Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

29.12.2010
środa

Dość smuty!

29 grudnia 2010, środa,

Gdy mnie ktoś zapyta, czego sobie życzę na Nowy Rok, to odpowiem: Więcej radości! Tak się składa, że koniec roku – przynajmniej dookoła mnie – jest smutny, bardzo smutny, mam już dość 2010 roku, niech się skończy jak najprędzej. Wieczorami oglądam TVN 24. Katastrofa i katastrofa, jak nie płk Edmund Klich (nb. świetnie mówił w „Kropce nad i”, bardzo dobrze to podsumował TJ na tym blogu, 27 grudnia o godz. 22.37), to doświadczeni piloci. Mniemam, że ta sprawa będzie dominować również w przyszłym roku. Tragedia, polityka, sensacja, Rosja – to wszystko jest wieczne i będzie trwało i trwało.

Jeszcze nie dosłuchałem katastrofy, a tu już nowa smutna sprawa: Kolejna książka Jana Tomasza Grossa, „Złote żniwa” – straszna sprawa, mówić trzeba, pisać trzeba, badać trzeba, ale jak tu żyć pod ciężarem katastrofy i zbrodni?

W moich lekturach podobnie. Czytałem do wczoraj książkę „Proces Norymberski”, Joe Heydeckera i Johannesa Leeba („Świat Książki”, 2009), poleconą mi przez przyjaciela. Zaczyna się niczem kryminał: jak alianci schwytali jednego zbrodniarza po drugim, a potem omówienie ich zbrodni, rok po roku od dojścia Hitlera do władzy. Nawet dla człowieka, który to i owo wie i przeżył, fragmenty szokujące. Na naradzie 12 X I 1938, dwa dni po Nocy Kryształowej:

„Goering: Jeśli pociąg rzeczywiście jest przepełniony, to niech mi pan wierzy, wcale nie potrzeba specjalnego prawa. Należy Żyda wyrzucić (z przedziału) i niech siedzi w ubikacji, choćby przez cała drogę.

Goebbels: Trzeba również wydać zarządzenie zabraniające Żydom odwiedzania niemieckich uzdrowisk i miejscowości wypoczynkowych.

Goering: Można by im wydzielić własne.

Goebbels: Ale nie z tych najpiękniejszych. Należałoby także pomyśleć, czy nie zakazać Żydom wstępu do niemieckiego lasu. Dzisiaj Żydzi całymi gromadami uganiają się po Gruenewaldzie.

Goering: Tak więc wydzielimy Żydom do dyspozycji określoną część lasu i postaramy się o to, żeby różne takie zwierzęta, które są cholernie podobne do Żydów – taki łoś na przykład ze swym garbatym nosem – też się tam przeniosły i usadowiły.”

Książka ta to prawdziwa kronika lat 30. i 40. Ze względu na nagromadzone zbrodnie i nieszczęścia nie byłem jej w stanie dłużej czytać. Odłożyłem i sięgnąłem po coś bardziej odpowiedniego na okres świąteczny, co dostałem od Mikołaja: Mario Vargas Llosa, „Jak ryba w wodzie. Wspomnienia”. Zaczynało się obiecująco, zaskakująco politycznie, aż tu nagle autor cofa się do swojego dzieciństwa, które było straszne z powodu ojca, który na kilkanaście lat porzucił żonę i synka, wszelki słuch po nim zaginął, ale się odnalazł, by po latach powrócić na łono rodziny, maltretować żonę i bić syna. Zdaje się, że ze swoja lekturą wpadłem z deszczu pod rynnę.

Na szczęście zadzwonił do mnie Pan Kordian Tarasiewicz, przedsiębiorca, sportowiec, pisarz, który ukończył niedawno sto lat. Złożyłem najlepsze życzenia. Myślałem, że rozmowa będzie radosna i świąteczna, ale zeszła na klimat życia publicznego, na owo pomstowanie, szkalowanie, ubliżanie, które Pana Kordiana niepokoi i gorszy.

Drogi Panie Kordianie (i Szanowni Blogowicze) – życzę Państwu i sobie więcej powodów do radości, bo w tej ciężkiej atmosferze trudno wytrzymać!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 254

Dodaj komentarz »
  1. Otwieram, a tu 0 komentarzy! Nie do wiary!

  2. Szanowny panie redaktorze

    Zgadzam sie z panem ze miniony rok nie byl najlepszy moze i smutny.
    Przez caly rok relatywizowal pan morderstwa popelniane w imie „Polityki” redaktora Rakowskiego. Bzdury pan wypisywal bez zastanowienia np ta ostatnia o zwyciestwie demokracji w Rosji. Z drugiej strony musze bic panu brawo za krytyke polskiego antysemityzmu. Jak to sie mowi po tej stronie stawu „You hit the nail in the head”. Tak ze z mieszanymi uczuciami
    zaczynamy Nowy Rok.

    Oby mniej zla w 2011.

    Slawomirski

  3. A ja myślę, że koniec roku nie jest taki zły. Może w moim przypadku to psychologiczny mechanizm zadziałał. Po prostu poziom absurdalności i beznadziejności naszego życia politycznego stał się tak wysoki, że przestalem sie nim przejmowac – chyba w trosce o swoją kondycję psychiczną. Zaczałem raczej szukać pozytywnych stron tej sytuacji. I znalazłem symptomy zmian – wyraźne w dyskusjach na blaogach.
    Ekscesy pożałobne prawicy narodowo – socjalistycznej wywołały dużą dyskusję o totalitaryźmie a głównie hitleryźmie. Ludzie chcąc nie chcąc przypomnieli sobie wydarzenia sprzed 80 lat. Upadek republiki weimarskiej, dojście Hitlera do wladzy, odpowiedzialność Niemcow za zbrodnie – ta cala tematyka byla szeroko dyskutowana w internecie. Przypomnienie sobie tych spraw i porównanie do sytuacji polskiej było pożyteczne – trochę jak szczepionka chroniąca przez zarazą.
    Druga ważna dyskusja dotyczyła regionalizacji Polski czy inaczej głębokiej decentralizacji. To moim zdaniem jedyna sensowna alternatywa dla politycznego klinczu w którym chcąc niechcą tkwimy. „Polska równoległych światów” czy silnych samodzielnych regionow jest drogą ktorą warto iść. Dlatego chyba tak silny polityczny oddźwięk wywołał sukces RAŚ w Sejmiku Śląskim. Ciszę się, że ta dyskusja będzie kontynuowana w przyszlym roku. Mam też nadzieję, że doczekam reformy decentralizującej uprawnienia panstwa.
    Trzecia poważna dyskusja, ktora zrobila na mnie wrażenie dotyczyła OFE. W koncu jakiś konkret, polityczne mięso w tym niekończącym się międleniu symboli i mitow psudonarodowych. Bardzo ciekawa dyskusja – własciwie o istocie panstwa, jego powinności i odpowiedzialności wobec oskubywanych z pieniędzy obywateli. No i o umowach, ktore biurokracja z nimi zawiera. Bardzo się cieszę, że ta wymiana pogladow toczyla się rownież na blogach Polityki.
    Reasumując koncówka roku nie była zla i daje nadzieję na jakiś ferment intelektualny w najbliższych miesiącach. Mam nadzieję, że problematyka trupio ekshumacyjna tego ozywienia nie przytłumi.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przepraszam ale przez pośpiech, to co poniżej,
    wkleiłem w poprzednim felietonie Gospodarza.
    Moderatorów proszę uniżenie o wybaczenie!

    Redaktorze Passent,
    nie wiem czy ostatnimi czasy, nie zwrócił Pan uwagi „nową tubę”
    Pisuarów, niejakiego Doktora Marka Kochana.
    Owa „tuba” ze szczególną chęcią zapraszana na fotele dyskusyjne (?)
    red. Morozowskiego w TVN24, ma szczególne zacięcie do opluwania
    zarówno obecnego Rządu, jak i kierującego tym Rządem Premiera
    Donalda Tuska.
    Cokolwiek by ten Rząd i Premier nie zrobił, w ocenie tego znawcy od
    siedmiu boleści jest złe, zaplute i warte oplucia.
    Tenże pan doktor (kto mu dał dyplom i za co?!) przeszedł jednak samego
    siebie w dniu wczorajszym, ponownie u red. Morozowskiego, ale jego
    oponentem (bardzo wyważonym, spokojnym i rzeczowym) był nie kto
    inny jak Red. Grzegorz Miecugow.
    Tym razem ów „doktorek” zaatakował nie tylko Rząd i Premiera. Pan
    „doktorek” rozzuchwalony poprzednimi „występami” u red. Morozowskiego
    i prawdopodobnie cichym poklaskiem swych mocodawców (czyt. PiS),
    zaatakował w sposób niewyobrażalnie chamski i brutalny Pana Prezydenta
    RP Bronisława Komorowskiego!
    Otóż zdaniem tego „naukowca”, prezydentem RP jest osoba przypadkowa,
    bez niezbędnej wiedzy do sprawowania tej zaszczytnej funkcji, bez cienia
    kultury i ogłady osobistej! Słowem – człowiek z łapanki ulicznej!!!
    Podziwu godna postawa Red. Miecugowa, jego spokój i rzeczowość
    w jakimś stopniu uratowały, ten pożal się godny blamaż Morozowskiego
    jako gospodarza programu – ten nie zrobił nic!
    Pan „doktorek” ma w swoim dorobku takie arcydziełko sztuk naukowych
    jak „Slogany w reklamie i polityce”. Być może poza wykutymi na pamięć
    sloganami, nie umie się niczym innym posługiwać, sloganami opcji politycznej (?!) od której bierze pieniądze.
    Być może uczą takich „doktorków” od propagandy na uczelniach Helweckich, bo język M.Kochana do złudzenia przypomina język pewnych
    trolli na tym blogu.
    Cóż – jabłko z reguły nie pada daleko od jabłoni.
    A to odkrył już Sir Isaac Newton.

    Pozdrowionka.

  6. Szanowny Gospodarzu,
    ponieważ od tzw. dziecka sam musiałem dbać o przeciwwagę dla (coraz bardziej) otaczającej mnie rzeczywistości, niestraszne mi dziś doniesienia prasowe. Od 1968 roku wiem, że prasie nie należy ufać.
    W Polsce istnieje miejscowość o interesującej nazwie: Zaniemyśl.
    Polecam. Doskonale uspokaja.
    Jakież piękne były czasy przed wynalezieniem druku! Na szczęście nie musimy wszystkiego czytać, oglądać, słuchać.
    W Nowy Roku życzę przede wszystkim dystansu do rzeczywistości. Ona się tak szybko zmienia.
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  7. Szanowny Panie Redaktorze – wszelkiej pomyślności w 2011 roku.
    Nie dość smuty – pokornie proszę o komentarz do artykułu ze świątecznej „Polityki” o siostrze Joannie Lossow – czy to możliwe, że Kościół tak potraktował zarówno tą niewątpliwie świętą zakonnicę jak i jej syna?

  8. Remanenty do remanentów z komentarzy do wpisu „Prezent dla PiS”
     Piszę je tu bo wstecz nikt nie przeczyta (ET)

    ET pisze:
    2010-12-29 o godz. 16:42

    ***…..Na wszelki wypadek zajrzę jeszcze do słownika…. pisze Antonius i oczywiscie ma racje, bo od slownika powinienen byl zaczac. ***

    Przyznałem przecież ze wstydem, że mój francuski ma luki i dlatego nie wiedziałem co to „la lie”.Faktycznie zajrzałem do słownika, ale dopiero dziś. Wyraz „lie” ma trzy znaczenia: osad, radosny, wesoły
    Przypominam: Wyrażenie francuskie, którym się ET popisał, to: “la lie du genre humain”. „Wesołe ” jest tylko życie staruszka (też atakowanego przez ET), „radosny” też nie pasuje, pozostaje „osad”. Po polsku brzmi to trochę dziwnie:”Osad rodzaju ludzkiego”? Może być, można tez wygładzić i za „osad” uznać jego przeciwieństwo z powierzchni szamba ludzkiego – „szumowiny”, wtedy określenie ma ładny sens. Jeszcze lepiej brzmiałoby po niemiecku: „Der Abschaum der Menschheit” – to dość zgrabne. Nie znam źródła francuskiego określenia więc nie jestem pewny czy tak miało być, ale jest to prawdopodobne.
    Z „durszlakiem” jest inaczej. Choć w zasadzie nie był mi potrzebny słownik, to „poparzony na zimne dmucha” – więc zajrzałem do dobrego słownika. „Durszlak” to: „Durchschlagsieb”, choć moja matka mówiła tylko Durchschlag (ohne Sieb). W drugą stronę: „Durchschlag” to:
    1. obr.plast. przebijak
    2. el. przebicie (np. izolacji); elektron. przebicie skrośne; wyładowanie przebijające (w gazie); przeskok
    3. biur. przebitka (maszynowa), kopia
    4. cedzidło, przetak
    Wszystkie wyrazy znam i rozumiem, ale nadal „laufowania” w nazwie!!! nie ma, tylko „schlagowanie” – niech mnie szlag trafi jeśli się mylę!

    ***Zastanawiam sie czy Antonius “wydziela” zonie pieniadze, bo zdanie; “ja maz”, kupie zonie (w innym wydaniu malej zonce) sklania mnie, nie tylko do zastanowienia sie, lecz ku zonowm, ktore samodzielnie dokonuja zakupow. W prowincjonalnej prasie polskiej wyczytalem wczoraj zdanie o Pani prof. Srodzie; okreslono jako feminazistke, nad czym oczywiscie ubolewam i postrzegam przy tym jezyk Cynamona (toutes proportions gardées) jako bardziej malopolski, niz wszechpolski. Zaluje jednoczesnie, ze Antonius oraz Staruszek tego nie zauwazyli. Dlatego postaram sie jak najszybciej o pare przykladow z nowomowy ich ulubienca.***

    Ten fragment komentarza ET jest tak niechlujny, że trudno go poważnie potraktować, mogę tylko wydziobać rodzynki:
    1) Spraw mojej rodziny ET nie rozumie wcale, ale nie mam siły rozebrać na fragmenty jego zdań, mogę tylko zakpić i dywagować np. nad zbitką słowną „ja maz”. Nie wiem co to znaczy, ale wiem, co to „kamaz” – ruska ciężarówka.
    2) Nie pamiętam języka Cynamona, więc nie wiem czy jest moim ulubieńcem, czekam na obiecaną nowomowę i się zdecyduję, może go pokocham?
    3) Bardzo podoba mi się absolutnie poprawny wtręt po francusku, chciałbym aby ten sposób wszyscy stosowali do wszystkiego na blogu (toutes proportions gardées).
    Przy ponownym czytaniu Cynamona otworzę szeroko oczy, może zobaczę coś istotnego.
    Blogowego staruszka nie znam dobrze, on mnie pewnie też nie, ale może mamy coś wspólnego? Jeśli jego nick ma pokrycie w realiach to z całą pewnością jesteśmy „braćmi”.
    To określenie napisałem, bo sobie przypomniałem rozmowę dwóch Ślązaczek na temat zakładów pracy, w 1945 roku: „U was jest kerownik? U nas też jest kerownik, to na pewno są bracia”.

    Pozostało “Du Polake”. Ja zwróciłem uwagę na brakujące „c”, które w istotny sposób zmienia wymowę, ale nie tylko „o”, ale też „a”. Gdyby przeanalizować połączenie słów ‚Pole” i Lake” to otrzymalibyśmy bardzo dziwne znaczenie – ET może zgadnąć. Przypominam, że „Lake” to nie angielskie jezioro, ale według słownika to „solanka do peklowania mięsa” – z Polaka???Brrr!!! Ale ja to nawet upiększyłem składając wyrazy Pole i Lake, ET pisał gorzej Po i Lake, a wiadomo powszechnie, że Po to tyłek lub rzeka we Włoszech. O jaką solankę może tu chodzić? Słownik szereguje wyraz do kategorii „spożywczy” – dziękuję! Nie chciałbym pić takiej solanki, ani z d… ani z brudnej rzeki.

    Apel do nas blogowiczów, lub niewiara w nasze możliwości ET utrudnił przez dobór nieistniejących określeń lub co najmniej dziwnych.

    ***Jednoczesnie chialbym obecnych w blogosferze zapytac, czy widzia roznice miedzy okresleniami:
    „polnischer Markt“, „Polenmarkt“
    „Schüler/innen“, SchülerInnen
    Asylbewerber, Asylant.
    Polentütte, Tragetasche etc.***

    Część skomentowałem,
    antonius pisze:
    2010-12-27 o godz. 16:29
    na resztę macham zmęczoną ręką.
    Pozdrawiam i składam życzenia pomyślności w Nowym Roku!

  9. Nie chciałbym być wścibski, ale wiadomo może, kto tę historię z narady opowiedział pp Heydecker’owi i Leeba’owi? Mam nadzieję, że nie trzeba im wierzyć na barwne słowo, tak jak Grossowi, jakąkolwiek by brednię nie napisał, czy też wygłosił w ramach reklamy swojego kolejnego paszkwilu na Polskę, wypełnionego ewidentnie (przynajmniej w znanych obecnie fragmentach) marnymi efektami wysiłków zdegenerowanego przez nienawiść do Polaków, chorego, irracjonalnego umysłu; albo jak autorom tych edukujących żydowską młodzież historyjek rysunkowych z Haaretz, gdzie Polak za pół litra sprzedaje w pociągu hitlerowcom żydowskie dzieci.

    Norymberga to koszmarne wspomnienie o nazistowskich psychopatach oraz o tragedii pomordowanych przez nich dziesiątek milionów ludzi – ale jako instytucja Norymberga ma wciąż niezłe perspektywy, patrząc na współczesne poczynania niektórych nacji na Bliskim Wschodzie.

    Wspominając tragedię holokaustu II WS coraz częściej zapominamy o milionach ofiar innych narodowości, tak jakby ich śmierć była mniej śmiertelna, ból mniej bolesny, a ich cierpienie oraz ich rodzin mniejsze.

    Polacy w czasie tej wojny byli w sytuacji szczególnej. Jak przypomina fundacja „Polsko-Niemieckie Pojednanie”: „W trakcie ostatniej wojny Polska poniosła relatywnie największe straty i szkody demograficzne spośród wszystkich państw walczących i okupowanych… Zarówno III Rzesza, jak i Związek Radziecki prowadziły wobec Polaków i zamieszkujących II Rzeczpospolitą obywateli innych narodowości, politykę eksterminacji do ludobójstwa włącznie, politykę wynaradawiania, wyniszczenia biologicznego i kulturowego, masowych wysiedleń, wreszcie politykę deportacji na roboty przymusowe i przymusowego wcielania do swych armii…”

    Trzeba pamiętać o ofiarach oraz cierpieniach wszystkich nacji w czasie II WŚ oraz działać dziś w intencji pokoju, choćby poprzez popieranie rezolucji ONZ potępiających zbrodniarzy, nakładających na nich sankcje, a także poprzez odmowę uczestnictwa w militarnych agresjach, żebyśmy zamiast przeżywać III WŚ (której przeżyć się nie da) mogli dalej cieszyć się pokojem.

    A propos, Panie Prezydencie Komorowski, kiedy dotrzyma Pan słowa danego swoim wyborcom (także mnie) podczas kampanii prezydenckiej, że polskie wojsko opuści Afganistan niezwłocznie jak Pan zostanie prezydentem RP?

    Chciałem coś radośnie, żeby już nie wpisywać się w tą smutę na koniec roku, a wyszło jak zwykle…

  10. >Jeszcze nie dosłuchałem katastrofy, a tu już nowa smutna sprawa: Kolejna książka Jana Tomasza Grossa, „Złote żniwa” – straszna sprawa, mówić trzeba, pisać trzeba, badać trzeba, ale jak tu żyć pod ciężarem katastrofy i zbrodni? <
    W każdym narodzie są hieny cmentarne i hieny wojenne – nie widzę powodu ani do wstydu ani nawet zakłopotania. Książka Grossa niczego nie odkrywa, natomiast natrętnym moralizowaniem w konwencji zbiorowej winy i odpowiedzialności więcej szkody niż pożytku czyni. Podejrzewam, że szczególnie Żydom w Polsce!!!

  11. Gospodarzu, nie zwalajmy za duzo na Goebbelsa i Goeringa. To KK domadal sie zrobienia ‚porzadku’ z zydami wtedy i robia to do tej pory.
    Pamietam moje pierwsze lekcje religii, lata 60-te. Chodzilem na religie tylko rok i stalem sie ateista w wieku 8 lat. Zakonnice szczuly nas przeciwko zydom. I teraz tez jest podobnie. Czy KK kiedykolwiek namawial do tolerancji religijnej ???

    Jednakze pomysl Goebbelsa i Goeringa by dla zydow wydzielic kawalek lasu to tylko maly pikus w porownaniu z pomyslem polskiej sanacji.

    Polska sanacja juz w 1923 roku wpadla na pomysl by wszystkich zydow (z Polski i Europy) zlapac i wyslac na Madagaskar. To byl jeden z priorytetow polskiej sanacji przez 12 lat. I nie byl to tylko pomysl. Sanacyjna dyplomacja prowadzila w tej sprawie zaawansowane rozmowy z Francja (Madagaskar byl kolonia francuska) i polska delegacja sanacyjnych ekspertow nawet odwiedzila Madagaskar w celu oszacowania ilu zydow bedzie mozna tam deportowac.

    Polski sanacyjny pomysl zaimponowal samemu Hitlerowi. Po smierci Pilsudskiego deportacja zydow na Madagaskar byla jednym z celow nazistow az do czasu wyzwolenia Madagaskaru przez aliantow.

  12. Z linku dolaczonego do jednego z komentarzy (Bobola, hello to you) takie zdecydowane stwierdzenie padlo:

    „było to ŚWIADOME i POPRAWNE podejście do lądowania, w miejscu w którym piloci (wg wszelkich dostępnych im – niestety SFAŁSZOWANYCH – danych) spodziewali się progu pasa startowego.”

    Tak napisal niejaki Bibula, pismo niezalezne.

    Spodziewac sie to mozna niechcianego dziecka. Albo uderzenia lopata zza wegla, podczas zabawy w remizie. Natomiast spodziewac sie pasa startowego to, wybaczcie, ja juz nie trawie. Czy tym oszolomom od teorii konspiracji i zamachow nikt nigdy nie wbil do ich glowek zakutych, ze przy zapoznieniu technologicznym smolenskiego lotniska, ladowanie tam moglo sie jedynie odbywac PO UJRZENIU pasa? A nie po SPODZIEWANIU takowego? Progu pasa nikt nie dojrzal. Zamiast progu, byla brzoza. Tak bywa, gdy ladowanie opiera sie na spodziewaniach zamiast na tym co widac. We mgle, jak wiadomo, nie wszystko widac. Tzw. ‚spodziewania’ natomiast moga prowadzic do zaskakujacych rezultatow.

    Ludzie! Dajcie sobie siana. Albo i owsa. Tylko przestancie sieczke robic w glowach czytajacych te wasze rewelacje o roznych teoriach. Bez najmniejszych praktyk z nimi zwiazanych.

  13. Good news 2010:

    polski student astronomi Marcin Kusiak odkryl 26.12.2010 na zdjeciach sondy Soho dwie nowe komety Soho-1999 i Soho-2000. Solar and Heliospheric Observatory jest wspolnym projektem NASA i Esa.

    HNY 2011,
    DW

  14. Zastanawiam sie skad bierze sie u Pana Passenta sklonnosc redukowania historii do pojedynczych postaci (to jest nie tylko niedorzeczne, lecz rowniez ahistoryczne).
    ET
    PS
    Zaluje, ze P. Passent nie potrafi spojrzec na ksenofobiczne i pelne mowy „anty” wpisy Cynamona; do szczegolow powroce.

  15. Do antonius pisze:

    2010-12-30 o godz. 00:36

    Mialem zamiar oglosic Pana naczelnym „Buchhalterem“ blogosfery , od ktorego natychmiast odstapilem zauwazajac u Pana nieustepujace poczucie humoru lub przynajmniej dobre samopoczucie. Ukryty blad „ortograficzny“ odkryl Pan wprawnym okiem, „odkrytej“ kesonofobii oraz mowy anty Cynamona raczyl Pan nie zawuwazyc, szkoda ze ma Pan przyproszone jedno oko. Nie zauwazyl Pan rowniez znaczenia Polentüte oraz pejoratywnego opisu Polakow (Polek) w tejze. Taka „torba“ istnieje naprawde, szkoda tylko, ze opisywana jest jako polska. Nie zwrocil Pan uwagi na istotna roznice w postrzeganiu rownowagi „gender“ przy; Schüler/innen, SchülerInnen etc.(okreslajac je jako conajmniej dziwne). Obie formy sa uzywane, jedna jest uwazana za niepoprawna. Nie zauwazyl Pan roznicy miedzy polnischer Markt, a Polenmarkt oraz Asylbewerber i Asylant. Kiedys mowiono o inteligencji TV oraz krzyzowkowej. Niedlugo bedziemy mogli mowic o inteligencji googlowej i pochodzacej z Wkipedii, co oczywiscie z inteligencja nie ma i nie mialo nic wspolnego. Zauwazylem rowniez, ze dobre samopoczucie czyni Pana nieskromnym lub celowo „niemym“. Slusznie Pan jednak zauwazyl uzywajac remententowo-ksiegowej dociekliwosci znaczenie wyrazu Abschaum; tak okreslil m.i. mnie oraz Slawomirskiego Pana cynamonowy ulubieniec. Dzwie sie, ze hasanie w blogosferze sprawia Panu przyjemnosc. Jak wpsomnialem, wroce do trotuarowego repertuaru Cynamona. Szkoda, ze nie korzysta Pan ze slownika francusko-francuskiego, takie i tylko takie umozliwiaja adekwatne tlumaczenie. Nie sadzi Pan, ze obecnosc w blogosferze i samousmiechanie zblizaja nas do nalogu tejze.

    ***Jednoczesnie chialbym obecnych w blogosferze zapytac, czy widzia roznice miedzy okresleniami:
    „polnischer Markt“, „Polenmarkt“
    „Schüler/innen“, SchülerInnen
    Asylbewerber, Asylant.
    Polentüte, Tragetasche etc

    Jakie niebezpieczenstwa niesie za(ze) soba owa obecnosc opisuje ponizej:
    We wspolczesnym swiecie mediow, w ktorym dominuja obrazy czesto tworzace imanentna, autonomiczna sile mozemy tylko pozornie lub w ograniczony sposob poruszac sie w kierunku realnych obszarow. Swiat medialny dostarcza nam bowiem obrazy z zewnatrz, co z kolei redukuje nasza zdolnosc do ich wewnetrzenego tworzenia. Obrazy te traktujemy po niejakim czasie jako wlasne, mimo ze sa one czescia swiata fikcji. Poruszajc sie z trudem w takiej dla nas nowej estetycznej rzeczywistosci nie jestesmy w stanie odroznic jej od prawdy oraz sztuki. Krotko mowiac zyjemy w swiecie, w ktorym zludzenie staje sie rzeczywistoscia i odwrotnie. Oba zjawiska walcza o poszerzenie swojego semiotycznego obszaru, co oczywiscie powoduje splycenie obszaru naszej percepcji. W ten sposob tworzy sie miejsce na obszary, w ktorych dominuje fatum. Ono poniekad opisuje i tlumaczy spora czesc naszej rzeczywistosci. Kierujac sie racjonalnoscia probujemy oczywiscie hamowac ograniczanie wolnosci rozumu. Rugujemy przy tym emocje towarzyszace naszej percepcji. Jednoczesnie postulujemy chetnie racjonalnosc, samoopanowanie jako centralne i w miare stale obiekty naszej etyki czy estetyki. Wspolczesna antropologia nie widzi jednak sprzecznosci w dualizmie zmyslowosci, rozumu oraz ciala.
    ET
    PS
    Zaluje, ze pomieszal Pan moj tekst (oraz przyklady) z tekstem Cynamona.

  16. do
    S-21 pisze:

    2010-12-30 o godz. 02:42

    Podejrzewasz i mylisz sie niestety. Typowy tenor wpisu o charakterze „anty”.
    ET

  17. Zostałem przyłapany na nieznajomości języków i przewijaniu. Francuskiego stwierdzenia iż wesołe jest życie staruszka oczywiście na polski nie przełożyłem.
    Moja próżność sprawia, że uruchamiam automat do wyszukiwania rdzenia „staru” w strumieniu komentarzy. Związania mego stylu ze style Antoniusa nie zauważyłem lub przeleciałem bezmyślnie. Kudy tam mi do Antoniusa. Czuję się uwznieślony.

    Co do starszej radości. Mam do odstąpienia głód, nędzę, zabawy na gruzach Warszaw, ból, samotność i walkę ze swym ciałem. Można spokojnie to zabetonować i złożyć w bunkrze podobnie jak inne niedobre rzeczy w Różanie nad Narwią. Mało kto zna ten skład materiałów radioaktywnych. Dobrze zapłacę!
    Jest kilka warunków na zrobienie tego interesu. Pierwszy: wszczepienie sobie pod skórę promila mych bólów. Drugi: kompletne milczenie o cierpieniu wszczepieniem spowodowanym. Trzeci: zaciśnięcie zębów gdy staruszek mimo ataków pozostanie niedraśniety i pogodny.

    Staruszek ma kalekie ciało i zdrową duszę.
    I rozumie ten jad zazdrości tych co mają na odwrót.

    Od wylewania żalu do losu to ja mam kościół w zasięgu wzroku.
    Od wprowadzenia pogody to ja mam komentatorów z wiecznie opuszczonymi kącikami ust.

    No i w ten sposób nawiązałem do przewodniego tematu Gospodarza.
    Życzę na Nowy Rok kącików ust podniesionych.

  18. PASSENT Corps

    Mimo wszystko zycze Panu dobrego zdrowia i duzo milych chwil w nadchodzacym
    2 O 1 1 roku. Wierze, ze tak sie stanie rowniez milym Blogerkom i Blogerom.

