Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

15.06.2011
środa

Usta pełne roboty

15 czerwca 2011, środa,

W tym roku nie będzie urlopu od polityki. Awantura goni awanturę. Pięćdziesiąt kilometrów autostrady urosło do rangi Linii Maginota – jak gdyby od tego zależało bezpieczeństwo narodowe. (Linia Maginota i tak Francuzom nie pomogła…). Owszem, to jest niepowodzenie, ale od tego Polska się nie zawali. Nie bardzo wierzę w optymizm Donalda Tuska w sprawie autostrady, ale Euro się odbędzie i nie będzie źle.

Nie podobała mi się niefrasobliwość premiera Tuska w sprawie projektu (Ryszarda Kalisza) sprawozdania komisji do wyjaśnienia okoliczności śmierci Barbary Blidy. Zamiast ustosunkować się do treści projektu, lub zachować dystans (bo projektu nie miał kiedy poznać), premier nawiązał do obecności Kalisza na paradzie równości, czyli poszedł tropem Zbigniewa Ziobry, który kpił z „tęczowego Kalisza”. Kalisz, owszem, często bywa pogodny i wesoły, ale sprawa jest poważna, ba, chodzi o tragiczną śmierć. (A w domyśle także o innych ludzi, na których IV RP zarzucała sieci). Nie znam projektu Ryszarda Kalisza, ale ani poprzedni, ani obecny premier nie powinni z tego dworować. J. Kaczyński i Z. Ziobro postanowili wyśmiać konkluzje przewodniczącego, że powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. Kpiny i dowcipasy z Syberii, ze strony obu panów mnie nie dziwią, bronią się jak umieją, ale premier Tusk nie powinien robić aluzji ad personam pod adresem Kalisza. Co w tym złego, że poseł był w paradzie równości? Nawet jeżeli premier uważa wniosek o Trybunał za przesadny, to od tego są członkowie komisji, Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej (do której ta sprawa raczej nie trafi) i Sejm, żeby te sprawę rozpatrzeć, a nie szef rządu.

Politycy, zwłaszcza obozu władzy, muszą bardzo uważać na słowa. Przekonał się o tym prof. Nałęcz, który musiał przeprosić za słowa o „pedofilii politycznej”, przy pomocy których określił zachowanie J. Kaczyńskiego wobec młodzieży pisowskiej. Gdy najbardziej eksponowany doradca prezydenta czuje się zmuszony przeprosić, to znaczy, że pośrednio zaszkodził głowie państwa. Ponieważ zaczyna się gorące lato (prezydencja i kampania wyborcza), warto zaapelować do wszystkich uczestników życia publicznego, zwłaszcza polityków i dziennikarzy: Hamujcie się! Powściągnijcie swoje temperamenty! Wybory to jeszcze nie jest koniec świata.

Jakże byłoby dobrze, gdyby politycy i dziennikarze przestali zwracać się do siebie wzajemnie per „wy”. Od Dominiki Wielowieyskiej rano po red. Rymanowskiego wieczorem – prawie wszyscy mówią per „wy” – „co wy macie”, „co wy robicie”, „co uważacie”, „kiedy zaczniecie”, „kiedy przestaniecie”, „kiedy skończycie”? Jakże by się przydało odrobinę więcej grzeczności i kultury, szczególnie teraz, kiedy zaczyna się kampania i prezydencja, a usta będą pełne oskarżeń. O ile byłoby lżej , gdyby dobre wychowanie objęło chociaż „elytę”, gdyby nawet znani politycy nie mówili „pięć złoty” i nie mówili o sobie tylko po nazwisku. O ile by nam wszystkim było łatwiej znieść nadchodzące lato. Ale kto tych ludzi ma nauczyć kultury?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 158

Dodaj komentarz »
  1. wysmiewanie sie z uczestnictwa w paradzie rownosci jest dowodem na to, ze premier rzadu europejskiego kraju, ma w sobie duzo pogody i naturalnego poczucia humoru. Musi jednak czuwac aby nie przesadzic, bo jego wrogowie zaczna nasmiewac sie z jego krotkich majtek, koszulki oznaczonej numerem „10”, i w ogole z tarzania sie na blotnistym klepisku, jak ten bramkarz z „Niedzieli Barabasza”.

  2. Usta pełne roboty
    Od Dominiki Wielowieyskiej rano po red. Rymanowskiego wieczorem – prawie wszyscy mówią per „wy” – „co wy macie”, „co wy robicie”, „co uważacie”, „kiedy zaczniecie”, „kiedy przestaniecie”, „kiedy skończycie
    —————————————————————————————-
    To się bierze z fenomenu „oni” .

  3. Poza tym – znowu parę meldunków z krajowych dróg. Zderzenie czołowe busa z ciężarówką (bodaj 9 osób nie żyje, wiele annych) wczoraj też zderzenie człowe (5 osób już nie na tym świecie). Niedawno polskie awionetki w Hiszpanii „pakują” się we mgle w ziemię. Wojny nie ma, my nie jesteśmy drugą Japonią,a wygląda ,że mamy w sobie coś z kamikadze.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Sedno zła tkwi – jak sądzę – w fałszywie rozumianej solidarności z przywódcą. W Polsce (jak jest gdzie indziej, nie wiem) powszechne jest, typowe dla atmosfery, którą nazywam „wodzostwem”, przekonanie o bezwzględnym obowiązku bezkrytycznego traktowania osoby stojącej na czele popieranego przez siebie ugrupowania. Np. nie istnieje krytyka poczynań przywódców stronnictw pochodząca z wewnątrz ugrupowań, co szczególnie fatalnie odbija się na kondycji lewicy. Powoduje to, że elity, w sposób zrozumiały niewrażliwe na zarzuty stawiane przez obcych, są pozbawione motywacji do rewizji swoich błędów. Jeśli nie zrozumiemy, że kontrowersje wewnątrz ugrupowania są nie dowodem jego słabości, lecz warunkiem istnienia, że brak krytyki dowodzi istnienia marazmu intelektualnego, trudno będzie poprawić kondycję naszego życia politycznego.

  6. Nie rozumie stosunku polskich politykow do parady rownosci. W NYC na czele parady rownosci zawsze podaza mayor miasta, czy to byl Koch, Giuliani czy tez obecny Bloomberg. A prezes w tym kozuchu powinien zamiast na Sybir trafic do Guantanamo, pozrawiam:

  7. Teorie spiskowe trzymają się najmocniej księży

    Oto przykład w wykonaniu duchownego pokazujący, jak uprzejmie, elegancko, a wymownie można oskarżyć o najcięższą zbrodnię premiera rządu wraz ze wspólnikami ze wschodu i zachodu.

    Proszę tego nie traktować jako wybryku nieodpowiedzialnej osoby. To jest znany duchowny, bardzo promowany, przygarniany przez PIS i uznany przez wielu wiernych KK obrońca prawdy, wiary i ojczyzny.

    Wypowiedź księdza Małkowskiego:

    ”Stwierdzić należy po raz kolejny, że w Smoleńsku doszło do zamachu i ten zamach był aktem agresji wymierzonym w Polskę i Polaków. I to aktem agresji nie tylko wewnętrznej, ale także zewnętrznej. Jeśli chodzi o sprawstwo tej zbrodni, na smoleńską katastrofę złożyły się trzy czynniki,:
    – czynnik wschodni (udział Rosji)
    – czynnik zachodni (przyzwolenie lub współudział państw zachodnich na przeprowadzenie zamachu)
    – czynnik wewnętrzny, polski (współudział w zamachu obecnych najwyższych władz Polski).

    Podkreślić należy, że bez tego czynnika zachodniego, czynnik wschodni nie zadziałałby, Rosja nie zdołałaby przeprowadzić zamachu. Mówiąc w skrócie – tuż przed stanem wojennym Jaruzelski błagał Rosjan, żeby interweniowali i oni się nie zgodzili, bo nie mieli poparcia Zachodu.

    To, czego nie osiągnął Jaruzelski, osiągnął Tusk, który poparcie Zachodu miał.

    Dzięki temu stało się możliwe przeprowadzenie w Smoleńsku zamachu.
    Dlatego uważam, że na przyszłym pomniku, czy też pamiątkowej tablicy powinien znaleźć się cytat ze Starego Testamentu: „Biada temu, kto buduje na przelanej ludzkiej krwi.”

    „Ten zamach musiał mieć poparcie jakichś bardzo wysoko postawionych środowisk z Zachodu.
    Wyjaśnienie, kto to był, będzie sprawą bardzo skomplikowaną, bo te czynniki są utajnione i z całą pewnością dotarcie do nich będzie bardzo trudne, być może w najbliższych latach wręcz niemożliwe.
    Wydaje mi się, że najłatwiej będzie rozszyfrować czynniki wewnętrzne i wschodnie, bo pewne fakty wyraźnie na ich udział wskazują – na jaw wychodzi coraz więcej kłamstw i matactw.”

    „… budzenie sumień, oddziaływanie na świadomość ludzką, spowoduje, że prędzej czy później ludzie zrozumieją, że to są sprawy ważne, wobec których trzeba zająć konkretne stanowisko. Te wydarzenia sprawiają, że polaryzują się ludzkie postawy wobec podstawowych wartości, takich jak Ojczyzna, wiara, prawda. Ta polaryzacja z moralnego punktu wiedzenia jest zjawiskiem słusznym. To może być owoc tej tragedii, który przyczyni się do jej wyjaśnienia, może nawet za kilkanaście lat. Ale myślę, że coraz więcej ludzi zaczyna zdawać sobie z tego sprawę i dzięki temu jest nadzieja, że społeczeństwo nie ulegnie destrukcyjnym siłom, które na nie oddziałują.”

    Mój komentarz

    Czynnik wschodni, czynnik zachodni, czynnik zewnętrzny, czynniki utajnione, destrukcyjne siły… Uff!

    Ksiądz Małkowski podpiera swoje teorie cytatem ze Starego Testamentu: „Biada temu, kto buduje na przelanej ludzkiej krwi.”, czyli daje teorii zamachowej placet religijny.

    W obliczu takiego poręczenia, jaki porządny i ufny chrześcijanin podda w wątpliwość teorię zamachu na Prezydenta?

    Ksiądz nie ma żadnych oporów, by manipulować pustymi argumentami, mieszać teologię z kryminalnymi, wyssanymi z palca zarzutami i twierdzić ze swadą, że już wiadomo o co chodzi, tylko jeszcze pozostało odszukanie sprawców – „wyjaśnienie, kto to był, będzie sprawą bardzo skomplikowaną, bo te czynniki są utajnione i z całą pewnością dotarcie do nich będzie bardzo trudne, być może w najbliższych latach wręcz niemożliwe.”

    Ksiądz Małkowski także angażuje moralistykę i zachwala aksjologiczny plon katastrofy smoleńskiej twierdząc, że „Te wydarzenia sprawiają, że polaryzują się ludzkie postawy wobec podstawowych wartości, takich jak Ojczyzna, wiara, prawda. Ta polaryzacja z moralnego punktu wiedzenia jest zjawiskiem słusznym.”

    Inaczej mówiąc granie katastrofą, objaśnianie katastrofy tajemnicą, mamienie ludzi prawdą, która jest jeszcze nie znana, ale jest, zaognianie, polaryzacja postaw jest „z moralnego punktu widzenia zjawiskiem słusznym”.

    Moim zdaniem skłócanie narodu, wprowadzanie podziałów (polaryzacja), opowiadanie o jakichś strasznych zagadkach, do których nikt nie ma dostępu, stygmatyzowanie sprawstwem rządzących, opowiadanie o tajemniczym współudziale wschodu i zachodu, to działaniem niegodne duchownego, niegodne chrześcijanina, niegodne uczciwego człowieka, to fałszywe oskarżenia, to łamanie ósmego przykazania Dekalogu – „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”.

    Ksiądz twierdzi z jednej strony, że był to zamach, z drugiej, że „nie znamy prawdy”, bo „czynniki są utajnione”.

    Mówiąc wprost ksiądz łamie ósme przykazanie, bo znając rzekomo prawdę jednocześnie twierdzi, że jest to tajemnica.

    Inna interpretacja nie wchodzi w rachubę. Chyba, że ksiądz Małkowski zna prawdę, ale niedostępna ona dziś jest maluczkim?

    A więc jest prorokiem.
    Co na to zwierzchnicy duchownego? Cisza?

    Pzdr, TJ

  8. No właśnie, „kto tych ludzi ma nauczyć kultury”? Świat generalnie schamiał, a to co się w Polsce wyrabia jest dodatkowo efektem „zachłyśnięcia się wolnością”. Osobiście staram się nie być „śmiertelnie poważnym” nudziarzem, ale ponosi mnie przesada w delikatnym obchodzeniem się z chamstwem. Ostatnio zdębiałem na ofertę ministra Kwiatkowskiego dotyczącą obrony gówniarza skazanego w I. instancji za obrazę organu władzy (napisał na murze szkoły: „j…ć rząd”).
    Sądzę, że moda na bylejakość oraz źle pojmowana i rozpasana wolność słowa dopada już nawet inteligencję z najwyższej półki. Lekceważące traktowanie konkurentów stało się normą dla niemal wszystkich polityków. Tylko na takim gruncie mogły zaistnieć wygłupy JarKacza i Ziobry mimo bardzo poważnego ich kontekstu.
    Piętnowanie pospolitości w dziennikarstwie jest bardzo potrzebne. Niewiele to da, ale przynajmniej niech się czasem zawstydzą zgrywusy typu Pochanke czy Rymanowskiego.

  9. Odpowiadam . Pan Sz. Panie Red. Passent.
    To moze byc pasjonujace ale mocno wyczerpujace zajecie .

  10. Alez Szasnowny Panie Danielu! Nie mozna oczekiwac na kazdym kroku w tym polskim politycznym rynsztoku zachowan na miare ” BULKE PRZEZ BIBULKE A …..W ZEBY ”
    Premier dosc oszczednie odniosl sie do i Kalisza i Kaczynskiego i Ziobry zachowujac dystans wzgledem sprawy, ktortej dokladnie nie znal.
    Ryszard Kalisz jest prawnikiem dosc dobrym, ale jednoczesnie jest ekstremalista i do tego ma prawo o ile to cos nie przekracza tzw. rubikonu przyzwoitosci i dobrych manier.
    Jaroslaw KAczynski i jego superman Ziobroi kolejny raz wykazali sie raczej dolujaca intelkigencja i ich niby zartobliwe wypowiedzi raczej popstawily ich w swietle glupkpowatych blaznow nie posiadajacych blyskotliwosci intelektualnej.
    Kampania sie zaostrza i jeszcze sporo przed nami takich i innych pikantnych scenek i wydarzen.
    Panie Danielu! Pan wybaczy, ale nie dokonca podziela Pana punkt widzenia,choc rozumiem podstawy jakie Pana sklaniaja ku takiemu a nie innemu stanowisku ( w tym i przeszlosc dyplomatyczna )

  11. Mnie wcale nie zaskoczyła reakcja Premiera na wieść, że jeden z wniosków proponowanych przez R. Kalisza dotyczy Trybunału Stanu dla J. Kaczyńskiego i Z. Ziobro. Tym bardziej nie zaskoczyła mnie reakcja obu panów: K i Z. Stosunek obu do wymiaru sprawiedliwości jest przecież znany.
    Pisałem to wcześniej – więc się powtórzę: ręka rękę myje….. a kruk krukowi …… – dalej Państwo znacie.
    Abstrahując od tego, że w obecnej konfiguracji politycznej w Sejmie – postawienie kogokolwiek przed TS to prawie fantasmagoria. Nawet gdyby to było możliwe nikt się na taki krok nie poważy gdyż: dzisiaj my -ich , jutro – oni nas. Przyjemność wątpliwa – ryzyko poważne
    (jak z miłością do tygrysicy). A tak : obowiązuje niepisana umowa
    ( trudno napisać: gentleman’s agreement bo czy o „gentlemen’ów chodzi ?);- powarczymy, pogrozimy „z perskim oczkiem” i …. Alleluja i do przodu .

  12. Nie słyszałem o tym tuskowym wyśmiewaniu. Powiem tylko tyle: Kalisz ma dużo więcej odwagi do ujawniania swoich poglądów w kwestiach obyczajowych (nawet niepopularnych) niż Pan Tusk. Zastanawiam się czy po tym tuskowym wywijaniem się od odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczące tej sfery nie kryje się niestety niechęć do ujawnienia, że siedzi tam zwyczajny kołtun…

  13. Panie Danielu,
    sympatyczny, misiowaty i prawie zawsze uśmiechnięty poseł Kalisz jest
    w końcu bardzo dobrym prawnikiem i adwokatem.
    Jeśli nim jest, to bardzo dobrze wie co mówi, przekazując Narodowi
    informację o ewentualnym postawieniu Jarkacza i Ziobry przed
    Trybunał Stanu. To że obaj rzeczeni kpią sobie z tego, naśmiewają się
    z faktu śmierci drugiego człowieka, świadczy tylko o nich – o ich bucie,
    chamstwie, arogancji i stawianiu siebie ponad prawem.
    Przeciętny europejski polityk, wobec takiego nieformalnie jeszcze,
    postawionego wniosku Komisji Kalisza, zadumałby się, głęboko zastanowił,
    a po czasie wypowiedziałby się w sposób stonowany i poważny, bo na to
    zasługuje fakt śmierci B.Blidy.
    Ale nie! Nasi „nadludzie” z PiS-u, jedynie słuszni Polacy, „gieniusie” Narodu,
    w sposób ohydny, nie licujący z rolą przedstawiciela społeczeństwa, dają
    wyrażnie do zrozumienia że pełnoprawne (3,5 – letnie) śledztwo Komisji
    Sejmowej i tego śledztwa wyniki, mają daleko w d…e!
    To ma być (nie daj boże!) przyszły Premier?
    To ma być (nie daj boże!) przyszły Minister?
    Przecież poziom ich wypowiedzi, to poziom szaletów miejskich!
    Poziom katakumb intelektu ludzkiego!
    To dowód na to że nigdy, ale to nigdy nie powinni być dopuszczeni do
    jakiejkolwiek władzy, nawet gminnej!
    Oni gardzą obywatelem, każdym obywatelem, a jedyne co im
    przyświeca, to utrzymanie się na swoich stołkach.
    Mieszać, jątrzyć, nienawidzić i dzielić Polskę i Polaków, to jedyne
    co potrafią (i tylko po chamsku, i tylko z pogardą dla współobywateli).

    Panie Redaktorze, moja nieżyjąca już od dawna babcia, miała na takie
    „zjawisko” odpowiednią formułę. Mówiła wtedy:
    „Jaki Pan, taki kram”.
    No, ja takiego kramu Polsce i Polakom nie życzę. Mało tego, wesprę
    swoim głosem każdego, kto nie dopuści tych sekciarzy do jakichkolwiek
    stanowisk – obojętnie – rządowych czy samorządowych.
    Gardzących nami, należy też tylko i wyłącznie traktować z pogardą.

    Pozdrowionka.

  14. Co Pan oczekuje od takiego prostackiego premiera? Cała wiedza i doświadczenie to malowanie kominów, spóźniony ślub u proboszcza i bardzo zyskowna prowokacja z Jarucką i Cimoszewiczem. Reszta to kanapowe intrygi partyjne.

  15. szlachetne, ale utopijne jest oczekiwanie nagłego olśnienia kulturą słowa polityków. Po pierwsze nie opanowali oni w większości sztuki posługiwania się językiem polskim. Po drugie tzw. niepodległa Polska skutecznie wpoiła osiąganie własnych celów wszelkimi metodami bez zawracania sobie głowy tym, czy są etyczne, moralne lub legalne. Tzw. przedsiębiorcy nagminnie okradają pracowników nie płacąc należnego wynagrodzenia. Na marginesie: wbrew utyskiwaniom przedsiębiorców, że prawo pracy jest dla nich zbyt krępujące, wprowadzono wpis sądowy w sprawach z kodeksu pracy już od wartości sporu powyżej 5.000 zł. Poprzednio sprawy z Kodeksu Pracy były dla pozywajacego bezpłatne. 5.000 zł to dla przeciętnego pracownika 3-4 miesięczne wynagrodzenie, a dla tych, którzy taką innowację wprowadzili, to kieszonkowe na jedną kolację. Zasadą bezwzględności w dążeniu do swojego celu kierują się również politycy i będą się nią kierować też teraz. Zmiana może nastąpić w wyniku zmiany społecznej obyczajowości, na co potrzeba kilku pokoleń. Mimo wszystko dziękuję za szlachetny apel.

  16. W dzisiejszej Polityce dobry wywiad z posłem Kaliszem pt „Blidę zabił system” Mnie nie pozostaje nic innego tylko podpisać się pod miażdżącą krytyką tzw IVRP dokonaną przez Kalisza. Nie pierwsza to zresztą tak druzgocząca krytyka. Dwa tygodnie wcześniej profesor Widacki w Przeglądzie podobnie rozprawił się z tym ustrojowym potworem. Ale wywiad z posłem Kaliszem ma dodatkowe znaczenie. Oto bardzo praktyczne wnioski dotyczące postawienia przed Trybunałem Stanu Prezesa i jego wychowanka Ziobrę zostały wczoraj wyśmiane publicznie przez premiera Donalda Tuska. Jak rozumiem Premier postanowił oszczędzić przed politycznym osądem te dwie persony a zarazem dorobek ustrojowy IV RP. Przewidywałem, że tak będzie ponieważ PO uczestniczyło aktywnie w tworzeniu IVRP więc osąd nad nią dotyczyłby również tej partii. Przez ostatnie lata zresztą ochraniało pis-owską spuściznę w aparacie władzy państwowej. Poza tym z powodów taktycznych PO jest potrzebny pis-owski straszak – tylko dzięki niemu partia ta bowiem dzierży wladzę. Tak więc kpiny Donalda Tuska z raportu Ryszarda Kalisza oraz niechęć do zdecydowanego, definitywnego rozprawienia się z pis-em mnie nie zaskoczyły.
    Ale zastanawia mnie jak w najbliższych miesiącach PO pogodzi jednoczesne ratowanie skóry Prezesowi i Ziobrze z krytyką ich wcześniejszych poczynań. To ciekawe jak straszyć PO będzie pis-em chroniąc go równocześnie przed poniesieniem odpowiedzialności. Ciekaw jestem jak media sprzyjające Po i miłośnicy tej partii będą tę sprzecznośc tłumaczyć – również na blogach Polityki.
    Pozdrawiam

  17. @TJ godz.12:35

    Tejocie dzieki za twoje wyprawy do krainy Wolakow. Jestes takim Kapuscinskim od tych prawych i sprawiedliwych. W twoim wpisie „Teorie spiskowe trzymają się najmocniej księży”, swietnie przedstawiasz i analizujesz te paranoje. Dzieki Tobie mamy tu wglad w to co sie dzieje w tej egzotycznej krainie. Podziwiam styl, opanowanie, precyzje.
    Pozdrawiam
    LP

  18. Sfrustrowany mizerią sejmowego życia poseł Kalisz, zaczyna z nudów zachowywać się „nieszablonowo” .
    Tym razem, korzystając z okazji/przewodnictwo komisji…/ „chlapnął ” sobie PR-kiem Trybunalskim, pod przedłużenie o kolejne cztery lata- bajecznej posadki w parlamencie. „Hasło” eksplodowało natychmiast i już pan poseł ciuła cenne , jesienne punkciki wyborcze. Oczywiście, jest ostatnim, który by pragnął, aby panowie JK i ZZ stanęli przed Trybunałem Stanu. To by dopiero przysporzyło tym ostatnim wzmocnienia politycznego. Komisja Rywinowska , miałaby się do czegoś takiego, jak wstrząsy wstępne. Tsunami wywołane czymś takim mogłoby zniszczyć całą naszą scenę polityczną wraz z krewnymi królików…
    Redaktor Passent wyraził najważniejsze , prawdziwe !!! niebezpieczeństwo, jakie poprzez naszych polityków zagraża naszemu krajowi. Chodzi oczywiście o nieciekawą , jak na nasze stosunki wewnątrzpolityczne – zbieżność naszej prezydencji z jesienną kampanią wyborczą. Czy nasi wybrańcy zdobędą się w związku z tym na postawę odpowiedzialną, czyli normalną? Stawiam na „buraczane ” zawijasy dyplomatyczne, które będą cieszyć tylko!!! samych „zawijających”. Oczywiście, pól roku naszej prezydencji jakoś przeleci. Jeśli nas jacyś potężni „przyjaciele” nie zainspirują do działań a’la Osioł Trojański, to prezydencję możemy zakończyć w okolicach bezpiecznego zerowego plusa, i …odsapnąć, że na wiele lat , ten przywilej mamy z głowy.
    Niezmiennie natomiast nie wyobrażam sobie, aby „Euro 2012” się odbyło, i to bynajmniej, nie z powodu opóźnień budowlanych, bo to można jeszcze „przykryć” czykolwiek” np. naszym folklorem…

    Pozdrawiam,Sebastian

  19. Fajny przyczynek do rozwoju ludzkości.
    Galeria zdjęć i komentarzy na GMX- ie: „Lügen, die die Welt veränderten”
    czyli „Kłamstwa które zmieniły Świat”.
    Warto obejrzeć i poczytać pod:

    http://www.gmx.net/themen/nachrichten/bildergalerien/bilder/267r25u_p7-luegen-die-die-welt-veraenderten#/cid13019826/0

    Pozdrowionka.

