Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

6.04.2011
środa

Biedni oszczercy

6 kwietnia 2011, środa,

Rozczuliłem się do łez po przeczytaniu artykułu Piotra Włoczyka w „Rz.” (5 IV), pt. „Przeprosiny, które oznaczają bankructwo”. Z tekstu wynika, że sądy polskie skazują winnych zniesławienia, czy naruszenia dóbr osobistych (krótko mówiąc – oszczerców) na bardzo kosztowne przeprosiny. Odwołanie oszczerstwa i przeprosiny w gazetach, telewizji lub na portalu internetowym kosztuje miliony, czasami przekracza możliwości skazanych.

Oto przykłady biedaków, za którymi ujmuje się „Rz.”. Krzysztof Wyszkowski jest „zdruzgotany”. Nazwał Wałęsę współpracownikiem SB o pseudonimie „Bolek”. Sąd skazał go na odwołanie w TVP i TVN, co może go kosztować nawet 400 tys. PLN.

Dorota Rabczewska (Doda) wygrała sprawę przeciwko Mieszkowi Sibilskiemu, który nazwał ja obraźliwie. Proces przegrał. Odwołanie na portalu Onet mogłoby kosztować miliony.

Żona b. prokuratora generalnego Kaczmarka, wytoczyła sprawę b. z-cy prokuratora generalnego, Engelkingowi, za podanie do wiadomości publicznej jej danych osobowych w czasie pamiętnej konferencji prasowej. Pozwany szacuje koszty odwołania/przeproszenia na 750 tys. PLN.

Jacek Kurski za to, że fałszywie oskarżył b. prezesa PZU, Stypułowskiego o udział w aferze billboardowej (PZU rzekomo finansowało billbordy PO, czy Tuska) zapłacił już 170 tys PLN i biedaczyna musiał sprzedać terenowe BMW.

Zbigniew Ziobro za „jedno zdanie” wypowiedziane, kiedy był ministrem sprawiedliwości pod adresem dra G. „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie” może zapłacić 300 tys (przeprosiny w telewizji).

„Rzeczpospolita” przynosi wypowiedzi prawników (prof. Kruszyński) i obrońców praw człowieka (dr Bodnar), którzy uważają, że sądy przy ferowaniu wyroków powinny brać pod uwagę sytuację finansową pozwanych, koszt przeprosin i kierować się zdrowym rozsądkiem. 

Do mnie bardziej przemawia adwokat Honoraty Kaczmarek, mec. Hebel, który mówi, że skoro oskarżenie odbiło się głośnym echem w mediach, to tak samo głośno powinno być o przeprosinach. Przez wiele lat panowała w Polsce bezkarność oszczerców. Słyszałem, jak wielokrotnie stawiano za wzór sądy amerykańskie, które orzekają b. wysokie kary w takich sprawach. W Polsce oszczercy, nawet skazani przez sąd, ostentacyjnie lekceważą wyroki niezawisłych sądów, a niektórym ze skazanych wręcz sprzyjają media, biorąc ich w obronę ze względów politycznych. Kpi się z poszkodowanych, którzy kierują sprawy do sądów, „bo są bogaci, stać ich na adwokatów, mogą przecież odpowiedzieć na zarzuty” itd. Ja jestem po stronie poszkodowanych. W  Polsce zbyt łatwo miota się oszczerstwami, słowa, nawet najbardziej krzywdzące i niesprawiedliwe, są warte tyle, co nic. Zarzuty, nawet najbardziej absurdalne, są natychmiast powtarzane przez media setki, tysiące razy. Rozpoczyna się kampania wyborcza i dobrze by było, gdyby politycy i dziennikarze pamiętali, że „słowo wylatuje wróblem, a wraca wołem”. W    orzecznictwie sądów, nie tylko w Polsce, przeważa dziś wzgląd na wolność słowa, ale jak mi powiedziała pani profesor Ewa Łętowska, kiedy się z nią podzieliłem swoimi wątpliwościami, „wolność słowa to nie jest licencja na zabijanie”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 211

Dodaj komentarz »
  1. „wolność słowa to nie jest licencja na zabijanie”. – genialne! Pani profesor Łętowska trzyma fason i klasę – pogratulować 🙂

  2. P. Passent pisze:

    „Do mnie bardziej przemawia adwokat Honoraty Kaczmarek, mec. Hebel, który mówi, że skoro oskarżenie odbiło się głośnym echem w mediach, to tak samo głośno powinno być o przeprosinach”.

    !nformacja o sytuacji prawnej powinna najbardziej przemawiac do autora felietonu na ten temat. Powinien byl ja otrzymac od p, mec Hebel i podzielic sie z nia z czytelnikami.

  3. Jest na to sposob,powino sie skazywac tez przedstawicieli tych mediow ktore powtarzaja te brednie (nie potwierdzone informacje).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Brak reformy sondownictwa to obok braku lustracji najpowazniejszy blad Polski niepodleglej (po 89). Fakt ze Polacy moga odwolywac sie od wyrokow sadow krajowych , zakladajac sprawy s Strazburgu to blogoslawienstwo. W ten sposob niektorzy moga czesciowo ubjegac sie o sprawiedliwosc.

  6. Oszczerstwo powinno kosztowac 50-100 tys. zlotych, zeby bolalo. Dla bogatych wiecej, jak mandaty drogowe w Finlandii. Powinno trafic do kieszeni poszkodowanych (ktorzy sami zadecyduja czy przeznaczyc sume na np. dom dziecka), bo to jeszcze bardziej boli oszczercow.
    A jesli chodzi o media, to media ktore podaly oszczerstwa powinny oglosic sprostowania za taka sama stawke jak oszczerstwa. Inaczej najwiecej na tym interesie beda zarabialy media.

  7. Oczywiscie zgadzam sie, ze sytuacja finansowa oszczercow nie powinna wazyc na wyroku. To tak, jakby ktos kto nie lubi sprzatac nie powinien byc skazywany na prace przy zamiataniu miasta na przyklad.

    Ale zdziwilo mnie przywolanie sadow amerykanskich. Nie spotkalem sie jeszcze z ogloszeniem ani w prasie ani innych mediach odwolujacym czyjas wypowiedz. Sady zwykle przywoluja wolnosc slowa nawet w tak idiotycznych sprawach jak spalenie Koranu ostatnio.

    Inna sprawa, ze wymiar sprawiedliwosci sie nie patyczkuje. Ostatnio spadkobierczyni Forda zatrzymana przez policje za jazde po pijaku (z dzieckiem) jest pokazywana w wiadomosciach bez zadnej taryfy ulgowej i nikt nie mowi o niej E. F.

  8. Słowa profesor Ewy Łetowskiej „wolność słowa to nie jest licencja na zabijanie” mogłyby by byc ” wytatuowane” na czole tych skazanych i zmyte dopiero po wykonaniu kary .Taka kara dodatkowa .
    Prof. Łetowska w maju kończy swoją kadencje sedziego Trybunalu Konstytucyjnego .SZKODA !!!
    Ubawił mnie wczoraj Jarosław Kaczyński który w TVN24 głosił ,że wyroki Sądu trzeba przestrzegać -wykonywać (dot.braku zgody SN na istnienie narodowości ślaskiej ) Czy ten pan wykonał wyroki ktore go dotyczyly jako przykładny obywatel ? Pytanie retoryczne ,dot rownież jego śp. brata.

  9. Najwyższy czas, aby bezkarni oszczercy poczuli ciężar swoich słów. To co działo się u nas w ostatnich latach przechodziło wszelkie wyobrażenie o wolności słowa i doprowadziło do zdziczenia obyczajów, czego chyba wszyscy mamy dość. Może nareszcie niektórzy nieodpowiedzialni politycy i dziennikarze opamiętają się i zaprzestaną swojej „chwalebnej” działalności. Oby!!!

  10. Znowu o pieniaczach, co to są górą. A kiedy będzie o tych, co są dołem? Mam oczywiście na myśli wysoko cenionych przez Gospodarza bloga weteranów batalii o usunięcie krzyży ze szkół. Wyrok w Strasburgu zapadł, a w „GW” i w „Polityce” cisza jak makiem zasiał. Tak samo w „en passant”. Można by pomyśleć, że temat nagle zaczął być wstydliwy. A przecież jeszcze nie tak dawno „wojna o krzyże” była na tym blogu wręcz żelaznym tematem. Co prawda w prawicowych mediach też się o strasburskim wyroku niewiele mówiło, ale może to z niechęci do budzenia triumfalistcznych nastrojów. Lewica pewnie milczy z odwrotnego powodu – żeby nie siać wśród swoich defetyzmu. Miło przeczytać, że triumfuje przynajmniej w wojnie na oszczerstwa. Kutz wprawdzie przegrał z Kaczorem za obrazę majestatu. Ale nawet ślepej kurze czasem trafi się ziarno.

  11. Osoby pokazujące się publicznie i/lub wypowiadające się publicznie nie powinny mieć żadnej ochrony prawnej. Wówczas wypowiedzi byłyby przemyślane i sensowne. Na ich tle, awanturnicy byliby tylko śmiesznymi pajacami, a Sądy zajęłyby się sprawami ważnymi i poważnymi.

  12. Witam wszystkich
    osobiście uważam, że autor poruszył tu tylko niewielki fragment problemu jako całości. Dla mnie generalnym problemem w polskich uwarunkowaniach jest brak dbałości o poszkodowanych i ich problemy pojawiające się podczas prób odzyskania tego co im się należy. Weźmy najprostszy z brzegu przykład wypadku komunikacyjnego gdzie jest jednoznacznie określony winny i jego polisa, która powinna zapewnić naprawę wszystkich szkód u poszkodowanego. Cóż z tego skoro wszystkie towarzystwa ubezpieczeniowe na dzień dobry zaniżają proponowane odszkodowania zdając sobie sprawę z tego, że statystycznie 90 % poszkodowanych nie będzie dochodzić swoich praw na drodze sądowej. Oczywiście wynika to zarówno z faktu, że samodzielne kontakty z sądami są w polskich warunkach niezbyt przyjemne a ewentualny wyrok nie mówiąc już o odzyskaniu należnych odszkodowań może być uzyskany po paru(nastu) latach walki z sądami. Z drugiej strony nie dziwię się takiej postawie towarzystw ubezpieczeniowych (a generalnie większości pozwanych) z uwagi na to, że im po prostu za świadome przewlekanie procesu właściwie nic nie grozi (poza ustawowymi odsetkami – ale to i tak mają wliczone w koszta). Uważam, podobnie jak autor, że skoro ktoś popełnił błąd/oszczerstwo/wykroczenie/przestępstwo po pierwsze system wymiaru sprawiedliwości powinien zadbać o poszkodowanego(ych) a nie o sprawcę. Jakoś nie spotkałem się aby jakiś sąd uwzględnił moje straty wynikające ze szarganych nerwów, straconego czasu, niezbędnych wizyt u blacharza i pokrewnych strat, które są co prawda niewymierne jednakże znacząco związane z faktem bycia poszkodowanym. Tak więc nie mam jakiejkolwiek litości dla opisanych powyżej „biedaków”, których „nie stać” na odszczekanie oszczerstw. Skoro ktoś coś powiedział publicznie niezgodnie z prawdą niech teraz poznosi tego konsekwencję.
    Oczywiście (tak jak autor słusznie zauważył) tu też kłania się nasz wymiar niesprawiedliwości, który nie jest w stanie zagwarantować wyegzekwowanie prawomocnego wyroku i poszkodowany znowu musi się natrudzić aby go w tym wyręczyć. No ale niestety tak tu mamy. Nie twierdzę, że za wielką wodą system jest idealny ale uważam, że rozwiązanie polegające na tym, że oprócz właściwej kary/oszkodowania za popełnione czyny sędzia może dorzucić dodatkowe zadośćuczynienie, niezależnie od charakteru sprawy, na pewno w jakiś sposób odstrasza ewentualnych pozwanych przed zwykłym przeciąganiem spraw na zasadzie a nuż poszkodowanemu nie będzie się chciało.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ryba co się może mylić

  13. W przykładach, które Pan podał niestety jeden odstaje od reszty. Wyrok wobec Mieszka za obrażenie Dody, której cały image artystyczny prowokuje podobne teksty, był zdaniem wielu osób przejawem raczej niekompetencji sądu. Sędzia najwyraźniej nie miał pojęcia jakie są rzeczywiste koszty orzeczonych przeprosin (reklamy na Onecie). Dla prywatnej osoby taka kwota to zabójstwo – zniszczenie życia. Mieszko swoim tekstem nie zniszczył życia Dodzie. Współmierność winy i kary musi być zachowana, w przeciwnym wypadku osiągamy inny efekt patologiczny – strach przed powiedzeniem czegokolwiek.

  14. Gdyby nie wysokie (?-pojecie względne) kary za zniesławianie ,nie byłoby mozliwosci ukrócenie procederu szkodzenia innemu człowiekowi. Az boje się pomyslec, co wyprawiałaby „gwardia prezesa” gdyby nie zabierano im „ukochanych” pieniędzy! Koniecznosc stosowania „trybu przypuszczajacego”- chyba, prawdo podobnie, jeśli..etc. pomaga „prawym i sprawiedliwym, jedynym Polakom” , przedstawicielom katolickiej Polski „milowac oprócz siebie samych, także wladze i pieniądze” Mistrzem w tej milosci jest prezes!

  15. panowie Ziobro i Kurski zarabiają po 30 tys. miesięcznie
    na biedaków nie trafiło…

  16. Otoz to „Zarzuty, nawet najbardziej absurdalne, są natychmiast powtarzane przez media setki, tysiące razy”

    Media powinny byc za to karane. A tu media zarabiaja na propagowaniu oszczerstw i media zarabiaja na przeprosinach. To nie ma sensu. W pierwszej kolejnosci nie byloby tych spraw gdyby media nie rozpowszechnialy oszczerstw.

    Obowiazkiem mediow jest weryfikacja przed rozpowszechnianiem.

    Haniebnym przykladem zlgo zachowania mediow bylo rozpowszechnianie klamstw o Broni Masowej Zaglady w Iraku. Przeprosin ani odpowiedzialnosci za konsekwencje nie bylo.

    Nie rozumiem dlaczego slowo ‚blacharka’ mialo by byc oszczerstwem. To bardzo poszukiwany i dobrze platny rzemielsniczo-artystyczny zawod.

  17. dobrym sposobem unikniecia kary za znieslawienie, jest zlozenie oswiadczenia o tresci „jezeli ktos czuje sie obrazony, to przepraszam”. Mistrzami w tej dziedzinie sa nasi parlametarzysci. Inna metoda polega na prewencji, czyli na zlozeniu przeproszenia zanim obrazony poczuje sie obrazonym. Tak postapil Jerzy Urban wobec ministra Cwiakalskiego i w ten sposob uniknal procesu, a byc moze takze aresztu tymczasowego. Dobrze jest takze powolac sie na dobro Ojczyzny i na Boga Wszechmogacego jak uczynil to pan senator Ryszard Bender – albo na trudne warunki materialne, jak Ojciec Dyrektor. Niezle jest wyrazic skruche, jak uczynil to Pan Hubert K. z dworca Warszawa Centralna – a ktory pozwolil sobie na nazwanie glowy panstwa dosc wstydliwa czescia ciala. Stosunkowo w najlepszej sytuacji sa dziennikarze o orientacji fantastycznej (np.Dorota Kania, Lichocka,Sakiewicz albo Ziemkiewicz) bo w razie niebezpieczenstwa zamkna sie w klatce. Wyglada to troche na ZOO, ale zapewnia slawe i prestiz na wiele lat.

  18. Bardzo podoba mi się stwierdzenia pani profesor Łętowskiej: „wolność słowa to nie jest licencja na zabijanie”.
    Politycy, dziennikarze i w ogóle celebryci powinni nauczyć się tej formułki jak modlitwy pańskiej. Chocaz z drugiej strony… znaa modlitwę i nic z tego nie wynika.
    Absolutnie podzelam pańsi pogląd.

  19. Gospodarz ma rację – ,,Rz” tak sie oburza bo takie wyroki stresują szczególnie Jedyną Partię Prawdziwych Polaków ,której cały polityczny byt jest zbudowany na kłamstwie ,pólprawdach,ćwierćprawdach,pomówieniu,odwracaniu kotka ogonem. Zawsze źle zrozumiano,zawsze media złośliwie wycięły z kontekstu, media całego świata zmówiły się,zawsze chcieli powiedzieć co innego .Ale ważne ,że gnój wylany a potem co najwyżej powie się z dobrotliwym uśmieszkiem ,że to była ,,szarża słowna”. A jak inaczej się nie da to organizuje się ,,głos ludu” ,anonimowych bohaterów co to powiedzą to co Prezes by chciał oznajmić ale szkaradne ,postkomunistyczne sądy mu nie pozwalają . Bo kłamstwo i chamstwo nigdy z takich prawych i sprawiedliwych ust nie padną. Więc nie ma sie co dziwić ,,Rz”. Gdyby jeszcze udało sie rozciągnąc to prawo na media ,które je upowszchniają to ,,GP” przestała by istnieć.
    Niektórzy głosza ,że to postkomunistyczna proweniecja naszych sądów na to wpływa ale moim zdaniem to postkomunistyczna formacja umysłowości JK i Ziobry wychodzi gdy stają w sądzie – wyrok jest niezgodny z prawem gdy JA przegrywam. To ,że kogoś obrzygałem – to słusznie bo to JA rzygałem a JA mogę.

  20. Sławomirski, godz. 3:58

    Narzekacie na gościa, a tu proszę. Zadał pytanie i zaraz odpowiedział.

  21. Zastanawiam sie i spogladam na milionerow po otrzymaniu odszkodowania za obraze przez pryncypalow PRLu.
    ET

  22. Naruszanie dóbr osobistych odbywa się ze współuczestnictwem mediów. Oczywiście ich współodpowiedzialność można pominąć, gdy naruszenie owych dóbr zaistniało w audycji na żywo i bez prowokacji dziennikarskiej. Inaczej rzecz się ma, gdy jeden i ten sam dziennikarz eksploatuje w licznych audycjach osoby skłonne do obrażania bliźnich, właśnie po to, aby uzyskać pikantne efekty. Jestem przekonany, że rozkładanie winy na obrażających i pośredników doprowadziłoby do podniesienia poziomu życia politycznego. A oczywiście absurdalnie wysokie koszty przeprosin to nie sprawa sądów. Do nich można mieć pretensje za wiele innych mankamentów. Natomiast dziwi mnie bezwład organów prokuratorskich – dlaczego tolerują naruszanie dóbr osobistych przedstawicieli władz RP ?

  23. @Slawomirski napisał:
    „„Biedni oszczercy”
    Kto pisal o zaplutych karlach reakcji, amerykanskiej stonce ziemniaczanej i rewizjonistach zachodnioniemieckich?”

    Po co sięgać pół wieku wstecz? Rozejrzyj się, kto teraz za oszczerstwa jest skazywany (oraz smęci, jaki biedny): ta polska obrzydliwie zakłamana p r a w i c a. Te wszystkie Kaczyńskie, Kurskie, Ziobry, Wyszkowskie, Ziemkiewicze, Zybertowicze…

  24. Jacobsky, 20.06
    telegraphic observer, 20.43.
    Jeżeli jeszcze raz, któryś z Was przywoła w stosunku do mnie określenie „lizakowych ludzi”, zastrzegam sobie nazywanie Was „bucami”. Stosowanie obelg, pomówień, kłamstw, fałszywych oskarżeń, knajackich obelg lub inwektyw nie jest tylko plagą i fundamentem władzy i cywilizacji dzisiejszej tzw wolnej Polski, ale niestety Redaktor sam nie dostrzega często belki we własnym oku.

  25. Każde jedno zdanie Ewy Łętowskiej warte felietonów. Szkoda, że Pani Profesor to gatunek wymierający na glebie wyjałowionej medialnie.

  26. lewy.dolny,
    Twoja wypowiedź podoba mnie się najbardziej -Współmierność winy i kary musi być zachowana. Inaczej bowiem naprawiając zło, dodamy zła zamiast go zniwelować.

  27. „Tak,tak – w tak pięknych okolicznościach przyrody i tego – i nie powtarzalnej” trudno będzie teraz nazwać UB-eckiego laufburscha „Bolkiem”. Koszty większe niz zalatwienie pozwolenia na budowe „zamknietego & monitorowanego” osiedla ! Czekam na felietony „Bolka” w „POLITYCE” – nie mogem się wprost doczekać ! NATAKE wiadomość czekalem ! Tylko patrzeć jak „bufetowa” wydzieli w Centrum miejsce gdzie skazani przez sądy swoje kalumnie odszczekiwać będą, tylko proszę niech wyroków nie oglaszają Michnik czy Paradowska !

  28. Podzielam pogląd Pana Reaktora, choć wydaje mi się, że sprawy honoru i czci postawiono u nas nieproporcjonalnie wysoko. W niektórych przypadkach wystarczyłoby aby napadnięty odpowiedział w zręczny sposób. Na przykład pomówiony prezes PZU mógłby powiedzieć tak: „Można czasami odnieść wrażenie, że szanowny poseł Jacek Kurski to zwyczajny buc, który rzuca bezpodstawne pomówienia”. Media chętnie by zacytowały taką replikę.

  29. Panie Slawomirski
    myslalem,ze juz jest pan w Gazecie polskiej, ale skoro komuniści obrazili żuka Colorado, to ja go przepraszam – w imieniu swoim

  30. Panie Redaktorze, uważam, że nie wysokość kary odstrasza oszczerców (i wszystkich co są na bakier z prawem) ale jej NIEUCHRONNOŚĆ !
    O zapaści sądownictwa mówimy od dawna i co? i nic.
    Dziennikarz „RZ’ rozczula się nad ewentualnymi bankrutami, jeszcze trochę a pożałuje mafiozów, że zabrano im majątek, jeśli kiedykolwiek zabrano.

  31. To więcej niż chrześcijańska postawa. Muammar Kaddafi napisał list do Baracka Obamy. Media w Polsce twierdzą, że treść nie jest znana, jednak AP ten list drukuje, nie jest długi, fragment może przytoczę, a propos kłamców i oszczerców opisywanych dokładnie w książce Ala Gora „Zamach na Rozum”, którzy napadli zbrojnie na Irak, Afganistan, a od czasu IIWŚ na 30 innych krajów, teraz natomiast na Libię, w drodze do ataku na Iran (później się zobaczy, może Wenezuela, może Białoruś, może od razu Rosja…):

    Nasz synu, ekscelencjo,
    President Obama
    U.S.A

    Zostaliśmy ugodzenie bardziej moralnie niż fizycznie, z przyczyny tego, co się wydarzyło przeciwko nam zarówno w czynach, jak i słowach, przez Ciebie. Pomimo tego wszystkiego zawsze pozostaniesz naszym synem, cokolwiek się stanie. Wciąż się modlimy, abyś mógł być dalej prezydentem USA. Zabiegamy o to i mamy nadzieję, że osiągniesz zwycięstwo w nowej kampanii wyborczej…”

    03 kwietnia 2011, po zmianie amerykańskiej taktyki i oszczerczej próbie wmawiania teraz światu, że napaść na Libię to dzieło Europy, a właściwie jakiegoś, najwyraźniej bliżej nieznanego USA sojuszu europejskiego pod nazwą NATO, natomiast sami Amerykanie jakoby nic nie wiedzą, gdyż Barack Obama bawił się w tym czasie na karnawale w Rio, w NYT ukazało się ciekawe sprostowanie do ich wcześniejszego artykułu z 19.03.2011r., opisującego amerykański atak na Libię oraz jego podłoże. Sprostowanie dotyczy kwestii, czy okręty amerykańskie, które zaczęły bombardowanie Libii z morza są zdolne do przenoszenia rakiet z głowicami nuklearnymi, czy też nie. Pewnie są, to nie ważne, ważne jest to, że 11(!) amerykańskich okrętów wojennych rozpoczęło zmasowane bombardowanie Libii swoimi Tomahawkami i czym tylko już 19.03.2011r., a więc w dniu nalotów francuskich. Za chwilę dołączyły amerykańskie bombowce. Dla jasności, z 28 członków pierwotnie w napaści na Libię uczestniczyło dwóch, a z USA dowodzącymi NATO trzech, zresztą z USA byli zawsze wszyscy głównodowodzących NATO w Europie, od samego początku sojuszu.

    NYT w tym dniu pisał tak:
    “TRIPOLI, Libya — American and European forces began a broad campaign of strikes against the government of Col. Muammar el-Qaddafi on Saturday, unleashing warplanes and missiles in a military intervention on a scale not seen in the Arab world since the Iraq war.

    The mission to impose a United Nations-sanctioned no-fly zone and keep Colonel Qaddafi from using air power against beleaguered rebel forces was portrayed by Pentagon (wyróżnienie moje) and NATO officials as under French and British leadership.

    But the Pentagon said that American forces were mounting an initial campaign to knock out Libya’s air defense systems, firing volley after volley of Tomahawk missiles from nearby ships against missile, radar and communications centers around Tripoli, the capital, and the western cities of Misurata and Surt.”

    Biedni „oszczercy”. Rzeczywiście.

    Co do oszczerców w Polsce, niestety bywają, np. ci, którzy nieustannie szkalują Lecha Wałęsę, albo taki Gross i s-ka; ale zbyt często uważa się za oszczerców ludzi, którzy mówią rzeczy niepopularne, niezgodne z antypolskimi de facto dyrektywami oraz interesami, choć mające oparcie w faktach. Instrumentalne wykorzystywanie prawa oraz bezkarnych, choć często wcale nie niezawisłych sądów i prokuratur przeciw wolności słowa w Polsce, do prosta droga do totalitaryzmu.

  32. Opisywane osoby myla wolnosc z warcholstwem. Wynika to z braku podstaw kultury politycznej.
    Tak jak przestrzeganie podstawowych zasad dobrego wychowania umozliwia nam wspolne spozywanie posilkow, tak poprawnosc polityczna umozliwia w demokracji prowadzenie sporu politycznego.
    Osoby ktore nie rozumia, ze ich wolnosc (slowa) konczy sie tam, gdzie ogranicza ona wolnosc innych, nie dorosly jeszcze do demokracji. Dotkliwe kary pieniezne, w zastepstwie zabronionych kar cielesnych, moga tutaj okazac sie znakomitym srodkiem wychowawczym.

  33. Śledztwo w sprawie tzw „afery hazardowej” zostało umorzone. To dla mnie satysfakcja, bo w obliczu medialnego amoku sprzed kilkunastu miesięcy sporo napisałem komentarzy, że nie mogę się dopatrzeć śladów jakiejkolwiek kryminalnej afery w tym co publice przedstawiano. Przyznaję, że na jej tle polityka polska jawiła się jako zjawisko dość paskudne. No ale ona po prostu taka jest i nie ma się co na rzeczywistość, ktorą współtworzymy i tolerujemy obrażać. W kntekście umorzenia śledztwa warto przypomnieć „wzmożenie moralne”, którego po opublikowaniu podsłuchów przez CBA doznał nieoczekiwanie premier Donald Tusk. Jak sobie przypominam wygłaszał nasycone moralną troską prorodzinne oświadczenia o szkodliwości hazardu, obiecywał walkę z hazardzistami i wlaścicielami „jednorękich bandytów’, demontował system podatkowy tej branży, pokazowo karał z pobudek moralnych swych partyjnych kolegów itp, itd. Oczywiście z tego całego medialnego „dymu” nic nie wyszło – i na szczęscie, bo ludzie mają prawo przegrywać cięzko zarobione pieniądze.
    Ostatnio pisałem o moim braku zaufania do premiera. Jednym z powodów, które zlozyły się na ten brak zaufania są własnie jego nieoczekiwane emisje „wzmożeń moralnych”. Przyznaję, że gdy premier zamienia się w kaznodzieję zaczynam czuć jakiś lęk – tak jakbym obcował z kimś kompletnie nieobliczalnym. Tym bardziej, że kierowane przez niego panstwo w takich momentach staje się nieobliczalne. A to już nie są żarty.
    Pozdrawiam

  34. Ja też się zgadzam z tym, że za oszczerstwa powinny być niebywałe kary, bo to nie ma nic wspólnego z wolnością słowa.

