Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.11.2010
środa

Bon moty i Schlagworty

24 listopada 2010, środa,

W politycznej kłótni ostatnich dni padło kilka zgrabnych bon motów i Schlagwortów. Podobało mi się na przykład to, co powiedział Donald Tusk o grupie Polska Jest Najważniejsza: „Lepiej rozumiem tych, którzy z PiS odchodzą, niż tych, którzy w PiS zostają” (cytuję z pamięci). Zgrabne, słuszne i lakoniczne. Wypowiedzi Tuska budzą wiele uwag, także krytycznych, w tym niewątpliwie zasłużonych (np. o przymusowej kastracji pedofilów, o terminie przyjęcia Euro), ale ta wypowiedź na temat motywów pozostawanie w PIS wydaje się krótka i celna. Taki powinien być bon mot.

Natomiast w sprawie zaproszenia Wojciecha Jaruzelskiego na spotkanie „byłych”, Tusk wykonał unik, do czego zresztą jako polityk ma pełne prawo. Tusk w ogóle wydaje się mistrzem uników, choć ja wolę, kiedy mówi „mało i smacznie”, jak Benia Krzyk z „Opowiadań odeskich” Babla.

Z powodu zaproszenia Jaruzelskiego podniósł się, oczywiście, rwetes. Moim zdaniem prezydent Komorowski odpowiedział zręcznie (przytaczam z pamięci): – Ostatecznie to mnie Jaruzelski zamykał w więzieniu i internował, a nie Jarosława Kaczyńskiego. Może nie było za co…

To celna riposta, aczkolwiek nieco demagogiczna, ale nie ma polityki bez demagogii, zaś ataki na Komorowskiego też nie są pozbawione demagogii. Postać Jaruzelskiego będzie dzieliła Polaków po wsze czasy. Nie ma sensu po raz kolejny sporządzać jego bilansu. Generał ma na sumieniu wiele grzechów, które zostały mu przy okazji wypomniane, w TVN 24 wyliczył je Czesław Bielecki, a w Radiu TOK FM red. Cezary Gmyz, zdołała je już wyrecytować posłanka Kluzik-Rostkowska, odsłaniając nareszcie swoje poglądy: Generał stał na czele Polski niesuwerennej, ma krew na rękach, w marcu ’68 wyrzucał oficerów pochodzenia żydowskiego z wojska, w 1981 r. wyprowadził czołgi przeciwko Solidarności, dyktator, miał władzę, a nie reformował itd. itp. Wiele z tych zarzutów jest poważnych, ALE – po pierwsze – Jaruzelski nie raz przepraszał i bił się w piersi, po drugie – wziął na siebie odpowiedzialność za uniknięcie ewentualnej interwencji ZSRR, która byłaby tragedią na miarę Powstania Warszawskiego.( Interesujący paradoks: Autorzy Powstania, które kosztowało życie ponad 200 tysięcy Polaków, są przez większość rodaków uznani za bohaterów, natomiast autor decyzji, która być może zapobiegła masowej zagładzie, w oczach wielu uchodzi za zdrajcę). Wreszcie po trzecie: Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Dziś nie ma żadnego sowieckiego przymusu, Polska jest krajem wolnym, a politycy kompromitują się jeden po drugim.

Spójrzmy choćby na mojego ulubionego prezesa Kaczyńskiego. Nie ma on co prawda czołgów, ale wszystko, co ma, wyprowadza już na ulice, gdzie czuje się jak ryba w wodzie. Dzisiaj z właściwą sobie elegancją zaczepił jednego ze swoich niedawnych ulubieńców, Michała Kamińskiego, mówiąc, że jego (tj. Kaczyńskiego) „najbardziej zastanowiła jego (tj. Kamińskiego) nowa kreacja. Ta głowa ostrzyżona. To wygląda dość uderzająco, to przypomina takie ukraińskie obyczaje, można powiedzieć kozackie”. Nie jestem sympatykiem Kamińskiego (od czasu jego pielgrzymki do Pinocheta), ale zgadzam się z nim, że w polemice politycznej nie ma miejsca na czepianie się wyglądu zewnętrznego. Z tego punktu widzenia, zestawienie Poncyljusza z Kaczyńskim wypada zresztą zdecydowanie na korzyść tego pierwszego. Nie ma to jednak żadnego znaczenia. Prawie co czwarty wyborca głosuje na PiS. Gdyby to były wybory na Mister Uniwersum, czy na Miss World, prezes Kaczyński i Beata Kempa mogli by nie wygrać. Lepiej więc, żeby prezes na ten grunt nie wchodził.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 304

Dodaj komentarz »
  1. Diaspora jest czujna!(Albo – nie)

    No cos takiego – „nie raz przepraszał i bił się w piersi, po drugie (…) Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Dziś nie ma żadnego sowieckiego przymusu, Polska jest krajem wolnym” (?) http://www.kontrowersje.net/tresc/nie_jestem_w_stanie_dokonczyc_tekstu_musze_sie_wyrzygac

    Post Christum.

    Mysle, ze zdziwienie Egona Bahra + won EU w strone Cimoszewicza bylo oczywiste, bardziej klarowne – prawda?

  2. Chciałbym poznać Pana zdanie na temat dyktatorów, skoro Jaruzelski został określony dyktatorem w moim odczuciu błędnie, bo miał władzę dyktatorską ale w żadnym razie dyktatorem nie był, raczej namiestnikiem… Pinochet, miał krew na rękach, ale czy tak naprawdę w tamtym czasie i miejscu nie ocalił przed komunizmem Chile ? czy nie był pionkiem w grze o ten kontynent, czy bilans jego dyktatury jest taki zły ? w historii XX wieku było paru dyktatorów, którzy rozwijali swoje kraje, czy on do nich przypadkiem nie należał ?

  3. Panie Redaktorze! To, co Pan nazywa „unikiem” pana Tuska jest (w mojej opinii) poza innymi – prostackim afrontem wobec Pana Prezydenta.
    W gościnie u Pana Prezydenta Pan Premier demonstracyjnie zlekceważył jego gości. W konkurencji prostactwa panom: byłemu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz obecnemu premierowi Donaldowi Tuskowi przyznaję ex equo order jadu żararaki I-klasy.
    Miłych snów!
    P.S. Właśnie usłyszałam, jak Pan Dorn raczył był nazwać Pana Prezydenta KUKIEŁKĄ!
    GDY ROZUM ŚPI BUDZĄ SIĘ UPIORY!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A ja nie bylem sympatykiem prezesa Kaczynskiego, ale od czasu jak prowadzi wojne polsko-polska na fryzury to wyglada mi przekonujaco:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80708,8089166.html?i=0

  6. Pan Redaktor Passent

    Najwazniejsze jest to: DLACZEGO W POLSCE NIE MA REGULARNYCH KONFERENCJI PRASOWYCH RZECZNIKOW PREMIERA i PREZYDENTA ?
    Transmitowanych przez internet na caly swiat ? Albo PREMIERA i PREZYDENTA ?

    Czyzby byli tak niesmiali ?

  7. A co Kempa winna, ze zostala przy okazji Prezesa dzgnieta za urode? Nie ma wlasnych grzechow?
    Krolem Schlagwortow po wsze czasy bedzie jednak Lokietek II. „Przerazajacym absmakiem” mozna konie straszyc. Nigdy nie jest banalny. Zawsze cos taiego zakreconego palnie, ze boki zrywac. 😆

  8. Swiete slowa:”Gdyby to były wybory na Mister Uniwersum, czy na Miss World, prezes Kaczyński i Beata Kempa mogli by nie wygrać. Lepiej więc, żeby prezes na ten grunt nie wchodził.”
    Zwlaszcza po incydencie na Bazarze:

    I tak sie Prezio za Malosolnego zostal !

  9. Absolwent 11- 24 19.30

    Odpowiem innym cytatem z Babla:
    Benia siedzial i rabal rybke. Wbiegli jego menele wrzeszczac: Benia, policja jedzie, uciekaj ! A na to Benia: A ja juz trzy dni o tym wiem…..I spokojnie zul swoja rybke.

  10. Piotr Kraczkowski 11-24 15.26

    Jesli pojmujesz filozofie Gospodarza, odpowiem Ci innym cytatem z Babla:

    W srodku strasznej awantury w knajpie, Benia wzywany na pomoc odpowiada:
    Golubczik, liuboe delo samym saboi reshitsa…

    Pozdrawiam

  11. Tylko błagam, zostawmy już dyskusję o Generale. Nie mam siły po raz n-ty powtarzać te same argumenty.
    A co do wyglądu – Pan Prezes wchodzi na niepewny grunt. Z jego wyglądem…

  12. Panni Kluzik potwierdziła, że ideologicznie niczym nie różni się od swojego prezesa. Należy do opcji katolików nigdy nie przebaczających, czyli tak zwanej polskiej prawicy. Amen.

  13. Też bym na ten grunt nie wchodził. Kamiński mógłby się odgryźć (niegrzecznie), że o nikim nie mówi „kurdupel”, więc nie życzy sobie „Kozaka”. Po drugie: nie znam całej wypowiedzi Prezydenta i nie wiem w jakim kontekście padły słowa o wsadzaniu do więzienia, ale mimo „merytorycznej” poprawności, są jednak nie tylko demagogiczne, ale stanowią też pewien afront w stosunku do zaproszonego. Tak jakby mówił „to prawda, że zapraszam łajzę, ale to ja od niej więcej wycierpiałem, więc mam moralne prawo, a Kaczyński nie ma by to krytykować”. Abstrachując od tego, że to generalnie słuszne i być może Kaczyński i jego zwolennicy innego języka nie rozumieją, to trochę niegrzeczne w stosunku do gościa. Trochę go to obraża, a jak się już zaprasza to trzeba się zdobyć na więcej szacunku, lub chociaż neutralności.

  14. Przepraszam za byka w słowie „abstraHując”

  15. Uwazam Urbana, za wybitnego polskiego intelektualiste, Jaruzelski ma wg mnie szanse na to, ze kiedys Polacy (jesli nie wyjda na jaw jakies nieznane brzydkie sprawy) przeniosa jego trumne na Wawel – to idealisci, chcieli dobrze, nie byli w PZPR dla pieniedzy, jak wiekszosc jej czlonkow. Jaruzelski nie zostal jednak wybrany przez narod w wolnych wyborach, jego prezydentura byla wymuszona strachem przed rozlewem krwi, a nie wynikiem demokratycznej woli spoleczenstwa, na ktora nie mial on najmniejszej nawet szansy. Jest czyms zupelnie innym uznanie subiektywnego idealizmu Urbana, Kiszczaka, Jaruzelskiego, Passenta, Gomulki, Gierka, a uznanie dla obiektywnie wrogiej wobec Polski idei PZPR i PRL, ktorej to idei sa oni nosnikami i symbolami. Demokratyczny prezydent nie powinen, nie wolno mu, zrownywac totalitaryzmu z demokracja przez zaproszenie do demokratycznej RBN obiektywnego symbolu PRL-u. Zacieranie roznicy miedzy demokracja a PRLem przy pomocy zaproszenia Jaruzelskiego utrudnia mlodym pokoleniom Polakow, ludziom urodzonym po ok. 1980r. zrozumienie, dlaczego PRL obalono, zrozumienie wartosci demokracji, oddawania w razie potrzeby zycia i zdrowia w obronie demokracji i wolnosci.

    Podejscie do tego problemu demokracji zachodniej mozna poznac bezposrednio tylko na przykladzie RFN, w ktorej nawet socjaldemokraci nie daliby sie wybrac na prezydenta, czy kanclerza poparciem Jaruzelskiego, Kwasniewskiego, czy Cimoszewicza. Zaproszenie NRD-owskiego Jaruzelskiego byloby dla niemieckich demokratow czyms niewyobrazalnym, czyms absolutnie nie do przyjecia, bo byloby slusznie odbierane jako akt zrownujacy demokracje z totalitaryzmem. PO szermuje rzekomym “obciachem” PiS na Zachodzie, ale uwaza, ze jakikolwiek zachodni demokrata zaprosilby symbol totalitaryzmu jako rownorzednego partnera do obrad demokratycznej instytucji? Nikt nie broni robienia Jaruzelskiemu kariery w sektorze prywatnym, ale demokratyczny polityk nie moze ulatwiac ludziom o pogladach totalitarnych jak Cimoszewicz, czy Jaruzelski, dostepu do demokratycznego panstwa. Przeciez Jaruzelski jako przelozony wszystkich SB-kow byl sam Super-SB-kiem.

    Tu msci sie nieprzeprowadzenie dekomunizacji i lustracji, ktore uchronilyby wolna Polske przed obecnoscia w polskiej polityce Kwasniewskiego, Jaruzelskiego, Cimoszewicza i im podobnych. Nalezy zakazac pelnienia funkcji publicznych funkcjonariuszom PZPR!

    W PRL moi koledzy studenci mowili wiele razy miedzy soba, ze trzeba sie zapisac do PZPR, poniewaz bez tego nie ma mozliwosci awansu materialnego i zawodowego. PRL byla tak pomyslana, ze kto nie byl w PZPR, ten zarabial tylko tyle, by przezyc z miesiaca na miesiac, zeby moc odtworzyc swa sile robocza. Praktycznie tylko czlonkowie PZPRu mieli mozliwosc akumulacji dobrobytu. Dlatego PRL byla monstrualna machina deprawacji i selekcji negatywnej ludzi. Po upadku PRL wlasnie ci najgorsi Polacy, ci przesiani przez negatywne sito PRL-u, posiadali pieniadze na przeniesienie swych gospodarczych i (teraz tylko przez posiadane pieniadze) politycznych wplywow do wolnej Polski. Ludzie spoza PZPRu nie mieli z reguly mozliwosci wyksztalcenia sie na tyle, by po 1990r. zrozumiec demokracje i zachodzace przemiany, by niedopuscic Kwasniewskiego do prezydentury, a Millera, Oleksego, Cimoszewicza i innych z PZPR, zwolennikow PRL-u, ludzi o totalitarnych pogladach, do demokratycznego panstwa, do parlamentu. Gdyby to od nich zalezalo, to SBcy dostawaliby nadal dodatki emerytalne za stres przy palowaniu opozycji – tak wyglada ich demokratyczna swiadomosc naprawde!

    Czy Jaruzelski udzielil kiedykolwiek jakiejs rady, jak przezwyciezyc sposcizne totalitarnego panstwa? Nigdy. A teraz ma doradzac demokratycznemu prezydentowi? Nie jest wiarygodnym, ze Komorowski potrzebowal rady ostatnio zaproszonych do RBN – taka rade mogliby mu udzielic liczni specjalisci w Polsce. Komorowski celowo tak sformulowal kryterium zaproszenia na posiedzenie RBN by demonstracyjnie umozliwic obecnosc symboli PRLu: Kwasniewski, Oleksy, Cimoszewicz, Miller, Jaruzelski. Ze Walesa, Mazowiecki i Marcinkiewicz nie beda mieli nic przeciwko temu, bylo pewnym. Komorowski postapil tu tak samo, jak wtedy, gdy jako jedyny posel glosowal przeciwko rozwiazaniu WSI. Oczywistym jest, ze nie byloby tego zaproszenia, gdyby przeprowadzono lustracje w Polsce. A tak, to pelna kartoteke polskiej agentury maja USA i Rosja, ale nie polscy demokraci.

    Do najpilniejszych zadan Polakow nalezy modernizacja kraju i rozwoj demokratycznej swiadomosci. Czas publiczny jest bardzo ograniczony i nalezy wykorzystac go mozliwie na promowanie tych dwoch celow. Akcja Komorowskiego kradnie Polakom ich historyczny czas tak naprawde by ulatwiac prywatne kariery i powiekszanie zamoznosci bylych prominentow z PZPR. Bardzo dobrze swiadczy o Kaczynskim, ze to od razu zrozumial i odmawia podawania reki Komorowskiemu, Tuskowi i spolce. Takze ja nie podalbym im reki, choc podalbym reke np. Urbanowi, Kiszczakowi, czy Jaruzelskiemu. W przeciwienstwie do nich nie uwazam Komorowskiego, Tuska i spolke za idealistow. Bardzo dobrze wychwycil to Dorn, gdy stwierdzil, ze idealista Jaruzelski oferujac Komorowskiemu swe doswiadczenie z kierowania PRLem tak naprawde z niego szydzil.

    Postepowanie Komorowskiego daje podstawe by sprawdzic, czy bedac w opozycji, trafiajac do wiezienia, nie byl w rzeczywistosci zakonspirowanym agentem PRLu lub/i ZSRR.

  16. 21 postulatów wydali ze swych trzewi Znani Polacy dając świadectwo swoich obecnych trosk, cytuję :

    ” O czym marzą znani Polacy? 21 postulatówwczoraj, 17:06
    TSz / Onet.pl
    W dniach 23-25 listopada można oceniać ankietę z 21 postulatami, dotyczącymi teraźniejszości i przyszłości Polski, wybranymi przez znane osoby: polityków, artystów, intelektualistów, dziennikarzy. „Jeśli jest coś, co chcesz zmienić – zrób to teraz – decyduj – dodaj co myślisz! Może razem nam się uda – pięknie żyć !” – zachęcają członkowie Projektu Obywatel Solidarność, który zorganizował akcję.

    Projekt Obywatel Solidarność od czerwca 2010 roku przeprowadził wywiady z 63 osobami. Wśród nich byli m.in. politycy (Bogdan Borusewicz, Jerzy Buzek, Jan Lityński, Jerzy Wenderlich, Jacek Rostowski, Lech Wałęsa, Bogdan Zdrojewski), prezydenci dużych miast (Paweł Adamowicz, Wojciech Szczurek), intelektualiści (Francis Fukuyama, Jadwiga Staniszkis), dziennikarze (Jacek Karnowski, Ewa Milewicz, Jacek Żakowski), artyści (Krzysztof Zanussi).

    Pytano o konkretne marzenia jako o nowy postulat na przyszłość. „Chcieliśmy i chcemy dowiedzieć się, jak żyć godnie tu i teraz, w teraźniejszości, na którą przecież mamy wpływ” – piszą organizatorzy akcji.

    Ostatecznie stworzono ankietę składającą się z 21 postulatów wybranych z około 80 propozycji, które pojawiły się w tych rozmowach. Każdy może wejść i zdecydować, czy któryś z postulatów jest mu bliski.

    Dwadzieścia jeden postulatów, które powstało na podstawie wywiadów, ma być współczesną wersją tzw. 21 postulatów sierpniowych pierwszej „Solidarności”.

    Projekt Obywatel Solidarność jest dedykowany pamięci Arkadiusza „Arama” Rybickiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

    (RZ)” Źródło – http://wiadomosci.onet.pl/kraj/o-czym-marza-znani-polacy-21-postulatow,1,3793898,wiadomosc.html

    Anonsowane postulaty są tutaj – http://www.21postulates.eu/public/pl/formularz/formularz.php , ale na wszelki wypadek, jak i pamiątkę zaskoczenia z jakim je czytałam, ja je skopiuję, :

    „- Postulat 1
    Wprowadzić obowiązkowy udział w wyborach – przynajmniej przez jakiś czas.
    Jacek Taylor

    – Postulat 2
    Szacunek do drugiego człowieka, to jest postulat oczywiście nie do związku zawodowego, ale to jest postulat XXI wieku.
    Bogdan Zdrojewski

    – Postulat 3
    Stworzyć prawdziwe media publiczne, w których moglibyśmy się czuć u siebie, widzowie i twórcy, które mogłyby nam służyć, naszej demokracji, naszemu życiu.
    Jacek Żakowski

    – Postulat 4
    Nauczmy się szanować naszych bohaterów.
    Bożena Rybicka-Grzywaczewska

    – Postulat 5
    Profesjonalna, szeroko zakrojona promocja Solidarności na arenie międzynarodowej.
    Janusz Antoni Lewandowski

    – Postulat 6
    Podwyższenie poziomu debaty publicznej.
    Grzegorz Grzelak

    – Postulat 7
    Budować społeczeństwo obywatelskie.
    Janusz Włodzimierz Rachoń

    – Postulat 8
    Żeby Solidarność była dobrem ogólnym, niezawłaszczanym przez nikogo.
    Maciej Grzywaczewski

    – Postulat 9
    Bądźmy solidarni, starajmy się rozumieć.
    Jerzy Jan Wenderlich

    – Postulat 10
    Zwiększenie roli państwa w edukacji o sztuce – aby wychowywać przez sztukę.
    Zbigniew Buski

    – Postulat 11
    Godnie żyć w państwie, które stwarza do tego warunki.
    Sławomir Ratajski

    – Postulat 12
    Nowy postulat powinien być za odchudzeniem radykalnym administracji.
    Krzysztof Skiba

    – Postulat 13
    Realizacja Milenijnych Celów Rozwoju.
    Janina Ochojska

    – Postulat 14
    Bo trzeba o czymś marzyć. Ja na przykład marzę o szalonym postępie nauki, żeby ta sfera poznawcza rozszerzyła się, żebyśmy latali na inne planety, żebyśmy mieli wspaniałe linie przesyłowe, energię dla wszystkich.
    Krzysztof Zanussi

    – Postulat 15
    Chciałbym, aby w miejscach zamieszkania (…) ludzie zaczęli traktować się jako sąsiedzi – zaczęli zastanawiać się co mogą wspólnie zrobić.
    Jerzy Adam Stępień

    – Postulat 16
    Zapewnienie osobom niepełnosprawnym wszystkich praw zawartych w Konstytucji Rzeczypospolitej, które mają pełnosprawni obywatele.
    Małgorzata Rybicka

    – Postulat 17
    Tak więc dziś sformułowałbym postulat możliwie – podkreślam możliwie – bezpłatnej, równej w dostępie edukacji dla wszystkich Polaków, a szerzej Europejczyków do matury włącznie.
    Paweł Bogdan Adamowicz

    – Postulat 18
    Potrzebne nam są autorytety moralne. (…)chciałbym, aby w Polsce dojrzały nowe pokolenia i brały odpowiedzialność za Polskę.
    Robert Kwiatek

    – Postulat 19
    Zagospodarować przestrzeń publiczną, aby chciało nam się tu żyć. Postulat pięknej Polski.
    Sławomir Piotr Rybicki

    – Postulat 20
    Postulat sformułowaliśmy w różnych gremiach wielokrotnie i on się nazywa: 1% z budżetu Państwa na kulturę.
    Paweł Potoroczyn

    – Postulat 21
    Patriotyzm, który oznacza pracę dla nas wszystkich, a więc i dla siebie, która przynosi radość. Taką wielką radość z tego, że jesteśmy w Polsce, że jesteśmy w Europie, która cieszy, nie jest żadną karą, ani jakimś zadaniem do wykonania, które nas przytłacza. Żebyśmy potrafili w sobie wykrzesać chęć do takiego działania, bo to wcale nie wyklucza radości na co dzień, bo jest się czym radować, jest gdzie pomagać innym, to wymaga ogromnej pracy.
    Jerzy Buzek”

    Koniec cytatu.

    Bardzo dobrze się czują Znani Polacy. Aż trudno mi uwierzyć! ! !

  17. „Tusk wykonał unik, do czego jako polityk ma pełne prawo”, ale jako dla premiera unik ten był czystą podłością i wyrachowaniem okazanym nie po raz pierwszy. Podobnie nikczemny unik wykonał biorąc po dwudziestu latach kościelny ślub w strachu przed biskupami. Jaruzelskiemu należy się szacunek za cierpienia, walkę, wiek, kulturę, pracowitość, humanizm i patriotyzm. I za to, że umie pisać szczerze o sobie jak nikt z dzisiejszych fałszywych kombatantów. To wielkie cnoty, wobec których należy chylić czoła. Pan powinien to pierwszy uczynić a nie popierać pętaków lub nieudolnie dodawać im impertynencji. Bardzo to przykre i pospolite.

  18. Gospodarz:
    „Gdyby to były wybory na Mister Uniwersum, czy na Miss World, prezes Kaczyński i Beata Kempa mogli by nie wygrać. Lepiej więc, żeby prezes na ten grunt nie wchodził. ”

    Torlin:
    „A co do wyglądu – Pan Prezes wchodzi na niepewny grunt. Z jego wyglądem…”

    Tandem? Synergizmem az zionie

  19. Hasło na przyszły rok:
    Prezesa wyprowadzić, sztandar do Sulejówka !

  20. Naszym dzielnym patriotom nie przychodzi do głowy prosta rzecz-
    Racja Stanu w różnych historycznie czasach może być definiowana różnie.
    Zmieniają się międzynarodowe sojusze, interesy, gospodarka świata, wpływy,
    koncepcje ładu światowego.
    Cóż, niektórzy nie nadążają za Prezesem i jego woltami, a co dopiero za geopolityką…….

    Pan Prezydent zyskał moje uznanie za konsekwencję działania
    „ponad podziałami” Może będzie prezydentem WSZYSTKICH Polaków?

    A małostkowych zawistników pozostawmy sobie….

  21. Swiete slowa:
    „Gdyby to były wybory na Mister Uniwersum, czy na Miss World, prezes Kaczyński i Beata Kempa mogli by nie wygrać. Lepiej więc, żeby prezes na ten grunt nie wchodził.”
    Zwlaszcza po incydencie na Bazarze:

    http://kleofas.blo

    I tak sie Prezio za Malosolnego zostal !

  22. andiboz pisze:

    2010-11-25 o godz. 07:43
    Panni Kluzik potwierdziła, że ideologicznie niczym nie różni się od swojego prezesa. Należy do opcji katolików nigdy nie przebaczających, czyli tak zwanej polskiej prawicy. Amen.

    ZBigniew Herbert pisze:

    i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
    przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

    Ecik pisze:

    Amen

  23. ..grupa PJN to nadal pisowiacy,jedno skinienie i np.pani Jakubiak a kolanach wraca do swojego guru,na ktorego partie glosowala o czym glosno mowila w tv. O panu J.Kaczynskim juz nie warto wspominac,dziwna to postac w polityce,bo polityk ktory robi wszystko aby zniszczyc polski rzad to anarchista a nie pariota…

  24. Właśnie wykluła mi się teoria…..
    Panowie K. wpływali w jakiś sposób- i wpływa jeden z nich nadal, na produkcję endorfin.
    Bliskie kontakty powodują uzależnienie narkotyczne. U kobiet nawet syndrom głodu narkotycznego- objawy u pani Jakubiak dalej widoczne…..
    A czy od narkomanów można wymagać racjonalnego myślenia?
    Ich trzeba leczyć, niepoczytalność jest powodem do ubezwłasnowolnienia.

    Niektóre jednostki samodzielnie- po odstawieniu źródła uzależnienia- zaczynają mówić racjonalnym głosem, jak pan Ołdakowski
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8716580,Oldakowski__Nie_mozna_sie_domagac_szacunku_dla_poprzedniego.html

    Znając „zagrożenie epidemiologiczne” może Naczelny Lekarz Kraju podjąłby stosowne środki zaradcze? Kwarantanna?

  25. Mam wrażenie, że cały „rwetes” wokół zaproszenia gen. Jaruzelskiego histeryczne media zwekslowały jak zwykle na boczny tor emocji. Intencją (szlachetną, dodam) Pana Prezydenta jest zwykłe przestrzeganie zasad: był Jaruzelski prezydentem – jest zaproszony, „end of story”… Zresztą ta wierność demokratycznym „zasadom dobrego wychowania” widoczna jest też w powtarzanych mimo obelg i zniewag zaproszeniach prezesa Kaczyńskiego. W tym kontekście tłumaczenie pana Nowaka, że Wojciech Jaruzelski jest ekspertem od spraw Rosji jest pokrętne, rację ma bowiem Rulewski, że może i był ekspertem od ZSRR, ale od Rosji współczesnej raczej nie …
    Jednak prezydenta moim zdaniem należy pochwalić za uporczywe próby wprowadzenia do polityki dobrego demokratycznego obyczaju w miejsce subiektywnych, podyktowanych politycznym popytem decyzji.

  26. Panie Redaktorze! Nie owijajmy w bawełnę tego co widać na pierwszy rzut oka: Kaczyńskiemu niestety brakuje zwykłej kultury. Ponieważ napisał Pan, że Tusk jest mistrzem uników (z czym się zgadzam), to dodam jeszcze, że rząd jest mistrzem zaniechań. A za to wszystko będziemy płacić w przyszłości my, obywatele.

  27. Bon moty i Schlagworty
    Zacytuję choć jeden, ekonomiczny, autorstwa telegraphica

    Suma wszystkich “zysków” pochodzi jedynie z postępu technologicznego.

    Potem było coś o ryzyku biznesowym, ale zostawmy to.

    Aby politycy rozumieli skąd się bierze bogactwo kraju w dłuższej niż kadencja perspektywie, powinni sobie zamiast paciorka powtarzać to, co zacytowałem z „myśli po śniadaniu” TO.
    Niby taki „głęboki banał”…

    Przypomina mi to zastrzeżenie patentowe dla maszyny do szycia.
    Musi być dziurka w igle.

  28. ivo pisze:
    2010-11-25 o godz. 08:20

    Komorowski i tak elegancko zareagowal na obrazanie przez jednego z zaproszonych innego zaproszonego.
    Zeszta, powiedzial prawde.

  29. ff pisze:
    2010-11-25 o godz. 11:20

    Lepszy bylby rzad z odwaga wprowadzajacy radykalne reformy?
    Szkoda tylko, ze upadlby po roku-dwoch, robiac miejsce populistom.

  30. @ Piotr Kraczkowski:

    zupelnie sie z Panem zgadzam: dla ludzie skomprmitowanych nie powinno byc miejsca w egzekutywnie i cyrklach rzadowo-administracyjnych, a juz napewno nie powinno sie dopuszczac dla Urbana, Kiszczaka, czy Jaruzelskiego instytucji panstwowych obojetnie w jakiej funkji i mam nadzieje, ze historia obejdzie sie z nimi tak jak na to zasluzli.
    Co do Urbana to osobiscie asocjuje wysoki intelekt z humanizmem, emaptia, rozwojem, wolnoscia … i tych cech u Urbana nie moge sie doszukac – nazwal by to system error.

    Decyzja Prezydenta Komorowskiego jest moim zdaniem wysoce niemoralna i nie moge zrozumiec czym nasz nowy PP sie motywowal zapraszajac icony naszych mroczynch czasow.

  31. Szanowny Panie Redaktorze,

    Prezes jest czlowiekiem charyzmatycznym i nietuzinkowym.
    Jednak to co robil tragicznie zmarly brat /walka o krzeslo itp./
    to bylo bardzo nie na miejscu, i zle swiadczylo o wychowaniu
    Lecha Kaczynskiego. Kaczynscy chyba sie w tym wszystkim
    pogubili. Jest gdzies taka cienka granica odpowiedzialnosci
    urzednika panstwowego, ktora zostala przekroczona, kiedy
    odbyly sie MARSZE Z POCHODNIAMI. 17. grudnia 1981 roku
    mial sie odbyc ogolnopolski MARSZ GWIAZDZISTY. Ciekawe
    jak to by sie wtedy skonczylo ??

    Zycze milego dnia i pozdrawiam

  32. Wklejam jeszcze raz, ot tak na wszelki wypadek:

    # cynamon29 pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-11-25 o godz. 12:29

    ET pisze:
    2010-11-24 o godz. 15:41
    ET pisze:
    2010-11-24 o godz. 15:31
    Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-24 o godz. 15:01
    ET pisze:
    2010-11-23 o godz. 16:40
    Therese Kosowski pisze:
    2010-11-23 o godz. 21:19

    Resume – kąpcie się w tej swojej “wannie” dalej.
    Ja już się wykąpałem.
    Dbając o zdrowość umysłu (a mam tylko jeden), idę dalej.
    Zmieniam łazienkę na bardziej “normalną”.
    Tschusss!

    Bez tych po…
    # cynamon29 pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-11-25 o godz. 12:34

    P.S.
    Ted pisze:
    2010-11-25 o godz. 02:39

    “jasny gwincie masz racie,ten blog pomalu schodzi na psy”

    Ted, masz całkowitą rację!
    Tu się liczy tylko klakierstwo lub zaprogramowany “odlot”!

    Ostatnie pozdrowionka.

  33. Teresa Stachurska, 09.15. Większość tych postulatów odzwierciadla ograniczoność, naiwność i cynizm kombatanckich elit. Nie wiedzą, że te pobożne życzenia znajduję się poza zasięgiem pozbawionego wszelkich narzędzi i atrybutów rządu i zniewolonego przez kościół społeczeństwa. Rząd może tylko lawirować lub administrować. Istota więc tkwi w samym modelu ustrojowym, a nie w pobożnych życzeniach nieudaczników. Ponuro rysuje się przyszłość tego kraju. Pozdrawiam

  34. Szanowny Panie Redaktorze,
    jednakowoż europoseł Mariusz Kamiński odpowiedział elegancko
    swojemu byłemu (?) pryncypałowi.
    W którychś wieczornych wiadomościach, pytany przez dziennikarkę TV,
    czy nie jest mu przykro po uwagach prezesa na temat swojej fizyczności,
    odparł eleganckim bon motem: „tak, jest mi przykro tak samo, jak przykro mi było, gdy musiałem słuchać uwag o wyglądzie Prezesa”.

    Przypominam, że Wojciech Jaruzelski został zaproszony
    przez Kanelarię poprzedniego prezydenta. Miał mianowicie odebrać, jak najbardziej zasłużenie, odznaczenie za zesłanie i pracę na Syberii w latach 1939 – 1943.
    Zdaje się, że do bezpośredniego wręczenia odznaczenia nie doszło.
    Po niesmacznej dyskusji, że zaproszenie wysłano omyłkowo,
    generał z wizyty w Pałacu Prezydenckim zrezygnował.

    Jednak wciąż liczę na panów Kamińskiego, Wołka i bodaj Jurka, że
    do generała z ryngrafem (?) się udadzą.
    Cytując Prezydenta Wałęsę, ma Wojciech Jaruzelski swoje „plusy dodatnie i ujemne”. Nawt ci, dostrzegający więcej ujemnych, nie powinni o dodatnich zapominać.

  35. Gospodarz pisze:
    Prawie co czwarty wyborca głosuje na PiS. Gdyby to były wybory na Mister Uniwersum, czy na Miss World, prezes Kaczyński i Beata Kempa mogli by nie wygrać.
    Zapewne wygrałaby PO. A PiS miałoby swoją 1/4 głosów 😀

    Marcinie:
    Wczoraj dość krytycznie oceniałem gest Bronisława Komorowskiego (zresztą nie z wrogości do Wojciecha Jaruzelskiego, ot, uznając przestarzałość posiadanej wiedzy o Rosji i konflikty, które wywołuje takie zaproszenie w Polsce). Teraz jednak oceniam je inaczej. Warto, oprócz demokratycznych „zasad dobrego wychowania”, zwróciłbym uwagę na podkreślone poczucie ciągłości państwa, oraz na wrażenie, które to zaproszenie może wywołać w Rosji — że Polska mówi w jej sprawie jednym głosem; i że jest to głos pragmatycznych racji, a nie historycznego rewanżyzmu.

  36. Pan Kraczkowski Piotr w swoim rozwleklym jak zwykle traktacie, rzuca nowe swiatlo na zyciorys obecnego prezydenta. Warto pojsc tym tropem i zbadac doglebnie, co wlasciwie robil Bronislaw Komorowski w czasach PRL. Zachowanie prezydenta po katastrofie smolenskiej i jego obecny stosunek do Rosji, daje wiele do myslenia. A co do gen.Jaruzelskiego to wiadomo ze byl tchorzem. Nie posluchal Krzysztofa Kakolewskiego czy Jozefa Szaniawskiego i nie rozdal Polakom broni w 1981 by ruszyli na Moskwe. Jaruzelski panicznie bal sie radzieckich towarzyszy, ale moze to troche dobrze – bo dzieki temu mozemy dzis czytywac to co tu pisze pan Kraczkowski, no i ten drugi jegomosc w „Naszym Dzienniku”.

  37. Kindersztuba
    O Żoliborzu sporo pisano . W literaturze pozostał nawet jakiś ślad o ludziach z Żoliborza ale tego przedwojennego i więzach łączących jego mieszkańców.
    Ponieważ wszystko się pospolituje by nie powiedzieć że /coś spsiało/ tak i język stosowany wraz z obyczajami /jedno zależne od drugiego/ ludzi starających się zmieścić w etosie tamtych czasów zdradza sposób używania.
    Chłopcy z powojennego Żoliborskiego podwórka to nie zawsze ci co minęli.
    Frak dobrze się nosi w trzecim pokoleniu.
    Prezydent Komorowski zapraszając P T p. Jaruzelskiego i Kaczyńskiego pokazał klasę. Pokazał początek zasypywania podziałów pomiędzy polakami.
    Pokazał kto podziały zasypuje a kto nadal ryje.
    Również CI zaproszeni pokazali kto jest za zgodą a kto nawet o zgodzie rozmawiać nie chce.Ot zwyczaje z podwórka ale powojennego Żoliborza
    i jego piaskownicy.
    Dwa słowa o wyglądzie.
    Zrozumiałem .póżno co prawda niechęć do wyborczej i jej dodatku // Wysokie Obcasy// objawianej przez „bliżniaków”.
    Gospodarzowi – zaproponuję – by jeśli ma jakiś order dla blogowiczów przyznał go p.Kraczkowskiemu ZA POKRĘTNOŚĆ

  38. Niestety pewnych rzeczy w Polsce nie mozna ,bo Polacy niestety
    dzialaja na HASLO ;
    Jaruzelski – dla niektorych ,to lewica , moze ? co nie moze .
    Kaczynski – to skrajna prawica , moze ? co nie moze .
    A jednak niektorych dreczy pytanie ?
    KTO WYGRAL TA WOJNE ?
    NO /durak / KTO WYGRAL TA WOJNE ?
    Tak znowu ten stol z powylamywanymi nogami /okragly?/ ..
    Ki pieron to powtorzy za granica.

  39. Zaproszenie Generała Jaruzelskiego to decyzja odważna. Pozwala wierzyć, że Prezydent Komorowski rzeczywiście chce być prezydentem wszystkich Polaków. To mały krok w dobrym kierunku, bo potrzeba nam więcej normalności w polityce.

  40. Jaruzelski jest postacią symboliczną, był nośnikiem uległości, sympatycy silnej władzy tłumaczą jego postępowanie mądrym pragmatyzmem, przeciwnicy – koniunkturalizmem, oportunizmem (perfekcyjnym) i serwilizmem.
    Od dłuższego czasu generał poddał się pragmatycznemu współmyśleniu koherentnemu w dużym stopniu z, powiedzmy, generalnym mainstreamem.

    Komorowski zaprosił byłych premierów i prezydentów na naradę w sprawie bardzo ważnej – zapowiadanego intensywniejszego układania stosunków Rosja-NATO, a może bardziej Rosja-Zachód, co być może będzie wymagało przeorientowania kierunków, przemeblowania warunków, nowego zdefiniowania pojęcia zaufania (strategicznego) po obu stronach. Czas pokaże, czy to będą tylko uściski-misie, każdego widzi mi się, klepane pacierze, czy nowe rubieże (myślenia).

    Moim zdaniem prezydent postąpił słusznie, każdy głos się liczy. Czy jest tu miejsce na moralne oburzenie, no bo to nie dość że jeden marionetkowy dyktator, to jeszcze agentów bez liku?

    Agentów wyłonionych na stanowiska premierów przez mechanizmy wyborcze, piastujących urzędy z nadania pochodzącego od wyborców, którzy nie dość, że nie zauważyli w czasie elekcji tych wtyczek obcych wywiadów, to oddali swoje głosy na partie będące z definicji, en masse agenturalne, jak to chcą przeciwnicy bezbożnego Bronka z WSI (syna ruskiego popa Szczynukowicza i Żydówki – autentyczne frazy zaczerpnięte z witryny sympatyków PiSu.

    Co miał prezydent począć w obliczu tych historycznych elekcji obdarzających państwo cichociemnymi u steru?
    Wyrazić „przerażający absmak”, wszcząć natychmiastowe śledztwo, kto zawinił, demonstracyjnie się obrazić, poskarżyć się Obamie, że go tu nie lubią, itd.?

    Wracając do Jaruzelskiego, to zaproszenie do pałacu nie oznacza zapomnienia lub akceptacji podległości, której był kiedyś reprezentantem, a od której się dzisiaj pragmatycznie dystansuje.

    Może sobie Dorn kpić z jego kompetencji, lecz są takie pytania, na które tylko generał mógłby odpowiedzieć celująco.

    Pzdr, TJ

  41. Wlasnie przeczytalem na lamach Polityki artykow Grzegorz Rzeczkowski pt. Lepiej było nie zapraszać?

    Polemika milosierdzia, wybaczania i relatiwizacja odpowiedzialnosci Jaruzelskiego za niechlubne wydarzenia w naszej najnowszej histori autorstwa Grzegorza Rzeczkowskiego przypomina badziej przedswiateczne kazanie niz rzetelna dziennikarska robote.

    Gdy czytam o cegle, o blocie, o kacie narodu, o IPN-owskich nieudacznikach, ktorzy werujac latami tony akt nie znalezli haka na ganerala to nie moge pozbyc sie wrazenia, ze jest to vokabular ND i RM.

    Autor pisze:
    Pamiętać też trzeba, że – czy się nam to podoba, czy nie – Wojciech Jaruzelski jest byłym (i pierwszym!) prezydentem III RP, w dodatku człowiekiem, który nie tylko dobrze zna Rosję, panujące na Kremlu zwyczaje, ale jest też osobą bardzo tam szanowaną.

    Nie jestem pewny gdzie spedzil autor artykulu ostanie 20lat. Jaruzelski byl pierwszym i ostanim niedemokratycznie wybranym fosilem PRLowskiego Götter Dämmerung w IIIRP. Pozatym na Kremlu wieje od czasu Putina inny wiatr i juz nikt nie kompromituje Rosji walac butem w pulpit. Tak wiec MSZ w stosunkach z Rosja bardzo chetnie zrezyguje z uslug tej bardzo szanowanej osoby.

    W innym miejscu czytamy o tym, że Jaruzelski pokonując twardy niekiedy opór w PZPR dążył do Okrągłego Stołu. A potem, gdy próba ratowania systemu zakończyła się fiaskiem, nie próbował podpierać go bagnetem, tylko wyprowadził sztandar.

    Jaruzelski, jego lakaie i pogrobowcy rezimu komunistycznego w Polsce nie mieli innego wyjscia gdy rosyjski czolg przestal byc ich legitymacja – alterantywa bylaby Rumunia i los Nikolaje Czauczesku. Imlikacje gospodarcze, byl wlasnie efektem okraglego stolu i braku dekomunizacji w Polsce.

    Mam generalne pytanie: do czego potrzebuje Prezydent Komorowski Jeruzerlskiego ?

    Moim zdaniem jest to blad, Jaruzelski niema zadnego znaczenia politycznego czy spolecznego wrecz przeciwnie: jest skompromitowany, jest symbolem rezimu, terroru i stanu wojennego, jest antycznym tyranem a nie demokrata. Nie wyobrazam sobie , zeby np. SPD w Niemczech konsultowalym/zapraszaly Honekera czy Milke – to jest poprostu nie do pomyslenia.

