Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

26.12.2010
niedziela

Makabra

26 grudnia 2010, niedziela,

„ZAGŁOSUJ W ANKIECIE: CZY POWINNA SIĘ ODBYĆ EKSHUMACJA CIAŁA LECHA KACZYŃSKIEGO” – zaprasza Wirtualna Polska (wiadomości.wp.pl, 20 grudnia, godz.13.10). Czegóż to ludzie nie wymyślą! Ankieta na temat ekshumacji. Żadnych świętości, żadnej powagi śmierci, ankieta internautów na temat zwłok tragicznie zmarłego prezydenta, „zabitego” prezydenta, jak czytamy w „Rzeczpospolitej”. Żadnych zahamowań. Żadnej dyskrecji. Żadnej prywatności. Prezydent – nie prezydent, żywy czy martwy – zawsze jest dobry na ankietę. W demokracji – wiadomo, najważniejszy jest głos ludu, opinia publiczna, w niej Internet, a w Internecie ilość głosów. Jakie to niesmaczne. Jakie przemieszanie populizmu, braku hamulców, pseudo-demokracji uczestniczącej, aktywności obywatelskiej w najgorszym stylu, i Bóg wie, co jeszcze. Tylko ktoś o ograniczonej wyobraźni może ogłosić ankietę na temat ekshumacji. To nie są sprawy, które można rozstrzygać w drodze ankiety, a nawet które powinny zależeć od opinii publicznej. To sprawa bolesna, intymna, sprawa obolałych rodzin, może nawet sprawa państwowa, ale ankieta? Może jeszcze z nagrodami?

Ten „ktoś” z WP nie jest jednak winien, on(a) czyta codziennie w mediach o tajemniczej zawartości trumny w sarkofagu na Wawelu. Sprawę zainicjowały niektóre rodziny, media i politycy, zwłaszcza z kręgów PiS, który kwestionuje wszystko, co wiąże się z katastrofą smoleńską. Kilka rodzin i ich adwokat Rogalski (który w „Kropce nad i” wił się jak piskorz) wspominali o ewentualnym postulacie ekshumacji. Ale prawdziwego rozgłosu nadała sprawie tragicznie doświadczona Rodzina Kaczyńskich. Prezes JK wypowiedział się na ten temat nie przypadkowo, gdzieś w korytarzu, mimochodem, ale na konferencji prasowej. O ile na lotnisku w Smoleńsku zidentyfikował ciało prezydenta, o tyle w Polsce „był to człowiek, który zupełnie nie przypominał mojego brata”. Potem mówiło się, że prezes i pani Marta Kaczyńska nie podjęli jeszcze decyzji, potem zięć nieżyjącego prezydenta, też prawnik z ambicjami politycznymi, nie miał – w odróżnieniu od prezesa – wątpliwości, kto jest w trumnie. Jeżeli sama rodzina nie może się porozumieć, to cóż dopiero uczestnicy ankiety WP?

Trudno uwierzyć, że prezes PiS wyciąga tę sprawę po ośmiu miesiącach od pogrzebu z pobudek innych niż polityczne. Gdyby prezes miał autentyczne wątpliwości, to zgłosiłby je od razu odpowiednim władzom, bądź najbliższym w rodzinie czy w partii, ale jeżeli czyni to teraz, to chyba wyłącznie po to, żeby podważyć wszystko, zrzucić każdy skandal, wszelką odpowiedzialność, na barki Tuska i Spółki oraz ich rosyjskich wspólników. Trudno nie uznać wypowiedzi prezesa w sprawie szczątków najbliższej osoby za zabieg polityczny, który ma wskazać, że czego się dotknie dziadowskie państwo polskie – to zepsuje. Państwo polskie (czytaj „państwo Tuska et consortes”) jest straszne, a uratować je może tylko zmiana władzy.
Tę zaś można osiągnąć tylko w drodze wyborów. Aby wygrać wybory – trzeba dyskredytować rządzących i na każdym kroku demaskować ich nieporadność. W tym celu nie wolno pominąć niczego, włącznie z trumną prezydenta.

Do tego trumiennego kryzysu przyczyniają się także media oraz IPN – organizator kolejnych bezsensownych ekshumacji, najpierw gen. Sikorskiego, teraz kolejnych ofiar katastrofy gibraltarskiej. Wszystko to na koszt „dziadowskiego państwa”. Powstaje klimat, w którym spokój umarłych przestaje się liczyć. Ważniejszy jest cel polityczny. Gdyby udało się udowodnić, że samolot pod Gibraltarem runął z powodu zamachu, najlepiej sowiecko-brytyjskiego, gdyby udało się udowodnić, że w trumnie na Wawelu nie jest pochowany polski prezydent, gdyby udało się udowodnić, bądź choćby odkopać poszlakę, że pod Smoleńskiem to Putin z Tuskiem coś namieszali, najlepiej wspólnie, to nie trudno sobie wyobrazić, co by się działo.
W razie wątpliwości zawsze będzie można rozpisać ankietę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 166

Dodaj komentarz »
  1. No i widzisz, TJ. Porobilo sie. A juz wydawalo ci sie, ze temat skonczony. Nie ma taka latwo! Gospodarz nam nastepna kontynuacje Smolenska sprezentowal. Wychodzi mi, po przeliczeniu po mojemu empirycznych wskaznikow Antoniusa – pozdrawiam poswiatecznie! – ze rosyjska bieriozka jednak odegra nastepny raz swoja role.

    W latach 60-tych sluzyla ona jako zrodlo zaopatrzenia polskich turystow w tania bizuterie do intymnego przemycania do PRL. Eh, „Bieriozka”. Ilez to butelek „Szampanskoje” zostalo wypitych przy okazji tranzakcji przy pomocy owych sklepow z ruskim zlotem. Kazdy polski student, a juz w szczegolnosci studentki, ktorzy otarli sie o Moskwe w owym czasie, pamietaja ile, i jak, mozna bylo zarobic na szczesliwym przemycie w odbycie. Czy tez w innym zaglebieniu. Celnicy wowczas nie mieli wyzszego wyksztalcenia medycznego.

    Nastepna ruska bierioza przeszla do ataku i utracila skrzydlo prezydenckiego samolotu w Smolensku. Na szczescie, zostalo to sklasyfikowane przez ekspertow p. Macierowicza jako wydarzenie nieistotne w spowodowaniu katastrofy. Bo podobne utracenia skrzydel w innych jurysdykcjach nie uniemozliwialy poderwania sie samolotu z pasa startowego. A pozniej taki samolot mogl tez ladowac z porabanym skrzydlem. Moze nie w lesie, i nie na grzbiecie, tylko na prawidlowym pasie i kolami do dolu. Ale coz to za roznica: ladowal z utraconym skrzydlem i to jest fakt.

    Teraz, przy ekshumacji zwlok Sp. Pana Prezydenta, rosyjska bieriozka jeszcze raz odegra swoja korzystna dla Polski role. Posluzy ona bowiem jako dowod na to, ze w sarkofagu na Wawelu nie moga spoczywac zwloki Sp. Pana Prezydenta IV RP. Bo ta rosyjska brzoza miala za zadanie zmiecenie z powierzchni ziemi, i to po wsze czasy, Najlepszego Prezydenta.

    Wiec to nie On spoczywa w sarkofagu na Wawelu. Tam zlozono zwloki jego ruskiego atrapy. Spor o zwloki Sp. Pierwszej Damy rozpocznie sie w nastepnej kolejnosci.

  2. A ja bym odpuścił ten temat.
    Frajerom z PiS-u chodzi o to, aby miętolić w nieskończoność „pożogę smoleńską” którą nam nie niekompetencja i przypadek zafundowali a:
    – rządzący (politycy polscy)
    – Rosjanie (politycy rosyjscy)
    – piloci
    – kontrolerzy z wieży
    – tajemnicze służby po obu stronach (pol-ros)

    A nic tutaj o człowieczym losie który tkany jest ręką Stwórcy.
    Nic, ze strony tak religijnego przywódcy PiS-u, odwołującego się i ciągle do religijnych symboli, używającego tego wytrycha do polityki.
    WIARA każe przecież zaakceptować Boskie wyroki.
    piSowski absurd!
    I kto w to uwierzy?
    Mohery?
    Pewnie tak. Tylko że one już na wymarciu.

  3. PASSENT Corps,

    W tym wypadku powinno sie na chwile zwolnic i zastanowic sie do czego
    to wszystko prowadzi. Do MARSZU GWIAZDZISTEGO z POCHODNIAMI.
    NERON po smierci zony podobno spalil z zalosci caly zapas cynamonu.
    Moze nalezaloby spalic CYNAMON 29 /jestem zazdrosny o niego bardzo/.
    C 29 przebil sie do TOP TEN PASSENT Corps. Tak uwazam. I zazdroszcze.

    Pordrawiam wszystkich oprocz
    JK i C 29

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. …niedoszła kaczka bis sama się kopie w doopę kwestionując autentyczność truchła zmagazynowanego w przedsionku do krypty Marszałka Piłsudskiego.

  6. Niech prawicowy motloch walczy. Nie sie wykrwawi. Im szybciej tym lepiej. Tym szybciej Polaka bedzie miala szanse stac sie normalym krajem.

    Obydwie PO-PIS partie ponosza wine za katastrofe smolenska. Katastrofa smolenska jest rezultatem walki miedzy PO i PiS.

  7. W tym szaleństwie, jest metoda – większość ludzi to niestety idioci, dla których to woda na młyn. Jest powód do prymitywnych spekulacji, kto tak naprawdę leży na Wawelu.

  8. ..panie Danielu jaki jest prezes i jego PIS kazdy widzi,no chyba ze jest slepy ,gluchy i ma wode w mozgu…(przeprasza niewidomych ,glulochonimych i chorych )

  9. Ja tych cmentarnych hien nie slucham juz od 5 lat. Jak ktos chce sobie zatruc umysl niech slucha tego PiSu. To jest szalenstwo pomieszane z nacjonalizmem i oblane faszyzujacym sosem. Najwieksza obrzydliwosc, jaka przydarzyla sie Wolnej Polsce. Nawet LPR, choc jawnie faszystowska, nie byla tak obrzydliwa, bo mniej przebiegla.

  10. Wiem, że Pan Passent czasem czyta komentarze do swoich tekstów, bo odnosi się do najciekawszych. Gdybym był człowiekiem zarozumiałym, to pomyślałbym, że mój komentarz do poprzedniego tekstu (nie pasujący zresztą do tematyki) „zapłodnił” redaktora do napisania o szlachetnej inicjatywie „grobootwórczej” niektórych poszkodowanych (choć absolutnie nie finansowo) ofiar katastrofy lotniczej (ogólnonarodowe referendum). Chcąc uzasadnić ten odcień lekkiej megalomanii skopiowałem fragmenty tego komentarza dla blogowiczów, którzy nie patrzą wstecz!
     
     
    ***·  antonius pisze:   2010-12-23 o godz. 14:52
    Podczas pierwszego pobytu we Francji słyszałem lekceważące określenie “improductivité slave”, uogólniające niemieckie “Polnische Wirtschaft” oraz znane i u nas porzekadło rosyjskie “Bóg wysoko, a car daleko”. Podobno ta pewna niefrasobliwość i specyficzne podejście słowiańskich narodów do obowiązków jest cechą naturalną i w przeciwstawieniu z “Deutsche Ordnung” może czasem doprowadzić do dziwnych sytuacji – np. mundur ruskiego generała obok szczątków ważnego cywila, choć też ważnego dla obronności kraju. Osobiście nie widziałem, ani lampasów ani denata, więc mogę tylko gdybać, czy coś takiego jest w ogóle możliwe i czy usprawiedliwione są wątpliwości prezesa, kto naprawdę “robi za konkurencję” Piłsudskiemu?

    Z literatury faktu(?), tzn. ze wspaniałej książki Axela Munthego – “Księga z San Michele”, autobiograficznej w poważnym stopniu wiem, że taka pomyłka – ruski generał i cywil szwedzki – miała miejsce, spowodował taką zamianę pijany konwojent trumien. Autor opowieści, uczestnik tych wydarzeń, nie dopuścił do otwierania trumny generała przed rodziną, zasłaniając się zagrożeniem bakteriologicznym i rodzina do dziś nie będzie wiedziała, nad czyim grobem płacze i świeci lampki (chyba iż przeczytała książkę) i generał też był pochowany z wszystkimi honorami, no może nie na Wawelu.

    (Los był łaskawszy dla prezesa, bo mógł spojrzeć na zmarłego jeszcze w Warszawie, a szkoda!)

    Nie sądzę jednak, aby Rosjanie byli tak pijani, że pomylili trumny przy tak ważnej osobistości. Znacznie łatwiej mogę uwierzyć w możliwość pomyłek z przyporządkowaniem elementów ciał do właściwej trumny w przypadku reszty tej setki zmarłych. (…)
    Spotkałem w internecie pomysł, aby we wspólnej mogile pochować ludzi o wspólnym losie (całych lub w kawałkach). Nie byłoby to dla mnie nic szokującego, bo byłem świadkiem takiego pogrzebu ofiar po pierwszym bombardowaniu naszego miasta w lipcu 1944. Resztki mojego przyjaciela porządkowi (może żołnierze?) zdrapali do wiadra ze ścian piwnicy, a u innych było podobnie. Do dziś leżą wszyscy i ich cząstki razem i nikomu to nie przeszkadza. (…)
    Według mnie to lepszy pomysł niż wirtualny grób dla celów populistyczno-politycznych (lampki, pochodnie, transparenty antypaństwowe i “Boże coś Polskę…” jeszcze nie kopnął, aby się zreflektowała, w jakim kierunku zmierza.***

    Mając świadomość tego, że podobne pomyłki się zdarzają, wziąłbym udział w ankiecie, popierając wszystkie panie Gosiewskie itp. pod jednym warunkiem: Ekshumacja i badania DNA za pieniądze bezpośrednio zainteresowanych tym showbusinessem – taki jestem paskudny! Jako człowiek z natury zgryźliwy i cynik miałbym tylko pytanie do wspomnianej Pani: „Czy koniecznie należy odszukać ten historyczny palec, którym jej były mąż groził w sejmie pilotowi, który nie chciał się „samobójcować” w Tbilisi?
     

  11. Ja to wszystko przewidziałem! (wbrew opinii, że we własnym domu trudno być prorokiem). Kiedy Gospodarz i wielu innych, tuż po katastrofie przewidywało że teraz w Polsce będzie miało miejsce pojednanie i poprawa obyczajów, już 12 kwietnia napisałem na tym blogu:

    Sądzę że nic się nie zmieni mimo pięknej postawy Polaków, a szczególnie Warszawiaków.
    Będziemy mieli nierozerwalny związek Kościoła z Państwem i będziemy wysłuchiwać mętnych i pokręconych komentarzy duchownych z okazji każdego zdarzenia. Część polityków im w tym pomoże, tłumacząc co Pan Bóg miał na myśli powołując do siebie ich współtowarzyszy (już to słyszymy). I usłyszymy wiele magicznych formułek na temat miejsca i czasu katastrofy […]
    Nienawistnicy powrócą do oskarżania Rosjan o wszystko […]
    Myślę że trzeba pomóc IPNowi i nie urządzać pogrzebów ofiar żeby nie było potem tyle kłopotów z ekshumacją. Skoro teraz już są takie oskarżenia wobec Rosjan, to pomyślcie co będzie dalej […]
    Postać Zmarłego coraz to rośnie i oczekuję pierwszych relacji z cudownych uzdrowień […]
    Miło też było poznać żale prałata Suchego, że ta katastrofa nie wydarzyła się wtedy kiedy samolotem leciał Tusk. Pociecha z ust kapłana katolickiego potrafi jednak podnieść na duchu.
    Jakoś nie słychać żeby ktoś zaprotestował, potępił swoich kolegów polityków czy kapłanów, zgłosił do prokuratury fakt obrazy wartości chrześcijańskich.

  12. Nie mamy wpływu na to co powie i zrobi Kaczyński.

    Mamy jednak wpływ na to co my o nim mówimy.

    Mam stanowczo DOŚĆ mówienia o nim w taki sposób, jakby był najbardziej „doświadczonym” przez los człowiekiem w Polsce.

    To nieprawda. Pośród nas żyją tysiące ludzi udręczonych, nie z własnej winy, ponad miarę i ludzką wytrzymałość.
    Nikt im jednak z tego powodu nie daje prawa do obrażania i opluwania innych. Do zaniedbywania obowiązków, za które pobierają wynagrodzenie. Nikt wreszcie nie toleruje łamania przez nich prawa.

    Jestem na Pana zła Panie Danielu za to zdanie:
    Ale prawdziwego rozgłosu nadała sprawie tragicznie doświadczona Rodzina Kaczyńskich.
    Przypominanie, w tym kontekście, o „tragicznym doświadczeniu” tej rodziny jest de facto, po tylu miesiącach od katastrofy i po tym co się działo w międzyczasie, rodzajem usprawiedliwienia.

    Kto, jak kto, ale Pan wie doskonale co to jest „tragiczne doświadczenie”. Wie Pan, że nie znosi ono, samo w sobie, zdolności do przyzwoitego zachowania.

    Od człowieka, który ma bezpośredni wpływ na nasz los, którego sowicie opłacamy należy wymagać więcej a nie mniej.

    Pan, podsuwając usprawiedliwienia, przyczynia się do tworzenia amoralnej atmosfery życia publicznego, którą to atmosferę, i słusznie, Pan potępia.
    Czuję, przy ciagle niezmiennej sympatii i szacunku, żal i gniew, kiedy czytam takie zdania, jak to, które przytoczyłam

    Najwyższa pora powiedzieć: albo Kaczyński zachowuje się przyzwoicie, albo rezygnuje z posady, przywilejów posła, apanaży i szaleje jako osoba prywatna lub idzie się leczyć.

    DOŚĆ nieustannego zatruwania atmosfery życia spłecznego. Pan Kaczyński był łaskaw opowiadać jak to dziesięcioletnie dziewczynki w czasie okupacji były dzielne podczas przesłuchań. W przeciwieństwie do opozycyjnych kolegów.
    Pora żeby wziął przykład z tych dziewczynek i godnie przyjął swój los. Tym łatwiejsze to powinno być dla niego, skoro deklaruje się jako człowiek Kościoła.

    Pora przestać pobłażać pierwszemu WARCHOŁOWI RP.

  13. Do @Teresy Stachurskiej ;
    Pani Tereso ,przywołuje pani Piotra Kuczyńskiego wieszczącego jeszcze wiekszy kryzys . Pisze dlatego ,iż mam do pana Piotra Kuczyńskiego wdzięczność za…. nietrafność jego prognoz zamieszczanych w Pulsie Biznesu w latach 1999 -2006 kiedy aktywnie uczestniczyłem w spekulacjach na polskiej giełdzie .
    Żałuję ,iż za późno zorięntowałem sie ,że trzeba inwestować moje prywatne akcje WBREW prognozom pana Piotra .
    Pozdrawiam

  14. Najwieksza makabra jest to,
    ze w polskojezycznych mediach wciaz strasza
    postpeerelowskie truchla.

  15. To co uprawia prezes JK- to czysty zaścianek. Na zaściankowe gierki, jedyną skuteczną reakcją jest „zero reakcji”. Zaściankowy „gracz” żywi się wyłącznie harmidrem, jaki jego inicjatywy czynią. U bardziej świadomych, wyroionych w mieszaniu zaściankowców, jak np. JK- „inicjatywy” mają charakter łatwych, dających im medialne życie – politykierskich śmieci.Same media, też chwytają takie „wydarzenia” jako łatwy „pokarm”.
    Mamy więc wybór: albo naszym ignorowaniem zaścianka pozwolimy jemu odejść z naszego życia, albo sami zaczniemy się jego ofertami „podkarmiać, tucząc przy okazji jego „Zaściankową …Ość”…
    W tym drugim przypadki, niestety, skazujemy się na ciągłe przeżywanie sytyacji, w których nasi mogli srzelić zwycięzką ramkę, ale z tysięcy powodów, jakie my wymyślamy po przegranym meczu- nie strzelili tej bramki.
    Z innej strony patrząc, gdyby nie zaścianek, to moglibyśmy zczeznąć z nudów, jakie wyłącznie!!! potrafi zapewniać tzw. poprawność…

    Pozdrawiam,Sebastian

  16. Polska Jest Najwazniejsza – zapewne okruch mysli Prezesa ochoczo podjety przez odszczepiencow- czy tylko mnie sie zle( Polen ueber alles) kojarzy?

  17. toja pisze:
    2010-12-27 o godz. 12:08

    Brawo!!!

  18. Wciąż nie mogę pojąć, dlaczego z całą powagą komentuje się wypowiedzi całkiem „odlecianego” faceta. Zgoda, on jest niebezpieczny dopóki ma te swoje „żelazne” mohery itp. Ma również akolitów, którzy w kolejnych (piątych czy szóstych?) przegranych wyborach i tak załapią się na sejmową kaskę. Nie sądzę jednak, by udało mu się wyprowadzić ludzi na ulicę. Chyba przeceniamy demonizm pana JK. Polityczna nekrofilia i wieszczenie Polsce totalnej katasrofy jest specjalnoscią części internautów, zwłaszcza na takich forach, jak salon.24. Z sadomasochisystycznycm upodobaniem od rana do wieczora powielają opinie i prognozy takich myslicieli i patriotów jak „niezależni” dziennikarze w rodzaju Ziemkiewicza cz Wilsteina. Zdecydowana jednak większość Polaków zajmuje się swoimi sprawami: pracą, rodziną, wakacjami itd.itp. Był czas na smutek i traumę z powodu katasrofy smoleńskiej, ale gdy tragedia przeradza się w groteskę, ludzie zaczynają pukać się w czoło. Tak samo zaczynają reagować na totalną i bezmyślną (niech mi ktoś wskaże naprawdę merytoryczne argumenty) krytykę wszystkiego co robi lub nie robi rząd i prezydent.