    Co do mediów, to właśnie za podawanie niesprawdzonych informacji, używania formul prawdopodobnie, podajemy jako pierwsi informację nieoficjalną, na tvn24 zdarza mi się oglądać tylko trzy programy. Jeśli uda się informację potwierdzić, to się cieszą i krzyczą o tym bardzo głośno, a jak nie to już nie ma o tym mowy, nie ma przeprosin, sprostowania.

  35. Prezes ogłosił, że zwolennicy PO siedzą w więzieniu.
    To 3/4 Polaków czeka na zwolnienie miejsca?

    @Cedro
    Niech sobie krzyże wiszą gdzie chcą.
    Oburza mnie krzyż w moim Urzędzie Podatkowym.

    @Sławomirski
    Jasne choć niewyraźna Pańska sugestia iż jestem nieszczęśliwy dobrze koresponduje ze sugerowaną przez Pana Cedro kurzą ślepotą. Jak już napisałem jestem egoistyczna kutwa i opis Waszego stanu zachowam dla siebie.

    Ja mam minimalne wymagania na starość, rodzinę, wdzięcznych bliźnich. Ja nie chcę milionów powodujących modlitwy o mą szybką śmierć. Ja chcę aby odwodnienia mego mózgu nie leczono Wodą Święconą Prawdy Jedynej Co Niestety Nie Ukatrupiła Beneficjentów PRLu.

    Ja nie życzę mi nieprzychylnym niczego złego. Mój mentalny egotyzm blokuje mi dochodzenie co im doskwiera. Jestem za słaby na leczenie innych.
    Ja jestem z prewencji a nie ze Specjalnej Służby Sprawie Sprawiedliwej.

    Cieszę się, że nie dręczy mnie fakt, że Daniel Passent żyje bezkarnie.
    Cieszę się, że z pewnymi bywalcami bloga nie żyję po sąsiedzku.
    Bywam porywczy, a więzienia są przepełnione.

  36. Ucieszylbym sie, gdyby sady rychlo (nawet jesli symbolicznie) karaly oszczercow z czasow zaprzeszlych.
    ET
    PS
    Info dla teologow politycznych; chodzi bardziej o pokute (bez stygmatyzowania), niz o kare.

  37. Wolnosc stanie sie dostepna dla kazdego, gdy sady administarcyjne beda w statnie „ukladac” spory z urzedami/urzednikami w trybie doraznym.
    ET

  38. @dziadek Ignacy, 07:55
    Osobnicy o nazwiskach, które Pan wymienił żyją z oszczerstw – ośmielę się stwierdzić.
    Nie zajmę się teraz przypominaniem bezkarnych oszczerstw, insynuacji, itp. tej gromadki.
    Proszę mi wybaczyć, dziadku Ignacy, że zaśmiecam blog, ale mam coś świeżego, z innej, nieoszczerstwowej warstwy.

    W ostatnim felietonie internetowym w Rzepie pt „Wszystko przez PIS. Nawet Michnik”, p. Ziemkiewicz porównywał swój wkład w kulturę ojczystą, cytuję:

    I już rozjazgotało się paru dyżurnych pętaków, że to rasizm i antysemityzm. I że nie mam prawa „wykluczać z polskości” (?) Agnieszki Holland, bo ona „więcej wniosła do polskiej kultury, niż Ziemkiewicz”. Obosieczny argument. Zapewne więcej wniosła, nie będę się kłócił, ale z kolei ja na pewno więcej wniosłem do polskiej kultury niż autor tej błyskotliwe konstrukcji myślowej Cezary Michalski.

    A wcześniej ten upiorny nienawistnik nie omieszkał wspomnieć „dzieci działaczy KPP” a mojego ulubionego publicystę, Jacka Żakowskiego, przezwał serdecznie „Jasiem Fasolą”.

    Panie Ziemkiewicz, autorze dzieła pt „Ciało”, buty czyścić Cezaremu, albo kupy sprzątać na Marszałkowskiej!

  39. W latach dwudziestych XXw w redakcjach gazet był zatrudniany specjalnie człowiek tylko do tego, by odsiadywał wyrok sądu za oszczerstwa publikowane w jego macierzystej gazecie.

  40. cytat:
    Jarosław Kaczyński szczuje przeciwko Ślązakom (a w domyśle i Kaszubom). Nic dziwnego, on musi stale podkręcać nastroje. Teraz dzieli Polaków wedle pochodzenia. Ma szczęście, że nie urodził się na Śląsku, nie czuje się Ślązakiem i Polakiem. Zabiega o głosy prawdziwych Polaków. Nic dobrego z tego nie wynika.

    pytania:
    1. kto bardziej szczuje? Gorzelik przeciw Polsce, Kaczyński przeciwko Gorzelikowi czy Passent przeciw Kaczyńskiemu?
    2. czy Gorzelik i RAŚ, przeciwko którym Kaczyński faktycznie szczuje, czują się Ślązakami – Polakami czy wrecz przeciwnie – to Gorzelik wielokrotnie demonstrował swoją odrębność i brak poczucia lojalnosci wobec Polski?
    3. Kto jest wiekszym ‚nacjonalistą’ – Kaczyński czy Gorzelik?

    Nawet dzidzi widzi (copyright Cymański), że jeżeli w ogóle Kaczyński szczuje to z pewnością nie przeciwko Ślązakom, a tym, którzy z ‚narodu śląskiego’ uczynili trampolinę do karier politycznych i początek śląskiej secesji. Co będzie dalej się zobaczy…
    D. Passent też wie, ale co mu szkodzi, żeby złapać bejzbola i przyłożyć Kaczorowi z lewa?

    Czy to tylko szczucie Passenta przeciw Kaczorowi, czy może już oszczerstwo..?

  41. Nie jestem zdziwiona artykułem z „RZ”, nie raz powstawały tam artykuły nie do końca prawdziwe na podstawie, ” dziennikarze dotarli do informacji „. Informacje te rozlewały się szeroko i dyskutowano o tym wszędzie a potem okazywało się , że mało w tym było prawdy.

  42. Panie STASIEKU, dziekuje za slowa do mnie i za cytaty. Czy nie zastanawia Pana pewna prawidlowosc biologiczna, polegajaca na tym ze cytowany przez Pana autor i inni „felietonisci” jemu podobni, maja pioro i myslenie o finezji operatora koparki zabierajacego sie do korekty ukladu scalonego. Niech Pan wezmie za przyklad idoli tzw.patriotycznej opozycji w rodzaju Pietrzaka Jana, czy obecnie Wolskiego Marcina.Ci zgorzkniali chlopcy nadal uchodza za… satyrykow.Nie tylko bobas Rafalek mial trudne dziecinstwo, oj nie tylko.

  43. @ staruszek (11:28)

    Ja do krzyży nic nie mam. Do usuwania ich z miejsc publicznych też. Zaintrygowało mnie tylko, że Gospodarz bloga nie zareagował ani słowem na epokowy wręcz wyrok, nakazujący pozostawienie krzyży w szkołach. Przecież „wojną o krzyże” zawsze się bardzo interesował, czego dowodem są liczne wpisy na jego blogu. Tymczasem gdy doszło do przełomowego rozstrzygnięcia, nagle nabrał wody w usta. Dziwne.

    Druga sprawa. Nigdy nie sugerowałem panu kurzej ślepoty. Sam, mam nadzieję, będę kiedyś staruszkiem i proszę mi wierzyć, że nawet w myślach nie pozwoliłbym sobie na taki brak szacunku.

  44. Przykłady lewackiej argumentacji:

    1. samo wspomnienie o przynaleznosci partyjnej rodziców (np. do KPP)
    jest zapisywane na konto „upiornej nienawiści”.

    Rozumieć należy, że niewspominanie to oznaka chrześciańskiej miłości
    bliźniego.

    2. Panie Ziemkiewicz, autorze dzieła pt „Ciało”, buty czyścić
    Cezaremu, albo kupy sprzątać na Marszałkowskiej!

    Argument nie do odparcia.

    PS. A swoją ścieżką to rzeczony Cezary Michalski był już świętszy od papieża, bardziej libertyński od prof. Środy, bardziej konserwatywny od Korwina-Mikke, bardziej świecki od Passenta, bardziej egzystencjalny od Satre’a, a ostatnio usiłuje być bardziej lewicowy od Trockiego.

  45. @ kadett (12:18)

    Prezydent Komorowski i premier Tusk też jakby się przestraszyli tego „początku śląskiej secesji” i dyskretnie wycofują się z tematu. Czyżby zrobili to, co doradzał im Ziemkiewicz?

  46. Szanowny Panie ET,

    Zgadza sie: bliższa jest mi rola obrońcy i szukanie niuansów pozwalajacych osłabić siłę oskarżeń, zrelatywizować te oskarżenia, jeśli Pan woli. Z uwagi na powyższe uważam za niezmiernie pomocne definicje oraz ich rozwiniecia, jak to jest w przypadku antysemityzmu, gdyż to właśnie w ich ramach powinno się mieścić dane zjawisko aby zostać zaliczonym np. do kategorii antysemityzmu.

    Opierając się na tym, co Pan opisuje, również mogę powiedzieć, że odebrałem wychowanie multikulturalne., choć z pewnością nie w takim zakresie jak Pańskie. Dziadkowie mówili z lwowskim akcentem, ojciec też, kiedy tylko chciał. Dodatkowo, z racji przesiedlenia rodziny do Bytomia w 1945 roku, na to wszystko nakłada sie równiez w moim przypadku wątek śląski. Mój brat urodził się w tym miescie (ale nie ja), cześć mojej rodziny pozostała na Śląsku i widuje sie z nimi podczas moich odwiedzin w kraju.

    Prawdziwą wielokulturowość poznałem w Kanadzie. To ciekawe jak człowiek zmienia perspektywę widzenia sświata kiedy z przedstawiciela przygniatającej większości we własnym kraju zmienia sieę w reprezentanta jednej z wielu mniejszości lokalnych, nie tak znowu licznebnej i zaangażowanej w sprawy kraju czy prowincji, jak to ma miejsce np. w przypadku Włochów czy grup pochodzących z Azji. Przyznam, ze ten wątek – wciaz trwajacy w moim życiu, a który nazwałbym najchętniej cywilizowaniem się w sensie nauki współżycia z innymi w ramach tej samej wspólnoty, ale bardziej wspólnoty interesów niż dziejów, a więc ten wątek pozwala mi dziś zrozumieć lepiej jakie spustoszenia wyrządza w umysłach patriotyzm osadzony w nacjonaliźmie (i tutaj nie piszę wyłącznie o Polakach) oraz przekonanie, że albo moja opcja, albo żadna. Mieszkąc w Quebeku ma okazję być świadkiem, że ze społeczeństwa skatolicyzowanego do granic obłędu, w przeciągu trochę wiecej jak 40 lat zbudowano podstawy dla społeczeństwa otwartego, a jednocześnie świadomego swych korzeni. Owszem, i tutaj mają miejsce wielkie debaty, które Pana jako antropologa z pewnością powinny zainteresować. Dla przykładu: w jaki sposób ustalić reguły zycia publicznego, żeby w sposób optymalny, to jest w sposób do pogodzenia z dobrem jednostki oraz z dobrem ogółu umozliwić harmonijne funkcjonowanie różnym mniejszościom stanowiącym dzisiejsze społeczeństwo quebeckie. Po francusku nazywa się to les accommodements raisonnables. Aby ustalić te zasady, puszczono w ruch system konsultacji publicznych, kierowanych między innymi przez jednego z tutejszych antropologów. Wiele opinii ścierało się podczas posiedzeń komisji konsultacyjnej, ale najważniejszy w tym wszystkim jest fakt, iż wspólne stanowisko wypracowywano procesie dialogu, a nie w atmosferze konfrontacji. Cos takiego nie było możliwe jeszcze 40 lat temu.

    Piszę powyższe, gdyż nawet jeśli obiektywnie różni nas doświadczenie żywiowe związane z wiekiem oraz z sytuacja w domu rodzinnym, to przywilej funkcjonownia w społeczeństwie, które opisałem wyżej kompensuje w pewnym sensie tę różnicę doświadczeń, przynajmniej jesli patrzeć od strony poznawczej, niezbędnej do pogłebiania wiedzy o otaczającym świecie. Pomijam w tym opisie ekstrmizmy, które występują wszędzie. Tych nie trzeba brać pod uwagę z tego prostego powodu, że po pierwsze: w Quebeku ekstremiści pozostają na marginesie głównych nurtów społecznych i nie dysktuja oni tonu debaty – debaty, która i tak nie mogłaby mnieć miejsca z tego prostego powodu, że z ekstremistami nie ma porozumienia, nie ma dialogu, ich świat jest zero-jedynkowy. Odpowiada mi tutejszy model, gdzie otwarcie mówi się o różnorodności, czyniąc z niej atrybut, a nie zagrożenie, a jeśli na tle tej różnorodności dochodzi do sporów, to nie stają się one okazją do uogólnień i raniących strony gestów oraz słow, a jesli już coś takiego nastąpi, to reakcja opinii publicznej jest zdecydowanie negatywna.

    Piszę celowo o reakcji opinii publicznej, oddzielając ją od opinii indywidualnych każdego obywatela z osobna. MOim zdaniem nie sposób jest nakazać komukolwiek mysleć w taki, a nie inny sposób. Natomiast możliwym jest pokazywanie, że określony sposób myślenia czy zachowania jest nie do zaakceptowania powszechnie. Dobrym przykładem tutaj była debatowa na temat praw homoseksualistów, które to prawa są dziś w Quebeku mocno ugruntowane i rozwinięte. Po początkowym natarciu z użyciem tradycjnego ciężkiego oręża retorycznego, strona atakująca przyznanie praw homoseksualistom w obecnym kształcie zmuszona była dodac wody do swego wina, zmienić ton oraz typowe dla niej słownictwo, gdyż nie było akceptacji społecznej dla tego poziomu debaty. Debata potoczyła sie wokół meritum, zas ekstremizm (po obydwu stronach) został zmarginalizowany. Nie oznacza to, że dzis słowa „fif” czy „tapette” nie są używane. Są, ale nie ma na nie ogólnego przyzwolenia i reakcje na ich użycie są negatywne. Podobnie powinno być w przypadku słów „gudłaj” czy „żydłak”.

    Mówi Pan, że w kwestii antysemityzmu najlepiej jest wysłuchać samych Żydów. To przecież Finkelstein pisze o „przedsiębiorstwie Holokaust”, zaś Szlomo Sanda twierdzi, że naród żydowski został zmyślony. Z moich kontaktów z miejscowymi środowiskami żydowskimi wyniosłem między innymi doświadczenie autorstwa pewnej prominentnej osoby w tym środowisku, osoby, która twierdziła, że pokazanie w Montrealu wystawy pt „I ciągle widzę ich twarze” Fundacji Shalom z Warszawy to dowód polskiego antysemityzmu współczesnego, skoro wystawa ta ukazuje normalne życie Żydów w przedwojennej Polsce, bez getta ławkowego czy ekscesów PPP, a więc idealizuje ten wymarły świat (selekcji zdjęć dokonuje Fundacja Shalom). To są pewnością przykłady ekstremy, ale dlatego cieszę się, że mam do dyspozycji ściągę w postaci definicji antysemityzmu i jej rozwinięcia, tak jak to zacytowałem we wpisie adresowanym do Pana.

    Pozdrawiam serdecznie.

  47. cd
    Swiat opisywany przez
    Milosza “Zydzi-lata dwudzieste”, Zdziechowskiego “W obliczu konca”, Bergmanna “Narodowa Demokracja wobec problematyki zydowskiej w latach 1918-1929”, Lipskiego “Katolickie panstwo narodu polskiego”, Czajke “ “W jednym stali domu”, Natkowska “Numerus Clausus” przedstawia koncepcje rozwiazania kwestii zydowskiej w latach 1933-1939. Owa rzeczywistosc nie ma nic wspolnego z arkadia oraz przywilejami Zydow w owczesnej Polsce. Wedlug endekow dobry katolik powinienen byc antysemita. Zyd pozostaje zawsze i wszedzie Zydem, asymilacja wiec moze byc tylko pozorna. Nie wspomne tu o czesto podkreslanej tzw. solidarnosci zydowskiej. Podkreslanie takie, nawet bez zlych zamiarow jest typowo antysemickie. Dla niewtajemniczonych; jakiekolwiek uogolnianie jakichkolwiek cech, czy postaw na caly narod, grupy wyznaniowe, spoleczne jest postawa conajmniej ksenofobiczna, jesli chodzi o Zydow, z pewnoscia antysemicka. Nie chodzi przy tym o to, czy postrzegamy ich pozytywnie, czy negatywnie. Zalosne jest zawsze, gdy poslugujemy sie wyzej wspomnianym wyzej kolem ratunkowym.

    Milosz pisal, ze polskie antysemickie obsesje siegaly psychozy, a w poznych latach trzydziestych wrecz obledu, uniemozliwiajacego jasne uswiadomienie sobie niebezpieczenstwa wojny. Obecnie lepiej rozumiem konflikt przy pogrzebie Milosza. Antysemityzm ludowy stanowi wizerunek postawy niechetnej wobec tego, co obce. Pisalem w blogu o corocznym (wielkanocnym) paleniu kukly – Zyda w miejscowosci Pruchnik niedaleko Jaroslawia (ostatnio w 2009). Ow utrwalony w wyobrazeniach ludowych obraz Zyda jest semantycznie modyfikowany w zaleznosci od potrzeb. Jest to jednak obraz zawsze negatywny. Dzisiejszy Zyd to juz nie tylko karczmarz, sklepikarz, lichwiarz, szachraj, czlowiek przebiegly, chciwy, smieszny, zabawny, z dlugim nosem, broda, czapeczka, ubrany w chalat, lubiacy czosnek i cebule, innowierca, meczychryst, lecz czesto bankier, miedzynarodowy finasista, miedzynarodowy spiskowiec, mason, komunista, bolszewik, sila rozkladowa, wrog wewnetrzny, wrog podstepny. Zyd jest nie tylko gorszy i smieszny, lecz grozny i agresywny. Do jego natury nalezy bycie bankierem i lewicowcem.

    Oczywiscie obecnie nie uzywa sie juz argumentow czosnkowo- zapachowych. Dzisiaj chetnie krytykujemy rasizm drugich, przyproszajac jedno oko w naszej percepcji rzeczywistosci, co prowadzi bezwiednie do wykluczania z niej drugich. Czytajac prase postendecka mozna przewidziec, ze obok okreslen typu rasa, intryga, nienawisc, masoneria, finansjera pojawi sie atrybut “zydowska”. Dominacja w narodzie polskim Polaka-katolika jako jedynego reprezentanta wyklucza wieloetnicznosc Polski oraz kultury polskiej. Dlatego wazne sa aspekty pamieci w historii spolecznej naszego kraju. Polacy nie przestaja uwazac Zydow za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogow Polski, ktorzy nienawidza Polakow bardziej niz Niemcow. Niechetnie burzymy nasz wlasny obraz postrzeganych wylacznie jako ofiary. Faktem jest, ze tysiace Zydow emigrowalo z powojennej Polski do Niemiec. Przyczyny owej emigracji nie byly jednak natury ekonomicznej (w powojennych Niemczech cala populacja cierpiala na biede).

    Warto zauwazyc, ze zydowska i polska tragedia mialy miejsce obok siebie. Sytuacja nie byla jednak symetryczna, mimo ze tak jest przez wiekszosc „postrzegana“. Spoleczenstwo, ktore jest zaobsorbwane jedynie tragedia wlasna nie jest w stanie postrzegac tragedii drugiego.

    W naszym przypadku nie chodzi o przekazywanie winy na nastepne pokolenia. Chodzi li tylko o poczucie odpowiedzialnosci, za wczoraj i jutro. Podczas wojny Polacy byli uwazani przez okupanta w dalszym ciagu jako ludzie. Mieli do konca mozliwosc wyboru, Zydzi tej mozliwwosci nie posiadali. Polacy, ktorzy walczyli z Niemcami nie potrzebowali Zydow. Zydzi natomiast nie mieli szans na przezycie bez pomocy Polakow.
    cdn

  48. Kurski i inni oszczercy moga przeciez zaciagnac kredyt na splate oswiadczenia w TV. Potem moga go splacac przez 15-20 lat. Moze w tym czasie powstrzymaja swoje niewyparzone jezyki. Jestem nawet zwolennikiem podniesienia kar finanoswych za oszczerstwa.

  49. jasny gwint pisze:
    2011-04-07 o godz. 09:21

    zastrzegaj sobie co chcesz. W Twoich wpisach zarchiwizowanych na tym blogu znajdują się różne barwne określenia, którymi raczyłeś oponentów, nie mówiąc o wzywaniu do użycia Aztotoxu przeciwko niektórym Blogowiczom. Przyznam, że wypominanie przez Ciebie Passentowi, iż nie widzi On belki we własnym oku stanowi wpis dnia, a może nawet całej serii wpisów pod niniejszym tekstem Redaktora.

    Co do mnie: buc ? Nie tak źle.

    Definicja Lizakowego Człowieka również do odnalezienia na tym blogu.

    Pozdrawiam.

  50. Przylacic Polske do Slaska! To wlasnie ten region/Kraj/Land wydal nam gwiazde PRL-u, ulubienca Polityki i naturalnie blokowiczow I-go sekretarza PZPR Edwarda Gierka.

  51. Tak to już się porobiło, jedni przepraszają inni nie a jeszcze inni się
    próbują wytłumaczyć z tego co mieli na myśli. Tak się składa że w dużej
    części dotyczy to członków i sympatyków PiS. A wzorem dla nich mogła by
    być ugoda i przeprosiny red Urbana min Ćwiąkalskiego w pierwszym roku
    rządów premiera Tuska. Nieco tańsze, nośne i bez rozprawy sądowej.
    Ale czy ktoś sobie wyobraża że osoby wymienione przez Gospodarza
    przyznają się do celowej obrazy kogoś innego? Oni zawsze wiedzą lepiej
    i mówią „prawdę i tylko prawdę”. Pyskacze.

  52. Każdy oszczerca jest biedny, w sensie materialnym lub – co gorsza – duchowym, a nawet intelektualnym. Taka jest moja teoria życia w Polsce, przynajmniej tego widzialnego z oddali.

    Gubię się w tych prawnych terminach: oszczerstwo, pomówienie, zniewaga. Ale te wszystkie przestępstwa są fundamentem życia publicznego już od zarania III RP. Weźmy pomówienie = „przypisanie postępowania lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska …”. Takim czynem było pomówienie Tadeusza Mazowieckiego, że jest pochodzenia żydowkskiego w kampani prezydenckiej w 1990 r.

    Taki sam charakter i zamysł ma kampania oszczerstw przeciw Balcerowiczowi. Oszczerstw znanych mi od kilkunastu lat (i kliku nowych). Bezsens całej tej kampanii bierze się stąd, że w oparciu o socjalistyczną (narodową lub marksistowską) wizję opluwa się autorytet, zamiast zdać sobie sprawę, czy górnicze przywileje emerytalne są okradaniem kasy ZUS, a przynajmniej ukrywaniem rzeczywistych kosztów utrzymania tej nie zawsze ekonomicznie uzasadnionej działalności gospodarczej, wszak kilka mld zł budżet dopłaca, dotując tę branżę w ten sposób. Podobnie jak opluwa się Wałęsę. Wydawałoby się zupełnie niepotrzebnie, bo przecież faktów historycznych się nie zmieni, społecznego i międzynarodowego uznania dla jednego i drugiego się nie ukryje. Ale chodzi w tej oszczerczej kampanii o uniknięcie merytorycznego starcia i postawienie uczciwego pytania, po co budżetowi, gospodarce i społeczeństwu potrzebne jest dotowanie górnictwa węglowego, bogatych rolników, firm pogrzebowych, itd. Gdzie rozum, panie i panowie?

  53. „MYŚLĘ, JAK TO PAŃSTWO WZMOCNIĆ”

    To tytuł świetnego wywiadu (dzisiejsza GW) z Janem Krzysztofem Bieleckim, byłym premierem, ministrem, bankowcem (krajowym i europejskim), a dziś szefem Rady Gospodarczej przy premierze Tusku.

    W wywiadzie mówi, jak rozumie nowoczesny, demokratyczny patriotyzm, dlaczego uważa, że podziały na liberałów i nie-liberałów są bezsensowne, wskazuje, jak myśleć pragmatycznie o potrzebie wzmocnienia swego państwa (bo obywatele i rządy innych państw, szczególnie Zach. Europy i USA myślą, i to bardzo), wskazuje przyczyny, dla których tak wielu ludzi w Polsce używa argumentów populistycznych, w istocie negując demokrację parlamentarną pod przykrywką „obrony” wolności. Na końcu wzywa: „czas skończyć z deprecjonowaniem własnego państwa”.

    Myślę, że wielu komentatorów na blogach „Polityki” powinno zastanowić się nad tym, co pisze Bielecki (oczywiście nie tylko oni, to dotyczy chyba większości polskiego społeczeństwa – wliczając w to wielu dziennikarzy – zdemoralizowanego i zgorszonego – w rzeczywistym znaczeniu tego słowa – swą historią i doświadczeniami, które wykorzystują wrogowie państwa (z lewa i z prawa). Tyle że większość społeczeństwa nie czyta, nie tylko GW)

    Wywiad (w dziale Opinie) powinien być dostępny w internecie już po północy. Na razie – wersja papierowa. Pędźcie do kiosków, drodzy „liberałowie”!

  54. Jurek Cedro,
    za mandaryna chińskiego nie wiem, co akurat w tej sprawie doradzał RAZ Prezydentowi i Premierowi. Wiem, że gdyby jak najlepiej doradzał, nie tylko, że nie byłby wysłuchany, ale mógłby zostać oskarzony o sianie „upiornej nienawiści” i kto wie, czy nie wyladowałby w końcu na wokandzie w sprawie AGORA vs RAZ. Ci, co lubią czytanki GW i magiel a la Prawda24 nie lubią wyrazistej odmienności pogladów po prawej.

    PS. ‚Secesja’ może być wkrótce na cenzurowanym jako określenie ahistoryczne. Nie można wykluczyć, że staruszkowie i inna młodzież w marszu donikąd po szczęście, pokój i radość domagać się będzie na manifach zastąpienia „secesji” przez nieobraźliwy „regionalizm wszecheuropejski oświecony” czyt. wyzucie z polskości, tępionej jak dotąd w białych rekawiczkach i wytartych na łokciach od czołgania się frakach dyplomatycznych.

  55. Kawaler Orła Białego za prawie 9 milionów rocznie, geniusz ekonomii J.K. Bielecki udzielił wywiadu GW. Pisze m.in. „- dzięki inwestycjom zagranicznym pozyskaliśmy kapitał i wiedzę, rozruszaliśmy gospodarkę po zapaści komunizmu. Wielu polskich menadżerów uczyło się fachu, zaczynając od zamiatania podłogi.” Dziś ogłosili upadek ostatniej stoczni, Marynarki Wojennej. Był wielki i prężny przemysł stoczniowy, w którym ludzie umieli budować statki. Ten geniusz powinien wiedzieć, że dzięki inwestycjom zagranicznym mamy armie fachowców przy kasach w supermarketach, którzy zamiatają podłogi do dziś. Czego sam niestety nie zdążył się nauczyć. Mieliśmy wiele dobrze rozwiniętych gałęzi przemysłu; chemia, maszynowy, energetyczny, budowlany i setki biur projektowych i instytutów badawczych. Eksport gotowych obiektów. W nich setki tysięcy wybitnych fachowców, prawdziwych ekspertów, zdolnych i kompetentnych. Stanowili oni skarb nieoceniony. Wszytko, dzięki takim palantom jak ten za 9 milionów poszło w rozsypkę, na straty nie do odrobienia. W tym fachu zamiatania podłóg rzeczywiście pozostaniemy mistrzami na długie lata. I jeszcze w pyskowaniu.

  56. Zaś mistrz szczucia, prezes Kaczyński, jest wykwitem tej nędzy mentalnej. Wszak Ślązacy mają swój odrębny język słowiański. Gdyby prezes nazwał śląskość – zakamuflowaną opcją czeską, to miałoby to jakiś sens historyczny i językowy. Kaczyński jątrzy, wszak autonomię śląską można w spokojnej i wyważonej formie dyskutować w Warszawie i w Katowicach. Prawdopodobnie stanie się ona faktem w przyszłości. Na Śląsku pojawią się napisy, drogowskazy w języku śląskim (o ile już ich nie ma), w całym kraju nastąpi decentralizacja finansów i decyzji rozwojowych i przestrzennych. Nie osłabi to Polski. Nadal armia, waluta, polityka zagraniczna, oraz granice pozostaną te same, w gestii Warszawy. Kaczyński jest osadzony mentalnie w XIX wieku, więc nie rozumie.

