Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

22.12.2010
środa

Gwiazda na Gwiazdkę

22 grudnia 2010, środa,

„Mój pierwszy bal”, „Na całych jeziorach – ty”, „Bo we mnie jest seks!”, „Z kim tak ci będzie źle jak ze mną” – proponuję święta z Kaliną Jędrusik. Dość ekshumacji, identyfikacji , profanacji, katastrof i sondaży, niech żyje miłość! – oto moja oferta na święta (ale nie „od święta”).

W latach 60. i 70. Kalina Jędrusik była symbolem miłości, zwłaszcza tej zmysłowej, ikoną seksu, polską Marylin Monroe. Śpiewała piosenki liryczne (wtedy mówiono „miłosne”), głosem matowym, może z lekką chrypką, świadomie cicho, szeptem, namiętnie. Do tego dochodziła aparycja, osoba raczej drobna, szczupła w talii, a powyżej – wręcz odwrotnie, najbardziej znany i pożądany dekolt epoki. Z czasem zmieniło się wszystko, zmieniła się figura (podobno ze względu na leki hormonalne, a także ze względu na nieposkromiony apetyt, lubiła jeść i gotować), przyblakła kariera, skończył się „Kabaret Starszych Panów”, którego była jednym z filarów, pojawiło się rozgoryczenie i poczucie niespełnienia.

Nie była żadnym „odkryciem”, dziewczynką z ludu – wręcz przeciwnie: jej ojciec był zasłużonym pedagogiem i senatorem w II RP, matka była bardzo muzykalna, grała na pianinie, a Kalina (tak o niej wszyscy mówili) odebrała staranne wykształcenie. Dostała się do PWST – szkoły teatralnej w Krakowie, na egzamin wstępny przygotowała fragment prozy Stanisława Dygata, którego wówczas jeszcze nie znała, a który miał zostać jej mężem, protektorem, niekoniecznie najlepszym, towarzyszem życia (niekoniecznie jedynym).

Mimo, że miała swoje wzloty i upadki, bilans jej dokonań jest imponujący. Pracowała w czołowych teatrach Polski powojennej: Teatr Wybrzeże w Gdańsku ze znaną reżyser, Lidia Zamkow), Teatr Współczesny (w czasach dyrekcji Erwina Axera – jeden z najważniejszych teatrów w Polsce), Teatr Rozmaitości za czasów dyrekcji Andrzeja Jareckiego (jednego z twórców STS), wreszcie Teatr Polski u Dejmka. Choć karierę sceniczną rozpoczęła w 1953 roku, w sztuce Gorkiego, prawdziwą furorę zrobiła jako Polly w „Operze za trzy grosze” we Współczesnym. Świetny teatr, wybitny reżyser (Konrad Swinarski) i doskonała rola żony Mackie Majchra (Tadeusz Pluciński), w której Kalina triumfowała jako śpiewająca aktorka. Pluciński był wówczas jednym z najbardziej przystojnych amantów w stolicy, a rozplotkowana warszawka kojarzyła ich oboje na scenie i w życiu. To było przedstawienie grane dwieście, a może i trzysta razy. W owym czasie rola teatru w kulturze była inna, większa niż dzisiaj – teatr dawał możliwość wyjścia z domu, uchylał drzwi na Zachód (nawet Brecht był Zachodem), pokazywał nie tylko przodowników pracy i radosną twarz młodzieży.

Teatr Kalinę nudził, nie miała cierpliwości do niezliczonych prób (na które się notorycznie spóźniała) i przedstawień. Wolała chyba film, ponad 30 ról, od „Ewa chce spać” (1957) aż po „Po podwójne życie Weroniki” (Kieślowski, 1991), w którym Kalina wystąpiła krótko przed śmiercią (1991). Grała u wszystkich – Kutz, Morgenstern, Majewski, Has, Wajda, ale jej wizerunek, jako aktorki i kobiety, pamiętany jest przede wszystkim z wyuzdanej sceny w pociągu („Ziemia Obiecana”), nad czym ubolewała. „W kinie polskim już wtedy panowały jakieś przedziwne kategorie , klasyfikacje; uważano, że skoro mam wspaniały biust i talię jak osa, skoro potrafię się poruszać, a mężczyźni się za mną oglądają, no to kim właściwie jestem? Kurwą, oczywiście. No to nią byłam – ale tylko na ekranie” – powiedziała Dariuszowi Michalskiemu, którego opasła, drobiazgowo udokumentowana książka o aktorce właśnie się ukazała i z niej korzystam. Książka bardzo rzeczowa, staranna, może aż zbyt detalicznie i obszernie udokumentowana, ale dla miłośników Kaliny – nieoceniona.

Trzecią sceną, na jakiej występowała, była telewizja, której pojawienie się w Polsce w latach 50., zbiegło się z początkiem kariery Kaliny. W Teatrze Telewizji wystąpiła w prawie 30 rolach, ale prawdziwy triumf odniosła w Kabarecie Starszych Panów, śpiewając pisane dla niej piosenki Przybory i Wasowskiego. Była także wybitna piosenkarką, pisali dla niej najlepsi, w tym Osiecka i Młynarski.

„Kalina była pierwszą polska seksbombą – pisała Agnieszka Osiecka. – I bardzo dbała o to, żeby się trzymać w tym emploi. Kalina grała seks bardzo ostro. To był seks świadomy: prężyła biust, przewracała oczami. Oblizywała się, grała taką kocicę, świadoma swego czaru bądź laleczkę, wesołą dziewczynkę. (…) To była chyba mieszanina w Kalinie tej autentycznej seksowności z ogromnym poczuciem humoru. Jej kreacje kobiety z seksem bardzo często ocierały się nieraz o farsę”.

Była osobą wyjątkową – bystrą i inteligentną jak inna gwiazda tamtych czasów – Elżbieta Czyżewska, która także wyszła za mąż za pisarza (David Halberstam). Obie trochę dzięki pozycji swoich mężów trafiły na najwyższe salony i nie zawsze umiały się tam odnaleźć. Małżeństwo Elżbiety Czyżewskiej się rozpadło, a małżeństwo PP. Dygatów było „otwarte” – oboje dawali sobie wolną rękę, a ich dom był wiecznie otwarty, to był prawdziwy Salon, w którym spotykali się pisarze, artyści, przyjaciele i pochlebcy.

Kalina miał także swój świat religijny, była grzesznicą, ale kiedy w głębokim PRL wystąpiła w telewizji z krzyżykiem w swoim słynnym dekolcie – wywołała wściekłość władz. Była to „piorunująca mieszanka religianctwa i wyuzdania” – pisał Przybora. Pod koniec życia odkryła wiarę, ochrzciła się, modliła się gorliwie, aczkolwiek niektórzy nie wierzyli w to nawrócenie. Nie mieściło się w głowach, że dawny wamp, uosobienie pożądania i grzechu, może przejść taka metamorfozę, ale w latach 80. do Kościoła trafiali różni ludzie i z rozmaitych powodów.

Kalina Jędrusik łączyła w sobie to co, wyrafinowane i elitarne, z tym, co proste i popularne. Była symbolem życia (i „użycia”), gwiazdą jakiej dziś nie ma. Takiej pierwszej gwiazdki życzę wszystkim na Gwiazdkę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 162

Dodaj komentarz »
  1. Życzenia Świąteczne

    Rozdarte wierzby w perukach śniegu,
    Tętnią kopyta w szalonym biegu,
    Woźnicze krzyki, koni rżenie,
    Wesoły zamęt, serca drżenie,
    Chylą gałązki polne brzozy,
    Strzelają baty, świszczą płozy,
    Migocą pochodnie, gadki się klecą,
    Puenty, śmiechy pod niebo lecą,
    Tirlą dzwoneczki, piszczą panie,
    Redakcji pełne pędzą sanie.

    Samotne światełko, a wraz z nim
    Wyłania się z nocy karczma Rzym,
    Zstępujmy z sanek, prostujmy nogi,
    Matecznik zaprasza w swoje progi.

    Wszyscyśmy jedni, wszyscyśmy stąd,
    Panie Danielu, Wesołych Świąt!

    Dosiego Roku,
    Dobrych widoków,
    Szerokich dróg,
    Powrotów zawsze pod swój próg!

    Redaktorowi i wszystkim Blogowiczom i życzę gładkiego śniegu, większego z górki niż pod przebiegu, refleksji w Święta wielu ciekawych, dużej w wypoczywaniu wprawy, a z Nowym Rokiem przychylności, dobrych sygnałów od Opatrzności.

  2. Wychowałem się na jazzie (starym) i jazzem zostałem zainfekowany na całe życie ale pamiętam jak przed laty usłyszałem: „Dla Ciebie jestem sobą i choć to tak mało jest, nie potrafić być czymś więcej…” Kaliny Jędrusik.
    Też mi zostało….

  3. bardzo pięknie napisane .Też uwielbiałam Kalinę Jędrusik. Serdeczne Życzenia Świąteczne dla Pana i dla Redakcji Polityki. 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Az chce sie powiedziec, zen dzisiaj takich aktorow juz nie ma.
    Jesli ktos pamieta chocby w Kabarecie Starszych Panow zmyslowa Kaline, wie, ze zaden mezczyzna spokojnie nie mogol patrzec w ten szklany ekran.
    Talent aktorski od komedii, lirykii po dramat czy nawet teatr sensacji.
    Ja czestokroc staram sie siegac po rchiwalne zapisy okresu swietnosci polskiego teatru i kina gdzie wystepouja i Dziewonski i Szczepkowski, i Michnikowski, Janowska, Jedrusik,Kobiela itd itp.
    Och wywolal Pna , Panie Danielu uczucie nostalgii!.

  6. W „Ziemi Obiecanej” zagrała bardzo dobrą, smaczna erotyczną scenę. Nie sądzę by można ją było nazwać scena wyuzdaną. Zagrała po mistrzowsku namietną, dojrzałą kobietę. Ta scena doskonale uzasadniała dla jakich jeszcze powodow – poza biznesowymi – Borowiecki porzucił swą nudna i pewnie oziębłą narzeczoną grana przez Nehrebecką.
    Pozdrawiam

  7. Ech, łza się w oku kręci…

    Przeczytałem i wysłuchałem w radiu Pana wspomnienie o Kalinie Jędrusik -z upodobaniem, pomysł iście przewrotny na rodzinne święta.

    Nie tylko wszak z bombką choinkową babka ta się kojarzy.
    Przede wszystkim z przewrotnym, zmysłowym intelektem, kształtnym bardziej niż kontury i niż jakikolwiek parytet może zapewnić kobiecie.

    Osobowość niepomnikowa, o sile owładania niepohamowanej i nieodpartej o zasięgu wręcz społecznym, dziś powiedzielibyśmy: medialnym.

    A dziś – jedyne co uwypukla znaczenie kobiet medialnych w życiu społecznym to najwyżej „minimum 35% udziału silikonu” i kontakt z inteligencją (emocjonalną) przy obsłudze pilota od bramy garażowej trzeciej generacji.

    Komu to przeszkadzało, można zapytać pro domo sua, nas, mężczyzn, sprzedających tak silikon jak i automatykę bram.

    Pozostaje wrócić do pastowania podłogi, panowie.
    Kalina i tak kolędy nam nie zaśpiewa.

    Panie Redaktorze, wielkie dzięki za temat tak odświętny 🙂
    Z najlepszymi życzeniami.

  8. Boboli pod rozwagę, w ramach prasówki…
    http://przekroj.pl/ludzie_rozmowy_artykul,8010.html

    W wymowie- dla mnie wstrząsające, choć bliskie memu myśleniu…

    „Za to, kim jesteśmy, za naszą mentalność, świadomość i tożsamość odpowiada instytucja, która od tysiąca lat nas kształtuje, naucza i wychowuje. I która zawsze wolała zastój od rozwoju. Kościół katolicki. Kościół to nasz wielki hamulcowy. Wczoraj i dziś. A od początku swojego istnienia, co, rzecz jasna, wiąże się z powstaniem państwa polskiego, próbuje to państwo osłabiać, deprecjonować, pouczać, a może wręcz podporządkować sobie.”

    Polecam lekturze naszych bogoojczyźnianych katolickich patriotów…..

  9. CD:

    Owa demokracja doprowadziła do długotrwałej wojny o krzyż na Krakowskim Przedmieściu.
    – Jeszcze 30 lat temu wszyscy staliśmy pod krzyżem przeciw komunistom. Zaskoczę pana. Dobrze się stało, że nie doszło do interwencji. Pod krzyżem doszła do głosu polska trauma, która chciała rozlewu krwi. Tam stali i będą stać samobójcy. Ktoś mówił, że chce być 97. ofiarą Katynia, żeby go zabić. Dlatego dobrze się stało, że władza nie dała się sprowokować, bo mogło dojść do wojny domowej. Ci ludzie chcą ginąć. A najbardziej potworne jest to, że znalazł się polityk, który bez żadnych ceregieli, do bólu cynicznie to uruchomił i teraz wykorzystuje. Gdyby prezydentem Warszawy nie była kobieta, która wzięła to wszystko na przeczekanie, tylko jakiś ułan, to polałaby się krew.”…….

    Bez komentarza, poza jednym- celne……

  10. Dziekuje redaktorze Passent

    Slawomirski

  11. Do życzeń redaktora Passenta dołączam swoje:

    Świerczyną pachnącej choinki rozłożystej,
    Pod nią prezentów wielkiej obfitości,
    Za oknem zimy białej i puszystej,
    A w karpiu nie za wiele ości!

    Piernika pięknie miodem pachnącego,
    Zupy grzybowej, z uszkami barszczyku,
    A przede wszystkim opłatka białego,
    Co czeka cicho na swym talerzyku
    Polskiej Wiliji…

    A w Nowym Roku niechaj to się darzy,
    Co sobie każdy w duchu swym zamarzy!

  12. Przy wpisach politycznych komentarzy mnóstwo. Kiedy mowa o bardzo dobrej biografi bardzo niegdyś popularnej aktorki…..cisza. To jest w jakiś sposób symptomatyczne dla obecnych czasów. Ja proszę więcej kultury mnie polityki. Pozdrawiam

  13. WODNIK53, 12.24. Podzielam w zupełności Twój pogląd na temat staczania się blogu i opanowania go jak powiadasz przez osobników w „obs…nych gaciach”. Jestem jednakże innego zdania na temat roli i odpowiedzialności gospodarza za ten stan rzeczy. Jest to blog Passenta i On jest wyłącznie odpowiedzialny, za to co się na nim dzieje, i co kto i jak pisze. Za ogólną atmosferę przyciągającą ludzi i dzielących z Passentem poglądy lub z nim różniących się. Chodzi o utrzymanie niezbędnego poziomu kultury, formy, treści i wzajemnych relacji piszących. Wszystko to zaginęło, pozostały wspomnienia po wielu osobowościach, które z niesmakiem odeszły. Ja nie zaglądam tutaj, odrzucony śmierdzącą atmosferą, chamstwem i buszowaniem osobników, którzy niewiele mają do powiedzenia, oprócz intryg i zamieszania. Odrzuciła mnie także tolerancja Passenta wobec wybryków, które są mi obce i nie mogę ich tolerować w miejscu, do którego dobrowolnie wstąpiłem. Kilka dni temu, jeden z tych w gaciach pozwolił sobie na nazwanie u siebie generała Jaruzelskiego szmatą i kilkoma innymi knajackimi obelgami. Cokolwiek by sądzić o Generale pewne formy są nie dopuszczalne. Mój ostry sprzeciw minął bez echa, co uznałem, że dla Redaktora są to formy dopuszczalne, tolerowane nie po raz pierwszy i świadczą niestety, że Redaktor pogubił się, dostosował się do ogólnego „mainstreamu”, oportunizmu, chamstwa i zdziczenia obyczajów, które narzucają w pierwszym rzędzie prawie wszyscy dziennikarze. Lub Redaktor blog olewa. Uznawałem Redaktora za wzorzec cnót publicysty, którego czytałem przez pół wieku i miałem nadzieję, że takim dotrwa do końca. Tak jak dotrwał niezapomniany KTT i wielu innych. Passent nie dotrwał, poszedł na łatwiznę i sprzedał swoje zasady i swój wzorzec wrażliwego publicysty. Dostosował się i pisze o PJN, skandalicznym niechlujstwie katastrofy w Smoleńsku, PiSie i skorumpowanych nieudolnych cwaniakach PO. Pogubił przy okazji problemy ludzi, ich nędzę, odrzucenie, nachalną propagandę, manipulację i pranie mózgów, degradację kultury, nauki, zniewolenie mediów lub upartyjnienie i klerykalizacją państwa oraz samobójczą politykę zagraniczną. Gdzie te czasy Panie Redaktorze?
    WODNIKOWI przesyłam szczere Życzenia Świąteczne i spokojnego Nowego Roku z Krakowa gdzie wybraliśmy i mamy najlepszego prezydenta. Przesyłam Życzenia także dla tych, którzy blog porzucili.

  14. A to się porobiło…! Gospodarz serwuje swoim gościom na święta Bożego Narodzenia piersi Kalinowe z krzyżykiem. Dziękuję uprzejmie! Akurat u mnie będą podawane na świąteczny obiad przyrządzone specjalnie dla żony piersi indycze w sosie morelowym z miętą. Gospodarzowi wypada chyba życzyć, żeby nie doznał jakiego zawrotu głowy od tych piersistych gwiazdek.

  15. Pan Redaktor pisze:
    „proponuję święta z Kaliną Jędrusik. Dość ekshumacji,..”

    Szanowny panie Redaktorze,
    czy to brak konsekwencji, czy tez kolejny wyraz
    specyficznego poczucia humoru?

  16. Wspomienie;
    Kalina Jedrusik – listopad 1957 ? Katowice- Hala .Młodzież szkół średnich . W części politycznej tow .Ochab ,ale w częsci artystycznej Kalina JEDRUSIK , przechodzila obok mnie -wtedy absolut seksu . Ochaba i celu tego spotkania dawno nie pamietam ( prawdopodobnie ,a nawet napewno na fali popaździernikowej odwilży 56 roku , być może to nawet był listopad 1956 ? Nieważne ,ważne jest to ,że ona Kalina przechodzila obok -Oj pamietam !pamietam . W następnych latach nigdy jej z bliska nie widzialem .
    Panie Danielu !
    Życze przyjemych dni światecznych i zdrowia dobrego -wspomianając lata ,kiedy zaczynałem czytanie POLITYKI od ostatniej strony ,a to już tyle lat mineło , ale fajnie jest – dalej młodzieżowo i sportowo .
    Aktywne i dobre lata przed nami , przykro napisać , ale dla dobrego samopoczucia i nastroju wyciałem odbior niemal wszystkich polskich stacji medialnych , a o prasie nawet nie wspominam -to epizody .Swiat na zachód od Polskiej granicy jest życzliwszy dla sluchacza czy widza i ten mój komfort na zakończnie roku podkreślam .

