Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

21.11.2010
niedziela

Numer pięć

21 listopada 2010, niedziela,

„Mniej PiS-u – więcej książek” – postuluje pewien zaprzyjaźniony bloger (którego tą drogą pozdrawiam i dziękuję za spotkanie). Ożywiona dyskusja po poprzednim wpisie, wiele komentarzy o ilorazie inteligencji różnych narodów, o muzyce klasycznej i jazzowej, o malarstwie Andy Warhola, o rozmaitych lekturach – wszystko to każe mi spełnić obietnicę, że napiszę o książce Alberta Speera „Dzienniki ze Spandau” (przekład – znakomity – Lech Czyżewski, Wydawnictwo Magnum).

Jest to książka fascynująca, od której trudno się oderwać. Albert Speer był jedną z czołowych postaci Trzeciej Rzeszy, pupilem Hitlera, skazanym w procesie norymberskim na 20 lat pozbawienia wolności, które spędził w więzieniu Spandau, w Berlinie. Arcyciekawe studium fascynacji Hitlerem i Tysiącletnią Rzeszą ze strony osoby bardzo inteligentnej, świetnie wykształconej, syna architekta i matki, która wywodziła się z kupieckiej rodziny w Moguncji. Młody architekt Albert Speer, w wieku ok. 18 lat trafia (chyba w latach 20.) na wiec z udziałem Hitlera. Po tym wiecu jest już innym człowiekiem, daje się porwać idei nazistowskiej, wstępuje do NSDAP (1931 r.), w wieku 30 lat jest już nadwornym architektem Fuehrera, projektuje najważniejsze gmachy Trzeciej Rzeszy, siedzibę Goeringa, oprawę wieców nazistowskich w Norymberdze, z czasem zostaje ministrem uzbrojenia i produkcji wojennej, jednym z najbliższych ludzi Hitlera, z którym pożegna się 23 kwietnia 1945 roku w jego bunkrze Berlinie. Potem Norymberga i więzienie, zostaje więźniem numer pięć, w towarzystwie takich ludzi jak Doenitz, Funk, Hess, Schirach, Neurath i inni.

Książka jest tak bogata (ponad 500 stron, 20 lat przemyśleń), że wybieram – całkowicie arbitralnie i dowolnie – tylko kilka wątków.

FASCYNACJA HITLEREM. – „Wszystkich nas fascynowały wybitne osobowości historyczne (Napoleon, Marks, Engels, Lenin, Mussolini) i kiedy nawet ktoś nie był nikim takim, a tylko z pewną zręcznością pretendował, leżeliśmy już przed nim plackiem. Tak było w przypadku Hitlera” – pisze Speer. „Sądzę, że część jego sukcesu opierała się na zuchwałości, z jaką utrzymywał, że jest wielkim człowiekiem”. W tym, i w kilku innych miejscach, autor usiłuje przedstawić Hitlera jako jeszcze jednego z wielkich ludzi. Uważa, że gdyby nie obłędny antysemityzm, który „był siłą napędową jego działania”, Adolf przeszedłby do historii jako jeszcze jeden z wielkich. (Hitler nie wymyślił antysemityzmu, to była raczej kwestia skali, która go zgubiła – sugeruje autor). Speer przyznaje, że był zafascynowany Hitlerem, „zniewolił mnie na ponad 10 lat”, żywił dla niego „nieograniczone uwielbienie”. Jeszcze w 1952 r. zapisuje, że H. „wciąż ma nade mną zbyt wielką władzę”. W 1964 roku podsumowuje skutki swojej fascynacji: Hitler zapewnił mu wiele triumfów, władzy i sławy, ale również „wszystko mi zniszczył”, przede wszystkim moralną uczciwość, skazany jako zbrodniarz wojenny, przyznaje, że „całe swoje życie zbudował na pomyłce”. Książka zawiera wiele ciekawych obserwacji o Hitlerze. „Odnoszę wrażenie, że narasta tendencja do traktowania Hitlera jako dyktatora gryzącego dywan (…) wpadającego w niekontrolowany szał. Uważam to jednak za fałszywe i niebezpieczne. Jeśli w wizerunku Hitlera zabraknie ludzkich rysów, jeśli nie uwzględni się jego siły przekonywania, ujmujących cech, a nawet austriackiego czaru, jaki potrafił roztaczać, nie odda się temu zjawisku sprawiedliwości”. Tuż przed wyjściem z więzienia (1965) pisze o Hitlerze: „Nie był szaleńcem. Być może nie miał już kontaktu z rzeczywistością – ale z historią tak”.

WINA. Speer nie zaprzecza, że jest winny, ale umniejsza swoją winę, bagatelizuje fakt, że był tak blisko Fuehrera, pisze, że spoza góry papierów nie mógł dojrzeć „elementów swojej winy”, uważał, że troska o interes państwa go uniewinnią. Nie uchyla się całkiem od odpowiedzialności, raczej przeciwnie – uważa, że bohatersko przyznał się do winy i jako jedyny oskarżony w Norymberdze, zdystansował się od reżimu. „Wina moralna jest bezsporna. Do uznania winy prawnej musiałem się dotąd wciąż na nowo przekonywać”. W innym miejscu stwierdza jednak: „Kogo to obchodzi, czy moja wina jest trochę większa, czy mniejsza”. Zdaje sobie sprawę, że „należał do największego kręgu tyranów”, dla swoich dzieci jest przede wszystkim powodem wstydu. Problem winy nie dominuje w rozmyślaniach Speera, nie czuje się on współwinny wszystkich zbrodni Trzeciej Rzeszy, „nie wiedział” o Zagładzie, choć zarządzał gospodarką opartą na niewolniczej pracy milionów osób wywiezionych do Niemiec na roboty, o ich losie nie wspomina.

INNI TEŻ SĄ WINNI. W zapiskach Speera przewija się wątek „wart Pac pałaca”. Po stłumieniu powstania węgierskiego (1956) i konflikcie o Kanał Sueski, pisze: „Wszelka dyskusja na temat kontynuacji naszego uwięzienia (…) może wywołać pytanie: ‘Dlaczego właściwie tylko oni? Dlaczego nie Bułganin? Dlaczego nie Eden? Dlaczego nie Mollet?’”. Wielkie mocarstwa, które sądziły Speera i innych, zasiadały na wyimaginowanej ławie oskarżonych: rosyjskie czołgi we wschodnim Berlinie, płonące Indochiny, miliony robotników przymusowych w wielu miejscach świata. Speer stara się przedstawić zbrodnie nazistowskie jako wynik jednego z wielu konfliktów przed i po Trzeciej Rzeszy. Jest to relatywizowanie, które pozostaje w sprzeczności z poglądem o wyjątkowym charakterze Zagłady oraz zbrodni hitlerowskich Niemiec.

KRUCJATA. „…pomimo ujawnionych w Norymberdze zbrodni, nie byliśmy tylko bandą zdobywców świata, wygadujących brednie o narodach panów i podludziach. W wielu z nas żyło również coś z europejskiej idei krucjaty: po raz pierwszy od półtora tysiąca lat fala ruszyła z powrotem, Europa weszła do Azji. (…) Była to idea, w którą niemała liczba z nas szczerze wierzyła i którą pogrzebały barbarzyństwa popełniane przez Einsatzgruppen. Liczne oddziały złożone z Flamandów, Walonów, Skandynawów, Hiszpanów, Francuzów i innych pokazywały, że rzeczywiście istniał nastrój przebudzenia tego kontynentu, jakiś europejski zryw, który wprawdzie szybko przeminął”. Jest to jeden z tych fragmentów książki, kiedy czytelnik zastanawia się, na ile ta „Europa” została pogrzebana, a na ile Europejczycy czują się nadludźmi wobec ludów Wschodu.

REŻIM I PIĘKNO. Speer rozmyśla o „niezwykłej potrzebie piękna, jaka znamionowała reżim. Jego bezwzględność i nieludzkość szła w parze z godnym uwagi zmysłem piękna i zamiłowaniem do wszystkiego, co nietknięte i nienaruszone (…).Cechująca reżim potrzeba piękna miała wiele wspólnego z zupełnie prywatnym gustem Hitlera, z jego nienawiścią do nowoczesnego świata. (…) Stąd zakaz zakładania dachów z falistej blachy w chłopskich zagrodach, dlatego stacje obsługi z muru pruskiego przy autostradach, lasy brzozowe i sztuczne jeziora na terenach koszar. (…) Wszystko, co w tym charakterze (szefa urzędu Piękno Pracy) przedsięwziąłem, jeszcze dziś napełnia mnie niesłabnącą satysfakcją”.

TRZEBA PRZECZYTAĆ. Wybrałem kilka fragmentów, by zachęcić do lektury tej niecodziennej książki, której lekturze towarzyszy na zmianę oburzenie i uznanie, zgorszenie i zdumienie. Dużo miejsca zajmuje opis więziennej codzienności, stosunki z więzienną administracją reprezentującą wielką czwórkę, stosunki z innymi więźniami, praca Speera w ogrodzie, jego wysiłki, żeby nie popaść w depresję, studia nad historią okien w architekturze, a także wielogodzinne, szybkie marsze, które prowadziły więźnia w wyimaginowany świat, do „Chin” i na „Alaskę” – jak obliczył, przeszedł 32 tysiące kilometrów. Przede wszystkim napisał jednak na papierze toaletowym (i nielegalnie przemycał) książkę absolutnie godną lektury.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 196

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Redaktorze,

    Adolf H. byl czlowiekiem chorym na umysle. Mieszkal trzy lata w przytulku
    dla bezdomnych we Wiedniu, przy ul. Meldemannstrasse, w latach 1910-13.
    Nie ma sensu wracac do tego jak ten czlowiek byl zlosliwy i okrutny.

  2. Niestety, wielu Niemcow, nawet mlodych, a wiem to z autopsji, nie uswiadamia sobie (odrzuca?) wyjatkowosci hitleryzmu i jego nieporownywalnosci do innych totalitaryzmow. To jest bardzo niepokojace.

  3. Jak bylo do przewidzenia nie rozbudzil Pan mego zainteresowania na tyle bym zaczal myslec o zakupie Speera co w moim przypadku jest jedynym sposobem by go przeczytac . Generalnie te tematy nigdy mnie nie fascynowaly.
    Papier toaletowy wykazal sie zapewne nadzwyczajna cierpliwoscia co w zadnym przypadku niespodzianka tez nie jest . Mozna wysnuc z tego przypuszczenie graniczace z pewnoscia , ze nie byl radzieckiej produkcji. Gdyby bylo inaczej byc moze to by mnie przekonalo choc tez przypuszczam , ze watpie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Najwazniejsze jest to: DLACZEGO W POLSCE NIE MA REGULARNYCH KONFERENCJI PRASOWYCH RZECZNIKOW PREMIERA i PREZYDENTA ?
    Transmitowanych przez internet na caly swiat ? Albo PREMIERA i PREZYDENTA ?
    Czyzby byli tak niesmiali ?

    Pozdrowienia

  6. „W wielu z nas żyło również coś z europejskiej idei krucjaty: po raz pierwszy od półtora tysiąca lat fala ruszyła z powrotem, Europa weszła do Azji. (…) Była to idea, w którą niemała liczba z nas szczerze wierzyła i którą pogrzebały barbarzyństwa popełniane przez Einsatzgruppen. Liczne oddziały złożone z Flamandów, Walonów, Skandynawów, Hiszpanów, Francuzów i innych pokazywały, że rzeczywiście istniał nastrój przebudzenia tego kontynentu, jakiś europejski zryw, który wprawdzie szybko przeminął”.

    Mój komentarz
    Brednie o jakiejś krucjacie, która „po raz pierwszy od półtora tysiąca lat” jako „fala ruszyła z powrotem,” są kosmiczne, groteskowe, charakterystyczne dla niby ścisłych umysłów, które potrzebują materialnych, naukowych uzasadnień aby potwierdzić sens istnienia i działania.

    To co poniżej jest oczywiste, ale warto powtórzyć, młodzi czytają.

    Idea europejskiej krucjaty, to wyssana z palca doktryna nie mająca żadnego wsparcia w faktach historycznych.

    Niemieccy naukowcy przed i podczas wojny starali się udowodnić dwie rzeczy – prawo do ziem na niemieckim bliskim wschodzie (ziemie polskie) wynikające z dwóch faktów – ziemie te jakoby pierwotnie były zajęte przez plemiona germańskie, ziemie te zostały przypadkowo, krótkookresowo w skali historycznej, zasiedlone przez Słowian, lecz ucywilizowane zostały przez Niemców.
    Nawiasem mówiąc podobne rozumowanie legło u podstaw wcześniejszej idei MittelEuropy, w której Polacy mieli zostać zmieceni z powierzchni ziemi jako naród na niewłaściwym miejscu.

    Po drugie nie było żadnych krucjat przed półtora tysiąca lat. To nie były krucjaty w sensie zorganizowanych działań mających podłoże ideologiczne i poparcie struktur państwowych, tylko wędrówki ludów, m.in. najwcześniej ( 2-w n.e.) Gotów z północy (z Płw, Skandynawskiego) na południe, następnie Wandali z ziem od Mazowsza i leżących na południe – w kierunku zachodnim – na Rzym, wędrówki Hunów, a dużo później wyprawy Wikingów, które też były najlepiej zorganizowane, itd.

    Brednie o jakichś zapotrzebowaniach na krucjaty w 20 wiecznej Europie analogiczne do wędrówek ludów, to były wymysły propagandy nazistowskiej i Speer jako wyjątkowo inteligentny i praktyczny człowiek dobrze sobie zdawał sprawę z tego.

    Okres zaczadzenia nazizmem znamy tylko z literatury, dokumentacji filmowej, itd.
    Ja osobiście znam troszkę temat z relacji zwyczajnych szeregowych uczestników machiny nazistowskiej. Ci, gdy żyli, starali się być nieprzeniknieni zamknięci na trudne wspomnienia.

    Coś niecoś udało mi się wydostać od nich. To było tak trudne, jak wyciskanie wody z kamienia. Niesamowite opory.
    Czego się najbardziej bali ci przymusowi lub nieświadomi lub wierzący współuczestnicy reżimu (patrz np. młody Grass w SS, trzymał to w sobie kilkadziesiąt lat)?

    Wykonałem ileś tam rozmów z szeregowymi ludźmi. I doszedłem do wniosku – prawdy się bali, ponieważ każdy z nich zdawał sobie sprawę, że jest to prawda nie tylko o reżimie, ale i o nich, że w oczach innych niosą oni cząstkę odpowiedzialności, niezależnie od etycznej postawy, jaką reprezentowali. To była absolutnie najtrudniejsza bariera do pokonania.

    Pierwszym odruchem indagowanych zawsze była ucieczka za mur obronny, za którym panował zupełnie inna logika – wicie, rozumiecie, wojna, itd.
    Speer korzysta garściami z tej zasady wmawiając czytelnikom, że traktował poważnie hitlerowskie brednie o jakimś choć chwilowym, lecz masowym powstaniu (z kolan?) europejczyków do marszu na wschód.
    Owszem były całe dywizje chętnych, ale w skali Europy to nie była masówka.

    Speer bardzo dobrze wiedział, że Hitler jest kopniętym ziomalem z Austryi. Ale gdy został kapitanem skutecznie sterowanej tratwy NSDAP, żądza władzy, zaszczytów, dominacji pozwoliła z pobłażliwością patrzeć na czerwone światełka, które tam gdzieś migały w szczątkach sumienia.
    Po przegranej wojnie natomiast szło się po prostu w zaparte.
    Niemniej jednak ksiązka jest świadectwem, odbitką duszy zbrodniarza.
    Dużo by mówić o tym.

    Pzdr, TJ

  7. Szanowny panie redaktorze

    Jest pan bez watpienia osoba uszkodzona przez totalitaryzm. Tylko taka osoba moze rekomendowac wspomnienia pisane przez zbrodniarza nazistowskiego. Cieszy mnie to za nalezy pan do tej mniejszosci odchodzacej za lewy rog historii ktora za chwile zniknie i zaniknie. Zapewniam pana ze mlode pokolenia odpowiednio zaszereguja psychopatologie rezimow totalitarnych i tylko osoby psychicznie niestabilne beda sie zaglebiac w pamietniki pisane przez psychopatow.

    P.S.
    Nawet jesli panski bohater napisal cos na papierze toaletowym to nie bede tego sprawdzal.

    Slawomirski

  8. Kleofas pisze 2010-11-21 o godz. 23:18 znowu to samo, co już pisał po wielokroć

    Kleofasie – pogięło cię ?

    Slawomirski , 00:00 – ciebie też ?

  9. „Kleofas pisze:
    2010-11-21 o godz. 23:18

    Najwazniejsze jest to: DLACZEGO W POLSCE NIE MA REGULARNYCH KONFERENCJI PRASOWYCH RZECZNIKOW PREMIERA i PREZYDENTA ?”

    Bez obaw – myśli Premiera i Prezydenta też zostaną wydane (pryez Axel Springer Verlag ?). Na PAPIERZE TOALETOWYM wlaśnie…

  10. Niewątpliwie dlugie marsze w szybkim tempie pomagają zwalczyc depresję. Również liczenie przebytych kilometrów nawet na zamkniętym spacerniaku pozwala przetrwać beznadziejną i depresyjna egzystencję więzienną. Pokonanie dystansu jest już jakimś celem. Myślę, że te tysiące kilometrów przybliżały go do wolności. Pozostały czas, jak sądzę poświęcał pracy koncepcyjnej nad książką. Tekst musial mieć ułożony i dopracowany w głowie.Po prostu go zapamiętywał i dopiero ostateczną wersję zapisywał na papierze toaletowym. Pewnie mial papier limitowany więc nie mógł poprawiać na nim tekstu. Dobrze zorganizowany facet – duża dyscyplina wewnętrzna
    Pozdrawiam

  11. Szanowny Panie Nemer,
    Przepraszam za powtarzanie z poprzedniej strony; chce sie upewnic ze Pan nie przeoczy. Pozdrawiam.

    Nemer pisze: 2010-11-21 o godz. 17:12
    ========================

    >>>Wywołany do odpowiedzi powiem, że …>>>

    Szanowny Panie Nemer,
    Przepraszam najmocniej jak potrafie ze Pana uwiklalem.
    Zwrocilem sie do Pana ( chyba ? ) o pomoc, majac w pamieci, nasza ostatnia wymiane zdan

    Nie powinienem.
    To byla rozpacz; w glowie mi sie nie miesci ze ktos moze cos takiego napisac. Pewnie mam za mala glowe.

    Ze ktos napisal, to w koncu pryszcz. No coz, wypadki zdarzaja sie… Rozni sa…

    Ale ze NIKT nie zaprotestuje…??!?! NIKT?!?
    To dopiero zagwozdka…

    Jeszcze raz przepraszam. Serdecznie pozdrawiam.
    Georges53.

  12. cynamon29 (2010-11-21 o godz. 20:34)

    „Moja drobna uwaga, z tych życzliwych: Prawo Godwina ze wszech miar godne uwagi, przypomina jednak przysłowiowe “chowanie głowy strusia w piasek”. Ortequ, podziwiam pańską cierpliwość w walce z “wiatrakiem”
    P.Kraczkowskim. Proszę jednak pamiętać, że jeden z rodzajów zwycięstw,
    to także zwycięstwo pyrrusowe.”

    A ty o czym znowu, Arcymonku, kochanienki? Jakiej glowy, w jaki piasek? I, na mily Bog, jakie zwyciestwo pyrrusowe? Przeciez owo „zwyciestwo” bylo juz przez Wiki ujete w cudzyslow! Podobnie jak samo „Prawo Godwina”.

    No ale za zyczliwosc uwagi podziekowac trza. No to dziekuje.

  13. Panie Slawomirski,

    Dot. Pana wpisu z 2010-11-22 o godz 00:00

    Mialbym powazne obawy o przyszlosc Polski, jezeli jak Pan pisze „mlode pokolenia odpowiednio zaszereguja psychopatologie rezimow totalitarnych i tylko osoby psychicznie niestabilne beda sie zaglebiac w pamietniki pisane przez psychopatow.”

    Ci „psychopaci” zmienili historie swiata na dziesiatki lat, uzyskali autentyczne poparcie ludnosci najbardziej rozwinietego kulturowo i gospodarczo kraju Europy (a przy tym naszego sasiada), zamordowali miliony ludzi a ich idee sa nadal zywe, takze w naszym kraju. Wedlug Szanownego Pana, powinnismy sie tym nie interesowac i zostawic sprawe „osobom psychicznie niestabilnym”. Jak rozumiem, my mamy zaglebiac sie jedynie w sluszne w swojej wymowie pamietniki.
    Nasza wies spokojna nie potrzebuje takiego rozjatrzania.
    Gratuluje.

  14. Ja tam sie ciesze z wyniku wyborow samorzadowych. Pelo nie wygralo az tak wysoko, zeby zaczac teraz wszystko spieprzac, dla odmiany, w terenie. A pisiewcy, zagarnawszy juz bez reszty pozostalosci po burakach Leppera, beda mogli przyspieszyc proces siania poruty tam gdzie ich sila. Za stodolami. To zas wydluzy niektorym maniakom jedyny cel w zyciu jaki posiadaja. Walczenia, na smierc i zycie, z opozycja demokratyczna w Polsce.

    No i czyz mozna bylo lepszych wynikow oczekiwac?

  15. Odwracanie uwagi od nieudolnych rzadow Donka Tuska i PO trwa i to z determinacja. Minely juz 3 lata terroru PO. To juz 3 lata lajdactwa na koszt naszych ojcow i dziadow i koszt przyszlych pokolen. Zadluzanie kraju postepuje w recordowym tepie. A tu nagonka na PIS ktory nie ma zadnej wladzy. Gospodrzu, jest pan w stanie nalogu. Czy wyobraza pan sobie zycie po tym jak PIS zniknie. W panskim zyciu bedzie tylko pustka i teksnota. Tesknota za Jarkiem i jego sekta.

    Ksiazki ktore pan teraz reklamuje to tyklo przerwa na herbate. A po herbacie PIS znowu bedzie dominowal bo nie potrafi pan nic poza PIS-em widziec. W ten sposob pozycja PO sie umacnia jako mniejsze zlo co ewentulanie skoczy sie katastrofa dla Polski.

    Obecnie Irlandia dostaje az 90 mld Euro zeby nie zbankrutowac. W kampani wyborczej 2007 Donek Tusk obiecal wlasnie druga Irlandie. Jak dobrze ze klamal !!! Ironiczie to klamstwo jest wydaje sie byc jedynym osiagnieciem PO.

    Czas zauwazyc Gospodzrzu ze swiat ktory pan popieral w PRL tryumfuje.
    Ohydne klamstwo o wyzszosci kapitalizmu i wolno-rynkowjej-korupcyjnej globalizacji wychodzi na jaw. Dwa tygodnie temu US wydrukowaly sobie $650 mld, obecnie Iralandia dostaje 90 mld Euro, Kilka miesiecy temu Grecja dostala 125 mld Euro, W kolejce sa Portugalia, Hiszpania i Wlochy.
    I ujawniaja sie nowe klamstwa. Okazuje sie ze Grecy nawet teraz klamia.
    Faktem jest zachodnie ekonomie nie potrafia same siebie utrzymac i zarazily tym rowniez Polske. Gospodarzu, zbyt wczesnie sprzedal pan swe mlodzincze-PRL-owskie przekonania.
    Faktem jest, po zakonczeniu kolonialnego zlodziejstwa zachodnie ekonomie potrafia produkowac tylko dlugi. Czas najwyzszy to zauwarzyc.

  16. Szanowny Panie Passent,

    powoli przestaje Pana rozumiec. Jak moze Pan polecac swoim czytelnikom pamietniki masowego ludobojcy?
    Mieszkam juz 30 lat w Niemczech, historia II wojny interesuje mnie rzeczywiscie, obejrzalam w niemieckiej tv setki programow na ten temat i wiem ze Speer nie byl ani troche lepszy niz Himmler, Goebbels i inni bandyci. Pomysl wziecia tej ksiazki do reki napawa mnie wstretem.

    Pan Speer po wyjsciu ze Spandau zostawil swoja „stara”, wierna, czekajaca na niego zone i znalazl sobie nowa 20 lat mlodsza blondynke.

    Pan Slawomirski ma racje.

  17. No tak. Ludzie ksiazki pisza. Niektore z nich sa nawet czasem czytane. Gospodarz sie szarpnal na przeczytanie ksiazki napisanej na papierze toaletowym. Ja tez bym zwrocil uwage na ksiazke w tak niecodzienny sposob napisana. Czy bym ja od deski do deski czytal i, na dodatek, nieistniejacych wartosci sie w niej dopatrywal? A, to juz by bylo wypracowanie w klasie o przynajmniej rok dojrzalszej.

    Czego to ludzie nie czytaja jak ich nuda przygniecie.

  18. Ferdynand Wspaniały,

    proponuję inną wypowiedż prof. Baumana na ten sam temat – http://lewica.pl/?id=22857 .

  19. slawomirski, ty jesteś uszkodzony inaczej…
    Gospodarz bloga nie wspomina, że Speer jest jego bohaterem. Przeczytanie jego wspomnień mogłoby cię, slawomirski, bardzo ubogacić…

  20. Dziwna reakcja wiekszosci wypowiadajacych sie. Tak Speer byl sadzony, byl blisko zwiazany z rezimem III Rzeszy ale jest ciekawa postacia. Wlasciwie typ klasycznego technokraty, ktory za cokolwiek sie wezmie robi to doskonale.reszta historia jego zycia moze byc przestroga dla nas wszystkich. Twierdzenie ze, „ze Speer nie byl ani troche lepszy niz Himmler, Goebbels i inni bandyci. ” jest dosyc mocno mylace.
    Dla uzupelnienia polecilbym ksiazke ” Alber Speer: His Battle with Truth”, Gitta Sereny ( 1995).
    Autorka pracowala nad nia przez 12 lat prowadzac zrozmowy ze Speerem, jego rodzina i wspolpracownikami ( byla tlumaczem w czasie procesu). Czescia centralna ksiazki jest sprawa wiedzy Speera o masowych mordach i zagladzie Zydow. Przy okazji, moze bez takiego zamiaru, w tle powstaje obraz spoleczenstwa niemieckiego w czasie wojny jak i po niej. Byli urzednicy, szeregowi, czlonkowie” , zolnierze etc. III Rzeszy gladko przeszli do nowej rzeczywstosci, stajac sie szanowanymi architektami biznesmensmi, prawnikami itd., uwazajac niejako, ze III Rzesza to byl swoisty „historyczny wypadek przy pracy”, ktory zostal wymazany ze swiadomosci, tak jak Speer i wielu dzielacych sie swymi rozmyslaniami z autorka uczynilo z wiedza od ludobojstwie.

