Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

7.06.2011
wtorek

KWESTIA ELEGANCJI

7 czerwca 2011, wtorek,

Kilka spraw różnej wagi. Zacznę od błahostki. Odpowiadając na pytania dziennikarzy, premier Tusk mówi dzisiaj o swoim ministrze per „Grabarczyk”. Nie „pan Grabarczyk”, „minister Grabarczyk”, „Cezary Grabarczyk”, ale po prostu „Grabarczyk”. Mnie się to nie podoba. To jest niegrzeczne. W wystąpieniu publicznym premier  nie powinien używać tej formy, to jest po prostu arogancja. Szef rządu powinien być wzorem kultury i elegancji. Poseł Hofman mówił dziś podobnie per „Tusk”. Wygadany ten młodzieniec lekcje kindersztuby pobierał chyba u prezesa. Niektórzy ludzie z PiS mówią nawet „Komorowski”. Wstyd, panowie!

Premier nie powinien był także robić żartów a propos  niestosownego skądinąd ubioru pewnej dziennikarki, która przyszła na konferencję prasową z gołymi ramionami. Mam pretensje do premiera za niestosowny żart i do dziennikarki za niestosowny strój. Dziennikarze (-ki), kamerzyści, fotoreporterzy i inne osoby, które pokazują się publicznie, powinni pamiętać, że są w pracy, często w miejscach znaczących, podczas poważnych wydarzeń, powinni ubierać się odpowiednio do okoliczności. Koszulki typu T-shirt i bluzeczki plażowe, lub zbyt odważne kreacje wieczorowe nie pasują do budynków rządowych i do okoliczności oficjalnych. Branża dziennikarska powinna umieć  się zachować. Byle jakie ubranie, lub mówienie per  „Tusk”, „Grabarczyk”, to upadek dobrych  obyczajów. „Panie Tusk”, „Panie Hofman” – liczcie się ze słowami!

Ze spraw większej wagi, nie podobają mi się pogłoski o możliwym przejściu Joanny Kluzik-Rostkowskiej do Platformy. Dla mnie jest to kwestia elegancji. Jeszcze bardzo niedawno pani J.K.-R. była na dworze prezesa PiS, robiła mu makijaż wyborczy, żeby jak najlepiej oszukać wyborców. Potem odeszła do własnej partii, przesiadła się na własną łódkę  – to jest OK. Ale gdyby teraz, kiedy jej łódka nabiera wody, miała porzucić  swoją załogę i szukać ratunku na krążowniku Platformy – to by eleganckie nie było. Podobnie jak przesiadka „Arłukowicza”. Pardon, posła i ministra Arłukowicza.    

PS. Z lektury, polecam bardzo ciekawy wywiad z prezydentem Obamą w dzisiejszej papierowej „Polityce”,  nie zdawkowy, konkretny, m.in. w sprawie stosunków z Rosją i z Polska, a także nie mniej ciekawą rozmowę z prof. Janem Widackim  w „Przeglądzie”, uniewinnionym po pięciu latach z wszystkich zarzutów zmajstrowanych przez IV RP. Gorąco polecam.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 99

Dodaj komentarz »
  1. Dziś, gdy aktualne trendy mody wydeptywane są na salonach prezydenckich sandałami gumowymi guru wszechświatowego dziennikarstwa, oficera francuskiej Legii Honorowej, uskrzydlonego Orłem Białym, czepianie się szeregowej dziennikarki o jej odsłonięte ramiona na konferencji prasowej to tak, jakby mieć pretensję do kanonika, że w czarnej sutannie chodzi.

    A że nie każdy Grabarczyk może zostać grabarzem polskich marzeń o autostradach na Euro 2012 to fakt i z tego choćby powodu należy mu się Pan Minister na Włościach nie do Ruszenia Grabarczyk, a nie jakiś tam Belmondo.

  2. Ewentualne przyjęcie pani Kluzik-Rostkowskiej do PO, byłoby niewybaczalnym błędem, który nie przysporzy Platformie wyborców.
    Nie chce mi się wierzyć, aby mogło do tego dojść.
    Wiele bardziej pożyteczne byłoby pozbycie się panów Gowina i Niesiołowskiego… A co, pomarzyć nie można?

  3. Zupełnie nie widzę niestosowności używania wyłącznie nazwisk bez każdorazowego wymieniania tytułów przez dziennikarzy. Tak jest na całym świecie i nie jest to żadna obraza. Wręcz przeciwnie, unikanie tytułów jest dobre bo nie wynosi urzędników i polityków na niezasłużony i nie wskazany w demokracji piedestał. Pan zna USA więc Pan doskonale wie, że „Obama” czy czasem „Mr. Obama” to są powszechne zwroty.

    Tu ma Pan multum „Panów Obama” z wczorajszego NYTImesa:

    http://www.nytimes.com/2011/06/07/us/politics/07goolsbee.html?_r=1&scp=3&sq=Obama%20said&st=cse

    A tu ma Pan z „New Statesman” o Cameronie (nawet nie panie Cameronie, o Premierze Cameronie nie wspominając):

    http://www.newstatesman.com/blogs/the-staggers/2011/05/clegg-cameron-obama-nhs

    Więc proszę, skończmy z tym oburzaniem i niepotrzebną bizantyjsko-galicyjską rewerencją.

    Co do stroju to zgoda, z jednym wyjątkiem – kamerzystów TV. Na całym świecie oni mają prawo ubrać się luźno i tak się ubierają nawet w Białym Domu. Niech Pan potrzyma profesjonalną kamerę na ramieniu, w tłoku i upale przez parę godzin to będzie Pan wiedział dlaczego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. no wie Pan co ? Polak jest znany z tego ze lubi ponizac drugiego Polaka. To takie odreagowanie na kompleksy -zgnoic drugiego zakompleksionego zasciankowca. Dlatego my Polacy wolimy pracowac nawet za polowe kasy dla obcego, niz dla wspolziomka. Nawet poddali my sie 3 razy z tego powodu w zabory.
    W ogole, formy grzecznosciowe to jakis rytual w tym kraju – wystarczy dostac jakies pismo z urzedu – co tam sie na wyginaja z tym szanownym panem, zeby zakonczyc w ogole bez podpisu jakis stemplem, czy skrobnieciem jakiejs podrzednej sekretarki. Dziadostwo.
    Co kraj to obyczaj – nieufnosc, chamstwo, pogarda, rozjerzdzanie dzieci na przejsciach dla pieszych, podejscie do poszanowania zycia jak w tatarstanie.
    Co do Pani Kluzik i calej tej ferajny – podzielam Panskie zdanie, a sam chcialbym w koncu widziec tych mlodych,, zaradnych ludzi na swoim, czyli w w konkurencji na wolnym i prywatnym ryku pracy. Nie wiem ale ciesze sie jakos, gdy im sie nie uda tym panom wengrzynom, jakubiakom, kowlaom , ponculiuszom – czytam i widze poprostu to skomlenie o jeszcze jedna kadencje, obojetnie gdzie, obojetnie za ile. Niestety PO w tym wzgledzei mnie osobiscie bardzo rozczarowuje – przyjmujac w swoje szeregi skompromitowanych faszystow z 4 rp, ktorzy nawet nie przeprosili za oklamywanie wyborcow, nie przeprosili za wspolprace z Kaczynskim i Ziobra.
    To mowi o dojrzalosci demokracji, honorze, odpowiedzialnosci partyjnej. PO coraz bardziej rozczarowuje.

    Pozdrawiam Pana Redaktora
    PS.Kiedy Pan wyrzuci tego chama Slawomirskiego ?

  6. Może brak PANA przed nazwiskiem Min.Grabarczyka to jakiś fopa ale proszę pamiętać że Ministrami też byli : Wladyslaw Grabski, Eugeniusz Kwiatkowski, Adam Rotfeld, Krzysztof Skubiszewski (na wyklady na UAM-ie przychodzil On we fraku i pamietany jest jako „Lord Gallux”) i wielu innych dla Polski zaslużonych polityków. A co zrobil do tej pory TEN Grabarczyk którego los zrobil Ministrem !??? Dać takiemu kurę żeby ja szczać prowadzal aż strach, opowieści o Chińczykach na budowie autostrad są komedią przy której Monty Python to DDR-owski western. A gdzie byl Szaaanowny Redaktor jak holota obrażala Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego !?? Czekam na wypisy z apeli o powstrzymanie się od szczucia !!!

    PS.
    „Przeglad” bez Lema (swego czasu w „Der Spiegel” wzdychajacego do Marszalka Pilsudskiego) i KTT (który tlumaczyl TW „Bolka”) to tylko kolorowe pisemko.

  7. Czy jestem tu jedyna, ktorej zupelnie nie przeszkadza ”Grabarczyk” w ustach premiera?
    Gdybym natomiast smiala zasugerowac panu szanownemu premierowi jakies wskazowki dotyczace elegancji, to w pierwszym rzedzie radzilabym pokornie aby sie przestal publicznie slinic na widok odslonietuch w 30-stopniowym upale ramion dziennikarki zamiast odpowiadac jej na rzeczowe pytanie. I aby nie robil z siebie pajaca!

  8. Wczasach, w których inteligencja odwraca się od polityki ustępując miejsca elementom marnym, kiedy zmiana dotyczy wyłącznie obozu a nie wartości, kiedy się to wszystko gotuje ukazując swe marne oblicze, mówienie o nieelegancji jest …. hmmm, delikatnie mówiąc, przesadą.

  9. Myślę, że taki sposób mówienia o politykach, jest naturalną odtrutką na prymitywną tytułomanię. Oto próbka:”za chwilę naszym gościem będzie pan minister /czegoś/ – pan Adam Iksiński”. I to mówi osoba z pierwszego szeregu dziennikarstwa.
    Albo ten prostacki zwyczaj nazywania ludzi prezydentami, premierami, ministrami, chociaż funkcje te pełnili całe lata temu. Czyżby zwrot „pan Aleksander Kwaśniewski – były prezydent RP” był uwłaczający?
    Jako perełkę, zapamiętałem podpis pod pewnym artykułem fachowym,
    z tytułem: gen.bryg.pil.prof.dr.hab.inż.
    Pewien wybitny profesor prawa /niestety nazwisko uleciało z pamięci/ wspominał, że tylko jeden papier podpisał per „magister”. Był to kwit na węgiel. Dla usprawiedliwienia dodał, że było to nazajutrz, po obronie pracy magisterskiej.
    P.s. Żeby nie było, że zazdroszczę, to ja też mam tytuły, o czym wolę zapominać.

  10. Ja tam bym sie nie czepiala jak Pan Daniel. Wartkosc wydarzen powoduje, ze dziennikarz musi byc w stalej gotowosci. Gdy pracuje na przyklad dla RMF-FM albo „Faktu”, to powinien miec odzienie dostosowane do warunkow pracy. Dlatego najlepszy jest uniform militarny, pozwalajacy nosic przerozne aparaty nasluchowe, podsluchowe, lornetke, czasami lunete, a bywa ze nawet talerz satelitarny. Dla blyskawicznego przemieszczania sie chodzi na ogol w tzw.pepegach – a jak bogatszy, to i w mokasynach lub sandalach. Gole ramiona dziennikarki nie sa lekcewazeniem dla rozmowcy ani autorytetu parlamentarzystow. Wiecej tolerancji Panie Redaktorze!

  11. Panie Redaktorze, przecież elegancja już dawno umarła. Chamstwo stało się niemal obowiązkowe. Kiedyś taki arogant jak A.Hofman obrywałby permanentnie od krewkich szlachciurów. Ale dziś? Od pani Joannny Kluzik-Rostkowskiej też nie wymagajmy elegancji; przecież jest to przeciętność ogarnięta wielką ambicją dokopania JarKaczowi za upokorzenie; zrobi więc wszystko, aby zrealizować plan zemsty.
    A propos braku elegancji we współczesnym świecie, na odnotowanie zasługuje „ubiór”, w jakim A.Michnik zjawił się u Prezydenta RP na uroczystości wręczenia wysokich odznaczeń państwowych. Tego to już całkiem nie rozumiem.

  12. Czytam te komentarze i zdziwiony jestem jak niektórzy ministrem Grabarczykiem sobie gębę wycierają

    Niech mi ktoś napisze co zrobiła przez ponad rok Pani Jakubiak na tym stanowisku rzeczowo ws Euro2012

    Może ktoś znałby okres w IIIRP gdzie budowano więcej stadionów i autostrad?

    Polacy zapiekli w swej zawiści po znalezieniu błędu, uchybienia zamieniają się w stadko Piranii

  13. Wbrew opinii wielu blogowiczów stoję na stanowisku, że elegancja przydaje się w KAŻDEJ sytuacji. Jasne, że jest pełne spektrum braku kindersztuby – od mentów, którzy znają 3 słowa na krzyż (wiadomo jakie) do powszechnych zachowań dziennikarzy, polityków zmierzających (ale coraz bardziej wartko, niestety) do wspomnianego „standardu”. Jakoś nie sądzę by zwracanie komuś uwagi na niestosowny strój było eleganckie, nawet jeśli był wyjątkowo niestosowny (nie widziałem).
    Był kiedyś taki ktoś – Jan Kamyczek (p. Iphorska), kto starał się informować ludzi młodych o tym jak się zachowywać. Jeszcze dawniej wychowawczyni mojej mamy uczyła jak należy wysiadać z karety, jak jeść, mówić, chodzić, stosownie się ubierać – na lekcjach wychowawczych. A dziś?
    I jeszcze mi się przypomniało. Po wojnie nowi władcy byli świadomi swoich braków w przedmiotowej dziedzinie i zatrudniali (za czasów najbardziej zjadliwych rządów „klasy robotniczej”) prawdziwego przedwojennego arystokratę (nazwiska zapomniałem, niestety), od którego uczyli się savoir-vivre’u. Dziś raczej prześcigają się w chamstwie. O tempora, o mores…

  14. Hmmm… jakie czasy, takie obyczaje, panie Danielu. To chyba wolanie na puszczy.

  15. Pan czy ,,ty” co za różnica – skoro jest niekompetentny.To odnośnie p. Grabarczyka. Gdy stałem podczas katastrofy kolejowej 13.12.2010 (owa słynna zmiana rozkładów jazdy) poświęciłem mu tyle rzewnych myśłi marznąc na peronie ,że nazywanie go ,,panem” w kontekście monstrualnej niekompetencji, samozadowolenia i wykrętów uważam za głęboko niestosowne. Szczególnie ,że nie zrobiono NIC by stan patologii na kolei zlikwidować. W końcu dziesiątki spółek będących źródłem problemu – to dziesiątki koryt do obsadzenia funflami. Pominę przesunięcie ,,zbędnych” na kolei 4 mld zł na budowę dróg. To chyba miara kompetencji. Teraz chcą pospólstwu zamydlić oczy ,,Pendolinem” bez wahadełka,polskimi TGV. Kogo będzie stać tym jeździć? Chyba kombinują to po to by nikt premierowi nie wypomniał latania samolotem – zafunduje sobie standard lotniczy na Ziemi. A dla ,,Grabarczyka” nieodwołanego za ową zapaść w grudniu na kolei były kwiaty od premiera więc i jeden – premier i drugi – minister są siebie warci.
    Odnośnie ,,Tusków” ,,Komorowskich” ,,panów” dopiero po znaczącym odchrząknięciu w wykonaniu Prezesa, to jakże by inaczej miał traktować ,,zdrajców”, ,,uzurpatorów”, ,,morderców brata” wybranych drogą ,,oszustwa” albo przez ,,nieporozumienie” ? Ten rodzaj patologicznych osobowości tak ma…

  16. Elegancji w tym gronie trudno oczekiwać, a o martyrologii Widackiego przez krwawe szwadrony reżimu solidarnościowego opisane przez PRZEGLĄD relacjonowałem w poniedziałek o 10,01. Czego Pan Redaktor nie doczytał. Kilka lat temu Jerzy Jedlicki scharakteryzował nowa Polskę jako cywilizację podłości. Przykładów mamy tysiące a całym savoir vivre kieruje niezawodny dla PO i PiSu, IPN z nowym szefem, arbitrem elegancji i taktu teczkowego. Fundamenty dobrego smaku budują także wzorcowe wytwory cywilizacji zachodniej FAKT i SU. Dziś np ten drugi na pierwszej stronie wielkimi literami anonsuje, że „Rokita ma raka trzustki”, a tu o ploteczkach lumpenelity.

