Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

15.12.2010
środa

Święta prawda

15 grudnia 2010, środa,

List o. Ludwika Wiśniewskiego – zasłużonego dominikanina, obywatela, działacza opozycji demokratycznej – do nowego nuncjusza i najważniejszych hierarchów polskich, przychodzi jak najbardziej na czasie.

Podczas kiedy Świątynia Opatrzności jest coraz większa, i wyższa, i bardziej kosztowna (mimo, że państwo polskie hojnie do niej dorzuca), to Kościół raczej się kurczy. „Widmo hiszpańskiego Kościoła przybliżyło się” – pisze o. Wiśniewski.

Nie będąc członkiem Kościoła, mógłbym powiedzieć: „nie moja kareta – nie mój koń”, ale ze względu na niezwykłą rolę Kościoła w Polsce, na jego związek z narodem i z państwem, jest on sprawą wszystkich Polaków.

Przypomnę główne tezy listu (całość w „GW”, 14 XII): Od śmierci JP II „zaczęło się naszym Kościele dziać coś niepokojącego”. Nie ma już „twarzy”, takich jak kardynał Wyszyński, a po nim JP II. Nastąpił gorszący podział w polskim Episkopacie, który ujawnił się m.in. przez popieranie inicjatyw i dzieł „formalnie katolickich, a w rzeczywistości pogańskich, bo jątrzących i dzielących społeczeństwo i Kościół”, część biskupów publikuje w „Naszym Dzienniku”, w którym „roi się od oszczerstw”. Tzw obrona krzyża przed pałacem prezydenckim, to była „walka z Prezydentem i Rządem, podkopywanie ich prestiżu” To „polityczne awanturnictwo” popierane przez część biskupów. Połowa duchowieństwa skażona jest ksenofobią, nacjonalizmem i „wstydliwie skrywanym antysemityzmem”. Wywołują oni chaos i „spustoszenie moralne”.

O. Wiśniewski wymienia niektóre sprawy nie załatwione: problem abp Paetza, problem „lustracji” (cudzysłów w oryginale) kapłanów i biskupów, problem Radia Maryja, gdzie „ludzie uczą fanatyzmu i niechęci”. Osobny rozdział stanowi nieumiejętność komunikowania ze współczesnym światem, z wiernymi, którzy żyją już w innym świecie – trwa rewolucja obyczajowa, „małżeństwa na próbę”, padają bariery w sprawie seksu.

Nie jest dobrze w Kościele polskim, „jest duży, kolorowy, ale tak naprawdę jest nadmuchany jak balon”. Autor formułuje wiele słów krytycznych pod adresem biskupów.

Zarzuty te nie są nowe, ale stają się doniosłym wydarzeniem ze względu na osobę autora listu – człowieka poza wszelkim podejrzeniem, żadnego ateisty, lewicowca czy frustrata, który w zaawansowanym wieku usiłuje powrócić przed ołtarze. To głos z samego serca wiernego syna Kościoła.

Znakomity ekspert w sprawach kościelnych (i nie tylko), Adam Szostkiewicz, w komentarzu na stronie „Polityki”, nauczony doświadczeniem, przewiduje, że głos o. Wiśniewskiego pozostanie wołaniem na puszczy. Myślę, że na krótką metę – tak, nastąpi krótkie poruszenie i sprawy wrócą do normy. Ale jednak kropla drąży skałę. Wystarczy popatrzeć na to, co dzieje się w Hiszpanii, jakie zmiany zachodzą w Ameryce Łacińskiej – najbardziej katolickim z kontynentów, jakie są skutki naszej obecności w Unii Europejskiej. Im prędzej hierarchia przestanie chować głowę w piasek, tym lepiej dla wszystkich.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 281

Dodaj komentarz »
  1. Czyżbym zdążył na początek kawalkady komentarzy? Temat jest mi bliski, więc pewnie i w „Misznie” wezmę udział. Poczekam jednak na fachowców. Jestem tak zaskoczony, jak ludzie dzwoniący do Szkła Kontaktowego. Gdy się dodzwonili są tak przejęci, że zapomnieli co chcieli powiedzieć. Zaczynam od słów zaskoczenia i pochwały dla prawdziwego kapłana.

  2. To co się dzieje- przełamanie jakiejś „omerty” na temat Kościoła w Polsce, to efekt napięć i emocji związanych z Krakowskim Przedmieściem.
    Zakulisowe sprawy Komisji Majątkowej, religijności, wyszły nagle na czołówki
    mediów.
    A kapłani lubią ciszę i luksus…..

    Kamyczek- list- nie jest osamotniony. A czy spowoduje lawinę? Afer związanych z Watykanem było sporo, o różnym tonażu.
    Na razie Nawa Piotrowa trzyma się mocno, ale czy nie nabiera wody?
    Ze Starych Bogów, wyznawców ma chyba tylko Bachus, czy Dionizos…..

  3. Też nie należę do kościoła, więc jego stan nie jest to moim osobistym problem. Dotyczy mnie tylko w sensie politycznym czyli wpływu kościoła na państwo.
    Zgadzam się z diagnozą ojca Wiśniewskiego – stan kościoła jest pożałowania godny. Faktycznie to wydmuszka pozbawiona treści. No bo i skąd ma się ta duchowa treść wziąć skoro refleksję religijną zastąpiono przed laty kultem jednostek – najpierw Wyszyńskiego a potem Wojtyły. Jak się ma pozbierać społeczność wychowywana na kulcie jednostek skoro tych jednostek już nie ma? Ulega zwykle dezintegracji i tak się właśnie z kościołem dzieje.
    List ojca Wiśniewskiego mimo że prawdziwy i gorzki nic nie zmieni. O wiele za późno zakonnik zdecydował się go napisać. Zostanie zbagatelizowany, bo w kościele nie ma woli do zmian. Im jest dobrze w roli rozleniwionych rentierów cieszących się przywilejami z racji dawnych zasług. Mnie to zreszta cieszy, bo przybliża upadek tej instytucji w obecnym kształcie. Widmo hiszpańskiego kościoła może straszyć kler. Ale dla wiernych to dobra alternatywa, choć jeszcze o tym nie wiedzą. Z perspektywy współczesnej Polski jest trudne do wyobrażenia, że kościół może bezwarunkowo i bezinteresownie służyć człowiekowi. A w takiej sytuacji znalazł się właśnie kościół hiszpański. Po prostu musiał wrócić do swych źródeł.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Troska o KK przejawiana przez „lewicowego” publicystę rozbrajająca i fałszywa…

    Może by tak bliżej własnego podwórka – napisać coś o osiągnięciach i roli współczesnej polskiej „postępowej lewicy” – tej od jedzenia bezy i kawioru.

    Na tym przecież DP zna się, że tak powiem z pierwszej reki.

  6. A moze sluszne sa slowa bp. Pieronka, ze takie mamy duchowienstwo jakie jest spoleczenstwo. A wiec jest to jakby krzywe zwierciadlo w ktorym widzimy siebie samych. Jezeli tak, to siec nalezy zarzucic wiele szerzej i rozpoczac nie tyle dyskusje nad stanem Kosciola i jego duchowienstwa, co stanem spolecznosci miedzy Bugiem a Odra, ktorej nieodlaczna czescia jest duchowienstwo.

    Pozdrawiam

  7. Pozwole sobie miec odmienna opinie byc moze naiwna ale kto sieje ten na ogol zbiera i wcale nie musi byc to „ta” burza. Wystarczy ,ze ludzie zaczna wychodzic z kosciola.
    http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8818487,Przerwane_kazanie.html
    (Nawet internet daje znaki )

  8. Nic dodać nic ująć.
    pozdrawiam

  9. Panie Redaktorze! Upatruje pan nadziei w „kropli, która drąży skałę”. Ja przywołam inne powiedzenie, chętnie przywoływane przez funcjonariuszy kościoła: „młyny Boże wolno mielą”. Otóż Ci wszyscy panowie nie dostrzegają, że żyjemy w świecie, w którym wszystko mieli się szybciej niż jeszcze kiladziesiąt last temu, m.in. dzięki globalizacji czy choćby błyskawicznie rozwijającym się nowym technologiom. Z tych powodów zmienia się także mentalność ludzi, staje się generalnie bardziej otwarta na wszelkie odmienności, różnice itp. , co wcale nie musi oznaczać, że ci ludzie nie mają potrzeby odczuwania sacrum, lecz oddzielają je od profanum. Tego procesu nie da się zatrzymać, czego nie chcą przyjąć do wiadomości nasi „pasterze”.

  10. Jest to typowe odwrocenie uwagi wiernych od glownej sprawy, zamkniecia dzialania tzw „komisji majatkowej”, glownie jej szemranych interesow, tak aby zamkniecie przeszlo bez jakiegokolwiek echa.

  11. Dobry felieton Gospodarzu. Czas zdac sobie sprawe ze zniszczen spowodowanych istnieniem, statusem i bandytyzmem KK. Poza systematycznym niszczeniem zdolnosci myslowych i tworczych polakow co ma olbrzymi wplyw na gospodarke i poziom zycia KK ma rowniez bezposredni wplyw na spowalnianie polskiej gospodarki.

    KK dziala jak odkurzacz sciagajacy z kieszeni polakow ich ciezko zarobione pieniadze. Taki sam efekt maja kasyna. Problem lezy w tym ze w zamian KK nie oferuje nic. Pieniadze zebrane przez KK nie produkuja nic pozytecznego.

    5-6 lat temu NIE oszacowalo dochod KK na poziomie sektora finansowego (banki, fimy ubezpieczeniowe, itp,..)

    Ale sektor finansowy zatrudnia setki tysiecy pracownikow i placi podatki. A przedewszystkim oferuje uzyteczne i potrzebne serwisy. KK nie placi podatkow, zatrudnia 70 tys kawalerow, wielu na warunkach ponizej wymaganego progu przyzwoitosci i nie produkuje nic uzytecznego. Modly sa gowno warte.

    Ale najwieksza szkoda jest spowalnianie polskiej gospodarki po przez eliminacje tzw ‚mnoznika ekonomicznego’. Np, 10 mld zl jest w stanie wybudowac elektrowne (okolo 1.25 MW). Wydatek na te elektrownie jest dochodem fimy budujacej i pracownikow. Ci z kolei wydaja na dostawy i zakupy a ich dostawcy utrzymuja/zwiekszaja produkcje i zatrudnienie. To rekacja lacuchowa. W ekonomi przecietnie rozwinietego kraju te pierwotne 10 mld zl reprezentuje okolo 100 mld zl ozywienia gospodarczego.
    Powstaje rowniez majatek trwaly, produkujacy dochod na nastepne 40 lat i zatrudnienie dla kilkuset pracownikow.

    Natomiast te przykladowe 10 mld zl oddane KK po prostu przepada, a nawet jeszcze bardziej szkodzi gdy wywiezione za granice.
    Kazda zlotowka wydana w sklepach to 10 zl ozywienia gospodarczego. Kazde 1 zl oddane KK to 1 zl wyrzucone w bloto.

    Nistety poza Palikotem zadna z parti ne dorosla zeby zajac sie KK. Polske nie stac na utrzymywanie takiego pasozyta.

  12. Może i diagnostą jest niezłym, choć co to za sztuka (w przypadku KK ), ale czy proponuje jakąś terapię? Nie wiem czy w ogóle nie jest grzechem myśleć, że coś jest tak, albo inaczej, bo przecież wszechmogący wie co czyni i ślepy nie jest, da radę.
    Jaka zresztą terapia miałaby wchodzić w grę? Odchodzenie od zużytych dogmatów trwa w KK tyle ile on sam niemalże – czy nie dojdzie w końcu do ściany, czyli samozaprzeczenia.

  13. List o.Wisniewskiego nie jest nawet swiatelkiem w ciemnym tunelu, w ktory wjechal polski katolicyczm w calaosci i raczej bez wyjatkow.
    Szyderstwo, intryga, judaszowska dwulicowosc wywoluje zdumienie w samym Watykanie, bowiem nikt inny jak wlasnie BXVI liczyl na wsparcie polskiego duchowienstwa w kursie utrzymania konserwatyzmu.
    Czy wiec Polska jest krajem katolickim.Ja bym to okreslil inaczej. Polska jest krajem skatolicyzowanym z zaszczepieniem podatnosci na nietolerancje wyznaniowa/ideologiczna.
    Najblizsze perspektywy kosciola w Polsce jednak sa na kursie plynacego statku ku przystani Hiszpania

  14. A co?, Ojciec Wiśniewski szuka roboty w Religii TVN?, z takimi poglądami by tam pasował, podobnie ja świecki ksiądz Sowa.)

  15. antonius pisze:
    2010-12-15 o godz. 11:41
    ”W kilku komentarzach była mowa o tym, jak powinni działać blogowicze, był m. in. apel, aby głównie komentować wpis gospodarza. Nie uważam, aby to było świętą zasadą.”

    Mój komentarz

    Podzielam z grubsza te zasadę. Sztywne trzymanie się tematu mogło by się wyrodzić w rodzaj ankietyzowania, co by było dla zabierających głos wypowiedzi pewnym ograniczeniem.
    Niemniej uważam, ze temat podany przez gospodarza powinien mieć pierwszeństwo w wałkowaniu. Chodzi mi o to, temat może być pretekstem aby skupiać myśli wokół, ale jeżeli ktoś zbacza, to niech to będzie wycieczka w której chętnie wezmą udział czytelnicy.
    Antoniusa czytam z przyjemnością.

    Ale ja o czym innym chciałem, powiem wprost – chyba niewielu ma ochotę „sczytywać”, chociażby sondująco (w celu przewijać, czy nie) np. generowanych namolnie brutalnych aluzji osobistych lub oświecających rozważań o protokolarnych prawdach.

    Aqa

    Potwierdzam wspólnotę poglądów, co najmniej w części zaprezentowanej na blogu.
    Odnośnie polityków wywodzących się z solidarnościowego pnia. Większość blogowiczów chyba uznaje zasadę, że nie wszyscy nadają się do polityki i że dobry, uczciwy, mądry człowiek nie oznacza automatycznie – dobry polityk, jak to by chciała większość elektoratu.

    Po drugie powiedzenie „władza deprawuje” jest ponadczasowe. Ma zastosowanie do wszystkich. To jest prawda statystycznie słuszna tak samo, jak to, że każdy bierze tylko jest to kwestia tylko wysokości datku.

    Podobnie z deprawowaniem prze politykę – każdy podlega naciskowi, tylko jest to kwestia charakteru, formacji, woli, czy ulegnie.

    Dla przykładu – generałowie stanu wojennego, to dziś nie te same osoby. To są normalni, czuli, empatyczni, wyrozumiali dziadkowie. A jacy byli w tamtych dniach?
    Przypomnijmy sobie w jakim napięciu słuchaliśmy niewydarzonych gróźb i zaklęć wodza, które płynęły z niebieskich ekranów. Musiał być w niezłym stresie, polityka potrafi wyciosać z normalnego człowieka kukłę. Przepraszam za wyrażenie, ale taki był odbiór ludzi.

    Przeszło, minęło, dziś musimy skupić się na przyszłości. Dla żelaznych 20 % elektoratu największej partii opozycyjnej hasło „nie zapomnimy, nie przebaczymy” pozostaje w pełnej mocy, nadal dwuczłonowe. Nie ma zmiłuj się.

    Jesli chodzi o wyzwanie, jakie niesie ze soba władza, to podobnie było z wieloma solidaruchami, których wydarzenia wrzuciły w politykę – nie potrafili, nie wytrzymali, nie mieli kompetencji przede wszystkim i rezultat jest znany.
    Ale ja bym nie wrzucał wszystkich do jednego worka. To jest nadużycie. Sita selekcyjne działają. Im społeczeństwo będzie mniej dryfowało, a kurs będzie na obywatelskość, tym sprawniej sita będą działać.

    Pzdr, TJ

  16. od pewnego czasu COS sie zmienia, coraz czesciej glos krytyki wobec Kosciola jest slyszalny a nie pada w niezapomnienie. A to wszytko moze byc plyn na wode Palikota!

  17. do staq pisze:

    2010-12-15 o godz. 14:31

    Dziekuje za krytyke. Chodzilo oczywiscie o jezyk niemiecki cynamona oraz o kolokwialnosc jego polskiej mowy. Nie chodzilo natomiast ani o emigranta, ani o imigranta, lecz o migranta; wedrujacego miedzy jezykowymi obszarami. Szczerze mowiac moglby to byc rowniez germanizm, bo w Niemczech okresla sie emi/imi/grantow jako Migranten.
    ET

  18. do wiesiek59 pisze:

    2010-12-15 o godz. 10:59
    Problemem jest kulawe prawo lub jego wykladnia. Wierze jednak, ze uporamy sie sami z porzadkowaniem przeszlosci… Kosciol ewangelicki w Niemczech ma jednak inne znaczenie i istnieje niezaleznie od kosciola katolickiego, ktory (oprocz Jezuitow) nie angazuje sie w badanie przeszlosci, a terazniejszosc tez „omija”.
    ET

  19. Wiśniewski Wiśniewskim, a papież i tak jest nieomylny w sprawach wiary i moralności (dogmat przyjęty w 1870 r.)

  20. Falicz jak zwykle….. a u was to murzynów biją . Żenująca obrona sprawy przegranej!

  21. Moim zdaniem list O. Wiśniewskiego niczego nie zmieni, hierarchowie bowiem boją się zmian jak diabel wody święconej; nie widzą tylko tego, że sami sobie kopią grób. Bardzo bym chciala zobaczyć, jak kk daje sobie radę bez pokornej i oglupianej trzódki. A o. Wiśniewskiemu należy pogratulować odwagi; mam nadzieję, że prowincjal zakonu i hierarchowie nie będą mieli odwagi zemścić się za slowa prawdy.

  22. Gospodarzu! Jesli sie nie myle to juz drugi tekst bez wzmianek o JK & Co. Ciesza matke takie dzieci, tak trzymac!
    Uklony.

  23. Kartka z podróży, 12:37
    „Moi Hiszpanie”, poznani w latach 80tych jako antyklerykalni, ludzie z górnej-średniej warstwy, zaopatrzeni, apolityczni, zaczęli ostatnio – słuchaj Kartko! – chodzić w niedzielę do kościoła.
    W tym kościele, NB miejscu spotkań kręgu Niebieskiej Gwardii, można posłuchać ciekawych kazań – odpowiadają na moje niedyskretne pytanie „co się z wami stało?”, „czy to starość?”.
    Asta la proxima!
    Ha pasado tanto tiempo desde nuestro último contacto.

  24. # wiesiek59 pisze: 2010-12-15 o godz. 10:49
    =======================

    >>>Skąd ten kompleks w stosunku do Rosji? Tym bardziej że sprawca- Kaśka Wielka była niemką….>>>

    No wlasnie!
    Albo, dlaczego Polak-patriota nie czepnie sie Szwedow? Iwan Grozny to przeciez dynastia szwedzka.
    „Uczyc sie”, jak mowil – nieglupio, okazuje sie – Lenin.
    Pozdrawiam i do nastepnego razu. Georges53.

    P.S. Gdzies widzialem odpowiedz na Pana wpis n.t. roku 1918 na sasiednim blogu ( tez o tym wspomnialem na tym… ) i braku wtedy – o dziwo – lustracji.
    Widzial Pan? Ciekawa teza „…trzech zaborcow – gooood; jeden zaborca – baaaad”.
    Ooohhh, trzymajcie mnie bo sie rozpekne…

    Poziom expertyz na blogach Polityki nie jest tak wysoki jakby sie to wydawalo na pierwszy rzut oka…

  25. Nic dodać, nic ująć. Kościół w Polsce, właściwie hierarhia i księża powinni otworzyć się na na rzeczywistość, jakoś dokształcić by stać się partnerem dla zmieniających się wiernych. Czasem słuchając kazania nie jestem w stanie zrozumieć „co autor miał na myśli”.

  26. Pisze pan, „kropla drąży skałę” w nadziei na jakiś przełom w krk. Ja chcę przywołać inne powiedzenie – „młyny Boże wolno mielą”, o czym przekonani są wciąż przede wszystkim funcjonariusze polskiego kościoła katolickiego. Wydaje mi się, że młyny mielą coraz szybciej, bo i świat coraz szybciej się zmienia (globalizacja, nowe technologie itp.), a wraz z nim ludzie, ich mentalność, a także stosunek do sacrum i profanum. W tej ostatniej materii nasi „pasterze” mocno się pogubili, sami profanując sacrum. Pzykłady są liczne, poczynając od niewątpliwie politycznej działalności imperium ojca Rydzyka, chowania głowy w piasek w sprawie krzyża na Krakowskim Przedmieściu po np. nachalne ingerowanie w ustawodawstwo państwa w sprawie in vitro. Tym samym przestrzeń między sacrum i profanum zostaje poważnie zaburzona. Kościól odbiera katolikom niezbywalne prawo do posługiwania się własnym sumieniem i wolną wolą. Najbardziej przykre jest w tym wszystkim to, że pouczając ex katedra, wystawia się na nieprzychylne komentarze co grzechów lub zaniechań własnych, a jest ich, niestety, mnóstwo.

  27. Przepraszam za ponowny wpis, który nie odbiega od poprzedniego (użyłam chwilami nieco innych sformułowań). Po prostu wydawało mi się, ze poprzedni się nie „zapisał”.

  28. Lst ksiedza Wisniewskiego w sprawie stanu Koscioła w Polsce

    vandermerwe pisze:
    2010-12-15 o godz. 12:50
    „A moze sluszne sa slowa bp. Pieronka, ze takie mamy duchowienstwo jakie jest spoleczenstwo. A wiec jest to jakby krzywe zwierciadlo w ktorym widzimy siebie samych. Jezeli tak, to siec nalezy zarzucic wiele szerzej i rozpoczac nie tyle dyskusje nad stanem Kosciola i jego duchowienstwa, co stanem spolecznosci miedzy Bugiem a Odra, ktorej nieodlaczna czescia jest duchowienstwo.”

    Mój komentarz

    Podzielam po trzykroć.
    Dodam, ze takich mamy polityków, jakie społeczeństwo, taką mamy prawicę, lewicę i centrum.
    Oczywiście jest to opinia bardzo generalizująca, słuszna w dłuższym okresie czasu, słuszna w sensie statystycznym, czyli w sensie „trendu” (o nieznanym dokładnie rozmyciu, rozrzucie).

    Pamiętam dyskusje sprzed 25 lat w gronach towarzyskich, troszkę „obywatelskich” nad problemem laicyzacji.
    Część ludzi, która miała kontakt z pierwszej ręki z Zachodem zaczęła sobie zdawać sprawę z tego, ze powszechność i nieodwracalność tego zjawiska w państwach za Łabą być może wskazuje na drogę, jaką będzie musiało przejść nasze społeczeństwo.

    W każdym razie najważniejszym remedium jakie proponowano, to było unowocześnienie, odnowienie KK w Polsce.
    Przeciwni takim eksperymentom byli ojczyźniani tradycjonaliści, którzy podpierali się wyłącznie argumentami historycznymi, jak pozytywna rola KK w obronie polskości, jak to, ze instytucja istnieje 2000 lat, przetrwała Hitlera i komunizm i dzisiejsi masoni, którym zbyt dużo się pozwala nie ruszą z posad tej bryły – ostoi.

    Obranie Polaka papieżem odłożyło ad acta sprawę.

    List księdza Wiśniewskiego „odgrzebuje” ten problem.

    Biskupi są i byli świadomi potrzeby stawienie czoła przemianom, lecz usadziła ich w miejscu większość pośród nich, która wolała podążać nadal drogą bezwładu, walki z cieniem, duktem pasterstwa „pouczającego”, pokazującego wiernym, że jesteśmy silni, zwarci i gotowi, a wrogom należy zawsze powiedzieć – nie.

    Nic zatem dziwnego, że zostali tym samym wzmocnieni i dochodzą do głosu radykałowie-fundamentaliści.
    Przecież ojciec dyrektor nic innego nie robi, jak zwiera szeregi, broni, pokazuje, kto jest wrogiem i namawia do zdecydowanego powiedzenia „nie” wrogom kościoła wiary i ojczyzny.

    W ten sposób przekaz, który dochodzi z Torunia z ewangelicznego przekształca się w polityczny, co z kolei rodzi sprzężenie politycy / Radio Maryja, itd., itd., sytuacja się piętrzy, gmatwa, zapętla, nie masz władnego, nie masz odważnego, który by to przeciął.

    To są skutki poluzowania po stronie prawej. Wynikiem jest nierozplątywalne zapętlenie w sprawie działalności ojca dyrektora. Nie ma mocnych. To jest wewnętrzne wyzwanie w Kościele.

    Powoli dojrzewają owoce strategii kunktatorstwa, maskowania spraw ważnych demagogią, braku wyobraźni, wiary w samowulkanizujące się właściwości ideologii zaniechań.

    Niewątpliwie asumptem do napisania listu były ostatnie wydarzenia, gdzie niektórzy ludzie mieniący się przedstawicielami Kościoła i najwierniejszymi synami próbowali rzucić wyzwanie państwu.

    Jak się okazało krajanie w większości bardzo nie lubią takich rzeczy. Wiara wiarą, krzyż krzyżem, państwo państwem, wszystko musi być ułożone w jakimś porządku, są jakieś granice.

    Jastrzębie w kościele ponieśli klęskę. Zbytnio uwierzyli w siłę prezesa. Zbyt daleko wtargnęli w sferę polityki.

    List księdza Wiśniewskiego na pewno nie zrewolucjonizuje rzesz kleru, ale moim zdaniem jest więcej niż kroplą drążąca kamień.

    Kiedyś autorzy takich gorszących elukubracji po prostu by byli ukarani i zapieczętowano by im usta.
    O tym jak daleko zaszedł proces zmian, a raczej proces przygotowania do zmian, świadczy reakcja na list hierarchy, który zmuszony był nie tyko zabrać głos, opublikować, ale i zająć jakieś stanowisko.

    Najistotniejszą trudnością w sprawie laicyzacji jest plan działania. Kościół nie ma programu w tej sprawie ani koncepcji. Jedni czekają co góra powie – na Watykan, inni chronią się w tradycji, jeszcze inni maja nadzieję, że jeśli cos sensownego wyniknie, to będziemy za. Przeważają postawy raczej pasywne.

    Pzdr, T

  29. Episkopat nie umiał i nie umie, a może nawet i nie chce poradzić sobie z Radiem Maryja – mówi w wywiadzie dla „Polska The Times” bp Tadeusz Pieronek.

    Radio Maryja to wrzód na dupie polskiego kościoła katolickiego i to za sprawą tzw. ojca dyrektora. Na temat pana R., władcy mediów toruńskich, można wiele powiedzieć, śledziłem karierę tego pana i instytucji z nim związanych od wielu lat. Jest jedna rzecz znamienna – Radio Maryja istniało we Włoszech i Niemczech dużo wcześniej. Widziałem wiele lat temu w telewizji satelitarnej wywiad z włoskim „ziobrem” , tzn. prokuratorem generalnym Włoch, który gromadził dowody na to, że ta instytucja pierze brudne pieniądze mafii, wspomniał też o polskim odgałęzieniu, sugerując te same zarzuty jak wobec włoskiego i niemieckiego radia. Biskupi niemieccy zrozumieli w czym rzecz i rozwiązali niemiecką filię natychmiast i bez żalu. Natura nie lubi jednak próżni więc w pewnej stodole bawarskiej powstało nowe radio katolickie „Horeb”, ale zapewniam, że ono naprawdę nie zajmuje się polityką, sprzeniewierzaniem datków wiernych, kradzieżami, ksenofobią, polityką itp. Sam jestem jakby bezbożnikiem, ale mam bardzo pobożne starsze rodzeństwo, które przywitalo z entuzjazmem pojawienie się Radia Maryja, ale wnet mieli tzw. „absmak” i pełnymi chorągwiami zwekslowali na „Horeb” i do dziś są szczęśliwi. Nistety nie jest ono dla wszystkich „patryjotów” z powodu bariery językowej której nie zna moje pokolenie Ślązaków.
    Nawiasem mówiąc kierownik radia Horeb bardzo dobrze zna pana R. z początków jego działalności w Niemczech – np. wspomina o szmuglowaniu aut do Polski i jednoznacznie odcina się od działalności „kolegi” Dyrektora z Torunia. Tam też R. otrzymał pierwszy, używany, wóz transmisyjny, a obecnie ma wszędzie najbardziej nowoczesny i drogi sprzęt, stać go było nawet „zainteresować” niezbyt życzliwych Azjatów w Kazachstanie swoim radiem, gdzie nawet Putin miałby kłopoty. Skąd na to wszystko miał pieniądze? Wdowie grosze moherowych beretów nie były chyba imponujące, nawet zmarnowane datki na ratowanie stoczni, które wyparowały. Nie wspominam już o kosztach budowy imperium toruńskiego i próby uzyskania ciepłej wody do umycia brudnych rąk wzorem znanego Rzymianinie w Jerozolimie. Podejrzenia prokuratora włoskiego mogą mieć solidne podstawy. Jak dziwne były sprawy finansowe Watykanu podczas rządów naszego papieża o tym wie kardynał Dziwisz i Jarosław K. Wtajemniczeni sądzą, że haki „ziobrowe” na kardynała spowodowały, że łamiąc wszelkie zasady przyzwoitości a nawet prawo kanoniczne, umieścił „męczennika” na Wawelu.
           Nasi biskupi udają, że z Radiem Maryja wszystko  jest „prawie” w porządku i mówią, że na zakonników nie mają wpływu. To jest obłuda do kwadratu – gdyby im działalność polityczna redemptorysty nie odpowiadała to by się szybko rozprawili z problemem, oni po cichu  się radują z układu R-K bo załatwiają na tej fali szereg swoich spraw i nie ma mocnych, którzy by coś z tym fantem zrobili.

    Napisałem kiedyś do Szkła Kontaktowego mail, mniej więcej tej treści:
    „Panowie w swej audycji oczywiście nie rozwiążą problemu tego układu, ale możecie zwrócić uwagę na bardzo wątpliwy wynik wszelkich prognoz wyborczych – na układ nie ma rady, to znamy już z historii. Elektorat oszołamiany przez „ojca’ nie jest grupą statystyczną, tylko zorganizowanym monolitem i świetną kartą przetargową przed wyborami i żadna partia nie odważy się zadzierać z tym przedstawicielem jedynego prawdziwego Boga. Tym to optymistycznym stwierdzeniem kończę i pozdrawiam.
    Stary, biedny i pewnie też niezbyt rozgarnięty, zdegustowany obecną sytuacją obywatel bliżej nie sprecyzowanej RP, ale nie miłośnik demagoga z Torunia.”

    Blog Passenta też nie rozwiąże sprawy, ale co sobie ponarzekamy, to nasze.
     
     

  30. wiesiek59, 15:25
    I to jest potęga blogów Polityki. Nigdy bym tego nie przeczytał.
    Dziekuje za link do „sensownego wywiadu” z ks. Isakiewiczem.
    Pozdrowienia

  31. Panie Redaktorze: z kosciolem katolickim dzieje sie to co sie z kazda sekta religijna dzieje. KK szuka legitymacji dla pozycji jak zajol w w obecnym panstwie polskim. Komisja majatkowa, pedfilja, ksenofobia i bezprzykladne rozkrandie majatku i przestrzeni publicznej KK deklasuje jako moralny autorytet. KK ma coraz mniej wspolnego z wartowsciami chszecjanskimi.

    Friedrich Wilhelm Nietzsche ujol to bardzo trafnie piszec , ze kosciol katolicki reprezentuje doklanie to przecilwko czemu nauczal Jezus Christus.

  32.             Przypadkowo włączyłem TVN24 pod koniec programu o symbolach religijnych, gdzie gwiazdą był Hołdys a obok niego siedział ten nieco obłudny, ale bystry księżulo (Sowa), ale w cywilu. Chciałem dorzucić kilka słów do problemu „krzyże w szkołach”. W 200% popieram zdanie Hołdysa, którego coraz bardziej podziwiam –  trafił w sedno: Religie i symbole religijne to prywatna sprawa ludzi, ale nie instytucji!!! Żyjemy podobno w państwie, gdzie oficjalnie obowiązuje rozdział między kościołem (ami) i państwem. Rozpleniły się dzięki poparciu polityków, liczących na głosy pobożnych wyborców, natchnionych przez aferzystów pokroju pana Rydzyka, chmary przedstawicieli czarnej władzy, coraz bardziej pazernych na dobra doczesne. Można liczyć na ich stały dopływ, jeśli uda się indoktrynacja młodego pokolenia, stąd parcie na szkoły i dobrze płatne fuchy w każdej instytucji państwowej, gdzie da się wcisnąć kapelanów (wojsko, policja, szpitale, straż graniczna – nie wiem czy też w Pożarnej? itp.). Również w sejmie wisi krzyż – czyli symbol religijny jednej tylko religii dominującej, nie ma gwiazdy Dawida ani Półksiężyca, inne symbole opuszczam.
            W szkołach z krzyżami było różnie. W pierwszych latach po wojnie wisiały krzyże w klasach, była religia w szkole (ale chyba bezpłatna???), była modlitwa i bardzo różny do tych spraw stosunek uczniów. Pamiętam obrazek z roku 1945 lub 1946, gdy spasiony, mocarny ksiądz na lekcji religii wyrwał nogę od krzesła i zdzielił nią po plecach małego chłopca dlatego, że nie był w niedziele na mszy. Nie interesowało tego sk…. (tu brzydki wyraz), że ten chłopak z czwartej klasy musiał pilnować licznego młodszego rodzeństwa, bo rodzice byli chorzy. Do dziś pamiętam, jak głęboką „miłością” darzyłem  tego zbrodniarza i reprezentowaną przez niego instytucję, ale byłem bezsilny.
                Mijało kilka lat i byłem w Liceum. Krzyże wisiały, religia była, modlitwa w szkole też. Jeśli ktoś się nie modlił wystarczająco żarliwie .. to w mordę… od pewnej grupy uczniów, którzy parali się boksem w klubach. Mieliśmy wtedy w klasie i Żydów, prawdziwych komunistów i w ogóle niezły miszmasz etniczno-religijno-polityczny, bardzo zróżnicowany ponadto wiekowo (miedzy 14 i18 lat). Wszyscy się modlili… Jednak grupa nacisku nie miała na celu wychowania katolickiego, po prostu lubiła bić, normalka po tym co usłyszeli o zbrodniach wojennych i sami przeżyli. Dowodem na to był m. in. „los” symboli religijnych i katechety, jezuity, który próbował  nam przybliżyć wartości chrześcijańskie, choć z nikłym efektem. Ci bokserzy trenowali bowiem z nudów na jego żołądku nowo ćwiczone ciosy z treningów klubowych i rzucali w krzyż czym popadło. Była to paskudna profanacja wszystkiego co mi było święte, choć kompatybilne z działaniem księdza z podstawówki. Osobiście miałem szczęście, że koledzy mnie przestali szykanować, gdy im wykazywałem wyższość intelektualną i celne szyderstwo słowne. Odbyłem tylko jeden trening bokserski i stwierdziłem, że lepiej ćwiczyć ostrość języka niż walczyć o muskuły. Była to dobra metoda, lecz chęć do psychicznego maltretowana i sarkazm jako środek obronny rozwinąłem do tego stopnia, że  czasem oberwało się i bliskim, niestety.
            Znów mijały lata i jako młody nauczyciel wiejski zostałem  skonfrontowany z problemem symboli religijnych. Religii w szkole chwilowo nie było, była w kościele, a ksiądz robił co mógł, żeby nam nauczycielom psuć szyki w walce o młode duszy. Jego odpowiedzią na wzmiankę o teorii Darwina o  ewolucji  była wypowiedź: „Wasza Pani pochodzi od małpy, ale wy, drogie dzieci, pochodzicie od Boga”. Mój komentarz byłby dziś taki: „A czy małpy nie pochodzą od Boga?” (Wiem z biblii, że tak). Po roku pracy zostałem kierownikiem szkoły i pewnego dnia otrzymałem polecenie służbowe zdjęcia krzyży. Zdjąłem i postawiłem w kancelarii koło szafy. Ludzie widzieli je i szemrali, więc dostałem OPR z Komitetu Powiatowego, dlaczego ich nie schowałem głęboko (obłuda z drugiej strony – czerwonej władzy).
            Wiele lat później uważałem sytuację za prawidłową. Nie wiem czy w klasach były krzyże, ale moje dzieci chodziły do salki katechetycznej przy kościele na religię, ksiądz miał autorytet i nauka religii też. Komu to przeszkadzało? Dziś drzwiami i oknami wciska się kościelna indoktrynacja do szkół i to na koszt podatników. Nikt nie szanuje przedmiotu ani katechety, dzieci nie cierpią lekcji religii, ale chodzą i gnoją katechetów, bo rodzice nie chcą podpaść czarnej władzy, a ewentualny stopień z religii na maturze to już nie tylko dno, ale wybita w dnie dziura!!!
    Ludzie sfinansowali budowy sal katechetycznych, a co się dzieje z nimi teraz? Nie służą do nauki religii tylko do działalności gospodarczych różnego typu, ale wzbogacających kler. Nie tak sobie to wyobrażali sponsorzy! Ranga religii jako przedmiotu szkolnego jest niska u uczniów, katecheci świeccy nie wytrzymują presji niesfornych adeptów nauki Chrystusa i rezygnują z pracy. Księża mnożą dochody szeroko rozumianej czarnej władzy więc się mają dobrze, formalnie wszystko jest ok. Niestety nie widać światła w tym tunelu absurdu. Nie ma mocnych na „rydzyków”, gdyż wszystkie opcje polityczne liczą na miliony głosów „baranków Bożych” wypasanych przez ich panów. Pamiętam słabo, ale pamiętam, okres gdy w Polsce podobno rządziła areligijna lewica. Co widzimy? Premier Miller pokłonił się bardzo nisko biznesmenowi w sutannie (Jankowskiemu) za „dobre słowo” i w imieniu Rządu Niezawisłej, Demokratycznej RP przekazał prawo do wyłącznej eksploatacji złóż bursztynu – miliardowy interes + zapewniona dewastacja środowiska. Oj, nie dożyję ja normalnych czasów, kiedy ksiądz będzie w kościele, rabin w bożnicy, imam w meczecie, mądrzy ludzie w sejmie i rządzie, a zwykły obywatel będzie miał wybór dokąd się udać, gdy przyjdzie mu na to ochota. Pieniądze podatników zostaną wydawane na podnoszenie standardu życia zwykłych obywateli a nie na kolejną Świątynię Opaczności Bożej – zresztą którego Boga?
     