  20. @zezem, 12:13
    To się także wzięło z fenomenu MY, używanej, z przyzwyczajenia, ulubionej formy J. Kaczyńskiego.
    JK kiedy używa tej formy, nie ma na myśli ludzi PIS, on ma na myśli brata Lecha.
    Pozdrawiam

  21. @Kartka z podróży, 14:47
    Moim zdaniem D. Tusk zdaje sobie sprawę, że prawdziwą alternatywą dla rządów PO jest Front Lewicy, gdyby się udało go stworzyć.
    Dla premiera PIS w obecnej formie, to organizacja, który przysparza mu głosów, kiedy ma przedstawicielstwo w sejmie, gada głupoty w telewizji, pokazuje swoje brzydkie mordki.

    Straszenie PISem staje się już nudne, nie wystarczy prof. Czapiński, trzeba trochę sprytniej działać na rynku politycznym.
    Stąd transfery, „poparcia”, kpiny z Kalisza.
    Smutne to…
    Pozdrowienia

  22. Faktem jest jednakowoż, że w sprawie projektu sprawozdania pióra posła Kalisza wszyscy mają usta pełne … wody.

    Oto PO, SLD i PSL mają wystarczającą ilość głosów (3/5), aby tych dwóch panów pociągnąć przed oblicze Trybunału. Wtedy wreszcie możnaby postawić znak nierówności między PO i PiS, co może i pozwoliłoby Platformie zdobyć setki tysięcy głosów milczącego liberalno-lewicowego elektoratu. Byłby to ruch sterem w lewo. Ale wtedy PiS zdobyłby dowów wykluczenia na bazie lewicowo-liberalnego spisku, co dziesiątki tysięcy wrzeszczących głosów przeniosłoby z PO na PiS. Kto nie broni wykluczonych niech podskoczy, lalala.

    Bomba w górze, kalkulatory w dłoń.

  23. Polska nie jest krajem twardego prawa

    Kartka z podróży pisze:
    2011-06-15 o godz. 14:47
    „ Oto bardzo praktyczne wnioski dotyczące postawienia przed Trybunałem Stanu Prezesa i jego wychowanka Ziobrę zostały wczoraj wyśmiane publicznie przez premiera Donalda Tuska. Jak rozumiem Premier postanowił oszczędzić przed politycznym osądem te dwie persony a zarazem dorobek ustrojowy IV RP. Przewidywałem, że tak będzie ponieważ PO uczestniczyło aktywnie w tworzeniu IVRP…”

    Mój komentarz

    Forma krytyki działań Kalisza i wiązanie wydźwięku raportu z obecnością autora na paradzie równości przez premiera były bardzo niesmaczne!

    Przewodniczący komisji przecież był wybrany przez Sejm, a komisja jest organem sejmu. Czy premier nie powinien o tym pamiętać?

    Premier w zamęcie zdarzeń oraz w natłoku potrzeb dyktowanych kampanią wyborczą nieraz się gubi i chadza zygzakiem – od lewa do prawa.

    Z drugiej strony premier, to trzeźwy człowiek. Zdaje sobie sprawę, że w warunkach polskiego państwa prawa (Polska jest państwem miękkiego prawa, z różnych przyczyn) próba postawienia Prezesa z jego wychowankiem przed Trybunałem nie jest realistycznym zamiarem.

    Spójrzmy prawdzie w oczy. Komisje sejmowe po zapuszczeniu ich działania były traktowane zrazu przez społeczeństwo, prawników i niektórych polityków jako ostateczna, prawdonośna instancja, która jako pochodząca z najwyższego nadania będzie miała nieograniczony dostęp do informacji służącej szybkiemu wyjaśnianiu spraw, będzie jako organ wysoko umocowany budziła należny szacunek i respekt, będzie jak walec rozjeżdżała układy, kliki lobbystów, grupy trzymające władzę, będzie zmiatała leniwych urzędników, interesownych sędziów, cwanych policjantów.

    Otóż tak się nie mogło stać z najprostszego z prostych powodów – Polska nie jest państwem twardego prawa, nigdy w historii nim nie była. Być może niedaleki jest dzień, gdy staniemy na nogi.

    Krajanie, tak jak i wybrani przez nich politycy, starają się traktować prawo manipulacyjnie, utylitarnie, wybiórczo, pod interes osobisty, na co pozwalają wszelkie ustawy – nie są wzajemnie kompatybilne, komplementarne, spójne (łącznie z konstytucją) zawierają tysiące luk, a w Polsce nie było nigdy tradycji precedensów, nie ma stałych wykładni, panuje bałagan interpretacyjny. Przepisy są nagminnie omijane i naciągane.

    Obywatele, przedsiębiorcy, izby skarbowe, biura rachunkowe, prawnicy, politycy, (nieraz sam rząd) gubią się w gąszczu niespójnych przepisów.

    Nawet przepisy ustawy zasadniczej są interpretowane w rozrzucie antypodalnym przez profesorów prawa, w zależności od życzeń zleceniodawcy. Horror!

    Te wszystkie ważne i mniej ważne prawidła i normy były uchwalone przez tych samych gubiących się polityków, zaaprobowane przez narzekających prawników, z przymrużeniem oka są traktowane przez obywateli.

    Oto przykłady.
    Przypadek pierwszy – wielokrotne złamanie podstawowych procedur podczas tragicznego lotu do Smoleńska – wysoki dowódca wojskowy „pomaga” bezprawnie pilotom w kokpicie w niedozwolonym lądowaniu we mgle.

    Przypadek drugi – ręczne sterowanie aresztowaniami „układu” przez premiera rządu, poprzez narady policyjno-prokuratorskie.

    Przypadek trzeci – podważanie wyroków Trybunału w publicznych, oficjalnych wypowiedziach urzędującego premiera rządu!

    Przypadek czwarty – wyznaczenie na szefa bardzo ważnej dla przyszłości państwa komisji sejmowej blagiera, skandalistę, tymczasowca chorego na rozgłos, nie potrafiącego przedstawić po latach konkretnych rezultatów pracy komisji, a obiecywał błyskawiczne zniesienie obowiązku meldowania, wprowadzenie nowych dokumentów tożsamości, likwidację NIPu lub PESELu, zlikwidowanie pozwoleń budowlanych, itd.

    I wreszcie dotychczasowa praktyka działalności komisji śledczych w sejmie wykazała, że niewiele przez komisje zostało wyjaśnione, z wyjątkiem może komisji d/s uprowadzenia, gdzie przynajmniej sformułowano rzetelne wnioski.

    Tusk zdał sobie po latach sprawę z poważnych dwóch problemów – słabości prawnej i egzekucyjnej państwa oraz nieefektywności komisji śledczych, tej atmosferki politycznego kombinatorstwa, blagi, tolerancji dla kłamstwa w żywe oczy (tradycja bardzo staropolska), która nie tylko wprowadza jałowość i nieokreśloność do działań komisji, lecz także potwierdza publicznie, że państwo polskie, łącznie z najwyższymi organami ustawodawczymi jest słabo zorganizowane, nieruchawe, niekonsekwentne, chwiejne, łatwe do przekręcenia i oszukania.

    Tak więc – takie komisje śledcze, jaki sejm, a sejm taki, jacy obywatele. Nic lepszy ani gorszy.

    Przerysowałem, aby zadziałać na obywatelską wyobraźnię.

    Pzdr, TJ

  24. stasieku pisze:
    2011-06-15 o godz. 16:38
    ————————————————————————————–
    No tak… MY i „oni”. Wielkość liter nieprzypadkowa. 🙂

  25. Czyzby Premier Tusk, wypominajac Kaliszowi udzial w Paradzie Rownosci, chcial zbijac wyborcze punkty na powszechnej w Polsce homofobi.
    Czy takie sa uroki polskiego liberalizmu ?

  26. Szanowny Panie Slawomirski,

    coz, wiecj nam nie pozostalo. Rojowisko glupoty sie powieksza. Iluminatorzy strasza superapokalipsa w supermarketach, zamiast pozostawic problem wyemacypowanym konsumentom. Niektorzy po prostu nie wierza, ze moze byc inaczej oraz ze supernowe nie jest wieczne. Cynamon29 okrasza nas czy nam zycie wlasnym bezdoswiadczeniem.

    Faktycznie Gretkowska powiedziala za nas wszystko; ostrzegam, ze nie jest to Polsce pochlebny wywiad. Bardzo jednak prawdziwy, trafiajacy w sedno, w ktore Lizakowi Ludzie od lat usiluja bez powodzenia trafic.

    Przodownicy typu Marek czy Cynamon czytaja bez zrozumienia. Wystarczyloby odwiedzic najblizsze duze miasto u sasiadow i odwiedzic niektore „Kiez”, zamiast cytowac przeczytane. Wiara w slowo pisane nie czyni zadnych cudow, chociaz otwiera wlasna glupote (pardon). Nie martwie sie ani Niemcami, ani USA i Polska. One daja sobie rade (USA dadza sobie rade). Martwi mnie smutek blogujacych oraz moj wlasny. Wynika on bowiem ze wspomnianego „wpajania” pprzez ostatnie lata przed 89. To trwajacy proces, co codziennie sledzimy w blogosferze. Tak naprawde, to mysle o wakacjach. Ciesze sie na pare tygodni nad Baltykiem i potem we wrzesniu jak zwykle w Langwedocji.
    Pozdrawiam.
    ET

  27. MY – WY

    Heh, to z zapisu brydżowego.

    P.S. „Mniejszość” blogowa brzydzi się zachowanie D. Tuska.

    Moje konserwatywna teoria polityczna (Oakeshott, Dahrendorf) podpowiada mi, że tzw. populus rządzi, czyli suweren. I jego smaczki, maniery, zachcianki.
    To oni, większość wyborców PO i pozostałych partii. A nie jakaś generacja 1500 złotych, czy milczące, ukryte masy na lewo od PO do zagospodarowania. Dla nich jest TVN24; i dla nich te śmichy z życia i śmierci w IV RP. Nie minęło wiele lat, gdy najpopularniejszym politykiem, o największym zaufaniu był pan ZZ, zwany przez niektórych ZERRO.

    Mnie już nic nie zdziwi

  28. TJ z godz. 17:45
    Tak to widzi Kalisz
    „Żakowski – Co wynika z pańskiej wiedzy o patplogii pisowskiego systemu? Da się wmontować w system bezpieczniki, dzięki którym to się nie powtórzy?
    Kalisz – Nie da się ustanowić prawa uniemożliwiającego łamanie prawa przez najwyższe władze.
    Żakowski – Nie ma bezpieczników?
    Kalisz – Nie ma. Poza konsekwentnym rozliczaniem wladzy, która na przyszłość da rządzącym pewność, że jeśli złamią prawo to kara ich nie minie. Funkcjonariusze państwa muszą mieć pewność, że nawet jeśli awansują, wysługując się działającym bezprawnie przełożonym, to ich kariera będzie bardzo krótka i może się skończyć w więzieniu. Nikt z nas nie będzie bezpieczny, jeśli przynajmniej to nie będzie w Polsce oczywiste”
    Myslę, że Kalisz dotknął istoty problemu czyli deprawacji panstwowych kadr. Gdyby one nie były zdeprawowane nie milibyśmy problemu IVRP. Własnie dlatego tak rażą mnie kpiny Premiera, który z tymi kadrami nic przecież nie zrobił.
    Pozdrawiam

  29. Powiem całkiem szczerze:
    absolutnie nie rozumiem Premiera Tuska w
    jego reakcjach na ogłoszony raport Komisji Sejmowej w sp. B.Blidy,
    a szczególnie na to co wczoraj powiedział poseł Kalisz.
    Przypomina to chowanie głowy w piasek, krygowanie się i bojażń przed
    podjęciem zdecydowanej decyzji wspierającej 3,5 – letnie prace tejże
    Komisji. Premier, moim subiektywnym zdaniem, popełnia błąd podobny
    do tego, gdy nie odwołał natychmiast kuglarza M.Kamińskiego ze
    stanowiska szefa CBA, zaraz po wygranych wyborach przez PO.
    Czkawki i cofki jakimi się to póżniej odbiło, pamiętamy wszyscy.
    Lekceważenie i ośmieszanie bardzo dobrego i rzetelnego fachowca
    (mowa o pośle Kaliszu) na forum ogólnym, w dodatku przez szefa Rządu,
    nie przysporzy Donaldowi Tuskowi sprzymierzeńców.
    Będzie wręcz przeciwnie – ci, co się jeszcze wahali, mogą stwierdzić
    krótko: „Premier boi się podejmować śmiałych, zgodnych z prawem
    decyzji. Premier boi się ruszyć Jarkacza, bo to za duży kaliber dla niego.”
    Tak może sobie pomyśleć potencjalny, wahający się jeszcze wyborca
    Platformy Obywatelskiej.
    To może oznaczać spory odpływ elektoratu PO do innych ugrupowań
    politycznych, a co gorsza, utwierdzać Jarkacza i jego sektę w przekonaniu
    o bezkarności, wyższości i sile nadprzyrodzonej tej sekty.
    Panie Premierze, jest takie stare przysłowie polskie, które w tym
    przypadku warto wziąć sobie do serca:
    „Nie bądż za słodki – bo cię zliżą, nie bądż za gorzki – bo cię wyplują.”
    Bądż Pan po prostu mocnym facetem, co to ma to i owo na swoim,
    przez naturę przypisanym miejscu!
    Inaczej prawdziwi wyborcy Panu tego nie wybaczą.
    Ja też.

    Pozdrowionka.

  30. Tandem trollklonów @Slawomirski – @ET, przypomina mi do złudzenia
    starą (z czasów głębokiego PRL-u) pralkę „Frania”.
    Tak, tak – kto ich nie pamięta?
    Ledwo to rzęziło, ledwo kręciło ale skutecznie powoli mieszało.
    To że pranie w takiej „Frani” poszarzało z każdym następnym zabiegiem
    odzież i inne fatałachy, bardziej niszczyło niż odświeżało, było nieistotne.
    Ważne było że taką „Franię” się miało!
    Taka „Frania”, oprócz rzężącego wirnika, oczywiście pojemnika na wodę
    też, miała tzw. wyżymaczkę. Były to dwa wałki z prawie białej gumy,
    zaopatrzone w prosty mechanizm kół zębatych, które z kolei można było
    uruchomić za pomocą korby ręcznie napędzanej.
    Dlaczego o tym piszę? Ano piszę dlatego że, jak już na samym wstępie
    wspomniałem, „Frania” do złudzenia przypomina mi wyżej wymieniony
    tandem – Slawomirski, to ledwo rzężąca „Frania” która miast prać mieli
    tylko szarzyznę, a jego papużka-nierozłączka ET, to wyżymaczka która
    tą szarzyznę wyżyma i wciska nam jej rzekomą poprawność.
    Pozostaje jednak zagadka i to zasadnicza.
    Rodzi się bowiem pytanie, z tych technicznych raczej: kto kręci tą korbą?
    Prawda? Nie takie proste!
    No chyba że to jakiś samograj.

    Pozdrowionka.

  31. W błazenadzie Kaczyńskiego najbardziej mnie zezłościło ustawianie się w rzędzie obok Chodorkowskiego i chęć zawierania z nim znajomości na „wygnaniu”. Chodorkowski zapewne ciężko czeka… Panie Kaczyński, za wysokie progi na Pana nogi!

    A poza tym ględzenie Kaczyńskiego czy wizyty pani Fotygi u matki Chodorkowskiego to raczej niedźwiedzia przysługa dla tego ostatniego. Samo porównywanie się z nim, nawet w tym głupawym żarcie, świadczy o tym, że Kaczyński nie jest w stanie uświadomić sobie, że sposobem rządzenia w tej swojej IV RP wpisywał się w model putinowski i że do postawy Chodorkowskiego bardzo mu daleko.

    Luciano pisze:
    2011-06-15 o godz. 12:26
    „A prezes w tym kozuchu powinien zamiast na Sybir trafic do Guantanamo”
    Popieram wniosek.

    Kartka z podróży pisze:
    2011-06-15 o godz. 14:47
    „Ale zastanawia mnie jak w najbliższych miesiącach PO pogodzi jednoczesne ratowanie skóry Prezesowi i Ziobrze z krytyką ich wcześniejszych poczynań. To ciekawe jak straszyć PO będzie pis-em chroniąc go równocześnie przed poniesieniem odpowiedzialności. Ciekaw jestem jak media sprzyjające Po i miłośnicy tej partii będą tę sprzecznośc tłumaczyć – również na blogach Polityki.”

    Kartko, odniosłam wrażenie, że premier Tusk na czas kampanii wyborczej przyjął metodę całkowitego ignorowania PiSu i Kaczyńskiego. Nie dziwota, że wnioski Ryszarda Kalisza psują mu szyki. Ale mądre to nie było.

  32. @telegraphic observer, 17:07
    Witam Cię, niestrudzony blogerze z Toronto!

    Mam inne zdanie co do efektu ewentualnego poparcia raportu p. Kalisza przez D. Tuska. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że umocniłoby to elektorat lewicowo-platformerski i skierowało jego głosy na SLD.
    Czy większa marginalizacja PIS, tym silniejszy wyborczo SLD, jedyny, realny zmiennik u władzy w wyborach 2015 lub wcześniej.
    Tak sądzę – że zacytuję klasyka…

    Trzymaj się, nie daj się tym kilku, którym piana nie schnie.

  33. Dzisiaj w Polsce zginęło na drogach tylu ludzi, ile amerykanie zabijają codziennie w Iraku, Afganistanie lub Pakistanie. Po co więc prowadzić tak kosztowne wojny zaborcze?

  34. Premier Tusk zachowuje się jak Kaczyński.
    Jemu, demokracie, nie przeszkadza ze nie pociągnięto do odpowiedzialności karnej funkcjonariusze ABW którzy matacza i zatarli ślady prawdopodobnego, nieumuyslnego zabójstwa p. Blidy

    To ze wyśmiewa się z innych, to norma u jajcarzy z KOR i S

  35. Kartka z podróży, 20.07 pisze;
    Myślę, że Kalisz dotknął istoty problemu czyli deprawacji państwowych kadr”
    Powinieneś dodać, solidarnościowych kadr. To bardzo istotne.

  36. W telewizji u Rymanowskiego cyniczny Urbanski i niedorozwiniety ( mowa ciała , niespójnośc wymowy i brak logiki wypowiedzi Jan Lityński, nota bene ukochane dziecko Bieruta) uwają ze nie wiedza o czym napisał Kalisz mówiąc o zamiarze wykluczenia całych grup społecznych.
    Każde dziecko wie, że w sprawie Blidy Kaczyński z Ziobrem knuli totalny atak likwidacyjny na lewicę i SLD i było bezpośrednie przełożenie na cała ówczesna wierchuszke tej partii !

    A wypowiedź i zachowanie TUSKA – HANIEBNE !
    Ale czego mozna sie spodziewac po :
    Wspólniku Brochwicza, Jaruckiej i Miodowicza
    Opiekunowi Mariusza Kamińskiego z CBA
    Twórcy IPN, wespół z PIS.
    I co z tego ze banda czworga: Świeczkowski, Ziobro, Kaczynski i Ocieczek sa jeszcze gorsi ?????????????

  37. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Żeby jednak wysłuchać ich ze spokojem, nie zżymać się na butę, z jaką były wypowiadane, trzeba zapomnieć o rzeczywistości i o obietnicach składanych przez ostatnie lata (…) Jest to kraj pozamiatanych pod dywan afer korupcyjnych, w którym budowa autostrad staje się przedsięwzięciem równie skomplikowanym, jak gdzie indziej wysłanie ludzi na Marsa (…) Pięćdziesiąt kilometrów autostrady urosło do rangi Linii Maginota – jak gdyby od tego zależało bezpieczeństwo narodowe (…) ale od tego Polska się nie zawali“ http://www.rp.pl/artykul/9133,674482_Zdzislaw_Krasnodebski_o_konwencji_PO.html

  38. Kazimierz Kutz o tragedii Barbary Blidy:
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9792057,_Ziobro_i_Kaczynski_zamordowali_niewinna_kobiete_.html

  39. @”Kartko …. ” z dn. 15.06.2011 h: 14.47 i 20.07.

    Masz absolutną rację Krajanie „dolnośląski”. P0 został założony poważny – czy nie najpoważniejszy w czasach jej rządów formalnych (i rządów „dusz” medialnych – a ten trwa o wiele dłużej) – nelson, uścisk i postawiono przed nią kolosalny jak na jej zbiorowy wymiar intelektualny dylemat. Wreszcie trzeba się opowiedzieć – jak to rzekł Kierkegaard: albo – albo ……..
    Cieszy mnie to, bo wg mnie polska scena publiczna jak”kania dżdżu” potrzebuje jasności, zdecydowania, programowo-ideowego określenia, nie pokrętnych transferów czyniących z istniejących asocjacji politycznych „towarzystwa wzajemnej adoracji”, a z ich członków baletnice-polityków wykonujące podrygi polityczne na kształt pląsów „od sasa do lasa”.
    Dalej już w przeciw-uścisku (z którego to suplesa żyją od lat i JarKacz i „Donaldu Tusku” – ze swoimi „komandami”) trwać się nie da.
    Nie byłem zwolennikiem „celebryty” Kalisza (bo więcej w nim ostatnimi czasy było „celebry” i „chichów-śmichów” niźli poważnej polityki), ale tym ruchem zaszachował wiele pozycji uważanych przez media za aksjomaty: o pierwszym piszę wyżej, drugi szach – to ostateczny cios w „wydumki” o przyszłej koalicji PiS / SLD (ja osobiście nigdy tym mrzonkom nie dawałem wiary i racji rozumu), po trzecie – zmusi P0 do opowiedzenia się „za czymś” i po czwarte (to gdybanie) – to opowiedzenie się jednoznaczne może rozpocząć w czasie proces prucia się „platformy” wg szwów ideowych, Gowiny, Czumy, Radziszewskie, Rasie, JK-R-y, Libickie pójdą „drogą” ku „spisieniu” (za sławnym kędzierzyńskim liberałem – sic ! – Węgrzynem), lewica „platformerska” wróci na łono lewicowej formacji (szeroko pojmowanej, nie jako SLD czy nowa partia sensu strico….). Nijakie indywidua vide: Katarasińska, Schetyna, Zdrojewski, a nawet Pan Premier (to technokraci, pragmatycy) mogą pozostać jako partia liberalna czy konserwatywno-chadecko-liberalna (czy jak ja tam zwał) o 10-12% poparcia (jak np. FDP w Niemczech).
    To byłby dla Polski zbawienny efekt – krystalizacja systemu partyjnego i polaryzacja programowa tegoż systemu.
    Pozdrawiam
    WODNIK53

  40. To nie deprawacja, to stan „normalny”

    Kartka z podróży pisze:

    2011-06-15 o godz. 20:07
    „Myslę, że Kalisz dotknął istoty problemu czyli deprawacji panstwowych kadr. Gdyby one nie były zdeprawowane nie milibyśmy problemu IVRP. Własnie dlatego tak rażą mnie kpiny Premiera, który z tymi kadrami nic przecież nie zrobił.”