  42. Towarzysz generał Jaruzelski był obecny w moim życiu od 1961 roku, gdy z UJ podstępnie wtłoczono mnie do czynnej służby w LWP. Trafiłem do karnego pułku, w którym akurat zelżało, bo tow.gen. W.J. został szefem politycznym WP. W 1981 r., gdy jako górniczy inżynier i działacz opozycyjny prowadziłem rozmowy z górnikami na temat roli generała w skomplikowanej sytuacji PRL, tłumaczyłem naiwniakom upatrującym w Jaruzelskim kogoś na kształt „Andersa na białym koniu”, że Wojtek ma jednak szefa w Moskwie – marszałka Kulikowa”.
    Jaruzelski to nie dramat, ale decyzje inteligenta bez kręgosłupa moralnego. A prezydent Komorowski mógł sobie darować – po czorta narażać się na kretyńskie wciąganie w wymiany słów, jakie nie przystają mężowi stanu. Ja, jak J.Kaczyński i wielu innych opozycjonistów, też nie byłem więziony. Byli natomiast oprócz autentycznych wrogów ustroju tacy, którzy załazili bezpiece za skórę z powodów zgoła niepolitycznych. Między innymi tacy prowincjonalni „działacze”, jak pewien mój znajomy, którego jedynym „osiągnięciem” było zdekonspirowanie zakamuflowanego mieszkania SB, w którym on sam brał udział w libacjach z kur… Zamknęli idiotę, a potem zaproponowali emigrację. Żyje ów lump już ćwierć wieku lekko, łatwo i przyjemnie w kalifornijskim Sacramento (inteligentna i pracowita żona zarabia na „bohatera”).

  43. Bon moty i szlagworty-to kwestia gustu.
    Dla mnie, premier nigdy nie mówi „smacznie”. Prawie zawsze, jest wewnętrznie spięty, na zewnątrz nerwowo uśmiechnięty, a swoje szlagworty podaje tak, jakby, cudem skojarzył je w ostatniej chwili. Za każdym razem, moja wredna wewnętrzność kwituje jego okazjonalne bon moty- ” znowu , od biedy się udało…”
    Osobiście, lepiei bym się czuł, gdyby premier mojego kraju, nie bawił się w takie płaskie „fajerwerki” jak:” „Lepiej rozumiem tych, którzy z PiS odchodzą, niż tych, którzy w PiS zostają” . Miałbym do niego szacunek, jeśli potrafiłby być ponadtym i bonmocił na istotne tematy dla Polski. Fakt, że na bilbordach z premierem , wspierających ostatnią kampanię , pojawiay się idiotyczne szlagworty-hasła: typu:”Nie róbmy polityki.Budujmy szkoły”/przy zliżającym się superniżu demograficznym”, „Nie róbmy polityki, Budujmy boiska/mosty itp.”- to nasz premier z takimi tekstami wielu się kojarzy/tu ekipie organizującej bilbordy/Jeśli lider dominującej partii , a więc najważniejszy polityk w kraju, upawianej przez sieie profesji, przeciwstawia realizację konkretnych celów, to ani chybi-jest to taki nasz, a’la, ze wszystkimi poprawkami-Benia Krzyk. Ktoś o innym guście, mógły wczuć się w szlagworty premiera, i dostrzec w nim samego Wojaka Szwejka,..
    Ciekawe, jakim bon motem, sam premier by skomentował fakt, że bardzo ważnym dziennikarzom kojarzy się bardziej z Benią Krzykiem niż z mężem stanu….

    Sebastian

  44. @PAK 13:05 Ladnie, ze porafisz zmienic zdanie po glebszej refleksji i o tym powiedziec. To juz dzis jakas taka rzadka cnota. Juz tylko okopywac sie na swych pozycjach potrafimy. Knee jerk reactions sa juz niemal jednymi reakcjami na jakie nas stac 🙁

  45. Daniel Passent
    Wspomniał Pan wystąpienie Tuska w Krynicy, w sprawie EUR. A czy nie wydaje się Panu, że Tusk „grał na rynki” w tygodniu zagrożenia złotówki i w konsekwencji zmiany ratingu?

    PAK, 13:05
    Podobnie z zaproszeniem gen. Jaruzelskiego. Czy nie wydaje się Państwu, że to przyjacielski gest w stronę Rosji?

    Czy zatem warto przejmować się wrzaskiem w mediach, czy olewać głupie komentarze opozycji i komentatorów i robić swoje, ku pożytkowi Polski?

    Pozdrawiam Panów serdecznie

  46. Przy okazji warto przypomnieć o olbrzymim autorytecie generała Jaruzelskiego wsród żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego.Tylko temu zawdzięczamy,że nie było prób kopnięcia siłowego w Okrągły Stół.Pomimo,że oczywistym stawał się demontaż Układu Warszawskiego
    jako gwaranta sprawowanej władzy, ustalonej w Jałcie.

  47. adamjer pisze:
    2010-11-25 o godz. 14:45

    Komorowski ma dlug do splacenia Jaruzelskiemu. Bo,.. gdyby nie byl aresztowany w 81 nie mialby kwalifikacji kombatanckich ani kariery politycznej. Komorowski wykorzystywal swe kombatanctwo w kampani prezydenckiej i w tej dziedzinie mial przewage nad Kaczynskim.

    Z tego samego powodu Kaczynski ma prawo czuc sie poszkodowanym. Bo, gdyby mial kombatanckie kwalifikacje prawdopodnie bylby prezydentem.

    Ale pomijajac ta kwestie dlugu dobrze ze Komorowski zaporsil Generala do RBN. To tylko maly kroczek w kierunku normalizacji zycia politycznego. Dobrze ze zostal zrobiny.

  48. Szanowny Cynamonie,
    wspomniales o Targu Rybnym w Hamburgu. W 1981 roku poznalem hamburskiego rybaka sprzedajacego ryby prosto z lodzi. Lodz stara i piekna, porzadnie odrestaurowana. Ryby jednak z hurtowni, kupione 24 godz. przed uplywem waznosci sprzedazy (swiezosci). Sprzedawane jako zlowione „wlasnorecznie”. Historia ta (jest rowniez dokument o tym rybaku nakrecony przez znajomego) przypomina mi Twoje pisanie, ono ma podobny tenor. Podobnie jest z Twoimi informacjami o Niemcach i Niemczech. Czesto mysle, ze slabo znasz kraj, w ktorym mieszkasz. Nie rozumiem rowniez Twojej wrogiej postawy wobec Berlinczykow. Czyzby to byla agresja przemieszczona i ukryta ksenofobia?
    Z powazaniem.
    ET
    PS
    Zagadka dla K. Ktora nazwa jest obecnie poprawna; RFN czy NRF zakladajac, ze Niemcy to nazwa geograficzna.

  49. Pan Passent raczyl zapomniec rok 1970.
    ET

  50. do
    Dante pisze:

    2010-11-25 o godz. 14:26
    Problem rozwiaze sie sam, gdy general znajdzie sie w przestrzenii Milke i Honeckera, o czym na szczescie nie my decydujemy. Nie rozumiem potrzeby Passenta ciaglych powrotow do obszaru Jaruzelskiego. Dla generala nie ma niestety miejsca w pamieci spolecznej.
    ET

  51. Zosienka pisze:

    2010-11-25 o godz. 13:14 i redukuje aaaaaahistorycznie role Jaruzelskiego li tylko do Stanu Wojennego.
    ET

  52. adamjer pisze:
    2010-11-25 o godz. 14:45

    Wyobraź sobie że Polską rządziliby Rozpłochowski, Rulewski, Gwiazda, Romaszewski i paru innych…..
    Kompromis, to zysk dla wszystkich, jego brak to krew, eskalacja, zniszczenia, emigracje…….

    Przecież było 3 miliony członków partii, 100 000 milicjantów, 450 000 żołnierzy w armii.
    ROMO to byli górnicy i hutnicy zmobilizowani do tych formacji zgodnie z LEGALNYMI ustawami. Czy w tamtym czasie ktoś nie uznawał Polski jako kraju? WSZYSCY działający w tamtym systemie powinni wyemigrować, popełnić seppuku?
    Jak można myśleć tak ahistorycznie?

    Przedtem był Szef w Moskwie, potem w Watykanie, obecnie w Waszyngtonie……
    Nie widzisz tego? Mały może mniej niż duży…….
    Mocarstwowość przeminęła wraz z Jagiellonami.

  53. Koledzy studenci K. mowili bzdrury, ktore K. czesto powtarza za drugimi. W PRLu mozna bylo zrobic kariere dydaktyczno-naukowa bez bycia czlonkiem PZPR. Sprawa komplikowala sie dopiero „kolo” profesury. Chyba, ze koledzy studenci K. mieli zamiar robic kariere w obszarze filozofii maksistowskiej i ekonomii politycznej.
    ET

  54. Jasny Gwint,

    o ile pamiętam 21 postulatów 1980 r. w niczym nie przypominają tych z 2010 roku. Niczym poza ich liczbą. Dwa tak odległe światy, że aż niewiarygodne że mogły wyjść od osób, które z Solidarności wyszły. Bardzo się Znani Polacy oddalili od swoich, zaprzeszłych, ideałów… Kpią? Po co ten „projekt”?

  55. Jeżeli ktoś potrzebuje porady – zapytowywuje się nie żony, która wiadomo co powie, tylko stara się szukać punktów widzenia których sam nie osiąga, które mogą go ewentualnie zaskoczyć…
    Jeżeli ktoś potrzebuje tylko potwierdzenia swojej nieomylności – niech doprasza do debaty zasłużonych potakiewiczów.
    Tak czy owak pytanie o radę nie jest oddaniem decyzji w ręce doradców! Opamiętajmyż się mileńcy…

  56. do Feliks Stychowski pisze:

    2010-11-25 o godz. 00:13
    Trafil Pan, chociaz wowczas chodzilo tez o proamerykanska polityke polskiego MSZ.
    Pozdrawiam w imie starej przyjazni.

  57. TJ pisze:
    2010-11-25 o godz. 14:16

    Parę blogów temu ustaliliśmy już [mam nadzieję] że Olki , Bolki i Oliny doprowadziły Polskę do niepodległości….
    Więc czego nasi Patrioci ostatniej godziny jeszcze chcą?

    Skoro wszyscy ministrowie spraw zagranicznych i prezydenci byli zdrajcami wybranymi w wyborach powszechnych, to kim są negujący te wybory?
    Agentami „Wolski”????

    Zamiast stawiania pomników Generałowi [nie jest pazerny na zaszczyty]
    za przeprowadzenie bez strat przez „Morze Czerwone” do wymarzonej wolności, wieczne utyskiwanie…..
    Chyba Mojżesz był mądrzejszy, umarł przed wejściem do
    Ziemi Obiecanej…….
    Jesteśmy niewdzięcznym narodem?

    Profesor Markowski wyliczył, że realna siła sPiSkowców to jakieś trzy miliony wyborców, po odliczeniu frekwencji. 10% populacji żyjącej w tym kraju i usiłującej narzucić reszcie swoją narrację rzeczywistości…..
    Czy to nie za mało, by ustawiać życie innym?

  58. …Wreszcie po trzecie: Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Dziś nie ma żadnego sowieckiego przymusu, Polska jest krajem wolnym, a politycy kompromitują się jeden po drugim…. pisze Passent.

    Kamieniem rzuca sie w Iranie. Politycy wychowani w mainstream Jaruzelskiego & co beda sie jeszcze dlugo kompromitowac. Tak dlugo, az spoleczenstwo sie wyemancypuje. Miejsce jaruzelskiego jest w pamieci historycznej. Natomiast nie ma dla niego miejsca w Pamieci spolecznej.
    ET

  59. do Feliks Stychowski pisze:

    2010-11-24 o godz. 20:37
    Ksiazka Glowackiego jest slaba; pomieszanie jezyka mowionego z jezykiem pisanym; OK. Jest przewodnikiem dla poczatkujacych turystow po NYC. Coz, nie jednemu pioro wiednie. Dowiedzialem sie jednak wiele o Glowackim. Nawét to, ze byl raz w Maximie. Wielokrotnie dowiaduje sie od znanych i nieznanych znajomych postaci, ze ktos ich zaprosil do bardzo drogiej restauracji. Zaczynam zalowac, ze nigdy nie bede w Maximie.
    Pozdrawiam.

    do
    Orteq pisze:

    2010-11-24 o godz. 19:42
    Jesli tak, to sie ciesze. Wlasciwie chodzilo mi tylko o z i rz. Reszta to gra slow.
    Pozdrawiam.
    ET

  60. Passent pisze niezrecznie

    „Moim zdaniem prezydent Komorowski odpowiedział zręcznie (przytaczam z pamięci): – Ostatecznie to mnie Jaruzelski zamykał w więzieniu i internował, a nie Jarosława Kaczyńskiego. Może nie było za co…”

    Prezydent powinien unikac prywatnych opinii poniewaz reprezentuje panstwo a nie obywatela Komorowskiego.

    Slawomirski

  61. Bzdurne pisanie

    „( Interesujący paradoks: Autorzy Powstania, które kosztowało życie ponad 200 tysięcy Polaków, są przez większość rodaków uznani za bohaterów, natomiast autor decyzji, która być może zapobiegła masowej zagładzie, w oczach wielu uchodzi za zdrajcę). Wreszcie po trzecie: Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem”

    Bzdurna odpowiedz

    Jaruzelski oberwal kamieniem

    Slawomirski

  62. Pięć (V) pokoleń, wg mnie ocenia lub może ocenić: uzyskanie lub wywalczenie tzw. niepodległości. Można na blogu Gospodarza w piśmie lub słowie na w/w/t dużo pisać lub gadać, a słowami grać lub zabawiać.
    Polska tj. to mój kraj, a mój rodak W. Jaruzelski, dla mnie „czapki z głów”, nie odpowiedział na nurtujące nas pytania.
    Np.1.Dlaczego Polska straciła sterowalność nad swoimi żywotnymi tzw. interesami od 1988-1992 do 2010 roku?.
    PS. Zaproszenie Prezydenta W. Jaruzelskiego na BBN, to dopiero mały krok. Szanujmy ….. .

  63. wymiarem cywilzacji narodu, jest jego stosunek do przeszlosci. Cywilizowane narody przeszlosci nie maja – maja tzw.spuscizne kulturowa, techniczna, myja rece po wyjsciu z toalety w szczegolnosci. Ktory tam Francuz zawrace se glowe zbrodniami w algierii,czy rzadmi Vichy a jaki Hans zbrodniami Hoeneckera ?
    Zyja kwitna, zawsze z zasada ze przeszloci sie nie da zmienic, ale mozna przyszlosc. To tyle -sam przezylem PRL, w partii bylem, nikogo nie zabilem, kariery tysz niezrobilem. Ruskiego na oczy nie wdzialem, nawet od milicjanta pala nie dostalem.

    To – Drodzy Panstwo, jak dzsiaj wygladam, gdy dziadki na laweczce obok, ogladaja sobie nawzajem wszystkie blizny i niezagojone wyrwane paznokcie ? A jakbym sie co odezwal -to i laska przyloza, ze ta czy owa blizna to nie z komuny, ale wspolczesna podrobka z Lidla.
    Ale jak smiem podejrzewac, te wszystkie legitymacje pzpr, ormo, te ordery, te indeksy doktorskie od Jaruzelskiego, te prawdziwe zyciorysy -leza gdzies zapakowane w szczelnie folie wodoodporna. Czort wie co sie jeszcze kiedys przyda.
    Donarka

  64. PAK
    Naszą opinię poparł w TVN Leszek Miller, o 18:00.
    To był gest (zaproszenie generała), który poszedł w raportach białego wywiadu do kilku stolic.
    Czy szczery, czy gierka polityczna, to insza inszość.
    Jest więc nas przynajmniej trzech, Szanowny PAK
    Pozdrawiam

  65. adamjer pisze:

    2010-11-25 o godz. 14:45

    „Jaruzelski to nie dramat, ale decyzje inteligenta bez kręgosłupa moralnego.”

    Jaruzelski nie byl osamotniony. Klony Rakowskiego szumialy na ta sama nute.

    Slawomirski

  66. Dante pisze:

    2010-11-25 o godz. 14:26

    Jaruzelski to trup polityczny oraz moralny.

    Slawomirski

  67. TJ pisze:

    2010-11-25 o godz. 14:16
    Jaruzelski jest postacią symboliczną,

    dla TPPR

    Slawomirski

  68. Zetka pisze:

    2010-11-25 o godz. 14:15
    Zaproszenie Generała Jaruzelskiego to decyzja odważna.

    ulanska fantazja

    Slawomirski

  69. Stasieku,

    Głębokie banały trzeba od czasu do czasu ludziskom przypominać, np ten:

    „Powinna być lewa noga i prawa noga. A ja będę pośrodku”.

  70. Zosienka pisze:

    2010-11-25 o godz. 13:14

    „Jaruzelski panicznie bal sie radzieckich towarzyszy”

    dlatego strzelal do Polakow

    Slawomirski

  71. Dante, 14,26. Ty dalej piszesz z piekła? Musisz pamiętać, że nikt inny tylko Jaruzelski podarował tym mściwym nieudacznikom władzę. Nie musiał tego robić albo mógł ją przekazać innym, mądrzejszym i mniej zajadłym w odwecie. W dużym stopniu dał się nabrać kościołowi a na tym każdy źle wychodzi. Minęło już od tych czasów dwadzieścia lat, cała epoka. Jaruzelski wyrósł na wielką i szanowną postać. Przejdzie do historii jako bohater. Pętaki zawsze pozostaną pętakami nawet jeżeli krótko służyli w karnych kompaniach.

  72. Jak sie wzrok straci na Syberii ,to wie czlowiek dokladnie ,jak postepuje sie z Rosjanami .
    ..pewnie Go przekonali jednak ,ze kocha Polske…
    cytat;
    Jaruzelski to nie dramat, ale decyzje inteligenta bez kręgosłupa moralnego.
    …sorry kręgosłupa….
    …Jakze skomlal caly swiat w roku 1980 ,bojac sie czekajacej jej wojny …
    Pewnie ucha sie nie przykladalo gdzie nalezy ,albo walczylo sie o almozen ?
    A swoja droga Panie Generale to wysylanie ludzi do polskiej inteligencji
    w 1981 roku ,z pytaniem ; czy dziala przeciw polskiemu RZADOWI
    to powiem IMPERTYNECJA ?
    Odpowiedz byla w porzadku ; Kto dziala przeciw rzadowi KTORY I TAK
    MUSI UPASC ..,.,nasi robotnicy nie mieli co jesc ..
    A my z nasza „inteligencja?” nie potrafilismy nic zrobic…
    ROZPACZ,rozpacz ,czy zaparcie sie w sobie?
    A z tymi idiotami co zyja na koszty?
    …. A moze tylko pytanie ktore nas gnebi ,kto z nas was, po prostu ,
    jednak; byl wiekszym idiotom ?
    who ist who ?
    I gdybym wsrod tych idiotow? cos jeden byl ,ktory nie bylby godny pozalowania?
    NIE BYLEM WIEZIONY ,szkoda ; bo umysl moj nie jest wolny od waszych BANALITETOW ,jak poznasz conajmniej 10-sieciu mozemy ewentualnie
    adamjer porozmawiac .

  73. Nieopatrznie znalazłem się na stronie podanej przez Faliksa Stychowskiego
    i obejrzałem „bluzg emiliana kaminskiego”.W życiu nie myślałem, że wyglądający miło i kulturalnie aktor jest zdolny zaprezentować tak nieprawdopodobne chamstwo pod adresem drugiego człowieka, a było skierowane do Generała Jaruzelskiego. Powiedzieć, że to kloaka – stanowczo zamało, zastanawiam się, czy ten bufon nie pomyślał, że tylko sobie szkodzi? Nigdy nie spojrzę na cokolwiek gdzie będzie ten szambonurek występował. Zgadzam się p pełni z wpisem jasnego gwinta09.49 i wielu innych patrzących trzeżwo i piszących kulturalnie. Pozdrowienia dla Gospodarza.

  74. Szanowny panie redaktorze

    Kiepscy sa bohaterowie panskich bajek a przez to i bajki kiepskie.

    Slawomirski

  75. Stasieku,

    A ta fraza, która podał TJ (14:16): „generalny mainstream” – jakże elektryzująca.

    Ale palma pierszeństwa idzie do pana Andrzeja Mleczki:
    http://www.polityka.pl/galerie/1501833,1,andrzej-mleczko—galeria-rysunkow-2010-r.read
    za „test na inteligencję żoliborską”.

    W generalnym przeciwieństwie do Inteligencji Ursynowskiej:
    http://wyborcza.pl/1,75478,8715913,PiS_i_Nasz_Ursynow_atakuja_bastion_Platformy.html

    Wieczorem wysałam mejla do kuzyn, który bombarduje mnie e-korespondencją, a jak się migam. Niech się wypowie i zadeklaruje, czy popiera Nasz Ursynów, bo jak nie to szlaban na e-znajomość.

  76. I znów słyszę ten masowy bełkot ludzi uważających się za inteligentów (już nie mówię o zwyczajnej gawiedzi, coraz tłumniejszej na skutek tego upadku obyczajowego, moralnego, kulturalnego i umysłowego – choć nie ekonomicznego, przeciwnie). I zachodzę w głowę co to za cud, przypadek, zbieg okoliczności, whatever its name, sprawił, że Polacy w najgłębszej swojej nieświadomości, jak z tego widać, dokonali zmiany biegu dziejów człowieczych, na jaką przez wcześniejsze 10 tys. lat – licząc od zapadnięcia się Jerycha – gatunku ludzkiego nie było stać. Czyż naprawdę to takie nieoczywiste, czy wymagające nadzwyczaj przenikliwego mózgu, żeby nie zauważyć, iż trójca, tj. Kościół, Solidarność i ekipa Jaruzelskiego, wytyczyła nową drogę marszu ludzkości, urządzając wybory w 1989 r. i – co ważniejsze – uznając ich wyniki (tu być może Jaruzelski występuje już tylko w pojedynkę)? Że tym wyznaczonym tropem, one by one, podążyły wszystkie składniki imperium ideologiczno-polityczno-wojskowo-gospodarczego od Łaby po Władywostok. Te drogę wyznaczyli Polacy i Polacy wprowadzili na nią świat od Łaby po Władywostok! A tu pełna nieświadomość króluje. I sranie we własne gniazdo. I świat – rzecz prosta nie ma wyjścia – myśli, że to Niemcy w sposób przykładny dla postronnych zebrali się w sobie sami z siebie i obalili mur berliński. I tak przejdzie do historii. I pewnie słusznie, skoro Polacy nie uważają inaczej.

  77. – Panie Generale, zanim zostanie pan doradcą Pana Prezydenta d/s wizyty prezydenta Miedwiediewa w Polsce, tu jest test dla pana, test na intelignecję żoliborską.

    Generał wypełnia w pocie czoła, głowi się, ręce mu drżą, prosi o wodę, w końcu zwraca wypełniony formularz testu. Po 15 minutach asystent wraca:

    – Panie Generale, Pana iloraz inteligencji na skali żoliborskiej wynosi 0, słownie zero. Pan Prezydent oczekuje Pana.

  78. Drogi Cynamonie
    Byloby mi przykro wiecej cie nie spotkac. Wiec skoro ci ten blog nie odpowiada, a ja zostalem z niego wyproszony, to moze bysmy sie spotkali od czasu do czasu u pana Szostkiewicza, albo u Szalonych Naukowcow.Bywa tam rowniez Staruszek.
    Pozdrawiam
    LP

  79. Daniel Passent
    chyba zmienia kołą na zimowe.
    Jest jakaś obstrukcja w En passant.
    Ale były już dłuższe.
    Szanowni, zmieńcie koła, życie jest piękniejsze bez prezesa!

  80. Po miłośników generała Jaruzelskiego próbował już sięgać śp Lech Kaczyński. Jest to znacząca, propanstwowa – w sensie wodzowsko militarystycznym – grupa elektoratu i każdy polityk mający wizje mniej lub bardziej zamordystycznego państwa będzie na nią tęsknie zerkał. Wcale się więc nie dziwię, że prezydent Komorowski uczynił taki gest. Ostatecznie idą cięzkie czasy i prezydent musi jakoś politycznie osłaniać rząd Tuska. Z jednej strony zyskał wdzięki Nałęcza a z drugiej stara się o wpływy kostycznego Jaruzelskiego.
    A generał jak to generał – jest po prostu propaństwowy. Gdy go panstwo oskarżało to się przez 20 lat pokornie tłumaczył i włóczył po sądach. A teraz chce być użyteczny – nawet jako symboliczna paprotka.
    Pozdrawiam

  81. Im bardziej politycy prawicowi obnoszą się ze swoja religijnością, im bliżej siedzą na nabożeństwach bliżej ołtarza,. im bardziej demonstracyjnie całują biskupie i kardynalskie pierścienie, tym bardziej obca jest im gotowość wybaczania, tym bardziej nie miałby u nich szans Szaweł na przemianę w Pawła, a Kmicic w Babinicza.
    I jeszcze inaczej: im więcej dzisiejsi politycy zasłużyli się w okresie PRL dla odzyskania przez Polskę suwerenności, im bardziej psychicznie i fizycznie ucierpieli w tej walce, tym większa gotowość do przebaczania.
    Najgorsi są ci „patrioci” i „wolnościowcy”, którzy załapali się na „opozycyjność” w ostatniej chwili, gdy ryzyka już nie ponosiło się wcale, a kariera polityczna była na wyciągnięcie ręki.
    Są od tej reguły wyjątki, a wśród nich obecny prezydent Polski, który serio traktuje zarówno urząd, który przyszło mu pełnić, jak i ewangeliczną miłość bliźniego. Dowodzi też, że serio traktuje chęć bycia prezydentem wszystkich Polaków. Choć uważam to określenie za nie całkiem właściwe. Właściwszym byłoby „wszystkich obywateli naszego kraju”. Bo mający polskie obywatelstwo Ukraińcy, Białorusini, Romowie, Żydzi, bez względu na to czy czuja się całkiem zasymilowani, czy też przeważa w nich tożsamość narodów, z których się wywodzą, mają prawo czuć się pełnoprawnymi „poddanymi” prezydenta Polski.
    W przeciwieństwie do „króla Belgów” mamy prezydenta państwa, a nie tylko prezydenta zamieszkałych tu Polaków.

  82. coz partia Pis to partia, ktora nastapił rozlam w tej partii, coz nowe stowarzyszenie Joanny Kluzik-Rostowskiej to bede partia potrzebna w społeczenstwie, jak bede nacisk na polityke społeczna taka prawda niestety coz politycy lewicowe były popularny i beda popularny, wystepuja w telewizji, i nawet maja ciekawie pomysły do powiedzienia, coz to ma byc powód dlatego nie bylo dekomunikacji, i dlaczego Aleksander Kwasniewski jest w telewizji, byl prezydentem wolnej polski, coz Polska podczas jego kadencji przystapiła do Nato, i Unii Europejskiej, nie był najgorszym prezydentem, coz Jaruzelski pracował bardziej dla Zwiazku Radzieckiego niz Polskiego interesu, coz ciekawa opinia czy mam wierzyc czy politycy lewicowy chcieli bardziej demokracji niz komunizmu, coz Rosja to potega takze gospodarcza coz trudnie decyzje do stanu wojennego to zawsze przezycia, coz takie interesy z Rosja to niz do wstydzenia takze do Ameryki kraju demokratycznego
    pozdr serdecznie

  83. stasieku o 19:34 jest już nieco przemęczony. Na zimę zmienia się opony, nie koła (ja nie zmieniam, bo mam blisko i zawsze odśnieżone).

    Ale idąc tym śladem kół stasieku’a, prezesa nie ma co zmieniać, on już jest piątym kołem: PO, PSL, SLD, PJN i piąte PiS.

  84. Kleofas,

    Niemalże a bym zapomniał.

    HAPPY THANKSGIVING DAY !

  85. Lewy Polaku!
    Cynamonie!

    Gdzie Wam będzie tak źle jak z nami!
    Kokiety nasze miłe i tęczowe!

    Na tym blogu wstyd jest używać zwrotu: „Ego te absolve!”
    Bywam na wielu blogach e-Polityki. Nigdzie nie używa się słowa won.

    Przez kilka miesięcy mojej bytności nie spotkałem się z postawą: „Biorę swoje szmatki i zabawki.” Jeśli mam udział w doprowadzeniu do zniechęcenia, to proszę o wybaczenie. Jesteście osobmi autonomicznymi i nietaktem z mojej strony byłoby zatrzymywanie lub krótkie: „No to cześć!” Znam ból odrzucenia i braku kogoś kto zrozumie na tyle aby dalej z nim gadać. Ważniejsze są jednak racje niż uprzejmości.

    Wasze wycofywanie się dotyka we mnie czułego punktu, o którym pisałem i napiszę ponownie. Wraz z jasnym gwintem stanowicie trójkę idącą w zakątki nie będace domem Bywalca. Obyście potrafili z sobą zabrać opis tego mojego czułego punktu wyrażonego słowami Jonasza Kofty:
    — I niech nie przestanie mnie boleć, to że jesteśmy różni. —

    Dziękuję za już. Do zobaczenie w świetle innej latarni blogosfery.
    Gdziekolwiek i wszędzie: życzę pomyślności o ile nie jest mi wroga.

  86. Komorowski swoim gestem (zaproszeniem Jaruzelskiego) pokazał, według mnie, że dość już tych podziałów na komunę i solidarnych. Jesteśmy jednym narodem. Skoro nie da się dogadać ze zwolennikami PiS-u, to dogadajmy się przynajmniej z tymi, którzy porozumienia chcą.
    Pomyślmy: minęłło 21 lat. III RP trwa już dłużej, niż II. Może już czas porozumieć się z byłymi przeciwnikami.

  87. wiesiek59 pisze:

    2010-11-25 o godz. 17:18
    TJ pisze:
    2010-11-25 o godz. 14:16

    „Parę blogów temu ustaliliśmy już [mam nadzieję] że Olki , Bolki i Oliny doprowadziły Polskę do niepodległości….
    Więc czego nasi Patrioci ostatniej godziny jeszcze chcą?

    Skoro wszyscy ministrowie spraw zagranicznych i prezydenci byli zdrajcami wybranymi w wyborach powszechnych, to kim są negujący te wybory?
    Agentami “Wolski”????

    Mój komentarz

    Mam nadzieję, że dobrze odczytał Autor moje intencje jako aprobujące zaproszenie Jaruzelskiego do pałacu prezydenckiego. Podałem szereg za i przeciw. Opowiedziałem się za.

    W polityce należy brać pod uwagę rację stanu, realia, moralność (wiarygodność polityczną), układ sił wewnątrz i na zewnątrz, uwzględniać zdanie innych w punktach stycznych, a takich powinno być jak najwięcej.
    Generał Jaruzelski z pewnością miał coś istotnego do powiedzenia w temacie ostatnich obrad pałacowych.
    Prezes JK dzisiaj powołuje się wyłącznie na argumenty czysto moralne. A gdzie realia, punkty styczne, układ sił?

    telegraphic observer pisze:

    2010-11-25 o godz. 18:47
    „A ta fraza, która podał TJ (14:16): “generalny mainstream” – jakże elektryzująca.

    Mój komentarz

    „TO – masz oko sokole, ucho wrażliwe na frazy zgrzytliwe i piszesz – poprawniej wolę.
    Oczywiście „generalny mainstream”, to masło maślane, czyli pleonazm, popełniony w pośpiechu w chciwości ekspresji.

    Pzdr, TJ

  88. stefan pisze: 2010-11-25 o godz. 19:45

    „Im bardziej politycy prawicowi obnoszą się ze swoja religijnością, im bliżej siedzą na nabożeństwach bliżej ołtarza,. im bardziej demonstracyjnie całują biskupie i kardynalskie pierścienie, tym bardziej obca jest im gotowość wybaczania, tym bardziej nie miałby u nich szans Szaweł na przemianę w Pawła, a Kmicic w Babinicza.”

    Tylko ze nie ma zadnych Babiniczow, nie ma komu wybaczac, ideowcow w PZPR byla garstka, wiekszosc to wynik selekcji negatywnej, ludzie zainteresowani tylko korupcja i okradaniem podatnika. Cos takiego jak wina, czy przebaczanie to dla nich niezrozumiale lub smieszne konstrukcje, oni chca za pieniadze podatnika budowac sobie palace jak Kwasniewski:
    http://www.fakt.pl/Oto-posiadlosc-Kwasniewskich-Duzo-zdjec-,galeria-artykulu,85365,11.html
    a nie przeksztalcac sie z Kmicica w Babinicza. To ludzie, ktorzy korzystali z PZPR by sie dorabiac kosztem spoleczennstwa i teraz chca robic to samo, tylko na wieksza skale. Aby sie wzbogacic zastanwiaja sie jak by tu zlamac polska konstytucje, jak by tu napasc na jakis kraj na koszt Polski, jak by tu wtrynic Polsce jakies strzelajace smieci i zgarnac przy okazji lapowki i prowizje, jak by tu zaoferowac sie USA jako Nowi Europejczycy, czyli Osiol Trojanski, jakby tu zrobic narod w konia. Ich wartoscia nie jest ojczyzna jak dla Babinicza-Kmicica, lecz wypasiony samochod itd.

    Wyborcy sa dla nich masa do oglupiania przy pomocy mediow, np. jak z tymi podpisami:
    http://www.youtube.com/watch?v=z6UQDQRmGnI&playnext_from=TL&videos=hJ72kGSCzPU&feature=recentu

  89. telegraphic observer, 18.54. Bardzo proszę nie rozśmieszaj mnie i nie zamieszczaj dowcipów. Każdy wywołuje u mnie spazmatyczne wybuchy śmiechu, nie do zatrzymania przez prawie pół nocy. Ten śmiech jest zaraźliwy stąd trzęsie się cały dom. Uważaj abyś nie miał kogoś na sumieniu lub by lasy w Kanadzie nie usychały. Mogą Cię także źle wspominać emeryci krajowi wylegujący się na kanarach pod palmami.

  90. Slawomirski pisze: 2010-11-25 o godz. 17:35

    **Passent pisze niezrecznie
    “Moim zdaniem prezydent Komorowski odpowiedział zręcznie (przytaczam z pamięci): – Ostatecznie to mnie Jaruzelski zamykał w więzieniu i internował, a nie Jarosława Kaczyńskiego. Może nie było za co…”

    Prezydent powinien unikac prywatnych opinii poniewaz reprezentuje panstwo a nie obywatela Komorowskiego.**

    W rzeczy samej bardzo trafne spostrzezenie!

    Prezydent nie reprezentuje siebie, uzasadnieniem jego decyzji moze byc tylko interes kraju, a takiego nie ma, lecz wrecz na odwrot. Nikt nie sciga Jaruzelskiego czy Cimoszewicza za sam PRL jako taki, moga robic co chca, ale nie za pieniadze podatnika, za podatki ludzi, ktorzy maja dzis dobrobyt 1000 razy mniejszy niz byc powinno, przez nich, poniewaz Jaruzelski czy Cimoszewicz sluzyli PZPRowi, PRL i ZSRR.

    Polska miala wieksza armie niz Francja, gdyby nie ZSRR i PRL, to granice Polski bylyby jeszcze lepsze niz dzis sa.

  91. stasieku pisze: 2010-11-25 o godz. 18:15

    „PAK
    Naszą opinię poparł w TVN Leszek Miller, o 18:00.”

    Ale o czym mysli Miller? Miller uwaza, ze z uwagi na zaslugi dal PZPR i PRL jest tak wielkim i zasluzonym Polakiem, ze mu sie cos nalezy.

    Jak Miller ma dla dobra Polski przyjmowac zagranicznych gosci? Jesli nie ma jakiegos palacu jak brytyjski ksiaze?

    Miller goscil prywatnie kanclerza Schroedera – jak doszlo do tych odwiedzin? Czy od tych odwiedzin u Millera Schroder chce sie z Millerem w ogole zadawac? Oczywiscie, ze nie. Bo Miller nie ma Palacu jak Bill Gates, co jest juz wina podatnika i babc pod krzyzem, ktorym Milller grozil policja.

  92. Dzisiaj najważniejszym tematem politycznym naszych tuzów dziennikarstwa jest czerwony żakiet Marzanny Wróbel. Dwóch posłów skomentowało pod nosem kolor owego żakietu, zapominając, że są włączone mikrofony. Robimy to wszyscy i na każdym kroku i w różnych środowiskach, a tu wielka przygana i problem jakby ważniejszych nie było. A już rozmowa red. Olejnik żenująca, nie potrafi wykazać, że kpiny z łysej głowy Michała Kamińskiego na konferencji prasowej to nie to samo co mamrotania pod nosem.
    Myślę, że Pani Monika tak zajęła się swoimi butami, że w ogóle nie ma czasu przygotować rzeczowej dyskusji. Proszę porównać wywiady Pani Janiny Paradowskiej.

  93. wiesiek59 pisze: 2010-11-25 o godz. 17:18

    „Profesor Markowski wyliczył, że realna siła sPiSkowców to jakieś trzy miliony wyborców, po odliczeniu frekwencji. 10% populacji żyjącej w tym kraju i usiłującej narzucić reszcie swoją narrację rzeczywistości…..
    Czy to nie za mało, by ustawiać życie innym?”

    Tez pan sobie znalazl autorytet, ho, ho, ho…

  94. telegraphic observer (2010-11-25 o godz. 18:31)

    “Powinna być lewa noga i prawa noga. A ja będę pośrodku”.

    ON to powiedzial do Danuski.

    „U nas jak w szpitalu wariatów, wybierasz sobie, kim chcesz być i jesteś””

    Rowniez i to ktos powiedzial. Nie, to juz nie mogl byc ON.

  95. # ET pisze: 2010-11-25 o godz. 17:06

    „Koledzy studenci K. mowili bzdrury, ktore K. czesto powtarza za drugimi. W PRLu mozna bylo zrobic kariere dydaktyczno-naukowa bez bycia czlonkiem PZPR. Sprawa komplikowala sie dopiero “kolo” profesury. Chyba, ze koledzy studenci K. mieli zamiar robic kariere w obszarze filozofii maksistowskiej i ekonomii politycznej.”

    Nie pisalem o karierze asystenta, lecz ogolnie o mozliwosciach rozwoju zawodowego i osobistego, o mozliwosci zarobienia na materialne podstawy dla tego rozwoju. Zgodnie z tzw. przewodnia rola Partii mozliwosc akumulacji dobrobytu byla zastrzezona dla PZPR i podpor jej ateistycznego panowania nad mieszkancami Polski. Wyjatki w rodzaju cinkciarzy, jakichs oplacajacych sie SB rzemieslnikow itp. nic tu nie zmieniaja. Kto nie byl w lub z PZPR klepal biede.

    Tak mowili mi nie tylko koledzy studenci, ale wiele innych osob, bo byla to po prostu prawda. Najgorsi, oportunisci, lewusy, miernoty, itd. wybierali PZPR, a dzis znowu pchaja sie do podatkowego koryta, co jest zagrozeniem dla modernizacji kraju.

  96. stasieku pisze: 2010-11-25 o godz. 16:22

    „Podobnie z zaproszeniem gen. Jaruzelskiego. Czy nie wydaje się Państwu, że to przyjacielski gest w stronę Rosji?”

    Nie, to rehabilitowanie zbrodniczego, totaliternego systemu PRL, aby ulatwic jego prominentom i ich rodzinkom przejmowanie podatkow, ulatwiac korupcje i promowac mafie WSI.

  97. Jedno zaproszenie a tyle bitej piany.
    kiedyś sprzedawano w detalu proszek na prusaki- może by Gospodarz rozejrzał się czy komuś trochę nie zostało.
    Za dużo robactwa pęta się pod nogami.Tylko przewijaj i przewijaj , korba by się do tego przewijania przydała
    Szanowni , wydaje mi się że jednym potrzebna waleriana a drugim kofeina.
    Jeśli potrafiono zmienić Szawła w Pawła to i nie należy opluwać ludzi którzy mieli dobre intencje, takich dzięki którym znowu nie popłynęła rzeka polskiej krwi.Dziwi tylko że na barykady pchają się tacy co nigdy nie musieli do nikogo strzelać i do których nikt nie strzelał.
    No są jeszcze i młodoturcy tacy co na nocniku walczyli z komuną.
    Na poprzednim blogu p.Passenta rozczytywałem się w elaboratach ekonomicznych , podziwiałem wiedzę blogowiczów i ubolewałem nad swoją niewiedzą że aż tak bardzo byłem niedouczony choć cokolwiek jednak liznołem na WSE /tak się teraz nazywa./
    Przypomniało mi się powiedzonko wśród nas kursujące // AMERYKANIE NIE BOJĄ SIĘ NIKOGO – ZA WYJĄTKIEM POLSKICH EKONOMISTÓW/
    Pozdrowienia dla tych co wiedzą że czasem dobrze jest się bać.

  98. Lewy Polak pisze:
    2010-11-25 o godz. 18:56

    Z wielką przyjemnością!
    Brak mi was obu!

    Pozdrowionka!

  99. Lubie Pana artykuly i czytam je z zainteresowaniem, dzisiaj sie jednak z Pana tezami nie zgadzam.
    Nie ma powodu do powstrzymywania sie od zlosliwych, zartobliwych, ironicznych komentarzy, rowniez w aspekcie wygladu przeciwnika politycznego. Jesli ktos wyglada jak idiota, mozna mu to w jakis sposob powiedziec, jesli ktos wyglada jak stara prostytutka, nic nie stoi na przeszkodzie zeby mu na to zwrocic uwage (czy Palikot przebrany za kobiete i umalowany nie wygladal wlasnie w ten sposob?). Badz co badz trudno sobie wyobrazic ze ktos tak zle wygladajacy moze miec cos rozsadnego do powiedzenia, chociaz w w/w przypadku Palikota akurat mial miejsce wyjatek, ale juz w sytuacji pan Wrobel i Kempy wyjatkow nie bylo.
    Mysle jednak ze komentowanie wygladu moze byc dokonywane z jakas klasa. Czlowiek ktory ma trudnosci z poprawnym wypowiedzeniem sie nie powinien dopinac sie do innych ktorzy wg jego oceny nie sa estetyczni. No i przeciez wyglad Kaczynskiego pozostawia wiele do zyczenia, pomijajac juz jego kaleka sylwetke i paskudny mundurek (garniturek), czlowiek ktory byl porownywany do kartofla wlasnie z uwagi na wyglad, raczej nie powinien czuc sie upowazniony do wydawania ocen estetycznych w stosunku do innych.

  100. Szanowny Panie. Ładnie prawda. Ale można tak: mały czlowiek , małych idei. Jaki Prezydent taki zamach itp. Można jescze pstryknąć małemu fotkę jak sięga do klamki w pałacu Namiestnikowskim. To ostatnie jest szczególnie ladne. Dla pewności dodam że to sarkazm ( to nie do Pana redaktora , pan jest moim mistrzem, ale inni też czytają ).

  101. marcin (2010-11-25 o godz. 10:49)

    „O panu J.Kaczynskim juz nie warto wspominac,dziwna to postac w polityce,bo polityk ktory robi wszystko aby zniszczyc polski rzad to anarchista a nie pariota…”

    Skoro jestesmy przy bon motach. Taki mi sie tu przypomnial:

    „Jesli chcesz szczesliwego zakonczenia, bedzie to, oczywiscie, zalezalo od tego, w jakim momencie zakonczysz swoja opowiesc.”
    („If you want a happy ending, that depends, of course, on where you stop your story.” Orson Welles)

    Cos mi sie tylko tak wydaje, ze moment szczesliwego zakonczenia przeminal, niespotrzezenie, panu Prezesowi. Z wiatrem najnowszej historii.

  102. Naprawde zle wiadomosci a Irlandii .
    http://wyborcza.pl/1,75477,8715986,Kto_przygarnie_konia.html
    Nie chcialbym krakac ale….. (lepiej na tym poprzestane)

  103. Amadeusz (2010-11-25 o godz. 18:43)

    „…Jakze skomlal caly swiat w roku 1980, bojac sie czekajacej jej wojny …
    Pewnie ucha sie nie przykladalo gdzie nalezy…Panie Generale, to wysylanie ludzi do polskiej inteligencji w 1981 roku, z pytaniem: czy dziala przeciw polskiemu RZADOWI, to powiem IMPERTYNECJA? Odpowiedz byla w porzadku; Kto dziala przeciw rzadowi KTORY I TAK MUSI UPASC ..,.,nasi robotnicy nie mieli co jesc ..A my z nasza “inteligencja?” nie potrafilismy nic zrobic? ROZPACZ,rozpacz ,czy zaparcie sie w sobie?”

