Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

26.03.2011
sobota

Obfite śniadanie

26 marca 2011, sobota,

„Drugie  śniadanie mistrzów” w TVN 24 z udziałem Marcina Mellera, Pawła Kukiza, Zbigniewa Hołdysa, Tomasza Lipińskiego i – last but not least – Donalda Tuska, było obfite i urozmaicone.

Sam fakt, że premier spotkał się z celebrytami, którzy wycofali  mu poparcie, jest pomyślny. „Tusk ma jaja” – słusznie powiedział Meller. Oczywiście, dla premiera była to wymarzona okazja, trudno było z niej nie skorzystać.

Gwiazdorzy byli nieźle przygotowani, Meller miał setki pytań od telewidzów, w których najczęściej pojawiała się krytyka wzrostu liczby urzędników, Hołdys – katalog zaniedbań rządu w dziedzinie kultury, w tym nieobecność szefa rządu na Kongresie Kultury, Kukiz miał za złe, ze Tusk obdarzył Rosjan zaufaniem po Smoleńsku, mimo, że przez 70 lat nie przekazali wszystkich dokumentów w sprawie zbrodni katyńskiej, Lipiński krytykował polskie drogi.

Jak to przy śniadaniu – spraw była moc i to różnego kalibru. Mnie zainteresował wątek antysystemowy, który poruszył Hołdys: Nie mamy demokracji, rządzi kasta polityków, sami się wybierają, sami wyznaczają, jesteśmy tylko widzami, wodzowie sami decydują kto ma zostać posłem, nie ma obiecanych okręgów jednomandatowych do Sejmu (Kukiz), partie nie są rządzone demokratycznie, powstają rządy dynastyczne, biorą pieniądze od państwa, żyjemy jak w komunizmie, mamy kilka PZPR-ów.

Lipiński: Państwo nie wywiązuje się z kontraktu z obywatelami, „jedno okienko” – obiecanki cacanki. Tusk przyznał się do porażki w tej sprawie, podobnie jak w sprawie ograniczenia liczby urzędników.

Hołdys: Dlaczego spotkanie premiera „z kilkoma szarpidrutami” wywołało takie zainteresowanie? Ponieważ w odróżnieniu od polityków  – „szarpidrutom” o coś chodzi, a nie o skakanie sobie do oczu.

Z innych spraw: Straszenie PIS-em nie pomoże, wzrosła liczba podsłuchów, próba kontroli Internetu to kolejna bomba, dlaczego nie odeszli Grabarczyk i Klich, a Ćwiąkalski został zdymisjonowany, Katyń, Smoleńsk, nadużycia Platformy (Wałbrzych, Drzewiecki, Chlebowski), afera hazardowa jednak była Tusk: Rozumiana jako złamanie dobrych obyczajów, niestosowne rozmowy), niespełnione obietnice PO – laptop każdego gimnazjalisty (Tusk: przeliczył się, winien kryzys), KRUS (Tusk: Łatwo zabierać innym, twórcy też mają przywileje), „mordowanie kultury” przez rząd (Hołdys: „Uderzył pan w kulturę, oszukał ludzi”). Tusk zaproponował publiczne spotkanie z twórcami, co gospodarz programu, Meller, skwapliwie podchwycił. Wiele pytań i zarzutów nie nowych, prochu i celebryci nie wymyślą, ale warto było posłuchać i popatrzeć.

W sumie: Potrzebna rozmowa, trochę chaotyczna, ale nie tak hermetyczna jak Balcerowicz – Rostowski, okazja, z której premier skorzystał i na niej nie stracił, na zmianę bronił swoich grzechów  i przyznawał się do błędów, czasami zwalając na innych, twórcy i gospodarz programu także nie wypadli źle. Tusk wyszedł obronną ręką, twórcy nie dali ciała.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 174

Dodaj komentarz »
  1. Pochwała zasady „powoli, powoli, ale pewnie” Donalda Tuska
    Donald Tusk wielokrotnie optował za filozofią/metodą rządzenia wg zasady jak w tytule.
    A oto moje wsparcie

    Subiektywna, ale krótka, refleksja nt. czterech, rewolucyjnych reform rządu AWS
    1. Reforma administracyjna.
    W trakcie debat, mądrzy ludzie doradzali utworzenie 10-12 województw i tylko jeden niski szczebel, gminny.
    Gminy miały dobrowolnie, samorządnie, łączyć się wedle potrzeb, w związki gmin.
    Nie posłuchano mądrych. W rewolucyjnym zapale, decyzje nie zostały podporządkowane dobru Polski, zdrowemu rozsądkowi, tylko układzikom politycznym.
    Ostatni, ogromny przyrost urzędników, zawdzięczamy w istotnej części wieloszczeblowej strukturze samorządów, dublowaniu kompetencji przez jednostki centralne, itp.
    D. Tusk, kontrrewolucjonista, przyznał się do porażki w temacie „zatrudnienie w urzedach”.

    2. Reforma oświatowa
    Przejście z gimnazjum do liceum wypada ok. 16 lat. To wiek specjalnej wrażliwości młodych. Dwójka moich dzieci nie była zadowolona rozstając się z przyjaciółmi, pierwszymi partnerami pettingu a nawet nauczycielami.
    Za moich czasów, po wakacjach przed 10 klasą wracały dziewczyny zmienione z kaczątek w pyszne obiekty zalotów. Każdy z nas, krostowatych brzydali, miał jeszcze szanse w 11 klasie.
    Tu nie czuję gierki politycznej, a jedynie brak wyobraźni reformatorów. A może maczał w tej reformie palce Kosciół? A może hasło „zróbmy rewolucję” w tej dziedzinie?

    3. Reforma służby zdrowia
    „Pieniądz za pacjentem” – jakie to piękne i jakie naiwne! A jakie rewolucyjne!
    („Tylko pacjent z pieniędzmi” – to moje hasło.) To na marginesie.
    Przychodzi nowa ekipa i wszystko wywraca. Następna rewolucja. A może wywracać, bo w ustawie nie ma żadnych zabezpieczeń przed zmianami już po kilku latach. Nikt p. Łapińskiemu nie wymawiał, że łamie umowę społeczną. P. Łapiński reformował, poprawiał. P. Łapiński to przecież reprezentant partii rewolucyjnej.

    4. Reforma emerytalna
    To była rewolucja unikalna, system nie sprawdzony w świecie, a w istocie przeniesienie 7,5 punktów procentowych (ca 38% z 19,5%) składki-podatku do ZUS, do OFE, bez gwarancji konstytucyjnych dla uzupełnienia luki po ubytku. Wszystko ze świadomością kryzysu demograficznego, cykliczności koniunktury, itp. Byliśmy w nielicznej grupie pionierów. Spiskowych teorii genezy OFE sobie oszczędzam.

    Konstytucja 1997
    Po krótkim, subiektywnym przeglądzie 4 reform AWS, przypomniałem sobie o jeszcze jednym, kontrowersyjnym, wielkim projekcie, też niby rewolucyjnym, bo po zmianie systemu, jakim była Konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku. Dwaj Wielcy Rewolucjoniści, którzy konsekwentnie bronią „swojego dziecka”, pp Mazowiecki i Kwaśniewski, stworzyli Dokument słabo pasujący do nowej demokracji i cech postsocjalistycznego społeczeństwa. Zrobili to ze strachu przed „powtórką z Wałęsy”. Autonomię Kościoła i Państwa wywalczyli na szczęście po długich bojach, ale realizacja tej autonomii stoi nam ciągle w gardle.

    Wniosek.
    Niech żyje ewolucyjność w prawodawstwie! System poprawek w Konstytucji USA funkcjonuje.
    Państwo, to skomplikowana organizacja wieloparametrowa, z ogromną ilością wejść i wyjść. Jest obiektem regulacji w gruncie rzeczy niesterowalnym przez swoja wielowarstwowość, trudności pomiarowe i nieliniowości.
    I co może najistotniejsze, ten obiekt w warstwie ludzkiej zawiera przewagę parametrów emocjonalnych.
    PS
    Kartko, z trawką mamy chyba przesrane, ale także w Drugim Śniadaniu ani słowa o Kościele, jego wszechobecności w państwie.
    Czyżby się Śniadaniowcy umówili? A może my przesadzamy z tym Kościołem?

  2. Czy ten wątek antysystemowy Pana nie zainteresował?

    Jak to przy śniadaniu – spraw była moc i to różnego kalibru. Mnie zainteresował wątek antysystemowy, który poruszył Hołdys: Nie mamy demokracji, rządzi kasta polityków, sami się wybierają, sami wyznaczają, jesteśmy tylko widzami, wodzowie sami decydują kto ma zostać posłem, nie ma obiecanych okręgów jednomandatowych do Sejmu (Kukiz), partie nie są rządzone demokratycznie, powstają rządy dynastyczne, biorą pieniądze od państwa, żyjemy jak w komunizmie, mamy kilka PZPR-ów.
    Można by jeszcze dodać plagę bezrobocia wśród młodego wykształconego pokolenia i fakt, że sojusznicy szósty dzień brutalnie bombardują Libijczyków, dzieci i kobiety, palą i niszczą dobytek.
    Przy okazji Pana blog marnieje, ostatniego wpisu dokonano o drugiej w nocy, czyli 14 godzin temu. I tak wszystko idzie na ser mater.

  3. Podobno Erwin Axer odradzal Halinie Mikolajskiej zajmowanie sie polityka . Badziesz w niej ignorantka , stracisz jako aktorka (co by przez to nie rozumiec) , pisal albo mowil nie pamietam , i mial racje pod pewnym wzgledem przynajmniej .
    Nie wiem w jakim ale napewno w jakims stopniu dotyczy to pana Holdysa jako tzw szarpidruta czyli artysty i na tym podobienstwo z p. Mikolajska sie konczy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ś.p. Kazimierz Dejmek kiedyś miał powiedzieć – Aktor jest od grania jak dupa od srania.
    Wybaczcie – Pan Panie Redaktorze też – czym jest (za przeproszeniem) w tej konwencji Ania Wyszkoni lub Doda-Elektroda vs Lipiński, Hołdys czy Kukiz. To ten sam „wymiar kapelusza”. Intelektualnego. I że tak powiem „znaczeniowego”. A czym różni się np. ni(e)jaki Kukiz od powiedzmy braci Mroczków, Pei czy DJ-ja coś-tam-coś-tam ? !
    Prof. G.Kołodko w swej książce „Świat na wyciągnięcie ręki” napisał, iż społeczeństwo gdzie elita robi za hołotę samo jest hołotą (parafraza) – ma absolutną rację……
    Chce się zakrzyknąć – Panie Redaktorze Passent – powagi !!!!! Czy Prezydent Obama omawia problemy państwa amerykańskiego z powiedzmy np. W.Allenem, M.Douglasem, Mettalicą, T.Turner lub M.Jaggerem ? Z odpowiednim ounturażem wobec wym. artystów i (z drugiej strony) tych „polskich” celebrytów z którymi raczył był się spotkać Pan Premier RP. To jest parodia !
    Co Pan Hołdys ma do powiedzenia o finansach publicznych albo o podejmowaniu decyzji w skali makro ? A jakie ma w tej materii wykształcenie i doświadczenie ?
    Krytykując PRL – o ile pamiętam – Pan Zbigniew H zarzucał zawsze, iż niewykształceni (nomenklaturowi) ludzie zajmują się rzeczami w czym są niekompetentni ? A w tej sprawie – jak to się ma do jego wcześniejszych anty-PRL-owskich (słusznych zresztą) enuncjacji ?
    Zacznij od siebie – mawiał Sokrates.
    A Pan Lipiński – co wie np. o bezpieczeństwie państwa i poczuciu spokoju ogółu obywateli ? Co wie o środkach budżetowych i ich dystrybucji ? O prawie i porządku jurydycznym wydatkowania tego budżetu ?
    Czy „szarpanie” drutów w gitarze jest wystarczającym aspektem aby autorytatywnie zajmować stanowisko w takich kwestiach ?
    Pan Premier – nie jestem Jego zwolennikiem i Jego partii (ale dziś to On reprezentuje Moje państwo !) – nie powinien iść na taki „deal”. To jest właśnie czysty populizm i schlebianie populistycznym, ochlokratycznym tendencjom tkwiącym w tym społeczeństwie. To kolejne deprecjonowanie państwa. Mojego i naszego państwa. Które jest i tak dostatecznie słabe.
    To tak jakby p.M.Środa odpowiadała za „koleje”, albo K.Szczuka za sprawy zagraniczne.
    A tak nota bene – Pan Kukiz niebezpiecznie steruje w stronę „orbanizacji” życia publicznego – jego nacjonalizm, jego obsesje pisowskie, jego zaściankowość jest wypisz wymaluj węgierskimi/orbanowymi obsesjami, znanymi w Europie Śr. od ponad 150 laty – hiper-prawicowym, z których zrodziły się (i tkwią po dziś dzień) antysemityzm, rasizm, niechęć do „Innego”, antykomunizm, anty-multi/kulti: a to zawsze prowadzi do zagłady „Innego”. Zawsze tak było. Rockmani też są przecież „nazi” ……..
    Pan Premier zrobił błąd spotykając się z owymi celebrytami, nie mającymi nic konkretnego do powiedzenia, oprócz swoich prywatnych frustracji i fumów. Jutro winien w takim razie udzielić audiencji J.Nowickiemu, J.Steczkowskiej, Frankowi-Kimono lub B.Kozidrak. Efekty (dla państwa i społeczeństwa) będą takie same. Dla mnie to obciach !
    Pozdrawiam
    WODNIK53

  6. Jasny gwint: Dziękuję za informację, mnie b. zależy, żeby blog żył, dlatego z takim pośpiechem (kosztem jakości) napisalem komentarz do programu Drugie Śniadanie Mistrzów. Powody zamarcia bloga na 14 godzin staram sie wyjasnić u źródła. Ducha na gaście! Pozdrawiam!

  7. Daniel Passent
    1. Brak mi było tematu „Stosunek D. Tuska do KzK”. Można w duchu olewać Kaczyńskiego i głośno mówić publice, że się go nie lekceważy, ale T. Rydzyk ze swoimi słuchaczami nie służy Polsce. Kaczyńskiego bez Rydzyka nie ma!
    2. Odrobina chaosu nie zaszkodziła, to było najciekawsze wystąpienie Tuska od miesięcy.
    3. Zadałbym też pytanie, dlaczego Tusk pozwala opowiadać społeczeństwu o Polsce a nawet świecie p. Kaczyńskiemu.
    Ale ogólnie zgadzam się, było OK.
    PS
    Żona przeczytała mój komentarz do nowego wpisu i jako „Najpiękniejszy Klon Konserwatyzmu” przerwała mi lekturę GW słowami: „trzeba mieć odwagę Lenina, żeby pisać takie niepoprawności polityczne”.
    Zwróciłem uwagę, że Lenin był rewolucjonistą a ja bronię ewolucjonistów i jestem anonimus.
    Pozdrowienia

  8. Stasieku
    Też zwróciłem uwagę na brak wątków kościelnych w dyskusji. Trzeba by sie spytać celebrytów skąd u nich taka idąca na rękę premierowi wstrzemięźliwość tematyce państwo – kościół. Ale zacytuję Ci na pocieszenie wypowiedź jednego z liderów PO Stefana Niesiołowskiego na temat tej debaty. Pytany przed dzisiejszym celebryckim szczytem czy spotkałby się z Kukizem odpowiedział – „…rozmowa z Kukizem, który jest człowiekiem zakłamanym nie miałby sensu. Kukiz nagrał wcześniej piosenkę „ZChN już się zbliża” i parodiował eucharystię, a teraz występuje jako czołowy patriota (…) Będąc jeszcze na studiach wymalowałem na pomniku polsko – radzieckim słowo Katyń niemało ryzykując w życiu. Pytam co Kukiz wymalował dla Polski? Co Kukiz zrobił dla tego kraju? (…)Z Kukizem bym się nie spotkał i nie chcę go nigdzie widzieć….”. Tak to spotkanie od środka PO, od strony jej wypróbowanego aktywu mniej więcej wyglądało.
    Co do trawki. Premier wykazał pryncypialność i to jest ewidentny ukłon w stronę autorytarnego, konserwatywnego elektoratu na ktorego głosy liczy w jesiennych wyborach. Jak niejednokrotnie pisałem polska ustawa antynarkomańska jest wyjątkowo kosztownym (80 mln rocznie)i nieskutecznym bublem prawnym – drugiego takiego w Europie nie ma. Jest powszechnie krytykowana przez polskich, zagranicznych specjalistów i za sprawą drakońskiego charakteru budzi masowe bunty młodzieży. jedynie zasypującym Polskę narkotykami gangom jest ona na rękę. Mnie osobiście bawi, że człowiek korzystający w przeszłości z marihuany wygłasza takie oto złote mysli – „Jak odróżnić dealera od człowieka, który raz zapalił jointa? Najlepiej zrobi to policjant. (…) Nie będę rzecznikiem legalizacji miękkich narkotyków. Możecie zrobić awanturę. Jak chcecie legalizacji, to wybierzcie innego premiera”. Co ja mogę napisac? Miał szczęście, że go policjant nie miał okazji odróżniać. Po prostu gdyby dotknęło go to odróżnianie nigdy nie zostałby premierem. Mam nadzieję, że do młodzieży dotrze co jej premier przekazał i powaznie potraktuje jego polityczną propozycję.
    Pozdrawiam

  9. dla mnie forma nie pasuje, zchodza sie faceci na drugie sniadanie ?? nikt nic nie je, talerze puste, przy stole siedzi jakies facio w kapeluszu z niezadbana broda ?? taki program moga wymyslec w obecnej Polsce, aby w ogole przy posilku -bajdurzyc o polityce.
    Co i kto wlasciwie sa ci celebryci ? Mam problem – nie potrafie zakwalifikowac tego terminu do niczego na swiecie – czy celebryta ma cos wspolnego z celebrowaniem ? No a prasa pisze, ze Jarek chce zyc z dazenia do wladzy do osiagniecia setki – tja Kaddafi tez tak myslal ?

  10. Mam całkiem inne odczucia niż mój ,ulubiony zresztą, redaktor – gospodarz tego blogu.
    To było śniadanie nie tyle obfite, co ciężkostrawne.
    Po pierwsze – byłam zaskoczona doborem i znikoma liczbą przedstawicieli tzw. elit artystycznych (intelektualnych?), kórzy wzięli udział w dyskusji z premierem. Nie wspomnę nawet o tym, że zabrakło choć jednej kobiety, a mądre panie bywają gośćmi tego programu (prawdopodobnie na wątpliwą okrasę).
    Po drugie – panowie Hołdys, Kukiz i Lipiński (ze wskazaniem na tego pierwszego co do poziomu Q cos tam) mają niewątpliwie zasługi na polu muzycznym i są inteligentnymi facetami, niepozbawionymi wrażliwości społecznej (obywatelskiej). Ale co z tego wynikło? Zgłaszali rozmaite pretensje, głównie środowiskowe, pod sdresem rządu, a także ogólnoludzkie na poziomie parterowym.
    Tusk swoimi wyważonymi, racjonalnymi wypowiedziami o konkretach pożerał ich na śniadanie ze smakiem (jeśli nawet z „absmakiem”, to elegancko nie dawał tego odczuć).
    To w ogóle dobry dzień dla premiera. Jego kolejny tekst polemiczny wobec JK na łamach GW jest OK.
    Jeśli jestem w „mylnym błędzie”, czekam na odpór.

  11. Zapomniałam dodać słów parę w związku z Gospodarzem programu Sniadanie dla mistrzów, Marcinem Mellerem. Jego ojciec, Stefan Meller był fantastycznym człowiekiem w wymiarze zarówno ludzkim, jak i politycznym. Jest mi przykro, ze syn jakby się pogubił.

  12. Jeśli chodzi o moje zdanie to ja tam żadnych ” mistrzów” nie widziałem, no może tylko p.Tusk.

  13. Pytania do Tuska jak wojna polsko-ruska

    Rzetelnie sprawozdał Redaktor rozmowę premiera z celebrytami.
    Ja dodałbym kilka słów na temat kultury i ładu intelektualnego.

    Bardzo często chaos wciskał się w wymianę zdań, przerywano sobie, rozwadniano wątki, docinano ad hoc, a nieraz mówiono, to co się wie, a nie to co należy, co podnosiło mi ciśnienie, traciłem momentami zrozumienie.

    Wydaje mnie się, że jak zwykle rozmówcy byli słabo przygotowani – pytania od sasa do lasa, a ich wyobrażenie o premierze i demokracji oscylowalo bardzo blisko wokół kawiarnianego , bardzo swobodnego sposobu postrzegania polityki, państwa, demokracji.

    Hołdys ze swoją tendencją do wygłaszania fundamentalnych kwestii, stawiania pompatycznych zarzutów i wygłaszania populistycznych figur retorycznych po prostu mącił.
    Z wysiłkiem wyłuskiwałem sedno z jego wypowiedzi.

    Lipiński ad hoc chciał zilustrować cytatem problem infrastruktury driogowej, lecz pogubił się, nie był w stanie odnaleźć zapisków i nie zabezpieczył sobie nawet logistyki (okulary).

    Nie rozumiem, dlaczego wypowiedzi Hołdysa i Kukiza nasycone były pompą i fałszywym obywatelskim patosem, co przeradzało się kilka razy w strumień demagogii – chodzi mi o długie tyrady, w której pytacze podzielili świat na nas, którzy za to płacimy i was (czyli mitycznych ONYCH), którzy dyktują wszystkim interesowne działania. Grzęźli w demagogii, populizmie i czczym PRze, co skwapliwie zarzucali Tuskowi.

    Zadaję sobie pytanie – czy nie stać ich było, by pytania formułować wprost, do rzeczy, bez zbędnych wstępów i teł?

    Odpowiadam – nie stać było, ponieważ byli niedostatecznie przygotowani (jako obywatele) do poważnej debaty.

    Stąd zamiast summa technologiae rządzenia machanie szabelką w kierunku premiera, a ze strony Hołdysa niesmaczny szantażyk, gdy zagroził on TVNowi, ze gdy go prowadzący nie dopuści do głosu, to nie pojawi się więcej w tej stacji. Patrząc na łatwość w emocjonowaniu się, wygrażania, nieumiarkowanym oskarżaniu miałem wrażenie, że gdyby Hołdys z Kukizem przyjęli odpowiedzialność za rządzenie, to zapewne Łukaszenka zyskałby naśladowców. Słomiany zapał, zniecierpliwienie, wodzenie po złudzeniach.

    Wydaje mnie się, ze Hołdys i Kukiz nie w pełni rozumieją, czym jest demokracja, jakie ograniczenia generuje i gdzie w ewolucji państwa znajduje się nasz kraj oraz na jakim etapie rozwoju są sąsiednie kraje, na których osiągnięcia rodacy się lubią odwoływać.

    A tak w ogólności i w uproszczeniu można powiedzieć, że nie wywoływali oni ważnych tematów tylko składali skargi i powielali stereotypy, czyli kultywowali najbardziej polską tradycję – harcownictwo.
    Itd. itd.
    Dużo by mówić.

