Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

20.02.2011
niedziela

Miękka siła

20 lutego 2011, niedziela,

Marzeniem ludzi nauki i kultury od Października ’56, przez wiele lat było stypendium z Zachodu. W PRL, oznaczało to możliwość wyjazdu w świat, dostęp do laboratoriów, do najnowszej literatury, wybitnych uczonych i – last but not least – dostęp do prawdziwych pieniędzy, które oszczędzało się na pierwszy w życiu samochód. Pamiętam, jak na Uniwersytecie Warszawskim, na naszym wydziale, wydarzeniem był wyjazd na stypendium do USA naszego asystenta, dra Adama Runowicza. Ktoś dowcipny „ostrzegał” Runowicza, żeby w Ameryce nie otwierał drzwi taksówkarzowi, bo tam taksówkarze otwierają drzwi pasażerom. Pamiętam, jak w hotelu „Bristol” w II połowie lat 50. zatrzymywali się przedstawiciele Fundacji Forda i odbywali tam rozmowy z kandydatami (moja kuzynka, która pisała wówczas doktorat z historii USA, stypendium nie dostała, ale same starania były wydarzeniem).

Dlatego z dużym zainteresowaniem (i zazdrością, że nie w „Polityce”, tylko w „Gazecie”) przeczytałem artykuł Igora Czarneckiego „Siła miękkiej siły” o działaniu Fundacji Forda w Polsce po Październiku. Fundacja, w bliskim współdziałaniu z władzami USA (trwała Zimna Wojna), zaczęła udzielać stypendiów na 3 do 12 miesięcy polskim pracownikom nauki i twórcom kultury. Sprzyjała temu panująca w Polsce odwilż, która po kilku latach minęła, ale wymiany intelektualnej z Zachodem nie udało się władzom skończyć, co najwyżej ją ograniczyć, odmawiając niektórym kandydatom zgody lub paszportu. Fundacja do końca „utrzymała pełną suwerenność co do listy wybrańców”, pisze Czarnecki. „Nie ma jednak dowodów na to, aby w owym czasie wyjazd z Polski na stypendium Forda był uwarunkowany podpisaniem lojalki”. – W ciągu pięciu lat trwania programu (1957-61) za amerykańskie pieniądze do Zachodniej Europy i do USA wyjechało 330 najwybitniejszych polskich humanistów, w tym dr dr Baczko, Brus, Bauman, Kołakowski i inni. Z czasem liczba fundacji zaangażowanych w Polsce wzrosła, a uczeni zachodni organizowali fundusze dla Polaków z rozmaitych grantów i programów. Było to korzystne dla wizerunku USA i państw demokratycznego Zachodu, dla nauki, która nie zna granic, dla Polski i dla samych stypendystów.

Perypetie związane z wyjazdami, starania, przeszkody, absurdy, dylematy (dlaczego władze PRL się godziły?), a przede wszystkim działalność naukową i życie na stypendiach, świetnie opisuje prof. Marcin Kula (w nowej książce „Mimo wszystko. BLIŻEJ PARYŻA NIŻ MOSKWY”) , którego wybitni rodzice, a także on sam wiele czasu spędzili w Paryżu. Pisze on, że w ocenie źródeł z tamtych czasów „przeszkadza stosunkowo powszechnie panująca opinia, że PRL była krajem zamkniętym, a wyjazd był możliwy tylko za cenę współpracy z SB. (…) Tymczasem Rodzice – bez współpracy z SB – jeździli nieraz, a za zarobione pieniądze woleli ściągać rodzinę (m.in. mnie) i zwiedzać Francje czy Włochy”. Autor ma jednak świadomość, że obraz częstych paszportów i wyjazdów może przedstawiać się baśniowo. Może naruszać obraz PRL jako rzekomo jednolicie i przez cały czas bliskiej obozowi koncentracyjnemu. Może naruszać obraz całego narodu, jakoby jednolicie (poza zdrajcami!) walczącego z reżimem. Teraz jest w modzie – pisze Kula – mówić źle o inteligencji w PRL. Mgr Ludwik Dorn użył w odniesieniu do niej (do nas) deprecjonującego określenia ‘wykształciuchy’. Inny autor pisze o „lewicowych (‘liberalnych’) intelektualistach, którzy wiedli w PRL dostatnie, wygodne i bezpieczne życie, w nieskrępowany sposób kolaborując z komunistami…” Zdaniem prof. Kuli, można podziwiać jak żywe, i wcale nie do końca komunistyczne było w długich okresach życie intelektualne w PRL. Traktowanie dziś inteligentów uformowanych w PRL jako zapowietrzonych przypomina autorowi ksiązki stalinizm w jego odnoszeniu się do „burżuazyjnych uczonych”.

Wielu ludziom było ciężko wystarać się o paszport. Panującą sytuację dobrze ilustruje epizod przypomniany przez autora. Grono uczonych (w tym profesor Kula), podpisało protest przeciwko odmawianiu paszportu Bronisławowi Geremkowi. Sygnatariusze spodziewali się represji. Spotkawszy jednego z nich, Geremek powiedział (cytuję z pamięci): „Wygląda na to, że wam wszystkim zakażą, i tylko ja będę mógł wyjeżdżać”.

Kiedy dziś czytam o tym, jak Polska wspiera demokratyzację na Białorusi i w niektórych innych krajach, to sądzę, że nie ma lepszego sposobu niż stypendia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 279

Dodaj komentarz »
  1. To rzeczywiście bardzo ciekawy temat. I mało znany, niechętnie wspominany, często mistyfikowany.
    Z lektur „Kultury” (paryskiej) głównie, oraz mojej domorosłej kompilacji wszelkich innych, dostępnych mi źródeł informacji (przyznaję, niewiele ich było) wnoszę, że istotnie, aby dostać stypendium z Zachodu, o jakim pisze red. Passent, niekoniecznie trzeba było zaraz podpisywać lojalkę.

    Przypuszczam, że ważniejsze było, aby być nieskonfliktowanym w zasadniczy sposob z władzami PRL, a jednocześnie być w jakiś „cywilizowany” (czyli w istocie – akceptowany prze te władze) sposób „opozycyjnym”.
    Jak można było osiągnąć ten, zdawałoby się, paradoksalny stan rzeczy? Tak mi wygląda, że ważne było, aby mieć rodzica, a jeszcze lepiej rodziców, czy też krewnych, stojących wysoko w hierarchii partyjnej, albo cieszących się uznaniem Partii za „rozsławianie” imienia kraju poprzez niekoniecznie dokonania, ale raczej poprzez dawanie „świadectwa”, że ta Partia aż taka krwiożercza nie jest i odmiennie, choć rozsądnie, myślących toleruje.
    Dlatego ci rodzice czy krewni, sami akademicy, działacze kultury, inteligentni członkowie Partii lub stojący blisko niej, niekiedy nawet w opozycji do niej, ale w jakiś wyrafinowany sposób (znane a może i sławne nazwiska, znane też nawet na Zachodzie, niekiedy nawet sprzed wojny) – dawały rękojmie, że dzieci tych rodziców, albo kuzynki czy kuzynowie, etc., dobrze wykształceni (wszak to prototypowa późniejsza bananowa młodzież), już bywali gdzieś (a więc niegrożący zrobieniem wstydu na Zachodzie), świadomi „przaśności” PRL (oni mieli już jakieś kontakty z Zachodem, widzieli tę różnicę), mogący sobie pozwolić na opozycyjność, ale taką z „przymrużeniem oka”, nie taką stricte polityczną, a jednocześnie zdolni intelektualnie i ze względu na doświadczenia rodzinne stworzyć sobie taki „niezależnościowy” koncept – oni byli znani przez dających stypendia, może nie bezpośrednio, ale jako pewna klasa społeczna, nie było więc obawy, że takie stypendium będzie odczytane przez władze jako oczywista prowokacja, więc władza „łaskawie” zazwyczaj pozwalała. Nie zawsze, oczywiście, ale – jak rozumiem – częściej mówiła tak niż nie.

    To nie była przecież masówka, te stypendia. Nie dostawali ich wszyscy, ktorzy coś by na nich zyskali. Nie, to były stypendia dla elity. Dla elity tak widzianej zarówno przez dających te stypendia jak i przez zezwalających z nich korzystać.
    A że od czasu do czasu ktoś tam należał, czy działał, czy potem zdawał sprawę w urzędzie, czy nawet coś podpisał lub napisał, albo jakoś się odwdzięczył – przecież byli to ludzie dobrze wychowani, z kulturalnych rodzin i sfer, zazwyczaj z „kindersztubą”, wcale nie „z awansu spolecznego” – nikt tam chyba nie robił wielkich ceregieli z takich drobiazgów. Z czasem, gdy sytuacja pozwalała, opozycyjność ich się wzmagała, albo wręcz przeciwnie, współdziałanie z władzami zaczynało być bliższe, ale ten kontakt stypendialny, jak mi się wydaje, zazwyczaj pozwalał na bezpieczne „zbalansowanie” całej tej sprawy.

    Przecież ci stypendysci MUSIELI uzyskać zgodę władz na skorzystanie z nich. A agencje fundujące stypendia MUSIAŁY działać trochę tak jak Watykan, gdy mianuje purpuratów: przecież dyskretnie wywiaduje się czy dane państwo nie ma za bardzo przeciw i czy to nie będzie poczytane za prowokacyjny afront.
    Myślę, że przede wszystkim było w tym najwięcej takiego „zdroworozsądkowego” oportunizmu, do którego dopiero teraz dorabia się „autonomiczną gębę”. Elita ZAWSZE idzie ręka w rękę z władzą. Obojętnie jaka by ta władza nie była. Elicie wystarczy, że między sobą z tej władzy się śmieją i z niej kpią. Ale muszą korzystać z tego, co ma i co daje władza, tak jak władza skazana jest na pomoc i współpracę elit.

  2. Może coś o swojej edukacji/pracy na Sorbonie usłyszymy coś od ET?

  3. Szanowny panie redaktorze

    Dziekuje za kolejna bajke o PRL.

    P.S.
    Jak sie nazywa osoba co opowiada bajki?

    Slawomirski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Wielu ludziom było ciężko wystarać się o paszport.”

    Panie Passent, Pan kpi, albo o drogę pyta?!
    Gdyby paszporty były dobrem powszednim dla „zwykłych” obywateli, jak w każdym normalnym, demokratycznym państwie, to gdzieś ok. roku 1970 te czerwone imbecyle w Warszawie nie miałyby KIM rządzić!

  6. Kiedyś kraj nasz fundował stypendia Arabom i Afrykanom. Dziś oni lub ich dzieci robią rewolucję. Płonie i wrze Afryka i Bliski Wschód, od Teheranu po Rabat. Walczą i giną ludzie o wyzwolenie z nędzy, wyzysku i o wyzwolenie z pod władzy despotów i amerykańskiego kapitału. Należy im pomagać i życzyć zwycięstwa. Wyklęty lud powstaje z ziemi, nareszcie.
    http://www.youtube.com/watch?v=aC6SBaVW7no&feature=related

  7. Klopfer pisze:

    „2011-02-20 o godz. 19:36
    “Wielu ludziom było ciężko wystarać się o paszport.”

    Panie Passent, Pan kpi, albo o drogę pyta?!”

    Nie.
    On relatywizuje przeszlosc.

    Slawomirski

  8. Myśli nowoczesnego dmowszczaka

    Nonsensy i niespójności w inaugurującym blog Prezesa JK wpisie

    1) „Patriotyzm to lojalność wobec własnego narodu”

    Mój komentarz

    Definicja oboczna, instrumentalna, charakterystyczna dla funkcjonariuszy aparatu państwa autorytarnego. Sprowadzanie patriotyzmu do lojalności, to jak redukowanie lojalności do posłuszeństwa.

    2) „Polski patriotyzm rozpatrywany przez pryzmat gospodarki nabiera zatem cech wyraźnie modernizacyjnych i jest związany z lojalnością wobec własnego narodu jako projektu. Wielkiego projektu – Polski!”

    Mój komentarz

    Nieznośna lekkość endeckiej ideologii – „polski patriotyzm związany z lojalnością wobec własnego narodu jako projektu”. Endecka nowomowa!

    I znów kategoria użyteczna w totalizmach – naród jako projekt. Nawiasem mówiąc we współczesnym języku projekt, to raczej planowe przedsięwzięcie, ciąg działań prowadzących do określonego skutku, a nie przedmiot działań, choć przedmiot ów bywa często nazwą projektu.

    3) „Radykalna, a nawet brutalna zmiana sposobu życia – wynikająca z przeniesienia się ze wsi do miast po 1945 r., nałożyła się na niebywale kosztowną transformację sposobu pracy po 1989 r. Polegała ona na odejściu od produkcji masowej w państwowych fabrykach do działalności usługowej w małej i średniej skali. Każda z tych wielkich zmian pociągała za sobą – planowe lub samorzutne – zerwanie na dużą skalę ważnych więzi wspólnotowych, niezbędnych dla optymalnego rozwoju.”

    Mój komentarz

    Pretensjonalne nędzenie – „sposób życia”, „transformacja sposobu pracy”, „więzi niezbędne dla optymalnego rozwoju”.

    4) „Kraje rozwinięte przeszły w tym czasie kolejną rewolucję gospodarczą, której siłą napędową są niezwykle złożone sieci organizacji”

    Mój komentarz

    „niezwykle złożone sieci organizacji” – jakbym słyszał panią Jadwigę S.

    5) „więź narodowa jest podstawowym nośnikiem zaufania, nazywanego też kapitałem społecznym, będącego warunkiem owocnej współpracy na zasadach uczciwej rywalizacji”

    Mój komentarz

    Redukowanie kapitału społecznego do zaufania wywodzonego z więzi narodowej jest grubym ideologicznym przegięciem.
    Obok zaufania bardzo ważne są takie czynniki, jak umiejętność współdziałania w grupie, w społeczeństwie, innowacyjność, adaptywność w procesach społecznych, uczestnictwo w organizacjach społecznych, itd., a więc raczej więzi obywatelskie, a nie – tylko narodowe.

    6) „jedynym sposobem odsunięcia widma nadchodzącej zapaści infrastrukturalnej jest olbrzymi wysiłek finansowy państwa i wpompowanie do systemu finansowego maksymalnej kwoty oszczędności Polaków. Potrzebne są działania animowane przez państwo, poczynając od zasadniczego zmniejszenia jego potrzeb pożyczkowych. Fundusze emerytalne będą inwestować w obligacje infrastrukturalne państwa i samorządów.”

    Mój komentarz

    Prezes straszy naród „zapaścią infrastrukturalną”, przy czym jako remedium na jej oddalenie proponuje „działania animowane przez państwo, poczynając od zasadniczego zmniejszenia jego potrzeb pożyczkowych” czyli przelewanie z pustego w próżne oraz zabójcze, jak można wywnioskować wypowiedzi ekspertów PiSu na temat nabywania obligacji przez OFE, „inwestowanie w obligacje infrastrukturalne” nie popadając w żadne wątpliwości na temat „zdolności kredytowej” państwa i samorządów.
    Takie sobie czcze, a radosne rozważania. Po prostu – działania animowane.

    Przydałoby się stypendium z ekonomii dla Prezesa i doradców, ze szczególnym położeniem nacisku na problem zmniejszania potrzeb pożyczkowych państwa.

    Pzdr, TJ

  9. mw pisze:

    2011-02-20 o godz. 18:34

    Uznanie!
    Wyczerpująca analiza problemu stypendionowania, mechanizmów rekrutacji, motywów totalitarnego państwa wysyłającego swych poddanych do wrogiej strefy i kryteriów czerpania pożytków dla tego państwa poprzez poprawę swego wizerunku oraz zasysanie nowoczesnej wiedzy.

    Dopiero za Gierka zaczęła postępować erozja systemowych barier odgraniczających zewsząd PRL od świata. Pod tym względem Gierek był przywódca oświeconym, rozumiejącym dobrze za i przeciw stanu izolacji.

    Pamiętam jaką radochą był pierwszy wyjazd do NRD „na dowód” i jak w kilka lat potem całowałem świeżo udzielony paszport, jak jakowyś niezwykły glejt pozwalający na odwiedzenie Zachodu, który w owym czasie był dla mnie – naiwnego PRLowca jednym wielkim Disneylandem.

    Pzdr, TJ

  10. Wspieranie demokratyzacji fundowaniem stypendiów dla Białorusinów.
    To można przepchnąć w Brukseli.

    Bo przecież Polska jest biednym krajem. Tylu ma biednych w każdej parafii. Jak to było? – chce Pan, Redaktorze pracującym obciąć pensje, a bezrobotnym i bezdomnym zasiłki, aby tylko krzewić demokrację na Białorusi. Oj, darwinista z Pana Redaktora.

    ps.
    @MW,
    Balcerowicz nie mógł wybrać OFE, bo był za stary, bodaj o dwa lata. Ale nic nie wiadomo, może sfałszował metrykę, ciągle ten wiek Balcerowicza jest przedmiotem sporu ideolo. A najpewniej to zmanipulował reformę emerytalną i ustalił datę graniczną na 12 grudnia 1948, że tylko urodzeni póżniej mogli wybrać OFE. Do Trubunału Stanu z nim, albo od razu do kryminału.

    I pomyśleć, że Stasieku po 10 godzinach rozmowy ze mną wyobraził sobie, że ja zamierzam się na dobre sprowadzać do tego kraju „kreatywizmu społecznego” (nie mylić z kretynizmem).

  11. pamietam, jak w 1984 r chcieliśmy cała rodziną ( 2 dzieci ) pojechac do Jugosławii do szwagierki na miesiac wakacji. Najpierw trzeba było odstac 8 godzin w kolejce, aby złozyc wnioski o wydanie paszportów. Po 14 dniach znów około 7 godzin oczekiwania w kolejce po to, żeby sie dowiedzieć, że wydane zostały tylko 2 paszporty, a kiedy i czy w ogóle bedą pozostałe dwa, można sie „dowiadywać” tylko osobiście, bo nie udzielano informacji telefonicznie. Jeszcze trzykrotnie trzeba było odstać kolejkę ( nikt ze stojacych nie przepuścił ) aby się w koncu dowiedzieć, że jest odmowa. Bez żadnego uzasadnienia. Po histerycznej awanturze przyniesiono teczkę i nie zapomnę nigdy wyrazu bezgranicznego zdumienia na twarzy kierownika Wydziału Paszportów, gdy sie okazało, że w teczce poza moim wnioskiem nie ma żadnego donosu ani jakiejs dodatkowej opinii ! Nic ! A wiec z tym zdziwieniem wydano mi wreszcie paszport i drugiemu z moich dzieci z jednoczesna zgoda na przewiezienie przez granice 10 dolarów USA po ich uprzednim zakupieniu w NBP ( lub PeKaO )

  12. mgr Dorn dobre określenie. Farsa i trauma dla ludzi „wyżej” wykształconych.

  13. Niektórzy mogli wyjeżdżać, niektórzy nie. Ja z rodzicami mogłem tylko demoludy zwiedzać oraz wywczasować się kilka razy w Bułgarii, ale do Turcji już nie dostaliśmy przydziału dewiz nigdy (zawsze odmowa, bez argumentacji) – chyba 100, albo 160USD na łebka, na cały wyjazd – a bez tego wyjazd nie był możliwy. Jak już miałem wreszcie upragniony paszport w domu, to mi go jeszcze na kilka miesięcy zabrali, pewnie żeby mi się w głowie nie przewróciło od tej naszej demokracji. Nawet do RFN nie mogłem kiedyś pojechać, gdyż nie miałem dziadka folksdojcza…. Dopiero jak otwarli granice. Miało to też swoje dobre strony, ponieważ moje przyjemne, aczkolwiek kompletne mityczne wyobrażenie USA, jako kraju powszechnej szczęśliwości trwało nieco dłużej, niż powinno – aż do pierwszej wizyty…

  14. T.O. 20:58

    Istotnie, Balcerowicz urodził się przed 1 stycznia 1949, więc nie mógł przystąpić do OFE, nawet gdyby chciał. Informacja podana przez kogoś na tym blogu była błędna. Zwracam honor (Balcerowiczowi).

  15. Hydrozagadka, czyli co płynie z wodą, którą leje na swój młyn Gospodarz?

    a.
    Intelektualiści w czasach PRL kadzili władzy i z nią ‚kolaborowali’, poza chlubnymi wyjątkami, na które władza godziła się, a które jedynie potwierdzają powszechną regułę?

    b.
    Intelektualiści w czasach PRL ani nie kadzili władzy, ani z nią nie ‚kolaborowali’, poza niechlubnymi wyjątkami, które władza po swojemu wynagradzała, a które jedynie potwierdzają powszechną regułę niezależności polskiej powojennej inteligencji od upodobań władzy?

    c.
    Miękka siła fundacji z USA okazała się silniejsza od najtwardszego ideologicznego betonu, którym zalany był PRL?

    d.
    Beton PRL nie mógł być twardy z uwagi na ciągłe niedobory cementu (bo zapotrzebowanie na wielką płytę, itp.), przez co ulegał on kruszeniu pod byle miękką siłą fundacji?

    e.
    Szkoda, że nie jesteśmy USA i nie stać nas na stypendia dla obywateli Białorusi, bo gdyby nas było na nie stać, to Białoruś byłaby już dawno zieloną wyspą?

  16. @skrzydla (2011-02-20, 21:07)

    „A wiec z tym zdziwieniem wydano mi wreszcie paszport i drugiemu z moich dzieci z jednoczesna zgoda na przewiezienie przez granice 10 dolarów USA po ich uprzednim zakupieniu w NBP ( lub PeKaO ).”

    „… nie zapomnę nigdy wyrazu bezgranicznego zdumienia na twarzy kierownika Wydziału Paszportów,…”

    I bardzo dobrze,
    nie zapomnij nigdy tej twarzyczki (tak a`propos, jak się wam panowie kierownikowie wydziałów paszportowych (ko)mend wszelakich dzisiaj powodzi, co?),
    gdyż było to „oblicze” tego syfu pt. prl !!!

  17. Juz chcialem zostawic ten felietonik bez slowa, ale jakos naprawde sie nie da.

    Takie kompletne pomieszanie z poplataniem i takie „blaganie”:
    – Ludzie, czy nie widzicie jacy mysmy madrzy byli i jestesmy, a bylismy elita w PRL-u i dalej jestesmy. No i co z tego? –

    No wlasnie. Jednak z tego, prosze pana.

    A co do wyjazdow na Zachod w tamtych czasach.
    Po co w ogole porusza pan ten temat i w taki sposob, „podpierajac” sie jakims profesorem (a jakze, profesor musi byc).

    Jestem jednym z setek tysiecy Polakow z PRL-u, ktorzy chcieli przynajmniej odwiedzic rodzine czasem tylko, nie mowiac o zarobieniu dolarow, a ktorzy dostali „kopa” paszportowego od jakies blazna oficera SB, ktory byl panem zycia i smierci.

    Bylem czysty, bo ja o tym wiem. Ale dla oficera, a potem jakiegos pulkownika (bo oczywiscie poszedlem na calosc i pojechalem do instancji wyzszej) bylem kapusiem Solidarnosci, bo chcialem wyjechac do Paryza majac zaproszenie od mojej dziewczyny grajacej w orkiestrze Opery Paryskiej.

    Przestanmy wreszcie odgrzebywac stare rany.
    Nikt nie chce sie mscic za tamte czasy. Tylko nie wolno traktowac tamtyvh czasow jako rownorzednych z dzisiejszymi, czy lagodniej mowiac, odbrązawiać ich.


    http://www.rp.pl/artykul/9133,615488-Janke–Sto-albo-nawet-dwiescie-ustaw-Donalda-Tuska-.html

  18. Interesuje mnie ten wpis, ale dziś jest za późno na wysiłek intelektualny. Mogę na ten temat powiedzieć znacznie więcej niż o wysokościomierzach w Tu-154M, bo zaliczyłem wszystkie możliwe drogi pracy naukowej za granicą w okresie „środkowego” Gierka i „niestety” nawet nikt mi nie proponował współpracy z SB.
    Przeczytałem komentarze i widzę, że znajomość faktów jest mizerna. Skomentuję to jutro.

  19. Co ten Balcerowicz nawyrabiał! Darwinistyczny wichrzyciel! A mogliśmy sobie tak spokojnie do wyborow o mgle smolenskiej ględzić.
    I te elity na stypendiach …. .
    Pozdrawiam

  20. A gdyby takie stypendium przyznac Lukaszence albo Putinowi to by bylo fajnie i tanim kosztem.

  21. Jestem antykomunista. PRL to bylo dla mnie czyms w rodzaju okupacji Sowieckiej (Generalna Gubernia trwajaca 50 lat). Nie mniej jednak…te stypendia, jak rowniez dzialalnosc zagranicznych organizacji pozarzadowych (Fundacja Forda to bardzo liberalna inicjatywa nie majaca nic wspolnego z rzedem USA lub pogladami polityczno-spolecznymi Henry Forda) przyczynily sie do upadku komuny. To wlasnie roznilo Polske od Rumunii, Bulgarii czy NRD. O Sowietach nie wspomne. Wjec dobrze sie dzieje ze obecnie wolne panstwo Polskie stara sie replikowac projekty pomocy innym, ktorzy nadal sa pod Sowieckim butem.

  22. Dlatego Geremek, Bauman i spółka tak histerycznie reagowali na każdą wzmiankę o lustracji, bo z pewnością obawiali się, że ktoś mógłby skraść im z akt jakieś niesamowite projekty posuwające myśl ludzką do przodu czy wynalazki godne Faradaya czy Edisona…Tymczasem ci, którzy mieli talent i wiedzę z konkretnych dziedzin musieli gnić w tym ukochanym przez DP i Kulę PRL-u i rozmieniać swoje talenty na drobne, kopani raz po raz przez esbeckich profesorów i naukowców na usługach reżimu. Platforma próbuje stworzyć przy pomocy ogłupiających mediów nowe pokolenie służących i bezmyślnych – jak to słusznie określił Dorn – wykształciuchów, lecz nie są w stanie tego uczynić. Młodość ma to do siebie, że szuka swoich prawd i się buntuje. Prawdy Passenta, Michnika czy Baumana są z dawnej epoki, więc odejdą wkrótce w niebyt. Rozsypią się jak prochy na wietrze. Like Dust in the Wind…

  23. Przeczytałem z przyjemnością.

  24. Szanowny panie redaktorze

    Kazdym swoim wpisem stara sie pan zamazac prawde o tragicznych latach PRL o ludziach zabitych przez rezim komunistyczny.
    Kazdy panski wpis to nietakt w stosunku do osob pragnacych wyzwolic sie spod autorytatywnej dominacji.
    Pan nalezal do grupy ludzi niszczacych wolnosc(TPPR). Pan nie mial problemu z paszportem a reszta obywateli miala.
    Jak pan mysli, dlaczego?

    Slawomirski

  25. Passent pisze:

    „Marzeniem ludzi nauki i kultury od Października ’56, przez wiele lat było stypendium z Zachodu.”

    Szanowny panie redaktorze

    Mikolaj Samsonowicz(brat mojej matki) przyjechal do Polski z Workuty w 1957 roku. Prosze pisac prawde o latach opresji komunistycznej.

    Slawomirski

  26. Passent pisze:

    ” last but not least – dostęp do prawdziwych pieniędzy”

    A mi najbardziej brakowalo prawdy.

    P.S.
    Dostawalem reakcji alergicznych przechodzac obok kiosku Ruch z wypocinami Rakowskiego i spolki.

    Slawomirski

  27. Passent pisze:

    ” oszczędzało się na pierwszy w życiu samochód”

    Komunisci musieli dobrze placic szanownemu panu redaktorowi.
    Co pan sadzi o oddaniu tych nieslusznie zarobionych pieniedzy?

    Slawomirski

  28. Passent cytuje:

    „Traktowanie dziś inteligentów uformowanych w PRL jako zapowietrzonych przypomina autorowi ksiązki stalinizm w jego odnoszeniu się do „burżuazyjnych uczonych”

    i relatywizuje.

    Prosze o wymienienie polskich osiagniec naukowych(moga byc nobliwe Noble)?

    Kto zbudowal PRL?

    Lizakowi Ludzie i jasny gwint.

    Slawomirski

  29. Ryba pisze:

    2011-02-20 o godz. 18:50
    Może coś o swojej edukacji/pracy na Sorbonie usłyszymy coś od ET?

    Edukacja w PRL to oxymoron.
    Gdy widzialem „swojego” rektora w pochodzie pierwszomajowym to bylo mi niedobrze i chcialem jak najszybcciej wyjechac z raju redaktora Passenta.

    P.S.
    Wyjechalem w 81.
    No regrets.

    Slawomirski

  30. Artur pisze:

    2011-02-20 o godz. 23:45
    Jestem antykomunista.

    Kazdy normalny czlowiek powinien nim byc.

    Slawomirski

  31. MW

    Przeczytałem Balcerowicza, wywiad o tym, że nie będzie milczał, gdy broją nasi.

    Nie wiem co Cię tknęło, aby taką improwizacyję dawać w odpowiedzi na tezy Balcerowicza. Stasieku mówi, że to mocne – jedyne co jest mocne, to calvados, który piję jak ten wywiad czytam. Gdyż te tematy są już oklepane. Och, jakże skomplikowane, trudne do zrozumienia, sprzeczne i rozproszone, że „niewielu umie się w tym wszystkim połapać” i trzeba zdać się na kogoś, do kogo ma się zaufanie. Ja oto zdaję się na swoje drugie ja. Mówi mi ono —— daj sobie siana. Z czego absolwent się ucieszy, i w tym momencie blog en passant robi się taki niepotrzebny, maluśki, bez znaczenia. O czymże pisać? Jak nie mogłem się załapać na jakieś stypendium w USA, Fulbrighta, czy inne – jakiś Każmirz powie ironicznie, że byłem prześladowany. Ile można takich wygibasów demnostrować w tym grajdołku?

  32. Nie wiem, jakie mechanizmy kierowały stypendiami w PRL-u, ale wiem, że pomysł na stypendia dla Białorusinów był jednym z pierwszych, na które zgodziły się polskie władze. W 2006 roku powstał program Konstantego Kalinowskiego, w ramach którego młodzi Białorusini, relegowani ze szkół wyższych za udział w tak zwanej „dżinsowej rewolucji” mogli kontynuować naukę w Polsce na najlepszych uczelniach tego kraju. Młodych Białorusinów przyjechało do Polski mnóstwo. Otrzymali bardzo dobrą pomoc – nie tylko darmowe miejsce na uczelniach, lecz także stypendia, fundusze na książki, na wyżywienie etc. Idea była taka, jak sugeruje Pan Redaktor: pomożemy wykształcić europejską elitę intelektualną Białorusi, która po ukończeniu studiów wróci do swojego kraju i będzie tam organizować wielkie przemiany.
    Niestety, większość Białorusinów swoją szansę zmarnowało: albo zachłysnęli się wolnością i dzięki niekończącym się imprezom skakali z kierunku na kierunek, albo potraktowali Polskę jako pomost na Zachód i ani u nas, ani na Białorusi ich więcej nie widziano.
    Program co prawda istnieje do dziś, ale jakoś nie widzę już jego ideologicznego znaczenia.
    Z drugiej strony od lat 90. na Białorusi istnieje podziemne Liceum Humanistyczne im. Jakuba Kołasa. To zdelegalizowana przez władze szkoła, która jako ostatnia w kraju Łukaszenki prowadzi edukację w języku białoruskim. Licealiści korzystają z prawnej możliwości eksternistycznego zdawania egzaminów promujących do następnej klasy i matury. Spotykają się w prywatnych mieszkaniach, a w okresie wakacyjnym – dzięki pomocy państw sąsiednich – jeżdżą na „zielone szkoły” za granicę (głównie na Litwę). W Liceum uczą najwybitniejsi z wybitnych, bo to wielki prestiż i wielka sprawa dla przyszłości Białorusi. Tam właśnie kształtuje się prawdziwie patriotyczną młodzież białoruską. Lata temu, nieco „pod stołem”, dyrektor Liceum podpisał porozumienie z polskimi władzami, na podstawie którego absolwenci Liceum dostawali polskie stypendia rządowe, czyli w zasadzie darmowy wstęp na uczelnie plus jakieś niewielkie comiesięczne pieniądze (niewielkie w porównaniu z członkami programu K. Kalinowskiego). Problem polega na tym, że Licealiści dostają stypendia tylko na studia pierwszego stopnia – do licencjata. Potem muszą się sami starać o fundusze.
    Koordynowana w ten sposób pomoc dla młodych ludzi nie do końca się – według mojej oceny – sprawdza. Po pierwsze dlatego, że nie każdy zdolny młody Białorusin musi wychodzić na Plac Zwycięstwa i brać udział w „rewolucji”. Nie każdy zdolny młody Białorusin bowiem jest politycznie świadomy – tu powinniśmy pomagać, bo największy problem wśród Białorusinów tkwi właśnie w tożsamości narodowej i świadomości politycznej , a nie w chęci do walki. Dlatego też system rekrutacyjny Forda miałby większy sens. Pytanie tylko, czy Łukaszenka dopuściłby do takiej sytuacji? Szczerze wątpię.
    Po drugie dlatego, że w polskim systemie stypendialnym dla Białorusinów kompetencje młodych ludzi i ich zdolności nigdy nie były czynnikiem decydującym (zawsze decydowały poglądy polityczne) i przy obecnym nastawieniu być nie mogą . Dlaczego? Dlatego, że wówczas moglibyśmy przyjmować na polskie uczelnie Łukaszenkowskich bojówkarzy – większość społeczeństwa białoruskiego bowiem stanowią zwolennicy „Baćki”. Kształcilibyśmy więc nie demokratyczną elitę, a w pewnym sensie wspierali obecny system.
    Problemu Białorusi nie da się rozwiązać stypendiami. Problem ten jest dużo głębszy niż ten, który wiązał się z PRL-em. Moim zdaniem Białorusini muszą go rozwiązać samodzielnie – dopiero wówczas, gdy większość narodu zrozumie, czym jest demokracja i dlaczego Łukaszenka nie jest prezydentem idealnym, nadejdzie czas na jakąkolwiek interwencję z zewnątrz.

