Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

30.11.2010
wtorek

Burza w szklance wody

30 listopada 2010, wtorek,

Każdy kto jest kimś już się wypowiedział w sprawie megaprzecieku Wikileaks. Czas na uwagi marudera. Dla mnie najważniejsza nie jest treść ujawnionych dotychczas dokumentów, ale sam fakt, że możliwe było ich zdobycie, w dodatku tak łatwe i proste. Pod tym względem to jest kompromitacja Stanów Zjednoczonych – kraju najbardziej zaawansowanej technologii. Po prostu nie do wiary! To bardzo groźne, bo jeśli – dajmy na to – jacyś terroryści dobiorą się do dokumentów Pentagonu, to mogą zgotować niezłe piekło.

W porównaniu z tym, sama treść dotychczas ujawnionych depesz nie jest rewelacyjna. Że Stany Zjednoczone pod rządami Obamy wyżej sobie cenią dobre układy z Rosją niż z nami – o tym wiele osób pisało już przedtem, także w Polsce. Że Arabia Saudyjska chętnie by widziała jak Amerykanie ucinają głowę irańskiego smoka – to też było wiadome. A że saudyjskie pieniądze płyną do terrorystów islamskich – można się było spodziewać. Także zgorszenie z powodu określenia kanclerz Merkel jako „teflonowej” nie jest uzasadnione. „Teflonowy” był już Clinton, był Kwaśniewski, „teflonowy” może okazać się Tusk.
Że służby amerykańskie chcą wiedzieć wszystko, nawet na temat ONZ? Stany Zjednoczone nie są tu chyba jedynym wyjątkiem, co ich zresztą nie usprawiedliwia, gdyż od Ameryki ludzie oczekują więcej.

Przecieki Wikileaks stanowią kompromitację dyplomacji amerykańskiej, ale raczej obyczajową niż polityczną. Język niektórych depesz jest syntezą amerykańskiego luzu oraz swobody narzuconej przez media. Kiedy czyta się niektóre przecieki na temat Sarkozy’ego czy Berlusconiego, to jakby człowiek czytał gazetę, lub był w Internecie – ten sam język, ten sam poziom, na styku języka polityków, dyplomatów i mediów. To język klasy politycznej i medialnej. Fakt, że ambasadorowie USA używają go w depeszach, świadczy o pewności siebie, o poczuciu wyższości wobec reszty świata, a nawet o pewnej arogancji. Lekcja skromności na pewno nie zaszkodzi. Nie sądzę jednak, żeby taka była intencja organizatorów całego przedsięwzięcia.

Motywy Wikileaks pozostają niejasne. O co w tym wszystkim chodzi? O kompromitację USA? Jeśli tak – to trudno temu przyklasnąć, gdyż mimo rozmaitych wad i błędów w polityce zagranicznej USA (jak choćby popieranie dyktatur i niezliczone interwencje w Ameryce Łacińskiej, czy napaść na Irak), to dzięki temu państwu świat w znacznej części jest wolny i demokratyczny. Może jest to akt terroryzmu internetowego czy informacyjnego wobec USA? Jeśli tak – to skutek jest wątpliwy, wszyscy sojusznicy poparli Stany Zjednoczone, nikt z powodu przecieków nie zmieni sojuszów ani polityki. Przeciwnie – każdy kraj czuje się teraz zagrożony przez amatorów przecieków.

A może Wikileaks ma inne, bardziej szlachetne zamiary? Może śni im się jakiś świat bez tajemnic? Jeśli tak, to dlaczego nie ujawniają przecieków z innych państw – Rosji, Brazylii, Japonii czy Chin? A może to jest po prostu bezmyślna zabawa zmyślnych szaleńców. Może robią to dla draki? Żeby poprawić swoje samopoczucie? Umocnić swoje ego?

Tak czy owak, jest to forma anarchii, jawne bezprawie ze strony sprawców, a przy okazji kompromitacja supermocarstwa. Zgadzam się z ministrem Sikorskim, że od teraz treść i forma depesz dyplomatycznych będzie bardziej bezbarwna i sztampowa. A nie o to chyba chodziło. Wiele osób jest zaskoczonych, ponieważ wyobrażają sobie, że dyplomaci, ambasadorowie, to jakaś elita, Bóg wie kto. Ale nie zapominajmy, że żyjemy w społeczeństwie masowym, nie ma już arystokracji, pozostały tylko tytuły, za którymi nie stoi żadna ekscelencja. Na pociechę mogę zapewnić, że w Polsce cos takiego jest chyba niemożliwe. Podczas moich kilku lat w dyplomacji z niczym takim się nie zetknąłem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 173

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo ciekaw są uwagi w prasie. Jakoś Wikileaks nie podaje tajnych materiałów Libii, Arabii Saudyjskiej, Północnej Korei, Chin, Rosji, Wenezueli czy Iranu. Najłatwiej grzebać w demokracjach.

  2. To nie jest żadne bezprawie ani anarchia. Autorzy WikiLeaks korzystają z przysługującej również Panu wolności słowa. To jest cena wolności słowa czy się to komuś podoba czy nie.

    I owszem jest to kompromitacja USA głównie ich zabezpieczeń informacji.

  3. Cóż, politykę i wojnę tworzą LUDZIE nie Bogowie….
    I wycieki to potwierdziły…….
    Mimo wszystko, wolę świat bez wojny. A wpisuje się to ładnie w deprecjację Autorytetów.
    „Dyplomatołki” żądzą światem?
    It’s is terrible……

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Motywy WikiLeaks dobrze tłumaczy wstępniak z El Pais, które zdecydowało się opublikować te depesze. „…W ostatnich latach informacja, czyli nasza praca, każdego dnia stawała się trudniejsza ze względu na brak transparentności, z powodu upodobania do tajemnicy i możliwości manipulacji danymi przez instytucje publiczne i prywatne. Pojawienie się WikiLeaks zmieniło całkowicie ten krajobraz.(…) Publikacja tych informacji poprawi jawność, a to stworzy lepsze społeczeństwo. Większa czujność pomoże zredukować korupcję i uczynić silniejszymi wszystkie społeczne instytucje – rządy, korporacje i organizacje.(…) Uczestniczymy w tym i podzielamy pogląd, że media informacyjne, muszą nie tylko odpowiadać na pytania obywateli, ale też pomóc im w formułowaniu odpowiednich pytań…” Od lat jest zauważna tendencja do ukrywania rozmaitych faktów przez rządy. Rygory tajemnicy państwowej ograniczają coraz bardziej obieg informacji. Dziennikarstwo staje się po prostu propagandą co jest szczególnie widoczne w relacjach z wojen. System kontroli informacji staje się karykaturą o czym świadczy treść niektórych ujawnianych depesz. „Polityka” też zwraca na to uwagę – przypomnę raport Piotra Pytlakowskiego o absurdalnym wymiarze tajemnicy państwowej w tym kraju. Tak więc dziwię się trochę krytycznej ocenia akcji WikiLeakes przez dziennikarzy. Jak można uprawiać ten zawód skoro dostęp do informacji jest coraz bardziej ograniczany. To sprzeciw wobec orwellowskiej praktyki rządów – w tym przypadku USA. Bardzo dobrze ten problem ujęło El Pais – nic dodać, nic ująć.
    Pozdrawiam

  6. Być może nie ma przecieków z innych państw, bo z nich nie da się ich tak łatwo zdobyć. Może pan Assange ma jakiś uraz do wuja Sama. Może jest infoanarchistą, który uważa, że każda informacja powinna być wolna.

    Ale ja to widzę w kontekście coraz szerszej, powszechniejszej i bardziej bezczelnej inwigilacji obywateli przez władzę, która sama stawia się ponad, a ma nieczyste ręce o wiele bardziej od przeciętnego obywatela. Tudzież takie ostrzeżenie: uważajcie panowie, wasze machlojeczki zawsze mogą wypłynąć.

  7. Eee tam, „kompromitacja”. Bez przesady. Po szoku 9/11 caly swiat domagal sie od Ameryki aby udostepniala inteligence data. No i stalo sie tak, ze udostepniano to coraz szerzsym kregim czytelnikow, az osiagieto liczbe trzech milionow osob, ktre mialy dostep do tych dokumentow. Jedyne czemu sie mozna dziwic, ze wyciek dokumentow nastapul dopiero teraz. Administracja USA wyciagnela juz z tego wnioski i teraz liczba trzech milionow zostanie drastycznie ograniczona. Zapewne kosztem naszego bezpieczenstwa w Europie.
    Ze notatki byly pisane takim jezykiem a nie innym? A jakim mialy byc pisane? Jak inaczej powiedziec, ze Berlusconi jest dziwkarzem i kabotynem? Jak go lepiej scharakteryzowac – kotko i wezlowato, bez pisania dysertacji? Dyplomata jest okiem i uchem swego rzadu i lepiej jak pisze kawa na lawe niz owija w bawelne. Pamietam wyciek listu bylego ambasadora Zjednoczonego Krolestwa w Uzbekistanie. Pisal szczera i brutalna prawde o tamtejszym rezimie ( i zaplacil za wyciek swoim stanowiskiem). Po przeczytaniu tego listu bylam bardzo zadowolona, ze ktos jednak informuje moj rzad o tym co sie tam naprawde dzieje, choc nasze stosunki z Uzbekistanem wowczas byly dziob w dziob ( ustanowilismy tam jakies instalacje wojskowe do walki z talibanem) . A ambasador pisal miedzy innymi o tym, ze zeznania osob podejrzanych o sprzyjanie islamistom, rzad Uzbekistanu wyciaga z pomoca tortur, w obliczu ktorych wateboarding jest drapaniem za uszkiem. I ze te zeznania nie maja zadnej wartosci. Ale wtedy ta wiedza byla nam nie na reke.
    ,

  8. „Wiele osób jest zaskoczonych, ponieważ wyobrażają sobie, że dyplomaci, ambasadorowie, to jakaś elita, Bóg wie kto. Ale nie zapominajmy, że żyjemy w społeczeństwie masowym, nie ma już arystokracji, pozostały tylko tytuły, za którymi nie stoi żadna ekscelencja. Na pociechę mogę zapewnić, że w Polsce cos takiego jest chyba niemożliwe. Podczas moich kilku lat w dyplomacji z niczym takim się nie zetknąłem. ”

    Niby czuje sie pocieszony ale jakos tak niespecjalnie to CHYBA i „nie ma juz arystokracji , pozostaly tylko tytuly ” W sumie wyglada to na jakis plus ujemny.

  9. Szanowny panie redaktorze

    Gratuluje kilku sensownych zdan.

    Slawomirski

  10. Panie Danielu!
    Motywy skłaniające Pana do napisania tego felietonu wydają mi się jeszcze bardziej niejasne niż te, którymi kierował się Wikileaks wszczynając swą ostatnią internetową drakę. Ze względu na Pańskie doświadczenie, zarówno publicystyczne, jak i dyplomatyczne, spodziewać by się można całkiem innego, miejscami nawet wręcz odwrotnego skomentowania poruszonych kwestii, a już końcowe dwa zdania noszą wyraźne znamiona „fałszywego świadectwa”.
    Nie rozumiem, co jest według Pana w Polsce niemożliwe i z czym to się Pan nie spotkał w trakcie swego ambasadorowania. Z przeciekami (niezależnie od zastosowanej w nich techniki)? Czy też z mało niekiedy elitarnym poziomem poszczególnych dyplomatów? A może z „niedyplomatycznym” językiem w poufnej korepondencji?
    Przepraszam za rzeczywiście nieelitarny poziom swych krytycznych uwag, ale do czego potrzebne byłby kosztowne skądinąd dyplomatyczne przedstawicielstwa, gdyby płynęły z nich do macierzystych central doniesienia równie niekontrowersyjne jak oficjalne, okolicznościowe toasty wygłaszane na cześć drogich gospodarzy. Nie wydaje mi się, by dla głów państw, szefów rządów i ministrów spraw zagranicznych cenniejsze od wiedzy na temat słabości i potknięć ich cudzoziemskich partnerów było systematycznie umacniane przeświadczenie, że mają do czynienia z ludźmi kryształowo uczciwymi, zawsze sympatycznymi i głęboko rozumnymi.
    Brak arystokracji wśród współczesnych dyplomatów też wydaje się dyskusyjny i tutaj mógłbym przytoczyć liczne argumenty na rzecz Pańskiej na przykład niepospolitości. Jeśli jednak pojęcie arystokracji uprzemy się rozumieć dosłownie, to nie zmienia to faktu, iż dawnych dyplomatów mimo podobnie szlachetnego urodzenia różniło wzajemnie wiele innych cech. Byli więc wśród nich także ludzie wścibscy, złośliwi, a nawet i niegrzeczni w swych niedyskretnych charakterystykach obserwowanych ludzi i spraw. Dzięki nim właśnie, a dokładniej dzięki późniejszym „przeciekom” z ich tajnych listów i pamiętników, wiemy dziś znacznie więcej o historycznej przeszłości niż dali nam poznać oficjalni jej kronikarze.

  11. Wsrod milionow wejsc tylko jeden – Assange okazal sie byc przyglupem. To znaczy, ze armia i dyplomaci wiedza co robia i nie daja na internet waznych informacji. Delikwent pojdzie na wiele lat siedziec, zaostrza dostep i bedzie O.K. W sumie, wystawia to dobra cenzurke wojskowymi i dyplomatom.

  12. Emkaka!
    Bardzo podobał mi się Twój komentarz.

  13. Tak jak Pan Pisze Gospodarzu Wiki nie „odkrylo Ameryki” udostepniajac je wybranym dezinnikarzom od Guadian do El Pais po WP te dokumenty.
    Co jest pewne to kompromitacja USA i ich MSZtu.

    Np. 50 dziennikarzy z De Spiegel uderzajac w sensacyjny bemben „odkrylo Ameryke” publikujac opinie US dyplomatow z Ankary na temat niestabilnosci Turcji i islamizacje panstwa tureckiego i, ze wielu czlonow AKP nalezy do islamskiego bracta – ten temat byl przed rokiem na lamach Spiegla obszernie poruszony. Podobnie jest ogrzewanym kotletem tematyka dotyczaca radykalizaji 3 pokolenia emigraniotw islamskich i zagrorzenia abend landu. Wiki nie wnosi nic nowego poza paroma pikntnymi wypowiedziami dyplomanotw kategori „malpa w czerownym”.

    Pozdr. z -10C NRW

  14. Cóż, zazwyczaj raczej zgadzam się z Panem Szanowny Gospodarzu, ale tutaj popieram przedmówców. Czym mniej ukryją przed nami wielcy tego świata, tym lepiej. Nie mam za grosz zaufania do władzy. Każdej władzy.

  15. Torlinie:
    A czy nie masz wrażenia, że owi dziennikarze mają pretensje do lista, o to, że nie jest lwem?
    WikiLeaks to mała organizacja. Organizacja, która by nie zaistniała, gdyby nie dziennikarstwo śledcze i czynienie z dziennikarzy śledczych bohaterów. Teraz każdy, kto ma dostęp do tajnych informacji może się poczuć takim bohaterem. Oczywiście, nie zadziała to w krajach bez podobnej żywej tradycji dziennikarstwa śledczego, bez wcześniejszych afer „przeciekowych”. I raczej nie zadziała w kraju, w którym tylko nieliczni mówią po angielsku 🙂
    Nawiasem mówiąc — zerkałeś na ich stronę? Oglądałeś, jak ich podnieca sława, którą przynoszą przecieki?

  16. Dante Wihajster pisze:
    2010-12-01 o godz. 08:18

    Nie dotyczy treści merytorycznej, ta jest O.K.,
    ale jak można tak niechlujnie pisać?
    Nawet z Nordrhein-Westfalen.

    Pozdrowionka.

  17. Mozliwe, ze jest to burza w szklance wody. Jesli jednak prawda jest stwierdzenie o duzej ilosci dokumentow, warto poczekac z ostatecznymi ocenami.
    Obecnie, wykorzystuajc istniejace mozliwosci, wspolczesne panstwo inwigiluje obywateli w majestcie prawa jak rowniez bez owego majestatu. Czesciowo tlumaczy sie to naszym dobrem ie. usprawnieniem dzialania panstwa badz bezpieczenstwem. Moze owe cele sa prawdziwe, moze nie – nie mamay pewnosci. W takim razie jest calkiem pozytywnym zjawiskiem jesli ktos, od czasu do czasu ujawni nam, co dzieje sie za „zoltymi firankami” – kto sprawdza tych, ktorzy nas sprawdzaja?

    Pozdrawiam

  18. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Na ja … http://dealbook.nytimes.com/2010/11/30/wikileaks-next-target-bank-of-america/

    Cos mi sie mocno wydaje, ze tzw. – jak mowi MatkaKurka – wiodacej sile i awangardzie narodu, inaczej mowiac „dynamiczni Indianie z Manhattanu” robia bokami, pali sie, pali sie wokol „piora” kolorowej „laleczki” (?)

    Poki co Mr. Wikileakes scigany jest listm gonczym (INTERPOL?), listem z ktorym elyta dyplowatyczna nie ma nic wspolnego – oskarzenia o gwalty celesno-seksualny (jak u rasowych filmowcow) w dwoch przypadkach (?) … „dyplomatyczny” classik. Napewno bedzie oficjalmny protest …

    Post Christum
    Brawo MatkoKurko!, MatuluKurko przedniej marki – uwazaj na „grila” z „maksykanskim” sosem czili z wyraznym zapachem czosnku (?) Krakalas, krakalas az wykrakalas.
    Przy okazji gratulacje za dyplomatyczna intuicje w/w sprawie – to lubie.

  19. Zamieszki w Korei mocno przyczynią się do osłabienia koniunktury w branży motoryzacyjnej, co również może się odbić na na eksporcie do Europy..

  20. Sprawy nieco się komplikują, p. Assange chyba zorientował się nareszcie, że jest manipulowany i że nie wszystkie wycieki da się łatwo wytłumaczyć po prostu dziurawym systemem informatycznym Wielkiego, ale słusznie nie lubianego niestety Brata, za to, że złodziej, oszust i sadysta. Jako były hacker wie najlepiej, że złamać zabezpieczenie zwykłego serwera to nie taka prosta sprawa, o ile administrator nie jest ignorantem albo idiotą. Co dopiero mówić o zabezpieczeniach rządowych oraz militarnych instytucji USA, posiadających najlepszych z możliwych informatyków oraz takich samych hackerów do własnej dyspozycji. Jeśli ktoś mniema, że byle żołnierzyna może sobie tak zwyczajnie podpiąć do komputera pendrive’a i zgrać co zechce, to żyje w świecie Alicji z Krainy Czarów, albo ogląda zbyt dużo seriali w telewizorze. Tak się w realnym świecie nie dzieje. Nie ma skutku, bez przyczyny, jak niegdyś słusznie zauważył Wolter.

    Wkurzony być może p. Julian zdaje podążać w niebezpiecznym dla siebie kierunku, który najwidoczniej nie był przewidziany w „przeciekach” – wczoraj anonsował był publikacje dotyczące banksterów, obwieszczając, że niektóre wielkie banki po tych publikacjach mogą upaść oraz, że odkryte zostanie nareszcie to, co u banksterów przed światem zakryte. Wychodzi na to, że Goldman miałby świecić publicznie gołym tyłkiem, albo nawet i sam jego pryncypał… „O, co to to nie”, zdaje się mówić ręka trzymająca ręce, które trzymają sznurki marionetek – „to my decydujemy, który bank upadnie, a który nie, a pulę istotnych banków przeznaczonych do obalenia chwilowo wyczerpaliśmy w momencie wysadzenia w powietrze Lehman Brothers. Przecież nie będziemy obalali sami siebie, nieprawdaż?” Jak pomyśleli, tak zrobili i już jest międzynarodowy nakaz aresztowania Juliana Assange.

    Prawdopodobnie jako „collateral damage” skutkiem „friendly fire” niektórzy komentatorzy, jak Jonathan Cook z Nazaretu, analizują także te wycieki, którymi nie powinni się zajmować. Piszą, że z depesz z Tel Avivu wynika, iż: “możliwość, zaatakowania Iranu przez Izrael jest postrzegana w USA jako wydarzenie, którego Waszyngton nie ma możliwości, ani nawet nadziei powstrzymać. Amerykańska szczodrość w postaci corocznej, wielomiliardowej pomocy dla Izraela z pieniędzy podatników amerykańskich wydaje się mieć zerowe przełożenie na politykę swego sojusznika”.

    To kolejny policzek wymierzony przez Izrael tym nielicznym już we władzach USA, którzy reprezentują interesy amerykańskie. Policzek tym boleśniejszy, że uświadamiający, iż w momencie ataku Izraela na Iran rozpocząć się musi kolejna woja NATO, tym razem o nieprzewidywalnych skutkach. Jednak nie wszyscy sojusznicy są entuzjastyczni w tej kwestii, stąd wielokrotne potwierdzenia w Lizbonie art. 5, że wszyscy za jednego, co w wolnym tłumaczeniu ma znaczyć wszyscy za Izrael i nie ma znaczenia, że Izrael nie jest oficjalnie w NATO, bo de facto zawiaduje dziś NATO, szkoli żołnierzy NATO, przeprowadza u siebie ćwiczenia, a czele NATO stoi gen. David Petraeus.

    Odnośnie Pakistanu piszą, „iż dyplomaci USA odnoszą powszechne wrażenie, iż ten kraj jest w dużej mierze impregnowany na amerykańskie machinacje i istnieje niebezpieczeństwo, iż wypadnie całkowicie poza zasięg wpływów USA”. No to pewnie przypadkiem bombarduje się dzisiaj z dronów Pakistan i szuka tam bin Ladena.

    Poza tym w „przeciekach” mnóstwo jest prawdopodobnie sfabrykowanej propagandy.

    Założę się, żadne istotne informacje dotyczące globalnej finansjery nie ujrzą światła dziennego. Ale może się mylę, a niech bym, z rozkoszą.