  33. Stasieku z 15.40
    W Hiszpanii jest kryzys powołań, bo ta robota stała się trudna i niskopłatna. Tak więc proboszcze na prowincji mają często po kilka parafii do obsłużenia. Kobiety starsze, ktore mają religijne potrzeby po prostu muszą sobie radzić w kościele bez księdza. Mają więc klucze od kościoła i korzystają. Najczęściej kilka kobiet zbiera się koło 18 i jedna czyta Pismo spod ołtarza a pozostałe powtarzają za nią, śpiewają albo odmawiają pacierze głośno. Wcześniej sprzątają, dekorują ołtarz kwiatami. To jest surowe a zarazem naturalne, bo to najczęściej proste kobiety – chlopki – więc im to czytanie płynnie nie idzie. Przyznam, że mnie samodzielność tych babć wzruszala. Gdy nie ma księdza to nie ma dystansu, więc miałem wrażenie, że te kobiety po prostu przejmują kościół dla siebie – dla siebie sprzątają i same sobie niosa pociechę. Tworzą wspólnote bez szefa – jak pierwsi chrześcijanie
    Zwykle popołudnia spędzałem w barach, ale gdy wypatrzyłem, że babcie się schodza to lubiłem zajść do kościoła. Rozkladałem się wygodnie gdzieś z tyłu na ławce, w chłodzie i atmosferze dostojnego spokoju, bo te kościoły po kilkast lat najczęściej mają i drzemałem albo rozmyślałem sobie o życiu. Kojące to było – zapach kadzidel, półmrok, monotonne spiewy po hiszpańsku… . Babcie też zachwycone, bo w koncu ktoś nowy … .Bardzo relaksujące wrażenie. Na pewno by ci sie spodobalo
    Pozdrawiam

  34. TJ, 14:46, antonius
    Z pewną nieśmiałością przypominam, że pp Passent i Szostkiewicz, w swoich wpisach, zaakceptowali „odjazdy tematyczne”.
    Udzielam się w ePolityce ponad rok. Niektóre tematy wracają, niektóre wymagają wielogodzinnej dyskusji panelowej, takiej twarzą w twarz. Jak zatem nie odjechać…

    Weźmy staruszka z Jego wielowątkowymi tekstami. Ilekroć przewijam bez sukcesu gaduły, w poszukiwaniu staruszka, ogarnia mnie smutek, odczuwam swojego rodzaju pustkę.
    Podobnie tęsknię za telegrafistą z Toronto. Z Nim odjeżdżamy w ekonomię, co szczególnie u Passenta, z wykształcenia ekonomisty, nie powinno razić.

    Pozdrowienia

  35. Falicz jak zwykle nie czyta ze zrozumieniem. Wraz ze zmianą opon na zimowe przydało by się wymienić opony mózgowe… prawda Panie F ?

  36. A niby dlaczego uważa Pan we wstępie, że list ten „przychodzi jak najbardziej na czasie”?
    Zaintrygowało mnie to, ale niestety w dalszym ciągu felietonu nie znalazłem ani słowa uzasadnienia dla tego twierdzenia :(.

  37. @stasieku pisze:
    2010-12-15 o godz. 17:16
    Dziękuję za informacje. Na Blogu Passenta jestem bardo „młodziutki”, nie tak jak w życiu. Zacząłem czynny kontakt z internetem od korespondencji ze Szkłem Kontaktowym, ale od dłuższego czasu było to pisanie na „Berdyczów”. Potem nawet się unowocześnili i odpisali standardowym mailem, ale nie czytali, a pod koniec nawet odrzucali automatycznie. Spodobał mi się inny Antoni w Superstacji i wszedłem na jego blog i wyskrobki. Tam towarzystwo jest mniej liczne, mniejsza konkurencja i natychmiastowa reakcja. Ostatnio, gdy chcę się zasmucać doszczętnie przechodzę na Kontrowersje.net. Czytam regularnie choć nie wszystko, ale czasem mam „absmak prezesowy”, uważam ataki na kogokolwiek za przesadne i chyba niesprawiedliwe. Gospodarz przypomina mi Urbana, który nigdy nie ukrywał, że jest skurwysynem i ma wszystko i wszystkich gdzieś. Matka Kurka przesadza w niewybredności języka, to zmniejsza moje zainteresowanie meritum spraw.

  38. To chyba dobrze, że to głos wołającego na puszczy, czyż nie?

  39. oj oj… Panie Danielu, chyba Pan przesadza. Polska skala jest granitowa, dodatkowo utwardzona i ubogacona pontyfikatem Jana Pawla II. Polski lud stanowi o sile polskiego kosciola i nie w glowie mu podwazanie autorytetu swoich przewodnikow – jak czynia to Irlandczycy albo Hiszpanie. Musialby nastapic jakis kataklizm w postaci ujawnienia, iz co drugi proboszcz jest dziwkarzem, co czwarty pedofilem, co siodmy hochsztaplerem ( a nie tylko o.Tadeusz), prymas agentem KGB – a sekretarz episkopatu Michalik hazardzista. A i to nie ma pewnosci ze skala by skruszala.

  40. Przed kilkoma miesiącami rozmawiałam z pewnym księdzem katolickim tu, w Niemczech, i zeszło na temat kryzysu wywołanego licznymi aferami pedofilskimi, które w tym czasie ujrzały światło dzienne. Przyznam, że zaskoczyła mnie lekkość, z jaką księżulo mówił o tym kryzysie, ale powiedział coś, co pozwoliło mi zrozumieć, jak ludzie Kościoła myślą. Kryzys – cóż to! 2000 lat i ile kryzysów było, jakże poważnych! Kościół przetrwał i schizmę wschodnią, i Avignon, i przetrwał schizmę anglikańską – i przezwyciężywszy je i wiele innych kryzysów i rewolucji na świecie, ma się dobrze. Więc cóż tam kilka pedofili, cóż tam jakieś wypaczenia a la Rydzyk – Kościół i tak wyjdzie jako zwycięzca z tych wszystkich krysysów i pseudokryzysów. (Co najciekawsze przypisują oni to bezpośredniemu działaniu Chrystusa, który swój Kościół ma w opiece, niezależnie od tego, co jego słudzy wyprawiają, wszak są tylko ludźmi…)

    Jednak niezmiernie ważne są wystąpienia takie ja o. Wiśniewskiego. Suma takich protestów jednak nawet w Polsce się musi liczyć.

  41. Antonius! Ciekawe przemyślenia. A propos.
    Właśnie leżę sobie szpitalu, a tu wpada katabas z pytaniem:
    – Czy życzę sobie komunii.
    – Nie, dziękuję. Psze pana.
    – To czego by tu panu życzyć?
    – Wystarczy zdrowia. Po to tutaj jestem.
    Nawet nie powiedział: – Do widzenia.
    Myślę, że go więcej nie zobaczę. Ot taka osobista maleńka krucjata, coby katabasowi uświadomić, że jego miejsce w szpitalnej kruchcie a nie w sali chorych. Ament.

  42. A ja na stary jak swiat wirtualny temat.

    aqa (2010-12-15 o godz. 10:59)

    **Ględzenie jesli nie jest dowcipne (i krótkie) blog tylko zamula.
    Sławomirski zachwaszcza blog, bo pisze nie tylko od rzeczy, ale w dodatku bardzo często (niestety !). Tolerowanie takiego popisywactwa i nadprodukcji różnych frustratów tylko blog DEGRADUJE.**

    Uwazam, ze wbrew opiniom niektorych opiniodawcow, blog jednak wyraznie dojrzal do samoorganizowania sie. Ja juz widze podgrupe humanoidow (gdzie indziej nazywanymi hunwejbinami), gotowych do oczyszczenia blogu z zamulaczy i zachwaszczaczy. Coz, kiedy bez kooperacji Gospodarza zamysl taki jest nie do przeprowadzenia. Wiec naciski, widze, sie wzmagaja. I chyba nie ustana az do skutku.

    Ktos wspomnial, ze na innych blogach takich czystek dokonano i bylo to z ogromnym pozytkiem dla SPRAWY. Moze nawet dla ETOSU. Rzeczywiscie, moge to potwierdzic. Na znanym mnie blogu czystki takie przeprowadzano regularnie i dzisiaj jest juz tam naprawde kulturalnie.

    Pozostali bowiem na polu chwaly sami dobrani dyskutanci-wyjadacze. Dyskutuja ze soba po tej samej stronie OS i jest Francja elegancja. Jest ich zas tyle, ze gdyby ktos chcial zliczyc to na palcach jednej reki mogloby sie nie dac. Mowie wam, ten nasz Gospodarz tutejszy powinien wziasc przyklad z jego zaprzyjaznjonego sasiada. I wybanowac przynajmniej polowe, jak nie wiecej, tych zachwaszczaczy i zamulaczy.

    Tamten gospodarz zaczynal, zdaje sie od zachwaszczaczy. Bo przeszkadzali w jego znanej akcji: “WYRWAC CHWASTA!” Pozniej zabral sie za zamulaczy. No i reszta przeszla juz do historii. Tej wciaz slawnej, tyle ze inaczej.

    PS. Mowiac o tym “inaczej”. Masz racje z ta uroda inaczej. Wpisy Agi sa, coz, urocze. Twoje zreszta tez. Fakt, ze urocze inaczej. Ale sa! Znaczy sa dopoty, dopoki hunwejbini nie wkrocza. Wtedy kazdy bedzie ustawiony przed krzywym zwierciadlem. A potem pod stienka. Eh, piekne nam znowu nadejda czasy.

  43. Kanii udawanie jest samozaprzeczaniem. Czasy wykluczania i czasy LL sa czasami zaprzeszlymi, na szczescie.
    ET
    PS
    Za brak odpowiedzi serdecznie dziekuje.

  44. Szkoły wszystkich szczebli są w coraz większym stopniu nastawione na naukę myślenia i nauczyciele są coraz lepsi. Kontrastuje z tym niski poziom nauczania religii. Katecheci boją się pytań i nie dopuszczają do dyskusji. Pewnie byłoby lepiej gdyby religia wróciła do sal katechetycznych przy kościołach.

  45. do jato pisze:

    2010-12-15 o godz. 17:20

    Brak humoru? Brak humoru lub brak poczucia humoru zastapiony jalowym jezykiem. To niestety nie dodaje Jato uroku.
    ET
    PS
    Za brak odpowiedzi dziekuje

  46. Właśnie przeczytałem w dzisiejszej „GW” wywiad (a właściwie jego fragment), jakiego miesiąc temu udzielił Katolickiej Agencji Informacyjnej prezydent Komorowski. Przytoczony przez „GW” fragment wywiadu w całości dotyczy stosunku państwo – Kościół, państwo – katolicyzm oraz wpływu postaw światopoglądowych społeczeństwa na politykę państwa (a także poglądów religijnych samego Komorowskiego na tęże).

    Wywiadu udzielił katolik, pytania (często odnosiłem wrażenie, że zadawane w złej woli?) są autorstwa „sławnego” Przeciszewskiego.

    W świetle odpowiedzi Komorowskiego, przestaję rozumieć wiele z głosów oburzenia, jakie czytam na tym (i innych) blogu „Polityki”. Wydają mi się wypowiedziami jadowitych, prowokujących, krwiożerczych, pozbawionych całkowicie rozsądku ateistów w najgorszym, WUML-owskim tego słowa znaczeniu.

    Wykładnia polityki państwa w tym zakresie, przedstawiona przez Komorowskiego, jawi się jako głos rozsądku, tolerancji i zrozumienia racji każdego.

  47. „Przewodniczący Episkopatu Polski abp Józef Michalik już we wrześniu odpisał na list dominikanina o. Ludwika Wiśniewskiego, o czym nie wspomina ani Gazeta Wyborcza, ani autor listu – poinformowało dzisiaj biuro prasowe Konferencji Episkopatu Polski.”

    Odgrzewane kotlety, Mocium Panie. Czepiliście się w tej Polityce dziś ochłapu, jak za przeproszeniem sępy padliny i jeden przez drugiego się w niej rozsmakowujecie, bo smakowity, acz cuchnący kąsek o „antysemityzmie” się trafił. A gdzie byliście, kiedy ten list został napisany? A może coś mylę, może Wy jesteście kronikarzami, a nie dziennikarzami? Współczesne skryby – ot co. Przepisujecie tylko, co wam pod nos podsuną i już nawet nie wnikacie co to takiego, bo nie macie „delegacji”. Nowoczesność do dziennikarstwa wkroczyła, pełna automatyzacja!

    Za to ten news jest świeżuteńki, prosto z pieca rzec można: „Domosławski Dziennikarzem Roku. Za Kapuścińskiego.” Taki nagłówek właśnie przeczytałem w TVN24.

    A gdzie nagroda dla Zygzaka, jako dla pisarza tysiąclecia? Albo dla Centkiewicza? Miałby Domosławski godną siebie kompaniję – jak w rodzinie, i wspólnie mogliby sobie srebrniki przeliczać nawzajem.

    Ksiądz pisze: „Połowa duchowieństwa skażona jest ksenofobią, nacjonalizmem i „wstydliwie skrywanym antysemityzmem”. Wywołują oni chaos i „spustoszenie moralne”.”

    Nie będąc członkiem diaspory, mógłbym powiedzieć: „nie moja kareta – nie mój koń”, ale ze względu na niezwykłą rolę diaspory w Polsce, na jej brak związku z narodem, choć z państwem jak najchętniej jak najwyżej, jest ona sprawą wszystkich Polaków. Więc powiem tak: Jak śmiesz, podrabiany klecho i skąd wiesz o padających barierach seksu? Udzielasz ślubów „na próbę” i testujesz obie strony?

  48. Szanowny Panie Passent,
    niestety nikomu nie udalo sie rozwiazac konfliktow spolecznych, swiatopogladowych, religijnych chowajac glowe w piasek. Pan ciagle na wolnym biegu,

    ..Im prędzej hierarchia przestanie chować głowę w piasek, tym lepiej dla wszystkich…

    o czym swiadczy powyzszy cytat z Pana wpisu. Obywatele sa wystarczajaco wyemancypowani, aby prowadzic dyspute z kosciolem na tej samej wysokosci oczu.
    ET
    ET

  49. Witaj Falicz,

    cieszę się, że wreszcie otrząsnęłeś się z traumy po źle prowadzonej na blogu kampanii wyborczej Prezesa. Myślę, że miałeś dużo szczęścia w czasie rozliczenia tej kampanii, bo inni dywersanci w szeregach partii spowodowali, że nie stałeś jej gwiazdą, lecz szarym tłem. Dzięki temu jednak możemy powitać Twój skromny powrót na łamy blogu.
    Nieskromnie przypomnę, że pewien facet z Sopotu parokrotnie zwracał Ci uwagę, że ta orka którą wykonywałeś na blogu szkodzi Prezesowi, i służy jedynie wyjałowieniu gleby partyjnej.
    Mimo to, jest mi miło, że (chociaż nieco poobijany) jednak wrociłeś.

  50. Cytujac p. Passenta…O. Wiśniewski wymienia niektóre sprawy nie załatwione: problem abp Paetza, problem „lustracji” … przypomnialy mi sie tzw. swieckie Domy dziecka. Zdaje sobie sprawe, ze pranie brudow wyciaganiem brudow drugich jest niedorzeczne i dlatego nie kontynuuje tematu lustracji oraz problemow à la Paetz w wymienionych wyzej DD.
    ET

  51. Panie Moderatorze,

    uprzejmie proszę dopisanie w czwartym wierszu od góry do słowa s t a ł e ś przedrostka zo. Wyraz powinien brzmieć z o s t a ł e ś.
    Jeżeli Pan tego nie zrobi, to Falicz obśmieje mnie tak, ze będę się czerwienił przez najbliższe cztery tygodnie.

    Pozdrawiam

  52. antonius pisze: 2010-12-15 o godz. 17:10

    ” .. jeśli uda się indoktrynacja młodego pokolenia … ”

    Moim zdaniem ten „okres warunkowy” jest na miejscu. Moim zdaniem nie uda się.

    Pisałem o tym na Blogu Szalonych Naukowców. Nacisk nauczania młodych na sprawy seksu przez kawalerów oskarzanych o homoseksualizm jest odbierany przez młodych jako wyraz zakłamania i idiotyzmu. Młodzi rzucają na tacę to co dała mama lub tata do rzucenia.

    Gdy pijany ksiądz swym mercedesem walnie w świeżo kupioną pandę świeżo dorosłego wiernego, to wszyscy rówieśnicy z gminy zostaną bezpowrotnie straceni dla parafii (kilku). Dziś informacja o tym, że pleban ma Kaśkę, staje się powszechnym tematem na portalach społecznościowych. I jest uzupełniane listą dziewek pominiętych.

    Pierwszy chłopak to jest ogromne przeżycie. W dyskusjach o kościele biorą głownie mężczyźni. A kościół powszechny to w większości kobiety! Audytorium Radia Maryja to przede wszystkim panie. Otwórzcie oczy męscy szowiniści!

    Jako liryczny przerywnik przeczytajcie wpis Kartki o Hiszpankach pieszczacych swoją świątynię.

    A później pomyście i poczytajcie o młodych wściekłych na lekcjach religii i nie garnących się do liturgii. Wizjonerzy technologii bełkocą o „logice wykładniczej”
    (to krótki cytat z niedawnej papierowej Polityki). A nie ma wątpliwości, że na naszych oczach zmiany dokonują się z niespotykanym przez dziesiątki wieków przyspieszeniem. Powolne młyny watykanu są infantylnymi karuzelami dla przedszkolaków. Młodzież w ciągu jednego dnia kupiła nowego Pottera i jutro jako bonus do gazety dostanie CD z Matrixem.

    Przestańcie Panie i Panowie prowadzić rozmowę w duchu Rady Parafialnej parafii, w której nikt nie miał komputera, 30-u miało radio, a co piętnasty umiał czytać. No może ociupinę przesadzam. Moherowe babcie wymierają, o czym nie piszecie. Do kościoła się chodzi rzadko. Kościół wepchnąl mi się do telewizora i radia. Ale do serca i głowy katolika trafić nie potrafi. I nie zapowiada się na szybkie odnalezienie szlaku. Co stanie się w okresie poszukiwań?

    Namawiałem Was na tworzenie wizji. Moim zdaniem moja wizja Was wyprzedzi.
    A w tym celu powinniście odnaleźć stare wpisy staruszka.

    Pozdrawiam serdecznie niezawodnego i imponującego TJ.
    Uspakajam mych przyjaciół. To tylko moja powściągliwość a nie śpiączka.
    Czuj duch i uśmiechaj sie oko!

  53. ET pisze:
    2010-12-15 o godz. 14:53

    Powiem tak: jeśli ktoś (tak jak Ty ET) mieni się być superznawcą języka
    (obojętnie jakiego), to powinie sam również o czystość tych sobie
    znanych języków dbać. Niejeden z uczestników tego blogu uświadomił
    Tobie że zarówno w niemieckim, jak i w polskim z tą „perfekcyjnością”
    jest ostro na bakier. Ja bym to sobie wziął do serca!
    Druga sprawa: człowiek taki jak Ty, rzekomo obracający się na salonach
    Europy (albo to taka sama legenda, jak językoznawstwo?) powinien z
    lekkością baletnicy wyczuć kiedy interlokutor celowo przemawia językiem
    nieco „uprymitywnionym”, aby osiągnąć zamierzony efekt.
    Niestety Twój polot rozumienia przypomina konstruktora zegarków,
    cybernetyzm myślowy wyplenia wszelkie humanizmy, a błyskotliwość
    przemyśleń oscyluje na poziomie czołgu T- 34.
    Jeżeli ja napiszę że Nute stała pod ścianą i paliła papierosa (mając na myśli zwykłą dziwkę), to Ty na pewno wrzaśniesz że to błąd i załączysz na dowód choćby to:
    „nuten
    Nut/Nu·te die techn.: (↔ Zapfen) Vertiefung in einem Material, die die Form einer schmalen Rinne hat.”

    Co do papuziego charakteru Twoich relacji z…, opisanego wcześniej przy poprzednim wpisie Gospodarza, radziłbym dokonać remanentu głowy i pomyśleć o przecięciu pępowiny, która wiedzie Cię na manowce i ugory.
    Te intelektualne i humanistyczne.
    A może na Banhofff?

    Bez pozdrowionek.

  54. Szanowny panie redaktorze

    Nie wiem czy to hipokryzja czy skleroza a moze jedno i drugie wyplywaja spod panskich palcow na blogu. Nie tak dawno jeszcze zachecal pan blogowiczow do zdejmowania nakrycia glowy podczas spaceru obok kosciola. Teraz stroi sie pan w zbroje ateisty i pobrzekuje orezem zdrowego rozsadku. Czy sa to przygotowania do weneckiego karnawalu?
    Jesli tak to prosze sie nie wysilac. Ja sie bawie swietnie.

    Slawomirski

  55. Kilka dni wczesniej sugerowalem w blogu „Szalonych naukowcow” (tuz obok: http://naukowy.blog.polityka.pl/?p=670), ze w trakcie wreczania nagrod Nobla 10 grudnia w Sztokholmie na cenzurownym byly nie tylko Chiny, ale i Kosciol katolicki. Jeden z blogowiczow oswiadczyl, ze szkaluje Kosciol, w zawiazku z tym nie wroci juz na strone naszego blogu (vide dyskusja pod wpisem). Jakze milo bylo mi przeczytac zaledwie po kilku dniach list o. Ludwika Wiśniewskiego. W pelni podzielam jego analize. Jestem od jakiegos czasu poza Kosciolem wlasnie z powodow, o ktorych pisze o. Wiśniewski. Odpowiedz bp. Michalika bardzo przypomina mi zas argumentacje chinskich komunistow. Ci ludzie niczego nie widza i nieczego nie czuja. Jak jedni moga byc komunistami (prawdziwymi), a drudzy ksiezmi jest dla mnie niepojete. Oczywiscie moga byc falszywymi komunistami i ksiezmi. Co do tego nie ma watpliwosci. Jak wiec jest?

  56. kania pisze:

    2010-12-15 o godz. 15:11

    Tesknota za cenzura jest glupia tesknota bo blokuje dostep do prawdy.

    Slawomirski

  57. Szanowny Panie ET

    Dyskutowanie na tematy religijne je legitymizuje.

    Slawomirski

  58. à propos odjazdów tematycznych :
    i ja sobie pozwolę na wskazanie dokończenia wątku pod poprzednim artykułem

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=784#comment-187495

    Nowy temat, blog popędził dalej, ale nadal jest aktualny ten temat, który pzostał poddany gruntownej (i ciekawej) analizie przez @TJ

    Analizę mamy (można zawsze jeszcze coś dodać, szanowni dyskutanci) – a wnioski ?

  59. à propos tematu właściwego
    czyli czynów
    ojca Wiśniewskiego

    Z serca podziwiam jego ODWAGĘ bycia chrześcijaninem

  60. _ _ _ _ _ _

    Niestety, dzisiaj nie mogłem przyznać Gospodarzowi ani jednej gwiazdki, przyznaję natomiast sześć wielkich minusów.

    Przyznaję je:

    Po pierwsze, za zabieranie głosu w sprawach, których wzmiankowany zupełnie nie czuje i nie rozumie.

    Po drugie, za okazaną po raz n-ty przez niego radość z tego, że Kościół przeżywa jakieś trudności.

    Po trzecie, za wyrażenie po raz nie wiadomo już który nadziei, że Kościół kiedyś wreszcie upadnie.

    Po czwarte, za ślepotę na to, że w Kościele jest możliwa i właśnie się toczy demokratyczna dyskusja.

    Po piąte, za nieuleczalną wierność skompromitowanemu po wielokroć przekonaniu, że Polacy zmądrzeją i nawrócą się na socjalizm.

    I po szóste, za obłudną troskę o dobro Kościoła.

  61. Dzien dobry,
    nie wiem, ani mi sie pisac nie che, ale tak se napisze, ze nigdy w latach 80 ubieglego stulecia, nawet nie podejrzewalem, ze najwiekszym benficjantem przemian 89 bedzie kler w Polsce. Ani nie zasluzony dla opozycji, ani bogaty, ani szczegolnie wybijajacy sie. No moze Wojtyla – od tego zaczela sie faktyczna instalacja monarchii watykanskiej w Polsce. WikiLeaks dolozyl, Watykan wyzanczyl Polske na bastion upadajacej monarchii -sukcesywnie tracacej wplywy w europie zachodniej. Naprawde widze to czarno, przypuszczam ze za oduszczenie grzechow, obiadek z purpuratem – politycy w Polsce zrobia wszystko -doslownie, ale dla kleru.
    Jest mi bardzo przykro ze nie mam dla krajowych, zadnej lepszej wiadomosci na nablzsze 50 lat.

    Do widzenia

  62. Redaktorze Passent,
    felieton ze wszech miar bardzo udany, lekkoczytny (jak to zawsze u Pana),
    a co najważniejsze: bardzo na czasie.
    Tak samo na czasie jak list o. L.Wiśniewskiego.
    KK trafił dziobem wprost w górę lodową, tak jak swego czasu rzekomo
    niezatapialny „Titanic”. Zarówno Pan, jak i o. Wiśniewski słusznie
    zauważacie skostnienie myślenia hierarchów KK i niedopasowanie
    współczesnego KK w Polsce do przemian socjalnych, obyczajowych,
    światopoglądowych w polskim społeczeństwie.
    KK popełnia jeszcze jeden karygodny i zgubny dla swego jestestwa błąd:
    nie bierze pod uwagę poziomu wykształcenia obecnych w życiu publicznym
    Polek i Polaków.
    Ta gigantyczna , krwiożercza machina ma w swoich kasach pancernych
    „szablony i miarki” do pomiaru wierzących, z czasów gdy to „Pan gadał
    tylko z Wójtem i Plebanem”, a reszta to była „ciemna swołocz”!
    Śmiem twierdzić, nie ze satysfakcją, że nadchodzi czas kontroli Państwa
    i Społeczeństwa nad najbardziej oficjalną i legalną mafią w Polsce!
    Tego najbardziej obawiają się kacykowie KK – kontroli nad tym co już
    nakradli (choćby Komisja Majątkowa) i co nakraść jeszcze planowali.
    Cieszy mnie propozycja wielu postępowych ugrupowań politycznych,
    szczególnie RPP Janusza Palikota do zmuszenia KK do pełnej przejrzystości wpływów finansowych, ich obrotu i celach przeznaczenia.
    W państwach Starej Europy już tego dawno temu dokonano, z bardzo
    pozytywnym i wymiernym skutkiem!
    Skoro inni sobie z tym poradzili, dlaczego nie moglibyśmy i My?!
    KK w Polsce „rzuca na matę” dziecinny argument obronny w postaci
    „omamienia wiernych przez szatana”, ateistów i agnostyków.
    Bzdura kalesonowa ze aż piszczy!
    KK traktuje dalej Ten Naród jak bokser swój worek treningowy.
    Tyle że bokser robi to dla sportu, a KK niestety ze śmiertelną powagą,
    w celu wyciśnięcia jeszcze większych pieniędzy.
    I to nie tylko na tzw. tacę.
    Panie Redaktorze, na zakończenie pozwolę sobie zacytować oczywistą
    oczywistość z witryny „Skeptic Planet”:

    „Ateiści uważani są jako grupa o ograniczonych i zamkniętych poglądach ponieważ przeczą istnieniu bogów, a agnostycy jako grupa ludzi otwartych ponieważ nie deklarują że wiedzą na pewno.
    W rzeczywistości jednak ateiści nie muszą zaprzeczać istnieniu bogów, bo nie posiadają wiedzy 100 procentowej. Mogą więc być również agnostykami.
    Ateizm jest brakiem w jakichkolwiek bogów, a agnostycyzm nie jest czymś pośrednim między ateizmem a teizmem.
    Wiara w Boga – brak wiary w Boga
    Nie trzeba tego tłumaczyć.”

    I ciut dalej:

    „Ateiści i agnostycy nie twierdzą, że wiedzą na pewno, ale aktywnie nie wierzą, że istnieje taka istota jak bóg.”

    Natomiast w przeciwieństwie do tych powyżej cytowanych, KK w Polsce
    wie wszystko i wie to najlepiej, wie na pewno!

    „Titanic” tonął długo, ale orkiestra grała do końca.
    „Titanic” jednak zatonął, wraz z orkiestrą!

    Pozdrowionka.

  63. Kartka z podróży (2010-12-15 o godz. 17:13)

    **Stasieku z 15.40…Zwykle popołudnia spędzałem w barach, ale gdy wypatrzyłem, że babcie się schodza to lubiłem zajść do kościoła. Rozkladałem się wygodnie gdzieś z tyłu na ławce, w chłodzie i atmosferze dostojnego spokoju, bo te kościoły po kilkast lat najczęściej mają i drzemałem albo rozmyślałem sobie o życiu. Kojące to było – zapach kadzidel, półmrok, monotonne spiewy po hiszpańsku… . Babcie też zachwycone, bo w koncu ktoś nowy … Bardzo relaksujące wrażenie. Na pewno by ci sie spodobalo**

    Kartko! Nie wiem jak Stasieku, ale mnie sie ogromnie podobuje. Piekne to!
    Zapytam tylko: czy, jako ten nowy, rozmyslales o zyciu przy pomocy browarku czy tez babcie wyciagaly wino mszalne?

    Ja te atmosfere czuje w nozdrzach, a nawet w watrobie. Eh, Granada, Granada, Granada maja.

  64. Zakonnik Wiśiewski nie jest pierwszym który w odmienny sposób wypowiedział się o działalności i usposobieniu, podziałach jakie występują
    w KK w naszym kraju. Biskupi doskonale wiedzą o swoich nieprawidłowościach i zaniechaniach, o tym że społeczeństwo się laicyzuje,
    że to jest ostatni czas kiedy mogą jeszcze coś zrobić dla swojego dobra.
    Co tam religia i inne kanony chrześcijaństwa, trzeba pomyśleć o zapewnieniu bytu wielotysięcznej klasie prużniaczej która nic nie produkuje, jest na utrzymaniu państwa i wiernych. Został wyciszony ks
    Isakowicz-Zalewski, o ks Więcławskim też nie słychać a zakonnik też
    dostanie po lapach i nikt o nim nie usłyszy. Ale może kiedyś? Episkopat
    to jes tak zabetonowana struktura że ani kropla ani powódź tego nie
    ruszy, tym bardziej że państwo umacnia go w swoim postępowaniu i pomaga przetrwać powolny czas ateizacji.
    Pozwólmy upływać czasowi a zobaczymy.

  65. Jak się taki jeden z drugim księdzem naczyta za dużo GW i bierze wszystko stamtąd zbyt serio, to potem różne pomysły mu do głowy przychodzą. Albo zaczyna wierzyć, że to Adam M. jest wzorcem na obraz i podobieństwo, albo bierze się za cenzurowanie kazań na żywo, jeśli są w niezgodzie z linią pisma. Aga powie: no cóż, współczesne nawiedzenie może mieć rożne pisemne źródła.

  66. Brawo Domosławski!!
    Brawo Panie Arturze!

    Przepraszam, że nie na temat, ale spieszę z gratulacjami dla Artura Domosławskiego za zwycięstwo w plebiscycie miesięcznikas „Press” na Dziennikarza Roku 2010. Domosławski jest znakomitym reporterem i publicystą, broniłem jego książki „Kapuściński non-fiction”, która jest pionierska, przyzwoita i b. uczciwa. Publicystyka, reportaże, książki Domosławskiego są najwyższej próby, dalekie od schematów ideologicznych, ręce same składają się do oklasków, zwłaszcza za książkę o Kapuścińskim. Panie Arturze – tak trzymać!