    Pozdrawiam

  21. „…literatura nie jest życiem, … jest tylko z niego (bo z czego?), … powieść się pisze … obok. … Powieść szuka powieści w człowieku, człowiek mętnie się powieścią tłumaczy.” (A.Żuławski, „Nocnik”, Wyd. Krytyki Politycznej, 2010)

    Kto jak kto, ale inteligentny zbrodniarz szczególnie „mętnie się powieścią tłumaczy”. Dlatego nie czytam autobiografii zbrodniarzy. Oczywiście nie potępiam tych, którzy to robią (historyków, politologów, krytyków literackich, dziennikarzy politycznych …), ale fascynować się podejrzanymi tekstami łotrów – to już przesada.

    Pisarze piszą z różnych powodów, rzadko kiedy takich, które wywołują ambitne dylematy. Kryminały,romansidła, podróżnicze opowieści czy inne, przysparzają czytelnikom prostej rozrywki, a ich autorom pieniędzy. Andrzej Żuławski kontynuuje w Polsce mądre pisarstwo Witkacego, Gombrowicza, Mrożka, Kosińskiego i Głowackiego. Jest to twórczość „niebezpieczna” – bo potrafi uwodzić, ale i obnażać uwiedzionych z ich skrzętnie skrywanych ułomności. Mądre, ambitne pisarstwo jest dla odważnych,mądrych, ambitnych ludzi – niby męczy, ale w ogólnym bilansie wysiłku umysłowego i czasu nań „straconego” wychodzi na korzyść właścicieli owych umysłów; ku oczywiście niezadowoleniu operatorów wszelakich urządzeń do telekomunikacji lekkiej, łatwej i szybko-przyjemnej.

  22. Z tym Speerem Panie Redaktorze to odgrzewane kotlety. „Wspomnienia” Speera grube na 720 stron wyszły w „niebyłym” kraju w 1973 roku. Dawno temu. Co mógł nowego napisać Speer aby fascynować publicystę półwiecza?
    Ważne jest moim zdaniem to, czego Speer nie napisał, nie chciał, nie mógł lub wykreślono, a co powinno być przedmiotem Pana rozważań, analiz lub fascynacji. Speer nie napisał o zbrodniczej polityce appeasmentu zachodnich demokracji i kościoła, w wyniku której Hitler doszedł do władzy i rozbudował potęgę militarną wyłącznie jako narzędzie rozprawienia się ze Stalinem. To się nie udało, przeliczyli się w wyniku zginęło 50 milionów ludzi w tym 6 milionów Polaków. Speer nie napisał także, a co powinien Pan napisać o tym jak Hitlerowi pomagano nawet w czasie wojny, których fabryk nie bombardowano i na jakich amerykańskich surowcach Speer mógł do końca produkować wysokooktanową benzynę. Także znane są dzisiaj fakty, że całą statystykę obozów koncentracyjnych prowadzono na kartach perforowanych IBM, za które zapłacono już po wojnie. Zachęcam do przeczytania poufnego materiału źródłowego.
    http://www.reformed-theology.org/html/books/wall_street/

  23. Znowu zostalismy oszukani. Powolywali sie na LK, a rozmawiali z JP.

  24. 1) Czuję się zachęcony do lektury.

    2) I anegdotka (przytaczam z pamięci, za „Hitlerem i potęgą estetyki”) — Gerdy Troost miała opowiadać, że żartowano, iż gdyby Hitler zlecił budowę jej mężowi, wskazując, że budynek ma mieć 100 metrów, by robić odpowiednie wrażenie, ten, po analizach i przymiarkach odparłby: „Nie, ze względu na wymogi harmonii wymiarów raczej 96 metrów”. A gdyby o to samo poproszono Alberta Speera odpowiedź by brzmiała: „Nie, Mein Fuhrer, nie 100! 200 metrów!!”

  25. co wlasciwie dolega temu Slawomirskiemu?. Wiem ze wywalili go z TPPR, ale to przeciez nie wyjasnia sprawy.

  26. To jeszcze zależy jakich książek?, bo np. jakiegoś ideologicznego bełkotu, to nie warto czytać, strata czasu.

  27. the mentor, 08.37. Obawiam się, że te 90 miliardów Euro dostaną obce banki, a Irlandczycy jak zwykle g…o

  28. Lubie takie ksiazki napewno ja przeczytam.
    Od siebie polecam ksiazke ; Leonarda Gendlina
    pt Wiera Dawydowa kochanka Stalina.

    Skandal wybuchl w Londynie za sprawa tamtejszego wydawcy
    ktory opublikowal te oto historie burzliwego romansu Stalina
    ze spiewaczka Wiera Dawydowa,slynna Carmen z moskiewskiego
    Teatru Wielkiego.Tajemnice alkowy raz po raz splataja sie tu
    z wielka polityka,krwawy dramat graniczy z farsa.Parze glownych
    bohaterow towarzysza na kartach ksiazki onegdajsi prominenci
    Kremla,m.in.Bucharin,Budionny,Tuchaczewski,Beria,Molotow
    Kalinin,Malenkow,oraz znani aktorzy,rezyserzy ipisarze,jak;
    Gorki,Aleksy Tolstoj,Pilniak czy noblisya Pasternak.
    Romans trwal bez mala 20 lat,do smierci Stalina.
    Wiera Dawydowa zmarla w1993 r, w wieku 87 lat.

  29. Panie Redaktorze,

    W temacie lektur – wiem, że znał Pan osobiście i przyjaźnił się z Jerzym Kosińskim. Czy miał Pan już okazję przeczytać książkę Janusza Głowackiego „Good night Dzerzi”? Jeśli tak to jak się Panu podobała.

    Pozdrawiam

  30. Tym , którzy uważają, że nie należy czytać biografii dyktatorów, w tym tak okrutnych jak Stalin, czy Hitler, należy zwrócić uwagę, że sami chętnie dyktowaliby, co czytać należy. A wiedza o zbrodniarzach jest potrzebna choćby po to, by kolejnych okrutników do władzy nie dopuszczać. Wiem, wiem, że historia miast być „nauczycielką życia” uczy najczęściej jednego: błędy przeszłości nie chronią następnych pokoleń przed ich powtarzaniem. Ale to nie znaczy, by ci, którzy tych błędów chcieliby uniknąć, nie mieli prawa zapoznać się z bigrafiami największych „biesów XX wieku”, jak nazwał Stalina i Hitlera angielski historyk P. Johnson. I dlatego warto przeczytać m. in. „Biografie równoległe” A. Bullocka – doskonałe studium porównawcze Stalina i Hitlera właśnie. Tenże autor wcześniej napisał dziś uznawane za klasykę bogatej biografistyki wodza III Rzeszy „Hitler. Studium tyranii”. Parę lat temu czytałem biografię A. Speera pióra Joachima Festa, też wybitnego znawcy historii hitlerowskich Niemiec (autora m. in. książki „Oblicze Trzeciej Rzeszy”). Właściwie wszystko to, co p. red. Daniel Passent wyłuskał ze swojej najnowszej lektury, zawarte jest też w tej książce. To, co piszę, dla znawców problematyki, jest oczywistością. Ich więc przepraszam. Ale na tym blogu pouczają nas też ludzie, którzy wręcz za cnotę uznają awersę do czytania czegokolwiek ( no, może poza własną „twórczością” na blogu). Niestety to dziś postawa dość częsta i niebezpieczna dla świadomości historycznej nas wszystkich, a szczególnie dla ludzi młodych. Pozdrawiam

  31. Psychiatria zna takie przypadki jak Speera. Zresztą, w różnej formie i z różnym natężeniem, wyznawcy „gigantów” pojawiają się w każdej kulturze, w każdym społeczeństwie, w każdym czasie. Są też wśród nas…

  32. Nemer pisze: 2010-11-21 o godz. 17:12
    =================

    … w uzupelnieniu…
    .
    >>>Czy to pisze „bęc-fał” czy klasyczny „bęc-WAŁ”?>>>

    Jednak „bęc-WAŁ”; ma Pan racje.
    No coz, to juz 30 lat poza ojczysta ortografia… Nieczesto mam okazje uzywac tego slowa.

    Serdecznie pozdrawiam.
    Georges53.

  33. Co powinien wiedzieć min. Rostowski
    staruszek chodzi regularnie na basen, nie wiem ile kilometrów pływa, ale domyślam się, że po 200m, które zajmuje Mu ca 5min, kończy się szansa na obmyślanie dla nas nowego komentarza. staruszek pewnie ciężko dyszy, dziura po tramalu i pestycydach robi swoje, płytka tytanowa w karku uwiera – kiedy ta udręka się skończy? – myśli przy kolejnym nawrocie. To, co najbardziej się podoba staruszkowi w pływaniu, to kilka minut w ciepłym jacuzzi.

    stasieku zrezygnował z basenu. Ma starcze natręctwo, polegające na wyobrażaniu sobie sikających i smarkających do basenu pływaków.
    Jeżdżę więc zimą na stacjonarnym rowerze. Rano i wieczorem wychodzi mi ca 8km. Pływanie, ten wszechstronnie rozwijajacy, cudowny sport jest nudny. Jazda na rowerze w pokoju pozwala na jednoczesne ogladanie telewizji informacyjnej albo słuchania TOKFM.

    Spłodziłem te dwa akapity, aby zachęcić Państwa do codziennego ruchu, najważniejszego, oprócz w właściwej diety, zalecenia wszystkich lekarzy, na wszystkich kontynentach. Nie zapominajmy także o paciorku.
    Ale to tylko jeden cel. Ten główny ma związek z tytułem komentarza.
    Dziennikarz TVN24 rozmawia z P. Adamowiczem (PO) z Gdańska. W pewnym momencie zahaczają o zadłużenie miasta. P. Adamowicz mówi, że nieprawdą jest szkodliwość zadłużenia miast. Te pieniądze idą na inwestycje prorozwojowe, tych pieniędzy miasta nie przeżerają. Na EURO 2012, niektóre miasta dostały od Unii coś ekstra, inwestycje w regionie, to nowe miejsca pracy, podatki, itp.
    Dziennikarz wyraża nadzieję, że jako członek PO, p. Adamowicz powie o tym koledze z partii, aby ten kolega nie narzekał na tę część długu publicznego. P. Adamowicz się uśmiechnął: „powiem” – odpowiedział.

    I to są media w Polsce inwestującej, jak nigdy w historii. Zapraszają polityków a ci, jedni drugim zarzucają zadłużenie, rozmowa rzadko tyczy struktury zadłużenia.
    Np. p. Gronkiewicz-Waltz niedawno powiedziała, że szkoły kosztują Warszawę ponad 2 mld zł. Ja się pytam, czy decyzję o podwyżkach dla nauczycieli podejmowało miasto, czy może pp Tusk i Rostowski.

  34. szanowny panie gospodarzu, cieszy mnie, ze temat pana o inicjalach j.k. zniknal z pana blogu. martwi, ze zmarnotrawil pan pare godzin, danego panu przez stworce czasu na czytanie bzdur zbrodniarza wojennego skazanego, szczesliwie dla niego, na 20 lat pierdla. mysle, ze sporo czasu udaloby sie panu zaoszczedzic, gdyby zapoznal sie pan (przewidywany czas zapoznawania- 1 minuta) z warunkami jakie musi spelniac osoba zdolna do zadania i dawania satysfakcji a przede wszystkim, ktore osoby sa tej zdolnosci pozbawione- kondycje owe zawarte sa w kodeksie honorowym pana boziewicza (ja posiadam reprint z roku 1936) i ich (kondycji) znajomosc wykluczylaby speera (bez „pan”) z grona potecjalnych autorow. pozdrawiam

  35. Orteq;
    Czytanie od deski do deski wspomnien (pamietnikow) pisanych na papierze toaletowym byc moze byloby interesujacym doswiadczeniem ale niepokojaco dlugotrwalym biorac pod uwage ich objetosc .

  36. Dla mnie najbardziej fascynujaca cecha pana Speera jest, po przeczytaniu powyzszego, opanowanie umiejetnosci pisania na papierze toaletowym.
    Szan. Recenzent nie precyzuje wprawdzie, czy byl to papier przed czy po- jego wlasciwym zastosowaniu, w obu jednak przypadkach szmuglowanie Dziela na zewnatrz musialo nastreczac dosc istotnych, acz w obu nieco odmiennych, trudnosci technicznych. Ich przezwyciezenie i skuteczne rozwiazanie problemu to niewatpliwie druga, po technice pisania, zasluga autora dziennikow dla ludzkosci. Przed dziennikarzami sledczymi stoi teraz wykrycie, jaki i czyj spisek spowodowal nieprzyznanie bohaterowi Dziennikow nagrody Nobla, co pewnie musialoby sklonic oprawcow alianckich do zwolnienia przedwczesnego wieznia sumienia nr 5. Wypada dodatkowo wyrazic ubolewanie, ze w zwiazku z definitywnym schylkiem ery
    dokumentow papierowych na rzecz elektroniki dzielo Speera nigdy juz nie bedzie moglo sluzyc dobru kultury w szczegolnosci i Cywilizacji w ogole.

  37. Ryba 25 pisze:
    2010-11-22 o godz. 11:07
    —————————————————————————————————–
    Chciałem też napisać parę zdań, ale pan już mnie wyręczył.
    W sumie wpisy dają pogląd odnośnie sposobu myślenia internautów.
    Jakiś czas temu przeczytałem książkę Simon’a S. Montefiore „Stalin – na dworze czerwonego cara” (wyd. obcojęzyczne, tłum.tytułu moje). Obszerna „cegła”,ale b. interesująca, choć może nieco chaotycznie napisana. To dla tych co chcą pogłębić wiedzę o batiuszcze i towarzyszach.
    Przy okazji. Red. Passent pisze wyraźnie,że są to lektury nieobowiązkowe.
    Nie rozumiem u niektórych „rozindyczenia”. I połajanek graniczących z ignorancją.

  38. Wyobrażanie sobie kogoś sikającego do basenu często podparte jest własnym doświadczeniem życiowym.

    Zwłaszcza jeśli są to starcze wyobrażenia bazowane na długim doświadczeniu.

    Co za absurd pozbawiać się dobrowolnie okazji do kilkudziesięciu minut jednej z najbardziej wszechstronnych form gimnastyki jaką jest pływanie z powodu własnych omamów i jednocześnie udzielać innym zachęty, żeby się ruszać…

  39. Książki o zbrodniarzach wojennych oraz o norymberskich konsekwencjach dla niektórych z nich są jak najbardziej na czasie i mogą być niezmiernie pouczające w kontekście ostatniego komunikatu zarządu Amnesty International, który stwierdza, że p. Bush powinien stanąć przed sądem, inaczej złamane zostanie prawo zarówno amerykańskie, jak i międzynarodowe. Oczywiście występ w Norymberdze solo byłby krzywdzącą niesprawiedliwością, ławka norymberska jest długa i zmieszczą się tam wszyscy winni eksterminacji Irakijczyków, Afgańczyków, Libańczyków, czy Palestyńczyków, tak na dobry początek.

    Co do sukcesu Hitlera, osobiście mam wrażenie, iż sama fascynacja tyranem to za mało, aby pchnąć cały naród niemiecki oraz dużą część świata do praktycznej realizacji jego zamysłów (o ile wszystkie były jego), gdyż sam Hitler, nawet wyposażony w broń niczym Rambo z Terminatorem do s-ki niewiele mógłby zdziałać. Jego ekscesy zakończyłyby się tak, jak wywijanie mauretańską szablą przed Indiana Jonesem. Istniała wtedy swoista międzynarodówka, koalicja, obejmująca Niemcy, porewolucyjną Rosję bolszewicką oraz Państwa Osi – w sumie zebrałoby się pewnie ze 28 państw (niczym dziś NATO). Traktat Hitlera z Musolinim został podpisany już w 1936r…

    Speer widzi tę wojnę jako wiele niezależnych od siebie wojen. Ja połączyłbym je jakimś wspólnym mianownikiem, gdyż dla mnie to raczej wojna symultaniczna, prowadzona przez tego samego gracza na wielu szachownicach świata, mniej więcej w tym samym czasie.

    Trzeba było jakiegoś zapalnika, podłoża, koncepcji, wieloletnich przygotowań do wojny, budowy realnej siły militarnej z niemieckich zgliszczy oraz ogromnej propagandy. Zapalnikiem i podłożem mogła być sytuacja Niemiec po I Wojnie Światowej, kiedy nowy niemiecki rząd nie był już wcale niemiecki, a goście stali się gospodarzami. Koncepcja totalnej wojny musiała zakładać jakieś organiczne, metafizyczne pragnienie dominacji narodu wybranego „uber alles” nad wszystkimi innymi, pragnienia tak silnego, że gotowego usprawiedliwić największe nawet ofiary własne, w imię realizacji tej swoistej, monumentalnej „cosa nostry”. Przygotowania musiały być zsynchronizowane i obejmować szczegółowe plany działania, źródła finansowania, zadania dla konkretnych ludzi oraz instytucji, scenariusze dla Niemiec, dla bolszewickiej Rosji i dla świata oraz przeróżne legendy dla mas. Budowa infrastruktury militarnej nie mogłaby mieć miejsca bez finansowania, a tak ogromne koszty tylko nieliczni mogli wtedy ponieść, tak jak i dzisiaj. Ile musiała kosztować budowa potęgi militarnej Niemiec? Tych wszystkich samolotów, wozów pancernych, okrętów, ciężarówek, motocykli, armat, rakiet z wyrzutniami, bomb, karabinów, amunicji? Ile pieniędzy trzeba było w samych Niemczech, aby wyżywić te wszystkie gęby z SS, Wehrmachtu, Gestapo, Luftwaffe, Kriegsmarine, czy z Heer? Ile kosztował sam drut kolczasty do obozów koncentracyjnych? Natomiast propagandy nie wymyślił przecież Goebbels, była znana już znacznie wcześniej oraz realizowana niezmiernie skutecznie, w tamtym czasie głównie za pośrednictwem gazet, radia i „swoich ludzi”.

    Być może Speer wierzył w misję Niemiec, tak jak niektórzy wierzyli przez dziesięciolecia w misję bolszewickiej Rosji w Polsce, czy USA w Iraku. Być może. Jednak, jak czas pokazał, wszystko to tylko pozór, cienie rzeczywistości.

    Interesujące książki to jedno, ale jest także coraz więcej bardzo dobrych filmów dokumentalnych. Kiedyś film dokumentalny był nudny aż do mdłości, dziś często jest tak zajmujący, jak najlepszy thriller. Weźmy całą serię dokumentów Michaela Moore’a, czy choćby świetnego dziennikarza Johna Pilgera – to arcydzieła rzetelnego dokumentu. Wczoraj obejrzałem na DVD „Palestine is still the issue”. To drugi film Johna Pilgera pod tym samym tytułem. Pierwszy nakręcił 25 lat temu. Nic się nie zmieniło przez ćwierć wieku. Obraz jest wstrząsający, ale i pouczający, pokazuje, jak wielu jest prawych Izraelczyków i ich niezgodę na działania brutalnego reżimu oraz zrozumienie dla racji Palestyńczyków tak dalekie, jak wypowiadającego się przed kamerą ojca izraelskiej dziewczynki, która zginęła w palestyńskim zamachu samobójczym. On potępia zabójców, ale jednocześnie rozumie ich motywy i przyznaje im rację. W filmie wypowiada się wielu Izraelczyków przeciwnych działaniom militarnym ich państwa, widzimy także ludzi, którzy odmówili służby wojskowej na terenie okupowanej Palestynie. To dla światowej opinii publicznej novum. Z drugiej strony widzimy dzikie barbarzyństwo żołnierzy izraelskich, którzy np. po zajęciu budynku Ministerstwa Kultury Palestyny rozmyślnie, z czystej nienawiści do Arabów, załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne nie do będącej dyspozycji ubikacji, a wprost na podłogę. Kałem obrzucili i wysmarowali palestyńskie sprzęty biurowe, wysmarowali ściany, pomazali wiszące na ścianach dziesiątki rysunków dzieci. Widzimy także na żywo, jak żołnierze izraelscy gruchoczą głazami kości bezbronnym Palestyńczykom, trzymają ofiary, wyginają im ręce do tyłu, a inny żołnierz wali trzymanym oburącz głazem w łokieć, w barki – obraz jak z Kieślowskiego, tyle że prawdziwy.

    Media nie spełniają dzisiaj funkcji informacyjnej, warto więc propagować także i filmy dokumentalne, może ktoś ma jakieś propozycje? Na zachętę na stronie internetowej J. Pilgera można zobaczyć kilka jego dokumentów, w tym The War on Democracy .

  40. Nie ma znaczenia czego chcial i co zrobil Hitler – znaczenie ma tylko, dlaczego jego otoczenie, jego spoleczenstwo, pozwolilo mu na jego polityke.

    Zludzeniem jest, ze my jestesmy lepsi od Niemcow – napasc na Irak byla mozliwa tylko przez zlamanie polskiej konstytucji. Jesli Polacy puszczaja to plazem, to nie byliby wstanie na miejscu Niemcow powstrzymac podobnej dyktatury i podobnych zbrodni. Nas ratuje nasze balaganiarstwo – dyktatura Hitlera wymagala wiedzy, odziedziczonych: naukowej bazy i nagrod Nobla, ambicji narodu niemieckiego w dziedzinie technologii i nauki. – Polacy od 20 lat finansuja swa nauke na poziomie: za duzo by umrzec, za malo by zyc. Po zaborach i PRL-u narod polski nie przejawia ambicji rozwoju w oparciu o osiagniecia naukowe, w nowoczesnych galeziach gospodarki.

    Akceptacja dla oczywistych lgarstw o Smolensku, dawanie sie oklamywac mediom, dowodza, ze takze Polacy maja olbrzymi potencjal odpowiedzialnosci za masowe zbrodnie, ktore tylko musialyby byc dopasowane do naszego charakteru narodowego. Mordowac mozna jednak na rozne sposoby.

    Niemcy nie ukarali swych elit, ale wyciagneli wnioski ze Hitleryzmu w swej konstytucji i systemie prawnym. Niemcy wymusili na swych politykach rezygnacje z udzialu w napasci na Irak, Polacy nie byli wstanie tego zrobic, mimo iz domagal sie tego ich polski papiez.

    „Moj brat Hitler” – to obowiazuje na zawsze.

  41. W kontekście tematu – Speer, a pamięć o nazizmie – warto wspomnieć o stosunku przeciętnego zjadacza chleba do nazizmu.

    Moim zdaniem był, jak na owe czasy, normalny. Hitler i jego ekipa doszli do władzy krętą drogą, ale w sposób „demokratyczny”. Ludzie byli złaknieni porządku, pracy, czasu na zmiany i dostali to wszystko. Koszt tych zmian obywateli mniej interesował. Ludzie mieli wreszcie trochę pieniędzy, perspektywy, w państwie panował porządek i uczciwość – co władza ogłosiła, to było wykonane.

    Bardzo nikły procent ludzi wgłębiał się w ideologiczne niuanse, jeszcze mniej ludzi zadało sobie trud choćby przekartkowania i podjęcia wątpliwości przy lekturze „Mein Kampf”. Generalnie nazizm był odbierany jako ideologia lewicowa, przyjazna dla wszystkich, doceniająca godność wszystkich ludzi, z wyjątkiem oczywistym – wrogów i obcych, ale takie wyłączenie, to był w owej epoce standard.
    Co nam przypominają epitety – „polskojęzyczny”, „niepolski”, „antypolski”? Na początku brzmią zawsze niewinnie.

    To była pierwsza połowa 20 wieku, wszędzie na świecie ludzie byli od wieków przekonani, że w warunkach zamieszania tylko silna władza jest w stanie się przebić do ludzi, a trudne problemy rozwiązuje się (jeżeli nie pomaga ultimatum) również siłowo, jak to ludzkość czyniła od zarania dziejów.

    Większość ludzi nie uważała wojny oraz „porządkowania problemów z wrogami” za jakąś nadzwyczajną okoliczność, ponieważ wojna z wrogami wewnętrznymi i zewnętrznymi była w tradycji europejskiej skutecznym sposobem rozwiązywania problemów.
    Wiekszośc przyjmowała bez dowodu twierdzenie, że wojna jeśli dotyczy interesu państwowego, narodowego, jest zawsze sprawiedliwa. Rząd Hitlera, jak wierzyli niemieccy obywatele, postępował honorowo i przedtem wyczerpywał wszystkie możliwe pokojowe środki.

    Tak myśleli przeciętni Niemcy, a środki propagandowe, o sile rażenia jakiej nie doznał żaden naród w historii, pozwoliły w sposób płynny, łagodny doprowadzić do świadomości obywateli tezę rdzeniową nazizmu – Niemcy są najbardziej kulturalni, efektywni, ekspansywni, wydajni, czego zresztą długo nie trzeba było tłumaczyć przeciętnym obywatelom, bo to było słychać, widać i czuć.

    Kryształowa noc, noc długich noży, machinacje z pożarem Reichstagu, itd., to były koszty, na które większość bardzo chętnie się godziła. Osobiste korzyści – praca, pewność jutra, otwarte możliwości awansu dla wszystkich chętnych, wzrost dobrobytu – pozwalały spuścić zasłonę milczenia na rozwiązania siłowe.

    Ludzie się cieszyli, ze wreszcie zapanowała normalność, przywrócona została wiara w naród, jednostka znalazła swoje miejsce w społeczeństwie, egzystencja odzyskała sens.
    Intelektualiści, jakieś tam pierdzące o godności elity się nie liczyły. Ruch nazistowski był bardziej antyinteligencki niż dzisiaj jest „antysalonowy” ruch PiSowski.

    Patrząc z dzisiejszej perspektywy wydaje się to wszystko jakimś chichotem historii. Zbrodniarze nadają sens egzystencji?
    Patrząc od środka wtedy niczego niepokojącego, nadmiernie gryzącego sumienie przeciętny Niemiec nie dostrzegał. Do samiusieńkiego końca III Rzeszy większość obywateli namiętnie popierała Hitlera i gotowa była ginąć w obronie piękna i dobra. Berlin szturmowano niemal do ostatniego budynku.