  19. Jarek to cwany albo szczwany lis i w dodatku kuty na wszystkie nogi.
    Jak coś będzie nie tak to powie ze żałoba go tak ocmiła że nie mógł rozpoznać(jeśli np ekshumacja potwierdzi ze to Lech). Ponadto badania zwłok powinny sie odbywać w USA a nie u nas za tej podłej władzy.
    On tylko rzuca ziarno na żarłoczna medialną żyzną glebę. No i ma poparcie sporej grupy ludzi( czego nie maja rodziny innych ofiar katastrof)Powiem moze brzydko ale moim zdaniem tam nie zginał najważniejszy człwiek w RP(czy elita) ale po prostu człowiek czy ludzie. Dlaczego? Ano przeciez mamy najwazniejszego w państwie!Żałobe nosi sie po człowieku nie Prezydencie(urząd dalej istnieje). A elity jeszcze zostało ho,ho

  20. Teresa Stachurska pisze:
    2010-12-27 o godz. 13:13

    hehe, a to sie Pani oberwie za przynoszenie takich linkow na blog. Toronto czuwa !

    Pozdrawiam

  21. Senacki POPiS doskonali Polnische Wirtschaft

    „Od 31 grudnia o10 km/godz. zostanie podniesiony limit prędkości na drogach wyższych kategorii. Motocykle, samochody osobowe i dostawcze będą mogły jeździć po autostradach do 140 km/godz., a 120 km/godz. – po drogach ekspresowych o dwóch jezdniach w przeciwnych kierunkach. Na pozostałych drogach ekspresowych limit wzrasta do 100 km/godz.

    W 2008 r. w wypadkach drogowych w Unii zginęło 78 osób na 1 mln mieszkańców. W Polsce ten wskaźnik wynosił aż 143 osoby na 1 mln; w tej niechlubnej statystyce nieznacznie ustępowaliśmy tylko Litwie.

    O podniesieniu limitów prędkości zdecydował w październiku Senat na wniosek Stanisława Iwana (PO) z Zielonej Góry i senatora Tadeusza Gruszki (PiS). – Gdy jedzie się z Zielonej Góry tutaj – 450 km, w tym 260 km autostrady – to 10 czy 15 km/godz. naprawdę potrafi skrócić przejazd w sposób znaczący – mówił Iwan.

    A podniesienie z 5 do 10 km/godz. „błędu kierowcy” wyjaśniono tym, że prędkościomierze mogą działać nieprawidłowo, a kierowca może „nieznacznie” przekroczyć prędkość, bo „musi w pierwszej kolejności obserwować drogę, a dopiero potem wskaźniki na kokpicie”.

    W listopadzie na konferencji w Senacie eksperci z Wlk. Brytanii, Holandii i Szwecji pytali przedstawicieli polskich władz, jak chcą spełnić wymogi UE w sprawie ograniczenia liczby wypadków drogowych, skoro zezwalają jeździć szybciej. Odpowiedzi nie usłyszeli.”

    Mój komentarz

    Polnische Wirtschaft, to mentalność, stan umysłu, ślepy upór, pogarda dla rzeczywistości, to jazda wydumanymi trakty, na których ważne są intencje, a najmniej znaczą fakty. Zbyt wolna jazda posła wrogiem, on zdąży wszędzie przed Panem Bogiem.

    Wypadek katastrofę goni, gdy przyjdzie co do czego to winni zawsze oni.
    Być mądrym przed szkodą to frajerstwo i głupota, lecę i ląduję, jak przyjdzie ochota, nie będą mi wmawiać planu B, polecę jak lubię, zrobię co chcę.

    Jedno można przewidzieć z dużą pewnością – dopóki Poln. Wirtschaft nie wyparuje z główek braci szlacheckiej, czyli nas obywateli, dopóty będą „zaskakiwać” i dziwić krajan wysokie statystyki. Żadna IV Rz. ani inne „przebudzenie” nie jest w stanie odmienić nagle nas. To musi potrwać, niestety.
    Jedni czekają na eksumacje inni

    Pzdr, TJ

  22. toja pisze:
    2010-12-27 o godz. 12:08

    Znakomity komentarz !
    W demokratycznym karju mozna by takich Kaczynskich po prostu nie wybierac. W Polsce jest to niemozliwe bo wchodza do Sejmu z listy na ktorej sami sie umieszczaja. Wystarczya im minimum poparcia dla parti z ktorej sie wywodza.

    Dlatego tez cala nadzieja w tym ze ten motloch eventualnie sie wykrwawi.
    Niech walcza. Zaluje ze Kaczynski nie wygral wyborow prezydenckich. Walka na szczytach wladzy bylaby bardziej intensywna i szybciej ten balagan by sie zakonczyl.

  23. Zamieszanie wprowadzone, a my znów odgadujemy zagadkę typu co autor miał na myśli. A podobno wcale nie to, że to nie zwłoki jego brata, a jedynie to, że dokonano na nich wielu zabiegów „kosmetycznych”. „porządkujących”, które zmieniły go nie do poznania.
    Wciąż słyszymy jakieś podobno i to nie tylko w tej sprawie, ale we wszystkich, które mają jakieś znaczenie dla kraju. Tak więc ci, którzy mają podejmować decyzje ważne z punktu widzenia państwa niech je podejmują, a my ich rozliczymy za czyny. Bo ten ich bełkot (polityków), mydlenie oczu i przerzucanie się winą za obecny stan państwa jest już nie do przesłuchania. Jeśli dla pana Jarosława ważniejsza jest gra polityczna niż jego brat to niech sobie w nią gra. W końcu hasłem przewodnim wszystkich polityków jest „władza jest najważniejsza”.

  24. @toja (2010-12-27 o godz. 12:08 ) – moje gratulacje i wdzięczność

  25. @ The Mentor (z dn. 27.12.2010. h; 9.37.) ma rację. Scylla i Charybda Polski – czyli PiS i P0 – niech sczezną w tej „bratobójczej” walce: a im wcześniej – tym lepiej dla Polski. Może na ich gruzach wyrośnie nowa jakość „polskiej prawicy” – bo ta „post-etosowa” i chowu styropianowego żyć widać umie tylko „truchłami” przeszłości – teraz smoleńszczyzną …..
    Gdyby P0 chciała zmienić Polskę to:
    1/ rozwiązałaby IPN – instytucję podsycającą fobie, nienawiść, właśnie te „truchła” przeszłości w społeczeństwie nad Wisłą, 0drą i Bugiem
    2/ reformę sfery „mundurowej’ rozpoczęła by nie od emerytur lecz od likwidacji nadmiernej ilości spec.służb – dublujących swe kompetencje (CBA w pierwszym rzędzie – do absolutnego wycięcia, pozostawić tylko pion analityczno-logistyczny – zapobieganie takiej przestępczości w kontekście tworzenia prawa, np. u „Pitery”)
    3/ redukcja i kontrola parlamentarna faktyczna (nie mityczna jak do tej pory) nad sposobem, formą i korzystaniem z inwigilacji za pomocą technik operacyjnych (jest tego za dużo – znaczy się zbyt wiele instytucji ma do tych możliwości dostęp, a kontrola i „cień” Wlk.Brata zbyt mocno wisi – choć gros ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy – nad społeczeństwem)

    Ale jeśli pozwala się pseudo-historykom i quasi-prokuratorom ipn-owskim wydawać publiczne pieniądze na nic nie dające kolejne ekshumacje – o wymiarze etycznym, moralnym i społecznym nie wspominam bo to już absolutna kompromitacja – to o czym Premier mówi w sensie „sanacji” państwa !
    Przecież ta Instytucja – zwana z „orwelowska” Instytutem Pamięci Narodowej – „powszechnego śmiechu” (groteska zawsze graniczyła z tragedią – tak w życiu jak i na scenie) trwoni w świetle jupiterów bez sensu budżetowe pieniądze. Jeszcze lepiej i skuteczniej niźli PKP. I na dodatek ta kompromitacja z ciągłymi ekshumacjami – buhahahaha !
    Pozdrawiam obśmiany
    WODNIK 53

  26. Remanenty z komentarzy do wpisu „Prezent dla PiS”
     
    Są to rozważania w ramach programu „Lingua” – kiedyś był taki podprogram Szkła Kontaktowego, ale niestety zarzucono go.
     
    ET pisze:  2010-12-21 o godz. 14:41
    ***Zostalismy zaszczyceni kolejnym atrybutem z repertuaru “trotuarowych” rasistow bez endeckiej tradycji; nie znam tlumaczenia polskiego, dlatego przesylam Panu wersje francuska, kolega w pracy przetlumaczy; “la lie du genre humain”. Autor nawiazuje tu do najlepszych tradycji 33-45.***

    Niby znam francuski, ale stwierdzam luki, bo nijak nie widzę sensu w wyrazie „lie”. Resztę rozumiem. Może tam jest zwyczajna literówka, tak częsta u ET? A może to jakiś tajemniczy wyraz? A może miało być „loi” albo „lien”, bo „lié” nijak nie pasuje? Wtedy umiałbym to przetłumaczyć. Na wszelki wypadek zajrzę jeszcze do słownika.

    ***Strug do drewna jest często nazywany hebel (z niemiecka), a popularny
    w każdej kuchni cedzak, nazywany jest durszlakiem (też z niemiecka, od
    ichnego “durchlaufen” czyli *przelatywać*) !***

    Strugo-hebel jest ok., ale z tym durszlakiem pańskie tłumaczenie jest błędne. Nie mieszkam już 65 lat w Niemczech, ale wiem, że „szlak” pochodzi od „Schlag” – uderzenie i to robi żona mozolnie z pomidorami robiąc przecier, gdy coś nie chce „durchlaufować” samo jak siki, trzeba je przecisnąć siłą, a to bliskie do „szlagowania”.

    ***A tak na marginesie: mimo że żyję w Niemczech od 26 lat, jakoś żaden z niskich prymitywów nie był i nie jest w stanie mnie obrazić, mówiąc do mnie “Du Pole” lub “Du Polake”. Jestem ponad to, bo schematów nie wytrzebi się w jednym pokoleniu. I jakoś nie czuję się p a r c h e m.***

    „Du Pole” jest ok., ale w „Polake” brakuje „c”, byłaby zupełnie inna wymowa – z długim „o”.
    Wtrącę tu historyjkę à propos: Do Pragi zaproszono grupę młodych „sabrów” na jakiś zlot. Dzieci czeskie biegały w koło grupy i wrzeszczały: „Jud, Jud , Jud”, a młodzi Żydzi nic. Stary przewodnik mówi oburzony: „Oni was obrażają, a wy nic???” Na to młodzieńcy: „Mówią, że jesteśmy Żydami, a to przecież prawda a nie obraza!”

    ***Mit ganzen Hertzen, bleibe ich bei Dir!
    Tak, calym sercem i calym (kolejnym) bledem w niemieckiej wersji jego calego serca pozostaje geniusz wod przy swojej interlokutorce (wg niego interlokutorze). ***

    Drobna korekta: nie „bledem” a „błędami” (dwa). „ganzem” i „Herzen”, Hertz to nazwisko fizyka, a jednostka to „herc”, też nie pasuje.

    ***…bez zbytniego przesadyzmu. Natomiast nie mam nic przeciwko temu, zebys ty, oraz Antonius, przy pomocy wszystkich innych sreber co pozostaja po wyrzuceniu zlota na smietniki, wnosili same budujace tresci. Tu i teraz. I tak po wsze czasy. ***
     
    „Będę się starał, proszę Pana”, jak mawiał kat do skazanego w sztuce Dürrenmatta („Kraksa”).

    ***Znam ludzi, ktorzy mroza oczy (kurcza uszy), gdy Verkäuferin nazywana jest Modeberaterin. Wracajac do przykladu „sprzedawczyni“ mruzenie oczu jest mniej sensowne podczas robienia zakupow w butiku „Prada“ przy Ku-Damm lub Rue George V. Ten banalny przyklad pozwala zrozumiec relatywizowanie niektorych slow i ich znaczen uzywanych w rownie banalnych sytuacjach, jednak nie dla wszystkich, np. podczas robienia zakupow.***

    Z tym się zgadzam, pamiętam ewolucję określenia stanowiska pracy mojej bratanicy w pewnym zakładzie produkcyjnym: 1) sprzątaczka, 2) konserwatorka powierzchni płaskich, 3) asenizatorka, a cały czas robiła to samo, po prostu sprzątała biura.

     ***Jednoczesnie chialbym obecnych w blogosferze zapytac, czy widzia roznice miedzy okresleniami:
    „polnischer Markt“, „Polenmarkt“
    „Schüler/innen“, SchülerInnen
    Asylbewerber, Asylant.
    Polentütte, Tragetasche etc.
     ET***

    Ja widzę różnice tam, gdzie uważam dane wyrazy za sensowne, mam tylko drobne zastrzeżenia do 2 wyrazów: „-tütte”, takiego słowa nie znam (znam Tüte, czyli torba, dostałem „eine Tüte” w pierwszym dniu szkoły), a dziwolągiem jest SchülerInnen, gdyby pisało Schüler-Innen to miałoby sens jako „robaki” (wnętrze uczniów), trochę kłopotów miałbym z tymi „marktami” (tionkaja sprawa), ale to się da obronić.
     

  27. oszołom_tupolewski (2010-12-27 o godz. 07:27)

    „”Frajerom z PiS-u chodzi o to, aby miętolić w nieskończoność “pożogę smoleńską” którą nam nie niekompetencja i przypadek zafundowali a:
    – rządzący (politycy polscy)
    – Rosjanie (politycy rosyjscy)
    – piloci
    – kontrolerzy z wieży
    – tajemnicze służby po obu stronach (pol-ros)””

    Kochany Oszolomie! Wymieniles wszystkie te czynniki, ktore sie wpisuja w teorie spisku i zamachu. Powtarzam, w teorie. W praktyke, szczegolnie te pod auspicjami Polnische Wirszaft, nie wpisuja sie wcale, gdyz pomijaja bezposredni czynnik sprawczy: mgle.

    Pomijaja rowniez opoznienie poronionego lotu, w sumie o cala godzine. Nie przypominam juz, przez szacunek dla zmarlych, z czyjej inspiracji i lenistwa to opoznienie wyniklo. Medialny Jak wylecial z W-wy o oryginalnym czasie, godzine wczesniej, i wyladowal, choc tez z trudnosciami.

    No i oczywiscie ta brzoza. Znalazla sie ona, ta niezwykle wysoka brzoza ruska, akurat na trajektorii lotu i utracila skrzydlo prezydenckiego tupolewa. Jakim cudem tak sie stalo, nikt nie wie. W sumie mamy do czynienia z niezwykle skomplikowanym wymieszaniem zrozumialych i niezrozumialych czynnikow sprawczych katastrofy. Ludzkich i nieludzkich. Moze nawet boskich.

    W ten ostani czynnik jestem jak najbardziej sklonny uwierzyc. Tylko Najwyzsza Sprawiedliwosc bowiem mogla spowodowac tak udatne zadzialanie wszystkich czynnikow naraz. Nawet nie tak trudno jest mi zrozumiec DLACZEGO Najdoskonalsza Moc mogla interweniowac w tym przypadku. Co zreszta stwierdzam z ogromnym smutkiem.

    Sily Boskie interweniowaly w Smolensku, gdyz innego wyjscia nie bylo. Pojednanie polsko-rosyjskie bylo koniecznoscia dziejowa. Bylo to dokladnie w 44 lata po pojednaniu polsko-niemieckim. „A imie jego Czterdziesci i Cztery.” Byla taka przepowiednia.

    PiSowski lot na Katyn 10 kwietnia byl lotem KASUJACYM pojednanie polsko-rosyjskie z 7 kwietnia. Najwyzsza Sila Sprawcza zmuszona byla do skasowania tego lotu. Z przepowiedniami zartow nie ma.

    PS. W twoja, drogi Oszolomie Tupolewski, przepowiednie, ze mohery już sa na wymarciu, wybacz, ale nie wierze. Spiewalismy przez tyle lat „Zeby Polska byla Polska” i w koncu ona jest Polska. A nic co polskie nie jest nam obce. Moherstwo, jako wytwor czysto polski, nie ma ani prawa ani sprawiedliwosci ot, tak sobie wymrzec i juz.
    Apeluje o odrobine patriotyzmu.

  28. Danielu, ile mozna? jeszcze pol roku jeczenia o Kaczynskim i ten blog, zapewne wraz z autorem, podzieli los prezesa. zycie plynie, swiat zmienia sie, nasza polityka, gospodarka itd nie pozostaja w miejscu. Jaroslaw juz od wielu miesiecy nie ma zadnego wplywu na podatki, zadluzenie, autostrady i punktualnosc PKP. kto tutaj dopuszcza sie paskudnej nekrofilii: tworcy jednej ankiety czy ty, regularnie pochylajacy sie nad czlowiekem, ktory w ostatnich latach nie zrobil dla nas nic pozytywnego.
    To, ze Jaroslaw wciaz istnieje w przestrzeni publicznej, jest efektem pracy twojej i kolegow po fachu.
    tak po ludzku, nie wstyd wam zywic sie padlina?

  29. Oczywiście,że taka ankieta to totalna bzdura jak wiele innych ankiet internetowych,gdzie ma zaistnieć głos ludu czyli internetowa demokracja ateńska ale taka jest nasza rzeczywistość a tym bardziej rzeczywistośc polityczna i jestem ciekaw ankiety w ilu procentach przy kolacji wigilijnej zaistniała katastrofa smoleńska i jej konsekwencje dla nasze rzeczywistości.
    Wracajać własnie do rzeczywistości dziwię się,dlaczego za strony „tam gdzie stało ZOMO” w stosunku do ferajny i rodziny Kaczyńskiego nie padło pokerowe zawołanie „SPRAWDZAM” i nakaz zobowiązania Kaczyńskiego do złożenie wniosku o ekshumację. Primo byłby to test na jego pradomówność i intencje.Prokuratura powinna ogłosić – tak jesteśmy gotowi do natychmiastowej ekshumacji a nastepnie upublicznienie jej wyników łącznie z materiałem fotograficznym a ekshumacja powinna odbyć się w obecności skłądajaćego wniosek i jego pełnomocnika.
    Duo byłaby to mozliwość wyprowadzenia zwłok z Wawelu przecież sam wielki i nieomylny brat wskazał,gdzie powinna być mogiła Lecha.
    No cóż pomysły makabryczne może mieć nie tylko geniusz Żoliborza.

  30. Osobiscie nie widze nic zlego w ustalaniu prawdy obiektywnej o katastrofie smolenskiej oraz w prawidlowej identyfikacji jej ofiar. Wina za to, ze proces ten nie zostal przeprowadzony nalezycie tuz po zajsciu spada na Rosjan i rzad Tuska. Nie jest bowiem obojetne dla kraju to gdzie spoczywaja i czy w calosci zwloki jego prezydenta. A dla rodzin zmarlych prominentow pewnosc, ze znaja miejsce spoczynku czlonka rodziny takze ma swoje znaczenie.

  31. To nic nowego.
    To tylko kolejna odsłona „zimnej wojny domowej” prowadzonej przez JarKacza przeciwko III RP „tego Tuska”.
    Bedą następne…

  32. A ja wyjątkowo zgadzam się z ewentualnym wnioskiem JK o ekshumację . Jeśli będzie to droga jednokierunkowa .

  33. Szanowny panie redaktorze

    Abrakadabra makabra. Po nieudanym dla wielu temacie Kaliny Jedrusik coraz dalej na manowce prowadzi pan gromadke swoich wielbicieli. Zastanawia bezsens tematu oraz jego czasowa nieadekwatnosc/nietakt.
    Z sensem zadal pytanie Brzezinski w wywiadzie dala GW. Tylko czemu i komu ma sluzyc analizowanie polskiej glupoty w dni swiateczne?
    Pozwole sobie na przemilczenie tematu abrakadabra makabra.

    Slawomirski

  34. Toja ma rację. Tyle cierpienia w około,a ciągle słyszymy tylko o cierpieniu Jarosława. GW w wydaniu świątecznym, pisząc o cierpieniu matki, która straciła trzech synów i innych bliskich ofiar wypadku busa, daje nam do zrozumienia żeby skończyć z tym szaleństwem traumy Jarosława.
    Słusznie pisze Toja, że to co on wyczynia to czyste warcholstwo i to za nasze pieniądze. Skąd ten strach, żeby rzeczy nazwać po imieniu?

  35. Kartka dzwiekowa z podrozy:

    http://www.youtube.com/watch?v=hD4quj1zu4I

    Porad inwestycyjno-emerytalnych od Nowego Roku udzielam jedynie za oplata.

    T.O.

  36. Bobola (2010-12-27 o godz. 18:24)

    **Osobiscie nie widze nic zlego w ustalaniu prawdy obiektywnej o katastrofie smolenskiej oraz w prawidlowej identyfikacji jej ofiar. Wina za to, ze proces ten nie zostal przeprowadzony nalezycie tuz po zajsciu spada na Rosjan i rzad Tuska.**

    Witamy, cala nasza trojka (me, myself and I) i cieszymy sie z powrotu na lamy opiniotworcze. Twoja opinia liczy sie tu na wage zlomu smolenskiego. Bo cala reszta mlocarzy plew hula tu dookola OS (tj. panapassentowych iluminacji entelektualnych) i popisowska atmosfere wciaz wytwarza. Bardzo cenny glos dostarczyles do porywajacej dyskusji.

    Napewno masz jakas racje w tym, ze „process” nie zostal przeprowadzony nalezycie. Czy Rosjanie cokolwiek kiedy przeprowadzili nalezycie? Przeciez Russo Wirtschaft slynniejszy jeszcze jest niz Polnische Wirtschaft. Nie bylo az tak znow trudno odgadnac gdzie Sp. Prezydent, czy jego kawalki, zostaly pogrzebane.

    W jednym trudno jest sie z toba zgodzic. Dlaczego mowisz tylko o WINIE Tuska i jego przyjaciol Moskali? Uwazam, ze zaslug tez nie wolno pomijac, jesli sie chce byc obiektywnym. A z obiektywnosci ten blog slynie w calym wirtualnym swiecie.