  67. Wiśniewski to w naszym kraju nazwisko obarczone fatum pewnego rodzaju popularności.
    I ten głos szacownego zakonnika zabrzmi miło w uszach, co już widać, środowisk od kościoła niezależnych mentalnie (o duchu trudno mówić w kontekście tej instytucji).
    I jak to bywa z muzą niepoprawną kulturowo czy politycznie, zabawi na krótko tych, którym i tak nie był potrzebny, bo nic im nie ujawni, czego nie byłoby widać gołym okiem.
    Tam, gdzie miał dotrzeć, nie wywoła żadnego pozytywnego skutku – nie przypadkiem.
    Kościół nie jest, wbrew temu co piszą, powszechnie obieralnym odzwierciedleniem postaw społeczeństwa, nie jest więc jego postaw i zachowań emanacją.
    Jest przeciwnie, kościół (w rozumieniu lokalnym, polskim) to instytucja nakierowana tu nie na rząd dusz (bo takiej, opartej na wierze – po prostu brak) lecz na władzę totalną samą w sobie, zdobywaną i utrzymywaną siłą.
    Stąd jego wewnętrzne mechanizmy selekcji ludzi, postaw i zachowań konserwujących coraz ściślej nie ideologiczny pretekst supremacji, lecz układ sił i przewagę wobec nieśmiałych objawów demokratyzacji obyczaju czy samego społeczeństwa.
    Głosy wewnętrznego sprzeciwu w takiej organizacji, a nawet apostazje czy dysydenci, wzmagają tylko mechanizmy zaczepne, gdyż łatwiej je wówczas przedstawiać jako obronne.
    Możemy, pod wpływem takiej krytyki, spodziewać się ze strony tego typu instytucji wyłącznie eskalacji ataków na świat zewnętrzny, zaostrzania polaryzacji kadr i prób zawłaszczana siłą kolejnych obszarów wolności obywatelskich i sumienia.
    Zakotwiczenie władzy i interesów kościoła w wolnej Polsce zaszło już za daleko, aby liczyć na dobrowolny z jego strony „okrągły stół”. Wierni nie są już potrzebni, kościół wyżywi się na organizmie państwa i bez ich udziału.
    Widać to w codziennych praktykach (samo)rządowych (np. Jej Nie Do Wzniesienia Opaczność Wilanowska).
    Jeszcze bardziej tragifarsowym zjawiskiem jest słono płatna kościelna i metodycznie obskurancka „klinika” niepłodności w Licheniu, jeśli zestawi się tę inicjatywę z wściekłą walką ideologiczną kościoła z naukowymi metodami – jak się okazuje – po prostu konkurencyjnymi do szamaństwa.
    W tych okolicznościach głos Wiśniewskiego brzmi jak łabędzi śpiew, piękny, szczery i prawdziwy w treści.
    Lecz mało wiarygodny, zważywszy że tak doświadczony współtwórca siły kościoła, trwając na na swym stanowisku (w sensie postawy, nie zatrudnienia) sprzecznym ze stanowiskiem werbalnym wyrażanym w liście, musi wiedzieć, jak przeciwstawne sensowi i wadze treści skutki ten głos wywoła.
    Jeśli taki głos, wołający na puszczy a raczej pustyni duchowej uczynionej przez kościół w duszach Polaków, to ma być wszystko, co wychowankowie i funkcjonariusze kościoła nauczyli się robić aby przeciwstawić się złu, to najlepiej świadczy o jakości i istocie motywów, jakimi uzasadniają swe postępki.

    Nie zagłuszy ich wymowy, niestety, żaden ładny i popularny na antyklerykalnych salonikach wokal, dopisany do narastającego, twardego rytmu maszyny niewolenia nas wszystkich.

  68. Oglądałam dziś film „Doktryna szoku” i – co ciekawe – na sali byli głównie młodzi ludzie, tak 20 – 25 lat. Jeśli ktoś z Państwa będzie miał możliwość – warto obejrzeć.

  69. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ET
    2010-12-15 o godz. 15:00 pisze:

    „kosciola katolickiego, ktory (oprocz Jezuitow) nie angazuje sie w badanie przeszlosci, a terazniejszosc tez “omija”

    Blogowiczu nie chce za bardzo sie rozwlekac w materii prosze jednak – jak pozwoli czas – zwrocic uwage na Biskupa Reinharda Marxa w Monachium, przedstawicieli tej klasy KK w Niemczech jest cala masa.

    Faktem jest, ze przedstawiciele niemieckiego KK nie za czesto reklamuja-pajacuja w TV – nie musza w przeciwienstwie do innych, ktorym woda narobila niepowetowane straty + krzywde(?), inaczej mowiac nie tylko wydrazyla ale przy okazji nieodwracalnie wyplukala rasztki zdrowego rozsadku.

    Ale jak porownamy pozom wpisow + wypowiedz na temat
    WikiLeakis w Niemczech a Polsce … na ja (?)… to ma sie wrazenie ze tak jakby dwa inno-rozne swiaty – prawda?

    Cos mi sie mocno wydaje, ze Niemcy pomalu zaczynaja sie budzic tak jakby z letargu.

    A propos polskiej lewicy … „Zrozumiałem na czym polega proces przerabiania człowieka na idiotę i on polega na szczuciu przed wszystkim (…) no to pozostali są już nędza.

    Na ja … cos w tym jest – prawda? http://www.kontrowersje.net/tresc/sp_lech_kaczynski_byl_najlepszym_prezydentem_polski

    Post Christum
    Swieta prawda …

  70. Orteq, Kartka z….: Jakiez to typowe polskie chamstwo, nazywanie starszych kobiet „babciami”…..niby, co zlego z babcia, przeciez to brzmi cieplo, ale w rzeczywistosci, wyraza pogarde dla starszych ludzi, pogarde niespotykana w spoleczenstwach zyjacych na zachod od Odry…

  71. Ryba pisze:

    2010-12-14 o godz. 20:13
    Sławomirski (17.11),

    „Twoje postępowanie w dniu 13 grudnia zdruzgotało mnie swoim oportunizmem.”

    Machnalem reka na kraj i na ziemie odzyskane. Byla to najlepsza decyzja w moi zyciu. Jestem dumny z tego co osiagnalem. Jesli wedlug Pana to jest oportunizm to czym sie on rozni od normalnego zycia czlowieka?

    Slawomirski

  72. Wysypisko jako narzędzie moderacji
    stasieku pisze:

    2010-12-15 o godz. 17:16
    TJ, 14:46, antonius
    „Z pewną nieśmiałością przypominam, że pp Passent i Szostkiewicz, w swoich wpisach, zaakceptowali „odjazdy tematyczne”.

    Mój komentarz, także do staruszka

    Nie jestem przeciwko „odjazdom tematycznym”.
    Jestem za preferowaniem wątku gospodarza i na tej kanwie pleceniem (nie gadaniem po próżnicy, tylko zaplataniem) różności byle w sposób uporządkowany, spójny z przekazywaniem jakiegoś choćby najdrobniejszego sensu.

    Jestem przeciwko przekazom zwierającym ostre, nieuzasadnione personalne zaczepki oraz przeciw przekazom pustym. Ten pierwszy uruchamia mechanizm samonakręcania się, ten drugi generuje błądzenie, oba dezorganizują blog.

    Zaproponowane przez mnie narzędzie moderacji (wysypisko) działa bezboleśnie na szeregu forów i wcale nie stało się pretekstem do czystek, jak sugerują niektórzy, a przyczynia się do umiarkowania.
    To chyba nie są radykalne postulaty z mojej strony.

    Pzdr, TJ.

  73. Stary Polak z PRL-u pisze:

    2010-12-15 o godz. 18:16

    Szanowny Panie Stary Polak z PRL-u

    W kraju cywilizowanym karta chorego zawiera informacje o preferencjach spirytualnych.
    Przykro mi z powodu agresji religijnej jaka Pana spotkala w polskim szpitalu.

    Slawomirski

  74. Ajw
    Gdzie widzisz w moim komentarzu pogardę? Udowodnij mi to co napisałeś. Udowodnij mi na podstwie mojego komentarza. Wskaż gdzie jest w nim choć odrobina pogardy. Zacytuj fragment pogardliwy.
    Dowiedź tego zarzutu „chamstwa”, ktore ci tak łatwo przyszlo napisać. Nie pieprz mi głupot co jest czym w rzeczywistości, co ci się wydaje tylko mi dowiedź tego co napisaleś.
    Czekam Ajw
    Na jakiej podstawie to napisałeś? Na jakiej podstawie nazwałeś mnie „polskim chamem?”

  75. A jednak ma sumienie – nie przyjął samochodu i na dodatek przyszedł ładnie ubrany, adekwatnie do okoliczności oraz towarzystwa. Brawo Panie Arturze! Chociaż może Pan mieć teraz kilka osób z tego kręgu (dziewiątego) na sumieniu – dla nich materia jest wartością najwyższą, a tu taki szok, nowe auto, a wziął i się wypiął!

  76. Czy mijanie sie z prawda to czasem nie klamstwo? Klamac jest nieladnie a poza tym grzech.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8818489,Problem_belfra_z_rekolekcjami___Nie_chce__ale_musze_.html
    A lamanie Konstytucji RP to juz drobiazdzek.

  77. Falicz wrócił – widać na odwilż idzie.

  78. Markowi 18.44
    List był wysłany kwartał temu – która gazeta kościelna go oglosila?
    Nazwać kogoś PODRABIANYM KLECHA potrafi byle andrus /nie mylić z nazwiskiem/ Dla Marka niepodrabianym musi być Paetz – taka logika.
    Bp Pieronek też ma swoje zasługi w tworzeniu TEGO DĘTEGO KOŚCIOŁA.
    Jeśli Mu wzrok sie poprawił to chwała i uszanowanie.
    Ale nie słyszałem jego głosu w sprawie tych księży zakonnych którzy musieli odejść z KK. A nie byli to pierwsi lepsi .
    Jak kościól załatwiał swe sprawy ? ano tak że w Polsce JAKO JEDYNYM KRAJU NUNCJUSZEM BYŁ TUZIEMIEC. Prawo zabraniało tego ale J P II tak postanowił. Stąd potem brali się Paetzowie nieusuwalni mimo wszelkich znamion zarazy. Nazwisk przypomnieć można wiele.
    Określenie KOLOROWY I NADMUCHANY jest bezbłędne -proszę popatrzeć na korowody biskupów , dobry ksiądz /a tacy bywaja/ znajduje sie w serialu TV .W naturze to zjawisko wymierające.
    Sam wystepowałem w obronie dobrego imienia księdza ktory pomylił sie komuś z agentem z 17 dni wiosny czy jakos podobnie
    Słusznie ktoś tutaj zauważył że sprawa listu MA POKRYĆ HAŁAS PO KOMISJI MAJĄTKOWEJ.
    Prośba do T J – przestań szanowny ustawiać blog Passentowi- On jest całkiem rozgarnięty.
    Jeśli Ci się nie podoba to nie słyszałem by była branka do TEGO bloga.
    Pozdrowienia dla majacych wolną wole pisania i czytania

  79. „Im prędzej hierarchia przestanie chować głowę w piasek, tym lepiej dla wszystkich.”
    Moim zdaniem dobrze ze chowa. Kosciol traci znaczenie i powinien stracic je jeszcze bardziej. Tylko wtedy bedzie mogl sie zajmowac sprawami do ktorych zostal powolany i nie bedzie mial glosu w polityce.
    Kosciol musie te wladze utracic. Nie mozna liczyc ze zrozumie bledy i z wlasnej woli wycofa sie pewnych sfer zycia. Nie liczylbym na to.

  80. ajw (22:29): „Orteq, Kartka z….: Jakiez to typowe polskie chamstwo, nazywanie starszych kobiet “babciami”…..niby, co zlego z babcia, przeciez to brzmi cieplo, ale w rzeczywistosci, wyraza pogarde dla starszych ludzi, pogarde niespotykana w spoleczenstwach zyjacych na zachod od Odry…”

    Czego się można spodziewać, jak nie chamstwa, po facecie (mowa o Kartce z podróży), który o byłym przewodniczącym Knessetu, ambasadorze Izraela w Polsce i szefie Rady Instytutu Pamięci Yad Vashem, pisał na tym blogu:

    „Weiss stetryczał i z biegiem lat zbliża się do idiotycznej chłopięcej pryncypialności”.

    A na zwróconą mu uwagę odpowiedział:

    „Nie mam najmniejszego zamiaru odszczekiwać zdania – “„Weiss stetryczał i z biegiem lat zbliża się do idiotycznej chłopięcej pryncypialności”. To zdanie jest litościwe bo zakłada, że nieszczęsna wypowiedź jest po prostu wynikiem mącącej w głowie starości.”

    Ludziom jak Kartka wydaje się, że są wrażliwi, kulturalni i szlachetni. Właśnie otrzymaliśmy kolejny na to dowód.

  81. Panie Passent – slowa, slowa, slowa.

    Praktyczne efekty tej calej pisaniny pozostana mizerne bo polscy ajatollachowie mieli dwadziescia lat na to by sie nachapac jak smok wawelski, obsadzic najwazniejsze posady swymi poplecznikami i stac sie najwiekszym obszarnikiem w Europie. Czy naprawde sadzicie ze jeden liscik jednego klechy-dysydenta moze to wszystko naruszyc? Strasznie to naiwne.

    Jak ktos wyzej powiedzial, stado owiec jest ciemne i ma mozgi wyprane po stuleciach indoktrynacji, wiec czego sie spodziewac? Zalecam relaks i emigracje z tego czarnoziemu bo mina dwa-trzy pokolenia nim smok wawelski peknie.

  82. Z ostatniego wpisu Autora blogu w twarz uderza jego tytul: SWIETA PRAWDA.

    „Swieta prawda” jest druga prawda ks. Tischnera. Ks. Tischner odkryl jednak jeszcze i trzecia prawde. Jak wszyscy pamietamy, jest nia „Gowno prawda”. Przykladem Trzeciej Prawdy ks. Tischnera jest nastepujace zdanie p. JE Redaktora Ambasadora Passenta:

    **problem Radia Maryja, gdzie „ludzie uczą fanatyzmu i niechęci”**

    Nie bardzo kojarze cudzyslow, ale mniejsza o to. Fanatyzm, no to wiadomo, szkoda klawiatury. Mohery tu decyduja i nic wiecej nie trzeba wyjasniac. Jesli natomiast o „niechec” chodzi, to mogly jej uczyc komuchy w przedszkolu dla dzieci wysokich czynownikow partyjnych. Tam moglo chodzic o niechec do, na przyklad, do szaszlykow. Bo tych komuna nie umiala wyprodukowac, wiec trzeba bylo zniechecac do nich wszystkie prawidlowo myslace przyszle kadry.

    Z tego co ja slysze z Torunia, tam nie o niechec biega. Tam chlopcy w sukienkach – ktos uzywal prawidlowszego terminu: katabasy – bez ogrodek nakrecaja zwyczajna NIENAWISC. A ta, wedle definicji, wyzej o kilka rejestrow stoi od niecheci.

    Skutek takiej zmiany biegow powinien byc natychmiastowy. Skutecznie zaszczepiona nienawisc powinna zaowocowac masowym biegiem do urn wyborczych. Zeby zaglosowac na partie wskazana w kazaniu pralata o potrzebie nienawisci. „Pojednanie” jest slowem tym pralatom nieznanym od 44 lat.

    Z tego co mnie wiadomo, takiego masowego skutku nie da sie latwo zaobserwowac na polskiej scenie politycznej. Nawet w 2005 zwyciestwo WLASCIWEJ partii bylo w miare przekonywujace tylko w wyborach prezydenckich. I to tylko dzieki dziadkowi z Wermahtu. W wyborach parlamentarnych partia ta zdobyla jedynie owe „zwycieskie” 27 procent i musiala sie uciec do koalicji z SO i LPR, zeby utworzyc rzad. Czym to sie zakonczylo, wszyscy wiemy.

    Podsumowujac. Katabas, taki co prawdziwego i sprawiedliwego ma ryja, nie poprzestaje na nauczaniou maluczkich jakiejs tam niewinnej „niecheci”. On siega po najczystsza nienawisc i tylko niepoprawna pollyanna moze prawic inna prawde o jakiejs tam „niecheci”. Te trzecia prawde ks. Tischnera.

  83. Zeby nie bylo nieporozumien. Trzecia prawda ks. Tischnera jest mowienie, ze Radio Maryja uczy tylko „niecheci”. Kazdy kto mial to nieszczescie, ze doswiadczyl odbierania JADU plynacego z Torunia wie, iz tam nie o zwyczajna „niechec” chodzi. Tam jest otwarty tekst nawolujacy do dokonczenia „dziela”. Tam jest ustawiczne powtarzanie przeslanie salwy z krazownika „Aurora”: Cala wladza w rece rad! Parafialnych tym razem.

    Na szczescie, inflacja wywarla swoj zbawienny wplyw i na dzisiejsze powtorki rewolucji. Bo salwy sa powtarzane i – nic. Narod do boju jakos nie chce wystapic z orezem.

    Zas autorem dzisiejszej trzeciej prawdy ks. Tischnera nie jest, oczywiscie, nasz kochany Gospodarz. Wyjasniam to dla niezorientowanych. Tym autorem jest ks. Wisniewski. Bo to on podsuwa nam niewinne, radiomaryjne nawolywanie do „niecheci”. Zamiast powiedzenia prawdy, ze RM od lat nawoluje do otwartej nienawisci w narodzie.

    Gospodarz popelnil tylko grzech rasowego dyplomaty. Pozwolil bowiem na to nastepne ksiezowskie przeklamanie. Dyplomaci juz tak maja, ze to i owo przeklamaja.

  84. 1. Dywagacje miedzy klecha i panem.
    Zastanawiam sie czy czlowiek i blogosfera pozostaja nadal w dialektycznej zaleznosci podmiotowo-przedmiotowej. Uznajac komputer za przedmiot codziennego uzytku stawiamy sie poniekad na pozycji pana traktujac uzywany przedmiot wlasciwie jak pokornego sluge. Pokora komputera wiernie wykonujacego nasze polecenia nabiera wrecz cech wystepujacych w relacjach „sado-maso“. Nasze panowanie nad przedmiotem jest (z naszego punktu widzenia) nieograniczone. Zarowno czas jak i przestrzen nie odgrywaja tutaj zadnej znaczacej roli. Owo otwarcie w czasie i przestrzeni stwarza pozory nieograniczonej wolnosci. Ta wiec ulegamy powszechnemu zludzeniu, ze komputer oraz blogosfera nam li tylko sluza, umozliwiajac dostep do drugich, do informacji oraz do informacji o drugich etc.. Zajmujemy wiec pozycje pana lub wladcy traktujac przedmiot jak naszego sluge. Zapominamy przy tym jednak, ze komputer zbiera przy okazji informacje o nas samych, co prowadzi bezposrednio do postawienia kwesti ochrony danych osobowych (pseudonim i kody jej nie gwarantuja) oraz wplywu przedmiotu na podmiot, przy znacznym niwelowaniu naszej podmiotowosci. Bladzac w blogosferze pozwalamy oraz wrecz umozliwiamy zbieranie informacji, ktore w kazdej chwili, odpowiednio przetworzone przy pomocy algorytmow, moga byc wykorzystane do zmiany wspomnianej wyzej dialektycznej relacji na przedmiotowo-podmiotowa, przy czym komputer i blogosfera staja sie podmiotem, a my zajmujemy dotychczasowa pozycje przedmiotu. W ten sposob z pana i wladcy stajemy sie chcac nie chcac niewolnikami w rzeczy samej oraz rzeczy samej. Dlatego tez nie widze potrzeby rugania blogujacych, „zamulajacych“ (wg niektorych) blogosfere. Fakt znalezienia sie w sieci (doslownie w sieci) czyni z nas nie tylko niewolnikow tejze , uniemozliwia nam rownoczesnie odpowiedz na otwarte pytanie, kto jest kim w relacji sado-maso-sado-maso.
    ET
    PS
    Pozdrowienia dla Pana Slawomirskiego; zauwazylem, ze uzytkownicy hulajnogi z recyklingu podnosza glowy. Niepotrzebnie zreszta, bo myslalem o resztkach ich suwerennosci. Moze wezma zabawki i udadza sie w przestrzen na poziomie trzepaka na podworku.

  85. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2010-12-15 o godz. 22:11

    Jesli sie jednak obudza, to z Europy pozostanie niewiele. Mimo wszystko wierze w koniecznosc UE, bez komisarzy jednak.

    Pseudolewica i dzieciarnia powinny udac sie na spoczynek, bo gubia sie w sieci.

  86. Szanowny Panie Passent,
    piszac o czasach zaprzeszlych i ich protagonistach miesza Pan jak zwykle signifinat z signifié. Przyklad; to nie system krepowal ludzi, to ludzie ulegali niepotrzebnie systemowi, czesto za cene „swiecidelek“ w postaci paszportu, biletu PKP za zlotowki, talonu na samochod, mozliwosci wydania ksiazki etc.. Niestety nie znam zadnej ksiazki wspominanego autora (Kapuscinski) wydanej pod pseudonimem w „obcym“ wydawnictwie, a chcialbym sie mylic. Kontrapunktem byly tu Kisiel/Stalinski. Przypadek sprawil, ze mialem okazje poznac “wyrywajacego” sie autora (Kqapuscinski) na lewicowych salonach, wtedy chyba jeszcze Zachodniego Berlina (z akcentem na salony), ktore z lewicowoscia, oprocz deklaracji nie mialy nic wspolnego. Nie wiem dlaczego utozsamial Pan konformizm autora z wiara w owczesny system. Nie przekonuje mnie to do wiarygodnosci ani Pana , ani Kapuscinskiego. Brak jest natomiast jednego i drugiego w zachowaniu autora, szczegolnie w ostatnich latach zycia w obawie przed wymuszonym wyjsciem z chroniacego szarocienia. Nie przesadzalbym rowniez z odrobina oportunizmu przypisywanemu autorowi, gdy byl on nie tylko konstruktem owegoz, lecz rowniez jego“konstruktorem” oraz posrednio aktywna czescia systemu go noszacego. Nie interesuja mnie przy tym motywy i wynikajace z nich okolicznosci lagodzace. Z pewnoscia bylo ich wiele. Nie wspominam o nich, bo ksiazka o autorze nie jest zadnym oskarzeniem. Nie wykluczam jednak, ze takie tez sie ukaza.
    Pisal Pan rowniez, ze …”Rysiek wyrywał się, by pojechać tam, gdzie wojna, tam gdzie leje się krew, tam gdzie rewolucja” i zapominal Pan jednoczesnie, ze owe krwawe rewolucje czesto byly wspolfinansowane przez rezim z czasow zaprzeszlych. Efekty sa widoczne po dzien dzisiejszy. Dlatego tez o wyrywaniu nie moglo byc mowy, warto sie jednak zastanowic nad kwestia wyjazdow „popieranych“ za cene pozniejszych sprawozdan i wczesniejszych deklaracji. Byla to jednak cena ustalana dobrowolnie i nie moze byc mowy o krepowaniu ludzi. Kapuscinski byl nastepnym listkiem figowym owczesnego porzadku, byl poniekad jego legitymacja. Jesli tacy zdolni autorzy podporzadkowywali sie owczesnemu systemowi, ktory per se byl przeciwny socjaldemokracji, to rezim ten pozwalal sobie na „wiecej“. Nie rozumiem rowniez Pana pisania o lewicy w PRL. Gdy Pan doskonale wie, ze czasy zaprzeszle od zjednoczenia obu Partii i wykluczenia lub zawlasczenia socjalistow z lewica nie mialy nic wspolnego. Byl to li tylko folwark paru facetow kierowanych bezsposrednio z Moskwy. Podobnie bylo podczas wizyt w lewicowych domach intelektualistow tzw. zachodniego swiata. Salonowe brylowanie lewicowe kontynuowane jest po dzien dzisiejszy podczas kominkowych wspomnien o Che. Czerwone jest tylko podawane wino. Moim zdaniem Kapuscinski byl kolejna postacia wystawiajaca wszystko na sprzedaz.

    Tyle o autorze i Pana postrzeganiu czasow zaprzeszlych. Wracajac do jego tekstow, to nalezy twierdzic, ze sa znakomite i powszechnie powazane, niezaleznie od zawartych molekul konfabulacji. Dotyczy to rowniez Pana tekstow i tekstu o tekstach autora. Niepotrzebnie bronil Pan postawy autora, on nie byl w stanie obronic jej sam i o tym obaj dobrze wiemy. Zostawmy wiec postawy autorow krytycznej ocenie historykow, a znakomite teksty autorow obronia sie oczywiscie same.
    Z powazaniem.
    ET

  87. Zauwazylem, ze w blogosferze slaniaja sie odobnicy, ktorzy rozumieja li tylko Bahnhof. Fakt ow wynika z przyspieszonych (czyt. skroconych) kursow jezyka niemieckiego, organizowanych dla migrantow (tak opisuja atropolodzy osobnikow znajdujacych sie w procesie intergracyjnym) przez AOK.
    ET

  88. do Stychowski
    Zapomnialem wspomniec o awansie Marxa. Mimo wszystko nie jest mi po drodze z jakimkolwiek „klerem”.
    Pozdrawiam w imie sympatii.
    ET

  89. Dla zainteresowanych:
    przyklad ks. F. Wozniaka, ktory cieszy sie, ze urodzil sie w Polsce, bo na zachod od Polski musialby zdradzic swoje chrzescijanstwo na rzecz hitleryzmu. Na wschod od Polski upodlilby swoja wiare na rzecz bolszewizmu. Z laski Boga urodzil sie na swietej ziemi polskiej, nad ktora stalo juz w zenicie niczym nie zachmurzone Slonce naszego ducha, Jezus podany przez rece Maryji, strojnej w czestochowskie sukienki.
    ET

  90. Jakos szczegolnie mnie nie martwi widmo wariantu hiszpanskiego.
    Nie czuje tez zeby KK byl moja sprawa, to raczej KK czuje ze ja jestem jego sprawa i stara sie ze wszystkich sil ustawic mi zycie zgodnie z katolicka wizja. Do tego kaze mi za to placic wyciagajac z panstwa kasa na przerozne czesto nieuczciwe sposoby.
    Dlatego mam szczetra nadzieje ze biskupie glowy zostana jeszcze jakis czas nieswiadome sytuacji, a kiedy sie obudza bedzie juz za pozno na odbudowanie sily politycznej i materialnej KK. Wreszcie panstwo przestanie marnowac wspolny majatek na promowanie jednej grupy religijnej.

  91. Jurek Cedro – nastepny …
    Proszę mi wskazać w moim komentarzu choć ślad pogardy dla starych kobiet hiszpańskich, które nazywam „babciami”.
    A co do Wieissa to może warto by było też przypomnieć czego dotyczyła dyskusja. Może kontekst sprawy warto by było przypomniec a nie tylko charknąć na podłogę i wyjść.
    No ale czego się można spodziewać po facecie…

  92. „Im prędzej hierarchia przestanie chować głowę w piasek, tym lepiej dla wszystkich.”
    Otóż hierarchia nie zaniecha strusiej polityki, bo brak jej polotu i pozytywnych cech moralnych (poza nielicznymi wyjątkami), a ponadto kościół katolicki straciłby wielką masę wiernych-bigotów, dzięki którym dobrze się karmi.
    O. Ludwik Wiśniewski boleje nad sytuacją w Polsce, i dobrze, iż upublicznił swą rozterkę. Ale to tylko na chwilę poprawi samopoczucie garstki mądrych i sprawiedliwych członków KK. Także i moje, chrześcijanina nie utożsamiającego się z żadnym kościołem. „Samowyzwolenia” dokonałem dawno temu, gdy dojrzałem do przekonania, że pośrednictwo między wierzącym a Bogiem jest niekonieczne i niebezpieczne. Ale mało kto nie potępi takiego stanowiska – ludziom, na ogół słabym i zagubionym, potrzebni są „pasterze”. Ponieważ zbiorowisko owych „pasterzy” jakościowo nie odbiega od zbiorowiska „owieczek”, a walka z instytucjami kościelnymi jest niemoralna, musi być jak jest; z głosem o.Wiśniewskiego „na puszczy”.

  93. Szanowny Panie Slawomirski,

    kilka jalowych glosow na poziomie Tchibo sklonilo mnie do napisania ponizszego…
    Mimo heterogennego charakteru motywow starajacych sie o status uchodzcy w przeszlosci, nie kwestionowalbym prawa kogokolwiek do emigracji. W sumie kazdy szukal, jak Pan kiedys wspominal “szczescia”. Z moich obserwacji wynika, ze kazdy mial szanse na godne i godziwe zycie. Niestety nie wszystkim sie udalo, bo cena i obciazenia posttraumatyczne byly dosc znaczne.Wielu z wycieczkowiczow szuka motyu po dzien dzisiejszy i redukuje sie przy tym do postawy dziecinnej lub dzieciecej. W czasach zaprzeszlych bowiem nie byla to kolejna wycieczka turystyczna, przynajmniej dla wielu. Poza tym kwestia obciazenia psychicznego nie byla bez znaczenia, niezaleznie od motywow. Uwazam rowniez, ze wiekszosc migrantow wykorzystala pomoc pomostowa i podjela prace, nauke lub studia. Polki i Polacy mimo wielu, poczatkowo zabawnych sytuacji nie mieli wiekszych problemow z prozesem integracyjnym. Dotyczy to rowniez Iranczykow, Rosjan, Slowakow i Czechow, Wegrow i Rumunow. Dzisiaj antropolodzy oraz socjolodzy okreslaja ich jako obywateli z “Migrationshintergrund”. Smutna byla natomiast emigracja marcowa. Na szczescie kraje skandynawskie wykazaly dobra wole i poniekad same na tym skorzystaly. Niemcy po wojnie, jak juz kiedys pisalem przyjmowaly uchodzcow z Europy Wschodniej na podstawie obowiazujacego prawa dla obcokrajowcow, gwarantujacego kazdemu prawo do pobytu, pracy, mieszkania oraz zasilkow (do grudnia , bodajze 90 roku. Niestety juz nie pamietam). Czesto zapomina sie o wielu rodaczkach i rodakach , ktorzy wysiedleni do Niemiec podczas wojny, pozostali tam po wojnie. Wielu Polakow zamieszkuje Westfalie i Nadrenie od lat 20 dwudziestego wieku.Oni byli najlepiej zorganizowani przed wojna. Niestety niewiele z tej dobrej organizacji pozostalo. Emigracja powojenna nie potrafila sie zorganizowac. Wynikalo to czesto z przyczn osobistych oraz partykularnych interesow przedstawicieli naszych rodakow. Sam rowniez nie nalezalem do zadnej organizacji, co poniekad wynikalo z charakteru pracy. Ci, ktorzy opuscili Polske “dobrowolnie” spotykali tych, ktorych do wyjazdu zmuszono. Owe spotkania nie zawsze byly ciekawe, zawsze jednak pelne emocji. Pamietam wiele paryskich oraz berlinskich wieczorow i prowadzonej, niekonczacej sie dysputy. Coz, obecnie w pamieci pozostaly anegdoty z tamtych czasow i garstka przyjaciol porozrzucanych po swiecie. Jako ze nigdy nie wybieram sie dalej niz cztery godziny lotu nie mialem okazji na odwiedzenie tych za wielka woda. Tych w Europie spotykam regularnie, ostatnio w Berlinie, niedlugo w Hamburgu; zapytam przy okazji gdzie znajduje sie najgorsza szkola jezykowa w tym pieknym miescie. Jedno stwierdzam z cala pewnoscia obserwujac nas w blogosferze. Stracilismy wielu bliskich na cale lata, zyskalismy jednak nieodzowny dystans do otaczajacej nas rzeczywistosci, obecnie i w czasach zaprzeszlych. Dystans do drugich i nas samych z duza doza tolerancji, niezbedny i nieodzowny do dalszej egystencji. I tak mierzymy sie z Panem Passentem, ktory niejako wystepuje tu w imieniu pryncypalow i elity intelektualnej z czasow zaprzeszlych: Spotykamy sie z wieloma ciekawymi blogujacymi. Spotykamy sie rowniez z Lizakowymi ludzmi oraz dziecmi, ktorzy sie nimi z pewnoscia stana.
    Pozdrawiam serdecznie.
    ET

  94. Jestem absolutnie zgodny z bp Pieronkiem :jakie społeczeństwo tacy biskupi W episkopacie nie ma charyzmatycznych postaci Tutaj kadrowi w Watykanie się nie popisali W większości nasz episkopat reprezentuje poziom absolwentów uczelni zaocznych a do tego jest bombastyczny i nieżyciowy Najważniejsza jest megalomania i życie na pokaz Mieszkam na pomorzu krajeńskim gdzie na wsi proboszczowie nie mają co włożyć do przysłowioweo garnka a kuria tworzy nowe seminaria i zabiega o wydziały teologiczne Czy wiecie ,że proboszczowie muszą 70% składki z tacy oddać do Kurii! Młodzi niemal nie chodzą już do kościoła widząc ten rozziew między słowami a praktyką Absolutnie list o Wiśniewskiego odzwierciedla stan faktyczny Wreszcie nazwał ten stan po imieniu,chwała mu za odwagę

  95. zezowaty pisze:

    2010-12-16 o godz. 00:54
    „Prośba do T J – przestań szanowny ustawiać blog Passentowi- On jest całkiem rozgarnięty.
    Jeśli Ci się nie podoba to nie słyszałem by była branka do TEGO bloga.
    Pozdrowienia dla majacych wolną wole pisania i czytania”

    Mój komentarz

    Zamiast fraz wychowawczej – „przestań” oraz „jeśli Ci sie nie podoba” używanej przez, przepraszam za złosliwość, karbowych, i starszych referentów nie dajacych rady, a nerwowych, wolałbym usłyszeć opinie o moderowaniu.

    Pzdr, TJ

  96. @ zezowaty

    Nie chcę się czepiać, w końcu to żadna wina, czy wstyd – dopust boży i tyle. Trzeba zrozumieć zezowatego, że ma problem z dostrzeganiem treści, bo patrzy niby na gazetę, a widzi obok, na dziennikarza w telewizorze, a widzi firankę w oknie (albo gazetę, którą wykorzystuje praktycznie, skoro czytać się na da…). Ze słuchem też marnie… Ciekawe, czy istnieje coś takiego, jak zez słuchowy?

    Nawet jeśli istnieje, to jest rozwiązanie i wcale nie musisz biegać po pokoju, żeby jakoś trafić na falę dźwiękową, albo robić sobie takich wielkich sztucznych uszu, jak van Beethoven – kładź przed sobą dwie gazety i zawsze na którąś wzrok padnie, a wtedy będziesz lepiej poinformowany.

    Z logiką jeszcze gorzej… Cóż, czego tu wymagać od miłośnika seriali, któremu tylko „pokrywanie” chodzi po głowie?

  97. Na stronie http://www.krytykapolityczna.pl można dostępne są książki:

    – Szwecja. Przewodnik nieturystyczny – http://sklep.krytykapolityczna.pl/sklep/catalog/product_info.php?products_id=210 ,

    – Islandia. Przewodnik nieturystyczny – http://sklep.krytykapolityczna.pl/sklep/catalog/product_info.php?products_id=228

    – Bieda. Przewodnik dla dzieci – http://sklep.krytykapolityczna.pl/sklep/catalog/product_info.php?products_id=230 ,

    o czym niniejszym uprzejmie informuję 🙂

  98. Przeczytałem właśnie „komentarze” ajw z 22:29 (wczoraj) i Jurka Cedro z 01:24.

    Zastanawiam się, czym można je wytłumaczyć?
    Niskim ilorazem inteligencji, niepozwalającym zrozumieć tego, co przeczytali?
    Jeszcze niższym poziomem intuicji, niepozwalającym odczytać intencji?
    Potwornym zacietrzewieniem, zamącającym umysł i rzucającym się czerwoną płachtą na oczy (wtedy wszystko interpretuje się w jeden sposób)?
    Przyzwyczajeniem (zawodowym?) do zbiorowych nagonek, jak dawniej???
    Nie chce mi się wierzyć w to ostatnie.
    Mam nadzieję, że to tylko niedostatki intelektu…

    A swoja drogą, poziom wpisów na tym blogu różni się znacząco (na niekorzyść) od poziomu dyskusji na blogu Szostkiewicza. Zastanawiam się, czego to jest skutkiem… Chyba nie tego, że ja tam znacznie więcej piszę?

  99. Podziwiam odwagę o. Ludwika Wiśniewskiego. Ale ze znaczeniem listu bym nie przesadzał.

    Po pierwsze dlatego, że istnieje pewien pluralizm w mediach katolickich. I nie przekłada się on na poważną dyskusję o stanie Kościoła dzisiaj. Nie dlatego by nie pojawiały się głosy krytyczne, ale dlatego, że dyskusje są praktycznie wyciszane. I to nawet nie odgórnie.