  17. Tytułomania ludziom odbija. Takie mam wrażenie ostatnio. Śmieszy mnie nazywanie byłych premierów nadal premierami, kiedyś w jakimś wywiadzie radiowym było trzech ex-premierów i dziennikarka w kółko pytała „panie premierze”, co było po prostu śmieszne.

    A premier Tusk nie mógł powiedzieć „Cezary” więc mówił „Grabarczyk”. To oznacza jak blisko są między sobą i nie bawią się w „panowanie i ministrowanie” pomiędzy sobą.

  18. Bagienko PiSu

    Portal niezależna.pl pomaga fanom PiSu przejrzeć na oczy.
    Oto „wypisy ze ścian wychodka”, jak nazywa wypowiedzi prawdziwych patriotów k. – ideologista PiSu na niniejszym blogu.

    Tym razem użytkownicy partyjnego przybytku zjednoczyli się w chwalebnej akcji na rzecz pełnej utylizacji niejakiego DP.

    Otóż tenże DP który jako KO objawił 50 lat temu tajnym służbom niezwykle paskudną, kalającą honor ojczyzny, kładącą się długim cieniem na rozwoju kultury narodowej i wrażliwości estetycznej obywateli w segmencie kinematograficznym wiadomość, że niejaki Kałużyński Zygmunt (nawiasem mówiąc również KO) jest dziwny i bywa, że latem chodzi w butach bez skarpetek.

    Aktywistów PiSu skupionych wokół niezależnej.pl nie trzeba było długo zachęcać. Posypały się komentarze, rozpaliły namiętności.

    Oto przekrój wypowiedzi:

    „..sami szmaciarze i jedno wielkie szambo…kazdy donosil na kazdego…co sie dziwic,ze takie,terazniejsze „elyty” wyrosly… bez zadnych wartosci, bez ludzkiej prawosci,bez zadnego kregoslupa..(i to nie tylko moralny mam na mysli)…zdrajcy i slugusy…opanowala ta’wszawica’nasza biedna ojczyzne,i swiadomie niszczy ja… ale juz niedlugo!!!”

    „W imie obrony kapusiow,podzielono narod na moherowy ciemny bo nie sprzedawal przyjaciol,oraz oswiecony tzw.elYta skladajaca sie z kapusiow.Na Czele tego frontu stanal Szechter i wszyscy ktorzy dali d…y”

    „Nie rozumiem jak moze taka klike popierac znaczna czesc spoleczenstwa,czyzby tez byli umoczeni? Ludzie majacy czyste sumienia nie boja sie lustracji ani walki z korupcja.”

    „Oni teraz maja sie dobrze bo albo są na eksponowanych posadach albo maja wysokie renty . A przecież powinni być pozbawieni wszystkiego , łącznie z majatkiem – pozostawic tylko zasiłek społeczny -Oni w czasie swojej działalnośći przyczynili się do niejednej śmierci i tragedii.”

    „jak studiował w tzw. Leningradzie to nie tylko do ub i sb donosił, na pewno kablował sowietom w ich języku to zwykła swołocz. Na pohybel mu”

    Mój komentarz do powyższego cytatu

    Jak znajomo brzmi powyższa wypowiedź w kontekście uporczywej akcji prowadzonej tu na blogu przez gorliwego eremitę.

    Dalsze cytaty

    „Jednym słowem żydokomuna. Ich UB-abrane życiorysy prawie jednakowe są. Dosłownie jak z jednej matrycy. „Znormalizowani”.”

    „będąc ambasadorem bezlitosnie zwalczal, poprzez klamstwa i oszczerstwa, Kobylanskiego.Kobylanski wytoczyl procesy roznym pejsatym w tej sprawie i raczej wygrywa, mimo straszliwego oporu gangu talmudystow.”

    „Dla mnie to ludzki śmieć, będący „nową elitą” p.o. inteligencji i za niby autorytet robiący.”

    „jak oni wszyscy. NKWD- prawie sami pejsaci, okres stalinowski – to samo. Potem nastapila tylko zmiana nazwisk i miejsc – jedni wyszli z pierdla, drudzy wyjechali. Ale to oni i ich pomiot.”

    „Odznaczenie dziada komunistycznego i parchy nie minie. Już sam król WSIactwa i miłośnik kaszalotnic Bronkobul POd wąsem przypnie mu order za donosy i miłość do bolszewizmu. Jeden z ferajny szajobandy sPOnsorowanej przez mafie. Kłania się słynny charyzmatyk złotousty,miłośnik grubej kreski, Tadek-plastik-plastelina-mazowiecku, a dla przyjaciół Moskali Tadek-glisto-plastelina-osikowy głos.Je… ich wszystkich konfidentów i bolków fazyreuszy pies.”

    „Dodam ze nazwisko rodowe matki Osieckiej – Sztechman, rowniez daje wiele do myslenia”

    „Dla mnie każdy kto bryluje teraz na salonach lub jego nazwisko jest znane jest podejrzany. Niestety. Po wojnie, Katyniu ,mordach politycznych dokonywanych przez NKWD ,SB nie mamy prawdziwej elity ,mamy zdalnie sterowane marionetki pozbawione kręgosłupa moralnego ,odmóżdżone i zastraszone popłuczki ,sztucznie wyhodowane klony i mutanty .Operacja sowiecka zniewolenia i kontroli inteligencji została przeprowadzona perfekcyjnie i obawiam się że, proces odrodzenia i oczyszczenia narodu to praca na lata o ile nie na pokolenia. Czarno to widzę”

    „Dlatego taki jazgot się podniósł, kiedy Premier Kaczyński użył określenia absolutnie uprawnionego w tej chorej sytuacji: „łże- elity”. Dlatego tak odsądzano od czci i wiary Ministra Dorna, kiedy ich zdiagnozował jako „wykształciuchów”. Mamy problem, i to ogromny. Ci ludzie nie tylko zniszczyli setki (jeśli nie tysiące) talentów, prawem kaduka i przy pomocy metod „passentowskich” zajmując ich miejsce. ONI SIĘ ROZMNOŻYLI i RODZINNIE ULOKOWALI.

    „Potomkowie różnej maści antypolaków są wszędzie – w polityce w różnych bisnesach i kulturze.Niektórzy działają nawet pod zmienionymi nazwiskami…” „Tym ludziom wydaje się ,że Polacy to ciemnota i nic nie wiedzą i nie pamietają”

    „Tylko PIS zaprowadzi porządek w tym kraju ,na nich nie głosowali kiciorzy ani Mafia, Żiobro walczył z mafią w Pruszkowie, Wołominie,itp”

    „ŻADEN uczciwy Polak nie powinien brać do ręki tych obcych ścieków medialnych z GW-nianą na czele. Czy ten pokrętny nikczemnik myśli, że my nie wiemy o takich typach skąd przychodzą, kim są i co wcześniej czynili ?”

    „Ta agentura, ci zdrajcy, nadal działają przeciw Polsce i Polakom.”

    „. Dzieci i wnuki partyjnych pismakow sa duzo bardziej niebezpieczne niz byli funkcjonariusze pzpr czy kapusie sb. Ta zmiana warty odbywa sie regularnie wsrod POlitykow. To ludzie pokroju tuska, komorowskiego czy palkota sa dzis duzo bardziej szkodliwi niz np kiszczak lub jaruzelski.”

    „Nie potrzeba przeprowadzać lustracji, wiadomo że na stanowiskach w poprzedniej epoce byli albo partyjniacy albo współpracownicy SB innych ludzi to znikomy procent. Dla oczyszczenia atmosfery powinno się ich usunąć z życia publicznego i kropka”

    „propagandziści tacy jak np. Kamil Durczok, Tomasz Lis, Monika Olejnik , Sakielski ,Morozowski. J.Żakowski – sami z własnego wyboru znaleźli się na zakręcie i zdają sobie z tego sprawę ,że skazani są na niebyt moralny, co im nie będzie przeszkadzało istnieć w mediach jako tuby propagandowe ideologii liberalno-socjalistycznej i te niekończące się ich żydłaczenie”

    „Podejrzewam, że obecnie ten obleśny dziadyga współpracuje nadal z WSI/GRU”. „Miałam kiedyś wątpliwą przyjemność poznać go osobiście: sprawiał wrażenie komunisty, rusofila i prostaka”

    „To jest całe złajdaczone pokolenie. Tych ludzi nie powinno byc w debacie publicznej. Tymczasem Passent nieustannie serwuje nam w TVN swoje madrosci”

    „.Komuna posiała te ludzkie chwasty które do dziś działają. Ale dzięki takim publikacjom wyłazi to na wierzch i wiemy z kim mamy do czynienia.”

    „Ten kraj nigdy nie będzie zdrowy bez usunięcia zdemoralizowanych ludzi z życia publicznego. Tak samo dzieje się w sądach i administracji nie wspominając już o dziennikarstwie. Stare zakurzone układziki żywcem przeniesione z PRLu”

    „W realiach PRL Bis obowiązuje jedna prosta zasada analizy zdarzeń …
    Należy przyjąć za pewnik, iż każdy bywalec TVN, tzw. niezależny komentator,
    jest agentem SB, WSI lub innych służb typu STASI, KGB, GRU, FSB.

    Pożyteczni idioci w tej grupie stanowią bardzo rzadki wyjątek. Przeważa świadoma antypolska działalność”

    „Brak lustracji, to choroba, która niszczy życie w Polsce. Ludzie ci mieli dobrze i mają dobrze. Tymczasem przeciętny Kowalski klepał biedę i klepie ją dalej.”

    „Tak sie dziwnie sklada, ze zagorzali przeciwnicy lustracji maja
    zwykle cos za uszami. Prosciutki mechanizm psychologiczny dziala prawie bez pudla. Nastepni w kolejce do sprawdzenia powinni zapiekli antylustratorzy z wladz Kosciola. Jednym z nich byl abp Zycinski – TW „Filozof”.

    Mój komentarz złośliwy

    ??? – dumam.
    Ksenofobia, nienawiść, zawoalowane groźby?
    – Ależ skąd – odpowie każdy prawdziwy Polak. To troska o ojczyznę, patriotyzm, smutek i bezsilność ludu Bożego wobec niewoli i nieszczęść w które popadła Polska za przyczyną obcych.

    Zdrowy antysemityzm, to zdrowy patriotyzm, to zdrowie dla Polski.
    Zawsze konsekwentnie, choć nie całkiem koherentnie Partia mówi dzisiaj, co zawsze głosiła – nieufność i nienawiść, to Polaków siła.

    Mój komentarz pryncypialny

    Przedstawiony przekrój wypowiedzi ma jeden ważny walor – jest to obraz światopoglądu elektoratu PiSu, który w spontanicznym skrócie można przedstawić następująco:

    Agenci, tajne służby, obcoplemieńcy, wrogowie narodu polskiego, obce interesy, Polska w niewoli.

    Zastosować wszelkie skuteczne metody, tu chodzi o ratunek dla kraju – pogonić, zniszczyć, wypalić – podnieść z kolan Polaków, ocalić Ojczyznę.

    Brak lustracji, to przyczyna, żeśmy biedni są.

    Pod taki, a nie inny światopogląd Prezes musi ustawiać taktykę, strategię wyborczą, partia musi się liczyć z realiami, nawet gdy mają charakter wychodkowy.

    To jest właśnie całe nieszczęście PiSu. Partia nie ma wyboru i nie zamierza się od tego odkleić. To jej jedyny napęd, więc Sakiewicz dodaje żaru.

    Pzdr, TJ

  19. Szanowny Panie Redaktorze !
    Proszę przeczytać swój wpis z 17 kwietnia br. Zaczynając od tytułu.
    Proszę….

  20. antonius pisze:
    2011-06-07 o godz. 16:04 (do poprzedniego wpisu)

    Wiem, że była errata, ale ten aforyzm do mojego wpisu także pasuje.
    Tak, tak Antoniusie: mamy całe życie żeby się radować oraz całą wieczność żeby odpoczywać.
    A wracając do aktualnego tekstu to uważam, że Zosieńka ma 100% racji. Tak chciałbym zobaczyć naszego dziennikarza w rynsztunku przez nią opisanym Miałbym , wówczas pewność, że jestem rzetelnie informowany
    Ukłony.

  21. Ta błahostka zawsze niezmiernie mnie raziła, do tego stopnia, że nawet o p. Kaczyńskim długo nie potrafiłem napisać per „Kaczyński”, poważnie, także o p. Jakubiak per „Jakubiak”, o p. Kluzik – „Kluzik”, o p. Sarkozym – „Sarkozy”, o p. Cameronie – „Cameron”, o p. Bushu – „Bush”, o p. Obamie – „Obama”, a o pp Cheney’u i Rumsfeldzie – s…, ups, chyba w niewłaściwą stronę idę.

    Jednak obecnie bywa, że napiszę „Kaczyński, choć bardzo rzadko. Sam nie jestem tym zachwycony, ale to kwestia konieczności wyboru środka wyrazu, pomiędzy cisnącymi się na usta niewybredni inwektywami, a drobną złośliwością. Wybieram złośliwość, głupi przecież nie jestem, inaczej nie opublikują. Z drugiej strony, w tradycji polskiej nigdy się chamom nie waćpanowało, pozostawałaby więc jedynie kwestia adekwatnej do naszych czasów redefinicji słowa „cham” i po kłopocie.

    Pani Kluzik-Rostkowska ma dla mnie zerową, jeśli nie ujemną wiarygodność. Jeśli PO ją przyjmie, prawdopodobnie nie pójdę na wybory, chyba że jakaś alternatywa pojawi się na horyzoncie. Niestety na chwilę obecną nie ma żadnej.

    Ze spraw większej wagi raz z lektur, jeśli mogę, chciałbym zarekomendować Szanownym Blogowiczom artykuł, który napisał p. Dean Henderson, pt.: „The Federal Reserve Cartel: The Eight Families” (Kartel Rezerwy Federalnej – osiem rodzin). Autor rozpoczyna ot stwierdzenia, że cztery globalne banki są właścicielami czterech światowych gigantów paliwowych (Exxon Mobil, Royal Dutch/Shell, BP oraz Chevron Texaco), jednak ich władza to nie tylko pieniądze oraz ropa. Są także głównymi akcjonariuszami, a więc właścicielami praktycznie wszystkich firm z listy Fortune 500

    Nasuwa się pytanie: kim są te tłuste koty, główni akcjonariusze Rezerwy Federalnej oraz innych globalnych banków, więc w praktyce właściciele co najmniej świata Zachodu (choć nie tylko)? Autor zwrócił się do odpowiednich, demokratycznych władz w USA z zapytaniem – odmówiono mu udzielenia tej informacji, zasłaniając się… bezpieczeństwem narodowym, tajne/poufne.

