuja nasza konsumencka dole dosc wyraznie. Problem wina rozwiazalem bardzo prosto, pije mniej i tylko regionalne, kupowane w spoldzielniach, ktore polecaja mi znajomi. Jesli chodzi o jadlo, to jestem niejako skazany na restauracje bedac prawie zawsze w podrozy. O skutkach nie mowie. Wazne jest, aby kwartaly turystyczne europejskich miast w miare mozliwosci unikac. Np. we Wiedniu ma sie nikle szanse na spozycie sznycla wiedenskiego, chyba ze jest sie fanem zywnosci analogowej lub polproduktow podgrzewanych w restauracyjnej kuchni. Polprodukty, na ktore skazana jest niejako dzisiejsza gastronomia nie zawsze sa najgorsze, nigdy jednak najlepsze. Restauracje natomiast, w ktorych kucharz wychodzi codziennie rano na biotarg sa nieliczne i bardzo drogie, dostepne w ten sposob tylko dla nielicznych. Nie zapomne sceny w kazimierz nad Wisla w ubieglym roku, gdy musialem pytac obsluge o sposob przygotowania kotleta schabowego, oczywiscie otrzymalem sprasowane, podgrzane mieso, ktore podawane jest w wielu restauracjach jako kotlet schabowy. Poza tym byla to dobra i bardzo ladnie urzadzona zielona lub blekitna bodajze restauracja( blekitna jest jednak chyba w Poznaniu). Potem problem sie rozwiazal sam, bo jest w Kazimierzu jeden porzadny hotel. Hotelowe restauracje sa przewaznie dobre. Podejrzane natomiast sa knajpy z bardzo obszerna karta menu od tygodni nie ulegajacej zmianie. Warto wiec obserwowac scene gastronomiczna, bo od tego zalezy nasze zdrowie i poczucie smaku. Warto sledzic porady organizacji konsumenckich etc.. Warto byc poinformowanym. Z konsumpcja jest jednak podobnie jak z polityka, jesli sie korzysta tylko z informacji porannych gazet, nie biorac czynnego udzalu w zyciu politycznym, to nalezy sie niestety do licznego grona osob niedoinformowanych.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Ogladalem wczoraj film pt. 1968 Szczesliwego Noego Roku

  210. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jacobsky,

    mysle, ze sprawa moze byc do zalatwienia – oczywiscie jezeli wszyscy beda chcieli – ale co zroboc z szurnientymi-hobbystami-melomanami tymi z pierwszych rzedow?, w sumie to oni zapraszaja – maja kase i to nie mini, mimi sa li tylko latareczki, ktore jak widze cholernie przeszkadzaja bo wnerwiaja (?)
    Na ja …
    Musisz sie zdecydowac, albo, albo.

    Nad reszta moza popracowac – mysle, ze warto – w ramach wdrazania tolerancji na inne podejsce/postrzeganie tych samych spraw – powiedzmy w ramach globalizacji.

  211. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    W ramach „lektur nie-obawiazkowych(?)” zachodnie TV wyemitowaly w eter reportaz-dokument w ktorym pokazano (geneze) jakimi kanalami prowadzona byla polityka poczatku demontazu systemu obozu komunistycznego.
    Mozna li tylko zadac pytanie – aby nie wywolywac „wilczka” z urlopowego lasu – dlaczego polskojezyczne media nie zaprosza do przedstawienia pewnych faktow np. Valentina Falina + Egona Bahra.
    Ci dwaj panowie sa osiagalni, dlaczego zatem nie skorzystac z okazji aby dowiedziec sie jak to bylo naprawde?

    Lejdis end dzentelmen! … byliscie-jestescie-bedziecie do grobowej deski niedoinformowanymi hobbystami, i zadne, absolutnie zadne owczesne wczesne dobre odzywianie sie juz nie pomoze.
    Co dla niektorych pewien „pociag” odjechal i nawet nie zdajecie sobie z tego spryw, iz „dworzec” kolejki wyjatkowo waskotorowej na ktorym czekacie juz dawno zostal wyautowany z ruchu.

    Post Christum
    Na takim „dworcu” dobrze jest miec parasol nie tylko przeciwsloneczny – reszta przeminela z wiatrem.

  212. Duende, autor pisał że miał ubezpieczenie i podawał ceny, więc jak jest naprawdę. Słyszałam np, że cenę porodu spłaca się przez lata.

  213. jasny gwint pisze:

    2010-11-15 o godz. 22:09
    —————————-

    Szanowny Jasny Gwincie,

    masz rację- z MEZZO da się żyć. Słuchać i nie musieć „gadać”-to nawet więcej niż życie…

    Pozdrawiam,Sebastian

  214. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2010-11-16 o godz. 10:25

    Od kiedy wierzy Pan w to, co mowia, pokazuja w TV.
    ET

  215. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2010-11-15 o godz. 20:59
    Tak dlugo, jak dlugo nie potrzebujemy korzystac z termosu, jest OK.
    ET

  216. Jacobsky,
    kazdemu pisane (przepisane)…tak naprawde, to powinnismy pic wode mineralna. Czasem pozwalam sobie na lemoniade.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Sa podobno smakosze odrozniajacy smaki i zalety wod mineralnych, ja spogladam neistety na etykietke.

  217. Panie Mamona (jakos nie moge sobie wyobrazic , ze moze pisac to co Pan pisze jakas tzw dama ), czy Pan Szanowny nosi stare rozdeptane buty typu zoliborskiego , rozmiar zapewne niezbyt okazaly ?

  218. Feliks Stychowski,

    wykonam kompozycje wlasne. Z glowy, a nie z partytury. To powinno zalatwic problem latarek na czole.

    Zatem czekam na detale mojej tury objazdowej w Japonii.

    Pozdrawiam

  219. Czy istnieje syndrom nadinformacji?
    Media daja nam poczucie bezpieczenstwa oswajajac niejako z otaczajaca rzeczywistoscia. Umacniaja bowiem przekonanie o naszej podmiotowosci w kazdym schemacie komunikacyjnym. Stwarzaja one jednak czesto pozory rzetelnego, bo rzekomo opartego na wylacznosci przekazywania informacji, ktore po latach okazaja sie nic nie warte, bo okazuja sie falszywe lub conajmniej dalekie od prawdy. Z drugiej strony istnieje niebezpieczenstwo przeceniania znaczenia mediow oraz ulegania syndromowi wspomnianego oswojenia medialnego. Wowczas jest stosunkowo latwo zmieniac obszary naszego postrzegania, az do samozepchniecia do poziomu przedmiotu, co wyklucza z kolei mozliwosc naszego wplywu na medium, z ktorym obcujemy. Przewazaja wowczas sygnaly, znaki okreslajace nasza przynaleznosc do wybranej grupy, do kola wtajemniczonych. Jesli nam to poprawia samopoczucie lub nas mentalnie sublimuje, to nie widze w zwiazku z tym zadnego problemu. Jesli natomiast takie postrzeganie medialne spycha nas w kierunku teorii spiskowych, to potrzebujemy pomocy fachowej. Otwarte pozostaje pytanie czy wowczas mozemy poprzestac na pomocy dziennikarskiej. W ten sposob dochodzimy do drugiej strony szarocienia wplywu mediow na postrzegane obszary rzeczywistosci. Najlepsza metoda w przypadku watpliwosci jest dedukcyjne wykluczanie informacjo niedorzecznych, co nam w koncu umozliwi tworzenie obrazu w formie kompaktowej, latwiejszej do pojecia i zapamietania. Nadmiar informacji prowadzi nas czesto do samozapatrzenia sie, pozbawia nas krytycznego myslenia politycznego, co w efekcie ma skutki wywolujace w ciagu dalszym wesolosc drugiego. Informacji niedobor natomiast moze wplywac na samozadowolenie lub wprowadzac w stan lekowy, wywolujac niepokoj przeoczenia czegokolwiek. Postawa jedna i druga jest postawa oddalajaca nas od rzeczywistosci, przynajmniej medialnej. Jesli natomiast kolejny program TV ma byc Eureka, to wspolczuje wszystkim historykom. Jednak nie tylko historykom niezbedny jest czas, na oswajanie sie z faktami. Sam ich medialny przekaz oraz medialny obraz jest bowiem przerastajacym nas skrotem, katujacym (od cut) samodzielne myslenie.
    ET

  220. Otaga – musze Cie zaskoczyc, mam 198cm i przez to patrze na ludzi malych jak Tusk,Putin,Kwasniewski z politowaniem. Z doswiadczenia wiem ze mali ludzie staraja sie leczyc swoje kompleksy dazac po trupach do wladzy. Sa zawistni i wycwiczeni w intrygach, ale co to ma do rzeczy, przeciez nie odnosi sie to do wszytstkich, ktorzy nie urosli. Przyklad Napoleona wskazuje ze i maly moze byc wielki duchem. Przyklady Wielkiego Polaka Lecha Kaczynskiego i jego brata Jaroslawa sa ilustracja czlowieka prawego, malych wzrostem, duzych sercem i miloscia do wlasnej ojczyzny.

  221. Mamonie
    Ja rozumiem ze czyims marzeniem jest stanowisko klawisza , chodzi taki ,stuka pekiem kluczy w drzrzwi i podpatruje swoich podopiecznych.
    On jest wazniejszy od sedziego co wyroki wydaje , prokuratora co szuka przestepstwa. ON MA KLUCZE – WIEC JEST TYM NAJWAZNIEJSZYM.
    tYLKO PO CO PISAC TYLE UFRYZOWANYCH GLUPOT NA PORZADNYM BLOGU.
    Tu sa ludzie co na biale mowia biale /choc nie wszyscy/
    Jesli chce pan pisac fantastyke to ma pan dobry przyklad w telewizji wystepuje taki jeden nieogolony co tez snuje podobne thrillery.
    Mozesz p. miec dobrego mentora.
    A propos co sie stalo z MENTOREM?
    Pozdrowienia dla myszy co korzystajac z wakacji kota chca swoje prawa wprowadzac na cudzym podworku.

  222. Przy drzwiach zamknietych, czyli zgodnie z obietnica : dywgacje na temat piekla i nieba…..
    Problemem Startre’a byly proby nadinterpretacji jego slow. Fraza potocznie rozumiana, ze pieklo to inni, mialo wlasciwie calkowicie inna wymowe. Wedlug autora inni sa najwazniejsza czescia nas samych, sa nam niezbedni celem « samopoznania ». Kiedy myslimy o sobie, kiedys usilujemy poznac nasze wnetrze, uzywamy srodkow, ktorymi inni nas opisuja. Cokolwiek mowimy o sobie, powtarzamy ocene drugich o nas samych. Cokolwiek czujemy o sobie, czujemy ocene drugiego nas samych. Owa calkowita zaleznosc od drugiego implikuje uczucie znalezienia sie w piekle. Wielu z nas nie jest owo uczucie obce, uczucie calkowitej zaleznosci od osadow drugich. Nie znaczy to jednak, ze nalezaloby unikac zwiazkow z innymi. Wystarczy zdawac sobie sprawe z zasadniczej wagi drugich dla kazdego z nas. Inni umozliwiaja nam dopiero poznanie nas samych. Sartre usilowal rozbic zamknieta przestrzen kazdego z nas, przestrzen wypelniona naszymi przyzwyczajeniami, zwyczajami, ktorych nie chcemy zmienic nawet za cene cierpienia z powodu krytyki drugich. Stajemy sie poniekad « zywymiumarlymi », bo nie godzimy sie na jakakolwiek zmiane, nawet za cene wiecznej troski, cierpienia i zdziwienia z powodu krytycznego osadu naszych dzialan. W ten sposob pozostajemy dobrowolnie w piekle, we wlasnym piekle, o wiele bardziej przytulnym, bo wlasnym. Jednoczesnie dziwimy sie z powodu reakcji drugich, ktorzy nie dziela z nami wiarygodnosci. Czesto brakuje nam bowiem wiary lub godnosci, czesto jednego i drugiego. Nie pisze wogole o probach dotykania i definiowania wolnosci, bo owe proby bylyby najtrudniejsze. Rzadko tez podejmowane w blogosferze. Trudno jest nam sie pogodzic z wysilkiem uczestniczenia w zyciu spolecznym, jednoczesnie zbyt latwo i naiwnie oczekujemy naszego udzialu w « zyskach » spolecznego zaangazowania drugich czy nas samych. Widoczne jest to prawie pod kazdym wpisem w blogosferze.
    ET

  223. ET pisze:
    2010-11-16 o godz. 12:50

    Nadmiar bodźców- w tym i informacji, powoduje podniesienie się progu wrażliwości, znieczulicę….
    Nie żądaj selekcji informacji od społeczeństwa kupującego pół książki rocznie na statystycznego mieszkańca, łącznie z podręcznikami……

  224. Mamona pisze:
    2010-11-16 o godz. 09:37
    TJ – nie ma tez zadnych przeslanek, ze to nie byl zamach. Zachowanie ruskich i naszego nieopowiedzialnego rzadu wskazuja na to ze byl to jednak napewno zamach.
    Mój komentarz

    Gdy jakiś kandydat do międzynarodowej komisji lub congressman USA zażąda przesłanek od Macierewicza i Fotygi, to wykrzykną oni – to jest oczywiste – „zachowanie ruskich i naszego rządu wskazują”. Tak rozumiem podane przez Autora przesłanki wskazujące na winę ruskich. Żenada.
    Pzdr, TJ

  225. Topografia rownoleglej tozsamosci czyli rozdwojenie jazni…

    Kazda proba identyfikacji siebie samego, jest rowniez proba utozsamiania sie z l’autrui.
    Krytykujac slusznie obecny stan miedialno-polityczny posuwamy sie do granicy nonsensu oraz (toutes proportions gardées) granicy przyzwoitosci medialnej, szczegolnie gdy redukujemy ten obszar rzeczywistosci do jednej lub dwo osob z politycznego proscenium. Wazne byloby sie zastanowic nad roznica jakosciowa dotyczaca skutkow stanu uniesienia niektorych obecnych w blogosferze aplauzujacych Passentowi. Roznica ta polega rowniez na tym, ze nieznosna lekkosc bytu stanu medialnego mozemy wyrugowac w jednej sekundzie, jednym gestem w kierunku wylacznika, a zapominamy jednoczesnie, ze podobne zachowanie w niedalekiej przeszlosci rugowalo nas samych calkowicie z zycia spolecznego.
    Nalezy zauwazyc, ze partycypacja kazdego z nas w zyciu spolecznym jest bardzo wazna, a nieobecnosc w zawieszonej przestrzenii w drugim obiegu jest li tylko ruchem pozornym. Czas zaprzeszly byl czasem tworzenia uczestnictwa rownoleglego, co per se redukowalo nas do przedmiotu w przestrzenii spolecznej. Na szczescie medium mozna roznie tlumaczyc; jako srodek czegos i jako srodek do czegos. Podobnie jest z marksowska wolnoscia. Latwiej byloby nam tesknic za “futur que parfait”, gdyby nie bylo to niestety nonsensowne oraz gramatycznie niemozliwe.
    ET

  226. Zmagania z jezykiem i mowa.
    Dlaczego w owych zmaganiach wygrywa zawsze mowa? Wydawaloby sie, ze wlasnie mowa w swojej prostoscie sklania nas do niezbednego skrotu komunikacyjnego. Tak niestety nie jest. Mimo tesknoty za slowem pisanym oraz wiara w nieomylnosc zapisanego, niemal teologicznym jego traktowaniu ulegamy czarowi obrazu. Chodzi mianowicie o mowe tv. Mowa nie majaca wiele wspolnego z jezykiem daje nam zludzenie porozmienia, daje szanse na dialog. Zapominamy jednak przy tym, ze najwazniejsze sa wlasne doswiadczenia i spychamy je na margines zlozonosci myslenia w grupie. Otwieramy sie natomiast na prosty, chociaz niejednoznaczny jezyk uciekjac od rzeczywistosci, bo zdajemy sie na interpretacje wlasnego zycia w przekazywanym obrazie-mowie tv. Rugujac ow stan rzeczy ze swiadomosci kierujemy sie ku literaturze, ktora podobnie do realnosci tv, “pokazuje” nam te sama rzeczywistosc opisana jezykiem czytelnym, zrozumialym prawie dla kazdego. W ten sposob gwarantujemy sobie mozliwosc dialogu lub przynajmniej sie nam tak wydaje. Wychodze z zalozenia, ze ulegamy tu grze pozorow. Swiat tv i literaury opisany lub raczej przedstawiony w podobny sposob prosta mowa jest swiatem odrealnionym. Bowiem, gdy brakuje nam miejsca na refleksje, brakuje nam miejsce na dialog. Sadze, ze refleksja nastepuje przewaznie po dialogu, chociaz moze sie rowniez rodzic z lub w medytacji. Pozostaje pytanie, co nas zubaza wielokrotnie, brak dialogu czy brak refeksji. Wydaje mi sie , ze jezyk wirtualny zatraca swoja funkcje spoleczna, zachowujac jednak po czesci funkcje komunikacyjna lub nawet, jak niektorzy racza twierdzic, ja rozbudowuje. Moim zdaniem tylko dialog umozliwia nam opuszczanie obszarow samotnosci. Stad atrakcyjnosc blogosfery, niezaleznie od poziomu jezyka i mowy w niej obecnych. Czesto sa one opresyjne, prymarne, pozbawione jakiegokolwiek smaku czy gotowosci na wysluchanie drugiego. Ba, ow stan rzeczy wyklucza jakiekolwiek zrozumienie, o porozumieniu nie wspominam. Osamotnienie spycha nas do sieci, chec przekazania sobie czegokolwiek okazuje sie tylko namiastka realnych oczekiwan oraz tesknot. Dlatego tez opuszczamy targowisko sieci dobrowolnie uciekajac do nisz, w ktorych przekazanie sobie czegokolwiek jest lub byloby mozliwe. Niestety okazuje sie, ze nawet intymne dialogi rodzinne sa sterylnie wywazone i czesto pozbawione tresci. Monolog jako taki nie ma bowiem zadnego sensu, bo bez oporu czytelnika lub interlokutora nie ma zadnej szansy na jakikolwiek postep w zmaganiu sie z jezykiem i mowa oraz ich zawartoscia. Najczescie jednak problem porzebany jest w zawartosci (tresci) lub jej braku.
    ET

  227. # ET pisze:
    2010-11-15 o godz. 16:10

    …Wyznam Panu, ze nie potrafie odroznic dobrego stolowego wina od niedobrego wyselekcjonowanego. Dlatego od lat pije konsekwentnie ciagle to samo wino. Przez lata cale dawalem sie nabierac fachowcom od marketingu i pilem rokrocznie “kwacha” z okolic Lyonu; Beaujolais…

    Wypiłem pewnie hektolitry dobrego wina we Francji i sądzę, że Pan trochę przesadza, ale jeśli Pan pije dobre Beaujolais to Panu zazdroszczę. Polecam „B. Nouveau”, tani, lekki i na dniach powinni zacząć sprzedawać.

  228. Czy Palikot mówi źle?
    http://www.gazeta.tv/plej/0,100864.html#kanal=Plej,typ=szukaj,film=88284_8639973,slowo=palikot,strona=1,sortuj=data

    Jestem ciekaw, czy ruszy, zmobilizuje do większej aktywności
    „milczącą większość” niegłosującego społeczeństwa…..

  229. Kleofas 19.37
    W umyśle Kleofasa z upływem czasu i wejsciem w andropauzę nastapila schizofreniczna transformacja w Jarka Kaczynskiego. Leci wyłącznie jego tekstami i nie tylko jest najmadrzejszy w całej wiosce, ale w dodatku jeszcze prześladowany przez rzucajacego sie na niego bęcwała absolwenta. Za chwile zrezygnuje z ochrony BOR i wynajmie wlasnych goryli, a potem wysle delegację z prośbą powołanie komisji w jego sprawie do rządu USA !
    PS Potem bedzie sie tłumaczyl że byl na prochach !

  230. Pan tu sobie Sz. Panie Passent urlopujesz a tam Polska jest najwazniejsza !
    Poki co jeszcze nic i nikt nie gore.

  231. Teresa Stachurska @ 10:31

    Artykuł podaje oczywiście prawde – ale częsciową, na tym polega problem.
    Red. Zawadzki nie musi nigdzie jezdzic, w tani sposób może sprawdzic na internecie ze ultrasondę w USA można zrobic sobie za $200: http://www.compareultrasoundcost.com/

    Jeżeli chciałby rzetelnie przedstawic temat, to koniecznie oprócz niewatpliwych chorób amerykanskiej służby zdrowia – powinien napisać cos wiecej.
    Np, że wiekszośc szpitali przypomina standardem hotel Hilton a poziom usług jest nadal mieści sie w czołowce światowej.

    Proszę nie traktować moich wywodów jako obrony systemu który finansowo staje się abstrakcją , imploduje oraz musi byc zreformowany.
    Mój wtręt dotyczy jedynie dziennikarskiej rzetelności . Pozdrawiam

  232. Prosze mi wybaczyc ten wpis, ze nie jest na temat ale owy dotyczy tez kultury.

    Swiebodzin ma Batman’a.

    http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs994.snc4/76711_169716343052979_155627007795246_447949_3197107_n.jpg

  233. TJ pisze: 2010-11-15 o godz. 22:20

    „Nie ma żadnych przesłanek wynikających z badań polskiej komisji, które by wskazywały na zamach jako przyczynę katastrofy smoleńskiej.”

    Aby to osiagnac rzad PO zlamal prawo i zrobil z samolotu i lotu wojskowego/panstwowego samolot i lot cywilny, a nastepnie przekazal polska wlasnosc, czyli czarne skrzynki, ciala ofiar i wrak Rosji, a konkretnie MAK. „Przeslanki” oceny katastrofy sa zatem nielegalnie w Rosji, zdrada polskiej racji stanu jest w Polsce, a na Blogu triumfuje z tego powodu TJ: i co, warto bylo podskakiwac Tuskowi? Teraz „nie ma żadnych przesłanek”, nasi gora! A frajerzy niech placa swym poziomem zycia, tak by wiernym skapnelo sie nieco wiecej.

    MAK ma zas prawo badac tylko samoloty cywilne i ma taki program komputerowy o nazwie „Wina Pilota”. Do tego programu MAK wpisuje wszystkie parametry lotu oraz swoje oczekiwania co do winy pilota, a program automatycznie zmienia te parametry lotu i zapisuje je do „oryginalnej” czarnej skrzynki.

    Niemniej fachowcy niezalezni od tych, ktorzy nielegalnie uniemozliwili badanie polskich dowodow przez „polska komisje”, wskazuja na wiele niedorzecznosci oficjalnych ustalen:
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101001&typ=po&id=po01.txt
    A TJ przekona sie jeszcze o sile demokracji.

  234. Wihajster
    Proponuję używanie nowej nazwy, ktorą wyczytalem na blogu. Nie Świebodzin tylko Rio de Świebodzinińjo. Nazwa warta popularyzacji.
    Pozdrawiam

  235. TJ pisze –
    To teraz napisz argumenty ze to nie byl zamach – bedzie jeszcze wieksza zenada. Dla logicznie myslacego czlowieka byl to jednak zamach, ktory rzad stara sie ukryc. Dlaczego nie zgadza sie prokuratura na sekcie zwlok w Polsce, dlaczego nie oddano czarnych skrzynek, dlaczego dewastowano samolot… Pytan jest mnostwo i dopoki nie ma nie odpowiedzi wszystko wskazuje na zamach,chyba ze ktos chce byc slepy na fakty.

  236. TJ pisze: 2010-11-16 o godz. 14:30

    **Gdy jakiś kandydat do międzynarodowej komisji lub congressman USA zażąda przesłanek od Macierewicza i Fotygi, to wykrzykną oni – to jest oczywiste – „zachowanie ruskich i naszego rządu wskazują”.**

    Przeciwko Irakowi Sadama Husseina w ogole nie bylo zadnych dowodow. Jesli jednak „grupa trzymajaca wladze” sprzedala sie CIA, na co wiele wskazuje, to faktycznie USA nie uwierza, ze 2+2=4, a TJ bedzie sie mogl cieszyc.

  237. TJ pisze: (2010-11-15 o godz. 22:20)

    „Mamona…Nie ma żadnych przesłanek wynikających z badań polskiej komisji, które by wskazywały na zamach jako przyczynę katastrofy smoleńskiej.”

    Dajmy czadu.
    Ja tez bym podobnie – no moze nie calkiem – odpowiedzial Mamonie. Mamono! Zaponij o marzeniach dojscia do tzw. prawdy. Wielokrotnie uzywany przyklad zamachu na JFK i „prawdy o samotnym szalencu” Oswaldzie powinien dac ci cos do myslenia. Tam FBI, nie bez wspoludzialu CIA, „prowadzilo” Oswalda, poprzez Minsk, mafie i czort tam wie przez co jeszcze, od poczatku do konca i nigdy sie z tego publicznie nie wytlumaczylo. Komisja Warrena zalawila sprawe swoim raportem tak jak miala zalatwic. Czyli tak, zeby do zadnej „goracej” wojny nie doszlo. Bo zimna wojna sluzyla wszystkim doskonale i nikt „goracej” do niczego nie potrzebowal.

    Nie inaczej bedzie z raportem smolenskim MAKu. Dzisiaj tez nikt nie potrzebuje „goracej” tzw. polityki wschodniej kaczystow. Wycieczka Macierewicza, z tlumaczka („dziekuje za Fatyge”) do Waszyngtonu to nastepny przyklad wyalienowania z rzeczywistosci polskiego kaczyzmu. Podobnie jak nia byla wycieczka do Gruzji. sp. Prezydenta. Przeciez takie posuniecia sa nie tyle juz wbrew KGB. One sa kontra swiatowej polityce, zmierzajacej do zblizenia z Rosja.

    Jak sie pomysli, ze Macierewicz, z tlumaczka, jada do USA WBREW ewentualnemu „prowadzeniu sprawy” przez FBI, CIA czy inna NSA (w ramach wspolpracy z KGB), to tylko zeby bola i spodnie opadaja.

  238. kadett,

    Ciekawa eskalacja prawdomownosci…

    Tu tez sa ‚festiwale informacji’ z ‚walkiem’ i cegla. Zwracaja uwage jak wypadek samochodowy – zwalniaja ruch i ludzie jada dalej. Kleofas doskonale o tym wie. Sprowadza sie to do wlasnego wyboru.

    Motto – ‚cała prawda całą dobę’ odstrasza.

  239. Szanujmy wiewiórki!.
    Jestem przerażony okropnością jazdy „jeepami” nuworyszy i pozostałych szybkich jeźdźców po polskich drogach. Zostałem pouczony przez użytkownika pobocznej drogi, że stoję na awaryjnych światałach i to na środku drogi. Poprostu czekałem jak wiewiórka przeniesie swoje prawdopodobnie wszystkie zapasy na druga stronę drogi. Do rękoczynów nie doszło.
    PS. Czytam podręcznik „Ekologia owadów” autorstwa A.Sz.

  240. Michał pisze:

    2010-11-15 o godz. 23:28

    Szanowny Panie Michale

    Oczywiscie ma Pan racje.
    Moja uwaga tyczy dylematu; co lepsze oryginal czy tlumaczenie?
    Pan zna odpowiedz.
    Ja nie.

    Slawomirski

  241. antonius pisze:

    2010-11-16 o godz. 15:41

    „Wypiłem pewnie hektolitry dobrego wina we Francji”

    Jak watroba?

    Jak mozg?

    Slawomirski

  242. Akcja ze zrzeszeniem to recydywa Kluzik w oszukańczym procederze .
    Bezczelna baba .

  243. kadett,

    Moj komentarz do Ciebie nie doczekal sie akceptacji. Ten sam komentarz do Ciebie umiescilam na blogu Kleofasa przy ostatnim tekscie.
    Mam nadzieje, ze Kleofas nie ma nic przeciwko temu.

  244. TJ (2010-11-16 o godz. 14:30)

    „„zachowanie ruskich i naszego rządu wskazują”. Tak rozumiem podane przez Autora przesłanki wskazujące na winę ruskich. Żenada.”

    Inny to tak ujal:
    „przywódca opozycyjnej partii, PiS, Jarosław Kaczyński, który nakazał bratu nie wierzyć rosyjskim kontrolerom lotu i lądować we mgle. No bo tam była zmowa Tusko-Putinowska, żeby do drugiej uroczystości nie dopuścić! To jest jedyny punkt, w ktorym mozna Genialnemu przyznac jakas racje.”

    http://kuczyn.com/2010/11/08/twarze-falszywej-kampanii-za-burta/#comment-103077

    Tez zenada.

  245. Najbardziej podła telewizja TVN na widok szczurów uciekających z PISu dostała wścieklizny i nadaje bez przerwy wydanie specjalne. Po kolei pojawiają się bohaterowie, dwie wstrętne baby i kilku palantów różnego wzrostu i tuszy, ale jednakowo głupich. Rozśmieszała scena gdy za paradującą jak śmierdzący nadęty paw Jakubiak pędziła zgraja tzw dziennikarzy z kamerami. W ten sposób robi się z idiotów mężów stanu. Mamy ich w tym kraju tysiące, wiele za dużo. Jak długo to potrwa dokąd szlag nie trafi? Ten kosmiczny Chrystus w Świebodzinie powinien na to spluwać, nie mówiąc o innych gestach.

  246. Mamona pisze (13.23 dnia 16.11).

    Miałem nie pisać do Mamony, ale ze względu na małego Napoleona i Wielkiego Lecha, poświęcę kilka linijek. Jeśli takie nazwisko, jak Dziewoński – Dudek coś tobie mówi, to posłuchaj: św.p. tenże Dziewoński popełnił wykład na temat kurdupla, z czego wynikało, że nie wiązał On pojęcia kurdupel bezpośrednio ze wzrostem osobnika. Kurdupel, oznacza miałkość charakteru, przerost ambicji nad możliwościami, pychę i podłość. Czy wystarczy tych cech? Jednak, jak każda teoria dopuszcza również małe odstępstwa od tej zasady. Dwumetrowiec także może być w tym znaczeniu kurduplem, a mały wzrostem porządnym człowiekiem. Są to jednak tylko małe odstępstwa od zasady.
    Teraz najważniejsze, pies buldog to uosobienie ludzi słusznego wzrostu (ja mierzę sobie 187 cm). Są to z reguły cierpliwi, pogodni, uczynni, gotowi pomóc każdemu i nawet tolerancyjni.Ratlerek jako uosobienie ludzi niewysokich to jeden z najpaskudniejszych stworzeń, nigdy nie zapomni urazy, ugryzie w kostkę po latach i w ogóle wstrętny pies!!
    Wnioskowanie pozostawiam tobie, niczego nie sugerując i mam nadzieję, że twoja kora mózgowa nie jest prosta jak skóra na kolanie. I to by było na tyle.

  247. Grzesio pisze:

    2010-11-16 o godz. 18:31
    „TJ pisze –
    To teraz napisz argumenty ze to nie byl zamach – bedzie jeszcze wieksza zenada. Dla logicznie myslacego czlowieka byl to jednak zamach, ktory rzad stara sie ukryc. Dlaczego nie zgadza sie prokuratura na sekcie zwlok w Polsce, dlaczego nie oddano czarnych skrzynek, dlaczego dewastowano samolot… Pytan jest mnostwo i dopoki nie ma nie odpowiedzi wszystko wskazuje na zamach,chyba ze ktos chce byc slepy na fakty.”

    Moj komentarz

    Autorze, jeśli stawia się prokuratorką hipotezę o zamachu, to się przytacza się argumenty za, a nie domaga się od adwersarzy udowodnienia, że zamachu nie było. To zadaniem prokuratora jest sporządzenie aktu oskarżenia, a w nim przytoczenie konkretnych dowodów.
    Jakie konkretne dowody zebrał Autor?

    To, co Autor wymienił powyżej, to są wydumania, narzekania i sianie tysięcznych wątpliwości typu, a dlaczego nie oddano czarnych skrzynek, a dlaczego nie zgodzono się na sekcję zwłok w Polsce. itd.

    Czy zdaniem Autora w czarnych skrzynkach jest zapisana prawda o zamachu, a sekcja zwłok może tę prawdę potwierdzić? Jeśli tak, to proszę o wypowiedzi fachowców – jakiego rodzaju zamach, konkretnie – wybuchy w silnikach, wybuch wewnątrz kadłuba, celowe uszkodzenie sterów, impuls elektromagnetyczny, laser, sztuczna mgła, mikroładunki wybuchowe w silniku i przyrządach, fałszywe dane z lotniska, zamachowiec samobójca, szaleniec na pokładzie, fałszowanie danych w kartach lądowania, fałszowanie obrazów dla TAWS, fałszywe radiolatarnie,
    a nie wiecznie żywe prawdy typu „dla każdego logicznie myślącego człowieka był to jednak zamach”. Takimi stwierdzeniami, to Heniu przemawia do Zenka w osiedlowym barze na przechadzce w temacie „co tam panie w polityce”.

    Generalnie zwolennicy teorii spiskowych głoszą wiele, a gdy przyjdzie do konkretnych dowodów? -Cisza, jak w kościele.

    Pzdr, TJ

  248. Panie Momona, Panskie wyjasnienie (jezeli bylo skierowane do mnie , bo nie mam pewnosci ) wiele a wlasciwie wszystko wyjasnia.
    Nie jestem wcale zaskoczony . Jezeli to raczej niepocieszony ale to pewnie jakis niezdrowy moj snobizm przezemnie przemawia . Na wszelki wypadek gdyby nie rozumial Pan o czym pisze to o tym samym co poprzednio.

  249. Tylko Gauguin potrafiłby ją sportretować – tyle wigoru, tyle koloru ma w sobie ta dobra wróżka PiSu.

    „- Poproszę prezesa, by nikogo więcej nie wyrzucał z PiS – dodała Jadwiga Staniszkis komentując sytuację Pawła Poncyljusza w partii.”

    Pzdr, TJ

  250. Do Grzesia i Mamony; macie jak najbardziej racie,to byl zamach.

    Putin powinien sie przyznac ze kazal zestrzelic samolot z Polskim
    prezydetem a uciekajacych z wraka kazal wystrzelac z pepeszy
    przeciesz wystrzaly bylo slychac.
    Ale miejmy nadzieje ze nasz najlepszy de,konspirator Macierewicz
    to wyjasni i opublikuje.
    Brakuje mu jeszcze tylko kilka zdjec z Amerykanskiej satelity
    ale juz tam poiechal i niebawem je uzyska.

  251. # Orteq pisze: 2010-11-16 o godz. 19:02

    „Zaponij o marzeniach dojscia do tzw. prawdy.”

    Opinia typowa dla ludzi o duszy niewolnika.

    **Wielokrotnie uzywany przyklad zamachu na JFK i „prawdy o samotnym szalencu” Oswaldzie powinien dac ci cos do myslenia. Tam FBI, nie bez wspoludzialu CIA, „prowadzilo” Oswalda, poprzez Minsk, mafie i czort tam wie przez co jeszcze, od poczatku do konca i nigdy sie z tego publicznie nie wytlumaczylo. Komisja Warrena zalawila sprawe swoim raportem tak jak miala zalatwic. Czyli tak, zeby do zadnej “goracej” wojny nie doszlo. Bo zimna wojna sluzyla wszystkim doskonale i nikt “goracej” do niczego nie potrzebowal.**

    Odpowiedzialnosc ZSRR za zamach na JFK jest skrajnie nieprawdopodobna. Pisze pan glupstwa.

    **Nie inaczej bedzie z raportem smolenskim MAKu. Dzisiaj tez nikt nie potrzebuje “goracej” tzw. polityki wschodniej kaczystow.**

    Gdyby Kaczynski faktycznie prowadzil **tzw. “goraca” polityke wschodnia**, to balby sie leciec do Rosji. Tymczasem ani on ani dowodztwo armii nie mialo przeslanek by bac sie zamachu Rosjan.

    Gdyby Putin dokonal zamachu, to nie obejmowalby formalnie kierownictwa dochodzenia. Rosja mogla upozorowac zamach Al-Kaidy w Warszawie. Natomiast Rosja moze ciagnac olbrzymie korzysci polityczne z zatajenia zamchu, co jej umozliwil rzad Tuska. Przekazanie dowodow Rosji i przefalszowanie samolotu wojskowego w cywilny mozna tlumaczyc tylko strachem Tuska, ze dowody znajda sie w Polsce i przprowadzone zostanie uczciwe sledztwo. Tusk mogl sie takze bac, ze Rosja w przypadku konfliktu zacznie ujawniac niezlustrowanych z zaplecza Tuska i PO.