    Po drugie, list nie dotyczy relacji między państwem i Kościołem w sensie uregulowań prawnych, czego wielu z komentatorów oczekuje. Dotyczy jedynie politykowania części duchowieństwa i mediów katolickich. To zaś temat bardziej medialny niż praktyczny — owszem, trafiało mi się słyszeć na własne uszy ohydnie polityczne kazania, ale to margines tego, co słyszę w kościele. Gorszą sprawą jest symbioza mediów katolickich z częścią prawicy… Ale, przynajmniej teoretycznie, pluralizm istnieje. To kwestia korzystania z niego.

    Po trzecie, wbrew tym, którzy mówią, że mamy wielu wspaniałych duchownych powiedziałbym, że głównym problemem Kościoła jest właśnie problem jego kadr, a ci ‚wspaniali’ częściej występują w produkcjach TVP niż w życiu. Próbuję sobie przypomnieć duchownych, których znam osobiście. Za wybitnego uznałbym jednego. Wielu średniaków, nawet sympatycznych, ale nie wybijających się. I grono, nie dominujące, ale znaczące, duchownych złych — pełnych pychy i różnorakich fobii. O ile kazań politycznych słyszę niewiele, o tyle instrukcji płynących ‚z ambon’, by bić dzieci (bo robi dobrze na wychowanie i pozwala wychować księdza), określeń kobiet samotnie wychowujących dzieci jako prostytutki, twierdzeń, że jedynym człowiekiem, który coś znaczy i do czegoś doszedł jest ksiądz, już całkiem sporo. Zresztą, w gruncie rzeczy, także zarzut ‚polityczności’ kazań nie dotyczy faktu posiadania poglądów (choćby złych i głupich) przez duchownych, ale braku poczucia nieprzyzwoitości podczas podejmowania tematyki politycznej w trakcie liturgii. Problem nie ogranicza się więc do episkopatu, przeciwnie — episkopat jest raczej znakiem głębszych problemów.

  100. „- My to nazywamy „zapachem średniowiecza”. Trochę przypomina dworcowe szalety z czasów PRL-u, ale jest delikatniejszy”

    Więcej… http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8795093,Odkryli_w_piwnicy_sredniowieczna_latryne__Wciaz_cuchnie.html#ixzz18Gry1lSJ

  101. Mnie zaś dziwi upowszechnianie reguły „Jakie społeczeństwo, taki….” Bo spróbujcie Państwo np: Jakie społeczeństwo, tacy… astronomowie, że o Piotrze Ikonowiczu, czy Agnieszce Wołk-Łaniewskiej nie wspomnę 🙂

  102. Dla Polaka zakazy nie istnieją, a co poniektórzy pasteże są solą ziemi…..
    http://wyborcza.pl/1,75248,8824676,Abp_Zycinski_karze_za_polityczna_homilie.html

    „Poza tym polecenie każdego biskupa ordynariusza ma moc prawną na terenie danej diecezji. To oznacza, że mogę głosić w każdej innej.”

    Czyż to nie piękny przykład polskiego ducha?

  103. ..kosciol katolicki w Polsce przestal byc chrzescijanski,staje sie sekta idacym w innym kierunku niz mowi Biblia….

  104. Moja wnuczka – odkąd opanowała sztukę mówienia – zwraca się do mnie per: „dziadku”. Nie mogę się w tym zwrocie dopatrzyć żadnej chęci zdeprecjonowania mnie, zlekceważenia czy wręcz: obrazy ( o chamstwie nawet boję się pomyśleć). Tym samym słowem ja zwracałem się do swoich dziadków, a per „babciu” do swoich babć.
    Nie wiem natomiast jak przyjąłbym zwrot: starszy mężczyzno – użyty przez wnuczkę wobec mnie. Chyba raczej ambiwalentnie, a intencji wolałbym nie odgadywać. 😉
    PS. Ciekawe jakiej formy używali panowie oburzeni zwracając się do swoich… jednak dziadków i babć. Chyba nie: „starszy mężczyzno” czy „starsza kobieto” ?

  105. mw pisze:

    2010-12-16 o godz. 11:32

    jako jeszcze jeden samozapatrzony w pustke……wlasnych wpisow.

    ET

  106. …W państwach Starej Europy już tego dawno temu dokonano, z bardzo
    pozytywnym i wymiernym skutkiem!…

    Moj komentarz:

    O czym swiadcza ujawnione wreszcie skandale z przed lat w kosciele katolickim i ewangelickim (mniej), pedofilia, znecanie sie nad dziecmi (kary cielesne) etc..

    ET
    PS
    Trzepakowy historyk pozwalajacy sobie na wystawianie kolokwialnego cynomonowego jezyka myli sie i tym razem chwalac „Stara Europe”.

  107. …Niejeden z uczestników tego blogu uświadomił
    Tobie że w niemieckim z tą “perfekcyjnością”
    jest ostro na bakier….

    Napisal powyzsze chlopiec z trzepaka. Prosze wiec uprzejmie o konkretne przyklady. Inaczej jest to kolejna proba pustego gadania.

    ET

  108. Sławomirski (22.48),

    Z Twojego wpisu wynika, że 13 grudnia definitywnie opuszczałeś, jak twierdzą niektorzy blogowicze, solidarnościowy festiwal radości. Postąpiłeś więc zgodnie z opinią wyrażoną przez Daniela Passenta, który w morocznych dniach stanu wojennego pisał w Polityce do tych, którzy mieli pod dostatkiem jedynie pełne pólki octu, że najlepsze rozwiązanie dla rodaków będzie takie, żeby każdy mieszkał tam, gdzie zapragnie. W niezamierzony sposób, ryzykowna dla niego wypowiedź pokrywała się więc z Twoją życiową decyzją.
    Każdy ma swoje rozterki dotyczące jego miejsca na ziemi.
    Mnie także, podczas przerwanego (awaria) w Londynie rejsu żeglarskiego chodziły po głowie myśli, czy nie zostawić raz na zawsze, poza sobą tego kraju (Mesjasza narodów), którego, ważne dla jego bytu, decyzję nie mają z racjonalizmem wiele wspólnego.
    Wróciłem na sam początek tego festiwalu radości, gdzie głównymi instrumentami symfonii dzwięków były skórcze niedożywionego zołądka i cała gama dzwięków wydobywających się z politycznego magla wywołanego przez strony toczące śmiertelny bój polityczny.
    Wiedziałem także, że po takiej decyzji pozostanie się już robitym (bez haimatu) do końca swoich dni.
    Przejawia się to bardzo często w przesiadywaniu nad klawiaturą komputerową, która ma pełnić (ale nie pełni) funcję terapeutyczną.
    W swojej naiwonóści sądziłem, że rodacy, którzy osiedli w innym otoczeniu zechcą do naszego krajowego zaścianka przekazywać swoje doświadczenia, by przynajmiej korygować światłe nauki kościoła, mające olbrzymi wpływ na nasz gorzki tysiącletni los.
    Z przykością trzeba stwierdzić, że tylko nieliczni piszacy na tym blogu nie starają się rozdrapywać niezagojonych ran, co może prowadzić do gorącego konfliktu ze skutkami dokładnie odwrotnymi niż by chcieli.
    Dla większości z nich, to im gorzej tym lepiej.
    Niestety, oprócz nielicznych błyskotliwych wpisów, Twoja aktywność blogowa przewodzi takiej tendencji blogowej.

    Pozdrawiam

  109. ET pisze:
     
    2010-12-16 o godz. 10:34

    ***Szanowny Panie Passent, piszac o czasach zaprzeszlych i ich protagonistach miesza Pan jak zwykle signifinat z signifié.***

    Drogi ET! Lubię precyzję i staranność w słowach pisanych, uważam bowiem, że niechlujstwo jest wyrazem pogardy lub przynajmniej lekceważenia potencjalnego czytelnika, a w dobie istnienia wielu programów korygujących to co już napisane, można przynajmniej pokusić się o poszanowanie czytelnika. Osobiście staram się jak mogę, ale rzecz jasna zdarzają się literówki. Gdy je widzę po wciśnięciu „Enter” to mnie trafia i jest mi przykro. Pan jakoś skrupułów nie ma. Zdarzają się Panu niedoróbki edytorskie we wszystkich stosowanych językach (rozumiem, że nick ET zobowiązuje – kosmita jest z natury poliglotą), ale atakuje Pan innych, którzy niekoniecznie mają trudności w obcych językach. W niemieckim zwala Pan winę na kiepskie szkolenie „Migrantów”. Nie musi Pan mieć racji w tym „temacie”, bo moja córka szkoliła się u Berlitza pod kierunkiem wspaniałej nauczycielki. Uzyskała na państwowym egzaminie maksimum punktów, choć była już „wiekowa” – pod 50-kę, a reszta kursantów koło 20-ki. Nie była dla władz prawdziwą „Ausländerką”, bo miała paszport niemiecki, więc została przykładnie ukarana. Sama musiała zapłacić za drogi kurs, a koleżanka z Krakowa otrzymała pomoc ze strony administracji. Może dlatego słabiej się uczyła?
    W niemieckim zauważyłem u wielu blogowiczów nieścisłości, ale nie pamiętam już jakie i nie interesuje mnie to więcej. Jeśli Pan jednak chce zabłysnąć również w języku żabojadów – to proszę w tak krótkiej frazie – istocie dyskusji – nie pomylić się. Może istnieje łacińskie „significat” (nie sprawdziłem, ale brzmi mi dobrze), ale we francuskim nie ma „signifinat”. Jeśli Pan mi nie wierzy to proszę wykorzystać link:
     
    http://fr.wikipedia.org/wiki/Signifié_et_signifiant
     
    Tak się składa, że ja intuicyjnie rozumiałem poprawnie tę subtelną różnicę, ale wolałem podpierać się Mr Google’em. Byłem szkolony w Alliance Française i to w dobrym ośrodku w Paryżu i jestem czuły na niuanse, choć określono na początku, „que je parle comme une vache espagnole”, ale to się zmieniło w dobrym kierunku (bliżej Perpignan).
     
     
    ET pisze:
     
    2010-12-16 o godz. 10:39

    ***Zauwazylem, ze w blogosferze slaniaja sie odobnicy, ktorzy rozumieja li tylko Bahnhof. Fakt ow wynika z przyspieszonych (czyt. skroconych) kursow jezyka niemieckiego, organizowanych dla migrantow***

    14 pomyłek!!!

    A może  zapomniał  Pan w wyrazie „odobnicy” literkę „z” i pochwalił dyskutantów, a ja nie uchwyciłem tego ozdabiającego, miłego drobiazgu?
     

  110. # Lex pisze:
    2010-12-16 o godz. 13:09

    ***PS. Ciekawe jakiej formy używali panowie oburzeni zwracając się do swoich… jednak dziadków i babć. Chyba nie: “starszy mężczyzno” czy “starsza kobieto” ?***

    Myślę, ze fani prezesa tak mówią, a do rodziców „średnio lub półśrednio starszy m.”, tak jak prezes uhonorował przyjaciela – Oleksego.
    Wpis „…wężykiem…”

  111. T J – 11.06
    Prosiłem grzecznie – bez inwektyw- odpowiedz jak wyzej.
    Wiec – ab owo.
    Jeśli się wchodzi na cudze zagonki i zaczyna uprawiać swoja marchewkę tam gdzie gospodarz posiał słoneczniki to kij karbowego powinien wejść w dyskusję z DDD faceta którego nie zmuszano jednak do pracy i szarogęsienia na cudzych poletkach.
    Warto pamiętać o porzekadle NIE TWÓJ CYRK , NIE TWOJE LWY – TO CO SIE PCHEŁ CZEPIASZ – pchły tez nie Iwoje.
    Chcesz moderować – zapisz się do MODERATORÓW.

  112. Kartka, Lex, inni zdaje sie

    W temacie „babci” najwieksze cieplo odczuwalem, gdy chowano babciom dowody podczas wyborow 2007. No bo po co nasze babcie sie mialy trudzic i glosowac na te swoja i tak przegrana partie? Szkoda bylo te starsze w koncu osoby na dwor wypuszczac w jesienny dzien bez zadnej do tego potrzeby.

  113. Markowi -11.07
    Dzięki za dogłębną odpowiedż. Argumentów użyto zero za to epitetów jak na tak krótki tekst to chyba co drugie slowo.
    Ano jak brak jednego to sie drugim nadrabia.
    Moze i Bethowen robil sobie sztuczne uszy ale CO I JAK NAPISAŁ – i o dziwo wcale tam nikomu nie wymyślał – że ludzie zachwycają się do dziś.
    Co do gazety która jak suponujesz że tylko do wycierania odwrotnej strony medalu się nadaje to zapytam czemu pisujesz w tak wrednym organie.
    Do wycierania DDD lepiej się nadaje papier toaletowy od jakichś lat 30
    dostępny w każdym sklepiku. Polecam.
    Słowo POKRYJE tylko inseminatorowi jednoznacznie się kojarzy .
    Ja napisałem ze SPRAWA LISTU MA POKRYĆ HALAS ZWIĄZANY Z KOMISJĄ MAJĄTKOWA.
    No ale Markowi z inseminacją – taki DOPUST BOZY jak powiada – niech tam.
    Aby było jasne ja nie oczekuję ze dostane odpowiedż choćby na pytanie jaka kościelna gazeta ogłosiła tekst listu PRZED TĄ JAK PISZESZ DO dddd
    BEZ UKLONÓW

  114. Jesli chodzi o pogarde dla starszych ludzi, niespotykana w spoleczenstwach zyjacych na zachod od Odry to rzeczywiscie cos moze byc na rzeczy. Ja, gdy na przyklad slysze w niektorych krajach na zachod od Odry dosc czesto spotykane slowo „Granny”, od razu wiem, ze to nie ma absolutnie nic wspolnego z pogarda. To wyrazenie jest o wiele cieplejsze nawet od polskiej babci. Bo jest ono pieszczotliwym zdrobnieniem „Grandmother”. W jezyku polskim babcia nie jest zadnym pieszczotliwym zdrobnieniem zadnego innego slowa.

    Oni tam tylko nie wpadli na pomysl chowania dowodu osobistego w dniu wyborow. Ale to juz jest zwyczajna roznica kulturowa. U nas to jest wazna oznaka przywiazanaia do babc, u nich nie. Nic to nie ma wspolnego ani z pogarda dla starszych ludzi ani z jej brakiem.

  115. Lex:oczywiscie, ze wnuczka nazywa cie dziadkiem, nic w tym zlego, twoje dzieci moga cie rownieez tak nazywac, jednak nazywanie babciami czy dziadkami ludzi obcych, to inna sprawa., w rosyjskim to przyjete, mozesz tez tak mowic o Pilsudskim…dziadku Lex.

  116. Lex

    „Panie starszy” to by do mnie mowili, jak bym kapusniak roznosil. Starsza menszczyzna – bardzo ladne. Zwlaszcza kiedy menszczyzna jest glupia. „Starszy mezczyzno” brzmi jak z tekst Przybory. „Starsza kobieto” – w ogole bym nie uzywal, bo mozna dostac po mordzie. „Babc” w dopelniaczu zgrzyta. Ja mowie „babciow”.

    A w ogole – temat dobry dla Blogu ! I fascynujacy.

  117. Kartka z podróży (10:55): „Proszę mi wskazać w moim komentarzu choć ślad pogardy dla starych kobiet hiszpańskich, które nazywam “babciami”.

    Ślady pogardy są zarówno w słowach, jak w tonie. Najpierw słowa:

    „Mają więc klucze od kościoła i korzystają”

    „to najczęściej proste kobiety – chłopki – więc im to czytanie płynnie nie idzie”

    „Babcie też zachwycone”

    Teraz ton. Jest to ton pełen samozachwytu i przekonania o swojej wyższości intelektualnej. Kościół i modlące się kobiety w tym komentarzu to jakiś skansen, tło do „rozmyślania sobie o życiu” i protekcjonalnych refleksji typu „wspólnota bez szefa”, „pierwsi chrześcijanie”.

    Co do Weissa, to skrytykował on Hertę Müller. W żadnym razie nie usprawiedliwia to jednak słów, których pan w stosunku do niego użył.

  118. @TJ

    Po raz kolejny popieram Pański manifest o uzdrowieniu bloga.

    Nawet gdyby trafiało na mnie i odczytywał bym: „Usunięto wpis tresciowo pusty.” Jak gaduła świadoma swej ułomności nie wypuszczam czułek swego honoru wokół siebie. Gdyby co dwudziesty mój wpis owocował echem wzbogaconym o inne rzeczowe i ciekawe elementy, to byłbym zadowolony.
    Wiele wpisów trafia w pustkę. Cierpi nie tylko informacyjna funkcja rozmowy, ale także fatyczna. Postawę Gospodarza traktuję jako wyraz gotowości przekształcenia swego blogu w forum obywatelskie. I propozycje TJ tak odbieram. Zarzut „ustawiania blogu” jako występek przeciw suwerenności Gospodarza traktuję jako niedelikatne przerysowanie.

    Interesują mnie zapładniające teksty blogokomentatorów, a nie przesycone knajackim poczuciem honoru kłótnie.

    —-

    Co do świętej prawdy, to interesuje mnie to co —
    PAK pisze: 2010-12-16 o godz. 11:41

    Hierarchia kościelna to tylko naskórek kościoła powszechnego. Księża proboszczowie, rady parafialne, gromady (lub gromadki) w ławach bardziej mnie interesują. A młodzi garniący się do liturgi, lub nie garnący się do niej, interesują mnie najbardziej.
    Ksiądz cierpiący niedostatek to jest wiadomość!
    To że staruszek ględzi nie jest.
    A walka z chamstwem jest na tyle procesem długotrwałym, że należy ją limitować. Cham prawie zawsze tęskni do tego by nim się zająć.

    Mam nadzieję, że po odwirowaniu wody coś z tego wpisu zostanie.
    Wasz uparty optymista.

  119. „Nie będąc członkiem kościoła” wyrażam radość , że starozakonni trzymają się dobrze , a nowoczesna i pełna humanizmu odmiana tej religii , czyli katolicy , tracą grunt pod nogami w „nowoczesnej” Europie ?
    Czy to nie jest kpina z chłodnego rozumu ? „Dominikanin” powinien nazywać siebie „Mediakanin”.

  120. Pan Redaktor pisze:
    „Znakomity ekspert w sprawach kościelnych (i nie tylko), Adam Szostkiewicz………..”

    Szanowny panie Redaktorze,
    Pan ma bardzo specyficzne poczucie humoru.

  121. Niemiecki „Spiegel” pisze, ze haslo: „to chce miec” jest pozycjonowane w mozgu na tym samym miejscu co wiara. Jesli to sie zgadza, to Kosciol Katolicki pomagajac w Polsce w obalaniu komunizmu i gospodarki kartkowej, obcinal galaz na ktorej sam siedzial.
    W konkurencji z nowoczesnymi swiatyniami konsumcji, Swiatynia Opacznosci Bozej i Kosciul Katolicki przegrywaja.

  122. Tacy duchowni, jakie społeczeństwo.
    Teresa Stachurska pisze:
    2010-12-16 o godz. 12:19
    „Mnie zaś dziwi upowszechnianie reguły “Jakie społeczeństwo, taki….” Bo spróbujcie Państwo np: Jakie społeczeństwo, tacy… astronomowie, że o Piotrze Ikonowiczu, czy Agnieszce Wołk-Łaniewskiej nie wspomnę”

    Mój komentarz

    Reguła w sposób oczywisty nie stosuje się do astronomów, ponieważ oni nie maja być dla ludzi, jak duchowni, a domena ich działania (astronomia) jest skodyfikowana wg bardzo ścisłych reguł, wymagająca odpowiednich kwalifikacji z moralnością, etyką, charyzmą mało wspólnego.

    Księża są formowani w seminariach wg wzorców uniwersalnie kościelnych i to się odkłada potem na ich postępowaniu. Lecz należy mieć na uwadze inny proces ich kształtujący. Przedtem zostali wychowani w rodzinach i rówieśniczym otoczeniu, czyli podlegali uniwersalnemu względem norm społecznych właściwych w Polsce kształtowaniu.

    Który element przeważa w formowaniu ich stosunku do świata? Nietrudno orzec, że ten pierwszy.

    Po drugie zakładając, że większość księży, to ludzie w jakiś sposób przeciętni jeśli chodzi o zachowania praktyczne nabyte w rodzinie i szkole, to można się spodziewać że pracując wśród ludzi, współdziałając z nimi siłą rzeczy w tym swoim współdziałaniu będą wykorzystywać reguły najbardziej dostępne, utwierdzone w tradycji, wypróbowane, które są właściwe dla stosunku pasterz/owieczka wypracowanego w Polsce na przestrzeni wieków, a ten jest jak widać i czuć konserwatywny do szpiku kości, podszyty materializmem, a jeśli chodzi o głoszone, postulowane wartości duchowe sprowadzony w dużym stopniu do obyczaju, obrzędu, „odklepania”.

    Tę tradycję odklepywania rytuałów i materialnych zrzutek na tacę, jako najprostsza, najłatwiejszą, najbardziej dostępną w naszych warunkach rzesza pasterzy wykorzystuje. Jak społeczeństwo pozwala, tak rzesza pracuje.

    Ludzie zaczynają szeptać po kątach, stawiać się, plotkować, ale to nie są metody społeczeństwa obywatelskiego. To jest wierzganie bez skutku.
    Moim zdaniem większość obywateli nie ma pojęcia, jak wyegzekwować jawność od KK i do czego społeczeństwu ta jawność jest potrzebna.

    Większość polityków nie chce nie tylko jawności, ale nie egzekwuje przepisów prawnych obowiązujących wszystkich, bo korzyści polityczne wynoszone z takiego postepowania są konkretne, a straty dla państwa niedostrzegane przez obywateli.
    Polityczne zyski są znaczne, decydujące, gdy chodzi o wizerunek partii i polityków w niektórych rejonach kraju, gdzie wyborcy traktują wszystko co powie ksiądz jako usankcjonowaną prawdę.

    Na tym prostym mechanizmie zasadza się układ KK / polityka. Jest to dobitny dowód na obecność archaicznych składników w mentalności społecznej (w kodzie społeczno-kulturowym). Te archaiczne składniki politycy eksploatują ile sie da, co nie dziwi, ponieważ jednym naczelnych przykazań w polityce jest skuteczność.

    Tak więc – pracuje się, jak naród pozwala, tacy poplitycy, duchowni, jakie społeczeństwo.

    Dotyczy to całej struktury KK, od dołu do góry. Ośmielam się z twierdzić, może z pewną przesadą, że to stosunek KK / społeczeństwo wynika bardziej z symbiozy ukształtowanej przez skamieniałe tradycje i obyczaje, a nie z zadań duszpasterstwa, czy misji KK. A więc jest to coś niezwykle trwałego, nie ulegającego szybkiej ewolucji.

    Ideologiczne interpretacje, w których blogowicze usiłują wykazać w sposób oświeceniowy niesłuszność, nieracjonalność takiego układu będą postrzegane u dużej części symbiontów (z obu stron) jako czcza neomasońska paplanina.
    Żaden układ w historii nie rozpadł się, nie został zdemontowany tylko dlatego, że był nieracjonalny, nielogiczny z punktu widzenia szerzenia naukowo traktowanej prawdy.

    Rzadko kiedy struktura reformuje się sama. Każda struktura natomiast podlega ewolucji, a ta ma to do siebie, że (w skali współczesnych oczekiwań) jest niesłychanie powolna.

    Niemniej jednak proces zmian musi zostać zapuszczony, najlepiej przez przyspieszenie ewolucji. I chyba jednak przez polityków cieszącym się poparciem społecznym.

    Poparcie dla zmian rośnie, w dużej części jest nieuświadomione, ambiwalentne, sprowadzające się do problemu – mieć ciastko (kościół-pocieszyciela, depozytariusza, strażnika) i zjeść ciastko (zreformować, zredukować niesprawne elementy, obalić, to co było od zawsze, naruszyć tradycję, itd., co dla wielu wiernych fundamentalistycznie nastawionych byłoby równoznaczne z wylaniem dziecka z kąpielą).

    Pzdr, TJ

  123. do
    antonius pisze:

    2010-12-16 o godz. 14:10
    Dziekuje za uwagi. Gdybym wiedzial, ze czyta Pan moje wpisy, to oczywiscie zwracalbym uwage na literowki. AF jest niestety szkola na niskim poziomie, znana jednak na calym swiecie. Co z tego wynika, nie wiem. Wiem jednak, ze Pan wie, ze ja wiem jak powinno byc napisane signifiant i signifié. Wie Pan rowniez, ze jakakolwiek dysputa z Panem moglaby byc oraz pozostac przyjemnoscia dla obu stron. Dlatego nie rozumiem Pana postawy broniacej osobnika (nie bedacego wszakze ozdobnikiem blogosfery) manifestujacego znajomosc j. niem., ublizajacemu Berlinczykom etc., gdy faktycznie wychodzi mu to dziarsko po wojskowemu (czyt. jak ze Stud. Wojsk.). Rowniez nie znosze niechlujstwa jezykowego i wiem, ze jakiekolwiek tlumaczenie z mojej strony jest bezsensowne, dlatego tez piszac do Pana bede w przyszlosci redagowal tekst dwa razy. Niestety brak czasu i szybkosc spontanicznego pisania (takie pwisy maja wiecej literowek, lecz wiecej sensu) powoduja mozliwosc „trzepiania” sie mojego pisania, zamiast soczysta krytyke nie tylko formy pisania niejakiego cynamona. Jest Pan stronniczy, lecz potrafie z tym zyc.
    Pozdrawiam.
    ET (czyt. „i”)

  124. do
    do
    antonius pisze:
    Zapomnialem dodac, ze chodzilo mi o przyklady z jez. niem. Jesi chodzi o j. franc., to znam doskonale AF i jej kulisy z pracy lektorskiej.
    ET

  125. Apel do Pana Passenta!

    Proszę zwrócić uwagę komentujących na możliwość korzystania z polskich liter przy pisaniu na klawiaturze i ewentualnie na szansę stosowania programów sprawdzających ortografię. Pisanie niechlujne, od biedy akceptowalne w SMS’ach do prywatnych osób, nie powinno mieć miejsca w SMS’ach np. do Szkła Kontaktowego, gdzie czyta je wielu ludzi, lub w sążnistych komentarzach na blogach. Czyta się to źle, dopuszcza wieloznaczność a więc nieporozumienia, a przecież tak łatwo napisać wszystko w porządnym edytorze, dokonać korekcji a potem metodą „zanacz, kopiuj, wklej” do „kastelki” blogu (kastelka to po śląsku). Podam przyklad:

    ***Wiec – ab owo.***

    Taką zbitkę słowną napotkałem pod tym wpisem o Tisznerowskich prawdach. Co ja sobie za to mogę kupić? Jak to rozumieć? W dalszej treści nie ma informacji ani o żadnym wiecu, ani o „tym czy owym”. Zamiast delektować się głębią myśli autora muszę marnować intelekt na zgadywanie. Może tam nie chodzi o wiec „obrońców krzyża” a ma być „więc”? a to „owo” to jest może jajeczko wielkanocne (ovo)? – a ten „pisarz sobie zażartował z tym „ab owo”” i jeszcze myśli, że był dowcipny?

  126. Ryba pisze:

    2010-12-16 o godz. 14:04

    Serdecznie dziekuje za krytyke mojego zachowania. Niewiele ona zmieni niestety. Jestem skazany na krytykowanie polskiej rzeczywistosci. Chcialbym pisac innaczej ale nie jestem w stanie zrozumiec bezkarnosci sowieckich kolaborantow. Z obrzydzeniem czytam pochwaly pod adresem Urbana, Jaruzelskiego i jemu podobnych. W moim swiecie You do the crime you do the time nie ma miejsca na tolerowanie tych co skrzywdzili innych. Tutejszy system wartosci rozni sie od tego w Polsce. Ja juz do Polski nie wroce. Moim powodem wyrazania opinii na blogu jest chec unaocznienia Polakom mieszkajacym w kraju ze mozna postrzegac to co was otacza innaczej. To powinno zmusic do zastanowienia, ewentualnie do zmiany zachowania i wartosci.
    Jeszcze raz dziekuje za probe porozumienia.

    Slawomirski

  127. TJ pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.

    Księża są formowani w seminariach wg wzorców uniwersalnie kościelnych i to się odkłada potem na ich postępowaniu. Lecz należy mieć na uwadze inny proces ich kształtujący. Przedtem zostali wychowani w rodzinach i rówieśniczym otoczeniu, czyli podlegali uniwersalnemu względem norm społecznych właściwych w Polsce kształtowaniu.

    Który element przeważa w formowaniu ich stosunku do świata? Nietrudno orzec, że ten pierwszy.

    Korekta

    Jest: ten pierwszy
    Ma być: ten wcześniejszy.

    Pzdr, TJ

  128. ET pisze:

    2010-12-16 o godz. 11:02

    Szanowny Panie ET

    Bedac mlodym czlowiekiem bylem rozgoryczony niskim poziomem rozwoju moich rodakow. Dzisiaj zaakceptowalem biologie tego fenomenonu. Smuci mnie brak generowania nowej wiedzy i wulgaryzowanie codziennosci. Codziennosc jest naszym wspolnym skarbem. W niej istniejemy a jutra nie ma. Wielu o tym zapomina i sprowadza swoja codziennosc do niebytu. Brak szacunku dla samego siebie jest markerem wielu wpisow. Czy godnosc osobista na codzien to takie wielkie wymaganie?

    P.S.
    Zastanawiam sie nad kupnem domu tam gdzie snieg nie pada.

    Slawomirski

  129. Oto tekst, który do tego stopnia wytrącił z równowag Ajw i Jurka Cedro, że nazwali mnie „polskim chamem”
    „W Hiszpanii jest kryzys powołań, bo ta robota stała się trudna i niskopłatna. Tak więc proboszcze na prowincji mają często po kilka parafii do obsłużenia. Kobiety starsze, ktore mają religijne potrzeby po prostu muszą sobie radzić w kościele bez księdza. Mają więc klucze od kościoła i korzystają. Najczęściej kilka kobiet zbiera się koło 18 i jedna czyta Pismo spod ołtarza a pozostałe powtarzają za nią, śpiewają albo odmawiają pacierze głośno. Wcześniej sprzątają, dekorują ołtarz kwiatami. To jest surowe a zarazem naturalne, bo to najczęściej proste kobiety – chlopki – więc im to czytanie płynnie nie idzie. Przyznam, że mnie samodzielność tych babć wzruszala. Gdy nie ma księdza to nie ma dystansu, więc miałem wrażenie, że te kobiety po prostu przejmują kościół dla siebie – dla siebie sprzątają i same sobie niosa pociechę. Tworzą wspólnote bez szefa – jak pierwsi chrześcijanie
    Zwykle popołudnia spędzałem w barach, ale gdy wypatrzyłem, że babcie się schodza to lubiłem zajść do kościoła. Rozkladałem się wygodnie gdzieś z tyłu na ławce, w chłodzie i atmosferze dostojnego spokoju, bo te kościoły po kilkast lat najczęściej mają i drzemałem albo rozmyślałem sobie o życiu. Kojące to było – zapach kadzidel, półmrok, monotonne spiewy po hiszpańsku… . Babcie też zachwycone, bo w koncu ktoś nowy. ….Bardzo relaksujące wrażenie. ”
    Teraz analiza tego komentarza autorstwa Jurka Cedry. Za moim „polskim chamstwem” – jak nazwali komentarz Ajw i Cedro – przemawiają wyrwane z kontekstu przez Cedrę sformulowania -„Mają więc klucze od kościoła i korzystają”, „to najczęściej proste kobiety – chłopki – więc im to czytanie płynnie nie idzie”, „Babcie też zachwycone”. Jurek Cedro uważa, że te trzy zdania właśnie wyrażają moją pogardę do „babć”.
    Moje „polskie chamstwo” przejawia się również w tonie komentarza. Jest to ton – zdaniem Cedry – pełen samozachwytu i przekonania o swojej wyższości intelektualnej. Kościół i modlące się kobiety w tym komentarzu to jakiś skansen, tło do „rozmyślania sobie o życiu” i protekcjonalnych refleksji typu „wspólnota bez szefa”, „pierwsi chrześcijanie”.
    W kontekście tych uwag na temat mojego „polskiego chamstwa” mam tylko jedno pytanie – Co się przejawia w komentarzach Ajw i Jurka Cedry?
    To frapujące pytanie – co sie w tych tekstach przejawia?
    Jeszcze uzupełnienie dotyczące Weissa. Weiss kwestionował Nagrodę Nobla dla Herty Müller z tego powodu, że będąc córką esesmana nie zajmowała się konsekwencjami dzialalności swojego ojca w obozie tylko rzeczywistością komunistycznej Rumunii. Weiss tym samym nałożył na pisarkę obowiązek tłumaczenia się ze swoich spraw rodzinnych. Jako – wg Cedry – „polski cham” miałem i mam dość zmuszania ludzi do tłumaczenia się z grzechów ich rodziców. Ludzi, którzy takie pomysły miewają i wspierają istotnie nazywam – ” stetryczałymi i z biegiem lat zbliżającymi się do idiotycznej chłopięcej pryncypialności”. Tak ich właśnie nazywam Jurku Cedro. Są stetryczali i pełni chlopięcej pryncypialności. Tak to Jurku Cedro dzieje się z niektórymi „dziadkami”. Dużo by mówić – prawda?

  130. @ zezowaty

    Nie zrozumiałeś mnie, ale niech tam – cudów nie wymagam. Z tą gazetą to miałem na myśli zastępstwo firanki – jeśli pamiętasz radzieckie (bolszewickie de facto) koszary w Polsce, to tam taki patent był powszechny, gazety w oknach. Nawet mi nie przeszło przez myśl to, co Tobie – a fe.

    Argumentów używa się w dyskusji, a w tej konkretnej kwestii nie ma o czym dyskutować, jaki bowiem stary kotlet jest, każdy widzi. Przecież nie będziemy dyskutowali sobie dla zabawy o tym, co to się Tobie kojarzy, że ta gazeta to jest właśnie do tego tylko, nieprawdaż? Bo co by na to Marynia?

    Co Beethoven napisał, z grubsza wiem, ale jak – bij, zabij, nie powiem, zielonego pojęcia nie mam. Ręcznie chyba, tak przypuszczam. I jest prawdą, jak powiadasz, że ludzie do dziś się nim zachwycają, tyle że to prawda niecała, albowiem niektórzy zachwycają się jedynie częścią jego twórczości i to wcale nie lwią (jak ja), innych natomiast Beethoven nie zachwyca zupełnie. Niby powinien zachwycać, ale cóż z tego, kiedy nie zachwyca. Ci, co myślą, że wiedzą, mówią tamtym, że zachwyca, jak najbardziej i że to oczywista oczywistość, a oni swoje – nie zachwyca, i basta. Jeśli natomiast o charakterek mistrza idzie, to ostrożniej powinieneś głosić tezy w tej kwestii – aniołkiem to on nie był. Może nie w tym sensie, co Mozart, ale za uszami swoje miał i to nie tylko w postaci tych dodatkowych, wielkich sztucznych superuszaków.

    No i zawsze spodziewaj się niespodziewanego. Życie bywa zaskakujące.

  131. Treść listu zakonnika mnie ni grzej ni ziębi, kościół w Polsce zasłużył na baty i je dostanie. Podczas czytania owego listu nieźle się ubawiłem, bo działając wdł. rad autora listu, nic się nie zmieni oprócz dekoracji. Największe jednak wrażenie wywołał na mnie język jakim się posługuje Wiśniewski – ten człowiek zupełnie nie orientuje się, jak coś takiego odbierze młody czytelnik. Te wiernopoddańcze frazy mogą się kojarzyć tylko w jeden sposób – z feudalnym panem i jego poddanym. Nie te czasy ojczulku, narobiłeś śmiechu i tyle.

  132. Święta prawda

    W czyim interesie jest silny kosciol katolicki w Polsce?

    Czy jest on w interesie redaktora Passenta i jemu podobnych towarzyskich ludzi?