  57. Szanowny Panie Redaktorze
    Gratulacje za bardzo ciekawy wpis na temat, który jest często pomijany w naszych mediach. To co powiedziała Pani profesor Ewa Łętowska brzmi trochę banalnie, ale trafia w sedno sprawy o której tutaj mowa, dlatego też w 100% podzielam pogląd Pani profesor.

    Ps. Jeśli kogoś stać na to aby rzucać oszczerstwami wobec drugiego człowieka (a tu chodzi o osoby publiczne) to nie powinien unikać odpowiedzialności za swoje zachowanie.

  58. Domaganie się przepraszania weszło w fazę totalnego absurdu.
    Wiadomo, że nikt nikogo nie przeprosi za oszczerstwa czy obrzydliwe insynuacje, jeśli nie zostanie podany do sądu (vide: rozmaite kuriozalne wypowiedzi prezesa i jego harcowników pod adresem rzadu czy prezydenta – ale nikt spośród spotwarzonych do sadu nie leci). Czasami sie zdarzy, ze ktoś przeprosi za durną odzywkę na temat koloru żakietu pani posłanki. Żałosny jest w tym udział mediów, które grzeją do czerwoności każdą głupotę, bez rozróżnienia na głupotę „niewinną” w rodzaju „czerwony zakiet” a głupotę polityczną (gdyby była jedna wizyta do Smoleńska, to nie byłoby katastrofy).

  59. @Arturze,
    zadałeś Ślązakom cios bolesny i niewybaczalny.Sobie też.
    E.Gierek pochodził z Zagłębia Dąbrowskiego.Trudno znależc bardziej nieprzyjazne regiony.

  60. Arturze, masz racje. Tyle tylko ze Gierek pochodzil z okolic Sosnowca – ale poza tym wszystko sie zgadza. Nie robil z siebie durnia… no porownaj go chocby z Kaczynskim albo z Giertychem czy z Lepperem.

  61. Ci, którzy kłamią w żywe oczy i opluwają innych, chyba nie mają honoru i na dobrej opinii im nie zależy. Opluwani nieraz przez oszczerstwa tracą bardzo dużo. Jedynym sposobem na ukrócenie tych praktyk są wysokie kary pieniężne bezwzględnie egzekwowane.
    Jeśli nic nie trafia do łbów to po kieszeni.

  62. do
    Jacobsky pisze:

    2011-04-07 o godz. 14:23

    Szanowny Panie Jacobsky,
    wymienieni przez Pana Zydzi sa uzywani czesto jako kolo ratunkowe; podobnie byloby, gdybysmy w ocenie Polakow cytowali ciagle Macierewicza, Kaczynskiego czy Ziemkiewicza. Jesli chodzi natomiast o Jasnego Gwinta, to jest on typowym przedstawicielem Lizakowych Ludzi, a proponowany przez niego buc jest w Krakowei najwieksza obelga. Prosze sie jednak nim nie przejmowac, on nie jest zdolny do dialogu, monologu tez u niego nie slysze. Do Pana wpisu, za ktory dziekuje, wroce oczywiscie pozniej. Kanada mnie interesuje, Quebec szczegolnie, bo jestem prawie urodzonym frankofilem. W Niemczech i Szwajcarii, o Francji nie wspomne, zaczyna sie rzeczowy, apolityczny dyskurs o otwarciu interkulturalnym. Poczatek jego siega lat osiemdziesiatych (tak to dlugo trwa) inicjowany wowczas przez alternatywny ruch Zielonych.
    Pozdrawiam i sadze, ze kiedys, gdy osiade wreszcie w Montpellier, a Pan odwiedzi rodzine w poblizu, porozmawiamy sobie dluzej.
    ET

  63. @ Artur pisze:
    2011-04-07 o godz. 14:39

    ***Przylacic Polske do Slaska! To wlasnie ten region/Kraj/Land wydal nam gwiazde PRL-u, ulubienca Polityki i naturalnie blokowiczow I-go sekretarza PZPR Edwarda Gierka.***

    Drogi Arturze!
    Tow. Gierek niestety NIE był Ślązakiem, on zaszczycał Czerwone Zagłębie swym przyjściem na świat. Chciałem się kiedyś założyć, że Warszawiacy uważają go za Ślązaka, a zostałem strasznie objechany.

  64. jasny gwint pisze:
    2011-04-07 o godz. 09:21
    Jasny gwincie, daj spokój. Mnie osobiście nie przeszkadza nazwanie mnie lizakowym człowiekiem. Podzielałem i nadal podzielam wiele jego poglądów. Że nie ze wszystkimi się zgadzam, a przede wszystkim z tym, że na ogół lubię wszystkich ludzi przedstawicieli większości narodowości, część jest mi obojętna. Tylko na skrajną prawicę mam wysypkę uczuleniową.
    Nie ma co się wstydzić błędów „młodości”.
    Pozdrawiam

  65. Tak jest, tym razem zgadzam się z panem.
    Niestety pod jednym warunkiem. Co jakiś czas Wyborcza Gazeta niech zapłaci parę milionów.

    Myślę, ze kilka miesięcy, do roku i upadnie.
    I może będziemy, przepraszam będziecie (jak wiadomo mam inne gazety na co dzień) wreszcie u siebie.

  66. Jak zwykle znowu nie w tej kolejności przeglądałem gazety, co jest zrozumiałym by na deser wreszcie przeczytać coś pisane ludzkim językiem.
    Podrzucam coś wiec tak dość właściwie współgrającego z moim wcześniejszym wpisem
    http://www.rp.pl/artykul/9133,639422-Feusette–Autonomia-klamstwa-.html

  67. jasny gwint pisze:
    2011-04-07 o godz. 15:57

    „Kawaler Orła Białego za prawie 9 milionów rocznie, geniusz ekonomii J.K. Bielecki”

    Zapomniales o locum w „domu bez kantów” – luksusowej kamienicy w Warszawie które ten grandziarz ukradl (czyzby to juz bylo oszczerstwo !???).

  68. ile to kasy ma Urban ? . czym jezdzi Passent ? … ide po lopate wykopac oszczerstwa spod gwiazdki kremlowskiej.

    Brawa dla Gospodarza za ta noblowa metamorfoze.

  69. Ach jaki piękny rozłam na lewicy, między komentarzami z 15:26 a 15:57 dot. wywiadu JK Bieleckiego dla GW.
    Rozumiem to tak, że jest lewica – odpowiednio – niepokomusza i pokomusza.

    Pojęcie „lizakowi ludzie” mnie mierzi, wolę lepiej historycznie i merytorycznie umotywowane – „neokomuszki”. Wszak wyznają oni/one idee powrotu do PRL-owskiego systemu emerytalnego „zdefiniowanej wypłaty”, w miejsce obecnej – „zdefiniowanej składki”, bez zwracania uwagi na podwis (jako negacja nawisu) demograficzny; do upaństwowienia banków i wielkiego przemysłu, oraz do gospodarstw rolnych (PGR), do masowych transferów nie tylko zarobków, ale też emerytur, itd. Ale najpoprawniejsze moim zdaniem jest nazwanie ich socjalistami marksistami. W odróżnieniu od narodowych socjalistów, z którymi socjaliści marksiści są w coraz ściślejszym sojuszu. Gdy powołują się na paszkwile Witolda Kieżuna, który jest „kumplem politycznym” Kaczyńskiego, Rymkiewicza, Legutką, JR Nowakiem, prof. prof. Dudkiem i Wieczorkiewiczem, oraz Kransodębskim.

    Ale rozumiem spór o lizakowych ludzi. Od dzisiaj winno się ich nazywać „ludźmi jasnogwintowymi” (bądź -gwintowanymi). A ich sojuszników „ludźmi jasnogórskimi” (nicków nie będę podawał).

  70. Oczywiście wzruszył mnie Lech (04-07 o godz. 19:41) gdy napisał do J.G.:
    Nie ma co się wstydzić błędów „młodości”.

    Czy to znaczy, że „młodość” faktycznie nie była młodością?
    Czy to znaczyć może, że to jednak były błędy?
    czy po prostu cudzysłów pojawił się w złych miejscach.

    No i frapujące jest pojęcie „skrajnej prawicy”, tej od wysypki uczuleniowej – jakież to poglądy się w tejże skrajnej prawicy mieszczą?

  71. tym razem popierajmy pana Slabomirskiego w sprawie 3xTAK!, bo wymienil doskonalego redaktora naczelnego, jednego z madrzejszych Polakow, oraz dobrego felietoniste.

  72. Zgadzam się z red. Passentem i z prof. Łętowską! Ale… Te same sądy skazują lekarzy, po wieeeeloooooo…letnio trwających procesach, za zaprzepaszczenie ludzkiego zdrowia, często życia, na śmieszne sumy. Schizofrenia jakaś? Nazwanie bubka bubkiem jest większym grzechem od fizycznego zniszczenia człowieka? amw

  73. Proponuję pana SŁAWOMIRSKIEGO ogłosić
    HONOROWYM CZŁONKIEM TPPR (Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej).
    Nikt tak jak on nie przysłużył sie do upamiętnienia owej organizacji, której w PRL nikt nie traktował poważnie (obecna młodzież w ogóle nie wie o co chodzi). Jedyne ew. profity (bonusy) wynikające z przynależności do TPPR polegały na skorzystaniu (lub nie- gdy byłeś „martwym” członkiem”) na
    podróży tzw. pociągiem przyjaźni do Moskwy, Leningradu (czyli Petersburga) lub oznaczały wczasy na Krymie.
    Może frustracje pana S. związane z wypominaniem komuś (np. red. Passentowi) „przeszłości” TPPR wynikają z tego, ze na owe bonusy się nie załapał.
    Nie ryzykowałabym takiej tezy, gdyby nie absurdalna upierdliwość pana S. w sprawie TPPR (kłania się Freud).

  74. Mimo ze jestem rodem z Wroclawia/Breslau a sentymentem rodzinnym (i korzeniami ojca) ze Lwowa/Lviv to zupelnie zapomnialem o rozbiorach Polski! Przepraszam. Tak oczywiscie Sosnowiec to Rosja. Slask to Prusy/Niemcy. Azja i Europa. O Gierku zapomnialem. Nie tylko dlatego ze byl sekretarzem w okresie mego dziecinstwa. Ten czlowiek spedzil swe mlode lata w Belgii i chyba we Francji. Podobnie jak wielu Slazakow ktorzy nie zalapali sie do kopaln w Zaglebiu Rury. Zreszta dzieki temu pobytowi za granica ten PZPR-owiec byl nieco bardziej cywilizowany i mial pretensje do znajomosci francuskiego. No i oczywiscie Gierek nobilitowal wegiel (wspolny mianownik Sosnowca i Katowic).

  75. Być może obok orzekania odszkodowań oraz obowiązku przeprosin na koszt oszczercy warto wprowadzić, tak ja to dzieje sie w innych przypadkach, zamienną mozliwość odpracowania zasądzonego odszkodowania wykonując pracę społecznie użyteczną. Np udział we wiosennym sprzątaniu miasta (w tym w zbieraniu psich kup), w usuwaniu szkód powodziowych, przy kopaniu rowów melioracyjnych itp. Widok oszczercy ubranego w pomarańczowy lub żółty strój roboczy z pewnością ściągnie media, dzieki czemu oszczerca będzie miał przy okazji możliwość przeprosić publicznie. Albo dorzucić nowe oszczerstwo – do wyboru.

  76. Licencja . . . .
    Niech prawo zawsze PRAWO znaczy a sprawiedliwość -SPRAWIEDLIWOŚĆ.
    Co do karania to proszę o uwzględnienie :
    – kto i kiedy powinien być ukarany za nękanie nas wszystkich wielokrotnymi TOWARZYSTWAMI ?
    – człowiek dostał PO MORDZIE w świetle reflektorów , obecności kamer i
    oficjalny komentarz klubu – PANOWIE WYJAŚNILI SOBIE ŻE PADŁY NIEWŁAŚCIWE SŁOWA.
    Ot zagwozdka , po co mamy szukać daleko wielkich zdarzeń , mamy swoje pod nosem i to chyba bardziej bolesne fizycznie niż nazwanie kogoś BUCEM.
    Bez urazy ale na bazie śląskości tak ostatnio międlonej to czy jest gorsze
    słowo hańbiące od TY CIULU? // może puszczą//
    No jeszcze nie wiadomo co z popękanym obrazkiem.

  77. Osłabionych rządami gabinetu snujących się cieni Donalda Tuska z Kaszub TO głosi ewangelię: nie lękajcie się! nic tak nie wzmocni was i Polski jak wyemancypowany i autonomiczny regionalizm! Z cepem na Cepelię! Czas na zastąpienie religii w szkołach regionalizmem! Otwierajcie się na się, zamykając się przed sobą i stawiając między sobą granice autonomii. Z małych, pozamykanych ojczyzn stwórzcie jedną, wielką, otwartą na innych Ojczyznę! Cep wam na drogę!

  78. @antonius (19:24),

    „Tow. Gierek niestety NIE był Ślązakiem…”

    Bydźcie take dobre i nastympnym razym pomińcie to „niestety”, abo przynojmi weźcie je w cudzysłów, ja?
    Vergelt’s Gott!

  79. ET,

    nie wiedziałem, że buc to takie wielkie słowo w Krakowie. Na szczęście nie przejmuję się za bardzo krakowskimi obyczajami oraz nawykami językowymi. Z młodzieńczych wakacji pamiętam inne słowo, którymi chłopaki z Krakowa raczyli siebie i innych: „chwiej”, choć może się mylę.

    Ma Pan rację pisząc o kole ratunkowym. Nie chciałbym dostać takim kołem w głowę.

    Pozdrawiam.

  80. Ja dla oszczerców, zwłaszcza tych wykształconych, nie mam pobłażania. Szkoda jaka wyrządzają jest nie do naprawienia. A recydywiści jak Kurski, Wyszkowski to już najniższe dno. Jeśli oszczerca przegrał proces i wdaje się w kolejny, to albo jest niesprawny intelektualnie, albo wie co robi i nie może się wykręcać niedostatkiem, kiedy należy wykonać niechciany wyrok.
    Ostracyzm to doskonały sposób by takie kanalie poddać kwarantannie, ale nasze czasy naprawdę rozmydliły to co wolno i czego się nie godzi. Ja osobiście Kurskiego, Ziobry, prezesa nie jestem w stanie ‚skorupkować’, a dziennikarze i inni garna się do nich na pęczki, media pomagają kreaturom unosić się na powierzchni i robić swoje. Ohyda.

  81. Witam.
    Czy widzieli Panstwo wczoraj dokument Ewy Ewart”W milczeniu”?
    Szacunek dla autorow i bohaterow.
    Klasa sama dla siebie.
    Wypowiedzi bez jadu i nienawisci, pokazujace ogrom ludzkiego bolu, cierpiace kobiety cudowonie opowiadajace o swoich bliskich,ktorzy nigdy juz nie wroca, pelne milosci a teraz walki o przetrwanie.
    To tak dla przypomnienia wszystkim specjalistom politycznym, doradcom,obroncom- ciszej, ciszej nad tymi trumnami!

    P.S dzieki P.Ewie Ewart widzowie BBC obejrza wersje zagraniczna, dowiedza sie przy okazji o Katyniu.To jest kawal dobrej roboty.
    pzdr

  82. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „uczynila ten racjonalny przepis konstytucji martwa formalnoscia. W Naszej Umeczonej Ojczyznie po roku 1945 racjonalny wybor wladz panstwowych zostal zaburzony tym, ze wzgledy ideologiczne wymuszone przez nowego okupanta ze wschodu przerwaly ciaglosc funkcjonowania wylonionej historycznie elity narodowej.”

    Na ja … caly czas zastanawiem sie nad tym co powiedzial p. prof. W. Kiezun i nie moge sie nadziwic … (?)
    http://bobolowisko.blogspot.com/2011/04/przed-ciosem-niechaj-tyran-drzy.html

  83. Feliks Stychowski pisze:
    2011-04-08 o godz. 07:07

    Chyba uczyliśmy się innej historii Polski…..
    Wybór demokratycznych władz Polski został zaburzony w 1926 r. przewrotem wojskowym. A potem zaczęto za pomocą wojska, policji, wpływać na wybory.
    Pacyfikacja siłowa strajków rolnych i robotniczych też odbywała się w II RP, przynosząc znacznie więcej ofiar niż w PRL.
    Coś wybiórcza jest Pana pamięć….

  84. wiesiek59 edukuje Felka, co ma sens jak nauczanie eunucha sztuki kochania.

  85. mag pisze:

    2011-04-07 o godz. 20:55
    i nie rozumie figuratywnego sensu TPPR; wczasy, tylko tyle, az tyle. Urlopu od oportunuzmu i samosprzedania sie niestety nie ma.
    ET

  86. Obserwatorko!
    Obejrzałam „W milczeniu” Ewy Ewart. Świetny, poruszający dokument. Na jego tle jakże żałosnie prezentują się reporterskie wypracowania rodzimych twórców na zadany temat pod auspicjami PIS.

  87. Lech, 19.41. Wielce Szanowny! Tych facetów nie dostrzegam. Wielu innych także. Poznikało z blogu wiele znakomitości, i a Ty także nieczęsto tu bywasz. Przewijam z niesmakiem, najczęściej tych edukowanych na krynicy mądrości FOX NEWS. Znam takie typy z doświadczenia własnego, takich którzy wybierali wolność zwykle z własnej nieudolności, lenistwa i braku ambicji. Swoje frustracje i brak przystosowania na obczyźnie wyładowują transmitując na ojczyźnianych blogach swoją gorycz, śledzieniowatość, sarkazm i złośliwą ironię. Znajdują się prawie na każdej stronie blogów POLITYKI, redagując lub wklejając bezwartościowe teksty niezależnie od pory dnia i nocy. W czasie snu i w WC. Zyskali ostatnio nowe wsparcie. Na blogu Szostkiewicza pojawił się ich brygadzista o niedwuznacznym nicku. Powiał więc nowy wiatr w żagle. Wyjaśniam jeszcze, że słowo „buc” w Krakowie znaczy coś strasznie obelżywego, kojarzy w sobie wszystkie inne regionalne określenia tego wstydliwego narządu. Odpowiadając na Twój apel zapewniam, że już nie będę w nimi wchodził w spory.

  88. Lucek pisze:
    2011-04-07 o godz. 02:18
    „A jesli chodzi o media, to media ktore podaly oszczerstwa powinny oglosic sprostowania za taka sama stawke jak oszczerstwa. Inaczej najwiecej na tym interesie beda zarabialy media.”

    Trafna uwaga.
    Bez udzialu mediow rzeczywiste lub rzekome oszczerstwa
    docieralyby najwyzej do wazkiego kregu zainteresowanych.
    Skoro wiec media przyczyniaja sie do upublicznienia oszczerstwa
    byloby wiec logiczne, aby ponosily tez koszty upublicznienia
    przeprosin.
    Moze bylyby wtedy bardziej powsciagliwe w rzucaniu sie na kazda
    sensacje niczym sepy na padline

  89. To prawda, że nie ma praw i wolności absolutnych. wolność słowa też do nich nie należy.
    Jedną rzecz trzeba jednak przy tej okazji wyjaśnić.
    W zasadzie zawsze media opisując procesy o ochronę dóbr osobistych posługują się uproszczeniami i przeinaczeniami, które powodują, że podawana informacja niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.
    Niestety tych uproszczeń nie ustrzegł się także sam autor.
    Po pierwsze więc w cywilnym procesie o ochrone dóbr osobistych są nikogo nie karze za zniesławienie.
    Po drugie owe koszty przeprosin o których tak szeroko się mówi w żaden sposób nie wynikają z wyroku sadu.
    Orzekając w sprawie o ochrone dóbr osobistych sąd, uwzględniając żądanie powoda nakazuje przeproszenie określając w wyroku treść przeprosin oraz to gdzie mają się ukazać oraz, o ile takie jest żądanie powoda i są do tego podstawy zasądza zadośćuczynienie w związku z doznaną krzywdą. Owe zadośćuczynienia zasądzane przez sądy są w naszych warunkach nie tak znowu wysokie i kształtują się w granicach od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jeżeli wziąć pod uwagę osoby, które zwykle są w takich sprawach podsądnymi nie są to jakieś strasznie wygórowane kwoty.
    Nakazując przeproszenie sąd zwykle kieruje się dość prosta zasadą.
    Przeprosiny powinny nastąpić w możliwie taki sam sposób w jaki nastąpiło naruszenie dóbr osobistych. Zakres i forma przeprosin jest więc prostą konsekwencją naruszenia dóbr osobistych. Jeżeli więc ktoś organizuje konferencje prasową na którą zaprasza wszystkie możliwe media, a następnie w jej trakcie narusza czyjeś dobra osobiste to do kogo powinien mieć o to pretensje ?
    Owe koszty przeprosin wynikają wcale nie z wyroku sądu ale z cen dyktowanych przez media za ich publikacje.
    Jest natomiast w całej tej sytuacji jedna rzecz moralnie cokolwiek dwuznaczna. a mianowicie postawa mediów, które najpierw zarabiają publikując wszem i wobec wypowiedź naruszjącą dobra osobiste, a potem drugi raz publikując perzeprosiny.
    Przy okazji chciałbym także przestrzec przed uleganiem stereotypom, a mianowicie ciągle jak mantra powtarzanym twierdzeniem, że proces sądowy to jakaś „droga przez mękę”, „katorga”, a „procesy ciągną się latami”. Które się ciągną to się ciągną. Często celebrycie świadomie je przeciągają wychodząc w mysl zasady nie ważne dobrze czy źle byle by pisali.
    Przestrzegam przed tym zwłaszcza przy roszczeniach wobec ubezpieczycieli. Tak naprawdę procesy w takich sprawach trwają około roku maksymalnie, a schemat w sprawach o odszkodowanie lub zadośćucznienie jest prosty jak budowa cepa i w zasadzie powtarzalny. Pierwsza rozprawa przesłuchanie świadków i dowód z opinni biegłego, opinia (i to jest element najbardziej czasochłonny), droga rozprawa i wyrok. Egzekucja wobec ubezpieczyciela chyba nie jest aż takim problemem.
    Problem w tym, że większość powodów uważa swoje żądanie za oczywiste i oczekuje, że sąd im od razu przyzna rację. Ale za stołem nie siedzi Duch Święty, a w sądach osoby chcące naciągnąć ubezpieczyciela trafiają się tak sam jak osoby poszkodowane. Żeby odróznić jednych od drugich trzeba jednak jakies dowody przeprowadzić.

  90. do
    Slawomirski pisze:

    2011-04-07 o godz. 18:41

    Szanowny Panie Slawomirski,
    tak wogole to jestem optymista i chetnie ciesze sie zycie. Poruszany przez nas temat napawa mnie jednak pesymizmem. Pozdrawiam z, wczoraj wiosennego, Berlina.
    ET

  91. „Strażacy rozstawią w sąsiedztwie Pałacu Prezydenckiego trzy namioty medyczne. Słabsze efekty dało poszukiwanie przenośnych toalet – w okolicy Pałacu będzie ich tylko siedem.”

  92. …to pan Kurski za wybryki na drogach w Polsce w USA juz trzy razy by siedzial w wiezieniu a moze dwa bo za trzecim ochrona konwoju zastrzelila by cwaniaka z PIS….

  93. buahahahahahaha

  94. @Lechu, @Jasny Gwincie, znany Panom blogowicz T.O. używając ponad miesiąc temu sformułowania motłoch blogowy sam wykluczył się z tego blogu. Jego dalsze etykietki i oceny są zatem nieważne. On nie istnieje. Przewijajmy.

  95. Slawomirski,

    nasze wspólne pochodzenie afrykańskie absolutnie mi nie przeszkadza. Co więcej, jako ktoś, kto żyje z obcowania z biologią rozumiem naturalność dzielenia wspólnego przodka z reszta ludzkości. Co więcej, jako ktoś, kto przepracował jakiś czas przy badaniach z zakresu retrogenetyki gatunku ludzkiego jestem świadom naszej przypadkowości na ziemi jako gatunku czy rodziny gatunków, patrząc wstecz. Naprawdę udało nam się na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu tysięcy lat !

    I dlatego wypada szanować każdego człowieka jako produktu owego przypadku, człowieka we wszystkich wymiarach, w tym w zakresie wolności słowa.

    Widzi Pan, wcale mnie nie wzrusza, że jasny gwint grozi mi nazwaniem mnie per „buc”. NIe wzrusza nawet po łaskawym wyjasnieniu przez jasnego gwinta znaczenia tego słowa. Kto jaki uzytek czyni z wolności słowa czy z jakiegokolwiek prawa naturalnego zalezy od danej osoby. Ewolucja to skomplikowany proces i wcale nie liniowy w tym sensie, że na danym etapie ewolucji wszyscy bezwzględnie musimy dojść do tego samego punktu rozwoju.

    Mówię oczywiście za siebie.

    Pozdrawiam.

  96. Ropuch, g.9.44
    dokładnie tak samo myślę.
    A odnośnie dwuznacznej postawy mediów wyrażającej się kolportowaniem zniesławień i zarabianiu na ogłoszeniach z przeprosinami, dodałbym trzeci element, – zarabianie na publikowaniu zakłamanych artykułów na temat rujnującego wpływu kosztów tych ogłoszeń, kosztów, których wysokość media same ustalają i egzekwują nie bacząc, że są właśnie – rujnujące.
    Proste jak uchwyt łopaty: niech obniżą ceny takich ogłoszeń aby nie były rujnujące.

  97. Wczoraj wypadła pierwsza rocznica udanej podróży do Katynia. Siódmego kwietnia 2010 premier RP Donald Tusk wraz z osobami towarzyszącymi udał się na groby katyńskie. Samolot transportujący delegację polską szczęśliwie wylądował na lotnisku i po dniu spędzonym na składaniu wieńcy i na spotkaniach protokolarnych polska delegacja rządowa na najwyższym szczeblu wróciła szczęśliwie do kraju.

    Myślę, że jest to wystarczający powód, żeby wiwiesić flagi państwowe.

    Gaudeamus !

  98. Szanowny Panie Jacobsky,
    dziekuje Panu za odpowiedz, ktora przeczytalem z zainteresowaniem. Dotychczas czytalem czesto w blogosferze, co piszacy przeczytali w w ich ulubionych magazynach. Zdaje sobie sprawe z prawidlowosci i pospiechu w blogosferze oraz panujacej w niej swoistej subkultury.

    Wspominajac moja i Pana emigracje warto przypomniec pomoc zaangazowanych ludzi oraz sprzyjajace przepisy i ulgi, bez ktorych nie mielibysmy zadnej szansy na godziwa integracje. Prosze pamietac, ze wowoczas mowiono jeszcze o asymilacji, ktorej to wielu naszych oswieconych rodakow uleglo, nad czym goraco ubolewam. Cchec dialogu (wynikajaca z wewnetrzenej potrzeby lub wynikajaca z politycznego pragmatyzmu) jest warunkiem sine qua non przy probach osiagniecia kompromisu porozumienia. Dotyczy to wszystkich populacji, rowniez Zydow. Dotyczy to rowniez integracji czy budowania spoleczenstwa interkulturalnego. Pan wie, ze mowimy o tym samym lub przynajmniej tym samym krytycznym jezykiem. Pan, jak sie okazuje zwraca szczegolna uwage na niuanse, ja z kolei staram sie unikac szczegolow (to nie jest zarzut) i oczywiscie czesto subiektywnie upraszczam nie zwracajac na szczegoly uwagi. Bowiem one sa pozornie wazne, czesto uzywane jako instrument retoryczny. Problem, ktory subiektywnie odkrywamy w detalach jest wlasciwie bardzo prosty. Wystarczylyby dwa zdania, lecz chec dialogu lub samokreacji jest silniejsza i spycha nas do retoryki “ujadania”, co nie jest z pewnoscia moim zamiarem. Po prostu uwazam, ze brak jest gotowych recept, definicji ulatwiajacych zycie (czyt. wspolzycie) migrantom.