  19. Zmaganie sie z przeszloscia po 89 roku oraz kultura pamieci spolecznej

    Kazda nagla zmiana zmusza nas niejako do stawiania kwestii zwiazanych z pamiecia. Nie znaczy to jednak, ze nasze czesto krytyczne uwagi dotyczace przeszlosci utozsamiane sa z jej kwestionowaniem, a jej kwestionowanie z negacja etc.. Pozostaje wiec podjecie proby tworzenia kultury pamieci, kultury przypominania. Jakiekolwiek relatywizowanie zjawisk oraz faktow z przeszlosci, projektowanie ich na drugich lub co gorsze, w przyszlosc jest conajmniej mitogenne, nawet dla tych, kotrzy sie przed mitami przynajmniej werbalnie bronia. Rozliczenie sie z przeszloscia jest niezbedne, bo tylko w ten sposob mozemy budowac przyszlosc oraz porozumienie spoleczne na bazie solidarnosci. Zmagania sie z wlasna hostoria implikuja niejako koniecznosc zmagania sie ze soba samym. Prowadza jednak bardzo czesto do twierdzen subiektywnych. Niektorzy z nas zaslaniaja sie podjetymi probami w ramach instytucji panstwowych, spolecznych i to im zupelnie wystarczy. Drudzy z kolei nawoluja do dokonania proby analizy wlasnej, jeszcze inni pragna tabula rasa i nowego poczatku. Zadaje sobie wowczas pytanie, poczatku czego? Poczatku do czego? Nie sadze bowiem, ze ow poczatek umozliwi nam rowne szanse. Tylko spoleczne rozliczenie sie z przeszloscia oraz rozliczenie sie kazdego z nas osobno umozliwi nam zaistnienie w przyszlosci niezaleznie od obecnego miejsca zamieszkania. Waznym elementem kultury pamieci sa wystapienia politykow oraz historykow. Panstwowa kultura pamieci kostnieje dosc szybko, bo posluguje sie rytualami oraz pusta forma dwu kolorow. Jej przeciwnicy natomiast uciekaja do szarocienia, blednie sadzac, ze znajduja w nim adekwatne schronienie. Permanentne prezentowanie poczucia wstydu oraz winy za przeszlosc moze powodowac taki odruch odrzucenia. Trudne do zaakceptowania, lecz jakze niezbedne jest poczucie wspolodpowiedzialnosci (nie winy) za nasza wspolna przeszlosc (dotyczy to zarowno czasow wojny, jak rowniez nasze zmagania z narzucona rzeczywistoscia po wojnie). Odrzucamy zarowno role ofiar jak i katow. Najchetniej chielibysmy podazac ku nowemu w calkowitym zapomnieniu. W ten sposob spychamy jednak siebie do antymiejsc pozbawiajac sie jakichkolwiek atrybutow umozliwiajacych nam funkcjonowanie w przyszlosci. Wyszukiwanie kolorowych plam w przeszlosci niewiele pomoze, bo nie jestesmy w stanie unikac czasu przeszlego oraz rozbitej przestrzenii jednoczesnie. Osobnicy o pogladach prawicowych posluguja sie w spoleczno-politycznej debacie nieustannie argumentem grubej kreski i postrzegaja ja jako katalizator spoleczny oraz argumentem maczugi jako przeszkody w postrzeganiu i kreowaniu przyszlosci. Lewicowcy natomiast chcieliby uchronic jak najwiecej atrybutow z przeszlosci oraz umozliwic ich funkcjonowanie obecnie. W ten sposob, zachowujac pamiec spoleczna z przeszlosci umozliwiaja sobie wlasny transfer do przyszlosci, przynajmniej im sie tak wydaje. Burzac mosty konstruuja intelektualny pomost ku przyszlosci, ktorej po prostu nie ma. Ulegaja zludzieniu, ze unikajac antyniejsc zachowaja swoja tozsamosc tu i teraz oraz w przyszlosci. Zapominaja jednak, ze w przeszlosci nie bylo miejsca na lewice, ktora nalezaloby dopiero stworzyc od podstaw. Mieszczanskie natomiast elementy w polityce PRLu byly niemozliwe do transplantacji w jakikolwiek inny (drugi) byt polityczny. Polityczna oraz obywatelska reedukacja odbierana jest negatywnie i asocjowana jako kara, a nie obowiazek. Poslugujemy sie przy tym, prostym archetypem ONI. Chetnie relatywizujemy nasza role jako wspoluczestnikow, niechetnie natomiast relatywizujemy nasza role, jako ofiary. Bycie ofiara nie uraga nam i w ten sposob godzimy sie na jakikolwiek handicap upiekszajacy nam zyciorys. Czesto tez do pozornej dobrowolnosci (wlasny wybor) naszej emigracji dorabiamy cala ideologie; w kraju nie bylo nam zle, nie bylismy biedni, bylismy dobrze wyksztalceni etc.. Kierowalismy sie jedynie checia przygody bez nacisku z zewnatrz. Znane jest tysiace sposobow podobnej argumentacji celem zachowania twarzy. Dorabiamy sobie jednak kolejna maske, zapominajac maski z czasow zaprzeszlych. Dlatego tez wyszukujemy bez jakiekgokolwiek oporu wewnetrzenego argumenty z niedalekiej przeszlosci koloryzujac zapamietane obrazy. Jako ze sa to obrazy czesto z dziecinstwa lub mlodosci (prawie zawsze asocjowane pozytywnie), to proces ten przebiega w miare latwo. Niestety nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze nasza psychika nie jest w stanie permanentnie rugowac z nieswiadomosci doznania negatywne. Dlatego „trzepiamy“ sie poszczegolnych przykladow pozytywnych i ograniczamy nasze zmagania z przeszloscia do kilku postaci (general, zacny profesor). Kierujemy sie przy tym lekiem przed utrata tozsamosci. Lekiem przed utrata odzyskanej z trudem suwerennosci. Gdy wiekszosc spoleczna uznaje zmiany po 89 roku jako zmiany niezbedne i pozytywne, to po dwudziestu latach nie cichna glosy relatywizujace te nasza przeszlosc (tu podejmujemy sie uogolnienia bez jakiegokolwiek ryzyka, wydawaloby sie). W ten sposob stapamy w miejscu zamiast wykorzystac szanse na dalsze zmiany prowadzace do emancypacji obywatelek i obywateli, w kraju i na emigracji. Owa postepujaca emancypacja drazni dzisiejsza „dierrière garde“, ktora w czasach zaprzeszlych zajmowala miejsca w pierwszym szeregu, ba uzurpowala sobie prawo do tytulu avant garde lub im sie tak przynajmniej wydawalo. W swoim rzekomym postepie znajdujemy bez skrupulow dyzurnych do bicia; dzisiaj sa nimi USA oraz Izrael, bo przeszlosc zmusza nas do skrzetnego skrywania naszych fobii, naszej ksenofobii. Dlatego lapiemy sie kazdego kola ratunkowego, co z kolei odsuwa od nas konieczna samokrytyke. Nie mamy przy tym zamiaru tworzyc memorialow kultury, chociaz pamietamy protagonistow przeszlosci czyniac z nich bohaterow (Stalin) i mordercow jednoczesnie. Podobna role odgrywa w procesie tworzenia kultury pamieci Jaruzelski. Fokusowanie krytyki czasow zaprzeszlych na pojedyncze osoby nie ma zadnego sensu (patrz wpis P. passenta o Panach G. i G.), bo chodzi glownie o krytyke systemowa. Na rozliczenie pojedynczych osob jest juz niestety za pozno. Radykalne odciecie sie od przeszlosci nie pasuje kazdemu z nas, bo oznaczaloby dla niektorych niebezpieczenstwo suicydalnosci spolecznej. Zapominamy przy tym o wartosci nadrzednej, ktora jest wolnosc kazdego z nas. Jako, ze wolnosc wymaga niejako poczucia odpowiedzialnosci, niechetnie z niej korzystamy poddajac sie nostalgicznym nastrojom. To prowadzi nas na trop tematow drugorzednych i zastepczych, a proces oraz kulture pamieci redukujemy do kultury piknikowo-wspominkowej.

    ET

  20. do
    staruszek pisze:

    2010-12-30 o godz. 10:33

    Zycze Ci pogody ducha i dobrego samopoczucia. Zaluje jednak, ze nie zareagowales Staruszku na apel Cynamona o ratunek oraz raczyles nie zauwazyc jego obrazajacych (osobistych) ekskursji jezykowych o tenorze conajmniej „anty”. Przyproszajac jedno oko zareagowales „przesmiechem” lub jak wolisz usmiechem.
    Z powazaniem.
    ET

  21. Same życzenia nie wystarczą, należy dołożyć trochę taktu a będzie dobrze.
    A więc więcej taktu w mediach i w naszych zachowaniach.

  22. drogi staruszku, jestem ZA !

  23. ET (wybacz, że kolokwialnie) daj już se siana z tą walką podjazdową z poszczególnymi blogowiczami – pliiiiiizzzzzz …

    czyż nie szkoda na to czasu i tej wirtualnej przestrzeni, którą tu , w tym zacnym miejscu, mamy do dyspozycji ?

    @antonius i @cynamon- proszę, już nie kontynuujcie tego wzajemnego punktowania. Nie wystarczy mieć rację, musi ona jeszcze być godna uwagi.
    Zacietrzewienie powoduje, że się nadmiernie grzebiemy w drobiazgach , a życie obok przemija bezpowrotnie…
    (PS. nie Polentüte, a türkische Tüte)

    Pozdrawiam wraz z serdecznymi życzeniami na ten Nowy Rok

  24. Koniec roku to dobry moment do remanentów i refleksji. Również ja nawołuję do takich i to o charakterze zgodnym z wpisem gospodarza, tzn. smutnym. Kanwą refleksji niech będzie zdanie, które niedawno temu przeczytałem:

    ***Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej narzekają, że nie otrzymały dostatecznej pomocy od państwa, a śmierć ich bliskich nie została właściwie upamiętniona. Właściwie, czyli jak?***

    Jest to cytat, a właściwie pierwsze zdanie i „Leitmotiv” pewnej publikacji którą można znaleźć pod linkiem:

    http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1510796,1,finansowy-remanent-po-smolensku.read,

    na który zwróciła moją uwagę „aqa”. Bardzo dziękuję! Pozwoliło mi to na „posiadanie wiedzy” o tym, jak cenne jest każde (ha! ha! ha!) życie zwykłego obywatela dla władz państwowych w Polsce…. tu z przyzwyczajenia chciałem napisać „Ludowej”, ale na szczęście przypomniałem sobie, że teraz nam panuje coś przeciwstawnego. A co jest przeciwstawieniem „Ludowej”? „Nieludowa”, ale lepiej brzmi „Nieludzka” i tak ją odczuwam od dłuższego czasu!

    Nie jestem ekonomistą i nie pamiętam już wyższej matematyki, dlatego mogę tylko patrzeć na sufit i – jak mówią na Śląsku – „szacować tan świnian” (dziesiątki milionów). Mam gorącą prośbę do specjalistów od rachunkowości (może Urząd Skarbowy?) aby policzyli dokładnie już wydane pieniądze (w całym kraju) i oszacowali sumarycznie renty i inne świadczenia w przyszłości. Po dokonaniu tego patriotycznego czynu, niech zrobią to samo dla kilku wybranych, innych katastrof z roku 2010 (np. autobus pod Berlinem, busik do zbierania jabłek) gdzie tragicznie zginęli polscy obywatele. Po przeliczeniu wszystkiego na jednego denata w danej katastrofie niech podadzą wyniki do publicznej wiadomości a odpis ministrowi od „równego traktowania obywateli” do oceny. Wtedy wszyscy Polacy będą wiedzieli, czy pretensje takich „Gosiewskich” są uzasadnione i czy naprawdę ktokolwiek w tym państwie ma chociaż cień wiedzy o znaczeniu określenia „sprawiedliwość społeczna”, która powinna być owym „Leitmotiv’em” wolnego, demokratycznego państwa.

    W aneksie do takiego opracowania ekonomicznego należałoby jeszcze uwzględnić gwałtowny wzrost wydatków państwa na niezliczone dowody uwielbienia śp. prezydenta (pomniki, izby pamięci, specjalne oddziały IPNu, fundacje, stałe kąciki w TV , radiu i mediach drukowanych) w przypadku dojścia PiSu do władzy, na co liczy pani Gosiewska.
    Niewtajemniczonym w zamysły pewnych osób służę drugim cytatem z tej publikacji:

    ***Zakrzeńska, tak jak Gosiewska i Melak, jest zdania, że prawdziwy pomnik ofiar katastrofy powinien powstać na Krakowskim Przedmieściu. Jak mówi Melak: „w miejscu dla narodu najważniejszym i przez naród wybranym”. Gosiewska forsuje projekt „obelisku wierności ojczyźnie” przedstawiającego 96 dłoni, ale wie, że na „właściwe i godne” upamiętnienie ofiar trzeba poczekać, aż zmieni się w Polsce władza. ***

    Pozostaje mi tylko życzyć, aby ich marzenia się spełniły (w ramach „resortowych” życzeń noworocznych). Chętnie dołożę coś z mej niewielkiej emerytury z puli przeznaczonej na lekarstwa i rehabilitację, przecież będę tak szczęśliwy, że zapomnę o chorobach.

  25. Życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku Panu redaktorowi Pasętowi
    i chciałbym tylko czytać (oglądać, otrzymywać dobre wiadomości) to jednak trudno mi śię podogzić z z coraz większą brutalizacją życia codziennego gdzie trzylatek maltretuję bezbronnego zwierzaka (i jest czym się pochwalić w Youtobie – oglądalość xxxxx razy – to był chit) nie jestem sobie w stanie wyobrazić jakie filmy byśmy oglądali z lat 1939-1945 gdyby wtedy był internet., jedna książka Pana Grosa to jest tylko książka i można ją przeczytać lub zdyskredytować bez czytania bo obraża prawdziwych polaków.
    Ps. pora udać się na emigrację wewnętrzną, ponieważ nigdy nie byłem prawdziwym polakiem ale normalnym polakiem.

  26. Cynamonie! Od pewnego czasu z rosnącym zdumieniem i niesmakiem obserwuję „występy” dr Marka Kochana w roli komentatora. Wyraźnie dołaczył do grona politologow od „siedmiu boleści”, a raczej od Pisu w rodzaju prof. Staniszkis, która – co by nie mówić – ma jednak pewną klasę. W sumie maksimum arogancji przy b. mizernym tzw. warsztacie naukowym, sloganowej argumentacji itp. Nie wiem, dlaczego tacy ludzie, a jest ich wielu, są traktowani przez media jako celebryci. Dziennikarze najczęściej nie zadają sobie trudu, żeby ich sprowadzić na ziemię z wyżyn ich jedynie słusznych i głębokich myśli. Poziom mediów jest równie denny, jak elit, które kreują. I sama już nie wiem, kto kogo napędza.
    Gospodarzowi i blogowiczom zycze wszystkiego najlepszego, a smuty jak najmniej

  27. Orteq pisze: 2010-12-30 o godz. 08:56

    Ortequ, w tym jest problem – tacy jak Bobola, Piotr Kraczkowski i inne różne zaciekłe trolle, które się tu przelotnie pojawiają, po prostu NIE SŁUCHAJĄ argumentów.
    Po prostu wyłączają umiejętność czytania ze ZROZUMIENIEM.
    Po prostu wyłączają własną logikę, którą przecież w zyciu codziennym muszą się posługiwać (no bo wiedzą przecież, że w zamknietym pomieszczeniu po otwarciu gazu w kuchence należy go podpalić zaraz a nie po kilku godzinach , że nie ma się szans na przeżycie waląc w betonowy mur przy 200 km/h , itd.)

    Stawiając bycie „ZA” jednymi i „PRZECIW” drugim NAD rozumem – WBREW wszystkiemu – wbrew faktom, wbrew logice .

    Oni niestety na bytności na tym blogu nie skorzystają – bo się „oświecić” nie dadzą. Wolą być ślepi i głusi. To katarynki.
    Sami siebie postawili w roli marionetek zdających się na jedynie słuszne prawdy płynące z jedynie wiarygodnych źródeł.
    Choćby to były ewidentne bzdury.
    Choćby urągały ich własnej inteligencji.

  28. Jakiekolwiek porownanie (porownywanie) niemieckiej rzeczywistosci 33-45 do rzeczywistosci polskiej 89-10 jest nie tylko ahistoryczne, lecz w zasadzie niedorzeczne.
    ET

  29. Fundamentem polskiej tozsamosc narodowaj sa; cierpienie, martyrologia, meka i kleska. Dziesieciolecia skutecznej edukacji i indokrynacji spowodowaly, ze smutek, nieufnosc i podejzliwosc staly sie charakterystycznymi cechami narodowymi Polakow.
    Polskie wycieczki zbiorowe mozna jeszcze do dzisiaj niezawodnie rozpoznac zagranica, po smutnych i niezadowolonych minach.
    Pokonanie tej wielkiej narodowej smuty to praca u podstaw i zadanie na pokolenia. Coraz wiecej politykow i publicystow uzmyslawia sobie tragiczna sytuacje umeczonej ojczyzny i stara sie skierowac uwage rodakow na bardziej optymistyczne przyklady z polskiej historii i terazniejszosci.
    Prawdziwi patryjoci pod przewodnictwem Prezesa i Ojca Dyrektora napewno ale nie pozwola odrzec Polakow z ich tozsamosci narodowej bez walki.
    W tym sensie Wesolego Nowego Roku.

  30. Po wysłaniu komentarza zauważyłem dwie rzeczy:

    1) Pomyliłem „smutę” u pana Daniela” z „Dość smuty” i pisałem właśnie na smutno. Bierze się to stąd, że pisząc w edytorze nie widzę równocześnie przeglądarki, a pamięć już nie ta. Uratować mnie może tylko optymistyczne zakończenie komentarza o świetlanej przyszłości Polski po zmianie władzy. Myślę, że wszyscy blogowicze pamiętają wycieczkę grupy dzieci z prowincji do Warszawy w 2020 roku. Jeśli ktoś tego nie czytał, to wiele stracił. W tym głębokim i brudnym morzu blogowym nie odnalazłbym po jakimś czasie tego wspaniałego opowiadania, więc skopiowałem je na dysk i mógłbym udostępnić zainteresowanym (piracko).

    2) Nie miałem zamiaru dalej dyskutować z ET na tematy „Lingua”, ale niestety zauważyłem sążnisty jego wpis na mój temat. Nie ustosunkuję się do szczegółów, bo ET nie pamięta lub nie zrozumiał moich wcześniejszych komentarzy, więc powtarzanie uważam za bezcelowe – choć, jak mawiał Tewje, der Milchmann -„on the other hand” – „repetitio est mater… czegoś tam”. Nie będę sprawdzał w Wikipedii, bo mam tylko krzyżówkową pamięć i inteligencję – tyle mi zostało na starość. Ambicji pedagogicznych już niewiele mi zostało.
    Cieszy mnie jednak nawet najdrobniejszy postęp u ET na skutek mojej pracy wychowawczej – zauważa i poprawia nawet własne błędy, na które mu zwróciłem uwagę. Z nieistniejącej „tütte” zrobił przyzwoitą „tüte”. Uniknął tym samym, że nie dywagowałem na temat podwójnego „t” w wyrazach blisko-brzmiących, bo mogłem mu zaserwować jako substytuty „Nutte” (prostytutka), albo bardzo blisko „Titten” (cycki). Trochę mnie zaskoczyło, że ET zakłada, iż nie znam różnicy miedzy tak banalnymi określeniami jak „Asylbewerber” i „Asylant”. Mógłbym jej nie znać, bo nigdy się nie starałem o azyl (mam dziesiątki znajomych), ale ET 26 lat temu mógł napotkać te wyrazy „live” i dlatego jest taki dumny.
    Finalement ET znów pomawia mnie o miłość do „Zimt29”, a ja naprawdę nie pamiętam już co i jak on pisał i co ja na temat jego komentarzy. Obiecał mi ET przykłady paskudnej nowomowy Cynamona, na podstawie których właściwie ukierunkowałbym me uczucia, a tych przykładów nie widzę.

  31. Wszystkim Blogowiczom, a przede wszystkim – Gospodarzowi tego forum, z okazji zbliżającego się Nowego Roku wszystkiego co najlepsze życzy z Wrocławia
    WODNIK53

    PS: Oby 2011 Rok nie był gorszym (a wszystko na to wskazuje iż tak będzie – w każdym razie ja to tak widzę i przewiduję – w każdym bądź razie „dla mnie” i moich najbliższych) od mijającego. I nie jest to minimalizm, to po prostu realizm i racjonalizm.

    Dodaj komentarz

  32. Dla mnie 2010 rok był kolejnym smutnym rokiem życia. W ubiegłym roku gdy leżałem na onkologii z podejrzeniem nawrotu ziarnicy złośliwej zostałem zwymyślany od pomylonych gwałcicieli przez kogoś, komu bezgranicznie ufa osoba, którą kocham. Trauma trwa.

  33. „…jak tu żyć pod ciężarem katastrofy i zbrodni?” pyta Pan Redaktor Passent. A no, po prostu żyć uczciwie, szanując bliźnich i uprawiając swoje hobby; broń Boże nie ulegać histerii wzniecanej przez idiotów.
    Nie przejmuję się książkami J.T.Grossa, bo jak daleko wstecz sięgam świadomością (1944 rok) większość poznanych przeze mnie ludzi (w Polsce i wielu innych krajach) była (i nadal jest) antysemicka. Gross zatem tworzy literaturę „chodliwą”, która nie zmieni złego bez niej stanu rzeczy.
    „Pod ciężarem katastrofy” nie żyję z powodu przekonania już 10.kwietnia, iż była ona konsekwencją wyjątkowej niefrasobliwości braci Kaczyńskich, pragnących katyńską martyrologię niecnie wykorzystać do kampanii wyborczej. Traktuję tę tragedię „na własne życzenie” jako przestrogę i naukę na przyszłość – oby nie zlekceważoną; osobami, których mi najbardziej żal spośród ofiar katastrofy smoleńskiej są stewardessy i ochroniarze.
    Rok 2010 był przykry. Ale bywało wiele gorszych.
    Dziś przeczytałem, że wszyscy polscy emeryci mają przez trzy lata dostawać po równo („aż” po 39 złotych z groszami). Miałem Tuska i Boniego za mądrzejszych.
    DO SIEGO ROKU !!!

  34. ET pisze:

    2010-12-30 o godz. 10:24
    Do antonius pisze:

    2010-12-30 o godz. 00:36

    „***Jednoczesnie chialbym obecnych w blogosferze zapytac, czy widzia roznice miedzy okresleniami:
    „polnischer Markt“, „Polenmarkt“
    „Schüler/innen“, SchülerInnen
    Asylbewerber, Asylant.
    Polentüte, Tragetasche etc”

    Mój komentarz

    Odpowiadam, dyskusja się formalizuje lingwistycznie, błądzi po opłotkach semantyki i co najważniejsze ogromną dozą ad personam zniechęca, gasi zainteresowanie.

    Pzdr, TJ

  35. „Goering: Tak więc wydzielimy Żydom do dyspozycji określoną część lasu i postaramy się o to, żeby różne takie zwierzęta, które są cholernie podobne do Żydów – taki łoś na przykład ze swym garbatym nosem – też się tam przeniosły i usadowiły.”
    Pachnie mi to Mrozkiem. Las pachnacy Mrozkiem ?!
    Gdzie te gesi ?

    Ale to tez niezle;
    „Dubieniecki: Rozważam zawiadomienie o możliwości zamachu na prezydenta”
    Zieciu , siadz pod mym lisciem i nie odpoczywaj .
    Czy tragifarsa to to samo co groteska? Moze ktos znajacy sie odpowie.
    Podsumowujac – trzeba uwazac co sie czyta , wliczajac w to Mrozka.

  36. TJ 27.12.2010 godz. 14:08

    Piszesz (za mediami):
    „Na pozostałych drogach ekspresowych limit wzrasta do 100 km/godz.”

    Gwoli ścisłości: tego limitu NIE zwiększono: na pozostałych (czyli jednojezdniowych) drogach ekspresowych obowiązywał dotąd limit 100 km/h. Niekompetencja dziennikarzy (biura prasowego Sejmu/Senatu?).

    Jeśli chodzi natomiast o Twoje zastrzeżenia co do nowych (wyższych) limitów prędkości, to myślę, że są nieuzasadnione (a obawiam się, że mogą wynikać z bezrefleksyjnego powtarzania tego, co populistycznie publikują media i na co wskazują zachodnie instytucje, nieznające warunków ruchu drogowego w Polsce)

    W Polsce natężenie ruchu drogowego na autostradach jest sześciokrotnie niższe niż na autostradach w Niemczech (a także niższe niż na autostradach w innych państwach Zachodniej Europy). Natężenie ruchu na drogach ekspresowych też jest niższe niż na Zachodzie, chociaż trudniej to podać ilościowo, bo brak jest dokładnych odpowiedników i tożsamości standardów.

    Biorąc pod uwagę fakt, że podwyższenie limitu prędkości o 7 procent skojarzone jest z intensyfikacją (w ciągu najbliższych dwóch lat ponad czterokrotny wzrost) systemu mierzenia prędkości i karania wykroczeń (surowszego niż dotąd) – należy sądzić, że rzeczywista średnia prędkość na autostradach i drogach ekspresowych ZMNIEJSZY się w porównaniu z obecną rzeczywistą prędkością, kiedy nie ma prawie żadnej kontroli (policja właściwie na autostradach i większości dróg ekspresowych, za wyjątkiem obwodnic miast, ściga tylko samochodami kierowców jadących 180 – 220 km/h, przy czym motocyklistom „daruje” – są dla nich praktycznie nieuchwytni).

    W miarę wzrostu natężenia ruchu w najbliższych kilkunastu latach na tych drogach, będzie można ewtl. powrócić do niższych limitów – podobnie jak starają się je wprowadzić Niemcy i jak niedawno zrobili to Francuzi – wszyscy oni mają wielokrotnie bardziej zagęszczone autostrady i „drogi ekspresowe”.

    Istotnym problemem (98% ruchu i długości dróg w Polsce) są pozostałe (nie autostrady i nie drogi S) drogi w Polsce. Tam limitów prędkości nie podniesiono, a budowa wysepek i liczne ograniczenia i fotoradary sprawiają, że rzeczywista prędkość przejazdu na nich większości aut jest znacznie niższa niż limit i w efekcie trudna do zaakceptowania (choć konieczna ze względu na tragiczny stan tych dróg i ich zagęszczenie w rejonach dużych miast oraz stan techniczny pojazdów (te na autostrady prawie w ogóle nie wjeżdżają)).

    Proponuję mniej wierzyć „famie”, powszechnej w mediach i „pogawędkach Polaków przy kuchennym stole”.

  37. Szanowny Panie Redaktorze!
    Podzielam Pana smutne refleksje i z wielka przykrością dołączam wlasne.
    Warszawa, środek miasta -Plac Konstytucji praktycznie jedyny względnie sprawnie działający węzeł komunikacyjny. Po raz trzeci najwyraźniej niepełnosprawni umysłowo samorządowcy pod wodzą pani Prezydent na wiele dni blokują miasto tylko po to, by zafundować gawiedzi koszmar pt. Sylwester. Centrum miasta z zabudową z lat 50-tych. Paradne – kosztownie wykończone i nie remontowane od lat attyki bądź elewacje budynków pl. Konstytucji 5 i 6 będą jak w poprzednich latach narażone na drgania wywołane nie kontrolowanym nagłośnieniem i nie naprawione po poprzednim Sylwestrze mogą się posypać z prawdopodobieństwem 0.9 na zgromadzona gawiedź. Popękane w rezultacie zeszłorocznych igraszek np. rury spustowe budynku pl. Konstytucji 5 (27 m wysokości) jak również elementy elewacji (płyty kamienne czy tralki gzymsowe, a także płyty z mozaikami w arkadzie) choć nie muszą mogą na zgromadzonych runąć.

    MOGĄ, ALE OCZYWIŚCIE NIE MUSZĄ!

    Pani Prezydent Hanna Gronkiewicz na budownictwie znać się nie musi, ale za bezpieczeństwo zarówno ludzi jak i ich mienia odpowiada. Ale może nie odpowiada i tylko się czepiam?

    Katastrofa budowlana na Śląsku – (wystawa gołębi).
    Katastrofa CASY .
    Katastrofa myśliwca podczas parady wojskowej
    Katastrofa Tupolewa.

    Kiedy katastrofa na pl. Konstytucji?
    Czy w tym roku, czy w przyszłym? DO TRZECH, CZY DO CZTERECH RAZY SZTUKA?
    Trzeba nie mieć rozumu, by tak ograniczoną przestrzeń wypełniać szczelnie nagazowanymi ludźmi.
    Wystarczy, że jakiemuś mieszkańcowi wypadnie z ręki na plac szklanka – bo to najniższe okno jest na wysokości 10 m!
    Pod arkadami (utrzymywanymi przez wspólnoty mieszkaniow) MUSI powstać kloaka – śmietnisko i pobojowisko. P. Prezydent to OLEWA. Koszty dewastacji budynków oraz odszkodowania dla ewentualnych ofiar poniosą oczywiście właściciele lokali.
    Życzę nam wszystkim odporności na głupotę i poczucia humoru.
    Jeśli zaś chodzi o względy Fortuny, to wobec powyższego i innych – próśb najdrobniejszych nawet nie wypada zgłaszać!
    Pozdrawiam serdecznie,
    jpet1

    PS W ubiegłym roku tak samo, jak i rok wcześniej – warunki techniczne tyczące poziomu nagłośnienia imprezy na Pl. Konstytucji były dla zainteresowanych wspólnot nie dostępne. Sadzę, że ich po prostu w tym zakresie nie wydano……

  38. Drogi Panie Danielu!
    Dziękuję Panu za kolejny wspólny rok lektury. W latach 80-tych czytałem Pana stale, lecz z niesmakiem („stan wojenny”), obecnie zaś z wielką przyjemnością. Dziwne są koleje losu. Ot, jak to Polska się zmienia, a my z Nią. Mało jest we spółczesnym naszym dziennikarstwie, którzy tak jak Pan „Poloneza wodzą”. Standardy, panowie standardy… W przyszłym roku życzę Panu i sobie mniej PiS-u, więcej Stanisławowa, Ameryki Łacińskiej i Iwaszkiewicza.

  39. …z moimi znajomościami lingwistycznymi rozumiałbym przynajmniej kilku mówców (czterech, a może nawet pięciu dzięki Buzkowi)….

    Pisze powyzej Antonius zapominajac o obecnosci rzeszy dobrych, zdolnych, mlodych tlumaczy symultanicznych w PE. Proponuje zorganizowanie wyciesczki do stolicy Alzacji.
    ET

  40. Chcialbym, majac 100 lat przejmowac sie jedynie sfera zycia publicznego.
    Wiecej umiaru i umiejetnosci cieszenia sie maciupienkimi rzeczami, zycze w Nowym Roku.

  41. Choc rozumiem frustracje wynikajace z obecnej zgnilizny po-smolenskiej w Polsce, to jednak nie chcialbym postrzegac CALEGO klimatu życia publicznego tylko i wylacznie przez ten pryzmat. Owo pomstowanie, szkalowanie czy ubliżanie, które tak niepokoi i gorszy Pana Kordiana, owszem, moze i jest jakims dopustem bozym. Ale, na Boga, sa jeszcze gorsze dopusty w swiecie! Ta przytoczona przez pana, Redaktorze, atmosfera z lat 30 i 40 w Niemczech, byla, moim zdaniem, tym o wiele gorszym dopustem. Bo spotkala sie tam z ogolnym poparciem spolecznym!

    W dzisiejszej Polsce 20 czy nawet 30 procent poparcia dla ksenofobii i wstecznictwa PiS-u nie oznacza zadnej wiekszosci ani na dzis ani na przyszlosc. Jesli ja bym jakies niebezpieczenstwo w czyms widzial to tylko w tym, ze dzisiejszej partii rzadzacej w RP zacznie sie marzyc zagarniecie dla siebie poparcia rowniez i moherow. I zaczna sie uklony w strone oszolomow. No bo w ten sposob pokonamy przeciwnikow!

    Podskoki premiera Tuska przeciwko projektowi raportu smolenskiego takie wlasnie sprawiaja wrazenie. Zamiast szczerze i otwarcie wyznac prawde o pisowskim pchaniu g.wna przez szpare i kontr-locie na Katyn 10 kwietnia, Tusk majaczy o wspolodpowiedzialnosci Rosjan za katastrofe smolenska. Tam, do tego lotu we mgle nie powinno bylo dojsc! Wszystko inne to nastepstwo tej polskiej bzdury, infantylnosci i zbrodniczej nieodpowiedzialnosci. Zginelo 96 osob, wielu z nich nie zdajacych sobie sprawy z tego, w czym uczestniczyly. Tusk, wspolorganizator uroczystosci katynskiej z 7 kwietnia, nigdy nie zdobyl sie na odwage, zeby to publicznie powiedziec. Ja sie pytam, dlaczego? Jaka on wage przez to swoje milczenie nadaje tej POJEDNAWCZEJ z Rosjanami imprezy medialnej na trzy dni przed katastrofa? I jak to jego milczenie na ten temat odbieraja Rosjanie i swiat?

    Ja nie zycze sobie, zeby ten moj premier w krotkich spodenkach przypochlebial sie katonarodowej, wstecznej, wrecz chorobliwej mniejszosci. Niech ona sobie sama pomaga, przy poparciu oszoloma Rydzyka czy innego Michalkiewicza lub Macierewicza. Na tyle demokratyzmu mnie stac. Ale – bez moich, podatnika, na to pieniedzy!

    Niedawne zmiany w sprawie finansowania partii politycznych w Polsce, choc bedace jakims krokiem w pozadanym kierunku, sa w dalszym ciagu recepta na kontynuacje choroby polskiej demokracji. Obawiam sie, ze Pan Kordian – oby nam zyl nastepne 100 lat! – bedzie jeszcze przez jakis jeszcze czas niepokoil i gorszyl problemami z nasza demokracja. Jest nikla nadzieja na to, ze mu to wyjdzie na zdrowie. Oby tak bylo.

  42. Czy gospodarka, to temat na długie wieczory?

    Krótko i prosto z mostu powiem, że nie.

    Tematy gospodarcze wchodzą w intensywny obieg społeczny tylko w wyjątkowych sytuacjach i są traktowane wyjątkowo niedbale przez partie i społeczeństwo.
    Reakcje organizacji politycznych są z reguły stronnicze, pijarowskie, chełpliwe lub nienawistnie, (opozycja) a zawsze emocjonalne, co odbiera właściwy sens dyskusjom, upraszcza je i spłyca do absurdu, niszczy obiektywizm.

    Z kolei odzew społeczny, jak łaska pańska – na pstrym koniu jeździ, przybiera formę ogólnonarodowej debaty rzadko i niemal wyłącznie w społeczeństwach o silnych tradycjach demokratycznych.

    Przykładem szerokiej i gwałtownej reakcji społeczeństw są niedawne wydarzenia we Francji oraz W. Brytanii związane z oszczędnościowymi przedsięwzięciami rządów podjętymi w obliczu kryzysu finansów.

    Przykładem szerokiej debaty jest dyskusja przedwyborcza i powyborcza nad reformą służby zdrowia w USA.

    W Polsce w ciągu ostatnich 20 lat było kilka fal powszechnego zainteresowania problemami gospodarczymi, np. popiwek Balcerowicza, protesty przeciwko prywatyzacji, ruchawki związane z reformą służby zdrowia, z górniczymi emeryturami, lecz nigdy nie spowodowało to wzmożenia intelektualnego elit, jakiegoś przewrotu w patrzeniu w przyszłość.

    Np. tak fundamentalna posunięcie rządu, potrzebujące szerokiej, poważnej dyskusji społecznej, jak reforma emerytalna, przeszło niemal że bez echa (nie mówiąc już o regionalizacji, co do której miażdżąca większość ludzi nie ma pojęcia czemu ma służyć i czym to się je).
    Dla przykładu, w moim środowisku, lata podejściu w życie ustaw reformujących system emerytalny, tuż przed terminem ostatecznym w którym należało zadeklarować po pierwsze (jeśli rocznik pozwalał) system (stary lub nowy), po drugie filar (fundusz emerytalny), u mnie 100 % ludzi w pracy nie wiedziało o co chodzi, a zalety i wady, ewentualne korzyści i straty przekazywane były poczta pantoflową w formie bardziej infantylnej i uproszczonej niż reklama proszku do prania w TV.

    Po dokonaniu odpowiednich decyzji większość znanych mi osób zapomniała o reformie.

    Czy można, jak tego oczekują niektórzy ludzie, obudzić naród, zaoferować dydaktykę ekonomiczną, wypromować w mediach tematy ekonomiczne, zaszczepić w ludziach odpowiedzialność, pragmatyzm, liczenie się z zasadą, że tyle można wydać, czy pożyczyć, ile jestem w stanie zarobić, itd?

    Czy to jest wykonalne? –Oczywiście, ale nie od razu. Bo pragmatyzm, trzeźwe patrzenie na rzeczywistość, to są cechy kulturowe dotyczące stosunku ludzi do świata (w tym do ekonomii). Są to fundamentalne składniki mentalności, ulegają bardzo powolnym zmianom, potrzebują czasu na ewolucję.