    Znam relację pewnego gościa, który był obywatelem jednego z państw bałtyckich i który bez przeszkód mógł się poruszać po włościach III Rzeszy i który studiował do końca wojny w Berlinie. To jest straszne, ale wg jego słów wszystko wyglądało normalnie, i mimo nielicznych nalotów bombowych sprawy biegły w ustalonym porządku. Dla przykładu, o kilkanaście kilometrów od Berlina grzmiały radzieckie armaty, a w rejonie miasta kursowały pociągi, można było bez przeszkód kupić bilet i przejechać się na letnisko podberlińskie. Niesamowite! Przywiązanie do porządku, posłuszeństwo, dyscyplina. Świat się musi kręcić, to jest nakaz, nie możemy tego zmienić. Do ostatniego wystrzału nie było paniki.

    Obraz panowania niemieckiego, jaki my wynieśliśmy z okupacji jest diametralnie inny.
    Speer opisuje widok ze swojego okna, dlatego to może wyglądać gładko i niewinnie.

    Na razie kończę.

    Pzdr, TJ

  42. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Problem winy nie dominuje w rozmyślaniach Speera, nie czuje się on współwinny wszystkich zbrodni Trzeciej Rzeszy, „nie wiedział” o Zagładzie,”

    Ten aspek tzw. „braku dostepu do prawdy” jest tak jakby jedynym „Wiecznie Zywym” faktem
    Fascynycja umozliwia odwracanie glowy w imie tzw. „wyzszego celu”.

    Gdzie ja to, doslownie pare dni temu, czytalem? … cholera nie moge sobie przypomniec …
    Czytalem, ze mozna, a nawet jest koniecznosca w imie dobra sprawy stosunkowo malej garstki ludzi, a raczej nadludzi?

    Czy jest moze ktos na blogowisku, kto moglby cos na ten temat powiedziec, czyli przypomniec + powtorzyc to co napisal wczesniej?
    Domyslam sie, ze nie …

    Ten aspetk „braku dostepu do prawdy” wysokich urzednikow nie tylko panstwowych (bardziej dyskusyjno „charytatywnych”) jest bardzo wygodny, mozna z nim spokojnie-suto-wygodnie zyc, bedac nadal przydatnym, np. w zalatwianiu – na osobnosci – nominacji na kluczowe dla panstwa pozycje – prawda?

    Ten wygodny aspekt dotyczy nie tylko panow archtektow – nie, nie – on dotyczy rowniez tak jakby bardziej ciut-ograniczonych tzw. „dzialaczy sportowych” z PRL-u.

    Inaczej mowiac „najwiekszych mezow stanu” a la swego czasu persona non grata w Krakowie – „non grata” przrz nikogo, no moze z nieciekawym wyjatkiem, tez – jak mowi „elyta” – nic nie wiedziala.

    Ten aspekt, ze Speer nie wiedzial o Zagladzie – na ja .. to kto wiedzial? – eliminuje go calkowicie.

    Post Christum.
    „Szok, jaki obecnie przezywalem, to listy od ex-dzialaczy stalinowskich.
    – Czy nikt z nich nie wyrazal skruchy?
    – Skadze! Tak trzeba bylo! Bez ofiar nie mozna sie bylo obejsc!” (Anatoli Rybakow)

    Czy to „cus” , tak troszku niemnozko, Blogowiczowi ET przypomnia-mowi?

  43. Agata Passent o Rodzicach, mówi we fragmencie wywiadu, w GW:

    Z mamą jest specyficzna sytuacja. Na zewnątrz sprawiała wrażenie osoby niesłychanie łagodnej…
    Dziennikarka: „Poetessa…”
    Agata:
    – I jeszcze blondynka. W naszej kulturze obowiązkowo postrzegana jako ktoś spolegliwy i miły. Złośliwy może być Kałużyński albo Daniel Passent. A tutaj się okazało, że wychodzi z niej rasowy felietonista, mnóstwo w nich złośliwości. Podobnie w dziennikach i listach, też nie jest w nich jakoś niesamowicie grzeczna.

    Wyobrażacie sobie Państwo jakim diabełkiem musi być wnuk D. Passenta, Kubuś, skoro ma takie geny. Zauważyłem u swoich dzieci, że mają więcej z dziadków niż z rodziców.

  44. Jacobsky, 13:22
    Come on…

  45. Jacobsky
    Teraz Ci powiem the truth and nothing but truth, swearing on the bottle.
    Mam własny basen…
    Pod łóżkiem.

  46. Absolutnie zgadzam się z komentarzem TJ, który jest zdecydowaną odpowiedzią dla Gospodarza. Tylko dlaczego Gospodarz zajął się właśnie tematem Speera dziś?! Czyżby brakowało tematów wyborczych, czy też ble, ble, ble, bo obowiazuje cisza wyborcza, więc wierszówek brak.
    Cenię Gospodarza, więc nic nie rozumię .
    Pzdr.
    Markus

  47. Głos przez megafon:
    – Obywatelu w czerwonych kąpielówkach! Nie wolno sikać do basenu!
    – Przecież wszyscy sikają!
    – Ale nie z trampoliny!

  48. @stasieku

    Dobrze wstawiona płytka nie uwiera.
    O moich dziurach spowodowanych substancjami to Wy.
    Ja nie widzę swoich oczu. (Obejdzie się to na lewo bez łopaty?)

    Nie dyszę. W jacuzzi bywam rzadko.

    Podawane przez Waszmościa okrągłe liczby są kalekim uogólnieniem.
    Zdrowy konkret wygląda tak. Zgodnie z zaleceniami wybudowano nieckę basenu o odległości przeciwleglych ścian równo 25 m. A potem jakiś nietramalowy wyłożył nieckę glazurą i basen stracił szansę na uznanie za zdolnego do zawodów. Może jadł za dużo pryskanych owoców.
    2 pi jest bardziej okrągłe niż 6,28. Nie ma lekko.

    Nic mnie w basenie nie dręczy. Dwa razy w tygodniu 1/2 hćwiczeń ruchowych w płytkiej niecce z kaskadą i rzeką. Dwa razy w tygodniu 1 h pływania w niecce prawie 25-o metrowej. Nawrotów nie opanowałem. Grzbietowy opanowałem.

    Przed drugą turą samorządowych (zauważ Waść obywatelską postawę!) instruktor zaplanował maczanie ust w biologicznie i chemicznie aktywnej brei. Mój olewający mnie specjalista od nogi palacza (oryginalnego niemieckiego określenia nie znam) zalecił: „Chodzić! Chodzić!” (Zauważ Waszmość ekstensywne nawiązanie do piątego numeru). „No z chodzeniem to ja się lenię. Nachodziłem się w życiu. Ale klika razy w tygodniu chodzę na basen.”
    „A głęboki ten basen?” Milcząco poziomą dłonią kreślę cięcie na poziomie serca.
    Na to tętniący przepływowiec: „To chodzić! Chodzić! Chodzić!”

    Wracam z basenu. Smaczne papu (wżeniłem się w dobrą kuchnię) i siadam do komputera sprawdzic czy Kartka Z Podróży przy monitorze czy na barykadzie.
    Zauważ Waszmość odszyfrowany lobbing!

    I idę na żywioł. Gdzieżbym śmiał olewać Was wszystich basenową!
    Szanse na obmyślanie następnego komentarza mam 24h/doba. (Zauważ Szanowny kłamstwo!) Gdy ja i żona zza pleców patrzymy w ekran, to ona pyta: „Czy Ty wiesz, że te wszystkie komentarze są rejestrowane i analizowane?” Odpowiadam jej: „Wiem!” A w duchu myślę:

    „Czy do analizowania wpisów staruszka posłali chłopaków na uzupełniające studia z kryptografii? Czy zastosowali parytet? Może ten staruszek to baba? Licho wie! Jak się słupki odwrócą będą mieli z czym iść do Zbyszka.”

    A w ogóle, to nie ma sprawiedliwości na świecie! Kilku już poproszono o zamknięcie się. A ja nie mogę doczekać się: „Spieprzaj dziadu!” Przywiodła mnie w te okolice ciekawość co ogarnęło radomiaków i uzupełnienie do 8 mln, że poparli Wodza. Cytaty z numeru piątego sprawy nie wyjaśniają. Przez te miesiące sygnalizowałem (uwaga na literówki!) „Veni. Vidi. Vinci.”
    Wypracowałem sobie Kod Staruszka. Hasło: Redemptoryści. Odzew: „Peło!”

    Pozdrawiam wszystkich ze sprawną strzałką w dól.

  49. Gdy niemiec rządził na Wawelu.
    Otóż ten niemiec miał syna , i z filmowego monologu zapamiętałem JEGO wypowiedż. // Na studia jeżdziłem autostopem , zabierającym mnie przedstawiałem się mówiąc kim był mój ojciec. Zawsze częstowano mnie obiadem , dawano pieniądze i tylko raz kierowca niemiecki otworzył drzwi i powiedział WYNOŚ SIĘ.//
    Czytanie książek nawet Speera pozwala zrozumieć ich motywy ale nie musi być ich akceptacją
    Mnie odpowiada wypowiedż syna Franka i to co on o swych rodzicach miał do powiedzenia.

  50. Redaktor Tomasz Lis o Adolfie Hitlerze:

    „Adolf Hitler to dla mnie ideał polityka nie tylko swojej generacji. Człowiek, który zmienił oblicze swojej partii, człowiek, który w wieku 44 lat odniósł gigantyczny triumf wyborczy, trzykrotnie wygrał wybory. Nieporównywalnie zmienił oblicze Niemiec na świecie. Umiał stworzyć bilans między zaangażowaniem w sprawy europejskie a dobrymi relacjami z Japonią. Dziś wydaje się, że bilans jego rządów jest szalenie obciążony przez wojnę. Ale myślę, że historia oceni tę wojnę łaskawiej niż współcześni. I że zostanie docenione, iż Hitler podjął męska decyzję i bronił jej do końca. Co wyróżnia Hitlera jako człowieka? Umiejętność nawiązywania błyskawicznego kontaktu z ludźmi. Tak było z wyborcami, ja tego doświadczyłem i doświadczyła również tego moja córka.”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4119778.html

    **Blair conspired in and executed an unprovoked war of aggression against a defenceless country, which the Nuremberg judges in 1946 described as the “paramount war crime”. This has caused, according to scholarly studies, the deaths of more than a million people, a figure that exceeds the Fordham University estimate of deaths in the Rwandan genocide. (…) Such carnage was justified with lies that have been repeatedly exposed. On 29 January 2003, Blair told parliament, “We do know of links between al-Qaida and Iraq …”. Last month, the former head of the intelligence service, MI5, Eliza Manningham-Buller, told the Chilcot inquiry, “There is no credible intelligence to suggest that connection … [it was the invasion] that gave Osama bin Laden his Iraqi jihad”. Asked to what extent the invasion exacerbated the threat to Britain from terrorism, she replied, “Substantially”. (…) his wealth has grown rapidly since he launched, with George W. Bush, the bloodbath in Iraq.**

    Dodajmy klamstwo Blair´a, ze Hussein moze w 45 minut zaatakowac bronia masowego razenia i juz mamy jego posiadlosc na Mazurach:
    http://www.fakt.pl/Oto-posiadlosc-Kwasniewskich-Duzo-zdjec-,galeria-artykulu,85365,8.html
    jasny gwint, the mentor, staruszek; ET, TJ, stasieku i inni pomagaja spolecznie w budowie znoszac cegly, mieszajac cement itp.

  51. Errata:
    Link do cytatu po angielsku
    http://johnpilger.com/articles/tony-blair-must-be-prosecuted
    do:
    Piotr Kraczkowski pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-11-22 o godz. 16:21
    Redaktor Tomasz Lis o Adolfie Hitlerze …

  52. XYZ: Książki Janusza Głowackiego o Jerzym Kosińskim jeszcze nie czytałem. Jeżeli będę miał coś do powiedzenia, to podzielę się na blogu. Pozdrawiam!

  53. Nic tylko poprzeć @ Rybę 25 . Tym , którzy pouczają Passenta , którego wspólplemieńcy byli w planowo i masowo likwidowani – wyrazy współczucia za …. brak chęci poznania !!!
    Uprzejmie przypomnę , że III Rzesza , instrument bezwzglednej zbrodni , ma tę własnie interesującą stonę – jak im sie to udało !
    Poza sferą psychiki ludzkiej , jest coś fascynującego w postępie jaki zrobiła III Rzesza ! K….a , przecież oni niemal dokopali CAŁEMU SWIATU !!!

    Gdyby nie solidarny wysiłek aliantów świat byłby HITELROWSKI !!!

    A tu paru dupków pisze , że wspomnienia są warte papieru toaletowego !
    Panowie – ciut wiedzy technicznej . Niemcy , wygnawszy większość swych elit naukowych żydowskiego pochodzenia potrafili jak wspomniałem prawie … dokopać światu ! Ich osiągnięcia techniczne i naukowe w czasie II WŚ są nieprawdopodobne !!!
    Kwitowanie tego papierem toaletowym jest tandetne intelektualnie !
    A gdyby Heisenberg nie poszedł złą drogą przy konstrukcji bomby atomowej , to dziś nieliczni mający dostęp do netu Słowianie pisaliby po niemiecku !

    @Kraczkowski – własnie „kłamstwo smoleńskie ” ale to prawdziwe , pisowsko – macierewiczowskie , popierane przez niemal 20 % durniów , ślepo wierzących „wodzowi ” jest przyczynkiem do powstawania totalitaryzmów !
    A gdyby tak jeszcze Polska nie była tym czym jest i miała potencjał Niemiec ??? Masz replikę III Rzeszy .

    Wszystkim krytykom , przypominam , że faszyzm miał bardzo dobre notowania u ówczesnych . Duce był wręcz wzorem ! Nawet Hitlerem byli zafascynowani mimo … że lał ich w d… !
    Rozmiarów holocaustu też długo nie chcieli przyjąć do wiadomości ….

  54. Uzupełnienie do wpisu TJ z 14.13
    Harald Welzer, psycholog społeczny w wywiadzie dla GW pt „Każdy może być mordercą” mówi – ” …Gdyby deportacje Żydów zaczęły się w 1933 r., ogromna większość ludzi uznałaby to za absolutnie nie do zaakceptowania. Wtedy Hitler był wprawdzie już u władzy, podejmowano pierwsze antyżydowskie kroki, ale rzeczywistość społeczna była stosunkowo normalna, tzn. nie różniła się wiele od tej dwa czy trzy lata wcześniej. Wyciąganie ludzi z mieszkań, ładowanie ich na ciężarówki i wywożenie do obozów było nie do pomyślenia, mimo iż wielu ludzi miało antysemickie poglądy. Ale takie postępowanie uznano by za niepasujące do cywilizowanego kraju. Ledwie osiem lat później to wszystko było już jak najbardziej oczywiste i nie budziło w tej samej znakomitej większości żadnych oporów. Co się stało w czasie tych ośmiu lat? To stopniowy proces przeformatowywania tego, co uważa się za oczywiste i moralne. To jest ten decydujący moment: ci, którzy w 1941 r. w Berlinie-Grunewald stoją na poboczu drogi i obserwują, jak deportuje się Żydów, na których mieszkanie już się zgłosili i wzięli udział w aukcji pochodzących z niego przedmiotów, wcale nie muszą przezwyciężać moralnych oporów. Uważają się za tak samo moralnych, jakimi byli w 1933 r., kiedy takie rzeczy nie mieściły im się w głowie. Standard tego, co uważają za dobre lub złe, zmienił się całkowicie. …”
    Pozdrawiam

  55. Tesknota za liderem

    Spora grupa ludzi teskni za liderem. Trudno im zyc samodzielnie i ponosic konsekwencje wlasnych decyzji. Wybieraja sobie takich czy innych dyktatorow i ich namaszczaja. Lizakowi Ludzie sa wszedzie. Potrzebny jest im gospodarz i to czesto z batem. Sa to ludzie niewyzwoleni jeszcze z panszczyzny intelektualnej. Zdominowani totalitaryzmem. Zaczytuja sie bezwartosciowymi wspomnieniami bylych dyktatorow. Przez mysl im nie przejdzie ze jest to powod do wstydu.

    Slawomirski

  56. acceny97 pisze:

    2010-11-22 o godz. 09:18
    slawomirski, ty jesteś uszkodzony inaczej…

    zaczynanie korespondencji od inwektywy jest nielogiczne

    Slawomirski

  57. „Autobiograficzne” wątki, mamy okazję dzisiaj oglądać w mediach, kiedy to, nasze raczkujące dzieci polityki, „uzasadniają” swoje nieetyczne wyczyny.
    Ja panu Speer-owi dziękuję z góry, za faszerowanie mojej świadomości łącznie z moją pod…
    Jego „wspominki” ledwo zostały dotknięte, a już niektórzy logowicze wiedzą, że Polacy, w zasadzie, niczym od hitlerowskich Niemców się nie różąnią, na co lekką rączką podają postspeerowskie przykłady.”łyniu dyniu dyniu, łyniu dyniu dyniu, u cha!…”
    Nawet, kiedy w historycznych elementarzach jest- że w historii, nic z niczym nie jest analogiczne, conajwyżej , miewa podobnawą skorupkę, wspominki Speera robią swoje, i historia staje się , jednak- analogiczna…
    Jeśli ktoś jeszcze nie ma wyroionego poglądu na temat IIIRzeszy Adolfa Hitlera, to faktycznie, pozostajie takiemu tylko ta lektura. Jeśli ktoś z kolei, łudzi się, że po wchłonięciu ponad 500 stronicowej „relatywki” pozostanie tym samym sprzed takiej lektury, to jego sprawa. Ostatni film o Harrym Potterze, n. w ciągu pierwszego tygodnia , od dnia jego wejścia na ekrany , zarobił ok. 124 mld USD.Informację tę , podaję w takim samym celu, jak pan Speer – ze swoj.ą autospowiedzią…
    Od siebie, korzystając z przywołanej przez jednego z blogowiczów książki A.ullocka-„Hitler.Studim tyranii”, chciałbym dorzucić dwie refleksje:
    1. Spotkałem ludzi starszego pokolenia/pod 60-tkę/, którzy zafascynowani jej lekturą, głównie zapamiętali, że- Hitler wygrał wyory w 1933 roku, bo znacznie bardziej od swoich konkurentów udzielał się , jeżdżąc z agitkami po tzw. terenie, oraz to, że H. wygrał, bo był bartdziej bezwzględny od pozostałych…
    2. Przed wyborami w 1933 roku, obskórny jeszcze wówczas Hitler, został zaprowadzony na zebranie elit ówczesnego niemieckiego biznesu. W gwałtownym jak zwykle u niego przemówieniu , porwał swoją ofertą polityczną owych prawdziwych decydentów, i… wszystko potoczyło się znacznie gładziej…

    Blogowiczom, którzy po losowo wybranych przez Gospodarza wycinkach ze Speer-owskiego zobiektywizowanego subiektywnie autowizarzu człowieczego/ w tym ideowo-politycznego/, już dostrzegli analogie w naszych polskich dziejach, proponuję przypomnieć sobie książkę Carla Gustava Junga-„Ucieczka od wolności, „, w której dość dokładnie dokonał analizy – przyczyn, które stworzyły możliwości dla zaistnienia hitleryzmu w takiej akurat postaci jak w IIIRzeszy. Według Junga, grunt dla rozkwitu zwyrodnialswa w skali całego społeczeństwa, stanowiła welowiekow , mieszczańska tradycja Niemiec. Mieszczuchy- to kryptopsychopaci, których zwyrodnienie bierze się z tresury za pomocą wymyślanego dla nich prawa/dokładnie o tym mówił prof Bauman w przywoływanym pod poprzednim blogiem wywiadzie dla „Wyborczej”/ Upodlone w ten sposó mieszczaństwo, potrafi albo truchleć przed siłą, albo samo zamienia się w bestie. A Hitler o tym wiedział doskonale, i tylko grał na tej strunie.
    Gdzie nam, smutnym niewolnikom/tradycja/ do spełniania takich analogii…?
    Nas stać wyłącznie na merdanie ogonkami, do swoich nowych „panów”, albo, na odcinanie się od polskiej nędzy, zjeżdżając swoich pobratymców w czambuł, czyniąc sobie takim zabiegiem złudę lepszości od naszej/swojej gurszości…

    Pozdrawiam,Sebastian

  58. AndrzejMS pisze:

    2010-11-22 o godz. 08:03

    Szanowny Panie AndrzejMS

    Czy rozumie Pan dlaczego osoby ktore doswiadczyly traume czesto nie chca o niej mowic?

    Wypowiedziana mysl powinna wzbogacac duchowo i zachecac do zycia.
    Redaktor Passent nic takiego nie robi.

    Slawomirski

  59. kania pisze:

    2010-11-22 o godz. 00:34

    „Kleofasie – pogięło cię ?

    Slawomirski , 00:00 – ciebie też ?”

    Czy blogowicz ma cos wspolnego z towarzyszem Kania?

    Slawomirski

  60. @TJ

    Tyś mi ani brat, ani swat, ale o 14:13;
    trafiłeś absolutnie „w dziesiondke”!

    @spotmarker (15:49),

    masz – niniejszym – pochwałę z wpisem do dzienniczka!

  61. Pan Redaktor Passent

    Najwazniejsze jest to: DLACZEGO W POLSCE NIE MA REGULARNYCH KONFERENCJI PRASOWYCH RZECZNIKOW PREMIERA i PREZYDENTA ?
    Transmitowanych przez internet na caly swiat ? Albo PREMIERA i PREZYDENTA ?
    Czyzby byli tak niesmiali ?

    Pozdrowienia

  62. O, Pan Gospodarz zanalizuja nastepne wiekopomne dzielo. Książkę Janusza Głowackiego pt. “Good night Dzerzi”. Juz sie ciesze na te doglebna, niewatpliwie, analize. Proponuje roboczy tytul wypracowania: „Welcome back, Dzerzi. Czy ci sie TAM udalo z kazirodztwa i pedofililii uczynic mainstream?”

    Niewyczerpane sa ludzkie apetyty na co raz to podgrzewane, od tysiecy lat te same, gresznosci.

  63. Slawomirski pisze:

    2010-11-20 o godz. 01:25
    ET pisze:

    2010-11-19 o godz. 19:48

    Szanowny Panie Salwomirski,

    ..Uwolnilismy sie od zle rozumianej polskosci(totalitaryzm,katolicyzm,nacjonalizm)… Ciekawie napisane. Z tego wszystkiego pozostal mi li tylko jezyk. ktory pielegnuje.
    ET
    PS
    Week-end przegnal mnie do Berlina, w ktorym utknalem (utkne chyba do piatku.
    Info dla Cynamon:::: Odkrylem jadlodajnie Cha cha; dwie z tej sieci sa w Hamburgu.

  64. do
    Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-11-22 o godz. 16:21
    Pan przekracza granice zdrowego myslenia porownujac kogokolwiek do AH. Pana prymarne oraz bezmyslne refleksy sa nie tylko niesmaczne…
    ET

  65. # stasieku pisze:

    Mam własny basen…
    Pod łóżkiem.

    Wow ! No i co ? I to w tym basenie nie chcesz się kąpać ?

  66. Sądząc po zainteresowaniu na świecie, numerem 1 staje się właśnie sugestia, jaką przedstawił w niedawnym wywiadzie niepokorny francuski ex piłkarz Eric Cantona.

    Otóż twierdzi on nie bez racji, że demonstracje uliczne przeciwko aktualnemu wyzyskowi świata przez banksterską sitwę są całkowicie bez sensu, nieskuteczne i stanowią wyłącznie formę samooszukiwania się. Zamiast protestów ulicznych, partyzantki miejskiej, czy rozwiązań a la Revolution Francaise proponuje on działania o wiele prostsze, efektywniejsze, legalne i znacznie wygodniejsze – tzw. najazd na bank, czyli wycofanie własnych oszczędności z banku przez wielu klientów w jednym czasie.

    W ostatnim brytyjskim Gardianie możemy przeczytać krótki artykuł na ten temat, a na stronie http://bankrun2010.com opublikowany został wspomniany wywiad, są tam także dostępne informacje o międzynarodowym już proteście obywatelskim, który planowany jest na 7 grudnia 2010r., a także o współczesnym systemie monetarnym. Ciekawe jak to zadziała w praktyce i czy zostaną wybrane właściwe banki…

  67. Niestety pamiętniki przydupasów krwawych dyktatorów mają moc magnetycznego przyciągania uwagi.

  68. Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-22 o godz. 16:21 ostatni akapit

    Mnie Kwaśniewscy płacą za powstrzymanie się od wlewania octu do betoniarki.

  69. Drogi Panie Redaktorze, cieszy mnie Pański powrót nad „łagodne brzegi
    ruczaju” blogowiskiem zwanym!
    W pierwszych słowach mego listu…etc.,etc.
    Można by i tak zacząć, ale ja zacznę inaczej.

    To że mamy demokrację, gospodarkę wolnorynkową, a co za tym idzie
    każdy „cuchnący pasztet” można rzucić na rynek i ludzie go kupią, byle
    był w ładnym opakowaniu/ sreberku – wiemy nie od dziś.
    Ale to że uznany autor, dziennikarz ten „pasztet” jeszcze propaguje,
    to mnie co najmniej dziwi Panie Passent.
    Wiem, wiem rodzaj prowokacji, pewnego experience powie Pan.
    Tylko że jest to prowokacja co najmniej niesmaczna.
    Załóżmy że jedzie pan na urlop, biorąc jakąkolwiek książkę którą
    właśnie wydano, załóżmy że jest to świeżo po rzezi w willi wynajmowanej
    przez Polańskiego na Sharon Tate (ciężarną) i trzech jej gościach.
    Załóżmy ponownie, że akurat tę książkę Pan kupił i zabrał ze sobą na urlop. To pytam grzecznie i spokojnie: czy wówczas czytalibyśmy
    „chwalbę” na rzecz Charlesa Mansona i jego bandy? O tym jak to w
    imię wyższych, transcendentalnych „celów”, „zrozumiani” przez Pana
    zwyrodnialcy, po zamordowaniu, krwią ofiar wypisali na ścianach napisy: „PIG” (świnia) oraz „HEALTER SKELTER” (łapu-capu, z których pierwsze słowo było napisane z błędem, poprawna pisownia to „helter skelter”) – hasło sekty oznaczające międzyrasową wojnę?!
    Lub inna wersja (ponownie czysto teoretycznie) – wyszła najnowsza
    książka/wspomnienia Pol Pota, za którego najkrwawszej dyktatury
    XX wieku szacuje się, że w „Demokratycznej Kampuczy” zginęło około 1/4 ludności kraju, a liczba mieszkańców stolicy – Phnom Penh, wskutek przymusowych wysiedleń zmalała z 2 milionów do 23 tysięcy mieszkańców.
    Czy również wówczas podzieliłby się Pan z nami „słodkim tortem ocen” o Pol Pota niewinności i niedocenionym geniuszu?!