  17. Swieta to rzecz swieta i nie godzi sie pisac o kobiecie, ktora sama przyznala, ze „….no to kim właściwie jestem? Kurwą, oczywiście.”. (cyt.Passent).
    A autorem chucie targaja, nawet przy Wigilii. To co nam prezentuje, to nawet gorzej niz Stypulkowska ! http://kleofas.blogspot.com/2010/12/komu-na-co-sypie.html
    Srodze sie na Panu zawiodlem, Panie Redaktorze ! Zamiast „Bog sie rodzi” inwokuje nam Pan sprosne opisy i brewerie niekoniecznie z najwyzszej polki. Przeczytalem i uszy mi plona jak Mojzeszowy Krzak. Jesli dostane rozgrzeszenie, to wiecej Panskich felietonow nawet nie powacham !

  18. Jak to?!
    Dziś nowe wolnościowe hasło głosimy: nie ma libacji bez ekshumacji!

  19. Nie slyszalem , zeby nagrala jakies koledy , chyba wogole zadnej plyty (moze sie myle ? Czy ktos cos wie ?) a przyjemnie by sie slychalo „tego” glosu przy wigilijnym stole … chyba wyobraznia nie rozchustala mi sie zbytnio.
    Nie wiadomo tylko czy prawdziwi katolicy by nie pomdleli .
    Wesolych Swiat dla wszystkich rodzajow (katolikow i nie tylko ) a takze tych , ktorych nie mozna zaliczyc do zadnego .

  20. Dzieki za ten prezent swiateczny,takim osobom warto poswiecac wiecej miejsca.Wesolych Swiat.

  21. Nemer pisze: 2010-12-20 o godz. 23:02
    ====== z poprzedniej strony ======================

    Szanowny Panie Nemer,
    Zaoczylem pochlebna wzmianke o sobie ( RE: John Pilger ). Dzieki, ze uwaza Pan ze przydalem sie do czegos pozytecznego ( rzadko mi sie to zdarza, hi, hi…).
    Pozwole sobie wiec podsunac jeszcze jedno nazwisko: Gwynne Dyer.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Gwynne_Dyer
    Kilka ksiazek po 2001; nie wiem czy cos po polsku.

    Poniewaz blogi obecnie odwiedzam wyrywkowo, bylbym wdzieczny za potwierdzenie, czy widzial Pan moje wtracenie sie nt. Pana zapytania do P. Stasieku ( RE: Roger ).
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=742#comment-146287

    Do poprzednich zazartych dyskusji nt. ekonomii…
    Czy zwrocil Pan moze uwage na to ( cytowane pytania/odpowiedzi )?
    http://alfaomega.webnode.com/news/andrzej-lubowski-czy-fed-wie-co-robi-/
    Ciekawe co by na to nasi experci blogowi z Canady… Chcialbym przeczytac cos na ten temat…

    Pozdrawiam swiatecznie.
    Georges53.

    P.S. Film „Wag The Dog” byl, okazuje sie, w Polsce pt. „Fakty I Akty”. Czy zlokalizowal Pan?

  22. Ehhh, Kabaret Starszych Panow…

    Czy ktos wyobraza sobie KSP w dzisiejszej TVzji?

    Dzisiaj Pan Wasowski zamiast pisac „Zmierzch” dla Kaliny,…
    http://www.youtube.com/watch?v=wmXYriK-lUY
    …pisalby kawalki dla Dody, a Przybora…?
    A gdzie by bylo dzisiaj miejsce dla Osieckiej…? Miedzy Tancem z Gwiazdami a Kolem Fortuny….?

    Temat na klasowke:
    Bez Wrednej Komuny nie byloby Kabaretu Starszych Panow.
    ===========================================
    Discuss…

    P.S. Pisze to z perspektywy telewizji australijskiej. Kraj z najwyzszej polki, i wtedy i teraz, ale KSP czy Osiecka tutaj? W ogole nie do pomyslenia.
    Ehhh, ta S.P. Komuna… Podstepna jak zmija… KSP ludowi… tez mi cos…

  23. Ale mamy wysyp. Blog zamarl z podziwu dla Gwiazdy i tak pozostal.

    Chyba ze brak komentarzy to jednak zasluga PT Moderatorow. W podziece za donos Jurka Cedro z 2010-12-22 o godz. 15:22:

    **Jurek Cedro pisze: Kleofas (10:47): “Redaktor Passent dal nam mozliwosc swobodnej rozmowy”
    Swobodnej jak swobodnej. Jeśli miarą swobody jest upływ przeciętnie 6 godzin między zapytaniem blogowicza X i odpowiedzią blogowicza Y, to jestem ciekaw, po ilu godzinach według pana rozmowa przestaje być swobodna: po 8, 12, czy 24 (niepotrzebne skreślić)? …Moderacja to jest dobra rzecz i na tego rodzaju blogach niezbędna. Niestety “Polityka” jest albo zbyt uboga, by zatrudnić więcej moderatorów i naprawdę dać blogowiczom możliwość swobodnej rozmowy, albo po prostu nie uważa swobody za jakiś priorytet.**

    Jesli PT Moderatorzy popieraja stanowisko Jurka Cedro w temacie priorytetow i ubostwa „Polityki”, to rzeczywiscie moga dzisiaj dawac czadu. I przetrzywymac wszystkie bez wyjatku komentarze do „Gwiazdy na Gwiazdke” przez niespotykana do tych por ilosc godzin. Godzin, dodajmy, zaklocajacych swobodna rozmowe Kleofasowo-Cedrowa.

    W terminologii zwiazkow zawodowych to sie nazywa „Job Action”. Po polsku: sabotaz. Jakby nie zwal, jest to zlamanie regul gry. Kary za to tez przewidziano w realu. Nie wydaje sie jednak, zeby w wirtualu nicki blogowe zaczely rownowage tracic. Wstrzymujac oddechy w oczekiwaniu na takie spelnienie.

    Uff. Chyba wyszlo swiatecznie. No to Dosiego!

  24. # Michał pisze: 2010-12-21 o godz. 22:42
    ======== poprzednia strona =====================

    >>>@ georges53 (…) >>>

    Dziekuje za odzew.
    W dalszym ciagu nie ma sladu ze ktos sie przejal Pana ciekawym linkiem. A nie mowilem?

    >>>…bo wypowiedziana bez chwili wahania przez samą Goldę Meir…>>>

    Po raz pierwszy napotkalem to kilka lat temu i obsmialem…”…co za bzdury tez ci antysemici nie wymysla…”.

    Nastepnie w ksiazce Gwynne Dyer’a …

    Potem…
    http://www.guardian.co.uk/world/2003/sep/21/israelandthepalestinians.bookextracts

    …a teraz po raz czwarty, Pana link.

    I tak, ani sie czlek obejrzy, staje sie ‚antysemita” …
    ( UWAGA! Red. Red. Passent i Szostkiewicz, a takze inni lokalni „badacze Pisma swietego” – nie mylic z antysemita! )

    A my sie martwimy rakietami iranskimi (nieistniejacymi) i bomba iranska ( nieistniejaca).
    Ale to nam ( Wam? ) nie przeszkodzi poniesc im demokracji, tak jak w Iraku.

    Ja sam stalem sie „antysemita” (UWAGA! Nie mylic z antysemita! ), gdy na moim TVzorku zobaczylem na filmie, jak trzech izraelskich zolnierzy trzyma palestynskiego gowniarza, ok. 12 lat, a jeden miazdzy mu kamieniem staw barkowy. A wynalazl te procedure laureat pokojowy Nobla…

    Kto by sie tam przejmowal co Alan Hart, czy John Pilger ma do powiedzenia?
    Czas antenowy nalezy do innych expertow, czy tez raczej „expertow inaczej”. Bill O’Reilly, Sean Hannity, Glenn Beck czy Ann Coulter, A niezapominajmy o Sarah Palin. To sa glowacze na nowe czasy. A jak News to tylko FoxNews.

    Pytanie, gdzie w tym podziale miesci sie Polityka i Red. Passent? Glenn Beck i Sarah Palin mieli ostatnio laurki w Polityce, a nie pamietam, kiedy/czy John Pilger byl kiedykolwiek wspomniany… Nie pasuje do bratnich sojuszow…

    Takie swiateczne mysli przychodza mi do glowy na Nowy Rok…
    Pozdrawiam Pana. Georges53.

  25. Dobry wybor tematu na swieta Gospodarzu. Kalina Jedrusik lepsza od Kaczynskiego.

  26. **„Kalina grała seks bardzo ostro. To był seks świadomy: prężyła biust, przewracała oczami. Oblizywała się, grała taką kocicę, świadoma swego czaru bądź laleczkę, wesołą dziewczynkę. (…) To była chyba mieszanina w Kalinie tej autentycznej seksowności z ogromnym poczuciem humoru. Jej kreacje kobiety z seksem bardzo często ocierały się nieraz o farsę…. Była symbolem życia (i „użycia”), gwiazdą jakiej dziś nie ma. Takiej pierwszej gwiazdki życzę wszystkim na Gwiazdkę.”**

    Biore te gwiazdke, Panie Redaktorze. Ciekaw tylko jestem, czy nasze blogowe „resident” stroze czystosci rasowej – Bobola na mysl przychodzi, sa inni – nie zrobia z tej gwiazdki prawdziwej gwiazdy. I nie dorobia jej tradycyjnego pochodzenia. Dopiero wtedy zaslynie na caly swiat jako typowa neofitka. Z krzyzem na biuscie. Na dzisiaj jest tylko nasza Gwiazda Betlejemska. Oczywiscie, wedle tylko Panskich slow.

    Bobola! Czy bedzie jakis katopatriotyczny komentarz na w/w temat ? A moze juz Leszek Bubel cos popelnil? Ojdyr, co ma wiadomego ryja, pewnie nie umial sie ustosunkowac to tego stosunku. Ta bezdzietnosc Kaliny wynikala przeciez z uzywania kondomow! A w tej kwestii dopiero ostatnio cos sie mialo zmienic w sferze oddzialywania czynnika BXVI.

    Zreszta, ten co ma ryja na ten akurat czynnik nie zawsze reaguje prawidlowo. To dzieki temu Pomroczna jest najweselszym barakiem w obozie Baracka.

  27. A czy ktos jeszcze pamięta pierwszą bodaj reklamę zachodniego towaru w polskiej telewizji, a mianowicie perfum”Masumi”? – To własnie Kaliny Jędrusik głos je reklamował. Czasy były gierkowskie, perfumy dostępne tylko w Peweksie… To nosowe, zmysłowe „Mmmasssumi” będzie mi brzmiało w głowie po grobową deskę…

  28. W mojej pamięci zostały fotografie Kaliny, słuchającej w Opolu śpiewającego Tadeusza Chyły… Po raz pierwszy wtedy zabrzmiała ballada o mumii krakowiaka nad brzegami Nilu 😀
    Kilka portrecików Kaliny ukazywało różne fazy słuchania tej pamiętnej ballady – zaciekawienie, zaskoczenie, śmiech głośny i płacz ze śmiechu.
    Tusz się jej z rzęs rozmazał na pół twarzy i jeszcze środkiem tego zacieku biegła strużka łez!!!

    No, ale wtedy to były i PIOSENKI i BALLADY 😆

    I piosenkarka nie rozbierała się po to, żeby publiczność nie interesowała się zbytnio, co też ona śpiewa i czy to jest w ogóle jakiś śpiew.

  29. Dziękuję Gospodarzowi za podarek pod Choinkę.

    Kalina była jednym z wcieleń Pań. Tym rozweselającym najczęściej.
    Nie pozostawiała mężczyzn w obojętności. Gdybyśmy dziś ją oglądali i słuchali, zapewne też poruszyła by nas wszystkich. W tym także inne Panie.
    Oraz Panów rozzłoszczonych, że to ona zniewala a nie oni.

    Panie i Panowie mają odrobinę za złe Gospodarzowi, że nie jest Świetym Mikołajem. Święty położy pod Choinkę i pójdzie. A Daniel Passent pozostanie z nami. I od czasu do czasu w otwartych drzwiach swego bloga powiesi dzwoneczki swego felietonu. Nie musimy ich trącać. Przy drzwiach nie stoi Cerber. A my możemy tu wejść. Pogadać, poszeptać, pokrzyczeć, rzucić papierek na podłogę, potrącić kogoś łokciem, pobyć razem. Tu nie słychać wezwania herolda: „Już dziesiąta na zegarze! Czas się kłaść spać gospodarze!” Kuchnia nie pracuje na okrąglo. Niekiedy serwowane są przekąski gorzkie, niekiedy słodkie. Tak jak tu jest tylko tu. I choinka swoista. Dlatego tu bywamy.

    Panu Danielowi Passentowi, Jego Rodzinie i Przyjaciołom
    oraz wszystkim Gościom Bloga życzę radości z tego co los dał
    i smacznego życia. Hemisfera europejska zaraz obchodzić będzie święto nadzieji na lepsze. Wszystkim Wam życzę aby te święta i nowy rok były lepsze.

    Nie zamykajcie drzwi i zaproście do stołu. Nadzieja nadchodzi.

  30. PASSENT Corps,

    Duzo usmiechow i milych chwil w nadchodzacym 2O11 roku
    dla Pana Redaktora i calej jego Rodziny zyczy Wulkan.

    Ps.

    Kalina popelnila katastrofalny blad wiklajac sie w okultyzm
    i spirytyzm. Ukonczyla nawet specjalizacje w przepowiadaniu
    przyszlosci, co jest wyjatkowo obrzydliwe i plugawe.
    Pismo Swiete, czyli Biblia wyraznie potepia te praktyki
    /wrozenie, wypytywanie sie „zmarlych”, rzucanie czarow,
    oraz wszelkie talizmany i przyrzady do nawiazywania kontaktow
    z demonami/.
    To nie ma nic wpolnego z wiara w Stworce Wszechswiata.

    Ps 2.

    SERDECZNE POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH
    BLOGEREK i BLOGEROW.

  31. Ryba (2010-12-22 o godz. 19:28)

    „Głęboko wierzącemu Panu Boboli przypominam o skrusze za jego niechrześcijańskie wypowiedzi.”

    Rybenko, kochanienki. Z tym twoim „niechrześcijańskie wypowiedzi” Boboli to zes sobie pozwolil. Wbrew historycznym faktom. Oraz dowodom na sposob myslenia tego wesolka, Boboli, naukowca scislego.

    Bobola, a za nim Mariuszek-antyZyduszek, swoje katopolskie pienie wywodza wlasnie z ich rozumienia chrzescijanstwa. Ich wypowiedzi sa jak najbardziej „chrzescijanskie”. W ich rozumieniu oczywiscie. No bo to te Zydy powiesily (na krzyzu) naszego Jezuska! Ze sam Jezusek byl akurat Zydem, i zostal podobno dziewiczo zrodzony z Zydowki na Ziemi, w celu odkupienia grzechow ludzkosci, czyli naszych, nie odgrywa tu najmniejszej roli. Wszystkiemu winni sa Zydzi i szlus!

    To Zydzi najsampierw ukatrupili nasza dziecine betlejemska. Reszta poszla z gorki. Dokladnie wedlug scenariusza rozpisanego przez Protokoły Mędrców Syjonu (ros. Протоколы Сионских мудрецов) – dokument opisujący rzekome plany osiągnięcia przez Żydów globalnej dominacji.

    „Protokoły, jak zgodnie twierdzą historycy, zostały sfabrykowane przez rosyjską tajną policję Ochranę, w celu przeniesienia odpowiedzialności za ówczesne problemy polityczne i społeczne Rosji na społeczność żydowską. Zostały napisane przez Matwieja Gołowińskiego, rosyjskiego współpracownika cara Mikołaja II i były oparte na wczesnej publikacji Maurycego Joly’ego łączącej Napoleona III z Niccolò Machiavellim.

    Encyklopedia Britannica opisuje protokoły jako sfałszowany dokument, który służył za pretekst i uzasadnienie antysemityzmu na początku XX wieku[1]. Znaczna większość historyków w Stanach Zjednoczonych i Europie zgadza się od dawna, że dokument jest fałszywy, a w 1993 roku sąd okręgowy w Moskwie wydał nawet w tej sprawie formalne orzeczenie, stwierdzające, że Protokoły zostały sfabrykowane, oddalając powództwo o oszczerstwo wytoczone przez ultranacjonalistyczną organizację Pamjat, która posługiwała się nimi w swoich antysemickich publikacjach.

    Protokoły przyjmowane są jako prawdziwe w tych rejonach świata, gdzie dominują krytyczne opinie na temat Żydów czy Izraela, a także m.in. w Japonii, gdzie wiele osób uważa je za podręcznik przejmowania władzy. W obecnych konfliktach na Bliskim Wschodzie Protokoły są wykorzystywane jako dowód żydowskiego spisku. Dały też one początek współczesnej literaturze spiskowej, jak „None Dare Call it Conspiracy” (Nikt nie waży się nazwać tego spiskiem) czy „Conspirators Hierarchy: the Committee of 300″ (Hierarchia konspiratorów: Komitet 300).”

    Do nastepnego!

  32. Poszukałem – znalazłem: Pani Kalina…
    (dawnych wspomnień czar…)
    http://www.youtube.com/watch?v=s_dJzD5Vs7g

  33. Z przyjemnością chcę poinformować, że miałem okazję poznać p. Kalinę osobiście i przekonać się, że w okolicznościach nie teatralno-estradowych, a w prawdziwym życiu jest osobą pełną uroku, humoru i także autoironii. Super Kobieta!