  33. cytat i odpowiedź :

    „Jak sie nazywa osoba co opowiada bajki?

    Slawomirski”

  34. Nie darze PRLu niechecia jak wiekszosc z was. Bylo jak bylo, minelo i czesc. Paszportu nigdy mi nie odmowiono. Powod? Nigdy nie prosilam, mialam to w … no, w nosie. Sami mi dali. 🙂 Teraz moge jechac do USA bez wizy – tez nie jade, niech sie wypchaja swoimi wyglupami na lotniskach, wydam moje pieniadze w innym kraju.

  35. Diasporea jest czujna! (Albo – nie)

    walkabout
    2011-02-21 o godz. 00:01 pisze:

    „Dlatego Geremek, Bauman i spółka tak histerycznie reagowali na każdą wzmiankę o lustracji, bo z pewnością obawiali się, że ktoś mógłby“

    Walkabout, czy mowisz o tym sanym Geremku o ktorym mowi Cezary Gmyz? http://www.youtube.com/watch?v=zF5NDwrKB7I

    Post Christum.
    No to by wiele tlumaczylo o tzw. dzisiejszych „pomnikach” w Sejmie RP

  36. Slawomirski pisze:

    2011-02-18 o godz. 22:58
    Szanowny Panie Slawomirski,
    z francuskiego na polskie podworko (tym razem bez trzepaka) powaracajac dziele sie z Panem usmiechem do biografii Mrozka (Baltazar). tam jest wiele madrego o Polsce i Polakach.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Pan Passent jak zwykle probuje wychodzic z szarocienia PRlu i zapomina co bylo tegula, co wyjatkiem. Powroce do tego.
    Piwowskiemu sie nie udalo, wielu pozostalym pragnacym kupic Wespe lub Lambrette rowniez nie. Po prostu podpisali zobowiazanie o wspolpracy.

  37. do Ryba pisze:

    2011-02-20 o godz. 18:50

    Niechetnie informuje, ze Sorbona po 68 jest Out.

  38. Artur, 23.45. Znany intelektualista lewicowy /komunistyczny/ Bieńkowski powiedział kiedyś, że gorsi od komunistów są tylko antykomuniści. I to się potwierdza, gdy określasz siebie jako antykomunistę. Jeżeli natomiast twierdzisz, że 50 lat Polski Ludowej można porównać do GG, to znaczy, że lokujesz się dalej od antykomunisty, czyli w obszarach kretyństwa.

  39. Miękka siła to nie tylko nauka, ale także i sztuka, nawiązuje do niej obok red. Bendyk, wspominając w kontekście arabskim operę Ça ira. Nie wiem tylko, czy ma na myśli jej treść, czy jedynie tłumaczenie tytułu, a jeśli tłumaczenie, to komu miałoby się jego zdaniem powieść – czy ludziom pragnącym wolności, czy może tym, których trudno nazwać ludźmi, a stoją za kulisami dzisiejszego „autentycznego” arabskiego zrywu. Odniosłem się wczoraj do wpisu red. Bendyka na jego blogu, jednak coś tam szwankuje technicznie, więc skoro temat pokrewny, gdyż o miękkiej sile jak najbardziej, to moją opinię o innym aspekcie tej siły chciałbym przedstawić poniżej.

    Roger Waters nie jest ulubieńcem elit, Ça ira to dzieło umyślnie zmarginalizowane, pozbawione swej wymowy, ocenzurowane, które doczekało się niewielu przedstawień na świecie, mimo, że w warstwie muzycznej krytycy nie potrafili dopatrzyć się kiczu, czy nieudolności. Jednak ta treść, ona stanowi problem. Chwalebnie w Polsce Janusz Józefowicz sprostał, ale i tak dzieło zostało zjechane przez mainstream oraz szybko odsunięte w zapomnienie.

    Wiele osób fascynuje się obecnym “arabskim przebudzeniem”, ludzie rozdziawiają usta ze zdziwienia tak, jakby skutki nie miały swych przyczyn – a one je przecież mają, pisał o tym Wolter, a przed nim św. Tomasz z Akwinu. Jednak przyczyny nie są chyba tak podniosłe i romantyczne, jak to widzimy w telewizorach; są dużo bardziej przyziemne i cynicznie, wyrachowane. Samopodpalenie w Tunezji było iskrą, ale do wybuchu sama iskra nie wystarczy, potrzeba bliskości paliwa, a paliwo koło potencjalnych iskier gromadzi się od lat z rozmysłem poprzez planową inżynierię społeczną.

    Paliwem nie jest żądza demokracji, tylko zwykły głód, z premedytacją zaprowadzany w wybranych uprzednio rejonach świata, dla osiągnięcia partykularnych celów przez szubrawców ze współczesnych “elit” finansowych; to głód zamierzony, jest bowiem skutkiem spekulacji kontraktami terminowymi na giełdach świata na podstawowe towary cenotwórcze, przede wszystkim zboża, których używa się np. do wypieku chleba. Jeśli cena zbóż idzie w górę, co bardzo łatwo umyślnie spowodować, to drożeje chleb, a jeśli on drożeje, to biedni ludzie głodują i w końcu wychodzą na ulicę, gdyż nie mają co jeść. Od tego ognia zaczyna się pożar. Wszystko to da się łatwo przewidzieć, zaprogramować oraz zsynchronizować w czasie nawet na dużym terenie, w całym regionie. Jeśli do tego dorzucić ucisk biednych krajów przez Bank Światowy oraz MFW, to mamy społeczeństwo głodne oraz pozbawione opieki socjalnej. Musi wybuchnąć.

    Jaki może być cel tych działań? Patrząc na rosnącą i w pełni uzasadnioną niechęć społeczeństw świata do globalnej “elity” finansowej, okradającej je w biały dzień, można założyć, że celem jest kolejna wojna światowa, która odsunie na jakiś czas niekontrolowane wykorzystanie szafotów na rynkach miast i miasteczek.

    Jednak to, co można było uzyskać umyślnie dawniej, rozszerzać i kontrolować, dziś, w dobie Internetu staje się niebezpieczne dla samych inicjatorów. Kto mieczem walczy, od miecza zginie (w zaktualizowanej formie – kto walczy Facebookiem i Twitterem, od nich zginie). Wielu komentatorów niezależnych zaczyna zastanawiać się obecnie, kiedy iskra dotrze np. do USA, czy do Izraela, doprowadzając do zmiecenia przez ich własnych obywateli (którzy uwierzyli w spontaniczność „arabskiego przebudzenia”) tamtejszych reżimów, siejących na świecie w ostatnich latach strach i przerażenie, toczących prywatne, korporacyjne wojny z chciwości, dla zysku.

    Przy okazji, redaktor Bendyk stawia również tezę, że nie każdy Polak jest Janem Karskim. To prawda, ale także nie każdy Żyd jest Mojżeszem, a już chyba żaden nie identyfikuje się z Chrystusem (może z wyjątkiem Mordechaja Vanunu). Wielu natomiast szczyci się genialnymi fizykami, sprawcami holocaustu Japończyków w Hiroszimie oraz w Nagasaki – jak choćby Oppenheimer, czy genialny skądinąd, ale młody i głupi wtedy perkusista Richard Feynman. Chętnie także widziani są ci ze szczytu globalnej bankierskiej sitwy, przez których mrą z głodu miliony Afrykanów i Azjatów.

  40. Panie Slawomirski
    Porządny człowiekl śpi w nocy, chyba że jest chory to powinien się leczyć, lub ma nieczyste sumienie to powinien się wyspowiadać lub udac do psychologa
    Nie uważa Pan że Pana frustracje są już męczace dla innych ?

  41. Gwidon pisze:
    2011-02-21 o godz. 10:44
    Wszystkie rewolucje mają trywialne przyczyny. Ideologię i poprawiane życiorysy produkuje się potem.
    Nasi dzielni antykomuniści w kraju bez komunistów zapomnieli już, czego dotyczyło 21 postulatów gdańskich…….

    A ceny żywności idą w górę nie tylko ze względu na spekulację i klęski żywiołowe. Co będzie, gdy Hindusi i Chińczycy zaczną jeść tyle co Europejczycy? A zaczynają……

  42. Stypendia to dobry pomysł.Dobrych pomysłów dla poprawy relacji z państwami na naszej wschodniej granicy trzeba więcej.W nich wszystkich, podskórnie,trwa pamięc o II RP i irytacja mesjańską tromtadracją III RP.Szkodzącą naszym rodakom tam zamieszkałym.Bez nowych pomysłów pozostanie nam wydawanie,wzorem CHRL,kolejnych 1528 ostrzeżeń oraz rzewnych i głupawych reportaży „że naszych biją”.

    Po zniesieniu stanu wojennego do USA a także do państw Zatoki wyjeżdżało sporo specjalistów technicznych (informatyków,geodetów..) na kontrakty oferowane przez amerykańskich headhunterów .Trochę było w tym polityki ale więcej biznesu.Byliśmy b.tani.

  43. Zasadnicza róznica pomiędzy PRL-em, a terażniejszością to to, że okres PRL-u to okres oświecenia, a teraz mamy mroczne średniowiecze.
    Natomiast ogólnie panująca atmosfera – bardzo podobna; wtedy odpowiedzialna była za nią komuna, teraz, trzymający, na wszystkim łapę KK.

  44. Slawomirski pisze:
    2011-02-21 o godz. 01:51

    „Komunisci musieli dobrze placic szanownemu panu redaktorowi.
    Co pan sadzi o oddaniu tych nieslusznie zarobionych pieniedzy?”

    Slawomirski, a jak byś tak zaczął liczyć swoje?
    Jak pies ogrodnika ujadasz nad czyimś, zamiast skamleć nad swoim.
    Jak piszesz opuściłeś PRL w 1981, czyli do tej daty też zarabiałeś
    komusze srebrniki (aluminiówki). Może też je zwrócisz – bo komusze!
    Przestań siać cykutą, bo kto czym wojuje, od tego ginie (przysłowie
    polskie).
    Jesteś uosobieniem upierdliwości – ot, tyle i aż tyle!

    Pozdrowionka.

  45. Jacek Żakowski nieugięcie walczy z największym oszustwem wolnej polski, z niesławnymi OFE. Dziś nawet staje w obronie Tuska. Krzycząc „odwalcie się od Tuska”. Z Tukiem nic nie mam, ale popieram Żakowskiego kiedy pisze; „Jak za Kaczyńskich Polsce bardziej zaszkodziła Gilowska niż Ziobro, tak dziś ekonomiczne doktrynerstwo /Balcerowicza, Hausnera lub Gadomskiego/jest groźniejsza niż kołtuństwo PiSu”. Pięknie!
    http://wyborcza.pl/1,75478,9138018,Odwalcie_sie_od_Tuska_.html

  46. DP
    Byl Pan jednym z beneficjentow polityki paszportowej PRL-u. Nic wiec dziwnego, ze stara sie Pan bagatelizowac jej represyjny charakter.
    Ja osobiscie mialem szczescie czekac na paszport na Zachod dwa dziesiecilecia, w ktorych staralem sie czasami mniej, czasami bardziej intensywnie o jego uzyskanie. Zas jedynym moim przewinieniem byla przynaleznosc do mniejszosci narodowej, ktorej w PRL-u wogole nie bylo.
    Pierwszy raz uzyskalem paszport w 87 wraz z ogolna liberalizacja polityki paszportowej PRL-u. Wtedy tez ostatecznie zrzucilem z siebie jarzmo PRL-owskiej panszczyzny i wynioslem sie z Polski.

  47. Popiram wpis ad. Panie Slawomirski panskie bajdorzenie jedst po prostu nudne i widac ze z PRL to nie wiele pan pamieta! Lepiej bedzie jak sie pan wezmie do jakiejs uczciwej roboty zamiast wypisywac bzdury

  48. Rok temu, na granicy polsko-białoruskiej, odbyły się białorosyjko-rosyjskie manewry wojskowe, które zwróciły część naszej lękliwej uwagi.
    Ostatnio, otwarto bratni rurociąg naftowy Odessa -Brody.
    Białoruś, to głównie element w osaczaniu Rosji- posiadaczki przebogatej w surowce Syberii.
    Rosja, w UE tworzy swoje przyczółki wchodząc wukłady z Wielkim biznesem, co dla przyszłości europejskiej polityki, będzie miało znaczenie strategiczne.
    Czyli, w dużym procencie i de facto- Polska, za sprawą nadaktywnego w tym kierunku ministra Sikorskiego=- tak naprawdę swoje „Wschodnie Partnerstwa” rozgrywa przeciw Rosji.
    Warto tutaj zauważyć, że „miękkie ” wsparcie narodu białoruskiego- jest powielanie „numerów ” Ameryki, Polska jednak, jakby nie liczyć- drugą Ameryką nie jest- i raczej nie powinna powielać zganych „sztuczek” USA. Jesteśmy z Ameryką tak różni, że nawet nie powinniśmy próbować zebrać koalicji międzynarodowej, do uratowania świata przed zagrożeniami ze strony dyktatora Łukaszenki, który może np. „Rzekomo mieć broń biologiczną- zagrażającą ludzkości…”.
    Takie państwa jak nasze, powiny umieć dostosowywać swoje inicjatywy- do swojego potencjału.
    Jeśli chodzi o korzyści ze „stypendiowania” młodzieży z jakiegoś narodu- to przeważnie jest tak, jak opisał to w swoim wpisie:”lZora4 pisze: 2011-02-21 o godz. 06:34 „. Z naszych zagranicznych stypendystów, zdecydowana większość zasymilowała się z narodem swoich dobroczyńców, dla których do dziś dzielnie pracują…

    Pozdrawiam,Sebastian

  49. TO!
    Szanowny Przewodniczący Komisji Wyborczej!

    Niniejszym rezygnuję ze starań o wybór do Senatu Rzeczypospolitej Pi.
    Proszę o wykreślenie mnie z listy lokalnej.

    Uzasadnienie

    Ochota mi odeszła, a Woli to ja w świetle najnowszych ustaleń neurochirurgii wolnej nie mam. Moje dotychczasowe uczucia obejmowały teren od Odry po Bug z pominięciem Trójcy w Bogi Jedynej, Świebodzina i Lichenia. Od czasu projektu aby na bazylice licheńskiej zainstalować stację przekaźnikową sieci komórkowej Tadek, uświadomiłem sobie, że szatan Przegłos przeniósł mnie z ziemi polskiej do wolskiej czuję się zdegradowany do kupki gnoju pod historię niegodnego zaszczytów.

    Ponadto, myśl że miałbym być Głową Senatu mając na połowie mej wysokości zastępcę o korzeniach Cyganiewszkich z rozpoznaną histopatologicznie zjadliwością (na wykształciuchowe przełożywszy: czyrak, ząb, … , dąb)
    skazywalby mnie wieczne stanie z podparciem dużą lachą.

    A ja chciałbym nie stać w pierwszym szeregu zwalnianych staruszków pod pretekstem likwidacji zbędnych urzędów. Kartka z Podróży może zaświadczyć, że jestem botem wolnym, ochotnym do blogowych igraszek i skakam dobrze po tematach bez podpierania się laską. Od czasu gdy Ignacy Karpowicz dostał od Polityki paszport do miasta miast przeniosłem się do świata w którym Eros jest ministrem kultury. Co prawda odmówiłem zawiązania koalicji z nygusami Warlikowskiego bezmajtkowymi, ale Zuzannie podaje mydło co róż ma zapach.
    I stąpając po schodach pałacu każdy krok boleśnie odczuwam. Jestem samozwańczym Namiestnikiem i póki ruchawki tutejszej politycznej nie wyciszę odmawiam zajmowania się Żoliborzem. Ostatne doniesienia specsłużb mówią, że ten judzki oszołom przestał kochać komun(i)ę i już nie chce goły na krzyż.
    I dopóki nie doczytam wszytkich zapisków w paszporcie Ignacowym moje wzmożenie moralne bym zmieniał nasze przyszłe fakty Dubosmalone zawisły na szatańskim kołu. Nie zapowiada się aby szantażyści z Izby Kontroli Internetu odpuścili mi lekceważenie Pana Antoniego. Pismo serwerowe jest trwałe.

    Martwi mnie TO, że nie zajrzysz ciałem na naszą wolszczyznę.
    Bo ktoś tę stajnię oczyszczać Kartce powinien pomóc.

    Ego TO absolve. I tak cię będę pod kołdrą czytać.

  50. Bardzo zrównoważony tekst Witolda Orłowskiego na temat OFE w dzisiejszej „GW” („Czas na kredyt”).

    Przystępne dla laika (takiego jak ja), przedstawia obie „strony” sporu (także Żakowski w tym samym numerze nawiązuje do zaniedbań „intelektualnych” Balcerowiczo-podobnych, ale w bardziej ognisty, publicystyczny sposób).

    A jednak… a jednak… Nawet Orłowski nie chce napisać tego, czego w kraju boją się napisać, powiedzieć, ba… pomyśleć wszyscy.
    Oto co pisze Orłowski: ” …reforma emerytalna – w tym wprowadzenie OFE – (…) nie stanowiła jednak rozwiązania problemu, bo emerytury w wysokości 30 proc. płacy nie są rozwiązaniem…Spadek relacji emerytur do pensji powstrzymać może jedynie przesunięcie w górę wieku emerytalnego i wzrost dobrowolnych oszczędności, ponad obowiązkową składkę”.

    I co? I nic. Przesunięcie w górę realnego wieku emerytalnego może zwiększyć stopę zastapienia o kilka, najwyżej 10 pkt. proc. Taka emerytura (35 – 40 – procentowa) w dalszym ciagu „nie jest rozwiązaniem”.
    W krajach bogatych (np. w Kanadzie) państwowa emerytura stanowi właśnie nieco ponad 1/3 płacy. Ale tam ona JEST rozwiązaniem, ponieważ w krajach bogatszych i bogatych, podstawowy koszt utrzymania stanowi 2 – 2,5 krotnie mniejszą część zarobku niż w Polsce (w wartościach PPP – parytetu siły nabywczej). Dlatego:

    1. nawet emerytura o stopie zastąpienia trzydzieści kilka procent WYSTARCZA na przeżycie (podczas gdy w kraju biednym, jak Polska, taka sama 35 -procentowa emerytura NIE wystarcza)
    2. w kraju, w którym podstawowy koszt życia „zabiera” 40, a nie 90 procent zarobku, pracownik MOŻE odkładać oszczędności na „ponadobowiązkową składkę emerytalną”. Ma z czego. U nas – nie ma. wszystko wydaje na życie rodziny. Musi. Bo ceny w stosunku do dochodu są tutaj 2 -2.5 raza wyższe niż tam.

    I to jest – co powtarzam od jakiegoś czasu – PODSTAWOWY problem systemu emerytalnego wart rozważenia: gdy koszt życia wymaga wydatków w wysokości 90% zarobków – NIE DA się odkładać na dodatkową emeryturę. I gdy koszt życia stanowi (w gospodarstwie emeryta, bez dzieci, gdy koszt podstawowego utrzymania wynosi około połowy kosztów gospodarstwa pracowniczego z dziećmi) połowę tego, czyli ok. 45% uprzednich zarobków – emerytura ani 30 procentowa, ani nawet 40 procentowa (po sugerowanym podniesieniu wieku emerytalnego) NIE WYSTARCZY.

    Dopóki państwo, a przede wszystkim społeczeństwo, nie będzie bogatsze, czyli dopóki podstawowy koszt utrzymania nie będzie stanowił MNIEJSZEJ części dochodu niż to jest obecnie – nic nie pomogą żadne machinacje emerytalne. Po prostu mamy ZA MAŁO. Musimy zwiększyć wydajność pracy, aby stać się bogatszymi. Dochód zacznie wtedy wzrastać szybciej niż koszty utrzymania. Będzie więcej na odłożenie na dodatkowe zaopatrzenie emerytalne, a nawet niższa (relatywnie do zarobku) emerytura starczy na więcej. Tak jak w Kanadzie: tam nie każdy ma dodatkową emeryturę prywatna albo RIF, ale nawet państwowa emerytura CPP/QPP pozwala przeżyć (nie mówię już o takich krezusach jak Szwedzi – to śpiewka zupełnie odległej przyszłości)

  51. gorsi od komunistów są tylko antykomuniści – cytuje za Bieńkowskim jasny gwint.

    Podoba mi się taki sposób myślenia.

    Parafrazując zacytowaną złotą myśl można zaryzykować stwierdzenie, gorsi od faszystów są tylko antyfaszyści, zas od neoliberałów gorsi są tylko antyneoliberałowie.

    Z tego ostatniego z pewnością ucieszy się telegraphic observer (o ile rzeczywiście jest on neoliberałem), zaś Blogowicze występujący przeciw niemu z niezłomnych pozycji antyneoliberalnych (w tym nasz mistrz celnych cytatów jasny gwint) powinni solidnie przemyśleć swoją postawę.

    Ale zamiast dokonywać tak poważnej operacji na własnym światopoglądzie, operacji graniczącej z popełnieniem harakiri, lepiej po prostu nie cytować byle czego, przy byle okazji, a przez to pisać bez sensu, co szczególnie dedykuję mistrzowi celnych cytatów, jasnemu gwintowi.

  52. Nie znam dokladnie obecnej sytuacji materialnej i politycznej Bialorusinow.
    Nie wiem tez jak duzy jest dystans miedzy warunkami zycia na Bialorusi i w Polsce i jak dalece Polska jest wogole atrakcyjna dla swoich wschodnich sasiadow.
    Nic przeciwko stypendium i wymianie mlodzezy, sluza one zawsze lepszemu poznaniu i zrozumieniu, ale czy sytuacja jest rzeczywiscie porownywalna z przepascia, jaka dzieki „zelaznej kurtynie” powstala w ubieglym wieku, miedzy Wschodem i Zachodem. „Mieka sila” Polski napewno nie jest porownywalna z jej amerykanskim pierwowzorem.

  53. Szanowny Panie Passent,

    jaj zwykle raczy Pan zapominac o szczegolach. Pisze Pan o wyjatkach imputujac nam kolorowy swiat w Biurach Paszportowych i czeredy Polek oraz Polakow na plazach Normandii, Langwedocji etc.. Urzednicy Biur Paszportowych byli podporzadkowani UB, pozniej SB,jesli nie byli na etacie UB/SB. W kazdym razie mieli dostep do talonow na towary w Konsumach.

    Teoretycznie kazdy mial prawo do otrzymania paszportu po spelnieniu pewnych warunkow formalnych; najwazniejszym bylo zaproszenie. Najwazniejsza klausula w zaproszeniu bylo zagwarantowanie opieki podczas pobytu oraz opieki w razie choroby. Nie kazdego mozna bylo przekonac polisa ubezpieczeniowa z Warty. Majac zaproszenie pozostawala kwestia oplaty za podroz. Lot otem kosztowal ponad trzytysiacezlotych, mozliwosci zakupu biletu PKP byly niewielkie lub limitowane. Pozostawal wiec bilet do ostatniej stacji w NRD oraz podroz wowczas popularnym auto-stopem. Problemem bylo prawie zawsze dla nie znajacych przepisow, przedluzenie wizy pobytowej.

    Dlawiekszosci pragnacych wyjechac na tzw. Zachod przeszkoda byly “inne wazne przyczyny panstwowe”. Po takiej odmowie nie bylo zadnej szansy dochodzic prawdy i racji na drodze sadowej. Mozna bylo napisac zazalenie lub podac do protokolu anonimowemu zwierzchnikowi UB/SB w Urzedzie Wojewodzkim. ZaGierka wyjazd ulatwialo poparcie Rektora (udzielane czesto studentom i pracownikom naukowym). Najlatwiej mieli studenci neofilologii (znajomosci zagranica oraz znajomosci jezyka). Niezbedne byly dewizy na podroz i utrzymanie. Studenci otrzymywali we Francji tymczasowy pobyt oraz tymczasowe prawo do pracy podczas wakacji. W ten sposob mogli oni przezyc lub spedzic ciekawe wakacje, fakt. W Niemczech sytuacja byla korzystniejsza dla znajacych przepisy prawa dla obcokrajowcow – szczegolnie w Zachodnich sektorach Berlina .Faktem jest, ze wielu asystentow, stypendystow udawalo studentow, bo takie stypendia udzielaly np. EDF lun GDF we Francji w ramach wspolpracy z MEN. Ich widok chodzacych pieszo (oszczednosc na bilecie autobusowym, metra etc.) do pracy byl zenujacy, korzystny jednak dla kondycji fizycznej, bo tak naprawde nie chodzilo o konserwy i bilety za przejazd. Po pokonaniu tych przeszkod mogli niektorzy “wybrani” udac sie na Zachod.

    Zabawa trwala czesto kilka lat, az do wizyty Panow w kiepsko skrojonych garniturach oraz czesto skorzanych plaszczach (po garniturach i butach byli rozpoznawalni).

    Wydawanie paszportow nie bylo regula, lecz wyjatkiem.

    Wyjatkiem zwiazanym z wyrzeczeniami, znajomosciami za granica (zaproszenie) posiadaniu duzej gotowki niezbednej na zakup drogich dwewiz oraz ich “przemyt” zagranice.

    Po kilkakrotnych podrozach (czesto na przynete) stawiane bylo pytanie/ zadanie o wspolprace. Tzw. lojalka nie wystarczyla. Nastepnym pytaniem bylo zadanie pracy wywiadowczej (czesto na przynete). W ten sposob pragnacy podrozowac za wlasne pieniadze ubezpieczajac sie wczesniej w Warcie sam znalazl sie predzej niz pozniej w sieci SB. Powtarzam, cchodzilo tu o wiekszosc podrozujacych. Ci, ktorzy podpisali zgode na wspolprace i wykonywali czynnosci “zwiadowczo-wywiadowcze” mogli probowac sie wybielic (Oleksy) po 89 roku twierdzac, ze pracowali dla sluzb wojskowych (zadnej roznicy miedzy SB, a wojskowym wywiadem nie widze).

    Ci natomiast, ktorzy zlapani na przynete odmawiali w koncu wpsolpracy lub pracy wywiadowczej otrzymywali oczywiscie odmowe paszportu ze wspomnianym wyzej dopiskiem; inne wazne…

    Na szczescie administracja polska (rowniez UB/SB) byla skorumpowana i “zalatwienie” paszportu bylo mozliwe od zawsze. Znam przypadki, w ktorych chodzilo li tylko o znajomosci lub sumy oraz fanty rzeczowe, ktore dzisiaj wydaja sie nam banalne (nota bene wowczas rowniez).
    ET
    PS
    Pan Passent zapomnial dodac, ze w samej Polsce przemieszczanie sie z miasta domiasta bylo ograniczone w tzw. miastach wylaczonych;niemozliwosc zameldowania oraz podjecia pracy. Pan Passent zapomnial biale malzenstwa z powodu zameldowania sie np. w Wwie.

    Zainteresowanym Sorbona odpowiem rzeczowo na rzeczowe pytania dotyczace czasow zaprzeszlych.

  54. do
    cynamon29 pisze:

    2011-02-21 o godz. 11:41

    Tu chodzi o pamiec spoleczna. Czytajac Mrozka, nauczylem sie, ze pamiec i mowa scalaja spolecznestwa. Zapamietaj to sobie, prosze.
    ET

  55. do
    sugadaddy pisze:

    2011-02-21 o godz. 11:24

    Dlaczego wiec udalo sie obalic „komune”, a obecnie pachnie wg Cieie inercja?

  56. do
    ad pisze:

    2011-02-21 o godz. 10:47

    Nie czytaj wiec i nie gledz, prosze.

  57. Andrzej Łączny pisze:

    2011-02-21 o godz. 07:29

    ze ciagle korzysta z darmowej wycieczki Ikarusem do prlowskiej Arkadii , w ktorej ciagle tkwi.

  58. @ wiesiek59

    Ja tam Hindusom, czy Chińczykom nie żałuję, niechaj sobie jedzą, ile chcą, zresztą robią to od dawna, tylko że nasze popularne europejskie, czy jeszcze bardziej amerykańskie wyobrażenia o tych krajach niewiele mają wspólnego dziś z rzeczywistością, gdyż media karmią masy głownie samymi bredniami. Kto by np. wpadł na to, że w Chinach brakuje dziś rąk do pracy? A brakuje.

    Nasi rewolucjoniści solidarnościowi rzeczywiście nie pamiętają już, o co szła walka. Wielu się wypasło i nawet nie chcą pamiętać. Innym namieszano w głowach tak, że daliby sobie dziś coś odciąć różne rzeczy za to, iż chodziło realizację programu Chicago Boys – cała władza oraz wszystkie dobra w ręce prywatne, w te jedne, jedyne, konkretne ręce, niewidzialne, złodziejskie ręce.

    Co do cen żywności, lokalne klęski nie mają większego znaczenia; na świecie jest jej nadprodukcja, jednak dla partykularnego interesu kilku globalnych, wrednych hien cmentarnych, rolnikom dopłaca się (z naszych pieniędzy), aby nie produkowali żywności, a zbożem skarmia się trzodę, albo pali w piecach, zamiast sprzedać za uczciwą cenę na giełdach.

  59. Jakiś czas temu pisałem (na blogu red. Szostkiewicza) z uznaniem o min. środowiska, Andrzeju Kraszewskim, po wysłuchaniu jego odpowiedzi na interpelacje poselskie.
    Dziś ten sam minister bardzo jasno i – wydaje mi się – uczciwie odpowiada w „GW” na ataki lobby firm „utylizacyjnych”, które m.in. odpowiadają za brud i bałagan w kraju. Walczą one o swe mętne interesy i nastawiają publikę (korzystając z interesownej zapewne usłużności mediów) przeciw ministerstwu i rządowi. Kolejni dołączyli do „buntu elit”. W tym kraju prywata od setek lat zwycięża nad dobrem publicznym, wspólnym. Tusk chce coś z tym zrobić, ale, obawiam się, „siła złego na jednego”.

  60. # ET pisze:
    2011-02-21 o godz. 13:14

    do
    cynamon29 pisze:

    2011-02-21 o godz. 11:41

    „Tu chodzi o pamiec spoleczna. Czytajac Mrozka, nauczylem sie, ze pamiec i mowa scalaja spolecznestwa. Zapamietaj to sobie, prosze.
    ET”

    Do ET: ja nie muszę tego spamiętywać. Ja to dawno wiem i dlatego
    dziwi mnie Slawomirski, który tego nie wie. Albo wie, ale przy swej
    pokrętności to całkowicie ignoruje. Jeśli w naszym przypadku, mowa i pamięć funkcjonuje w oczekiwany sposób, to dlaczego nie funkcjonuje
    to u Slawomirskiego?
    Poza abnegacji wszystkiego i wszystkich, a w szczególności Gospodarza
    blogu, już dawno przez wielu tu obecnych została rozszyfrowana.
    Niedługo będą pisać: „Slawomirski? Ach to ten, co to bez przerwy biega
    z pochodniami na blogu Red.Passenta! A czemu tu, a nie Krakowskim
    Przedmieściu?!”
    Widzisz ET, każdy kij ma dwa końce (z wyjątkiem procy – ten kij ma
    końce trzy) i jakby nim nie obracał, nigdy nie wiadomo gdzie jest
    początek, a gdzie końcówka.
    Jedno jest pewne: kijem można się podeprzeć, ale można nim też oberwać.
    Ot, taka filozofia kija!

    Pozdrowionka.
    P.S. co o tym sądzisz:
    „Die Mandate im Hamburger Landesparlament verteilen sich wie folgt: SPD 62 Sitze (2008: 45), CDU 28 Sitze (56), Grüne 14 (12), FDP 9 Sitze (0), Linke 8 Sitze (8).”
    To jest społeczeństwo obywatelskie!
    Szerzej u Red.Paradowskiej.

