Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

19.06.2011
niedziela

Temida nas nie zbawi

19 czerwca 2011, niedziela,

Polskie życie polityczne toczy się dookoła dwóch instytucji: prokuratury i Trybunału Stanu. Nie ma dnia, żeby ktoś nie zawiadamiał prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa,  nie ma dnia bez działań prokuratury w sprawie katastrofy smoleńskiej, w sprawie Krzysztofa Olejnika, w sprawie kontraktu na budowę autostrady, w sprawie łamania praw człowieka w tajnym więzieniu, mówi się o możliwości postawienia przed Trybunałem Stanu Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera (tortury w tajnym więzieniu) z jednej strony, oraz Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry (śmierć Barbary Blidy) – z drugiej. Każda strona ma swoje argumenty: prawa człowieka i Konstytucja, czy bezpieczeństwo kraju i sojusze? Walka z „mafia węglową” czy eliminowanie rywali politycznych?

Chwilami wygląda na to, że najważniejszą instytucją  w naszym państwie jest prokuratura, a od Prokuratora Generalnego zależy więcej niż od prezydenta. Jeden z uczestników programu „Siódmy dzień tygodnia” w Radiu Zet dał do zrozumienia, że warto by uruchomić Trybunał Stanu, bo jest dawno nie używany. Zaniepokoiło mnie to stwierdzenie, gdyż rózga, pręgierz, gilotyna i szubienica także  nie są od dawna używane i nie odczuwam ich braku.

Polskie społeczeństwo jest represyjne i wierzy, że jeżeli kilku polityków trafi za kratki, albo poniesie inną karę, to w Polsce będzie lepiej. A już całkiem dobrze będzie, gdy za kraty, ba, do obozów pracy, trafią wszyscy politycy, a po nich i dziennikarze. Zdolność honorową do pojedynkowania się zastępuje zdolność kierowania sprawy do prokuratury. Nic to nie kosztuje, a wygląda się na człowieka honorowego. Do pewnego stopnia winę ponoszą sami politycy, którzy wzajemnie wysyłają się do sądu, wymyślając rozmaite przestępstwa, jak np. kilka lat temu, kiedy Jacek Kurski wymyślił finansowanie kampanii Platformy przez PZU.

Marzenie o karzącej ręce sprawiedliwości bierze się stąd, że w demokracji  żaden spór  nie jest i nie będzie inaczej rozstrzygnięty, upragniony consensus jest niemożliwy: w sprawie oceny PRL, Okrągłego Stołu, lustracji, agenta Bolka,  CBA, Smoleńska, rozdziału stanowisk Prokuratora Generalnego od ministra Sprawiedliwości,  Komisji Majątkowej (choć tu wypowiedział się nawet Trybunał Konstytucyjny), działania służb, likwidacji WSI (za którą Pastwo płaci kosztowne odszkodowania), przywilejów Kościoła, niegospodarności (casus budynek ambasady RP w Berlinie), mediów publicznych itd. Wiele osób  nie może się pogodzić z różnicą zdań, pragnie rozstrzygnięć definitywnych i poszukuje ich w prokuraturze, w Trybunale Stanu, w Strasburgu, bo gdzie jeszcze ich szukać? Jest to, oczywiście, nadzieja płonna, bo takie przypadki jak ciąganie po sądach byłych ministrów Skarbu Państwa (za „złodziejską prywatyzację”), czy sprawa  Olewnika pokazuje, że aparat ścigania oraz wymiar sprawiedliwości są ulepione z tej samej gliny, co reszta Polski, nie są ani lepsze ani gorsze i stamtąd nie należy spodziewać się zbawienia.

Jak tak dalej pójdzie, to prokuratura stanie się największym i najważniejszym urzędem w Polsce. Wkrótce trafią do niej dwie kolejne katastrofy lotnicze – w Hiszpanii i w Płocku, chociaż w głębi serca można podejrzewać, gdzie tkwią ich przyczyny. Temida nas nie zbawi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 142

Dodaj komentarz »
  1. E-tam. Trybunał Stanu jest nieużywany, ale aż 4 artykuły (198-201) mu w Konstytucji poświęcono. A o pręgierzu i gilotynie nie ma tam ani słowa. Poza tym kary wymierzane przez Trybunał Stanu określa ustawa, a w niej również stryczka i rózg się nie wymienia.