  34. Wreszcie wpis Passenta, gdzie i ja mam coś do powiedzenia, czyli „posiadam wiedzę”.

    Orteq pisze: 2010-12-23 o godz. 07:07
    Orteq cytuje gospodarza i z nim się zgadza w ocenie „kobiecości” Kaliny. Ma jednak pewne obawy.
    ***Biore te gwiazdke, Panie Redaktorze. Ciekaw tylko jestem, czy nasze blogowe “resident” stroze czystosci rasowej – Bobola na mysl przychodzi, sa inni – nie zrobia z tej gwiazdki prawdziwej gwiazdy. I nie dorobia jej tradycyjnego pochodzenia. Dopiero wtedy zaslynie na caly swiat jako typowa neofitka. Z krzyzem na biuscie. Na dzisiaj jest tylko nasza Gwiazda Betlejemska. ***

    Tu Orteq ma rację i nie zdziwiłyby mnie rozważania tego typu, gdyż najwspanialszą kreacją aktorską według mnie była jej rola Żydówki, zarządzającej hotelem Polonych (czy podobnie) w trudnym okresie dziejowym. Jeden z blogowiczów ocenił negatywnie jej najbardziej znaną postać w „Ziemi obiecanej”, drugi pochwalił, nie będąc ani zgorszonym ani zniesmaczonym. Oglądałem ten film bardzo dawno, ale pozostał w mych zakamarkach mózgowych obraz gdy jedną ręką wsuwa smaczny kawałek mięsa (udko?) a drugą (a może ta samą tylko w innym momencie) grzebie w genitaliach (nie pamiętam czyich, ale na pewno inni blogowicze mi to przypomną). Muszę powiedzieć, że to jest prawie jedyny moment, kiedy się nią brzydziłem. Drugi nie był przez nią zawiniony, a przez fachowców TV gdy w „Kaloryferii” Starszych Panów występowała w obcisłym trykocie i okolice dolnej partii ciała przypominały mi Arnolda Schwarzeneggera w suspensorium. Nie wiedziałem – i nigdy nie widziałem w „reality”, że kobieta może mieć tam tak wystające „rzeczy” – dla mnie ohyda. Pozostałe kontakty audiowizualne były tylko pozytywne. Jeszcze dziś przechodzą mnie ciarki, gdy przypominam sobie jej rozpaczliwe wołanie „SOS”- na pomoc ginącej miłości. Próbowały to zaśpiewać młode talenty – żałosne nieporozumienie – tu nikt jej nie dorówna. Bardzo dobrze rozumiem Starszych Panów, że była ich idolem i wtedy gdy śpiewała i w ogóle. Ne zapomnę jednej scenki, na którą pewnie mało kto zwrócił uwagę. Sceneria w stylu Romea i Julii (bez Romea) – lato chyba we Włoszech, np. Toskania, Słońce, willa, ogród z roślinami śródziemnomorskimi i spacerująca Kalina. W pewnym momencie pojawia się Pawlik z kupką piasku na głowie i łopatką w ręce. Wtedy oburzona Kalina woła: „A mówiłam tatusiowi, aby się nie odkopywał z grobu”. Tu jej wspaniały tembr głosu i finezyjny dowcip sytuacyjny Starszych Panów dały efekt niezapomniany.
    Bardzo mi jej (i nas starych) żal, bo nie został wykorzystany w pełni jej ogromny talent aktorski przez uprzedzenia Gomułkowej, której nie podobało się rzekome (a może nawet i nieco realne) wyuzdanie, a ten krzyżyk na biuście mógł jedynie zachęcić mężczyzn do religijności, a nie zgorszyć! Według mnie to nie była prowokacja, przecież to Pan Bóg obdarzył ją tak pięknym biustem, dlaczego miała ukrywać boski dar?. Mnie raczej gorszyła Matka Boska w klapie Wałęsy – to jest ewidentna profanacja.

  35. „Redaktor pogubił się, dostosował się do ogólnego „mainstreamu”, oportunizmu, chamstwa i zdziczenia obyczajów, które narzucają w pierwszym rzędzie prawie wszyscy dziennikarze ”

    Panie J. Gwint byc moze znak pokoju przekazany sobie w lustrze moglby pomoc , ale nie moge zagwarantowac.

  36. staruszek pisze:
    2010-12-23 o godz. 09:18

    Tekst taki śliczny, że tylko się przyłączyć – jeśli można?

    Jeśli chodzi o rolę życia, to chyba właśnie „Hotel Polanov”. Była wprost fantastyczna!
    Andrzej Wajda zaś wyciął z filmu „Ziemia Obiecana” fragment, który tak zbrzydził antoniusa, więc już nie ma powodu do narzekań.
    Śmiech pusty ogarnia, jak to w człowieku się budzi i wychodzi na wierzch autocenzura. No, ale autor może dokonywać poprawek w imię poprawności i nikogo to dziwić nie powinno.
    Trzeba iść z duchem czasu, a ten duch tak dziś tchnie 🙂

  37. Chciałoby się powiedzieć,że każda epoka ma taką Kalinę Jędrusik na jaka zasługuję,ale nie wiem czy to nie jest zbyt przewrotne mając na uwadze dzisiejsze gwiazdy estrad i szklanych ekranów.A może to po prostu tylko SKS, czyli Starość K… Starość, a co za tym idzie inna wrażliwość estetyczna.

  38. Zdaje sie prawdziwie swiateczne danie (jeszcze nie czytalem) -„Matka Joanna” Martyny Bundy w Polityce .

  39. georges53 pisze:
    2010-12-23 o godz. 06:58

    ***I tak, ani sie czlek obejrzy, staje sie ‘antysemita” …
    ( UWAGA! Red. Red. Passent i Szostkiewicz, a takze inni lokalni “badacze Pisma swietego” – nie mylic z antysemita! )
    A my sie martwimy rakietami iranskimi (nieistniejacymi) i bomba iranska ( nieistniejaca).
    Ale to nam ( Wam? ) nie przeszkodzi poniesc im demokracji, tak jak w Iraku.
    Ja sam stalem sie “antysemita” (UWAGA! Nie mylic z antysemita! ), gdy na moim TVzorku zobaczylem na filmie, jak trzech izraelskich zolnierzy trzyma palestynskiego gowniarza, ok. 12 lat, a jeden miazdzy mu kamieniem staw barkowy. A wynalazl te procedure laureat pokojowy Nobla…***

    Nie bardzo wiem co brutalność żołnierzy izraelskich ma wspólnego z Kaliną, ale nie mogę pozostać obojętny na wpis, zawierający tylko część prawdy – czyli kłamstwo – a przez to wydźwięk paskudny.
    Nick Georges53 kojarzy mi się bardzo z „Georges 5” – najpiękniejszym mostem paryskim i wspomniany epizod z chłopcem palestyńskim, odgrzewany przez Georges53, prowadzi mnie do wniosku, że patrzyliśmy na telewizorek francuski w tym samym momencie. Różnica między nami polega na tym, że ja też patrzyłem na TV kilka dni później i widziałem całą historię tego wydarzenia. G. „zapomniał” dodać, co ten chłopak także powiedział podczas wywiadu z reporterami francuskiej TV. Rzecz się dzieje na krótko przed wyborami prezydenckimi. Pokazał się reportaż, o którym G. pisze i wywołał ponowną falę oburzenia i antysemityzmu we Francji. „Starsi bracia w wierze” się wkurzyli i poszli do Mitteranda z ultimatum – albo TV się uspokoi, albo zbojkotują wybory. Wtedy ukazała się pierwsza część wywiadu z tym chłopcem w tym samym programie.

    Niewinne „dziecię” opowiada tak: „Leżę sobie za krzakiem, jedzie izraelski czołg, ja za bazookę i trach, czołgu nie ma. Allach akbar! Żołnierze mnie zauważyli, ale puścili wolno, przecież jestem dzieckiem. Ja po chwili wziąłem następną bazookę i załatwiłem drugi czołg. Allach akbar! Wtedy już mi zdrowo wpieprzyli!”

    Po tej części wywiadu sytuacja się nieco uspokoiła, ustały ataki medialne na Izrael. Nie pamiętam tego niszczenia barku, chłopak mówił tylko o laniu, ale nawet rozumiałbym akt prewencji z kamieniem! Żołnierze żałowali dalszych czołgów, uniemożliwili chłopaczkowi swobodne korzystanie z bazook. Pozostałe czołgi mogły przecież być użyteczne w akcji stabilizacji sytuacji (to było w Libanie).

    PS
    Nie potrafię uchwycić pewnie istotnej, choć delikatnej różnicy pojęć, którą George zawarł w UWADZE.

    ***Ja sam stalem sie “antysemita” (UWAGA! Nie mylic z antysemita! )***

    Zagraniczni blogowicze mają kłopoty z polskimi czcionkami, to rozumiem. Nie może jednak być tak, że ten sam (dla mnie) wyraz „antysemita”, raz w cudzysłowach, a drugi raz z wykrzyknikiem tak mocno się różnią, że nie wolno ich pomylić. Proszę mi to wyjaśnić, bo ja niestety nie widzę tej różnicy, tzn. „mylę się”, a tego nie lubię!

  40. Sosenko ty polsko-żeromska
    rozdarte jak zawsze twe konary
    choinko ty nasza swojska
    jakimi nas dziś uraczysz dary?

    Odpuść nam grzechy ciężkie jak kamień
    jako i my odpuszczamy
    szlochy w okruchy szczęścia zamień
    zbyt wiele wszak nie żądamy

    Przynieś nam bujne łany zbóż
    osusz nam łzy od nieszczęść powodzi
    krzywdę głęboko w kufry złóż
    na pokuszenie niech nas nie wodzi

    Daj nam spoczynku w cieniu swym czas
    daj nam z nadzieją w pracy wytrwanie
    odurz zapachem twych igieł w nas
    wieczne i próżne na cuda czekanie

    Skierek śnieżnym blaskiem grudniowym
    ogrzej nam serca zziębione
    osłódź nam miodem spadziowym
    gorycz porażek co zawinione

    Gałęzią drogę najkrótszą nam wskazuj
    do stajni naszego zbawienia
    ostrych konturów nam nie zamazuj
    ulotną chwilą rozanielenia

  41. Kalina Jedrusik, Dolly Parton i Christmass !

    http://www.youtube.com/watch?v=INLZLvAj-M4&NR=1

    Co mialy wspolnego ? Hej koleda,koleda…

  42. @ Jasny gwint,

    Jestem z Panem.

    Ukłony

  43. Panie Redaktorze i cała reszta,

    Kalina!
    Taka podnieta, przy suto zastawionym stole? Nie da się tego pogodzić!

    P.S.

    Życzenia świąteczne już złożyłem

  44. Fajny tekst Panie Danielu. Też „grzeszyłem” z Kaliną (oczywiście wirtualnie). Szkoda, że nie wspomniał Pan o Jej oczach – mnie bardziej rajcowały od biustu; np. w filmie „Jowita” wg „Disneylandu” Jej męża S.Dygata. Och, łza się w oku kręci …
    Wszystkiego najlepszego z Gwiazdką betlejemską i Nowym Rokiem 2011.

  45. Szanowny Panie Slawomirski,
    mowe Cynamona bralbym bardziej powaznie, bo jego slownictwo jest kopia jezyka nazistow. Polaczone z azotoxem, ktorym usiluje niszczyc raka, parchy etc.. traci posmak czystej glupoty. Brakuje tylko spalin samochodowych i cylkonu B; mielibysmy komplet Cynamona.
    Zycze milego wypoczynku.
    ET
    PS
    Do mowy Cynamona powroce po swietach. Obecnie slizgam sie po trotuarach berlinskich w drodze na jakies jadlo.

  46. A kto pamięta jej wykonanie „I’m Sorry” z repertuaru Brendy Lee?
    Było coś takiego w TV, ale nigdy nie udało mi się trafić tego wykonania na płytach.
    Może ktoś wie, gdzie to znaleźć?

    Pozdrawiam

  47. Szanowny Panie Passent,
    Brecht byl „Zachodem”. Wynikalo to z jego zyciorysu. Zachecam do wiosennego spaceru w okolicach Chausseestrasse.
    ET

  48. Kalina Kaliną, jaka była taka była, ale była. Natomiast ja mam dla państwa dwie wiadomości, dobrą i złą. Zła to ta, że mój wczorajszy test na swobodę rozmowy się nie udał, dobra zaś polega na tym, że jednak się udał.

    Test się nie udał, gdyż obaj moi rozmówcy odmówili udziału. Nie będę wnikał w motywy, powiem tylko, że stało się to zapewne z przyczyn obiektywnych, czyli nieczytania przeze mnie ich Wiechów i esejów ekonomicznych, co podejrzewają, ale nie mogą mi udowodnić.

    Z drugiej strony test się udał, gdyż dzięki współpracy Moderatora i Orteqa została udowodniona moja główna teza, streszczająca się do tego, że przerwa w swobodnej rozmowie może trwać nawet dłużej niż 6 godzin i też nie będzie dziury w niebie.

    Co do Kaliny dodam jeszcze, że biust jest dla niemowląt, natomiast prawdziwego mena kręcą piękne kobiece nogi, a tego atrybutu Kalinie jednak Bóg poskąpił.

  49. Podczas pierwszego pobytu we Francji słyszałem lekceważące określenie „improductivité slave”, uogólniające niemieckie „Polnische Wirtschaft” oraz znane i u nas porzekadło rosyjskie „Bóg wysoko, a car daleko”. Podobno ta pewna niefrasobliwość i specyficzne podejście słowiańskich narodów do obowiązków jest cechą naturalną i w przeciwstawieniu z „Deutsche Ordnung” może czasem doprowadzić do dziwnych sytuacji – np. mundur ruskiego generała obok szczątków ważnego cywila, choć też ważnego dla obronności kraju. Osobiście nie widziałem, ani lampasów ani denata, więc mogę tylko gdybać, czy coś takiego jest w ogóle możliwe i czy usprawiedliwione są wątpliwości prezesa, kto naprawdę „robi za konkurencję” Piłsudskiemu? Z literatury faktu(?), tzn. ze wspaniałej książki Axela Munthego „Księga z San Michele” wiem, że takowa pomyłka – ruski generał i cywil szwedzki – miała miejsce, winien był pijany konwojent trumien. Autor opowieści, uczestnik tych wydarzeń, nie dopuścił do otwierania trumny generała przed rodziną, zasłaniając się zagrożeniem bakteriologicznym i rodzina do dziś nie będzie wiedziała, nad czyim grobem płacze i świeci lampki (chyba iż przeczytała książkę) i generał też był pochowany z wszystkimi honorami, no może nie na Wawelu.
    Nie sądzę jednak, aby Rosjanie byli tak pijani, że pomylili trumny przy tak ważnej osobistości. Znacznie łatwiej mogę uwierzyć w możliwość pomyłek z przyporządkowaniem elementów ciał do właściwej trumny w przypadku reszty tej setki zmarłych. 100 osób, być może rozbitych na 100 kawałków każda, to 10000 badań DNA, rzecz chyba kosztowna i długotrwała, ponadto bezsensowna, bo wnet zostanie z nich ten wspomniany przez księdza proch, a pamięć rodziny nie ma chyba związku z kompletnością ziemskiej powłoki krewnego. Spotkałem w internecie pomysł, aby we wspólnej mogile pochować ludzi o wspólnym losie (całych lub w kawałkach). Nie byłoby to dla mnie nic szokującego, bo byłem świadkiem takiego pogrzebu ofiar po pierwszym bombardowaniu naszego miasta w lipcu 1944. Resztki mojego przyjaciela porządkowi (może żołnierze?) zdrapali do wiadra ze ścian piwnicy, a u innych było podobnie. Do dziś leżą wszyscy i ich cząstki razem, choć nie widać tego grobu, chyba się „zgubił” po wojnie? To przecież byli tylko cywile śląscy o niesprecyzowanej nawet narodowości. Zupełnie inaczej potraktowano ciała byłych powstańców – powstał piękny nagrobek na koszt państwa.

    Według mnie to lepszy pomysł niż wirtualny grób dla celów populistyczno-politycznych (lampki, pochodnie, transparenty antypaństwowe i „Boże coś Polskę…” jeszcze nie kopnął, aby się zreflektowała, w jakim kierunku zmierza.

  50. Orteq pisze:
    2010-12-23 o godz. 09:47
    Ryba (2010-12-22 o godz. 19:28)
    “Protokoły, jak zgodnie twierdzą historycy, zostały sfabrykowane przez rosyjską tajną policję Ochranę, w celu przeniesienia odpowiedzialności za ówczesne problemy polityczne i społeczne Rosji na społeczność żydowską. Zostały napisane przez Matwieja Gołowińskiego, rosyjskiego współpracownika cara Mikołaja II i były oparte na wczesnej publikacji Maurycego Joly’ego łączącej Napoleona III z Niccolò Machiavellim.
    Encyklopedia Britannica opisuje protokoły jako sfałszowany dokument”

    Mój komentarz

    Osławione Protokóły z punktu widzenia formalnego nie mogą by nazwane sfałszowanym dokumentem, ponieważ gremium, które umieszczono w nazwie – Mędrcy Syjonu jest mitycznym tworem antysemickiej paranoi.

    Nie na próżno pewien blogowicz świadom tego mitomańskiego tytułu deklarował na wstępie swoich analiz, że nie ważnym jest kto napisał, ważne, że prawda to.

    Protokóły są produktem fantazji prowincjonalnych doradców w prowincjonalnym, bezmyślnie autorytarnym państwie o skostniałej, skopiowanej przed wielu laty z Zachodu hierarchicznej strukturze urzędniczej, którego ludność stanowili w ponad 90 % analfabeci, półanalfabeci i analfabeci funkcjonalni.
    Dla takiego społeczeństwa słowo drukowane, to luksus, a słowo odnalezione, odtajnione, to najszczersza prawda.

    Okazuje się, że dla niektórych blogowiczów również. Kolumna krajan wstępująca w nowoczesność jest wyjątkowo rozciągnięta.

    Z przodu Penderecki, feminizm, gender, poprawność polityczna, nowoczesne produkty finansowe, z tyłu zaczytani w Protokółach, czapkujący hierarchom, stupor w fobii, język do brody na obcych, polonez na fujarkach.

    Pzdr, TJ

  51. Swiateczna fraszka na Ancymona

    Zdejmuje majtki,
    Zdejmuje kalesony
    Pokazuje wszystim
    Intelekt zagubiony

    Slawomirski

  52. Slawomirski pisze:
    2010-12-23 o godz. 15:58

    człowieczku, ty jesteś po prostu chory.

  53. antonius pisze:

    2010-12-23 o godz. 11:01

    glos ze stajenki

    Slawomirski

  54. Jurek Cedro pisze:

    2010-12-23 o godz. 14:42

    polglos ze stajenki

    Slawomirski

  55. ET pisze:

    2010-12-23 o godz. 14:14

    A polski redaktor centralnym na Centralnym.

    Slawomirski

  56. JKJK pisze:

    2010-12-23 o godz. 13:53

    You Tube ma I’m sorry Brendy Lee

    Slawomirski

  57. @ANCA_ NELA pisze:
    2010-12-23 o godz. 12:14
    Dziękuję za informacje: „Polanov” a nie „Polony” (może myślałem o innej aktorce?), wiedziałem, że coś jest nie tak. Nie wiedziałem, że nastąpiła autocenzura „Ziemi obiecanej”, ale to też nic oryginalnego. Pamiętam chyba ostatni film Fassbaendera, w którym trzech starszych Panów siedzących nago, podziwiało dziewczę (też „rosołowe”) i w takcie hymnu Eurowizji (Te Deum Charpentiera) podnosiły im się synchronicznie „pewne rzeczy”. Francuzi wycięli ten fragment z powodu profanacji hymnu, a zostawili obrazek, gdy to samo dziewczę w myśl sentencji ewangelicznej o „biednych na umyśle” pozwala sobie na seks z wariatem na koksie z widokiem członka potężnego, gabarytowo równoważącego owe trzy wcześniejsze, i to im nie przeszkadzało, było”koszerne”.

  58. ET pisze:

    2010-12-23 o godz. 13:44

    Szanowny Panie ET

    Mowa a wlasciwie belkot Cynamona przesaczony negatywizmem nie ma szans na zaistnienie w realnym spoleczenstwie.
    Pan szuka jedzenia a ja musze sie oszukiwac by nie jesc.
    Spokojnych Swiat.

    P.S.
    Czy pisanie z nudow musi nudzic innych?