  61. Pan Passent o prof. M. Kuli:
    ***…przeszkadza stosunkowo powszechnie panująca opinia, że PRL była krajem zamkniętym, a wyjazd był możliwy tylko za cenę współpracy z SB. (…) Tymczasem Rodzice – bez współpracy z SB – jeździli nieraz, a za zarobione pieniądze woleli ściągać rodzinę (m.in. mnie) i zwiedzać Francje czy Włochy”. ***

    Gdyby moja córka była mądrym profesorem, to mogłaby dokładnie to samo napisać o mnie, o sobie i jej starszej siostrze. Nie proponowano mi nigdy współpracy, bo władza z założenia nie miała do mnie zaufania. Byłem przecież obywatelem II kategorii, jako urodzony i wychowany na Śląsku Opolskim, to wystarczyło jako dowód potencjalnej nielojalności. Pracowałem jako asystent w dziedzinie, gdzie razem z kolegą stworzyliśmy pierwszy w Polsce ośrodek badań z dziedziny metod badania plazmy w zastosowaniach astrofizycznych. Wyczerpaliśmy możliwości techniczne krajowych ośrodków po zakończeniu przewodów doktorskich i dalszy rozwój był możliwy wyłącznie w laboratoriach zagranicznych. Tylko jądrowcy mogli korzystać z osiągnięć ZSRR w Dubnej, my musieliśmy szukać szczęścia na Zachodzie, w Europie albo USA. Uzyskanie stypendium z Fundacji Forda lub Fullbrighta było marzeniem ściętej głowy dla ludzi z dalekiej prowincji, te były zastrzeżone dla ustosunkowanych ludzi w Warszawie. Kraków z łaski mógł mieć polskie stypendia w Niemczech lub francuskie we Francji (głodowe) i młodzi naukowcy z UJ, włącznie z aktualnym rektorem nie mieli problemów z wyjazdami. Wręcz przeciwnie, rezygnowali ze stypendium do RFN. Byłbym chętnie skorzystał z tego vacatu, ale było to niemożliwe. Do Niemiec Ślązak miał tzw. szlaban, bo a nuż zdradzi i nie wróci. Ja miałem jeszcze gorzej. Kilka lat składałem regularnie wnioski o wyjazd i były natychmiast wrzucane do kosza w Opolu, nawet nie dotarły do ministerstwa! Uratował mnie mój opiekun naukowy, astrofizyk wrocławski. Miał szerokie kontakty naukowe i w Paryżu zgadał się z francuskim profesorem. Ten potrzebował ludzi do pracy, bo na swoich nie mógł liczyć, a aparatura była znakomita. Zaproponował stypendium NATO (wysokie), ale nic z tego nie wyszło z powodu żelaznej kurtyny. Wtedy starałem się o francuskie w Polsce. Warunkiem był zdany egzamin językowy. Wyskrobałem swoje wiadomości ze szkoły średniej i zdałem. Kandydatów było mało, bo stypendium było tak niskie, że nikt z dużych uniwersytetów nie reflektował. Rząd Polski się wstydził i dodawał 200 franków każdemu doktorowi, bo to stypendium niby było dla studentów. Były pewne przywileje, np. tanie (ohydne) obiady w stołówkach ( 2 Fr – około 30 centów) i darmowe muzea. Tylko raz próbowałem wejść do Wersalu na tę legitymację. Spojrzenie i przycinki ciecia dla 40-letniego „studenta” spowodowały, że był to ostatni raz. Przez rok intensywnej pracy uzyskałem materiał eksperymentalny do habilitacji i pokazałem Francuzom, z jestem od nich lepszy. To miało konsekwencje – dwojakie: Zawiść u francuskich kolegów i chęć do walki o fundusze u profesora. Załatwił mi w ichnim PANie kontrakt eksperta na pół roku na 12000 $, ale rektor z zawiści nie wraził zgody na urlop bezpłatny. Argumentował „politycznie”, ale w pijanym widzie wyznał szczerze: „Bo wy chcecie mieć konta dewizowe”. Brakowało mi aparatury do pójścia za ciosem i opóźniło to moją habilitację o wiele lat. Kontrakt przepadł, bo był imienny, nawet kolega nie mógł z niego skorzystać. Przypominam, że zarobek był równoważny 6 polskim fiatom lub półtora mieszkania 4-pokojowego z garażem w centrum Opola (8000$). Gdy mój francuski szef dowiedział się, że rektor mi bruździ, zaproponował pobyt dwutygodniowy rektora w Paryżu na koszt profesora. Ja zaprotestowałem – wolałem stracić kontrakt niż umożliwić temu „sk…synowi” darmową wycieczkę do Paryża, a to w latach 70-tych było coś. Po latach się dostosowałem do sytuacji i spędzałem wakacje na pracach w laboratorium jako turysta, a wyniki opracowywałem w Polsce. Wtedy dopiero poznałem cały młyn walki o paszport i wizy, te kilkudniowe czekania w kolejce, zapisy w zeszytach, „konkurencyjne” zeszyty kolejkowe i bójki przed komendami milicji i ambasadą RFN , bo w konsulacie Francji było jako tako.
    Staże służbowe odbywały się na podstawie paszportów służbowych – Francja, elegancja. Były najpierw zdeponowane w Ministerstwie, a potem w uczelniach. Miały wiele zalet. Można było zaprosić za darmo rodzinę, np. wizę do Włoch otrzymałem bez kolejki, prawie z honorami dyplomatycznymi. Zwiedzałem Europę z rodziną za każdym razem wracając z wakacji, nie przeliczałem niczego, bo by mnie trafił szlag przy każdym wydatku, takie były przeliczniki dewiz. Po powrocie dopiero liczyłem „zyski” i pozostałość grzecznie wpłacałem na konto A .

    mw pisze:
    2011-02-20 o godz. 18:34
    ***Istotnie, aby dostać stypendium z Zachodu, o jakim pisze red. Passent, niekoniecznie trzeba było zaraz podpisywać lojalkę.
    Przypuszczam, że ważniejsze było, aby być nieskonfliktowanym w zasadniczy sposob z władzami PRL, a jednocześnie być w jakiś “cywilizowany” (czyli w istocie – akceptowany prze te władze) sposób “opozycyjnym”.
    Jak można było osiągnąć ten, zdawałoby się, paradoksalny stan rzeczy?***

    To jest sensowne. Nie miała władza dla mnie względów, bo zawsze pyskowałem, ale specjalnie mnie nie męczyła z odmowami wyjazdów turystycznych.
    Za Gomułki kontakty rodzinne były torpedowane nagminnie paragrafem 4 rozporządzenia o wydawaniu paszportów, a właściwie o przyczynach odmowy wydania paszportu. Powody były sprecyzowane, ale tylko częściowo: wyrok sądowy i inne miłe rzeczy, ale szczytem baku precyzji – i perfidii był paragraf czwarty: „Inne, ważne względy państwowe”. Ślązacy nawet zakpili z tego paragrafu; „Paragraph vier und du bleibst hier”!
    Gdy moja matka, staruszka, chciała odwiedzić córkę w Niemczech, opolska milicja potraktowała ją paragrafem 4. Wtedy napisałem do Gomułki, aby mi wytłumaczono, jakie to „ważne względy państwowe” przemawiają przeciw zobaczeniu córki przed śmiercią, czy od tego zginie Polska? Krótko po tym przyszło zawiadomienie z KW milicji, że można odebrać paszport, a ze względu na podeszły wiek matki zaproponowano i wydano ekspresowo siostrze paszport, aby towarzyszyła matce. Czyli „happy end”, choć jak w każdej beczce miodu, była ta kropla dziegciu. Przy powrocie wyrzucono matkę i siostrę w Zgorzelcu z pociągu (miały za dużo starych ciuchów dla całej, licznej rodziny) i wróciły bez bagaży dzień później. Matkę odzyskaliśmy, z ciuchów zrezygnowaliśmy. Nie byliśmy w stanie zapłacić cła, które było horrendalne. Od trzeciego krawata począwszy stawki przypominały ceny używanych samochodów. Może trochę przesadzam, ale nie dużo.

    Dalsze gadki o rodzicach – wysoko postawionych to bajki, to w moim świecie lokalnym widziałem tylko raz, gdy na początku stanu wojennego syn sekretarza uczelnianego mógł pojechać do Francji na „operację” oka, a tak naprawdę ożenił się z córką okulisty. Może „przejrzał” później, bo są już po rozwodzie.

    skrzydla pisze:
    2011-02-20 o godz. 21:07
    ***…pamietam, jak w 1984 r chcieliśmy cała rodziną ( 2 dzieci ) pojechac do Jugosławii do szwagierki na miesiac wakacji. Najpierw trzeba było odstac 8 godzin w kolejce, aby złozyc wnioski o wydanie paszportów. Po 14 dniach znów około 7 godzin oczekiwania w kolejce…***

    Dalszy ciąg opowieści był realistyczny tylko tych 10 $ to była bzdura. Posiadanie dolarów, funtów itp. było wymagane u „imigration officers” zarówno w Anglii, jak i USA, po prostu nie chcieli żebraków ani czarnej siły roboczej, powód wymogu wizowego do „przyjaciół” w USA. Można było legalnie kupić raz na dwa lata 100 $, co wystarczyło na tydzień w Paryżu. Albo znaleźć pracę pod polskim kościołem, albo „opiekuna” (wiadomo z operetki „der Polin Reiz ist unerreicht…”), lub wracać z podwiniętym ogonem.

    Wracam do problemu stereotypu, iż każdy wyjeżdżający na stypendium musiał podpisać lojalkę, albo zacząć współpracę z SB. To jest kłamstwo! Po ujawnieniu, iż wybitny profesor z Torunia (nie „doktor” Rydzyk, bo ten nie miał problemów z szmuglowaniem samochodów z Niemiec) był TW, również abp. Wielgus, rozgorzał od nowa spór w tej materii. Naukowcy z Torunia nie mieli istotnych problemów z wyjazdami zagranicznymi, szczególnie astronomowie, którzy tylko za granicą mogli sensownie pracować, dziś to normalka, że w Chile są nasi astronomowie, ale już w PRL z tym było prawie normalnie.
    SB mogło się jednak interesować ludźmi, którzy mogli zyskać informacje z „wrogiego” państwa o nazwie Watykan. Pan Wielgus się zeszmacił, bo chciał zrobić błyskawiczną karierę. Nasz biskup Nossol odmówił współpracy i kariery nie zrobił, bo nie puszczono go do Rzymu, ale zrobił bardzo dużo dla Śląska i chyba nie żałuje, a panu Wielgusowi wstyd.
    Jedyne co się musiało podpisać, była „instrukcja wyjazdowa”, dobrze widziane było szkolenie w komitecie partyjnym (KW). Ja się nie szkoliłem a problemów nie miałem. Nigdy „nie miałem czasu” przed wyjazdem, pakowanie jest takie męczące. Po powrocie SB oczywiście pytało o ewentualne kontakty z podejrzanymi służbami, ale to chyba był jej obowiązek. Uczelni składało się sprawozdanie z pobytu, standardowe.

  62. mw pisze: 2011-02-21 o godz. 12:54

    „Musimy zwiększyć wydajność pracy, aby stać się bogatszymi. ”

    Ach mw! mw!

    Tyle razy Prezes i tutejsi blogowicze Ci tłumaczyli, że dobrobyt bierze się odbierania złodziejom. Za mało kradną, odzysk jest znikomy i stąd bieda.

    Ty sobie mw odsłoń blog Jarosława oraz blog Marty. Izba Kontroli Internetu jako warunek konieczny do niezbanowania przyjmuje co najmiej siedmiokrotną kilkugodzinną wizytę na pierwszym blogu, oraz znajomość pieśni „Świętych rodziców miałam” w wersji Martowej sprawdzaną przy wejściu na drugi z nich.

    Masz czas do jesienie na nabranie. Nawet Kartka wycofał się z poglądu, ze Oni jemu nic nie zrobią. Jak będzie wracał po konopiach od pepików, to będą go chcieli wsadzić za duszenie niedopałka w muszli św. Jakuba. A kilka białych ścieżek do jego chatki podrzucić to dla wyznawców Ziobry żaden problem.

    I z kim Ty wtedy będziesz swe poglądy klarował?
    Ugnij się a będzie Ci część winy darowana!

  63. Antonius 14.24
    Przeczytalem z zainteresowaniem , poniewaz nigdy nie mialem „swiecznika”
    („!!” zdaje sobie sprawe , ze moze byc to okreslenie mocno ryzykowne ale inne poki co nie przychodzi mi do glowy )
    nawet w zasiegu wzroku . Byc moze inny dodatkowy powod moglby sie tez znalezc .

  64. – Chciałem zablokować ponadnormatywne pieniądze, fabryki i tak dalej

  65. Pomidor

    Moja droga z PRL na Zachód przypominała dziecinną grę w pomidora. Państwo oczywiście pamiętają, co to jest gra w pomidora. Na każde, nawet najgłupsze pytanie, trzeba było z kamienną twarzą odpowiedzieć: pomidor. Kto ty jesteś? Pomidor. Jaki znak twój? Pomidor. Co jest kraj twój? Pomidor. Coś mu winien? Pomidor. Jak ktoś się roześmiał, musiał dać fanta. Dzieciom do pięciu lat śmiech groził utratą łopatki lub wiaderka. Starsze dzieci musiały się liczyć z haraczem w postaci majtek lub staniczka, ale to ostatnie dotyczyło tylko lepiej rozwiniętych dziewczynek. Żartuję, żartuję!!! Jak wszyscy doskonale pamiętamy, od piątego roku życia skłonne do śmiechu dzieci traciły jedynie kokardki lub samochodziki, a majtki i staniczki dopiero po ukończeniu dziesięciu lat. W każdym razie niezależnie od wieku stawka była poważna i tak naprawdę człowiek rzadko kiedy co ugrał. Nie muszę chyba dodawać, że wkraczająca w wiek dorosły młodzież przenosiła się ze swoją grą ze schodów do piwnicy, oczywiście o ile przeżarci dulszczyzną rodzice nie zaopatrzyli przedtem wejścia w kraty pod pozorem zabezpieczenia zawartości podziemi przed kradzieżą. Wtedy grającym pozostawały tylko okoliczne zarośla. Teraz może jest już inaczej, ale za moich czasów, gra owa miała również swój istotny wymiar edukacyjny. W jaki bowiem inny sposób ówczesne dzieci miały się dowiedzieć, jak wyglądają ptaszek i gniazdeczko? Wszak lekcji wychowania seksualnego wtedy jeszcze nie było…

    No ale chyba za daleko odbiegłem w dygresje. Miało być o mojej drodze z PRL na Zachód. Otóż wiodła ona przez stację o nazwie Esbecja i naprawdę bardzo przypominała dziecinną grę w pomidora. Nie wiem jak inni podróżni, ale ja na każde głupie pytanie smutnego pana z SB miałem jedną standardową odpowiedź: Mnie interesuje tylko praca w wyuczonym zawodzie. Swoją szosą ciekawe, że na takie rozmowy nigdy z SB nie wysyłano smutnych pań. Widywało się wprawdzie po posterunkach seksowne milicjantki. Jak taka usiadła w tej swojej wąskiej spódniczce na krześle i jeszcze założyła nogę na nogę, to naprawdę było coś. Ale seksownych esbeczek jakoś wtedy się nie spotykało. W każdym razie nie przychodziły one na tego rodzaju rozmowy. Może smutni panowie z SB trzymali je wyłącznie dla siebie w swoich tajnych urzędach. Zresztą nawet teraz, pomimo parytetu płci, brak damskiej siły fachowej w szeregach wywiadu po prostu bije w oczy. Weźmy choćby Angelinę Jolie. Takiej agentce prawie na pewno bym nie powiedział: Mnie interesuje jedynie praca w wyuczonym zawodzie. Ale czy szary człowiek jak ja ma choćby najmniejszą szansę zgodzić się z rozkoszą zostać tajnym współpracownikiem na prośbę takiego bóstwa jak ona? Na to trzeba być Bradem Pittem, a do pełnego zapału faceta z ulicy, zawsze przyjdzie smutny pan. Kto wie, może w czasach Esbecji przynajmniej panie miały życiową szansę trochę się zeszmacić w zamian za paszport na widok przystojnego agenta. W te sprawy nie będę wnikał. Wiem jedno, mnie z moim smutnym panem z SB nie byłoby po drodze na Zachód nawet jakbym był gejem. Na Rocka Hudsona pewnie bym się i za darmo skusił, nawet jako zdeklarowany hetero, ale mój esbek nie był Rockiem Hudsonem, był to raczej taki Putin, siny wypławek z wyblakłymi oczami i resztką włosów przylepioną do czoła. Wobec kogoś takiego nie pozostawało mi nic innego, jak grać w pomidora.

    Smutny pan z SB oczywiście nie przez cały czas zadawał głupie pytania, powiedziałbym nawet, że zadawał je z rzadka, większość pytań była raczej z gatunku retorycznych, na które sam znał odpowiedź, czasem lepiej niż ja. Pomijam tu pytania o personalia, czy miejsce zamieszkania, na które oczywiście nie było sensu odpowiadać, że interesuje mnie wyłącznie praca w wyuczonym zawodzie i rozsądniej było odpowiedzieć zgodnie z prawdą. Ale na przykład w pewnym momencie spytał mnie znienacka, czy przechodziłem jakieś choroby weneryczne. Wtedy pomidor już bardziej był na miejscu i odpowiedziałem, że praca nie pozostawia mi zbyt wiele czasu na szukanie ku temu okazji, co nie do końca było prawdą, bo owszem pozostawiała, pozostawiała, ale widocznie miałem więcej szczęścia niż rozumu i jakoś się ustrzegłem. On jednak z aprobatą kiwnął głową i odhaczył sobie zgodność otrzymanej odpowiedzi z informacją w notatniku. Co choroby weneryczne mogły mieć do paszportu, do dziś nie wiem, ale wtedy to jego bezwiedne kiwnięcie głową, ta bezwiedna aprobata, dały mi pierwszą wyraźną wskazówkę, czego muszę się trzymać, jeśli marzy mi się Zachód.

    Nie zamierzam tutaj państwu niczego ściemniać. Idąc na spotkanie z tajniakiem do gabinetu naszego wicedyrektora, który na te pół godziny wyniósł się jak zwykle na kawę do sekretarza POP, wiedziałem doskonale po co idę. Że idę na przesłuchanie, jako kandydat na wtykę, czyli jako potencjalny TW. Wiedziałem to ja, wiedzieli moi koledzy, wiedział wicedyrektor. Nie mogli nie wiedzieć sekretarz POP i nawet sam dyrektor, który nie skalawszy się nigdy przynależnością do PZPR, czy cieniem sympatii do panującego ustroju, nie życzył sobie czegokolwiek o takich sprawach wiedzieć. Słowem, chcąc nie chcąc, wiedzieli wszyscy. Dlatego niech mi nikt nie mówi, że takich rzeczy nie było, że takie rzeczy się nie działy, bo jest to świadome kłamstwo, albo przejaw politycznej ślepoty. Jeśli ktoś z wyjeżdżających nie był na spotkaniu z tajniakiem, to został w inny sposób sprawdzony i zakwalifikowany jako zdatny lub niezdatny do służby. Form podpisywania cyrografu było bez liku. Od nieprzyzwoitych propozycji wielu ludzi chroniła sama przynależność do partii lub ówczesnego establishmentu. Ale nawet tacy ludzie jak Krzysztof Zanussi czy Zbigniew Herbert musieli przejść przez to upokorzenie.

    Ja idąc na spotkanie z tajniakiem, nie miałem złudzeń co do jego intencji. Nie wiedziałem jeszcze tylko, czego muszę się trzymać. Jedno wiedziałem na pewno. Że w żadnym wypadku niczego nie podpiszę, choćby ze względu na tych wszystkich wiedzących. Nie kumałem wtedy jeszcze, że będąc nikim, nie mogłem liczyć ze strony SB na jakąkolwiek dyskrecję. Dyskretne spotkania w kawiarniach, w hotelowych pokojach, czy wręcz już na wyjazdach, były tylko dla wielkich tamtego świata. (Dopiero teraz wyłazi to na jaw, zresztą ku zgryzocie znacznej części inteligencji, która łka sobie nawzajem w klapy: Po cóż, ach po cóż nam taka wiedza?) Od prostych pracowników jak ja oczekiwano, że się zeszmacą ku chwale ojczyzny na oczach całego otoczenia. Nie wiem, co było większą ohydą – samo wciąganie ludzi w ten gnój, czy całkowite nieliczenie się z ich prywatnością. Przecież nawet ten, co odmówił podpisania cyrografu, czy jakoś wyłgał się od tego, był naznaczony podejrzeniem. Rzeczywiście jest czego bronić, panie redaktorze! Stypendia! Boże kochany, ale za jaką to było cenę?! PRL był przede wszystkim ohydą. Dopiero to przyznawszy, można się pocieszać najweselszym barakiem w obozie, czy miękką siłą. Tylko po co się okłamywać?

    Najśmieszniejsze, że człowiek wtedy nawet nie zdawał sobie sprawy ze swego upodlenia. Myślał, że tak po prostu jest, że takie są prawa natury. Był śmieciem i dawał sobą pomiatać jeszcze gorszym śmieciom, zupełnie o tym nie myśląc. Działo się to bez względu na format delikwenta. Na wieść o możliwości wyjazdu zarówno wielki Herbert, jak ledwo wiedzący, że żyje, Jurcio Cedro, biegli w pokłonach do jakiegoś esbeka o wyblakłych jak u ryby oczach – no bo przecież paszport! I dopiero siedząc na brzeżku krzesła, nie śmiąc całymi czterema literami na nim usiąść, przypominali sobie, że trzeba zachować godność. Jedni, jak pewien astronom z Torunia, z godnością dawali ciała, inni, jak Herbert czy Zanussi, z godnością negocjowali i odbierali paszport w przekonaniu, że przechytrzyli kapłanów chytrości. Jurcio ani nie dał ciała, ani nie negocjował. W swoim ówczesnym przekonaniu przesmyknął się do raju dzięki temu, że skutecznie udawał poczciwego głuptaka. W rzeczywistości był nim istotnie, wyobrażając sobie, że esbek, który zęby zjadł na takich śmieciach jak on, dał się na to nabrać. Esbek zwyczajnie zobaczył, że od tego, co wyśledzi Jurcio, PRL-owi ani nic nie przybędzie, ani nie ubędzie, i po prostu machnął na niego ręką – niech se tam sirota jedzie. Niemniej pytania typu „jakie są pana przekonania polityczne”, czy „jaki jest pana stosunek do Solidarności”, czuł się w obowiązku zadać i rzecz prosta zadał. A ja w odpowiedzi, zachęcony sukcesem zastosowania wariantu pomidor przy pytaniu o rzeżączkę, posłużyłem się swoim wyuczonym zawodem po raz wtóry i parę kolejnych. Na pozór skutecznie, skoro znów uzyskałem pełne aprobaty kiwnięcia głową i sążniste haczyki w esbeckim notatniku.

    Do końca przepisowych trzydziestu minut na zegarze ściennym brakowało trochę czasu. Myślałem, że esbek jeszcze o coś zapyta, albo nagle położy przede mną cyrograf. Ale nie. Wstał i wyciągając do mnie rękę, powiedział serdecznie: – No to niech pan się tam zachowa jak prawdziwy Polak. – I dopiero wtedy nastąpiła chwila najgorsza, wtedy dopiero mogłem przegrać grę w pomidora, ale wytrzymałem i tylko to poczytuję sobie za swoją wyłącznie zasługę.

  66. G.Orwell pisząc słynny FOLWARK ZWIERZĘCY poprzedził go znamiennym wstępem (ocenzurowanym i usuniętym na lata przez angielskiego cenzora – czy UK było w okresie powojennym krajem niedemokratycznym, totalitarnym, opresyjnym ? – znalezionym w szpargałach wydawnictwa dopiero po ponad 30-latach od I-go wydania Folwarku) – zaznaczył tam, iż wizja przedstawiana w jego książce jest uniwersalną i ówczesna – z przełomu lat 40/50-tych XX wieku wolna, demokratyczna i liberalna W.Brytania – równie dobrze może służyć za przykład opisany w tej książce jak stalinowski ZSRR. Orwell słusznie zresztą sądził, i to widzimy doskonale dziś po upadku światowego systemu real-socjalistycznego (vel komunistycznego) precyzyjnie i jednoznacznie, że „niebłagonadiożne”, niepopularne, niekoherentne z political corectness (a czy to znaczy że są a’priori nie słuszne, szkodliwe i nie prawdziwe ?) idee mogą być zakazywane w demokratycznym i wolnym kraju/społeczeństwie bez odwoływania się do siły i przemocy. A efekt jest taki sam jak w zbiorowościach rządzonych autorytarnie czy totalitarnie (różnica jest „estetyczna” i etyczno-moralna, no może jeszcze – jurydyczna, choć tu działać musi imperatyw czasu,historii, kultury itd.). Tak się dzieje bo media i przestrzeń komunikacji społecznej jest (i była) w rękach ludzi zamożnych, posiadających kapitał, a im nie zależy (i po prostu nigdy nie może zależeć) na rozprzestrzenianiu takich idei i pomysłów, które są niezgodne z ich prywatnym interesem (każdym – przede wszystkim ekonomicznym).
    Czy to mniemanie i sąd Orwella czyni zeń komunistę ? Czy takie konkluzje – wycięcie przez angielskiego cenzora (w naszym kraju, o czołobitności wobec Zachodu, prawie nikt nt. temat nie wie) tych refleksji robi z ówczesnej Anglii kraj nie-demokratyczny ?

    W kontekście beznadziejnych dyskusji o PRL-u – to był kraj polski, innego być nie mogło i tak jak każda inna „strana” miała swe strony ciemne i jasne (jak zawsze w życiu) – „wejdźmy” (przynajmniej Wy inteligenci) na wyższy „diapozon” ocen i sądów: indywidualnie ktoś na pewno dostawał w „d…ę” – jak w każdym kraju, jak w każdym systemie – ale oceny winny być formułowane (jeśli się aspiruje do miana inteligenta – POLITYKA to czasopismo dla tej warstw i takich P.T. Czytelników – czytam ją, dziś z estetycznym „obrzydzeniem” i niesmakiem, epizodycznie – w formie gazetowej; przykro Panie Redaktorze bo m.in. Pana postawa też do tego się przyczyniła) z przynajmniej pewną dozą ogólności i balansu.

    M.innymi dlatego przywołałem przykład z 0rwellem, żarliwym (jak się u nas przedstawia – płasko, prymitywnie, jedno-wymiarowo jakby powiedział H.Marcuse) anty-komunistą. A w życiu nic nie jest (i nie może być) zero-jedynkowe, czarno-białe, inkwizycyjnie postrzegane i sądzone. Przynajmniej w przestrzeni dysput, uważających się za inteligenckie …….

    No ale jak rzekł był onegdaj (słusznie i niemal po marksowsku) bp T.Pieronek: „jaki lub takie duchowieństwo”. Można tę konkluzję rozwijać, ale po co !
    Pozdrawiam serdecznie
    WODNIK53

    PS: Już widzę te potępieńcze głosy o porównywanie ……. „Jasny gwint” (pozdrowienia z zimnego i wietrznego Wrocławia) W.Bieńkowskiego. Ja posłużę się Markiem Aureliuszem:
    „Nie trzeba robić tragedii, gdy się uczestniczy w komedii”.

  67. Mw z godz. 12:54
    Przepraszam, ale juz się kompletnie zamotałeś w tej adoracji Tuska i zwalczaniu jego wyimaginowanych wrogów.
    Przedłużenie wieku przechodzenia na emeryturę ma tylko jedno znaczenie – mniej ludzi jej dożywa! Tym samym mniejszej ilości ludzi trzeba wypłacać emerytury. To mniejsze obciązenie dla opłacających skladki emerytalne. A zarazem mozliwość zwiekszenia tych emerytur. Nie roztrząsaj bez końca cudzych, absurdalnych poglądow, nie przelewaj z pustego w próżne. Nie broń tego co jest nie do obrony. Zamiast się zastanawiać kto jest bardziej lub mniej zrównoważony, kto w przekaziorach dobrze wypadł popatrz na prognozę demograficzną! Z niej wszystko wynika!
    To jest proste jak budowa cepa. Nawet bogaci Szwedzi przedłużają wiek emerytalny do 72 lat! A co mówić o tej buraczanej krainie?
    Nie ma innego wyjścia jak solidne przedłużenie wieku emerytalnego. Czy Tusk czy inny premier będzie musial to zrobić. Nie ma też innego wyjścia jak pozostawienie w spokoju rozkręconych prywatnych funduszy emerytalnych, które nie dość, że nakręcają tu koniunkturę to na dokładkę w przyszlości odciążają pracujących od haraczy na rzecz emerytów. Tusk musi pożyczone od OFE składki zwrócić!
    Mw, ja Cię proszę – nie idź tą komunistyczną drogą. Nawet obsesja lękowa na tle Kaczyńskiego do takich poglądow nie powinna upaważniać.
    Pozdrawiam

  68. Błąd: bp T.Pieronek „jaki LUD takie duchowieństwo”
    WODNIK53

  69. Sławomirski (iles tam wpisów 21-02)
    Przetacza się pan przez różne blogi „Polityki” jak pociąg pancerny albo jakas Aurora a rebours (czyli antykomunistyczna).
    Pisze pan pod adresem Gospodarza:”każdy pański wpis to nietakt wobec osób pragnacych sie wyzwolić spod autorytatywnej dominacji'”. Pisze pan przecież, a właściwie plecie, co pan chce, innym tez nikt w blogowaniu tutaj nie przeszkadza. W czym rzecz? Człowiek o tak stanowczo wyrażanych poglądach jak pan, chyba nie powinien obawiac się niczyjej dominacji, zwłaszcza autorytatywnej. Zgodnie z pana logiką nietaktem sa również pańskie autorytatywne wypowiedzi, a zwłaszcza sądy o ludziach, z którymi sie pan nie zgadza.
    Na koniec małe pytanko – jak udało sie panu wyjechac z Polski w 1981 roku? Niełatwo było wtedy dostać paszport. Oj, niełatwo! Ja musiałam odczekać rok, bo dopiero w 1982 „zaczęli puszczać” do rodzin i to „po uważaniu”. No, ale moja siostra była chora, więc okazali łaskawość. Podpisał pan jakiś papier?

  70. Dochodzę do wniosku, że najlepszym sposobem na uzdrowienie systemu emerytalnego ORAZ finansów publicznych będzie zlikwidowanie służby zdrowia oraz zakazanie niesienia opieki lekarskiej, przy utrzymaniu dotychczasowej wysokości składek emerytalnych oraz stóp opodatkowania.

    Wiadomym jest, że to powszechność służby zdrowia gwarantującej zastosowanie coraz to wydajnieszych metod leczenia stanowią główne zjawiska odpowiedzialne za nieznośnie przedłużającą się średnią długość życia, co wymusza bolesne decyzje budżetowe i finansowe na i tak już zadłużonym państwie. Jednym z powodów rosnącego zadłużenia jest stałe zwiększanie się kosztów świadczeń oraz utrzymania systemuopieki zdrowotnej, który to system – jak już napisałem wyżej – ryje bezpośrednio pod fundamentem finansowym państwa poprzez wspomaganie obywateli w ich wysiłkachcelem korzystania ze świadczeń emerytalnych przez wciąż wydłużający się okres czasu, na co nie stać finansów państwa, już i tak w opłakanym stanie.

    Od czegoś trzeba zacząć. Moim zdaniem zacząć właśnie od zamknięcia dostępu do opieki zdrowotnej, likwidacji całego systemu, a wtedy reszta elementów tej złożonej układanki sama wróci do rozmiarów gwarantujących uzdrowienie finansów państwa. To będzie jedyny proces uzdrawiania dopuszczalny przez prawo, i najlepiej by było gdyby odpowiednie postanowienia idące w tym kierunku zawrzeć w konstytucji.

    Pozdrawiam.

  71. Cynamonie
    Odpowiedziałam Ci w sprawie Palikota pod poprzednim wpisem Gospodarza („Tragifarsa”). Zajrzyj, powinno Cie TO rozśmieszyc. Pozdr.

  72. W zasadzie od dłuższego czasu nie „walczę” z ET, przewijam jego teksty myszką. Tak było i dziś, ale natrafiłem na tak długi tekst, że zatrzymałem na chwilę ‚scrollowanie”, aby odpocząć i spojrzałem na fragment o stypendystach, paszportach itp. Zainteresowało mnie zdanie E.T. w tej materii, to przecież światowiec, ba! kosmita. Ktoś go zresztą zachęcał do wypowiadania się o Sorbonie. Spróbuję skomentować jego komentarz.

    ET pisze:
    2011-02-21 o godz. 13:12
    *** Pisze Pan o wyjatkach imputujac nam kolorowy swiat w Biurach Paszportowych i czeredy Polek oraz Polakow na plazach Normandii, Langwedocji etc.. (…)
    Teoretycznie kazdy mial prawo do otrzymania paszportu po spelnieniu pewnych warunkow formalnych; (…)
    Dlawiekszosci pragnacych wyjechac na tzw. Zachod przeszkoda byly “inne wazne przyczyny panstwowe”. Po takiej odmowie nie bylo zadnej szansy dochodzic prawdy i racji na drodze sadowej. (…) .***

    Śledziłem rozwój „wydarzeń” od połowy lat 50-tych, bywało różnie. Legalny wyjazd za granicę na stałe był bardzo utrudniony, wymagał kilku lat starań, a odwiedziny były prawie niemożliwe. Opisałem już „wdzięk” paragrafu 4 nawet za Gomułki w przypadku mojej matki.

    Stypendia dla studentów to raczej czasy Gierka.

    ***Faktem jest, ze wielu asystentow, stypendystow udawalo studentow, bo takie stypendia udzielaly np. EDF lun GDF we Francji w ramach wspolpracy z MEN. Ich widok chodzacych pieszo (oszczednosc na bilecie autobusowym, metra etc.) do pracy byl zenujacy, korzystny jednak dla kondycji fizycznej, (…)***

    Jeśli „fałszywy” student, stypendysta, chciał wrócić po roku z nowym autem, wtedy musiał stosować reżim oszczędnościowy „maksi”. Rano „vin de robinet” (wino z kranu) plus suche bułki ze stołówki, na obiad wszystko to co było niereglamentowane zabrać ze stołówki na kolację i trochę dorobić na czarno. Z biletami ET przesadza, metro kosztowało mniej niż 1 franka. Studenci polscy, których znałem, korzystali swobodnie z metra. Młodzi i wysportowani, przeskakiwali barierki i tyle! Ja już byłem zbyt poważny i kupowałem karnety. Po południu, 4 razy w tygodniu, szkoliłem się językowo, ale przy powrocie na stacji też żałowałem sobie piwa, choć gardło wyschło doszczętne po tym gadaniu, ale oszczędzałem na przyjazd żony.