    Polskie społeczeństwo było roszczeniowe, teraz jest represyjne, będzie rozbrykane. Albowiem taki jest duch narodu oparty na prawdzie. Tzn. na pojęciu prawdy, którą kiedyś weryfikowała praktyka (marksizm), a teraz jest wręcz niezbędna, aby nas wyzwolić. Ktoś tę prawdę musi ustalić, albo objawić (tertium non datur) we wszystkich, przez red. Passenta wymienionych sprawach: od oceny PRL po media publiczne. A przecież wszystkich prawd nie może nam Episkopat objawiać i objaśniać. Chyba jest jakieś elementarne poczucie rozdziału Kościoła od Państwa. Pozostają zatem sądy i trybunały. A jakie one są – wiadomo. Też uwikłane. Orzekną coś, a prawda i tak może być inna, podług naszego ugruntowane przekonania. Od prawdy ucieczki nie ma. Bo jest trudność wykazania oponentowi z drugiego kierunku szukającego prawdy, co jest faktem ponad wszelką wątpliwość, a co opinią o nie całkiem jasnych faktach. Na przykład gdy w grę wchodzi cud, jak w codziennym powiedzeniu – „cudem uszedłem z życiem”, itd. Ale nie wchodząc na to śliskie zbocze, wiele wyjaśnia metafora piłakrska – sędzia kalosz. Ileż to ubolewań w historii jest na „rażąco niesprawiedliwe błędy sędziowania”.

    Gdy oglądam zaprzysiężenie nowych ministrów greckich, którzy odprawiają obrządek zaprzysiężenia na urząd na jakąś świętą księgę w obecności patriarchów kościoła, to wydaje mi się, że Polska nie jest aż tak zabobonnym krajem, że tak skrótowo powiem. W końcu deficyt budżetu jest pod jako-taką kontrolą, szalona deprecjacja franka szwajcarskiego (CHF) nie ściągnie bankructwa, a prezes Belka wycofuje się rakiem ze swojej gołębiej polityki wobec inflacji i kto wie – pluje sobie w brodę, że nie podnoszono stóp procentowych na jesieni. Generalnie – nie jest aż tak źle. Skoro są ludzie, którzy podejmują ryzyko katastrofy lotniczej i biorą je na siebie, to przecież w takiej sytuacji prawdę należy zostawić na boku – liczy się wolny wybór. Gorzej na drogach, gdy szarżowanie – rajdowe, nie ułańskie – nie zawsze jest tylko grą jednoosobową zwaną polska ruletką, ale może się odbić na innych użytkownikach, a nawet ich też zabić.

    A może Polska ma już dość tej pogoni za prawdą na granicy życia i śmierci. Ile można, chyba jakieś ironizujące spojrzenie na prawdę procesową się wkradać zaczyna do krajowego życia i myślenia. Taką mam nadzieję.

  2. Te przyczyny to nasza polska BYLEJAKOŚĆ, jakoś to będzie, a nóż się uda, prowizorki są najtrwalsze itd. Można by mnożyć w nieskończoność.

  3. ojejku…! ziobro i kaczynski podali do sadu kuca/kutza (pisownia nazwiska zaleznie od panujacej wladzy), jak oni mogli .
    pan passent chyba nic nie pisal o panu kucu vel kutzu gdy ten oskarzal kaczynskiego i ziobre o mord na p.blidzie , ot takie selektywne pisanie .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Trybunał Stanu to przecież instytucja stricte kabaretowa. Trybunał Konstytucyjny czasami podąża tą drogą ( unikanie jak ognia niewygodnych spraw).

  6. Ale Polska du.pa największa na świecie.
    Wspaniały komentarz p. Passenta zwraca uwagę na ten najbardziej charakterystyczny składnik polskiej mentalności.