    Czy jest on w interesie tzw przecietnego Polaka?

    Czy jest on w interesie UE?

    Czy jest on w interesie naszych najblizszych sasiadow?

    W czyim interesie jest pisanie takich bredni panie redaktorze?

    Slawomirski

  133. ET,
    Spontaniczne walenie w klawiaturę miałoby owocować większym sensem, ale za cenę literówek i błędów ortograficznych?
    Hm, być może. Ale dlaczego rezultat przemyśleń „na gorąco” tak od razu, spontanicznie, wysyłać? Przecież ukaże się i tak dopiero za kilka godzin…

    Przeszedłem się dziś spacerkiem przez blogosferę. Jako permanentny nostalgik chciałem li tylko ahistorycznie pobuszować po zaprzeszłych komentarzach, ale coś mnie skłoniło, by tak en passant zgłębić źródło moich najnowszych natręctw lingwistycznych. Natrafiwszy na prymarnie wygodny dukt podążyłem za jaśniejącym w oddali signif… hm… światełkiem 🙄 Stąpając zbyt śmiało a nieostrożnie zaplątałem się w zalegające na dukcie kolokwialne warkocze. Cóż, wywaliłem się jak długi, na dodatek uderzając głową w coś kanciastego 🙄 Wstałem z trudem, podczas gdy trójkąt semiotyczny, bo to on nabił mi guza, oddalił się chichocząc złośliwie w stronę kolejnego poziomu. Ruszyłem za nim. Szło coraz ciężej, bo ostro pod górę, mijałem moskiewską hemisferę, obszar Jaruzelskiego, zaraz potem przestrzeń Mielke i Honeckera… Już się zastanawiałem, czy nie mam przypadkiem jakiejś choroby w obszarze mentalnym, gdy z oddali doleciało mnie donośne wołanie. To tenor wpisów nawoływał do zbiórki. Gdy wdrapałem się na kolejny stopień, usłyszałem: poziom Tschibo – generowanie wiedzy.
    Głos z megafonu jeszcze coś mówił, gdy ktoś nagle szarpnął mnie za ramię.
    – Tato, tato, znowu śpisz przed komputerem! Wiesz co to jest: żółte i nie umie pływać?
    – Nie wiem.
    – Koparka! A wiesz, czemu nie umie pływać? Bo ma jedno ramię!

  134. @I-TI
    Faktycznie ta literówka we francuskim służyła mi głównie do wsadzenia małej szpilki, raczej sądziłem, że jeśli ktoś tak pięknie przyporządkowuje fragmenty językowe do konkretnej sytuacji to i wie, jak się to powinno pisać. Pańskie uwagi o kiepskiej znajomości niemieckiego faktycznie wziąłem częściowo do siebie, ale nie tylko, bo atakował Pan frontalnie wszystkich, nie pytając czy są „migrantami” czy obywatelami kolejnych Rzplitych jak ja. Ten znający gwary niemieckie obywatel też mnie wkurzył i delikatnie mu odpowiedziałem, ale już nick’u nie pamiętam.
    Pamiętam z rozmów z żołnierzami okupacyjnych wojsk w roku 1945, że „e” Amerykanie wymawiają tak głupio „i”, ale dziękuję za wskazówkę. Wykorzystałbym ja w rozmowie przez skype’a. Już podczas wojny znałem alfabet angielski (te wszystkie ej, bi, si…) i kilka piosenek. Najgłupsza to „Baba black sheep, have you any wool…” i trochę mądrzejsza „Its a long way to Tiperrary”.
    Bez urazy!

  135. Kartka z podróży (18:07): „Dużo by mówić – prawda?”

    Proszę mówić, tylko tym razem niech pan uważa na słowa i ton.

  136. Krótko!
    Pana wpisy na temat kościoła- to jest to! O. Wiśniewski poruszył ten kamienny temat, jednak cały czas więzi Polaków z kościołem są zbyt silne. Jestem ciekawy jaki będzie finał sprawy: terenów Maltańskich w Poznaniu..
    Pozdrawiam.

  137. Kartko: Nalezalo pozdrowic te kobiety w kosciele, per: „Hej Babcie!”, swym wybornym hiszpanskim, azeby wiedzialy, ze syn kraju JPII i Kopernika, uhonorowal swa obecnoscia ich swiatynie i je same…

  138. antonius (2010-12-16 o godz. 17:16)

    **Apel do Pana Passenta! Proszę zwrócić uwagę komentujących na możliwość korzystania z polskich liter przy pisaniu na klawiaturze i ewentualnie na szansę stosowania programów sprawdzających ortografię. Pisanie niechlujne…Podam przyklad: ***Wiec – ab owo.*** Taką zbitkę słowną napotkałem pod tym wpisem o Tisznerowskich prawdach. Co ja sobie za to mogę kupić? Jak to rozumieć?**

    To niechlujne pisanie rozpanoszylo sie, jak widac wszedzie po calutkim bozym blogu. Nawet ratowaczy blogu zalalo! Bo zbitki ***Wiec – ab owo.*** nie ma nigdzie w tekscie o Tischnerowskich prawdach. Sprawdzilem. Ona za to jest pod postem: zezowaty pisze: 2010-12-16 o godz. 14:20

    Przyganial kociol? No, chyba ze zezowaty do czegos sie rzeczywiscie przyzna. Ja odmawiam odpowiedzi. Biore The Fifth.

    A co p. antonius sobie za cos kupi, albo jak cos zrozumie to mi jest calkowity fuk. Tak mawial pewien spolszczony, half na pol, Czech i on nigdy sie nie mylil. Ale tez on nigdy i nie walczyl o ratowanie blogu od niechlujstwa. Gdyby walczyl to, well, I dunno.

  139. Kartka z podróży (2010-12-16 o godz. 18:07)

    **Moje “polskie chamstwo” przejawia się również w tonie komentarza…
    W kontekście tych uwag na temat mojego “polskiego chamstwa” mam tylko jedno pytanie – Co się przejawia w komentarzach Ajw i Jurka Cedry? To frapujące pytanie – co sie w tych tekstach przejawia?**

    Nic mi nie wiadomo o „frapujace”. Ja nawet pytania tu nie widze bo nie ma o co pytac. Zadnego „przejawiania” czegokolwiek, w naszym tutaj pisaniu pierdol wierudnych, nikt nawet nie podejrzewa. Ale odpowiedz na to nieistniejace pytanie widac, slychac i czuc z wiekszosci naszych komentarzy. I dlatego jest nam z tym tak dobrze, ze dobrze nam tak.

  140. Co za czasy, Panie Redaktorze, i obyczaje co za, że wiedzę o tym, jak się NAPRAWDĘ rzeczy mają, przychodzi nam czerpać z cudzych listów, nie do nas, w dodatku, adresowanych.
    A myślałam, że wystarczy posłuchać, co ludzie mówią po tym, jak w niedzielę wysłuchali zamiast kazania kolejnego listu pasterskiego, z którego dowiedzieli się, że biskupi polscy z prawdziwą troską, itp.
    A
    Co do tego zaś, jak się one mają z kościołem (katolickim) w Polsce, to ja bym się zanadto nie martwiła.
    Wierni doń przynależący wiedzą bowiem (powinni przynajmniej), że bramy piekielne go nie przemogą.
    Niewierni natomiast i tak go nie lubią, za zabobon i ciemnogród, Opus Dei, nieszczęsnego Formosusa, Komisję Majątkową, figurę Chrystusa w Świebodzinie, Ojca Dyrektora, ubóstwio/anego jeszcze za życia Karola Wojtyłę, zupełnie niezrozumiałą dla co światlejszych umysłów otwarcie deklarowaną wrogość wobec prezerwatyw (w dobie AIDS, horribile dictu!), i za co jeszcze tylko.
    Jeśli wierni zagłosują nogami i wyjdą z Kościoła
    @adamjer: Strusiom, że wolą głowę chować w piasek, niż latać, cóż się dziwić?
    @Monteskiusz: a to żeby coś napisać, trzeba wiedzieć, jak to odbierze młody czytelnik?
    @kartka z podróży: determinacja hiszpańskich staruszek robi wrażenie, ale jednak bez księdza Eucharystii sprawować się nie da. Do czego, śmiem twierdzić, ksiądz powinien służyć przede wszystkim – i niezależnie od wszystkiego. I co, chcę wierzyć, jest istotą Kościoła. Dla tych oczywiście, którzy deklarują się jako jego członkowie. Swoją drogą, zadziwia mnie nieodmiennie, że w Polsce rzadko kiedy sami katolicy przyznają, że „czynny” kościół niemal na każdym rogu ulicy czy w każdej niemal wsi to coś wyjątkowego i łaska tak wielka, że prawie trudno o większą.

  141. Dostojeństwa , powagi,znajomości zasad grzeczności , języków ,krain odległych,i osób znamienitych na kontakt z pospolitością narażał nie będę.
    Życzę dobrego samopoczucia.

  142. Co za czasy, Panie Redaktorze, i obyczaje co za, że o tym, jak się rzeczy NAPRAWDĘ mają, musimy się dowiadywać z cudzych listów, w dodatku nie do nas adresowanych.

  143. @staruszek 2010-12-16 o godz. 15:14
    pisze m.in. :”@TJ – Po raz kolejny popieram Pański manifest o uzdrowieniu bloga.
    (…) Wiele wpisów trafia w pustkę. Cierpi nie tylko informacyjna funkcja rozmowy, ale także fatyczna. (…) Zarzut “ustawiania blogu” jako występek przeciw suwerenności Gospodarza traktuję jako niedelikatne przerysowanie.”

    TJ ( http://passent.blog.polityka.pl/?p=784#comment-187358 )

    @zezowaty (14:20), Orteq i inni prześmiewcy
    – ejże, moi drodzy , czy wam naprawdę nie przeszkadza to, że w ciekawej rozmowie zawsze przeszkadzają jacyś natręci powodowani wyłącznie chęcią przeszkadzania, jątrzenia lub dowalenia rozmówcy a już nagminnie – Autorowi bloga ?
    Że aby szukać przerwanego wątku trzeba brodzić i brodzić po osobistych porachunkach i wpisach będących wyłącznie zbiorem inwektyw ?
    Gdzie godzinami rozstrząsane są przez niektórych sprawy gramatyki języka niemieckiego a nie ma ani słowa na zajmujący temat podany przez Gospodarza.

    Jeśli ktoś nazywa to po imieniu „zachwaszczaniem bloga”, to zaraz inny bieży na dzwonnicę i bije w dzwon Zygmunta, że oto grozi nam blogowy totalitarnyzm , ba , „pod stienku” i „wyrwać chwasta !”
    ROTFL !
    Kompletne pomieszanie pojęć !

    Po to jest moderacja, żeby służyła ciekawej rozmowie, gdy rozmawia więcej niż kilka osób.
    Najciekawszą rozmowę można upupić i zniszczyć , jeśli ktoś ją z łatwością zagłusza, sprowadza na manowce lub bezkarnie obraża rozmówcę
    Zauważcie, ze gdy zbierze się trzech Polaków w studio, to moderator jest niezbędny.
    A tu na blogu jest nas o wiele więcej

    Wy , moi drodzy , uparcie mylicie MODERACJĘ z CENZURĄ !

    Można zrozumieć, że niektórym wszystko kojarzy się źle , bo aż tak mentalnie nadal siedzą czterema łapami w czasach słusznie minionych.
    Ale żyjecie TERAZ!
    I dajcie żyć innym . I rozmawiać też.

  144. W uzupełnieniu jeszcze jedno: przypomnienie trójpodziału prawdy według X. Tischnera. I taka uwaga, już moja (co nietrudno zauważyć, ale jednak podkreślam) – że o Świętą Prawdę bać się zanadto nie należy. Wręcz nie przystoi chyba? „Bramy piekielne go nie przemogą”, tak przecież jest napisane. N’est-ce pas, bracia i siostry?

  145. Przepraszam, ten najpierwszy i najdłuższy komentarz wysłał mi się niejako sam i niechcący – zanim skończyłam go pisać, zdecydowałam się poniechać pisania i wygenerowałam dwa kolejne. Krótsze i treściwsze. P.T.
    Akceptatora proszę zatem niniejszym o uznanie komentarza nr 1 za niebyły i ogarnięcie uwagą jedynie komentarzy nr 2 i nr 3.
    Jeszcze raz przepraszam – bexa lala, komentatorka niewprawna.

  146. jeszcze poprzednie wpisy na w/w temat

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=784#comment-187495
    (linkuję dlatego, że dokonane na poprzednim forum juz po przeniesieniu się blogowiczów pod nowy wpis Gospodarza)

    na tym forum : http://passent.blog.polityka.pl/?p=785#comment-187575

    Temat moderowania jak i temat problemów technicznych wpisywania się do forum (w tym nie tylko ten nieszczęsny Worldpress, który zniekształca myślniki, zawiasy i cudzysłowy ale także i poruszany przez @antoniusa problem polskich liter) – naprawdę DOJRZAŁY już do ZMIANY na LEPSZE.

  147. TJ-ocie, ale nasypales piasku. Wybralem kawalki, ktore probowalem zrozumiec (czesciowo):

    TJ (2010-12-16 o godz. 17:04)

    **Żaden układ w historii nie rozpadł się, nie został zdemontowany tylko dlatego, że był nieracjonalny, nielogiczny z punktu widzenia szerzenia naukowo traktowanej prawdy…Rzadko kiedy struktura reformuje się sama. Każda struktura natomiast podlega ewolucji, a ta ma to do siebie, że (w skali współczesnych oczekiwań) jest niesłychanie powolna. Niemniej jednak proces zmian musi zostać zapuszczony, najlepiej przez przyspieszenie ewolucji. I chyba jednak przez polityków cieszącym się poparciem społecznym.**

    Zrozumialem tyle:

    – Przyspieszenie procesu ewolucji komunizmu zostalo dokonane naszemy rencami. Byl to proces, mimo naszej raczosci, raczej powolny;
    – Przyspieszenie procesu ewolucji KK musi zostać zapuszczone przez polityków cieszącym się poparciem społecznym. Komorowski? 60% poparcia. Kaczynski? 40% (w porywach).
    – Ewolucja i KK to dwa bratanki. Komorowski i Kaczynski tez sie niezle popisuja w temacie. Tak na sixty/forty.
    – Bedzie to wiec ewolucja inaczej. Z drzew pojdziemy jeszcze wyzej.
    – No i o to Polska walczyla.

  148. staruszek (2010-12-16 o godz. 15:14)

    **Interesują mnie zapładniające teksty blogokomentatorów, a nie przesycone knajackim poczuciem honoru kłótnie.**

    No zobaczcie. Znowu zle odczytalem! Ja caly robilem w temacie kłótni o knajackim poczuciu HUMORU!

    Taka plama dana. Widac, pampersy popuszczaja. Tobie, honorowy staruszku, nie?

    W zapladnianiu kogokolwiek czy czegokolwiek przestalem robic przed uplywem 70-tki. Podziwiam takich dziadkow, co nie przestaja. Ich babcie musza miec ciezkie zycie.

  149. staruszek pisze:
    2010-12-16 o godz. 15:14
    @TJ
    „Po raz kolejny popieram Pański manifest o uzdrowieniu bloga.
    Nawet gdyby trafiało na mnie i odczytywał bym: “Usunięto wpis tresciowo pusty.” Jak gaduła świadoma swej ułomności nie wypuszczam czułek swego honoru wokół siebie. Gdyby co dwudziesty mój wpis owocował echem wzbogaconym o inne rzeczowe i ciekawe elementy, to byłbym zadowolony.
    Wiele wpisów trafia w pustkę. Cierpi nie tylko informacyjna funkcja rozmowy, ale także fatyczna. Postawę Gospodarza traktuję jako wyraz gotowości przekształcenia swego blogu w forum obywatelskie.”
    Mój komentarz
    Blog ten jest już pewnego rodzaju forum obywatelskim, obywatelskim odzewem na publicystykę Redaktora, a także wałkowaniem pewnych tematów dyżurnych, od których nie można się dystansować, jeśli chce się być obywatelem świadomym, , aktualnym, wrazliwym, słyszącym wszystkie dzwony zarówno te obwieszczające żałoby, jak i triumfy, porażki i klęski.
    Blog jest z woli Gospodarza wolną trybuną, na która wstępują chwalący i malkontenci, pro i antyagenci, zatroskani literaci, styliści wolni strzelcy, zbłądzeni wariaci, powodzianie i gorejący pogorzelcy. Każdy do blogu wnosi okruszek, a ja bym chciał maksa – czapkę gruszek, dojrzałych, soczystych, słodkich jak miód.
    Apel bez racji, jeno chłód. Tylko staruszek staje na wysokości i dobrym słowem TJ-ta gości.

    Proszę traktować powyższa rymowankę jako żart bez aluzji do narcyzmu. Chodzi mi tylko i wyłącznie o zasady uprawy grządek blogowych ze strony gości.
    Dziękuję wszystkim za podjęcie zaproponowanego przez mnie tematu. Niezręczną rzeczą jest ingerowanie w osobisty blog, ale sądzę, że w jakiejś sensie jest to agora, miejsce dla obywateli.
    Jednak uznaję w pełni zasadę, że tylko za wyłączną inicjatywą i zgodą Gospodarza forum może być profilowane.
    Pzdr, TJ

  150. Do tematu MODERACJI blogu :

    Od katastrofy smoleńskiej przez długi czas byłem częstym gościem forum pilotów (chcąc jako laik poznać „u źródła” poznać opinie i rozważania fachowców).

    Moderacja tego blogu (tak niesamowicie obciążonego i obleganego wtedy) wzbudziła mój podziw (tu biję brawo: Meschiash i inni !)
    Logiczne i czytelne zasady stanowczo egzekwowane pozwalały na dyskusję BOGATĄ w wątki i najróżniejsze opinie .

    Pozwolę sobie podać obowiązujące tam zasady
    Za wyjątkiem naturalnie pkt 8 i 9 (tam akurat słusznych- pamiętać należy, że to forum pilotów o katastrofie, a nie o polityce) i może bardziej elastycznego podejścia do pkt 7 – godne naśladowania.
    Zatem cytuję moderatora Meschiasha :

    „Wszystkie pojawiające się posty będą akceptowane przez właściwego moderatora aby nie dopuścić do dublowania odpowiedzi. Zapraszamy do ponownej dyskusji. Jednocześnie przypominamy, że temat ze spekulacjami znajduje się w Hyde Park.

    Zasady tematu – przypomnienie:
    1. Nie dublujemy wiadomości już napisanych
    2. Spekulacje pozbawione sensu = skasowanie postu
    3. Dalsze skrajne spekulowanie = warn
    4. Prywatne wycieczki = kasacja postu
    5. Linki, zdjęcia bez podania źródła = kasacja postu
    6. Linki bez krótkiego opisu (zawartości) = kasacja postu
    7. Staramy się pisać o faktach a nie wydumanych teoriach
    8. Upolitycznianie tematu = kasacja postu + warn
    9. Niestosowanie się do powyższego = zamknięcie tematu do czasu opublikowania raportu

    (tu moja uwaga :
    rzeczywiście, jest pod forum utworzony Hyde Park – a tam śmietnisko, w którym można sobie grzebać do woli, jesli ktoś akurat tego chce)

    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem-76.html

  151. Monteskiuszu, zakonnik Wiśniewski nie pisał do młodego czytelnika, ale do starych pryków – biskupów, a oni tylko taki język rozumieją. Dokładnie to chyba adresowane było do jakiegoś Włocha, nuncjusza czy cóś.
    A treść listu – nie przejmą się tym w większości i będą dalej robić po swojemu, bo tylko to umieją. Dzięki temu deklerykalizacja życia w Polsce może będzie nadal iść swoim torem, powoli ale nieubłagalnie. Mam przynajmniej taką nadzieję.
    Martwi mnie tylko to, co usłyszałam w rozmowie A. Kublik z prof. M. Grabowską. Podobno zaufanie do KK było w Polsce najniższe w połowie lat 90-tych (spory o ustawę aborcyjną). A potem, do licha, pomimo całej znanej nam działalności Kościoła, mocno wzrosło. Idziemy więc trochę metodą „dwa do przodu, trzy do tyłu”. Kto wie, jakie jeszcze paroksyzmy nas czekają.

  152. Kartka z Podrozy 10.55

    Tak sie napraszasz o opinie, ze dam:

    „Może kontekst sprawy warto by było przypomniec a nie tylko charknąć na podłogę i wyjść.”

    Jeden cytacik, jedno slowo, daja obrazek. Plebejski slownik, brak poczucia estetyki, gruboskornosc. Moglbym tu wywiesc na temat pochodzenia, wychowania, wrazliwosci, ale nie po to sie wtracam .

    Zdaj sobie sprawe Kartko, ze czytac trzeba klasyke, z pieknym jezykiem, wyrabiac w sobie estetyke, wrazliwosc, a dopiero potem….Jesli Bozia dala.

  153. Czym tu się martwić… jeszcze jedno pokolenie i Kościoła w Polsce nie będzie, bo młodzież nie czuje religii (świetny artykuł w Polityce) i nawet nie wie, jak się modlić. I skończy się ogłupianie ludzi w stylu „Tusk to wysłannik szatana” – słyszałam na własne uszy przed wyborami w 2007 r. To dlatego, szanowny panie Cedro, nawet red. Passent musi się martwić o kondycję Kościoła. Nie z troski o niego, ale z troski o wynik wyborów, bo kazania księży jednak jakoś się przekładają na te wyniki. Choć z tym ostatnio u nas na szczęście nie najgorzej. Osobiście podzielam pogląd, że religia to opium dla ludu i że im więcej religii, tym mniej osobistej wolności, więc zejście Kościoła z areny dziejów mnie nie martwi. A jak kto chce być osobą moralną, to będzie nawet bez 10 przykazań. A jak kto nie chce, to nawet urząd papieża go nie zmusi. Przykłady w historii się znajdą.

  154. Julian Assange jest wolny (o tyle, o ile). Hura. Wiem, że takie hura wyglądać może na brak entuzjazmu, ale to dlatego, że mam całkiem konkretne uczucia, a nie mieszane, spowodowane dość dziwnymi (albo i nie) faktami. Otóż, mimo że zapuszkowali go następnego dnia po tym, jak ogłosił, że opublikuje informacje dotyczące banksterów, które miały spowodować upadek wielkiego banku (w domyśle GS), z paki wyciągnął go, jak donosi prasa zachodnia, adwokat ze stajni Rotszylda: „Julian Assange’s lawyer Mark Stephens of Finers Stephens Innocent (FSI), a major London elite law firm, happens to be the legal adviser to the Rothschild Waddesdon Trust.” To wygląda na sporą sprzeczność interesów.

    Mimo wszystko wciąż naiwnie wierzę, że p. Assange zdania nie zmienił i już jutro cały świat się dowie z czarnego na białym, co najmniej tego, o czym mówił publicznie Michael Moore, w swoim pominiętym przez mainstream dokumencie Capitalism a Love Story, którego widzimy tam, jak przybywa do nowojorskiej siedziby GS i chce osobiście dokonać obywatelskiego aresztowania zarządu, jako jego zdaniem groźnych kryminalistów.

    Natomiast J. Kaczyński publikuje dziś list kondolencyjny od p. Camerona, żeby pokazać światu ni mniej, ni więcej tylko, że ten to kłamca. Nie wiem, czy to tak „politycznie” wobec aktualnego szefa obcego rządu, jakąkolwiek kto ma o nim opinię, ale nie moja to rzecz, nie wnikam. W liście podświetlona jest fraza: „Wasza godność i odwaga, zarówno najpierw w Rosji, a potem w Warszawie podczas ceremonii publicznych, były prawdziwie godne uwagi”, jednak dla obywatela Polski bardziej interesująca może być treść poniżej:

    „Ta druga tragedia w Katyniu (?) przypomniała całemu światu odwagę oraz determinację całego pokolenia Solidarności, w którym ty (pod szafą, podczas gdy inni siedzieli w internacie) i twój Lech (jeden raz obecny w Stoczni, pod koniec strajków, jak przypomina Polityka), nie tylko mieliście ogromny wkład w przywrócenie polskich demokratycznych wartości oraz procedur (szczególnie za rządów PiS)…” Teraz najciekawsze: „On także… pokazał pryncypialne przywództwo w wielu szerszych kwestiach na poziomie międzynarodowym, włącznie z relacjami UE z Rosją oraz Izraelem”. Pryncypialny przywódca w adwokaturze na rzecz Izraela, ciekawe i bardzo widać ważne, skoro nawet w liście kondolencyjnym James Cameron o tym wspomina.

    Pominę już kwestię, że pisanie „Law and Justice” jest kompletnie pozbawione sensu, gdyż nazwę partii Kaczyskiego należy w najlepszym razie traktować jako abstrakcyjny idiom, choć słuszniejszym określeniem byłoby szyderstwo.

  155. Ryba (2010-12-16 o godz. 14:04) o Stanie (nie-Tyminskim) Wojennym. Ryba to tez Stan zreszta. Tj. w innych jurysdykcjach cyberprzestrzennych. Nic mi nie wiadomo o wojennosci Stana/Ryby. O jajcarstwie troche mi wiadomo. To pochwalam. Oraz sie podpisuje.

    **Każdy ma swoje rozterki dotyczące jego miejsca na ziemi…
    Wróciłem na sam początek tego festiwalu radości, gdzie głównymi instrumentami symfonii dzwięków były skórcze niedożywionego zołądka…**

    Pozwol, Rybenko, ze i ja ci zaserwuje, nie po raz pierwszy zreszta, swoja mizerna historie stanowojenna.

    13 grudnia obudzilem sie na dzwiek dziennika radiowego. Kraj byl od Polski odlegly o pelny ocean i oraz lad. Podobno kilkanascie tysiecy mil. Z radia uslyszalem Generala. CBC puscilo klip z jego przemowieniem.

    Zaplakalismy razem z Malzonka. (Duze M dlatego, ze zeszla juz z tego swiata, biedaczka. Jaruzelskiego nie dalo sie za to obwinic. Nieuleczalna choroba.) Mnie z Polska laczylo natenczas 10-letnie z nia rozstanie. Dzisiaj laczy red. Passent. Chwala mu. Oraz dzieki. Od POLITYKI nie ma ucieczki, Czy wy, ludzie PO-Lizakowi, wiecie, ze ilosc samobojstw

    Nastepujace, po tym szoku 13-grudniowym, raporty CBC byly dewastujace dla naszych wrazliwych fizjonomii sierot po PRL-u. Tam ludzie nie maja co jesc! Wiec my za telefon.

    Paczek wyslalismy 12. Szesc w moja strone, szesc w Jej. Paczki byly standardowe, przez polonijne firmy wysylkowe wypracowane przez lata. Jesli ktos chcial tylko miesa, serow w nich nie bylo. Jesli vice versa, to vice versa. P-ooooszly!

    Nikt z mojej chlopskiej rodziny nigdy nie zareagowal na te paczki. JEJ warszawska rodzina cos tam baknela o podziekowaniach, ale tez tak jakby cienko. Co jest?

    Jedziemy do Polszy Jaruzelsko-polskiej w 83. Wizy wjazdowe daja, po zrzeczeniu sie obywatelstwa, za bodajze dolcow 45 na leb, biez nikakich. Rodzina w W-wie ani slowa nie wspomina o naszych paczkach. Nic o paczkach zywnosciowych poltora roku wczesniej. Zremy co chcemy, i to nawet w polonijnych restauracjach na Krakowskim Przedmiesciu. Nikt nie zbankrutowal, choc bylo pod napieciem. Te Chicago boys sie nie szczvypali gdy klienta skubali.

    Na wsi tez cisza. Nikt ani slowa o tych moich paczkach. Dopiero najmlodszy brat – on zawsze pekal pierwszy- po kilku sesjach zapoznawczych na nowo, nie przy samej oranzadzie zreszta, walnal: po ch.j zes te sery nam wysylal?

    Co sie okazalo. Te szesc paczek dochodzily, sukcesywnie, na wies. A moj brat o glodzie w Polsce nic nie wiedzial! Odbieral wiec on te paczki z poczty, targal je do domu i kazal rozpakowywac. A tam byl – zolty ser!

    Krotko mowiac. Nikt u mnie na wsi nigdy przedtem zoltego sera nie ani nie jadl ani nawet nie widzial. Sprobowali, wypluli, koniec. Reszta poszla dla bekoniakow. Bo te akurat byly w modzie u ministra Wilczka. Minister Wilczek moze byc moim nastepnym tematem. Albo – nie. On byl z nadania MFR.

  156. Powtórzę za Gospodarzem – brawo Domosławski!
    Książka o Kapuścińskim opasła (warto było targać przez Ocean), kto interesuje się i zna książki Kapuścińskiego, z ochotą przeczyta.

    List zakonnika chyba jednak ważny – poczatek dyskusji na tematy tabu o polskim kościele? Oby!

  157. Kartka z podrozy;
    Radze sie nie przejmowac (ignorowac) idiotycznymi zarzutami jakichs nawiedzonych osob.
    Mnie sie podobalo . Widzialem cos podobnego (podobienstwo bylo tylko w babciach ) dosc juz dawno w pewnej bulgarskiej wsi. Pozdrawiam

  158. Szanowny panie redaktorze

    Grudzien 1970

    Cytat z Onet:

    „Od dziesięciu lat trwa proces gen. Wojciecha Jaruzelskiego i innych oskarżonych za „sprawstwo kierownicze” zabójstwa robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r. Na ławie oskarżonych zasiadają: ówczesny szef MON 87-letni gen. Jaruzelski, wicepremier PRL 77-letni Stanisław Kociołek i trzej dowódcy jednostek wojska tłumiących robotnicze protesty. Nie przyznają się do winy. Odpowiadają z wolnej stopy. Grozi im nawet dożywocie.”

    Panskie zaprzeczanie temu ze komunisci zabijali swiadczy tylko na pana niekorzysc.

    Slawomirski

  159. Pamietajmy niesmiertelne slowa towarzysza Gomulki: ” Dogmatyzm to grypa ale rewizjonizm to zapalenie pluc” (dla partii). Tak jest z kazda instytucja, ktora uwaza sie za nosicielke praw najwyzszych. Modernizacja, ktorej pragna Szanowni Koledzy Blogerzy oraz Uczony Gospodarz, a zwlaszcza modyfikacja po linii wskazywanej przez Wielkie Intelekty Lewicy. bylaby smiertelnym ciosem dla misji Naszego Swietego Ksociola Katolickiego, ktory jeszcze dotad cierpi na koklusz po zmianach II Soboru Watykanskiego.
    Kosciol prawdziwy, Kosciol prawdziwego Polaka to Kosciol Patriotycznego Radia Maryja i jego niezlomnego wodza, Ojca Odkupiciela.

  160. staruszek pisze: 2010-12-16 o godz. 15:14
    @TJ „Po raz kolejny popieram Pański manifest o uzdrowieniu bloga.”

    Popieram kolejne popieranie manifestu. Do bani z Orteqiem. Ci anarchisci sa zwyczajnymi trockistami. Miedwiediew, zdaje sie, spuscil juz z lancucha Mercandera. Niedlugo bedziemy mogli oglosic zalobe na naszym dyskutowisku. Czy ktokolwiek zauwazy wymuszone zejscie anarchisty blogowego? Zycie wroci do normy jeszcze raz, zobaczycie. Co bedzie dalej, nie wiadomo.

  161. do
    Slawomirski pisze:

    2010-12-16 o godz. 17:48

    Szanowny Panie Slawomirski,
    ladnie i madrze Pan to napisal, prawie swiatecznie. O domu nie mysle, lecz powzialem decyzje podczas ostatnich wakacji o wynajeciu mieszkania na poludniu Francji. Lubie to miejsce i sam fakt, ze odwiedzam je od ponad czterdziestu lat jakos mnie z nim wiaze. Tramwaj dojezdza juz prawie do plazy. Jako ze chcialbym rokrocznie zmieniac miejsce zamieszkania kupowanie domu nie mialoby sensu nie tylko z braku finansow. Musze jeszcze niestety popracowac kilka lat do zrealizowania moich planow.
    Pozdrawiam.
    ET

  162. do Slawomirski pisze:

    2010-12-16 o godz. 17:48

    PS
    Mielismy wiec podobne powody i ochote na poznanie innego swiata. Moje interkulturalne (czyt. emigracyjne) zainteresowania obudzily sie dosc wczesnie (z chwila otrzymania w prezencie pierwszej encyklopedii). Wowczas wiedzialem juz dokad sie udam, drogi jednak poplatalem.
    ET

  163. do
    Kartka z podróży pisze:

    2010-12-16 o godz. 18:07

    Bezpodstawna krytyka prosze sie nie przejmowac: Panu jest bardzo daleko do tzw. chamstwa, jakkolwiek je rozumiec.
    Pozdrawiam.
    ET

  164. do
    antonius pisze:

    2010-12-16 o godz. 17:16

    Zajmij sie prosze trescia i bezlsowiem wielu wpisow w blogosferze, nastepnie przejdziemy do kwestii formy. Blogosfera jest bowiem swoista forma, zblizona do SMS. Zapomnialem dodac, ze powinnismy pisac wylacznie na polskich PC.
    ET
    PS
    Dziwi mnie conajmniej Twoj brak reakcji na injuria.

  165. Ciekawe, ostatni widoczny wpis (Monteskiusza) pochodzi sprzed PONAD 16 godzin a mój wpis z godz. 21:54 wciąż „czeka na akceptację”.

    Co mi przywodzi na myśl propozycję onegdaj podaną na blogu, uważam , bardzo rozsądną:

    1. wprowadzić dla chętnych możliwość stałego zalogowania się (tak, jak to jest na np. portalu http://www.blox.pl
    Polega to na tym , że podaje się (oczywiście prawdziwy) adres mailowy i wymyśla się swoje hasło (przeważnie składające się z 6 znaków).
    (przykład : http://konto.gazeta.pl/konto/3481801,2,,,,,,2.html)

    Na ten nasz adres mailowy przychodzi link od redakcji, kliknięciem w niego potwierdzamy, że to my rzeczywiście.
    od tej chwili wpisy blogowiczów zalogowanych ukazują się OD RAZU.
    Nie ma przymusu logowania się, żeby umieścić wpis.
    Ale wpisy blogowiczów niezalogowanych muszą przejść przez moderację, więc ukazują się z poślizgiem.
    Proste.
    A wpisy chamskie lub omyłkowe (np. powtórzone) zawsze każdy może zgłosić do usunięcia klikając w odpowiednią ikonkę (kosz)
    Przecież to nie jest trudne do zrealizowania !
    A tak by zmniejszyło pracę moderatorowi !
    a dyskusji przydałoby tak pożądanej płynności !

    Proszę was , szanowni współblogowicze, o poparcie.
    Czekam też na opinię Gospodarza.

  166. Jurek Cedro z godz. 19:52
    Proszę następnym razem uważać na slowa i ton

  167. Ajw pisze z godz. 20:05
    Proszę się nie wysilać i nie próbowac chamstwa zamieniać w żart. Chamstwo panu naturalniej wychodzi.