    Niezaprzeczalna zasluga Rosjan, a moze tez i premiera Tuska, jest nieporadne bo nieporadne, ale jednak uporanie sie ze straszliwym balaganem wytworzonym w smolenskim lasku przez nasza bezmyslna eskapade. Tyle cial i ich kawalkow (przepraszam co wrazliwszych) porozrzucanych na ogromnym terenie i Rosjanie z tego poskladali do kupy dokladnie 96 trumien. Nikt z Polakow nie pospieszyl im na pomoc, z tego co mi wiadomo. Wszyscy natomiast z geba na Ruskich, ze oni to zle robili. I nic plandeka od deszczu nie nakryli.

    Osobiscie uwazam ze to, iz oblicze Sp. Prezydenta zostalo przez rosyjskich chirurgow plastycznych doprowadzone do porzadku, zanim je zlozono w trumnie, nalezy zlozyc po stronie rosyjskich ZASLUG, a nie win. Ze nie potrafili odtworzyc 100-procentowego podobienstwa?

    No coz, Wirtschaft jest Wirtschaft. Kto jak kto ale brat Zmarlego powinien miec sporo dla Rosjan wyrozumienia akurat w tym temacie. Jemu w zyciu absolutnie wszystko wychodzilo i wychodzi dokladnie tak jak powinno wychodzic wszystkim brakorobom. Gowno wychodzi.

    Swoj swojego powinien zrozumiec. I za wysilki Rosjanom podziekowac. Zamiast domagac sie ekshumacji. No ale tego to moze tylko Wirtualna Polska sie domaga a nie JK?

    PS. Odszczekam tan komentarz jesli z Moskwy nadejdzie rachunek, za chirurgie plastyczna i za wszystko inne. I zamiaucze.

  37. Ekshumacja połączona z przymusową konsumpcja – dla członków PiS

  38. Ponieważ antonius zna francuski, a więc, w odpowiedzi na jego wiekopomne wpisy na tym blogu, pozwolę sobie przytoczyć ten oto dialog z filmu/sztuki Le dîner de cons:

    antonius : Allô ? Allô ? Il a coupé
    PIERRE : Mais non, c’est moi abruti!
    antonius : Comment ça abruti ?
    PIERRE : Vous lui avez donné mon numéro de téléphone?
    antonius : (Se voulant pédagogue) Et ben oui ! Il me demande où il peut me rappeler…
    PIERRE : (Désespéré) Vous ne vous reposez jamais, vous, hein?
    antonius : (Ne voyant pas ce qu ‘il a fait de mal) Excusez-moi, j ‘avoue que je suis un peu perdu, j ‘aimerai comprendre…
    PIERRE : La classe mondial ! Peut-être même le champion du monde !

    A więc antonius/François Pignon: czy Ty nigdy nie odpoczywasz ?

    Pozdrawiam.

  39. „Ekshumacji mówimy 3 x TAK!!!”

    I przy tej okazji czas najwyższy „przeinwerturować” pozostałe wawelskie konserwy!
    Jest tam tego do cholery i trochę, ale mnie najbardziej interesowałoby, czy w „Dziadkowych” trzewiach zachowały się jakieś DNAowe resztki Śląska, który on podobnież miał w najdolniejszym odcinku przewodu pokarmowego!(?)
    No i czy ten Adomas Mickevičius, zszedł faktycznie na ….. ropne zapalenie migdałków, albo jednak – jak wredne ozory po jarmarkach rozpowiadają – na skutek chorób przenoszonych drogą…..wielkiemu WIESZCZOWI naprawdę nieprzystojących!

    @antonius (11:28 => 23.12.10, 14:52)
    trawestujesz bezlitośnie „Boże coś Polskę”.
    Ja znam to od dziecka w dużo bardziej wysublimowanej formie;

    „Boże coś Polska stworzył na łostuda….”

  40. Jeszcze co do uczciwości ocen Rosji ( przy całej jej jeszcze niedoskonałości )

    Niedawno powiesił się syn Madoffa !!! Cisza !!!

    Wyobrażam sobie WYCIE ( z Kurczab – Redlich na czele ) gdyby tak jakieś dziecko Chodorkowskiego się powiesiło ….

  41. Polska w dobie internetu (i wirtualnych ankiet na kazdy, mniej lub bardziej makabryczny temat) jest wspolczesna kwintesencja demokracji.

    Oto lud, od wiekow zwany „trzodka”, a w miedzyczasie „zwycieskim proletariatem”, zagoniony do oborki przez pasterzy-biskupow, albo rewolucyjna partie marksistowska, w dzisiejszej Polsce paleta sie po pastwisku, ryzy kowboj od czasu do czasu na nie pogwizduje …

    Czegoz to ludzie nie wymysla! – doprawdy zastanawiajace sa Pana okrzyki zdziwienia, czy oburzenia zgola, Redaktorze Gospodarzu. Wszak ekshumacje trzodce zasugerowal Kaczynski. Teraz, hej co Polak, po nocach sie zastanawia, czy aby jemu ta wataha Rusko-Tuska rodzinnego nieboszczyka czasem nie podmienila. Kaczynscy wiele potrafia wymyslec, nie boja sie leciec we mgle z polowa elity kraju liczac na to, ze Rusko-Tuski podstawia im latajacy dywan do wyladowania, bo jak nie podstawia to znaczy zamach. A jak zamach, to znaczy przewrot, wiec wszystkie chwyty dozwolone. Jak Kaczynski przegra wybory to jest upadek demokracji, albo oszustwo wyborcze jak w kazdym dzikim kraju, np. Wybrzezu Kosci Sloniowej, albo pomylkowe glosowanie … wszak Jacek Kurski najzdolniejszym politykiem jest.

    Kowboje: Mazowiecki, Cimoszewicz, Kwasniewski, Balcerowiciz, Tusk – to oni zapewnili trzodce spokojne skubanie na lace. Nawet Czechy mialy swoje kryzysowe 5 minut, zas Wegry jak rollercoaster, a od kilkunastu lat leca glowami w dol nad finansowa przepascia. Tylko Polska, mimo wielu szalenstw trzodki, rozwija sie bez powaznych wstrzasow. A to politykierom blogowym spedza sen z powiek. Zas blogowe ekonomistki szukaja dziury w calym. Pani Tereso, jaki jest udzial rolnictwa w zatrudnieniu Polakow, 6 (wg. Pani opinii) czy 16 procent? – takie moje prywtane pytanie na boku.

  42. Stały czytelniku – szczerze popieram twój pogląd wyrażony w ostatnim zdaniu o godz. 17:19. W mediach naprawdę unosi się trupi odór.

  43. Miotnęło mną… wymiotnie. To co wyprawia PiS z truchłem prezydenckim mieści się już tylko w najczarniejszej, kafkowskiej grotesce.

  44. Znajoma z PL zawitala do Toronto. Wsciekla na brak zamowien, bo od 20 lat jest w prywtanej inicjatywie, gdzie daje zatrudnienie kilkunastu osobom, m.in. oplaca ich i swoje skladki emerytalne (20 procent zarobku), a tu nagle trudnosci popytowe. Przejsciowe – mowie jej. Ona potakuje – oczywiscie przejsciowe, ale chcialabym miec jakies wsparcie psychiczne. I tu zaczyna sie uzalac na meza. Okazuje sie, ze winien jest ZUS. Jakos tak wyliczyli – tlumaczy mi ona – on cale zycie na posadzie w panstwowym koncernie, przez ostatnie kilka lat bral wysokie premie, to mu podbilo wyliczenie, mnie zas ostatnie premie z lat 89-tych uznali za „uznaniowe”, w kazdym razie … jego emerytura jest 5 razy wyzsza od jej emerytury. ZUS wyliczyl i kropka. A w rodzinie poczucie krzywdy.

    Nie znam sie na tych przepisach i wyliczankach, ale wg. mnie najpierw obalilbym ZUS. Nie dosc, ze sciaga niebywale wysoka skladke, to w jakis przedziwny, aferalny niewatpliwie sposob te pieniadze rozdziela. Wsrod nich sa emerytury mundurowe i gornicze, na ktore zrzuca sie reszta. Zdaje mi sie, ze caly wrzask przeciw emeryturom kapitalowym bierze sie stad, ze aferalnosc ZUSu zostalaby ograniczona, bo nie do konca obalona.

    Znawca tematu, nota bene wybiorczo jednostronny, red. J.Zakowski pisze: Konkurencja między kilkunastoma OFE miała dramatycznie podwyższyć emerytury.
    http://wyborcza.pl/1,75968,8869522,Zawiodla_rzeczywistosc.html

    W rzeczywistosci, ktorej Zakowski nie dostrzega, emerytury OFE sa wyzsze niz ZUS, dla niektorych dramatycznie wyzsze. Oczywiscie trzeba porownac to co porownywalne, a w tej sytuacji porownywanie jest utrudnione. Otoz OFE daja po 7 i wiecej procent zarobku rocznie, w ciagu 11 lat od ich powstania, w tym jest spadkowy okres kryzysu i wymog inwestowanie 2/3 kapitalu w obligacje panstwowe. A jaki dla porownania jest zarobek ZUS? Tego nie wie nikt.

    Policzmy zatem. Gdyby 20 procent zarobku (miesiecznej pensji), czyli calosc skladki byla lokowana w OFE i zarabiala (po odjeciu inflacji) 4,5 % rocznie juz po 35 latach pracy (skladania) uroslaby kupa pieniedzy rowna 17 rocznym zarobkom (po uwzglednieniu inflacji), czyli przez nastepne 25 lat emerytura, czyli wyplaty z tej gory kapitalu wynioslaby ponad 113% uprzednio otrzymywanych zarobkow. Tego oszukanczy ZUS nie jest w stanie dac normalnemu ubezpieczonemu.

    Czy red. Zakowski potrafi zrobic takie porownanie? Polscy dziennikarze a za nimi Jozki i Tereski plota jak trzodka u betlejemskiego zlobka, a przewaznie cytuja, ktory tytul im sie lepiej skojarzy.

  45. Króciutko o reperkusjach katastrofy smoleńskiej – ekshumacje i wywiad EdmundaKlicha.

    Społeczeństwo powoli przechodzi do spraw bieżących, a Prezes replikuje przy każdej okazji każdą nośną medialnie bzdurę byle utrzymać domniemany, zapodany poematem przez Jarosława Marka R. poziom żałoby i nienawiści.
    Dzisiaj widać okrutną prawdę – Prezes liczy na gruszki na wierzbie. Ostatnie matactwa z nie rozpoznaniem ciała brata zostały zinterpretowane przez własną rodzinę (zięć Dubienecki) jako wypowiedzi mówiąc elegancko i wprost – niejasne.

    Dubienecki, by zamknąć sprawę po pierwsze kategorycznie zapewnił, że w trumnie jest ciało Prezydenta o po drugie, że całe zamieszanie wynika trochę z winy dziennikarzy – „Jarosław Kaczyński nie został dopytany przez dziennikarzy co myśli, mówiąc to, co powiedział w poniedziałek”.

    Otóż JK, jest jak dziecko u lekarza, które trzeba dopytywać – pokaż synku gdzie boli, jeszcze raz.

    Publiczna interpretacja, moderacja wypowiedzi, to był cios w prestiż Prezesa, próba przejęcia inicjatywy przez trzeźwiejsza rodzinę, która (być może za poradą adwokatów) uznała, że ekshumacja byłaby zbyt ryzykowana.

    W ten sposób posiano ziarno niepewności, co do ekshumacji słuszności, i wyjęto innym argumenty, by ponownie porobić wśród zmarłych remanenty.

    Ale ja chciałem o czym innym.

    Obejrzałem wywiad Moniki Olejnik z polskim akredytowanym przy MAK Bogdanem Klichem

    Wywiad traktuję jako medialny kamień milowy, a Edmunda Klicha jako sapera rozbrajającego wiele min.

    Klich między innymi powiedział:

    1. Zdecydowanie potwierdził słuszność zastosowania do badań przyczyn wypadku konwencji Chicagowskiej, w szczególności jej załącznika nr 13.

    2. Zaprzeczył jakoby było możliwe zastosowanie umowy polsko-rosyjskiej z 1993 roku o wyprowadzeniu z Polski wojsk radzieckich, ponieważ nie ma w niej zdefiniowanych w ogóle procedur śledczych.

    3. Powołując się na swą bogatą wiedzę wykluczył zdecydowanie hipotezy o zamachu oraz o wprowadzeniu przez wieżę pilotów w błąd.

    4. Przyznał, że większość winy leży po stronie polskiej, a przede wszystkim kategorycznie stwierdził, że samolot nie miał prawa zejść na wysokość poniżej decyzyjnej (120 m dla kapitana samolotu).

    Potwierdził, że samolot przy tej widoczności nie miał prawa (jeśli chodzi o polskie przepisy) podjąć próby lądowania, potwierdził, że polski jak-40 z dziennikarzami wylądował bezprawnie, potwierdził, że lądowanie Tu-154 w końcowej fazie miało się odbywać „na wzrok” (zgodnie z przepisami – na wysokości decyzyjnej miał być widoczny pas) i że brak widoczności pasa na tej wysokości absolutnie nakazywał odejście od lądowania.

    5. Potwierdził, że wątpliwości polskiej strony odnośnie raportu MAKu dotyczą przede wszystkim postępowania i atmosfery na wieży, między innymi kontaktów z ichnim dowództwem, które w pełni nie zostały ujawnione.

    6. Potwierdził (nieco lawirując) swoją teorię o wielu przyczynach katastrofy i że m.in. jedną z przyczyn były naciski, a drugą niezdecydowanie pilotów wynikające z niedoszkolenia – kapitan miał obowiązek wydać komendę odejścia.

    7. Potwierdził, że strona polska dokonała wysłuchań kontrolerów z wiezy w Smoleńsku (15 i 16 kwietnia) i posiada obszerne protokóły z tych zeznań.

    8. Orzekł, że stan lotniska był taki jaki był, tzn. marny (w stosunku do lotnisk cywilnych, na których zwykle lądował samolot prezydencki), o czym wiedział kapitan i że wszyscy piloci, których pytał, oświadczali, ze by nie wykonywali żadnych prób w takich warunkach, a z drugiej strony polscy doświadczeni kontrolerzy stwierdzali, że w takiej mgielnej sytuacji, przy takim oprzyrządowaniu lotniska natychmiast by „przegonili” kapitana z podejścia.

    9. Potwierdził, ze radar lotniskowy nie naprowadzał samolotu superprecyzyjnie, co wynikało z jego normalnych właściwości, o czym piloci jako fachowcy wiedzieli.
    Tym bardziej ważne było zobaczenie ziemi w bezpiecznej odległości od pasa i że o tym piloci i dowództwo wiedzieli, wszyscy powinni byli być świadomi zagrożeń, bo to są elementarne sprawy.
    Za wykonanie samej próby podejścia takiej jak w Smoleńsku każdy kapitan w służbie cywilnej został by jak najsurowiej ukarany.

    Coraz trudniej będzie Macierewiczowi oraz propagandzistom z Gazety Polskiej fantazjować na temat przyczyn katastrofy.

    Pzdr, TJ

  46. Leszek Miller stwierdził, że Polską będzie teraz rządzić trzecia trumna, dodatek do dwóch przedwojennych. Trzeba tylko zdecydować się na model dębowej jesionki.

    Kilkanaście propozycji tutaj:

    http://www.bigaj-business.com/html/oferta.htm

    Popierajmy rodzimych wytwórców trumnien !

  47. Że prezes coś knuje, nie wątpię – nawet jeśli te jego półsłówka to czynność odruchowa, niekontrolowana. Dziwi mnie natomiast, że nie zakwestionował autentyczności ciała śp. Bratowej – w końcu zidentyfikowała ją znienawidzona min. Kopacz. Nawet Nasz Dziennik nie sugeruje, że na Wawel przemycono tym sposobem szczątki np. Wandy Wasilewskiej. Zostało im trochę przyzwoitości?

  48. – Ekshumacja, ekshumacja, ekshumacja!!!
    – Ekshumacja?
    – Tak, a na deser poziomki i trochę ekshumacji. A dokładnie 96.

  49. Oczywiście, że Bobola ma rację. Cała odpowiedzialność za nieprecyzyjne skompletowanie poszatkowanych zwłok (wg dowódcy straży pożarnej, która gasiła wrak, wszyscy mieli oderwane głowy) spada na Rosjan i rząd Tuska.
    Rosja chce udawać mocarstwo, a nie potrafi zapewnić minimum przy wizycie tej rangi: na lotnisku powinno przecież czekać w pogotowiu 96 trumien. Wśród witąjacych powinno sie znaleźć co najmniej dwudziestu sprowadzonych zawczasu sprawnych anatomopatologów, którzy dokonywaliby sekcji. Raporty z sekcji powinny być natychmiast przekazywane rodzinom – razem z materiałem zdjęciowym, który jakże by ubarwił rodzinne albumy.

  50. A JA POPIERAM EKSHUMACJĘ! Ekshumację obojga Kaczyńskich i przeniesienie do – przygotowanego już przecież – grobu na Powązkach

  51. Orteq 19.45

    Zamiast spekulacji polecam dzisiejsza rozmowe z plk Klichem w Kropce nad „i”. Wielu tu „wieszalo na nim psy” a dzis Pulkownik daje spokojne i bardzo wywazone pojecie o kastrofie i raporcie MAK. Dojrzalosc czesto idzie w parze z madroscia. Jak u Dziadka Lolka –

    http://kleofas.blogspot.com/2010/12/dziadek-i-panienki-jedli-raka.html

    Moze wreszcie skonczy sie ekwilibrystyka p.Kraczkowskiego. Oby!

  52. Pulkownik Edmund Klich wyglosil konkluzje o katastrofie smolenskiej:

    „Wykluczam w pełni zamach, mam taką wiedzę, że mogę powiedzieć, że nie było świadomych działań, aby się pozbyć prezydenta RP i tylu ważnych ludzi w Polsce…Pułkownik powiedział też, że „była presja na pokładzie samolotu i na stanowisku kontroli lotów”. – Wszyscy działali pod wielką presją, nałożyło się wiele czynników, które doprowadziły do katastrofy”
    http://www.wprost.pl/ar/224479/Klich-10-kwietnia-nie-bylo-zamachu-Nikt-nie-mogl-przezyc-katastrofy/

    Przez chwile myslalem, ze trzeba by bylo pospekulowac o jaka to presje chodzilo na stanowisku kontroli lotow. Bo o presji na pokladzie samolotu wiemy az za duzo. Pomyslawszy przez chwile mozna jednak rowniez wysnuc latwy wniosek i o naturze presji pod jaka dzialali rosyjscy kontrolerzy. Oni przeciez nie byli pod presja ‚swiadomych dzialan by pozbyc sie prezydenta RP’. O tym pulkownik Klich ma wystarczajaca wiedze. A jaka ma wiedze na temat natury tej presji?

    „- W wieży kontrolnej w Smoleńsku były emocje, rozmowy telefoniczne. Sądzę, że również naciski. To wszystko powinno być przeanalizowane”

    No tak. Koniecznie trzeba przeanalizowac naciski. Chodzilo w tych „naciskach” o poradzenie z idiotyczna sytuacja, gdzie samolot polskich kamikadze pchal sie we mgle smolenska i piloci nie sluchali polecen kontrolerow o lotnisku zastepczym. Rosyjscy kontrolerzy lotow, i ich przelozeni, byli pod jednym wielkim naciskiem: jak sobie poradzic z samobojczymi kretynami polskimi? Dokladniej rzecz biorac: co zrobic z samolotem prezydenta RP, znanego z upierdliwosci antyrosyjskiej? On sie wyraznie zaparl, ze bedzie ladowac w mgielnej kaszy, bez widocznosci pasa startowego. On juz kiedys wczesniej uparl sie ladowac wbrew poleceniom. W Gruzji to bylo.

    Co mozna zrobic z wariatem, ktory zmierza do przepasci i nie daje sie zawrocic z drogi? Zaiste, presja pod jaka sie znalezli kontrolerzy lotow, byla nieslychana. A co my na to?

  53. Q pisze:

    2010-12-27 o godz. 20:44

    „Niedawno powiesił się syn Madoffa !!! Cisza !!!”

    Szanowny Q

    Po tej stronie stawu ciszy nie bylo. Sprawa syna Madoffa zostala naglosniona.

    Natomiast rusofilskie oswiadczenia redaktora Passenta szkodza porozumieniu polsko-rosyjskiemu. Rosjanie sa madrzy i wiedza ze maja autokracje a nie demokracje. Tylko nierozsadny Polak bedzie pial hymny pochwalne pod adresem nieistniejacej rosyjskiej demokracji. Albo ktos komu ktos inny za to placi czyli specjalista od reklamy. Ale na tym sie nie znam wiec zamilkne. Jeszcze przychodzi mi na mysl czkawka po TPPR.

    Slawomirski

  54. Panu redaktorowi a dobrodziejowi mojemu

    tak bardzo lubiacemu podroze do Berlina ku przestrodze i aby bylo na temat wiadomosc osmielam sie podeslac:

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/otruto-rosyjskich-dziennikarzy-to-robota-sluzb,1,4091945,wiadomosc.html

    Slawomirski z domu Dreptak

  55. cd.

    No jak to, co my na to? Pan pulkownik Klich przypomnial o tym, ze nałożyło się wiele czynników, które doprowadziły do katastrofy:

    „Ten drugi obraz katastrofy , czyli przyczyny naturalne ,splot okoliczności obciążający organizatorów , pilotów , sytuacje , szkolenia i organizacje armii itp. , także jakoś stronę rosyjską, ale w sensie błędów nie intencji zamachu – otrzymał wzmocnienie dzisiaj od Edmunda Klicha akredytowanego przy Mak.”
    http://wywczas.salon24.pl/262951,swiat-smolenskiego-zamachu-w-odwrocie

    W innym miejscu, linkowanym poprzednio, takie zdania padly:

    „W raporcie niewiele było o działaniach strony rosyjskiej – ocenił pułkownik Klich. I dodał: „rosyjski dokument jest nakierowany na ustalenie działań naszych pilotów”

    Wiele czynnikow, przyczyny naturalne, dzialania strony rosyjskiej i splot okoliczności – to jest to! Tylko w ten sposob mozna choc troche rozmydlic wine. I przerzucic jej przynajmniej kawalek na kogo innego. A tam, jak wol, byla jedna jedyna przyczyna: poroniony lot i wymuszone na kontrolerach ladowanie. Reszta to zwyczajne tego nastepstwa. Oraz jeszcze zwyczajniejsze zamulanie.