    Jakie jest największe marzenie prawdziwego Polaka: Wsadzić drugiego do więzienia. Niestety, przykład idzie z góry. Pamiętam, że jedyny raz, kiedy PO i SLD szły wspólnie to proces Leppera wytoczony przez Tuska i Millera w czasach, kiedy przepaść między partiami była nie mniejsza niż dzisiaj z PiSem. Czyli tylko w prywacie i pieniactwie panuje jedność. Żadna inwestycja, żadne przedsięwzięcie, żadne rozstrzygnięcie prawne nie kończy się bez procesu.

    Ale nie tylko polityka. Wiadomości w mediach dzielą się po równo:
    Prokuratura, Polak największy na świecie oraz „nieszczęścia innych”. Jeśli jakiś wypadek, to oczywiście najgorszy na świecie. Stąd tytuł mojego komentarza. Czekam na jeszcze dwa analogiczne komentarze p.Passenta.

    W sumie: Bardzo piękny, pogodny temat na wakacje. Miłego urlopu

  7. Strach, to filar władzy, a tajemnice mają uwodzicielską moc

    Pan Redaktor chyba na dobry trop wchodzi, gdy znajduje przyczyny częstego w Polsce stawiania pod sąd, pod Trybunał Stanu, odsyłania do prokuratora, stawiania przed komisją śledczą w sprawach, które dadzą się wyjaśnić zwyczajnie – bałaganem, niefrasobliwością, nieodpowiedzialnością, niekompetencją decydentów, splotem okoliczności, lukami w przepisach, nieposzanowaniem prawa, brakiem planu B, czy tzw. siłą wyższą.

    Podejrzliwość, nieufność, szukanie dziury w całym prowadzą do konkretnych zarzutów o zmowy, spiski, działania tajnych służb, obcych agentów, tajnych broni, zniewalanie umysłów, rozpylanie LSD, prowokacje samobójcze, itd., itp.

    Charakterystyczna cechą podejrzliwców jest pochopność w stawianiu zarzutów, bylejakość w ich dowodzeniu, parcie na szkło, chłonność na popularność.

    I tak sam premier wysyła na zaaresztowanie jednej jedynej podejrzanej tabun ludzi z bronią, operatorów filmowych, stawia w stan gotowości drugie tyle i… klapa, potknięcie, porażka, masakra.

    W razie udanej akcji widzielibyśmy przebieg działań jak na dłoni – z wielu kamer bohaterskich agentów ujmujących podstępną przestępczynię. A tymczasem?

    Śledztwo w sprawie sprawy trwa lata i ani filmów, ani śladów, ani zeznań, bo agenci dzwonili z rożnych telefonów do różnych jednostek kilka razy, ale nie sposób orzec kto, gdzie i po co. Bałagan, niechlujstwo, a przede wszystkim brak jakiekolwiek planu B.

    I jak się dzisiaj czują wykonawcy tej pomnej akcji? Ano, uparcie przekonują naród, że słusznie, bo ona przekazywała. To, że spartolili robotę, dopuścili się kłamstw, a premier wystąpił żałośnie w roli prokuratora prowadzącego trzeciorzędną akcję, jakoś nie przebija się na światło dzienne.

    Inna aspekt działań podejrzliwców – dyrektor agencji spotyka się z premierem na poufnej naradzie aby go ostrzec przed przekrętami szykującymi się w łonie władzy. A już za chwilę czytamy materiały z tego ostrzeżenia w czołowej gazecie. Jej redaktor naczelny z głupia frant tłumaczy, że tajne stenogramy „znaleźli na schodach”.

    Żadnego wstydu, żadnego honoru, ale podejrzliwość niebotyczna – mieliśmy racje, tylko przeciwnik był perfidny.

    Może i mieli rację, tylko ludzi, którzy w taki prymitywny sposób uwiarygodniają się, partolą do kwadratu proste zadania, po prostu usuwa się natychmiast ze stanowisk. Dla dobra i bezpieczeństwa państwa.

    Na tych dwóch przykładach chciałem pokazać, że ludzie którzy głoszą, że prokurator i Temida nas zbawi, a nie posiadają stosownych kompetencji, są bardzo w Polsce popularni. Obywatele nieufni ufają tylko swoim, czyli innym nieufnym.