    Pozdr, TJ

  14. Nie zdobyłem się na oglądanie tego starcia z celebrytami… Wprawdzie dobry był pomysł, żeby to nie były uznane wielkości ,którym nie wypadałoby się na poważnie angażować w debatę jednak polityczną, ale głupio, że (poza Hołdysem) dobrano postaci godne raczej przystanąć lub posiedzieć (Kukiz). Ale świetnie, że pojawiła się taka debata; i chyba Tuskowi się tu zasługa należy…
    Natomiast to, czym chciałbym się tu zająć, to dużo większej wagi wydarzenie polityczne: benefis Adama… Nie tak wiele nam Polakom przytrafiało się takich dobrodziejstw jak Adam. Miliony z nas dziś nie wstydzą się łez i cieszą się, że mieliśmy kogoś takiego, i że ten ktoś tak się pięknie spisał, nie tylko w sporcie, ale i w klasie odchodzenia. Pod każdym względem wielki człowiek, który przez lata niezwykle pięknie dojrzał jako osobowość… Bardzo trzeba uważać, żeby go nie komplementować jakimś nie dość godnym (albo nadmiernie łaskawym) słowem. I chyba najbardziej go kochamy nie za wyniki tylko, ale za tę postawę właśnie. I za to, że mogliśmy pokazać światu jak można bezprecedensowo pięknie żegnać sportowców.
    Nie jesteśmy narodem wybranym, nie mamy potencjału możnych tego świata, ale nawet przy tym naszym potencjale możemy dochrapać się wielkości, jeśli stać nas będzie nie tylko na hołdy, ale i podążenie śladem Adama.

  15. Dyskusja była, ale śniadania nie widziałem. Chyba, że potem.

  16. Tusk odpowiada polemistom, GW
    Doszedłem do felietonu Tuska – Gazeta popełniła rewelacyjny numer w ten weekend – w którym mamy, w żołnierskich słowach, odpowiedź na zarzuty opozycji.
    Jest dużo statystyki, dla popularnego czytelnika Gazety, może jedyne źródło.

    Mnie ucieszył szczególnie ten fragment:
    Ale też cel (konkretnych projektów rządowych – dop. st.) jest inny. Zmieniaja kraj, niekiedy głęboko, ale nie w drodze rewolucji

  17. Obfite śniadanie?

    Chyba Lent bo pan redaktor ani slowem o Arabskiej Rewolucji.
    Prawa czlowieka stoja nisko w repertuarze pana redaktora.

    Slawomirski

  18. Nareszcie, przedstawiciel kultury zauwazyl ze polski system polityczny jest obega dla ludzkosci i cywilizacji. Po 22 latach !. Bo tak jest, polski system polityczny jest haniebna zniewaga godnosci czlowieka.
    Mam nadzieje ze teraz polska inteligencjia odwazy sie pokazac swa inteligencje. Jest to srodowisko niewiarygodnie skundlone. Az wstyd.

  19. Na miejscu Tuska zamawialbym takie rozmowy w TV co miesiac. Reklama murowana.
    Smieje sie, ale sadze, ze to bylo baaaardzo potrzebne dla uratowania Platformy… czyli rowniez Polski. Bo dzis tylko PO moze uratowac Polske przed tym, by nie wpadla w lapy naszej nacjonal-socjalistycznej partii smolenskiej. Teraz wszystko jest na dobrej drodze.
    W dodatku prezes Kaczynski przyznal sie, ze nigdy nie odda wladzy w PiSie. Bo przeciez nigdy nie dojdzie do setki – po piecdziesiatce pada sztywny. Ten to ma dopiero szczescie do gaf. Nawet lepsze niz Bur-Komorofski.

  20. Posłuchałbym rozmowy premiera z Ewą Łętowską, Andrzejem Romanowskim, Aleksandrem Smolarem, Bronisławem Łagowskim. Doczekam takich dyskusji ?

  21. Ta rozmowa była najciekawszym dotychczas wydarzeniem politycznym w 2011 r. Wystarczyło, by spotkali się normalni ludzie, którzy wiedzą, o czym chcą rozmawiać, z premierem, który mówi i po polsku, i po ludzku. Na tle parlamentarnej gówniarzerii zalewającej szkło i sitka bezmyślną paplaniną ta rozmowa była jak świeże powietrze po otwarciu okna.

  22. prawde mówiąc spodziewałam się bardziej entuzjastycznych ocen – i autora i gości na blogu.
    Uważam ,że premier wykazał się odwagą ,mógł się spodziewać niezłej nawalanki ,szczególnie od Kukiza -kto go słuchał ten wie .
    Tymczasem 2 razy usłyszał wyznania sympatii -lubię Pana .
    Ja też lubię premiera ,i to jest jego siła .Bo budzi zaufanie ,może właśnie dlatego, że nie obiecuje gruszek ,mówi,że zrobi co się da i przyznaje ,że nie wszystko wyszło .
    Widać było po minach dyskutujących,że ich też odpowiedzi Premiera przekonywały ,a nawet jakby im bylo głupio chwilami ,że się czepiają ,bo ich krytyka choć słuszna (np. jednomandatowe okręgi) ale żle skierowana .
    Pozdrawiam Autora ,którego tez lubię od lat..

    Wszyscy tacy mili dziś ,może to Adaś tak nas natchnął i to pożegnanie .

  23. jasny gwint pisze:
    2011-03-26 o godz. 16:19

    „sojusznicy szósty dzień brutalnie bombardują Libijczyków, dzieci i kobiety, palą i niszczą dobytek”

    ???
    A skąd o tym wiadomo? Z kadafijskiej TV ?

  24. Jednego tylko nie jestem w stanie zrozumć. Dlaczego media, a szczególnie telewizja lansuje wciąż Hołdysa jako specjalistę „od wszystkiego’, a on na każdy temat pokrzykuje /bo nigdy spokojne i rzeczowo nie mówi/ swoje nawiedzone bzdury. Megaloman i narcyz do n-tej potęgi.

  25. Jest mi niezmiernie przykro, że nie poruszono kwestii rozdziału kościoła od państwa.Pan Premier raczył powiedzieć „nie” uprzywilejowanym grupom społecznym, czerpiącym bez ograniczeń z ulg. A jakże inaczej funkcjonuje u nas kler?
    Podczas gdy obcina się wszystkim dookoła, im włos z głowy nie spada. Ludzie patrzący trzeźwym, a nie rozmodlonym wzrokiem na rzeczywistość widzą, że coś tu nie gra.
    My mamy znosić niedogodności kryzysu, a Kościół nadal otrzymuje z budżetu olbrzymie pieniądze. Pieniądze nas wszystkich, również ateistów i wyznawców innych religii. Sejm lekką rąsią zaklepuje ciężkie miliony na propagowanie mitologii chrześcijańskiej, zapominając, że konstytucja mówi o równouprawnieniu wszystkich wyznań. Czy na to samo może liczyć, dajmy na to, centrum myśli buddyjskiej? Wszelkie brudne sprawy związane z KK w Polsce zamiata się pod dywan; Komisja Majątkowa (11 spraw? Dobre sobie), pedofilia, przekręty gospodarcze, gwizdanie na polskie prawo … W krajach zachodnich w kwestiach nadużyć seksualnych w kościele przeprowadza się śledztwa na szeroką skalę, u nas głucha cisza. Nie wspominając już o tym, że nawet kler na Zachodzie podnosi kwestię zniesienia celibatu. U nas pojedyncze przypadki wychodzące na jaw są z miejsca opluwane przez Prawdziwych Polaków jako atak na kościół. Ofiary spotykają się z ostracyzmem społecznym. Czy to ma być normalne świeckie państwo?
    A można przecież rozwiązać chociaż część problemów całkowicie odcinając kościół od budżetu i wprowadzając podatek na rzecz wybranej organizacji religijnej. I tak jak przeznaczamy 1% dochodów i tak oddawanych; można wprowadzić kolejny taki element, 8-9% dochodów na rzecz wybranego kościoła dla ludzi wierzących, dla niewierzących zaś możliwość przepisania tych pieniędzy na chociażby jakiś obiekt kulturalny im szczególnie bliski (ot jakaś scena niezależna, teatr, klub, czy inne „miejsce twórcze”). W taki oto sprawiedliwy sposób otrzymujemy rzeczywiste dane na temat liczby ludzi wierzących, wielkości wyznań i osób niewierzących w Polsce. W taki sposób na kościół płaciłyby jedynie osoby z nim związane. To jednak wytrąca z ręki wygodny argumencik w postaci mitycznych 97%, pozwalający na kontrolę nad polskim prawodawstwem? Nie wspominając o utracie olbrzymich dochodów.
    Nie jesteśmy kondominium. Jesteśmy kolonią watykańską.

    A na koniec z zupełnie innej beczki. Ciekawa jestem ogromnie, co premier miałby do powiedzenia na ten temat
    http://afryka.org/?showNewsPlus=5739

  26. Stary Meller to miał rozum. A młody? No cóż, tylko się na gołych cyckach rozumie. Partner do polityki z niego żaden.

  27. Katyusha,
    Piszesz: „8-9% dochodów na rzecz wybranego kościoła dla ludzi wierzących, dla niewierzących zaś możliwość przepisania tych pieniędzy na chociażby jakiś obiekt kulturalny”.
    Podatkow jest juz wiele. Jak ktos ma ochote placic na KK to jego wola, a ja na obiekty kulturalne wysuplam jak bede miala ochote. Z tego co piszesz to swiatynie beda (za kilka lat) „obiektami kulturalnemi”.

  28. Ossa z godz. 18:43
    Też bym chciał takiej dyskusji wysłuchać. Nie byłoby Donaldowi Tuskowi tak lekko i przyjemnie jak dziś.
    Pozdrawiam

  29. @ jasny gwint :

    A wiesz co to bylo Powstanie Warszawskie? I dlaczego Hitler mogl wymordowac polowe miasta? Dlatego, ze nie bylo faceta z jajami jak Sarkozy, ktory uratowal Bengazi. Wbij sobie do mozgu, ze z tego co piszesz wynika, ze gdyby alianci zbombardowali hitlerowcow w 1944 to tez zabijaliby dzieci i kobiety. Z tego co piszesz o o godz. 16:19 wynika, ze podlosc i glupota ludzka nie ma granic. Zycze milych snow o wlasnej madrosci, ropie itp bredniach.

  30. Zgadzam się ale jednak uważam, że (pisane po polsku) premier wyraźnie pokonał tych, za przeproszeniem, celebrytów. Nie dość że zgodził się przyjść to jeszcze dzielnie walczył i wygrał (widziałem sondę wg której wygraną daje mu 55% z killkunastu tysięcy!!!). Więcej litości dla człowieka, którego można nie lubić ale trzeba mu oddać że się nie poddał po zmasowanym ataku piosenkarek, baletnic, modelek i stripteaserek!

  31. Drobne uzupełnienie do mojego komentarza z 2011-03-24

    Ktoś był łaskaw uznać zaproponowaną skalę Kaczyńskiego za przydatną (nie wiem kto, bo nie umiem odnaleźć komentarza), ale chyba przypisał jej niewłaściwą interpretację, jako skala głupoty, a nie o to chodziło. Surowe i szybkie osądzanie inteligencji u bliskich (a raczej jej braku) jest domeną ludzi młodych, prężnych i zadufanych w sobie jak wspomniany mówca „głównej” – jeszcze – partii opozycyjnej, on nie ma żadnych zahamowań przy obrażaniu np. premiera, rządu i partii rządzącej, jego ocena ocieka zdecydowaną pogardą. Może nikt go nigdy nie wychowywał – taki ładny przecież! Znam lepszą skalę „głupoty” a może wręcz przeciwnie, którą wymyślili bardzo dawno temu studenci, poddani szkoleniu wojskowemu. Wprowadzili skalę inteligencji, biorąc za jednostkę nazwisko kierownika Studium Wojskowego (niech będzie „szurek„). Noga od stołu wykazuje inteligencję 5 szurków. Nie wiem ile „szurków” uzyskałby pan Adam H. w tej skali? Szacuję, że byłaby to liczba jednocyfrowa.
    Nie byłem szkolony wojskowo, ale znałem kierownika (zgadzam się z oceną studentów), ale również jego zastępcę. Spotykaliśmy się na posiedzeniach Rady Wydziału, bo tam z ustawy musiał być przedstawiciel Studium Wojskowego.
    Wybuchła afera: W Domu Studenta student fizyki zrobił balangę. Przewodniczący Rady Mieszkańców próbował go uciszyć. Wtedy ów fizyk powiedział: „Jak się nie odp…. to ja ci przyp….”. Przewodniczący się uparł i nie odp… się, wtedy fizyk wziął nogę od krzesła i mu przyp…. Afera straszna, Rada Wydziału debatuje, jak ukarać zbrodniarza. Siedzący obok mnie major cicho mówił mi tak: „Panie kolego, ten chłopak był w porządku. Najpierw postawił ultimatum, a dopiero po tym zaczął działania zaczepne”. Przyznałem mu rację i w mej ocenie przyznałem mu więcej „szurków” niż wielu kolegom obecnym na tej Radzie.

  32. katyusha pisze:
    2011-03-26 o godz. 19:31

    Ciekawy artykuł……
    Problem z hipokryzją. Prawa pracownicze, procedury bezpieczeństwa, ekologia, obowiązują jedynie na terenie państw o wysokim stopniu demokracji wewnętrznej…….
    Europejskie firmy działające poza państwami wysokorozwiniętymi, takimi pierdołami się nie przejmują. Liczy się ZYSK i satysfakcja akcjonariuszy!
    W ostateczności zawsze można wzbogacić konto lokalnego ministra, kacyka, prezydenta. A Tuaregowie? Kogo obchodzą?
    Ten problem występuje w całej Afryce, Azji, Ameryce Pd.
    Różne standardy eksportowe i krajowe „egalite, fraternite, liberte”…..

  33. W Faktach po Faktach Krzysztof Materna spuentował spotkanie „szarpidrutów” z premierem: „Lepiej w telewizji spotkać się z celebrytami niż w sklepie z kamerami”

    Dla mnie ten program to był rzeczywiście powiew świeżości po codziennym kąsaniu się polityków

  34. Ja zadałabym pytanie dlaczego zasiłek pielęgnacyjny które pobierają osoby niepełnosprawne nie jest rewaloryzowany od 2006 roku nawet o złotówkę, ewentulanie ma być w przyszłym roku.
    Godzina terapii, rehabilitacji kosztuje 50 zł.
    Za te pieniądze mam pomagać swojemu niepełnosprawnemu dziecku?
    Takie pieniądze to jedyna pomoc Państwa dla rodziny w której rodzi się niepełnosprawne dziecko.
    Nie jestem roszczeniowa ale jet mi najzwyczajniej przykro.
    Pozdrawiam.

  35. @katyusha pisze:
    2011-03-26 o godz. 19:31

    ***Jest mi niezmiernie przykro, że nie poruszono kwestii rozdziału kościoła od państwa.(…)Czy to ma być normalne świeckie państwo?
    A można przecież rozwiązać chociaż część problemów całkowicie odcinając kościół od budżetu i wprowadzając podatek na rzecz wybranej organizacji religijnej. (…) dla niewierzących zaś możliwość przepisania tych pieniędzy na chociażby jakiś obiekt kulturalny im szczególnie bliski (….) W taki sposób na kościół płaciłyby jedynie osoby z nim związane. To jednak wytrąca z ręki wygodny argumencik w postaci mitycznych 97%, pozwalający na kontrolę nad polskim prawodawstwem? (…)
    Jesteśmy kolonią watykańską. ***

    Mogę tyko gorąco poprzeć Katiuszę, choć nie widzę potrzeby zmuszenia niewierzących do datków na cokolwiek. Przypomina mi się przymus Giertychowy – albo religia albo etyka. Podatek kościelny – tak! Rozliczenie finansów kościoła też. Religia do kościoła i kapelanów wszelkiej maści na teren potencjalnego wroga, niech nawracają tam i za darmo, aby wróg nas miłował. Kardynała D. do Watykanu, niech kontynuuje przekręty finansowe, o których plotkują media. Świecki kustosz niech zadecyduje kogo zostawić, a kogo wyrzucić z Wawelu.
    Na dokładkę zlikwidować finansowe imperium T. R. z miasta Kopernika i może zbliżymy się choć trochę do normalności.

  36. Jasny Gwincie!
    „sojusznicy szósty dzień brutalnie bombardują Libijczyków, dzieci i kobiety, palą i niszczą dobytek”. I w podzięce za to niszczenie, palenie i bombardowanie robią wielosettysięczne demonstracje w podziękowaniu.
    Żyjesz mitami chciejskimi.

  37. Trójka celebrytów, bardzo zasadniczych i przemawiających z ex cathedra , pouczających i wymadrzających się nawet nie zająknęła się w sprawie krk , żenada.

  38. Oglądalem.
    Nic lepszego nie mogło się premierowi przydarzyć. Interlokutorami było trzech ( i pół – moderator) przedstawicieli „kulturki” , z których jeden – Hołdys – potrafił coś tam wyartykułować, drugi – Kukiz- ział przejętą od prezesa nienawiścią do wszystkich, którzy nie są „po naszej stronie”, a trzeci umiejętnie, nie mając parcia na szkło, z reguły milczał. I jeszcze prowadzący, nie umiejąc wywiązać się z roli moderatora, mówił usprawiedliwjająco – „ja tego nie mówiłem”.
    Z Hołdysoworka wyszło szydło, gdy na końcu, mówiąc o braku finansowania kultury, wyjęczał – a nam, kulturotwórcom, zabrano pieniądze w postaci złego opodatkowania.
    I last, but not least – premiera zniszczyłoby pytanie o stosunki państwo – kościól, konkordat i – bardzo osobiste- o ślub kościelny zawarty w przeddzień wyborów prezydenckich w 2005r po wieloletnim życiu ” w grzechu”. Nikt nie miał śmiałości tych pytań zadać. I tu się moderator „wymoderował” pozytywnie.
    PS
    Chętnie zobaczyłbym w podobnej roli J. Kaczyńskiego. Załadając nawet pewnego rodzaju moderację takiej audycji wydaje mi się, że poległby z kretesem.

  39. Signum temporis.Nie można się nie zgadzac ,że doradcy premiera od PR wybrali właściwie.Choc Stary Polak z PRL przesadza z tym powiewem świeżości.
    Piszę,że znak czasu albowiem,mam wrażenie,że historia kołem się toczy.Mój Ojciec,traktował by śniadania miszczuf jako obrazę majestatu państwa i osobistą także.Leczył za frajer Judymem przejęty.My lataliśmy z gołymi tyłkami.Na cynika wyrosłem,przez ten tyłek.
    Miszczuf ówczesnych olewałem.Cynizm pomógł mi wysługiwac się pózniej za b.dobre pieniądze swoją sprawnoscia techniczną bucom cudzoziemskim zdobywającym ten kraj dziki i zaniedbany.Moje dzieci i wnuki na tym skorzystały.Teraz,znów,z łbem blank siwym ,przyznając sprawnośc służbom PR ,mam wrażenie ,że Ojciec miał rację.

  40. Na pewno premier nie stracił pojawiając się na tym śniadaniu. Tylko właściwie to z kim je jadł, z twórcami, artystami czy celebrytami. Lepiej byłoby żeby powiedziano, że to po prostu rozczarowani wyborcy. A tak mimo, że poruszono kilka tematów, (które zresztą można było przewidzieć o czym powiedział premier) to właściwie przyszły osoby związane z jednym środowiskiem, aby wykrzyczeć swoje bolączki. Tylko nie rozumiem czym oni są tak rozczarowani, bo panowie, którzy tam siedzieli są ode mnie o wiele starsi i powinni już znać realia polskiej polityki. Czy sądzili, że jak Tusk i jego partia dojedzie do władzy to nagle popłynie strumień pieniędzy na kulturę, bo oni na niego głosowali. Oczekiwali od Tuska, że tak samo jak partie będą otrzymywać publiczne pieniądze na działalność bez gwarancji, a co z resztą?, publicznych pieniędzy dla wszystkich nie wystarczy. Co nie zmienia faktu, że kultura to ważna i potrzebna dziedzina, ale nieuprzywilejowana.

    Tak więc uważam, że ta dyskusja niewiele wniosła i była raczej na plus dla Tuska. Odpowiadał na pytania, (raz tylko Hołdys go zagiął) nie był nazbyt zdenerwowany, choć bardziej przekonywał, że oni nie mają racji niż przekonywał do swoich. Więcej moglibyśmy się dowiedzieć gdyby panowie artyści i prowadzący dyskutowali na zimno, a nie wciąż deklarowali, że właściwie to lubią primera i nie chcą go urazić.

    Ogólnie pomysł dobry, ale proponuje ludzi z większej grupy środowisk i bardziej kontrowersyjne tematy.

  41. katyusha pisze:
    2011-03-26 o godz. 19:31

    Co Ty wypisujesz? Co Ty sobie wyobrażasz, że w drugim wyznaniowym państwie świata – Iranie środkowej Europy, katolickim państwie wyznaniowym, gdzie nawet kandydat na posła „lewicy” do parlamentu musi uzyskać aprobatę odpowiedniego terytorialnie biskupa, można wypisywać takie herezje. Słuchaj to się nie zmieni. W tym państwie tak naprawdę zawsze rządzili, rządzą i rządzić będą proboszczowie i biskupi. Nawet gdy zniknie Watykan. Przecież nawet za tak zwanej komuny proboszcz zamawiając 4 wagony cementu na swoje potrzeby opijał to z I sekretarzem PZPR, a jednostki handlowe, jak np. GS-y, później tylko legalizowały te wódczane kontrakty. Kościołowi w kraju nad Wisłą nigdy nie działa się krzywda, no może za okupacji niemieckiej. Wmawianie nam Polakom, że kościołowi działa się krzywda kiedykolwiek za polskich rządów, jest kłamstwem, a przejmowanie dóbr jakichkolwiek przez KRK jest zwykłym bandytyzmem wobec polskiej społeczności. Z tej prostej przyczyny temat KRK w „Śniadaniu Mistrzów” (jakich mistrzów???) został pominięty. Ten temat był, jest i będzie zawsze w Polsce TABU. Nie na darmo czekamy na beatyfikację JP2 wyznaczona na 1 maja.
    I to byłoby na tyle
    Pozdrowienia.

  42. Cóz tu pisac Donald Tusk swobodnie, wypadł w tej debacie, był dobrze prrzygotowany do tego wystapienia, cóz swobodny luz to jego styl, styl premiera, mam zrozumiec, cóz okregi jednomasrtowe brzmi ciekawe, moze własciqwie osoby ludzie beda wybierac do sejmu czy senatu, cóz tu pisac czy Tusk lubi Schetynwe, cóz druga szorstka przyjazn w polityke, które nie stroni od wszelkich sporów i debat, cóz tu pisac demokracja raczej w partii powinna byc, i zawsze obecna, cóz tu pisac demokracja to straszny ustrój, ale najlepszy jaki wymysliły, a dekalizo wac miekkie narkotyki, cóz powiem szczerze, mam pewnie wachania czy to dobry pomysł, coz Premier Tusk jest przecienikiem dopuszczenia na wolny rynek mekkich narkotyków, ja napiszę, ze ma rację, coz jestem za swobodami obywatelskimi to jest w koncu demokracja, cóz uzywac narkotyk8i to nawet trzeba byc madrym, cóz a kultura potrzebuje pięniedzy racja, cóz nie ma jak znajomnosc kulturalna, chec obcowania z kutlura byłe dobra i pozyteczna dla rozwoju czlowieka, to był dobry pomysł ta debat, CÓZ TU PISAC A ARTYSTY BYŁY TROCHE GORZEJ PRZYGOTOWANY niz premier cóz swiat artystyczny moze byc schematyczny, a za razem bezpieczny, cóz artystka powinniem miec swoja wizje swiata, poglady polityczne tez moze byc,. cóz dla mnie dobry artystki to tacy, który maja coś do powiedzenia swojej twórczości, cóz nie ma jak piosenki Piotra Kupoichy, czy innych dobrych piosenkarzy, tylko, zeby od tej twórczoisci zalezało czy swiat był lepszy, cóz tu pisac taka władze moga miec politycy, od ich decyzji zalezy los ludzki
    Pozdrawiam serdecznie

  43. Nie będę już powtarzał tego, co większość (nie tylko na tym blogu) powiedziała, bo, jak mówił Oscar Wilde, dżentelmeni nie dyskutują na tematy oczywiste.