    Polozenie, w jakie polski prezydencki samolot wpedzil rosyjskich kontrolerow bylo zaiste nie do pozazdroszczenia. A jak p. pulkownik Klich ujal sprawe roli kontrolerow? On to tak ujal:

    „Działanie kontrolerów powinno być w pełni odzwierciedlone w raporcie, bez niego trudno go przyjąć.”

    Pochwalam pana pulkownika za to rzetelne podejscie do sprawy. Mimo ze kontrolerzy nic dobrego dla nikogo, w ostatecznym rozrachunku, nie wniesli, on ich chce pomiescic w raporcie. Ja bym jeszcze na jego miejscu zaproponowal NASZA poprawke do raportu MAK na te okolicznosc. Taki jej wariant, UCZCIWIE odzwierciedlajacy dzialanie kontrolerow lotow w Smolensku, bym zglosil pod rozwage Tatiany Anodiny, szefowej MAK:

    „Strona polska wyrazila ubolewanie z powodu presji, pod jaka sie znalezli kontrolerzy lotow. Presja ta zostala w calosci kontrolerom narzucona przez dowodcow polskiego Tu-154, ktorzy WYMUSILI na obsludze lotniska Siewiernyj ladowanie w niemozliwych do tego warunkach. Polskie wladze przeprosily kontrolerow lotow w Smolensku za ten niemozliwy do zaakceptowania upor kierownictwa polskiego prezydenckiego lotu 10 kwietnia br. Tragedia spowodowana tym uporem nie powinna byla sie zdarzyc. Strona polska przeprosila strone rosyjska za klopoty, zniszczenia i poniesione koszty, materialne i moralne.”

    Taka polska propozycja wstawki do projektu raportu MAK moglaby spowodowac niespodziewana w skutkach odpowiedz ze strony rosyjskiej. Na dotychczasowe, wielostronicowe nasze uwagi, i ostre slowa premiera Tuska w sprawie projektu raportu, prezydent Miedwiediew zareagowal raczej zgodnie z wyliczeniami dyplomatow-idiotow. Najwyzszy czas na akcje dyplomatow-geniuszy.

    Tylko dyplomacja moze nas uratowac od nadchodzacej kleski raportu smolenskiego.

  56. Podniesiony temat nad którym DP załamuje ręce, wcale mnie nie zbulwersował – to jest właśnie wolność mediów w Polsce model 2010. Można wszystko, konkurencję (onet, interia) trzeba przebić za wszelką cenę o milion kliknięć; jutro jedni czy drudzy wymyślą coś jeszcze bardziej odjechanego, z góry uprzedzam, żeby DP czy inszy pan w tak kulturalnych okularach się nie zgorszył. Super-fakt robi to na niwie papierowej od prawie dekady. Nie miejcie złudzeń ladies and gentlemen: prasa która rządzi czyli jest faktycznie opiniotwórcza to nie tajmsy, lemondy, głardiany czy łoszingtonpołsty, ale bildy, desany czy dejlimejle. Tak było, jest i będzie in sekula sekularum, jament. Wy możeta co najwyżej ogłosić ankietę: jak redaktorów i właścicieli w/w mendiów nazwać? Z góry proszę o nie używanie banalnych określeń typu świnia, sęp, gnida, to już jest passe(nt). Stać Państwa chyba na coś wyrafinowanego. Kłaniam się w pas z nowym rokiem.

  57. Naczynia puste najgłośniej dzwonią
    nie obudzą umarłych, co się nie obronią
    martwe ich lico plwocin nie poczuje
    jakimi ich nędzne grono dziś częstuje

    Myśl to niegodna, tania i brudna
    choć dla Orteqów zdaje się cudna
    krainą kamikazów Polsza nie zostanie
    próżne są wasze wysiłki bałwanie

  58. @ antonius

    W sednie sprawy (o ile zrozumiałem) zgodził bym się z Twoimi rozważaniami.
    Jestem zdania, że nie tylko powinniśmy dbać o (błyskotliwą) treść naszych wypowiedzi, ale również o ich jakość.
    Niestety w Twoich rozważaniach udało Ci się popełnić przysłowiowy „profesorski“ błąd.
    Oczywistą oczywistością jest (dla mnie przynajmniej od 10 minut), że takie urządzenie jak durszlak istnieje również w języku niemieckim. Chodzi tutaj o tzw. Durchschlag Sieb (podaje link).

    http://www.kaufen.com/Preisvergleich/result.jsp?ga=g10&q=sieb+durchschlag

    A swoja droga, czy blogowi „profesorowie“ koniecznie muszą tak mocno „makaronizować“?
    Czy „używanie wyrazów“ dodaje aż takiego splendoru?
    Mój ulubiony profesor (na razie doktor) musiał chyba nocami ślęczeć nad słownikiem wyrazów obcych aby wyskoczyć z bardzo „ważnym“ określeniem kondominium.

    Z poważaniem.
    lg

  59. Dreptak z domu drepce
    łechce kogo zechce
    kto się pośmieje
    a kto od złości omdleje

  60. TJ pisze:
    2010-12-27 o godz. 14:08
    „Od 31 grudnia o10 km/godz. zostanie podniesiony limit prędkości na drogach wyższych kategorii. Motocykle, samochody osobowe i dostawcze będą mogły jeździć po autostradach do 140 km/godz., a 120 km/godz. – ….

    ——————————————————————————————
    Bardzo celny komentarz!
    Pomyślałem „toczka w toczkę” po uchwaleniu ustawy tak samo.
    Bardziej idiotycznego uzsadnienia zwiększenia limitu prądkości na polskich drogach wymyśleć nie można było. Więc nie dziwmy się innym beznadziejnym debatom , spekulacjom naszych politycznych elit (elit???).

  61. Turpizmem Haszka zarażona
    wpadła w danse macabre ramiona

  62. miało być:

    Trupizmem Halszka rażona
    wpadła w danse macabre ramiona

  63. Jacobsky,
    Cytowanie Leszka Millera
    gorsze niż z czerwonką cholera

  64. @Jacobsky pisze: 2010-12-27 o godz. 20:24

    Cher Mr Żakobowski et pułkownik!
     
    Niewątpliwie nieraz w życiu uczestniczyłem w „Dîners de(s) cons”- zresztą – czy te utarczki słowne na tym i pozostałych blogach są  na pewno czymś innym? Pisze Pan nieco ironicznie o moich „wiekopomnych”  dziełach, jest pewnie zaskoczony liczbą i długością moich komentarzy i zastanawia się

    ***czy Ty nigdy nie odpoczywasz ?***
     
    Chyba nie tylko ja jestem w sytuacji trudnej do wytłumaczenia, nie jestem znaczącym potentatem blogowym, znam lepszych i to nie tylko na blogach Polityki. Wyjaśnię wszystko w krótkich „abcugach” jak  u nas mawiają. Jestem starym człowiekiem po dwóch udarach mózgu. Pan Bóg potraktował mnie jednak sprawiedliwie – najpierw uderzył po jednej a potem po drugiej stronie. Jestem więc „lekko” skojarzony z wózkiem i jedyną moją rozrywką jest niszczenie klawiatury komputera. Zajmowałem się najpierw sprawą naprawdę poważną, tzn. napisałem dzieło mego życia: „Wspomnienia śląskiego „srakotluka” – spisałem to co mi utkwiło w pamięci z prawie półwiecznej mordęgi z kagankiem oświaty w sparaliżowanych pod koniec „ręcach”. Niestety te wspomnienia nie są hurrapatriotyczne i państwowotwórcze, bo ich początek przypadł w „okresie błędów i wypaczeń”, który wprawdzie obejmował cały kraj, ale najdotkliwiej dał się we znaki ludności autochtonicznej na „Ziemiach Obcyckanych”. Zawierają gorzką interpretację zjawisk społecznych i politycznych i wydawnictwa, oficjalnie podkreślające, że działają na Śląsku, dla Śląska i dla Ślązaków  nie kwapią się z wydawaniem, więc muszę wylać nadmiar żółci na blogach, aby mnie nie spotkał los chorego na żółtaczkę gościa, którego zapytano o to, ile ma ojców. Na odpowiedź: „Jednego”! pytający reaguje z niedowierzaniem: „Od dwóch jaj i taki żółty”?
    Po tej egzegezie i genezie powracam do francuszczyzny. Język francuski faktycznie stanowi u mnie prawie trzeci język ojczysty, choć jest w tym stwierdzeniu trochę megalomanii. Nigdy nie użyję wszędzie tam gdzie trzeba „subjonctif’u”, tę umiejętność nabywa Francuz z mlekiem typu Bebiko od Leclerca, poza tym razi mnie „passé simple” w poważnych dziełach literackich, nie mam jednak trudności z potocznym francuskim albo językiem naukowym, bo ten drugi i tak bazuje na angielskim, co najwyżej z innymi końcówkami i strasznym akcentem, gdy Francuzi kaleczą angielski.
    Rozmowę  „chujów” (pardon!) podczas konsumpcji „paniałem”, chciałem tylko nadmienić, że nie muszę „me vouler pédagogue”, ale mogę z dumą w głosie powiedzieć analogicznie jak Kennedy w Berlinie: „Ich bin (oder war?!) ein Pädagoge”!
     
    Dziękuję za świetny tekst. Mogę się odwdzięczyć historyjką, którą usłyszałem od Alzatczyka.
    Nazywał się „Garde”. Jak to na tych terenach bywało, przyszli Niemcy i zasugerowali mu zmianę nazwiska na „Wache”. Chłop pomyślał długo i powiedział „nie”! Uzasadnił to następująco: „Wy odejdziecie, przyjdą Francuzi i będą je wymawiali „wasz” (vache). Znowu wrócą Niemcy i zaproponują „Kuh” (krowa). Po następnej zmianie Francuzi przeczytają to  „kü”(cul), a nie chcę się nazywać „Dupa”!”
     
    Veuillez agréer, Monsieur, mes sentiments très distuingés!
     
    Proszę się nie zdziwić tą nieśmiałą próbą przypomnienia sobie francuskiej uprzejmości. Z brakiem takiego zdania („phrase de politesse” ) związana jest jedna z moich najweselszych afer we współpracy z Francuzami. Dyrektor pewnej poważnej instytucji , pod namową wrogów mojego szefa, przysłał mi faks z prośbą o wstrzymanie przyjazdu, bo niestety nie jest w stanie przygotować mi godnych warunków stażu z powodu chwilowego braku funduszy, a ja już miałem spakowane walizki, nasmarowane buty i zatankowałem mego fiata. Wtedy mój szef (nota bene, polski Żyd) poszedł do „Mr le Président” de l’Observatoire de Paris z czekiem na pokrycie kosztu papieru toaletowego, który stażysta mógłby ewentualnie zużyć podczas kilku miesięcy pobytu w Laboratorium, wtedy natychmiast znalazły się fundusze na ten „papier”, bo pensja i tak była zagwarantowana przez zewnętrzną instytucję (CNRS), niezależną od Obserwatorium. Otrzymałem więc drugi faks, odwołujący poprzedni. E-maili wtedy jeszcze nie było. Po moim przyjeździe miałem zwyczajowe spotkanie z „Mr le Président”, który mi oczywiście oświadczył, że jest „heureux” z mojego przyjazdu (tu wstawka z „Samych Swoich III”, gdy murzynce opowiadali o osiągnięciach socjalizmu, padło wtedy pytanie – „a uwierzyła?”, ja uwierzyłem!) i on mnie gorąco przepraszał, ale proszę zgadnąć za co!!! Nie za sugestię wstrzymania mego przyjazdu, ale za potworne niedopatrzenie sekretarki – nie umieściła w faksie wspomnianej „phrase de politesse”. Czyli – krótko po naszemu – mamy cię w dupie – dołączając wyrazy wysokiego uznania! Taka jest obłuda w grzeczności Francuzów, już wolę swojskie określenia braci słowiańskich w typie „jobt twoju…itd.”, bo to przynajmniej szczere – jak zadowolenie Putina z przylotu Kaczyńskiego do Smoleńska.
     
     

  65. antonius pisze:
    2010-12-27 o godz. 16:29
    ———————————————————————————————
    Oj, czepia się pan. A przecież już , przynajmniej w jednym przypadku, tłumaczono,że wpisy są robione spontanicznie. Swoją drogą godny prześledzenia jest wpis: Jacobsky pisze: 2010-12-27 o godz. 20:24 .
    Pytanie jak mu się to udało, że i po polsku i po francusku,a innym jakoś to
    „nie wychodzi”.
    A tak dokładniej , to co pan zauważa, te tzw. drobiazgi, świadczą też o naszych pewnych cechach.

  66. Na Tejota

    Autorytetami się podpiera
    komu własny nie doskwiera

  67. W polskiej polityce, przyzwoitosć a nawet poczytalnosć są bez znaczenia i nie jest to wyłącznie wina polityków. Jesli na PiS dla którego skutek doraźny liczy się bardziej niż przyzwoitosć, nadal głosuje 25-30% obywateli to J.Kaczyński może sbie pozwalać na wszystko bez żadnych hamulców. Wg mnie isynuowanie, że ciało prezydenta mogło być podmienione to szczyt cynizmu. Podobno kochał swego brata, a teraz używa go przedmiotowo. Jesli miał wątpliwosci to czemu szybciutko pochował jakies ciało jako ciało brata na Wawelu?

  68. do Kleofasa

    Uciecha to prawie biblijna nasza
    od Ajnasza błądzić do Kajfasza

    Klich raz to powie a raz co innego
    baczniej racz mu się przyjrzeć, Kolego

    Wiedzą to nawet smarkacze
    że i kura za darmo nie gdacze

  69. kadett (2010-12-28 o godz. 11:19)

    Dzieki, kadett. And a Happy New Year, too!
    W rewanzu, stosowny limeryczek:

    Pewien kamikadze, choć nie był z Kwitnącej Wiśni Kraju
    Miał misję do spełnienia najwyższą. Bo aż w samym raju.
    Wzniósł się z Polszy do góry
    wpadł do smolenskiej dziury.
    Jaką on misję spełnił? Ja nie znaju.

  70. Katastrofa w smoleńsku pokazała, ze polska polityka, polska dyplomacja moze byc bezradnia, cóz takze pokazała, ze ludzkie życie może być kruchę, ze życie człowieka, może się skończyc w minutę, w parę sekund. Cóz tu pisac to jest smutna tragedia, do analizy i do przemyślenia w długie noce, czy długie wieczory cóz tu pisac jeszcze trzeba zapytac o szkolenie pilotów, który jak każde szkolenie wymaga czasu i jakiegoś wysiłku, cóz polska polityka robi się coraz bardziej sensowna, cóz to nawet dzięki Joanna Kluzik-Rostkowskiej, i nowej inicjatywy we Polska jest Najwazniejsza cóz tu pisac ustawa złobkowa ,i program budowy przedszkoli, co przeczytałam Newsweeku, do bardzo korzystnie potrzebnie ustawy dla polskiego społeczeństwa, cóz przyjeły nowa ustawę-parytetowa to może troche więcej kobiet bedę w życiu publicznym, bede miało liczący głos w publicznej debacie, coz mozna zapytac po co ja to pisze, bo trzeba coś zrobic życiem po stracie bliskiej osoby, która pewnie boli, cóz tu pisac Katastrofa w Smolensku to smutnie wydarzenie, zginieło wiele, nawet wybitnych ludzi, których trudno będzie zastąpić, coz kobiiety w polityce się przydają, cóz zawód polityka to powinio byc misją , mozna w telewizji słyszec wiele wymurzen rodzin ofiar po Katastrofę w Smoleńsku, chwile rozpaczy i smutku rodzin ofiar katastrofy
    pozdrawiam serdecznie

  71. ·  Klopfer pisze: 2010-12-27 o godz. 20:28

    ***@antonius (11:28 => 23.12.10, 14:52)
    trawestujesz bezlitośnie “Boże coś Polskę”…***

    Miał mi za złe, że pytałem Stwórcę, dlaczego nie spuści nogi i nie kopnie tej Polski, przecież będącej pod jego władzą. Pardon! Chyba antycypowałem! Chwilowo Jego Rodzina rządzi z pozycji Częstochowy, kandydatura Chrystusa na Króla Polski nie jest jeszcze zaakceptowana przez sejm czyli najlepszych „…synów narodu” (kropeczki proszę uzupełnić według uznania, nie pomijając też „córek”). Są jednak dobre początki. Żelbetonowe nożyny figury, stojącej gdzieś na Ziemiach Zachodnich, użyte roztropnie, mogłyby zmiażdżyć niejednego oszołoma pod symbolem śmierci tegoż Chrystusa  w dalekiej Warszawie i nastąpiłby błogi spokój – no, może i tak zalatywałoby trupim odorem z pod Wawelu, ale to już nie wina Chrystusa a „badaczy Hadesu”. Nawet jako Król nie dałby sobie rady z ludźmi będącymi pod wpływem prochów (w szerszym znaczeniu tego wyrazu).
     

  72. PS
    @Jacobsky pisze:2010-12-27 o godz. 20:24

    Przypomniałem sobie co należało odowiedziec na dramatyczne pytanie:

    „Nous avons toute la vie pour nous amuser, nous aurons toute la mort pour nous reposer”.

    Melodii nie umiem przekazać.

  73. Nasz Dziennik napisał o lądowaniu w Smoleńsku:

    „Podczas innych, niezależnych prób symulatorowych instruktorzy z Instytutu Lotnictwa w Kijowie na swoim symulatorze Tu-154 dowiedli, że przy pogodzie takiej samej, jaka była w Smoleńsku, da się bez problemu wylądować samolotem znacznie gorzej wyposażonym od prezydenckiej maszyny i w dodatku bez pomocy wieży. Bez problemu wykonali również odejście na drugi krąg, a także zdołali podejść do lądowania i wylądować przy widoczności wynoszącej niemalże 0, a więc przy warunkach nieporównywalnie gorszych od tych panujących 10 kwietnia w Smoleńsku”

    Okazuje się, że można było bez problemu wylądować przy widoczności zerowej i bez pomocy wieży!

    Można by jeszcze zasugerować urwanie skrzydła (pryszcz dla symulatora) oraz sześciometrowe drzewka, które by symulator brał pod siebie, jako że bombowiec strategiczny jest policzony na lądowanie w każdych warunkach łącznie z zagajnikami, młodnikami i samosiejnymi laskami brzozowymi.

    Samolot nie miał prawa nie wylądować bezpiecznie – sugeruje ND. Każda inna interpretacja lądowania smoleńskiego, to plucie na pilotów i najwyższe dowództwo.

    Tak to ND w sojuszu z PiSem w mami maluczkich sprawie katastrofy smoleńskiej pokrętnymi opiniami pięciominutowych ekspertów.

    Pzdr, TJ

  74. PPPSSS
    Zauważyłem swój błąd. Zamiast
    „voulez-vous” lub „voler”, co jest raczej domeną ptaków, a przecież nie jestem orłem, powinno być „vouloir”.
    Sorry!

  75. Widać ogórkowy to sezon .
    Trwa ogryzanie /chyba już oblizywanie / kości z zastałym fetorkiem.
    Jest zaproszenie do szkoły tańca – przepraszam – nauki niemieckiego- może i języka.
    A w Polsce to śnieg to deszcz ,może wiosenny wiatr wymiecie trochę choćby
    rozwielmożnienia z tych elaboratów i staną się miejscem rozmowy – oby.
    W innym przypadku szkoda tu zaglądać.

  76. telegraphic observer pisze:
    2010-12-27 o godz. 22:17

    A co by bylo, gdyby zamiast dawac zarabiac OFE /wedlug Pana/ dac zarobic ZUSowi. Ominelo by sie niezwykle drogiego nic nie robiacego posrednika.

  77. Toja ma tysiąc procent racji – to dokładam i swoje drobne poparcie.
    Natomiast jestem do cna oburzony wpisem Starego Polaka przerzucającego na Sz.P. Gospodarza winę (no, może współudział…) za podtrzymywanie JK przy życiu jako polityka!
    Oburzony zaś jestem głównie tym, że… ma, skubany, rację, a ja nie miałem dotąd odwagi tego tak po prostu sformułować . Jasne, że znam paru większych grzeszników w utrzymywaniu na wierzchu tego szajsu politykierskiego (nie tylko pisowskiego przecież!). Już nie wspomnę o jawnych poplecznikach JK z kręgu Rzepy czy Dziennika, bo to nawet może i piękne, że tak trwają przy nieboszczyku – bardziej mnie wnerwiają tacy pozornie myślący i pozornie uczciwi, pozornie obiektywni i bezstronni jak większość TVN-owców, których najjaskrawiej uosabia Rymanowski – wielbiciel Kłopotka i innych trochę może mniej bezmózgich paplaczy, bardzo zazwyczaj z siebie zadowolonych, w żałosnym programie „Kawa na ławę”…
    Pytanie na dziś brzmi: skoro paraliż postępowy nawet w najzacniejsze trafia głowy – cóż nam, maluczkim czynić by wypadało, żeby nie do cna zdurniawszy?
    Choć siadł i płacz – nie wymyśliwszy… Może w Nowym Roku światłość łaskawsza spłynie?