  168. Kleofas
    Wróć proszę do początku tej wymiany zdan. ” …Jakiez to typowe polskie chamstwo, nazywanie starszych kobiet „babciami”

  169. DO spotmarker pisze:

    2010-12-16 o godz. 19:26
    Gratuluje poczucia humoru, bo go brakuje w blogosferze, jak dobrych artykulow, w tym dobrej kawy w Tchibo, nie Tschibo.
    Pozdrawiam.
    ET

  170. antonius pisze:

    2010-12-16 o godz. 19:36

    Dziekuje za rzeczowa odpowiedz. Prosze rowniez o wyrozumialosc, bo dla zasady rzadko korzystam z Googla, a nigdy z Wikipedii. Nie przesadzalbym rowniez z polska klawiatura. Literowki powstaja samowolnie, uzywam francuskiej i niemieckiej klawiatury. Wydaje mi sie natomiast, ze ciagle mysle po polsku i jest to stan zadowalajacy. Niektorzy to neguja. Coz, lata czynia swoje. Moze dzieki takim jak Pan zaprzestane czepiania sie „nikogokolwiek” = to ci z pustoslowiem „na stanie”, po stronie MA.
    Z powazaniem.
    ET

  171. do
    spotmarker pisze:

    2010-12-16 o godz. 19:26

    Zapomnialem dodac; o bledach ortograficznych mowy byc nie moze, dlatego prosze o konkretne wskazowki celem poprawienia tychze.
    ET

  172. Nie zgadzam się z końcowym wnioskiem Daniela Passenta. nie będzie lepiej dla wszystkich jeśli episkopat przestanie chowac glowę w piasku. Lepiej będzie, gdy episkopat będzie siedział w tej piaszczystej kupie aż do dnia ostatecznego. jak się wszystko tak solidnie, dokumentnie rypnie, wtedy zacznie być lepiej. Najpierw i Kościół i „wierni” muszą walnąć głową w mur tak mocno, że zaboli tak i guz taki wielki wyskoczy, że otrzeźwi to najbardziej zakłamanych i idących w zaparte. nie ma innej drogi. jeśli się nie umie myśleć, odczywać, jesli sie wybiera kłamstwo, pychę, butę i wygodną władzę udając, że jest się reprezentantem Boga to inaczej być nie moze. bo inaczej nawet by się nie godziło.
    Polska nie jest wcale katolicka. bo katolik to ten co wyznaje i przestrzega dogmatów, prawd wiary. nie można być trochę w ciąży i nie można być trochę katolikiem. jeśli „katolik” nie uznaje dogmatu o wzniebowzięciu do nieba Maryi to nie jest katolikiem. jeśli nie przekonuje go dogmat o Trójcy Świętej to nie jest katolikiem, jeśli wątpi w róznoczesność boskiej i ludzkiej natury Jezusa to nie jest katolikiem, jeśli nie wierzy w piekło i osobową obecność szatana nie jest katolikiem. itd itp. z badań wynika jasno, że tylko mała mniejszość jest katolicka.
    Istota polskiego „kalolicyzmu” zawiera się w jakiejś gęstej chmurze: tradycji, naiwnych wyobrażeń, grupowych przesądów, manipulacji historią i faktami, bycia anty – antysemityzmu, antyobcoplemiennym, antymodernistycznym, antypostępowym. dla większości Matka Boska jest Polką i mieszka w Czstochowie. a Jezus jest ojcem św Stanisława z Krakowa.
    wniosek – jak we wstępie. trzeba wziąc w d… mocno. a potem jako mała grupa ludzi światłych i uczciwych katolicy będą w Polsce mieli swoje ważne miejsce, ale jedno z wielu.

  173. Orteq pisze:
    2010-12-16 o godz. 20:28
     
    Szanowny p.  Ortequ!
    Sam niezbyt uważnie czyta  Pan lub nie rozumie, wyciąga zbyt szybko wnioski. Nie podawałem świadomie, gdzie w lawinie komentarzy (około 140) ten komentarz zawierał owe „ab owo”, mówiłem tylko o wpisie pewnego Daniela Passenta o „Prawdzie”, wszystko jedno jakiej, Tisznerowskiej lub góralskiej. Gdyby mi zależało na ścisłości w naprawdę nieistotnym przypadku pisałbym „ŚWIĘTA PRAWDA”. Tyle o kociołku i przyganianiu! Dziękuję za PODŚWIADOME poparcie mojego spostrzeżenia, że blogowicze lekceważą czytelników  – widzę to w pogardliwym zakończeniu wpisu .
     
    ***A co p. antonius sobie za cos kupi, albo jak cos zrozumie to mi jest calkowity fuk. Tak mawial pewien spolszczony, half na pol, Czech i on nigdy sie nie mylil. Ale tez on nigdy i nie walczyl o ratowanie blogu od niechlujstwa. Gdyby walczyl to, well, I dunno.***
     
    Gdyby ów Czech szanował bliźnich, też przyznałby mi rację (ob pol, ob half auf jeden Fall etwas, albo „ob Opti- ob Pessi- auf jeden Fall -Mist!”).
    Porządnemu Czechowi zależałoby na tym, aby to co pisze było zrozumiałe i klarowne dla potencjalnego czytelnika i nie „fukałby” ani „poszukał”, bo to niegrzeczne i niegodne „gentleman’a”.
     
    Pozdrawiam!
     
    PS
    Przyjmuję krytykę wszystkich , którzy uznali moje prośby o większą staranność w pisaniu komentarzy za niepotrzebne i postaram się już nie zakłócać spokoju sumienia ludzi stosujących na co dzień efekty kultury SMS’owej. Pewnie mają rację i tylko mnie to razi.

  174. Parafrazując święte słowa bodajże tow. Gomułki: instytucja kościoła tzw. chrześcijańskiego jest wrzodem na d..ie ludzkości. Wystarczy porównać którąkolwiek ewangelię (tendencjonalnie i pod kątem akceptancji różnych jej adresatów) z historią kościoła. Biedny Chrystus, gdyby to mógł przewidzieć…

  175. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ET
    2010-12-16 o godz. 10:34 pisze:

    „Niestety nie znam zadnej ksiazki wspominanego autora (Kapuscinski) wydanej pod pseudonimem w „obcym“ wydawnictwie, a chcialbym sie mylic” itd …

    Panie ET, szkoda czasu na cos co powinno – jezeli juz – miec miejsce w szpalcie ( klatsch & tratsch ) sredniej klasy szmatlawca.

    Post Christum
    Mysle ze konfrontacje filarow polskiego dziennikarstwa z fenomenem WikiLeaks nalezy postrzegac – emocjonalne uniesienia – z dawka solidnego zrozumienia.

  176. Żakowski- Sikorski…..
    http://www.gazeta.tv/plej/0,100864.html#kanal=Plej,typ=szukaj,film=76023_8832297

    Polityka bez złudzeń? Ale w miarę racjonalna…….

  177. Bobola ,Szanowny Jajarzu Blogowy (zdaje sie tez uczony) , czy ten Panski wielki wodz (prawie jak J . Wisarionowicz) odkupiciel czy jak mu tam i cala reszta czcigodnycch ojcow proboszczow , placa podatki w trosce o dobro Naszej Umeczonej Ojczyzny ??

  178. Kartka z Podrozy 11.02

    Jakiej wymiany ? Data, godzina, autor ? Nie idzie o to kto, jak sprowokowal itd. Idzie o Twoj jezyk. Wylacznie.
    Pozdrawiam.

  179. Wyobrażenia biskupa Michalika o roli Kościoła:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8832112,Michalik_w__Naszym_Dzienniku___Panstwo_nie_moze_wkraczac.html

    Tusk nie jest Bolesławem Śmiałym, Michalik Stanisławem ze Szczepanowa.
    A szkoda….
    Ówczesne starcie Tronu z Ołtarzem było podobne- prymat i realizowanie interesów Państwa.
    Michalik również realizuje interes państwa, ale którego?
    Polski, czy Watykanu?
    Interes Kościoła…..ale w jakim znaczeniu?
    Wspólnoty wiernych, czy organizacji biurokratycznej, z centralą poza granicami?
    Wobec czego i kogo jest lojalny?
    Prawd Wiary? Ślubów czystości, posłuszeństwa, miłości bliźniego?
    Czy swojego pałacu, apartamentów, służby, pozycji społecznej?

    Rozmijanie się słów i czynów….
    „po owocach ich poznacie”…..

  180. Michał,

    Ciekawe, moim zdaniem, rzeczy wywlokles (2010-12-16 o godz. 23:40 ). Te „sporą sprzeczność interesów” czujnie przyuwazyles. Masz cos moze wiecej w zanadrzu na ten przeciekawy temat?

    JK prztykajacy sie z Cameronem jest o wiele mniej ciekawy. Tak mnie sie wydaje. No ale ty pierwszy zauwazyles, ze nie „politycznie”. Inaczej mowiac, brak jakiejkolwiek klasy. Ale czego mozna sie spodziewac po takich?

  181. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dziwne (?) …. ani solwa o Stalinie?
    Prosze najlepiej samemu przeczytac gdybym sie jednak mylil z gory prosze o wybaczenie http://www.kontrowersje.net/tresc/grudniowy_pogrom_na_wybrzezu_holokaust_stanu_wojennego_ruski_faszysta_jaruzelski

    Post Christum.
    Wyglada to na wprost bez parafrazowego owijania w bawelne ( 12:02 ) – prawda?

  182. Kleofas
    Właśnie mnie sprowokował. Unikam spięć na blogach. Nie sprawia mi ulgi wywalanie z siebie jadów. Po prostu przewijam teksty, które mi nie pasują i nie wdaję sie w pyskowki. Nie piszę po to by upuszczać sobie ciśnienie. Niewinny tekst o miłej sytuacji i z sympatycznymi babciami w rolach głownych wywołał kompletnie absurdalną agresję i bezsensowne, nieuprawnione zarzuty. Gdyby nie absurdalność tych komentarzy pewnie bym je pominął milczeniem. Tak więc zdanie, które Cię razi napisałem bo szlag mnie trafil. Masz więc rację – powinienem nad sobą panować.
    Kończę tę dyskusję, bo szkoda czasu na to.
    Pozdrawiam

  183. Kościół pełni ważną funkcje w społeczeństwie, jest czasami sumieniem narody, daje wskazówki jak żyć, cóz księża na mszy mówią ludziom jak mają żyć cóz tylko czy głupi polak powiniem tą wiedzę posiadac , jak ma życ wegłud właśnego jakiegos przekazań życia, który powiniem posiadać każdy człowiek Cóz tylko pytanie, czy polskie społeczeństwo tego chcę, cóz to sa trudnie czasy, powstała nowa partia Polska jest najważniejsza czy Sld jest bardziej obecnie partia dobrego gustu, dobrego smaku, cóz tu pisac kościól jest dosyc dojrzałym miejscem spotkam dla ludzi, którzy szukają odpowiedzi jak żyć, cóz tu pisać polskie społeczenstwo jest róznie, głosuje na Sld i takze potrzebuje kościoła,cóz księża tez mają poglady polityczne bardziej prawicowe, zdecydowanie prawicowe, cóz przeciw In-vitro, cóz tu pisac polska jest w Unii Europejskiej to zobowiazuuje, zeby polska bywa cywilizowanym państwem, cóz tu pisać przystapienie polski do Unii Europejskiej to moze byc długi proces w formę sterotypowego myślenia
    o polakach i Polskie w kraju, gdzie jest duzo do roboty, na tematy inwestycyjne, coz Kościól powinniem także działać dobroczynnie się zająć
    Pozdrawiam serdecznie

  184. Siedze daleko ale pouzywam sobie do woli. Jak Wam nie wstyd, polscy blogowicze, ze v-ce Marszalek Sejmu byl „schlany jak wieprz” ? Przedtem, posel Palys walal sie „zapaprany” przed Sejmem a wy nic ?!

    Widzialem i jednego, i drugiego w video Gazety. Pijany w pracy ? U nas delikwent wylatuje natychmiast. A u was ? Od dawna atakuje za alkoholizm w Polsce. Ani red.Passent, ani Wy, ani mru mru. Widocznie tak musi byc. Pijany Sejm Wami rzadzi ? Jak mozna brac Was powaznie ?

    I Wy, narod alkoholikow, chcecie wizy do Ameryki ?! Wyleczcie sie z nalogu i z ciagotek do amerykanskiej wizy.

    Ciekawe czy ktos z Polakow sie obrazi….

  185. Szanowny ET!
    Wszystko jest sprawą definicji!
    Nie podzielam Pańskiej awersji do Wikipedii, nie traktuję jej jako wyrocznię, ale dostarcza nieraz uczty duchowej, której Pan jest pozbawiony. Na przykładzie pytania o „błędy ortograficzne” można to również stwierdzić. Skopiowałem fragmenty różnych wpisów, mniej lub bardziej poważnych, znalezionych w Google’u na ten temat. Zacznę od poważnego artykułu, ale dam tylko początek:
     
    „Błąd ortograficzny – polega na napisaniu wyrazu lub wyrażenia w sposób niezgodny z obowiązującą normą ortograficzną, utrwaloną w zasadach pisowni i słownikach ortograficznych”.

    Wydaje się to jednoznaczne. Jeśli po łacinie jajko nazywa się „ovo” to nie wolno pisać „owo”.
     
    Ktoś mniej poważny uprościł sprawę i napisał tak:
     
    Błąd ortograficzny to tzw. literówka, najczęściej mylone są litery „ż” z „rz” i na odwrót, „ó” z „u” i na odwrót itp.
     
    Według tej wykładni „literówki” też należą do tej kategorii. W tym „poważnym” wpisie dopiero daleko od początku można znaleźć uzasadnienie takiego zaszeregowania literówek i to nie kategoryczne.
     
    Ciekawiej wygląda dyskusja na forach, tam „uczeni” nie są zgodni w ocenie.
     
    Na koniec piękny kwiatek z „Nonsensopedii” – zgroza w tym pięknie absurdu!
     
    Błont ortograwiczny – jeden s najczensićej popełnianyh błentuf wogule. Najczenstrze zirudło popeuńańa błenduf to szkoua. Stego powodó, wyedókowani óczńofie pszesiadójonc puzińej w internecie fprowadzajom zament w ómysły rerzdy zpołeczenistfa.
     
    Szczęść Boże!
    Post Christum – jak ktoś pisze – adekwatne do pory bożonarodzeniowej:
     
    Rozumiem Pana kłopoty z klawiaturami, ja używam QWERTY, polskie znaki z prawym ALT’em a niemieckie znaki z klawiatury numerycznej, (Numlock) gdzie podaję kody liter, naciskając lewy ALT. Mam w zapasie niemiecką klawiaturę, ale nie chce mi się przestawiać. Francuskie znaki są w systemie (Wstaw Symbol). Pisząc w Wordzie większość wyrazów może być korygowana automatycznie, resztki „dopieszczam” ręcznie, gdy wtrącam niemiecki wyraz do polskiego tekstu. Program przełącza się samoczynnie dopiero przy całej linijce w danym języku. Nie jest to oczywiście koniec kłopotów, bo „łerdpres” nie współpracuje z Wordem, więc wciągam tekst do Open Office’a, zapisuję w formacie TXT, a potem znana sekwencja „zaznacz, kopiuj, wklej” do blogu Passenta. O dziwo! To nie funkcjonuje w blogu zaprzyjaźnionym, Szostkiewicza, program nadal wali znaki zapytania. Nie mam doświadczenia z klawiaturami obcymi (poza maszyną do pisania – Erika) więc moje rady mogą nie pomóc Panu.
     

  186. ·  Crux pisze:
    2010-12-17 o godz. 11:15

    ***Istota polskiego “kalolicyzmu” zawiera się w jakiejś gęstej chmurze: tradycji, naiwnych wyobrażeń, grupowych przesądów, manipulacji historią i faktami, bycia anty – antysemityzmu, antyobcoplemiennym, antymodernistycznym, antypostępowym. dla większości Matka Boska jest Polką i mieszka w Czstochowie. a Jezus jest ojcem św Stanisława z Krakowa.
    wniosek – jak we wstępie. trzeba wziąc w d… mocno. a potem jako mała grupa ludzi światłych i uczciwych katolicy będą w Polsce mieli swoje ważne miejsce, ale jedno z wielu.***

    Bardzo mi się podobają myśli zawarte w tym komentarzu, identycznie to odczuwam. Dla rozweselenia podaję, co mi się skojarzyło z listą elementów katolicyzmu, gdzie brak jednego już dyskwalifikuje katolika.
     
    Nasz znakomity znawca problemu katastrof lotniczych, pan Klich, podał 12 przyczyn katastrofy, z których nawet jedna jest wystarczająca, a co dopiero cały tuzin równocześnie. Podobnie z katolicyzmem – negacja wszystkich elementów już decyduje o tym, że dana osoba jest bezbożnikiem, albo musi sobie wybrać innego Allacha, może mniej wymagającego.
     
    Mnie zawsze cieszyły inicjatywy fanatyków w stylu „Chrystus Królem Polski”, jak i rola matki Bożej, którą różne społeczności obrały na opiekunkę, nie pytając Jej o zdanie. Pardon! Może i pytano, ale nie wierzę w to, że zaakceptowała. Tym niemniej jest „Patrona Bavariae” i „Królową Polski”. Pewnie ma jeszcze dodatkowe fuchy, tylko o nich nie wiem.
     
    Uważam, że zamiast nick’u  „Crux” bardziej pasujący byłby „Crucifix”.

  187. ET,
    brak mi słów do opisania udręki, która dopadła mnie i trzymała przez długich 15 godzin (albo i dłużej) oczekiwania na akceptację mojego komentarza z tym nieszczęsnym „Tschibo” 🙄 Zauważyłem tuż po wysłaniu, ale było już za późno 🙁 Na (marne) usprawiedliwienie podam, że kawy nie pijam, a rzeczona instytucja (etablissement?) nie jest mi znana osobiście.
    Wezwany do raportu wsiadłem na hulajnogę z recyklingu (ja bym nazwał „z odzysku”) i przejechałem się jeszcze raz po blogosferze ze szczególnym uwzględnieniem komentarzy sygnowanych „ET”. Potykałem się nie tylko o błędy ortograficzne, gramatyka miejscami też budziła wątpliwości.
    Oto przykłady tylko spod ostatniego tematu „Swięta prawda” (dalej nie miałem zdrowia szukać):

    postawienia kwesti
    z odrobina oportunizmu przypisywanemu autorowi
    rece Maryji
    z przed
    osobnika (…) ublizajacemu Berlinczykom

    „wogole” zostało już wytknięte przez innych 😉

    Moja uwaga (więcej sensu za cenę literówek i błędów) nie miała konkretnego adresu, ale skoro ET wziął ją do siebie… 😉

  188. Kartka z podróży (10:45): „Proszę następnym razem uważać na slowa i ton”

    Czy to echo, czy po prostu plagiat? Proszę myśleć, stać pana na więcej.

  189. Być może znalazłem sposób…….
    Skoro każde zgromadzenie dla wyrażania poglądów wymaga zgody, to również zgody powinno mieć zgromadzenie w celu głoszenia poglądów POLITYCZNYCH w kościele? Jako miejsce kultu, ok. jako miejsce głoszenia poglądów politycznych, sprzecznych z interesem Państwa, podżeganiem do nienawiści, nie.
    Każda taka próba powinna być karana z całą surowością prawa.

    Inny aspekt, czy nasi purpuraci nie mogą trzymać się stwierdzenia
    „a królestwo moje będzie nie z tego świata”???/
    Koniecznie muszą zaistnieć w przestrzeni medialnej?
    Przecież to ich BÓG określił, czym mają się zajmować…….
    Czyżby nie słuchali JEGO nakazów i usiłowali wykroić SWOJE malutkie królestwo na ziemi? Jakoś dziwnie odpycha ich duchowość a przyciąga doczesność i pokusy tego świata…

    Watykan sprzeciwia mianowaniu biskupów przez Chiny……
    A przecież nie odmawiają Chińczycy praw do głoszenia wiary, a jedynie wpływają na obsadę wysokich stanowisk przez właściwych z punktu widzenia KPCH ludzi.
    Czy Polska zrezygnowała z praw wyznaczania biskupów? Wyboru kandydatów?
    Kiedyś toczyła się o to walka- inwestytura. Dawne traktaty przestały obowiązywać? Kto je unieważnił i kiedy?
    Jedyny problem z Watykanem jest taki, że jest to państwo. Ale ingerencję innych państw w wewnętrzne sprawy traktuje się jako duży nietakt.
    Dlaczego u nas traktuje się to tak pobłażliwie?
    Umieszczenie kapelanów w strukturach siłowych można by potraktować na przykład jako przyzwolenie na oficjalne zainstalowanie siatki agenturalnej obcego państwa w newralgicznych miejscach naszego kraju.
    Spowiednik Prezydenta……
    Informator w takim miejscu? z oficjalnym przyzwoleniem?
    To się w głowie nie mieści!!!

  190. ksiadz wisniewski ,ma racje w wielu wypadkach ale nie do konca ,czesc faktow wyssal z palca do ssania ,albo akurayt mu pasowalo do artkulu.
    ps a pan passent nie powinien zajmowac sie czyms o czym nie ma zielonego pojecia ,bo tak jak powiedzial nie jest czlonkiem tej organizacji .

  191. Kleofas pisze:
    2010-12-17 o godz. 13:53

    Zapamiętane z młodych lat, dla rozluźnienia nastroju

    „żeby żyć trzeba pić”

    „trzeźwość to stan przejściowy”

    „życie na trzeźwo jest nie do przyjęcia”

    „in vino veritas”

    „kto nie Polak, ten nie pije”

    Zestaw piosenek biesiadnych…….

    Dorn jest Prawdziwym Polakiem, a Sejm jedynym miejscem pracy, gdzie oficjalnie polewają. W końcu” OTAKE Polske” walczyliśmy…..

    „alpagi łyk i dyskusje po świt”…..
    „topiłem smutki w butelce wódki”…
    „błagam pepe wróć”…
    Kto tego nie pamięta?…….

  192. ET!
    Jeżeli naprawdę nie korzystasz z Wikipedii, to nie masz się co chwalić. Ja korzystam od kilku lat i bardzo sobie chwalę. Oczywiście przy notkach politycznych i budzących skrajne emocje jestem czujny jak żuraw, pozostałe też staram się weryfikować. Ale muszę powiedzieć, że jako całość Wikipedia jest tak wspaniałym kompendium wiadomości, że nie ma tak nawet specjalistyczna biblioteka. Ja potrzebuję wiadomości z różnych dziedzin, jakie stanowisko pełnił w dn. 18.I.1928 roku Eugeniusz Kwiatkowski, do jakiego rzędu należy jaszczurka zwinka i czy Terzyszcze to jest Triest. I tak można o wszystkim. To jest cudowna, wspaniała encyklopedia, i krytykować (powtarzam – pomijając wątki polityczne typu Kaczyński czy Balcerowicz) mogą tylko ci, którzy na niej nie pracowali. A błędy trzeba samemu umieć wyłapać.

  193. TJ pisze: 2010-12-16 o godz. 21:52 :
    „Tylko staruszek staje na wysokości i dobrym słowem TJ-ta gości…”

    @TJ -cie, masz i mój głos. Jednak nie masz racji, bo głos mój i staruszka , jak widzę, niejeden :

    aqa pisze:
    2010-12-16 o godz. 20:57
    kania pisze:
    2010-12-15 o godz. 20:07 :
    „nadal jest aktualny ten temat, który pzostał poddany gruntownej (i ciekawej) analizie przez @TJ . Analizę mamy (można zawsze jeszcze coś dodać, szanowni dyskutanci) – a wnioski ?”
    kania pisze:
    2010-12-15 o godz. 15:11 („Serce Peru”)
    aqa pisze:
    2010-12-15 o godz. 10:59 („Serce Peru”)
    2010-12-14 o godz. 22:10 (tamże)
    staq pisze:
    2010-12-16 o godz. 21:54

    @zezowaty (2010-12-16 o godz. 00:54 )
    – okulary kupić i jeszcze raz przeczytać wpisy TJ-ta i w/wymienione ! Tylko czytać ze zrozumieniem a nie uprzedzeniem !
    (zaś z resztą twojego wpisu się zgadzam. pozdrawiam)

    Ja tu sobie siedzę cicho, bo starając się czytać wszystkie komentarze (no, raczej oprócz niektórych, znanych mi już na (nie)pamięć) – nie widzę potrzeby dopisywania się, skoro inni wyrażają moje zdanie a robią to lepiej . Ale daję głos, kiedy trza.
    (a w końcu coś dla tego blogowiska zrobić trza !)

  194. antonius (2010-12-17 o godz. 11:24)

    **Szanowny p. Ortequ! Sam niezbyt uważnie czyta Pan lub nie rozumie, wyciąga zbyt szybko wnioski. **

    MOWA LOMBARDZKA. To jest to!

    „Z powodu efektu Lombarda, sikora bogatka wydaje dźwięki o wyższej częstotliwości niż normalna w terenach miejskich o podwyższonym poziomie hałasu w porównaniu z osobnikami z cichszych okolic. Ma to na celu przezwyciężenie efektu maskowania, który w przeciwnym wypadku uniemożliwiłby innym ptakom usłyszenie jej śpiewu. U ludzi efekt Lombarda powoduje nie tylko zmiany częstotliwości, lecz również natężenia i tempa wymowy sylab”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Lombarda

    Tak, szanowny p. antoniusie. Tu mamy do czynienia z blogowa odmiana Refleksu Lombarda. Dopiero teraz na to wpadlem. Dzieki Panu. Mozemy obaj dac sobie siana.

    „Efekt Lombarda lub refleks Lombarda jest niezamierzoną tendencją mówiącego do zwiększenia natężenia głosu w celu poprawienia słyszalności przy mówieniu w głośnym otoczeniu. Zmiana ta obejmuje nie tylko głośność, ale także inne cechy akustyczne takie jak tonacja oraz tempo i czas trwania sylab. Jest to efekt kompensujący, który podwyższa stosunek sygnału do szumu wymawianych słów. Efekt ten został odkryty w 1909 przez Étienne Lombarda, francuskiego otolaryngologa.”

    W naszym, blogowym swiecie wirtualnym, podobnie jak w realu, mamy do czynienia z niezamierzoną tendencją piszącego do zwiększenia natężenia przekazywanych przez niego tresci. W celu poprawienia słyszalności, czytaj: zrozumienia przez interlokutora, tego co staramy sie mu przekazac.

    Przekaz odbywa sie w szumie wytwarzanym przez zamulaczy z otoczenia blogowego. Takich jak ja, Pan i pozostala wiekszosc zarowno zachwaszczaczy jak i odchwaszczaczy blogu. Zamulacze tez spelniaja swoja w tym role.

    Ta nie zamierzona tendencja do podwyzszania intensywnosci przekazu tresci zawartych w naszych, hm, odkryciach i innych rewelacjach, obejmuje nie tylko głośność, w sensie wirtualnym. Rowniez inne cechy, takie jak tonacja i tempo, czestotliwosc oraz czas potrzebny na wstukiwanie bredni na klawiature komputera, ulegaja znaczacym zmianom. O czasie potrzebnym do przeczytania tych coraz to wzrastajacych natezeniowo przekazow nie wspominam z tego powodu, ze tylko nieliczni ulegaja potrzebie czytania takich nikomu do niczego nie potrzebnych tresci. Ja sam tego co teraz pisze nie zamierzam czytac przed nacisnieciem ‚Dodaj komentarz’.

    Refleks Lombarda jest efektem kompensującym, który podwyższa stosunek „glosnosci” postu do zamulajacego szumu słów w nim zawartych. Z powodu kompensujacego efektu cierpia wszyscy ci, co lubia cierpiec. Ja osobiscie czesto stosuje Efekt Przewijania. Pomaga.
    CBDO

  195. w sprawie napadywania na Kartkę:

    Jurek Cedro , 2010-12-16 o godz. 01:24 , 19:52
    ajw , 20:05 i wcześniej
    Kleofas pisze: 2010-12-16 o godz. 22:00 I inne

    – dajcie sobie spokój , chłopaki
    Kartka napisał ładny , nastrojowy tekst a wy się uczepiliście jak pijany płotu.
    Tu nie ma się o co czepiać. Czy wy zapomnieliście już znaczenie i barwę niektórych polskich słów – choćby takich jak „babcie” ?

    Kartka nie ma patentu na nieomylność toteż czasem z Kartką nie zgadzam, albo bardzo nie zgadzam i wojuję. Ale wojuję o coś. I nie obrażam.

    PS. A czytając ten nostalgiczny wpis Kartki poczułem zapach tego kościółka …

  196. @otago 12/17 12:45

    Milo mi Drogi Synu, ze czytasz uwaznie moje slowa nawet jesli nie pojmujesz ich glebi. Nie wiem czy przedstawiciele Naszego Swietego Kosciola placa podatki czy nie gdyz nie jest to sprawa istotna w sytuacji gdy i tak rzad radzi sobie doskonale drukujac pieniadz i dewaluujac walute narodowa. Nasz Swiety Kosciol bowiem wyplaca sie Narodowi stukrotnie tworzac oazy modlitwy i dostarczajac mu kompasu moralnego w tych ciezkich czasach Dni Ostatnich (http://bobolowisko.blogspot.com/2010/12/bijace-serce-gei.html ).
    Jest posluga nieoceniona i niedoceniana w czasie gdy stoimy wszyscy na progu Sadu Ostatecznego.

  197. Kleofas pisze:

    2010-12-17 o godz. 13:53

    „I Wy, narod alkoholikow, chcecie wizy do Ameryki ?! ”

    Trzezwosc jest warunkiem rozsadku ale go nie gwarantuje.

    Slawomirski

  198. Feliks Stychowski pisze:

    2010-12-17 o godz. 13:26

    Szanowny Panie Feliksie

    Podawanie linku do antysemickiego tekstu jest aktem antysemityzmu.

    Slawomirski

  199. Kleofas (2010-12-17 o godz. 13:53)

    „Siedze daleko ale pouzywam sobie do woli…I Wy, narod alkoholikow, chcecie wizy do Ameryki ?! Wyleczcie sie z nalogu i z ciagotek do amerykanskiej wizy. Ciekawe czy ktos z Polakow sie obrazi….”

    Zludne nadzieje, prozny trud, Kleofasie. Tu wiekszosc to nie-Polacy, w sensie definicji podawanej codziennie w RM i w tivi Trwam. Tez co prawda nie nietrunkowi. Ale obrazac sie nie musza.

    Ja mam prosta sprawe z tym nieobrazaniem sie. Ja po prostu mam gleboko w powazaniu te twoja wize tego twojego Imperium Niedomytych i Niedopieszczonych.

    Daremne żale – próżny trud,
    Bezsilne złorzeczenia!

  200. „W 1555 posiadająca przewagę w izbie poselskiej szlachta protestancka wysunęła na sejmie w Piotrkowie postulat utworzenia polskiego kościoła narodowego, niezależnego od papieża. Jego głową wzorem Anglii miał zostać sam władca. Król popierał ten projekt do czasu, gdy potrzebował wsparcia obozu średniej szlachty przeciwko magnatom. Już jednak w 1564 całkowicie z niego zrezygnował, ulegając perswazji nuncjusza Giovanni Francesca Commendoniego.”

    BOBOLA:
    Czy taki postępek byłby zbawieniem dla Polski i jej przyszłości?
    Tylko, Watykan i ówcześni kapłani mieli do realizacji WŁASNE interesy…..
    Protestanci byliby zbawieniem Rzeczpospolitej, Katolicy ją pogrążyli….
    Zygmunt August mogł zmienić bieg historii.
    Niestety, w tym węzłowym punkcie czasu zawiedli Katolicy i macica Barbary…….
    Ale, dlaczego Litwini się mszczą do tej pory? Radziwiłłówna to ich produkt, zresztą, Habsburżanki też nas zawiodły……

    „Macica a Sprawa Polska”- temat na co najmniej habilitację?
    Pani Walewska urodziła się zbyt późno…..

  201. Sławomirski,

    Poniżej załączam fragment wpisu australijskiej blogowiczki, Ewy – Joanny (kangurzycy), z blogu Waldemara Kuczyńskiego. Fragment ten powinienem dołączyć do swojego poprzedniego wpisu, który zaadresowałem do Ciebie.
    Jest to zatroskanie rodaczki, które skłania do porównań z podobnymi zapętleniami społecznymi (II RP i RP II i 1/2). Czym się to skończyło, nie muszę przypominać.
    Mamy, w obu wymienonych (i obecnie) okresach historycznych do czynienia z sytuacją negatywnego „zapieczenia” się układu społecznego i psychologicznego ukazującego niemożność poradzenia sobie z kryzysem własnymi silami.
    Brutalnie mówiąc, sami pchamy łeb pod topór.

    „Ale to co sie dzieje, to szkodzi calemu narodowi, nie tylko dlatego, ze robimy z siebie durniow na arenie miedzynarodowej, bo to maly pikus, ale glownie dlatego, ze rozbija to wiezi spoleczne, sieje nienawisc i zawisc, pozwala na kazde swinstwo czynione w imie „lepszej sprawy”(?), rozbija odpowiedzialnosc, uczy lekcewazenia prawa. To, dodane do tego co odziedziczylismy po rozbiorach i wojnie, na pokolenia cale zniszczy Polakow jako spoleczenstwo”.

    Pozdrawiam

  202. Orteq pisze:
    2010-12-17 o godz. 18:25

    Co do niedomytych i niedopieszczonych……
    Kiedyś opracowałem sobie prosty test cywilizacyjny.
    Kto ma w domu bidet…….?
    Kto WIE co to jest bidet?….

    Będziemy cywilizowani, gdy 50% obywateli będzie co najmniej WIEDZIAŁO co to jest, ten XIX wieczny wymysł Francuzów…

  203. antonius pisze:
    2010-12-17 o godz. 14:24
    m.in. o polskiej pisowni.
    ———————————————————————————————
    Jest też i inna metoda, o której swego czasu tu wspominałem. System operacyjny „Windows” pozwala w zasadzie pisanie daną klawiaturą w każdym języku, problemem jest przyporządkowanie poszczególnych liter np. w języku rosyjskim. W wypadku polskiego, jest prościej , nasze „znaczki” są umieszczone w klawiaturze niemieckiej w miejsce umlautów (ö,ä,ü) czy też „#”. Po wywołaniu funkcji „Eingabegebietschemaleiste”, kliknąć „prawą” myszą na ustawienia (Einstellungen). Reszta powinna być łatwa.
    Może dodatkowa uwaga – pod jednym klawiszem są dwie litery jak np. ż i ń , to drugie wywołujemy przez dodatkowe jednoczesne przyciśnięcie klawisza „Strg/Clrg”. Brzmi to może skomplikowanie,ale w sumie jest to nietrudne.

  204. Kartka z Podrozy 13.32

    Z calym szacunkiem, ale to nie „jedno zdanie”. Tu jest wiecej:

    Gdzies tam, daleko, starszy pan zamyslil sie nad Twoim tekstem, siedzi i rozwaza czy rzeczywiscie „tu go ponioslo” i naraz, znienacka, glosno i brutalnie – trzask ! Drzwi przed nosem ! Wynocha ! Ja wychodze !

    Czy zwykle: moze juz wyczerpalismy temat ? Albo: proponuje zakonczyc ? Albo: Przepraszam, ale to mnie zmeczylo, moze zamkniemy ?
    Nie byloby taktownie ? Grzecznie ? Na poziomie, do ktorego pretendujesz ?
    Twoje arbitralne i bezwzgledne: „Kończę tę dyskusję, bo szkoda czasu na to.” jak zatem nazwac ?

    Tym razem ja osmiele sie zaproponowac, zebysmy na tym zamkneli wymiane, bo obaj chyba wiemy o co idzie.

    Przy okazji: zwroc laskawie uwage jak dyferencjacja stylu dziala, czasem smiesznie, parodialnie, w tym tekscie:

    http://kleofas.blogspot.com/2010/12/do-widnia-na-kobitki.html

    Dziekuje za uwage, Kleofas.

  205. @Orteq

    Pozdrawiam serdecznie! Nareszcie mam druha podobnego do mnie. Którego zrozumienie jest bardzo proste: wystarczy zaprzeczyć każde jego stwierdzenie. Nie żądam tantiem za naruszenie praw patentowych.