    Zaczytywać się można wszystkim – w dobrym lub w złym stylu.
    Prywatna sprawa.
    Ale dzielić swój zachwyt nad zbrodniarzem wojennym, jego inteligencją,
    elokwencją i sprytem (papier toaletowy do zapisywania wspomnień),
    to delikatnie mówiąc „bardzo lekka przesada”!
    Moich dwóch, wówczas bardzo nieletnich kolegów, dwadzieścia lat po
    II Wojnie Światowej zginęło w „głupi” wówczas sposób, ponieważ kopiąc
    na „poniemieckich” gruzach cegły na garaż, dla ojca jednego z nich, natrafiło małą dziecięcą łopatą po prostu na niewypał.
    Ten niewypał to również sprawka Pańskiego „bohatera powieści”, w tych jakże dla Pana ważnych merytorycznie wspomnieniach.
    Sam żyję Redaktorze Passent 26 lat w Niemczech, dawniej BRD.
    Mam szerokie kontakty z gronem nauczycielskim, naukowcami, ludżmi
    intelektu – ale żaden z nich , rodowitych Niemców nie podpisałby się
    nawet „krzyżykiem” pod Pańskim felietonem.
    Przykre ale prawdziwe.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

    P.S. specjalne dzięki dla TJ pisze:
    2010-11-21 o godz. 23:56 , oby ta prawda dotarła do „ludu” bo pod
    „lawendowym boczkiem” rośnie nam rodowity(?) Speer ze Spychowa!
    TeJotcie – jeszcze raz dzięki wielkie!

  70. adamjer pisze:

    2010-11-22 o godz. 10:11
    Dziekuje za uwage o Zulawskim, co sie w blogosferze prawie nie zdarza. Szkoda, bo jest on nieprzecietnym czlowiekiem.
    ET

  71. Pisanie o fascynacji AH jest niedorzeczne samo w sobie, bo stawia jego zwolennikow, raczej zwolennikow nazizmu po drugiej stronie cienia, a glownych wspolpracownikow z samym AH na czele w obszarze szarocienia. Fokusowanie nazizmu i zbrodni dokonanych miedzy 33-45 na jedna osobe jest typowe dla ofiar oraz ocierajacych sie (czynnie i biernie) o system totalitarny. Nie ma sensu odbarwiac zafascynowanych, bo byli takimi samymi zbrodniarzami jak ich „przywodca”. Moim zdanie to byl masowy ruch, w ktorym miejsce na fascynacje wyparte zostalo przez chec zbrodni.
    ET
    PS
    Ciekawi mnie zdanie o ksiazce Glowackiego, Rotha oraz Zulawskiego.

  72. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2010-11-22 o godz. 14:14
    Wszyscy wiedzieli o zagladzie, wszyscy (oprocz Gorbaczowa) wiedzieli o Katyniu i innych zbrodniach stalinowskich (przeciez nie tylko samego Stalina). Spychanie odpowiedzialnosci na pojedyncze osoby jest bledem historycznym. Niestety podobnie opisuje sie czasy zaprzeszle w Polsce. Przeciez socrealistyczna architektura jest dzisiaj in, a architekci (tki) sa poslami lub poslankami. Tylko juz nie wiem, kto, co komu posyla.
    Pozdrawiam w imie bylej sympatii.
    ET

  73. Kleofas pisze:
    2010-11-22 o godz. 18:31

    Kleofasie ! calkowicie popieram. Mysle ze wiem dlaczego ani premier ani prezydent nia maja regularnych konferencji. Dodam ze rowniez nie ma regularnych pytan w Sejmie.

    Zaczne od prezydenta. Komorowski to tylko podstawna Tuska i z tego powodu nie ma sensu go o cokolwiek wypytywac.

    Premier natomiast juz pokazal ze nie wie dlaczego jest premierem a jego partia rzadem. Nie maja zadnego planu dla Polski poza planem dla siebie czym jest utrzymywanie sie przy zlobie jak dlugo sie da.

    Konferencje byly by duzym ryzykiem. Gdyby sie ktos o to zapytal ‚po co pan rzadzi premierze ?’ i na zywo, wyobrazasz sobie …. Albo gdyby sie ktos zapytal o obietnice wybrorcze …. Ilez to klopotow moglo by sprowadzic.

    Dlatego tez skundlone media ale solidarne w oglupianiu narodu robia co moga by odwracac uwage od rzadu. To dlatego tak mierna partia jak PiS dostaje tyle darmowej reklamy ale w zlym swietle co cementuje pozycje PO jako mniejsze zlo.

  74. Obstaję przy swoim
    Uczyć trzeba się zawsze , lepiej na cudzych błędach niż na własnych.
    Nie mam powodów by wznosić pod niebiosa kogoś kto współdziałał w wypędzeniu mnie z domu rodzinnego by tam zamieszkała np Eryka Steinbach.
    Ale jak ktoś tu przede mną zauważył to Niemcy mało brakowało a skopali
    by tyłek całemu ówczesnemu światowi i to niezależnie od tego czy będziemy powątpiewać w inteligencję Spera.
    Ja tak lubię rzucać beretem obok i patrzeć na co upadnie.
    Więc szlachetni proszę o porównanie zauroczonych pań Kluzik i Jakubiak swym bóstwem , jeszcze trzy godziny przed wyrzuceniem sławiły jego – och wszystko co możliwe.
    Wiem , wiem że J K to nie A H ale mechanizm chyba identyczny.
    Dlatego też , jeśli Cynamon pozwoli , radzilbym by jednak w wolnej chwili spróbował u Spera właśnie znależć odpowiedż na pytanie CO LUDZI OPĘTUJE.
    Pozdrowienia dla szukających odpowiedzi

  75. stasieku 14:38

    „…and nothing but THE truth.”

  76. Q pisze:
    2010-11-22 o godz. 16:53

    Nic tylko poprzeć @ Rybę 25 . Tym , którzy pouczają Passenta , którego wspólplemieńcy byli w planowo i masowo likwidowani – wyrazy współczucia za …. brak chęci poznania !!!
    ———————————————————————————————
    Można rzec ,że syndrom strusia.

  77. ET pisze:
    2010-11-22 o godz. 18:50

    „Info dla Cynamon:::: Odkrylem jadlodajnie Cha cha; dwie z tej sieci sa w Hamburgu.”

    Też mi sensacja! – czego to w Berlin nie ma!
    Freie Hanseatische Stadt Hamburg ma nawet restauracje H(a)H(a)!!!
    A jest ich bez liku!
    Te na kółkach – bo tak zaczyna się nr rejestracyjny każdego auta.

    A Berlin? dalej „prowincyja”!

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  78. @Cynamonie – czytanie pamiętników wielkich zbrodniarzy (lub nawet tylko ich pomagierów) ma w sobie coś obrzydliwego. Wywołuje to skojarzenia z mordercami, najlepiej seryjnymi, którzy tuż po procesie, w więzieniu, zaczynają pisać książkę i… na pniu sprzedają do niej prawa jakiejś wytwórni filmowej, zarabiając kilka milionów dolarów. Amerykańska demokracja ma takie meandry. Duży rynek, duże wytwórnie filmowe, dużo pieniędzy do zarobienia, duże zainteresowanie publiczki, która z wypiekami łyka takie rzeczy.
    A jednak pamiętniki Speera niezupełnie pasują do takiego schematu. Nie czyta się ich po to, żeby dowiedzieć się, jak te zbrodnie były dokonane. Chodzi raczej o analizę psychiki „normalnego człowieka”, który w jakimś momencie zaczyna wspierać zbrodniczy reżim. Dlaczego to robi? Co takiego jest w człowieku, że przestaje przejmować się zbrodniami i je usprawiedliwia? (Bo nie wierzę, że nie wiedział). Nie powinniśmy się zajmować zbrodniarzami? A czy w takim razie będziemy umieli rozpoznać u siebie podobne symptomy?
    Mam wrażenie, że oskarżasz Gospodarza o fascynację zbrodniarzem, bo to przeczytał i o tym napisał. Moim zdaniem to co innego.

  79. cynamon29 pisze: 2010-11-22 o godz. 19:03

    „Sam żyję Redaktorze Passent 26 lat w Niemczech, dawniej BRD.
    Mam szerokie kontakty z gronem nauczycielskim, naukowcami, ludżmi
    intelektu – ale żaden z nich , rodowitych Niemców nie podpisałby się
    nawet “krzyżykiem” pod Pańskim felietonem.
    Przykre ale prawdziwe.”

    Zyje pan wsrod „nauczycieli, naukowcow, ludzi intelektu” i po 26 latach popisuje sie pan na forum wciaz na nowo nieznajomoscia najprostszych faktow o RFN? Teraz powiela pan wyobrazenia polskiej prowincji, ze nie ma juz RFN (=BRD), ze teraz sa juz tylko Niemcy. Tymczasem sami Niemcy sa bardzo dumni z obchodow 60 rocznicy istnienia RFN:
    http://www.freiheit-und-einheit.de/cln_183/FuE/DE/Home/Startseite_node.html

    Q pisze: 2010-11-22 o godz. 16:53
    **@Kraczkowski – własnie “kłamstwo smoleńskie ” ale to prawdziwe , pisowsko – macierewiczowskie , popierane przez niemal 20 % durniów , ślepo wierzących “wodzowi ” jest przyczynkiem do powstawania totalitaryzmów !**

    Panska podatnosc na totalitaryzm nie pozwala panu dostrzec faktow, min., ze Maciarewicz i jego zespol walcza o wyjasnienie prawdy o Smolensku bez wstepnego wykluczania zadnej przyczyny. Roznica polega na tym, ze krytykuja sabotaz wyjasniania przyczyn przez rzad i media PO i jak najbardziej slusznie podkreslaja mozliwosc zamachu, poniewaz pomijanie mozliwosci zamachu – od samego poczatku – oznacza ryzykow, ze stwierdzenie zamachu za pozno ulatwi unikanie sprawiedliwosci przez zamachowcow oraz spelnienie ich politycznych zamiarow. Stwierdzenie przypadku pozniej niz wczesniej nie zawiera zadnego ryzyka.

    ET pisze: 2010-11-22 o godz. 18:57
    „Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-22 o godz. 16:21
    Pan przekracza granice zdrowego myslenia porownujac kogokolwiek do AH.”

    Na stacji metra w Norymberdze „Rathenauplatz”:
    http://www.nahverkehr-franken.de/ubahn/bahnhofe/rathenauplatz.html
    sciane zdobi duzymi literami (na zdjeciach powyzszego linku obciety by pokazac popiersie Rathenau i Herzel´a) slynny cytat Rathenau (niemiecki Zyd, minister spr. zagr. Republiki Weimarskiej): „Denken heißt vergleichen!” – „Myslenie oznacza porownywanie!”
    Cytat powraca wciaz przy roznych okazjach, np.:
    http://blog.mobbing-gegner.de/index.php?/archives/427-Walther-Rathenau-Denken-heisst-vergleichen!.html

    Gdyby sie pan zastanowil, to dostrzeglby pan takze, ze „porownywac” pokrywa sie znaczeniowo z „odrozniac”, to ta sama czynnosc. Zycze mniej GW, a wiecej samodzielnego myslenia.

    Hitler jest skrotem myslowym takze dla wzbogacenia prawa miedzynarodowego o karalnosc zbrodni przeciwko ludzkosci, ktora jest od Trybunalu Norymberskiego nieautoryzowana przez RB ONZ-tu wojna agresywna, taka jak np. napasc na Polske w 1939r. lub na Irak w 2003r.

  80. eva47 pisze:
    2010-11-22 o godz. 08:55

    Szanowny Panie Passent,

    powoli przestaje Pana rozumiec. Jak moze Pan polecac swoim czytelnikom pamietniki masowego ludobojcy?
    Mieszkam juz 30 lat w Niemczech, historia II wojny interesuje mnie rzeczywiscie, obejrzalam w niemieckiej tv setki programow na ten temat i wiem ze Speer nie byl ani troche lepszy niz Himmler, Goebbels i inni bandyci. Pomysl wziecia tej ksiazki do reki napawa mnie wstretem.

    Pan Speer po wyjsciu ze Spandau zostawil swoja “stara”, wierna, czekajaca na niego zone i znalazl sobie nowa 20 lat mlodsza blondynke.

  81. Stary Polak z PRL-u pisze: 2010-11-22 o godz. 18:59

    „Niestety pamiętniki przydupasów krwawych dyktatorów mają moc magnetycznego przyciągania uwagi.”

    Dlaczego „niestety”? To bardzo pouczajace, np. Niemcy wymusili na swej elicie powstrzymanie sie od udzialu w napasci na Irak wlasnie dzieki wieloletniej analizie Nazizmu.

    Pogromcy i ofiary Nazizmu sa najwyraznie berdziej sklonni powtarzac jego zbrodnie i bledy poniewaz uwazaja, ze wiedza lepiej i nie potrzebuja zadnych nauk o czlowieczenstwie, o godnosci ludzkiej, o zbrodni przeciw ludzkosci.

  82. Szanowny Panie ET

    „Z tego wszystkiego pozostal mi li tylko jezyk…”

    Myli sie Pan.
    Po pierwwze nie jest Pan sam.
    Po drugie pozostala nam kultura tej czesci Europy.

    P.S.
    Ten kto zasmakowal Tuwima tuwimskim pozostaje.

    Slawomirski

  83. eva47 pisze:
    2010-11-22 o godz. 08:55

    Mieszkam juz 30 lat w Niemczech, historia II wojny interesuje mnie rzeczywiscie, obejrzalam w niemieckiej tv setki programow na ten temat i wiem ze Speer nie byl ani troche lepszy niz Himmler, Goebbels i inni bandyci. Pomysl wziecia tej ksiazki do reki napawa mnie wstretem.

    Pan Speer po wyjsciu ze Spandau zostawil swoja “stara”, wierna, czekajaca na niego zone i znalazl sobie nowa 20 lat mlodsza blondynke.

    Droga evo, a coz to za przyjemnosc, popatrzec sobie na pudrowana obsade w pseudohistorycznych filmidlach o Hitlerze. O wiele korzystniej poczytac wlasnie takie ksiazki jak Speera, czy niclasa Franka „meine deutsche Mutter”, by poznac motywy ich dzialania. przez to, ze sie na nich Pani pooburza niewiele ani Pani skorzysta, ani ludzie obok. A polski neonazizm, taki jeszcze siermiezny i smieszny tez jest neonazizmem i trzeba go zwalczac z korzeniami. Speer byl zafascynowany Hilterem i przyznaja sie do tego zupelnie otwarcie. Polscy nazisci tez sa nim zafascynowani, tylko to brzydko w Polsce o tym mowic, skoro ten naród jest mesjaszem narodów. Ale prosze pamietac, rowniez Hiltler zaczynal biednie i siermieznie, w przytulku, az tlumy poszly za nim. Znajac fascynacje innych, mozemy sie uczyc, co zrobic, by temu zapobiec. Währet den Anfängen, równiez w Polsce.

  84. Kartka z podróży pisze:

    2010-11-22 o godz. 16:55
    Uzupełnienie do wpisu TJ z 14.13
    Harald Welzer, psycholog społeczny w wywiadzie dla GW pt “Każdy może być mordercą” mówi – ” …Gdyby deportacje Żydów zaczęły się w 1933 r., ogromna większość ludzi uznałaby to za absolutnie nie do zaakceptowania. Wtedy Hitler był wprawdzie już u władzy, podejmowano pierwsze antyżydowskie kroki, ale rzeczywistość społeczna była stosunkowo normalna, tzn. nie różniła się wiele od tej dwa czy trzy lata wcześniej. Wyciąganie ludzi z mieszkań, ładowanie ich na ciężarówki i wywożenie do obozów było nie do pomyślenia, mimo iż wielu ludzi miało antysemickie poglądy. Ale takie postępowanie uznano by za niepasujące do cywilizowanego kraju. Ledwie osiem lat później to wszystko było już jak najbardziej oczywiste i nie budziło w tej samej znakomitej większości żadnych oporów. Co się stało w czasie tych ośmiu lat? To stopniowy proces przeformatowywania tego, co uważa się za oczywiste i moralne. To jest ten decydujący moment: ci, którzy w 1941 r. w Berlinie-Grunewald stoją na poboczu drogi i obserwują, jak deportuje się Żydów, na których mieszkanie już się zgłosili i wzięli udział w aukcji pochodzących z niego przedmiotów, wcale nie muszą przezwyciężać moralnych oporów. Uważają się za tak samo moralnych, jakimi byli w 1933 r., kiedy takie rzeczy nie mieściły im się w głowie. Standard tego, co uważają za dobre lub złe, zmienił się całkowicie. …”

    Mój komentarz

    Sadzę, ze niedoceniany jest najważniejszy aspekt zniewolenia umysłów (dobrowolnego!) i milczącej zgody Niemców na zbrodnie.

    Moje zdanie jest następujące. Po latach lektur i indagacji byłych obywateli III Rzeszy dostąpiłem pewności, że wszyscy oni wiedzieli o zbrodniach. Niepodważalnym dowodem jest fakt, że wszyscy oni mieli świadomość opresji, terroru, byli świadkami na żywo lub wiedzieli z relacji bliskich lub znajomych o wymierzaniu bezwzględnych i surowych kar, a w świadomości potocznej istniało mnóstwo fraz ostrzegających typu – siedź cicho, pssst, bo możesz dostać w dupę lub trafić TAM (i tu powszechnie znany w III Rzeszy gest ujęcia dłonią szyi).

    Terror pozwalał sprawniej rządzić, wzmacniał dyscyplinę, eliminował narzekanie oraz spychał zwątpienie w ustronne miejsca.

    Jak pisze Kartka musiał zaistnieć przełomowy moment, gdy odwrót został odcięty, gdy ludzie zdali sobie sprawę, że moralne oburzenie jest passe i nie ma sensu kopanie się z koniem.

    To był moment totalitaryzacji państwa, gdy powszechne nastroje zadecydowały, a naziści uchwycili wszystkie nici i po wypełnieniu przesłanek organizacyjno-prawnych oraz czysto technicznych stali się panami dusz.
    Czas, w którym ludzie poczuli nad sobą totalitarną władzę był początkiem końca reagowania emocjonalnego, moralnego. Ostał się ino zimny pragmatyzm przyprawiony hajlowaniem.

    Jedni zaakceptowali zmianę z radością, drudzy z konieczności, bo to Herr Miller – der Kampf, inni z zaciśniętym gardłem wypowiadali sakramentalne „jawohl”.
    Wszyscy stali się posłuszną masą, niezależnie od stanu – czy to był solidny mieszczanin, czy awansowany na majstra robotnik, czy naukowiec sięgający po sukces.

    Zeitgeist stał się ważniejszy od moralności, obywatele stali się z dnia na dzień zakładnikami swoich dążeń do wielkości o której nie wiedzieli, ze ta miała wtedy, w tamtejszych warunkach wymagania przerastające ich wolę, których, jak się szybko przekonali, spełnianie im gorliwsze, tym bliżej przepaści prowadzi.

    To był mechanizm nieznany, nie doświadczany w nowożytnych społeczeństwach, rozwijający się w sposób nie do przewidzenia w otoczeniu sprawnie działających urządzeń ustrojowych oraz nowoczesnej techniki, w tym medialnej (prasa wielkonakładowa, radio w każdym domu, projektor filmowy w każdym powiecie), co ciekawe przy pozornym poszanowaniu godności ludzkiej (pan H. nie zapominał głaskać płowych czupryn młodego narybku) i tkwiącego w ludziach zapotrzebowania na rytuały (sztandary, pochody, śpiewy).

    Totalitaryzm był opakowany we wzniosłe z pozoru hasła i przeciętny człowiek nie był sobie w stanie z tym poradzić, odpowiedzieć na pytanie – dokąd to wszystko zmierza. To dziś my jesteśmy mądrzy po szkodzie i łatwo sobie filozofujemy wykpiwając łatwość z jaką Niemcy dali się wplątać w nowoczesny humbug.

    Doświadczenia totalitaryzmów w społeczeństwach zaawansowanych cywilizacyjnie, dysponujących licznymi środkami przymusu i narzędziami propagandy nie były na początku 20 wieku znane i dlatego forma ta jako naturalna w ewolucji władzy zajaśniała bez większych sprzeciwów równocześnie na Dalekim Wschodzie i w kilku krajach Europy. Niemcy byli najbardziej konsekwentni.
    Starali się robić swój nowy ustrój jak najsprawniej, konsekwentnie, systematycznie. To dlatego jeden z blogowiczów nazwał Speera i to całe towarzystwo technokratami. Tak, byli zgrają technokratów. Realizowali wytrwale i konsekwentnie swój projekt dla świata. A że się nie udało i wyszła zbrodnia?

    Teza o zbrodni jako immanentnym składniku systemu dla znakomitej większość obywateli niemieckich zaraz po wojnie była bardzo dyskusyjna. Owszem przyznawano się do przegięć na pewnych odcinkach, ale gdzie tego nie było. Przy realizacji tak wielkiego, jak dzisiejszym językiem mówimy – projektu, muszą się zdarzać wypadki, wpadki, a niekiedy przegięcia są koniecznością. Zwyczajnie, w chwilach zagrożeń nie ma czasu na jurysdykcyjne dzielenie włosa na czworo. A więc w pewnym sensie można w tak pokrętnej logice(notorycznie wykorzystywanej przez Speera w dzienniku) użyć sformułowania – to nie zbrodnia, to konieczność lub błąd.

    Większość Niemców zaraz po wojnie i długo potem miało poczucie krzywdy. Ich państwo okrojono, poddano pod rozkazy okupantów, upokorzono bardziej niż po I Wojnie Światowej, wyśmiano przegranych władców, podeptano sztandary, Niemcom uszyto buty zbrodniczej nacji, wymuszono zgodę na niechcianą demokrację typu anglosaskiego.
    Trauma porażki, jaka dosięgła Niemcy była tak samo totalna, jak ich entuzjazm dla nazistów dziesięć lat przedtem.

    Jednak mimo wszystko Niemcy się pozbierali. To pozwala patrzeć w przyszłość.

    Pzdr, TJ

  85. Sebastian pisze:

    2010-11-22 o godz. 17:20

    Szanowny Panie Sebastianie

    Coraz wiecej ludzi mieszka w miastach. Podobno 70% ma w nich mieszkac. Fakt mieszkania w miescie nie zamienia agrarnego czlowieka w bestie. Natomiast wychowanie w ksenofobii, nacjonalizmie, religii moze zaowocowac zgnilymi jablkami. Jestesmy skazani na zycie w miescie.
    Nie ma powrotu na wies(Kochanowskiego).

    Slawomirski

  86. Ryba 25 pisze:

    „2010-11-22 o godz. 11:07
    Tym , którzy uważają, że nie należy czytać biografii dyktatorów, w tym tak okrutnych jak Stalin, czy Hitler, należy zwrócić uwagę, że sami chętnie dyktowaliby, co czytać należy.”

    nawiedzony przenikliwoscia swojego umyslu

    Slawomirski

  87. Q pisze:

    „2010-11-22 o godz. 16:53
    Nic tylko poprzeć @ Rybę 25 . Tym , którzy pouczają Passenta ”

    wyznawca TPPR

    Slawomirski

  88. 28 czlonkow NATO, kilkudziesieciu premierow i prezydentow ustawia swiat w Lizbonie, w Polsce wlasnie odbyly sie wybory, ja sie rozpaczliwie dobijam do „drzwi panskich” na Blogu, Prezydent Rosji przyjezdza do Polski, Prezydent USA dziekuje polskiemu, chichra sie z nim w Lizbonie, i chce go miec nachmiast w Washington, a pan Passent opisuje nam jakies ksiazczyny, ktore mu akurat w reke wpadly. Main stream w Polsce i na swiecie swoja droga, a pan Passent swoja. Polityka Swiata az sie trzesie od sensacji ale sztandarowy Blog „Polityki” nawet tego nie zauwaza. Nepal. Albo inne Timbuktu. Czyzby Pan juz kompletnie spierniczal, Szanowny Panie Redaktorze ?

  89. hitler, stalin cala ta banda komunistyczna z ubieglego wieku, juz nie jest tematem tego pokolenia. SS wymarlo, jak ubeki.Choc do konca zyli dobrze. Taki Speer swoje odsiedzial. ale jakby nie patrzec, porazajaca wiekszosc nazistow spedzila dostane zycie w BRD, czy USA.
    Ale co do okien Sperr mial racje, niemieckie okna porazaja swoja niesamowita innoscia, proporcja, w sumie o pieknosci budowli, mowia nie mury ale wlasnie okna. Bedac w Berlinie podziwiam, ile architektury Speera jest do dzsiaj w znakomitym stanie funkcjonalnym i przemycajacym ciagle cos – co jednak bylo, niezaleznie od dzsiaj panujacej historii zwyciezcow.

  90. wucet pisze:

    2010-11-22 o godz. 13:03

    Sluszna krytyka redaktora Passenta.

    Slawomirski

  91. ET pisze: 2010-11-22 o godz. 18:57

    „Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-22 o godz. 16:21
    Pan przekracza granice zdrowego myslenia porownujac kogokolwiek do AH. Pana prymarne oraz bezmyslne refleksy sa nie tylko niesmaczne…”

    Najwyrazniej panskie zaslepienie siega tak daleko, by nie dostrzegac, ze wszystkie wojny agresywne naleza do tej samej kategorii „wojny agresywnej”, a odpowiedzialni za nie zbrodniarze wojenni, mali i wielcy, takze naleza do tej samej kategorii. Hitler, pomijajac ofiary jego polityki, byl prywatnie nie mniej sympatyczny niz Blair, czy Kwasniewski:
    http://www.youtube.com/watch?v=mIA49jU_lZw
    , a ofiary Hitlera, pomijajac ilosc, czesto cierpialy tak jak mordowani iraccy cywile, dzieci, kobiety, bezbronni.

  92. Ciekawy wpis, kilka ciekawych kommentarzy, np. TJota, Ryby, Sebastiana, Kartki z podróży, niestety wiele czepiania się. Cynamonie: Jaki zachwyt?