    Uff, nasypali piasku. No ale i na to trzeba bon mota jakiegos znalezc. Jest!

    „W teorii, nie ma roznicy pomiedzy teoria i praktyka. W praktyce, jest.”
    („In theory there is no difference between theory and practice. In practice there is.” Yogi Berra)

    Teoria bylo myslenie, ze jesli robotnicy W POLSCE nie mieli co jesc (czy byly jakies przypadki smieci glodowej w latach 1980-81 w Polsce?), to ta ROZPACZ swiat rzuci na kolana. I wyzwoli nas z okowow zimnej wojny. Dzieki naszemu gdanskiemu „Poslaniu do narodow Europy Wschodniej” nas wyzwoli. Oraz dzieki 21 punktom Porozumien Gdanskich.

    Ta praktyka byla wciaz obowiazujaca doktryna Brezniewa. I jeszcze dwoch nastepnych po nim dziadkow kremlowskich, zanim era Gorbaczowa nastala. O rozwaznym, planowym dzialaniu JPII, powstrzymujacym przez nastepne 8 lat gorace polskie glowy, wszyscy inni pisali. Bo o tym wiedzieli. My chyba do dzisiaj jeszcze nie wiemy.

    No, chyba ze ja w ogole Amadeusza nie zrozumialem. Wtedy pozostaje tylko Yogi Berra. Bo on ma niepodwazalna racje w kazdy przypadku.

  104. Aqa, ratuj. Aga wrocila! To ktora to z was ladniejsza? Musze sobie nowe okulary sprawic.

  105. cynamon29 (2010-11-25 o godz. 12:42)
    „Ostatnie pozdrowionka.”

    Lewy Polak (2010-11-25 o godz. 18:56)
    „Drogi Cynamonie. Byloby mi przykro wiecej cie nie spotkac. Wiec skoro ci ten blog nie odpowiada, a ja zostalem z niego wyproszony,..) ”

    Co jest? Ktos tu kogos wypraszal? Nie zauwazylem. A to i owo o „wypraszaniu” wiem. Czy wy, primadonny jedne, kiedys zescie slyszaly o „wybanowaniu”? Lex mi powiedzial, ze tu tylko komentarze utracaja, ale nie banuja. Ja Lexowi wierze.

    „Wypraszanie” to jest maly pikus, z tego co widze. Jak mnie wybanowano, na zaprzyjaznionym blogu, to dopiero cudow niewidow musialem dokonywac, zeby ostanie slowo miec. Przez zasieki oficjalnie ogloszonej blokady musialem sie przedzierac, zeby dotrzec do niezliczonych rzesz czytelnikow. Oraz fanow, po prostu.

    Obetrzyjcie te swoje zasmarkane nosy. I z powrotem mi tu do piaskownicy!

  106. From my home to your home…

    http://www.youtube.com/watch?v=Un-PAg_5c50

    Wszystkim dziekuje !

  107. Taki kwiatek:

    „Jestem przekonany, że zbliżająca się wizyta prezydenta Miedwiediewa zostanie wykorzystana przez Rosję i grupę rządzącą Polską do ostatecznego zamknięcia kwestii mordu katyńskiego i pogrzebania prawdy na kolejne kilkadziesiąt lat. Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami fałszowania prawdy o zbrodni katyńskiej na niespotykaną wprost skalę, ukrywania niewygodnych faktów i karmienia Polaków kłamstwami o stosunku Rosjan do Katynia.””
    (http://bezdekretu.blogspot.com/2010/11/symbol.html)

    Wiec, z jednej strony, slyszymy o rezolucji ruskiej Dumy przyznajacej sie do tego mordu, i o kilkakrotnych przeprosinach wladz rosyjskich za ten straszny epizod w stosunkach polsko-rosyjsjkich. A co nasi niezlomni Sciosowie na to, z drugiej strony? Srodkowy palec!

    Ile jeszcze brzoz rosyjskich potrzeba, zeby zaatakowaly to nasze zaprzanstwo? Po poslaniu biskupow polskich do biskupow niemieckich w 1966 roku, z „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”, nastapil okres NORMALIZACJI stosunkow z NAJWIEKSZYM wrogiem Polski. Bylo to po tylko 20 latach, ktore uplynely od najstraszniejszej wojny przeciwko slowianskim, i nie tylko, narodom. W tym polskim. O tym narodzie skazanym na calkowite unicestwienie juz nawet nie wspominam.

    Kto ten okres tak oczekiwanej normalizacji z Rosja teraz, po uplywie 70 lat, zaanonsuje? Putin z Tuskiem probowali 7 kwietnia, ale brzoza interweniowala trzy dni pozniej. Komu ta interwencja posluzyla?

    Chyba czas odpowiedziec na to pytanie.

  108. Szanowny panie redaktorze

    Panska(sowiecka) prawda ze zli Polacy sa odpowiedzialni za ofiary Powstania Warszawskiego szokuje utrata moralnej orientacji zla i dobra.

    Czy TPPR* ma cos do powiedzenia w sprawie klamstwa katynskiego?

    *T owarzystwo
    P rzyjaciul
    P ana
    R akowskiego

    P.S.
    Milczenie jest zlotem.
    Ale czy dla pana?

    Slawomirski

  109. Swiete slowa:
    „Gdyby to były wybory na Mister Uniwersum, czy na Miss World, prezes Kaczyński i Beata Kempa mogli by nie wygrać. Lepiej więc, żeby prezes na ten grunt nie wchodził.”

    Zwlaszcza po incydencie na Bazarze:

    http://kleofas.blogspot.com/2010/08/malosolny.html

    I tak sie Prezio za Malosolnego zostal !

  110. Janina Nowicka (2010-11-25 o godz. 18:49)

    „Te drogę wyznaczyli Polacy i Polacy wprowadzili na nią świat od Łaby po Władywostok! A tu pełna nieświadomość króluje. I sranie we własne gniazdo.”

    No, na to juz lepszego bon motu nie znajdzie nikt. Oto on, jedyny:

    Sa niektorzy ludzie, ktorym, jesli oni czegos jeszcze nie wiedza, nie mozesz tego przetlumaczyc.”
    („There are some people who, if they don’t already know, you can’t tell ’em.” Yogi Berra)

    Wezmy mnie, dla przykladu. Ja do dzisiaj nie mam najmniejszego pojecia o tym, ze to my najsampierw wybralim Wojtyle na conclawe w 78 i oglosilim wojne gwiezdna Reagana z Imperium Zla. Nastepnie, sami z siebie, powstrzymalim targanie po szczekach w 81, by zaraz potem, niejako z marszu, wprowadzic pierestrojke w CCCP. Ogloszenie nastania Doktryny Sinatry na Good Morning Ameryca po angielsku, bylo juz wtedy dla nas dziecinna igraszka.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Doktryna_Sinatry
    Na koniec, toz to my przeciez, temy recami, rozebralim mur berlinski i dalim swiatu Annus Mirabilis. Choc Zbigniew Brzezinski do konca nie dopuszczal do siebie takiej mozliwosci.

    Ja o tym wszystkim nie mam najmniejszego pojecia i nikt nie jest w stanie mi tego przetlumaczyc. Udaje mi sie tylko powstrzymywac przed sra.iem we wlasne gniazdo. Czynie to jednak chyba bardziej w ramach jakiejs moze nawet wrodzonej estetyki niz z powodow patriotycznych.

  111. Cynamon29, Znamienne pożegnania. Jednego więcej lub mniej na tym blogu nikogo nie boli. Najważniejsze to, że statystyka będzie się zgadzać, nad którą pracują pupile Redaktora, Sławomirski, ET i coraz bardziej skuteczny Piotr Kraczkowski, nie wymieniając innych. Wielu już pożegnano.
    Do zobaczenia!

  112. @wiesiek59 (2010-11-25 o godz. 17:06) pisze:

    „Kompromis, to zysk dla wszystkich, jego brak to krew, eskalacja, zniszczenia, emigracje……”

    Oczywiście też jestem za kompromisami, ale tylko takimi, które dają „zysk dla wszystkich” PER SALDO (pozbawione są ryzyka reperkusji niwelujących ów „zysk”). Jaruzelski nie jest konieczny do jakiegokolwiek kompromisu, ani jako ew. sygnał dla Rosjan, że zaczęliśmy ich kochać. Prezydentowi Komorowskiemu źle doradzono i kolejny raz popełnił „szkolny błąd” – zapraszanie byłych prezydentów nie wynika z jakiegokolwiek przepisu i w związku z tym nie musi dotyczyć wszystkich. Jaruzelskiemu nie można przypisać tylko złych czynów, ale niestety jakiekolwiek dobre nie rozjaśniają ponurego w sumie obrazu generała. Jako inteligentnego i chętnego służeniu Polsce weterana służb różnych należy go prosić o konsultacje, ale nie w tak poważnie instytucjonalnych ramach jak RBN.
    PS. Oczywiście wyobrażam sobie Polskę Rozpłochowskiego – żyłem i działałem w NSZZ”S” na G.Śląsku za Jego czasów; zawsze uważałem Go za nieudacznika i taka byłaby Jego (czy Jemu podobnych) Polska. Dzięki Bogu i mądrej większości Polaków jest względnie dobrze.
    Pozdrawiam.

  113. telegraphic observer, 20:29
    Ja i wielu moich znajomych, zmieniamy koła. Kosztuje to 60 zł Drogi TO. Zastanów się, co zmieniasz w Kanadzie. Nie wierzę, że nie masz w garażu kół z zimowymi oponami i tańszymi felgami na zimę.

    Twoja upierdliwość obróci się przeciwko Tobie. Jak na lekcji polskiego zarzucasz bloggerom nieistotne błędy, które nie wypaczają myśli.
    Nasza dyskusja dot. znaczenia „handicap” miała sens.
    telegraphic come on! Wróć do głębokich bon motów.

    PS
    W TOKFM poważni ludzie mieli trodność ze zdefiniowaniem wirtualnych pieniędzy. To mnie zepsuło rano humor.

  114. TJ pisze:
    2010-11-25 o godz. 21:20

    Nie wyczułeś ironii w moim wpisie?

    Zgodnie z narracją sPiSkowców logiczne byłoby moim zdaniem stawianie pomników Agentom, zamiast zabieranie im emerytur…..
    Skoro Wolną Polskę zawdzięczamy – zgodnie z tą narracją agentom, to dlaczego żąda się ukarania Generała? odbiera mu się emeryturę?
    Przecież PO również za tym głosowało….
    Nielogiczne, dodałbym nawet – schizofreniczne – postępowanie….

    Panie Kraczkowski!
    Możemy dyskutować, ścierać się na argumenty, jednak polemiki z WIARĄ
    nie podejmuję się….
    Pan wierzy a nie myśli!
    Wywiad z Markowskim- do odsłuchania, polecam……
    http://wyborcza.pl/0,107323.html

    Ps.
    Jeżeli członek PAN jest dla Ciebie niemiarodajny……

  115. Przypadek zrządził, że przez kilka minut oglądałem wczoraj „kropkę nad i” a w niej dwa symbole wszelakich cnót wolnej rzeczpospolitej; Monikę O. i posła do parlamentu Niesiołowskiego. Oboje znani od lat, stanowią czołówkę postaci przewijających się co wieczór przez ekrany wolnej telewizji i zatruwających życie rodzinne i tak już skołowanych rodaków. Niesiołowski jest jednakże przypadkiem szczególnym, prawdziwym etalonem, który stanowi wzorzec i przykład dla nowych pokoleń tych dzikusów ,których kiedyś nazywano dziennikarzami. Niesiołowski wespół z Gowinem jest czołowym ideologiem rządzącej partii mającej w nazwie obywatelska, jest wzorowym, fanatycznym katolikiem, długoletnim parlamentarzystą, profesorem nauk biologicznych, czołowym demagogiem i wyrazicielem opinii swojej partii, – którejś z rzędu. Widziałem i słyszałem w życiu wielu demagogów, od Hitlera i Stalina poczynając, przez Gomółkę, Gierka, Odolską, Kalabińskiego, Wałęsę lub Kaczyńskich. Niesiołowski przebija wszystkich, skoncentrowaną nienawiścią, potokiem obelg, wyzwisk, oskarżeń, kłamstw, przeinaczeń wyrzucanych chrapliwym bełkotem, pocąc się i plując z pianą na ustach. Na oczach milionów. Ten jad wylewa głównie na swoich byłych kamratów ze styropianu, nie bacząc na wykrzykiwaną miłość bliźniego, pokorę katolicką i czystą przyzwoitość. Najgorsze w tym że towarzyszka tych obelg nie reaguje, nikt nie reaguje, nie karci, nie ostrzega, cisza i poklask. A tymczasem wzmacnia się „cywilizacja podłości”, zdziczenie i kretynienie narodu.

  116. Obama wezwal Komorowskiego i Sikorskiego do siebie, zeby sprawdzic jak mu ta Polska dziala w rozgrywce z Rosja. Jak nie popsuja, moga pomoc. Stad zwolywanie bylych prezydentow na narade. Nie mozna sie zblaznic przed „dywanikiem” w Bialym Domu. Dobrze, ze prez.Komorowski traktuje to bardzo powaznie.

    Zle, ze zachowuje sie jak harcerz. To „zwolywanie chlopakow zeby sie namowic”, zamiast ciaglej rutynowej wspolpracy z bylymi prezydentami w zaciszu gabinetu, hucpa z Jaruzelskim, pieprzenie min.Nowaka, ze lekarz byl niepotrzebny, „jazda bez trzymanki” w samolocie, przy duzej turbulencji, zgrzytaja w autorytecie glowy panstwa. Niech sie uczy.

    Wypada rozumiec, ze nie Katyn, Smolensk i imponderabilia min.Pawlaka tu cos znacza. Idzie o sprawdzenie jak Polska radzi sobie z Rosja i jakie dalsze zadania mozna jej postawic. START kolebie sie na terminach Kongresu i przepychankach z Republikanami. Jesli DUMA zatwierdzi, a Prezydentowi nie uda sie przeforsowac ratyfikacji w Kongresie, Rosjanie beda wsciekli, bo nie obniza kosztow zbrojenia, ktore i tak juz ich dusza. Wtedy i taktyka przez Polske bedzie inna.

    Komorowski i Sikorski musza zaprezentowac sie Obamie jako umysly widzace dalej niz wlasny Sejm, Kaczynski, ciocie Klocie partyjne, Macierewicze i inne drobiazgi. Musza miec koncepcje na Bialorus, Ukraine, Gruzje, na utrzymanie bardzo dobrych stosunkow z Rosja. Ich zdolnosc wspoldzialania w trudnych warunkach uspokoilaby Obame i jego rzad.

    Nie warto juz wspominac, ze jesli kretyn z Zoliborza urzadzi awantury uliczne w Warszawie na przyjazd Medvedeva, powinien byc potraktowany jak dywersant.

    Takimi „zlotymi myslami” chcialem sie podzielic po zezarciu naszego indora i polskich flaczkow (!). Dzien po Thanksgiving wyzwala pozal sie Boze „strategiczne myslenie”.

  117. Nawiązując do stwierdzenia p. Kaczyńskiego, że p. Oleksy to „polityk lewicowy średnio-starszego pokolenia” i do jego zarzekania się, że już nie ma w Polsce komunistów, a sami tylko politycy lewicowi (sic!), prezydent Komorowski zaserwował nam zgrabny i całkiem logiczny bon mot: „Niech p. Kaczyński uzna gen. Jaruzelskiego za polskiego polityka lewicowego starszego pokolenia”.

    Ktoś może spytać dlaczego piszę „(sic!)” w odniesieniu do tzw. lewicy, przecież komunistów w Polsce rzeczywiście nigdy tak na prawdę nie było? „Komunista”, to takie samo pustosłowie propagandowe, jak „antysemita”. Komunista bowiem to de facto jedynie poplecznik interesów realizowanych do niedawna przez bolszewizm, podczas gdy antysemita, to ich krytyk.

    Komunistów sensu stricte tu nie ma i nigdy nie było, tak jak nie było ich w istotnej liczbie nigdzie na świecie, poza propagandą w gazetach świta, Mc Carty’ego, itd. Odnoszę się sceptycznie do naszej „lewicy”, gdyż moim zdaniem ona w Polsce nie istnieje, są jedynie popłuczyny po bolszewizmie, postbolszewicy, jako oficjalni, bezpośredni spadkobiercy radzieckiej (a właściwie internacjonalistycznej) Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

    Niech p. Napieralski powie publicznie, skąd czerpie natchnienie ideologiczne? Kim są jego polityczni guru? Logicznie rzecz biorąc, muszą to być te same wzorce, co PZPRu – no to niech nie rżnie głupka, tylko pieprznie sobie na ścianę portret Trockiego, czy Lenina i przybije żółwika z Kaczyńskim. Albo niech przyzna, że jego ugrupowanie to zbiorowisko politycznych pasożytów, samolubnych karierowiczów, skłaniających się to tu, to tam, zależnie jak zawieje wiatr historii. Z nielicznymi godnymi szacunku wyjątkami, potwierdzającymi regułę.

    Lewica dziś to np. Szwecja, czy Finlandia, nawet Francja i Niemcy, czyli socjaldemokracje, a nie takie SLD-owskie paraniewiadomobyleco.

  118. do
    Janina Nowicka pisze:

    2010-11-25 o godz. 18:49

    Zmiana dziejow dokonala sie sama. Owczesny system zawalil sie sam.
    ET

  119. telegraphic observer
    Powiedziałem swojej T., że emigrujemy do Kanady, która legalizuje poligamię.
    Poszukaj czegoś dla mnie, proszę. Może być biedna, byle młodsza o 30 lat.
    Liczę na Twoje sprytne oko.
    Pozdrowienia z państwa monogamicznego.

  120. jasny gwint pisze:
    2010-11-25 o godz. 18:37
    Dante, 14,26. Ty dalej piszesz z piekła? Musisz pamiętać, że nikt inny tylko Jaruzelski podarował tym mściwym nieudacznikom władzę. Nie musiał tego robić albo mógł ją przekazać innym, mądrzejszym i mniej zajadłym w odwecie.

    @jg: tym razem pisze z Purgotario gdzie widze 7 kardynalnych grzechow:
    luxuria (extravagance)
    gula (gluttony)
    avaritia (avarice/greed)
    acedia (acedia/discouragement)
    ira (wrath)
    invidia (envy)
    superbia (pride)

    moim faworytem jest acedia: pycha kroczy przed upadkiem.

    … wladza i jej posiadanie jest iluzja. Tyrani openatni ta iluzji traca z regoly kontakt z relanym swiatem i kontrole nad dylematem miedzy zlem i dobram.

  121. · Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-25 o godz. 22:23
    # ET pisze: 2010-11-25 o godz. 17:06

    “Koledzy studenci K. mowili bzdrury, ktore K. czesto powtarza za drugimi. W PRLu mozna bylo zrobic kariere dydaktyczno-naukowa bez bycia czlonkiem PZPR. Sprawa komplikowala sie dopiero “kolo” profesury.

    Inny cytat Krzaczkowskiego: „…Kto nie byl w lub z PZPR klepal biede…”

    Mój komentarz:
    To jest przesada! Nigdy nie działałem w polityce, tylko uczciwie pracowałem na państwowym wikcie ponad 50 lat i nie klepałem biedy, tylko dzięki własnej pracy i osiągnięciom naukowym uzyskałem zagraniczne stypendia i kontrakty eksperckie tak, że w epoce środkowego Gierka w Nowy Rok życzyłem rodzinie tylko, aby nie było gorzej. Przy naszych niewygórowanych potrzebach nawet nie chciałem na siłę, aby było lepiej, niestety było coraz gorzej, a już – ironia losu – kompletne dno po „wyzwoleniu”, gdyż nowe państwo zabrało mi wszystkie przywileje, zapewnione ustawowo przez PRL. Wielu moich niepartyjnych kolegów też nie klepało „czegoś tam”, uzyskali stopnie i tytuły naukowe, jeden z moich uczniów był nawet rektorem uczelni, ale faktycznie dopiero po zmianie ustroju. Tym niemniej cieszę się ze zmiany systemu politycznego na pseudo-demokrację (d***krację według Korwina) w imieniu tych Polaków, którzy mogli rozwinąć skrzydła i pofrunąć na wyższe półki (np. żoliborskie) i tam stroszą teraz piórka, a w przypadku drobnych kłopotów regenerują siły na Florydzie.

    Krzaczkowski:
    „…Najgorsi, oportunisci, lewusy, miernoty, itd. wybierali PZPR, a dzis znowu pchaja sie do podatkowego koryta, co jest zagrozeniem dla modernizacji kraju…”
    „…Tak mowili mi nie tylko koledzy studenci, ale wiele innych osob, bo byla to po prostu prawda…”

    Mój komentarz:
    Tu kłania się ksiądz Tiszner: A gó… prawda!!! Zacytuję mądrą uwagę z „Recepty Petera”: „Nawet jeśli miliony ludzi mówią głupstwa, to nie przestaną być głupstwami.”.
    Poza tym nie jest prawdą, że tylko wymienione wyżej miernoty itd. wybrały PZPR, niestety poszli tą drogą najsprytniejsi, najbardziej obrotni i do nich mógłby „pić” ob. Krzaczkowski, bo ci się urządzili dobrze po zmianie ustrojowej lub w czasie tego przewrotu, stanowią teraz śmietankę towarzyską i starają się utrzymać status quo w tym „dzikim” kraju. Jeśli nie mają innej drogi to zawierzają swój los Fortunie i kilkaset razy pod rząd wygrywają miliony na automatach.
    Ob. ET ma absolutną rację. Może stanowiska administracyjne w uczelniach były raczej zajmowane przez członków PZPR, ale stopnie naukowe, a nawet tytuł profesora były osiągalne dla niepartyjnych – mógłbym podać szereg przykładów z różnych środowisk naukowych. Pan Krzaczkowski pomylił dwa „totalitarne, zbrodnicze systemy” (jego określenie), tzn. PRL i NRD. Tam faktycznie nie można było zostać nawet asystentem bez przynależności do SED. Przebywałem kilkakrotnie na „bratniej” uczelni w Poczdamie i wiem o czym mówię. Sam uzyskałem stopnie naukowe i nigdy nie należałem do żadnej partii, a jedyny związek zawodowy, do którego należałem do 13. grudnia pewnego roku to ZNP, do którego mnie zresztą wpisano z urzędu, ale nie protestowałem, choć w ciągu wielu lat tylko płaciłem składki a nie dostałem nawet jednego skierowania na wczasy (ale też nie prosiłem).
    Z „innej beczki”: Jeden z komentatorów zachwycał się wysokim poziomem naukowym dyskusji wybitnych ekonomistów na zaprzyjaźnionym blogu i choć sam jest absolwentem WSE, nie odważył się dyskutować z koryfeuszami tej dziedziny. Ja go rozumiem, bo też nie rozumiem takich wywodów, lub nudzą mnie. Pocieszam się tym, że w ekonomii i tak nie ma mocnych, skoro zbankrutował laureat nagrody Nobla z ekonomii, bo nie przewidział kryzysu światowego.
    Mając umysł w zasadzie nie zaśmiecony teoriami ekonomicznymi (bo egzamin z ekonomi politycznej kapitalizmu przy okazji starań o stopień doktora dawno zapomniałem) mogę spojrzeć na sprawy ekonomiczne stosując zasady logiki i bazując na doświadczeniu gospodarowania budżetem domowym, w zasadzie uchwalonym i realizowanym głównie przez żonę, która z ekonomią miała styczność na studiach z fizyki ponad pół wieku temu. Nigdy nie wydawaliśmy więcej pieniędzy niż zarabialiśmy. Jedyną pożyczką był kredyt na budowę domu i to dlatego, że wtedy Urząd Skarbowy nie szukał skąd nasze oszczędności. Państwo polskie miało wciąż władców, którzy tej prostej zasady nie rozumieli. W innym wpisie przytoczę fragment ciekawej wypowiedzi jednego z „władców”. Dziś słyszymy o potwornym zadłużeniu państwa i galopującym jego wzroście i rządzący się nie martwią („aby do wiosny” lub stare „Après moi le déluge”). Czy da się w ogóle zatrzymać tej galopady? Ktoś zarabia na ty krocie, któż to jest jeśli wszystkie państwa europejskie galopują w tym samym kierunku (Chiny?)? Po uzyskaniu wolności kolejne rządy wysprzedały już prawie wszystko co w Polsce miało jakąś wartość i bogacą się naszym kosztem zagraniczni kapitaliści. Ostatnia własność państwa to lasy, a chodzą słuchy, że z nimi też może być koniec. Jako laik nie mogę zrozumieć polityki podatkowej np. wobec wielkich magazynów. Firma X otrzymuje premię w postaci ulg podatkowych (podobno 100% przez kilka lat) dla „zachęty” w inwestowanie. Po tym okresie firma Y przejmuje pałeczkę i pewnie ma podobne ulgi, potem przejmuje Z itd. Podam przykład z naszego grajdołka. Pojawił się Minimal, po kilku latach przejęty przez Billa, a teraz jest Leclerc. Podobne dzieje miała Hipernova, która stała się Carrefourem, może będzie Tesco w tej ruletce? Przez cały czas bogacili się właściciele dając figę fiskusowi i odprowadzali zyski zagranicznymi bankami, bo polskich chyba już nie ma? Zaczynałem oszczędzanie w polskich bankach, teraz są włoskimi lub jeszcze innymi.
    Jak można było nie zabezpieczyć się przed takimi praktykami odpowiednią umową? Komornicy mogliby zadziałać tam, a nie gnębić staruszki, która musiała płacić alimenty na wnuczka, bo syn „nie pracuje”, a fundusz alimentacyjny przestał istnieć (podobno wrócił z dalekiej podróży – nie syn tylko fundusz!).
    Na koniec kilka uwag na temat przynależności do EU, „korzyści” i wręcz przeciwnie – znów nienaukowo tylko logicznie:
    Mamiono nas, że Unia nam dopłaci do różnych poczynań, rolnictwo zakwitnie jak róża itp. Zadałem sobie proste pytanie: Skąd się biorą pieniądze na te dopłaty? Pieniądze nie biorą się z niczego, ktoś je musi wpłacać (można drukować, jak planują obecnie Amerykanie, ale to droga do nikąd). Na razie robią to głównie Niemcy, ale mają już tego dość. Anglia się wykpiła, jest jednak dla zaistnienia EU tak ważna, że przymykają na to oczy Francja i Niemcy, ale co będzie dalej? Polska wnet zostanie zdecydowanie poproszona do kasy, ale do okienka wpłat!!! Wtedy nie tylko nie będzie korzyści, ale trzeba wyżywić – i to dobrze – dodatkowo ogromny aparat administracyjny EU i tylko kilku Polaków na tym skorzysta (Kamiński, Kurski itp.).

  122. żeby mu się córka z czarnym
    i w ogóle, żeby miał marnie!
    Żeby miał AIDS-a i raka,
    oto modlitwa Polaka!

    Chyba w koncu pojde na zbadanie o AIDS-a. Bo wszystko inne juz mam.

  123. Telegraphic observer 20:29
    „… Na zimę zmienia się opony, nie koła…”
    Jak kogoś stać na komplet felg do zimowych opon, to zmienia koła.

  124. Albo wdrapie sie na wieze

    http://www.liveleak.com/mp53/player.swf?config=http://www.liveleak.com/mp53/player_config.php?token=07b_1284580365%26embed=1

    Ciekaw jestem czy ci dwaj wdrapujacy na te wieze mieli troche wiekszego stracha niz LK ladujacy we mgle smolenskiej? Zawsze troche latwiej jest jak ktos inny robi za nas kamikadze. Choc rezultat ten sam.

  125. P. Kraczkowski to p. Gdeczyk(Lizak), inaczej. Czy nikt im tego do tej pory nie ujawnil?

    Polaczony blog tych dwoch towarzyszy bylby tym, czego oczekuja niezliczone rzesze wesolkow postkomunistyczno-postbiezdurnych. Fanow takiego blogu bylyby cale zastepy.

  126. Zaproszenie Jaruzela przyjacielskim gestem wobec Rosji…

    Nawet Kaczynski by tego nie wymyslil.

  127. Szanowny Panie redaktorze nie tyle wturwił mnie opis fryzury (nie kreacji) Kamińskiego ile zachowanie słuchających go dziennikarzy (po głosach można przypuszczać młodych panienek), robiących sobie podśmiehujki. Bardzo to źle świadczy o ich inteligencji i wychowaniu. Po słowach Prezesa urodzeni lub mieszkający na Żoliborza będą woleli przyznawać się do pochodzenia z Targówka lub Pragi Północ. Do kretyńskich wypowiedzi J.K. można powoli się przyzwyczaić, gdyż zdarzają mu się coraz częściej.
    PS podpowiedź Błaszczaka (przeźroczystego) o kozackości fryzury jest równie haniebna jak cały wywód Prezesa.

  128. byli czlonkowie bylego TPPR proszeni sa o reaktywowanie tego towarzystwa. Chodzi o to, aby wpisac czlonka Slawomirskiego na liste czlonkow odnowionego TPPR, aby wreszcie zaspokoil swe niedoszle czlonkostwo.

  129. spot marker, 11:48
    telegraphic-owi czas się zatrzymał na latach, kiedy nie tylko zmieniał opony, ale jeszcze sam łyżkował, te z dętką.

    Dobrze, że nie lansuje tamtej ekonomii, którą pilnie studiował.

    Pozdrowienia

  130. Widać to nawet na tym blogu, że w ocenie gen.Jaruzelskiego Polska jest trwale i dokładnie podzielona na pół. I chyba tak będzie, póki nie wymrze pokolenie pamiętające stan wojenny.
    Ja porównuję dwa rozkazy: pierwszy, kiedyś mojego naczelnego dowódcy, gen. Tadeusza Bora Komorowskiego o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego i drugi gen. Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego.
    Obydwa były wydane w wyniku oceny sytuacji politycznej.
    Decyzja gen. Bora Komorowskiego zaowocowała wymordowaniem dwustu tysięcy naszych rodaków i kompletnym zniszczeniem stolicy. Powstanie nie osiągnęło tez swego celu – aby AK powitała Sowietów w wyzwolonej przez Polaków Warszawie.
    Decyzja gen. Jaruzelskiego zapobiegła tragedii walk bratobójczych i trudnych do wyliczenia potencjalnych ofiar.
    I choć w grudniu ’81 – jak większość z nas – nosiłem wronę w klapie i przeklinałem utrudnienia stanu wojennego, uważam, że gen. Jaruzelski podjął trudna, ale właściwą decyzję. Może wielu z nas, dzięki tej decyzji żyje i korzystając z praw demokracji może pluć na sędziwego generała.
    Prezydent Komorowski bardzo zyskał w moich oczach po ostatnim posiedzeniu BBN.

  131. Kleofas, 10:24
    Zauważam z radością, że po żarciu mija Ci ochota na pytania o rzecznika.
    Nareszcie komentarz w Twoim, starym stylu.
    A pomysleć, że Sherlok Holmes zanim pomyślał, głodował.
    Ściskam

  132. sorry moj blad: mialo byc – moim faworytem jest superbia(a nie acedia)

  133. Witam,
    Piszę w zupełnie innej sprawie, mianowicie „jakieś” książki o lewicy, której promocja była przy stoliku prasowym w sejmie. Zebrała się cała elita Lewicy. Wie Pan co to była za książka? Ostatnio wydana książka była Tony’ ego Judta ale wątpię aby promowano ją dopiero teraz. Bardzo proszę o odpowiedź..

  134. Piękne buty Daniela Passenta
    Żona wraca z chlebem i mówi podniecona:
    „widziałam Passenta na Zoli!” (to maleńka ulica między Marszałkowską a Polną).
    Ja:
    „no to co, że widziałaś”
    Żona:
    Miał za….ste buty!

    Och, te kobiety…

  135. wiesiek59 pisze:
    2010-11-26 o godz. 12:45

    Jak zwykle precyzyjnie i z klasą…..

    Faktycznie!

  136. Panie Danielu chciałbym wyrazić podziw bo mam wrażenie, że jest Pan ostatnio w doskonalej formie o czm świadczy powyższy wpis i ostatni felieton w POLITYCE. Przed chwilą czytalem wspomnienia pana corki Agaty o swojej mamie a pana żonie Agnieszce Osieckiej. Nigdy nie słyszalem żeby pan kiedykolwiek się żalił, że było panu ciężko. Wyrazy szacunku. Pozdrawiam
    Jacekjjk

  137. stasieku (11-26 o godz. 13:23)
    spot marker, 11:48

    Sprawa jest oczywiście językowa (choć nie gardłowa), a nie techniczna czy nawet ekonomiczna.
    Oto w Toronto leżącym w strefie języka angielskiego kupuje się winter tires, ew. snow tires, a nie jakieś wheels.
    http://www.canadiandriver.com/2007/03/01/winter-tires-buy-the-tire-thats-right-for-the-job.htm

    Opona jest tutaj obiektem zabiegów zapobiegliwych kierowców, a nie koło. Dobra opona jest zapewne droższa niż felga, chyba że jakaś ozdobna. Język Polaków robi się coraz bardziej nielogiczny z roku na rok, im więcej bogactwo uderza im do głowy chyba.

  138. Orteq pisze:
    2010-11-26 o godz. 02:01

    „Obetrzyjcie te swoje zasmarkane nosy. I z powrotem mi tu do piaskownicy!”

    Nie ta piaskownica,
    nie ten piasek.
    Ale miło było, choć do czasu.
    Dzięki za troskę.

    Pozdrowionka.

  139. owl pisze:
    2010-11-26 o godz. 13:25

    Leje Pan miód na me serce. Prawdziwy dowódca, czy Mąż Stanu, zawsze stara się minimalizować straty wśród podległych Mu ludzi.
    Tym różnią się hołysze od ludzi z klasą.
    Dowodzenie wymaga odpowiedzialności, a nie medialności!

  140. antonius pisze: 2010-11-26 o godz. 11:23

    **Inny cytat Krzaczkowskiego: „…Kto nie byl w lub z PZPR klepal biede…”

    To jest przesada! Nigdy nie działałem w polityce, tylko uczciwie pracowałem na państwowym wikcie ponad 50 lat i nie klepałem biedy, tylko dzięki własnej pracy i osiągnięciom naukowym uzyskałem zagraniczne stypendia i kontrakty eksperckie tak, że w epoce środkowego Gierka w Nowy Rok życzyłem rodzinie tylko, aby nie było gorzej.**

    Nie pisalem o nauce, lecz o calosci, o zasadzie „kierowniczej roli partii”, oznaczalo to dobrobyt i kariery tylko dla czlonkow PZPR i organizacji ja wspierajacych. Szanse bezpartyjnych byly z reguly minimalne.

    **Poza tym nie jest prawdą, że tylko wymienione wyżej miernoty itd. wybrały PZPR, niestety poszli tą drogą najsprytniejsi, najbardziej obrotni i do nich mógłby „pić” ob. Krzaczkowski, bo ci się urządzili dobrze po zmianie ustrojowej lub w czasie tego przewrotu, stanowią teraz śmietankę towarzyską i starają się utrzymać status quo w tym „dzikim” kraju.**

    Pojecie „miernoty” ma wiele aspektow, ktos inteligentny moze inteligentnie dbac o swe prywatne korzysci kosztem spoleczenstwa. Sam fakt inteligencji, sprytu, obrotnosci nie oznacza, ze te osoby nie mieszcza sie w kategorii „najgorsi z Polakow”.

    Ideowcow w PZPR bylo bardzo malo, a cala reszta, to sprzedawanie sie dla korzysci materialnych. Te korzysci materialne uzyskiwali i gromadzili w PRL dzieki przynaleznosci do PZPR w tendencji ludzie „gorsi” charakterem. Majac po upadku PRL wiecej srodkow materialnych w roznej postaci mieli przewage na starcie i zdobywaja niekorzystne dla Polski wplywy na zycie publiczne. W tendencji hamuja modernizacje, poniewaz podporzadkowuja ja swym kombinacjom zmierzajacym do przechwytywania podatkow przy zadnej lub minimalnej korzysci dla spoleczenstwa. Mozna by to okreslic jako „zlodziejski charakter” wiekszosci bylych czlonkow PZPR – ten „zlodziejski charakter” ma mozliwosc hamowania modernizacji Polski, poniewaz nie przeprowadzono porzadnej lustracji i dekomunizacji.

    To, ze polska nauka dostaje za malo srodkow, by moc zyc, a za duzo by umrzec wynika wlasnie z wplywu „zlodziejskiego charakteru” bylych czlonkow PZPR na zycie publiczne. Prosty przyklad, to zakup przez bylych czlonkow PZPR mysliwcow F-16 od USA – nigdy sie Polsce nie przydadza, osiagna zdolnosc dzialania bodaj w 2020r., ale kosztuja Polske lacznie z szkoleniami itd. ok. 7 miliardow Euro, ktore Polska otrzymala od UE wlasnie na nauke. Zamiast F-16 nalezalo kupic bardzo tanie, a na potrzeby Polski wystarczajace Mig-21, nazywane Kalasznikowem lotnictwa: prosta obsliga, dwukrotna predkosc dzwieku, 18 km pulapu. Przeznaczenie srodkow UE na tworzenie miejsc pracy poza UE, a nie na modernizacje obszaru UE, wyrzucenie ich w bloto, wzbudzilo wscieklosc w UE. Poniewaz UE wyniuchala, ze Polska pod wplywem srodowiska Kwasniewskiego bedzie przekazywac pieniadze od UE do USA, to nie miala innego wyjscia, jak przyznac ich Polsce mniej. Dla porownania: RFN ma o wiele wiecej szkol wyzszych niz Polska, juz 2 miliardy Euro dodatkowo dla nauki w ciagu kilku lat uznawane jest w RFN za olbrzymia sume.

    Srodowisko Kwasniewskiego spowodowalo te olbrzymie straty dla modernizacji Polski ze strachu, ze jesli nie beda sie oplacac USA, to USA popra blokowana wtedy lustracje podrzucajac mediom kompromitujace materialy. W wyniku wplywow „zlodziejskiego charakteru” srdodowiska Kwasniewskiego Polska poniosla i ponosi nadal astronomiczne wrecz straty.

    SLD, poza ateizmem, nie ma zadnych celow, ktorych zwolennicy SLD nie mogliby osiagac o wiele skuteczniej w PiS. Podczas gdy w np. socjaldemokracji RFN okolo polowa czlonkow to ludzie wierzacy, to do SLD naleza tylko i wylacznie, 100%, ateisci, poniewaz SLD skupia ateistycznych beneficjentow PRL, ktorzy nie rozumieja, ze jedynym sensem istnienia SLD jest obecnie ulatwianie bogacenia sie swym politykom, np. tak jak Kwasniewskiemu:
    http://www.fakt.pl/Oto-posiadlosc-Kwasniewskich-Duzo-zdjec-,galeria-artykulu,85365,11.html

    Niech pan poda, cele SLD, ktorych nie mozna osiagac w PiS!

  141. owl pisze: 2010-11-26 o godz. 13:25

    „Decyzja gen. Bora Komorowskiego zaowocowała wymordowaniem dwustu tysięcy naszych rodaków i kompletnym zniszczeniem stolicy. Powstanie nie osiągnęło tez swego celu – aby AK powitała Sowietów w wyzwolonej przez Polaków Warszawie.”

    Celem powstania bylo, powiekszenie wplywu Polski na decyzje ksztaltujace powojenna Polske – niezaleznie od zwyciestwa powstania. Przez Polske ZSRR panowal nad NRD i chcial podbic Zachod. Powstanie uprzytomnilo Stalinowi, ze jesli przylaczy Polske do ZSRR, zaatakuje Kosciol, upanstwowi rolnictwo, to musi sie liczyc ze stracencza walka partyzancka Polakow. Powstaniu Warszawsjiemu zawdzieczamy stosunkowo lagodny przebieg choroby o nazwie PRL.

    Powtarza pan komunistyczna propagande.

  142. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-26 o godz. 15:26

    W PiS nie da się na przykład osiągnąć normalnych stosunków dyplomatycznych z ościennymi krajami…….

    A Kariera związana z przynależnością do partii politycznej, to choroba przynależna WSZYSTKIM obecnie funkcjonującym na scenie politycznej.
    Z wyjątkiem PiS- tam obowiązuje jeszcze czołobitność wobec Jego Nieomylności……
    Pana chorobą jest „widzenie tunelowe”?

    Przegięcie w stosunku do USA to fakt, tu ma Pan moje pełne poparcie.
    Tylko po co Macierewicz i Fotyga antyszambrują w przedpokojach Waszyngtonu?
    Mógłby Pan to wyjaśnić? Czy to jest budowanie niezależności i wielkości Polski według Pańskich przekonań? Czy też Kali się kłania?

  143. Szanowny Panie ET

    Sprawa klamstwa katynskiego jest tak samo bolesna jak zaprzczanie zagladzie Zydow. Czy Polacy bedacu przy wladzy w latach PRL nie sa czesciowo odpowiedzialni za propagacje klamstwa katynskiego?
    Wczoraj ogladalem filma Agora o chrystianizacji Aleksandrii w IV wieku.
    Zycze przyjemnego weekendu.

    Slawomirski

  144. Bacha pisze:

    2010-11-26 o godz. 13:22
    „byli czlonkowie bylego TPPR…”

    Nauczycielka jezyka rosyjskiego wpisala nasza klase do TPPR i o ile mi wiadomo do tej pory nie wypisala.

    Pisze o rownoleglym TPPR.

    T owarzystwo
    P rzyjaciul
    P ana
    R akowskiego

    Tez paskudna organizacja sowietyzujaca narod.

    Natomiast Bacha moze sie sowietyzowac do Woli, prywatnie i za wlasne pieniadze w Wolnej Polsce. Nie zmieni to postepujacej dekomunizacji kraju.

    Slawomirski

  145. # wiesiek59 pisze: 2010-11-26 o godz. 15:58

    „Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-26 o godz. 15:26

    W PiS nie da się na przykład osiągnąć normalnych stosunków dyplomatycznych z ościennymi krajami…….”

    Oczywista brednia.

    „A Kariera związana z przynależnością do partii politycznej, to choroba przynależna WSZYSTKIM obecnie funkcjonującym na scenie politycznej.”

    To prawda. Tyle tylko, ze dzis mamy wolnosc, a PZPR i jej czlonkowie zdobyli swe dzisiejsze, szkodliwe dla Polski wplywy, przed 1989r., nielegalnie, droga narzucenia PRL na bagnetach ZSRR,a nie w wyniku wyborow.

    „Przegięcie w stosunku do USA to fakt, tu ma Pan moje pełne poparcie.
    Tylko po co Macierewicz i Fotyga antyszambrują w przedpokojach Waszyngtonu?”

    USA sa sojusznikiem Polski tak samo jak Francji, GB, czy RFN. Pomoc zagraniczna, takze USA, Polacy potrzebuja, poniewaz rzad przekazal nieleganie, flalszujac status wojskowy Tu154, dochodzenie Rosji aby uniemozliwic przejecie przez Polske polskich dowodow: skrzynek, wraka, cial itp.

    Istnieje roznica, miedzy normlaymi miedzy zaprzyjaznionymi panstwami kontaktaktami i wspolnymi inicjatywami politykow, partii, poslow itd. a niszczeniem polskiej nauki przez srodowisko Kwasniewskiego i Cimoszewicza przekazywaniem pieniedzy do UE do USA.