    Co do pampersów. Chyba pisałem o tym zdarzeniu na którymś z blogów e-Polityki. Znajoma starsza melomanka przywitała mnie pytaniem: „Co słychać?”
    No to ja: „Śmiech! Od wczoraj mam prostatę!” Siostra mnie zbeształa: „Nie potrafisz zachować się w towarzystwie! A ja przecież nie obsikałem jej!
    Śmieszne?

    Współczuję domniewymanej niezapładnialności. Oni poprastu wyczytali to u Pana i obłudnie ten fakt przemilczają. Nie jest tak źle z Panem jak się Pan obawia.
    Najczęściej mnie Pan bawi. A od zapładniania o jakim Pan pisze to ja mam szkło.
    I Panu zalecam zerknąć w lustereczko.

    Są na blogach e-Polityki tacy, przeciwko którym możemy się sprzymierzyć.
    Sztama?

  206. Szanowni Panstwo

    „Komorowski: „Jako i my odpuszczamy…”

    Prezydent dodał, że pod pomnikiem Ofiar Grudnia „pewnie najłatwiej kierować modlitwę dziękczynną za wolną Polskę, (…), ale pewnie także i najtrudniej modlić się w taki sposób, jaki modlimy się od dzieciństwa, gdzie mówimy: ‚Ojcze nasz – odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom’ – podkreślił mocno Bronisław Komorowski. – To jest najprostsza modlitwa, ale też i najtrudniejsza. Warto słowa modlitwy przekuwać w realne działania i własne postępki – powiedział.”

    Brakuje slow do opisu intelektualnego upadku polskiej prezydentury.

    Slawomirski

  207. Kleofas, jak na Amerykanina, całkiem dobrze mówisz po polsku.

  208. Panie Kartka z….Pana sentymentalne wynurzenia przypominaja mi „Kawiarenke pod Globusem” z prlowskiej TV…….tyle samo glebokich wrazen….

  209. ET pisze:

    2010-12-17 o godz. 10:20

    Szanowny Panie ET

    Od momentu wyjazdu z kraju przestalem miec problemy z otaczajacym mnie swiatem. Wybory byly proste a drogi niepoplatane. Zniecheca mnie polski prezydent do wizyty w kraju przodkow. Zajme sie wiec na powaznie szukaniem domu na starsze lata tam gdzie snieg nie pada. Ciesze sie ze bedzie nam swiecic to samo slonce. Z radoscia mysle o parasolu.

    Przyjemnego weekendu.

    Slawomirski

  210. Kleofas cd: tak się dowartościowują ludzie niedowartościowani. Amerykanie w pierwszym pokoleniu. A w Ameryce alkohol pije się szklankami, tak a propos, ale o alkoholizmie nikt tam nie słyszał. Prohibicję wymyślono dla zabawy, nie jako program walki z nadużywaniem. Cheers!

  211. wilbik pisze:

    2010-12-17 o godz. 17:49

    Moj komentarz

    Dziękuję za współmyślenie wszystkim wymienionym przez wilbika i samemu Autorowi przypomnienia.
    Chodzi u usprawnienie, a nie jak interpretują to niektórzy posiłkując się kategorycznym rozgraniczeniem prywatnego od publicznego – za przeproszeniem smędzenie w nie swoich sprawach.

    Kilka słów na temat wywiadu Michalika dla RM w sprawie listu księdza Wiśniewskliego

    Oto cytat:

    „Jeśli chcemy, aby każdy członek Kościoła – biskup, ksiądz, zakonnik, świecki – był rzeczywiście doskonały, to najpierw pytajmy o swoją doskonałość i o doskonałość naszego środowiska. A skoro zauważamy pewne niedoskonałości w życiu innych, to droga, którą wskazuje Ewangelia, jest klarowana: napomnij brata w cztery oczy. Ktoś, kto lubi błyszczeć w gazetach i w telewizji, ten wychodzi na zewnątrz, rozgłasza własne idee, szuka poklasku dla samego siebie (jaki to ja jestem mądry i cnotliwy), stosuje metodę co najmniej nieeklezjalną.”

    Mój komentarz

    W tej części wypowiedzi arcybiskup Michalik:

    a) Zarzuca obłudnie autorowi listu prywatę, egoizm, chęć zabłyśnięcia w mediach, na co można by było wzruszyć ramionami, gdyby nie fakt, że autorem listu to jest starszy kapłan, który wiele zrobił dla Kościoła, a w wieku 74 lat w ćmę trudno jest człowiekowi zamienić się w ćmę.

    b) Sugeruje obłudnie, że tematem listu są „niedoskonałości”, czyli takie tam drobiazgi, kosmetyka.

    a) Sugeruje obłudnie, ż Wiśniewski wynosi sprawy Kościoła w sposób nieuprawniony na zewnątrz podpierając się obłudnie sugestią, że zabranie tego Ewangelia i orzekając, że jest to metoda „nieeklezjalna” (sic!).

    Ze słów biskupa wynika, że problemu raczej nie ma, to tylko ”niedoskonałości”.

    Najważniejsza w tym wszystkim jest postawa Przewodniczącego Konferencji Episkopatu względem wiernych, postawa zdecydowanie zamknięta i wskazująca na kościół jako instytucję wydzieloną o nadzwyczajnej genezie, rządzącą się własnymi prawami, zasadami, w nadprzyrodzony sposób oddziaływująca na ludzi, o nieprzekraczalnej limitacji jeśli chodzi o krytycyzm, nietykalną, nadrzędną w sprawach egzystencjalnych, instytucję, której świętość zapewniła na zawsze prawdziwość, niewzruszoność, niepodważalność i co najważniejsze, której obowiązują tylko te prawa świeckie, które są z nią uzgodnione.

    Odpowiedź pełna pychy (chyba nieuświadomionej).

    Czy Kościół, to nie jest przede wszystkim wspólnota wiernych? Gdzież oni? Czy Sobór Watykański Drugi został unieważniony? Czy mamy 21 wiek?

    Pzdr, TJ

  212. Wiesku59

    Spodziewalem sie wiecej po Tobie, a Ty podbijasz bebenka. Albo – mnie tez smutno i nic nie poradze. Ale odrobine – czy DP nie moglby sie kilka razy przejechac po temacie ? Po chorobie narodowej ? Czy ona mniej szkodzi niz Kosciol ?

    Upominam sie o ten wysokoprocentowy narod jak o Rzecznika. Moze tez – bez reakcji.

    Jesli zdejmujesz czapke przed kosciolem, przejedz sie choc raz w tygodniu po pijanstwie. Dla tych samych zacnych przyczyn.

    Pozdrowienia. Kleofas.

  213. Kleofas pisze: 2010-12-16 o godz. 22:00
    =================

    >>>Kartka z Podrozy 10.55 (…) >>>

    Nie wytrzymam… A to ci sie arbiter dobrych manier znalazl…hi hi hi…

    Przypominam: Pan Kleofas (2010-09-07 o godz. 12:07)
    ( http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=706#comment-139163 )

    …zamachnal sie na Putina, jak na prawdziwego patriote przystalo, ale biedaczek, zaplatal sie w krotkie porteczki i nie siegnal.
    Siegnac tylko zdolal ( dobre i to… ) … tenisistki Szarapowej! Ma jej oto Pan Kleofas – dowiadujemy sie – za zle. Wiec jej elegancko dowala klonica. Jak na prawdziwego polskiego dzentelmana i kibica tenisowego przystalo.

    Rykoszetem dostalo sie tez innej ruskiej tenisistce, ale – Pan Kleofas takim jest znawca tenisa – ze nawet nie pofatygowal sie zeby jej nazwisko poprawnie przepisac z z kolorowego zurnala ( Zwiereva…?!? Zvonareva!!!)
    Nawet o swojej ulubionej tenisistce pisze „… o polskiej lyzwiarce z Danii. …”
    ( http://passent.blog.polityka.pl/?p=769#comment-181825 )
    Koneser taki…

    Do Putina siegnal Kleofas z wlasciwa sobie slodycza charakteru 2010-10-26 o godz. 20:12 taka fraza „Problem latwiej rozwiazac z gangsterem niz z glupim muzhikom” .
    ( http://passent.blog.polityka.pl/?p=769#comment-181816 )

    Taki to i jego zmylkowy backhand.
    (Panie Nemer. Obiecalem, ale nie wytrzymalem… )

    Wydalo mi sie ze warto to przypomniec w celu ustawienia wlasciwego kontextu obecnej dyskusji o manierach.
    Bezczelnosc…

    Kartka z podróży pisze: 2010-12-17 o godz. 10:50
    =========================

    >>>Ajw pisze …>>>

    Tez tego doswiadczylem na wlasnej rodzonej skorze…

  214. BBC o Assange

    „He is accused of having unprotected sex with a woman, identified only as Miss A, when she insisted he use a condom.

    Mr Assange is also accused of having unprotected sex with another woman, Miss W, while she was asleep.”

    Slawomirski

  215. Bobik 17 grudzień 10, 17:17

    „Z Dziesięcioma Przykazaniami wbrew pozorom wcale nie tak trudno się rozprawić. W gruncie rzeczy jako uniwersalna baza etyczna w dzisiejszych czasach mogą się ostać tylko 3 z nich – nie zabijaj, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa. I jest to, oczywiście, baza dalece niewystarczająca, więc i tak resztę każdy sam musi sobie dokombinować.
    KK zresztą sam się nieźle napracował nad zrelatywizowaniem nawet tych 3 przykazań, zezwalając np. na zabijanie heretyków i pogan, wpuszczając się w różne brudne interesy i kłamiąc choćby w sprawie pedofiii czy potomstwa księży. Ale dobra, nie chodzi w tej chwili o KK, tylko o uniwersalne zasady, które można stosować niezależnie od wiary w instytucję, czy nawet w Boga. No więc te 3 wspomniane zasady jestem skłonny zaakceptować, a do pozostałych mam poważne zastrzeżenia.
    Zauważmy też, że nigdzie w tych 10 zasadach nie ma expressis verbis zawartego tego, co jest ponoć samą istotą chrześcijaństwa, czyli miłowania bliźniego. I nic dziwnego, bo Jahwe wcale nie był łagodnym i wyrozumiałym gołąbkiem pokoju, a Jezusa w momencie wręczania Mojżeszowi kamiennych tablic jeszcze nie wymyślił.” – http://www.blog-bobika.eu/?p=344#comment-59957

  216. Kawiarenka pod Globusem… . PRL głębokie… . To już rozumiem skąd ta alergia na „babcie”. Moj Boże… . „Chłopcy” Grochowiaka mi się przypominają. Który to mógł być rok? Chyba 1964?
    http://s.v3.tvp.pl/images/9/2/4/uid_924e513b1d0632199f4c8800c25153ea1242306388427_width_306_play_0_pos_3_gs_0.jpg

  217. wiesiek59 (2010-12-17 o godz. 19:31)

    **Co do niedomytych i niedopieszczonych……Kiedyś opracowałem sobie prosty test cywilizacyjny. Kto ma w domu bidet…….?Kto WIE co to jest bidet?…. Będziemy cywilizowani, gdy 50% obywateli będzie co najmniej WIEDZIAŁO co to jest, ten XIX wieczny wymysł Francuzów…**

    Posel PiS, Gorski, po zwyciestwie Obamy, oglosil, ze w nowej ojczyznie Kleofasa nastapil koniec cywilizacji bialego czlowieka. Czyli, Imperium Niedomytych i Niedopieszczonych ma teraz przechlapane na mur. Twoj prosty test bidetowy bylby tam jak matura zdawana przez niepismiennych ludozercow z okolic francuskiej Polinezji. Tez niby „Francuzi” a jaka ich wiedza o bidetach?

  218. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Slawomirski 2010-12-17 o godz. 18:11

    Szanowny Panie Slawomirski,

    jest Pan naprawde przekonany, ze mowa w „lince” jest o semitach?

  219. @ Slawomisrki:
    „Bedac mlodym czlowiekiem bylem rozgoryczony niskim poziomem rozwoju moich rodakow. Dzisiaj zaakceptowalem biologie tego fenomenonu. ”

    Czy te lata spedzone na frustracji jako obywatel drugiej kategorii w Reichu nie zrobily z ciebie przypadkiem faszysty? Kto to widzial aby w dzisiejszych czasach takie faszytowskie zdania pisac?

    Ani Polacy nie cechuja sie niskim poziomem rozwoju ani nie jest to fenomen biologiczny, no chyba ze jest sie hitlerowcem i przez pryzmat faszyzmu ocenia sie innych ludzi.

    Wypowiedz twa nie jest jedynie faszyzujaca ale rowniez nielogiczna. Otoz z roznych wpisow twych wynika ze piszesz aby rodakom otworzyc oczy ergo wiesz wiecej i jestes wyzej rozwiniety. Wszakze jak to ze tys wyzej rozwiniety skoros z tego samego co rodacy materialu a wiec skazony tym samym fenomenem biologicznym?

    Wydaje sie slawomirski ze w swej frustracji pogubiles sie troszeczke.
    Byskotliwosc jest dobra ale jak sie jest Oscarem Wildem

    Z innych twych ograniczen:
    You do the crime you do the time: skoro juz wyplywasz na glebokie wody to sprawdz znaczenie. Zdanie to wziete z tytuly filmu tak naprawde oznacza: if someone accuses you of something and you didn’t do it; then you might as well go ahead and do whatever it is that they think you did because they are convinced that you are guilty.

    Jak cytujesz idiomy to nie tumacz ich sobie doslownie bo sie pogubisz w znaczeniu i przypiszesz im zly kontekst.

    No ale najwazniejsze to dobre samopoczucie o wlasniej wyzszosci.
    Oj jak mis me oczy slawomirski otworzyl! Mam je teraz szeroko otwarte.

  220. Kartko: piekny, urokliwy mlodziencze: ta twoja obsesja ze starszym wiekiem…Dorianie Gray tego blogu…wszystkim wytykasz ich lata…Najlepiej nawymyslaj im od starych ch…. i kwita!

  221. @ Garson

    Istotnie, jest sporo niejasnych kwestii odnośnie powiązań WikiLeaks, np. z prasą mainstreamu, choćby z New York Times, Time, Guardian, Der Spiegel, czy The Economist. Weźmy taki Time – jaka jest jego wiarygodność? To ten sam Time, który człowiekiem roku ogłosił właśnie młodego oszusta i złodzieja, Marka Zuckerberga, zwanego w Polityce po sąsiedzku „Księciem Dupkiem”, człowiekiem, który nie stworzył, a ukradł Facebooka, niestety. Twarz złodzieja na pierwszą stronę. Nieźle. Time, to także ten sam, który szczuje właśnie opinię publiczną USA oraz tzw. cywilizowanego Zachodu przeciwko Polsce, ogłaszając propagandowe kłamstwa za prawdę, prawdopodobnie aby zdeprecjonować rosnącą na arenie międzynarodowej rolę Polski dzięki duetowi prezydent Komorowski – premier Tusk oraz przeprowadzić atak wyprzedzający na nasz kraj, w związku z planowanym wycofaniem wojsk z Afganistanu, zwerbalizowanym już w czasie kampanii prezydenckiej.

    O publikacjach Spiegela odnoszących się w cudowny sposób do materiałów z WikiLeaks, które jeszcze nie ujrzały oficjalnie światła dziennego czytaliśmy ostatnio wszyscy, ale nie wszyscy chyba z należytym zrozumieniem. Nikt u nas nie dociekał w mediach, skąd ten cud.

    New York Times to jedna ze starych, sprawdzonych tub propagandowa tych, co to wiadomo. Jak mówią złośliwi (albo realiści) to nie jest gazeta informacyjna, a dezinformacyjna. Teraz, po (benedyktyńsko selektywnej) publikacji „wycieków” ma robić za głos wolnej demokracji. Pewnie sobie czerwoną gwiazdę i portret Che z zaciśniętą pięścią pieprzną niedługo na pierwszą stronę. Redagowanie wycieków w kooperacji z WikiLeaks oraz rządem USA potwierdził p. David E. Sanger, główny waszyngtoński korespondent NYT, następującymi słowy: ” „We went through [the cables] so carefully to try to redact material that we thought could be damaging to individuals or undercut ongoing operations. And we even took the very unusual step of showing the 100 cables or so that we were writing from to the U.S. government and asking them if they had additional redactions to suggest.”.

    The Economist w 2008r. przyznał Julianowi Assange nagrodę The Economist’s New Media Award. Tajemnicą Poliszynela jest, że ta gazeta ma bliskie powiązania z finansowym establishmentem. Jak piszą za granicą: „It bears the stamp of the Rothschild family. Sir Evelyn Robert Adrian de Rothschild was chairman of The Economist from 1972 to 1989. His wife Lynn Forester de Rothschild currently sits on The Economist’s board. The Rothschild family also has a sizeable shareholder interest in The Economist.” A ich prawnik wyciągnął go właśnie z kryminału.

    To nie są informacje z zanadrza, a powszechni dostępne w tych mediach zachodnich, które ostały się jeszcze niezależne.

    Coś p. Assange na razie obiecanych rewelacji na temat bankierskiej sitwy nie ogłasza, póki co pokazuje jedynie wspólnotę z bajkoPiSarzem Dornem, opowiadając w „Good Morning America” (Vietnam bardziej mi się podobało) fantastyczne historie dla małych dzieci, a mianowicie, że: „Technologia Wikileaks od samego początku została tak opracowana, by mieć pewność, że nigdy nie poznamy tożsamości osób dostarczających nam materiały…” To bardzo ciekawe stwierdzenie ze strony fachowca – hackera, które każdego innego fachowca, nawet kiepskiego, albo i zupełnego amatora zainteresowanego odrobinę kwestią bezpieczeństwa w sieci musi przyprawić o kolkę ze śmiechu. Drugi element wspólnoty z p. Dornem byłby taki, że p. Julian też uderzył ostatnio (lekko) w gaz, po wyjściu na wolność. Ciekawe, czy p. Dorne zainicjuje jakąś nową partię polityczną, np. CTCT (coś tam, coś tam).

    Nie jestem wrogiem p. Assange, nie sądzę, żeby był cynicznym szpiegiem, może jest jedynie naiwny – oby ujawnił wszystko, co dziś ukryte, a kompromituje i demaskuje establishment polityczny, korporacyjny i finansowy. Tylko światło dzienne (a nie reflektor punktowy) może sytuację uzdrowić, gdyż w ciemności dobrze rozwija się jedynie grzyb oraz pleśń, co dziś widać, słychać i czuć.

  222. Bobola
    Zdaje mi sie jajarzu Bobolo , ze ten Twoj wielki wodz z Torunia powinien sie wlasnie jakiegos sadu obawiac nie mowiac o ostatecznym . Wymuszanie datkow od rencistek (i rencistow zapewne ) ktorym sie nie przelewa to nie jest moralnie krysztalowe zachowanie. Przy okazji robiac im jeszcze wode z mozgu.
    Wypraszam sobie rowniez nazywanie mnie synem bo napewno moj rodzony przewraca sie w grobie , a to „drogi” to juz szczyt. Kto dal Ci prawo samozwanczy „ojcze” zwracac sie tak do obcych w koncu ludzi ?
    Nie wiesz czy KK placi podatki bo to taki nieistotny drobiazdzek .Dlaczego nie zapytasz pierwszego z brzegu proboszcza . Napewno go ucieszy to pytanie. Przeciez nie placenie podatkow (w kazdym normalnym kraju kazdy kosciol to bisnes jak kazy inny) to zwykla kradziez a moze i gorzej. Ktore to przykazanie ? Bo juz zapomnialem , ale numer nie jest wazny, wazniejszym jest chyba zeby tego nie robic .

  223. staruszek (2010-12-17 o godz. 20:02)

    **@Orteq. Pozdrawiam serdecznie! Nareszcie mam druha podobnego do mnie. Którego zrozumienie jest bardzo proste: wystarczy zaprzeczyć każde jego stwierdzenie…Najczęściej mnie Pan bawi. A od zapładniania o jakim Pan pisze to ja mam szkło…I Panu zalecam zerknąć w lustereczko. Są na blogach e-Polityki tacy, przeciwko którym możemy się sprzymierzyć. Sztama?**

    No i ja pozdrawiam nie mniej serdecznie. Od razu zerkam w lustereczko a tam babcia tuz tuz. Gotowa do akcji! Co ja mam wtedy robic? Tym dzisiejszym babciom to nie tylko wnuki w glowie. Prostata im wogole nie przeszkadza! A mnie tak.

    Masz slusznego jesli o zaprzeczanie moim stwierdzeniom chodzi, rowiesniku. (Doskonale potrafie wyczuc wiek, nawet na odleglosc. To dlatego pozwolilem sobie na bruderszafcik z Szanownym Panem). Rozkodowales mnie szybciej niz „Enigma”. A stopien utrudnienia w odczytywaniu znaczenia mojej pisaniny nie mniejszy byl niz przy tamtym historycznym sukcesie naszej mysli szpiegowskiej. Z tego jednego juz powodu moge wstepnie odpowiedziec: sztama.

  224. Święta prawda

    Znienawidzony przez redaktora Passenta IPN dobrze sluzy Polakom.

    http://wiadomosci.onet.pl/wideo/wspomnienie-grudnia-1970,8312648,1,klip.html#

    Slawomirski

  225. Ryba pisze:

    2010-12-17 o godz. 19:20

    Szanowny Panie Ryba

    Spoleczenstwo polskie bylo zjednoczone idea „Solidarnosci”. Jest to piekna budujaca historia. Trzeba ja pielegnowac. Jest to alternatywa dla panstwa wyznaniowego i klasowego. Polacy powinni byc dumni z tego powodu tak samo jak Francuzi sa dumni z Rewolucji Francuskiej. Ten historyczny mit trzeba pielegnowac. Trzeba budowac spoleczne porozumienie na nim.

    Ja w tym ruchu nie uczestniczylem. Wybralem zycie poza krajem.
    Mam nadzieje ze rodaczka z Australii myli sie.

    P.S.
    Co osoba to opinia.

    Slawomirski

  226. Jeszcze 26 pazdziernika pisalem o wypadku TU154:

    „Wylazi, co pisalem zaraz po 10 kwietnia – niestety, nasze chlopaki mialy pecha, a jak sie dwa slowianskie narody (zwlaszcza te) wezma do rozsuplywania problemu, jeszcze gorzej namaca. Nasi od czterech miesiecy nie komentuja, bo “jak sie do tego zwierzecia” zabrac ?! Lotnisko jest do dupy, przestrzeganie procedur bylo do dupy, wszystko. Klich ceni swoje imie i odslania ruski bardak. Zachowuja sie jak pijane dzieci. Zapisu rozmow nie daja, danych z oblotu nie daja, bo ktos poprostu wyrzucil. Albo zapomnial. Albo popieprzyl po pijaku – teraz im wstyd i nie daja. Typowo po rusku, a ja ich znam, klamia “w zaparte”. Problem latwiej rozwiazac z gangsterem niz z glupim muzhikom. A Polacy, adekwatnie, po swojemu – obrazy, fochy itp. Wart jeden drugiego. Ladnie sie szykuja na te wizyte Medvedeva w grudniu. Jeden drugiemu w oczy nie popatrzy tylko zachleja morde, zeby zapomniec. Razem, do kupy – pijane dzieci we mgle.A teraz dostajemy opinie polskiego rzadu o ich Raporcie i wylazi, co pisalem zaraz po 10 kwietnia:

    http://www.tvn24.pl/-1,1686514,0,1,domyslam-sie-ilu-jest-zainteresowanych-by-prawda-nie-wyszla-na-jaw,wiadomosc.html

    Jest to pomieszanie gangstera s glupym muzhykom. Nie da sie ukryc.
    Przypuszczam, ze Pan Georges nie jest gangsterem…..

  227. Wpis z 4.35

    Korekta. Od slow „A teraz dostajemy..” winien byl byc odrebny, kolejny paragraf.
    Przepraszam

  228. @Ryba pisze: 2010-12-17 o godz. 19:20

    Jesli juz cytowac Kangurzyce (jak to pieszczotliwie brzmi) z blogu W. Kuczynskiego, to czemu nie sam mniod?

    „Ewa-Joanna napisał(a): 16 grudnia 2010, o godzinie 22:17
    Donosiciele byli zawsze i beda nadal, wydaje mi sie, ze problem lezy nie w fakcie bycia donosicielem czy wspolpracownikiem, ale w fakcie bycia NASZYM donosicielem, co niejako donosiciela uszlachetnia. Nasz jest patriota, nie? A donosiciel to jak k.rwa – charakter nie zawod! Sama znalam babe, ktora donosila na wszystkich do milicji, prokuratury, partii a potem latala z donosami do kosciola i Solidarnosci. K.rew taka z charakteru byla.”

    To jest dopiero prawdziwa kangurzyca! Dwie kropki w dwoch takich samych niecenzurowalnych slowach ja wstawilem. Tylko dlatego, zeby oglupic komputerowego wcinacza tekstow. Nie ma jednak gwarancji, ze oglupilem. Komputerowy wcinacz moze juz osobiscie znac nasza przyjaciolke z Antypodow i jej jezyk, wiec i tak namierzy. No ale sprobowac mozna. Bo warto. Chapeau bas to you, E-J!

  229. I jeszcze troche naszej kochanej, soczystej Kangurzycy. Ona sie tam marnuje, u tego Pana Ministra Kuczynskiego!

    „Bardzo zle wyszlo, ze nie zniszczyli wszystkiego! Moze nie byloby teraz tych idiotycznych i zenujacych awantur. Dla mnie troche dziwne jest, ze cos co ma klauzyle „scisle tajne” jest otwarcie publikowane w ksiazce i omawiane w czasie okolo 10 lat po fakcie. Zaden szanujacy sie kraj tego nie robi, zeby oglaszac publicznie kulisy swojego dzialania, nie na darmo owe 50 lat albo i wcale w kazdym rzadzie istnieje. Assange ujawnia zwykle dyplomatyczne ploty opatrzone znakiem „poufne” i zobaczcie jaka sie zrobila burza. Dla mnie cala ta sprawa teczek, WSI i roznych rozliczen to nie tylko wstyd, to zdrada. Od dluzszego juz czasu Polski w swiecie nie traktuje sie powaznie, z tego wlasnie powodu. I nie pomaga pchanie sie do Iraku czy Afganistanu, bo tam tez za durniow robimy. To sie chyba nazywa ladnie „pozyteczny idiota”.”

    To jest cala Kangurzyca. Taka ja wlasnie cenimy i lubimy. Te rozne Slawomirskie czy Kraczkowskie wesolki to juz za wczasu powinny ogony pomiedzy zadnie nogi wtulac i wiac w kierunku przeciwnym do Down Under. Zeby tylko nie bylo kolizji z reniferami! Bo to akurat sezon taki.

  230. @wiesiek59 12/17 19:01
    Widze, ze Szanowny Kolega szuka rozwiazania w religii. Tyle, ze odmiennej od Naszego Swietego Kosciola. Niestety, protestancka herezja nie przyniosla dobrych rezultatow ani dla jej wyznawcow ani dla ich otoczenia. Przypominam wojny szwedzkie (Potop) czy I i II wojne swiatowa wywolana w koncu przez protestancko-poganskie Niemcy. Ogolnie biorac ideologie religijne czy ateistyczne nie maja dobrego swiadectwa w historii. Jesli chodzi o te ostatnie to przykladem moze byc kompletna klapa obozu socjalistycznego i to zarownoi pod wzgledem praktyki zarzadzania jak i wychowania pokolen. To czego Polsce zabraklo w czasach I Rzeczpospolitej (i takze obecnie) to inteligencji populacji przynajmneij w tej czesci, ktora miala jakis wplyw na bieg spraw panstwowych.

  231. Zeby dopelnic pelnego obrazu E-J, jeszcze taka jej wypowiedz:

    „Nie zaprzeczam, ze byli w tym ludzie, ktorzy powinni byc oskarzeni i powinni poniesc konsekwencje swoich dzialan. To normalne, zadne stanowisko nie zwalnia z odpowiedzialnosci, zaden ustroj nie upowaznia do zbrodni. Ale do diabla nie co roku, jak to sie dzieje w niektorych wypadkach, chocby tych zomowcow z Wujka. Tak jak sie oskarza i sadzi zbrodniarzy wojennych, tak samo powinno sie oskarzyc i osadzic owych ubekow czy esbekow, czy innych drani, ktorzy przekroczyli prawo.”

    No i niech ktos teraz sprobuje powiedziec, ze Ewie-Joannie brakuje obiektywnosci. Albo ze ona to taka beznadziejna sierota po PRL-u, jak to niektorzy sugerowali wczesniej.

    Wszystko to wklejam z prawdziwym podziwem i wrecz z zazdroscia. Bo ja sam bym to samo pisal. Wlasnie takim otwartym tekstem jak ona. Gdybym tylko potrafil.

    Jeszcze raz chapeau bas, Ewo-Joanno.

  232. czas ataku o.Wisniewskiego na episkopat nie jest przypadkowy i zbiega sie z cieciami budzetowymi na 2011 rok. PO i osobiscie premier obcina wydatki na na partie, na NIK, na SN, szkolnictwo wyzsze, a nawet na pogrzeby. Nalezy sie liczyc, iz premier tak sie rozbestwi w tych cieciach ze bedzie chcial zmniejszyc Fundusz Koscielny, ktory ma wynosic w przyszlym roku 92 mln.zlotych. Wprawdzie premier powiedzial niedawno ze on osobiscie na wojne z kosciolem sie nie wybiera, ale moze to taka jego taktyka dla uspienia czujnosci biskupow.(Bo premier czasami bywa bezwzgledny jak w przypadku min.Cwiakalskiego). A warto wiedziec, ze ow Fundusz istnieje od 1950 roku, a jego doskonale funkcjonowania wpisalo sie na trwale w historie Polski od Bieruta do Tuska.

  233. Wiesiek59

    Bingo ! Mamy geniusza. Czekalem kto sie wyrwie pierwszy o bidecie – a ja wiem ! Madrze to zagrales. Gratuluje. Kleofas.

  234. interesujące spojrzenie na problemy Kościoła i z Kościołem w Polsce.
    http://wyborcza.pl/1,75515,8830255,Kosciol_sobie_nie_radzi.html

  235. Bobola:
    To była unikalna szansa, niestety już się nie powtórzy.
    Nawet Anglikanizm miewa się obecnie nienajlepiej…….

    Nawet w Twoim stwierdzeniu „Naszego Swietego Kosciola” widzę dwa przekłamania.
    Ani on nasz- ośrodek decyzyjny i instrukcje pochodzą z zewnątrz
    ani święty- okazuje się że kapłani to ludzie a nie anioły

    Jeżeli religia to biznes, trzeba ją opodatkować. Wtedy będziemy mówili o patriotyzmie kleru. Na razie do jego utrzymania dokładamy jakieś co najmniej 1,5 miliarda rocznie.
    Ktoś już zwrócił uwagę, że przy cięciu wydatków ominięto Fundusz Kościelny. A 100 milionów piechotą nie chodzi…..

  236. Pani Tereso:
    Na blogu Bobika ktoś celnie zauważył, czym skończyła się chrystianizacja Europy….
    A teraz grozi nam RECHRYSTIANIZACJA!!!
    Czy skutek będzie podobny?…..
    Rzezie, pogromy innowierców, przymusowe chrzty, inkwizycja…….

    A nie mam złudzeń, narzędzia ludzkie do prowadzenia „zbożnego dzieła” się znajda….

  237. Jestem jeszcze w miare zaciekawiony tym, dlaczego nasz Pan Slawomirski zacytowal BBC w sprawie Assange i jego „przestepstw” seksualnych w Szwecji. Nie rozwijajmy jednak faktow przed czasem – a te maja sklonnosci do rozwijania sie przed, w trakcie i po czasie, szczegolnie w „smiesznych” sprawach – i poczekajmy na dalsza kontynuacje. Ta kontynuacja sie zreszta toczy bez naszego, chocby najmniejszego, w niej udzialu.

    Najsmutniejsze, jak zwykle, sa wypowiedzi hunwejbinow blogowych. Tych nawolujacych do radykalnych rozwiazan. Osadzic! Skazac! Powiesic, jak sie tylko da! No ale o to tez Polska walczyla. Zeby tylko stac nas bylo na te szubienice dla obcokrajowcow.

  238. Czasem felieton nie jest rasistowki – jest bardzo „zaszczankowy”. I po co z tym sie wyrywac ?! Poczekac, beda sprawy wazne i powaze, wtedy moze bedzie okazja pisac o posle Godsonie. Jednak Polska jest zacofana. To jest brak obycia u dziennikarzy. Byle co, byle jak i – juz jest wielka hucpa ! A jak by Dziecioloska latala po wsi z piorkiem kogucim w dupie, tez by dziennikarz napisal ? Taka sama sensacja.

    A skoro juz tak pioro swedzi, to mozna napisac o roznicy kultur, o przedsiebiorczosci Godsona, o charyzmie – tysiac aspektow Czlowieka. Ale czesto wybieramy najgorsza tandete. Jak na tabloid przystalo.

  239. Szanowny Orteq’u!
    Korzystając z ogólnego znudzenia blogowiczów w oczekiwaniu na nowy felieton gospodarza (zauważalna posucha w komentarzach) spróbuję nawiązać ponownie   „nić przyjaźni” między nami i przekażę moje przemyślenia po uważnym przeczytaniu wpisu o efekcie Lombarda. Zdawałem sobie sprawę z istnienia tego efektu w relacjach między ludźmi, nie zauważyłem go jednak – mimo dobrego słuchu muzycznego – przy karmieniu sikorek słoninką, zresztą nie mam dużej wiedzy ornitologicznej i „bogatki” pewnie nie odróżnię od „ubożuchnej”. Tego co może stosowałem (akustycznie) przy dysputach z żoną  , która wykazuje znakomity refleks Lombarda (natężeniem głosu kompensuje braki logiczne), nie widzę absolutnie w moich, starannie przeczytanych przed naciśnięciem odpowiedniego przycisku, tekstach na blogu. Nie przekrzykiwałem nikogo, używając stopniowego wzmożenia inwektyw (np. od „kurtki na wacie”, przez poselską „kuźwę”, do ordynarnej „k…” – Pan wie! Dlatego też nie biorę tego Lombarda poważnie do siebie, ale dziękuję za wkład do mojego ogólnego rozwoju intelektualnego – zastąpił Pan w tym „temacie” Wikipedię, której Pan niesłusznie nie uznaje za dobre źródło informacji. Lepsza ona niż WikiLeaks.
     

  240. Nie na temat, ale jak nasz nowy Wielki Brat wyślizgał nas z kolejnego kontraktu zbrojeniowego, warto wiedzieć…..
    http://www.altair.com.pl/start-5526

    A poza tym, jesteśmy wiernym, samofinansującym się sojusznikiem……

  241. Wiesiek59,

    rechrystianizacja? Może jednak nie 🙂

    Polecam – http://andsol.blox.pl/2010/12/Sladem-Tuwima.html

  242. PS. 1,5 mld albo i więcej kosztują budżet katecheci. Stawiam na 10 mld.

  243. Zosieńko, oby twoje wieszczenia się spełniły (co do ratowania budżetu także kosztem cięć dla imperium krk)). To dopiero byłby przełom, a nie przypadkowe, albo nieprzypadkowe opublikowanie listu ojca Wisniewskiego. Wiadomo było, że jedyną odpowiedzią na list będzie, ze strony hierarchów, danie słusznego odporu.
    Do drogich blogowiczów, m.in. Kartki, Kleofasa, ajw – prośba – nie wdawajcie sie w słowne przepychanki, co kto powiedział, czym obraził, prawienie sobie złośliwostek itd. Trudno przebić się przez cały ten zgiełk, by dotrzeć do sedna Waszych – często interesujących, inspirujacych do myślenia – wypowiedzi. Taki styl dyskusji zaczyna, niestety, dominować na wszystkich blogach „Polityki”. Jest on bardziej na miejscu w bezpośredniej rozmowie, gdzie liczą sie celne riposty. Tutaj rozmydlają się w niekontrolowanym gadulstwie.