    I ja chcę podrzucić drobny przyczynek do tematu.

    Jakże często przewija się, we wszystkich odmianach i przypadkach, tu i w innych dyskusjach o naziźmie i Hitlerze słowo „fascynacja”, „zafascynowanie”. Słowo to, dzisiaj powszechnie używane, w całkiem niewinnych kontekstach, należy tak naprawdę do języka czarnej magii i zawiera w sobie sens ubezwłasnowolnienia. To chyba prawda, że jednym z aspektów zadziałania ideologii nazistowskiej na miliony była fascynacja, uwiedzenie, które, żeby zadziałać musiały paść na podatny grunt, o którym zresztą dokładnie piszą moi poprzednicy i inni historycy:), więc nie będę się powtarzać.

    Ingmar Bergman, wielce ceniony także w Polsce, jest tu jako Szwed, a więc nie Niemiec dobrym przykładem. Jako 18-latek mieszkał przez sześć tygodni w rodzinie niemieckiego pastora w Weimarze, widział i przeżywał codzienne histerie, a przede wszystkim sam uczestniczył w wiecu, na którym przemawiał Hitler. I wyznał p latach: „Wrzeszczałem jak inni, wyciągałem rękę jak inni, wiele lat byłem zachwycony Hitlerem, a jego późniejsze klęski zasmucały mnie.” Tak naprawdę to Bergman nigdy nie uwolnił się od tej fascynacji. Kiedy zostały otwarte obozy koncentracyjne był przerażony, jednak poznane fakty traktował jako osobistą zniewagę, Nie popchnęły go one do głębszej refleksji.

    Do tego, co piszę o Bergmanie trzeba dodać, że nie tylko jego ojciec i bracia, ale także prawie całe jego otoczenie, w którym wzrastał i dojrzewał to szwedzcy faszyzujący nacjonaliści i antysemici.

    Czyli fascynacja padła na podatny grunt. A taki istniał przeciż w Niemczech od dziesiątków lat. Już w XIX wieku np. istniała partia antysemicka!

    Współczesny historyk niemiecki, którego badzo cenie, Goetz Aly, bardzo ciekawie pisze o tym, jak Hitler korumpował ludność: Ustrój był (narodowo)socjalistyczny, czyli dawał przywileje, przede wszystkim drobnomieszczaństwu, bessa lat 30tych została zinstrumentalizowana jako konkretne osiągnięcie nowej władzy, ludność stała się czynnym uczestnikiem grabieży Żydów – tanio kupowano meble i inne przedmioty po wypędzonych lub zamkniętych w obozach koncentracyjnych Żydach, zajmowano ich mieszkania – a przede wszystkim ich stanowiska pracy i firmy. Itd.

    Inny motyw: Jest taki piękny, wszystkim chyba znany wiersz Goethego, „Erlkoenig”. Metaforycznie opisane jest w nim uwiedzenie – stan, który w konsekwencji nieodwołalnie prowadzi do śmierci, do unicestwienia. I tak też wyglądał koniec rządów ukochanego wodza: Miliony uwiedzonych poszło za „królem-marą”, oddało chętnie życie, piękne niemieckie miasta zostały zrównane z ziemią i gdyby nie Stalin i widmo komunizmu, kraj niemiecki zostałby pozbawiony calutkiego przemysłu i zostałby na wiele lat krajem rolniczym.

  93. ET pisze: 2010-11-22 o godz. 18:57

    “Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-22 o godz. 16:21
    Pan przekracza granice zdrowego myslenia porownujac kogokolwiek do AH. Pana prymarne oraz bezmyslne refleksy sa nie tylko niesmaczne…”

    Adolf Hitler odbija sie w Ewie Braun jak w lustrze, jesli Ewa kochala Adolfa taka wieczna miloscia, to przez nia mozemy zblizyc sie do poznania i zrozumienia Adolfa:
    http://www.youtube.com/watch?v=ztjju_JAXxM&feature=related
    http://www.youtube.com/watch?v=wQyNeHDlkTo&feature=related
    http://www.youtube.com/watch?v=Jx_O1clkZwc&feature=related

  94. Autor z felietonu Passenta – Speer, jako mlody czlowiek, w towarzystwie na Obersalzberg:
    http://www.youtube.com/watch?v=dZBAcU3jxg0&NR=1

  95. mw, 20:26
    Chyba
    „to tell the truth, the whole truth, and nothing but the truth”
    i nie na flaszkę.
    Dziękuję i pozdrawiam

  96. Owo uwiedzenie o którym pisze Therese Kosowski tak obrazowo opisała Leni Riefenstahl, która trafiła przypadkowo na wiec z udzialem Hitlera – „…Byłam zbyt daleko, bym mogła dojrzeć twarz Hitlera, ale gdy wrzaski zamarły, usłyszałam jego głos: – Towarzysze Niemcy i Niemki! – W tej samej chwili doznałam niemal apokaliptycznej wizji, której nigdy nie zapomnę. Wydawało mi się, że powierzchnia ziemi rozwiera się przede mną, a z jej środka wytryskuje olbrzymia struga wody, tak potężna, że sięga nieba, a ziemia trzęsie się w posadach. Byłam jak sparaliżowana. Choć nie mogłam zrozumieć większości tego, co mówił, byłam tym urzeczona i miałam poczucie, że ta widownia poszłaby za nim wszędzie….” Skutkiem tego uwiedzenia był natchniony film „Tryumf Woli” przy którego realizacji pomagał Riefenstahl właśnie Speer odpowiedzialny za oprawę architektoniczną zjazdu w Norymberdze.
    Pozdrawiam

  97. ET pisze: 2010-11-22 o godz. 18:57

    “Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-22 o godz. 16:21
    Pan przekracza granice zdrowego myslenia porownujac kogokolwiek do AH. Pana prymarne oraz bezmyslne refleksy sa nie tylko niesmaczne…”

    Te ujecia potwierdzaja, ze Hitler byl prywatnie bardzo ujmujacym, lubianym przez dzieci, ktore instynktownie czuly w nim dobro, charyzmatycznym czlowiekiem:
    http://www.youtube.com/watch?v=c9GymQr5_ZI&feature=related
    Jesli odrozni pan Hitlera od Bush´a Blair´a, czy Kwasniewskiego, to dowie sie pan sporo o sobie samym.

    A czyz Ewa Braun nie ma lepszej figury i nie jest bardziej wysportowana niz Kwasniewska? Czyz nie prezentuje sie lepiej na schodkach do samolotu niz Komorowska?
    http://www.youtube.com/watch?v=xjLg3GWzS3A&feature=related

  98. Słoń a sprawa polska
    Hitlera pod sąd już nie oddamy a Speer swoje odsiedział.
    Więc sprawę ich możemy uważać za zamkniętą.
    Dziwi jednakże mnie fakt że nikt z blogowiczów nie zająknął się nawet
    nad//uwiedzeniem// p. Jakubiak , nie mówiąc już o rzymskich salutach przecież kultywowanych w kraju nad Wisłą. Nikt nie słyszał żydzi do gazu ? przecież były reportaże. Nikomu nic nie mówi hasło JAK ZNAJDZIEMY POŁAMIEMY.Nocne pochody z racami w ręku są znane – dziś ta tradycja zostaje wskrzeszana
    Kiedyś tu na blogu pytałem gdzie jest // o // zero chamstwa.
    Cisza była jak makiem zasiał. Dziś można powtórzyć , GDZIE JEST POCZĄTEK WSPÓLNEJ DROGI KU ZBRODNI.
    Możemy więc wybrzydzać się na nazistów ale chyba lepiej jest czytać ich pamiętniki by wiedzieć jak ICH ścieżki omijać.
    ukłony

  99. Są trzy rodzaje rozumów:
    – taki co rozumie sam z siebie
    – taki co rozumie, gdy mu dopomóc
    -i taki co nic nie rozumie
    Pierwszy jest najwyborniejszy
    Drugi jest wyborny
    trzeci jest najczęściej spotykanym.
    Nietzsche

    Przeczytałem 1/3 komentarzy i jestem w szoku każdy z tekstu zrozumiał coś innego a kilku nic nie zrozumiało.
    Przez Hitlera w każdej rodzinie w Europie powstały jakieś straty, materialne, złamane kariery a w naszej części kontynentu życie straciło po kilka osób z każdej rodziny. Nie jest tu ważna narodowość, wyznanie status, społeczny – wszyscy kogoś stracili.

    Podstawowe pytania: Jak mogło do tego dojść? Czy można było to przewidzieć?
    Jak to się stało że w środku Europy w jednym z przodujących państw obywatele w wyborach wybierają szaleńca. Ludzie nie pamiętają o kosztach wojny z przed 20 lat Jeszcze dzisiaj w większości wiejskich parafialnych kościołów są tablice z nazwiskami poległych w I wojnie, toż to przecież całe pokolenie, całe roczniki młodych mężczyzn oddało bezsensownie życie. I co po 20 latach okazało się, że po kilku latach kryzysu warto się dać uwieść, warto jeszcze raz wstąpić do tej samej rzeki zasłuchanym w ideę o przestrzeni życiowej o wyjątkowości własnego narodu.
    Można by się zapytać czy taki Wódz mógłby się pojawić w Polsce, albo u sąsiadów, i ile by nas to kosztowało? Czy my mamy jakieś mechanizmy co nas ochronią nas, że do władzy nie dojdzie tyran?
    Że może w Polsce wygrać wybory człowiek znikąd, panujący nad tłumem, udowodnił nam casus Tymińskiego. Wygrywająca partia może liczyć na spragnionych władzy aktywistów co w niejednym ugrupowaniu pracowali, że to miernoty to tym lepiej dla szefa. O tym, że Jesteśmy wyjątkowi to nie jeden polityk zapewnia nas już w tej chwili. Wprowadzenie rządów kanclerskich ograniczenie w dobrej wierze immunitetu posłom może tylko ułatwić dopięcia celu.
    A jak dojdzie do tego cud gospodarczy to i następne wybory da się wygrać.

    Więc proszę nie wybrzydzać, że książka została napisana na jakimś tam papierze tylko proszę przeczytać, pomyśleć i rozejrzeć się po Europie i po naszym kraju. Łatwo potępiać gdy pijana grupa kibiców „zamawia pięć piw” ale nie jest to tak oczywiste, gdy pojawiają się idee, że władza jest bardziej światła niż społeczeństwo więc powinna sama podejmować decyzje w imieniu tego społeczeństwa.

  100. Czytam, czytam i własnym oczom nie wierzę. Czytelnicy każdego bloga to ludzie, którzy korzystają z otwartości gospodarza i jego chęci, by dzielić się tym, o czym aktualnie myśli. Uważam więc za rzecz naturalną szanowanie poglądów i wyboru tematyki prezentowanej na blogu (w końcu jak idziemy do kogoś w odwiedziny to nie zaczynamy od krytykowania firanek). Tymczasem czytelnicy bloga D. Passenta nagle uzurpują sobie prawo nie tylko do tego, żeby komentować wypowiedzi Gospodarza, lecz także do tego by je redagować, przeinaczać, wyśmiewać… Co się stało z ludźmi, którzy dotąd zawsze byli kulturalni?
    Rozumiem, że ktoś, kto twierdzi, że nie należy czytać Speera sam wystawia świadectwo swojej inteligencji (podobnie jak ktoś, kto uzurpuje sobie prawo do decydowania, czy wolno oburzać się stringami na hełmie). Niezależnie od tego jednak moje oburzenie narasta. Stąd więc chciałabym wyrazić swój ogromny szacunek wobec P. Daniela Passenta za świętą cierpliwość, z którą to znosi.
    Oszołomów w naszym kraju nigdy nie brakowało. Miałam tylko nadzieję, że są miejsca, do których nie docierają…

  101. Przyznam sie ze nie wiem dlaczego podlaczam ten wiersz KIGa. Bo ten dzisiejszy „wiejacy wiatr historii” chyba ani razu nie naruszyl naszej przestrzeni powietrznej.
    ********************
    Ballada o trzęsących się portkach
    Konstanty Ildefons Gałczyński

    Ballada o trzęsących się portkach

    Posłuchajcie, o dziatki,
    bardzo ślicznej balladki:

    Był sobie pewien pan,
    na twarzy kwaśny i wklęsły,
    miał portek z piętnaście par
    (a może szesnaście)
    i wszystkie mu się trzęsły:

    włoży szare: jak w febrze;
    włoży granatowe: też;
    od ślubu: jeszcze lepsze!
    marengo: wzdłuż i wszerz.

    Krótko mówiąc, w którekolwiek portki
    kończyny dolne wtykał,
    to trzęsły mu się one
    jak nie przymierzając osika.

    w ten sposób, przez trzęsienie,
    pan żywot miał bardzo lichy,
    bo wszędzie, gdzie wszedł, zdziwienie,
    a potem śmichy i chichy.

    W końcu babcia czy ciocia,
    już nie pamiętam kto,
    powiedziała do tego pana:
    „Chłopcze, ty uschniesz, bo

    nad portek sprawą przedziwną
    wylałeś trzy morza łez,
    a znowu nie jest tak zimno,
    więc spróbuj chodzić bez.

    Toć są materiały urocze.
    Toć są, kochanie. Toć.
    Ty kup sobie jakiś szlafroczek
    i w tym szlafroczku chodź;

    lub od razu na zadek
    kup sobie spódnic troszkę,
    a na wszelki wypadek
    parasolkę. I broszkę;

    też innych rzeczy mnóstwo,
    kociackie ochędóstwo,

    rzęsy z drutu, najlony –
    i już będziesz urządzony,
    a wąsy sobie wyskub.
    I tak wyglądasz jak biskup”.

    Kupił pan sobie szlafroczek,
    chodził w szlafroczku roczek,
    ale tylko w ciemności,
    bo i szlafrok trząsł mu się cości;

    a portki schowane w kredensie
    też się nie zrzekły tych trzęsień;
    trzęsło się całe mieszkanko,
    kanapy i futryny,
    bo to był dom melancho i bardzo cyko ryjny.

    Tutaj się kończy ballada
    o portkach się trzęsących,
    z ballady morał gada,
    morał następujący.

    GDY WIEJE WIATR HISTORII,
    LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
    ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST
    TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM.

    Konstanty Ildefons Gałczyński
    1953

  102. @vlad – nie wiem, które budynki zbudował Speer, ale Berlina nie podziwiam. Jest ciężki i pozbawiony wdzięku. Chodzi mi o muzea nad Szprewą, chyba z lat 30-tych

  103. ma-ryja pisze
    2010-11-22 o godz.21.37

    Droga Ma-ryjo,
    zapomnialam napisac ze ogladam w niemieckiej tv wylacznie programy dokumentalne, ktorych nadaja tu mnostwo.
    Nie ogladam nigdy „pseudohistorycznych filmidel z pudrowana obsada” bo uwazam to za strate czasu. Ksiazke syna Franka „Der Vater. Eine Adrechnung.” i wiele innych tez czylatam.
    Mam wrazenie ze pisanie czegokolwiek na tym blogu nie ma sensu.

  104. @ Baltazar

    To nie Nietzche, a Machiavelli (cytowany tak z grubsza)…

  105. Niemcy i ich fascynacje, Włosi, Rosjanie….

    A nasza fascynacja jednym z większych rzeźników- Napoleonem?
    Niektóre postacie historyczne miały jakiś magiczny wpływ na zachowanie tłumów…….

  106. Panie Danielu i wszyscy, którzy komentują ostatnio wydaną książkę Speera. Przeczytałem, uważam, że ciekawa tylko miejscami. Ale Speer napisał też /skończył w roku 1969/ drugą książkę, nie zapiski więzienne, a pełne faktów i ocen wspomnienia z życia zawodowego i politycznego. To jest dopiero ciekawa książka! Polecam!!! W Polsce były dwa wydania: Albert Speer, Wspomnienia, mam drugie, z roku 1990, wydawnictwo MON.

  107. Zora4 pisze: 2010-11-23 o godz. 06:14
    „Czytam, czytam i własnym oczom nie wierzę.”

    Brał po pióro a teraz bierze pod klawiaturę. Przyjmuje do wiadomości propozycje lektur. Pisze, że jego zainteresowania często odbiegają od zainteresowań bywalców jego blogu. Stwierdzenie, że ma świętą cierpliwość jest banalnością bliskie stwierdzeniu, że jest grzeczny.

    Nasz Gospodarz jest osoba autonomiczną prowadzącą dom otwarty.
    Niedawno w zakończeniu felietonu zapytał jednego z komentatorów: „Co Pan robi na tym blogu?” Odczytałem to jako troskę o człowieka.
    Na tym blogu komentatorzy dbają o higienę. Również Ci z dużym temperamentem polemicznym i małą … hm… czułostkowością. Tu trolli zniechęca się treścią komentarzy i ich poziomem.

    eva47 pisze: 2010-11-23 o godz. 09:23
    „Mam wrazenie ze pisanie czegokolwiek na tym blogu nie ma sensu.”

    To co eva47 pisze powinno zgasić zdziwienie Zora4. Tu nie używa się słowa won.
    To jest nowoczesny salon ludzi uczących się jak porozumieć się SMSem i nie zrazić oraz chcących klasycznie od czasu do czasu pogadać. Jeśli ktoś zainspiruje Gospodarza to on to napisze. Gdy ktoś nieciekawi to on to przemilczy.

    To jest salon ekologiczny. Od dawna. Ma własność samooczyszczania.
    Gospodarz jest uwolniony od logistyki. Tak to się robi pół wieku.
    Gdy Rylski pisał: „Jesteśmy rasą młodą i dziką.”, to nie pisał o Gospodarzu a nowobogackich. A ja tu bywam jako nudzący się poczciwy. I nikt nie gna.

  108. @ Baltazar, godz. 01:01 i Zora4, godz. 06:16 – głęboki szacunek i uznanie za Wasze mądre wypowiedzi. Pozdrawiam

  109. Zora4 pisze:
    2010-11-23 o godz. 06:14

    Nigdy cie tu nie czytalem, mysle wiec ze twoj kometarz nie dotyczy rzeczywistosci. Ja to widze tak;

    Rozumiem ze Polityka nie jest rzecznikiem rzadu ani PO. Rowniez rozumiem ze zaden z dziennikarzy Polityki nie jest na etacie w PO ani rzadu. A na stronach i blogach tejze Polityki widac tylko i wylacznie Pro-PO owska propagande i tlamszenie PIS-u. To wydaje sie byc celowe. Rzad PO to miernoty i lajdacy ale PiS sluzy do odwracania od nich uwagi. W ten sposob Polityka buduje pozycje PO jako partii mniejszego zla ignorujac ich nieudolnosc i brak kompetencji. Za co 38 mln ludzi zaplaci.

    Gospodarz tego bloga zefiniowal juz zlo aboslutne. Zlem absolutnym jest Piso-kaczyzm. Piso-kaczyzm to najwieksza oblega jaka istnieje w jezyku polskim. W porownaniu z piso-kaczyzmem kazde inne zlo i przeklenstwo to malutki pikus. Co tam hitleryzm czy stalinizm. Co tam imerlializm z kolononializmem. Co tam kryzys, bezrobocie, emigracja, dlugi, zlodziejstwao KK !… Kogo to interesuje.

    W ciagu ostanich 3 lat nie widzialem ani jednej proby oceny pracy rzadu w Polityce. Pomimo takich okazji jak, prezentacje budzetow, 1, 2, 3 letnia rocznice rzadow PO-PSL. To jest przesada ze strony tygodnika ktory ma sluzyc spoleczenstwu. Polityka wlacznie z gospodarzem tego bloga sluzy tylko i wylacznie egoistycznemu interesowi kliki PO. Krytyka takiej postawy jest w pelni uzasadniona.

  110. Czytać to znaczy wiedzieć. A jak kto mądry, to i wnioski wyciągnie. I od kiedy to wiedza jest grzechem? Grzechem jest raczej ignorancja.
    Eva47 pisze: „Mam wrażenie ze pisanie czegokolwiek na tym blogu nie ma sensu.” Ależ ma sens! Pod warunkiem, że się pisze z sensem. Jak Ryba.

  111. Rado ;
    jeszcze teraz nie rozumia ,ze prawdziwie WIELCY tego swiata
    zawsze mysleli o innych ,prawdziwie MALI tylko o SOBIE.
    To przeciez takie proste ,nie P. Redaktorze ?
    …Wiec nie ukrywajcie sie pod plaszczykami obludy
    / cytat Grass /… kazdy z was ma w szafie jakiegos trupa …

  112. Baltazar pisze: 2010-11-23 o godz. 01:01
    =======================
    (przepraszam, nie na temat… )

    >>>… pijana grupa kibiców “zamawia pięć piw”>>>

    Trzeci raz widze te wyrazenie i nie wiem co oznacza. Moglby ktos mnie oswiecic? ( 30 lat poza ojczysta gwara… ).

    Pamietam tylko. pacholeciem bedac, jak stary drwal zamawial piec piw… ale kibice…?

    Pozdrawiam. georges53

  113. TJ:
    Podczas lektury „Hitlera i potęgi estetyki” wyczytałem też, że Hitler nie zawiesił na czas wojny działania orkiestr (najważniejszych w kraju, ale było ich sporo) i nie dozwolił na pobór ich muzyków do wojska. Podobno było to działanie wyjątkowe w tym czasie. I tworzyło pozory normalności.

    Z innych lektur — próbowano badać opinie publiczne, choć oczywiście na niewielką i mylącą (być może) skalę — wyglądało na to, że tylko mniejszość członków NSDAP była antysemitami (więcej — większy odsetek wyrażał się o Żydach z sympatią, niż wyrażał postawy antysemickie). Do Zagłady przyczynił się więc może nie tyle antysemityzm, co obojętność i przyzwolenie na działania władzy.

    Przy czym naziści, przynajmniej w Niemczech (w krajach okupowanych pozwalali sobie na więcej) po doświadczeniach Kristalnacht, unikali przeprowadzania wielkich akcji antysemickich. Uznali, że wywołują one niezadowolenie ulicy i współczucie dla Żydów. Że lepiej jest wywozić pojedyncze rodziny, najpierw izolować i odsuwać. Myślę, że to istotny czynnik tej obojętności — nie widzi się krzywdy, jeśli już to odległą, wyizolowaną. Budzi może ona niechęć, ale nie przekracza progu buntu i odrzucenia nazizmu, jako takiego. Zwłaszcza w czasie wojny, gdy odrzucenie systemu politycznego może być uznane za zdradę własnego narodu.

    Baltazarze:
    Nie wiem, czy akurat wspomnienia Speera są tu najlepsze. Mnie uderzyła uwaga kolegi, który dokopawszy się jakiś wojennych gadzinówek uznał, że propaganda bardzo wykrzywia obraz Hitlera, przecież walczył on o takie aktualne wartości, jak europejska kultura zalewana przez wrogi komunizm…

    Przemówienia paru polskich polityków bardzo przypominały mi styl Hitlera i Goebbelsa — podobnie formułowane pretensje (nóż wbity w plecy), podobne poszukiwanie odnowy narodowej (przeciw komunizmowi, liberalizmowi, ‚żydostwu’ za nim się kryjącemu), ale też i taktyczne ustępstwa. I to kupowano.

    marit:
    O Berlinie się nie wypowiadam. Tyle, że może dodam, iż o ile pamiętam („Hitler i potęga estetyki”), Hitler cenił w Speerze nie tyle architekta (paru cenił bardziej), co sprawnego organizatora, potrafiącego przekuć ambitne projekty w rzeczywistość (przykładem mogła być Kancelaria Rzeszy).

  114. wiesiek59 pisze: 2010-11-23 o godz. 10:34

    „A nasza fascynacja jednym z większych rzeźników- Napoleonem?”

    Napoleon zagazowywal wiezniow jeszcze przed Hitlerem – zamykal ich pod pokladami okretow, zabijal gazem, a ciala wyrzucal za burte. Hitler, jak wiadomo, podziwial Napoleona i wzorowal sie na nim.

  115. the mentor pisze:
    2010-11-23 o godz. 11:43

    Zastanów się, KTO w naszym kraju czyta tygodniki, a „Politykę” w szczególności, a odpowiesz sam sobie na pytanie dlaczego na tych blogach przeważają opinie przeciwne Twojej…….

    Próba powołania prawicowego i opiniotwórczego tygodnika nieodmiennie kończyła się klapą finansową.
    Lis po przejęciu „Wprost” juz podniósł sprzedaż z 80 do 110 tysięcy…..
    Może prawicowo- kościelne i konserwatywne poglądy nie cieszą się w środowisku ludzi czytających i umiejących sklecić parę zdań wzięciem?

    Fiksatów i frustratów jest zbyt mało, by zatrudnić ich znaczącą ilość do produkcji wpisów blogowych?

  116. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-23 o godz. 12:31

    Poraża mnie Twoja znajomość historii…..
    Wykrwawienie polskich Legionów to tylko jedno z niewielu dzieł Napoleona.
    Ale mamy zasługę, byliśmy wierni aż do końca….
    Na koszt własny zresztą.
    San Domingo, Hiszpania, były tak samo w naszym interesie narodowym jak Irak i Afganistan? Tylko mocodawca się zmienił…..

    Na przykład hulki więzienne były normą we Francji, galery też……
    Dokształć się, nie tylko z Wojen Napoleońskich zresztą….
    Straciliśmy na nich autonomię i jakieś 200-300 tysięcy ludzi.

  117. georges53 pisze:
    2010-11-23 o godz. 11:58
    … pijana grupa kibiców „zamawia pięć piw”.
    Trzeci raz widze te wyrazenie i nie wiem co oznacza. Moglby ktos mnie oswiecic?

    Szanowny Panie George53.

    Krótko.
    Zaczęło się od tego, że za koalicji PiS-Samoobrona-LPR, przy podziale stołków ministerialnych, na zapotrzebowanie Romana G. (za przeproszeniem) stworzono ministerstwo, jakieś takie od rybactwa czy wędkarstwa czy od słonej wody (już nie pamiętam dokładnie) dla takiego wypierdka z Młodzieży Wszechpolskiej, któremu jakiś tabloid wynalazł, że jak był nastolatkiem i kibicem jakiejś piłkarskiej drużyny, w czasie podróży na mecz wychylił, na jednej ze stacji kolejowych, więcej niż połowę swego ciała przez okno wagonu (tę głupszą połowę, bo ta mądrzejsza uzbrojona w nogi została w korytarzu).
    Następnie wyciągnął przed siebie prawą rękę pod kątem wskazującym na co?
    – A no właśnie, na „zamawianie pięciu piw” przecież, bo o cóż innego mogło chodzić – nieprawdaż?