    Slawomirski

  59. ANCA_NELA
    Autocenzura? Chyba bigoteria. Taka fajna scena – szkoda. Tyle dobrego, że obejrzałem film jeszcze w wersji nieocenzurowanej.
    Pozdrawiam

  60. kadett pisze:

    2010-12-23 o godz. 12:37

    efekt wycieczki do lasu sosnowego

    Slawomirski

  61. JKJK z 13:53
    zawsze gdy czytam,słyszę o piosenkach w wykonaniu Kaliny Jędrusik przypominam sobie tę piosenkę .Po polsku było „Przepraszam”. Też nigdzie nie mogę znaleźć. To było pół wieku temu! Wykonanie Kaliny lepsze od Brendy Lee.

  62. antonius pisze:

    2010-12-23 o godz. 12:37

    Szanowny Panie antonius

    Dziekuje za krytyke kazdego antysemity.

    Slawomirski

  63. Kleofas pisze:

    2010-12-22 o godz. 21:35
    Swieta to rzecz swieta

    nic nie jest swiete

    Slawomirski

  64. jasny gwint pisze:

    2010-12-22 o godz. 21:17

    glos zagubionego pasterza z TPPR

    Slawomirski

  65. Tak się wzruszyłem odejściem Gospodarza od kaczych kuprów, że po długiej przerwie postanowiłem wznowić kontakt z „piórem” . Czytać nie omieszkiwowywuję (!), choć bałem się, że po zaniechaniu oglądania „Szkła kontaktowego” (fajne, ale jednak ciągle o politykach i poprzez polityków…), przyjdzie kolej na odkochanie się i w tym blogu. Ale skoro Drogi Gospodarz daje czasem odetchnąć pełną piersią (choćby i kalinową), to występuję z milczących szeregów…
    Jako dziecko wykarmione estetycznie przez Gałczyńskiego, ale zaraz potem i może bardziej przez Kabaret Starszych Panów – nie mogę nie pamiętać mile zjawiska pani Kaliny (miałem w on czas 14 czy 15 wiosen – najlepszy wiek na wielbienie walorów erotycznych) . Aliści od pierwszych chwil pobudzała mnie raczej chęć zrozumienia co takiego widzą w niej liczni wielbiciele; na czym polega jej piosenkarski fenomen; skąd opinia o jej talencie aktorskim; jak udaje się jej mieć wspaniałą osobowość (godną zauroczenia Dygata i wielu innych, także w tym blogu nie kryjących podziwu) – a jednocześnie tak nie dać jej poznać na scenie, w filmie czy w TV… W którym miejscu to ja jestem upośledzony jako odbiorca? Mam to do dziś, także czytając wpis Gospodarza…
    Trochę ryzykowne jest wspominanie nieboszczki w jej cielesności, ale tu jest chyba tajemnica. Zjawisko tego dekoltu wystrzeliło wraz z odwilżą popaździernikową, w której to, pamiętam, pojawił się raptem na szkolnej akademii, mistrz Ildefons z jego: „kochajcie dziewczynki wróbelka, kochajcie, do jasnej cholery!” – zamiast np. Waryńskiego wypluwającego płuca w kazamatach Szliselburga .
    Może jest tak, że pani Kalina była wielowymiarowa, ale moment dziejowy wyeksponował głównie dekolt… Pięknych aktorek wcześniej nie brakowało, ale np. takiej boskiej Korsakównie moment dziejowy zakładał albo murarski drelich, albo łowicki pasiak – erotyczny tylko dla specyficznych wyobraźni. Ewa Krasnodębska , nawet trochę późniejsza Ewa Wiśniewska – śmiało mogące konkurować o miano najpiękniejszych kobiet ekranu, nie tylko polskiego – albo się spóźniły, albo rozmijały ze swoimi… dekoltami. Potem to już można było nie poprzestawać na dekoltach i rzadko to brało jak pierwej.
    Przy tym – oddajmy sprawiedliwość – pani Kalina wcale znów tak nie eksponowała nagości, albo nic ponad ów dekolt… Bardziej gorszyły chyba te jej wielkie oczy, wydatne usta, nieczułe jakby na wymogi pani Gomułkowej czy katechetów.
    A jeszcze obsadzano ją też według zaszufladkowania – nie dziw więc, że dopiero u schyłku pokazała prawdziwy kunszt aktorski w „Ziemi obiecanej” (tak! To było do z a g r a n i a tylko przez nią!) oraz w serialu „Hotel Polan” (jak słusznie to zauważył jeden z przedmówców).
    Podejrzewam, że jedną z przyczyn mojej rezerwy wobec omawianego zjawiska był… smutek. Pani Kalina miała go bodaj zawsze – nie tylko w piosenkach Przybory, akurat w jej przypadku mocno melancho , jeśli nie smętnych – ale we wszystkim co grała, także w wywiadach, nie emanowała z niej radość, pogoda ducha czy uczuciowość pozanamiętna.
    Tak czy inaczej pozdrawiam jej gwiazdkę na niebie, niech trwa i przypomina moją młodość . Gospodarza i blogowiczów pozwolę sobie nie obdarzyć żadnymi – za przeproszeniem – życzeniami świątecznymi , bo jużeśmy chyba wyczerpali limit przyswajalności, a jeszcze nam telewizornia dowali tych życzeń od każdego spikera, każdego sprawozdawcy sportowego i pogodynek…

  66. @ antonius

    Ten chłopak z izraelskiej propagandy to nie jest jakiś wyjątek. Ludzie różne rzeczy każą mówić innym ludziom, małym i dużym. Na przykład wczoraj Janusz Palikot pokajał się publicznie u p. Olejnik, padł na twarz przed p. Applebaum i oczekując litości pokornie odszczekiwał to, co o niej wcześniej powiedział, a nie było to wcale nic strasznego. Nawet nie miał zastrzeżeń do narodowości niedoszłej (uff) prezydentowej, podnosił jedynie same kwestie merytoryczne. Narodowość chwalił. Mimo to, musiał się ukorzyć i zrobić z siebie szmatę w telewizorze, bo poważył się na obiektywną krytykę.

  67. Panie Redaktorze,
    Poznałem Pana na przełomie lat 50-tych i 60-tych na spotkaniu w klubie studenckim w W-wie na Jelonkach.Odtąd jestem Pana wiernym czytelnikiem i zwolennikiem. Serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia.

  68. antonius pisze: 2010-12-23 o godz. 12:37
    ========================

    Szanowny Panie,
    Szanuje Panski wlozony wysilek ( to nie kpina ); przygotuje odpowiedz i sie odezwe. Obecnie bywam tu wyrywkowo, wiec minie dni pare.

    Tymczasem krotko.
    >>>…Nie bardzo wiem co brutalność żołnierzy izraelskich ma wspólnego z Kaliną,>>>
    Ano nic; to odpowiedz na odpowiedz z poprzedniej strony ( wyraznie zaznaczone ).
    ( zwyczajowo dyskusja umiera gdy nowa strona sie pojawia; chcialem byc pewien, ze Adresat nie przeoczy; nie jest to doskonale rozwiazanie, ale co pozostaje innego…?
    Jesli twierdzi Pan ze to naduzycie, nie bede sie spieral).
    Stanowi ciag logiczny do textu (scislej linku ) Adresata; prosze przeczytac jeszcze raz.

    W miedzyczasie, pozdrowienia swiateczne.
    Z szacunkiem, Georges53.

  69. Pani Kalina była nadzwyczajnie kobieca, to prawda. Była także równie utalentowana. Łza się w oku kręci i czasami wierzyć sie nie chce, że za życia nieboszczki Ludowej istniało to niebywale paradoksalne, zjawiskowe połączenie przygnębiającej siermiężności z cudem rozkwitu kultury, szczególnie sztuki i literatury.

  70. Kartka z podróży pisze:

    2010-12-23 o godz. 17:01
    ANCA_NELA
    „Autocenzura? Chyba bigoteria. Taka fajna scena – szkoda. Tyle dobrego, że obejrzałem film jeszcze w wersji nieocenzurowanej.”

    Mój komentarz
    LudmiłaJakubczakScenaWZiemiObiecanejKartka z podróży pisze:

    2010-12-23 o godz. 17:01
    ANCA_NELA
    „Autocenzura? Chyba bigoteria. Taka fajna scena – szkoda. Tyle dobrego, że obejrzałem film jeszcze w wersji nieocenzurowanej.”

    Mój komentarz

    Kazano zagrać, to zagrała.
    Wajda, to artysta równy wieszczom. Przy wycinaniu, mam wrażenie, nie chodziło o bigoterię, lecz o prestiż twórcy, o środki wyrazu.
    W tym przypadku było zbyt dosłowne. Taka naturalistyczna gra jest może i pożądana ze względów merkantylnych gdy mówimy o percepcji powszechnej widowni, lecz mało niosąca, jeśli chodzi o konstruowanie metafory ( w proporcji do tak wybitnego dzieła, jakim jest film „Ziemia Obiecana”).
    W duecie Olbrychski /Jakubczak działo się i było podobnie dosadne, jak w debilnej scenie w filmowym teatrze z zalotami brzydala grającego na pile, gdzie aspekt ludyczny budzi największy oddźwięk, spuentowany perlisto-dudniącym, trzęsącym kolumnami lóż śmiechem brzydkiej córki niemieckiego parweniusza. Ale o ile ta piękna ekspresyjna sekwencja – wygibasy na huśtawce podkasanej pożądanej, gra na pile oraz ucieszna reakcja kapiącej od złota widowni, to przekaz głęboki, ekspresyjny, o tyle ze sceny miłosnej Jakubczak z Olbrychskim najbardziej wchodzi w pamięć naga chuć (bardzo odległa od mistrzowskiej metaforyki Kabaretu starszych panów), z którą nie wiadomo co począć – wyciąć, czy wkomponować jako naturalistyczną atrakcję (głównie dla panów) do fabuły.

    Ludmiła Jakubczak, to wspaniała aktorka, inteligentna, błyskotliwa, wrażliwa, subtelna, kontaktowna, niepowtarzalny szept, oczy – studnia tęsknoty.

    Ziemia obiecana – arcydzieło – operatorka i reżyseria.

    Pzdr, TJ

  71. @”jasny gwint” z dn. 22.12.2010. h; 21.17.

    Dziękuję – przesyłam również serdeczne życzenia świąteczno-noworoczne. Oby ten nadchodzący Rok nie był gorszym dla Ciebie i Twoich najbliższych niźli ten mijający. A resztę niech „piekło” pochłonie – to tak w sferze „chrześcijańsko-polskiej” miłości bliźniego-„Innego”.
    A wszystko wskazuje na to, że będzie ów rok gorszym …… Byłem na spotkaniu z Kołodką, czytam jego książki (a w zasadzie „pochłaniam” choć czasu niewiele – mam trochę „pisania”, spotkań np. o ateizmie z młodzieżą, anty-klerykalizmie, uczestniczyłem w VI festiwalu racjonalistów we W-wiu – jako panelista etc. – może choć trochę „oświeci” się niektóre umysły w tym peryferyjnym kraiku) można się spodziewać „najgorszego”; Grecja będzie przy tym „pestką”.

    Spójrz „jasny gwincie” na Blog Szostkiewicza – tam ciekawa dyskusja od 2 felietonów Gospodarza AS: o Łukaszence i teraz Orbanie. Zabrałem tam kilkakrotnie głos – przeczytaj i napisz co o tym sądzisz (chodzi mi o Twoje „jasny gwincie” opinie w tych tematach).
    Pozdrawiam serdecznie z mglistego, „śliskiego” (na ulicach) czyli „normalnego” – grudniowego jak zawsze – Wrocławia.
    I jeszcze raz – gratulacje z tytułu”wyborów” Prezydenta Miasta.
    WODNIK53

  72. TJ (2010-12-23 o godz. 15:10)

    Orteq, Ryba

    **Z przodu Penderecki, feminizm, gender, poprawność polityczna, nowoczesne produkty finansowe, z tyłu zaczytani w Protokółach, czapkujący hierarchom, stupor w fobii, język do brody na obcych, polonez na fujarkach.**

    Wy tam o Pendereckim, medrcach i fobiach, a mnie tu PT Moderatorstwo utracaja co moga. Taka rzecz, zapewne fobijnie, mi utracili:

    Wiesz, Antoniusie, ty juz na szczyty. A ja myslalem, jakze mylnie, ze tylko nieliczni tak potrafia. Brawo, brawo i jeszcze raz charaszo.

    Zapytam tylko: to jak to w koncu bylo z pochodzeniem Kaliny? Bo to o to Polska walczyla: kazdy musi miec pochodzenie. Najlepiej z wiadomej listy.

    Ja wywalczylem u p. Googla takie:

    66. Kalina Jędrusik – Makusfeld

    (Linku do zrodla nie podaje tym razem. Moze to o to zrodlo poszlo?

    Dlaczego Bobola milczy w temacie pochodzenia? Przeciez to jego, nie moja, ulubiona obsesja. A w obsesje sie wierzy na slowo. Podobnie jak w gusla kato.

  73. Panie Redaktorze,

    Szczesliwych i pogodnych Swiat i Bogatego Nowego Roku 🙂

    Skrycie licze na liczne i dluuuuuuuuugie i ciekawe felietony,jak ten dzisiejszy.Milo bylo powspominac,ach co to byly za Gwiazdy!!!!!!!!!!!

    Wszystkim Blogowiczom-Szczesliwych i Wesolych Swiat 😀

  74. Może banalnie, ale w czasach, gdy bezwzględna większość społeczeństwa schwytała „Gwiazdkę z nieba” w super interpretacji Grupy Skifflowej „No To Co”, grała nieodżałowana super gwiazda Kalina Jędrusik. Parliśmy prawie wszyscy do przodu wychodząc z biedy z edukacją na czele, tak normalnie bez istotnych podziałów.
    Mniej butności więcej sympatii w XXI wieku, takie proste.
    Z okazji ŚBN „Gospodarzowi z rodziną” oraz czytelnikom, po prostu życzę zdrowia.

  75. Przepraszam najmocniej za horrendalną, zawstydzającą pomyłkę. Zamiast Ludmiła Jakubczak powinno być Kalina Jędrusik.

    Pzdr, TJ

  76. Nie wiem czy to SKS, ale pamiętając Kabaret Starszych Panów, czy „Dudek”, nie jestem w stanie zrozumieć dowcipów w obecnych kabaretach. Nie wiadomo z czego się śmiać. Pozostaje Laskowik, ale to przecież stara gwardia.
    Zastanawia mnie, czy to choroba jakaś, że są typy, które bez względu na temat poruszony przez Gospodarza, starają się w żałośnie złośliwy sposób „dogryźć”. (np. 21:20, 21:35). Takim ludziom musi być bardzo ciężko.

  77. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Pogodnych, czujnych & zdrowych http://www.youtube.com/watch?v=gymRAZx9Z1o

  78. Jurek Cedro (2010-12-23 o godz. 14:42)

    **Z drugiej strony test się udał, gdyż dzięki współpracy Moderatora i Orteqa została udowodniona moja główna teza, streszczająca się do tego, że przerwa w swobodnej rozmowie może trwać nawet dłużej niż 6 godzin i też nie będzie dziury w niebie.**

    Dziura w niebie to wiara w gusla. Dziura ozonowa, blisko nieba przeciez, tez jest wiara w swego rodzaju gusla: w mityczne GO. Natomiast w dziure w d..ie mozna wierzyc bez obawy popelnienia intelektualnego faux pas. Istnienia tej dziury, na niejednym blogu, mozna bowiem empirycznie dowiesc. Niejaki glos zwykly, na sasiednim a zaprzyjaznionym blogu, jest niekwestionowanym ekspertem w tej szlachetnej dziedzinie wiedzy.

  79. @georges53 pisze:
    2010-12-23 o godz. 18:16

    Nie mam pretensji do metody, którą ja też stosuję, po prostu nie zauważyłem, że to ma być pod poprzednim wpisem. Gdybym przypadkowo nie był świadkiem manipulacji telewizji francuskiej to bym się w ogóle nie wtrącał, ale ja to śledziłem na miejscu i widziałem obie części nagrania. Nie tylko nasza telewizja manipuluje.

    Nie zgadzam sie ze zdaniem Jana:
    Jan pisze:
    2010-12-23 o godz. 17:35 , że to była izraelska propaganda.

    To Francuzi zmanipulowali przekaz telewizyjny i ten epizod chcieli wykorzystać do wzmożenia antysemityzmu, który we Francji i tak ma bardzo mocne korzenie, mogę coś na ten temat powiedzieć, bo wzorem polityków mam tzw. „wiedzę”. Pracowałem 3 lata w instytucji, gdzie naczalstwo było prawie wyłącznie żydowskie (m. in. kilku Polaków) i obserwowałem stosunek Francuzów do nich, nie zazdrościłem im. Tzw. „elyty” udawały political correctness, ale prości ludzie nie ukrywali swej niechęci i przy dowolnych różnicach zdań wychodziły ciągoty pognębienia przynajmniej werbalnego, zresztą czy u nas jest inaczej?

    Jak dobrzy są Francuzi w manipulacjach, pokazali w TF1 w sobotę przed wyborami (tymi, gdzie Mitterand i komuniści mieli wspólną listę i przegrali wybory). W ramach „ciszy” wyborczej emitowali film na podstawie opowiadania Sołżenicyna „Jeden dzień w życiu…”- zawsze zapominam nazwisko więźnia łagru. Mimo kiczowatych wstawek jak w każdym filmie amerykańskim widać było rzeczywistość w kraju rządzonym przez komunistów. Pewnie odstraszało to niezdecydowanych wyborców. Po filmie dołożyli wywiad z Sołżenicynem, który pluł jadem na ZSRR, niczym Kaczyński i Niesiołowski razem wzięci, aż do występowania piany z ust! Tak wyglądała cisza wyborcza w wykonaniu prawicowej telewizji państwowej. Mitterand się zorientował, że współpraca z komunistami to był błąd i przy następnych wyborach szedł sam i wygrał.

  80. @cynamon29 (16:16),

    a ja myślałem, że Ty jesteś członkiem – bardzo przepraszam za wyrażenie – egzekutywy tego blogu, a tu tymczasem…………., bez samokrytyki się chybaż nie obejdzie?

  81. Pamiętam, 17:11

    to jest nas dwóch, co tak uważają. Specjalnie napisałem tytuł oryginalny, ale Kalina rzeczywiście śpiewała „Przepraszam”.
    W poszukiwaniu tego wykonania przeszukałem wszystkie (tak mi się wydawało) płyty gdzie tylko była Kalina Jędrusik.
    Niestety, bez rezultatu.
    Jak pamiętam była to seria audycji poświęcona polskim interpretacją zagranicznych wykonawców. Może ktoś, kto ma dostęp do archiwów TVP mógłby nam pomóc.

    Serdecznie pozdrawiam.