    Nie takie znowu tajne, gdyż dziennikarze śledczy już dawno to ustalili i wszystko wyłożne jest w tym artykule, niczym kawa na ławę: “Goldman Sachs, Rockefellers, Lehmans and Kuhn Loebs of New York; the Rothschilds of Paris and London; the Warburgs of Hamburg; the Lazards of Paris; and the Israel Moses Seifs of Rome.”

    Autor zauważa, iż bywało w historii, nie tak znowu odległej, że niektórym z tych bankierów słusznie zakazywano działalności finansowej w niektórych krajach zachodnich – wypędzano ich stamtąd. A więc można! Ktoś powie: „to antysemityzm i okrutny pogrom tłustych kotów!”, ale nie wiem, czy taka teza da się obronić.

    Rozumiejąc, że zarówno korporacje naftowe, gazowe, jak i główne firmy świata należą de facto do globalnych banków, można szybko dojść do konkluzji, że wojny agresywne, służące grabieży ropy, jak np. obecna w Libii, są wojnami banków, a skoro są realizowane rękami NATO, to i NATO należeć musi do banków, przynajmniej na poziomie decyzyjnym. Jeżeli NATO strzeże interesów prywatnych banków, nie może realizować interesów ogółu, które stoją w jawnej sprzeczności z tamtymi, stąd NATO musi być instrumentem wrogim demokracji. Jeśli rozumowanie jest prawidłowe, to dojść możemy do jeszcze bardziej nieprzyjemnych dla demokracji wniosków, skoro bowiem rządy poszczególnych państw, a nawet ONZ, UE wspierają agresje militarne dla zysku – a nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy przecież w te wszystkie brednie mainstreamu – musi to oznaczać, że są zdominowane przez banki. Realizowany jest więc interes prywatny karteli bankowych, kosztem obywateli świata, co w demokracji można chyba nazwać zdradą.

    Taka mnie refleksja naszła z historii, zupełnie nie wiadomo dlaczego: po Targowicy zdrajców narodu zaczęto wieszać na wileńskich oraz warszawskich latarniach. Powieszono jednak niewielu, gdyż szybko zakazano samosądów. Generał Jakub Jasiński był wtedy niepocieszony i wypowiedział pamiętne słowa: ”powiesiłbym stu, a oszczędziłbym sześć milionów”.

    Jestem pacyfistą i nikomu źle nie życzę, ale czyżby coś w tym było… Ee, chyba nie, lepiej niech się sami nawrócą na dobrą drogę.

  22. Oj, sezon urlopowy blisko, gdyz Panowie Szostkiewicz i Passent poruszaja tematyke konfekcji w polityce – gratuluje odwagi! Pozostaje jeszcze kwestia elegancji jezyka – wypowiedzi wiekszosci politykow bardzo trudno jest sluchac wzglednie wysluchac do konca. Wole rozchelstanego i jakajacego sie, ale retorycznie spojnego Michnika od belkotu wyprasowaych karierowiczow w garniturkach i panius z torebkami od Vuittona.
    Do ideowych choragiewek na wietrze jestesmy juz przyzwyczajeni, slogan Polska jest Jedna nadaje sie juz tylko na reklame farbki do tkanin i futerek.

    I jeszcze uwaga z przymruzeniem oka w kwestii golych ramionek. Lepsze ramionka od przepoconej pod pachami bluzki (prosze wierzyc, to zmora wielu kobiet), o co przy panujacych ostatnio upalach nietrudno! No i wszystko jest lepsze od sluzbowego dekoltu „z przedzialkiem”. Pozdrawiam

  23. Szanowny panie redaktorze, jeżeli chodzi o dziennikarzy tych znaczących to chciałbym tu dorzucić red.Durczoka, który nie wiedzieć czemu co drugie słowo zaczyna od „AM”? Także M.Olejnik lubi wymieniać wszystkie istniejące samogłoski w naszym alfabecie! Kindersztuba ta żoliborska jaka jest mieliśmy okazję poznać po zachowaniu Prezesa, jak również po jego zmarłym bracie Prezydencie (małpa w czerwonym) mam nadzieję, że w tym wypadku wyjątki nie potwierdzają regułę. U nas na Śląsku jest takie powiedzenie, kto się c….m (b.brzydkie słowo) urodzi , kanarkiem nie umrze. Prezes Kaczyński, który tak domaga się szacunku dla swojego brata, sam nie okazuje go panu Prezydentowi Komorowskiemu, o premierze nie wspomnę. W pamięci mam krzyk Prezesa z „ambony” sejmowej skierowany w stronę ław Platformy wy nigdy władzy (wadzy) nie zdobędziecie, historia pokazała, że stało się inaczej. Mam nadzieję, że mimo wszystko „sekta” Kaczyńskiego nigdy już do władzy nie dojdzie!!!

  24. Marek, 11.04. Przekaz Deana Hendersona jest znakomicie rozwinięty w książce Songa Hongbinga pt Wojna o pieniądz, którą kilkakrotnie polecałem. Jak zwykle bez echa. Dochodzę do wniosku, że cały dyskurs elity blogowej odbywa się z czerpania pełnymi garściami z wiedzy sączonej przez koryfeuszy intelektu; Olejnik, Rymanowskiego, Pochanke i co najwyżej Kłopotka za popśrednctwem tzw wolnych mediów.

  25. duende, 18.46. pisze:
    „Obserwacja blogowej tzw. quasi lewicy ( lewicy byłoby komplementem ) prowadzi do smutnej konkluzji: wasze górnolotne wypowiedzi to z reguły zasłona dymna waszej chorej, rozdwojonej oraz zazdrosnej jażni.
    Przyklaskujecie chorym psychicznie (pewne nicki zaczynające sie na M), pozwalając na rozlewanie moczu nacjonalizmu bądź dialektycznego kretynizmu.”
    Wydaje się, że blog nawiedził klasyk kato solidarnościowego brutalnego knajactwa, sam Niesiołowski. Najlepsze to to „rozlewanie moczu nacjonalizmu”, które wielu uderza na mózg.

  26. Trybunał Konstytucyjny Platformy Obywatelskiej wydał salomonowy wyrok w obronie kościoła. Ze strachu.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/trybunal-konstytucyjny-wydal-wyrok-ws-komisji-maja,1,4412233,wiadomosc.html

  27. @tj godz.10:32

    Straszny smrod sie rozszedl po blogu, ale dobrze, ze podniosles klape, bo wprawdzie wiemy, ze na tym guanie prezes bedzie staral sie reaktywowac IV Rzeczpospolita, ale nigdy za malo ostrzezen. Zeby to bylo publikowane w jakichs ogolnokrajowych czasopismach. Niestety niszowy blog to watly przekaz. W kazdym razie nawachalem sie, az mnie zemdlilo

  28. @M^2 i parę innych osób

    Elegancja przystaje do każdego i w każdej sytuacji, ale co z infantylizmem?
    Różnica między nami taka, że ja miałam ojca i matkę, a Pan mamę i tatę.
    Myślę, że składnikiem elegancji jest też dorastanie. Mentalność przedszkolaka zostawmy dzieciom. No i krytyczna samoocena. Zawsze
    To oczywiście drobnostka, ale jak symptomatyczna.

  29. Dear C29,

    Zastanawiam sie jakby moglo wygladac spotkanie Blogowiska
    PASSENT Corps, w sytuacji luzno-alkoholowej, kiedy ty mnozysz
    wrogow tak jak MOURINHO.

    Ich zeichne

    mit dem Ausdruck
    vorzüglicher Hochachtung

    wulkan

  30. Co kraj to obyczaj. W Polsce naduzywamy slow „pan” „pani”, z czego smieja sie Czesi, ze to u nas sami panowie. We Francji jesli sie mowi o trzeciej osobie, grzecznosc wymaga aby podawac imie z nazwiskiem, samo Sarkosy jest niegrzeczne, nalezy powiedziec Nicolas Sarkosy. Kiedy na poczatku mojego pobytu we Francji mowilem np. monsieur Chirac, Francuzow to dziwilo tak samo jak calowanie kobiety w reke. Szybko sie oduczylem tego polskiego obyczajowego dziwolagu, bo potraktowane w ten sposob Francuzki czuly sie zmieszane, zazenowane. Za to przejalem zwyczaj francuskiego bisou, czyli ocierania sie policzkiem o policzek, z tym ostatnim francuskim obyczajem musze uwazac w Polsce, bo kiedy raz z rozpedu pocalowalem w ten sposob pewna pania, omalo nie zostalem pobity przez jej meza.

  31. Generalnie jako „narod” jestesmy b. elaganccy. Pamietam tego ministra ( chyba „za” Pr. Kwasniewskiego) czegos tam – w sweterku . Byl to chyba kombatant z Poznania o ile sie nie myle.
    Wszystko jest wzgledne , bo gdyby np. napisac o L.Walesie
    per Pan Walesa moglby sie moze obrazic.

  32. Chyba porazeni GAZEM GLUPKOWYM w wiekszosci rodzimy politycy i politykierzy reprezentuja niski poziom dobrych manier i tzw. etykiety.Trudno wiec oczekiwac od nich tego, co obserwujemy u innych.Prezydent Obama nie jest moim zdaniem tu zadnym wyjatkiem godnym nasladowania bowiem sa inni, ktorym warto sie przygladnac i moze nie nasladowac, ale uczyc sie analizowac i starac sie zmienic swoje – dosc prymitywne- nawyki.
    Kobieta z loadnym biustem jest interesujca ale czy w trakcie wywioadu dziennikarskiego z Premierem Rzadu? Ale czego my oczekujemy skoro mamy pchajace sie do polityki dupy tanczace na dragu.Czy aby spodziewac sie na otwarciu polskiej prezydencji jakiego medianta komedianta w stroju bikini?
    Wszystko mozliwe !

  33. Może by tak ta dziennikarka ubrała się stosownie? Po drugie, spędy dziennikarzy na każde zawołanie różnych Pań i Panów, którzy polityką zarabiają na życie, wywołują u mnie alergię, bo tylko raz, no może dwa, usłyszałam dwa przytomne pytania zadane zwołującemu konferencję prasową. Nagminne tytułowanie Panem Premierem czy Ministrem osób, które przez pięć minut zajmowały takie stanowisko a unikanie nazywania aktualnego Premiera Premierem to typowe zachowania w Polsce.
    Jakoś mało słyszę dziennikarzy oburzających się na „wybranych przez nieporozumienie”, „komoruskich” (tak popularnych na forach internetowych) z krwią na rękach itd., itd. We wszystkim potrzebny jest umiar.
    Panie Redaktorze, szanuję Pana zdanie ale rozśmieszył mnie Pan elegancją Pani Kluzik-Rostkowskiej. Moim zdaniem cała piątka z PJN: Pani Kluzik, Jakubiak, Pan Kowal, Poncyliusz i Kamiński są fałszywymi kłamczuchami, nielojalnymi wobec siebie i innych.

  34. Gdy tylko Trybunowi Jednostronnemu TJ wykazać swoistą partyjniacką nadgorliwość i udowodnić mu bezzasadne imputowanie rozmówcy np. zamiłowania do snucia teorii spiskowych, to zamiast wycofać się i przeprosić, natychmiast ima się w sposób kompulsywny swego ulubionego hobby – szambiarstwa internetowego.

    Panie TJ, szambiarstwo to nie moje hobby. Przy okazji – dobrze zajrzeć do tych z własnego podwórka, nim weźmie się za opróznianie innych. Zaręczam, że bogactwem form nie ustepują tu wylanym (ku uciesze części audytorium).

    Jak brak argumentum ad meritum, wypada sięgnąć po argumentum ad obscaenium (ośmierdzanie przeciwnika cudzymi ekstrementami). Zawsze się coś do adwersarza może przylepić..? Zaiste, godne to i sprawiedliwe słuszne i platformersko-zbawienne.

  35. ..jest pan upierdliwy,dzis caly swiat mowi skrutami

  36. Jak Zwany Redaktorem Pytlakowski kłamie (oświadczenie Prokuratury) w Polityce na zlecenie, aby zdyskredytować świadka koronnego „Brodę”…może Wielce Szanowny Redaktor Passent odpowie?…

    http://wszolek.salon24.pl/313797,broda-wiarygodny-dla-prokuratury

  37. Może to i trochę dziwnie brzmi jak premier wypowiada nazwisko bez
    stanowiska zajmowanwgo. Ale może powinniśmy się przyzwyczajać do
    takich zwrotów, mamy chyba za dużo posłów, ministrów i premierów choć
    już dawno nie pełnią tych funkcji. Czas i ludzie się zmieniają, podążajmy
    za nowościami. Mnie to akurat nie przeszkadza że premier zwraca się po
    koleżeńsku do swojego współpracownika, a pan DP wiadomo inna szkoła.