    Ale czy nie wydaje się Wam, P.T. Blogowicze (i Szanowny P. Redaktorze), że:
    Praktycznie niemożliwe jest, nie tylko wygrać (jeśli chodzi o konkurs argumentów) przeciętnemu człowiekowi z politykiem, ale nawet mu dorównać. (Piszę o „wygraniu”, bo przecież każdy średnio rozsądny człowiek rozumie chyba, ze niemożliwe jest w takim spotkaniu „załatwianie problemów”, czego domagał się Hołdys, pewnie pamiętający jeszcze dobre czasy Gierka i Jaroszewicza, załatwiających „problemy” od ręki)

    Celowo napisałem „przeciętnemu człowiekowi”, bo „szarpidruty” oraz prowadzący „playboy” okazali się zupełnie przeciętni intelektualnie i pod względem przygotowania do dyskusji, a także rozumienia rzeczywistego świata (naiwni, infantylni w tym widzeniu, roszczeniowi, wolno reagujący). Jeśli są „przedstawicielami” świata artystycznego, no to kiepsko z tym światem. Z drugiej strony … artyści pracują raczej „duszą” niż „rozumem”, więc tu akurat siły były nierówno rozłożone od początku.

    Chodzi jednak bardziej o to, jaką przewagę ma wysokiej rangi polityk, a już szczególnie ktoś taki jak bystry premier rządu. Przecież on jest przedmiotem nieustannych briefingów na wszelkie możliwe i niemożliwe tematy, wlewanych mu do ucha i wybijanych do głowy przez specjalistów, posługujących się do tego danymi często zupełnie niedostępnymi dla przeciętnego człowieka, nawet jeśli to szarpidrut-celebryta. Nie chodzi nawet o fakty, choć to też ważne. Ale jeszcze ważniejsze jest posiadanie przez wysokiej rangi polityka przeróżnych interpretacji ważnych problemów, naświetlanych mu z różnych stron. Przeciętny człowiek, jak my, czy jak Kukiz, Hołdys albo nawet Meller (co prawda inna klasa niż ci dwaj poprzednio wymienieni), styka się z większością problemów jednostkowo, zna je z pojedynczego najczęściej punktu widzenia, ewentualnie charakterystycznego dla swej grupy społecznej czy zawodowej. Nawet gdyby chciał, nie jest w stanie przemyśleć wielorakości tych kwestii z tak rozlicznych perspektyw. Premier rządu (nie tylko polskiego) nie musi tego robić. Ciągle „sączą” mu do ucha specjaliści najróżniejsze teorie, streszczenia, najważniejsze wątki, a inni komasują te wątki, powtarzają, odpowiadają na każde, dowolne pytania premiera, zaraz, teraz, a on tylko destyluje, rafinuje i ma gotową odpowiedź dosłownie na każde pytanie, które nam, naiwniakom, może wydawać się niezwykle podchwytliwe albo nowatorskie.
    A gdy jeszcze polityk jest bystry, inteligentny, zachowuje się jak człowiek (bo są politycy zgoła innego typu), umie słuchać (to daje czas na przygotowanie sobie odpowiedzi), rozumie tych zwykłych ludzi, zadających mu pytania i ma dobrą wolę i zdolność realistycznego myślenia (wcale nie takie powszechne!)- a więc przedstawia wszystkie te cechy, które obserwuję u Tuska – no to pokonać go nie można.

    Ktoś tu poprzednio zastanawiał się, jak poszłoby Tuskowi w dyskusji ze Smolarem, Łagowskim, Romanowskim, Łętowską. A jak mogłoby mu pójść? Różnica byłaby tylko formalna: dyskutowano by spokojniej, kulturalniej, na wyższym poziomie abstrakcji, a jednocześnie podpierając się realniejszymi faktami (albo w ogóle faktami, bo „szarpidruty” bujają w obłokach) – ale przewaga kogoś tak „otrzaskanego” z każdą dziedziną jest nie do zniwelowania. Chyba, że specjaliści zaczęliby egzaminować Tuska ze swych specjalistycznych dziedzin, specjalistycznymi pytaniami. Tusk bardzo łatwo poradziłby sobie z czymś takim, podkreślając „alienację” specjalisty zamkniętego w swej „wieży z kości słoniowej” od zainteresowań tzw. zwykłego obywatela, którego on, premier, w takim starciu by reprezentował.

    Wniosek: zawierzmy reprezentatywnej formie demokracji, odrzućmy populizm referendalny, wybierajmy posiłkując się rozumem, a nie emocjami (a w każdym razie nie tylko) i niech nas Bóg broni przed JOW, w których mogłoby się okazać, że parlamentarzystami zostają ludzie tacy jak Kukiz, Hołdys czy red. Meller.

  44. brawo Artysci!. Zachowali sie odpowiedzialnie. Balam sie, ze znani z anarchistycznego usposobienia Tworcy, zaczna zadawac prowokacyjne pytania o rzekomo nierownym traktowaniu obywateli, albo o mitycznych przywilejach kosciola. Artystom zabraklo odwagi, aby zwrocic uwage premierowi, ze trybunal w Starsburgu oporczywie czepia sie szczegolnie Polski za wyimaginowane przewiny wobec obywateli. Odwaga wykazal sie pan Holdys zarzucajac premierowi brak dbalosci o artystow, oraz pan Kukiz ktory od 70 lat czeka aby premier wyjawil prawde o Katyniu. Jedyny powazny zgrzyt, to grozba pana Holdysa, ze jego wystep w TVN moze byc ostatnim. W sumie wyszlo niezle.

  45. Dobrze, że takie śniadanie w ogóle się przydarzyło, moim zdaniem to niezmiernie pozytywny precedens dyskusji najwyższej władzy w kraju, ze zwykłymi obywatelami, który mam nadzieję stanie się regułą, zaczątkiem swoistego perpetuum mobile, napędzającym i mobilizujące wzajemnie całe społeczeństwo obywatelskie do aktywności wobec wszystkich szczebli władzy, najwyższych, miejskich, gminnych, do rozliczania jej z wykonania swych zobowiązań deklaratywnych oraz obligatoryjnych, do patrzenia jej na ręce i przypominania, że jest niczym więcej, jak tylko zwykłym, służebnym usługobiorcą, którego psim obowiązkiem jest działanie na rzecz swojego demokratycznego suwerena – obywateli, po pierwsze ze względów patriotycznych, a po drugie, ponieważ za to dostają nasze pieniądze, a po trzecie dla zasług i dobrej sławy.

    W ten sposób może się rozpocząć proces odzyskiwania kraju, zawłaszczonego przez wrogo przejęte media, przez rozmnożone do absurdu służby, przez aspołecznych, skorumpowanych lobbystów oraz takich samych polityków, służących interesom partykularnym, zamiast interesom ogółu, tak jak powinni. Społeczeństwo musi zacząć działać, dzwonić do polityków w swoich regionach, odwiedzać w ich biurach poselskich, senatorskich, w urzędach wojewódzkich i gminnych, żądać wyjaśnień oraz działania.

    Nie było to spotkanie doskonałe, gdyż w dyskusji zabrakło kwestii dziś elementarnych, jak Afganistan, Libia, kształt Europy, ONZ, czy Polska w NATO, przez co utrwalił się niejako obraz polskiego zaścianka „nasza chata z kraja”, który kompletnie nie ma racji bytu w zglobalizowanym świecie, będącym systemem naczyń połączonych. Ale nie od razu Kraków zbudowano, to pierwsze koty za płoty po bardzo długim okresie zupełnej inercji obywateli.

    W kwestii napaści na Libię gryfitka powątpiewa, że giną tam ludzie i tracą dobytek, bo niby skąd wiadomo, skoro demokratyczna cenzura Zachodu jest tak doskonała, że nikt nie ma prawa nic wiedzieć. Jeśli ktoś opierałby się wyłącznie na New York Timesie, albo innym Foxie, czy na wolnej i demokratycznej katarskiej Aljazeerze (pamiętamy, że z Kataru startowały amerykańskie samoloty do bombardowania Iraku), to nawet można byłoby się z takim zasiewem ziarna nieufności zgodzić. Sam dopiero co czytałem nagłówek w NYT: „Nie ma dowodów, że cywile zginęli podczas nalotów w Libii”. Jasne, że nie ma. Skoro takie tuzy wolnego świata mówią, to przecież znaczy, że mówią, nie inaczej. Wszyscy dobrze wiedzą, że demokratyczne bomby zrzucane w imię pokoju zabijają w Libii tylko i wyłącznie wojskowych, natomiast cywilów, kobiety i dzieci omijają slalomem, na dodatek zabijają tylko złych wojskowych, a dobrych zupełnie nie. Nie palą, nie niszczą dobytku – przeciwnie, mnożą go. Taka dzisiaj technologia. W końcu komu jak komu, ale USA można wierzyć, nie bez kozery ich media zostały sklasyfikowane bodajże na 53 miejscu na świecie jeśli chodzi o wiarygodność. To i tak zbytek łaski.

    Kto mieczem walczy, od miecza ginie. Internet został wymyślony w Pentagonie, jako militarna sieć komunikacji na wypadek awarii telefonów, a teraz stał się ostoją wolności słowa oraz demokracji na świecie (mimo Facebooków i Twitterów, choć i z nich może być jakiś pożytek). Powstały gazety online, rozgłośnie, telewizje, serwisy typu YouTube, i jeśliby gryfitka zechciała sięgnąć poza milczącą prasę w Polsce, lub kłamiącą w USA, to na pewno do rzetelnych informacji zdołałaby raz dwa dotrzeć.

    Te wolne media obywatelskie sprawiają nie lada kłopot mainstreamowi. Dziś niezmiernie zakłopotana Aljazeera przedstawiała zdjęcia z potężnych manifestacji poparcia Syryjczyków dla ich prezydenta Asada. Zdjęcia były doskonałej jakości i dziennikarz dziwił się, że ten obraz jest zupełnie odmienny od tego, który Aljazeera pokazywała ostatnio, w trzęsących się, rozmazanych migawkach, mających jakoby świadczyć o nadchodzącej „spontanicznie” tam rewolucji.

    Kłamstwo ma krótkie nogi. Nawet tak zaawansowane kłamstwo propagandowe, jakie prezentuje obecnie będący w jednych rękach światowy mainstream. Ale odsiecz nadchodzi. Ta sama Aljazeera w związku z publikacją zdjęć w Spiegelu informuje, że USA będą wkrótce korzystały z programu wyszukującego automatycznie w sieci materiały oraz zdjęcia niemile widziane przez CIA i s-kę, i będą zwalczały. Ciekawe jak zamierzają walczyć z milionami ludzi na całym świecie. Ile osób mogą „zwalczyć”? Jedną „zwalczą”, to pięć innych będzie publikowało dalej, „zwalczą” te pięć, to następnych 25 przejmie ich rolę.

  46. w tym gronie zabraklo kobiety artystki..

  47. Pana Premiera Tuska z przyjemnością się słucha. Ma klasę.
    Politycy uczcie się od Premiera.
    Mam nadzieję,że Polacy nie dadzą się zwieść Napieralskiemu.. dla mnie ten facet jest jak z czasów PZPR i Kaczyńskiemu , który tak strasznie podzielił naród.

  48. „Tusk ma jaja” – słusznie powiedział Meller.

    Tak, to wiekopomne odkrycie. Tak sie sklada, ze mnie tez Bog obdarzyl tym czyms. I nawet z powodzeniem z tego korzystam. Mysle nie mniej, niz ten playboy. Ale czy to kogos ma obchodzic? Wara im od tego.
    To moje, prywatne jest.

    Jedno mnie smieszy, ale tez smuci, a w ogole doprowadza mnie do rozpaczy. Co to za kraj, ze debata polityczna w nim toczy sie miedzy premierem, a jakimis grajkami? Bo czy artysci? A gdyby nawet. I by ta debata byla wielkim wydarzeniem dnia.

    Jest w BBC program takiego brytyjskiego Wojewodzkiego, oczywiscie rownie durny i o dupie marynie (na marginesie szczyci sie ten gosc „przerobem” dziennym panienek na peczki, choc ostatnio ma zone, co go nieco temperuje, hmm, podobno nie daje mu zaraz).

    Skojarzyl mi sie ten jego program zaraz z tym tuskowym wyglupem.
    To tak pasuje mi do niego i jego elit, jak ulal.

    Cieszcie sie Rodacy, ze rzadzi Wami telewizja z dodatkiem celebryty.
    Albo na odwrot. A zreszta, co to ma za znacznie.


    Inny punkt widzenia na „wydarzenie”, ktory tez nie za bardzo mi pasuje, choc przynajmniej jest w nim wiecej prawdy
    http://blog.rp.pl/wildstein/2011/03/26/jam-session-z-premierem/

  49. Wspomniał Pan o debacie Balcerowicz-Rostowski. Otóż ważne jest zachowanie Profesora (?) dr hab. Balcerowicza po debacie. Zwalał na prowadzących i na swego adwersarza wszelkie winy dotyczące prowadzenia dyskusji (Stale mi przerywano). Prof. Balcerowicz zachowywał się jak Jarosław Kaczyński – cały świat sprzągł się przeciw niemu. Potwierdza to moją diagnozę, wyrażoną wcześniej, że uwierzył on w swój geniusz, i jeśli fakty są niezgodne z jego poglądami, to tym gorzej dla faktów

  50. Gdybym na własne uszy nie słyszał, trudno by mi było uwierzyć, że można w tak krótkim czasie wyrzucić z siebie tyle bredni, ile wyrzucili Hołdys i Kukiz. Ale Mellerowi i Lipińskiemu też niewiele brakowało. Podziw dla premiera, że zniósł to spokojnie i raz chyba tylko powiedział, że coś tam jest po prostu nieprawdą. Brakowało mi jedynie w jego odpowiedziach jasnego wyłożenia: społeczeństwo nie dało Platformie mandatu do takich zmian, jakich te baranie łby (przepraszam, ale poziom ich wiedzy o świecie i Polsce sugerowałby określenia mocniejsze) się domagają. PO nie tylko nie ma większości konstytucyjnej, ale nawet zwykłej w Sejmie. Tak zdecydowali wyborcy, trzeba to przyjąć z pokorą i starać się zrobić tyle, ile w obrębie tego mandatu się da. Co zresztą Platforma czyni całkiem nieźle.

  51. Jacy celebryci, taka dyskusja.

  52. Co to za śniadanie, kiedy się tylko rozmawia, a nie je? Właśnie sobie robię prawdziwe śniadanko.

  53. Panowie celebryci z pokorą przyjęli blagierskie tłumaczenie premiera tyczące reformy KRUS. Donald Tusk mówił tak, jakby ona miała plegać na odebraniu rolnikom emerytur w ogóle. Tymczasem sprawa polega na odcięciu od KRUS obszarników. Nikt na tę blagę premiera nie zwrócił uwagi. Zgadzam sie też z tymi, którzy wypominają rozmówcom całkowite pominięcie relacji państwo – Kościół. Wydaje mi się – nie tylko na podstawie tej rozmowy – że Tuskowi zależy na świętym spokoju jego i Polakow, a nie na tym, abyśmy dołączali do klubu państw nowoczesnych w każdym wymiarze. I dlatego tak mało uwagi w swoich działaniach poświęca nauce, kulturze, czy świeckości państwa. Pozdrawiam

  54. ..,panowie niezadowoleni,,szarpidruty,,dziekujmy PO.i rzadowi ze udalo sie uratowac Polske od upadku podobnego do Grecji i innych panstw a wszystko inne powoli uda sie zmienic.Oczywiscie jest duzo prawdy ze PO nie do konca dotrzymalo obiecanych reform ,ale zapomnieliscie o powodziach,ciezkiej zimie o zawirowaniach finansowych swiata.Panie premierze jest kiepsko ale z PIS Europa odwrocila by sie od Polski

  55. Pokolenie 1386 – http://www.stachurska.eu/?p=1104 . „Panowie artyści” wczoraj z premierem perwersyjnie syci, czy jakoś tak?

  56. Mamy tysiące politologów ale żadnej polityki. Za politologów zaczynają robić celebryci, dołączając do warstwy męt telewizyjnych zwanych kiedyś dziennikarzami. Oni nadają ton, kształtują modę, tematy dyskursu lub najczęściej robią wodę z mózgu. Warto dostrzec, że większość tematów publikowanych przez Redaktora posiada inspirację lub bezpośrednio nawiązuje do bełkotu Olejnik, Pochanke lub Rymanowskiego i im podobnych z „wolnych mediów” TVN24, Polsatu lub plotkarskiej Superstacji. To samo dotyczy zdecydowanej większości komentarzy blogowych, krajowych i zagranicznych. Gdyby nie tych kilka paskudnych stacji TV, blog byłby pusty a dialog lub wymiana opinii zamarła by całkowicie. Dotyczy to całej sfery życia, zaniku dialogu społecznego, opinii publicznej i życia kulturalnego. Kroplą w morzu są opinie np. Jedlickiego o „cywilizacji podłości”, lub Łagowskiego o prawicowych partiach cyników i neurasteników. Nie wspominając o zbyt trudnych tematach poruszanych przez Baumana lub Walickiego. Reszta to miazga, sieczka, Smoleńsk lub Kaczyński. Nie znam celebrytów; Kukiza, Hołdysa lub Mellera, czy oni skaczą, śpiewają lub grają, ale przypadkowo stali się oni wyrazicielami prawdziwej opinii polaków, ich emocji, porównań, nastrojów i wściekłości. Czyżby tak nisko upadł dialog intelektualny, sprofanowano rolę filozofów, politologów lub psychologów społecznych, nie mówiąc już o publicystach, aby ich miejsce zajęli celebryci? Tylko patrzeć jak Doda zacznie wygłaszać homilie.

  57. O Piekarskim na mękach nie każdy pamięta,
    Ale jest Sławomirski na blogu Passenta.

  58. To hasłowe jedno okienko nie jest najważniejsze przy uruchamianiu działalna prawdę nie trwało to długo. Problemem są koszty prowadzenie działalności, a szczególnie ZUS, który trzeba płacić bez względu czy jest dochód czy nie.
    Łatwiej jest z podatkiem, bo jak nie ma dochodu nie ma podatku. A ZUS, lokal i inne koszty występują bez względu jak idzie interes. Na pocżątku przeważnie nie idzie za dobrze, bo nie ma klientów.
    Bardzo dobrym wyjściem było zmniejszenie składki dla „początkujących” przez dwa lata, chociaż i ta składka nie jest mała. Należało by może, jak mówił jeden z rozmówców, jak to jest chyba w WB, przez trzy miesiące nie rejestrować działalności i zobaczyć czy coś z tego wyjdzie.
    Pracowałam przy tym w ZUSie i wiem do jakich tragedii prowadzą ludzi zaległość w opłacaniu składek.
    Działalność działalności nie równa. Szewc, krawcowa, kosmetyczka płacą tyle samo co właściciele dużych firm.
    Podaję ten temat jako przykład, że artyści zadawali pytania do końca nie znając sprawy.

  59. Minimum biologiczne w Polsce to 349 – 445 zł/m-c i ma wystarczyć na: żywność, mieszkanie wraz z ogrzewaniem, wodą, prądem i gazem, higienę, ochroną zdrowia, edukacją i kulturą (rozwój!), odzież i obuwie, a nawet transport i komunikację.

  60. Przeczytałem w poranek niedzielny 34 komentarze. Wyczuwam w większości z nich jakąś zadziwiającą niechęć do czwórki niebanalnych ludzi, nazywanych ostatnio celebrytami. Przypomniała mi się wypowiedź K. Materny z wczorajszego programu FpF, w którym zwrócił nieśmiało uwagę, że czwórka rozmówców D. Tuska to ludzie z osiągnięciami. Nie mogę odżałować felietonów p. Hołdysa we Wprost.
    Zarzut, że się nadyma, że używa patosu uważam za niestosowny. Hołdys często pięknie mówi o sprawach fundamentalnych a te są zwykle podlane sosem patosu, aby było lepiej je strawić.
    Czy pytanie o demokrację nie wniosło do Śniadania ciekawego wątku?

    Jeśli ludzie estrady nie znają zasad wyborczych w Platformie albo nie zdają sobie sprawy, przy jakich reformach trzeba zmieniać konstytucję, a do tego mieć konstytucyjną większość, to oznacza, że reprezentują środowiskowy poziom wiedzy politycznej i pomagają premierowi przypomnieć milionom widzów o własnych ograniczeniach.
    A może oni wiedzą, tylko chcą coś usłyszeć od premiera?

    Ciągle realsocjalistyczna mentalność – że tak powiem – to nasza skaza społeczna. Ciągle niektórym się wydaję, że szef partii rządzącej wszystko może. Jest wysoce prawdopodobne, że w wybranych przypadkach rzeczywiście może, ale kryje się za durnymi przepisami. Ale przyznacie Państwo, że ocena, czy tych „żopochronowych” zachowań jest więcej niż wynikających z ograniczeń prawa, jest trudna.

    Pozdrawiam w słoneczny poranek. Będę teraz przestawiał wskazówki z uczuciem jakby poprzednie przestawianie było w ubiegłym tygodniu.
    Czas nie pyta…

  61. Debata „celebrycka”. – Marcin Meller – Stefan Meller
    Mawia się: „niedaleko spada jabłko od jabłoni.”
    W tym przypadku, jeśli nawet spadło blisko to jakby się odtoczyło nieco. 😉
    *
    Panie Premierze ! Tak trzymać !
    W następnej kolejności proponuję rozmowę z p. D.Rabczewską, ( ma wysokie IQ chociaż), p. E.Herbuś czy E. Górniak. Będzie równie „celebrycko” – wizualnie – przyjemniej no i „parytetowo” – panowie już byli. Czas na panie ! 🙂

  62. Jeszcze jedną istotną rzecz powiedział premier, a mianowicie co do euro 2012. Mówił, że decyzja o przeprowadzeniu euro była przedwczesna bo nie jesteśmy jeszcze na to gotowi, w czym ma 100% racji. Z czym my do ludzi, pomijając całą infrastrukturę i proces przygotowawczy, to najpierw musimy zacząć od kultury. Na Litwie ostatnio nasi „kibice” pokazali jak potrafią dopingować. Więc aż strach pomyśleć co będzie się działo jak drużyna będzie przegrywać mecze u siebie. Zamiast pchać się do organizacji euro, to powinni najpierw rozgonić cały ten PZPN i zbudować wszystko od nowa.

    Swoją drogą to chyba tylko piłkarze mają takich durnych kibiców. Na mecze siatkówki idą całe rodziny z dziećmi i jakoś się niczego nie obawiają. Adamowi Małyszowi też towarzyszyła rzesza fanów i potrafili świetnie dopingować nawet jak przegrywał. No może poza jednym incydentem ze Svenem Hannawaldem, ale to akurat wyjątek stanowiący regułę.

  63. jasny gwint pisze:
    2011-03-26 o godz. 16:19

    Dziwi mnie twoje poparcie dla pymitywnego dyktatora’wlasciciela’ Libii.

    Koalicja zachowuje sie przyzwoicie popierajac rebelie. Dzieki Sarko, Cameronowi i Obamie Bengazi zostalo ocalone. Mieszkancy mieli zostac rozliczeni ‚bez miloisierdzia’. Jak dyktator zapowiadal.
    Zdumiewa mnie ze nie rozpoznajesz roznicy miedzy Irakiem i Libiia.
    Zdumiewa mnie ze popierasz prymitywne dyktatury swiata arabskiego.
    Cywilizacja musi interweniowac gdzie niezbedne.