    Tak to w każdym razie zostało wyjaśnione przez młodego ministra i od tego czasu tego typu podobne gesty są czasami opisywane jako „zamawianie pięciu piw”, co też od razu precyzyjnie charakteryzuje zamawiajacego.

    Czy takimi zamówieniami zamawiający zasługują sobie na to by ich dłonie zaopatrzone były w ilość palców charakteryzującą zasłużonego drwala, to nie mnie o tym sądzić, bo sądy są rożne.
    Ktoś mi opowiadał, że w Arabii Saudyjskiej spotkał chłopaka, który przyszywał sobie rękę i po pytaniu – „Co się stało?” – ten odpowiedział – „wygrałem apelację.”

    Pozdrawiam, Nemer

  118. PAK pisze:

    2010-11-23 o godz. 12:01

    Mój komentarz

    Podzielam pogląd, że polityka nazistów była bardziej przewrotna, wielotorowa, wyrafinowana, podlizująca się przeciętnym obywatelom niż to się powszechnie sądzi.

    Stąd między innymi wynika kontrast między odbiorem Niemców podczas okupacji w Polsce, gdzie wypełniali oni misję zbrodniczą, a relacjami z wojennych Niemiec, które, o dziwo dla nas, w dużej części były sielankowe – normalne zwyczajne, uporządkowane życie. Znam relację z pierwszej ręki z życia rodzinnego wysokiego SSmana. Dobry ojciec, wyrozumiały właściciel, uczciwy, życzliwy człowiek, stonowany, refleksyjny gość. Zwyczajny Niemiec.

    Naziści, to byli (by) zwykli ludzie

    Wspomniano tu na blogu Napoleona – wojownik, reformator, charyzmatyczny władca – vive la imperatteur.
    Hitler – człowiek, któremu się nie wiodło, nie wiodło i wreszcie złapał szansę – na fali odwetu, na styku dwóch szalek – lewicowej i prawicowej kapitał dmuchnął w tę prawą i marzenie ekscentrycznego wojaka się spełniło – cały naród jemu – heil.
    Mao – człowiek na początku goły, niepozorny, bez szans, po kilku latach rzucił Chiny na kolana.

    To okoliczności i wola działania wynoszą ludzi na szczyty.
    Gdyby nie porewolucyjny bałagan Napoleon zapewne przeszedł by w stan spoczynku jako zasłużony dla królestwa generał.
    Gdyby nie powojenny chaos, Hitler by nie dostał szansy i dosłużył by się emerytury jako projektant nalepek do zapałek.
    Gdyby nie powojenny bałagan w Chinach, Mao zapewnie by wspominał w ogródku z kolegami emerytami piękne czasy, gdy dyrektorował miejscowej gorzelni na przykład.

    Gdyby nie nazistowski ruch i gorliwe przyklejenie się doń Speera, ten byłby zapewnie wziętym architektem z własnym biurem projektującym taśmowo wille dla strasznych mieszczan.

    Drugi problem, to pytanie – skąd się biorą zbrodniarze w aparacie państwa?

    W momentach dziejowych przemian są chwile, gdy rodzi się zapotrzebowanie na nowych ludzi, wtedy otwiera się mechanizm masowej selekcji, do której przystępuje spontanicznie tysiące ludzi spragnionych kariery, sławy, pieniędzy, władzy.
    Dużo osób wygrywa, lecz gdy następuje krystalizacja nowego układu sił, nowego ustroju, nowej władzy, to przewagę uzyskują najsprytniejsi, najbezwzględniejsi – rzetelność schodzi na dalszy plan, a inteligencja o tyle jest przydatna o ile jest sprawnie sprzęgnięta z bezwzględnością. Taki dwustopniowy mechanizm rodzi kandydatów na współsprawstwo.

    Dziś nauka dostarczyła nam dowodów, że prześladowcą może być niemal każdy (większość zwykłych obywateli). Straszna to hipoteza, lecz najprawdziwsza z prawdziwych – wykazał to po raz pierwszy zespół psychologów w słynnym eksperymencie więziennym przeprowadzonym na wydziale psychologii Uniwersytetu Stanford w USA.

    Tu w Europie dowodów na istnienie „naturalnego” potencjału „zbrodniczości” w każdym społeczeństwie dostarczyła wojna w Jugosławii. Życiorys takiego Karadzica pokazuje, że nobliwy, sympatyczny starszy pan to ten oprawca.

    Władza i ideologia maja paskudną właściwość rozgrzeszania ludzi z podłych czynów przedsięwziętych w imię utwierdzenia tej pierwszej, szerzenia tej drugiej. Rycerze na krucjacie cięli barbarzyńców z aureolami świętości nad hełmami, strażnicy w obozie koncentracyjnych zabijali w przeświadczeniu, że porządkują świat, a dodatkowo trochę przyjemności nie zaszkodzi.
    Władza daje placet, licencję na zabijanie, ideologia udziela mocy, usprawiedliwia, a gdy trzeba uświęca. Człowiek z góry rozgrzeszony staje się oprawcą.

    Trzeci problem – dlaczego faszyzm niemiecki zrodził najwięcej okrucieństwa i zbrodni.
    Odpowiedzieć można krótko – bo został konsekwentnie, do końca wypełniony czynem.

    Faszyzm włoski ocierał się o groteskę, hiszpański podobnie cyrkowy, ale groźny, wyszedł z konfliktu okrucieństw wzmocniony i przez dziesięciolecia męczył swoim bezwładem Europę. W Europie powojennej byliśmy świadkami prób faszyzacji w Grecji (czarni pułkownicy). Wszystkie te prawicowe ruchy były przyhamowane przez brak pewnych predyspozycji w społeczeństwach je doświadczających, przez niekorzystną statykę społeczną, w której interes jednostkowy więcej waży niż państwo. Na ubogiej glebie trudno wyhodować coś okazałego.

    Jakie są hipotetyczne perspektywy dla ruchów skrajnie prawicowych w Polsce? Marne. Istnieje kilkanaście różnych efemerydalnych, rachitycznych grupek, które się kotłują we własnych złudzeniach i sporach. Oby tak dalej. Polska gleba pod tym względem pozostanie mam nadzieję wyjątkowo nieurodzajna.

    Przytoczę jeszcze opowieść rodzinną. Otóż zdarzył się przed wojną w rodzinie (dalszej) endek zakajany. Pojechał na demonstrację do miasta, gdzie sądził, że narodowcy to potęga, która będzie maszerować ulicami wzywając lud do marszu na Kowno, ucinać brody Żydom i demolować sklepiki starozakonnych. Wrócił napałowany i ”spisany” przez policję. Wielki szacunek zyskały władze porządkowe w rodzinie za sensowne działanie.

    Pzdr, TJ

  119. georges53

    W uzupełnieniu podaję „zamawianie 5 piw” przez byłego prezesa TVP. tutaj.

    Nemer

  120. @georges53

    # georges53 pisze:
    2010-11-23 o godz. 11:58

    >>>… pijana grupa kibiców “zamawia pięć piw”>>>

    Trzeci raz widze te wyrazenie i nie wiem co oznacza. Moglby ktos mnie oswiecic? ( 30 lat poza ojczysta gwara… ).

    Hitlerowskie pozdrowienie – wyciągnięta dłoń (plus „Heil Hitler”) jak też rzymski salut bywał wykorzystany przez „Młodzież Wszechpolską” w czasie rozróby. Zaatakowani przez antyfaszystów politycy z tego ugrupowania tłumaczyli, że ten gest nie miał nic wspólnego z hitlerowskim pozdrowieniem – tak zamawiali z dala piwa u kelnerów – taki zrozumiały dla wszystkich gest – a 5 piw, bo tyle jest palców jednej ręki, przed ewentualnym uszkodzeniami ręki podczas bijatyki.

  121. eva47 pisze:

    2010-11-23 o godz. 09:23
    Wiec nie pisz, chetnie przeczytam…..
    ET

  122. do Zora4 pisze:

    2010-11-23 o godz. 06:14
    Problem polega na tym, ze nie czytanie bzdur jest uciazliwe, ich pisanie owszem. Zaprzestaj wiec mozolne zmagania z wlasnympisaniem, Pan Passent potrafi obronic sie sam.
    ET

  123. do Baltazar pisze:

    2010-11-23 o godz. 01:01
    Sluze pomoca.
    ET

  124. Nemer pisze: 2010-11-23 o godz. 14:20 & 2010-11-23 o godz. 15:00
    antonius pisze: 2010-11-23 o godz. 15:16
    ========================

    Dziekuje, usmialem sie serdecznie. Ah, ten lokalny koloryt… u mnie ( Australia ) tego nie ma. Ale sa inne, nie ma lekko…

    Serdecznie pozdrawiam
    Georges53

    P.S. Napisalem…
    >>>Trzeci raz widze te wyrazenie…>>>
    Chyba powinno byc „…TO wyrazenie…”…
    Eh, ta skleroza…

  125. Therese kosowski pisze:
    2010-11-22 o godz. 22:26

    „Ciekawy wpis, kilka ciekawych kommentarzy, np. TJota, Ryby, Sebastiana, Kartki z podróży, niestety wiele czepiania się. Cynamonie: Jaki zachwyt?”

    Droga Therese, prosiłbym o „ciut szerzej”, ciuteńkę.
    Pokieruj proszę „sterem, żeglarzem, okrętem…”!
    Dwojakość myślenia mnie (osobiście) rozbraja.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  126. do
    cynamon29 pisze:

    2010-11-22 o godz. 20:57
    Nie chodzilo mi o sensacje, lecz o zaproszenie na tani obiad w milym miejscu. Przewaznie jest tak, ze dobra chinska, vietnamska lub tajlandzka „kuchnia” podawana jest w miejscach nieciekawych. Dziekuje jednak za informacje o niemieckiej (czyt. berlinskiej) prowincji. Wlasnie potykam sie o berlinska historie w polnocnym zimnym (prawie hamburskim) deszczu. Wracajac jednak do naszych baranow, to Speer byl takim samym zbrodniarzem jak jego pryncypal i wielu innych, ktorym udalo sie uratowac glowe. Pozostajac w temacie, to jestem przeciwnikiem kary smierci. Jednoczesnie zwolennikiem spokoju, wiec prosze opanuj sie, bo ani HH nie jest wielkim swiatem, ani B wielka prowincja. Chociaz historia miast Hansy jest przeciekawa.
    Pozdrowionka z zyczeniami lepszego samopoczucia.
    ET

  127. Faszyzmu nie wymyslil AH. Faszyzm nie zginal wraz z AH.
    ET

  128. The Mentor, to, że tygodnik nosi nazwę „Polityka” nie oznacza, że jego celem jest kształtowanie poglądów politycznych. Przewagą „Polityki” nad innymi czasopismami od lat było – jak stwierdzał J. Giedroyc – unikanie skrajności i zbieranie „najlepszych piór”. Na blogu jednego z owych „najlepszych piór” gościmy i zamiast się zacietrzewiać, warto by było czerpać od niego wzorce (na przykład unikania skrajności)…
    Piso-kaczyzm, o którym wspominasz, nie jest tożsamy z poglądami jego zwolenników. Termin ten określa w większym stopniu sposoby prowadzenia (lub w zasadzie nieprowadzenia) dyskusji ideologicznych przez jego przedstawicieli, innymi słowy jest to synonim fanatyzmu. A fanatyzm zawsze i wszędzie, niezależnie od jego charakteru, jest złem absolutnym, bo opiera się na nietolerancji i braku krytycyzmu, czyli w zasadzie oznacza wyłączenie rozsądku. A bez rozsądku…

  129. Szanowny Panie Passent,
    Pana i wszystkich milujacych pisanie oraz czytanie zapraszam do udania sie w ciekawe miejsce na Bebelplatz w Berlinie (przy okazji lub wirtualnie)celem odwiedzenia pomnika „Puste regaly”. Jest to najciekawszy pomnik w Berlinie. Po powrocie z podrozy napisze o nim wiecej. Listopad jest wlasnie takim rocznicowym miesiacem, w ktorym warto o ksiazkach pamietac.
    Z powazaniem.
    ET

  130. wiesiek59 pisze: 2010-11-23 o godz. 10:34
    ====================
    >>>A nasza fascynacja jednym z większych rzeźników- Napoleonem?>>>

    # Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-23 o godz. 12:31
    ========================
    >>>Hitler, jak wiadomo, podziwial Napoleona i wzorowal sie na nim.>>>

    ja napisalem niedawno:
    georges59 pisze: 2010-06-28 o godz. 09:56

    (…)>>USA mogą sobie pozwolić (…)>>>
    …to akurat wlasciwie nic nowego; z tym sie zgadzam; czy to nie Pan Kanclerz Hitler mowil, ‚Nikt sie zwyciezcy nie bedzie pytal…’, albo niejaki Jozef, nieslawnej pamieci, ‚A ile to papiez ma dywizji?’, albo ten Hitler XIX wieku, co go tak Polacy kochaja ( bo ten akurat Hitler byl po naszej stronie… a jak wiadomo, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.), ‚Bog jest zawsze po stronie silniejszych batalionow’?.
    Nic to wiec nowego, ale towarzystwo raczej szemrane…”

    Ciesze sie, ze nie jestem jedyny ktory to skojarzyl.
    Ale…
    …ciekawe, ze zawodowi historycy na to jeszcze nie wpadli…

    Pozdrowienia,
    georges53.

  131. Slawomirski pisze:

    2010-11-22 o godz. 22:01
    —————————–
    Szanowny Panie Sławomirski,

    pozwolę sobie zawyrokować, że sam fakt mieszkania w mieście, nie musi zupełnie oznaczać, że dana osoba spełnia kryteria bycia rasowym mieszczaninem.
    Rasowe mieszczaństwo, to osiadłe od wielu pokoleń, para-obywatelskie/okopane w dominujących wszędzie stosunkach zażyłości oparych w dużym stopniu na wszelkich odmianach skorumpowania. Wielopokoleniowe mieszczaństwo, znajdfuje się na stosunkowo wysokim poziomie… zniewolenia/ upodlenia, jak mówi prof.Bauman/ wypracowanymi przez daną społeczność paragrafami . Przez wiele pokoleń , kolejne ekipy rządzących , za pomocą kolejnych przepisów prawnych, paragrafów, usiłowały „nauczyć ” mieszczuchów żyć w stadzie , co zwykle sprowadzało się, do zapanowania nad daną społecznością,- zwłaszcza bardzo istotnego we wcześniejszych epokach da danych społeczności mieszczaństwa. Gra rządzących z mieszczuchami, o zdominowanie tych ostatnich, doprowadzała do coraz bardziej skrajnych sytuacji w relacjach władza-mieszczaństwo. W czasach Hitlera, niemieckie mieszczaństwo znajdowało się na etapie, gdzie posłuch miała ta władza, która w bezpośredniej konfrontacji psychologicznej, potrafiła tamtym, klasychnym mieszczanom narzucić swoją wolę.
    Hitler wiedział o tym doskonale, i stosował różne sztuczki, aby tę barierę u wielopokoleniowych mieszczan zwyciężać. M.in. z tego powodu, swoje najważnnnniejsze przemówienia do ludu, organizował w godzinach późnopopołudniowych. Do tego czasu, mieszczuchu traciły „power” goniąć za mamoną, a on się wysypiał. W takich wystąpieniach, odpowiednio wyreżyserowanych, skupiał się na jednym celu- wykrzesać z siebie tyle mocy, aby swoich mieszczuchów zatłamsić. W mieszczuchu niezatłamszonym, budził się natychmiast kolejny „fUhrerek”…
    W dzisiejszych czasach, społeczeństwa ,zwłaszcza te cywilizacyjnie dojrzałe, są na etapie kolejnego nawrotu ku mieszczaństwu JUTRA. Póki mieszczuchy odczuwają przychylność swojego bożka, czyli MAMONY- to zachowują się bardzo „racjonalnie”, z dekoracyjnymi ilościami takich barw ochronnych, jakimi są etyka, moralność, empatia etc…Jeśli MAMONA o nich zapomni, to…

    Pozdrawiam,Sebastian

  132. marit pisze:
    2010-11-22 o godz. 21:08
    „…pamiętniki Speera niezupełnie pasują do takiego schematu. Nie czyta się ich po to, żeby dowiedzieć się, jak te zbrodnie były dokonane. Chodzi raczej o analizę psychiki “normalnego człowieka”, który w jakimś momencie zaczyna wspierać zbrodniczy reżim. Dlaczego to robi?…”

    Droga marit,
    Przepraszam za wyrwanie z kontekstu, ale:
    Po pierwsze można tak: „Zaciukał go ciupagą…”
    Po drugie tak: „Ciupagą go zaciukał…”
    Po trzecie tak: „Został zaciukany ciupagą…”

    Trzy różne opisy tego samego zdarzenia, co nie zmienia faktu że jeden
    osobnik, został zaciukany ciupagą przez drugiego osobnika.
    Ten fakt można jeszcze rozwijać opisowo na wiele sposobów, ale faktem
    jest że istnieje jeden złoczyńca i jedna ofiara.
    Co czyni człowieka „łagodną bestią”, a co „straszliwą bestią” jest w
    ogólnym rozrachunku nieistotne, powiedzmy – drugoplanowe.
    Ważne że jest bestią, lub należy do grupy bestii.
    Speera nikt do tego „klubu” na siłę nie zaciągał.
    Uczestnicząc pośrednio lub bezpośrednio w wymordowaniu milionów
    istnień ludzkich – jest współwinny! basta!
    Inny aspekt sprawy to że po dwudziestu latach Spandau, z wiktem i opierunkiem, zarobił jeszcze miliony tantiemów za prawa autorskie,
    wznowienia etc., etc.
    Czy nazwiesz to droga marit, poprawnym moralnie, w czasie gdy ofiary
    jego „klubu” do którego tak chętnie, z pełnym przekonaniem, fascynacją
    należał, poszły z dymem kominów krematoryjnych lub „gryzą piach”???

    Nie mam nic przeciwko analizom, dociekaniom przyczyn dewiacji.
    Jestem za – na podstawie rzetelnych analiz naukowych – uczyć siebie i
    innych zachowań, aby takich dewiacji w przyszłości uniknąć.
    Ale hołubienie zbrodniarza wojennego, poprzez wydawanie jego
    pamiętników, płacenie mu praw autorskich, tantiemów, uważam za objaw
    dewiacji.
    Niestety, już naszej dewiacji.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

    P.S. nie oskarżam Gospodarza (jak piszesz), o fascynację zbrodniarzem,
    absolutnie nie!
    Żałuję tylko że tak poważny dziennikarz i pisarz, poświęca „aż taki”
    felieton, jednej ze szmat ludzkości.
    Od takich dewiantów są specjaliści, sądy i szubienice.

  133. Do P.P Nemera i Antoniusa.
    =================

    …dodatkowo skojarzylo mi sie jeszcze…
    ( jeszcze bardziej nie na temat… ale zabawne… )

    Lata temu znalazlem sie na Dalekim Wschodzie Rosji ( schylkowy Jelcyn ). Podobizny Lenina Frasobliwego jeszcze staly ( a teraz…? czy ktos wie? ), z reka tez podobnie wyciagnieta przed siebie. Popisujac sie erudycja przed mym amerykanskim towarzystwem, mowie, ze to jest gest „Halo taxi”. Na co rosyjska przewodniczka mnie energicznie sprostowala; „…on wskazuje droge do najblizszego Supermarketu…”

    …a w Kijowie ( srodkowy Brezniew ) jest pomnik konny Chmielnickiego ( bardzo fajny ), z bulawa wyciagnieta w kierunku Moskwy. Przewodniczka nam tlumaczy , ze on wzywa:
    „Hej, Kozacy, z Moskwa nasza przyszlosc!”.
    Ktos z naszych na to:
    ” Ej, on chyba wola ‚ Hej, Polacy, Chodzcie z nami na Moskwe!’ ? ”
    na to ona ( wykazala sie refleksem, trzeba przyznac… ):
    „Eto w waszej istorii, nie w naszej…”

    Do teraz nie wiem kto mial racje…

    Serdecznie pozdrawiam. Georges53.

    P.S. Ilosc moich wpisow na tej stronie niebezpiecznie zbliza sie do rekordu Pana Slawomirskiego. Chyba mam za duzo wolnego czasu…

  134. Therese kosowski pisze:

    2010-11-22 o godz. 22:26
    ——————————
    Szanowna Pani,
    dziękuję za miłe słowa.

    Uwiedzenie -jak najbardziej, Warto tu podszepnąć, że bazą dla sukcesów uwodziciela, są predyspozycje uwiedzionych, choćby nawet były odsłaniane po raz pierwszy/zwykle przy uwiedzeniach/. Uwiedzenie, zakończone nieporównywalną z niczym innym ekstazą, jest praktycznie nie do zastąpienia, a powrót do szarości sprzed uwiedzenia, jest zupełnie niemożliwy. Biedny Bergman…

    Pozdrawiam,Sebastian

  135. Wspominam czasy, kiedy wszyscy czytaliśmy te same książki zdobywane spod lady 😉
    Różnorodność wydawnicza dzisiaj, ma taki rozrzut, że często nie znajdujemy wspólnej płaszczyzny na omówienie wśród przyjaciół tej jednej, jedynej. Możemy sobie tylko polecać tytuły..

    Podoba mi się złota myśl zawarta w książce Carlosa Ruiza Zafona
    „Książki są lustrem, widzisz w nich tylko to co już masz w sobie.”

    To prawda. Moje preferencje czytelnicze idą od dziecka w jednym zasadniczym kierunku, rzadko zbaczając z drogi.

    Tereso
    dziękuję serdecznie za link do artykułu Z.Baumana. Podziwiam Go za widzenie całościowe problemów współczesnego świata. Polecałabym te publikacje naszym młodym politykom kurczowo trzymających się stereotypów.
    Polecam wywiad Z.Bauman-T.Kwaśniewski w DF Gazety Wyborczej

    Pozdrawiam ciepło

  136. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-22 o godz. 21:14

    Panie Kataryna (inaczej: samograj), pańskie peregrynacje są po prostu
    upierdliwe, nie wnoszące nic do ogólnej dyskusji.
    To jak ogórek szklarniowy w porównaniu z tym, z natury.
    Trzymaj się pan szklarni, bo inaczej zemrzesz!
    I dojrzewaj pan, dojrzewaj!

    Poniżej cechy główne ogórka szklarniowego (czytaj: Kraczkowski):

    1. brak krytycyzmu, bezkrytyczność
    2. łatwowierność , naiwność , naiwniactwo , infantylność
    3. ślepota , zaślepienie
    4. infantylizm, ślepota
    5. zaślepienie, brak krytycyzmu

    punkt 6., mój całkowicie subiektywny (a może nie?):

    klapy na oczach jak u starej kobyły – gerade aus, sonst nichts!

    Pozdro…
    … ale po co – kto pozdrawia starą kobyłę?

  137. Halszka31,

    wywiad z prof. Baumanem w GW czytałam 🙂

    Pozdrawiam wzajemnie 🙂 🙂 🙂

  138. ET pisze:
    2010-11-23 o godz. 16:20

    Żeś to chłopie ruszył?!
    Pełen ja Ci podziwu!
    Bałwochwalizm – choroba toć nieuleczalna!
    News – w Hamburgu dalej (do krućset) HH !
    Nie mam wpływów.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

  139. Cynamonie29!
    Nie zgadzam się z tym, co piszesz: „Nie mam nic przeciwko analizom, dociekaniom przyczyn dewiacji. Jestem za – na podstawie rzetelnych analiz naukowych – uczyć siebie i innych zachowań, aby takich dewiacji w przyszłości uniknąć. Ale hołubienie zbrodniarza wojennego, poprzez wydawanie jego pamiętników…”. Wydawanie pamiętników nie jest hołubieniem kogokolwiek. Jest to możność spojrzenia na problem od strony zainteresowanej.

  140. @cynamonie, no cóż, jeśli brał tantiemy!… Bardziej rozumiem Twoje oburzenie, bo zbrodniarz zarabiający na swojej zbrodni jest zjawiskiem odrażającym.
    Dlatego pozwolę sobie polecić książkę Martina Pollacka „Śmierć w bunkrze”. To napisał syn zbrodniarza wojennego śledzący tropy ojca. Nie ma tu fascynacji zbrodnią ani jej tłumaczenia, jest chęć poznania prawdy do samego dna. I żaden zbrodniarz nie bierze tantiem. A jego syn? No trudno. Lektura absolutnie wstrząsająca.
    A pan Kraczkowski… Możemy go prosić i błagać, żeby przestał, bo nikogo tu nie przekona, ale mamy jak w banku, że będzie dalej powtarzał swojego pomidora 🙂

  141. Slawomirski pisze:
    2010-11-22 o godz. 22:21

    wucet pisze:

    2010-11-22 o godz. 13:03

    Sluszna krytyka redaktora Passenta.

    Nie krytykowalem red. Passenta, ktorego tak ogolnie nawet cenie w tych wszystkich momenetach, kiedy nie tyka sie tzw. zycia politycznego polskiego;
    nawet przez papier toaletowy.
    Zamiarem moim bylo natomiast wyraenie podziwu dal wieznia Speera (nr 5)
    z powodu opanowanej przezen sztuki pisania na papierze toaletowym i przemycania tak utrwalonych tresci w ilosciach umozliwiajaych zlozenie Dziela na kilkaset stron.

  142. ET pisze:
    2010-11-23 o godz. 16:40

    Alemż ci ja spokojny, nie spolegliwy!
    B ma zawsze zimniejsze i wiatrliwsze deszcze niżeli HH.
    Fascynujące są „cofki” wietrzne w HH, kiedy to cały Fischmarkt i okolice
    są pod wodą z Elby!
    Tak się przekuwa klęskę żywiołową w atrakcję turystyczną!
    Pokaż mi drogi ET inne miejsce, gdzie „klęskę żywiołową” przekuwa się
    w sukces turystyczny, znaczy się finansowy!
    Nawet straganiarze z Fischmarktu się cieszą, parę dni wolnego – a potem
    turyści „walą drzwiami i oknami” aby kupić w trójnasób to czego by
    w ogóle w życiu w „jednasób” nie kupili! ( o cenach nie wspomnę!)
    To jest właśnie przekuwanie „żelaza w złoto”!!!
    B jest statyczny, nudny i nieprzyjazny obcym. Całe Deutschland mówi
    jako słowo „dobre” – Gut, berlinery mają swoje „pojęcie” – Jut!
    Paranoja zaistna, bo Oni maja tych „tłumaczeń” na kopy!
    Przejedż się po Hamburgu autem – szukając jakiegoś adresu- zwalniasz,
    spowalniasz, zatrzymujesz się nagle i nikt z HH na Ciebie nie zatrąbi
    widząc „obcą” rejestrację.
    W Berlinie , wręcz odwrotnie – każda rejestracja, poza B to „wróg” – trzeba „kmiota” nauczyć jak ma się „zachowywać w stolicy!
    To że „kmiot” i jemu podobni tą „stolicę” sztucznie utrzymują, nikogo
    nie obchodzi!
    Zjawisko dziwne, ale prawdziwe! Bojownicy za „friko”!