    Pragmatyzm bez powiązania z poszanowaniem prawa, zasad, bez zrozumienia, co nas łączy, a co dzieli, bez chociażby zrozumienia prostej zasady, że wszystkiego nie można mieć, bez podjęcia wysiłku zrozumienia, jak jednostka ma funkcjonować w społeczeństwie, bez uzmysłowienia sobie czym jest zaufanie, empatia, wina i kara, itd., jest tylko wyłącznie czynnikiem dezintegrującym, bowiem jedynym oparciem dla takiego pragmatyzmu jest moje ja, mój sukces, mój interes.
    Wszystkie wzniosłe integrujące zasady, wartości, empatie, ufności siedzą wtedy w lesie i czekają na lepsze czasy.

    Tak więc ekonomiści nie mają lekko w Polsce. Nawet gdyby mówili 100 % prawdy, to i tak 99 % społeczeństwa ich nie zrozumie, a 100 % nie zaufa. Nie dziwie się, że nie zawsze mają ochotę na stuprocentową veritas.

    Pzdr, TJ

  43. O kilka godzin późniejsi ode mnie Orteq i TJ są zaakceptowani, ja nie. O co tu chodzi? Jakąś wciąż idiotyczną „poprawność polityczną?” Bądźcie, moderatorzy, ciut inteligentniejsi (a dzięki temu samodzielniejsi). Hej !

  44. Tuż po swoim dopiero co wpisie zauważyłem „ruch w interesie”. Bałagan? Oblewanie starego roku? Proszę się wytłumaczyć.

  45. ET z godz. 12:11
    Zgadzam się, że – „Jakiekolwiek porownanie (porownywanie) niemieckiej rzeczywistosci 33-45 do rzeczywistosci polskiej 89-10 jest nie tylko ahistoryczne, lecz w zasadzie niedorzeczne.” Ale odnosi się to tylko do porównywania rzeczywistości. Natomiast podobieństwa dotyczą zachowan ludzkich, ktore opisuje psychologia – w tym społeczna. Ona tłumaczy dlaczego w różnej historycznie scenografii ludzie zachowują się podobnie – na przyklad sięgają po pochodnie czy pragną dtadnie doznać tryumfu woli
    Pozdrawiam

  46. Wiecej powodow do radosci, zdrowia obfitosci,obiektywizmu i i sprawiedliwosci, na krytyke odpornosci zycze w nadchodzacym Nowym 2011 Roku bez cienia zalu,watpliwosci,lecz z czystej zyczliwosci

  47. TJ z godz. 15:58
    Problem z dyskusjami ekonomicznymi w kraju polega na tym, że są nudne – to tylko sprawa języka. Komentatorzy najczęściej hermetycznym, branżowym slangiem mowią tylko do siebie. Trudno oczekiwać od odbiorcow, że się będą tego slangu uczyć, by uczestniczyć w dyskusjach.
    Natomiast każdy temat może być podany ciekawie i zrozumiale – również ekonomiczny. Dowodem na to są dyskusje na blogach Polityki w których blogowicze zajmujący się profesjonalnie ekonomią potrafią wyjść poza zawodowy slang i pisać zrozumiale oraz interesująco.
    Dyskusja o OFE, była ciekawa wlaśnie z tego powodu, że zarówno ekonomiści komentujący w mediach jak i np na blogach przelamali tę odstręczającą barierę językową.
    Pozdrawiam

  48. otago pisze:

    2010-12-30 o godz. 14:09

    Mój komentarz

    Kapitalna konfrontacja Goeringa z Dubienieckim. Ten sam gatunek.
    Mrożek ledwo radę daje.

    Pzdr, TJ

  49. TJ pisze:
    2010-12-30 o godz. 13:35

    Drogi TeJocie, w poruszonej przez Ciebie sprawie zająłem stanowisko
    w moim komentarzu przy poprzednim felietonie Gospodarza:
    cynamon29 pisze: 2010-12-30 o godz. 16:58
    Co prawda skierowany był on do staruszka i antoniusa, ale przed jego napisaniem nie czytałem jeszcze Twojego bieżącego komentarza.
    Teraz wiem, że jest on skierowany również do Ciebie, a zawarte na jego końcu życzenia noworoczne dla staruszka i antoniusa, kieruję z serca
    również do Ciebie.

    Pozdrowionka.

  50. Bobola 12-29 16.41

    Nareszcie jest ktos na poziomie, kto usuwa w cien Kraczkowskiego. Pani Bobola wprowadzila do rozwazan maszynke do miesa:

    “Sporo, wiec zapewne pasy przeciely ciala ale uszkodzenia nie mogly byc takie, zeby zwloki wygladaly jak przepuszczone przez maszynke do miesa.”

    Podala Pani powazne zrodlo: pismo “Bibula” z tlumaczeniem z blogu “Eye of the Beholder”, z rosyjskiego, dokonanym przez Nasz Dziennik, choc autor nieznany.

    Wypadaloby zatem rozwinac sprawe “maszynki do miesa” do marki tejze maszynki, grubosci ciecia, przepustowosci itd.

    Moglaby sie tym zainteresowac komisja p. Macierewicza z p.Fotyga na czele. Wzglednie, kucharz z hotelu, organizator wiecow Prezia pod Palacem. On z pewnoscia takie maszynki zna.

    Pani Boboli wypada podziekowac za odkrywcza publikacje i jasnosc mysli.

  51. Pisze Pan:
    “Żadnych zahamowań. Żadnej dyskrecji. Żadnej prywatności.” – a w ktorym tabloid, w ktorym kraju, spodziewalby Pan sie to znalezc ? Amerykanie maja swoj Star magazine, Anglicy Daily Mirror, a Polacy swoje poczytne gazetki. Na poprawe samopoczucia najlepsze by byly “Przygody Koziolka Matolka”. Spadek cisnienia i dobry humor gwarantowane.

    “Wirtualna Polska” nie wydaje sie byc ostoja przymiotow, o ktore Pan sie dopomina. Slyszalem, ze WP to raczej “Virtuti Prostituti”. A ankietka owszem, gustowna. Ciekawe czy jej haslo poniosa na “Dziesieciomiesiecznicy” ? I dewotki z nozami. I (tym razem) kucharz hotelowy z tasaczkiem. I Prezio z lupa. Bardzo ciekawe.

  52. Wiesiek59

    “Literatura shtrafnyh batalionov” to grupa pisarzy i poetow, ktorzy tworzyli, kiedy przyszla “odwilz”, w latach piecdziesiatych-szescdziesiatych, n.p. Okudzawa, Batalow i inni. Rowniez kilka filmow jak n.p. “Sudba cheloveka”, “Sedmoe nebo” itp. Wszyscy oni przeszli lagry i “shtrafnye bataliony”. Szli tam uciekinerzy z niemieckiej niewoli, lub politycznie niepewni. To bylo spanie w “palatkach” zima pod Irkuckiem, albo “lesozagotovka” na Syberii. Przedtem wrazliwosc i prawda byly nie w cenie.
    “Czemu rosyjskie filmy sa tak nam bliskie” ? Chyba nie “nam” a raczej “mnie”. Sentymentalizm buduje ale i gubi. Pozdrawiam.

  53. antonius 22.03

    Rozumiem i podzielam niechec do jalowych sporow. Prosze wybaczyc zastawianie pulapki z zartem w puencie.

    Stwierdzenia ex catedra o przekladach sprowokowaly. Zeby to robic trzeba samemu pisac. Dzungla. A – zeby pisac, trzeba sie rozbierac. Nie kazdy ma ochote latac na golasa przed tlumem.

    Niektorych Bog skaral, bo o powaznych sprawach potrafia tylko zartem. Ujmujaca jest Pana otwartosc. Zycze zadowolenia z przekladow i duzo radosci, tylko to jest wazne. Ze szczera sympatia i szacunkiem, Kleofas.

  54. mw pisze:

    2010-12-30 o godz. 14:40
    TJ 27.12.2010 godz. 14:08
    „Jeśli chodzi natomiast o Twoje zastrzeżenia co do nowych (wyższych) limitów prędkości, to myślę, że są nieuzasadnione (a obawiam się, że mogą wynikać z bezrefleksyjnego powtarzania tego, co populistycznie publikują media i na co wskazują zachodnie instytucje, nieznające warunków ruchu drogowego w Polsce)”

    Moj komentarz

    Opieram się na lekturach analiz policyjnych, które podają, że najczęstszą przyczyną najgroźniejszych wypadków jest nadmierna prędkość. Powiększenie limitu prędkości zachęca do jeżdżenia szybciej, co przekłada się na statystycznie wyrazony wzrost wypadków (zakładając te same klasy dróg, natężenie ruchu, stan pojazdów, wyszkolenie kierowców, warunki pogodowe, itd.)

    Jak zrozumiałem argumentację Autora na rzecz zwiększenia limitu prędkości, to w niedługim czasie rzeczywista prędkość z jaką jeżdżą pojazdy w Polsce dzięki wzmożonym kontrolom zmniejszy się znacznie, co zrekompensuje podniesienie limitów prędkości.

    Nada jednak uważam uogólnioną zależność – większy limit prędkości – szybsza jazda / więcej wypadków za prawdziwą, bowiem została statystycznie zweryfikowana w wielu krajach.

    Z limitami prędkości jest podobna sprawa jak z napięciem w sieci elektrycznej., Gdyby wynosiło 24 V, nie byłoby problemu z porażeniami. Co roku ginie ileś osób od kopnięcia prądem, ale nie sposób zmniejszać napięcia do absurdalnych wartości.

    Podobnie jest z szybkością. Co roku ginie ileś osób na drogach, ale niemożliwym jest ograniczenie szybkości do 100 %, czy 85 % bezpiecznej, np. 40 km/godz.
    Poza tym „bezpieczna szybkość jest pojęciem umownym. W zatłoczonym furami i karetami 19 wiecznym Paryżu, czy Londynie było mnóstwo wypadków drogowych smiertelnych.

    Limit szybkości jest pewnym modus vivendi ze śmiercią.

    Pzdr TJ

  55. Do Nowego Roku

    Nowy Roku młody

    oszczędź nam urody.

    Zmarszczek nie dodawaj.

    Kondycję poprawiaj.

    Zdrowia więcej daj,

    a w sercach ciągły maj.

    Przynieś wyższą emeryturkę,

    aby zatkać budżetu każdą dziurkę,

    żeby starczyło na opłaty,

    a także bankowe raty,

    zostało na książkę, gazetę i pójście do kina,

    na lody dla wnuków i dla dziadka lampkę wina.

    Jak mnie słyszysz, dużo nie oczekuję.

    Życzeniami humoru, chyba Tobie nie psuję.

    Co innego gdy o życzenia globalne chodzi.

    Tutaj nie wszystkim będziesz w stanie dogodzić.

    Daj, więc tyle deszczu i śniegu,

    żeby rzeki nie wystąpiły z brzegu.

    Niech słońce w lato umiarkowanie świeci,

    tak, iżby zadowoleni byli rolnicy i dzieci.

    Sprawnych kolei i dobrych dróg,

    tak aby każdy podróżować mógł.

    Skutecznej służby zdrowia, bez kolejek.

    Daj wszystkim nadzieję,

    że lepszy będziesz od roku starego,

    ale w życzeniach jak w życiu nie ma nic pewnego.

  56. Panie Danielu właściwie Kochany panie Danielu 😉
    Optyzmizmem niech napawa fakt ,że jest w Krakowie taki student prawa który pana bardzo pana ceni. Który nie daje się zwariować wokół spiskowców Smoleńskich, nacjonalitów, homofobów. Czytam Wyborczą, Politykę i Tygodnik Powszechny i wiem ,że od nas młodych zależy jaka będzie POlska. Niech pan pomyśli ,że dla wielu takich jak ja -młodych liberałów którzy nie ulegają szaleństwu ludzi jest pan autorytetem. Niech pan pomyśli ,że ten młody człowiek woli Gawryckiego, Śniadecką-Kotarską niż Cejrwoskiego( affe). Niech pan pomyśli ,że wolę wzorować się na Losie niż na Fujommori. Jestem młodym mam nadzieje przyszłości adwoaktem. Wierzę w Polskę- w państwo które tępi mniejszości seksualne ( czyli mnie ), państwo w którym kościół (duża cześć) jest w epoce średniowiecza. Mimo to staram się doceniać min Życińskiego, Nycza, Ojca Oszajcy. Panie Danielu rok bedzie dobry i wierze ,że doczeka sie pan pokolenia młodych rocznik 90-91 wychowanych w wolnej POlsce którzy nie mają teori spiskowych. Panie Danielu jak panu bedzie zle niech pan pomyśli o mnie-młodym który pana podziwa i czyta. Dziękuje panu za ten blog za pana felietony wiec sumując Dosiego roku 😉

  57. Sz.P. Danielu!

    Szczaesliwego nowego roku!!!
    Feliz año nuevo!!!

    Un abrazo, mjs.

  58. TJ pisze:
    2010-12-30 o godz. 15:58

    Rzady ostanich 21 lat realizuja polityke Adolfa Hitlera dla Generalnej Guberni. KK i media w tym pomagaja. Polacy maja byc tylko zrodlem taniej sily roboczej i rynkiem zbytu. Zadluzeni, zastraszeni i kontrolowani, narodem niewolnikow.
    Glupcami latwiej manipulawac, wladza o tym wie i wykorzystuje.

    Polacy to narod doroslych dzieci. Pomysl, w krajach trzeciego swiata dzieci w 5 klasie podstawowki ucza sie podstaw ekonomi. A w Polsce religii od zlobka.

    Gdzie te czasy kiedy Polska byla krajem cwaniakow i nie bylo cwaniaka nad waszawiaka ?
    http://www.youtube.com/watch?v=ZKHB2aILups

  59. panie danielu… do kogo pan ma zal…jezeli pan przeczyta jeszcze raz swoje i swoich kolegow wpisy na blogu (tak sie to teraz nazywa) to pan zauwazy ze nie zaduzo tam radosci.. a czy naprawde tak malo milych, wesolych przypadkow bylo w mijajacym roku…tylko w mojej skromnej rodzinie urodzilo sie troje wspanialych dzieci, wnukow ..dzieci pokonczyly wspaniale szkoly pozakladaly rodziny itp.itd……..wiem wiem tylko kogo to interesuje…przeciez z wesolymi informacjami panski blog mialby bardzo malo wpisow…takie czasy…smutne blogi daja smutne wpisy a smutne wpisy zachecaja do smutnych blogow i tak w kolko…zycze jednak wesolego nowego roku…………

  60. „Czy tragifarsa to to samo co groteska? Moze ktos znajacy sie odpowie.
    Podsumowujac – trzeba uwazac co sie czyta , wliczajac w to Mrożka.”

    Mrożek wyemigrował po raz drugi w 2008. Podejrzewam, że było mu tego za dużo.

    „Podskoki premiera Tuska przeciwko projektowi raportu smolenskiego takie wlasnie sprawiaja wrazenie. Zamiast szczerze i otwarcie wyznac prawde o pisowskim pchaniu g.wna przez szpare i kontr-locie na Katyn 10 kwietnia, Tusk majaczy o wspolodpowiedzialnosci Rosjan za katastrofe smolenska. Tam, do tego lotu we mgle nie powinno bylo dojsc!”

    Sprawa wygląda o wiele gorzej. Donald Tusk jest po prostu niekompetentny, co jeszcze nie byłoby tragedia, ale jest otoczony równie niekompetentnymi doradcami. Całkowicie niepotrzebnie angażuje się na tym etapie w sprawę badań. Zapomina, że w Rosji w dniu katastrofy powołano specjalną komisję z Putinem na czele, i MAK-owi ta komisja zleciła przeprowadzenie badań technicznych. Donald Tusk powinien angażować się w sprawę dopiero na tym etapie, gdy będzie miał jako partnera do rozmowy Putina, a nie pomagać pułkownikom w ich walce z MAKiem. Notabene w walce z góry skazanej na kolejna kompromitację(tylko ze znanych do tej pory materiałów jasno wynika, że załoga od początku świadomie wprowadzała w błąd obsługę lotniska. A jeszcze cała reszta przed nami)
    Cała sprawa zaczyna nabierać charakter nie tragifarsy lub groteski, ale burleski. Wczorajsza wypowiedź pułkownika Gruszczyka, że szkoda, że nie było na miejscu rosyjskiego nawigatora, bo wytłumaczyłby załodze samolotu, że we gęstej mgle się nie ląduje (!!!!!) są już po prostu kpiny z Sił Powietrznych. Nie wiem czy pan pułkownik Gruszczyk zdaje sobie sprawę jakich idiotów robi z pilotów i z dowódcy sił powietrznych.

  61. Pytał tu ktoś o Polentüte? To się nazywało kiedyś Türkenkoffer.
    Mimo to, życzę wszystkim tu na blogu:
    Wszystkiego najlepszego w roku 2011!

  62. Dośc smuty !
    Bah ! Ale jak to uczynic ? .Sztuka ! Tylko sztuka może nas wyzwolic z tej traumy wielogłowej. Sztuka prawdziwa.Galicyjska.Marzy mi się Wielki Pochód (wiosenny ?) prowadzony przez Wyspiańskiego z Kantorem pod rękę.Z obiegającym ich piwnicznym Skrzyneckim z dzwoneczkiem dżwięcznym.Z Rynku.Grodzką do Wawelu.Idą niespiesznie.Wśród wiwatów.Za nimi chochoły i kardynały.Dalej goście pogrzebowi największego z prezydentów.W galabijach.Z darami .Na wielbłądach.Dalej parchy podkrakowskie prowadzeni przez Rachelę.Orkiestra gra,nieustannie,kancjonał „Marszałek Koniew”.Wśród gapiów,prawie niezauważalni,duchem nieobecni,Kościuszko i JPII. Także hrabia Tarnowski z „Czasem” w ręce i Piłsudski dopytujący się o drogę do Oleandrów.
    W pochodzie dalszym Ewa walcuje,bezgłośnie,z Koniecznym z podwiniętą podeszwą.Za nimi budowniczowie Nowej Huty ze stosownymi feretronami.Na końcu Mrożek uchylający się od gradu ogryzków gapiów,uprzednio wiwatujących,lecz teraz wściekłych,że zabrakło bliżniaków.

  63. iszisz2004 pisze:
    2010-12-30 o godz. 19:15

    Niestety, twoj optymizm nie jest uzasadniony. Do was mlodych przyszlosc nie nalezy. Wasza przyszlosc zostala juz przelajdaczona pzez pokolenie solidarnych. Wy mlodzi juz macie 750 mld zl dlugu publicznego i ten dlug wzrasta w szybkim tepie. Wasza przyszloscia w Polsce to splacanie solidarnych dlugow i placenie emerytur tym co was sprzedali. A to pod warunkiem ze bedziecie mieli prace. Najlepszym wariantem dla was mlodych jest emigracja chociazby do Bialorusi a staruchy w Polsce niech dogorywaja w dlugach ktore stworzyli i na ktore pozwolili.
    Polecam jednak zdobycie zawodu uniwersalnego, ktory mozna wykonywac w wiekszosci krajow swiata. Polskiego pawa a raczej bezprawia nie warto studiowac.

  64. TJ 17.22
    Dziekuje i pozostaje do uslug o ile dam rade. ( o ile gesi , malbec i Schubert pomoga. Pisalem o tych moich nadziejach wielokrotnie . Na te pierwsze moge liczyc o tyle , o ile pomaga bliskosc Lake Ont. Drugi i trzeci pozostaja niezawodni )
    Pozdr. otago

  65. Wszystkim w tymże blogowisku zaklawiaturowanym, Paniom i Panom,
    a także Gospodarzowi Redaktorowi Danielowi Passentowi życzę w nadchodzącym 2011 roku, przejścia suchą stopą przez wszelkie
    napotkane przez Was jeziora, morza i oceany!
    Czasem też, przez niepozorne „kałuże” naszego codziennego życia!
    Do zobaczenia już niebawem w Nowym 2011.

    Pozdrowionka (z tych ciepłych, noworocznych).

    P.S. Byłbym zapomniał. Osobne życzonka dla naszych blogowych
    „papużek nierozłączek”, czyli trollików – z takim oto upominkiem:

    http://www.smog.pl/wideo/37440/myslisz_ze_zjesz_lyzke_cynamonu_nie_probuj/

  66. TJ 18:47

    Choć zmniejszenie limitów prędkości w ogromnej większości przypadków skorelowane jest zapewne ze zmniejszeniem ilości poważnych wypadków (szczególnie ze skutkiem śmiertelnym), jeśli to zmniejszenie odbywa się w pewnych granicach, to ta zależność jest znacznie mniej wyraźna niż zależność ilości wypadków od innych zmiennych. (Oczywiście, każde życie jest ważne, ale, jak sam wspomniałeś, stosujemy pewne modus vivendi…)

    W Niemczech ok. połowa autostrad nie ma limitu prędkości, a ilość wypadków (szczególnie poważnych) jest wielokrotnie mniejsza (na 1000 przejechanych kilometrów) niż na autostradach w Polsce.

    We Francji, która ma limit autostradowy 130 km/h, istotne zmniejszenie ilości wypadków osiągnięto niedawno, po wprowadzeniu drastycznej kontroli prędkości i egzekwowaniu przestrzegania jej limitów, a nie po zmniejszeniu limitu do, np. 120 km/h. Zmniejszenie ilości wypadków na skutek obniżenia limitów uzyskano we Francji tylko podczas trzech pierwszych lat po obniżeniu, w 1990 r., limitu prędkości na terenie zabudowanym z 60 do 50 km/h. Liczba wypadków spadła o … 3%.

    W Wlk. Brytanii policyjny TRL Report 323 z 1996 roku stwierdza, że nadmierna prędkość jest jedną z przyczyn wypadku w 7,3%, a główną przyczyną w 6% wypadków (a limity poza terenem zabudowanym mają podobne do naszych).

    Myślę, że zwiększenie prędkości maksymalnej o 7% na autostradach i o 8% na dwupasmowych tylko drogach ekspresowych (a więc też oddzielonych barierą energochłonną) w Polsce w żadnym wypadku nie usprawiedliwia tak kategorycznej krytyki, z jaką te zmiany się spotykają.

    „Inni szatani tu są czynni”, jeśli mogę strawestować słowa wieszcza (nie, nie tego…)

  67. Od zarania dziejów

    twardo, choć pomału,

    Ludzkość do swojego

    zdąża ideału –

    lecz ten świat idealny

    ciągle nie jest gotów,

    bo każde pokolenie

    swoich ma idiotów.

    Jak jasno z powyższego

    wynika stwierdzenia,

    jest jednak coś, co łączy

    wszystkie pokolenia.

    Z serdecznymi życzeniami od stałego i starego czytelnika-
    -kto zgadnie autora?

  68. Walczyk mroczny noworoczny
    na melodię

    Laj laj laj, laj laj laj, laj laj-laj

    Już mija rok
    kolejny krok
    do dnia za widnokręgiem

    jak ciężki głaz
    rozpaczy w nas
    sękatym ruszył drągiem

    Tam puścił wał
    dach zerwał szkwał
    i szkody są po burzy

    niech trafi szlag!
    rozkładów brak
    rozwala plan podróży

    W Krakowie smog
    na drogach tłok
    gdzie są autostrady?

    w więzieniu zięć
    budżetem cięć
    zajmują się narady

    Ktoś w srogi mróz
    do lasu zwiózł
    furmankę pełną śmieci

    bez prądu wieś
    jak chłód ten znieść
    chłop naftą w izbie świeci

    Uciec by stąd
    zaszyć się w kąt
    zapomnieć o tym wszystkim

    gdy głowę już
    zaprząta nóż
    z ostrzem na gardle śliskim

    Porzuć tę myśl
    przestań się gryźć
    i pomyśl o kimś bliskim!

    To walczyk mroczny
    to noworoczny
    walczyk przy ognisku!

    to walczyk nowy
    to przy domowym
    walczyk jest ognisku!

    Choć niewesoło
    zatańczmy w koło
    ten walczyk przy ognisku!

    La la la, la la la, la la-la
    w domowym swym ognisku!

  69. Przeczytalem ostatnio ciekawa ksiazke o Francji. Na cale to ponuractwo nalezy po parysku wzruszyc ramionami, czyli nie przejmowac sie i zwyczajnie robic swoje. A smieszniejsza strone polityki traktowac jak kabaret.

    Tym samym najlepszego w Nowym Roku!

  70. @mentor 12/30 15:58

    Prosze sie nie martwic. Polska nadal jest krajem cwaniakow. Wszyscy sa zatrudnieni na wysokich stanowiskach panstwowych i gospodarczych.

  71. Pisalem do aqa, nie do Aga. Przepraszam zamieszane w te zmylki panie. One nas w wirtualu myla, a my je przepraszamy. Calkiem jak w realu.

  72. ET pisze:

    2010-12-30 o godz. 11:06

    Szanowny Panie ET

    Dziekuje za ciekawe przedstawienie polskich realiow po roku 1989.
    Panskie wpisy zmuszaja do zastanowienia i myslenia. Sa to wzbogacajace duchowo i unikalne przemyslenia. Dziekuje za kolejny rok wspolnie spedzony. Zycze wszystkiego najlepszego w 2011.

    Slawomirski

  73. Panie Danielu! Wszyskiego najpogodniejszego w nadchodzącej dziesięciolatce. Zdrowia i pióra, no i czytelników, tych stałych aby nie ubywało, a nowych przybywało, tego życzę serdecznie.

  74. Redaktorze Gospodarzu, rozumiem Pana troskę i ból.

    W domu rodzinnym pod choinką z rozpędu … rok za rokiem znajdowałem dwie lub trzy książki historyczne, a w nich wiadomo co – nieustanna smuta, jak nie Cecora to Maciejowice, jak nie Potop to Kampania Wrześniowa. Udawałem oczywiście zainteresowanie, lecz wkrótce dzwonił Dede lub Bezpieka i szliśmy na piwo. Już wtedy nabrałem przekonania, że Bezpieka, który też wybierał się na ekonomię, skończy na liczeniu baranów, a może i kangurów w autralijskim buszu. Bo ciągle glindził o jakiejś prawdzie ekonomicznej, na 100 a nawet 110 procent.

    Wieczory robią się już krótsze – na barani skok co prawda – ale o spadającej stopie zastąpienia z emerytem polskim mógłbym jeszcze pogadać. A tu – nic z tego, klamka (niby) zapadła. Oto z mowy polskiej wypada fraza ”salomonowy wyrok”, na jej miejsce wchodzi ‘tuskowy wyrok”. „Zmiany wyglądają na radyklane” – pisze red. Solska o decyzji w sprawie OFE, a mnie się zdaje, że dla długu publicznego, dla emerytów, dla systemu ekonomicznego w sensie małym i dużym są one kosmetyczne; jedynie fundusze OFE stracą 2/3 opłaty początkowej, co jest uzasadnione. Zniknie tzw. „kwadratura koła”, być może rentowność dawnej kwoty kierowanej do OFE (7,3% bazy zarobkowej) nieco wzrośnie, albowiem można liczyć, że w długiej perspektywie oprocentowanie realne 10-letnich obligacji MF będzie mniejsze niż stopa wzrostu gospodarczego. Ale to są drobiazgi. Należy jeszcze zauważyć ledwo jeszcze zarysowany nowy pomysł ulg podatkowych dla dobrowolnie oszczędzających na emeryturę, początkowo 2 procent bazy (zarobków ???). Ale jedno, co się wreszcie skończy, to ten jazgot i konstatacje pełne żółci i ignoracji – i to jest dobre. Temat OFE wreszcie zniknie! Dla wielu, to że waloryzacja (rentowność) emerytur ZUS jest niższa niż w OFE jest trudne do pojęcia. Liczy się wydźwięk ideologiczny i propagandowy, oraz ile zarabia się w OFE na jak zawsze „biednych emerytach”. A przecież emeryt jak sięgnąć pamięcią dostawał swoją”głodową emeryturę” z ZUS, i tak to się plecie …

    Kluczową kwestią dla gospodarki, również w związku z oszczędzaniem na emerytyrę, jest to, na co idą i jak są zarządzane nasze oszczędności. Jednym się śni centralny planista i dymiące kominy, mnie się zdaje, że oszczędności w jednym miejscu gospodarki (w tym gospodarstwa domowe, m.in. składki na emerytury) poprzez system finansowy – procenty, rachunki w bankach i podobnych instytucjach, akcje itp instrumenty – lądują w gospodarce, zasilają wzrost wydajności, budoją infrastrukturę, oraz tworzą polską własność, a nie są jedynie przejadane, m.in. jako zapomogi dla wcale niepotrzebujących.

    Ta decyzja rządu ma znamiona populizmu, nic ona nie zmienia w tworzeniu długu budżetu, jedynie jego liczenie. Pisze się też o reformowaniu, i to już w pierwszym półroczu 2011 ustawy mają być uchwalone i rozporządzenia wydane, tak podobno planuje rząd: o szkolnictwie wyższym, o slużbie zdrowia, deregulacja i odbiurokratyzowaniu, zakładanie żłobków i ‚świetlików’, „odwrotne hipoteki” … cuda niewidy. Jak się uda połowę tego zrobić, to będzie SUPER, czego wszystkim życzę w 2011 roku.

  75. No wlasne wiecej radosci w Nowym Roku, ale oby to byla radosc wynkajaca z sukcesow nie tylko wlasnych ale i innych ludzi a nie radosc z ich porazek.Dosiego !

  76. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku Gospodarzowi i wszysktkim Blogowiczom, niech będzie radosny i pogodny! 😀

  77. otago (2010-12-30 o godz. 14:09)

    “Dubieniecki: Rozważam zawiadomienie o możliwości zamachu na prezydenta”

    Ja najpierw zapytam: dlaczego kapitan Protasiukon walil w dol, bez opamietania? Moze psycholodzy cos wniosa w temacie? Nic jeszcze nie czytalem nadchodzacego od strony psychologow w sprawie ekstremalnego stresu, wywolanego naciskiem przelozonych. Czy samobojcze tendencje moga wystapic pod wplywem naciskow przelozonych?

    Psychopatami, ktorzy doprowadzili do katastrofy, powinni zajac sie
    psychiatrzy. Prokuratorzy wyraznie nie maja takiego zamiaru. Przez to psychopaci maja wolna reke do zwalania winy na Rosjan. Ewentualnie, na Tuska. Psychopatia rzadko jest uleczalna. Chyba ze nastapi zejscie. Wtedy mamy do czynienia z wyzwoleniem ozdrawiajacym dla tych, co pozostali. Ale tylko w odniesieniu do przypadkow lagodniejszych niz beznadziejne. Pan Prezes, bolejacy po wyslaniu wlasnego Brata na pohybel, jest przypadkiem beznadziejnym.

    Otago! Rozwazania ziecia sp. Prezydenta, Dubienieckiego, o zamachu na prezydenta, nic nie pomoga. To widac, slychac i czuc w cmentarnej smucie Pomrocznej.

    Jeszcze tej smuty, panie Gospodarzu, bedzie sporo przez jakis czas. Trzeba trwac.

  78. aqa (2010-12-30 o godz. 12:07)

    **w zamknietym pomieszczeniu po otwarciu gazu w kuchence należy go podpalić zaraz a nie po kilku godzinach… nie ma się szans na przeżycie waląc w betonowy mur przy 200 km/h**

    No wiesz, aqa! Przeciez jest oczywista oczywistoscia, ze mozna przezyc ladowanie na plecach, przy szybkosci kilkakrotnie przewyzszajacej 200km/k. Wystarczy tylko, zeby Ruskie nie zdetonowaly bomby, podpalajac gaz z kilkugodzinnym opoznieniem.Tak pisaly te Kraczkowsko-bobolowe ludzie i krzyzowcy na Krakowskim Przedmiesciu im slepo wierzyli. Tak, tak, wszystko jest mozliwe. Z panaojdyrowo pomoco.

    Cieple Zyczenia Noworoczne zalaczam.

  79. Zdrowia, pogody ducha, zadowolenia z życia /bo nie jest wieczne/ radości codziennych, a smutków jak najmniej.
    Czytam Pańskie felietony w „Polityce” od zawsze a na blogu bywam także w miarę wolnego czasu. Zauważam, że jest to pole dla wielu niespełnionych pisarzy czy raczej grafomanów. Niektórzy panowie może „leczą” się poprzez opluwanie innych, to może być pocieszenie dla podobnych frustratów- „nie jesteśmy sami.”
    Wiecej życzliwosci, mniej podejrzewania złych intencji u adwersarza, zwyczajnych rozmów o tym co wiemy a nie tylko podejrzewamy że wiemy,
    rozmawiania i argumentowania.
    A poza tym abyśmy zdrowi byli w 2011 i dalej, jak najdłużej.
    JERZY

  80. TO @ 2010-12-31 o godz. 05:36

    Szanowny TO. Trudno nie zgodzić się, że ruch rządu nad którym Pan ubolewa ma charakter księgowy jedynie. Ale to jest przytyk także o dla OFE.
    Jak wprowadzano tzw. „reformę” to zrobiłem sobie tabelkę w Excelu ile bym zarobił w różnych OFE, a ile inwestując w obligacje. Wyszło mi, że w wieku 65lat miałbym 1.5 raza tyle niż w AIG (które wtedy wychodziło najgorzej) i 1.38 tyle ile w Allianz (wtedy – najlepiej). Oczywiście oparte to było na jakichś uśrednionych prognozowanych zyskach. W rzeczonej tabelce dopisuję sobie ile sam zarabiam na obligacjach skarbowych, ile mi przyrasta z OFE.
    I wie Pan co? Wychodzi na to, że ci wspaniali fachowcy mają długoterminową stopę zwrotu mniejszą niż ja dość bezmyślnie kupując/rolując obligacje.