    Na Kadafim sie nie skonczy. Wkrotce rezimy Jordanii, Jemenu i Syriii rowneiz upadna. Ludzie maja dosc prymitywnych zlodzieii i dozywotnich dyktatorow. Demkracja zwyciezy. Tak tez sie stanie w Polsce, demokracja zwyciezy.

  64. polecam text z papierowej polityki o rezultatach pracy komisji majatkowej.
    wlos sie na glowie kjezy.

    polecam ponizszy tekst:
    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/policjant_sam_sobie_wystawil_mandat_172886.html

    i jeszcze jeden spot:
    http://www.youtube.com/watch?v=qS88ZRcVjPo

    dalej mi sie nie chce nawet szukac. musialbym byc zwariowac zeby sie znow nad wisle przeprowadzic.
    cameron jest jaki jest, ale wole jego za premiera.

    milej niedzieli

  65. Wszystko (?) w kazdym rzazie wiele wskazuje na to , ze to dzieki Jaco’ nie napisalem poprzednio o plytach p. Holdysa ktore podejrzewam nie sa sprzedawane w Biedronce gdzie robi zakupy premier Tusk z rodzina .
    Jezeli to prawda trzeba chyba zaczac grac na weselach . To zadna ujma , wystarczy tylko ustalic odpowiednia sume. Wezmy taka Furtado , spiewala dla Kadafiego i raczej jej niczego nie ubylo nawet przeciwnie . Bedac uczciwym moze teraz . Ale Holdysowi granie dla Kadafiego nie grozi , moim zdaniem .

  66. Właściwie to Marcin wyjął mi z ust słowa,które chciałem tu umieścić.Dodam więc tylko,że teraz na drugie śniadanie zaprosiłbym Jarosława Kaczyńskiego-koniecznie w tym samym składzie osobowym.Jak by się taka „debata” zakończyła?

  67. @marzena pisze:
    2011-03-26 o godz. 21:16

    ***Ja zadałabym pytanie dlaczego zasiłek pielęgnacyjny które pobierają osoby niepełnosprawne nie jest rewaloryzowany od 2006 roku nawet o złotówkę, ewentulanie ma być w przyszłym roku.***

    Droga „marzycielko”!
    Nie doczekamy się sensownego dodatku jak np. w Niemczech, gdzie osoba niezdolna do samodzielnego życia ma dodatek ponad 600 EURO do kieszeni, albo 50% więcej, jeśli przedstawi rachunki instytucji typu Caritas.
    Mam takie oświadczenie komisji lekarskiej i dostaję dla opiekunki 180 zł z groszami. Dobrze, że żyję w kraju katolickim, gdzie każdy „okropnie” miłuje bliźniego, nawet własna żona i dlatego nie narzekam (choć często jej wypominam, że ja finansuję z tego dodatku opiekę. Nie jest jednak prawdą, że nie było rewaloryzacji. Była – z 150 na 180 i to niedawno, ale nie pamiętam dokładnej daty.

  68. Premier, dla potrzeb wyborczych, nie odpuśćił sobie stosunkowo łatwej konfrontacji z celebrytami.
    Sam też jest celebrytą (politycznym), więc dobiera sobie wspólpracowników i oponentów (w pozorownych sporach) z takiego grona żeby czuć się dobrze w ich towarzystwie.

    P.S.

    Po dłuższej nieobecności na blogu z niepokojem stwierdzam brak (po wielkiej erupcji intelektualnej) na blogu Bęcwała.

  69. Karta z podróży z soboty, 20.36: z takimi gośćmi byłoby przyjemnie ale nie lekko.
    A, że można robić inteligentne dyskusje, przekonałem się dziś w radiowej Jedynce, podczas rozmowy o Janie Karskim.

  70. Wrażenia z tego rozmowy?

    Tusk pokazał klasę. Mówił szczerze, bez zadęcia, swobodnie.

    Artyści pokazali, że może i ładnie śpiewają lub piszą ładne teksty ale w sumie w sprawach polityki są dzieciakami. Ciężar gatunkowy tego co wygadywał Hołdys czy Kukiz jest ten sam co przemyślenia pana Mietka popijającego piwko pod sklepem osiedlowym.

    Tusk to wygrał zdecydowanie bo nie miał z kim przegrać. Chłopaki fajnie śpiewają ale zagiąć tak obytego z mediami polityka trzeba jednak ludzi na wyższym poziomie.

  71. Skłonność do euforii znów dała o sobie znać, co odnoszę do licznych zachwytów „II. śniadaniem mistrzów”. Tusk oczywiście wiedział, że na tle „szarpidrutów” musi wypaść dobrze, a może nawet świetnie. Polska przesada w ocenach czegokolwiek znów się objawiła w pełnej krasie. Śniadanie zbiegło się z benefisem Małysza. Skoczek Adam fajny chłopiec, który wcale nie aspiruje do roli bohatera narodowego. Tym bardziej, że to nie jest modelowy Polak-katolik, ale po prostu pracowity i zdrowo myślący protestant z Beskidu Śląskiego. Krótko mówiąc, wydarzenia z 26.III. wykazały jaskrawo, że większość nas Polaków ma naturę kiepskiego kibica chorującego na konieczność dowartościowywania się. Oczywiście cieszę się, że PO dzięki inteligencji swojego szefa podreperowała notowania. Za najlepszy fragment śniadania uważam wymiganie się Tuska z odpowiedzi na ostatnie pytanie Mellera i skwitowanie jego deklaracji o „końcu strachu przed PiS-em” słowami: „PiS-u przestaliście się bać, bo ten już 3 lata nie rządzi”.

  72. Stupek 7.34
    Masz 100 % racji.
    Prawie na każdym wcześniejszym Śniadaniu Mistrzowie objawiali woja mądrość, a więc pod tym względem mnie nie zawiedli. Cokolwiek lepsze zdanie miałam o Hołdysie, ale on nudził niemiłosiernie.
    Widać, że są niedopieszczeni w nowej rzeczywistości. Ale po prostu już nie te lata Panowie. Gombrowicz pisał „Młodość jest piękna w młodości” i trzeba się z tym pogodzić. A i konkurencja większa, wolny rynek przecież.
    Premier w swojej delikatności nie chciał i nie mógł Wam tego powiedzieć.

  73. Diaspora jest czuja! (Albo – nie )

    Obfite śniadanie „Tusk ma jaja” (?)

    Wiosna + Swieta Wielkanocne za pasem – prawda?

    Wydaje sie, ze najbardziej palaca sprawa, ktora dotyczy „Zmeczanej nad Wisla”, to budowa elektrowi atomowej – prawda?

    Abstrahujac do, za czy przeciw, jezyczkiem „u wagi” jest tzw. Donka tok „myslenia”: „Jak juz to Francuzi” – chyba z podobnymi
    Francuzi + ich „znawis atomowy”, sa ostatnia alternatywa w tzw. kolejce do rozwazenia – jezeli juz, gdyby itp.(?)

    Panowie z Paryza nie budowali owych obiektow prze ostatnie +/- 35-c lat, pod tym wzgledem sa tzw. 100 % „lebiodami” – delikatnie m….

    Obecnie jest pare firm – jezeli juz? GE, Westinghouse, Rosatom http://www.rosatom.ru/wps/wcm/connect/rosatom/rosatomsite.eng/presscentre/interviews/e3c2b08043e40900b3a4bf57dd9175a0 Siemmens i to wszystko.
    No moze jeszcze ktorys z Holdingow, bywajacych czestym gosciem u p. red. lubujecej sie w zabotach?

    To jest b. niebezpieczne-y dyletancki konglomerat w podejscu do b. powaznej sprawy. To nie jest juz nawet „orginalne” nivo z posmakiem, pytajace o cene chleba-gruszek-cukru itp….,

    Post Christum.
    Po prostu „repräsantativ & typisch”.

  74. Drodzy blogowicze!Po to są rządy aby rozwiązywać cały czas pojawiające się sytuacje kryzysowe.Tych spraw starczy do końca świata i będą się pojawiały w coraz większej ilości.U władzy PiS czy SLD też otrzymają dawkę starych i nowych problemów nie do rozwiązania,lecz jedynie do złagodzenia skutków różnych „katastrof”.Rozmówcy premiera pogadali rockowo,czyli wyśpiewali listę problemów(niepełną),które staną przed każdym rządem w RP.Następcy Tuska będą się z nimi łamać w pocie czoła z lepszymi i gorszymi rezultatami.I na koniec jak zwykle zacytuję Redaktora Kultury: Polacy charakteryzują się słabym charakterem i niewykształconą administracją.Prof Czapiński dodaje,że nie umiemy ze sobą współpracować.Te dwie cytaty pokazują tylko skalę trudności jakie musi pokonywać każdy rząd w naszej ojczyźnie.Pozdrawiam

  75. Wypadałoby teraz odwrócić role i przy okazji następnego śniadania Giertych, Brudziński oraz Gowin dla przykładu powinni przemaglować Hołdysa, Mellera albo Kukiza.

  76. Jasny gwincie, politolodzy nie sa zli. Na pewno nie wszyscy. Np ten text „Konkordat – czyli luźne przemyślenia Politologa”

    http://wielkopolskie.ruchpoparciapalikota.pl/artykuly/konkordat-%E2%80%93-czyli-luzne-przemyslenia-politologa

    Konkordat jest nielegalny
    Tyle tu dyskusji o PO-PIS-ie podczas gdy to sitwa SLD sprowadzila na Polske Konkordat, lawine nieszczesc i grabierzy.

    Fragment;
    „Pewien drobny szczegół!!! Według wielu źródeł ratyfikacja (Konkordatu) odbyła się niezgodnie z konstytucją, gdyż jak mówi artykuł 90 naszej konstytucji do przyjęcia umowy międzynarodowej potrzebna jest większość 2/3 głosów. 8 stycznia 1998 Sejm, 273 głosami, przy 161 głosach przeciwnych i 2 – wstrzymujących się, uchwalił ustawę o ratyfikacji Konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską. Zasiadało wtedy 436 posłów co daje większość przy 290. Zabrakło więc 17 głosów do wymaganej Konstytucją większości (http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/listaglos?OpenAgent&16). Normalnie taka uchwała nie jest skuteczna. Jednak Marszałek Sejmu Maciej Płażyński przeoczył ten szczegół i przekazał dokumenty do Senatu i dalej do Prezydenta.
    Klikając na powyższy link zauważą państwo, iż taki debilny plac zabaw na polskim podwórzu pod naszymi oknami zafundowała nam sitwa SLD (eseldowska), która rzuca obecnie hasłami tu i ówdzie, że są absolutnie za rozdziałem Kościoła od Państwa. Pytam się więc, kto nam ten Józefinizm narzucił jak nie ta post komunistyczna drengolada ?”

  77. Wizja śniadańz celebrytami inspiruje polityków i nie daje im spokoju. Szefowa PJN, Joanna Kluzik-Rostkowska też pragnie je odbyć. Dziś wydała ważne dla Polski oświadczenie – „Chciałabym Marcina Mellera zaprosić na śniadanie, chciałabym byśmy mieli szansę, żebym ja miała szansę, przekonać go, że jesteśmy wiarygodną partią, środowiskiem politycznym. Że mamy plan dla Polski i wiemy, co zrobić, żeby nie iść drobnymi kroczkami, tylko by zrobić lamparci skok. (…)Odwołuję się również do tego, że razem z Marcinem Mellerem byliśmy kiedyś w NZS. Marcinie, mieliśmy te same marzenia o dobrze zarządzanej, wolnej Polsce. Czas najwyższy, by nasze pokolenie miało dużą szansę realizowania tych marzeń. Zapraszam cię Marcinie, razem z twoimi kolegami na śniadanie, umówmy się na konkretny termin i porozmawiajmy. Mistrzu, zapraszam na śniadanie…”
    Pozdrawiam

  78. Cieszy, że premier Tusk wyszedł na kompetenciachę w sprawach polityki i to w szerokim sensie. My to wiedzieliśmy na blogu i od dziesiątek mięsięcy pisaliśmy o tym (m.in. TJ). To ustawia go dobrze w środku obrotowej sceny polskiej, vis a vis Napieralskiego, Palikota i Rostokowskiej, a prezes odchodzi już w cień z koszykiem na zakupy w ręku.

    Red. Szostkiewicz celnie wyrzuca szarpidrutom, że nie zapytali o wolność słowa i ekspresji w sztuce (a znieważanie uczuć religijnych) na przykładzie Nieznalskiej i Kozyry, ale oni przecież nie trzymali w ręku pędzla ani dłuta – są z nich specjaliścią od szarpania druta.

    W tym kontekście, poprzednia debata była niewątpliwie klęską prof. Balcerowicza. Nie osiągnął on w swej opozycji żadnych ważniejszcyh celów, niewielu przekonał, może nawet kiepski z niego dydaktyk, a na pewno kiepski polityk (w sensie politics, nie policy).

  79. Dlaczego więc oligarchowie z OFE tak sknerzyli, nie wydali większej forsy na kampanię propagandową w obronie swoich niecnych interesów – rozumując w kategoriach spisku dopiero co odkrytego przez publicystę „Czerwonego Sztandaru”, neokomuszka Andrzeja Dryszela:

    http://1917.cba.pl/cs/news.php?readmore=42

    Oto odpowiedź FOR na jego artykuł w Przeglądzie:

    http://www.for.org.pl/pl/a/1683,Odpowiedz-Prezesa-FOR-na-artykul-w-Przegladzie

  80. Stasieku wykryje u mnie uczulenia na Dryszela.

    Czy szarpidruty z premierem ustalili coś w sprawie ograniczania liczby urzędników? Czy premier wyjaśnił im w czym problem i ewentualnie jakiego wsparcia oczekuje od wyborców? Oczywiście o starciu rządu z górnikami nie mówili, ani o energetyce nuklearnej. To początek dyskusji, widać media i kraj otrząsują się ze smoleńskiej mononarracji. Małe kroczki – „nie od razu Kraków zbudowano”.

  81. antonius-powtarzam jesze raz, że miesięczna kwota zasiłku pielęgnacyjnego wynosi 153 zł. wiem co otrzymuje mój syn który ma niepełnosprawność od urodzenia.
    Ty mówisz o świadczeniu które dostają osoby po 75 roku życia i który to dodatek pielęgnacyjny wypłaca ZUS- to świadczenie jest rewaloryzowane jak najbardziej, nasze świadczenie wypłaca MOPR.
    Tak było na miesiąc luty tego roku.

  82. Premier nikogo nie zmusza do chodzenia do Kościoła.On nie jest Premierem od walki z Kościołem.Latamy to Kościoła, jeździmy na pielgrzymki, nie zmuszani do tego. Ja nie chcę to nie chodzę i nie mam pretensji do tych co chodzą. Kto ma za nas decydować czy iść w niedzielę do Kościoła czy gdzie indziej, Premier Tusk. Oj już widzę co by się działo w kraju, gdyby coś na KK powiedział. Rodacy spaliliby go na stosie.

  83. Sądziłem,że będzie gorzej. Wyszło jak wyszło. Muzycy to pięknoduchy, trochę oderwani od rzeczywistości ale szczerzy i uczciwie pytający co im w duszy gra. W rozmowach z muzykami żadnego sposobu na rządzenie krajem nikt nie uzgodni. Rozmowa i tak była znacznie poważniejsza niż z politykami i wielu dziennikarzami, którzy albo nie słuchają co się do nich mówi albo nastawieni są na promowanie siebie samych i wygłaszanie swoich bardziej lub mniej przemyślanych kazań. Premier po raz kolejny okazał się gościem z klasą, który potrafi wysłuchać bez przerywania i zbornie odpowiadać na zadane pytania. Można się z odpowiedziami nie zgadzać lub uważać, że nie były wyczerpujące, ale to już sprawa indywidualnej oceny każdego widza. Szkoda, że takich polityków jest tak mało, jeszcze gorzej, że nie ma ich opozycja.

  84. the mentor.12.21. Czytasz niedokładnie. Kadafiego zaliczam do zbrodniarzy, podobnie jak większość dyktatorów afrykańskich, Busha, Berluskoniego lub Sarkoziego. On czują tam ropę, gaz, uran i forsę Kadafiego. A ja pamiętam żółty proszek, napalm i tysiące ton bomb na Vietnam, rakiety i bomby na Jugosławię, półtora miliona zabitych w Iraku i 4 miliony uchodźców. Mordowanych i masakrowanych w Gazie. Zabijanych codziennie w Pakistanie i Afganistanie i teraz bombardowanych w Libii. Tam są normalni żywi ludzie, którzy nie znają Kadafiego. Rakiety i bomby spadają na nich z nieba i zabijają, ranią, burzą i palą. Uważam, że czynią to zbrodniarze i barbarzyńcy dla brudnych zysków i sam buntuję się i wyrażam protest. Niestety większość tego podłego katolickiego narodu popiera zbrodniarzy.

  85. Przerwa sniadaniowa zostala przerwana…
    Wydatki sniadaniowe oraz podatki z tym zwiazane….
    Informacja klarujaca mysli nieuczesane absolwentow WUMLu oraz brak polemiki z rzadko poolemizujacymi.

    Moj daleki krewny dorobil sie fortuny przyjezdzajac do Wwy w roku 1990. Stosowal leasing do robienia pieniedzy, tzn. kupowal bankrutujace przedsiebiorstwa, nastepnie wypozyczal pracownikom (nowej spolce, nowo powstalej spoldzielni) cala infrastrukture niezbedna do produkcji, sam zajmowal sie „glowa”, marketingiem, minimalizacja ryzyka oraz kosztow starajac sie uzyskac maksymalne zyski. Zarobione pieniadze przeniosl oczywiscie do tzw. raju podatkowego, co mu rodzina wyrzucala przez cale lata jako niemoralne etc.. Jako ze w Polsce przebywal jednak kilka miesiecy w roku i bral intensywny udzial (reke do wydawania mial lekka) w zyciu towarzyskim oraz posrednio w zyciu gospodarczym, to ponosil spore wydatki, placac tez spore podatki. Dlaczego w zyciu gospodarczym; placil bowiem wysokie podatki od wartosci dodanej. Znajac jego dlon do wydawania pieniedzy, wiem ze placil wyzsze podatki (VAT) od wszystkich obecnych absolwentow WUMLu w blogosferze wlacznie z Klara i Antoniusem. Dlatego tez niedorzeczne jest prawienie moralow, nawet jesli sa pozornie sluszne.
    ET

  86. Ten blog stal sie wyraznie zbyt nowoczesny , zupelnie nie dla gesich pastuchow , piszacych jednym palcem.

  87. Ja sie nie boje Walbrzycha.
    Ja jestem z Walbrzycha.Ja sie nawet Kaczynskiego nie boje-niech sobie bedzie kim chce.
    Ja sie boje Donalda Tuska , ktory sprawe Walbrzycha „zalatwil po lebkach”,niby rozwiazal organizacje i wyznaczyl komisarza a Prezydent dalej rzadzi bo On niewinny prosze Wysokiego Sadu-nie wiedzial co Jego powladni knuja.
    Ja sie boje urzednikow Donalda Tuska szczegolnie tych z Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych do ktorych sie pisze „o chlebie a Oni o niebie”.(patrz blog J.Dziadula-rada dla Zulu).
    Boje sie ze rzadowi Donalda Tuska ostatnio nic sie nie oplaca.Inwazja w Libii sie nie oplaca,emerytury i OFE tez sie nie oplacaja,przekleci gornicy do ktorych sam z duma naleze, za duzo i za wczesnie ,jeszcze Warszawe po drodze zrujnowali,Orliki sie nie oplacaja,osrodki kultury tez nie, a moze odwrotnie.Euro 2012 tez sie nie oplaca.Nic dziwnego-z taka druzyna.
    A autostrady a koleje?
    Ktos mi mowil ostatnia ze w Polsce nikomu nic sie nie oplaca.
    To nieprawda.
    My Polacy na pewno sie sami wyzywimy a zaczynamy powoli dochodzic do wniosku ze najbardziej to oplacaloby sie nam nie miec rzadu.Podobnie jak w Belgii.I wszystko dziala.
    Z Uklonami

  88. „Niestety większość tego podłego katolickiego narodu popiera zbrodniarzy.”
    Panie JG zapraszam do Kanady ( na wlasny koszt niestety) .Narod tu malo katolicki a przez to byc moze mniej podly. Zwracam jednak uwage , ze kanadyjskie F16 lataja nad Libia choc dokladnie nie wiem po co a powinienem (podatki i to spore)
    Podrozy w druga strone nie polecalbym biorac pod uwage historie , choc to oczywiscie kwestia gustu.
    Niezle jak na ostatnia niedziele , widac , ze humory „mnie odeszly” co zasluga jest Jaco’ zapewne.

  89. @ jasny gwint :
    Bzdury piszesz. Wiesz co to bylo Powstanie Warszawskie i kto mu przyszedl z pomoca? Nie bylo takiego jak Sarkozy zeby nam wtedy pomoc. To moze dobrze, ze dzis jest taki, ktory moze pomoc Libijczykom. Puknij sie w czolo!

  90. the mentor pisze:
    2011-03-27 o godz. 15:09

    Politolog myli się. Konkordat przez Sejm przeprowadził
    Rząd H.Suchockiej /UD/.

  91. Zawsze bawi mnie to, że z trudnych sytuacji wychodzi się „obronną ręką”. Żeby jeszcze na dwóch, to przy pewnych zdolnościach akrobatycznych dałoby się zrobić.
    Ręką czy na nogach, faktem jest, że premier wyszedł z dyskusji w „Drugim śniadaniu mistrzów” z honorem. Nie do wszystkich racji przekonał, ale widać było, że w tym co mówił był szczery.
    A dziś już mieliśmy w mediach (Siódmy dzień tygodnia w Radio ZET, Kawa na ławę i inne programy w TVN 24) taką młóckę jak zwykle: przerywanie sobie, przerywanie przez prowadzącą (to co wyprawia p. Olejnik to przecież prostactwo i plotkarstwo, a nie dziennikarstwo!) i brak jakiejkolwiek chęci powiedzenia czegokolwiek konkretnego, gdyż cały wysiłek idzie w „dołożeniu” oponentom.
    Jedyne, co wniosła „niedziela z mediami” (i politykami) do mojej wiedzy to zwrócenie uwagi przez b. posła Jerzego Dziewulskiego, że policjanci poszkodowani w akcjach muszą podobnie jak wszyscy inni miesiącami i latami czekać na operacje. W rezultacie później niż mogliby wracają do pracy lub w ogóle przestają pracować w policji. Zasługują za swoją służbę – a i w interesie naszego bezpieczeństwa – na specjalne traktowanie.

  92. Problem z pozycją Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce (i co z tym zrobić) polega na tym, że:

    Laicyzacja mylona jest z ateizacją.

    I to przez obie strony. Przynajmniej formalnie.
    Wielu (przynajmniej na blogach Polityki i podobnych) przeciwników obecnej pozycji Kościoła w kraju, pod pozorem laicyzacji domaga się w istocie ateizacji.
    A większość zwolenników pozycji Kościoła w Polsce obawia się, że zwolennicy ateizacji tylko udają, że chodzi im o laicyzację.

    Aby więc tę sprawę załatwić z korzyścią dla obu stron, zwolennicy laicyzacji powinni przekonać obawiających się ateizacji, że nie to mają na myśli, a wtedy obawiający się ateizacji łaskawszym okiem spojrzą na dążenia laicyzacyjne.

    Ponieważ jednak, w istocie, zwolennicy laicyzacji to w Polsce zwolennicy ateizacji (w owczej skórze), a lud tak naprawdę uważa, że laicyzacja to przecież ateizacja (nie rozróżnia tych pojęć) – więc NIC Z TEGO NIE WYJDZIE. Przynajmniej na razie.
    c.b.d.o.