  38. @duende, wpis z 7 czerwca br., godz.18.45 – pod poprzednim artykułem Gospodarza.
    Odnoszę się do NIEELEGANCKIEGO stylu pańskiego wpisu odnośnie mojej osoby.
    Już zdążyłem zapomnieć o swoich przygodach z aresztem śledczym w N., a pan do tego wraca. Po co?
    Teraz bardziej interesuje mnie smak czereśni.
    Pod kwitnącą czereśnią cieszyłem się z powrotu do „tego świata”, a teraz w spokoju smakuję owoce tego „kwitnienia”.
    Skoro pan wraca do sprawy i obrzuca mnie nieeleganckimi oszczerstwami typu: <Entuzjastycznie traktujecie gościa nielegalnie walącego artykuły z więzienia” lub że oszukuję wymiar sprawiedliwości to informuję, że jest to OBRAŹLIWE wobec mnie, bo o @spokojnego tu chodzi.
    Ja nadal żyje, mam rodzinę, współpracowników, rozliczne interesy oraz CZYSTE KONTO w potyczkach z wymiarem sprawiedliwości.
    Moi prawnicy są akurat w fazie egzekwowania przysługującego odszkodowania, za okres niesłusznego aresztowania.
    Te pieniądze, o ile jest pan polskim podatnikiem – będą również od pana.
    Wracając do pańskiego wpisu, to obraźliwość sformułowań zawarta jest w słowach: NIELEGALNIE i z WIĘZIENIA oraz OSZUKIWANIE WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI.
    NIELEGALNOŚĆ
    Nikt mi nie postawił ZARZUTU co do nielegalności „walenia artykułów z więzienia”.
    Mamy wolny kraj i każdy może pisać na płotach i w Internecie co chce, tak przynajmniej uważa Szanowny Pan @Cynamon29 , z czym ja nie do końca się zgadzam. Ale od czego mamy prawników?
    Nikt tego mojego „walenia artykułów z więzienia” nie potwierdził OFICJALNIE, więc NIE BYŁO TAKIEGO ZDARZENIA w areszcie śledczym w N.!
    Nie ma zresztą takiego paragrafu, zabraniającego komukolwiek wypowiedzi z aresztu lub więzienia. Potrzebne są tylko stosowne zezwolenia, których ja sobie sam udzieliłem, tak jak pan prokurator zezwolił sobie ograniczyć wolność kompletnie niewinnego człowieka, raczej ofiary przestępstwa niż sprawcy.
    OSZUKIWANIE WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI
    Miałem prawo do obrony i z niego w pełni skorzystałem. To system wymiaru sprawiedliwości od momentu gdy stałem się jego „podopiecznym” powinien zadbać o przestrzeganie procedur. Działałem w stanie obrony koniecznej i w końcu wygrałem. To był dla mnie STAN WYŻSZEJ KONIECZNOŚCI. Amen.
    Wszelkie luki w systemie prawnym nie mogą obciążać oskarżanego, tak jak wszelkie wątpliwości są rozstrzygane na jego korzyść.
    Chyba że hołduje pan stalinowskiemu systemowi SAMOOSKARŻANIA, jest „tym moim” prokuratorem lub funkcjonariuszem służby więziennej (SW) w N. lub gdziekolwiek.
    Urwany sznur szubieniczny, tępe ostrze gilotyny, awaria prądu podczas egzekucji na krześle elektrycznym czy podanie gazu rozweselającego zamiast uśmiercającego – nie mogą przecież obciążać skazanego, tym bardziej tylko PODEJRZANEGO w sprawie o korupcję !
    Chociaż z punktu widzenia funkcjonariusza SW może to wyglądać inaczej.
    Może tam w N. nadal trwa wewnętrzne dochodzenie i pan jako POTENCJALNY ODDZIAŁOWY (albo i Naczelnik Aresztu), który zezwolił mi na to posiadanie NOTATNIKA ELEKTRONICZNEGO – ma teraz kłopoty?
    To rozumiem, że musi pan TERAZ bronić SIĘ przed zarzutem niedopełnienia obowiązków.
    Wiadomo: klawisz też człowiek, ma rodzinę, wysługę lat, a tu taka PLAMA! Zdarza się.
    Czy nieelegancko pana określam jako KLAWISZA w N.?
    Mam pełne do tego prawo. Nawet do tej lekkiej nieeleganckości z mojej strony.
    WIĘZIENIE
    Wydaje mi się, że jest pan jednak tym oddziałowym w areszcie śledczym w N.
    Celowo użył pan określenia: Z WIĘZIENIA, mimo iż moje opisy i wiedza przeciętnie wyedukowanego Polaka wskazują na ARESZT.
    Pisze pan „Z WIĘZIENIA”, a nie „Z ARESZTU” żeby ewentualnie zmylić tropy jako osoby SPOZA więziennej BRANŻY.
    Jeśli pan tego nie wie (w co wątpię panie klawiszu @duende!), to różnice pomiędzy ARESZTEM i WIĘZIENIEM znajdzie pan w Internecie.
    Jest wiele pojęć, jak: osadzony, aresztowany, skazany, uwięziony, więzień.
    Aresztowany nie jest jeszcze skazanym. Skazany dopiero prawomocnym wyrokiem może być WIĘŹNIEM. Po drodze są jeszcze apelacje i kasacje.
    Ale skoro celowo myli pan ARESZT z WIĘZIENIEM?
    Nadmieniam, że nie musiał pan używać mojego nicka, enigmatycznie określając mnie jako „gościa” czy „faceta”. Archiwum tego bloga potwierdzi o kogo chodzi.
    Dlatego panie @duende jest pan osobą używająca nieeleganckich chwytów albo ZWYKŁYM OSZCZERCĄ. Blog to oceni lepiej.
    Mam pisma z prokuratury o mojej zupełnej niewinności, ze słowami PRZEPRASZAMY, zatem pan mnie swoim wpisem co najmniej obraża.
    Czekam na pańskie słowa @duende, wycofujące NIEELEGANCKI wpis. Daję panu szansę wyjścia z trudnej sytuacji, bo jestem chrześcijaninem.
    Ale to moje miłosierdzie ma granice.
    P.S.
    1.Nie pamiętam ENTUZJAZMU w tych kilku wpisach SOLIDARNOŚCI z moją osobą. Były to normalne reakcje współczucia wrażliwych osób. Nigdy tego Państwu wspierających mnie w tamtej sytuacji nie zapomnę. Jeszcze raz dziękuję!
    2. Porównanie mojej skromnej osoby do postaci KURASIA jest przesadne, ale miłe. Przecież to była kwintesencja biznesmena w okupowanej Polsce!
    3. Nadmieniając do @Jasnego Gwinta trzy dni przed moim zwolnieniem, że piszę to z aresztu – popełniłem błąd. Mogłem trochę poczekać . Tylko nie byłby to wówczas reportaż „uczestniczący”, tylko zwykłe opowiadanie. Myślałem że to co piszę blogowiczów zainteresuje. Może było mi to potrzebne do odreagowania, co jedynie WIELKA MAGRUD zauważyła..
    Dlatego @magrud była i jest WIELKA!
    Pozdrawiam wszystkich.

  39. On jest zawsze taki elegancki ! Basia, zawsze bardzo elegancko ubrana !

    Wywody dla pokolenia gniotow, kmiotow, prymitywow – a skad sie one wziely ? Z chamskich rodzin, z wiochy, z lumpenproletariatu, z rodzin analfabetow. Z tzw. awansu spolecznego.

    Tylko podstawy dadza szereg cech, ktore owocuja w umownym terminie „elegancja”. A podstawy to wiedza. O rozmawianiu, zachowaniu, o etykiecie, o kolorach chromatycznych i polaczeniach, o wszystkim. Dziecko wychowane na solidnych podstawach samo znajdzie owa „elegancje”. Czyli wyksztalcenie, formalne i obyczajowe.

    Forum Blogu to zyzny ugor dla takiego wykladu. Red.Passent daje wzor dobrego smaku, powsciagliwosci, etykiety, bo on jedyny w tym gronie wyrosl z dobrej rodziny. Kanony owej „elegancji” mial wpojone od poczatku. Na stale. Do konca zycia. Ani brewerie w studenckim teatrze, ani barlozenie „kolesiow”, ani chamstwo w leningradzkiej uczelni, ani „wicie rozumicie” komuny, ani obecny analfabetyzm dorobkiewiczow, nie zmienia tych podstaw. Od Boga ma instynkt omijania tandety i laczenia sie z podobnymi sobie. Poglady i wypowiedzi nie maja z tematem nic wspolnego. Bo sa o „co ?” nie o „jak ?”.

    Uzywam doraznego przykladu, bo po co odwolywac sie do dalekich wzorcow, ktorych tu nikt nie pojmie. Radzilbym widziec, ze te jego jego elegancje widac doskonale. Zanim traci keyboard, wie czego chce i jak chce. Jest oszczedny, daje mysl i – do widzenia ! Elegancja dobrego felietonisty. Ascetyka dobrego smaku i umiaru.

    Wszystko to mozna przeniesc na letnie cycki reporterek, swinski zarost w Rzeczpospolitej, mendzenie posla Gowina, awanturnictwo blogowicza czy koslawe mowy w Sejmie. Troche wyobrazni, dyscypliny i sami napiszecie sobie podrecznik o Elegancji.

    Kanony i powsciagliwosc – klucz do Tematu.

  40. Incognito w teren po prawdę

    kadett pisze:

    2011-06-08 o godz. 13:49
    „Gdy tylko Trybunowi Jednostronnemu TJ wykazać swoistą partyjniacką nadgorliwość i udowodnić mu bezzasadne imputowanie rozmówcy np. zamiłowania do snucia teorii spiskowych, to zamiast wycofać się i przeprosić, natychmiast ima się w sposób kompulsywny swego ulubionego hobby – szambiarstwa internetowego.”

    Moj komentarz

    Autorze, to cytowane przeze mnie „szambo”, to realne poglądy właściwe ludziom, których zwykliśmy określać zbiorowo jako twarde jądro elektoratu PiSu.

    Nie suponuj, że to wytwór internetowej swobody, specyfika sieci. To są poglądy ludzi, którzy nie mogą dać rady z objaśnianiem rzeczywistości i przyjmują od różnych tkwiących w XIX-wieku aktywistów recepty najprostsze, obiecujące natychmiastową poprawę bytu, wejście na ścieżkę rozwoju, uwolnienie świata od kłamstwa, zniszczenie wszystkich stających w poprzek i wbrew, np. pejsatych czekistów, parchatych talmudystów, kostropatych chałaciarzy, mędrców-gospodarzy metodami poprze przez eliminację, jak PiS twierdzi, kartką wyborczą, ale też poprzez strzelenie sobie w łeb, sprawiedliwą karę za przekręty, doborowolny wyjazd z kraju., itp.

    Czy wypada wykorzystywać w polityce hasła i obiecanki skrajne, jak krew na rękach, niech strzeli sobie w łeb, policzmy ile ich było – pół miliona – dopóki ich nie usuniemy, kraj się nie podniesie, itd, itp.?

    Zapewne sympatyk PiSu powie – jeśli chodzi o tzw. skuteczność, jak najbardziej – PiS musi w swojej słusznej misji wykorzystać wszystkie dostępne możliwości.
    Szczery pragmatyzm.

    A jeśli chodzi o skutki na przyszłość?

    Nieraz bywało, że sytuacja przerastała idee, a logika procesów zdobywania władzy kierowała społeczeństwa na niebezpieczne ścieżki prowadzące równie dobrze do zwycięstw, jak i klęsk, do koniunktury, jak i upadłości, do panowania, jak i podległości.

    Czy warto ryzykować?

    Ludzie wierzący w cudowne recepty, proste rozwiązania, wyrażający wolę szybkiego zaprowadzenia porządku metodami na przełaj są we wszystkich społeczeństwach, tylko w Polsce jest ich więcej, znacznie więcej niż intelektualiści PiSowi chcą zobaczyć

    Tak nasz kraj wyposażyła historia. Nawiasem mówiąc, z moich obserwacji, a są one uczestniczące, wynika że ludzie głoszący takie wyraziste i skrajne, jak w cytowanych przez mnie komentarzach, poglądy, to zwykle nie są bezrobotni lub zapędzeni w ślepy zaułek pomocy społecznej przez Tuska obywatele.

    Najczęściej to są przedstawiciele polskiej klasy średniej – nauczyciele, także akademiccy, średni rzemieślnicy, czynni i byli wojskowi, przedstawiciele zawodów technicznych, wolnych zawodów, itd.

    Autorze, okadzasz rzeczywistość fałszywą poprawnością. Radzę się udać w teren. Najlepiej incognito, by nie narażać się PO-wiakom, którzy niejedną krew na rękach mają.

    Pzdr, TJ

  41. spokojny pisze:
    2011-06-08 o godz. 15:07

    @spokojny, w pełni popieram Twoje pretensje co do wypowiedzi niejakiego
    @duende, wpis z 7 czerwca br., godz.18.45.
    Facet robi po prostu świństwo Tobie, Twojej rodzinie i nam blogerom na
    tym forum.
    Sprawa niesłusznego aresztowania została już setki razy na tym blogu wyjaśniona. Serdecznie Ci współczuję smutnych dni w niesłusznym
    areszcie (sam to przerobiłem wielokrotnie za komuny, jako inaczej
    myślący i piszący, niżliby ONI sobie życzyli) i mimo że niegdyś „trochę”
    strofowałem Twoje przydługie wypowiedzi, to teraz jestem całkowicie
    po Twojej stronie. Co by to było na tym świecie, gdyby mój kolega z
    podwórka zaczął mi wypominać, że w czasie gry w pikuty na tymże
    podwórku, wbiłem mu niechcący scyzoryk w kolano – dajmy na to –
    po 45 minionych latach? Ten by jeszcze miał niezbywalne prawo do
    tego – bo byliśmy w jednym towarzystwie, bo obaj znaliśmy zasady
    gry, a że stał się nieszczęśliwy wypadek – to jednak wspólna komitywa
    dzieciństwa nas wiąże.
    W Twoim przypadku wątpię aby niejakiego @duende wiązała z Tobą
    jakakolwiek komitywa (widać i słychać po poziomie wypowiedzi),
    tym bardziej aresztancko/więzienna.
    Łatwo jest rzucać kalumnie i oszczerstwa na kogoś, kogo się bliżej
    nie zna, a już na pewno nie przecierpiało się jego rozterek i katuszy.
    Dodatkowym argumentem na potępienie postępowania @duende, jest
    to, że mimo od tego szaro-niechlubnego czasu Twojego aresztu minęło
    już sporo czasu, wyciąga on ten fakt na światło dzienne jak Kamiński
    (były szef CBA) swoje „króliki” z cylindra na PO.
    Przypomina to też do złudzenia, metodę „zbierania haków”
    przez Kaczyńskich, na każdego i na wszystkich, i wyciągania ich (haków) w odpowiednim, wygodnym dla nich momencie.
    Na naszym blogu też mamy takiego „mistrza” od zbierania i publikowania
    haków, szczególnie na mój temat. Czyni to z niemałą satysfakcją własną
    i tylko własną (no, może i druga trollpapużka też się cieszy).
    Jest mi to total gleichgultig (obojętne) i Tobie również radzę taką postawę
    przyjąć.
    Świat jest zbyt piękny i zbyt „krótki” dla nas ludzi, aby tracić nerwy i
    dobry humor na psychicznych dewiantów.

    Pozdrowionka.
    P.S. Wybacz proszę że piszę per „Ty”, ale to ogólnie przyjęta zasada
    na blogu. Zresztą: Amerykanie mówią do swojego prezydenta „Hey You!”

  42. Binarek pisze:
    2011-06-08 o godz. 08:55

    @Binarek, w pełni się z tobą zgadzam, ale czarnowidztwa i
    malkontenctwa nie wytrzebisz z umysłów tego Narodu w ciągu trwania
    jednego pokolenia.
    „Jeszcze się taki nie narodził, co by Polakowi dogodził” – stare jak świat.
    Stare, ale o dziwo funkcjonuje w każdym z naszych następujących
    pokoleń.
    Jakiś sport narodowy, czy co?

    Pozdrowionka.

  43. WULKAN pisze:
    2011-06-08 o godz. 12:27

    WULKANIE, a jak rzesz to tak?!
    Gdzie ja mnożę wrogów? Pokaż proszę w moich komentarzach tą
    „mnożnię”.
    Ja wrogów jako takich w ogóle nie mam.
    Mam oponentów, adwersarzy, krytyków, tępicieli (zwłaszcza jednego),
    ale żadnego z nich nie nazwałbym swoim wrogiem.
    Czy psy szczekające na karawanę, są jej wrogami?

    Pozdrowionka.

  44. TJ pisze:
    2011-06-08 o godz. 10:32

    T.J.-cie! Jak zwykle jesteś niesłychanie rzeczowy, skrupulatny i pełen
    animuszu, skierowanego na zwalczanie wszelkich „bagien” oblepiających
    naszą rzeczywistość!
    Serdeczne brawa za to podsumowanie pt. „Bagienko PiSu”.
    Nikt, poza Tobą, lepiej by tego nie ujął.
    Brawo!!!

    Pozdrowionka.

  45. Redaktorze Passent,
    Nie będzie 3 x TAK.

    1. Owszem, język polski, jeśli ma być elegancki, winien – na moje stare ucho – zawierać krótki tytuł, jeden i nie więcej, przed nazwiskiem, przynajmniej gdy pada pierwszy raz w poważnej wypowiedzi. Chyba, że mówimy o kimś historycznym, o gigancie naszej zbiorowej wyobraźni, e.g. Marks stwierdził, Kopernik wstrzymał, Napoleon się zestarzał. Ale minister Grabarczyk do gigantów jeszcze nie należy. A jak tak nieelegancko mówi elegancko ubrany premier Tusk, to jest zgrzyt estetyczny.