    Mam wielki szacunek do prawa i konstytucji, poza tym jestem anarchista po dobrej podparyskiej szkole 68. Dlatego tez, jesli mowimy o sprawach zasadniczych dla czlowieka (humanizm vs postawy antyludzkie), to nie mozemy opierac sie na kompromisach. Zgadzam sie jednak, ze spoleczny kompromis jest w przyszlosci niezbedny przy calych roznicach wynikajacych z naszych osobistych doswiadczen oraz przekonan politycznych. Moja zgoda wynika z niezbednej postawy pragmatycznej w tym obszarze. W dywagacjach teoretycznych staram sie byc zasadniczy.

    Tenor Pana odpowiedzi wrecz namawia do dalszego dialogu. Zapewniam Pana, ze daleki jestem od oceniania kogokolwiek, bo wychodze z zalozenia, ze nasze pisanie mowi wystarczajaco wiele o nas samych. Sa oczywiscie wyjatki blogujacych na poziomie „gaga“, o ktorych wspominac jednak nie warto. Zdaje sobie dzisiaj sprawe, jak wielkie znaczenie miala rewolucja studencka 68 w Paryzu, rewolucyjny charakter dzieci kwiatow w USA na nasze zycie i obecny ped do interkulturalnego otwarcia, mimo ze w Europie Wschodniej redukowano ten ruch czesto tylko do muzyki i seksu. Polski rok 68 mial niestety niewiele wspolnego z wydarzeniami w Paryzu lub Berlinie Zachodnim czy USA. Znam jednak pare zacnych osob, ktore mialy okazje przezyc te lata we Francji. Z tego co wiem „ukladali potem“ rok 1976 i lata nastepne w Polsce, oczywiscie po drugiej stronie „poprawiaczy“ owczesnej konstytucji. Organizowali mianowicie KOR. Intelektualisci zarazeni bakcylem 68 razem z wroclawskimi robotnikami zastanawiali sie nad przyszloscia naszego kraju. Wprowadzili rowniez pare nowosci w zycie uniwersyteckie, nie tylko dlugopisy firmy bic (zaznaczam byly to wyjatki). Jako ze byli to ludzie zarazeni bakcylem lewicowosci wyrugowano ich z UW(partia), niektorzy skonczyli w SLD. Wielu z nich wycofalo sie z polityki. Trudna jest droga wspolczesnej lewicy w Polsce. Wierze jednak w energie mlodych ludzi, ktorzy zastapia w przyszlosci stara garde, ktora zachowam w pamieci jaka garde tylna (wsteczna). Oczywiscie bylo wielu zacnych i dobrze wyksztalconych ludzi (otwartych na drugich) w PRLu i kiedys o tym rozmawialismy. Byli oni jednak mniejszoscia. Wielu blogujacych mniejszosc uogolnia, a wiekszosci degrengolady nie dostrzega.

    Zauwazylem, ze nasze rodziny mialy podobne doswiadczenia po 45. Wielokulturowosc ustepuje dzisiaj obszarom interkulturalnym i sadze, ze obaj mamy okazje te zjawiska obserwowac blizej. Pan w Kanadzie, ja np. od wczoraj w Berlinie, a od ponad trzydziestu lat w UE. Jest to trudny proces i sadze, ze Kanadyjczycy sa o wiele dalej od Europejczykow. W Europie dobrym przykladem sa kraje skandynawskie. Z drugiej strony spogladajac na dzisiejsza Danie, musialbym moje poglady nieco zrewidowac. Jako frankofil mialem kiedys w dloni dokumenty niezbedne do wyjazdu do Kanady. Nie uczynilem tego, bo zatrzymala mnie tu praca. Wracajac do procesow integracyjnych, to jest wiele teorii, ktore w praktyce rzadko sie sprawdzaja. Dlatego tez uciekam od regul, definicji opisujacych nasz spoleczny byt. Wplywa na to rowniez moj anachistyczny character. Nie korzystam z Wikipedii oraz leksykonow, pisze z glowy. Niestety debaty kanadyjskie nie docieraja do mnie, bo malo mam kontaktow z IOM (nota bene, Kanadyjczyk byl kiedys moim konkurentem na posade w IOM w Warszawie). Malo jest tez migrantow majacych szanse na emigracje do Kanady. Wogole malo jest uchodzcow w zamknietej Europie w porownaniu do lat osiemdziesiatych. Wowczas tylkow Niemczech Zachodnich bylo ok. 400.000 uchodzcow, obecnie 400.000 stanowi “problem” dla calej Europy.

    Wracajac do ostatniego wpisu Passenta mysle, ze w spoleczenstwie o malo rozwinietej kulturze prawnej zakorzeniony jest poglad; zaostrzenie odpowiedzialnosci karnej zmniejsza przestepczosc. Poglad zupelnie oderwany od naukowych ustalen psychologii, psychiatrii i kryminologii. Tak sadzi Pan Passent piszac o poszkodowanych, pomowionych przez oszczercow. Z drugiej strony nie chcialbym sie znalezc w takiej sytuacji i poniekad go rozumiem. Dziwi mnie jednak jednostronne spojrzenie Passenta, bo on jako osoba publiczna wspoltworzy Mainstream, rowniez na tym obszarze. Koniecznosc obrony mniejszosci nie musi wykluczac zdania wiekszosci o odwrotnie. Zgadzam sie z Panem, ze roznorodnosc jest szansa dla kazdego spoleczenstwa. O zagrozeniu mowia „wietrznie“ wczorajsi lub populisci grajacy w polityczne trzy karty. Oni zawsze wygrywaja, tak przynajmniej sadza. Rzeczywistosc jest jednak inna. Oczywiscie w debace okolo otwartego spoleczenstwa obywatelskiego (OSO) wazne sa tematy rownosci, emancypacji kobiet, homoseksualistow, mniejszosci narodowych, gmin religijnych etc.. Zaluje, ze owe tematy sa marginesem w blogosferze. Pojawiaja sie przy okazji pseudodyskusji o Zydach. Znaczace so tu oczywiscie mowa i jezyk, ktorym sie poslugujemy. Slusznie zauwazyl Pan w blogosferze kolejki po azotox. Ja zauwazam czesto osobiscie sklonnosci u niektorych do owadow. Sa to typowe przyklady mowy endokratycznej (e-n-arodowodemokratycznej). Sciagi sa przy tym po trosze powielaniem drugim. Dorosli powinni sami generowac wiedze. Mysle, ze humanizm i etyka wystarcza w zupelnosci. Wiem rowniez, ze nie ma potrzeby otwierac otwartych drzwi. Jednoczesnie klisze nas opisujace irytuja szczegolnie, bo taka jest naturalna reakcja na stereotypy. Dlatego moglobyloby nam latwiej unikac tychze w opisie drugich, w tym Zydow. Nie jest to skomplikowane. Rozumiem Pana, ze kazda przesada moze urazic przeciwnika (nie wroga). Powtarzam jednak, ze w sprawach zasadniczych nalezy byc zasadniczym, mimo powyzszego niebezpieczenstwa. Istnieje ono wowczas gdy obie strony sa niezdolne do dialogu. Zdaje sobie sprawe, ze czesto po obu stronach sa zdania i opinie skrajne. Pozostaje pytanie, czy oraz po ktorej stronie one dominuja. To mozna latwo sprawdzic podczas spaceru w Jerozolimie lub Warszawie czy Berlinie, Londynie, Bazylei, Paryzu, Monachium w przebraniu. Bez maskarady latwo sie o tym przekonac czytajac napisy na murach, prowadzac rozmowy w rodzinie, wsrod przyjaciol, znajomych, sledzac wpisy w blogosferze, czytajac codzienna prowincjonalna prase. Wowczas powieksza sie grono „znajomych“ twarzy, pomniejsza grono przyjaciol.

    Ciesze sie, ze nie projektuje juz Pan niepotrzebnie swoich doswiadczen na moja skromna osobe oraz niepotrzebnie Pan sadzi, ze oczekuje od Pana przyznania mi racji (tak mi sie nieslusznie, wydawalo).
    Pozdrawiam serdecznie.
    ET

  99. TO. 20 32
    ZACHWYC1IŁ MNIE CHYTRUSEK z TORONTO ZAPISANIEM PROFESORA Witolda Kiezuna do grupy Krasnodębskiego, Legutki i Rymkiewicza jako polskich NARODOWYCH SOCJALISTÓW i wyznawców Kaczynskiego’
    Oto piękny przykłąd naukowej merytoryczneuj polemiki !
    Ani jednego argumentu !
    Wyłacznie insynyuacje !
    Tak własnie sie pisało za komuny o niemieckich rewizjonistach i odwetowcach !
    Widać że TO jednak przeczytał link Stychowskiego i coś mu sie rzuciło na mózg bo brak mu odwagi na seppuku.
    Przypominam, ze w swoim wywiadzie prof Kiezun nie powołuje sie ani razu na IPN, ani na CBA, ani na Kaczynskigo, ani na NIKOGO z prawicowców wymienionych przez TO.
    Jest to zatem TYPOWE OSZCZERSTWO !
    Pisze natomiast prof Kiezun otwartym tekstem, bez eufemizmów i aluzji o tym co widział na własne oczy.
    W dodatku, ponieważ prof. Kiezun pisze to samo co prof Kowalik i jest wielokrotnie cytowany przez Stefana Bratkowskiego, to chyba najwyższy czas Bratkowskiego i Kowalika tez zapisac do NSDAP (bolszewików ?)b ? pod przewodnictwem Jarosława ?

  100. Panie Redaktorze !
    Z innej „beczki’ – edukacyjno-naukowo-jurydycznej (bo to też jest kwestia prawna !)

    @ „jasny gwint” i „Lech”
    Miałem wątpliwą przyjemność – ale z własnej, nie przymuszonej woli, dla zaspokojenia potrzeb „intelektualno-polemicznych” – wysłuchać „panelu’ na W-le Prawa Un.Wrocławskiego pt. „Państwo katolickie i jego wrogowie” (31.03.2011). Organizatorami było m.in. Koło Naukowe z ww. W-łu (oprócz niego – Klub Monarchistów Polskich i Stowarzyszenie Katolickie im.P.Skargi: Tradycja – Rodzina – Własność), konferencja miała tez opiekuna z ramienia Rady Wydziału – adiunkta: czyli państwowa uczelnia bierze w jakimś sensie odpowiedzialność za głoszone podczas tych wystąpień (panelowych) tezy czy mniemania.
    1/ Jeśli w czasie 3 wystąpień, ludzi z tytułami naukowymi,przemyca się wielokrotnie rasistowski kontekst wobec aktualnej prezydentury w USA (w formie żartów – ale one są najbardziej w ustach Profesorów i Adiunktów gorszące), zwłaszcza, że duch katolickiej nauki (sic !) unosił się nad tym konwentyklem jak mgła nad lotniskiem Siewiernyj w Smoleńsku rok temu.
    2/ Głoszenie tez o średniowiecznej monarchii, totalizmie katolickim w ówczesnym czasie i związanych z tym wypaczeń (delikatnie mówiąc) jako o clou rozwoju ludzkości – przy braku jakimkolwiek sądzie przeciwnym (to jest podstawa naukowych wystąpień na konferencja, bo gdy wszyscy „dmą w jedną” trąbę to nie jest nauka lecz propaganda) – na uczelni państwowej, jest delikatnie mówiąc grubym nieporozumieniem. To jest dla mnie też gorszące -W-ł Prawa i Administracji ponosi bowiem odpowiedzialność za takie wydarzenia, a to deprecjonuje naukę jako taką !
    3/Uczelnia – zwłaszcza publiczna – winna dbać zarówno o merytoryczną (i zgodną z prawem – uwagi o kolorze skóry kogokolwiek czy poniżanie osoby ludzkiej z tytułu przynależności do „innej” niźli polsko-katolicka nacji są a priori nie dopuszczalne !) – stronę takich konwentykli, jak i o pluralizm poglądów: bo to jest racja bytu UNIWERSYTETU jako takiej, od ponad 500 laty !
    4/Deprecjacja dorobku nauki po -oświeceniowej, czyli modernistycznej, jest też moim zdaniem nie dopuszczalna na publicznej UCZELNI ! Dlatego nieobecność głosów polemicznych – w panelu – jest deprecjacja wg mnie kierownictwa W-łu Prawa mojego Uniwersytetu.
    Tylko tyle i aż tyle.
    Zniesmaczony Wrocławianin.
    WODNIK53

  101. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Ostatnio na bolgowisku zauwazyc mozna wzmozona aktywnosc tzw. wizji (sensu stricto) zielonego szarocienia – prawda?

    Sp. nieboszczka, ktora zawsze miala pewna doze zdrowego rozsadku z humorem raczyla mawiac: „ Jak ktos miewa wizje powinien natychmias isc do lekarza ”

    A propos!
    @bacha 2011-04-08 o godz. 07:54

    Wiadomym jest i to nie od dzisiaj, ze kamien bedzie rodzil, oczywiscie nie na kazdej glebie Barbaro

  102. Szanowny Panie Passent,
    zastanawiam sie jaka wartosc nominalna przedstawiaja podstawowe prawa czlowieka. Jaka wartosc ma godnosc kazdego z nas. Ile sami jestesmy sobie winni, gdy znieslawiamy siebie samych lub siebie wzajemnie. Rozczulilem sie rowniez po przeczytaniu Pana opinii o karach za znieslawienie. Jesli formalne lub formalne i szczere przeproszenie ma byc „kara“, a grzywna pieniezna – dodatek do przeprosin – traktowana jest jako kara wlasciwa, to gradacja spolecznych wartosci traci wiele na znaczeniu. Szczegolnie utrudnia organizowanie spoleczenstwa obywatelskiego. Z drugie strony zdaje sobie sprawe, ze chamstwa nie mozna wyrugowac kara pieniezna, bo zadna kara nie jest w stanie wykluczyc czyny karygodne. Z doswiadczenia bowiem wiemy, ze nie kara odstrasza, lecz mozliwosc realnego oraz szybkiego „wykrycia“ karygodnego czynu lub prokuratorskiego scigania tegoz. Te profilaktyczna zasade znaja wszyscy obecni w obszarze kryminalistyki. Z drugiej strony wiemy, ze sprawy cywilne tocza sie wolniej od spraw karnych i koncza sie po latach, jesli koncza sie wogole. Wiele spraw nawet po orzeczeniu sadowym pozostaje moralnie otwartych, bo sady nie sa w stanie sciagac od skazanych adekwatnych naleznosci.

    Dlatego tez zastanawialbym sie w pierwszym rzedzie nad usprawnieniem naszej jurysprudencji, szczegolnie w relacji; obywatel-panstwo (czyt. administracja), a dopiero w drugiej kolejnosci zajmowalbym sie kwestia konfliktow cywilnych (obywatel-obywatel). Bezkarnosc oszczercow panowala przez wiele lat, jak Pan raczyl napisac, bezkarnosc politycznych „obiecanek“ panuje i ma sie ciagle dobrze. Dotyczy to rowniez urzednikow, ktory rzadko sa skazywani za zaniedbania, zaniechania etc.. Rugowani sa przez NIK nie musza sie niczego obawiac (nie mowie tu oczywiscie o typowych naduzyciach sciganych przez prokurature). Pisze Pan, ze w Polsce zbyt latwo miota sie oszczerstwami i ma Pan oczywiscie racje. Jednoczesnie pozwole sobie zauwazyc, ze zbyt rzadko miota sie prawda i sady na nia bardzo „powoli“ reaguja. Podobnie zreszta reaguja blogujacy. Krtoko mowiac moralnie sluszne nie musi byc i czesto nie jest sprawiedliwe. Z drugiej strony osoby publiczne zawsze ocieraja sie o poszkodowanie, dlatego wykladnia prawa jest tu kwestia czasu, moze nawet nastepnych lat; precedensowe orzeczenia etc.. Miec racje moralna i miec racje w formie orzeczenia sadowego jest niezmiernie wazne.

    Nie rozczulam sie natomiast, gdy mam swiadomosc, ze przecietny obywatel nie ma pieniedzy na oplacenie honorarium adwokata, czesto niezbednego w sporze z administracja. Mam nadzieje, ze jest Pan rowniez po stronie tych poszkodowanych. Twierdze, ze czesto slowa sluszne i nie krzywdzace sa nic nie warte. Mam rowniez nadzieje, ze Pani Letowska miala na mysli zabijanie slowa. Z drugiej strony mysle, ze nie mial Pan zamiaru relatywizowac spojrzenia na wolnosc slowa i godnosc obywatela. Jesli chodzo o slowa i oszczercza mowe w blogosferze, to ucieszylbym sie, gdyby Pan raczyl zwrocic uwage na zwolennikow nie tylko wolnego slowa, lecz na jego ogrodnikow, uzywajacych chetnie po dzien dzisiejszy azotoxu.
    Z powazaniem.
    ET

  103. cd
    Zydzi byli poniekad wydani na laske sasiadow, na ich milosc blizniego, na ich gotowosc do pomocy, wspolczucie i nienawisc, na obojetnosc i zachlannosc. Haslo Polska dla Polakow przetrwalo okupacje i jest czesto powtarzane. Wystarczy zastanowic sie nad logika aktualnych napisow na budynkach warszawskich, czy krakowskich. Napisow czesto w jezyku niemieckim. Owe napisy nie budza zadnej debaty politycznej, debaty jednak niezbednej. Oczywiscie Polska nie jest tu wyjatkiem. Wyjatkowe w Polsce jest jednak milczenie i pozostawianie owych napisow na scianach budynkow. Paradygmat; Niemcy dokonali zbrodni, to maja obowiazek o niej myslec, a Polacy byli ofiarami i zadnego obowiazku winy oraz odpowiedzialnosci nie maja jest intelektualnym bladzeniem. Tak postrzegamy wspolczesny swiat. Wlasny swiat. Kieszonkowy swiat „noszacy“ atrybuty autystyczne. W Polsce panuje klimat tolerancji i przyzwolenia dla antysemityzmu, ksenofobii, bo kto toleruje pisanie na murach, ten sprzyja temu zjawisku i staje sie za nie wspolodpowiedzialny.

    Nie bylo symetrii miedzy losami Zydow i Polakow podczas ostatniej wojny, jest natomiast symetria wspolodpowiedzialnosci, szczegolnie za przyszlosc. W ostatnich latach zmienil sie styl polityki zagranicznej i spolecznej w Polsce, nie zmienil sie natomiast jezyk resentymentu i antysemityzmu. Jezyk dyskryminacji. Swiadcza o tym wypowiedzi kardynala Glempa, Dziwisza, arcybiskupa Nycza, Jana Kurtyki, Pawla Lisiciego, Tomasza Terlikowskiego i Piotra Semki. Z jednym sie zgadzam, niepotrzebny jest nam rachunek sumienia oparty o jakakolwiek wiare.

    Nie zgadzam sie jednak, ze Polacy powinni sie obawiac postaw antypolskich. Zmiana pradygmatu postrzegania Polakow jako ofiary jest niewygodna prawda i trudna do uniesienia przez spoleczenstwo, opisywane dotychczas z heroicznych pozycji.

    Tragedia Zydow jest tragedia absolutna, bo byla ludobojstwem. Dlatego tez zydowska pamiec zaglady jest pamiecia powszechna, dotyczaca nas wszystkich. Postrzeganie zaglady i rola ofiary oraz koniecznosc zachowania symetrii miedzy Zydami, a Polakami (jakby Zydzi polscy nie byli Polakami) wygenerowalo termin “antypolonizm”.

    Piszacy zapominaja jednak, ze rzekomy, czy faktyczny antypolonizm nikogo nie niszczy, antysemityzm natomiast powodowal ofiary i w koncu zaglade. Gdyby Polacy chcieli zrozumiec na czym polegala ostatecznosc losu Zydow nie dochodziloby do falszywych porownian i rzekomego podobienstwa. Pozostaje pytanie, czy Polacy mieli szanse zauwazyc jako swiadkwie te niewyobrazalna zbrodnie, czy wogole byli w stanie ja zauwazyc. Z pewnoscia nie zauwazyli lub nie przejeli sie zniknieciem 10% populacji Polski przedwojennej.
    cdn

  104. Witam,
    Oszczerstwa są dobrym newsem i się dobrze sprzedają. Stąd ich promocja.
    Pozdrawiam
    Marek Zak
    Z Pana insoiracji założyłem blog : Koniec martyrologii
    http://www.marek-zak.blog.onet.pl

  105. OBSERWATORKA, MAG:
    Podzielam wyrazy uznania za film dokumentalny Ewy Ewart „W milczeniu”, emitowany wczoraj przez TVN. Film skromny, przyzwoity, uczciwy i ludzki – w centrum uwagi stawia ofiary i ich rodziny. NIby nic nadzwyczajnego, a jednak … Gratulacje!

  106. @Jacbowsky pisze :
    „Co więcej, jako ktoś, kto przepracował jakiś czas przy badaniach z zakresu retrogenetyki gatunku ludzkiego jestem świadom naszej przypadkowości na ziemi jako gatunku czy rodziny gatunków, patrząc wstecz.”
    Pisze i wie co pisze.Bo przepracował posługując się metodami sprawdzalnymi.
    Werdykt prokuratury ,krótko oznajmia,że nie ma
    znamion przestępstwa,lub dowody są niewystarczające.
    I kropka.Niezgoda z werdyktem objawiająca się dalszym uznawaniem aktorów tego „dramatu ?” za winnych może byc traktowana jak oszczerstwo.
    Tu jest bieda.Organ decydujący o praworządności i losach ludzkich posługuje się nie wiadomą metodologią.
    Nie podlegającą weryfikacji uznanej powszechnie za obiektywną.Sprawiedliwośc ,Temida,prezentowana z opaską na oczach,jako nie ulegająca wpływom,staje się coraz bardziej podejrzana.Może i ma tą opaskę,ale kto ją ufundował ? i z której strony jest przezroczysta ?
    jak proceduje ?.
    Jak zanika zaufanie ,a zanika ,to pozostaje tylko „prawniczenie” jak powiada Pani Profesor Łętowska,oby żyła wiecznie.I „sprawiedliwośc musi byc po naszej stronie” ,mówiąc za starszą panią w Samych Swoich ,wręczającą RG42.RG42 ,mimo ,że stadion nie działa,wciąż można dostac.Ale to nie jest wyjście właściwe z prawniczenia.Wyjściem właściwym,moim zdaniem,rzeczywiste uniezależnienie III władzy.Oraz ustalenie przez nią,publicznie wiadomych,standardów postępowania i sądzenia.Amerykanie i inne światłe nacje ustaliły standardy leczenia.To można uczynic i w wymiarze sprawiedliwości.RP się nie zawali.Przeciwnie.Liczenie na to,ze zaufanie powróci „samo z siebie” jest ułudą.

  107. Chciałbym spytać „czy?”, ale spoglądając na to, co się dzieje w Afryce Północnej i dalej na Bliskim Wschodzie, bardziej na miejscu byłoby raczej pytanie: kiedy nas zaczną bombardować? Kiedy bomby pokoju zaczną spadać na nasz kraj, w obronie ludności cywilnej, przeciwko reżimowi Tuskaffiego, Kaczaffiego, albo ekshumowanego niedawno Balceroffiego, tudzież hybrydowego Napierniczakoffiego na przykład? Kiedy wolnorynkowi eksporterzy rakietowo-bombowej pomocy humanitarnej zaczną strzec „no fly zone” nad Polską, bombardując tu osiedla oraz szpitale? Kiedy uznają w naszym kraju rząd stworzony metodą DIY, rebeliantów-terrorystów, w liczbie sztuk niewiele; i kiedy – skoro już osiągnęli sukces naziemny w procesie grabieży Polski nazwanym „prywatyzacją” – zaczną łupić nas teraz pod ziemią, od morza do Tatr, niszcząc przy tym miliony hektolitrów kradzionej nam wody pitnej, zatruwając studnie na tysiącach hektarów naszej ziemi, a może także uprawy, procesem technologicznym eksploatacji gazu? Kiedy pójdą śladem przetartym już przez rzeźnika świata, Smithfielda, wylewającego trującą gnojówę ze swych gigantycznych tuczarni i ubojni wprost na polskie pola?

    TVN pisze o gazie łupkowym w Polsce, pewnie dlatego, gdyż premier Tusk właśnie się entuzjastycznie wypowiedział, że na 300 lat nam tego gazu starczy, a i raport w Ameryce został opublikowany – 3 biliony metrów kubicznych gazu, nie w kij dmuchał. Odtąd już nic nie będzie już takie samo. Oto ta wielka „change” zapowiadana przez Baracka Obamę. Trochę może spudłował geograficznie, ale nic nie skłamał – „change” jest jak byk. Oilprice.com pisze o Polsce, uwaga: „szejkanat nad Wisłą!”, opisuje udane odwierty, z których zasuwa już gaz, np. w Markowoli, o której nota bene TVN24 pisze, że nie zasuwa… Wieczni malkontenci. W bardzo poważnej prasie zachodniej to samo, czytałem dziś o koncercie Boba Dylana (tak a propos piszę, bo „Masters of War”, „All Along the Watch Tower” itd. ) w miejscowości Beijing, zwanej Pekinem, przedwczoraj. Napisali jak zwykle w preferowanej przez nich, antychińskiej, mainstreamowej narracji, że Bob Dylan zmieniał tempo, śpiewał tak niskim i zniekształconym głosem, iż nawet native speakers mieli kłopoty ze zrozumieniem słów. Taki niby kamuflaż, reżimu się bał. Poważnie tak napisali, nie żartuję. To czego tu wymagać od TVNu?

  108. Chciałbym spytać „czy?”, ale spoglądając na to, co się dzieje w Afryce Północnej i dalej na Bliskim Wschodzie, bardziej na miejscu byłoby raczej pytanie: kiedy nas zaczną bombardować? Kiedy bomby pokoju zaczną spadać na nasz kraj, w obronie ludności cywilnej, przeciwko reżimowi Tuskaffiego, Kaczaffiego, albo ekshumowanego niedawno Balceroffiego, tudzież hybrydowego Napierniczakoffiego na przykład? Kiedy wolnorynkowi eksporterzy rakietowo-bombowej pomocy humanitarnej zaczną strzec „no fly zone” nad Polską, bombardując tu osiedla oraz szpitale? Kiedy uznają w naszym kraju rząd stworzony metodą DIY, rebeliantów-terrorystów, w liczbie sztuk niewiele; i kiedy – skoro już osiągnęli sukces naziemny w procesie grabieży Polski nazwanym „prywatyzacją” – zaczną łupić nas teraz pod ziemią, od morza do Tatr, niszcząc przy tym miliony hektolitrów kradzionej nam wody pitnej, zatruwając studnie na tysiącach hektarów naszej ziemi, a może także uprawy, procesem technologicznym eksploatacji gazu? Kiedy pójdą śladem przetartym już przez rzeźnika świata, Smithfielda, wylewającego trującą gnojówę ze swych gigantycznych tuczarni i ubojni wprost na polskie pola?

    TVN pisze o gazie łupkowym w Polsce, pewnie dlatego, gdyż premier Tusk właśnie się entuzjastycznie wypowiedział, że na 300 lat nam tego gazu starczy, a i raport w Ameryce został opublikowany – 3 biliony metrów kubicznych gazu, nie w kij dmuchał. Odtąd już nic nie będzie już takie samo. Oto ta wielka „change” zapowiadana przez Baracka Obamę. Trochę może spudłował geograficznie, ale nic nie skłamał – „change” jest jak byk. Oilprice.com pisze o Polsce, uwaga: „szejkanat nad Wisłą!”, opisuje udane odwierty, z których zasuwa już gaz, np. w Markowoli, o której nota bene TVN24 pisze, że nie zasuwa… Wieczni malkontenci. W bardzo poważnej prasie zachodniej to samo, czytałem dziś o koncercie Boba Dylana (tak a propos piszę, bo „Masters of War”, „All Along the Watch Tower” itd. ) w miejscowości Beijing, zwanej Pekinem, przedwczoraj. Napisali jak zwykle w preferowanej przez nich, antychińskiej, mainstreamowej narracji, że Bob Dylan zmieniał tempo, śpiewał tak niskim i zniekształconym głosem, iż nawet native speakers mieli kłopoty ze zrozumieniem słów. Taki niby kamuflaż, reżimu się bał. Poważnie tak napisali, nie żartuję. To czego tu wymagać od TVNu?