    Bezczelne lgarstwo ministra Millera:
    „O charakterze lotu nie decyduje właściciel samolotu, tylko cel przelotu. A celem tego lotu było przewiezienie konkretnych osób, w związku z tym miał on charakter lotu pasażerskiego. (…) – powiedział PAP minister, który przewodniczy pracom polskiej komisji badającej katastrofę w Smoleńsku.”
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/szef-mswia-to-byl-lot-cywilny,1,3701964,wiadomosc.html

    Nalezy zdac sobie sprawe z tego, ze Tusk przefalszowujac samolot wojskowy na cywilny stworzyl sytuacje, przez ktora – nawet gdyby Rosjanie podali prawde, a tylko stwarzali pozory mataczenia w sledztwie aby oslabic Polske i NATO wywolujac kryzys zaufania – pokolenia Polakow nie beda wierzyc swym kolejnym rzadom. Tusk jest odpowiedzialny za oslabienie Polski i NATO tym kryzysem zaufania.

    **Wycieczka Macierewicza, z tlumaczka (”dziekuje za Fatyge”) do Waszyngtonu to nastepny przyklad wyalienowania z rzeczywistosci polskiego kaczyzmu. (…) Przeciez takie posuniecia sa nie tyle juz wbrew KGB. One sa kontra swiatowej polityce, zmierzajacej do zblizenia z Rosja.**

    Nie sadze, by caly swiat mial do Rosji pozytywny stosunek. Jesli ChRL kupuje 200 Airbusow, a Rosja 150 Boeingow, to mozna to tylko tak tlumaczyc, ze Rosja nie dostala od UE duzo, duzo mniej, niz chciala, a ChRL ma, jak sie zdaje, do Rosji o cos pretensje. PiS dostarcza Smolenskiem Republikanom amunicji przeciw Demokratom – to moze dac jakies korzysci, bo USA nie wypada nie domagac sie porzadnego sledztwa, czyli popierania swych Oslow Trojanskich, czyli malych krajow UE, tzw. „Nowych Europejczykow”. PiS zwaca sie tez do UE, w sumie do kazdego, a zachodnie demokracje nie maja „duszy niewolnika” i wiedza, ze nie moga pozwolic Rosji na lekcewazenie prawa. UE sprzeciwila sie USA ws napasci na Irak – to dowod samodzielnosci, ktora ulatwia obrone UE przy pomocy Euro przeciwko opodatkowaniu dolarem. To tylko w Polsce mozna argumentowac jak pan, ze lepiej udawac, ze nie widzi sie lamania prawa przez Rosje.

  252. Kadett

    Twoja interpretacja braku briefings jest bardzo sensowna. Nie odpisywalem, bo zostawialem miejsce innym. Ale Twoj BROS wymaga wspoldzialania. Wspoldzialania ? Jakis czas temu duzo bylo o PR, Nawet uczonych ze Stanow sprowadzali. Nawet byl facio „do wizerunku”. I wizerunku nie ma, i briefings nie ma. Prostactwo wylazi wszedzie i o czym tu mowic ? Na blogu, rzekomo dla inteligencji, sypie sie co popadlo. Prostactwo w Sejmie, prostactwo w Rzadzie, prostactwo w Belwederze. Brak manier, pieknego jezyka, stylu. Skonczyli sie te co piszo, tera bedo rzondzic te, co nie piszo ! – obwiescil po wyzwoleniu sekretarz dzielnicowy. I tak zostalo do dzis. I co tu wymyslac briefings i inne trelemorele pospolstwu, ktore nawet nie wie oczym mowa.

    Chodz, Orca, pomodlimy sie za szczesliwe wyprowadzenie. A frajer Kadett niech sie meczy, jak sam chcial (!).

    P.S. Czy wiadomo, kiedy wraca red.Passent ?

  253. A propos lektur nieobowiazkowych, proponuje Pietrzaka:

    http://www.youtube.com/watch?v=sOIEs9VdQOk&feature=related

  254. Wlasciwie mialem zamiar wkleic ten link, ale nie szkodzi, tamten poprzedni jest rowniez swietny, jak zreszta wszystko Pitrzaka

    http://www.youtube.com/watch?v=qTV_pT2ZWec&feature=related

  255. ET pisze:

    2010-11-16 o godz. 10:19

    Szanowny Panie ET

    Serdecznie dziekuje za film. Nie zdawalem sobie sprawy ze taki film istnieje. Rok 68 pozostaje w mojej pamieci na zawsze z powodu wiosny i lata. Totalitaryzm i antysemityzm wyksztalcily Lizakowych Ludzi na dobrych obywateli PRL.
    I niech ktos teraz zaprzeczy ze Polacy nie sa najlepiej wyksztalceni na swiecie.

    Slawomirski

  256. Baedzo dobrze, ze nie ma stalych konferencji prasowych. Byloby to najnudniejsze z wydarzen tygodnia w zestawieniu z reszta tego, co sie dzieje w polityce, i pewnie dosc szybko doszloby do tego, ze rzecznik produkowalby sie przed kilkoma zaledwie dziennikarzami.

    No i przed Kleofasem. W pierwszym rzedzie, z rozpalonymi z podniecenia licami.

  257. jasny gwint pisze:

    2010-11-16 o godz. 20:49
    „Najbardziej podła telewizja TVN na widok szczurów uciekających z PISu dostała wścieklizny”

    Pamietam ten styl pisania do ciemnych mas pracujacych PRL.

    Slawomirski

  258. ET pisze:

    2010-11-16 o godz. 13:53

    Szanowny Panie ET

    Swietny wpis. Oceniam siebie jako produkt interwencji ludzi mnie otaczajacych. Poniewaz od 81 roku mieszkam poza krajem czuje innosc lat polskich w porownaniu do lat zagranicznych.

    Slawomirski

  259. Piotr Kraczkowski (2010-11-16 o godz. 18:33)

    „Przeciwko Irakowi Sadama Husseina w ogole nie bylo zadnych dowodow. Jesli jednak “grupa trzymajaca wladze” sprzedala sie CIA, na co wiele wskazuje, to faktycznie USA nie uwierza, ze 2+2=4, a TJ bedzie sie mogl cieszyc.”

    Ten sie cieszy kto sie cieszy ostatni. Najwazniejszym jest zeby wiedziec z czego sie cieszyc. Czy Pan, na przyklad, bedzie wiedzial z czego sie cieszyc po opublikowaniu raportu MAK o katastrofie smolenskiej? Z tego co widac, slychac i czuc, tam nie bedzie NIC, w tym raporcie, z czego Pan bedzie sie mogl cieszyc. Bo tam nikogo, procz Kaczorow (jeden juz niezywy, drugi sie stara jak moze), i strony polskiej, nie beda obwiniali za nic.

    Zycze dalszych sukcesow w sikaniu pod wiatr.

  260. Smoleńsk -ten samolot nie miał prawa wystartować z W-wy .
    Pretensje Polska może mieć do siebie .
    Fotyga Macierewicz- dużo hałasu o nic . Okazuje się ,że dopiero na miejscu domawiają spotkanie z tym Kingiem /kim on jest ? co on może ? NIC /
    Powinni za podróż zapłacić z własnej kieszeni

    Zrzeszenie kLUZIK – PIS w werrsji soft . Akcja by otumanić spoleczenstwo .
    Wystarczy popatrzeć na skład osobowy

  261. Piotr Kraczkowski (2010-11-17 o godz. 00:09)

    „Orteq: “Zaponij o marzeniach dojscia do tzw. prawdy.”
    Piotr Kraczkowski: „Opinia typowa dla ludzi o duszy niewolnika.””

    Panie Kraczkowski drogi! To dlaczego nie pojsc na calego i walnac: ty rabie! Moze wtedy stworzy Pan z tego jakis argument. Bo teraz to ta „dusza niewolnika” brzmi piskliwie i za wiele nie wyjasnia. Nie wiecej niz argument: a u was Murzynow bija. Choc to, oczywiscie, nie o to chodzi.

    Staram sie nie odbierac tego jako inwektywe. Bo to taki pollyanna, w gaciach, juz ze mnie jest.

  262. cynamon 29,

    mordo ty moja, szukalem ciebie. Co to za „dzialania rodzinne”?
    Dobrze, z jestes. Zezowaty dostrzegl, iz nie ma MENTORA.
    Byc moze trafil na index, chociaz ja nie zauwazylem herezji
    w jego textach. Walil ostro i tyle.

  263. Przyjemnie się to czyta!
    http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,8672336,Jacek_Majchrowski__Nie_obiecuje_rzeczy_nierealnych.html
    A „Polska jest najważniejsza”, zleży jednak dla kogo?

  264. Kleofas pisze m.in.:
    A frajer Kadett niech sie meczy, jak sam chcial (!).

    Kleofasie, mnie w zupełności wystarczą dotychczasowe tytuły naukowe, do których mam stosunek raczej nienabożny. Poza tym nie bardzo wiem, gdzie się lokuje „frajer”? – czy przed „doliniarz” czy za „meliniarz” i czy w USA godzi się zamieścić „fr” na wizytówce? A właściwie, to o czym był twój wpis, Kleofasie?

    PS.
    Po polskiemu mówi się o ludziach co najwyżej „beczy” albo „beka” (a niech tam beczy – pogardliwie „wypłakuje się”; bekanie – rodzaj odgłosów z górnej części przewodu pokarmowego . „Meczy”, „muczy” odnoszaą się do zwierząt i wtedy bez „się”, chyba że w znaczeniu zaszczekał się na śmierć.

    pies (szczeka)
    baran (beczy)
    koń (rży)
    kaczka (kwacze)
    kura (gdacze)
    kot (miauczy)
    krowa (ryczy)
    kogut (pieje)
    wrona (kracze)
    sowa (pucha)
    bocian (klekocze)
    kukułka (kuka)
    wróbel (ćwirka)
    wilk (wyje)
    żaba (rechocze, kumka)
    gęś (gęga)
    świnka (kwiczy)
    koza (meczy)

  265. Piotr Kraczkowski (2010-11-17 o godz. 00:09)

    Orteq: „FBI, nie bez wspoludzialu CIA, „prowadzilo” Oswalda, poprzez Minsk, mafie i czort tam wie przez co jeszcze, od poczatku do konca”
    Piotr Kraczkowski: „Odpowiedzialnosc ZSRR za zamach na JFK jest skrajnie nieprawdopodobna. Pisze pan glupstwa.”

    No i gadaj tu z takim. Czy ja napisalem jakies „glupstwo” o odpowiedzialnosci ZSRR? Nic takiego nie napisalem, czlowieku! Ty dalej nie kapewu? Nie bylo zadnej sugestii, skad odpowiedzialnosc za smierc JFK, z ktorej strony, przyszla. Widze ze musze ci kawe na trotuar wylac w tej sprawie.

    Tam chodzilo o WEWNETRZNA, w USA, utrate kontroli wladzy. Kennedy wymykal sie chlopcom Edgara Hoowera @co., sprawujacym wladze. (Slyszales moze o ksiazce Kosinskiego, czy filmie „Being there”? Jest o tym, kto NAPRAWDE sprawuje wladze w USA i w swiecie). Wedlug FBI Hoovera, Kennedy zmierzal w strone niebezpiecznego ryzykanctwa. Jego „Jestem berlińczykiem, *Ich bin ein Berliner*”, z czerwca 1963 roku, w odpowiedzi na wybudowanie przez Sowietow muru berlinskiego niecale dwa lata wczesniej, bylo sygnalem wymykania sie prezydenta z pod kontroli „wlasciwej wladzy”. Oraz zagrazalo ustanowionemu porzadkowi swiata. Czyli, podzialowi na dwa obozy, i wszechwladnie panujacej doktrynie zimnej wojny. Kto polozyl kres wymykaniu sie JFK z pod kontroli „chlopcow”, ja wogole nie sugerowalem. Napewno nie wskazywalem Sowietow. A zagrozenie „goraca” wojna bylo wieksze w Zatoce Swin w 1961 roku niz po zamachu na Kennedy’ego w listopadzie 1963 roku.

    Hej, rocznica tuz, tuz. Moze jakis marszyk z pochodniami albo inna scieme pisowska?

  266. # Mamona pisze: 2010-11-16 o godz. 09:52
    ======================

    ….(!!?!)

    Niezaleznie od tego jaki Tusk jest wredny, ani jaki Putin zbrodniczy… niezaleznie ile zarowek brakowalo w radiolatarniach i jak pijani byli kontrolerzy…
    niezaleznie od tego jak bardzo byla drewniana komorka kontroli lotniska i jak dziurawe samo lotnisko/ladowisko…
    niezaleznie od tego czy brzozka byla za gruba czy za cienka…
    to nikt ich nie byl wladny ZMUSIC zeby tam nurkowali na slepo w mgle.

    Sami zadecydowali…

    Kto to byli ci „oni” powinnismy sie wreszcie dowiedziec.
    Cala reszta to okolicznosci poboczne, o malym znaczeniu.

    Rozumiem, ze wiadomo bylo ZAWCZASU ze lotnisko bylo nieadekwatne, o slabym wyposazeniu, i czynne tylko na pol gwizdka, ( tak czy nie? ) wiec trzeba bylo tam nie leciec…

    Niech Pan wreszcie puknie sie w ten pusty czerep, bo to sie juz staje nudne…
    Georges53.

  267. @kadett – zapomniales jeszcze o jednym
    antypolski rzad tuska (klamie)

  268. # Orteq pisze: 2010-11-17 o godz. 08:54

    „po opublikowaniu raportu MAK o katastrofie smolenskiej? Z tego co widac, slychac i czuc, tam nie bedzie NIC, w tym raporcie, z czego Pan bedzie sie mogl cieszyc. Bo tam nikogo, procz Kaczorow (jeden juz niezywy, drugi sie stara jak moze), i strony polskiej, nie beda obwiniali za nic. Zycze dalszych sukcesow w sikaniu pod wiatr.”

    Odziedziczony po ZSRR system gospodarczy Rosji nie karal rynkowo za produkty i uslugi niskiej jakosci, a straty przerzucal na wszystkich, produkowal technike, na ktorej nie mozna polegac. Piloci natomiast wiedzieli, ze za bledy zaplaca zyciem. Piloci zatem byli i sa najsilniejszym ogniwem lancucha przyczynowo-skutkowego katastrof badanych przez MAK – piloci zyli bezpieczenstwem lotow, piloci doskonalili sie zawodowo takze na wlasna reke, aby przezyc: pytali kolegow, czytali literature, szacowali bezpieczenstwo roznych sytuacji, odwazali za i przeciw, rozgrywali w myslach rozne scenariusze itd. Piloci byli i sa jedynymi, ktorzy wiedzieli, ze za zla prace zostana ukarani smiercia. Wszyscy inni wiedzieli, ze za zla prace nic im nie grozi.

    Mimo takiego stanu rzeczy MAK zawsze stwierdzal, ze zawinil „czynnik ludzki”, glownie piloci – zawsze! Dlatego Tusk oddal sprawe MAK. Takze polskie media haniebnie, bez najmniejszych dowodow, obwiniaja pilotow, ze byli tak glupi by nie rozrozniac wysokosciomierza barycznego od radiowego, ze rzekomo ladowali we mgle itp. itd.

    Jesli pan powie kontrolerowi, ze ma pan bilet, ale pan mu go nie pokaze, nie udostepni tego dowodu, to zaplaci pan kare za jazde bez biletu. Zostanie przyjete, ze pan biletu nie ma. Podobnie nalezy wnioskowac w przypadku rzadu Tuska: poniewaz lamie on prawo i falszuje status samolotu byle tylko uniemozliwic Polakom posiadanie polskich dowodow i przekazuje te dowody znanemu z oszustw MAK, to nalezy wnioskowac, ze rzad Tuska ukrywa zamach. Sady skazuja nawet za zabojstwo bez dowodow, a tylko w oparciu o poszlaki.

    Poszlaki najlepiej pasuja do zamachu przez mafie WSI, ktora zmanipulowala kokpit w Warszawie, byc moze we wspolpracy z rosyjskimi gangsterami z KGB. Tupolew najprawdopodobniej rozbilby sie spadajac niekontrolowanie z wysokosci ok. 130 m na kazdym lotnisku, a tylko nam mgla i osobliwosc Katynia utrudniaja interpretacje faktow. Niewykluczone, ze jakas trudno wykrywalna bomba miala zabic pasazerow wzmacniajac efekt uderzenia samolotu o ziemie. Celem byloby zamiana polskiej demokracji w iluzje, tak by mafia WSI mogla przechwycic miliardy podatkow i za pieniadze podatnikow stac sie rzadzaca w Polsce elita milionerow.

    Sadzac po bredniach wypisywanych jednoczesnie, jak na rozkaz, przez prawie wszystkie polskie media, mafia ma te media w znacznej mierze pod swoja kontrola. Strata dla Polakow polegalaby takze na tym, ze traciliby nie tylko przez kradziez podatkow, ale glownie przez zla strukture wydatkow publicznych oraz ciagly strach polskiej mafii z WSI przed wiedza USA i Rosji majacych kartoteki polskiej niezlustrowanej agentury.

    Zasadniczym problemem jest, ze mafia nigdzie nie wspiera nauki, polska mafia bedzie dzialac w zbrojeniowce sprzedajac nam po zawyzonych cenach niepotrzebna nam bron prywatnie i naszemu wojsku, plus narkotyki, alkohol, prostytucja i pornografia, oraz tradycyjnie budownictwo.

    Prezes PAN zwrocil przy okazji otwarcia muzeum nauki „Kopernik”, ze polski naukowiec konfrontowany jest z tymi samymi naukowymi problemami co naukowcy na calym swiecie, ale ma 10 razy mniej pieniedzy niz jego koledzy w zachodniej UE. Na blogu podawalem dotad, ze na nauke Polska przeznacza 0,5% dochodu narodowego, a zachodnia UE 2%. Prezes PAN zwrocil uwage na to, ze te 2% w zachodniej UE liczone sa od astronomicznie wyzszych dochodow narodowych zachodniej UE ! To prowadzi do tej 10-cio krotnej przewagi.

    Perspektywy dla Polski sa zatem wyjatkowo paskudne – podporzadkowana mafii Polska rezygnuje z uprawiania nauki przeznaczajac na nia akurat tyle, by nie zamykac uniwersytetow, co skazuje nas na biede i nedze. Politycznie rzadzi mafia. Media systematycznie oklamuja utrzymywany wg wzorow USA w ciemnocie narod. Powszechny brak zaufania do sadownictwa, polityki i mediow przez nastepne 100 lat bedzie mial swoj poczatek w poparciu smolenskiego oszustwa rzadu przez – z niewielkimi wyjatkami – wszystkie polskie media. Glupkowaci klakierzy jako pozyteczni idioci mafii oslabiaja pozytywny wplyw internetu na demokracje.

  269. Kleofas,
    rozbieram Cię na czynniki pierwsze, w miarę jak czas pozwala. Piszesz, że BROS wymaga współdziałania i nie mylisz się. BROS współdziała (ze sobą)znakomicie i żadne konferencje prasowe rzeczników do dalszego dobrego współdziałania nie są mu potrzebne. BROS wie jak wszystko komentować tak, by rząd większej krzywdy nie doznał bez pomocy rzeczników, bo BROS jak to się mówi „czuje pismo nosem” bez otwierania koperty. To BROS jest – jak dotąd – niezastąpionym rzecznikiem i rządu i prezydenta, pełniąc role parasola, wiatrochłonu, falochronu i schronu. BROS to rodzaj BOR. Tyle, że BOR ma prawdziwą broń, o ile oczywiście Rosja pozwala na to (podobno w Smoleńsku nie pozwoliła), a BROS chroni rząd przed opozycją posługując się tylko straszakiem opozycji.

    Jak będę miał więcej czasu, to temat rozwinę. Teraz tylko wspomnę, że w zapleczu rządowym niemałe i kosztowne dla podatnika miejsce zajmuje biuro „komunikacji społecznej”, kierowane przez szarą eminencję rządu Tuska – Igora Ostachowicza. W gronie tego światłego znawcy zagadnień z zakresu „komunikacji społecznej” uważa się, że konferencje prasowe są przeżytkiem z krajów zacofanych. Nie wiem tylko, czy USA są do nich zaliczane – do tych zacofanych, zebyś nie miał wątpliwości. My tu osiagnęliśmy już poziom „społecznego komunikowania się”, a nie słuchania jak ględzi co tydzień trzy po trzy jakiś spoksman. Tu u nas działa modelowy „system dystrybucji informacjI”, jak celnie zauważyła Orca. Od siebie dodałbym tylko, że sterowany i sterowny. Im rząd gorzej radzi sobie z problemami kraju, tym ma większe poparcie. Kiedy tam dojdziecie do takiego poziomu sterowania, he?

  270. Kleofas, w uzupełnieniu poczytaj sobie jak się miele makę, żeby chleb był lekkostrawny, czyli o kulisach „społecznego komunikowania się”.

    http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/140949,szara-eminencja-dworu-tuska.html

  271. @Jedynahawka (09.27 dnia 17.11) – że sie Tobie chce z kims (domyslam sie, ze pewnie z Kraczkowskim albo z Mamoną) dyskutowac o tych wszystkich typach z pod ciemnej gwiazdy. Mam nadzieję, że ciemny lud z Galicji nie jest az tak ciemny, by nie dostrzegł mistyfikacji.
    @Orteq (8.54 dnia 17.11) – brawo, od kilku miesięcy, dla mniw jest to jednoznaczne!! Pozdrawiam – Czesław G.R.

  272. # kadett pisze: 2010-11-17 o godz. 10:30

    „koza (meczy)”

    Nie mowi sie „meczy”, tylko gra mecz.

  273. Gdzie są Pana felietony w papierowej Polityce – to ja się pytam. Czy Pan nie chce, nie ma zamówienia, weny, czy może Pana tam nie chcą. Kupiłem dziś kolejną Politykę, przerzuciłem na p. Tyma, Stommę a dalej pusto. Pan nie pisze, p. Grońskiego dawno nie było /lubię jego humor/ co to ma znaczyć?
    JERZY

  274. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ET
    2010-11-16 o godz. 11:13

    Zachodnie media li tyko umozliwily bycie w/w ex poliltykow na ekranie.

    Valentin Falin tak jak i Egon Bahr opowiadali krotko o genezie powstani „tajnego kanalu dyplomatycznego” nma lini Bonn-Moskwa, z naciskiem na Bonn – Bonn byl inicjatorem owego ruchu na szachownicy, ktory (step by step) doprowadzil do wielu zmian w Europie i Swiecie.
    Robiac z tego „przekladanca” faktow z „bawelna-faktow” – na ja (?)

    Post Christum.
    Ow program wyemitowany byl nie przez Medialna Grupe AGORA.

  275. Co sądzicie o takiej promocji kandydata?
    Jeśli to promocja kandydata:

    http://www.mielman.pl

  276. Pan Kraczkowski znalazł sobie „nową” ofiarę. Wielu próbowało i ….. zrezygnowało: walenie głową o ścianę lub kopanie się z koniem to w porównaniu…. prawie przyjemność.
    Orteq – trzymaj się.
    A przy okazji: witaj na blogu. Tu nie banują. Co najwyżej wycinają posty.

  277. To ze w morderstwie pod smolenskiem winny jest polski pilot zostalo uzgodnione w lipcu 1989 roku w Moskwie przez niejakiego polakozerce Michnika (wyslanego przez swoich mocodawcow z SB(UB)) ktory spotkal sie w tym celu z wysokimi przedstawicielami NKWD(KGB).

  278. Mamona pisze:
    @kadett – zapomniales jeszcze o jednym antypolski rzad tuska (klamie)

    Po pierwsze; nieładnie tak mówić o rządzie. Powiedziałbym: rząd Tuska najczęściej kryje przed obywatelami bolesną prawdę lub wije się tak, żeby nie spotkał go zarzut kłamstwa. Tu podeprę się takim oto przykładem debaty sejmowej o stanie finansów państwa z informacją rządu w tej sprawie. Wychodzi na mównicę min. Rostowski i bajdurzy od rzeczy unikając liczb, jak diabeł pani Twardowskiej. Posłowie opozycji, jeden za drugim, pytają jednak o liczbowe dane i twardo domagają się faktów.
    Wychodzi znowu min. Rostowski i wali w odpowiedzi: http://www.mf.gov.pl!!!

    Po drugie; nie wiem czy można powiedzieć, że rząd Tuska jest „antypolski”. Co prawda systematyczne zmniejszanie przez min. Hall porcji historii ojczystej w szkołach może na to jakoś od biedy jeszcze wskazywać, podobnie jak wcześniejsze wynurzenia D. Tuska, dostępne w internecie, każą się domyślać jakowyś problemów z polskością D. Tuska, ale…
    http://www.miesiecznik.znak.com.pl/605/tusk.gif
    ale Tusk to nie cały rząd przecież. Można założyć, że część PSL-owska rządu ma inne poglądy (bo wszyscy Polacy to jedna rodzina). Tak czy siak, wolałbym jednak powiedzieć, że mnożą się dowody, że rząd nasz jest bardziej prorosyjski i proeuropejski niż antypolski, co zważywszy na rozmaitość punktów obserwacyjnych, może wyjść w końcu komuś na to samo.

  279. kadett (11.42),

    znam „pracowitość” i talenty Donalda Tuska. Z tych ostatnich wymieniałem na blogu wysoki poziom profesjonalizmu w grze młodzieżowej jaką jest cymbergaj. Poza tym, to ciągle jest to obiecujący piłkarz amator grający na najlepszych boiskach dla Orlików w kraju.

    Niepokoją mnie pogłębiające się u niego skłonności autorytarne.
    Może to wynikać ze strachu przed podejmowaniem trudnych decyzji (odepchnięcie problemów).
    Gdy sobie przypomnimy jego znane pomysły, jak polecenia opracowania skomplikowanej ustawy w ciągu dwóch tygodni, to
    z grubsza można sobie wyobrazić, jak byłoby zabawnie gdyby zamiast milczeć zabierał „merytorycznie” głos.

    Wskazany przez Ciebie link rozjaśnił mi wiele szczegółów. O tym mężu stanu, myślę podobnie jak autorka artykółu.
    Przydało by się więcej światła o kuchni strategii i realizacji polityki gospodarczej. Jak są rozpisane role i co naprawdę myślą filolodzy i b. kierowcy półciężarówek w ekipie Premiera trzęsący polską gospodarką.

  280. Mamona pisze:
    2010-11-17 o godz. 01:38
    TJ
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101001&typ=po&id=po01.txt
    Tu wypowiada sie fachowiec, co bylo juz cytowane”

    Mój komentarz

    Mamona napisał:
    2010-11-15 o godz. 18:54
    “TJ – “Autor ma rację z punktu widzenia 19-wiecznej ojczyźnianej ideologii” – a cos sie tak bardzo zmienilo????????Okrutny zamach na Prezydenta Polski pokazuje ze prawie nic.”

    Autor napisał, że był okrutny zamach na prezydenta Polski nie przedstawiając żadnych argumentów za, nie wskazując na dowody.
    Tak poważne oskarżenie wymaga poważnych dowodów.

    Podany powyżej linkiem wywiad z fachowcem od lotnisk Tadeuszem Augustynowiczem nie zawiera żadnych argumentów na rzecz tezy, że katastrofa smoleńska była wynikiem zamachu.

    Na wstępie wywiadu Augustynowicz zastrzega, ze opracowany przez niego „katalog błędów i zaniedbań w śledztwie w sprawie katastrofy Tu-154:
    „Materiał ten i poszczególne jego części nie stanowią analizy przyczyn zdarzenia lotniczego, nie są ukierunkowane na ustalenie proporcji czyjejkolwiek winy lub odpowiedzialności i nie powinien być interpretowany jako taki.”

    W całym wywiadzie nie ma ani jednego argumentu, nie wskazuje się ani jednego dowodu na rzecz hipotezy o zamachu.

    Augustynowicz m.in. nie wiadomo po co oznajmia, że dowódca załogi miał prawo zejść na wysokość decyzyjną 100m, (faktycznie miał prawo zejść na wysokość 120 m). Ekspert ten porusza sto różnych kwestii a z bardzo daleka omija podstawowe pytanie – kto podjął decyzję o lądowaniu (wypuszczono podwozie) skoro wszelkie przepisy zabraniały tego?

    Autorze – fachowiec w wywiadzie dla Radia Maryja nie podał żadnego argumentu za zamachem.
    Dlaczego Autor pochopnie napisał, że to był „okrutny zamach na Prezydenta Polski „?

    Pzdr, TJ

  281. Piotr Kraczkowski,
    ustalone! Od teraz koza „grameczy”. Tusk – „graihuczy”.

  282. Metafory z klimakterium nie zrozumialem.

    Cóż, (pozdrawiam blogowiczkę czytaną przez ze mnie jako wyraz dobrowolnej pokuty) cóż: tak to jest jak obojnak ma i klimakterium i andropauzę.
    I dziury po tramalu i pestycydach.

    Zataczam się od wyciągania szyji ku zbyt małemu ekranowi. Po kilku latach od dwu operacji i noszeniu tytanowej plytki w karku radzę sobie na schodach bez poręczy. Poczucie ułomności mi osłabło.

    I potwierdzam: gdy nie zaprzestaną „Szantaż, absurd, insynuacje” to będę szantażował, głosił kopy absurdów i nieustannie insynuował. Niech ta moja postawa obronna nie dziwi.

    Poprzedni głoszący „ma zniknąć bezpowrotnie” mieli do dyspozycji dziesiątki tysięcy niewolników budujących kolejną piramidę i traktowani jak gnój pod historię. Zacierali napisy i rozłupywali posagi.
    Dziś mamy takiego małego obrońcę wykluczonych postępującego według maksymy: „Po mnie choćby potop”. To z jego postawą wiąże się delikatna prośba: „Spieprzaj dziadu!”

    Proszę szanownych deprecjanatorów moich wpisów aby nie nawiązywali do tej postawy i tej prośby. Wasza budząca moje uznanie sprawność językowa nie usprawiedliwia wytykania mi zataczania się. Jeśli przyjdą podpalić mój dom, to nawet czołgając sięgnę po broń i obsadzę bagnet. Wy tylko ciekawie blogujecie.
    A mnie chodzi o godne umieranie oszukiwanych przez Wodza staruszków i obronę młodzieży przed przyszłą oceną, że mieli życie przesrane przez paranoika starannie poprzestającego na obrzydliwym populiźmie zanim zacznie wdrażać ostateczne rozwiązanie kwestii liberałów. Wszak Mao uczył go, że dla idei można wytłuc połowę ludzkości.

    Nie leje się krew. Nic szczególnego się nie dzieje. Tylko nie chcemy pamiętać, że Krzysztof fałszował dziennik pokładowy. Los był mu łaskawy i dopłynął do papu.
    To na co słał szalupy nazwano imieniem innego żeglarza. Amerigo. Krzysztof nie odkrywał Ameryki. On obiecał przywieźć złoto. Nie dotrzymał. A teraz uzurpatorski rząd polski gardzący prawdą zwalcza palenie rośliny przywiezionej stamtąd. Kolumb nie odkrył Ameryki. Ona mu się trafiła. Gdy wypowiadacie slogany o bredzącym staruszku zaglębiającym się w mentalną rozpadlinę, to jest to ucieczka przed odpowiedzialnością za przyszłość polskiej młodzieży.

    Jarosław Kaczyński głosami także mniej krytycznych staruszków szykuje przesrane życie młodym Polakom. Obiecuje złotą przyszłość solidarnego kraju.
    Solidarnego w osadzaniu w obozach resocjalizacyjnych tych którzy nie potrafili uwierzyć, że Najwyższy powierzył Wodzowi los narodu.

    Po staruszku taka krytyka spływa jak woda po gęsi. A Was stać na więcej!

  283. Ryba,
    inny ś.p. Ryba pisał, że tym się różni ryba od g…, że może płynąć pod prąd. Przypomniawszy tę prawdę, chciałbym tylko dorzucić, że co ma wisieć nie utonie. W kontekście miecza Damoklesa należy się spodziewać, że koński włos okaże się za słaby i miecz w końcu wymierzy zadufanym sprawiedliwość. Mówi się o dacie najwcześniejszych wyborów parlamentarnych. Ja tam jednak nie pchałbym się do waaaaadzy. Głupi tylko zechciałby sprzątać po obecnej ekipie. Z tego powodu nie sposób odrzucić hipotezy roboczej, że im gorzej, tym lepiej dla obecnego rządu.
    I chyba jemu głównie o to chodzi, żeby nikt nie kwapił się, by go zastapić. Do sprzątania.

    PS. Ciemny lud wszystko kupi w ciemno. Nawet taki tani dowcip, że cały świat wokół składa się z samych głupków i utracjuszy, którzy w kryzysie dolewali w gospodarkę kasę jak oliwę do ognia, tylko nasz jeden wyłamał się jako najmądrzejszy i teraz zbiera żniwo coraz mniejszego długu publiczego.

  284. Feliks Stychowski pisze: 2010-11-17 o godz. 12:17

    „Valentin Falin tak jak i Egon Bahr opowiadali krotko o genezie powstani „tajnego kanalu dyplomatycznego” nma lini Bonn-Moskwa, z naciskiem na Bonn – Bonn byl inicjatorem owego ruchu na szachownicy, ktory (step by step) doprowadzil do wielu zmian w Europie i Swiecie.”

    Pytanie, ktore nalezy psotawic brzmi: czy elita polskich milionerow i miliarderow powstaje tylko w wyniku – z punktu widzenia systemu – przypadkowych, stochastycznych zdarzen, czy tez istnieje grupa ludzi, ktorzy usiluja osiagnac status milionera/miliardera w drodze przestepstwa, w tym manipulacji polityka i mediami. Oczywiscie w czynniku przypadkowym umieszczam takze przypadkowych przestepcow.

    Za istnieniem systematycznej manipulacji naszym zyciem przemawiaja dziwne zjawiska, np.:
    1.
    Polska chce wejsc do UE, zabiega o pieniadze UE, a jednoczesnie (ujawnil to Der Spiegel, 13/2000, str. 180, w notatce: Polen/ „Lauschangriff auf die EU”, czyli Polska/ „Szpiegostwo przeciw UE”. Wg tej notatki ambasadorzy UE w Warszawie zloszcza sie, bo sa coraz bardziej i coraz bezczelniej
    podsluchiwani przez USA. Cytat: „Przedstawiciele UE obawiaja sie ponadto, ze po wstapieniu Polski do UE, najwczesniej w 2003 roku, Waszyngton moglby uzyskac w Warszawie wglad w tajne dokumenty z Brukseli i innych stolic UE”.)
    2.
    W efekcie kupowania przez Polske za pieniadze od UE niepotrzebnej Polsce zdaniem UE i europejskiej NATO broni (choc silna wojskowo Polska chronilaby takze reszte UE gdyby bylo zagrozenie ze wschodu) od USA, oburzona tym UE obnizyla pomoc dla Polski i pozostalych krajow bylego Ukladu Warszawskiego. Pojawia sie pojecie „Osiol Trojanski”.
    3.
    Mimo, ze UE daje Polsce pieniadze i odmawia udzialu w napasci na Irak, Polska, oszukujac Polakow co do zwalczania tej napasci przez polskiego papieza, lamiac swa wlasna konstytucje, bierze w niej udzial i organizuje nawet tortury na Mazurach.
    4.
    Przez ostatnie 20 lat polski naukowiec dostaje 10 razy mniej pieniedzy niz jego konkurenci w zachodniej UE, czyli akurat tyle, by polska nauka w ogole nie zniknela – za malo zeby zyc, a za duzo aby umrzec. To frontalny, choc ukryty, strategiczny atak na Polske, bo zaniechanie nauki oznacza, ze Polska nie bedzie wstanie splacic swych dlugow, czyli ze zmierzamy do katastrofy gospodarczej.
    5.
    Obecny rzad Tuska pieniadze od UE dla polskich naukowcow przekazuje handlarzom bronia – planuje zakupy broni za ponad 7 mld. Euro. Jednoczesnie zapewnia o przyjaznie nastawione Rosji. Faktem jest, ze Rosja nie jest wstanie zaatakowac Polski, a Tusk przekazuje po prostu pieniadze UE osobom prywatnym pod pozorem zakupu broni dla armii. Ta bron ma tylko efekt ekonomiczny porownywalny z bombardowaniem polskiej nauki – polska armia atakuje polska nauke aby dorobic sie na tym mogly znane Tuskowi osoby prywatne.
    6.
    Umowa gazowa z Rosja jest tajna, poniewaz jej ujawnienie pokazaloby, ze gaz jest tak drogi, ze Polsce oplacaloby sie sprawadzac gaz statkami bez wiazania sie na 30 lat. Jednoczesnie dlugoterminowosc tej tajnej umowy zmniejsza oplacalnosc inwestycji w polski gaz lupkowy.