  21. Trudno uwierzyć w to, aby gigantyczna robota była wykonywana dla zabawy. Sądzę, że jest to piractwo dla okupu, a na razie obserwujemy fazę przygotowawczą. Także nie sądzę, aby była to „kompromitacja USA” – w tym wielkim społeczeństwie nie wszystko da się przewidzieć i upilnować.

  22. Torlin sam powinien szukać demokracji w USA. Tam w kryminałach siedzi ponad dwa miliony ludzi. Więcej niż w Chinach lub w Indiach. Ci ostatni natomiast nigdy nie wyrażają ochoty tworzenia komuś demokracji przy pomocy bomb, rakiet, CIA, agresji, predatorów, napalmu, tortur i niewidzialnej ręki rynku.

  23. Do wpisów z Żenady

    zdziwiona pisze:
    2010-11-30 o godz. 17:00
    …Tutaj ktos skrytykowal, ze kawaly na tej stronce stare, a jak stare to niedobre, a rzecz przedstawia sie wrecz przeciwnie, Kolego, takie z broda to dopiero nabieraja uroku, bo to znaczy, ze sie przez dziesieciolecia sprawdzily i nadal sa na chodzie, czyli sa mlode. Poza tym kawaly z broda sa tak urokliwe, ze naprawde inspiruja. …
     
    Ja byłem tym ktosiem, ale „zdziwiona” nie była uprzejma czytać ze zrozumieniem mego wpisu. „Ferdynand W.” podawał dwukrotnie linki „Dakowskie“, ale za każdym razem nie ten, który odkrywał geniusz satyryczny profesora, tylko inne niż Smoleńsk teorie spiskowe. Skomentowałem więc tylko te dowcipy, które Ferdynand wpisał explicite do blogu Passenta. Znałem wszystkie od dawna i w lepszym wykonaniu – bardziej wyrafinowane. Sam lubię stare dowcipy i na imieninach przyjaciół od kilkudziesięciu lat odświeżamy je z lubością. „Nie za to cenimy prof. D…” jak to mówią goście w jednym z lepszych dowcipów gruzińskich – toaście na cześć jakiegoś zmarłego sku….syna – dowcip z lat 50-tych, a może wcześniejszych?
    W zasadzie nie chciałem skomentować wpisu Zdziwionej (nieco), ani udzielać rad technicznych. Widać, że jest świeżym użytkownikiem blogu, ale ma szanse zakasować płodnością  potentatów – chwała jej (po gruzińsku)!
    Zmobilizowały mnie do aktywności inne wpisy, noszące znamiona prawdopodobieństwa lub łaknące odpowiedzi:
     
    absolwent pisze:
    2010-11-30 o godz. 21:08
    zdziwiona 17.00
    Dowcipy Dakowskiego pochodzą z pierwszej polowy 20 wieku. Jego wiedza o samolotach i katastrofach zapewne tez. To co kogo smieszy wiele mówi zarowno o rodzaju poczucia humoru, jak i tzw. ogólnej inteligencji, oraz o stopniu zaawansowania miażdżycy…
     
    Zgadzam się z kolegą absolwentem,  bo ja chyba też jestem absolwentem, tylko zapomniałem jakich szkół – Alzheimer, połączony ze zwykłą sklerozą.
     
    ·  cynamon29 pisze:
    2010-11-30 o godz. 23:00
    Pytanie z głupia frant, ale dla mnie ważne:
    czy nie masz czasem na imię Grzegorz, a polskiego w ogólniaku nie nauczała Ciebie “chuda” Pani Wojciechowska?
    I jaszcze malutkie: czy “antonius” tu, to ten sam co u Antoniego K.?
    Pozdrowionka.
     
    Są trzy pytania. Na pierwsze – identyfikacyjne – odpowiadam „nie”. Z Grzegorzy znam tylko z TVN24  Miecugowa i Markowskiego (młodego). Na trzecie odpowiadam „tak” i nick faktycznie pochodzi od oryginalnej pisowni mego imienia w akcie urodzenia. Wprawdzie urząd napisał Antoniusz, ale nie podobało mi się to, Kleopatra miała za długi nos, nie chciałbym takiej kochanki.
    Z tych odpowiedzi wynika już odpowiedź na  drugie pytanie: Miałem wspaniałą polonistkę, ale o innym nazwisku.
     
     
     
     
     

  24. Uważam, że „wycieki” Wikileaks są ANTYDEMOKRATYCZNE.
    Podejrzewam, że jest w tym przede wszystkim pogoń za sukcesem komercyjnym, mizantropia, bezrefleksyjny, wściekły antyamerykanizm (b. modny), jakieś osobiste resentymenty socjopatów, ale przede wszystkim WROGOŚĆ wobec LUDZI, wobec społeczeństw, wobec ich sukcesu w budowaniu demokracji.

    Jeszcze raz przypominam słowa Vaclava Havla: „najbardziej z demokracji cieszą się jej wrogowie”…

  25. Zgadzam się w 100%, że w Polsce raczej już żadnej ekscelencji nie zobaczymy 🙂

    Wpis bardzo mi się podoba, nie płynie z nurtem oburzenia i przerażenia. Widać Pana obycie w międzynarodowych sytuacjach politycznych i dyplomatycznych.

  26. Gospodarz „to dzięki temu państwu (US) świat w znacznej części jest wolny i demokratyczny. Może jest to akt terroryzmu internetowego czy informacyjnego wobec USA?”

    Wasalism jest nieuleczalny. Brak slow !!!

  27. ff: (2010-12-01 o godz. 08:37)

    „Czym mniej ukryją przed nami wielcy tego świata, tym lepiej. Nie mam za grosz zaufania do władzy. Każdej władzy.”

    Pelna zgoda. Prosze tylko nie oczekiwac od od JE Ambasadora zeby i On na to wpadl. On cale swoje zycie robil „kolo” tej wladzy. Jakakolwiek by ona nie byla.

    Kiedy ja widze na dokumencie demokratycznego rzadu adnotacje „TAJNE” czy „SCISLE TAJNE”, czuje dziwny ucisk i to az w kilku miejscach na raz.

    Najbolesniejszy jest ten na porfelu. Nie dosc bowiem, ze ONI te moje nedzne groszaki sila ze mnie wydarli, poslugujac sie „prawem” podatkowym. ONI je jeszcze wydaja na paskudne cele, w ogole z niczego sie przede mna nie tlumaczac.

    Julian Assange is cool, man. Real cool. Rowniez przez to, ze go dzisiaj na „Most Wanted” liscie Interpolu umiescili. Jego matka tez jest cool.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8747195,Matka_zalozyciela_WikiLeaks_broni_syna___Kocham_go.html

    „Matka założyciela demaskatorskiego portalu internetowego Wikileaks, 39-letniego Australijczyka Juliana Assange’a, broni syna przed falą krytyki. Za Assangem wydano dziś międzynarodowy list gończy. ”

    mw (2010-12-01 o godz. 11:08 ):

    Z ta swoja „antydemokratycznoscia” przeciekow Wiki Leaks to wiesz gdzie mozesz sie udac. Tam tez „dla twojego dobra”, i za twoje pieniadze, robia rzeczy, o ktorych nigdy nie mialbys zadnego pojecia, gdyby nie ludzie tacy jak Assange.

    Antydemokratyczna jest tylko TAJNOSC demokratycznych rzadow .

  28. mw pisze:
    2010-12-01 o godz. 11:08

    Ciekawe, czy motto
    „jak nie wiesz o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze”
    Miałoby tu zastosowanie?

    Przypomnę, bo analogia sama się nasuwa
    -ruchy pokojowe na zachodzie poniewczasie okazały się sponsorowane przez KGB…..”pożyteczni idioci”…..
    -Greenpeace często wycofuje się z akcji, po wpłaceniu przez firmę stosownego okupu
    -„nawróceni” hakerzy najczęściej pracują przy zabezpieczeniu sieci korporacji, bądź jako wojskowi czy policyjni specjaliści
    -terroryści wszelkiej maści najczęściej byli spuszczani ze smyczy przez
    konkretne rządy, przeciwko konkretnym przeciwnikom

    Uwielbiam „Fantazy” ale jakoś nie wierzę w występowanie krasnoludków, szlachetnych zbójów, błędnych rycerzy- w realnym życiu.
    Nawet oni muszą z czegoś żyć…….

  29. Mw
    Jak na razie czytasz materiały czterech, należących do najpoważniejszych, gazet świata. To one upowszechniają przecieki i dodają autorytetu nieszczęsnemu hakerowi. Zrezygnuj więc z czytania tych gazet dla dobra demokracji i z głowy. Po diabła się męczysz ze „wściekłym antyamerykanizmem (to modne!) „The New York Times’a”? Po co te cierpienia i lęki?
    Pozdrawiam

  30. Kartka z podróży (2010-12-01 o godz. 00:02)

    “Tak więc dziwię się trochę krytycznej ocenie akcji WikiLeakes przez dziennikarzy.”

    Ja sie nie dziwie ani troche. Hunwejbinizm i zaczyna i konczy na dziennikarzach. Najczesciej tych utalentowanych inaczej. Ekstremalne przypadki takowych potrafialy nawet za uzi, czy za kalasza, chwycic. I stanac tam gdzie ZOMO, czy Talibowie, stali.

    Eh, ludzkosc. I pomyslec, ze caly ten cyrk ludzki wyrosl z wezowego skuszenia jednej golej baby jablkiem.

  31. Torlinie:
    Właśnie Chiny zablokowały dostęp do WikiLeaks, bo poczuły się dotknięte amerykańskimi przeciekami 🙂 I proszę, wygląda na to, że pośrednio, WikiLeaks spełnia Twój postulat! 😀

  32. Teraz bedzie „On the other hand” mleczarza Tewje.

    Kleofas (2010-12-01 o godz. 04:26):
    „Wsrod milionow wejsc tylko jeden – Assange okazal sie byc przyglupem. To znaczy, ze armia i dyplomaci wiedza co robia i nie daja na internet waznych informacji.”

    Tej mozliwosci nie mozna calkiem odrzucic.

  33. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tak petrze i patrze i nadziwic sie nie moge.

    Od czasu kiedy prawdziwi Polacy przyjechali do USA i ustawili podstawy armii amerykanskiej opartej o staropolskie szlacheckie sprawdzone pryncypia, to mozna smialo sie „szarfnac” na stwierdzenie faktu historyczne udokumentowanego i powiedziec nie popelniajac jednoczesnie wiekszego bledu, (note bene bez wycieku) ze sie kreci & kreci i w miare dobrze funkcjionuje – prawda? – czyli sprawdza sie.

    Inaczej jest na Manhattanie w „dynamicznie” zdominowanych finansach faktem ”dynamicznego” przerzu zlota z Rosji przez Lenina w czasie „Rozruby Pazdzernikowej” – nie tuczy …(?) Kleji sie do lap ale nie tuczy.

    Nie, nie … w mysl staropolskiej mondrosci szlacheckiej nie tuczy …

    „Ale nie zapominajmy, że żyjemy w społeczeństwie masowym, nie ma już arystokracji, pozostały tylko tytuły, za którymi nie stoi żadna ekscelencja. Na pociechę mogę zapewnić, że w Polsce cos takiego jest chyba niemożliwe. Podczas moich kilku lat w dyplomacji z niczym takim się nie zetknąłem.”

    Pretesje i zazalenia z powodu braku zetkniecia wypadaloby na pismie kierowac do Michnika, ze nie mialo sie przyjemnosci ezt …
    Z tego co wiem Michnik na Rakowieckiej byl jednym z „branzy” tych wyjatkowo „dynamicznie” czynnych.

    Post Christum.
    Domyslam sie co „branza” mysli(?)
    Psy szczekaja – a „karawana” robi swoje – prawda?
    Czytalem kiedys w/z ust Gospodarza: „Wolno wszystko!, nie wolna dac sie zlaoac” – to tak tylko am Rande dotyczacego wolnosci slowa (?)
    Rozumiem, ze przeciekow z „teczek” to nie dotyczy … (?)

  34. Kowal zawinił a Cygana wieszają…… – przynajmniej chcą „powiesić”.
    To o ściganiu przez Interpol J.P. Assange’a. Facet powinien raczej dostać nagrodę za to, że ujawnił nieszczelność systemu ochrony wiadomości tajnych czy poufnych i obojetne czy nieszczelność tą stanowią ludzie, sprzęt, procedury czy programy zabezpieczające. Zabezpieczenia okazały się do …. niczego. Skąd my to znamy ? 😉
    Gdyby nie Assange to Amerykanie dalej trwaliby w przekonaniu, że wszystko mają „ok.” i „all right”, a tak nie jest i zamiast faceta ścigać powinni brać się za uszczelnianie, bo czy mamy pewność, że wyciekły tylko takie głupstewka ?

  35. W Polsce jest taki wyciek niemozliwy, bo w Polsce pelna kultura.
    Zreszta co by mialo wyciec, w Polsce bez zenady politycy mowia o małpach w czerwonym czy tez o dozynaniu watahy. Nie ma co wyciec.

  36. 1) Tsunami z Wikileaks pozostawiło na strandzie trochę ciekawych śmieci, którymi mogą się zainteresować zbieracze sensacyjek oraz moraliści.

    2) Wikileaks przedstawia siebie jako jedną z instytucji pilnujących podwalin prawdy we współczesnym świecie i jak to napisano w „El Pais”, a Kartka zacytował (dzięki) – poprzez „publikację tych informacji redukującą korupcję, poprawiającą jawność, tworzącą lepsze społeczeństwo, czyniącą silniejszymi wszystkie społeczne instytucje – rządy, korporacje i organizacje”.

    Ważąc obie opinie daję od siebie 66 % słuszności dla pierwszej i 33 % dla drugiej.

    Masowe ujawnianie tajemnic dyplomatycznych, państwowych korporacyjnych, itp., wszelkich tajemnic, ma skutek niewspółmiernie mniejszy niż pojedyncze dawkowanie, jeśli chodzi o rozgłos, co oznacza, ze opublikowanie na raz tysiąca dokumentów nie przyniesie efektu tysiąc razy większego niż dokumentu jednego.

    To jest socjologia łamane przez ekonomia. Jako przykład można wskazać, z jak niezwykłą uwagą śledzono przesłuchania pierwszej komisji sejmowej.
    Do niedawna mieliśmy równolegle trzy komisje (naciskowa, w/s Olewnika, oraz hazardowa). Zainteresowanie publiczne zanikło dziś niemal zupełnie, a komisje w tym pomogły poprzez odstawianie szopek, oraz ujawnienie bezradności jurydycznej wobec arogancji, uchylania się od odpowiedzi, lekceważenia przesłuchujących przez świadków.

    Drugi przykład, to afery „ujawniane” przez CBA. Pierwsza – hazardowa tylko przez pazerność na natychmiastowy sukces oraz nieudolność wykonawcy MK oraz dysponenta JK nie doprowadziła do wysadzenia rządu powietrze. To były przecieki, potężne, niewyjaśnione do dzisiaj. Potem sprokurowano kolejne dwa przecieki – z zakupem stoczni Gdynia, itp. Masa dokumentów, podsłuchanych rozmów, domysłów, śladów, poszlak.
    Efekt? – Marny. Ilość nie przeszła w jakość.

    Zadziałało prawo socjologii o ograniczonej pojemności społecznych emocji oraz prawo ekonomii o inflacji.

    Jeżeli wydarzenia biegną zbyt szybko, jest ich zbyt wiele, to pamięć społeczna zachowuje w kontakcie z emocjami, z wrażliwością, tylko te ostatnie, pozostałe blokują się w pakiety pamięciowe, staja się miniętymi słupkami drogowymi.

    Krótko mówiąc w natłoku zdarzeń największe wzmożenie moralne budzą te ostatnie.
    A jeśli na rynku medialnym wybucha bomba z wiadomościami, jak to się stało z ujawnieniami Wkileaks, to przeciętny obywatel, zauważa co najwyżej tylko te, które padną na jego podwórko. Resztą niech się martwią specjaliści, a jeśli ci w porę nie wyselekcjonują z tej obfitości co atrakcyjniejszych wiadomości, nie pokolorują, ufryzują i nie sprzedadzą natychmiast, to całością zajmą się zbieracze– amatorzy z pogrzebaczami i zawodowcy z pełna asenizacją.

    Czy ujawnione dokumenty pokazują prawdziwą twarz USA?
    Z pewnością.
    Ale weźmy i zapytajmy siebie – gdybyśmy przez cały dzień mieli przy sobie załączoną na nagrywanie komórkę (musiała by mieć dużą pojemność nagrywania dźwięku) i wieczorem byśmy przystawili uszko do niej? Co byśmy usłyszeli o sobie od siebie i od dobrych kolegów z pracy?

    Pzdr, TJ

  37. Czy mozna uzyc pojecia „pruderia dyplomacji”? Chyba tak w kontekscie tego falszywego oburzenia na ujawnione przecieki.
    Dyplomacja Obamy czy jegompoprzednika Busha oczywiscie niosla za soba szereg oczekinwan reszty swiata. Dlaczego jednak nir przygladamy sie dyplomacji Rosji czy Chin Czy Wielkiej Brytanii? Rodzima polska zostawmy w spokoju, a to wspolnie doszlibysmy do wspolnego mianownika w sformulowaniu ” szambo”
    Uwazam, ze od czasu do czasu Wikileaks sa potrzebne i wlasciwie dobrze sie stalo, ze tak a nie inaczej sie stalo!

  38. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Sorry,
    wycielo w sieci po drodze do, … na ja … ziemia jest okragla?

    „Rozumiem, ze przeciekow z „teczek” to nie dotyczy … (?) Tajemnica panstwowa.

  39. Dante Wihajster pisze:
    2010-12-01 o godz. 11:38

    „@ cynamon29: … -10C”

    HH: -6 C

    Polecam: http://www.hamburg.de/webcam/elbphilharmonie/

    Pozdrowionka.

  40. “to dzięki temu państwu (US) świat w znacznej części jest wolny i demokratyczny”

    Cytat powyzszy to dowod ze slowa i rzeczywistosc nie maja nic ze soba wspolnego. Obluda jest wszechobecna. Zapasc cywilizacyjna poglebia sie szybciej niz zmiany klimatyczne. Ale to przeciez to ‚nic nowego’. Dlaczego wiec nikt (media ani Passent) o tym nie pisaly ?

    Dla Adolfa Hitlera III Rzesza byla krajem demokratycznym i jak wiemy nikt tego wtedy nie podwazal.
    Tak samo jest teraz. Pomimo odrazajacych i prymitywnych zbrodni dziennikarska nedza ciagle nazywa US krajem demokratycznym.

    Niedawno widzialem film z Vietnamu, pokazywali noworodki ktore dzisiej sie rodza z wadami po ‚the orange agent’ ktorego miliony ton amerykanska demokracja rozpylila nad Vietnamem. Podobne skutki amerykanska demokracja pozostawila w Iraku, w Fellujach w szczgolnosci w Kosovie-Serbi i Afganistanie.

    Oburzenie w stosunku do VikiLeaks jest atem skrajnej wasalskiej glupoty.

    W ‚kraju demokracji’ istnieje 16 tajnych agencji ktore szpieguja na obywatweli calego swiata. O niczyja zgode sie nie pytaja. Najwieksza z tych agencji NSA ma budzet tajny. Wiadomo jednak ze jest wiekszy od budzetu CIA lub od polskiego PKB.
    A tu nagle oburzenie ze Vilileaks opublikowalo informacje ktore hakerzy amatorzy przechwycili. Dlaczego mialoby to byc niewlasciwe lub nielegalne ??? Panie Passent niech pan uzasadni ten podwojny standard.

  41. antonius pisze:
    2010-12-01 o godz. 10:51

    Pytałem bo zasugerowany byłem tą Sorboną. Mam tam licealnego
    kolegę o imieniu Grzegorz, no cóż ale przynajmniej „tykamy” się
    czasami u P.Antoniego, to też bardzo ważne.
    A propos imienia: kiedy w 1979 urodziła się moja córka, postanowiliśmy z
    żoną nadać jej imię Paula. Urzędnik stanu cywilnego odmówił,
    posiłkując się brakiem takiego imienia w spisie imion polskich.
    Powiedziałem jemu, że nie wyjdę z urzędu dopóki nie otrzymam
    potwierdzenia (metryki urodzenia) z tym imieniem.
    Moja „pikieta” trwała trzy i pół godziny. Skończyło się Milicją
    Obywatelską („Obywatelu, proszę natychmiast opuścić urząd…
    inaczej to się dla obywatela bardzo żle skończy!!!”).
    Córka ma na imię Paula.
    W metryce też.

    Pozdrowionka.

  42. Kiedys w dyplomacji „wiodaca” role odgrywali tzw. rezydenci, ambasadorowie jedynie reprezentowali; czyli nie mieli nic do powiedzenia. te roznice raczyl zauwzyc nawet sam autor bloga. Pytanie, kto z dziennikarzy wpsolpracowal z SB jest krzywo postawione. Chodzi mianowice o tych nielicznych, ktorzy nie wpspolpracowali.
    ET

  43. …Greenpeace często wycofuje się z akcji, po wpłaceniu przez firmę stosownego okupu…

    Powyzsze zdanie jest niedorzeczne.
    ET

  44. do
    mw pisze:

    2010-12-01 o godz. 11:08

    Mylisz skutki z przyczynami i odwrotnie.
    ET

  45. Dyplomaci USA bagatelizuja informacje w sieci; tym samym bagatelizuja swoja prace, redukujac sie do zera.
    ET

  46. Szanowny Redaktorze,

    Czytając Pański dzisiejszy felieton zastanawiam się na jednym: czy pisze Pan te słowa jako dziennikarz czy jako były przedstawiciel administracji państwowej? Odczuwam niepewność w sformułowaniach, brak zdecydowania może i obawę narażenia się jednej ze stron. Atestuje jednoznacznie pewna formę schizofrenii…Mam nadzieje, ze wybaczy mi Pan moja „szczerość” i nie odbierze moich intencji jako bezczelność lub impertynencje.
    Z punktu widzenia etyki dziennikarskiej przedstawianie „afery” Wikileaks jako akcji terrorystycznej pewnej grupy „anarchistów” kierowanych własnym ego jest w moich oczach kontraproduktywne dla samego środowiska dziennikarskiego. Jak drastycznie powiedział wczoraj przy kolacji jeden z moich przyjaciół dziennikarzy: „To nieetyczne! To sranie we własne gniazdo…”. Podzielam jego dezaprobatę i frustracje. Jednocześnie oczekuję więcej dojrzałości i wyczucia od samych zainteresowanych.