  93. Wszystko byłoby cacy, gdyby p. Kukiz miał więcej rozeznania /i rozumu/ w sprawie pytania o okręgi jednomandatowe. Starsze dzieci wiedzą, że do tego trzeba zmienić konstytucję. A zmieniać jej nikt, poza PO, zasiadających w sejmie, nie chce. Może „szarpidruty” na następne spotkanie, wezmą kogoś innego.

  94. A mnie sie wypowiedzi Premiera Tuska bardzo podobaly.Jak zawsze pokazal duza klase .Idea spotkania byla wspaniala,ale wymagania artystow byly poprostu za wysokie.
    Moge tylko powtorzyc za panem Premierem, zapoznajcie sie z rzadami w Europie zachodniej i strukturami rzadzenia w tych krajach

  95. Szanowny Panie ! Proponuję rozważenie i ewentualne wykorzystanie pomysłu na nowe określenie które mogłoby funkcjonować w obiegu publicznym.
    Tym słowem, określeniem, powinna stać się „demokreacja” lub „demo-kreacja” .
    Coraz częściej, zwłaszcza w okresie przedwyborczym, dyskusje o demokracji obficie podlewane są fałszywymi lub prawdziwymi łzami nad jej upadkiem. Wielu dyskutantów o demokracji mówi „pomnikowo” a tymczasem mają sens wątpliwości czy ideał i podróbka całkowita lub najczęściej częściowa nie są ze sobą mylone.
    W obiegu publicznym funkcjonują specyficzne pytania-wątpliwości „ile jest szynki w szynce”, „asfaltu w asfalcie” itp. Uprawnionym, moim zdaniem, jest pytanie-wątpliwość o ilość demokracji w demokracji. Przy tym pytający miałby w pamięci wspomniane na wstępie określenie „demokreacja” lub „demo-kreacja” w którym demo nie oznacza nawiązania do greckiego demos ale do współczesnego demo, materiału piar-owskiego. Kreacja w tym kontekście jest czymś oczywistym. Z zamierzoną, nachalną, manipulacją mamy często do czynienia. Żeby wspomnieć klasyka „ciemny lud to kupi” lub nieogarnioną ilość innych, realizowanych epizodycznie lub w wielkiej skali działań niby demokratycznych

  96. @telegraphic observer
    Przeczytałem niestarannie te teksty za linkami. Obiecuję, że nie będę wykrywał u Ciebie uczuleń.
    Temat OFE już mnie zbrzydł.

    Oglądając wieczorem powtórkę Forum, z udziałem Daniela Passenta, zauważyłem brak „uczulenia” dziennikarzy biorących udział w sztandarowym programie TVN24, na charakter stosunków Kościół-Państwo.
    P. Daniel, powołując się na głosy blogerów, – to tak wypadło, „mnie to właściwie zwisa, ale ci blogerzy…” – zauważył w wątku o Drugim Śniadaniu milczenie śniadających na temat KK. Przyznasz TO, że to jest miękkie podbrzusze naszego premiera.
    Wtem, p. Wołek zabrał głos, na zupełnie inny temat. Pokazał swoisty brak „uczulenia” i zwekslował rozmowę.
    Inni Forumowicze też jakby nie usłyszeli, co powiedział Passent w swojej pierwsze wypowiedzi. A mieli szansę, bo sprawa była poruszona na początku audycji.

    Zatem pozostały nam blogi Polityki, ze wskazaniem chyba na „Grę w klasy”, ze względu na specjalizację p. Adama Szostkiewicza.
    Powtórzę za Passentem, 16:44: Ducha nie gaście!

  97. Jasny Gwincie!
    A może tak poczytać sobie najpierw przed napisaniem komentarza? Poszukać sobie danych? Zorganizować jakieś obiektywne relacje? Niż tak sączyć takie ple ple w tym blogu. Tak bomby i rakiety zabijają Libijczyków, że ich wielosettysięczny tłum skanduje w podziękowaniu za bombardowanie.

  98. Jasny Gwint piszesz, ze Khadaffi jest zbrodniarzem,to jak nalezy z dyktatorami zbodniarzami rozmawiac?Oczywiscie ze to sa tez interesy swiata bo potrzebujemy ich roby, ale bez dyktatorow te rope tez dostaniemy, bo z czegos Libia musi zyc.Czy zane Cia sa zbrodnie,jakie popelnil Khadaffi za pomoca swoich ludzi???
    Wybierajac dwie obcje wybieram obcje interwencji i nie obrazaj wlasnego narodu, bo po pierwsze nie caly narod jest katolicki a jak juz jest katolicki to uszanuj ich wiare, ja jestem atheistka i nie mieszkam w Polsce, ale Twoje stwierdzenie „podly katolicki narod” zabolaly mnie, bo podlych ludzi znajdziesz na calym swiecie.

  99. jasny gwincie, popelniasz blad oceniajac sytuacje w Libii na tle Iraku, Afganistanu i Wietnamu.
    Tu nie ma mowy o okupacji ani zawlaszczeniu ropy. To jest pomoc humanitarna przeciwko wybrykom wscieklego dyktatora, mordercy i zlodzieja.

    Sarko w pore zorganizowal koalicje za co mieszkancy Bengazi wystawia mu pomnik.

    Automatycznie masz negatywna opinie o wszystkim co zachod robi. Jest to bledne podejscie. Bo np nalezy ich rowniez pochwalic za rozsadne zachowanie ktore sie zdarza. Np za to ze przelkneli gorycz po straceniu koloni. Wez przyklad ze mnie. Dyktator Donek Tusk nie jest moim ulubiencem, jak wiadomo, ale popre go gdy zedecyduje sie ustapic.

    Dlaczego nie potepisz Gaddafiego za wynajacie najemnikow. Za $300 na leb za dzien Gadaffi wynajal 25 000 platnych mordercow. Sa doniesienia ze placi im nawet po $1000 za dzien a za specjalne misje nawet do $20 000 za dzien. I po to by mordowac wlasnych ludzi i po przez terror utrzymac sie przy korycie. Swiat nie moze tego tolerowac.
    Ogladaj troche wiecej chinskiej telewizji. Sa bardzo obiektywni.

    http://www.worldnewsco.com/news/muammar-gaddafi-hires-mercenaries
    http://slinkingtowardretirement.com/?p=27858
    http://www.allvoices.com/contributed-news/8264446-moammar-qaddafi-hired-mercenaries-to-kill-people
    http://www.businessday.co.za/articles/Content.aspx?id=135056

  100. WODNIK53 pisze:
    2011-03-26 o godz. 16:28

    Nie pojmuję – to spotkanie z „szarpidrutami” było o niebo ciekawsze od spotkań polityków z politykami – oni to zwykle znają się na wszystkim; nie przypominam sobie, żeby któryś przyznał się do nieznajomości czegokolwiek.

    Tu przynajmniej o COŚ chodziło. W spotkaniach polityków, którzy z reguły mają przerost ego, chodzi o to kto komu „dokopie” i kto postawi na swoim. To jest tak nudne i przewidywalne. Dla mnie to spotkanie premiera z „mistrzami” było jak ożywczy wiatr.

  101. 2marzena pisze:
    2011-03-27 o godz. 16:55

    Prawda! Przedtem miałem około 150 z Mopr i potem to samo z ZUS’u, dlatego sadziłem, że tylko jest inna nazwa, a wysokość ta sama.

  102. Bolejąc dziś przy śniadaniu nad brakiem obiektywizmu mediów odnośnie napaści „aliantów” na Libię, przypomniał mi się artykuł George’a Orwella z 1944r. na temat Powstania Warszawskiego, dotyczący zakłamania ówczesnych dziennikarzy brytyjskich. Tekst przytacza prof. Norman Davis w dodatku do swej książki Powstanie ’44 Chciałbym pouczający fragmencik, jeśli można:

    „Zapamiętajcie, że za nieszczerość i tchórzostwo zawsze trzeba zapłacić. Nie wyobrażajcie sobie, że przez całe lata można uprawiać służalczą propagandę na rzecz radzieckiego czy jakiegokolwiek innego reżimu, a potem powrócić nagle do intelektualnej przyzwoitości. Raz się skurwisz – kurwą zostaniesz.”

  103. Literat Markow i jego parasol

    http://deser.pl/deser/51,111858,9329139.html?i=7

    Aby bylo na temat.
    Nawet obfite sniadanie moze popsuc kawa z Polonium.

    Slawomirski

  104. Poszukiwacz absolutu pisze:

    „Uważam, że czynią to zbrodniarze i barbarzyńcy dla brudnych zysków i sam buntuję się i wyrażam protest. Niestety większość tego podłego katolickiego narodu popiera zbrodniarzy.”

    Slawomirski

  105. kruk pisze:

    2011-03-27 o godz. 10:37
    „O Piekarskim na mękach nie każdy pamięta,
    Ale jest Sławomirski na blogu Passenta.”

    Kruk krukowi oka nie wykole
    Blog zezwala na takie swawole

    Slawomirski

  106. Teresa Stachurska pisze:

    2011-03-27 o godz. 10:46
    Minimum biologiczne w Polsce to 349 – 445 zł/m-c i ma wystarczyć

    Szanowna Pani Stachurska

    Zapewniam Pania ze propagowanie antkoncepcji ma wieksze szanse na zlagodzenie problemu niz apel o pieniadze. Pieniedzy nikt nie ma w nadmiarze a poped seksualny ma wiele ofiar.

    Slawomirski

  107. Szanowny panie redaktorze

    Znamienna jest panska niechec do poruszania tematu rewolucji w krajach arabskich. Nie martwie sie stanem zdrowia dyktatora Jaruzelskiego. Zawsze zyczylem mu jak najgorzej. Martwie sie natomiast panskim stanem samozadowolenia po obfitym sniadaniu. Dlatego polecam panu serdecznie bliskowschodnia diete praw czlowieka.
    Na kuskus przujdzie czas.

    Slawomirski

  108. Ryba pisze:

    2011-03-27 o godz. 13:28

    same kwasy bez zasad

    ps
    plywac w tym sie nie da

    Slawomirski

  109. Ossa i Kartka z podróży.
    A ja uważam, że Premier doskonale dałby sobie radę i z tymi wybranymi rozmówcami. A skoro poziom rozmówców niby większy to i poziom dyskusji zapewne też.

  110. Daniel Passent pisze,

    nie przesadza Pan przypadkiem z tymi „celebrytami” i „gwiazdorami”?
    Co znaczy w ostatnim zdaniu …”tworcy nie dali ciala”?
    Wie Pan ze w innym duzym polskim miescie nazywaja Warszawe „Radom Europy”?

  111. Zgadzam się całkowicie z Wodnik53 z wpisem z dn.26.03. Dlaczego nagle Kukiz awansował na znawcę polityki i spraw wszelakich. No bo Hołdys to dawno już w TVNie robi za guru. Ja to bym ich wszystkich wysłał do biedronki na zakupy razem z politykami na czele z Jarosławem K.

  112. Uwaga! Pana Becwala wypuszczono na przepustke! Znow jest z nami.

  113. @”Zetusie” z dn. 27.03.2011. h: 22.00.
    Z tymi „Mistrzami” to ……. nie-lekka nawet przesada. Gdyby (jak któryś z Blogowiczów wcześniej napisał) Pan Premier dyskutował z Łagowskim, Łętowską, Jedlickim, Romanowskim, Baumanem, Widackim, Smolarem, Pomianem, Hartmanem czy Pomianowskim (i temu podobnymi ludźmi mającymi określona wiedzę, doświadczenie, dystans do rzeczywistości etc.) takiego sformułowania można by było użyć. Ale w przypadku „tych szarpidrutów”……. I gdzie ten „ożywczy powiew”. Chyba właśnie ochlokratycznego, populistycznego, made in „gawiedź” sposobu formułowania myśli czy sądów.
    Ale o gustach ponoć się nie dyskutuje. Nie dziwi więc popularność FAKT-u cz SE – to są autorytety z takich właśnie mediów (i dla takich Konsumentów i Odbiorców). Jeśli „ożywczym powiewem” dla publicznego życia w naszym kraju mają być Kukizy, Hołdysy & comp. – i to w sprawach o których z przyczyn merytorycznych, intelektualnych, wykształcenia etc. NIE MAJĄ POJĘCIA, bo mieć nie mogą – (to czemu nie Doda, to czemu nie A.Wyszkoni lub inna „gwiazdeczka” czy „model” a’la serial „M jak miłość”) to na prawdę społeczeństwo gdzie za elitę robi (odsyłam Cię Zetusie do mego poprzedniego postu) ……. samo zbliża się do tego poziomu. Smutne to ale prawdziwe.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  114. WODNIK53, Przeczytałem w nowym PRZEGLĄDZIE Twój felieton nawiązujący do poglądów Al Gora wyrażonych w jego „Zamachu na rozum”, oraz do niektórych myśli Barbera. Miałem niedosyt, gdyż u Al Gora znalazłem destruktywną rolę mediów telewizyjnych, będących w większości w posiadaniu oligarchów finansowych lub bankierów na zniszczenie resztek demokracji w USA i na brutalizację rządów prostackiej i zbrodniczej postaci Busha. Należało także dostrzec podobieństwo procesów zachodzących u nas w dziedzinie ogłupiania i zniewolenia społeczeństwa, w czym takie tuby destrukcji jak TVN24, Polsat 24, Superstacja lub TVP grają skutecznie zgubną rolę. Barber natomiast opisuje proces i metody kształtowania konsumpcyjnych postaw społeczeństwa prowadzący jak to określa dosłownie do jego kretynizacji. Pozdrawiam

  115. Ogłaszam konkurs z cennymi nagrodami. Komu za pierwszym razem uda się przeskoczyć ten kretyński napis Could not read CPTCHA token file .
    Ostatni wyczyn intelektualny myślicieli POLITYKI.

  116. the mentor, 22barbara, Torlin, Kacaj, Najlepiej uderzyć na Libię wprost „bemarem”, czyli amerykańską bombą atomową. Moment i po krzyku. Nie będzie boleć i wszyscy pójdą do nieba, być może chrześcijańskiego.
    Kacaj, Powinieneś po tylu latach wiedzieć, że Powstanie Warszawskiego było zbrodnią na narodzie wywołaną przez grupę nieodpowiedzialnych, przeambicjonowanych neurasteników typu Kaczyńskich.

  117. Witam wszystkich bardzo serdecznie, a w szczególności Pana redaktora, gospodarza.

    Śniadanie mistrzów ciekawe i utwierdziło mnie w przekonaniu, że premier Tusk to pierwszej wody polityk i doskonale zna warsztat debaty. Zjadł ze smakiem panów szarpidrutów i tylko mlasnął na koniec.

    Zaskoczył mnie bardzo niski poziom przygotowania pozostałych „mistrzów”: Pan Lipiński zaplątał się o zgrozo we własnych notatkach. Pan Kukiz okazał się miękki jak masło i już tak ostro nie polemizował z premierem o słuszności jego decyzji dotyczących śledztwa smoleńskiego.

    Pan Hołdys – zamknięty i naburmuszony. Coś tam próbował na koniec wytknąc premierowi w sprawie zaniedbań w kulturze, ale zrobił to gburowato, bez meritum sprawy i po bałaganiarsku.

    Jeżeli to mają być te elity, które odwracają się od rządu i PO – to nie ma się chyba czego obawiać.
    Zabrakło kobiet, niestety. Miłoby było widzieć np. np. Panią Szczukę, która by tak lekko premierowi nie odpuściła w kwestii kościoła obecnego w polityce i życiu państwowym.

    Premier wypadł dobrze, bo elity żałośnie 🙁

  118. @ET pisze:
    2011-03-27 o godz. 20:09

    ***Moj daleki krewny dorobil sie fortuny przyjezdzajac do Wwy w roku 1990. (…)Znajac jego dlon do wydawania pieniedzy, wiem ze placil wyzsze podatki (VAT) od wszystkich obecnych absolwentow WUMLu w blogosferze wlacznie z Klara i Antoniusem. ***

    Cieszy mnie ogromnie, że twoja rodzina się wzbogaciła na zmianie ustroju społecznego. Tak też zrobili twórcy tej przemiany. Dobrze, że krewniak płacił podatki również w Polsce – Patryjota!
    Nie rozumiem tylko tego przytyku do absolwentów WUML’u – oni przecież też nie są biedni, więc podatkami wspierają ojczyznę jak twój krewny.
    Prosiłbym ponadto, abyś mnie nie zaliczył do grona w/w VIPów, nie zasługuję na taki zaszczyt. Moje pobyty w Warszawie pamiętam głównie z zakupów pączków u Bliklego, tzw. wykształcenie „odebrałem” na głębokiej prowincji, niewidocznej ze stolicy.

  119. Sniadaniowy belkot, ktory przyprawia o mdlosci brakiem konkretow, brakiem wizji. Blazenada prowadzaca do nikad. Medialny kit na umysly ogladaczy telewizyjnych, ktorzy jedno ucho maja przy Radiu Maruja a oko zawieszone na ITVN.
    Kiedys ktos postawil pytanie O CO WALCZYMY I DKOAD ZMIERZAMY!.
    Nie uslyszalem poki co od zadnej partii, zadnego medrca politycznego zadnego wariantu sensownej odpwiedzi na powyzsze pytanie -jakze dzisiaj aktualne z polskiej rzeczyiwstosci.
    Belkot, mamlanie, teatrzyk pajacow i kukielek. To taka moja ocena zalosnej polskiej sceny politycznej.

  120. jasny gwint pisze:
    2011-03-28 o godz. 10:06
    Zgłaszam się. Udało mi się kilka razy!

  121. Tom2,

    skoro Małysz to autorytet, którym prezydent Komorowski podpiera się w wywiadzie dla „Wprost”, to dlaczego odmawiać Kukizowi roli eksperta politycznego ?

    Swoją drogą to gdzie robi zakupy Małysz ?

  122. Potrzebne jest w Polsce jak najwięcej rozmów o ważnych sprawach. Musimy się nauczyć rozmawiać i nawzajem wysłuchiwać swoich rozmówców. W Polsce nauczyliśmy się tylko przemawiać i wygłaszać swoje poglądy, ale z wysłuchiwaniem opinii osób, które mają inne zdanie już gorzej.

  123. WODNIK53, 09.44. Podziwiaj proszę; Z Romanowskim dyskutowałem na temat Księdza Musiała 10 marca. Baumana w październiku podziwiałem na dwóch imprezach w Krakowie, kiedy wręczano mu nagrodę Kowadła w Kuźnicy. Widackiego spotkałem wiele razy, ostatnio miał wykład w Kuźnicy i na UJ na temat „Bieda a przestępczość”. Ze Smolarem dyskutowałem w ubiegły poniedziałek na jego wykładzie o historii Żydów. Z Hartmanem natomiast 17 marca kiedy mówił o bioetyce. Z Pomianowskim byłem na kameralnym koncercie sylwestrowym. Tak się złożyło. Wróciła wiosna do Krakowa, skąd pozdrawiam

  124. Przez 20 lat z górą obserwuję ignorancję i tupet władzy, która realizuje „swój” program – pod „Układ Trzymający Władzę” – tak jest w Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu i wielu polskich miastach. Trąbimy o sukcesie tej polityki cytując artykuł w „Der Spiegel” o przemianie Polski rolniczej, w pełni zindustrailizowaną potęgę gospodarczą….A z drugiej czytam, że organizacja Social Watch – badając poziom życia POlaków zaliczyła 13 mln z nich do tzw. „wykluczonych”, i to szczególnie w tzw., „metropoliach”, 6,8 żyje na granicy ubóstwa, 5.6 mln poniżej tej granicy, 4,5 mln polskich dzieci wychodzi do szkoły bez śniadania, 3 mln jest zagrożona próchnicą i skrzywieniem kręgosłupa, 12% wg. standardów Unijnych to inteligencja ( w Europie to 50%), młodzi jeśli już znajdą pracę zarabiają „1300” zł netto. To „Pokolenie Stracone” – nie rozwiające się, mieszkające z rodzicami, obarczone nie tyle dysfunkcjonalnością, co brakiem planu życiowego (część z nich zadłużona „poddała się” warunkom w jakich żyje i pracuje, mam tyu na myśli wycofanie życia społecznego), rosną dramatycznie opłaty za czynsz, prąd, gaz, i komunalne, fiskalizacja Państwa nie zmieniła się. Decydenci uważają, że Polacy mogą kredytować – wodociągi, Elektorcieplownie, Elektrownie. Wszędzie w normalnym Państwie firmy biorą na ten cel kredyty z banków: Europejskiego Rozwoju, UE, państwowych. U nas pokutuje teoria, że jak chcecie lepszej wody, czy tańszego prądu (na co nie ma grarancji?) to musicie zapłacić. „Czerwoni baronowie” pojechali kiedyś na stypendium Fulbrighta, napatrzyli się na amerykański „wolny rynek”, i powiedzieli : „Musimy to mieć u nas”. I zczęli… od wprowadzania koncesji, a potem postawili na czele Spółek – swoich ludzi, i tak zamiast „wolnego rynku” mamy bazary, i „ciuchlandie”.Chodzi do nich nawet tzw. „klasa średnia”, spauperyzowana przez ostatnie trzy lata – kryzysu, o którym u nas mówi się albo szeptem, albo unika tego słowa…
    Reformy szkolnictwa i uczelni wyższych prowadzą do upadku tych gałęzi wiedzy. O tym się mówi i pisze, i co? Jak grochem o scianę”…A koledzy artyści rozmawiają, o pojedynczych wyjętych z ogólnego szerszego kontekstu sprawach? Gdzie tu logika i sens, no cyhba, że dalej będziemy rozmawiać, traktując powierzchownie, to co jest w świecie istotne z punktu widzenia rozwoju społeczeństwa i jego pozytywnej ewolucji w kierunku społeczeństwa obywatelskiego świadomego swoich celów! Tu niestety nic z tych elementów nie „zagrało”.,,,
    A oskarżanie Kukiza o PiS-owską czy lewicową fiolozofię to błąd logiczny. Proszę porozmawiajcie sobie z Ignacym Karpowiczem, jako to nie wyjeżdząjąc z Polski ma u siebie na wsi wczesny feudalizm i średniowecze zarazem, i cofnięcie się ludzi do epoki zbieractwa…
    Uczmy się patrzeć na ludzi w szerszym kontekście niż tylko OFE czy okręgi jednomandatowe..

  125. antonius, 12.22. W nagrodę proponuję wspólne odwiedzenie sarkofagu śp. na Wawelu. Wchodzi w to podwiezienie i kawa w miłym towarzystwie.

  126. Proponuję kilka innych potencjalnie ciekawych debat.

    Slawomirski, jasny gwint i magrud grilują red. Passenta.

    Gwidon, cynamon29 i antonius maglują ET

    stasieku, telegraphic observer i absolwent patroszą Balcerowicza.

    the mentor, Andrzej Falicz i Piotr Kraczkowski obrabiają Komorowskiego.

    Kartka z podróży, Teresa Stachurska i WODNIK53 kontra kard. Dziwisz.