  109. Szanowny Panie Redaktorze
    Gratuluje wielkiej liczby blogowiczów. Jak zwykle.
    Treść też nadzwyczaj bogata. Nic dodać.
    Tylko ABSOLWENT poruszył mnie napisanym mimochodem głupstwem, które cytuję „Tak własnie sie pisało za komuny o niemieckich rewizjonistach i odwetowcach !”. Dedukuję, że jest to młody człowiek już przeszkolony na historii politycznej IPN. Otóż ABSOLWENCIE, do dziś prawie wszyscy Niemcy uważają, że nasze ziemie zachodnie i północne (ponad 100.000 km kwadratowych) zostały im zabrane bezprawnie i powinny wrócić do Reichu a zatem słusznie komuna obawiała się rewizjonistów i odwetowców, których, pod innym szyldem reprezentuje pani Steinbach. Przez kilkadziesiąt lat w bazach USA na terenie Niemiec znajdowało się kilkaset rakiet z głowicami atomowymi, wymierzonych również w Polskę. Moją największa satysfakcją życiową było zabranie tych ziem Niemcom za ogrom zbrodni na naszym narodzie. Zmiażdżenie Niemiec hitlerowskich, wdeptanie w błoto ich Wodza i powieszenie w Norymberdze ich rządu było zemstą kojącą również moje osobiste tragedie. Po 1989 roku współpracowałem z wieloma Niemcami, przyjaźniłem się bo uważam nasze rachunki za wyrównane, ale nadal trzeba być czujnym jak prof. Bartoszewski.
    Pozdrawiam redaktora i absolwenta.

  110. Jestem wielkim fanem Pana publicystyki panie Danielu. ale nie do końca wiem co Pan myśli na temat wolności słowa. Czym jest wolnoś słowa i jak się różni od oszczerstwa. Jeśli stwierdzę, że J.K jest debilem to czy powinienem byc z tego powodu ściganym przez państwo, skoro jest to tylko moja prywatna opinia? I jadąc dalej. Co według Pana można a co nie Gdzie jest granica? pozdrawiam v karl_on

  111. No nie, wypraszam sobie, ktoś tutaj w nickach miesza najwyraźniej, jawny sabotaż wszystkich 13 służb specjalnych – żeby mi to było ostatni raz, kurza twarz!

  112. WODNIK53, W Krakowie indoktrynację zaczynają znacznie wcześniej.
    http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9396813,Patriotyczne_oltarze_w_krakowskiej_podstawowce.html
    Pozdrawiam

  113. Gwidon, Marek, Od czerwca zapowiadają znaczne podwyżki cen gazu. Będzie to gaz „klepkowy”, ten od piątej klepki propagandowej. Piszą dziś, że Polska leży na gazie, – leży ale na łopatkach długu.

  114. Panie Sławomirski z dn. 8.04.2011 h: 15.37. – ale ci sami ludzie też byli w pannie „S”, są legitymizowani jako „walczaki” z „komuną”, zasłużeni „demokraci” etc.etc. Ciszej nad tą trumną …….
    O tej konferencji raz jeszcze: wśród „szacownych” obywateli m.Wrocławia, radnych i elity miasta na tym konwentyklu – miasta „spotkań kultur” n/Odrą – wśród „mieczyków Chrobrego w klapach, garniturów” i biało-czerwonych kokard na piersiach (był „jednym z nich”) zauważyłem też satyryka, „walczaka” z PRL-em (może to Pańskie Panie Sławomirski „alter ego” ?), członka kabaretu „Elita” . J.Skoczylasa ……
    No i były też „łyse karki” na sali, w czarnych strojach i oczywistych, paradnych, uroczystych- jak na Polskę katolicko-narodową przystało „glanach”……
    Czy tak rodzi się faszyzm…… Pozostawiam to do sądu P.T. Blogowiczów.
    WODNIK53

    PS. Panie Sławomirski – nie szukaj Pan „ducha epoki” (to za Heglem) gdzie go nie ma. Marek Aureliusz rzekł był onegdaj – i to Panu serdecznie (mimo różnic) dedykuję – >duszyczką jesteś dźwigającą trupa< (ROZMYŚLANIA).

  115. WODNIK53 – godz. 13:23,

    znaczy są usiłowania by iść dalej i dalej – http://www.stachurska.eu/?p=1425 ? Apetyt rośnie…

  116. @ Gwidon&Marek:

    Pod jakimi jeszcze nickami trollujesz?

  117. @ Barto

    Jeszcze tylko „Pogromca Palantów”, więc się strzeż.

  118. Ogrodnik 17.02
    Jako młodzieniec, ale dobrze oczytany, zacytowałem ten klasyk stylistyczny naszej ludowej, ofensywnej propagandy, którym nasiąkł do trzewi nasz oddelegowany do Toronto IPN -owiec. ( a zresztą kto go tam oddelegował, to do dziś nie ustalono. Może narodowi socjaliści jako śpiocha ?)
    Onże TO nie potrafi się do dziś wyzwolić z tego donosicielskiego stylu i nawet z tym nie walczy. Inaczej nie umie i pisze od serca.
    Z pozdrowieniami

  119. @spokojny, 12:02
    Calm down, please…

  120. U Pana Passenta jak zawsze zalezy kto obraza a kto jest obrazany. Na tym blogu nienawisci nie brakowalo nigdy. Jaki pan taki kram.

  121. @stasieku
    2011-04-07 godz.11:52

    ” Życzenia” dla red. Ziemkiewicza,zawarte w zakończeniu Pańskiego postu,
    ……całkiem,całkiem ! POPIERAM……

  122. Z wielu rodzajow bucow wystepujacych na tym blogu (blog okazuje sie bucami stoi , a Polska na gazie lezy ) jak to ; foxnewsowych , torontonskich , montrealskich itp poprzez krakowskich , lodzkich a takze a jakze zoliborskich najgorsi (czytaj tzw. prawdziwki) sa ci co to
    ” wybierali wolność zwykle z własnej nieudolności, lenistwa i braku ambicji. Swoje frustracje i brak przystosowania na obczyźnie wyładowują transmitując na ojczyźnianych blogach swoją gorycz, śledzieniowatość, sarkazm i złośliwą ironię ”
    Cala reszta to zupelnie zwyczajni nadeci pyszalkowaci zarozumialcy (maly sl. jez polskiego) , czyli zwykle polskie buce.
    „Ojczyzniany blog” powinien byc tylko dla nich.
    „Usmiechy” od Jaco’ .

  123. Szanowny @stasieku , wpis z 2011-04-08 o godz. 20:56.
    Nie może być wolności i tolerancji dla wrogów wolności i osób jawnie gardzących innymi.
    Na blogu nie ma na to innej możliwości, niż przewijanie arogantów, którym gdy brakuje argumentów to rzucają epitetami i etykietują inaczej myślących.
    Poziom tego bloga obniża zarówno prezentowana przez Pana T.O. pogarda dla inaczej myślących, jak i etykietowanie oraz wyzwiska typu buc , kierowane w rewanżu w przestrzeni blogowej.
    To smutne.
    Dlatego apeluję o merytoryczność dyskusji i bez wyzwisk.
    Chamstwo nie jest obowiązkowe.

  124. Z innej beczki.Świeżo po lekturze wywiadu premiera do pięciu gazet.B.dobry.Choc jego słowa o trzymaniu wysokich standardów finansów publicznych brzmią nieco fałszywie.Pewnie będzie mnóstwo komentarzy na blogach.
    Zdjęcie premiera z wywiadowcami przywodzi na pamięc znane powiedzenie „a picture is worth of thausend word”.
    Troje wyświeżonych i elegancko odzianych na tą oficjalną okazję.Dwóch nieogolonych, w brudnych koszulach i marynareczkach firmowych.Rozpoznawalni bez podpisu .

  125. Oszczercami sa glownie media bo propaguja niespawdzone wypowiedzi lub oswiadczenia innych. Autorzy kazdej publikacji maja obowiazek sprawdzic wiarygodnisc i rzetelnsc informacji.

    Np w kampani wyborczej 2007 dyktator Donek Tusk obiecal druga Irlandie. Media powielaly te obietnice bez jakiejkolwiek weryfikacji. Tak samo rowniez bylo z Bronia Masowej Zaglady w Iraku. Na podstawie oszczerstw przekazywanych przez media nieudacznicy zdobywaja wladze za co miliony ludzi placi i wybuchaja wojny za co miliony ludzi placi zyciem.

    To wskazuje ze sprawy jak ta przeciwko Mieszkowi Sibilskiemu sa smiechu warte. To media propagowaly co rzekomo Mieszko powiedzial i specjalnie w celu stworzenia skandalu. Inna sprawa bylo by gdyby Mieszko zamiescil platne reklame z obelgami przeciwko Dodzie. Ale tego nie bylo. Media sa wiec winne przeprosiny dla Dody i oczywiscie kilka milionow zl zadoscuczynienia rowniez by jej pomoglo.

    Obecnie klamstwa o rzekomym ‚eldorado’ gazowym w Polsce sa publikowane na masowa skale. W mediach nie widac nawet proby weryfikacji tych wiadomosci. Nia ma nawet wstepnych oszacowan ekonomicznych.

    Zadnego ‚eldorada’ nie bedzie. Do wydobycia gazu z lupkow potrzebna jest wieksza ilosc energii niz energia zawarta w wydobytym gazie. Firmy wydobywcze w USA otrzymuja zapomogi, ich sukcessy sa tymczasowe.
    A nwet jezeli wydobycie gazu lupkowego kosztowalo by 2.5 razy mniej od ceny gazu z Gazopromu o czym bredza media to i tak ten gaz nie bedzie tani. Media wydaja sie nie wiedziec czym sie roznia koszty produkcji od ceny sprzedazy. Miedia nawet nie wspominaja ze ten gaz Polska bedzie musiala kupic po cenach rynkowych.

    Jezli cena Gazpropmu jest $400 za 1000 metrow szesciennych to cena gazu lupkowego bedzie $399.50 za taka sam ilosc gazu. (pomijam roznice w jakosci) i niezaleznie od rzekomo niskich kosztow produkcji. Taki bedzie mechanizm rynkowy o ktorym w kraju ekonomicznych kanibali media oczywiscie nie wiedza.

    To podniecenie gazowe moze miec jednak bardzo niebezpieczne konsekwencje bo rezim sprawujacy wladze moze juz teraz rozluznic dydcypline fiskalna podczas gdy ‚eldorada’ nie bedzie.

  126. Gdzie tkwią praźródła nieporozumień na dotychczas zachowującym wysoki poziom blogu Daniela Passenta? Dlaczego spierając się pozwalamy wypłynąć złym emocjom w postaci wyzwisk i etykiet, które nie powinny tu mieć miejsca.
    W mojej opinii na tym blogu raczej nie ma sporu czy PRL powinien trwać, jest raczej spór o to jak powinna przebiegać transformacja.
    Po latach wyłaniają się informacje a z nimi wątpliwości. Czy cena musiała być tak wysoka i dotyczyć tylu milionów polskich rodzin?
    Same wskaźniki makroekonomiczne nic nie powiedzą, jeśli się nie popatrzy na skrywaną (ludzie się wstydzą) polską biedę, zwłaszcza na prowincji.
    Chłopcy z Mariotta i ich polscy współpracownicy kierowali się prostą zasadą: zlikwidować państwowe, socjalistyczne : badziewie .
    Jak popatrzymy na motywacje tamtych przekształceń, a były to raczej likwidacje i wrogie przejęcia , to nie zawsze okażą się one czyste.
    Skoro państwowe było złe, to dlaczego np. TP SA i energetykę w Polsce mogą prowadzić państwowe francuskie, niemieckie i skandynawskie firmy?
    Czy nie można było zastosować metody pozwalającej zachować większość sreber rodowych w państwowych rękach, nawet zarządzanych przez wysokoopłacanych zagranicznych menedżerów?
    Według mnie – nie można, bo ktoś musiał tę czapkę gruszek za tzw. lobbowanie – dostać. Dosłownie za czapkę gruszek, bo znam kilku ówczesnych przekształceniowców, cienko dziś przędą jak na kasę która im przez ręce przechodziła. Skoro brali udział w przekręcie, to za tanio się sprzedali. Skoro już tym udziałem w niezbyt moralnych przekształceniach się ubrudzili, to kilka kilogramów brudu więcej nie uczyni ich bardziej brudnymi. Wystarczy przecież raz ukraść i już jest się złodziejem, tak jak wystarczy tylko raz się skurwić …
    Padło wiele drobnych i średnich zakładów pracy w tzw. terenie, bo taki był zamysł ideologiczny. Nie interes społeczny, tylko ideologia: zlikwidować państwowe, socjalistyczne badziewie . Nie robiono tego z rachunkiem ekonomicznym i to długofalowym. Istotne było rozwalać za wszelką cenę. Bez szans na procesy naprawcze doprowadzano do upadłości, bo tak nakazywała nowa ideologia. Ludzie przy tym się nie liczyli, mimo że rządzili chłopcy ze styropianu, których do władzy wynieśli robotnicy – teraz pogardzani już jako zbędny motłoch oraz homosovietikus-y.
    Podobnie było w początkach PRL-u, gdy też dominowała ideologia, tylko inna.
    Pisałem przed laty i nawet Magrud przyznała mi rację, że w ideowym oszołomieniu aby było po równo pochopnie likwidowano drobny prowincjonalny handel, rzemiosło, drobną wytwórczość i prywatne zakłady przetwórstwa rolnego, tartaki, itp. Było po równo , ale jakość życia się pogorszyła.
    Pogorszyło się wielu ludziom, nie tylko właścicielom młynów, tartaków, kupcom i rzemieślnikom, również ich klientom. Twórcy tamtych przemian też niewiele z tego mieli, tylko czasową chwałę bycia kierownikiem czy dyrektorem z tzw. awansu społecznego. Potem na niektórych czekały często taczki.
    Odwrotnie jest przy obecnej transformacji.
    Jej animatorzy raczej na niej nie stracili.
    Do tego mają tupet bronienia wszystkich swoich przekształceń, wciskając pozbawionym pracy, że to dla ich dobra.
    Przypomina to tłumaczenie pilotom z „Paragrafu 22”, że zbombardują włoską miejscowość na prośbę okolicznej ludności, bo niektórzy (m.in. Yosarian) mieli wątpliwości.
    Przy tym prawdziwe zyski z przekształceń to mieli inni, nie nasi polscy NAGANIACZE robiący często tylko za tzw. pożytecznych idiotów, albo za słupy .
    Sprzedali wiele mogących nadal funkcjonować firm za przysłowiową czapkę gruszek. Gdyby się cenili, mogliby sami zostać ich właścicielami, a nie chłopcami na posyłki Chłopców z Mariotta. Mieliby zysk z własności, a ludzie pracę. Paru tak zrobiło, ale to są raczej wyjątki od reguły, bo bogacić to się mieli raczej mocodawcy tych z Mariotta. Tak miało być, a my mamy być szczęśliwi i im za to co zrobili – wdzięczni.
    Usprawiedliwieniem wielu przekształceniowych nieprawidłowości może być to, że nikt przedtem na taką skalę nie przechodził od gospodarki uspołecznionej do kapitalistycznej.
    Chciałem napisać wolnorynkowej, ale po latach widać, że to pojęcie jest raczej zaklęciem i nie odpowiada rzeczywistości, zwłaszcza jak ostatnio uspołeczniono straty wielkich banków, bez szans na podzielenie się ze społeczeństwami ich ewentualnymi zyskami. Podobnie na naszych oczach upada kolejne mityczne zaklęcie, że kapitał nie ma narodowości.
    Kolejnym usprawiedliwieniem popełnionych błędów podczas transformacji mogły być: czynnik czasu wobec szalejącej inflacji i zmiany polityczne wokół Polski.
    Tak się złożyło i tak wyszło jak wyszło.
    W mojej opinii mogło być mniej strat, gdyby wykluczyć, zmniejszać lub przynajmniej nadzorować czystość intencji transformujących polską gospodarkę. Rządzący wówczas ludzie ze styropianu nie widzieli skutków wprowadzanych przemian w aspekcie długofalowych kosztów społecznych jak bezrobocie, czego uniknięto w tak masowej skali w byłym NRD.
    Przy czym to bezrobocie oznaczało i oznacza dla milionów wykluczenie społeczne, i to do końca ich życia.
    Te złe (lub nienajczystsze) intencje przekształcających polską gospodarkę wychodzą po latach i pora o tym zacząć mówić. Żyją świadkowie, są dokumenty.
    Żeby o tym nie mówić, wymyślono lustrację i IPN. Reaktywuje się i czci bohaterów powojennego podziemia, jak np. Kurasia (Podhale) czy Orlika (lubelskie) lub też bohatera innego państwa – płk Kuklinowskiego. Ten siwy dym ma nam przysłonić pogardę klasy panujących nam historyków dla ciemnego ludu, co wszystko kupi.

  127. Zgodnie z radą któregoś z blogowiczów, przeczytałem Książkę Mariusza Szczygła „Zrób sobie raj”. Proponuję aby Piotr Włoczyk również tę książkę przeczytał, to oczy mu się otworzą. Oczy powinny się otworzyć wszystkim prominentom, którym się wydaje, że są pomawiani i obrażani. Więcej luzu panowie, więcej luzu.
    pozdrawiam

  128. @spokojny, 07:01
    Zgadzam się z Panem prawie we wszystkim. Ten wyjątek, to wg mnie niesprawiedliwa ocena TO.
    Ten Dżentelmen (bez ironii, poznałem osobiście) ma czasami niewyparzony język, czasami, jak wstanie lewą nogą, komuś przypaskudzi, ale kocha Polskę niezdrową miłością emigranta i tej miłości objawy na blogach Polityki są ogromną wartością.
    Tak sądzę (to jego ulubiony zwrot, udowadniający, że 100% pewność przychodzi, jak kupka studolarówek sięga do cojones.)
    W komentarzu do Pańskiego nicka mam same pozytywy ale także spostrzeżenie sprzed miesięcy podkreślające niechęć do TO. Napisałem też „chyba inżynier, bo mądrze pisze o geometrii przestrzennej”
    Serdecznie Pana pozdrawiam.

  129. Od wczoraj nowy repertuar w kinach, ale „Inside Job” Charlesa Fergusona jak nie było we Wrocławiu, tak wciąż nie ma… Szczyt zakłamania oraz bezczelności prezentuje chyba w tej materii kino Helios, które na swej stronie internetowej w bazie filmów umieściło plakat „Inside Job”, krótką notkę oraz informację, że to premiera od 11 marca 2011r., jednak nigdy filmu tam nie puszczono, żaden seans się nie odbył, a minął już niemal miesiąc. Z tego co wiem, w całej Polsce film był wyświetlany w jednym jedynym kinie, w Warszawie. To się nazywa totalitarna cenzura, tyle że bolszewiccy zamordyści z awersu objawili teraz swój neoliberalny pysk na rewersie.

    Trzeba wybrać coś innego, może „Niedokończony Film”, o warszawskim getcie? Chociaż Planete DOC wyda go wkrótce na DVD, więc chyba poczekam, mimo że opis jest intrygujący, fragment poniżej:

    „W maju 1942 roku do warszawskiego getta przybyła ekipa filmowa Urzędu Propagandy III Rzeszy. Operatorzy pracowali przez miesiąc, rejestrując sceny z życia ulicy, pokazując skrajną nędzę i świat dobrze odżywionych, wchodząc do zabiedzonych podwórek i wykwintnych restauracji, kreując świat kontrastów i pracując nad „uchwyceniem żydowskiego charakteru”. Zapis odnaleziono zaraz po wojnie, w archiwach filmowych nazistów. Przez lata uważano go za prawdziwy portret życia w warszawskim getcie.”

    Wg izraelskiego reżysera to film propagandowy, nieprawdziwy, Yael Hersonski rozbił go podobno na cząstki elementarne i dopatrzył się, że aktorzy występują i w ogóle tani show, jak nie przymierzając w Fox News, czy w innym NYT, WP itp. w relacjach z Libii. Tak się zastanawiam, jaki cel miała mieć ta propaganda hitlerowska, pokazująca z jednej strony skrajną nędzę, na ulicach leżące trupy zagłodzonych na śmierć ludzi, a z drugiej wykwintne restauracje i beztrosko bawiących się w nich tamtejszych bon vivantów? To w końcu piekło, czy raj? Może Gross obejrzałby lepiej najpierw – rozgryzie i napisze jakąś książkę, to będzie wiadomo, o co chodzi.

    Jest jeszcze „Jan Paweł II. Szukałem Was…”, podobno bardzo dobry. Przemyślę, pewnie się wybiorę, ale coś czuję, że dzisiaj postawię na Krzysztofa Zanussiego we wrocławskim kinie Warszawa. Trzy „klasyki” których dawno nie widziałem, a z chęcią zobaczę ponownie, plus „Rewizyta” z 2009r., i do tego gratka nie lada – spotkanie z samym Reżyserem!

  130. the mentor pisze:
    2011-04-09 o godz. 10:04

    Przy obecnych cenach surowca (wrzesien 2010) wiekszosc produkcji gazu lupkowego jest bez zysku.
    http://www.clearonmoney.com/dw/doku.php?id=public:shale_gas_economics

    A Rosja ma wiecej gazu z naturalnych zloz od wszystkich innych krajow swiata razem wzietych.
    http://www.mapsofworld.com/minerals/world-natural-gas-producers.html

    To jest ciezko strawne dla rusofobow. Ale trudno, takie sa realia.

  131. spokojny, 10.54 Ta grabież została już opisana w klasyce światowej ekonomii. Song Hongbing, „Wojna o pieniądz”,którą ponownie sygnalizuję.
    „W procesie upadku krajów socjalistycznych w Europie Wschodniej Soros odegrał trudną do oszacowania rolę. W Polsce fundusz Sorosa istotnie przyczynił się do przejęcia władzy przez związek zawodowy Solidarność, a także wpływał na trzech kolejnych polskich prezydentów. Soros, wraz z profesorem Harvardu Jeffreyem Sachsem, a także poprzednim prezesem Rezerwy Federalnej Paulem Volckerem, wiceprezesem Citibanku Anno Rudingiem, wspólnie przyrządzili lekarstwo – „terapię wstrząsową”, którą zaaplikowali polskiej gospodarce.
    Dokonywanie korekty w strukturze branż przemysłowych jest równoznaczne z przeprowadzaniem rozległej operacji na makroekonomicznym porządku gospodarczym, ale symultaniczne, celowe duszenie polityki monetarnej oznacza odmowę podania pacjentowi krwi zaraz po przeprowadzonej operacji. W takiej sytuacji końcowym efektem jest całkowita dezintegracja gospodarcza, ostra recesja w sektorze wytwórczym, bezpośredni spadek poziomu życia. Przemysł upada, firmy są zamykane bądź bankrutują. Rzesza ludzi traci pracę, pojawiają się nagłe wstrząsy i konflikty społeczne. Wówczas międzynarodowi bankierzy, za pomocą planu „zamiana długów na udziały” podczas wielkiej wyprzedaży po zredukowanych cenach, przypominającej kaszel krwią chorej gospodarki, swobodnie dokonują zakupów najważniejszych aktywów danego kraju.
    Polska, Węgry, Rosja i Ukraina – wszystkie te państwa kolejno dotknęła utrata własnego majątku, co doprowadziło do tego, że od dwóch dekad ich gospodarki wciąż nie mogą odzyskać sił….
    W takiej sytuacji mamy do czynienia z pierwszym w dziejach przypadkiem, w którym grupa dość silnych państw stała się ofiarą zorganizowanego rabunku.
    Takie niszczenie ludzi i krajów za pomocą wyrafinowanych bezkrwawych metod jest niewątpliwie najmocniejszym punktem strategii Sorosa. Ilustruje to prostą prawdę, że najskuteczniejszym sposobem unicestwienia danego kraju jest wprowadzenie w nim zamętu.”

  132. spokojny pisze:
    2011-04-09 o godz. 10:54

    Tak wlasne bylo. Polska jest unikalmym krajem w ktorym inteligencja nie posiada inteligencji a na etapie rozwoju znajduje sie lata swietlne za motlochem. To unikalne zjawisko.

  133. Znowu Katyn i Smolensk dominuja media. Polska z uporem maniaka prowokuje, podzega i skomli juz przez 71 lat. Jest mi wstyd za takie zachowanie rodakow. Bo tak latwo daja sie otumanic miedialna nagonka. Media dolewaja benzyny do ognia, pokazuja determinacje wyslugiwania sie nieudolnemu rezimowi w celu odwaracania uwagi od spraw obecnie waznych.
    W Polsce nie ma zadnych innych tematow. Dlugi, bezrobocie, inflacja, bieda, bankrupcje, korupcja, emigracja, zlodziejstwo wladzy i KK,… to przeciez blachostki. O takich rzeczach nawet nie warto wspominac. Katyn jest przeciez az tak wazny. Katyn i Smolensk to fundamenty polskiej przyszlosci !!! Wiadomosc dla swiata jest tu jednoznaczna. Nie ruszac gowna bo bedzie smiedzialo przez nastepne 71 lat.

    Na odtrutke zamieszczam infomacja na temat obozow smierci Pisudskiego.
    http://www.globoscope.ru/eng/content/articles/86/

  134. Panie Spokojny (07:01, 10:54)

    Dżentelmenństwo wymaga ode mnie, abym stanął u boku Milorda Stasieku (12:18), a nie chował się za jego rozległymi plecami.

    Muszę teraz Pana gdzieś zapisać – to w nawiązaniu do rozbawiajaćego tekstu absolwenta, że prof. Kieżuna zapisałem do PiS; wszak on (prof. Kieżun) sam się tam zapisał przed wielu laty, nieustająco popiera politycznie Kaczyńskiego i PiS, ostatni raz w wyborach przed niespełna rokiem i pisuje do czasopism z w/wym ideologami tego ruchu i absolwent o tym nie wie, więc mu powiedziałem w dobrej wierze, a on na to, że to donos, chyba widać, że absolwentem histerii jest, może go zabolało moje spostrzeżenie, że jego teorie są tak blisko ideologii PiS, ale czas wytrzeźwieć, oraz że większość argumentów (kilka jest nowych, lecz na to samo kopyto) podane w linku blogowego entuzjasty PiS znane jest z blogów od wielu lat, pisane przez wyznawców prawicowego i lewicowego ekstremizmu, są to argumenty bez wartości w obecnych dyskusjach nt. budżetu, emerytur i modernizacji kraju – więc gdzie chciałby Pan należeć, ja wszystko mogę, Panie Spokojny, gdzie Pana zapisać?

    Oczywiście można dyskutować z metodą transforamcji 21-letniej, np. z pomysłami prof. Kowalika, ale to już byłoby gdybanie. Skandynawii w Polsce być nie mogło i nie będzie … może za trzydzieści parę lat … jak dobrze pójdzie. A na to, aby zamknąć Balcerowicza nie są to dowody wystarczające, ani na zamknięcie mu ust w obecnej debacie o zadłużeniu i emeryturach, w której moje poglądy są po jego stronie. Ale rozumiem też sytuację polityczną Tuska. A już w którym hoteli chłopcy z Mariotta siedzieli ma małe znaczenie, mnie wiadomo, że musieli siedzieć w dobrym hotelu, żeby ich dziwki i pchły nie rozszarpały w tamtym dzikim okresie po upadku reżimu. Wiem, że to jest przykre, ale meżczyzna nie może zapominać o realiach, Panie Spokojny.

    Jest w Pana wypowiedzi (tej dłuższej/merytorycznej) kilka komunałów i haseł propagandowych, oraz snuje się – pozwolę sobie spojrzeć nieco z góry – pobozne życzenie, aby na świecie nie było wędrującego kapitału, aby w większym stopniu zapanował socjalizm, aby wszystkie przejęcia były takie jakby pan chciał, coś tak jak życzenia, aby Cracovia była mistrzem Super Ligi (a najlepiej, aby w bramce stał Michno, a w ataku Hausner z Kowalikiem – nomen omen). Ale realia roku 2011 są inne, niż pobożne życzenia. Można na nie warczeć, ja to robi kilku blogowiczów, można chować głowę w piasek. Ale do cholery trzeba sobie zdać sprawę, że Polskę trzeba modernizować, podnosić konkurencyjność i wydajność jej pracy, lepiej ją organizować, budżet równoważyć, etc. I że te rozumowania muszą się opierać na jakiejś solidnej podstawie intelektualnej i biznesowej, a nie na idealizowaniu swojej bogobojnej myśli socjalistycznej. Oczywiście podaje Pan kilka solidnych punktów krytyki obecnego rządzenia, zgadzam się z tym jak zawsze. Ale nie zamulajmy bloga i umysłów nieodpowiedzialnym bajdurzeniem o tym jak Balcerek z Liptonem lecieli balonem i balon im nafanzolił …

    Przepraszam za szybkie pisanie, brak korekty, błędy – za ideę przewodnią odpowiadam głową, przepraszam za urazy jakich się dopuściłem – pędzę do jeszcze ważniejszych zajęć, miłego weekendu życzę – T.O.