    Jak sam Pan trafnie zauważył, w informacjach udostępnionych przez Wikileaks nie chodzi o „teflonowa” Merkel czy „alfa-zwierze” Putina. Faktem kompromitującym USA – i w tym widzę główną intencje Wikileaks – jest przekazanie i stworzenie na podstawie tych informacji nowego alternatywnego obrazu USA i ich polityki zagranicznej opartej na ignorancji, arogancji i bezprzykładnej agresji wobec innych nacji i ich żywotnych interesów. Niby nic nowego…
    Czy dziwi Pana reakcja ministra Sikorskiego? Mnie nie. Ta jego zadziorność i przekora, to w moich oczach typowy reakcjonizm na zasadzie: „bomb him!”. Och Allach, gdzie ten człowiek się wychował…”
    Przedstawiciele rządów tego świata są masowo obecni we wszystkich medialnych przekazach, szukają gorączkowo kamer i mikrofonów aby zapewnić nas o „niezłomności sojuszu z naszym kluczowym partnerem zza oceanu”.

    Efektem tego w nadchodzącym czasie będzie wzmożona propaganda: dezinformacja przez informacje a raczej nadmiar nieistotnych informacji. Klasyka szkol propagandy!

    Wikileaks to raczej nowa forma konfrontacji z systemem i próba stawiania niewygodnych pytań, negowanie bezkarności i nieomylności systemu. To swego rodzaju „medialne tsunami”, którego nie uda nam się w następnych latach powstrzymać.
    Boja się tego i groza konsekwencjami ci, którzy powinni się bać. Ale jak to zwykle w takich sytuacjach, ośmieszają sami siebie, bo jak tu prawnie sankcjonować tsunami…

    Pozdrawiam serdecznie

  47. wiesiek59 pisze: 2010-12-01 o godz. 12:13
    ===========================

    >>>…ruchy pokojowe na zachodzie poniewczasie okazały się sponsorowane przez KGB…>>>

    …tak jak Solidarnosc byla finsowana przez CIA…(*)

    Pamietam konferencje prasowa Kondi Brown w Moskwie ( zaraz po spotkaniu z gospodarzem ), jak zapewniala ze USA podpiera i bedzie podpierac opozycje anti-putinowska. Przeszlo bez echa.
    Zastanawialem sie wtedy jaka bylaby reakcja, jesliby Putin takie samo poparcie wyrazil anty-buszystom w Waszyngtonie…
    Przypuszczam, ze byloby swiete oburzenie na bezczelne wtracanie sie w wewnetrzne sprawy.

    Pozdrawiam. Georges53.

    (*) gdyby ktos mial watpliwosci… nie ma sie co oburzac;; CIA od tego wlasnie jest.

  48. Orteq 11:55

    napisał: „Antydemokratyczna jest tylko TAJNOŚĆ demokratycznych rządów”.

    Napisał to w związku z moją krytyką antydemokratyczności działań Wikileaks.

    Ortequ – nie idź ta drogą!
    A poważnie: demokracja polega na umowie społecznej. Nigdzie, w ramach tej umowy społecznej, nie istnieje zgoda, aby upubliczniano informacje stanowiące materiał jaki służy obronie bezpieczeństwa państw i społeczeństw demokratycznych, bez zgody instytucji powołanych w ramach tej umowy społecznej do zbierania tych informacji i do ochrony bezpieczeństwa, a zdobytych w sposób nielegalny, albo z wykorzystaniem sposobów nielegalnych (podobnie jak w prawie demokratycznym nie wolno jako dowodu używać informacji zdobytej nielegalnie).
    Zauważ, że te cechy demokracji ustala społeczeństwo, zawierając „umowę” między członkami tegoż. NIE JEST natomiast demokracją widzimisię jednostki.

    Kartka 12:17

    Nie czytałem NYT od wielu, wielu miesięcy. Nie wiedziałem też, że coś tam o antyamerykanizmie piszą.
    Ja dostrzegam antyamerykanizm głównie w Europie Zachodniej. Nasilił się on szczególnie od czasu wojny w Iraku, ale już przy Bałkanach zauważyłem stronnicze nastawienie anty-amerykańskie. Wydaje mi się, że ma ono znacznie odleglejsze (czasowo) korzenie i zrodziło się w latach po II wojnie światowej, gdy Europa nie tylko straciła swą przodującą kulturowo i cywiliacyjnie rolę na rzecz USA, ale jeszcze została „upokorzona” (w jej mniemaniu, choć pewnie i obiektywnie też) przez pomoc ekonomiczną i militarną USA (wiadomo: „chcesz stracić przyjaciela, to pożycz mu pieniądze”).
    Co więcej, populistyczna i masowa, i przyznajmy, dość prymitywna w mniemaniu elit europejskich (do nich zaliczam też inteligencję polską, albo to, co z niej zostało) kultura amerykańska okazała się znacznie atrakcyjniejsza dla przeciętnego Europejczyka niż elitarna kultura „absolutnie oświeconej Europy”. Wściekłość elit europejskich wobec USA (nieokrzesanego przybłędy z dzikiego Zachodu) najlepiej chyba było widać w wypowiedziach b. min. spraw zagranicznych Francji w ONZ u poczatków wojny irackiej, a wobec tych nuworyszy, którzy popierają USA – w sławetnym upominaniu Polski przez prez. Chiraca, a wcześniej w użyciu antyamerykańskich fobii przez kanclerza Schroedera dla wygrania wyborów w Niemczech.
    Obecnie elity intelektualne Europy Zachodniej robią wszystko, aby odwrócić (hahaha…) lub choćby zahamować ten „trend”, bo to pozwoli im upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: odzyskać „rząd dusz” zwykłych ludzi, a także władzę nad sferami politycznymi Europy zach., które dość racjonalnie sprzyjają Stanom, a przynajmniej wiedzą, że bez nich byłoby b. kiepsko…
    Wikileaks wpisuje się w to, a twarz tej strony jest … tylko twarzą zapewne, wykorzystywaną ze względu na cechy socjopatyczne, anarchistyczne, wściekłą mizantropię – takimi łatwo pokierować.

    Jeśli chodzi o prasę – już pisałem, że zrobi wszystko dla nakładu. Etyki w tym ani poszanowania prawa nie ma, a rozumienie demokracji jest takie jak u „Orteqa” (p. wyżej).

    Wczoraj np., w tej wolnośćmiłującej prasie wyczytałem, w artykule o zawirowaniach kursowych euro w ostatnich dniach, pełne samozadowolenia zdanie, że to naturalne, bo przecież „jest mnóstwo taniego kapitału”.

    TANIEGO KAPITAŁU!!! Dzięki czemu on jest taki tani? Opłacany nędzą miliardów ludzi, pracą setek milionów za wartość nabywczą miesięcznej pensji 400 albo i mniej zł (żebyśmy my mogli kupować samochód za 8 pensji…), za dzieci umierające dlatego tylko, bo ten TANI KAPITAŁ nie wysupła 1.5 litra wody mineralnej na dziecko na dzień.

    To jest tani kapitał? To jest wolnośćmiłująca, demokratyczna prasa????????? Nie dziwie się, że woli zajmować się PASERSTWEM, czyli sprzedawaniem kradzionego.

    wiesiek59 o 12:13

    Tak, o komercyjnym charakterze współczesnej kultury nigdy za dużo.

  49. Nigdy nie przypuszczalem że Gospodarz zajmie stanowisko identyczne jak Radek Sikorski. Jest to dla mnie ogromne rozczarowanie, a fakt że poparł go klonotroll S. to juz jest dno upadku.

  50. mw 11:08
    Tez tak mysle. Znowu jestesmy mniejszoscia 🙄

  51. otago pisze: 2010-12-01 o godz. 00:14
    =================

    >>>Powinienem byl dodac na koniec : uwaga sarkazm (ironiczny, jezeli takowy istnieje , takie m. maslane)>>>

    No coz, nie wykazalem sie tym razem. Przepraszam za czepienie sie.

    Ale moje watpliwosc ciagle jest wazna:
    „Chyba od zlotoustego kaznodziei wymaga sie wiecej niz od zawodowego sk…syna…(?!).”
    Bo coraz bardziej wyglada na to ze nie…
    Ciagle slysze usprawiedliwienia „…no przeciez Taliby gorsze od nas…”. jakby to byl jakis wyscig…

    Pozdrawiam. Georges53.

  52. Dlaczego publikacje Wikileads dotycza akurat USA ?
    Mysle, ze powody moga byc dwojakiej natury.
    Pierwszym powodem moze byc popyt. Dyplomatyczne przecieki z jedynego pozostalego na placu boju „mocarstwa swiatowego” sa oczywiscie bardziej interesujace jak np. podobne przecieki z Polski.
    Drugim powodem moze byc podaz, czyli latwa dostepnosc tych informacji.
    Jesli zas chodzi o tresc tych depesz, to to, ze dyplomaci gotuja tez tylko na wodzie, jest prawdopodobnie zaskoczeniem dla nielicznych. Magiel dyplomatyczny w niczym nie odbiega od orginalu.
    Wszystko co dla mnie pozostaje z calej afery, to jest gigantyczne „Schadenfreude”.

  53. Pisze pan „A może Wikileaks ma inne, bardziej szlachetne zamiary? Może śni im się jakiś świat bez tajemnic? Jeśli tak, to dlaczego nie ujawniają przecieków z innych państw – Rosji, Brazylii, Japonii czy Chin?”

    A moze nie maja przeciekow z innych panstw? Ujawnili to co wiedzieli.
    Chyba nie wyobraza pan sobie ze wiedza wszystko.
    Chlopaczek z plytami Lady Gaga mial dostep tylko do amerykanskich archiwow.

  54. Pan Redaktor zdaje się nie do końca rozumieć pojęcia typu „społeczeństwo obywatelskie”, „odpowiedzialność wybieralnych przedstawicieli przed społeczeństwem oraz nie bardzo dostrzega pożytek z istnienia instytucji pod nazwą „whistleblower” skoro zadaje pytania typu „O co w tym wszystkim chodzi?” lub pomawia Wikileaks o anarchię, bezprawie lub o szaleństwo.

    Pan Redaktor zna chyba USA, należy do Klubu Harwardczyków, a więc powinien wiedzieć, jakie są podstawy amerykańskiej demokracji oraz funkcjonownia amerykańskiego społeczeństwa.

    Pan Redaktor być może za bardzo przesiąkł ideą usługowej roli dziennikarstwa oraz informacji wobec władzy zapominając, że dziś należy On do pionu zwanego czwartą włądzą. Widocznie idea tejże jest nadal obca starszej generacji dziennikarzy w Polsce lub przynajmniej niektórym jej reprezentantom. W krajach zachodnich – jakby trochę mniej obca. To własnie na takich akcjach jak Wikileaks opiera się dziennkarstwo z prawdziwego zdarzenia, a nie wazeliniarstwo lub układne krytykowanie władzy w ramach ustalonych regół przyjętych przez niektórych dziennikarzy, w tym chyba również przez Pana Redaktora.

    Rozmumiem Pańską niechęć do Wikileaks nawet tylko i wyłącznie trzymając się Pańskiej przeszłości dyplomatycznej, pomijając przeszłośc dziennikarską. Dla Was, dyplomatów poufnośc, dyplomatyczne pustosłowie oraz hipokryzja stosunków międzynarodowych do wartośc nadrzędna, warta każdego poświęcenia, nawet zasad demokratycznych typu wolność słowa oraz dostępu do informacji – każdej informacji, skoro władza jest na tyle nieporadna, że nie potrafi zapewnić poufności tejże informacji tam, gdzie tego wymaga interes państwa. A więc tym gorzej dla tak nieporadnego państwa ! Dla nas, przemęczonych hipokryzją i pustosłowiem, te opublikowane dyplomatyczne pogawędki, nawet jeśli tylko o tyłku Makreli pokazują całą obłudę świata, do którego Pan też należy, i którego zdaje sie Pan bronić podważając sensowność akcji Wikileaks. A właśnie na demaskowaniu tej świętej obłudy oraz hipokryzji polega wartośc Wilikeaks czy innych demaskatorów. A także na tym, iż pokazują nagość króla tam, gdzie powinien być on szczelnie okryty. Czyli ukazują niedbalstwo lub też nonszalancką arogancję, byc omże wynikającą z nieuzasadnionej pewności siebie na arenie międzynarodowej (mowa o USA).

    Nawet jeśli jest to burza w szklance wody, nawet jeśli dla wielu bywalców oraz dla Bywalca depesze opublikowane przez Wikileaks stanowią zmoczoną petardę, to nerwowa reakcja ze strony USA, w tym wnioski o uznanie Wikileaks za organizacje terrorystyczną wskazują na to, że jednak zabolało, choć z pewnością mamy do czynienia z uszczypnięciem w zadek, i to w punkt po części kontrolowany przez szczypanego.

    Pozdrawiam.

  55. Jeśli tak, to dlaczego nie ujawniają przecieków z innych państw – Rosji, Brazylii, Japonii czy Chin? – pyta Pan Redaktor oraz kilku Blogowiczów.

    Bardzo zgrabnie na to pytanie odpowiada na to pytanie A.Barbarus na blogu red. Szostkiewicza:

    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=735#comment-145330

    Polecam

  56. Jacosbky (2010-12-01 o godz. 15:51)

    „Pan Redaktor zdaje się nie do końca rozumieć pojęcia typu “społeczeństwo obywatelskie” …Pan Redaktor być może za bardzo przesiąkł ideą usługowej roli dziennikarstwa oraz informacji wobec władzy zapominając, że dziś należy On do pionu zwanego czwartą włądzą.”

    Czwarta wladza sa dziennikarze prawdziwi. Do tych hunwejbini nie sa zaliczani. Szczegolnie jesli sa hunwejbinami w sluzbach obcych mocarstw.

    Z ostatnim zdaniem Panskiego, Panie Jacosbky (to w odroznieniu od Jacobsky?) komentarza tez zgoda.

  57. do
    Jacosbky pisze:

    2010-12-01 o godz. 15:51

    Ma Pan wiecej niz racje.
    Pozdrawiam.
    ET

  58. do
    absolwent pisze:

    2010-12-01 o godz. 14:37

    Pustoslowne jest to Pana pisanie…..
    ET

  59. do georges53 pisze:

    2010-12-01 o godz. 14:31

    Takie „wymienne” tlumaczenie rzeczywistosci KGB vs CIA jest infantylne i ahistoryczne. Proponowalbym solidna, oddzielna analize. Do znalezienia w dobrych bibliotekach.
    ET
    PS
    Rzadko jakiekolwiek zlo tlumaczy „drugiekolwiek”.

  60. No, to mamy następnego groźnego dla bezpeczeństwa USA terrorystę. Co ja mówię? – dla USA! Dla bezpieczeństwa globalnego przecież, w tym naszego, polskiego!, którego jednym z najpewniejszych gwarantów jest USA przecie, jakby kto nie wiedział. Ciekawe, który to kraj stanie się przedmiotem ataku, z użyciem całego najnowocześniejszego arsenału wojennego, by dopaść tego gada Juliana żywego lub martwego..? I czy pójdziemy za gwarantem jak w dym, a raczej ogień, bez którego nie ma dymu i bez którego nie można zostać wydymanym.

  61. Mw
    Nie obracaj kota ogonem. Skoro piszesz o antyamerykaniźnie WikiLeakes to zwróciłem Ci uwagę, że wykradzione depesze drukuje NYT – amerykanska, miarodajna i ceniona gazeta. To ona nadaje rangę temu materiałowi. Tak więc konsekwencją twego rozumowania jest teza, że NYT jest antyamerykański – że wolna prasa jest antyamerykanska.
    Ja wolę tę część Ameryki, którą reprezentuje NYT – to dla mnie jest symbol wolności i demokracji amerykańskiej. Dla mnie symbolem tej wolności było np Watergate czyli przełamanie biurokratycznych okowów tajności kryjących przestępstwo przez wolną prasę. To dla mnie, wówczas tkwiącego w PRL-owskiej rzeczywistości i propaństwowej propagandzie, było wyzwalające i inspirujące.
    Dla Ciebie natomiast symbolem owej wolności i demokracji jest potajemne wykradanie numerów kart kredytowych dyplomatów na zlecenie Hillary Clinton – zresztą, by było śmieszniej związanej w młodości z Nową Lewicą.
    Wniosek z tego jest taki, że Ameryka jest inspirująca – każdy może z niej wybrać to co mu odpowiada. Zwolennicy państwowego zamordyzmu mogą tam znaleźć aurę tajemnic, szyfrówek, szpiegostwa, inwigilacji i państwowego knucia. No a zwolennicy wolności na przykład wolną prasę.
    To jest krzepiące.
    Pozdrawiam

  62. mw,

    umowa społeczna….

    Umowa zakłada przede wszystkim przestrzeganie ustanowionego porządku prawnego. Jeśli ja, jako obywatel demokratycznego kraju dowiaduję się, że szef jednej z agend państowywch mego kraju (CSIS, wywiad) zwierza się amerykańskiemu dyplomacie z tego, że niezawisłe sądy przeszkadzają w pracy, że zdobywanie wiadomości przy pomocy tortur lub używanie takich wiadomości jest OK, nawet jeśli Kanada podpisała stosowne konwencje o niestosowaniu tortur (konwencja to umowa, nieprawdaż ?) Sam widzisz, że pojęcie umowy społecznej nie ma symetrycznego zastosowania w głowach niektórych urzędników zobowiązanych do przestrzegania tej umowy społecznej. I na tym polega pożytek z Wikileaks, że pdaje wgląd w umysłowośc osób, z reguły dość dyskretnych na codzień.

    Treścią umowy społecznej jest również takie zorganizowanie poufnych działań państwa, żeby zapewnić ochrone tej poufności. Podobnie jest zresztą wszędzie tam, gdzie dana instytucja zobowiązana jest do zabezpieczenia poufności gromadzonych danych (np. bank, system zdrowia). Wikileaks jasno pokazała kto tej umowy nie przestrzega, skoro hakerzy (a ich istnienie nie jest przecież nowością) potrafili dobrac sie do poufnej poczty elektronicznej. I nie wazne są metody, jakimi się posłuzyli. Ważny jest fakt, że państwo nie respektuje umowy spłecznej w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa oraz poufności swoich informacji.

    Jak widzisz kwestię umowy społecznej można interpretować na wiele sposobów, ale nie trzeba zapominać, iż nie jest winą kota fakt, że łowi myszy. Podobnie jest z hackerami z Wikileaks. Oni są po to, żeby testowować systemy i bezlitośnie „karać” na nieprzestrzeganie umowy społecznej w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa państwa oraz ochrony poufności. Dziś Wikileaks, a jutro kto wie ? Wywiad chiński ? Rosyjski ? Do kogo będziesz mieć pretensje kiedy hacker włamie się do banku i wykradnie Twoje dane osobowe ? Tylko do hackera ? Czy równiez (a może przede wszystkim) do banku, za to, że nie przestrzega warunków zawartej z Toba umowy ?

    Piszesz o anty-amerykańskiej fobii podając jako przykład wydarzenia poprzedające agresję na Irak. Skoro pada nazwisko Chiraca, to znaczy, że chodzi o drugą wojne iracką, tę z 2003 roku. Dobrze pamiętam debaty z rady bezpieczenństwa, kiedy to de Villepin starał się przekonać, że amerykańskie agrumenty za agresją nie miały solidnych fundamentów, a więc cała akcja stanowiła awanturę, a nie uzasadnioną interwnecję militarną pod egidą ONZ. Nie trudno przyznać racji dyplomacji francuskiej w świetle tego, co wykazała interwnecja w Iraku, a raczej w świetle tego, czego nie wykawała. Chirac i dyplomacja francuska przyjęła koncepcję świata wielobiegunowego, czyli wersji odbiegającej od modelu Busha (Ameryka jako leader w walce o demokracje). Owszem, obydwaj panowie nie lubili się za bardzo, ale podobnie kanadyjski Chretien nie przepadał za Bushem i jego polityką, przez co Kanada również nie wzięła udziału w napaści na Irak. Anty-amerykanizm ? A może raczej trzeźwość w obliczu amrykańskiego amoku z początku lat 2000 ?

    Nigdzie nie jest napisane, że mamy obowiązek bezkrytycznie patrzeć na USA. Piszesz trochę jak niektórzy przewrażliwieni na innym punkcie: każdy atak na Izrael i jego politykę to anty-semityzm.

    To trochę schematyczne, a przez to pełne nieścisłości, przez co prowadzi do błednych wniosków.

    Pozdrawiam.

  63. Witam!

    Jak jeden z moich szanownych przedblogowiczów nie potrafię odpowiedzieć z jakiej pozycji wykonal Pan swój wpis – dziennikarz czy dyplomata i raczej odebrałem go jako wpis dyplomaty.
    Działania Wikileaks mają charakter „dobrego dziennikarstwa” zdobyli materiały i starają sie opublikować,ponieważ obecnie w dobie informacji elektronicznej coraz bardziej nastawieni jesteśmy na manipulację informacją.
    Pan poświęcił jeden z wpisów tematowi stringi na zdjeciu asystenta MSZ w Afganistanie nie pamiętam aby ostatnio poświęcił Pan akapit jednemu z 20 zabitych polskich żołnierzy w Afganistania i nie pamietam,żeby Pan zadał pytanie „co my tam robimy”.
    Amerykanie „w obronie demokracji” bombardują wesela w Iraku lub Afganistanie i nie musza się z tego tłumaczyć,ponieważ nie wypuszczają informacji bez cenzury a niezalezni dziennikarze nie mogą znajdowac się w strefie działań wojennych.
    Czy bez dziennikarzy zostałaby np ostatnio ujawniona sprawa w Szymanach.
    Polowanie na twórcę Wikileaks to pokazanie,że wolność w dostepie do informacji nie jest dozwolona a kto będzie bez zezwolenia Wielkiego Brata pokazać będzie ścigany jako „gwałciciel” lub inni będą w jego imieniu pisać o „stringach” przecież to takie atrakcyjne i medialne powtarzam się ale temat „stringi” to był temat na kilka dni,fakt ostatniej śmierci polskiego żołnierza to taka mała notka na n-tej stronie.
    przykre ale rzetelne prawdziwe dziennikarstwo zamiera – szkoda 🙁
    Pozdrawiam a jednoczęsnie bardzo dziekuję za podpowiedź książki na temat Alberta Speer.