    Miejmy nadzieje, ze CIA, nieformalnie, przekaze jakies informacje Maciarewiczowi. Na miesjcu CIA nie stawialbym na korzysci z szantazowania srodowiska Cimoszewicza i Kwasniewskiego – to krotkowzroczne.

    „Mógłby Pan to wyjaśnić? Czy to jest budowanie niezależności i wielkości Polski według Pańskich przekonań? Czy też Kali się kłania?”

    Jak wyzej, pisze pan glupstwa.

  146. telegraphic observer, 14:45
    Odwracasz kota ogonem, jak za przeproszeniem Kaczyński, Szanowny TO.
    Jeszcze nas zarzucasz angielskim.
    Co innego opony zimowe, co innego felgi, a jeszcze co innego, koła.
    Ja i moi oszczędni znajomi, wymieniamy 2 razy w roku koła, które składają się z felgi (czasami drogiej, np. aluminiowej) i opony (czasami zimowej lub letniej). Operacja tania, szybka, bez wyważania, tylko śruby i uzupełnienie powietrza/azotu.
    Uważaj na gołoledzi TO, take care!
    PS
    Oglądam mecz Nadal-Berdych. 1 set fenomenalny. Wygrał Nadal w tiebreaku.
    To są umiejętności cyrkowe. Kto gra w tenisa, nie może uwierzyć, że tak można.

  147. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-26 o godz. 15:37
    „Celem powstania bylo, powiekszenie wplywu Polski na decyzje ksztaltujace powojenna Polske – niezaleznie od zwyciestwa powstania. Przez Polske ZSRR panowal nad NRD i chcial podbic Zachod. Powstanie uprzytomnilo Stalinowi, ze jesli przylaczy Polske do ZSRR, zaatakuje Kosciol, upanstwowi rolnictwo, to musi sie liczyc ze stracencza walka partyzancka Polakow. Powstaniu Warszawsjiemu zawdzieczamy stosunkowo lagodny przebieg choroby o nazwie PRL.

    Powtarza pan komunistyczna propagande.”

    To czemu Stalin nie przyłączył np. Czechosłowacji?

    Było akurat odwrotnie to poprzez tragedię PW Stalinowi tak łatwo dało się złamać Polaków.
    PW skutecznie wybiła Polakom zrywy zbrojne, na szczęście!

  148. telegraphic observer, w komentarzu w Grze w klasy (16:44), zachęcił mnie do zacytowania – nie użyję tytułowych określeń – swoich złotych myśli.
    Przeczytałem i zgodziłem się, ze spokojnym, tym razem resume.
    A oto fragment do zapamiętania. Jak zwykle coś banalnego, ale wartego do wbijania w głowy dzieciom

    STRATA UCZESTNIKA BAŃKI SPEKULACYJNEJ JEST WPROST PROPORCJONALNA DO JEGO ŻĄDZY WZBOGACENIA I ODWROTNIE PROPORCJONALNA DO INFORMACJI JAKĄ POSIADA ON O TYM W CZYM UCZESTNICZY.

  149. dingojerry pisze:
    2010-11-26 o godz. 17:00
    ——-
    Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-26 o godz. 15:37
    ———–
    Szanowni Panowie,
    ani jedno, ani drugie. Prawda jest jak zwykle w samym środku, czyli nieskończenie daleko poza nim/oczywistości najtrudniej dostrzec/.
    Nasz biedny/bohaterski/do wyboru/ naród, dzięki swojej wielopowstaniowej tradycji, tak ma porobione, że w momencie kiedy ptrzeba zachować się naprawdę pragmattcznie, przestaje zupełie kombinować i… łuudubudu- eksploduje z kolejnym powstaniem. Jest to rozwiązanie wzruszająco najprostsze w sytuacji, kiedy problemy są trudne , a do ich roazwiązywania potrzebne są mądrość i charakter , które pozwoliłyby wykonywać mądre zagrania i wyłącznie mądre…
    Powstania, pomimo, że zupełnie nieskuteczne, „szpachlują zbiorowe , podświadome lęki, oraz sumienia.
    W kontekście powstań, sztuką wyższego rodzaju, jest ich zamarkowanie, przejęcie wszystkich możliwych korzyści z takiego manewru , i pozostawienie rzesz oszołomionych „powstańców”/ludzi pracy/ na marginesie życia. Animatorzy takich falsyfikatów powstańczych, żerują ze wszystkimi „krewniakami” ile wlezie, a rzesze nieświadomych falsyfikacji -rzesz powstańczych „triumfatorów”, już wychowują kolejne pokolenia z powstańczą kombinacją genetyczną.
    Wszelkie Staliny , ruchy powstańcze , najzwyczajniej przeczekują, a kiedy opadnie kurz… robią swoje…
    Momentem inspirującym do wałkowania zysków i strat z poszczególnych powstań, będzie sytuacja, w której np. nasza ,polska społeczność , w sytuacji ewidentnie powstańczej zachowa się racjonalnie/nie mylić gier pozorowanych, powstańczopodobnych, o zagmatwanych krótko i długoterminowych interesach organizatorów takich pozoracji, na drodze ku neoniewolnictwu.
    Neoniewolnictwo,,, jakież to piękne będą powstania, kiedy ono zapanuje. A filmy o takich powstaniach, będą już wyłącznie w 3D, albo nawet i w 4D, jeśli powstania będą zyt gwałtowne…

    Sebastian

  150. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-26 o godz. 16:41

    Zdumiewająca odporność na wiedzę?
    Pamięta Pan niejakiego Kuklińskiego i jego informacje przekazane CIA- za PIENIĄDZE!!! dodam…..na temat stanu wojennego?
    CIA przekazała je Solidarności? A niewiarę Brzezińskiego w możliwość zmian?
    A niechęć Francji i Anglii do zjednoczenia Niemiec?

    Duby smalone Pan pleciesz…..
    Indolencja, nieznajomość faktografii, prymitywizm myślenia……
    WIARA nie zastąpi wiedzy, ucz się Pan myślenia i wnioskowania z faktów.
    Myślenie życzeniowe nie zastąpi wiedzy.

    Rozumiem, że lepsza byłaby wizja Rymkiewicza- ruiny, hekatomba, łzy, cierpienia- na drodze do wywalczonej wolności.
    I bohaterowie w stylu Rambo- Kaczyński z butelką benzyny przy czołgu, Macierewicz ozdabiający latarnie wrogami Ludu, Romaszewski i Gwiazda zdobywający na czele tłumu ambasadę rosyjską…..
    A policzył pan ewentualne straty?
    Poświęciłby Pan WŁASNE dzieci?
    Jugosławia poniosła cenę krwi, Rumunia również……
    Powstanie nauczyło Polaków jednego- nie warto. Idiotyzm Romantyzmu polegał na preferowaniu właśnie takich postaw.
    Większość powstańców i napoleończyków i tak skończyła na pensji wielkodusznych carów. Ich było stać na wielkoduszność.
    Pana formację, jedynie na małostkowość i zdradę…..

  151. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-26 o godz. 16:41

    Jeszcze jedno:
    Dzięki bagnetom angielskim wydano Rosji 50 000 członków armii Własowa…
    Niewielu przeżyło….
    W Jałcie zakreślono schemat geopolityczny, słyszał Pan o powstaniu w Grecji? Stłumili Anglicy, Rosjanie nie interweniowali…..

    Wolność i niezależność obserwujemy w działaniach Komisji Majątkowej, Iraku, Afganistanie. Kosztowna dla nas……

    Związek Radziecki był takim samym sojusznikiem jak nasi obecni- dymani jesteśmy teraz bardziej niż kiedyś, ale to szczegół…..

  152. dingojerry pisze (2010-11-26 o godz. 17:00)

    „To czemu Stalin nie przyłączył np. Czechosłowacji?”

    Bo oni tak smiesznie mowia. Nas nie przylaczyl za inne zaslugi.

    On jeszcze i Austrii nie przylaczyl choc mogl. Ichniejsze zaslugi byly jednak jeszcze inksze niz nasze. Wiec i ich nieprzylaczenie inaczej sie odbylo.

    Eh, historia. Kto to powiedzial:

    „history is one dumn thing after another”?

    Mogl to byc Arnold Toynbee, historyk. Albo kto inny. Wazne, ze jest bon mot. No bo o to chyba ten wpis Pana Gospodarza apeluje. Bo przeciez do niczego innego.

  153. USA ze swoim szyderczym bon motem o demokracji, wolności i pokoju szczerzą właśnie kły na Demokratyczną Republikę Korei Północnej (pełna nazwa), w poszukiwaniu kolejnej wojny dla zysku. Propaganda wpiera nam, że Korea Północna zaatakowała Południową, podczas gdy według niezależnych doniesień zachodnich sprawy miały się zupełnie na odwrót:
    23/11 Korea Południowa w trakcie prowokacyjnych manewrów pod nosem Korei Północnej ostrzelała jej teren. W odpowiedzi Korea Północna ostrzelała wyspę należącą do Korei Południowej. Propaganda światowa, będąca w jednych i tych samych rękach od wielu lat wszczęła rwetes, tak jak w przypadku ataku Gruzji na Rosję, że to niby Korea Północna zaatakowała Południową, a globalne korporacje wojenne z USA, korzystając ze świątecznego zamieszania wysłały „na pomoc” potężny lotniskowiec, z 6.000 marines oraz 60 bombowcami na pokładzie. Korea południowa zarządziła mobilizację 70 tys. własnych żołnierzy. Koreę Południową okupują od lat Amerykanie, stacjonuje tam na stałe 30.000 żołnierzy US – w sumie 100.000 odhumanizowanego chłopa w gotowości do ataku + lotniskowiec gigant + te wszystkie rakiety itd. Po co?

    Nie jest demokratyczna ta Korea Północna? Że zacytuję znany schlagwort p. Cheneya – „so what?”. A USA są? Też nie są. A którekolwiek państwo NATO, z tych wysyłających w XXI w. swoich żołnierzy na prywatne wojny łupieżcze, każące im mordować, grabić i palić, w imię partykularnego interesu prywatnych olejowych tycoonów, bankierów oraz narkotykowej mafii, jest demokratyczne? Nie jest. Ich obywatele nie chcą tych wojen.

    Że reżim koreański? A za Oceanem go nie ma? Czym jest Patriot Act? Czym jest „don’t tell don’t ask”? Czym są więzienia CIA torturujące ludzi w niemal każdym zakątku świata, trzymające ich w klatkach w Bagram i w Guantanamo? Że bieda w Korei? A co jest pośród zwykłych obywateli USA, przepych i dolce vita?

    Korea Północna nie każdemu się podoba, pewnie słusznie, mnie także nie, choć przyznam szczerze, że nigdy tam dotychczas nie byłem i nie widziałem na własne oczy, jak wygląda i funkcjonuje ten kraj. Mimo wtłaczanych nam do głów obrazów tylko i wyłącznie koreańskiego militaryzmu, dotychczasowe doświadczenie każe mi być ostrożnym w wyrażaniu autorytatywnej opinii oraz podejrzewać, że być może istnieje także nieco inna Korea Północna, której w mediach zachodnich się nie uświadczy.

    Dopóki nie pojechałem do Chin mój obraz tego kraju oraz jego mieszkańców był kompletnie spaczony przez antychińską propagandę zachodnią. Dlatego bezpośredni kontakt z tamtejszą rzeczywistością był ogromnym wstrząsem, tyle że pozytywnym. Podobnie było z Arabami z Tunezji, czy Dubaju. Będąc w Dubaju byłem tak skołowany antyarabską propagandą, że pierwszego dnia bałem się filmować tamtejszych ludzi. Myślałem, że zaraz skoczą na mnie z zaokrąglonymi sztyletami i jak nic poderżną mi gardło, gdyż chcę im zabrać dusze do tej swojej kamery. Jedząc kebab przy ulicznym stoliku, niczym jakiś Bond kręciłem po tajniacku film z kamery położonej na krzesełku obok, lekko pochylonej w górę, udając, że nie jest wyłączona, a jak jakiś Arab się na mnie popatrzył, to odwracałem głowę, albo głupio sie uśmiechałem, że niby ta kamera i ja to kompletnie niepowiązane ze sobą byty. Potem wszedłem do sklepu z zabawkami, gdzie na półce stała tańcząca figurka Araba (made in China), na baterie, a obok stał jakiś klient, prawdziwy Arab, w prawie dokładnie takim samym stroju jak ta figurka. Zobaczywszy kamerę w mojej ręce i tą zabawkę spytał z życzliwym, szerokim, zębistym uśmiechem, czy chciałbym może zrobić sobie fotki na pamiątkę z nim live wraz z tą figurką. Byłem tak zszokowany, że normalnie mnie zatkało. Wcale nie chciał mnie zabić, nie miał pasa szahida pod ubraniem, nie bał się, że zabiorę mu duszę do kamery i na dodatek uśmiechał się do mnie życzliwie, choć jestem biały i pierwszy raz widzi mnie na oczy. Nie do wiary. Natomiast w Tunezji wypożyczając samochód, aby pojechać to Tunisu i do Kartaginy, wskutek uprzednio zaabsorbowanej propagandy, traktowałem a priori gościa z wypożyczalni jak zwykłego oszusta, byłem przekonany, że nie zna żadnego obcego języka, że będzie coś knuł i że jak już dogadam się z nim wreszcie na migi, to da mi jakiegoś starego, rozlatującego się grata za podwójną cenę, bo tam przecież innych aut nie mają – sam widziałem w naszej telewizji. Okazało się, ze człowiek mówił płynnie po angielsku i po francusku, dał mi nowiutkie Renault, jeszcze z folią tu i ówdzie przy siedzeniach, za bardzo przyzwoitą cenę. Do dziś go przepraszam w myślach…

    Amerykanie piszą petycję do Baracka Obamy w sprawie koreańskiej prowokacji.

  154. G.Okon oddał pole Kleofasowi.
    Wolałam tego pierwszego, choć śledziennik z niego był jakich mało.

  155. Powtorze za jasnym gwintem:
    Jaruzelskiemu należy się szacunek za cierpienia, walkę, wiek, kulturę, pracowitość, humanizm i patriotyzm. I za to, że umie pisać szczerze o sobie jak nikt z dzisiejszych fałszywych kombatantów. To wielkie cnoty, wobec których należy chylić czoła.

    Dokladnie wlasnie tak. Co innego sie nie zgadzac, a co innego miec szacunek dla przeciwnika. General w pelni zasluzyl na szacunek.

    Wielokrotnie zwracalem uwage, ze czlonkowie „tamtej strony” (Jaruzelski, Kiszczak, Rakowski, Urban, etc.) zawsze wyrazali sie o sobie nawzajem z szacunkiem. Porownajmy to, co mowil i pisal Jaruzelski o Kiszczaku i na odwrot, z tym, jak politycy post-solidarnosciowi wyrazaja sie nawzajem o sobie natychmiast po rozstaniu.

    Trzeba miec odwage powiedziec, ze „tamta strona” jest niedoscignionym wzorem kultury i godnosci, ktorych „naszej stronie” brakuje.

  156. Treść zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa w sprawie katastrofy smolenskiej, wystosowanego przez prof.doc. dr fizyki Mirosława Dakowskiego do Prokuratora Generalnego.

    http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/539693,Rosyjska-wersja-katastrofy-smolenskiej-jest-sprzeczna-z-prawami-fizyki-.html

  157. staruszek pisze:
    2010-11-25 o godz. 20:38
    „Bywam na wielu blogach e-Polityki. Nigdzie nie używa się słowa won.”

    Szanowny Staruszku

    Niezupełnie, bo cóż to jest:

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=185

    Ponadto na dowód, że miało już miejsce „zabieranie lalek i szmatek” pozwalam sobie na wskazanie miejsca:

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=639#comment-136951
    i wszystko piórem naszego Gospodarza.

    Pozdrawiam, Nemer

  158. cynamon29 pisze (2010-11-26 o godz. 15:13)

    „Nie ta piaskownica,
    nie ten piasek.
    Ale miło było, choć do czasu.
    Dzięki za troskę.”

    Alez, cala przyjemnosc po mojej stronie. Dopiero teraz sie poszarogesie.

    jasny gwint pisze (2010-11-26 o godz. 09:26)

    „Wielu już pożegnano.”

    To brzmi ponuro. No, chyba ze ktos ich wwelcowal na Wawel.

  159. Narciarz2

    „Trzeba miec odwage powiedziec, ze “tamta strona” jest niedoscignionym wzorem kultury i godnosci, ktorych “naszej stronie” brakuje.”

    Niby widze te cudzyslowy przy stronach „tamtych” i „naszych” ale wciaz mi czegos brakuje. Zapytam wiec wprost: to gdzie ZOMO stalo?
    To ten ‚niedoscignionym wzorem kultury i godnosci’ tak mnie w maliny pogonil. Reszta sie zgadza. Jak zwykle u narciarza2.

  160. wiesiek59 pisze: 2010-11-26 o godz. 18:26

    „Dzięki bagnetom angielskim wydano Rosji 50 000 członków armii Własowa…”
    „W Jałcie zakreślono schemat geopolityczny, słyszał Pan o powstaniu w Grecji? Stłumili Anglicy, Rosjanie nie interweniowali…”
    „Związek Radziecki był takim samym sojusznikiem jak nasi obecni- dymani jesteśmy teraz bardziej niż kiedyś, ale to szczegół…”

    Demokracja nie jest czyms doskonaly, i takze w niej dochodzi do zbrodni. Te zbrodnie sa jednak z nia sprzeczne, sa „wypadkiem przy pracy”. Wielka Brytania udzielila w miedzy czasie azylu politycznego ponad milionowi ludzi i dzis nie wydalilaby armii Wlasowa, jesli Wlasowcy mieliby podstawy do azylu politycznego lub zagrozeni byliby smiercia. Zbrodnie dyktatury nie sa z nia sprzeczne, sa jej wynikiem.

    Panskie niezrozumienie fundamentalnych spraw z zakresu roznicy miedzy demokracja a dyktatura wynika najwyrazniej z panskiej zlej woli.

  161. Kogo do Rady.
    Wydaje się że niektórym blogowiczom najbardziej pasowałby do R B N pan pospieszalski , piszę mała bo od dużej i tak mu niczego nie przybędzie.
    Kiedyś funkcjonowało takie powiedzonko chyba Pietrzaka // władza powinna znależć sobie innych polaków// więc i dziś jeśli to nie straciło swej wartości to ponad połowa polaków poparła zaproszenie Prez. Jaruzelskiego na obrady.
    Zapytam kogo zmienić- tych polaków czy blogowiczów ?
    Co do zadłużania kraju to poleciłbym szanownym zacietrzewionym ekonomistom prostą receptę i odpowiedż na pytanie //gdzie należy się zadłużać ?//
    Tak jak to było w historii polski i jej władców -W KOŚCIELE.
    Tam przecież zaciągali pożyczki /czasem na obronę kraju/ nasi królowie.
    Już kończę , tylko jeszcze jedno.
    Były takie zbitki słowne ,tureckie kazanie,francja elegancja,angielska pogoda – myślę że należy do nich dołączyć również ŻOLIBORSKIE ŚMIECHY lub ŻOLIBORSKI POLOR. Pozdrowienia.

  162. wiesiek59 pisze: 2010-11-26 o godz. 18:17

    **Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-26 o godz. 16:41

    Pamięta Pan niejakiego Kuklińskiego i jego informacje przekazane CIA- za PIENIĄDZE!!! dodam…..na temat stanu wojennego?
    CIA przekazała je Solidarności? A niewiarę Brzezińskiego w możliwość zmian?
    A niechęć Francji i Anglii do zjednoczenia Niemiec?**

    Co chce pan przez to konkretnie powiedziec? Podawanie przykladow, ktore obrazuja tysiace roznych stanowisk w tysiacach roznych sporow, uniemozliwia ustosunkowanie sie.

    „Duby smalone Pan pleciesz…..
    Indolencja, nieznajomość faktografii, prymitywizm myślenia……
    WIARA nie zastąpi wiedzy, ucz się Pan myślenia i wnioskowania z faktów.
    Myślenie życzeniowe nie zastąpi wiedzy.”

    Kto kogo przezywa, sam sie tak nazywa. Anonimowe obelgi pod adresem dyskutanta wystepujacego, jak ja, pod wlasnym nazwiskiem, sa typowe dla postawy nedznych, podstepnych tchorzy.

    „Rozumiem, że lepsza byłaby wizja Rymkiewicza- ruiny, hekatomba, łzy, cierpienia- na drodze do wywalczonej wolności.
    I bohaterowie w stylu Rambo- Kaczyński z butelką benzyny przy czołgu, Macierewicz ozdabiający latarnie wrogami Ludu, Romaszewski i Gwiazda zdobywający na czele tłumu ambasadę rosyjską…..
    A policzył pan ewentualne straty?
    Poświęciłby Pan WŁASNE dzieci?
    Jugosławia poniosła cenę krwi, Rumunia również……”

    Znowu nie pisze pan, co pan chce przez to konkretnie powiedziec. Jesli sugeruje pan, ze Cimoszewicz, czy Kwasniewski zapisali sie do PZPR i rzadzili Polska nie dlatego, ze chcieli, lecz dlatego, ze ZSRR ich w jakiejs formie zmuszal, to to jest tylko smieszne. Oni poslugiwali sie ZSRR do wlasnych celow.

    „Powstanie nauczyło Polaków jednego- nie warto. Idiotyzm Romantyzmu polegał na preferowaniu właśnie takich postaw.”

    Pan prezentuje postawe czlowieka o duszy niewolnika.

    „Większość powstańców i napoleończyków i tak skończyła na pensji wielkodusznych carów. Ich było stać na wielkoduszność.”

    Moze pan to zilustrowac jakas wiarygodna statystyka, czy tez ma pan namysli posady drwali na syberii?

    „Pana formację, jedynie na małostkowość i zdradę…”

    Ponownie goloslowne brednie.

  163. @nemer

    Uważałem za fizykami, że cegła podskoczyć może, ale nie chce. Zechciała.
    Ujawniło się, że jestem z łżeelity. Zaslonić tę plamę? Prać? Zagadać?

    Obiecuję do wpisu przydawkę „rzadko”.
    A troli będę traktował wyrozumiale.
    Dobre serce bywa lekko głupie, ale niegroźnie.
    Zajrzyj Nemerze do mojego łaszenia się do zbiegów w Grze w Klasy.
    To nie jest tygdnik „Kultura”. To jest e-Polityka w wydaniu 24h.
    Tu się także cytuje Dziadka z Sulejówka. Drzazgi słów lecą. Trza mieć skórę!

    Dziękuję za prawdę historyczną. Nie odrzucam jako prawdy życia.
    Ale twierdzę, że silne środki i silne słowa dają nadmiar śliny. Ja pluć nie będę!

    Pozdrawiam depozytariuszy prawdy!

  164. Nemer,

    Jak to jest mozliwe, zeby to wszystko tak zapamietac?
    /won, lalki i szmatki/
    Gratuluje.
    Pozdrawiam, Thankx

  165. Sebastian pisze: 2010-11-26 o godz. 17:51

    Wypisuje pan glupstwa, z ktorych przebija zwykle tchorzostwo przed walka o wolnosc.

  166. @ Ferdynand Wspanialy

    Dałem się skusić i skorzystałem z linku. To przerażające, komu teraz dają tytuły naukowe. Niech ten „profesor” od siekiery przygrzmoci głową w rosnącą brzozę o śr. 30cm, z prędkością 30km/h, to zobaczymy co się prędzej rozleci.

    I gdzie on widział skrzydła produkowane z młotków? Chyba złożę doniesienie do psychiatry.

  167. # dingojerry pisze: 2010-11-26 o godz. 17:00

    **Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-26 o godz. 15:37
    “Celem powstania bylo, powiekszenie wplywu Polski na decyzje ksztaltujace powojenna Polske – niezaleznie od zwyciestwa powstania. Przez Polske ZSRR panowal nad NRD i chcial podbic Zachod. Powstanie uprzytomnilo Stalinowi, ze jesli przylaczy Polske do ZSRR, zaatakuje Kosciol, upanstwowi rolnictwo, to musi sie liczyc ze stracencza walka partyzancka Polakow. Powstaniu Warszawsjiemu zawdzieczamy stosunkowo lagodny przebieg choroby o nazwie PRL. Powtarza pan komunistyczna propagande.”

    To czemu Stalin nie przyłączył np. Czechosłowacji?**

    Polska byla jedynym krajem Ukladu Warszawskiego, ktory nie upanstwowil rolnictwa, mial tak wplywowy Kosciol, uchodzil za „najweselszy barak” naszego obozu. Czechosłowacja zadowolila Stalina gotowoscia zateizowania sie, upanstwowienia rolnictwa i postawa posluszenstwa, rezygnacji z walki o wolnosc zademonstrowana juz wobec Hitlera. Miala tez male znaczenie geopolityczne. Stalin chcial miec duzo glosow w ONZ, a nie moglby ich miec, gdyby byl tylko ZSRR – wtedy mialby jednen glos.

    Powtarzam: Polska byla na lini natarcia na Zachod i szlakiem komunikacyjnym do super waznej NRD. To byl cud, ze nie zostalismy przylaczeni, albo ze niebylo wiekszego zamordyzmu. Ten cud zawdzieczamy min. Powstaniu Warszawskiemu.

    „Było akurat odwrotnie to poprzez tragedię PW Stalinowi tak łatwo dało się złamać Polaków. PW skutecznie wybiła Polakom zrywy zbrojne, na szczęście!”

    Pisze pan o sobie. Pamiec PW zyla w zrywach w 1956, 1968, 1970, 1976, i 1980 r.

    Panski tekst budzi politowanie.

  168. Szanony Panie Redaktorze,

    pisanie o bon motach jest zapewne czynnoscia wdzieczna i ulubiona przez Czytelnikow.
    Jakos nie widze publikacji na temat sensu zwolywania RBN z okazji przyjazdu prezydenta Miedwiediewa. Rozumiem, ze jest to wazna wizyta i Rosjanie przygotowali sie do niej – uchwala Dumy, ze Katyń jest zbrodnia Stalina i jego ludzi jest, choc stosunkowo malo odkrywcza, to jednak jak na warunki rosyjskie moze byc uznana za krok do przodu, niewatpliwie, mimo, ze rosyjscy komunisci uwazaja, ze uczynili to Niemcy.
    Z polskiej strony przygotowania sprowadzily sie do zwolania obrad RBN. Mozna sobie wyobrazic przywodce ktoregokolwiek kraju europejskiego, ktory z okazji rownie wanej wizyty zwoluje podobne gremium? W intencji konsultacji?Chyba nie bylo takiego przypadku. Czy wobec tego sygnał w kierunku Rosji nie jest lekko przesadzony? – koncze retorycznym w istocie pytaniem.

    Łączę wyrazy szacunku
    http://www.woron.org

  169. jezeli WIESIEK59 nie masz ochoty czytac dziela o objetosci Trylogii i „Nad Niemnem” – to odczep sie od pana Kraczkowskiego.

  170. Prof. Dakowski o katastrofie

    Ferdynand Wspanialy pisze:
    2010-11-26 o godz. 20:39
    „Treść zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa w sprawie katastrofy smolenskiej, wystosowanego przez prof.doc. dr fizyki Mirosława Dakowskiego do Prokuratora Generalnego.
    http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/539693,Rosyjska-wersja-katastrofy-smolenskiej-jest-sprzeczna-z-prawami-fizyki-.html

    O nieprofesjonalnym podejściu do zagadnienia zderzenia samolotu z brzozą świadczą następujące passusy zawiadomienia:

    1) Siła zginania nie mogła urwać skrzydła, gdyż samolot ma taką konstrukcję, że skrzydła są odporne na wyginanie w różnych kierunkach pod wpływem wiatrów, burz, a przede wszystkich przeciążeń, jakie mają miejsce w trakcie startów i lądowań. Złamać coś można łatwo wtedy, gdy jest sztywne, a zarówno skrzydło samolotu jest elastyczne w określonej amplitudzie, jak i drzewo było elastyczne, zatem jeśli doszło do złamania wierzchołka brzozy, to nie mogło dojść do równoczesnego urwania skrzydła, które tę brzozę skróciło.”

    Mój komentarz

    Nie ma „siły zginania”, natomiast istnieją terminy „siła zginająca” (gnąca), „moment zginający” (gnący) oraz „naprężenia”, którymi się opisuje mechanikę zginania. Ale to drobiazg.

    Porównanie odporności skrzydła na zginanie przez wiatr i zderzenia z drzewem, to jak porównanie trzepaka do jajek z młotem pneumatycznym.

    Termin „skrzydło samolotu jest elastyczne w określonej amplitudzie” jest ni przypiął ni przyłatał. Przy zderzeniu z drzewem żadna amplituda nie ma znaczenia.

    Następny cytat

    2) „Siła skręcania też nie mogła spowodować urwania skrzydła, gdyż samolot znajdował się w powietrzu i siła skręcania zmieniła kierunek jego ruchu jako reakcję na zderzenie z drzewem.”

    Mój komentarz

    Nie stosuje się terminu „siła skręcania”, do opisu skrecania należy używać pojęcia „moment skręcający” (np. siła człowieka kręcącego korbą pomnożona przez długość ramienia korby), a w przypadku zderzenia skrzydła z „luźną przeszkodą”, jaką jest drzewo, trudno mówić o momencie skręcającym skrzydło. Decydujący jest moment gnący.

    Poza tym stawiam orzechy przeciwko dolarom, ze żaden fachowiec nie pojmie co chciał powiedzieć profesor w zdaniu – „siła skręcania zmieniła kierunek jego ruchu jako reakcję na zderzenie z drzewem”.

    3) „Siła ścinania też nie mogła złamać skrzydła, bo nastąpiła sytuacja odwrotna (na zasadzie prawa akcji i reakcji) i to drzewo zostało ścięte, a nie skrzydło.”

    Moj komentarz

    Nie ma sił ścinania, są siły tnące (ścinające). Termin „ścięcie drzewa” jest potoczny, obrazowy, a jego użycie nie ma nic wspólnego z mechanizmem zniszczenia drzewa. W praktyce czyste ścinanie w drzewach przy zderzeniu z samolotem nie może wystąpić, ponieważ drzewo nie posiada w miejscu uderzenia podpórek pozwalających wytworzyć tzw. „technicznie czyste” ścinanie.

    Ścinanie, to termin leśników, drwali. W przypadku zderzenia samolotu z drzewem następuje zginanie. Ścinanie (najczęściej dalekie od idealnego) można zrealizować w laboratorium. Ścinanie może występować w procesach wybuchowych, ale tam moce i naprężenia wytwarzane lokalnie są o rzędy wielkości wyższe niż przy uderzeniu skrzydłem samolotu w drzewo.

    Technicznie rzecz biorąc siła zginająca pień pochodząca od skrzydła wytwarza w nim dwa rodzaje naprężeń – normalne (rozciągające) i styczne (tnące). Przy stosunkowo dużym momencie zginającym, a taki wystąpił w wypadku smoleńskim, naprężenia tnące są mało istotne.

    Drzewo nie zostało ścięte, ponieważ na filmikach w TV widoczne są włókna drewna, co jest dowodem na masywną przewagę zginania – włókna zostały rozerwane przez naprężenia tzw. normalne, czyli („lokalnie”) rozciągające.

    Poza tym gdy samolot zderza się z drzewem, to najpierw musi pokonać koronę (konary) na co idzie jakaś część energii, która zostaje zużyta na wytrącenia z toru lotu i odgięcie skrzydła.

    Profesor myli rąbanie drewna ze zderzeniem z drzewem. Rąbanie drewna wzdłuż włókien jest rozłupywaniem klinem, jakim jest siekiera. Rąbanie drewna w poprzek włókien jest rozcinaniem (zgniataniem drewna w miejscu zagłębiającego się ostrza) z małym dodatkiem rozłupywania.

    Skrzydło samolotu w żadnym przypadku nie może mieć właściwości takich jak siekiera (ostrze, litość, twardość, gęstość masowa), ponieważ w każdym miejscu skrzydło ma profil nośny o bardzo dużym promieniu zaokrąglenia z przodu oraz skrzydło jest w środku puste co redukuje jego właściwości „tnące jak szabla” do zera.

    Skrzydło w zderzeniu z brzozą mogło wywierać tylko siłę gnącą – wytwarzając moment gnący (w każdym miejscu pnia inny). Tam gdzie kombinacja wartości momentu gnącego i wytrzymałości pnia była najgorsza (dla drzewa) tam nastąpiło pęknięcie i złamanie pnia, przy czym po odpadnięciu części skrzydła reszty łamania pękniętego pnie mogła dokonać część nie ułamana skrzydła, która miała nadal przez chwilę kontakt z koroną.

    Profesor mówiąc, że nie jest możliwe, aby dwa obiekty uległy złamaniu jednocześnie – drzewo i skrzydło, zakłada z zamkniętymi oczyma przypadek idealny, czysto hipotetyczny, zderzenia dwóch modelowych obiektów – pnia i skrzydła traktując je jako ciała wysoce sztywne, zapominając o koronie i o tym, że skrzydło nie jest siekierą i swoje bebechy ma, co do których zachowania nie należy wyciągać pochopnych wniosków.

    Dochodzi także sprawa punktu uderzenia, rozkładu masy na długości skrzydła. Skrzydło nie koniecznie musiało się urwać z odchyleniem do tyłu i odpadnięciem jego części zewnętrznej, tak jak by to się działo z jakąś żerdzią.
    Mogło się owinąć nieco na pniu (ściślej – wokół korony), a nawet bardzo mały kąt owinięcia (fachowo – opasania) wytwarza inny mechanizm niszczenia, także dochodzą do tego wnętrzności skrzydła, na pewno haczyły przy zderzeniu, itd., itd, a jeżeli wystąpilo haczenie, to przez moment samolot był „trzymany na smyczy” od lewej strony.
    Proste przypadki istnieją tylko w laboratorium i w zadaniach w podręcznikach fizyki dla studentów.

    Również pozostałe argumenty profesora mógłby rozjechać średnio zdolny pierwszoroczny student na kierunku technicznym, inteligentny maturzysta również. Rozważania profesora, to techniczna dukanina, Alicja w krainie czarów.

    Ostro pojechałem, bo się należało. Profesor robi zadymę wokół poważnej sprawy.

    Czy naprawdę PiSowcy nie zdążyli się „skontaktować z lekarzem lub farmaceutą”, tylko podjęli się na własną odpowiedzialność leczenia opinii publicznej szarlatańskimi ekspertyzami?

    Powyższy tekst powstał w kontakcie z fachowcem.

    Pzdr, TJ

  171. Z linku Ferdynanda Wspanialego czytamy:

    „Aby zmienić kierunek tego olbrzymiego wektora pędu i wprawić samolot w ruch obrotowy wokół osi kadluba, potrzebna by była gigantyczna siła skierowana od dołu do góry ! Taką siłą nie dysponowała stojąca brzoza, gdyż musiałaby w momencie zetkniecia się ze skrzydlem Tupolewa podskoczyć do góry z odpowiednią prędkością, aby przeksztalcić samolot w wirujący kadłub. Rajmund Pollak”

    Ja tam dalej bede twierdzil, ze byl to szczegolowo zaplanowany i skutecznie przeprowadzony atak rosyjskiej brzozy na polski samolot prezydencki. Ona podskoczyla, napewno podskoczyla! Brzozy tak majom, ze jak trzeba to skakajom.

    Niech nam p. Pollak Rajmund z Podbeskidzia nie odwraca Tupolewa z powrotem o 180 stopni. Nie przywroci tym zycia ani jednej z 96 ofiar tego ataku. Na dodatek, cała putinowska wersja wciaz bedzie przemawiala do wyobraźni laików i wielu polityków. Pomimo tego, ze jest calkowicie sprzeczna z prawami dynamiki.

  172. Sejm jak Congress. Marszalek Schetyna jak Speaker of the House -Nanse Pelosi. Polska jak Ameryka….o, co to to – nie ! Reporter pyta pania Pelosi dlaczego jakis congressman dokucza jakiejs pani z Congress, bo ubrala sie na czerwono a przedtem, mowil ze powinna tanczyc na rurce (!). Taka rozmowa z nasza Speaker of the House ?! I Mrs Pelosi powaznie odpowiada ? In your dreams ! Reporter stracilby akredytacje migiem.

    Pan Marszalek Sejmu odpowiadal tez na inne smaczne pytania: o brutalnym zachowaniu poslow wobec poslanek, jak dziala czerwony kolor na poslow, o ustawianiu siedzen w sejmie, gdzie sie kto przesunal na sejmowej lawce, kto kogo namawial zeby sie przesiadl, czy byl wsciekly ze Prezydent zaprosil Jaruzelskiego, czy Tusk byl wsciekly ?, dlaczego byli zaskoczeni decyzja Prezydenta ? (Premier i Marszalek Sejmu !), czy Komorowski mial racje ?, dlaczego minister Kwiatkowski zachowal sie jak dziecko ?. Wreszcie Pan Marszalek oswiadcza: „nie bede tutaj rzecznikiem, nie zapisze mnie pani do wyrzecznika ministra Kwiatkowskiego”. Potem, pani Monika wywnetrza sie, co by chciala, zeby jej maz robil w domowym budzecie, „milosc miloscia a budzety budzetami” i inne takie pierdoly.

    To jest rozmowa dziennikarza z Marszalkiem polskiego Sejmu. Biedna Olejnik robi za cala sale korespondentow, mnozy pytania, jest swietna. A biedna Schetyna siedzi caly czas z rekami pod stolem ( pampersy upychal ?) i odpowiada na kazde pytanie. Stara sie, to widac, jak maly Grzesio. Solidny kmiot z Sami Swoi, Konopielka albo Rykowisko.

    Bylby rzecznik – bylyby proporcje. Rozmowa ciekawa, ale format z Konopielki. Czyli z Polski. A sprawa Rzecznika dalej lezy.

  173. Co tam irlandzkie konie ! Przerobic na kabanosy albo salami (humanitarnie , rozumie sie) i po krzyku.

    ” tymczasem wzmacnia się “cywilizacja podłości”, zdziczenie i kretynienie narodu ”
    Czas na wyprobowane lekarstwo . (nie dla narodu bron Boze, ani koni .) A narod ? Niech czeka na lepsze czasy.

  174. ** Na śmierć prezydenta Kaczyńskiego
    Mediom poswiecone.

    Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
    będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konfilikcie,
    dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
    jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!

    Nie potrzeba łez waszych , komplementów spóźnionych
    Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
    dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
    wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.

    Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
    wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
    Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru…
    Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!

    Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
    Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
    jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
    A kraj czuje – prezydent znowu jest w swoim mieście

    Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
    Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
    Na kolana łajdaki, sypać popioł na głowe
    Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!
    Marcin Wolski**

    „Wolski” to jest ten z „Polski”, nie? Juz sie pod ‚wstyd’ momentalnie podlaczam.

  175. Marek pisze: 2010-11-26 o godz. 20:16
    ==========================

    Dziekuje za ten wpis. Georges53.

  176. wiesiek59 pisze:

    2010-11-26 o godz. 12:45
    Jak zwykle precyzyjnie i z klasą…..

    dla kogo?

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Gen-Jaruzelski-nie-jestem-przybleda-z-innej-planety,wid,12889206,wiadomosc.html

    pisze przybleda z planety UB

    Slawomirski

  177. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-11-26 o godz. 15:26

    Towarzysz Kwasniewski ma dom na planie krzyza.
    Co jest w zgodzie z panujaca moda w kraju.

    Slawomirski

  178. Marek pisze:

    2010-11-26 o godz. 20:16

    Szanowny Panie Marku

    Witam w globalnej wiosce. Ciekawsze sprawy zaraz za plotem.

    P.S.
    Premier Markel odbila szajba. Twierdzi ze ludzie roznych narodowosci nie moga zyc razem. Poza tym zabrala wszystkich mlodych chrzescijanskich demokratow do koscila na msze.

    Slawomirski

  179. Orteq pisze:

    2010-11-26 o godz. 21:03

    Narciarz2 szuka kregoslupa(moralnego) u glizdy.
    A towarzysz Kwasniewski buduje dom na planie krzyza.

    Slawomirski

  180. Bon moty i Schlagworty

    Szanowny panie redaktorze

    Jestem pewien ze TPPR dzialal w Polityce redaktora/towarzysza Rakowskiego.

    Czy w redakcji Polityki mowilo sie po rosyjsku?

    Slawomirski

  181. @Wiesiek59, wpis z 2010-11-26 o godz. 18:26 i poprzednie – podziwiam za cierpliwość w próbach kruszenia betonu. Nic Pan nie wskóra, zostawmy to czasowi. Pozdrawiam.
    @TJ, wpis z 2010-11-26 o godz. 23:00 – teraz już wiadomo dlaczego czołowe polskie uczelnie UW i UJ są w światowych rankingach wyższych uczelni około 500 miejsca, skoro prof.doc.dr fizyki taki coming out wyczynia. Jeszcze gorzej jest z „nauczaniem historii” na UJ, toż prof. Jarema Maciszewski wraz ze swymi kolegami z WSNS przy KC PZPR tak bezczelnie nie naginali faktów pod obowiązujące wówczas tezy.
    Posumowując: wobec takiego stanu polskiej nauki nie jest dziwne, że za granicą prawdziwie polskim produktem jest jedynie wódka Chopin.
    Ale skoro mamy akurat rok chopinowski, to akurat pasuje.
    Pozdrawiam wszystkich.

  182. TJ pisze: 2010-11-26 o godz. 23:00

    **Prof. Dakowski o katastrofie
    Ferdynand Wspanialy pisze: 2010-11-26 o godz. 20:39
    “Treść zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa w sprawie katastrofy smolenskiej, wystosowanego przez prof.doc. dr fizyki Mirosława Dakowskiego do Prokuratora Generalnego.
    http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/539693,Rosyjska-wersja-katastrofy-smolenskiej-jest-sprzeczna-z-prawami-fizyki-.html

    O nieprofesjonalnym podejściu do zagadnienia zderzenia samolotu z brzozą świadczą następujące passusy zawiadomienia:
    „1) Siła zginania nie mogła urwać skrzydła,”**

    TJ:
    **Również pozostałe argumenty profesora mógłby rozjechać średnio zdolny pierwszoroczny student na kierunku technicznym, inteligentny maturzysta również. Rozważania profesora, to techniczna dukanina, Alicja w krainie czarów. Ostro pojechałem, bo się należało. Profesor robi zadymę wokół poważnej sprawy. Czy naprawdę PiSowcy nie zdążyli się „skontaktować z lekarzem lub farmaceutą”, tylko podjęli się na własną odpowiedzialność leczenia opinii publicznej szarlatańskimi ekspertyzami? Powyższy tekst powstał w kontakcie z fachowcem.**

    Panskie anonimowe, publiczne chamskie wypowiedzi wobec polskiego naukowca, ktory pod wlasnym nazwiskiem angazuje swoj autorytet eksperta i spelniajac obowiazek demokraty w super waznej sprawie zwraca sie do naszej demokracji (majac za soba wiedze grupy kolegow-ekspertow) sa typowe dla trwajacych jeszcze za zycia prezydenta Kaczynskiego prymitywnych atakow na PiS. Doskonale wie pan, ze podane pod powyzszym linkiem doniesienie profesora Dakowskiego brzmi zupelnie inaczej. Profesor Dakowski:
    „1) jako profesor zwyczajny fizyki, zajmujący się zawodowo oraz jako dydaktyk dynamiką ruchu i prawami zachowania (pędu, momentu pędu itp.), a także wytrzymałością materiałów, wykonałem i posiadam obliczenia wykazujące, że przyspieszenia przy zetknięciu się z ziemią czy drzewami kadłuba samolotu wynosiły od 0.4 – 4 g (g – przyspieszenie ziemskie), co czyni skrajnie nieprawdopodobnym, przy ujawnionym sposobie zetknięcia kadłuba z przeszkodami, zejście śmiertelne wszystkich osób na pokładzie w trakcie i na skutek hamowania. Niemożliwe też było, przy ewentualnej utracie kawałka skrzydła znanej wielkości na wysokości paru metrów, wykonanie przez płatowiec pół-beczki nad gruntem.
    2) Kadłub, traktowany w obliczeniach jako rura, głównie z duralu wzmocniona żebrami, musiał przy ślizganiu się po zagajniku pozostać w całości, lub rozpaść się na dwie, najwyżej trzy części. Rozpad jego na dziesiątki tysięcy części jest sprzeczny ze znaną z mechaniki wytrzymałością materiału kadłuba. Wskazuje to na PEWNOŚĆ, iż rozpad kadłuba nastąpił z innych przyczyn, łatwych do jednoznacznego znalezienia.
    3) Wykonane obliczenia, na podstawie ujawnionych zapisów ścieżki dźwiękowej z czarnej skrzynki, wskazują na różne, wahające się i zmienne prędkości płatowca w powietrzu (przykładowo np. 59 km/h lub 158 km/h; jest to sprzeczne z zasadą zachowania pędu), przy katalogowej minimalnej możliwej prędkości Tu 154 w stabilnym locie rzędu 270 km/h. To jest jednoznaczny, pewny dowód, iż osoby czy firma przekazująca stronie polskiej te zapisy, fałszowała oryginalne zapisy skrzynki.”