  135. Daniel Passent
    Informacje o odbiorze Pańskiego, primaaprilisowego felietonu, zawarte w felietonie najnowszej Polityki Nr15, zdumiewają. Kto Pana czyta od lat i ma elementarny węch językowy, nie powinien mieć wątpliwości.
    A jeśli już jakąś wątpliwość ktoś miał, to jedynie usprawiedliwia go nieznajomość Passenta.
    Twórczość J. Kaczyńskiego dotarła pod wszystkie strzechy, wisi na ścianach szkół, remiz i kościołów.

    Konrad Piasecki powinien przeprosić za swoją głupotę.
    To się w pale nie mieści!

    Pozdrowienia
    PS
    Czekam na nową książkę, obiecuję surową recenzję.

  136. Spokojny z godz. 10:54
    Jedna uwaga w nawiązaniau do przykładu NRD, ktorym zilustrowałeś komentarz. Modernizację wschodniej części Niemiec przeprowadzała część zachodnia. Ona też placiła monstrualne pieniądze za powolną i mającą wieloletnią perspektywę modernizację NRD. Niemców po prostu było stać na to wieloletnie trawienie wschodniej zony. Mieli też kim to robić.
    Przykład jest więc nieadekwatny do sytuacji polskiej z 1989-90 roku.
    Natomiast dobrze, że zwrociłeś uwagę na czas. Zmiany przeprowadzono z rewolucyjną szybkością, bo dobrze wiedziano jak mala jest wytrzymałość i cierpliwość społeczna. Po prostu jakakolwiek zwłoka oznaczała polityczne wstrzymanie jakichkolwiek zmian. Przypomnę, że transformacja pod kierunkiem Balcerowicza trwala niespełna 2 lata. Dla przykladu – dostosowanie finasow panstwa do przyjęcia euro (zobowiązanie akcesyjne!) w warunkach niewymuszonych trwa już siedem lat i konca tego procesu nie widać. Prawdopodobnie nie dożyje przyjęcia wspólnej waluty mimo ochoczych deklaracji odpowiedzialnych za to politykow.
    Tak więc w przypadku Polski czas gra niebagatelną rolę w polityce.
    Pozdrawiam

  137. @karl-on
    W kwestii wolności słowa. Mogę nawet o mądrym człowieku powiedzieć lub napisać publicznie, że jest głupi, o elegancie, że jest flejtuchem itd. To jest kwestia opinii. Ale jeśli komuś przypiszę naganny lub karalny czyn, którego mu nie nie udowodniono, wtedy z pewnością będzie to pomówienie, przekroczenie granicy wolności słowa. Dlatego każdy Ślązak może, moim zdaniem, oskarżyć Kaczyńskiego o pomówienie, że z racji owej śląskości jest potencjalnym zdrajcą Polski. Dokąd komuś nie udowodniono zdrady ani żadnych działań do tego zmierzających, nie wolno go oskarżać ani o zdradę, ani o zamiar zdrady.
    Myślę (ale nie mam tu już pewności), że przekroczeniem tej granicy jest przypisanie komuś wyimaginowanej choroby lub innej dysfunkcji, która podważa czyjąś zdolność do pełnienia funkcji publicznej lub zawodu. Ale chyba tylko na zasadzie takiej, że pomawiający twierdzi, że ta choroba lub dysfunkcja jest potwierdzona jakimś dokumentem.
    Czyli jeśli stwierdzę gołosłownie, że ktoś jest schizofrenikiem, to mi wolno, ale gdy powiem, że jest na to obowiązujący dokument, to jeśli tego nie udowodnię, mogę być oskarżony i ukarany za pomówienie.

  138. spokojny pisze:
    2011-04-09 o godz. 10:54

    Warto przewertować półtorej setki wpisów – niektóre przeskakując lub przewijając – aby trafić na taki, jak TEN 🙂

  139. Moi drodzy, nie przypuszczałem, że mój wpis popełniony pod wpływem Jasnego Gwinta, który zawsze dla mnie jest inspiracją, tak jak onegdaj była Magrud i Lizak, wywoła taki oddźwięk. Dziwi mnie on tym bardziej, że zdanie zredagowałam fatalnie. No cóż po całodziennej pracy, kiedy człowiek ma „zlasowany” mózg i marzy o odpoczynku, trudno o precyzję.
    Przekaz mój był czytelny. Nie wypieram się lewicowości i marzeń o socjalnym państwie. Nie cierpię nietolerancji, ksenofobii i skrajnego nacjonalizmu w tym rasizmu. Nie uznaję państwa wyznaniowego. Nie zapomnę do śmierci szoku jakiego doznałem w początku lat 90’tych na widok obecności purpuratów, aż dwóch, na naukowej konferencji medycznej organizowanej w Kielcach, do których wybrałem się z „głodu wiedzy”, rodzinnych sympatii do Ziemi Świętokrzyskiej, no i przebrzmiałymi już sympatiami do St. Żeromskiego.
    Moim krytykom odpowiadam, że jako Lizakowy człowiek nie potrafię słuchać bezkrytycznie baśni i mitów, przede wszystkim bogoojczyźnianych, ale również wszelkich innych. Jestem realistom twardo stąpającym po ziemi. Doskonale zatem odróżniam rzeczywistość od miraży. Nie uznaję także PRL’u za czarną dziurę w naszej historii. PRL był Polską mniej niedoskonała niż obecna RP. Doskonale również dostrzegam fakt, że społeczeństwo mieliśmy podobne, ale zdolne do współpracy ponad podziałami. Do momentu wybuchu „Solidarności”. Od tego momentu już żadne porozumienie nie było możliwe. Szlachetczyzna wzięła górę i zdominowała społeczny dyskurs. Także zezwoliła na szarganie autorytetów i poniżanie (jawne obrażanie), lub nie dostrzeganie całych warstw społecznych. Ten proces się pogłębia. W przypadku złych wyników wyborów przerodzi się w krwawy konflikt jak na początku PRL’u, a wtedy właśnie aktywna była „skrajna prawica”, podobnie jak rośnie ona w siłę obecnie.

  140. Ktos tu klamie , mozna byc co do tego pewnym , czyli prowokuje , do czego ? Jezeli tamta tablica byla ufundowana to jest wlasnoscia fundatorow . To nic nie znaczy ? Moze blogowy specjalista od tamtego ” systemu ” JG moglby pomoc ?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9404583,Deresz__zamiana_tablic_w_Smolensku_to_skandal.html

  141. Szanowny Panie @stasieku (wpis z 2011-04-09 o godz. 12:18)
    Ulubiony przez Pana blogowicz Pan T.O. też mnie kiedyś fascynował.
    Co do spraw kardynalnych nie ma między mną i Nim różnic, nawet co do oceny osobowości Balcerowicza. Tylko że po nim nie spodziewałem się tak prostackiego zachowania, jak cytowałem. Noblesse oblige!
    Z kilkuletniego przebywania na blogu Pana Passenta poznałem Pana T.O. na tyle, żeby ocenić iż nie przechodził zmiany ustroju w Polsce na własnej skórze, tylko oceniał ją (raczej makro) z oddali lub doskoku, bywając m.in. w naszej wspólnej dolinie Raby. Dlaczego zatem w tak kulturalnym zdawałoby się człowieku i ciekawej osobowości nie ma wystarczającej cierpliwości i tolerancji dla innych postaw. Może błędnych, ale wychodzących z obserwacji uczestnika zdarzeń. My to wszyscy przeżywamy tu i teraz. Widzimy z własnych doświadczeń, że zaślepienie ideologią, czy to komunistyczną, czy liberalną (w wersji hard), nie prowadzi do rozsądnych rozwiązań praktycznych. Pan T.O. wydaje mi się raczej teoretykiem ekonometrii, w czym jest bardzo dobry, niż praktykiem życia gospodarczego, którym był Pan Stasieku.
    Analizować wykresy i tabele danych to nie to samo co praktycznie zajmować się gospodarką, a przy tym widzieć ludzi i ich potrzeby.
    Warto zrozumieć ludzi, tak szybko odchodzą, że pozwolę sobie na ściągę od śp. ks. Twardowskiego. Przecież to wszystko co robimy ma być dla ludzi, nie dla wyimaginowanych tabelek i wykresów, które też są ważne. Według mnie nie można za wszelką cenę dążyć do realizacji założonego modelu wynikającego ściśle z przyjętej ideologii, skoro w trakcie coś nie wychodzi. Trzeba być elastycznym, zwłaszcza pod wpływem zmieniających się oczekiwań ludzi. Życie to olbrzymia ilość zmiennych, a ekonomiści uważają się przy tym za naukowców i wydaje im się, że zmienią świat, gdy nawet nie są w stanie go porządnie opisać. To znaczy są jak generałowie, którzy są w stanie dobrze opisać, ale ostatnią wojnę.
    Poprzedni ustrój miał być dla ludzi, poprawiać ich warunki życia a zajmował się głównie dzieleniem dóbr i to w taki sposób, żeby nikt ich nie miał więcej niż inni. Wyszło, że dzielono głównie biedę i niby równo, a mimo to wszyscy byli niezadowoleni, o efektywności takiego działania nie wspomnę.
    Nowy ustrój ma zajmować się głównie mnożeniem dóbr wszelakich, pomijając całkowicie dla kogo one mają być i komu służyć.
    Wychodzi, że służy on głównie młodym, zdrowym, wykształconym, pięknym i bogatym, zapominając o tym, że każdy kiedyś się zestarzeje, będzie chorował, zbrzydnie i może też zbiednieć, jak np. wypadnie z wyścigu szczurów.
    Z drugiej strony przejście z systemu socjalistycznego do tzw. wolnorynkowego nie powinno trwać zbyt długo, tak jak rwanie zęba. Tylko przed resekcją chory dostaje znieczulenie a po – opatrunek. Stomatolog proponuje dalej implant (dla bogatych) lub protezę, bo jeść i żyć trzeba. Podczas transformacji ustrojowej zapomniano o działaniach towarzyszących bolesnej resekcji, mimo że wprowadzali ją tacy wrażliwcy moralni jak Kuroń, Małachowski czy Michnik, chociaż ci dwaj pierwsi przynajmniej przyznali się do ignorancji i przepraszali.
    ,W dłuższym okresie czasu i tak się wszystko jakoś ułoży, bo trzeba żyć.

  142. Przepraszam za błąd ortograficzny. Ot jeszcze zmęczenia z całego tygodnia i dzisiejszych wojaży nie odparowałem.

  143. Kartka z podróży do spokojnego, 16.42. Jakąż to transformacją według Ciebie kierował Balcerowicz? Czym on kiedykolwiek kierował? On grał rolę wynajętego słupa. Resztę robili eksperci amerykańscy Sorosa i ci tzw. chłopcy z Mariotta. Nie należy tworzyć nowych mitów, mamy ich w nadmiarze.

  144. Spokojny

    Gorace pozdrowienia.
    Twój tekst mnie zaszokował. ” Nielizakowy człowiek” opłakujący dewastację peerelowskiego „badziewia”. To jest na naszym blogu kopernikański przełom.

    Nigdy nie twierdziłam, że PRL była Maryją Dziewicą. Twierdziłam tylko, że „ warta jest mszy” za ostateczny bilans. Dlatego, też uważałam, iż antypeerelizm, antykomunizmem zwany, był i jest narzędziem destrukcji obecnego państwa, jego społeczeństwa i gospodarki. Nasze oceny procesu transformacji są identyczne.

    Musimy, zatem mieć świadomość, że ten wielki przekręt, ale także cywilizacyjna zapaść będąca jego bezpośrednim następstwem, mogły się dokonać tylko za żelazną kurtyną antypeerelizmu. Cała nasza współczesna Polska jest zbudowana na postpeerelowskim kłamstwie, czyli w duchu antykomunizmu ( podobnie uważa historyk idei prof. Andrzej Walicki).
    Pamiętajmy, że orgię destrukcji dorobku dwóch pokoleń Polaków nakręcała i legitymizowała nienawiść i pogarda dla tamtego okresu naszej wspólnej historii.
    Dlatego, uważałam, że obowiązkiem patrioty i odpowiedzialnego obywatela jest demitologizacja spuścizny po PRL. Upominanie się o jej autentyczny przecież dorobek.

    Obiektywna , całościowa ocena, winna być zbilansowana. A przecież, w potopie negatywnych ocen, czasem uzasadnionych, najczęściej jednak histeryczne bezmyślnych i niesprawiedliwych, trzeba było krzyczeć, „a jednak się kręci” i świadomie ginąć na stosie bluzgów.

    Spokojny, dopóki, nie odzyskamy obiektywnej pamięci o tamtych 45 latach, dopóty apostołowie barbarzyństwa, czyli procesu transformacji nie zostaną ukarani. Zawsze się powie, że zastali zgliszcza i ruiny i,że nie mieli wyboru. To kłamstwo jest ich żelaznym alibi i rozgrzeszeniem jednocześnie.

  145. Ogrodnik pisze:
    2011-04-08 o godz. 17:02
    że nasze ziemie zachodnie i północne (ponad 100.000 km kwadratowych)
    ——————————————————————————————
    To byłoby pięknie , gdyby tak było. Z tymi 100tys. km². II RP miała niecałe 390 tys. km², powojenna Polska 312 tys.km kw. Tak więc dzięki batiuszce Wissarionowiczowi i kumplom z Jałty pozyskaliśmy ok. 78.000 km².

  146. TO
    Tupet TO przerasta galaktykę.
    Ludzie którym sie wydaje że posiedli prawde absolutna na każdy temat są jednak niebezpieczni, wiec nie bedę dalej dyskutował z szalencem bo on podobnie jak Prezes nie da sie przekonać że białe jest białe.
    Poniważ jednak dwa miesiace temu byłem na powaznej naukowej dyskusji panelowqej z udziałen prof. Kiezuna informuję że podczas pólgodzinnego wykladu i dyskusji nie powiołał sie on ani razu na Prezesa i ani razu nie zaprezentował pogladów narodowo socjalistycznych ,raczej przeciwnie, opowiadał sie za społeczna gospodarka rynkową.
    Mysle że TO juz tyle razy skompromitował sie swoim donosicielstwem na tym blogu, że czas już żeby poszukał sobie innego forum, gdzie byc może uda sie mu znaleźc jednak głuszych od siebie dyskutantów. Na blogach Polityki nie ma czego szukać.
    Jezeli natomiastr chodzi o to czy dotyczacy faktów historycznych link sympatyka PIS można zdyskwalifikować lub oceniac jako fałszywy lub prawdziwy z powodu sympatii nadawcy, to chyba tylko Prezes i TO stosują taka logikę.
    Swoja drogą nie rozumiem dlaczego TO nie jest członkiem Rady czyli Biura Politycznego PIS. Duchowo byłby conajmniej wiceprezesem. To chyba oni właśnie oddelegowali go do Toronto jako „śpiocha”.

  147. Szanowni Państwo.

    Tym razem na tym blogu program uruchomił zmianę pisma. Podejrzewam, że jest to wynikiem nieprawidłowego ” zamknięcia ” w tym przypadku polecenia „pogrubienia” tekstu – brak w ukośnika . Wydaje się, że program wszystkie teksty wpisywane w okienku – dodaj komentarz – traktuje jako jeden i stąd wszystkie następne komentarze są pogrubione.

  148. Jasny gwint z godz. 20:58
    W ten sposob trudno jest prowadzić rozmowę. Mało się naczytałeś w ostatnich 22 latach, że PRL był sowiecką ekspozyturą? Serce nie bolało gdy to czytałeś? Na ekspozyturę sowiecką całe zycie pracowałeś? Mimo, że mam do tamtego państwa krytyczny stosunek nigdy takich kretyńskich i niesprawiedliwych argumentów nawet w amoku polemicznym nie stosowałem. To jak mam się donieść do podobnych argumentów o wicepremierze Balcerowiczu?
    Pozdrawiam

  149. @spokojny, 18:34
    Odniosę się do tej wyboldowanej części komentarza, w której pisze Pan miedzy innymi:

    Życie to olbrzymia ilość zmiennych, a ekonomiści uważają się przy tym za naukowców i wydaje im się, że zmienią świat, gdy nawet nie są w stanie go porządnie opisać. To znaczy są jak generałowie, którzy są w stanie dobrze opisać, ale ostatnią wojnę.

    a ja przyjmuję ten fragment, jako literacka próbę przemycenia ogólnej myśli, że
    „vida es muy dura” – jak mówią Hiszpanie.

    Prof. Orłowski, w końcu ekonomista lewicowy, w swoim ostatnim felietonie (Polityka 15) podaje przykłady szkodliwego działania państwa w gospodarce. Wymienię dwa, które zapamiętałem.
    1. Zachęty podatkowe rządu USA, dzięki którym trzecia część amerykańskiej kukurydzy przetwarzana jest na biopaliwa – co skutkuje brakiem zbóż konsumpcyjnych.
    2. Decyzja KE o ograniczeniu produkcji cukru.
    Czy można wyciągnąć wniosek, że prof. Orłowski jest przeciwnikiem ingerencji państwa w gospodarce w fazie globalnych przemian? NIE! W innych swoich publikacjach, przy innych zagadnieniach, W.O. bywał zwolennikiem interwencjonizmu.
    Szarocienie, szarocienie – jak mawia jeden z blogerów.

    Po co ja o tym piszę? Ano piszę po to, aby przestać się etykietować na wzór polityków.
    Jaką etykietkę można przystawić stasieku, który jest gorącym zwolennikiem wolnego rynku a przeciwnikiem reformy systemu emerytalnego z 1999?

    Cały problem z pogłębioną dyskusją na blogu polega na ograniczeniach techniki blogowej. Czasami nasze własne skróty myślowe, mogą być źle zrozumiane.

    Nie można jednak kwestionować danych statystycznych, jeśli podawca określa źródło, które można zweryfikować. Ja się więcej uczę w blogosferze, niż z gazet, gdzie miliard jest mylony z bilionem, galon z litrem a podawanie dynamiki zmian w jednostkach realnych a nie w procentach, codziennością.
    Ostatnio czytam o „zmniejszeniu się wydobycia dziennego gdzieś tam, o ileś tam baryłek ropy”.
    Do kogo ci ludzie adresują te wiadomości?

    Miłego weekendu

  150. Oszczerstwo i kłamstwo, to w naszym polityczno- medialnym bagnie najskuteczniejsze narzędzie walki o partkularne interesy i najprostsza metoda wykańczania przeciwników. Nic dziwnego, że ich cena rośnie.
    I wygórowana bywa tylko dla płotek. Redakcje za nic nie odpowiadają.
    Czas z tym skończyć. Ale kto się odważy? Casus Leppera, który próbował to zmienić jest wystarczajaco odstraszający dla ewentualnych naśladowców.
    W związku z finałem tzn.”afery hazardowej” widzimy, jak działa ich cenzura, o której wspominała Marek w zwiazku z filmem „Inside Job”.
    Jedyne obciażajace bohaterów afery materiały znalazły się w publikacji „Rz’. Pózniej, w publikacjach M. Czarkowskiego w „Przeglądzie” , w zeznaniach świadków przed komisją śledczą , w raporcie Kancelarii Premiera, znajdowaliśmy – kto uwaznie śledził – całkowicie inny obraz zdarzeń. Poznaliśmy fakty, o fałszowaniu dowodów przez Mariusza K. polegajacymi na ukryciu prawdziwego kontekstu zdań i słów wypowiadanych przez osoby podsłuchiwane , o bałaganie i niekompetencji dygnitarzy z MF. Poznaliśmy i takie kwiatki, że do dziś nie znaleziono autora, który wyliczył, dodatkowe wpływy do budżetu z tytułu wprowadzenia owych słynnych dopłat , którym sprzeciwiali się Chlebowski i jego rozmówcy. Musieliśmy zadowolić się wiedzą, iż na pewno wyliczenia te nie były dziełem rządowych ekspertów. W jednym, zaś z komunikatów z prac komisji usłyszeliśmy ,iż prawie wszyscy jej członkowie zgodzili się, z ich potencjalną szkodliwością.

    Co z tych ustaleń przekazały nam media w dniu finału afery? Nic!
    Za to bezczelnie wyrażnie podają wszystkim politykom PO do wiadomości, że nie życzą sobie obecności zlinczowanych przez siebie osób na listach wyborczych. I słusznie. Tylko martwa ofiara mścić się nie może.

    Kluczem do naprawy Polski jest dziś odebranie władzy korporacyjnym mediom. To one zdewastowały nasze życie publiczne i rudymenty uczciwości. To one nakręciły autodestrukcyjny antykomunizm.
    Na obecną klasę polityczną nie ma co liczyć . To zawodowcy. Nie ugryzą ręki, która daje im sławę, a wraz z nią mandat poselski itp, czyli srodki do życia.
    Mentor ma rację. Nasze inteligenckie elity , w zamian za medialną sławę stoczyły się do poziomu motłochu. Żałosne sługusy!. Sprzedały wiedzę i wynikający z niej autorytet za możliwość lansowania się na wizji. Zbeszcześciły to, co dawało im dobry powód do wywyższania się. Teraz nic już nie mają, nawet urody Dody.

    P.s.
    Serdeczności dla Lizakowych Ludzi i Teresy Stachurskiej.

  151. @magrud, 21:16
    Nareszcie dałaś głos, Szanowna magrud. Nie pamiętam ( a już 1,5 roku tu jestem), aby ktoś śmiał Cię specjalnie sponiewierać. Cieszysz się zasłużonym szacunkiem a forma Twoich komentarzy godna jest uznania za wzorzec blogowy.
    Krótko, zrozumiale, asertywnie i piękną polszczyzną.
    Serdecznie pozdrawiam

  152. zezem pisze:
    2011-04-09 o godz. 21:19

    Ty masz jednak refleks! Wyobrażam sobie w Polsce powiększonej o kresy wschodnie Raport o Stanie Państwa w wykonaniu J. Kaczyńskiego i PiS. Już nie tylko Ślązacy zostaliby wyklęci, ale i Białorusini, Ukraińcy, a Litwinów starto by z tej ziemi. Ja już jednak wolę Polskę bezkresną, chociaż mniejszą właśnie ze Ślązakami.

  153. Magrud, dobrze Cię czytać 🙂

    Oświeceni inaczej – http://www.stachurska.eu/?p=1435

  154. Rozwinęła się tu bardzo ciekawa dyskusja. Nareszcie mówi się tu bez ogródek o przekręcie tzw. transformacji. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały już dawno, u zarania tego przekrętu, że jest to wielka grabież państwowego majątku, który solidarnościowi ideowcy nazywali niczyim, dla znieczulenia prostego ludu, idącego za nimi jak w malignie. Cała naukowa inteligencja zamarła w czasie tej walki w oczekiwaniu na zwycięzcę, a teraz łasi się do kolejnych zwycięzców w obawie utraty swoich uprzywilejowanych pozycji. Na pole bitwy w ostatnich dniach wypuszczono harcowników spod znaku krzyża i katastrofy, aby odwrócić uwagę od najważniejszych spraw dla społeczeństwa, jakimi są stan gospodarki państwa, jego sprawne zarządzanie i bezpieczeństwo socjalne obywateli. Urządza się pielgrzymki, przemarsze i inne szopki dla odwrócenia uwagi od najważniejszej sprawy, jaką są dla Polaków wybory. Zamiast przedstawiać programy partii, polityków ich poglądy na sposób rozwiązywania palących problemów, jakimi są zadłużenie, bezrobocie, stagnacja gospodarcza, emerytury i postępująca dezintegracja państwa, media dopuszczają do głosu i lansują oszołomów nienawiści. Ludzie mający coś ważnego do powiedzenia i do zaproponowania nie mogą się przebić w mediach przez parady: naszości, wszechpolaków, kiboli, pielgrzymek, beatyfikacji i innych wydarzeń bez znaczenia na dzień dzisiejszy i na przyszłość. Nawet na blogach ważne wypowiedzi giną w powodzi wpisów zapiekłych zwolenników rozmów o katastrofie, krzyżach i Żydach. Jednocześnie władze podejmują decyzje mające dalekosiężne skutki dla całego społeczeństwa bez konsultacji społecznej i bez zainteresowania mediów, tak samo, jak to miało miejsce przy transformacji ustrojowej, gospodarczej i wprowadzeniu kościoła w struktury państwa. Wszystko o nas, bez nas. Jest to specyficznie polska demokracja.

  155. @ zezem pisze: 2011-04-09 o godz. 21:19

    w sumie straciliśmy 1/3 powierzchni ale Ziem Odzyskanych nie ma jak porównywać do Ukrainy. Nawet dzisiaj Wschód III RP to ……

    Podziękowania nalezą się gen. Andersowi, który wbrew rozkazom Wodza Naczelnego i premiera rządu Sikorskiego wyprowadzi Wojsko Polskie z Sowietów by ochraniać angielskie złoża ropy w Iranie.
    Tak wiec jego zdrada doprowadziła do tego ze Stalin i Churchill z Rooseveltem decydowali o nas bez nas.

    Anders nigdy by sobie na to nie pozwoli gdyby nie miał poparcia Churchilla

  156. Do @Zezem ;z godziny 21.19
    Kapiarsko piszesz ,ze pozyskalismy ok. 78.000 km kw.
    Dla mnie Polska stracila te 78 tysiecy bagien i moczarów a zyskała infastrukture jakiej nie miala !!! Symbolicznie wymienie Opole ,Wroclaw ,Zielona Gora ,Szczecin ,Świnoujscie ,Kołobrzeg ,Koszalin OLsztyn .
    Mimo ,że to nie Polacy wybierali ale po latach taka „tansakcja ” jest OK ,co szczególnie przezroczyscie widać z perspektywy XXI wieku .

  157. Panie Lechu,idealy ktore tu wymieniles sa rowniez dla mnie bardzo bliskie,podzielam w calosci twoj poglad.
    Od siebie dodam ze religia to najgorsza zaraza jaka przytrafila sie ludzkosci na drodze jego ewolucji do
    lepszego swiata.

  158. Szanowna @Magrud!
    Witaj i dziękuję za wpis.
    Mam nadzieję, że będzie Pani częstszym gościem na blogu Pana Passenta.
    Poprzednia dyskusja o antysemityzmie nasunęła mi myśl o oznakowywaniu, etykietowaniu, czyli pierwszym krokiem do wykluczania. Jednym z elementów pogardy i odczłowieczania Żydów było m.in. ich oznaczenie Gwiazdą Dawida.
    Taka swoista etykieta, która w rozumieniu nazistów miała ich pohańbić.
    Podobno bodajże w Danii, gdy naziści wprowadzili ten obowiązek, wielu Duńczyków z królem na czele następnego dnia założyło opaski z Gwiazdą Dawida.
    Na tym i innych blogach szereg zdawałoby się kulturalnych i wykształconych ludzi robi podobnie z przeciwnikami wyznawanej przez siebie ideologii wolnego rynku (wersja hard), zwłaszcza jak im brakuje argumentów a ukochany wolny rynek znika po zasileniu systemu bankowego tysiącami miliardów SPOŁECZNYCH dolarów.
    Po prostu ich etykietują oznakowując i nazywając pogardliwie m.in. jako lizakowych ludzi.
    W tej sytuacji proszę mnie również uważać za lizakowego ludzia, mimo że się z Panem Lizakiem w większości jego poglądów nie zgadzałem, a niektóre jego (antysemickie) – odrzucam i potępiam.
    Jednak Pan Lizak jest człowiekiem i humanistą o konkretnych poglądach. Dokonuje ocen z pozycji świadka MINIONEJ EPOKI. Dlatego to co pisał było dla mnie cenne, bo pokazywało sposób myślenia ówczesnych elit. Chociaż z drugiej strony jakież to były elity? Ale w ciągu 45 lat PRL-u ich jakość poprawiała się.
    Mimo wszystko nie ma czego żałować.
    Zachowuję szacunek dla adwersarzy, bo nie ma sensu dyskutować z osobami których się nie ceni, tak jak co najmniej siebie samego.
    Dlatego jestem przeciw wszelkiemu etykietowaniu. Jednak dla solidarności z inaczej myślącymi proszę uważać mnie za lizakowego ludzia, za wyjątkiem antysemickich wpisów Pana Zygfryda Gdeczyka.
    Mimo wszystko ciekawe jest podobieństwo żarliwości wiary wyznawców wolnego rynku, zwłaszcza wiary w zbawczą moc jego niewidzialnej ręki do wiary neofitów wierzących w komunizm/socjalizm w końcowych latach 40-tych w Polsce, jako jedyną drogę do zbawienia ludzkości.
    Serdecznie pozdrawiam.