    Wszystko wskazuje na to, ze grupa ludzi za naszymi plecami okrada Polske na skale miliardow Euro (w dziedzinie nauki nie widac tego odrazu) nie patrzac na to, ze wpedza nas w katastrofe gospodarcza i zadluzenie, a boi sie tylko lustracyjnej wiedzy o polskiej agenturze, ktora posiadaja USA i Rosja. Lustracje w Polsce przeprowadzily USA i Rosja, a nie wolno bylo przeprowadzic jej Polakom – dlatego niszczony jest IPN. Prezes IPN, Kurtyka, zostalby zamordowany tak czy tak.

    Nie widze tu wyjscia, bo polskie media chca najwyrazniej utrzymac PO u wladzy przez nastepna kadencje i zadac tym Polsce ostateczny, niszczacy ja cios. Cala nadzieja w UE, ktora moimi zdaniem nie moze sobie pozwolic na utrate Polski – to jednak zalezy tak naprawde od kalkulacji finansowych dotyczacych samoobrony UE przy pomocy Euro. Dla UE wieksze znaczenie ma Euro niz Polska. Skonczy sie wiec powstaniem elity polskich miliarderow z krwia na rekach i biedowaniem zacofanej Polski przez nastepne 100 lat. Nikt na nas nie napadnie, nikt nie zabierze nam ziemi, bedziemy tylko krajem bez nauki, krajem biedakow i ciemnoty, bo inteligentni beda z Polski po prostu uciekac.

    Mnie osobiscie szkoda takze oslabienia tym wspanialej ideii UE.

  285. @Mamona, ustalili w Moskwie w 1989 roku, że winny jest polski pilot?
    Człowieku małej wiary! Toż to było ustalone już w 1792 roku w Targowicy!

  286. # TJ pisze: 2010-11-17 o godz. 14:32

    **”Mamona pisze: 2010-11-17 o godz. 01:38
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101001&typ=po&id=po01.txt
    Tu wypowiada sie fachowiec”

    Mój komentarz

    Ekspert ten porusza sto różnych kwestii a z bardzo daleka omija podstawowe pytanie – kto podjął decyzję o lądowaniu (wypuszczono podwozie) skoro wszelkie przepisy zabraniały tego?**

    Dowodzca rosyjskich strazakow:
    „Po 20 minutach od katastrofy mgła się rozproszyła; widzialność była idealna. U nas na bagnach tak bywa: pojawia się mgła i po chwili znika.”
    http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/304132,rosyjski-strazak-ujawnia-szczegoly-katastrofy.html

    Piloci wiedzieli o tym, mieli sluzbowy obowiazek wyjasnienia, czy na wysokosci ok. 100m (w kartach lotniska Smolenska stoi 70m, a wieza powiedziala pilotom realistycznie, ze 50m tez sa bezpieczne) mgla faktycznie uniemozliwia widocznosc ziemi. W stenogramach piloci dyskutuja mozliwosc krazenia nad lotniskiem ok. 30 minut i odlotu do Minska, gdyby mgla sie utrzymywala.

    Podwozie zawsze wypuszcza sie przed wysokoscia decyzyjna ok. 100m, bo gdyby zawiodl mechanizm wypuszczania podwozia, to nie byloby dalszego obnizania na 100m. Na 100 m czasu jest tak malo, ze wszystko co mozna zalatwic wszesniej, jak np. wypuszczenie podwozia, musi byc juz gotowe. Wypuszczenie podwozia nie oznacza decyzji ladowania lecz nalezy do przygotowania, do warunkow, podjecia decyzji o ladowaniu.

    Na 100m pilot musilaby miec: podwozie i widocznosc, jesliby zabraklo jednego z nich, to odlecialby, np. na lotnisko ulatwiajace ladowanie bez podwozia (specjalna pianka, straz pozarna itp.).

    Te ostrzezenia TAWS swiadcza o tym, ze piloci nie podjeli decyzji o ladowaniu: ladowanie oznacza zblizanie sie do ziemi, a wiec glosne ostrzezenia TAWS – dlatego piloci, ktorzy zdecydowali sie na ladowanie wylaczaja TAWS, aby nie przeszkadzal halasliwymi sygnalami i nie dekoncentrowal przy obserwacji pozostalych wskaznikow i ziemi.

    Piloci Tu 154 podjeli decyzje odlotu, a samolot sie im usamodzielnil.

    Oczywiscie, ze zaden ekspert nie powie, ze byl zamach na tym etapie i bez dostepu do cial, wraka i oryginalow czarnych skrzynek. Takze Maciarewicz nie wyklucza wypadku.

  287. Kadett 10.30

    Sowa huka. „Pohukiwanie sowy”. Siedzi po nocy, kreci lbem i huka. Wystarczy ja obejsc trzy razy dookola i – lezy. Z ukreconym lebem. Tak sie poluje na sowy.
    Nierob tyz siedzi za biurkiem, wodzi lbem i pohukuje.

  288. WODNIK53, 12.07, u Szostkiewicza, – czyli jesteśmy skazani na dreptanie w miejscu przez następne dziesięciolecia. Partia bezideowych cwaniaków z poparciem podobnych im przybudówek i „oświeconego” pieronkowego kleru będzie robić co chce od wyborów do wyborów, dzieląc ordery i stanowiska wśród nomenklatury, kumpli i nepotów. Czeka ich /młodych/ władza mediów, kościoła i oligarchów i realizacja ambicji w supermarketach i w parafiach. Szczęść Ci boże!

  289. Kadett 11.39

    Sprawiedliwie, do spolki z Jacobsky, utrzymujesz, ze:
    „Konferencje prasowe są przeżytkiem z krajów zacofanych”. Wszystko tu jest zacofane…

    „Frajer” – wieloznaczeniowy. N.p. „…a frajer frajera pompka od rowera zaiwania, ze az strach !” Albo – frajer (naiwniak, gapa) – ten, co nie wyszedl z Mojzeszem do Ziemi Obiecanej. Mojzesz mu dolozyl i stad zyczenia: „A zeby cie chudy Mojzesz wlasnem ch….m po plecach wytluk !”

    Suponuje, ze Gospodarz, po wakacjach, wniesie wklad w nasze rozwazania.
    Kresle sie, z powazaniem, Kleofas.

  290. marit – to jednak Michnik, bo w 1972 nie bylo jeszcze samolotow, tylko kibitki do wywozu na Sybir. Co z ta szkola polska, nic nie niektorzy nie kumaja. Wstyd

  291. Kleofas,
    za blisko podejść sowy nie można, bo huknąć może (też w ryj dać może dać). Ja Ci tu wyskrobuję z garów tajniki kuchni rządowej, a Ty mi na to: a kiedy Pan Daniel wróci? A bujaj się, Hela! …i ani słowa o miłości do gości!

  292. Tusk Antypolak

    kadett pisze:
    2010-11-17 o godz. 13:20

    „Po drugie; nie wiem czy można powiedzieć, że rząd Tuska jest “antypolski”. Co prawda systematyczne zmniejszanie przez min. Hall porcji historii ojczystej w szkołach może na to jakoś od biedy jeszcze wskazywać, podobnie jak wcześniejsze wynurzenia D. Tuska, dostępne w internecie, każą się domyślać jakowyś problemów z polskością D. Tuska, ale…
    http://www.miesiecznik.znak.com.pl/605/tusk.gif

    Mój komentarz
    Pisanie o wypowiedzi Tuska w ankiecie „Znaku” dotyczącej tematu ”czym dla ciebie jest polskość”, jako „każącej się domyślać”, że Tusk ma problemy z polskością, w kontekście postawionego retorycznie pytania „czy rząd Tuska jest “antypolski”, sugeruje niepolskość premiera, Nieczysta zagrywka.

    Rzeczona wypowiedź Tuska każe się domyślać każdemu czytającemu ze zrozumieniem, ze Tusk ma problemy z polskością dokładnie takie same, jak każdy myślący Polak.
    Posługiwanie się insynuacjami o niepolskości premiera jest postępowaniem mało wiarygodnym.

    Pzdr. TJ

  293. Orca nie zaszczeka, ani zabeczy, ani nawet nie zahuka, tylko przemowi ludzkim glosem i poprosi o krotkie wytlumaczenie zasad moderacji komentarzy umieszczonych na blogu. Dodatkowo prosze o wyjasnienie celu moderowania komentarzy na publicznym forum. Dziekuje.

  294. Piekny Pies i Siedem Ton Piachu pisze:
    2010-11-17 o godz. 10:12

    Przynajmniej jeden zatęsknił za mną! Dzięki piękne!
    Też żałuję że MENTORA zabrakło, ale przynajmniej Zezowaty zacznie
    leczyć zeza! Ani odrobina w „tem wszelkiem” złośliwości!
    Po prostu, jak w piosence: „Gdy zabraknie mi ciebie, gdy mi ciebie zabraknie…” – (teraz mój dopis ) …staniesz na własnych nóżkach,
    boć inaczej nie stadnie!
    Tyle co do tematu – „Zabrakło mi kogoś!”.
    Mi brakuje Red. Passenta, powinien dostać zakaz urlopowania!
    Co wyjedzie, to” jaja większe jak berety”, w Polsce!!!
    Tylko wyurlopował, i masz babo placek – rozpierducha w ustalonym
    porządku rzeczy!
    Ach, Danielu, ach, Passencie wróć!
    Okiem swem, na ten bajzel rzuć!
    Alibi: moje dziadkowie też ze Stanisławowa (ojciec, matka – tyż!).
    Tylkom ja wyrodny: na ziemiach odzyskanych spłodzon i zrodzon!
    P.S.
    Piękny Psie, pytanko stanislawowskie: a te siedem ton piachu, to
    Ty czasem nie do Wroclawia ze Stanislawowa „zaszpertal”?!

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  295. Lektury nieobowiązkowe
    Nawiązałem do tytułu wpisu troche przewrotnie. Moją lekturą nieobowiązkową jest Gazeta Wyborcza. Czegoś tam nie lubię, za dużo papieru, właściwie wiem, co napiszą.
    W środy kupuję GW dla felietonu prof. Środy. Dziś czytam „Prawo do papierosa”, gdzie na wstępie:

    Nie paliłam, nie palę i palić nie zamierzam (choć kiedyś redaktor Piotr Zaremba scharakteryzował mnie jako „znerwicowana intelektualistkę, która przypala papierosa za papierosem”).

    i dalej prof. Środa dzieli się swoimi myślami na temat w tytule. Ja jednak nie mogę przejść do porządku nad tym, w końcu zbagatelizowanym fragmentem, rozpoczynającym felieton.
    Panie Zaremba, niezależny publicysto! Tłumaczył pan prezesa nawet, jak ten psuł powietrze, mówił głupstwa, obrzydzał ludzom politykę, kłamał, ODWRACAŁ KOTA OGONEM.
    Miał pan w tym jakiś swój interes, to można zrozumieć.
    Ale dlaczego pan, panie Zaremba, kłamie?

  296. Lex (2010-11-17 o godz. 12:55)

    „Pan Kraczkowski znalazł sobie “nową” ofiarę. Wielu próbowało i ….. zrezygnowało: walenie głową o ścianę lub kopanie się z koniem to w porównaniu…. prawie przyjemność. Orteq – trzymaj się. A przy okazji: witaj na blogu. Tu nie banują. Co najwyżej wycinają posty.”

    Dzieki, Lexie. Przyjemnie jest uslyszec, ze ktos pamieta.

    A przyjemnosc z kopania sie z koniem jakas jest. Osly ja niewatpliwie maja. Zastrzegam sie jednak, ze ja nie sugeruje kto tu osiol a kto kon.

    Przy okazji. Dziekuje tez Rybie (Stanowi z zaprzyjaznionego blogu) za epitafium. A Mawarowi za slowa slowa wsparcia jakby. On jednak jest a gentleman and a scholar.

    Czy mnie juz tu wycieli jakies posty? Bo w ogole zapominam co mnie tu puszczaja a co wcinaja w zarodku. Zajawki „tekst oczekuje na zatwierdzenie” jeszcze ngdy nie widzialem, choc post ukazywal sie dopiero po dluzszym czasie calkowitego niebytu

    A p. Kraczkowski to mnie ma jako prawdziwie nowego. Mam nadzieje, ze go nie zawiode.

  297. Diaspora jest czujna! (Albo nie)

    @ET
    2010-11-16 o godz. 11:13

    Robiac „przekladanca“ z faktow & „bawelno faktow“ tragicznie wygladaja role z checia militarno-zbrojnego ratowania systemu – nie wspominajac o M. Rakowskim – i tych ktorzy czynnie podpierali Stam Wojenny na lamach, na ja w „mediach”.
    Mysle tutaj np. o naszych (polskich?) tzw. wszedobywalskich ambasadorach.

  298. Orteq – dzięki za linka. Pozdrowienia.
    Czy można na serio uwierzyć w to, że państwo aspirujące do zacieśnienia stosunków z EU dokonuje zamachu na prezydenta jednego z państw członkowskich EU? W dodatku niedługo przed jego spodziewaną klęską w wyborach? Co by Rosja na tym ugrała, zwłaszcza gdyby na jaw wyszło jej zaangażowanie w ten zamach? Przecież Putin nie jest głupcem. Może zamiast dyskutować o podwoziu i innych szczegółach technicznych warto podjąć temat politycznych motywów tego zamachu. (Tylko proszę nie pisać, że Rosjanie sprzątnęli Kaczyńskiego, bo go nie lubili.) W Polsce L. Kaczyński stał się męczennikiem, kolejną ofiarą zbrodniczej Moskwy – czy Rosji zależało na wszczęciu kolejnej histerii antyrosyjskiej? Jakoś mi się to kłóci ze zdrowym rozsądkiem, ale pewnie zwolennicy tezy o rosyjskim zamachu mi to jakoś „roztłumaczą”. No i czy Moskale musieli to robić akurat pod świętym dla Polaków Katyniem zamiast np. w Gruzji, dokąd LK pojechał podżegać świat przeciwko Rosji? Przecież nie są aż takimi debilami, żeby nie rozumieć znaczenia tego miejsca. Dla sadystycznej przyjemności?

  299. PS Ciekawe, jakby ten zamach wyglądał, gdyby nie mgła i pilot miał dobrą widoczność. Czy był zatem awaryjny plan sprzątnięcia LK? Czy może po prostu wykorzystano okazję i decyzja w Moskwie zapadła w ciągu tych kilku, niech będzie – kilkunastu dramatycznych minut? Ale i na to pewnie zwolennicy tezy o zamachu znajdą dobrą odpowiedź.

  300. POPIS już postanowił ,że winni będą Ruscy / z założenia /

  301. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Piotr Kraczkowski
    2010-11-17 o godz. 15:10 pisze

    „Nikt na nas nie napadnie, nikt nie zabierze nam ziemi, bedziemy tylko krajem bez nauki, krajem biedakow i ciemnoty, bo inteligentni beda z Polski po prostu uciekac“

    Nie bylbym taki tego pewien czy nam nikt niczego nie zabierze, Szanowny Panie Piotrze. Gangryna czesto siedzi cichaczem obok na koncertach muzyki klasycznej.

    W strukturach Parlamentu UE jest politk w randze urzednika EU, ktorzy oficjalnie i bez jakiejkolwiek zenady powiedzial wprost – Polasy?. Niech zdychaja!.

    Post Christum.
    Ciekawe co Passent cwierka do ucha Janusza Lewandowskiego, wlasnie JL ma taki cholernie szczery tenor-wizje – poki co serdecznie rozmawiaja.
    Tu mozna rozumiec fakt, ze Amerykanie podsluchuja i zagladaja w nie-lubiane „partytury” samorodnych solistow z choru

    „Cudów, mesjaszów i innych szlachetnych rozwiązań w najbliższym półwieczu się nie spodziewam. Postęp nawet mizerny, ale postęp. Rozniesienie POPiS jest warunkiem wstępnym postępu”

    http://www.kontrowersje.net/tresc/gdybym_odpowiadal_za_strategie_%E2%80%9Epolski_ktora_jest_najwazniejsza%E2%80%9D_zrobilbym_tak%E2%80%A6

  302. @Grzesio napisał: „marit – to jednak Michnik, bo w 1972 nie bylo jeszcze samolotow, tylko kibitki do wywozu na Sybir. Co z ta szkola polska, nic nie niektorzy nie kumaja. Wstyd”.

    No wstyd faktycznie, umyśle ścisły. W 1972 były już samoloty, ale na wszelki wypadek spytaj jeszcze ekspertów od lotnictwa.
    Ja jednak pisałam o roku 1792 i konfederacji targowickiej. Zaznaczam jeszcze, że to była ironia.
    Czy Ty przypadkiem nie jesteś Umysłem Zbyt Ścisłym?:)

  303. ”Fakty po Faktach” w TVN
    Pani Pochanke pojawiła się po krótkiej przerwie i wczoraj znów zagadywała. Dzisiaj W. Kuczyński i prof. Rybiński, pyszna para rozmówców, a p. Pochanke zagłusza. Mam stan ducha z czasów podsłuchiwania RWE.
    Powiecie Państwo, przełącz stasieku kanał! Odpowiadam: lgną do tej stacji ciekawi ludzie, lgną jak muchy do…
    Pani Justyna Pochanke musi odejść!
    Wtedy odetchniemy.

    ”Kropka nad i” w TVN
    „A czy pan nie może zadzwonić do p. Camerona, znacie się ze studiów” – podpowiada p. Olejnik min. Sikorskiemu sposób załatwienia bieżącego konfliktu UE-W. Brytania.
    Było jedno „niech mi pani pozwoli skończyć zdanie”, to niebywałe!

    Min. Sikorski w odpowiedzi na zarzut, że Rosjanie są be i nie przekazują dowodów: „oryginały czarnych skrzynek, wraku – wszystko zostanie przekazane stronie polskiej po zakończeniu śledztwa”. I dalej:
    „Opinia publiczna jest wprowadzana w błąd” (…) – tu p. Olejnik się wcina, przerywa, chce zmienić wątek.
    Min. Sikorski nie daje się. „Trzymajmy się faktów!”

    Głównie p. Olejnik cytuje prezesa PIS, znów jakiś magiel, nic nowego, a Gość rzadki i ważny.
    I ten ton agresywny, ja to nazywam tonem pretensji. Pani Olejnik ma do każdego rozmówcy, z wyjątkiem biskupów, pretensje. Zaprasza i ma pretensje.
    Pani Monika Olejnik musi odejść!

  304. Kleofas,
    jak Cię lubię, tak Cię nie rozumiem i tu może być albo-albo. Albo nie wyczuwasz kompletnie ewidentnej mojej drwiny z obecnej polityki informacyjnej naszego nierządu i z całej filozofii mocno wystraszonego BROS, albo to wynik oby chwilowego usztywnienia na „zacofanie USA”. Nie podejmuję się komentowania zarzutu rzekomego „spółkowania” z Jacobskym. Skoro już trącasz Jacobsky’ego, to przyznać muszę, że w moich rozmowach z nim posiłkowałem się na pewnym etapie emotikonami, by lepiej mógł rozpoznać kiedy kpię, a kiedy o drogę pytam. Związać Was na tej podstawie w spółkę niejawną..? 😆

  305. @głosie ludu (z godz. 19:20 i 19:36 )- … oklaski !

    @staruszku (14:47) – burnyje apładzismienty !

    stasieku (18:51 ) – dla mnie pan Zaremba całkowicie się ośmieszył swoim żałośliwym felietonem, jak to niegodziwa Pardowska Janina wmawiała Gosiewskiemu dziecku, że tatusia widziano na peronie we Włoszczowej.
    I dziecko płakało , bo uwierzyło. (Oczywiście dziecko, podobnie jak Zaremba systematycznie czytuje blogi polityki).
    Jakiś czas trwałam w rozterce, czy to cynizm czy jakaś monstrualna głupota.
    uznałam w końcu, że i jedno i drugie, podlane ciężką nerwicą natręctw. Biedny ten Zaremba.

  306. Kadett 20.40

    „Nasha publika do tovo nie vospitannaya i prostodushna, chto ne ponimaet shutki, esli priamo pod nei ne nahodit ironii” – chyba Lermontov.

  307. Do @ E.T:
    Swego czasu, a minęło już tygodni parę, dyskutowaliśmy (nie tylko my
    obaj) o ewentualnym przejściu Polski, jako państwowości na system
    federalny (ogólnie) w obszarze tak zarówno, jak i w mentalności.
    Pamiętasz – ja całkowicie sprzeciwiłem się temu pomysłu (pomysłowi?)
    przepraszam, ale wybierz co wolisz.

    Wróciłem po prawie, lub ponad 30 latach do „Anody i katody” Wańkowicza
    (mistrz ponad mistrze! – aktualny zawsze, jeśli chodzi o polskość i Polaków).
    No i wrócił temat (czcza podświadomie, w czasie lektury pierwszego tomu)
    do federalizmu lub ewentualnego podobnego „ustroju” w Polsce.
    Zwróciłem na „to” szczególną uwagę pod wpływem Twych (tamczesnych)
    uwag, kiedy to broniłeś takiej wersji, rozwiązania w kwestii obecnego
    podziału Polski na PL” A” i PL „B”.
    Nie wróciłem do naszego dyskursu dosłownie, ale pamiętam ogólne
    zarysy (na archiwistę jestem za leniwy, a i na pewno za młody).
    Pamiętam że broniłeś wówczas koncepcji ewentualnego podziału Polski
    federacyjnie, nie tyle ogólnie wyznaniowo tj. religijnie, ale światopoglądowo, tj. odnośnie postępu i zapatrywania nań.
    Owijał, nie owijał (w tzw. bawełnę) natrafił mnię się soczysty „kąsek”
    Wańkowińszczyzny, właśnie na początku pierwszego tomu Jego „Anody
    i katody”.
    Lata dwudzieste ubiegłego wieku, Wańkowicz „peregrynuje” nasze „kresy”
    dosłownie, sporządza reportaże z tychże „peregrynacji” publikowane
    w odcinkach, w jakiejś dla nas nieistotnej gazecie i otrzymuje zarzut że
    ośmiesza „rzeczywistość polską”! Zarzut pada ze strony ziemiaństwa,
    szlachty podupadłej, słowem ze środowisk utracjuszy, utracjuszami
    nie będąc (harowali razem z chłopstwem o swój ” kawałek chleba” – że
    ten kawałek „chleba” miał być inny nieco, od chłopskiego – to już inna
    sprawa) udziałowcami w tym co z ichże harówy miało Państwo, Rząd.
    Wańkowicz pisze (wówczas, lata dwudzieste):

    „Uzyskałem wówczas uznanie „Herolda”, pisma propagującego wprowadzenie w Polsce wprowadzenie w Polsce dawnego stanu rycerskiego, podzielonego na pięć kategorii, z których pierwsza toby
    były rody dawne, druga – rody nobilitowane przez królów polskich itd.,
    aż ostatnia – rody podniesione do dogodności rycerskiej dekretem Prezydenta. To coś tak, jak w karcie win, którą mi ongiś ofiarowano
    w Orszy:
    Ho Schato La Fit – 2 rb (ruble)
    Schato La Fit – 1 rb 50 kop.
    La Fit – 1 rb
    Fit – 0,50 kop.
    Otóż ten głupkowaty „Herold” bardzo mnie pochwalił za polemikę
    z panami Augustyniakiem i Sikorą: Trudno dać bardziej eleganckę
    odprawę!.”

    Tyle Mistrz. Tyle wtedy.

    To że Wańkowicz mimo wszystko się zezłościł – ma mniejsze znaczenie.
    To że to po prostu „olał” -też.
    Nam chodzi o logikę brutalnego myślenia – zmiany w pełni, to też w pełni O.K!
    Pytanie tylko, o jakie zmiany: turnieje rycerskie czy jak za Robin Hooda walka na procę i łuk?

    Do odpowiedzialnej i rzeczowej odpowiedzi absolutnie Cię nie zobowiązuję, jeno do maluczkich przemyśleń.
    Kędy droga, a kędy trakt?
    Com sobą czynił?
    Com uczynią mną inni?
    Jakimiż wektorem sił jesteśmy? Czymżebyś – jakowąś składniową?
    A może tylko „cegiełką” w głupocie ludzkiej?
    W oceanie tej głupoty?

    Za ukłonami idą również…

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  308. marit – wiesz dobrze ze to byla tylko literowka 1972 – 1792, wiec sie nie podniecaj za bardzo umysle bardzo niescisly – to jest taki co skonczyl historie i nie zna nawet historii swego dziadka.

  309. marit (20:14) napisała do niejakiego @Grzesia „Czy Ty przypadkiem nie jesteś Umysłem Zbyt Ścisłym? ”
    Zdaje mi się, @marit, że na tyle scisłym, że do niego nic się nie przeciska,
    tylko pojedyncze fakty, bez ich sensownego połączenia .
    Logiczne kojarzenie faktów nie każdemu jest dane. Zwłaszcza , jak zaciska oczy, uszy i umysł.

  310. głos ludu (2010-11-17 o godz. 19:36)

    „Ciekawe, jakby ten zamach wyglądał, gdyby nie mgła i pilot miał dobrą widoczność. Czy był zatem awaryjny plan sprzątnięcia LK? Czy może po prostu wykorzystano okazję i decyzja w Moskwie zapadła w ciągu tych kilku, niech będzie – kilkunastu dramatycznych minut?”

    Dopowiem do konca. Niech te moje najglebsze przemyslenia ujrza w koncu swiatlo dzienne.

    Ze Smolenskiem sprawa jest o wiele prostsza niz JFK, choc w katastrofie zginal nie sam Prezydent. Bo jeszcze zginela, bez daj racji, i Jego Zona, plus „Otoczka”, wybrana na poroniona misje. Tutaj, samobojce prowadzil na pewna smierc Jeden Czlowiek. Bez zadnego zaplecza FBI czy CIA. Jesli juz cos, to on szedl wbrew temu „zapleczu”.

    Po 70 latach ktore uplynely od mordu katynskiego, i po kilkakrotnych, szczerych przeprosinach naszego narodu przez dzisiejsza Rosje i jej przywodcow, czas byl najwyzszy na jakies zamkniecie tej jatrzacej, i jatrzonej, rany. Wiec za pojednawcza uroczystoscia 7 kwietnia byli wszyscy ludzie dobrej woli. Do tych, niestety nie nalezal Jeden Czlowiek. Oraz jego oszolomsko-moherowa otoczka.

    Jakim oni antyrosyjskim jadem tchneli, i do dzisiaj tchna, nie tylko nad Wisla wiadomo. To dlatego nikomu nie zalezalo na tym, by takie „towarzystwo” musialo sie znalezc w skladzie obchodow 70-lecia Katynia. POJEDNAWCZYCH w koncu. Obecnosc az takich ANTYpojednawcow kasowalaby nowa wymowe wydarzenia. Oni sami zreszta dobrze o tym wiedzieli. I dlatego na te uroczystosc tak sie pchali. Jak kaczki do jatki. Jatki przez siebie samych urzadzonej dzieki znanej, kaczej upierdliwosci.

    Oj, moze byc wiecej ciagniecia tej kontynuacji. Pan Kraczkowski nie moze sie juz doczekac.

  311. Ja wciaz o tej kobyle co zdechla 10 kwietnia i do dzisiaj jest kopana przez kilka komisji.

    Sp. Prezydent Lech Kaczynski tylko wykonywal swoje nowe stare zadanie, w ramach kaczystowskiej tzw. polityki wschodniej. To dlatego na sile sie pchal na kontruroczystosc, wbrew wszelkim ludziom dobrej woli. By potem moc zameldowac Wielkiemu Przelozonemu jego wykonanie.

    (Czy ci dwaj tacy to jacys inni niz normalne ludzie sa? Brat do brata mowi: Panie prezesie, melduje… Czy tam something pojebalos we lbach, od czasow kradziezy ksiezyca?)

    W „nalotach” na Gruzje tez tylko o to chodzilo. Czyli o wcielanie w zycie „polityki wschodniej”. Polityki wschodniej konusow?! Kola Sarko, choc sam tez nie de Gaulle, czkal, nawet nie po kryjomu, z uciechy. Podazajac do Tbilisi z wyprzedzeniem „polityka wschodu”.

    No ale po „zwycieskiej” wyprawie do Gruzji mozna bylo PiSnac: „panie prezesie, melduje wykonanie zadania”. Bo ruski snajper nie trafil z 30 metrow w opancerzony prezydencki pojazd gruzinski. Mozna powiedziec, tym razem jakos jeszcze wyszlo. W Smolensku juz nie.

    Bo nastepna kacza proba utarcia nosa Putinowi juz nie zostala laskawie potraktowana przez los. Wiec raport o wykonaniu zadania Jeden Czlowiek bedzie musial sam sobie skladac. A ze tylko takie zadanie mu juz w zyciu pozostalo, to i wysilkow szczedzic nie bedzie. Na budowanie Czterdziestej i Czwartej Respubliki, przy okazji, niewiele sil mu pozostanie. No i dzieki Bogu.

    Pamietac jednak trzeba, ze ten sie smieje, kto sie smieje ostatni. Nawet jesli Putinowi wyszlo, w rewanzu, utarcie nosa konusom, to czy napewno nic nie umknelo jego kagiebowskiej uwadze? Macierewicz juz bez watpienia jest na tropie nastepnej aszibki sowieckiej w Katyniu/Smolensku.

    Unikniecie trzeciej wojny swiatowej z powodu nastepnej zbrodni katynskiej znowu sie oprze o sowiecki raport. Bo raportu Macierewicza to chyba raczej w NATO nie beda czytali.

  312. Feliks Stychowski ,
    2010-11-17 o godz. 19:19
    Podobnie tragicznie wygladala historia w bylej NRD. Prawdopodobnie wszyscy sie przeliczyli, bo tak naprawde nie mieli na co (kogo) liczyc.
    ET

  313. cynamon 29,

    Piekny Pies to jest lokal na Slawkowskiej 6 w KRK.
    Siedem Ton Piachu to jest nowa nazwa Psa.

    Greetings
    Pies

  314. Feliks Stychowski pisze:

    2010-11-17 o godz. 12:17
    E.Bahra znam osobiscie i on nigdy czegos takiego nie glosil. Byl tak sanmo zaskoczony wydarzeniami jak wszyscy. Byl rowniez zaskoczony postawa Cimoszewicza wobec USA. Wyznam Panu, ze jego glos (Bahra) juz sie wtedy nie liczyl. Cimoszewicz na kameralnym spotkamou w FES pokazal klase i stad moje pozytywne wpisy wczesniej na jego temat, chociaz mi z nim nie po drodze.
    ET

  315. Szanowny Panie Slawomirski,
    oczywiscie roznica jest znaczna, lecz garb nam pozostaje. Ja mialem szczescie regularnie i czesto wracac do kraju sluzbowo jako obywatel obcego (prawie zaprzyjaznionego) kraju, chociaz obecnie spogladam na te czasy bez usmiechu, stad garb. Wowczas to byla przygoda trwajaca prawie dwadziescia lat. Potem po 89 wszystko stalo sie dzisiejsze, ciesze sie jednak, ze sie wogole stalo. Chetnie pomilczalbym z Panem an ten temat.
    Pozdrawiam.
    ET

  316. Szanowny Panie Slawomirski
    2010-11-17 o godz. 03:59
    Film jest ciekawy, lubie polskie kino, nawet to z nizszej polki. Moja wiosna 68 byla praktyka w Wwie w tzw CUJMIE, lato na lotnisku le Bourget w Paryzu, potem na dworcu Pajol. Po dwu latach znalazlem sie we Wwiu i stad moje wspomnienia z tego ciekawego wowczas miasta otwartego na swiat (Kalambur, Nawias, Zen etc.., o Grotowskim i Tomaszewskim nie wspominam, bo sa wystarczajaco znani). Polacy sa najbardziej doswiadczonym narodem, nie wyksztalconym. Ja pamietam Polske miliona pojazdow samochodowych i prawie miliona magistrow. Lizakowi ludzie niosa swoj garb jako przeszkode, my jako kolejne wzbogacajace nas doswiadczenie.
    Pozdrawiam.
    ET

  317. DO cynamon29 pisze:

    2010-11-17 o godz. 20:55

    Polski Wankowicza juz nie ma. Tych ludzi rowniez nie. Mamy zaniedbane ziemie z odzysku. Wierze w znaczenie samorzadow i madrosc oraz milosc do malych ojczyzn ludzi na obrzezach kraju. Wierze w zaangazowanie obywatelskie, bo jestem tego czesto swiadkiem. Mysle, ze samorzady oraz regiony przejma reszte wladzy z Wwy i stana sie calkowitymi podmiotami.
    Pozdrawaiam. Uwierz prosze, ze w NGOs jest wiele zacnych osob, rowniez bez tytulow czy znako heraldycznych, chociaz i takich nie brakuje. Dla wielu z nich nalezy owo zaangazowanie obywatelskie do podstawowego obowiazku. Tak mnie przynajmniej uczyla moja tyrolska cioteczka.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Nie ma juz milionowego (drugiego po Wwie wowczas miasta) Lwowa, ska sie coteczka i cala rodzina wywodzi.

  318. Dobra, @Grzesiu, pokonałeś mnie. Przyznaję się do wszystkiego.
    To dla mnie nie jest jednak poziom ani do dyskusji, ani do żartów. Nie chciałabym Cię obrażać, ale do tego blogu jakoś nie pasujesz.
    Żegnaj! Addio!

  319. Piekny Pies pisze:
    2010-11-17 o godz. 21:31

    „Nie dla mnie, sznur samochodów…”

    Co Ty mi tu piszesz, jak ja od Warszawki 1000 kilometrów ?!
    A może i więcej?
    Chłopie pogadajmy, ale nie że ja muszę specjalnie do „waszej”
    knajpy!!!
    Chodż do Hamburga, też jest zajuraście!
    I nie ma Młodieży Wszechpolskiej!!!
    W żadnej knajpie – czyż to nie plus?
    Serdeczności i …

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  320. Szanowny Panie Slawomirski,
    zaluje, ze antonius pisze:

    2010-11-16 o godz. 15:41
    # ET pisze:
    2010-11-15 o godz. 16:10

    i nic nie rozumie. Ne wie nieszczesny, ze mlode wino B. jest najgorszym kwachem podobnym do J 23. Nie wie, ze Francja 1/3 pestycydow zuzywa na „olewanie” winnic. Jest wprawdzie kilka spoldzielni, ktore nie przesadzaja z cenami i pestycydami. Dlatego tez popelniam gafe jako urodzony frankofil i namawiam do picia wina nowozelandzkiego.

    ….Wypiłem pewnie hektolitry dobrego wina we Francji i sądzę, że Pan trochę przesadza, ale jeśli Pan pije dobre Beaujolais to Panu zazdroszczę. Polecam “B. Nouveau”, tani, lekki i na dniach powinni zacząć sprzedawać…
    pisze antonius…..

    Zadne mlode wino nie jest dobre.
    ET

  321. TJ,
    „Tusk Antypolak”? A to ciekawa konstatacja..! Cudze słowa to nie guma do żucia marki Donald, żeby je naciągać w dowolną stronę. Nie zarzucałem Tuskowi antypolskości. O swoich kłopotach z rozumieniem „polskości” Tusk wypowiada się sam i nie mam o to do niego żalu. Każdy ma jakieś problemy, z którymi musi się zmierzyć.