    Mój komentarz

    Deprawacja oznacza stan, który jest odstępstwem od stanu prawego. Teza o deprawacji niesie w domyśle założenie, że taki stan istniał w Polsce, tylko jakiś nieszczęśliwy zbieg okoliczności go zniweczył.

    Otóż znamy tę mądrość, że władza deprawuje. Gdziekolwiek jest wykonywana, sprawia że polityków ciągnie do wykroczeń, trików, krętactw i innych numerów.

    Co stoi na przeszkodzie realizacji tej deprawacji? Oczywiście państwo prawa, a jeszcze bardziej tradycje państwa prawa, kultura polityczna, standardy i inne normy dyscyplinujące.

    Polska nie jest w pełni państwem prawa, przede wszystkim dlatego, że przez cały 19 wiek, gdy kształtowały się ustroje i nowoczesne prawo, nie mieliśmy państwa w ogóle. Byliśmy obywatelami trzech różnych państw (z państwem prawnym obcowaliśmy tylko w dwóch zaborach) a mitologia narodowa i tradycja wyzwoleńcza kształtowała się głównie w państwie bezprawia, gdzie rządziły przepisy skopiowane od Prus, czy Francji a faktycznie – knut i nahajka.

    A więc nie mamy dzisiaj ani państwa w pełni prawnego ani tradycji prawnych i stąd się bierze deprawacja polityków. Tam gdzie prawo z jakichś powodów nie rządzi, tam zawsze wkracza polityka, a z nią wszelkie personalne kombinacje, układy, przepychanki, czyli „deprawacja”.

    W pewnym sensie w takich państwach jak Polska stan deprawacji polityków jest stanem „normalnym” dla warunków i społecznego środowiska, w jakich ci działają.

    Dwa przykładziki drobnej deprawacji. Drobnej, ale jak mawiał mój wychowany w pruskiej uczciwości nauczyciel – od rzemyczka do koniczka – i chlast. Niestety panów posłów nawet nie można w dyby zakuć.

    Pierwszy przykład, to pobieranie nienależnych diet przez posłów PiSu (łącznie z Prezesem) i wyjaśnianie takiego postępowania przez m.in. Prezesa, że to jest zwyczajowo przyjęta procedura – napisałem przecież usprawiedliwienie nieobecności.

    Drugi podobny przypadek ujawniony przez kamery TVNu przyczajone w korytarzu sejmowym – składanie podpisów o fałszywej obecności na liście wyłożonej w korytarzu.
    Oszukiwali poszczególni posłowie skradający się do listy i znaczący ją swoim podpisem, a ja się zapytam, a dlaczego ta lista leżała sobie niewinnie w korytarzu, jeśli obrady komisji już dawno się rozpoczęły? Kto zaniedbał jej zamknięcia?

    Dlaczego posłowie uważają, że pieniądze im płacone za nieważny podpis są niczyje?

    To jest kultura prawna, uczciwość, rzetelność, ogólny obyczaj przyzwalający na drobne występki, oszukańczą spolegliwość kolegów posłów.

    Dlaczego tak jest? Otóż przede wszystkim dlatego, że posłowie wyłonieni zostali ze społeczeństwa i są z grubsza tacy sami, jak my.

    Niektórzy mają pretensje do polityków, że nie są inni – uczciwi. A jakżeż oni mogą być inni od nas?

    Pzdr, TJ

  41. Premier Tusk przestraszył się , że wygra te wybory sam ? On boi się władzy rozciągniętej na kolejne 4 lata , kiedy wreszcie się wyda cała ta gliniana konstrukcja państwa skolonizowanego przez obcy kapitał , który stąd ucieknie , ponieważ nie ma żadnego sentymentu do Polski , a tylko ciągnie ile się da z niej wyciągnąć. Jak się skończy Eldorado dla obcych banków , to wtedy się powtórzy grecki scenariusz. Lepiej wtedy nie być premierem .

  42. Septimo Dia
    De Bodega Septima
    „El septimo dia symboliza el descanso despues del momento de la creasion „

  43. Szanowny Gospodarzu,
    jak napisał dawno temu M. Załucki: „Satyra, jak wiecie, nie na tym polega, aby naśmiewać się z towarzyszy”. Pewnie dlatego kilka moich wpisów na tym blogu zostało uznanych za niezgodne z …. .
    Pani minister Kudrycka wydała z siebie niedawno prawo ograniczające wieloetatowość naukowców. Tradycyjnie, prawo to jest tak sformułowane, by zostawić furtki dla chętnych. I tak, jeśli pierwszym (zadeklarowanym) miejscem pracy jest firma prywatna, nie obowiązuje konieczność uzyskania zgody pracodawcy przed podjęciem pracy na kolejnym etacie. W przypadku instytucji państwowej konieczność ta obowiązuje. Już to powinno wystarczyć do zaskarżenia ustawy za nierówne traktowanie podmiotów.
    Efektem tej ustawy jest fakt, iż pani minister zadeklarowała jako pierwsze miejsce pracy uczelnię prywatną, następnie uczelnię państwową, a dopiero na trzecim miejscu ministerstwo.
    Wnioski:
    – pani minister wypełnia zadania ministra w godzinach od 0:00 do 8:00, bo od 8:00 do 16:00 pracuje pilnie w uczelni prywatnej, a od 16:00 do 24:00 mniej pilnie (zmęczona) w państwowej,
    – pani minister szkolnictwa wyższego daje światły przykład korupcji nie tylko pracując w prywatnej uczelni wyższej (której jest jako minister zwierzchnikiem) ale bezczelnie deklarując ją jako pierwsze (a więc najważniejsze) miejsce pracy (niedługo minister finansów zadeklaruje jako pierwsze miejsce pracy prywatny bank).
    I co? A no nic. Pan premier popiera takie działania. Spowiadał się, dał z podatków na tacę i otrzymał rozgrzeszenie.
    Poprawność językowa nakazuje nie nazywać premiera „mniejszym złem”, lecz prezesa „jeszcze większym złem”.
    Hasło wyborcze: PO – Pazerność Obowiązkowa.
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  44. Fajne te „pięć złoty”. Ciekaw jestem kto tak mowi. Ale niezaleznie kto, to i tak na 100 proc. nie zdaje sobie sprawy, gdzie robi blad. 🙂

  45. Therese Kosowski pisze:

    2011-06-15 o godz. 21:14

    „W błazenadzie Kaczyńskiego najbardziej mnie zezłościło ustawianie się w rzędzie obok Chodorkowskiego i chęć zawierania z nim znajomości na „wygnaniu”.
    ——————————————————————-
    Szanowna Pani Therese Kosowski,

    z jakich źródeł posiada Pani wiedzę o „sprawie Chodorkowskiego”, żeby tworzyć takie konstrukcje jak powyżej, które w dodatku Pani szkdzą/”zezłościło”/.
    Czy źródła informacji o obydwu panach nie są tak samo mętne, jak to w polityce?. Czy ich wizerunki, to nie efekt konkurencyjnej dla nich propagandy- czyli „papka” na zbiorowe emocje?

    Podrawiam,Sebastian

  46. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    TJ pisze:
    2011-06-15 o godz. 23:02

    „Deprawacja oznacza stan, który jest odstępstwem od stanu prawego. Teza o deprawacji niesie w domyśle założenie, że taki stan istniał w Polsce, tylko jakiś nieszczęśliwy zbieg okoliczności go zniweczył.”

    „Przychodzi baba do lekarza z wciosanym słupem na głowie, a lekarz pyta co pani za wariata struga?!…
    49% poparcia dla PO, odpowiada baba i pochwili słyszy: …. „tego już się nie leczy”
    Sliczne – prawda?
    http://www.kontrowersje.net/tresc/ze_sprawy_blidy_mozna_sie_smiac_do_rozpuku_gdy_sie_patrzy_kto_robi_polityczne_kupy_na_jej

  47. podobne poczucie humoru premiera Tuska i prezesa Kaczynskiego, jest dobrym znakiem. Zreszta poslowie PiS i PO dali w przeszlosci wielu dowodow dobrej wspolpracy na wielu odcinkach. Moze to zabrzmi dziwnie, ale najlepszym spoiwem dla obu tych partii, bylby znaczacy wzrost notowan SLD. Nic tak mocno nie jednoczy, jak wspolny wrog. Grozba powrotu do PRL sprawi, ze Ziemkiewicz poda reka Michnikowi, a panie Lichocka i Wielowieyska nawet sie wysciskaja.

  48. witam i pozdrawiam Pana Redaktora,

    bardzo brzydka reakcja pana premiera, cyniczna, byc moze sie nieumyslnie przechlapal stwierdzeniem, ze nie chce Kaczynskigo gdzies tam wysylac…………… to daje duzo do myslenia.

    Ale w koncu to nie pan Tusk bedzie decydowal, o wszczeciu postepowan wymiaru sprawiedliwosci. Niezaleznie jak obsmiewaja ze strachu pana Kalisza domniemani przestepcy – pan Kalisz jest poslem, jest przewodniczacym komisji sejmowej -trybunem demokracji. Jak wynika z projektu szeroki interes spoleczny oczekuje postawienia przed Trybunalem Stanu i zapwne tak sie stanie.

  49. Kalisz ma oczywiscie racje, miejsce Ziobry i Kaczynskiego jest przed Trybunalem Stanu. I to nie tylko z powodu „sprawy Blidy“, ale ze wzgledu na wszystkie inne „dmuchane“ afery IV RP.
    PiS-owska milosc do sluzb stala juz u kolebki IV RP. Niechec PiS-u do dzielenia sie „sluzbami“ byla jednym z powodow zalamania sie projektu PO-PiS. Przykladow uzywania „sluzb“ do celow politycznych w IV RP jest wiele. „Sprawa Blidy“ skonczyla sie bezposrednio tragedia, ale nie znaczy to wcale, ze prowokacja ktora znamy jako „afere gruntowa“, albo podsuniecie niedocenianej poslance Sawickiej mlodocianego adoratora, byly mniej odrazajace. Hucba i bezczelna glupota konferencji prasowych superministra Ziobry typu; „ten pan juz nikogo nie zabije“ i „gwozdzia do trumny“, jeszcze dzisiaj prowokuja odruchy wymiotne.
    Ale jaki interes mialby miec Tusk i PO w stawianiu Ziobry i Kaczynskiego przed Trybunalem Stanu ?
    Poprostu ZADEN !!!
    W krotkiej perspektywie czasowej PiS ubierze meczenskie szaty i w najlepszym przypadku odbierze kilka procent glosow PO, ktore i tak nie pozbawia PO zwyciestwa wyborczego . W dluzszej perspektywie czasowej i w najgorszym przypadku, zapadnie wyrok skazujacy i PiS zniknie ze sceny politycznej, a PO pozbedzie sie swojego ulubionego przeciwnika politycznego, ktory gwarantuje mu wygodne zycie i ktory juz dawno nie jest dla niego zadnym zagrozeniem.
    Znikniecie PiS ze sceny politycznej mogloby obnazyc nicosc PO i sprowokowac powstanie w Polsce prawdziwej demokratycznej alternatywy do PO.
    Takiego przeciwnika politycznego jak PiS to sie ceni i oszczedza. Mozna go dowolnie punktowac, ale nikt przy zdrowych nie bedzie go przeciez w PO chcial znokautowac.

  50. Ktokolwiek wspomni o Klubie Bilderberg zaraz zostanie okrzyknięty jako ten od teorii spiskowych lub innych podejrzanych sztuczek bankierów. Pisze o tym Forum http://www.polityka.pl/swiat/tygodnikforum/1516734,2,zagadkowy-klub-bilderberg.read , skrzętnie pomijając nazwiska Baczyńskiego, Kwaśniewskiego lub Olechowskiego jako kiedyś uczestników tego niebezpiecznego gremium. Listy uczestników i tematyka spiskowych spotkań są ściśle tajne. Tegoroczne spotkanie w San Moritz zaszczycili swa obecnością znani altruiści z Goldman Sachs, Morgan Stanley, Coca Cola, BŚ, WTO i wielu innych. Więcej ponurych szczegółów znaleźć można w książce
    Daniela Estulina.
    Jeden z założycieli Klubu, Józef Rettinger, doradce Sikorskiego /Generała/ i szpieg angielski /tylko?/urodził się Krakowie przy ulicy Wiślnej, tuż koło Rynku.

  51. Tak się składa, że ostatnio zmniejszyłem działalność na tym blogu, bo nie zapłodniły mej fantazji ani – znakomite jak zwykle – wpisy gospodarza, ani wymęczone troszeczkę komentarze stałych bywalców, którym nie wypadało nie zaznaczyć swej obecności na blogu (noblesse oblige). Ja przeglądam regularnie komentarze, ale nie widziałem sensu w komentowaniu komentarzy – do dziś.
    Gdy rano zacząłem czytać to mnie trafiało, bo sprawa wprawdzie mnie już nie dotyczy praktycznie z powodu złego stanu zdrowia i nie tylko, ale nie jest mi obojętna, ot, takie skrzywienie zawodowe.
    Szkolnictwem Wyższym rządzi niezwykle miła i inteligentna pani, której wprawdzie nie znam, ale zazwyczaj nie zakładam z góry, że absolutnie każdy polityk jest łajdakiem, a o „polityczkach priorytetowych” wolę mieć oficjalnie pozytywne wyobrażenie. Są nawet takie, które mi się podobają. Niestety komentarz Qba spowodował u mnie zgrzytanie zębów i tzw. absmak. Zacytuję fragment, aby było wiadomo co mnie tak wkurzyło.

    ***Pani minister Kudrycka wydała z siebie niedawno prawo ograniczające wieloetatowość naukowców. ***

    Sam byłem „naukowcem”, nigdy nie splamiłem się wieloetatowością, nawet nigdy nie szukałem drugiego etatu po habilitacji, co byłoby łatwe, miałem propozycje z bliskiej uczelni (<100 km). Nie potępiałem kolegów, którzy chałturzyli na drugim etacie, to czasem było nawet przydatne naszej uczelni. Były jednak gdzie indziej przypadki ekstremalne i absolutnie horrendalne, mnóstwo etatów (osobnik prawie nie pamiętał z ilu źródeł czerpie "natchnienie", zapomniałby nawet upomnieć się o honorarium za użyczenie nazwiska do listy zatrudnionych profesorów, gdyby go nie ratowało posiadanie konta bankowego – nawet nie musiał biegać i podpisywać jakieś listy obecności, jak europosłowie w sejmie).
    Należy zakładać, że wieloetatowcy uczciwie pracowali na wszystkich etatach, doba ma przecież dużo godzin, a czas pracy jest nienormowany, wystarczy zintensyfikować wysiłki. Lekarze do tej pory, a nauczyciele dawno temu pracowali w kilku miejscach, tu się urwali trochę wcześniej, tam się spóźniali i dyrektorzy przymykali oczy na takie drobiazgi, bo nie było fachowców.
    Był u nas przypadek szczególnie drastyczny – polityk (minister lub vice) był u nas formalnie na etacie, tzn. brał pieniądze, bo to przecież podstawowy obowiązek osoby zatrudnionej na etacie – reszta jest milczeniem – i było milczeniem! Nie pokazywał się dwa lata ani na zaplanowanych zajęciach, ani na Radach Wydziału, inni odwalali za niego robotę. Gdy zbliżał się koniec jego kariery politycznej zapragnął jako spadochroniarz u nas być dziekanem i – o dziwo! – pojawił się na Radzie Wydziału po raz pierwszy, widziałem wtedy "kolegę" pierwszy – i ostatni – raz w życiu, bo przegrał wybory i zniknął w niebycie razem z synem, który udawał, że u nas studiuje na innym wydziale, nie ma tylko czasu na takie głupstwa jak egzaminy komisyjne, bo pomagał ojcu w polityce, szykował sobie świetlaną przyszłość. Gdy jego profesor nie wyraził zgody na ponowny egzamin, wtedy dziekan po cichu zorganizował mu egzamin bez zawiadomienia profesora, takie bywają historyjki.
    Mając na uwadze moją znajomość problemu przyklasnąłbym takiej działalności Pani Minister, zdjąłbym nawet kapelusz (lub moher) gdyby nie małe "ale", które Qba wypunktował. Dla siebie i wielu kolegów zostawiła małą furteczkę, z której bezczelnie wylazła i się zeszmaciła. Nie będę cytował, wystarczy przeczytać:

    Qba pisze:
    2011-06-16 o godz. 08:03

    Wieloetatowość nie jest jedyną bolączką kadrową wyższych uczelni, również problemem było zatrudnienie profesorów nieco "przejrzałych" , może bardzo zasłużonych, ale niekoniecznie coraz bardziej wydajnych. Dopasowano ustawę i 70-ka spowodowała automatyczne rozwiązanie umowy o pracę. Można było na innej zasadzie trochę przedłużyć "żywotność", ale etat w państwowej szkole był niemożliwy. "Zapomniano" tylko o uczelniach prywatnych (tak jak w sławnym "lub czasopisma") i staruszkowie zapełnili uczelnie prywatne. Gdy ktoś próbował zmienić interpretację i objąć prywatne uczelnie, to znaleziono inny sposób – ułamki etatu – np. 99.99% etatu! Jeśli ktoś nie wierzy, niech w internecie popatrzy na kadrę prywatnych uczelni w Opolu i znajdzie m. in. moich przyjaciół znacznie starszych ode mnie, a ja zbliżam się milowymi krokami do 80-ki.
    Według mnie nie wiek jest decydującym czynnikiem tego, czy dana osoba jest potrzebna uczelni, ale przesada też nie jest dobra. W małych uczelniach często używany argument, że starzy blokują miejsca młodym, jest głupi, bo młody bez odpowiedniego stopnia naukowego nie może zająć stanowiska profesora, a nikt nikomu nie stoi na drodze do zdobywania stopni naukowych, wręcz przeciwnie, starzy są przydatni a nawet niezbędni w tym procesie.
    Inaczej wygląda to w dużych ośrodkach akademickich, gdzie chmara doktorów habilitowanych stoi w blokach startowych i czyha, ale wtedy jest inny problem – staruszkowie mają takie zasługi i układy, że ich nikt nie odważy się ruszyć.

    Inny komentarz, który mnie zainteresował:
    TJ pisze:
    2011-06-15 o godz. 23:02
    To nie deprawacja, to stan „normalny”

    ***Otóż znamy tę mądrość, że władza deprawuje. Gdziekolwiek jest wykonywana, sprawia że polityków ciągnie do wykroczeń, trików, krętactw i innych numerów. ***

    TJ nie jest tu oryginalny i nie dotyczy ta sprawa tylko obecnych polityków. Pamiętam, gdy „przed wojną” generała z narodem wybuchła nam Solidarność i władze PRL’u próbowały z nią walczyć. Św. p. I sekretarz Katowicki, Żabiński, zorganizował tajne/poufne zebranie sił bezpieczeństwa, na którym omawiano formy walki z tym nowym tworem socjologiczno-politycznym (nie mylić z „nowotworem” czyli rakiem na ciele społeczeństwa, którym są obecne Związki Zawodowe, profanujące tę piękną nazwę).
    Tam Żabiński powiedział (prawie cytat):

    „Dajce im gabinety, sekretarki, samochody służbowe i wnet się uspokoją, nie znam bowiem człowieka, którego by władza nie zdemoralizowała„.

    Jakże mądre słowa człowieka z kręgu władzy, który znał wszystkich ważnych „władców” PRL’u.
    „Aby Polska była Polską”, oczywiście ktoś dowcipny nagrał to spotkanie i kaseta natychmiast rozeszła się po kraju – skąd my to znamy? Może Ziobro tam był ze swoim dyktafonem, jako dziecko któregoś SB-owca? (wężyk!)

    Polska nie jest państwem prawa, jak pisze TJ, raczej „dzikim” krajem, jak to powiedział inny znawca problemu – i ja też! Nawet pisałem dużo o tym w internecie i codziennie mam nowe dowody na słuszność tego stwierdzenia. Nie ma więc szans na jakąkolwiek zmianę na lepsze. Tym to optymistycznym akcentem kończę swe dywagacje na ten drażliwy temat.

    PS
    Nie mogę się w pełni zgodzić z Cynamonem:

    cynamon29 pisze:
    2011-06-15 o godz. 21:06

    ***… przypomina mi do złudzenia starą (z czasów głębokiego PRL-u) pralkę „Frania”. Tak, tak – kto ich nie pamięta? Ledwo to rzęziło, ledwo kręciło ale skutecznie powoli mieszało.***

    Cynamonie!
    Proszę nie „szlechtować” Frani. Wcale nie była taka zła, poza tym silnik był niezły, tylko uszczelki Simmera nieco szybko sparciały. Z silnika po wielu latach sąsiad zrobił jeszcze kosiarkę, która chyba jeszcze dzisiaj działa!
    Słuszne było hasło reklamowe:
    „Zamiast męczyć się nad balią, pierz tylko pralką „Franią”!

    Tu przyznaje się do drobnego oszustwa. To hasło reklamowe dotyczyło innej pralki z tego okresu (Emalii), która według Fredry jak ta królewna – „która choć nadobna była, lecz zanadto się…. psuła” – cała w białej emalii, ale żywot jej nie był długi. SHL’ki były najpewniejsze.

  52. Qba pisze:

    2011-06-16 o godz. 08:03

    Moje zapytanie

    Autor podaje do wiadomości, że minister Kudrycka „zadeklarowała jako pierwsze miejsce pracy uczelnię prywatną, następnie uczelnię państwową, a dopiero na trzecim miejscu ministerstwo.”

    Czy to oznacza, że aktualnie minister Kudrycka jest zatrudniona na trzech etatach? Proszę podać źródło, które to potwierdza.

    Pzdr, TJ

  53. TJ pisze:
    2011-06-16 o godz. 14:09
    „Czy to oznacza, że aktualnie minister Kudrycka jest zatrudniona na trzech etatach? Proszę podać źródło, które to potwierdza.
    Pzdr, TJ”

    TeJocie, też jestem ciekaw tych żródeł i będę @Qubie, za ich podanie
    niezmiernie wdzięczny.
    Nadmienię tylko, ot tak na marginesie, że wykładowcy wyższych uczelni
    to nie urzędnicy i nie pracują (najczęściej) od 8:00 do 16:00.
    Ich czas pracy jest zazwyczaj „lużny” .
    Poza tym, dużo pracują w domu zużywając prywatny prąd, prywatny
    komputer, telefon i zarywając nocki.
    Zużycie toalety w tym czasie, też idzie na ich prywatny rachunek.

    Pozdrowionka.

  54. Jaroslaw Kaczynski chce zmienic prawo, tak zeby nie mozna bylo obrazac Lecha Kaczynskiego, tak jak w tej chwili nie wolno obrazac Bronislawa Komorowskiego.Bo to – powiada – nie moze byc tak, gdyz to nie znajduje zadnych podstaw w prawie.

    Jak to mozliwe, ze ten czlowiek ma doktorat prawa, a tak belkocee ?!

  55. Prof. Bralczyk ponoć powiedział, że mówienie o naszych politykach elita to „gwałt na mowie polskiej”.

  56. Wszyscy myślący ludzie zastanawiają się, dlaczego Premier Tusk lekceważy sobie opinię praworządnie powołanej przez Polski Parlament i działającej zgodnie z polskim prawem Komisji Sejmowej, odkrywającej niezgodne z prawem działania członków Rządu Polskiego i jego wysokich funkcjonariuszy, doprowadzające do śmierci polskiej obywatelki.

    Przecież Premier w wywiadzie z panią red. Paradowską ogłosił to wszystkim czytelnikom, że on się dopiero uczy urzędowania, i że robi, według niego, postępy i prosi, aby mu nie przeszkadzać w tej nauce. Prosi, aby dać mu szansę w następnych wyborach, bo już się trochę nauczył i czuje, że idzie mu lepiej.