    ***Po kilkakrotnych podrozach (czesto na przynete) stawiane bylo pytanie/ zadanie o wspolprace. Tzw. lojalka nie wystarczyla. Nastepnym pytaniem bylo zadanie pracy wywiadowczej (czesto na przynete). (…)***

    Znałem wielu stypendystów, ale żaden z nich nie miał propozycji współpracy z SB. Może branża była nieciekawa dla służb polskich i francuskich?

    ***Pan Passent zapomnial dodac, ze w samej Polsce przemieszczanie sie z miasta domiasta bylo ograniczone w tzw. miastach wylaczonych;niemozliwosc zameldowania oraz podjecia pracy. Pan Passent zapomnial biale malzenstwa z powodu zameldowania sie np. w Wwie.***

    Tu mam pytanie do ET. Czy próbował zamieszkać gdziekolwiek na Lazurowym Wybrzeżu lub departamencie Alpes Maritimes? Taka wielka demokracja, a prawa takiego nie miałem, mimo posiadania paszportu służbowego i „Carte de Sejour” w Paryżu.

    W okresie „późnego” Gierka i dalej ruch w interesie był tak ogromny jak w PKP podczas świąt i przy zmianie rozkładu jazdy. Wszyscy wylegli – jedni udawali wczasy w Jugosławii i załapali się do obozu w Treiskirchen w Austrii a stamtąd albo Niemcy, albo USA lub Kanada. Sceny dantejskie w Warszawie pod ambasadą RFN są trudne do opisania. Wydziały paszportowe nie były w stanie nadążyć, ale wtedy paragraf 4 nie był już tak istotny, a zwykłe możliwości przerobowe. ET wspomniał o korupcji w tych wydziałach. Ja jej nie potrzebowałem, bo zaczynałem wystarczająco wcześnie starania, ale wiem o przypadkach „omyłkowego” przełożenia papierów z dołu kupki na górę, tak dostała szybko paszport moja żona, dzięki uczennicy, pracującej w tym wydziale, która po fakcie się do tego przyznała.

    Dzisiejsza młodzież nie jest w stanie zrozumieć, co myśmy przeżyli, teraz każdy ma paszport w domu i w dniu wyjazdu dopiero stwierdza, że już nie jest ważny. Tak wnuczka nie pojechała na narty do Czechów, bo paszport nieważny, dowodu nie ma, bo czeka na czipy i siedzi w domu, kiedy rodzice szusują z Czernohorskiego Sedla i popijają „apres ski” dobre, czeskie piwo..

  73. Z wypowiedzi jasnego G. i mentora bucha jak z klozetu jednostki OMONu w Niznym Nowgorodzie….pobyt w ZSRR na stypendium im. Pawki Korczagina nie poszedl na marne…gen. Moczar dobrze wiedzial kogo tam wysylac…

  74. cynamon29 pisze:

    2011-02-21 o godz. 11:41
    Slawomirski pisze:
    2011-02-21 o godz. 01:51

    “Komunisci musieli dobrze placic szanownemu panu redaktorowi.
    Co pan sadzi o oddaniu tych nieslusznie zarobionych pieniedzy?”

    Slawomirski, a jak byś tak zaczął liczyć swoje?

    OK

    Ja zostalem upokorzony finansowo przez TPPR po skonczeniu studiow.
    Moje zarobki byly najnizsze w kraju robotniczo-chlopskim. W tym czasie TPPR wypisywalo propagandowe bzdury a redaktor Passent zbieral pieniadze na Garbusa ktory zamienil sie w jego garb. Wladza Ludowa traktowala redaktora przychylnie bo karmil Lizakowych Ludzi totalitaryzmem. Dlatego redaktor Passent powinien oddac nieuczciwue zarobione pieniadze. Ja wyemigrowalem z kraju w dwa lata po skonczeniu studiow biedny jak przyslowiowa mysz koscielna. Wszystko co osiagnalem zawdzieczam uczciwej pracy. Dlatego mam prawo wolac. Redaktorze prosze oddac czerwone srebrniki!

    Slawomirski

  75. ad pisze:

    2011-02-21 o godz. 10:47
    Panie Slawomirski
    Porządny człowiekl śpi w nocy

    Spie.
    Teraz wstalem i mowie dzien dobry Panu.

    P.S.
    Obecnie szukam doktora od duszy ale nie do duszy.

    Slawomirski

  76. Jacobsky. 12.59. Parafrazując Twoje złote myśli, można założyć, że i Ty kiedyś byłeś inteligentnym człowiekiem, lub co najmniej zanosiło się że takim będziesz.

  77. @Jurek Cedro pisze:
    2011-02-21 o godz. 15:48

    Jurek widocznie miał szansę na przysłużenie się ojczyźnie pracą wywiadowczą, ale tego astronoma z Torunia nic nie tłumaczy! Jak mógł się przysłużyć SB, przebywając wysoko w górach w obserwatorium i ślęcząc samotnie nocami przed teleskopem. Mój znajomy przesiedział ponad 200 nocy rocznie w ten sposób, rano zapieprzał do miasta do ośrodka obliczeniowego i apiat – noc + obliczenia. Co i kiedy mógł szpiegować? Czy niebo jest niebieskie? W nocy tylko po założeniu odpowiedniego filtra w teleskopie. Jeśli ktoś pracował w jakimś ważnym miejscu mógł mieć propozycje. Mój szwagier pracował na stacji PKP, blisko Azotów. Podczas odwiedzin w Westfalii zgłosili się do niego smutni panowie (z drugiej strony) i proponowali współpracę za informacje gospodarcze.
    Ja pracowałem w Obserwatorium Paris-Meudon. Cóż ja mogłem szpiegować? Czy bracia Kaczyńscy jeszcze handlują kawałkami skradzionego księżyca? Żadne służby – niestety – nie chciały mnie zatrudnić. Nie sądzę, aby inni astronomowie mieli problemy, przynajmniej nie słyszałem o tym. Z pytania o „Solidarność” wnioskuję, że Jureczek dość późno wybierał się na Zachód, ja rozpocząłem wyjazdy służbowe do NRD w latach 60-tych, a dalej w 1973, gdy Wałęsa jeszcze siusiał do czegoś tam, jak twierdzi IPN.

  78. Było do przewidzenia ze jak Gospodarz napisze cos o stypendiach Fulbrighta czy Forda w PRL u, to Slawomirski dostanie szalu !
    Jemu nikt nigdy nie zaproponowal i nie zaproponuje stypendium. Musiał osobiście nawiac w 81 doTraiskirchen i zeznać wszystko o swojej roli w TPPR.
    Obiecali mu wize jak bedzie wspolpracowal i robi co moze (także na blogu)
    Moze jednak w koncu rozpuknie sie ze slości ?

  79. Szanowny Panie ET

    Dziekuje za rekomendacje Mrozka.
    Pamietam jego twarz a wlasciwie okulary z dawnych numerow Przekroju.

    Slawomirski

  80. mag pisze:

    2011-02-21 o godz. 15:57

    Szanowna Pani mag

    Wyjechalem przed stanem wojennym. Nic nie podpisywalem. Wladza Ludowa byla szczesliwa ze niezadowoleni emigrowali. Natomiast w czasie studiow dwaj koledzy przyznali sie do inwiligacji sluzy bezpieczenstwa w czasie aplikacji o paszport.
    Passent pisze bzdury.

    Slawomirski

  81. jasny gwint,

    w każdym razie tej inteligencji zostało mi jeszcze na tyle, żebym wyłapywał ciekawostki, jakie czasem wypisujesz.

    A tak swoją drogą, po starej znajomości i blogowej przyjaźni, to wytłumacz mi proszę dlaczego antykomunista ma być gorszy od komunisty, ale z relacją faszysta – antyfaszysta już tak nie jest ?

    O antyneoliberała nawet nie śmiem zapytać….

    Pozdrawiam.

  82. Sławomirski,
    czy te polskie studia, po których 2 lata później wyjechałeś, przydały Ci się za granicą? I kto je finansował?

  83. Kartka 15:56

    Przedłużenie wieku przechodzenia na emeryturę nie ma – wbrew temu co piszesz – tylko jednego znaczenia: że mniej ludzi dożywa emerytury.
    To ma także inne znaczenie: pracując dłużej, odkłada się na emeryturę większa ilość pieniędzy. Matematyka Ci szwankuje? Byłeś wtedy na wagarach, kiedy uczyli procentów i proporcji?

    antonius 14:24

    Te dalsze gadki „o rodzicach” to niekoniecznie bajka. Odnosiłem swój komentarz do wpisu red. Passenta o stypendiach udzielanych na przełomie lat 50 i 60. i w latach 60. To coś ZUPEŁNIE innego niż Twoje, Antoniuszu, wspominki z czasów stanu wojennego (zresztą większość P.T. Blogowiczów pisze o tych nowych emigracjach zarobkowych, jakby zupełnie nie zrozumieli, o czym pisał Passent).

    staruszek 15:02

    Staruszku szanowny, może zauważyłeś, że wbrew temu, iż cała nasza polska (słoń a sprawa polska…) sytuacja jest dosłownie groteskowa, ja uparłem się traktować ją poważnie i pisać o niej poważnie. Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Udaję, że nie widzę tej groteski, bo uważam, że to jedyny sposób wywikłania się z tego cyniczno-kpiarskiego naszego bagna (polskiego piekła). Brak nam prostolinijnej naiwności (niewinności?) protestantów. Doszło do tego, że, wzorem Johna Updike’a „nie mówię prawdy, żeby ludzie nie myśleli, że kłamię”. Jak nie góra do Mahometa, to Mahomet do góry…

  84. do spotmarker pisze:

    2011-02-21 o godz. 17:51

    Odpowiedz dotyczaca finansowania studiow w PRLu; finansowali je wszyscy pracobiorcy, w tym rowniez absolwenci po podjeciu pracy; wszyscy czyli nikt.
    ET

  85. do
    Slawomirski pisze:

    2011-02-21 o godz. 17:38
    mag pisze:

    2011-02-21 o godz. 15:57

    Pan Passent zapomnial dodac o latwosci otrzymywania paszportow w 1968 roku, podobnie bylo w 1980 i 1981, potem w 1989 roku. Czesto byly to paszporty w jedna strone. Pan Passent zapomnial wspomniec o tzw. paszportach konsularnych (przwaznie ich posiadecze nie byli konsulami).
    ET

  86. absolwent pisze:

    2011-02-21 o godz. 17:17

    i zapomina dodac, ze Gombrowicz byl stypendysta Forda w Berlinie Zachodnim; warto zajrzec do jego Dziennikow, o tym absolwent nie pisze, bo po co?
    ET

  87. Jakobscy,

    kupiłem Twój tekst o służbie zdrowia i wkleiłem na blogu Waldemara Kuczyńskiego.
    Od razu się rozluźniłem i przyjemnym, dla mnie akcentem zakończyłem na tym blogu kulejącą dyskusję.

  88. antoniusie,

    nigdy nie podejmuj walki z ET. Nie masz najmnieszych szans, tak jak żaden wojskowy nie miał szansy na pokonanie Napoleona. To było niemożliwe.
    Lepiej od razu było się poddać, co pozwalało uniknąć rozczarowań i upokorzeń.
    Zrób to samo.
    Ostrzegam Cię;-).

    Pozdrawiam

  89. do
    antonius pisze:

    2011-02-21 o godz. 16:06

    Komentarz komentarza jest prawie jego kalka, bo:

    Studenci polscy, których znałem, korzystali swobodnie z metra.
    …jezdzac na gape; w 1972 roku w Nantes nie bylo metra, nie bylo tramwajow, byly tylko autobusy i wielu kontrolerow. Znalem osobiscie asystentow politechniki bedacych na stypendiach studenckich chodzacych pieszo do pracy (ca 1,5 godz. w jedna strone, bo w lecie nie wszystkie DS sa otwarte, o czym jest Ci wiadomo). Nie czynili tego dla sportu, bop o pracy zmeczeni nie mieli ochoty i sily na gre w tenisa: Czyli zgadzamy sie?

    mam pytanie do ET. Czy próbował zamieszkać gdziekolwiek na Lazurowym Wybrzeżu lub departamencie Alpes Maritimes? Taka wielka demokracja, a prawa takiego nie miałem, mimo posiadania paszportu służbowego i “Carte de Sejour” w Paryżu.
    …oczywiscie, ze bylo to mozliwe, nawet w rozbiurokratyzowanej wowczas Francji. Kazdy posiadacz praskiej (miedzynarodowej) legitymacji studenckiej mial prawo do pracy i pobytu (tymczasowego) w kazdym miejscu we Francji. Posiadaczy paszportow sluzbowych unikalem z wiadomych przyczyn; przepraszam, mimo calej sympatii. Czyli zgadzamy sie?

    Znałem wielu stypendystów, ale żaden z nich nie miał propozycji współpracy z SB. Może branża była nieciekawa dla służb polskich i francuskich?
    …oczwiscie kazdy z nas mial inne doswiadczenia. Wielu, to znaczy ilu? SB inwiligowalo wszystkich studentow przy odbiorze i zwrocie paszportow. Nie wszyscy otrzymywali propozycje po pierwszym wyjezdzie, to fakt. Czyli zgadzamy sie?

    Ktoś go zresztą zachęcał do wypowiadania się o Sorbonie.
    ….O Sorbonie napisalem; powtarzam jednak; od 1968roku byla jako zbyt scholastyczna unikana przez postepowych studentow. Studiowalo sie w Nanterre. Czyli zgadzamy sie?

    W okresie “późnego” Gierka i dalej ruch w interesie był tak ogromny jak w PKP podczas świąt i przy zmianie rozkładu jazdy. Wszyscy wylegli – jedni udawali wczasy w Jugosławii i załapali się do obozu w Treiskirchen w Austrii a stamtąd albo Niemcy, albo USA lub Kanada.

    ….Byly takie okresy w PRlu, w ktorych obywateli z Polski wypychano; pozny Gierek, wczesny Jarzelski, 1968 rok, 1980/81 i oczywiscie pozny jaruzelski. Czyli zagdzamy sie?
    Wiesz kto pierwszy otrzymal paszporty za pozniego Jaruzelskiego; zwolnieni z wiezien po odsiadce za przerozne wyroki oraz Romowie potem pozostali. Troche pozniej byli SBecy uslujacy otrzymac azyl np. w Niemczech. Znam ich tysiace (w tym dziesiatki SBkow) osobiscie z racji wieloletniego zatrudnienia w ICM (CIM, IOM). Czyli zgadzamy sie?

    Dlatego niepotrzebnie “trzepiasz” sie trzepaka i probujesz udawac dystans do moich wspisow.
    ET
    PS
    ET jest spojnikiem miedzy Debet i Credit. Moim nastepnym Nickiem bedzie Saldo mortale. Mam do Ciebie propozycje. Nie udawaj prosze innego, niz jestes, bo wbrew pozorom mamy wiele wspolnych doswiadczen, rowniez ze Slaska. Czytam Twoje wpisy, oczywiscie oprocz tych (czyli wiekszosci) dotyczacych samolotow. Pomyslec, ze kiedys chcialem zostac lotnikiem.

    Najciekawsze byly wyjazdy po otrzymaniu paszportu po znajomosci lub przypadkowo.

  90. do Slawomirski pisze:

    2011-02-21 o godz. 17:30
    Szanowny Panie ET

    Dziekuje za rekomendacje Mrozka.
    Pamietam jego twarz a wlasciwie okulary z dawnych numerow Przekroju.

    Slawomirski

    Te ksiazke naprawde warto kupic; cala Polska i Polacy ciekawie opisani od przedwojnia do powojnia. Mam nadzieje, ze sens figuratywny Wojny Trojanskiej sie wyjasnil.
    Pozdrawiam.
    ET

  91. Najlepsze sa wpisy-odpowiedzi tych, ktorzy nie czytaja wpisow….
    ET
    PS
    Dlaczego niektorzy „wietrznie” wczorajsi o charakterze Lizakowych Ludzi postrzegaja koniecznosc walki, a nie sporu. Dlaczego nie widza przeciwnikow, lecz wrogow, z ktorymi nalezaloby walczyc?

  92. Sławomirski (02.05),

    właśnie zgasiłeś ostatnią świeczkę nadziei, pisząc że w ’81 wyjechałeś z Polski.
    Ja przez cały czas Twojego harcowania po blogu byłem przekonany, ze w roku ’80 spotkaliśmy się w Londynie przy Tower Bridge.
    Zacumowaliśmy tam jachtem, który mając niesprawny silnik (po kapitalnym remoncie:-)) zaczepił o wystającą metalową deskę zamkniętego przęsła historycznego mostu.

    Umożliwiło to wydłużenie naszego pobytu w Londynie, a załoga, po wyslipowaniu jachtu mieszkała w nim nadal, będąc na wikcie Warty.
    Pamiętam, że w jeden ze słonecznych dni, gdy na jachcie robiłem za kuka, zaczepił mnie jakiś mładzian z Polski z ktorym przegadaliśmy dłuższą chwilę (aż opóźniłem się z przygotowaniem obiadu). Wysłałem tego psubrata po piwo, ale słuch o nim zaginął. Gdy opowiedziałem o tym kolegom, to, mimo zmęczenia pokazali białe kły w uśmiechu.
    Była końcówka czerwca ’80. W Lublinie i Tczewie temperatura skoczyła o kilkanaście stopni.
    Można było wyjechać do Nowej Zelandii do czego kusiły informacje na nabrzeżu.
    Popłynełem jednak do kraju (już statkiem, bo mi się odnowiła choroba kręgosłupa).
    Jednak tego sprytnego chłopaka, który wpuścił mnie w maliny traktowałem jako żeglarza, a na stronie blogowej w Twoich brawurowych wpisach dopatrzyłem się jego tupetu.

    Ryba

  93. do antonius:

    Zapomnialem dodac, ze pracowalem w jednym z hoteli w bialym miescie (stare miasto jest jednak w kolorze ceglastym -ciemno-czerwonym) przy bulwarze nad brzegiem morza, podobnie bylo nad oceanemw La B.. Byl rok 1973. Nie zgadniesz w jakim zawodzie.
    ET

  94. Ryba,

    cieszę się, że mogłem się do czegoś przydać.

    Pozdrawiam.

  95. telegraphic observer, 05:10
    Znaczy się, reagują na Twoje komentarze stasieku, absolwent i Kaźmirz…
    W dobrym towarzychu mnie widzisz…
    Ale zdania nie zmienię, ten wywiad to nic nowego merytorycznie, ale miał swoja moc przez formę.
    Nara

    jasny gwint, 11:47
    W GW, w końcu sprzyjającej Platformie, przeczytałem dwa felietony/artykuły, w których jeden mówi (J. Żakowski), że politycy, którzy teraz krytykują rząd, jak byli u władzy, też nie zrobili nic, aby poprawić np. reformę emerytur. (Hausner, Balcerowicz).

    Drugi artykuł porównuje głosowania SLD i Platformy za rządów Millera.
    Wyliczę, co chciał przeprowadzić przez sejm SLD, a przeciwko czemu była Platforma.
    Uwaga: wszystko dotyczy tzw „niepopularnych reform” (oszczędnościowych)

    Sojusz był za:
    – likwidacją ulg na przejazdy środkami publicznego transportu.
    – skróceniem urlopu macierzyńskiego z 26 do 16 tygodni
    – zamrożeniem płac budżetówki
    – waloryzacją płacy minimalnej tylko o inflację (tu PO się tylko wstrzymywała)

    Wszyscy już rządzili. Każda partia już była w opozycji.
    Także z lektury dzisiejszej GW wynika, że jakąkolwiek nadzieję na zmiany polityki polskiej, może jedynie dać ruch obywatelski, oderwany od fruktów władzy, zatem obiektywny.
    Cząstką tego ruchu jesteśmy my, blogerzy.

  96. absolwent pisze:

    2011-02-21 o godz. 17:17
    Było do przewidzenia ze jak Gospodarz napisze cos o stypendiach Fulbrighta czy Forda w PRL u, to Slawomirski dostanie szalu !

    Te i inne stypendia byly forma pomocy socjalnej dla ludzi zindoktrynowanych totalitaryzmem. Niestety redaktor Passent widzi w tym nobilitacje do garbusa ktory przerodzil sie w garba. W tym momencie przerwa na smiech historii:

    Ha ,ha, ha
    Garbusa Passent ma.

    P.S.
    Nadal czekam na liste polskich noblistow.

    Slawomirski

  97. Ryba pisze:

    2011-02-21 o godz. 20:00

    Szanowny Panie Ryba

    Ja jestem obywatelem a Polakiem czuje sie czasami.

    Slawomirski

  98. Szanowna Pani mag:

    mag pisze:

    2011-02-21 o godz. 15:57

    „Na koniec małe pytanko – jak udało sie panu wyjechac z Polski w 1981 roku? Niełatwo było wtedy dostać paszport. Oj, niełatwo!”

    Pozwoli Pani ze przekaze to pytanie szanownemu gospodarzowi.
    On jest specjalista od spraw paszportowych czasu zaprzeszlego.

    Slawomirski

  99. Ryba pisze:

    2011-02-21 o godz. 20:00
    Sławomirski (02.05),

    właśnie zgasiłeś ostatnią świeczkę nadziei

    Cos Pan taki woskowy?

    Slawomirski

  100. ET pisze:

    2011-02-21 o godz. 19:54

    Odwiedze kraj w maju i kupie.
    Dziekuje.

    Slawomirski

  101. Mw z godz. 18:05
    Owszem, odkładasz ale w OFE. W ZUS Twoje pieniądze zgodnie z zasadą solidaryzmu społecznego idą na bieżące wypłaty emerytur. Nic tam nie odkładasz tylko uzyskujesz uprawnienie do emerytury o okreslonej wysokości. Uzyskujesz zamiast kasy „dedykację” jak to rozbrajająco nazywa premier Tusk
    Pozdrawiam

  102. Mw
    Procenty i proporcje służa tylko obliczeniu „dedykacji” czyli ćwiczeniom aktywizującym starzejącego się mózgu.
    Pozdrawiam

  103. wlasciwie to do dzsiaj jest zagadka, dlaczego komuna nie wypuszczala ? gdzies slyszalem, ze ludzie z wyzszym wyksztalceniem -musieli skladac kaucje ?? Moze to i plotka. W kazdym razie cus w tym jest. O ile pamietam, sam wyjazd wtedy na Zachod to bylo ustawienie na cale zycie. Pewex, bony, marynarze. Inny swiat.
    Moze dlatego do dzsiaj zostal ten mit, czegos lepszego – ze byle ciemniak albo taksowkarz udajacy sie za Odre -to juz napewno robi tam wielka Kariere i Kase. To samo z USA – a to byly poprostu ucieczki z nedzy, do jeszce wiekszej nedzy, tylko juz ukrytej.
    Jednak najbardziej znani Polacy tamtego okresu, jak znani bigbeatowcy – niestety juz wtedy robili na Zachodzie to co dzisiaj absolwenci renomowanych uczelni.
    Moze dlatego rezym komuny nie wypuszczal ?

    Po co mieli uciec wszyscy emigranci gospodarczy ? Potem sie udalo, wprowadzili Polske jak dzsiaj Libie na droge demokracji – a sami tabunami uciekli zza Odre i dalej. Mit WYJAZDU z zascianka pozostal :-)))), ze gdzies Polak potrafi, jak jaka kubica, albo Karin Stanek, czy Kasia Sobczyk. W sumie to szkoda, ze dzsiaj mozna sobie jechac tak wszedzie – to tez dla niektorych jakby kara i brutalne zderzenie ze swiatem, takim jakim jest. Tych w kraju naprawde trudno zadowolic, jak kazda przypadkowa zbieranine megalomanow.

    pozdrawiam jak zwykle Gospodarza

  104. Opuszczenie kraju nie bylo bohaterstwem, pozostanie w nim rowniez nie. Nie rozumien wiec dlaczego niektorzy „rzplywaja” sie w temacie.
    ET

  105. do
    Slawomirski pisze:

    2011-02-21 o godz. 20:30

    OK. Jade za pare dni do Wwia i Krakowca. Potem za dwa miesiace, to bedzie wlasnie maj. Czyzby pora na spotkanie? Moze w Krakowie.
    Pozdrawiam.
    ET

  106. Ryba pisze:
    2011-02-21 o godz. 19:35
    —————————————————————————————
    Z tym Napoleonem to niezupełnie tak… W końcu było Waterloo. W pewnym sensie pocieszające…

  107. @mw pisze:
    2011-02-21 o godz. 18:05

    Moje nieskuteczne próby wyjazdu służbowego zaczęły się w połowie lat 60-tych, ale lokalna władza mnie olewała systematycznie. Bywały nawet momenty farsy. Podano do publicznej wiadomości kryteria wyjazdów. Staraliśmy się z kolegą i spełnialiśmy identyczne warunki, z niewielkim plusem dla mnie, bo bylem starszy i dwa lata dłużej asystentem. Jego wniosek wysłano, mojego nie. Jedyna różnica na jego korzyść to miejsce urodzenia – koło Lublina, a moje Kędzierzyn, to zaważyło na wartości pracy naukowej za granicą. W sumie Warszawa jego odrzuciła i dopiero po moim powrocie z Paryża załatwiłem mu rok w tym samym laboratorium.
    Podczas polskiej wojny nie miałem już problemów z wyjazdami, nawet nie wiem dlaczego. Może na to wpłynął fakt, że zawsze grzecznie wracałem i to razem z żoną, choć mogłem wybrać „wolność”.

    @ET
    Faktycznie – ja mówiłem o moich obserwacjach w Paryżu, a Polacy na ogół studiowali w Nantes. Już przed wojną tam studiowali polscy Żydzi, m. in. mój francuski „sponsor”.

  108. ET pisze:
    2011-02-21 o godz. 19:14
    finansowali je wszyscy pracobiorcy, w tym rowniez absolwenci po podjeciu pracy; wszyscy czyli nikt.
    ———————————————————————————————
    Po prostu perpetuum mobile.

  109. mw (02-21 o godz. 12:54)

    Świetnie się składa – Orłowski pisze zrównoważony artykuł w GW-biz, Mw go w niezrównany sposób wałkuje – jaka tu znowu buraczana kraina, do której Kartka z P. z takim uporem powraca.

    Wydaje mi się, że polska bieda jest hasłem przereklamowanym. Wielkie mecyje, nie mniej niż 40 procent PKB, ta sama proporcja licząc realne zarobki (po uzwględnieniu ich siły nabywczej). I to jest minimum, wystarczy spojrzeć jak spadł udział żywności w wydatkach na konsumpcję indywidulaną, ile samochodów się nabywa, ile domów się buduje, ile na komunie św. się wydaje, itd. Oczywiście są rozpiętości dochodów i nie każda może oszczędzać. Ale są tacy co mogą. Do tego struktura wydatków jest inna niż w krajach zamożnych, mniej wydaje się na ochronę zdrowia procentowo – w stosunku do zarobków, na pewno mniej na mieszkanie. Polacy mogą oszczędzać, nawet to robią w coraz większym stopniu.

    Poza tym, na emeryturę oszczędzają przymusowo 19,5%, co jakby nie porównywać jest o wiele więcej (stosunkowo) niż przymusowe składki w Kanadzie (CPP równieź inwestuje, m.in. w akcje, obecne aktywa to niemal 120 mld dol). W przyszłości kolejny krok reformy emerytur polegał będzie na obniżeniu składki obowiązkowej i wprowadzeniu ulg podatkowych podobnych do RRSP. Ostatnia propozycja Tuska to drugie rozwiązanie wprowadza na niewielką skalę. Tak więc wydłużenie lat pracy – krok pierwszy, większa dowolność odkładania na starość. Oczywiście niższe zarobki ograniczają te możliwości i emerytura jest w Polsce nadal bardziej zasiłkiem społecznym niż kapitałem w prywatnym posiadaniu zaoszczędzonym w okresie aktywności zawodowej na lata radosnego wieku emerytalnego. Oczywiście należy podnosić wydajność pracy jak najdynamiczniej, nie tylko z powodu emerytur. Zasilanie spółek oszczędnościami emerytalnymi i innymi niewątpliwe sprzyja dynamice gospodarczej kraju.

    Drugim przereklamowanym hasłem jest „stopa zastąpienia”. Jeśli nie przekroczy ona za 20-40 lat 30, czy 35 procent to będzie katastrofa. Ale przecież zarobki rosną i będą rosnoć, i to szybciej niż w Kanadzie. Zatem jeśli czyjeś zarobki w ciągu powiedzmy 30 lat wzrosną realnie (po odjęciu inflacji) dwukrotnie, z uwagi na awanse, karierę, a także średni wzrost zarobków w kraju, czyli średnio rocznie o 2,33%, to ta „żałosna stopa zastąpienia 35%” będzie faktycznie 70 procent w stosunku do początkowych zarobków. Z innej strony na to patrząc, skoro jak podaje Żakowski wg. nie wyjasnionych, ale szacunkowo sensownych obliczeń, rentowność OFE jest 7,38% średnio rocznie, realnie po odjęciu inflacji daje to 4-4,5%, podobnie zarabiać mają zapisy ZUS, to pomijając wzrost płac i pracując 40 lat, 19,5% składki daje ponad 100 % zastąpienia.

    Konkludując, sytuacja w dalekiej przyszłości nie jest taka zła. Należy ciąć niepotrzebne wydatki budżetu, jak najwięcej oszczędzać na emeryturę, obowiązko i ochotniczo, pracować jak najdłużej, inwestować w polskie spółki, podnosić wydajność pracy (co zapewni wzrost szynszy zarobków) i mozna na nienajgorszej emeryturze żyć nawet do 100 lat. Czego wszystkim życzę.

  110. @mw

    Z przyjemnością czytam Twe komentarze. Zazdroszczę wiedzy i siły psychicznej.
    Jestes w mym odczuciu głównym oponentem mego przyjaciela @Kartki co czyni mój stosunek do Waszego dialogu stronniczym. Nie ma we mnie cienia lekceważenia Twych wpisów. Ja nie podzielam spokoju z jakim Kartka obiecuje przyjąć załamanie się struktur naszego państwa. I po krótkim zastanowieniu mogę stwierdzić, że źródłem mego niepokoju jest moja starość i nieporadność.
    A więc nie całkiem we mnie rządzi myśl. Natomiast przejonany jestem, że przemiany wymagają lat z jednej strony, a z drugiej przyspieszenie jest możliwe z powodu niezwykłej globalizacji.

    Przyznasz, że smoleńskie ognisko napięcia polsko-rosyjskiego, objawienie się naszej świadomości gospodarczego konfliktu amerykańsko-chińskiego oraz fala buntów przeciw władzy w krajach arabskich kontrastuje z niesmacznmi awanturami w Polsce o kategorie ponadczasowe: prawdę, istotę życia i wymianę pokoleń. Nie wchodziłem w Twe spory z Kartką, bo byłoby to podstawianiem żabiej nóżki do kucia.

    Ale zrodziło się we mnie jakieś poczucie, że baumanowskie interregnum będzie krótkie i skończy się socjologiczną, polityczną i mentalną burzą. W przeciągu półwieku mego życia zmieniło się niezwykle dużo. Dziś czytanie nie wymaga przewracania kartek, a córka szwagierki kupująca dom pod Montrealem dla siebie i swego niedawno poślubionego męża jest szczegółowo instruowana przez moją żonę a jej ciotkę. Wzmiankowany mąż lata do Europy wdrażać biznesowe przedsięwzięcia informatyczne i kontaktuje się iPadem co jest urządzeniem dla półanalfabetów. Padają angielskie puby, pustoszeją gwałtownie kościoły i ludzie spowiadają się przez internet. Nigdysiejsi wolni ludzie wyrwani z przypisania do ziemi i późniejsi bezprizorni mają teraz swoje odpowiedniki w osobach okradzionych z elektronicznej osobowości.

    Trudno w tej sytuacji zachować jasność myśli i chłód głowy. Mam nadzieję, że nie irytowalem swym prześmiewaniem się i nie sprawiłem przykrości.
    Zwracam uwagę na nieporuszane na blogach e-Polityki zagadnienie podziału Polaków na ludzi aktywnych umysłowo, czytelniczo i społecznie oraz masę nieskorych do szczerych postaw ludzi określanych jako wykluczeni.
    To oni przesądzą jesienią o nas blogokomentatorach. Nasze kontrowersje mogą się okazać tyleż warte co rozegane roberki brydżowe.

    Czas oderwać się od klawiatury, bo żona rano idzie do pracy. A Kadafi ponoć ucieka do Wenezueli. Czy zabrał swój harem? Nie wiem.