    Jakby tak szerzej spojrzeć, to okazuje się, że w opinii Europejczyka pełną gębą Radka Sikorskiego, „antypolskość” można przypisać innym Europejczykom, którym nie chce się wysupłać na zapomogę dla dziurawego polskiego budżetu. Udało się Stokrotce wciągnąć dzisiaj od Europejczyka, że ten tylko jest proeuropejski, kto jest dostatecznie propolski. I padło nawet wezwanie do Kaczyńskiego, żeby się ostatecznie opowiedział, czy jest po polskiej stronie i czy opuści „polakożercę’ Davida Camerona. Uważaj Pan, Panie TJ, b nie nadążysz za tymi łamańcami na platformie.

  322. Info dla antoniusa…
    pijalem kiedys za Gierka dobre wino slowackie przywozone przez znajomego Francuza na Slask w beczkach. To byly czasy.
    ET

  323. do wiesiek59 pisze:

    2010-11-16 o godz. 14:19
    Ja nie zadam, lecz ubolewam. W blogosferze natomiast oczekuje.
    ET
    PS
    Jest wiele pozytywnych spelnionych oczekiwan.

  324. Zadzwonil telefon. Podnosze sluchawke

    – Slucham?
    – Czesc, tu Donek.
    – Donek kto? Tusek?
    – Nie obrazisz mnie. I nie dowartosciujesz siebie. Donek Chichotek dzwoni, Ortequ lebiego.

    Pierwsze ch wymowil jak k. A na wyswietlaczu widze jak byk: Chichotek.
    – Tak?
    – Wyslalem emejlem petycje. Mam nadzieje, ze nie odmowisz. Tak jak ostatnim razem.

    Cos zaczalem kojarzyc.
    – Przeciez znam ciebie pod innym nickiem!

    Znamy sie z wirtualu. Niezbyt dobrze, ale sie znamy.
    – Tamten nick to historia. Uwalony przez gospodarza blogu. Teraz jest nowy nick i nowa petycja. Podpiszesz?

    Zaczalem kombinowac jak kon pod gore
    – Ty, czekaj. Nie wiem za dobrze o co idzie.
    – Tu nie ma co wiedziec. Idzie o honor narodowy. Widziales petycje?

    Nie widzialem. Balem sie kliknac na zalacznik od jakiegos blizej mi nie znanego Chichotka. Donek to wyczul.
    – Kliknij natychmiast. Od razu zmienisz zdanie.

    Kliknalem
    http://www.thekf.org/events/news/petition/?lang=en-us&agent=generic&action=view&mode=&q=

    Nie doczytalem do polowy a juz slysze:
    – Widzisz teraz, o co idzie?
    – Ten, no, idzie chyba o…
    – Po co ja do ciebie dzwonie. Ty nie nadazasz za niczym. Idzie o rzecz stokrotnie wazniejsza niz pomnik dla Jakowlewa w Ontario! (tu Petycja dla Jakowlewa: http://www.petitiononline.com/yakovlev/petition.html. To te petycje przyslal mi kiedys poprzedni nick Chichotka)
    – Ty, Szczes.., przepraszam, Donek. Moge doczytac do konca?
    – Nie ma potrzeby. Juz wyjasniam. Mysle, ze ta inicjatywa jest godna poparcia, jezeli nie chcemy by za kilkanascie lat nasi niezyjacy rodacy zostali obarczeni odpowiedzialnosca za masowa eksterminacje zydow w obozach koncentracyjnych, na terenie Polski.

    Slysze, ze z kartki wali. Nawet przecinki slychac. Probuje wlaczyc mozg. Idzie z oporami. Sam siebie zaczynam sie wstydzic. Pytam, zeby cos powiedziec:
    – To chodzi o teraz czy o za kilkanacie lat?
    – Ty dalej nic nie rozumiesz, Ortequ lebiego. Te sily, wrogie Polsce, nie ustana w swoich wysilkach przerzucenia odpowiedzialnosci za Holocaust z Niemcow na Polakow. Teraz czy w przyszlosci, one zawsze beda do tego dazyly. Bo taki jest „PLAN”. Aniela Merkel, do spolki z Benjaminem Netanjahu, i samym Barakiem Obama, sa autorami tego planu.

    Ten „PLAN”, duzymi literami, bylo wyraznie widac, slychac i czuc w sluchawce. Cudzyslow to chyba sam sobie dorabialem. Ale moglem tez zglupiec pod nawalem wrazen.
    – To co mamy robic, zeby z nas zbrodniarzy, winnych najwiekszego ludobojstwa w historii ludzkosci, nie uczyniono?
    – No jak to co, lebiego? Walczyc!

    Jeszcze raz sprobowalem zastartowac mozg. Nie wyszlo. Wiec tylko zapytalem:
    – Ty, daruj. Chce walczyc, ale nie wiem z kim.
    – Aha. Glad you asked. MY MUSIMY WALCZYC Z WIATRACZKAMI!

    W koncu zrozumialem. Musze zadzwonic do Akima Tamiroffa, pomyslalem. Bo to Akim sie wcielil w role Sanczo Pancza. Czy moze Sanczko Panczka. Mozg chyba dalej mi robil half na pol.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Don_Kichote_wed%C5%82ug_Orsona_Wellesa

  325. Orteq zapomniał za co Kain zabił Abla i opowiada dowcipy o kaczorach-rusofobach z długą brodą. Dowcip polega na tym, że Rosja gdy rekonstruuje swoją strefę wpływów kosztem swoich sasiadów, ma do tego prawo i nie jest nikak-fobiczna. Rusofobiczny jest polski prezydent, który ośmiela się tworzyć porozumienie przeciwne świętemu prawu Rosji do odbudowania jej pozycji jakoś-tam „imperialnej” (to inny znany rusofob – tym razem Michnik). Z tego też powodu jadem takim jeden z drugim zioną, że od jego żaru zapala się samolot, jako „wyrok losu”. To już nie jest „something pojebałos”. To jest na niucha „everything pojebałos”.

    Adam Rotfeld w jednym z wywiadów wspomina spotkanie, jakie zorganizował przew. rosyjskiej stronie polsko – rosyjskiej komisji ds. trudnych z Lechem Kaczyńskim. Rosjanin po wyjściu ze spotkania podobno – jeśli wierzyć Rotfeldowi – był w szoku i nie mógł się nadziwić jak ten rusofob Lech Kaczyński tak umiejętnie może się kamuflować.

  326. Chce jeszcze raz przywrocic temat walki z wiatrakami. Czy moze raczej z wiatraczkami. Telefon od Donka Chichotka (pierwsze ‘ch’ wymawia sie jak ‘k’) spac mi po nocach nie daje.

    The Kosciuszko Foundation (Established 1925) zbiera aktualnie podpisy pod petycja w sprawie nazywania hitlerowskich obozow smierci „Polish camps”. Tu, jeszcze raz, odpowiedni link:
    http://www.thekf.org/events/news/petition/?lang=en-us&agent=generic&action=view&mode=&q=&date=&signaturestart=0&sistart=28680&count=2&sistart=28680#signatures
    Link podaje dla tych, co MUSZA walczyc z wiatraczkami.

    Teraz chce przytoczyc polski tekst petycji. Bo tego nie zrobilem wczesniej, za co przepraszam niezliczone rzesze czytelnikow wirtualnych.

    „PETYCJA
    Używanie przez media błędnego terminu „polski obóz koncentracyjny” i „polski obóz śmierci” w odniesieniu do obozu zagłady w Auschwitz oraz do innych nazistowskich obozów koncentracyjnych zbudowanych przez Niemców podczas II wojny Światowej na terenie Polski, ma charakter dezinformujący, i prowadzi do powstania mylnego przekonania, że to Polacy byli odpowiedzialni za Holocaust.

    Termin powyższy jest sformułowaniem fałszywym, zniekształcającym historię i bezczeszczącym pamięć sześciu milionów Żydów pochodzących z dwudziestu siedmiu krajów, zamordowanych przez nazistowskie Niemcy w czasie II Wojny Światowej.

    Użycie sformułowania „obóz koncentracyjny” w konotacji z Polską jest szczególnie obraźliwe dla samych Polaków, którzy na skutek wojny doznali dotkliwych szkód, tracąc 1/6 całej populacji . Nie trzeba również przypominać, że Polska była pierwszym krajem zaatakowanym przez hitlerowskie Niemcy, w którym pomoc Żydom była zabroniona pod groźbą kary śmierci.

    Przekonani o tym, że dziennikarzom znana jest dramatyczna historia okresu II wojny światowej, a celem ich pracy jest przedstawianie szerokim kręgom czytelników prawdy oraz naświetlenie faktów, my niżej podpisani uznajemy użycie terminu „polskie obozy koncentracyjne” za niezgodne z etyka dziennikarską. Tym samym występujemy z wnioskiem do The New York Times, The Wall Street Journal, The Washington Post i The Associated Press o zaprzestanie jego stosowania oraz o wprowadzenie poprawek do zbioru ogólnych określeń (tzw. stylebook) w celu zapewnienia następnym artykułom historycznej dokładności poprzez użycie oficjalnej nazwy “niemieckie obozy koncentracyjne w okupowanej przez nazistów Polsce”, przyjętej przez UNESCO w 2007 roku, kiedy Auschwitz został nazwany „The Auschwitz-Birkenau niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945)”.

    A wiec to jest tak. Z tresci petycji teraz wszyscy moga widziec, w naszej ojczystej mowie, jak powaznym problemem zajela sie The Kosciuszko Foundation (Established 1925). Dopoki ten problem nie zostanie rozwiazany, w skali swiatowej, my, Polacy, nie mozemy ruszyc z miejsca. No bo gdziebysmy sie nie ruszyli, czy to na Majorke czy na Hawaje, wszedzie nas beda spotykaly transparenty „Polish Holocaust! Polish Holocaust! Go home! Go home!”.

    Z taka niesprawiedliwoscia wobec naszego umeczonego narodu – Katyn! Smolensk! Lodz! – trzeba walczyc tak upierdliwie jak Donek Chichotek walczy z wiatraczkami. Jesli nawet nie bardziej.

    Prawo i sprawiedliwosc musi znowu byc po naszej stronie! Oby tylko polskie, pełowskie przeciez, ambasady i konsulaty nie daly znowu ciala. I nie olaly tej tak waznej dla naszego narodu misji dziejowej.

  327. Drogi Panie Redaktorze,

    Dziękuję za listę lektur, dwie pozycje wydane oryginalnie po angielsku już zamówiłem w lokalnej bibliotece. Książki polskie (M. Radziwon i T. Olszański) musza poczekać. Prawdopodobnie do mojej następnej podróży do Warszawy – kiedy to będzie?

    Polecony onegdaj II tom „Dzienników” Jarosława Iwaszkiewicza okazał się być dla mnie wyjątkową lekturą. Niezwykła opowieść, zafascynowała mnie aż musiałem przewietrzyć swoją znajomość jego prozy. Zapiski A. Walickiego ciekawe, jego pozycja dla mnie całkowicie zrozumiała, ale opowieści brakuje soczystości, więc czytałem urywkami, podług indeksu, pańskiego skrótu i spisu treści. Natomiast „Dzienników” S. Kisielewskiego pan nie podawał, a jest to zapis jakże odmienny od obu tych autorów, pełen ostrości i wyrazistości, zadziwiającej niezależności opinii w tamtych czasach. I Panu się dostało od Kisiela, najbardziej łagodnie po datą 15 maja 1973 r:

    „A znowuż w reportażu Passenta z NRD dowiedziałem się, że Niemcy Wschodni, którzy byli w NRF u krewnych, z podziwem mówią o tym, że tam się pracuje u prywatnych szefów i że oni by już tego nie potrafili”

    Tempora mutantur – czasy się zmieniły, ale czy ludzie tak szybko zmienili się wraz z nimi. Poza tym Kisiel prowadzi w następnym roku „idiotyczną polemikę” z Passentem i Podkowińskim z POLITYKI, która nota bene jest jedynym czasopismem puszczającym teksty nieco niemarksistowskie, oraz „wychodzi jak wiadomo bez cenzury”.

    Pod 7. listopada 1969: POLITYKA „POLITYKA grupuje obowiązującą wazelinę w pewnych, z góry skazanych artykułach, np. rocznicowych (przeważnie pisze to sam red. Rakowski), poza tym stara się o żywą kontrowersyjną publicystykę (…) jest znienawidzona przez tzw. ‚partyzantów’ …”

    Wróciłem do Kisiela, bo skończyłem właśnie biografię Tomasza Manna (Anthony Heilbut, 1996) i kilka jego opowiadań. Wzięło się stąd, że COC wystawiło operę „Śmierć w Wenecji” Benjamina Brittena i tak po nitce do kłębka. Nawiasem mówiąc, do opery nie chodzę w dżinsach, ale obiecuję sobie, że na stare lata sprawię sobie kolekcję oper w wydaniu video, na długie wieczory.

    Tego Kołakowskiego, wg. Marcina Króla, też zakupię niechybnie – mimo wszelkich przeciwności. Wszak to ciekawy nasz filozof od dwóch spraw: krytyki marksizmu jako filozofii kalkulowanej na wzbudzanie nieładnych emocji, oraz pokazania, że filozofowanie, przede wszystkim o skończoności ludzkiego bytu i nie tylko, musi być emocjonalne. Tako też rzecze mój ulubiony filozof – Richard Rorty, ale nieco inaczej.

    Mam mocną nadzieję, że urlop ma Pan udany. Do zobaczenia

  328. Piotr Kraczkowski (2010-11-17 o godz. 15:38)

    „Oczywiscie, ze zaden ekspert nie powie, ze byl zamach na tym etapie i bez dostepu do cial, wraka i oryginalow czarnych skrzynek”

    A ja tam mowie (bom nie ekspert): Tusku winien na 100 procent. Jesli nie wiecej. Bo popatrzmy:

    „Raport MAK: Załoga tupolewa była źle przygotowana. Wylot samolotu z Warszawy odbył się bez znajomości prognozy i faktycznego stanu pogody na lotnisku Siewiernyj. Załoga samolotu nie otrzymała stosownych dokumentów.”
    http://www.tvn24.pl/-1,1665719,0,1,raport-mak-zaloga-tupolewa-byla-zle-przygotowana,wiadomosc.html
    Tusk nie przygotował załogi do dostarczenia Najlepszego Prezydenta, cało i zdrowo, na te kontrpowtórkę swojej uroczystości z przed trzech dni.
    Jakby tego było mało, Tusk nie poinformował o tym osobiście kancelarii prezydenta. A to kancelaria zajmowała się szczegółami tej wycieczki na kontrimpreze. Za to premier polskiego rządu powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.

    Wróć! Co ja mowie. Za to kryminalne przestępstwo, premier Tusk powinien stanąć przed sądem polowym. Najstosowniej, na podmoklym polu smoleńskim, pośród walających się szczątków Tu-154. Oraz pośród kart kredytowych, pogubionych przez bestialsko pomordowanych polskich patriotów. To znaczy tych kart, co nie zostały ukradzione przez rosyjskich rekrutów.

    Organizowanie kontruroczystosci panstwowych, w trzy dni po uroczystosci PANSTWOWEJ, musi nalezec do KONSTYTUCYJNYCH obowiazkow szefa rzadu. Jesli ktos tego nie rozumie, to jest cwok, burak oraz antypatriota polski. Powinien sie pochlastac.

  329. Orteq pisze: 2010-11-17 o godz. 21:22

    „Sp. Prezydent Lech Kaczynski tylko wykonywal swoje nowe stare zadanie, w ramach kaczystowskiej tzw. polityki wschodniej. To dlatego na sile sie pchal na kontruroczystosc, wbrew wszelkim ludziom dobrej woli.”

    Wszyscy poprzedni prezydenci, Walesa. Kwasniewski, byli w Katyniu 10. kwietmia, L. Kaczynski byl tam zaproszony w ramach dlugoletniej tradycji nie jako L. Kaczynski, lecz jako urzad prezydenta – jechal tam aby wypelnic urzedowy obowiazek prezydenta, zostal do tego wezwany pisemnie przez organizatorow i kancelarie premiera. Demokracja polega dokladnie na tym, ez wybieralni urzednicy, aby zasluzyc na ponowny wybor, staraja sie wypelnic swe obowiazki jak najlepiej. L. kaczynski zachowal sie dokladnie tak, jak powinien sie zachowac w demokracji.

    Tusk natomiast spiskowal z innym panstwem by to zaklocic przez swoj udzial w „kontruroczystosci” 7 kwietnia. Zdrada Polski przez Tuska jest tym wieksza, ze Rosja, aby podtrzymac mit ZSRR jako ofiary drugiej wojny swiatowej, i aby zatrzec, ze ZSRR wywolal ta wojne wspolna z Hitlerem napascia na Polske i w ramach tej napasci wymordowal polskich oficerow, ustami Putina 7 kwietnia stwierdzila, ze polscy oficerowie nie sa ofiarami tej napasci, lecz ofiarami Stalina obok wielu np. rosyjskich ofiar. Tusk podzyrowal swa obecnoscia 7 kwietnia to rosyjskie przeklamywanie historii.

    **(Czy ci dwaj tacy to jacys inni niz normalne ludzie sa? Brat do brata mowi: Panie prezesie, melduje… Czy tam something pojebalos we lbach, od czasow kradziezy ksiezyca?)**

    L. Kaczynski w sposob oczywisty dla kazdego normalnego czlowieka zazartowal.

    **W „nalotach” na Gruzje tez tylko o to chodzilo. Czyli o wcielanie w zycie „polityki wschodniej”. Polityki wschodniej konusow?! **

    Uwazam, ze na ta polityke wschodnia Kaczynski nie mial nawet 1% srodkow – to faktycznie nie mialo sensu. Nie wolno jednak zapominac, ze to Kwsniewski i jego srodowisko narzucili swa usluznoscia wobec USA (pomoc USA w szpiegowaniu ambasad UE w Warszawie, kupowanie od USA zbednego dla Polski uzbrojenia za pieniadze od UE, pchanie sie do Iraku i do torturowania na Mazurach) stosunke polskich politykow wobec Ameryki. Dla USA wygodniejszym bylo by w Polsce rzadzili Kwasniewski i jego niezlustrowane srodowisko, bo bojac sie lustracyjnej wiedzy USA Kwasniewski lamal nawet polska konstytucje w niewolniczym spelnianiu zyczen USA. Tyle tylko, ze za niewolnicza wiernosc Kwasniewskiego i jego srodowiska wobec USA placila Polska: utytlanie ojczyzny JPII w torturach i w rzezi na blisko milionie irackich dzieci, kobiet, bezbronnych, oraz zmniejszenie pomocy UE dla Polski, bo UE chciala finansowac miejsca pracy w Polsce i w UE, ale nie (via zakupy zbednej broni) w USA, oraz brak pieniedzy na nauke, co uniemozliwi splacenie polskiego zadluzenia.

    Oczywistym jest, ze PiS i Kaczynski nie byliby niewolniczo posluszni wobec USA i mieli zatem podstawy by bac sie, ze USA beda pomagac w wyborach ich przeciwnikom, aby moc swobodnie rozgrywac Polske jako swego Osla Trojanskiego przeciw UE i Euro. Dlatego Kaczynscy starali sie tez wykazac sie jako dobrzy sojusznicy USA – choc oczywistym jest, ze w ramach polskiego interesu, a srodowisko Kwasniewskiego i PO w ramach prywatnego interesu dorwania sie do koryta.

    Dla Kaczynskich relizujac polityke USA w Gruzji realizowali polski interes niepodleglosciowy. Film niemieckiej TV-Phonix pokazuje agentow CIA, ktorzy opowiadaja, jak finansowali politykow RFN aby zbudowac w RFN demokracje:
    http://www.nuoviso.tv/geheimdienste/germany-made-in-usa.html
    Mozna przyjac, ze takze w Polsce CIA przekazywala/uje polskim politykom pieniadze by wesprzec transformacje od PRL do wolnej Polski. PRL to nie Trzecia Rzeszam wiec byc moze CIA chciala przestac placic poliotykom Euroipy Wschodniej i Srodkowej, a ci zaniepokojeni interpretuja to jako wycofywanie sie USA z Europy i pisza co rusz jakies listy otwarte do USA?

    Michnik o Kaczynskim w Gruzji:
    „Natomiast niesłychanie wysoko oceniam podróż prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Tbilisi. Pierwszy raz poczułem się dumny z tego, że prezydent mojego państwa w tak godny sposób, a zarazem tak zgodny z polskim i moim wyobrażeniem etosu wolności, honoru, tradycji historycznej i rozumu politycznego dał temu wyraz w Gruzji. Kaczyński zrobił maksimum tego, co mógł w tym momencie zrobić. Była to sytuacja nadzwyczajna, bo bombardowano gruzińskie miasta. W takiej sytuacji należy szukać nadzwyczajnych odpowiedzi. I Kaczyński ją znalazł.”
    http://wyborcza.pl/1,101421,5676687,Adam_Michnik__Polska_zdala_gruzinski_egzamin.html?as=2&startsz=x

    Rosjanie twierdza, ze nie ma roznicy miedzy tym, co zrobili w Gruzji, a tym co NATO zrobilo w Serbii odlaczajac od niej Kosovo. USA w Gruzji kontoluja rurociagi z ropa dla UE, a Izrael ma w Gruzji baze dla operacji przeciwko Iranowi.

    Przy okazji: dwa filmy TV-Phonix o programach sterowanych hipnoza zamachowcach:
    program USA:
    http://www.nuoviso.tv/geheimdienste/die-dressierten-killer.html
    program ZSRR:
    http://www.nuoviso.tv/geheimdienste/psychotronik.html

    Typowym dla tego typu zamachowcow jest, ze mowia o swych intencjach zamachu otwarcie i nie usiluja uciekac – pasuje to do zachowania sie tego Ryszarda C., reemigranta z Kanady, ale oczywiscie to moze byc przypadek.

  330. „POLSKA JEST NAJWAŻNIEJSZA!”
    „NIE LĘKAJCIE SIĘ”
    „PAN DA SWOJEMU LUDOWI BŁOGOSŁAWIEŃSTWO POKOJU” i przy okazji zabierze mu wszystko.
    Bawi to i rozśmiesza.

  331. Orteq pisze:
    2010-11-17 o godz. 22:59
    Orteq pisze:
    2010-11-18 o godz. 00:14

    Panie i Panowie, tak oto rodzi się Światło Wiekuiste.
    Nie reflektor, nie LED.
    Światło.
    Wiekuiste!

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  332. ET pisze:
    2010-11-17 o godz. 22:13
    Szanowny Panie Slawomirski,
    zaluje, ze antonius pisze: i nic nie rozumie.

    Trochę jednak rozumie! Dostało mi się za sugerowanie picia proletariackiego „Beaujolais nouveau” prawdziwemu znawcy. Znam powiedzonko o „starym winie” i jego walorach. Udało mi sie nawet znaleźć u mego szefa skrzynkę szampana z jego wesela, a zbliżały się ich złote gody. Wypiłem, ale nie byłem zachwycony. W zasadzie piłem głównie wina z Savour Clubu, który dbał o wizerunek Francji (nie ja płaciłem), ale nie pogardziłem od czasu do czasu B.N, rzecz gustu, a cena przystępna. Pamiętam, gdy mi postawiono szampana za kilkaset franków butelka (moje stypendium niecałe 800 Fr), wypadało go pić na kolanach, a nie był według mnie specjalnie lepszy od Merciera za 32 Fr, który kupiłem na Sylwestra z żoną (takie kiedyś były ceny!).

    Podziwiam ET nie tylko z powodu filmu o miły kosmicie, ale z faktu, że dyskutuje zawzięcie ze Sławomirskim, to naprawdę czyn bohaterski (… ale nie za to go cenimy….jak w znanym toaście gruzińskim).

  333. @”jasny gwint” z dn. 17.11.2010. h; 15.54.
    Drogi Krakowianinie – to tylko moje „snucie” z fusów (uważam, iż wielce prawdopodobne i możliwe). Podświadomie czuję tu pismo nosem znając te koterie, te sfory cwaniaków, te towarzystwa „wzajemnej adoracji” kłębiące się w polskim życiu publicznym – tak krajowym jak i samorządowym, lokalnym. I nie sądzisz chyba „jasny gwincie”, że to co wróżę „u Szostkiewicza” (a jest to scenariusz nader „niebłagonadiożnyj” dla polskiego maistreamu) jest moim marzeniem czy że myślę o tym z aprobatą. To tylko próba analizy i opisu „inaczej”…….. Czy słuszna – zobaczymy.
    We Wrocławiu walczą (sic ! – medialnie, „na pokaz”) ze sobą trzy koterie: dudkiewiczowa, platformerska i pisiowa. Ale to ta sama „menażeria” – przykładem tego są krążące po różnych stanowiskach w urzędach: miejskim, marszałkowskim czy wojewódzkim osoby reprezentujące (lub „totumfackie” leaderom) ww koterie – raz się jest od „edukacji’ w UM, raz od „komunalki” w marszałkowskim, później „rzuca się” takiego delikwenta na front walki o inwestycje miejskie, można być prokurentem od sportu lub zieleni, dróg bądź gospodarki wodnej itd itp. Zawód – dyrektor …… (wykształcenie, doświadczenie, predyspozycje – nie są ważne bo każdy reprezentant „etosowy” ma a’priori te zalety wpisane w swój charakter, w swoje jestestwo, w swoje cv – czyli nomenklatura PRL-owska powielona po wielokroć w zależności od ilości ugrupowań. I pełna wymienność między „zwalczającymi się” tymi towarzystwami wzajemnej adoracji. Łączy je bowiem dwa aspekty, chyba najważniejsze: „etosowo-styropianowość” i „przykościelność” (w wersji light, jawna i ostentacyjna lub totalnie „klęczońska” wręcz dewocyjno-bigoteryjna).
    To tyle Szanowny Krakowianinie. Pozdrawiam ze słotnego, listopadowego miasta nad Odrą.
    WODNIK53

  334. Dla ET.

    Dziś rozpoczęła sie sprzedaż „B. N.”

    http://www.tvn24.pl/-1,1682927,0,1,mlode-wino-poleje-sie-strumieniami,wiadomosc.html

    Beczkowe słowackie i morawskie wina przywożą dzieci z Ostrawy, ale nie wiem, o którym Pan pisze.

  335. kadett pisze:

    2010-11-17 o godz. 22:13
    TJ,
    “Tusk Antypolak”? A to ciekawa konstatacja..! Cudze słowa to nie guma do żucia marki Donald, żeby je naciągać w dowolną stronę. Nie zarzucałem Tuskowi antypolskości. ”

    Mój komentarz

    Sugestia o problemach Tuska z polskością w kontekście niby retorycznego pytania „czy rząd Tuska jest antypolski” została wyrażona i dla uwiarygodnienia jej został przytoczony link do wypowiedzi Tuska (gdzie nie ma jednego słowa o jakimkolwiek „problemie” narodowościowym ankietowanego).

    To była wypowiedź w ankiecie literackiej. Robienie z zapisu ankietowego wskaźnika problematycznej polskości (niby żartem), a jest to wypowiedź dziesiątki razy cytowana przez propagandę PiSu jako wskazująca na niepolskość Tuska, budzi poważne wątpliwości typu – co Autor chciał powiedzieć, w jakim celu przytoczył link?

    Pzdr, TJ

  336. Polecam gorąco w dzisiejszej (18.11.2010.) GAZECIE WYBORCZEJ / Duży Format wywiad z prof. Zygmuntem Baumanem. Rewelacja (jak zawsze zresztą).
    Pozdro.
    WODNIK53

  337. antonius pisze:

    2010-11-18 o godz. 12:31
    Prosze zapytac znawcow, ludzi zajmujacych sie uprawa winnej latorosli; BN to najwiekszy chwyt marketingowy, trzeba przyznac, zeudany. Wino natomiast nie.
    ET

  338. antonius pisze:

    2010-11-18 o godz. 11:42

    Niepotrzebnie szafuje Pan cenami, one pijakow nie przekonuja. Coz, czasem stolowe wino jest lepsze od tzw. wybranego (wyselekcjowanego). Wystarczy znac osoby, ktore je znaja; ja znam: osoby.
    ET
    PS
    Polecam Ziemie Nantejska z jej bialymi winami, doline Moseli etc..

  339. Kadett

    Niestety, Stasieku mnie nie zaszczycil, to skrupi sie na Tobie.
    Da Bog, zrozumiales co znaczy cytat z Lermontowa (moze Nekrasowa) – ironie we wpisach do Jacobsky rozumiem. I od rzeczy sa uwagi o „dawaniu w ryj”, bo ani to smaczne ani, dowcipne. Choc traktujesz swoj BROS lekko, jest to jednak chyba najbardziej realny obrazek tego co sie dzieje. Jesli nie dostane slowa od red.Passenta, potraktuje to jako wiazaca odpowiedz na pytanie:

    -Dlaczego w Polsce nie ma regularnych konferencji prasowyh rzecznika rzadu ani rzecznika
    prezydenta ? –

    Odpowiedz Jacobsky, ze taka konferencja bylaby powtorzeniem, co pisze prasa, swiadczy ze On rowniez zartuje, albo nie rozumie istoty sprawy. Wspolnie z Orca wylozylismy mu wszystko i nie cofne sie juz do ABC.. Zaskakujaca jest niewiedza Blogostanu. Zachowuja sie, jak kresowy chlop, ktory mial na zime beczke kartofli, beczke kapusty i spokojnie spal na piecu. Co mu jeszcze potrzeba ?

    Jasnemu Gwintowi nie przynosi ujmy stwierdzenie, ze „Jasny Gwint przeczyta tlumaczenie w Global Research a Mentor na scianie w klozecie.” Sami potwierdzali, ze takie zrodla maja.

    Zarzucasz mi naiwnosc. Slusznie, czesto nas tak wysmiewaja. Ale – my idziemy krotko, wprost do celu. Przeciwnie do polskich chorych kretactw i spekulacji. Na nasze jedno krotkie zdanie przypada dlugi polski wywod, pokretny, ozdobny a sensu malo. Pamietasz jak prof. Brzezinski mowil o tym ? Posluchaj wywiadow w polskiej TV. Uwagi i dygresje, retoryczne ozdobniki, zdania wtracone, poprzedzaja jedno slowo na temat. Czestokroc tak dlugie, ze czas i miejsce wykluczaja temat. A ten Blog – najlepszy okaz.

    Nie obrazaj sie, ze czekam na red.Passenta. On z pewnoscia wie dlaczego tych konferencji nie ma i potrafi, jesli zechce, dac bardzo wyczerpujaca odpowiedz.
    Koncze, bo u mnie jest bardzo rano.

  340. Nobliwi dzentelmeni na Blogu przescigaja sie w nazywaniu najprzerozniejszych win. Bryluja markami, krajami, miastami. Wszystkiego probuja. Jak mnie nauczyl Tato, wybralem sobie wiele lat temu jedna marke bialego i jedna czerwonego. Innych nie uzywam. Dania smakuja, nie mam zaskoczen i nie robie za malpe.

  341. Min. Rostowski w TOKFM
    mocno wzburzony „głupstwami rozpowszechnianymi za granicą”, masakruje sposób liczenia długu publicznego w „gierkach”, rozpowszechniany ostatnio przez prof. Rybińskiego. Panowie się chyba nie lubią.
    Jeśli dwóch profesorów nie może się dogadać i wyjaśnić publice w bezpośredniej rozmowie sprawę, to gdzie my jesteśmy Szanowni Państwo? Co to za demokracja, w której najważniejsze sprawy są załatwiane przez jednostronne oświadczenia w mediach. Żadnych szans konfrontacji, żadnych okrągłych stołów, rację ma ten, kto mówi ostatni.

    Min. Rostowski powiadomił słuchaczy, że wczoraj był na konferencji europejskiej, gdzie kontynuował walkę o uznanie naszego, bardziej przychylnego dla państw po reformie systemu emerytalnego, sposobu liczenia długu publicznego.
    Powiedział (uwaga, zawiało grozą), że nasze szanse na EURO są znikome (a może zerowe, nie pamiętam), jeśli UE nie zgodzi się na zmianę zasad/kryteriów.

    U min. Rostowskiego wyczuwałem irytację, kiedy dziennikarz zapytał go o decyzje w sprawie OFE.
    „Pracujemy nad tym”, powiedział w końcu.

  342. Piotr Kraczkowski (o godz. 09:24) pisze:
    ” … L. Kaczynski byl tam [do Katynia] ZAPROSZONY w ramach dlugoletniej tradycji nie jako L. Kaczynski, lecz jako urzad prezydenta – jechal tam aby wypelnic urzedowy obowiazek prezydenta, zostal do tego WEZWANYy pisemnie przez organizatorow i kancelarie premiera…”
    Panie Kraczkowski :

    1. to Lech Kaczyński był w końcu zaproszony czy wezwany ?
    2. przez KOGO był zaproszony L.Kaczyński ?
    Zwyczaj każe być zapraszającemu BYĆ na miejscu i oczekiwać na gościa.
    Kto zatem na obce terytorium Lecha Kaczyńskiego zapraszał ?
    Kontrolerzy lotów ?
    3. I ta kancelaria premiera tak prezydentowi dyktowała jego kalendarz zajęć ?
    4. Kto to byli ci organizatorzy, którzy wezwali pisemnie prezydenta?

  343. ET pisze:

    2010-11-17 o godz. 21:43

    Szanowny Panie ET

    Chwila milczenia. Pod koniec 1980 roku poinformowalem rodzine o planie opuszczenia kraju. Jednym z kontrargumentow bylo pytanie; opuscisz ziemie przodkow? Spojrzalem na otaczajacy mnie Wroclaw i nie moglem powstrzymac sie od pustego smiechu.

    P.S.
    Lec byl pomocny.

    Slawomirski

  344. …co do wina to najlepszy jest niewatpliwie winiak, to raz. A dwa to to, ze z Trynidadu i Tobago nadeszla wiadomosc o opetaniu 17 uczennic przez szatana. Kola zblizone do tamtejszej odmiany PiS podejrzewaja ze to sprawka wszystkich wrogow wewnetrznych i zagranicznych, mimo ze tozsamosci szatana dotychczas nie ustalono.

  345. aqa pisze:
    2010-11-18 o godz. 16:46

    Brawo! Miałem te same pytania do Pana Krzaczkowkiego, ale już piszę tylko o winach (do picia), choć od 8 lat nie piję napojów alkoholowych ze względów zdrowotnych.

  346. aqa –
    to ja 11-letni znam odpowiedz na Pani pytania, a Pani je nie zna?
    Odpowiem tylko na pytanie 4. Kto to byli ci organizatorzy, którzy wezwali pisemnie prezydenta?

    Mordercy Polskiego Prezydenta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  347. antonius pisze:
    2010-11-18 o godz. 11:42
    i
    ET pisze:
    2010-11-18 o godz. 14:27
    ——————————————————————————————————
    Sledzę wymianę poglądów na temat win. Może B.N. nie jest przednie ,ba może niezbyt udane(?) ,ale skoro ma nabywców… No chyba , że jest takim „Microsoft’em”(czyli kupujesz , bo nie masz w zasadzie wyboru) wśród win ,w co powątpiewam. Osobiście piję to co mi smakuje . Niezłe doświadczenie zrobiłem z Rioja,jest wiele winnic – nie pamiętam jaka,ale w granicach 7 E czy też Chianti 2008 (tak „stało” na butelce) . Z winem jak z kobietami… Kwestia gustu lub…smaku.

  348. Zamach, to był zamach. Tylko zanim wydamy opinię, czyj zamach, kto zorganizował, zastanówmy się, kto zyskał? Po stronie zysków jest wielkie odszkodowanie za śmierć prezydenckiej pary, podobno 3 miliony złotych. Dla mniejszej kwoty niejedna rodzina wyprawiłaby na tamten świat ojca z matką /czy brata z bratową/… Dalej – wypadek sprawił, że Jarosław prawie prawie został prezydentem, na co przed wypadkiem nie miał najmniejszej szansy. Czy nie znamy w historii przypadku, że dla zdobycia władzy wysyła się na tamten świat nie 96, a 960 tysięcy ludzi? Więc drążmy sprawę, nie dajmy się zbyć byle czym, prośmy o pomoc nawet Amerykanów, Panie Maciarewicz – śmiało, do roboty!!!