    2. Tusk żartował sobie (może niezbyt elegancko) z letniego stroju dziennikarki, ale w słusznej sprawie. Dodałbym do jej wizerunku afektację starodawną, nierzeczowo metaforyczną frazą („na ostatni guzik”) i dziwaczne, celebrujące akcentowanie wyrazów w zdaniu, jakże nagminne u polskich dziennikarzy radia lub telewizji. Czy 30-stopniowe temperatury prowadzić maja do rozkładu obyczajów? Nie róbmy z siebie takich yeti. Czy klimatyzacja do polskich urzędów jeszcze nie dotarła?

    3. Transfery polityków wyglądają nieelegancko, ale w połączeniu z postulatem, aby w partiach była demokracja wypowiedzi, i jednocześnie pełna lojalność, takie wybrzydzanie zakrawa na skrajną naiwność. PiS programowo głosił przejęcie całego skrzydła, a może dwóch (zostałoby się tylko Tuskowe centrum). W Samoobronie na transefry miano weksle. Socjaldemokracja (SdPL) w całości zmierza do Platformy, z wyjątkami – powrotami do SLD. Transfery w polskiej polityce są normą, zresztą nie tylko w polskiej. To że JK-R była tak blisko JK niczego w tym przypadku nie zmienia – to raczej on od niej się oddalił, praktycznie porzucił ją.

    X. Z lektur poleciłbym jeszcze red. Ostrowskiego „Pochwała hipokryzji” o tym jak państwa demokratyczne łamiąc pewne zasady, a właściwie wobec jakich konfliktów „moralnych” stoją, gdy wybierają się na wojnę z terroryzmem i w obronie demokracji. Mnie spodobał się też felieton o „lisie łańcuchowym” (bravo!). Porównanie prawicowej nagonki w Polsce i USA niezwykle celne, a jako bonus dla czytelników z Grenlandii – swoiste Who’s who prawicowych medialistów polskich.

  46. Jacobsky pisze:
    2011-06-08 o godz. 13:35

    „cynamon29,
    ostatnimi rzeczami, jakie można zarzucić Slawomirskiemu i ET to brak kultury oraz tzw stalking.
    Pozdrawiam”

    No cóż, o gustach się nie dyskutuje – się je ma, lub nie.

    Serdeczności i …

    Pozdrowionka.

  47. @ marcin
    „cały świat pisze skrutami” , czy cały świat pisze skrótami ?
    A może to jest nowy skrut ?

  48. Kod społeczno-kulturowy silniejszy od mgły

    W piątek w Hiszpanii rozbiły się dwie awionetki polskie. Jota w jotę dwie powtórki Smoleńska.

    Wiadomość agencyjna

    „- Kontrolerzy lotów z lotniska w Asturii ostrzegli polskich pilotów, że z powodu gęstej mgły nie będą mogli lądować. Mimo to dwie z trzech awionetek postanowiły podejść i zmniejszyć wysokość. Wieża kontrolna podała pilotom współrzędne i nakazała im odlecieć. Zignorowali to – informuje gazeta, powołując się na zapis rozmów pilotów z dwoma kontrolerami lotów.

    Jak pisze „El Comercio”, widoczność w momencie katastrofy była „zerowa”. Sami kontrolerzy nie widzieli zbliżającej się maszyny i „dopiero usłyszawszy ogromny huk, zdali sobie sprawę, że doszło do wypadku” – wyjaśnia dziennik.”

    Mój komentarz

    Straszny przyczynek do wyjaśnienia przyczyn tragedii smoleńskiej.
    I niech ktoś powie, że to niemożliwe, to się nie mogło zdarzyć, to jakiś makabryczny żart hiszpański.

    Lub uzna tezę, że kod kulturowy – mentalność, nawyki, uspołecznienie, poszanowanie reguł, poszanowanie słowa, drugiej osoby i siebie samego, itd. ma taką moc, że człowiek powie – a właśnie, że tak – i poleci (albo każą mu lecieć) na zagładę.

    Tragedia w Hiszpanii dowodem na to, jakie niebezpieczne luki ma kod społeczno-kulturowy krajan. Trochę czasu zejdzie zanim to się wyprostuje w naszych głowach. Lata.

    Pzdr, TJ

  49. Redaktorze Passent,
    gdyby Pańscy moderatorzy pracowali uczciwie, z zapałem godnym
    tego blogu, nie byłoby przerw typu komentarz @spokojnego, godz. 15:07
    a moim rozczarowaniem (nie pierwszym zresztą) o godz. 19:35.
    Mało tego – żółwia praca Pańskich moderatorów, oznacza w moim
    skromnym mniemaniu, lekceważenie Pana i uczestników dyskusji na
    tym blogu.
    Kiedyś, za komuny w PSS „Społem” sprzedawczynie tłumaczyły się
    potencjalnym klientom: „Nie dowieżli”.
    Śmiem twierdzić że Pańscy moderatorzy biorą ścisły przykład z
    tamtejszych ekspedientek – po prostu – nie dowieżli.
    Kiedy „dowożone” jest cały czas.
    Może by ich tak rozliczyć z manka blogowego?

    Pozdrowionka.

  50. (1) albo tacy, współcześni giganci zbiorowej wyobrazi w frazach:
    – Wałęsa ma nosa (elektryk? prezydent? doktor h.c.? pan?)
    – Wojtyła pogroził Polakom palcem (ojciec święty? nasz papież)
    – Jaruzelski wyszedł ze szpitala i stanął przed sądem (generał? tow.?)
    – Pilch wypocił felieton/powieść (Jureczek?)

    Jeśli zaś idzie o tytuły felietonów, czy artykułów prasowych, to one rządzą się odmiennymi prawami. „Komorowski – trzymaj się” jest skrótem tytułowym, podobnie jak „Kastraci Tuska” (POLITYKA 12). Ten felieton wydaje się być przymiarką do „Ja tego Lisa znam” (POLITYKA 24), pardon, chodzi o lisa Witalisa. Powiedzieć – ja tego Witalisa znam – byłoby nieelegancko. Przymiarką, bo mamy w tamtym felietonie skróconą listę prawicowców, którzy mają „inne od naszych poglądy”. A więc jest prof. Staniszkis, bracia Karnowscy, panowie Ziemkiewicz, Semka i Feusette.

    (3) Jak się w ten wpis Passenta wczytać, żeby nie zaczytać, i w felieton o lisie Witalisie, to można dojrzeć podwójność zasad jakie on stosuje do polityków i do dziennikarzy. Zasady dziennikarskie pozwalają jak najbardziej zmieniać afiliacje, porzucić współpracę z prasą konserwatywną i zostać renegatem (Cezary Michalski i Tomasz Wołek), a w USA – David Brock. Oczywiście red. Passent jest ponad to przesadne rozluźnienie obyczaju, on zawsze wierny POLITYCE (choć jest też teoria, że to POLITYKA jest renegatem po porzuceniu linii Rakowskiego). A więc dziennikarze mogą zmieniać barwy, ale politykom nie uchodzi, bo przynależność partyjna po grób jest sprawą wysokiej wagi. A przecież do jakiej nie należy się partii, barwy za każdym razem są jak najbardziej biało-czerwone, bo politycy – 😉 – zawsze służa Polsce, a z dziennikarzami nigdy nie wiadomo, czy nie są na usługach międzynarodowych potentatów i lobbystów.

  51. kadett (06-08 o godz. 13:49)

    Całe meritum wpisu TJ, którego to meritum kadett nie chce zauważyć, jest takie, że obecnie rządzą i w sporej części mediów występują Platformersi i nikomu włos z głowy nie spada, za przynależność etniczną, orientację siąką i owaką, za domyślną agenturalność, za nic, nawet za przywiązanie do wychodka. Ale nawet nie musimy sobie wyobrażać jak wyglądałaby rzeczywistość, gdyby rządzili Kaczyści. Bo rządzili i całą tę „wychodkową ideologię” wprowadzali w życie, odzyskiwali kolejny bastiony demokracji dla „racji polskiej’, narodowo-katolicko-kaczystowskiej.

    Może to narysuje kadettowi najprościej jak mozna.
    Platformersi – każdy obywatel Polski jest Polakiem i ma równe prawa, które są przestrzegane.
    Kaczyści – są prawdziwi Polacy i pozostali obywatele kraju, którzy nie zasługują na pełnię praw, mają zamknąć gębę, spuścić ogon po sobie, a o tym, kto do której grupy należy, każdorazowo decydować będzie prezes i jego zausznicy.

  52. „Prawdopodobnie TJ jest ofiara totalitaryzmu.”
    Nie mówiąc o piszącym.

  53. Slawomirski pisze:

    2011-06-08 o godz. 19:13
    „TJ domaga sie eliminacji opozycji a przez to samego proocesu demokratycznego. Prawdopodobnie TJ jest ofiara totalitaryzmu.”

    Mój komentarz

    Autorze, nie ustawiaj TeJota, nie szyj mu butów, próżna robota, nie używaj skrótów, strzeż się schematów, unikniesz w ten sposób w przyszłości batów, gdy opozycja odwróci kota i zawoła – Kargul, podejdź do płota!

    Pzdr, TJ

  54. spokojny 15:07

    Agnostyk dziękuje chrześcijanowi za miłosierdzie. Słowo pisane jest trudno skasować. Obawiam się zatem, że moje umizgi będą nieszczere a pan mnie pozwie w niedziele rano, przy kopcu Kościuszki (broń krótka).

    PS. A propos elegancji : zostałem utytułowany małpa duende oraz klawisz duende.

  55. Widać u pana Passenta przerost formy na treścią.

    Co mi z tego ze M. Olejniki ubiera się odpowiednio skoro jest wzorem chamstwa i lekceważenia rozmówców którzy nie są po linii partii. Podobnie jak wielu innych, mniej chamskich dziennikarzy, którzy dla swojej dużej kasy oszukują odbiorców.

    Premier Tusk ubiera się jak pan sobie życzy ale zwisa mu ze aż 94% zgłoszeń NIK i PIP do prokuratury jest przez prokuraturę olewane bez podana przyczyn. Nie mówiąc o nie reagowaniu na przekręty swoich ministrów.

    Dla mnie mógłby biegać w krótkich majtkach czy brudnych butach gdyby wywiązywał się ze zobowiązań przed wyborczych i tak by miał mój szacunek.
    Pan i p. Paradowska i inni wciskacie nam ze mamy mieć szacunek do ubioru w jaki nam się Geniusz Narodu Polskiego pokazują.

  56. Tak, tak. Uczcie się od Gospodarza kultury, taktu i finezji. Stara, za przeproszeniem dobra szkoła.

  57. telegraphic observer pisze:

    2011-06-08 o godz. 20:12

    Mój komentarz

    Świetnie sporządziłeś ten syntetyczny przystępny szkic dwóch sytuacji,

    Kilka prostych obrazków i to co zagmatwane, nieprzejrzyste, tajemnicze, wręcz tajne, nagle stało się proste, wyraźne, uchwytne, uporządkowane, nazwane.

    Uznanie.

    Pzdr, TJ

  58. TO,
    epitety, doprawianie gęb, uprzedzenia i pustosłowie niepoparte faktami nie mogą pełnić roli poważnych argumentów. U mnie jak w studni – coś wpadnie i za świńskiego ryja nie chce wyleźć z powrotem. Nie chce mi się sięgać do tut. archiwów, ale kto ciekaw – może sprawdzić, że nie mijam się z prawdą. A było tak, że TO słał tu z Kanady donosy jako jeden z pierwszych, że faszyści są przy władzy są w Polsce. Wtedy szczerze mnie to przez chwilę ubawiło i zareagowałem kabaretowo, czyli odpowiednio i na miarę, jak mi się wówczas wydawało. Dzisiaj uważam to szermowanie faszyzmem za mało zabawne, a nawet żałosne.

    Co by miało to znaczyć?:
    nikomu (dziś – kd) włos z głowy nie spada, za przynależność etniczną, orientację siąką i owaką, za domyślną agenturalność, za nic, nawet za przywiązanie do wychodka.

    – miałoby znaczyć, że za rządów Marcinkiewicza czy Kaczora masowo aresztowano Romów, Ślązaków, Kaszubów czy Łemków;
    – miałoby znaczyć, że Kaczor organizował łapanki lesbijek, bądź sodomitom zarządził przymusową rejestrację i specjalne oznakowanie;
    – miałoby znaczyć, że byli agenci tajnych służb PRL tropiły bojówki PiS?

    To, co TO pisze jest objawem znacznego może przeczulenia, ale w praktyce klinicznej ma to nazwę „mania prześladowcza” jako ocena przypadku całkiem spokojna i wyważona.

    Nie dajmy się zwariować, TO. Ileż naczytałem się tu o małych rączkach, kaczych łapkach, liliputach, karłach, ptasich móżdżkach, prezydętach, … Te środki zobrzydzania już wymiękły. Straciły moc. Jeszcze są tacy, co wierzą w św. Barbarę – męczennicę siemianowicką. Jeszcze są tacy, co wierzą w męczennika ś.p. transplantologii polskiej dr. G, który dziwnym trafem pod niezależną ponoć od wpływów Zalewskich prokuraturą, usłyszał zarzuty o spowodowanie śmierci pacjenta. Trzeba – słyszę – beatyfikować mec. Widackiego, bo mafiosi i bandziory wycofali przed sądem swoje zeznania wymuszone torturami przez Ziobrę 😆

    Dwie spec-komisje trzy lata pocą się i znoją, by łotrów faszystów osadzić w twierdzy brzeskiej, gdy ją zdoła odzyskać dla Korony Sikorski, kilkanaście prokuratur ścigało Barabasza Ziobrę, by go ukrzyżować, specjalny oddział prokuratorów pod czujnym okiem Zalewskiego ugania się za Kamińskim i tym młodym emerytem z CBA… I co? I wielkie nico, TO! Wielki rejwach! Wielki polit-humbuk na użytek wiecznie wystraszonych!

    Teraz słyszę krzyki i zawodzenia. Te wrzaski na wysokim C stygmatyzujące negatywnie PiS ekscytować mogą jedynie tych, którzy sympatie polityczne zamieniają w ślepą miłość, a antypatie – w ślepą nienawiść, czy może tylko odrazę. Nienawiść zostawmy dla PiS może. Trzeba tu, TO wykazać się takim rodzajem namiętności, którą ja wolę okazywać w innych i zgoła całkiem innych obopólnie przyjemnych okolicznościach. Gdzież by mi się chciało nurkować w szambach w poszukiwaniu szaleńców zaślepionych. Ja mam ich tutaj, na wyciągnięcie ręki do monitora. Przestałem reagować na spazmy Bratkowskich, Kuczyńskich, Kutzów, i innych na nowo nawiedzonych w wykonywaniu dziejowych misji. Widzę jednak, że to popłaca. Ordery się nawet sypią.

    TO, przemyśl to sobie. Macie tam peonie..? Daj im się oczarować. Wiem, że pora lilaca minęła, ale nie trać przez to wiary w ludzi. Czy w Twym wciąż młodym, ale dojrzałym i dostojnym już wieku potrzebna jest histeria, chore emocje i zimne poty ze strachu przed własnymi urojeniami, albo inne lęki poranne? Pomyśl o bliskich, czyś się od nich zanadto nie oddalił w namiętnościach. Przepraszam, że jak tak może zbyt osobiście i po samarytańsku na końcu.

  59. Elegancja……żal, że znika: kiedyś nie było wątpliwości, że Panem Ministrem, Panem Premierem, Panem Prezydentem było się aż do śmierci, chyba , że w międzyczasie pełniło się inne Bardzo Ważne Stanowisko ale czy są inne ważniejsze? W zamierzchłych czasach nikt z rządu nie był wyrzucany a wylącznie dymisjonowany, nikt nie „kręcił lodów” ; nie „awanturował się” tylko dyskutował ew. ostro…. itp… itd……
    I komu to przeszkadzało?