    Można by godzinami, ale może tych godzin zabraknąć!
    Do tymczasem, bo mi „telefonisty” dzwonią.

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

    P.S. coś nam Lewy Polak znikł! UFO jakieś, czy co???

  143. georges53 pisze:
    2010-11-23 o godz. 17:39

    PIĘKNE!!!
    Relatywizm Historii w pigułce…..
    Chyba Okudżawa? napisał kiedyś „nie burzcie cokołów , mogą się przydać”???
    http://www.youtube.com/watch?v=CtXas36vbTU

    „a jednak mi żal, że nad naszym zwycięstwem niejednym
    górują cokoły, na których nie stoi już nikt”……

    Ilu chce się wspiąć na puste cokoły?

  144. Cynamon29, aleś poszalał. Czy jedynym kryterium, jakie stosujesz przy doborze lektur, jest morale jego autora? Co byśmy wiedzieli o świecie, gdybyśmy czytali tylko wynurzenia osób cnotliwych? Czy w takim razie „Rozmowy z katem” też nie powinny się były ukazać? (co prawda autorem nie był sam faszysta). Jesteś za rzetelną analizą naukową, ale skąd się ma ta analiza brać, jeśli nie z oparcia się na bezpośrednich źródłach? To marit ma rację, nie ty.
    Oglądałam niedawno, nawiasem mówiąc, dokument „Stalingrad”, w którym o słynnej bitwie wypowiadali się żołnierze niemieccy, jej uczestnicy. Można powiedzieć, dobrze im tak, po co tam leźli – i nie oglądać. A przecież z żadnego opracowania naukowego nie wyłoniłby się tak rzetelny obraz tego, co tam się działo. I nie musimy wcale płakać nad losem biednych, zmarzniętych niemieckich żołdaków, ale z tych ich wspomnień wyłaniają się prawdziwi ludzie i ich tragedie. I jaki wniosek z tego wypływa? Że wojna jest rzeczą straszną, a jej ofiarami stają się ludzie po obu stronach barykady. I tym samym taki dokument stanowi doskonały oręż w walce o pokój. Ale ty tego pewnie nie zrozumiesz, bo dla ciebie czytanie niekoniecznie oznacza refleksję. I wybacz, ale pewne cechy ogórka szklarniowego dostrzegam i u ciebie.

  145. cynamon29 pisze:
    2010-11-23 o godz. 16:37

    Therese kosowski pisze:
    2010-11-22 o godz. 22:26

    “Ciekawy wpis, kilka ciekawych kommentarzy, np. TJota, Ryby, Sebastiana, Kartki z podróży, niestety wiele czepiania się. Cynamonie: Jaki zachwyt?”

    Droga Therese, prosiłbym o “ciut szerzej”, ciuteńkę.
    Pokieruj proszę “sterem, żeglarzem, okrętem…”!
    Dwojakość myślenia mnie (osobiście) rozbraja.

    (Jaka dwojakość, pytam się.)

    Na prośbę odpowiadam cytatem z Twojego tekstu:

    „cynamon29 pisze: 
2010-11-22 o godz. 19:03

    Drogi Panie Redaktorze, (…) Zaczytywać się można wszystkim – w dobrym lub w złym stylu.
Prywatna sprawa.
 Ale dzielić swój zachwyt nad zbrodniarzem wojennym, jego inteligencją, 
elokwencją i sprytem (papier toaletowy do zapisywania wspomnień), 
to delikatnie mówiąc “bardzo lekka przesada”!
”

    Gdzie Ty widzisz w tekście Passenta jego zachwyt? No gdzie?

    ——
    dalej w tym samym tekście piszesz:

    „Mam szerokie kontakty z gronem nauczycielskim, naukowcami, ludżmi 
intelektu – ale żaden z nich, rodowitych Niemców nie podpisałby się
 nawet “krzyżykiem” pod Pańskim felietonem.
 Przykre ale prawdziwe.”

    Problem polega NIE na tym, że Redaktor Passent coś źle akcentuje, ale na tym, że Niemcy w rozmowach unikają tematów dotyczących tych dla nich haniebnych 12 lat panowania Hitlera, a w tym wojny – jak ognia. Z obawy, że ktoś by ich mógł posądzić o sprzyjanie. To Niemcy o zapatrywaniach lewicowych. Ci z prawicy także wiele nie mówią, ale czasem im się coś wymsknie, nawet politykom. Z tego się robią potem ładne afery.

    Naturalnie, że nikt tu w Niemczech nie napisałby:

    „Jest to książka fascynująca, od której trudno się oderwać.” Z wyżej wymienionych powodów. Obcokrajowiec może, bo go na to stać. Obcokrajowiec nie jest „befangen”.

    Ale czy Ty naprawdę uważasz, że zdanie Niemców w tych sprawach jest miarodajne?

    Jeszcze inna sprawa: Zarówno redaktor Passent jak uczestnicy dyskusji często mówią o uwiedzeniu i fascynacji. Wierz mi, że Niemcy, którzy się mają za racjonalnych i chodzących twardo po ziemi ludzi nie lubią, żeby im przypominać o masowej fascynacji, której ulegli i o tym, że dali się jako naród uwieść jednej demonicznej postaci. Że ich jakiś Król Olchów powiódł na zagładę. Ta wina już jest karą…

  146. cynamon29 pisze:
    2010-11-23 o godz. 17:30
    Ale hołubienie zbrodniarza wojennego, poprzez wydawanie jego
    pamiętników, płacenie mu praw autorskich, tantiemów, uważam za objaw
    dewiacji.
    Niestety, już naszej dewiacji.

    pisze pan także

    Żałuję tylko że tak poważny dziennikarz i pisarz, poświęca “aż taki”
    felieton, jednej ze szmat ludzkości.
    Od takich dewiantów są specjaliści, sądy i szubienice.
    ——————————————————————————————————–
    „Wspomnienia Rudolfa Hoessa Komendanta Obozu Oświęcimskiego”
    Wydawnictwo Prawnicze, Warszawa 1956, Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce.

    Pytanie: też dewiaci?
    Czytałem. Wstrząsające z wielu względów.
    Z pańską oceną i podobnymi , zgodzić się nie mogę.

  147. Kleofas
    Mam swój typ na rzecznika rządu PO.
    Tylko Jacek Kurski jest w stanie osiągnąć poziom Jerzego Urbana.
    Pogodziłby się politycznie z bratem Jarosławem, GW oceniałaby Platformę łagodnie.

    Mnie ci dwaj politycy-dziennikarze-cynicy (Urban, Kurski) imponują.
    Ich podobieństwa:
    Fachowość, lojalność, urzeczenie szefem, bezczelność, panowanie nad sytuacją w czasie konferencji prasowych, cynizm.

  148. Witam. Jestem świeżo po lekturze „Wspomnień Żołnierza H.Guderiana i też uważam, że człowiek inteligentny i fascynujący. Nie zmienia to faktu, że kanalia i zbrodniarz. Oczywiście o holocaustcie dowiedział się na procesie w Norymberdze. Guderian z wielkim szacunkiem wspominał Speera. Teraz czytam biografię Wisenthala ale na pewno przeczytam też Speer’a. Ale uważam, że zarówno wspomnienia Guderiana jak i Speera nie powinny się ukazać bo powinni zostać wcześniej straceni bądź przez rozstrzelanie (Guderian) bądź przez powieszenie (Speer). Gdyby to jednak się stało to ludzkość nie miałaby możliwości tego przeczytać i wyciągnąć wniosków jak łatwo porządny człowiek może stać się zbrodniarzem, przy którym Kuba Rozpruwacz to „Cienki Bolek”. Sprawa jest dużo bardziej skomplikowana żeby ją potraktować skrótowo. Ale w głowie się nie mieści jak mało w tych czasach znaczyło życie pojedyńczego człowieka. Coś się jednak zmieniło od tego czasu.Ale na jak długo? Pozdrawiam
    Jacekjjk

  149. Co jest złego w życiu w stadzie?
    Nie rozumiem narzekania.Jeśli jest jakaś zosia samosia to przecież nikt jej nie przeszkadza życia w pustelni. Kiedyś byli tacy entuzjaści /zwano ich eremitami/. My chyba jednak jesteśmy już zmuszeni przez zmniejszająca się wokół nas przestrzeń życiowa do chodzenia po prawej stronie drogi / wyjątki się nie liczą/. Wolni od stada od praw i regół to byliśmy parę tysięcy lat temu a i wówczas już kształtować się zaczęła horda.
    Obserwacja STADA nie koniecznie człekokształtnych prowadzi do jednego wniosku – w stadzie obowiązują reguły.
    Pierwszą jest kolejność dziobania.
    W naziżmie nie byłą to kolejność dziobania ale odmowa prawa dziobania innym – dlatego mamy prawo nazwać ICH zbrodniarzami.
    uklony

  150. staruszek pisze:
    2010-11-23 o godz. 11:22

    O żesz ty, staruszku:

    „To jest salon ekologiczny. Od dawna. Ma własność samooczyszczania.
    Gospodarz jest uwolniony od logistyki. Tak to się robi pół wieku.
    Gdy Rylski pisał: “Jesteśmy rasą młodą i dziką.”, to nie pisał o Gospodarzu a nowobogackich. A ja tu bywam jako nudzący się poczciwy. I nikt nie gna.”

    Ileż prostoty i intelektu trzeba, aby zawrzeć „to”, w tych kilku słowach!
    Właśnie ci, którzy potrafią nazwać „skomplikowaną” sprawę prostolinijnie,
    zaliczają szranki tych co „nie byli i nie doświadczyli”!
    Gębować każdy potrafi – za zbyt duże „gębowanie” możesz wylecieć z przedszkola, ba, ze żłobka też !
    Są tu , na blogu nowicjusze, którzy uważają że „jedynie słuszną drogą”
    jest gloryfikacja „ego” tego, co napisał Gospodarz, czyli Daniel Passent!
    Nic bardziej mylnego!
    Nie po to Gospodarz tworzy blog, aby zbierać oklaski klakierów.
    Każdy blog jest „papierkiem lakmusowym” do tego co dany Autor chce
    w przyszłości napisać.
    Jest niejako sondą społecznego oglądu, na zapatrywanie się na zdarzenia
    i poglądy „wyrywków” społeczeństwa na dane zagadnienia.
    Dany blog, w tym wypadku NASZ, jest zawsze „wpatrywaniem” się w
    to co przeciętny „kowalski”w swój kierunkowskaz „zarzucił”.
    Staruszek ma pełną rację!
    Nie nudzę się TU, wyzewnętrzniam swoje frustracje TU, nie oczekuję
    TU odpowiedzi – po prostu TU się „produkuję”.
    Gospodarz, Daniel Passent albo mnie czyta, albo nie.
    O co tu się zabijać!?
    Może lepiej o „premię” w supermarkecie???

    Jest jednak „małe coś”, co nas trzyma w tym małym(?) gronie malkontentów. Takie”niby nic” utracjuszy czasu i klawiatury.
    To „coś”, to chęć podzielenia się swoim indywidualizmem z resztą
    świata, chęć przekazania że nie wszyscy pędzą utartym torem
    konsumpcji.
    Torem „tryka”, który nas ciągnie na skraj przepaści, lub nie
    Torem własnego myślenia.
    Torem indywidualności.

    Czy to, nie jest aby zbyt niebezpieczne?!

    Pozdro…wienia.
    (dawniej: Pozdrowionka.)

    Trzym się „staruszku” i daj
    czasem znać!

  151. Cynamon29

    „“Zaciukał go ciupagą…””

    Takie durne skojarzenie mi sie nasunelo. Prosze tylko ubrac sie w cierpliwosc.

    Do niedawna straszono nas nadchodzacym armageddonem. Czyli zagarnieciem wladzy przez PiS i tym, co mialo potem nastapic. Zagarniecia wladzy nie bylo wiec i nic nie nastapilo, jak narazie. Jednak dalej trwa kontynuacja jakichs narzekan na strategie i plany Jaroslawa Kaczynskiego.

    Ludzie, on za to bierze kase! Jesli by on nie planowal strategii wyborczych, w imieniu przez siebie wlasnorecznie zalozonej partii, to kto by za niego to robil? Przeciez jego leutenanci, ci co zgineli w Smolensku i ci co przezyli, sami zawsze powtarzali i wciaz powtarzaja, ze tylko Wodz potrafi to robic. Jak wiec mozna miec pretensje do czlowieka za to, ze on uczciwie robi to, za co mu placa? A ze robi to uczciwie, czyli tak jak umie, pokazuja wyniki wyborcze i biezace slupki.

    Tak powiem: ten czlowiek wie co znaczna czesc spoleczenstwa chce. Prawie jedna czwarta wyborcow, a w porywach o wiele wiecej obywateli naszego kraju – patrz niedawne wyniki drugiej tury wyborow prezydenckich – gleboko w powazaniu maja osiagniecia 20-lecia, oraz calego Pelo. Rycho z Mirem czy wrecz z Grzechem (!) dopelniaja wizerunku Polski „solidarnej” tak wyraziscie, ze biedota polska znosic tej Polski juz dluzej nie moze. Niech bedzie zafandula, konus i pokraka byleby nie kradl i nie lgal w zywe oczy, ze jest git.

    Kaczynski o tym wie na wylot i adresuje te oczekiwania dokladnie tak jak kazdy madry polityk by robil. A ze on to ostatnio robi jak polityk madry inaczej, to i wyniki mu inaczej troche wyszly w wyborach samorzadowych. Zeby tylko p. Kraczkowski nie zwatpil w te madrosc idola. Bo to by byl sadny dzien.

    A co robia przeciwnicy tego madrego inaczej polityka? Bedacy przeciez w wiekszosci slupkowej, oraz przy wladzy? Ci zepsuci nieograniczona wladza – i prezydentura i rzad sa w ich niezbyt czystych lapskach – walcza z opozycja zamiast rzadzic! I kopia konkurenta po kostkach, i nie tylko po kostkach, za jego genialnosc. Ot i caly armageddon polski.

    Tylko ta ruska brzoza atakujaca prezydencki samolot niezupelnie pasuje do sielanki. Dlatego tez posel Macierewicz, do spolki z Pania Minister Dziekuje za Fatyge, tyle maja w tej sprawie do zrobienia na Polskiej Hali w Jackowie.
    http://www.informacjeusa.com/2010/11/22/fotyga-i-macierewicz-spotkali-sie-z-chicagowska-polonia/
    „samolot TU-154 przy zderzeniu z brzozą powinien ściąć ją niczym szabla ścina trzcinę”. Lub niczym szabla Dziadka scinajaca kozackie lby.

    “Zaciukał go ciupagą…”

  152. „Problem winy nie dominuje w rozmyślaniach Speera, nie czuje się on współwinny wszystkich zbrodni Trzeciej Rzeszy, „nie wiedział” o Zagładzie,”

    ————————————–

    to jest wspólna cecha przydupasów wielkich tyranów, oni się najwyżej mylili, ale nigdy nie są niczemu winni… uwiedzeni naiwni bidulkowie,

    w obu wielkich krwawych europejskich zamordyzmach i pod Adolfem i pod komuną

    o mordowaniu tłumów niewinnych ludzi wiedziano powszechnie zarówno w Niemczech jak i w Rosji

    „Problem winy nie dominuje w rozmyślaniach współpracowników Partii, nie czują się oni współwinnymi wszystkich zbrodni i draństw Komuny, „nie wiedzieli” o Gułagu, czystkach, głodzie na Ukrainie, mordowaniu AKowców itp.

    gorliwy stalinowiec tow. Jaruzelski też na pewno „nie wiedział”, zamęczyli mu własnego ojca, a on dalej nie wiedział

    rzeczywiście temat fascynujący

  153. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-11-22 o godz. 23:30

    „Te ujecia potwierdzaja, ze Hitler byl prywatnie bardzo ujmujacym, lubianym przez dzieci, ktore instynktownie czuly w nim dobro, ”

    Dzieci sie mylily.
    Kraczkowski pomylony.

    Slawomirski

  154. Sebastian pisze:

    2010-11-23 o godz. 17:24

    Szanowny Panie Sebastianie

    Pieniadze pozwalaja nam wybrac taki rodzaj nieszczescia jaki najbardziej nam odpowiada i nie tylko. Zaobserwowalem ze maksyma ta jest wazna do chwili smierci osobnika. W tym momencie zainteresowanie pieniedzmi spada do zera tak samo jak tetno. Dlatego mysle ze tak dlugo jak chcemy byc zdrowi powinnismy sie interesowac pieniedzmi. Rozumiem ze czesto jest to milosc platoniczna.
    Ale czy jest taka osoba ktora nie doznala zawodu milosnego?

    Slawomirski

  155. Numer pięć

    Dlaczego mam sie zadowolic numerem piec?

    Wybieram numer jeden.

    http://www.youtube.com/watch?v=wj86niNvq3o

    Slawomirski

  156. Zora4 (2010-11-23 o godz. 16:53)

    „Przewagą “Polityki” nad innymi czasopismami od lat było – jak stwierdzał J. Giedroyc – unikanie skrajności i zbieranie “najlepszych piór”. Na blogu jednego z owych “najlepszych piór” gościmy”

    Nie da sie zaprzeczyc, ze goscimy. Cudzyslowowi tez nie idzie zaprzeczyc. Bo popatrzmy co w okolicach Giedroycowej „Kultury” na zblizony temat niegdys wyprodukowano. Napisala o tym Joanna Siedlecka w książce „Kryptonim »Liryka«. Bezpieka wobec literatów”.
    http://blogmedia24.pl/node/5522
    Taki cytat:

    „Kontakty Osieckiej z „Kulturą” ochłodziły się dopiero po jej małżeństwie z reżimowym Danielem Passentem; „Paskudztwem”, jak nazywał go Zygmunt Hertz. „Z panią Passentową było sztywnawo, bo sam rozumiesz, przypomniała się bajka o fabrykacji złota: sypiesz piasek, lejesz wodę i nie wolno myśleć o białym słoniu. Paskudztwo Passent awansowało, jak widzisz, do słoniowego formatu” – pisał 10 października 1975 do Czesława Miłosza.”

    „Reżimowym Danielem Passentem”; „Paskudztwem”; „Paskudztwo Passent awansowało do słoniowego formatu”” i takie tam obrazliwosci. Wszystko oparte na bazie zazdrosci o A.O. Az sie czytac nie chce. Nie mniej, tak podobno mialo wtedy byc. Nie „najlepsze piora” tylko „paskudztwa”.

    Odwazam sie przypominac o tym tylko dlatego, ze wszystkie te „sensacje XX wieku” sa powszechnie dostepne na internecie. Dowodem na to przytoczony link. Z tego co wiem, Półkownik (tu nie ma ortografu; chodzi o przygody z ul. Mysia, za czasow slusznie minionych) redaktor Passent zwyciesko wychodzi ze wszystkich prob podwazania jego osiagniec. I podobno przestal sie juz czerwienic, gdy zlosliwcy nawiazuja do jego malzenstwa z Osiecka. Tam nie ma sie czego wstydzic, moim zdaniem.

    Osiagniecia p. Passenta moze niekoniecznie sa w OBALANIU komunizmu. Ale w jego powolnym demontarzu, napewno. Wzorem swojego bohatera, mentora oraz redaktora, sp. MFR. Nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawe.

    Redaktora M.F. Rakowskiego akurat znalem troche. „Półkownika” znam troche mniej. A szkoda. Moze, jak dozyjemy, to kto wie..

    PS. Pania Agate Passent blagam o przebaczenie jesli Ja urazilem przypomnieniem paryskiego epizodu w zyciu jej rodzicow. Ja zadnej ujmy dla nikogo w tym epizodzie nie dostrzegam. Moze Pani byc ze wszech miar dumna z obojga Pani rodzicow.

  157. ET pisze:

    2010-11-23 o godz. 16:58

    Szanowny Panie ET

    Nie rozumiem zainteresowania redaktora Passenta niemieckim pisarzem Albertem Speerem.
    Czy ten(AH) ktory nie zasluguje na wymienienie swojego nazwiska autor niemieckiej ksiazki tez jest niemieckim pisarzem?
    Czy on nie byli kolegami z tego samego pen-klubu?

    Powoli dochodze do Babelplatz dziekuje za zaproszenie na spacer i bez entuzjazmu przechodze nad ich problemem ktory stal sie tez naszym.

    Slawomirski

  158. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @PAK
    2010-11-23 o godz. 12:01

    A.H zafascynowany byl naplywajacymi non-stop via komorki (wyjatkowo inteligientnego) Wilhelma Canarisa http://de.wikipedia.org/w/index.php?title=Datei:Bundesarchiv_Bild_146-1979-013-43,_Wilhelm_Canaris.jpg&filetimestamp=20101116160126 wiesciami-informacjami-faktami w jaki to fantastycznie nowoczesny & „zgrabny” sposob „artystyczna czolowka panow organizatoro” urzadzala z Moskwy ZSSR – taka jest naga prawda, innej nie ma.

    Wszystkie inne tzw. „cekawostki organizacyjne” zwiazane z kominami-popiolami-diamentami & zlotem dentystycznym sa wypadkowa scisle zwiazana z charakterem architektury w dodatkowym „kgegu-szyjnym” (kwestia DNA) czytaj: „wybrak natury”, ktory to umozliwia pospolitemu „chwiejowi” bezbolesne odwracanie glowy tak aby bron Boze oczy nie „slyszaly” w imie wyzszego celu rozwoju w kierunku „hombre culto” wyssanego z mlekiem matki i najblizszego otoczenia – decyduje atmosfera.

    Np. brat Adama Michnika w to specyficzne w przyrodzie DNA byl (chyba?) przez nature wyposazony.
    Reszta tzw. „elity organizatorskiej” za pare w sumie marnych groszy miala typowy dla „elyty” gromadny skret-wykret glowy.

    Takie sa nagie fakty – resza to mrzonki na potrzeby chwili z zaleznosci od atmosfery … na ja.

    To by wiele tlumaczylo http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bpo03.jpg&dat=20101122&id=po03.txt wyjasnialo fakty co do dnia dzisiejszego – prawda?
    Rozumiem, ze komentarz wyjasniajacy owe fantastyczne zjawiako-fenomen jest zbyteczyn – prawda?

    Ps.
    Plus-que-perfait / Divide et impera

  159. Slawomirski pisze:

    2010-11-24 o godz. 02:26
    ————————–
    Szanowny Panie Sławomirski,

    jeśli mówimy o mieszczaństwie, jako warstwie społecznej, to refleksje- nawet najbardziej błyskotliwe, dotyczące jednostek- można łatwo zaliczyć do grupy tych”zamazujących”…
    Doskonale wiemy, że solowo-sympatyczne osobniki, tworząc grupę, stają się tworwmi nowej, innej od indywidualnych /składowych-jakości.
    Zanim ojciec dyrektor zaczął nadawać na falach Radia Maryja, starsze osoby w Polsce zajmowały się wnukami i rutynowo medytowały przy „zdrowaśkach”…
    Niedawno w tv History, oglądałem program o I-szej wojnie Amerykańskiej z Saddamowym Irakiem.
    Wrażenie na mnie zrobiły wtręty z audycji CNN z tamtego czasu. Panie- pracownice amerykańskiego przemysłu zrojeniowego, któremu brakowało hektarów na składowanie swoich produktów, w trosce o swój drobnomieszczański standard życia, histerychnie „oferowały” swoich synów na wojnę, byleby one nie straciły swojej pracy/czytaj pozycji w klasie drobnomieszczańskiej/.

    Szanowny Pan , Panie Sławomirski- poplątane reguły jakiejś społeczności, odręne od „zasad działania” tworzących je jednostek- zastępuje opisem , z jednostkowego punktu widzenia, w dodatku, owa jednostka spawia wrwżenie istoty zupełnie wolnej od wszystkiego, odspołecznego.Tak może funkcjonować wyącznie zamożny emeryt, i takie argumenty, jakie Pan podał, mogą dotyczyć wyłącznie takich przypadków.
    Kiedy jednak zbierze się trzech takich osobników, to ich żarowane z życia, może być zastąpione np. pasją ochrony fauny pobliskiego strumyku. A wtedy… lepiej od tego strumyka trzymać się z daleka…

    Pozdrawiam,Sebastian

  160. TJ pisze:
    2010-11-23 o godz. 14:42

    „Faszyzm włoski ocierał się o groteskę …”

    Warto przeczytać „Pamiętniki” Galeazzo Ciano, zięcia Benito Mussoliniego, rozstrzelanego w 1943 roku na rozkaz teścia!!!
    Zapewniam, że groteski jest mało.

  161. Wbrew pozorom zwyciestwa PO w wyborach samorzadowych za rok pomoga PiS wygrac wybory na premiera. Jesli PiS pokieruje sprawa zrecznie, to osiagnie efekt znany z RFN, gdzie wyborcy glosuja w tendencji na inne partie na szczeblu federalnym (kanclerz) i krajowym-lokalnym, bo zawsze sa powody do niezadowolenia i wyborcy karza partie u wladzy na jednym szczeblu glosujac na ich przeciwnikow na innym szczeblu – zawsze na odwrot.

    To jest tez dowodem inteligencji Niemcow, ktorzy nie wiaza sie slepo z zadna partia, lecz glosuja jak w prawdziwej demokracji oceniajac prace politykow. W Polsce troche to kuleje i skandalicznie zla praca PO znajduje zaskakujaco duzo frajerow. Pozdrowienia dla frajerstwa PO na blogu 🙂

  162. Slawomirski pisze: 2010-11-24 o godz. 02:05

    **Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-22 o godz. 23:30
    “Te ujecia potwierdzaja, ze Hitler byl prywatnie bardzo ujmujacym, lubianym przez dzieci, ktore instynktownie czuly w nim dobro, ”

    Dzieci sie mylily.**

    Pewnie tak, ale tez w kazdym czlowieku jest troche dobra, nawet w panu. Dzieci nie ocenialy polityki Hitlera, o ktorej nie mogly miec pojecia, lecz bezposredni, ograniczony czasowo, konkretny kontakt. Taki sam kontakt ocenia redaktor Lis i frajerstwo oceniajace po dzieciecemu Kwasniewskiego, Blair´a i Bush´a.