  183. Szczepan pisze: 2010-11-26 o godz. 22:28

    „Z polskiej strony przygotowania sprowadzily sie do zwolania obrad RBN. Mozna sobie wyobrazic przywodce ktoregokolwiek kraju europejskiego, ktory z okazji rownie wanej wizyty zwoluje podobne gremium? W intencji konsultacji?Chyba nie bylo takiego przypadku. Czy wobec tego sygnał w kierunku Rosji nie jest lekko przesadzony? – koncze retorycznym w istocie pytaniem.”

    Ma pan racje. To przede wszystkim w interesie Rosji lezy poznanie prawdy o Katyniu – my juz ja znamy i domagamy sie tylko akt, by uporzadkowac szczegoly. Rosja nie robi tu nam zadnej laski. To tylko ludzie, ktorzy falszuja status samolotu z wojskowego na cywilny, aby uniemozliwic przejecie polskich czarnych skrzynek przez Polske, staraja sie wywolac wrazenie, ze Rosja daje Polsce jakas wielka wartosc, za co nalezy sie jej wdziecznosc.

  184. staruszek pisze:
    2010-11-26 o godz. 21:33
    „Ujawniło się, że jestem z łżeelity. Zaslonić tę plamę? Prać? Zagadać?”
    …Zajrzyj Nemerze do mojego łaszenia się do zbiegów w Grze w Klasy.”

    Szanowny Staruszku

    W żadnym razie moim zamiarem nie było wykazywanie, że nasz blogowy Staruszek jest z łżeelity. Pojawił się on na blogach Polityki nie tak dawno i nie miał obowiązku zapoznawania się z tekstami Gospodarzy ani Blogowiczów „od poczęcia”.
    Nie ukrywam, że złośliwość, to moja cecha genetyczna ale naprawdę tym razem moją intencją nie była próba podszczypywania lecz jeśli tak to brzmiało, to proszę o przyjecie moich przeprosin.

    A co do „łaszenia” się do zbiegów, to dla mnie też nic nowego, bowiem kiedyś, dawno temu, choć w innej formie, (bo tak bardzo różnej jak my się od siebie różnimy), zwracałem się do blogowicza do którego odnosił się tekst naszego Gospodarza o „lalkach i szmatkach”, by nie znikał.
    Choć często trudno było się z nim zgodzić we wszystkim co pisał, to jest postacią nietuzinkową, z bardzo lekkim piórem i specyficznym talentem. Jego duch na blogu Red. Passenta nadal intensywnie krąży chociażby w postaci wtrętów dot. tzw. lizakowych ludzi. Moim zdaniem brak tego blogowicza zubożył barwność wachlarza komentarzy.

    Proszę się nie obrażać, ale Ciebie , Szanowny Staruszku traktuję na swój użytek jak blogowego kwarka (mam wrażenie, że chyba wiesz o co chodzi) a Twoje wpisy kojarzą mi się często z jego, czyli kwarka zapachem. Chodzi mi zarówno o powab, jak i dziwność, piękno i prawdę ten zapach charakteryzujące. Nie ukrywam, ze czasami, by zbadać Twój wpisowy spin, to muszę przeczytać tekst dwa razy. No ale cóż nobody is perfect a już ja na pewno nie.

    Serdecznie pozdrawiam, Nemer

  185. Drodzy Blogowicze z Krakowa!
    Jak tam przed drugą turą wyborów Prezydenta Waszego Miasta. Czy przewielebny i „przy-dziwiszowy” Kracik (tak sondaże wskazywały na wygraną tego „ober-platformersa” i etosowo-styropianowego guru podwawelskiego – a tu nic, popularna d….) jest ofensywny i zadzierzysty ?
    Jak przeczytałem zdążył już zaproponować Dudzie (reprezentantowi PiS-iu pod Wawelem, „trzeciemu” do brydża w wyborach krakowskich) stanowisko vice-…… Oczywiście w razie swojej wygranej. No i jak tu nie mówić o Partii „najwyższych standardów” moralno-etycznych z przekąsem, z dezynwolturą, jak nie traktować jej „z przymróżeniem oka”; jak nie przypominać o POPiS-ie (który trwa w najlepsze w głowach zarówno „tuskowych” jak i „pisiowych”, zwłaszcza tych „błagonadiożnych” dziś medialnie – czyli kluzikowo-kamińsko-poncyliuszowych) ….. gdy tylko jest możliwa idea Popisu (czyli Polski IV „i-nie-wiadomo-której-tam-części” – dla mnie to „Polska 4 i pół”) to wraca on w najlepsze.
    U nas we Wrocławiu p.Dutkiewicz też chce łączyć „wodę z ogniem” – chce szerokiej koalicji „dla miasta”: jego klub + PO + PiS: czyli jak niedawno tu pisałem – sami swoi…….
    Pozdrawiam i czekam na informacje (bo ich dziwnie w mediach mało) o „dogrywce” pod Wawelem. Zwłaszcza liczę w tym względzie na @”jasnego gwinta” (Pozdrowienia – dawno nie było mnie na tym Blogu, ale się Drogi Krakowianinie wycofuję z tego „jarmarku” i uzależnienia, tu „dyskusji” i wymiany poglądów nie widać, a „merytoryka” ogranicza się w większości przypadków do rzucania inwektyw; nie bawi mnie to, dawno wyrosłem „z piaskownicy”).
    WODNIK53

    PS: Trzymam kciuki za Majchrowskiego.

  186. Ferdynand Wspanialy,
    tam w tym Twoim linku tresc tego zawiadomienia jest podana troche dalej, autor artykulu podaje je w komentarzach do swego artykulu, wiec jesliby sie ktos nie doczytal, to ja podaje inny link, z samym zawiadomieniem.

    http://smolensk-2010.pl/2010-10-20-fizyk-prof-m-dakowski-w-sprawie-katastrofy-smolenskiej.html

    Chcialam tu napisac sciage dla leniwych, tzn w skrocie tresc zawiadomienia, ale widze, ze pan Kraczkowski sie juz tym zajal, wiec dodam tylko, ze prof. Dakowski zaczyna swoje pismo od podania przepisow prawnych, wg ktorych na tym, kto posiada wiarygodne wiadomosci o przestepstwie, ciazy obowiazek – pod grozba pozbawienia wolnosci do lat 3 – bezzwlocznego zawiadomienia odpowiednich organow.
    A konczy stwierdzeniem, ze prawa fizyki i prawa logiki obowiązują bezwzględnie i jako prawa natury, sa niezmienne oraz stoja ponad „prawami” geo-polityki czy socjologii. Na zakonczenie profesor proponuje prokuraturze zarowno swoj udzial w sledztwie smolenskim jak i udzial znanych mu specjalistow z mechaniki i dynamiki ruchu oraz elektroniki i informatyki (w dziedzinie trajektorii 3D). Zaznacza takze, ze nie interesuje ich strona polityczna.

  187. THANKX pisze:
    2010-11-26 o godz. 21:35
    „Nemer,
    Jak to jest mozliwe, zeby to wszystko tak zapamietac?
    /won, lalki i szmatki/”

    Szanowny THANKX

    Sam nie wiem ale to chyba jest tak, że jeśli mózgownica uzna coś za fajne, ważne bądź zabawne to klinuje w zakamarkach tego „twardego dysku” i jakieś kliknięcie czasami wyzwoli coś o czym samemu nie miało się pojęcia, że w ogóle tkwi.
    Przykład:
    Na sąsiednim blogu Red. Szostkiewicz skomentował kwestię łysego łba jednego europosła.
    Natychmiast przypomniał mi się widziany kiedyś na murze napis:
    „Nim dasz na tacę, puknij się w glacę”
    – przecież to wszystko zupełnie bez żadnego związku, więc ten „twardy dysk” działa czasami dziwnie i do końca to nie wiadomo co w nim siedzi i trącenie którego klawisza jakie skutki wywoła.

    Kiedyś, dawno temu, to wszystko mi się kojarzyło nie powiem z czym, bo mi Moderator wpis wytnie (i zrobiłby słusznie zresztą).

    Pozdrawiam, Nemer

  188. I jeszcze podkresle, z mysla o ewentualnych nieuwaznych czytelnikach, ze w tym linku podanym przez Ferdynanda Wspanialego jest artykul nie samego profesora Dakowskiego, tylko inzyniera o nazwisku, zdaje sie, Pollak. Sama tresc zawiadomienia profesora Dakowskiego podaje autor, czyli ww inzynier, jak juz napisalam powyzej, troche dalej, w komentarzach do swego artykulu.

  189. Kilkakrotnie wypowiedziałem już swoje zdanie na temat celowości dyskusji  i jej efektywności. Jest najciekawsza, gdy żaden z dyskutantów nie ma pojęcia o jądrze zagadnienia. Dyskusja „autorytetów” naukowych  – nawet z przerostem tytułów – nie jest inna. Przeczytałem „zawiadomienie do prokuratora…” i serdecznie się uśmiałem, choć z odrobiną smutku, że „moja” fizyka została tak zgwałcona przez Prof. Doc. Dr (może jeszcze Mgr i absolwent Liceum – człowiek dojrzały?, absolwent Przedszkola Nr 5?) fizyki (czysta kpina) Mirosława D.
    Przeczytałem, ale nie przemyślałem jeszcze w szczegółach uwag TJ, ale przypisałbym im większą wagę – choćby dlatego, że nie chwali się tym iż pojął wszystkie prawa fizyki, wymyślone na razie i konsultował fachowców!
    Jeśli profesor tak samo dobrze się zna na fizyce jak na ustawie o stopniach i tytule naukowym, wtedy wszystko rozumiem, ale nie podjąłbym dyskusji, sugerowałbym to co Palikot Kaczyńskiemu – poradę lekarską u specjalisty (nie fizyka!). Układ „klocków” w tytule jest niezgodny z logiką ani z przepisami. „Prof.” na początku oznacza, że posiada tytuł naukowy profesora – czyli uścisnął łapę prezydenta – pisowiec tak by zrobił? Pardon! Mógł być profesorem wcześniej, może tak bardzo wcześnie, że zapomniał prawa fizyki? Wiem coś o tym, bo jestem emerytowanym profesorem fizyki, choć bez tytułu, zwyczajny dr hab., zatrudniony kiedyś  na stanowisku prof. nadzwyczajnego, dlatego mówiono do mnie „profesorze”). Dawno, dawno temu byłem docentem (stanowisko) bo stopień naukowy docenta miał mój prawie 100-letni profesor zaraz po wojnie, potem to zniesiono. Łączenie stanowiska z tytułem tak jak wyżej, jest idiotyzmem, albo przerostem miłości do wszystkich stanowisk i funkcji pełnionych do końca życia, tak jak te dziesiątki „panów premierów” itp. w TV. Podobnie logiczne jest pielgrzymowanie do ostatniego miejsca pracy śp. Prezydenta, choć dłużej i mam nadzieję wydajniej, pracował w uczelni.
    Już sam zapis tytułowy świadczy o tym, że jest to człowiek niepoważny i na tym chyba można by zakończyć, ale trochę mnie korci chęć włączenia się do dyskusji. Zakładam oczywiście, ze sam napisał owe pismo do prokuratury i podpisał. Ob. Pollak podpisał tylko artykuł, pewnie autoryzowany.
    Ciekawy jest fakt, że ob. D. nie ma habilitacji a jest profesorem. Poza artystami raczej takich dziwolągów nie ma w Polsce. W fizyce znam tylko jeden taki przypadek – Prof. Groszkowski, twórca polskiej elektroniki, który wychował cały rój doktorów i miał kilka doktoratów h. c.
     
    ·  TJ pisze:
    2010-11-26 o godz. 23:00
    Prof. Dakowski o katastrofie
    Ferdynand Wspanialy pisze:
    2010-11-26 o godz. 20:39
    “Treść zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa w sprawie katastrofy smolenskiej, wystosowanego przez prof.doc. dr fizyki Mirosława Dakowskiego do Prokuratora Generalnego.”

    O nieprofesjonalnym podejściu do zagadnienia zderzenia samolotu z brzozą świadczą następujące passusy zawiadomienia:

    (Za długie, aby cytować , ale warto przeczytać na blogu).

    …Również pozostałe argumenty profesora mógłby rozjechać średnio zdolny pierwszoroczny student na kierunku technicznym, inteligentny maturzysta również. Rozważania profesora, to techniczna dukanina, Alicja w krainie czarów…

    Wielokrotnie sam przemyśliwałem sprawę lądowania „na plecach” – nóżki do góry – i przypominałem sobie odnośne prawa mechaniki i aerodynamiki i nie stwierdziłem tego „oszustwa” Putina. Całkiem kretyńskie są wymagania do brzozy, aby podskakiwała itp. Wystarczy, że przyhamowała samolot i pojawił się potężny moment obrotowy, ale nie wokół osi kadłuba!!! – na to brzózka nie miała żadnego wpływu, tylko wokół osi pnia brzozy!!! i to spowodowało odpadnięcie lewego skrzydła, bo skrzydło chciało obracać się dookoła brzozy, a kadłub lecieć prosto – te różnice poglądów na temat wspólnego toru skrzydła i kadłuba mogły spowodować urwanie skrzydła (wygrywa silniejszy, a w tym przypadku cięższy – mv itp. bzdury) i tu im dłuższe skrzydło tym większy moment siły – szkoda, że brzózka nie była blisko kadłuba, szkody mogły być mniejsze! Obrót wokół osi kadłuba nastąpił później (niezrównoważone momenty sił aerodynamicznych z powodu braku jednego skrzydła)  i długość skrzydła, które już nie „należy” do samolotu (i pewnie leży już kilkadziesiąt metrów za samolotem) nie ma żadnego znaczenia. Miejsce do obrotu było potrzebne tylko dla gołego kadłuba („jednorękiego bandyty” – kilka metrów), bo prawe skrzydło było wolne i mogło się swobodnie obracać przeciwnie do ruchu wskazówki zegara, nie oglądając się za brzózką, której resztka też już była daleko za samolotem, który przecież leciał z prędkością co najmniej 300 km/h lub więcej, bo samolot już na pełnym ciągu silników „pullupował”.

    Proszę uważnie oglądać szkic ruskiego fachowca z ostatniej fazy lotu tupolewa – od 400m , gdzie wszystko było jeszcze ok., tylko gó… było widać aż do brzózki. Po szczegółowej analizie – szczególnie na wysokości „decyzyjnej” (100m – dwa razy wypowiadane przez nawigatora w odstępstwie 6 sekund!) zrozumiałem w czym była przyczyna katastrofy – bez Fotygi i Macierewicza – napisałem nawet traktacik, jest jednak za długi do blogu.

    Zwracam uwagę czytających na to, że przez 6 sekund samolot pozornie pozostawał na wysokości 100 m, opadając równocześnie o około 60 m lub więcej – proszę spróbować zobaczyć w tym sens! Ja go zobaczyłem, bo samolot dokładnie w tej chwili wszedł do kolejnej dziury i odczyt odległości od powierzchni Ziemi mógł nie ulec zmianie, samolot leciał po torze równoległym do stoku jak Małysz w pewnej fazie skoku. Nawigator zgłupiał, patrząc na radiowysokościomierz, gdyby patrzył na baryczny zauważyłby, że samolot opada i to poniżej płyty lotniska w dalszej fazie lotu.
     

  190. Wszelkie awantury o Katyń są niczym innym niż robieniem tzw czadu. Ktokolwiek pamięta pierwsze niemieckie publikacje w Gońcu Krakowskim wie w 100 procentach i jest przekonany, że zbrodni dokonali Rosjanie. Nie spotkałem nigdy Polaka nawet z kręgów partyjnych, który by miał jakiekolwiek wątpliwości. Sprawa była jasna, a czym innym było pisanie o niej w powodów znanych. Wątpliwości mieli Amerykanie przez długie lata zabraniając wszelkich publikacji na ten temat łącznie z raportem komisji kongresu z roku 1953. W sytuacji gdy posiada się papier z podpisem Stalina, wszczynanie sporów na ten temat i czynienie hałasu jest czynem hańbiącym dla ofiar i ich pamięci. Karę za to ponieśli uczestnicy pikniku partyjnego 10 kwietnia.

  191. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Interesujacy wykres rozkladu politycznych sympatii zamieszcza poniedzialkowe wydanie Naszego Dziennika http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bpo03.jpg&dat=20101122&id=po03.txt
    Ciekawa dyskusja bezpsrednio nawiazujaca do brutalno-nonszalandzkich slow obecnego Euro-Pposla http://de.wikipedia.org/wiki/Janusz_Lewandowski

    Polacy? … nich zdychaja!

    Ciekawostka jets to, ze w Polsce rzadzonej przez Donalda Tuska z Komorowskim na „tronie” nikt nie reaguje – pradwa?

    Polskojezyczne mediach tyz nie … na ja: „jezyk jest zwierciadlem duszy”

    http://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/wybor-mniejszosciowy.html

  192. Orteq pisze:
    Ja tam dalej bede twierdzil, ze byl to szczegółowo zaplanowany i skutecznie przeprowadzony atak rosyjskiej brzozy na polski samolot prezydencki.
    Zgadzam się,z tym zastrzeżeniem, że brzoza nie działała w pojedynkę, ale dogadała się wcześniej z mgłą.

  193. Ranking.
    Sobota , nudno więc odrobinę statystyki.
    Ciekawych informuję że w blogu niniejszym ex-eqo miejsce pierwsze zajęli / jak dotychczas / PT Sławomirski i Kraczkowski po wpisów 16.
    I to tylko u p. Passenta , ciekawe jak działali na pozostałych poletkach.
    Z wiadomości tygodnia najciekawszym chyba jest wizyta pp Fotygi i Macierewicza u Statuy Wolności.
    Tusk znowu zaniedbał zaopatrzenia PIS w ciepłe majtki a tu zima śnieżna.
    Trzeba będzie znów posłać w/w dwójkę z doniesieniem i skargą do trybunału w Hadze.
    Pytanie tygodnia czy kandydaturę p.Kamińskiego można wystawić do tytułu ANTYKAPUSIA?
    Pozdrowienia dla podziwiających śnieg i znaki na nim czynione.

  194. „Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.”
    Niestety, nie dane było narodowi (d)ocenić (w wyborach), bo wcześniej prezydent się zabił. Ale z sondażu wynikało, że słupek poparcia raczej nie był zbyt wysoki.

  195. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-26 o godz. 21:15

    I tu się z Panem zgodzę!!
    Ta niedoskonała demokracja SOCJALISTYCZNA ewoluowała w miarę interakcji z innymi krajami, a jej szczytowym osiągnięciem był Okrągły Stół…
    Co do patriotyzmu….Kukliński był patriotą szpiegując dla Amerykanów a Jaruzelski nie był nim, współpracując z Rosjanami?
    Dlaczego? Rusofobia?

    Oczywiście, że Cimoszewicza, czy Kwaśniewskiego nikt nie zmuszał do zostania prominentnymi postaciami ówczesnej władzy….
    Po prostu mieli ambicje bycia kimś. Patriotą można być, bez względu na opcję polityczną.

    Większość oficerów Legionów Dąbrowskiego służyła po upadku Napoleona w armiach zaborców, dane powszechnie dostępne…..
    Dokładnie tak samo zresztą, jak służba marszałków Napoleona w armii Ludwika XVIII…..

    Naprawdę, WIARA nie zastąpi wiedzy……

  196. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-11-26 o godz. 21:36
    „Sebastian pisze: 2010-11-26 o godz. 17:51

    Wypisuje pan glupstwa, z ktorych przebija zwykle tchorzostwo przed walka o wolnosc.”
    ———————————

    Szanowny Panie Kraczkowski,

    z całym szacunkiem,, ale będę się upierał przy swoim.
    Można walczyć o wolność na” ringu”, można też- grając w” szachy”…
    Metodologiczna różnica tkwi w tym, że na „ringu”, próbuje się wolność uzyskać w sposób gwałtowny, nagły. „Szachy”- to żmudna , cierpliwa walka poprzez systematyczne budowanie wolności. Narody o „szachowej” genetyce” skupiają się na
    ciągym wzmacnianiu i rozbudowywaniu swojej wolności, a w chwilach zagrożenia potrafią ją skutecznie obronić. Narody dotknięte syndromem powstańczym, do budowania wolności nie mają głowy ani cierpliwości.
    Jak Pan sądzi, czy nasz bohaterski, o powstańczej tradycji naród, generuje taką mało pragmatyczną i skoncentrowaną politykę i polityków w oparciu o jakieś pragmatyczne refleksje? Czy problem ostatecznych refleksji i bilansu dotyczącego wartości tragicznych w sensie nieomal ostatecznym/być albo nie być/ w ocenie powstań kiedykolwiek się u nas dokona? Czy permanentna wojna polsko-polska wszystkich ze wszystkimi, nie jest emanacją naszej powstańczej genetyki?
    Wszystkie ludzkie sprawy są zdeterminowane w kierunku od ogóu do szczególu. Najpiertw jest nasza zwierzęcość, potem narodowa tradycja która nas kształtowała, a na końcu…nasze indywidualne widzimisię, wśród których nie ma lepszych ani gorszych, mądrzejszych ani głupszych… Wszystko, co się poszczególnym nam wydaje, ma w tzw. nadprzestrzeni zapisany swój czasoprzestrzenny kontekst, który z największej głupoty, potrafi wydobyć najczystszy geniusz, a najardziej uświęconą autorytetami/pozycja chwilowa i stadnie umowna/ mądrość, obrócić w bezsens i czystą głupotę…

    Pozdrawiam,Sebastian

  197. Szanowny Panie Kraczkowski,

    Jak juz sobie tu troche poczytalam, to pozwole sobie sobie jeszcze troche z Panem podyskutowac na inny temat, chodzi mi mianowicie o zagadnienie niespojnosci myslowej. Otoz z jednej strony objasnia nam Pan, co rozumie pod pojeciami: “miernoty” oraz „najgorsi z Polakow”, stwierdzajac ze sam fakt inteligencji, sprytu, obrotnosci nie oznacza niemoznosci zaliczenia sie do kategorii “najgorsi z Polakow” i dalej pisze Pan, ze ideowcow w PZPR bylo bardzo malo, a cala reszta ludzi “gorsi charakterem”, „miernoty”, sprzedawajacy sie dla korzysci materialnych uzyskanych w PRL dzieki przynaleznosci do PZPR przez co jest oczywiscie niekorzystne dla Polski obecnie poprzez wplywy takich „miernot” na zycie publiczne i hamowanie przez nich rozwoju ze wzgledu na swoj “zlodziejski charakter”, a taki charakter, wg Pana ma wiekszosc bylych czlonkow PZPR.
    Abstrahujac od tego, czy ktos sie zgadza z Panem i w jakim stopniu, nie mozna zaprzeczyc, ze w Pana wywodach zachowane sa cechy pewnej spojnosci wewnetrznej. Ale tylko do czasu, gdy natknie sie na Jego wpis o „wybitnym intelektualiscie” (sic!) Urbanie! Rany julek, Panie Kraczkowski! Jak Pan moze po napisaniu tego wszystkiego, co strescilam wyzej, wynosic na panteon Urbana okreslajac go mianem wybitnego intelektualisty oraz … ideowca! Nie potrafie zrozumiec, jak w rozumowaniu Pana moga egzystowac oksymorony, i to w bezposredniej siebie bliskosci bez jakichkolwiek zgrzytow mysowych! No chyba ze w Panskim pojeciu funkcjonuje obraz jakiegos nie znanego mi idealizmu sensu largo, takiego wszechorganiajaco nieokreslonego, ze jego wyrazem bylaby rowniez nieskonczona bezideowosc, sklonna posunac sie do zaprzanstwa, do gotowosci sprzedazy wlasnej matki nie mowiac juz o godnosci osobistej i honoru dla korzysci materialnych czy podlechtania swojego wybujalego (a raczej nabrzmialego) ego do granic przekraczajacych wszelka miare przyzwoitosci, to wtedy owszem, sklonna bylabym podyskutowac, czy aby nie ma Pan na mysli jakas niepojeta dla mnie forme idealizmu, i w jaki tajemniczy sposob wpadl Pan na tego rodzaju tory myslowe, chociaz nie watpie, ze nie udalo by sie Panu mnie przekonac co do meritum sprawy. Wartosci moralne i pryncypia etyki wyksztalcily sie i uformowaly w zbiorowsci ludzkiej przez dlugie wieki i takie szokujaco nowatorskie podejscie musialoby odczekac zapewne z pare setek lat i to przy odpowiednio sprzyjajacej „koniunkturze”, aby mogloby uchodzic, byc moze, za alternatywe podlegajaca dyskusji . No ale tutaj taki przypadek interpretacji problemu przez Pana jak najwyrazniej nie zachodzi, a wrecz przeciwnie, z Panskiego wpisu wynika wyraznie, iz wyznaje Pan tradycyjna interpretacje ogolnoludzkich wartosci i w zadnym wypadku nie probuje odgrywac roli nowatora pod tym wzgledem. No to kurcze, skoro tak, to trudno mi jest wytlumaczyc, jakimi kryteriami kierowal sie Pan, aby wyprowadzic wnioski, do ktorych Pan doszedl. Wprawdzie tak samo jak silna niewiara jest jakas forma wiary, byc moze takze kompletny brak ideowosci mozna uznawac rowniez za jakas forma ideowosci, lecz, po przeczytaniu tego, co Pan napisal byl w temacie, watpie, zeby taka interpretacja byla Panu bliska, dlatego trudno jest mi zrozumiec spojnosc Pana wywodow.

    PS. Dodam jeszcze, ze jesli chodzi o Urbana, uwazam go za bardzo inteligentnego i uzdolnionego wyrobnika piora i lubie czytac jego pisanie, jesli mam okazje (szkoda, ze tych okazji mam tak malo) ze wzgledu na znakomite poczucie humoru, inteligentna forme wypowiedzi i wlasnie te spojnosc wewnetrzna, ktora sprawia, ze przy czytaniu nie odczuwa sie zgrzytow, typowych podczas lektury wielu dzisiejszych zaklamanych pismakow. Otoz Urban, chociaz zepsuty do szpiku kosci, nie jest zaklamany w typowy w sposob, ktory mnie denerwuje u niektorych wspolczesnych publicystow bedacych na garnuszku swoich mocodawcow, a szczerosc Urbana w opisywaniu wlasnego zepsucia i bezideowosci jest tak inteligentna, atrakcyjnie przekazana, tak oryginalna i interesujaca, ze sprawia to (i nie tylko to), iz czytam go z zainteresowaniem, rozbawieniem i doceniam wielce jego kunszt pisania. Zreszta ja nawet diabla chetnie bym poczytala, gdyby pisal interesujaco i diabelsko dowcipnie. I nawet chetnie uscisnela bym mu reke gratulujac tego rzadkiego kunsztu, gdybym tylko byla w stanie podac mu reke bez uczucia obrzydzenia.

  198. Panie Piotrze Krzaczkowski – swoją chęć poświęcenia życia dla Ojczyzny i wezwania typu : „Ludu Na barykady!!!!!!!” to możesz se Pan w buty wsadzić. Choć proponowałbym zawiązanie organizacji zbrojnej wraz z nijakim Sławomirskim – moglibyście przy okazji wyzwolić jeszcze Workutę.
    Twierdzę, i podpisuję to z imienia i nazwiska, że nie uważam Pana za głupiego – u mnie robisz Pan za idiotę. Choć gdzie Panu do Dostojewskiego……

    Jarek Dziechciarz

    P.S. Gdzie to Pan teraz mieszkasz, Łaskawco?

  199. ·  Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-27 o godz. 11:11
    „… To przede wszystkim w interesie Rosji lezy poznanie prawdy o Katyniu – my juz ja znamy i domagamy sie tylko akt, by uporzadkowac szczegoly. Rosja nie robi tu nam zadnej laski. To tylko ludzie, ktorzy falszuja status samolotu z wojskowego na cywilny, aby uniemozliwic przejecie polskich czarnych skrzynek przez Polske, staraja sie wywolac wrazenie, ze Rosja daje Polsce jakas wielka wartosc, za co nalezy sie jej wdziecznosc…”
     
    Wyjątkowo zgadzam się z fragmentem wypowiedzi K. na temat „poznania prawdy” i „łaski” ze strony Kremla, nie pojmuję jednak w pełni tego „zakłamania procedur”, które jakoby nie pozwalało na przejęcie czarnych skrzynek „pomarańczowych”. Mogę spokojnie dyskutować, bo ani nie znam szczegółów Konwencji Chicagowskiej, ani pewnie poufnej umowy o katastrofach samolotów wojskowych. Tak jak Zespół Macierewicza mam tylko informacje z mediów, ale brakuje mi jego intuicji, która pozwala mu ferować wyroki bez faktów. Dziennikarze to mili ludzie, ale często piszą takie pierdoły, że się kiszki skręcają i wciskają nam „fakty”, które często są ze sobą sprzeczne. Tak się dzieje w dziedzinie procedur lotów jaki i danych technicznych z lotu do Smoleńska. Na temat procedur napisałem coś do pewnej gazety internetowej, może się ukaże w grudniu.

    Co do faktów to chyba najistotniejsze były dane ze stenogramu i inne podane przez fachowców – też w mediach. Niezwykle istotny parametr lotu przy lądowaniu to szybkość opadania samolotu, ustawiona przez załogę na autopilocie(?). Samolot powinien się poruszać po linii prostej, która przecina się z Ziemią na początku pasa startowego. Wtedy samolot jest „na kursie”. Tak było na wysokości 400 m. Ustawiana szybkość opadania była podobno 4m/s. Czujniki, wskazujące niebezpiecznie dużą „sinking rate” alarmują dopiero przy wartości nieco wyższej (zainteresowani mogą czytać o systemie ostrzegawczym). Dalsze odczyty wysokości, zafałszowane przez dziurę w Ziemi spowodowały, że pilot obawiając się, że przeleci za pas startowy zwiększył „s. r.” do około 8 m/s. Alarm już powinien był się włączyć, ale pewnie został olany celowo tak jak ostrzeżenie „terrain ahead”, bo fakt, że Ziemia się zbliża do samolotu (lub odwrotnie) to chyba normalne przy próbie lądowania. W dalszej fazie lotu zabawa z pomiarem wysokości spowodowała prawdopodobnie, że nagle „s. r.” wynosiło 20 m/s – spadanie jak kamień! Uwierzyłbym w awarię silnika, gdyby samolot w końcowej fazie nie poszedł ostro w górę aż do kolejnych brzózek, wykluczam więc awarię silników. Nie wiem co wyrabia autopilot, ale kto ląduje na autopilocie we mgle i bez systemu ILS na starym, wojskowym lotnisku i to przy pijanych i niegramotnych kontrolerach? Tylko człowiek nieprofesjonalny lub zdesperowany, a to nie ma związku z techniką.

    Media podawały, że po zakończeniu prac MAK’u skrzynki zostaną przekazane Polsce, czy to była bujda? Nie wierzę ponadto, że to cokolwiek zmieni, bo nie ma żadnej gwarancji, że zapisy nie zostały – delikatnie mówiąc – poprawione. Czytałem wypowiedź zwolennika teorii spiskowych, że MAK ma specjalny program zatytułowany „wina pilota” i ten program modyfikuje zapisy oryginalne do postaci dopasowanej do tezy zawartej w nazwie programu. Jeśli to nie jest bzdurą to zapakowałbym te skrzynki, zapłacił przelot państwu Fotyga i Macierewicz i niech poproszą znajomych specjalistów w USA czy są w  stanie stwierdzić taką manipulację?

    Odnośnie procedur: Cywilna, wojskowa, mieszana – napisano już dużo, ale „bez wodki nie rozbierosz”. Według posiadanych przeze mnie informacji nie da się jednoznacznie dopasować „czystej” procedury cywilnej, ani wojskowej do lotu, który się odbył, powiedzonko o „rybce i akwarium” nie jest możliwe do zastosowania, bo zawsze jakiegoś elementu brak. Prokuratorzy też nie będą mogli tego rozgryźć. Stąd Klich był za „mieszaną”, ale nie zdecydował się bez poznania rosyjskich procedur na ustalenie czegokolwiek definitywnie.
     
     

  200. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-26 o godz. 21:52

    „Polska byla jedynym krajem Ukladu Warszawskiego, ktory nie upanstwowil rolnictwa, mial tak wplywowy Kosciol, uchodzil za “najweselszy barak” naszego obozu. Czechosłowacja zadowolila Stalina gotowoscia zateizowania sie, upanstwowienia rolnictwa i postawa posluszenstwa, rezygnacji z walki o wolnosc zademonstrowana juz wobec Hitlera. Miala tez male znaczenie geopolityczne. Stalin chcial miec duzo glosow w ONZ, a nie moglby ich miec, gdyby byl tylko ZSRR – wtedy mialby jednen glos.”

    Bardzo mi przykro ale pisze Pan bzdury:
    -„najweselszy barak” to wiemy dzisiaj – w latach gdy mogło dojść do „przyłączenia” to nie był wesoły barak…(ale co to wogóle za argument???)
    -Czechosłowacja nie „zateizowała się” ze strachu przed Stalinem, radzę przeczytać coś o historii Czechosłowacji…
    -skoro Czechosłowacja „zrezygnowała z walki o wolność” tym łatwiej moglą zostać wcielona…

    Wszystkie powyższe argumenty to chciejstwo i próba interpretacji post factum.

    Stalin po prostu honorował ustalenia jałtańskie, podobnie jak alianci…
    Dla niego PW nie mogło być jakąś straszną traumą, wcześniej wymordował miliony własnych współobywateli.

    „Powtarzam: Polska byla na lini natarcia na Zachod i szlakiem komunikacyjnym do super waznej NRD. To byl cud, ze nie zostalismy przylaczeni, albo ze niebylo wiekszego zamordyzmu. Ten cud zawdzieczamy min. Powstaniu Warszawskiemu.”

    To Czechosłowacja nie zostałą przyłączona bo miała „małe znaczenie geopolityczne”, zaś Polska mając duże …. też nie została. Dziwna to logika…
    Cudami bym nie szermował… Za każdym cudem, jak uczy historia, stoją działania konkretnych ludzi.
    Za ten cud zapłaciliśmy 200 000-cami istnień.

    „Pisze pan o sobie. Pamiec PW zyla w zrywach w 1956, 1968, 1970, 1976, i 1980 r.”

    Właśnie o tym napisałem… Dzięki tej pamięci nie doszło do zrywów zbrojnych, co jest niewątpliwą „zasługą” PW. Polacy wyciągneli po prostu wnioski ze swojej historii, to rzadki przypadek ale wstrząs był olbrzymi…

    „Panski tekst budzi politowanie.”

    Również serdecznie pozdrawiam.

  201. wbrew opinii uczonego o nazwisku Kraczkowski, nie wypowiadajmy sie co lezy w interesie Rosji. Niech Rosja robi to bez korepetytora. My tez nie lubimy jak Litwini wypominaja nam „zdobycie” Wilna, albo gdy Zydzi przypominaja nam Jedwabne albo Kielce.

  202. Panie Sławomirski….
    Skoro Piłsudski wysiadł z tramwaju Socjalizm na przystanku Niepodległośc, wyczuwszy koniunkturę geopolityczną, to dlaczego odmawia Pan tego prawa Generałowi?
    Za Breżniewa było to ryzykowne- stąd Stan Wojenny, za Gorbaczowa realne.
    Jako stary, doświadczony oficer frontowy, zrealizował opcję o której marzyło raptem ze 100 osób w kraju…..
    Straty minimalne, jak na skalę przedsięwzięcia. Koncepcja paru innych „gwiazd” sceny politycznej była nieco bardziej ….ryzykowna?
    „z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej” się marzyło niektórym…

    Taki jest mój prywatny pogląd, wyrażany zresztą przez WIĘKSZOŚĆ!!!
    Polaków. A w demokracji, większość jest nieomylna…..

  203. spokojny pisze:
    2010-11-27 o godz. 09:49

    Dzięki za wsparcie.
    Problem w tym, że takich obywateli którym „nikt nie udowodni…”
    mamy w kraju trzy miliony.
    10% populacji, to jednak sporo.
    Na dodatek, szerzą dezinformację, wiarę cenią wyżej niż wiedzę, samodzielność myślenia na poziomie SMS od Szefa……

    Spora część poprzedniego systemu bazowała na takich ludziach.
    Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że mogą być podstawą budowy następnego tego typu systemu. Casus Tymińskiego i Kaczyńskiego niech będzie przestrogą……

  204. spokojny pisze:

    „@TJ, wpis z 2010-11-26 o godz. 23:00 – teraz już wiadomo dlaczego czołowe polskie uczelnie UW i UJ są w światowych rankingach wyższych uczelni około 500 miejsca, skoro prof.doc.dr fizyki taki coming out wyczynia.”

    Mój komentarz

    Prof Dakowki pokazał swoim wystapieniem tylko to, ze nie jest kompetentny w sprawach dotyczących wytrzymałości konstrukcji (lotniczych) w warunkach ekstremalnych.
    Nie odbierałbym mu kompetencji naukowych w dziedzinie, która jest jego specjalnością.
    Tu występuje podobna analogia, jak w medycynie –
    ortopeda nie zna się na sercu, dermatolog nie zajmuje sie leczeniem nerek, itd.
    Profesor od atomistyki nie koniecznie musi sie znać na mechanice niszczenia konstrukcji, na wytrzymałości kadłuba samolotu, wykonywaniu beczek, niezależnie od tego, czy przywołuje na te okoliczność zasadę zachowania pędu, czy operuje tajemniczą dla 99 % zwykłych śmiertelników wielkością „g”, itd.

    Pzdr, TJ

  205. Panie TJ,
    kompromitacja ma swoje granice, poza którymi staje się zwykłą błazenadą.

    Nie stosuje się terminu “siła skręcania”, do opisu skrecania należy używać pojęcia “moment skręcający”

    Nie ma „siły zginania”, natomiast istnieją terminy “siła zginająca”…

    Nie ma sił ścinania, są siły tnące (ścinające)

    Tejocie, bajdurzysz najzwyczajnie. Te wszystkie siły istnieją. Rzecz jasna, można dowodzić, jak kto lubi, że nie ma „kucania”, jest natomiast „przysiad”. Tym razem TJ zrobił przysiad, którego efektem jest bąk, ale nie z gatunku tych szybkoobrotowych.

  206. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    To by w jakis delikatny sposob tlumaczylo wypowiedz – Euro-posla – Janusza Lewandowskiego , on tak jak Donal Tust jest tyz z Gdanska … (?)

    Ciekawe, cekawe jakich to wybitnych „synow” polskiego Narodu w gdanskim „gniezdzie” tolerowal elita-wladza PRL-u a jakich nie …. (?)

    http://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/o-uniwersalnym-znaczeniu-swieta-indyka.html

  207. słusznie ktoś powiedział:

    „jaki prezydent, taki gość”

    a towarzyszowi Jaruzelskiemu należy się szacunek za to, że mimo ciężkich chorób (które uniemożliwiają mu stawienie się w sądzie w sprawie o strzelanie do robotników w grudniu 1970) jednak wziął się w garść i do Komorowskiego nadludzkim wysiłkiem dotarł

    wiadomo, człowiek honoru, wierny sługa towaryszy radzieckich do samego końca

    a jeśli chodzi o wypominanie wyglądu Kaczyńskiemu, czy Kamińskiemu to ja przecież pamiętam te brutalne mordy niewyjściowe członków Komitetu Centralnego PZPR… (towarzysz Rakowski to był przy nich Rudolf Valentino) ale wtedy jakoś wielu eleganckim redaktorom partyjnych pism to jakoś nie przeszkadzało, wykonywali każde kretyńskie polecenie,

    łgali na potęgę

    redaktor Passent wie najlepiej, że na ten grunt lepiej nie wchodzić

  208. głos ludu pisze:
    2010-11-27 o godz. 13:40
    Orteq pisze:
    Ja tam dalej bede twierdzil, ze byl to szczegółowo zaplanowany i skutecznie przeprowadzony atak rosyjskiej brzozy na polski samolot prezydencki.
    Zgadzam się,z tym zastrzeżeniem, że brzoza nie działała w pojedynkę, ale dogadała się wcześniej z mgłą.

    Nie zgadzam się z taką prostą oceną – słyszałem o drugiej brzózce, która też uczestniczyła w przestępstwie, nie wsp;wypominając Tusków i Putinów.

  209. wiesiek59 pisze:

    2010-11-27 o godz. 14:27

    „Taki jest mój prywatny pogląd, wyrażany zresztą przez WIĘKSZOŚĆ!!!
    Polaków. A w demokracji, większość jest nieomylna…..”

    Odnalazl Pan absolut nieomylnosci.
    A teraz prosze sie nad nim zastanowic.

    Slawomirski

  210. Kartka z Podrozy

    Jesli mozna – Sitch, poprawnie „Zaporozhskaya Sitch”, organizacja wojskowa Kozakow. I Sitch, i Kozak (bylo i Kazak) piszemy z duzej litery

  211. Sir Jarek pisze:

    2010-11-27 o godz. 14:08

    „wraz z nijakim Sławomirskim – moglibyście przy okazji wyzwolić jeszcze Workutę.”

    Zartowanie z Gulagu czy z Shoah jest nie do przyjecia.

    Sir Jarek by tak nie pisal.

    Natomiast Jarek moze choc nie powinien tak pisac bo Jarek sie wyspowiada ze swoich grzechow w konfesjonale.

    Slawomirski

  212. jasny gwint pisze:

    2010-11-27 o godz. 12:59
    „Wszelkie awantury o Katyń są niczym innym niż robieniem tzw czadu.”

    Klamca.

    Przez dziesieciolecia PRL Wladza Ludowa wychowywala obywateli w klamstwie katynskim. To samo dotyczy Gulagu ktory do tej pory jest wyszydzany na blogu.