  78. „… i swiete odpoczywanie racz Im dac Panie”.
    Chodzi tu oczywiscie o tekst modlitwy skierowany do „Wyzszej Instancji”, z ktora nasze doczesne poczynaniami ale naprawde nie maja nic wspolnego.
    Doczesnie i politycznie nawet najmniejsza kosteczka jest dokladnie obgryziona i wyssana poza granice wszelkiej moralnosci i nonsensu, a co dopiero lampasy ruskiego generala.
    W tej atmosferze politycznej, plebiscyt na temat ekshumacji, jest czyms zupelnie normalnym i moze jeszcze tylko budzic zdziwienie u Osob, ktorym na zawsze zamknieta zostala droga do prawdziwego Maryjno-Jaroslawowego oswiecenia.

  79. „Tylko dyplomacja moze nas uratowac od nadchodzacej kleski raportu smolenskiego.”
    e-tam dyplomacja. Pułkownik Mirosław Grochowski napisze swój raport i już. :-))) Nie będą nam jacyś Ruscy badać NASZĄ katastrofę.
    Będą z Polski rechotać na całym świecie. Oczywiście nasze media przedstawią nam to wszystko jako „kolejny wielki sukces” ekipy Donalda Tuska.

  80. Niech ekshumują i pochowają na Powązkach, tam J/Kaczyński postawił pomnik i tam niech przeniosą ciało L.Kaczyńskiego,bo Wawel od czasu jego tam pochówku, stracił znacznie na znaczeniu.

  81. @ telegraphic observer

    „Otoz OFE daja po 7 i wiecej procent zarobku rocznie, w ciagu 11 lat od ich powstania, w tym jest spadkowy okres kryzysu i wymog inwestowanie 2/3 kapitalu w obligacje panstwowe.”

    Dziękuję, to to samo co ZUS albo jeszcze gorzej. Jeśli 2/3 inwestycji jest w obligacjach pństwowych to niby kto to ma zapłacić tę 7%-ową dywidendę. Oczywiscie, PAŃSTWO, czyli ja, ty, on, ona, może nawet jakieś zarobkujące ono, zatem znowu my, szarzy obywatele, płacący temu państwu PODATKI, z których pochodzi 2/3 OFE-owskiej dywidendy. Z tego powoli zaczyna się robić kwadratura koła. Kafka by tego nie wymyślił.

  82. antonius,

    PIERRE : La classe mondial ! Peut-être même le champion du monde !

    Pozdrawiam.

  83. 140km/godz, 120 – niebezpieczna szybkosc ? To chyba zarty. Sam jezdze szybciej od wielu lat i nie mialem wypadku. Owszem, na parkingu moze sie zdarzyc ale na szosie ? Nareszcie znikna karawany z traktorami, snopowiazalkami i barobusem. Warszawa – Lodz zalatwi sie w godzine i po sprawie. Polskie szosy od dawna sa zdolne przepuszczac taki ruch. Juz w 1973 jezdzilem z Olsztyna kretymi drogami i zawsze trzymalem 120. Oponenci tego usprawnienia nie rozumieja, ze zawalidrogi znikna samo przez sie. Pijaczkow na rowerach wytlucze sie w kilka dni. Traktorzysci zniecheca sie szybko i pojada polnymi drogami. Babcie-srapcie i emeryci ze strachu nie wyjada. Czego sie bac ? Ruch spadnie o ok.50 procent a na pustej szosie mozna ile sie chce. Skromnym zdaniem dziwie sie, ze te inowacje wprowadzaja dopiero teraz. Polska, de facto, od dawna jezdzi szybciej, tylko rzad tego nie rozumial. A ile sie zaoszczedzi na glupich mandatach ? Przy 140/godz. drzewko, to koniec awanturnika. Jaki znowu mandat ? Rodzinie ? Gigantyczna korupcja trzyma niska szybkosc na drogach po to, zeby byly wieksze wplywy z mandatow. To jest spisek i nareszcie sie za to biora. Bardzo dobrze.

  84. Popieram komentarz Anastazji. Po przeczytaniu artykułu GW „o matce z paroma zdjęciami już nie obecnych na tym świecie i to wszystko za 70 zł./dniówka”, to wypowiedź p. Kaczyńskiego wydaje moi się głęboko nie stosowna. Jeżeli nawet by nie leżał L.Kaczyński na Wawelu – to w tym strasznego. Honory oddano Zmarłym, a nie dla żyjącego brata. P. JK jest wyjątkowo podłym człowiekiem. Bardzo lubi jątrzyć i poniewierać i to nie jest ważne kogo. Ofiara zawsze się znajdzie.
    Proszę go niech spojrzy na tą Polskę za 70 zł/dniówka, za cenę życia. Tak w prawdzie to nawet nie mogłam przeczytać tego artykułu ani innego już, wystarczyło mi zdjęcie, informacje wcześnejsze z mediów i odrobię parlamentalnej wiedzy o rzeczywistości. Podpis zdjęcia odaje wszystko i wówczas każdy kęs chleba staje człowiekowi w gardle.
    Dobrze, że P porusza takie i inne ciekawe problemy naszego kraju.
    Wszystkiego najlepszego na 2011 Rok, dużo nowości, dobrej koniunktury i w dalszym ciągu udanego składu Redakcji, zdrowia, zdrowia.

  85. brieg pisze:
    2010-12-28 o godz. 15:04

    Ominmy wiec „drogie” i „nic nie robiace” OFE, zreformujmy ZUS, aby mogl prowadzic zindywidualizowane rachunki kapitalowe, aby inwestowal 1/3 kapitalu na gieldzie z podobnym wynikiem jak OFE, a za reszte kupowal obligacje MF (ew. nie podlegajace obrotowi rynkowemu jak znane nam 10-latki), i zaczynal wyplacac z funduszu w wybranym przez uczestnika momencie zgodnie z regulami przechodzenia na emeryture, np. pomiedzy 57 a 67 rokiem zycia (i nie wstrzymywal wyplat, gdyby uczestnik podejmowal prace). Zrobmy tak, byc moze wyniki zarzadzajacych inwestycjami ZUS nie odbiegalyby od wynikow OFE, a na gieldzie bylaby wieksza ilosc pieniedzy, etc. Ale to kosztowaloby kazdy rachunek, tyle ze zarabialby panstwowy zarzadca, a nie prywatny – moze kosztowaloby wiecej? Zrobmy tak, ale bylby to zupelnie inny ZUS.

    I bylby to kapitalowy system emerytalny. Moze oscia i koscia niezgody sa zyski prywaciarzy, a sama regula systemu i jej relacje do deficytu budzetowego to pretekst i zaslona dymna?

  86. Nie rozumiem skąd te opory przed ekshumacjami. Niewątpliwie ekshumacje politycznie ożywiają część społeczeństwa polskiego. Nekropolityka ma coraz większe wzięcie. Wystarczy wspomnieć już kilku letnią tradycję „buczenia” cmentarnego na niegodnych przeżywania zadumy pośmiertnej. Ekshumacje podnoszą poczucie dumy narodowej – przypomne tylko ujęcia ekshumacji katyńskich, które na ogrągło odtwarzała telewizja reżimowa w kwietniu i maju tego roku. Były one podstawowym elementem budowania podniosłego nastroju tzw „żałoby narodowej”. Nigdy tak jak wtedy społeczeństwo nie było zjednoczone w żalobnym bólu.
    Teraz ta więź się rozlazła – każdy znów egoistycznie myśli tylko o sobie a nie o Polsce. Nie widzę też powodu aby drogą referendalną nie podejmować decyzji o ewentualnych ekshumacjach i budzić tą drogą narodowego ducha. Ciała ofiar wypadku lotniczego nie są przecież wlasnością rodzin ale publiczną, bo rodziny wręcz apelują by społeczeństwo dźwigało wraz z nimi ciężar – również finansowy – ich bólu żalobnego. Tak więc byłbym za tym, by nowy rok powitać w duchu patriotycznym i korzystając z zimowej aury przeprowadzić wszelkie niezbędne ekshumacje a ich przebieg drobiazgowo udokumentować i przedestawić w formie filmu „pokolenie ekshumacji 2011” opinii publicznej
    Pozdrawiam

  87. Szanowny logarytmie (lg)!
    Ja już się bawiłem Durchschlagiem w kuchni, gdy sieć służyła głownie do połowu ryb, albo i much (przez pająka). Nie widzę tu „profesorskiego” błędu, choć czepianie się jest ewidentne, ale wiedziałem kogo można tak potraktować.

  88. Podpisuję się oboma rękami pod tym, co napisała wyżej „toja”:
    „Pora przestać pobłażać pierwszemu WARCHOŁOWI RP.”
    Problem ekshumacji mozna załatwić prosciej, umieszczając na sarkofagu napis N.N. – zamiast „Lech Aleksander Kaczyński”. Będzie taniej i zadowoli wiekszość obywateli.
    Korzystam z Okazji, aby przekazać Panu bardzo serdeczne życznia pomyślnego, zdrowego i sytego Nowego Roku. A może nowy rok przyniesie nam nowa Pana książkę.
    Łączę wyrazy szcunku i wiele serdeczności
    M.B.

  89. kadett pisze:

    2010-12-28 o godz. 12:29

    „Na Tejota

    Autorytetami się podpiera
    komu własny nie doskwiera”

    Mojm komentarz

    Na TeJota

    PiSowskie prawdy poniewiera
    Aż kadeta bierze cholera

    Na kadeta

    Wżdy się zachciewa budzić narody,
    A próżno mu w sobie szukać zgody

    itd., itp.

    Pzdr, TJ

  90. Wciąż w temacie trumieno-grobowo-ekshumacyjnym:

    Gdzie jest, panie, grób Kadłubka?
    Tam, gdzie – panie – trup Kadłubka.
    Koło słupka,
    Leży kupka
    To Kadłubka Jest wątróbka.
    Ości kupka.
    Kości grupka,
    To Kadłubka Dróbka są.

    Klasyk, ale jakże aktualny…

  91. @atsamo

    Na te 7 procent „dywidendy” (liczby nieco uproszczone) sklada sie 6 procent z 2/3 lokowanych w obligacjach MF i 9 procent z firm na GPW (akcje) oraz ich obligacje, oczywiscie usrednione w czasie. Oczywiscie na 6 procent z obligacji (3,5 % realnie po inflacji) skladaja sie podatki. Mozna sie umowic na zero, albo na jakas inna liczbe. Ale 6 procent jest ustalone przez rynek, moze z czasem ten procent sie zmniejszy …

  92. Idea „tu jest Polska” żyje!
    Refleksje noworoczne redaktora Sakiewicza

    Cytat nr 1

    „Mówiąc o tym roku, wszystkiego mieliśmy w bród: zaczęło się od kolejnej zimy stulecia, straszliwa katastrofa, powodzie, nowy prezydent gafa-łupek z kaszalotem w tle.”

    Mój komentarz nr 1

    Redaktor Sakiewicz jako naczelny pedagog daje przykład jak stosować epitety względem głowy państwa, jak być kreatywnym w przezwiskach.

    Cytat nr 2

    „Musimy przyzwyczaić się do tego, że w Polsce żyją ludzie, którzy stanowią właściwy naród i jest naród, który nie posiada właściwości. To zupełnie inne kategorie homo sapiens. Jedni chcą czegoś dla Polski, drudzy głównie żądają różnych rzeczy od Polski. Najbardziej chcą świętego spokoju. Jedni i drudzy pragną tu żyć i mają do tego prawo. Ale wartościowi są tylko ci pierwsi. Naród bez właściwości trzeba jakoś przekonać albo po prostu przegłosować. Ponieważ jest nas mniej, musimy być stale zmobilizowani.”

    Mój komentarz nr 2

    Teza o słusznych i właściwych Polakach nie umarła w PiSie, mimo wypierania się Prezesa, że on na jednym z wieców pod krzyżem podpałacowym jej nie głosił.

    Zaiste, oryginalna stratyfikacja.
    Są dwa narody, „zupełnie inne kategorie homo sapiens”. Jedna jest w mniejszości, to my, „którzy chcą czegoś dla Polski”, drudzy w większości, to ludzie „bez właściwości”, „chcą świętego spokoju”. „Wartościowi są tylko ci pierwsi”.

    Niech mnie ktoś przekona, że to nie jest szowinizm, nie mówiąc o niechrześcijańskiej pysze „ogromnej jak Himalaje” (ulubiona metafora PiSowców).

    Cytat nr 3

    „Odchodzący rok nie zostanie zmarnowany i kiedy przyjdzie koniunktura – a wierzę, że się zbliża – Polską będą rządzić bardziej doskonali ludzie. W tym właśnie poszukajmy sensu wydarzeń ostatnich dwunastu miesięcy.”
    ”Są Państwo tymi, których Opatrzność wybrała do swoich planów. A skoro tak, to wszystko musi się skończyć dobrze.”

    Mój komentarz nr 3

    Redaktor Sakiewcz ma swoje źródła i komunikuje mniejszości, że została wybrana, ma sankcję Opatrzności.
    PiSowski naród, to jacyś nowożytni krzyżowcy, a katastrofa smoleńska, to początek dzieła odkupienia? Trudno się połapać. Czy to jeszcze ideologia, czy już teologia?

    A co z tymi bez sankcji? Czy urzędujący prezydent ma sankcję Opatrzności? A jeśli nie, to jakie przezwiska są najstosowniejsze dla niego jako głowy państwa wybranej przez nieporozumienie oraz dla pary prezydenckiej mieszanej ludnościowo? Może jakąś ankietę internetową zarządzić na tę okoliczność?

    Sięgamy bruku, czy jeszcze na wysokości decyzyjnej?

    Pzdr, TJ

  93. lg pisze: 2010-12-28 o godz. 11:42
    ***A swoja droga, czy blogowi „profesorowie“ koniecznie muszą tak mocno „makaronizować“?
    Czy „używanie wyrazów“ dodaje aż takiego splendoru?***

    Drogi lg!
    Z wyrazami obcymi jest sprawa podobna jak z przekleństwami – dodają uroku i wzmacniają siłę przebicia wypowiedzi. Proszę posłuchać prof. Iwińskiego – to rozkosz intelektualna. Próbuje go niezbyt udolnie zmałpować Kaczyński z „dominium”, „dywersyfikacją”,”deprecjacją” i innymi wyrazami na „d”. Ja wtedy zaproponowałem zbitkę „deprecjacja dywersyfikacji”, to nawet ma sens. Dawno temu poświęcałem dużo czasu temu zjawisku, korespondując z prowadzącymi Szkło Kontaktowe, ale ostatnio prezes mniej błyszczy elokwencją, za to dokłada jadu, ile się da. Nie wiem, czy lg przeczytało (nie jestem pewny rodzaju lg) krótką scenkę pod Spatifem we wpisie o Kalinie – zderzenie Kaliny z Niemenem? Czy można sobie wyobrazić te scenkę bez użycia „wzrotu” kurwa? Łatwiej opuścić „Jezusa”.
    Podobnie istnieją sytuacje, w których użycie zwrotu w obcym języku jest bardziej pasujące, niestety ogranicza to liczbę ludzi, mogących zachwycić się dowcipem, a tłumaczenie często niszczy puentę. Na blogach polityki wielu ludzi posługuje się lepiej lub gorzej językami obcymi (angielski, francuski, niemiecki, prawdziwych makaronizmów typu cretino, imbecile, idioto nie zauważyłem, ale brzmią miło), i nie mam pretensji gdy pojawiają się błędy. Piętnuję je albo w żartach, gdy oceniam blogowicza wysoko, albo kpię, jeśli widzę buca, który się przechwala, a nie ma do tego moralnego prawa, gdy np. stopniem opanowania języka nie dorasta innym do pięt. ET jest gdzieś pośrodku w tej klasyfikacji, ale sądzę, że ma jednak poczucie humoru. Ubawiła mnie sprawa cedzaka. Fakt, że takie urządzenie nazywa się cedzakiem lub durszlakiem był mi długo nieznany, od dziecka traktowałem go jako „Durchschlag”. „Siebe” też były u nas w użyciu. Dlatego nawet nie otworzyłem linku i nie kupię żonie nowego durszlaku ani sitka, bo ma i „durchdrückuje” (przeciera) wszystko co się da, szczególnie pomidory i „Apfelmus”.

  94. @antonius (13:33),

    ja smutny, bo Ty mnie – wohl – nie (z)rozumieć?

  95. @Orteq 12/27 18:24

    Nie domagam sie niemozliwego. W koncu samolot nie spadl z wysokosci 10 tys metrow ale schodzil do ladowania i byl na wysokosci jakis 12 metrow nad ziemia. W takim wypadku cialo pasazera nie wybucha jak bomba, chyba ze ta ostatnia byla wlasnie przyczyna katastrofy. Nie widzialem zdjec miejsca katastrofy i jej ofiar, co jest zreszta wina wolnej prasy, ale w wielu podobnych wypadkach przy ladowaniu identyfikacja szczatek byla mozliwa a te ktory byly nie do oznaczania mozna bylo spalic sumarycznie. Tak ze nie ma porzeby abysmy teraz , za Boyem pytali, „Gdzie jest Panie grob Kadlubka?” w odniesieniu do prezydenta i jego otoczenia.

  96. Można się było spodziewać, że będzie trochę uwag strony polskiej do opracowanego przez MAK raportu, który nam dostarczono 20.10.br. dotyczącego katastrofy smoleńskiej. To było oczywiste, jak oczywista oczywistość. Pewien niepokój mogło wzbudzić 150 stron propozycji poprawek, czy problemów do rozpatrzenia przez autorów raportu MAK-u, które im przesłano 19 grudnia. I to było do przetrawienia, duża czcionka, powolne pisanie tekstu, bo nie bardzo wiadomo jak u nich z czytaniem, itp. przypuszczenia.
    Aż tu nagle, z żółtego paska informacyjnego kanału TVN-24, podczas wystąpienia pana Prezydenta RP w Wiśle, dowiaduję się, że będzie całkowicie nowy raport Komisji pana Millera, prace są bardzo zaawansowane, żeby strona polska mogła przemówić pełnym głosem, jak to ujął prof. Nałęcz, tylko nie bardzo wiem, do kogo, ale się domyślam!! Kurde, o co tu chodzi? Myślę, że niech sobie leży spokojnie na Wawelu, chociaż tak do końca, od niedawna nie bardzo wiem, kto tam tak naprawdę leży? Może pan Leszek Miller ma rację z tym zmartwychwstaniem Lecha Kaczyńskiego, wtedy powstaje pytanie:, kto tam naprawdę leży i niech sobie tam leży do czasu!
    Jednak, chcemy tego czy też nie, rodzi się pytanie: czy dla kilku procent poparcia moherowców warto z siebie robić idiotę, za cenę strat poparcia przy wprowadzaniu bardzo koniecznych reform finansów publicznych. Można manipulować przy tworzeniu odpowiedniego tła katastrofy, można wmawiać ciemnemu ludowi zupełnie inne warianty pomysłów postępowania Lecha K. w sprawie obchodów 70-cio lecia zbrodni katyńskiej i obecności tam, tak licznego i zacnego dworu pana Prezydenta, lecącego jednym samolotem, można próbować różnych sztuczek socjotechniki, podpartej elektroniką czy jej brakiem na lotnisku Siewiernyj, ale kurde, nie wmówimy Rosjanom za darmo, że popełnili jakiś zamach czy stworzyli sztuczną mgłę, albo to, że nie przechwycili intruza, – bo takim był i nie odprowadzili do granicy w asyście pary Migów czy SU, albo przynajmniej nie zabronili w zdecydowany sposób lądowania. Na takie chamstwo, chyba się nie zdecydujemy. Zatem co nam pozostanie do stworzenia naszego raportu do pokazania tego, jacy to jesteśmy suwerenni, że mamy w nosie wszystkie międzynarodowe konwencje i umowy dwustronne. Czy pan Miller posiada w składzie swojej Komisji człowieka z Rosji w rodzaju naszego E.Klicha w MAK-u? Bez takiego przedstawiciela taki raport będzie można wrzucić do miski klozetowej i spuścić wodę. Czy On o tym nie wie? Można zabiegać o uwzględnienie naszych uwag, ale nie wolno straszyć Rosjan tym, że jeśli nie napiszecie raportu po naszej myśli to my ogłosimy światu nasz!! Jest to rozumowanie na poziomie tego biednego Tomka, operowanego dwukrotnie, miejmy nadzieję, że z pomyślnym wreszcie skutkiem.
    Sumując, czy to w raporcie MAK-u czy Komisji min.Millera bufon pozostanie bufonem, terroru psychicznego nie wymażemy, karkołomnych błędów, których popełniono całą masę, podczas próby lądowania wg.przyrządów, z wykorzystaniem pospolitego RSL-u i AKR wraz z busola magnetyczną i wysokościomierzem barometrycznym (cholera wie, czy go ktoś nie ukradł, bo jest kluczowym dowodem w sprawie) a także całkowitego zignorowania charakterystyki przekroju pionowego ścieżki lądowania przed bliższą radiostacją prowadzącą, te dane muszą się znaleźć w raporcie, czy to, komu się podoba czy tez nie!!
    Ciekawe, czy pan min. Miller umieściłby w swoim raporcie treść rozmowy bliźniaków, jaka miała miejsce przed katastrofą, a może w ogóle chodzi o jej wyeliminowanie? Nie będę pisał o innych drobnostkach, które szanowni koledzy pewnie znają z poprzednich moich wpisów.
    Serdecznie pozdrawiam – Czesław R.

  97. Pozwoliłem sobie wkleić Panu mój wpis przeznmaczony dla Pani JP z powodu najnowszych danych z informacji „żółtego paska informacyjnego” TVN-24 oraz rozmowy z panem Z.Ziobro w „Faktach po faktach”. Przepraszam – Czesław R.

  98. do Tejota

    złudne rachuby na zgodę
    gdy woły jego lezą w szkodę

  99. toja pisze:
    2010-12-27 o godz. 12:08

    „DOŚĆ nieustannego zatruwania atmosfery życia spłecznego. Pan Kaczyński był łaskaw opowiadać jak to dziesięcioletnie dziewczynki w czasie okupacji były dzielne podczas przesłuchań. W przeciwieństwie do opozycyjnych kolegów.
    Pora żeby wziął przykład z tych dziewczynek i godnie przyjął swój los. Tym łatwiejsze to powinno być dla niego, skoro deklaruje się jako człowiek Kościoła.