  82. jasny gwint, 22.12, 21.17:
    serdeczne pozdrowienia. Brakuje Twoich wpisów stanowiących przeciwwagę dla coraz bardziej panoszącego się ,,mainstreamu”. 2-3 razy w roku spędzamy z Guźcową weekend w Krakowie połączony z wizytą w teatrze. Ostatnio byliśmy w listopadzie (,,Biesy” – Teatr STU). Duże, pozytywne zmiany, np. linie tramwajowe już jak ,,na zachodzie”. Negatywy to rynek przeładowany reklamami i fatalna zrzynka ,,paryskiej” piramidy. Poza tym O.K. 🙂 Gratulacje dla rozsądku mieszkańców przy wyborze.
    Co do Kaliny, dziś miała by małe szanse w ,,kulturze” bez regularnych prezentacji swych górnych walorów po kolejnych interwencjach chirurgów plastycznych.
    Dla Gospodarza i Blogowiczów – miłego weekendu i uwaga na ości!

  83. Czy jest ktoś w stanie odpowiedzieć mi, jak odpowiedzieć pustce?
    Czyżby pustką?

  84. BIBA – Witam na blogu, prosze pozostać, dzięki za fajny wpis.
    BOGDAN – Kopę lat! I ile jeszcze przed nami. Może Pan wie, co się teraz dzieje na Jelonkach?
    Wesołych Świąt!

  85. TJ
    Jak napisałem w pierwszym komentarzu Kalina Jędrusik zagrała w „scenie wagonowej” rolę dojrzałej namietnej, zmyslowej i glodnej seksu kobiety. Była przeciwieństwem porzuconej przez Borowieckiego nudnej jak flaki z olejem narzeczonej granej przez Nehrebecką. Byla tez symbolem siły namietności – nie tylko erotycznych – trwaiących Miasto Łodź. Na mnie ta scena – a byłem wtedy mlodym chlopakiem – zrobila wrażenie. Nie raził mnie świetnie wygrany przez Kalinę Jędrusik głód erotyczny (między innymi za pomocą pieczonych udek).
    Oczywiście odbiór tej sceny ma charakter subiektywny. Wielu krytykow uznaje ją za świetna, wielu również za zbyt doslowną czy nawet wulgarna. Nie zamierzam się spierać o to. Mogę co najwyżej zauważyć, że Kalina Jedrusik grala przecież taką bohaterkę – taką miala role.
    Wajda uzasadnił wycięcie tym, że kino współczesne epatuje erotyzmem, więc „scena wagonowa” z upływem lat utraciła swą atrakcyjność. Stała się po prostu jedna z wielu tego typu scen – stala się kinową normą, więc współcześnie nie dodaje filmowi atrakcyjności.
    Ale moim zdaniem, na tle erotycznej szarzyzny kina polskiego ta scena jest wciąż zaskakująco dobra.
    Na pewno dla mnie – wówczas kilkunastoletniego chlopaka – ta scena byla ważna. A raczej Kalina Jędrusik była ważna. To bardzo dobre wspomnienie.
    Pozdrawiam

  86. biba pisze:

    2010-12-23 o godz. 17:31

    Szanowny Panie biba

    Sugeruje za „Alice in Wonderland” zyczenia nieswiateczne(logika unbirthday party).
    Cieszy mnie ze Kalina Jedrusik wywoluje pozytywne emocje w panskiej pamieci.

    Slawomirski

  87. Cynamonie!
    Pustce można odpowiedzieć wymownym wzruszeniem ramion (*~*)

    Wszystkim piszącym i czytającym WESOŁYCH ŚWIĄT!

  88. georges53

    Cóż, wspomnienia o ponętnej Kalinie Jędrusik (jako Lucy Zuckerowej) oraz marzenia o zajęciu miejsca Daniela Olbrychskiego (jako Borowieckiego) w tej karecie, są widać bardziej atrakcyjne, niż jakieś tam szekspirowskie pytania – być, albo nie być, co to za pytanie? Kto to w ogóle był ten Szekspir? Ile scenariuszy do seriali napisał i ile tysięcy odcinków wyemitowano w telewizji dotychczas? Żadnych seriali? Sztuki? Teatralne? Nie cyrkowe? A co obecnie wystawiają? Pewnie znowu tego Kupca, Weneckiego…

    Żeby nie było, sam podziwiałem niegdyś p. Kalinę, tylko tak dokładnie nie potrafię dziś powiedzieć, co to właściwie było to, co u niej podziwiałem… Chyba jednak talent.

    W każdym razie, zainspirowany epoką, poszedłem dziś geriatrycznym tropem i zakupiłem w sklepie dla idiotów, czy jakoś tak, płytę Ewy Demarczyk z muzyką Zygmunta Koniecznego. Bardzo jestem szczęśliwy z tego powodu, gdyż dawno już p. Ewy nie słuchałem, a lubię pasjami, tak jak i Edith Piaf – wydałem parę złotych i je ne regrette rien.

    TJ z Ortegiem przypuścili „furiacki atak” na Protokoły, i jeden przez drugiego zaklinają się, że to fałszerstwo – ciekawe, czy to ich oficjalne stanowisko? Ktoś tu pisał niedawno: „Never believe anything until it’s officially denied”… Najlepiej poczytać u Forda i samemu sobie zdanie wyrobić.

    Dla antoniusa w prezencie świątecznym załączam link do filmu z podobną sceną, o której pisze georges53 – jest u Jonha Pilgera.

    Szanownemu Gospodarzowi oraz wszystkim Blogowiczom życzę Wesołych Świąt oraz pomyślnego Nowego Roku! Obyśmy mogli korzystać w wolności Internetu także w roku przyszłym.

  89. Czy Warszawa jeszcze pamieta zderzenie Kaliny Jedrusik z Niemenem, przed SPATiF- em ?

    „-O, kurwa, ale Jezus !

    -O, Jezu, ale kurwa !”

    Warszawka mowila o Niej, gorszyla sie i zachwycala.

  90. Z pewną nieśmiałością decyduje się na wpis pod rozważaniami
    p. Passenta … Ale chciałbym , na samym początku troszkę przypucować i powiedzieć , co następuje :
    Komentarze ( które śledzę od długiego czasu ) podobają mi się
    niepomiernie ! Prawdziwa uczta dla intelektu i sacrum ( jeśli
    jakiekolwiek posiadam ) ! Wpisy Kartki , Antoniusa , cynamona
    – to , wg mnie , celne i bezcenne perełki myśli , które , oby ,
    przeszły do historii ( bo młode pokolenie nie na poprawną
    pisaninę jest nastawione )
    Aleć tam ….
    Przyjemnie się czyta epistoły kulturalne , pozbawione osobistych wycieczek , przejrzyste i skonstruowane w
    sposób czysty i łatwy do odbioru …
    Co do Kaliny – miałem pięć lat , gdy obejrzałem sławną
    scenę pornograficzną z Olbrychskim … Nie wstrząsnęła
    mną ( z powodów oczywistych ) ale jej głos ( pijacki ,
    ochrypły i matowy ) zawsze na mnie działał jak czerwone
    na byka ….
    O ekshumacji , z majaczeń Pana Kaczyńskiego , mogę
    powiedzieć tylko tyle : Ten Pan zatracił już dawno pojęcie
    gdzie ból po osobie najbliższej , a gdzie granice politycznej
    błazenady …. Robi wszystko , by do władzy nie dojść ,
    stosując środki , które ( w jego pojęciu ) mu to zagwarantują …

    Ogólne żenua !!!

    Pozdrawiam gorąco wszystkich forumowiczów !!!

    :-))))))))))))))

  91. WODNIK53, 19.00. Niechętnie tu bywam, a jeżeli to po to aby szukać Twoich ciekawych refleksji, także tych u Szostkiewicza. Znam je i mam przemyślenia, z którymi chętnie podzieliłbym się poza blogiem. Pisanie na blogu to prawie jak na płocie w znanym dowcipie. Było raz napisane dupa, chciałem dotknąć i wbiłem sobie drzazgę. 8 grudnia odbyło się w Kuźnicy wręczenie nagrody „Kowadła” dla Magdaleny Środy. Robi doskonałe wrażenie. Najlepszy kandydat na prezydenta. Zabierali głos M.Stępień, H. Kubiak, J. Wiatr i J. Majcherek. Ten ostatni to brak taktu i wielkie nieporozumienie. Spotkanie współorganizowało TKŚ. Pozdrawiam świątecznie.

  92. guziec, 22.09. Miło się czyta. Pozdrawiam

  93. ANCA_ NELA pisze: 2010-12-23 o godz. 12:14

    Czy można chwalić Gospodarza? Też pytanie! Trzeba!

    Kalina Jędrusik nie była w moim typie.
    W moim typie była i jest Maud z Mojej nocy u Maud.
    Czarna, proporcjonalna, wyzwolona i do towarzystwa po wyjściu z łóżka.
    Kalina była niewolnicą swego ciała. Mężczyźni chcieli w niej widzieć samicę.
    A to był człowiek prawie pełnowymiarowy. Brakowało jej uśmiechu słowika.
    Smutek jest dobry na podryw. Na deser chcielibyśmy kucharki z wyobraźnią.
    Obojętność sprawiła, że niewiele widziałem z dorobku Kaliny.
    Zapewne dziś byłbym zachwycony. Byłem za młody, a ona nieosiągalna.
    Świat jest niesprawiedliwy. Ale da się wytrzymać.

    Życzę Panom zachwyceń także sopranowo perlistych!

  94. Do Kartki …
    Nie do końca zagłębiłem się w blogowe wpisy Twoje , boć nie
    mam czasu , tyle ile dogasa Galaktyka , tak więc postanowiłem
    zaryzykować pytanie czy Ty czasami z iberyjskiej ziemi nie
    nadajesz ?
    Jeśli tak – to niech słońce świeci nad Barceloną , Toledo i
    Tadż Mahal ( pewnie pokręciłem pisownie ) …
    Jeśli nie – tym bardziej !

    Greetings !!

    :-))))

  95. WSZELKIEJ POMYŚLNOSCI!

  96. Michał pisze:
    2010-12-24 o godz. 01:14

    ***Dla antoniusa w prezencie świątecznym załączam link do filmu z podobną sceną, o której pisze georges53 – jest u Jonha Pilgera.***

    Dziękuję za link-prezent. Obejrzałem na razie część dzieła Pilgera i tę scenę z dzieckiem. Autor reportażu mówi o 1997 roku i zajmuje się Palestyńczykami jako takimi, zniszczeniami infrastruktury, ale nie bardo wiem czego, bo przy mojej sklerozie zapominałem już szczegóły wszystkich zmagań Izraela z miłującymi Żydów sąsiadami, Jom Kippur i 6-dniowe itp. wojny. Reportaż, o którym ja pisałem i sądziłem, że to samo widział George53, był znacznie wcześniejszy (lata 70-te?) i chodziło o Liban. Co się dzieje podczas wojen i jak się zachowują żołnierze wobec bezbronnej ludności cywilnej nie musi mi opowiadać żaden dziennikarz, przeżyłem wojnę i wyzwolenie przez Armię Czerwoną na Śląsku, faktycznie pamiętam to lepiej niż zmagania Izraela o przeżycie w otoczeniu 100 milionów Arabów, kochających to nowe-stare państwo na ziemi palestyńskiej z łaski byłych kolonizatorów. Zawsze śmieszyły mnie w dyskusjach panelowych Palestyńczyków i Żydów w TV rozważania, kto ma większe prawo do tych ziem, i jedni i drudzy rzucają tysiącami lat i faktami historycznymi itp. , a my znamy biblię i wiemy, że Mojżesz wiódł uciekinierów z Egiptu przez 40 lat i podbijali i wymordowali niejedno plemię po drodze aż dotarli do Ziemi Obiecanej, którą w takim razie zajęli zgodnie z prawem (kaduka według Arabów, bo ich Allach nie lubi Izraelitów, choć i tak są im najbliżsi według Koranu (wspólne korzenie), musieliby się tylko nawrócić na prawdziwą wiarę). Mnie te argumenty historyczne zawsze przypominały uzasadnienie „powrotu” Polski na Ziemie Odzyskane. Kwiatek z tej łączki to przemówienie prezesa GS’u, do którego wplótł następujące zdanie: „Jeszcze jak dziś pamiętam, jak 700 lat temu tu były polskie ziemie” – nic dodać, nic ująć!

  97. Mały dodatek świąteczny – do pokrzepienia serc!
    Robin pisze:
    2010-12-24 o godz. 09:20

    ***Co do Kaliny – miałem pięć lat , gdy obejrzałem sławną
    scenę pornograficzną z Olbrychskim … Nie wstrząsnęła
    mną ( z powodów oczywistych ) ale jej głos ( pijacki ,
    ochrypły i matowy ) zawsze na mnie działał jak czerwone
    na byka ….***

    Myślę, że Robin nie jest całkiem szczery, chodzi mi o to niby nie interesowanie się obserwowaną sceną, to jest chyba obłuda, takie małe dzieci więcej rozumieją, niż się dorosłym wydaje. Wiele, wiele lat temu kupiłem pierwszy telewizor za sumę równoważną rocznym zarobkom nauczycielskim. Był to wspaniały enerdowski Rekord z zamykanymi drzwiczkami. Oglądamy „Kobrę”, a nasza 3-letnia córeczka bawi się na dywanie, plecami do telewizora. W pewnej chwili sytuacja dramatycznie się rozwija według metody Hitchcocka, a dziecina odzywa się tak: „Oj, będzie trup w szafie” (mówiła „tlup”, bo miała kłopoty z „r”) – i faktycznie – za chwilę z niej wypada. Natychmiast wyrzuciliśmy dziecko do drugiego pokoju, choć przecież jakoby wcale nie oglądała telewizji! Uwaga dla młodszego pokolenia: Faktycznie – w czasach słusznie minionych – były perełki kulturalne w telewizji: W poniedziałki wspaniały teatr, w czwartki „Kobra”. Mógłbym sparafrazować znaną pieśń o „przeszłości”, śpiewaną przez Marlenę Dietrich: „Dziś prawdziwych utworów już nie ma…”, bardzo rzadko poniedziałkowy teatr telewizji przypomina arcydzieła z mojej młodości i nie jest to tylko chęć upiększenia okresu młodzieńczego. Nie ma już takich aktorów jak to pokolenie powojenne i młodych, którzy zaczynali wtedy i teraz też już wymierają na potęgę. Stwierdzam ogólny spadek wartości i moralności. Charakteryzuje ten rozwój sytuacji bardzo stary dowcip o stosunkach męsko-damskich. Kiedyś było zwyczajem, że młodzi najpierw się zapoznali, potem zaręczyli, wreszcie wzięli ślub – i potem „ciup”. Dowcip jest długi i przeskoczę rozwój wydarzeń w ciągu kilku pokoleń i wspomnę tylko o aktualnym podejściu do problemu: Zapoznali się na dyskotece – ciup, zaręczają się albo nie i ciup, potem ciup, ciup , ciup – a o małżeństwie mowy nie ma!

  98. Sorry !!
    Przejechałem się z Indii Do Hiszpanii ! Oczywiście , chodziło mi
    o Alhambrę … Moje niedostatki geograficzno – historyczno-
    – lingwistyczne widać aż nadto !
    Co tam !
    Przybywam tu z innego blogu , gdzie poziom ( w porównaniu z
    tym , tutaj ) wydaje się być pieśnią piekielną ! Muszę troszeczkę
    odreagować , bo nie samymi paskudztwami człek żyje …
    A karmi się tym bezustannie , wierzajcie mi ! Wśród Was czuję się o sto punktów lepiej i jest jakoś przyzwoiciej !
    Na potencjalne pytanie : ” Czemu Waść tam , w takim razie ,
    przebywasz ” – śmiem odpowiedzieć w sposób analityczny :
    ” Nie wiem ! ” …
    Może pociąga mnie kwintesencja zła i nienawiści , którą
    niektórzy w sobie posiadają , a może , po prostu , jestem
    głupi i ograniczony !
    Zgniły owoc , jednym słowem …
    W moich okolicach te słowa uchodziłyby za wyrafinowane
    nadzwyczaj , tutaj – to blogowa codzienność , albo
    obniżanie poziomu …
    Nic to !
    Jakoś to przecierpię !
    W temacie :
    Pani Jędrusik podobała mi się cała !
    Nie tylko nogi …..

    :-))

  99. DANIELU DZIEKI ZA KALINE.PO PRZECZYTANIU FELIETONU SLUCHAM JEJ PIOSENKI W YOU TUBE BEZ KONCA.
    POZDROWIENIA
    JUREK POPLAWSKI

  100. Panie i Panowie!

    To są radosne święta! Nie czas na cierpienie.

    Dla rozpogodzenia nastroju zachęcam do obejrzenia ceremonii.

    http://www.youtube.com/watch?v=IlLTSlXOTaQ&feature=related

    Zwykle nie bywamy w tamtych okolicach. A tam, w krainie żeglarzy, można zachwycić się Syrenami odwodzącymi nas od misji zbawiania bliźnich i reszty świata. Zwracam uwagę na Syrenę drugą od lewego brzegu ekranu w górnym rzędzie uwodzicielek. W skadrowanym kwartecie to lewa górna. Boski światłocień wydobywa piękno jej ust, których śpiew chciałoby się zakłocić całowaniem.
    Gdyby chórmistrz przegrupował chór, kamera poszłaby za nią.

    Kobieta ma przede wszystkim twarz. Potem głos. Ja preferuję aksamitny. Dalej włosy. Wielu z Was chciałoby delikatną pieszczotą zsunąć ten piękny czepek.
    Nagość jest dla ubogich duchem. Ja im nie odmawiam. Ja lubię analizę i rozbiór.
    A co więcej, to bez klawiatury.

    Po oklaskach jest wybuch radości. Abyście się nim zarazili.

  101. Szanownemu Gospodarzowi oraz Wszystkim Blogowiczom oraz Gościom czytającym ten blog-życzę Zdrowia, Szczęścia i … odnalezienia wspólnotowej, pozytywnej aury, której „matrycę” wszyscy tutaj wytwarzamy…

    życzy,Sebastian

  102. Michał pisze:
    2010-12-24 o godz. 01:14
    „TJ z Ortegiem przypuścili „furiacki atak” na Protokoły, i jeden przez drugiego zaklinają się, że to fałszerstwo – ciekawe, czy to ich oficjalne stanowisko? Ktoś tu pisał niedawno: „Never believe anything until it’s officially denied”… Najlepiej poczytać u Forda i samemu sobie zdanie wyrobić. „

    Mój komentarz

    Osobliwa reakcja. Zwolennicy prawdziwości jakiegoś mitu, prawdy totemicznej, fałszywej projekcji, aby podtrzymać swoje wierzenia, pierwsze co czynią, to przedstawiają je jako idee, tezy niezbadane, a z góry odrzucane, przesadnie zaprzeczanie (furiacko atakowane), co nakazuje wątpiącym domyślać się, że coś w tym jest.

    Pierwszym odruchem otoczenia powinno być wtedy stanięcie po stronie osoby, której ONI oraz tajemne siły czegoś chcą pozbawić, zdeprywować, zabić prawdę, ograniczyć myślenie.