  349. WODNIK53, 14.05 Przeczytałem wywiad z samego rana. Jak pamiętasz nie dawno byłem na dwóch spotkaniach z Baumanem w Krakowie. Były to ważne wydarzenia olane całkowicie przez tutejsze wolne media. Natomiast na spotkaniu ze studentami i Kuźnicą były tłumy. W tym samym numerze Gazety można przeczytać reportaż o kosmicznym kiczu w Świebodzinie. Obraz pogaństwa, ciemnoty i bałwochwalstwa w środku Europy. Jest to konfrontacja między cywilizacją a obskurantyzmem.

  350. Bylem niedawno w Paryzu i Rzymie. Spotkalem tam kilku madrych Polakow. Powiedzieli mi ze w Polsce juz nie ma dziennikarzy, tylko towarzysze na sluzbie. Nie chce mi sie w to wierzyc. Czy mozna prosic o komentarz gospodarza?

  351. cynamon (2010-11-18 o godz. 10:35)

    „Panie i Panowie, tak oto rodzi się Światło Wiekuiste.”

    No i niech Mu swieci na wieki wiekow. Amen

    Ty musisz byc ze sklepu schulzowego, Cynamonie. Jestes tak dobry jak pierwsze zdanie do dziś nieodnalezionego „Mesjasza”:

    „Przyszedł Mesjasz – powiedziała matka – widziano go w Zoliborze”.

    Podaję wersję zapamiętaną przez ludzi z pamiecia. Są inne, na przykład: „Widziano go 25 kilometrów od Katynia”. Jednakze podawanie odległości do Mesjasza w kilometrach nie za bardzo pasuje. Bo wizje psuje. Na dodatek, nie przystaje do niemozebnego poczucia humoru Schulza. Co ja mowie, Cynamona!

    Tak trzymaj, brachu. Podobasz mi sie.

  352. Kleofasie, wyzwałeś mnie znów do tablicy w temacie rzecznik rządu/prezydenta.
    Powtarzam moje stanowisko. Jestem za rządowym dziennikiem i kanałem telewizyjnym.
    Do czasu 100% pokrycia Polski szybkim Internetem, to rozwiązanie uważam za najlepsze.

    Rzecznik papuga, to w Polsce spocony gość, mówiący banały i uważajacy, aby się nie potknąć, albo coś, nie daj Boże, za dużo powiedzieć.

    Silnym rzecznikiem był Jerzy Urban – nie oceniam moralności, tylko fach. Jak pisałem do Urbana z pretensjami, odpisywał i obiecywał poprawę.

    Ciekawe, co powie Daniel Passent, jeśli coś powie.
    Ale zanim coś powie, zadaj sobie trud Kleofasie i wytypuj rzeczników.
    My, tu na blogach, robiliśmy rewolucje personalne niejednokrotnie.
    Pozdrawiam

  353. Kleofas -„Nobliwi dzentelmeni na Blogu przescigaja sie w nazywaniu najprzerozniejszych win. Bryluja markami, krajami, miastami. Wszystkiego probuja. Jak mnie nauczyl Tato, wybralem sobie wiele lat temu jedna marke bialego i jedna czerwonego. Innych nie uzywam. Dania smakuja, nie mam zaskoczen i nie robie za malpe.”

    JKR- „Lech Kaczynski jest naszym wspolnym dobrem ”

    Fragment opowiadania „Kobry i Parafianie” ze zbioru „Kalahari” W. Albinskiego
    „Ale najwazniejsze; nie udziela sie Makosi rad. Jeszcze osiemdziesiat lat temu za udzielanie rad karano smiercia. Makosi wie, co ma czynic i co jest dla narodu dobre. Proby zklocenia jego mysli moga wynikac tylko z pobudek nieczystych albo zdrady.

  354. Kleofas,

    czep się tramwaju. Rozpaczliwie szukasz towarzystwa na blogu aby dyskutować Twoje rozterki egzystencjalne łapiąc za rękaw lub podszczypując w siedzenie ?

    Mozna i tak. tylko że to dość patetyczne….

    Prawdę mówiąc jest mi obojętne to, czy rząd robi czy też robi konferencje prasowe, a Więc Twoje wykłady na spółkę z Orcą obchodzą mnie tyle co zeszłoroczny śnieg.

  355. Aga,

    „Kto zatem na obce terytorium Lecha Kaczyńskiego zapraszał? Kontrolerzy lotów?”

    Coz, jestes swietna. Tak pieknie odpowiedziec, i to w czyims jakby imieniu.
    Sam bym lepiej nie potrafil. Coz, jedni POtrafia, drudzy sPiS.ola. Dzieki, Aga.

    PS. Zapominasz ostatnio o ‚coz’. Jakis powod?

  356. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ET:
    2010-11-17 o godz. 21:34

    Na tym to polega, Szanowny Blogowiczu, na tym szczegolnie, czyli w ustawionych na tajnosc spec. dyplomacji.
    Domyslam sie, ze Wielka Polityka ma wiele zbieznych z Wielkim Biznesem.
    Jezeli sie nie myle, w kregach bisnesowych tam gdzie schodza sie ci wlasciwi – dla siebie – partnerzy stosowane sa formy zachowania – swego rodzaju – tajnosci strategicznej miedzy stronami.

    Tutaj mozna li tylko stwierdzic-potwierdzic, ze tandem E. Bahr + V. Falin wystarczajaco dobrze znail od podszewki swoj fach, w ktorym „plywali” brylujac miedzy dobrymi znajomymi z tzw. „prywatnej sfery”.
    Wcale nie dziwi fakt, ze zaskoczony byl Cimoszewiczem. – wrecz logiczne – prawda?
    Cekawe co Bahr myslal w duchu na osobnosci, no ale to pozostanie jego slodka tajemnica. Wiadomym jest, ze podsluchuja i to wiadomo kto – prawda?

    Domyslam sie, ze to tez nowosc?, co prawda stara jak swiat (?)

    Mi wybrana droga przez Cimoszewicza do (?) – Spolki z bardzo ograniczona odpowiedzialnoscia – razem z paroma innymi nic nie wiedzacych „Lewickimi” teoretycznie zwisa.

    Mysle, ze EU wystarczajaco dobitnie dalo od zrozumienia co sadza o w/w tzw. „politykach” odrzutkach z eksportu, politykach ktorzy nic nie wiedza, trzymajac ster panstwa w „recach”.
    Prosze zauwazyc, ze nie mowi sie w lapach, ktore zazwyczaj obciekaja i to wiadomo czym – prawda?

    Post Christum.
    Czy sa jakies nowe dane – bardziej precyzyjne, od tych ktore byly od dawna wiadome – na temat wiezen CIA w Polsce?
    Czy Pan cos moze o tym wie-slyszal bywajac tu i owdzie?

  357. L’esprit de l’escalier”
    Po przeczytaniu kilku innych jeszcze wpisow „o winach” (np ET ) jestem kompletnie bezradny i takim pozostane.

  358. Piotr Kraczkowski (2010-11-18 o godz. 09:24)

    Orteq: **(Czy ci dwaj tacy to jacys inni niz normalne ludzie sa? Brat do brata mowi: Panie prezesie, melduje…

    Piotr Kraczkowski: **L. Kaczynski w sposob oczywisty dla kazdego normalnego czlowieka zazartowal.**

    Przyznaje slusznego. LK to byl znany trefnis, humorysta oraz niespotykany jajcarz. Jak ja moglem zapomniec. Nienormalnym musze byc.

    Bo ja to tak wszystko, i zawsze, z kamienna, niczym mojzeszowe tablice, twarza. Czasem nawet przykazania potrafie wciskac ciemnemu ludowi. No bo moze kupi. Nie kupil od KK przez dwa tysiace lat, ale od Orteqa – moze.

    I tylko to mnie przy zyciu trzyma na tym wirtualnym padole.

  359. Kleofas,
    każdy fortepian ma swoje czułe struny. Nie wiadomo, kiedy uzna, że są za mocno trącone. Nie czyń mnie jednak odpowiedzialnym za cudze poczucie humoru, w tym Twoje. Gdy cytuję, to się powołuję, ale i zdaję sobie sprawę, że cytowanie to nie powód do taryfy ulgowej. Cytować łatwiej pod warunkiem, że rozmówca łapie nutę.

    źródło cytatu

    A tak w ogóle, to czego się spodziewasz od nieroba, bo za takiego mnie masz

    Nierob tyz siedzi za biurkiem, wodzi lbem i pohukuje.

    – że będzie smarował tutaj elaboraty pseudonaukowe? Nierób – cytuje! Dla mnie blog to zabawa, częściej traktowana lekko, a wyjątkowo – całkiem serio. Przykro mi, ale ja kompletnie nie nadaję się do czynienia komukolwiek zaszczytów. Taki genre.

    PS.
    Gdybyś czytał z uwagą, co Ci się podsyła w linkach (ostatnio ten artykuł o “departamencie komunikacji społecznej”, byłoby lepiej. Głównie dla twojej niezaspokojonej ciekawości, bo wszystko miałeś tam podane jak na talerzu. Jeżeli nie o zaspokojenie Twojej ciekawości szło, a o wykazanie poczucia domniemanej wyższości, to ja wycofuję się rakiem.

  360. aqa pisze: 2010-11-18 o godz. 16:46

    „Kto to byli ci organizatorzy, którzy wezwali pisemnie prezydenta?”

    „Wprost” opublikowal korespondencje w tej sprawie – prosze sobie ja poszukac. Organizatorem jest Komitet Katynski (pan Meller), ktory zwrocil sie w tej sprawie, jak zawsze, do prezydenta i premiera. Minister Obrony Narodowej zalatwial transport i wezwal (odreczna notatka Klicha) generalow by lecieli w Tu154 z prezydentem, co tez uczynili.
    Najwazniejsze jest, ze obchody z udzialem urzedu prezydenta sa od 1989r. 10 kwietnia, a 10 kwiecien 2010 zostal wyznaczony ponownie przed pomyslem kontruroczystosci Tuska.

    Tusk byl zobowiazany powiedziec Putinowi, ze juz sa polskie uroczystosci 10 kwietnia, i wobec tego zaprasza go, Putina, na 10 kwietnia. Zadne roznice w stosunku do prezydenta nie usprawiedliwialy zgody na udzial Tuska przeciw prezydentowi Polski 10 kwietnia, bo byl to po prostu spisek Tuska z obcym panstwem (zaborca i nastepcy ZSRR) przeciw wlasnemu prezydentowi, bylo to istrumentalne traktowanie obchodow przez Tuska – usprawiedliwia to az nadto odmowe podawania Tuskowi reki.

  361. stasieku pisze: 2010-11-18 o godz. 16:25

    **Min. Rostowski w TOKFM
    mocno wzburzony „głupstwami rozpowszechnianymi za granicą”, masakruje sposób liczenia długu publicznego w „gierkach”, rozpowszechniany ostatnio przez prof. Rybińskiego. Panowie się chyba nie lubią.**

    Oszustwo Tuska i mediow PO ws dlugu polega na zrownywaniu zdolnosci splaty dlugow krajow zachodniej UE, ktore wydaja na jednego wlasnego naukowca 10 razy wiecej niz Polska i maja moze 20 razy nauklowcow wiecej niz Polska. Polski dlug nie zostanie splacony, jesli Polska nie zacznie wydawac ok. 3% dochodu narodowego na nauke.

  362. Kleofas pisze: 2010-11-18 o godz. 16:19

    „Nobliwi dzentelmeni na Blogu przescigaja sie w nazywaniu najprzerozniejszych win.”

    Winien jest praktycznie tylko Tusk i PO .

  363. Piotr Kraczkowski pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-11-18 o godz. 19:47

    Errata – powinno byc:

    „Zadne roznice w stosunku do prezydenta nie usprawiedliwialy zgody na udzial Tuska przeciw prezydentowi Polski 7 kwietnia (…).”

  364. Orteq – do dziś mnie męczy pytanie, dlaczego tak wielu rozsądnych ludzi tak pchało się, żeby jechać do Katynia z Lechem Kaczyńskim. Pragnęli splendoru? Skąpania się w jego wątpliwym blasku? Szczególnie nie rozumiem przedstawicieli lewicy, Szmajdzińskiego, który powinien dobrze pamiętać nagonkę na lewicę, szukanie haków, całą tę podłość, a zwłaszcza wykończenie Barbary Blidy. Bo choć LK nie był za to bezpośrednio odpowiedzialny, to przecież był reprezentantem polityki PiS-u. Ale czymże jest dziś honor i poczucie godności – pustosłowiem, jak cały ten dęty polski patriotyzm, którego tak brak w życiu codziennym, w poszanowaniu choćby ziemi, na której się żyje.

  365. Panie TJ,
    składam propozycję kompromisową, żeby Pan się nie czepiał drobiazgów, bo istota sporu powinna się toczyć o generalia. Te ostatnie zaś wskazują, że nie tak istotne jest w przypadku premiera jakich ma protoplastów, bo ich sobie nie wybierał, czy też jaki ma stosunek do pojęcia „polskość”, która każdego z nas uwiera odczuwalnie w innym miejscu, ale jak sprawuje swoje obowiązki i co z ich pełnienia wynika dla krajan.

    Przyjęcie mojej propozycji może Pana uchronić przed zapewne nieprzyjemnym dla Pana opisem obecnego sternika nawy państwowej, gdzie słowa: demagog, populista, konformista, manipulant, lawirant, czy kuglarz postpolityczny mogłyby być potraktowane za mało pejoratywne, wręcz za zalety.

  366. Polska zmasakrowana tzw sprawiedliwość zakończyła dzisiaj swój największy skandal w wolnej ojczyźnie. Niezależny sąd partyjny zakończył sprawę zamachu stanu Wałęsy-Milczanowskiego przeciw premierowi Józefowi Oleksemu. Wałęsa i Milczanowski powinni do dziś siedzieć w kryminale. Dzięki jednakże solidarnościowej sprawiedliwości wiodą dostatni żywot, jeden legendy, drugi państwowca. A hańba pozostanie hańbą po wsze czasy.

  367. @Orteq – jak możesz nie odróżniać? Aqa i Aga to dwa różne nicki, poziom wpisów też mocno zróżnicowany:)

  368. Kleofas, 16.12. Rzadko zgadzam się z Jacobskim, ale za nim doradzam Ci „czep się tramwaju”, nie zaczepiaj i nie zawracaj głowy. Postaraj się na przyszłość i podaj na początku tezy, o co Ci chodzi, później już możesz młócić powietrze dowolnie.

  369. Sytuacja polityczna, oczami zwolennika spiskowej teorii dziejów
    Zwykle jestem przeciwnikiem STD, nie szukam wyjaśnienia zdarzeń w spiskach, ale tym razem, po wysłuchaniu czwartkowych audycji radiowo-telewizyjnych, wywąchałem spisek.

    Oto fakty medialne i spekulacje spiskowe.
    Na zlecenie TVN pojawia się i jest natrętnie powtarzany przy każdej okazji sondaż (nie powtórzę nazwy firmy, często się myli), w którym stowarzyszenie OJN (J K_Rostkowska) uzyskało 4% a partia RP (Palikot) 1%, do tego z Samoobroną i LPR.

    Przekłamanie w znakomitym wyniku OJN (w końcu uzyskanym po 2 dniach od rejestracji) służy Platformie. Pogłębia rozkład w PIS, zachęca młodych, wahających się jeszcze działaczy, do wypowiedzenia posłuszeństwa prezesowi. Prezes zróżniczkował proces, zaprosił p. Kamińskiego i Hofmana na rozmowę i uzyskał poparcie.
    Prezes jednak wie, że jeśli PIS zdobędzie 25% w sejmikach to klapa. Prezesa te 4% boli, to była dla niego najgorsza wiadomość dnia.

    Przekłamanie w kiepskim wyniku RP służy Platformie. Marginalizuje nowy ruch, który może odebrać głosy Platformie i SLD głównie. Palikot nie zagraża PIS, bo PISlamiści na jego widok mają odruch wymiotny.

    A więć był spisek, czy po prostu zbieg okoliczności?

  370. Musze zapytac prof. Miodka
    Tak Cynamon jak i Kraczkowski uzywaja slowa / MI./
    Mi brakuje , mi wybrana droga – tylko Glos Ludu pisze /meczy mnie pytanie/.
    Bo smutno BYLO BY MI gdybym zaczal uzywac formy niewlasciwej.
    Musze sie podksztalcic.
    A przy okazji – Cynamonie , zez to moj znak firmowy ale rowniez i wyrozniajaca cecha urody nie kazdemu dana.
    Mam sie jej pozbywac by podobac sie przyprawom korzennym? Bez urazy ale ja nie celebrytka.
    Passent na urlopie a tu na jego poletku dyskurs az milo, ciekawe czy pozna swoj ogrodek jak wroci.
    Pozdrowienia dla tyrajacych w pocie czola.

  371. Jeśli wywód @Piotra Kraczkowskiego (9.24 dnia 18.11) jest próbą polemiki z @Orteqem (9.06 dnia 18.11) – tomozna powiedzieć tylko jedno: kompletny bałwan, przy czym jest to określenie najłagodniejsze z możliwych.
    Uzupełniam pytaniami, na które nie musi odpowiadać ani on ani @Mamona, oto one:
    – dlaczego Lech Kaczyński chciał być w Katyniu akurat w 2010 r a dwa poprzednie kwietnie olał?
    – kto Go zapraszał, ze strony Rosji, po incydencie (skromnie określając) gruzińskim?
    – dlaczego nie przechwycono intruza i nie odprowadzono w asyście samolotów myśliwskich do granicy?
    – co ma wspólnego „wywód” z chamskim zachowaniem (może bardziej wyraziście – bezczelnym) po rozpoczęciu wojny z Rosją przez Gruzję właśnie?

    Uogólniając, nie ma żadnego pojęcia o sprawie Gruzji, czysty bełkot polityczny na niskim poziomie, I jeszcze jedno, ta kontrmanifestacja z 7-go kwietnia, była uzgodniona w dniu 1 września 2009 r na Westerplatte a Lechowi Kaczyńskiemu było nie po drodze z Premierem Tuskiem. Miał zupełnie inny cel podróży, mianowicie, rozpoczęcie agitacji na rzecz reelekcji na Urzędzie prezydenta. Tylko po jaką cholerę brał ze sobą taki dwór? I to by było na tyle. Odpowiedzi nie oczekuję!!
    Czesław G.R.

  372. Stasieku,
    Teraz rozumiem, nie mam poprostu rzadowego dziennika na internet. Dziekuje.
    Twoje doswiadczenie z Jerzym Urbanem jest bardzo ciekawe. Nie przypuszczalem, ze jest taki przystepny.
    Mimo ograniczonych mozliwosci, wytypowalbym red. Igora Janke z Rzeczypospolitej.
    Serdecznie pozdrawiam.

  373. głos ludu pisze:

    2010-11-18 o godz. 20:23

    „Ale czymże jest dziś honor i poczucie godności – pustosłowiem”

    Lata wladzy ludowej procentuja.
    Trzeba placic za towarzyskie stosunki.
    Za TPPR itd itp.

    Slawomirski

  374. stasieku pisze:

    2010-11-18 o godz. 19:01

    „Silnym rzecznikiem był Jerzy Urban – nie oceniam moralności, tylko fach. ”

    Amoralny fachowiec nie moze byc fachowcem. Kazde amoralne postepowanie eliminuje i izoluje od spoleczenstwa.
    Ten osobnik powinien gnic w kryminale od 1989 roku za zbrodnie popelnione przeciw narodowi polskiemu.

    Slawomirski

  375. Zosienka pisze:

    2010-11-18 o godz. 17:19
    …co do wina to najlepszy jest niewatpliwie winiak

    nastepnie wodka i spirytus(jakikolwiek).

    Idea abstynencji jest absurdalna dla Zosienki dlatego wybiera zycie w alkoholowym absurdzie.

    Slawomirski

  376. antonius pisze:

    2010-11-18 o godz. 11:42

    Antoniusowi imponuje picie wina.
    Innym kucanie.
    A mi trzezwosc.

    Slawomirski

  377. ET pisze:

    2010-11-17 o godz. 21:53

    Szanowny Panie ET

    Mamy doswiadczenie bo doswiadczylismy. Lizakowi Ludzie doswiadczyli ale doswiadczenia nie maja. Dzisiaj zona powiedziala ze nie wszyscy powinni konczyc uniwersytety bo kto bedzie wtedy budowal domy? Przez chwile przyznalem jej racje.

    Slawomirski

  378. Moje zainteresowania i upodobania daleko odbiegają od tego, czego oczekują blogowicze.

    A ja chciałbym prosić, aby Pan jednak częściej pisał o tym co Pana interesuje, jak również o tym, co się Panu podoba.
    Kto wie, może nie tak daleko te zainteresowania i upodobania odbiegają od tego, czego oczekują (co poniektórzy) blogowicza? 😉

    PS. Czy komentatorów czyjegoś bloga można nazwać blogowiczami?

  379. marit (2010-11-18 o godz. 21:58)

    „@Orteq – jak możesz nie odróżniać? Aqa i Aga to dwa różne nicki, poziom wpisów też mocno zróżnicowany:)”

    No nie odroznilem. Izwiniajus. Jak ja moglem. Chyba tylko dlatego tak sie stalo, ze i mnie ta niepolska litera, q, dotyczy. A jaki jest poziom, kazdy widzi. Szczegolnie u drugiego. W ogole to najlepiej widac poziom z pozycji trotuaru.

  380. Czeslaw w odroznieniu od inteligentnego Piotra Kraczkowskiego nic nie moze zrozumiec. Z nim rozmowa to jak z twardoglowymi, z mrocznych czasow PRL. Inteligentny czlowiek jak cos czyta, to mysli, glupi nie zrozumie i jeszcze dorobi teorie w stylu, a Ameryce bija murzynow. Juz pisalem ze wszystkie fakty wskazuja, ze Prezydent Polski zostal zamordowany przez rodzimych zdrajcow a ruscy tylko pomagaja swoim przyjaciolom w zacieraniu sladow, albo ruscy zamordowali naszego Prezydenta a rodzimi zdrajcy zacieraja slady. Innej mozliwosci nie ma dla myslacego.

  381. Sławomirski, 05:50
    Pewnie nie był Pan w dobrym burdelu. Oszczędny Pan jest gość.
    Pójdź Pan tam,(polecam Barcelonę) a potem podziel się Pan nowymi przemyśleniami nt związku fachowości z moralnością.
    Pozdrawiam

  382. Kleofas, 23:10
    Igor Janke ma miłą powierzchowność, dobre pióro, zgrabny portal założył, ale nie lubi Platformy.
    PUDŁO!
    Ale próbuj dalej.
    Pozdrawiam

  383. @ jasny gwint

    Nie ma co wpadać w histerię, pp. Oleksy wraz z resztą jego pezetpeerowskich kumpli powinni dać na mszę oraz boso udać się do Częstochowy za to, że nikt już nie grzebie w ich totalitarnej przeszłości i konszachtach z bolszewicką Rosją, Nikt także nie podnosi kwestii pasożytniczego uwłaszczenia się czerwonej nomenklatury na majątku Polski, naszym majątku – a szkoda.

    Kto nie jest hipokrytą, a miał choć z osiemnaście lat w 89r. dobrze wie, że wtedy nie było wolnej Polski i wolnych polityków – zwykli ludzie mogli być wewnętrznie wolni, bo ducha nie da się zniewolić, ale nie politycy, szczególnie PZPR-owski fundament, np. p. Oleksy ze swoim stażem w PZPR od 1968r. oraz statusem kłamcy lustracyjnego (sąd orzekł tak w dwóch instancjach, dopiero sąd najwyższy stwierdził kuriozalnie, że p. Oleksy „napisał nieprawdę, ale nie skłamał”.

    Żeby oddać sprawiedliwość p. Oleksemu, trzeba powiedzieć, że swego czasu wypowiedział kilka celnych opinii o swoim środowisku.

  384. Wybory Samorządowe
    Platforma Obywatelska ma w swojej nazwie coś zobowiązującego.
    Dlaczego zatem wystawia w miastach gdzie kandyduje akceptowany przez miejscowa społeczność pretendent, swojego kandydata?
    Dlaczego premier jeździ w okolice Krakowa?
    Platformo, opanuj się! Ta pazerność, zachłanność, to obrzydliwe cechy, wzbudzające niechęć nawet u sprzyjającego elektoratu.

  385. Nie wiem, dlaczego nie przeszedl link z fragmentami debaty na uniwersytecie na temat „Dlaczego głupiejemy?” z udzialem m in Lisa, Kutza, Materny. Podaje jeszcze raz:

    http://www.youtube.com/watch?v=2mCbSdFwZJw&feature=related

  386. Trudno powstrzymać zdziwienie, gdy dorosły człowiek, wykształcony korporacjonista i światowiec, z zasługami dla rozwoju światowego cukrownictwa, mieszkaniec miasta stołecznego W-wa marzy o tym, by z dziennika Rzeczpospolita</ – ostatniego, w którym można jeszcze znaleźć coś innego niż w GW – zrobić Trybunę Ludu dla PO. Gdyby i to było za mało, to marzy mu się jeszcze dodatkowy kanał TV rządowy, bo dotychczasowe zwarte i donośne tuby prorządowe to jeszcze za mało.
    Toż to aberracja jakaś z głębokiego PRL.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=776#comment-184450

    Na oficjalnej stronie Centrum Informacyjnego Rządu są: strategie, programy, założenia, plany, dokumenty, sprawozdania, uchwały, projekty uchwał, poprawki, autopoprawki, rozporządzenia, itd. itp. Kto szuka, ten znajdzie.

    http://www.kprm.gov.pl/centrum_prasowe/centrum_informacyjne_rzadu/

    Plon działań rządu, ta cała kwintesencja legislacyjna dostępna jest poza tym w Monitorze Polskim i w rozmaitych Dziennikach Urzędowych.

    Oczywiście, że łatwiej zamknąć gębę krytykom, jak to się dzieje w Sejmie (jak się z nami nie zgodzicie, to wyginiecie jak dinozaury), likwidować ostatnie reduty watahy w TV i radio, likwidować w nich programy, rugować zewsząd się da (przy uciesze D. Passenta) inaczej myślacych dziennikarzy, niż merytorycznie podejmować z nimi dyskusję i budować sieć powszechnie dostępnego internetu, by za jego posrednictwem dotrzeć z przekazem jakim się chce pod strzechy.

    Warto przypomnieć, że „Rzepa” jako jedyna codzienna gazeta polska, dostarcza czytelnikom najobszerniejszy serwis informacyjny, wypełniając rolę informatora o pracy rządu, w którym znależć można bieżące i obszerne informacje, poparte komentarzami z rozmaitych dzidzin: prawa, finansów, podatków, ZUS, samorzadów, funduszy unijnych, giełdy, ekonomii, gospodarki, itp. w specjalnych dodatkach-wkładkach (m.in. „Prawo”, „Prawo dla Ciebie”, „Dobra Firma”). O co zatem biegnie?
    Ano o to, chyba, żeby rzeczniczków watahy sprowadzić do podziemia.

  387. w odpowiedzi na wpis Piotra Kraczkowskiego (2010-11-18 o godz. 19:47) :

    w poprzednim swoim wpisie (2010-11-18 o godz. 09:24) obwieścił Pan, że
    prezydent Kaczyński poleciał do Katynia, ponieważ „zostal do tego WEZWANY pisemnie przez organizatorow i kancelarie premiera…”

    na moje pytania (2010-11-18 o godz. 16:46) czyżby kancelaria premiera dyktowała panu prezydentowi jego kalendarz zajęć i kim byli ci organizatorzy ? –
    uściślił Pan: „Organizatorem jest Komitet Katynski (pan Meller ) , ktory zwrocil sie w tej sprawie, jak zawsze, do prezydenta i premiera. ”

    ponadto stwierdził Pan , że: „Minister Obrony Narodowej zalatwial transport i wezwał generałów (odreczną notatka Klicha) by lecieli w Tu154 z prezydentem, co tez uczynili.”

    Szkoda, panie Kraczkowski, że Pan fakty przekręca lub przedstawia zupełnie nieprawdziwe.

    Otóz 17 marca Kancelaria Prezydenta wysłała pismo do ministra obrony narodowej, a w nim Władysław Stasiak POINFORMOWAŁ Bogdana Klicha, że Prezydent RP zamierza zaprosić najważniejszych dowódców Wojska Polskiego na obchody w Katyniu .
    Pismo miało wprawdzie charakter pytania o opinię. Ale wiadomo, ze minister obrony narodowej nie mógłby zabronić zwierzchnikowi sił zbrojnych zapraszania najwyższych dowódców.
    Na tym dokumencie więc min. Klich napisał odręcznie : „Zgoda, zwłaszcza, że ja też się wybieram”. (Rzeczywiście, tylko ciężka choroba matki spowodowała, że zastąpił go śp. wiceminister Stanisław Komorowski) .
    Po czym MON rozesłał to prezydenckie pismo generałom „z uprzejmą prośbą o realizację”.
    MON : ” Zgoda jest oczywista, minister zawsze tak postępował wobec pism z Kancelarii Prezydenta . Inną sprawą są dokumenty, wysłane już bez naszej wiedzy bezpośrednio do dowódców, że prezydent zaprasza ich na pokład samolotu – tej informacji nie było w piśmie z prośbą o zgodę na wyjazd dowódców, którzy – o czym nie wiedzieliśmy – dostali także indywidualne zaproszenia ”
    I rzeczywiście, panie Kraczkowski . Radio RMF FM dotarło do pisma do generała Andrzeja Błasika od Władysława Stasiaka. Dokument świadczy o tym, że zaproszenia do wspólnego lotu prezydenckim Tupolewem były wysyłane z Kancelarii Prezydenta bezpośrednio do poszczególnych gości, PONAD GŁOWĄ MINISTRA Bogdana Klicha

    Natomiast Klich twierdzi, ze nie wiedział, czy generałowie mają podróżować jednym samolotem, czy oddzielnie – o tym nikt z kancelarii, organizującej tę imprezę go nie informował .
    MON :”Ta niewiedza, że będzie to jeden samolot, nie jest naszą winą. Różne kancelarie różnie planują takie przeloty”.
    (Tę praktykę potwierdził też marszałek senatu http://wyborcza.pl/1,75478,7835386,Kto_odpowiada_za_podroz_VIP_a_samolotem_.html )
    Rzecznik MON podał przykład innego wylotu, kiedy organizująca go kancelaria zamówiła trzy samoloty – Tu-154, Jak-40 i C-295 . I dodał :
    „W tym przypadku nie mieliśmy informacji, jak się odbędzie przelot. Nie otrzymaliśmy listy gości, jakim prawem mielibyśmy konsultować rozkład miejsc w samolocie?”

    Panie Kraczkowski – jedno pańskie zdanie, a ile w nim przeinaczeń, i jawnej nieprawdy.

    1. To Kancelaria Prezydenta w istocie organizowała tę imprezę i ten przelot, dobierała i zapraszała gości, rozdzielała miejsca, prowadziła całą tę imprezę . Komitet Katyński tylko występował oficjalnie o organizację (spełniał funkcję honorowego organizatora ),
    2. Min. Klich nie wzywał generałów do lotu z prezydentem jednym samolotem TU-154. 3. Odręczna notatka dotyczyła standardowej (wymaganej orzez procedury) zgody ministra, który wyrażał zgodę na uczstnictwo generałów i dawał Kancelarii Prezydenta do dyspozycji samoloty, pilotów itd.
    4. To była tylko formalność.Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyobraża sobie , by mógł odmówić.

    Na inne pana tezy odpowiem w innym wpisie. Bo w przeciwieństwie do pana opieram się na prawdziwych faktach, które chcę przytoczyć.

  388. Zosienka 17.19;
    Pozwole sobie wypic Pani zdrowie . Byc moze bede nudny ale winiak w okolicach miejsca gdzie kiedys byla wies Cooksville jest trudno dostepny dlatego jestem zmuszony uzyc do tego arg. malbeca , za to ulubionego. Pozdrawiam

  389. wracam do tez wygłoszonych przez Piotra Kraczkowskiego z wpisu 2010-11-18 o godz. 19:47
    Wracam tylko dlatego, że wciąż i wciąż są one powtarzane – nie tylko na blogach Polityki, ale i na licznych innych forach. Multiplikowane po wielokroć, powtarzane bezkarnie i bezrefleksyjnie są szkodliwe , gdyż wielu ludzi przyjmuje je na wiarę. Dlatego, że żyją w pospiechu , nie mają czasu na rzetelną informację, na weryfikację różnych twierdzeń bądź po prostu z lenistwa .

    Zatem Pan Kraczkowski objawił też światu :
    – „…. L. Kaczynski byl tam (…) w ramach dlugoletniej tradycji …”
    „…Najwazniejsze jest, ze obchody z udzialem urzedu prezydenta sa od 1989r .”

    Otóż , panie Kraczkowski i wszyscy inni: wcześniej pan Prezydent Polski (od roku 2005) Lech Kaczyński w Katyniu był TYLKO RAZ – we wrześniu 2007
    A czy ta data coś państwu mówi ?- To było tuż przed pamiętnymi wyborami do Sejmu i Senatu w październiku 2007 (które zresztą PiS przerżnął). Wtedy też zresztą jego ludzie wymyślili żenujący chwyt pi-arowy : pośmiertne awanse dla 14 tys. oficerów – ofiar Katynia. Podniósł się wtedy protest wszystkich środowisk rodzin katyńskich, które nie chcialy wykorzystywania pamięci ofiar Katynia dla cełów bieżącej polityki jednej partii.

    dalej P.Kraczkowski pisze : ” Tusk byl zobowiazany powiedziec Putinowi, ze juz sa polskie uroczystosci 10 kwietnia, i wobec tego zaprasza go, Putina, na 10 kwietnia.
    Zadne roznice w stosunku do prezydenta nie usprawiedliwialy zgody na udzial Tuska przeciw prezydentowi Polski 7 kwietnia ”

    Panie Kraczkowski -czy Pan rzeczywiście jest zdezinformawany czy celowo usiłuje kogoś zdezinformować ?
    Bo panskie “informacje” wygladają mniej więcej jak doniesienia o kradzieży samochodu przez Kowalskiego. Zgadza się nazwisko i kradzież, tylko ten drobiazg już zupełnie nieistotny, że to nie samochód a rower i nie Kowalski a Kowalskiemu ukradziono.

    1. Kolejność była taka, że najpierw Tusk przyjął zaproszenie Putina do Katynia, o czym już w grudniu informowała rosyjska ambasada w Polsce.
    Jak informowały „Fakty” TVN w tej sprawie od dawna (od czasu wizyty na Westerplatte) toczyły się poufne konsultacje pomiędzy państwami.
    Było to wielkie osiągnięcie polskiej dyplomacji oraz Grupy ds. Trudnych, która włożyła bardzo dużo wysiłku właśnie w to, aby rozwiązanie sprawy katyńskiej uczynić elementem pojednania polsko-rosyjskiego .

    Oficjalny komunikat , że premierzy Polski i Rosji spotkają się w Katyniu.pojawił się w mediach 3. lutego i zaraz podniósł się wielki szum -już nazajutrz prezydent Kaczyński obwieszczał mediom, że skoro Premier będzie w Katyniu to i on będzie – ironicznie dodając, że ma nadzieję na dostanie wizy.

    Tymczasem to Rosjanie byli współgospodarzami obchodów, reprezentować ich miał premier Putin a prezydent Miedwiediew się tam NIE wybierał.
    Jeśli z oficjalną wizytą wybiera się do innego kraju prezydent Polski- protokół dyplomatyczny wymaga, by podejmował go również prezydent tego kraju.Tymczasem to było oficjalne spotkanie DWÓCH PREMIERÓW.

    Ogromnie cenne dla oficjalnego uznania rangi sprawy katyńskiej przez władze Rosji. Ogromny sukces polskiej dyplomacji. Ogromny sukces Tuska.

    2. data 7.kwietnia (wizyty Tuska) to był tylko wynik dyplomatycznego rozwiązania kolejnej zaognionej sytuacji na linii prezydent- premier. Polegającej na tym, że prezydent TEŻ (koniecznie !) ZECHCIAŁ TAM BYĆ (JA TEŻ, JA TEŻ!!! )
    – tak, jak to wczesniej było z niesławną “wojną o samolot i krzesło” w Brukseli, gdzie śp. prezydentowi udało się wypchnąć z tegoż krzesła min. Sikorskiego na przemian z min.Rostowskim).