  111. Slawomirski pisze:
    2011-02-21 o godz. 16:35

    „Ja zostalem upokorzony finansowo przez TPPR po skonczeniu studiow.
    Moje zarobki byly najnizsze w kraju robotniczo-chlopskim. ”

    Slawomirski, nie bądż beksą! Ja w 1978, też po studiach zarabiałem
    630 złotych. Przetokowy na PKP miał dwa razy tyle.
    I jakoś nie beczę że mnie okradło TPPR, mimo że ich serdecznie nie
    cierpiałem. Były czasy, były cuda i niewidy, ale po co się czepiać
    Redaktora Passenta? Nie on zarządzał mamoną PRL-u.
    Chyba że jesteś obsesjonistą, a to przepraszam – wtedy nie na blog,
    tylko do lekarza.
    A jakiej specjalności, to Ty już dokładnie wiesz.
    No to jak: oddasz te komusze srebrniki, czy już je przehulałeś?

    Pozdrowionka.

  112. mag pisze:
    2011-02-21 o godz. 14:00

    Fajna ta wyliczanka! Ja jej z mojego dzieciństwa nie pamiętam, ale masz
    rację @mag, pasuje jak ulał do większości polityków!
    A propos J.Palikota: Pan Daniel ładnie zatytułował swój felieton „Miękka
    siła”. Ja zaś powoli zaczynam myśleć że J.Palikot to (w nawiązaniu do
    bieżącego felietonu D.Passenta) po prostu „Miękka d…pa”.
    Zaszumiał jak ten wiatr nad morzem, zaszumiał jak „Halny” na hali,
    do wiosny nie doszumiał – parę mu zabrali!
    Tak powoli można sparafrazować kozaka, co to nie wie jak tatar robić.
    A przecież parę miesięcy temu to tutaj przerabialiśmy.

    Pozdrowionka.

  113. stasieku (02-21 o godz. 20:10)

    Tak na prawdę nie twierdzę, że wystąpienie Balcerowicza było słabe, lecz chcę uwypuklić moc calvadosu (z polskiego on sklepu jest, prezent dostałem od rodziny w kraju).
    Jednak cóż dziwnego, że Balcerowicza forma jest taka mocna. Musi przecież czymś zasłużyć na miano „zimnego doktrynera” (nieważne czy doktryna jest dobra, liczy się to, że doktryner jest zimny, forma jest najważniejsza), oraz „niszczyciela nadmiernej opiekuńczości”. Bowiem kontra-doktryna jest taka, że im kraj biedniejszy, tym więcej potrzebuje opiekuńczości, na co jest rekontra-doktryna, że chyba ze strony św. Mikołaja, itd. Mocna licytacja, tak mi się zdaje.

    Ciekawe co Żakowski mówił, jak Balcerowicz bądź Haunser rządzili finansami i chcieli ciąć wydatki budżetowe. Ale uwaga jest słuszna. Choćby w tym, co robiła min. Gilowska w czasie największej koniunktury w Polsce. Powinna była zagospodarowąć nadwyżką, a ona zarzucała kotwicę z 30 mld.

    Takie masz towarzystwo, gdy potencjalna reakcja na moje komentarze czyta je pod kołdrą. Może reagują, ale ich ani widu ani słychu. Stasieku, przykro mi.

  114. @ TJ , http://passent.blog.polityka.pl/?p=803#comment-194901

    dzięki za bezlitosną w swej precyzji analizę języka blogowego Jarosława

    @antonius – dziękuję za bardzo ciekawe wpisy – świadectwo tamtych czasów.
    Czy nie powinieneś zdobyć się na opisanie twoich doświadczeń w zdecydowanie większej formie ? (to już kolejna taka moja refleksja)

    Dobrze, że @Zora4 (2011-02-21 o godz. 06:34 ) przypomniał/a przy tej okazji o stypendiach dla Białorusi. Tak mało się o tym pisze.
    A przecież jest to jednak jakaś forma choćby częściwego „spłacania” tych ongiś otrzymanych przez nas dobrodziejstw – tych dawnych zachodnich stypendiów, o których tu mowa. One wzbogaciły nie tylko bezpośrednio – samych beneficjentów, ale i nas, społeczeństwo en bloc, że tak powiem…

  115. WODNIK53, 15,53. Afryka płonie, na naszych oczach dokonuje się rewolucja o zasięgu światowym. Mam nadzieję, że przepędzą stamtąd kolonialne mocarstwa z USA na czele i Izrael zamienią z żandarma na normalne państwo. W tym czasie POLITYKA zajmuje się duperelami i śmieciami. Najważniejsze to los jakieś Marty i jej niezaspokojonego męża. Pomijam już zjawisko pijanego Pyjasa i innych odpady z marginesu. POLITYKA wyraźnie miga się także w zajęciu stanowiska w sprawie OFE, Chciała by a boi się. Inaczej nie może w sytuacji gdy jej szef pisze książki dla niewydarzonego, ale bardzo szkodliwego guru neoliberałów Balcerowicza. Przytaczam Twoją ocenę tego mądrego i odważnego kiedyś pisma dla utrwalenia.
    POLITYKA to czasopismo dla tej warstw i takich P.T. Czytelników – czytam ją, dziś z estetycznym “obrzydzeniem” i niesmakiem, epizodycznie – w formie gazetowej; przykro Panie Redaktorze bo m.in. Pana postawa też do tego się przyczyniła) z przynajmniej pewną dozą ogólności i balansu
    W Krakowie zmarł niestety ostatni z wielkich i rozpoznawalnych malarzy Jerzy Nowosielski. Wczoraj wieczorem na temat niepodległości Śląska i przemienienia go w rodzaj Kosowa gawędził Kazimierz Kutz. Za dwie godziny w Kuźnicy wystąpi Marek Belka, będę go słuchał z nierozwiązanym dylematem czy on jest z lewicy, czy z prawicy czy z łże PZPR owskiej lewicowej prawicy. Tak to się popieprzyło. Tylko pasterz i sługa Boży ksiądz Zalewski wie ilu redaktorów TP było związanych z SB i na temat ten wygłasza piorunujące pogadanki w tutejszym Polskim Radiu, na chwałę Boga.
    W Krakowie trzyma mróz. Pozdrawiam

  116. @zezem pisze:
    2011-02-21 o godz. 21:16

    ***Z tym Napoleonem to niezupełnie tak… W końcu było Waterloo. W pewnym sensie pocieszające…***

    Nie pocieszyłeś mnie. Ile się nacierpiała Europa i nie tylko ona, zanim nastąpiło to Waterloo???

  117. Po przeczytaniu tych wszystkich „wiadomosci” o problemach z wyjazdem za granice w czasach PRLu, proponuje aby wszyscy wystapili do obecnych wladz o odszkodowanie za niesluszne i ponizajace traktowanie w czasach PRL. Do tego koniecznie o uprawnienia kombatanckie za „walke” z PRLem.
    Jezeli chodzi o stypendia dla Bialorusinow, uwazam to tylko za niepotrzebnie wydane pieniadze, ktore mozna by lepiej wydac na popieranie polskich studentow. W czasach PRL w ten sposob popierano studentow z krajow ktore np uwolnily sie spod kolonializmu. Przypuszczam, ze studenci z tamtych czasow /lata 60-te/ dobrze pamietaja jak to w efekcie wygladalo. Jedynymi, ktorzy rzeczywiscie wykorzystali taka szanse byli Wietnamczycy. Konczyli studia w terminie /w wiekszosci techniczne/ i wracali do kraju. Szkoda, ze obecnie nie potrafimy tego wykorzystac.

  118. @aqa pisze:
    2011-02-21 o godz. 23:10

    *** Czy nie powinieneś zdobyć się na opisanie twoich doświadczeń w zdecydowanie większej formie ? ***

    Droga „nieortograficzna wodo”!
    Próbowałem…. i napisałem dzieło mego życia: „Wspomnienia śląskiego „srakotłuka””. Niestety, żadna z śląskich oficyn nie chce tego wydać!

  119. Poglądy Prezesa wyłożone w blogu
    aqa pisze:

    2011-02-21 o godz. 23:10
    @ TJ , http://passent.blog.polityka.pl/?p=803#comment-194901

    „dzięki za bezlitosną w swej precyzji analizę języka blogowego Jarosława”

    Mój komentarz

    Potraktowałem ten pierwszy wpis Prezesa w blogu, jako esencję, zrąb, fundament jego poglądów na państwo.

    Zwróciłem uwagę na dwie sprawy – dowolność pojęciową graniczącą z pustką, wybiórczość tematyczną, koślawość analityczną oraz posługiwanie się propagandą zamiast przedstawienia rzetelnej syntezy.

    Prezes po prostu nie ogarnia. Mści się tutaj wstręt do ogólnokształcącej literatury.

    Jak na polityka populistę – trójka z dwoma minusami, jak na polityka kreślącego przyszłość dla Polski – pała!

    Sympatycznie pozdrawiam, TJ

  120. ***Kiedy dziś czytam o tym, jak Polska wspiera demokratyzację na Białorusi i w niektórych innych krajach, to sądzę, że nie ma lepszego sposobu niż stypendia.
    ****

    polskie stypendia maja wspierac demokracje na Bialorusi , prosze nie kpic z ludzkiej inteligencji .

    -polskie stypendium dla Bialorusina w wysokosci stypendium przyznawanego polskiemu studentowi ? . Jakimi metodami trzeba by zmuszac Bialorusinow do wegetacji w Polsce .
    -czego Bialorusin mialby sie nauczyc na studiach w Polsce , co takiego
    ucza na polskich uczelniach ( ranking polskich uczelni ) czego nie ucza na bialoruskich ? .
    -chcesz obrzydzic Bialorusinowi Polske … niech sie zapozna z polska rzeczywistoscia … np. z wysokoscia polskich stypendiow .

  121. jeden z moich profesorów na P.Śląskiej opowiadał jak wygladały egzaminy ; pytał jednego z adeptów z Afryki ,który oczywiscie nic nie
    kumał , na koniec zadał mu pytanie , a co ty chłopcze będziesz robił
    u siebie po studiach . Bedę most budował – masz chłopcze trójkę i buduj
    , ja i tak po tych mostach chodził nie bedę .

  122. zezem i antonius (21.16, 9.36),

    to tylko przez te, cholerne przyciasne, buty.

    antoniusie, wstydzę się, ale ten tyran wzbudza we mnie zawsze dreszczyk emocji.

  123. Zatrważa mnie ewidentny brak Piotra Kraczkowskiego i to już od
    dłuższego czasu! Czyżby on już wiedział to, czego my nie wiemy?
    A może biedaczyna, w ramach sprawdzania swoich dywagacji na temat
    awiacji, dokonał wizji lokalnej na swojej uskrzydlonej hulajnodze w
    Smoleńsku i też zszedł poniżej poziomu pasa startowego?
    Czyżby nasz polski, rodzimy Ikar?
    Rosjanie jakoś nic o nim też nie mówią.
    Czyżby awiozagadka?

    Pozdrowionka.

  124. cynamon29 pisze:
    2011-02-22 o godz. 13:06
    Może Prezes zaczyna odczuwać pustki w kasie? żadna praca nie hańbi z wyjątkiem społecznej……

  125. staruszek, 22:20 napisał do mw miedzy innymi
    I po krótkim zastanowieniu mogę stwierdzić, że źródłem mego niepokoju jest moja starość i nieporadność.
    Jako staruch potwierdzam, że wiele nachodzących ostatnio mnie myśli, ma źródło w starości. Kiedyś, jakiś VIP w telewizji wydawał się mi mądralą. Teraz wszyscy jakby zgłupieli.

    A więc nie całkiem we mnie rządzi myśl. Natomiast przekonany jestem, że przemiany wymagają lat z jednej strony, a z drugiej przyspieszenie jest możliwe z powodu niezwykłej globalizacji.
    Dobrze, że „nie całkiem”. Pana „przekonanie” odbieram, jako b. mądre. Ze swej strony powtórzę banał, że zmiana mentalności społeczeństwa polskiego przyspieszy, jak wyplenimy szkodników w rodzaju klanu PIS-PC.

    Nasze pokolenie Szanowny staruszku (je jestem model 43) uważam za najszczęśliwsze so far. Wojny nie pamiętam, następna wydaje się w Europie niemożliwa, przeżyliśmy stalinizm, realsocjalizm i w końcu bezkrwawą zmianę systemu. Nie mamy szans na przeżywanie światowego kryzysu, który w jakiejś formie musi wybuchnąć i się rozładować.
    Stalin w grobie się przewraca, bo w końcu zrobił nam dobrze z granicami. Nasze położenie miedzy najbogatszym i najgłodniejszym to jakiś cud geopolityczny. Tylko się bogacić.

    Moje dzieci mało czytają na papierze. Dla nich wszystko musi być w konwencji klipu. Wiercą się jak „wchodzę na ambonę” nawet na 2 minuty. Kochają rodziców, ale wspólny stół to dla nich udręka.

    Pamiętam z Oriany Fallaci, że najbrzydszy wywiadowany w jej karierze, to Kadafi. A harem ma…

    Serdecznie Pana pozdrawiam

  126. Przejmującym do głębi jest entuzjazm jasnego gwinta dla płonącej Afryki, gdzie dokonuje się światowa (?) rewolucja, gdzie rozpędzają kolonialne mocarstwa (?) z USA – no w ogóle taka arabska wiosna ludów, że tylko płakać ze wzruszenia, radując sie przez łzy toczące się po policzkach.

    Te same wydarzenia pod względem treści, a często i formy, które miały miejsce pod koniec dekady lat 80-tych w części świata bezpośrednio nas dotyczącej, gdzie również przepędzano znienawidzone często reżymy i stojących na ich czele satrapów wraz ze świtą i z pozostającymi na ich żołdzie bandami siepaczy, przepędzano satrapów bezpośrednio sterowanych przez obce mocarstwo, ktore samo też upadło w końcu przy tej samej okazji (na co nie zanosi się w przpadku USA), a więc te same wydarzenia sprzed ponad 20 lat budzą u jasnego gwinta wstręt, któremu daje wyraz za każdym razem, kied mowa o Przełomie.

    Wydług prezentowanej postawy wobec zmian w Polsce, wypadałoby zachować pewną ciągłość w poglądach na wydarzenia tego samego charakteru. Taki Khadafi, dla przykładu: czy z jego upadku też się cieszysz ? Przecież Khadafi, w czasach, za którymi wzdychasz z nostalgią i rozrzewnieniem, był Wielkim Politykiem, Mężem Stanu, Przyjacielem peerelowskiej Polski oraz żyjących tam Polaków. Khadafi, według obowiązującej wtedy wersji, niemal zastał Libię glinianą, a zostawił stalową, zieloną oazę postępu, czegoś na wzór socjalizmu na politycznej pustyni Afryki Pn. A Ty teraz cieszysz się, że Khadafi się chwieje ???

    Przy całym szacunku dla Twojego wolnościowego entuzjamu, ale taka postawa zupełnie do Ciebie nie pasuje. W krajach objętych obecnym fermentem widze Ciebe, jasny gwint po stronie Alego, Mubaraka czy Khadafiego, tak jestes sympatykiem stalinizmu czy w ogóle: zamordyzmu, skąd pewnie wynikają Twoje peerelowskie rssentymenty, które Ty w dodatku bezczelnie uważasz za przejaw lewicowości, zapewne kombinując sobie w głowie, że skoro teraz opowiadasz się po stronie zbuntowanych obywateli, a w dodatku chwiejące się reżymy to sojusznicy USA (Libia też ?), to już bardziej lewicowo i postępowo być nie może. Nieźle jak na krypto-stalinowca. Zresztą Wy zawsze popieraliście rewolucje i zmiany, oczywiście za wyjątkiem zmian systemu stalinowskiego czy potem sowieckiego. Tutaj Waszym honorem była i jest wierność systemowi, nawet teraz.

    To tyle tytułem określonych reakcji fizjologicznych, na które skarżysz się, jasny gwint, skarżysz w odniesieniu do zawartości „Polityki”, z którą to zawartością oczywiście masz prawo nie zgadzać się. Takie same reakcje fizjologiczne może wywoływać u tych, którzy znają Cie z tego blogu, Twoje pisanie w zachwytach o obalaniu tyranii przez ludzi, ktorzy wyszli w końcu na ulicę. Ciekawe jaki tworzywo przypasujecie do wydarzeń w krajach arabskich. Jaśmin już jest wzięty, styropian też, jak również aksamit. No bo trzeba będzie to wszystko jakoś nazwać.

    Aha, beton również jest już w użyciu. I to od ponad 65 lat jeśli chodzi o Polskę.

    Pozdrawiam

  127. Czy zaczyna się sprawdzać ubiegłoroczna przepowiednia?
    „za dwa lata koniec świata”…..
    Świat arabski na pewno nie będzie już taki sam. Co z resztą kostek domina?
    Ktoś kiedyś powiedział, że dzięki bagnetom można zdobyć władzę, ale nie można na nich siedzieć.
    No i jest problem, ulubione dyktatury krajów Zachodu zaczynają się kruszyć.
    Stabilność kontra demokracja i Prawa Człowieka…..
    Assange pokazał kulisy kuchni dyplomatycznej, co poza słowami może zrobić świat, Europa? Kadafi wybrał drogę Causescu…….

  128. Cóz tu pisac demokracja przyda się kazdemu krajowi, które sie rozwija, Na przykład na Kubie jest komunizm, a tak sie gospodarka opiera sie na turystyke, to moze byc kwiestria czasu proces demokratyzujacy, cóz np. Chiny jest ciekawym krajem, pewnie turystyka tez sie liczy, cóz tu pisac Chinska gospodarka opiera sie na kapitalizmie, tak jest socjalizm, teraz wszelkie zabawy dla dzieci to jest przywrozonie z Chin, panstwa komunistyznego, ale demokracja pewnie to jest kwiestia czsu, cóz tu pisac gospodarka opiera się na eksporcie. Cóz tu pisac Chiny to kraj przy szłosci, oby dobrej i owacnej, cóz tu pisac prowadzic demokracje to komunicznego kraju to moze nie byc łatwo i prosto, bo kraj demokratyczny daje wieksze swobód i mozliwości, nawet mozliwosci do prywatniego biznesu, to moze byc zajecie czasochłodnie, cóz tu pisac demokracja na Białorusi to moze byc trudnie do prowadzenia bo Łukaszenka jest nazywany ostatnim dydaktorem,
    Cóz a kultura to szerokie pojecie, jesst kultura masowa, kultura popularna
    cóz tu pisac czasami czlowiek ma potrzebie, obejerzyc jakis film czy serial, byle dobra osada i dobrej porze dnia, cóz moze wieczorem
    Pozdrawiam serdecznie

  129. staruszek pisze:
    2011-02-21 o godz. 22:20

    „Nigdysiejsi wolni ludzie wyrwani z przypisania do ziemi i późniejsi bezprizorni mają teraz swoje odpowiedniki w osobach okradzionych z elektronicznej osobowości. ”

    Staruszku, czyż to warto rwać szaty nad tym ziemskim padołem?
    Nie było nas – był las. Nie będzie nas – będzie las. Albo mchy i paprocie.
    Łobuzeria zawsze rządziła, jak nie dzielnicą, to miastem, jak nie miastem,
    to wojewódczością, a jak jej (tej łobuzerii) przyfarciło, to i całymi krajami
    rządziła. Globalizacja powoduje że mamy u koryta łobuzerię globalną.
    Strach mnie ogarnia jak ludzkość podbije i zasiedli kosmos.
    Wtedy to będzie łobuzeria galaktyczna.
    Ale czy nam się tym przejmować? Rwać szaty? Przecież one (szaty) na
    kilogramy, z lumpexu! Warte to rwania?
    Lepiej pogrzebać patykiem w piasku, a nóż, a widelec pierścień królowej
    Saby się trafi, lub prywatne żródełko ropy naftowej. Grunt to zdrowie i
    rodzinka – reszta to łobuzeria.
    Aha! Po chińsku łobuz to Hul-Taj. Jakby tak założyć że co dziesiąty
    Chińczyk to łobuz, to oni mają miliony Hul-Taj-Ów!
    Prawdziwy Hul-Taj-Land!

    Pozdrowionka.

  130. @TO

    Wyjąłem ręce spod kołdry, by Ci przypomnieć, że Immanuel Kant miał gorzej.
    Chodząc po topologicznie trudnej trasie prowadzącej przez mosty cierpiał na samotność. Wypowiadający się w językach wyższego rzędu „w rzeczy samej” chodzili poza dorzeczem Pregoły.

    Kropla drąży kamień, ty TO to wiesz, ja to wiem, oni TO dowiadują się tego od Ciebie. I chwała Ci za to TO. Przekornie wracając w swych zachowaniach o ponad pół wieku do wieku inicjacji wskazywałem Ci, że piszesz teksty
    o rzeczach, o których przyzwoity Polak nie pisze i nie mówi:
    o cierpliwości, o powściągliwości, o uczciwości intelektualnej.

    A tu, w kraju, mój ciekawie piszący oponencie mamy zapaść cywilizacyjną. Wykształceni ludzie nie rozumieją o czym piszesz. Wykształceni ludzie czytają bez zrozumienia. Wykształceni ludzie łudzą się, że inwektywy wzmogą ich rację.
    Wykształcony człowiek ma do powiedzenia tylko tyle, że tu TO jest za dużo.
    Mamy kilkaset szkół wyższych robiących młodym wodę z mózgu. Jutro mój ulubiony komentoblogerze ktoś napisze pracę licencjacką z dodologii, czyli hagiografi Doroty Rybaczewskiej Dody.

    Dopóki zdolnym młodym ludziom nie będzie wypłacane wysokie stypendium,
    a młodzi niezdolni kierowani do prac porządkowych, dopóty na tym blogu nikt nie przeprowadzi dogłębnej krytycznej analizy komentarzy TO.

    Ja nie mam tak rozległej wiedzy jak Ty TO. Los dał mi trochę sprawnych obwodów neuronowych i pogodnego ducha. I wiem, że trzeba zdejmując z duszy troski wegetatywne wypromować 100 mądrych nauczycieli. Oni wykształcą 10 tys. mądrych nauczycieli. Ci z kolei wreszcie wyjąsnią setkom tysięcy młodych, że ani żoładków, ani mózgów nie mamy równych. I wybitnym ma być lepiej.
    Jeśli wybitnym nie jest lepiej, to demokracji jest gorzej.

    To jest trudna do przełknięcia prawda.

    I czekając aż marzący o dobrobycie i pokoju pięknoduchy to przełkną,
    umieścmy tu trochę numerków kabaretowych. Na przyklad o człeku przechodzącym przez ściany. O tym, ze Alicja za lustrem zobaczyła brud.
    Ostre soczyste kawałki, które synowie i córki filistrów czytają pod kołdrą.

    Netetykieta nie pozwala podać nazwisk i nicków i orzeczenia: pieprzycie panie i panowie ziemniaki. A tu ma być ambrozja myśli. Ale Ty TO zalecając spokój
    i cierpliwość oczekujesz rozległego i szybkiego echa. Poczekamy razem i zobaczymy. Ja wówczas wrócę do Twych tekstów i wskaże, gdzie to Ty miałeś rację. To ja tu obok Kartki optuję za poglądem, że to lada chwila.

    Nie piszesz TO nadaremno. I nie zrażaj się oczekiwaniami na perły za friko.
    Komputery i ich spinanie w sieć nie są zdolne przyspieszyć rozumienia.
    Bardzo wielu konieczne jest kopnąć ich w …
    A obiecywałem sobie być zdaleka od frywolności!

  131. Kilka niewaznych (w tym jedna wazna) uwag::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

    Niedorzeczne jest porownywanie proby zmiany zamieszkania obcokrajowca we Francji z sytuacja obywatela w ojczyznie nie majacego takiej mozliwosci.
    ET
    PS
    Poza tym to co, niektorym wydaje sie po dzien dzisiejszy niemozliwe, bylomozliwie mozliwe przyznajomosci prawa dla obcokrajowcow.

    Blogosfera jest z natury rzeczy niedemokratyczna; brak w niej bowiem jakiegokolwiek porzadku (i tak jest dobrze). Przy tym braku, anrachia wydaje sie byc forma tegoz.

    Jesli panstwo jako takie przyzachowaniu swojej podmiotowosci stanie sie przedmioten prawnego sporu, mozemy wowczas mowic o faktycznym panstwie prawa.

    Szanowny Panie Slawomirski,
    przypomniala mi sie debata wblogosferze o Karcie Praw Czlowieka. Warto sie zastanowic nad bogatym zyciorysem ostatniego zyjacego wspolautora tej ze kartyz 48 roku; Stéphane Hessel. Zauwazy Pan czytajac jego biografie, przy czym porownania do naszego politycznego podworka sie zupelnie relatywizuja.
    Pozdrawiam.
    ET

  132. do
    antonius pisze:

    2011-02-21 o godz. 21:17

    Pamietam dobrze sytuacje paryskich (w tym rowniez polskich) studentow z lat 69-76. Pamietam rowniez Sorbone III. i oczywiscie Nanterre. Do Nantes zapedzila mnie mlodosc i une nana (tak sie wtedy mowilo w zargonie studenckim). Dlatego mowa o jakiejkolwiek walce na ten (z powodu) temat bylaby bezsensowna.

  133. do
    cynamon29 pisze:

    2011-02-21 o godz. 22:21

    Dziwi mnie konsekwentna samoobrona i obrona szarocienia z PRLu. Tam oprocz naszej mlodosci lub dziecinstwa nie bylo nic dobrego. Jesli to jest kluczem….

  134. Adam S., gospodarz z sasiedniego blogu pisze….

    …Cynamon – przypominam, że na tym blogu nie publikujemy wpisów obraźliwych pod względem języka i treści; za obraźliwe uważamy takie wpisy, które bezpodstawnie coś komuś personalnie imputują….

  135. Tak to leciało. W „Trójce”:


    Trójka
    Dominika Michalak 21.02.2011
    „Nie będzie koalicji PiS-u z SLD”
    Ryszard Kalisz (SLD): PiS to partia antydemokratyczna. Koalicja Sojuszu z tym ugrupowaniem jest niemożliwa. ”

    Coś w tym jest. W Kaliszu też jest dużo.

    Pozdrowionka.

  136. Tragifarsa? Gdzie?

    A w dzisiaj opublikowanym w niezawodnej „GW” tekście red. Rafała Kalukina (trzydziestokilkuletni „liberał”, jak rozumiem, ostatnio przeniósł się do bardziej „liberalnego” „Wprost” (które jeszcze niedawno było całkiem…nieliberalne), ale uwielbia „Wysokie Obcasy” i „Duży Format” – raczej literat, felietonista niż dziennikarz, reporter, komentator polityczny. Tymczasem właśnie na komentarz społeczno-polityczny mu się zebrało! I wyszła z tego tragifarsa!!!)

    Oto, co pisze red. Kalukin:

    „Decyzja rządu w sprawie OFE to objaw ostatecznego wyparcia się przez PO dotychczasowej tożsamości (… Odwrócenie się od) młodego, wykształconego, z wielkiego miasta, który w 2007 r. zagłosował na Tuska i po raz pierwszy skonstatował, że jego głos jest tożsamy z głosem większości”.

    Tak właśnie napisał red. Kalukin: tożsamy z głosem WIĘKSZOŚCI. Tymczasem na Tuska głosowało w 2007 roku 45 procent wyborców. Od kiedy to większość? Zresztą, co tam 45 procent… Oto co, kilka akapitów wcześniej, pisze ten sam red. Kalukin o „owej młodej, liberalnej inteligencji”:
    „Owszem, była zawsze mniejszością” (sic!) MNIEJSZOŚCIĄ! Większość – mniejszością! Czysty Gombrowicz.

    I co ta MNIEJSZOŚĆ, tożsama z 45 procentową większością (hahaha…) sobie dziś myśli (wg red. Kalukina)? A no, „wektory godnościowe (tego pokolenia) są zupełnie inne” (niż w początkach transformacji lat 90.). Otóż te nowe „wektory godnościowe” tego „nowego pokolenia” …hahaha… większościowego (wg red. Kalukina) skłaniają to pokolenie do „masowych deklaracji ‚Nigdy więcej PO’, (które to deklaracje) mogą budzić uśmiech politowania, ale są składane całkowicie świadomie”.

    Czyżby? Większość wyborców (z którą przecież to nowe pokolenie liberałów ma być „tożsame”) „całkowicie świadomie” deklaruje „Nigdy wiecej PO”???? Czy może jednak tylko „liberalnie nastawieni młodzi z dużych miast”, którzy poczuli, że może trzeba będzie jednak trochę zwolnić w tym szczurzym wyścigu (ang. „rat race”) za jeszcze lepszą posadą w warszawskiej centrali zagranicznej firmy? Na rzecz zwrócenia uwagi na to wszystko, co poza „liberalnymi centrami dużych miast”.
    I czy to rzeczywiście większość (hahaha) zmieniła swe „wektory godnościowe”??? I dlatego, po tej zmianie „wektorów godnościowych” nie chce wpłacać do OFE 2,5%, tylko dalej 7%????
    A jak nie, to, jak pisze red. Kalukin, „mimo groźby recydywy PiS, oni wypowiadają Platformie swe poparcie”? Zgodnie ze swym nowym „wektorem godnościowym”???? I wiarą, ze ta ich mniejszościowa większość pozwoli jednak uniknąć recydywy PiS????

    Furda, redaktorze Kalukin! Hucpa mniejszości, która ma dobrze albo maj szanse na dobrobyt tu i teraz, zaraz. W kraju biednym, w społeczeństwie biednych ludzi, którzy bez względu na to, czy w OFE będą odkładać 2,5% czy 7%, będą nie mieli za bardzo za co żyć. Sami sobie winni. Trzeba było się uczyć. Zresztą zawsze coś tam im się uda pewnie dorobić na „szaro”.

    Ta większość to mniejszość, która tak przebiera nogami, żeby dostać się do „zbuntowanych elit”, do tej plastikowej telewizorowej utopii, że bezmyślnie, jak lemingi, dołącza do tego „buntu”. I to jest ten nowy „wektor godnościowy”. Wcale nie taki nowy: egoizm jednostki to rzecz stara jak świat. A kiedy pożeniony z głupotą – to jeszcze starszy.

    Przyjdzie za to jeszcze słono zapłacić….

  137. Patrzac na wspolczesna pozbawiona granic Europe, to troche zal starych czasow. Tych paszportow wystanych w komitetach kolejkowych. Zywcem wyszarpanych z gardzieli ESbekow, z ktorymi oczywiscie nigdy nie nie mielismy nic wspolnego, ale ktorych tyle razy przehytrzalismy w luznej rozmowie. Wtedy wolnosc miala jeszcze swoja cene a przez to i calkiem inny smak.
    Dzisiaj jest z ta wolnoscia, troche tak jak z tym swiatecznym karpiem, ktory juz nie chce tak smakowac jak ten zdobyty w wielogodzinnej kolejce.
    Dawniej bylo wszystko lepiej. Moze przynajmniej Bialorusinow uda nam sie uszczesliwic na ten stary, wyprobowany sposob ?

  138. ET pisze:
    2011-02-22 o godz. 15:08

    A Ty co? Znowu zaczynasz węszyć i jątrzyć?
    Poczytaj sobie u @Kleofasa, jak ja to strasznie kogoś obraziłem – tam to przeniosłem.
    Nawet Red. Szostkiewicz nie jest nieomylny.
    To była tylko teoria i to fabularna.

    Pozdrowionka.

  139. Staruszek 14.19
    Fajny tekst .
    Dlugi, ale zato nudny i wazeliniarski wobec TO.
    Rozczulil mnie i przypomniał wypowiedzi czlonków PIS o swoim Ukochanym Wodzu i Prezesie Oby Żył Wiecznie Jaroslawie.

  140. Nie mogę sobie odmówić przyjemności i nie wkleić omawianego wyżej artykułu Michała Kałukina „Cholernie ciężko poprzeć Platformę”. Ciekawy tekst
    http://wyborcza.pl/1,76842,9146325,Cholernie_ciezko_poprzec_Platforme.html?as=1&startsz=x
    Pozdrawiam

  141. cynamon29 pisze:

    2011-02-21 o godz. 22:21

    „Slawomirski, nie bądż beksą! Ja w 1978, też po studiach zarabiałem
    630 złotych.”

    Skoro bylismy wspulnie oszukiwani to nie rozumiem obrony oszusta.
    To on wypisywal bzdury w Polityce Rakowskiego (z podtytulem „Proletariusze laczcie sie”). Jak wczesniej napisalem Polakiem czuje sie okresowo a obywatelem zawsze. Dlatego namawiam do krytyki zla bo to ma wartosc dla mlodszych pokolen obywateli. Posiadanie Garbusa nie nobilituje tak samo jak stypendium w Ameryce nie nobilituje tylko daje szanse zrozumienia wiecej. Czlowieka nobilituje jego postawa moralna.

    Slawomirski

  142. Bywalec2 pisze:

    2011-02-22 o godz. 16:20

    Wpis czlowieka ktoremu przeszkadzaja czyste toalety.

    Slawomirski

  143. Panie Redaktorze!!
    Chyba czas zmienić temat……
    Zgadzam się z opinią, że mamy ewenement- rewolucje bez przywódców….
    Może warto podyskutować na ten temat?
    Politycy z przypadku to niekoniecznie to, co moim zdaniem jest ważne.
    Byliśmy świadkami wielu zmian i przewartościowań.
    Przebiegunowanie polityczne też obserwujemy. Jesteśmy świadkami wydarzeń historycznych!!!
    Na ich tle Smoleńsk, Kaczyńscy, Dubienieccy, czy nasze gierki polityczne, to nic nieznaczące w skali świata drobiazgi……

  144. ET pisze:

    2011-02-22 o godz. 14:52

    Humanistyczny fokus na czlowieku Hassela jest wartoscia najwyzsza.