  64. Antyamerykanizm uzasadniony cząstkowo napędem dla Wikileaks

    mw pisze:
    2010-12-01 o godz. 14:35

    „Ja dostrzegam antyamerykanizm głównie w Europie Zachodniej. Nasilił się on szczególnie od czasu wojny w Iraku, ale już przy Bałkanach zauważyłem stronnicze nastawienie anty-amerykańskie. Wydaje mi się, że ma ono znacznie odleglejsze (czasowo) korzenie i zrodziło się w latach po II wojnie światowej, gdy Europa nie tylko straciła swą przodującą kulturowo i cywiliacyjnie rolę na rzecz USA,”, itd.,itd.”

    Mój komentarz

    Opublikowane ostatnio przez Wikileaks przecieki, jak każde głośne wydarzenie, mają w mediach mnóstwo interpretacji, a na blogach polskich, w tym na blogu DP, zadziwiająco wiele interpretacji spiskowych oraz kulawo-dogmatycznyuch, w których nie sposób zliczyć ile den jest.

    Podzielam w dużym stopniu (nie w 100 %!) model interpretacyjny Autora, którego fragment przytoczyłem powyżej. Antyamerykanizm (np. przejawiający się w słynnym upomnieniu Chiraca dla Polski by siedziała cicho lub w kampanijnych argumentach Schroedera), rywalizacja dwóch kultur – oświeconej i jarmarcznej, kompleks niższości zrodzony z utraconego przodownictwa ekonomicznego i intelektualnego, oddziedziczone z poprzednich wieków ambicje polityczne zderzone z niemocą pojedynczych państw (dawnych mocarstw) w polityce globalnej, rodzące frustrację, to napędy dla Wikileaks.

    Pzdr, TJ

  65. Orteq,

    nie bardzo rozumiem kogo ma Pan na myśli pisząc o hunwejbinach, zwłaszcza będących w służbie obcych (względem kogo ?) mocarstw.

    Nie bardzo rozumiem i bynajmniej nie wnikam.

    Pozdrawiam.

  66. Szanowny Panie Redaktorze!Osobiście dostrzegam w prezentowanych
    publikacjach,kolejny krok w obdzieraniu z prywatności.Ponieważ sprawa dotyczy dyplomatów dlatego głowa mnie o to nie boli.Ale dzisiaj jest niemożliwe np.chodzenie z kumplem do parku dla popatrzenia na ładne spódniczki w czasie przeznaczonym na nabożeństwo koscielne. Kiedyś wystarczyło z grubsza uzgodnić z treść gadki w przepytyawniu z kazania i sprawa była czysta.Religię mielismy w szkole i z katechezą dla rodziców radzililśmy sobie wyśmienicie.Oczywiscie przykładów można przytaczać dziesiatki.Wagary rypały sie dopiero w czasie wywiadówki.Ale przecież jak pociecha porządna to nie na każdą rodzice chodzą.Dojdzie do tego,że w łonie matki pociecha będzie uczona się uśmiechać, gdyż skrzywiona buzia po porodzie może w przyszłości zaważyć na karierze.

  67. Co ja widzę! Jacobsky zamiast wylizywać jak zwykle Gospodarzowi wiadome miejsce do ostatniej grudki, chłosta go po tymże pejczem krytyki. Ku mojemu zdumieniu za pejcz krytyki chwycił również absolwent i od pewnego czasu okazyjnie chwytają nawet Kartka z Przetoka i Telegraficzny Observer. W tej chwili już tylko blogowicz stasieku i pani ANCA dbają o to, żeby Gospodarz nie musiał bez przerwy myśleć o odnowieniu zapasu papieru toaletowego, ale obawiam, że prędzej czy później też zaczną tęsknie zerkać w stronę pejcza. Koniec świata, jak mawiał nieśmiertelny pan Popiołek.

  68. Orteq 12.51

    Nie wykluczam, ze Tewje bylby dobrym rzecznikiem prasowym. Tewje nie liczyl karaluchow w mleku. Tewje sprzedawal. PJ Crowley tez pieknie sprzedaje hucpe z Wiki-siki. Polecam, tym co rozumia, jego codzienny brefieng, wczoraj:

    http://c-span.org/Watch/Media/2010/11/30/HP/A/41346/State+Department+Press+Briefing.aspx

    Kto sie leni, moze zaczac od polowy zapisu. Departament Stanu pieknie bagatelizuje te niby sensacje. Lze jak pies tez pieknie, bo demonstracyjnie odcina dyplomatow od wywiadu. Warto widziec jego kompetentnosc, relaks i poczucie humoru.

    Mowi, ze Mrs Clinton bawi w Kazachstanie. Min. Sikorski tez. Sprytny Mleczarz by to skojarzyl z Medvedevem w Polsce, na dwa dni, juz 6-go grudnia. Oby Medvedev pociagnal mocnego kumysu, jak winka na szczycie 20-i, i oby z Sikorskim. Pan Minister moglby wtedy wesprzec Mrs Clinton, a pozniej prez. Obame, w odprawie jaka szykuje sie prez.Komorowskiemu 8-go grudnia „na dywaniku” w Bialym Domu.

    Od poczatku zwracalem uwage na role Polski w manipulowanie Rosja. Kto bral powaznie te tarcze ?! Tewje tyz w to nie wierzyl. Tarcza byla leverage w przygotowaniu START, zmuszeniu Rosji do milosci, jak teraz, im dostala wiekszy wrzask w Polsce, tym lepiej sie sprawdzil ten leverage.

    Zabawy miedzynarodowe trwaja, Wiki-Siki to uswietniaja, a elaboraty swiatlych Blogowiczow daja tymze Blogowiczom poczucie waznosci i prestizu.

    „On the other hand” – czy jest cos lepszego niz filozofia Tewje w swietle ksiezyca, zamiast rycia sensacji jak Wiki-Siki ?

    A cotygodniowe briefingi w Polsce, jak P.J.Crowley, sa nierealne, przyznaje. Rozumki nie te.

  69. W całym tym post Wikileaks’owym zgiełku, czyli klasycznym medialnym ble, ble,ble, które ma /intuicyjnie? świadomie?/ przyryć dzisiejszą naturę naszego ludzkiego świata, pojawiła się , jak zwykle informacyna, zamulająca papka, tworzona na jedno kopyto. Nasz świat, współtworzony w olbrzymim procencie, przez coraz bardziej zidiociałe, spłaszczone media, zwłaszcza te elektroniczne, we wszystkich swoich aspektach staje się kołtuńsko „brudny”. Kampanie wyborcze- to już tylko robienie głupków z wyborców, i medialnych sensacyjek… Dzisiejszy świat via media, to dzianie się każdego dnia, kilku absolutnie „najważniejszych ” spraw, które baaaaardo, ale to baaaaaaardzo ochodzą rzesze maluczkich. Przecieki w Wikileaks, są na wyścigi pomniejszane, trywializowane, sprowadzane do jednego magielka.
    Sztuczka mediów, doskonale czujących własną rolę w szeregu, polega na tym, że wespół zespól z zainteresowanymi, z wielu tysięcy ujawnionych dokumentów, powyciągano głównie „siano” i … dokoła Wojtek.
    Jedynie prof. Roman Kuźniar, w tvn-ie , pozwolił sobie zauważyć, że dzięki ujawnionym materiałom, my- obywatele dzisiejszego świata, możemy z niektórych ujawnionych dokumentów, dowiedzieć się, jak i jakie sprawy dzieją się w wielkiej polityce, za przesłoną kreowaną przez media. Jego zdaniem, światowa polityka jest w rzeczywistości brudna . a brudne metody stwarzają brudne skutki…
    Tyle pan profesor Kuźniar. Ja dokładnie tyle samo …

    Pozdrawiam, Sebastian

  70. mw,

    Zgoda z Jacobsky, kartka z podrozy, Stefanem. Moze jeszcze z innymi. Z Lex moze? Z toba, mw? Nie dam rady. Choc chcialbym chodzic drogami niekoniecznie tylko przeze mnie wydeptanymi.

    Moje poparcie dla hegemona swiata absolutnie nic dobrego mnie przyniesc nie moze. Bo kazdy zachwyt amerykanska „obrona wolnosci swiata” bedzie popychal tego policjanta „wolnosci” do jeszcze wiekszego niz dotychczas lamania prawa miedzynarodowego. Wlasnego zreszta tez.

    Gospodarzowi sie nie dziwie, ze stanal po stronie ZOMO. Amerykanskiego tym razem. On z tego stania, choc zawsze chwiejnego, chleb od lat juz je. Tobie natomiast to sie troche dziwie. No, chyba ze i z ciebie jest niezly humwejbin. Czyli chleb z popierania moznych tego swiata jadajacy. Jesli tak, to przepraszam. Bo nic dla mnie blizszego nie jest niz swoboda wyboru punktu widzenia. Przez kazdego wolnego czlowieka. To, od czego zalezy punkt widzenia tez sie miesci w ramach wolnosci jednostki.

    Zeby tylko ten policjant „wolnosci” nie zacukal, przy okazji swoich wielkich gier i zabaw, mojego prawa do tej mojej wolnosci bez cudzyslowu.

  71. Kartka 17:03

    To Ty odwracasz kota ogonem.
    Nie pisałem ani nie mówiłem nigdy, że symbolem demokracji jest działanie nielegalne. Nie jest (przynajmniej dla mnie, nie wiem, jak tam dla Ciebie).
    Ale nie wiem, czy zlecenie demokratycznie instytucji demokratycznie ustanowionego państwa, aby zdobywać numery kart, hasła, konta itd. itp. jest legalne czy nielegalne. Tego nie robili kieszonkowcy na zlecenie jakiegoś mafioso. To wykonywały służby postawione dla nadzoru nad bezpieczeństwem społeczności, na zlecenie demokratycznie wybranego przedstawiciela tej społeczności. Państwo i społeczeństwo ma prawo się bronić, także profilaktycznie. W demokracji państwo, a coraz częściej społeczność międzynarodowa, decydują jakie metody i kiedy są legalne, a jakie są nielegalne. Zazwyczaj decydują o tym sądy i trybunały.
    Ale nie widzimisię pojedynczego człowieka, choćby nie wiem jak był o swojej racji przekonany.
    Ja chcę, aby demokratyczne państwo/a broniło/y zdobyczy demokratycznych społeczeństw/a. Ma to robić w sposób zgodny z prawem. Jestem przeciwny kontrolowaniu tych działań w sposób niezgodny z prawem. Chcę, aby nadzór był prowadzony metodami legalnymi. Nie zgadzam się na „chodzenie na skróty”. ZAWSZE cierpi na tym demokracja, a więc i wolność (rozsądnie rozumiana, a nie tak jak rozumieją ją anarchiści i ultrasi. Oczywiście nie Ciebie, Kartko, mam na myśli!).
    Porównywanie funkcjonowania państwa demokratycznego (USA) z państwem niedemokratycznym (PRL) jest nie tylko „odwracaniem kota ogonem”, ale w tym wypadku wskazuje też na Twój wściekły antyamerykanizm.
    Owszem, masz rację, Ameryka (i w ogóle demokracja) jest inspirująca. Problem w tym, że w wolnym świecie z tych inspiracji korzystają też przestępcy i inni ludzie złej woli. Nie zapominaj Havla: „z demokracji najbardziej cieszą się jej wrogowie”.

    Jacobsky 17:12

    To, że „pojęcie umowy społecznej nie ma symetrycznego zastosowania w głowach niektórych urzędników zobowiązanych do przestrzegania tej umowy społecznej” – wcale nie oznacza, że uprawnia to innych do nieprzestrzegania jej i działań przestępczych i niezgodnych z tą umową.
    Jak pisałem (a powinieneś to wiedziec, bo najsilniej ta zasada jest stosowana za Atlantykiem) – nie wolno stosować dowodu zdobytego nielegalnie. Tak jest w prawie. O ileż łatwiej byłoby, gdyby można było stosować dowody zdobyte z obejściem prawa! Podobnie w tym wypadku – jakkolwiek bardzo ubolewam nad nielegalnym działaniem państwa, to przeciwdziałanie temu również z pogwałceniem prawa nakręca tylko spiralę bezprawia i jest nielegalne. Są skuteczne metody legalnego nadzoru. No i to, co wspomniałem powyżej – co jest legalne, a co nie w działaniach państwa zależy od decyzji prawych, stanowiących element tej demokratycznej umowy społecznej, a nie od tego co za legalne uważasz Ty lub ja. Możemy, oczywiście, i powinniśmy, działać na rzecz zmiany kwalifikacji jakiejś funkcji państwa czy jego agend, jeśli uważamy, że powinny być zdelegalizowane, ale w państwie demokratycznym musimy to robić legalnie. Są ku temu instrumenty. Jasne, to długa i żmudna droga, więc wydaje się, że działanie nielegalne jest usprawiedliwione. Furda! Nie jest. I to zarówno z powodów zasadniczych, jak i praktycznych (prędzej czy później doprowadzi to do, również nielegalnej, reakcji).

    Jeśli chodzi o atak na Irak – to w ogóle nie rozumiem Twego bajania (i mam nadzieję, że i Ty sam przestanesz je rozumieć, gdy się zastanowisz). O jakim Ty „wielobiegunowym świecie mówisz”? O jakiej „wersji”? O jakiej „awanturze” czy „nieuzasadnionej interwencji”??? Czyś Ty z byka spadł, Jacobsky? Przecież tu chodziło o totalitarny, psychopatyczny, zbrodniczy reżym, mordujący z powietrza, napalmem czy innymi truciznami, tysiące mieszkańców wiosek we WŁASNYM kraju, własnych obywateli, torturujący ich i zabijający dziesiątkami czy setkami tysięcy, BEZ sądu, BEZ wyroku, BEZ przyczyny, BEZ dania racji…. O czym Ty bredzisz???? Ty chciałbyś, żeby to trwało????????? A może liczysz, że handel ropą i Mirage’ami uprawiany przez Chiraca spowodowałby, że reżym iracki zmitygowałby się i zaprzestał ludobójstwa???????
    No nie, to już zionie antyamerykanizmem, a oprócz tego wykazuje zupełną obojętność na niezawinioną krzywdę ludzi. Widocznie to naprawdę teraz takie modne.
    Weź Ty się opanuj, Jacobsky… Przestań bezmyślnie powtarzać to, co Ci wciskają…

  72. Et 16.03
    Gdybym chciał napisać otwartym, nie dyplomatycznym jezykiem, co myslę o Trolloklonach tego blogu czyli o Tobie i Sławomirskim, zaden moderator by tego nie puścił ………jest zatem zrozumiałe, że popieram „gwałciciela i molestera” Juliana A.

  73. Zapewne w prowadzeniu sledztwa w sprawie gwaltów Juliana A., skorzystano z doswiadczenie tej sędziny, która w ścisle tajnym procesie,bez uzasadnienia wyroku, skazala Łyzwińskiego z Samoobrony ?

  74. wikileaks
    Ja bym porównał czyn Wikileaks z czynem Wildsteina.
    Tu i tu jest tajemnica ,tu i tu jest jej upublicznienie.
    Czemu więc jeszcze Polska nie wydała listu gończego za sprawcą czynu karalnego
    Sławomirskiemu i Kraczkowskiemu
    jeśli chcecie cytować MOJE wpisy i je recenzować to róbcie to w całości.
    Inaczej jest to strzelanie zza węgła i to z karabinu z krzywą lufą.
    Końcówka mojej wypowiedzi brzmiała – DESZYFRANT skrótu PZPR też czegoś zapomniał.
    Ukłony dla pamiętliwych

  75. Doskonala analiza. Cala ta tzw. afera nie jest afera, a jedynie ujawnia, ze dyplomaci to zwykli ludzie, ktorzy psluguja sie banalnym jezykiem. teraz beda pisac jak wypracowania w szkole.

  76. Hm , patrzę ciekawa zajawka , myślę sobie co też ma interesującego do powiedzenia w sprawie słynnego przecieku ma Daniel Passent a tu okazuje sie tekst autorstwa prof Lewickiego.

  77. Helena pisze:
    2010-12-01 o godz. 00:16
    Eee tam, „kompromitacja”. Bez przesady. Po szoku 9/11 caly swiat domagal sie od Ameryki aby udostepniala inteligence data.”

    Nie żeby Amerykanie tak zaraz poszli na rękę temu domagającemu się światu.

    Wydarzenia z 11. września wykazały, że prawie wszystkie informacje na temat tej grupy zamachowców znane były poszczególnym służbom. Tyle tylko, że służby te nie wymieniały się tymi informacjami. Czyli nie było z nich żadnego pożytku. Chodziło więc o to, żeby jednak dość dużo osób miało dostęp do tego typu informacji, bo może ktoś w odpowiednim momencie poskłada sobie coś w całość i uda się czemuś zapobiec. I tak się też dzieje. Skutkiem ubocznym jest potem taka historia jak ta z WikiLeaks.

  78. Owszem jezyk dyplomatow Amerykanskich jest troch na luzie, ale tak sie pisze w dzisiejszym swiecie. Przeczytalem moze ze 20 tych depesz i mi sie juz znudzily. Kogo interesuje to ze Hugo Chavez jest szalony? Przez Wilkleaks dowiedzielismy sie co mysla Amerykanie o innych krajach. A co mysla inne kraje o USA? to bylo by bardzo ciekawe. Mysle ze ambasador Rosji ma podobne zdanie o prezydencie Obama co ambasador USA w Moskwie o Putinie. Co raz bardziej wydaje mi sie ze wilkleaks robi to bardziej dla kasy a nizeli pokazac zbrodnie USA. A poza tym kto przeczyta tyle depesz? Ponad 250 000.

  79. Bywam tu rzadko, ale doceniam pewna doze rozsadku w tezach Gospodarza. Przy tej histerii i proamerykanskim wiernopoddanczem oburzeniu to jest, w pewnym sensie, racjonalna ocena.
    Polecam natomiast reakcje innych politykow, w tym kanadyjskiego (byly doradca premiera Kanady), ktory podobnie jak wiele osobistosci amerykanskich poszedl na calego, a potem probowal ugryzc sie w jezyk.
    http://www.cbc.ca/politics/story/2010/12/01/flanagan-wikileaks-assange.html

  80. Mw
    Jak Ty chcesz kontrolować sprawy tajne? Kto to ma kontrolować? Ci co utajniali mają kontrolować tych co utajniali? Utajniając stawiasz je poza jakokąlwiek społeczną kontrolą. To utajnienie służy w tej chwili głównie utajniającym. Ślepym trzeba być a raczej zaślepionym, żeby tego nie widzieć.
    Za parę minut tv puści film o śmierci Barbary Blidy. A właściwie film o tajnych służbach i ich tajnych sprawkach – o bezkarności, którą daje tajność działan. Ale zanim go obejrzysz to najpierw przeczytaj co do mnie napisałeś o działaniach Hillary Clinton wobec dyplomatów ONZ – „To wykonywały służby postawione dla nadzoru nad bezpieczeństwem społeczności, na zlecenie demokratycznie wybranego przedstawiciela tej społeczności. Państwo i społeczeństwo ma prawo się bronić, także profilaktycznie.”
    Pasuje Ci to do filmu?
    Tylko mi nie pisz, że to są różne sprawy. Bo to jest jedno i to samo – te same reguły w obu przypadkach obowiązują.,
    Pozdrawiam

  81. Pan Passent pisze:
    „Pod tym względem to jest kompromitacja Stanów Zjednoczonych – kraju najbardziej zaawansowanej technologii. Po prostu nie do wiary!”

    Technologia USA nie jest zaawansowana, co skomplikowana ponad miarę. System załamuje się pod własnym ciężarem.

    Warto pamiętać, iż USA sprywatyzowało wywiad. Wywiad w Ameryce przeszedł w ręce prywatne za Reagana i „kochliwego” Clintona.

    W 2006 budżet służb wywyiadowczych to było ok 60 miliardów dolarów, z tego 42 mld to koszty najemników sektora prywatnego!
    W 2001 były 144 spółki sektora prywatnego świadzczące usługi dla wywiadowczych służb USA, a w 2006 już ponad 5400. To skala problemu.

    USA nie ma wywiadu.
    Tego bałaganu nie da się ogarnąć nijak.
    To nie kompromitacja, ale konsekwencja prywatyzacji.

    http://www.tomdispatch.com/blog/174959/tomgram:_chalmers_johnson,_warning:_mercenaries_at_work

  82. mw,

    opanuj sie troche, pooddychaj przez nos i policz ile totalitarnych, zbrodniczych rezimow marionetkowych popierali Amerykanie, a potem pisz swoje oskarzenia pod adresem tych, ktorzy wytykaja hipokryzje w postepowaniu USA wobec Iraku.

    Nie przypominam sobie, zebym uzyl wobec siebie zwrotow typu „bredzisz”, choc bardzo czesto az sie o to prosi.

    Pozdrawiam.

  83. Jeśli takiemu maruderowi tego blogu jak ja ma coś wycieknąć, to na luzie stwierdzę, że pan Passent jest a cool guy with a balanced opinion, i nosi super buty. O fryzurze jeszcze nie doniesiono mi tajnymi kanałami z Warszawy.