    Dzieci widza prawde dopiero gdy „krol jest nagi” lub kraj lezy w gruzach, obnizona o polowe zamoznosc oraz haniebne zbrodnie umykaja uwadze i dzieci, i doroslego frajerstwa.

  163. marit pisze: 2010-11-23 o godz. 20:11

    „A pan Kraczkowski… Możemy go prosić i błagać, żeby przestał, bo nikogo tu nie przekona, (…)”

    Faktycznie, tzw. „osobowosci dogmatycznej” nie nie przekona. Wielu Niemcow do dzis wierzy, ze Hitler byl wielkim politykiem, a jego polityka byla dobra dla Niemiec. Rosjanie wielbia Stalina do tego stopnia, ze jako niemieccy przesiedlency sprowadzaja do swych sklepow w RFN z Rosji wino o nazwie „Stalin” (cos takiego jak polski „Sobieski”). Pani zdanie czytac nalezy zatem tak:
    „A pan Kraczkowski… Możemy go prosić i błagać, żeby przestał, bo tu fakty nikogo nie przekonaja, (…)”
    Co nie dziwi, bo tzw. „osobowosc dogmatyczna” byla warunkiem istnienia PRL.

  164. marit pisze: 2010-11-23 o godz. 20:11

    „@cynamonie, no cóż, jeśli brał tantiemy!… Bardziej rozumiem Twoje oburzenie, bo zbrodniarz zarabiający na swojej zbrodni jest zjawiskiem odrażającym.”

    Ale tylko zbrodniarz, ktorego osobowosci dogmatycznej wskaza jego autorytety, Blair dorabiajacy sie na napasci na Irak nie jest juz dla pani „zjawiskiem odrażającym”, nieprawdaz?
    „Instead of remorse, Blair has demonstrated a voracious and secretive greed. Since stepping down as prime minister in 2007, he has accumulated an estimated £20 million, much of it as a result of his ties with the Bush administration. The House f Commons Advisory Committee on Business Appointments, which vets jobs taken by former ministers, was pressured not to make public Blair’s “consultancy” deals with the Kuwaiti royal family and the South Korean oil giant UI Energy Corporation. He gets £2 million a year “advising” the American investment bank J P Morgan and undisclosed sums from financial services companies. He makes millions from speeches, including reportedly £200,000 for one speech in China. In his unpaid but expenses-rich role as the West’s “peace envoy” in the Middle East, Blair is, in effect, a voice of Israel, which awarded him a $1 million “peace prize”. In other words, his wealth has grown rapidly since he launched, with George W. Bush, the bloodbath in Iraq.”
    http://johnpilger.com/articles/tony-blair-must-be-prosecuted

    Kwasniewski nie zbudowalby swego palacu siedzac w wiezieniu, gdzie jego miejsce :
    http://www.fakt.pl/Oto-posiadlosc-Kwasniewskich-Duzo-zdjec-,galeria-artykulu,85365,11.html

  165. cynamon29 pisze: 2010-11-23 o godz. 19:02

    „Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-22 o godz. 21:14
    Panie Kataryna (inaczej: samograj), pańskie peregrynacje są po prostu
    upierdliwe, nie wnoszące nic do ogólnej dyskusji.”

    Wie pan, jesli utrzymuje pan, ze po 26 latach zycia w RFN zauwazyl pan, ze RFN zmienila swa nazwe na Niemcy, to trudno nie zwrocic panu uwagi na ten blad. Panskich (i innych ekspertow na blogu) drobniejszych bledow przeciez nie wytykam, wiec nie ma co sie tak denerwowac.

  166. Piotr Kraczkowski pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-11-24 o godz. 15:01

    marit pisze: 2010-11-23 o godz. 20:11

    Blair zna jednak swoich frajerow i nawrocil sie oficjalnie na katolicyzm 🙂
    Pani marit, nie kupilaby pani ode mnie Kolumny Zygmunta? Dla pani za pol ceny!

  167. Szanowny Panie Slawomirski,
    naiwne i intelektuanie jalowe sa dywagacje Pana Passenta na temat Speera. Naiwne i jalowe sa dywagacje blogujacych na temat AH & co. Naiwne i intelektualnie jalowe jest abstrakcyjne postrzeganie tych postaci bez kontekstu, ktory je stworzyl i ktory oni tworzyli. Ci ludzie nie wzieli sie z nikad (z niczego) jak sie czesto imputuje, chociaz konsekwentnie do nikad podazali. Do nikad, mimo rzekomych sukcesow. Naiwna i irytujaca jest fascynacja oraz podziw wobec dokonan AH i jego wspolpracownikow. Podziwianie podziwiajacych bagatelizuje owczesny rezim. Masowy ruch majacy cechy ruchu ludowego o niszczacym jednak charakterze byl ruchem jalowym. Jednoczesnie zapominamy, ze owczesny rozwoj i dokonania takich ludzi jak Speer mialy miejsce dzieki wykorzystywaniu niewolniczej pracy tysiecy wiezniow osadzonych w obozach pracy. O fascynacji mowy byc nie moze. W samym Monachium zalozono ponad 420 obozow pracy przymusowej, w ktorych gineli codziennie ludzie. Rowniez w uwielbianym przez Cynamona miescie nad Laba (nie Elba) bylo podobnie. Nalezy pamietac rowniez o „pomocy” finansowej przy realizacji projektow architektonicznych i zbrojeniowych Speera. Chodzi mianowicie o wywlaszczenie licznych przedsiebiorstw i majatkow zydowskich. Fascynujaco-zbrodnicza dzialanosc Speera kosztowala zycie wielu milionow do ostatecznego rozwiazania, a narod katow doprowadzila do ruiny. Dziwie sie, ze Pan Passent oraz wielu obecnych w blogosferze tego nie racza zauwazyc.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    W Berlinie snieznie i deszczowo; debata w parlamencie interesujaca. Debata specjalistow od ochrony konstytucji w Domu Kultur Swiata daleka od wirtualnej. Warlikowski obecny na scenie teatralnej (Cynamon powiedzialby, ze nie prowincjonalny, bo prosto z Paryza). Sascha Waltz jak zwykle z klasa na poziomie swiatowym, chociaz z berlinskiej prowincji. Nieszczesnemu Cynamonowi nie przychodzi do glowy, ze nie tylko on mieszka(l) w Hamburgu. Zatesknil za to za LP zapominajac jego „wystepy”, bo wystepkami jego arbitralnych i konserwatywnych wpisow nazwac nie mozna. Naiwnosc kogokolwiek, gdziekolwiek nie jest jednak usprawiedliwieniem na cokolwiek. Wracajac do lektury Glowackiego, to on pisze jak zwykle o sobie, obecnie pod pretekstem pisania o Kosinskim. Ciekawi mnie nastepna pseudodebata wszystkowiedzacych w blogosferze o tym znakomitym pisarzu. Uslyszy Pan glosy krytyczne, o wiele bardziej od glosow wobec Speera. I tak zblizymy sie do kolejnej ahistorycznaj postawy, w ktorej ofiary sa bardziej krytykowane od katow. Przypomina Pan sobie blogowa dyskusje o Grossie?

  168. do
    cynamon29 pisze:

    2010-11-23 o godz. 20:43
    Wspolczuje, ze oscylujesz na granicy „kmiotctwa” piszac rzeczowo o kmiotach. Wiesz kto pogania biednych autoturystow gubiacych sie w Berlinie, obcokrajowcy oraz wozni! W Cha Cha podaja wino bio, wstap tam prosze.
    ET
    PS
    Kto to jest Lewy Polak?

  169. Orteq pisze:

    2010-11-23 o godz. 22:56 i zdaje sobie sprawe na oltarzu w demontazu.
    ET

  170. Pan Redaktor Passent

    Najwazniejsze jest to: DLACZEGO W POLSCE NIE MA REGULARNYCH KONFERENCJI PRASOWYCH RZECZNIKOW PREMIERA i PREZYDENTA ?
    Transmitowanych przez internet na caly swiat ? Albo PREMIERA i PREZYDENTA ?

    Czyzby byli tak niesmiali ?

  171. Redukowanie roli i znaczenia Speera do jego zawodu i dzialanosci jako architekt „nadworny” jest ahistoryczne.
    ET

  172. ET pisze: 2010-11-24 o godz. 15:31

    „Kosinskim. Ciekawi mnie nastepna pseudodebata wszystkowiedzacych w blogosferze o tym znakomitym pisarzu. Uslyszy Pan glosy krytyczne, o wiele bardziej od glosow wobec Speera. I tak zblizymy sie do kolejnej ahistorycznaj postawy, w ktorej ofiary sa bardziej krytykowane od katow. Przypomina Pan sobie blogowa dyskusje o Grossie?”

    Osoby „katow” i ich dzialalnosc nie sa dla wiekszosci kontrowersyjne. Celowe, w ramach szeroko zakrojonej propagandy, naduzywanie statusu ofiary jest natomiast olbrzymim problemem dla demokracji. Kosinski napisal „Malowanego Ptaka”, ktoremu zrobiono olbrzymia reklame, oszukujac wszystkich, ze byly to jego osobiste przezycia.

  173. Dzieki Mamusi nauczylem sie po niemiecku. Mamusia sprzatala w konsulacie w Berlinie i tam dlugo mieszkalem. Ze niemieckiej szkoly wynioslem szacunek i milosc do jezyka Goethego. Pozniej, na studiach w Rympalograde w Rosji szlifowalem tej jezyk, podobnie jak w warszawskim SGPIS. Posiadlem go w stopniu doskonalym. Czytalem co chcialem i kiedy chcialem. Po wojnie Niemcy i Europa zalane byly wspomnieniami rzezimieszkow spod znaku NSDAP, ale przyzwoity czlowiek takich gowien nie bral do reki. Jakies trzydziesci lat temu niejaki Herr Speer tez wydal swoje wspomnienia, z mamra w Spandau, gdzie odsiedzial chyba 20 lat. W 1978 te jego wypociny o kolezkach spod znaku swastyki wydane byly w Polsce. Zainteresowanie bylo nikle, bo dopiero teraz ktos wznowil wydanie i hobbysci moga wecowac paluchy na 500 stronach szmatlawca.
    Wartosc historyczna daleko nieodkrywcza a wartosci literackie – jak to z przekladem.

    Kiedy mam na stole frutti di mare i specjaly domowe, ktoz by mnie zmusil do jedzenia odgrzewanych kotletow? Nie lubie. Perwersyjni zboczency jednak uwielbiaja ! Przyniesli nam chyba „odgrzewany kotlet”. Moze dla nekrofilow ?

  174. Czy ktos laskawie pamieta cajmerowskiego fokstrota:
    „Jak masz chec
    To sie krec
    Minut piec
    Albo mniej” ?
    Bede nieslychanie wdzieczny za szczegoly, poniewaz utwor ten, dla mnie, zawiera wysokie wartosci poznawcze.

  175. Kleofas pisze: 2010-11-24 o godz. 15:47

    „Najwazniejsze jest to: DLACZEGO W POLSCE NIE MA REGULARNYCH KONFERENCJI PRASOWYCH RZECZNIKOW PREMIERA i PREZYDENTA ?
    Transmitowanych przez internet na caly swiat ? Albo PREMIERA i PREZYDENTA ?

    Czyzby byli tak niesmiali ?”

    Za bardzo zdani sa na klamstwa, ktore nagrywano by i puszczano w internecie. Np. Komorowski napuscil WSI na Szeremietiewa:
    http://nczas.home.pl/publicystyka/honor-prezydenta-komorowskiego-odslona-druga/

  176. Stasieku 11-23 22.04

    Jakze milo, ze pamietasz moje rzecznikowe lamenty. Pieknie mi to wyjasnil Kadett, ale opinia fachowca od informacji prasowej i srodkow przekazu bylaby najcenniejsza. Dlatego dobijam sie laskawej uwagi Pana Redaktora Passenta, zeby mnie nieuka objasnil. „U drzwi Twoich stoje Panie. Czekam na Twe zmilowanie”
    Moze dostapie zaszczytu byc zauwazonym przez Gospodarza i moje pytanie przestanie mnie dreczyc jak przedwojenny kac.

    A Ty, kochanienki, jedziesz mi juz z Jackiem Kurskim. Miejze litosc !
    Jeszcze nie wiemy „dlaczego?” a Ty juz typujesz ? A moze Polska nie potrzebuje takich regularnych konferencji prasowych ? A moze sa tylko ja, gniot na amerykanskiej prowincji, nie dostaje ich na internecie ? Pania Monike i wywiady w TVN24 i w Gazecie wszelako dostaje. Czyzby prasowka Prezydenta lub Premiera nic nie znaczyla przy programikach pani Olejnik, pani Werner, pani Pochanke i madame Suboticz ? A moze one taka konferencje prasowa zastepuja ? To byloby nie mniej ciekawe niz wesole !

    Nie jestem pewien, ze porzadnie wyjasnilem o co mi idzie. Proponujesz pana Kurskiego i red. Urbana (jak Tys ich ustawil w jednym szeregu ?!), wywodzisz ich zalety i wady. Jerzy Urban to dla mnie perla polskiej publicystyki. To piedestal i oltarz polemicznego piora. Rzecznik, na takich konferencjach, powinien byc bardzo sprawny „dziennikarsko”, ale on tylko przekazuje. Jego rola jest bierna w kreowaniu informacji. Nie ujmuj Urbanowi !

    Dowcipasow nasadziles – dziekuje, ale ja, tym razem, calkiem na serio stawiam pytanie. Dlaczego nie ma ?!

    A kto bylby dobry jako taki rzecznik, to nie wiem. Musi byc blyskotliwy, pieknie mowic, lojalny wobec pryncypala, ale bron Boze – nie niezalezny !

    Widzisz ile mam pytan i watpliwosci. I nie moge sie doprosic rady od Gospodarza Blogu, bo On drazy Speera…

  177. Gdyby nie Telegraphic obsever, Torlin, Piotr Kraczkowski, Sławomirski, ET i od czasu do czasu paru innych ten blog należałoby zlikwidować. Pan Redaktor miałby więcej czasu do czytania literatury, a inni uczestnicy nie musieliby czytać tak wielu nonsensów.

  178. Brytyjski eurosceptyczny poseł Bloom został wyrzucony z sali plenarnej Parlamentu Europejskiego za nazwanie niemieckiego lidera frakcji socjalistycznej Schulza „faszystą” i użycie pod jego adresem hitlerowskiego hasła „Ein Volk, Ein Reich, ein Fuehrer”.

    Dyskusja o problemie łatwej i usprawiedliwionej okolicznościami afiliacji ludu i jego elit do nazizmu na blogu się załamała.
    Jednym wzorce poprawności (obowiązujące dzisiaj w kulturze BRD) nie pozwalają zagłębić się w problem dla innych naczelną przeszkodą jest moralne oburzenie.
    W obu przypadkach język zostaje okrojony do formułek, sedno problemu społecznego i ludzkiego przez to zyskuje nietykalność. Blogowicze krążą wokół nie znajdując furteczek ani nie próbując klinów dla pokawałkowania zagadnienia.

    Negatywna pamięć o Niemcach weszła na stałe do europejskiego kodu społeczno-kulturowego w postaci chwytliwych stereotypów. Myślenie zostało ograniczone do bezpiecznych szablonów.

    Pzdr, TJ

  179. Stasieku

    Przed chwila ogladalem min.Slawomira Nowaka u red.Moniki Olejnik. Skoro chcesz – on bylby bardzo dobry jako rzecznik Prezydenta. Zna „od podszewki” polityke w Polsce. Wyslawia sie szybko i poprawnie. Ma dystans do siebie (tego brak panu Grasiowi). Bardzo przyjaznie traktuje rozmowce. Czuje podtekst, ironie i dowcip. Mila powierzchownosc. Wystarczy go wpuscic w regularne, cotygodniowe konferencje prasowe i klopot z glowy.

    Zgadzasz sie ?

  180. Czyżby już Święta? Czas na karpia, albo może bardziej na leszcza? Wszędzie bowiem cuda, cuda ogłaszają. Dolar skoczył dziś w stosunku do PLN o ~ 3%, wczoraj o ~ 2%, a wszystko to po oficjalnym ogłoszeniu przez USA dodruku góry pustych dolarów (czy pustka, może być jeszcze bardziej pusta? Pomijam głowy secesjonistów). Nie tak znowu dawno ten sam patent był z frankiem szwajcarskim. Ogłosili dodruk, i frank wbrew prawom ekonomii zaczął się piąć się do góry – jak kosztował ~2,00PLN, to dość szybciutko wyszedł na ~ 3,50PLN. Kto je wyszedł, że zapytam? Złoty Facio, coś wiesz koleżko? Czerwony Szyld ci kazał? A może ty coś jarzysz, Felerny Rock? Znowu głupków rżniecie i kosicie kasę jak zboże (naszym kosztem chciwusy naszym kosztem – kiedyś się udławicie, na bank, że tak powiem.)

  181. Kleofas 15.47
    Jezeli naprawdę nie wiesz dlaczego nie ma u nas Rzecznika Rządu i jego konferencji prasowych, to posluchaj pięknej piosenki Turnaua i Zabłockiego: „Zwieść Cię może pędzacy ulicami tłum, wódka w parku wypita, albo promyk slońca, lecz pamietaj, naprawdę nie dzieje się nic i nie stanie się nic, aż do końca”.

  182. ET (2010-11-24 o godz. 15:46)

    Orteq: (2010-11-23 o godz. 22:56)
    ET: „i zdaje sobie sprawe na oltarzu w demontazu.”

    Bardzo zgrabnie ci to wyszlo, ET. Polaczyles, zdaje sie, moje dwa komentarze. Ten z 2010-11-23 o godz. 22:56 i ten drugi z
    2010-11-24 o godz. 06:13.

    Sam bym na to nie wpadl!. Dzieki stokrotne.

    Nieustajace, po raz pierwszy, sle.

  183. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ET
    2010-11-23 o godz. 16:58 pisze:

    „Szanowny Panie Passent,
    Pana i wszystkich milujacych pisanie oraz czytanie zapraszam do udania sie w ciekawe miejsce na w Berlinie “

    Mysle, ze „dziure-loch-odchlan” na Bebelplatz w Berlinie, o ktorym Bogowicz nie po raz pierwszy wspomina, mozna wypelnic wlasnie takimi „fascynujacymi” pozycjami jak ta o młodym architektcie Albertcie Speer, wkladajac don uprzednio – jako zalkadke – pusty klos zbozowy bez ziaren nie tylko dla milujacych pisanie i czytanie, nie, nie, nie o nich tez chodzi(?) – przedewszystkim dla myslacych.

    Post Christum.
    Cos mi sie mocno wydaja, ze tych ostatnich % jest znacznie mniej.

  184. A co czyta się w środę? Oczywiście o widmach: http://wyborcza.pl/1,75968,8708560,Widmo.html

  185. ”Kosinski napisal “Malowanego Ptaka”, ktoremu zrobiono olbrzymia reklame, oszukujac wszystkich, ze byly to jego osobiste przezycia”.

    Kosiński nie był historykiem,Był pisarzem dla którego opowiadanie było pewną konstrukcją intelektualną,pewnym rozwinięciem narracji.Kłania tu się podobna ‚sprawa Kapuścińskiego’.Artysta ma prawo a nawet obowiązek do rozwijania i koloryzowania swojej wizji świata.

  186. Kleofasie, ja mam zupełnie inne zapotrzebowanie. Rzecznik musi mieć charyzmę, musi być tak arogancki dla dziennikarzy, jak grzeczny musi być jego pan.
    To powinna być osobowość Jerzego Urbana lub Jacka Kurskiego.
    Ci umieję odpowiadać na pytania.
    Pozdrawiam
    ROGER

  187. ObywatelskoscToKapital

    telegraphic observer pisze:

    2010-11-24 o godz. 21:31
    A co czyta się w środę? Oczywiście o widmach: http://wyborcza.pl/1,75968,8708560,Widmo.html

    Mój komentarz

    Cos się przebija do świadomości establishmentu – mamy lukę. Coś w co wierzył Jacek Kuroń, że ludzie noszą w sobie jako gen naturalny, a czego nie ma, bo nie zostało ukształtowane, nie wyewoluowało, nie było czasu i okoliczności.

    Pani Środa głośno powiedziała, ze król jest nagi, mamy społeczeństwo nagie, bezbronne, marznące we wspólnocie, uciekające przed polityką i zaangażowaniem, jak koczownicy stepowi przed zimą.
    Tymczasowe schronienia, mity, obrzędy, marsze z pochodniami i modły, to paliatywy, społeczeństwo musi zacząć budować sobie nowe osiedle, zagospodarowywać nowe obszary świadomości.
    Obywatelskość, to kapitał, a ten nie przyjdzie do państwa bez zabiegania.

    Pzdr, TJ

  188. Jonash pisze: 2010-11-24 o godz. 21:40

    **”Kosinski napisal “Malowanego Ptaka”, ktoremu zrobiono olbrzymia reklame, oszukujac wszystkich, ze byly to jego osobiste przezycia”.

    Kosiński nie był historykiem,Był pisarzem dla którego opowiadanie było pewną konstrukcją intelektualną,pewnym rozwinięciem narracji. (…) Artysta ma prawo a nawet obowiązek do rozwijania i koloryzowania swojej wizji świata.**

    Lgac, lgac, i jeszcze raz lgac, lagc w zaparte, co?

    Kosinski twierdzil, ze opisal w „Malowanym Ptaku” swe osobiste przezycia, to nie byl Karol May, ktory pisal w pierwszej osobie jako Old Schatterhand, ale nigdy nie twierdzil, ze pisal o sobie, „Powiesc uwazana byla przez niektorych krytykow jako wroga wobec Polski.”:

    „Sein wahrscheinlich wichtigstes Werk ist der Roman The Painted Bird. Ursprünglich behauptete er, dies seien seine persönlichen Erfahrungen während des 2. Weltkrieges. Dies stellte sich später als Unwahrheit heraus. Das Werk handelt von einem Jungen, der während des Krieges durch Polen irrt und sich versteckt hält. Der Roman wurde von einigen Kritikern als polenfeindlich betrachtet.”
    http://de.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Kosi%C5%84ski

    D. G. Myers, Associate Professor of English at Texas A&M University:
    **and there drew closer the day of his exposure as a literary fraud. In June 1982, the Village Voice revealed that Kosinski (for whom English was a second language) had made extensive use of translators and collaborators to write all his books, and then had concealed the fact. (…) Being There so closely resembled a prewar Polish bestseller called The Career of Nikodem Dyzma as to deserve the charge of plagiarism. Kosinski never fully recovered from the Voice’s expose. The remainder of his life, as he himself said, was spent running from it. A fitting end, some might say, to a literary life that was built upon lies. For years Kosinski passed off The Painted Bird as the true story of his own experience during the Holocaust. Long before writing it he regaled friends and dinner parties with macabre tales of a childhood spent in hiding among the Polish peasantry. Among those who were fascinated was Dorothy de Santillana, a senior editor at Houghton Mifflin, to whom Kosinski confided that he had a manuscript based on his experiences. Upon accepting the book for publication Santillana said, „It is my understanding that, fictional as the material may sound, it is straight autobiography.” Although he backed away from this claim, Kosinski never wholly disavowed it. He described the book as an „auto- fiction,” explaining that it „draws upon a childhood spent, by the casual chances of war, in the remotest villages of Eastern Europe.” Although it is not „easily justified,” he said, it is nonetheless „convenient” to classify The Painted Bird as nonfiction. And so it was widely received. Reviewing the book for the New York Times Book Review, Elie Wiesel said, „It is as a chronicle that The Painted Bird . . . achieves its unusual power.” Other critics described it as „semi-autobiographical” or a „testament,” praising its historical value. As late as 1976, in a preface to the second edition, Kosinski continued to prevaricate. He never said outright that the book was not an autobiography. (…) Kosinski rarely mentions the German exterminators;(…) Kosinski aims to exhibit the cruelty and backwardness of the Polish peasants among whom his six-year-old narrator(…) must hide. (…) a longer scene in which the rape of a Jewish girl is described in brutal and excrutiating detail. The Painted Bird is notorious for its horrors: eyeballs are gouged out of sockets, animals are tortured, women are violated with bottles holding manure, men are devoured by rats.**
    http://www.leaderu.com/ftissues/ft9610/myers.html

  189. jasny gwincie masz racie,ten blog pomalu schodzi na psy
    tu liczy sie tylko ilosc a nie jakosc.
    Z ciekawych zeczy pozostaly tu jeszcze niektore linki
    zwlaszcza pani Stachurskiej nic wiecej.

  190. ET pisze:
    2010-11-24 o godz. 15:41
    ET pisze:
    2010-11-24 o godz. 15:31
    Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-24 o godz. 15:01
    ET pisze:
    2010-11-23 o godz. 16:40
    Therese Kosowski pisze:
    2010-11-23 o godz. 21:19

    Resume – kąpcie się w tej swojej „wannie” dalej.
    Ja już się wykąpałem.
    Dbając o zdrowość umysłu (a mam tylko jeden), idę dalej.
    Zmieniam łazienkę na bardziej „normalną”.
    Tschusss!

    Bez tych po…

  191. P.S.
    Ted pisze:
    2010-11-25 o godz. 02:39

    „jasny gwincie masz racie,ten blog pomalu schodzi na psy”

    Ted, masz całkowitą rację!
    Tu się liczy tylko klakierstwo lub zaprogramowany „odlot”!

    Ostatnie pozdrowionka.

  192. eva47 pisze
    2010-11-23 o godz.9:23

    Kleofas pisze
    2010-11-24 o godz.16:17

    Danke schoen! Gruesse!

    jasny gwint pisze
    2010-11-24 o godz.17:49

    Dziekuje i pozdrawiam!

  193. Bardzo ciekawy wpis, ciekawe niektóre komentarze, szokująca wypowiedź Tomasza Lisa o Hitlerze (oto kolejny dowód na to, że inteligencja nijak się ma do mądrości, o przyzwoitości nie wspominając)…

    Pozdrawiam

css.php