    Groźną dla państwa sprawą jest, że pod swoimi starymi hasłami zaprowadzania porządku przez tajne służby ci „starzy nieufni” zamierzają wrócić do władzy, pokazać narodowi, że czujność ideologiczna popłaca, a strach i niepewność obywateli, to są tak samo dobre filary władzy, jak niskie podatki, dużo mieszkań i brak bezrobocia.

    Pzdr, TJ

  8. Polska jest mlodym krajem demokratycznym, w ktory sadownictwo przez wiele srodowisk rozumiane jest przedewszystkim jako srodek represji, a nie jako jeden z trzech konstytucyjnych filarow demokracji. Ograniczanie w Polsce roli tego trzeciego filaru demokracji do „sadzania za kratkami“ wydaje sie niestety byc jeszcze bardzo rozpowszechnione.
    Polska wlasnie nadrabia swoje zaleglosci w prawnej kontroli egzekutywy. Na tej drodze mozna jej tylko zyczyc powodzenia.

  9. Od dawna jestem ciekawa, który MS (a raczej już Prokurator Krajowy) wydzieli ze swego władztwa „krajową prokuraturę d/s politycznych”. Dwuinstancyjną oczywista oczywistość. Urząd ten nie zajmowałby się niczym innym jak tylko rozpatrywaniem spraw wnoszonych przez polityków. Mogliby tam pracować diświadczeni prokuratorzy – nawet tacy, którzy już przechodzą albo i przeszli w stan spoczynku. Odciążyłoby to w znakomitym stopniu prokuraturę warszawską od spraw kabaretowych, które dezorganizują jej pracę
    A lepiej (w sającej się przewidzieć przyszałości) nie będzie. Dopokąd mentalnie jesteśmy bliżej Dzikich Pól, niż Pól Elizejskich, lepiej nie będzie.

  10. Wybierac „mniejsze zło”.Nie liczyc na Temidę.Nie liczyc na pracę,na przedszkole ani tym bardziej na emeryturę.
    Naciągnąc koc na łeb (tak pisał ktoś b.celnie na blogu) i dac „se luz”.
    Dla mnie,pokoleniowo bliskiej Redaktorowi i z emeryturką regularną z PRL ,podejście do przyjęcia.Ale co z młodszymi ?

  11. Daniel Passent
    Ten wpis przez swoją „ogólną-szczegółowość” skłoni pewnie komentatorów do wariacji tematycznych, do odejścia od bieżących wydarzeń politycznych.
    Mnie przypomniały się, w związku z tytułem „Temida nas nie zbawi”, wypowiedzi poważnych ludzi o „niezawisłości sądu”, „niezawisłości prokuratury” w okolicznościach, kiedy widziałem na ekranie jakieś młode damy, młodych panów, wygłaszających sentencje/oskarżenia.
    Pada przy okazji, że z wyrokiem sądu trzeba się zgodzić, bo to sąd niezależny. To samo z oceną wniosku dowolnego prokuratora.

    Pytam retorycznie dlaczego?
    Pytam dalej, dlaczego poważni ludzie oceniający wyrok/oskarżenie nie zastanawiali się, kto na tych dostojnych urzędach siedzi. Dlaczego nie słychać głosów potępienia po wykryciu zwykłej głupoty pracowników wymiaru sprawiedliwości. Stosunek mediów do tej grupy zawodowej zaczyna przypominać tę rezerwę w ocenach kleru w Polsce. Wszyscy, a hierarchowie w szczególności, są mądrzy i sprawiedliwi.

    Mnie sędzia kojarzy się z kimś po 50tce, z kimś w typie sędziego z filmów amerykańskich.
    To może dziecinne, ale tak mi się kojarzy.

    Pozdrowienia

  12. Okładają się tymi doniesieniami jak przed laty pijani parobcy sztachetami na wiejskiej zabawia.

  13. antonius pisze:
    2011-06-19 o godz. 14:55
    „Cynamonie, czyli Zimt’cie!
    Dziękuję jak Stasieku za wstawki filozoficzne. Słowa z „Opowieści Hoffmana” – pardon – Eichmanna (a może Ehrmanna? – wsio rawno!) są faktycznie umoralniające. Wyrabiasz się!
    Pozdrawiam!”
    @antoniusie – taki już jestem! Po prostu wyrabiam się.
    @ stasieku, dziękuję z ciepłe słowa, cieszę się że pomogłem we wsparciu
    syna. Zawsze Ciebie ciepło czytam, choć nie zawsze reaguję. Tedy wybacz.