    Ludzie przestańcie się zastanawiać nad psychologią „kleszcza” i wybierzcie na waszego premiera człowieka, który ma wykształcenie i wiedzę, chociaż na średnim polskim poziomie. Ma doświadczenie i sukcesy zawodowe, a co najważniejsze ma wizję współczesnego, praworządnego państwa. Wie i rozumie, co to jest godność obywateli. Potrafi słuchać ludzi i prowadzić sprawy państwowe w interesie obywateli państwa (Konstytucja, Karta Praw Podstawowych), zgodnie z obowiązującym prawem, a nie w interesie grup religijnych, politycznych, czy biznesowych, które akurat mają dostęp do jego ucha.

    Obecny Premier wydaje się nie rozumieć, co się dzieje wokół niego. Reagując nerwowo na każde ważne wydarzenie ujawnia swoje lęki i niekompetencje. Jak każdy prosty człowiek uważa, że wrogie siły psują mu jego przedsięwzięcia, bo nie jest w stanie zrozumieć, że to jego niekompetencja jest jego największym wrogiem i na nieszczęście wrogiem wszystkich Polaków.

  57. stasieku (06-15 o godz. 21:31)

    Wszyscy dobrzy ludzie wyczekują wzmocnionej lewicy jak Mesyjasza jakiegoś. Tej mitycznej lewej nogi, bez której kroku nie można zrobić nie tylko wprzód, ale w każdą stronę. Tymczasem mnie się zdaje, że Trybunał Stanu z dwoma podsądnymi zrobiłby niezłe tornado w mediach i na ziemi. Przed końcem kadencji tego Sejmu i polskie prezydencji w UE jest to niemożliwe, wręcz niepożądane.

    A potem w dalszej perspektywie … możemy przecież nie dożyć – mememnto mori, przyjacielu. Ja wyczekuję raczej kogoś, kto by naprawił rynek pracy w Polsce – pisała kiedyś o dysproporcji między PKB a płacą p. Stachurska, teraz pisze red. Solska (POLITYKA 25) – aby ludzie zarabiali stosownie do wydajności swojej pracy, a nie podług zasług państwowych, związkowych i innych. Bez klękania przed księdzem, związkowcem, niewydajnym pracownikiem i aparatusem państwowym – wtedy zarobki wzrosną. Ale tego nie zrobi lewica, jak ją znam. W Szwecji notuje się w ostatnich kwartałach najszybszy wzrost gospodarczy w całej UE, zerowy deficyt, spadające bezrobocie, a rząd jest centroprawicowy, który ogranicza udział wydatków państwa w gospodarce i racjonalizuje system opiekuńczy.

    Nie twierdzę, że naprawi to Platforma po wyborach, nawet gdy wybije się na samodzielność rządzenia, ale spróbować warto. „Mniejszego zła” nie widzę na horyzoncie, nawet jak stanę na wysokim pagórku.

    O „normalnej” deprawacji aparatu państwowego szkoda gadać, taki rozległy to temat w tej sprawie polskiej.
    Ściskam Cię

  58. antonius pisze:
    2011-06-16 o godz. 12:40
    „Polska nie jest państwem prawa, jak pisze TJ, raczej „dzikim” krajem, jak to powiedział inny znawca problemu – i ja też! Nawet pisałem dużo o tym w internecie i codziennie mam nowe dowody na słuszność tego stwierdzenia. Nie ma więc szans na jakąkolwiek zmianę na lepsze.”

    Mój komentarz

    Położenie Polski unieszczęśliwia jej myślących mieszkańców, bowiem graniczymy od Zachodu z państwem dobrze zorganizowanym i prawnym, także samo przez Bałtyk, od południa z nieźle zorganizowanymi, a tylko od wschodu jest słabiej, ale w tamtą stronę nasze oczy nie są zwrócone.

    To położenie dostarcza nam nieustannie porównań, przykładów, refleksji, gdzie jest nasze państwo. W jednych dziedzinach mocno z tyłu (prawo, świadomość prawna obywateli, dyscyplina i wola działania, infrastruktura) w innych gonimy powolutku. W każdym razie nie jestem takim ostatecznym pesymistą, jak Autor.

    Na pralce Frani osobiście obsługiwałem wyżymaczkę i wymianę wody. Działało. Ale świat nie stoi w miejscu.

    To samo jest z prawem, ustrojem, drogami. Dawniej w Polsce prawo działało poprzez stróżów prawa jako ostatecznych interpretatorów, ustrój nie był skomplikowany i nie wymagał głosowań co miesiąc, na drogach był bruk, ale furmanki nie tonęły w błocie (pamiętam nawet , że we wsiach tzw. poniemieckich w bogatszych województwach, np. opolskim prawie wszystkie furmanki były na gumowych kołach, a w każdym gospodarstwie była woda, jeśli nie z hydroforu, to z pomp ręcznych). I też działało. Niestety świat nie chciał czekać na nas. Poszeeedł do przodu.
    A propos wieloetatowości, to uważam za oczywiste, że normalna wydajna praca na dwóch etatach, to fikcja, nie mówiąc o trzech i więcej. Państwo, w którym utrzymuje się tego typy fikcje nieuchronnie demoralizuje obywateli i psuje się samo.
    Pzdr, TJ

  59. @stasieku

    Oto jeszcze jeden kwiatek, o udawanym szukaniu pracy:

    http://www.polityka.pl/rynek/1516536,1,polacy-udaja-ze-szukaja-pracy.read

    Blogowe czujne lewicowe oczy nie dostrzegają patologii w regulacjach rynku pracy, nikt nie skoczył na ten temat, nikt nie wyciąga informacji o działaczach związkowych zarabiajacych 10 i więcej minimlanych płac, po kilku ich obsiadło firmy skarbu państwa, o związkach, które sowim działaniami obniżają wartość prywatyzowanych spółek, a potem jest wrzask, że prywatyzacyjny przekręt. Albo nagonka na spasionych bankierów, toż to prymitywizm ekonomiczny.

    Wzmocniona lewica (z poparciem wybroców lewicowo-platformerskich) jest potrzebna do zrobienia porządku w sferze gospodarczej? – gimme a break!

    Ważnym celem jest rodzielenie państwa od kościoła, nie ma dwóch zdań.
    Ale jak można walczyć, stanąć naprzeciw kaznodziejów od siedmiu boleści, gdy ma się za plecami taki pieprznik. Najpierw obywatelsto musi się wykazać solidarnością, kooperacją i zjednoczeniem w rozwiązywaniu stosunkowo prostych problemów gospodarki, rynku pracy, szkolnictwa wyższego, edukacji, zdrowia. Dopiero wtedy można ruszyć na prawdziwą zmorę, inaczej jest to jak chodzenie z motyką na słońce, zdaje mi się.

  60. andybara pisze:
    2011-06-16 o godz. 14:38

    No i Prof. Bralczyk ma rację.
    Elita, to coś „ponad poziomy, ponad przeciętność”, tymczasem mamy
    poziomy (z reguły niskie), a przeciętność jest niejako wpisana w
    postępowania tychże.
    Ideałem polityka jest niejaki obywatel Anioł Stróż – jest ponad przeciętny,
    a poziomy ma bardo wysokie.
    Do Rządu z nim!

    LEWY POLAK pisze:
    2011-06-16 o godz. 14:26
    „Jak to możliwe, ze ten człowiek ma doktorat prawa, a tak bełkoce ?!”

    Drogi L.P., objadł się blekotu, to i plecie.
    Poza tym, w tamtych czasach „duktoraty”, „prófesury” , a i inne
    „ducentury”, dostawało się za kaczki, gęsi, odzież zagraniczną, płyty
    winylowe (albo szelakowe – cholera , nie pamiętam! ale zagraniczne),
    no i za to że tatuś, że mamusia byli posłuszni komuchom.
    To ostatnie, jest wedle moich przemyśliwań, najbardziej prawdopodobne.
    Kradli ten księżyc na oczach całej Polski, dwóch takich.
    I co, Komitet Centralny nie reagował jak zwykle?!
    Musi i „duktorat”, z prawa i z lewa, a może najbardziej z lewa, przyznany
    był przez KC PZPR wedle odgórnego „prikazu”.

    Pozdrowionka.

  61. Co do Blidy. Mój szwagier – irlandczyk jest oficerem dochodzeniówki w Bostonie (mieście znanym p. Passentowi). Otóż szwagroszczak, który z powodu siostry całkiem nieźle orientuje się w polskich „newsach” powiedział mi onegdaj na skypie:

    „wiesz, winna czy nie winna – gdyby w trakcie aresztowania przeze mnie albo moich ludzi podejrzana wyciągnęła broń to automatycznie i według instrukcji funkcjonariusz nie zastanawiając się czy to próba walki, samobójstwa czy głupota wywalił by do niej cały magazynek”. Czy w Polsce ludzie nie myślą?

  62. Uwikłani są wszyscy.
    Najpierw Jacek Kurski wikła ś.p. Blidę w sprawy korupcyjne, jego zaś red. Milewicz wikła w hipotetyczną kradzież roweru, prezes Kaczyński próbuje uwikłać posła Kalisza w powiązania z establishmentem.

    Z kolei na blogu Kartka z P. wikła Tuska w tworzenie IV RP i deprawację kadr państwowych, zaś TJ w odpowiedzi Kartce w deprawację posłów wikła wszystkich obywateli.

    Gdybym przyjechał do kraju, też bym się w coś wwikłal, zdaje mi się: gdybym wypożyczył samochód i ruszył w Polskę, uwikłałbym się w jakąś kolizję z innym pojazdem …

  63. Panie Passencie,
    Pan to ma zdrowie! Zeby tak w kolko o tym grajdole sadzic teksty na pare stron druku! I wciaz to samo; Pipscinski z Kuscisnskim wygrajdolil Kapcinskiego, z czego wynika, ze Apsicka polaczy sie z Plapeckim…
    No i co Pan zrobi Panie P., jak oni wszyscy wsiada kiedys do jakiegos megatupolewa i fru… O czym wtedy dumac, o czym pisac? Juz tylko parodogeje sie zostana! No to koniec inspekcji. Wniosek pokontrolny: na tym blogu bez zmian.

  64. Prawdziwy sondaż to ten w którym PO/PSL mają poniżej 30% poparcia. Reszta jest kombinacją przygotowującą do fałszowania wyborów. Liczą, że dwudniowe wybory dadzą możliwość mataczenia, tak jak to już wykonali przy wyborze Prezydenta RP, ale ogłupiała publika się nie zorientowała. Tym razem się to nie uda, bo w wypadku ewidentnych fałszerstw ludziska jak w Grecji i Afryce wyjdą na ulicę.

    http://fakty.interia.pl/polska/news/tns-obop-62-proc-negatywnie-29-proc-pozytywnie-o-rzadzie,1655519,3

  65. stasieku (06-15 o godz. 21:31)

    W kilku ważnych kwestiach mam – jak można sądzić – dość ugruntowaną opinię. W jednej, wcale nie błahej sprawie, ciągle się waham. Czy wyborcza lewica platformerska, tj. ci którzy w X 2007 wyrwali Platformę, a faktycznie cały kraj, z PiSowej niewoli, czy oni są (a) jak stado idealistycznych baranów, czy raczej (b) racjonalnie myślącymi (w granicach normalności) obywtalemi marzącymi czasami o spokojnie modernizującej się Polsce.

    Być może Kaczyński nie jest takim szaleńcem, jakim go czasem widzimy. I w dniach kwietniowych oraz czerwcowo-lipcowych ub.r. dostrzegł, że jego polityczny czas powoli dobiega końca. Może w tym szaleństwie marszy z pochodniami jest metoda, mianowicie na to, aby odwieść swoich przeciwników politycznych od wieszania jego portretu na warszawskiej latarni. Bowiem jest polityczną oczywistą oczywistością, że nikt nie chce powrotu IV RP. W gorączce porywinowskich nocy rzucono hasło odkomuszania, dorzucono doń punkty porządku w państwie i gospodarce, zwrócenia się ku autorytaryzmowi, mecenas Kalisz ma rację, wykonał kawał dobrej konstytycyjno-prawnej roboty, aby ten projekt ostatecznie skompromitować. Ale nie zapominajmy, że kluczowym momentem były dramatyczne rozmowy o koalicji rządowej POPiS po podwójnych wyborach 2005. Tusk był w nich wielkim przegranym, Kaczyński górował nad nim, dawał mu do podpisania diabelski cyrograf, wg, którego on z ZZ trzymaliby władzę policyjną nad wszystkim, również nad nim. Tusk nie podpisał, lecz pozostał jedyną realną siłą polityczną, która przeciwstawiła się tej uzurapcji godzącej w podstawy demokratycznego państwa. Tusk w tym zwrotnym momencie wykazał intuicję, uczciwość i zdecydowanie.

    Więc jak to jest z tymi głosami platformerskiej lewicy?
    Oczywiście Barbara Blida jest ofiarą, należy się Jej pamieć i szacunek, ale czy warto się głupio mścić na sprawcach, skoro można Ją upamiętnić w lepszy sposób. Wszak winni Jej śmierci są wyborcy roku 2005, wśród nich także ci, po części, którzy się mienią teraz platformerską lewicą.

  66. Sebastian pisze:
    2011-06-16 o godz. 10:44

    Therese Kosowski pisze:
    2011-06-15 o godz. 21:14
    „W błazenadzie Kaczyńskiego najbardziej mnie zezłościło ustawianie się w rzędzie obok Chodorkowskiego i chęć zawierania z nim znajomości na „wygnaniu”.
”


    „z jakich źródeł posiada Pani wiedzę o „sprawie Chodorkowskiego”, żeby tworzyć takie konstrukcje jak powyżej, które w dodatku Pani szkdzą/”zezłościło”/.
Czy źródła informacji o obydwu panach nie są tak samo mętne, jak to w polityce?. Czy ich wizerunki, to nie efekt konkurencyjnej dla nich propagandy- czyli „papka” na zbiorowe emocje?”

    Domyślam się, że w słowie „szkdzą“ wkradła się literówka i że chodzi o słowo „szkodzą“.
    Ciekawa jestem, co Ty chcesz przez to powiedzieć. Móglbyś to rozwinąć?

  67. TJ pisze:
    2011-06-16 o godz. 14:09
    cynamon29 pisze:
    2011-06-16 o godz. 14:24

    Poniżej cytat z oświadczenia pani minister Kudryckiej na stronie MNiSW:

    „Od października 2003 r. kieruje Katedrą Prawa Administracyjnego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku …”

    Co do zadeklarowanej kolejności etatów odsyłam do oświadczenia majątkowego – jawnego w przypadku wysokich rangą pracowników państwowych.

    Jak widać, pani minister absolutrnie się ze swą działalnością nie kryje.

    Nie po to ustanawiamy prawa, by się do nich stosować!

    A co do pracy na uczelni, spędziłem na tychże sporo czasu, również w Polsce i cieszę się do dziś, że porzuciłem to środowisko, choć dalej z niego (czasem) żyję – nieporadność „naukowców” powoduje, iż zlecają oni na zewnątrz prace, które powinni wykonywać w ramach etatu, ale nie mają do tego głowy, głównie przez wieloetatowość.

    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

    PS
    O pani minister Kudryckiej pisało również NIE (pochlebnie). Pochlebnie za to o pani minister Kopacz, aliści temat ten jest mi obcy i chyba bardzo trudny, skoro ministrem zdrowia (nie tylko w Polsce) jest lekarz, a nie pacjent, choć tych ostatnich jest kilkadziesiąt razy więcej.

  68. W wielu komentarzach ich Autorzy potępiają reakcję Z. Ziobry i J. Kaczyńskiego na raport komisji Kalisza. Spotkałem tez opinie, że PiSowscy spin-doktorzy poradzili swoim protagonistom obśmianie raportu. Oczywiście, ta reakcja Ziobry i Kaczyńskiego świadczy o ich klasie, a raczej braku tejże. natomiast uważam, że reakcja była w pełni spontaniczna, a jej powodem jest paniczny strach przed odpowiedzialnością. Dziwię się też reakcji D. Tuska, który kolejny raz chce pozwolić wywinąć się czołówce PiSu od tej odpowiedzialności. Widać już znużenie Platformy rządami, tu Grzegorz Napieralski ma rację. Teraz pewnie Platforma wygra, ale jeśli za 4 lata wygra PiS, to pierwszym kandydatem do wizyty wiadomych organów o 6 rano będzie sam obecny premier. I wtedy powiem, że sam się o to prosił.

  69. Ostatnio bylismy swiadkami jak ABW wtargnela o 0600 do mieszkania mlodego studenta,wlasciciela strony internetowej Antykomor,jakie musialo byc przerazenie tego mlodzika na widok uzbrojonych po zeby agentow.Nie popelnil samobojstwa a mial prawo jak sp.pani Blida,a gdyby to zrobil czy tez bysmy chcieli postawic przed Trybunalem pana premiera Tuska i ministra spawiedliwosci?pytam tylko

  70. Andrzej pisze:
    2011-06-16 o godz. 19:15
    „…Teraz pewnie Platforma wygra, ale jeśli za 4 lata wygra PiS, to pierwszym kandydatem do wizyty wiadomych organów o 6 rano będzie sam obecny premier. I wtedy powiem, że sam się o to prosił…”

    Andrzeju, zastanów się – za cztery lata to Pisuarach nawet smród nie pozostanie! Przepraszam – może to jedyne, co po nich pozostanie,
    czyli smród.
    Za cztery lata, ufając że ludzkość przetrwa (2012 – koniec kalendarza
    Majów, 2013 – gwałtowne burze słoneczne, erupcje, które mają sparaliżować naszą cywilizację) – będzie lepiej!
    Polska – strefa wolna od zagrożenia chemicznego, czkawkowego,
    pisuarskiego, jarkaczowego (bo już o d dawna w Tworkach lub
    Gorzowie Wlkp., w kaftanie dla nie palących).
    Taki „pryszcz mutancki” jak PiS, zdarzał się w dziejach ludzkości
    wielokrotnie, ale zdrowy rozsądek, odruch warunkowy społeczeństwa,
    zawsze takie badziewie przeganiał, jak nie zaproszoną gangrenę, jak
    niepożądanego wrzoda, jak pypeć na czubku języka.
    Popatrzcie na Polaków, na Polki, na tych którzy dzień w dzień, harują
    aby żyć, aby coś mieć, coś osiągnąć.
    Myślicie że, mimo obecnych perturbacji, byłoby to możliwe przy
    Jarkaczu, przy sekcie nawiedzonych?!
    Oni już dawno rozparcerowali Polskę – mniejszość bogu, większość nam.
    My porąbańcy boży, potrzebujemy więcej, bóg już ma cały Wszechświat.
    No właśnie: czemu on ma cały wszechświat, a my nawet Polski nie
    mamy?! Kamiński, Fotyga i Macierewicz muszą to natychmiast wyjaśnić!
    A jak nie wyjaśnią?
    Cierpliwy topór Jarkacza skosi wszystkich, nawet tych nowych, po
    skoszeniu starych.
    Ćmy, jak to ćmy, zawsze lecą prosto w płomień świecy.
    A świeca jest cierpliwa.
    Hare Kriszna!

    Pozdrowionka.

  71. Qba pisze:

    2011-06-16 o godz. 18:12
    TJ pisze:
    2011-06-16 o godz. 14:09
    cynamon29 pisze:
    2011-06-16 o godz. 14:24

    „Poniżej cytat z oświadczenia pani minister Kudryckiej na stronie MNiSW:

    „Od października 2003 r. kieruje Katedrą Prawa Administracyjnego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku …”

    Co do zadeklarowanej kolejności etatów odsyłam do oświadczenia majątkowego – jawnego w przypadku wysokich rangą pracowników państwowych.”

    Mój komentarz

    Ani z oświadczeń majątkowych minister Kudryckiej, ani z jej życiorysu zawodowego opublikowanego na stronie MNiSW nie wynika, że jak pisał Autor, minister Kudrycka pracuje aktualnie na trzech etatach (w domyśle – pobiera pieniądze za trzy etaty).

    Jedyną wskazówką świadczącą o tym, że jest zatrudniona poza MSWiN, to wzmianka w jej oświadczeniu majątkowym o pobieraniu „50 % wynagrodzenia” (około 48 000 zł/rok) w Wyższej Szkole Administracji Publicznej.

    Z oświadczenia majątkowego nie wynika, czy pieniądze są pobierane za pracę na zlecenie, czy z umowy o pracę na stałe półetatu.

    W oświadczeniu nie ma mowy o płatnej pracy na trzech etatach, w tym o „pierwszym na uczelni prywatnej”.

    Informacja Autora o trzyetatowości Kudryckiej w świetle podanych źródeł jest nierzetelna.

    Pzdr, TJ

  72. Qba pisze:
    2011-06-16 o godz. 18:12

    Od 26 lat mieszkam w BRD, od początku w BRD, nigdy w DDR.
    Nie wciskaj nam kitu, że znany naukowiec, uznany profesor, wykładowca,
    ma ścisłe godziny pracy – do Pani/Pana Profesor to trzeba zabiegać,
    a nie umawiać się jak z pierwszą lepszą dzierlatką.
    Wartość nauki , jej ocena, jej oddżwięk , to cechy nie opisywalne w
    tym krótkim komentarzu.
    Wielkość w tworzeniu, nie w malkontenctwie i marudzeniu.

    Pozdrowionka.

  73. Samokorekta!!!
    Dopiero w cytacie TJ’a zauważyłem, że chciałem zupełnie co innego powiedzieć niż pisałem. Chodzi o zdanie:
    ***Polska nie jest państwem prawa, jak pisze TJ, raczej „dzikim” krajem, jak to powiedział inny znawca problemu – i ja też!***

    Chciałem potwierdzić sugestię, że Polska nie jest państwem prawa, gdzieś powinienem był napisać, że Polska nie tylko nie jest państwem prawa, ale dodatkowo „dzikim”, nie chciałem zastąpić braku państwa prawa jego „dzikością”. Coś mi to rozumowanie się pop…itd. Sorry!

  74. stasieku!
    Na lewicę przyjdzie jeszcze długo poczekać (piszesz o jakims froncie lewicy – jakiej? pytam. Straszenie PIS-em JEST nudne (PO juz tego właściwie nie robi, w każdym razie nie – Tusk). PIS straszy sam (soba) i straszy strasznie Platformą.
    Niech Ci nie będzie smutno – proszę!
    „Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach, w żaluzje pukają kanikuły”…

  75. Mysle ze wypadek ze sp.Pani Blidy jest czubkiem gory lodowej bezprawia uprawianego przez PIS. Uzywajac pomowien, sterujac prokuratura i sadami skazali oni mnostwo niewinnych ludzi aby wykazac sie walka z korupcja i przez to oszukac ludzi ktorym sie nie powiodlo w zyciu. Stad te pokazowki Ziobry. Nalezaloby przejrzec dokladnie listy odwolan skierowanych do sp.prezydenta LK w sprawie kasacji wyrokow, a zwlaszcza te podpisane przez jego czlowieka w Ministerstwie Sprawiedliwosci Bogdana Swieczkowskiego Uwazam ze lepiej uniewinnic 100 mordercow niz skazac jednego niewinnego Dlatego uwazam dzialania Prezydentow Walesy, Kwasniewskiego za bardziej moralne niz kogos kto olewal sluszne odwolania od wyrokow tzw. niezawistnych sadow, a w tym samym czasie uniewinnial kumpla swojego ziecia.