    W rezultacie prezydent Kaczyński zorganizował sobie własną imprezę – wizytę NIEOFICJALNĄ – z punktu widzenia prawa międzynarodowego- czyli prywatną . Za to z rozmachem, który miał przyćmić oficjalną międzypaństwową wizytę premiera. Oprócz całego dworu i przedstawicieli Rodzin Katyńskich i różnych środowisk, w tym różnych duchownych do wzięcia udziału zostali zobligowani wszyscy najwyżsi dowódcy wojsk, niektórzy wiceministrowie rządu, przedstawiciele wszystkich najwazniejszych klubów w Sejmie, przedstawiciele Senatu.
    Bo zbliżały się wybory prezydenckie.

  390. 1. kadett pisze:
    2010-11-18 o godz. 21:28
    Panie TJ,
    składam propozycję kompromisową, żeby Pan się nie czepiał drobiazgów, bo istota sporu powinna się toczyć o generalia. Te ostatnie zaś wskazują, że nie tak istotne jest w przypadku premiera jakich ma protoplastów, bo ich sobie nie wybierał, czy też jaki ma stosunek do pojęcia “polskość”, która każdego z nas uwiera odczuwalnie w innym miejscu, ale jak sprawuje swoje obowiązki i co z ich pełnienia wynika dla krajan.
    Przyjęcie mojej propozycji może Pana uchronić przed zapewne nieprzyjemnym dla Pana opisem obecnego sternika nawy państwowej, gdzie słowa: demagog, populista, konformista, manipulant, lawirant, czy kuglarz postpolityczny mogłyby być potraktowane za mało pejoratywne, wręcz za zalety.”

    Mój komentarz

    1) Rząd obecny został kilkakrotnie w dyskusji określony (i dalej jest to kontynuowane na blogu przez żołnierzy pisowskich podtrzymujących temat), jako rząd antypolski oraz sprawca zamachu na prezydenta. Autor dołączył do tej dyskusji o rządzie antypolskim ironizując o polskości premiera z podaniem (nie wiadomo w jakim celu) linku do wypowiedzi Tuska, która jest dla wielu zwolenników PiSu koronnym dowodem na niepolskość premiera. Zwróciłem uwagę na niestosowność podawania w takim kontekście linka o rzekomej niepolskości.

    2) Jest zasadnicza różnicą pomiędzy krytyką jarmarczną (kuglarz, manipulant, piesek, awatar, itd.), a rozważaniami na temat – swój, czy obcy, narodowy, czy antynarodowy.

    Pzdr, TJ

  391. Panie Kraczkowski -mam z Panem kłopot. Nie wiem, czy pan po prostu podlega jakiemuś zaślepieniu, które wyłącza panu zdolność słuchania, czy też to jest świadoma próba manipulacji – a nuż się ktoś da przekonać jeśli te pańskie „fakty” weźmie na wiarę ?

    Wyobrażam sobie, jak pan całymi godzinami siedzi przy komputerze i pracowicie szykuje swoje elaboraty przy pomocy sklejania tekstów z waszego „Naszego Dziennika”, Radia Maryja , „Gazety Polskiej” i innych mediów o podobnym poziomie wiarygodności .
    Gdybyż choć część tego czasu poświęcił Pan na zapoznanie się z rzeczywistymi faktami ! Przecież są one udokumentowane , są z tamtych czasów zachowane informacje prasowe, radiowe, TV .

    Szkoda, ze Pan te fakty przekręca lub przedstawia zupełnie nieprawdziwe .

    To tak , jak pan myli Melaka z Mellerem .
    Niby obaj Stefan i obaj nie żyją – ale tylko to się zgadza.

    I tak to jest z tymi pana wiadomościami, na których pan buduje całą swoją gorycz i nienawiść, która pana zaślepia. Na których pan opiera cała swoją pracowitą „służbę” tutaj, na blogu Passenta i pewnie też na innych forach.

    Być może , że -zamykając oczy i uszy a wyłączając rozum – sam Pan w to wszystko wierzy.

    Dziś zaczął pan (podobnie jak my wszyscy) pierwszy dzień z reszty swojego życia.
    Ale o ile pan świadomie poświęca tak wiele tego cennego czasu – to jest pański czas, pan nim dysponuje -to cóż, mnie jest szkoda mojego. Szkoda na czytanie podobnych fikcji i fiksacji.
    Dlatego też Pańskie wywody będę starannie omijać.

    Życzę panu włączenia krytycyzmu do pańskich źródeł prawd objawionych.
    I refleksji.

  392. Marek, 09.56, Jakiegoś mnie panie boże stworzył, takiego mnie mosz. Powinieneś jednakże niedouczony wiedzieć, że Oleksy i Kwaśniewski zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Natomiast Twoi przy pomocy tajnych służb /SB/ dokonali zamachu stanu, za co należy się w normalnym kraju kulka w łeb.

  393. aqa pisze:
    2010-11-19 o godz. 12:01

    Jestes wspaniala.

  394. Zainteresowania to jedno, a pisanie felietonów w papierowej „Polityce” to drugie. W kolejnym wydaniu nie ma Pańskiego felietonu. Pytałem co jest, czy Pan nie chce, czy może Pana odsunęli, ale moderator wyciął to pytanie co stwierdzam dzisiaj.
    Czekam na felieton Pana a także p. Grońskiego /lubię ten typ humoru/ ale jakoś ich nie ma. Czy skręcacie jako tygodnik w tył do przodu?
    JERZY

  395. Stasieku 9.46

    Trudno typowac, bo nie wiem. Kadetta nie chce dalej meczyc naiwnymi pytaniami. Dal mi zreszta bardzo obszerna informacje, nawet za duzo, jak dla mnie. U Was nie musi byc tak jak tu. Klikne sobie kiedy chce i mam codzienna informacje, co Prezydent robi, gdzie jest, z kim i po co, i nawet nie musze czytac – wszystko na ekranie. Moje wypytywanie o rzecznika wychodzi z rozleniwienia latwo dostepna informacja u nas. Tez codziennie mam rzecznika na zywo. Czy dla takiego jak ja przecietniaka to malo ? Tego samego szukalem w polskiej informacji. Nie ma to nie ma, not my cup of tea.

    Dziekuje Ci za uprzejmosc i tolerancyje traktowanie natreta. Za grzecznosc i cierpliwosc. Odkrylem za to po drodze cos, co Galczynski ladnie podal:

    „Tak wylazla z Archaniola
    Stara swinia reakcyjna.
    Absolutnie apolityczna.
    I cudownie bezpartyjna.”

    I tobie, i Kadettowi, i Orce jestem wdzieczny za laskawa pomoc.
    Klaniam sie.Kleofas.

  396. aga
    Orteq, 13:50 rozszyfrował płeć, wyraził uznanie, więc adresuję do Damy.
    Podziwiam Pani aktywność, do tego ozdobioną wyrafinowaną robotą edytorską.
    Trud polemiki z Piotrem Kraczkowskim zasługuje na nagrodę Kapituły.
    PK wygląda na zawodowca, ale nie obraża blogowiczów, za to często ich inteligencję.
    Serdecznie pozdrawiam

    kadett, 11:35
    Ślicznie Pan przypomniał mój profil, dziękuję. To jakaś kompilacja moich wyznań, zatem musi Pan notować.
    Chyba jednak niedokładnie przeczytał Pan moją propozycję. Wyraźnie zastrzegłem jej tymczasowość. Internet będzie powszechny za kilka lat i redakcje rządowe, będą musiały się przeprofilować, albo zmienić pracę.
    Rzepa padnie, bo Dziennik Gazeta Prawna jest obiektywniejszy.

    Pozdrawiam Państwa z nieporównywalną sympatią

  397. @ jasny gwint

    Dokładnie – właśnie takiego Cię Pan Bóg ma, mimo że od dnia twego stworzenia upłynęło już chyba całkiem sporo lat. Mógłbyś się sprężyć i choć kapkę wyewoluować. No dobrze, przesadziłem, nie ma katastrofy, coś tam dziamiesz, w końcu udowodniłeś, że przyswoiłeś sobie jeden znacznik html-a.

    A którzy to są ci moi, kolego dardanelski? I jaki zamach stanu? Demokratyczne czerwone pająki. Toś wymyślił. Masz zły dzień dzisiaj. Szkoda klawiatury.

  398. TJ,
    nie przynudzaj, chłopie! Zrób coś pożytecznego jako stary wiarus PO. Postaw świeże kwiaty i zapal świeczki na tych prywatnych swoich ołtarzykach polskiego świątka – Donalda. Weekend idzie! U mnie święto bez świątków!!

    Swój czy obcy? Swój on ci jest (pomiędzy swemi).
    A czy narodowy? Jak najbardziej – kaszëbsczi. Ma Pan coś do naszych braci – Kaszëbów?

  399. aqa,

    chapeau !

  400. aqa pisze: 2010-11-19 o godz. 13:34

    **Panie Kraczkowski -mam z Panem kłopot. Nie wiem, czy pan po prostu podlega jakiemuś zaślepieniu, które wyłącza panu zdolność słuchania, czy też to jest świadoma próba manipulacji – a nuż się ktoś da przekonać jeśli te pańskie „fakty” weźmie na wiarę ?**

    Napisala pani dlugi wywod zupelnie bez faktow demonstrujac wole manipulacji. Nie ma zadnych moich „faktow”, fakty sa lub ich nie ma. 2+2=4 obojetnie kto to napisze.

    „Wyobrażam sobie, jak pan całymi godzinami siedzi przy komputerze”

    Nikt pani nie broni wyobrazac sobie co pani zechce, tylko nikogo to nie obchodzi, bo nic nie wnosi do sprawy.

    ** “Naszego Dziennika”, Radia Maryja , “Gazety Polskiej”**

    Akurat faktow o katastrofie mona oczekiwac wlasnie w tych mediach, a nie w tubach propagandowych PO, ktore zachowuja sie jak gdyby chcialy zatrzec zamach tak, jak w PRL klamaly o Katyniu. Nie ulega dla mnie watpliwosci, ze pani nie mialaby nic przeciwko temu by w PRL-u „pracowicie” glosic, ze kazdego z indywidualnie rozstrzelanych oficerow zamordowaly krasnoludki lub hitlerowcy.

    „Gdybyż choć część tego czasu poświęcił Pan na zapoznanie się z rzeczywistymi faktami ! ” „Szkoda, ze Pan te fakty przekręca lub przedstawia zupełnie nieprawdziwe”

    Gdybyz choc nie byla pani goloslowna – ale pisac klamstwa, ktore slina przyniesie nie wymaga „pracowitosci”.

    „To tak , jak pan myli Melaka z Mellerem”

    Alez przekrecenie „faktow” pani odkryla, no, no, szkoda gadac. Ale nie mozna oczekiwac wiecej, bo podaje fakty poprawnie.

  401. Pozdrowienia i uklony dla aqa!i
    za trud wlozony w tlumaczeniu faktow oczywistych// jak krowie na rowie//.
    Obawiam sie jednak ze istnieja umysly nieprzemakalne.
    Pieknie to ujal Orteq

  402. Stasieku,
    proszę się nie przejmować. W mojej głowie jak w studni. Jak nie zahaczy o cembrowinę, to wpadnie na amen i już w niej zostanie. Dlaczego Rzepa miałaby iść do plajty..? Wyniki ma nie najgorsze i wyraźnie zwyżkuje. Ah, te pobożne życzenia…

  403. @aqa – świetne.
    Obawiam się tylko, że za chwilę znowu zobaczymy nowy tasiemcowy tekst Kraczkowskiego, w którym zdecydowanie wszystko przekręci/zaprzeczy/pozmienia. Zdumiewające są ilości tych tekstów, ich długość, no i oczywiście treść.
    Co jakiś czas ktoś polemizuje, ale pozostaje to bez wpływu na przekonania pana P.K. @stasieku chyba ma rację, że to jakiś zawodowiec, to jego praca, bo skąd tyle czasu?

  404. Szanowni blogowicze (zwracam się głównie do pań). Czy pojęcie „namolny”, ma jakiś związek z molami? Jeśli takby było, czy kogoś namolnego można potraktować (owad?) jako mola i zastosować jakieś zielsko do szafy (przepraszam, na blog). Chodzi mianowicie o takiego Mamonę (podejrzewam, że jest to przeobrażony levar) – namolnego człowieka, chyba potomka jakiegoś górala z pod Chicago (przepraszam wszystkich górali z pod Chicago i z samego Chicago). Nie chodzi o pozbycie się, tego typa z bloga, taki skansen myślowy czsem dostarczy niezłej rozrywki, ale pomieszane to jest z kretynizmem, to staje się mniej zabawne, bo poprostu głupie, a z takim rozmawiać się nie da!!! Cóż, mamy demokrację, zatem i w kosciele można pierdzieć do woli!!
    Szanowna @aqa (13.15 dnia 19.11) – on o tym wszystkim wie doskonale i nie do nas adresuje swoje „klejone teksty”. Idę o zakład, że w tej chwili „montuje” znowu jakiś „wywód” o zamordowaniu nieudacznika na Urzędzie, tylko, że jest w kropce, kto zamordował? Tusk czy Putin? i czeka pewnie na zdanie Mamony, który jednoznacznie także jeszcze nie okreslił głównego mordercy i zacieracza śladów!!
    Dołączam do @Orteqa (13.50 dnia 19.11) i wołam jeszcze głosniej: jesteś wspawspawspaniała!!!
    Pozdrawiam – Czesław G.R.

  405. Klopoty Rostowskiego z Unia w naliczaniu polskiego dlugu panstwowego, sa kolejna wspaniala ilustracja dla stwierdzenia Churchila ; „Wierze tylko tym statystyka, ktore sam sfalszowalem”.Tam gdzie spotyka sie dwoch wybitnych profesorow ekonomi mamy z reguly do czynienia z dwoma szkolami tworzenia statystyki i conajmniej czterema sposobami ich czytania.
    Ekonomia, mimo swojej calej naukowej i matematycznej nadbudowy, pozostaje sztuka, rozbita na wiele szkol i nurtow.
    Szkoly te probuja w bardzo niedoskonaly sposob, za pomoca wzorow i liczb zilustrowac obecny stopien rozwoju materialnego bardzo zroznicowanych spoleczenstw, ale jesli nie ma juz zgody co do opisu terazniejszosci, to dlaczego mamy dac wiare jakimkolwiek ekonomicznym wrozbom na przyszlosc.
    Powracajac do terazniejszych statystyk, to grecki dlug po ponownym przeliczeniu wzrosl o kolejne 2%. Irlandia zajeta ratowaniem bankow, filarow swojej gospodarki, dyszy z ostatniej dziurki (30% zadluzenia).
    Zagrozenia dla Euro wyzieraja za kazdego rogu.
    Czy w tych warunkach ktos rozsadny w Polsce naprawde wierzy w to, ze za pomoca odpowiednich „instrumentow” statystycznych uda mu sie wejsc do strefy Euro ?
    Nie widze nikogo znaczacego i waznego w Uni, kto mialby teraz czas i ochote zajmowac sie jeszcze polska szkola tworzenia i czytania statystyk.

  406. No widzisz, Szanowna @Aqo – nie mówiłem, że on teraz coś montuje i „zmontował”. Gratuluję przenikliwości i wiedzy jemu (bo „panu” jakoś nie może mi przejść przez gardło, chociaż żyjemy w demokracji juz tak długo). To tyle.

  407. Szanowny @Marit (16.29 dnia 19.11) – Chyba na usługach Mamony. Mamona chwalił się kiedyś, że jest człowiekiem ogromnego sukcesu, może stać go na nadwornego skrybę!!!

  408. stasieku pisze:

    2010-11-19 o godz. 09:42

    Skladam kondolencje z powodu poronionego wpisu.

    Slawomirski

  409. aqa pisze: 2010-11-19 o godz. 13:18

    do mojego wpisu: http://www.tvn24.pl/12691,1641465,0,1,tusk-przyjal-zaproszenie-putina-do-katynia-doniosly-krok,wiadomosc.html 3.02.2010 /PAP
    http://www.tvn24.pl/12690,1641652,0,1,prezydent-tez-bedzie-w-katyniu-jak-dostane-wize,wiadomosc.html

    Manipuluje pani:
    Niezaleznie od tradycji wolnej Polski, ze rocznice Katynia obchodzi w Katyniu urzad prezydenta (Walesa, Kwasniewski, Kaczynski, nigdy – az do spisku Tuska z Putinem przeciwko Polsce i prezydentowi – premier), pierwsza oficjalna wypowiedz z 27 stycznia 2010 co do obchodow Katynia w 2010r. zapowiadala ponowne przewodnictwo urzedu prezydenta:
    **Minister w kancelarii prezydenta Mariusz Handzlik – autor listu – tłumaczył, że polski MSZ, Rada Pamięci Walk i Męczeństwa (organizator uroczystości) oraz ambasada Rosji otrzymała 27 stycznia list od prezydenta wyrażający wolę uczestniczenia w uroczystościach 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej.**
    http://wyborcza.pl/1,75478,7585612,Gdzie_jest_list_od_prezydenta_.html
    Dopiero po tej wypowiedzi Pitin i Tusk zaczeli swe kombinacje.

    **Uroczystości zaplanowano na 10 kwietnia. Informację tą potwierdza Informacyjna Agencja Radiowa. Właśnie tego dnia odbędzie się centralna część obchodów. Wezmą w niej udział m.in. przedstawiciele rodzin katyńskich. Przybędą one na teren cmentarza specjalnym pociągiem z Polski. (…) Prezydent Lech Kaczyński weźmie udział w uroczystościach 10 kwietnia. Swój udział w tej części potwierdza także Lech Kaczyński. – Dostaliśmy na ten dzień oficjalne zaproszenie od polskiego rządu – powiedział dziennikarzom „Wprost” szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak. Nie jest natomiast pewne, iż w tym czasie będzie tam również premier Donald Tusk. Z ustaleń tygodnika wynika, że premier Tusk nie potwierdził jeszcze oficjalnie swojego udziału w obchodach organizowanych 10 kwietnia. Powodem tej zwłoki ma być nieoficjalna propozycja, jaka padła ze strony rosyjskiego premiera, Władimira Putina.”
    Szef rosyjskiego rządu miał zaproponować, aby premierzy Polski i Rosji pojawili się wspólnie w Katyniu nie 10, a 7 kwietnia. (…) Prezydent został oficjalnie poproszony przez administrację rządową, konkretnie przez MSZ, o przewodniczenie polskim uroczystościom państwowym, głównym, które będą organizowane 10 kwietnia **
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prezydent-w-katyniu-10-kwietnia-tusk-wczesniej-to-,1,3572251,wiadomosc.html

  410. I znow Piotr Kraczkowski ma racje, mimo prob manipulacji ze strony pewnych osobnikow.

  411. Powracajac zas kolejny raz do „drugiej zbrodni Katynskiej”, to pewno ze chcialoby sie aby byl to zamach, a nie tylko kolejna polska katstrofa komunikacyjna, spowodowana tylko wlasnym niechlujstwem, nieodpowiedzialnoscia i brakiem wyobrazni.
    Prezydent Kaczynski polegly w zamachu wrazego mocarstwa osciennego, na polecenie samego Putina, nabiera calkiem innego wymiaru historycznego.
    W kraju, w ktorym „brak wyobrazni” tlumaczy sie na „ulanska fantazje” i ten numer przejdzie.

  412. aqa pisze: 2010-11-19 o godz. 13:15

    „W rezultacie prezydent Kaczyński zorganizował sobie własną imprezę – wizytę NIEOFICJALNĄ – z punktu widzenia prawa międzynarodowego- czyli prywatną . Za to z rozmachem, który miał przyćmić oficjalną międzypaństwową wizytę premiera.”

    Wizyta urzedu prezydenckiego w Katyniu (70 rocznica) w 2010r. byla tak samo „NIEOFICJALNA” i „prywatna”, jak wizyty urzedow prezydenckich obsadzanych przez Walese i Kwasniewskiego.

    Wbrew wrazeniu, ktore usiluje pani – na prozno – wywolac, nigdy polski premier nie przewodzil polskiej delegacji na obchodach w Katyniu – az do „porozumienia” Tuska z Putinem przeciw Polsce i pojednaniu polsko-rosyjskiemu, ktore chcial wspierac swymi przemowieniami w Katyniu Kaczynski.

    „Oprócz całego dworu”

    Urzednicy demokratycznego panstwa polskiego nie zaluguja na miano „dwor”.

    „i przedstawicieli Rodzin Katyńskich i różnych środowisk, w tym różnych duchownych do wzięcia udziału zostali zobligowani wszyscy najwyżsi dowódcy wojsk, niektórzy wiceministrowie rządu, przedstawiciele wszystkich najwazniejszych klubów w Sejmie, przedstawiciele Senatu.
    Bo zbliżały się wybory prezydenckie.”

    W demokracji jest rzecza porzadana i chwalebna, jesli wybieralni urzednicy zabiegaja o ponowny wybor starajac sie jak najlepiej wykonac swe obowiazki. Generalow zobowiazal do udzialu minister obrony narodowej B. Klich pisemnie. Ale pani zdaniem najwyrazniej na 70-ta rocznice Katynia nie powinni jechac wymienieni przez pania wyzej… Ubliza pani ludziom, ktorzy stracili zycie wykonujac obowiazki powerzone im przez polska demokracje. Pani styl to styl dziennikarki Trybuny Ludu z czasow PRL-u.

    Mam nadzieje, ze rodziny zazadaja od rzadu Tuska odszkodowania w wysokosci, ktorej rzad nie bedzie mogl zaakceptowac, tak ze sprawa bedzie publicznie sprawdzona przed sadem.

  413. Oto niektóre tezy artykułu konstruktora lotniczego Edwarda Margańskiego na temat katastrofy smoleńskiej (altair.com.pl)

    1. Autor zadał znajomym w środowisku specjalistów lotniczych pytanie:

    „Masz te wszystkie informacje, które mieli (lub powinni mieć), ci którzy podjęli próbę lądowania na lotnisku w Smoleńsku. Wiesz o pogodzie, lotnisku, samolocie, załodze, sytuacji na pokładzie. Jest kilka minut przed rozpoczęciem lądowania (a może tylko podejścia), a Ty jako ten obserwator z zewnątrz oceniasz szanse bezpiecznego lądowania. Ile im dasz? Jaki procent szans na bezpieczne lądowanie?”

    „Nikt z ankietowanych nie dał więcej niż 50%. Średnia oscylowała w granicach 10-15” -pisze autor.

    2. Krótka refleksja autora:

    „Smutne jest to, że w międzynarodowych podręcznikach, biuletynach i informacjach polski przypadek ma szansę znaleźć się na czołowym miejscu tych, które cechują się niekompetencją, brakiem umiejętności organizacyjnych i lekceważeniem elementarnych, wręcz bezdyskusyjnych zasad, na których opiera się lotnictwo.”

    Teoria o Poln. Wirtsch dostała potężny impuls wzmacniający.

    3. Sprawa nacisków jest w artykule postawiona jednoznacznie:

    „…nie sposób uciec od kwestii nacisku na pilotów co do decyzji w sprawie lądowania. Były naciski na pilotów? W świetle znanych powszechnie faktów bezdyskusyjnie były. Dowód? W kabinie w trakcie lądowania był generał. Generał, któremu my obywatele powierzyliśmy pieczę nad naszymi Siłami Powietrznymi. I w tym wypadku nie jest ważne, czy i w jakiej formie kazał czy tylko zalecał lądować, czy współdziałał w tej samobójczej drodze do śmierci, czy nie! Ważne jest, że nie zakazał tego lądowania.”

    4. Autor zarzuca rażącą lekkomyślność. pilotom Jaka, którym udało się wylądować przed Tu-154 w Smoleńsku –
    ”zaszokowały mnie publiczne wypowiedzi w telewizji i w prasie Pana Porucznika, niby pilota, który stwierdza, że udało mu się wylądować mimo trudnych warunków (gorszych niż minima dla tego lotniska), i że warunki te są jeszcze gorsze, niż podawane przez wieżę, że się pogarszają, że kolega na cięższym samolocie może spróbować i owszem.”

    5. Ogólnie autor czyni odpowiedzialnymi władze (rząd) za to, że szkolenie pilotów, ich wynagrodzenia, perspektywy kariery, organizacja przewozów ViPów nie stały na najwyższym poziomie. Dla przykładu stawia tezę, że ktoś powinien zadecydować (autor nie wskazuje kto) jeszcze przed wystartowaniem, że lot z powodu złych warunków atmosferycznych w Smoleńsku nie powinien się odbyć.

    6. Autor przytacza zdrowo-rozsądkową zasadę, która w lotnictwie jest ujęta w nieprzekraczalne procedury:

    „Przyjmijmy wreszcie do wiadomości, to co już wrosło w świadomość obywateli rozwiniętych krajów świata. Z powodu pogody (i nie tylko) loty samolotów są opóźnione, są odwoływane, ludzie koczują na lotniskach nieraz wiele, wiele godzin i mimo złorzeczeń wiedzą, że to dla ich dobra, dla ich najważniejszego w tym wypadku dobra – życia. Wracam tu do jednej z pierwszych myśli niniejszego tekstu. Gdzie jest granica ryzyka mojego czy cudzego życia dla realizacji misji, lub być może tylko mojej zachcianki?”

    Jak wynika z powyższej opinii, do świadomości obywateli pilotów, generałów i najwyższych urzędników państwie nie przebiła się jeszcze banalna idea – prawo i procedury należy szanować, dla własnego dobra.

    7. Na koniec konkluzja autora dotycząca obarczania winą Rosjan:

    „Skoro tak wiele sknociliśmy to nie szukajmy za granicą współwinnych. Może i oni są wredni, nam nienawistni i czyhają na naszą zgubę. Może to ich lotnisko nie dorosło do poziomu godnego przyjęcia naszych reprezentantów, może ci kontrolerzy nie byli na odpowiednim poziomie i należało ich zastąpić kontrolerami polskimi? Kto nam jednak kazał tam i wtedy lądować na tym lotnisku? Sztuczna mgła? My, bystrzachy daliśmy się na to nabrać?”

    Kto nam kazał lądować?

    Pzdr, TJ

  414. Czesław pisze:

    2010-11-19 o godz. 16:38

    „Szanowni blogowicze (zwracam się głównie do pań). ”
    „Cóż, mamy demokrację, zatem i w kosciele można pierdzieć do woli!!”

    I Pan Czeslaw porozmawial z paniami.

    Slawomirski

  415. Grzesio (2010-11-19 o godz. 17:02)

    „I znow Piotr Kraczkowski ma racje, mimo prob manipulacji ze strony pewnych osobnikow.”

    PK to Lizak na odwyrtke. Tamten tez „mial racje”. Bo „prawde” pisal. Te trzecia ks. Tischnera

  416. Szanowny Panie Slawomirski,

    2010-11-18 o godz. 17:13

    podobnie mysle, szczegolnie, gdy jestem pytany o pochodzenie. Urodzony na Slasku, lecz nie Slazak. Pochodzacy z Galicji, lecz urodzony poza…..
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Zauwazylem w kraju awersje do zawodu; prawie od zawsze i prawie wszedzie. Brakuje dobrych rzemieslnikow, a w tzw. zlota raczke nigdy nie wierzylem i nadal nie wierze. Dziwi mnie rowniez pyszalkowatosc niektorych rzemieslnikow uwazajacych sie za najlepszych i najbardziej wyksztalconYch w Europie.

  417. Grzesio (2010-11-18 o godz. 18:56)

    „Bylem niedawno w Paryzu i Rzymie. Spotkalem tam kilku madrych Polakow. Powiedzieli mi ze w Polsce juz nie ma dziennikarzy, tylko towarzysze na sluzbie. Nie chce mi sie w to wierzyc. Czy mozna prosic o komentarz gospodarza?”

    Odpowiadam pod nieobecnosc Gospodarza.

    Ja bylem, ale to juz kilka lat temu, w Pcimiu. Nie pamietam tylko czy to byl Pcim Ruski czy Dolny. Jakich Polakow tam spotkalem, nie potrafie powiedziec. Moze tez madrych, moze nie. Ale – mowili dokladnie to samo co ci w Paryzewie czy w Rzymie!

    Niektorych cech narodowych nie idzie zakamuflowac. Jak tej rusofilii Kaczynskich.

  418. KLEOFAS,

    mam prosbe do Ciebie. Czy moglbys odmienic przez przypadki
    rzeczownik-röj. Nie moge napisac poprawnie przez „o” z kreseczka,
    i uzywam w tym miejscu niemieckiej litery „ö”. Chodzi mi o röj,
    w znaczeniu-röj pszczöl. Kolega nagle przestal pic i „zaatakowal”
    go wlasnie röj pszczöl /psychiatria/. Po raz pierwszy w zyciu
    nie bylem wstanie odmienic tego slowa przez przypadki, nie liczac
    mianownika. CZY MÖGLBYS MI POMÖC ?

    Pozdrowienia
    OK 2O11

  419. Kleofas 14.56
    Absolutnie przynudzający i mędzacy bez końca na temat rzecznika prasowego Kleofas, znowu sie skompromitowal.
    Jak przystało na intelektualistę i literata folklorowego na uchodzstwie, mógłby przecież odrożniać wiersze Gałczyńskiego od słynnego
    „Archanioła” Tuwima, ale znowu go pozowanie na erudytę przeroslo.
    Ot żałko,

  420. Zezowaty: może tak – mówimy: chce MI się pić / pić MI się chce, ale MNIE się to podoba (lub nie), MNIE to wisi, bo na pytanie komu, odpowiadamy – mnie. Kochajmy misie, ale unikajmy niepotrzebnego „mi się”, które się paskudnie rozpleniło. W przytoczonym przez ciebie przykładzie: „mnie męczy pytanie” mnie dotyczyło dopełniacza (kogo).
    Słownik poprawnej polszczyzny podaje, że form MI i MIĘ nie akcentowanych nie używa się nigdy na początku zdania ani w połączeniach z przyimkami – „Mnie tam nie było”. Można powiedzieć „daj MI to”, jeśli się nie podkresla, że chodzi właśnie o mnie. W przeciwnym wypadku piszemy – Daj to (właśnie) MNIE. A tak w ogóle najlepiej wziąć do ręki dobrą literaturę i wszystko będzie jasne! Pozdrawiam

  421. Mamona pisze: „Juz pisalem ze wszystkie fakty wskazuja, ze Prezydent Polski zostal zamordowany przez rodzimych zdrajcow a ruscy tylko pomagaja swoim przyjaciolom w zacieraniu sladow, albo ruscy zamordowali naszego Prezydenta a rodzimi zdrajcy zacieraja slady. Innej mozliwosci nie ma dla myslacego.” Miał na myśli oczywiście myślącego inaczej.

  422. Panie cenzorze, to już nawet stary dowcip o białej chusteczce nie przejdzie? Mimo wszystko pozdrawiam, życząc więcej poczucia humoru.

  423. Nie wymieniam z nazwiska
    ale SZANOWNI od dawna juz wiadomo ze od mieszania lyzeczka herbata w szklance slodsza nie bedzie.
    Jesli macie jeszcze troche miejsca w //uszczelnionych glowach// to dopuscie tam odrobine faktow i argumentow zaprezentowanych przez E Marganskiego.
    Pewnie znow sie okaze ze sad sadem ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie. No tak, waszym argumentem jest jeszcze ten granat w kieszeni ale jestescie pewni ze nie zardzewial? bo moze WAM w reku wybuchnac.
    Uklony dla pirotechnikow / nie amatorow/

  424. Brawo TJ……pokazales duza klase! Jestem pelen szacunku.

  425. TJ, 18.34. Dwukrotnie dzisiaj starałem się umieścić ten ważny tekst na blogu
    i dwukrotnie został wyrzucony. Widocznie zawiera coś bardzo ważnego. Może przejdzie tym razem. Jest on bardziej stonowany niż pokazany dziś na Onecie.
    http://www.altair.com.pl/start-5115
    I na tym powinna skończyć się dyskusja o Smoleńsku

  426. witam, po krótkiej nieobecności
    odrabiam zaległości (zaczynając od poezji)
    Po kolei (najpierw poważnie) :

    @staruszek pisze: 2010-11-17 o 14:47 m.in. :”… A mnie chodzi o godne umieranie oszukiwanych przez Wodza staruszków i obronę młodzieży przed przyszłą oceną, że mieli życie przesrane przez paranoika starannie poprzestającego na obrzydliwym populiźmie zanim zacznie wdrażać ostateczne rozwiązanie kwestii liberałów. Wszak Mao uczył go, że dla idei można wytłuc połowę ludzkości…”

    -Staruszku, ty sobie tu godnie hasaj po blogach Polityki . Umieranie natomiast surowo wzbronione!
    To mówię ci ja, ja żem bek(ł)

  427. Absolwent

    W rzeczy samej Tuwim, nie Galczynski. Tyle lat….Przepraszam.

  428. Orteq pisze: 2010-11-18 o godz. 19:07 : Aqa (…) Zapominasz ostatnio o „cóż”. Jakis powod ?

    Orteq’u , ja (aqa) i Aga – cóż, jesteśmy różne .

    (Ja jestem ładniejsza)

  429. @głos ludu pisze: 2010-11-18 o godz. 20:23
    „…do dziś mnie męczy pytanie, dlaczego tak wielu rozsądnych ludzi tak pchało się, żeby jechać do Katynia z Lechem Kaczyńskim (…) Szczególnie nie rozumiem przedstawicieli lewicy, Szmajdzińskiego…”

    – W moim poście już ci na to odpowiedziałam : nie chcieli. Musieli. Czuli się zobowiązani. Nie odmawia się prezydentowi.
    Wszystkie najważniejsze kluby sejmowe dostały ilości miejsc po uważaniu – SLD tylko 3, ale reprezentacja musiała być godna. Zdecydowali więc, że lecieć powinien Jerzy Szmajdziński – bo startował z SLD na prezydenta (poza tym -wicemarszałek Sejmu), Jaruga- bo prowadziła mu kampaniię , Jolanta Szymanek- Deresz , bo wiceprzewodnicząca klubu (Napieralski był wtedy w USA), …
    Bo miało być godnie i reprezentacyjnie. Mieli być wszyscy. Miały być tłumy, najwyższe szarże, biskupie birety.,,
    Bo TA wizyta miała przebić tamtą.
    (Pamiętam wspomnienież ony Jerzego Szmajdzińskiego, że taki był zmęczony i zaganiany, nawet nie miał czasu świętować urodzin, które miał w piątek (a lot w sobotę) tak nie chciał lecieć do Smoleńska… Ale musiał

  430. … O ho ho, ale tego dużo !
    Jestem dopiero w polu i nie mogę jeszcze teraz się ustosunkować do tylu wpisów, ale na razie szybciutko, nim blog (a własciwie forum bloga) pogalopuje
    dalej – tak więc szybciutko, króciutko i na temaT:

    Dziękuję wszystkim, którzy wyrazili mi swoje wyrazy
    (No cóż, próbuję się podciągać do poziomu tak świetnych interlokutorów)

    Dziękuję, dziękuję, dziękuję

  431. BEAUJOLAIS NOUVEAU 2010 Wersja złagodzona, skrócona

    Mój dostawca atakował mnie e-mailami, wczoraj rąbnął SMS, że „jest najwspanialsze w historii”.
    Pojechałem do „Salonu”, aby kupić i uczcić obyczaj. Powtarzam, obyczaj.
    1 flaszka na dwoje, do obiado-kolacji, nie powoduje silnego zatrucia, a smacne to jest i 12% tylko.
    Dlaczego o tym piszę?
    Wywiązała się na blogu dyskusja nt tego wina. Że fe, że głupota. Były głosy pytające o radę.
    Uwaga, udzielam rady.
    Pić, nie żałować, bida musi pofolgować.
    Za chwilę serwisy informacyjne, NATO, OFE, – Christ, jak to przeżyc bez BEAUJOLAIS NOUVEAU 2010?
    PS
    Napisałem pełną wersję o 18:32, stąd o serwisach. Teraz jestem mądrzejszy po „Piaskiem po oczach” z prof. Kołodko i wypiłem te pół flaszki.
    Umysł jak o poranku. Jest OK.
    Za chwilę cisza wyborcza.