    Dlatego uważam OFE mogłoby brać i 50%, ale z zysku PONAD rentowność np. 10-latków. Wtedy ludzie sami chcieliby w tym uczestniczyć, nie byłoby problemów z 3 filarem, etc.
    A tak, to OFE są tylko gwarantowana przystanią dla stada pasibrzuchów, a Państwo pilnuje tego, żeby im brzuchy rosły jeszcze bardziej. Trudno się dziwić, że teraz pyszczą, że przyrost tłuszczu będą miały mniejszy (ale taż gwarantowany)…

  81. Orteq , 00:41 – pocieszam się, że w realu na pewno byś mnie z Agą nie pomylił. Jak juz pisałam -itd …
    serdecznie pozdrawiam (s nowym godam! też )

    ET , 2010-12-30 o godz. 15:11 – czy mógłbyś wrócić do wpisu z godz. 11:27 ?
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=789#comment-189078
    gdzie cię o coś uprzejmie proszę, odnosząc się do (zbyt!) licznych Twoich lingwistycznych (chybionych) rozważań
    Prosiłam tam też antoniusa i cynamona, aby już nie reagowali na twoje tego typu zaczepki – i oni -jako ludzie kulturalni – usłuchali, dzięki czemu to forum bardzo zyskało.
    Gdybyś mógł zauważyć, że forum blogów Polityki nie służy do personalnych wojenek podjazdowych na błahe tematy, zwłaszcza przydługich i przynudnych – byłabym wdzięczna …

  82. Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich a zwłaszcza tych, dla których (nałogowo) tu zaglądam –
    z podziękowaniem za ich wpisy : te mądre, cięte, dowcipne, odkrywcze, podpowiadające, rozsądne, w-punkt-ujmujące,, czasem mające te wszystkie cechy naraz

    z ukłonami i sympatią
    aqa

  83. Indoor_prawdziwy (2010-12-30 o godz. 20:07)

    **Sprawa wygląda o wiele gorzej… (tylko ze znanych do tej pory materiałów jasno wynika, że załoga od początku świadomie wprowadzała w błąd obsługę lotniska. A jeszcze cała reszta przed nami)**

    Przed nami raport MAK, w 90% juz uzgodniony z p. min. Millerem. Ja nie licze ani na jedno slowo w tym raporcie, sugerujace, że załoga od początku SWIADOMIE wprowadzała w błąd obsługę lotniska.

    Inne raporty i rewelacje oszolomow (Macierewicz et al), ktore sa przed nami niczym ruska brzoza, tez ani slowa nie przyniosa w sprawie SWIADOMEGO wprowadzania w blad kontrolerow przez zaloge Tu-154.

    Masz jednak racje w tym, ze sprawa wyglada jeszcze gorzej. Ja bym to nawet przebil: sprawa wyglada jeszcze gorzej niz gorzej niz gorzej. Z ta poprawka, ze dla tych 96 ofiar kretynizmu to juz i tak wszystko fuk. Tak mawial pewien Czech, ktory mowil po polsku z nalecialoscia czeskiego humbuku.

    (Pozdrowienia noworoczne dla pani Mag przy tej okazji; kiedys zesmy sobie wyjasnili doglebnie co skupina humbuk oznacza i jaki to jest zpěv: http://www.youtube.com/watch?v=hEi31fi_lUE&feature=related)

  84. Dla porzadku : Smuta w Rosji nie mialo nic wspolnego z polskim „smutny”. Smuta wtedy to bylo: zamieszanie, balagan, rwetes, „besholowije.”
    Koniec Smuty !Czego wlasnie Krajowi i wszystkim tu obecnym bardzo zycze.

  85. Slawomirski pisze:

    2010-12-31 o godz. 00:51
    Szanowny Panie Slawomirski,
    odwzajemniam. Wszystkiego dobrego. Ciesze sie, ze Pan jest obecny w blogosferze.
    ET

  86. do
    mw pisze:

    2010-12-30 o godz. 21:24
    Zaskakuje mnie, ze wszyscy podczas debaty o limicie predkosci (politycy rowniez) przemilczaja aspekt ekologiczny.
    ET

  87. do Kartka z podróży pisze:

    2010-12-30 o godz. 16:46
    OK. Sluszna uwaga. Nie widze jednak potrzeby porownan, bo podobne zjawiska nie musza byc badane rownolegle, a jesli, to nie jednoczesnie jednym tchem. Podobnie maja sie porownywania tzw. Zachodu z tzw. Wschodem. Summa problemow jest taka sama, lecz ich poziom rozny.
    Pozdrawiam.
    ET

  88. do
    TJ pisze:

    2010-12-30 o godz. 13:35
    Celem uspokojenia stanu duszy i ciala pozwole sobie na uwage, ze mialem li tylko zamiar odwiesc glownego ksiegowego Antoniusa od googlowania i szukania wiedzy w Wikipedii, zamiast informacji.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Nastepna zagadka; jaka jest roznica miedzy „tu wat”, a „tu nix”? Chcialbym rowniez dodac, ze znajomosc jezyka, to znajomosc kultury i cywilizacji danego kraju, o czym raczymy czesto zapominac.

  89. do
    antonius pisze:

    2010-12-30 o godz. 12:26
    Prosze o cierpliwosc i wyrozumialosc. Zaczal Pan od najlatwiejszego przykladu; powroce do troche trudniejszego;
    Schüler/innen
    SchülerInnen
    oraz Polskiego targu; zapewniam, ze latwe.
    Na Nowy Rok wraz z zyczeniami; prosze o wylowienie roznicy miedzy „tu wat”, a „tu nix”.
    Do slownictwa w obskurnych sklepikach wroce w styczniu. Przeciez Pan sie interesuje jezykami, dlatego nie rozumiem obruszenia. Zycze wiekszego poczucia humoru, z wyczuciem jezykowym bywa roznie i zdaje sobie z tego doskonale sprawe. Zdaje sobie sprawe, ze jestem dyletantem inetelektualnym, zdaje sobie sprawe, ze dysputa z Panem moze byc interesujaca. Niepotrzebnie zwieksza Pan dawki ludycznego tenoru w Pana wpisach.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Jezyk Cynamona byl w ostatnich tygodniach pelen nienawisci, cytatow wszechpolskich, aktulanych od 33. Jak wspomnialem podam kazdy przyklad osobno. Teraz pedze „zadeszczona” droga z ograniczeniem predkosci do 130 km/h i slusznie, moze do wieczora zdaze. Na slonce przyjdzie mi poczekac do jutra. Zycze wiec slonecznego usmiechu, szczerze.

  90. do
    antonius pisze:

    2010-12-30 o godz. 12:26
    Zapewniam Pana, ze bylem jednym z nielicznych, ktorzy wprowadzili do obiegu jezykowego wyraz Asylbewerber/in, zamiast funkcjonujacego do 83 roku powszechnie Asylant. Gwoli przypomnienia, bo znamy sie od niedawna, informuje Pana, ze moja historia „uchodztwa” – nie wiem jak sie to pisze, jest dosc stara, bo ponad czterdziestoletnia.
    ET

  91. do
    antonius pisze:

    2010-12-30 o godz. 12:26
    Przyklad pierwszy, ktory Pan staral sie kompletnie osmieszyc, bo sie nie wygooglowal: ludzki Abschaum oraz przyklad drugi; Tumor (jako jednostka chorobowa). Ta mnie opisywal Pana ulubieniec. Pana ciagoty remanentowe sa niestety fokusowane tylkow jedna strone.
    ET

  92. do aqa pisze:

    2010-12-30 o godz. 11:27

    Podobnie ma sie z pierogami, w Legnicy nazywaja sie po dzien dzisiejszy legnickie, na pozostalym obszarze ruskie. Chodzilo o pejoratywne znaczenie wyrazu Polentüte, polnische czy türkische Tüte byloby poprawnie, chociaz z posmakiem anty. Owe „torby” produkowane sa prawdopodobnie w Turcji lub Chinach jak prawie wszystko. Nasi rodacy je ciagle uzywaja, chociaz rzadko, w prownaniu do lat 90.
    Odwzajemniam zyczenia.
    ET
    Obrazliwe dla Polakow jest okreslenie Polenmarkt, poprawnie byloby polnischer Markt.

  93. do antoniusa…………………..
    wracajac do bialoglow, to irytuje mnie mowienie; kupilem mojej zonie np. untensylia kuchenne. Dzisiaj kobiety kupuja same. Byla kiedys ciekawa reklama: moja zona, moj dom, moj samochod etc..Inklinacja do zaimkow przymiotnych dzierzawczych jest inklinacja off.
    Jesli cokolwiek przeoczylem lub przekrecilem, to prosze o wyrozumialosc.
    ET

  94. Witam Panstwa.
    Wszystkiego dobrego dla Gospodarza oraz Blogowiczow.Oby ponury Rok 2010 nie mial swoich nastepcow!Duzo zdrowia i radosci!

  95. Teresa Stachurska pisze:
    2010-12-31 o godz. 08:57

    Prof Glapinski kompromituje sie. Nie profesorze ‚my sie nie rozwijamy’.

    Polski PKB w grudniu 2009 byl oszacowany na $688 mld. Tegoroczny wzrost PKB jest szacowany na 3.25-3.5%. Co znaczy ze Polski PKB prwadopodobnie urosl w 2010 o $23.18 mld.

    Z drugiej strony deficyt w 2010 wynosi okolo 103 mld zl, co jest $34.85 mld

    A wiec sie nie rozwijamy. wytwarzamy dodatkowa wartosc $23.18 mld i pozyczamy dodatkowe $34.85 mld.

    Dzieki naszym rodzicom, babciom i dziadkom ktorzy za zycia wytworzyli duzo trwalego majatku, 25% tych $34.85 mld zostalo sfinansowane z prywatyzacji. Pomimo tego Polska ciagle musiala pozyczyc dodatkowe $26.13 mld (a wytworzyla dodatkowe $23.18 mld PKB).

    Warto rowniez zauwazyc ze PKB to product krajowy brutto. Istnieje rowniez koszt zwiazany z produkcja PKB o czym wygodnie jest nie wspominac. PKB to nie jest gotowka w banku. Podczas gdy zaciagniety dodatkowy dlug to gotowka plus oprocentowanie. A wiec sytuacja jest nawet gorsza niz powyzsze dane wskazuja.

  96. Orteq 9.46
    Przykro mi ale odniesienie sie w jakikolwiek sposob do Panskiego wpisu przekracza moje mozliwosci zwlaszcza , ze jak mi sie wydaje , zostalem pomylony z kims innym.

  97. Tak mi dzisiaj smutno. Od wczoraj największe tuzy naszego dziennikarstwa użalają się nad sobą, jak będą żyć na nędznych emeryturach.Pani Eliza M. Pan Grzegorz M. Pan Tomasz Lis, Pani Monika O i inni bardzo zamartwiają się o los swoich dzieci, wnuków i prawnuków.
    Chciałabym ich w tym miejscu uspokoić, że większość obywateli naszego kraju żyje za 1/300 lub 1/500 ich dochodów. I żyją, I czytają książki, i spotykają się ze znajomymi i nie głodują. A bez nowych codziennie nowych butów idzie żyć.
    Ta więc życzę więcej optymizmu w Nowym Roku.
    Prof. Zygmunt Bauman powiedział, że gdybyśmy wszyscy chcieli żyć na bardzo wysokiej stopie, potrzeba by było 5 Ziem. Niestety jest Ziemia jest tylko jedna.
    Serdeczne życzenia noworoczne dla Pana Redaktora i wsztstkich blogowiczów.

  98. Drogi Cynamonie, przylacam sie do madrej(jak zwykle) moderujacej uwagi Aqi(11:27)
    Wiesz , ze lubie twoj styl, cenie twoja wiedze, ale niepotrzebnie wdaje sie w utaeczki z nadetym Etem. Z nim i jego papuzka nierozlaczka nikt jeszcze nie wygral i chyba nie wygra.Ale Et ma jedna sympatyczna strone i mimo czesto napuszonego, psudonaukowego zargonu, zauwazalne jest to jego wyczulenie na antysemityzm. Gwidon zarzuca Etowi, ze w tym doszukiwaniu sie antysemityzmu jest nudny i namolny. Moim zdaniem nietylko w tym, ale to Gwidon jest nudny i namolny w swym antysemityzmie. Nie ma znaczenia, ze powoluje sie on na Forda, czy Disrealego. Przyjmuje on za prawde objawiona „Protokoly Medrcow Sjonu” I to wystarczy, zeby go uznac za antysemite.
    . Moj znajomy antysemita tak zaprzecza: Co, ja jestem antysemita ? Jesli Zyd jest porzadny, to ja go lubie ! Np. Wildsteima. Zydow mozna lubiec, lub nie jak kazdych innych ludzi,i nie jest to jeszcze antysemityzm, ale jesli zaklada sie , ze organizuja oni jakis szczegolnu miedzynarodowy spisek, ze potrzebuja krwi chrzescijanskich niemowlat na mace i wiele innych tego typu oszczerstw, ktore znamy z historii, a ktorych teoretyczna kulminacja sa „Protokoly”, a praktyczna Holokaust, to mamy do czynienia z antysemityzmem, ktorego klasycznym reprezentantem jest Gwidon.
    W tym przypadku „namolnosc” Eta jest uzasadniona.
    Pozdrawiam, jeszcze w starym roku i wszystkiego najlepszego w Nowym
    LP

  99. m^2 pisze:
    2010-12-31 o godz. 10:47

    Szanowny M^2

    Kiedyś na blogu red. Paradowskiej napisałem m.in.

    Reforma systemu emerytalnego polegała z grubsza na tym, że pewnej grupie rekieterów, która założyła białe kołnierzyki pozwolono na posiadanie kas, w których gromadzą środki jakie „ciemny lud” pod przymusem wpłacać im musi i które w większości zamieniane są na obligacje skarbu państwa a pewna część ląduje na giełdzie w sposób przypadkowy.
    Od wpłacanych sum (nie od zysków, o nie!) rekieterzy pobierają od razu 7% „za ochronę” oczywiście niczego tak naprawdę nie gwarantując i żyją sobie jak pączki w maśle.

    Tak, że nie jest Pan sam.

    Pozdrawiam, Nemer

  100. Szanowny Redaktorze,

    życzę Panu wszystkiego najlepszego w 2011!
    Mam nadzieje, ze nadal będzie Pan z podobnym zaangażowaniem i szczerym zamiarem solidnej analizy naszej codzienności dzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami, a „bęcwałów” na tym blogu nadal będzie Pan traktował z godną podziwu i cierpliwości tolerancja.

    z wyrazem głębokiego uznania
    zappatist

  101. Gospodarzowi – ukłony i pozdrowienia w 2011 i dłuzej . . .
    wraz z /dobrą/ radą by zbyt często na swój blog nie zaglądał .
    Gdy czegoś się nie widzi – ma się mniej wrzodów na żołądku

  102. Orteq!
    „Przed nami raport MAK, w 90% juz uzgodniony z p. min. Millerem. Ja nie licze ani na jedno slowo w tym raporcie, sugerujace, że załoga od początku SWIADOMIE wprowadzała w błąd obsługę lotniska.”

    Nie trzeba sugerować. To już jest. Tylko głośno mikt tego nie mówi.
    „I od 100 metrów bądźcie gotowi do odejścia na drugi krąg” odpowiedź: „Tak jest” … … „100.. 100 .. w normie” plus ustawiony sygnał niebezpieczna wysokość na 60 metrów i brak jakichkolwiek czynności ponad 100 metrów które by sugerowały, że załoga zamierza cokolwiek poczynić na tych stu metrach. To nie są żadne poszlaki, tylko to jest dowód na to, że załoga już od początku lądowania miała głęboko w nosie uwagę (instrukcję, rozkaz) obsługi lotniska o konieczności zatrzymania samolotu na 100 metrach, co notabene wynikało również z kilku innych ograniczeń.

    W ogóle to wesołego Nowego Roku wszem.

  103. Cele reformy emerytalnej z dwóch punktów widzenia – przeciętnego Kowalskiego oraz ekonomisty „liberała”</b

    Kilku lat temu, gdy przez kraj przetaczała się reforma emerytalna, odniosłem wrażenie, że przeciętny obywatel miał bardzo słabe pojęcie o materialnych konsekwencjach reformy dla siebie i państwa. Tak pozostało do dzisiaj.

    Ludzie nie lubią teoretyzować, dopóty nie przeliczą w ręku banknotów lub nie dotkną klawiaturą konkretnych liczb na swoim koncie w banku, nie „zrozumią” co to takiego reforma emerytalna, ile zyskam, ile tracę, czy odzyskam, to co wpłacę.

    Obserwując reakcje społeczne w trakcie zapuszczania reformy zacząłem podejrzewać, że emerytalna egzystencja dla krajan, to kraina za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, na zapas nie wypada się martwić.
    Stąd łatwość, z jaką rząd AWSu przepchnął reformę. W propagandzie rządowej owego czasu nigdy nie spotkałem konkretnych wyliczeń, symulacji, praktycznych, wymierzalnych w pieniądzu skutków które odbiorą w przyszłości emeryci.

    Mało optymistycznym stwierdzeniem jest że krajanie żyją raczej dniem dzisiejszym (taka jest nasza tradycja), ale tragicznym w swej wymowie jest konstatacja, że politycy czynią to samo – od sondażu do sondażu.
    Kto nam przepowie, kto wywróży, kto nas przygotuje do podróży?

    Owszem trąbiono na wsze strony o trzech filarach – 2 obowiązkowe i jeden dobrowolny, ale jak to się może przełożyć na praktykę w przypadku zwykłego Kowalskiego, o tym cisza.

    W tym czasie szaleli akwizytorzy różnego rodzaju instytucji ubezpieczających. Dla przykładu jednym z najbardziej aktywnych była NN, która prezentowała mile zdumionym przyszłym rentierom obrazki, jak to oni też tak mogą – wygrzewać się radośnie pod palmami na wyspach Hula-Gula – za drobną miesięczną ratą wpłacaną na swoje własne konto, które my uprzejmie będziemy prowadzić dbając o to, by zawsze było pełne kapitału.

    Po kilku latach widziałem twarze wściekających się kolegów, którzy po wielkich staraniach o dopuszczenie ich do tajemnicy, ile mają pieniędzy na koncie w NN, otrzymywali enigmatyczną odpowiedź, z której wynikało, że suma ledwie przebiła inflację.

    U podłoża planowanych reform – emerytalnej i zdrowotnej leżała zasadnicza idea liberałów – jak najmniej państwa, uwolnić jak to jest tylko mozliwe, państwo od zobowiązań, zawierzyć obywatelom, oddać w ich ręce przyszłość, zdjąć część odpowiedzialności z państwa za losy jednostkowe, uwolnić państwo od prywatnego interesu obywatela.
    Państwo tylko regulatorem, a obywatel dysponentem emerytalnych pieniędzy.

    Po cichu spodziewano się podwójnego efektu – błyskawicznego samowychowania mas oraz generalnej zmiany układu sił – koniec ze strajkami i ruchawkami w sprawie płac lekarzy, kolejek do szpitali, wysokości emerytur.
    Państwo zostaje uwolnione finansowo od dwóch najpotężniejszych odpowiedzialności- finansowania opieki zdrowotnej i emerytur, pozostaje mu tylko rola strażnika i regulatora. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Pretensje precz od państwa.
    Tak się niestety nie podziało.

    Jeśli chodzi o reformę emerytalną państwo winne jest potężnych niedomówień w zasadniczych obszarach. Sądzę, że twórcy reformy zdawali sobie sprawę z nowatorstwa rozwiązań skrojonych na miarę homo oeconomicus oraz ich nieprzystawalności do naszej mentalności 19-wiecznego homo martyris. I siedzieli cicho.

    Propaganda państwowa doprowadzała do świadomości obywateli tylko szkielet, koncepcję projektowanych zmian pomijając ich ekonomiczno-społeczną, a pewnym aspekcie ustrojową istotę (rola państwa).

    Każdy mógł przeczytać w licznych materiałach, że :

    I filar (obowiązkowy), to zasadnicza część składki płynąca do ZUS na osobiste konto i jest waloryzowana tylko wg wskaźnika inflacji.

    II filar (obowiązkowy), to część składki, która idzie do funduszy emerytalnych na osobiste konto i tam jest pomnażana przez obrót kapitałem. Państwo reguluje ściśle zakres działalności i ryzyka.

    III filar – dobrowolna składka na konto w instytucjach uprawnionych.

    O czym nie informowano obywateli:

    1) O przewidywanych realnych wysokościach typowych emerytur wypłacanych w nowym systemie.

    2) O tym, że wysokość miesięcznych wypłat jest ściśle związana z przewidywaną (co roku przez GUS) dalszą długością trwania życia (uzbieraną sumę z konta rozkłada się w danym roku na okres równy dalszemu trwaniu życia emeryta) i że długość życia, choć nieznacznie, co roku wzrasta, co obniża wypłaty miesięczne.

    3) O tym, że okres składkowy dla kobiet ze względu na wcześniejszy wiek emerytalny (60 lat) jest krótszy niż mężczyzn (65 lat), oraz że dalsze trwanie życia emerytek jest dłuższe niż emerytów, co sprawi, że wypłaty dla kobiet będą wyraźnie niższe niż dla mężczyzn.

    4) O tym, że emerytura z obowiazkowych składek będzie raczej biedna i że proporcje składek na poszczególne filary zostały tak zaprojektowane, aby zachęcić, niemal zmusić przyszłych emerytów do korzystania z trzeciego filaru, tego z największą amplitudą zysków, w mniemaniu organizatorów reformy – więcej na plus niż na minus.

    Emerytura „gwarantowana”, to w zamyśle projektantów pewne minimum do pozyskania ze składek. Odpowiedzialny obywatel powinien się zatroszczyć o finanse i starać się pozyskać z III filaru lub gospodarować wolnym kapitałem na własną rękę.
    Tej wychowawczej idei nie doprowadzano jakoś do społecznej świadomości.

    5) O tym, że III filar jest słabo regulowany przez państwo i że ryzyko inwestycyjne jest znaczne, w związku z tym obywatel niezaawansowany w zagadnieniach obrotu kapitałowego (chyba więcej niż 90 % populacji dorosłych ludzi) nie ma tam czego szukać.

    5) Projektanci zapewniali, że nic pewniejszego w dziedzinie finansów nie stworzono w Polsce, jak system emerytalny. Buńczucznie zapewniali, że system jest nieoszlifowany i należy reformę „dokończyć”. Jakoś nie mogę odnaleźć konkretnych propozycji tego „dokończenia”.

    Jak się szybko okazało, w sytuacji przymusowej system przestał być tabu – rząd daje przykład, jak łamie się przyrzeczenia. Dzisiaj dla poprawy księgowania długu rozdrapuje drugi filar i przedstawia to jako działanie stabilizujące emerytury.
    A także żężoli cos o dobrowolnym zwiekszeniu emerytury przez dobrowolne składki (nieopodatkowane) na II filar jakoś nie wspominając o tym, że mają to być DODATKOWE składki.

    Im bliższa perspektywa masowych wypłat zreformowanych emerytur, tym bardziej wzrasta niepokój obywateli. Ludzie się nie martwili na zapas, bo taka jest właściwość naszego społeczeństwa, lecz gdy zaczną macać wypłacone sumy, ręka sama za szabelkę chwyci.

    Pozytywną stroną reformy emerytalnej jest całościowe uporządkowanie supertrudnego problemu, ustalenie przejrzystych reguł przepływu pieniędzy, podporządkowanie finansów emerytalnych podstawowej regule – tyle mam, ile wpłaciłem, tyle może mi przybyć, ile instytucja pracująca na rzecz mojego konta jest w stanie zarobić.

    Problem świadczeń emerytalnych jest obok służby zdrowia i mieszkalnictwa jednym z trzech podstawowych, w których nieodłącznie splecione są finanse oraz polityka i których oddziaływanie jest tak długofalowe, ze nieraz nie do przewidzenia. Wiele bogatych krajów z tym się boryka.

    Dla przykładu, jak o tym wspomniał TO, w USA tolerowano tanie kredytowanie na zakup nieruchomości.
    Bush poluzował reguły, banki skwapliwie to wykorzystały, a bańka była przez lata niewidoczna. Sam prezes FEDu zaklinał się do ostatniego dnia, ze przyszłość jest świetlana. Co się ostało z tych marzeń?

    Polityka społeczna, to długofalowo broń obosieczna, daje obywatelowi o co prosi, a jak przyjdzie pora, to się odwróci i rząd wykosi.

    Pzdr, TJ

  104. Cóz tu pisać nowy rok i nowe nadzieje, na lepsza polskie, i lepszy los inwidualnego człowieka, który tez ma swoje potrzeby, jak potrzeba zwykła, potrzeba seksu czy pokarmu, cóz tu pisac reforma emerytarna, zmiana ustawa o OFE, cóz inwystycje sa potrzebnie, człowiekowi, zeby się lepie rozwijał, cóz właśnie czytam Jedz, módł i kochaj to jest ciekawy bestseller, cóz tu pisac jak kazdy bestseller opowiada coś o życiu, cóz życie człowieka powinno być
    spełnionie i szczęśliwe, człowiek powiniem zaspokajac swoje potrzeby tym bezpieczenstwa czy samorealizacji, czyli rozwoju, uczenia się, pokonania przeszkody, cóz jest sylwestra to jest okazja do słuchania muzyki, na dobrym poziomie muzyki cóz tu pisać polska polityka robi się bardziej sensowniejsza i chodzi bardziej o sensowniejsze sprawy z korzysta dla kraju i społeczeństwa, cóz tu pisac poprawa warunku zycia wielu polaków to zadanie trudnie i wyczerpujace siły dla wielu ludzi, cóz tu pisac ustawa złobkowa, coż stworzyc warunki dla wychowania dzieci, cóz tworzyc warunku, zeby dziecko się bawiło się i uczyło,
    cóz życzę wszystkim dobrego roku, wszelkiego szczęścia
    pozdrawiam serdecznie

  105. aqa pisze:
    2010-12-31 o godz. 10:48
    Aqua „morale” pochwaliła nas za to, że przestaliśmy walczyć z wiatrakami (znaczitsa ET). Jakiś czas można wytrzymać, ale od mojej ostatniej odpowiedzi ET zapełnił nieźle blog i wciąż wraca do spraw językowych jako wybitny znawca nie tylko poprawnej niemczyzny (hochdeutsch albo schriftdeutsch, jak pisze Kishon), ale gwar i żargonów, zarzucił jednak obiecaną poprawę w pisaniu polskich tekstów, bo te jego „Tütten” już skomentowałem proponując „Nutten” lub „Titten”. Pisze, że jego”uchodztwo” trwa 40 lat, a ja gdzieś czytałem 26 lat (może u innego „azylanta”?), jeśli tak to „excusez-moi, s.v.p.”. Zadał mi jednak zagadkę (dwukrotnie), wartą rozwiązania, więc spróbuję pod płaszczykiem aqa.

    ***Nastepna zagadka; jaka jest roznica miedzy “tu wat”, a “tu nix”? Chcialbym rowniez dodac, ze znajomosc jezyka, to znajomosc kultury i cywilizacji danego kraju, o czym raczymy czesto zapominac.***

    Pomijam 16 „oryginalnych form pisarskich” w polskim tekście, odmiennych od zatwierdzonych reguł poprawnej pisowni (proszę policzyć) – to już pisałem, ale napisał jakby dwa zalecenia, a może rozkazy? Oba mogą mieć zastosowanie do jego własnej działalności blogowej i stanowią gorącą prośbę: „Rób coś”, aby cię cenili inni blogowicze oprócz Sławomirskiego, albo lepiej „nie rób niczego”, co mogłoby cię bardziej pogrążyć u reszty blogowiczów, „aber et kütt wie et kütt – pewnie nic się nie zmieni. Ostatnie zdanie w cytacie ET jest bardzo mądre i zawsze tak postępowałem w każdym kraju, w którym byłem, zawsze interesowała mnie kultura, język, zwyczaje i obyczaje, nie poczuwam się więc do tego”my” osób zapominalskich. Tak się składa, że moje kontakty z kulturą niemiecką są dużo starsze niż „uchodztwo” ET (czynnik 2), raczej nie powinien mnie atakować od tej strony, bo jak się wk…. to stać mnie na tyle jadu, co Brudzińskiego, Wróbel i Kaczyńskiego, razem wziętych. Nie mogę tego jednakże zrobić na blogu Passenta, aby nie znudzić przyzwoitych blogerów. Ja jestem za stary na otwieranie blogu, ale chętnie pociągnę dysputy na oddzielnym forum po to, aby aktywizować resztki mych szarych komórek, bo tylko do tego mogą służyć takie rozważania. Naukowcy wykazali ostatnio, ze codziennie rodzi się około 1000 nowych połączeń nerwowych w mózgu, ale znikają błyskawicznie – chyba że wykona się zadania trudne intelektualnie – a dyskusja z ET spełnia ten warunek.

  106. ET 12.31

    „Nasi rodacy je ciagle uzywaja,..”

    Nasi rodacy ciagle ICH uzywaja. Klopot z zaimkiem dzierzawczym ?

  107. ET

    „Summa problemmow jest taka samma, lecz ich poziomm rozny”.

    Bogactwo wiedzy !

  108. Szczęśliwego Nowego Roku życzę Gospodarzowi i Szanownym Blogowiczom

  109. Motylek , 2010-12-30 o godz. 21:38 , zadał zagadkę, kto jest autorem wiersza :
    ” Od zarania dziejów twardo, choć pomału ludzkość do swojego zdąża ideału. Lecz ten świat idealny ciągle nie jest gotów, bo każde pokolenie swoich ma idiotów … ”

    Dzięki Motylku , za przypomnienie tego wiersza Mariana Załuskiego ! Proszę, jaki na czasie ! pozdrawiam i życzę ! dosiego !
    – – – – – – – – – – – – –
    ET pisze i pisze i pisze….:
    @ET- bez urazy ale czy nie można tobie wytłumaczyć jak komu dobremu, żebyś już zakończył te nikogo poza tobą nieinteresujące „językowe” rozważania- przyszpilania. Wierzę, ze przez 40 lat pobytu w Niemczech mozna poznać różne niemieckie słowa i zwroty-ale co z tego?
    Gdyby jeszcze chodziło o chińskie , to może warte byłoby to uwagi (choć może i to zależnie od kontekstu).
    Cierpliwie ci to wyłuszczali różni , z uzasadneniem (Aqa 2010-12-31 o godz. 10:48 , TJ 2010-12-30 o godz. 13:35) – a i ja się przyłaczam – zbastuj Waść, proszę
    I (jak tu jeden już pisał do Redaktora) – „mimo wszystko” pozdrawiam i zycze Panu dobrego zdrowia i wielu milych chwil w nadchodzacym 2O11 roku.

  110. orteq 12/30 08:50 i inni

    Wspomniany przezemnie artykul to wyjasnia ale powtorze tutaj, ze ladowania w warunkach slabej widocznosci (mgla, chmury, noc) zdarzaja sie codziennie w lotnictwie cywilnym i wojskowym. Od tego sa przyrzady nawigacyjne i kontroler lotu. Jesli istotnie warunki nie umozliwiaja ladowania lotnisko jest zamykane. To nie jest przypadek ladowania samolotu prezydenta, ktory do konca byl prowadzony przez kontrolera lotu.
    Czytajcie uwaznie i starajcie sie zrozumiec co jest napisane. Oczywiscie w miare swoich mozliwosci.

  111. Just to terminate the discussion!

    @ET
    Niedawno temu ET pisał, że żyje w Niemczech 26 lat, a gdy ja to powtórzyłem chwalił się, że jego „uchodztwo” trwa ponad 40 lat. Ponadto mimochodem wspomniał rok 83, co raczej współbrzmi z 26 lat niż ponad 40. Zacząłem kombinować „pod górkę” – jeśli pisze prawdę, to znaczy, że kilkadziesiąt lat wprawdzie przebywał , ale „nie żył”!!! Hibernacja??? Czy pamięć do d…? Po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że nie ma jednak sprzeczności. Mógł być poza krajem ponad 40 lat, z tego w Niemczech 26, tak pewnie jest (zna francuski). Zaskoczył mnie tym, że wprowadził głupim Niemcom prawie natychmiast po przybyciu do Niemiec (wersja 26) rozróżnienie podstawowych pojęć, ważnych dla milionów przybyszy (Asylbewerber/Asylant). Rzekomo nie istniały te wyrazy aż do przybycia genialnego Polaka – językoznawcy. Ja to rozumiem – obowiązuje hasło: „Polak potrafi!” Zupełnie jak piloci w Smoleńsku. W chwilach wolnych od konsumpcji po Nowym Roku zbadam genezę tych słów i wystawię laurkę Panu ET, ale na razie nie wierzę w jego zasługi dla rozwoju języka niemieckiego, a próbki internetowe tylko mnie w tym utwierdzają.

    Wtręty gwarowe przypominają mi zachowanie kolegi, który podszkolił się językowo w USA , naśladując współlokatora murzyna, który się mocno jąkał i stosował murzyński slang. Angielski kolegi był potworny po powrocie z USA, podobnie jak mojego wnuka – marynarza po 6 miesiącach pobytu na jednym statku z Filipińczykami.
    Nie wiem, który Land zaszczyca swoją obecnością ET, więc nie wiem, jaka gwara kształtowała jego niemiecki. Tak się składa, że ja nie miałem skąd wziąć pierwiastków gwarowych. Po śląsku nauczyłem się dopiero po maturze w moim pierwszym miejscu pracy, w zasadzie wszystko rozumiem, ale nie mówię, bo mnie to śmieszy. Oglądałem raz TVS i gdy okrutny Leoncio po śląsku gnoił Isaurę, to prawie umarłem ze śmiechu.
    PS
    Gdy porównywałem staż kulturowy mój i ET wyszedłem z założenia jego 40 lat pobytu u źródła kultury i czułem się dwa razy bardziej znawcą niż on, ale teraz wiem, że jestem jeszcze lepszy, bo czynnik wzrósł na ponad 3.