    Slawomirski

  145. Szanowny panie redaktorze

    Czy Jaruzelski nie przypomina Mubaraka i Gaddafiego?

    Czy nadal bedzie pan bronil dyktatorow?

    Slawomirski

  146. cynamon29 pisze:

    2011-02-22 o godz. 16:25

    ET ma racje i slusznie zacytowal opinie Szostkiewicza.

    Slawomirski

  147. No właśnie – zgodnie z sugestią Wieśka59 proponuję taki temat.
    Dziś Prezes Kaczyński przemawiając w Szczecinie na temat rury gazowej z Rosji do Niemiec powiedział – „Polityka bezpieczeństwa, z natury rzeczy, musi odnosić się do czarnych scenariuszy. Jeżeli przyjmiemy, że z jednej strony Unia Europejska dysponuje ogromną mocą regulacyjną, a z drugiej strony nie przestrzega elementarnych zasad solidarności, to dla wielu państw powstaje pytanie – jaki sens ma uczestniczenie w takim przedsięwzięciu?”
    Proponuję temat – Co Prezes miał na mysli pytając – „Jaki sens ma uczestniczenie w takim przedsięwzięciu?”. Dodam, że to pierwsza tak szczera sugestia Prezesa, ktorego przecież Unia od naszej akcesji uwiera i daje rozwinąć mu politycznych skrzydeł.
    Pozdrawiam

  148. Historia PRL-u t to skladowa setek tysiecy- ba milionow indywidualnych historii, perypetii, tragedii wzlotow upadkow upodlen i zniewolen. Ogolnie rzecz ujmujac nie mozna w zadnej plszczyznie potsawic znak rownosci czy postawic pewnik ze bylo tak a nie inaczej.
    Ja osobiscie wywiozle z PRL-u dosc bolesne doswiadczenia i uznalem za szczyt mozliwych osiagniec studia w Polsce i doksztalcanie podyplomowe w Moskwie a nie w Paryzu czy londynie czy Rzymie czy jeszcze za Oceanem.
    Poprzez zaciskanie zebow i czasami nieodzownosc odpowiedzi cymbalom na pytanie czy czerwone jest biale – jest biale dotrwalem do momentu w ktorym zaczalem decydowac o swoim zyciu i zyciu moich najblizszych.
    Nie kazdy mial wiec szczescie i mozliwosc w tamtym okresie czasu wejsc w wielki swiat bez schodow, problemow,
    Moze dlatego mam swoj stosunek do tych, ktorzy siebie oddali partii robotniczej czy tzw. pomocy dla sluzb bezpieczenstwa.Kazdy indywidualnie byl kowalem swojego losu i nie nam dzisiaj oceniac i kwalifikowac tych ludzi czy szegregowac do roznych przedziwnych grup.
    To nie miekka sila a raczej bardzo delikatna materia!

  149. Jacobsky, 13,48. Tego typu miazmaty i majaczenia lepiej kierować do Twoich partnerów typu ajw, ET lub Sławomirski.

  150. Stasieku – 19.02., 17:22,

    pisze: „Jest Pani zagubiona w nowym świecie.” Czy mógłby Pan opisać ów nowy świat, żeby wiedziała o czym Pan mówi, jak i to czego powinnam żałować?

    Polecam uprzejmie – http://www.stachurska.eu/?p=578

  151. jasny gwint,

    dzięki za wymienienie niektórych blogowiczów, z którymi czasem jest lepiej zgubić niż z Tobą znaleźć. I to bynajmniej nie dlatego, że jesteś takim, jakim chce przysłowie w jego orginalnej wersji – przeciwnie ! Nie mniej, jeśli chodzi o poglądy, to naprawdę niczego nie chiałbym znaleźć z Tobą.

    Pozdrawiam.

    PS. Kolejny reżim arabski się wali, libijski dyktator charczy rzęzi przeciwko USA., które niby ma inspirować opozycję…. – pogubić się można w tym wszystkim. Jak Ty z tego wybrniesz, jasny gwint ? Współczuję…

  152. Wobec dominacji ZSRR co lepszego mozna bylo zaproponowac Polakom, niz to, czym byla PRL? Jeszcze jedno powstanie warszawskie?

    W PRL, poza kluczowymi pozycjami, takimi jak ta ktora mial np. Rokossowski, we wszystkich sprawach „na co dzien” nie rzadzili Rosjanie. W PRL na co dzien rzadzili Polacy-biurokraci. Organizacja sposobu rzadzenia w PRL narzucona byla przez ZSRR i oparta na wzorach ZSRR, na co dzien rzadzili jednak Polacy.

    Biurokratow mozna w kazdym narodzie zwerbowac w dowolnej liczbie w kazdym czasie, bo to jest jeden z zawodow. Przygladajac sie z tego punktu widzenia poszczegolnym narodom, mozna znalezc wyrazne narodowe roznice, inni sa biurokraci angielscy, inni szwedzcy, inni polscy, a inni rosyjscy. Biurokraci to grupa zajmujaca sie zawodowo administrowaniem. Cecha biurokratow z PRL bylo nieomal jawne lapownictwo

  153. Komentarze do wpisu Daniela Passenta ” Miękka siła” swiadcza, jak mocno zakompleksieni sa Polacy w sprawach swojej historii. Bardzo wiele z tych komentarzy to demonstrowanie emocji, ktore mimo te wszystkie lata od upadku PRL, nadal nie oslably, a nawet przybraly na sile na zasadzie: „Ja bylem tez jednym z tych, ktorym odmowiono paszportu, jestem wiec jednym z cierpietnikow-bohaterow narodowych”.

    Co w dzisiejszym dniu mozna dobrego zrobic dla Polakow? Rozladowac ich kompleksy np. na sposob, na jaki usiluje to robic Daniel Passent swoim wpisem. Mozna jeszcze zwrocic im uwage, ze kompleksy, (uklady skojarzen silnie zabarwionych emocjonalnie), zle oddzialywuja na zdrowie. Lekarze podkreslaja, ze miedzy zdrowiem a psychika sa silne powiazania.

    Dodam jeszcze, ze wsrod Polakow nie oplaca sie byc cierpietnikiem-bohaterem narodowym, bo tym przestaje sie czlowiek wsrod Polakow wyrozniac. W obecnych czasach warto wyrozniac sie tym, ze sie zarabia duze pieniadze. Nie tylko w Polsce. Wszedzie na swiecie.

    Nie umiem poradzic jak robic pieniadze. Zakladac przedsiebiorstwa, jak to sie powszechnie propaguje w Stanach? Czlowiek jest ulepiony z gliny czasow swojej mlodosci, a dla mnie to byly czasy ktore uczyly, jak przezyc, i niewiele wiecej.

  154. antonius pisze:
    2011-02-22 o godz. 09:36
    i
    Ryba pisze:
    2011-02-22 o godz. 12:13
    —————————————————————————————–
    Gwoli wyjaśnienia.”Użyłem” Napoleona jako pewnej przenośni. Napoleon(i) jest/są wśród nas i..wirtualnym świecie.

  155. Jacobsky pisze:
    2011-02-21 o godz. 15:57
    Szanowny Kolego nie masz racji i przeceniasz znaczenie służby zdrowia w istotnym przedłużaniu średniej życia społeczeństwa. Jest to zaledwie około 15%, Życie społecznie przedłuża przede wszystkim rozwój infrastruktury sanitarnej i poprawa warunków życia. Może jak zaczniemy grzebać w genach, albo udoskonalimy bardziej i upowszechnimy niektóre, znane już dzisiaj leki, to ten procent się zwiększy. Bez przesady.
    Rację mają Ci, którzy twierdzą, że wydłużanie wieku emerytalnego zmniejszy zdecydowanie ilość osobników dożywających wieku emerytalnego. Pamiętaj, że przyroda gwarantuje dożycie do 25 roku życia. Później już działają warunki środowiskowe. Po 60 roku życia każdy już „żyje na własną odpowiedzialność”.

  156. Kartka 17:57

    Kartko, typowy „Freudian slip”. Napisałeś niechcący:

    „to pierwsza tak szczera sugestia Prezesa, którego przecież Unia od naszej akcesji uwiera i daje rozwinąć mu politycznych skrzydeł.”,

    mając pewnie na myśli: „i NIE daje rozwinąć mu politycznych skrzydeł”.

    A ja myślę, że właśnie Unia jest, nolens volens, motorem dla Kaczyńskiego. To właśnie w nią może on bić jak w kaczą d…
    Tymczasem, gdybyśmy w Unii nie byli, to wszyscy by do niej tęsknili, na wszelkie zaciskanie pasa by się godzili, na bogactwo już jutro czekali i mówiąc o Kaczyńskim – pukali się w czoło.

    Tymczasem w Unii jesteśmy, okazało się, że to nie jest manna z nieba, ani żadna inna bajka (bo my tylko w bajkach potrafimy żyć), więc Kaczyński skrzydła swe polityczne, a jakże, rozwija. Dzięki Unii.

  157. jasny gwint pisze:

    2011-02-22 o godz. 18:38

    Wpis Homo Sovieticus.
    Pluralizm, koegzystencja i demokracja to sa pojecia abstrakcyjne dla Homo Sovieticus.

    Slawomirski

  158. Kartka 17.57
    Zapomniałes dodac, ze w tym samym przemowieniu Prezes zapowiedział bardzo ostre sankcje wobec Niemiec.
    Kiedy tylko Niemcy to uslyszeli, czesc z nich udała sie do schronów p. atomowych, a reszta wykupuje zywność w supermarketach.
    On im chyba pokaże, niczym generał Franco z anegdoty !!!!
    A potem obali Unię Europejska !
    Niestety podczas przemowienia nie bylo na sali lekarza !

  159. ET pisze:

    2011-02-22 o godz. 15:04

    W PRL obywatele rozwijali sie w sposob patologiczny.

    Absolwenci WUMLU sa zywym tego dowodem.
    Absolwent tez.

    Slawomirski

  160. Ja chciałbym o miękkiej sile światowych mediów.

    To już nie jest nawet żałosne, to jest po prostu śmieszne i żenujące, media sięgnęły bruku, a z nimi politycy, na świecie zapanowała zakłamana, wirtualna rzeczywistość. Aljazeera pokazuje migawki z Libii, są tam tłumy manifestantów z zielonymi flagami oraz tysiącami portretów Kaddafiego – ci ludzie popierają Kaddafiego, ale Aljazeera, a za nią reszta mainstreamu wpierają widzom w żywe oczy, że nie widzą tego, co widzą, i że to są manifestacje jego przeciwników. Zdjęcia usiłują robić tak, żeby nie można było na portretach rozpoznać Kadafiego, jednak tych portretów manifestanci mają ze sobą tyle, że zawsze gdzieś obiektyw pokaże przez moment Kaddafiego w pełnej krasie. To ta sama szkoła polityczno-dziennikarskich kłamców, którym nikt nie powie, że białe to białe, a czarne czarne.

    Słuchałem przed chwilą przemówienia Kaddafiego, najpierw próbowałem w Aljazeerze, ale tam tłumaczył chyba analfabeta, potem w TVN – tam z kolei niemowa, wreszcie przełączyłem kanał na France24 i dopiero wtedy usłyszałem jakieś mniej więcej składne tłumaczenie. Z treści przemówienia, choć emocjonalnej można dojść przyczyn obecnych zamieszek w Libii. Od kiedy Kadafi jest u władzy, libijska ropa naftowa przeszła w ręce Libijczyków, tak jak wenezuelska przeszła za Chaveza w ręce Wenezuelczyków. Jedynie 10% libijskiej ropy ma dziś w swych rękach zagranica. Podobny powód był dostatecznie dobry do zaatakowania Iraku, więc czemu nie miałby się sprawdzić w Libii? Stąd zapewne zmasowany atak antylibijskiej propagandy, będącego dziś w jednych rękach mainstreamu. Nie jest to oczywiście powód główny (choć każda galon ropy się przyda). Tak jak ropa była tylko celem cząstkowym w Iraku, ta jest nim także w Libiii.

    Libia jest znienawidzonym przez USA/Izrael krajem socjalistycznym, odrzucającym wg tez Kaddafiego z Zielonej Książeczkizarówno komunizm, jak i kapitalizm (prorok jakiś, czy co?), który dzięki znacjonalizowanej ropie uniezależnił się od zagranicy oraz dawał sobie całkiem nieźle radę przez ostatnie lata. Wybudowano tam wiele dróg, szkół, domów, szpitali, wsparto rolnictwo. Przetrwali tak długo właściwie dzięki Kaddafiemu, na którego było pewnie tyle zamachów CIA i s-ki, co na Fidela Castro. W 1986r. Amerykanie nie potrafiący go inaczej zamordować od 1977r. przysłali swoje bombowce – ofiar było mnóstwo, ale Kaddafi przeżył.

    Kadafii wzywa dziś obywateli Libii do rewolucji, do tworzenia komitetów obywatelskich i do obrony kraju, do wychodzenia na ulicę i pilnowania integralności Libii, zagrożonej przez sabotażowe działania z zewnątrz, sam natomiast staje na czele rewolucji. Brzmi jak absurd? Nie większy niż aktualne przekazy mainstreamu świata.

  161. wiesiek59 pisze:

    2011-02-22 o godz. 17:24

    Milczenie redaktora Passenta w sprawie Egiptu jest wymowne.
    Passent stoi po stronie Mubaraka/Jaruzelskiego.

    Slawomirski

  162. absolwent pisze: 2011-02-22 o godz. 16:58

    Dziękuję. Nieprzychylna Twoja krytyka to jak piątka w Lotto.
    Gwarantowana suma pozwalająca na zaproszenie Twoich przeciwników na wino
    i odpuszczenie grzechów. TO zaciął się w powadze. Trzeba było posmarować.
    Nie przejmuj się. Ja też rzadko coś rozumiem.

  163. @staruszku
    Tuszę, że artykuł Witolda Orłowskiego położyłes sobie na kołdrze i się weń wgłębiasz, podkreślasz najwartościowsze zdanie:

    – „nie podoba mi się dyskusja w sprawie OFE”,
    – „istotą reformy emerytalnej było zapewnienie wysokich emerytur”
    (a nie utuczenie tych złodziei z OFE),
    – „było nią wprowadzenie systemu zdefiniowanej składki”,
    – „ludzie zażądaliby od państwa, aby uzupełniło emerytury do poziomu uważanego za ‚godziwy'”
    ,

    wykrzyknikami opatrzyłeś tezy, przekreśliłeś niepotrzebne już znaki zapytania. Nie chcę Ci wypominać wieku, lecz w Twojej grupie tylko co dziesiąty jest zorientowany w funduszach, najczęściej na nie.
    Staruszku, czy Ty jesteś statystycznym Polakiem?
    Od czasu do czasu dobrze jest postawić orzeźwiające, świdrujące pytanie.

    Moim marzeniem również było stypendium, wyjechanie w świat (z Polski), do laboratoriów, do materiałów pisanych, „burżuazyjnych”. Zaoszczędzenie na pierwszy w życiu … banan, worek orzeszków ziemnych, itd. Nie mogłem znaleźć fundatora, szukałem, Ford, Fulbright – nie dla mnie, do ludzi nauki się przyłączyłem, nic z tego, odrzucony, więc sam ufundowałem sobie stypendium i tak sobie je przedłużam – wieczny stypendysta jestem zagraniczny. Pewna moja ciocia, której rzuciło się na nogi, a potem też na głowę, już nie żyje kilka lat, leżąc w swym wielkim od pierzyn łóżku pod niską powałą zawsze o mnie pytała – gdzie on? Na stypendium – odpowiadano. Acha – wzdychała – no tak, tak … jeszcze nie wrócił.

    Nadal zbieram materiały, na blog podrzucam, musisz mieć niezły śmietnik pod łóżkiem od tych moich referatów. Ale patrz, przemyślenia też miewam. Polnische Wirtschaft to mały pikuś, jak mawia gospodarz bloga. Zauważ jakże Polakom daje się we znaki Angst, chyba w mniejszym stopniu Polkom, w każdym wieku im dokucza, więc nie jest to niepokój nastolatków, to napięcie, ten lęk, ta potrzeba wyładowania z siebie. Jedni chcą do Tobruku, walczyć z niemieckim, pardon – z amerykańskim faszyzmem. Inny pisze z pasją, napierw tak:

    „Musimy zwiększyć wydajność pracy, aby stać się bogatszymi”

    a wkrótce potem odwraca się od „nas” ku „onym” –

    „… może trzeba jednak trochę zwolnić w tym szczurzym wyścigu (ang. ‚rat race’) za jeszcze lepszą posadą w warszawskiej centrali zagranicznej firmy? Na rzecz zwrócenia uwagi na to wszystko, co poza ‚liberalnymi centrami dużych miast'”.

    Nie chcę się czepiać nikogo, ani szczurów, ani autora epopei tragicznej o szczurach, ani nawet niedoszłych szczurów afrykańskiej pustyni, ale ta ciągła gonitwa idei, ta gorączka myśli i zamiarów w zimny lutowy dzień rzeczywiście nie napawa jakąś wielką przedwiosenną otuchą, jakąś nadzieją. Cóż, trzeba szukać jej w sobie, Staruszku. Nawet jeśli w tych okolicznościach zda się ona frywolną.

  164. …no i Strokosz nie ocenia. Laskawca.

  165. @Feliks Stychowski
    Oczywiście tenże sam Bronisław profesor Geremek, który spowodował wypadek samochodowy w którym zginął…Tenże sam, który w myśl wielkich idei wykonywał całkiem małe aspołeczne kroki niegodne i haniebne

  166. Marek, chyba CIA szaleju ci zadala…

  167. Marku, błagam Cię o komentarz do aktualnych korespondencji z Libii, Twój wszechstronny umysł analityczny i syntetyczny wyprowadził mnie z głębin mojej niewiedzy. Bo ja nieznający tematyki libijskiej tak jak Ty dopiero teraz zrozumiałem, że samoloty strzelały na wiwat na cześć rewolucji. Dobrze, że jesteś w tym blogu.
    Ale Twój komentarz potrzebny mi jest jak powietrze.

  168. Marek pisze:

    2011-02-22 o godz. 19:53

    Szanowny Panie Marku

    Nie mozna wierzyc ludziom wychowanym w totalitaryzmie. Libijski dyktator jest tylko dyktatorem. Tak samo jak Jaruzelski ma krew swoich ludzi na rekach.

    Propagowanie totalitaryzmu jest zlym nieodpowiedzialnym zachowaniem.

    Slawomirski

  169. Mw
    Oczywiśnie miało być – „nie daje rozwinąć mu politycznych skrzydeł.” Dzieki za poprawkę. Ale zjadłem „nie” chyba z wściekłości po przeczytaniu tego wystąpienia. Jego mitomania jest „porażająca”. Masz rację – on żeruje na tym, że budzi milczące, międzynarodowe zażenowanie.
    Absolwent
    Dzięki za uzupelnienie o wątku niemieckim. Nie wiem co napisać. Wiesz, mnie zniechecenie ogarnia gdy czytam co ten człowiek plecie. To nawet trudno komentować.
    Pozdrawiam

  170. abmiros pisze:

    2011-02-22 o godz. 19:27

    „Co w dzisiejszym dniu mozna dobrego zrobic dla Polakow? Rozladowac ich kompleksy np. na sposob, na jaki usiluje to robic Daniel Passent swoim wpisem.”

    Redaktor obwieszczal zwyciestwo demokracji w Rosji i prywatna niechec do lustracji. Klamanie nie sluzy rozladowywaniu kompleksow.

    Slawomirski

  171. Slawomirski pisze:
    2011-02-22 o godz. 17:12

    „Skoro bylismy wspulnie oszukiwani to nie rozumiem obrony oszusta.”

    Slawomirski! Mów za siebie. Mnie nikt nie oszukiwał. Urodziłem się i
    wychowałem w takich realiach, jakie były dane na „czas i miejsce”.
    W tych realiach chodziłem do przedszkola, grałem w klipy i pikuty,
    przeżywałem pierwsze mordobicia, pierwsze seanse kinowe, pierwsze miłości i sympatie.
    W tych realiach zaliczyłem dwa „ogólniaki’, jeden powiatowy i jeden wojewódzki (za nieprawomyślność), pierwsze piwa, pierwsze wódki i pierwsze orgazmy.
    Zaliczyłem za te „komusze” srebrniki, które matka i ojciec zarabiali, wspaniałe czasy i zdarzenia.
    Ja sam też zarabiałem, na wakacjach, przy szuflowaniu zboża na elewatorach zbożowych (pierwsze dżinsy w Pewexie kupiłem za własne pieniądze – dwa miesiące pracy w wakacje, 7,95 dolca za „Rifle” z zamkami błyskawicznymi na tylnych kieszeniach). Również wiele innych , dla mnie ciekawych rzeczy, wydarzyło się w tamtych, dla Ciebie tylko i
    wyłącznie pomrocznych czasach, m.in. studia plastyczne (kosztem wielu wyrzeczeń), dobrze zapowiadająca się kariera artystyczna (ponad 20 wystaw indywidualnych na terenie Polski i 4 zagraniczne, o plenerach i tzw.
    „zbiorówkach” nie wspomnę).
    I nie narzekam, nie jęczę, nie obwiniam nikogo, a już na pewno nie czuję się oszukany. Urodziłem się w takiej rzeczywistości, a nie innej i w niej
    budowałem siebie, swoją rodzinę i swoją przyszłość – bez komuny,
    a wręcz przeciw niej.
    Kiedy stwierdziłem „zmęczenie materiału” i bezcelowość potyczek o
    lepsze jutro, zabrałem rodzinę (żona i 2 dzieci) i zwinąłem manele.
    I ponownie zacząłem od zera, w innym kraju. I wcale nie było lżej,
    i wcale nie było prościej!
    Przez myśl mi nie przyszło, mieć pretensje o szerokość i długość geograficzną miejsca mojego urodzenia.
    Czasy dzieciństwa, „młodzieżówki” i wstępnej dorosłości, wspominam bardzo miło i sympatycznie, a przyjażnie „tam i wtedy” zawiązane, kultywuję po dziś dzień. Nawet te baty od SB i innych służb,
    z perspektywy czasu to tzw. leberko, lemoniada, pikuś!
    Slawomirski, szczerze Ci radzę: odpuść nienawiść, zawiść i nawarstwienia
    krzywd rzekomych. Nie Ty jeden miałeś najniższą pensję, nie ty jeden zawdzięczasz wszystko własnej pracy i przedsiębiorczości. Takich jak Ty
    są miliony i to na całym Świecie (nie wywodzących się z PRL-u, również).
    Zakumaj w końcu, że i tak (przynajmniej my obaj) mieliśmy szczęście,
    nie walczyć pod przymusem na froncie wschodnim, lub być przymusowym
    „kuracjuszem” na Majdanku!
    To co Ty sobą reprezentujesz światopoglądowo, to jest po prostu
    psychiczna sepsa!
    Jeśli tego nie pojmiesz, to nie widzę szans na poprawę Twojego samopoczucia.
    No, może z pomocą lekarzy/specjalistów.

    Pozdrowionka.

  172. abmiros pisze:

    2011-02-22 o godz. 19:22

    Czy to byl biurokrata ktory odwiedzil mojego wujka (wieznia Workuty) w 1968 roku?

    Slawomirski

  173. Kartko…..
    Rura to pikuś w porównaniu z możliwością uczestnictwa Rosji w NATO
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/debata-o-przyszlosci-nato-i-czlonkostwie-rosji-w-s,1,4191471,wiadomosc.html

    Ale w nierealnym świecie Prezesa wrogowie zajmują miejsce szczególne.
    Nie istniałby jako polityk bez wrogów i nienawiści…..
    Pojednanie z Niemcami, Rosją, to przecież totalne zaprzeczenie jego koncepcji urządzenia świata.
    A kto wie, w świetle ostatnich wydarzeń, czy teoretyczna możliwość nie zmieni się w fakt? Rosja w NATO…..kto by pomyślał…..

  174. Teresa Stachurska, 18:46
    Dziękuję za zaproszenie. Jak nabiorę sił, to z ciekawością nieznanego, Panią odwiedzę.
    Serdecznie pozdrawiam, ciepła życzę

  175. cynamon29 pisze:

    2011-02-22 o godz. 22:47

    Szanowny Panie cynamon29

    Zapomina Pan fakt wynagradzania ludzi w PRL za niemoralnosc. Jedni sie nie godzili na to a inni jeszcze intensywniej pracowali na Garbusa i garb.
    Rugujac moralna ocene ze swojego wpisu redukuje Pan siebie do fizycznej egzystencji. Na tym polega prawdopodobnie trudnosc zrozumienia i porozumienia sie z Panem. Jestesmy inni ale ogolna ludzka moralnosc powinna nas laczyc. W koncu wszyscy czytalismy bajki Andersena i wiemy jak sie zachowac gdy widzimy placzace dziecko. W moim kraju jest zasada „You do the crime, you do the time”. Osoby odpowiedzialne za totalitaryzm nie zostaly do tej pory osadzone w Polsce. Panstwo prawa mozna zbudowac tylko wtedy gdy sie moralnie ocenia i pietnuje szkodliwe zachowania. Jak mozna tolerowac Urbana i jemu podobnych?
    Pan pisze o dzinsach a mi chodzi o dusze ktora totalitaryzm zniszczyl w milionach ludzi.
    Dlaczego prawi ludzie zrobili sie lewi?

    Slawomirski

  176. @ Torlin

    Komentarz już napisałem, więc na nic błagania, ale jak Ci się tak podoba, to sobie jeszcze parę razy przeczytaj.

    @ Slawomirski

    To nie jest kwestia wiary, czy propagowania czegokolwiek, a jedynie obiektywizmu. Kaddafi mi ni brat, ni swat, jak pisał Jacek Żakowski w Wyborczej (której od lat nie czytam, ale jasny gwint linkiem mnie skusił), jednak zakłamanie znoszę z trudem, czegokolwiek dotyczy, chyba jestem niedzisiejszy. Oczywiście można zamknąć oczy i udawać, że nic się złego nie dzieje, że „to tylko polityka”, pewnie że można, można także powiedzieć, że pada deszcz, jak ktoś pluje nam w twarz.

  177. @cynamon29 (22.02, 22:47)

    „Kiedy stwierdziłem “zmęczenie materiału” i bezcelowość potyczek o
    lepsze jutro, zabrałem rodzinę (żona i 2 dzieci) i zwinąłem manele.”

    Ale chwileczkę proszę, jak w tym peerelowym szambie było (aż) tak dobrze, to CO, KTO i KIEDY spowodował(o), że Ci się ten „wyborny” materiał nagle tak zmęczył, że Ty nad ujście Łaby uszedł, co?
    I do dziś żadnej tęsknoty za tymi, za Tobą płaczącymi nadwiślańskimi wierzbami?
    E….., no to chyba nieładnie tak, nieprawdaż?

  178. Szanowny Panie ET

    Dalsze opisywanie gatunku ludzkiego prawdopodobnie nie ma sensu.
    Natomiast medytacja/medytowanie moze miec wartosc biologiczna.

    P.S.
    Doktor ancymon odsyla mnie do lekarzy/specjalistow. Nawet sam stawia diagnoze. Widac ze wierzacy jest mocno w siebie. Czy miekka sila nie wystarczy?

    Slawomirski

  179. Korwin-Mikke ośmiesza USA i ich wasali

  180. Jacobsky, 19.09. Należysz chyba do grupy intelektualistów i profesorów, którzy w ostatnich badaniach czytelnictwa w Polsce wykazali się czytaniem maksimum 3 stron drukowanych w roku. Stąd Twoje reakcje ograniczają się do drwin lub ironii. To ich tak wiele, gdyż inni cytują tutaj dzieła FoxNews lub TVN 24. Wyszydzałeś mój zwrot o „płonącej Afryce”. Jak mogłeś dostrzec dość dużo czytam, być może przekraczam w ilości Kołodkę z 40 książkami w roku. Staram się dobierać lektur najbardziej wartościowe i aktualne. Ostatnio przeczytałem Sven Lindqvitsa „wytępić całe to bydło” i kończę właśnie Jeana Zieglera „Nienawiść do Zachodu”. Pokazują one obraz zbrodni, wyzysku. ludobójstwa, niewolnictwa, aparthaidu, nędzy, głodu i zacofania jakiej ludy innych kontynentów doznały w ostatnich wiekach od ludzi białych. Tych ostatnich jest aktualnie tylko 12,7 procent i zagarnęły większość bogactwa globu i czynią to dalej w podobnie brutalny sposób. To co dzieje się w Północnej Afryce traktować należy jako budzenie się tych ludów i stawianie żądań rekompensaty. Będzie to drogo kosztować.

  181. Kleofas napisał o paszportach na swoim blogu. Bardzo zabawne.
    Moja odpowiedź:
    Co wy mi tu sierżancie Walczak pieprzycie o paszportach i siedzeniu okrakiem. Nawet wasz służbowy Cywil potrafi zrozumieć z jakich pobudek zostaliście wycieczkowiczem.
    http://www.youtube.com/watch?v=lAPwvPrtDMk

    Ja byłam zatrudniona,
    w wesołej pewnej rewii,
    niestety był niewypał,
    aktorzy zawiedli.
    Nie mieli nadziei,
    że biznes ten się uda,
    więc biznes diabli wzięli,
    bo nikt nie wierzył w cuda.

    Bo trzeba mieć nadzieję,
    że biznes się opłaci,
    że będzie z niego zysk,
    a firma nic nie straci.

    Bo to co nas podnieca,
    to się nazywa kasa,
    a kiedy w kasie forsa,
    to sukces pierwsza klasa.

  182. Trolloklon S. 19.51
    Absolwent zasadniczej szkoly zawodowej dla czyścicieli szamba Slawomirski, szydzi okrutnie z absolwentow WUMLU.
    Chyba ich wezme w obrone, mimo ze nie znam ani jednego.
    Gdyby klonotroll wiedział jakiej szkoly jestem absolwentem, to by zbladl i poprosił o status swiadka koronnego.
    Ale i tak predzej czy później czeka go odsiadka za stalking .
    Dwa lata bez zawieszenia.

  183. Klopfer pisze:
    2011-02-23 o godz. 01:29

    Kopfer, pokaż mi gdzie ja użyłem w moim wpisie określenia że w
    PRL-u „było dobrze”?
    Wyrażnie napisałem że „mam też miłe wspomnienia”, przeżytą tam młodość, przyjaciół i znajomych.
    Nie napisałem (bo zrobiłem to już parą miesięcy temu na tym blogu) że
    byłem również w opozycji i internowany w Stanie Wojennym, bo po co!?
    Zwróciłem tylko uwagę Slawomirskiego, na fakt że nie wszystko było pod
    dyktaturą, że ludzie się też śmiali, bawili, tańczyli i oddychali pełną
    piersią. Nawet w totalitaryżmie nie wszystko jest czarne!
    Klopfer pamiętasz może swoją studniówkę?
    Jeśli tak to powiedz mi proszę, co w takiej studniówce było z totalitaryzmu?
    Na mojej, nie było ani grama. Była świetna zabawa i to też był element
    PRL-u.
    Co do wyjazdu: zbyt częste wizyty nieproszonych „gości” o smutnych
    twarzach, za dużo octu (i tylko octu) w ówczesnych supersamach, brak
    (w moim subiektywnym odczuciu) perspektyw na przyszłość dla mnie ,
    mojej żony i moich dzieci. Wystarczy?
    Aha, w Polsce bywam przynajmniej dwa razy w miesiącu. Jak więc
    widzisz pępowiny nie zerwałem, ale powrót na stałe nie wchodzi w ogóle
    w rachubę.
    Na przyszłość dobra rada: zanim ukąsisz, zapytaj i przemyśl odpowiedż.

    Pozdrowionka.

  184. Marek 01:08 w związku z 19:53

    Wszystko byłoby OK, gdyby nie to zdanie:
    „Libia jest znienawidzonym przez USA/Izrael krajem socjalistycznym”.

    Jeśli Libia jest znienawidzona, to przez znacznie większą ilość państw niż te dwa, jakie wymieniłeś. Co stawia pod znakiem zapytania Twoją „obiektywność”, jaką się chwalisz. (Może i Kadafi to ni swat ni brat dla Ciebie, ale o USA/Izraelu chyba jednak coś od siebie mógłbyś powiedzieć, co?)

    Równie subiektywna jest twoja ocena Libii jako kraju socjalistycznego. Myślę, że z tą opinią zgodziliby się tylko ci, którzy znaliby Twoją definicję „kraju socjalistycznego”. Chyba że jest ona taka, o jakiej wspominał David Hume bodajże: kura to białe zwierzę z dwoma nogami, dwoma skrzydłami, słabo latające. Jak się nazywa białe zwierzę, które ma dwie nogi, dwoje skrzydeł i słabo lata?

  185. Slawomirski pisze:
    2011-02-23 o godz. 00:32

    „Dlaczego prawi ludzie zrobili sie lewi?”

    Ani ja prawy, ani ja lewy. Mam jedną generalną zasadę i mocno ją
    wyznając, także realizuję. Brzmi ona:

    Żyj, i daj żyć innym!

    Pozdrowionka.