    Slawomirski

  213. Szanowny panie redaktorze

    Przyjemnego czytania o towarzyskim ambasadorze

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8728385,Ambasador_zatail_prace_w_SB__MSZ__Decyzja_w_przyszlym.html

    Slawomirski

  214. kadett pisze:

    2010-11-27 o godz. 15:27
    „Panie TJ,
    kompromitacja ma swoje granice, poza którymi staje się zwykłą błazenadą.
    Nie stosuje się terminu “siła skręcania”, do opisu skrecania należy używać pojęcia “moment skręcający”
    Nie ma „siły zginania”, natomiast istnieją terminy “siła zginająca”…
    Nie ma sił ścinania, są siły tnące (ścinające)
    Tejocie, bajdurzysz najzwyczajnie. „

    Moj komentarz

    Prof. Dakowski, którego jako naukowca obowiązuje ścisłe myślenie i język ścisły, zaprezentował myślenie dowolne, język popularny.
    W swojej „naukowej analizie” katastrofy smoleńskiej posłużył się potocznymi terminami oraz potocznym myśleniem – opisał sytuację w sposób w jaki sprawozdaje o swojej wiedzy średnio zdolny uczeń po ponagleniu przez zniecierpliwionego nauczyciela – no dobrze Jasiu, powiedz to swoimi słowami.

    Przy omawianiu skręcania używa się zawsze terminu „moment skręcający”, ponieważ informuje on o najistotniejszej sprawie – o „efektywności” oddziaływania siły – jeżeli siła leży blisko osi skręcania, to jest nieefektywna, podobnie słaby efekt skręcania występuje gdy siła jest prawie równoległa do osi skręcania. Typowym przykładem zastosowania tego terminu w techjnice są instrukcje dokręcania pewnych śrub w samochodzie lub rowerze, np. śruby mocujące koło do piasty muszą być dokręcone momentem np. 4 kGm.

    Operowanie terminem „siła skręcająca” jest takim samym przykładem ignorancji, jak oświadczenie pacjentowi przez lekarza, że przyczyną choroby są „wapory w brzuchu”. W jednym i drugim przypadku diagności mogli być uznani jako niedalecy od prawdy, lecz w 18, a nie 21 wieku.

    Pzdr, TJ

  215. staruszku
    Przeleciałem komentarze od najmłodszych, Ciebie jak na lekarstwo, innych moich Ulubionych też nie widzę, za to odnoszę wrażenie, że jestem na blogu Piotra Kraczkowskiego. W tym blogu mroczne tematy dominują, więc na rozluźnienie – coś o książce na stoliku nocnym.

    <Good Night Dżerzi
    Czytam tę książkę z przerwami, jest wielowątkowa, wiec można ją odłożyć przed nowym wątkiem.
    Ale już kilka godzin potem, ciągnie do niej.
    To jest smutna książka, ale gdzieś w połowie się uśmiałem.

    Dżerzi spotyka się z niejakim J.B. w Russian Tee Room, tuż koło Carnegie Hall.

    Podchodzi do stolika kelner
    – Dla panów białe wino czy czerwone?
    – Wszystko jedno, to dla niewidomego – mruknął Dżerzi.

    Jak zwykle u Głowackiego, jest kupa pysznych pogajów.
    Serdecznie pozdrawiam

  216. antonius pisze: 2010-11-27 o godz. 12:45
    O moim: http://passent.blog.polityka.pl/?p=778#comment-185339

    **serdecznie się uśmiałem, choć z odrobiną smutku, że „moja” fizyka została tak zgwałcona przez Prof. Doc. Dr (może jeszcze Mgr i absolwent Liceum – człowiek dojrzały?, absolwent Przedszkola Nr 5?) fizyki (czysta kpina) Mirosława D. (…) Jeśli profesor tak samo dobrze się zna na fizyce jak na ustawie o stopniach i tytule naukowym, wtedy wszystko rozumiem, ale nie podjąłbym dyskusji, sugerowałbym to co Palikot Kaczyńskiemu – poradę lekarską u specjalisty (nie fizyka!). Układ „klocków” w tytule jest niezgodny z logiką ani z przepisami. “Prof.” na początku oznacza, że posiada tytuł naukowy profesora – czyli uścisnął łapę prezydenta – pisowiec tak by zrobił? Pardon! Mógł być profesorem wcześniej, może tak bardzo wcześnie, że zapomniał prawa fizyki? (…) Już sam zapis tytułowy świadczy o tym, że jest to człowiek niepoważny i na tym chyba można by zakończyć, (…)Łączenie stanowiska z tytułem tak jak wyżej, jest idiotyzmem, albo przerostem miłości do wszystkich stanowisk i funkcji pełnionych do końca życia, tak jak te dziesiątki „panów premierów” itp. w TV (…) Ciekawy jest fakt, że ob. D. nie ma habilitacji a jest profesorem. Poza artystami raczej takich dziwolągów nie ma w Polsce.**

    Prof. Dakowski podpisal swoje pismo do prokuratury poprawnie: Mirosław Dakowski profesor zw. fizyki, dr hab i publikuje swoj list na swej stronie: http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=2418&Itemid=100
    Tak podpisany jest tez na kopiach jego listu w internecie: http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/540515,Profesor-fizyki-zawiadomil-prokuratora-generalnego-rp.html
    Oraz pod pierwotnym linkiem wyzej. Sam Dakowski pisze:
    **Profesurę „belwederską” uzyskałem w 1997 r. za prace z fizyki jądrowej (rozszczepienie i zderzenia ciężkich jonów). Ok. 70-ciu prac naukowych recenzowanych, ciągle cytowanych. Większość z t.zw. „listy filadelfijskiej”.**
    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=128&Itemid=50

    Twierdzi pan o sobie „jestem emerytowanym profesorem fizyki”. Dostrzegam dwie roznice miedzy panem, a profesorem Dakowskim:
    1. Profesor Dakowski nie wyglasza publicznie obrazliwych tyrad pod niczyim adresem, a tym bardziej nie robi tego anonimowo. Panskie obelgi nie maja ponadto rzeczowego uzasadnienia, poniewaz prof. Dakowski nie moze odpowiadac za to, jak inni pisza o nim, lecz tylko za to jak on sam sie podpisuje.
    2. Na plaszczyznie fachowej mozna raczej przyjac, ze Dakowski z naukowa skrupulatnoscia sprawdzilby, jak dany profeser sam sie podpisuje, i spostrzegawczo zauwazalby, ze wyszydzane przez pana sformulowanie uzyte zostalo przez kogos innego. Uwazam, ze jako naukowiec nie siega pan Dakowskiemu do piet.
    (Na marginesie: krytykowane przez pana sformulowanie wpisane do Google podaje nazwiska setek naukowcow, ktorzy tak sie okreslaja, np. Prof. doc. dr med. Zygmunt Baranowski http://www.hydropure.com.pl/prof-doc-dr-med-zygmunt-baranowski,68,28?PHPSESSID=49e54af7dca0c9d1726ab0654fe1c810 czy
    Prof. Doc. Dr. Stefan Koch http://www.ai.wu.ac.at/~koch/courses/bogazici/archive/techman-summer-2010/ lub prof. doc. dr inż. Kazimierz SOKALSKI – Rektor Politechnika Krakowska http://www.pk.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=34&Itemid=65 )

    Pominawszy panskie obelgi wobec prof. Dakowskiego powtarza pan propagande mediow:
    „Proszę uważnie oglądać szkic ruskiego fachowca z ostatniej fazy lotu tupolewa – od 400m , gdzie wszystko było jeszcze ok., tylko gó… było widać aż do brzózki. (…) Zwracam uwagę czytających na to, że przez 6 sekund samolot pozornie pozostawał na wysokości 100 m, opadając równocześnie o około 60 m lub więcej – (…) samolot dokładnie w tej chwili wszedł do kolejnej dziury i odczyt odległości od powierzchni Ziemi mógł nie ulec zmianie, samolot leciał po torze równoległym do stoku jak Małysz w pewnej fazie skoku. Nawigator zgłupiał, patrząc na radiowysokościomierz, gdyby patrzył na baryczny zauważyłby, że samolot opada i to poniżej płyty lotniska w dalszej fazie lotu.”

    Poniewaz uznaje pan autorytet „ruskiego fachowca”, cytuje Michaiła Makarowa, eksperta ds. bezpieczeństwa komunikacji lotniczej, emeryt. pilota liniowego I klasy lotnictwa cywilnego, instruktora, wieloletniego pracownika Aerofłot i AirMoldova (wylatał 16 tys. godzin, z czego ponad 3 tys. na Tu-154) – przytacza on katastrofe Tu154 w Donecku i AN-124 we Wloszech:
    „MAK zwalił oczywiście wszystkie przyczyny donieckiej katastrofy na nieżyjącego dowódcę, miał 49 lat, na Tu-154 był instruktorem, posiadał pierwszą klasę pilota i inżyniera, 12 tysięcy wylatanych godzin. Tak samo MAK robi teraz, sugerując winę dowódcy polskiej maszyny majora Protasiuka. Też instruktora, też pilota pierwszej klasy, kapitana na dwóch typach, inżyniera i na dodatek pilota doświadczalnego.”
    **we Włoszech uległ katastrofie rosyjski An-124. Pamiętam, co wtedy znalazło się w rozszyfrowaniu rozmów załogi, i łudząco przypomina mi to, co widziałem, studiując rozmowy załogi polskiego Tu-154. (…) Wtedy to był błąd pilota, za nisko zszedł we mgle i uderzył w drzewa. Załoga nie mogła poradzić sobie z odejściem na drugi krąg, a po zadaniu mocy startowej samolot przysiadł i się rozbił. Zginęły dwie osoby. W MAK najwyraźniej ktoś dostrzegł podobieństwo do tamtej tragedii i na tym chyba skończyło się całe „śledztwo”. Skoro wtedy załoga schodziła na radiowysokościomierzu, co okazało się zgubne w pofałdowanym terenie, uznano, że Polacy pewnie popełnili ten sam błąd. Po co to sprawdzać, robić kosztowne badania, symulacje i zamawiać ekspertyzy, skoro na pewno tak musiało być. Skoro wtedy pilot zszedł w swej nieodpowiedzialności zbyt nisko, tu pewnie też. Skoro tamten pilot był niedoświadczony, ten pewnie też. I co z tego, że polski pilot miał 6 razy więcej wylatanych godzin? MAK uzna go za niedoświadczonego. Takie myślenie w MAK to parodia śledztwa.**
    Ten „ruski fachowiec” wyklucza możliwość błędnego użycia radiowysokościomierza przez polskich pilotów: „Wszystkie odczyty wysokości pochodzą z wysokościomierza barycznego, nie z urządzenia radiowego, bo radiowysokościomierz sygnał dźwiękowy typu VPR nastawnika 100 m wydał przy odczycie 60 m, a nie 100 metrów.” „Skąd prędkość 180 km/h, a taka w stenogramie jest bajecznie prosta do wyliczenia, bez sygnału alarmowego dla pilota z autocentrali SVS? Dalej najpewniej nastąpiło przeciągnięcie, coś, czego ten dowódca, Protasiuk, jako pilot doświadczalny, nie dopuściłby się, bo każdy pilot doświadczalny, nawet III klasy, ma problematykę przeciągnięcia w jednym palcu. Czy zawiodły silniki, czy autopilot, czy stery, czy prędkościomierz – nie wiem”
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101124&typ=po&id=po13.txt
    Panska teza o radiowysokosciomierzu jest zatem bezpodstawna. To ze w nagonce na nie mogacych sie bronic polskich pilotow jest ona czesto powtarzana, nie czyni jej poprawniejsza.

  217. wiesiek59 pisze: 2010-11-27 o godz. 13:48

    „Ta niedoskonała demokracja SOCJALISTYCZNA ewoluowała w miarę interakcji z innymi krajami, a jej szczytowym osiągnięciem był Okrągły Stół…”

    Pojecie „demokracja SOCJALISTYCZNA” pomyslane bylo jako propagandowe oszustwo, w ktorego ramach do konca PRL zakazane bylo posiadanie kserokopiarki, a zatem przestepstwem byloby takze posiadanie skanera, lub aparatu cyfrowego. Aby demokracja mogla ewoluowac, to musi najpierw istniec, i to istniec nie jako nazwa, lecz jako fakt. PRL nigdy nie spelnial wymogow demokracji. Pan wybaczy, ale nie mam wiecej czasu na tego typu brednie.

    „Co do patriotyzmu….Kukliński był patriotą szpiegując dla Amerykanów a Jaruzelski nie był nim, współpracując z Rosjanami? Dlaczego? Rusofobia?”

    Patriota byl ten, czyje dzialanie zmierzalo do odzyskania przez Polakow wolnosci. Pan wybaczy, ale nie mam wiecej czasu na tego typu brednie.

    „Oczywiście, że Cimoszewicza, czy Kwaśniewskiego nikt nie zmuszał do zostania prominentnymi postaciami ówczesnej władzy… Po prostu mieli ambicje bycia kimś.”

    Wypowiedz wprawdzie sama w sobie prymitywna, ale sadze, ze oddajaca faktyczne pragnienie tych osobnikow.

    „Patriotą można być, bez względu na opcję polityczną.”
    Patriota byl ten, czyje dzialanie zmierzalo do odzyskania przez Polakow wolnosci. Pan wybaczy, ale nie mam wiecej czasu na tego typu brednie.

    „Większość oficerów Legionów Dąbrowskiego służyła po upadku Napoleona w armiach zaborców, dane powszechnie dostępne… Dokładnie tak samo zresztą, jak służba marszałków Napoleona w armii Ludwika XVIII…”

    Sformulowac mozna nieskonczenie wiele wypowiedzi, dopoki pan nie powie, o co panu chodzi, trudno za panem dyskutowac.

    „Naprawdę, WIARA nie zastąpi wiedzy……”
    Pan wybaczy, ale nie mam wiecej czasu na tego typu brednie.

  218. Sebastian pisze: 2010-11-27 o godz. 13:52

    Gdyby powstania byly przemyslane tak jak panskie wpisy, to mialbym je takze za zle.

    „Jak Pan sądzi, czy nasz bohaterski, o powstańczej tradycji naród, generuje taką mało pragmatyczną i skoncentrowaną politykę i polityków w oparciu o jakieś pragmatyczne refleksje?”

    Piewcy PRL wmawiaja klamstwo, ze zapewnil on wyksztalcenie. Kraje UE, czy Japonia zapewnily o wiele lepsze wyksztalcenie, niz PRL. Wlasnie z powodu niedoksztalcenia, braku demokratycznej wiedzy i doswiadczenia, ale takze biedy i zapasci cywilizacyjnej, w ktore Polakow wtracil PRL i jego politycy jak Cimoszewicz i Kwasniewski, trudno sie Polakom zdobyc na „pragmatyczne refleksje” – to wina straconego przez PRL czasu. Jesli niedopuscimy, by Kwasniewski, Tusk, Cimoszewicz, Komorowski itd. podmienili nasza demokracje na oligarchie, to Polacy dojrzeja do demokracji.

    „Czy problem ostatecznych refleksji i bilansu dotyczącego wartości tragicznych w sensie nieomal ostatecznym/być albo nie być/ w ocenie powstań kiedykolwiek się u nas dokona?”

    Historycy i obywatele spieraja sie o przeszlosc w kazdym kraju w nieskonczonosc. Polska specyfika jest, ze w glowach tkwi nam propaganda klamstw o naszej historii wtlaczana nam przez media i sprawdzajacy kazde publikowane slowo urzad cenzury PRL-u.

    „Czy permanentna wojna polsko-polska wszystkich ze wszystkimi, nie jest emanacją naszej powstańczej genetyki?”

    Aby na to odpowiedziec, nalezaloby zdefiniowac pojecie „wojna polsko-polska”.

    Reszta panskiej wypowiedzi nie budzi kontrowersji.

  219. głos ludu pisze (2010-11-27 o godz. 13:40)

    **Orteq: „Ja tam dalej bede twierdzil, ze byl to szczegółowo zaplanowany i skutecznie przeprowadzony atak rosyjskiej brzozy na polski samolot prezydencki.”
    głos ludu: „Zgadzam się, z tym zastrzeżeniem, że brzoza nie działała w pojedynkę, ale dogadała się wcześniej z mgłą.”**

    O to to. Na tym wlasnie polegalo szczegółowe zaplanowanie i skuteczne przeprowadzenie ataku. Tych szczegolow bylo wiecej.

    Jest najoczywistsza z oczywistych oczywistosci, ze tak skomplikowane przedsiewziecie jak zamach na prezydenta, nie moglo byc dokonane bez precyzyjnego wspoldzialania wszystkich bez wyjatku sil do tego koniecznych. Wyliczmy te sily, po kolei.

    – Sila prowokacji.
    Tylko poprzez prowokacje zorganizowania pojednawczych uroczystosci 7 kwietnia udalo sie doprowadzic do odpowiedniego skladu delegacji na kontruroczystosc 10 kwietnia. Do samolotu wsiedla cala ta smietanka, o ktora chodzilo. Kilka przypadkowych (Szmaja & co.) to byl zaplanowany wypadek przy pracy. Jeden, najwazniejszy, co w ostatniej chwili do samolotu nie wsiadl, to tez wypadek przy pracy. Czy tez zaplanowany? Czy p. Kraczkowski nie moglby czyms na ten temat zaswiecic?
    – Sila lenistwa.
    Tylko wrodzone, podobno, lenistwo sp. Prezydenta spowodowalo opoznienie, calogodzinne, odlotu. Najpierw, jeszcze poprzedniego dnia, przesunieto godzine odlotu o pol godziny. Nastepnie, rano juz, pan Prezydent spoznil sie o nastepne pol godziny. Samolot z obsluga prasowa odlecial godzine wczesniej. I wyladowal jeszcze przed zageszczeniem sie mgly.
    – Sila niechlujstwa i nasarmateryzmu.
    Te polaczone sily, przypuszczalnie wywodzace sie z naszych slynnych w calym swiecie cech narodowych, zadzialaly bezblednie. Nikt nie pomyslal ani o sprawdzeniu pogody w Smolensku przed wylotem z W-wy ani tez o zorganizowaniu czegokolwiek na wypadek niemoznosci ladowania w Smolensku. Wsiadac na wrota od stodoly i leciec! Bo nasi piloci, z genami wywodzacymi sie prosto z Dywizjonu 303, potrafia.
    – Sila polegania na niezawodnosci sasiadow.
    Jest to znaczaca sila, choc niekoniecznie w tym wypadku uzyta. Powszechnie w Rosji znane i praktykowane pijanstwo w pracy moglo byc pomocne na wypadek jakby wszystko zmierzalo, jakims cudem, do pomyslnego wyladowania. To wtedy pijani kontrolerzy mieliby wkroczyc i kazac skrecac w lewo. Albo w prawo, w zaleznosci od tego, gdzie pojawilaby sie brzoza. Moze jeszcze w gore albo w dol. To juz bylaby czysta fantazja podchmielonych fachowcow od sprowadzania samolotow do lasu. Jak mowie, nikt nie ma pewnosci, czy zaistniala koniecznosc uzycia tej sily. Teoretycznie, zaistniec mogla.
    – Sila perswazji.
    O tej bylo najwiecej powiedziane i to w kilku kontekstach. Nie ma potrzeby objasniania mechanizmu dzialania tej akurat sily. A ona nie zawsze dzialala zgodnie z oczekiwaniami perswadujacego. Na przyklad, w locie do Tbilisi nie zadzialala. I samolot prezydencki wyladowal na zapasowym lotnisku, w zreszta innym kraju. W Smolensku, rola tej sily mogla byc decydujaca. Glos z czarnej skrzynki: „On mnie zabije jak nie wyladuje” moze na to wskazywac. Byl to, niestety, az nadto proroczy glos. Zabici zostali wszyscy.

    Na koniec, dwie ostatnie sily, juz wymienione.
    – Oddolna sila uderzeniowa brzozy.
    Oddolny wektor, wzmocniony sila synergizmu z racji podskoku drzewa, byl czynnikiem nie do przeoczenia. Sa naukowcy, inzynierowie oraz inne umysly scisle, ktore podwazaja skutecznosc tej sily. Uwazaja bowiem, ze utracenie jednego skrzydla samolotu, razem z podczepionymi pod nie silnikami odrzutowymi, nie moglo byc przyczyna zderzenia samolotu z ziemia. Tupolew, niezwykle silna maszyna, powinien byl wzbic sie jeszcze w gore po interwencji oddolnej sily uderzeniowej brzozy. A ze sie nie wzbil, to byla ewidentna wina konstruktora, Andrieja Nikolajewicza Tupolewa. Ten zas juz nie zyje i to od lat. No i wez tu znajdz teraz winnego.
    – Spowijajaca sila mgly.
    W te sile tez nie wszyscy polskie umysly scisle wierza. Jesli Amerykanie dostarcza dowodu na to, ze smolenska mgla byla zwyklym wymyslem rosyjskim, to moze sie troche porobic w dochodzeniu do prawdy. Bo wtedy upadna zeznania zalogi polskiego Jaka, ktory juz mial mgielne trudnosci z ladowaniem godzine przed Tu-154. Tak czy inaczej, podziw budzi „dogadanie sie” brzozy z mgla, jak to glos ludu slusznie zauwazyl.

    Podsumowujac, cuzamen do kupy, wszystkie sily zgromadzone przeciwko lotowi prezydenckiego samolotu, tylko taka nasuwa sie konkluzja.
    Przeprowadzenia tak skomplikowanego a udanego zamachu na sp. Prezydenta Kaczynskiego mogl dokonac tylko jeden, nieprzecietny, umysl.

    To mogl tylko byc umysl Genialnego Stratega.

  220. zdziwiona pisze: 2010-11-27 o godz. 14:00

    „Jak Pan moze po napisaniu tego wszystkiego, co strescilam wyzej, wynosic na panteon Urbana okreslajac go mianem wybitnego intelektualisty oraz … ideowca!”

    Niewielka ilosc ludzi z PZPR, w tym Urban, byla ideowcami, ktorym nie chodzilo o to, by sie osobiscie urzadzic, lecz ich motywacja bylo pragnienie poprawy tego swiata. Wobec bezmiaru kapitalistycznych zbrodni, w szczegolnosci dwoch kapitalistycznych wojen swiatowach, ludzie mieli prawo popelnic bledy w ocenie i poprzec PRL. Urban denerwuje ludzi, ale konformista nie moze byc ideowcem, i raczej rzadko wybitnym intelektualista.

    Co w tym dla pani nie jest jasne? Nie slyszalem by Urbanowi mozna bylo w zasadny sposob zarzucic „zaprzanstwo, do gotowosci sprzedazy wlasnej matki nie mowiac juz o godnosci osobistej i honoru dla korzysci materialnych czy podlechtania swojego wybujalego (a raczej nabrzmialego) ego” .

    „No to kurcze”
    Tylko bez przeklenstw prosze.

    „Otoz Urban, chociaz zepsuty do szpiku kosci, nie jest zaklamany w typowy w sposob, ktory mnie denerwuje u niektorych wspolczesnych publicystow bedacych na garnuszku swoich mocodawcow, a szczerosc Urbana w opisywaniu wlasnego zepsucia i bezideowosci jest tak inteligentna, atrakcyjnie przekazana, tak oryginalna i interesujaca, ze sprawia to (i nie tylko to), iz czytam go z zainteresowaniem, rozbawieniem i doceniam wielce jego kunszt pisania.”

    Obawiam sie, ze pisanina Urbana jest dla pani zbyt inteligentna, skoro nie potrafi pani w ironi i szyderstwie ze wspolczesnych dostrzec jego ideowosci.

  221. antonius pisze: 2010-11-27 o godz. 14:10

    **Cywilna, wojskowa, mieszana – napisano już dużo, ale „bez wodki nie rozbierosz”. Według posiadanych przeze mnie informacji nie da się jednoznacznie dopasować „czystej” procedury cywilnej, ani wojskowej do lotu, który się odbył, powiedzonko o „rybce i akwarium” nie jest możliwe do zastosowania, bo zawsze jakiegoś elementu brak. Prokuratorzy też nie będą mogli tego rozgryźć. Stąd Klich był za „mieszaną”, ale nie zdecydował się bez poznania rosyjskich procedur na ustalenie czegokolwiek definitywnie.**

    Konwencja Genewska i przekazanie skrzynek itd. Rosji tylko jesli samolot pasazerski, nigdy gdy panstwowy (min. wojskowy). Poniewaz rzadowy Tu154 byl samolotem panstwowym (wojskowym), to MAK i Konwencja Genewska sa stosowane nielegalnie. Zalozmy, ze jakies kolko rodzicielskie jakiejs szkoly podstawowej ma przypadkowo najlepszych fachowcow swiata i sporzadza najlepszy mozliwy raport o Smolensku – raport ten nie ma wartosci prawnej, poniewaz kolko rodzicielskie w swietle prawa nie jest wladne sporzadzac raporty o katastrofach lotniczych, ale takze ferowac wyrokow w sprawach rozwodowych lub skazywac za kradziez, nawet gdyby wyroki byly doskonale. Kolko rodzicielskie sie tym nie zajmuje.

    Eksperci wykazali, ze w sprawie katastrofy smolenskiej stosowanie Konwencji Genewskiej oraz powierzanie dochodzenia MAK jest tak samo bezprawne, jak w przypadku kolka rodzicielskiego. Czekamy na bezwartosciowy prawnie raport niekompetentnego MAK. Szczegoly cytowalem, juz kilka razy na blogu, aby sie nie powtarzac: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101001&typ=po&id=po01.txt
    Prawo jest tej sprawie bardzo precyzyjne i sprawdzone od lat – nie zostawia miejsca na watpliwosci, nie zawiera zadnej dwuznacznosci, nie zostawia tu pola dla roznych interpretacji:
    http://www.polityka.pl/forum/1057719,katastrofa-tu-154-kaczynski-plecie-bzdury.thread#C1064533
    Mozliwa jest tylko propaganda klamstw i taka obserwujemy w mediach oraz ze strony odpowiedzialnych urzednikow panstwowych.

    „Czytałem wypowiedź zwolennika teorii spiskowych, że MAK ma specjalny program zatytułowany „wina pilota” i ten program modyfikuje zapisy oryginalne do postaci dopasowanej do tezy zawartej w nazwie programu.”

    To ja puscilem w obieg ten program „Wina Pilota” – ale jako oczywisty sarkazm. Oczywiscie MAK ma odpowiednie programy o innych nazwach.

    Co do reszty, to patrz: Piotr Kraczkowski pisze: Twój komentarz czeka na akceptację. 2010-11-27 o godz. 19:03

  222. Gdyby nie internet to nigdy bym nie przypuszczal ze mamy
    az tylu skretynialych idiotow.

  223. Ted: „mamy az tylu skretynialych idiotow.”

    Zdiocialych kretynow jest wiecej. Tak pokazuja ostatnie slupki.

  224. dingojerry pisze: 2010-11-27 o godz. 14:25

    **Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-26 o godz. 21:52
    “Polska byla jedynym krajem Ukladu Warszawskiego, ktory nie upanstwowil rolnictwa, mial tak wplywowy Kosciol, uchodzil za “najweselszy barak” naszego obozu. Czechosłowacja zadowolila Stalina gotowoscia zateizowania sie, upanstwowienia rolnictwa i postawa posluszenstwa, rezygnacji z walki o wolnosc zademonstrowana juz wobec Hitlera. Miala tez male znaczenie geopolityczne. Stalin chcial miec duzo glosow w ONZ, a nie moglby ich miec, gdyby byl tylko ZSRR – wtedy mialby jednen glos.”

    -”najweselszy barak” to wiemy dzisiaj – w latach gdy mogło dojść do “przyłączenia” to nie był wesoły barak…(ale co to wogóle za argument???)**

    Argument jest oczywisty: to obok religii i prywatnego rolnictwa przyklad „cudownej” odmiennosci PRL-u od pozostalych krajow Ukl. Warszawskiego.

    **-Czechosłowacja nie “zateizowała się” ze strachu przed Stalinem, radzę przeczytać coś o historii Czechosłowacji… skoro Czechosłowacja “zrezygnowała z walki o wolność” tym łatwiej moglą zostać wcielona…**

    Czeska ateizacja oraz rezygnacja z walki o wolnosc czynily jej podporzadkowanie i wlaczanie do ZSRR zbednym – bedac pewnym jej socjalistycznej wiernosci i pozornej samodzielnosci w ONZ bardziej oplacalo sie jej nie wlaczac. Wlaczanie musialo miec powod. W przypadku Czechoslowacji brakowalo dostatecznie silnych powodow przemawiajacych za wlaczeniem jej do ZSRR. W przypadku Polski chec kontroli obszaru do zachodniej granicy NRD wymuszala wlasciwie wlaczenie, lub co najmniej zamordystyczna i prynzypialna kontrole Polski – nie doszlo do tego, poniewaz Stalin bal sie „Powstania Warszawskiego” np. co 10 lat.

    „Wszystkie powyższe argumenty to chciejstwo i próba interpretacji post factum.”
    Pisze pan tak, by oszukac samego siebie.

    „Stalin po prostu honorował ustalenia jałtańskie, podobnie jak alianci…”
    Gdyby tak bylo, to gwarantowalby wolne wybory w Polsce i cala mase innych rzeczy, np. w NRD mur byl o ile wiem wzniesiony nielegalnie w swietle porozumienia ze Stalinem.

    „Dla niego PW nie mogło być jakąś straszną traumą, wcześniej wymordował miliony własnych współobywateli.”

    Nie chodzi o traume, lecz o potrzebe spokoju na obszarze do zach. granicy NRD i prawdopodobienstwo zapewnienie tego spokoju stosowaniem sily wobec Polakow. Poniewaz sila prowokowalaby polskie powstania, wobec tego Stalin zastosowal w oczywisty sposob mniej kija a wiecej marchewki. Ten znany i korzystny dla Polakow stosunek kija do marchewki zawdzieczamy doswiadczeniu Stalina, gdy zza Wisly obserwowal bohaterska walke Warszawy.

    **“Powtarzam: Polska byla na lini natarcia na Zachod i szlakiem komunikacyjnym do super waznej NRD. To byl cud, ze nie zostalismy przylaczeni, albo ze niebylo wiekszego zamordyzmu. Ten cud zawdzieczamy min. Powstaniu Warszawskiemu.”

    To Czechosłowacja nie zostałą przyłączona bo miała “małe znaczenie geopolityczne”, zaś Polska mając duże …. też nie została. Dziwna to logika…
    Cudami bym nie szermował… Za każdym cudem, jak uczy historia, stoją działania konkretnych ludzi.**

    Logika jest poprawna. Gdyby na miejscu Polski byla Czechoslowacja, to zostalaby wlaczona do ZSRR albo zaprowadzono by zamordyzm i kontrole jak w NRD. Slowa „cud” uzylem by podkreslic wyjatkowosc sytuacji Polakow pod radzieckim knutem.

    „Za ten cud zapłaciliśmy 200 000-cami istnień.”
    Powstancy nie wiedzieli ile uda sie uzyskac, ale wiedzieli, ze ZSRR to grozba wlaczenia calej Polski do ZSRR tak jak wg paktu Ribentropp-Molotow w kampani wrzesniowej stalo sie ze wschodnia Polska i innymi krajami oraz grozba masowych mordow jak w Katyniu. Tym bardziej bohaterstwo Powstancow zasluguje na wdziecznosc i pamiec, a nie na opluwanie i szyderstwo.

    **“Pisze pan o sobie. Pamiec PW zyla w zrywach w 1956, 1968, 1970, 1976, i 1980 r.”
    Właśnie o tym napisałem… Dzięki tej pamięci nie doszło do zrywów zbrojnych, co jest niewątpliwą “zasługą” PW. Polacy wyciągneli po prostu wnioski ze swojej historii, to rzadki przypadek ale wstrząs był olbrzymi…**

    Takze bez PW Polacy nie ryzykowaliby wojny atomowej, to tylko wg pana jestesmy tak glupi. Skutkiem PW byl natomiast na pewno lagodniejszy przebieg PRL-u (ZSRR i PZPR musieli sie liczyc z charakterem narodowym Polakow) oraz podtrzymanie wiary w wartosc dazenia do wolnosci oraz gotowosc do oporu, o ktorym ZSRR i PZPR nie mogli wiedziec, jak daleko sie on posunie.

  225. Stasieku 18.35

    Parker 17.25

    „W barze u Wandeczki” u Glowackiego „Z glowy” az sie prosi i szczere i barwne komentowanie. Sprobujcie tak: http://kleofas.blogspot.com/2010/08/ciec-kleofas-zaprasza.html
    I pokraczny. I smaczny, i poznawczy jak Janusz Glowacki, ktorego mialem przyjemnosc. Hulaj dusza piekla nie ma, twierdzi Glos Ludu i na co mu przyszlo ? Telegraphic Observer, gdyby ozywil swojego Dede, mialby Dzikie Pola, jak u Kartki z Podrozy. Lewy Polak – „pojdzcie wypedzeni” a Stasieku i Nemer – nie wiem czego sie spodziewaja ?

    Mozna tego Glowackiego uwielbiac, jesli odrzuci sie jego dywagacje, kiedy mial kaca. Wylezie Kafka albo Dobry Wojak Szwejk. No, i na zdrowie !

  226. WODNIK53. 12.04. Nie dziwię się Twojej absencji na blogu. Blog osiągnął dno. Na blog ze znaczną pomocą oportunizmu Redaktora zwłóczył się jazgotliwy i prymitywny element narzucający styl i tematykę typową dla dzisiejszej skundlonej Polski. Tkwię tu z przyzwyczajenia , staram się nie czytać większości tekstów a przy wielu zatykam nos. Ubolewam nad tym, że dzieje się to w pobliżu i w zasięgu POLITYKI, kiedyś pisma doskonałego. Trochę się temu nie dziwę gdyż właśnie kończę ważną ale katastrofalną w wydźwięku książkę B. Barbera na temat infantylizacji lub dosadniej kretynienia społeczeństwa przez niewidzialną rękę. W Krakowie przeciw Majchrowskiemu zmówiły się wszelkie wsteczne i reakcyjne siły na czele z kościołem , Gazetą Wyborczą, innymi „wolnymi” mediami i zorganizowanymi szwadronami wszechpolaków i moherów. Zobaczymy, Majchrowski trzyma się dzielnie, ma znaczne poparcie u ludzi rozsądnych za swoje osiągnięcia, kulturę i empatię. Robię co mogę, zapewniam. Gorąco pozdrawiam

  227. Bacha pisze: 2010-11-27 o godz. 14:26

    „nie wypowiadajmy sie co lezy w interesie Rosji. Niech Rosja robi to bez korepetytora.”

    Niby dlaczego?
    1. Mamy prawo na polskim blogu pisac, co naszym zdaniem lezy w interesie dowolnego kraju.
    2. Swiat, w ktorym jedno spoleczenstwo nie mogloby powiedziec innemu, jak widzi jego interes, bylby bardzo zubozony.

    „My tez nie lubimy jak Litwini wypominaja nam “zdobycie” Wilna, albo gdy Zydzi przypominaja nam Jedwabne albo Kielce.”

    Nie znam sprawy Wilna, ale ciesze sie, gdy inne spoleczenstwa wypominaja nam nasze zbrodnie. Bez nacisku zagranicy na swiecie byloby wiecej zbrodni. To lepsze niz interwencja zbrojna. Turkom wypomina sie ich ludobojstwo, Niemcom przypominaja o Hitleryzmie miliony filmow, ksiazek, artykulow, sztuk teatralnych, wystaw itd.

    W przypadku Kielc winni zostali skazani przez sad PRL-u na smierc i wyroki wykonano. Podobnie bylo z Jedwabnem. W obu przypadkach wladze panstwowe nie nakazaly popelnienia zbrodni, byly to dzialania osob prywatnych, za ktore nie mozna winic „nas”, nie odpowiadamy za nie zbiorowo.

    Tym bardziej, ze w przypadku Kielc wladza nie pochodzila z wyboru, a 80% Prezydium Rady Ministrow obsadzali Zydzi, wiec trudno przypuszczac, ze poblazaliby zbrodniom na Zydach.

    W przypadku Jedwabnego nie bylo w ogole polskich wladz, a wiec gdy „gdy Zydzi przypominaja nam Jedwabne” to nie maja ku temu podstaw. Podstawy maja natomiast Polacy do przypominania Izraelczykom ich panstwowych zbrodni na Palestynczykach.

  228. TJ,
    mnie już nic nie zdziwi. Nawet, jak TJ zacznie rozważąć jak energię ssącą czarnej dziury wykorzystać do wybielania czarnej dziury w budżecie państwa pod pieczą min. J. V. Rostowskiego.

    Naukowiec, jakim jest prof. Datowski, ma zapewne wiele sposobności, by wykazać się znajomością rzeczy i terminologii właściwej dla swojej dziedziny. Ostatnim miejscem do tego jest pismo do prokuratury z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa, które musi być zrozumiałe dla ostatniego tępaka, który weźmie je do ręki.

    Wyobraźmy sobie, że jest nim prokurator TJ i otrzymuje pismo
    z taką zawartością. Na końcu jest interesująca ramka. W sam raz dla TJ. Jakieś pytania?

  229. TJ pisze: 2010-11-27 o godz. 15:27

    „Prof Dakowki pokazał swoim wystapieniem tylko to, ze nie jest kompetentny w sprawach dotyczących wytrzymałości konstrukcji (lotniczych) w warunkach ekstremalnych.”

    To panskie goloslowne twierdzenie i nastepna anonimowa i publiczna obelga pod adresem prof. Dakowskiego, ktory broni polskiej demokracji przed narzucaniem jej falszerstw i oszustw.

    „Nie odbierałbym mu kompetencji naukowych w dziedzinie, która jest jego specjalnością.”

    Akurat ktos taki jak pan ma tu cos do gadania… Panska kompetencje pokazal pan wyzej: w nieuzasadnionych merytorycznie anonimowych, publicznych obelzywych tyrradach. Niestety typowe dla przeciwnikow PiS.

    **operuje tajemniczą dla 99 % zwykłych śmiertelników wielkością “g”**

    Pismo nie jest skierowane do „zwykłych śmiertelników” lecz do ekspertow prokuratury. Ponownie usiluje pan robic czytelnikom wode z mozgow.

    „itd.”
    Panskie „itd.” niczego nie zawiera.

  230. A dobrze Wam tak!

  231. Prof. Dakowskiego zawiadomienie popełnieniu przestępstwa

    nadaje się do kosza , a przedtem do skserowania i rozesłania na wydziały prawa uczelni wyższych w całej Polsce jako przykładu jak nie należy sporządzać zawiadomień o przestępstwie.

    Dakowski pisze:

    „posiadam obliczenia wykazujące, że przyspieszenia przy zetknięciu się z ziemią czy drzewami kadłuba samolotu wynosiły od 0.4 – 4 g (g – przyspieszenie ziemskie), co czyni skrajnie nieprawdopodobnym, przy ujawnionym sposobie zetknięcia kadłuba z przeszkodami, zejście śmiertelne wszystkich osób na pokładzie w trakcie i na skutek hamowania. Niemożliwe też było, przy ewentualnej utracie kawałka skrzydła znanej wielkości na wysokości paru metrów, wykonanie przez płatowiec pół-beczki nad gruntem”

    Mój komentarz

    Gdzie tu jest mowa o przestępstwie?. Posiadanie jakichś nieokreślonych obliczeń i twierdzenie o czymś, że jest nieprawdopodobne jest tylko przeświadczeniem wnioskodawcy. Gdzie jest przestępstwo? Obliczenia wniosokodawcy mają być dowodem na co?

    Profesor pisze dalej:

    „Rozpad jego [kadłuba, przyp. moje] na dziesiątki tysięcy części jest sprzeczny ze znaną z mechaniki wytrzymałością materiału kadłuba. Wskazuje to na PEWNOŚĆ, iż rozpad kadłuba nastąpił z innych przyczyn, łatwych do jednoznacznego znalezienia.”

    Ponowne pytanie, co jest przestępstwem – „rozpad kadłuba z innych przyczyn”, czy „rozpad kadłuba na dziesiątki tysięcy części”.
    Skąd pewność, że „rozpad kadłuba nastąpił z innych przyczyn”. Z jakich przyczyn?

    Dlaczego Dakowski ich nie podał, nie zasygnalizował, skoro „są łatwe do jednoznacznego znalezienia”.
    Nawiasem mówiąc powinno być „do jednoznacznego wskazania”, a nie znalezienia. Znalezienie jest zawsze jednoznaczne, wskazanie nie zawsze. Językowe nieporadności psują precyzję wywodu.

    Ostatnie stwierdzenie Dakowkiego:

    „Wykonane obliczenia, na podstawie ujawnionych zapisów ścieżki dźwiękowej z czarnej skrzynki, wskazują na różne, wahające się i zmienne prędkości płatowca w powietrzu (przykładowo np. 59 km/h lub 158 km/h; jest to sprzeczne z zasadą zachowania pędu), przy katalogowej minimalnej możliwej prędkości Tu 154 w stabilnym locie rzędu 270 km/h. To jest jednoznaczny, pewny dowód, iż osoby czy firma przekazująca stronie polskiej te zapisy, fałszowała oryginalne zapisy skrzynki.”

    Ekspert ten nie znając dokumentów stawia hipotezę o przestępstwie fałszowania „zapisów skrzynki”. Nie mając dostępu do tych zapisów, nie uczestnicząc w żaden sposób w śledztwie, a wiec nie mając żadnych materialnych dowodów uznaje, ze jego obliczenia dokonane na podstawie zdalnego kontaktu z czarnymi skrzynkami stanowią „jednoznaczny, pewny dowód”.

    Kładąc nacisk w swoim wywodzie na wielkość wertykalnego rzutu przyspieszenia wyrażonego w jednostkach „g” profesor wykazuje rażącą niekompetencję w sprawach katastrof lotniczych.

    Niedawna katastrofa przedlotniskowa w Libii, katastrofa polskiego samolotu przed Okęciem przed laty i szereg innych wykazuje, że to profesorskie pionowe „g” ma w warunkach lądowania na wariata trzecio-, a nawet czwartorzędne znaczenie – ziemia rozszarpuje wszystko w drebiezgi nie uruchamiając zbyt wiele „g” w pionie. Liczy się prędkość w poziomie i masa, czyli energia kinetyczna, która powoduje, że ziemia bezlitośnie ją odbiera od samolotu skrawając przy pomocy drzew, krzaków, kamieni, garbów i wybojów oraz oderwanych części konstrukcji, z kadłuba blachy, wsporniki, podłogi, fotele razem z ludźmi, wszystko, co pozwala wyhamować obiekt.

    Całe zawiadomienie jest dowodem na niekompetencję profesora w sprawach techniki lotniczej oraz rażące nieposzanowanie reguł wnioskowania.