  112. otago 2010-12-30 o godz. 14:09 potrącił o taki temat :
    ” ….Dubieniecki: „Rozważam zawiadomienie o możliwości zamachu na prezydenta…”
    Czy tragifarsa to to samo co groteska? Moze ktos znajacy sie odpowie ?”- pyta otago

    Odpowiadam.
    Moim zdaniem Dubieniecki tymi słowami mówi tak:

    ” Nie rozważam, ale jestem zdecydowany ubiegać się o immunitet
    w najbliższych wyborach parlamentarnych i w tym celu zrobię WSZYSTKO,
    żeby zyskać sympatię elektoratu i żeby było o mnie głośno
    a co najmniej uzyskam to, ze zawsze bedę mógł krzyczeć, że te zarzuty o malwersacje finansowe to jest tylko nagonka z powodów politycznych !”

    (Trochę długie to zdanie, więc nie dziwmy się ,że je zastąpił krótszym i bardziej atrakcyjnym dla słuchacza).

    Niezorientowanym przypominam, że w czerwcu 2009 Marcin Dubieniecki usiłował wyłudzić od komornika pieniądze wrocławskiego SKOK-u, w tym :
    – 750 tys. zł na konto kancelarii Marka Dubienieckiego, ojca Marcina;
    – 750 tys. zł na konto Roberta Draby, który do 2008 r. kierował Kancelarią
    Prezydenta Lecha Kaczyńskiego;
    – 3,5 mln zł na konto kancelarii, w której pracuje aresztowany później prawnik
    Tomasz T. (patrz link)
    Co się p. Marcinowi nie udało, bo komornik już wiedział, że sprawę bada prokuratura. Ale po drodze działy się różne dziwne rzeczy wraz z powstaniem w dziwnym miejscu windykacyjnej spółki-krzak na słupa-przyjaciela z lat szkolnych.

    Więcej :
    http://wyborcza.pl/1,75478,7945192,Egzekutor_z_Kwidzyna.html

    W Polsce jest ponad sto kas oszczędnościowo-kredytowych, tzw. SKOK-ów. Na ich czele stoi Kasa Krajowa zarządzana przez Grzegorza Biereckiego, znajomego
    wielu polityków PiS, w tym zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.Stał on 20 lat temu na czele fundacji, która dała SKOK-om organizacyjne podwaliny…

    Tak to się wszystko w życiu plecie … pora , by się rozplotło.

    Ale jakoś nie widać, żeby prokuratura zechciała zdążyć przed wyborami …
    – – – – – – – – – – – – – – –
    Ciekawe, co też nas czeka w Nowym 2011 …

    Pozdrawiam noworocznie wszystkich,
    a w szczególności otago i TJ, którego jakość komentarzy – erudycyjnych, analitycznych i starannie przygotowanych, wprawiają mnie w podziw.

  113. the mentor,

    jesteśmy zgodni: gospodarkę mamy schodzącą, a A. Glapiński, w końcu współautor tego „porządku”…

  114. Dwie ważne wiadomości:

    1) nasza planeta obraca się szybciej niż dotychczas, materiału na ten
    temat nie znalazłem po polsku dlatego „niestety” taki:
    http://www.gmx.net/themen/wissen/weltraum/

    2) rozszyfrowałem !!! skrót PJN i tejże „partii” prawdziwe oblicze:

    Parawan Jest Niezbędny – niezbędny do zasłaniania cichociemnych
    poczynań matki-bazy!

    Pozdrowionka.

  115. ISZYSZ, JERZY, OBSERWATORKA, KARTKA i inni – serdecznie dziękuję za życzenia noworoczne. Do końca roku pozostało sześć godzin. Życzę szampańskiej zabawy sylwestrowej i pozdrawiam Blogowiczów, sam pozostając ukryty w mazurskim lesie.

    „Na całych jeziorach – wy!”

  116. Kleofas,
    uwaga do ET jest absolutnie nietrafna. ET wyraził się absolutnie poprawnie. Szło o torby (rodacy je! używają. Co innego, gdyby rodacy już ich nie używali.

    Jest zasadnicza różnica pomiędzy dopełniaczem i biernikiem l. mn. rzeczowników rodzaju żeńsko-rzeczowego.

    kogo? czego? nie używają? ich (toreb)
    kogo? co? używają? je (torby)

    Zamienianie biernika z dopełniaczem jest rażącym błędem gramat.
    Język polski do łatwych nie należy…

  117. Boboli
    Rok się kończy ,nowy się zaczyna.
    Bobola realny napisał pewne zobowiązania królewskie z których nic spełnione nie zostało
    Czy mógłbyś Pan zostawić w spokoju tą kupkę złomu. z której żadnego pożytku nie będzie z wyjątkiem odcisków na palcu przewijającym.
    Pomyśl może co zostało z pisaniny Twego /chyba/ idola skoroś jego miano przyjął.

  118. m^2 (12-31 o godz. 10:47)

    „ruch rzadu ma charakter ksiegowy jedynie” – to jest z uwagi na zadluzenie panstwa, progi konstytucyjne 55 procent, etc.

    Ruch rzadu niewiele zmienia w rentownosci dla emerytow-uczestnikow, natomiast zasadniczo tnie zarobki OFE. Zawsze twierdzilem, ze nawet 3,5% na wejsciu (up front) jest za wysokie, caly schemat tych oplat nie jest rozsadny, wszak OFE pobieraja jeszcze do 0,6% na biezace zarzadzanie. Zarzadzanie obligacjami MF tworzy pewien koszt, bo fundusz z MF handluja nimi hurtowo, a klienci OFE to detalisci, jakies 0,1% wystarczyloby.

    Oczywiscie w Pana przykladzie porownanie znow jest jablek z pomaranczami. Wiele funduszy powierniczych inwestujacych np. w akcje lub obligacje spolek daje lepszy wynik. OFE sa funduszem srednio bezpiecznym, de facto w 30 procentach inwestujacych w spolki. I tu widac roznice miedzy funduszami, i twierdzenie, ze wybor spolek do portfela jest „przypadkowy”, a przynajmniej nie daje zadnego dodatkowego przychodu, zatem za neigo nie nalezy sie zadna oplata jest (a) dyskusyjny, (b) ideologiczno-propagandowy, jesli nie poda sie uzasadnienia. Owszem, twierdzi sie, ze aktywne zarzadanie akcjami w wiekszosci przypadkow nic nie daje, a najczesciej jest ponizej indeksu gieldowego. Powstaje pytanie ktorego – duzych firm, malych firm, sektora energii i surowcow, telekomunikacji, itd. Mozna oczywiscie inwestowac w indeks za pomoca ETF, albo w modny sektor, GPW daje coraz wiecej mozliwosci. Ale nie przesadzajmy, zarzadzanie skladkami ulokowanymi w rentowniejsze instrumenty gieldowe i inne wymaga wiedzy i ciaglego trzymania reki na pulsie. Zarzut, ze OFE to rekieterzy jest co najwyzej w polowie prawdziwy. Program OFE jest masowy, dla szerockich mas ciemnego ludu, ktos te inwestycje dla nich musi porawdzic za rozsadna oplata. Albowiem najwazniejszy w calej dyskusji punkt jest taki, ze OFE daja wyzsza waloryzacje niz ZUS/FUS, gdyz panstwo nie moze sobie pozwolic na wyplate tak wysokich dywidend (wszak ida one z podatkow). Wikipedia podaje, ze rentownosc OFE w 12 latach jest ponad 8 procent rocznie (180% zysku), czyli inwestycje w spolki (1/3 kapitalu) dawaly po 13-15 procent, a pochodza one z zysku spolek. OFE nie najgorzej wypadaja w stosunku do indeksow WIG. Albowiem jedyne co ma sens, to porownac rentownosc inwestycji w spolki poszczegolnych funduszy z indeksami gieldowymi. Ale nie slyszalem, aby gdzies na swiecie uzalezniano oplaty dla funduszy powierniczych od tego o ile lepszy jest ich wynik od indeksow gieldowych. Tyle ich indeksow. Moze lepiej Nemer (12-31 o godz. 14:21) i podobni opiniodawcy trzymaja swoje oszczednosci w materacu, albo na gwarantowanej lokacie bankowej (ale bankowcy tez zyja sobie jak paczki w masle).

    Bo rzeczywistosc OFE od strony wysokosci emerytur, czyli tzw. stopy zastapienia placy przez emeryture (ktora w przypadku byle 4 procent po inflacji w ciagu 40 lat pracy daje wiele ponad 100%) polega na tym, ze reformatorzy chcieli zachecic spoleczenstwo do OFE wysoka rentownoscia, ktora jest, ale niewidoczna golym okiem nie wyposazonym w umiejetnosc liczenia procentu skladanego, oraz niechetane wobec cudzych prywatnych zarobkow.

  119. W tym całym bałaganie trzeba może mniej czytać, a rozejrzeć się dookoła, pogadać z ludźmi, może nawet z tymi z ciemnogrodu, a nie tylko z tymi, z którymi wypada.

    Pan redaktor już niereformowalny jest. To fakt. Ale ci, którzy go jeszcze czytają na pewno są w stanie pomyśleć inaczej, niż on.

    Czego życzę im z całego serca, naprawdę szczerze. Bo warto.
    Czeka bowiem ich radość, po prostu

    http://inspiracjademokracja.com

  120. W ewolucji myśli jak powitać i przeżyć Nowy Rok, odpowiedź nadchodzi prosta.
    Najlepsze życzenia:
    Lepszego Nowego Roku dla Gospodarza i wytrwałych uczestników blogu.
    PS. Życzę także celności uwag i ogólnie zdrowia psychicznego oraz zrównoważonego rozwoju.

  121. ad tego , co bobola pisze 16:54

    Ortequ i inni !
    Nie dajcie się nabrać na powtarzanie stale tych samych argumentów – tym razem facetowi, który udaje , ze umie czytać.
    Jesli umie, niech wróci miesiące wstecz do dyskusji na blogach Polityki – nie tylko u Redaktora Passenta – po wielokroć prowadzonych, gdzie w kółko były przytaczane dane i fakty.
    Co tu tłumaczyć komuś, kto pisze bez zastanowienia ,że „samolot prezydenta do konca byl prowadzony przez kontrolera lotu…” Żeby wpierw przeczytał powszechnie dostępne stenogramy, które dowodzą, że dane i komendy podawane przez tegoż kontrolera były przez pilotów ignorowane ?

    Na ten temat napisał po sąsiedzku @Artur :
    „Niektórzy … za złe mają Rosjanom, że nie zamknęli lotniska w Smoleńsku i dopuścili do tego, aby polski samolot lądował na nim we mgle na ślepo.
    A czy Rosjanie mieli zakładać, że za sterami polskiego samolotu siedzieli kretyni? Jak b a r d z o trzeba by było zamknąć to lotnisko, aby Polacy uznali ten fakt za rzeczywistość, że jest zamknięte, wycofane z eksploatacji i nieczynne.
    Czy lotnisko może być bardziej lub mniej zamknięte i nieczynne? Przecież to lotnisko wojskowe w Smoleńsku było zamknięte i nieczynne od pół roku przed katastrofą . To nam, Polakom zachciało się raptem lądować na zamkniętym i nieczynnym od pół roku lotnisku.
    Czy Rosjanom na swoim terytorium wolno mieć źle wyposażone, zamknięte i nieczynne lotnisko? Wolno i nic nam do tego. To, że my Polacy chcemy na nim mimo wszystko lądować, świadczy tylko o naszej głupocie…”

    a także : http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=264#comment-78778
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=264#comment-78768

    mam taką refleksję – głupoty powtarzane w kółko- odnoszą skutek. Są w końcu przyswajane jak druga skóra. A wydawałoby się, że wystarczą fakty. I że one mówią same za siebie.

  122. Pani Bobola pisze:

    „Czytajcie uwaznie i starajcie sie zrozumiec co jest napisane. Oczywiscie w miare swoich mozliwosci.”

    A moze:
    Pisz uwaznie i staraj sie zrozumiec co bedzie odczytane ? Oczywiscie, w miare swoich mozliwosci….
    Jak zatem bedzie ?

  123. Z przyjemnością żegnam ten rok bo był dla mnie osobiście tragiczny. Jestem pewien, że ten Nowy Rok będzie lepszy czego również Panu i Blogowiczom życzę. Gratuluję doskonałej formy Szanownemu Gospodarzowi bo zarówno wpisy na tym blogu jak również felietony w POLITYCE są i były najwyższej jakości. Pozdrawiam. Do Siego Roku .
    \ Jacek

  124. bobola pisze: 2010-12-31 o godz. 16:54
    „ladowania w warunkach slabej widocznosci zdarzaja sie codziennie w lotnictwie cywilnym i wojskowym. Od tego sa przyrzady nawigacyjne i kontroler lotu. ”

    Bobola, zlituj się – jakie przyrządy nawigacyjne ?
    Te, których to lotnisko WCALE i NIGDY nie miało ?
    Najnowszy i najlepiej wyposażony samolot nie miałby prawa lądować w TAKICH jakie były warunkach na TYM lotnisku.

    Kontroler lotu – a co on miał tam do powiedzenia?
    Po pierwsze go nie słuchali.
    Po drugie- jakie on miał realne możliwości zamknięcia (nieczynnego juz zresztą)lotniska ?
    To była zupełnie absurdalna impreza :

    Niby prezydent ościennego państwa i z całą najwyższą generalicją – a prywatnie.
    Niby cywilnie – ale z wojskową załogą.
    Niby uczcić ofiary Katynia – ale aby z pompą zacząć kampanię prezydencką .
    (a ofiary już zostały 3 dni wcześniej uroczyście uczczone…)
    Niby Stowarzyszenie Rodzin Katyńskich było organizatorem, ale wszystkim zarządzała kancelaria prezydencka
    Niby rząd „współorganizował’- ale nie miał prawa pisnąć – poza tym, żeby dawać zgodę na wszystko, samolot, obsługę i płacić rachunki
    itd, itp.-

    Bobola -zamiast opowiadać takie kawałki może weź postaw się na miejscu tych biednych kontrolerów , którzy oto w swojej biednej zardzewiałej budce mieli walczyć z obcym prezydentem i całą jego ogromną świtą nafaszerowaną największymi generałami, którzy zażyczyli sobie wylądować
    W zupełnie niejasnej sytuacji prawnej, w której mogli być tylko skromnymi pomagierami, zwykłą służbą.
    Mieli walczyć, żeby ktoś na złość babci nie odmroził sobie uszów.
    … ufff….

  125. TJ pisze:
    2010-12-31 o godz. 15:24

    Szanowny TJ

    Nie jestem ekonomistą ale nawet dla mnie, laika, jest widoczne i jasne, że ten wadliwy system emerytalny jest dodatkowo psuty tylko dlatego, że aktualnie sprawujący władzę wystraszyli się gwałtownie narastającego długu publicznego, który zbliża się do konstytucyjnej granicy.

    Ci rządzący nieudacznicy nie widzą sposobu na dalsze funkcjonowanie w polityce jak tylko poprzez dalsze zadłużanie państwa, czyli nas, obywateli. To jest tragiczne, że akceptujemy te kolejne „reformy”, które zmierzają tak naprawdę tylko do tego by otworzyć nimi furtkę do dalszego zadłużania.

    Przecież w rzeczywistości, to te ostatnie propozycje rządowe nie spowodują zmniejszenia się długu publicznego ani o grosz a tylko zmienią sposób jego księgowania, by móc zadłużać się dalej. To jest chore, a nawet powiem podłe i przestępcze działanie za które powinien się zabrać Trybunał Stanu bowiem chodzi tylko o oszukanie Konstytucji.

    Międlenie tematu w meRdiach i meNdiach nic nie daje i służy jedynie próbom robienia nam wody z mózgu. Mnie po prostu obraża to, że rządzący traktują mnie jak beztroskiego kretyna, któremu da się wmówić, że ONI działają pro publico bono gdy ich celem podstawowym jest wytrwanie do najbliższych wyborów i nie narażanie na utratę wysokości swych słupków-głupków.

    Pozdrawiam, Nemer

  126. Szanowny Panie Redaktorze,

    na Pana ręce, dla całej Redakcji Polityki, składam tylko jedno życzenie: jak najwięcej i jak najmłodszych czytelników!!!

    A Państwo Redaktorzy? Rozwijajcie się, uczcie, komentujcie, wskazujcie, podsumowujcie, relacjonujcie, politykujcie, słowem – trzymajcie poziom, na którym nam tak bardzo zależy.

    I słówko specjalnie do Pana: obyśmy jak najrzadziej spotykali się w przychodni na Felińskiego!

  127. kania pisze:
    2010-12-31 o godz. 16:35

    ***Motylek , 2010-12-30 o godz. 21:38 , zadał zagadkę, kto jest autorem wiersza :
    ” Od zarania dziejów twardo, choć pomału ludzkość do swojego zdąża ideału. Lecz ten świat idealny ciągle nie jest gotów, bo każde pokolenie swoich ma idiotów … ”
    Dzięki Motylku , za przypomnienie tego wiersza Mariana Załuskiego ! Proszę, jaki na czasie ! pozdrawiam i życzę ! dosiego !***

    Mam zasadnicze pytanie: „Czy Motylek naprawdę zapylał właściwego satyryka?”. Ten wiersz przypomina mi twórczość Mariana, ale nie Załuskiego, tylko Załuckiego. Tego, który opisał swoje przygody w Paryżu: … „co spojrzę na cizię, już po dewizie…” oraz podał powód tego wydatku…”…bo ona biedaczka nie ma premiera…” oraz napisał ogromną liczbę wspaniałych wierszy. Ja nie cierpiałem Mickiewicza i moja polonistka wymogła na mnie, że nie powiem, kto mnie uczył polskiego, choć miałem piątkę na maturze. Lubiłem Żeromskiego, którego profesorka nie cierpiała, a z wierszokletów Załuckiego po polsku i Wilhelma Buscha po niemiecku – to pokrewne duszy, tzn. oni obaj, a ja ich uwielbiam. Wiem, że nazwisko Załuski też się pojawia, ale nic mi nie mówi.
    W czasach mojej młodości Załucki sam deklamował swe wiersze głosem, którego nikt nie potrafi powtórzyć. To była uczta duchowa, do dziś słyszę jego recytacje.

  128. cynamon29 pisze:
    2010-12-31 o godz. 17:48
    rozszyfrowałem !!! skrót PJN i tejże partii

    I ja też, i ja też!

    Pecunia Jest Najwazniejsza

    Pozdrawiam, Nemer

  129. @Jacku jkjk , Macieju i inni – i dla mnie osobiście ten rok był wyjątkowo zły.

    (niezależnie od tych wszystkich narodowych katastrof w każdym względzie)

    Ale jako, że nadzieja umiera ostatnia a wiara przenosi góry – pamiętajmy, ze w przyrodzie nic nie jest stałe, po bessie jest hossa a po burzy jest pogoda.
    Tak jest i tego się trzymajmy.

    Wszystkiego …l e p s z e g o… Wszystkim.

  130. Nie lubie nadejscia nowego roku, bo zawsze sie lapie na tym, ze zdazylem przyzwyczaic sie do starego. A tu jeszcze te plonne nadzieje wyrazane w tradycyjnych, schematycznych, zawsze tych samych, i zawsze banalnych zyczeniach okolicznosciowych….

    Nie bedzie lepiej, nie bedziemy zdrowsi, bo nie stajemy sie mlodsi. Nawet nie bedziemy madrzejsi, przynajmniej jako zbiorowosc, bo wszyscy nalezymy do gatunku, ktory nie potrafi uczyc sie na wlasnych bledach.

    Pozostaje tylko miec nadzieje, ze nie tyle nie bedzie gorzej (bo napewno bedzie), ale ze pogarszanie sie nie bedzie miec charakteru lawinowego, ale bedzie odbywac sie w tempie, do ktorego byc moze bedziemy miec okazje przywyknac.

    Jak do konczacego sie roku.

    To tyle tytulem zyczen.

    Pozdrawiam

  131. antoniusie (19:57) – oczywiście literówka. Załuski , był taki (Zbignew) od „7 polskich grzechów głównych” – 4 lata w Kazachstanie a potem do woja (LWP),co mu już zostało , poseł, PZPR i TPPR. I jest taki (Roman) reżyser komedii, których nie oglądam, choć TV je wciąż pokazuje.
    Ale żadnemu z nich Marian . I nie takie poczucie humoru
    pozdrawiam światecznie znad noworocznego bigosu.

  132. @antomius
    Zbigniew Załuski ożywiał nowożytną historię Polski.
    Pomijam ocenę jego działań, szczególnie eseistyki.

    Marian Załucki był kapłanem żywego słowa polskiego.
    I moje pokolenie powinno Go błogosławić.
    Jedno z jego dzieł nazywa się „Pieszczoty rodaków”.
    Samo krótkie wspomnienie jest mi pieszczotą.

    Dosiego Roku Gospodarzowi, jego Gościom i innym Bliskim!

  133. Panu Redaktorowi i Gościom na Nowy Rok 2011 – zdrowia!

  134. Autorem jest Marian Załucki, miał tak piekielną tremę, przed pierwszym
    występem publicznym, że jąkał się przy każdym słowie. Występ odbyć się
    musiał, więc wygoniono nieszczęśnika w stanie permanentnego jąkania
    na estradę. Publika kupiła jąkanie, jako nową formę wyrazu artystycznego-
    – i tak już zostało Mu do końca – nikt tak pięknie się nie jąkał.
    Często mylony z Załuskim-tym od „Siedmiu polskich grzechów głównych”
    Cieszę się, że po tylu latach pamięta się dobrego satyryka, a że aktualny
    po prawie pół wieku?Są rzeczy niezniszczalne w czasie, tak dobre, że mogą
    być komentarzem do tak mądrej dyskusji.

  135. Po krótkiej odpowiedzi Lewemu Polakowi życzyłem Państwu oraz Gospodarzowi wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, ale bezrefleksyjna zaciekłość tutejszej, nacjonalistycznej cenzury nie zna granic – wpis został usunięty… Śmiać się, czy płakać? Chyba śmiać, w końcu to Sylwester…, chociaż taki ortodoksyjny fundamentalizm to nic śmiesznego…

  136. Do Ortega – spóźniona odpowiedź w sprawie Kaliny Jędrusik i kondomów. Nie zrozumieliśmy się. Kondom mi niestraszny, nie chciałam tylko rozpisywać się o operacji Kaliny. Więc jak sobie chcesz strzelać z gumki, to strzelaj. Ja też jestem za świadomym macierzyństwem 😉

  137. Gospodarzu, ktorego czytam od czasu gdy Pan publikowal reportaze w Wietnamu Poludniowego.

    Szkoda, ze sie Panu nie wiodlo w tym roku – u nas jeszcze 2010 – ale ja mialem niezly bo ani raka ani zawalu nie dostalem i urodzil mi sie wnuk ktory lubi ciagnac moja brode.

    I tego samego zycze w roku 2011.

  138. Wielce Szanowny Gospodarzu i „blogowisko” całe.
    Widzę, że dokonała się już „wymiana” pokoleniowa. Nie ma wielu dawnych blogerów. Przybyli nowi. No cóż świat idzie do przodu. Nam też z młodymi należy iść po cele sięgać nowe, jak wieszcz zachęcał. Niestety wieszcz żył w starym świecie. Nie w interregnum Baumana. Teraz po Wikileaks świat jest inny. Bez narodowościowy. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Liczą się tylko więzi poziome, zresztą nietrwałe.
    Jako emeryt, do których pono w Europie przyszłość należy, życzę Gospodarzowi, niezmiennie szanowanego i podziwianego, mimo z mojej strony nieodpowiedzialnego pojedynczego bryknięcia, którego żałuję i blogowisku całemu życzę szczęśliwego NOWEGO 2011 ROKU. Oby był lepszy i bez paranoi politycznej – 31-12-2010 godzina 23:35

  139. Pan D. Passent 17 .57
    Szczerze zazdroszcze choc zazdrosic to zdaje niezbyt eleganckie , ale to jednak Mazury ktorych nie widzialem , niech pomysle , bedzie juz 30 lat z okladem. Dobrego zdrowia w N. Roku !
    Tutaj tez jeszcze kilka godzin starego zostalo. Pod tym wzgledem zawsze bylismy w ogonie , choc jednak nie na samym koncu.

  140. Drogi Kleofasie!

    Koniec starego i początek nowego roku skłaniają do refleksji – co było niewłaściwe w dotychczasowym postępowaniu i do postanowień poprawy w nadchodzącym roku, który przecież może być i ostatnim. Mój przyjaciel „błogosławionej pamięci” zawsze mawiał: „Nikt nie ma w tej sprawie umowy z Panem Bogiem (co by nie było niby wspólnym chrześcijan i „Starszych braci w wierze”). Sprawdziło się to na jego przykładzie. Byłem pewien, że mnie przeżyje, a już miałem okazję położyć kamyczek na jego mogile. Postanowienia i „zadry” z powodu nieodpowiedniego postępowania dotyczą chyba też sfery blogowej. Dołączyłem do blogu Passenta niedawno, ale zdążyłem się już nieźle rozpanoszyć, choć chyba mniej niż ET czy Sławomirski. Z pretensji do mnie samego wymieniłbym niepotrzebne dyskusje z ET na tematy językowe. Jak mogłem nie zaufać tak wybitnemu językoznawcy, o kompetencjach porównywalnych z fachowością najwybitniejszego fachowca naszych czasów w tej dziedzinie – Józefa Wisarionowicza Dżugaszwili? Ostrzegali mnie życzliwi blogowicze (tacy naprawdę bywali i mnie wspierali moralnie, gdy załamany chciałem rzucić te robotę blogową). Jak ja mogłem konkurować z człowiekiem, który wchłaniał całym ciałem kulturę niemiecką (chyba po francuskiej?) przez 26 lat, a ja tylko przez 80 lat? Dałem sobie spokój z tą bezpodstawną i beznadziejną walką o prymat w tej dziedzinie. Pozostała mi jednak zadra, związana z naszą wymianą myśli. Upominał się Pan niejednokrotnie o przykłady, potwierdzające moją – pewnie głupią tezę, że niektóre słowa lub zwroty wzmacniają „siłę rażenia” wyrażanej myśli, a ja stosowałem uniki, a nawet byłem tak bezczelny, że ogłosiłem koniec tej dyskusji. Ruszyło mnie jednak sumienie w pewnym momencie i postanowiłem się zrehabilitować. Napisałem komentarz do blogu kilka razy, ale się nie okazał!!!

    Najpierw sądziłem, że stało się to z mojej winy, ale po trzecim razie zacząłem przypuszczać, że to moderator odrzucił – krótki zresztą wpis. Mogło to nastąpić z dwóch powodów:
    1) Użyty wyraz (jeden!) nie podobał się moderatorowi,
    2) wyczerpałem limit na wpisanie głupot do tego blogu na rok 2010.
    Pierwsza przyczyna jest mało prawdopodobna, bo ów wyraz przepisałem z poważnego czasopisma, gdzie nie był wykropkowany. Pozostał więc powód Nr 2 – wyczerpanie limitu! Poczekałem więc do dziś i wysyłam tekst (niezmieniony) jeszcze raz i proszę o wybaczenie, że tak późno czytałem Angorę. Poniżej tekst, który nie ukazał się w zeszłym roku:

    „W zasadzie uważałem dyskusję z Kleofasem za zakończoną, ale zmieniłem zdanie – dam mu jeden przykład siły przebicia pewnego słowa, uznanego powszechnie za obraźliwe. Po wysłaniu mojego komentarza odjechałem od komputera, aby popatrzeć na fragment Szkła Kontaktowego i podczas przerwy zajrzałem do najnowszej Angory. Wtedy zauważyłem krótką wypowiedź (chyba policjanta?), którą przepisałem.

    „…goniłem oskarżonego, który uciekał. Wołałem za nim : „stój, stój”, ale się nie zatrzymał. Dopiero jak krzyknąłem: „stój ty sk…!”, to wtedy przystanął.”

    Źródło: Z sądowej sali cd., strona 38, Tygodnik ANGORA Nr 1 (1072), 2 stycznia 2011 r.”

    Sam Pan uzna, czy jest to dobry dowód na moją tezę.

    Napisałem tekst kilka dni temu, bo Angora zawsze pokazuje się około tygodnia wcześniej niż data na okładce.

    Pozdrawiam i składam życzenia wszelkiej pomyślności.

  141. Panie Passent. Niech sie pan dobrze bawi na polskich Mazurach. Nastepnej okazji moze juz nie byc.

    Jednyna realna metoda wyjscia z dlugow dla Grecji jest sprzedaz swego terrytorium. Grecy juz otrzymuja oferty na swoje wyspy.

    Polska jest w podobnej sytuacji. Wasze dziennikarskie klamstwa, tchorzowstwo i spisek odwracania uwagi od nieudolnosci rzadu pomagaja pogarszac sytuacje Polski kazdego dnia.
    W celu utrzymania przy korycie nieudacznika jak dlugo sie da wy dzeinnikarze przyczyniacie sie do niszczenia kraju. Wy dziennikarze pomogliscie zniszczyc zycie przyszlym pokoleniom polakow.
    Niestety poprawa sytuacji jest juz nie osiagalna.

    Obecnie aby tylko zbalansowac budzet, polski PKB musi wzrastac w tepie 19-20%. Aktualnie wzrasta zaledwie 3.375%. I nawet 19-20% wzrostu nie nie pozwoli splacac juz istniejacego dlugu.

    Pokolenie solidarnych w 21 lat zniszczylo 1000 letni kraj. http://polski-dlug.webege.com/historia.html
    Aktualnie dlug publiczny juz osiagnal 789 000 000 000 zl. 20 000 na glowe mieszkanca. Po uwzgednieniu wysztkich dlugow przecietny polak winny jest 70-80 tys zl. Ale jest nawet gorzej. Majatek zbudowany przez naszych ojcow i dziadow, glownie w okresie PRL rowniez zostal przelajdaczony podczas gdy wendetta przeciwko PRL trwa.

    Hanba wam dziennikarze za wasza sluzalczosc wobec nieudolnych rzadow. Jestescie szkodliwa profesja.

  142. Od lat zaglądam na ten blog i z uwagą czytam wypowiedzi internautów. Nie zabierałem todąd głosu, ale tym razem nie wytrzymałem. A sprowokowała mnie pierwsza wypowiedź Sławomirskiego. Tyle hipokryzji i zakłamania w życzeniach noworocznych dla gospodarza blogu jeszcze nie czytałem, Zawsze zastanawiałem mnie, dlaczego tak charakterystyczny jest styl wypowiadania się zwolenników PiS-u, dlaczego tak wiele w nich złych emocji, ataków ad personam, nienawiści do wszystkich myślącycy inaczej. Pan Sławomirskim jest klasycznym przykładem takiego pisowskiego aktywisty – internauty. Nie potrafi napisać postu, bez uszczypliwości, złosliwości i nie ukrywanej osobistej niechęci do Pana Passenta.
    Ja wiem, że mój post tego nie zmieni, ale Panie Sławomirski. Jest jeden argument, który niweluje wszelkie Pańskie obelgi pod adresem gospodarza blogu. Daniel Passent to jeden z najwybitniejszych polskich felietonistów. Klasyk tego gatunku, a Pan jesteś zerem.

  143. Specyficzny wariant winy katyńskiej wykoncypowany przez prof. Łagowskiego

    „Katyń był zbrodnią komunistycznego systemu terroru popełnioną przez ludzi wynarodowionych. Jeżeli jednak chce się ich przypisać do jakiegoś narodu, co pod pewnym względem może mieć znaczenie, to należy to robić ściśle. Główni sprawcy, Stalin i Beria, byli Gruzinami, podobnie jak wielu ich pomocników. ”

    Jeśli już przychodzi do zbrodni sedna, to na wierzch wychodzi narodowość wredna.
    „Co pod pewnym względem może mieć znaczenie” – wychodzi szydło z worka – wredne pochodzenie.
    Tak jest nasza krajowa klisza, wszystko co złe, to obcych nisza. Prawdziwa lewica i patrioci, to są uczciwi, polegli zeloci.

    Pzdr, TJ

  144. PASSENT Corps

    Drogi Panie Danielu,

    Czy moglby Pan uchylic rabka tajemnicy, ile odsloniec bylo po pierwszym
    1.OOO.OOO ?

  145. Świat jest piękny i radosny, Polska to raczej wyjątek niż reguła. Wchodzę w optymizmem w ten nowy rok i dekadę, to chyba też efekt urlopu z dala od kraju (Tajlandia). Przez dwa tygodnie nie miałem żadnych informacji o Polsce i wyraźnie mi lepiej. Ciekawe na jak długo wystarczy mi radości??
    Proces norymberski czytałem przed laty, obecnie to już trochę przestarzałe. Polecam Saula Friedländera Nazi Germany and Jews (niedawno wyszło polskie wydanie). Jest to obszerne ale i bardzo dokładne analityczne opracowanie o holokauście.
    Życzę Panu i wszystkim czytelnikom Polityki pogodnego i szczęśliwego roku. Nie dajmy się wtrącić w polityczny obłęd, który jest tak popularny w innych mediach w Polsce.

  146. … a teraz, już na trzeźwo, popatrzmy za co płacimy drożej od 1 stycznia 2011.