  244. TJ pisze: 2010-12-17 o godz. 20:37
    (podaję bezpośredni link do tego wpisu : http://passent.blog.polityka.pl/?p=785#comment-187843 )

    a tam godne zapamiętania releksja autora, że abp Michalik reprezentuje TAKI Kościół :

    „kościół jako instytucja wydzielona o nadzwyczajnej genezie, rządząca się własnymi prawami, zasadami,
    w nadprzyrodzony sposób oddziaływująca na ludzi,
    o nieprzekraczalnej limitacji jeśli chodzi o krytycyzm, nietykalna,
    nadrzędna w sprawach egzystencjalnych,
    instytucja, której świętość zapewniła na zawsze prawdziwość, niewzruszoność, niepodważalność
    i co najważniejsze :
    w której obowiązują tylko te prawa świeckie, które są z nią uzgodnione.”

    Cóż tu dodać. Tak właśnie jest , stan faktyczny trafnie ujęty w słowa.

    W moim odczuciu Kościół to instytucja, w której sprawy chrześcijaństwa zajmują miejsce coraz bardziej marginalne. A zajmują się nimi nieliczni – cicho, skromnie , w niektórych kościołach , czasem gdzieś na zapomnianej prowincji.
    Taki ksiądz Kokorzycki pracujący w najuboższych parafiach na rzecz kształcenia młodzieży z zapadłych wsi.
    Arcybiskup Nossol, niemedialny a przecie sztandarowy przykład prawdziwego chrześcijanina…
    Światli i empatyczni księża -rzadkie i coraz rzadsze przypadki

    Ale to nie oni w Kościele nadają ton . Przy dzwonie są inni…

  245. głos ludu (20.14),

    tak, tak, Kleofas z Hameryki poprawnie posługuje się polszczyzną, tylko nie wiadomo o co mu chodzi.

    Pozdrawia, także Kleofasa

  246. Orteq,

    szkoda, że ja, w stanie wojennym, Twojego paczkowanego sera nie skosztowalem.

    Mimo to, pozdrawiam

  247. Trudno, oj trudno przekopywać się przez nieistotne a nawet głupawe przepychanki- czepianki o nic (wiecie, o kim mowa) , aby wyłowić istotne treści. Na szczęście one SĄ i nadal się pojawiają – przypominam niektóre :

    jan pisze: 2010-12-16 o godz. 11:06
    wiesiek59 pisze: 2010-12-18 o godz. 10:10
    TJ pisze: 2010-12-15 o godz. 16:17
    oraz 2010-12-16 o godz.17:04

    Trudno dodać coś do tych trafnych opinii. Moja refleksja , krótko:

    Kościół – dom boży, w środku tłumy. Ilu chrześcijan?
    Gdzie, jak nie tam , krzewione mają być idee chrześcijańskie ?
    Tylko na fasadzie pozostały hasła.
    Z Biblii brane są słowa-wytrychy, ale jak to się ma do czynów ?

    Wystarczy chocby porównać odbiór przez tych „chrześcijan” słów prezydenta Komorowskiego wziętych z Biblii :

    Własnie ostatnio, pod pomnikiem Ofiar Grudnia, powiedział : „pewnie najłatwiej kierować modlitwę dziękczynną za wolną Polskę, (…) ale pewnie także i najtrudniej modlić się w taki sposób, jaki modlimy się od dzieciństwa, gdzie mówimy: „Ojcze nasz, odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom’”- podkreślił mocno Bronisław Komorowski. -„To jest najprostsza modlitwa, ale też i najtrudniejsza. Warto słowa modlitwy przekuwać w realne działania i własne postępki”

    PS. Sławomirski, godz. 20:07 , dzięki za wskazanie.
    à propos :ty się masz za chrześcijanina ?
    Obviously.

  248. KK i „Caritas” to wielkoduszność i pływający budżet. Może porównanie niestosowne. Premier D. Tusk jako promotor Zielonej Wyspy zarzucił kotwicę wobec Rosji i trzyma oświadczenie MAK, tymczasowo.
    Wg moich mniemań mieszkam w chorym „ Polskim Państwie” i staram się utrzymać pion, ale minus 17 stopni Mrozu, powiedziało mi, po prostu nie leć liniami PKP, zostań w domu, idź na serowe naleśniki do „Baru Mlecznego”.
    PS. „T. Stachurska” dziękuje za poważne konkrety.

  249. TJ, 2010-12-17 o godz. 20:37
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=785#comment-187843
    pisze o wywiadzie Michalika dla Radia Maryja w sprawie listu księdza Wiśniewskiego.

    Mnie abp Michalik kojarzy się z problemem stawiania Kościoła ponad prawem.

    Bo abp Michalik – dla mnie to przede wszystkim ten, który jako metropolita przemyski otulił swoim płaszczem miłosierdzia proboszcza z Tylawy na Podkarpaciu -sprośnego pedofila.
    O tym, co ten robił powierzonym jego opiece małym dziewczynkom – (z czterech okolicznych parafii), od 30 lat wiedzieli mieszkańcy tych wsi, policja i KOŚCIELNI ZWIERZCHNICY. Jedną z ofiar była Ewa O. Zdecydowała się mówić, gdy od swoich dzieci dowiedziała się, że ksiądz robi wciąż to samo, co kiedyś zrobił jej.
    (Przypomnę :jak w końcu uznał sąd – proboszcz Michał Moskwa „…brał dziewczynki na kolana, wkładał ręce pod bluzkę i dotykał piersi, wkładał rękę do majtek i dotykał krocza, całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej, wkładał palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan…” )

    Ale walka o odsunięcie księdza długo była daremna a walka o ukaranie – choćby symboliczne , jak to się stało- okazała się drogą przez mękę.

    Własnie dzięki PANU Michalikowi – bo to on był tam PANEM.

    W 2001 r. Lucyna Krawiecka ,nauczycielka, dowiedziawszy się o praktykach proboszcza dyskretnie poprosiła o reakcję miejscowego biskupa (był nim Józef Michalik). Nagrała wyznania dziewczynek i pojechała do niego z kasetą w ręce.
    Usłyszała tylko, że rzuca oszczerstwa na zasłużonego kapłana. Poza tym kuria nie kiwnęła palcem .
    Dopiero wtedy nauczycielka zdecydowała się poinformować prokuraturę.
    Z listu innej kobiety,kiedyś też molestowanej, Ewy M.: „Mój list, to wielki krzyk rozpaczy. Próbujemy uzyskać zrozumienie i pomoc księdza arcybiskupa Józefa Michalika z Przemyśla. Niestety, bez skutku.”
    http://uwaga.onet.pl/7293,news,1,ksiadz_pedofil_skazany,reportaz.html

    Abp Michalik, już po ujawnieniu sprawy, do końca bronił proboszcza Moskwę, oskarżając media, że rozpętały nagonkę na niewinnego kapłana.

    Po artykule na ten temat w “Gazecie Wyborczej” rozpoczęły się szykany i ataki na rodzinę Krawieckich oraz osoby, kóre zdobyły się na odwagę oskarżenia księdza. Abp Michalik wziął proboszcza w obronę – nadal mógł on mieszkać w Tylawie, uczyć dzieci, odprawiać msze.
    Prokurator Rejonowy w Krośnie Stanisław Piotrowicz umorzył śledztwo. Dał wiarę księdzu, że dzieci dotykał w celach bioenergoterapeutycznych. Oparł się na skandalicznie (jak ocenili to fachowcy) sporządzonej opinii biegłej z Krosna..
    http://www.bhp.org.pl/Article78.html (opinia ekspertów z IES była druzgocząca dla tej opinii i dla wcześniejszej decyzji krośnieńskiej prokuratury. Biegli z Krakowa orzekli, że opinia psycholog Małgorzaty Szpakowskiej-Żelowskiej została wykonana pod z góry założoną tezę. Zdyskwalifikowali ją pod względem merytorycznym, jak i formalnym)
    Po interwencji postępowanie jednak wznowiono i przekazano do Jasła, poza teren archidiecezji przemyskiej. Potem było wciąż i wciąż odwlekane. Można sobie wyobrazić przeżycia osób, które poważyły się stale zeznawać o zdarzeniach tak je upakarzających i intymnych.
    Zwłaszcza przy obstrukcji Kościoła i przy wspomaganemu przezeń potępieniu ofiar przez ich środowisko .
    Wymiar sprawiedliwości zaś nie kwapił się z jej wymierzeniem, nawet gdy już o sprawie wiedziała cała Polska. W końcu wyrok : 2 lata w zawieszeniu na 5 i 8-letni zakaz pracy wychowawczej z młodzieżą (sic!)

    Nawet wtedy „…zwierzchnik przestępcy nie raczył zająć w tej sprawie stanowiska, pokazując – (…) że gdy w grę wchodzą interesy duchownych, dobro dzieci nie jest istotne.
    Jest to tym smutniejsze, że metropolita przemyski jest równocześnie przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, a jego decyzje pokazują jaka jest linia Kościoła w Polsce. ”
    (http://www.ekumenizm.pl/content/article/20040629112259556.htm)

    Epilog : Ksiądz-pedofil, już dwa dni po ogłoszeniu wyroku sądu, odprawił mszę w swoim kościele. Wcześniej Lucyna K. i Ewa O. musiały wyprowadzić się z Tylawy. Sąsiedzi nie mogą im darować krzywdy, jaką „wyrządziły” księdzu. Za dziećmi Ewy O.rówieśnicy wołają „molestowane”.
    – Choć wyjeżdżam stąd, nie przestanę walczyć, by ksiądz został usunięty z parafii – mówi – Bo nic się tu nie zmieniło. Wyrok nic nie zmienił.
    Można powiedzieć, że jest jeszcze gorzej …”

    Ksiądz z parafii w końcu odszedł. Na emeryturę.
    Był przecież w wieku emerytalnym.

    Po wyroku abp Józef Michalik NABRAŁ WODY W USTA. Czy aby nie do dziś ?
    Ale chodzi mi nie tylko o ochronę księdza-przestępcy.
    Czy ktoś z tu obecnych pamięta, czy ten hierarcha przeprosił za szkalowanie i oczernianie tych, którzy najpierw zwrócili się do niego o pomoc, a dopiero potem – gdy to się okazało daremne – zaalarmowali prokuraturę (niechętną) i -na szczęście, bo dopiero to się okazało skuteczne – media ?
    Chętnie się dowiem.

  250. O sprawie abp Michalika i Tylawy wspomniał u Lisa parę miesięcy temu Andrzej Celiński
    http://andrzejcelinski.salon24.pl/228389,nie-stawiajmy-kosciola-ponad-prawem

    Andrzej Celiński :
    ” Ten przypadek jest szczególnie drastyczny, ze względu na to, że w jakiś sposób dotyczy on (…) najwyższego hierarchy Kościoła Katolickiego w Polsce.
    Sprawa ma swoją historię. Została ujawniona. A mimo to została zignorowana przez biskupów. I to właśnie jest trudne do zaakceptowania.
    ” Dla mnie też sprawa Tylawy jest niepojęta.(…) nie można w żaden sposób przejść do porządku nad postawą biskupa. Bo to jest JEGO przede wszystkim odpowiedzialność.
    Wiedział. Miał autorytet. Byłby wysłuchany. Jak, w tym przypadku, nikt inny.”

    PS 2 : poza tym, do tematu :
    http://godless.pardon.pl/dyskusja/2410260/polish_predators_in_black_-_odc_1/1
    http://wyborcza.pl/1,76842,8060297,Milczenie_i_wstyd_Kosciola.html

  251. TJ
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=785#comment-187843
    pisze też, że postawa Przewodniczącego Konferencji Episkopatu jest pełna pychy.

    Tak to idzie. Z góry na dół. Od hierarchy do proboszcza.

    „Po ogłoszeniu wyroku kproboszcz z Tylawy, Michał Moskwa zapowiedział odwołanie się od niego. Nie czuje się winny.

    – Nie porównuję się, ale czy PAN JEZUS też nie stał przed sądem? – powiedział wychodząc z sądu.”

  252. hematemesis pisze:

    2010-12-17 o godz. 22:57

    Nie zdawalem sobie sprawy ze wyrazenie „You do the crime you do the time” jest idiomem. Uwazalem je za angielski rym. Znam je z potocznego mowionego jezyka. Nie znam sie na lingwistyce. Troche znam sie na tym co wypada co nie wypada. Nie wypada nazywanie interlokutora hitlerowcem. Chyba ze ma sie ku temu niezbite dowody. Ale znajomosc idiomow tego nie ulatwia.

    P.S.
    Nadal twierdze.
    Nick wart wpisu.

    Slawomirski

  253. Czytam nowe komentarze i przychodzi mi na myśl jeden
    „egalite, fraternite, liberte”……
    Kodeks karny jest jeden.
    Od jego stosowanie jest jedna z władz.
    ZA MAŁO SAMORZĄDNA I NIEZALEŻNA?
    Kapłani są obywatelami jakiego kraju? Prawa dotyczące tubylców ich nie interesują? Nie podlegają im? Są ponad?

    Chyba że jest przyzwolenie społeczne na „Dulszczyznę” pedofilię, przekręty finansowe…..
    A to przepraszam, trzeba zmienić prawo z uwzględnieniem świętych krów.
    W końcu ustniały odrębne kary za przestępstwo w odniesieniu do szlachty, mieszczan, chłopów…….w średniowieczu…..
    Czy to nowy aspekt „polityki historycznej”??/wracamy do społeczeństwa stanowego?

  254. ·  staq pisze:
    2010-12-18 o godz. 13:31
    ***W moim odczuciu Kościół to instytucja, w której sprawy chrześcijaństwa zajmują miejsce coraz bardziej marginalne. A zajmują się nimi nieliczni – cicho, skromnie , w niektórych kościołach , czasem gdzieś na zapomnianej prowincji(…). Arcybiskup Nossol, niemedialny a przecie sztandarowy przykład prawdziwego chrześcijanina… Światli i empatyczni księża -rzadkie i coraz rzadsze przypadki Ale to nie oni w Kościele nadają ton . Przy dzwonie są inni…***

    Zgadzam się z ideą, ale dodam trochę szczegółów:
    1)   Nie przy „dzwonie”, a przy „żłobie” (nie pomylić z bożonarodzeniowym żłobkiem),
    2)   Arcybiskup Nossol świadomie zrezygnował z kariery i kardynalskiego kapelusza, poświęcając swoje życie Śląskowi i WSZYSTKIM  Ślązakom, co spowodowało odrazę hierarchów polskiego kościoła (np. uszatego). Nie zgodził się też na współpracę za paszport do kariery (w domyśle do Watykanu), co ochoczo robił pan Wielgus.

  255. @hematemesis (22:57),

    wychodzę z założenia, że jak rzygasz, to wyłącznie POLSKA, krwią(?)
    Gdzież więc zapodziałeś te prastaropiastowskie; „ą, ć, ę, ł, ń, ó, ż” i inne „ź” ?!
    E……, ładnie to tak ?!

  256. @aga (17:01, 17:08, 17:17),

    sorry, ale ktoś, kto sie “wypaca” na A2, udowadnia, że nawet A8 jest zu dużą powierzchnią na jego (jej) “złote myśli”.

  257. 2010-12-18 o godz. 17:17
    TJ
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=785#comment-187843
    pisze też, że postawa Przewodniczącego Konferencji Episkopatu jest pełna pychy.

    Tak to idzie. Z góry na dół. Od hierarchy do proboszcza.

    “Po ogłoszeniu wyroku kproboszcz z Tylawy, Michał Moskwa zapowiedział odwołanie się od niego. Nie czuje się winny.

    – Nie porównuję się, ale czy PAN JEZUS też nie stał przed sądem? – powiedział wychodząc z sądu.”

    Moj komentarz

    Szczęka opada.

    Teologia samowolna, egocentryczna, utylitarna, grubymi nićmi tkana.

    Nic dziwnego, że światełko Ewangelii w polskim kościele ledwo się tli, a bardzo duża część katolików nie zna podstawowych podstaw swojej religii, co czyni ją zbiorem odklepywanych, czyli noszących wiele cech pogaństwa rytuałów.
    Zilustruję to przykładem pewnej obywatelki skarżącej się swoim koleżankom w pracy, że ksiądz na kolędzie maltretował jej dzieci pytaniem – ile jest bogów otrzymując różne odpowiedzi, a żadna nie brzmiała – jeden.

    Tak to wygodnie jest biskupom orzekać, że list księdza Wiśniewskiego właściwie dotyczy pewnych niedoskonałości. I nie troszczyć się, czy lud to przyjmie, czy nie. Każdy biskup jest świadom tego, że ludu po prostu to nie interesuje nic, co by mogło zaburzyć wygodny odwieczny układ – ja rzucam na tacę i myślę przyjaźnie, a oni załatwiają resztę – od narodzenia po śmierć. Więc po co mielibyśmy burzyć system?

    Obłożony wyrokiem ksiądz jest dobitnym przykładem rodzimego abbas imperfectus.

    Pzdr, TJ

  258. aqa pisze:
    2010-12-18 o godz. 17:01
    aqa pisze:
    2010-12-18 o godz. 17:08
    aqa pisze:
    2010-12-18 o godz. 17:17

    „Dziewczę hoże”, a i sumienne, a i rzetelne!!!
    Dziękuję Ci stokrotnie!
    Tak trzymaj.

    Pozdrowionka.

  259. Obserwujac polski katolicyzm poza jego granicami przypomina mi raczej balwochwalstwo niz wiare…Chwale sobie protestantyzm M.Lutra (byly katolik). Jego wspolczesni nasladowcy widza sie raczej jako psycholodzy, socjolodzy i pomocnicy wiernych w ich parafiach. Wspanialy autor angielski A.Bennett w jednych swoich opowiadanich pozwla zonie pastora stwierdzic, ze w dzisiejszych czasach mozna byc duchownym bez wiary w Boga (przypomina mi sie ks. Rydzyk). Acha, to jest kosciol anglikanski…
    przynajmniej bez zaklamania. Pozdarwiam z Europy.

  260. Szanowny Gospodarzu i szanowni blogowicze.
    Przepraszam wszystkich, ale staram się czytać wszystkie wpisy. Na interesujące mnie czasami odpowiadam, jeżeli mam czas. O innych pamiętam, lecz z kilkuset wpisów trudno zapamiętać mi te, które nie dotyczą istotnych wątków dyskusji. Ktoś, przepraszam nie wiem kto, zżymał się na literówki, błędy interpunkcyjne, ortograficzne i brak polskiego liternictwa. Pewnie zapomniał, że język polski w zasadzie nie powinien być pisany alfabetem łacińskim, bo nim nie jest. Słusznie. Może nawet nie przypomniałbym sobie tego, gdybym nie otrzymał od znajomych z dalekich krajów takiego oto tekstu. Dla zabawy i rozluźnienia ów tekst państwu zaprezentuję.

    Okydrcie – tkylo mdąrzy lduzie mgoą to przczyteać.
    Nie moegłm ueiwrzyć że waśłciiwe młgoem zozureimć co cztyam. Fenoemen słiy lukidzego mógzu. Weułdg odykcira na Uinerwtesycie Cmabrigde, nie wżane w jaiekj kleojonści ułżoone są lietry w wryazie. Najawżnjszeią rzczeą jset żbey peirtszwa i otsanita letria błya na waśłciywm meijcsu. Rszeta mżoe być uożołna gdizeklowiek a i tak wcąiż mżemoy to bez porbelmu perzytczać. Dzejie się tak daltgeo bo ldzuki mzóg nie cztya kadeżj poejdnczyej ltiery, ale słwoa jkao cłaśoć.
    Neiasmowtie? tak… Jak zwasze mśylaełm że otrogarfia jset wżana…! Jśeli mżesz to prezcztyać, perzśilj daelj…

    Myślę, że prośbie mojej kuzynki nie mogłem lepiej zadośćuczynić. A krytykującemu nas za błędy różnego rodzaju zamieszczam ów tekst ku przemyśleniu. Mało kto posługuje się przy pisaniu dziesięciopalcówką. Wielu piszących z zagranicy nie ma możliwości korzystania z czcionki polskiej [stad moja uwaga, że Polski słabo nadaje się do pisania alfabetem łacińskim]. Poza tym nie każdy ma w swoim komputerze edytor tekstowy WORD’a, poza tym jeżeli ma, a nie umie się nim posługiwać, lub nie zna ortografii, może robić jeszcze większe błędy. „Chmura” [informatyczna] dopiero zaczyna być realizowana i nie wszyscy mają do niej dostęp. Rygoryście zatem uświadamiam. Trzeba używać rozumu, bo najważniejsza jest dyskusja i jej treść. Na formę można przymknąć oko.
    Pozdrawiam.

  261. Nasi Amerykanie Polskiego Pochodzenia!!!
    Co zrobić z tym pasztetem?
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Wiemy-co-najbardziej-irytuje-dyplomatow-USA-w-Europie,wid,12961007,wiadomosc.html

    Co z I poprawką do Waszej- obecnie- Konstytucji?
    Co z domniemaniem niewinności?
    Sędzia Lynch? znowu działa?

    Zdaje się, że sprawiedliwy proces już się odbył, a teraz za zdradę powiesi się obywatela OBCEGO państwa…….
    Niech żyje Pax America…..
    Takie pax, trudno przeżyć…….

  262. Ryba, 2010-12-18 o godz. 13:59

    „Orteq, szkoda, że ja, w stanie wojennym, Twojego paczkowanego sera nie skosztowalem. Mimo to, pozdrawiam”

    A ja ciebie pozdrawiam tymbardziej.

    Nie mogles skosztowac bos juz nawet wtedy personalia ciagle zmienial. Jak nie Ryba, to Stan, jak nie Tyminski to Wojenny. Co za utrapienie mialem z toba to tylko polonijne firmy paczkowe wiedza.

    Bo ja im od razu powiedzialem: wy tylko zoltego sera na wies nie wysylajcie. Do miast tak, ale nie na wies. Tam pojdzie toto prosciutko dla inwentarza. Dla trzody chlewnej, zeby byc dokladnym. No a potem zobacz co sie porobilo. Pchali te sery akurat na mojego brata adres na wsi. A do ciebie do Sopotu, nic. Bardzo mi przykro z powodu twoich stanowojennych glodowych skorczow zoladkowych. Az dziw ze ty tego Jaruzela nie potepiasz tak samo jak te rozne Slawomirskie czy Kraczkowskie ludzie.

    Jeszcze i glos zwykly (blog po sasiedzku) go potepia ale juz nie za glod. On ma swoja wlasna obsesje w tym temacie. Podejrzewam, ze on glod stanowojenny to akurat w swojej slynnej dziurze ma.

  263. W Holandii z duchownymi pedofilami się nie patyczkują. Jesli się nie dogadają z ofiarami – a tam jest to bardzo glosny skandal – staną przed sądem bez zbytnich ceregieli. Nawiasem mówiąc, powyższy, podany przez agę przykład pokazuje, jak mało państwo polskie dba o dobro i ochronę dzieci. Duchowny, nie duchowny, powinien iść za pedofilię siedzieć, aby raz na zawsze ukrócić ten proceder. Tak samo stawiałabym przed sądem matki, które latami tolerują seksualne molestowanie ich córek rzez ojców, ojczymów i konkubentów. Widać, że poczęte nie znaczy u nas święte. Święty, to znaczy chroniony jest u nas tylko ksiądz. Żyję w tym kraju xxx lat i ciągle nie rozumiem dlaczego. Dlaczego nawet Bóg (jeśli istnieje, w co poważnie wątpię) nie karze tych zwyrodnialców.

  264. Miałem już zakończyć temat (nie)wiarygodności prasy mainstreamu, ale po prostu się nie da, gdyż tupet oraz zwykła bezczelność w tej materii są obecnie wprost gigantyczne. Dziś Guardian publikuje z całą powagą kompletnie nieprawdziwe rewelacje z WikiLeaks, odnośnie filmu Michaela Moore’a pt. SICKO (film nominowany do Oscara). Guardian twierdzi, że SICKO był na Kubie zakazany, ponieważ pokazywał w złym świetle tamtejszy, jakoby „mityczny” system zdrowia. To zwykłe, ordynarne kłamstwo i do tego podwójne. Po pierwsze, jak Michael Moore pisze na swej stronie internetowej, SICKO był emitowany dla całej kubańskiej populacji oficjalnie w głównym kanale telewizji publicznej 25 kwietnia 2008r. i został tak ciepło przyjęty, że zorganizowano dodatkowo dystrybucje tego filmu w na całej Kubie, a po drugie, system opieki zdrowotnej na Kubie jest o wiele lepszy niż w USA.

    Film traktuje o amerykańskim, złodziejskim systemie „opieki zdrowotnej”, i obnaża go bezlitośnie, nie zostawia na nim suchej nitki, a dla kontrastu zestawia z normalnymi systemami we Francji, czy w Wielkiej Brytanii. Różnica jest tak diametralna na niekorzyść USA, że nieświadomy dotychczas Amerykanin oglądając ten dokument musi doznać szoku i przerażenia, konstatując, w jakim gnoju z premedytacją topią go we własnym kraju.

    Dla jeszcze większego kontrastu, a także z wściekłości na złodziei z amerykańskich ubezpieczalni oraz żeby po prostu pomóc ludziom, którym nikt w USA nie chciał pomóc, Machael Moore zabiera na leczenie na Kubę grupę osób, Amerykanów, bohaterów, którzy brali udział w przeszukiwaniu i odgruzowywaniu ruin WTC bezpośrednio po ataku, i na skutek swej bezinteresownej ofiarności nabawili się tam różnych chorób oraz kontuzji, jednak państwo amerykańskie zupełnie się na nich wypięło, i nie zechciało pokryć nawet centa z kosztów leczenia. Pozbawieni opieki zdrowotnej w swoim własnym kraju pojechali więc z Michaelem Moorem na Kubę i tam otrzymali wszystkie świadczenia w państwowym szpitalu, na wysokim poziomie, kompletnie za darmo. Na Kubie bowiem opieka zdrowotna jest darmowa dla każdego i stoi na wyższym poziomie, niż w USA. Ludzie ci na filmie płakali ze wstydu i ze wzruszenia.

    Tyle jest wart mainstream.

  265. Feliks Stychowski pisze:

    2010-12-17 o godz. 22:41

    Szanowny Panie Feliksie Stychowski

    Tak wtedy odczytalem ten nieszczesny link.

    P.S.
    Do pewnych mysli az strach sie przyznac przed samym soba.

    Slawomirski

  266. wiesiek59 pisze:

    2010-12-18 o godz. 20:37

    tani antyamerykanizm

    Slawomirski

  267. Lech pisze:

    2010-12-18 o godz. 20:01

    Tresc jest wazniejsza od formy chyba ze ktos pisze dla formy.

    Slawomirski

  268. smb pisze:

    2010-12-18 o godz. 19:57

    ” Acha, to jest kosciol anglikanski…
    przynajmniej bez zaklamania. Pozdarwiam z Europy.”

    Gratuluje dobrego samopoczucia.

    Slawomirski

  269. Lech pisze:
    2010-12-18 o godz. 20:01
    Pewnie zapomniał, że język polski w zasadzie nie powinien być pisany alfabetem łacińskim, bo nim nie jest.
    ———————————————————————————————
    Ciekawe!!! Chętnie się dowiem w takim razie, JAKIM ALFABETEM,pańskim zdaniem powinniśmy pisać. Co z czeskim lub hiszpańskim? Aha, jeszcze jedno – język to nie alfabet…
    Co do formy. Siedzi pan dajmy na to przy stole w domu z gościem. Pański gość w trakcie rozmowy od czasu do czasu „chepnie” tudzież puści głośnego bąka ,a także sobie pomlaszcze, za to mówi na temat i rzeczowo.
    Grunt to treść, forma..mniejsza z tym.

  270. Michał pisze:
    2010-12-19 o godz. 00:54

    Nie rozumiem twego postu. Czy ty krytykujesz czy popierasz M Moore ?
    Ogladalem ‚Sico’, nie wydaje mi sie by Moore w czymkolwiek przesadzil. Odnosnie ratownikow WTC dopiero kilka miesiecy temu dostali odszkodowania. Sico zostal nakrecony w 2007.

    Wiekszosc obywateli US popiera (Obamy) reforme sluzby zdrawia w USA.
    Znam kilku co krytykuja. Ale czas otrzezwiec. 44 mln ludzi w US zyje w biedzie. Ci co krytykuja reforme Obamy woleli by widziec amerykanska biedote umierajaca na ulicach i chodnikach nawet z powodu kataru i tylko dlatego ze nie stac ich bylo na ubezpieczenie medyczne. Z dugiej strony nawet ci najbiedniejsi rowniez placa podatki po przez Vat-Gst. Rzad mial obowiazek objac ich opieka zdrowotna.

    A w sprawie Kuby to nawet oszukujesz. Jest tam (w Sico) wzmainka o medycynie potrzebnej dla jednego z ratownikow. W NY placil on za to $125, na Kubie $2.75. Jak to tlumaczysz? Na wszelki wypadek podpowiem ze rzad Kubanski nie kupuje od producentow po to by sprzedawac taniej.
    I wytlumacz to; Srednia dlugosc zycia na Kubie jest wyzsza niz w USA !

  271. Orteq,

    moje rozliczenie z przeszłością jest pozytywne, a nawet higieniczne. Początek lat osiemdziesiątych pamiętam jako rozstanie się z cukrem i picie kawy oraz herbaty bez tego groźnego produktu, czego z determinacją trzymam się dotychczas.
    W czasie rosnącego dobrobytu lat siedemdziesiątych wziąłem rozbrat z paleniem, co wzmocniło mój autorytet (w okresie kartkowym, ktory trwał i trwał) u nałogowców pokraju Kartki, którym oddawałem swój przydział wzbudzając ich szczerą sympatię.
    Nawet w latach dziewiędziesiątych odnajduję pewne blaski, bo nieskładny rwetes polityczny, z oddalenia, zaczyna mi się kojarzyć z muzyką jazzową z okresu orleańskiego, kiedy to dzwięki tej wspaniałej muzyki nieśmiało dobywały się ze slamsów.
    Tak więc wpisuję, w przeciwieństwie do Sławomirskiego i ET, którzy zamierzają zamieszkać wspólnie na Lazurowym Wybrzeżu (o zgrozo), ten koszmarny XX wiek po stronie plusów.

    Pozdrawiam

    P.S.

    Dopiero teraz skojarzyłem, że w Sopocie na Łysej Górze, skąd roztacza się bajeczny widok na zatokę, można było w trudnych czasach puszczać na wypas kozy, co problem sera załatwiło by na przylegających do wzniesienia ulicach.
    Do tego trzeba by jednak mieć hamerykański pomyślunek.

  272. Kosciół stał sie anachroniczny co szczególnie widac w dobie internetu, gdzie nawet najbardziej tajne i, tak bliskie kosciołowi, zakulisowe metody funkcjonowania sa poprostu śmieszne. Dzis to polityczny establishment się rumieni ze wstydu po akcji WikiLeaks ale przyjdzie czas i na Kosciół katolicki, gdzie wszystko to co tak przez wieki zamiatano pod kardynalskie i biskupie dywany ujrzy swiatło dzienne. Racje ma protestujacy dominikanin w tym, ze ksenofobia, zaściankowosc, antysemityzm (obrzydliwie pełzajacy pośród kleru i wiernych), utrata kontaktu ze współczesnym swiatem (niewielu kardynałów umie posługiwac sie telefonem komórkowym na tyle aby samodzielnie wysłac sms-a; o PC nawet nie wspomnę), powoduja atrofie autorytetu Kosciola w ogóle, w tym niestety, także moralnego. W XXI wieku na samym atawistycznym lęku człowieka przed śmiercią i cierpieniem, antysemityzmie i ksenofobii kosciół daleko nie pociagnie. Nie zdziwię sie zupełnie jak tradycje pogańskie, w końcu nasze, słowianskie, starsze od chrześcijańskich, zaczną być alternatywą dla skostniałej, anachronicznej instytucji jaką jest teraz Kosciól Katolicki w Polsce i na świecie.

  273. ·  Orteq pisze:
    2010-12-17 o godz. 22:32
    wiesiek59 (2010-12-17 o godz. 19:31)

    **Co do niedomytych i niedopieszczonych……Kiedyś opracowałem sobie prosty test cywilizacyjny. Kto ma w domu bidet…….?Kto WIE co to jest bidet?…. Będziemy cywilizowani, gdy 50% obywateli będzie co najmniej WIEDZIAŁO co to jest, ten XIX wieczny wymysł Francuzów…***

    Gdy czytałem te rozważania sanitarne przypomniałem sobie wspaniały dowcip żydowski, prawdziwe  zdarzenie, udokumentowane przez rodzinę bohaterki. Chodzi o baronową von Parnegg („przedtem” nazywała się  Pollack), która była źródłem wielu gaf. Oglądała z przyjaciółką wystawę jubilerską w Amsterdamie i coś jej się bardzo podobało. Gdy koleżanka zachęcała ją do kupna odpowiedziała: „Wprawdzie mąż dał mi „plein pissouar”, ale to jednak przekracza mój „bidet””. Widać, że Pani baronowa należała do cywilizowanej części Wiedenek (mąż był zaufanym bankierem cesarza i otrzymał tytuł barona za zasługi). Zainteresowanym finezyjnym dowcipem polecam antologię humoru żydowskiego, dr Salci Landmann, gdzie kilka stron jest poświęconych w/w bohaterce.

    Nie tylko nieznajomość bidetów jest powszechna na świecie, ale niestety również sposób użytkowania innych urządzeń sanitarnych. Podam przykład nieco dziwny na temat zachowania żołnierzy radzieckich w Niemczech w 1945 roku. Moja siostra pielęgnowała byłych jeńców z obozu w Dachau i innych w sanatorium koło Monachium. Tam normalnym postępowaniem było płukanie śledzi w muszli klozetowej. Nie znali tego urządzenia i zaskakiwali zawsze nowo przybyłych kolegów tym cudem techniki – taki rytuał!

  274. A abp Michalik przemówił podczas pasterki w swoim starym dobrym stylu, złoszcząc się na świat, który coraz bardziej nie chce krzyża. Bo współczesny świat nie potrzebuje takiego kościoła, który straszy, zabrania, potępia zamiast nieść między lud słowa i naukę Ewangelii.

  275. antonius,
    Ha, lata temu w Rzeszowie mielismy bidet! Teraz ani mi to w glowie..lazienka za mala…a doprowadzenie/odprowadzenie wody????
    Wszystkiego dobrego!

  276. Wiele się mówi i pisze o nieprawidłowościach w działalności Komisji Majątkowej.A co wiemy o przekazywaniu Kościołowi darowizn przez ludzi biznesu i polityki? O obopólnych korzyściach nie tylko finansowych?
    Może ktoś o tym również napisze?

    Pan Sławomirski pogubił się zupełnie. Pisze:
    Poucza-pielęgnujmy idee i ludzi „Solidarności”, a innym razem-„Brakuje słów
    do opisu intelektualnego upadku polskiej prezydentury. A skąd wywodzą się ostatni dwaj prezydenci?
    „Brak szacunku dla samego siebie jest markierem wielu wpisów” nadmiar dla samego siebie chyba również.
    Aktualnie nic bardziej nie dzieli Polaków jak „Solidarność”.
    Nareszcie „Hematemesis” 22.57 podsumował czerwone i nie tylko czerwone jady Pana Sławomirskiego. Pan Sławomirski całe dotychczasowe
    życie przed czymś ucieka. Świat się kurczy, może warto walczyć i uczyć
    moralności, jak Pan to często czyni, odważnie i wprost mieszkając wśród nas? Boi się Pan naszej rzeczywistości? Wygodnie siedzieć w pieluszkach,
    które inni wypracowali?

css.php