  76. Odpowiem Marianowi. Akcja u studenta, to był głupi wybryk ABW, kto wie, czy nie inspirowany przez resztówki PiSu w tej służbie. W przypadku Barbary Blidy to był system. Była ona, jak wynika z raportu komisji Kalisza, obrabiana psychologicznie od dłuższego czasu. Funkcjonariuszka ABW, która miała ją pilnować, i która została z nią „sam na sam”, to też nie był zwykły „krawężnik”, ale kwalifikowany psycholog. Ale Marianma rację. Za akcję ABW w domu studenta odpowiada też premier, który z tego faktu powinien wyciągnąć wnioski

  77. Marianie,
    skoro pytasz to odpowiadam, że o ile wcześniej premier z ministrem sprawiedliwości naradzali by się, w sprawie antykomora, to owszem. Ale to, o ile jesteśmy tego świadkami, nie miało miejsca.
    Nawiasem mówiąc — w mediach krąży uspokajająca wersja, że Barbara Blida popełniła samobójstwo. Cytujesz tę wersję jako pewnik, tymczasem to tylko jedna z hipotez.
    I jeszcze jeden nawias — raport Kalisza jest po to, by w przyszłości takich spraw nie było. By nie było nocnych narad na temat planowanych aresztowań, ale też by same aresztowania, o ile konieczne, przeprowadzano w sposób możliwie humanitarny. (Bo, jak pokazują oba przypadki, można bardziej humanitarnie.)

    Andrzeju,
    nie wiem czy to strach. Mam raczej poczucie, że to ciąg dalszy dawnego narzekania na ‚imposybilizm prawny’, przecież prawi i sprawiedliwi nie mogą być źli, przecież jeśli śnił im się układ, to ten układ był, przecież niewinni nie popełniają samobójstwa, a jeśli giną w wypadku, to siła wyższa…

  78. Biedny Kalisz myślał, że premier swoich polaków Tusk ma „większą kulturę polityczną, – większą klasę”. I musiał się rozmyślić, podobnie jak wielu ludzi.
    Jak niedouczony lawirant i cynik może mieć klasę, panie Kalisz?
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kalisz-myslalem-ze-tusk-ma-wieksza-kulture-polityc,1,4451127,wiadomosc.html

  79. @TJ pisze:
    2011-06-16 o godz. 21:48

    Ja też mam wątpliwości co do 3-etatowości Pani Minister i nie chodzi o pieniądze, ale kombinacje z kolejnością etatów, bo przekręty w prywatnych uczelniach są różne. Nie znam dokładnie nowego przepisu o „wieloetatowości”, mnie już nie dotyczy, poza tym nigdy mnie nie dotyczył, bo w całym długim życiu zawodowym (> 50 lat) miałem tylko kilka miejsc pracy i to w tej samej branży (2 szkoły podstawowe, jedna średnia i jedna wyższa aż do emerytury).
    Małe uczelnie państwowe potrzebują do przeżycia nazwisk profesorów i to na pierwszym etacie i bardzo łatwo można się przekonać w dokumentach danej uczelni, jaki jest status prawny danego profesora.
    Emeryci nie liczą się do stanu kadry tzw. samodzielnej (choć ustawa tego pojęcia nie znała – teraz nie wiem). Chamstwem (prawdopodobnie świadomym niedopatrzeniem) ustawodawcy było niejednakowe traktowanie uczelni prywatnych i państwowych, dlatego wyrosły szkoły prywatne jak grzyby po deszczu. Nie oceniam ich fachowości, informacje medialne były nieraz szokujące – o niskim poziomie. To nie są Harvardy itp. wysoko notowane szkoły wyższe, tylko wspaniałe źródło szmalu dla kombinatorów i ostatnia deska ratunku dla młodzieży, która się nie załapała gdzie indziej a rodziców stać na płacenie czesnego. Jeśli w tej Sodomie jest kilka przyzwoitych to przepraszam, ale nie sądzę, aby Pan Bóg (ten od uczelni wyższych) mógł zaniechać zagłady ogniem oczyszczającym. Zaryzykuję nawet twierdzenie (bez dowodu), że „staruszkowie” zatrudnieni w takich szkołach to koryfeusze, przynajmniej pracują chyba z sercem, bo nie wolno im już tego czynić w szkole państwowej, a nie chcą się czuć jak wrzuceni na śmietnik.
    Absolutnym imperatywem jest spojrzenie na całokształt przepisów i ustaw, ich ujednolicenie i nie z perspektywy trzech czy czterech wielkich uczelni w Polsce, które śrubują w sposób nieuczciwy kryteria, które zabijają wszelką konkurencje ze strony mniejszych ośrodków akademickich w walce o studentów. Niestety takie ciągoty stwierdzałem cały czas. Warszawa, Kraków i nieco Poznań ustalały kryteria, często niemożliwe do spełnienia przez rozwijające się dopiero mniejsze ośrodki, w których kształcenie studentów wcale nie było na niższym poziomie, co można było stwierdzić po losach absolwentów. W dużych ośrodkach też nie święci garnki lepią. To zauważyłem też po naukowcach z mojej branży w kontaktach międzynarodowych.
    Jeśli ta dyskusja blogowa dotrze do Pani Minister (ma chyba „życzliwych” blisko siebie) powinna jasno i otwarcie wyjawić swe sekrety, jeśli chce być wiarygodna i proponować ustawodawcy takie sformułowania prawne, aby opisane furtki znikły z ustawy.

    Nie znam szczegółów o uprawnieniach szkół prywatnych i prawach absolwentów. Jeśli dyplom ukończenia takiej szkoły nie świadczy o niczym innym tylko o pobycie absolwenta w tej miejscowości przez kilka lat, to wszystko jest ok. Jeśli natomiast ten dyplom jest uznawany za równorzędny dyplomowi uczelni państwowej, wtedy i wymogi wobec uczelni powinny być identyczne, a jedyna różnica leży w sposobie finansowani tych uczelni. Bywają płatne studia na uczelniach państwowych (głównie zaoczne) tam tego problemu nie ma, choć finansowanie jest takie jak w szkole prywatnej. O tym wiem, bo za wnuka czasem płaciłem czesne.

  80. Tj 21.48
    Nie masz chyba zielonego pojecia o stawkach godzinowych na uczelniach wyzszych w Polsce, jeżeli wydaje ci sie że 48 tys rocznie można dostac za jedna umowe o dzieło, a nie za etat.
    UKS mógly przesłuchać pania Kudrycką i wiedzielibyśmy wszystko o jej cynicznych machlojkach finansowych

  81. Therese Kosowski pisze:

    2011-06-16 o godz. 17:56
    —————————-
    Szanowna Therese,

    w Słowniku języka polskiego nie istnieje słowo :„szkdzą“. Ponieważ do kontekstu pasowałoby słowo „szkodzą”- więc chyba napsociła tutaj literówka, za którą przepraszam…

    Jeśli chodzi o Twój główny dylemat z moim wpisem, ciągle mam przekonanie, że na logu politycznym, to co napisałem- to oczywistość.
    W polityce bowiem, elementarne jest to, że nic nie jest takie jakie jest, nawet kiedy na 100% na takie wygląda. My-obywatele żywieni jesteśmy
    „papką” preparowaną specjalnie dla nas przez wszystkich!!! polityków, której zadaniem jest zapanować nad nami. W recepturze takiej „papki” jest mnóstwo „przypraw”, które mają w nas budować uczucia pozytywne, jak i negatywne. To wszystko jest tak zakręcone, tak wielowariantowe/podstawowy wymóg tej gry/, że praktycznie prawdziwa gra/wypadkowa wszystkich zachowań/ jest dl nikogo nieuchwytna. Najczęściej bywa tak, że sami gracze są zaskakiwani ostatycznymi wynikami swoich poczynań. W grach politycznych , każdy jest skłonny wejść w dowolną rolę, nawet nieprawdziwą i niekorzystną dla siebie w danym momencie-jeśli sobie wykombinuje, że w perspektywie jakiegoś okresu- jemu to się opłaci.
    Tą mętną , bezwzględną grę o władzę- kierując się swoimi interesami i pobudkami, starają się dla nas – ofiar tych gier- „przetłumaczyć” dziennikarze.
    Na te wersje, dla nas dyletantów- łapczywie czekają nasze dyletanckie politycznie mózgi/głównie brak danych/ , które są doskonale znane z tego, że logicznie i emocjonalnie muszą sobie wszystko automatycznie poukładać.
    Wszyscy zainteresowani preparowaniem „wrzutek” dla naszych mózgów, wiedzą, że poprzez nasze emocje- najsilniej wpływa się na nasze „konsumowanie ” podawanych nam preparatów o polityce. Nasze obszary mózgowe, odpowiadające za logikę- jak wyszukiwarka Google- natychmiast poukładają wszystkie podawane nam wersje w jedyną , niepowtarzalną, naszą wersję. Potem już tylko reagujemy pozytywnie na tych obywateli/ofiary-jak my/ , którym wszystko poukładało się tak jak nam. Tutaj, nasze instynkty stadne- „zlepiaią „nas w nadrzędnego względem jednostki stwora, mianowicie -całą społeczność takich jak my i… by.by. solidarności gatunkowa. Mnie zakodowała partia X, Ciebie Y, i od „dzisiaj” przestaliśmy być przyjaciółmi- staliśmy się rywalami ze ścierających się dwóch przeciwnych obozów. W kontekście naszych wrogich od „dzisiaj” stad obywateli – my indywidualnie też sie nie liczymy w ogóle. Liczą się w danym momencie- nasi „liderzy”, którzy jeśli źle pograją- stracą zakodowane w nas „święte wiezi”/z nimi i ich „papką”/ na rzecz innych „czarodzieji… Itd.
    Chodorkowski-to taka ofiara takiej perfidnej gry-jaką jest polityka. Obecnie, nie ma innego ruchum jak prezentować anielskie oblicze, i grać na nucie biednej ofiary. Jego rosyjscy rywale/oprawcy?/ skalkulowali swój optymalny wariant gry, i dopuszczając propagandowe straty- grają bezwzględnie o swojego Wielkiego Plusa, bo dla polityków tylko to się liczy. Kaczyński dla wszystkich odbiorców tej postaci, jest oczywiście też tylko medialno-politycznym preparatem, jakim dla wielu dzieci jest laleczka Barbie.
    Jest to produkt jego autukreacji, zweryfikowany przez jego rywali politycznych , uzupełniony przez bardzo dynamiczne procesy związane z każdą sytuacją gdzie toczą się gry polityczne etc. Całość, jest nam maluczkim , w trybie ciągłym- sensacyjnym/ dla naszych emocji// tłumaczone i objaśniane przez osobnikóów ze stadium pośredniego między nami-istotą stadną a tymi, którzy nas zdobywają/czytaj: zniewlają/ -politykami- czyli przez dziennikarzy.
    Nic w tej grze nie jest więc jakie jest, nikt nie jest takim- jakiego nasze mózgi na nasz użytek „zgooglowały” bo nie ma w takich przypadkach -Prawdy Absolutnej.Są tylko szczątkowei chwilowe miniprawdy, w dodatku raczej przypadkowe niż osiągnięte planowym działaniem.
    Jeśli ktoś uważa, że potrafi jakąś sytuację prawdziwie zobaczyć, opisać, to mógłby przynajmniej pokusić się o krótki szkic przesłanek, które targają jego emocjami .
    Oczywiście wystarczy umowa polubowna, stwierdzająca ,że cały ten zgiełko wokół polityki i postaci ją tworzących- to jeden magiel, a spray narodów i tak toczą się swoim- jedynym możliwym, wypadkowym WSZYSTKIEGO trybem.

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S. Za literówki/brak czasu na ich wyłapywanie/ z góry przepraszam,

  82. absolwent pisze:
    2011-06-17 o godz. 10:44
    „UKS mógly przesłuchać pania Kudrycką i wiedzielibyśmy wszystko o jej cynicznych machlojkach finansowych”

    Absolwencie, mimo że stoimy po jednej stronie barykady, w tym przypadku nie mogę zrozumieć Twojego zacietrzewienia.
    Dlaczego Ty od razu mówisz o: „machlojkach finansowych”?
    Skazujesz Panią Kudrycką, bez rozprawy sądowej, bazując na li tylko
    doniesieniach prasowych?

    Pisuarczyk Ziobro też swego czasu, ba! jako minister sprawiedliwości
    (też mi sprawiedliwość! – to na marginesie), powiadał o pewnym panu
    doktorze: ” Ten pan już nikogo nie zabije” – i co? minęło parę lat,
    a machina sądownictwa, systematycznie acz powoli, obaliła i obala zarzuty Ziobry wobec pana doktora.
    Aby ferować wyroki, trzeba znać sprawę od tzw. podszewki.
    Ty do tej podszewki dostępu nie masz, dlatego dziwi mnie twoje
    stanowcze orzecznictwo.
    Zasada: co nie jest zabronione, jest dozwolone – obowiązuje w każdej demokracji.
    A ty ferujesz wyroki bez sądu.
    Czemuż to tak?

    Pozdrowionka.

  83. @absolwent pisze:
    2011-06-17 o godz. 10:44

    ***Tj 21.48
    Nie masz chyba zielonego pojecia o stawkach godzinowych na uczelniach wyzszych w Polsce, jeżeli wydaje ci sie że 48 tys rocznie można dostac za jedna umowe o dzieło, a nie za etat.***

    Widać, że absolwent zna się na rzeczy. W ostatnim roku przed emeryturą na stanowisku profesora nadzwyczajnego miałem prawie dokładnie tyle w PIT,cie.
    Uwagi:
    1) Zawsze byłem na niskim szczebelku widełek płacowych, które mają ogromny rozstaw ząbków,
    2) już upłynęło kilka lat i zarobki wzrosły.

    Tym niemniej wygląda to na etat „niski” lub pół etatu „wysokiego”.

    Uczelnie inaczej traktują profesorów nadzwyczajnych na tym samym stanowisku – płacą lepiej tym, którzy jeszcze pamiętają „męski” uścisk rączki prezydenta. Czy Pani Minister doznała tego zaszczytu?

  84. Panowie, czemu nie sięgacie do źródeł?
    http://www.google.pl/search?q=pensum+nauczyciela+akademickiego&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a

    Pensum dydaktyczne- jak z tego wynika- to 1-4 godziny tygodniowo……
    Pensum naukowe to inny temat.
    Przy takim obciążeniu, spokojnie można pracować na czterech etatach.
    Pytanie, czy nie zachodzi konflikt interesów?
    Minister na etacie przedsiębiorcy? Brzmi nieźle…..

    Schroeder wylądował w Gaspromie, gdzie skończy Kudrycka?

  85. antonius pisze:
    2011-06-16 o godz. 12:40
    „PS
    Nie mogę się w pełni zgodzić z Cynamonem:…”

    Antoniusie, miło mi że się ponownie „potykamy”, tym razem względem
    sławetnej i historycznej już „Frani”.
    Nie „szlechtuję” jej, jak piszesz, bo moja rzęziła i trzęsła połową
    kamienicy! Może Ty miałeś lepszy egzemplarz, czyli nie produkcję
    poniedziałkową, która jest uwarunkowana co do poziomu i jakości wyrobu,
    poziomem kaca pracowników po weekendzie.
    Może moja była właśnie z poniedziałku?
    Co do kosiarki którą sprokurował Twój znajomy – mocno wierzę,
    bo z kolei mój znajomy tu w Niemczech, kupił ze grosze (5 EUR) stary
    odkurzacz „Vorwerk”, z lat 60-tych na Flohmarktu, tzw. „Kugel” czyli
    kula na nasze i przerobił go na dmuchawę do grilla!
    Dmucha też nim przy rozpalaniu kominka, a ja sam używałem tego
    „ustrojstwa” dla ochłodzenia w czasie upałów.
    Pomysłowość ludzka nie zna granic.
    I to chyba dobrze. Oder…?

    Pozdrowionka.

  86. Za akcje ABW przeciw Antykomorowi odpowiada Premier – pytanie czy zgodnie z prawem polskim Premier MOZE zwolnic z pracy osoby ktore ten geszeft sprokurowaly.
    Panu S
    Walczyl orzel z sepami , trafil do legendy
    ale wsrod walk zamentu- gdzies podlapal mendy
    . . .
    czemu my wszyscy na blogach polityki musimy byc
    tymi mendami obrzucani , za jakie grzechy??? za TPPR

  87. Rozrywkowe wypowiedzi Prezesa

    Prezes o Kaliszu i jego raporcie:

    „Główną tezą jest teza o tym, że myśmy zdjęli z tych ludzi immunitet i to jest właśnie ten kamień obrazy (…). Kalisz być może nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, bo nie sądzę, żeby był dużo mądrzejszy, niż po twarzy można zobaczyć.”

    Mój komentarz ulotny

    Prezes lubi koloryzować, łączyć prostotę potocznego języka z magią cudzoziemskich słów – „myśmy zdjęli z tych ludzi immunitet”.
    Jak pięknie, zagadkowo brzmi to zbiorowe MY – my naród, my partia, biuro polityczne, czerezwyczajka, grupa trojga?

    Metafora o twarzy dziwnie przypomina przenośnię Prezesa o buzi JK-R. Tylko w przypadku
    Kalisza nie ma co sprzedawać. Panie pośle Kalisz, zdaj sobie Pan sprawę! Prezes wie co mówi.

    Prezes o degeneracji władzy i wartościach, których ludzie nie widzą:

    „wybór Kuby Wojewódzkiego jako jednej z twarzy prezydencji. – To jest bardzo charakterystyczny wybór i pokazujący pewnego rodzaju degenerację tej władzy – stwierdził. – Jest w Polsce niestety dużo ludzi (…), którzy w gruncie rzeczy oprócz tego co ich dotyczy niczego nie widzą. Co więcej wrogo reagują na wszelkiego rodzaju głoszenie wartości”

    Mój komentarz gruboskórny

    A propos degeneracji – ulubione słowo przedwojennych endeków.
    Hitler napisał kiedyś tak sam z siebie, że ropucha, to zdegenerowane zwierzę. Jeśli mogła być ropucha, dlaczego nie władza?

    Jeśli chodzi o „tych, którzy w gruncie rzeczy oprócz tego co ich dotyczy niczego nie widzą”, to w w debatach wewnętrznych PiSu nazywani są oni „lemingami”, czyli stadem głuchych, którzy nie słysząc ponętnych melodii fletu Prezesa podążają uparcie za hajlowaniem Tuska, prosto na zagładę.

    Pzdr, TJ

  88. antoniusie,
    można wyklikać — Barbara Kudrycka jest profesorem zwyczajnym. Zajmuje stanowisko (?) prezydenta WSAP w Białymstoku.

  89. antonius pisze:

    2011-06-17 o godz. 11:35
    @absolwent pisze:
    2011-06-17 o godz. 10:44

    ***Tj 21.48
    Nie masz chyba zielonego pojecia o stawkach godzinowych na uczelniach wyzszych w Polsce, jeżeli wydaje ci sie że 48 tys rocznie można dostac za jedna umowe o dzieło, a nie za etat.***

    Mój komentarz

    Trzymajmy się tematu trzyetatowej pracy minister Kudryckiej.

    Z przedstawionych źródeł nie wynika, że minister Kudrycka pracuje na trzech etatach.

    Jeśli założymy, że te 48 000 rocznie (jasne, że to duża suma, ale chodzi o ilość etatów), to pół etatu, razem z pracą na stanowisku ministra jest to formalnie 1,5 etatu.

    Także formalnego urlopowania udzielonego przez pracodawcę posłowi, czy ministrowi nie można liczyć jako etatu płatnego (urlop jest bezpłatny, a urlopowany pozostaje w stosunku pracy nadal).

    Pzdr, TJ

  90. cynamon 11.30
    Po pierwsze, znam sytuacje etatowe i finansowe na uczelniach i rozumuje per analogiam.
    Po drugie, ministrowi nie przystoi robić przekretów ze zmianą głownego i kolejnego pracodawcy.
    Po trzecie, minister nie musi jednoczesnie chałturzyć
    Po czwarte, ja postuluje tylko przeprowadzenie kontroli podatkowej, a nie jestem Ziobrem, To porównanie jest bez sensu.
    Pozdrowienia

  91. Szanowny Panie Slawomirski,
    moj smutek, do zrozumienia oczywiscie w sensie figuratywnym, wynika z mocnego zapachu lip o tej porze roku. Z drugiej strony prymarne wpisy samozadowolonych ruguja chec pisania. Poza tym czas na droge do term. Kolejny week-end sezonu poogorkowego. Ma Pan jednak racje, ktos tu musi sprzatac, ktos tu musi prac.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Zaleznosc antyzdrowotna; im lepsze mamy oczyszczalnie sciekow, tym wiecej na polach metali ciezkich oraz innych trucizn. W mieszkaniach mamy jednak czysta wode. Podobnie rzecz ma sie w blogosferze.

  92. Odpowiedź dla PAK-a z 9:01. To jest strach, strach paniczny! Teraz muszą brnąć w tą konwencję, chociaż zdali sobie pewnie sprawę, że popełnili duży błąd. Potwierdził to zresztą sam Ryszard Kalisz w porannym wywiadzie przeczytanym na Onecie. Ale niech się boją! Zasłużyli na to!

  93. @wiesiek59 pisze:
    2011-06-17 o godz. 11:37

    ***Panowie, czemu nie sięgacie do źródeł?
    Pensum dydaktyczne- jak z tego wynika- to 1-4 godziny tygodniowo***

    Ten rachunek nie jest w porządku. Sięgnąłem, zgodnie z sugestią do źródeł, bo mogło się coś zmienić (ale nie zmieniło się). Zwyczajowo stosował rektor u nas maksimum, tzn. 240 godzin rocznie. Nie liczy się tego na 56 tygodni tylko 2×15, a wiec 240/30. Do tego dochodzą obowiązkowe godziny konsultacji oraz praca administracyjna (różne funkcje kierownicze) plus posiedzenia różnych gremiów, w których profesorowie mają obowiązek uczestniczyć. Ich podstawowym obowiązkiem jest jednak rozwój młodej kadry naukowej, a uczciwe podejście do takich obowiązków wymaga dużo czasu w jednej uczelni, a co dopiero w wielu. Nie starczy na to, aby sensownie wywiązać sie z obowiązków na trzech lub więcej etatach. Góra dwa etaty, gdy maksymalnie ułatwia się życie takiemu profesorowi, reszta naprawdę jest….milczeniem!
    Ponownie wprowadzono obowiązek uzyskania zgody rektora, to już było, tylko zostało zniesione.

    Odnośnie etyki – ministrowi naprawdę nie wypada chałturzyć w podległych jemu uczelniach. Idąc „w politykę” niech będzie na bezpłatnym urlopie, bo inaczej nie jest w stanie uczciwie pracować w uczelni – obserwowałem „pracę” senatorów i ministra od „zielonych”. Tego ministra widziałem po dwóch latach tylko na jednym posiedzeniu Rady Wydziału, gdy był kandydatem na dziekana. Pożytek dla uczelni podobno „ogromny” (ale dla mnie tajemniczy), wszyscy się chwalili tym nabytkiem, tylko studenci nie, bo nie przychodził na zajęcia. Ciekawi mnie, czy św. p. prezydent był pracownikiem UG na urlopie bezpłatnym? Braciszek chodzi tylko w odwiedziny do ostatniego miejsca pracy, a chyba dłużej był profesorem niz prezydentem i nie na Krakowskim Przedmieściu?

  94. absolwent pisze:
    2011-06-17 o godz. 13:48

    Przecież ja nie powiedziałem że: „jesteś Ziobrem”!
    Podałem to tylko, jako przykład zbyt szybkiego wyciągania wniosków,
    bez dowodów, bez prawnych do tego podstaw.
    Jest mi przykro że to opacznie zrozumiałeś.
    Co do fuch i dorabiania bokami: nie mam nic przeciwko temu, wręcz
    przeciwnie. W dobie w której człowiek, a szczególnie jego wiedza i
    umiejętności są z reguły pomijane, cieszy mnie fakt że są ludzie,
    fachowcy wręcz rozrywani przez zainteresowane firmy.
    Oby takich osób było jak najwięcej – przecież o produkt finalny nam
    chodzi, finalny, dobry i przynoszący pomyślność innym ludziom.

    Pozdrowionka.
    P.S. poszperaj w internecie, a zdziwisz się zdziwieniem zdziwiastym,
    na ilu doradczych etatach był np. Zbigniew Brzeziński i jakoś nikt z
    tego larum nie robił.
    Zawiść ludzka ma tą szczególną cechę, że między Bugiem a Odrą
    rozwija się najlepiej.