  186. Ja od 1992 koordynuje projekty niemieckiego rzadu dla m. in. Bialorusi. Pierwsze stypendia przyznawano juz w koncu lat 80-ych, dla grup mieszanych z wszystkich sowieckich republik i trwaly one 18 miesiecy. Kazdy uczestnik musial znac jezyk niemiecki, zeby zaliczyc praktyke w zakladach pracy i zdac egzaminy z teorii zarzadzania. Potem czas sie skracal od 12 do 3 miesiecy, grupy skladaly sie z 2-3 republik, a obecnie pryjezdza jednilita grupa, na od 1 do 3 miesiecy. Jezyk angielski wykladowy. Bardzo lubie Bialorusinow, chetnie przebywam w ich kraju. Z doswiadczenia wiem, ze po zakonczonym stypendium czesto wyjezdzaja do pracy do Rosji i rzadko zostaja na Zachodzie (jesli, to nieliczne kobiety zalozyly tu rodziny). Mysle, e Bialorusini, pozostawieni przez EU i USA, nie maja innego wyboru, jak sie wiazac gospodarczo z Rosja. A ze Lukaszenka podpadl Kremlowi za swoje zamaszki zostania prezydentem Wszechrosji (pozjednoczeniu Bialorusi z Rosja), to i ta wspolpraca kuleje. Bialorusini to mili i ambitni ludzie. Mloda kadra ma po 25 lat, skonczone studia iczesto doktoraty, rodziny z jednym lub dwojka dzieci i chec do dzialania. Z kontaktu z nimi czerpie energie i radosc zycia. Oni dadza sobie rade, wierzcie mi.

  187. @ mw

    Może i Libia jest znienawidzona przez większą liczbę państw, ja podałem tylko jedno, gdyż gra pierwsze skrzypce, a nie sposób dokonać dzisiaj rozdziału, mam na myśli władzę, albowiem społeczeństwa w większości są zupełnie od niej różne, zarówno w USA, jak i w Izraelu.

    O USA/Izraelu nie muszę nic mówić, jaki koń jest każdy widzi patrząc choćby na Irak i Afganistan. Słowa są zbędne.

    Natomiast może parę słów o rządzie RP (i do rządu), w tym kontekście.

    Jutro wspólne posiedzenie rządów Rzeczypospolitej Polskiej z… rządem Izraela – państwa apartheidu, obozów dla Palestyńczyków, zbrojnych osadników kradnących z rządowego nakazu cudzą ziemię, buldożerów równających z nią cudze domostwa (także wraz z ludźmi), morderców wykonujących na oficjalne zlecenie wyroki śmierci w zagranicznych hotelach, terrorystów atakujących obce statki na wodach międzynarodowych oraz strzelających tam w głowy przedstawicielom pokojowego konwoju humanitarnego, przestępców wg prawa międzynarodowego, którzy nie stosują się do rezolucji ONZ. Fajny kumpel, nie ma co – gratuluję! Ale już na was palanty raczej swego głosu nie oddam (a ty się kaczor nie ciesz, ciebie też olewam).

    Każde inne państwo, które popełniałoby takie zbrodnie jak Izrael, łamałoby prawo międzynarodowe, podlegałoby międzynarodowej obstrukcji oraz wszelkim dostępnym sankcjom. A tu brata łatę sobie znaleźli.

    Posiedzenie odbędzie się w Jerozolimie.

  188. Moim prywatnym zdaniem z obsesjonatami się nie dyskutuje, ich się LECZY!!

    Nerwice natręctw, obsesje, perserweracje, fiksacje, psychozy……
    Poza leczeniem, pozostaje jeszcze możliwość kwarantanny.

    PRL stworzyli ludzie, żyli , pracowali i rozmnażali się również oni.
    Zastanawiam się, jak dalekowzroczni byli Gomułka, Gierek, Jaruzelski, hodując „koncesjonowaną” opozycję w liczbie kilkuset sztuk…..
    Teraz widać, że miał kto przejąć władzę i odpowiedzialność.
    Scenki z Libii nie są zbyt zachęcające.

  189. Panie Passent, czytac tego sie nie da. Fascynacji zachodem w wieku 72 lat nie mozna racjonalnie wytlumaczyc. Niestety dowodzi pan ze inteligencji ani kultury w Polsce juz nie ma.
    Widac ze nic pan nie wie o Fundacji Forda. Ja to widze tak; Tu na wschodzie Salin byl takim sukin…em a PRL takim nierzadem ze nam wstyd bo nie dorastali zachodowi nawet do piet.
    Tam na zachodzie prawdziwi i najlepsi mordercy nam zawsze imponowali. A wiec zachodnie stypendia byly takie cenne. Dobrze jednak ze nie bylo tych stypendiow wiecej. Mamy mniej mordercow w Polsce.

  190. Łza się w oku kręci . Cywil przekracza granicę bez paszportu. Kleofasa żegnali na lotnisku z … kwiatami. Taki Cywil był narażony na śmiertelne niebezpieczeństwo:
    http://www.youtube.com/watch?v=9XRBpHPt7WA&feature=related

  191. jasny gwint,

    powiedz mi: a jeśli czytam na iPadzie, a więc ilość przeczytanych stron liczę inaczej ? Co ma do rzeczy ilość przeczytanych drukowanych stron do tego, co i ile się czyta w dzisiejszych czasach ? – ciekawy gambit.

    Jeśli wolno mi coś poradzić: nie trzeba popadać w monokulturę tematyczną, bo każda monokultura wyjaławia. Może coś o gułagach dla odmiany ?

    Poza tym nie zapominaj, że Ty i ja również jesteśmy biali, a więc jeśli już przyjdzie co do czego, a co zapowiadają autorzy czytanych przez Ciebie lektur, to czas, jaki będzie potrzebny Tobie na wytłumacznie kumu trzeba, że Ty nie jesteś ten zły biały z Zachodu tylko inny, że nie grabiłeś i nie bogaciłeś się na pocie i krwi Afryki, a więc ten czas może okazać się niewystarczający, cierpliwoścć słuchającego mocno niewystarczająca, argumenty bez znaczenia, co ma szansę stać się niezłym rozczarowaniem, nawet jeśli dziś szczerze kibicujesz ludom rewindykującym rekompensaty, z pewnością uzasadnione.

    Co do Afryki Pn – wciąż wiele jest analogii z wydarzeniami, które wstrząsnęły Europą Wschodnią ponad 20 lat temu. Kwestia optyki, żeby móc dostrzec te analogie, ale tutaj każdy ma swoje preferencje, które wszyscy znamy. Nie mam nic przeciwko budzeniu się ludów tej częsci świata, ale jeśli kibicuje się teraz Libijczykom czy Jemenitom, to nie wypada moim zdaniem pluć na to, co społeczeństwa Europy Wschodniej osiągnęły w ten sam sposób: buntując sie przeciwko tłamszącym je, a często okradającym je reżimom, wspieranym przez obce mocarstwo, nawet jesli oficjalnie było to mocarstwo bratnie, a sowieckie czołgi należały do kategorii wozów bojowych miłujących pokój. Przynajmniej dziś Amerykanie dla zniewolonych Arabów nie są oficjalnymi braćmi, ale pospolitymi psami, i w krajach arabskich nikt nie idzie do więzienia tylko dlatego, że nazwie „Wielkiego Brata” po imieniu.

    Będzie drogo kosztować ? – twierdzisz ? No pewnie, że będzie ! Już kosztuje, jak dotąd głównie pod pompą, ale zaboli dopiero wtedy, kiedy trzeba będzie płacic drożej za wszystko z powodu wzrostu cen ropy i paliw. To nie ja wymyśliłem ten świat i przelicznik ropa – krew bardzo niekorzystny dla krwi. Krew każdy z nas ma w żyłach. Benzynę musimy kupować i na drzewach ona nie rośnie. Nikt nie będzie sprzedawać Ci taniej, czy to benzyny, czy innych towarów tylko dlatego, że przeczytałeś kilka krytycznych lektur na temat kolonializmu oraz opartego na nim rozwoju Zachodu, i że sympatyzowałeś szczerze z rewoltą popularną. Pod tym względem jesteśmy po tej samej stronie barykady.

    Jak widziesz, jednak coś nas łączy.

    Pozdrawiam.

  192. Zerknąłem na mój ostatni wpis i tak sobie myślę, że ton może jest nazbyt zdecydowany, ktoś (abstrahujący od prawdy obiektywnej) mógłby pomyśleć, że nawet lekko napastliwy wobec Izraela, więc może dla równowagi pochwalę izraelską gazetę Haaretz, za publikację informacji, która w naszych mediach pewnie się nie pojawi, dotyczącej wczorajszej próby dokonania obywatelskiego aresztowania w Radzie Europy ministra spraw zagranicznych Izraela. Jak donosi Haaretz, reporter David Cronin podszedł do wchodzącego na salę obrad p. Libermana i skierował do niego następujące słowa:    
    „ Panie Liberan, to jest areszt obywatelski. Jest pan oskarżony o zbrodnię
    apartheidu. Proszę iść ze mną na najbliższy posterunek policji.”

  193. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Miekka sila (?)
    http://www.puppet99.com/?p=126

  194. do
    absolwent pisze:

    2011-02-23 o godz. 10:13

    Dowiedzialem sie przed chwila, ze odebrano Ci dyplom szkoly recyklingu.
    ET

  195. do
    Slawomirski pisze:

    2011-02-23 o godz. 03:32

    Szanowny Panie Slawomirski,
    tez watpie.
    Pozdrawiam.
    ET

  196. do
    cynamon29 pisze:

    2011-02-22 o godz. 22:47

    Redukowanie calego zycia do spodni jest dowodem samooszukania.
    ET

  197. do
    cynamon29 pisze:

    2011-02-22 o godz. 16:25

    Jesli Twoje wpisy maja posmak, to bez weszenia prosza sie o reakcje.
    ET
    PS
    Watpie szczerze czy to kiedykolwiek zrozumiesz, bo w kategoriach anegdoty sie nie mieszcza.

  198. do ajw pisze:

    2011-02-22 o godz. 21:49
    Marek, chyba CIA szaleju ci zadala…

    Spisek i teorie wokol doprowadzaja czesto do szalenstwa.
    ET

  199. Marek pisze:

    2011-02-23 o godz. 01:08

    Szanowny Panie Marku

    „można także powiedzieć, że pada deszcz, jak ktoś pluje nam w twarz.”

    To powiedzenie uzywal moj wujek Mikolaj Samsonowicz do opisywania swojej sytuacji w Workucie. Pamieta jak z pogarda wyrazal sie o komunistycznych opresorach i o groteskowych sadach wladzy radzieckiej.
    Pragne przypomniec Panu ze wielu Polakow sluzylo wladzy radzieckiej.
    Wielu z nich do tej pory korzysta z opiekunczosci panstwa polskiego ato wola o pomste do nieba.

    P.S.
    A Kadaffi to morderca z klubu Jaruzelskiego.

    Slawomirski

  200. Marek pisze:

    2011-02-23 o godz. 14:22

    Szanowny Panie Marku

    Prosze dokonac proby obywatelskiego aresztu Kadaffiego.

    Slawomirski

  201. Feliks Stychowski pisze:

    2011-02-23 o godz. 14:52

    Nie.
    Teoria spiskowa.
    Ludzkosc podlega prawom biologii.

    Slawomirski

  202. cynamon29 pisze:

    2011-02-23 o godz. 10:46

    „Mam jedną generalną zasadę i mocno ją
    wyznając, także realizuję. Brzmi ona:

    Żyj, i daj żyć innym!”

    W polaczeniu z zasada

    You do the crime ,you do the time

    mozemy mowic o poczatku cywilizacji.

    Slawomirski

  203. mw, 15:49
    Z opóźnieniem przeczytałem „Cholernie ciężko poprzeć Platformę”, Rafała Kalukina.
    Nie wszystko w Pana komentarzu zrozumiałem, ale z tym, co zrozumiałem, a także z duchem komentarza – nie zgadzam się.
    Polecam polemikę Janusza Jankowiaka z moimi idolami politycznymi, Janickim i Władyką, Polityka nr 9.
    Naprawdę warto rzucić okiem!

    Zagadnienie „wyboru mniejszego zła” w polityce, jest tak wieloaspektowe, że rozwijanie go na blogu, uważam za niemożliwe.
    Pozdrowienia

  204. Jacobsky pisze:

    2011-02-23 o godz. 13:27

    „Co do Afryki Pn – wciąż wiele jest analogii z wydarzeniami, które wstrząsnęły Europą Wschodnią ponad 20 lat temu.”

    Od miesiaca czekalem na to zdanie.

    Slawomirski

  205. the mentor pisze:

    2011-02-23 o godz. 11:59
    Panie Passent,

    Redaktor oglosil zwyciestwo demokracji w Rosji a ty sie czepiasz.

    Slawomirski

  206. jasny gwint pisze:

    2011-02-23 o godz. 09:06

    „Będzie to drogo kosztować.”

    Bez arabskiej rewolucji ceny zywnosci mialy wzrosnac o +/- 30%.

    Slawomirski

  207. ET pisze:

    2011-02-23 o godz. 16:19

    Szanowny Panie ET

    Absolweny chwali sie ze skonczyl szkole.

    Chwalipieta z absolwenta.

    Slawomirski

  208. ET pisze:

    2011-02-23 o godz. 16:23

    Szanowny Panie ET

    Te dzinsy do tej pory sa zbyt waskie dla cynamona.

    Slawomirski

  209. Marek pisze:

    2011-02-23 o godz. 11:31

    Mylic sie jest rzecza ludzka ,trwac w bledzie jest grzechem.

    Mylisz sie.

    Slawomirski

  210. Szanowny panie redaktorze

    Jak sie panu podoba to zdjecie?

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,9153366,Kaddafi_wiele_podrozuje__Byl_tez_w_Polsce__,,ga,,3.html

    Slawomirski

  211. Szanowny panie redaktorze

    Czy panska kula u nogi nie przeszkadza panu?

    http://wyborcza.pl/1,75478,9150457,TK_orzecze_legalnosc_dekretow_o_stanie_wojennym_z.html

    Slawomirski

  212. Tunezja, Egipt, Libia , Bahrajn i… właśnie, co jeszcze, kto jeszcze?
    Jest taka teoria „Schmetterlingseffekt „(engl. butterfly effect),po polsku
    efekt motyla, mówiąca że:
    „Dowolny układ fizyczny, który zachowuje się nieokresowo, jest nieprzewidywalny.”
    – Edward Lorenz –
    Ogólnie rzecz biorąc, Lorenz twierdzi że trzepocący skrzydełkami motylek,
    w Texasie na przykład, może wywołać trzęsienie ziemi w Nowej Zelandii,
    na przykład.
    I tu się rodzi pytanie – czy taki „motyl” północnoafrykański, w czasach
    pełnej globalizacji, nie spowoduje tego, że nasza (na ogół spokojna i
    przaśna) Europa, nie oberwie „odłamkami” a może i czymś większym?
    Co o tym sądzicie, bo ja się powoli martwię?!

    Pozdrowionka.

  213. ET pisze:
    2011-02-23 o godz. 16:23

    Ot, spostrzegawczy intelektualista! Z całego tekstu tylko spodnie zauważył!
    Sam chodzisz w spódnicy ET?

    Pozdrowionka.

  214. Sławomirski,

    czytałem skierowany do Ciebie wpis Cynamona w którym było sporo porad dla Ciebie. Moim zdaniem z przesłania tego tekstu wynika, że Cynamon chciał Ci wskazać równię pochyłą po której się toczysz.
    Nikt nie traci tak na Twoich harcach, jak Ty sam.

    Absolwent w swoich wypowiedziach, ostrych jak brzytwa, przestrzegał Cię o zamiarze wprowadzenia do kodeksu karnego odpowiedzialnośći za stalking, słusznie kwalifikując Twoje ataki pod adresem Gospodarza blogu jako noszące znamiona tego rodzaju przestępstwa.
    Właśnie przed paroma godzinami podano, że w Sejmie odbyło się drugie czytanie nowelizacji kk do którego wprowadzone zostaną przepisy o stalkingu.
    Ich obowiązywanie, to kwestia paru tygodni.
    Najwyższy czas na refleksje.

  215. U Bendyka nie da się dyskutować……
    Odświeżanie raz dziennie wpisów na blogu to chyba pomyłka……

    Jak to jest z identyfikacją?
    Podobno jedynie 7% obywateli identyfikowało się z Jugosławią, i padła.
    Czechosłowacja rozpadła się „aksamitnie” Ostatni przykład to Sudan.
    Podobne procesy toczą się w Katalonii, Flandrii, Quebecu……
    A Szwajcaria trwa…..

    Ilu ludzi identyfikuje się z Libią?
    Okazuje się, że przejście od samoidentyfikacji personalnej- wobec jakiegoś przywódcy, do państwowej- wobec Państwa którego jest się obywatelem, to proces który w wielu współczesnych krajach się nie zakończył.
    Czy istnieją obywatele Afganistanu, Pakistanu, Libii, Bahrajnu, Syrii?
    Niedługo się przekonamy.
    Wystarczyło obywateli USA, żeby wygrać Wojnę Secesyjną.
    Czy wystarczy obywateli krajów arabskich?
    Egipt ma Egipcjan, a co z resztą?

  216. Spoleczenstwo Izraela z wdziecznoscia przyjelo wpis Marka,. Izraelczycy usmiechali sie przez lzy: „jednak ten Marek jest prawdziwy Mensch…-mowili..-kiedy nam przywali, to zawsze ma racje” ale tez nie tylko nam przygania , ale pochwalic tez potrafi…honorowy taki….sprawiedliwy”…Pojawiaja sie glosy by ci Marku pozwolic posadzic drzewko w Yad Vashem. Pamietaj, teraz narod amerykanski czeka na powchwale od ciebie… podobno pozwla ci sie przebrac w kostium psa Goofy i zarobisz kase w Disneyworld…

  217. …i jeszcze jedno, Marek…rola psa Pluto, zarezerwowana jest dla Jasnego Gwinta, choc on pewnie wolalby kostium Wilka, (z radzieckiego Wilka i Zajaca)…

  218. Ryba pisze:

    2011-02-23 o godz. 18:44

    Szanowny Panie Ryba

    Mnie prawo polskie nie obowiazuje a bezprawie w ktorym uczestniczyl redaktor Passent bede pietnowal. Poprawnosc towarzyska dotyczy w tym przypadku ludzi towarzyskich. Ja jestem od niej zwolniony. Wiec bede wypominal gospodarzowi los mojego wujka wieznia Workuty.

    Slawomirski

  219. stasieku

    Czy polemika Jankowiaka w POLITYCE 9 to
    Jacek Żakowski „Państwo silne, czyli jakie?” strona 16 ?

  220. Szanowny Panie Ryba

    Jeszcze dodam ze Polityka redaktora Rakowskiego to byla organizacja przestepca.
    Ma Pan prawo sie ze mna nie zgadzac ale nie ma Pan prawa kneblowc mi ust.

    P.S.
    Tesknoty za totalitaryzmem cechuja Homo Sovieticus.

    Slawomirski

  221. Trolloklon S 17.21
    Jak napisal Ryba, zostalo Ci tylko kilka tygodni do procesu o stalking.
    Potem dwa lata odsiadki.
    Wyjdziesz z wtórnego analfabetyzmu intelektualnego i ortograficznego jako samouk w ciupie.

  222. ET 16.17
    Masz wiadomośc o odebraniu mi dyplomu od swego prywatnego trolloklona ?
    Przeciez on wogole nie wie co pisze, ani nawet nie wie co mysli.
    Praca w szambiarkach zniszczyła mu mózg.
    Ale swoja droga, przy Twoim zyciorysie, mysle ze nie powinieneś nic pisać o dyplomach.

  223. cynamon29 pisze:
    2011-02-23 o godz. 17:49
    Analogii w historii jest wystarczająco dużo.
    Rzym, Bizancjum…….
    Gdy brakuje OBYWATELI do obrony kraju, najemnicy nie sprostają zadaniu.
    Co być może odczuje Kadafi.
    Nie udało mu się stworzyć Libijczyków. Egipcjanie mają znacznie dłuższą państwowość.
    Czeka nas wędrówka ludów, jak zareagują nasi obywatele? Wiadomo już na przykładzie Czeczenów, czy ostatnio Mongołów studiujących w Krakowie.

    OBCY……

    Imperia powstawały dzięki osobistej lojalności wobec przywódcy.
    Kadafiemu 42 lata nie wystarczyły na stworzenie kieszonkowego imperium, czy wraz z nim skończy się równiez Państwo?

  224. Zainteroswanym bieganiem na nartach w Polsce – http://www.stachurska.eu/?p=590 . Pan Admin w prezencie przyniósł 🙂

  225. cynamon29 pisze:
    2011-02-23 o godz. 17:49
    „I tu się rodzi pytanie – czy taki „motyl” północnoafrykański, w czasach pełnej globalizacji, nie spowoduje tego, że nasza (na ogół spokojna i przaśna) Europa, nie oberwie “odłamkami” a może i czymś większym?
    Co o tym sądzicie, bo ja się powoli martwię?!”

    Szanowny Cynamonie,
    już obrywa, DAX u Ciebie zrolował się od poniedziałku o blisko 3% i nie wiadomo co będzie dalej. Banksterzy na „krótkich” już liczą kasę. Z tym oberwaniem „czymś większym” to wypluj natychmiast.

    A Anny Jantar-Schmetterling szkoda. Patrz, to już 30 lat.

    Pozdrawiam, Nemer

  226. Cynamon 22.47
    Sa osobniki co beda biadolic gdyż urodzili sie w tej galaktyce.
    Muszą tez być / wszak ludzkość jest różnorodna/ i tacy co kołki na głowie oczywiście cudzej z upodobaniem ciosać będą.
    Wśród tak dużego grona nie może zabraknąć i takich co za cel życiowy obiorą sobie moczenie swymi łzami każdej klapy widocznej z tej strony horyzontu.
    Ja to wszystko rozumiem , jestem człowiekiem przez lata przeżyte przygotowanym do takich //chyba nie anomalii ale codzienności// czemuż wiec mimo kończącego się niedługo trzeciego ćwierćwiecza nie potrafie zrozumieć przyrodniczej potrzeby istnienia rzepa czepiającego sie psiego ogona. Rzep zaczyna się na S ,psi ogon często powiewał wesoło na wietrze , bywało że machał wesoło ku zadowoleniu obserwatorów -nie wierzę by ewolucja była tak bezmyślna i sworzyła coś tak beznadziejnego.
    Cynamon , taka niby kora, uzyty do piernika //na razie mówimy o wypiekach// mimo ostrości poprawa smak a rzep nawet moczony w kartoflanych wynalazkach akwawitą nie będzie.

  227. Slawomirski,

    cieszy mnie, że mogłem do czegoś się przydać.

    Pozdrawiam.

  228. Slawomirski pisze:
    2011-02-23 o godz. 17:02

    Slawomirski, powiem ci krótko i dobitnie: ponieważ logiczne argumenty
    i porady z tzw. szczerego serca, nie są w stanie do Cibie dotrzeć,
    więcej ich nie będzie.
    A twoje chore dywagacje na temat mojego tekstu:
    “Mam jedną generalną zasadę i mocno ją
    wyznając, także realizuję. Brzmi ona:

    Żyj, i daj żyć innym!” (to jeszcze mój)

    W polaczeniu z zasada (a to już niestety Twój)

    You do the crime ,you do the time

    mozemy mowic o poczatku cywilizacji.

    Slawomirski

    mam od dziś,
    w najgłębszym po…szanowaniu!
    Gębę to Ty możesz dorabiać sobie, ale ode mnie wara!
    Wiesz co to jest porąb? Jak się dowiesz, to daj mi znać.
    Niestety w świetle najnowszych zdobyczy technik medycznych, jesteś
    po prostu nieuleczalny. Plemniki, prawdopodobnie wiele lat temu, nie
    zeszły prawidłowym torem u Ciebie i poszły w mózgowie. Spustoszenie,
    w wyniku tego zdarzenia, jest widoczne przy każdym Twoim wpisie.
    Nie współczuję, bo i komu.

    Pozdrowionka.
    P.S. zauważ, że w przeciwieństwie do Twojego chamstwa, zwracam się do Ciebie z tzw. dużej litery.
    I też nie wiem po co, może z tych złogów kultury nabytych za komuny?

  229. absolwent pisze:
    2011-02-23 o godz. 20:15

    „Wyjdziesz z wtórnego analfabetyzmu intelektualnego i ortograficznego jako samouk w ciupie.”

    Absolwencie, trollklon Slawomirski już z tej zapaści nie wyjdzie nigdy.
    Naukowcy twierdzą, że do takiej „reinkarnacji” potrzebny jest przynajmniej strzępek myślącego mózgu.
    Jak ty to widzisz? Plemniki buszujące w czaszce Slawomirskiego,
    przejmujące rolę szarej masy? wbrew logice i zasadom nauk medycznych?
    Plemniki mają całkowicie inną rolę, z myśleniem im nie po drodze.
    Są uosobieniem pierwotnych instynktów bezmyślowych.
    I tak to się dzieje w czaszce Slawomirskiego; pukniesz, stukniesz – się
    taki przebudzi i ma parcie seksualne na klawiaturę (instynkt podstawowy,
    inaczej odzwierzęcy), coś mu zaświta, przypomni sobie nazwisko
    naszego Gospodarza i uruchamia swój wewnętrzny buldożer (bezmyślowy, automatyczny wręcz), no a póżniej to już dokładnie wiemy
    jakie są efekty buldożenia. Opłakane, to najdelikatniejsze określenie
    jakie mi przychodzi do głowy.
    Smutne: plemniki przyczaszkowe, jako czynnik upadku człowieczeństwa.
    Kto by się tego spodziewał?

    Pozdrowionka.

  230. Jacobsky, 13.27. Mizerne to co piszesz. Jeżeli będziesz dalej czytał z iPada to, warto brać pod uwagę kilka rzucających się z rękawa argumentów.
    Koszt wydobycia baryłki ropy niezależnie od miejsca na globie, łącznie z transportem wynosi średnio 7 dolarów. Aktualna cena tejże baryłki wynosi 107 dolarów. Kto kradnie te 100 dolarów?
    W Afryce umiera rocznie na AIDS 10 milionów ludzi, natomiast ceny leków dyktowane przez kolonizatorów są tak wygórowane, że nie stać tych ludzi na zakup i leczenie.
    Nigeria jest największym producentem ropy w Afryce, i sama nie produkuje ani litra benzyny. Kolejki na stacjach sięgają dziesiątki kilometrów.
    2 miliardy ludzi nie ma jakiegokolwiek dostępu do pomocy medycznej.
    70 procent leków sprzedawanych w Afryce to fałszowane podróbki.
    Dotowana żywność i bawełna przez UE i USA sprzedawana w Afryce spowodowała likwidację upraw, bankructwa gospodarstw i ucieczkę ludzi do miast slamsów.
    To kilka tylko przykładów. Więcej znajdziesz na iPadzie lub zapytaj Telegraphica.

  231. Widze, ze tradycja odchodzenia od glownego tematu na tym blogu zachowuje sie w swej sile i natretnosci, wiec i sam ulegne temu po trochu.
    Wczytuje sie w rozmaite teorie i punkty widzenia roznych tu goszczacych internautow i nie moge oprzec sie wrazeniu, ze wielu dyskutantow koncentruje sie na kwestiach religijno-wyznaniowych, teoriach rewolucyjnych.
    Wszystko co dzieje sie w dzisiejszym swiecie arabskim niewiele ma wsponego z naukami o bezkrwawych rewolucja Gena Sharpa.
    Wszystko nalezy rozpatrywac w kategoriach historycznych zaszlosci ich nawarstwienia i odzwierciedlenia w e konomicznej sytuacji przecietnego araba ( wszystko jedno czy jest on radykalnym czy umiarkowanym islamista czy tez chrzescijaninem). Sheyk i jego prarabowie i przyjaciele zarabiaj nawet do 3 milionow dolarow dziennie a przecietny arab ( nie mowie o bezrobotnych 50 dolarow miesiecznie.
    Wysoki poziom bezrobocia,skostniale spoleczne struktury, ograniczone prawa czlowieka, wysokie koszty utrzymania i swiadomosc, ze ktos jest na przyslowiowym tronie lwadzy i zamiast cos sie zmieniac to jest coraz gorzej. Innymi slowy ruch rewolucyjny w krajach arabskich rozpoczal sie od pustego talerza socjo-ekonomicznego.
    Czy ktos sie ze mna zgadza, czy nie – to akurat nie jest tutaj wazne – kolejne osrodki akademickie i naukowo badawcze w USA zaczynaja publikowac tezy, ze poczatek rewolucyjnym przemianom w swiecie arabskim dala agresja USA w iraku i jej koncowy efekt. Ten kraj dzisiaj sam wewnetrznie sie ( niestety poki co krwawo) przeciera ku demokratyzacji, ku zmiano w sferze praw czlowieka, ku cywilizacji zycia.
    Mozna sie spierac z ta teza, ale ja jednak jestem sklonny sie z nia zgodzic i pozostaje tylko pytanie jak dlugo to potrwa?
    Odpowiedz na to pytanie sprowadza sie do pewnego prognozowania scenariusza wydarzen w Iranie a w slad z anim Libanie Syrii i Kuwejcie.
    Jedno jest pewne.Swiat jest u progu wstrzasowego wzrostu cen paliw i energii a tym samym wzrostu kosztow i utrzymania i produckji. Obserwowanie zachowana grup finansowych i glownych swiatowych bankow pozwoli prognozowac, lecz nie w dluzszym okresie czasu jak rok – dwa kierunki rozwoju sytuacji ekonomicznej swiata.
    U podstaw tych rozwazan leaz dalsze sukcesy w rozwoju gospodarczym Chin . W moim przekonaniu parcie Chin ku dominacji swiatowej bedzie radykalnie powstrzymane. Odetchnie Rosja, ktora znowu na pewien okres czasu poprawiac bedzie swoja sytuacje ekonomiczna za cene wzrostu cen ropy i gazu. A co na to Eyropa? A co na to USA? A co na to reszta swiata?
    Europa – hm,! Bacznie zaczalbym przygladac sie temu co bedzie z EURO.
    Polska bedzie w tej korzystnej sytuacji ze nie bedzie jeszcze w sferze EURO i chyba wstrzyma sie z ta decyzja. Polski Zloty zblizy sie do dolara ale tym razem skutki recezji dotkna polska gospodarke bardziej dotkliwie i to w sferze budownictwa, produkcji przemyslowej.Potrzebne bedzie podejmowanie dzialan radykalnych budzacych spoleczne niezadowolenie, ale to bedzie jedyna droga ku normalnosci , a nie produkowanie pustych pieniedzy bez pokrycia.
    W USA bedzie to ostatnia szansa dla Prezydenta Obamy dokonac cos ze swych wybporczych obietnic – a mianowicie otworzyc drogi rozwoju i szerokie drzwi upowszechniania niekonwencjonalnych zrodel energii , oraz uruchomienie wydobyucia wlasnych zasobow ropy naftowej.To bedzie jednak przelomowy moment dla OBAMY znacznie komplikujacy jemu ewentualnosc ponownej reelekcji na kolejna kadencje.
    Swiat odda sie wszelkim rewolucyjnym zjawiskom i glebokim przeobrazeniom.Mozna prorokowac ze Wenezuel zacznie przezywac kolejny raz wewnetrzne niepokoje, Kolumbia i Chile a na Kubie w koncu dojdzie do daleko idacych demokratycznych przemian i znacznego zblizenia z USA.
    Oddalem sie pewnym prognozom i ocenom sytuacji w oparciu o te materialy, ktore ostatnio czytalem jak rowniez wlasne spostrzezenia, bowiem mialem okazjie w wielu z tych krajow byc osobiscie i przygladnac sie blizej temo co w tzw. trawie piszczy.

  232. Trolloklon 19.50
    Nie badz taki pewny swej bezkarności.
    Eichmann tez myslal ze go Mossad nie dopadnie. Mazur nie bedzie podlegal ekstradycji, bo ma pewne zaslugi, ale taki maly facecik z Traiskirchen, z dwuletnim wyrokiem za stalking w perspektywie, może sie zalapac na deportacje ?

  233. Nemer pisze:
    2011-02-23 o godz. 20:59

    Nemerku, to „coś większego” wyplułem trzy razy przez lewe ramię,
    ze słowy na ustach mych: „Apage Satanas!”.
    A Anny? Ach, jakże szkoda !
    Była takim słoneczkiem („Tyle słońca w całym mieście…”) w tych
    ołowianych, komuszych czasach.
    Ziemia się kręci, ludzkie losy (czasem bardzo głupio) kręcą się też.

    Pozdrowionka.

  234. Szanowny Panie ET

    Kolejny towarzyski czlowiek prawdopodobnie byly czlonek stara sie podgladnac swiat bez korekcji wady wzroku.
    Jak mu powiedziec aby poszedl podgladac Zuzanne?

    Slawomirski

  235. Szanowny Panie absolwent

    Czyzby byl Pan absolwentem leningradzkiej uczelni?

    Slawomirski

  236. Szanowny panie redaktorze

    Czas na refleksje jak pisze Ryba.
    Czy przypominanie/wypominanie historii to stalking?
    Czy moze pan pomoc tym co chca zyc w panstwie prawa: absolwentowi byc moze leningradzkiej uczelni, cynamonowi zachowywujacemu sie jak ancynamon czy Rybie co glos zabiera aby zrozumieli co to jest wolnosc slowa?