    Dodam dwie uwagi: (1) z obserwacji najnowszych technologii, to używają ich ludzie, a większość z nich jest na luzie, (2) BBC ze wszystkich tajności w WikiLeaks skupiła się na tym, że amerykańscy i (oczywiście) brytyjscy dyplomaci bacznie obserwują, czy coś nie wycieka z PAKISTAŃSKIEGO ARSENAŁU NUKLEARNEGO, bo to jest największym zmartwieniem i groźbą dla świata.

  84. Jacobsky (2010-12-01 o godz. 17:31)

    „Orteq, nie bardzo rozumiem kogo ma Pan na myśli pisząc o hunwejbinach, zwłaszcza będących w służbie obcych (względem kogo ?) mocarstw. Nie bardzo rozumiem i bynajmniej nie wnikam. Pozdrawiam.”

    Tez chcialem nie wnikac. Ale mi sie odmienilo. Wiec wnikne nie za bardzo.

    Jesli przytocze kawalek definicji hasla „hunwejbini” moge liczyc na jakas zdolnosc ekstrapolacji z Panskiej strony? Sprobujmy:

    „Chociaż według propagandy hunwejbini mieli się zajmować prowadzeniem rewolucji, to w rzeczywistości wykorzystywani byli do wewnątrzpartyjnych rozgrywek między liderami chińskiej partii komunistycznej.”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Hunwejbini
    Chodzilo mi o „w rzeczywistości wykorzystywani byli do wewnątrzpartyjnych rozgrywek”. Dokladnie tak samo jak dzisiejsze tuby propandowe dzisiejszych rzadzacych, gdziekolwiek by to nie bylo. Nasi wyrobnicy piora, stajacy po „wlasciwej stronie” zawsze wtedy kiedy potrzeba, sa wykorzystywani do jakichs rozgrywek. Najczesciej nie w pelni zdajac sobie z tego sprawe.

    Czesto sa to rozgrywki o swiatowym wymiarze. To do tego swiatowego wymiaru stosuje sie owe „będących w służbie obcych mocarstw (względem kogo ?) mocarstw.” Mocarstwo zas jest zawsze „obce” wzgledem nie-mocarstwa. Nie-mocarstwo to my. Choc niektorzy niewatpliwie i na to maja odmienny poglad.

    Wiec dzisiejsi hunwejbini polscy, popierajac najprzedziwniejsze akcje jedynego nam przyjaznego mocarstwa, staja po stronie tego, przeciez wciaz OBCEGO mocarstwa. Czy mam rowniez przytaczac definicje slowa „obcy”?

  85. Orteq,

    „Czy mam rowniez przytaczac definicje slowa “obcy”?”

    Nie mam nic przeciwko temu.

    Pozdrawiam.

  86. Słuszne czy nie, WikiPrzecieki z pewnością są ciekawe do poczytania. Polecam wyśmienity przegląd przez historię konfliktu w Czeczenii autorstwa byłego ambasadora USA w Moskwie, Williama Burnsa:

    http://www.guardian.co.uk/world/2010/dec/01/wikileaks-cables-ramzan-kadyrov-chechnya?CMP=twt_gu

    pozdrawiam

  87. Jacosbky pisze:

    2010-12-01 o godz. 15:51

    Gratuluje wpisu.
    Jest to swietna odpowiedz na rozwazania redaktora Passenta.

    Slawomirski

  88. ET pisze:

    2010-12-01 o godz. 16:31
    do
    Jacosbky pisze:

    Szanowny Panie ET

    Podziwiam alertnes i vigor czytania wpisow.

    Slawomirski

  89. czy szkodzi usa ? chiba nie. Wie Pan ja mysle, ze to tak jest, jak pisali niedawo w Spieglu -ze bez pomocy sojusznikow Hitler nie podbil by calej europy. Oczywiscie tych cichych sojusznikow. Podobno gestapo w wawie mialo tylko 40 etatowych funkcjonariuszy.

    Tu na tym froncie sie cus gotuje. Powiem wprost, czy szykowac sie juz na milionowe reparacje za irak, czy moze jeszcze nie ? kto to wie ?Jak widac wszystko jest mozliwe, a jak bylo wtedy -no to bylo na bakier z onz i konstytucja.Dla naszego kraju. Czy pierdna o Kiejkutach ? Bo to zara Haga.
    Kiedys w warszawe byly wycelowane amerykanskie pershingi, dzsiaj jak czytam ruskie s-3000 z kalinigradu, to tak sobie uwazam, ze zimna wojna sie jeszcze nie skonczyla, tylko ma inny wymiar.

  90. ET pisze:

    2010-12-01 o godz. 13:50

    „Pytanie, kto z dziennikarzy wpsolpracowal z SB jest krzywo postawione. Chodzi mianowice o tych nielicznych, ktorzy nie wpspolpracowali.”

    Szanowny Panie ET

    Ponownie jestem zmuszony przyznac Panu racje. Oczywiscie czynie to z przyjemnoscia. Jesli jestesmy zmuszeni do pozostawienia po sobie historii to niech bedzie ona pozytywna. Historie musimy pozostawic. Nie mozna jej tam zabrac. Z drugiej strony nie da sie uniknac negatywnej. A nie mam na mysli redaktor Dziedzic. Gniewczyn wystarczy. Przyznalem Panu racje i nie moge sie z Panem zgodzic. Samo zycie.

    Slawomirski

  91. Wolność słowa, transparentność, mamy prawo wiedzieć… Kiedy zacznie opadać pył wzniecony przez Wikileaks dostrzeżemy nowe zasieki, fosy i wieże strażnicze. Tyko dzieci do lat trzech i nawiedzeni mogą się łudzić, że po czymś takim, politycy będą bardziej otwarci. Wszystkie rządy uszczelnią jedynie przepływ informacji. I dostęp do nich.

  92. Trzeba bronić WikiLeaks przed arogancją władzy , która udaje , że posiadła tajemnice rządzenia , a naprawdę doprowadza nas cyklicznie do kryzysów , wojen i zbrodni. Nagonka i listy gończe za WikiLeaks to kolejny przejaw władzy absolutnej , bo taka teraz ona jest na tej globalnej wsi. Demokracja jest tylko szyldem zasłaniającym przemoc władzy.

  93. Kleofas (2010-12-01 o godz. 17:56)
    „Tewje nie liczyl karaluchow w mleku. Tewje sprzedawal…Od poczatku zwracalem uwage na role Polski w manipulowaniu Rosja. Kto bral powaznie te tarcze ?! Tewje tyz w to nie wierzyl. Tarcza byla leverage w przygotowaniu START, zmuszeniu Rosji do milosci, jak teraz, im dostala wiekszy wrzask w Polsce, tym lepiej sie sprawdzil ten leverage…
    “On the other hand” – czy jest cos lepszego niz filozofia Tewje w swietle ksiezyca, zamiast rycia sensacji jak Wiki-Siki ?”

    Jest cos lepszego, Kleofasie. Musi byc. Bo popatrz co Tewje w koncu wyznal:
    http://www.youtube.com/watch?v=zm6KapIDLvg&feature=related
    There is no other hand!

    To tylko nam sie tak wydaje, Kleofasie, ze zawsze jest to drugie wyjscie. A to g.no prawda. Smolensk tego najwyrazniejszym dowodem. Czyli, ks. Tischner znowu gora. No i oczywiscie, Tewje. Szkoda, ze ani jeden ani drugi nie wlozy juz nam tego lopata do glow. To byly rozumy, ktorych mysmy nawet nie lizneli. Bo my jestesmy busy, busy lizac co trzeba nowemu Wielkiemu Bratu. Za przykladem Gospodarza. Ktos o tym przypomnial powyzej.

    Ale to przypominanie tez o kant wiadomego stolu mozna roztrzaskac.

  94. the mentor pisze:

    2010-12-01 o godz. 13:40

    ” Wiadomo jednak ze jest wiekszy od budzetu CIA lub od polskiego PKB.”

    Polski PKB to wystarcza na kilka dni w Las Vegas.

    Slawomirski

  95. Therese Kosowski pisze:

    2010-12-01 o godz. 20:12

    Ciekawy punkt widzenia.

    Slawomirski

  96. PA2155 pisze:

    2010-12-01 o godz. 20:21

    Dziekuje za link.

    Slawomirski

  97. Przecież tam nic nie ma. A na wszelki wypadek nie podaje się to, co tam jest. Co jest jasnym dowodem na to, że tam nic nie ma. Jasne?

  98. absolwent pisze:

    2010-12-01 o godz. 18:56

    „co myslę o Trolloklonach tego blogu czyli o Tobie i Sławomirskim, ”

    Prosze myslec intensywniej moze ta jedna synapsa zaiskrzy,
    co bez watpienia sprawi spora radosc Mrs.Robinson.

    Slawomirski

  99. Wiesz PAKu, ciekawie pisze na ten temat Cynamon29 w blogu Pana Szostkiewicza. Nie wiem, czy czytałeś
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=735#comment-145369

  100. MW napisal o rezimie Saddama: totalitarny, psychopatyczny, zbrodniczy reżym, mordujący z powietrza, napalmem czy innymi truciznami, tysiące mieszkańców wiosek we WŁASNYM”.

    Swinto prawda. Odpowiedzia na te prawde byl MOAB, czyli Mother Of All Bombs. Wspanialy wynalazek. Tez zrzucany z powietrza. Oczywiscie, kiedy wybucha, to wszyscy poplecznicy Saddama padaja trupem, a stojacy obok niewinni obywatele przezywaja wybuch. Cytujac klasyka, niewinni nie maja sie czego bac i moga spac spokojnie. Wuj Sam nie zrobi nic zlego niewinnemu.

  101. Zastanawiam sie, jak by tu najkrocej opisac USA, w ktorych w koncu sam mieszkam. Moze jakos tak. Co roku w Rochester odbywa sie parada 4 lipca. Polega to na tym, ze jest mnostwo widzow na chodnikach, zas ulica ida tzw. marching bands. Nie wiem, czy w Polsce juz sa marching bands. Grille i pomponiary juz sa. Kiedys nie bylo ani jednego, ani drugiego. Wiec moze juz sa marching bands. Wspaniale widowsko. No, wiec ida te „bands”, jada kombatanci obwieszeni orderami, i w ogole jest patriotycznie. Potem jedzie policja, zeby zaznaczyc koniec parady. Potem dlugo nic, zeby dac sie rozejsc widzom. A potem idzie parada antywojenna. Kilkadziesiat osob co najwyzej. Glownie emeryci. Troche aktywistow z czasow Wietnamu, w wieku odpowiednim. Widzowie na chodnikach raczej zyczliwi, ale raczej jest ich niewielu, w dzieki sprawnej akcji policji zdazyli sie rozejsc.

    Ja przez pare lat bralem udzial w paradzie antywojennej, ale ostatnio mi sie nie chce. Panuje obojetnosc na temat wojny, ktora USA tocza ktorys rok z rzedu. Gina tysiace amerykanskich zolnierzy i dziesiatki tysiecy niewinnych itackich cywilow. USA zamienily Irak w pieklo. I co? I nic. Amerykanie kochaja swoje „marching bands”, i w ogole nie przjmuja sie paradami antywojennymi.

    Na tym tle mozna lepiej zrozumiec kolosalny rozrost sluzb specjalnych, nad ktorym nikt juz nie panuje. Tam panuje chaos. Tyle mniej wiecej pokazal przeciek. Ja mysle, ze ten chaos jest duzo wiekszy, niz w najgorszych snach przypuszczamy. A dzieje sie tak dlatego, ze spoleczenstwo skupia sie na sprawach lokalnych. Nie ma w tym nic zlego, ze kochamy swoje „marching bands”. Jednak problem polega na tym, ze za plecami tych zespolow pieniadze i potega sa gromadzone w rekach niewielkiej grupy bardzo poteznych ludzi. Obywatele patrza na to nie tyle nawet bezsilnie, ile raczej bez zainteresowania. A w kazdym razie na tyle obojetnie, ze ci bardzo silni moga wypowiadac wojny, prowadzic je bez konca, a spoleczenstwo sie nie organizuje przeciwko.

    Przeciek pokazal to, o czym wiemy, ze obywatele nie kontroluja amerykanskich politykow. Moim zdaniem ten brak kontroli wynika z braku zainteresowania. Marching bands sa wazniejsze od parady antywojennej. I dlatego wojna moze sobie trwac w najlepsze.

  102. Wciaz nie moge odpuscic wynurzen Bratkowskiego w „Studiu Opinii”:

    „Jaruzelskiemu i Kiszczakowi zawdzięczamy, że zginęło nas niewiele, a i to z powodu sabotażu Grubby. Sam szczęście miałem, że oficer SB odmówił wykonania rozkazu „zlikwidowania” mnie (co zeznał Komisji Rokity w 1990 r.).”

    Ten burczymucha jest niezastapiony. A przeciez mam dla czlowieka ogromny szacunek. Oraz sympatie, jeszcze z czasow „Zycia i Nowoczesnosci”. Bo tam zesmy sie zetkneli. Rok byl pewnie 1971.

    Stefan Bratkowski nie dosc ze byl zdruzgotany, gdy sie okazalo, ze go nie beda internowali 13-go grudnia. On jeszcze zaczal sie doszukiwac „sabotazow Grubby”. Oraz odmow wykonania rozkazu „zlikwidowania” jego osoby. Tu juz wyraznie szlo o mega megalomanie. Opowiesci o Bratkowskim wciaz oczekujacym na zamkniecie go po Nocy Generalow byly legendarne.

    Nie mniej legendarnym bylo jego zafascynowanie niejakim Olem Pruszynskim za czasow swietnosci „Zycia i Nowoczesnosci”. Ale to bylo jeszcze przed emigracja Alexandra Pruszynskiego do Kanady w 1972 roku. Wtedy Olo jeszcze nie wiedzial, ze powinien zostac prezydentem Bialorusi. Bo o panstwie Bialorus nikt nigdy przedtem nie slyszal. Olo Pruszynski tez nie. Bratkowski jednakze, jako redaktor naczelny „Zycia i Nowoczesnosci” (dodatek do „Zycia Warszawy”) w owych latach wczesnego Gierka, musial wysluchiwac wiele roznych pomyslow od wielu roznych wesolkow. Niektore z nich byly powalajace. Olo, jako przedni wesolek, w nich przodowal niepodzielnie. Stefan mial sporo cierpliwosci dla wesolka Alexandra. Koniecznie przez x.
    Trzeba przyznac jednak, ze Stefan nie dal sie wrobic w zabojcze, najczesciej „inzynierskie” pomysly polsko-bialoruskiego szlachcica Alexandra Pruszynskiego. Syna, oczywiscie, samego Ksawerego. Dopiero po splawieniu Ola przez Bratkowskiego, ten pierwszy udal sie na emigracje do Kanady. Bratkowski odetchnal. Ale Kanada dopiero musiala nabrac powietrza w pluca. I to az do czasu falstartu Ola w wyborach prezydenckich Bialorusi. Na szczescie dla Bialorusi, nie zarestrowano jego kandydatury w wyborach. Rok byl 1994.

    Zeby skonczyc o Olu. No bo on nic wspolnego nie ma z dzisiejszymi urojeniami Stefana Bratkowskiego. Choc jakiegos podobienstwa mozna by bylo sie dopatrzec. Wezmy tylko taki passus z bratkowskiego w „Studiu Opinii”:

    „Mimo prowokacji ze strony morderców z kręgu Towarzystwa Przyjaciół Lipska (ilu ludzi wie o tej czarnej sotni, zdolnej do wszystkiego?) nie podjęliśmy krwawego buntu.”

    O „niepodejmowaniu” krwawego buntu pisalem wczesniej. O Towarzystwie Przyjaciół Lipska i o czarnej sotni „zdolnej do wszystkiego” jakos nie wiedzialem co powiedziec. Mordercy z czarnej sotni 1981 roku? Tego jeszcze nie grano w zadnym cyrku. To jednakze nie oznacza, ze nie mialo to miejsca.

    Pomordowane trupy ukryto z pewnoscia w grobach oznakowanych „NN”. Dlatego nic o nich nie wiemy

  103. spc pisze: 2010-12-01 o godz. 20:55

    „USA nie ma wywiadu.
    Tego bałaganu nie da się ogarnąć nijak.
    To nie kompromitacja, ale konsekwencja prywatyzacji.”

    Brawo!
    Nareszcie ktoś coś konkretnego napisał, co pozwoli rzucić światło na sprawę.
    Widać służba cywilna choruje także poza Polską.

    Może teraz Wiele Szanownych Pań i Wielu Szanownych Panów zechce bardziej zrozumieć orędownika naprawy Rzeczpospolitej Kartkę z Podróźy. Ten mój druh
    zadręcza mnie sugestiami, że Rzeczpospolita jest zgniła. Słusznie według mnie twiedzi, że mamy przerost biurokracji. Z rzadka pada tu termin służba cywilna.
    Bo do służby cywilnej potrzeba kosztownej selekcji i później trzeba z zaciśniętymi zębami przyjmować do wiadomości, że partia rządząca to nie państwo.

    Sąd wypowiedział się dziś: polityk nie może kłamać.
    Niech sobie w swoim towarzystwie luzacko się odpręża.
    Ale nie może kłamać. Polska jest straszliwie zakłamana. Polki i Polacy są straszliwie zakłamani. Różne są tego powody. I nie musi to być przykrywka dla nieuczciwości. Najczęściej jest to zasłona bałaganu w głowie i w podwórku.

    Jak sobie USA nabałaganiło wskazuje spc. Prywatny wywiadowca nigdy nie powie, że rybka za którą chce zapłaty jest nieświeża. I zechce zapłaty za wiadomość, że śledzony jest nieogolony.

  104. do
    absolwent pisze:

    2010-12-01 o godz. 18:56

    Zaryzykuj i sprobuj prosze, jesli wogole myslisz; zapewniam, ze operator „pusci” caly tekst, a ja chetnie przeczytam.Odwagi!!!!!!!!!!!!!
    ET
    PS
    Jesli nie, to podam adres mailowy.

  105. „Motywy Wikileaks pozostają niejasne. O co w tym wszystkim chodzi? O kompromitację USA? Jeśli tak – to trudno temu przyklasnąć, gdyż mimo rozmaitych wad i błędów w polityce zagranicznej USA (jak choćby popieranie dyktatur i niezliczone interwencje w Ameryce Łacińskiej, czy napaść na Irak), to dzięki temu państwu świat w znacznej części jest wolny i demokratyczny.”

    Panie Redaktorze
    Niestety jest dokładnie na odwrót, USA przede wszystkim popierały bandyckie dyktatury a od czasu do czasu przemiany demokratyczne w poszczególnych krajach. Tak na prawdę demokratyczna dzięki USA jest tylko Europa , Korea Pł i może parę innych państw. Przecież tylko Indonezja i Pakistan mają z grubsza tyle ludności co Europa, a co pozostałymi krajami „wspieranymi” przez Amerykę ? Obawiam się ze ma Pan wyraźnie europocentryczny punkt widzenia, jeżeli u nas jest ok , to kto by się przejmował Hondurasem czy Haiti
    Pozdrawiam
    Say

  106. Lewy Polak, 19.28 u Szostkiewicza. Spieszę z próbą częściowego wyjaśnienia rzekomej „idealizacji PRL”, co starasz się mi wmówić. Nigdy tego nie czynię, gdyż biegu historii odwrócić się nie da, poza tym nie ma to sensu. Polska Ludowa wbrew dzisiejszej podłej propagandzie była moją ojczyzną jak i ojczyzną dwóch pokoleń rodaków. Kilkanaście milionów było członkami partii a ludziom żyło się skromnie, spokojnie ale dostatnio. Czasy tamte wspominam jako czasy młodości, rozwoju i sukcesów zawodowych. Także marzeń o przyszłej Polsce. Cieszył jednocześnie rozwój cywilizacyjny kraju w wymiarze takim na jakie uwarunkowania zewnętrze i własne cechy narodowe łącznie z wiekowych zacofaniem mogły na to pozwolić. Tu spotkał mnie niestety ogromny zawód. Po okresie prawie 50 letniej hibernacji wyszły z nor demony kołtuństwa, lenistwa, podłości, pijaństwa i wzajemnej nienawiści podsycanej sosem fanatyzmu religijnego i wolnych niby mediów. Jak śledzisz moje lektury i skalę moich zainteresowań lub aktywności czasu nie zmarnowałem. Więcej napiszę gdy uporam się ze śniegiem, który zasypał i zawiał mi dom i otoczenie. Kilka dni temu skończyłem czytać książkę B. Barbera „Skonsumowani”, obawiam się, że jedyny w tym otoczeniu. Jest to wielkie oskarżenie kapitalizmu i USA. Pisząc o przykładach infantylizacji i kretynizacji społeczeństw odsyła na stronie 292 do amerykańskiego portalu „Upskirts”. Tu można znaleźć przykład najwyższego poziomu kultury i cywilizacji Amerykańskiej. Może to zainteresować jej wielbiciela Torlina. Pozdrawiam

  107. Czułe rozmowy mężów stanu. Po czym przystąpią do sakramentów świętych. Na tego typu osobników głosuje w Polsce 70 procent wyborców.

    „- K…, czekaliśmy do niedzieli na PiS pier…, a pier… Zalewska się z Tobą układała tak? Za tę jedną prezydenturę? Tak jak to zmawiamy, no i ch…! – komentuje senator PO rozmowy z PiS.”
    Roman Ludwiczak, Miro Lubiński i wielu innych. Znowu Miro!

  108. No, to może teraz pokażą nagrania z Pentagonu, kiedy 11 września 2011 uderzył tam SAMOLOT. Co Pan sądzi Panie Redaktorze ?

  109. Sorry, 2001 a nie 2011

  110. To dziwaczne, że niektórzy komentatorzy rzucili się do przedstawiania opinii na temat materiałów, których jeszcze na oczy nie widzieli. A powoli zaczynają wychodzić ciekawe rzeczy np na temat Korei Pn i Pekinu, Iranu i relacji z arabskimi sąsiadami (Teheran grzecznie wrócił do negocjacji?), państwa-mafii w Rosji. Wypadało by się trochę wstrzymać z ocenami i odrobić najpierw pracę domową.

  111. jasny gwint pisze:
    2010-12-02 o godz. 10:18

    Nic dodać, nic ująć.