    Takich argumentów używają szeroko zarówno obrońcy odrzucanych idei, jak i idei triumfujących jeśli nie są dostatecznie monopolistyczne. Zawsze reaguja na krzywdę, jak nie swoją, to innych.

    Pozowanie na pokrzywdzonych, to ulubiony sposób stowarzyszeń wyznających niesprawiedliwość społeczną np. w postaci nadreprezentacji pewnych nacji i tęskniących za Kupcem Weneckim jako dydaktyką wspierającą ich uniwersalną teorię.

    Krótko mówiąc pokrzywdzonych poprzez prześladowanie idei jest zawsze jakby więcej niż pokrzywdzonych prze skutki tej idei.

    Pzdr, TJ

  103. Gospodarzowi i gościom – zdrowego, smakowitego i przyjemnego świętowania 🙂

  104. JUREK POPŁAWSKI: Jak to dobrze, że się odezwałeś! Potrzebny mi jest kontgakt z Tobą. Przyślij mi Twój adres mailowy POCZTĄ na mój adres: „Polityka”. ul. Słupecka 6, 02-309 Warszawa, PL.
    Wszystkiego najlepszego!!

    JASNY GWINT – Dzięki za wiadomość z Kuźnicy. Gratulacje za Kowadło dla Pani Profesor Magdaleny Środy!

  105. Dmitrij Miedwiediew w reakcji na komentarz Tuska do projektu raportu MAKu:

    „-Mam nadzieję, że polskim kolegom starczy rozumu i woli do przyjęcia odpowiednich wniosków, bez jakichkolwiek zbytecznych komentarzy.”

    Ciekawe, jaka byłaby reakcja rosyjskiej prasy i oficjeli, gdyby Tusk wplótł do swojej wypowiedzi przytyk o naszych rosyjskich kolegach, którym powinno w końcowym rozrachunku wystarczyć rozumu do przyjęcia wniosków.

    Czy nam wystarczy rozumu, aby to pojąć?
    Czy istnieje jeszcze rosyjska szkoła perfekcyjnej, nienagannej w słowach dyplomacji?

    Pzdr, TJ

  106. Tak zwana Wigilia. Wkrotce zaczna sie pijackie orgie w calej Polsce. Twz Swieta Bozego Narodzenia to jedne z najbardziej haniebnych dni kazdego rku. Poza prymitywnym pijanstwem to dni w ktorych dorosli oszukuja swoje dzieci a wczesniej odbywa sie niszczenie przyrody na epidemiczna skale. Bezmyslnosc nie z tej Ziemi !
    Dlatego tez nikt nie zasluguje na zyczenia bo sa to dni wyjatkowo szkodliwe dla zdrowia, umyslu i srodowiska.

  107. Slawomirski pisze:
    2010-12-23 o godz. 17:14
    antonius pisze:
    2010-12-23 o godz. 12:37
    Szanowny Panie antonius
    Dziekuje za krytyke kazdego antysemity.
    Slawomirski

    Cieszy mnie, że potentat blogowy zauważył moje komentarze, od razu czułem się dowartościowany. Wiadomo powszechnie, że Pan Sławomirski punktuje często, krótko i celnie. Wzruszyłem się, gdy mnie pochwalił, ale zauważyłem, że za coś mądrego, czego nie zrobiłem! Trochę mnie to uspokoiło, bo pochwała ze strony tak zacnej osoby, choć nieco kontrowersyjnej, to wprawdzie przeżycie, ale budzi niepokój jak u Cymańskiego, gdy gość Szkła Kontaktowego uznał, że poseł nie pasuje do PiS’u. To się może źle skończyć dla osoby pochwalonej. Na szczęście zauważyłem później dwa wpisy tej samej osoby, w których chyba wróciła normalność, choć nie jestem pewien, bo nie „poniałem tionkich aluzji”.

    Slawomirski pisze:
    2010-12-23 o godz. 16:34
    antonius pisze:
    2010-12-23 o godz. 11:01
    glos ze stajenki
    Slawomirski

    Slawomirski pisze:
    2010-12-23 o godz. 16:40
    Jurek Cedro pisze:
    2010-12-23 o godz. 14:42
    polglos ze stajenki
    Slawomirski

    No cóż, pamiętam, że w stajence poza głównymi bohaterami bywały różne bydlęta, osiołek i trzej królowie. Kogo miał na myśli pan S.??? Poza tym czy gorszy jest „głos ze stajenki” (pełne, piersiowe i-a, i-a) czy „polglos ze stajenki”? Który z nas ma się czuć bardziej urażony lub pochwalony? Ta niepewność mnie zżera i psuje nastrój świąteczny.

  108. Do JKJK i innych zainteresowanych !

    „I’m sorry” jako „PRZEPRASZAM” w wykonaniu Kaliny Jedrusik z 1962 r.
    będzie zaprezentyowane na moim kanale YT: http://www.youtube.com/user/jurek46pink?feature=mhum
    od dnia 29-30 bm br.

    Z a p r a s z a m !

  109. Hmmm …
    Chciałem nieśmiało zaznaczyć , antoniusu , że nie powinieneś
    cechami swojej córki naznaczać wszystkich dzieci ….
    Sądząc po Twojej elokwencji – Twa latorośl mogła wzruszać
    ramionami nad ” Ziemią Obiecaną ” już w pieluszkach !
    Zazdroszczę i gratuluję jednocześnie ! Zważ jednak na to , że
    nie wszyscy w wieku lat pięciu musieli być geniuszami z
    rozwiniętymi hormonami … Niektórzy potrzebują dwie minuty na pojęcie czegoś , co Tobie zabiera dwadzieścia sekund ! Czy to
    dobry powód do podejrzeń o nieszczerość ?
    Pozdrowienia świąteczne dla Ciebie i Twej wybitnie
    utalentowanej córki !!
    :-))

  110. Kartka z podróży pisze:
    2010-12-23 o godz. 23:24

    Mój komentarz

    Pięknie.

    Mnie utkwiła w pamięci przepiękna scena z Olbrychskim jako promotorem apetycznych pań w aucie i piosenkarką, co do której Olbrychski ma nadzieje na kolejne skonsumowanie ciasteczka, lecz ona świadoma daremności poprzednich wypłat udzielanych kolejnym protektorom kategorycznie, mściwie odmawia, opuszczając z trzaskiem auto, wynosząc w siną dal cały swój interesowny seks w zbroi z niezłomności.

    Obdarzony koszem protektor gra wtedy przez króciutką chwilę zawód, frustrację, bezsilną wściekłość i puentuje to jedynym godnym mężczyzny słowem (frazą) wypowiedzianym z mieszanina obrzydzenia, nieoczekiwanego zawodu, zaciętości, frustracji, czysty mizoginizm, takim głębokim barytonem – „kuźwa jedna”, po czym wrzuca jedynkę i odjeżdża.

    Dla mnie to była jedna z najpiękniejszych scen erotycznych w polskim kinie – kuszenie i wściekły zawód. Nie pamiętam tytułu filmu niestety.
    Pzdr, TJ

  111. Gospodarzowi i uczestnikom naszych rozmow o polityce życzę spokojnych świąt.

  112. Zyczenia Swiateczne

    Zycze Panstwu chwili refleksji nad wiekszoscia dla ktorej jest to normalny dzien pracy.

    Slawomirski

  113. TJ (2010-12-24 o godz. 14:43)

    **Dmitrij Miedwiediew w reakcji na komentarz Tuska do projektu raportu MAKu: „-Mam nadzieję, że polskim kolegom starczy rozumu i woli do przyjęcia odpowiednich wniosków, bez jakichkolwiek zbytecznych komentarzy.” Ciekawe, jaka byłaby reakcja rosyjskiej prasy i oficjeli, gdyby Tusk wplótł do swojej wypowiedzi przytyk o naszych rosyjskich kolegach, którym powinno w końcowym rozrachunku wystarczyć rozumu do przyjęcia wniosków. Czy nam wystarczy rozumu, aby to pojąć? Czy istnieje jeszcze rosyjska szkoła perfekcyjnej, nienagannej w słowach dyplomacji?**

    Ja bym sie tam o rosyjska szkole dyplomacji nie zamartwial bez konca. Ja bym bardziej sie przejmowal naszym wlasnym rozumem. Wola zreszta tez, szczegolnie ta dobra.

    Bo wszystkie znaki na niebie wskazuja, w ten dzien wigilijny, ze i w tym temacie wypracowalismy sobie nasz tylko, unikalny fenomen.

    „Co glowa, to bol zebow, co d.pa, to dyplomata”.

    Szef rzadu niepodleglego panstwa najpierw przewodzi dublowaniu polskiej uroczystosci na obcej ziemi. Wziawszy udzial w pierwszej, pojednawczej z Rosjanami, drugiej sila rzeczy nie powinien popierac. No to i nie popiera. Jego czynownicy partycypuja w organizowaniu tej drugiej, nikomu niepotrzebnej, na pol gwizdka, z widocznym bolem zebow na zezloszczonych buzkach. Prezydencki samolot wystartowal 10-go kwietnia na lapu capu. Z opoznieniem, bez raportow technicznych lotu, bez planu B na wypadek nieprzewidzianych okolicznosci. Takich jak np. mgla, w Smolensku bedaca normalka.

    Oczywiscie, ta druga uroczystosc, bedaca w zamierzeniach kontr-uroczystoscia pierwszej, laduje na grzbiecie w lasku smoleninskim nieopodal lotniska. Z generalem-dowodca sil powietrznych RP („nie wywierajacym” nacisku na kapitana samolotu) w kokpicie. Na przekor poleceniom rosyjskich kontrolerow, zeby nie ladowac we mgle. Ginie 96 osob. Rosjanon pozostaje po nas posprzatac. Co na to rozum polski?

    Rozum premiera polskiego powiada swiatu, ze teraz najwazniejszym jest jak podzielic sie odpowiedzialnoscia za te katastrofe. No bo moze nie tylko nasza strona zawinila. Moze tam i Rosjanie cos schrzanili. Prawdopodobientwa ruskiego schrzanienia nie jest trudno sie domyslac: oni przeciez mieli do czynienia z ladowaniem upartych, butnych Polaczkow. Jest prawie pewnym, ze jakies bledy z ich strony padly. No to nasz rozum krzyczy na caly swiat: wasze bledy, wystap! Czy moze przypadkiem znasz slowo hucpa?

    Nie wiem, TJ, co ty naprawde chciales przekazac w tym twoim zdaniu:

    „Ciekawe, jaka byłaby reakcja rosyjskiej prasy i oficjeli, gdyby Tusk wplótł do swojej wypowiedzi przytyk o naszych rosyjskich kolegach, którym powinno w końcowym rozrachunku wystarczyć rozumu do przyjęcia wniosków.”

    Czy rosyjski rozum i ich przyjecie wnioskow ma jakies znaczenie, w ostatecznym wskazaniu pierwotnego sprawcy tej katastrofy? Bo ze ani jednej z ofiar z grobu nie podniesie, to mamy pewne jak ow bol zebow. I jak ucisk w drugiej czesci ciala. Tej odpowiedzialnej za dyplomacje.

  114. Wesołych świąt 😉

  115. Jak już wspominamy piękne Polki – gwiazdy ekranu, to śpieszę naprawić niedopatrzenia w liście moich oczarowań. Wymieniłem tylko Korsakównę, Krasnodębską, Wiśniewską… A przecież wcześniej była Danuta Szaflarska – kompletnie adekoltowa i niegwiazdorska, ale jeśli kto widział bardziej płonące oczy (nawet w ostatnim jej filmie granym po 80-tce, tytułu nie pamiętam…), to na pewno nie na polskich ekranach. Oczy obiecujące dużo więcej niż szybki numerek, łatwy orgazm – ale też np. uśmiech dla poratowania z depresji, partnerstwo intelektualne, współudział w codziennych zmaganiach, zrozumienie mojej odmienności, wyjątkowości może nawet… Wszystko chyba. Jakże wiele mogą same oczy…
    Z kolei później od wspomnianej trójcy była przecież Alicja Jachiewicz – kobieta niespełniona chyba aktorsko, ale jako prezenterka urody i zmysłowości – niedościgniona.
    Nie zapominam też o Gabrieli Kownackiej – wielkiej też nie tylko urodą, ale geniuszem umiaru, szlachetnej oszczędności w dawkowaniu talentu i wdzięku. Zbliżył się do odkrycia jej sekretu Jan Englert w mowie pożegnalnej – kto czytał zrozumie.
    Wreszcie Grażyna Szapołowska – dziewczyna, która nie miała oporów w negliżowaniu swoich zasobów cielesnych (że się tak cudnie wyrażę), ale nie robiła przy tym bez krowich oczu i nie dyszała obleśnie; wręcz im więcej pokazywała – tym bardziej mówiła: i od tego też ci wara, chłopcze… Aż dziw, że przy takiej urodzie aż tyle bezpretensjonalności i dobrego smaku. Myślę, że właśnie w tych pozacielesnych jej walorach kryje się też jej recepta na skuteczne odsuwanie daty… przydatności do spożycia.
    Jeszcze ze 20 lat temu miałem ambicję (i wystarczającą odporność) obejrzenia każdego polskiego filmu, każdego spektaklu Teatru TV, kabaretów… Dziś się zatracam i gubię, bo obfitość talentów i wdzięków kobiecych tak się rozbuchała, że wystarczy np. jeden program z cyklu „Mam talent” by dojść do wniosku, że wspaniałe, zdolne, urocze dziewczyny produkuje się dzisiaj taśmowo i bez umiaru! I choć dla rodzaju ludzkiego to pewnie dobrze, to sztuka cierpi… A może i nie?
    Tak sobie popisuję, bo co mam robić – pilota TV boję się do ręki wziąć, bo wiadomo: „malusieńki, leży nagusieńki bez sukienki” i da capo al fine – Górale z Kurpiami, bydlęta klękają, cuda objawiają… Wprawdzie ks. Sowa indagowany w TOK FM zapewnił mnie, że nie będzie się zabraniać (!) niewierzącym obchodzenia świąt BN, przeciwnie, będzie miło… Jednak z tej zachęty skorzystam może następną razą…

  116. Cały czas nalegam grzecznie , by mój wpis z odpowiedzią
    Antoniusowi znalazł się na blogu ! Jakiem popełnił przestępstwo ?
    Czy ten blog działa tak ciągle , czy tylko przy okazji świąt ?
    Niezależnie … Wszystkiego najlepszego !!!

    :-))))

  117. Panie Danielu, jakże serdeczne dzięki za Kalinę z Jędrusików jedyną!
    Niewielu wie, że Kalina była: „córką Henryka Jędrusika, senatora RP w latach 1938-1939, żoną pisarza Stanisława Dygata (od 1954 r.), a także matką chrzestną piosenkarki Magdy Umer …” (durna, wedle niektórych, „Wikipedia”)
    Uosobienie kobiecości, w tamtych ponurych , „ołowianych” czasach, matka
    kultywacji „że jednak w tym ołowianym czasem” można się obejść.
    Kalinę Jędrusik nie spotkałem osobiście nigdy. ale to co spotkałem w
    „Kabarecie Starszych Panów” i w innych produkcjach, było „aż nadto”,
    aby nie być jej zagorzałym fanem!
    Najbardziej seksownym fragmentem, z zapisu życia tej naszej Marylin
    Monroe, jest to:
    http://www.youtube.com/watch?v=WuVaJqsAmNg

    Kobieta żywa, sarkastyczna, jak to już one mają. Bajkowa bez bajek,
    seksowna w życiu codziennym, a nie wykreowanym.
    Laska, jak to dziś „laskarze” oczekują!
    W związku z tym że zmarła jako „matka” wielu kotów, na astmę kotami
    spowodowaną, mam dla Nas wszystkich, takie maleńkie posłanie:

    http://www.youtube.com/watch?v=-_o3ZqeUR5E

    Świąteczne pozdrowionka.

  118. Robin z godz. 12:44
    Niestety, nadaję z Sudetów. Ale może już wkrotce….
    Pozdrawiam

  119. Strach tu zabierać głos, ale jeszcze raz się odezwę. To a propos wpisu Ortega na temat przyczyn braku dzieci, których Kalina nie miała. Czytałam kiedyś artykuł o tym, że Kalina przeszła poważną operację, która jej posiadanie dzieci uniemożliwiła. To był także powód, dla którego tak eksponowała kobiecość. Resztę zostawiam domyślności, bo sprawa jest delikatna. Ja osobiście wolę kobiecość bardziej subtelną, ale Kalina rzeczywiście była wyjątkowa, bo epatowała czymś więcej niż tylko biustem. Była zmysłowa, a dzisiejsze gwiazdy, podobnie jak większość kobiet, nawet nie wiedzą, co to takiego.

  120. Drogi Robin Hoodzie!
    Czy sądziłeś, że ja tak na poważnie opisałem przygodę z Kobrą i mam pretensje do 5-letniego chłopca o brak chuci? Sądziłem, że jak zwykle piszę „wężykiem, wężykiem..” i nie weźmiesz tego jako przytyk. Chciałem trochę ubarwić ten szary wigilijny dzień. Jednak nie skłamałem w sprawie trupa w szafie, do dziś tego nie potrafię zrozumieć. Syn mojej córki pozwolił sobie na podobny wyczyn. Uczył sie już w przedszkolu niemieckiego i lubił oglądać Astrę dawno temu. Widząc reklamę Always Ultra (ze skrzydełkami) powiedział: „O, to ta d.. może polecieć”. Skąd powziął takie skojarzenia tego nikt nie wie. Dzieci nas nieraz zaskakują. Jeśli jesteś urażony to przepraszam, również za „swobodną” formę zwracania się do drugiego blogowicza, bo z tym jest różnie, niektórzy się obrażają inni tak wolą.

  121. Medycyna seksualna i psychologia powinny się zając fenomenem P.Kaliny.
    Prawdziwej kobiety-kochanki.
    Dziękujemy za artykuł!

  122. Prośba do moderatora o zastapienie niezredagowanego komentarza z godz. 02:24 niniejszym komentarzem

    Orteq pisze:
    2010-12-24 o godz. 17:39
    TJ (2010-12-24 o godz. 14:43)
    „Rozum premiera polskiego powiada swiatu, ze teraz najwazniejszym jest jak podzielic sie odpowiedzialnością za te katastrofę. No bo moze nie tylko nasza strona zawinila. Moze tam i Rosjanie cos schrzanili. Prawdopodobientwa ruskiego schrzanienia nie jest trudno sie domyslac: oni przeciez mieli do czynienia z ladowaniem upartych, butnych Polaczkow. Jest prawie pewnym, ze jakies bledy z ich strony padly. No to nasz rozum krzyczy na caly swiat: wasze bledy, wystap! Czy moze przypadkiem znasz slowo hucpa?”

    Mój komentarz

    Autor nadmiernie kombinuje, łączy, kojarzy, sortuje, klasyfikuje, waży.