    Dziekuje

    Slawomirski

  237. @ Slawomirski

    16:46
    Generała Jaruzelskiego nie mieszałbym do sprawy – myślę, że Adam Michnik miał rację wyrażając swą syntetyczną, acz precyzyjną odezwę do pastwiących się nad nim sępów.

    16:49
    Wątpię żeby Kaddafi bardziej był wart aresztu obywatelskiego, niż masowi mordercy z Iraku, Afganistanu, czy z Palestyny. W Iraku samozwańczy, dzicy przywódcy świata zachodniego pozostawili 4,5 miliona sierot. O ile wiem, Kaddafi nigdy nie napadł na żadne państwo, a i na temat zamachu w Lockerbie różne są opinie, w każdym razie nie przyniósł mu żadnej korzyści, więc dlaczego miałby to zrobić?

    17:31
    Pecunia non olet, a na krzywe drzewo to i Salomon nie naleje.

    Mam zdanie przeciwne.

    @ ajw

    Polskich drzewek w Yad Vashem i bez mojego jest już tak dużo, że ich gałązki stały się dla wielu utrapieniem, bowiem włażą im boleśnie w… tam, gdzie to nie wszystkim sprawia przyjemność, wciąż przypominając prawdę, którą wszelkimi sposobami chcieliby załgać.

    A naród amerykański chętnie pochwalę – to w znakomitej większości wspaniali ludzie, tylko skradziono im państwo.

  238. Wspomnienie

    Szczytem hipokryzji bylo sprzedawanie przez komunistow w kioskach Ruch gazety radzieckiej o nazwie Prawda.

    Slawomirski

  239. Lech,

    zdaję sobie z tego sprawę, że po 25-30 roku życia (choć moim skromnym zdaniem od osiągnięcia okolic 40-tki) żyjemy na kredyt i na przekór naturze. Próbowałem nieudacznnie poóc temu biednemu, zbolałemu państwu, ale wychodzi na to, że nawet odwołując się do najprostszych praw natury nie da się nijak wyrwać z zaklętego kręgu.

    Nie mam zamiaru wchodzić w spór z lekarzem na temat służby zdrowia i jej roli w przedłużaniu życia. Jeśli głównym sprawcą kłopotów finansowo-emerytalnych państwa polskiego ma być infrastruktura itp, to aż strach pomyśleć co by było gdyby kraj nasz znajdował się na poziomie Niemiec czy Skandynawii: zapaśc totalna. Pozostaje tylko cieszyć się, że nie tak nie jest.

    Pozdrawiam

  240. Gdybym podsumowywal wypowiedzi do wpisu Daniela Passenta „Miekka sila”, wzialbym pod uwage:

    -wpis skrzydla pisze: 2011-02-20 o godz. 21:07, jako opis stanu faktycznego widzianego oczyma przecietnego Polaka, ktoremu marzyly sie podroze;

    -WODNIK53 pisze: 2011-02-21 o godz. 15:53, jako spojrzenie szerokie, perspektywiczne;
    -i Zuzanna pisze: 2011-02-21 o godz. 09:10, jako wlasciwe podejscie do tego, co bylo a nie jest.

  241. Passen pisze:

    „Marzeniem ludzi nauki i kultury od Października ’56, przez wiele lat było stypendium z Zachodu”

    To dlaczego pan pracowal dla Wschodu panie redaktorze?

    Slawomirski

  242. Moj pierwszy paszport dostalem po odstaniu w kolejce od 4 tej rano w 1979. Wyjechalem do Wiednia rowerem. Potem w 1980 znow dostelem paszport bo bylo latwo. Maluchem do Berlina Zachodniego i RFN Potem juz nie dawali az w 88.
    Teraz juz sie nie staram o paszport.

  243. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    walkabout
    2011-02-22 o godz. 21:19 pisze:

    „Oczywiście tenże sam Bronisław profesor Geremek“ …

    @walkabout,

    na ja, zwal jak zwal, wyglada na to, ze masz dobrego nocha
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110224&typ=po&id=po07.txt

    Ciekawe, ciekawe – prawda?

  244. cynamon29 pisze:

    2011-02-23 o godz. 17:51

    W Szkocji na wakacjach owszem.
    PS
    Nie lubisz intelektualistow. Gdybys byl troche starszy, to moglbym sadzic, ze pracowales z Wladyslawem.

  245. Marek wyszedl na „zakladowa” przerwe i wydaje mu sie, ze jest to przerwa miedzy w(y)kladami WUMLu. Moze spotka na swojej sciezce Absolwenta?
    ET

  246. Ryba pisze, ze znalazl sobie „wspornik” w postaci Cynamona29

    2011-02-23 o godz. 18:44

    Ponizej wywody doradcy Ryby………………………………………..

    A b s c h a u m (jezyk nazistow oraz zolnierzy z jednostek SS)
    D o b r e z b y l o b y p o w s a d z a c t y c h p a n o w d o w i e z n ia.”
    p a r c h e m
    T u m o r (czyt. rak jako jednostka chorobowa)
    T e r r o r y s ta
    s z c z u r k a – s z p i e g a
    o k r ó t k o c h r ą c z k a c h…
    ś l e d ż s t a r o z a k o n ny
    ś l e d ż i z r a e l i t a ń s k i”
    Tel-Aviv śledż” lub “śledż jerozolimski”.
    mus jabłkowo-bananowy z rodzynkami o nazwie
    “słodka Strefa Gazy” , a popularną karpatkę przechrzciłbym na “kremowe
    Wzgórza Golan” !
    Dederowcy
    s z c z u r k o-s z p i c l i
    t e r r o r y s t ą i r a s i s t ą…
    Kiedyś, na takie “zjawisko”, bardzo pomocny był “A z o t o x”
    cynamon29 pisze:
    2010-12-21 o godz. 01:09
    Orteq pisze:
    2010-12-20 o godz. 21:46
    …..Chcesz być ofiarą papużek nierozłączek? Na własne życzenie?
    Kilku już było, nie dali rady temu towarzystwu wzajemnej adoracji.
    Ja już w ogóle nie reaguję na ten A b s c h a u m – strata czasu, ot co !
    Pozdrowionka….
    Moj komentarz; A b s c h a u m: tak okreslali nazisci nie tylko przeciwnikow politycznych, lecz rowniez jencow wojennych oraz pracownikow przymusowych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Nastepnie pisze cynamon29 uzywajac jezyka ludycznego i budzi jedynie niesmak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    cynamon29 pisze:
    2010-12-20 o godz. 19:19
    …Na “zaparte” najlepsza jest lewatywa. Najlepiej podwójna!!!..
    cynamon29 pisze:
    2010-12-20 o godz. 20:29
    …“PiS wyciera sobie brudna gebe Polska od 5 lat. Dobrez byloby powsadzac tych panow do wieznia.”
    Przywódcom formacji paramilitarnej, o której wspomniałeś, doradzałbym
    zwrócenie się do administracji Helwetów w celu “urobienia” nowych gęb.
    Pozdrowionka….
    Zastanawiam sie skad sie bierze agresja u mojego przeciwnika (nie okreslam go jednak wrogiem). Prawdopodobnie jest to agresja przemieszczona. ZASTANAWIAM SIE CZY PAN PASSENT UCIESZYLBY SIE TAKIMI OKRESLENIAMI. DLATEGO TEZ UWAZAM, ZE POWINIENIEN ZAREAGOWAC NA ANTYHUMANISTYCZNY TENOR LIZAKOWEGO CZLOWIEKA.!!!!!!!!!!!!
    Dalej nasz dzielny intelokutor niepowaznie i niepotrzebnie wysmiewa Romow!!!!!!!!
    …W słowie Cygan nie widzę nic zdrożnego.
    Podobnie jak w słowie Szwab.
    I jedno i drugie to określenie nacjiTo jak ja teraz mam mówić do Jacka Cygana?
    Jacek Rom?
    Głupio jakoś….
    Kolejna cynamonowa proba!!!!!!!!!!!!!!!!
    …T u m o r (czyt. rak) poddaństwa wszelkim t e r r o r y s t o m, jest nam powszechnie obcy!
    Nie chcemy przeżywać tego jeszcze raz!
    Kolejny, niezasłużony raz!…
    Typowe dla narodowego jezyka; MY!!!!!!!!!!
    Dalsza proba opisu typowego dla ND. Ponizsze (podobne) cytaty o tenorze charakterystycznym dla endokratow (prosze nie mylic z demokratami) widoczne byly w narodowej prasie polskiej w latach 33-39.!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    …Mamy małego s z c z u r k a – s z p i e g a, który nas podgląda z sąsiedniego blogu Daniela Passenta i bezczelnie nas obgaduje, obsmarcza, degrengoladzi ! Ten szczurek to ufoludek zamieszkały w Helwecji, wzrostu haniebnego,o k r ó t k o c h r ą c z k a ch…
    …T u m o r poddaństwa wszelkim t e r r o r y s t o m, jest nam powszechnie obcy!
    Nie chcemy przeżywać tego jeszcze raz!
    Kolejny, niezasłużony raz!
    Liczę na Wasz odpór i przeciwstawienie się tym podłym i niecnym, obliczonym na ograniczenie naszej wolności, zakusom!…
    Powyzej proba naczelnego eseisty narodowej blogosfery. Ponizej niesmaczne zarty z poprawnosci politycznej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    cynamon29 pisze:
    2010-12-19 o godz. 11:20
    A jak wam się to spodoba: przeglądając “Książkę kucharską” (wiadomo -idą Święta!) natrafiłem na danie (pyszne zresztą, bo moja mała żonka co roku na Wigilię robi)
    o nazwie “śledż po żydowsku”. Czy wedle poprawności politycznej, nowych zasad nowomowy powinienem te danie od zaraz nazywać “śledż starozakonny” czy może lepiej “śledż izraelitański” ? Można jeszcze zaproponować “Tel-Aviv śledż” lub “śledż jerozolimski”. Na deser proponuję mus jabłkowo-bananowy z rodzynkami o nazwie “słodka Strefa Gazy” , a popularną karpatkę przechrzciłbym na “kremowe
    Wzgórza Golan” ! No i co Wy na to? I wilk syty, no i baranek nie beczy. Baranek boży.
    cynamon29 pisze:
    2010-12-18 o godz. 19:30
    … Żyjąc 26 lat w tak multikulturalnym Państwie jak Niemcy (BRD przed
    tym cholernym połączeniem), okazuje się że najbardziej niedostosowaną
    grupą społeczną w tym kraju nie są Turcy, nie są Italiano, nie są Grecy
    czy Nigeryjczycy.
    Najbardziej niedostosowaną grupą w tym konglomeracie małych
    społeczeństw są byli (ehemalige) Dederowcy! Oni mają tylko i wyłącznie
    pretensje! Pretensje o wszystko i do wszystkich!
    Nie dość że “Bogaty Brat/Siostra” zaopiekowała się bankrutami, nie dość
    że pobudowała im cywilizowane drogi, a i wiele innych ciekawych rzeczy
    również, to ciągle im żle! Ale jak żle!
    W wyniku moich kontaktów zawodowych mam często kontakt z
    przedstawicielami tej “szczególnej nacji”. Początek kontaktu jest zawsze
    schematyczny: – Oh, gdyby nie Rząd BRD, bylibyśmy dziś martwi!
    Ale po drugim, trzecim “Schnapsie” wyłazi z “takiego” męczyból:

    Powyzej wyrazny przyklad stygmatyzowania Niemcow ze wschodnich krajow zwiazkowych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ponizej wolanie o pomoc z atrybutami przypominajacymi faszyzujacy jezyk endokratow (Narodowych Demokratow)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    cynamon29 pisze:
    2010-12-22 o godz. 00:11 Mamy małego s z c z u r k a – s z p i e g a, który nas podgląda z sąsiedniego blogu Daniela Passenta i bezczelnie nas obgaduje, o b s m a r c z a, degrengoladzi ! Ten s z c z u r e k to ufoludek zamieszkały w Helwecji, wzrostu haniebnego, o k r ó t k i c h r ą c z k a c h,
    Dalej posuwa sie cynamon29 do srodkow chemicznych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    …Kiedyś, na takie “zjawisko”, bardzo pomocny był “A z o t o x”, ale w dobie
    dbałości o środowisko naturalne, ów środek został wycofany z obiegu
    i użytku (wedle mnie – w pełni chwalebnie).
    Proponowana opcja małych s z c z u r k o-s z p i c l i, jest według mnie nie do
    przyjęcia!
    ….Mając na uwadze, jakże potępienia godne zajścia na Białorusi, pałowanie
    oponentów obecnej “władzy”, zamykanie ludzi bez wyroku po więzieniach, kpiny z wolności ludzkiej, jestem pełen obaw o nasze dalsze prawa na
    egzystujących dotąd pokojowych i humanistycznych blogach….
    …T u m o r (rak jako choroba przyp. moj) poddaństwa wszelkim terrorystom, jest nam powszechnie obcy!
    Nie chcemy przeżywać tego jeszcze raz!
    Kolejny, niezasłużony raz!
    Liczę na Wasz odpór i przeciwstawienie się tym podłym i niecnym, obliczonym na ograniczenie naszej wolności, zakusom!…
    Ponizej ostrzega cynamon29 przed zaraza terrorysta i rasita:
    cynamon29 pisze:
    2010-12-22 o godz. 13:03 Oho, z a r a z a helwecka się rozszerza !
    Troll już się nie mieści w ramach swej nienawiści na blogu D.Passenta
    i szuka nowych przestrzeni cyjankalowania i cykutą poczęstunków…
    cynamon29 pisze:
    2010-12-22 o godz. 16:21…Na obydwu blogach mam wystarczająco wielu świadków na to kto jest tu t e r r o r y s t ą i r a s i s t ą…. Napotkaj najbliższe lustro i się przyjrzyj! A teraz na poważnie: czy tolerując takie trolle jak Slawomirski, czy E.T., nie popieramy czasami dewianta Jarkacza i jego bandę? Tolerancja jak najbardziej – dewiacja, to sepsa tego blogu!
    Oto kolejna proba cynamonowego jezyka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    cynamon29 pisze: 2011-01-19 o godz. 22:06…Uderz w stół, a i holokaust się odezwie! Paranoikom – zawsze się odezwie! Gratuluję ?jasności? umysłu!

    ET

  247. do
    Slawomirski pisze:

    2011-02-23 o godz. 17:21

    Szanowny Panie Slawomirski,
    Absolwent (& co) jest Insolwentem intelektualnym.
    ET

  248. Soft power dla ubogich (w rozum)

    „Al-Kaida Islamskiego Maghrebu oskarżyła Kaddafiego o zatrudnianie pochodzących z Afryki najemników oraz wydanie rozkazu użycia przeciwko protestującym samolotów myśliwskich – poinformowała SITE cytując wydane w czwartek oświadczenie dżihadystów. Al-Kaida wezwała też muzułmańskich uczonych, myślicieli i dziennikarzy, by poparli rewoltę Libijczyków”

    „Ubolewamy nad rzezią i tchórzliwą masakrą dokonaną przez zabójcę niewinnych, Kaddafiego, na naszym narodzie i naszych nieuzbrojonych braciach muzułmanach, którzy wyszli jedynie po to, by usunąć jego opresyjne rządy, jego niewiarę, tyranię i siłę” – Al Kaida

    Czy są granice absurdu?

    Ja rozumiem, że idiota nie może wypuszczać w świat informacji, które przekraczałyby jego poziom intelektualny, ale jeśli już gazety mają rozkaz te brednie drukować, to przecież są odpowiednie kolumny, np. „Humor”. „Prosto z Tworek”, czy choćby „Świat wg Matołka (Koziołek by się obraził)”.

  249. przychodzi baba do Passenta i Passent na to:
    niech juz Pani do mnie nie przychodzi bo Slawomirski o tym pisze na blogu.

  250. ET 9.24
    Nie moge ustalic ktory z dwu trolloklonów reprezentuje nizszy poziom inteligencji i wyzszy poziom prymitywnej głupoty.
    Roznicy prawie nie ma: obaj bełkoca w kółko o dziadku z Workuty, WUMLU, mrs Robinson i kiosku Ruchu, gdzie pluli na gazety jako bohaterscy czlonkowie ruchu oporu.
    Na nic więcej ich nie stać, oprócz pisania do siebie listów milosnych..
    No i razem uprawiaja stalking.
    Obaj beda odsiadywac dwa lata bez zawieszenia.

  251. Przy niewielkim nagłośnieniu wolnych mediów odbywa się dziś w Jerozolimie wspólne posiedzenie rządów Izraela i Polski. Być może w planach jest połączenie tych dwóch przyjacielskich państw i narodów, ale na razie przewidziano dyskusje o współpracy w przemyśle zbrojeniowym i w relacjach młodzieży. Przemysł zbrojeniowy już praktycznie znajduje się w rękach izraelskich a współpraca młodzieży powinna obejmować weryfikację programów wizyt żydowskich grup młodzieżowych w kraju ojców i holocaustu. Według różnych źródeł izraelska młodzież jest całkowicie izolowana od kontaktów z polakami a programy „edukacyjne” przepojone są szowinizmem, fałszywym obrazem historii i nienawiścią do Polski. Czy jakiś inny rząd, także rząd USA spotykał się kiedykolwiek z rządem Izraela i to na terenach nie swoich? Tylko rząd Polski, jak zwykle jest na tyle głupi i nieodpowiedzialny. Rządy spotykają się w Jerozolimie, mieści o nieustalonym statusie, właściwie znajdującym się pod okupacją, w daleko posuniętym procesie wynaradawiania Palestyńczyków i rugowania ich z miejsc zamieszkania, szkół, szpitali i gospodarstw rolnych. Jest to więc prowokacja o tyle fatalna, że odbywa się czasie rozlewających się powstań narodowych w krajach arabskich o nieznanym przebiegu i rezultatach. Mogą one być bardzo przykre dla Izraela i w konsekwencji dla Polski także. Rząd Polski z nazwy demokratyczny spotyka się z najbardziej w historii reakcyjnym i agresywnym rządem Izraela, który w świecie i samym Izraelu powszechnie oskarżany jest o planowanie i przygotowanie napaści na kraje sąsiednie, zbrodnie wojenne, holocaust, aparthaid, eksterminacje Palestyńczyków i ludobójstwo. Oskarżenia na tyle ciężkie, że kiedyś za podobne zbrodnie rządy i ich liderzy stawiani byli przed międzynarodowych trybunałem w Norymberdze. Tamże Tusk głosi slogany; „Przyjaciele możecie na nas liczyć”. Czy na udział w kolejnej wojnie zaborczej panie Tusk? A kogo Pan o to pytał. Na mnie niech Pan nie liczy.
    http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=4_1

  252. jasny gwint,

    … i naprawdę będziesz opowiadać o tym wszystkim mieszkańcom Afryki w chwili, kiedy naprawdę przyjdą domagac się odszkodowań za lata potu i krwi, kiedy szlag Cie trafi z powodu kolejnej znaczącej podwyżki cen idącej na konto zawieruchy w roponośnym zakątku świata ?

    Dziś rano w Londynie ropa po ok. 120 USD. Wydobycie w Libii spadło o 50%.

    W Twoim świecie za podwyżki będzie winien Tusk, Balcerowicz, telegraphic observer, styropian i iPad.

    Pozdrawiam

  253. Wihajster= ja sie on nazywa?

  254. Absolwent=Insolwent zgubil dyplom i przestal lubic drugich. Nie wiem skad tyle niedorzecznej zlosci u Absolwenta. On nie lubi ludzi, oprocz Bonifacetow lub Lizakowych Ludzi.
    Z ub-olewanien.
    ET
    PS
    Przestan prosze czytac nasze wpisy i moze sie uspokoisz, czego Ci szczerze zycze.

  255. do tego o czym alarmuje JASNY GWINT koniecznie trzeba dodac to, ze dzis okolo polnocy „Zydzi z calego swiata opanuja czysto polski Lezajsk”. Na domiar zlego nasza Ojczyzna zostala opanowana wczoraj przez mrozny klin z terenu bylego ZSRR! Nie tylko ONET alarmuje, ale tez tefauendwjsciacztery, no i jutro „Fakt”.

  256. Jacobsky, Lepiej przejdźmy na słuchanie śpiewanej poezji.
    http://www.youtube.com/watch?v=7wChlvZbXjY&feature=player_embedded

  257. Demokrator jasny gwint 2011-02-24 o godz. 12:47
    pisze, ze wszystkie kraje wokol Izraela sa demokratyczne. Demokrator posiada informacjie z pierwszej reki. Czekam na informacjie z glowa lub z glowy.
    ET
    PS
    Za informacje bez glowy serdecznie i z gory dziekuje.

  258. Marek pisze:

    2011-02-23 o godz. 23:49

    Panie Marku

    Jaruzelski to symbol dyktatora. Ja nie pastwie sie nad bezzebnym starcem.
    Ja wypominam/przypominam co rozni obywatela od czlowieka zniewolonego. Miliony Polakow do tej pory cierpia z powodu totalitaryzmu.
    Sa to ludzie ktorych totalitaryzm pozbawil godnosci. Dlatego nalezy krytykowac przeszlosc faszystowsko-komunistyczne oraz Wielkie Zamazywanie ktoremu slabsze osoby sie poddaja.

    P.S.
    Wszyscy sie myla ,nawet Adam Michnik.

    Slawomirski

  259. bacha pisze:

    2011-02-24 o godz. 15:05

    Powtarzanie antysemickich zdan utrwala antysemityzm.

    Slawomirski

  260. jasny gwint pisze:

    2011-02-24 o godz. 12:47

    Podly antysemicki wpis.

    Slawomirski

  261. Nie było specjalnie głośno o tej wizycie przed wyjazdem, widać rząd RP się wstydzi – to zresztą nic dziwnego, bo kto przy zdrowych zmysłach chwaliłby się taką „przyjaźnią”, z agresywnym państwem apartheidu, w XXIw? Nikt. Tylko podobny cieszy się podobnymi.

    Swoją drogą, wspólne posiedzenie rządu RP z rządem Izraela to skandal. Wiem, że nie ma dziś alternatywy dla PO, ale nie po to głosowałem na tą partię, żeby teraz cichaczem podrzynali Polsce gardło – są granice, Premier Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, za szarganie dobrego imienia Polski, wspieranie rasizmu, państwowego terroryzmu oraz apartheidu.

  262. jasny gwint,

    dziękuje 🙂

  263. # ET pisze:
    2011-02-24 o godz. 13:27

    Wihajster= ja sie on nazywa?
    😆
    HACELEK!!! to oczywiste 😉

  264. zerknęłam za linkiem , podanym przez jasnego gwinta , 15:15
    — i warto było – polecam

    gdy zaczną na tysiączną modłę
    ojczyznę szarpać deklinacją
    i łudzić kolorowym godłem,
    i judzić historyczną racją
    o piędzi, chwale i rubieży
    o ojcach, dziadach i sztandarach
    o bohaterach i ofiarach
    ………..

    Rżnij karabinem w bruk ulicy! Twoja jest krew, a ich jest nafta!
    I od stolicy do stolicy
    Zawołaj, broniąc swej krwawicy
    „Bujać to my, panowie szlachta!”
    „Bujać to my, panowie szlachta!”
    ………
    śpiewają młodzi ludzie ten jak najbardziej aktualny protest -song
    genialny ten Tuwim –

  265. ET pisze:

    2011-02-24 o godz. 09:18

    Zgadzam sie ze Marek potrzebuje pomocy.

    Slawomirski

  266. cynamon29 pisze:

    2011-02-23 o godz. 21:24

    ancymona self portret

    smuci

    Slawomirski

  267. Szanowny Panie ET

    Obroncy garba/Garbusa sa jacys wulgarni.
    A dzisiaj wulgarniejsi.

    Slawomirski

  268. jasny gwint (12.47),

    żeby zrozumieć ten nierozważny krok Donalda Tuska należy rozpatrywać go w kontekście siły politycznej jaką ma nasz kraj na arenie międzynarodowej.
    Układ polityczny jaki przejął władzę w ’89 to zanarhizowana opozycja demokratyczna, która bez wsparcia hierarchii kościelnej nie mogła liczyć na sukces w przejęciu władzy. Układ ten funkcjonuje do chwili obecnej, choć coraz wyraźniej widać jego zużycie.
    Trzeba także zrócić uwagę, że jeden z dwóch filarów na których opiera się władza ma swoje niezbieżne interesy z polską racją stanu (hierarchia kościelna).
    Okres euforii wolnościowej już dawno miął i wychodzi na to, że tak naprawdę nowe formacje polityczne nie zdołały się zakorzenić w społeczeństwie, a reformy społeczne i gospodarcze świadczą o nihiliźmie politycznym ugrupowań politycznych (praktycznie każdy zapobiegliwy spryciarz może zostać ministrem, i wyżej).

    Ciekaw jestem jak będzie wyglądał nasz kraj, gdy wyschnie źródło wsparcia finansowego przez Unię, co wisi w powietrzu.
    Tusk już poczuł boleśnie odsunięcie od piersi Angeli Merkel (zwekslowanie Polski na boczny tor przy tworzeniu tzw, dwóch prędkości w Unii).

    W sprawach bezpieczeństwa zewnętrznego uciska Polaków, gdy patrzą na pogłębiającą się współpracę gospodarczą Niemiec i Francji z Rosją (powójny nelson) i poklepywanie po plecach z powoływaniem jako „gwaranta” sławnego art. 5 NATO.

    Rozliczenie z hierarchią kościelną było ponad stan i spowodowało frustrację społeczną. Więc ze strony hierarchii siła wsparcia będzie słabsza.
    Jeszcze gorzej zapowiada się uruchomienie działania tzw. Komisji Regulacyjnej do rozliczenia mienia żydowskiego, które gdzieś wyparowało.
    Dobrze poinformowany ET pisał na blogu, że mienie do odzyskania wynosi to 1o% majątku narodowego (koszmar).
    Więc możesz sobie wyobraźić na jakim zabagnionym gruncie porusza się obecna władza.
    Warto jeszcze wspomnieć, że zaraz po wojnie ówczesne władze zobowiązały się wobeć b. republik radzieckich, że za mienie pozostawione tam przez obywateli polskich odszkodowania pokryje nasz kraj.
    Nieco światła na ten temat rozliczeń z mienia Żydów pozostawionego na terenie Polski rzuca artykuł zamieszczony w Dzienniku, który załączm wraz z moim wpisem zamieszczonym na blogu W. Kuczyńskieho.

    „Będzie się działo.
    Już budzę się w nocy zlany potem.
    Szczególną grozą przejmują mnie liczne, groźnie brzmiące rezolucje Kongresu
    Amerykańskiego, naszego sojusznika strategicznego.

    Od strony prawnej wygląda to rzeczywiście nieciekawie.
    Świetni prawnicy radzieccy zaproponowali Polakom przejęcie odpowiedzialnośći odszkodowawczej za mienie pozostawione za Bugiem, a przyjaciele niemieccy nawet nie zrzekli się swoich roszczeń, nie mówiąc o dobrach zabranych Żydom.
    Nietrudno domyślic się, kto to ma zwrócić wraz z utraconą korzyścią.
    Na blogu u Passenta jeden z dobrze poinformowanych „przyjaciół’ Polski wspominał o 10% majątku narodowego.
    Już można zuważyć propagandowy, wstępny ostrzał artyleryjski.

    W tej sytuacji zrozumiały staje się pośpiech kościoła w wyegzekwowaniu, tego co im się należało, i wyłudzeniu, ile się da.

    http://wiadomosci.dzienni…..jatek.html

    Pozdrawiam

  269. Jacobsky pisze:

    2011-02-23 o godz. 21:22

    Dziekuje.

    Slawomirski

  270. Dante Wihajster pisze:

    2011-02-24 o godz. 11:12

    dantejskie widzenia

    Slawomirski

  271. Janusz pisze:

    2011-02-24 o godz. 17:19

    Dzielisz ludzi zamiast laczyc.

    A wpis jest antysemicki.

    Slawomirski

  272. Slawomirski pisze:
    2011-02-24 o godz. 00:24

    „Wspomnienie …” i osieł by się uśmiał!!!

    Był jeszcze (w tych kioskach Ruchu) „Kraj Rad”, „Ogoniok” i
    „Sławomirskaja Płoszczad”.
    Który tytuł był twój, Slawomirskij? Wladimirze Iljiczu?
    A ile szmalu z tego miałeś?
    Byłbym ciekaw, ile to twoje plemniki przymózgowe,
    zarabiały w komuszej Polsce.
    Te inne plemniki, demograficznie produktywne , nie zarabiały raczej nic.
    Produkowały, li tylko, przyszłą masę robotniczą.
    Ilijczu Slawomirskij, ileż ty wniosłeś w rozwój polskiej demografii?
    Ileż bohaterskiego czynu, możemy ci zawdzięczać?
    Na ile stabilne są „produkty” twoich imaginacji psychodelicznych, w
    stosunku do krajowego produktu brutto”?
    A może tylko „gębowanie”, rzężenie o planktonach na twoich pozostałościach pomózgowych?
    Rzężenie też człowiek, tyle że specjalnej troski.
    Napisz podanie, na pewno je uwzględnią.
    Sanatorium pod klepsydrą, masz jak w banku!
    Będę pierwszym który ten wniosek pozytywnie zatwierdzi.
    Wladimirze Ilijczu Slawomirskij, czy zgadzasz się na opuszczenie mauzoleum, celem leczenia apogeum?
    Podpowiada zaprzyjażniony psychiatra:
    – Lepiej leczyć serca serum, niżli póżniej apogeum!
    Zapanuj i posłuchaj przyjaciół, póki nie jest za póżno!!!

    Pozdrowionka.

  273. ET pisze:
    2011-02-24 o godz. 09:22

    O, chłopie! Widzę że cię helwecka pełnia księżyca ponownie dopadła.
    Weiter so! Miara twych głupawych wygłupów osiągnęła już pułap Marsa!
    Jak się mocniej postarasz, to może osiągniesz pułap Wladimira Iljicza
    Slawomirskiego! Kraj Rad przed wami, jeno rady tworzyć – najlepiej
    z łapanek, bo jak was dwóch zobaczą, to raczej będą uciekać! (tu porada:
    spierdziela taki zachwytny, to na niego siecią rybacką – jak nie pomoże to
    siecią Ery, Orange czy T-Mobile) zgarną zawsze, ale nie martw się ET –
    żarcie i opierunek masz jak w banku, podobnie jak pieprzenie do
    dyszla jest gwarantowane. Trzeba tylko uzyskać zgodę dyszla.
    Mówił mi ojciec, mówiła matka, nie mówiła mi na wasz temat żadna prywatka! Dlategom takim niedoinformowanym!!!
    Pewnie że wiem – od kilku miesięcy z jakimi debilami mam do czynienia!
    Naturlich wiem! Alem nie wierzył w taki upadek człowieczeństwa! Moje
    prawo! Sprawdzał jam ci! Och, sprawdzał ! Sprawdzał tak długo aż
    czujnik powiedział: „dość”!, a czujniki niemieckie są bardzo czujne.
    Mało tego, wymagają konsekwentnej reakcji na zasygnalizowany problem.
    No więc co ja mogę zrobić? Zignorować dwóch debili/idiotów po moim
    wstawiennictwie, czy może przyznać rację komisji kwalifikacyjnej?
    Mogę naciskać, ale wtedy sam wyjdę na idiotę.
    Naciskać nie będę, poczekam na rozwój wypadków, a zbiór odpadów
    poprodukcyjnycch (Slawomirskij, Wladimir Iljicz und Eriewanskij
    Tragikommisior) postaram się upchnąć po znajomości, na tory zbliżone
    do : ” aj, waj d…y daj! budiet małyj Nikolaj!”

    Pozdrowionka.
    P.S. Paluszki precz od Daniela Passenta, alternatywa:
    będą obcinane, amputowane, skarżone do sądów (te obcięte)!
    I coś jeszcze:
    „Szanujmy wspomnienia,
    te zawsze są wolne od wad!”
    Aha, byłbym zapomniał: ET debilem byłeś od urodzenia( boże, co za skrzywienie ewolucji!), debilem jesteś (boże, co za obciążenie dla nas!) ,
    debilem zostaniesz (boże, c o za obciążenie dla nas wszystkich na
    przyszłość! i naszą planowaną pomyślność!).

    Pozdrowionka 2:(Slawomirskij+ET ile to jest: 1 +2 ? Za skomplikowane dla
    porąbów ?: 1+2=3. Daj boże uwierzą! Inaczej będą pieprzyć trzy/po/trzy
    na blogu Daniela Passenta! A tego chłopa, powoli mi szkoda!!!

    Panie Danielu, my z Panem!

  274. ET pisze:
    2011-02-24 o godz. 09:22

    Rada jest prosta: zacznij się leczyć
    Blog nie jest w stanie ci pomóc, ET.
    Współczuję ci serdecznie, ale lecz się człowieku!
    Nie jestem fałszywym przyjacielem!
    Nie mówię słów , które mnie wywyższają!
    Mówię słowa proste: się chłopie lecz, w tejże okolicy czaszki!
    Tam pono, się mieści mózg!

    Pozdrowionka.

  275. @ Slawomirski

    Mnożysz głupstwa, zamiast redukować.

  276. Jurek Cedro pisze:

    2011-02-21 o godz. 15:48
    Przeczytałem tę opowieść i muszę stwierdzić, że już powinieneś wystąpić o jakieś odznaczenie i odszkodowanie za szykany w PRL, że o nazwie ulicy swojego imienia nie wspomnę. A nasikałeś chociaż do buta temu SB-kowi?

css.php