    Pora przestać pobłażać pierwszemu WARCHOŁOWI RP.”

    Toja – świetnie ujęte ! Brawo i jeszcze raz brawo!
    Kiedyś będąc na spacerze z moją małą żonką, przechodziliśmy tuż
    obok takiego niedużego sklepiku w którym to można kupić papierosy,
    gazety, gumy do żucia i alkohole.
    Pełno takich w Hamburgu (i nie tylko).
    Ze sklepiku wyszedł gość co to widać „że on to za kołnierz” nie wylewa.
    Jak to się stało , dokładnie nie zauważyłem – w każdy bądż razie,
    zakupiona przez niego butelka wypadła mu z rąk i potłukła się o bruk.
    Ten gościu najpierw stanął nad „truchłem” butelki jak wryty, poczem
    klęknął przy jej resztkach i autentycznie (nie bacząc na tłumne
    otoczenie) rzewnie zapłakał!
    Widać było że na ową butelkę alkoholu wydał ostatni grosz!
    Ten biedny pijaczek, płakał autentycznie nad czymś, bez czego (pewnie
    pokiereszowane życie), nie pozwalało mu normalnie funkcjonować!
    Jego ból był autentyczny!
    Autentyczny do granic!

    Ból wymienionego przez Ciebie warchoła, to zwykły teatrzyk
    polityczny (przepraszam wszelkie teatry!).
    Nad tamtym nieszczęśnikiem z potłuczoną butelką i ja bym się
    pochylił.
    Nad tym warcholskim błaznem – nigdy!

    Pozdrowionka.

  100. Pane Klopper!
    Dyć jou rozumieć! Każdy ma prawo przerabiać dobra kultury na swój sposób. Jedni zamieniają „pobłogosław, Panie…” na „racz nam wrócić…” i się cieszą. „łostuda” mi niezbyt pasuje, ale to nie moja bajka i nie odniosłem się do pańskiej wersji, skorzystałem tylko z okazji, aby „dołożyć”, ale ogólnie a nie Wom, Herr Klopfer!. Na poważnie: Bardzo często sobie żartuję „na wszelki wypadek”.

  101. Ania pisze:

    2010-12-28 o godz. 16:36

    P odatna
    Z gubnej
    P assenta
    R etoryce

    Slawomirski

  102. Probka dziennikarstwa polskiego;
    „Przyciąga kobiety jak magnez.;”

    Czego w takim razie ja chce od tego blogu ? Wlasciwie nie wiem.
    Nadzieja w malbecu , Shubercie i gesiach. Ostatnio jakies gigantyczne klucze lataja (po kilkaset sztuk , zajmuje cos takiego pol nieba )

  103. ekshumacja nic nie da ,chyba ze ktos jest nekrofilem i lubi grzebac sie w zwlokach ,natomiast powinno sie wykopac lecha kaczynskiego z krolewskiego wawelu ,bo jest go niegodny .byl fatalnym prezydentem i wstydzilismy sie bardzo jego wystapien zagranicznych ,nadto gardzil ludzmi o innych niz on sam pogladach oraz ludzmi prostymi .co on tam robi wsrod krolow ?to hanba dla wawelu .

  104. bobola (2010-12-28 o godz. 20:57)

    **@Orteq Nie domagam sie niemozliwego. W koncu samolot nie spadl z wysokosci 10 tys metrow ale schodzil do ladowania i byl na wysokosci jakis 12 metrow nad ziemia. W takim wypadku cialo pasazera nie wybucha jak bomba, chyba ze ta ostatnia byla wlasnie przyczyna katastrofy. Nie widzialem zdjec miejsca katastrofy i jej ofiar, co jest zreszta wina wolnej prasy**

    Ty, Bobola, masz w sobie takie cos. Nie wiadomo co, ale ty to masz. Macierewicz tez to ma. JK to ma. I kilku innych wesolkow tez. Wam wciaz zamachy i bomby w glowach. Podczas gdy caly normalnie myslacy swiat sluchac juz tego nie moze. Jestescie bowiem jak zdezelowane katarynki. Nie do sluchania ani w realu ani w wirtualu.

    Nie zajalbys sie dyplomacja jaka albo co? Bo zostalo wyzej dowiedzione (Orteq, 2010-12-28 o godz. 07:46 ), ze tylko w dyplomacji, i to tej wylacznie GENIALNEJ, nasza jedyna nadzieja. Inaczej, jesli dalej bedziemy bredzili o bombach i zamachach na Najlepszego Prezydenta Wszechczasow, to w dniu publikacji raportu MAK rechot rozlegnie sie ogromny i to w calym bozym swiecie.

    A dokladnie tak wywrozyl Indoor Prawdziwy, nasz bratanek (Indoor_ prawdziwy, 2010-12-28 o godz. 16:30 ). Bedzie to, niestety, rechot z pogrzebu, no ale Indoor nic tu nie jest winien. On tez, niestety, nigdy sie nie myli.

    PS. Wciaz jestem przygotowany do odszczekania tego i poprzedniego komentarza, jesli z Moskwy nadejdzie rachunek, za chirurgie plastyczna i za wszystko inne. I wciaz jestem gotow wtedy zamiauczec. Ty zas juz zawyles i wszyscy to uslyszeli. Wycie jest normalna reakcja niektorych ssakow na syreny karetek pogotowia.
    http://www.youtube.com/watch?v=b0v5IsZ8ruI&feature=related

  105. @TJ

    Szanowny a Lubiany & Mile Czytany!

    Wyjdź z tego dołka w którym sensu Sakiewicza dokopać się nie możesz.
    Głębia jego intelektu jest nieogarniona dla upysłów nie spisiałych.
    Rusz po konfetti i szampana. Zapewne masz ale zajęty absurdami zapomniałeś wstawić do lodówki i paczuszki konfetti przykryły Ci podręczniki erystyki. Ty nie ucz się szatańskiego, bo po tym traci się smak.

    Ukłony głebokie za wielki wysiłek. Szkoda, że płony.

    Mw wziął Mrożka. Jest też paru innych milszych niż Ich Dziennik.

  106. antonius 2010-12-27 o godz. 11:28
    jestes wspanialy

  107. toja pisze:

    2010-12-27 o godz. 12:08 jestes wspanialy/a

  108. @ antonius

    Szanowny antonius.

    Dziękuję za odpowiedź.

    Nie przyszło mi nawet do głowy, ze lg to logarytm (ach ten prezes).
    Rozwiązanie jest bardziej prozaiczne, lg to inicjały (Lucek Gnom).

    Trochę mnie zabolało zdanie w stylu „czy lg przeczytało“, ale niech tam, nie jestem pamiętliwy (jak prezes).
    Wracając do sedna, czyli durszlaka, czyli makaronizmów. Zgadzam się, że mogą one stanowić tę przysłowiową „sól w zupie“ wypowiedzi. Ale analogicznie do soli, nie zawsze w tych ilościach, tej jakości i tej zupie. W szczególności zaś, gdy adwersarz zostaje „przywołany do tablicy“. Moim skromnym zdaniem, „zarzuty“ powinny być wtedy sprawdzone i precyzyjne.
    Wszystkim blogowiczom szczęśliwego 2011.
    Najserdeczniejsze pozdrowienia z krainy cidre / Apfelwein dla antoniusa,

    lg

  109. Antonius 20.02

    Nie kradnij ! Bo – po lapach !

  110. Antonius 20.02

    Szanowny ekspercie, a bylbys laskaw wyjasnic co ma najwieksza „sile przebicia” ?

  111. Memphis, Tennessee
    BB King’s on Beale Street
    Blind Mississippi Morris – w dziesiatce najlepszych wykonawacow na harminice ustnej (harmonica).

    http://www.youtube.com/watch?v=fe4pHd5yR4Y

    http://www.youtube.com/watch?v=SD6huE8EPgo

  112. kadett,

    czytanie kadetta to wątpliwa podnieta…

  113. @ atsamo

    … ja, ty, on, ona, etc. wkrotce (za 5, 10, 20 lat) bedziemy w wieku emerytalnym, bedzie nas duzo, zas osob placacych PANSTWU skladki ZUS bedzie relatywnie mniej, w porownaniu z poprzednimi laty, krotko mowiac, na nasze emerytury pojda DODATKOWE PODATKI. I to nie tylko na pokrycie oprocentowania, ale takze sporej czesci wkladu kapitalowego. Zatem nie oszukujmy sie, drogi panie.

  114. Ciekawa ewolucja poglądów 🙂
    1. Edmund Klich: prawdy nie można negocjować. Jak polskie wnioski nie zostaną uwzględnione może należałoby napisać własny raport. Historia zna takie przypadki
    2. Donald Tusk: Jeśli polskie uwagi nie zostaną uwzględnione, komisja polska napisze własny raport
    3. Rzeczniczka MSWiA (min. Jerzego Millera): prawdy nie można negocjować. Efektem prac komisji polskiej będzie raport i zostanie on opublikowany niebawem, jeszcze przed opublikowaniem raportu MAK. Prace są na ukończeniu. Komisja polskie i MAK to są dwie równorzędne komisje.

    Pytania: Czy jest możliwe, że 150 stron polskich uwag komisji Grochowskiego jest dla mydlenia oczu, by komisja zdążyła przed MAK-iem własny raport opublikować, w którym pułkownik Grochowski będzie niewinny?
    Jak może być rzeczniczką taka idiotka, która w tak dziecinny sposób sypie swoich szefów? Przecież jeśli raport komisji Grochowskiego jest na ukończeniu to oznacza że wraz z Jerzym Millerem robią nas cały czas w bambuko?

  115. DEAR (!)

    Podaj jakis przyklad na ‚cos wyrafinowanego’.
    Obojetnie w jakim temacie.

  116. bobola pisze:

    2010-12-28 o godz. 20:57
    @Orteq 12/27 18:24

    „W koncu samolot nie spadl z wysokosci 10 tys metrow ale schodzil do ladowania i byl na wysokosci jakis 12 metrow nad ziemią”.

    Wysokość może nieduża, ale masa ok70 ton, prędkość ok 400 km/godz daje przeciążenie ok 100g
    Kłania się fizyka

  117. antonius pisze: 2010-12-28 o godz. 12:21
    o swojej aktywności blogowej

    Składam wyrazy szczerego uznania @antonius’owi za wyjaśnienia swej aktywności blogowej. Życzę dużo zadowolenia z czytania i pisania!
    Dziękuję przy okazji za ciepłe słowa pod moim adresem.

    Zdarzją się na blogach głosy ujawniające istnienie innych rytmów aktywności blogowej niż @antonius’a.

    Jest tak między innymi dzięki powiadamiania na bieżąco o nowym wpisie gospodarza blogu lub o nowym komentarzu. Wiele forów wpisy organizuje w wątki i zapewne można powiadamianie ograniczyć do wątku. Taki rozpleciony strumień wpisów pozwala mieć wrażenie, że komentatorzy piszą na temat.
    Inaczej jest z dyskusjami do artykułów e-Polityki. Tam dzięki wcięciom bloków tekstu widoczne jest co jest komentarzem do komentarza. Komentarz bezpośrednio do artykułu redakcyjnego wymaga odpowiedniego pozycjonowania.

    @antonius’owi zdarzyło się napotkać zabarwione emocjonalnym wyrazem pytanie: „Czy ty nigy nie śpisz?” Tu dotykamy kwestii rozłożenia komentatorów bloga w przestrzeni. Na blogach e-Polityki mamy grupę z Nowego Świata. Tam za Atlantykiem, a szczególnie nad Pacyfikiem nasi współkomentatorzy śpią, gdy ja to piszę, co właśnie czytacie.

    No i jest kwestia aktywności na blogach. Dla @antonius’a i dla mnie jest blog okazją dla wyścia poza próg. Ograniczenia ruchowe sprawiają, że po 2 km dreptania muszę dłużej odpocząć, a uwiązanie domowymi obowiązkami krąg horyzontu ludzkiego jeszcz bardziej ścieśnia. I w takim przypadku można pytanie o dużą aktywność odebrać jako niedelikatną. To jest także okno na świat i ludzi. I jest to okno z dobrym widokiem.

    Blog Pana Daniela Passenta nie rozplata komentarzy w wątki, przez co formuła jest bardziej otwarta. Dla pominięcia jakichś komentarzy trzeba więcej przewijania. A niektórzy komentatorzy wpadają na blog i w rytmie SMSowym rzucają jedną uwagę tu, inną na innym blogu. Wtedy trudno zuważyć nawet nadaktywność blogową.

    Pytanie do @antonius’a wplata się w częste w mediach utyskiwanie na upadek obyczaju rozmowy. Przerywanie rozmówcy, zagadywanie go, powtarzanie mantr, brednie trudne do słuchania. No i nudzenie. Oczekujemy zwyke zwięzłej nowości i ciekawego starcia polemicznego. Sam teraz nie jestem bez winy. Rozgadałem się pośrednio wywołany przez @antoniusa.

    Muszę tu powtórzyć moja inwokację z życzeń gwiazdkowych dla Gospodarza:
    — nie zamykajcie drzwi, zaproście nas do stołu —

  118. Jacobscy,
    „czytanie kadetta to wątpliwa podnieta…”

    Proszę zapamiętać Jacobsky, że ja tu nie jestem od wzniecania ognia w oczach podstarzałych mężczyn! Ja tu jestem przede wszystkim dla celów ekologicznych (utrzymywania równowagi w ekosferze blogowej). Od ujeżdżania zdziczałych i narowistych pegazów również, a także od okazywania zdziwienia, gdy uważam, że powinienem; i to tylko wtedy, gdy zdziwiona akurat wykazuje absencję.

  119. Po dobrym śniadaniu siadam do komputera i sobie tak myślę po staropolsku: „Co tam, Panie w Polityce (z akcentem na „ty”)”. Od niechcenia spoglądam na termin szachowy (En passant), bo Pani Paradowska wciąż „zapomina”, nie spodziewając się zmian w komentarzach od północy, a tu jak obuchem w łeb! Niszczono mnie biednego ostro – i to za „niewinność”!

    Kleofas zarzuca mi kradzież, o której nic nie wiem, grozi surowymi konsekwencjami i nie chce zrozumieć oczywistej oczywistości, że wyraz „kurwa” użyty w odpowiednim kontekście bywa nieodzowny, jak również wyrazy pokrewne! Żąda ekspertyzy siły rażenia, a ja nie jestem mocny w przeklinaniu.

    Zwróciłby się do mojego znajomego, który był znany jako twórca najdłuższych wiązanek „wzrotów” (Kobuszewski, Gołas). Powiedziano mu kiedyś, że fakirzy umieją tak zaklinać węże, że stoją pionowo. Wtedy przysiągł, że jak on zaklnie to gumowy szlauch się wyprostuje. Nie wiem czy mu się udało (fotografa przy tym nie było – hasło znane starszym obywatelom), ale znikł i przepadł z kretesem na długo. Pytałem przyjaciela co z nim jest, a ten mi opowiedział, iż przeklinał straszliwie, wzniósł się na niebotyczne wyżyny sztuki  – a szlauch ani drgnął!!! Wtedy się zawstydził i oznajmił, że jedzie do Indii, szkolić się w przeklinaniu po hindusku u fakirów. Gdy wróci, może zaspokoić ciekawość Kleofasa, ja mógłbym wprawdzie też służyć przykładami, ale nie na tak wysokim poziomie. Przed powrotem znajomego z tego stażu naukowego w Indiach proponuję Kleofasowi rozgrzać się wstępnie dziełami Fredry. Czy potrzebny link?
    Nota bene! Bardzo lubię nick Kleofas, kojarzy mi się z kopalnią lub szybem, w którym pracował mój stryj z Mikulczyc.
     
    Nie tylko Kleofas mnie nie lubi (prawie ronię łzy) ale ma do mnie żal „lg” za złą interpretację znaczenia – a raczej płci – nicka. Uznałem niesłusznie, że jest to „logarytm” – piękny nick, np. dla człowieka, który lubi uspakajać rozgorączkowanych blogowiczów. Stosowanie procedury logarytmowania spłaszcza, wygładza wszystkie funkcje, a stosowana wielokrotnie wygładza je kompletnie – żadnych wyskoków, wzburzeń itp., rzecz cenna w dyskusji z oszołomami. Okazało się jednak, że to nie to, a tylko bardzo praktyczny zmysł oszczędności – inicjały „Lucek Gnom” (nazwisko lub pseudonim?). Dobrze, że nie”LG”, bo to zastrzeżony znak producenta AGD i RTV. Zazwyczaj, albo przynajmniej często, można przypisać płeć blogowicza na podstawie nicka – to ułatwia zwracanie się do danej osoby. Oczywiście można się pomylić (Anca_Nela). Ponieważ nie umiałem się zdecydować, napisałem „to”, choć nie zgadza się to z rodzajnikiem wyrazu „logarytm” – bo to wybitnie męska sprawa. W wojsku czyściło się karabin logarytmem (tak studenci mówili majorowi). Major się zgodził, ale raczej wolał wycior do czyszczenia broni (stary dowcip – broda jak u Mahometa).

    Szanowny lg – już nie logarytm!
    Zastanawiałem się nad resztą wypowiedzi, ale nie w pełni rozumiem. Naprawdę staram się zawsze precyzyjnie dowodzić swych racji (nawyk zawodowy), odnośnie durszlaka chyba właściwie? Nic dziwnego u chłopca, który w wieku 12 lat usłyszał pierwszy polski wyraz, przed tym tylko „Durchschlag’i i Siebe” – coś u mnie z tego okresu zostało i nawet Google’a nie potrzebuję dla oceny poprawności zwrotów niemieckich.

    „Sól w zupie” to nie mój przypadek, zupę soli delikatnie wstępnie żona, ja reguluję smak „magą”, jak niektórzy mówią. „Maggi do zupy” to jest to!
     
    Dziękuję za życzenia i „cidre”. Moja córka czasem przywozi ów Apfelwein, ja z Normandii lepiej pamiętam wysokoprocentowy calvados, który stosowaliśmy po obżarciu się „choucroute alsacienne”, aby zrobić tzw. „trou normand”, która(y) pozwoli na dalszą konsumpcję bez bolimii.
     
    O zdarzeniu pod SPATIF’em była tak krótka wzmianka, że można było jej nie zauważyć. Ja bardzo często nie czytam wszystkiego (przy kilkuset komentarzach!), czytam po łebkach i zatrzymuję wzrok, gdy mnie coś „zaima”, jak mówią bracia Czesi. Nie był to przytyk z mojej strony, jeśli Pan to tak zrozumiał to przepraszam (szczerze, nie jak prezydent – o prezesie nawet nie wspomnę.)
    Odnośnie „przesolenia zupy” mam zbliżone zdanie. Nie lubię zbyt długich tekstów angielskich, męczą mnie bardziej niż pewnie warto dla zrozumienia treści, a rosyjskie opuściłbym zupełnie, bo nie trawię cyrylicy. Moje pokolenie nie uczyło się jeszcze rosyjskiego w szkole. Podobnie mogą reagować inni na inne wtręty obce, które z kolei nie sprawiają mi kłopotów.

  120. ad (2010-12-29 o godz. 08:34)
    „Wysokość może nieduża, ale masa ok70 ton, prędkość ok 400 km/godz daje przeciążenie ok 100g. Kłania się fizyka”

    Ja tez. Dzieki, ad.

    Dzisiejszej prasy nastepny uklon w strone nauk:
    „Do tego wylotu w takiej sytuacji nie powinno dojść – Czasami pilot wobec danych o złej pogodzie na lotnisku, na którym ma lądować, podejmuje decyzję o starcie, ale zdarza się to tylko w wypadku, gdy prognoza przewiduje polepszenie się warunków. Inaczej absolutnie nie.”
    http://www.fakt.pl/Pilot-nie-chcial-leciec-do-Smolenska,artykuly,91642,1.html
    I jeszcze:
    „Do lotu przekonywał Protasiuka m.in. szef sił powietrznych generał Andrzej Błasik (†58 l.), który był na lotnisku jako członek prezydenckiej delegacji do Katynia.”

    Tam nawet slowiki poranne cwierkaly przed odlotem, ze w Smolensku nie ma pogody na pomyslne wyladowanie. Bo satelitarne odczyty pogodowe calego globu byly dostepne na kazdym komputerze. To byl lot kamikadze, od poczatku do konca!

    A nam tu kadett pisal (2010-12-28 o godz. 11:19) wierszykiem, i wezykiem, takie lzawe strofy:

    Naczynia puste najgłośniej dzwonią
    nie obudzą umarłych, co się nie obronią
    martwe ich lico plwocin nie poczuje
    jakimi ich nędzne grono dziś częstuje

    Myśl to niegodna, tania i brudna
    choć dla Orteqów zdaje się cudna
    krainą kamikazów Polsza nie zostanie
    próżne są wasze wysiłki bałwanie

    Jeszcze jednym, balwanim wysilkiem przypominam wierszoklecie:

    – martwe lica wynikly z kretynskiej decyzji lotu, wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi
    – nikt na martwych nie pluje; chodzi o wskazanie winnych niepotrzebnej smierci az tylu waznych Polakow na raz
    – ci ludzie zgineli w wyniku zlej woli organizatorow kasujacej „misji” oszolomow; pomordowanym w Katyniu oddano czesc trzy dni wczesniej
    – dzisiejsze wysilki zepchania odpowiedzialnosci na innych sa obrzydliwe; to jest dopiero plucie: na nas samych
    – Polska stalaby sie Polsza, kraina kamikadze tylko wtedy gdyby CALY kraj ulegl paranoi niektorych; obecny rzad polski ma szanse, by na to pozwolic, lub nie
    – od odpowiedzialnosci za katastrofe smolenska zaden rzetelny raport nie bedzie w stanie nas uwolnic. Z naszymi do tego raportu uwagami, lub bez.

  121. Panie Antonius,

    ten Herr jest zbędny, możecie mi godać za jedno.

  122. staruszek pisze:
    2010-12-28 o godz. 22:38
    „Wyjdź z tego dołka w którym sensu Sakiewicza dokopać się nie możesz.”