  432. Amerykanskie buty w Moragu wszczely alarm w Polsce. Teraz, w nowej koncepcji, widac do czego to prowadzilo:

    http://www.tvn24.pl/0,1683134,0,1,ruszyl-szczyt-nato-jeden-z-najwazniejszych,wiadomosc.html

    Konsekwentna polityke polskiego rzadu gwarantuje stanowisko U.S. Trzeba to widziec w kontekscie traktatu START:

    http://c-span.org/Watch/Media/2010/11/18/HP/A/40951/Pres+Obama+Remarks+on+START+Treaty.aspx

    Trwa montaz bloku chroniacego przed ekspansja islamskiego ekstremizmu. Szczyt NATO i START uzasadniaja polskie wojsko w Afganistanie. Bardzo wazna bedzie wizyta Medvedeva 6-go grudnia. Czy Komorowskiemu i Sikorskiemu uda sie flirt z Rosja przez zaciskanie petli ?

    Pieski szczekaja a karawana idzie dalej….

  433. @Logos Amicus pisze: 2010-11-19 o godz. 06:34 „…. Czy komentatorów czyjegoś bloga można nazwać blogowiczami?…”
    – ja używam i uważam, ze powinno się używać słowa „forumowicze” –
    ci, co się udzielają na różnych forach , czasem na forum pod czyimś blogiem.
    Ale obserwuję, że niesłusznie popularne (także tu) jest słowo z zasady dotyczące autorów blogów- czyli „blogowicze ” wyparli „forumowiczów” zanim ci jeszcze się się na forum rozmościli.

    Tak to już jest – to zupełnie jak miejsca „siedzące” (które nie siedzą). Niesłuszne, ale używane.

  434. ET pisze:

    2010-11-19 o godz. 19:48

    Szanowny Panie ET

    Nas jest wiecej. Eva z Kopenhagi ktorej Gomulka nie lubil. Ola z Perth ktora nie lubila Jaruzelskiego. Leszek i Ela z Toronto. Kazdy z nas chcial znalezc szczescie poza Polska bo w PRLu go nie bylo. Szczescia nie bylo bo reglamentowali je ludzie pokroju Urbana,Passenta i Rakowskiego.
    Teraz jestesmy lepszymi ludzmi od tych co pozostali w kraju bo sie wydostalismy z padolu totalitaryzmu. Uwolnilismy sie od zle rozumianej polskosci(totalitaryzm,katolicyzm,nacjonalizm). Obecnie nadchodzi czas na rozliczenie sie z nasza przeszloscia. Teraz jest czas na mowienie i pisanie prawdy. Czas na krytykowanie tych co sprawili zawod swoja moralna postawa.
    Jutro powinno byc przeciez lepsze?

    P.S.
    Osoba bardzo dobrze znajaca angielski chce zyc bez moralnosci…

    Zycze przyjemnego weekendu.

    Slawomirski

  435. ‚Bezinteresowna zawisc’ – czy ktos moze wie, kto napisal te slowa i kogo mial na mysli?

    Jacobsky – any ideas?

  436. aqa
    chyba ma rację pisząc: 2010-11-20, 00:25,
    że niepoprawnie używamy słowa blogowicz

    Zaglądam do Wikipedii i widzę:

    Blogger may refer to:
    • A person who writes a blog, or weblog
    • Blogger (service), a web service for publishing blogs

    Wolałbym w definicji „a person who drives/runs a blog”. Byłbym pewniejszy, że nasi Gospodarze, to blogerzy.
    Blogowicz, jak królewicz, brzmi pretensjonalnie.

    Od dzisiaj używam „komentatorzy”, choć wg mnie blogowiczem nie jest np. Daniel Passent., On jest blogerem (z angielska), DP wpisuje co tydzień na swoim blogu, czasami, b. rzadko, też komentuje, nasze komentarze.
    My na pewno jesteśmy komentatorami. Jeśli się umówimy, że też blogowiczami, to dla mnie OK.
    A teraz kolokwialnie:
    Passent na blogu robi wpisy a my komentarze.

    To świetny temat na ciszę wyborczą, aqa,
    Pozdrawiam najserdeczniej!

  437. Kleofas pisze: 2010-11-19 o godz. 23:48

    „Trwa montaz bloku chroniacego przed ekspansja islamskiego ekstremizmu. Szczyt NATO i START uzasadniaja polskie wojsko w Afganistanie.”

    „Islamski ekstremizm” jest tylko reakcja na ciagle interwencje Zachodu na Bliskim Wschodzie – jak Europejczycy reagowaliby, gdyby np. Chinczycy przez ostatnie 200 lat wciaz zbrojnie obalali i ustanawiali jakies rzady w Europie i zmieniali granice panstw tak by moc latwiej kontrolowac Europe? A przede wszystkim zalozyliby kosztem np. Belgow swoje male chinskie panstwo na ich terenie i daliby je Tybetanczykom wygnanym przesladowaniami z Chin? Przy tym wszyskim zabiliby Chinczycy ponag milion europejskich cywilow?

    Od inwazji Napoleona na Egipt 200 lat temu zaden zolnierz islamski nie byl w na Zachodzie, ale nasi zolnierze zabijaja bez przerwy na Bliskim Wschodzie. To wbrew mojej woli. To tak naprawde najwazniejsza przyczyna, dla ktorej ludzie odwaracaja sie na Zachodzie od religii.

    „Szczyt NATO i START uzasadniaja polskie wojsko w Afganistanie.”

    Polskie wojsko w Afganistanie moze „uzasadnic” tylko zagrozenie dla panstw NATO ze strony Afganistanu.

  438. stasieku pisze: 2010-11-19 o godz. 23:28

    „BEAUJOLAIS NOUVEAU 2010 Wersja złagodzona, skrócona
    Mój dostawca atakował mnie e-mailami, wczoraj rąbnął SMS, że „jest najwspanialsze w historii”.
    Pojechałem do „Salonu”, aby kupić i uczcić obyczaj. Powtarzam, obyczaj.
    1 flaszka na dwoje, do obiado-kolacji, nie powoduje silnego zatrucia, a smacne to jest i 12% tylko. Dlaczego o tym piszę?”

    Aby blogowicze pan zazdroscili, czyli tak jak i inni przechwalajacy sie na blogu, jakie to fajne i dostatnie zycie wioda, jako demonstracja rozwoju emocjonalnego.

    Bo chyba nie jako powtorka kuszenia Radia Wplnej Europy?

  439. aqa pisze: 2010-11-19 o godz. 23:09

    **@głos ludu pisze: 2010-11-18 o godz. 20:23
    “…do dziś mnie męczy pytanie, dlaczego tak wielu rozsądnych ludzi tak pchało się, żeby jechać do Katynia z Lechem Kaczyńskim (…) Szczególnie nie rozumiem przedstawicieli lewicy, Szmajdzińskiego…”

    – W moim poście już ci na to odpowiedziałam : nie chcieli. Musieli. Czuli się zobowiązani. Nie odmawia się prezydentowi.**

    To pani propaganda klamstw. Dla pani Katyn nic nie znaczy, ale tych ludzi znaczyl i dlatego pojechali tam w 70-ta rocznice zatajanej w PRL-u zbrodni i historii Polski.

    Bylo wrecz przeciwnie, pralamentarzysci dostawali miejsce w Tu154 „w nagrode”:
    Z korespondencji przed katastrofa – „Wynika z niej, że udział Lecha Kaczyńskiego w tych obchodach był planowany od 27 stycznia a przelot samolotu specjalnego organizowała Kancelaria Prezydenta. Okazuje się również, że parlamentarzyści sami zgłaszali chęć wyjazdu na uroczystościach oraz że to kierownictwo MON wyznaczyło osobę do koordynacji udziału w nich generałów.”
    oraz:
    **pozwolę sobie ponownie potwierdzić Panu Ministrowi, iż zgodnie z coroczną tradycją, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa organizuje w dniu 10 kwietnia 2010 r. wyjazd oficjalnej delegacji polskiej na coroczne uroczystości w Katyniu (…). Zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o ostateczne potwierdzenie gotowości Prezydenta do uczestniczenia w tych uroczystościach” – pisał wiceszef MSZ Andrzej Kremer do szefa Kancelarii Prezydenta Władysława Stasiaka. **
    Ganeralom nakazal lot minister Obrony Klich:
    **„Wprost” dotarł jednak do kopii, na której znajduje się odręczny dopisek adresowany do gen. Kazimierza Gilarskiego „Proszę o koordynację udziału dowódców w ceremonii”.**
    http://www.wprost.pl/ar/194724/Ujawniamy-korespondencje-ws-obchodow-w-Katyniu/

    Tusk dal Rosji do zrozumienia, ze jest gotow skorzystac z jej uslug w zwalczaniu polskiego prezydenta:
    „z dokumentu wynika, że polski rząd dał Rosjanom wolną rękę w wyborze wariantu, i że sam sugerował podzielenie obchodów na dwie części, dopuszczając taką – na pierwszy rzut oka politycznie motywowaną – możliwość. A przecież nietrudno było się domyślić, że Moskwa wybierze scenariusz bez udziału Lecha Kaczyńskiego, nagradzając w ten sposób premiera Donalda Tuska. No i, jak rozumiemy, w dokumencie nie ma śladu świadczącego o tym, by rząd Donalda Tuska choć przez minutę upierał się przy obecności prezydenta na spotkaniu z Putinem. A przecież zgoda na osobne uroczystości oznaczała zgodę na rozgrywanie przez Moskwę spraw polskich.”
    http://niezalezna.pl/article/show/id/39709

    „Prezydent Lech Kaczyński uważa, że byłoby lepiej, gdyby prezydent i premier wzięli wspólnie udział w uroczystościach w Katyniu. Kaczyński zapewnił, że nie jedzie tam, by zaogniać stosunki z Rosją.” – 2010-03-04
    http://news.money.pl/artykul/kaczynski;do;katynia;wolalbym;leciec;z;tuskiem,224,0,595680.html

  440. aqa: ja bym odmówiła, mimo wszystko. To była przecież ewidentna gra na nosie Tuskowi, w którą dali się wciągnąć. Chyba nie byli aż tak naiwni, żeby tego nie wiedzieć. Dokonali więc politycznego wyboru, opowiadając się po stronie prezydenta. I tego ja lewicy nie potrafię wybaczyć. Braku charakteru.

  441. Ale może ja rozumuję jak prosty ludek, a nie ktoś na wysokim stanowisku. Jasny gwint – artykuł ciekawy i dający wiele do myślenia. Oczywiście tym myślącym normalnie.

  442. głos ludu pisze:

    2010-11-20 o godz. 14:36
    Prawie jak Trybun na wysokim stanowisku.
    ET

  443. OK 2O11 pisze:
    2010-11-19 o godz. 21:01
    Nie moge napisac poprawnie przez “o” z kreseczka,
    i uzywam w tym miejscu niemieckiej litery “ö”.
    —————————————————————————————————-
    O ile to nie żart, to informuję,że w systemie „Windows” od dawna istnieje możliwość używania liter ,w tym wypadku, polskich (ź,ó,ę itd.) i nie tylko. Wystarczy „prawą” myszką przycisnąć na symbol „DE” na dolnej listwie, ukaże się:”Einstellungen” i dalej… Przy odrobinie cierpliwości można nawet , posługując się klawiaturą np. angielską czy niemiecką pisać po …rosyjsku.

  444. telegraphic observer pisze u p. Janiny, 2010-11-20 o godz. 03:46

    Zaś link o pogrubianiu (bez wydłużania) jest
    Alicji z krainy czarów i pachnącej żywicą

    dalej zamieszcza link prowadzący do sekretów formatowania widzialnego w HTML
    http://alicja.homelinux.com/news/Galeria_Budy/samouczek.html

    i wszyscy w rozterkach edytorskich, niektórzy zniechęceni czytaniem niejasnej instrukcji stasieku, uśmiechają się.

    A ja się uśmiecham do formy komunikatu, tej w nim gry słów, dzięki której mglisty, warszawski poranek w kacu po Beaujolais N., wydaje się porankiem w Santander, nad Z. Biskajską.

  445. jasny gwint pisze: 2010-11-19 o godz. 21:48 ” http://www.altair.com.pl/start-5115 I na tym powinna skończyć się dyskusja o Smoleńsku”

    Tekst „Lot ku śmierci” – Edward Margański ma dwa watki:
    pierwszy watek Wywiera nacisk na (wspol)odpowiedzialny za katastrofe rzad PO. Badacz polskiego charakteru narodowego, prof. K. Dabrowski, wyjasnia brak konsekwencji Smolenska i innych afer negatywnymi cechami Polakow:
    **Dlatego szkodnicy, oszczercy, plagiatorzy, klamcy w zakresie zycia spolecznego, wychowawczego, administracyjnego, gospodarczego, naukowego, a nawet politycznego sa tolerowani, przyjmowani „w towarzystwie”, ze ma sie dla nich uscisk dloni i szczery usmiech, co pozwala na tolerancje zla, na jego szerzenie sie i przyzwyczajanie do niego.** (w: „Tezy o charakterze Polakow i metodach jego przeksztalcania”, Zdrowie Psychiczne, Nr. 2-3, 1981, str. 89-136)

    Warto tu przypomniec, ze Kaczynski slusznie odmawia „uscisku dloni” dla osob odpowiedzialnych za Smolensk i haniebny sabotaz dochodzen wyjasniajacych. Ta poprawna postawa Kaczynskiego jest jednak potepiana w wyniku zrecznej propagandy wmawiajacej, ze „krol nie jest nagi”. Prawda jest jednak taka, ze „krol jest nagi”, a to tylko polski charakter narodowy zostal uszkodzony rozbiorami i PRL-em do tego stopnia, ze znaczna czesc opini publicznej nie jest w stanie i nie chce pojac, ze postepowanie Kaczynskiego swiadczy o zdrowym zachowaniu zdolnosci do osadu moralnego, a to jego krytycy demonstruja w swietle cytowanej analizy psychiatry Dabrowskiego (pkt. „6. Tolerancja bezkarnosci”, str. 100-103) wyrazne objawy zaburzen psychicznych. Nie lekcewazylbym autorytetu Dabrowskiego – przez czasopismo „Psychology Today” zostal uznany jako jeden z pieciu najwybitniejszych psychiatrow w dziejach ludzkosci.

    Dabrowski dodaje: **W Polsce kazdy wie, ze naduzycia sa zjawiskiem czestym, ze jednostki i cale grupy kradna, oszukuja, wzbogacaja sie nielegalna droga, posluguja sie oszczerstwem, szantazem, zorganizowana akcja przeciw ludziom i sprawom wartosciowym w imie swoich interesow, niszczac droga tzw. bocznych wplywow, falszywego urabiania opinii, wiele slusznych akcji, wiele wartosciowych wysilkow. Takie szkodliwe czynnosci, tacy szkodliwi ludzie, takie szeroko zespolone akcje nie spotykaja sie zazwyczaj u nas z odporem, z ujawnieniem zrodel. Ludzie zdyskredytowani publicznie, napietnowani wyraznie za szkodliwa akcje, schwytani na „goracym uczynku”, falszu, dyskryminacji, naduzyciach materialnych chronia sie zazwyczaj przed konsekwencjami swojej dzialalnosci, przed odpowiedzialnoscia – poruszajac i stawiajac wplywowych „znajomych”, grupy wspolnych interesow. (…) Wielu ludzi wartosciowych moralnie traci wtedy ochote do wystapienia przeciw oszczerstwom, szantazowi, klamstwu, tendencyjnemu falszowaniu opinii.**

    Takze na blogu prymitywizm i degeneracja w rodzaju: “Zaponij o marzeniach dojscia do tzw. prawdy.” nie budza zdziwienia i oburzenia, natomiast prostowanie antypolskich propagandowych klamstw budzi podejrzenie dzialalnosci za pieniadze – takie jest wyobrazenie krytykow Kaczynskiego o zdrowiu psychicznym.

    W drugim watku Margański przyjmuje, ze piloci podjeli decyzje o ladowaniu, podczas gdy nie wylaczenie TAWS, komenda „Odchodzimy”!, nienaturalne, typowe dla lotu nurkowego samolotow bojowych, przyspieszenie opadania ponizej wysokosci decyzyjnej itp. itd. (patrz np. http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101001&typ=po&id=po01.txt lub: niezalezna.pl/article/show/id/37582/articlePage/1 czy: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20101102&id=po61.txt albo: http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/mak–skorumpowani-wladcy-nieba,62110,1 ) wskazuja jednoznacznie na to, ze samolot nie ladowal, lecz spadal. Calosc jego artykulu sprawia wrazenie szantazu wobec rzadu: jak nie bedziecie klamac przeciwko pilotom, to bedziecie pociagnieci do odpowiedzialnosci.

    Margański uchyla sie od odpowiedzi, po co te wszystkie falszerstwa w dochodzeniachm skoro wina pilotow bylaby tak oczywista, jak on to wmawia? Dlaczego np. MAK zmazal kilka zdjec w aparacie jednego z pasazerow jak doniosly ostatnio uczciwe media? Maze sue zdjecia z pokladu lub okien, ktore ujawniaja oszustwo winy pilotow.

  446. stasieku pisze:

    2010-11-20 o godz. 12:08

    Mam inne zdanie.

    Gospodarz jest kustoszem TPPR(Towarzystwo Przyjaciul Pana Rakowskiego).

    Slawomirski

  447. stasieku pisze:

    2010-11-19 o godz. 23:28

    ” i wypiłem te pół flaszki.”

    Dziekuje za opis momentu slabosci.

    Slawomirski

  448. Trudno określić rolę pana Sławomirskiego na tym blogu. Komentator? Pomocnik moderatora d/s czystości?Czy tylko dostarczyciel punktów dla Gospodarza – podobno, któryś z nich przekroczył nie tak dawno 1000 wpisów!
    Nic pan nie zrozumiał, z tego co ja chciałem powiedzieć. Moim zdaniem, nieodrodnymi krewniakami demokracji w Polsce są i to od bardzo dawna warcholstwo i anarchia. Na blogu pana DP, bezkarnie, jakby z przyzwoleniem, pod hasłem mamy demokrację, taka Mamona (cymbał i prawdopodobnie prymityw, podobny do levara), czy trochę wykształcony, nadworny skryba, produkują teksty (na podstawie faktów czerpanych z GN lub Radia M – z czym się nawet nie kryją), za które w normalnym kraju powinni dostać po pysku !! Jesli tak wolno, to dlaczego w ramach rewanżu (chociaż bardzo nie wypada), nie postapić podobnie? Uważam, że namolne, prostackie wykłady tych osobników są porównywalnym świństwem, czynionym z oddali w głowach ciemnego ludu. I tylko to miałem na mysli, a pan zarobił jeszcze jeden punkt za darmo. Czy wogóle grzeszy pan jakimiś poglądami? Czesław G.R.

  449. jasny gwint pisze:

    2010-11-19 o godz. 21:48

    Dziekuje za swietny link.

    Slawomirski

  450. Jasny Gwincie,

    „Powinieneś jednakże niedouczony wiedzieć, że Oleksy i Kwaśniewski zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Natomiast Twoi przy pomocy tajnych służb /SB/ dokonali zamachu stanu, za co należy się w normalnym kraju kulka w łeb.”

    ———————-

    jeśli towarzysz Oleksy doszedł do władzy w wolnej Polsce po demokratycznych wyborach, to tym bardziej powinien wystrzegać się komitywy i picia wódeczki z ewidentnym agentem KGB, służącym państwu wrogiemu tej samej wolnej Polsce.

    I towarzysz Oleksy, gdyby miał odrobinę honoru, a Polska była normalnym demokratycznym krajem, to towarzysz sam z siebie powinien był ustąpić skoro nie jest czysty jak przysłowiowa żona cesarza.

    a może Jasny Gwincie, niedouczony nie wiesz, że premier ledwo wyzwolonego kraju nie powinien popijać wódeczki z agentem niedawnego okupanta? tak jakby niedawna kariera aparatczyka w partii komunistycznej nie była sama w sobie kompromitująca?

    i że w normalnym kraju dostaje się za takie ciągoty solidnie zasłużonego kopa w polityczne majtki?

    skoro za usunięcie wódeczkowego kompana ruskich kapusiów (co do którego lojalności państwowej panowała konfuzja) zasługuje na kulę w głowę,
    to na jaką karę zasługuije tow. Jaruzelski ruski janczar, dziesiątki lat wysługujący się Sowietom na szkodę własnego narodu, tropiący AKowców, przeprowadzający czystki antysemickie w armii, mordujący robotników i najeżdżający z Sowietami Czechosłowację?

    a za to wszystko wypinający na Kremlu pierś po ruskie medale?

    zdaje się, że zwykły zwis targowicki nie wystarcza… pozostaje łamanie kołem.

    P.S. rzeczywiście charakterystyka działaczy lewicy dokonana przez tego męża stanu po pijaku sprawia duże wrażenie

  451. Czesław pisze:

    2010-11-20 o godz. 17:36

    „Nic pan nie zrozumiał, z tego co ja chciałem powiedzieć.”

    Zapowiada to obfita korespondencje.
    Prosze unikac wulgaryzmow bo jestem wrazliwy.

    Slawomirski

  452. Ferdynand Wspanialy pisze:

    2010-11-19 o godz. 10:34

    Ciekawy link o polskiej hipokryzji.
    Nikt z gosci nie krytykuje roli KK w oglupianiu narodu.

    Slawomirski

  453. Kraczkowski 12.27

    „Polskie wojsko w Afganistanie moze “uzasadnic” tylko zagrozenie dla panstw NATO ze strony Afganistanu.” – Kraczkowski.

    Umownie Afganistan, de facto teren opanowany przez Al Kaida. Produkcja narkotykow. To bardzo realne zagrozenie. Setki zamachow na terenie wszystkich czlonkow NATO. Jeden „nuke” zalatwilby sprawe na dlugo, ale kazdy boi sie odpowiedzialnosci. Podobnie jest z Iranem. Tanczymy tego kadryla i wciagamy innych. Celem jest stlamszenie tego tatalajstwa, eksterminacja jak plagi karaluchow.

    Jesli uda sie pozyskac Rosje, tu – bardzo wazna rola Polski, bedzie latwiej i szybciej. Malo prawdopodobne ale mozliwe, ze zagrozenie od NATO spowoduje struktury wewnetrzne, ktore zapanuja nad tym zywiolem kryminalistow i fanatykow. Tak uzyskaloby sie kontrole nad terenem zwanym tu umownie Afganistanem i bylby spokoj na dluzszy czas.

    Postep jest, bo Medvedev – Komorowski, Komorowski – Obama. Poczekajmy do polowy grudnia.

  454. Piotr Kraczkowski (2010-11-20 o godz. 16:26)

    „Takze na blogu prymitywizm i degeneracja w rodzaju: “Zaponij o marzeniach dojscia do tzw. prawdy.” nie budza zdziwienia i oburzenia,

    Panie Kraczkopwski kochany! Zeby ktos mogl sie zadziwic oraz oburzyc, warto przytoczyc kawalek tego prymitywizmu i degeneracji.

    **Orteq pisze: (2010-11-16 o godz. 19:02)

    “Mamona…Nie ma żadnych przesłanek wynikających z badań polskiej komisji, które by wskazywały na zamach jako przyczynę katastrofy smoleńskiej.”

    Dajmy czadu.
    Ja tez bym podobnie – no moze nie calkiem – odpowiedzial Mamonie. Mamono! Zaponij o marzeniach dojscia do tzw. prawdy. Wielokrotnie uzywany przyklad zamachu na JFK i „prawdy o samotnym szalencu” Oswaldzie powinien dac ci cos do myslenia. Tam FBI, nie bez wspoludzialu CIA, „prowadzilo” Oswalda, poprzez Minsk, mafie i czort tam wie przez co jeszcze, od poczatku do konca i nigdy sie z tego publicznie nie wytlumaczylo. Komisja Warrena zalawila sprawe swoim raportem tak jak miala zalatwic. Czyli tak, zeby do zadnej “goracej” wojny nie doszlo. Bo zimna wojna sluzyla wszystkim doskonale i nikt “goracej” do niczego nie potrzebowal.

    Nie inaczej bedzie z raportem smolenskim MAKu. Dzisiaj tez nikt nie potrzebuje “goracej” tzw. polityki wschodniej kaczystow. Wycieczka Macierewicza, z tlumaczka (”dziekuje za Fatyge”) do Waszyngtonu to nastepny przyklad wyalienowania z rzeczywistosci polskiego kaczyzmu. Podobnie jak nia byla wycieczka do Gruzji. sp. Prezydenta. Przeciez takie posuniecia sa nie tyle juz wbrew KGB. One sa kontra swiatowej polityce, zmierzajacej do zblizenia z Rosja.

    Jak sie pomysli, ze Macierewicz, z tlumaczka, jada do USA WBREW ewentualnemu “prowadzeniu sprawy” przez FBI, CIA czy inna NSA (w ramach wspolpracy z KGB), to zeby bola i spodnie opadaja.**

    Zwracam uprzejmie uwage szanownemu Panu, ze cala moja wypowiedz zostala poprzedzona niewinnym „Dajmy czadu”.

    Duzo serdecznosci.

  455. WAŻNE
    Nie ważne, że prez. Obama nazwał min. Sikorskiego „my friend”, nie ważne, że prez. Komorowski, dwa dni po wizycie prez. Miedwiediewa leci do USA na zaproszenie prez. Obamy.
    Ważne jest to, że papież Benedykt XVI zezwolił „w konkretnych przypadkach” kochać się w prezerwatywie.

    Choć jutro niedziela, jadę do Arkadii, aby kupić ze 100 sztuk na zapas.
    I syna poratuję, ostatnio, koło studentów PW kręcą się pielęgniarki warszawskie.

  456. Popatrzcie jak urabiana jest świadomość spracowanej Polonii w Czikago. „Redaktor ” Rzepkowski jest rolnikiem/hodowcą z wykształcenia. Obecnie stał sie dzennikarską gwiazdą, polonijnym
    luminarzem stacji Fox News przepłukanej wywarem Radia Maryja.

    W odcinkach serwuje słuchajacej ludności : mgłę, zamach, magnesy, kaczyzm oraz obamofobię:

    http://www.youtube.com/user/OtymsieMowi#p/a/u/0/NzGraXMsJ90

  457. W ramach dawania wiecej czadu.

    W polityce swiatowej najwiekszym problemem jest petactwo roznego rodzaju konusow. Nie musza to byc zreszta politycy karlowaci wzrostem. Wystarczy karlowatosc myslenia, charakteru, posiadanych fobii. To ta akurat przywara zmusza biedakow do przeszkadzania prawdziwym politykom w formowaniu swiata na danym etapie jego rozwoju. Podkreslam: na danym etapie rozwoju tego swiata.

    Jesli ustalonym porzadkiem rzeczy byla, na przyklad, polityka zimnej wojny, to porywanie sie z motyka na Sahare by ja raptem zmienic, nie moglo przypadac do gustu tym, co z zimnej wojny chleb jedli. NA DANYM ETAPIE rozwoju tej polityki, przypominam. Trwala ta zimna wojna ladnych kilka dziesiatkow lat i zostala ostatecznie wyparta przez Doktryne Sinatry.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Doktryna_Sinatry
    („Doktryna Sinatry była odbierana jako pozwolenie Moskwy na decydowanie o swojej przyszłości przez sojuszników. Tak naprawdę, była to zasada retrospektywna, jako że państwa sojusznicze posiadały już sporą swobodę działania.”)

    Wczesniejsze proby wyrwania sie z zimnej wojny mogly, owszem, pomagac w stopniowym nadwerezaniu tego porzadku. Ale musialy to byc dzialania kontrolowane, jesli nie mialy spowodowac nacisniecia czerwonego guzika po jednej czy po drugiej stronie. Kontrole te sprawowali backroom boys do spolki z molojcami. Dopiero pod koniec lat 70-tych doszlusowal do nich JPII. Ale to temat na inna okazje.

    Na dzisiejszym etapie rozwoju WIELKIEJ polityki swiatowej, poejmowane sa proby zblizenia z Rosja. Stawka jest kontrola nad miedzynarodowym, glownie islamskim, terroryzmem. I kilka innych rzeczy. Jest to bardzo wysoka stawka.

    Niektorym prezydentom niektorych nowych panstw demokratycznych, wcale nie poteg zadnych, zamarzyl sie udzial w tej grze wiekszych od nich gosci. I to udzial idacy dokladnie pod prad. Zadnego pojednania, zadnego zblizenia!

    Jak z takim petactwem, na obecnym etapie rozwoju tego porabanego swiata, maja radzic prawdziwi mozni tego swiata? A no pewnie roznie. Bo oni tak juz maja. Jest to tradycja trwajaca wiele setek lat. Jesli nie tysiecy.

  458. Piotr Kraczkowski (16.26),

    pełna zgoda z przytoczonymi opiniami prof. Dąbrowskiego. Jednak w swoch konkluzjach, gdy piszesz o przyczynach demoralizacji Polaków, pomijasz pewnien dominujący od tysiąca lat czynnik, który rozkosznie pławi się w wywołanym przez siebie warholstwie.
    W ten sposób Twój inteligentny wywód zbliżył się do trzeciego rodzaju prawdy Tischnera.

  459. @aqo i @stasieku!
    Jeśli się zmówimy, to słowa będą oznaczały dokładnie to, co chcemy. Mnie się podoba najbardziej słowo „blogowicz”, choć przyznaję, że bardziej właściwe byłoby użycie słowa „forumowcz” (trochę niezręczne) albo „komentator” (niezbyt precyzyjne, należałoby dodać, że „blogowy”). Ale ponieważ i funkcja, i określenia są raczej nowe, więc o wszystkim zadecyduje tzw. uzus, czyli to, jakiego słowa ludzie będą woleli używać.

    Czasami coś jest absolutnie prawidłowe, a ludzie się uprą i … słowo zaczyna oznaczać coś innego. Tak było z wyrazem „spolegliwy”, który to termin, wprowadzony przez prof. Kotarbińskiego, oznacza „tego, na którym można polegać”. Ale ludziska się zmówiły i używają tego słowa w znaczeniu „uległy”. No i co im zrobisz? Nic! Wszelkie próby przywrócenia znaczenia przypominają zawracanie Wisły kijem.

  460. Ale się porobiło.
    Pod nieobecność Passenta chcą mu tu niektórzy blog przefasonować.
    Jeśli mam być zgodny to w jednym na pewno, moderatorzy częściej powinni odwiedzać ogródek.
    Nie chciałbym nadal RAZIĆ wyglądem czytelników wiec z pomocą rodziny ucywilizowałem pisownię. Uwagi słuszne.
    Pisownia polska powinna polską być.
    Jeśli chodzi o ranking // aqa// to Pani miejsca wyznaczać nie trzeba – nie ma Pani wszechwładnego parcia na blog.
    Pani trójpolówka nie jest potrzebna
    Pozwoli jednak tak Pani jak też Czesławowi chciałbym przypomnieć że są ludzie z korą mózgową tak gładką jak kula bilardowa. Im żaden argument nie trafi do przekonania , próżny trud.
    Więc w ramach pomocy społecznej może zafundujemy im parę ściereczek irchowych do polerowania.Byłoby to właściwym zakończeniem rankingu.
    Pozdrowienia.

  461. Zaświadczam autorytatywnie (odpowiednią przysięgę w każde chwili złożyć mogę):

    Stasieku nie jest pijany bynajmniej i ani trochę po wypiciu większej połowy butelki 0,7 l chianti barone ricasoli (13,5% alk).

  462. # Ryba pisze: 2010-11-20 o godz. 20:07

    „Piotr Kraczkowski (16.26), pełna zgoda z przytoczonymi opiniami prof. Dąbrowskiego. Jednak w swoch konkluzjach, gdy piszesz o przyczynach demoralizacji Polaków, pomijasz pewnien dominujący od tysiąca lat czynnik, który rozkosznie pławi się w wywołanym przez siebie warholstwie. W ten sposób Twój inteligentny wywód zbliżył się do trzeciego rodzaju prawdy Tischnera.”

    Wypowiada sie pan wieloznacznie, dawaniem do zrozumienia, tak ze nie wiadomo o co panu chodzi, co uniemozliwia odpowiedz. Sugeruje to, ze sam pan nie wierzy, w to co pan pisze.

  463. Orteq pisze: 2010-11-20 o godz. 20:07

    „W polityce swiatowej najwiekszym problemem jest petactwo roznego rodzaju konusow. Nie musza to byc zreszta politycy karlowaci wzrostem. Wystarczy karlowatosc myslenia, charakteru, posiadanych fobii. To ta akurat przywara zmusza biedakow do przeszkadzania prawdziwym politykom w formowaniu swiata na danym etapie jego rozwoju.”

    Panski podziw dla zbrodniarzy pokroju Hitlera, czy Stalina, idzie na wyscigi z z panskim niezrozumieniem ludzi i polityki.

  464. Kleofas pisze: 2010-11-20 o godz. 18:55

    **Kraczkowski 12.27
    “Polskie wojsko w Afganistanie moze “uzasadnic” tylko zagrozenie dla panstw NATO ze strony Afganistanu.” – Kraczkowski.

    Umownie Afganistan, de facto teren opanowany przez Al Kaida. Produkcja narkotykow.**

    Wypisuje pan brednie swiadczace o zupelnym niezorientowaniu. Rzadzacy Afganistanem Taliban zlikwidowali narkotyki, pod ich rzadami Afganistan przestal eksportowac narkotyki. Taliban to patrioci i nacjonalisci (pdobnie jak kiedys Wietnamczycy), ktorzy tylko w wyniku zagrozenia z zewnatrz skorzystali z pomocy ludzi Osama Bin Laden nie majac wplywu na to, ze zalozyli oni Al Kaide. Al Kaidy w Afganistanie obecnie nie ma, a sa tylko Taliban walczacy o wyrzucenie obcych zolnierzy i narzucenie wlasnego porzadku w Afganistanie. Taliban ograniczaja sie do Afganistanu, a Al Kaida operuje z zalozenia na calym swiecie, Al Kaida to nie sa nacjonalisci.

    **To bardzo realne zagrozenie. Setki zamachow na terenie wszystkich czlonkow NATO.**

    Ktorych by nie bylo, gdybysmy od 200 lat nie mieli jednostronnie swych zolnierzy u Arabow, podczas gdy oni nie maja i nie mieli zadnego zolnierza u nas.

    **Jeden “nuke” zalatwilby sprawe na dlugo, ale kazdy boi sie odpowiedzialnosci.**

    To wypowiedz typowa dla kulturowego, politycznego i psychologicznego prymitywizmu oraz bezmyslnosci. Tego typu „myslenie” z pnia mozgowego odziedziczonego jeszcze po plazach i gadach spowoduje, ze wsrod miliardow ludzi, moze nawet Amerykanow, znajdzie sie ktos, kto wywola w USA chorobe zakazna podobna do AIDS, ale rozprzestrzeniana, jak grypa, droga powietrzna. Wowczas panskie “nuke” zostana uzyte przez aremie USA aby zdezynfekowac obszaey USA dotkniete epidemia. Zmieni pan byc moze zdanie, gdy znajdzie sie pan na obszarze poddanym takiej dezynfekcji. Byc moze, bo sa przypadki beznadziejne.

    „Podobnie jest z Iranem. Tanczymy tego kadryla i wciagamy innych. Celem jest stlamszenie tego tatalajstwa, eksterminacja jak plagi karaluchow.”

    „Celem jest” samobojstwo Zachodu przez ludzi takich jak pan.

  465. Slawomirski pisze: 2010-11-20 o godz. 18:37

    „Ferdynand Wspanialy pisze: 2010-11-19 o godz. 10:34

    Ciekawy link o polskiej hipokryzji. Nikt z gosci nie krytykuje roli KK w oglupianiu narodu. Slawomirski”

    Sadzac po panskiej potrzebie przechwalania sie na blogu posiadanymi pieniedzmi, czyli potrzeba wzbudzania zazdrosci u nieznanych panu ludzi, rozwoj emocjonalny nie pozwala panu pojac o czym pan mowi wypowiadajac sie o religii. Wypowiada sie pan podobnie do daltonisty, ktoremu tez sie wydaje, ze poprawnie postrzega otaczajacy go swiat.