    Do siego !

  147. http://biznes.onet.pl/skarb-panstwa-pozbywa-sie-niewaznych-kretynskich-s,18493,4093838,4082965,255,1,news-detal

    Myślałby kto, że nieważne i kretyńskie, skoro za 19 mld zł? A że to jedynie posada dla kolegi kolegi dowodzi, że to „Wprost” nadal znjduje się na drzewie. Trafić tam było łatwo, ale zejść się nie udaje.

  148. Otago to zdaje się region w Nowej Zelandii, a tam Nowy Rok zaczyna się o 12 godzin wcześniej niż w Polsce. Nie rozumiem więc, jak to możliwe, że 1 stycznia o godzinie 01:37 czasu polskiego blogowiczowi Otago zostało jeszcze kilka godzin starego roku. A może nick i nazwa geograficzna nie mają z sobą nic wspólnego?

  149. Panie Danielu, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

  150. Kleofasie!
    Nie miałem racji! Jednak zaważyła pierwsza przyczyna – moderator tym razem puścił ale wykropkował zasadniczy dowód w sprawie!!!

  151. Jacobsky 15:39

    To w Kanadzie też były podwyżki od 1 stycznia?
    Tylko dlaczego „płacimy”? My? My w Kanadzie nie mieszkamy i nie płacimy…
    Chyba że użyłeś „pluralis majestatis”… Z okazji Nowego Roku?

  152. Wspomnieniem są piękne dni lata.Niestety,kolejny rok mija i życie ucieka.
    Pocieszajace,że polityczny jazgot zaczyna przegrywać z normalnością.
    Tylko od bałaganu aż głowa boli.

  153. Szanowni Panstwo

    Noworoczny prezent. Debata Blair vs Hitchens. Debatowane pytanie. Czy religia jest pozytywna sila w swiecie? Plynna znajomosc angielskiego wymagana. Hitchens jest zdiagnozowany z rakiem przelyku.

    http://www.youtube.com/watch?v=PfCbjYsRbT8&feature=BF&list=PL75BCF9FBDA381D90&index=1

    Pragne podziekowac starszemu synowi za ten link.

    Slawomirski

  154. A ja wciaz jestem senna 16.39
    Nick wiele , choc nie wszystko, wyjasnia . W niczym to jednak nie przeszkadza zeby mi sie podobal.
    Moj z kolei nie jest nazwa geogr. (male o) ale pewne z nia zwiazki oczywiscie posiada , jednak bardzo okrezna droga .
    Nick to nie zawsze adres. Nie naleze do osob zbyt wylewnych ale zapytany odpowiadam , niestety z reguly niezbyt szczegolowo. Poki co nie czuje sie jeszcze zapytany , wiec ogranicze sie do stwierdzenia , ze pisze z miejsca gdzie kiedys byla wies Cooksville. Do Nowej Zelandii nawet nie po drodze . Dosiego (pisownia tego ostatniego mocno dyskusyjna)

  155. Życzę nawzajem Gospodarzowi bloga wiele radości w Nowym Roku. Z przykrością jednak odnotowuję, że pierwsze godziny stycznia nie przynoszą Polakom szczególnych powodów do optymizmu, a raczej wręcz przeciwnie. Oto zawalił się dach sklepu w województwie białostockiem, prawdopodobnie pod ciężarem nieusuniętego śniegu, z czego jednak trudno czynić jakiś zarzut komukolwiek ze strony polskiej. Śnieg, jak skądinąd dobrze wiadomo, ma to do siebie, że się topi i prędzej czy później sam spłynąłby do najbliższej rzeki i następnie do morza. To że spadł najpierw z nieba, a potem razem z dachem do sklepu jest albo kolejnym potwierdzeniem prześladującego Polskę od wieków pecha, albo wynikiem czyjejś złej woli. Szczęściem w nieszczęściu zdarzyło się to w dzień wolny od pracy i nie było ofiar w ludziach. Nierozpoznanych na razie przyczyn będzie dociekała powołana do tego komisja. Mnie osobiście najbardziej nastraja pesymistycznie to, że do wypadku doszło na terenie naszego kraju i nie wiadomo, czy w tej sytuacji uda się władzom przypisać przynajmniej część winy stronie rosyjskiej. Tutaj musiałby się autorytatywnie wypowiedzieć premier Tusk. Niefortunna lokalizacja zbrodni z pewnością nie pomoże też opozycji w obronie hipotezy zamachu. Sama bliskość granicy z okręgiem kaliningradzkim, skąd wszak bez trudu można było dorzucić krytyczną porcję śniegu, nie jest niestety wystarczającą poszlaką. Może zresztą nie będzie tak źle, ale czarno widzę nasze szanse na wybrnięcie z honorem z tej noworocznej komplikacji.

  156. Antonius 10.16

    Najwieksza sile przebicia ma – Baran !
    Pozostaje nam tylko rozstrzygnac czy idzie o barana gorskiego, czy tez barana nizinnego ? Jak sadzisz ? I dlaczego ?

  157. Kadett 18.07

    A uzywaja cukru do slodzenia herbaty ?
    A komputera do pisania ?
    A blogu do mendzenia ?

    Widzisz ile tych dopelniaczy? A tu najbardziej przekonywajacy:
    http://kleofas.blogspot.com/2011/01/zycie-kurrdebalans-draft-polish.html

    Cie pozdrawiam i zycze. Kleofas.

  158. Zbig 42 12.14
    Dawno, dawno temu, jeszcze przed „przychodzi baba do lekarza” i dowcipach o milicjantach oraz Polish Jokes, znane były dowcipy „co to jest szczyt – inteligencji na przykład .
    No i znany był szczyt bezczelności.
    Polegał na tym ze jakis osobnik zdefekowal sie pod drzwiami lokatora mieszkania, następnie dzwonił i prosił o papier.
    Otóż trolloklon Slawomirski o którym pan pisze, od wielu już lat nie robi na tym blogu NIC INNEGO i NOWEGO.
    Gdyby to był mój blog, wiedziałbym co z tym trollem zrobić i jak wykorzystać Kodeks Karny z paragrafu za chamskie nekanie.
    Ale trzeba pamietać o tym ze TEN TYP TAK MA.
    I on nie UMIE NIC INNEGO !

  159. tj 18.47
    Z dostepnych statystyk MO wynika jasno ze najwieksza ilosc smiertelnych wypadkow zdarza sie na drogach gminnych i powiatowych w sobotnie noce podczas powrotów z dyskotek. Chodzi o zderzenia czolowe z innymi autami i uderzenie w drzewa. Reszta to wypadki z pieszymi i pijanymi na ulicach miast ! Wypadki na autostradach (które nie stanowia nawet JEDNEGO PROCENTA całkowitej ilosci drog w Polsce) sa znacznie ponizej sredniej dla Polski.
    Warto tez zajrzeć na skyscraper.pl i przekonac się ze tych dróg o mozliwosciach jazdy z wieksza szybkoscia własciwie mamy jedynie krótkie odcinki, a wiec i tak nie ma gdzie zaszaleć. Natomiast w Chinach jest juz 40 tys km autostrad.
    Czy jest sens dyskutowac o tak nie majacym znaczenia zarządzeniu, zamiast o podniesieniu cen na przejazd ?????????????????????

  160. Panie Redaktorze,

    Wspomnial Pan o psychopatach z pod znaku swastyki.
    Moim zdaniem to mialo poczatek we Wiedniu, gdzie A.H.
    mieszkal 3 lata /191O-13/ na ulicy Meldemannstrasse.
    Zalozyciel Banku Rothschild, dal rowniez pieniadze biednym,
    w ten sposob, ze wybudowano ogromny szpital i jak
    na owczesne czasy calkiem normalny dom dla bezdomnych.
    A.H. zostal skrzywdzony socjalnie, poniewaz nie byl sie
    w stanie sam utrzymac i musial zamieszkac w tym niechcianym
    miejscu. Nigdzie na swiecie nie powinno byc takich smutnych
    miejsc.
    No coz, nie kazdy biedny czlowiek dochodzi do takiej socjopatii
    /jak zwal tak zwal/ i nienawisci wobec innych ludzi. Coz poczac?
    A.H. stal sie normalnie zwyrodnialcem i dobral sobie podobnych
    arcysk…ow i doszlo do tego do czego doszlo. Wykorzystal
    powszechne bezrobocie i niezadowolenie niemieckiego robotnika.
    Moim zdaniem, nie ma co juz wiecej analizowac postaci psychopaty
    A.H. i jemu podobnych ludzi.

  161. Dear absolwent,

    W Polsce siedzi w wiezieniach 18OO kolarzy.
    To sa przede wszystkim recydywisci, ktorzy wsiadaja po pijanemu na rower.
    Jak zlikwidowac to patologiczne zjawisko, ktore dzieje sie w malych miastach
    i na wsiach? Natomiast w Chinach gdzie ludzie maja juz bardzo duzo rowerow
    na prad policjanci stoja na skrzyzowaniach i pilnuja zeby nie stracili tych
    rowerow, na ktore czychaja rozbojnicy i zlodzieje.

  162. telegraphic observer @ 2010-12-31 o godz. 18:18

    Możliwe, że moje porównania są ekonomicznie bezzasadne – nie jestem ekonomistą i wcale mi nie uwłacza, że się na tym nie znam. Ale jako prosty inżynier umiem policzyć wskaźnik (suma_na_koncie-suma_wplacona)/suma_wplacona i wychodzi mi, że mój nieskomplikowany i niewymagający żadnej wiedzy i względnie bezpieczny (ale nie – najlepszy) sposób inwestowania jest lepszy w sensie tego wskaźnika niż „masowy, wybitnie fachowy i przez to kosztowny” sposób działania OFE.
    Nie wiem czy lepsze jest moje określenie OFE jako pasibrzuchów, czy Nemera jako reketierów, ale to meritum nie zmienia, czyż nie?

    Nemer @ 2010-12-31 o godz. 14:21
    Miło mi, że moją opinię o OFE Pan podziela, jednak nawet jakby było nas miliony, to powiedzą, że jesteśmy (i tu jakieś inwektywy) i się nie znamy na ekonomii (to akurat w moim przypadku prawda), a wielu gazetowych półgłówków by temu przyklasnęło. To smutne.
    Zresztą wydaje mi się, że fachowca wzywa się wtedy, kiedy jakieś pracy nie mogę wykonać lepiej (tu kryterium jakości) samodzielnie. Ale czy ktoś słyszał, żebym do wymiany dajmy na to żarówki MUSIAŁ wzywać elektryka, i to na dokładkę nader kosztownego?!

    Ja co prawda na ekonomii się nie znam, ale na układach dynamicznych – tak. Mnie można przekonać pokazując model układu, umiem zbadać jego wrażliwość, umiem dokonać analiz stochastycznych (wbrew sugestii TO, procent składany też nie jest mi obcy). Jednak nikt nie sili się na pokazanie tej – trudnej do oszukania – matematyki. Ponoć jest za trudna. Jak dla kogo, można by rzec. Ale zawsze prościej potraktować kogoś jak półgłówka zarzucając stosem slangowych określeń. Stąd moja nieufność i niechęć do piewców jedynie słusznej (przy czym „jedyność” się czasami zmienia) opinii.

    Podsumowując: Mnie cudze zarobki nie przeszkadzają, przeszkadza mi za to konieczność dorzucania się z moimi lichymi dochodami do sutych dochodów nieudaczników. Cóż z tego, że bankowcy (tu można sobie wpisać dowolną grupę) żyją jak pączki w maśle, skoro ich działalność przynosi zyski także i mnie? To przecież mój wybór. Ale tak jak nigdy nie daję pieniędzy różnym mętom i opojom, tak nie chciałbym ich dawać „faHoFcom” z OFE. Czy to takie dziwne?

  163. Kadett

    Dalej mysle o tym Twoim bierniku i nie biernik mnie martwi ale to, ze Kadett tak utrzymuje. Jestem zbyt leniwy, zeby ryc regulki w tej sprawie. Nigdy nie slyszalem, zeby ktos mowil: Uzywam te panienke … Raczej: jej uzywa, z nia tez. Licze sie z Twoim zdaniem bardzo, ale mimo tego bede dalej uzywal JEJ z nie JA.

    Mozliwe, ze wyczytales w jakims podreczniku, mozliwe ze tak pisza. Mozliwe, ze z tego punktu widzenia robie blad przez cale zycie.

    Na druga reke (!), jesli tak jak ja mowia miliony, to czy nie stalo sie to „usus” ? Przyznam, ze nigdy zaden uzytkownik mnie nie poprawial i zawsze znalem to w wersji jak wyzej.

    Napisz, jesli mozesz, jaki podrecznik, nowy, uzywa Panienke zamiast Panienki. Czy, Twoim zdaniem, mam runac we wszystkie teksty w „kleofas.blogspot.com” i poprawiac ? O, zesz ty….Bo tam uzywaja non stop i to dosc aktywnie !

    Tak czy inaczej, Nowy Rok zaczynam od ciekawej wymiany, zamiast od elaboratow o ilosci rolek na glowe, w przeliczeniu na ilosc kilometrow i popycie wsrod emerytow, i wedlug najlepszych podrecznikow rolko-ekonomicznych. I za to Ci dziekuje.
    Z serdecznosciami i szacunkiem, Kleofas.

  164. Bolesław Prus pisał 110 lat temu; Nędza obok zbytku. Bandytyzm obok wyzysku. Handel polskimi kobietami i bezładna emigracja pracowników. Napływ nowożytnych Hunów i wyślizgiwanie się majątku nieruchomego z rąk polskich. Powszechna ciemnota i chorobliwa literatura. Podkopywanie uczuć religijnych i lekceważenie nauk ścisłych. Mała pracowitość w ogóle i prawie cisza o polskich odkryciach i wynalazkach. Oto obraz naszego narodu.
    Mieliście później Piłsudskiego, Rydza, Wojtyłę, Wałęsę, Kuklińskiego i Michnika i cóżeście darmozjady z tą Polska zrobili przez ponad 100 lat?

  165. Jureczek P,

    dzięki za wspaniałe nagranie „Przepraszam”
    Jak Ci się udało zachować tak dobre nagranie?

    Serdecznie dziękuję!!!!
    Tym, którzy jeszcze nie słuchali tego nagrania, polecam.

    Udanych „odkryć ” muzycznych życzę w 2011 zamiast dyskusji z ..
    Nie warto wymieniać niku.

    http://www.youtube.com/user/jurek46pink?feature=mhum

  166. Kleofasie,
    reguły języka polskiego w potocznej polszczyźnie są nagminnie łamane. Język, chociaż jest unormowany, to jego zasady poprawności są żywe i zmienne. Tak jest np. w przypadkach, gdy łamanie dotychczas obowiązującej reguły staje się coraz powszechniejsze i wywiera na normę coraz większą presję użytkową. Norma wówczas ustępuje i – za przyzwoleniem strażników czystości języka – owo łamanie zyskuje miano usankcjonowanej nowej normy językowej.

    Z Twojej strony, Kleofasie, widzę właśnie tę presję gminną, skądinąd mi też bliską i nawet wiem, jaką oceną skwitowałaby tę bliskość moja zacna nauczycielka języka polskiego – Szpila.

    Do słodzenia herbaty używamy najczęściej cukier w bierniku, jeśli nie traktujemy jej poważnie, jak na to zasługuje. Jak jej nie przesładzamy, to używamy trochę cukru. W rezultacie, ponieważ nikt nie wie dokładnie ile to jest ‚trocha’, z „trochy cukru” zostaje samo „cukru”. Podobnie jest z adresami, np. Gminna nr 6, nr mieszkania 2. W tym wypadku z lenistwa numery pomijamy i zostaje to przysposobione i potoczne „mieszkania 2”.

    Nie jestem polonistą, dlatego wiem, że język polski to nie przelewki jednak i dobrze zapamiętać, zwłaszcza, gdy chce się innych poprawności uczyć we właściwym używaniu składniowym D. i B., że np. i cukier i komputer są rzeczownikami męskorzeczowymi, a wtedy, chcąc być w zgodzie z wciąż obowiązującą, choć nagminnie naruszaną zasadą:

    rzecz. męskoosobowy – w l. p. i l. m. B. = D.
    rzecz. męskozwierzęcy – w l. p. B. = D. w l.m. B. = M.
    rzecz. męskorzeczowy – w l. p. i l. m. B. = M.

    Makabra to i gehenna plemienna, dla języka gminnego znamienna.

    Żyj zdrowo!

    PS. Między słowami trafiają się najczęściej błędy. Die Aligatoren lieben… in Alpen!

  167. Z dostepnych statystyk MO wynika jasno ze najwieksza ilosc smiertelnych wypadkow zdarza sie na drogach gminnych i powiatowych…

    To Stokrotka zajmuje się też statystyką wypadków..?

  168. the mentor pisze:

    2011-01-01 o godz. 12:04
    Brawo the mentor, też tak uważam.

  169. TJ pisze:

    2010-12-31 o godz. 15:24

    Zbyt długi referat TJ. Ja to napisałbym krócej. Reforma emerytalna Buzka i Balcerowicza czyli rządu AWS i UW (dziś PO i PiS oraz NSZZ Solidarność) miała dwa zasadnicze cele:
    1. pozbyć się kolejnego kłopotu (przynajmniej częściowo), którym niewątpliwie jest ZUS.
    2. dać zarobić swoim partyjnym kolegom ulokowanym w zarządach funduszy emerytalnych. Nikt przecież o zdrowych zmysłach nie liczył, że z tak marnych składek na II filar dostaniemy coś konkretnego w formie emerytury. Sam dałem się na to nabrać, ale dość szybko połapałem się w czym rzecz, i od wielu lat czekam na decyzję którejś z ekip rządzących aby umożliwiła powrót bezbolesny (bez utraty składek do OFE) do ZUS.

  170. I jeszcze słowo do wcześniejszego wpisu TJ z 18.47 dotyczącego prędkości (ja uważam, że rzecz nie w prędkości, a w rozwadze i kulturze jazdy w myśl starej maksymy którą pamiętam jeszcze z PRL :”kierowco, nie jesteś sam”) a zwłaszcza przykładu z napięciem 230V i 24V. To nie napięcie poraża, a prąd. 230V o niskim natęzeniu tylko cię pomizia, a 24V o dużym prądzie może cię zabić.

  171. otago (2011-01-01, godz. 19:13) : „ogranicze sie do stwierdzenia , ze pisze z miejsca gdzie kiedys byla wies Cooksville”

    OK, pisze pan z Mississauga, Ontario w Kanadzie i faktycznie do Nowego Roku o 1:37 polskiego czasu brakowało tam kilku godzin. Związek z Otago w Nowej Zelandii ten, że mieszkańcy obu krajów są poddanymi Elżbiety II, tak? Natomiast skąd się wziął nick otago nie potrafię powiedzieć, ufam jednak, że kiedyś mi pan to wyzna.

  172. mw,

    owszem, podwyzki rowniez w Kanadzie (zaleznie od prowincji). O ile mi wiadomo, to w Polsce rowniez od 1-go stycznia drozeje to i owo, a wiec dlatego „placimy”.

    Pozdrawiam

  173. Zrozumiałem milczenie p. Parandowskiej
    czytając wpisy z ostatnie na <>
    Nagle wszyscy złapali kapcia.

  174. kadett 11:39 (w odpowiedzi kleofasowi 10:26)

    Też nie jestem polonistą, ale zauważyłem błąd (???).

    W liczbie pojedynczej rzeczowniki są tylko rodzaju męskiego, żeńskiego i nijakiego.
    W liczbie mnogiej rzeczowniki występują tylko w rodzaju męskoosbowym i niemęskoosobowym.
    W języku polskim nie ma czegoś takiego jak rzeczowniki męskozwierzęce i męskorzeczowe (są natomiast w językach germańskich, np. angielskim, niemieckiego nie znam).

    (Jeśli tylko sobie dworowałeś z Kleofasa, to nie zrozumiałem, pardon.)

    Do siego Roku!

  175. A ja wciąż jestem senna . 14.33
    Potega internetu dala o sobie znac ale reszta , calkowite pudlo .
    Pisalem juz , ze odpowiadam ale niezbyt szczegolowo a zeby cos „wyznawac” trzeba miec najpierw jakis dobry powod. Co nim mogloby byc na razie nie mam pojecia.
    To , ze nie czuje sie niczyim poddanym jest zupelnie bez znaczenia.
    Moglbym natomiast napisac byle co np. , ze w czasach kiedy chodzilem do szkoly paniami od polskiego bywaly zony poetow , co prawda tzw. regionalnych ale jednak. Niektore z nich robily tzw magisterke fil. pol. z tworczosci pewnego autora ktory z poezja nie mial o ile wiem nic wspolnego ale potrafily godzinami interesujaco o nim opowiadac bo zyciorys to mial on bogaty.
    Albo , ze w tych samych czasach znaczki S .Slani (powinno byc „l”z kreska) „mozna bylo znalezc” w pierwszym lepszym biurowym koszu na smieci. Stanelo na „windjammerach” .
    Itp. itd.

  176. Andrzej pisze:
    2011-01-02 o godz. 12:59
    „I jeszcze słowo do wcześniejszego wpisu TJ z 18.47 dotyczącego prędkości (ja uważam, że rzecz nie w prędkości, a w rozwadze i kulturze jazdy w myśl starej maksymy którą pamiętam jeszcze z PRL :”kierowco, nie jesteś sam”) a zwłaszcza przykładu z napięciem 230V i 24V. To nie napięcie poraża, a prąd. 230V o niskim natęzeniu tylko cię pomizia, a 24V o dużym prądzie może cię zabić.”

    Mój komentarz

    Rozmowa o rozwadze, to inna zupełnie działka w rozważaniach nad przyczynami wypadków.

    Gdyby sama rozwaga była wystarczająca, to niepotrzebne by były limity, zakazy i nakazy na drogach. Tak niestety nie jest. Utopia nie zdaje tu egzaminu.

    Człowiek oprócz wolnej woli, przyrodzonych i wpojonych zasad, ma instynkty, emocje, zachcianki, ambicje i głupie pomysły. Limity wszelkie i nakazy są od ograniczania głupich pomysłów i niezdrowych ambicji.

    Tak się jednak układa, że te sama zakazy i nakazy są w jednym kraju skuteczne np. na 95 %, a w innym na 90 % (dwukrotna różnica) i na tym polega polska specyfika zachowań na drodze.

    Przepisy, to jest ekran prawny chroniący przed wypadkami, lecz niestety mało szczelny. Ale lepszy taki niż nic.
    Paragrafy zakazujące zabijania tez nie chronią w 100 % społeczeństwa przed morderstwami. Podobnie jak tabliczki z napisem „Uwaga wysokie napięcie” nie spowodują, że nie znajdzie się paru debili, którzy ryzykując śmierć zdemontują przewody trakcji elektrycznej nad torami lub rozmontują transformator na słupie.

    Wulkan tu na blogu postawił pytanie – Jak zlikwidować to patologiczne zjawisko (kolarze na promilach), które dzieje się w małych miastach.

    Moim zdaniem, pijani rowerzyści, to nie szarańcza, która można herbicydem i sprawa załatwiona.

    Wsadzanie do więzienia pijanych rowerzystów nie zlikwidowało patologii, tak jak wsadzanie do więzienia narkomanów, złodziei i bandytów nie zlikwiduje narkomanii, złodziejstwa i rozbojów. Chyba, żeby zaczęto rozstrzeliwać na miejscu przestępstwa, to może byśmy się doczekali jakiejś istotnej redukcji.

    Przy takich środkach, jakimi dysponuje względem pijanych rowerzystów społeczeństwo, można liczyć tylko na pewne ograniczenie patologii.

    Walka z promilami w naszym państwie jest wyjątkowo trudna, ponieważ taka jest nasza kultura, w której emocje mają pierwszeństwo przed pragmatyzmem, a wódczana fraternizacja przed empatią.

    Alkohol jest po prostu spoiwem społecznym, katalizatorem postanowień i działań, rozjaśniaczem egzystencji, jest szeroko akceptowanym uniwersalnym medium towarzyskim.
    Takie chwasty kulturowe, jak zwyczaj słodzenia życia do usioru napitkiem, które siedzą przez setki lat w mentalności narodowej, to są byliny bardzo żywotne, niezwykle trudne do wykorzeniania.

    Z tym napięciem elektrycznym, to nie jest tak prosto. Można powiedzieć, że prąd z sieci o napięciu 230 V z dużym prawdopodobieństwem może, aczkolwiek nie musi, zabić.

    Ściśle mówiąc zabija przepływ prądu przez ciało. Ale jeśli jest dodatkowy opór po drodze, także w ciele (są tacy elektrycy, którzy potrafią pokazowo trzymać w dwóch palcach fazę i nic), to mimo dużego napięcia, prądu zbyt mało płynie w obwodzie, którego częścią jest człowiek, by porazić śmiertelnie.
    Jeśli prąd ma swobodę przepływu – jedyną dla strumienia elektronów (stałego lub oscylującego) drogą do ziemi lub do zwierającego przewodu jest trasa prowadzącą przez człowieka, a tak jest w porażającej ilości przypadków, to napięcie jest wtedy miarą ostrzeżenia i oczekiwanego porażenia.

    Pzdr, TJ

  177. Kleofasie;
    „Karny Batalion” to nie jest rzecz dla mnie nowa.
    Ale, może młodsze pokolenie obejrzałoby te dziesięć godzin niezłego kina i wyciągnęło wnioski? Taką samą ucztą byłoby „Jądro ciemności” Jajo węża” „Kabaret”, „Katyń”, „Pola śmierci” i wiele innych……
    Przecież nakreślenie ścieżki odejścia od humanitaryzmu, człowieczeństwa, demokracji, zarysowywane były wielokrotnie…..
    Wykonawców jakiejś koncepcji, psychopatyczny przywódca czy religijny fanatyk zawsze znajdzie. W momencie gdy WIARA zastępuje WIEDZĘ, wszystko jest możliwe…..

    Czy CBA mogłoby zastąpić CzeKa? „Areszty wydobywcze” rozwinęłyby się w kazamaty NKWD? Donosicielstwo objęto by
    „wykonaniem planu” tropienia wrogów PiS? Kamiński mógłby zostać Jeżowem? Ziobro Wyszyńskim?
    Mamy szczęście, że zabrakło naszemu- na polską skalę
    „Wielkiemu Językoznawcy”- czasu…..
    Czy można by „skundlić naród”? przypuszczam że tak. W końcu w kilku krajach się to udało. Czy ktoś by interweniował? Najwyżej, kilka z nich wyraziłoby ubolewanie i zaniepokojenie…..

    Jeszcze raz odwołam się do historyków w rządzie.
    Panowie!!!
    Szukajcie analogii i zapobiegajcie im!!
    W końcu, niewielu dyktatorom dane jest odejść na emeryturę we własnym kraju. To zawód dożywotni…..
    PO jest w mojej ocenie partią przyzwoitą. I niech pozostanie partią w miarę przyzwoitych ludzi……

  178. zbig42 pisze:

    2011-01-01 o godz. 12:14

    Szanowny Panie zbig42

    Od przeszlo 30 lat nie mieszkam w Polsce. Panskie asocjacje czy dysocjacje przybraly forme paranoidalnej nienawisci. Natomiast wiara w slowo napisane przez redaktora Passenta dokonala dalszych uszkodzen zdrowego rozsadku.

    Co stwierdzam z przykroscia.

    Slawomirski

  179. absolwent pisze:

    2011-01-01 o godz. 22:04

    Parafrazujac rosyjskie powiedzenie

    S nowym godom s nowym wulgaryzmem Mr. absolwent.

    Slawomirski

  180. Ciekawa dyskusja o odsiadujących wyroki „kolarzach”. Faktycznie oni siedzą z powodu recydywy. Znam ten problem, bo zdarzało mi się pisać im podania o rozłożenie bądź umorzenie wcześniejszych grzywien na raty. Zazwyczaj sądy grodzkie skazują ich własnie na grzywny i zakaz jazdy rowerem. Potem nieściągalne grzywny zamieniane są na tzw „prace społecznie użyteczne” w miejscach oddalonych (dotyczy to wsi) więc pijani wsiadają na rowery by tam dojechać. Policja ich najczęściej zna i wylapuje, bo podnosi jej to statystykę wykrywalności. Wtedy właśnie, w warunkach recydywy idą siedzieć. Wychodzi im to najczęściej na zdrowie, bo kilka miesięcy za kratkami pozwala na ich podleczenie, domycie i odżywienie. Więc problem tylko pozornie dotyczy polityki karnej panstwa.
    Tak naprawdę w tym przypadku system penitencjarny wyręcza pomoc społeczną. Tym samym zaostrzenie sankcji wobec „kolarzy” mija się z pierwotnie założonym celem – to nie ma nic wspólnego z zachowaniem bezpieczenstwa na drogach.
    Pozdrawiam

  181. Kadecie!
    Polszczyzna jest zbyt skomplikowana, aby ją próbować uformować w jakieś zasady. Ona ma zasady gdzieś. Polacy jedzą kotlet (biernik), jak i banana (dopełniacz), palą papierosa (dopełniacz), jak i cygaro (biernik), jaką w kierunku Nowego Światu jak i Nowego Świata, kupują dwie pary majtek (ślady po polskiej liczbie podwójnej – kogo ciekawi ta tematyka zapraszam do swojego poprzedniego blogu)
    http://torla.blog.interia.pl/?id=1042755 – zapraszam.
    TJ!
    Całkowicie się z Tobą nie zgadzam, uważam dyskusję o szybkości, autostradach i wypadkach za typową w tym blogu demagogię. Szybkość 140 km/h na autostradzie – zlitujcie się – nie jest żadną szybkością. Pamiętam, jak miałem jeszcze Cinquecento siedemsetkę i jechałem 130 po autostradach niemieckich, austriackich i włoskich, to nie była żadna prędkość. Wypadki są na krajówkach.

  182. Szanowni Panowie Kleofasie i Kadetcie,
    zajrzałam specjalnie dla Was do słownika (mogę nawet powiedzieć, że użyłam słownika), a był to słownik poprawnej polszczyzny.
    Prawidłowe jest tutaj zastosowanie dopełniacza, czyli używać „czego” – nie „co”. A zatem używać okularów, ręcznika, cukru itp. Nie ma co dyskutować z tym słownikiem. Koniec, kropka.

  183. TJ pisze: 2011-01-02 o godz. 17:12

    Brawo Tejocie!

    Uważało się trochę na lekcjach fizyki. Dorzucę kilka danych statystycznych: Przeciętny człowiek (statystyczny) ma między palcami lewej i prawej dłoni opór około 1000 omów. Liczy się opór mięśni z przynależnościami, ale pod skórą! Napięcie 24 V przy tak niekorzystnym układzie elektrycznym (prąd płynąłby przez serce) może więc statystycznie dać natężenie prądu, zgodnie z prawem Ohma, (24/1000) A, czyli 24 miliampery. Badania pokazują, że uszkodzenie serca następuje na ogól przy około 100 mA (drgania, prowadzące do zgonu) dlatego niskie napięcie, teoretycznie bezpieczne, ustalono na 24 V. Skóra stawia dodatkowy opór i „gruboskórny” elektryk stosuje swoje palce zamiast miernika do sprawdzenia fazy i nie boi się. Jeśli jednak dzieje się przepływ prądu przy uszkodzonej skórze i w obecności wody, wtedy nieźle porąbie takie źródło prądu (230 V) i sam znam śmiertelne porażenia przy manipulacjach z silnikami w deszczu, np. na budowach. Przeżyłem kiedyś szok od starego trolejbusu francuskiego w Wałbrzychu, gdy wsiadałem z błota śniegowego w przemoczonych butach. Odrzuciło mnie daleko od tego wehikułu do kałużyi poczekałem na nowoczesny trolejbus i na wszelki wypadek wskoczyłem bez trzymania się.

    Andrzej, który chciał, aby przy 24 V nastąpiło porażenia przez duży prąd miał pewnie w „rozumie” prąd rozruchu w starterze samochodu ciężarowego (>100 A a nie mA), zapomniał tylko, że „serce” maszyny jest bardziej wytrzymałe niż ludzkie.

    Wpis Passenta jest pod hasłem „Nie witaj, smutku”, zakończę więc na wesoło. Zdarzyło mi się w życiu, że dwie dziewczyny naraz chciały ze mną iść na zabawę. Powiedziałem, że zabiorę tę, która wykazuje mniejszy opór (w domyśle – jest „łatwiejsza” do …czegoś tam…). Włączyłem miernik i kazałem ścisnąć kabelki, bo to zmniejsza opór (pot też pomaga, bo zawiera sól). Ściskały na potęgę, ja mierzyłem „opór”. W sumie było to z mojej strony lekkie oszustwo, bo nie był to omomierz, a tylko czuły galwanometr i tam nakładają się opór i inne zjawisko, w którym końcówki przewodu, skład potu i brud odgrywają istotną rolę (podobnie jak w bateryjkach). Już nie pamiętam czy wygrała ładniejsza, czy łatwiejsza, bo nie poszedłem za ciosem i wszystko obróciłem w żart. Obie miały do mnie pretensje, bardzo się przecież starały i w dalszych kontaktach zarzuciłem metody pomiaru fizycznego, zdałem się na intuicję, bo nikt nie zgłębi i tak duszy kobiety.

  184. Wiesiek 18.28

    Piszesz: „Wykonawców jakiejś koncepcji, psychopatyczny przywódca czy religijny fanatyk zawsze znajdzie. W momencie gdy WIARA zastępuje WIEDZĘ, wszystko jest możliwe…..”