  95. absolwent pisze:
    2011-06-17 o godz. 13:48

    Absolwencie! jakim ja durnym – P.S. nr.2:

    Popatrz tylko na takiego Jarkacza, skupił się na jednym – zagryżć,
    udławić, zniszczyć, zadeptać – i co? d…a Jasiu!!!
    Zamiast tego, to inni go zagryzą, udławią, zniszczą …
    Ale może już starczy.
    Jedno jest pewne: monotonia zabija, wielofunkcjonalność rozwija.

    Pozdrowionka.

  96. Cynamon 17.28
    Czy wiesz co to jest IRS ( Internal Revenue Service ?)
    Jestem pewien że Brzezinski w zyciu nie osmieliłby sie złozyć niezgodnego z prawda zeznania podatkowego, bo GOP pokrajałoby go na plasterki !.
    A porownaniem Kudryckiej do Brzezinskiego poprawiłes mi humor na tydzien ( a może dwa ?)
    Całuski i pozdrowionka.

  97. @mag, 22:53

    Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach.
    Ach, jak pragnę twego serca z lodu …

    Musiałem Ci mag czymś miłosnym odpowiedzieć, tak mnie wzruszył Twój apel o więcej radości.
    Masz pewnie świadomość, że adresujesz słowa troski do anonimowego starucha, zwykle wesołka.
    Jak mam się cieszyć, kiedy Moich Ulubionych jak na lekarstwo?

    Serdecznie pozdrawiam

  98. @telegraphic observer, 06-16, 17:42
    Spróbuję Twoje wahanie osłabić.
    „wyborcza lewica platformerska, tj. ci którzy w X 2007 wyrwali Platformę(…)”
    podzieli się teraz – na moje oko „pa pałom” – i wzmocni to SLD a osłabi PO.
    Jednak gra idzie o milczącą połowę elektoratu. Kto jej część zagospodaruje, królem będzie.

    Ściskam

  99. W linkowanym wyżej tekście nt bezrobocia czytam, że go nie ma, potem, że na jednego doradcę zawodowego trzeba zmniejszyć liczbę przypadających bezrobotnych do 250 (nie podają ilu doradców jest zatrudnionych, szkoda), no i jeszcze, że 8 miliardów złotych wydano na dziwne szkolenia – jednak – bezrobotnych. Więc jak jest?

    Mój pogląd – http://www.stachurska.eu/?p=3284 .

  100. Szanowny Panie Redaktorze,

    Czasy sie zmienily. Moglby Pan odpowiedziec : „Byc moze, ale ja nie”.
    Oczywiscie posluzylem sie nieeleganckim przykladem, poniewaz mial to
    powiedziec-Billy The Kid.

    Niestety, ale czasy naprawde sie zmienily na gorsze, szczegolnie
    w kulturze slowa.

    wulkan

  101. Podpisuję się pod pańskim apelem redaktorze, lecz mam wątpliwości czy takie apele coś zmienią. Poza tym należałoby go rozszerzyć na cale społeczeństwo. Choć z drugiej strony skoro tego chamstwa i braku kultury jest tak dużo, to chyba to lubimy. Lubimy też być manipulowani przez polityków i dziennikarzy. Dlatego też ja bym apelowała raczej o samodzielne myślenie i nie uleganie wytwarzanej sztucznie na daną okoliczność atmosferze.

  102. absolwent pisze:
    2011-06-17 o godz. 19:05

    Jezusie nazareński, przecież nie o to chodziło!

    Ja nie dociekam, ja oceniam co jest mi na tacy podane!
    A podane są tylko i wyłącznie doniesienia prasowe – czy Ty im
    tak bezwzględnie wierzysz?
    Dopóki nikt, a szczególnie zainteresowana osoba, na ten temat się
    nie wypowie, nie potwierdzi lub nie obali tychże „opowieści”,
    dotąd nie mamy prawa jej oceniać.
    Chcesz powołać kolejną komisję sejmową?
    Chcesz polemizować z wiatrakami?
    Ani ja , ani Ty Don Kichot .
    Daj szansę i czas kobiecie, aby zajęła stanowisko w tej sprawie.
    A IRS, jak sam doskonale wiesz, Polski nie dotyczy, bo gdyby dotyczył
    to ho, ho , ho – by się działo!!!

    Pozdrowionka.

  103. stasieku!
    Oczywiście wyczaiłeś, ze to Pawlikowska-Jasnorzewska.
    Ufff, mozna na chwilę odetchnąć od blogowego zgiełku.
    Moze Lewy Polak, Cynamon lub Antonius „coś” podrzucą w przerwie namiętnych polemik na temat paskudnego Ziobry, pokrętnej Kudryckiej, prawa,bezprawia, finansow i etatow na uczelniach, metafor Kaczora itd.itp.?

    Zacytuję samego Cynamona – monotonia zabija, wielofukcyjność (myslenia – dodam) rozwija.
    dużo serdeczności
    mag

  104. Stasieku!
    „Jednak gra idzie o milczącą połowę elektoratu. Kto jej część zagospodaruje, królem będzie”. Według mnie nikt, to są ludzie niewierzący nikomu.

  105. Sierakowski publikuje dziś w GW „LIST OTWARTY DO PARTII”. Dokument niezmiernej wagi, błyskotliwy. Myślący powinni przeczytać i przemyśleć. Powinni to uczynić także publicyści POLITYKI. Można by uniknąć pisania miałkich, pustych i nudnych, rzekomo politycznych komentarzy. Także powietrze na blogu byłoby bardziej czyste. Życie jest brutalne i pełne zasadzek.
    http://www.krytykapolityczna.pl/KrytykaPolitycznawmediach/SierakowskiListotwartydopartii/menuid-47.html

  106. „Pan tu mości Pogorzelski głowę zawracasz duperelami a w Fukushimie gore!” – tak można skwitować może i ważne – LOKALNIE – dysputy a w Japonii wydarzyła się największa w historii ludzkości katastrofa przemysłowa. Trwa największa w historii akcja przemilczania tej tragedii, jej skutków nie tylko dla regionu ale całej Ziemi. Ba, gdyby to wydarzyło się w Rosji – patrz Czernobyl – cały „wolny” świat grzmiałby przez 26 godzin na dobę! A tu – CISZA! Rząd japoński okłamuje swoich rodaków i NIC! Rząd chce za wszelką cenę, bez konsultacji ze społeczeństwem, w 8 lat (? ciekawe jak to zrobi, bo by zachować wszelkie procedury i standarty to cały cykl budowy zamknie się w minimum 12-15 lat) chce zafundować atomówkę…

    Czemuż to asy posliego dziennikarstwa stuliły uszy „w temacie” Fukushima? Czyż dlatego iż operatorem. budowniczym owej elektrowni są Amerykanie?

    Przeczytajcie te informacje:
    e
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/najgorsza-katastrofa-w-historii-rzad-japonii-ukryw,1,4451484,wiadomosc.html

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Przerwano-oczyszczanie-wody-w-elektrowni-Fukushima,wid,13521732,wiadomosc.html

    Aha, we Francji wstrzymano import zielonej herbaty z Japonii. Była skażona dwukrotnie większą niż norma europejska (podniesiona zresztą w marcu po cichu) dawką promieniowania…

  107. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Ersi pisze:
    2011-06-16 o godz. 16:29

    „Czy w Polsce ludzie nie myślą?“

    „Ziobro przekonywał też, że jego zadaniem, gdy był ministrem sprawiedliwości, była walka z przestępczością i traktowanie wszystkich równymi wobec prawa, również polityków. – To twarda zasada, której ludzie polityki nie akceptują i organizują nagonkę na tych, którzy chcą ją wprowadzić (…) Nie ma co lac krokodylich lez. To polskie wladze banku centralnego podrzynaja gardlo swoim obywatelom. < „to automatycznie i według instrukcji” – prawda?
    http://bobolowisko.blogspot.com/2011/06/coz-u-diabla-z-tym-frankiem.html

    Post Christum.
    Inaczej mowiac: „tak dobrze jeszcze nigdy w Polsce nie bylo”(?)
    Ersi jak myslisz czyje to slowa?
    Tak, tak dobrze myslisz … „to jest to” …

  108. Paniusia Jadwiga wskazuje Joannie K-R gdzie jest jej miejsce

    Fragmenty wywiadu udzielonego przez panią Staniszkis „Rz”

    Pani zdaniem prezydent zbliża się do PiS. A PJN po zmianie przywództwa?

    Bez Joanny Kluzik-Rostkowskiej, jeśli PJN wejdzie do Sejmu, szanse na koalicję z PiS gwałtownie rosną. Ona była główną przeszkodą.

    Może pani nie jest obiektywna, bo politycznie nigdy jej pani nie lubiła?

    Nie lubiłam, bo uważałam, że jest pretensjonalną gosposią domową, która się kreuje.

    Mój komentarz

    Jeśli kura domowa może się wykreować na polityka, to i chłopak z wyższego podwórka da radę się wysforować na Naczelnika (państwa).

    Prezes – dyrygent, partia – chór, ostatni Joannie zapiał kur.
    Kowal – charyzma, wie co czyni, Joanna – mur i gospodyni.

    W tym samym wywiadzie paniusia coś kleci na temat wizji:

    „Miałam ostatnio w ręku bardzo interesujące materiały przygotowane przez środowisko Wojskowej Akademii Technicznej i najbardziej nowoczesne firmy zbrojeniowe. Była tam interesująca wizja, jak należy dopasować państwo do strategii, która da szanse rozwoju i jednocześnie pozwoli utrzymać wyspy nowoczesności. Zarówno na uczelniach, jak i w przemyśle. Jest to wizja bliska temu, co głosi PiS.”

    Mój komentarz

    Środowisko oraz firmy zbrojeniowe przygotowały strategię, która pozwoli utrzymać wyspy nowoczesności. Wystarczy tylko „dopasować państwo do tej strategii”. Jest to wizja.

    Nie daję rady, nie kumam, nie jarzę, kompletna ciemnica.

    Czy któś na blogu mógłby mi pomóc w rozszyfrowaniu wypowiedzi pani Staniszkis?

    Pzdr, TJ

  109. TWA jest ewolucyjnym politycznym bytem. Dwadzieścia lat demokracji w Polsce postawiło na eklektyczność. Koegzystencja wybrańców dochodzi do apogeum symbiozy. TWA trwa i tak będzie trwać do najbliższych wyborów.
    PS. Wzajemna adoracja jest najlepszą drogą ku świetlanej przyszłości polityków i urzędników, a zwykli obywatele czekają na pociąg „Przyszłość Polski”. Czy A. Michnik i jego spółka odejdzie w końcu na półki. Młodzi idą, emigrują, pracują, stosują różne metody.
    Towarzystwo WA trzyma.

  110. @mag pisze:
    2011-06-17 o godz. 23:27

    Chwilowo mam poważniejsze zmartwienia niż blogi Polityki czy ewentualne przekręty pani K., bo mi „opiekunka” (żona) zachorowała.
    Na temat Pani Minister mogę tylko dodać, że czytałem jej oświadczenie majątkowe i jako profesor zwyczajny – plus mąż adwokat, nie dorobiła się „ogromnego” majątku, znam kolegów – nie ministrów – ale wieloetatowców, którzy mają zbliżone lub większe „osiągnięcia” majątkowe, żadna rewelacja. Jaguara nigdy nie miałem, raczej polonezy, ale jak ktoś lubi, to jego przyjemność i mu nie zazdroszczę.
    Tych 4.7 sekundy do 100 km/h nie jest mi potrzebne, czas na emeryturze płynie tak spokojnie i wolno, że mój Peugeocik 206 jest absolutnie wystarczający, choć po 2-litrowej Lantrze życie płynie inaczej, ale nie gorzej. Nie mam już szans na przekroczenie szybkości światła (wtedy na skutek efektu Dopplera światła sygnalizacyjne samoczynnie zmieniają się z czerwonych na zielone – wspaniałe warunki jazdy w zatłoczonym mieście, coś dla Kurskiego!).

    Faktycznie podtrzymuję moje zdanie, ze chałturzenie ministra nie jest etyczne, czy niezgodne z prawem – nie mnie oceniać. Zdumiała mnie informacja, że jest „prezydentem” uczelni – nazwijmy macierzystej? Cóż to za „zwierz i czy dochodowa funkcja, czy honorowa?
    Niektórzy prezydenci miewają wielomilionowe budżety, nie wiadomo po jaką ch….(tu znana choroba, u nas już nie występująca ostatnio).
    Qba pisze o trzech „gołych” etatach Pani K., ale trudno dociec skąd ma taką informację?
    Sam byłem bardzo dawno temu (przed pracą na uczelni) na takich trzech gołych etatach (3×18 godzin) w szkołach zawodowych i zarabiałem lepiej niż na etacie profesora przed emeryturą. Powiedziałem sobie po takim doświadczeniu, że tak długo jak moje dzieci nie głodują, ani dalsze etaty, ani korepetycje nie wchodzą w rachubę. Dzieci (właściwie nie dzieci a córki) nie głodowały… no teraz czasem się odchudzają…. pozostałem wiec wierny tej zasadzie i dlatego mam małą emeryturę, mimo ponad 52 lat nieprzerwanej pracy dla ojczyzny, najpierw Ludowej, a później Nieludzkiej, ale nie narzekam więcej niż przeciętny obywatel tego kraju – naszego kraju!

    PS
    Pan Jarosław K. pewnie nie pozwoli mi na takie określenie kraju, w którym żyjemy, bo z „Prawością” u mnie kiepsko, a dodatkowo pogrążył mnie „zakamuflowana opcją”, więc może lepiej wycofać przymiotnik dzierżawczy „nasz”???

  111. …..Polska to fajny kraj,tylko zeby tego Kaczynskiego nie bylo….hi hi

  112. Slawomirski pisze:

    2011-06-17 o godz. 20:56
    Szanowny Panie ET

    Przebaczac trzeba inteligentnie.

    Panie S przebacza sie bezwarunkowo.Oczywiście jesli się chce
    Inteligencja zaś jest niezbędna całkiem do czego innego

  113. sceptyk.pl pisze:

    2011-06-18 o godz. 09:47
    Tak sceptyku tam jest katastrofa. I co ten rząd ma zrobić pozamykać wszystkie atomówki?
    przecież tam poniosła porażke( co normalne)ludzkość która stwierdzała że Titanic jest nie do zatopienia
    Podejrzewasz ten rząd tam o machinacje że powinien raczej podsycać niepokoje?
    porównujesz do ZSRR w którym celowo zatajano fakt a nie łagodzono skutki( werbalnie oczywiście)
    Czy Francja wstrzymywała import herbaty(jeśli taka tam istniała) z okolic atolu Mururoa? . raz to piszesz o rządzie japońskim okłamującym i natychmiast skaczesz na inny który też chce okłamać naród . By przystąpić do koalicji przeciw osi RBT prez USA musiał okłamać społeczeństwo. A powinien konsultować a najlepiej referendum ogłosić bedziem sie lać z adolfem czy nie. Trzeba może więcej zaufania że coś robi sie dla dobra (także twojego)Mając swoje racje nie grom drugich że sąźli i cie na pewno chcą oszukać. a tak już ad rem to jak to widzisz po konsulltacjach oczywiście głosujesz za nie zamiast atomówki musimy kilka Kozienic postawić lub musisz zrezygnować z lodówki telewizorka komórki i wszelkiego badziewia na prąd. Stawiasz na te Kozienice? to gdzie je postawimy ? najlepiej sąsiadowi który będzie grzmiał o braku konsultacji. tak na marginesie braku konsultacji – wysokość komina elektrowni konwencjonalnej na południu Polski musi byc konsultowana z np Czechami natomiast Oni moghą bez konsultacji wybudować atomówke pod naszą granicą. A grzmijże w słusznym kierunku larum czyń. najlepiej pod hasłem niech tam coś robią by i prąd był ale nie atomowy czy z węgla a broń boże wiatru czy wody ( bo wszystko to niestety ma negatywne działanie- o czym dowiadujemy sie kiedy pęka tama zapory, tsunami niszczy atomówkę o innych mniej spektakularnych usterkach nie wspomnę.

  114. TJ pisze:

    2011-06-18 o godz. 09:59
    nie wiem czy pomogę ale czasem mam taką nadzieje . to co na kształ tego co odpisywałem o nieliczeniu sie rządu(niezależnie od formacji)z opinią publiczną. Normalnie jak w każdym państwie – zakładzie przygotowuje sie śmiały plan rozwoju który według autora jest hitem – według jego oponentów kitem.
    z reguły jest to opatrzone wieloma zawiłościami ze tak powiem zawodowymi(jak lubią niektórzy profesjonalnymi0. Natomiast politykowi trzeba za i przeciw podać na tacy na której sie to wszystko nie miesci. I taka informacja o zalaniu wodą górnego piętra trzciorzędu jest przekazywana np przez Pania profesor Staniszkis
    ja to wiem ty to wiesz no to co głupio pytasz? chyba że cie zdumienie napadło czy inne zaskoczenie

  115. @Jasny Gwint

    Napisalem skierowany do Ciebie dluzszy tekst polemiczny, ale przez pomylke wkleilem go u Adama Szostkiewicza. Starosc !! Gdybys sie pofatygowal do pana Adama ?!!

  116. Sierakowski (krytyk/dr./Sławomir) pisze na wstępie: „Jaki skutek ma straszenie dwudziestowiecznymi ekstremizmami, skoro zarówno lewicowe, jak i prawicowe radykalizmy są mało prawdopodobne w świecie zdominowanym przez liberalne ironistki, a tacy jesteśmy prawie wszyscy?”. Czy blog en passant zdominowany jest przez LIBERALNE IRONISTKI? Kto? JG?

    Wracając na ziemię, na twardą polską glebę, z rozlicznych artykułów o rynku pracy wynika, że bezrobocie (wcale nie odbiegające poziomem i strukturą wiekową od średniej europejskiej, szczególnie od Europy środkowej) jest wynikiem słabego dopasowania kwalifikacji poszukuących pracy do potrzeb gospodarki, nie prowadzi się analiz zapotrzebowania dla potrzeb szkół wyższych i młodzieży, działałość PUP-ów idzie w komin, regulacje prowadzą do „trójpolówki”, powinno się podnieść pułap zarobku wolnego od PIT, etc. Czyli trzeba wziąć się do roboty nad realiami i detalami, a nie ideologicznie jojczeć nad neolibralizmem i chłopcami z Mariotta. Oni już nie przyjadą drugi raz, „liberalne ironistki” muszą się pragmatycznie rozwiązywać konkretne problemy dotyczące tego rynku.

    A reszta niech zajmie się poezją.
    Nieprzyjazd mój do miasta W./odbył się punktualnie.
    Zostałaś uprzedzona/niewysłanym listem.
    Zdąrzyłaś nie przyjść/w przewidzianej porze.
    Pociąg wjechał na peron trzeci./Wysiadło dużo ludzi.
    Uchodził w tłumie do wyjścia/brak mojej osoby (…)

    Dworzec w mieście W./dobrze zdał egzamin/z istnienia obiektywnego.
    (…)

  117. @jasny gwint, 09:04
    Dopiero teraz zauważyłem Pana komentarz, zachęcający do przeczytania ważnego felietonu S. Sierakowskiego w weekendowej GW. Miedzy innymi pisze SS o alienacji władzy w „demokracjach”, zjawisku, które albo przyjmiemy z dobrodziejstwem inwentarza, albo zorganizujemy jakiś sprzeciw.

    Wielokrotnie na blogach powtarzałem, że to jest zjawisko globalne i trzeba traktować „wybieralny” zawód polityka jak każdy inny, „wybieralny inaczej” zawód. Tak też tłumaczyłem niełatwą decyzję p. Joanny K-R. Po prostu zmieniła pracodawcę i w nowej pracy chce sprzedać swoje umiejętności efektywniej.

    Widzę, że TO dojrzał ten felieton i pojechał w poezję…
    To jest dopiero czujny obserwator

    Pozdrawiam Panów serdecznie i zachęcam blogowisko do lektury felietonu Sierakowskiego.
    Dobre pióro, dobrze, że GW daje mu miejsce. Co nakład, to nakład.

  118. Lewy Polak, 14.16. Przeczytałem Twój komentarz u Szostkiewicza. Tak się złożyło, że kilka dni temu napisałem swoją reakcję na, nazwię to Twoje zaczepki pod moim adresem zamieszczane u Szostkiewicza. Niestety u Passenta uznano mój wpis za zbyt cięty i ciachnięto. Podważałem Twoje kłamstwo o rzekomych marzeniach o powrocie PRL. Szerzej opisałem motywy wynikające z narodzenia tego niechcianego, ale mojego państwa, jego działania i jego oceny końcowej. Nie będę powtarzał, ale argumenty w rodzaju octu na pustych półkach, papieru w rolkach i statków dla ZSRR wychodzą już bokiem. Paradowska napisała u siebie, że „to były fajne lata” . I takie rzeczywiście bywały. Dla chcących, ambitnych i pracowitych to był czas jedyny w historii. Złoty wiek. Lenie, nieroby i lekkoduchy poszli to tzw opozycji demokratycznej, później do Solidarności i teraz budują parodię demokracji przy pomocy IPN i kościoła dla swoich i dla oligarchów. Należę do pokolenia sukcesu dzięki PRL, spędzałem długie noce na dyskusjach jaka ta Polska powinna i może być, o klęskach, powstaniach, nadziejach, zdradach, niechlujstwie, warcholstwie, pijaństwie, lenistwie, głupocie ale zawsze z nadzieją. Kto teraz ma nadzieję?

  119. ET pisze:

    2011-06-17 o godz. 15:38
    powinien Szanowny Pan przed komentarzem dowiedzieć się gdzie składuje sie osady z oczyszczalni ścieków. im więcej wiedzy tym mniej pierdół(plotek)

  120. antonius pisze:

    2011-06-18 o godz. 11:21
    drogi antoniusie( sam nie wiem czy własciwy taki protekcjonalny ton)
    Niegdyś tam w dyskusji zapytałeś mnie czy ja sie z tobą zgadzam czy nie(tzn pewno z Twoją wypowiedzią)
    wstęp nie na temat ale od czegoś trzeba zacząć
    Trza przyznać że mam jakąś sympatie do Ciebie z racji niektórych wypowiedzi( zataję o które chodziło)Z nich wynikało że coś o żuyciu wiesz a nie czytałeś jak mi to zarzucał kiedyś tu jeden Pon
    dziś podbiłeś mnie tym Dopplerem. Cos co mi przywołało czasy kiedy sie z tym pierwszy raz spotkałem i co tu kryć zafascynowało jako zjawisko- nieważne jak mi to przedstawiono powiem że trochę s-f. i w pamięci utrwaliło sie lepiej niż 2 razy dwa.
    TRu pozwolę sobie na parę słow krytyki pod adresem ludzi którzy spokojnego tłamsili za jego reportaże spod celi. Nawet pisząc nie na temat mozna drugim radość sprawić
    Antoniusie pisz czasem(albo ciągle) nie na temat- będę czytał i to też ze opiekunka chora- to ludzkie przecież

  121. Slawomirski pisze:

    2011-06-18 o godz. 17:12
    To znaczy że przebacza sie pod warunkiem? pańska łaska ?

  122. @Jasny gwint

    Przykro mi juz wiecej nie bede cie zaczepial. Zyjemy na roznych planetach i wszelka dyskusja jest bezproduktywn
    Pozdrawiam
    LP

  123. Pojechałem w poezję, heh, powróciłem doń.
    A jeśli już uciekłem w nią od artykułu SS, to tylko dlatego, że przczytam jego całość w poniedziałek. Tymczasem znalazłem kilka zdań w podanym linku i do jednego się odniosłem. Połowicznie. Bo kto rozumie zacytowane przeze mnie zdanie? Kto wie co to za zwierze, ta „liberalna ironistka”, co to za świat przez nie zdominowany. Czy ona aby mają obie piersi i jak wyglądają równina, którą one zamieszkują?