  127. Moj post jest kopią listu wysłąnego do GW po przeczytaniu artykułu P. Pacewicza poświęconego idiotyzmowi polskiej polityki antynarkotykowej a której to polityki żelaznym egzekutorem jest nasz obecny premier. Brak pytania o nadrolę KRK.PL traktuje jako efekt pijarowskiej ustwki jaką było owo śniadanko.
    Oto list:
    uwagą przeczytałem artykuł pana Pacewicza. Jest logiczny,podparty nawet wynikami badań. I co z tego wynika? Nic. Prasa prawicowo-patriotyczna zaznaczy ,że ,,GW” oprócz niszczenia narodowej psyche ,chce także narkotykami zniszczyć młodzież polską. Nasz rząd znajdując się pod taką presją napewno się nie ugnie. I ćpunom nie popuści. Miałby obniżyć satystyki policji? By opozycja mogła go zaatakować ,że wzrasta przestępczość? Bo statystyki ,,wykrywalności” spadły. Nasz premier sam konsument maryśki – i sądze bynajmniej nieokazjonalny, skoro uznał ,że bombę tą trzeba za wczasu rozbroić za pomocą grzecznego ,,coming outu”. I stosownego potępienia.
    A teraz spójrzmy na to z innej perspektywy. Mamy lata osiemdziesiąte i milicja obywatelska nie dostaje wypieków na twarzy na widok ,bibuły” ,którą bohatersko przemycał, zapewne, nasz przyszły premier. Tylko wzorem dzisiejszych swoich następców czyli policjantów odczuwali by nerwowe podniecenie widząc bibułki,lufki ze ,,śladami osmaleń po stronie wewnętrznej” ,że o ,,suszu rośłinnym koloru zielonego” nie wspomnę. Za to by były medale, za to pochwały i awanse. Za tym by myszkowały zwinne ręce naszych bohaterów po kieszeniach małolatów o ,,nieprawidłowym” wyglądzie. Z tego co kojarzę ,ówcześnie nasz przyszły Gospodarz wygląd miał zgoła nieprawidłowy i prowokujący, więc nie jeden raz zajerzeli by mu do kieszeni ( o innch zakamarkach w ciele nie wspomnę), zapewnie wtedy już był charakterny (wiemy ,że takowy jest bo rozgonił swój ,,dwór” i wykastrował pedofilów) ,więc wedle widzimisię funkcjonariuszy odpoczął by sobie 48 godzin na komendzie.Może nawet by został poddany obróbce edukacyjnej po której żaden lekarz nie chciał by poddac go obróbce obdukcyjnej. A tak się dziś zdarza w tzw. wolnej Polsce. Jako uznany ,ćpun” raczej byłby wolny od rojeń o premierostwach i prezydenturach. Tym bardziej ,że jego rywalami wyborczymi byliby najprawsi z prawych – bracia K. Skoro tak mało zbrodnicze zaburzenie jak życie nierejstrowanym kościelnie związku w wolnej Polsce wymagało stosownej korekty w trybie wyborczym? Jaka perspektywa czekała by go jako ćpuna-wyrokowca? Parkingowy? Palacz na kotłowni? Chyba tylko takie posady byłyby dostępne dla niego na wolnym rynku zatrudnienia. No chyba ,że kumple z konspiry by się od ćpuna nie odwrócili i dali robotę w jakimś ministerstwie.
    I to wszystko dzieje sie w kraju dotkniętym plagą alkoholizmu. Liczba pijanych kierowców idzie w setki tysięcy – nie łudzmy się – policja ujawnia tylko czubek tej góry lodowej. Tysiące ludzi traci życie na drodze zamordowanych przez ,,rajdowców” na ,,podwójnym gazie” a więzienia pecznieją od tzw. kolarzy czyli rowerzystów po piwku. Nie słyszałem o zbyt wielu osobach uśmierconych przez pijanych rowerzystów. Tu wystarczy spojrzeć na statystyki. Ktoś zapyta jak sie to ma do konsumentów marihuany? Otóż sytuacja jest analogiczna – państwo poluje z całą świadomością ze armatą (legislacyjną) na muchy. Ile osób zeszło z tego świata przedawkowawszy marihuanę? Pomogę: marihuany w zasadzie nie da się przedawkować ze skutkiem śmiertelnym. A ile osób zapiło sie na śmierć alkoholem? Nie znam liczb ale wiem jedno zapicie śmiertelne jest zupełnie wykonalne. Czyli szkody społeczne: zniszczone przez alkoholim rodziny (cos o tym wiem) + ofiary morderców-kierowców-pijaków powinno się równac delegalizacja. Byłoby to zupełnie zgodne z logiką dobrego Gospodarza Tuska. On zawsze o nas troskliwy. A to podniesie nam VAT by nam ulżyć, a to wydłuży wiek emerytalny do 67lat ,przypomnę:polski mężczyzna żyje nieco ponad 71. Może to dobrze zważywszy na to jakie ochłapy rząd zamierza wypłacić po 45 latach pracy i płacenia składek. W wypadku alkoholu premier jest bardziej tolerancyjny.Pijak to jednak obywatel pierwszej klasy o ile niszczy siebie (i przy okazji innch) akcyzowanym alkoholem.Dopalaczy zakazał z troski o naszą młódź co by sie nie niszczyła. O tym by jej nie nieszczyło bezrobocie po zakończonej edukacji raczej nie pomyśli.
    Jednym słowem nasz rząd nie może nam zrobić lepiej , bo który może w dobie globalnego kapitalizmu i neoliberalizmu? Ale jakoś trzeba się uwiarygadniać przed tzw. wyborcą. Czyms mu udowodnić ,że bierze się kase nie tylko za ułatwianie życia ,,Mirowi” i ,,Zbychowi” ale także za realną pracę dla obywateli. Nie wyszło ,,jedno okienko” ,z liberalizacją gospodarki gorzej niż za komuny – dziś 207 zawodów jest koncesjonowanych,limitowanych – za tzw. komuny aż 7 (słownie: siedem). Z tym IM nie wyszło ale z dopalaczami poszło nienajgorzej.Z niszczeniem życia palaczy marihuany też im nieźle idzie.
    Nie jestem zwolennikiem pełnej legalizacji. Wariant czeski uznałbym za rozsądny kompromis. Problem w tym ,że Polska juz dawno przestała byc krajem jakiekolwiek kompromisu ,rozsądek także się wyprowadził. Pamiętam panikę mass mediów – bezbożni Czesi zaleją naszą bogobojną ziemię morzem narkotyków, policja szykowała kolczatki na granicach by falę ta powstrzymać,dziwię się ,że premier nie postawił na nogi 10 BK Panc. w Świętoszowie. Tradycyjnie , nieomal – armaty na muchy. Jest tyle w naszym kraju problemów na które nam potrzeba nie armat ale broni atomowej.Choćby zgnilizna naszych kolei i szerzej zapaść transporu publicznego, fatalna gospodarka odpadami. Problem w tym ,że by ich użyć trzeba chcieć i umieć a przykład ministra Grabarczyka i reakcja premiera na jego ,,zasługi” świadczy o tym ,że jeszcze wiele akcji typu ,,armaty na muchy” będziemy oglądać. By wydać zakaz zbyt wiele umieć nie trzeba. Dlatego rządzącym Polską to najlepiej wychodzi.
    List pana Pacewicza odbieram jako typowe wołanie w puszczy.Puszczy przesądów i ignorancji (,,zaraz, czy marihuanę robi się konopii?”) ,hipokryzji ,w końcu nasz premier palił i się zaciągał a teraz pracowicie niszczy innych palaczy. Na nic racjonalne argumenty,badania naukowe. Nasz rząd wie lepiej jak mamy żyć. Tylko nie potrafi nic zrobic by nam się żyło lepiej.Tu się nic nie zmieniło od czasów tzw. komuny.

  128. Jak na razie libijskie złoża są państwowe. Po zaprowadzeniu porządku, zapewne zostaną sprywatyzowane. Za kilka miesięcy, prawdopodobnie dowiemy się kto kupił i za ile…
    Kwot prowizji za „przychylne” spojrzenie na ofertę inwestora nie poda się do publicznej wiadomości.

    A tymczasem Assad dalej strzela, z przyzwoleniem mediów a więc i opinii publicznej…..
    Ubawił mnie pan Kowal zachęcając do udziału w misji wyzwolenia Libii, pomimo niechęci 82% społeczeństwa.
    Chyba jest spadkobiercą Becka- „nie oddamy ani guzika”…….
    Albo zatrzymał się na etapie romantycznej wizji Mickiewicza
    „my z synowcem na koń siędziem i jakoś to będzie”…

  129. Niestety nie oglądałam programu, bo TVN nie puścił w Internecie (szkoda). Obawy, ze Premier, rozmawiając o polityce z show-biz, robi tzw. Infotejment i w ten sposób przyczynia się do destrukcji demokratycznej polityki, uważam za przedwczesne. Na pewno, jeżeli stałoby się to rutyna zmieniłabym zdanie, ale w obecnej sytuacji (podżegania opozycji, nagonka na Rząd), sadze, ze dobrze się stało, że do takiego spotkania doszło, właśnie z „normalnymi” obywatelami. Co do zastrzeżenie, „szarpidruty”…. cóż, tacy sami wyborcy, jak i my. Po przeczytaniu kilku komentarzy sadze, ze spotkanie odbyło się z poszanowaniem cywilizowanych reguł gry, a to już coś. Może tzw. politycy czegoś się naucza? Oby! Kolejny raz Premier okazał się być właściwym człowiekiem na właściwym stanowisku i bardzo mnie to cieszy. „Na wymianie myśli zawsze tracę” twierdził Antoni Słonimski. Cale szczęście, ze Premier Tusk wyraźnie nie podziela tej opinii.
    Ktoś napisał: Tusk to wygrał zdecydowanie bo nie miał z kim przegrać. Chłopaki fajnie śpiewają ale zagiąć tak obytego z mediami polityka trzeba jednak ludzi na wyższym poziomie.
    Wydaje mnie się, ze to nie chodziło o czyjakolwiek wygrana, ani o „zaginanie”, a o możliwość przedstawienia wątpliwości obywateli i o zapytanie Premiera wprost o sprawy ostatnio nabrzmiałe, bez tych wszystkich pośrednich „tłumaczy” i „ekspertów”. Premier Tusk cieszy się dużym zaufaniem społecznym i .Polacy uważnie na pewno słuchali tej rozmowy. Sadze również, ze dobrze, że to spotkanie odbyło się w relaksowych warunkach, łatwiej było nawiązać kontakt. Premier jest naprawdę cool facet.
    Ps. Tez żałuje, że Hołdys już nie pisze we Wprost. Miał interesujące podejście do wielu spraw.
    Good night – and… good luck!
    Pokój to oddech. To po Nocy – rano,
    Spotkanie z własną duszą zapomnianą.
    To światło w oknie! A kto żegna gości,
    Nie musi szczęścia życzyć na dobranoc…
    http://www.youtube.com/watch?v=B2aBhnnPpwM&feature=related Connie Talbot// Imagine [With Lyrics]
    http://www.youtube.com/watch?v=RsWpvkLCvu4&feature=related Barack Obama on Ellen

  130. nie widziałam DRUGIEGO ŚNIADANIA MISTRZÓW ale przeczytałam wszystkie komentarze pod wpisem P.Passenta i wiem , że:
    – gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania
    – demokracja nie powinna iść tak daleko żeby w rodzinie większością głosów decydować kto jest ojcem

  131. Czy się będzie zajmował Jacobsky?
    Podawaniem śniadania …

  132. @”Jasny gwincie” – to skrót, jak również pewien kolaż myślowy oraz wymagania „poprawności politycznej”. Dla mnie książka Gore’a jest o tyle uniwersalną i znamienną , iż w naszym kraiku nikt o tym w ogóle „nie piśnie”. Czyżby dziennikarze byli aż tak „niezależni” (niezależni od racji rozumu i samodzielnego myślenia) ? To pytanie jest jak Wiesz – z mojej strony – prowokacją, bo Wiesz co na ten temat myślę ! W rzeczonym tekście są te elementy…..
    Szersze – i bardziej dogłębne potraktowanie tego tematu (odnośnie książki A.Gore’a) – znajdziesz na http://www.lewica.pl (wpiszesz moje imię i nazwisko to Ci się pokażą „moje produkcje”).
    A odnośnie „śniadania” – szkoda howoryty jak miał mawiać B.Chmielnicki.
    Pozdrawiam i dziękuję za ….
    Pora umierać !
    WODNIK53

  133. @”Jasny gwincie” – co Kraków to Kraków; chapeaux bas
    WODNIK53

  134. Takie sniadania nie maja sensu. To byla szarada. Wyglada ze dyktator Tusk mial odpowiedzi przygotowane na pytania ktore sie ‚zakwalifikowaly’ i ktorych sie spodziewal. Dlaczego w tej szaradzie mial ktos wygrac ?

    Potrzebney jest raport o stanie kraju. Polskie instytucje naukowe powinny sporzadzic taki raport. Taki raport powinien byc uaktualniany co kwartal. Opozniony raport o stanie Polski w dniu wborow 2007 ropwniez powinien powstac. Polityka powinna to zorganizowac. Mozliwosc zapoznawania sie z takim raportem w Polityce zwiekszy liczbe czytelnikow. I dopiero wtedy ma sens przepytywanie Premiera nie wybranego acz okupujacego to stanowisko. Premier powinien byc przepytywany przez bezpartyjnych fachowcow. Partyjaniacy maja swoje okazje w Sejmie z ktorych nie korzystaja.
    Oby tylko Paradowska nie miala z tym nic wspolnego.

  135. @jasny gwint pisze:
    2011-03-28 o godz. 13:19

    *** W nagrodę proponuję wspólne odwiedzenie sarkofagu śp. na Wawelu. Wchodzi w to podwiezienie i kawa w miłym towarzystwie.***

    Skorzystałbym chętnie, ale to zbyt skomplikowane. Nie wszędzie da się dojechać wózkiem. Poza tym u Marszałka już byłem kilka razy, jestem antymonarchistą i nie interesują mnie dawni królowie, ani rodząca się nowa monarchia. Napisałbym „Monachomachia”, bo nie wiem co ten wyraz oznacza, ale kojarzę to z machinacjami i chyba się nie mylę?

    @Jacobsky pisze:
    2011-03-28 o godz. 13:23

    ***Proponuję kilka innych potencjalnie ciekawych debat. (…) i antonius maglują ET (…)
    WODNIK53 kontra kard. Dziwisz.***

    Drogi pułkowniku i Jacobowski! Przesadzasz z tym moim udziałem w dyskusji z kosmitą E.T. Chyba dwa miesiące nie reagowałem na zaczepki ET, dopiero ostatnio „wydałem” z siebie dwie krótkie uwagi. Nawet lubiłem kiedyś przekomarzać się z nim, aż dostałem uderzenia poniżej pasa, wtedy przestałem dyskutować, a nawet wsadziłem go do tej samej kategorii co Sławomirskiego (przewijam nie czytając). Do Wodnika przyłączyłbym się chętnie, bo wspomniany hierarcha jest jednym z tych oślizłych, zakłamanych „książąt” KK, których wysłałbym chętnie do Watykanu, byle nie zostali w Polsce. Lista jest dłuższa, ale nie blogowa więc przemilczam.

  136. @Wodnik53
    2011-03-28 o godz. 09:44

    Nie podoba mi się dezawuowanie en masse innych. Nagromadzenie pejoratywnych określeń nie dodaje Twojej argumentacji siły (ochlokracja, gawiedź, szarpidruty). Abyś mógł być poważnie traktowany musisz innych poważnie traktować, nawet gdy nie dają podstaw do tego i odnosić się do meritum. Może jestem staromodny i nie chcę wchodzić w ton mentorski. Dla mnie było to coś INNEGO niż zwykłe młócenie piany przez tych samych ludzi (polityków) w znacznej mierze przewidywalnych a przez to nudnych.
    Z „Jedlickim, Romanowskim, Baumanem, Widackim, Smolarem” – oni robią to zawodowo , a tu byli amatorzy.

  137. telegraphic observer,

    „Czy się będzie zajmował Jacobsky?
    Podawaniem śniadania …”

    Przy takim scenariuszu radzę zabrać ze sobą do własnego degustatora (tastera).

    Nigdy nic nie wiadomo.

    Pozdrawiam

  138. Bardzo śmiesznie, ale powodu do radości to chyba nie daje, przekonują do siebie lud potencjalnie wyborczy nasi niezrównani politycy. Jak nie robią zakupów w osiedlowym sklepie, to np. spocik z Julia Piterą w kowbojskim stroju. N tym tle spotkanie premiera Tuska z „szarpidrutami” było śmiertelnie poważną i odpowiedzialną debatą. A ze „przejechał” się po niej kto chciał, to przecież normalka w naszej pięknej, choć umęczonej tradycyjnie ojczyźnie.
    Skoro można nawet taki skarb narodowy, jak Małysz, posądzać, że wziął kasę za dwa niewinne zdania na temat zniczo-kwietnych miesięcznic (a jakże, czytałam takie opinie np. na salonie24), to wolno wszystko w zniewolonym kondominium. Wolno również powiedzieć, że nia mamy rządu, nic nie mamy jakby powiedział Kokonowicz. Ale to akurat oznajmiła pani Jadwiga Kaczyńska, którą przynajmniej usprawiedliwia podeszły wiek.
    To wszystko, to już nawet nie żenada, ale syf pospolity.
    Czasami myślę, że musieliśmy w dużej mierze „zasłużyć” sobie na 123 lata zaborów. Historia dwudziestolecia międzwojennego pokazuje, jak w soczewce, nasze wady i zalety. Zrobiliśmy wiele (Gdynia, CEKOP, a przede wszystkim zcalenie ziem trzech byłych zaborów w jeden organizm państwowy), ale był i zamach majowy, który ocalił jednak Polskę przed bezhołowiem i warcholstwem ówczesnej „klasy politycznej”.
    Za oknem wiosna i przykro mi, że piszę tyle gorzkich słów. Przepraszam i pozdrawiam miłych memu sercu blogowiczów.

  139. Szukałem dictum określającego mego przyjaciela Kartkę z Podróży.
    Pomogło szperanie na blogu mego mistrza Andsola w felietonie Polowanie na smoki zamieszczonym u narodzin Tuskowego premierostwa. Wspomina on tam:

    Sławomir Mrożek „Szczęśliwe wydarzenie”, Utwory sceniczne, tom II, str.201.

    Przybysz wyjaśnia gdzie stoi:
    „Jako anarchista stosuję swoistą metodę. […] Ja niczego nie wysadzam w powietrze. Wychodzę z założenia, że prędzej czy później samo się wszystko rozleci. Wystarczy tylko trochę poczekać. Wobec tego czekam. Wybieram dogodne miejsce do obserwacji i obserwuję. Jest to metoda niezawodna. Bomba czy dynamit nie odpowiadają mojej psychice, a poza tym psują widowisko.
    Czas działa znacznie skuteczniej i pozwala rozkoszować się szczegółami. Ja jestem anarchistą-estetą, proszę pana.”

    Przypomina mi to metodę na deszcz na Sahelu: gdy się wystarczająco cierpliwie bije w bębny, to deszcz spadnie.

    Kartka nie wie kiedy się rypnie, choć sugeruje, że niedługo.
    A ja sadzę, że Tusk nie będzie miał z kim wygrać, po tym gdy Kamil po wygraniu sobotniego konkursu na igielicie dowie się, że według słów Jarosława prawdziwy katolik nie powinien skakać w niedzielę.

    Muszę Ciebie Kartko podtrzymywać na duchu, bo sucho w Warszawie, sucho.
    Dobrze, że chociaż Premier i premier leją wodę.

  140. Czytam sobie o tym śniadaniu mistrzów, nie mogąc sie oprzeć pewnej wątpliwości.
    Przecież do Senatu trafił pan Cugowski-gdyby ktoś nie znał „Budka suflera”
    jeden z bohaterów Big Brother, mistrzyni kick boxingu , ślusarz narzędziowy był wicemarszałkiem Sejmu, gość po zawodówce był wojewodą śląskim….
    W czym gorsi są muzycy?
    Poziomem obycia towarzyskiego, kulturą wypowiedzi, zapewne zakasowali naszych „wybrańców narodu”….

    Ps.
    Pan Cugowski zaskarbił sobie mą sympatię jednym stwierdzeniem- nigdy więcej w polityce……
    Pan Romaszewski- fizyk podobno- budzi moją nieustającą niechęć swoimi wypowiedziami i butą…..

  141. *@antonius pisze:
    2011-03-26 o godz. 20:59
    Jednym z ktosiów, jestem ja. Bardzo zabawna historia z fizykiem. Mam jednak prośbę, żebyś jeszcze przemyślał (przed definitywna opinia) możliwość przyjęcia innej jednostki podstawowej. Ja zwyczajnie uwielbiam wojsko i nie mogłabym z czystym sercem uczestniczyć w projekcie, a chciałabym.
    BTW czy miałeś na myśli piękny Erzebet hid? Mam wspaniale wspomnienia stamtąd.
    http://www.youtube.com/watch?v=2cnRXmMn2Ag&feature=related sowhere over the rainbow
    http://www.youtube.com/watch?v=GNWg7Hc9U40&feature=related Connie Talbot & Sarah Connor – Ave Maria – live in Ein Herz für Kinder – 12.12.2009
    Ps. Czytelniku, żegnam cię z żalem!
    Jeszcze chwila: – mnie z tobą – a miłość zapłonie!
    Rozpostarte powoje
    Przyklękły jak balet,
    Biały balet w dziękczynnym pokłonie…

  142. Po śniadaniu czas na obiad. Wychodzi mi słoma ze staruchowej wrednej głowy i skłócę dwóch emigrantów z oczekiwaniem w tle:

    andsol-br 2007/11/15 14:51:46
    No to tylko trochę cierpliwości i spotkamy filety z ET…

    Ggdyby ktoś podejrzewał mnie o pastiche to niech sprawdzi w:
    http://andsol.blox.pl/2007/11/Spotkanie-ze-strusiem.html
    że
    „przyjdą Mięśniaki i odzyskają Kolegów na Pochówek.”

    To ostatnie to mojej kolekcji możliwych scenariuszy dla kondominium.

  143. Slawczan z godz. 14:05
    No właśnie, gdyby w latach osiemdziesiatych milicja obywatelska zamiast tropić powielacze skupiała się na poszukiwaniu lufek osmalonych, bibułek i suszu pochodzenia roślinnego nie miałby premier Tusk okazji odbywania pogaduszek telewizyjnych z „szarpidrutami”. A ja nie miałbym okazji czytania na blogu Daniela Passenta kilkudziesięciu pochlebnych komentarzy o tym jakim to „cool facetem” jest nasz przywodca. Naiwność ludzka nie zna granic.
    Pozdrawiam

  144. @mag
    Piszesz, że zło jest banalne….Interesująca refleksja. Myślałam o tym sporo. Może dla osób obojętnych na nie tak jest, ale dla zainteresowanych, to chyba nie? Na pewno jest jakoś prostackie, niepotrzebne i głupie, często bezmyślne, bez względu na złożoność…Nie wiem… Ciekawa jestem, jak odbierzesz w tym kontekście „historię o admirale” Marii JP?
    „Kiedyś mi o tym mówiły
    garbate kościelne babki…
    W swym locie pstry i zawiły
    wpadł motyl raz do pułapki.

    I nikt nie myślał go szukać
    w pułapce pachnącej myszą,
    więc począł o ściany stukać –
    krzyczał – lecz było to ciszą…

    Przecudny motyl admirał,
    w czerni i w czystym karminie,
    skrzydło na żółtej słoninie
    położył i dogorywał…”
    http://www.youtube.com/watch?v=xn_9imD6COs&NR=1&feature=fvwp Pie Jesu sung by Carla Maffioletti and Akim Camara
    Pozdrawiam ślicznie
    Ps. Swoją drogą, jak mówi Seneka: A multis animalibus decore vincimur

  145. @TO, Ja nie jestem la précieuse, żeby wiedzieć zbyt wiele o koronkach, ale dzięki Tobie dowiedziałam się o nich więcej, bo parę osób napisało potem.
    Odnosnie Twoich zyczliwych uwag, odpowiem tak:
    „Wędrujemy cygańskim obozem,
    nocujemy w gwiaździstej grozie,
    dzisiaj pod Wielkim Wozem,
    jutro na Wielkim Wozie…”
    http://www.youtube.com/watch?v=UGTfDf4b5oE&feature=player_embedded 8-Year-Old Guitar Prodigy Stuns Audiences
    Kłaniam się pięknie

  146. slawczan pisze:

    2011-03-28 o godz. 14:05

    „Nasz rząd wie lepiej jak mamy żyć. Tylko nie potrafi nic zrobic by nam się żyło lepiej.Tu się nic nie zmieniło od czasów tzw. komuny.”