    Nie tyle fanatyk ile fanatyczne spoleczenstwo, bezwolny tlum (Rosja, Niemcy) generowaly problem. Moze to i dobrze, ze Polacy ciagle i o wszystko sie kloca ? Zaden wariat nie ma szans.

    Miedzy Wiara i Wiedza nie ma stosunku wykluczania. Instynkt przetrwania chyba decyduje. Moze nadeszly czasy spokoju ? Na jak dlugo ? Poki inny wariat albo „papierowy tygrys” nie zmobilizuje mas.

    Bylbym sklonny przychylac sie do fatalizmu. Jak bedzie, tak bedzie. A Twoje apele do rzadzacych i mlodziezy sa piekne. W miedzyczasie „life is a cabaret” i tym warto zyc.

    http://kleofas.blogspot.com/2011/01/zycie-kurrdebalans-draft-polish.html

    Pozdrawiam.Kleofas.

  185. Kadett 11.43
    Twoj refleks i poczucie humoru jest porażajace. Czy pracujesz w Policji i masz inne statystyki ?
    Marnujesz sie jako blogowicz. Powinenes być Ziemkiewiczem albo Wildsteinem !

  186. Drogi autorze,

    W nowym Roku ktory juz jest,zycze cierpliwosci zeby to czytac,co pisza ludzie i ja tez.

  187. Slawomirski 19.14
    Istnienie zdefektowanego klonotrolla S. jest największym znanym wulgaryzmem, samym w sobie i dla siebie.

  188. otago,

    Dla mieszkanca dawnej wioski Cooksville od mieszkanca dawnej wioski Dixie kolo Etobicoke Creek. Niech nam strumien nie zamarznie.

  189. The mentor,

    Otrzymałam mailem:

    ” Autor ma racje co do ocen wladcow slugusow bankierow i ich slugusow
    mediokratycznych, tylko, ze te zjawiska sa jak najbardziej odwracalne !

    …Trzeba tylko chciec, kolektywnie. Miec odwage i szukac nowych sojusznikow
    majacych podobne problemy po swiecie (a to wiekszosc krajow, narodow i ludzi
    !) :

    Uspolecznic istniejace zaklady pracy lub wprowadzic „kontrole robotnicza”,
    odmawiac placenia dlugow lichwiarskich, odebrac sila od oligarchow ich
    ulokowane po swiecie konta (Chodorkowski, przyklad, ze mozna, cokolwiek
    byszmy nie mysleli o Putinie), sojusz z panstwami i narodami buntujacymi
    sie, zaciskanie zebow w celu wyzwolenia spolecznego i narodowego
    …Jednym slowem, rewolucja. …Moze ona byc pokojowa, pod pewnymi warunkami
    (miec odwage, no … i bron w kieszeni).

    Juz nieraz tak bylo w historii, wiec wczesniej czy pozniej znowu tak bedzie
    bo prawa historii sa stale. Tam gdzie jest niesprawiedliwosc, jest bunt, a
    tam gdzie jest bunt, mozni (juz niezbyt mozni) sie poddaja ostatecznie.
    Sek w tym, ze jak teraz, moze sie to odbywac przymusem owszem, ale pokojowo,
    a im pozniej sie to zrobi, im bardziej krwawa bedzie ta rewolucja …Ale
    rewolucja musi byc. Takie sa prawa rozwoju historycznego od czasow Faraona.

    …Jesli sie chce uniknac wylewu krwi, nie trzeba sie bac uzywac sily
    …Takie sa paradoksy historii… Odwaga i mobilizacja pozwala na pokoj,
    strach i podzialy prowadza do wojen …i krwawych rewolucji.

    …Kraje kolonialne czy pol-kolonialne byly duzo bardziej uciemiezione sto
    lat temu, a dzis czesc z nich odwracalo spirale zadluzenia (Chiny, Turcja
    itd.)
    …ale za cene krwi bo tak nisko upadly najpierw.

    Polska, Grecja, Irlandia, Portugalia, Wegry, Hiszpania, Rumunia, Lotwa,
    Litwa i kilka innych, to nie pestka, to powazna sila !!!!!! A jesli do tego
    damy narody spoza UE, to juz wiekszosc !!!! Tym bardziej, ze w „bogatych”
    krajach UE juz tez wrze bo wiekszosc narodu nie ma zyskow z tego co zagarneli „ich” banki.

    Bruno”

  190. @ otago 16:42

    No cóż, żaglowce, znaczki Słani, autor o bogatym życiorysie… Mocno mi to wygląda na Josepha Conrada i jego żaglowiec „Otago”. Co prawda „Otago” nie był windjammerem, tylko barkiem, poza tym nie pasują mi tu za bardzo te polonistki robiące magisterki z angielskiego bądź co bądź pisarza, ale kto je tam wie, może robiły. Nazwa żaglowca najwyraźniej rodem z Nowej Zelandii. Czyli co? Znowu pudło?

    W sumie nie było się czego tak wstydzić, bardzo ładny i pasujący do właściciela nick. W końcu pan też daleko dopłynął.

  191. LEWY POLAK pisze:
    2010-12-31 o godz. 13:58

    „Drogi Cynamonie, przylacam sie do madrej(jak zwykle) moderujacej uwagi Aqi(11:27)…”

    Drogi Lewy, jeszcze droższy Lewy Polaku,
    wdzięcznym Ci niezmiernie za uwagi Twoje, pragnę potwierdzić żem
    uwagi aqi (kochanej i mądrej, z resztą!) wziąłem sobie do serca, a i do worka żołdaka nie do wynajęcia, też raczyć zapakowałem.
    Antoniusa też podziwiam, za wzięcie sobie tychże rad do serca Jego,
    a podejrzewam że ma tylko jedne, jako i my inni mamy.
    Wsparcie ukochanego staruszka (2010.12.31, godz.16:02) w sprawie
    odniesienia do zjawiska kataru z powodu cynamonowych komentarzy
    na jednostkę helwecką, też jak najbardziej biorę sobie do serca (jednego
    jako i inni mają).
    Cieszę się, że w tym nowym jeszcze radosnym okresie pokwitania nadziei
    wszelakich (wiadomo że pozytywnych, bo to tylko inni pokrętacze,
    pokrętne mają), też żesz pozytywnie nastawion jesteś!
    Oby nam się w tym Nowym 2011!
    Wracając do meritum sprawy (jednak), nie widzę powodów abym w
    imieniu Gospodarza, całkiem dobrowolnie, bez przymusów jakichkolwiek,
    nie mógł spełniać roli „dobrego ogrodnika” broniącego „rajskiego ogrodu”
    Daniela Passenta przed chwastami.
    Lewy Polaku, wszak mym tu wyrośli! Wszak mym tu obrodzili i posiali,
    oczywiście za zgodą Gospodarza! I jak śmierć trzyma się kosy, lub
    odwrotnie, powinnością naszą jest bronić ten „rajski ogród” przed chwastem wszelakim! Drogi Lewy polaku wszak wiosna idzie i czas nam
    zakrzyknąć: „Lelum Polelum” chwast trzebić trzeba! Nie wyobrażam sobie
    aby ktoś zakładał ogród, po to tylko, aby hołubić chwasty, miast roślin
    pożytecznie użytkowych! Dlatego , w niskim, bodaj najniższym uklonie
    do aqi, a i do Ciebie również, owych chwastów trzebić nie poprzestanę!
    Poprzestając, musiałbym uznać, że metoda spadku, upadku, degrengolady jest jedynie słuszną metodą na rozwój potencjałów
    intelektualnych w każdym wymiarze. A ja tak się nie godzę.
    Uważam że dorobek i poziom tegoż dorobku (jako jednolita całość),
    naszego Gospodarza Daniela Passenta, nie zasługuje na zachwaszczenie
    przez dwie niezrównoważone społecznościowo „papużki nierozłączki”,
    czyli Envy Tedium z Helwecji i Jadomirsky zza Wielkiej Kałuży.
    Takie indywidua powinny założyć własny blog, na którym mogłyby
    swoje frustracje, nocne lęki i takież się moczenie, rozwiązywać we
    własnym gronie sobie podobnych. I nie jest to „syndrom sztokholmski”,
    jak to raczył zaakcentować staruszek, w dobrej wierze jak sądzę.
    Psychopaci należą do Psychopatowa, dokładnie tak samo jak „słynny”
    prezesikopodobny do Żoliborza. Takie jest moje zdanie, a że kieruję się
    dobrem ogółu blogu, uważam że jest słuszne.
    Wytłumacz mi, drogi Lewy dlaczego np. chwast helwecki ma dyktować
    rytm „tanga”, chorą jażnią swej nienawistnikośći, ludziom o kulturze
    pojednawczej, skorej do rzeczowej dyskusji, wypełnioną wiedzą
    autentyczną, a nie pseudowiedzą chwasta z Helwecji?
    Powiedz mi, ale całkiem szczerze – dlaczego kultura tego blogu ma
    „tańczyć” pod dyktando jadu Jadomirskiego zza Kałuży, który ponoć
    ma synów (którym serdecznie współczuję!) prawdopodobnie wychowanych na „charakterku” tatusia, na wzór i podobieństwo?
    Powiedzcie mi Wy wszyscy którzy uważacie że nie mam racji, dlaczego
    możemy kupić coś na „wynos”, a nie możemy kupić czegoś na „wnos”?
    Dlaczego żarówka to żarówka, a nie „świeciówka” – przecież jak do niej
    prąd przyłożyć, to świeci a nie żarzy ?!
    Pantofelek to istota prosta, jednokomórkowa. Człowiek to istota złożona,
    złożona z wielu miliardów komórek, może miliardów i trylionów.
    Dlaczego mówi się o NIM „człowiek”, a nie wielopanofelkowiec ?
    Jakaż to różnica, jeśli spytać wolno?
    Jeśli żadna, to proszę bardzo, polemizujcie dalej z chwastami,
    a przyszłość Wam chwastami obrodzi !

    Pozdrowionka (pierwsze, w tym Nowym Roczku).

  192. głos ludu (2010-12-31 o godz. 22:04)

    **Do Ortega – spóźniona odpowiedź w sprawie Kaliny Jędrusik i kondomów. Nie zrozumieliśmy się. Kondom mi niestraszny, nie chciałam tylko rozpisywać się o operacji Kaliny. Więc jak sobie chcesz strzelać z gumki, to strzelaj. Ja też jestem za świadomym macierzyństwem ;-)**

    Glosie ludu, kochanienki. Mysmy sie zrozumieli jeszcze lepiej niz dwa walachy. Ja napisalem (Orteq pisze: 2010-12-25 o godz. 17:17) tak:
    „Masz racje. Sprawa jest delikatna. Wiecej o uzywaniu kondomow przez Kaline, o stosunku Ojdyra do stosunkow i o stanowisku BXVI w sprawie kondomow, i w ogole o prokreacji, nie bede pisal. Ale o ‚epatowaniu biustem i o zmyslowosci (o czym dzisiejsze gwiazdy, podobnie jak większość kobiet, nawet nie wiedzą, co to takiego)’ jak najbardziej trzeba pisac. Tyle tylko, ze moze nie akurat dzisiaj. The mentor napisal, ze dzisiaj u nas jest dzien niekontrolowanego pijanstwa. No to – do dziela!. (Mam nadzieje, ze PT. Moderatorstwo przetrzezwieja na moment. I cos tam puszcza z naszego innego, wirtualnego nalogu.)”

    Dopowiadam monikoolejnikowa kropke na i. W tej naszej swiatlej wymianie madrosci nastapila przerzutka: z nalogu zwiazanego z kondomem do nalogu zwiazanego z przetrzezwieniem. Z gumki strzelanie odbywalo sie w Watykanie, nie u mnie. Strzelal czynnik BXVI, jako ze nasz wlasny, polski czynnik JPII tego nie uczynil, z jakiegos powodu. Moze po prostu nie zdazyl. Zostal bowiem powolany na Wyzsze Stanowisko wczesniej, niz to bylo w planach. Dlatego az tyle spraw pozostawil do rozwiazania, i wcielenia w zycie przedgrobowe, swojemu nastepcy.

    German Shepperd sie stara jak moze wywiazac z ogromu tej spuscizny. Tez pewnie nie zdazy. Dwutysiecznych zaleglosci nie da sie nadrobic jedna czy dwiema kadencjami Rzymskiego Papy.

  193. W ogole to same serdecznosci blogowi sle, sle na Nowy Rok. Bo on, ten 2011, wciaz nowy jest. Jeszcze tylko 363 dni i bedziemy mieli toto z glowy. Znaczy, beda to mieli z glowy ci, ktorym to bedzie dane. Inni w miedzyczasie wyladuja, tez szczesliwie, gdzie Najlepszy Prezydent, oraz Jego entourage, wyladowali 10 kwietnia ub. roku. Taka kolej rzeczy jest wpisana kazdemu, choc niekoniecznie tylko przez ladowanie poronionych lotow. Angielskie, do bolu praktyczne, powiedzenie w tej sprawie mowi: nikt nie opuscil tego swiata zywy. I to jest jedyne prawo i sprawiedliwosc, jakie sie wciaz sprawdza. Reszta to erzac i pompowanie lisci na drzewie.

    Wniebowziecia, oraz wniebowstapienia, sa wyjatkami potwierdzajacymi te regule. Tych zreszta tak wiele nie znamy z oficjalnych wersji. Sa one zreszta niekoniecznie calkowicie do siebie podobne w swej boskiej naturze. Jezus Chrystus, na przyklad, musial najpierw skonac na krzyzu, zanim sam o wlasnych silach, do nieba wstapil. Jego Matka juz musiala byc do nieba WZIETA. Zycze wszystkim, i kazdemu z osobna, by nie byli zmuszeni przez nikogo, ani przez NIC, do tej drastycznej zmiany adresu w 2011. Nie wazne czy „wzieci” czy tylko wstapieni.

    Mnie puknie juz rowno 10 lat w biezacym roku, jak skutecznie odmowilem, z pewnym wciaz namacalnym przez zone skutkiem, tej uprzejmosci Sil Wyzszych. Raczek nieboraczek sie wpraszal i tylko dzieki ziemskim silom sluzb medycznych udalo sie odmowic temu namolnemu wpraszaniu sie. Przyznaje sie bez niepotrzebnego przypominania, ze wcale nie przypisuje sobie zadnych zaslug w tej materii. Ta uprzejmosc Sil Wyzszych bowiem nie zna, jak wiadomo, ani granic ni kordonow. Piesni zew, wczesniej czy pozniej, nadejdzie. Ja tylko nie zamierzam tego zewu przyspieszac zadnymi lotami do Smolenska. Szczegolnie, ze tam juz nawet Polakom dzisiaj wyjatkow nie robia. I nie pozwalaja na NICZYJE ladowanie. Poronione czy nie.

  194. aqa (2010-12-31 o godz. 10:48)

    “pocieszam się, że w realu na pewno byś mnie z Agą nie pomylił…serdecznie pozdrawiam (s nowym godam! też)”

    I ja tez, i ja tez. S nowym godom, i everything. Zycze, znaczy.

    Wyjasniam ci, droga aqo, ze moja uwaga o pisaniu do aqy, a nie do Agi, byla poprzedzona uwalonym postem. Nie wiem czy ciebie to dotyczy, ale mnie jak najbardziej tak. Chlopcy w kominiarkach buszuja po blogu i posty, ktorych nie lubieja, uwalaja. Moich postow uwalono tyle, ze ja czesto zapytuje siebie, co ja na tym blogu robie. A ostrzegal mnie Lex przed tym, oj ostrzegal. Nie wiem, co p. red. Passent narzucil tym swoim chlopcom od cenzury. Bo oni buszuja jakm swinie w zbozu!

    Nie wyglada to dobrze, wedle moich obliczen. Gdyby ten akurat komentarz wyslano do zatwierdzenia panu red. Passentowi, to wiem, ze on by to przepuscil. Ale czy jego przydupniacy to uczynia?m Zobaczymy. Mam e-adres do p. Passenta prywatny i zobaczymy, czy bede musial go uzyc. Miejmy nadzieje, ze nie.

    Nie chodzi nawet o jezyk, czy o niecenzuralne slowa. Tam, w tym uwalaniu, wyraznie chodzi o nielubienie. To sie dzisiaj nazywa zycie wirtualne. W poprzedniej epoce nazywalo sie to welcowanie na jezyk ulicy Mysiej. Red. Passent byl czestym przedmiotem przetargow MFR z ulica Mysia. Pewnie zapomnial o tym. Ja pamietam. Przylbicy na wszelki wypadek dalej nie odslaniam. Bo po co?

    Niby wtedy, przed 89, bylo inaczej, a jednak jest tak samo. Gospodarz w ogole nie ma pojecia, o co biega. On daje wolna reke chlopcom (i dziewczynkom) w kominiarkach, a ci buszuja. Jak Bush w Iraku, bez broni masowego razenia Saddama.

    Bo my tej broni tez nie posiadamy. A to daje sile bucom. Po angielsku – bully. Ktos uzyl tego slowa wczesniej. Na szczescie my sie obracamy tylko w swiecie wirtualnym. Tutaj do wykonania wyroku przez powieszenie – a nie przez roztrzelanie, jak o to prosil Saddam Husejn – trudniej jest doprowadzic niz w realu. I tylko dlatego wolno nam wypisywac te bzdury, ktore wypisujemy. Ostatecznie, who cares czy wyrok smierci jest wykonany przez roztrzelanie czy prze powieszenie? Ofiara i tak zadnego zazalenia nie bedzie mogla zlozyc w tej sprawie. Chyba ze w wyzszym wymiarze.

    Samych sukcesow, oraz radosci, w Nowym Roku zycze! Zyczenia przetrwania bez uwalenia przez chlopcow w kominiarkach do nastepnego roku sa wlaczone w w/w. Jest szansa na to, ze gwiazda betlejemska PiS-u, Z. Ziobro, zablysnie, jak zwykle z gwiazda betlejemska bywa, ze znacznym opoznieniem. Na przyklad, 50-letnim. W tym cala nasza nadzieja.

  195. Kartka z podróży pisze: 2011-01-02 o godz. 20:05
    — o kolarzach

    Po raz kolejny mamy przykład, że sprawa wygląda inaczej niż o niej gadają.

    Po pierwsze: oduczyliśmy się chodzić. Wpis Kartki ma tu dodatkowy smaczek: nie zdradzę, żadnej tajemnicy jeśli napiszę, że dwie rzeczy są Kartce potrzebne do obudzenia się: kawa i spacer. Ktoś kto był na camino zwykle nie preferuje kółek lecz nogi.

    Po drugie: pijemy zwykle za swoje, ale wpadamy zwykle pod cudze auta. Pijany rowerzysta, to nie jest ktoś, kto posłuchał Cimoszewicza i ubezpieczył się. Tak więc zagrożenia karą więzienia nie da się zamienić na dotkliwą karę finansową.
    Trzeba kolarza zaciupić. A tam dla jego biologii jest lepiej niż w domu w którym pił. To nas kosztuje, bo kolarz siedzi za nasze.

    Po trzecie: nie umiemy rozmawiać. Ani o interesach, ani o innych sferach naszego życia. Obowiązuje zasada: bez wodki nie razbierosz. Oczywiście rozumniejsi nie chwytają zwykle po kieliszku za kierownicę. Ale alkohol jest remedium powszechnym na kłopoty załatwiania.

    Po czwarte: mocny alkohol potrafi być niezwykłą podnietą. Mało kto wie, że Stefan Banach, ikona polskiej matematyki, pił jak gąbka. Tylko, że w jego Lwowie było tyleż samochodów co matematyków.

    Po piąte: drogi mamy dla furek ze snopkami. W gruncie rzeczy lekkich i na tyle szerokich by dwie furki się minęły. A wydptane ścieżki pieszych zarosły trawą zanim ja miałem pierwszy siwy włos. Reszta włosów zaczeła mi wypadać gdy auta zaczęły parkować na pasie zieleni rozdzielającym jezdnie ulicy Banacha.
    I kierowcy nie czytają teraz mego wymądrzania się, bo nerwowo jeżdżą po okolicy w poszukiwaniu miejsca parkingowego. Drogi mamy publiczne, a auta prywatne. W naszym myśleniu jest też jest podobna dramatyczna dychotomia.

  196. Torlin, 20:06

    Szanowny Kolego!
    Jechać w RFN bardzo szybko to żaden sukces. Wyhamować z prędkości 170 km/h, gdy przed oczami pojawiają się migające światła (Stau czyli korek), to jest przeżycie.
    Miałem coś takiego na autostradzie Aachen – Kolonia, gdy kolega chciał mi pokazać, jak szybko może jechać jego Porsche. Było to prawie 30 lat temu, a ja pamiętam to do dzisiaj. Te rosnące w oczach samochody, a na liczniku dalej 100 km/h.
    Przyciskać gaz może każdy głupi, nawet ten bez wyobraźni.

    Serdecznie pozdrawiam

  197. Cynamonie!

    Jesteś mu potrzebny jak Kartagina pewnemu rzymskiemu senatorowi.
    Gdyby Kartaginy nie było, to senator by się dla mnie nie narodził.

    Gdy tracimy wroga, tracimy sens życia. To nieudanym Sztokholmem chciałem wyrazić. Kartka obiecał mi zająć się potrzebą wroga – może go tym pobudzę.
    Trzym się. Walcz. Niestety nie podam Ci pistoletu. Jestem pacyfistą.
    Może na pięści? Waść tu Ogrody Semiramidy chcesz odtwarzać a Ojczyzna w potrzebie. Mamy interregnum i o obalenie Statutów Nieszawskich walka idzie.
    Daj sobie spokój i waleriankę.

    Pozdrawiam zbitkę: Lewych Cynamonów!

  198. „Gdy mnie ktoś zapyta, czego sobie życzę na Nowy Rok, to odpowiem: Więcej radości! Tak się składa, że koniec roku – przynajmniej dookoła mnie – jest smutny, bardzo smutny, mam już dość 2010 roku, niech się skończy jak najprędzej. Wieczorami oglądam TVN 24. Katastrofa i katastrofa, jak nie płk Edmund Klich (nb. świetnie mówił w „Kropce nad i”, bardzo dobrze to podsumował TJ na tym blogu, 27 grudnia o godz. 22.37), to doświadczeni piloci. Mniemam, że ta sprawa będzie dominować również w przyszłym roku. Tragedia, polityka, sensacja, Rosja – to wszystko jest wieczne i będzie trwało i trwało.

    Jeszcze nie dosłuchałem katastrofy, a tu już nowa smutna sprawa: Kolejna książka Jana Tomasza Grossa, „Złote żniwa” – straszna sprawa, mówić trzeba, pisać trzeba, badać trzeba, ale jak tu żyć pod ciężarem katastrofy i zbrodni?”

    Książka Grossa, to faktycznie kolejna straszna sprawa, mówić trzeba, pisać trzeba, badać trzeba… a o Smoleńsku dość – „Więcej radości! Tak się składa, że koniec roku – przynajmniej dookoła mnie – jest smutny, bardzo smutny, mam już dość 2010 roku, niech się skończy jak najprędzej.”
    O jednych, nie Waszych, rzeczach należy zapomnieć jak najprędzej, nie mówić, nie pisać, nie badać, a o innych rzeczach, Waszych rzeczach, należy mówić, pisać, roztrząsać itp.

    Nawet Stokrotka zapłakała na wizji, a pan atakuje jak Urban, tylko w giemzowych rękawiczkach.

  199. Drogi Cynamonie, Drogi Don Kichocie

    Twoja walka z wiatrakami jest godna podziwu. Pewnie bym cie wspieral, ale uwazam ze sprawa jest beznadziejna. Jak pamietasz byly rozne proby zmoderowania trolli; brutalne absolwenta, moje, czy Zosienki zartobliwe. Potem zareagowalem na wyciagnieta reke Eta i kierujac sie myslami zawartymi w artykule Engelsa pt.”Rola pracy w procesie uczlowieczenia malpy” nawiazalem z nim kontak jak czlowiek z czlowiekiem, a nie z trollem. Niestety Et znow popadl w trollowatosc, bo taka jest chyba jego natura.
    Boje sie o Ciebie, zebys w tej walce nie popadl w smiesznosc , tak jak to sie przydazylo imc panu Zaglobie, ktory w bojowym nastroju wpadl do klatki z malpami: “Simiae czy diably ? Nagle gniew go chwycil, mestwo wezbralo mu w piersi i podnioslszy szable wpadl do klatki…Malpy wpadly w tak okropne przerazenie, ze jedna w obledzie skoczyla panu Zaglobie na kark.- Mosci panowie ! Ratujcie !

    Jeszcze raz przypomne: Podoba mi sie wyczulenie Eta i Slawomirskiego na antysemityzm. Poza tym sadze, ze obaj sa wyjatkowo dziecinni i ich agresja skierowana przeciwko gospodarzowi jest taka agresja niezauwazanego dziecka. Gdyby Daniel Passent zareagowal na ich inwektywy, to pewnie przestaliby mu zarzucac TPPR i inne nonsensy. To sa takie niekochane dzieci, ktore pragna kontaktu z rodzicem, rozgoryczeni z powodu jego obojetnosci.
    Pozdrawiam serdecznie

  200. Gospodarzu: skoro z okazji konczacego sie roku 2010 wspominam Pan o grubym Hermannie, o maly Josephie i o Zydach to idac za ciosem mozna sobie tez zadac pytanie na temat Julian Assange. W WikiLeaks dowiadujemy sie, ze Kanclerz RFN jest teflonowa, ze Putin to alfa samiec, ze Saudis nawawiaja USA do bomabrdowania Iranu i Pakistaenm rzadza kupa fanatycznych wariatow. „Tajemnice”, ktore nota bene opublikowly i skomentowaly NYT, WP a i nawet ulta konserwa Vox sa napewno dla USA a przedewszyskim Obamy duza kompromitacja ale czego niemozemy sie do tej pory doczekac od australijaskiego Robin Hooda sa to leacks na tema … Izraela.

    HNY2011

  201. A ja wciąż jestem senna 22.52
    Po pierwsze pisalem , ze pisze byle co , po drugie zadalem pytanie i nie dostalem nawet cienia odpowiedzi . Jezeli mozna tu mowic (pisac ) o wstydzie to chyba nie o moim . Poza tym dlaczego to nick ma pasowac do wlasciciela ? Moze ale nie koniecznie .
    Wiec (nie zaczynac od tego !) jak to jest z tymi klopotami z zasypianiem hm ?

  202. Teresa Stachurska pisze:
    2011-01-02 o godz. 22:42

    Banki nalezy znacjonalizowac. W bankowosci nie ma podstaw by te instytucje byly prywatne. W przecietnym banku wklad akcjonariuszy (wlascicieli) jest okolo 1-3%, reszta to pieniazki wszystkich obywateli.
    nie ma wiec uzasadnienia by wlasciciele bankow dysponowali pieniazkami wszystkich obywateli dla wlasnych celow. To jest nieporozumienie. Banki musza obracac pieniezkami obywateli dla obywateli, w interesie ekonomi kraju. To glowna przyczyna kryzysu.

  203. @marit
    No, tom sobie poużywał… Kleofas miał oczywiście rację i to od samego początku, gdy zwrócił uwagę, że czasownik „używać” rządzi dopełniaczem!!!. Moja przewrotność polegała na tym, by zasiać w nim ziarno niepewności, zbić go z pantałyku, by sobie na nim poużywać co nieco. A za co? Za błędne zakwalifikowanie „ich” w wyrażeniu „używać ich (toreb)” jako zaimka dzierżawczego. W tym bowiem przypadku „ich” był zaimkiem rzeczownym! Nie chcąc się nad Kleofasem pastwić, zastosowałem przeto dość prymitywny fortel (używać je, nie używać ich), by zwrócić uwagę, że język polski jest zawiły, a ‚biernik vs dopełniacz’ to w języku polskim sprawa tak mglista i tak niebezpieczna, że może skończyć się katastrofą. Kleofas jednak to twarda sztuka, doświadczony wędkarz i przynęty łatwo nie chwyta. Nie poddał się tak łatwo, a nawet – jak mi sie wydaje – wyczuł moje intencje, bo znamy się jak (prawie) łyse konie.

    Kobiety używają (brrr!!!!) sukni określonego kroju, by to i owo uwypuklić. Jej czy ich używają? Zarówno ‘jej’, jak i ‘ich’ będzie dobrze, dopóki nie dowiemy się ile jest tych sukni.
    Ale kobiety używają ich nosząc je, zakładając je, albo ich nie zakładając, bo akurat wolą nosić np. spodnie.

    Jak już drążymy, to drążmy głębiej. Pojawia się jeszcze w tym gąszczu ‘biernik czy dopełniacz’ dopełniacz partytatywny, równy w prawach z biernikiem (zrobiłem sobie gorącej kawy w znaczeniu domyślnym „małej porcji kawy”).
    Ach, te łamańce w języku polskim… Nie jeden profesor językoznawca połamałby sobie na nich zęby, gdyby nie miał pod ręką słownika, któremu ufa.

    Dziękuję uprzejmie za zainteresowanie!

  204. @Głowacki:
    Dzięki za notkę — dokumentuje ona, jak wiele się zmieniło!
    Nędza obok zbytku.
    Zbytek, jako słowo, wyszedł z użytku. Biedę widuję, ale nędzę… nie bardzo, sądząc po statusie materialnym nawet naszych biednych. Chyba, że chodzi o miejscowość, bo taką, owszem, znam 🙂

    Bandytyzm obok wyzysku.
    I kolejne słowo w lamusie — wyzysk. Bandytyzm trzyma się nieźle. Ale, żeby najlepiej koło urzędów skarbowych?

    Handel polskimi kobietami i bezładna emigracja pracowników.
    O handlu ludźmi donoszą czasem media, ale wygląda na to, że: a) powszechny nie jest; b) dotyczy w niewielkim stopniu Polek.
    Emigracja pracowników — chyba pierwsza rzecz trafna (genius loci jakie, czy co? Goci i Wandalowie też z naszych ziem wyemigrowali…), ale szczyt mamy za sobą.

    Napływ nowożytnych Hunów i wyślizgiwanie się majątku nieruchomego z rąk polskich.
    Oj, nieładnie, Pan Piszesz 😉
    Hun to wciąż obelga, ilustracja jakiejś azjatyckiej dzikości, nawet jeśli nowsi autorzy widzą w nim nośników technologicznej wyższości łuku kompozytowego. Warto mieć więcej tolerancji. I dla kogo? I jakiego majątku? Tyle majątku naszego ile wypracujemy (bo, niestety, na dziedziczenie mniej możemy liczyć).

    Powszechna ciemnota i chorobliwa literatura.
    Literaturę sam Pan Szanowny Prus, tworzył 🙂
    Faktycznie, mamy jakieś mroczne prądy w narodzie i literaturze, ale zdecydowanie mniej niż 100 lat temu. Westernizujemy się.
    Na ciemnotę też bym nie narzekał, nawet jeśli pragnę by było lepiej. Uczymy się, rozwijamy, ścigamy najlepszych.

    Podkopywanie uczuć religijnych i lekceważenie nauk ścisłych.
    Podkopywania uczuć religijnych nie widzę. A szkoda, bo może stałoby się to jakimś impulsem, który by ludzi rozruszał. Chciałbym usłyszeć jakieś bluźnierstwo, po polsku wypowiedziane, choćby tylko bluźnierstwo dla kościółkowej religijności.
    Co do nauk ścisłych… Nosz, trafne. Zamiast odpisywać powinienem się nimi zajmować, przenajściślej. Ale komentarz, to taka miła rozrywka w środku dnia.

    Mała pracowitość w ogóle
    Przepraszam, Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów w Europie. I nie chodzi o ‚zmierzch Zachodu’, raczej już o niską w Polsce produktywność (maszyny, kompetencje, a przede wszystkim — organizacja pracy).

    i prawie cisza o polskich odkryciach i wynalazkach.
    To w znacznej mierze prawda — kiepski jest styk między badaczami, a biznesem, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Ale cisza o polskich odkryciach i wynalazkach to temat bardzo rozległy, od kompleksów wobec Zachodu, poprzez poprzestawanie na półśrodkach i brak polityki rozwoju technologicznego kraju, na niekompetentnym dziennikarstwie naukowym kończąc.

    ***

    @Andrzeju:
    Nie do końca wiem skąd idea reformy emerytalnej (Buzka i Balcerowicza, ale przymiarki robił i poprzedni rząd, Cimoszewicza, o czym może warto pamiętać?) — to znaczy, oczywiście, znam wiele potencjalnych przesłanek, tych racjonalnych i nieracjonalnych, ale które były rzeczywiste — tego nie wiem.
    W każdym razie, zupełnie poważnie zwróciłbym uwagę na to, że OFE mogą pozwolić urealnić emerytury w Polsce. Wiem, że narażę się emerytom, którzy nie mają nadmiaru pieniędzy, a do tego nie mają perspektyw… Ale zasada wyliczania emerytury tylko na podstawie ostatnich lat (zwykle najlepszych dochodów), w oderwaniu od zebranych składek, była chora. Znałem wiele przykładów, gdzie rodzice na emeryturze mieli większe dochody (większe nie znaczy wielkie — to tylko wskazuje na różnicę względną) niż ich pracujące i w kwiecie wieku dzieci, goniące za nadgodzinami, oraz innymi dodatkowymi dochodami, dzieci. Przykro mi, ale tego utrzymać się w dłuższej perspektywie nie da.