    Tu nie chodzi o podzielenie się winą (Tusk wyraźnie oświadczył, że nie kwestionuje polskiego wkładu w katastrofę), tylko o oddanie cesarzowi co cesarskie, czyli o literę i ducha konwencji chicagowkiej, która nakazuje, zobowiązuje, orzeka, itd., pozwala wyrazić wszelkie zastrzeżenia formalne (nie ma tam nic o rozumie) przez właściciela statku powietrznego, do raportu na temat wypadku, który się zdarzył na terytorium innego państwa, jeśli instytucje tego innego państwa prowadzą śledztwo w sprawie przyczyn.

    Nie znamy polskich uwag do projektu raportu, ale jak wynika z suchego komunikatu jest ich mnogo i należy na nie odpowiedzieć, a nie powątpiewać na najwyższym szczeblu na zapas, czy polski rozum jest w stanie, czy nie.

    Pzdr, TJ

  123. Jureczek P,

    Czekam niecierpliwie. Gdy tylko obejrzę, uściskam Cię „internetowo”.
    Jeszcze raz sprawdza się, że jeśli nie wiesz, zapytaj w Internecie.

    Serdecznie pozdrawiam

  124. Nie pamietam czy kolejna zlota mysl wydala bohaterka dzisiejszego felietonu, ale krazylo po Warszawie pytanie:
    -Ile czasu trwa, przecietnie, stosunek ?
    Godzine, pol, kwadrans – padaja odpowiedzi.
    -Gowno prawda. 5 do 6 sekund, a reszta to zwykle chamskie p……nie !
    Jak na blogu, chcialoby sie dodac.

  125. Drogi Antoniusu !
    Arbitrze Elegancji niedościgły !
    Nawet przez myśl nie przeszło mi , by się na Ciebie gniewać ,
    czy obrażać ! Twe wpisy , Kartki , Staruszka , cynamona
    czytam z zapartym tchem i wiem aż nadto dobrze , że mieć
    złe intencje – to nie Wasz styl ! Obecne pokolenie trochę szybciej dorasta , to prawda oczywista .
    Internet , sto kanałów w
    telewizorze to przyspieszacze , o których my , za młodu pojęcia
    bladego nie mieliśmy … ” Ziemia obiecana ” była wtedy perełką ,
    nie mówiąc o zachodnich filmach , które pojawiały się od wielkiego dzwonu …
    No cóż , ale za to czytało się więcej książek , co dzisiaj
    należy do rzadkości , bo łatwiej do kina skoczyć albo
    dvd zapuścić …
    Pamiętam jak dotarła do mnie , zaczytana prawie na śmierć
    książka Kosińskiego ” Malowany ptak ” …
    Do dzisiaj pamiętam ciarki , jakie mnie wtedy oblazły !

    Ech , to se ne wruti …
    Moja najmłodsza ( 15 l. ) jak musi coś do szkoły przeczytać
    to istna Sodoma i Gomora , Panie Dzieju …
    I , widzę , że nie ona jedna przeżywa katusze
    w zetknięciu z przedmiotem , który składa się z
    okładek i stron zadrukowanych ……

    Niech Bogi Łaskawe pozostają z Tobą …. always ….

    :-)))

  126. Nie Kutz, nie Wajda ale Tusk z Medvedevem dali puente do filmu Draka pod Palacem. Tusk grzmotnal, Medvedev odparowal, gawiedz ma ucieche. Nasz Premier dal Ruskim popalic ! Transparenty o Polsce i Smolensku znikly, modly zebraly mniejszy tlum. Prezio nie wyszedl ze swymi bolami, bo ma satysfakcje.

    Genialnie, Panie Premierze ! Rusofobom zabrali „bole nerek”, rusofilom zrobili dobrze. A ze premierowi odpowiedzial prezydent, nieadekwatnosc poziomu wymiany wyklucza konflikt. Ot, pogadali, jak to w rodzinie bywa.

    Za najlepsza szopke w kraju uznano Krakowska ! Bydlatka z reki jadly

  127. A’propos Gwiazdy…
    Z mojego punktu widzenia/ok.30-stki/- smaki na sexapilowe łasuchy, z upływem czasu- ciągle się zmieniają. Jeśli nie ma się w swoim zapisie odhormonalnym/młodość/, zakodowanej wrażliwości na kanony tamtego! odczuwania piękna/tu kobiecego/- to niemożliwym jest- dołączenie do grona fanów urody i wdzięków tamtych gwiazd. Wśród moich rówieśników, wylansowanie dzisiaj takich „lasek” jak Sophia Loren, Marilyn Monroe , itp. byłoby tak samo skuteczne jak próby wylansowania dzisiaj takich amantów jak Eugeniusz Bodo, Alain Delon czy Marcello Mastroianni itd…
    Dzisiaj, z Gwiazdami jest też „nieczysto”. Strefa publiczna, zdominowana jest przez „sztukę manipulacji marketingowych” , co skutkuje masową podażą takich samych botoxowo-fryzjersko-zębicznych”piękności” jak aktualny wzorzec Barbie i nijakich „chłopaczków” w stylu Kena…
    Ja hułduję zasadzie, że prawdziwe Gwiazdy trzeba odkrywać samemu. Wtedy mamy spore szanse, żeby odkryć kogoś, kto w najmniejszym stopniu nie został w nas za pomocą prymitywnych mechanizmów PR-owskich wpreparowany. W takim przypadku,uwłaczającą naszemu człowieczeństwu psychozę na punkcie jakiegoś wirtualnego obiektu z mediów, może zastąpić najwspanialsze kryterium-czyli MIŁOŚĆ!!!

    Pozdrawiam,Sebastian

  128. Była ładna pogoda. Ptaszki śpiewały. Kalina została pochowana przy Stasiu. Ksiądz odprawił nabożeństwo, wszyscy się pomodlili i zapadła cisza. I wtedy gdzieś z tyłu odezwał się starszy aktor – Władysław Kaczmarski, który miał chorobę krtani i jego szept było świetnie słychać. Powiedział: ‚Wszystko to rzecz oczywista i głęboko prawdziwa, tym niemniej zaznaczyć by należało, że nieboszczka niezmiernie chuja lubiała’. Zabrzmiało to jak błogosławieństwo, świństwo, ale na poziomie sakralnym.
    Tak wspominał pogrzeb aktorki Daniel Olbrychski.

  129. „…Uczeni brytyjscy odkryli ostatnio, że szczury karmione junk foodem, czyli hamburgerami, pizzą, chipsami, już po dwóch tygodniach nie umieją znaleźć wyjścia z labiryntu! A szczur jest prawie tak inteligentny, jak my! Załóżmy, że u ludzi to trwa dwa lata, czyli koło ósmego roku życia dziecko tak karmione już poniosło te straty…” – Jacek Żakowski Piotrowi Najsztubowi na sześciu stronach o jedzeniu jedyny raz – http://polki.pl/zycie_gwiazd_znaniilubiani_artykul,10015739,0.html

  130. TJ (2010-12-25 o godz. 02:31)

    **Mój komentarz: Tu nie chodzi o podzielenie się winą**

    Wszystkiego Najlepszego w Dniu Bozego Narodzenia!

    Nie chodzi o podzielenie sie wina? Jesli nie chodzi to moze biega o podzielenie sie ta wina? Taka wypowiedz nam cytuja w zapowiedziach wywiadu premiera Tuska w swiatecznej „Polityce”:

    „Zgadzając się z wieloma konkluzjami czy efektami badań, widzimy jednocześnie próbę jednostronnego interpretowania faktów. Rosjanie nie są skłonni opisać tego zakresu odpowiedzialności, jaka jest po ich stronie, a my nie mamy wątpliwości..nie ulega wątpliwości, że ilość tych prawdziwych przyczyn jest większa po polskiej stronie, ale rozpoznajemy także przyczyny po stronie rosyjskiej”
    http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1511572,1,tusk-raport-jest-jednostronny-mozemy-przygotowac-wlasny.read

    Nie chce wygladac na bardziej upierdliwego niz jestem, ale jeszcze raz przypomne:
    – to mysmy narzucili Rosjanom te anty pojednawcza kontr-uroczystosc 10 kwietnia;
    – to mysmy wystartowali do poronionego lotu bez przygotowania, z opoznieniem i z wiara, ze „musimy wyladowac”, wbrew rosyjskiemu w tym „przeszkadzaniu”;
    – to polscy piloci „probowali” ladowania w gestej mgle, nie widzac pasa, ale majac za plecami, w kokpicie, generala-dowodce sil powietrznych Polski, ktory byl tam, by „nie wywierac” nacisku na pilotow. Kontrolerzy sugerowali co innego;
    – to nasz prezydencki samolot uderzyl w rosyjska brzoze, a nie odwrotnie, jak wisielczy humorysci sugerowali. Po czym walnal w ziemie i rozbil w drobny mak, rozsiewajac 96 trupow po lesie smolenskim, z dala od pasa;
    – te katastrofe mysmy Rosjanom narzucili upartym ladowaniem we mgle. Nikt z Rosjan nie zachecal ani do powtorki uroczystosci ani do ladowania we mgle. Bylo raczej odwrotnie;

    I pytanie koncowe:

    Jesli ilość tych PRAWDZIWYCH przyczyn jest większa po polskiej stronie, to jaka wielka wage ma to Tuskowe „rozpoznajemy także przyczyny po stronie rosyjskiej”? Ja tu slysze „a u was Murzynow bija”.

    A owa „literę i ducha konwencji chicagowkiej” to owszem, jak najbardziej, czemu nie. I w jak najostrzejszych slowach. Bo prawo i sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie!

    Zywym zycze spokojnych Swiat. Tym, ktorych odprawiono na wieki, zycze spokojnego Wiecznego Odpoczynku.

    Dla rownowagi ducha, jeszcze taki link:
    http://blogmedia24.pl/node/42263

  131. Kartka – fanzolisz. Sudety to małe górki. Kurna – na całych Sudetach ….TY.

  132. głos ludu (2010-12-24 o godz. 22:50)

    **Czytałam kiedyś artykuł o tym, że Kalina przeszła poważną operację, która jej posiadanie dzieci uniemożliwiła. Resztę zostawiam domyślności, bo sprawa jest delikatna. Kalina rzeczywiście była wyjątkowa, bo epatowała czymś więcej niż tylko biustem. Była zmysłowa, a dzisiejsze gwiazdy, podobnie jak większość kobiet, nawet nie wiedzą, co to takiego.**

    Masz racje. Sprawa jest delikatna. Wiecej o uzywaniu kondomom przez Kaline, o stosunku Ojdyra do stosunkow i o stanowisku BXVI w sprawie kondomow, i w ogole prokreacji, nie bede pisal. Ale o epatowaniu biustem i o zmyslowosci (o czym dzisiejsze gwiazdy, podobnie jak większość kobiet, nawet nie wiedzą, co to takiego) jak najbardziej trzeba pisac.

    Tyle tylko, ze moze nie akurat dzisiaj. The mentor napisal, ze dzisiaj u nas jest dzien niekontrolowanego pijanstwa. No to – do dziela!

    (Mam nadzieje, ze PT. Moderatorstwo przetrzezwieja na moment. I cos tam puszcza z naszego innego, wirtualnego nalogu.)

  133. Orteq pisze:

    2010-12-25 o godz. 14:29
    TJ (2010-12-25 o godz. 02:31)

    **Mój komentarz: Tu nie chodzi o podzielenie się winą**

    Nie chodzi o podzielenie sie wina? Jesli nie chodzi to moze biega o podzielenie sie ta wina? ”
    KatastrofaSmolenskaUwagiPolskieDoRaportu”

    Mój komentarz

    Argumenty o winie ludzi w samolocie były wałkowane na blogu wyczerpująco, nie było zasadniczych zaprzeczeń z dwóch powodów – lądowanie we mgle, to skok do basenu bez wody.

    Raport powinien się odnieść do całokształtu, a więc do aspektów proceduralnych i technicznych za które odpowiedzialność ponoszą Rosjanie.

    Raport nie ma orzekać o winie, to nie wyrok, lecz o przyczynach, ma przedkładać zainteresowanym wszystkie uwarunkowania, tło, postępowanie uczestników, itd., aby na tej podstawie doskonalić przepisy dotyczące bezpieczeństwa, szkolenie, technikę, remonty, itd.

    To jest zasadniczy cel raportu. Z tego powodu nie powinno być niespodzianką dla nikogo, ze polska strona wnosi szereg uwag.

    Wina pilotów, złamanie procedur jest ważne lecz nie należy całej sprawy ograniczać do tego jednego aspektu, to by było niekorzystnym dla prewencji uproszczeniem, ograniczającym wgląd w całą otoczkę katastrofy zarówno w Polsce, jak i w Rosji.
    Sądzę, że transparentność to duży problem zarówno w Polsce jak i w Rosji.

    Pzdr, TJ

  134. WojtekW pisze:
    2010-12-25 o godz. 02:11
    „Medycyna seksualna i psychologia powinny się zając fenomenem P.Kaliny.
    Prawdziwej kobiety-kochanki.
    Dziękujemy za artykuł!”

    Szanowny Panie Wojtku W

    Pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem.
    Chorobliwym, to byłoby dostrzeganie w Kalinie Jędrusik tylko jej seksualności. Wydaje mi się, że naprawdę trudno by uznać za jakąś patologię czy problem natury psychologicznej niezbyt przecież rzadki pogląd, że lepiej jest jeść tort w dziesięciu niż g…o samemu a małżeństwo Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata było właśnie tego poglądu egzemplifikacją.

    Nasz Szanowny Gospodarz uraczył nas na święta wspominkami robiąc pewnie przysługę gerontologom jeśli tu wpadają poczytać, bo mam wrażenie, że zdecydowana większość komentatorów na tym blogu osiągnęła już wiek-kryterium pozwalające zostać np. pacjentami instytutu geriatrii lub też takich, którym do osiągnięcia tego kryterium nie jest aż tak znowu daleko.

    Zgodzę się natomiast z Pańskimi podziękowaniami Gospodarzowi za artykuł.

    Sam, to zadaję sobie pytanie, czy teraz dzieją się w naszym Kraju takie rzeczy, w tym w kulturze, czy pojawiają się takie postaci jak w tej wyklinanej komunie, które pozostawią tak trwałe ślady, wspomnienia, wzruszenia pokoleniu naszych dzieci i wnuków, dotykając tych pokładów wrażliwości jakie mieliśmy kiedyś i jak to wszystko odbieramy teraz.
    Ja samokrytycznie muszę przyznać, że za życia Kaliny Jędrusik nie potrafiłem chyba aż tak docenić jej talentu …..a może jestem zbyt sentymentalny.

    Pozdrawiam, Nemer

  135. Sir Jarek pisze: 2010-12-25 o godz. 15:28
    „Kartka – fanzolisz.”

    Kartka opowiada się za większą autonomią regionów.
    Ja też jestem za dystansem wobec Sir Jarka.

    Bo zbyt długie bywanie w górach wyższych niż Sudety szkodzi tak bardzo,
    że narodziny odkupiciela nic nie pomogą. Trzeba 33 lata poczekać, aby dowiedzieć się czy Jeszua Ha Nocri pożytecznie dał się ukrzyżować.
    Do tego czasu będziemy chyba mieli z Sir Jarkiem skaranie boskie.

    Co on jadł na Wigilę? Tajemnica Świąt Bożego Narodzin ma wiele twarzy.

  136. polazłem po okulary. To i tak bzdury. Macie z Kartką się ku sobie? I stanowczo zachowuj dystans – praca nogami i trzymanie gardy. Pozdrawiam:-)

  137. TJ (2010-12-25 o godz. 18:55)

    **Argumenty o winie ludzi w samolocie były wałkowane na blogu wyczerpująco, nie było zasadniczych zaprzeczeń z dwóch powodów – lądowanie we mgle, to skok do basenu bez wody.**

    Widze, TeJotku, ze mamy ciag dalszy ciagniecia kontynuacji. Niezliczone rzesze czytelnikow czekaja z zapartym tchem na nastepny odcinek naszych swiatlych wynurzen. Czekanie na drugi powod braku zaprzeczen winy ludzi w samolocie wskazane raczej nie jest. Twoj jeden powod wystarczy: lądowanie we mgle, to rzeczywiscie skok do basenu bez wody.

    Czy byl to zbiorowy skok 96 ludzi? Istnieje mozliwosc, ze desperackiego skoku dokonala jedna osoba. Zepchnawszy uprzednio pozostale 95 z krawedzi trampoliny. Dzisiejszy obronca sp. Desperata, bedac z nim jednojajowo spowinowacony, i sam czujac sie winnym – bardzo dobrze! – probuje sztuczek. Jak kon pod gore.

    Przypuszcza wiec atak na procedury, konwencje, wszystkie uwarunkowania, tło, bezpieczeństwo, szkolenie, technikę, remonty itp. pierdoly, ktore ty raczyles wymienic. Szczegolnie jesli moze to dotyczyc strony rosyjskiej. A tej strony absolutnie wszystko moze dotyczyc! Wiec mozna na niej pouzywac sobie jak na burej suce. Twoj premier rzadu czyni, niestety, to samo. Co to komu daje? Odpowiem otwartym tekstem: gowno daje.

    TJ-cie drogi! Po kompromitacji z CASA tez byly szczytne zamiary: prewencja, szkolenia, procedury, ich przestrzeganie, itp. itd. Czy cos sie zmienilo do 10 kwietnia br.? Absolutnie nic. Wiec nie weksluj ty mnie tam gdzie juz wczesniej bylem wwekslowany. Tam zreszta Ruskich w ogole nie dalo sie w zadna wine wplatac.

    Ja dzisiaj o jedno tylko dbam. Zeby premier mojego rzadu nie robil ze mnie, Polaka, jeszcze wiekszego durnia niz jestem. I zeby nie mowil calemu swiatu, ze jesli potrafimy co nieco winy za katastrofe smolenska zwalic na Rosjan, to bedziemy troche mniejszymi kretynami niz dzis jestesmyw oczach spolecznosci Global Village. Ja wiem na 100%, ze bedzie dokladnie odwrotnie. Bo to mysmy te katastrofe Rosjanom narzucili i caly swiat to widzi jak na dloni. Innej konkluzji nigdy nie bedzie.

    O transparentności, bedacej „dużym problem zarówno w Polsce jak i w Rosji”, to mozesz mowic do duchow 96 ofiar naszego wylacznie kretynstwa. Tylko duchy podobno sa transparentne. Wszystko inne, istniejace w realu stosunkow polsko-rosyjskich, to jest jeden wielki cien i zamazywanie konturow.

    Nawet w Parhyzu nie zrhobia z owsa rhyzu.

  138. antonius pisze:

    2010-12-24 o godz. 15:21

    Szanowny Panie antonius

    Wpis redaktora Passenta zostal zwulgaryzowany. To juz nie glosy i poglosy. Tutaj na blogu jest w tej chwili ordynarny samczy ryk ublizajacy niezyjacej aktorce.