    Domyślam się, ekstrapolując, że SS buja w obłokach ledwo rozpoznawanych z polskiej ziemi. Liberalne ironistki to filozofa Rorty’ego koncept spokojnego negocjowania opinii między ideologicznie i poprzez rozbieżność interesów skonfliktowanymi grupami społecznymi, otwartości w rozumieniu drugiej strony, i trzeciej, bo jest cih kłębowisko. O tym można sobie, ewentualnie, pomarzyć w Ameryce, może w Francji, ale w Polsce. Może w Polsce za kilka(naście/dziesiąt) lat. Może SS ustawia nas w tym artykule na dalszą perspektywę i chwała mu za to. Póki co przed Polską są cztery miesiące kanikułowo-jesiennej kampanii.

    Owszem, toczy się wśród zachodnich politologów i pisarczyków spoza mainsteamu namiętna dyskusja o kształt demokracji. O to czy, a właściwie, o to jak zmienić obecny model demokracji reprezentatywnej. Wczoraj wieczorem, tuż przed zmrokiem stanęła przed moimi drzwiami właśnie jedna z nich, nie wyglądała wcale na liberalną ironistkę – była śmiertelnie poważna w swej roli, ledwo zmieściłaby się w drzwiach, gdybym ją zaprosił na pogawędkę, albo przyjął jej ofertę, jej „puszystość” z miejsca mnie wciągnęła w rolę potencjalnego nabywcy jej książki, coś o „Smierci polityki”, o kosztach wyborów, o tym, że „wiemy co myśleć o ich wyniku i do czyich kieszeni poszły pieniądze na wykup banków”. Zacinałem zęby, grałem rolę. Ona, zdaje mi się, też propagowała nowy aktywizm, do którego, zdaje mi się, chce nas przekonać SS.

    Ktoś pisze na blogu, że polityka jest oderwana od społecznych zapotrzebowań i zachcianek. Kiedy indziej czytam, jak to niedobrze, gdy politycy patrzą jedynie na słupki popularności – i tak to rozmyślanie się toczy, od jednej niekoherencji do drugiej, o emocjach nie wspominając.

    Oczywiście nie wszystkie zmiany na lepsze muszą odbywać się ewolucyjnie. Zaś ewolucje mogą momentami być burzliwe, nie tylko spokojne, kwiatowe czy welwetowe. Bowiem jest w nas, chodzi mi o młodych ludzi, zniecierpliwienie, wręcz skłonność do bachanalii, do zamieszek ze skakaniem po dachach samochodów i wzniecaniem ognia. Nie wszystko jest w nas takie wyrozumowane, jeżeli w ogóle coś takiego jest. Nie zapominajmy i o tym przykładzie ilustrującym ludzką naturę.

  124. Stasieku,

    Odpowiedz proszę na pytanie JG – „kto teraz w Polsce ma nadzieję?”

    Szybko odpowiedz, bo się rozpłaczę.
    Czy może lepiej zostawić bez odpowiedzi?!
    Wszak, stary człowiek i może … zrozumieć nie tak.

  125. Premier dosc oszczednie odniosl sie do wypowiedzi Kalisza, myślę że boi się o zrobienie z Kaczynskiego i Ziobry męczenników prześladowanych przez rząd. Sprawa nie jest całkowicie jasna i zachowujac dystans wzgledem sprawy, ktortej dokladnie nie zna, stara sie zachować status qwo .

  126. Lewy Polaku.I ja przeczytałem Twój wpis do JG,który zamieściłeś u Szostakiewicza.Nie żebym sie czepiał ale zdumiał mnie fragment w którym przyznajesz racje JG,że,,wtedy mniej sie kradło”Mam zgoła inne odczucia i dlatego posłużę się znanymi mi przykładami.W moim prawie rodzinnym(dziadkowie) mieście powiatowym,w połowie lat 70-tych rozpoczęto budowę szpitala(sześciopiętrowy,do dziś największy budynek w mieście).Obiektywne trudności materiałowo-pieniężne powodowały,że budowa trwała do roku 1989.Nie byłoby w tym może nic dziwnego gdyby nie fakt,że nie było chętnych do podpisania protokołu końcowego robót.Trudno jednak podpisać sie pod czymś z czego wynika min.że na budowę zużyto sześciokrotnie więcej materiałów niż wynikało to ze specyfikacji.Nie bez znaczenia jest tu fakt,że w czasie budowy szpitala,800m dalej powstało ok.60 domów jedno rodzinnych(typowe klocki z płaskim dachem)o którym to osiedlu do dziś sami mieszkańcy mówią złodziejowo.Moi dwaj znajomi,dziś poważni przedsiebiorcy budowlani a w latach 80-tych kierownicy budów(bloki dla jasności)wspominają przy wódce jak to kiedyś zakładali się który,któremu więcej okien z budowy podpi…oli.Autentyk!Jeden z nich raczy tez czasem opowieścią jak to prze-chytrzył komisje tak ich zwodząc,że jego brygada zdążyła przerzucić drzwi wejściowe z mieszkań parteru na pierwsze piętro zanim ci tam dotarli!I tak aż do samej góry….W takich procederach uczestniczyli wszyscy.Marne to chyba były też profity bo obaj,wolną Polskę zaczynali na pożyczonej ode mnie betoniarce.Trzeba im jednak przyznać,że poszło im już dalej,że ho,ho!I mówię to z podziwem,są dziś znacznymi pracodawcami w których uczciwość wykonawstwa nikt nie wątpi.Po staremu próbują podskubywać ich pracownicy ale gdzie im tam do dawnej skali.Pozdrawiam

  127. Przytomną reakcją Premiera na Paradę Równości powinno być jakieś przesłanie, choćby pośrednie, jeśli nie chce się narażać umiarkowanej części elektoratu katolickiego, stanowiącej pokaźną część grona wyborców, a nie dworowanie sobie z „Pogodnego Ryśka”, który w danej sytuacji zdołał wspiąć się o dwa stopnie wyżej, co Pan Premier zauważył zapewne, niestety, z pożałowania godnym opóźnieniem.
    Reakcje panów Kaczyńskiego i Ziobry, tak całkiem „niechcący” dowodzą, że represje w PRL znali z barwnych opowiadań ludzi, którzy o takich represjach słyszeli z „pewnych” źródeł. No, bo komu z ludzi, którzy doznali represji w PRL, przychodziłby na myśl Sybir?
    Z mego własnego doświadczenia znam nie same represje aparatu władzy, ile skutki działań „nadgorliwych” z otoczenia, którzy (jak powyżej), coś tam usłyszawszy, spieszyli z działaniami mającymi uwiarygodnić ich lojalność. Przyznaję, że w szczególnych sytuacjach też potrafią szkodzić.
    Jest to specyficzna kategoria ludzi, która była szczególnie dobrze zauważalna w latach 1990-95 jako gwałtownie nawróceni. Niejakie reperkusje wyczuwam w niektórych karierach z lat 2005-07 (niestety nie wyłącznie wtedy) – myślę, że nazwisk wymieniać nie trzeba.
    Niejednemu ktoś się skojarzy, ale trudno, tacy już jesteśmy.

  128. Kto teraz ma nadzieję?

    Zoliborski prezes i cale to towarzystwo (ale na co nie bardzo wiadomo ) Cala reszta przeciez tez , czyli calkiem sporo „narodu”
    Ci co ja traca czasem sie po prostu wieszaja . Byc moze to glupi ( moze tylko czarny ) „zart ” ale malbec nie mial tym razem nic z tym wspolnego

  129. halen pisze:
    2011-06-18 o godz. 22:52

    myślę, że ten wpis popełniłeś z rozpędu nie zastanawiając się zbytnio nad faktami. Nie wiem, czy jest Ci znana nowela Bogdana Czeszki zamieszczona w większym zbiorze, nowela pod tytułem „Rozprawa o kicie”. Poza tym nie ma miejscowości w Polsce, gdzie nie istniałoby osiedle nazywane przez tubylców „Złodziejowo” „Złodziejkowo” itp. Ja znam takie w miejscowości Rzepin. Olbrzymie, a powstało już w obecnej III RP. Sprawa i zjawisko jest stare jak świat. Chodzi tylko o jego skalę i beneficjentów. Zapewniam Cie halen, że jednak takie cuda jak obecnie wcześniej były tylko marginesem. Poza tym mechanizm ich powstawania jest bardziej wyrafinowany. Jestem się w stanie z Tobą zgodzić w sprawie budowy szpitala molocha w mieście powiatowym gdzieś w PRL. Ja znam podobne cuda, akurat nie dotyczące służby zdrowia, ale w obecnej RP. Przeczytaj jednak Czeszkę.
    Pozdrawiam

  130. TJ pisze:
    2011-06-18 o godz. 09:59

    Drogi TJ irracjonalne jest zauroczenie starszych pań niektórymi politykami. Akurat Jadzia bez przerwy kołysałaby swojego kaczorka. Niestety irracjonalnych zachowań starszych pań i i ich irracjonalnych wypowiedzi nikt Ci racjonalnie nie wytłumaczy. Ja początkowo się złościłem, że coś takiego można pokazywać, później zobojętniałem. Teraz takich zauroczonych starszych pań jest mi zwyczajnie żal.

  131. Telegraphic observer z godz. 20:58
    Piękne zdjęcie. I prawdziwe, bo zamieszki są zawsze erotycznie pobudzające. Dobrze, że to przed nami. Warto dla tych ostatnich juz chyba spazmów żyć.
    Pozdrawiam ciepło

  132. . telegraphic observer pisze:

    2011-06-18 o godz. 20:58

    O tym można sobie, ewentualnie, pomarzyć w Ameryce,
    A pon mogom mi rzec co to za kraj ameryka bo Francja to wiem

  133. halen 22.52
    Wiem cos o tym bo wiem ktory to szpital . Mialem okazje przyjrzec sie z bliska „specjalistom ” z OTK na tej budowie . (jeszcze nie bylo okien )
    Podobno okoliczne domy maja identycze kafelki w lazienkach.
    Owczesny prezydent miasta ( z zawodu zdaje sie harcerz ) zostal pozniej , na szczescie na krotko ministrem budownictwa .

  134. halen 22.52
    Byc moze pomylilem miasta bo to moje bylo wojewodzkie ale reszta sie zgadza . Gdzie indziej pewnie podobnie , przeciez Polak potrafil a w sklepach tylko …..
    W Opocznie byl magazyn z kafelkami „dla” oficerow WP i milicji . Zeby tam wejsc trzeba bylo „robic za ” kogos z np. wydz. przestepstw gospodarczych (he he)

  135. @halen godz.22:52

    To prawda, co piszesz, ale kradziez w PRLu miala inny wydzwiek spoleczno-moralny. Przy tamtej ksiezycowej gospodarce: marnotrastwo, glupota byly tak wszechobecne, ze czasami kradziez wydawala sie czynem godnym pochwaly, troche tak jak za okupacji.
    Podam przyklad. Kiedy odsunieta mnie od pracy na uczelni, przez ponad rok pracowalem jako robotnik w firmie remontowej ktora obslugiwala maszyny przemyslu cementowo-wapienniczego. Mielismy do rozbiorki stara metalowa konstrukcje. Moi koledzy swietnie zabawiali sie, w grubych dwucentymetrowych blachach wypalali nagie kobiety. Rzecz polegala na tym, ze nasza „wydajnosc” oceniano po ilosci zuzytego acetylenu i tlenu.
    Wiec robilo sie wszystko, aby te „wydajnosc” zwiekszyc, nawet po prostu oprozniajac w powietrze butle z gazem.
    Jeden z robotnikow, ktory mieszkal po sasiedzku z zakladem pracy, dopiero co sie ozenil i budowal sie. Potrzebowal acetylenu , wiec kiedy nabral do mnie zufania, poprosil mnie abym mu pomogl przerzucic butle przez ogrodzenie. Nie mialem zadnych wyrzutow sumienia, bo uznalem , ze lepiej, aby Mirek zbudowal sobie jakas uzyteczna szope, niz aby gaz poszedl w atmosfere.
    Wiec kiedy napisalem, ze w tamtych czasach nie bylo takie zlodziejstwa jak dzis, to wlasnie to mialem na mysli. Brak autonomicznych podmiotow ekonomicznych w tamtych czasach, monopol ekonomiczny panstwa i partii byl przyczyna tej aberacji, ze kradziezy nie potepialo sie, bo czesto bywala racjonalnym sposobem unikniecia absurdu. Ludzie okradali nieudolnego monopoliste.
    A dzis kradziez jest przedsiewzieciem prywatnym, poniewaz pojawili sie bogacze.
    Pozdrawiam
    LP

  136. mag pisze:
    2011-06-17 o godz. 23:27
    „Moze Lewy Polak, Cynamon lub Antonius „coś” podrzucą w przerwie namiętnych polemik na temat paskudnego Ziobry, pokrętnej Kudryckiej, prawa,bezprawia, finansow i etatow na uczelniach, metafor Kaczora itd.itp.?”

    Z prawdziwą radością podrzucam specjalnie dla @mag bardzo ciekawą,
    ale i rozległą myśl (słowo na niedzielę).
    Napisał ją Max Ehrmann w 1927 w książce „Desiderata of Happines”:

    „Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu. Pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie. Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach, świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przysłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wielkiej oschłości jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to, co lata przynoszą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien. Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek sądzisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swoją duszą. Z całym tym zakłamaniem, znojem i rozwianymi nadziejami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny. Staraj się być szczęśliwy. ”

    A dla @Lewego Polaka, @halen i innych rozprawiających o kradzieżach i kradnących, taka oto przypowieść wschodnia:
    „Kradzież
    Pewien człowiek zgubił siekierę. Podejrzewał o kradzież syna sąsiada, zaczął go obserwować. Syn sąsiada chodził tak, jakby ukradł siekierę, miał taki wyraz twarzy, jakby ją ukradł, jego ruchy i postawa, i wszystko, co robił, było takie, jak u człowieka, który ukradł siekierę.
    Po kilku tygodniach człowiek odnalazł swoją siekierę w rowie za swoim domem. Raz jeszcze przyjrzał się synowi swojego sąsiada i nie dostrzegł w jego zachowaniu nic takiego, co jest właściwe złodziejom siekier.”

    A już zdecydowanie dla wszystkich na tym blogu:
    „Jak odróżnić dzień od nocy?
    Pewien Guru spytał swoich uczniów, w jaki sposób mogą określić, kiedy kończy się noc, a zaczyna dzień. Jeden powiedział: „Gdy widzę w oddali zwierzę i mogę powiedzieć, czy to krowa, czy koń.” „Nie” , rzekł guru. „Gdy patrząc na drzewo w oddali, można powiedzieć, czy jest to drzewo neem czy mango.” „Znów źle” , rzekł guru. „No więc w jaki sposób?” spytali uczniowie. „Gdy spojrzawszy w twarz jakiegoś człowieka, rozpoznasz w nim brata; gdy spojrzysz w twarz jakiejś kobiety i zobaczysz w niej siostrę. Jeśli nie będziesz mógł tego uczynić, niezależnie od tego, jaki czas wskazuje słońce, oznacza to, ze nadal panuje noc.”

    I to by było na tyle i na niedzielę.
    Życząc Wam pogody ducha, przesyłam też …

    Pozdrowionka.

  137. Dzisiaj będzie o kulturze. Nadzieja narodowej literatury Manuela Gretkowska napisała nowe dzieło pt. Trans. Wywiad z autorką, którego nie czytałem zamieszcza POLITYKA. http://www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1516528,1,rozmowa-z-manuela-gretkowska.read
    Przeczytałem natomiast recenzję w GW. Bohaterka książki, młoda Polka wraz z mężem ucieka przed komuną do Francji. Wolność pojmuje szeroko, dlatego chodzi do łóżka ze wszystkimi, – jakby w kraju nawet komuniści nie mogli jej w tej wolności zaspokoić, – pali haszysz i porzuca męża. W poszukiwaniu coraz to nowych form wolności spotyka charyzmatycznego i starszego reżysera, Leskiego / chyba Żuławskiego/ i szybko pomyliła miłość z zauroczeniem i psychicznym zniewoleniem i utkwiła jak w transie z toksycznym związku. Pisarka nie oszczędza swego bohatera Leskiego /Żuławskiego od Nocnika/ i pisze o nim tak; /za GW/. „Laski nie popierdywał w trakcie miłości francuskiej. Ponad pięćdziesięcioletni nie całkiem kontrolował zwieracz. Zwłaszcza po wypiciu kilku whisky. Poluźnione mięśnie przepuszczały zapach gówna z głębi jelit.” I tu się wyrzygałem. Wróżę autorce kandydowania do Nobla w dziedzinie wysokiej kultury Tuskowej.

  138. Czego to ludzie nie wymysla ;

    1 -” zamieszki są zawsze erotycznie pobudzające. Dobrze, że to przed nami. „(!?)
    Tyle ze zdjecie rzeczywiscie m.n.s. cos jakby z ktoregos filmu Wajdy czy „cus” . Szczesciarz ten fotograf

    2- ” I tu się wyrzygałem. Wróżę autorce kandydowania do Nobla w dziedzinie wysokiej kultury Tuskowej. ”
    Wina Tuska dla kazdego.

  139. Lech pisze:

    2011-06-19 o godz. 00:05
    TJ pisze:
    2011-06-18 o godz. 09:59

    „Drogi TJ irracjonalne jest zauroczenie starszych pań niektórymi politykami.”

    Mój komentarz

    Być może, tylko dlaczego gazeta nosząca dumny tytuł „Rzeczpospolita” zamienia się w czytadło dla egzaltowanych narodowczyń i narodowców? Nie można było tego wywiadu przenieść gdzieś na ostatnią stronę do michałków, np. w przybudówce „Uwarzam rze”?

    Pzdr, TJ

  140. jasny gwint pisze:
    2011-06-19 o godz. 10:17
    o zawartości powieści M. Gretkowskiej, tak ją (zawartość, znaczy się
    tekst twórczy) komentuje:

    „Wróżę autorce kandydowania do Nobla w dziedzinie wysokiej kultury Tuskowej.”

    Otóż drogi adwersarzu, takie upraszczanie tematu, było modne w Rosji
    stalinowskiej. Sugerujesz że język literacki M.Gretkowskiej jest pochodną
    działań Premiera Tuska.
    Pokrętne to, zwodnicze i niegodne.
    O ile wiem M. Gretkowska cieszy się całkowitą wolnością, w tym wolnością prezentowanych przez nią poglądów. Nie jest na smyczy PO i Premiera
    Tuska, a proces kształtowania jej wyobrażni twórczej przebiegał
    kilkadziesiąt lat, a nie cztery (obecna kadencja Rządu).
    Nie wiem jakie meandry myślowe przywiodły Ciebie do tak pochopnych
    i niecnych wniosków, ale są one nie godne człowieka trzeżwo myślącego.
    Pani Gretkowska reprezentuje swoją twórczością tylko i wyłącznie siebie.
    Nie jest ona jakąś siłą programową PO, tejże partii forpocztą.
    Byłoby dobrze drogi adwersarzu, aby w końcu spadły Tobie łuski z oczu,
    a świat wokół Ciebie był rzetelnie przez Ciebie rozpoznawalny.
    Tu przytoczę coś ciekawego, wyłapanego w „sieci” a propos:

    „Charles Plumb był pilotem US w Wietnamie. Po 75 bojowych misjach, jego samolot został zniszczony przez powietrzny pocisk. Plumb katapultował się I wylądował w same ręce wroga. Został zatrzymany I wieziony przez 6 następnych lat w komunistycznym wietnamskich wiezieniu. Przeżył ta probe i teraz wykłada na podstawie swoich doświadczeń. Oto co mówi;

    Pewnego dnia jadł kolacje z zona w restauracji, kiedy podszedł nagle mężczyzna i powiedział “ Ty oblatywałeś samoloty bojowe w Wietnamie z lotnictwa Kitty Hawk. Zostałeś zestrzelony.”

    Mocno zdziwiony Plumb wykrzyknął “ Skąd na Boga to wiesz?”

    “Składałem twój spadochron” odpowiedział mężczyzna. Plumb stracił oddech z wrażenia I wdzięczności. Mężczyzna uścisnął jego dłoń “ Zgaduje ze działał”

    “W zupełności tak” odpowiedział Plumb “gdyby twój spadochron nie zadziałał, nie byłoby mnie tu dzisiaj.”

    Plumb nie mógł spać cala noc, myśląc o tym mężczyźnie.

    Mówi: “Ciągle się zastanawiam jak mógł wyglądać w uniformie: biała czapka, napierśnik w plecaku, dzwoniaste spodnie. Zastanawiam się ile razy mogłem go widzieć I nawet nie powiedzieć “Dzień dobry, jak się masz?” lub cokolwiek, bo wiecie, ja bylem pilotem samolotu bojowego, a on był tylko żołnierzem….” Plumb myślał o tych godzinach, które żołnierz spędził przy długim drewnianym stole w jednym z ciasnych pomieszczeń statku, ostrożnie splatając całun i składając jedwabny materiał spadochronu; trzymając za każdym razem los kogoś, kogo nigdy nie widział I nie znal.

    Plumb zadaje pytanie;

    Kto składa twój spadochron?
    Każdy ma kogoś kto daje to co jest potrzebne by przejść dzień. Plumbs wymienia rożnego rodzaju spadochrony, które potrzebował do przeżycia, kiedy jego samolot został zestrzelony na terytorium wroga; fizyczny spadochron, psychiczny spadochron, emocjonalny spadochron, oraz jego duchowy spadochron.

    Otworzył wszystkie te spadochrony zanim dosięgnął bezpiecznego gruntu. « Często w codziennym życiu tracimy z pola widzenia to co jest naprawdę ważne – mówi – Możemy nie powiedzieć dzień dobry, proszę, dziękuje, pogratulować komuś coś, dać komplement albo po prostu zrobić coś dobrego bez powodu.

    Następny tydzień, miesiąc, rok, BADZ SWIADOMY!! Rozpoznaj kto składa twój spadochron.”

    No właśnie.
    Czy Ty @jasny gwincie, jesteś świadom tego kto dzień w dzień, miesiąc
    po miesiącu, rok po roku składa Twój osobisty spadochron?
    Ja jestem pełen obaw co do Twej świadomości tej wiedzy, ale może się
    mylę?
    Jeśli tak, to oświeć nas maluczkich na tym blogu.

    Pozdrowionka.

  141. Rozgorzała na blogu dość istotna dyskusja. Kiedy kradziono więcej? W PRL czy tzw. wolnej i demokratycznej Polsce? Każdy wnosi swoją cegiełkę na bazie obserwacji, starsi ludzie lepiej się znają na kradzieżach w PRL (różne Złodziejkowa), bo aktualne są tak pięknie zakamuflowane i odziane w płaszczyk prawa i działania zbawczego dla narodu (tzw. prywatyzacja), że zwykły obywatel nie ma szans na stwierdzenie, dlaczego nie ma już Polski, że jest rozkradziona i sprzedana, nawet wnet będziemy stąpali po obcej ziemi we własnym ogródku, gdy skończy się karencja na niezakłócony zakup ziemi przez obcokrajowców – zachodni kondominiant już naciska na skrócenie okresu – nie schronimy się nawet w polskich lasach i to nie z powodu zarażonych kleszczy, ale nowy właściciel nam zabroni nawet zbierania chrustu, gdy stopień zasilania przekroczy 22.