  205. @staruszek pisze:
    2011-01-03 o godz. 09:51

    Staruszku, ja nie wrogów w życiu szukam, jeno przyjaciół tylko!
    Zauważ proszę, że to nie ja atakuję i poniżam trolli, ale to one są
    stroną zawsze atakującą, szydzącą, poniżającą innych uczestników
    blogu, w tym samego Gospodarza Daniela Passenta.
    To tak jakby być zaproszonym w gościnne progi i natychmiast po
    ich przekroczeniu opluć gospodarza, przywalić gospodyni i podeptać
    zdjęcia w albumie rodzinnym kultywowanym od stulecia.
    O dzieciach nie wspomnę!
    Jest takie stare powiedzonko adekwatne do tej sytuacji:
    „Nie będę udawał grzecznie że to deszcz pada,
    gdy w rzeczywistości ktoś mi pluje w twarz!”
    Ot, i całość zjawiska!
    Zaprzestaną one trolle, swe zjadliwe rock-and-rolle,
    Zaprzestanę – OCZYWISTA ! – tańczyć mego obronnego twista!
    Uwierz mi proszę na słowo: też wolałbym dyskusję budującą,
    tworzącą, rozwijającą a nie bzdurne, durne i deprymujące pojęcie
    człowieczeństwa „szpilowanie” ET, czy Slawomirskiego.
    Mowy nie ma o klakierstwie, mowa jest o sporach, nawet zaciekłych
    ale na poziomie Homo Sapiens, a nie Homo Helveticus czy Homo
    Slavomirkus.

    Pozdrowionka.

  206. @LEWY POLAK pisze:
    2011-01-03 o godz. 10:45

    Lewy Polaku, ja też miałem taki okres w dyskusji z ET, kiedy to
    byłem święcie przekonany że jesteśmy na dobrej drodze wymiany
    poglądów na „cywilizowanym” poziomie.
    Niestety była to zwykła „podpucha” ! Kiedy troll ET „zmagazynował”
    wystarczającą (dla niego) ilość informacji o mnie, zaczął z podłą,
    niegodną kulturalnego człowieka obłudą, te informacje przekręcać,
    ujadawiać, kłamać i drwić ze mnie (z innych w tym samym zresztą
    czasie też – mowa tu o Tobie, antoniusie, Zosieńce i wielu, wielu
    innych). To nie jest postawa godna kulturalnego człowieka.
    To jest, drogi LP, zwykłe szujstwo i podłość!
    Piszesz: „Podoba mi sie wyczulenie Eta i Slawomirskiego na antysemityzm…”
    a nie pomyślałeś że jest to postawa udawana, grana trendy-rolka ?
    W moich żyłach też płynie cząstkowa porcja krwi izraelitów (ze strony
    mamy mojego ojca, czyli mojej babci która de domo nazywała się
    Engel a jej rodzina, ale co tam…).
    Nie przeszkadza to helweckiemu trollowi wyzwać mnie od antysemitów.
    Nie przeszkadza mu obrzucać innych tym mianem, nie mając bladego
    pojęcia z kim ma do czynienia !
    Uważasz drogi Lewy, że to jest w porządku ?
    Ja tak nie uważam i dlatego określiłbym postawę obu trolli jako
    „czysty, interesowny rasizm”. Oni się w tym turlają, doznając swej
    pokrętnej nirwany !
    To nie są dobrzy ludzie.

    Pozdrowionka.

  207. @mw
    no, co mnie podkusiło powiedzieć jego ten sęk..?
    Rzecz jasna, zachciało mi się podworować z Kleofasa w Sylwestra.

    Teraz całkiem na poważnie. Ma Pan rację. Dodać jedynie wypada, skoro już zabrnęliśmy, że rodzaj męski rzeczowników ma w jęz. polskim dodatkowo trzy podrodzaje: osobowy (u mnie był „męskoosobowy”, który istnieje i nie istnieje), żywotny nieosobowy (u mnie był żart. „męskozwierzęcy”, który jako taki nie istnieje) i nieżywotny (u mnie był żart. „męskorzeczowy”, który również oficjalnie nie istnieje). W sumie mamy zatem do czynienia z pięcioma rodzajami gramatycznymi rzeczowników w jez. polskim.

    Jeśli zaś o deklinację idzie, to w liczbie poj. rzeczowników liczy się ich żywotność, a w liczbie mn. – osobowość (tu zupełnie inaczej niż w życiu..)

    I po co mi były te krotochwile..?

  208. Torlin,
    z linki skorzystałem. Wpis przeczytałem z zainteresowaniem. Piękną kitę historycznie zakorzenioną za sobą ciągniemy, posługując się językiem tym czy owym, bladego pojęcia często o niej nie mając.

  209. Bez względu na to jaką cenę przyjdzie nam zapłacić

    Teresa Stachurska pisze:
    2011-01-02 o godz. 22:42
    The mentor,
    Otrzymałam mailem:
    „Uspolecznic istniejace zaklady pracy lub wprowadzic “kontrole robotnicza”,
    odmawiac placenia dlugow lichwiarskich, odebrac sila od oligarchow ich
    ulokowane po swiecie konta (Chodorkowski, przyklad, ze mozna, cokolwiek byszmy nie mysleli o Putinie), sojusz z panstwami i narodami buntujacymi sie, zaciskanie zebow w celu wyzwolenia spolecznego i narodowego
    …Jednym slowem, rewolucja. …Moze ona byc pokojowa, pod pewnymi warunkami (miec odwage, no … i bron w kieszeni).”

    „Sek w tym, ze jak teraz, moze sie to odbywac przymusem owszem, ale pokojowo, a im pozniej sie to zrobi, im bardziej krwawa bedzie ta rewolucja …Ale rewolucja musi byc. Takie sa prawa rozwoju historycznego od czasow Faraona.”
    itp., itd.

    Dla symetrii – wypowiedź PiSowskiego radykała:

    „Są teraz dwie Polski – Polska (w przenośni) Tuska – zakłamana, hedonistyczna, brudna, zła, egoistyczna, konsumpcyjna – wartościami (a właściwie ich brakiem) skierowana ku przeklętej Rosji, która obecna była nawet w przepowiedniach Matki Bożej Fatimskiej.

    Polska Jarosława Kaczyńskiego – męża stanu, patrioty, katolika – nakierowana na wartości BÓG, HONOR, OJCZYZNA – wartości uniwersalne, pryncypialne i nieprzemijające.

    Ta pierwsza prowadzi do upadku – co widzimy powoli już dziś, ta druga – do odnowy!

    Głupcy spod znaku PO i SLD są krótkowzroczni i nie potrafią wyciągać wniosków z tego, co dzieje się na świecie, nie widzą brudu i zła płynącego z chaotycznej „kultury zachodu”, z tego, co neguje obecność Boga, prowadzącego do nikąd.

    „Wolność”, za którą kryje się to wszystko to nic innego jak bezhołowie, grzech i piekło.”

    „Jarosław Kaczyński jest symbolem szansy dla Polski, Polaków, narodu, bez względu na to jaką cenę przyjdzie nam zapłacić.”

    Mój komentarz do cytatów

    Jeśli chodzi o rewolucję, powstanie, wyzwolenie z okowów, rabację, słuszny bunt, to ideolodzy, inspiratorzy i przywódcy (po lewej i po prawej) są zawsze czujni, zawsze w pogotowiu, jak świat światem – od starożytnego Egiptu, do zglobalizowanego Eurokacetu.
    Zmiana jest warta każdej ceny.

    Pzdr, TJ

  210. do Dante Wihajster pisze:

    2011-01-03 o godz. 10:50

    Szkoda tylko, we wiekszosc z tych tajemnic byla powszechnie znana z „felietonow”. Prosze czytac uwaznie prase, to znajdzie Pan rowniez informacje na temat Izraela.
    ET

  211. Oglądałam wczoraj dokumentalny film o pracy Matki Teresy o jej pracy w dzielnicach biedoty i wśród trędowatych. Przygnębiające.
    A dzisiaj, gdy czytam wpisy o jakimś tam procencie w te czy w tę, gdy ktoś nie mógł się załadować z nartami do pociągu, pozostawiwszy powrót właśnie na ostatni dzień weekendu, gdy oglądam Superstację, gdzie powyliczali czy bułka droższa o 5 gr, skarpeta o 15 gr, jak byśmy sami nie mogli sobie obliczyć wzrost o 1 proc. VATu, to mi sie wydaje takie egoistycznie głupie.I te konferencje partyjne z aktywistami udającymi zatroskanych o nasze życie.Straszne, czy my jako społeczeństwo na prawdę jesteśmy tacy głupi, żeby wierzyć w ich troskę?

  212. do
    antonius pisze:

    2010-12-31 o godz. 17:05

    Szanowmy Antoniusie,
    zauwazylem, ze pora wyjasnic sobie remanentowe szczegoly. Gwoli wyjasnienia, bo Cie to jednak interesuje, podam Ci pare danych z zyciorysu. Wyemigrowalem dosc wczesnie jak raczyles zauwazyc. W Niemczech mieszkalem kilkanascie lat po czym udalem sie na studia do Bazylei (studia czywiscie Ksiag Medrcow Syjonu). Jako ze nie udalo mi sie ksiazki wypozyczyc w zaqdnej z bibliotek ograniczylem swoja milosc do Gornego Renu i zadwolilem sie jedynie miejscem zamieszkania. Pracuje od 78 roku ciagle w tym samym miejscu, poza miejscem zamieszkania. Wczesniej mieszkalem we Francji (Nantes, Paris-przedmiescia, bo lepszy Uniwersytet oraz Montpellier, bo blisko na festiwal awinionski). Z Francji wrocilem na kilka lat do Polski jako obcy obywatel i wowczas spotkalem ciekawych mistrzow, ktorzy uczulili mnie na semantyczne niuanse. Moja korespondencja z Toba miala li tylko na celu uczulenie Cie na jezykowe ekskursje niejakiego Cynamona ocierajacego sie o narodowa wszechdemokracje. Do Twojej 80 brakuje mi calego pokolenia, mam nadzieje, ze doczekam. Tobie natomiast zycze wielu nastepnych lat doswiadczen nie tylko w blogosferze. Znajac moj zyciorys oraz wiek mozesz to sobie wszytsko poskladac, w razie pytan sluze chetnie pomoca.
    Z powazaniem.
    ET
    Obecnie nie uzywa sie okreslenia Asybewerber (starzejemy sie) w wielu formularzach pojawia sie Asylbegehrende(r). Naprawde chcialem Ci zwrocic uwage, ze bez przyproszonego jednego oka dojrzysz wiecej. Jak obiecalem, wroce do przeoczonych przez Ciebie prob Cynamona po powrocie z wakacji.

  213. do kadett pisze:

    2010-12-31 o godz. 18:07

    Dziekuja za uwage. Wlasciwie najwazniesze w przykladzie z torbami bylo ich pejoratywne znaczenie i opis w stosunku do Polek i Polakow; chcialem na to zwrocic uwage. Ktos dowcipnie nazwal je semantycznie poprawnie i napisal türkische Tüten. Wielokrotnie pisalem o stereotypach pochodzacych z duzego stopnia uogolnienia. Krotko mowiac Polentüte i Polenmarkt (Berlin Zachodni 89-91), torby przetrwaly po dzien dzisiejszy sa dla nas obrazliwe.
    Z powazaniem.
    ET

  214. do
    TJ pisze:

    2010-12-30 o godz. 18:47
    Co Pan sadzi o aspekcie ekologicznym?
    ET

  215. Kleofas pisze:

    2010-12-31 o godz. 15:51
    ET 12.31

    “Nasi rodacy je ciagle uzywaja,..”

    Nasi rodacy ciagle ICH uzywaja. Klopot z zaimkiem dzierzawczym ?

    Przykro mi, ze sie „trzepiasz”, zreszta nieslusznie. Chodzi jezyk i mowe, ktora sie poslugujemy. Uciesze sie errata.
    ET

  216. do antonius pisze:

    2010-12-31 o godz. 15:38

    Teraz jestem przekonany, ze bedzie Pan w stanie ocenic tworczosc Cynamona. Wroce do tegoz pod koniec przyszlego tygodnia. Fascynuje mnie kazdy prosty schemat komunikacyjny i jego tajemica tzw. „puszczania nerwow”. Udalo mi sie kilkakrotnie odkryc twarze kilku blogujacych. Byly nagie, bez wyrazu. Ciesze sie, ze Pan do nich, mimo wielu sporow, nie nalezy. Cieszylbym sie, gdybysmy potrafili odrozniac przeciwnikow od wrogow. Kwestia „tu wat” byla aktualna podczas powstawania GAL, AL. Ciesze sie na kazdy nastepny nasz spor majac nadzieje na opuszczenie progow bliskich ksiegowosci.
    ET

  217. Merit 20.12

    Szanowna Pani Merit !
    Laskawie wyrazona przez Pania opinia o okularach, reczniku i cukrze jest rownie sensacyjna, jak ciekawa. Kto by pomyslal, ze pryncypia deklinacji, ktorych mnie uczyli w warszawskim gimnazjum, przetrwaja tyle lat ! Miotam sie od sensacji do sensacji poniewaz, zanim dostalem Pani laskawa ekspertyze, nie moglem uwierzyc, ze tylu nauczycieli, profesorow, pisarzy i publicystow, jak i Panie z korekty szanowanych wydawnictw, zeby nie wspomniec o ukochanej Mamusi i Tatusiu, tolerowali moje nieuctwo przez szereg lat i nigdy nie poprawili mojego „uzywam cukru”, „ich uzywaja”, „uzywam komputera”, „uzywam blogu do mendzenia” ! Malo – sami tak mowili ! Zaiste, byla to dla mnie sensacja.

    Wszelako – skoro Pani tak uprzejma, moze dowiem sie czy mam mowic „komputera” czy „komputra” ? Ponadto, nie dostapilem zaszczytu poznac Pani opinie o podjetym przeze mnie wyrazie „blog (do mendzenia)”. Bylbym tu niepomiernie wdzieczny za swiatla porade.

    Za Pani laskawym przyzwoleniem, bede niebawem zwracal sie z prosba o pomoc w deklinowaniu takich slow jak: papier toaletowy, zatwardzenie, biegunka, nudnosci i zlew. Byloby to nader cenne i tusze, ze Pani bedzie rownie zyczliwa.
    Z glebokim szacunkiem, Kleofas.

  218. Antonius

    Czy mam zaniechac pytania: czym sie rozni baran gorski od barana nizinnego, bo odpowiedzi na moj mail z 21.47 wygladam bez skutku ?
    Tym samym porzucilibysmy analize sily przebicia, atoli gwoli uciechy warto byloby nie zaniechac. Klaniam sie pieknie, Kleofas.

  219. ET 15.04

    „Zaimek dzierzawczy” nie ja tu przynioslem, ja tylko rozwinalem Twoja ocene.

    W rzeczy samej. Piszesz: „Chodzi jezyk i mowe, ktora sie poslugujemy.” – i poslugujcie sie, na zdrowie ! I ku uciesze bliznich.

  220. otago (12:04): „Po pierwsze pisalem , ze pisze byle co , po drugie zadalem pytanie i nie dostalem nawet cienia odpowiedzi . Jezeli mozna tu mowic (pisac ) o wstydzie to chyba nie o moim . Poza tym dlaczego to nick ma pasowac do wlasciciela ? Moze ale nie koniecznie . Wiec (nie zaczynac od tego !) jak to jest z tymi klopotami z zasypianiem hm ?”

    Właśnie widzę, że pisze pan byle co. Przykro mi, że właściciel nie okazał się godny nicku. Co do kłopotów z zasypianiem, to żaden wstyd. Po prostu jet lag. A pan myślał, że co?

  221. 1. The mentor wspomniał tu wcześniej niechlubną rolę KK w odniesieniu do Zydów. ja mam żal do Kościołów, że nie odniosły się do katastrofy smoleńskiej. Dla nas wierzących byłoby pomocne wyjasnienie, jakie jest Boskie Przesłanie do Polaków. Wierzymy przecież, że nic nie dzieje się bez Woli Bożej.
    2. To przypisywanie teraz współwiny Rosjan przypomina mi wielokrotnie wypowiedziane i zapisane stwierdzenia, iż Armia Czerwona (Stalin?) są współwinni katastrofy Powstania Warszawskiego – bo stali bezczynnie.

  222. ET pisze:

    2011-01-03 o godz. 14:59
    do
    TJ pisze:

    2010-12-30 o godz. 18:47
    Co Pan sadzi o aspekcie ekologicznym?
    ET

    Mój komentarz

    Jeśli założymy, ze wskutek podwyższenia limitów prędkości na autostradach i drogach ekspresowych wzrośnie w takim samym stopniu przeciętna szybkość aut na drogach (dla utrzymania płynności ruchu), to tym samym wzrośnie zużycie paliwa, emisja CO2 i innych zanieczyszczeń.

    Specjaliści pewnie to przeliczą, myślę, że dla małego przyrostu można kierować się liniowością i oszacować śmiało, że wzrost ze 110 d0 120 km/godz da około 9 % przyrost zanieczyszczeń, a ze 130 na 140 km/godz – około 8 %. W Polsce ruch na autostradach ma mały udział w ogólnym kilometrażu aut, więc globalny wzrost zanieczyszczeń będzie chyba nieznaczny.

    Pzdr, TJ

  223. Dante Wihajster pisze:

    2011-01-03 o godz. 10:50

    „czego niemozemy sie do tej pory doczekac od australijaskiego Robin Hooda sa to leacks na tema … Izraela. ”

    Zastanawiam sie co dominuje w tym zdaniu antysemityzm czy glupota?

    Slawomirski

  224. Cynamonie!

    Jakże ja mam Ci tłumaczyć? Pisząc o braku wroga mialem na myśli: nie reaguj! Ja jestem po Twojej stronie. Przestań dziobać żaby. Wtrąci się horda obrońców środowiska dla zaznaczenia swego istnienia a za naszymi plecami cwaniaki będą okrawać polski postaw sukna.

    Cieszy mnie Twój temperament. Ale ja Ci muszę o gęsi.
    Jasiu! Jaki mamy pożytek z gęsi? – pyta nauczycielka. Smalec!
    No a jaki jeszcze mamy pożytek z gęsi? Smalec!
    Jasiu! A na czym trzymasz główkę gdy śpisz? Na jaśku!
    Jasiu! A co jest w tym jaśku? Pierze!
    Jasiu! A z czego te pierze? Z gęsi!
    No to Jasiu! Jaki mamy jeszcze pożytek z gęsi? Smalec!

  225. cynamon29 pisze:

    2011-01-03 o godz. 13:18

    „W moich żyłach też płynie cząstkowa porcja krwi izraelitów (ze strony
    mamy mojego ojca, czyli mojej babci która de domo nazywała się
    Engel a jej rodzina, ale co tam…).”

    Permanentnie pomylony ancymon myli ksenofobie z biologia.

    Slawomirski

  226. ·  Kleofas pisze:
    2011-01-03 o godz. 15:43
    Antonius
    Czy mam zaniechac pytania: czym sie rozni baran gorski od barana nizinnego, bo odpowiedzi na moj mail z 21.47 wygladam bez skutku ?

    Kleofasie drogi!
    Odpowiedź – wymijająca – jest, tylko nie na tym blogu, ale jako Anonymusa w blogu niejakiego Kleofasa i „kurdebalansa”. Sądziłem, że zaoszczędzimy fanom Passenta nasze przepychanki słowno – muzyczne.
    Czy podać link, czy Pan pamięta?

  227. cynamon29 pisze:

    2011-01-03 o godz. 12:55

    ” “szpilowanie” ET, czy Slawomirskiego”

    Hipokryta.
    Przelecial sie przez wszystkie moje otwory anatomiczne a teraz sie zali.

    Slawomirski

  228. absolwent pisze:

    2011-01-02 o godz. 21:56

    nawzajem

    Slawomirski

  229. O czym by tu jeszcze nie napisac zeby dalej bylo o niczym? Innym to idzie jak po masle a mnie jak po styczniowej grudzie. Anastazja tylko na ziem sprowadza infantylne pampersy. Chyba sie pochlastam. Sledziem zreszta. Zostaly z wigilii i nikt na nie do dzisiaj patrzec nie moze. Wszystko przez babcie (jam dziadek). Bo sie uparla, zeby tegoroczna Wigilia byla bez wodki. Nawet bez tej mrozonej. Taka poruta w rodzinie trunkowej. „Bo znowu bedziecie chrapali na Pasterce”. Kosciolek nasz, polinijny, malenki. Slychac glosniejsze sapanie, mowila babcia. A my jak struci.

    Najgorsza Wigilia, najnudniejsza Pasterka. Tak bywa, gdy do waadzy dochodza instytucje do tego nie powolane. Tzw. zwiazek zawodowy „Solidarnosc” 30 lat temu na mysl przychodzi. Byl ten „zwiazek zawodowy” instytucja dokladnie byl taka jaka babcie do dzisiaj sa. Pomoc w niczym toto nie pomoze, ale zaszkodzic to oho. Noca Generalow trzeba sie bylo ratowac przed owczesna babcia-Polka. Czy znajdzie sie general w mojej rodzinie, zeby wszystkich uratowac przed nasza instytucja? Nie jestem optymistycznie usposobiony w tym temacie. Po studium wojskowym dano mi tylko podporucznika. A i tak najwyzszy ranga jestem na swoim poligonie. Chyba podpadne Stanowi, stojac bezczynnie. Podczas gdy inni prowadza samobojcze boje po drugiej stronie Wisly.

  230. Stan pisze:
    2011-01-03 o godz. 16:17

    Śmierć jest ekumeniczna.
    Zarabiają na niej:
    kapłani jakiegoś obrządku
    grabarze
    sprzedawcy uzbrojenia- w wojnach, walkach mafii, itp……..

    A ludzie?
    „śmierć jednostki to tragedia, śmierć tysięcy to statystyka”……

  231. ET pisze:
    2011-01-03 o godz. 14:50 i 15:04
    …po czym udalem sie na studia do Bazylei …
    …we Francji (Nantes, Paris-przedmiescia, ….
    …Chodzi jezyk i mowe, ktora sie poslugujemy. Uciesze sie errata.
    —————————————————————————————-
    No właśnie. Jak to jest? Albo Basel lub jednak Bazylea. Skoro tak to zamiast Paris, może Paryż. Czy język „chodzi” czy chodzi panu o(!) język.
    Przypomina pan sobie?… Toscana – Toskania? To nie przytyk, tylko zwrócenie uwagi na to ,że trzeba być konsekwentym nie tylko w stosunku do innych.

  232. @ ET: Mistrzu! Twoje kalasznikow re-posty sa jak zawsze bardzo … pouczajace.

  233. Kadett, kleofas,
    nie chcecie dyskutować ze słownikiem, tylko ze mną? Jestem zdziwiona (bardziej nawet niż @zdziwiona), że dostałam się jakby między dwa kręcące się młyńskie kamienie. I za cóż to?
    Pozdrawiam mimo wszystko.
    PS. Mam jeszcze w domu parę słowników w razie czego, to się chyba obronię 🙂

  234. JKJK!
    Jednak 170 na godzinę to nie jest 140 na godzinę. A po drugie, naprawdę, to nie jest żadna straszna szybkość, a dla dobrych samochodów przy pięknej pogodzie wyhamowanie nie stanowi żadnego problemu. Przy złej nie jeździ się tak szybko. Twój przyjaciel widać nie umie jeździć po niemieckich szosach, w momencie gwałtownego hamowania (korek, wypadek) Niemcy włączają światła awaryjne, wystarczy prawidłowo odczytywać znaki pokazywane przez kierowców. Przy stałych korkach na poboczu przesuwana jest informacja o granicy korka, aby zwolnić, a bardzo często przy wypadku puszczany jest pionowo w górę słup światła z wielkiego reflektora (ja to spotykałem w Austrii).

  235. @ cynamon29

    Slawomirski ma antysemicką obsesję (albo etat w kahale), nie trzeba się przejmować banałem odruchów Pawłowa.

    Co do Szanownej Babci – nie ma jeszcze tragedii, mogła być z np. chazarskich konwertytów (stanowiących większość), u których tyle krwi Arabów wyznania mojżeszowego, co u Lapończyków. Tak dla pewności, będąc w wyżu biorytmicznym możesz strzelić ze dwa głębsze dla kurażu, podejść do lustra i zerknąć dyskretnie jak się mają sprawy z tym łosiem. Bądź dobrej myśli, nie wszystko stracone – odwagi!

    A jeśli nawet, no to co że ze Szwecji? Woody Allen też jest Szwedem.

  236. Torlin,

    wydaje mi się, że jednak po autostradach w Niemczech mało jeździłeś.
    Autostrada Aachen-Kolonia ma sporo zakrętów. Jeździłem nią ponad 4 lata i wiem, co piszę. Policz sobie jaka jest droga hamowania ze 170 km/h, i wyobraź sobie, że wychodzisz z zakrętu i widzisz te migające światła. Bez względu na to, czy ktoś jest dobrym kierowcą czy przeciętnym, ten czas jest potrzebny, a samochody rosną w oczach.
    Gdybyś miał rację, to nie dochodziłoby do karamboli z kilkudziesięcioma samochodami.
    Podziwiam Twoją pewność siebie, jako kierowcy i życzę, abyś nie znalazł się w takiej, krytycznej sytuacji.
    Pozdrawiam

  237. POMROCZNA BYLEJAKOSCIA STOI.

    Do tej konkluzji musi dojsc kazdy, kto slucha opowiesci o „wielu przyczynach” katastrofy smolenskiej. Ukul te brednie, nawet mozna sie domyslic z czyjego nadania, p. plk. E. Klich zaraz po tragedii. I premier jego rzadu do dzisiaj to powtarza, wciskajac Putinowi i Miedwiediewowi kit o „wspolnej odpowiedzialnosci”. Hadko sluchac, jak kiedys mowiono na Kresach.

    Ciekawsze natomiast stanowisko zajal ostanio p. byly minister W. Kuczynski. Popelnil on na swoim blogu taki tekst:

    „Prof. Kuźniar w piątkowym TOK FM powiedział, że smoleńsk był zbiegiem wielu przyczyn. To banał. Każde zdarzenie jest takim zbiegiem, a wyliczanka nie wyjaśnia lecz ukrywa prawdę. I po to bywa. Zdecydowało „odebranie sterów statku” załodze, by prezydent był na czas w Katyniu i zgoda załogi na tę uzurpację. Pod presją obecności prezydenta padł formalny system kierowania statkiem i dlatego napotkano brzozę.”

    Co panu ministrowi wyszlo z tego antybanalu, to nastepny banal. Bo on sie wplasowal w sama koncowke zaleznosci przyczynowo-skutkowych, ktore spowodowaly katastrofe. On pominal, jestem przekonany, ze celowo, wszystko to, co nastapilo zanim odebrano stery zalodze. A wiec najwazniejsza przyczyna, czyli pozwolenie na poroniony, na pol gwizdka organizowany „lot na Katyn” 10 kwietnia, zostala szurnieta pod dywan. Bez tego szurniecia pod dywan musialby cos powiedziec o bylejakosci popisowskiej. Nie tylko wiec pisowskiej. A tego juz p. b. minister nie mogl z siebie wydusic. Obiektywizm nie byl nigdy jego najsilniejsza strona.

    Ja bym zas poszukal jeszcze praprzyczyny, dla tej prawdziwej przyczyny.
    Praprzyczyna, czyli zrodlem tej smolenskiej bylejakosci naszej, byl on sam, pan b. minister, oraz doradca premierow RP. To on bowiem wymyslil Kaczynskich, jak przypomniano w swiatecznej „Polityce”. A nie bylo wiekszej bylejakosci nad Kaczynskich, w naszej w bolach rodzacej sie demokracji. To bylo widac, slychac i czuc na odleglosc. Panu Kuczynskiego zawiodly wszystkie trzy zmysly. W rezultacie musialo dojsc do katastrofy.

  238. Kuczynski, z sobie tylko znanych powodow, wskazal Lecha Kaczynskiego na ministra sprawiedliwosci. Nikt nie wie dlaczego pan doradca miernoty wybieral i wskazywal na najwyzsze stanowiska panstwowe. Moze sie to wzielo z Okraglego Stolu? Tam tez zwykla nasza bylejakoscia nowa Polske budowano. Az ten pokrecony, byle jaki mebel madrzy ludzie w kat postawili i zdroworozsadkowo przez jakis czas rzadzili. Bylejakosci i nasarmateryzmu rodacy nigdy sie jednak nie wyzbyli i skutecznie do ladowania w lasku smolenskim dazyli.

    Na moment wypchniecia do gory brata blizniaka tylko czekal Genialny Strateg. Podczepiwszy sie pod taki wypych, niczym lajno pod krowi ogon, JK nie popuscil w niczym. 10 kwietnia skierowal na Katyn, wedle swojego, jemu tylko znanego azymutu, 96 przedstawicieli narodu. Na azymut nie dalo sie, niestety, w Smolensku wyladowac. Tyle to nawet p. b. doradca premierow potrafil ostatnio wydedukowac. Troche jakby za pozno. Niestety.

    Co go, nawiasem mowiac, stawia ponad ok. jednej czwartej narodu. Do dzisiaj wierzacej w teorie spisku i udanego zamachu na zycie Najlepszego Prezydenta.

  239. JKJK,

    nie zapominaj, ze w swiecie Torlina zawsze swieci slonko, jest sucho, nie ma zakretow, i wszyscy jezdza maybachami lub porszawkami. W zwiazku z tym kazda ewentualna dyskusja to wojna swiatow.

    Ciekawe, ze w USA – kraju samochodu i gestej sieci dobrych autostrad, limit szybkosci nie przekracza 120 km/h, plus minus 5 km/h, w zaleznosci od stanu. I jakos nikt nie proponuje podniesienia limitu. Torlin powinien o tym wiedziec, On tak kocha Ameryke…

  240. A ja wciąż jestem senna
    Prosze mi wierzyc Droga Pani , ze dziewiec z dziesieciu piszacych na tym blogu osob pisze byle co , jednak zadnej nie osmielilbym sie napisac , ze nie jest godna swojego nicku , ale jak mawial rabi Nachman z Braclawia;
    Lepiej byc glupcem, ktory wierzy we wszystko , niz sceptykiem , ktory nie wierzy w nic – nawet w prawde.
    Zapewniam , ze to jest o niczym i nikim . Takie sobie nastepne byle co.
    Myslec to ja staram sie raczej o gesiach bo jak nie lataja to mam tzw. humory.

  241. Taka rozmowe ze swoim chrzesniakiem na nowo przezywam.

    – Chrzesny, Kaczynski naprawde byl najlepszym prezydentem.
    – No a co On takiego najlepszego zrobil?
    – Wszystko, co udalo Mu sie zrobic przez 4 i pol roku, bylo lepsze i wazniejsze niz dokonanania jego poprzednikow. Absolutnie wszystko!
    – A konkretnie, co?
    – Konkretnie, to nie wpuscil na palace zadnych Wachowskich. Nie obalal zadnych rzadow. Nie podpieral sie lewa noga, niby dla utrzymania rownowagi. Nie miewal chorob filipinskich. Te niby malpki i naduzywanie alkoholu to zwyczajne klamstwo. Nie tworzyl fortuny pod nazwiskiem zony. Nie…
    – Czekaj, czekaj. Ja nie kazalem ci wymieniac czego on NIE zrobil. Ja prosilem o konretne przyklady jego dokonan. Tych, ktore uczynily Go najlepszym prezydentem RP.
    – Toz ja wlasnie je wymieniam. Dopiero prezydent Kaczynski pokazal, ze prezydentowi pewnych rzeczy nie przystoi robic. Jego poprzednicy swoim postepowaniem i zachowaniem tylko osmieszali kraj.
    – Przeciez mowi sie, ze to dopiero Kaczory zaczely na calego osmieszac kraj. The Terrible Twins i tak dalej. Wszystko co bylo nas osmieszajacego za czasow jego dwoch poprzednikow to maly pikus w porownaniu do wyczynow blizniakow. Nie?
    – Chrzesny, to wroga propaganda pelowska. Jesli chrzesny takie bzdury czyta to o czym my rozmawiamy.
    – Myslalem, ze rozmawiamy o dokonaniach prezydenta Kaczynskiego.
    – Niech chrzesny wymieni wielkie dokonania jego poprzednikow.

    No i tak doszlismy do „a u was Murzynow bija”. Wielkosc prezydentow odrodzonej, wolnej Polski pozostala niezglebiona.

  242. otago pisze:
    2011-01-04 o godz. 01:31

    „…ale jak mawial rabi Nachman z Braclawia;
    Lepiej byc glupcem, ktory wierzy we wszystko , niz sceptykiem , ktory nie wierzy w nic – nawet w prawde.”

    otago ! genialne wręcz !!!
    „Daj” więcej tego !

    Pozdrowionka.

  243. @ otago 01:31

    OK, odszczekuję wszystko, szczególnie to o nicku, wpakowałam się z kopytami w pana prywatność, przepraszam, więcej się to nie powtórzy.

  244. Cynamon 29
    Tego sie nie ” robi ” na kilogramy a co najwazniejsze bez powodu.
    Pozdrawiam.

  245. A ja wciąż jestem senna
    Tak juz duzo lepiej .
    Zeby wyjasnic moj nick musialbym zaglebic sie w zyciorys mojego ojca , ale nie miejsce to ani nie mam na to ochoty. Nie po to chyba uzywa sie nickow aby rozpisywac sie o swojej rodzinie np.
    Moge sie natomiast przyznac , ze to moje „pisanie” to cos w rodzaju powiedzmy (napiszmy) testu. Na czym on polegal nie musze chyba pisac . Jezeli bym musial to by znaczylo , ze zostal oblany.

  246. Niesamowity artykuł na tej stronie znalazłem. Ja już wykorzystałam informacje z nich i złożyłam CV do http://www.biuroannmar.pl/ . Zobaczymy czy odpowiedzą 🙂

  247. Smutne rzeczy, bo historię mamy smutną. Może faktycznie za bardzo wspominamy przeszłość…?

css.php