    Szanowny Panie slawczan

    Witam w gronie ludzi niezadowolonych ze swojego zycia.
    Kto Panu obiecal/obiecywal nirvane?
    Redaktor Passent?

    Slawomirski

  147. Telegraphic, jestes stracony dla ludzkosci ale przeczytaj.
    „Dokąd od neoliberalizmu?”
    http://www.lewica.pl/index.php?id=23968

  148. @stasieku, Czas nie pyta…
    Czas, jak to Czas, krawiec kulawy,…
    …Tnie godziny w pstre chwile,
    a chwile w okamgnienia,
    miłość w śmiech się przemienia,
    a poczwarki w motyle.
    Ab imo pectore dziękuję za cieple słowa i bardzo cieszę się, ze tu jesteś.
    Ps. Mam nadzieję, że znajdzie się wspólna okazja do tanga some day….
    http://www.youtube.com/watch?v=JN2SQ4m7M04&feature=related Andre Rieu & 3 year old violinist, Akim Camara 2005
    http://www.youtube.com/watch?v=DreyVZ49_mA&feature=related Andre Rieu & Akim Camara (aged 5) in New York 2007

  149. wiesiek59 pisze:
    2011-03-28 o godz. 14:07

    „Jak na razie libijskie złoża są państwowe. Po zaprowadzeniu porządku, zapewne zostaną sprywatyzowane.”

    Libijskie zloza ropy sa jud od dawna prywatne. Wlascicielem jest Kaddafi.

  150. Kartka 16:49

    Kartko, czy pisząc, że
    „gdyby w latach osiemdziesiatych milicja obywatelska zamiast tropić powielacze skupiała się na poszukiwaniu lufek osmalonych, bibułek i suszu pochodzenia roślinnego (…) ja nie miałbym okazji czytania na blogu Daniela Passenta kilkudziesięciu pochlebnych komentarzy o tym jakim to „cool facetem” jest nasz przywódca”,
    masz na myśli, że MO załatwiłaby Ciebie na jakimś dołku bezpowrotnie i bezapelacyjnie? No to ciesz się, że szukali bibuły, a nie zioła! Przynajmniej ciągle masz okazję….

  151. @jasny gwint pisze:
    2011-03-28 o godz. 10:06

    Ogłaszam konkurs z cennymi nagrodami. Komu za pierwszym razem uda się przeskoczyć ten kretyński napis Could not read CPTCHA token file .
    Ostatni wyczyn intelektualny myślicieli POLITYKI.

    Tuz przed tym, zanim wyślesz swój post, pstryknij w małe oczko po prawej stronie obrazka. Zmieni się kod. Przepisz go szybko i wyślij. Miałam podobny problem, ale od chwili, kiedy „profilaktycznie” zmieniam kod jako ostatnia czynność przed „dodaniem komentarza”, za każdym razem przechodzi.
    Życzę powodzenia.

  152. Ależ Drogi Antoniusie,

    przecież z mojej strony to były luźne przymiarki, dokonane ad hoc przy śniadaniu. I choć dla mnie było to tylko pierwsze śniadanie, to jednak jeśli przy jego spożywaniu czytam zawartość blogów, to wtedy czuję się jakbym posilał się w towarzystwie mistrzów.

    Z tym że nie trzeba brać na poważnie moich przymiarek. Mógłbym np. wsadzić razem the mentora, telegraphic observera i mw jako zestaw śniadaniowy nr 1, Ciebie, WODNIKA53 oraz Bobolę jako zestaw nr 2, a dla przykładu nasze blogowe damy (powiedzmy klara2010, mag i zosienka) jako oferta pod hasłem Ladies choice. Jak widzisz niebo i chora wyobraźnia (czyli moja) stanowią jedyny limit w tej śniadaniowej twórczości.

    Moim zdaniem nie trzeba grymasić. Ty jesteś człowiekiem doświadczonym obytym z życiem i ze światem, a więc wiesz lepiej ode mnie, że w życiu nie zawsze mamy wybór i często musimy grać w zespole (tu: być cw zestawie śniadaniowym) narzuconym z góry. Skoro zrobiłeś ze mnie pułkownika (a może półkownika ? Albo pół kownika ?), to podejmę tę funkcję decyzyjną z należnymi jej powagą oraz zaangażowaniem, i utrzymam swoją decyzję – rozkaz: antonius do zestawu śniadaniowego z razem z cynamonem29 i Gwidonem. Aż do odwołania.

    Pozdrawiam.

  153. Klara 2010 (28-03-g.16:52)
    To nie moja refkleksja (że zło jest banalne), lecz teza Hannah Arendt – póba uchwycenia przez tę filozofkę istoty problemu zła. Pisze o tym m.in. w „Korzeniach totalitaryzmu” a takze w „Eichman w Jerozolimie” (podtytuł – „Rzecz o banalności zła”.) We mnie też budzi sprzeciw (choć prowokuje do myślenia), bo odbiera – najprościej rzecz ujmując – nadzieję i poczucie elementarnego sensu.
    „Historia o admirale”… piękna w połączeniu z przejmującą muzyką. Czasami człowiek robi się bezradny, gdy sie otrze o skrzydło anioła (albo jego rewers, czyli szatana?).
    Serdecznie pozdrawiam, mag.

  154. Obfite śniadanko, ale Pan Kukiz był po prostu śmieszny. W programie Kuby Wojewódzkiego nie mógł znieść lewicy, powoływał komunę.. Dawał do zrozumienia, że czas liberalizacji, czas PO. Teraz kiedy przyszło płacić im podatki jak każdemu innemu, wielkie fochy i udawanie mądrali.
    Podoba mi się, że dobierają się do tych „artystów”, „celebrytów” tam są ogromne pieniądze, jakie mają domy, samochody, ubrania, wakacje.. I ciągle im źle.
    Kiedyś pewna aktorka narzekała, że nie mogą dogadać się z władzami samorządowymi bo wolą przeznaczyć pieniądze na nową oczyszczalnię ścieków niż zasponsorować sztukę- to jest śmiech. Iść do teatru kiedy „pachnie” fekaliami.. Kultura jak z nut.

  155. Mw
    Bardzo cię proszę. Nie manipuluj moimi tekstami wycinając fragmenty. Jasno napisałem – dwukrotnie – , że korzystający w młodości z marihuany Donald Tusk nie miałby szansy zostania premierem gdyby ówczesna milicja obywatelska stosowała wobec niego praktyki dzisiejszej policji – na podstawie prawa do ktorego uchwalenia zestarzały Donald Tusk się przyczynił. Mało tego, że się przyczynił – z powodow koniunkturalnych i egoistycznych Donald Tusk tego pozbawionego sensu prawa broni.
    Pozdrawiam

  156. Jacobsky
    Dziękuję za skierowanie mnie do stolika śniadaniowego z biskupem Dziwiszem. Mielibyśmy o czym pogadać. Ale mam jedną prośbę – czy nie można by było biskupa Dziwisza zamienić na Głodzia. Myslę, że nastrój tego sniadania byłby bardziej rozrywkowy. Tym bardziej, że zarówno biskup jak i ja lubimy coś do śniadania mocniejszego… .
    Pozdrawiam

  157. Nie mam nic przeciwko śniadaniu u młodego Mellera w TVN-24. Ale np. w TVP chciałbym zobaczyć i posłuchać rozmowy prezydenta lub premiera właśnie z Ewą Łętowską, Andrzejem Romanowskim, Aleksandrem Smolarem, Bronisławem Łagowskim.

  158. A pomyśleć, że Wojciech Młynarski stworzył tyle wspaniałych tekstów w łazienko-ubikacji maleńkiego mieszkanka.

  159. Kartka z podróży,

    pewnie mi nie uwierzysz, ale moim pierwszym kandydatem do Waszego stolika był właśnie Głódź. Nie wiem dlaczego spękałem…

    Ponieważ to ja mam zająć się podawaniem do stołu (tak postuluje telegraphic observer), tak więc będę miał na względzie Twoje upodobania. Głodzia również.

    Pozdrawiam.

  160. tvn24 trzyma reke na pulsie. Dzis okolo 21.15 wystapil do narodu posel Joachim Brudzinski. Moj dziadek zauwazyl, ze od dnia 5 marca 1953 roku nikt nie potrafil tak wzruszajaco mowic – natomiast babcia, na przekor dziadkowi zapytala: „co ten pajac bierze?”. No i nie wiem kto ma racje.

  161. @Jacobsky pisze:
    2011-03-28 o godz. 19:00

    Przypomniałem sobie dowcip o przekomarzaniu się rozjuszonych dyskutantów. W pewnym momencie jeden krzyczy: „A gó..o”!, a drugi odpowiada: „Wyjął mi Pan to z ust”.
    W zasadzie staram się zawsze kpić, nawet ze spraw poważnych, bo wtedy się wszystko lepiej znosi. Odnośnie „dopasowania” nicka to jest u mnie jakby nerwica natręctw, spowodowana moim uwielbieniem dla filmu „Jacobowski i pułkownik”. Pułkownik mimo, że sławny aktor to był raczej mało ciekawy, ale Jacobowski cudowny. Pisząc tekst długo się wahałem, czy korzystać z dys… prezydenta i pisać „półkownik”, dlatego się bardzo ubawiłem, że nie tylko ja miewam takie skojarzenia. W moim mniemaniu przyrównanie do filmowego Jacobowskiego i jego filozoficznego podejścia do życia nie może być uznane za ujmę – wręcz przeciwne, to wyraz sympatii. Całe życie był ostrożnym i rozważał alternatywne rozwiązania, za szablę chwycił dopiero, gdy chodziło o kobietę, a w sytuacji tragicznej, gdy nie miał już alternatywy, powiedział, że człowiek honoru ma tylko jedno wyjście. I tu na szczęście się pomylił, bo tym razem „półkownik” uratował go z opresji. Bardo ceniłem dowcipy żydowskie, publikowane przez samych Żydów i śmieszne zachowane „Icków” w wojsku („Panie kapral, koń mi się skończył!”). Tak się zachowali, gdy nie walczyli dla siebie, a jak dali w kość 100 milionom Arabów, gdy walczyli o przeżycie narodu i państwa? Proszę sobie przypomnieć. Sławomirski mnie zeżre za ten fragment dowcipu.

  162. klara2010 pisze:
    2011-03-28 o godz. 16:17

    ***BTW czy miałeś na myśli piękny Erzebet hid?***

    Yes, of course! i Margaret hid(t) itd.
    Dziękuję za linki do Andriuszy. Teraz jest za późno, jutro posłucham całość. Uwielbiam jego skrzypce, mam dużo nagrań. Mam kłopot z językiem, nawet nie umiałem jednoznacznie określić czy to flamandzki czy holenderski. Po holendersku mówiłem tylko „huj mojchen”, a teraz mówmy po niemiecku lub francusku. W Belgii można mieć kłopoty. Chciałem w malej wsi kupić chleb. Próbowałem wszystkie znane mi języki … i nic. Pokazywałem na półkę z chlebem a cenę na piśmie. Cholera wie w jakim języku tam mówili.

  163. @stasieku
    2011-03-26 o godz. 15:57 pisze:
    „Spiesz się powoli”, do tego nawołujesz. Pamiętaj jednak, ze do rozumienia mądrości tej idei się dorasta, chociaż jak widać z polemiki, nie wszystkim się to udaje. Działanie dla działania jak sztuka dla sztuki, niestety często przynosi więcej szkód, niż pożytku..
    Blog pędzi tak szybko, ze nie nadążam czytać, stad teraz dopiero mam możliwość ustosunkować się do Twojej wypowiedzi. To reformowanie dla reformowania, było przerażające w wielu aspektach. Obserwowałam to z daleka i ciarki po mnie biegały jak słyszałam o rozdrabnianiu struktur administracyjnych, co jak słusznie zauważyłeś oprócz kosztów bezpośrednich związanych ze zmianami (nie tylko finansowych), powodowało mnożenie bytów na rożnych szczeblach, zamęt, kłopoty z koordynacją działań i ogólną niemoc. Pośpieszność i częstotliwość wprowadzania przeróżnych często bzdurnych aneksów, poprawek, itp. można świetnie zobrazować na przykładzie przepisów celnych, które zmieniały się tak często i tak niedorzecznie, ze nawet ich radcy prawni nie nadąrzali w rozumieniu, o co chodzi. To oczywiście stwarzało grunt do nadużyc, ale przede wszystkim do utrudnień w handlu i obrzydzeniu życia wszystkim zainteresowanym z urzędnikami na czele. Zatrudnianie w resortach (włącznie z ministrami) ludzi niekompetentnych i chyba z ADHD (o Sejmie nawet nie wspomnę), prowadziło i prowadzi do totalnego bałaganu i braku sterowalności państwa.
    Wspomniałeś m.in. o reformach w szkolnictwie.. To rzeczywiście był horror. Kierowano się „modami”, a to na modę amerykańską, a to na modę z Pcimia Wielkiego, suma summarum poziom w szkołach spadł nieprawdopodobnie, koszta finansowe duże i oczywiście jak w „czeskim filmie” już nie wiadomo co z tym fantem teraz zrobić. Jak nowe „siekierki” dopadły władzy, tak zmienialy wszystko jak popało, bez względu na sens. Dzisiejszy lament i hałas o przedszkola i żłobki są tego doskonałym przykładem. W PRL został wypracowany bardzo dobry model w tym zakresie, niestety zniszczono ten system. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć dlaczego? i jak można było do tego dopuścić? Pamiętam, ze w rożnych dyskusjach (w Kanadzie) podawałam ten system za przykład, bo opieka nad małymi dziećmi w Kanadzie nie dorastała Polsce do pięt! Dzisiaj próbuje się odkrywać Amerykę na nowo.
    Opieka dentystyczna w szkołach? To było bardzo mądre, co najwyżej należało ulepszać. Niestety zlikwidowano! Zamiast tego, w ramach wolnej amerykanki wprowadzono maszyny z batonikami i Coca-Colą, czy produktami pochodnymi do w/w. Przerażenie ogarnia! Gdzie są dyrektorzy, nauczyciele, rodzice, którzy na to pozwalają, żeby łobuzerstwo bogaciło się na niszczeniu dzieciom zdrowia i uzależnianiu ich od badziewia? Swoją drogą, długo nie potrafiłam zrozumieć, jakim sposobem przy powszechnej dostępności do służby dentystycznej (i opłacanej przez państwo), był tak straszny stan uzębienia Polaków, w tym dzieci? Przyczyną było przede wszystkim błędne i niewystarczające szkolenie samych dentystów w zakresie .PROFILAKTYKI. Zwykle czyszczenie zębów (dobór pasty, szczoteczki, flosowanie, częstość, techniki…), okresowe oczyszczanie w gabinecie, dieta (ze szczególnym uwzględnieniem spożywanie cukru i cukierków…), wady zgryzu i ich korekta, te sprawy były i są szalenie zaniedbane. Ważnym również aspektem jest psychologiczne przygotowanie dzieci w postrzeganiu dentystów, należy zapobiegać wytworzeniu się lęku przed pójściem do dentysty. Do tego koniecznym jest gruntowne szkolenie dentystów w psychologii dziecięcej, żeby nie dopuścić do zahamowań i lęków. Osobiście jestem przykładem osoby ciężko wystraszonej w dzieciństwie przed wizytą w takim gabinecie i całe życie muszę z tym walczyć. Wiem, ze wiele osób nie potrafi ugruntowanego lęku pokonać, co widyc na kazdym kroku w Polsce. Ponadto wcześniej można było zobaczyć nawet u samych dentystów koszmarne zęby. Taka swoista wizytówka tej służby.
    Jeśli chodzi o służbę zdrowia, to państwowy filar strasznie się zagmatwał przez te potrzebne i niepotrzebne zmiany i teraz społeczeństwo ma podstawę, żeby być nieufne do wszelkich „reform”. Tu kolejny przykład wolnej amerykanki widzimy. Jest mnie trudno ogarnąć jak to działa, ale opowiem o swoim doświadczeniu na tym polu. Otóż w ramach z jednej z moich wizyt w Polsce, znalazłam się w potrzebie, żeby szybko być operowaną, ponieważ nie mam polskiego ubezpieczenia, więc poszłam do prywatnego szpitala (miałam wybór, mogłam tez pójść do publicznego, taki sam koszt). W szpitalu tym, były również osoby, za które NFZ pokrywał koszta. Serwis był dobry.
    Pewnego razu odwiedził mnie mój Ojciec w trakcie jak podawano obiad i NIGDY nie zapomnę jego reakcji w tym momencie. Powiedział, będąc zaskoczonym: to tutaj jest takie dobre jedzenie? I jak ładnie podane????
    Zrobiło mnie się strasznie przykro. To jedzenie stanęło mi w gardle. Przypomniały się początki mojej emigracji, kiedy niemal każda wizyta w spożywczym sklepie, kończyła się załamaniem nerwowym. Nie umiałam się pogodzić z tym, ze tutaj jest wszystko dostępne dla ludzi, a moi bliscy nawet wielu rzeczy nie widzieli na oczy, nie posmakowali ich. Musieli za to walczyć o zdobywanie podstaw. To było potwornie niesprawiedliwe. Wręcz często nie mogłam jeść, czułam się jakoś winna, jak oportunista, niemal jak zdrajca.
    A w tym momencie przyjchalam do Kraju i tutaj tez jestem lepiej traktowana niż mój kochany Ojciec. Ten Człowiek, nieprawdopodobnie dobry, pracowity, który poświęcił wzystkie swoje siły do budowania tego państwa, a wczesniej o nie walczyl na froncie, na stare lata, kiedy był zmuszony do korzystania z usług publicznej służby zdrowia, nie był traktowany przyzwoicie, a wręcz jak drugiej klasy obywatel.
    To gdzie jest pies pogrzebany? Nie jestem za całkowitą prywatyzacją, ale zdrowa konkurencja MUSI być. Jak to możliwe, ze za te same pieniądze w prywatnym szpitalu było czyściutko, ładnie, dobra obsługa i jeszcze miałam elegancko podane dobre jedzenie?.To bardzo ważne pytanie! Atakowanie przez ziobrystow za „korupcję” na oślep wybranych lekarzy, nie tylko zmieniło nic na lepsze, ale wręcz przeciwnie. Od dawna wiadomo, że istnieje system „prezentów” i „dowodów wdzięczności” w tej dziedzinie w Polsce. Poradzić sobie z tym jest bardzo trudno, bo nie tylko trzeba zmienić mentalność społeczeństwa („swoista tradycja” jest cięższa do wyeliminowania, niż cokolwiek innego), ale również opór środowiska, zainteresowanego utrzymaniem „przywileji”. Mam tu zwłaszcza na myśli grupę ludzi, znajdujących się w miejscach „strategicznych”, czyli tych, którzy np. decydują o przyjęciu na oddział, o sposobie leczenia, o terminie operacji i przez kogo będzie ona wykonana. Czym tak naprawdę to się rożni od prywatnego szpitala? Otóż to, co idzie pod stołem, to czysty, nieopodatkowany dochód wybranej grupy lekarzy i innych decydentów. Państwo w przypadku osób ubezpieczonych pokrywa koszta i w sektorze prywatnym i w publicznym TAKIE SAME. Jakość serwisu jest nie porównywalnie gorsza w sektorze publicznym, do tego demoralizacja na wielu szczeblach, tworzenie świętych krów, kosztem pozostałych (np. lekarzy). Można na ten temat bardzo wiele napisać, rzuciłam tylko kilka wątków, bo zaraz w mniej, lub bardziej zawoalowany i grzeczny sposób na pewno będę skrytykowana za dłużyznę (z gory przepraszam). Zresztą uważam, że słusznie. Mam kłopot pisać nożyczkami, niestety.
    Dlatego na razie to byłoby na tyle …..
    pozdrawiam serdecznie.

    Ps. Chamstwo kiboli, zaniedbane zęby społeczeństwa, tony psich kup na trawnikach, pozbywanie się śmieci w pobliskich lasach i przy drogach, znęcanie się nad zwierzętami, rasistowskie zachowanie, nietolerancja dla „obcych”, brak społecznego myślenia, brak mądrej kultury fizycznej, chore pojmowanie pojecia patriotyzmu, etc… i milczące przyzwolenie / obojętność większości społeczeństwa , władz porządkowych, wymiaru sprawiedliwości, przedstawicieli służby zdrowia, nauczycieli……… TO WSZYSTKO jest jeden i ten sam problem. BRAK KULTURY!!!!! . Konieczna jest szybka i bardzo intensywna praca U PODSTAW. Inaczej sytuacja obecna obrazuje powiedzenie: daj mu zegarek, a on go wsadzi pod kolano. Możemy budować najpiękniejsze stadiony i parki, ale jak użytkownicy mentalnie pozostają na drzewach, to tylko patrzeć, a te wielkie inwestycje pójdą na marne

  164. b>@Kartka z podróż y pisze:
    2011-03-28 o godz. 20:10
    z powodow koniunkturalnych i egoistycznych Donald Tusk tego pozbawionego sensu prawa broni

    Zawsze z zainteresowaniem czytam Twoje posty, są zdecydowanie inteligentne i ciekawe. Ten jednak wywołał we mnie mieszane odczucia. Wybacz, że wchodzę w Twoją polemikę z Mv, ale to zdanie bardzo mnie zaintrygowało.
    Rozumiem, że masz swój wyrobiony pogląd na te sprawę i masz do tego pełne prawo, ale nie powinno to być powodem do używania „chwytów poniżej pasa” w stosunku do osób myślących inaczej. Oskarżenie Premiera o koniunkturalizm i egoizm, bez twardych dowodów kwalifikuje się do tej kategorii. Myślę, ze w niezamierzony sposób ustawiasz się w grupie pisowców i im podobnych, którzy nie mają żadnych zahamowań w obrzucaniu przeciwników niczym niepopartymi zarzutami, a wręcz kalumniami i oszczerstwami. Będę wdzięczna, jeżeli znajdziesz moment i poprzesz te ciężkie zarzuty pod adresem Premiera, rozsądnymi i rzetelnymi argumentami.
    Pragnę również, uprzedzając jeden z możliwych „argumentów” za potencjalną „hipokryzją”,… powiedzieć, ze wiele błędów w życiu popełniamy w młodości, co nie znaczy, ze mamy je przez to zalegalizować. Jednym z plusów popełnienia tych „błędów” jest wyciąganie z nich wniosków i umiejętność aplikowania tej nabytej doświadczeniem wiedzy na przyszłość. Osobiście, nie mam wyrobionego zdania na temat legalizowania lub nie, miękkich narkotyków. W rożnych miejscach na świecie, podejmowane są próby radzenia sobie z tym poważnym problemem. Jak dotąd, żadna metoda nie okazała się „zbawienna”. Wsłuchuję się uważnie w opinie i doświadczenia tych, którzy o tym dużo więcej wiedzą, a jak na razie wśród nich zdania są podzielone. Dyskusja trwa, zobaczymy co z niej wyniknie. Ważne jest jednak prowadzić ją w atmosferze wzajemnego zaufania, bo jestem przekonana, ze wszystkim chodzi o to samo, to znaczy o fizyczne i psychiczne bezpieczeństwo i zdrowie młodych ludzi, bez względu na różnice jak to zrobić. Gołosłowne, ciężkie zarzuty nie sprzyjają tej polemice i w efekcie, znalezienia optymalnego, najlepszego rozwiązania. Zamieniając te publiczną debatę w brzydką pyskówkę, dodatkowo dzieli sie społeczeństwo i kończy się jakikolwiek możliwy dialog..
    Pozdrawiam serdecznie.
    Ps. Polecam obejrzenie fragmentu SK, który ciekawie obrazuje, o czym próbowałam tutaj mówić.
     http://szklokontaktowe.tvn24.pl/13265,3,Piekne-slowka,wiadomosc.html

  165. co do Joachima Brudzinskiego, nadal nie wiadomo czy jest niebywalym cwaniaczkiem, czy kompletnym durniem.