    Tak się niby mówi, ale i tak coś dodam. Zacząłem „karierę” nauczycielską rok lub dwa lata przed urodzinami PRL i dotrwałem do jej agonii. Było nam różnie, na Śląsku od paskudnego „Okresu Błędów i Wypaczeń” do wybuchu Solidarności i po Polsce Ludowej tę nową zawsze określam przeciwnie tzn. „Nieludzka” lub „Nieludowa”, co wczoraj widziałem w TV po ogromnej rzeszy marznących bezdomnych i gdybym się interesował szukaniem pracy to pewnie natknąłbym się na kolejki przed Urzędami Zatrudnienia. Mogę powiedzieć młodym ludziom tak: Nie było nam łatwo, gdy byliśmy młodzi, były braki w zaopatrzeniu w cokolwiek i zamordyzm polityczny – ale nie tak straszny, jak wszyscy „uciskani „, obecnie dekorowani weterani – kombatanci mówią. Zawsze pyskowałem, co się odbiło na takich drobiazgach jak awanse (brak) albo kłopoty z wyjazdami zagranicznymi, ale nawet nie byłem internowany jak pan Jarosław K. bo nie walczyłem czynnie z reżimem , jak pewnie 90% Polaków. Jedno mieliśmy, czego nie ma dzisiejsza młodzież – wiarę w to, ze będzie coraz lepiej i faktycznie pod wieloma względami robiło się coraz lepiej. Już za Gomułki można było swobodne opowiadać dowcipy polityczne obcym ludziom w pociągu, a za Gierka dość swobodnie podróżować. W NRD do końca był straszny zamordyzm, choć materialnie trochę lepiej niż u nas. W sumie przeżyłem tyle lat, bywałem i zły na władzę, ale i w życiu osobistym i zawodowym bywałem często zadowolony bez przynależności do jakiejkolwiek partii politycznej i nie przekreślam tej części mego życia. Niby teraz jest demokracja i wszystko cacy, Schengen, paszport w domu i super-wolność słowa (można lżyć publicznie prezydenta – bezkarnie), a zegar zadłużenia Balcerowicza gania i gania. Demokratyczne rządy w blasku nowego prawa wysprzedały lub podarowały już wszystek majątek narodowy, Polska jest goła i biedna jak mysz – ale nie kościelna, ta się nachapała aż do kłopotów gastrycznych od nadmiaru żarcia. Perspektyw dla ludzi młodych brak, szukają szczęścia za granicami kraju i będą żywili obcych emerytów. Czy naprawdę ten przeskok ustrojowy musiał wyglądać tak, jak to się odbyło w 20 latach „wolności”? Może jest tak jak mówią o typowej rewolucji – „jest to mieszanie w szambie, przy którym największe gówna wypływają na wierzch”? Od 30 lat nurtuje mnie pytanie: Dlaczego Wałęsa wywalczył klasie robotniczej bezwzględny ustrój kapitalistyczny, którego skutki są widoczne bez okularów – sklepy zagranicznych kapitalistów pełne towarów, a naród coraz biedniejszy – czy naprawdę walczył o dobro ludu miast i wsi, czy dla garstki sprytnych obywateli, którzy się na tej zmianie obłowili? Tym „optymistycznym” , a raczej retorycznym pytaniem kończę.

  112. Et 9.26
    Gdyby wasza zsumowana z trolloklonem Slawomirskim IQ byla >50 to zrozumielibyście że mozna sie posluzyc aluzją, nie piszac wprost swojej opinii. Ale wy pewnie nie wiecie co to slowo wogole znaczy. Z każdym kolejnym wpisem, poziom waszego belkotu leci na pysk.

  113. Orteq 4.38

    Wybacz, to nie miejsce na te sprawy. Musialbym Cie zabrac 5 tysiecy lat wstecz. Tewje, scenariusz, skapitulowal wobec lokalnej filozofii czarne – biale. Stad odwieczne polskie wydzieranie wlosow ze lba, bo – grzech ! Gdy Plaszczaki zyly, jak Blaszczak z PiS, mialy ten dylemat kiedy doszly do tego, ze granice rosly a terytorium malalo. Wtedy wylazlo on the other hand. Z grubsza, dla celow poznawczych. Dwelling – polska specjalnosc. Bez tego dwelling nawet Wikisiki tak nie raza. Bardzo skracam, ale chyba trywializujesz. Twoj Smolensk i Wielki Brat sa tu za krotkie.

    „Netanyahu coming out with a very interesting statement that leaders should speak in public like they do in private whenever they can. He believes that the result of this publication, which makes the sentiments of many privately held beliefs public, are promising a pretty good [indecipherable] will lead to some kind of increase in the peace process in the Middle East and particularly in relation to Iran. I just noticed today Iran has agreed to nuclear talks. Maybe that’s coincidence or maybe it’s coming out of this process, but it’s certainly not being canceled by this process.”

    Widzisz, wielki pragmatyk, a rozumie wariactwo anarchisty. Nie miejsce tu, napisalem, ale dopuszczam, ze rozumiesz.

    A pozdrowic jest zawsze milo, co czynie. Kleofas.

  114. Orteq

    Wybacz, misprint: winno bylo byc: ….granice malaly a terytorium roslo”.
    Przepraszam.Kleofas.

  115. …Jedno mieliśmy, czego nie ma dzisiejsza młodzież – wiarę w to, ze będzie coraz lepiej i faktycznie pod wieloma względami robiło się coraz lepiej….

    Powyzszy cytat naklania mnie do wiary, pozostaje pytanie, w co? Nikt nie teskni za staroscia (czyt. kazdy teskni za mlodoscia).
    ET

  116. Nastepna perelka……………..

    …..Dlaczego Wałęsa wywalczył klasie robotniczej bezwzględny ustrój kapitalistyczny, którego skutki są widoczne bez okularów – sklepy zagranicznych kapitalistów pełne towarów, a naród coraz biedniejszy – czy naprawdę walczył o dobro ludu miast i wsi, czy dla garstki sprytnych obywateli, którzy się na tej zmianie obłowili?…..

    Bez komentarza…..
    ET

  117. „Wiele osób jest zaskoczonych, ponieważ wyobrażają sobie, że dyplomaci, ambasadorowie, to jakaś elita, Bóg wie kto.”
    To raczej nie dotyczy Walbrzycha bo tam chyba nie ma o ile wiem dyplomatow i ambasadorow , jedynie tzw. senatorowie RP wystepuja .
    Pytanie ktore nie ma zadnego absolutnie zwiazku z Walbrzychem .
    – Czy w prawdziwej demokracji menel moze byc senatorem czegokolwiek i odwrotnie (senator menelem ) ?

  118. antonius pisze:
    2010-12-02 o godz. 11:29

    Zdrowa ocena sytuacji. I ja tez zadaje to samo pytanie

    „Dlaczego Wałęsa wywalczył klasie robotniczej bezwzględny ustrój kapitalistyczny, którego skutki są widoczne bez okularów – sklepy zagranicznych kapitalistów pełne towarów, a naród coraz biedniejszy”

    Solidarnosc to jedyny na swiecie zwiazek zawodowy ktory wywalczyl przywileje dla burzuazji.

    Polska Ludowa nie byla „Ludowa” ale Polska „Rzeczpospolita” jeszcze bardziej nie ma nic wspolnego z rzecza pospolita.

  119. Telegraficzny Observer udowodnił, że potrafi się swobodnie przerzucać od pejcza do języczka. Dżerzi Kosinski, guru polskiego sado-maso, byłby zachwycony, a Dżanus Glowacki na pewno bardzo się ucieszy, jak tu zajrzy i zobaczy, że nauki jego mistrza nie poszły w las.

  120. Zalety i „wady” nowych mediow oraz wirtualno-zdygitalizowanego swiata.

    Problemem dla publikujacych w print-mediach oraz w blogosferze jest latwy oraz szybki dostep ewentualnych czytelnikow do swiata wirtualnego i ich stala obecnosc w sieci. Otoz okazuje sie, ze “tulajacy” sie w blogosferze o wiele wczesniej maja wyrobione zdanie na temat, ktory “gospodarz” blogu zamierza poruszyc lub porusza. Prowadzi to czesto do zabawnych sytuacji lub dyskusji rownoleglych. Dyskusje rownolegle bez powolywania sie na zdanie autora (gospodarza) uwazam oczywiscie za zalete. Probe nawiazania kontaktu z gospodarzem na temat czesto juz mniej aktualny jednak za wade. Brak jego uwag na reakcje blogujacych uwazam za brak taktu lub czasu. Powoduje to jego niepotrzebna strate i ograniczenie naszego miejsc a w/w przestrzenii.

    Wikileaks otworzyl bowiem nowa przestrzen publiczna, z ktorej mozemy dowolnie korzystac, ktora wielu z nas otwiera nowe drogi poznania przy czym niekoniecznie zmusza do zastanowienia sie nad prawem autorskim. Nie wiem czy wszyscy obecni w blogosferze zdaja sobie sprawe z faktu, ze demokracja takiego prawa nie posiada. Otwarte pozostaje pytanie o legitymacje platformy, ktora stanowi Wkileaks. Niezaleznie od tego, nakladanie sie obu przestrzenii na siebie; panstwowo-administracyjnej oraz przestrzenii wirtualnej tworzy nowy byt spoleczny. Trudno jest dzisiaj opisac wplyw i skutki przedstawionej powyzej zmiany paragdygmatu na sama demokracje. Jedni twierdza, ze ocieramy sie tu o szara strefe tzw. passerstwa, drudzy sa zdania, ze cel uswieca srodki; tu nasze prawo oraz do informacji. Obie strony maja oczywicie racje, bo tylko pelny dostep do informacji nadaje jej sile i sens. Jej sila daje wladze i tu zaczyna sie problem znany od lat. Informacja zawieszona w sieci z brakiem do niej dostepu zyskuje wartosc rowna zeru. Wazna kwestia jest odpowiedzialnosci za przekazywane informacje. Moim zdaniem nie jest to problemem czytajacych, ktorzy korzystaja ze swoich praw. Natomiast utajnianie samo w sobie wydaje sie malo sensowne. Zaluje jedynie, ze w obecnym przypadku konfrontowani jestesmy z informacjami na granicy plotki. Tlumaczenie, ze jest to typowy jezyk dyplomacji redukuje jej uslugi do poziomu mowy. Znajoma docentka zastanawiala sie dzisiaj glosno, dlaczego uczestnicy kursow oraz studentki i studenci rysuja stoly oraz krzesla. Po sekundzie odpowiedzalem jej, ze to jest tylko atawistyczna proba zaznaczenia swojej obecnosci i miejsca. Podobnie dzieje sie z przekazywaniem i konsumowaniem informacji na poziomie plotki. I tak siegamy chetnie po kolejna opere mydlana, tym razem na szczeblu dyplomatycznym. Pan Passent uspokaja nas, ze podczas jego dyplomatycznych zmagan chodzilo wiecej niz o szklanke wody z „babelkami“ (czyt. burza). Ja pamietam czasy dyplomacji kierowanej przez MSW (SB), w ktorych zabawa na podobnym poziomie dotyczyla nie tylko napojow, lecz zdrowia pijacych. Krotko mowiac byla mniej rozrywkowa dla konsumentow, czesto wrecz niebezpieczna.

    W sytuacji wynikajacej z obecnosci Wkileaks zadowoleni sa wszyscy konsumenci oraz partycypujace media drukowane podwyzszajace naklad oraz wplywy z reklam. Z drugiej strony sluza one jako pewnego rodzaju zapezbieczenie dla „autorow“ wycieku. Mysle, ze nie ma mozliwosci opanowania instytucji panstwowych i zapewnienia calkowitej tajemnicy, co wplywa z korzyscia na nasz poziom informacji. Pozostaje pytanie, kto zadba o nie tylko o ich szczelnosc (jest mi obojetna), lecz rowniez o ich poziom (jest szczegolnie wazny). Nie sadze jednak, ze swiat zdygitalizowany jest tozsamy ze swiatem zedegenerowanym. Jestesmy natomiast swiadkami tworzenia sie nwej fillozofii politycznej. Szkoda, ze zaczelismy na poziomie wycieku i mam przy tym nadzieje, ze obedziemy sie dalej bez sciekow.
    ET

  121. jasny gwint pisze: 2010-12-02 o godz. 10:18

    „Polska Ludowa wbrew dzisiejszej podłej propagandzie była moją ojczyzną jak i ojczyzną dwóch pokoleń rodaków.”

    Klamie pan bezczelnie – pan byl straznikiem wiezienia, a dla „rodakow” byli wiezniami. Panu sie to podobalo, normalni ludzie cierpieli.

    „Kilkanaście milionów było członkami partii a ludziom żyło się skromnie, spokojnie ale dostatnio.”

    Dyktatura ciemniakow mogla wyzywic tylko ok. 3 miliony straznikow wiezienia z PZPR, a ludzie pograzali sie kazdego dnia glebiej w zapasci cywilizacyjnej, ktora po 45 latach uniemozliwila dalsze funkcjonowanie panskiego wiezienia.

  122. Coz społeczenstwo obywatelskie, społeczenstwo dla ludzi, coz tu Ameryka jest dobra, w tej profesji, co dyplomacja to sztuka, jest mi miłe widzianie znajomosc jezyków, czy elokwencja, coz tu pisac plotki medialne, coz sekretarz stanu, coz tu pisac teroryzm jest to grozny problem dla swiatowego pokoju, i dla kraju wolnego i pełniego demokratycznego takiego jak U.S,.A ataki terarostyczne moze spowodowac kraje gdzie brakuje demokracji, czy sa w drodze do demokracji, bo czasami ustroju demokratycznego nie tak prosto wprowadzic Hillary Clinton dobrze ze przyczytała, swiatowy beesseler Jedz, módl i kochaj, coz tu pisac to sa bardziej luznie informacje niz rzetelna wiedza o dyplomacji, która ma wady i słabosci
    coz to kazdy kraju sie taka publicystyka sie przydała
    a co to polskiej polityki to takze potrzeba prawicy i lewicy
    pozdr serdecznie

  123. the mentor pisze:

    2010-12-02 o godz. 13:00

    i nie zdaje sobie sprawy, ze to od nas samych zalezy czy bedziemy mieli dom lub rzecz publiczna.
    ET

  124. …leci na pysk….
    Czytajac powyzsze dowiedzialem sie, ze Absolwent artykuluje swoje zlote mysli (na poziomie Zielonej Ksiazeczki) p y s k i e m.
    ET

  125. do
    Say pisze:

    2010-12-02 o godz. 09:48

    Chodzi o prawo do i obowiazek informacji; takie proste….
    ET

  126. A może amerykanie sami udostępnili te informacje? Tak zwany przeciek
    kontrolowany. Może światowy żandarm chciał coś osiągnąć w ten sposób.
    Słuchając znawców tego zagadnienia nic wielkiego się nie stało. Ot jakieś
    pierdoły dyplomatyczno obyczajowe. Rzucili na pożarcie prasie temat bo,
    niby po co mają grzebać w czymś poważniejszym, co mogło by spowodować być może rzeczywiście poważne skutki. Czasem lepirj się
    podlożyć niż spowodować coś gorszego, a dziennikarze potrafią .

  127. Szanoywny Panie Slawomirski,
    media, dyplomacja byly skorumpowane i wszyscy o tym wiemy. Nie wiemy natomiast na ile sami padlismy ofiara lub funkcjonowalismy jako czyncy w zabawie (dla wielu niebezpiecznej) zwanej PRL. Przeczytalem w pajeczynie SB, ze „placowki” T(PPR) byly czesto miejscem wymiany nie tylko pogladow miedzy zwierzchnikami z KGB i podwladnymi z SB, ktorzy z kolei byli zwierzchnikami dyplomatow. Pozostaje pytanie, gdzie bylo miejsce dla zwyklych obywateli obserwujacych wymiane wpsolpracownikow jawnych i tajnych na moscie Glienicke (dzisiaj piekny zakatek po stronie poczdamskiej).
    Pozdrawiam.
    ET

  128. Zaluje, ze niektorzy utozsamiaja aluzje z iluzja, a posuwajac sie dalej w poszukiwaniu utraconej tozsamosci z zaluzja, ktora moze wprawdzie chronic lub odgradzac od realnosci. Zal mi wumlowskiego absolwenta.
    ET

  129. Do: Jacobsky, Kartka, Orteq, Narciarz2:

    Jacobsky 21:01 (wczoraj)

    pisze: „policz ile totalitarnych, zbrodniczych reżimow marionetkowych popierali Amerykanie, a potem pisz swoje oskarżenia” (ja oskarżałem reżym Hussaina o ludobójstwo).

    To dlatego, wg Ciebie, Jacobsky, Amerykanie powinni byli dalej „konsekwentnie” popierać reżym Hussaina? Więc skoro przez 90% trwania cywilizacji człowieka popieraliśmy niewolnictwo, to powinniśmy je dalej popierać? Albo czekać na Marsjan, żeby je zlikwidowali, skoro sami już byliśmy w tym „umoczeni”?
    Nie dziw się więc, że użyłem słów, jakich użyłem. Bo po prostu…brak słów na to, co napisałeś.

    Kartka 20:49 (wczoraj)

    Nie wiem, jak kontrolować działania instytucji, aby wychwycić te nielegalne. Napisałem, że to trudne i długotrwałe. Ale wiem, że nie wolno używać metod nielegalnych, z powodów zasadniczych i pragmatycznych (nakręcają tylko spiralę bezprawia).
    Filmu nt. Blidy nie oglądałem. Ale Twoja analogia mija się z celem: napisałem przecież, że to sądy i trybunały orzekają, co jest legalne, a co nie, w działaniach instytucji. Nie zależy to od sentymentów wrażliwych jednostek, ani od sprytu cwaniaków, taką wrażliwość wykorzystujących..

    Orteq 18:34 (wczoraj)

    Nigdzie nie „zachwycałem się amerykańską ‚obroną wolności świata'”. Gdzie to widzisz? Dostrzegam tylko, że najczęściej działania tego państwa i jego demokratycznie (!) wybranych instytucji, w swym legalnym (!) działaniu maja za cel zapewnienie bezpieczeństwa swemu społeczeństwu i społeczności międzynarodowej.
    Uważam też, że „popychać tego policjanta ‚wolnosci’ do (…) łamania prawa międzynarodowego” (jak napisałeś) będzie właśnie ŁAMANIE prawa przez społecznośc międzynarodową, jak to się dzieje w przypadku Wikileaks i jej cichych i głośnych promotorów.
    Twoja argumentacja, Ortequ, przypomina mi odpowiedzi „Płaszczaka” z PiS.

    narciarz2 07:53 i 08:12

    Porównanie zupełnie chybione. Mogę tylko współczuć Tobie, narciarzu2, jeśli nie jesteś w stanie dostrzec RÓŻNICY między zbrodniczym ludobójstwem Hussaina dokonywanym na własnej, bezbronnej ludności cywilnej, a atakiem na armię i uzbrojonych terrorystów, podczas którego giną też cywile.

    To dla mnie niepojęte, że ludzie uważający się za w miarę inteligentnych (jak przypuszczam Ty się uważasz, i zapewne jesteś) nie posiadają zdolności logicznego myślenia na tak nawet rudymentarnym poziomie. To chyba zła wola, co?
    Albo lekkoduchostwo. Piszesz, że dawniej brałeś udział w paradach antywojennych, ale „ostatnio Ci się NIE CHCE”. Znudziło się, co? To właśnie ta kanapowo-gazetowa mentalność drobnomieszczańska, podatna na powierzchowne mody… współczuję Ci…

  130. Lubię pacyfistów jak tak sobie maszerują daleko za maszerującymi orkiestrami. Za to, że tak konsekwentnie obstają przy swoich poglądach. Jak się rozpętała dyskusja o tym czy USA (with coalition of the willing) ma zaatakowąc Saddamowski Irak i gdy pacyfiści powiedzieli, że to będzie wojna o ropę w sensie ścisłym, to aż mi się zachciało tej wojny – w pierwszej reakcji. Niech pokażą ile ta wojna kosztuje i czy się opłaca skórka za wyprawkę, niech będą większe trudności z Iranem, niech będzie zacięty spór o prawdę o tym, ilu cywilów zginęło – 50 tysięcy czy 5 milionów, jak to na wojnie. No i niech pokażą tym odważnym islamistom, pośmiertnie oczywiście, bo wszyscy rzekomo zginęli 11 września roku pamiętnego jakim imperialnym mocarstwem są Stany Zjednoczone. Piszę rzekomo, bo przecież nie wiadomo, kto tak naprawdę porwał te samoloty, wszak mogli to być sami syjoniści.

    Lubię pacyfistów za zdania podsumowujące i jakże prawdziwe: „… o czym wiemy, ze obywatele nie kontroluja amerykanskich politykow”. Którzy obywatele? Amerykańscy? Obywatele pacyfiści oczywiście nie kontrolują nawet policji, nawet zwykłego marszu na 4 lipca nie kontrolują, to co dopiero mówić o kontrolowaniu polityków amerykańskich. Ale pacyfiści wiedzą! – i to jest sedno prawdziwości tego zdania. Co wiedzą? Swoje wiedzą.

  131. Jurek Credo,

    skoro kąsasz nawet za nicki (np. Telegraficzny Observer) – pewnie tak jest Ci najłatwiej, to trzymając się narzuconej przez Ciebie konwencji wypada stwierdzić, że w Twoim przypadku credo chyba pomyliło Ci się z kredą, a raczej z pyłem kredowym, który musiał Ci wpaść do oczu, zaślepił co nieco, i stąd pewnie androny, które wypisujesz.

  132. Co powiecie Państwo na to?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8757377,PJN_chce_wczesniejszych_wyborow__Incydent_na_konferencji.html


    W trakcie konferencji Joanny Kluzik-Rostkowska dwóch mężczyzn w maskach z twarzą Janusza Palikota i przyklejonymi na plecach hasłami „Palikot jest najważniejszy” zakłóciło konferencję klubu parlamentarnego „Polska jest najważniejsza”. – P-J-N. Palikot jest najważniejszy – krzyczeli mężczyźni, zanim stanowczo poproszono ich o opuszczenie sali konferencyjnej.