  60. Dobre obyczaje, zasady, normy 🙂 kto o nich dziś pamięta, garstka ludzi, ja cieszę się że tacy są jeszcze w ogóle.
    Nie wspomnę o niebywałej agresji naszego społeczeństwa, to jest jakaś „masakra” bo chyba inaczej nie da się tego określić. Tu na blogu też to widać, nie potrafimy rozmawiać, od razu trzeba komuś dowalić.
    Jesteśmy fanatykami własnych poglądów, nie potrzeba tu fanatyzmu religijnego czy politycznego, wystarczy, że ktoś myśli inaczej niż my, i „zadyma” w wykonaniu polskim gotowa. Ostatnimi czasy mamy wiele na to przykładów.

    A co do polityków, to już w ogóle ze świecą szukać kogoś kto może dać dobry przykład. Poza tym jakie społeczeństwo taka władza, nie oszukujmy się i nie mówmy wciąż, że to oni. Bo ci oni wybrani z nas i przez nas. Co prawda nie układamy list wyborczych, ale nie sprzeciwiamy się też ich kształtowi.

  61. telegraphic observer (20:12)

    „o tym, kto do której grupy należy, każdorazowo decydować będzie prezes i jego zausznicy.”

    Musze sie narazic na naruszenie Prawa Godwina:

    Heinrich Himmler: O tym kto sie uwaza za Zyda, decydujemy my.

  62. c29

    Rzucasz sie do inwektyw nie czytając mojego wpisu. Kontekst rozmowy z jg dotyczył mojej oceny frakcji L na en passant. Ponieważ często powiewa tu i tam hipokryzją, uznałem, że łamanie prawa używania internetu w areszcie nie powinno być powodem do dumy dla kogoś kto egzemplifikuje sie jako wzorowy obywatel. Dla mnie był to przykład działania na pograniczu cwaniactwa, który w linii prostej jest kontynuacja tradycji Polski tzw. Ludowej. A te stare dobre czasy własnie jg oraz spokojny sławią – stąd moja piana.

    Był to zatem jedyny poruszony aspekt. Nie zabrałem nigdy głosu na temat jego winy lub niewiny – a ty skoczyłes do gardła, sam nie wiedząc komu i po co. Uprawianie Temidy na blogu po prostu mnie nie bawi.
    Nie mam ochoty na potyczki, pasuje. Jezeli masz cos do napisania odnośnie meritum – chętnie przeczytam.

  63. Panie Sławomirski,
    słusznie Pan prawi, że koń zaprzęgowy przyzwyczajony do uzdy i bata kosym okiem spogląda na tego, co uzdy nie dał sobie włożyć do pyska i hasa sobie wolno po preriach.

    Nie wydaje mi się jednak, żeby TJ nawoływał do „anihilacji opozycji”. Myślę jednak, że nie bardzo może się pogodzić z faktem, że opozycyjność to w demokracji stan zwykle przejściowy. Jego konik to tylko najskuteczniejsze obrzydzanie obecnej, ale chytre i przemyślane, polegające na wyławianiu z szamba wroga najbardziej śmierdzących kawałków, przemieszanie z mniej śmierdzącymi i smarowanie nimi trefnych jak leci, wedle zasady „wszystkie one jednakowo maja cuchnąć”. Nasze pachnie, ich cuchnie.

    Co do Pańskich licznych i bywa, że słusznych przytyków pod adresem red. Passenta, które tutaj wywołują falę zniesmaczenia i potępienia prawie, to przyznaję się do pewnej ambiwalencji. Niezwykle bowiem sobie cenię moją prywatną użyteczność Gospodarza, bo ilekroć DP wskazuje na mniejsze zło, tym łatwiej mi trafić na większe dobro. Drogowskazy nie zawsze trzeba lekceważyć i z góry dezawuować ich historyczne znaczenie.

    PS. Gdyby to ode mnie zależało, wolałbym być szanowany niż Szanowny. Z tym Panem też mam kłopot, bo boso jak parobek chodzę sobie po zagrodzie.

  64. Ewentualne przyjęcie pani Kluzik-Rostkowskiej do PO będzie niewybaczalnym błędem, ale i to przełkniecie. Bez obawy. Przełknęliście już tyle przejść, że i wieloryb Jonasza gładko wleci i wyleci.

  65. Kecaj

    „Hmmm… jakie czasy, takie obyczaje, panie Danielu”.

    Hmm … co za aluzja?

  66. Panie TJ,
    ile trzeba mieć w sobie pięknoduchowstwa, romantycznego i naiwnego zapatrzenia, żeby wierzyć w politykę wolną od hipokryzji i cynizmu po jednej stronie, a umoczoną w nich po uszy po innej? Co ma niby świadczyć o tym, że Tusk jest szlachetnym rycerzem, któremu przyświeca wielka idea reformatorko-modernizacyjna, a Kaczor jedynie podłym i podstępnym leśnym zbirem, co Ojczyznę nad przepaść sprowadzi. Każdy dziś na politycznym ugorze orze jak może. Czasy, że polityk zadowolił się drewnianym dworkiem w Sulejówku już minęły, a i tamten, gdy mu przyszło decydować co lepsze, nie zawahał się nakłonić skutecznie podwładnych, by znaleźli nielegalnie państwową kasę, żeby BBWR w Sejmie miał odpowiednią przewagę. Pomników się doczekał.

    Moje zaufanie do czystych intencji niknie bezpowrotnie, gdy polityk w katolickim kraju bierze ślub kościelny na 5 min. przed wyborami, a po 20 latach życia w związku bez św. sakramentu. Iluminacji doznał łagiewnickiej, czy co? Mnie wystarczy, jak w dwa miesiące po przegranych wyborach zarządza ‚w tył zwrot’ i przechodzi do opozycji wobec wczorajszego siebie samego i staje się bardziej anty-Tuskiem niż zwykła śmieszność to może wytrzymać, odstawiając na bok czym prędzej jeszcze niedoszłego premiera z Krakowa, przez siebie mianowanego, który może mu psuć obecny wizerunek i nazbyt przywoływać w pamięci wyborców wczorajszy.

    To jest właśnie w mojej opinii rodzaj całkowitej nieprzewidywalności politycznej – raz rzuca ministra na stos, bo lud żąda głowy, a innym razem nie rezygnuje z usług nieudacznika, bo rząd jednoscią stoi, zwolnia pół ekipy w popłochu pocmentarnym, a potem idzie w zaparte jak strach już okiełznany, że na front wojny parlamentarnej zesłańców posłał, a winny jest Kamiński, co spuścił swoje psy gończe za tymi cmentarnymi. Raz plecie o euro za 3 lata, innym razem konstytucję chce zmieniać, bo po co mu prezydent, kiedy indziej pederastów kastrować. Raz zamyka z dnia na dzień sklepy z chemią psychodeliczną, a zaraz potem ustawowo zezwala na jej posiadanie. Sądy boiskowe mu się marzą, a nie wie skąd się biorą dziesiątki tysięcy nowych urzędników. Przecież to wszystko to jest jedna niepojęta szmotanina, że Wielka Improwizacja odpada w przedbiegach. Ale, jak to mówią, byle u żłoba.

    Prawdą a Bogiem, to wolę już takiego, który od 20 lat mówi mniej więcej to samo, diagnozuje podobnie, a co mówi to przynajmniej usiłował robić. Ten jest przynajmniej przewidywalny. Może to się nie podobać płotkom i rekinom. Do dzisiaj pamiętam te szeptanki pań i panów – właścicieli stoisk na bazarze, że trzeba głosować na Tuska, bo Kaczor jak nic upomni się o faktury na włoszczyznę i rąbankę pięć lat do tyłu i nie będzie zmiłuj. A tu ma być państwo prawa ze sprawami w sadach wlekącymi się przez pokolenie, a nie jakieś państwo prawa i sprawiedliwości z natychmiastowym karaniem pijanych rowerzystów i robesspierowskim podejściem do Dantonów. To jest panie TJ wynik jednego rekonesansu incognito. W tym czasie mniej więcej Tusk prowadził swoich wiernych na ulicę i skandował: Tu jest Polska! a lud wierny odpowiadał: Precz z faszyzmem i w Pisdu! bo bał się wejść ABW o 6 rano. A one przyszły bez całkiem niedawno bez Kaczora. Tusk był jak zwykle zdziwiony.

    A głupota ludzka, fobie, lęki, sentymenty, resentymenty, fałszywe nadzieje i wiara w polityczne cuda i proste recepty rozkładają się wyborczo w społeczeństwie normalnie. Na wyborców każdej partii przypada ich statystycznie tyle, ile wagowo głosów każda z nich uciuła, żerując na nich.

  67. Skupię się na Joannie.
    Śmiałem się od samego początku i dziś też się śmieję.
    Tak o tym pisałem w listopadzie 2010:

    Już się zatrzęsły PiS-u posady
    I troska czoło wodza okryła,
    Bo Kluzikowa razem z Elunią
    Stowarzyszenie swe założyła.

    Same wybitne są tam osoby,
    Co dla Joanny wciąż się starają,
    Drukują listy, piszą programy,
    Bo nową wizję dla Polski mają.

    Jest tam Michałek od Pinocheta,
    Co chorągiewką machał zawzięcie,
    Kiedyś od zdrajców innych wyzywał,
    Dziś on z prezesem ostre ma spięcie.

    Jest też i Adam, co walczył z Dornem,
    Przyboczny wodza, doradca znany,
    Dziś już się odciął i już nie szepcze:
    Szefie, prezesie, wodzu kochany!

    Jest także postać wielka, wspaniała,
    Polityk znany, wielce ceniony,
    Cośmy go wszyscy dobrze poznali:
    Wojciech z Pokoju z Samoobrony!

    Sami znajomi i sami swoi,
    I wszyscy oni teraz na topie.
    Lecz gdyby Aśka była facetem,
    To rzekłbym krótko: puknij sie, chopie!

  68. Jest jednak pewna różnica między tym jak o premierze per „Tusk” mówi pan Hoffman, a jak pan premier mówi o ministrze per „Grabarczyk”. W obu przypadkach pominięto obowiązkowy w oficjalnej polszczyźnie tytuł „pan”, a ponadto wskazany w mowie urzędowej tytuł wynikający z zajmowanego syanowiska – „pan premier”, „pan minister”. O ile jednak w pierwszym przypadku pominięcie tytułow ma na celu (wg intencji wypowiadjącego) „odarcie” opisywanej postaci z godności, zwłaszcza w zestawieniu z treścią wypowiedzi („Tusk, matole”, „złodziejska polityka rządu Tuska” itd), o tyle odniesienie się premiera do swego ministra i kolegi per „Garbarczyk” jest nacechowane pewną familiarnością, niezbyt może elegancką, trochę w stylu aparatczykowskim, ale jednak dopuszczalną, trochę tak, jak czasem w rodzinie mówi się np.: „jedziemy z Nowakiem na wakacje…” Tak więc o ile mowa (pana) Hoffmana to „już” istonie upadek dobrego obyczaju, to mowa premiera jest „dopiero” po prosku kwestią dobrego smaku…

  69. Mnie z kolei razi taka, bardzo nadużywana konstrukcja: pan poseł X, pan prezydent Y – nie przy bezpośrednim zwracaniu się do danej osoby, ale w wypowiedziach czy publikacjach, tak jakby samo „premier Tusk powiedział”, „poseł jakiś tam coś tam” było obraźliwe. Czasy jaśniepaństwa mamy wszak już za sobą. Tusk zachował się wobec dziennikarki niezręcznie, ale mimo ze jestem kobietą skłonna jestem mu to wybaczyć, bo widać było wyraźnie, że chciał ją na swój sposób skomplementować, a nie ponizyć. Wypadło jak wypadło, głupio, ale nie każdy potrafi tak komplementować kobiety, jak Staruszek. Pozdrowienia!

  70. W blog trafił piorun lub szlag. 16 godzin agonii. Albo moderatorzy poszli strajkować na Puerta del Sol jako cześć „pokolenia 1000€”,co jest dokładnym odpowiednikiem naszego „pokolenia 1500 złotych brutto”. Myślą przewodnią protestującej hiszpańskiej młodzieży są hasła zawarte książce Hessela, który wzywa do pokojowego powstania przeciw powszechnemu w Europie zaprzepaszczeniu idei demokracji. Przeciwko arogancji polityków, dyktatowi pieniądza, banków i korporacji. Przeciwko rasistowskiej polityce imigracyjnej i rabunkowej eksploatacji planety. Można by dodać kilka jeszcze postulatów, ale nasza młodzież nie dorosła do protestów, leniwa, obojętna, bez ambicji czeka, aż podobnie jak w Hiszpanii 45 procent ludzi przed trzydziestką będzie bezrobotnych. Nie protestuje nawet gdy partyjny trybunał prostytucyjny zwany konstytucyjnym przyznaje czarnym brzuchatym dostojnikom dziesiątki lub setki miliardów na utrzymanie bizantyńskich dworów. Nikt nie protestuje.

  71. „kobiety z dziećmi w wieku szkolnym mają trudno w polityce, a budowa partii to wyrzeczenia”.
    Czy zaniedbywanie (hipotetyczne) dzieci w w. szk. moze byc w stosunku do nich nieeleganckie ?

  72. Nie podoba mi sie tytułomania byłych polityków, mogą to sobie wydrukować na biletach wizytowych.
    Nie podoba mi sie tez kasowanie wpisów z adnotacją „błąd”.
    Zauważyłem wpis TJ który cytuje wypiowiedzi powodujace odruch wymiotny. Ale ta cytowana strona odpowiada jej włascicielom i przysłowiu „jaki pan taki kram”
    JERZY

  73. Slawomirski pisze:

    2011-06-08 o godz. 23:46
    —————————–

    Szanowny Panie Sławomirski,

    śmiem twierdzić, że w przypadku, kiedy nasze wyobrażenia o Wszechświecie są mikre, mizerne i często łędne- jest niemożliwe cokolwiek wydedukować. Do zadawania takich istotnych pytań, trzeba mieć możliwie poznany cały fenomen…
    Takie fajerwerki prekursorów nauki, jak: „do poznania danego fenomenu koncepcja Boga była mi niepotrzebna”- mogą być tylko mylącym kolorytem stylu dawnych, „rozgrzanych” pierszymi sukcesami Wielkiego Poznania-Tartuffe-ów nauki…

    Pozdrawiam,Sebastian

  74. Oj Kadett,
    Sprytnie starasz sie wciagnac TJ w krzaki ironizujac, ze Tusk to szlachetny rycerz, a Kaczor podly zbir.
    Ja ci powiem, ze Tusk nie jest szlachetnym rycerzem, tylko normalnym, kulturalnym czlowiekiem, a Kaczor nie jest podlym zbirem, tylko podlym klamca. Starasz sie relatywizowac, twierdzac, ze ci wszyscy politycy to tacy sami, tylko, ze twoj Kaczor ma te niebotyczna zalete, ze jest przewidywalny. Pewnie , ze jest. Zawsze mozna przewidziec, ze znow wymysli noze klamstwo, znow cos zainsynuuje, jak bedzie trzeba to zwroci sie do braci Rosjan, poszuka hakow, wypusci obslizglego Blaszczaka albo Hofmana, zeby naublizal prezydentowi.
    Masz racje, on jest przewidywalny.
    PS.
    A ten Sulejowek to tak ni z gruszki nie z pietruszki

  75. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kadett pisze:
    2011-06-09 o godz. 01:26

    „Moje zaufanie do czystych intencji niknie bezpowrotnie, gdy polityk w katolickim kraju bierze ślub kościelny na 5 min. przed wyborami, a po 20 latach życia w związku bez św. sakramentu.”