    Oczywiscie jest to tylko moja indywidualna opinia.

    Slawomirski

  139. Orteq pisze:
    2010-12-26 o godz. 01:48

    Popieram ocene sytuacji a TJ pisze brednie. Cala wina za smolenska katastrofe lezy po storonie polskiej. To wynik PO-PIS owskich awantur i walki o wladze absolutna. To rezultat braku umiejetnosci, inteligencji i determinacji w rozwiazaniu sprawy kompetencji prezydenta i balaganu w wojsku. Obydwie partie PO-PIS sa winne za katatastrofe. Tusk powinien przeprosic Rosje za to jogo walka z PIS-em przeniosla sie na ich terrytorium sprawiajac im klopot i koszty.

    W rosyjskiej prasie sa oburzeni wypowiedzia Tuska (nie akceptuje raportu MAK) i probami zwalenia odpowiedzialnosci na ich strone. MAK nie bedzie przedmiotem politycznych manipulacji. Pisza ze MAK odpowie na polskie pytania a pod koniec stycznia opublikuja raport niezaleznie czy polskiej stronie sie to podoba czy nie.

  140. Sir Jarek pyta czy mamy się ku sobie?
    W domyśle: ja i Kartka.

    Przyciąganie jakie jest w mym paradygmacie od osiągnięcia dojrzałości jest obustronne. Wcześniej nie wiedziałem, że jabłko przyciąga Ziemię.
    Więc niech się Ziemia wypowie za siebie.

    Poznałem Kartkę parę miesięcy temu. Na ekranie komputera. Do dziś urzeka mnie falowanie jego myśli, jego nastrojów i jego poglądów. Bywam na jego blogu i odczuwam, że gdy ględzę – co zapewne mi się zdarza – to Kartka i jego przyjaciele puszczają to mimo oczu. Gdy uda mi się coś ciekawego lub przejmującego napisać, to szybko nadchodzą wyrazy uznania. Czuję się w jego kręgu bezpiecznie i dobrze. Odbieram Go jako przyjaciela i tak go traktuję.

    W szczególności jest to zobowiązanie do obrony. Obrony przyjaciela, gdy atak jest spoza męskich zabaw lub spoza salonu. Na dupniaka nie reaguję, bo Kartka nie jest dzieckiem i radzi sobie w takich sytuacjach zapewne lepiej niż wielu innych. Natomiast gdy odczuwam w atakach kundlizm to się odgryzam.

    Ja nie wstydzę się swych przyjaźni. Szczególnie gdy obdarzany jestem uczuciem prze ludzi z większym talentem niż wszystkie talenty moje. Kartka to nie jest cudo do stawiania na pomnik. To jest człowiek, z którym chce się żyć po sąsiedzku. I to jest przyciąganie. Kartka ceni sobie wolność. Mam nadzieję, że moje przywiązanie Kartki nie krępuje.

    Z nas dwóch czepia się Sir Jarek tylko Kartki. Lepsze to niż krzywienie się na obu.

    Z nas trzech, to Pan Sir Jarek wygląda na człowieka nie mającego przyjaciół.
    Cynicy twierdzą, że w naszym wieku nie ma się przyjaciół tylko interesy.
    Nie zrobi Pan Sir Jarek interesu ani na mnie, ani na Kartce.
    A sobie robi Pan kuku.

    Jak ognia bronię się przed łatwą litością. Być może różni nas tylko styl polemiczny. Ale nie mija mi myśl, że Pan cierpi w świeta. Jestem bezradny.

  141. ·  Slawomirski pisze:
    2010-12-26 o godz. 04:55
    antonius pisze:  2010-12-24 o godz. 15:21
    ***No cóż, pamiętam, że w stajence poza głównymi bohaterami bywały różne bydlęta, osiołek i trzej królowie. Kogo miał na myśli pan S.??? Poza tym czy gorszy jest “głos ze stajenki” (pełne, piersiowe i-a, i-a) czy “polglos ze stajenki”? Który z nas ma się czuć bardziej urażony lub pochwalony? Ta niepewność mnie zżera i psuje nastrój świąteczny.***
     
    Szanowny Panie Sławomirski!
    Pan niby odpowiada na mój wpis z 15.21, którego fragment cytuję powyżej. Niestety nie rozwiał Pan moich wątpliwości, raczej wzorem dawnego Wenderlicha lub zawsze aktualnego Girzyńskiego wpada Pan w koleiny standardowej odpowiedzi. (W. zawsze zwekslował na Ziobrę, a G. na kiepskiego premiera z PO – niezależnie od pytania, postawionego przez dziennikarza). Ja przecież nawet nie wspomniałem o Kalinie, nie rozumiałem tylko przyporządkowania mojego głosu z odnośną istotą żywą ze stajenki – to Pan mnie tam umieścił. Jestem człowiekiem skromnym bez przesadnie rozdmuchanego ego, wiec z marszu odrzuciłem skojarzenia z Bożym Dzieckiem, Maryja odpadła z wiadomych przyczyn, Józef był wątpliwy, ale tego nie uzasadnię publicznie, aby nikogo nie urazić, Trzej Królowie są za mądrzy aby mnie Pan z nimi kojarzył – cóż mi biednemu zostało – bydlęta i osioł. Niezbyt mnie ucieszyło to skojarzenie, ale nie miałem nadal pełnej „jasności” i podświadomie prosiłem o wyjaśnienie mej zgryzoty, wspominając o zżerających mnie myślach a co mi Pan odpowiedział?
     
    ***Szanowny Panie antonius
    Wpis redaktora Passenta zostal zwulgaryzowany. To juz nie glosy i poglosy. Tutaj na blogu jest w tej chwili ordynarny samczy ryk ublizajacy niezyjacej aktorce.
    Oczywiscie jest to tylko moja indywidualna opinia.
    Slawomirski***

    To chyba nie służy rozwianiu mych rozterek?

    Teraz kilka słów do odpowiedzi na NIEPOSTAWIONE PRZEZE MNIE PYTANIE NA TEMAT kALINY (znów omyłkowo nacisnąłem capslock, ale po przeczytaniu zauważyłem, że podświadomość działała prawidłowo – wypunktowałem niechcący istotę zagadnienia). Nie nazwałbym tego co się działo na blogu „…ordynarnym samczym rykiem ubliżającym nieżyjącej aktorce…”, raczej wyziera z niego podziw dla wyjątkowej, szczególnie na owe czasy, demonstrowanej zmysłowości i braku pruderii, do których moje pokolenie nie było przygotowane dzięki wychowaniu katolickiemu z przesadą wstrzemięźliwości w otwartym wyrażaniu problemu seksualności. Ja oglądałem Kalinę w okresie, kiedy już się trochę wyzbyłem pewnych zbyt zdecydowanych zahamowań, potrafiłem już przynajmniej wysłuchać dowcipów dwuznacznych, do czego nie byłem zdolny jako nastolatek. Brzydziły mnie wtedy okropnie i natychmiast zniknąłem z towarzystwa starszych, którzy się w tym pławili z lubością, a gdy koledzy opowiadali w pociągu historyjkę o „kapitanie gołogłowym, który zdobywał górę miłości”, przeszedłem do innego wagonu. Dziwiłem się tylko koleżankom, które nabożnie wysłuchały tej opowieści z wypiekami na twarzach. Więcej się do nich nie odezwałem. Zerwałem kontakty towarzyskie z kolegą kierownikiem sąsiedniej szkoły, gdy na spotkaniu recytował fragment znanych Fredrowskich dzieł. Miałem wtedy 19 lat, a w pociągu trzy lata mniej. Nie cierpiałem takich historii, ale wryły mi się w pamięć i do dziś je sobie przypominam, niestety! Dziś jako człowiek stary jestem przynajmniej w stanie docenić kunszt poety w gromadzeniu tylu świństw w jednej krótkiej balladzie (o królewnie P…, która choć nadobną była, lecz zanadto się …– do rymu!).
    Urok Kaliny działał na mnie z pewnością, o jej życiu prywatnym nie miałem pojęcia i nie interesowało mnie to. Wspomniałem tylko o dwóch momentach, w których nie oglądałem jej z przyjemnością, ale robiła chyba to co jej reżyserzy sugerowali? Robiła to pewnie profesjonalnie bo mną wstrząsnęło. Czy nie taki był zamiar reżysera?
    PS
    Bardzo mnie śmieszyła naiwność innego blogowicza, który uważa, że prawdziwy mężczyzna nie patrzy na biust kobiety, a na nogi. Nie znam dobrze definicji „prawdziwego” mężczyzny, ale w moim towarzystwie zainteresowania były fifty-fifty i raczej to jest normalne.

    Na zakończenie jeszcze jedno skojarzenie, ale z zupełnie innej beczki – taki wpis świąteczny!
    Związek tematyczny jest widoczny: Gwiazdka kojarzy się z kolędami, a jedną z najpiękniejszych jest niewątpliwie dzieło Chopina: „Lulajże, Jezuniu..”.

    Opowiem jako wigilijną, autentyczną historię z dawnych lat na temat zderzenia dwóch kultur – repatriantów z za Buga z „okrutną” śląską rzeczywistością.
    W moim pierwszym miejscu pracy przedszkole prowadziła Pani, której matka społecznie uczyła dzieci kolęd (wioska w 100% autochtoniczna). Dziwiła się, że dzieci, na ogół chętne, nie chcą śpiewać „Lulajże, Jezuniu…”. Poskarżyła się na zebraniu rodziców, a jedna z kobiet odważyła się i odpowiedziała  tak: „Pani, a czy ten Pan Jezusinek nie miał nic innego do roboty tylko lulał i lulał?” (po śląsku „lulać” to „siusiać”).
     
     
     
     

  142. głos ludu pisze: 2010-12-24 o godz. 22:50
    „Strach tu zabierać głos, …”

    Odkąd to głos ludu jest bojaźliwy?
    Może się głosowi blogi pomyliły.
    Jeźdzcy Apokalipsy hasają gdzie indziej.
    Tu Pany troszczą o lud aby ciasteczka mu nie zaszkodziły.
    Co do zabierania, to naturą bloga jest wrzawa.
    Bezduszna maszyna sekwencjonuje to sobie i tylko poczekać trzeba.

    A jeśli o mnie chodzi, to zabierać nie dam.
    Na prośbę odpowiem nawet ze swego ustępując.

    Sentymentalizm głosie – to staruszek uzurpator. A Ty mrucz.

  143. Orteq pisze:
    2010-12-26 o godz. 01:48
    TJ (2010-12-25 o godz. 18:55)
    ***Argumenty o winie ludzi w samolocie były wałkowane na blogu wyczerpująco, nie było zasadniczych zaprzeczeń z dwóch powodów – lądowanie we mgle, to skok do basenu bez wody.***

    Pod przedstawionymi poglądami w tym komentarzu mógłbym się spokojnie podpisać, a nawet co nieco dodać.

    Przemyślałem sprawę najistotniejszych przyczyn – bezpośrednich – katastrofy, wielokrotnie stosując genialną metodę Zespołu „Chorobowego” Macierewicza – śledzenie komentarzy w mediach. Jest tylko pewna różnica, ja analizowałem problemy prawne (łamanie procedur) oraz techniczne (zły pomiar wysokości), wykorzystując prawa logiki i fizyki,  a genialną intuicję zostawiam panom M. i K.

    Napisałem sążniste elaboraty, wykorzystując resztki profesjonalizmu, pozostałe  po udarach (zajmowałem się całe życie fizyką doświadczalną).   Znałem prawa mechaniki i aerodynamiki, które rządziły zachowaniem samolotu, bo wiadomości z psychologii, nabyte na studiach, już wywietrzały, nie mogę więc rozgryźć mechanizmów rządzących tokiem rozumowania bohaterów zdarzenia w kokpicie i „salonce”, o pozostałym w domu „sumieniu” prezydenta (wpływającym  zapewne „satelitarnie” na znany efekt końcowy) nawet nie wspominam. Są to zbyt szczegółowe rozważana, aby je umieścić na blogu, a zainteresowania ze strony mediów nie ma (choćby dlatego, że nie wiedzą o moich genialnych przemyśleniach), więc pewnie dopiero  potomni (jakiś IPN?) docenią mój geniusz w rozwiązywaniu trudnego problemu wyjaśniania katastrofy Smoleńskiej, bo wiele rzeczy sformułowałem dużo wcześniej, niż dziennikarze lub autorzy książki „Ostatni lot tupolewa” w oparciu o sam stenogram rozmów i znajomość praw fizyki. Ewentualnym zainteresowanym mogę przesłać teksty po podaniu adresu mailowego.

  144. Miłe wspomnienia.Warto również zauważyć czym oddychała.Wiwat Sejm,
    wiwat wszystkie stany.

  145. Orteq pisze:

    2010-12-26 o godz. 01:48
    TJ (2010-12-25 o godz. 18:55)

    Mój komentarz

    Dziękuję za hulanki po temacie-pretekście, jedne oboczne, drugie w kontekście, wypowiedzi godne rzymskiego retora, winni do kopyta – ora et labora, dla jednych zdobna rozłożysta sofa, dla drugich figa – to ichna katastrofa, informacyjej dwa rodzaje są drogi mój panie, jawna i poufna i niech tak zostanie, dewiza to mądrych, sprytnych dyplomatów, jak dotychczas nie zaszkodziła nam ani światu, tak zdaje się wieszczyć Autor miły, już odstępuję od rzępolnej piły.

    Pzdr, TJ

  146. ” niewątpliwie dzieło Chopina: „Lulajże, Jezuniu..”. ”

    Sz. P. Red. Kalina J. niewatpliwie sprowadzila ten blog na manowce.
    Moze to i dobrze , ze nie nagrala zadnej koledy bo dopiero by sie dzialo. Wystarczy przypomniec orginalna MM z jej Happy Birthday zaspiewanym dla JFK !

  147. oryginalna !!
    Ach ta Kalina !

  148. antonius pisze:

    2010-12-26 o godz. 11:21

    Szanowny glosie ze stajenki

    „Oglądałem ten film bardzo dawno, ale pozostał w mych zakamarkach mózgowych obraz gdy jedną ręką wsuwa smaczny kawałek mięsa (udko?) a drugą (a może ta samą tylko w innym momencie) grzebie w genitaliach”

    Jesli to nie jest ordynarny samczy ryk to co to jest?

    Slawomirski

  149. @Slawomirski pisze:
    2010-12-26 o godz. 18:37

    Szanowny Panie S.!
    Podejrzewałem od dawna, że Pańskie zwoje mózgowe posiadają oryginalne przeplatania, które mogą doprowadzić do fałszywych wniosków w sposób niezgodny z logiką z jednoznacznego nawet materiału faktograficznego, ale miałem nadzieję – okazuje się złudną – iż piszę tak zrozumiale, że nawet Pan będzie w stanie to pojąć. Opisałem drobną   scenę z filmu, która mnie zniesmaczyła – dokładne przeciwieństwo tego, co Pan w tym zdaniu widział. Nie miałem ochoty rzucić się na ekran i uczestniczyć w wydarzeniach, co być może wnet będzie możliwe, a w opowiadaniach science fiction już jest – w opowiadaniu „Pokój dziecinny”, nie pamiętam tylko autora. Ja raczej odwracałem wzrok i gdybym nie był u siebie w domu to opuściłbym takie widowisko i wyszedł z kina. Trafił Pan obok płotu z tą swoją kulą …, to nie był pozytywny samczy ryk, o który mnie pan pomawia, a zażenowanie i niesmak. Widzę jednak, ze postąpiłem bardzo źle, nie słuchając rady znawców blogu, aby nie zwracać uwagi na Pana ataki. Od tej chwili postąpię rozsądnie i skorzystam z kółeczka na myszce.

  150. @Cynamonie ! –
    a nie mówiłem ?

    Sławomirskiego i ET – ignorować
    (a widzę, że i ty do tego doszedłeś,
    ale przy tym nie ignoruj reszty z nas, tutejszych blogowiczów)

    pozdrawiam wszystkich polemistów, którzy wiedzą, na czym polega polemika
    (to ta bez obrażania)

  151. (to samo chciałem napisac do antoniusa, ale przed wyjazdem nie zdążyłem, aż w końcu on sam sobie to dopisał)

  152. Moim zdaniem współczesnym odpowiednikiem Kaliny Jędrusik jest Joanna Liszowska.

  153. „święta z Kaliną Jędrusik. Dość ekshumacji, identyfikacji , profanacji, katastrof i sondaży, ”

    Dlugo Pan nie wytrzymal. Wyglada to na dosc paskudny (jak kazdy)nalog czyli uzaleznienie. Choc trzeba przyznac , ze familia K. dosc , nazwijmy to specyficzna jest .

  154. Dla mnie wyuzdanie to jest jak ktos czapkę sciąga przed kosciołem.

  155. @Lucek, chyba raczej nie czapkę a uzdę,

    Czyli prawidłowa definicja brzmi :
    wyuzdanie to jest …
    jak ktos ściąga uzdę przed kosciołem

  156. El-Ka pisze: 2010-12-27 o godz. 15:32

    No no , dość specyficzne
    to zbączenie

  157. aqa (2010-12-31 o godz. 10:48)

    „pocieszam się, że w realu na pewno byś mnie z Agą nie pomylił…serdecznie pozdrawiam (s nowym godam! też)”

    I ja tez, i ja tez. S nowym godom, i everything.

    Wyjasniam ci, droga aqo, ze moja uwaga o pisaniu do aqy, a nie do Agi, byla poprzedzona uwalonym postem. Nie wiem czy ciebie to dotyczy, ale mnie jak najbardziej tak. Chlopcy w kominiarkach buszuja po blogu i posty, ktorych nie lubieja, uwalaja. Nie chodzi nawet o jezyk czy o niecenzuralne slowa. Tam, w tym uwalaniu, wyraznie chodzi o nielubienie. To sie dzisiaj nazywa zycie wirtualne. W poprzedniej epoce nazywalo sie to welcowanie na jezyk ulicy Mysiej. Red. Passent byl czestym przedmiotem przetargow MFR z Mysia. Pewnie zapomnial o tym Ja pamietam. Przylbicy na wszelki wypadek dalej nie odslaniam. Bo po co?

    Niby wtedy, przed 89, bylo inaczej, a jednak jest tak samo. Gospodarz w ogole nie ma pojecia, o co biega. On daje wolna reke chlopcom (i dziewczynkom) w kominiarkach, a ci buszuja. Jak Bush w Iraku, bez broni masowego razenia Saddama.

    Bo my tej broni tez nie posiadamy. A to daje sile bucom. Po angielsku – bully. Ktos uzyl tego slowa wczesniej. Na szczescie my sie obracamy w swiecie wirtualnym. Tutaj do wykonania wyroku przez powieszenie – a nie przez roztrzelanie, jak o to prosil Saddam Husejn – trudniej jest doprowadzic niz w realu. I tylko dlatego wolno nam wypisywac te bzdury, ktore wypisujemy. Samych sukcesow w Nowym Roku zycze!

css.php