    Gdy Straż Marszałkowska wyprowadziła zamaskowanych mężczyzn z Sejmu, okazało się, że są to asystenci posłów PiS-u Artura Górskiego i Maksa Kraczkowskiego.”

    Ja rozumiem happeningi, ale podobno powstała jakaś rada mająca nadzorować media, tępić chamstwo i insynuacje w polityce……
    Może inicjodawcy zaczęliby od siebie?
    Czy znowu nieśmiertelny KALI?

    Wracamy do starego kawału:
    „dlaczego Sejm jest okrągły?
    po pierwsze- żeby opozycja nie chowała się po kątach
    po drugie- czy ktoś widział kwadratowy cyrk?”………..

    Więcej powagi…wśród niepoważnych ludzi?

  133. Właśnie przeczytałem, że Julian Assange powiedział (cyt. za „GW”):

    ‚Mamy tylko jedno życie. Dlatego trzeba robić coś istotnego i dającego satysfakcję. Lubię tworzyć systemy na wielką skalę”.

    Dotychczas myślałem, że to tylko taki mały, kulturowy socjopata, komputerowy nerd, autystyk może i mizantrop.

    Ale widzę tu cechy nieprawidłowej osobowości, psychopatycznej. Potworny EGOTYZM. Najważniejsza jest WŁASNA satysfakcja. No i ta megalomania!!! Tylko WIELKA SKALA interesuje tego małego człowieka.

    Zapewne nie interesuje go nic poza tym. No, może jeszcze jego mały…

  134. Info: „mw” to nie Zbigniew Lewicki, jak ktoś sugerował.
    Jeśli nie wierzycie zapytajcie Red. Passenta.
    Mam 100 proc. pewność.

    Pozdrowionka.

  135. @ the mentor pisze:
    2010-12-02 o godz. 13:00

    Mentorzy z założenia są ludźmi mądrymi i uczciwymi – choć bywają odstępstwa – myślę o filmie lub książce „Diuna” Herberta, gdzie nawet cesarskie znamię nie przeszkodziło w zdradzie narodu. Cieszę się, że mentor też zauważył tę sprzeczność logiczną, dziejową w działalności Solidarności. W chwili pojawienia się Solidarność nie miała charakteru związku zawodowego, był to ruch społeczny ogólnie na „nie”, czyli na wszystkie zakłamania i niedorzeczności realnego socjalizmu, który już niewiele miał wspólnego z ideą sprawiedliwości społecznej. Na to nałożył sie ogólnonarodowy wstręt do wojsk okupacyjnych, które ta zmiana ustroju wyrzuciła z kraju. Czy po 30 latach jesteśmy bliżej tej wymarzonej i nieosiągalnej sprawiedliwości społecznej? Wątpię! Próbowały bogatsze kraje, np. Szwecja pogodzić kapitalizm ze wspomnianą sprawiedliwością, rozdmuchano aparat opieki społecznej a podkopało to gospodarkę na tyle, że zaczęto sie wycofywać. W innych krajach podobnie, widać nie da się wymyślić ustroju z „ludzką twarzą”, pozostaje ta idea utopią. Mnie na starość jest prawie obojętne kto rządzi krajem i tak zmierzającym do krachu gospodarczego, ale nie cierpię oszołomów, wolę spokojnego Tuska od zakompleksionego prezesa, choć nie sądzę, aby jakiś geniusz ekonomiczny był w stanie zrobić cokolwiek. „Chata” państwowa już w nic nie bogata – zostały lasy, a nawet na nie są już zakusy. Uczyłem się kiedyś ekonomii politycznej kapitalizmu z pięknymi wzorami, ale wszystko zapomniałem. Zdrowy rozsądek mówi mi jednak, że nie można ratować budżetu państwa prywatyzacją majątku narodowego – to wojsko jednorazowego użytku – a robiły to wszystkie „wolne i demokratyczne” rządy od 20 lat. Jak się wyzbywa wszystkiego to czym golec zatka dziury budżetowe po kilku latach? Czyją własnością będzie dumny naród polski za kilka lat? Poddanym chińskim (kondominium)? Kto trzyma w ręce banki, pożyczające miliardy upadającym państwom europejskim i pewnie nieźle na tym zarabia? Wiem z obserwacji, że pożyczanie pieniędzy musi być intratnym zajęciem, bo w moim małym mieście przybyło od kilku lat kilkadziesiąt banków! Gdzie człowiek napluje to bank lub Skoki. Gdy zaczynałem oszczędzać było PKO, „fałszywe” PeKaO SA – prywatne i podobno polskie oraz nieliczne banki, do których zwykły człowiek nie wchodził nawet i nie wiedział po co istnieją. Komu to przeszkadzało? Teraz moje pieniądze wzbogacają włoskich kapitalistów, którzy łaskawie dają mi 0.01% odsetek od depozytu – dziś dostałem 10 groszy z fałszywego, wczoraj żona 6 groszy z państwowego jakoby (BP), a za prowadzenie rachunku 6.80 zł, ja nawet nie wiem ile mnie kosztują różne usługi bankowe (karty, internet, przelewy itp.).

    @ET
    ET jak zwykle nie zgadza się ze mną, nie chce komentować – co oznacza, że moje słowa to według niego dno, jak „perełka” na dnie morza?

    Nie tęsknię za PRL’em, ale jestem przekonany o tym, że obecnie nasz byt ekonomiczny jest bardziej zagrożony niż kiedyś. Nie chciałbym też odwrócić biegu historii i „nacjonalizować” (odebrać bez odszkodowania) wszystko co się da (aby następne rządy mogły wszystko sprzedać od nowa – ale kto kupi cokolwiek od niewiarygodnego właściciela?), bez krwawej rewolucji jest to niemożliwe. Jest jeszcze możliwość ogłoszenia bankructwa i niewypłacalności, ale nie wiem jakie to miałoby konsekwencje międzynarodowe.

  136. Skarga do świata

    staruszek pisze:
    2010-12-02 o godz. 08:58
    „Polska jest straszliwie zakłamana. Polki i Polacy są straszliwie zakłamani. Różne są tego powody. I nie musi to być przykrywka dla nieuczciwości. Najczęściej jest to zasłona bałaganu w głowie i w podwórku.”

    Moj komentarz

    Krótko i węzłowato. Staruszek podał definicję Poln. Wirtschaftu – bałagan w głowie i na podwórku.

    Prosta, nękająca nas stale przyczyna. A partia sprawiedliwych i niemało blogowiczów upiera się, że to sprawka Tuska i samego Putina, braci manhattańskich, banksterow i mossadu, że najpiękniejsze jabłka giną nam z sadu.

    Mamy mniej niż inni, inni więcej niż powinni.
    Powiedz mi kolego – dlaczego? Dlaczego tak się składa, że nic nie odpowiada, nic nam nie pasuje i dodatkowo obcy wszystko nam psuje, czai się z boku ze złodziejską łapą, a gdy mu się uda, nazywa nas gapą, a my się wdzięczymy – mój drogi kolego, nie wiedząc, ze od wczoraj my jesteśmy jego, to on nas przekręcił, on omamił, i dzisiaj twierdzi – ja zawsze z wami.
    Dlaczego tak spokojnie płynie nasza rzeka, gdy krasnoludki sikają do mleka, dlaczego słoneczko jeszcze nie zachodzi? Dlaczego świat nam mówi, że go nie obchodzi? Jak mamy przeżyć, gdy wszystko przeciwne, a normalne dla nich, to dla nas dziwne? Jak porozumieć się z sąsiadem zewnętrznym, gdy nas wątek prześladowczy na okrągło męczy?
    Kto nas naprostuje, kto uleczy, kto nas potwierdzi, podpowie istotę rzeczy?

    Pzdr, TJ

  137. Jan: zawsze sie zastanawialem nad etiologia nazwy anastezjologicznego srodka:”glupi Jasiu” -mysle, ze ty jestes mocno z ta sprawa zwiazany. Na wyjasnienie przypadku tej twojej Rakiety, ktora Amerykanie strzelili w swoj Pentagon, bedziesz jeszcze musial troche poczekac, az ktorys z tych 10000 wtajemniczonych pusci farbe….na razie Jasiu trzymaj sie cieplo, zwlaszcza ochraniaj swoja glowke…

  138. Jacosbky pisze:

    2010-12-01 o godz. 15:51
    ————————-
    Szanowny Jakobsky,

    trochę się rozpędziłeś i jadąc jednostronnie, na prodemokratycznych i proobywatelskich wartościach, wieszczysz…jakby świat był tylko jasny , a pozostałe wszystkie jasności i prawości należały się 7 miliardowym masom naszego gatunku -z urzędu, i jak pójdzie dalej tak, jak dotychczas mościła sobie gniazdko populacja cywilizacji zachodniej- to ani chybi, za miesiąc…rok… może ciut więcej- na Ziemi zapanuje raj…
    W takim ujęciu , jak Twoje/standard/ – demokracja i jej pochodne- to takie dobro,które stwarzają masy obywatelskie wespół z władzami, które są pokornymi sługami społeczeństw, namaszczonymi w akcie wolnych wyborów. Oczywiście, poszczególne funkcje w społeczeństwie, w tym sprawowanie władzy,dziennikarstwo etc. pracują według własnych, wynikających z demokratycznych wymogów -zasad, ale wszystkie podniosłe idee , jakie wymienia się jednym tchem , po haśle demokracja – są praktycznie niepodważalnymi świętościami, niosącymi sobą -samo dobro…Będąc
    mentalnie i intelektualnie po stronie świata ogrzewanego wiarą w cudowność tego systemu/”lepszego nie wymyślono”/ , wewnątrz sieie wiesz, że ci co nie emanują tym samym co Ty- pojęcia i racji mieć w czymkolwiek nie mogą.
    W przypadku red. D.Passenta, wymieniasz jego kwalifikacje /Harward, doświadczenie dyplomatyczne, dziennikarskie etc…/ale jeśli jego przyłapujesz na innym myśleniu niż Twoje- rośniesz w trybie eksplodującym.
    Pozwolę sobie zauważyć, że jak w każdej dziedzinie, tak i pracując w dyplomacji- nabywa się trochę!!! głębszego czucia materii politycznej, niż oglądając i czytając media, bądź czytając -z reguły- syntetyczno-idealistyczne opracowania książkowe na dany temat/tu-demokracja/. Każdy z nas , dopiero sumując wiedzę ze wszystkich dostępnych źródeł, nabywa „przetłumaczonego” i zsumowanego przez swój osobisty potencjał intelektualno-emocjonalny- raczej mglistego poczucia danej materii.
    Cała dostępna literatura erotyczna, wszystkie filmy erotyczne etc. nie przyliżą nas na tyle do prawdziwego przeżycia erotycznego, jak jeden zwykły, nawet średnio udany stosunek seksualny…
    Czy jako wyitny teoretyk seksu, prawiczek/założenie tylko dla rozważań ogólnych/, miałbyś odwagę udzeielać gorącej reprymendy, ze sporym odatkiem wycieczek osobistych w dziedzinie ertotyki- osbie będącej już po inicjacji erotycznej?…
    Demokracja, to błędna idea , która ma niezliczonym masom pozwalać na osiąganie karności we imię części jej reguł, dzięki której, rządzący mogą być asolutnymidysponentami energii społecznych, poszczególnych narodów, robiąc to, czego ich psychopatyczne /zazwyczaj/ osobowości zapragną. Reszta, to pochodna gierek, na różnych stykach typu: władza-biznes, władza- media, media-biznes itd. itp. etc. …

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S. Wiem, że nic nie wiem.
    Wiem, że Ty wiesz lepiej…

  139. Sebastian,

    skoro się rozpędziłem, to dziękuję, że mnie wyhamowałeś.

    Post striptum Twojego wpisu raczej patetyczne…

    Pozdrawiam.

  140. Ja myśle, że Credo jest od łacińskiego czasownika
    credo -dere -didi -ditum
    i znaczy „wierzę” . Z kredą nie ma nic wspólnego.

    Natomiast Jurek rymuje się z ogórek oraz sznurek, np:

    Jurek ogórek/kiełbasa i sznurek./Kiełbasa uciekła/a Jurek do piekła.

  141. Ciekawe, czym ukąszony Telegraficzny Observer podziękuje Jacobskiemu za dzielną obronę – pejczem, czy języczkiem?

  142. MW 16.52

    Brawo ! Nareszcie chwycilo. Mr Plaszczak. Od dawna marzylem zeby go tak przechrzcic, ale nazwisk nie ruszam. Gratuluje.

  143. Mw z 16:52
    W sumie nie dziwię się, że nie chcesz o tym filmie pisać.
    Pozdrawiam

  144. mw,

    przecież Amerykanie poperali ten reżim. Były czasy, kiedy ten sam krwawy Saddam, co to bombardował etc. był wielkim politykiem, mężem stanu, przyjecielem Ameryki i Amerykanów. Sam Rumsfeld tam jeździł i dopatrywał czy czegoś nie potrzeba. Przykład ? Dyrektywa Bezpieczeństwa Narodowego (NSD) 26 z 26 października 1989 roku (a więc w rok po bombardowaniu gazowym wiosek kurdyjskich), która przewidywała wzrost pomocy dla IRAKU: 1 mld dolarów, nawet jeśli szanse zwrotu tej pożyczki były oceniane przez Federal Reserve jako zerowe.

    Zresztą sam atak gazowy na Halabala również przeszedł bez większych komentarzy ze strony administracji amerykańskiej. Ta powściągliwość została wynagrodzona sowitym kontraktem dla Bechtela, firmy powiązanej bardziej niż intymnie z Republikanami (Schulz, Weinberger), z rodziną Bushów i z ich dworem. Aha, chodziło o kontrakt na fabrykę chemiczną w Iraku, jakby się ktoś pytał.

    Tak więc przestań nawijać o niewolnictwie i o cudowniej przemianie ludzkości, rozciągając przez analogię ten proces przemian na Amerykanów i na ich związki z Irakiem, cudownie przemieniając Wuja Sama i rodzinę Bushów z popleczników Saddama w jego pogromców, a całość przedstawiona jako jakaś konieczność dziejowa, wynikająca bóg wie z czego, ale najbardziej, to chyba z Twojej naiwnej i jednowymiarowej wizji świata, która przebija przez Twój tekst. Być może doznajesz olśnień oglądając mecze piłkarskie, ale to widocznie nie wystarczy żeby dojrzeć pozostałe dwa wymiary rzeczywistości plus czas. Być może ubogacając swój świat doznań ubogacisz również swój słownik i znajdziesz odnośne słowa na opisanie rzeczywistości w sposób bardziej wyważony, zwłaszcza w odniesieniu do Amerykanów i ich związków z Irakiem oraz z Saddamem.

    Wybacz niegrzeczności, ale wet za wet.

    Mam nadzieję, że się rozumiemy, i że jesteśmy kwita.

    Pozdrawiam

  145. Sebastian, 18:09 polemizuje z Jacobskym w ładnej, jak zwykle, formie.

    Porównanie „nabywania trochę” przez Daniela Passenta, podczas pracy w dyplomacji, głębszego czucia materii politycznej, do prawdziwego przeżycia erotycznego, jak jeden zwykły, nawet średnio udany stosunek seksualny zasługuje na nagrodę kapituły.

    A założenie, żeJacobsky jako wybitny teoretyk seksu a jednocześnie prawiczek, miałby odwagę udzielać gorącej reprymendy, ze sporym dodatkiem wycieczek osobistych w dziedzinie erotyki, osobie będącej już po inicjacji erotycznej (w domyśle Passent) odnotowałem jako prowokację.

    Jako staruch, lubię o seksie czytać, nawet na blogach Polityki.
    Będę zatem śledzić tę dyskusję z uwagą.

    Serdecznie Panów pozdrawiam

  146. Jacosbky pisze:
    2010-12-01 o godz. 15:51

    Brawo za Twoj komentarz. Dziennikarstwo propanstwowe jest z zasady dziennikarstwem antyspolecznym, antydemokratycznym, bo sie z wladza ‚skundla’, zamiast ja kontrolowac. Dziennikarz – konformista nie jest wcale dziennikarzem, jest propagandzista na uslugach jednej czy drugiej partii czy trzeciej partii, czy wszystkich trzech w roznym czasie, w zaleznosci ktora jest u wladzy. Obrzydliwe zajecie i zgnile jego owoce 🙁

  147. Sebastian pisze:
    2010-12-02 o godz. 18:09

    Drogi Sebastianie, chociaz cenie sobie swiezosc (oryginalnosc) i przenikliwosc (nie powierzchownosc) Twoich analiz, to przeciwstawiajac doswiadczenie dyplomatyczne red. Passenta brakowi takiegoz u Jacobsky’ego i czyniac z niego kryterium zawyrokowania po czyjej stronie jest racja, sam wlazisz do wora. Chodzi bowiem tutaj o cos wiecej niz samo doswiadczenie dyplomatyczne, czy zyciowe – tu chodzi o postawe dziennikarza jako ‚civil servant’, a nie o jego pragmatyzm dyplomatyczny. A wchodzisz do wora, bowiem skoro przyznales sam kiedys, ze jestes bardzo mlody (chociaz bardzo zdolny – to moja i innych ocena) nie przystoi zarzucac jego brak tym, ktorzy go maja wiecej. Jak w seksie 😉 Pozdrawiam

  148. POduraczeni obywatele, na co dajecie swe przyzwolenie? Tu palikoca wami PeRdzieLe, a wy POsluszni niczym jelenie! Coz to za narod, ktos by sie spytal, co nie potrafi ryja z koryta odciac, szabelka ciach! no i kwita! Coz to za obciach, coz to za blaga, gdy ludkiem bozym kreci ta plaga! A oni zgodnie, jak na wezwanie, leca na glUFFki uPOlowani.
    Gdziez to ziszczenie naszej wolnosci, gdzie idealy Solidarnosci…? Szczytne marzenia przepadly w bagnie, a ludek po… popiera stadnie.
    Mysli zapewne jeden i drugi, ze cos im skapnie za te Poslugi z POnskiego stolu, jak beda pyszczyc, albo pod krzyzem sie czasem wyszczyc. Coz za inwencja, coz za odwaga, kiedy POwozi nimi bradziaga.
    POtrzeba mowic, jak sie nazywa? Rychow Oprychow w szranki przyzywa i krzywonosy na odsiecz wzywa. A ludki patrza slepkami tePO, jak nad Ojczyzna ucztuja sepy.
    Oj wy naiwni, otumanieni, jedno co wpadnie wam do kieszeni, to dlugi! Tak niebotyczne, ze do splacenia przez pokolenia nasze rozliczne.
    Spadnie wam rowniez i jeszcze cosik… Coz to na twarz rowno tak leci, az ledwo zipie, furczy i smieci… Tak w dol sie spieszy, ze ledwo zyje, a ciagle spada na leb na szyje? To nie okruchy z POnskiego stolu. To BeeNPe! I figa zostala z pokolen mozolu!
    A ludek goly i z glodu pietnem sam przy nadziei ostal sie sniety. I nie trza byc tu niebios zeslancem ani PISowcem czy POpaprancem, aby przewiwdziec zycia meandry oraz powieszczyc w slowach Kasandry.
    (Kasandry POroctwo): …. sie rozprzestrzeni dziura w kieszeni na nowe polacie i obszary dziewicze dotad nie ruszone ani nie odkryte… Byt wam niedlugo tak sie odmieni, ze Bida z Nedza sie rozPOpleni… I tak bezblednie sie juz zalgacie, iz samych siebie, ot, nie poznacie…
    A POlikmioty rozochocone zakrzykna glosno rozpromienione: Drogi nasz ludu O!golocony!
    I wydudkany, i stumaniony! Niech nam sie leje to zdrowie wasze w nienasycone gardziele nasze!
    Wolno sie dyszy w prywislanskim kraju, gdzie drogi waskie do Bramy Raju a Piekla czelusci otworem stoja dla tych co w ukropie taplac sie nie boja. Czyz pomoze Mocny Boze albo swiety na przekrety skoro Twych owieczek kupa solidarnie rznie przyglupa? Po coz Krola fatygowac, na zabraniu koronowac, skoro ludek na kolanie, tak gremialnie bierze lanie?
    Nam Mojzesza tutaj trzeba albo wyslannika z nieba, zeby po pustyni bladzil i 40 lat porzadzil.
    Uczyl lud, czego mu trzeba, jak smakuje manna z nieba, bo ten sen o tlustym zarciu bodaj skonczyl sie zaparciem.

  149. TJ zawsze dawał dobre komentarze, ale jak dotąd chyba nigdy wierszem, nawet udającym prozę (patrz TJ, godz. 17:49). Mile zaskoczony tą interesującą próbą, pozwoliłem sobie przeformatować tekst, tak by nie uszedł on uwadze innych blogowiczów:

    Polnische Wirtschaft

    Bałagan w głowie i na podwórku,
    Prosta, nękająca nas stale przyczyna.
    A partia sprawiedliwych upiera się,
    Że to sprawka Tuska i Putina,
    Braci manhattańskich, banksterow i Mossadu,
    Że najpiękniejsze jabłka giną nam z sadu.
    Mamy mniej niż inni, inni więcej niż powinni.
    Powiedz mi kolego – dlaczego?
    Dlaczego tak się składa, że nic nam nie odpowiada,
    Nic nam nie pasuje
    I dodatkowo obcy wszystko nam psuje,
    Czai się z boku ze złodziejską łapą,
    I gdy mu się uda, nazywa nas gapą,
    A my się wdzięczymy – mój drogi kolego,
    Nie wiedząc, że od wczoraj już jesteśmy jego,
    To on nas przekręcił, on omamił,
    I dzisiaj twierdzi – ja zawsze z wami.
    Dlaczego tak spokojnie płynie nasza rzeka,
    Gdy krasnoludki sikają do mleka,
    Dlaczego słoneczko jeszcze nie zachodzi?
    Dlaczego świat nam mówi, że go nie obchodzi,
    Jak mamy przeżyć, gdy wszystko przeciwne,
    A normalne dla nich, to dla nas dziwne?
    Jak porozumieć się z sąsiadem zewnętrznym,
    Gdy nas wątek prześladowczy na okrągło męczy?
    Kto nas naprostuje, kto uleczy,
    Kto nas potwierdzi, podpowie istotę rzeczy?