    Pzdr, TJ

  232. Szanowny Nemerze!

    Rzeczywiście często piszę świadomie, a często nieświadomie, niejasno.
    Na chwilę odskoczę od bloga. Po głowie i po uszach chodzi mi początek polskiego tekstu „Mistrza i Małgorzaty”. Według tu i teraz mojej pamięci tłumaczem na język polski był Witold Dąbrowski. Póżniej tlumaczenia dokonał Andrzej Drawicz. Wracam do Dąbrowskiego. Piłat schodzi po schodach z zapachem róży. Tak objawia się jego migrena. Aż do słów mniej więcej brzbiących „do mnie się mówi namiestniku” (raczej jego asysten z batem) rytm słów tego początku powieści brzmi dzisiaj jak nieusuwalna cząstka mojej kultury.
    Nie ogłady. Kultury. Podobnie jako podstawowy aksjomat brzmią słowa chyba Gałczyńskiego. Nie wierność pamięci nazwiska mi tu chodzi. Nie o dokładność cytatu. A o zapadającą w serce i w pamięć treść:
    — Spotkał ją na ulicy. Podszedł i powiedział: znam Ciebie i Twoje klatki pełne ptaków! —

    Zajrzyjcie do polskiej wersji w tłumaczeniu Dąbrowskiego. W jego słowach słychać rytm zapewne okutych butów sprawiający ból konkretnemu człowiekowi.
    Jest nieświadom. Bóg Narodu Wybranego posyłający Syna na Ziemię nie powiedział mu tego – jest nieświadom, że za chwilę zacznie być najbardziej sławnym Rzymianinem w Europie. Na dwa tysiące lat. Narazie każdy krok po schodach, to udeżenie w glowę. I ten zapach róży. Po salach pałacu niesie się echo jego kroków. Musi zająć się sprawą jakiegoś żydowskiego dziwaka. Nie jest to, żaden rozbójnik. Zawracają mu głowę. Ale Piłat jest delegatem Republiki Rzymskiej. Jest jej urzędnikiem. Musi przyjąć i wysłuchać Jeszuę Ha Nocri.
    I ten rytm polskich słów! Zaledwie kilka zdań. I gra w uszach tak, że nie da się dalej czytać. Muszę odłozyć. Muzyka tych słów jest jak pierwsze takty Toccaty i Fugi, które zapewne potraficie w sobie odruchowo odtworzyć.
    Nie wiem czy to Geniusz natchnął Dąbrowskiego. Nie wiem jak długo pracował nad tymi zdaniami. Ich rytm mi zapadł w pamięć i przejawia mi się w prawie wszystkich wpisach opatrzonych tu nickiem staruszek. Człowiek którego przerosła historia i cywilizacja. Nieświadom, że wymogiem „Do mnie się mówi Namiestniku” tragicznie się ośmiesza. Nie! To nie on się ośmiesza! To świat okazal się za trudny dla jednego człowieka. Wykształconego przedstawiciela – jak się później okaże najważniejszej w historii Europy – wiodącej cywilzacji europejskiej. Za dni parę żądaniem uwolnienia Baltazara przedstawiciele Narodu Wybranego dowiodą, że nie rozumieją posłania Jeszui Ha Nocri. Ale teraz zgodnie z procedurami Republiki Rzymskiej trzeba wysłuchać tego żydowskiego dziwaka.
    Dzisiaj określilibyśmy go oszołomem. Tylko ten przesłaniający wszysto zapach róż.

    Piękny rytm polskiego tłumaczenia pierwszych zdań powieści Bułhakowa jest ciągłym motywem rytmicznym komentarzy jakie tu umieszczam. Gdybym zapomniał o dręczacym Piłata zapachu róż byłbym w swoim odczuciem tragicznie śmiesznym ramolem szwendającym się po blogach tolerancyjnych redaktorów e-Polityki. Po latach, po dniach, po przemyśleniach wiemy co warta jest nasza wypowiedź. Większość ech mych komentarzy z jakimi się tu spotykam jest dla mnie zobowiązaniem. Nie nudzić. Dać oddech. Pozwolić stwierdzić: warto czytać i warto skomentować komentarz. I zawsze zakładam, że piszę dla elity narodu.
    Muszę być skromny. Gdy proszą aby nie głędzić na nieznany temat, nie ględzę.
    Ale mamy wspólną historię.

    Do niej należy rysuneczek z podpisem z dawnej Polityki. Stoi na podium gość przy pulpicie takim jaki ma skrzypek w orkiestrze. Spodnie spadły mu do kostek. I w podpisie: „Podciągnąć, czy podciągnąć?”

    Podciągnij się Szanowny Nemerze! Znasz ten rysunek. Znasz ten dylemat. Ten dylemat był wspólny dla tysięcy z nas zanim zaczeliśmy siwieć. Gdy piszę: „Zaslonić? Prać? Zagadać?” to odwołuję się do Twojej, mojej i naszych tu przyjaciół w blogosferze. Do naszej młodości. Dziś nasze pytania nie muszą być tak zakamuflowane jak wówczas. Możemy rozważać postawę Kraczkowskiego, Kartki z Podróży, naszych kanadyjczyków, Zosieńki, zezowatego. Piszacych z różnym temperamentem, różnym stylem i wygłaszających różne poglądy.
    Ale większość tu piszących daje odpowiedź: „Prać.” To się zmieniło od czasu opublikowania tamtego rysunku Kobylińskiego. Nie wyaśniałem tego, bo cenię Waszą inteligencję i kulturę. Dziękuję, ze spotkawszy trud zrozumienia mnie czytacie mój komentarz ponownie.

    Przepraszam, że nie piszę tak aby było zrozumiałe odrazu. Ja Was poprostu cenię i nie chcę walić łopata. A nikt nie jest doskonały.

    Dziękuję, że pierzecie z Gospodarzem, naszymi współkomentatorami i ze mną.
    Obyśmy nigdy nie odczuwali zapachu róż czytając blogi e-Polityki.

    U Bułhakowa jest taka fraza: „Bracia w literaturze!” na spotkaniu literatów.

    Bracia w blogosferze!
    Wasz elaborujący pozdrawia Was i życzy jasności klawiatury i ekranu!

  233. Wybaczcie udeżenie. Dziury po trmalu, czy tylko pośpiech?
    Mam nadzieje na to drugie, a raczej na więcej samodyscypliny.

  234. To jednak koktaj z emocji i dziur w mózgu.
    Takim łagodny a zamordowałem żart.
    W oryginale: „Przemilczeć, czy podciągnąć.”

    Muszę się mocno wziąć za siebie. Zaczynam zabijać mimowolnie.

  235. Inteligent z Żoliborza powiedział- oszczyżony- no i ten uśmiech-

    Pozdrawiam blogowiczów

  236. Slawomirski pisze: 2010-11-27 o godz. 18:11

    ** http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8728385,Ambasador_zatail_prace_w_SB__MSZ__Decyzja_w_przyszlym.html **

    L. Kaczynski sprawdzal amasadorow przed podpisaniem ich nominacji, bo wiedzial, ze dyplomacja byla masowo zainfekowana przez SB – na pewno nie skompromitowalby Polski przed calym swiatem, a zwlaszcza w kregach opiniotworczych, dyplomatycznych, naukowych i dziennikarskich. Po tej kompromitacji rozmowy miedzynarodowych dyplomatow beda milkly, gdy zblizy sie polski dyplomata.

    Przypomne, ze Der Spiegel ujawnil w 2003r., ze Polska pomaga USA zakladac podsluchy w ambasadach krajow UE w Warszawie: Der Spiegel (13/2000, str. 180) opublikowal mala notatke Polen/ „Lauschangriff auf die EU”, czyli Polska/ „Szpiegostwo przeciw UE”. Wg tej notatki ambasadorzy UE w Warszawie zloszcza sie, bo sa coraz bardziej i coraz bezczelniej podsluchiwani przez USA. Cytat: „Przedstawiciele UE obawiaja sie ponadto, ze po wstapieniu Polski do UE, najwczesniej w 2003 roku, Waszyngton moglby uzyskac w Warszawie wglad w tajne dokumenty z Brukseli i innych stolic UE”.
    http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-16044537.html

    Pamietajac slawna rozmowe, w ktorej Komorowski skrytykowal sprawdzanie ambsadorow przez Lecha Kaczynskiego, ta, w ktorej padlo to jego slynne zdanie, o tym, ze „prezydent gdzies poleci” i problem z nim sie rozwiaze, i dowiedziawszy sie, ze Komorowski jako jedyny posel glosowal przeciwko rozwiazaniu WSI, od razu pomyslalem, ze wybor Komorowskiego oznacza rehabilitacje zbrodniczej PRL i PZPR oraz naplyw SB do mediow, dyplomacji, wojska, przemyslu zbrojeniowego, itd., wszedzie tam, gdzie mozna pasozytowac na podatniku.

    Oczywiscie Komorowski nie wiedzial, ze podpisal nominacje na ambasadora kadrowemu SBkowi.

    Ale to oczywiscie PiS szkodzi Polsce zagranica, a Kaczynski jest na prochach, jak to powiedzial min. spr. zagr. Sikorski po artykule Kaczynskiego o sytuacji miedzynarodowej w Europie.

  237. Orteq pisze: 2010-11-27 o godz. 19:50

    „Sa naukowcy, inzynierowie oraz inne umysly scisle, ktore podwazaja skutecznosc tej sily. Uwazaja bowiem, ze utracenie jednego skrzydla samolotu, razem z podczepionymi pod nie silnikami odrzutowymi, nie moglo byc przyczyna zderzenia samolotu z ziemia.”

    Pod skrzydlami Tu154 nie ma zadnych silnikow – sa w ogonie samolotu, trzy. Cala panska reszta jest tyle samo warta.

  238. WODNIK53 pisze:
    2010-11-27 o godz. 12:04
    „Trzymam kciuki za Majchrowskiego.”

    Szanowni Wodniku53 i Jasny Gwincie

    Buzek poparł klęczona – http://wybory.onet.pl/samorzadowe-2010/aktualnosci/buzek-poparl-kandydata-na-prezydenta-krakowa,1,3848225,aktualnosc.html

    Łączę się w dezaprobacie, Nemer

  239. Piotr Kraczkowski pisze: 2010-11-27 o godz. 19:23

    Adresowane do wiesiek59:
    „Pan wybaczy, ale nie mam wiecej czasu na tego typu brednie.”

    Ja nie proszony wybaczam. A mógłby Szanowny Pan mieć tego czasu jeszcze mniej?

    Bardzo lubię brednie wiesia. Czytam je z masochistyczną perwrsją i blaskiem w oczach. Zgodnie ze współczesną psychiatrią mój lekarz zalecił mi integrujące życie wśród zdrowych oraz tak samo porąbanych jak wiesiek59.

    A szanowny Pan zakłóca mi kurację. W zaleceniach nie było przewijania.
    Chyba będę musiał zapytać swego psychiatrę czy przewijanie Pana Piotra to objaw powrotu do zdrowia czy klęska programu integracji z niezdiagnozowanymi.

    Bez odzewu.

  240. Gospodarz – ten to ma cierpliwość.
    Nie wiem tylko czy gratulować czy raczej współczuć.
    Do uszu można założyć stopery by likwidować dobiegający hałas , ale jakie założyć okulary by nie przepuszczały głupoty?

  241. Szanowny Panie K.!
    Jak zwykle diabeł leży w szczegółach, przez Pana pomijanych, bo nie pasują do koncepcji. Na temat niepoprawnego zapisu litanii wyrazów „identyfikacyjnych” przed nazwiskiem napisałem wyraźnie – jeśli to on tak napisał, a nie dziennikarz bez autoryzacji wywiadu. Ja bazowałem na określonym materiale z blogu i do niego się ustosunkowałem, faktycznie nieco sarkastycznie w sprawie tytułomanii, ale wywody z fizyki uważam nadal za błędne. Pisze Pan, że osobiście Pan Profesor napisał poprawnie. Chyba nie, bo nie nadaje się od dawna tytułu „prof. zw.”, a profesor miał ów uścisk dłoni w 1997 roku, gdy już taki tytuł raczej nie istniał w ustawie. Jest natomiast stanowisko profesora zwyczajnego, na który wolno zatrudnić obywatela, który uzyskał tytuł naukowy profesora (bez żadnego dodatku) – jedyny aktualnie obowiązujący – odstępstwem od tej reguły są nabyte stare tytuły, uzyskane przed wejściem w życie odpowiedniej ustawy. Posiadacze tych tytułów dobiegają 90-ki i wolałbym, aby się nie przekwalifikowali na starość i zajmowali rosyjskimi brzózkami. Też szczególik, ale potwierdzający, ze Pan Prof. chyba niezbyt dobrze odróżnia subtelności nazewnictwa akademickiego. Jeśli ktoś chce pisać według własnych, wewnętrznych standardów różne bzdury przed nazwiskiem (np. hrabia, pułkownik, Doc. po Prof.) to jego sprawa, ale nie jest to poważne i nie stanowi dla mnie argumentu w dyskusji (choć tytuł szlachecki i stopień wojskowy są wymieniane poprawnie przed nazwiskiem). Sprawa określenia „docent” jest trochę żenująca. Kiedyś był to stopień naukowy, potem nazwa stanowiska. Aktualnie „wymiera” to stanowisko, zachowali je doktorzy bez habilitacji, zatrudnieni w charakterze docentów (kiedyś masowo – tzw. marcowi docenci). Z kolegów „marcowych” nikt nie jest już aktywny zawodowo    (obowiązkowe przejście na emeryturę w wieku 65 lat, a kiedy był ten sławny marzec?). Nie znam tego Pana, pewnie ma Pan rację, że jestem „maluczki” wobec giganta nauki,  nie będę jednak chodził na kolanach przed autorytetem, jeśli jego wywody uważam za niezbyt naukowe. Jeśli prof. D. czuje się obrażony – lub Pan – to przepraszam, tego nie chciałem.
    Podaje Pan przykłady wielkich ludzi, którzy wydłużają maksymalnie przedrostki przed nazwiskami, przypomnę więc cytat z „Recepty Petera”: „Jeśli nawet miliony ludzi mówią głupstwa, to nie przestają być głupstwami”.
    Czy Pan nie zna porzekadła, że „szewc bez butów chodzi”? Najmniej na ustawie o tytule i stopniach naukowych znają się przedstawiciele środowisk akademickich, mało kto wie, jak naprawdę wygląda nazewnictwo według ustawy. Wymyślono nawet swojski termin dla profesorów bez tytułu – „profesor uczelniany”, choć jest to nielogiczne, bo niektórzy profesorowie z tytułem na stanowiskach profesorskich też pracują w uczelniach, choć niekoniecznie – mając tytuł profesora można pracować jako wykidajło w klubie nocnym, jeśli kasa pasuje. Wielokrotnie w mediach pojawiało się pytanie, czy Lech Kaczyński jest tym profesorem, czy nie? Odpowiedź jest prosta! Nie uścisnął własnej rączki, ani poprzednika, więc nie ma tytułu profesora, ale chyba pracował na stanowisku profesora nadzwyczajnego i przypuszczam, że był na bezpłatnym urlopie, gdy zajmował się polityką. Gdyby się nie zabił, to uczelnia przyjęłaby go z całą pewnością na to samo stanowisko po przegranych wyborach, na co się nieco zanosiło, choć uroczystości w Katyniu miały zwiększyć szanse reelekcji. Mógłby szkolić młodzież aż do osiągnięcia wieku 70 lat, bo wtedy automatycznie wygasa zatrudnienie na etacie. „Wybitni” profesorowie sztuczkami przedłużają „byty” intratne, ale nie pozwala ustawa na zatrudnienie na etacie profesora w uczelni państwowej – w prywatnych oszukują, udając, że ich to nie obowiązuje. Na wszelki wypadek zawierają umowy zlecenia lub o dzieło – może ekspertyzy? Czasem zatrudnia się na ułamki etatu (np. 99/100?).

    Problem z wysokościomierzami jest według mnie podstawowym w sprawie katastrofy. Ja analizowałem bardzo uważnie szkic rosyjskiego fachowca w internecie, na którym są naniesione czasy i wysokości podane pilotowi przez nawigatora. Skala wysokości ma 0 na poziomie lotniska i pomiar wysokości powinien być dokonany barycznym przyrządem, i przeliczony poprzez podaną wartość ciśnienia atmosferycznego. Lotnisko nie było w systemie, więc komputer pokładowy nie miał szans na poprawne wyliczenie faktycznej wysokości nad pasem startowym. Wieża kontrolna podała wartość ciśnienia, ale gdzie był umieszczony barometr? Jeśli na wieży to pomyłka o kilkanaście metrów przy lądowaniu we mgle dałaby efekt zbliżony do tego, który tupolew uzyskał obok pasa.

    Na wysokości 100 m dwie osoby (druga niezidentyfikowana) wypowiedziały w odstępstwie 0,1 sekundy : „100 m”. Po tym jest przerwa (około 6 sekund) i nawigator znowu mówił „100 m”, choć samolot opadał  z szybkością około 10 m/s, tzn. znalazł się niżej o 60 m. Nie sądzę, aby były błędy na rysunku, bo MAK i Klichy bardzo łatwo mogą to sprawdzić. Jeśli fakt ten nie zdziwił nawigatora to nie wiem czym takiego człowieka można zaskoczyć. Na pewno nie brzózką. Jeśli spojrzeć na rysunek to widać, że w tym interwale czasowym samolot znalazł się nad stokiem dziury – faktycznie cały czas 100 m nad Ziemią, ale tylko według wysokościomierza radiowego!!! Na barycznym byłby na 40 m. Dalsze odczyty aż poniżej poziomu pasa startowego nawigator oceniał, ale nie mogły to być odczyty z barycznego – chyba, że się popsuł dokładnie w tym momencie, a widoczność zerowa.

    Twierdzi Pan, że MAK pracuje nielegalnie, może to i prawda, nie znam treści umów międzypaństwowych. Jedyna nadzieja narodu jest więc w Zespole Macierewicza, bo działa legalnie na terenie Polski, choć wycieczka  za ocean nie wydaje mi się już taka legalna, najwyżej żałosna.
     

  242. Stasieku 18.18
    Stara i to tak bardzo , ze byc moze orginalna wersja (chyba nawet przedwojenna jak mi sie wydaje . Zwracam uwage na slownictwo ,chyba lodzko-warszawskie)

    Przychodzi baba do piekarza :
    -Prosze kilo chleba.
    -Ciemnego czy jasnego ?
    -Obojetnie to dla slepego .

    Pozdrawiam

  243. „…zaś ataki na Komorowskiego też nie są pozbawione demagogii. ”
    No, uroczy Pan jest: „też nie są pozbawione demagogii. ” – niezłe, niezłe – i Pan chce być być uważany za obiektywnego, nie mijającego się z prawdą obserwatora i komentatora sceny politycznej? Hmmm…
    A co do Kamińskiego:
    „Nie jestem sympatykiem Kamińskiego (od czasu jego pielgrzymki do Pinocheta)”.
    Rozumiem, że do czasu owej pielgrzymki był Pan jego zażartym fanem? :))

  244. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-27 o godz. 19:58

    „Niewielka ilosc ludzi z PZPR, w tym Urban, byla ideowcami, …”

    Jedna drobna uwaga, Urban nigdy NIE BYŁ członkiem PZPR.

  245. Janusz Palikot wystawił dziś 20 trumien pod Belwederem i żądał realizacji obietnicy wyborczej Bronisława Komorowskiego, że jak zostanie prezydentem, to natychmiast zacznie wycofywać polskie wojsko z Afganistanu. Co prawda straciłem już niemal całą sympatię dla p. Palikota, ale akurat w kwestii Afganistanu zgadzam się z nim całkowicie i choć mam wątpliwości, co do motywów nim kierujących, to koniec polskiej misji w Afganistanie jest jak najbardziej pożądany.

    Ja obok tych trumien wystawiłbym także wielki telebim, na którym w kółko puszczałbym np. fragmenty filmu Joshuy Seftela „Wojenny Biznes, War, Inc.” ze świetnymi Johnem Cusakiem i Benem Kingsleyem, a to dlatego, żeby pokazać wszystkim, za co ci żołnierze zginęli i uświadomić prezydentowi Komorowskiemu w jak żałosnym, oszukańczym, barbarzyńskim i właściwie tragikomicznym przedsięwzięciu bierzemy jako kraj udział, tak tragikomicznym, że gdyby nie te miliony pomordowanych i wypędzonych z zimną krwią z domów w Iraku, Afganistanie, Pakistanie, a może wkrótce w obu Koreach, w Chinach i cholera jeszcze wie gdzie, gdyby nie towarzysząca tym agresjom totalna zagłada napadniętych krajów oraz morze cierpienia ich mieszkańców, to głupotę każdego NATOwskiego oficjela, z krajów uczestniczących w tych rzeziach, gigantycznych pogromach, należałoby najnormalniej wyśmiać, wytykając publicznie palcami, jako nieludzkie kreatury niespełna rozumu.

    Dla urozmaicenia puszczałbym także fragmenty filmów Doktryna Szoku na podstawie książki Naomi Klein, czy „Human Resources”, aby była pełna jasność, z kim mamy do czynienia.

    Oczekuję, że na najbliższym posiedzeniu NATO prezydent Komorowski podejdzie do głównodowodzącego Davida i powie mu prosto w twarz bez ogródek tak: „fuck you all!, zabieram naszych żołnierzy do Polski, mój kraj nie będzie dalej wspierał tego powszechnego holocaustu, realizowanego z zimną krwią na sprywatyzowanych przez wasze korporacje barbarzyńskich wojnach dla zysku. Bujaj się i pal cię licho z twoimi szemranymi nadzorcami. Dobrze wiem, że w razie czego i tak się na nas wypniecie, jak zawsze. Amen.” Po czym uda się w kierunku wyjścia uniesioną w górę dłonią zaciśniętą w pięść i wyciągniętym mocno środkowym palcem. Togo właśnie oczekuję.

  246. …“Większość oficerów Legionów Dąbrowskiego służyła po upadku Napoleona w armiach zaborców, dane powszechnie dostępne…”…
    ————-
    jakiś „autorytet” rzucił ten zabójczy argument, a przedstawiciele ludności bezmyślnie powtarzają, słyszałem to już parę razy…

    a więc zapytam: czy to było OK, że bohaterowie napoleońscy po przejściu na ruską służbę zeszmacili się i bez żenady kolaborowali z zaborcą?

    gen. Zajączek gorliwie pilnujący interesów cara (bezwstydnie i bez umiaru, pogrzeb generała został zbojkotowany przez Polaków), generał Rożniecki – oberkapuś, szef carskiej tajnej policji, generał Krasiński zasłużony kolaborant przynoszący wstyd synowi-poecie,

    Paru starych bohaterów napoleońskich m.in. gen. Hauke odmówiło pomocy powstańcom listopadowym i zostało przez nich – zupełnie słusznie – nagrodzonych rozstrzelaniem, a następnie -zupełnie słusznie – Rosjanie uhonorowali ich haniebnym pomnikiem w Warszawie

    dawny bohater napoleoński gen. Skrzynecki niby dowodził powstaniu, ale tak, jakby chciał, żeby upadło, korespondując jak gdyby nigdy nic z carem, w zasadzie kwalifikował się pod sąd polowy

    To niby co ma udowadniać argument o napoleońskich oficerach? bo raczej nie przekonuje mnie, że należy dawać ciała i kolaborować, wręcz przeciwnie

    dobrą reputację i honor bardzo łatwo stracić. Co prawda tow. Jaruzelskiego to nie dotyczy bo honoru w jego postępkach nie widać, a na dobrą reputację zasłużył sobie głównie w Moskwie, a nie tutaj .

  247. Stefan Bratkowski prawde pisze.

    „Jaruzelskiemu i Kiszczakowi zawdzięczamy, że zginęło nas niewiele… Jako społeczeństwo zachowywaliśmy się …nadzwyczaj przytomnie i rozsądnie. Mimo prowokacji … nie podjęliśmy krwawego buntu.”
    alfaomega.webnode.com/products/stefan%20bratkowski%3a%20zamiast%20sw%c4%85du/

    Sa to dywagacje na temat lat 80-81. „Nie podjelismy krwawego buntu”. A jak ten „krwawy bunt” mozna bylo sobie wyobrazic, w militarnie spacyfikowanym na 100% spoleczenstwie? Przeciez ani jeden oficer (procz Kuklinskiego, ale ten zostal przez CIA wczesniej „wyjety” z Polski) nie zadeklarowal gotowosci otworzenia magazynow z bronia na uzytek insurekcji.

    Oj Stefciu, Stefciu. Burczymucho ty jeden. Czy nie czas na jakas reality check?

  248. Orteq pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-11-28 o godz. 06:54
    Stefan Bratkowski prawde pisze.

    “Jaruzelskiemu i Kiszczakowi zawdzięczamy, że zginęło nas niewiele… Jako społeczeństwo zachowywaliśmy się …nadzwyczaj przytomnie i rozsądnie. Mimo prowokacji … nie podjęliśmy krwawego buntu.”
    alfaomega.webnode.com/products/stefan%20bratkowski%3a%20zamiast%20sw%c4%85du/

    Sa to dywagacje na temat lat 80-81. “Nie podjelismy krwawego buntu”. A jak ten “krwawy bunt” mozna bylo sobie wyobrazic, w militarnie spacyfikowanym na 100% spoleczenstwie? Przeciez ani jeden oficer (procz Kuklinskiego, ale ten zostal przez CIA wczesniej “wyjety” z Polski) nie zadeklarowal gotowosci otworzenia magazynow z bronia na uzytek insurekcji.

    Oj Stefciu, Stefciu. Burczymucho ty jeden. Czy nie czas na jakas reality check?

  249. to prawda ze ob.Jerzy Urban nigdy nie byl czlonkiem PZPR. Niemniej jednak byl i jest czlonkiem TPPR. Nadal nie rzucil legitymacji, ale wybaczmy mu. Nikt nie jest doskonaly.

  250. Dzisiejszych oskarżyciel Jaruzelskiego w sporej części nie było w latach 80-81 na świecie. Łatwo rzucać kamieniami, ale nic nie było w historii ( i nie będzie!) jednoznaczne. Łatwość rzucania oskarżeń i wydawania opinii jest tym większa , im mniejszą się za to ponosi odpowiedzialność. Kaczyński J. dosyć sprytnie się w tamtym czasie schował – wypłynął dopiero wiele lat później i zajął się (jakżeby inaczej!) głównie destrukcją. Co do generała – tylko on wie, co spowodowało, że trafił do Berlinga, a nie do Andersa. Przy okazji zapominania: zapominamy też o tym, że to zdrada głównie Roosvelta i (w mniejszym stopniu) Churchila wepchnęła nas w łapy Stalina.Chodząc w Poznaniu po ulicy Roosvelta często myślę o upamiętnianiu. Jaki wybór miał w tamtym czasie frontowy żołnierz? A dalej, cóż poleciało…

  251. Bratkowski może i dobrze pisze, ale po co ostentacyjnie zapraszać generała?, ma chłop swoje lata, przeszłość taką jaką ma – Komorowski coraz bardziej się kompromituje w moich oczach.

  252. Orteq
    Moim zdaniem, Bratkowski prawdę napisał…..
    http://alfaomega.webnode.com/products/stefan%20bratkowski%3a%20zamiast%20swądu/

    Najładniejszy jest ten fragment:
    „Wiedzieliśmy też, co Breżniew powiedział Kani, a w grudniu 1980 r. pułkownik ze sztabu Kulikowa, który przyszedł do SDP, by ze mną porozmawiać, wyłożył mi prostą receptę: „Tri tisiczy rozstrielat’, a drugim pakupit’ patiefony”. Rozlew krwi byłby nieuchronny. I zamierzony… Pytał mnie o Jaruzelskiego i Kiszczaka; powiedziałem, że to szanowani wojskowi, na co usłyszałem – „a u nas gawariat’, szto eto Wallenrody…”

    Więc jak to było? Ilu „Katonów” żyje dzięki Generałowi?

  253. Może zresztą problem leży w psychologii naszych Katonów w kieszonkowym wydaniu?
    Wolność została im DANA a nie wywalczona? Nie uświęcona krwią tysięcy?
    Ot, po prostu zmieniła się geopolityka…….

    W sumie, obrzydliwe dla mnie jest szczucie przez pewną opcję polaków na polaków. A PO dzielnie sekundowało temu przez długi czas…..
    Z perspektywy Katonów rodzimego chowu, działalność IPN jest słuszna, retuszowanie historii godne Ministerstwa Prawdy, czy Miłości z Orwella…..

  254. Po długiej przerwie słuchalem tylko do godziny 9.39 tygodnia u Moniki Olejnik w radio ZET .
    Wyłączyłem , to wstyd ,by opozycja (Pluszczak .Błaszczak ?) i inni z strefy władzy zajmowali się z lubością pograniczem spraw ważnych .
    Wyżej dwukrotnie popisuje sie wpisem @Orteg ,czy jesteś tym któremu na blogu – Waldemar Kuczynski daje szlaban ?!
    Jeśli tak, to @Ortegu ,(oczywiście nie wiem jakie masz osiagniecia w swoim życiu -może podobne jak Stefan Bratkowski ? ) , dla mnie Stefan Bratkowski był poszukiwanym piszacym dziennikarzem w latach 1980/81 i nazywanie go Stefciem Burczymuchą dowodzi Twojej słabości ,dużej Twojej słabości.
    @Ortegu ,naprawde żałujesz , że nie bylo Polskiej Bitki w latach 1980/1982 , wygląda iż żałujsz , że nie było SPAWDZIANU ?!

  255. Kleofas pisze:
    „Hulaj dusza piekla nie ma, twierdzi Głos Ludu i na co mu przyszlo?” Nie wiem, kogo Kleofas ma na myśli, ale ja przypadkiem w piekło faktycznie nie wierzę. Co najwyżej w polskie piekiełko.

  256. No cóż, panie Stychowski. Faktycznie ktoś tu się wyrzygał. Proszę sprzątnąć te wymiociny i w przyszłości rzygać do ubikacji, a nie w komentarzach do blogu.

  257. rasmus pisze:
    2010-11-28 o godz. 01:48

    Wiesz może kiedy powstała idea państw narodowych?
    Przedtem obowiązywała idea lojalności wobec WŁADCY…..
    A tak na marginesie, z czego panowie oficerowie mieli żyć?

    Mickiewicz, Słowacki, Sienkiewicz, namieszali nieco w głowie?
    Królów narodowości polskiej mieliśmy raptem dwóch? Testu IPN zresztą by nie przeszli, żony obcej narodowości, o dziadkach nie wspominając……

  258. Zdziwiona, serdecznie pozdrawiam i dzieki za reakcje. Oczywiscie chcialem podac link gdzie wypowiedz prof. Dakowskiego jest na bardziej eksponowanym miejscu niz w tamtym linku co zamiescilem wczesniej. Z tym tylko ze tych linkow w temacie bylo tak duzo, ze skopiowalem nie ten, ktory chcialem. I tu sie troche niektorym pokrecilo, co kto napisal i jak sie podpisal, stad nieco zamieszania w dyskusji. Ale mysle, ze to zamieszanie bylo celowo wywolane, bo ktos z wyksztalceniem akademickim musi wiedziec, ze profesor zwyczajny musi miec habilitacje. Oczywiscie profesor podpisal sie normalnie i prawidlowo. Dodam jeszcze uwage ze sposob podawania swoich tytulow jest stosowany w zaleznosci od okolicznosci i celu, wiec uwagi dyskutanta podajacego sie za akademika nie sa zbyt adekwatne do sytuacji i nie maja zadnych wartosci merytorycznych. Dyskutant jeszcze nie zdazyl sie przyzwyczaic, ze nie zyjemy w czasach PRLu, i sposob uzywania nabytych przez siebie dobr, w tym tytulow czy podpisywania sie nie jest scisle reglamentowany, przy czym pismo nie bylo przeznaczone do funkcjonowania w kregach uczelnianych.

    Tutaj podaje link do strony prof. Dakowskiego. Teraz juz tak wybralem, ze wpadniecie tam na ciekawy temat. Bardzo dowcipnie tam, super fajne fraszki, dowcipy i zartobliwe sformulowania, wiec polecam to szczegolnie Zdziwionej, bo pisala, ze lubi humor:)))

    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=2633&Itemid=110

    Skopiowalem pare zarcikow ze stronki profesora.

    Rodzinne rozmowy o ewolucji:
    Syn: Tatusiu, podobno odkryto nowy gatunek jelenia.
    Tatuś: Tak synu, nazywa się Statystyczny demokratyczny wyborca

    O kolejnych reformach państwa:
    Baca na drzewie piłuje gałęź, na której siedzi.
    Turysta: -Baco, spadniecie! -Ni, nie spadnę
    Baca piłował, piłował, aż spadł. Pozbierawszy się popatrzył za znikającym turystą i wielce zdziwiony rzekł: Prorok jaki, cy co?

    Misjonarz w Afryce zobaczył szykującego się do skoku lwa. Ależ jak możesz, to niechrześcijańskie! wykrzyknął biedak. Lew skruszony padł na kolana i powiedział: Benedic Domine nos et haec Tua dona quae de Tua largitate sumus sumpturi…

    Przedwojenne: W pociągu: Dziedzic widzi, jak biedny Żyd zjada główki od śledzi z papierka.
    -Ty, Icek, dlaczego ty zjadasz to świństwo? – Nu, widzi dziedzic, to dobrze wpływa na mózg, na inteligencję. – A, to sprzedaj mi kilka.. – Dobrze, po złotówce za główkę..
    Dziedzic krzywiąc się je i mówi: – Icek, no, ale przecież kilo śledzi kosztuje dziesięć groszy.
    NU, widzi dziedzic, już działa…

    Z Kraju Zwycięskiego Komunizmu:
    Śledczy: Wiek? odpowiedź: 32. No, to starczy.
    [sliedowatiel’: – Wozrast? – 32. – Nu i chwatit]

  259. Trzecia rodzaj prawdy wg. ks. Tischnera:

    ….Niewielka ilosc ludzi z PZPR, w tym Urban,….
    *
    Jerzu Urban –….Do 1990 pozostawał bezpartyjny. W 1989 złożył podanie o przyjęcie do PZPR, ale podania tego nie zdążono rozpatrzyć przed rozwiązaniem tej partii[4]
    *

  260. Niedziela , świeżutki śnieg za oknem a na nim znaki .
    Jeśli chodzi o Żolibórz / coś o tym pisałem/ to należy odróżnić ten przedwojenny od tego z wojny polsko-polskiej i okolic.Wydawało mi się że zwiężle ale jasno określiłem sympatie.
    Często jednak niewłaściwe przymiotniki łączy się z rzeczownikami.
    Dziś zastanawiałbym się czy lepiej brzmi żoliborski inteligent czy żoliborski menel / bez obrazy żoliborzan/.
    Bracia w blogoswerze – HIT- tylko czy Dziwisz to też nasz brat?
    Miałem księdza w rodzinie ,był Prowincjałem, zaliczył Rawicz ZA SZOPKĘ
    po stanie wojennym ale to był porządny ksiądz.Brak mi teraz z Nim rozmów. Na pewno nie namawiał by mnie do odmawiania LITANII WAWELSKIEJ.
    Przewijanie blogów ma również dobrą stronę jak każdy wysiłek fizyczny
    wspomaga akcję serca ,i oczyszcza umysł od złogów.Więc dzieki . . .
    możemy przewijać , podobno to co nas nie zabije to nas wzmocni – tak jak działają szczepionki.
    No i tak przy niedzieli – jak sądzicie kiedy powstanie następna litania np MAJĄTKOWA i do kogo będzie kierowana , refren to ja już znam , będzie brzmiał ZAPOMNIJ NAM PANIE.
    Pozdrowienia dla niedzielnych spacerowiczów za to że samochody zostawili w garażu.

  261. Z Francji mailem dostałam:

    „We Francji notuje sie w ostatnim roku znaczny wzrost eksmisji w wyniku kryzysu sytemu.

    Wedlug danych „Reseau Stop aux expulsions de logement” , w roku 2009, liczba eksmisji sie podwoila w ciagu dziesieciu lat :

    – Bylo 10 000 eskmisji w roku 2009

    – 500 00 rodzin wynajmujacych nie bylo w stanie placic swojego czynszu

    – 70 000 rodzin wlascicieli nie bylo w stanie zaplacic swoich rat dlugow mieszkaniowych

    – 1,8 milion rodzin mialy yklopoty z regularnego zaplacenia czynszu badz rat

    – powyzej 100 000 rodzin anulowano kontraktu z powodu nie placenia czynszu.

    – …A 60 000 rodzin tylko dostaly pomoc Funduszy solidarnosci na rzecz mieszkania ktory zostal zalozony w 2006 r. zeby „ostatecznie rozwiazac” problem bezdomnosci i eksmisji. w ramach ustawy (bardzo czesciowo zrealizowanej) „Prawo do opozycji w celu zamieszkania”…stad wniosek : Kapitalizm w swej historii znal tylko jedna udana operacje „ostatecznego rozwiazania” …ludobojstwo Zydow-proletariuszy w czasie Drugiej Wojny swiatowej (przy ocaleniu wiekszosci burzujow) …Wszystkie inne „ostateczne rozwiazania” mu sie nie udaly.

    Takie sa wiec realia bogatego kraju zachodniego gdzie dochody pare bankierow wystarczylyby, wedlug obliczen ekonomistow, zeby „ostatecznie rozwiazac” wszystkie podstawowe problemy zwiazane z bieda, nie tylko mieszkaniowe …I na skale swiatowa jest podobnie skoro 3, slowem trzy, najbogatsze fortuny swiata sa rowne dochodow narodowoych 60-iu najbiedniejszych panstw. Wiec system pajeczyny wyzysku potwora musi byc obalony !

    Francja, jak inne kraje UE i Zachodu stala sie juz kolejna republike bananowa … a juz coraz bardziej bez bananowej mlodziezy „

  262. wiesiek59 pisze: 2010-11-28 o godz. 10:36

    „Wiesz może kiedy powstała idea państw narodowych?
    Przedtem obowiązywała idea lojalności wobec WŁADCY…..
    A tak na marginesie, z czego panowie oficerowie mieli żyć?

    Mickiewicz, Słowacki, Sienkiewicz, namieszali nieco w głowie?
    Królów narodowości polskiej mieliśmy raptem dwóch? Testu IPN zresztą by nie przeszli, żony obcej narodowości, o dziadkach nie wspominając……”

    Na tym wlasnie polega klopot z ta pseudolewica z SLD – oni wyobrazaja sobie, ze skoro w przeszlosci Polska istniala jako panstwo feudalne, to ich PRL, jako proba wskrzeszenia feudalizmu, nie powinna budzic zastrzezen. Tak prowizorycznie nazwalem to wyzej „charakterem zlodziejskim”, ale to oczywiscie uproszczenie. To nie jest tez homo sovieticus, bo ten obejmuje postawy poddanych panow feudalnych z PZPR, sami panowie feudalowie sa dla modernizacji nie mniej grozni, z reguly nawet nie rozumieja swej szkodliwej dla demokracji i modernizacji innosci.

    Ta innosc nalezaloby dokladniej zdefiniowac, jakos dokladniej okreslic – ja na to wskazalem tylko tak intuicyjnie. Problem jest olbrzymi, bo ta pasozytnicza innosc, ktorej dominujaca cecha jest przekonanie, ze Boga nie ma, a wobec tego najwazniejszym w zyciu, dla kazdego, jest zdobywanie dobr materialnych: przez czlonkowstwo w PZPR kiedys, a teraz jak popadnie, ale do podatkow ciagnie ich jak cme do swiatla. Albo – w przypadku zawodowych konspiratorow z SB i WSI i politykow – nawet do mafii.

  263. Dowcipy profesora Dakowskiego sa PRZERAZAJACE !
    Mojego pradziadka wyrzuciliby na pysk z dyhlizansu za równie stare i idiotyczne teksty.
    Ja sam znam je wszystkie jeszcze z przedszkola.
    Nie dziwie sie w tej sytuacji, iz poziom wykladu profesora z fizyki samolotowo – wypadkowej jest tak żenujący !
    Przypomina mi on zasłuzonego profesora Politechniki Warszawskiej pana Maryniaka.
    Otóz ten specjalista od aerodynamiki tłumacząc sukcesy Malysza poslugiwal sie CAłY CZAS sylwetka skoczka skaczacego w stylu z przed 50 lat, bo nie wiedzial że teraz sie skacze w stylu V, który całkiwicie zmienia aerodynamike i siłe nośna !

  264. wiesiek59 (2010-11-28 o godz. 09:37)

    „Moim zdaniem, Bratkowski prawdę napisał…..”

    Moim tez. Smieszna mi sie tylko wydala ta jego dobra wola i wspanialomyslnosc: „Mimo prowokacji … nie podjęliśmy krwawego buntu.”
    Bo przeciez zaraz po tym napisal: „Bez rakiet i dział ten totalitarny reżim nie był do obalenia.”

    A tak w ogole to sie pogubilem. Byl Bratkowski na liscie owych trzech tysiecy do razstrielat’ czy nie byl? Tak pewnie staje w szeregu z „my”, ze mu chyba juz zapomniano nieinternowanie. Bo Prezesowi nie zapomniano..

    Eh, historia. One damn thing after another.

  265. Teresa Stachurska pisze: 2010-11-28 o godz. 13:22

    „Z Francji mailem dostałam: “We Francji notuje sie w ostatnim roku znaczny wzrost eksmisji w wyniku kryzysu sytemu.”

    Francja ma ponad 50 mln mieszkancow, bezdomnosc 100.000 nie jest wynikiem, ktory uznawanoby za stan normalny, co uzasadnialoby lewice. Przeciwnie, panuje przekonanie, ze Francja ma ogolnie klopoty z modernizacja, zostaje coraz bardziej z tylu i wyraza sie to min. w bezdomnosci. Rzadzacy maja strach, ze nieumiejetne likwidowanie bezdomnosci w obecnej sytuacji tylko ja powiekszy.

    Czy do tego potrzeba Lewicy? Oczywiscie, ze nie, wystarcza demokraci. Mozna to ujac tak, ze lewica jest juz wszedzie, tkwi w demokracji. Powolujac sie na demokracje, wskazujac, ze bezdomnosc jest druga strona medalu, ktorego pierwsza strona jest bardzo niska innowacyjnosc Francji, mozna bezdomnosc zlikwidowac latwiej, niz tracac czas na pseudo-lewice, ktora potrzebna jest tylko jej politykom.

    Jesli jednak we Francji bezdomnosc nalezy i mozna zlikwidowac tylko modernizacja spoleczenstwa, szkolnictwa itp., we Francji, to tym bardziej w Polsce nalezy konsekwentnie zobowiazac panstwo do pokrywania kosztow mieszkan zastepczych lub hoteli dla bezdomnych. To kosztuje i wymusi lepsze rozwiazania.

    Co do bogactw miliarderow – to niepokojace jako mozliwosc zafalszowania demokracji wlasnoscia mediow. Wlasnosc jest jednak tak naprawde metoda zapewniania, ze zle idee w gospodarce nie beda sztucznie utrzymywane przy zyciu podatkami, lecz, ze zostana zastapione przez nowe. To porzadane. Demokraci moga opodatkowac wlasnosc jak chca, rozwiazanie lezy wiec w demokracji, we wskazywaniu na niedostatki w ksztalceniu, na przyklad Finnlandii lub Japonii, gdzie 70% ludzi ma wyzsze wyksztalcenie, na koniecznosc badan naukowych, badan kosmosu, potrzebe zdrowych finansow panstwa itd. jako srodkow ochrony godnosci ludzkiej.

    SLD w tym tylko przeszkadza.
    antonius pisze: 2010-11-27 o godz. 12:45
    O profesorze Dakowskim, przykladnym demokracie, ktoremu zarzuca, ze inni ludzie (nie sam Dakowski) niepoprawnie pisza jego tytul naukowy:
    **Już sam zapis tytułowy świadczy o tym, że jest to człowiek niepoważny i na tym chyba można by zakończyć, (…) Łączenie stanowiska z tytułem tak jak wyżej, jest idiotyzmem, albo przerostem miłości do wszystkich stanowisk i funkcji pełnionych do końca życia, tak jak te dziesiątki „panów premierów” itp. w TV**
    To np. Kwasniewski tak kocha swoj byly tytul prezydenta, ze umiescil go dla odwiedzajacych go, na zewnatrz biurka:
    http://www.fakt.pl/m/Repozytorium.Obiekt.aspx/-650/-550/faktonline/634263793692582230.JPG
    Typowy okaz pana feudalnego z PZPR, przynajmniej przyczynia sie do lagodzenia bezdomnosci, bo buduje przy swym palacu domek dla sluzby.

    Gdyby wszyscy czlonkowie SLD przeniesli sie do PiS, to z zaoszczedzonych pieniedzy mozna by zlikwidowac polska bezdomnosc, a straciliby tylko politycy SLD. Deklarowane cele SLD mozna zrealizowac lepiej i szybciej w PiS. Oczywiscie poza pomyslami ateizacji Polakow. Ale jesli ktos mowi, ze lepiej by Polacy byli ateistami, niz by zlikwidowano bezdomnosc, to nie trzeba tu nic dodawac.