    Mój komentarz

    Od czasu do czasu warto przypomnieć na czym elity PiSowskie wodzą naród. Lejce są niezmieniane od 200 lat. Dlaczego wciąż skuteczne – o to pytam.

    Pzdr, TJ

  123. Jeszcze taka kontastacja posmolenska.

    Sp. Brat moze byc oglaszany Najlepszym Prezydentem przez dlugie lata i niektorzy beda w to nawet wierzyli. Zeby jednak rozpoczac Jego proces beatyfikacyjny, potrzebny bedzie porzadny, nie sfalszowany cud. Najlepiej jakies zmartwychwstanko. A jesli jeszcze poparte wniebowstapieniem? Hej, rodacy! Czy mysmy nie przegapili naszego wlasnego Mesjasza?

    A napisal byl, podobno, juz sam Bruno Schulz w jednej z najsłynniejszych zaginionych powieści, „Mesjasz”:

    „„Wiesz – powiedziała mi rano matka. – Przyszedł Mesjasz. Jest już w Żoliborze”.

    Te zaginiona powiesc odnaleziono w „Polityce” na cztery dni przed katastrofa smolenska. (Justyna Sobolewska, „Polityka”, 6 kwietnia 2010) Przypadek? Zbieg okolicznosci? Czy tez zamierzone dzialanie sil nadprzyrodzonych? A moze – Sluzb?

    Pulkownik E. Klich co prawda wykluczyl mozliwosc zamachu, ale bo ja wiem? Sluzby specjalne niektorych krajow nie raz i nie dwa wkraczaly na tereny zarezerwowane dla sil nadprzyrodzonych. A tu ludzkosc czekala na Mesjasza juz od kilku tysiecy lat. Potrzebna byla Sila Sprawcza!

    Ja tam nie wiem. Na moj rozum, chlopcy w kominiarkach mogli poczuc wole boza. No bo innego sensu ja w tym wszystkim nie widze.

  124. Tel Observer 1 .47
    Jake H. rzezbi prawie jak Jimi H.
    http://www.youtube.com/watch?v=aAkkKXFKVbI&feature=related
    Pozdr.

  125. @aga (22:22),

    gdzie leży L. Kaczyński, to mi leży…..,
    ale z tą Twoją „hańbą dla wawelu”, to chyba lekka przesada? Powtykano tam doprawdy najprzedziwniejsze indywidua.
    „Spis lokatorów” powszechnie dostępny.

    @Piotr Kraczkowski,

    martwię się trochę,
    bo na tym blogu tu,
    dziwnie jakoś bez Pańskiego codziennego TU.

    Jeśli przeczesuje Pan akurat jary w okolicach Smoleńsk-Siewiernyj, życzę powodzenia
    i nie za niskich temperatur.

  126. Klopfer pisze:
    2010-12-29 o godz. 12:30

    KLopfer! Czuję coraz większą sympatię, ale bez obaw – nigdy nie kochałem „inaczej” wtedy, gdy jeszcze mogłem wybrać orientację. Czemuż, ach czemuż, miałbym to uczynić na starość?

  127. ad Orteq, o godz. 12:15
    – oklaski !

    @Klopfer , o godz. 13:20
    – ja cię proszę !!!- nie wywołuj wilka z lasu !- czyżby rzeczywiście brakowało ci złego ducha tego blogu ?
    Złego- bo to typowy zamulacz cudzych blogów, głuchy i ślepy na logikę argumentów i faktów, maniakalnie głoszący „własną”, rydzykową nowinę – logiczną INACZEJ …
    Czy nie wystarczy ci niestrudzona NADprodukcja niejakiego @Sławomirskiego, który PASOŻYTUJE na niezrozumiałej (masochistycznej?) wyrozumiałości Gospodarza ?

    A w powodzi paruset wpisów giną niestety te warte uwagi i refleksji – o czym pisał też @antonius

  128. Orteq pisze:
    2010-12-29 o godz. 12:55

    *** Hej, rodacy! Czy mysmy nie przegapili naszego wlasnego Mesjasza?
    A napisal byl, podobno, juz sam Bruno Schulz w jednej z najsłynniejszych zaginionych powieści, „Mesjasz”:
    “„Wiesz – powiedziała mi rano matka. – Przyszedł Mesjasz. Jest już w Żoliborze”.***

    Przykro mi się przyznać do tego, że powieści „Mesjasz” nie czytałem, ale wiem, że Mesjasz był na pewno w Warszawie, ale u krawca Rozencwajga (czy on mieszka tam, gdzie Kaczyńscy mieszkają, tego nie pamiętam). Wynikało to z rozmowy „błogosławionej pamięci” Krukowskiego (kuzyna „równie błogosławionej…” Lopka) z psychiatrą, wspaniała sztuka w TV, albo film? Miał się z pyszna ten biedny Mesjasz w tak głęboko katolickim kraju, chyba żałował, że uwierzył w modły i chęć umierania za symbol jego męczeństwa „obrońców krzyża” i w te mrzonki o dorwania się do tronu Króla Polski. A może mi się popier…ły epoki (a może nawet nie)? Widziałem to powtórne przyjście Mesjasza chyba w PRL’u i nie pamiętam szczegółów, tylko ogólne, przygnębiające wrażenie.

  129. Popieram @agę. Ta wypowiedź miała sens!
    Oczywiście jak wszyscy popieram też @toję.

    @Klopfer, widzisz jak to jest: nawet najbardziej zdumiewające postacie blogowe wywołują nostalgię, gdy znikną… Zaczynamy tęsknić za diasporą czujną (albo nie), za TPPR, za nieustającym tupolewaniem. Martwimy się, gdzie się podziali nasi ulubieni autorzy. Ale głowy do góry, oni wrócą…

  130. Antonius 11.42

    28 grudnia o 20.02 napisal Pan:

    „Z wyrazami obcymi jest sprawa podobna jak z przekleństwami – dodają uroku i wzmacniają siłę przebicia wypowiedzi”.

    Mimo prosby, nie ma odpowiedzi na moje pytanie: co ma najwieksza sile przebicia ?
    Ponownie pytam: co ma najwieksza „sile przebicia” ?
    Brak odpowiedzi komplikuje dalsze rozwazania z teorii przekladu. Warto trzymac sie tematu.

  131. Antonius pisze:

    „Kleofas zarzuca mi kradzież, o której nic nie wiem”/
    Kto uzywa cudzego tekstu nie podajac zrodla, ten dokonuje zawlaszczenia lub prosciej – plagiatu.
    Jest to czyn naganny.
    Dialogu Jedrusik z Niemenem Antonius nie znal, nie slyszal, przepisal natomiast co tu wyczytal i nie podal zrodla.
    Nalezy sie po lapach.

  132. TJ pisze: 2010-12-29 o godz. 12:44

    „Lejce są niezmieniane od 200 lat. Dlaczego wciąż skuteczne – o to pytam.”

    Doceniam wysiłek i poświęcenie.
    Wielokroć w podobnych sytuacjach jak z Sakiewiczem wpadam w bezradność oraz chowanie głowy w piasek. Być może dlatego, że wierzę w młyny historii.

    Tak jak wiele tekstów, tak teksty zamieszczane w Naszym Dzienniku przejdą do historii. Nie chciałem Pana dotknąć pouczeniem, że z tych tekstów czuje się zapach nadchodzącej śmierci. Ale skoro Pan z tymi 200-u laty …

    Zanim przejdę do tematu … Sprawia mi Pan dużą przyjemność cytując źródłowy tekst i punktując kwestie. Nie mogę się zebrać w sobie, by na Pańskich wpisach się wzorować. Nidgy tego za dużo: dziękuję!

    Gdy Brytyjczycy okrzepli w Indiach, nie przychodziło im do głowy, że za kilka pokoleń plenne odmiany pszenicy ograniczą indyjski głód. A 30 lat temu nikt nie znał nazwy największego zagłębia filmowego Bollywood.

    Nieustannie dręczy mnie myśl, że moja starość jest o pół wieku spóźniona.
    W szatni nazwanej „rodzinną” mego ośrodka pływackiego widziałem dziewczynkę w wózku mającą 20 miesięcy z gadzetem w rączkach. Mówiła niewiele słów, tyle ile umiała. Jej mama wyjaśnila mi, że córuś przewija obrazki na iPadzie i właśnie dodzwoniła się do babci.

    Lejce według mnie są sparciałe. Nie przetrzymają następnej jesieni.
    Ale ostrożnści nigdy za dużo.

    Z wyrazami szacunku – Pański sympatyk.

  133. Antonius 12-29 11.42

    Pisze: „rosyjskie opuściłbym zupełnie, bo nie trawię cyrylicy.”

    Niewybaczalna krzywda dzieje sie dziedzinie, gdzie przeklenstwa rozkwitaja jak ogrod roz w raju. Wielka to ujma dla teorii tlumaczenia Pana Antoniusa ! Poza wloskim, wlasnie rosyjski wydaje sie byc jezykiem,ktory wzbogacil niepomiernie kulture i jezyki swiata przez bogactwo przeklenstw i wulgaryzmow, zeby nie wspomniec iscie bizantyjskich ozdobnikow i wznioslych metafor.

    Szczerze doradzalbym poglebienie studiow rosyjskiego, albowiem „nie wiecie co tracicie”
    !

  134. kadett,

    nie bierz sie za cos, czym nie jestes. A nie jestes drapieznikiem z czubka piramidy, zeby moc – jak to piszesz – dbac o rownowage ekolo-blogowa. Nikt z nas nie spelnia takiej roli na blogu, choc byc moze wielu do tej roli aspiruje, myslac ze popycha ich do tego iskra boza.

    Pozdrawiam

  135. Zdarzył mi się bełkot narracyjny.
    Chodziło mi starość za wczesną. Jak to będzie za lat 50?
    Przpraszam.

  136. aga 2010-12-28 o godz. 22:22

    @aga – ja, aqa, witam cię ponownie i ponownie mam prośbę – tę samą:

    – gdybyś tak mogła z łaski swojej zmienić nick ? – ponieważ myli się on z moim nickiem.A także z nickiem innej „wpisywaczki” – Aga jest wszak zupełnie inną osobą niż ty.

    Poza tym mylące jest to , że w rubryce „strona WWW” wpisałaś znak / – /, co powoduje, że twój nick jest uaktywniony i swoją czerwoną czcionką sugeruje , ze posiadasz własną stronę internetową, do której zapraszasz innych blogowiczów .

    Tak, jak to robią inni np.
    Torlin- po kliknięciu w jego (czerwony) nick otwiera się strona:
    http://torlin.wordpress.com/

    albo jak Kartka – kliknij a przejdziesz do własnego blogu Kartki :
    http://kartkazpodrozy.blog.onet.pl/

    albo jak Therese Kosowski – http://blog.therese.kosowski.net/

    albo jak Teresa Stachurska, której prasówki niezmiernie cenię –
    http://www.radiownet.pl/radio/teresa-stachurska-przeglad-nie-tylko-blogosfery/

    (zresztą we wszystkie te nicki klikanie i odwiedzanie polecam !)

    Tymczasem w twoim przypadku, aga, twoje czerwone „imię” to zmyłka –
    po kliknięciu weń otwiera się strona z komunikatem:
    „Program Internet Explorer nie może wyświetlić witryny sieci Web” ….

    To samo @ludwika , 2010-12-28 o godz. 17:09 !
    To samo @Anna , 2010-12-19 o godz. 18:18

    To samo @ANCA_ NELA (która do w/w rubryczki wpisała sobie coś takiego : „passent.blog.polityka.pl/www/…” – …?)

    Moje drogie współblogowiczki – wpisanie CZEGOKOLWIEK do tej rubryczki „strona WWW” powoduje niepotrzebną zmyłkę !
    Wyróznione czerwoną czcionką nicki po kliknięciu w nie powinny otworzyć stronę internetową własciciela nicku a nie li tylko wyróżniać się ku zadowalaniu jego próżności (to do Ciebie, ANCA_NELA, serdecznie pozdrawiam)
    – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
    Przy okazji :
    POD UWAGĘ ADMINISTRATORA STRONY blogów „Polityki” :
    – to niejasne określenie „strona WWW” jest przyczyną wielu pomyłek !

    Powinno być ono DOokreślone : „TWOJA strona WWW, o ile ją posiadasz. Jesli nie – nie wpisuj NIC.”

  137. Uzupełnienie do wpisu z godz. 15:36 .
    Na temat powyższy były już wpisy po sąsiedzku :

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=262#comment-77393
    (stasieku pisze: 2010-11-17 o godz. 23:52)

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=262#comment-77423
    (2010-11-18 o godz. 15:58 i poniżej)

    Gdyby zaś ktoś był zainteresowany, jak dokonać np.
    pogrubienia lub pochylenia tekstu
    wpisywanego w „okienko” blogów „Polityki” może zapoznać się z objaśnieniami tamże :
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=262#comment-77393
    (stasieku pisze: 2010-11-17 o godz. 23:52)

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=262#comment-77423
    (2010-11-18 o godz. 15:58 i poniżej)

    Warto jest też zawrzeć znajomość z b. przydatną stroną:
    http://www.kurshtml.boo.pl/html/zielony.html

  138. c.d. wpisu z godz. 16:15

    Dla przykładu : tekst zarazem pogrubiony i pochyły
    uzyskuje się tak:
    (znak mniejszości) (i) (znak większości) (znak mniejszości) (b) (znak większości)
    tekst, który chcemy pogrubić i pochylić
    (znak mniejszości) (/) (b) (znak większości) (znak mniejszości) (/) (i) (znak większości)

    PS. Nawiasami ograniczam poszczególne znaki , żeby mogły one przejść przez „ten-cholerny-Wordpress”, od którego blogi Polityki są uzależnione.
    I naprawdę nie wiem, czy cały mój tekst wyjdzie w czytelnej formie – mam tylko taką nadzieję…

    PS. małe przypomnienie:
    znak mniejszości to

  139. No tak,
    z drugiego PS cały tekst – od momentu graficznego przedstawienia znaku mniejszości -wcięło …
    Wordpress tych znaków widać nie lubi – uważa , ze muszą one znaczyć coś więcej , niż znaczą . I zaraz je aresztuje.
    No cóż, niektórzy tak mają.

  140. @ad 12/29 08:34

    Nie wiem skad bierze Pan te nierealistyczne wielkosci deceleracji samolotu. Tupolew ladowal z predkoscia pozioma okolo 280 km/h = 78m/s. Pelne zatrzymanie nastapilo w wyniku zderzenia o drzewo (utrata skrzydla) oraz tarcia kadluba o ziemie po czasie okolo 2 s. Mamy wiec zmiane predkosci (78-0)m/s /2s= 39 m/s^2 = 4 g (obliczenia w zaokragleniu). Sporo, wiec zapewne pasy przeciely ciala ale uszkodzenia nie mogly byc takie, zeby zwloki wygladaly jak przepuszczone przez maszynke do miesa. Mamy do czynienia z nieudanym awaryjnym ladowaniem w miejscu do tego nie przeznaczonym ale to wszystko. Masa Tupolewa nie odgrywa tu roli a mocna budowa samolotu byla czynnikiem lagodzacym skutki zderzenia. Polecam lekture http://www.bibula.com/?p=29545

  141. …..Na wszelki wypadek zajrzę jeszcze do słownika…. pisze Antonius i oczywiscie ma racje, bo od slownika powinienen byl zaczac. Googlowanie oraz korzystanie z Wkikipedii niestety nie zastapia leksykonow oraz slownikow, chyba ze chodzi o slownictwo niejakiego Cynamona, do ktorego (slownictwa) wroce.
    ET
    PS
    Zastanawiam sie czy Antonius „wydziela” zonie pieniadze, bo zdanie; „ja maz”, kupie zonie (w innym wydaniu malej zonce) sklania mnie, nie tylko do zastanowienia sie, lecz ku zonowm, ktore samodzielnie dokonuja zakupow. W prowincjonalnej prasie polskiej wyczytalem wczoraj zdanie o Pani prof. Srodzie; okreslono jako feminazistke, nad czym oczywiscie ubolewam i postrzegam przy tym jezyk Cynamona (toutes proportions gardées) jako bardziej malopolski, niz wszechpolski. Zaluje jednoczesnie, ze Antonius oraz Staruszek tego nie zauwazyli. Dlatego postaram sie jak najszybciej o pare przykladow z nowomowy ich ulubienca.

  142. Absolutnie popieram inicjatywę Kartki w sprawie uznania ekshumacji za najwyzszy wymiar patriotyzmu oraz dumy i godnosci narodowej. Kazda kolejna niech się stanie probierzem wyżej wymienionych wartości. Warto podążyc szlakiem tych osiągnięć, któremu dał początek sławetny pochówek Witkacego na Pęksowym Brzysku. Warto równiez wpisac do chwalebnej tradycji patriotyzmu tzw. buczenie na cmentarzach i pod pomnikami.

  143. Fraszka na blog

    Brednie we dnie.

    Slawomirski

  144. Orteq daje czadu. Santa Claus się zaklinował w kominie na cały rok? Niech ktoś zadzwoni na 911. Inaczej wszyscy zaczadziejemy.

  145. Jeszcze dwa słowa co do samej katastrofy smoleńskiej. Z maniackim uporem powtarzam: polskie „debeściaki” (poczynajac od s. p. prezydenta „co kulom się nie kłaniał”, gen. B. , na pilotach naciskanych na zasadzie „jakoś to będzie, a przecież nie możemy się spóźnić”, zaryzykowały lądowanie w warunkach, w których nikt nie powinien sie tego podjąc, po prostu ze względu na bezpieczeństwo. Wszelkie szczególy, zawarte w raportach, czy to polskich, czy rosyjskich, mają znaczenie drugorzędne.

  146. Tak się zastanawiam, czy TO jest cała prawda o Rosji, władzy i ludziach?
    http://www.youtube.com/watch?v=zq0a16feh2Y&feature=related

    Oglądam sobie odcinki, polecam rusofobom na odtrutkę…….

  147. A ten kawałek jest okrutny, wspaniały , prawdziwy i ludzki……
    http://www.youtube.com/watch?v=dJZ6ON36hWc&feature=related

    Polecam IDEALISTOM……

    Czemu rosyjskie filmy tak bardzo są nam bliskie????

  148. Zaskoczył mnie Pan Kleofas imputując mi próbę stworzenia „teorii przekładu”, lub „teorii tłumaczenia”. Nigdy nie miałem takich ambicji. Faktycznie zajmuję się czasem hobbystycznie i nieodpłatnie tłumaczeniem tekstów, gdy biedna redakcja mnie o to prosi, ale nie wymyśliłem w tej materii żadnej teorii, co najwyżej mogę zdradzić moją zasadę: Staram się tłumaczyć wiernie i nie poprawiać autora, nawet niejasności i błędy językowe staram się przełożyć, choć przy zbyt rażących niedoróbkach autorów moje ewentualne uwagi umieszczam w tekście innym kolorem, bo nie odpowiadam za myśli zawarte w tekście i nieistotny jest fakt, czy się z nimi zgadzam lub nie. Tę zasadę sam sobie wymyśliłem i się jej trzymam, teorii przekładu nie znam i nie tworzę.

    Teraz przystąpię do konkretów, zarzutów Kleofasa. Pierwszy zarzut pozornie istotny to kradzież. Już rozumiem o co chodziło, podobno popełniłem plagiat. Nie jestem tego zdania! Spotkanie przed SPATIF’em było opisane na tym blogu i każdy zainteresowany chyba o tym wie, nie sądziłem, że ktokolwiek pomyśli, że ja przy tym byłem, miód i wino piłem itd. (znów pewnie plagiat, bo wiem, że już ktoś tak mówił, tylko zapomniałem kto – nie będę jednak fatygował Mr Google,a w tak błahej sprawie). Chcąc uniknąć zbyt precyzyjnego dopasowania źródła do cytatu wkopiuję nagłówki trzech istotnych komentarzy Kleofasa, do których się odnoszę (na koniec moich wypowiedzi).

    Pozwoliłem sobie na wyrażenie mej awersji do cyrylicy. Znam rosyjski w zakresie mojej specjalności zawodowej , bo podręczniki były właśnie kradzione przez ZSRR i u nas prawie za darmo, nie znam jednak ani gramatyki ani „udarienia”, więc z żalem nie korzystam ze skarbnicy dowcipów rosyjskich i zazdroszczę młodszym, którzy potrafią je opowiadać jak należy. Słyszałem ich dużo i m. in. takie, w których przekleństwa odgrywają podstawową rolę, o czym nieśmiało napomknąłem. Nie znam jednostek siły przebicia – niutony, dyny itp. nie mają tu chyba zastosowania, stąd mogę tylko podprogowo odczuwać ową siłę, ale nie potrafię tego opisać matematycznie i dlatego nie zamierzam odpowiedzieć na dwu(lub więcej)krotnie postawione pytanie o wspomnianą siłę przebicia. Mogę jedynie znów skorzystać ze skarbnicy polskiego kabaretu i wzorem Rapaporta zawołać: „Kleofasie, ja cofam tę silę przebicia, ja cofam wszystkie przekleństwa i wtręty w językach obcych… a pies ci…”, ale tego przez grzeczność nie uzupełnię i źródła nie podam z ważnego powodu. Oprócz twierdzeń istnieją aksjomaty, których nie trzeba , a nawet nie można udowadniać, bo są oczywiste dla każdego myślącego człowieka. Dla „mocno” dorosłego Polaka, Lewego lub Prawego ta rozmowa telefoniczna Kuby (Wątłego?) i wspomnianego R. (Bieniek?) są własnością wspólną, ogólnonarodowym dobrem kulturowym.