    TJ

  150. Kleofas (2010-12-02 o godz. 12:17)

    **Twoj Smolensk i Wielki Brat sa tu za krotkie…
    “Netanyahu coming out with a very interesting statement… I just noticed today Iran has agreed to nuclear talks. ”
    Widzisz, wielki pragmatyk, a rozumie wariactwo anarchisty. Nie miejsce tu, napisalem, ale dopuszczam, ze rozumiesz.**

    No, nareszcie wiemy kto za tym stoi i komu to sluzy. Wystarczylo anarchiscie Assange’mu do rozporka zajrzec i bingo! Choc on blondyn.

    A pozdrowic rzeczywiscie jest zawsze milo, co czynie. Orteq.

  151. antyamerykanizm nie jest zjawiskiem nowym w Europie i rozpoczal sie jeszcze za czasow prezydentury G.W.Busha.
    Dzisiaj antyamerykanizm jest z gruntu smieszny i w czesci powiazany z namietnie w Polsce pielegnowanym antysemityzmem. Z dugiej strony mamy nasladownictwo wszystkiego co amerykanskie prawie na kazdym kroku.
    W kontekscie tego wszystkiego nie bardzo rozumiem slusznosci wizyty Prezydenta Komorowskiegow USA wlasnie teraz. Obama z pokiereszowana twarza po ostatnim meczu koszykowki po pelnym fiasku jego dyplomacji na kazdej dlugosci i szerokosci geograficznej naszej planety, po w koncu odwroceniu sie plecami do swych europejskich partnerow i sojusznikow nie ma Polsce niczego do zaoferowania i raczej sprawil, ze USA nie sa bynajmniej obecnie wirygodnym i pierwszoplanowym partnerem.
    W perspektywie wizyta Prezydenta Miedwiediewa w Polsce i znowu to wydarzenie jest nadmiernie przeceniane i nadmierne sa oczekiwania z tego wynikajacego.W moim przekonaniu wizyta Miedwiediewa jest taktycznym rozegraniem pzoracji dobrosasiedzkich stosunkow z Polska w aspekcie zmiany na lepszy intonacji petraktacji Rosji z Unia.
    WikiLeaks nie przecenialbym w znaczeniu i raczej spokojnie i nadwyraz obojetnie potraktowalbym to wydarzenie.To raczej zmartwienie dla administracji Bialego Namiotu nad Potomakiem i czesci demokratow, ktorzy po pnad dwoch latach przebudzaja sie z przyslowiowa glowa w nocniku.

  152. mw (2010-12-02 o godz. 16:52)

    **”Nigdzie nie “zachwycałem się amerykańską ‘obroną wolności świata’”. Gdzie to widzisz? Dostrzegam tylko, że najczęściej działania tego państwa i jego demokratycznie (!) wybranych instytucji, w swym legalnym (!) działaniu maja za cel zapewnienie bezpieczeństwa swemu społeczeństwu i społeczności międzynarodowej.
    Uważam też, że “popychać tego policjanta ‘wolnosci’ do (…) łamania prawa międzynarodowego” (jak napisałeś) będzie właśnie ŁAMANIE prawa przez społecznośc międzynarodową, jak to się dzieje w przypadku Wikileaks i jej cichych i głośnych promotorów.**

    A jakie to prawo Wkileaks polamalo na kawalki? ztego co wiem, list gonczy Interpolu za Assange’m poszedl z paragrafu zupelnie z niczym nie zwiazanego. „A u was Murzynow bija”.

    Za „Plaszczaka” z PiSu tez jestem niepomiernie wdzieczny.

  153. mw (2010-12-02 o godz. 17:09)

    **Julian Assange powiedział :‘Mamy tylko jedno życie’…
    widzę tu cechy nieprawidłowej osobowości, psychopatycznej. Potworny EGOTYZM. Najważniejsza jest WŁASNA satysfakcja. No i ta megalomania!!! Tylko WIELKA SKALA interesuje tego małego człowieka.
    Zapewne nie interesuje go nic poza tym. No, może jeszcze jego mały…**

    Jego maly to chyba kogo innego interesuje. Tak stanelo w mojej odpowiedzi Kleofasowi, powyzej. Nie zajrzysz do rozporka, nic nie wiesz. Zajrzysz – i momentalne objawienie.

    Te Moski i Julki zaczely sobie wlosy farbowac na masowa skale ostatnio.

  154. Dzentelmeni podobno nie maja zwyczaju czytac cudzej korespondencji a jesli juz to robia to przynajmniej nie ujawniaja tego faktu. Istotnie, przechwycone korespondencje dyplomatyczne sa pisane jezykiem odbiegajacym od poprawnego. Ale tez ludzie, ktorzy je pisza nie sa wlasciwymi ludzmi na wlasciwym miejscu. Bardziej kompromitujace zreszta od napotkanych w pismach obserwacji jest to czego w nich nie ma. Wydawaloby sie, ze na pewnym szczeblu powinnismy widziec nietrywialne spostrzezenia i analizy, ktore wnosza cos istotnego do sprawy. A tu tutaj dyskusje na poziomie magla.

  155. sliska twarz pana Assange, to twarz alkoholika. Poza tym modelowy egocentryk i nic poza tym.

  156. Sebastian pisze:

    2010-12-02 o godz. 18:09

    „Demokracja, to błędna idea ”

    Bledna idea jest lepsza od oblakanej. Prosze nie zapominac o adaptacji i ewolucji demokratycznych wartosci do zmieniajacego sie spoleczenstwa.
    Ochrona mniejszosci przed wiekszoscia jest dobrym przykladem.

    Slawomirski

  157. Sebastian pisze:
    2010-12-02 o godz. 18:09

    Proste, czytelne i godne podziękowań (przynajmniej moich).

    Pozdrowionka.

  158. Polacy na emigracji w miejsce „Sprawy dla reportera” jak w linku z 0:37 dostają do oglądania tablicę – http://zapasy.blox.pl/resource/sprawa.jpg .
    O co chodzi?

  159. Teresa Stachurska pisze: 2010-12-03 o godz. 08:54

    „Polacy na emigracji w miejsce “Sprawy dla reportera” jak w linku z 0:37 dostają do oglądania tablicę – http://zapasy.blox.pl/resource/sprawa.jpg .
    O co chodzi?”

    Po czystkach w TVP jej macherzy przypomnieli sobie nowele „Latarnik” i pomysleli, ze wyjedzali czesto ludzie, ktorzy nie mogli zniesc pzprowskiego wiezienia, nastawieni patriotycznie i bedacy wstanie dzieki porownaniu mediow w Polsce i na Zachodzie przejrzec medialne oszustwa przeciw PiS i Polsce.

    Szerokim frontem, od prezydenta przez TVN po TVP mozna obserwowac wszechobecnosc PZPR i PRL, i ich funkcjonariuszy: Jaruzelski, Kwasniewski, Cimoszewicz, Oleksy itd. Wobec gloszonych bredni Polacy z zagranic bombardowali media protestami, co macherzy TVP odebrali jako zagrozenie jak Wolna Europe w PRLu i postawili na zagluszanie.

    Ksiazka J. Roth´a „Mafialand Deutschland” pokazuje jak nawet tak zdyscyplinowany kraj jak RFN padl ofiara przenikania sie swiata przestepczosci i polityki. W Polsce mafia wykorzystuje konspiracyjne umiejetnosci zawodowe bylych ludzi z SB i WSI. Dlatego PO z jednej strony prowadzi dzialania rehabilitujace PRL i PZPR, a z drugiej stwarza rynki zbytu dla mafii narkotykowej umozliwiajac jej przez legalizacje dopalaczy w 2008r. legalne rozpoznanie i wytworzenie rynku, na ktory nastepnie nielegalnie trafia ciezkie narkotyki (a i na dopalaczach mozna zarobic), a teraz liberalizacja dostepu do broni dla mafii handlarzy bronia. W obu przypadkach PO odciaga miliardy Euro od prywanych nakladow na odrobienie zapasci cywilizacyjnej i przekierowuje je do kieszeni gangsterow.

    Musimy zniszczyc PO zanim PO zniszczy nas! „Mafialand Deutschland” – http://www.amazon.de/gp/product/3821856327/ref=cm_cr_asin_lnk

  160. Jacobsky pisze:

    2010-12-02 o godz. 19:51

    „Post striptum Twojego wpisu raczej patetyczne…”
    ————————————————

    Szanowny Jakosky,

    To, nieomal irracjonalne post scriptum, było tylko/!/ moją perowokacyjną wrzutką, z nadzieją, że zostanie „zauważone”…
    Była to z mojej strony zabawa wyłącznie!!! abstrakcyjna, nic osobistego/jak cały zresztą wpis do Ciebie/…

    Z wyrazami sympatii,Sebastian

    ————————-
    ———————–
    stasieku pisze:

    2010-12-02 o godz. 20:30
    ———-
    Szanowny Stasieku,

    za przytoczone klasyfikacje i miłe słowa, dziękuję.

    Serdecznie pozdrawiam,Sebastian

    ———————————–
    ————————————-

    Marc pisze:

    2010-12-02 o godz. 21:12
    —————
    Szanowny Marcu,

    dziękuję za miłe słowa.
    W kwestii zasadniczej Twojego komentarza, oczywiście trudno się nie zgodzić z tym, że od dziennikarzy mamy prawo oczekiwać postaw jako ‘civil servant’.
    To brzmi szlachetnie…
    Ja , w swoim wpisie, chciałem tylko zwrócić uwagę, na fakt, że nasza , międzyludzka komunikacja, ograniczona do utartych szlaków, jest z tego właśnie względu ograniczona. Odczytywanie z wypowiedzi, postaw etc. może nasze procesy, ciągłego bycia w stanie -dążenia do POZNANIA REALNEGO tylko wzogacić, uśrednić w stronę plusowych wartości owego poznawania. Ja, czytając wypowiedzi pana Passenta, przyjmuję w asolutne ciemno, że jego świadomość, dotycząca powinności postaw dziennikarskich , jest całkowita. Kiedy uzupełniam takie moje odczucia, o wiedzę na temat jego doświadczeń, staram się znadywać różne interpretacje jego wypowiedzi w świetle -wszystkich aspektów, dotyczących i sprawy i komentatora. W przypadku wypowiedzi pana Passenta, która jest przedmiotem naszej rozmowy, odczytując ją w ten sposób, odnajduję pozawerbalny przekaz- „nie mam już zdrowia wałkować w sposób wyidealizowany , prawny i zgodny z oczekiwaniami rygorystycznych pod tymi względami odiorców, kiedy od dawna, dzięki szczęśliwie bogatemu wahlarzowi doświadczeń zawodowych- widzę świat, jaki widzę … Odbieram, to jako skutek działania jego wewnętrznej „Wikileaks”, nabytej w procesach bardzo różnorodnego poznawania rzeczywistości, co w każdej analizowanej kwestii- „podrzuca” jemu serie prawdziwych przecieków…
    Czy tak myśląc -wchodzę do worka? Ja wyłożyłem, co swoje myślę. A ponieważ za oknem jest mróz, poprawiam sobie nastrój , medytując nad tym, że ten worek jest uszyty z ciepłego futerka…

    Pozdrawiam,Sebastian
    P.S. Brak „seksu”, jak ze wszystkim-po owocach ich poznacie. To są już chyba odbiory wyłącznie na czucie. W pertraktacjach okołobiznasowych , doświadczenie i wszechwiedza, potrafią gładko przegrywać, gdy doświadczonemu negocjatorowi rakuje tzw. inteligencji emocjonalnej, czy duchowej.Czasami godzinne tyrady potrafią być „położone”, z powodu jednego słabszego spojrzenia, poszerzającego wiedzę o sprawie poza doskonały „wykład”, albo jedno/dosłownie/ słowo za dużopotrafi „zabić” najamitniejsze wysiłki negocjatora…

    ———————————–
    ————————————-
    Slawomirski pisze:

    2010-12-02 o godz. 23:16
    ———————

    SzanownyPanie Sławomirski,

    mam nadzieję, że „błędna” , oderał Pan jako pochodną od „łędnych” istot/np.rycerzy/
    a nie od zwykłego , semantycznego „błędu”. „Błędne” istoty są obciążone irrealizmem, wręcz nawiedzeniem…
    Oczywiście , na idee ołąkane- plwam razem z Panem…

    Pozdrawiam,Sebastian

    ——————-
    ——————

    cynamon29 pisze:

    2010-12-03 o godz. 00:01
    ——–

    Szanowny Cynamonie29,

    ja też Tobie dziękuję.
    Prolem mam tylko w tym, czym się Tobie zrewanżować za sympatyczne Pozdrowionka…

    może przejdzie;Bogatego Sylwestra…/?????/

  161. Orteq 12-02 22.46

    „Jego maly to chyba kogo innego interesuje. Tak stanelo w mojej odpowiedzi Kleofasowi, powyzej. Nie zajrzysz do rozporka, nic nie wiesz. Zajrzysz – i momentalne objawienie.
    Te Moski i Julki zaczely sobie wlosy farbowac na masowa skale ostatnio.”

    Kleofas napisal przyjaznie i skierowal na zmiane w mysleniu Tewje. Nie spodziewal sie takiego grubianstwa i prymitywu. Przykro, ze filozofie komentuje sie „rozporkiem”. Jesli mozna, warto moj oryginalny tekst dobrze przemyslec. Zmiana w mysleniu Tewje – kiedy, dlaczego, jak – to key point. Nie ja tego Tewje tu przynioslem i nie ja zderzylem go z opinia Netenyahu o Wiki.

    Sztampowe opinie nie sa ciekawe, choc glosne i proste. Bylbym ciekaw opinii tych, ktorzy mysla i ktorzy taktownie wykladaja swoje racje. Kleofas.

  162. Sebastian pisze:
    2010-12-03 o godz. 12:51

    Przeszło!!! Dzięki.
    Sebastianie, czytam właśnie „Upadek gigantów” Kena Folleta z trylogii
    „Stulecie” i tam pewien hrabia, bardzo wpływowy na dworze brytyjskim,
    a i zamożny przy okazji (jak to hrabia) nazwiskiem Fitzherbert wspomina
    słowa swego ojca (a jakże! też hrabiego):
    „Piwnica z winem wymaga porządku, przezorności i dobrego smaku –
    zwykł mawiać stary – To zalety, które uczyniły Anglię wielką”.

    To są gdzieś lata 1860-70 gdy „stary” to mówi.
    Porządek, przezorność i dobry smak.
    Warto zapamiętać.

    Pozdrowionka.

  163. Panie Redaktorze, dzieki za ciekawy poglad a Wojcio Sam to wielki narcyz …

  164. Sebastian pisze:
    2010-12-03 o godz. 12:51

    Nie wiem czemu, ale Twoja kolejna ciekawa wypowiedz przywolala mi na mysl pogodny sceptycyzm naszej wspanialej Wislawy Szymborskiej. Do tak zwanych prawd objawionych, jednoznacznych, w wierszu ‚Chwila’ nawet zagrzmiala: ”Wszystko. Wszystko – slowo bezczelne i nadete pycha, powinno byc pisane w cudzyslowie. Udaje, ze niczego nie pomija, ze skupia, obejmuje, zawiera i ma. A tymczasem jest tylko strzepkiem zawieruchy”.

    Jestesmy goscmi na blogu Gospodarza, wiec wypada tonowac wypowiedzi pod jego adresem. Chcialoby sie powiedziec, ze nalezy zachowywac jezyk dyplomatyczny, ale po ‚Wikileaks’ sam nie wiem, czy nie brzmi to juz zbyt ironicznie. Nie watpie, ze postawa wobec swiata, zycia, wielkich i malych spraw u kazdego czlowieka zdrowego na ciele i umysle wynika z zyciowych doswiadczen, w jak najszerszym ich pojeciu (otoczenie, przezycia, zdobyta wiedza itd). To suma tych bodzcow zewnetrznych wymieszanych w skomplikowanym algorytmie wyposaza nas w ‚szkielko i oko’, ktorym mierzymy wszystko, co wokol nas sie dzieje. Nie watpie, ze postawa dziennikarska pana Passenta jest spojnym logicznie wynikiem jego doswiadczenia zyciowego. Ty temu bogatemu doswiadczeniu, ozdobionego talentem dziennikarskim ufasz, chociaz nie znasz jego wewnetrznego algorytmu, zeby wiedziec jakiego rodzaju wydarzenia i przezycia pana Passenta mialy jaka WAGE w wyliczeniu ‚lacznego wyniku’, jakim jest jego doswiadczenie dzisiaj. Podobne wydarzenie moze miec przeciez zupelnie inny wplyw na korekte zyciowego doswiadczenia i postawy u dwoch roznych osob.

    Nie chce w zadnym wypadku podwazac kredytu zaufania, jakim obdzielasz Gospodarza, bo przeciez kazdy z nas ma jakies swoje autorytety w pewnych kwestiach, dziedzinach, ktore sa naszymi punktami orientacyjnymi w tym kotlujacym sie zyciu spolecznym. Dla mnie pan Passent byl takim ‚benchmark’ za komuny – wtedy sie rzeczywiscie wyroznial, a moze mu dano sie wyrozniac, jak twierdza zlosliwcy. Dzis czasami bywa, ale jakby stanal w miejscu, albo swiat (polskie spoleczenstwo) poszedl naprzod. Stad jego pioro w wydaje mi sie zbyt (jak na moj subiektywny gust) zachowawcze, moze nawet zbyt ‚dulskie’, ale na tle wylewajacego sie codziennie morza tandety dziennikarskiej (‚Polityka’ jest najwieksza na nim wyspa), nadal korzystnie sie wyrozniajace. Tym workiem – pulapka miala byc Twoja rozprawa o doswiadczeniu, ale widze ze szybko oswajasz sie z zagrozeniami, a pozniej je oblaskawiasz. Kolejny punkt dla Ciebie 😉 Milego wieczoru.

  165. cynamon29 pisze:

    2010-12-03 o godz. 18:28
    —————————
    Szanowny Cynamonie 29,

    Dziękuję za wartościowe przesłanie.Porządek, przezorność i dobry smak, to pomimo niewątpliwej, dużej wartości tych cech, zwłaszcza gdy są razem- w moim odczuciu, stanowią one pełną wartość w czasach o wydłużonej stailizacji, dlamdanej grupy społecznej. Moje doświadczenie, podpowiada mi, że w dzisiejszych, strasznie rozhuśtanych czasach, kiedy następuje gwałtowne „przeoranie” naszego gatunku w skali globu, z dużym zamieszaniem cywilizacyjnym- na wartości zyskują takie cechy jak intuicja i wolna od czego tylko się da brawura…

    Życzę Bardzo Bogatego Mikołaja…

  166. Sebastian,

    po pierwsze: czytaj proszę ze zrozumieniem i nie zniekształcaj własnymi projekcjami tego, co napisałem, często chyba tylko po to, żeby upijać się kwiecistością własnego stylu (bawić się…), pal sześć rzetelność skierowanych do mnie uwag w sensie odzwierciedlenia tego, co naprawdę napisałem.

    Po drugie: mówią, że prawdziwy dyplomata ogranicza się tylko do zrobienia notatki, ale nigdy nie komentuje. Redaktor Passent (nie mylić z ambasadorem Passentem) komentuje różne rzeczy na swoim blogu, czyniąc to z racji wykonywanego obecnie zawodu, a więc Jego komentarze stanowią jak najbardziej podstawę do dyskusji, o czym nie trzeba chyba przekonywać. Jego przeszłość dyplomatyczna może również być użyta jako argument w dyskusji, choć nie wiem, czy Redaktor Passent wypowiedział się na zadany temat tylko i wyłącznie jako dziennikarz, czy tez zabrzmiały w tej wypowiedzi również echa przeszłości dyplomatycznej oraz znajomości tajników tego rzemiosła. Być może zabrzmiały. Przemawia za tym fakt, że treścią swej wypowiedzi red. Passent nie odbiega od wypowiedzi innych byłych dyplomatów na ten sam temat: wypowiedzi minimalizujących przecieki z Wiki, sugerujących ich szkodliwość oraz podkreślający, że dyplomacja tak właśnie działa jak to wynika z opublikowanych notatek, a więc nie należy ani dziwić się treści opublikowanych materiałów, ani nie podniecać się nimi za bardzo, bo to i tak niczego nie zmieni. Z pewnością.

    I w tym sensie red. Passent ma prawo do swoich opinii, ale skoro zdecydował się wyrazić te opinie, to, ja mam prawo nie zgadzać się z nimi i podważać je również używając dokładnie takich argumentów jak te z mojego wpisu.

    Zwracam uwagę, ze mowa o zróżnicowanych opiniach, a nie o faktach. Faktem zaś jest opublikowanie przecieków z poczty dyplomatycznej oraz wynikający z tych notatek obraz pełen arogancji oraz pewnej pogardy wobec oficjalnych partnerów międzynarodowych, przykrywany na codzień hipokryzją dyplomatycznego języka oraz obyczaju.

    Pozdrawiam.

  167. Marc pisze:

    2010-12-03 o godz. 20:45
    ——————————-
    Jacobsky pisze:

    2010-12-04 o godz. 20:32
    ———————————–

    Szanowni koledzy z blogu,

    odpowiem jutro-sprawy osobiste …

    Pozdrawiam,Sebastian

  168. Marc pisze:

    2010-12-03 o godz. 20:45
    ——————————-
    Jacobsky pisze:

    2010-12-04 o godz. 20:32
    ———————————–

    Szanowni koledzy z blogu,
    bardzo przepraszam, ale z powodów losowych, nie mam czasu, ani siły, na uczciwe blogowanie z Wami tutaj i obecnie. Przepraszam.

    Pozdrawiam,Seastian

css.php