  266. Waldemar (2010-11-28 o godz. 10:04)

    „@Orteg ,czy jesteś tym któremu na blogu – Waldemar Kuczynski daje szlaban ?!” Jeśli tak, to @Ortegu …naprawde żałujesz , że nie bylo Polskiej Bitki w latach 1980/1982 , wygląda iż żałujsz , że nie było SPAWDZIANU ?!”

    Tak i nie.
    Tak, bo jestem tym wybanowanym. Nie, bo nie wybanowano mnie za moje zalowanie, ze nie bylo SPRAWDZIANU. Ja nigdy nie zalowalem tego, ze do „sprawdzianu” nie dopuszczono.

    Mnie wybanowano, wyglada na to, za to, ze nazwalem Pana Ministra lobuzem. Ot i cala moja bohaterszczyzna. Oraz caly antydemokratyczny zamordyzm WK. O glupoty caly czas szlo i o nic wiecej. A w ogole to juz prawie zapomnialem o tej bzdurze.

    Ciesze sie jednak z tego, ze ty pamietasz. Zajrzyj na blog p. ministra jak najszybciej, jesli chcesz sprawdzic czy pisze prawde. Bo jeszcze chyba nie pousuwal on moich „nielegalnych” wstawek wyjasniajacych. Tych, juz po wybanowaniu pomieszczonych. Albowiem sforsowalem, na moment, szlaban. Szczelny dosyc byl, ale jakos udalo sie przedrzec. No bo czego sie nie robi dla najwyzszych celow.

  267. Cytat z blogu Waldemara Kuczyńskiego;
    „UWAGA – Orteg ze swoimi avatarami jeśli się przedrze przez blokadę zostanie niezwłocznie usunięty po moim powrocie. Podobnie jak kranadha, który mnie znudził.”

  268. Jesli zas o Bratkowskiego chodzi.

    Przyznaje sie, ze moja bohaterszczyzna jest troche mniejsza niz ta Stefka. Bo on burczymucha byl prawdziwym. Bzykal, uprzykrzeniec, do uszu wladz wczesnie, jeszcze przed Polskim Papiezem, i nad stolem. Ani do podziemia ani do internatu nie musial wtedy schodzic. Inni schodzili bo musieli. Ale on nie musial. Przez to jego wczesne zaslugi w procesie demontazu peerelu sa jeszcze wieksze niz Gospodarza tego blogu.

  269. Taka jeszcze uwaga Bratkowskiego zasluguje na odnotowanie:

    „Nikt generałów nie winduje na pomnik. Od 10 lat – przesiadują raczej na ławie oskarżonych. Co nadal uważam za niehonorowe z naszej strony.”

    Znowu to odwazne, wrecz uzurpatorskie „my”. Nawet pewnie nie zdajac sobie z tego sprawy, ze podlacza sie tym „my” rowniez pod JK. Oraz pod najwyzszego w panstwie straznika prawa za czasow 2-letnich rzadow PiS-u, Zbigniewa Ziobre. Wtedy dopiero prawo poszlo na strone sprawiedliwosci! Nie wiem tylko jak bylo z „niehonorowo”.

    My, waadza. My, sedziowie. Honorowi albo – nie. Gdzie w tym „panstwo prawa”? Gdzie niezawislosc sadow?

    Takie to kwiatki sie zdarzaja ludziom. Nawet tym z niekiepskimi zyciorysami.

  270. zezowaty pisze:
    2010-11-28 o godz. 12:50
    „…był Prowincjałem, zaliczył Rawicz ZA SZOPKĘ
    po stanie wojennym ale to był porządny ksiądz.”

    Bardzo cenię ludzi oszczędnych ale aż tak oszczędne gospodarowanie prawdą jest po prostu wielce przesadne.

    Takich pierdół, że jakikolwiek ksiądz nie mówiąc już o zakonnym prowincjale zaliczył pobyt w Zakładzie Karnym w Rawiczu za wystawienie choćby najbardziej upolitycznionej szopki po stanie wojennym to nawet Michał Piekarski herbu Topór by nie wymyślił.

    Nemer

  271. # wiesiek59 pisze: 2010-11-28 o godz. 10:36
    =====================

    >>>Królów narodowości polskiej mieliśmy raptem dwóch? Testu IPN zresztą by nie przeszli, żony obcej narodowości, o dziadkach nie wspominają…>>>

    … a nawet pieniadze brali od obcych dworow, cale zycie ( Sobieski ). Agent wplywu…?

    rasmus pisze: 2010-11-28 o godz. 01:48
    ( a takze inni na blogach w publikacjach i w ogole calej Polsce…)
    =========================

    Z cyklu: Gry I Zabawy Ludu Polskiego.

    Gen. Anders kariere robil w rosyjskiej Armii; w ktoryms momencie musial skladac przysiege na wiernosc Carowi. Nie zweryfikowany, nie zderusyfikowany, co za karygodne przeoczenie…
    Nie przeszkodzilo mu to byc dobrym generalem i polskim patriota.

    „Znaczy Kapitan” Stankiewicz i tuziny jego kolegow z rosyjskiej marynarki; tworcy polskiej marynarki. Nie zweryfikowani….

    Adm.adm Unrug i Stayer z marynarki niemieckiej, poddani cesarza Wilusia.
    Nie zweryfikowani… Oni nawet Polakami nie byli, tylko Niemcami; Polsce zasluzyli sie dobrze.

    Gen Rozwadowski ( od cudu nad Wisla ), gen z austriackiej armii. przysiegal na wiernosc zaborcy Franzowi Jozefowi. Takoz Gen. Haller i wielu innych. Nie zweryfikowani…

    Jozef Pilsudski; raporty pisal do pruskiej SB… Agent…? TW…? Donosil…? Nie zweryfikowany.

    Ze tez nikomu nie wpadlo do glowy IPN zalozyc w 1918 roku. Tradycja by byla…Ale bylby bal….

    I oto pytanie scisle teoretyczne…
    Dlaczego wiec teraz Jaruzelski i Kiszczak nie moga byc dobrymi polskimi generalami i patriotami…?

    …juz nawet wstyd wspomniec, ze Polski bohater narodowy i patriota powstania antyrosyjskiego, pare lat wczesniej takie samo powstanie tlumil na Wegrzech, w sluzbie, a, jakze, cara Wszechrosji…

    (powyzsze przytaczane z niczego czyli z glowy. Prosze sie nie czepiac, jesli pomylilem jakis szczegol…)
    Georges53.

  272. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ Sceptyk
    2010-11-28 o godz. 10:31 pisze:

    „No cóż, panie Stychowski. Faktycznie ktoś tu“

    Domyslam sie, ze torsje u Matki Kurku, note bene gdzies zrozumiale, bo logocznie puszczony „wpis” http://www.kontrowersje.net/tresc/nie_jestem_w_stanie_dokonczyc_tekstu_musze_sie_wyrzygac ochlapal mankiety w nowyn wdzianku-garniturze.
    Na ja – dlaczego ja? – mi nie (?)

    Post Christum
    Uderz w stol – a nuz sie odezwie (?)

  273. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-11-27 o godz. 19:43
    ——————————–

    Szanowny Panie Kraczkowski,

    pozostaję przy swoim. Odetchnę, kiedy pojawi się pierwsze pokolenie, które będzie wsydziło się za to, że doprowadziło kraj nad przepaść, i trzeba było ratować się wyjątrkowo lichwiarskim „kredytem ostatniej szansy od Losu” w postaci powstania…
    Oceny wydarzeń historycznych, dokonywane w całym społeczeństwie, zawsze będą niekończącą się historią. Rozmowy pomiędzy dwoma osoami, a nawet solowe z samym sobą, mogą doprowadzuić do konkretnych konkuzji, które nawet gdyby były genialne, i tak nie będą miały dla społeczeństwa większej wartości. W# moim rozumieniu, moja rozmowa z Panem, to ten drugi przypadek, więc argumentacje natury ogólnej typu:”Historycy i obywatele spieraja sie o przeszlosc w kazdym kraju w nieskonczonosc…”, mogą w takim przypadku yć mało kompatyilne…
    Jeśli chodzi o definicję „wojny polsko-polskiej”, łatwo ją znaleźć w przekonywującej formie, przypominając soie, że do niedawna brzmiała ona „polskie piekło”, a to określenie, ma już dookreślenia , ze wszyskich możliwych kierunków. Kwintesencją „wojny polsko-polskiej”może być „Modlitwa Polaka” z filmu Marka Koterskiego -„Dzień świra”…

    Pozdrawiam,Sebastian

  274. Piotr Kraczkowski (2010-11-27 o godz. 22:25)

    „Pod skrzydlami Tu154 nie ma zadnych silnikow – sa w ogonie samolotu, trzy. Cala panska reszta jest tyle samo warta.”

    Ten zywemu nie przepusci. Przylapal mnie jak neptka najgorszego. Bo ja zasugerowalem sie powszechnym rozumieniem naszym, ze Ruskie to wszystko z Amerykanow pozzynali.

    Szczegolnie ten Tupolew. I ojciec i syn zreszta. Projektowali te swoje latajace trumny i projektowali. Mysmy precz powtarzali: kopiuja z Beinga, nieudolnie zreszta. A tu okazuje sie, ze oni jednak poprzerabiali troche te amerykanskie projekty. Silniki ze skrzydel zdjeli i do ogona wcisneli. No i mnie o tym nie pisneli.

    Taka wpadka. Rzeczywiscie cala reszta mojej pisaniny do niczego teraz. Ten Tu-154, z trzema sinikami w ogonie, powinien byl sie z ziemi poderwac na komende „odchodzimy”. Bez jednego skrzydla nawet latwiej powinno mu bylo byc.

  275. antonius pisze: 2010-11-28 o godz. 00:19
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=778#comment-185423

    **Jak zwykle diabeł leży w szczegółach, przez Pana pomijanych, bo nie pasują do koncepcji. Na temat niepoprawnego zapisu litanii wyrazów “identyfikacyjnych” przed nazwiskiem napisałem wyraźnie – jeśli to on tak napisał, a nie dziennikarz bez autoryzacji wywiadu. Ja bazowałem na określonym materiale z blogu i do niego się ustosunkowałem, faktycznie nieco sarkastycznie w sprawie tytułomanii, ale wywody z fizyki uważam nadal za błędne.**

    Klamie pan bezczelnie co do oceny panskiej dlugiej na dobra kartke papieru tyrady anonimowych obelg pod adresem prof. Dakowskiego, jak to pokazalem pod:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=778#comment-185384
    W tej tyradzie anonimowych i niczym nie uzasadnionych obelg napisal pan:
    „Zakładam oczywiście, ze sam napisał owe pismo do prokuratury i podpisał. Ob. Pollak podpisał tylko artykuł, pewnie autoryzowany.”
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=778#comment-185347
    Przyjal pan na 100% poprawne zalozenie, chwali sie pan, ze jest pan „emerytowanym naukowcem” – naukowiec jednak sprawdza jak faktycznie wyglada podpis prof. Dakowskiego, a nie obraza go przypisujac mu pisownie Pollaka. Obrazil pan prof. Dakowski majac za jedyne uzasadnienie swoje niechlujstwo. Panskie dalsze dyrdymaly o tytulach naukowych moze pan sobie wsadzic gdzies. Szkoda mi na to czasu. Prosze sie zajac rozwazaniami o tytule magistra panskiego Kwasniewskiego.

    Usiluje poprawiac rosyjskiego superfachowca, ktory wylatal na Tu154 3.000 godzin. W senogramie jest miejsce, gdzie ci wybitni polscy piloci przypominaja sobie, ze przed lotniskiem jest jar, przelatywali nad tym jarem wielokrotnie obserwujac przy tym z koniecznosci zachowanie wysokosciomierzy radiowych i barycznych. Podalem Panu link do
    rosyjskiego specjalisty od Tu154 tu
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=778#comment-185384
    a do rezultatow fachowcow niezaleznych od jawnie oszukujacego rzadu tu: http://passent.blog.polityka.pl/?p=778#comment-185392

    Szoda mi po prostu czasu na zajmowanie sie panskim szerzeniem rzadowej propagandy. Nie podal pan zadnego uzasadnienia, dlaczego uwaza pan, ze Dakowski sie myli. Nie myli sie, a w miare uplywu czasu oszustwa i falszerstwa oficjalnego dochodzenia rzadu i jego rosyjskiego pomocnika MAK, beda demaskowane matematycznie.

    „wycieczka za ocean nie wydaje mi się już taka legalna, najwyżej żałosna.”

    W przypadku katastrofy IL-a z Anna Jantar: **Tego samego dnia do dyrekcji LOT przyszła anonimowa pocztówka: „Znaliście stan techniczny Kopernika i eksploatowaliście go na siłę – a może się uda. Jesteście zwykłymi mordercami”. (…) Na nastroje pracowników LOT najlepiej wpłynęła jednak przekazana informacja, że przyczyny katastrofy zbada „ekipa specjalistów z USA (…) 6 funkcjonariuszy FBI i 8 lekarzy patologów”. Faktycznie, za zgodą kierownictwa PRL 22 marca przybyła do Polski grupa śledcza FBI (…) Po dwóch tygodniach Amerykanie jednak wyjechali, nie dzieląc się z nikim zdobytą wiedzą. Zresztą była to kwestia drugorzędna, bo tak naprawdę wykorzystano ich jako narzędzie, dzięki któremu władze mogły udowodnić pilotom szczere intencje i spacyfikować buntownicze nastroje.**
    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/spoleczenstwo/zatajona-prawda–dlaczego-zginela-anna-jantar,55047,1

    Jak panski PZPR wspolpracowal z wrogiem klasowym USA ws katastrofy lotniczej, to bylo OK, ale gdy polscy poslowie rozmawiaja z poslami sojuszniczych USA, to jest to „zalosne”? Brednia brednie pogania. W 2000r. byla PZPR rzucila sie do nog USA i zaczela im pomagac w zakladaniu podsluchow w ambasadach krajow UE w Warszawie:
    http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-16044537.html , co doprowadzic musialo do obnizenia pomocy UE dla Polski o ok. polowe, miliardy Euro, a teraz lzawe artykuly o polskich bezdomych… Tfu!

    Zaloze sie, ze USA, tak w sprawie tamtych podsluchow jak i pozniej ws tortur na Mazurach w ogole nie chodzilo o zdobycie informacji, lecz o zasianie nieufnosci miedzy Polska a UE, o przeksztalcenie Polski w swego Osla Trojanskiego przeciw Euro i UE. Aby to zamaskowac polskie media nadely nieistniejace zagrozenie ze strony Rosji wykorzystujac glupie odzywki Rosjan i drobne incydenty. Tymczasem w interesie Polski bylo bycie takim sojusznikiem USA jak RFN lub Francja – wtedy USA by o nas zabiegaly i juz dawno znioslyby wizy dla Polakow. Aby zablokowac lustracje i dekomunizacje PZPRowcy poswiecili jednak miliardy pomocy UE i zaszkodzili Polsce w astronomicznym wrecz wymiarze. A dzis uzasadniaja bogacenie sie politykow SLD bezdomnoscia… Demokraci, nie ma co…

  276. absolwent pisze: 2010-11-28 o godz. 14:06

    „Dowcipy profesora Dakowskiego sa PRZERAZAJACE ! (…) Ja sam znam je wszystkie jeszcze z przedszkola.”

    Samodefinicja Absolwenta

  277. Szanowy Gospodarzu!
    Szanowni Bywalcy Na Jego Blogu.

    Coraz częściej przewija się na blogach kwestia metajęzyka.

    Oto fragment artykułu w Wikipedii poświęconego Alfredowi Korzybskiemu.
    „Uzdrowienie języka jako czynnika silnie wpływającego na ludzką aktywność może stać się według semantyki generalnej środkiem naprawy świata.”

    Pamiętam z młodzieńczych lektur tę ciekawostkę. Krytycy określali tę nadzieję jako naiwność. I tak już to chyba pozostanie. KTT w jednej ze swych obszerniejszych publikacji napisał mniej więcej tak: „Nasze widzenie stało się nieodwołalnie filmowe.” To było stwierdzenie świeże pokolenie wcześniej. Gdy oglądam dzisiejszą telewizję, to stwierdzam: ne ma dzisiaj zbiorowej zabawy bez spięć na łączach kabli elektrycznych objawiających się kolorowym miganiem i nie ma z nich udanych relacji telewizyjnych jeśli kamerzysta nie jest pijany. Nie ma pełni człowieczeństwa i być nie może, co wyjaśnia reklama telewizyjna: „Nowośc! Na to jeszcze nie chrowałeś!”

    Naiwna wiara Alfreda Korzybskiego schowałaby się ze wstydu gdyby ją przeciągnąć przez fora opanowane przez młodzież. Takich złóż bluzgów geolodzy języka z pokolenia rodziców Korzybskiego jeszcze wtedy nie odkryli. Narkozytująca się zamieszczonymi na tych forach wpisami Masłowska powiedziałaby: „Zgredzie! Jak to się niegdyś mówiło – nie czaisz bazy. Wybanuj się sam nerdzie!” Wymyśłono inteligencję emocjonalną i asertywność.

    A chamstwo i pobudliwość spowodowane chemicznie przetworzoną kawą szaleje nawet na poważnych blogach. Dla zaspokojenia potrzeby amerykańskich kowbojów biorących udział w europejskiej wojnie wymyślono pylną kawę. Chlust gorącym i jest! A teraz koncerny farmaceutyczne dostarczają tym od proszkowej kofeiny substancję o działaniu: „Nie po to nas matka rodziła abyśmy z kilmolwiek z tych kretynów w jakiejkolwiek idiotycznej sprawie się zgadzali.
    I niech mi żadna świnia nie mówi jak mam działać.” Dzięki temu imperialiści mogą produkować czołgi, a talibowie wieszać siejących mak.

    Korzybski mylił się bo nie miał umowy z żadnym z dzisiejszych dostawców internetu. Ich jescze nie było. Nie brał również Korzybski wpływu klikalności na PKB. Nie tylko koniecznośc opisu języka w języku wyższego rzędu tu się kłania.
    Potrzeba wymyślania coraz nowych przekleństw przełamuje każdą kuracje domową i szpitalną.

    Pozostają jedynie półśrodki. Na przykład: nie kląć przy dzieciach.
    Współczuje wielu komentatorom blogowym i autorom polskich blogów, że nie mogli sobie wybrać lepszych rodziców. Takich, którym Doktor Alfred Korzybski nie byłby potrzebny.

  278. Teresa Stachurska pisze: 2010-11-27 o godz. 21:49

    „Pożytecznym kontrastem była dość jednolita reakcja lewicy na wojnę w Iraku.” http://lewica.pl/?id=22911

    Tak jest, i dlatego Michnik i jego GW popierajac polska napasc na Irak przemilczal, ze polski papiez oraz Kosciol, Ewangelicy poza USA, miesiacami walczyli przeciwko tej rzezi, a idol lewicy Kwasniewski opowiadal Polakom o „kapitalizacji decyzji politycznych” napasci an Irak wbrew polskiej konstytucji.

    Majac przed oczyma, ze CIA, jak ujawnil jej wysoki urzednik Marchetti w sej ksiazce finansowala latami komunistyczne czasopismow USA o nazwie „The Daily Worker” mozna z duzym prawdopodobienstwem przypuszczac, ze SLD i jej media sa w znaczynm stopniu finansowane przez CIA oraz praca spoleczna frajerow. Ze sprawdzonej sadownie ksiazki Marchetti´ego:

    Die CIA unterstützte „… mehrere Jahre lang
    die New Yorker kommunistische Zeitung
    The Daily Worker. … in der Form
    von mehreren tausend vorausbezahlten
    Abonnements… Augenscheinlich hoffte die CIA,
    der amerikanischen Öffentlichkeit durch
    dieses Mittel zu demonstrieren, dass die
    Drohung des Kommunismus in Amerika real war.”
    V. Marchetti, J.D. Marks, „CIA”, D, ´74, auf S.212
    http://www.amazon.com/

    Czy kanclerz Schroeder sam chcial odwiedzic Millera? Tylko nie odmowil, bo chcial sie zorientowac, o co w tym wszystkim w Polsce chodzi – i zapewne juz wiecej nie chce miec z Millerem nic do czynienia.

    Palace dla feudalow z PZPR, Lewica finansowana przez CIA, frajerzy lewicy w internecie i „zalosna” wg SLD podroz poslow PiS do USA… I jeszcze lzawe artykuly o wywolanej przez SLD w Polsce bezdomosci…

    Polska u progu XXI wieku.

  279. Piotr Kraczkowski pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-11-28 o godz. 16:05

    Rozumiem, ze Pollak autoryzowal swoj wlasny arykul, a Dakowski swoje pismo do prokuratury.

  280. Sceptyk pisze:
    2010-11-28 o godz. 10:31

    Szanowny Pan zapomina ze to nie jest blog medyczny.
    Zatrucia pokarmowe tak samo jak umyslowe powinny byc zglaszane do pogotowia.

    Moze moderator wyczysci to co Pan napaskudzil?

    P.S.

    Dzieciom pieluszki miedzy nozki.
    Sceptykowi pieluszki miedzy uszki.

    Slawomirski

  281. Nadal zastanawia mnie moralnosc ambasadora.

    Slawomirski

  282. Piotr Kraczkowski pisze:
    A WIDZIAL PAN NORYMBERGE PRZED II WOJNA SWIATOWA ?
    NIE ?
    NAPRAWADE SZKODA , wspaniale miasto ,piekniejsze niz KRAKOW ,
    to trzeba zrozumiec i potem mowic ,a nie tak opowiadac dyrdymaly
    BO MA SIE OCHOTE !
    Aschloch ! Merci bocour !
    / a swoja droga p. Redaktorze prosze nigdy nie porownywac Stalina, Hitlera ,Sperra do Kaczynskiego b.z.w. Passenta /.
    To juz prawie polska patologia w ostatnim czasie ,SYNDROM ofiary ?
    Te problem tych z DOLU i tych z GORY polega na tym ,ze ci pierwsi
    nie wierza ,ze tamci z gory tez nie wszystko wiedza .
    cytat;
    A w ogole to juz prawie zapomnialem o tej bzdurze.
    ….
    NAPRAWDE ? NIEPRAWDA , NIEPRAWDA nikt z nas nie zapomnial ,
    BO MYSMY COS CHCIELI ,tak bo mysmy cos chcieli;bo mysmy cos
    chcieli i moze nie potrawimy to nazwac ,ale …naprawde to napewno
    nie byla BZDURA.

  283. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-11-28 o godz. 14:44

    ….Ale jesli ktos mowi, ze lepiej by Polacy byli ateistami, niz by zlikwidowano bezdomnosc, to nie trzeba tu nic dodawac.

    …Kraczkowski – niektórzy są Kernami. Ludwikami Jerzymi….Więcej jest Kernów sejmowych. Co do Pańskiej kernowatości – medycyna jeszcze nie poczyniła takich postępów. Ale miło, że Pan jest. Dzięki temu, ja ze swoim IQ 75 …świecę przy Panu jak supernowa. Kondolencje Wdowie po pańskim rozumie. Nie przewijam Pana jak Staruszek – lubię się pośmiać. Kurna – przy Panu nawet Slawomirski jest godzien szlachetczyzny intelektualnej. I, proszę – piszcie, Kraczkowski, uwzględniając polskie znaki diakrytyczne. To naprawdę niewiele jak na krewnego posła Suskiego. Ech, Wy, endogenni patrioci. Że nie wspomnę o barykadach…..

    Kraczkowski precz od łopaty – bo złamiesz.
    Podpisując się imieniem i nazwiskiem – bez szacunku
    Jarek Dziechciarz

    P.S. Wiecie, Kraczkowski, co to – jamszcziurka?

  284. Pocieszne sa dzisiejsze wspominki z czasow minionych. Taki przyklad z jakiegos blogu:

    „W dniach 16-23 1983 odbyła się ..pielgrzymka Papieża do Polski. Opadły gorące emocje, a komuna pokazala twarz nieogolonego ormowca. Partia nie istniała, wojsko błąkalo się bez celu, bez satysfakcji przynależnej zwycięzcy. Na Jasnej Górze spotkalo sie z Papieżem prawie CAŁE młode pokolenie Polaków. Dla każdego w miare bystrego obserwatora było jasne co się stanie za kilka lat ”

    Niby wszystko tak jakby prawda. Ale czy ta najprawdziwsza?

    Mnie jakos czegos w tej „prawdzie” brakuje. Bo ja w niej widze tylko owe opadniete emocje oraz oczekiwanie na cos, co sie gdzies stanie. Moze zreszta stanie sie wlasnie na Jasnej Gorze? Nawet wiadomo, ze za kilka lat sie stanie. Nie wiadomo tylko JAK to sie ma stac.

    I nie dziw, ze nie wiadomo. Bo najmadrzejsi nie wiedzieli! Wspomniany wczesniej prof. Zbigniew Brzezinski az do samego 1989 roku, Roku Cudow, nie wyobrazal sobie, ze w zycie wejdzie nowa doktryna. Doktryna Sinatry. I ze Diabelskie Imperium samo sie zwinie. Bez naszego targania po szczekach. Jak to sie to wszystko SAMO tak stalo?

    Mysle tu o POKOJOWYM zlikwidowaniu nastepnej najwiekszej zmory XX wieku, komunizmu sowieckiego. Piersza zmore, zeby ja odeslac w mroki dziejow, trzeba bylo ubic na smierc. Kosztem wielu milionow poleglych. A tu, nawet nie bylo trzasku czy prasku, a wolnosc nadeszla. Sama! Naprawde?

    Otoz chce niesmialo przypomniec, ze to co sie w Polsce dzialo owszem, bylo wazne w tym procesie. Ale ten proces byl przez KOGOS kierowany , w skali globalnej. Bez tego ogolnego ukierunkowania, nasze wszytkie wczesniejsze zaslugi moglyby wyladowac, przynajmniej na jakis czas, tam, gdzie zawsze ladowaly w historii. Na jej cmentarzu.

  285. Orteq pisze: 2010-11-28 o godz. 15:51

    „Szczegolnie ten Tupolew. I ojciec i syn zreszta. Projektowali te swoje latajace trumny i projektowali. Mysmy precz powtarzali: kopiuja z Beinga, nieudolnie zreszta. A tu okazuje sie, ze oni jednak poprzerabiali troche te amerykanskie projekty. Silniki ze skrzydel zdjeli i do ogona wcisneli.”

    Znowu popisuje sie pan ignorancja – Tu154 faktycznie skopiowal zewnetrzny wyglad Boeinga, oraz umieszczenie trzech silnikow w ogonie. Niektore Boeingi przyjely to rozwiazanie silnikow w ogonie.

    „Ten Tu-154, z trzema sinikami w ogonie, powinien byl sie z ziemi poderwac na komende “odchodzimy”. Bez jednego skrzydla nawet latwiej powinno mu bylo byc.”
    Znowu popisuje sie pan ignorancja – Tu154 nie utracil skrzdla, lecz jego koncowke.

    Ale mam dla pana cos lepszego:
    „W ramach polskiego śledztwa zgromadzono 90 tomów akt i przesłuchano około 400 świadków, a funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu, który był obecny na lotnisku w Smoleńsku rankiem 10 kwietnia prokuratura przesłuchała dopiero 16 listopada. Dlaczego zwlekano tak długo? — Prokuratorzy tak układają sobie pracę, żeby postępowanie prowadzić zgodnie z założeniami, z planem śledztwa — odpowiada płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. — Z punktu widzenia śledztwa termin przesłuchania świadka nie ma znaczenia — dodaje płk Rzepa.”
    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/smolensk–nieznana-relacja-oficera-bor,68588,1

    Płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, klamie. Ten jedyny BORowiec na lotnisku byl, jako specjalista do spraw bezpieczenstwa, wybitnym swiadkiem i jesli, jak prokuratura twierdzi, to moglbyl byc takze zamach, to jej psim obowiazkiem bylo przesluchac tego swiadka natychmiast, jeszcze w kwietniu. Co by bowiem bylo, gdyby ten wybitny swiadek zginal w wypadku lub inaczej wciagu tych siedmiu miesiecy od katastrofy? Jak szef geologow, ktorzy pojechali do Smolenska, lub jacys dziennikarze, ktorzy tam byli? Co jesli ten BORowiec naczyta sie hipotez i zeznan w prasie i te pozniejsze informacje zaczna zacierac, znieksztalcac mu, to co widzial? Co jesli politycy w miedzyczasie wywra na niego wplyw, aby klamal? Dodac trzeba, ze prokuratura nadal nie przesluchalaby tego BORowca z lotniska, gdyby nie powiedzial, ze chce dac wywiad Newsweekowi.

    Wnioski sa paskudne – prokuratura:
    1. To kompletni dyletanci
    2. Prokuratura zaciera przyczyny katastrofy.

    Poniewaz takiego bledu nie popelnilby nikt z blogowiczow, pkt. 1. odpada. Skoro prokuratura sabotuje sledztwo, to w gre wchodza dwa powody:
    A. Usiluje chronic odpowiedzialnych za wypadek.
    B. Wie, ze to byl zamach.

    Za pkt. B przemawia, ze prokuratura celowo nie przeprowadzila w Polsce sekcji zwlok oraz uwaga Dakowskiego, ze upadek nie byl wstanie zrobic z tego samolotu konffeti.

    Coraz bardziej rysuje sie prawdopodobienstwo sabotazu kokpitu, ktory z mgla nie mial nic wspolnego, ktory rozbilby samolot na kazdym lotnisku, a nie zostawiajaca wyraznych sladow bomba detonujaca w momencie upadku miala wzmocnic jego dzialanie. Samoloty rozbijaja sie przy ladowaniu takze bez widocznych powodow, jak ten ciezki transportowiec, ktory dachowal i nawet wybuchl, ale zachowal kadlub w jednym kawalku – to mniej wiecej widzielibysmy w wypadku ladowania na lotnisku zapasowym:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88761,6413534,Samolot_w_ogniu_sekunda_po_sekundzie.html

  286. Amadeusz pisze: 2010-11-28 o godz. 18:38
    „Piotr Kraczkowski pisze: A WIDZIAL PAN NORYMBERGE PRZED II WOJNA SWIATOWA ?”
    Niczego takiego nie pisalem. Takze w dalszej czesci wypowiada sie pan niezbornie i wieloznacznie. Nie wiadomo, o co panu chodzi.

  287. Orteq pisze: 2010-11-28 o godz. 19:44

    „Otoz chce niesmialo przypomniec, ze to co sie w Polsce dzialo owszem, bylo wazne w tym procesie. Ale ten proces byl przez KOGOS kierowany , w skali globalnej. Bez tego ogolnego ukierunkowania, nasze wszytkie wczesniejsze zaslugi moglyby wyladowac, przynajmniej na jakis czas, tam, gdzie zawsze ladowaly w historii. Na jej cmentarzu.”

    Katastrofa kierowal przypadek, czlowiek powstal w wyniku ewolucji, a „ten proces byl przez KOGOS kierowany , w skali globalnej”?

  288. Jacobsky 11-27 19.37

    Jesli w internecie to raczej na caly swiat ? Nieprawdaz ? Prawdaz ?

  289. Ferdynand Wspanialy pisze:
    2010-11-28 o godz. 11:28
    … Oczywiscie chcialem podac link… skopiowalem nie ten, ktory chcialem. I tu sie troche niektorym pokrecilo, co kto napisal i jak sie podpisal… ktos z wyksztalceniem akademickim musi wiedziec, ze profesor zwyczajny musi miec habilitacje. Oczywiscie profesor podpisal sie normalnie i prawidlowo… Dyskutant jeszcze nie zdazyl sie przyzwyczaic, ze nie zyjemy w czasach PRLu, i sposob uzywania nabytych przez siebie dobr, w tym tytulow czy podpisywania sie nie jest scisle reglamentowany, przy czym pismo nie bylo przeznaczone do funkcjonowania w kregach uczelnianych.
    Tutaj podaje link do strony prof. Dakowskiego. Teraz juz tak wybralem, ze wpadniecie tam na ciekawy temat. Bardzo dowcipnie tam, super fajne fraszki, dowcipy i zartobliwe sformulowania, wiec polecam to szczegolnie Zdziwionej, bo pisala, ze lubi humor:)))…
    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=2633&Itemid=110

    Zajrzałem na stronę i znalazłem tylko kilka wątpliwej wartości prawdopodobieństwa odpowiedniej teorii spiskowej, nie lepsze niż o Smoleńsku. (0, 1 lub prawie 0). Fraszek, dowcipów i wesołości nie widziałem. Może znowu niewłaściwy link?

    Problem pisania nazwisk i tytułów nie ma żadnego związku z PRL, są pewne konwenanse, do których można się stosować lub nie. Nie lekceważyłbym niezachowania pewnych form, bo środowiska akademickie są bardzo czułe na takie sprawy. Kiedyś dyskutowałem w Szkle Kontaktowym (mailowo) na ten temat, gdy rozgorzał spór o „profesorowanie” Lecha Kaczyńskiego. Wyjaśniałem, jak sprawa wygląda według obowiązującej ustawy, ale było to rzucenie grochu w ścianę, sprawa wracała jak bumerang. Z prof. Dakowskim jest podobnie. Nie ma już od dłuższego czasu tytułu „prof. zw.”, jest tylko jeden tytuł „prof.”. Są natomiast stanowiska w uczelniach: Prof. nadzw. i prof. zw. Nie ma jednak zwyczaju pisania nazw stanowisk przed nazwiskiem, tam powinny być: Tytuł naukowy, stopień naukowy i wojskowy plus szlacheckie. Stanowisko można podać po nazwisku, jeśli to ma znaczenie dla kogoś, np. na wizytówce. Prof. D. powinien pisać:
    Prof. dr hab. M.D, Profesor zwyczajny (nazwę stanowiska najlepiej pod spodem).
    Lech Kaczyński powinien był pisać: Dr hab. L. K., profesor nadzwyczajny. Takie zapisy są absolutnie jednoznaczne! Nikt nie ma jednak wpływu na to co ktoś o nim pisze, chyba że jest to na drzwiach pokoju służbowego, wtedy można protestować.
    Oddzielnie trzeba potraktować hierarchię kościelną oraz ludzi, którzy nie mają żadnych stopni lub tytułów – tam zwyczajowo może być nazwa stanowiska przed nazwiskiem. Najciekawiej przedstawiała się pewna znajoma w Niemczech: „Hochspannungsingenieurwitwe” (wdowa po inżynierze, który zajmował się wysokimi napięciami).
    W Polsce tytułomania jest niemała, ale to pryszcz w porównaniu z Niemcami lub Austrią. Z moich obserwacji najbardziej zabawny był mój profesor psychologii, który sobie nie wyobrażał, że mógłby się ktoś do niego zwracać inaczej niż „Pan Pułkownik hrabia prof. dr Witold Kruk-Ołpiński”, a tak naprawdę był na prawach starszego wykładowcy (przedtem to się nazywało „zastępca profesora”). Gdy koleżanka pozwoliła sobie zwrócić się do niego per „proszę pana” to ją wyrzucił z zajęć.

    PS
    Cytowane dowcipy są bardzo stare i kiepsko prezentowane, w żydowskim zgubiono nawet puentę! Nie jest to dla mnie zachęta do traktowania innych produktów pisemnych profesora poważniej.

  290. Nemerowi 15.28
    Oszczędne gospodarowanie prawdą to eufemizm ordynarnego kłamstwa.
    Jeśli się Panu zechce sprawdzić moją prawdomówność to radzę zapytać kogoś z Kalisza. Takie miasto ponoć najstarsze w Polsce.
    Żyje tam jeszcze kilkadziesiąt tysięcy ludzi co ta szopkę oglądali , proces był w Lodzi , wyrok zapadł i został wykonany. W Łodzi to ulicę na której mieścił się sąd zamknięto na czas procesu.
    Jeśli chcesz Pan poznać nazwisko to chyba wiesz już aż za dużo i łatwo Ci będzie fakty powiązać.
    Myślę że w przyszłości ogłaszać kogoś kłamcą będzie szanownemu trudniej.

  291. Ps do ps’u. Zapomniałem, że „brać techniczna” czuje, że jest ważniejsza i wydłuża napis o tytuł zawodowy „inz.”

  292. wiesiek59 pisze:

    Wiesz może kiedy powstała idea państw narodowych?
    Przedtem obowiązywała idea lojalności wobec WŁADCY…..
    A tak na marginesie, z czego panowie oficerowie mieli żyć?

    Mickiewicz, Słowacki, Sienkiewicz, namieszali nieco w głowie?
    Królów narodowości polskiej mieliśmy raptem dwóch? Testu IPN zresztą by nie przeszli, żony obcej narodowości, o dziadkach nie wspominając……

    —————————-

    idea państw narodowych to akurat początek XIX w. a w Polsce nawet trochę wcześniej, ze ze względu na szybki upadek monarchii

    tak czy owak wysługiwanie się ruskim nie było w Polsce zupełnie sexy nawet wcześniej, jak nie wierzysz to spytaj tych targowiczan, których ludność zdążyła powiesić właśnie za to… to było nie fair, że tych światłych prekursorów tow, Jaruzelskiego nie powieszono w imię idei państwa narodowego, ech ten uparty polski ciemnogród! nie było tam wieśka59, żeby im Konieczność Dziejową uświadomić…

    na długo przed Mickiewiczem i Sienkiewiczem naród już taki rusofobiczny

    uch rzałko

  293. Wszystko ladnie pieknie – moim zdaniem zaproszenie tego podsadnego w procesie kryminalnym na posiedzenie RBN jest duzym bledem i stanowi porazke w temacie zaufania spolecznego obecnego Prezydenta i nie podobaja mi sie argumenty typu , ze zaproszeni byli wszyscy t.zw.byli, oraz ten argument o internowaniu czy siedzeniu w wiezieniu, to sa argumenty t.zw. naiwniackie. Co poziomu kultury Prezesa w ocenie fryzury p.Kaminskiego nie ma dyskusji chamstwo zawsze wylazi na wierzch to jest nawet gorsze niz owe wychowanie podworkowe, i tyle.
    Z powazaniem

  294. jerzy pisze: 2010-11-29 o godz. 00:53

    „Co poziomu kultury Prezesa w ocenie fryzury p.Kaminskiego nie ma dyskusji chamstwo zawsze wylazi na wierzch to jest nawet gorsze niz owe wychowanie podworkowe, i tyle.”

    Nie widze tam zadnego chamstwa, Kaczynski sie po prostu do tego ogolenia glowy sympatycznie usmiechnal i tyle – nie wartosciowal tej fryzury jako cos negatywnego.

    Glowy gola skinheadzi i bojowkarze, co wywoluje deprecjonujace uwagi w mediach, ale nikomu nie przyjdzie do glowy sie tym w ogole zajmowac.

  295. Szanowni blogowicze, fani redaktora Passenta!
    Po serii niezbyt wybrednych ataków na moją osobę ze strony potentata blogowego, Krzaczkowskiego, postanowiłem usunąć ten blog z listy moich ulubionych, gdyż poczułem to co wielki (mały) człowiek, prezes K. ostatnio – tzn. paskudny „absmak”. Żegnam się więc „ozięble”, ale w sposób z dobrze znanego starego dowcipu z tzw. „niedomówieniami”.
     
    Ferdynand Wspanialy pisze,
     
    2010-11-28 o godz. 11:28
     
    że na stronach prof. Dakowskiego są znakomite dowcipy, fraszki i jest w ogóle wesoło. Podany do tych wesołości link doprowadził mnie do innej teorii spiskowej profesora na temat zamachu na WTC, ale nie było to zbyt wesołe. Może F.W. znowu pomylił link? Cytuje jednak tu dowcipy profesora, które znam od kilkudziesięciu lat. Skoro prof. D. może zaśmiecić internet starymi dowcipami, to i mnie wolno. Opowiem więc dowcip à propos mojego odejścia (w stylu księdza z tego dowcipu). Moderator pewnie usunie ten wpis, to trwa jednak jakiś czas więc może kilka osób zobaczy to co napisałem. Przepraszam z góry za użyte, powszechnie znane wyrazy, które przy opowiadaniu dowcipu w TV bywają „wypikane”.
     
    Dowcip (lata 60-te poprzedniego wieku):
     
    W przedziale pociągu siedzi para młodych studentów, starsza pani, ksiądz i ruski generał. W pewnym momencie student mówi do koleżanki: „Idę zrobić siusiu”, na co starsza pani lekko się skrzywiła. Wtedy generał zwrócił się do młodzieńca: „Ty stiudent? Ty chuj, nie stjiudent! Tu stara bladź sedit, diewoczka niejobannaja, popuszka słucha, a ty siusiu gawarisz?” Ksiądz wstał, wyszedł z przedziału i rzucił na odchodnym: „Ja pierdolę takie towarzystwo!”

  296. zezowaty pisze:
    2010-11-28 o godz. 21:03
    „Nemerowi 15.28
    Oszczędne gospodarowanie prawdą to eufemizm ordynarnego kłamstwa.
    Jeśli się Panu zechce sprawdzić moją prawdomówność to radzę zapytać kogoś z Kalisza.
    Jeśli chcesz Pan poznać nazwisko to chyba wiesz już aż za dużo i łatwo Ci będzie fakty powiązać.
    Myślę że w przyszłości ogłaszać kogoś kłamcą będzie szanownemu trudniej.”

    Szanowny Zezowaty.

    Ja bardzo dobrze wiem o kogo Panu chodzi. Pisząc o oszczędnym gospodarowaniu prawdą a nie o łgarstwie dałem Panu szansę sprostowania i wyjścia z całej sprawy z twarzą dlatego, że niektóre z Pańskich wpisów uznawałem dotąd za takie, które nie wymagają używania rolki w myszce ale swoją agresywną odpowiedzią spowodował Pan, że postawił mnie Pan pod ścianą i nie dał szansy na pozostawienie kwestii w spokoju.

    Jak to mówią: „Sam chciałeś Grzegorzu Dyndało.”

    Ad rem:
    Pisze Pan: ” ..zaliczył Rawicz ZA SZOPKĘ
    po stanie wojennym”

    Po pierwsze, „za szopkę” to zaliczył 1,5 roku w zawieszeniu i nie po stanie wojennym a w stanie wojennym, bo w maju 1983 a stan wojenny zakończył się w lipcu tego roku.

    Po drugie, wyrok bezwzględnej odsiadki (2 miesiące) otrzymał za to, że prowadził nielegalne zbiórki pieniędzy na rzecz represjonowanych w stanie wojennym a nie „za szopkę”;

    Po trzecie, zaliczył kilka tygodni w więzieniu ale nie w Rawiczu tylko w ZK Strzelin

    No i co Drogi Zezowaty, który z nas powinien odszczekiwać co naplótł?

    Pozdrawiam, Nemer

  297. Antoniuszu, zostań !

    szkoda by była
    to forum stale traci … nie przyczyniaj się do tego swoją nieobecnością

    i to jeszcze z tak głupiego powodu ?
    (bez przenośni, dosłownie)

  298. Dziwie sie pamu przedstawiajacemu sie jako Feliks Stychowski ze zamiast prezentowac swoje wlasne poglady stosuje wklejki z portalu ktory stal sie juz tylko miejscem gdzie bluzgi i „walenie pala” sa jedynym wyznacznikiem wiekszosci tam piszacych. Ci, ktorzy maja jakiekolwiek wlasne zdanie odmienne od ” gospodarza” portalu sa obrazani i wyrzucani.Starajmy sie prosze panstwa prezentowac wlasne przemyslenia a nie wynaturzone belkoty sfrustrowanego faceta ktorego nie chca zauwazyc tzw media mainstreamowe. No chyba ze nick Feliks Stychowski to kolejne wcielenie „gospodarza” tych pseudokontrowersji. Jezeli tak nie jest przepraszam pana panie Feliksie ale tylko za te ostatnia sugestie. Co do reszty pozostaje przy swoim. pozdrawiam

css.php