    Ja bym postawił pytanie raczej inaczej. Nie pytałbym o to kiedy więcej kradziono, ale które kradzieże są bardziej złowieszcze dla narodu? Bez danych liczbowych, fałszowanych z urzędu przez GUS, a bazując wyłącznie na intuicji i doniesieniach medialnych wiem co było pod tym względem gorsze. Nie pół wieku PRL’u, ale 20 lat pseudo-demokracji. Nie byliśmy jako kraj bogaci, ale mieliśmy choć cokolwiek. Formalnie państwo – czyli i my – posiadało elektrownie, fabryki, stocznie, PGR’y, banki, koleje (działające mimo wszystko), bardzo dochodowe przedsiębiorstwa typu PZU, CPN itp., a czym dysponuje rząd obecnie? Zostały już tylko lasy, na które rząd już wyciąga łapy (od rzemyczka do… prywatyzacji) i troszeczkę wody. Tej zabraknie ostatecznie zupełnie, gdy obce firmy zechcą łaskawie wzbogacić się na polskim gazie łupkowym, choć to może i da dobre wyniki – kraj będzie tak zdewastowany, że żadne mocarstwo nie zechce nas zaanektować – to pozwala na oszczędności przy likwidacji niepotrzebnego wtedy Wojska Polskiego. Nikt nie złakomi się na ekologicznego trupa, dodatkowo zadłużonego po uszy. Będzie się zastanawiał tak, jak pewien mądry polityk o Śląsku:
    „Polsce byłoby lepiej, gdyby się pozbyć tej ruiny gospodarczej”!
    Może pamiętacie, jaki to geniusz powiedział? Jeśli nie to może kiedyś przypomnę. Nie był lepszy od twórcy pojęcia „zakamuflowanej opcji”. Władcy obecnego kondominium pozwolą Polakom dogorywać i wzorem pewnego pana, umyją ręce w reszcie czystej wody w górach.

    Nie jestem ekonomistą i wcale mnie to nie martwi, bo uważam wszystkich za szarlatanów. Jak można to nazwać nauką, jeśli laureat nagrody Nobla w tej dziedzinie, chyba per definitionem najmądrzejszy ekonomista na świecie, zbankrutował, bo nie przewidział obecnego kryzysu ekonomicznego?
    W moim życiu prywatnym stosowałem zawsze zasadę, że nie wydawałem więcej niż zarabiałem. Nie sprzedałem np. auta, aby pomalować dom na biało-czerwono, bo taksówki są coraz droższe i byłbym unieruchomiony. Skąd wziąć pieniądze na nowe auto, gdy stare się sprzedało za bezcen? Oczywiście do PROWENT’u i pożyczyć. Kto jednak ma oddać te pieniądze plus zysk dla właściciela banku? Poza tym – co będę sprzedawał, gdy już wszystkiego się wyzbędę? Rząd po sprzedaniu wszystkiego (po uprzednim, odpowiednim zabezpieczeniu swego wyżywienia) zwali robotę na następny i co ten ma zrobić? Nie będzie mógł ratować budżetu prywatyzacją czegokolwiek, zagraniczne, potężne korporacje wiedzą jak unikać płacenia podatków i zdechnij narodzie – Prawi i Lewi Polacy – i nie pomoże śpiewanie z prośbą do Boga – „ojczyznę wolną, racz nam wrócić, Panie”, bo będzie już wolna od wszystkiego dobrego i nawet ewentualny nowy król, proponowany przez Natanka będzie tak bezradny jak inny (dawny) mędrzec Salomon, który „z próżnego nie naleje”.
    W tym miejscu przychodzi mi na myśl, jakie będą losy mojego wnuka lub prawnuka. Pięknie i proroczo opisała to poetka bardzo dawno temu w znanym wierszu:
    „Wąską ścieżyną, co wije się wstęgą (autostrada A1 – pobocze), pomiędzy pólkami jęczmienia (czeska firma piwowarska) i żyta (konsorcjum europejskie) szedł nędzny (Polak mały i orzeł biały), w szarą odziany siermięgę (z lumpeksu lub kościelnych darów) – wolny najmita”.

    Pójdzie na zachód podetrzeć tyłki starym Europejczykom w krajach, jeszcze nie zniszczonych gospodarczo jak Szlachetna, Dumna Polska Piastów i Jagiellonów.

    PS
    Kradzieżom poświęcę może oddzielny komentarz, bo też mam w tej materii „jasność”.

  142. Moje zdanie o Gretkowskiej

    Zauroczona, ale i zniewolona stosunkami społecznymi w państwach skandynawskich nie omieszka nigdy odmówić sobie przyjemności snucia opowieści o bolesnych zderzeniach, których doświadcza każdorazowo, gdy wraca z Zachodu do Polski, brnięcia pod prąd czasu, grzęźnięcia w gnuśności, patriarchalizmie i fasadowym katolicyzmie.

    Tu się ujawnia w całej pełni kompleks, który wszyscy nosimy – osobistej i narodowej niższości, niemożności, niezupełności, niekomplementarności naszych dusz stale wzlatujących ( w przypadku pisarki – ku Zachodowi) ze stopami gniotącymi błotko krajowej egzystencji.

    W scenach erotycznych niewątpliwie zainspirowana jest prozą noblistki Jelinek, próbuje ją podrabiać nie roniąc swego.

    Jeśli chodzi o metafizykę, to przytaczam cytat, w którym zaszarżowała z tupetem w niebotyczne rejony:

    „Chętnie wchodzę do starych kościołów, gdy są puste, bo to mury przesycone wiekami modlitw i medytacji. Ale potrafię się również zachwycić możliwością atomu w cząsteczce kurzu. Możliwością, bo na innym poziomie jest on energią, a na jeszcze wyższym możliwością fizyki lub metafizyki.”

    Jednakowoż, jeśli chodzi o jej prostującą nas gadaninę i pisaninę, to niech chłoszcze polskie tyłki. Narodowe bałwochwalstwo musi mieć jakąś przeciwwagę.

    Pzdr, TJ

  143. Amerykanie błyskawicznie uwinęli się z odrzuceniem propozycji Libii przeprowadzenia wolnych wyborów w tym kraju, całkowicie przejrzystych, pod pełną kontrolą międzynarodową. Media mainstreamu zgodnie temat przemilczały. Kto by tam zawracał sobie głowę demokracją i skąd akurat Amerykanie mieliby wiedzieć, co to ogóle za stwór ta demokracja? Z propagandy wmawiającej im w żywe oczy, że żyją w państwie demokratycznym? Rządzący dziś w USA dobrze wiedzą, że Kaddafi wygrałby te wybory i co wtedy mieliby powiedzieć światu? Że niby kogo „broni” ich Unified Protector udając natowski, bombardując bezustannie Libię, skoro nie narodu libijskiego, popierającego Kaddafiego?

    W Polsce natomiast – jak czytam w oszukańczym artykule w  TVN24 – Sejm RP(?) ma uchwalić ustawę zezwalającą amerykańskim koncernom gazowym (będącym własnością bankierów) na wywłaszczanie Polaków z ich ziemi oraz domów. Zagraniczne hieny już nawet nie będą potrzebowały zgody właścicieli na zajęcie terenów pod odwierty, po prostu będą mogli przyjechać z polską policją i ich wyrzucić na bruk, oferując jedynie jakąś nieokreśloną żadnymi przepisami kwotę rekompensaty. A jak nie, to ich wojsko teraz oficjalnie stacjonuje w Polsce na zaproszenie pp. Sikorskiego oraz Klicha, wykona robotę, wcale nie muszą przysyłać gigantycznych lotniskowców, jak do Libii. TVN24 o zapisach ustawy pisze:

    „Ustawa zawiera przepis pozwalający firmie wydobywczej żądać umożliwienia korzystania z cudzej nieruchomości przez określony czas, jednak musi się to dziać za odpowiednim wynagrodzeniem” oraz „W zakresie niezbędnym dla planowanej działalności, posiadacz koncesji wydobywczej na węglowodory i węgiel może żądać wykupu nieruchomości lub jej części, położonej w obszarze górniczym.”

    Konkludując, nasz własny rząd wpędza nas pod następną okupację oraz zezwala obcym na grabież kraju w biały dzień. Polski właściciel może zostać wyrzucony z własnego majątku (jak za bolszewizmu), a polski gaz będziemy mogli kupować od zagranicznych firm (jeśli zechcą nam sprzedać), które okradają Polskę za pozwoleniem naszych władz. To jest całkowite zaprzeczenie demokracji oraz działalność na szkodę państwa.

    Grecja dalej stanowi temat tabu. W mediach zero obiektywizmu, tylko kłamstwo i antygrecka propaganda.

    I usta wszyscy mają pełne roboty, aby przekonać nas, że czarne to białe.

  144. @cynamon29, 10:30
    Choć Pani mag wywołała Cię do tablicy i pewnie cieszy się z Twojej odpowiedzi, nie mogę się powtrzymać od wyrażenia podziękowań za to „słowo na niedzielę”.
    Wysłuchałem w Łazienkach koncertu szopenowskiego wśród róż i wzruszonych muzyką ludzi.
    Chce się żyć, cynamonie29!
    A po powrocie otwieram en passant i czytam JG recenzję „Transu”, który leży odłożony na żoninym stoliku nocnym a potem zaraz cudeńka od Ciebie.
    Trzymaj się, najcieplej Cię pozdrawiam
    PS
    To Ehrmanna przeczytałem synowi, który ma sesję (I rok MEiL na PW) i jutro egazmin.
    Patrzył na mnie obłędnym wzrokiem, kiedy czytałem
    ”Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek sądzisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swoją duszą. Z całym tym zakłamaniem, znojem i rozwianymi nadziejami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny. Staraj się być szczęśliwy. ”

  145. Marek pisze:

    2011-06-15 o godz. 11:28
    @ ajw

    Marku ajw ma racje.podatnicy USa łożo wiele na bezpieczeństwo europy.A raczej na swoje
    po pierwsze to w 90 % europejczycy np pare milionów polonusów
    Po drugie nauczeni są historią II wojny światowej(kiedy an początku mysleli że ich nie sięgnie)
    trzecie głowny konkurent leży( tam leży;-)dominuje) w Euroazji
    Spokoj w europie to spokój na bliskim wschodzie o rzut Kamieniem od europy- ilu podatników USA zrzuca sie na bliski wschód(poza programem rządowym)?
    Ja myślę że to jak w każdym kraju mieszkasz w rzeszowie gdzie spokojnie ale nie znasz dnia i godziny kiedy kibole zjadą zniszczyć wypiekniony stadion( oni w ………. tu wstaw nazwę innego miasta nie maja takiego) przy okazji demolując parę ulic i okoliczne sklepy.
    Jest taki film który opisuje podobną sytuacje „Siedmiu wspaniałych” Kogóż to tam wieśniacy( tacy głupcy amerykańscy)wynajmują?
    szlachetnych wojowników za friko. czyz nie jest to naturalne ze ludzie pąłcą byle mieć spokój. na koreę któz nie da wiele miliardów byle by sie tam który nie rozjuszył . I przywódcy doskonale wiedzą kogo na co stać i za ile morde mu trzeba zatkać. Ot cena za spokój. Może y sie bić- wolisz taką opcje?Wyjdx na czoło i uuuurrrrrrrrrra na wroga poprowadź. Ja wole spokój i słuszny czy nie haracz( nie mówie o przygotowaniu wojskowym jacy moi bliźni prowadza by mi dac spokój w mym kraju).
    jestem pewny że mógłbym być zapalczywym i …..
    A tobie radze gdy cie zaczepi jakiś gościu na ulicy dac mu stówe by cię nie lał leczenie inne straty bedą wieksze . Chyba że wolisz

  146. otago pisze:

    2011-06-19 o godz. 10:54
    oj otago otago grzebiesz sobie grzebiesz. albo sie na artyźmie nie znosz abo co. To sycko zalezy do kogo godos . Bo to je tak :jak chop pierdnie to ślachta gazy ino wypusco. I jak to tyn artysta pisorz mo sie znać ftóż film abo ksionzke cyto. I bedzie pisoł ło miłości francuski(cos to za jakie? we dworze u nos ino guwernantke francuzke mieli ale ze by łona miłosciom beła nie powiem)ku gawiedzi z puscaniem gazow. se by pomyśleli co to tyn sarkozi kumbinuje z ruskimi jak szreder niejaki. a tak napisane je że se popierduje starowina co mnie nie dziwi bo mom takigi pieska staruszka co tyż to robi bez miłości ino z funkcji życiowej i nie weim czy byka nie walnął pisząc o tym.
    Rosnie popyt na czytanie Faktów to fakt;-)

  147. Chciałem się włączyć do dyskusji o kradzieżach i wzorem prezydenta zapytałem Google’a o definicję, bo ustalenie definicji jest niezbędne przed rozpoczęciem jakiegokolwiek rozumowania czy dyskusji.

    ***Kradzież (art. 278 kk) – zabór cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia. Pod pojęciem zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela. […] Przedmiotem kradzieży może być również, obok rzeczy ruchomej, karta bankomatowa, program komputerowy, a także energia poprzez nielegalne podłączenie do sieci ciepłowniczej lub elektrycznej. ***

    Tekst jest długi, wymieniono w nim różne artykuły KK i KW i rodzaje kradzieży oraz grożące kary, ale nie znalazłem typowych, drobnych złych uczynków, które w zasadzie mają znamiona kradzieży. Zacznę od przestrogi biblijnej:
    „Kto wolny jest od grzechu, niechaj rzuca pierwszy kamień”.
    Powiem jak tow. Żabiński o władzy, która demoralizuje („nie znam człowieka…itd.”):
    „Nie znam człowieka, absolutnie uczciwego, któremu się nie zdarzyło coś ukraść”!
    Różna jest tylko skala w ilości aktów i ich powagi. Nagminnie kiedyś i dziś wykorzystuje się np. telefony służbowe do prywatnych rozmów – to też jest kradzież! Materiały biurowe, drobne narzędzia i materiały różnego typu znikają z miejsc pracy w sposób niekontrolowalny i tak było, jest i będzie, a to ewidentnie kradzież, nie tylko miliony lub miliardy FOZ’u, których do dziś nikt nie może znaleźć. Polityk, zabierający cudzy długopis też kradnie!
    Znamienne jest opowiadanie o robotniku z fabryki odkurzaczy, który po kryjomu, a systematycznie, wynosił z fabryki części a po zmontowaniu wyszedł mu zawsze czołg, bo pracował w Łabędach w fabryce zbrojeniowej. Można ten dowcip dowolnie zmodyfikować, aby był bardziej prawdopodobny, bo w ten czołg nawet „Kurskowy” lud nie uwierzy, ale w Stingery już szybciej…
    Chciałbym zobaczyć zdjęcie Polaka, posiadającego komputer, który by nigdy nie korzystał z „lewego” oprogramowania. Z ręką na sercu – drodzy blogowicze – czy jesteście wolni od grzechu? Bo ja nie!
    W Szwecji ucinano rączki, więc jest trochę lepiej, ale do 100% uczciwości nie dojdzie się nigdy. Historia kradzieży datuje się od czasów pramatki Ewy- coś było z jabłkiem (i Napieralskiego? – też coś było z jabłkiem, ale szczegółów nie pamiętam). Nawet nie będę przypomniał starego dowcipu o rozdawaniu aut na Placu Czerwonym (gdzie raczej kradną rowery).
    Kradła czerwona burżuazja, na blogu wspomniano o osiedlach z „odzyskanych” materiałów budowlanych. Na Śląsku wybudowano ciekawe rzeczy dla VIP’ów w ramach np. budowy obiektów kopalnianych (szło w koszty). Po kilku latach, zgodnie ze złodziejskim prawem, osobnik stal się legalnie właścicielem willi i nikt nie miał prawa sprawdzać, skąd na to wziął pieniądze i co ważniejsze – materiały. Nazwisk nie podaję, są powszechnie znane.
    W tamtych czasach samo posiadanie legalnych środków finansowych było tylko jednym z warunków budowy. trzeba było mieć dojścia do zakupu materiałów, często bywały kradzione, o czym budujący wolał nie wiedzieć. W tym miejscu zaserwuję inny dowcip a propos. Opowiada kolega:
    „Zapalenie opon mózgowych kończy się tylko dwojako, albo się umrze, albo zostaje idiotą. Ja to wiem, bo miałem takie zapalenie”.
    Do dziś nie wiem, dlaczego milicja szukała człowieka, który mój dach pokrył rumuńską papą – zresztą okropną – mogę tylko przypuszczać, że „znalazł” ją na państwowej budowie. Każdy prywatnie budujący stał w rozkroku – jak to obrazowo mówiła Nelly o premierze – jedną nogą w kryminale, a drugą na cmentarzu, bo warunki BHP były fatalne. Dziś taka sytuacja jest niewyobrażalna dla budujących, biorą katalogi lub patrzą w internet i zamawiają, wynajmują legalnie dowolne maszyny budowlane, co kiedyś było niepodobieństwem, zastrzeżonym dla własnych pracowników. Trzeba było „zachęcić” takiego pracownika, a najpierw znaleźć takowego.

    Dochodzę do swoistego typu kradzieży, niemożliwej do penalizacji, gdzie nic się nie zmieniło i nie zmieni – marnowanie ogromnych społecznych pieniędzy na legalne czynności niepotrzebne narodowi. Wymienię tylko wycieczki całych chmar urzędników na Karaiby, Malediwy itp. ciekawe miejsca, do Japonii przed tsunami niby na szkolenia lub stwierdzenia, jak głęboko zakorzenia się tam demokracja.
    Oglądanie szybkich kolei w Chinach, aby uzasadnić miliardowy zakup „Pindoliny”, jak pisze felietonista, która nigdy nie będzie wykorzystana, bo tory się nie nadają, to osiągnięcie aktualnego rządu.
    Pieszczenie Pinocheta przez Eurodeputowanych było chyba osiągnięciem IV Rzepy?
    W tym świetle te drobne kradzieże „najlepszych synów narodu” – podpisywanie listy obecności – bez obecności, ale za 300 euro, to pe.is!

    PS
    Bywają jednak kradzieże bez ujemnych skutków dla narodu, jeśli równocześnie głupcy rządzą krajem. Wtedy – jak w matematyce – dwa minusy mogą dać plus!
    Mam na myśli zaniechane u „progu wolności” budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu na bazie populistycznych haseł i przesłanek rządzących „mędrców”. Odrobienie strat będzie już niemożliwe lub niezwykle kosztowne. Budowa była już dosyć zaawansowana, gdy ją zaniechano. To było zbawieniem dla kraju, bo obiekty budowano „oszczędnościowo”, tzn. szabrowano cement, co dało wiele ślicznych budyneczków w okolicy, ale ruiny budynków mogą służyć tyko do hodowli pieczarek, albo studentom geologii – dla badania sztucznych piaskowców! Nie daj Boże, że ta elektrownia zostałaby uruchomiona. Najlżejsze tornado lub tąpnięcie spowodowałoby katastrofę jak w Czernobylu. O takim sposobie budowy powinni pamiętać kontrolerzy budów, gdyby faktycznie rozpoczęto u nas budowę takich elektrowni.
    To chyba nie nastąpi, bo niektórzy politycy domagają się referendum w tej sprawie, a kto po Fukuszimie odważy się być za? Kilku fachowców z energetyki jądrowej, którzy widzą różnicę miedzy uwarunkowaniami geofizycznymi Japonii i Polski, choć co będzie, gdy Talibowie zechcą się pomścić za Szymany, Kiejkuty itp.???

    Oglądałem przez przypadek pierwszy raz program „Babilon”, w którym delikatny i nieśmiały pan redaktor M. próbował uporać się z nieokiełznaną żywiołowością czterech pań, które, wreszcie w przewadze liczebnej, mogły się wzajemnie zakrzyczeć, niczym Kempa Olejnik. Zdarzały się jednak okresy, w których mogłem zrozumieć o co tym paniom chodzi. Były to przeważnie „profesórki” prawa i nieznana mi poseł B. z SLD, którą widziałem po raz pierwszy, choć dużo o niej słyszałem. W sprawie referendum byłem tego zdania co „socjolożka” Ś., że nie ma ono sensu, a inna śliczna dama była za! Poza tym mówiła bardzo mądrze – prawniczo, prawie jak Lex.
    Gdy widziałem napis BABILON to myślałem, że chodzi o udział bab w tym programie, ale się myliłem. Istotą wieży w Babilonie było to, że ludzie nie potrafili się porozumieć. bo krzyczeli różnymi językami, a budowa była ogromna. W programie teoretycznie panował jeden język, formalnie, ale zdania różne. Chętnie obejrzę następny program, jeśli nań trafię.
    Przy okazji mogłem podziwiać urodę (może też intelekt?) Pani Minister, którą Qba (nie mylić z CBA!) posądzał o chałturzenie na trzech etatach, co spowodowało, że i ja się troszeczkę dołożyłem do małej krucjaty. Ładna kobieta!

  148. Cynamonie, czyli Zimt’cie!
    Dziękuję jak Stasieku za wstawki filozoficzne. Słowa z „Opowieści Hoffmana” – pardon – Eichmanna (a może Ehrmanna? – wsio rawno!) są faktycznie umoralniające. Wyrabiasz się!
    Pozdrawiam!

  149. Teraz bedzie o zyciu .
    Potrafi ono jak wiadomo platac dosc przykre figle . Odwalajac dzis przymusowe z powodu Dnia Ojca golenie przyszlo mi na mysl , ze byc moze nie wszystko wiem o swoim , a tymbardziej o dziadku , poniewaz wyglada na to (patrzac w lustro) , ze ktorys z nich musial chyba ukrasc komus siekiere albo lopate lub cos podobnego . To widac (charakterystyczne spojrzenie ) po oczach .

  150. Jak można to nazwać nauką, jeśli laureat nagrody Nobla w tej dziedzinie, chyba per definitionem najmądrzejszy ekonomista na świecie, zbankrutował, bo nie przewidział obecnego kryzysu ekonomicznego?

    czy mając bank przypuszczasz ze ci go notorycznie będą okradali?
    przypuszczalniew gdzies tam 2000000 mln lat świetlnych od nas jest galaktyka! to jest nauka zwana astronomią?sie okaże za te ileś lat że to trzecia goralska prawda to będzie nauką czy nie a może nauczką?

  151. Miałem nadzieję, wręcz apetyt, na blogową teorię złodziejstwa w Polsce, zwanej od niedawna Polską Tuskową, poprzednia nazwa kraju – Wolska. I nic. Może blogowisko zacznie jeszcze raz od definicji złodziejstwa:

    Złodziejstwo ma miejsce wtedy, gdy ktoś w zasięgu wzroku – lub innych metod poznawczych jakimi dysponuję – ma więcej niż ja.

    Drugie co mnie bulwersuje, a nie powinno, to Manuela Gretkowska. Nie osoba jako taka, ani pisarka jako taka, lecz pytanie:
    czy Gretkowska jest „liberalną ironistką” w sensie Sierakowskiego, czy w sensie Jasnego Gwinta?

  152. Tabuny artystów usiłowały zobrazować apokalipsę, a i tak przebił ich łatwo antonius: łupki tak nas łupną po środowisku, że „żaden kraj nie zechce nas zaanektować”! Wiedząc, że antonius jest niepełnosprawny, ale na pewno nie pod względem poczucia humoru, ściskam mu dłoń, a opiekunce powrotu do zdrowia życzę.

  153. antonius pisze:
    2011-06-19 o godz. 14:55
    „Cynamonie, czyli Zimt’cie!
    Dziękuję jak Stasieku za wstawki filozoficzne. Słowa z „Opowieści Hoffmana” – pardon – Eichmanna (a może Ehrmanna? – wsio rawno!) są faktycznie umoralniające. Wyrabiasz się!
    Pozdrawiam!”
    @antoniusie – taki już jestem! Po prostu wyrabiam się.
    @ stasieku, dziękuję z ciepłe słowa, cieszę się że pomogłem we wsparciu
    syna. Zawsze Ciebie ciepło czytam, choć nie zawsze reaguję. Tedy wybacz.

    Pozdrowionka.

  154. Biba
    a znasz jakiś przykład gdzie człowiek jest przyjazny dla ziemi w swej zachłannej pazernej eksploatacji? Nawet nasze sranie szkodzi ziemi(a powinno byc znatury przyjazne)bo rzucamy je w niewłaściwe miejsce

  155. antonius,

    czekam na Twój nowy komentarz!

    stasieku,

    myślę, że j.g. zacytował fragment Transu żeby ukazać nowe wartości w globalnej demokratycznej sztuce dotychczas ogałacające naszą wrażliwośc.

    P.S.

    Co się dzieje z Jacobski,m?
    Czyżby tego wytrawnego blogowicza znużyła literacka jakość esejów ekonomicznych ośrodków zamiejscowych?

css.php