  166. Dorobek neo-liberalizmu w Polsce 1989-2010.
    W kazdym roku deficyt finasowany na konto przyszlych pokolen. To system znecania sie nad dziecmi. Pedofila Ekonomiczna i brak szacunku dla naszych ojcow i dziadow ktorych prace solidarny miot rowniez przelajdaczyl.
    http://polski-dlug.webege.com/historia.html

    A mialo byc tak dobrze, druga Japonia, Szwajcaria i Irandia i wakacje pod palmami w cieplych krajach,….
    http://www.lewica.pl/index.php?id=23968

  167. Wracając do śniadania. Podobało mi się pytanie Hołdysa o demokrację ( a raczej zamordyzm) wewnątrz partyjny. Myślę, że tego pytania nie zadałby żaden polityk/poseł liczący na reelekcje, bo wiadomo, że jest niewygodne dla każdego z „wodzów” partyjnych. Premier próbował osłabić siłę tego pytania poprzez porównanie do Francji oraz stwierdzenie, że jednomandatowe okręgi wyborcze nie zamienią piekła w raj. Jednomandatowe okręgi wyborcze na pewno sprawią, ze nie będzie tej 100% zależności posłów od swoich przywódców co mogłoby zmienić posłów-żołnierzy w myślących ludzi. Rozumiem to, że obecnie nie da się z tym tematem więcej zrobić przy sprzeciwie innych partii i podziwiam Tuska, który działa(?) jakby „przeciw” sobie.

    O czarnych dziurach w kosmosie wnioskujemy na podstawie dużego przyśpieszenia innych obiektów w pobliżu owych czarnych dziur z których nie dochodzi żadna informacja. Podobnie o zasadach wewnątrzpartyjnych możemy wnioskować pośrednio, gdyż są bardzo pilnie strzeżoną tajemnicą (autocenzura posłów). W sytuacji kiedy byt posła (reelekcja) w 100% zależy od szefa partii (pozycja na liście, fundusze na kampanię) a najważniejszą cechą posła jest nieograniczona lojalność nie dziwią takie zachowania jak np.: posła Halickiego, który nieopatrznie skrytykował D. Tuska tutaj a potem złożył lizusowskie oświadczenie
    „Premier jest Mojżeszem, który przeprowadza nasz lud ku zielonej wyspie”. Te zasady jeszcze bardziej dotyczą innych ugrupowań PIS, SLD, PSL gdzie też można wnioskować na podstawie przyśpieszania obiektów/posłów w pobliżu czarnej dziury ( poseł Brudziński nieomal uświęcił wczoraj matkę prezesa w TVN24 ).
    Przychodzi na myśl „Cesarz” Kapuścińskiego.

    Uważam, że artyści, którzy osiągnęli pewien status niezależności i nie są tak bardzo uzależnieni od machiny państwowo/partyjnej mogą zadawać ciekawe pytania premierowi i w tym widzę powiew świeżości. Dziennikarze którzy robią to zawodowo mają ten wyuczony nawyk niezbliżania się nadmiernie do czarnej dziury. Utrzymują bezpieczny dystans bo może wchłonąć 🙂

  168. Klara 2010
    Żachnęłaś się z powodu dwóch przymiotników, których użyłem w swoim komentarzu dotyczącym Donalda Tuska – koniunkturalny i egoistyczny. Natymiast nie wzbudził Twojej emocji wątek nieskutecznej, drogiej i schlebiającej autorytarnemu populizmowi ustawy antynarkotykowej. Tak więc Twoją intencją jest ochrona wizerunku Donalda Tuska a nie rozmowa o sposobach walki z narkomanią. Pominęłaś komentarz Sławczana z 14.05 na który się powoływałem wyjasniający powody popierania przez premiera tego szkodliwego aktu prawnego. Pomięnełas wątki, ktore poruszyłem w swoim pierwszym komentarzu. Tak więc tak naprawdę nie interesuje Cię problem kosztów finansowych i społecznych tzw „walki” z narkomanią tylko elekcja Donalda Tuska i jego partii w niedalekich wyborach. Nie interesuje Cię los tysięcy dzieciaków, ktorym państwo łamie życie tylko dlatego, że złapano ich ze skrętem. Zresztą nie dziwię sie, że ta problematyka Cię niewiele interesuje, bo o niej niewiele wiadomo – jest przemilczana z powodów koniunkturalnych. Donald Tusk skwitował ją w rozmowie z celebrytami dwoma zdaniami uniemozliwiającymi dyskusje. To jest zrozumiałe, bo wdając się w polemike musiałby wrócić do tematyki swego popalania marihuany co byłoby politycznie niewygodne i naraziłoby go na zarzut hipokryzji. Na dokładkę rozmowa obnażyłaby bezsensowność autorytaryzmu do którego premier się odwołuje w tym przypadku. Tak więc kolejne listy z kraju i zza granicy, opinie specjalistów, petycje wsparte tysiącami podpisów, kampanie społeczne, inicjatywy legislacyjne, artykuły prasowe, demonstracje przeciwko tej ustawie są przemilczane bądź bagatelizowane, by premierowi nie paskudzić politycznego wizerunku szeryfa i nie narażać go na niewygodne polemiki.
    Co do „grzechów młodości” premiera. Nie zauważam, by mu zaszkodziło palenie marihuany. Wdrapał się na szczyty władzy, swą ogładą i inteligencja budzi niekłamany podziw milionów ludzi – w tym Twój. Czemu więc tak bezwzględnie prześladuje ludzi żyjących przecież podobnie jak on niegdyś? Czemu z tak błachego powodu kierowane przez niego państwo rujnuje itym dzieciakom życie?
    Zarzut, że krytykuję PO jak pis nie robi na mnie wrażenia, ponieważ o czym innym i inaczej piszę. Moja krytyka dotyczy najogólniej biorąc tego, że PO coraz bardziej upodabnia się do pis-u. Ubolewam, że tego nie zauważasz.
    Przesyłam Ci film z kolejnej kampanii społecznej postulującej liberalizację prawa antynarkotykowego. Dotyczy projektu zmiany ustawy, która leżakuje w Sejmie z powodu kampanii wyborczej, bo jest PO niewygodna.
    http://www.youtube.com/watch?v=qS88ZRcVjPo
    Pozdrawiam

  169. @klara2010 pisze:
    011-03-29 o godz. 05:38
    Klaro odpowiadasz Kartce na temat wywołany przeze mnie ,,koniunkturalizm Tuska”. Otóż w sprawiek tzw. lekkich narkotyków ( i nie tylko o czym dalej) pan premier bije rekordy obleśnej hipokryzji. Gdyby jego najgrozniejszymi przeciwnikami nie byli ,,moralni wzmagacze” ale formacja liberalna obyczajowo to byłby on rzecznikiem liberlnych zmian ale ,że…więc jest twardy. Sam używał więc wie jakie są zagrożenia. I nie sądzę by był okazjonalnym konsumentem skoro za wczasu poczuł zmuszony ,,ujawnić się i złożyc samokrytykę” . Wie o tym ,że szkodliwość trawki jest nikła w porównaniu z alkoholem ale nie waha się niszczyć życia młodym ludziom (jakby polska wersja kapitalizmu nie degradowała ich dostatecznie) z powodu upodobania do używki innej niż większość populacji tego kraju konsumuje a po konsumpcji której zabija się na drogach,przy okazji morduje innych użytkowników dróg,przemoc i patologie w rodzinach(ok 1 mln) I Tak można mnożyć.Więc albo-albo. Tymczasem tutaj odcienie szarości tuskowej. Poruszyłem ten temat bo owi twórcy jakoś nie wpadli na ten argument w dyskusji – by wytknąc premierowi ową hipokryzję. Gdy jest to medialne i nie wymaga PRACY nasze rządy z chęcią poluja na muchy z armatami a wiele spraw załatwiają na odwal.
    Innym sprawą znamionująca ową tuskową hipokryzje był śłub kościelny po dwudziestu kilku latach pożycia.
    Jednym słowem w kwestii dupereli premier potrafi być pryncypialny ale w kwestiach istotnych jest typowym ślizgaczem a szczytem chamstwa ,dla mnie,z jego strony były kwiaty dla ministra Grabarczyka po grudniowej katastrofie PKP (byłem i jestem jej ofiarą). Gdyby był istotnie tak pryncypialną osobą(jak w sprawach narkotyków itd) to by to łajno na torach POSPRZĄTAŁ – zlikwidował te wszystkie spółki – by naprawić kibel albo drzwi to nie można wezwać mechaników ale złożyć zamówienie itd…Czasem przejechanie jakiejś trasy wymaga 3 osobnych biletów co generuje odstraszające koszta.Logiczne? Nie bardzo. W końcu te dziesiątki spółek to żłoby dla funfli,ich pociotków nepotów. Tu pan premier nie wie, nie potrafi być stanowczy. Za to jeżeli o trawkę czy rowerzystów po piwie to człowiek z żelaza (a dla przstępców z prawdziwego zdarzenia brak miejsc)
    Jego postawa jest dla mnie symptomatyczna dla całej tej kasty poityczno-urzędniczej. Tam gdzie da się wydać zakaz ,kontrolować(byle nie swoich) ,zorganizować obchody tam są sprawni i kompetentni ,że hej. tam gdzie trzeba systematycznie pracować ogólna niemożność (no chyba ,że ,,Miro” potrzebuje…)

  170. @Gklewski pisze:
    2011-03-28 o godz. 13:17
    Zgadzam się z Tobą, sprawy, które poruszyłeś powinny się stać przedmiotem debaty społecznej. Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, że, nawet jeżeli nie zawsze byśmy się zgadzali, to rozmowa miałaby charakter merytoryczny, nastawiony na szukanie rozwiązań, a nie wojna podjazdowa i ataki personalne. To niestety rzadka postawa. Polityka polska zaczęła przypominać tabloid, przepychanki i to od góry do dołu. Większość społeczeństwa dala się wciągnąć w rożne koalicje, ubezwłasnowolniając siebie w jakiś sposób. Bezkrytyczna obrona czyichś redut, często z zapałem nowo-nawroconych (new born), nieprzyjmująca żadnych argumentów, głucha na rozsadek. Życzyłabym nam wszystkim więcej takiego jak Twój podejścia do problemów bieżących, czy planowania przyszłości, gdzie podstawą byłby chłodny, zdrowy rozsadek i rzetelna chęć zrobienia czegoś dobrego dla tego Kraju i jego obywateli.
    Pozdrawiam
    Ps. Dzisiaj zobaczyłam fragment Rozmowy Rymanowskiego z Brudzińskim, który w kompletnym poczuciu bezkarności bredził jak po torturach. Nie wspominam o innym gościu, bo był on tam zaproszony tylko jako dekoracja. Praktycznie nie dopuszczany do glosy ani przez Brudzińskiego, ani przez redaktora prowadzącego program. Było to chore widowisko, a odpowiedz na pytanie: jak to możliwe, ze tego wyborcy nie widzą? jak mogą popierać coś takiego? (myślę o tej gadającej, bezmyślnej papudze) właściwie uzyskałam po przeczytaniu Twojego tekstu. 12% społeczeństwa postrzegana przez obserwatorów międzynarodowych jako myśląca?????

    @antonius
    Świetny żart!!!!
    @Zosieńka
    zazdroszczę Ci Babci i Dziadka, a ich reakcje fantastyczne.
    @Mag
    Czy miałaś okazje zobaczyć historie młodej Libanki, zgwałconej przez sługi reżimu ?
    Jeżeli nie, to podam Ci link: http://www.tvn24.pl/12691,1697142,0,1,zgwalcona-przez-zolnierzy-kaddafiego–czy-szalona,wiadomosc.html
    Widziałam to w na kilku stacjach i uważnie przyglądałam się tej dziewczynie. Doświadczenie mi mówi wyraźnie, ze dziewczyna mówiła prawdę. Jej stan nerwowy dodatkowo to potwierdzał. Martwię się o nią bardzo. Dobrze by było, żeby obrońcy reżimu libijskiego tez to obejrzeli.

  171. @klara2010 pisze:
    2011-03-29 o godz. 04:23

    ***… o reformach w szkolnictwie.. To rzeczywiście był horror. Kierowano się „modami”, a to na modę amerykańską, a to na modę z Pcimia Wielkiego, suma summarum poziom w szkołach spadł nieprawdopodobnie,***

    Potwierdzam spostrzeżenia Klary w całej rozciągłości. Pamiętam „rozwój szkolnictwa polskiego od września 1945 (na sobie), od 1951 na moich uczniach. później studentach, potem własnych dzieci i wnuków. Prawnuka dopiero czeka okres szkolny, pewnie będzie po kolejnej reformie. Z reformami szkolnictwa jest tak jak z damskimi – nikt nie wie czy u Dody były czy nie, bo efektów nie stwierdzono. W szkolnictwie były jednak efekty – systematyczne pogorszenie (u Dody sąd nie stwierdził przeziębienia!).

    ***Jeśli chodzi o służbę zdrowia,(…)Otóż w ramach z jednej z moich wizyt w Polsce, znalazłam się w potrzebie, żeby szybko być operowaną, ponieważ nie mam polskiego ubezpieczenia, więc poszłam do prywatnego szpitala (…)
    Pewnego razu odwiedził mnie mój Ojciec w trakcie jak podawano obiad i NIGDY nie zapomnę jego reakcji w tym momencie. Powiedział, będąc zaskoczonym: to tutaj jest takie dobre jedzenie? I jak ładnie podane????(…)***

    Doskonale rozumiem tatusia, który był przyzwyczajony do polskiego szpitalnego jadła. Ja pamiętam zarówno fatalne żywienie w państwowych szpitalach, ale i dobre, oraz świetne w prywatnym szpitalu w Ozimku (catering z restauracji). Nie ma jednak porównania do szpitala w Kufstein, gdzie wybór pacjenta z kilku menu komputer zapamiętał … i zrealizował bezbłędnie. Żal mi Kubicy, bo w Pietra Ligure nie przytyje, szczególnie po śniadaniu: albo „caffe latte” albo herbata (zapomniałem nazwy italskiej), ale nawet bez herbatnika lub bułki!!! Chowałem suche bułki z kolacji, aby nie zdechnąć przed „minestrone” lub „pasta chiuta” na obiad.

    ***Przypomniały się początki mojej emigracji, kiedy niemal każda wizyta w spożywczym sklepie, kończyła się załamaniem nerwowym. Nie umiałam się pogodzić z tym, ze tutaj jest wszystko dostępne dla ludzi, a moi bliscy nawet wielu rzeczy nie widzieli na oczy, nie posmakowali ich. Musieli za to walczyć o zdobywanie podstaw. To było potwornie niesprawiedliwe. ***

    Już kiedyś pisałem na blogu jak moja żona podczas odwiedzin na zachodzie płakała z wściekłości lub żalu, widząc zakwefioną kobietę, pchającą pełny wózek artykułów spożywczych w supermarkecie, gdy pomyślała o swojej walce o byle co w kraju.

    ***(…) Od dawna wiadomo, że istnieje system „prezentów” i „dowodów wdzięczności” w tej dziedzinie w Polsce. Poradzić sobie z tym jest bardzo trudno, bo nie tylko trzeba zmienić mentalność społeczeństwa („swoista tradycja” jest cięższa do wyeliminowania, niż cokolwiek innego), ale również opór środowiska, zainteresowanego utrzymaniem „przywileji”. ***

    Nigdy nie umiałem ani brać ani dawać łapówek i to nigdzie. Moja żona się złamała, gdy chciano mnie śmiertelnie chorego wypisać ze szpitala, bo okres 3 tygodni od udaru minął. Wtedy poszła do ordynatora i „zachęciła” go do przedłużenia pobytu. Ja byłem w takim stanie, że prawie nie kontaktowałem. Wiele lat wcześniej chciałem dać „w łapę” położnej na wsi, gdy żona rodziła pierwsze dziecko, ale wyręczyła mnie siostra, gdyż sam chorowałem obłożnie. Pamiętam jednak budującą moralnie sytuację, gdy pani ordynator wyrzuciła gościa, który jej chciał wcisnąć grubą kopertę. Przyjęła z oporami ode mnie kwiaty, które dostałem od towarzystwa ubezpieczeniowego, ale bombonierki już nie – przekazałem pielęgniarkom. Problem „odwdzięczania” się – nie łapówki przed usługą – jest powszechny i nie dotyczy tylko Polski i jest według mnie w porządku. Kawa plus ciastka nie obalą „zdrowego” już pacjenta, nie ma zresztą przymusu. Sam chciałem coś dać pielęgniarkom w Tyrolu za naprawdę wspaniałą opiekę, wtedy ich szefowa mi klarowała, że u nich jest tylko jedna możliwość. Wrzucić anonimowo do skarbonki i gdy jest pełna, wtedy i lekarze i personel pielęgniarski idą do knajpy na miłe spotkanie. Bardzo mi się to podobało i wrzuciłem wszystkie dewizy, które mi zostały i w drodze powrotnej przez Czechy nawet nie miałem 2 koron na siusianie.

  172. Klara 2010
    Z tej nieszczęsnej dziewczyny próbuje sie zrobic wariatkę. I znowu mam nieprzyjemne skojarzenia z „banalnością zła”.
    Wracając na polskie podwórko, zapraszam Cię do skomentowania mojego wpisu na tym blogu (28-03-g. 15:44). Takich, ot niewesołych refleksji dotykających czegoś, co ponoć nie istnieje, czyli cech narowowych (zarówno przywar, jak i zalet).

  173. @antonius pisze:
    2011-03-28 o godz. 10:35

    Kuzyn ET nie płacił podatków w Polsce, tylko jak z duma pochwalił się ET, był tak „sprytny”, ze porejestrowal te „swoje interesy” w podatkowych heavens, podobnie jak to robi większość obcych spółek na rynku polskim. Płacą tylko VAT.
    Mam propozycje, nie czytaj produktów ET, nie będziesz się denerwował, nie warto. Są osoby niereformowalne. Wydaje się, ze to jeden z takich przypadków.
    Odnosnie WIMLu, napisał tak, bo chciał dokuczyć. Według niego to najgorsze co może się człowiekowi przytrafić. Nic więcej.
    Chodzi mnie po głowie tytuł filmu polskiego, w którym wysoki rangą oficer trafia na jakąś beznadziejną dysputę i poirytowany nią, znudzonym głosem rzuca: wychodzimy! Pchły mnie oblazły!
    Szkoda, ze nie mogę sobie przypomnieć tytułu.
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoja szanowna Małżonkę
    Ps. Dziękuję za bardzo ciekawe ustosunkowanie się do mojego poprzedniego wpisu.
    @jasny gwint
    Twoje oburzenie na działania aliantów, wydaje się być prawdziwe, chociaż kto wie, może tylko prowokujesz do dyskusji bardziej zaangażowanej. To tez możliwe. Ale, przyjmijmy, że to jest istotnie Twoja opinia i Twoje serce/sumienie/świadomość/przyzwoitość (wybierz co Ci bardziej odpowiada) cierpi i buntuje się przeciw tej akcji.
    Przyznałeś, że Kadafi jest Satrapą, który uzurpował sobie pozycje lidera Libii 42 lata temu, że jest to typ spod ciemnej gwiazdy. Co proponujesz, jako uczciwy człowiek, a nie „podły katolik”, jakie rozwiązanie tej sytuacji? Czekać, aż Kadafi utopi we krwi powstanie? Czy to jest Twoja alternatywa?
    Czekam z ogromną ciekawością na Twoje pacyfistyczne propozycje. Jak świat cywilizowany powinien reagować w tej sytuacji? Spróbuj zrobić to na chłodno, bez lewicowej populistycznej propagandy (która przeważnie oprócz krytykanctwa i głośnego krzyku, czy obiecanek bez pokrycia, wiele nie robi). Konkrety! Jaka jest według Ciebie alternatywa?
    Pozdrawiam

  174. Ilu Polaków tyle zdań co można zauważyć czytając powyższe wpisy. Dlaczego to tzw. „Śniadanie ” cieszy się tak dużym zainteresowaniem skoro tematy poruszane w sobotę w większości są znane, wystarczy poczytać prasę i znajdzie się odpowiedzi. Dotyczy to również pytań zadawanych przez internautów. Przypuszczam, że większość ludzi to „oglądacze” a nie nie czytelnicy. A w telewizjach znajdziemy tylko tzw. polityków i żadnej merytorycznej dyskusji. Wiele godzin przeznacza się na np. niekulturalne zachowanie kogoś a o ocenę pyta się osoby, które w równie prostacki sposób się zachowują a może nawet gorzej. Bardzo modne jest też karcenie, że Premier nie reformuje poprzez zabieranie przywilejów ale jeśli zabierać to nie nam! Przykład, proszę bardzo. Ten mały szantażyk Hołdysa dotyczący kultury, czy pokrzykiwania, tak na wszelki wypadek górników. Jeszcze dwa zdania na temat urzędników. Otóż jestem urzędnikiem, nie takim typowym, ale w państwowej firmie. Przez prawie trzy lata mieliśmy ciągłą kontrolę NIK. Mieli czas, bo coraz mniej jest firm państwowych i efekty ich działalności to coraz większa biurokracja. Papierek na papierek i jeszcze raz papierek . Załatwienie jednej sprawy to pięć razy więcej czasu niż 10 lat temu. Od kilku lat liczba pracowników się nie zwiększa, pieniądze małe a ilość czynności rośnie wielokrotnie. Nie to żebym się skarżyła, bo do wszystkiego można się przyzwyczaić. Nie można się tylko przyzwyczaić, że urzędnik, to samo zło.
    A tak jak w życiu, jest dobry i zły człowiek, dobry i mierny muzyk czy aktor, dobry i słaby pracownik itd.

  175. Niejaka Klara nie jest w stanie pojac, ze oswiecony swiat zachodni dopuscil (dobrowolnie), zdajac sie jedynie na polityke realna, do sytuacji w Libii. Nalezaloby zaczac jednak od polityki moralnej, wowczas obecna interwencja nie bylaby „koniecznoscia”, pytnanie; czy niezbedna?

    Zastanawiam sie, w jakiej przestrzenii poruszala sie iluminujaca Klara, gdy czarujacy mlody oficer napisal swoja Zielona Ksiazeczke. Wojna czy jakakolwiek interwencja wojskowa nie jest zadnym rozwiazaniem; widoczne w Afganistanie, Iraku i w przyszlosci w Libii. Nie wiem jednak czy Klara pojmuje roznice miedzy polityka realna i moralna oraz ich „zamiennoscia” w miare doraznej „potrzeby” .
    ET
    PS
    Pozdrowienia dla Stychowskiego i serdeczne dzieki za ciekawe oraz krotkie uwagi w imie bylej sympatii. Wyrazy sympatii w kierunku Antoniusa w imie jego milosci do Ziemii Slaskiej-uwaga; w regionach, w ktorych ludzie nie wstydza sie swojego jezyka oraz kultury zyje sie blizej prawdy. Zaluje jednak, ze Antonius traktuje ja czasem przyproszonym okiem.

css.php