    Kadett ,
    „Przyszła tak zwana „linia śmierci” i jest po Tusku razem z innymi brakorobami o lepkich łapkach. Propagandy z porażek widocznych na dłoni ulepić się nie da, to znaczy Tusk oczywiście lepi, ale wiadomo w czym on lepi „

    Ciekawe co Tuskowi bardziej zaszkodzilo.
    Z drugiej strony nie chce mi sie wierzyc aby Wielki Zegarmistrz … http://www.kontrowersje.net/tresc/euro_2012_tego_nie_dalo_sie_spieprzyc_tusk_i_ryski_daly_rade

  76. kadett (06-08 o godz. 22:12)

    Kadett ma gębę pełną frazesów i ma czas, aby ją wypróżniać na blogu. Wszak sami Kaczyści stawiają moralność i odpowiedzialność polityczną na pierwszy plan. Każdy anty-Kaczysta pamięta słowa Ziobry – o lekarzu, który już nikogo nie zabije, słowa Prezesa – o stoliku do wywrócenia i miliardowych aferach (nigdy nie udowodnionych), o Polakach stojących tam gdzie ZOMO. Tego się nie odszczeka, tej historii się nie odwróci. Ci politycy są najbardziej pozbawieni zaufania, o wiele dugości w tyle za rządzącymi Tuskiem, Komorowski i ministrami użerającymi się dzień w dzień z polską przaśną rzeczywistością. Jakie były osiągnięcia Kaczyńskich – wszyscy wiemy.

    W 2007 roku, na początku kampanii wyborczej byłem w Warszawie i uderzyła mnie masowość zmiany orientacji politycznej po ledwo dwóch latach. Ci sami ludzie rozmiłowani w retoryce i programie kaczyzmu nagle po dwóch laatch pozostawili PiS, bo zobaczyli, że kaczystowska kampania wywracania stolika przynosi szkody i tylko opóźnia modernizację miasta. Wszyscy odetchnęli, gdy odszedł prez. Kaczyński (kop w górę), gdy przyszła „bufetowa” Gronkiewicz-Waltz i zaczęła się odbudowa stolicy. Miasto ożyło, wypiękniało tam, gdzie budowę zakończono. Ludzie to docenili. Odnowione Krakowskie Przedmieście jest ulubionym placem do demonstracji i polem namiotowym.

    Polityka Kaczystów to straszenie ludzi – Kadett projekcją swoją mi wmiawia straszenie – straszenie kondominium, żydami, smoleńską mgłą, liberalizmem. Same zjawy, żadnych konkretów. Wyciąga się przeróżne skojarzenia, demagogiczne hasła, kręci się „przerażające” filmy dokumentalne, jakże jednostronne – to jest narracja kaczystów. Platformersi nie muszą straszyć, im wystarczy jedno, wystarczy jak przedstawią dokonania kaczyzmu. Polityka zagraniczna Kaczystów to pasmo klęsk w ciągłych konfliktach ze wszystkimi, z Rosją, z Litwą, z Niemcami, z Unią, nawet z USA; polityka gospodarcza to rozpacz; polityka historyczna to XIX wiek; polityka wewnętrzna to państwo wyznaniowe i autorytarne. Bilans jest tragiczny, o czym my mówimy, Kadett. Kaczystom pozostaje jedynie żerowanie przy dnie polskiego społeczeństwa, wśród nieudaczników i zawiedzionych desperatów. W czasach transformacji jest ich legion, prezes kaczystów już nie liczy na wygraną wyborczą, bo nie ma szans zostać premierem, tak jak nie miał szans być wybranym na prezydenta. Prezes liczy na to, że po wyborach będzie wpływał na premiera, liczy na możliwość mącenia i niszczenia, na wywracanie stolika i wyciąganie krzesła spod siadającego do negocjacji. Kaczyści to destrukcja kraju.

    Zaś Platformersi to siermiężne, ale jednak odrywanie się od kaczyzmu i ruch do przodu, stopniowe reformowanie państwowej maszynerii, to ruch modernizacji krok po kroku.

  77. @duende 8.06.2011, godz. 22:56
    Do epitetów którymi pana obdarzyłem dokładam KŁAMCA.
    Proszę wskazać, gdzie ja sławię (obok wymienionego @JG) „stare dobre czasy”?
    Styl kłamliwego pomówień, przekręceń i nadinterpretacji bez wnikliwego czytania wpisów na blogu przypomina mi blogera @the mentor, który niedawno zrezygnował z uczestnictwa a którego nazwałem z całą odpowiedzialnością menelem blogowym.
    I piszę to na blogu Enssant pod artykułem Gospodarza o elegancji.
    Podejrzewam, że @duende to nowa wersja @the mentor w wersji „light”.
    P.S.
    Znak @ dodajemy na blogach, żeby podkreślić że o nick chodzi.

  78. Prawy do Lewego z 15:08

    Klamią wszyscy, bo kłamstwo to najlepszy partyjny napęd przedwyborczy. Trzeba wyborcom stworzyć nadzieje. Jak powiedział J. Andrzejewski: „nie kłamstwo, ale prawda zabija nadzieję”. Za liche kłamstwo można śmiało uznać tymczasową zmianę wizerunku (np. gwałtowne chudnięcie, tymczasowa zmiana koloru tęczówki na niebieską w czas kampanii). Za bardziej wyrafinowane – niemal każdą obietnicę wyborczą, której szanse realizacji są bliskie 0, lub której nie zamierza się w ogóle w przyszłości realizować. Za najbardziej wyrafinowane – sprowadzenie przeciwnika do sytuacji (potwarz, oszczerstwo, zarzut, podejrzenie), z których wyplątanie się kosztować go będzie więcej, niż gdyby je przemilczał.

    Ten bowiem wygrywa wybory, kto lepiej opakuje lepkie od fałszu i populizmu cukierki wyborcze. Zwykle wygrywa najlepszy kłamca otoczony najlepszym gronem doradców i konfekcjonistów (specjalistów od opakowań). Obecnych wygranych zatem bez użycia wariografu można ogłosić najsprawniejszymi i największymi łgarzami sposród wszystkich, którzy w ostatnich konkursach wyborczych startowali. Stąd już niedaleko do wskazania palcem największych kłamczuchów i populistów, bo to oni własnie dzisiaj rzadzą.

    I mnie to ani nie dziwi, ani się nad tym specjalnie nie zżymam. Przystepuję do aktu wyborczego ze świadomoscią, że tak jest. Przed wyborem, o ile się zastanawiam, to tylko nad tym, kto mniej naklamał.

    Należało by oczekiwać mimo wszystko, że szalbierca odrzuci zakłamaną technologię wyborczą i zaniecha brniecia w gęstwinę kłamstw bez opamiętania. Z logicznej perspektywy byłoby mu łatwiej rzadzić. Gorzej, Lewy Polaku, gdy kłamca nie zarzuca zakłamania po tym jak wygrał wybory. Pierwszą okazją, by się o tym przekonać jest expose.

    Powściąganie powyborcze kłamstwa jest cechą prawdziwego polityka. Kłamałem, zeby wygrać, ale wczoraj to była ostatnia miarka. Nie jestem przecież nałogowym kłamcą. Im mniej obiecam teraz, im bedę bardziej lakoniczny w słowach i oszczedny w kreowaniu próżnych nadziei, tym łatwiej mi będzie rzadzić, tym trudniej mi będzie zarzucić bujanie w obłokach. Tak robi rasowy polityk. A co zrobił D. Tusk? Tusk wygłosił najdłuższe expose spośród wszystkich premierów III RP i jedno z najdłuższych w powojennej historii Polski. Warto do niego wrócić u schyłku kadencji.
    http://www.rp.pl/artykul/71439.html
    Tym samym D. Tusk przejdzie do historii jako największy polityczny łgarz.

  79. Polska być może jest krajem dzikim – nie wnikam, ale z pewnością jest krajem komediowym. Lustracja, wznoszona przez Kadetta jako sztandar kaczyzmu. Z jednej strony – kaczystowskiej – na Platformersów spada odium krytyki, że od czasów UD, od początków Michnikowszczyzny, byli oni przeciw lustracji. Z drugiej strony – tzw. lewicowej – atak za poparcie ustawy lustracyjnej w Sejmie w (18-X-2006). Dopiero TK, z podpowiedzi SLD, odrzucił kilka daleko idących zapisów ustawy.

    Ustawa stwierdza, że praca w SB i współpraca z SB była związana z łamaniem praw człowieka i obywatela. Nic odkrywczego, liczy się praktyka – to całe pole do spierania się z kaczystami. Wszak oświadczenia lustracyjne nadal w Polsce się składa, IPN je sprawdza. Czy potrzeba było czegoś więcej, że podobno w NRD, w Czechach zlustrowano szybko i sprawnie, hehehe. Między bajki niech Kadett włoży, oraz to, że taka głęboka lustracja, którą w Polsce wstrzymał Michnik i różowi, coś rozwiązuje. Usprawnia państwo, oczyszcza politykę i administrację, poprawia nastroje? Bynajmniej, w b. NRD znaczne wpływy mają socjaliści, czy post-komuniści, roszczeniowe nastroje „wykluczenia” są silne.

    Masowa lustracja nie jest zbawieniem, nie jest rozwiązaniem problemów państwa. To jest naiwne (jeśli juz mamy się obdzielać tym epitetem z nawiedzonym i pełnym nadziei Kadettem).

  80. duende pisze:
    2011-06-08 o godz. 22:56

    „c29

    Rzucasz sie do inwektyw nie czytając mojego wpisu. Kontekst rozmowy z jg dotyczył mojej oceny frakcji L na en passant. Ponieważ często powiewa tu i tam hipokryzją, …”

    Do żadnych inwektyw, jak to Ty nazywasz, się nie rzuciłem -i wbrew temu
    co piszesz – przeczytałem.
    A że uważam to za świństwo, to tylko moja subiektywna ocena , a nie
    jak byś sobie życzył inwektywa.
    Twoje argumenty typu:
    „… łamanie prawa używania internetu w areszcie nie powinno być powodem do dumy dla kogoś kto egzemplifikuje sie jako wzorowy obywatel…” są o kant d…y rozbić.
    Jeszcze niedawno, czy ktoś był winien , czy też nie winien, przesyłał
    wiadomości do rodziny, przyjaciół, zewnętrznego świata za pomocą
    tzw. „grypsów” (nawet na papierze toaletowym!).
    Mamy XXI wiek, technika komunikacji się zmieniła i z tego skorzystał
    w całym majestacie obowiązującego prawa nasz @spokojny.
    Nie chcesz mi chyba wmówić, że takie „maleństwo” jak laptop było
    niezauważalne dla służb więziennych (aresztanckich, jeśli wolisz).
    Prawo każdego demokratycznego kraju, w swoim podtekście – no bo
    nie pod jakimś paragrafem, mówi: „Co nie jest zabronione, jest
    dozwolone”.
    Z tego założenia skorzystał @spokojny i całkiem legalnie (bo na
    pewno nie pod kocem celi aresztanckiej) pisał swoje spostrzeżenia
    na ten blog.
    Tobie to najwyrażniej przeszkadza, bo przez całe życie żyłeś
    „przykładnie i po bożemu”.
    Jeśli nigdy nie byłeś aresztowany niesłusznie, nie siedziałeś w areszcie
    „za nic”, to nie masz moralnego prawa, zwłaszcza po tak długim czasie
    od tej sprawy, zabierać jakiegokolwiek głosu.
    Dlatego nazwałem to świństwem.
    To nie inwektywa, to moja prywatna ocena Twoich zachowań.
    Idąc tokiem Twojego rozumowania, zabrałbym aresztantom gumę do
    żucia, dropsy i chipsy – też niebezpieczne.
    Mogą obalić panujący ustrój.

    Pozdrowionka.

  81. Skoro Pan pisze o niestosownym zachowaniu się ludzi ze świecznika to mam jeszcze jeden przykład. W dni 3.06.2011r Prezydent RP wręczał odznaczenia ludziom zasłużonym w transformacji ustrojowej.Na tę uroczystość przybył red. A.Michnik w bardzo niedbałym stroju-bez marynarki,w klapkach na nogach.Swoją opinię wyraziłem również w e-mailu do redakcji „GW”.

  82. W Warszawie widać co i jak – http://www.stachurska.eu/?p=2712

    Idę po „Przegląd” .

  83. Jasny gwint z godz. 11:56
    Ja protestuję. Sporo o rewolcie hiszpańskiej piszę.
    Pozwolę sobie uzupełnić Twój komentarz. Iberyjskim odpowiednikiem „Sprzeciwiajcie się” Hessela jest również niezwykle poczytna książka Jose Luisa Sampedro „Reacciona” (Zareaguj). Hessel zresztą napisał do niej przedmowę. Sampedro, równolatek francuskiego polityka, zwraca się bezpośrednio do młodzieży i wzywa do reakcji nie tylko wtedy, gdy jakieś problemy dotyczą jej bezpośrednio. Pisze – „Ustrój potrzebuje głębokich przemian, które młodzi ludzie rozumieją i które potrafią przeprowadzić daleko lepiej niż starsi, bo ci ostatni ugrzęźli w przeszłości. (…) Chociaż ich przywódcy wciąż są u władzy, dzierżą ster i (…) nadal wydają anachroniczne rozkazy, to jednak młodzi ludzie siedzący u wioseł mogą zmienić kurs statku”.
    Przesyłam Ci krotką wypowiedź Sampedro wraz ze scenami z ulic Hiszpanii. Dzieki za popularyzację tej budzącej nadzieję rewolty mlodzieżowej.
    http://www.youtube.com/watch?v=LOmh3jcV28g
    Pozdrawiam

  84. Tumanienie publiki ruskim helem

    kadett pisze:

    2011-06-09 o godz. 01:26

    Mój komentarz

    Autor wzburzony jakością wypowiedzi swoich współwyznawców, nie wierzący w prawdziwość wizerunku elektoratu PiSu, który się wyłania z przedstawionych przeze mnie „wypisach z wychodka”, przez długie przewijki unika konfrontacji tego co propaganda PiSu głosi na wszystkich szczeblach (nie tylko na ekskluzywnych blogach) z faktycznym odzewem, który to wywołuje.

    Konkretnym, słyszalnym, namacalnym odzewem niosącym w dużych dawkach nienawiść i ksenfobię, ze szczegółowymi wskazaniami na takie popularne atrybuty rozpoznawcze, jak „zmienione nazwiska”, „żydłaczenie” oraz na aluzyjne określniki rozumiane w Polsce lepiej niż gdziekolwiek indziej – talmudysta, pejsaty, czosnkowy i 10 innych synonimów, bynajmniej nie honorujących.

    Jakoś nie zauważyłem, aby w obszernych, zamulanych pretensjami do PO felietonach Autor ustosunkował się do dwóch najważniejszych problemów PiSu:

    – stosunku partii do tzw. obcych – niepolaków, polskojęzycznych, potomków pejsatych czekistów, kagebistow, kapepistów, wnuków Wermachtu, nosicieli opcji niemieckiej, itd., który w oczach szerokiego elektoratu jest po prostu problemem ONYCH, nie naszych;

    – stosunku partii do swojej przypadłości egzystencjalnej – problemu zwalczania konkurentów nienawiścią.