  159. Magrud. Z ust mi wyjęłaś moją opinię o polskojęzycznych mendiach i skutkach ich parszywej działalności.

  160. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Kazde ugrupowanie ludzkie ma swoje cele niekoniecznie zbiezne z celami jego czlonkow. Tak jest tez i z kazdego typu panstwem. Ja, na przyklad, jestem obywatelem USA, ktory nie jest zainteresowany wojnami w Azji Mniejszej i uwazajacy, ze obecna polityka gospodarcza jest zgubna dla kraju. Te moje opinie nie maja wiekszego wplywu na dzialanosc USA jako panstwa. Nie jestem zreszta odosobniony. 50% ludnosci nie bierze wogole udzialu w glosowaniach na cokolwiek z czego wnosze, ze sa przeciwko badz neutralnie nastawieni do jakiejkolwiek polityki zbiorowej, ktora prowadzona jest przez Kongres i prezydenta. Niektorzy, jak np unibomber Kaczynski czy McVain zdecydowali, ze trzeba cos z tym robic. Wiekszosc jednak opozycji jest niezorganizowana i marginalizowana od czasu gdy znaczenie Kompartii USA zmalalo do zera a trockisci sa w odwrocie.”
    APRIL 9, 2011 3:33 PM – Bobola

  161. magrud, 21.16. Powiało świeżym powietrzem. Będzie raźniej mnie i wielu innym rozsądnym i mądrym ludziom lizakowym. Także ten motłoch blogowy nabierze wigoru. Gorąco pozdrawiam i zachęcam do pozostania.

  162. jasny gwincie
    Szajka Soros-Sach operowala z pelna aprobata zachodnich rzadow i kontrolowanych przez zachod agentur jak Bank Swiatowy i Miedzynarodowy Fundusz Monetarny.
    Grabiez Europy Wschodniej byla projektem zachodu gdzie Soros i Sach odgrywali role judaszy i podzegaczy.

    Dowodem jest rola ktora odgrywal David Lipton, wspominany przez Sacha w pamietnikach. To Sach z Liptonem opracowali plan rabunku Polski na zlecenie Michnika, Kuronia i Gemyrka. Napisali to w 5 godzin. Dwa dni pozniej prezydent elektryk zatwierdzil i podpisal, obylo sie bez Sejmu.

    David Lipton byl podsekretarzem Stanu w administracji Billa Clintona z zadaniem nadzorowania transforamcji w Europie Wschodniej.

    Pomimo dewastacji ekonomicznej Sach został za to w 1999 r. odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski przez pezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

    A polska ineligencja, no coz lata swietlne za motlochem do tej pory nie wie co sie stalo.

    „David Lipton is an economist with the Moore Capital Strategy Group in Washington, D.C. He previously was undersecretary of the treasury for international affairs.
    Mr. Lipton served as Deputy Assistant Secretary for Eastern Europe and the former Soviet Union.”
    http://archives.clintonpresidentialcenter.org/?u=062797-president-names-david-lipton-for-treasury.htm

  163. Waldemar pisze:
    2011-04-10 o godz. 05:55
    Do @Zezem ;z godziny 21.19
    Kapiarsko piszesz ,ze pozyskalismy ok. 78.000 km kw.
    —————————————————————————————–
    Ponownie na temat owych 78 tys. km². Doleję może przysłowiowej oliwy… Dla niektórych to Ziemie Odzyskane,ale mnie …Pozyskane.

  164. Mam satysfakcję, że Lizak pisze o mnie pozytywnie.
    http://cyklista.wordpress.com/2011/04/06/uwagi-jasnego-gwinta/

  165. Moi drodzy, ten blog czyta się jak ciekawą książkę. (Spokojny, magrud)
    pozdrawiam

  166. Pan @Telegraphic Observer wpis z 2011-04-09 o godz. 16:27
    Przyjmuję Pańskie przeprosiny za urazy jakich się Pan dopuścił.
    Mamy Niedzielę, dzień Święty, więc przekażmy sobie znak pokoju.
    Amen.
    Postaram się odpowiedzieć na kilka Pańskich haseł.
    Modernizacja.
    Kto ma modernizować Polskę? Kto ma podnosić konkurencyjność polskiej gospodarki? Rząd? Obcy kapitał? Co on z tego będzie miał, żeby wzmacniać swoją przyszłą konkurencję? Jak na razie to mamy jeszcze trochę wykształconych kadr w przemyśle (resztki z badziewiastego PRL-u i miałby kto modernizować. Tylko że kapitału krajowego mamy niewiele. Polska klasa średnia to budka z kebabem lub myjnia samochodowa plus pizzeria.
    Do tego jeśli już ten spory polski kapitał jest, jak np. dr Kulczyka, to chętniej służy on obcym niż krajowi. Przykładem prywatyzacja TP SA, przy sporym udziale Prezydenta Kwaśniewskiego. Kapitalizm ma jednak narodowość, w czym imponują mi Francuzi, którzy przy pomocy Pana Doktora Kulczyka stali się właścicielami Polskiej Telekomunikacji i to w dobie narastania znaczenia technologii IT. Podobnie sprzedano za kilkaset milionów dolarów Polskie Huty Stali, tuż przed nadciągającym boomem na stal w Chinach. Po roku działalności pod nowym właścicielem Panem Mittalem (Indie) osiągnęli kilkakrotnie większy zysk. Dopomógł nowohucki inżynier ze styropianu, który teraz restrukturyzuje Bumar.
    Konkurencyjność.
    Konkurencyjni to my jesteśmy jeszcze głównie z powodu trochę niższych płac, ale to się powoli kończy. Polacy mają być głównie konsumentami wytworzonych gdzie indziej dóbr, podwykonawcami w wytwarzaniu ambitniejszych produktów oraz dostarczycielami siły roboczej do krajów starej Unii. Białej siły roboczej, chrześcijańskiej i jako tako wykształconej, co jest tam cenione, jak mi powiedział znajomy Brytyjczyk.
    Wydajność.
    Wydajność pracy zawsze należy podnosić, bo to utrzymuje system w równowadze, zwłaszcza inflację. Tu mamy wiele do zrobienia w sferze szeroko rozumianej organizacji pracy, ustawicznego (realnego) kształcenia oraz podnoszeniu zaufania społecznego. Na te dwa ostatnie czynniki wpływ mogą mieć rządzący, usprawniając realnie a nie pozornie szkolnictwo jak np. w Finlandii (artykuł w ostatniej Polityce) oraz poprawiając lub co najmniej nie psując systemu prawnego, rozumianego jako zbiory obowiązujących ustaw (Przyjazne Państwo?) oraz system sądownictwa. Ten ostatni też miał swoje niechlubne udziały w procesach prywatyzacyjnych, czego lokalnym przykładem była m. in. droga krzyżowa właścicieli Krakowskich Zakładów Mięsnych. Ile w tym było złej woli, korupcji a ile ignorancji sędziów i prokuratorów? Tylko Bóg może o tym wiedzieć, wszak sądy i prokuratura są niezależne. Do tego kreatywna działalność Urzędów Skarbowych, gdzie do pewnego okresu panowała totalna nieufność do biznesu. To się poprawia, ale jeszcze daleko do ideału.
    Organizować Polskę.
    Lepiej Polskę organizować – jak najbardziej Szanowny Panie T.O, tylko kim to robić?
    Robi się to przy pomocy ludzi z aktualnego nadania politycznego, którzy co 4 lata przetasowują się na stanowiskach, raz w takiej, drugi raz w innej radzie nadzorczej. Fachowców wśród nich tyle co kot napłakał. Głównie historycy lub ostatnio politolodzy, świeże wypusty Uniwersytetów w Pcimiach. Czas robi swoje i produkty prywatnych licencjackich uczelni zaczynają dominować, bo to są prawie już 40-latki. Stawiam na dominację politologów, bo oni umieją zdobyć i utrzymać się przy władzy lepiej niż inni. Bo o to im głównie chodzi. Poza sprawowanym okresowo urzędem radnego, posła, członkiem zarządu, itp. – nic innego nie potrafią robić. Nic w życiu nie osiągnęli bo byli cały czas działaczami i dlatego są wierni liderom za umieszczanie ich na listach wyborczych. Przy czym ich poziom intelektualny i samodzielność nie może przekraczać poziomu tego patrona – lidera politycznego.
    Pisałem o kwalifikacjach tych organizatorów Polski z poziomu Krakowa i jego samorządu. Jest już lepiej, ale stanowczo za mało. Odpadli wieczni studenci, pojawiają się politolodzy. Skoro główne kwalifikacje wpływowego małopolskiego polityka PO wynikają z posiadania brata księdza, sekretarza kardynała Dziwisza, to o czym my mówimy. Do tego ten brat, ks. Dariusz jest poważnym kandydatem na biskupa i jak mu wróżą – następcy obecnego Metropolity, który oby żył wiecznie!
    Budżet.
    A budżet to równoważyć trzeba zawsze. Lepiej tylko gdyby był on większy, czemu zapewne będą sprzyjać większe podatki pośrednie i bezpośrednie od coraz większej liczby pracujących Polaków, czego należy Polsce życzyć.
    Produkować i sprzedawać, nie liczyć na ochłapy z Unii. Tylko z tego będzie dobrobyt.
    Dodam od siebie: zaufanie.
    Jakże ważne jest BUDOWANIE ZAUFANIA SPOŁECZNEGO. Wszyscy powinni brać w tym udział. Rządzący i Kościół też, a nie zajmować się zadymianiem żałobnym i martyrologicznym życia społecznego. Kiedyś przed laty napisałem, że wszystko to jest w interesie branży pogrzebowej. Te znicze, wieńce, dymy kadzideł (nie za darmo ksiądz się modli!), nagrobki i odsłaniane co rusz tablice i pomniki – to jest dopiero biznes! Sam żałuję, ze w nim nie jestem. Nawet obniżenie zasiłku pogrzebowego nie zaszkodzi tej branży tak bardzo, jak znormalnienie życia publicznego w Polsce, gdyby do tego kiedyś doszło.

    Nie ma zaufania w życiu publicznym, a w gospodarce to koszmar. Gdyby Pan wiedział co to znaczy prosić się wielokrotnie kontrahenta o zapłacenie zaległych faktur. Działamy głównie siłą przyzwyczajenia i elastycznością, którą mamy z poprzedniego ustroju. Bez kombinowania nie szło by przetrwać. Do tego MENDIA. Straszne co wyczyniają. Dlatego powtarzam czyjś dobry zwrot: MENDIA jako zlepek MENDY i MEDIÓW. Nawet Polityka się tabloizuje. Mylą im się biliony z miliardami, itp., o czym pisał Pan Stasieku, którego tą drogą serdecznie pozdrawiam.

  167. @ „Magrud” z dn. 9.04.2011 h: 22.35.
    Chapeaux bas ! I w ogóle „fajnie” żeś się znowu objawiła.
    Pozdrawiam serdecznie.

    A propos Twego wpisu: ta atmosfera egzaltacji, wysokich tonów dysputy publicznej, emocjonalnej, afektywnej i nie przebierającej w słowach wobec oponentów (tylko oponentów – nie wrogów, nie zwierząt – ale ludzi !) trwająca bez mała 2 dekady transformacji ustrojowej, powoduje cały ten entourage wokoło-smoleński. To kontynuacja tego irracjonalnego i napuszonego stylu uprawiania polityki.
    Kto sieje wiatr – zbiera burzę.
    Rządzący dziś „paltformersi” też nie przebierali onegdaj w słowach jawiąc się jako „jedyni sprawiedliwi”. Dla nich PRL (i ludzie traktujący go jako swoją ojczyznę, gdzie można normalnie pracować, robić kariery, zakładać rodziny, wychowywać dzieci etc.) też był „czarną dziurą”, też go totalnie deprecjonowali, a ludzi z nim związanych „wdeptywali w ziemię”, poniżali, pluli na nich. Czyli jak słusznie piszesz „Magrud” – na dwa pokolenia Polaków, na cały dorobek i co się wtedy stworzyło …..
    Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Dziś stali się rządzący „platformersi” (i tak się czuje pewnie kierująca krajem elita PO) tym samym dla kolejnych radykałów – zresztą, z tego samego pnia co oni wywodzący swe myślenie i działania – bo czym dla nich byli „ludzie PRL-u” ? Tak, każda rewolucja – tylko w innych formach – pożera własne dzieci.
    Tylko rewolucjoniści widzą świat w „biało-czarnych” barwach. Tylko taki sposób uprawiania polityki, dysputy publicznej się mści, bardzo się mści. Zwłaszcza gdy nie ma się wyobraźni i nie potrafi przewidzieć biegu historii.
    Jeszcze raz pozdrawiam Cię „Magrud”.
    WODNIK53

  168. – Cieszysz się zasłużonym szacunkiem a forma Twoich komentarzy godna jest uznania za wzorzec blogowy.
    Krótko, zrozumiale, asertywnie i piękną polszczyzną.

    – Powiało świeżym powietrzem. Będzie raźniej mnie i wielu innym rozsądnym i mądrym ludziom lizakowym.

    – Z ust mi wyjęłaś moją opinię o polskojęzycznych mendiach i skutkach ich parszywej działalności.

    – dobrze Cię czytać

    – Mam satysfakcję, że Lizak pisze o mnie pozytywnnie .

    Niedopieszczeni wszystkich regionow laczcie sie !

  169. @magrud, 22:35
    Wyrażając radość z Pani głosu po długiej przerwie (22:46), nie czytałem ze zrozumiałych względów Pani wpisu sprzed 11minut. Ten przeczytałem przed chwilą i jestem głęboko poruszony akapitem o dewastacyjnym wpływie mediów na życie publiczne.

    Należę do tych blogerów Polityki, którzy często w swoich komentarzach odnosili się bardzo krytycznie, często „po nazwisku/nazwie” do zaobserwowanych, szkodliwych praktyk w mediach. Nazwałem to współdziałanie światów (medialnego i polityki) SYNERGIĄ. Obie strony z siebie żyją, pracują na swoje dobra doczesne, a mówią, jak proboszczowie, że służą społeczeństwu. To jest obrzydliwe kłamstwo i wzorzec hipokryzji.

    Było mi czasami niezręcznie krytykować TVN, w którym występują czasami moi Ulubieńcy. Byłem skrępowany myślą, że wyjdę na płatnego cyngla Polityki, Platformy, szeroko rozumianej lewicy, czy w końcu żydowskiej diaspory. Że mnie ktoś zaszufladkuje, przyczepi etykietkę o tym odbierze wiarogodność i spontaniczność mojej na blogach obecności.

    Oglądając wczoraj i dzisiaj, z jakąś masochistyczną motywacją, wątek „zamienionej tablicy”, dostrzegłem spokojną wypowiedź wiceministra MSZ, która przeszła, minęła. Pozostała groza w oczach pań i panów z TVN, którzy mową ciała podkreślali, jak cały naród polski został poniżony gestem gubernatora rosyjskiego.

    Szanowna magrud, kłóciliśmy się nie raz. Nawet ironizowaliśmy, ale w chyba formie dozwolonej.
    W sprawie „wielkiego oszustwa” z którym mamy do czynienia codziennie, które jest bardziej szkodliwe niż trawka, które zniechęca porządnych ludzi do polityki a wprowadza do niej zakłamanych nieudaczników, będzie Pani miała we mnie sojusznika.

    Pozdrowienia

  170. Tak , czy siak , powoływanie się na przyzwoitą Łetowską , przy rujnowaniu ludzi za bełkot jest nieco niemoralne . Kwoty rzędu 750 tys. za „pomówienie ”
    są łajdactwem . Nawet , gdy dotyczą naszych wrogów . Poza tym , wiara w sądownictwo u Sz.P Redaktora jest czysto dziecięca . To są tacy sami ludzie jak my , często głupsi . Mają te same lęki , kompleksy , wyznają , jak my rózne durne idee .
    Pomyśl Pan Redaktorze , co by było , gdyby np. Sławomirski wygrał z Panem proces na ca. 1 mln. zł ???
    Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe …. , tym bardziej , że nawiązki i odszkodowania przy PRAWDZIWYCH tragediach , dot. nieznanych ludzi , są śmiesznie niskie . Mówie tu np. o pobiciu , po którym jakiś „nikt ” w Pikutkowie , leży jak roślina do końca życia . Jeśli Pan i Łętowska tego nie widzicie to wstyd .

  171. @spokojny, 10:59
    Jeśli miałem jakiś wpływ na zmoderowanie Pańskiej, niepochlebnej opinii dot. TO, to rumienię się z satysfakcji. Następnym krokiem, niewątpliwie ku zgodzie blogowej, będzie z Pana strony wnikliwsze, bez uprzedzeń, czytanie komentarzy observera. On często prowokuje ale najczęściej podpierając się argumentami i unikając demagogii, stara się przekonać blogosferę do swoich, różnowarstwowych idei. To nie jest tylko ekonomia, TO jest znakomicie wykształcony i oczytany, wychowany na czcionce, choć pracuje w software dla giełdy.

    telegraphic observer nie ma łatwo na (w przewadze, przyznaję) centrolewicowych blogach Polityki. Musi Pan przyznać, spokojny, że zdobycie kartki z podróży, jako sojusznika w sprawie reformy emerytalnej, jest Jego nie lada sukcesem. Mnie też do wielu rzeczy przekonał i do wielu tekstów przeczytania nakłonił.

    Ma jakąś moc, ta „zaraza neoliberalna”, ta „gadzina z Fox News”…

    Pozdrawiam serdecznie

  172. Spokojny
    2011-04-10 10:59

    Podpisuję sie „obiema ręcami” pod Pana tekstem.
    Dodałbym jeszcze jedno pytanie:
    Ilu jest wśród parlamentarzystów obu izb samorządowców? Tych, którzy ‚terminowali” na niższych szczeblach władzy, którzy na własnej skórze doświadczyli „dobrodziejstw” ustawodawczych poprzednich kadencji?
    Narutaną drogą do obu izb, zdawałoby się wcześniejsze przejście przez niższe szczeble władzy – rady miejskie, gminne, wojewódzkie. Wydawałoby się naturalne… A jak jest, każdy widzi…

  173. panie spokojny, tak na spokojne zwroce uwage ze debata z TO to to samo jakby zydzi probowali debatowac obozy koncentracyjne z Goebbelsem.
    TO to wlasne Goebbels neo-liberalistow. Figura skompromitowana, podla i beznadziejna. Niestety, nie ma sensu debatowac z takim elementem.
    Niefortunnie juz przez 22 lata neo-libneralisci mieli pole do popisu w naszym nieszczesnym kraju. Ani razu nawet nie potrafili zbalansowac budzetu. Gospodarka polska neo-liberalna nie potrafi sama siebie utrzymac. Neo-liberalna lajdacka ideologia przetrawala do tej pory tylko dzieki zadluzeniu na konta przyszych pokolen co jest forma ekonomicznej pedofili i na konto pokolen przeszlych sprzedajac (bez mandatu) ich prace i osiagniecia.

    Przypomne ze w PRL polityka rzadu starala sie stwarzac rowne szanse dla wszystkich obywateli. Z tego powodu rzady PRL wyciagnely TO za uszy z bagna w ktorym sie znajdowal dajac mu az 15 punktow za pochodzenie by ulatwic dostanie sie na Uniwersytet Warszawski. Widac ze byla to zla inwestycja bo TO postawil sie wsrod zdrajcow Polski i gloryfikuje zdradziecka zedechla ideologie pomimo katastroficznych konsekwencji. A mozna by sie spodziewac ze osoba ktora dostala tak znaczna pomoc od rzadu i na koszt spoleczenstwa bedzie sie starala pomagac innym w podobnych sytuacjach. Niestety, podla natura tego ‚ekonomisty’ nie pozwala mu na to.

    Zgadzam sie z opinia ze tylko kompletna czystka istniejacego systemu politycznego ma szanse cokolwiek uzdrowic w Polsce. Jedyna partia ktora zamierza taka reforme jest partia Palikota. Obecy system jezeli nie zreformowany bedzie obalony. To kwestia czasu. Demokracja eventualnie zwyciezy.

  174. Czy nie zauważyliście Państwo, że wśród polskich elit utworzył się taki rodzaj spółdzielnidziałającej na zasadzie, że „kolega koledze pomoże i nie pozwoli go skrzywdzić”? Ostatnio słyszałem wypowiedż historyka Dudka wspominającego 10.04. 2010. Mówił on o jego przyjacielu Skrzypku- prezesie NBP. Przy okazji wydało się, że były prezes NBP to przełożony żony historyka Dudka. Ile jeszcze w tym kraju jest takich sytuacji, kiedy żona znanego polityka pracuje na wysokim stanowisku (bo przecież nie jest sprzątaczką) u jego kolegi? I pal licho prywatne firmy, bo tam można zatrudniać kogo się chce, ale przeciez od ponad 20 lat słyszę, że wszystko co państwowe jest „be”. Czyżby głosi się te „prawdy” po to, aby władza nie miała konkurencji w dostępie do państwowego koryta?
    A może w Polsce tworzy się nowa „rodzina” jak kiedyś we Włoszech? Tylko ciekawe kogo wybiorą na ojca chrzestnego, może Wałęsę?
    Magrud 22.35 dzięki za ten komentarz. Dziś takie teksty nie są trendy.

  175. Droga Magrud, kocham Panią!

  176. Czytam Spokojnego i czuję się tak jakbym czytał Lizaka. Ale nieważne czy jest to ta sama osoba czy wręcz przeciwnie. Ważne, że teksty obu komentatorów są mi bardzo bliskie.

  177. Aby sprowadzić wszystkich fanatyków polskiej martyrologii na ziemię, przekazuję na bieżąco informację z BBC godz. 14.30 niedziela. Po pokazaniu uroczystości rocznicowej na Powązkach z udziałem Prezydenta Państwa i wspomnieniu o okolicznościach katastrofy, telewizja BBC puściła bardzo ważną informację dla wszystkich Anglików:, do jakich pojemników należy wrzucać, jakie śmieci, kiedy i gdzie je wystawiać, aby uniknąć dotkliwej kary.

  178. Magrud,

    starożytni Egipcjanie dokonywali cudów, w ramach wspólnego, twórczego wysiłku. Oprócz najbardziej zanych, potrafili przenosić o kilkadziesiąt kilometrów całe miasta , ze wszystkimi monumentalnymi budowlami. To ostatnie, wyczerpało ich wspólnotową wielkość/?/i … do dzisiaj nie potrafią się uporządkować na miarę swojego, „komuszego” triumfu ze starożytności.
    Pomijając kwestię, jak rozdzielić zasługi za tamte, wspaniałe czasy, warto zauważyć, że spadkobiercy tamtych czasów, nie mogą przez tysiąclecia doewoluować to NORMALNOŚCI!!!!!
    Swego czasu, pozwoliłem sobie, na zwrócenie Tobie uwagi,na to, co czas „komuny” uczynił Niemcom z NRD-owa, którzy też nie potrafią się pozbierać do dzisiaj.Nasi obecni rządzący, to postniewolnicy/niech będzie quasi/ którzy przedewszystkim są wewnętrznie zdemolowani tą skazą.
    Oczekiwanie , że oni migiem staną się „urodzonymi” władcami, jest … nadaremne.
    Destrukcja wewnętrzna w zniewolonych narodach- jest sednem wszelkich retrospekulacji , a dodatkowe kontrowanie jej „piramidami”, Sfinksami” etc. jako Wielkimi Plusami ich epoki, nie koresponduje nijak z główną i jedyną wartością, jaką jest wkad ewolucyjny tych „Wielkich ” okresów w kształtowanie wartości danych narodów. Naród, znajdujący się po dobrym okresie jego wewnętrznego kodowania prorozwojowego, ZAWSZAE zbuduje sobie w jednym pokoleniu swoje szklane domy.
    Naród, o rozkalibrowanej warości , potrzebuje WIELU pokoleń, żeby naprawdę zaistnieć, a do teg, musi mieś MNÓSTWO szczęścia, bo prawdziwych przyjaciół, mają tylko najmocniejsi…
    Patrzenie, na nasze wewnętrzne spuścizny jest w tym przypadku sednem, na które nie ma żadnych kontrargumentów, bo jaki wybór mieli starożytni Egipcjanie wobec swoich wielkich budowli? Taki sam, jak robotnicy w termitierze…

    Pozdrawiam,Sebastian

  179. Stasieku 12.34
    Twój zachwyt nad TO i jego neoliberalnym wciskaniem ciemnoty, przybiera na sile, podobnie jak jego tupet i donosicielstwo. Chwilami aż sie boję i wstydzę domyślac co was łaczy.
    A jeśli chodzi o Kartkę, jedynego poza Tobą jego kamrata , to nieboraczek błądzi .Może mu to kiedyś bedzie wybaczone, jeśli przeczyta książke Orensteina o OFE, oraz przeczyta co „marionetka Kaczyńskiego” prof.Kiezun sądzi o transformacji, made in IMF.

  180. Panie Spokojny,
    (2011-04-10 o godz. 10:59)

    Nawet w niedzielę nie może się pan uspokoić, zdaje mi się.
    Ale od tego jest blog, aby wysłuchać. Każdy ma swoje kazanie na dzień święty, tak się zdemokratyzowała nasza wiara.

    A tu należy spokojnie, z dystansem. Wszak europejskie miliardy równają się amerykańskim bilionom. Dlatego Brytyjczycy, zmyślny naród, mówią – tysiące milionów i miliony milionów, aby nie było nieporozumienia.

    Pan ma oczywiści skłonność do omawiania osób w całym tym kapitalistycznym materialiźmie. I słusznie. Idę o zakład, że Kulczyk we Francji miałby o wiele życzliwszą prasę i opinię niż w kraju. Wystarczy, że padnie nazwisko, a już motłoch (ten prawdziwy, nie jakiś blogowy) zieje ogniem pomówień. Albo sprawy związkowe, czytał Pan artykuł red. Solskiej (POLITYKA 15)? Konkretnie, nic nie ma pan do powiedzienia w tej sprawie? To też są uwarunkowania transformacji. Polskim ZZ daleko do rozsądku niemieckich ZZ.

    I w tym bajzlu, zostawmy PRL-owskie badziewie na boku na razie, są osiągnięcia. Np. integracja z gospodarką światową, europejską, głównie niemiecką (25% obrotów handlowych). W szczycie lat 1970-tych Polska eksportowała za 16-18 mld dol. Teraz, licząc że dolar stracił ok. połowy wartości eksportuje się za 160 mld obecnych dolarów, czyli 4-5 razy tyle. Wtedy ponad połowa to był eksport do RPWG, mniej niż ćwierć do rozwiniętego świata, i to były głównie surowce, węgiel, szynka, etc. Struktura asortymentowa i geograficzna świadczy, że postęp przemysłu jest ogromny, wtedy PRL nie był w stanie nic sprzedać na zachodzie. W propagandzie PRL był 10. potęgą przemysłową świata, faktyznie nie miał nic na sprzedaż. I ten aparat wytwórczy odziedziczyła III RP, z jego technologiami, organizacją i ludźmi. Ci sami inżynierowie, ci sami handlowcy, w dużym stopniu obcy kapitał i ogromna restrukturyzacja wyciągneli Polskę z historycznej zapaści końca PRL. Nie chcę przynudzać statystykami, bo ich Pan nie lubi, długością zycia, umieralnością noworodków, ilością samochodów na główę, o gadżetach agd nie wspomnę. Ale kuzyn mi mówił, on jest sadownik znad Raby i obserwaqtor przyrody, że w latach 1990-tych zmieniła się przyroda, cały ekosystem, ptaki inne się pojawiły, w większej liczbie.