    Tacy jak pan powtarzaja mniej wiecej to samo od tysiecy lat, z tym samym skutkiem, ujetym wymiana zdan, ktora przeczytalem na scianie uniwersyteckiej toalety:

    Student A:
    „Bog umarl” – Nietzsche
    Student B:
    „Nietzsche umarl” – Bog

  466. Kleofas pisze: 2010-11-20 o godz. 18:55.
    =========================

    >>>Umownie Afganistan, de facto teren opanowany przez Al Kaida. Produkcja narkotykow. To bardzo realne zagrozenie. Setki zamachow na terenie wszystkich czlonkow NATO. Jeden “nuke” zalatwilby sprawe na dlugo, ale kazdy boi sie odpowiedzialnosci. Podobnie jest z Iranem. Tanczymy tego kadryla i wciagamy innych. Celem jest stlamszenie tego tatalajstwa, eksterminacja jak plagi karaluchow. >>>

    Prawdziwy Übermensch powiedzial!!!
    Co za bęcfał!!!

    Szanowny Panie Nemer,
    To jest Pana ulubiony dyskutant. Czy Pan tez…?

  467. rasmus, 17.59. Ciebie także czeka wyzwolenie.
    Ponadto wyznaję starą i mądrą zasadę; nigdy nie kłóć się z głupcem – ludzie mogą nie dostrzec różnicy

  468. dla aqa
    Fakt , Prezydentowi się nie odmawia i to był motyw wzięcia udziału w dętych obchodach. Szkoda tylko że grzeczność przeważyła nad rozumem.
    Bo rozum to jednak Prezydent mieć powinien – szkoda że ten go nie miał.
    Podobno ludzie dążą do granicy swych kompetencji , w tym przypadku były one mocno przekroczone.
    Pamiętacie może minister z różową torebką ?
    Skąś się tacy ludzie biorą na stanowiskach.
    Myślę że to my sami pozwalamy na ich funkcjonowanie w przestrzeni społecznej. Jaka rada? WDEPTAĆ W ZIEMIĘ I POSYPAĆ SOLĄ.

    Co do wyboru między BLOGOWICZEM A FORUMOWICZEM to wybór trudny najlepiej odpowiadałby chyba keyboardzista ale zbyt długi ,klikacz zbyt prostacki.Ludzie myślą więc coś się pojawi.

  469. Ob. Krzaczkowski przyczynił się – pozytywnie – do rozbudzania moich neuronów swym „toaletowym” przykładem polemiki ideologicznej.
    # Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-21 o godz. 00:12

    Tacy jak pan powtarzaja mniej wiecej to samo od tysiecy lat, z tym samym skutkiem, ujetym wymiana zdan, ktora przeczytalem na scianie uniwersyteckiej toalety:

    Student A:
    “Bog umarl” – Nietzsche
    Student B:
    “Nietzsche umarl” – Bog

    Przypomniałem sobie wspaniałą polemikę polityczną na cysternach leżących obok szosy w okolicy Opola, gdy wrogowie biskupa Nossola chcieli go zgnoić za zezwolenie na odprawianie mszy po niemiecku na Opolszczyźnie.

    Pojawiły się duże napisy: Nossol do RFN!

    Po kilku dniach ktoś dowcipny dopisał: Po dalsze dary do szpitali!
    (Biskup Nossol ma ogromne zasługi w tej materii).

  470. czytając (NIEPOTRZEBNIE!) liczne wywody niejakiego Kraczkowskiego, który swoją pracowitą twórczość pewnie uważa (SAM) za polemikę (A NIESŁUSZNIE !) przychodzi mi na myśl zdanie, które pozwalam sobie żywcem ściągnąć od blogowicza stasieku.
    (stasieku wyraził je co prawda o kim innym, na innym blogu, ale bardzo mi one pasują do tego „przypadku” – @stasieku, za znalezienie właściwych słów uniżenie dziękuję )

    Otóż w panu Kraczkowskim nie drażnią mnie jego poglądy polityczne. Mnie oburza jego obrzydliwe odwracanie kota ogonem, przeplatane z kłamstwami bardziej wyrafinowanymi, takie półprawdy pomieszane z faktami a także z kłamstwami zupełnie ordynarnymi.

    Jeśli facet na wywód zawierający prawie wyłącznie fakty (wiarygodne, poparte linkami bądź łatwe do znalezienia) odpowiada wyłacznie inwektywami i twierdzeniem, że tam żadnych faktów nie ma (ślepy? nie umie czytać?) – to to rzeczywiście jest, jak uprzedzają mądrzy i doświadczeni blogowicze – kopanie się z koniem.

    Podziwiam cierpliwość blogowiczów @TJ, aqa, Orteqa – czasochłonne przytaczanie logicznych argumentów na nic się nie zda, jeśli ktoś jest opętany ideą wiary WBREW logice, argumentom, faktom, zdrowemu rozsądkowi.
    Opętony do tego stopnia, ze w imię „prawdy” bez żenady się właśnie kłamstwem, białe nazywa „czarnym” itp itd itp.
    Swego czasu na blogu u red.Paradowskiej wątek katastrofy smoleńskiej został wszechstronnie „przerobiony” , także przy pomocy najbardziej wiarygodnych fachowców (lotników byłych i czynnych), a jednak oszołomy nadal pielęgnują swoje oszołomstwo.
    Wszystkie logiczne argumenty, niepodważalne fakty, wiarygodne informacje – spływają po nich jak po kaczce .
    (kaczce, tfu, tfu tfu…- wyjdzie znów na prowokację – jak pewne spotkanie w czasach opozycji, które opisał Kuroń)

  471. errata:
    Jeśli ktoś jest opętany do tego stopnia, ze w imię “prawdy” bez żenady posługuje się właśnie kłamstwem, białe nazywa “czarnym” itp itd itp

  472. @zezowaty pisze (2010-11-20 o godz. 22:12 ) polskimi czcionkami – brawo ! to jest godne nie tylko pochwały !
    ale i naśladowania .
    Przypuszczalnie zezowaty tak, jak się odgrażał, odkurzył po prostu swoją polską klawiaturę . Ale i bez klawiatury używanie polskich liter nie jest niemożliwe, co wyjaśnił @zezem (2010-11-20 o godz. 15:10).
    Poza tym -odwrotnie do przykładu podanego przez@zezem- jeśli ja do mojego Worda wprowadziłem niemieckie czcionki , te możliwe jest na pewno też działanie odwrotne. Czyli , że można wprowadzić sobie taką funkcję, że klikająć jednocześnie Alt + z uzyskać literkę „ż’.
    Co rozwiązałoby problem rozróżniania trybu wyjaśniającego od siekaczy.
    (żeby -zęby)

  473. Piotr Kraczkowski (00.12 dnia21.11) – nigdy nie słyszałem (ściślej, nie czytałe) by pan Sławomirski przechwalał się posiadanymi pieniędzmi – w odróznieniu od jego kolegi Mamony! Nie sądzę, by zrozumiał dawno zapomnianą formę zwracania sie do interlokutorów, w stosunku do których forma pan nie chce przejść przez gardło, z pewnych powodów!!

  474. staq, 11:11
    Odwdzięczę się cytatem:
    Podziwiam cierpliwość blogowiczów @TJ, aqa, Orteqa – czasochłonne przytaczanie logicznych argumentów na nic się nie zda, jeśli ktoś jest opętany ideą wiary WBREW logice, argumentom, faktom, zdrowemu rozsądkowi.
    Ja p. Kraczkowskiego uważam za zawodowca i konsekwentnie przewijam.
    Widocznie ePolityka toleruje takich komentatorów w myśl zasady „variety is beautiful”.
    Życzę pogody ducha i do zobaczenia na blogach.

  475. Czeslaw 12.15
    Wielokrotnie czytalem jak klonotroll S. przechwalał sie swym bogactwem.
    Jest to obrzydliwa cecha osobowosci, ale ścisle zgodna z jego prymitywnym umyslem, w ktorym zakodowano wyłącznie „wujka z Workuty” seksualne marzenia o „Mrs Robinson” i nekanie Daniela Passenta za jego przeszlość i poglądy.
    Ale juz niedlugo odetchniemy, kiedy trolloklon S wyląduje w ciupie i dostanie szlaban na pisanie w internecie, gdyż elektroniczne nękanie jest juz scigane w Polsce sądownie, z oskarzenia publicznego, karą do trzech lat więzienia.

  476. @Czesław , 12:15 – a ja własnie odwrotnie, z takimi jak pan Kraczkowski nie chciałbym być na ty.
    To nie jest moje towarzystwo.

  477. Piotr Kraczkowski (23.17),

    wbrew dominującym na blogu opiniom, przyjąłem że jesteś w stanie zrozumieć krótki prosty tekst, który wymaga jedynie niewielkiej refleksji historycznej.

    P.S.
    Wbrew przyjętym na blogu zwyczajem stosujesz salonową formę zwracania się do swoich adwersarzy. Jeżeli uwiera Cię forma dotychczas stosowana, to podaj jaką formę akceptujesz. Z uwagi na wyrafinowany sposób dowodzenia swoich racji, mogę się zwracać do Ciebie np. Pan Profesor …

  478. Pan Profesor Piotr Kraczkowski,

    a tak wogóle, to dobrze, że Pan Profesor przytoczył celne teksty swojego kolegi prof. Dąbrowskiego o dominujących cechach Polaków, narodu naznaczonego, którego ktoś od samego poczęcia przygotowywał do tej roli.

  479. Nie da się zadowolić wszystkich, nie wiem dlaczego Pan się tym przejmuje !?

  480. @stasieku 2010-11-20 o godz. 12:08 oraz
    @marit o 2010-11-20 o godz. 20:20 piszą o kształtujących się na naszych oczach znaczeniach słów „blogowicz” itd. więc i o tym, jak nazwać nas samych, wpisujących się na forum tego i innych blogów.
    @marit proponuje dla nas określenie „ komentator blogowy „.
    Uważam jednak, @marit, że -tout proporcion gardee -miano to nie nam przysługuje a komentatorowi profesjonalnemu, który – pod własnym nazwiskiem- wypowiada się także na blogu , czyli posługuje się narzędziem , jakie mu daje internet. Oprócz tego używa innych mediów, w których już wyrobił sobie nazwisko.
    Czyli : komentator blogowy to Daniel Passent , a nie staq.

    Zapewne z czasem doczekamy się takich komentatorów politycznych, którzy będą wyłącznie blogowi lub ci, którzy od swojego bloga zaczęli nimi zostaną.
    Ale oni muszą dopiero zapracować na to miano i zdobyć odpowiednio dużą popularność.
    Sięgając do innej dziedziny (ekonomicznej) – przychodzi mi na myśl przypadek znanego komentatora giełdowego Piotra Kuczyńskiego (obecnie analityka grupy Xelion”), który autorytet zdobył długie lata temu zakładając swój profesjonalny blog w internecie. Kompetentnie i charyzmatycznie go prowadząc zdobył uznanie jako profesjonalny komentator internetowy, by dopiero potem pojawić się we wszystkich innych mediach.

    Analogicznego przypadku z dziedziny polityki nie mogę się jakoś doszukać, może coś przegapiłem, może ktoś z państwa znajdzie.

    Tak, że -droga @marit- do tego miana „komentator blogowy” – to nam długa i wyboista droga

  481. Nudząc się w okresie ciszy wyborczej przeglądałem w zaprzyjaźnionych blogach (Passent, Paradowska) wszystko co ja sam spłodziłem oraz wszystkie ataki na mnie. Jest taka prosta metoda: CTRL F, potem wpisanie odpowiedniego wyrazu do ramki i „szukaj”. Wtedy po kolei widać wszystkie wzmianki na temat np. „antonius”. Metoda świetna przy setkach komentarzy. Wyniki uzyskałem różne – od poparcia (rzadko) do zgnojenia (chyba przesadnego). Najciekawiej potraktował moje nieco żartobliwe uwagi o winach potentat (przynajmniej ilościowy, choć nie sądzę, iż jakościowy) – Pan Sławomirski – abstynent i intelektualista!

    Pisze: Antoniusowi imponuje picie wina.
    Innym kucanie.
    A mi trzezwosc.

    Mój komentarz:
    Ani mi nie imponowało kiedyś ani imponuje na starość, ale nie stroniłem kiedyś, gdy stołowałem się we Francji. Butelczyna dziennie (obiad + kolacja) daje po kilku latach hektolitry! I tak byłem skromniejszy niż Francuzi, bo rezygnowałem zawsze ze zwyczajowego aperitifu i digestif’u (dwa kieliszki wódki). Niestety od blisko 8 lat już mi nie smakuje nawet dobre wino – dusi mnie już przy drugim łyczku. Jest to wynik udaru mózgu.

    Pan S. martwi się też o moje zdrowie – dziękuję okropnie!

    Pisze:
    Jak watroba?
    Jak mozg?

    Odpowiadam:
    „Spoko”. Wątroba jest w porządku a mózg dzięki treningowi na blogowisku w takim stanie, że potrafię oceniać pierdoły na tych i innych blogach, nawet takich orłów – z pełnym szacunkiem – jak Sławomirski i Krzaczkowski. Teksty Passenta i Paradowskiej też rozumiem.

  482. antonius pi, 14:14 – „spoko”.
    (moje uznanie)

  483. Nie blogowicze, nie komentatorzy, to może dyskutanci? W kwestii zamachu na prezydenta umówmy się – to faktycznie był zamach. Lech Kaczyński zamachnął się sam na siebie, opóźniając wylot tak, aby trafić akurat w sam środek mgły. Tym samym i wilk będzie syty, i owca cała. 😉

  484. Sz. Panie Red. Czyz nie pora juz wracac ? Bo tu juz z nudow zaczyna sie dzielic blogowicza na czworo , choc on podobnie jak urlopowicz na urlopie, wagarowicz na wagarach , wycieczkowicz na wycieczce , karierowicz (? uczciwie piszac tu nie mam tej pewnosci ) jest tam gdzie powinien byc czyli na blogu.
    Ale jak mawial pewien rabin (rabi ?) z Braclawia :
    „Jestes tam gdzie sa twoje mysli .
    Upewnij sie , czy twoje mysli sa tam gdzie chcesz , zeby byly .”
    Panski spolegliwy blogowicz. o.

  485. Lektura nie obowiazkowa ale (prawie) godna polecenia choc dlugawa niestety ;
    http://wyborcza.pl/1,75480,8683576,Rozmowy_przy_zakladaniu_glowy.html?as=1&startsz=x

  486. Piotr Kraczkowski 23.56

    No, i widzi Pan ! Potrafi Pan pisac na temat, krotko i przekonywajaco. I w miare uprzejmie. Moze by juz zlezc z tego nieszczesnego samolotu ?
    Pozdrowienia.

  487. głos ludu pisze: 2010-11-21 o godz. 15:10

    „Lech Kaczyński zamachnął się sam na siebie, opóźniając wylot”

    „kolumna BOR z prezydentem przyjechała na lotnisko w Warszawie zgodnie z planem”
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Rzadowy-t…opoznieniem,wid,12769948,wiadomosc.html?ticaid=1b487

  488. staq pisze: 2010-11-21 o godz. 11:11

    „czytając (NIEPOTRZEBNIE!) liczne wywody niejakiego Kraczkowskiego, który swoją pracowitą twórczość pewnie uważa (SAM) za polemikę (A NIESŁUSZNIE !) (…)
    Otóż w panu Kraczkowskim nie drażnią mnie jego poglądy polityczne. Mnie oburza jego obrzydliwe odwracanie kota ogonem, przeplatane z kłamstwami bardziej wyrafinowanymi, takie półprawdy pomieszane z faktami a także z kłamstwami zupełnie ordynarnymi.”

    czytając (NIEPOTRZEBNIE!) liczne wywody niejakiego staq, który swoją pracowitą twórczość pewnie uważa (SAM) za polemikę (A NIESŁUSZNIE !)
    Otóż w panu staq nie drażnią mnie jego poglądy polityczne. Mnie oburza jego obrzydliwe odwracanie kota ogonem, przeplatane z kłamstwami bardziej wyrafinowanymi, takie półprawdy pomieszane z faktami a także z kłamstwami zupełnie ordynarnymi.

  489. georges53 pisze:
    2010-11-21 o godz. 03:08

    Szanowny Panie Georges53

    Wywołany do odpowiedzi powiem, że Kleofas swa wypowiedzią
    Jeden „nuke” zalatwilby sprawe na dlugo, ale kazdy boi sie odpowiedzialnosci. Podobnie jest z Iranem. Tanczymy tego kadryla i wciagamy innych. Celem jest stlamszenie tego tatalajstwa, eksterminacja jak plagi karaluchow.
    – mnie zdumiał ale się nie odzywam, bo Kleofas często jako zgrywus się na tym blogu się produkuje i nigdy nie wiadomo, czy mówi poważnie, czy sobie kpi i prowokuje.

    Jeśli mówił poważnie, to cóż, pozostaje podzielić Pańskie zdanie – „Co za bęc-fał” w rozumieniu, że chodzi o fał, którym podciąga swój poziom do tego bloga i który właśnie zrobił mu „bęc”, wpadł w bańkę z zacierem i unoszące się z niego opary nie dają Kleofasowi dojść do siebie.

    Człowiek jak to człowiek, najlepiej go chyba opisał Stanisław Lem – „Ochydek Szalej” (Monsteratum Furiosum) zwący siebie Homo sapiens a wpis Kleofasa tylko tego dowodzi nieprawdaż?

    Co do Übermensch’ów, to dowiedziałem się
    tutaj ,
    jakie warunki należało spełnić, żeby takim się stać.
    Czy to pisze „bęc-fał” czy klasyczny „bęc-WAŁ”?

    Pozdrawiam, Nemer

  490. Bardzo interesujący wywiad z Prof. Zygmuntem Baumanem w”GW”.
    Ot choćby:

    „Pan ciągle powtarza, że relacje międzyludzkie się kruszą, a internet aż pęcznieje od portali społecznościowych.

    – Ale ja wcale nie jestem przekonany, że na tych portalach tworzą się społeczności. One się raczej pojawiają i znikają. Migocą. Bo networki służą nie do budowania wspólnot, ale do wymiany ćwierkań i wytwarzania poczucia, że się gdzieś należy.

    Ale może…

    – …co najwyżej na zasadzie, że na bezrybiu i rak ryba. Bo nic to z rybą nie ma wspólnego, ale wypełnia dziurę.

    No, ale wyjdźmy już z tego stawu i wróćmy do naszych baranów.

    Michel Crozier, francuski socjolog, napisał w 1963 roku książkę pt. „Biurokracja”. Chciał w niej poddać próbie empirycznej typ idealny biurokracji skonstruowany przez Maxa Webera, a opisał, choć sam nawet o tym nie wiedział, generalny mechanizm walki o władzę.

    To znaczy?

    – Jeżeli ja chcę, panie Tomaszu, nad panem zapanować, to muszę zrobić dwie rzeczy: rozwiązać sobie ręce, a panu związać. Nic więcej.”

    A całość dostępna tutaj:
    http://wyborcza.pl/1,75480,8683542,Ignoranci_i_impotenci.html?as=1&startsz=x

    Całość naszych świergotań, jak to ujął Pan Profesor, pod nieobecność
    D.Passenta oszałamiająca. Puścić Nas samopas i już „choinka” gotowa!
    Migocemy na wiele mil i kilometrów!
    Wieża Babel?

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  491. ad:
    stasieku,2010-11-20 o godz. 12:08
    marit o godz. 20:20
    zezowaty dziś o godz. 10:21
    staq (czyli ja) o godz. 13:55
    otago , 15:26

    Proponuję przyjęcie wniosku (przez aklamację) :

    BLOGER to ten, kto BLOGUJE czyli pisze na blogu.
    Własnym.
    Nie cudzym. Tego zaś , kto się dopisuje do cudzego bloga, pod wpisami Gospodarza, w forum, jako gość/ publiczność – tego zgódźmy się nazwać BLOGOWICZEM.
    Bloger – na własnym blogu jest Gospodarzem.
    Na cudzym jest blogowiczem.

    Howgh !

  492. zezem !

    To nie byl zart z tym „ö”.
    Bede probowal wedlug twoich wskazowek.
    Dziekuje i pozdrawiam.

  493. telegraphic observer pisze:
    2010-11-20 o godz. 22:25
    Zaświadczam autorytatywnie (odpowiednią przysięgę w każde chwili złożyć mogę):
    Stasieku nie jest pijany bynajmniej i ani trochę po wypiciu większej połowy butelki 0,7 l chianti barone ricasoli (13,5% alk).
    —————————————————————————-

    Chciałem tylko wyrazić skromniutką nadzieję, że „większa połowa(!)” tutejszych forumowiczów (blogowiczów, komentatorów, wpisywaczy, keybordzistów, wklawiaturzystów – o właściwej i obowiązującej nazwie powinien zdecydować chyba Sąd Najwyższy, jeśli nie Trybunał Konstytucyjny?) zdaje sobie sprawę, że coś takiego jak zawartość cudzysłowu jest niezłą bzdurką.
    Ale z Olimpu takich drobnostek z pewnością się nie dostrzega.

  494. @zezowaty pisze: 2010-11-20 o godz. 23:18
    „Fakt , Prezydentowi się nie odmawia i to był motyw wzięcia udziału w dętych obchodach. Szkoda tylko że grzeczność przeważyła nad rozumem…”

    Otóż, @zezowaty, jak pisałam- to nie grzeczność a konieczność.

    Jerzy Szmajdziński jako wicemarszałek MUSIAŁ reprezentować Sejm na tej bizantyjskiej imprezie. Marszałek- Bogdan Borusewicz już tam był – 3 dni wcześniej, z Tuskiem.
    Była też konieczność polityczna, gdyż był kandydatem SLD na przezydenta . Gdyby nie odbył „pielgrzymki” do Katynia – wystawiłby się na ataki , na zarzuty lekceważenia martyrologii , braku patriotyzmu, itp. Stąd decyzja, że wraz z nim pojedzie szefowa jego sztabu wyborczego – Jaruga-Nowacka.

    W istocie tak było : poleciał on ze względu na własną kampanię wyborczą- a MUSIAŁ polecieć dlatego, że prezydent Kaczyński miał tam inaugurować swoją.

    Dalej jest tak jak piszesz : gdyby nie tak rozdmuchana ranga imprezy, że próbowano za wszelką cenę (PONAD wszelką cenę ) nie dopuścić do jej zepsucia z tak błahego powodu jak ZŁA POGODA … gdyby…. gdyby …

  495. Ciupaga pisze: 2010-11-20 o godz. 20:00 – smutny jest fakt tej negatywnej selekcji, której podlegają wyrobnicy mediów polonijnych. Dają świadectwo , że polish joke żyje i ma się dobrze.

    Obciach przed światem.

  496. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-11-21 o godz. 00:12

    Szanowny Panie Piotr Kraczkowski

    Domyslam sie ze pragnie Pan porozmawiac o halucynacji zwanej bogiem.
    Niestety nie jestem psychiatra i dlatego nie nadaje sie na interlokutora dla Pana.

    P.S.
    Czy slyszal Pan ze namiestnik boga na Ziemii udziela praktycznych wskazowek jak uzywac prezerwatywy. Caly swiat sie z niego smieje.

    Slawomirski

  497. jasny gwint pisze: 2010-11-19 o godz. 21:48
    ==========================
    >>> Dwukrotnie dzisiaj starałem się umieścić ten ważny tekst na blogu
    i dwukrotnie został wyrzucony.>>>

    zezowaty pisze: 2010-11-20 o godz. 22:12
    =========================
    >>>Jeśli mam być zgodny to w jednym na pewno, moderatorzy częściej powinni odwiedzać ogródek.>>>

    Natrafilem dzis na taki komentarz:

    „vox_populi pisze: 2006-05-10 o godz. 15:04
    …………………………….
    Z radoscia witam blog Daniela Passenta, szkoda tylko, ze zamieszczanie komentarzy w Polityce to niemalze ekwilibrystyka. I zagadka – kiedy komentarz sie ukaze i w ktorym miejscu sie ukaze? Musze przyznac, ze jest to denerwujace. Obecne Forum Polityki dziala juz dobrych kilka miesiecy, jest pod opieka fachowcow, tym bardziej wiec trudno dociec dlaczego nie moze sie dotrzec?”

    Prosze zwrocic uwage na date 10 Maja 2060. Jest to blog, no. 3. Sam poczatek…

    Mija oto 4.5 rocznica narzekania na niepotrzebne ( nieprofesjonalne? niekompetentne? ) utrudnienia na blogach Polityki ( pare dni temu np. na blogu Red. Paradowskiej ).

    I co?
    A nic…

    Ciekawostka taka przyrodnicza…
    Georges53.

  498. antonius pisze:

    2010-11-21 o godz. 14:14

    ” Niestety od blisko 8 lat już mi nie smakuje nawet dobre wino – dusi mnie już przy drugim łyczku. Jest to wynik udaru mózgu.”

    Przykro mi z powodu panskiego problemu ze zdrowiem.
    Jesli tak Pan polubil wino to prosze sie nie przejmowac moimi uwagami. Byly one skierowane do mlodszych uczestnikow naszych przekomazan.

    P.S.
    Wino kucane to bardzo mlode i zle wino. Ludzie kucaja/unikaja zaproszenia przed oknami aby ich gospodarz nie wezwal do wspolnej biesiady/cierpienia.

    Slawomirski

  499. telegraphic observer pisze:

    2010-11-20 o godz. 22:25

    „Stasieku nie jest pijany bynajmniej i ani trochę po wypiciu większej połowy butelki 0,7 l chianti barone ricasoli (13,5% alk).”

    moze nawet pilotowc samolot

    Slawomirski

  500. Antonius!
    A co będzie, jak ktoś pomyli nick, i Cię nazwie „Antomius”? Już nie przeczytasz.

  501. Muzyka-to gość z innego świata(H.M.Górecki).Uczestniczenie w wydarzeniach muzycznych nobilituje,tak jak lektura ,czy kontemplacja malarstwa.Nazywają to szlachetnym snobizmem.Polecam KRĘGI OBCOŚCI-Michała Głowińskiego,wcale nie ibl-owska proza.Serdecznie pozdrawiam Krzysztof od”ćwiartki pod parasol”71.

  502. Piotr Kraczkowski (2010-11-20 o godz. 23:21)

    „Panski podziw dla zbrodniarzy pokroju Hitlera”

    Trafiony! Prawem Godwina.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
    „W tradycji użytkowników wielu grup Usenetu wątek, w którym w jednej z wypowiedzi pojawia się porównanie do nazizmu lub Hitlera, uważany jest za skończony, a ponadto uznaje się, że osoba, która użyła tego porównania, „przegrała” dyskusję”

    Przegrales Pan.

  503. Piotr Kraczkowski 23.56

    Swietych oburzonych bylo mniej niz przewidywalem, to ad rem:

    1.Narkotyki dalej plyna z Afghanistanu. Taliban tego nie przerwal. Jesli nieprawda – prosze o dowody.

    2.Al Quaeda miala i ma bezpieczne zaplecze w Afghanistanie. Stad przebudowa struktur. Zmiana profilu spolecznego. Cywilizacja.

    Moze nie beda Pana „przewijac” jesli beda krotkie i konkretne uzsadnienia.

    Pozdrawiam.

  504. Piotr Kraczkowski: „Feralny lot tupolewa do Smoleńska wyleciał z 27-minutowym opóźnieniem – powiedział w TVN24 szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki. Dodał, że kolumna BOR z prezydentem przyjechała na lotnisko w Warszawie zgodnie z planem.” Nie rozumiem pańskiego argumentu. Przyjechali może punktualnie na lotnisko, ale wylecieli z 27-minutowym opóźnieniem. Jeśli nie miał na to wpływu prezydent – to przepraszam. I może na tym poprzestańmy, bo już mi się nie chce kontynuować tego tematu.

  505. Nemer 17.12

    Nie kwestionuj, prosze, podpisu Pana Zorzyka. Nie daj robic z siebie „wala”. Jesli chce byc Ubermensch, niech sobie bedzie, na zdrowie.

    Ale najwazniejsze jest to: DLACZEGO W POLSCE NIE MA REGULARNYCH KONFERENCJI PRASOWYCH RZECZNIKOW PREMIERA i PREZYDENTA ?
    Transmitowanych przez internet na caly swiat ? Albo PREMIERA i PREZYDENTA ?
    Czyzby byli tak niesmiali ?

    Pozdrowienia.

  506. Kleofas 19:18 – jednak nie da się nie przewijać P. Kraczkowskiego.
    Jak już jest konkretnie i trafnie (o godz. 17:08)
    – to się okazuje , że to nie jego.

    Na własną myśl stale go nie stać

  507. Orteq pisze:
    2010-11-21 o godz. 19:13

    Moja drobna uwaga, z tych życzliwych:
    Prawo Godwina ze wszech miar godne uwagi, przypomina jednak
    przysłowiowe „chowanie głowy strusia w piasek”.
    Kuper i tak zostaje na wierzchu!
    Narażony!

    Ortequ, podziwiam pańską cierpliwość w walce z „wiatrakiem”
    P.Kraczkowskim.
    Proszę jednak pamiętać, że jeden z rodzajów zwycięstw,
    to także zwycięstwo pyrrusowe.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  508. tutaj ktos podal link, zdaje sie, o nicku „Jasny gwint”, do wywiadu z Baumanem. To jest dopiero sztuka, zeby w wywiadzie-rzeka tak rozmawiac, zeby nic nie powiedziec. Czy tam doczytal sie moze ktos chociaz jednego zdania, ktore wnioslo cos nowego, o czym sie nie wiedzialo wczesniej, albo czy ten profersor powiedzial w ogole cos madrego? Jesli tak, to moze mi przytoczysz jakas jego mysl godna zainteresowania, Blogowiczu, z tego wywiadu.
    Natomiast jesli chodzi o link, ktory przytoczyles na temat katastrofy smolenskiej, to to juz na pewno pamietam, ze to Jasnego gwinta, ja sie w ogole dziwie, ze ktos moze na powaznie myslec, ze oni ladowali. No chyba ze awaryjnie.

  509. Tutejszy jasnowidz
    twierdzi, ze została otwarta nowa perspektywa ułożenia stosunków Rosja – NATO.
    Sojusz i Rosja zadeklarowały wstępnie i nieśmiało współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa. TJ przypuszcza, że nie będzie lekko.

    Dotychczasowa polityka rosyjska była łataniem dziur po mocarstwie, a działania natowskie nie miały wystarczającej podpory politycznej i oscylowały wokół częściowo bezkształtnych, bezpostaciowych deklaracji faktycznie utwierdzających postzimnowojenny status quo.

    Ciężko będzie w Miedwiediewowi i Putinowi ulepić, przeforsować w świadomości swojego establishmentu i wprowadzić w życie doktrynę nowego otwarcia. Konkrety nie były i nie są silną stroną rosyjskiej dyplomacji.

    Na razie probierzem będzie układ Start oraz stosunek do obrony przeciwrakietowej. Zagrycha dla obu stron. Podskórny spór o obszary geopolitycznie istotne będzie trwał.

    Ale jeśli ktoś zapyta, co lepsze – rozmawiać, czy nie rozmawiać, to chyba alternatywa jest oczywista, że to pierwsze.
    A JK wypisał się z RBN-u przy prezydencie RP i twierdzi, ze na dzisiaj nic nie da się powiedzieć, bo można wyciągać różne wnioski – za i przeciw. JK jest zawsze gotów do retoryki na nie.

    Pzdr, TJ

  510. Ferdynand Wspanialy pisze:
    2010-11-21 o godz. 20:40

    Ten link z Prof. Baumanem wpisałem ja.
    Jeżeli nie znalazłeś w nim wartości zarówno uniwersalnych, jak
    i głęboko humanistycznych – to serdecznie współczuję.
    Litery są dla wszystkich, wyrazy z nich zbudowane również ale już
    myśli przez nie wyrażone w formie mądrej wypowiedzi, są dla tych
    którzy potrafią te myśli odczytać.
    Tobie się Ferdynandzie nie udało, no cóż przykro mi.
    Mam nadzieję że innym jednak, udała się ta sztuka.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

    P.S. A skądże ten wspaniały przydomek „Wspaniały”?

  511. Ferdynand Wspanialy pisze:
    2010-11-21 o godz. 20:40

    P.S. 2: co do określenia „lądowanie” mam identyczny pogląd!
    Tak lądują z reguły tylko kartofle.
    Nawet nie awaryjnie.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  512. Nemer pisze: 2010-11-21 o godz. 17:12
    ========================

    >>>Wywołany do odpowiedzi powiem, że …>>>

    Szanowny Panie Nemer,
    Przepraszam najmocniej jak potrafie ze Pana uwiklalem.
    Zwrocilem sie do Pana ( chyba ? ) o pomoc, majac w pamieci, nasza ostatnia wymiane zdan

    Nie powinienem.
    To byla rozpacz; w glowie mi sie nie miesci ze ktos moze cos takiego napisac. Pewnie mam za mala glowe.

    Ze ktos napisal, to w koncu pryszcz. No coz, wypadki zdarzaja sie… Rozni sa…

    Ale ze NIKT nie zaprotestuje…??!?! NIKT?!?
    To dopiero zagwozdka…

    Jeszcze raz przepraszam. Serdecznie pozdrawiam.
    Georges53.

  513. Kleofas pisze: 2010-11-21 o godz. 19:18

    „1.Narkotyki dalej plyna z Afghanistanu. Taliban tego nie przerwal. Jesli nieprawda – prosze o dowody.”

    Jesli napisalem:
    „Wypisuje pan brednie swiadczace o zupelnym niezorientowaniu. Rzadzacy Afganistanem Taliban zlikwidowali narkotyki, pod ich rzadami Afganistan przestal eksportowac narkotyki.”
    , to zalozylem, ze kazdy wie, ze Taliban od 2001 nie rzadza w Afganistanie, a zrobili porzadek z narkotykami gdy rzadzili.

    Narkotyki plyna obecnie z Afganistanu poniewaz rzadza tam USA.

    **Former narcotics investigator Mike Ruppert, and author of „The Truth and Lies of 911”, was forced out of the LAPD in 1977 when he exposed evidence of drug trafficking by the CIA. This is one of his first appearances caught on Video in 1997 at the Granada Forum in Tarzana, CA. Topic is „CIA Drug Running**
    http://video.google.com/videoplay?docid=8797525979024486145&hl=de&emb=1#docid=-7009998324250484369

    Wyklad Ruppert´a w Portland State University 2001, wzbogacony o odnosniki, prezentuje wewnetrzne urzedowe dokumenty, ktore wspieraja jego teze, ze USA, wielkie banki, Wall Street, sa zdana na zyski z handlu narkotykami w wysokosci bilionow dolarow i dlatego handelem narkotykami zajmuje sie min. CIA np. transportujac cale samoloty narkotykow:
    http://video.google.com/videoplay?docid=-7802890991449008386#

    Z wykladow Ruppert´a wynika, ze USA sa w tamim wymiarze zdane na zyski z narkotykow, ze mozna nawet wnioskowac, ze USA napadly na Afganistan poniewaz Taliban zlikwidowali narkotyki w Afganistanie.

    Kleofas:
    „2.Al Quaeda miala i ma bezpieczne zaplecze w Afghanistanie. Stad przebudowa struktur. Zmiana profilu spolecznego. Cywilizacja.”

    „While the Taliban are restricted to a particular region, the al qaeda has no boundaries.”
    http://www.differencebetween.net/miscellaneous/difference-between-taliban-and-al-qaeda/
    „The U.S. has driven al-Qaida into hiding and undermined its leadership, but is struggling to oust its primary sympathizer, the Taliban, from Afghanistan, the nation’s spymaster said Sunday.”
    http://www.onlineathens.com/stories/062810/nat_662396112.shtml
    „there were major differences between Taliban dictator Mullah Omar and Osama bin Laden”
    **Omar reminded us bin Laden is „a hero of the war against the Soviet occupation of our country” and „he does not operate against anyone from the soil of Afghanistan. We requested that of him. We have his verbal and written pledge that he will abide by it in order that the relations between the Islamic Emirate and other nations are not affected.” **
    http://www.upi.com/Top_News/Analysis/2010/02/15/Commentary-Taliban-vs-al-Qaida/UPI-61281266237615/

    Panska „Zmiana profilu spolecznego. Cywilizacja.” przydalaby sie panu.

css.php