    Zero refleksji. Autor daje do zrozumienia, ze te problemy istnieją, owszem, ale u przeciwników – w partii współrządzącej, rządzie, parlamencie. U nas? Chyba w wychodkach, ale wychodki tak mają.

    PiSowscy rycerze uwielbiają przedstawiać siebie jako męczenników walki o słuszną sprawę, lubują się w demonstrowaniu swoich ran, guzów, siniaków, a nawet naskórkowych obtarć, snuć opowieści o tym, jak są notorycznie poszkodowani, sekowani, pomawiani, gwałceni, obrażani, a nawet zabijani (wypowiedź polityka łódzkiego W. – nie zabijajcie nas) i na sto innych sposobów deprecjonowani.

    Nie zapominają przy tym po każdym występie odklepać mantry, że tego wszystkiego doznają w obronie wartości najwyższych – prawdy, wiary i ojczyzny.

    Takie teatralne zachowania budują na oczach elektoratu obraz partii uczciwej, zasadniczej, poważnej, konsekwentnej, bo któż walcząc o najcenniejsze z cennych wartości nie doznaje ciosów i ran.

    Te ciosy i rany to świadectwo rzetelności ich walki, certyfikaty uczciwości oraz specyficznie polskie, martyorologiczne wezwanie do narodu – my cierpimy, my giniemy, a Wy w niemocy się przyglądacie – do dzieła Narodzie.

    Takie mniej więcej przesłanie niosą wykłady agitatorów PiSu.

    No i jeszcze wyliczanki niegodziwości oraz przekrętów partnerów, niby partnerów, a w zasadzie wrogów. Nie naszych a przede wszystkim wrogów ojczyzny – obcych, narzuconych, wkręconych, wśliźniętych, uśpionych.

    Ta ostatnia argumentacja przepełnia kielich goryczy serwowany dla audytorium. Burza oburzenia, burza oklasków, las rąk, zapewnienia o przystąpieniu, my patrioci musimy się zjednoczyć, no pasaran, itd. Opromieni nas sukces.

    Autorze, są dwie prawdy, pierwsza niepokojąca, druga groźnie brzmiąca:

    – pierwsza to taka, że poglądy elektoratu PiSu oscylują wokół patriotyzmu ksenofobicznego ze szczególnym przedstawieniem szkodliwości tzw. pejsatych, ich roli w nieustającym do dziś „niszczeniu państwa polskiego”, specyficznego egalitaryzmu wykluczającego obcych, postulującego społeczeństwo narodowe zamiast obywatelskiego,
    a poglądy te są przyprawione silną dawką emocji negatywnych przenoszonych na niesłusznie myślących, działających na szkodę, zagradzających drogę do wyzwolenia ojczyzny, do prawdy, pomyślności i szczęścia;

    – druga to taka, że PIS igra z ogniem pielęgnując intensywnie te ksenofobiczno-nienawistne poglądy oczekując szybkiego efektu, które przynosi zawsze granie na emocjach.

    Aktywiści PiSu tłumaczą swoim, ze Thusk popełnia niegodziwe czyny – mami lud zieloną wyspą, opóźnia budowę autostrad, nie dotrzymuje obietnic, ściska się z dziś z Putinem w podzięce z wypadek, a jutro z Merkel z nadzieją na romans z euro, itd., tylko i wyłącznie dlatego, że jest wnukiem Wermachtu, obcym wychowanym na niemieckim jadle, nie rozumiejącym naszych wartości, tradycji, kultury.

    Sikorsky marnuje pozycję międzynarodową Polski, a Rostofsky rujnuje polskie finanse tylko dlatego, że pierwszy jest de domo Apfelbaum, a drugi, to Vincent z dwoma paszportami.

    Ekipa PiSu zawsze podkreślała i podkreśla – było tak w niedalekiej przeszłości i jest dzisiaj – obcość narodowa oraz służebność wobec obcych, to najważniejsze przyczyny niezgodności czynów ekip rządzących z polską racją stanu.

    To jest sedno propagandy PiSu, a nie jak sugeruje Autor, ideały polityczne i szlachetne zamiary mające na celu miłość, prawdę, pokój i dobro narodów pod wspólnym europejskim dachem.

    Prezes Światowid i jego wyznawcy demonstrują na każdą okoliczność inną twarz – na blogu intelektualiści, wśród ludu gorliwi populiści, dla gospodyń zwolennicy dobrobytu, wśród swoich goniący obcych do politycznego niebytu.

    Zasłanianie się racjami narodowymi oraz niby politycznymi koniecznościami, to tumanienie publiki ruskim helem.

    Pzdr, TJ

  85. Znowu PSS”Społem”, od 15:06 (Lewy Polak) znowu: „nie dowieżli”.
    Gratuluję ekipy, Redaktorze Passent.
    A wszyscy czepiają się chińczyków i Autobahny.
    Może tak lepiej wejrzeć na własne podwórko.

    Pozdrowionka.

  86. Tuzy POLITYKI na kobiety nastają.Że nieelegancko w sukience w grochy u prezydenta lub „toczone ramiona” na briefingu u premiera pokazywac.Tej w grochy więcej się dostaje bo znaczniejsza.Elegancja jest na tapecie.Arbitrzy dają czadu .Dla równowagi premierowi się oberwało za „per Grabarczyk”.Nierówno dzielą.
    Grabarczyk jest zatrudniony u premiera i nie musi byc wołany per „magister” czy „minister”.Znałam szefa,który wołając „magister!!” wyrażał tym okrzykiem bezmiar pogardy.Zupełnie jak Friedman tytułując Koftę „docentem”.Eleganckie i doszczętnie ludowe „sdalaj” oddające,jakże celnie,osąd ministra o ministrze nie doczekało się pamięci.Pewnie znów przez leciutki mizoginizm arbitrów.Z elegancją w sferach rządowych nie jest jednak najgorzej.W radiu dzisiaj słyszałam jak minister Grabarczyk na kilkanaście kolejnych pytań dziennikarzy „co z Chińczykami ?” jednolicie odpowiadał ” jak pan premier powiedział rozmowy trwają i do ich zakończenia będę powściągliwy”.Odpowiadał elegancko,
    dusząc śmiech przy kolejnych odpowiedziach.To jak w grze w „pomidora”.Starsi wiedzą o co chodzi.Gra prosta
    ,elegancka i całkiem udatnie oddająca relację.Wyrażam nadzieję,że „pomidor” stanie się grą obowiązującą powszechnie.Doceniając wysiłki naszej klasy politycznej,
    zamiast sobaczenia, ich najwyższych i najbardziej zasłużonych krętaczy,odpowiemy w wyborach pomidor.
    Elegancko.

  87. ewkas pisze:

    2011-06-03 o godz. 20:40 , ze podejrzewa. Ma problem.
    ET

  88. cynamon29 pisze:

    2011-06-08 o godz. 18:11
    Jacobsky pisze:
    2011-06-08 o godz. 13:35

    Zycze Cynamonowi29 elegancji, przynajmnie jezyka, ktory „traci” prekariatem.
    ET
    PS
    Pozdrowienia dla Jacobsky’ego

  89. wrocek pisze:

    2011-06-08 o godz. 02:03 i nie wie oczywiscie o czym.
    ET

  90. WULKAN pisze:

    2011-06-04 o godz. 21:16
    Szanowny Wulkanie,
    pisanie o C29 nie dotyka niestety obszaru tzw. elegancji. On oscyluje na granicy kindisch/kindlich i jest „wesolkiem” wg niektorych. Dla mnie jest li tylko przykladem prekariusza (od Prekariat). Szanuje natomiast przedstawicieli „nowego proletariatu”, jest ich niestety niewielu. Zaznaczym przy tym, ze nie jestem czlonkiem jakiejkolwiek partii postpolitycznej.
    ET

  91. jasny gwint pisze:

    2011-06-06 o godz. 15:29
    cynamon29, absolwent, Rudi. Dajcie spokój Sławomirskiemu i temu drugiemu. Oni cieszą się specjalnymi względami Pana Redaktora i są nienaruszalni. Kiedyś doradzałem „azotoxem” lub po prostu CIACH. Nic nie skutkuje w imię fałszywie pojętej wolności słowa i demokracji. Mamy jej jak widać wszędzie i pełno.

    LEWY POLAK pisze:

    2011-06-06 o godz. 15:29
    OJ Cynamon, Cynamon, malo ci bylo, teraz przez kilka miesiecy kolega ET bedzie donosil na ciebie, ze planujesz morderstwo. Jak mogles tak napisac:
    „Co do drugiego trollklona, obiecuję solennie szybkie opracowanie
    właściwej technologi jego utylizacji, tudzież neutralizacji”

    Co za beztroska! Boje sie o Ciebie, przyjacielu
    LP

    Bez komentarza…

  92. Szanowny Panie Slawomirski,
    nie widze roznicy oceniajac Pana Passenta i Pana Urbana. Z drugiej strony zakladam, ze obaj sa towarzysko-sympatyczni i chetnie spotkalbym Pana Passenta w Literaturhaus w Berlinie. Jutro wybywam wreszcie do Szczecina opuszczajac na chwile goracy Berlin. Nie wiedzialem, ze Zosienka jest frankofilka, cieszy mnie ten fakt, bo Francja byla przeciez przez lata cale moja druga patria.
    Pozdrawiam serdecznie usmiechajac sie do naszych wrogow. Przykro mi jednak, ze musze tu robic za…. nie potrafie wyszukac eleganckiego wyrazu, do nieeleganckiej „roboty”.

    ET

  93. Kartka z podróży, 17.30. Jeżeli protestujesz, to chyba bywasz na placu del Sol. Przeciwko mnie nie masz co protestować. Dzięki za link do nieznanego mi starego rewolucjonisty. Intencją mojego wpisu była totalna apatia polskiej młodzieży wobec zagrożeń identycznych lub jeszcze gorszych niż hiszpańskiej. Nie chodzi tylko o pracę i warunki egzystencji, ale o byt narodu grabionego m.in. prze kościół i całkowitą bierność lub działania na szkodę rządu w tych spawach. W TK powinny być wybite wszystkie szyby. A wybijają korki z butelek.

  94. Feliks Stychowski,
    trudno czerpać satysfakcję z tej degrengolady moralnej, amatorszczyzny, bezhołowia i rozbijania tępych łbów w pędzie od ściany niemożliwości do ściany totalnej ignorancji. Już pojawiają się hipotezy ratunkowe, jak dotąd szeptane tylko „w cała prawda całą dobę”, że to polscy podwykonawcy może z czystej ksenofobii rzucali Chińczykom kłody pod nogi i storpedowali plany autostradowe Belmondo, co by go skompromitować. Ani chybi, że były to PiSiory same. 😆

  95. Bogdan (17:18)

    „W dni 3.06.2011r Prezydent RP wręczał odznaczenia ludziom zasłużonym w transformacji ustrojowej. Na tę uroczystość przybył red. A.Michnik w bardzo niedbałym stroju-bez marynarki,w klapkach na nogach.”

    No tak. Mamy tu do czynienia z czyms prawie tak samo monumentalnym jak Lepperowe „fa pa”. Czy red. Michnikowi tez cos wreczano? Jest to, uwazam, podstawowy wyznacznik SYMBOLIKI bardzo niedbałego stroju red. Adasia.

    Bo to jest, wedlug mnie, tak:

    Jesli i jemu, Adasiowi, cos wreczano kilka dni temu, to ten jego niedbaly stroj swiadczylby o wadze przez niego przywiazywanej do takiego odznaczenia. JEMU nadawanego przez Jego Prezydencka Mosc Bronislawa Hrabiego Komorowskiego.

    Jesli natomiast jemu, Adasiowi, nic nie wreczano – chociazby z tej racji, ze cos mu juz wreczono wczesniej, przy innej okazji – to jego niedbaly stroj moglby swiadczyc o szacunku, czyli jego braku, przez niego okazywanego dla TYCH OSOB, ktore byly odznaczane ‚W dni 3.06.2011r’. Podobnie z reszt jak bledy popelnione przez Bogdana swiadcza o wadze nadawanej, przez niego samego, jego wlasnemu, niniejszemu komentarzowi.

    Inaczej, to mamy tu do czynienia wciaz z tym samym szpanowaniem. U Kuronia, to byly dzinsy. Wlacznie z kurtka dzinsowa. U Adasia, sandaly lub klapki. Zapewne chodzi o zblizanie sie do Mesjasza. Tego samego, ktorego matka Bruno Schulza dopatrzyla sie w Samborze.
    http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1504630,2,witkacy-i-pisarze-z-tajemnica.read

    Dzisiaj pewnie by bylo: w Zoliborze. A nie w Samborze. Sambor jest bowiem teraz za rubiezom. Tyle tylko, ze dzisiejsi ‚wladcy’ Zoliborza – GS i jego companion Alik – akurat nie zdaja sie gustowac ani w dzinsach ani w sandalach. Nie wiem czy inni wladcy RP III lub IV zglaszaszaj pretensje do Zoliborza. W przeciwienstwie do Samborza. Tego nam chyba Janukowycz nie odda.

    Ja uwielbiam polska polityczna atmosfera. Bo ona taki exciting is! Podczas gdy u nas, w Kanadzie, wciaz ci sami konserwatysci przy wladzy som. Wez wygraj z takiemy..

  96. TO daje POkaz wychodkowej retoryki – nie po raz pierwszy zresztą -kiedy mu nerwy puszczają z powodu niedostatku argumentów.

    Kadett ma gębę pełną frazesów i ma czas, aby ją wypróżniać na blogu.

    Niech będzie, że ‚wypróżniać’. Ale od kiedy to ‚gęba’ służy do wypróżniania się? Wszak może, ale pod warunkiem, że komuś się głowa miejscami z inną częścią ciała zamieni i tak u innych chce widzieć. Już lepiej TO było trzymać się tego faszyzmu, żeby głowę zachować przynajmniej w naturalnym anatomicznym położeniu. Że nic mądrego z niej i Salomon nie wyciśnie nie każdy by od razu zauważył.

  97. do TJ

    Przychodzi baba do ginekologa.

    Co pani jest?
    – Boli mnie, jak mówią o mnie, że jestem pejsata.
    – Też mi problem. Zalecam przed każdym następnym razem depilację laserową.

    A na poważnie, to uczepił się TJ tego narodu jak pijany płota. Jest pojęcie ‚naród’ czy go nie ma? Jak są wątpliwości, co ważniejsze bywa i dla kogo – czy naród czy obywatel? – polecam wykłady narodowe obywatela posła PO – K. Kutza. On wytłumaczyć może, co dla niego ważniejsze – narodowość czy obywatelstwo. Paradoks w tym, że to PO wyhodowało sobie i dopieszcza niezłych nacjonalistów, czemu nie da się zaprzeczyć, jak się K. Kutza i tego przyszywanego Ślązaka – lidera RAŚ słucha. Nacjonaliści lgną do PO jak ćma do światła.

  98. Panie Sławomirski, ja mam po prostu dobre serce, i tyle. Po co dorabiać do tego ideologię.

  99. Rzeczywiscie, Passent jest starej daty, caly czas nie nie wiadomo dlaczego zdejmuje czapke przed kosciolem Rz-Kat.
    Moze wlasnie pora na „odpanowienie” politykow?
    Wazniejsze co sie mowi, a nie jakis tam tytul przed nazwiskiem. Kazdy kraj mial swoje reformy, i w mowie potocznej kazdy z nas mowi „Tusk powiedzial” a nie „pan Tusk powiedzial”. Dlaczego w mowie urzedowej/gazetowej mamy byc inni?

css.php