    Oczywiście to nie jest skok koreański czy chiński, ale jest znaczący. Co hamowało ten wzrost, ano nie oszukujmy się. Na wsi rolniczą biedę klepie kilka milionów ludzi i nie ma pomysłu jak ten problem struktury społecznej i zatrudnienia rozwiązać. Czy to wina liberalnej polityki gospodarczej? Albo użeranie się drobnych polskich kapitalistów ze zmanieryzowaną polską siłą roboczą. Słyszałem wystarczająco dużo opowieści, jaka jest etyka pracy, sam widziałem kilka przykładów. Ona się poprawia. Ale nie jest to chęć do pracy i uczciwość jaką wymaga kraj na dorobku. Znam inteligentów, którym uwierają wymagania i reżim pracy, oni są socjalistami. Socjalista to brzmi dumnie, ale modernizować kraju z takimi się nie da.

    Piszę to bo jak się pan domyśla, sporo widziałem w świecie, jak ludzie pracują, jak korzystają z opiekuńczości państwa, jak się do siebie odnoszą. Ludzie w Polsce są nieufni wobec siebie, być może dlatego, że coś na nich spadło. Ale mówienie, że winien jest wolny rynek i obcy wyzyskiwacz jest łatwizną intelektualną, w moim przekonaniu.
    Pozdrawiam serdecznie

  181. The mentor brawo, tak trzymaj. Piszesz o TO, a ten sam tekst dotyczy RS, którego też komuna wywlokła za uszy, udostępniła mu bezpłatną uczelnię, a ten póżniej wyjechał ponoć za chlebem w ten sposób dziękując PRL-owi za możliwość kształcenia. Jakiś czas temu na blogu Lizaka (Zygfryda Gdeczyka) z rozbrajającą szczerością wyznał, że spłacił on dług z nawiązką i nic Polsce nie jest winien.

  182. niektorzy na tym wspanialy m przeciez blogu rzucaja kamieniami w pana Pasenta. Czyzby byli bez grzechu? Niewinni jacys? Anioly? MOZE UPADLE?

  183. Szanowni Panowie @ the mentor (z godz. 13:04) i @Stasieku (z godz. 12:34)
    Szanuję wszystkich na tym blogu. Traktuję opinię każdego blogowicza z należną uwagą, nawet Pana The Mentor, mimo epitetów którymi niepotrzebnie obdarza Pana T.O. Czy natura Pana T.O. jest podła? Nie znam Go na tyle żeby tak twierdzić. Po prostu mam inne opinie na temat liberalizmu niż On, a porównanie Go do Geobelsa uważam za minus dla porównującego. Raczej skłaniałbym się do wyważonych opinii Pana Stasieku, który ma prawo do swojej fascynacji Kanadyjczykiem. Nie zamierzam swego adwersarza Pana T.O. etykietować ani zapisywać do jakiejkolwiek partii czy ugrupowania, bo mi Go trochę żal. Pojechał do ustabilizowanego kapitalistycznego kraju, robi w bankowości (tam jest KASA!), a tu sąsiad za południową miedzą socjalizm wprowadza, m.in. miliardy Obamy dla banków i socjalistyczną służbę zdrowia oraz inne bezeceństwa. Gdzie tu zatem uciekać? Tylko na Północ. Ale tam i zimno i niedźwiedzie mogą Go zjeść. Jak się T.O. w swojej ucieczce od amerykańskiego socjalizmu zapędzi i będzie akurat sroga zima, to i do Matuszki Rossiji trafić może. Jednym słowem na przechlapane. Chyba że w Moskwie się na nim poznają i zacznie w niej „robić” jako jeden z reformatorów gospodarczych ze szkoły „Chicago boys”. Nazwy hotelu nie podaję, bo go jeszcze tego tow. Putin nie określił.
    Pozdrawiam obu Panów serdecznie. Więcej luzu, bo wiosna idzie.

  184. Q 12.14
    Uważam ze Daniel Pasent miałby ogromne sznse wygrac kolosalne ,milionowe odszkodowanie, w procesie cywilnym od Trolloklona Slawomirskiego, za regularne i bezczelne opluwanie go na jego własnym blogu i długoletni stalking ( karany z oskarzenia publicznego karą wiezienia do dwu lat). Zycze mu dobrego adwokata i wygranej.

  185. Szanowny stasieku @ 12:34

    Wiara Pana w pana TO przynosi Panu chlubę jako jego przyjacielowi, czy też znajomemu. Maniera jedynego mądrego, dyskredytującego i dość agresywnego w stosunku do innych, nie podzielających jego poglądów utrudnia z pewnością zapoznanie się z przedstawianymi przez TO argumentami, no ale powiedzmy, że to tylko taka maniera dla maluczkich i można się przełamać.

    Jednak przyzna Pan, że matematyka nie jest ani lewicowa, ani prawicowa, a rumieni się z pewnością, gdy czyta się jego obliczenia – por. dyskusję o OFE, a w szczególności sposób liczenia efektywności towarzystw z punktu widzenia ich klientów.
    Wydaje mi się jednak, że to nie uchodzi, nie sądzi Pan?

  186. Ferdynad Wspaniał 12.12
    Chłopie spadaj do Gazety Polskiej albo Radia Maryja z twoim Ziemkiewiczem.Ta zawistna mendia powinna sie już dawno na stałe przenieśc do układu trawiennego Prezesa, bo to jego środowisko naturalne.

  187. „Dziś możemy powiedzieć: zostali zdradzeni o świcie””
    Czy to jeszcze wolnosc slowa czy juz oszczerstwo ? Ba , ale „wadza” warta jest kazdej ceny. Demokracja okazuje sie jest w porzadku tylko wtedy gdy wygrywamy . Kiedy przegrywamy , do diabla z nia !

    A na blogu po staremu , moderatorzy drzemia .
    ” tak na spokojne zwroce uwage ze debata z TO to to samo jakby zydzi probowali debatowac obozy koncentracyjne z Goebbelsem.
    TO to wlasne Goebbels neo-liberalistow .Niestety, nie ma sensu debatowac z takim elementem. ”
    Jak widac pisownia oryginalna. Mozna by sie tylko domyslac jak byloby gdyby spokoj nie zostal zachowany.

  188. magrud 22.35
    Miło że znowu jesteś.
    No i bedziemy dalej razem walic w ten mur, za którym okopał sie tabloid dla kretynów TVN24 z Rymanowskim, Pochanke, Morozowskim i Sekielskim.

  189. „Lizak o mnie pisze pozytywnie”!!! OMG…jasny gwint, zaloz pieluche , bo sie posikasz ze wzruszenia…mentor, gwidon i inne magistry Szmaciaki-Lizaki, nadal czekaja na to wyroznienie….o Jezu, ON na mnie spojrzal!!!! i jeszcze wszyscy macie pozdrowieni od Ani…Sphincter.

  190. Stasieku z godz. 12:34
    Telegraphicka bardzo lubię, mimo pewnych różnic światopoglądowych odbieramy na podobnych falach i mamy podobną wrażliwość. Ale sądzę, że przesłanki dla których obaj wdaliśmy się w obronę OFE są nieco odmienne. Łączy nas na pewno pewien konserwatyzm dotyczący ludzkich pieniędzy – w tym wypadku odkładanych jako zabezpieczenie na starość. Patrząc z tego konserwatywnego punktu widzenia realny pieniądz w OFE – w moim przekonaniu – zawsze będzie wygrywał z obiecankami socjalizujących z konieczności polityków.
    Telegraphic jest propaństwowcem, więc mimo krytyki zmian nie jest tak radykalny w ocenach panstwa jak ja. Nie ukrywam, że jego wzrastający deficyt budził moje nadzieje na jego zmianę – głównie ograniczenie kosztownych funkcji, ktore mnie niepokoją w obliczu nadchodzącego nieublaganie bankructwa. Ale przyznam, że mimo mego cynizmu nie brałem pod uwagę możliwości odwleczenia w czasie tego bankructwa za pomocą finansowania deficyt skladkami emerytalnymi. Nie brałem pod uwagę, że będą finansować wojny, kościół katolicki, orwellowski nadzór nad obywatelami, rekord Europy w więźniach, bizantyjską biurokrację, politykę historyczną, bezsensowną politykę społeczną, wołający o pomstę do nieba system edukacji itp, itd zbijając deficyt kapitałem, który ludzie zgromadzili na starość. Przyznaję, że wykazałem się w tym przypadku polityczną naiwnością.
    Swoją drogą zabawne jest, że Blogowicze z Lewej Strony zżymający się np na dzisiejsze bezsensowne i pompatyczne uroczystości nie wiążą ich z niebagatelnymi kosztami, deficytem państwa i ze składką emerytalną, którą się ten deficyt pokrywa. To paradoksalne, że wspierając „skok na OFE” równocześnie konserwują to co ich tak bulwersuje. Ostro i nie bez podstaw krytykując to państwo wspierają równocześnie jego finansowanie. Zadziwia mnie ta logika. Można przecież założyć, że gdyby Prezes wygrał jesienne wybory to IVRP bis będzie finansował właśnie za pomoca kapitału z OFE – na przykład w jej funkcjach rozliczeniowych. Kapitał z OFE pozwoli mu piekło z tego kraju zrobić. Tak więc ten obrzydliwy i groźny dla nich polityczny system będzie finansowany zgodnie z ich dzisiejszymi zaleceniami. I przyznam Stasieku, że to mnie w tej sytuacji najbardziej rozbraja. Niby stare wygi a dają się jak naiwne dzieci nabierać na plewy. A gdy kasa z OFE sie skończy to przecież dobiorą się w pierwszym rzędzie do ich emerytur. Przecież już to dwa lata temu zrobili.
    Pozdrawiam serdecznie

  191. Panie Spokojny (04-10 o godz. 10:59)

    Jak teraz uwazniej czytam Pana tekst, to wyraźnie widzę, że ma Pan talent do stawiania makroekonomicznych problemów. Pisze Pan:
    Polacy mają być głównie (1) konsumentami wytworzonych gdzie indziej dóbr, (2) podwykonawcami w wytwarzaniu ambitniejszych produktów oraz (3) dostarczycielami siły roboczej do krajów starej Unii.

    No tak, a gdzie jest to napisane, w Piśmie Świętym, za przeproszeniem, u Eklezjasty, że Polacy mają być tylko konusmentami. A niech biorą przykład z zapobiegliwych Niemców, którzy w czasie kryzysu zaciskają konsumpcyjnego pasa i eksportują co się da. Nie potrzebne im było podniesienie stóp procentowych, aby przyhamować konsumpcję. Wiem, znam tą śpiewkę – Polacy są biedni, to jak im zaciskać pasa. Ale przecież bogatsi od Ukraińców, albo od Polaków z PRL, albo od Niemców 50 lat temu, kiedy oni oszczędzali i z uporem pracowali, aby był niemiecki cud gospodarczy. Perspektywa historyczna też jest ważna, Panie Spokojny.

    JK Bielecki mówi (w ostatnim wywiadzie dla GW), że w Polsce nie ma wystarczająco bogatego kapitalisty, ani wystarczającej ilości kapitału, aby prywatnie posiadać duży bank na skale europejską, jak PKO BP. Dlatego państwo musi wkroczyć, co jest odwracaniem kota ogonem, bo jednocześnie państwo zagarnia prywatne oszczędności np. z OFE, które inwestowane na GPW. Ale może jest sens, bo gydby ludziom dać tę forsę w garść, to by przechlali, czy inaczej przeputali, wydali zamiast oszczędzać. Po to są wysokie stopy procentowe, o 3-4 pkt proc. wyższe niż w Niemczech, aby ludzi nakłonić do oszczędzania, ale to jednocześnie podnosi koszty kapitałowe przedsiębiorstw, co utrudnia zarządzanie. Ba, nawet podejmowanie ambitniejszych projektów w kraju, a nawet zwykłego zatrudniania nadmiaru rąk do pracy.

    I tak, za tabelami i liczbami, mamy masy zwykłych ludzi, ich jakość, nawyki i umiejęstności decydują. Czas skończyć, zdaje mi się, ze zwalaniem winy na innych za nasze bolączkia. A niedostrzeganie osiągnieć to już grzech ciężki.
    Pożytecznego tygodnia życzę

  192. # Marek pisze: 2011-04-09 o godz. 12:44
    ===================

    >>>…może „Niedokończony Film”, o warszawskim getcie?
    (…) Operatorzy pracowali przez miesiąc, rejestrując sceny z życia ulicy, pokazując skrajną nędzę i świat dobrze odżywionych, wchodząc do zabiedzonych podwórek i wykwintnych restauracji,
    (…) Wg izraelskiego reżysera to film propagandowy, nieprawdziwy,…>>>

    Taka obserwacja…
    Pamietam wywiad z kolega Polanskiego, ( Gutowski chyba…?; Gene…?; w Angorze; ok 15 lat temu…?, kopie zachowalem, ale nie chce mi sie szukac…)

    Pamietam, ze tez wspomina warszawskie ghetto, ze jedni umierali z glodu na ulicy, a inni sie bawili w wykwintnych restauracjach. Podaje wiele ciekawych szczegolow…
    Wolnego, nie trzeba zaraz wymyslac mi od antysemitow; on jeszcze zyje; mozna do niego zadzwonic do Paryza i sie zapytac…

    …a ten wspomniany film ( chyba…? ) widzialem kiedys na imprezie miejscowych ( Melbourne ) Semitow. Scena: zebrzace glodne dzieci, zaglodzone trupy pod murem, i przechodzace obojetnie dobrze odzywione, wykwintne towarzystwo. Film mial ilustrowac Polaka- antysemite.

    …wiec zapytalem niewinnie, kto to sa ci obojetnie przechodzacy obok tych zaglodzonych dzieci. Prelegenta zatkalo…
    … bo – kontynuowalem – Polakom do Ghetta wstep byl wzbroniony pod kara smierci, a Niemcy przebywali tam sluzbowo, wiec w mundurach, wiec chyba pozostaja tylko … no kto…?
    Wiec dlaczego pretensje do Polakow, jesli sami palcem nie kiwneli, choc mogli…?
    Co widac na filmie i w w.wym. wywiadzie.
    Chyba Korczak tez o tym zostawil zapiski…
    Nie moznaby o tym glosniej?

    Atmosfera niespodziewanie zgestniala tak, ze mozna bylo ja kroic nozem… Odpowiedzi nie dostalem oczywiscie, natomiast zostalem zdemaskowany i wyrzucony bezlitosnie na tzw. zbity pysk. Dobrze mi tak!

    Takie wspomnienie dedykuje Red. Passentowi… i Badaczom Pisma Swietego.
    Moze ktos mi wytlumaczy, jak bardzo zbłądziłem…?
    Georges53

  193. the mentor pisze: 2011-04-09 o godz. 10:04
    =====================

    >>>…Miedia nawet nie wspominaja ze ten gaz Polska bedzie musiala kupic po cenach rynkowych.
    Jezli cena Gazpropmu jest $400 za 1000 metrow szesciennych to cena gazu lupkowego bedzie $399.50 za taka sam ilosc gazu. (pomijam roznice w jakosci) i niezaleznie od rzekomo niskich kosztow produkcji. Taki bedzie mechanizm rynkowy…>>>

    Czy doprawdy jest jeszcze ktos kto sobie z tego sprawy nie zdaje…? To jest wlasnie globalizacja, nasza kochana.
    A tu Premier – czytam – caly mocarstwowy sie robi na tym gazie…

    Dodatkowe atrakcje to ze np. bedzie mozna sobie podpalic wode z kranu ( metan sie saczy do wod gruntowych ). Polecam do obejrzenia DVD „Gasland” ( Amazon; EBay ) – amerykanskie doswiadczenia w tym temacie – z takimi wlasnie min. atrakcjami.
    Beda uciechy…
    Georges53.

  194. Prawda bywa banalnie prosta ale politycznie bezuzyteczna a prezes z premedytacja bawi sie zapalkami .
    http://wyborcza.pl/1,75248,9402191,Co_wiadomo_rok_po_katastrofie.html
    „Wadza” warta jest kazdej ceny (?). Czas chyba docenic emigracje a dokladniej odleglosc od tej …. …..
    Obym sie mylil bo zycze wszystkim w kraju jak najlepiej wbrew pozorom . Sprawdza sie niestety najgorszy scenariusz. Otwarte zostaje pytanie kto go napisal ?

  195. m^2 (04-10 o godz. 15:24)

    Konkretnie o które obliczenia Panu się rozchodzi?
    Rzucanie oszczerczych ocen nie uchodzi na poważnym blogu, podobno.

    Ileż razy podałem wyliczenia i adwersarz znikał. Ile razy mylę się w informacjach, ktoś mi zwróci uwagę, albo sam odkryję błąd, natychmiast prostuję, wycofuję, wyjaśniam skąd się wzięła pomyłka. Gdy ja komuś wytknę bład, delikwent(ka) znika. Może z tego powstaje odczucie, że agresywnie dyskredytuję?

    Opinie mam odmienne od wielu blogowiczów, stąd wyglądają one „jedynie mądre”. Ale powiedzmy sobie szczerze, gdyby opinie blogowej większości zaczęto wprowadzać w życie to by się Polska rozleciała w szybkich abcugach. Niech mi Pan powie, kto na blogu popiera reformę emerytalną Buzka-Balcerowicza? A czy ją zdemontowano, czy Rostowski ją potępił? Nie.

    Więc bądźmy szczerzy – o co chodzi? Że wytykam absurdalność rozlicznych opinii, z tezą, że OFE to złodziejstwo? A jak nie szczerzy, to chociaż poważni.

  196. Dyskusji o polskiej transformacji odcinek… już chyba 48. Kto by je zliczył. Blogowa tele-nowela, tym razem ze spokojnym w roli głównej, i magrud jako guest star. Nieźle się zapowiada, zwłaszcza że telegraphic observer ma grać czarny charakter (t.o. to aktor charakterystyczny).

    A więc co robimy, dostojny duecie magrud-spokojny ? Wywracamy w stolik, karty w tas, i zaczynamy robić historię od nowa ? To znaczy zaczynamy budować druga Polskę ku pamięci peerlowskiej nieboszczki, jak można się dosłuchać między pięcioliniami arii solowej magrud ?

    Drodzy lewicowcy niezadowoleni z III RP ! Raz jeszcze wzywam Was: łączcie się ! Najpierw kopnijcie w stolik lewicy polskiej, wywróćcie go, i tam rozdajcie karty na nowo. Zacznijcie od tego, a dopiero potem, jeśli uda się Wam pociągnąć za sobą elektorat, grzmijcie o przemeblowywaniu państwa i gospodarki. Pokażcie najpierw, że potraficie zaprowadzić porządki w swoim grajdołku, że potraficie być wydajni politycznie, a dopiero potem dobierajcie się do gospodarki, pod warunkiem – raz jeszcze – że uzyskacie potrzebny do tego mandat zaufania. Póki co, Droga Lewico, to kisicie się we własnym sosie, a miernikiem waszej lewicowej wartości stał się Lizak. Tylko pogratulować, i skoro według lizakowych teorii chcecie zmajstrować kolejną Polskę, no to chyba można spać spokojnie: za daleko z tym koksem nie zajedziecie.

    Swoją drogą np. WODNIK53 czy jasny gwint w co drugim swoim wpisie wytykają mediom ich zły wpływ na życie publiczne w Polsce, i czynią to całkiem sprawnie. Ale trzeba było powrotu magrud na białym koniu, żeby niemal wszyscy przyjęli jako objawienie to, co Ona napisała o mediach, a co wyżej wymienieni panowie napisali już dawno, i to wiele razy. Sieroca choroba blogowej lewicy, sieroca, bo dopiero matka-magrud musi napisać to, co wszyscy wiedzą, żeby dotarło. Fantastyczne !

    Bez wątpienia lewicy (nawet tej blogowej) brak wyraźnego przywództwa, a więc na bezrybiu… Zdaje się, że to przysłowie już miało swój wielki dzień na tym blogu.

    Pozdrawiam.

  197. absolwent (04-09 o godz. 22:09) myśli, że jak napisze, że w jakiejś prelekcji prof. Kieżun nie powołał się na PiS to w ten sposób on (absolwent) obalił moje faktograficzne stwierdzenie, że prof. Kieżun popiera PiS i publikuje w tych samych czasopismach co ideologowiei PiS.

    I co, Panie Spokojny, mam ja z takim blogowiczami dyskutować, co i rusz prostować, że nie jestem Goebbelsem, itd. Po prostu uważam, że przeważająca część komentarzy tutejszych to banialuki nie warte dyskutowania, a kilku godnych szasunku Pana zdaniem to smarkacze nie potrafiące posłużyć się poprawnie językiem polskim. I z tego powodu mam iść w ślady Lizaka?

    O pardon, na biegun mam wędrować. No żartowniś z Pana.

    W sprawie mediów w Polsce, temat podniesiony nie po raz pierwszy przez magrud, wydaje mi się, że dwa czynniki odgrywają rolę. Jeden to firmy reklamowe i medialne odkryły u polskich dobiorców jakąś dziką skłonność do prymitywnego absurdu i na tym jadą z każdą kampanią. Tak się instuuje dziennikarzy, politycy próbowali to przejąć i w roku 2005 doskonale im się to udało. Druga element to fakt, że nie udało się stworzyć niezależnych mediów publicznych, odizolowanych od partii politycznych, obiektywnych, na wysokim poziomie i finansowanych z budżetu. Winne są wszystkie partie, również lewicowe. Udało się stworzyć dobry nadzór bankowy, niezawisłą politykę pieniężną, ale niestety równie ważne media przepadły.

  198. „JK Bielecki mówi że w Polsce nie ma wystarczająco bogatego kapitalisty, ani wystarczającej ilości kapitału, aby prywatnie posiadać duży bank na skale europejską, jak PKO BP”

    Jak widac JK Bielecki spedzil za malo czasu w UniCredit i w Banku Pekao bo ciagle nie wie czym jest bankowosc. A wystarczy chociaz raz przeanalizowac raporty finansowe przecietnego banku. Gdyby JK Bielecki chociaz raz widzial ‚Balance Sheet’ banku ktory ‚prowadzil’.

    Ten ‚wystarczajaco bogaty kapitalista’ moze posiadac zaledwie jedna akcje za jedna zlotowke by zarzadzac miliardami zl innych ludzi. Kapital zarzadzany przez banki pochodzi w 95-99% od klientow i w 1-5% od akcjonariuszy, tych ‚wystarczajaco bogatych kapitalistow’. A tych kapitalistow moze byc dziesiatki tysiecy. Jednosobowe wlasnosci bankow na skale europejska skonczyly sie co najmniej 100 lat temu o czym JK Bielecki ani ekspertyza z Toronto wydaja sie nie wiedziec.
    A pozatym dlaczego bank ma byc ‚duzy’ ? Czy po to zeby nie pozwolono mu upasc ? Ekspertyza z Toronto nie przestaje zadziwiac.

  199. Prof. Kieżun ulubieńcem Michalkiewicza:

    http://www.forum.michalkiewicz.pl/viewtopic.php?f=4&t=21410

    A oto jeden z jego wywodów:
    Jego obsesyjną ideą była szybka likwidacja inflacji, która, jak wiadomo została całkowicie zlikwidowana dopiero po … 10 latach. 10 lat w Polce była olbrzymia inflacja, ale walcząc z nią Balcerowicz doprowadził do tego, iż straciliśmy cały przemysł wyższej techniki. To był błędny sposób likwidowania inflacji poprzez zmniejszenie produkcji i doprowadzenie np. do upadku najbardziej istotnej produkcji w czasie inflacji, tj. produkcji rolnej. Przecież ludzie przede wszystkim muszą kupować żywność, a zatem muszą na nią wydawać pieniądze. A likwiduje się PGR-y, które rozlatują się i znika cały ich dobytek. W ten sposób Balcerowicz w istocie wygenerował olbrzymie bezrobocie. W latach 30-tych, w okresie największej depresji w USA średnie bezrobocie wynosiło 17 proc., a u nas doszło do 20 proc. Dla mnie Balcerowicz jest człowiekiem uczciwym, ale doktrynerem, który postępował zgodnie z neoliberalistyczną Friedmanowską doktryną, wiarą w wolny rynek i likwidacje inflacji poprze radykalne ograniczenie podaży pieniądza, otwarcie granic, przy zaniedbaniu lokalnego rozwoju. Np.w USA Clinton rozpoczął swoją prezydenturę w 1993 r przy olbrzymiej inflacji, ale zwalczał ją poprzez zwiększenie produkcji, a nie odwrotnie.

    Chi chi, pomylił mu się Reagan z Clitonem. Poza tym, co to znaczy, że prezydent zwiększa produkcję? Clinton pod naciskiem republikanów zlikwidował deficyt budżetu – to wszystko. Takich przykładów gadania banialuków jest pełno.

    Ale takie są prawa blogu, który się pasie sensacjami z marginesu, zaś tzw. mainstream doniesień gospodarczych jest dlań podejrzany. Bo przecież był kryzys, socjalizm w USA zapanował, itp. Otóż moją rolę na blogach POLITYKI widzę tak: od czasu do czasu prowokacyjnie skrytykuję banialuka. Np. zaskoczyły mnie tezy o rzekomym złodziejstwie i katastrofie OFE. Przerażenie mnie ogranęło, ale gdy się przyjrzeć faktom, to widać co kierowało autorem tych rewelacji. Zaszkodzić Polsce. Czy ja muszę zawsze pomijać to milczeniem?

  200. Szczęśliwie dobiegł końca ponury dzień sabatu czarownic, zaprzestały bić dzwony i grać muzyka fałszu, obłudy, cynizmu i wyrachowania. Kolejny etap bratobójczej wojny na wyniszczenie, kombatantów, bohaterów z barykad wojen Solidarności o wolność , niepodległość i suwerenność. Tę wolność, niepodległość i suwerenność już posiedli, do tego dużo dużo forsy, majątków i przywilejów. Osiągnęli przy pomocy podstępu i oszustwa społeczeństwa, z pomocą potężnych sił obcych, które także wzbogaciły się obficie. Naród z nadzieją oczekuje, aż się zmęczą, wybiją do nogi i znikną z powierzchni ziemi. Zawziętość boju skłania do nadziei, że koniec nastąpi dość szybko.

  201. georges53 pisze:
    2011-04-10 o godz. 17:30
    „Dodatkowe atrakcje to ze np. bedzie mozna sobie podpalic wode z kranu ( metan sie saczy do wod gruntowych ).”

    Teraz w US rzady stanowe domgaja sie regulacji ekspoatacji lupkow ze wzgledu na zagrozenie srodowiska. Nie tylko metan moze dostac sie do wod gruntowych. Po wierceniu, do dziury pompowana jest woda pod duzym cisnieniem zmieszana z benzyno-podobnymi chemikaliami jak tolluen (rakotworczy). Prznikniecie tej mieszanki do wod gruntowych jest bardzo prawdopodobne, We Francji zawieszono lincencje lupkowe na dwa lata w celu oszacowania zagrozenia srodowiska.

  202. Prof. Kieżun w komitecie poparcia:

    http://jaroslawkaczynski.info/foto/artykul/a,11

    Prof. Kieżun: … wśród studentów jest niechęć do PiS-u i dlatego oni głosowali na PO. Co było niezgodne z moimi poglądami, bo ja byłem członkiem Honorowego Komitetu Poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich i uważałem, że PiS to partia, która doprowadzi do zlikwidowania rządów starej kadry postkomunistycznej.

    http://www.prawica.net/node/12168

    Prof. Kiezun publikuje w „Naszym Dzienniku”:

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20090814&typ=my&id=my15.txt

    http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=111063

  203. Jeżeli Polityka nie potrafi zapewnić poprawności funkcjonowania Własnych blogów to po co wogóle zawracać sobie nią głowę .
    Teksty znikaja u Passenta , Szostkiewicza , Parandowskiej , ostatni znikaja również TABLICZKI.
    tO PO CO SIE BAWIĆ Z NIEPOWAŻNYMI LUDZMI ?

  204. Co z oszczerstwami w sieci? Słowa jakich używa oszczerca raczej nie są zaproszeniem do rozmowy. Co robić? Sprawdzić, czy wpis łamie regulamin forum. Jeśli tak – zażądać od właściciela strony czy moderatora, by usunął wpis jako sprzeczny z regulaminem i – koniecznie – umieścił tej treści komunikat w miejsce oszczerstwa: „Wpis jako niezgodny z regulaminem forum został usunięty”.
    Po co? Po to, by autor wpisu nie zechciał z zemsty kopiować wpis…

    Biuro Fairplaynet.pl (walczymy z oszczerstwami w sieci)

css.php