    Pozdrowionka.

  14. Nie mam większych pretensji do polityków jako grupy społecznej poza jednym wyjątkiem i nie jest to PiS. Cieszyłbym się bardzo z nauczki jakiej społeczenwo udzieliłoby PSL i niedopuściło tej partyjki zielonych obiboków do zasiadania w sejmie. Chciałbym zobaczyć wtedy minę największego obiboka tej kadencji Kłopotka.

  15. Panie Redaktorze Passent,
    po co rwać pióra na strzępy? Pierza w tym kraju nie brakuje.
    W kontekście Pańskiej wypowiedzi, w kontekście uwarunkowań tego
    Kraju, proponuję wprowadzić status pojedynków, a te będą miały
    decydujący wpływ na rozwój Polski. A co! Polska szlachtą stoi, a to
    zobowiązuje (nobliss oblege!).
    Po co nam TV, po co nam prasa, po co nam radio – dać szable, szpady,
    maczugi, proce, dosiodłać konie, dać piki – i niechaj nasi politycy
    szarżują, tłuką się czym popadnie (burak cukrowy niewykluczony,
    brona i kosa także!).
    „Im głębiej w las, tym i drzew więcej” – powiada przysłowie.
    Im bliżej wyborów, tym chętnych do poobijania boków, gęb, kończyn i
    wszelakich innych części ciała jest więcej.
    No to czego im bronić? Niechaj się tłuką, rąbią, dżgają – Naród potrzebuje
    igrzysk! Niechaj się tłuką choćby na koty (Jarkacz specjalistą!).
    Bronić ludziom dziczy, w nowo zdobytej demokracji, się nie godzi.
    Niech się poobijają, a może wtedy pojmą znaczenie słowa demokracja!
    O! rzesz ty!!! Chyba innego wyjścia nie widzę.
    Jeślim krótkowzrocznym, wybaczcie Panie i Panowie.
    Redaktorze Passent, wybacz proszę także!

    Pozdrowionka.

  16. Mam nadzieje, ze do prokuratury trafi jednak zbrodnia popelniona przez Kaczynskiego, Ziobre i Kamienskiego, ktora jest proba ZABICIA POLSKIEJ TRANSPLANTOLOGII, odbudowywanej obecnie od lat z wielkim trudem i wielkim kosztem.
    Musimy pamietac ze ta trojka jest winna smierci PRZESZLO 300 OSOB KTORE NIE DOCZEKALY TRANSPLANTOw. Sa na to liczne dowody, a sprawa dla niezrozumialych powodow jest starannie okrywana milczeniem.

    przypominam;

    PISAL o tym Przekroj 7 marca 2008
    „EFEKT NAGONKI”

    To skandal – oburza się Krzysztof Pijarowski, prezes Stowarzyszenia „Życie po przeszczepie”. – Ciągle jest tak, że ośrodki dostają akredytację na następny rok na podstawie tegorocznych statystyk. Zrobiliście sto przeszczepów, dostaniecie na następny rok pieniądze na sto – tłumaczy. Wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk zapewnia, że w razie zwiększenia ilości narządów znajdą się dodatkowe pieniądze na zabiegi. Nie wspomina jednak, że lekarze, którzy mają zakontraktowaną określoną liczbę przeszczepów, być może nie będą się starać o więcej dawców, bo przecież nie będą mieli pewności, że dostaną pieniądze.

    DOTYCHCZAS LICZBA DAWCÓW ORGANÓW KAŻDEGO ROKU OSCYLOWAŁA WOKÓŁ 500–600 OSÓB. A PRZESZCZEPÓW WYKONYWANO 1300. WY-JĄTKIEM- BYŁ ROK 2007, GDY NAGLE DAWCÓW BYŁO MNIEJ O POŁOWĘ, A PRZESZCZEPÓW O 40 PROCENT. – TAK DRAMATYCZNEJ SY-TUACJI NIE BYŁO OD LAT, CORAZ WIĘCEJ OSÓB UMIERA, NIE DOCZEKAWSZY OPERACJI – BIJE NA ALARM PROFESOR JANUSZ WAŁASZEWSKI, DYREKTOR CENTRUM KOORDYNACYJNEGO POLTRANSPLANT.