    Przyznaję rację, że wiele straciłem na tym, że nie było przymusu uczenia się rosyjskiego, gdy byłem zdolny do jego opanowania, teraz jest jednak za późno ale naprawdę wiem, co straciłem. Jeszcze bardziej żałuję, że mój angielski jest marny, ten fakt mocno hamował moje wysiłki w zaistnieniu na arenie międzynarodowej. Nie byłem tak bezczelny jak Ziobro, który zbiera żniwo w Eurparlamencie, gdzie siedzi jak dupa (jeśli nie rozrabia w Polsce) nie rozumiejąc nikogo. Ja z moimi znajomościami lingwistycznymi rozumiałbym przynajmniej kilku mówców (czterech, a może nawet pięciu dzięki Buzkowi).

    Źródła:
    Kleofas pisze:
    2010-12-29 o godz. 14:36
    Kleofas pisze:
    2010-12-29 o godz. 14:46
    Kleofas pisze:
    2010-12-29 o godz. 15:00

    PS
    Dyskusję na w/w tematy uważam za zakończoną.

  149. Panie Bobola, ta tutka na sekundy przed zderzeniem dodala gazu czyli przyspieszala w momencie krachu a nie zwalniala jak pan oglednie sugeruje.

  150. Marna praca dziennikarzy, której owocami są wywiady mącące w głowach szerokiej publiczności

    „Byli piloci z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego wskazali trzy główne przyczyny, które ich zdaniem doprowadziły do katastrofy w Smoleńsku. – Błędna decyzja o starcie, podjęcie decyzji o lądowaniu i błędy kontrolerów na lotnisku – powiedział płk Robert Latkowski w programie TVN24 „Fakty po Faktach”

    Trzy cytaty z wywiadu świadczące o słabym przygotowaniu dziennikarza do tematu katastrofy smoleńskiej

    Cytat nr 1

    1) Według płk Latkowskiego kapitan Protasiuk działał pod presją psychologiczną przełożonego. – Według regulaminu dowódcą tego samolotu był dowódca sił powietrznych, on dawał decyzje na lądowanie – powiedział płk Latkowski

    Mój komentarz ad. (1)

    Dlaczego dziennikarz nie wyraził wątpliwości jeśli chodzi o pełnienie funkcji dowódczej w samolocie przez gen, Błasika.
    Według jakiego regulaminu Błasik był dowódcą lotu?
    Od kiedy to dowódca, nawet najwyższy, jest władny rozkazywać komukolwiek poza służbą, w stanie pokoju?

    Czy gen. Błasik był formalnie wyznaczony na dowódcę misji, w której podwładnym był kpt Protasiuk? Kto mu wydał rozkaz pełnienia misji? Jaka mogłaby być podstawa prawna takiego założenia? Czy to raczej było zachowanie zwyczajowe?

    Na jakiej podstawie gen Błasik był władny do wydawania rozkazów pilotom odnośnie procedur bezpieczeństwa. Czy to była misja bojowa?

    Cytat nr 2

    2) „Nie było pogody na tym lotnisku do lądowania. Była to błędna decyzja podjęta przez dowódcę sił powietrznych. Decyzja powinna być, że opóźniamy start, bądź lecimy na lotnisko zapasowe: – powiedział Latkowski.

    Mój komentarz

    Gen. Błasik wszystko co mógł stosunku do kapitana Protasiuka, to przekazać mu decyzję o wystartowaniu lub w trakcie lotu o skierowaniu się na lotnisko zapasowe podjętą przez dysponenta samolotu, którym była osoba uprawniona (prezydent lub osoba upoważniona przez Kancelarię Prezydenta), a kapitan Protasiuk miał prawo zawrócić się o osobiste potwierdzenie tej decyzji przez osobę uprawnioną.

    4) Załoga ustaliła sobie początkową wysokość decyzji na poziomie 60 metrów, w tym przypadku powinni ustalić ją na poziomie 120 metrów. Załoga była zobowiązana wykonać komendę „pull up”, a później się zastanawiać, czy ta decyzja była błędem, czy nie – powiedział płk Gruszczyk.

    Mój komentarz ad. (3)

    Typowe tłumaczenia wyrażające nasz krajowy stosunek do procedur, poszanowanie prawa.

    „Załoga ustaliła sobie początkową wysokość decyzji na poziomie 60 metrów”
    Co to znaczy – załoga sobie ustaliła?
    Wysokość decyzyjna dla kapitana wynosiła 120m. Kropka.

    Co to znaczy – „w tym przypadku powinni byli ja ustalić na 120 metrów”? Jakąś naradę mieli przeprowadzić. W trakcie podchodzenia do lądowania? Przetarg kto da niżej? Ludzie, przecież taki sposób tłumaczenia łamania procedur przez doświadczonego pilota jest niepoważny!
    Było 120m, i żaden , ani ruski, ani polski raport tego problemu nie będzie mógł ominąć.

    Im więcej takich wywiadów tym szybciej prawda o katastrofie zostanie utopiona w bagnie domysłów, uprzedzeń, konfabulacji, interesownych, stronniczych, „nieurażających” wypowiedzi, agresywnych fantazji , jak np., ta krążąca w necie o odwiezieniu radiolatarni (dla zmyłki) ciężarówką o 800m przed próg pasa lądowania.

    To jest jedyna szansa PiSu – zepchnąć problem na moczary.

    Pzdr, TJ

  151. Staruszku z 9.58 – pytanie
    A co wtedy gdy aktywność wyraża się w liczeniu ogonków brakujących do pary lub opowiadaniu jak to na moich wystąpieniach szeroko ziewano.
    A co do słów mających ubarwić i dopieprzyć opowieść to po co używać
    wielkich trzyliterowców kiedy kłania się piękna polszczyzna z chociażby KUŚKĄ.
    Nie chciałbym szanownym przypominać czasów gdy co drugie słowo w języku polskim okraszano makaronizmami- czyżby trzeba było na nowo
    odsiewać co nasze od nie naszego?

  152. @elana 12/29 22:28

    Zaden pojazd nie osiaga wielkiej szybkosci natychmiastowo. Przeszkoda jest bezwladnosc. Tym bardziej dotyczy to samolotu o wadze 70 ton. Nawet jednak jesli predkosc ulegla podwojeniu z 280 do 360 km/h to mamy do czynienia z przyspieszeniem rzedu 8 g przy kolizji z ziemia. Do 100g jest jeszcze bardzo daleko.

  153. Aqa 15:36,

    dziękuję 🙂

  154. antonius 22.03

    Rozumiem i podzielam niechec do jalowych sporow. Prosze wybaczyc zastawianie pulapki z zartem w puencie.

    Stwierdzenia ex catedra o przekladach sprowokowaly. Zeby to robic trzeba samemu pisac. Dzungla. A – zeby pisac, trzeba sie rozbierac. Nie kazdy ma ochote latac na golasa przed tlumem.

    Niektorych Bog skaral, bo o powaznych sprawach potrafia tylko zartem. Ujmujaca jest Pana otwartosc. Zycze zadowolenia z przekladow i duzo radosci, tylko to jest wazne. Ze szczera sympatia i szacunkiem, Kleofas.

  155. Wiesiek59

    „Literatura shtrafnyh batalionov” to grupa pisarzy i poetow, ktorzy tworzyli, kiedy przyszla „odwilz”, w latach piecdziesiatych-szescdziesiatych, n.p. Okudzawa, Batalow i inni. Rowniez kilka filmow jak n.p. „Sudba cheloveka”, „Sedmoe nebo” itp. Wszyscy oni przeszli lagry i „shtrafnye bataliony”. Szli tam uciekinerzy z niemieckiej niewoli, lub politycznie niepewni. To bylo spanie w „palatkach” zima pod Irkuckiem, albo „lesozagotovka” na Syberii. Przedtem wrazliwosc i prawda byly nie w cenie.
    „Czemu rosyjskie filmy sa tak nam bliskie” ? Chyba nie „nam” a raczej „mnie”. Sentymentalizm buduje ale i gubi. Pozdrawiam.

  156. Pisze Pan:
    „Żadnych zahamowań. Żadnej dyskrecji. Żadnej prywatności.” – a w ktorym tabloid, w ktorym kraju, spodziewalby Pan sie to znalezc ? Amerykanie maja swoj Star magazine, Anglicy Daily Mirror, a Polacy swoje poczytne gazetki. Na poprawe samopoczucia najlepsze by byly „Przygody Koziolka Matolka”. Spadek cisnienia i dobry humor gwarantowane.

    „Wirtualna Polska” nie wydaje sie byc ostoja przymiotow, o ktore Pan sie dopomina. Slyszalem, ze WP to raczej „Virtuti Prostituti”. A ankietka owszem, gustowna. Ciekawe czy jej haslo poniosa na „Dziesieciomiesiecznicy” ? I dewotki z nozami. I (tym razem) kucharz hotelowy z tasaczkiem. I Prezio z lupa. Bardzo ciekawe.

  157. …z moimi znajomościami lingwistycznymi rozumiałbym przynajmniej kilku mówców (czterech, a może nawet pięciu dzięki Buzkowi)….

    Pisze powyzej Antonius zapominajac o obecnosci rzeszy dobrych, zdolnych, mlodych tlumaczy symultanicznych w PE. Proponuje zorganizowanie wyciesczki do stolicy Alzacji.
    ET

  158. Kilka perełek związanych z katastrofą

    TJ pisze:
    2010-12-29 o godz. 22:40
    ***Marna praca dziennikarzy, której owocami są wywiady mącące w głowach szerokiej publiczności***

    Mój komentarz do komentarza komentarza!

    Niezły jest sam komentarz wojskowych, bo nieco winni są z pewnością też kontrolerzy, którzy bali się idiotów i reperkusji międzynarodowych, choć winię bardziej ich szefów w Moskwie, co tak nagle i paskudnie zapadali na choroby dyplomatyczne, aby uniknąć podjęcia decyzji. Komentarz TJ do komentarza jest jeszcze lepszy, ale TJ słusznie przypuszcza, że to nie procedury, a zwyczaje decydują o zachowaniu się żołnierza. Żołnierz jest żołnierzem zawsze, zawsze ma te buławę w plecaku i nawet w ustępie nie przestaje się czuć w akcji bojowej. Tyle się wałkowało nazwy „cywilny” czy „wojskowy” lot, a to był zwyczajny lot bojowy, który głównodowodzącemu miał przynieść reelekcję, pilot musiał zrealizować „zadanie” a nie wyglądać brzózek, a zadaniem wroga, jego świętym obowiązkiem, było temu przeszkodzić, np. manipulacją pogody i fałszowaniem położenia upragnionego i spodziewanego pasa startowego.
    Poza tym nie rozumiem, po co pilotowi „pas startowy” jeśli samolot jest już dawno w powietrzu? Chyba poprzez analogię do instrukcji komputera: „Aby zakończyć pracę komputera naciśnij „START”!”???

    elana pisze:
    2010-12-29 o godz. 22:28
    ***Panie Bobola, ta tutka na sekundy przed zderzeniem dodala gazu czyli przyspieszala w momencie krachu a nie zwalniala jak pan oglednie sugeruje.
    bobola pisze:
    2010-12-29 o godz. 23:22
    @elana 12/29 22:28
    Zaden pojazd nie osiaga wielkiej szybkosci natychmiastowo. Przeszkoda jest bezwladnosc. Tym bardziej dotyczy to samolotu o wadze 70 ton. Nawet jednak jesli predkosc ulegla podwojeniu z 280 do 360 km/h to mamy do czynienia z przyspieszeniem rzedu 8 g przy kolizji z ziemia. Do 100g jest jeszcze bardzo daleko.***

    Potraktuję obie wzmianki z fizyki znanym zaleceniem hydraulika Kobuszewskiego: „Praw fizyki Pan nie zmienisz i nie bądź Pan rura – nie pękaj Pan!”
    Mądre rozważania o prędkości samolotu i jej związku z wielkością kupki ekskrementów (liczbą „g”) nie mają sensu, bo najistotniejszym czynnikiem przy obliczaniu tego „g…” jest czas od momentu, gdy samolot miał około 300 km/h do chwili, gdy leżał spokojnie na ziemi. Błoto trochę wydłuża czas w porównaniu z betonem lub brzozą, ale nikt tego czasu nie zna i nie będzie znał, nie ma więc znaczenia ile tego „gówna” poniszczyło samolot i ludzi. Najlepiej wzorem ludzi pierwotnych mówić; „Dużo, dużo „g”!”

  159. Bobola 12-29 16.41

    Nareszcie jest ktos na poziomie, kto usuwa w cien Kraczkowskiego. Pani Bobola wprowadzila do rozwazan maszynke do miesa:

    „Sporo, wiec zapewne pasy przeciely ciala ale uszkodzenia nie mogly byc takie, zeby zwloki wygladaly jak przepuszczone przez maszynke do miesa.”

    Podala Pani powazne zrodlo: pismo „Bibula” z tlumaczeniem z blogu „Eye of the Beholder”, z rosyjskiego, dokonanym przez Nasz Dziennik, choc autor nieznany.

    Wypadaloby zatem rozwinac sprawe „maszynki do miesa” do marki tejze maszynki, grubosci ciecia, przepustowosci itd.

    Moglaby sie tym zainteresowac komisja p. Macierewicza z p.Fotyga na czele. Wzglednie, kucharz z hotelu, organizator wiecow Prezia pod Palacem. On z pewnoscia takie maszynki zna.

    Pani Boboli wypada podziekowac za odkrywcza publikacje i jasnosc mysli.

  160. ET pisze:
    2010-12-29 o godz. 16:42

    „…Zaluje jednoczesnie, ze Antonius oraz Staruszek tego nie zauwazyli. Dlatego postaram sie jak najszybciej o pare przykladow z nowomowy ich ulubienca.”

    Drogi antoniusie, drogi staruszku – wygląda na to że na Nowy Rok 2011
    macie „oczień achatniewo uczytiela” (już widzę atak na poprawność)!
    Naszykujcie sobie proste odcinki ściany, aby wasz „naukowiec” mógł
    Was obu poprawnie stawiać na baczność!
    Sugerowałbym również samodzielne uszycie woreczków lnianych i
    nasypanie do nich suchego grochu. To na wypadek większego
    przewinienia z Waszej strony i konieczności klęczenia za karę w kącie,
    oczywiście z polecenia Epatowanego Totalitaryzmu.
    W głębsze meandry „myśli jaśnie oświeconego”, nie zamierzam się
    zagłębiać brzydząc się utytłania w jakieś paskudztwa.
    A swoją drogą zauważcie, jak to napływowi Helweci, dostają czarnego
    podniebienia w okolicy Świąt BN i Nowego Roku !!!
    Może to klimat, a może helweckie J-23 ?

    Staruszku , antoniusie nie dajcie się zwariować!, a w Nowym Roku
    życzę wam z całego serca przejścia suchą stopą, przez wszelkie przez Was napotkane morza i oceany!

    Pozdrowionka.

  161. @antonius 12/30 15:24 , kleofas 12/30 18:04

    Dla wyjasnienia : g oznacza tu przyspieszenie ziemskie g=9.81 m/s .

    Szanowny Kolega Bloger ma racje. Obliczenia deceleracji kraksujacego samolotu nie moga byc precyzyjne bez okreslenia czasu dysypacji jego energii. Czas ten jednak moze byc oszacowany na podstawie danych MAK dostepnych w Naszym Dzienniku (lewa kolumna). Wedlug zapisu zderzenie z drzewem nastapilo o godz. 10:40:59 a przerwanie zapisu o godz. 10:41:05. Przerwanie zapisu nastapilo zapewne w wyniku rozczlonkowania samolotu a wiec w momencie koncowym katastrofy. Jak z tego wynika caly proces zajal okolo 6 sekund. Ja przyjalem mniejszy czas, typowy dla wiekszosci katastrof samochodowych czyli 1 sec. Tak wiec srednie opoznienie bylo mniej wiecej szesciokrotnie mniejsze od obliczonego w notatce wyzej. Ogolnie, im dluzszy byl czas rozpraszania energii w wyniku tarcia o ziemie tym mniejsze byly opoznienia oraz uszkodzenia cial pasazerow.

  162. bobola pisze:
    2010-12-30 o godz. 22:44
    @antonius 12/30 15:24 , kleofas 12/30 18:04

    ***Dla wyjasnienia : g oznacza tu przyspieszenie ziemskie g=9.81 m/s . ***

    [antonius: Ta bezcenna uwaga mnie bardzo rozbawiła!]

    ***Szanowny Kolega Bloger ma racje. Obliczenia deceleracji kraksujacego samolotu nie moga byc precyzyjne bez okreslenia czasu dysypacji jego energii. Czas ten jednak moze byc oszacowany na podstawie danych MAK dostepnych w Naszym Dzienniku (lewa kolumna). Wedlug zapisu zderzenie z drzewem nastapilo o godz. 10:40:59 a przerwanie zapisu o godz. 10:41:05. Przerwanie zapisu nastapilo zapewne w wyniku rozczlonkowania samolotu a wiec w momencie koncowym katastrofy. Jak z tego wynika caly proces zajal okolo 6 sekund. Ja przyjalem mniejszy czas, typowy dla wiekszosci katastrof samochodowych czyli 1 sec. Tak wiec srednie opoznienie bylo mniej wiecej szesciokrotnie mniejsze od obliczonego w notatce wyzej. Ogolnie, im dluzszy byl czas rozpraszania energii w wyniku tarcia o ziemie tym mniejsze byly opoznienia oraz uszkodzenia cial pasazerow.***

    Jeśli ktoś pozuje na człowieka nauki, precyzyjnie formułującego opinie musi pójść za ciosem i powiedzieć wszystko dokładnie. Takiego postępowania nie widzę u szanownego blogowicza. Gdy pisałem moje uwagi do zaskakująco odmiennych szacowań wartości przyśpieszeń w procesie zderzenia samolotu z przeszkodą (od 2 g do 100 g), używałem celowo zabawnego „g” z powodu powszechnie zrozumiałych skojarzeń.

    Przykład: Gdy kelner przyniósł mi kiedyś gęś zamiast zamówionej golonki byłem oburzony, a pijany ober tłumaczył: „Wiedziałem, że miało być coś na „g”!” Po rechotaniu przyjaciół pojąłem, że mogło być gorzej!!!

    Bobola – pewnie znakomity fizyk(?) – podał rzecz banalną na temat „g” (wartość), ale jak już to już! Wiadomo, że Ziemia nie jest jednorodną kulą – jest daleka od takiego modelu i owo”g” ma wartości różne w rożnych miejscach i wysokościach. Czy na początku pasa startowego (albo według teorii zamachowej 800 m przed) było dokładnie „9.81 m/s” jak Bobola odświeżył pewnie zapominane przez nas liczby? Czy Bobola to sprawdził? W Wikipedii nie radzę, bo niektórzy na blogu tego nie lubią. Poza tym niezbyt zgadza się wymiar przyśpieszenia – to nie „m/s”! Brakuje gdzieś kwadratu …czegoś tam….

    Druga genialna – niestety nieuzasadniona – koncepcja, że czas opóźnienia liczy się od chwili zderzenia z brzózką do zdechnięcia czarnej skrzynki – wybacz o Bobolo – to wierutna bzdura! Po „popsuciu” harmonii lasku brzozowego samolot pewnie nie zmienił specjalnie wartości prędkości (silniki cały czas ryczały), tylko głównie kierunek – dalej od pasa startowego. Pasażerowie z pewnością odczuli wstrząs (głównie psychiczny – stąd okrzyk pilota), ale mieli na pewno przypięte pasy.

    Sam przeżyłem „gwałtowną” zmianę prędkości (zarówno wartości jak i kierunku) gdy na autostradzie przy prędkości około 120 km/h pękła tylna opona mocno załadowanego poloneza. Rzucało nami na lewo, a po lekkim odbiciu od bandy w prawo i powoli wytraciłem prędkość i po kilku obrotach wylądowaliśmy tyłem samochodu (hakiem holowniczym) w miękkim poboczu. Ja odniosłem tylko szok psychiczny a pasażerowie mieli sine pręgi od pasów.

    Po brzózce tylko taki byłby efekt. Może generał miałby guza, bo chyba łamał i tę procedurę (zapinanie pasów mogło być poniżej jego godności). Czas potrzebny do liczenia tego „gówna” jest znacznie krótszy i nie ma żadnego związku z brzozą. Gdyby brzoza zatrzymała raptownie ruch samolotu (co jest fizycznie niemożliwe nawet przy zderzeniu centralnym – dziobem) – proszę tony pomnożyć przez kwadrat prędkości (nawet podzielić przez 3 a nie 2) i zrobić eksperyment z dyssypacją takiej wartości energii na brzózce (np. po zamianie na ciepło) wtedy pewnie wyparowałaby z sąsiednimi brzózkami. Proszę sobie przypomnieć jak opisują wygląd tajgi po zderzeniu z meteorem tunguskim. Nasze bomby jądrowe to lipa w porównaniu z dyssypacją energii mechanicznej przy gwałtownym zatrzymaniu rozpędzonego ciała kosmicznego. Wprawdzie prędkości samolotu i meteoru nie są porównywalne, ale pilot nie zdołałby wykrzyknąć całego wyrazu „kurwaaa!”, jak jest napisane w stenogramie.
    Końcowe zdanie Boboli jest pozornie słuszne, ale świadczy tylko o tym, że ruch samolotu nie odpowiadał żadnemu typowi, uczonemu w szkołach. Podejrzewam, że przy takim braku danych i tylu parametrach nawet wyższa matematyka byłaby bezsilna, a eksperyment z pozostałym Tu 154 byłby chyba za drogi. Niszczącym elementem z maksimum opóźnienia było zderzenie z ziemią, bo dalsze przesuwanie się po błocie samolotu, jego kawałków i fragmentów pasażerów to już tylko „musztarda po obiedzie”, można to w rozważaniach pominąć.

    PS
    Nie wiem czy ten komentarz znajdzie łaskę u moderatora, bo kilka ostatnich moich prób skasował. Uznał prawdopodobnie (na pewno słusznie), że w tym roku już wystarczająco zaśmieciłem blogi Polityki (choć zaczynałem późno). Chce dać szanse innym.
    Ponawiam życzenia noworoczne. Pomyślności!
    Z dalszymi komentarzami poczekam do jutra, aby się liczyły do limitu na rok 2011.

css.php