    NISKA LICZBA TRANSPLANTACJI TO EFEKT NAGONKI NA ŚRODOWISKO TRANSPLANTOLOGÓW. W ZESZŁYM ROKU NAJPIERW MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI ZBIGNIEW ZIOBRO OSKARŻYŁ O ZABÓJSTWO I HANDEL ORGANAMI WYBITNEGO KARDIOCHIRURGA MIROSŁAWA GARLICKIEGO, A PÓŹNIEJ „GAZETA POLSKA”, OPIERAJĄC SIĘ NA DONOSIE LEKARZA USUNIĘTEGO WCZEŚNIEJ Z PRACY ZA NIEETYCZNE ZACHOWANIE, ZASUGEROWAŁA, ŻE W BIAŁOSTOCKIEJ KLINICE CHIRURGII NACZYŃ I TRANSPLANTOLOGII USYPIANO PACJENTÓW THIOPENTALEM (LEKIEM WYKORZYSTYWANYM DO NARKOZY PRZY OPERACJACH CHIRURGICZNYCH), BY POBIERAĆ NARZĄDY. BIAŁOSTOC-KI SZPITAL PRZED WYBUCHEM AFERY PRZEPROWADZAŁ OKOŁO 40 TRANSPLANTACJI NEREK ROCZNIE, W ZESZŁYM ROKU WYKONAŁ ICH 20. Z KOLEI SZPITAL MSWIA W WARSZAWIE W OGÓLE STRACIŁ LICENCJĘ NA WYKONYWANIE ZABIEGÓW „

  17. Zdaje mi się, że wiem do czego zmierza red. Passent – aby zlikwidować Trybunał Stanu (jak chłostę, tortury itp).

    Póki co, jest Redaktor przeciw ciąganiu byłych premierów, prezydenta i ministra po Trybunale, z naciskiem na byłych (nacisk ode mnie). Argumentując, że nie da się wyważyć co istotniejsze, że ocena zgodności ich działań z konstytucyjnym prawem jest uznaniowa. I to jest straszne, to pachnie relatywizmem. Ktoś to, cholerka, musi rozstrzygnać, skoro Temida nie daje rady. Może Pytia?

    Ale właściwie po co rozstrzygać w sensie ścisłym, tj. ustalać winę delikwenta, wsadzać go w dyby, pardon, odbierać bierne prawo wyborcze i ewentualnie ordery. Partia w centrum sceny niewątpliwie mogłaby zyskać rozgłos przez samo postawienie ich przed Trybunałe, trzeba do tego 3/5 wszystkich głosów (nie wiadomo, czy to odnosi się do byłych, tak ajk do urzędujących), a więc z PiSowcami mogą przegłosować pociągnięcie SLDowców, z SLDowcami PiSowców. A gdyby SLDowcy z PiSowcami się zmówili, to byłaby chryja. Czyli jest cyrk. I po co to komu. Przecież wiadomo, że decyzje były trudne, a może nawet złe. Że IV RP jest nie do powtórzenia, o tym decyduje Suweren w bezpośrednich wyborach.

    Zupełnie innym tematem jest obniżony poziom bezpieczeństwa w trasporcie powietrznym i drogowym. A może Temida za słabo karze winowajców? To byłoby jedno z moich wytłumaczeń.

    Bo inne jest takie, że winna jest Bida. Oraz Nędza (w sensie ścisłym). Biedne firmy transportowe oszczędzają na oponach – daję przykład rozumowania pierwszy z brzegu – opony nie są sprawdzane przez kontrolerów jak należy (jeśli w ogóle), pękają na szosie w najmniej odpowiednim momencie powodując wypadki, giną ludzie. I co ja mam robić? Jechać do kraju, wynająć samochód, przejechać się do Wyszogrodu i za Wyszków, a może aż na samo południe kraju do Małopolski, czy jeszcze gdzieś. Czy machnąć ręką? Ryzykować, czy dąć sobie spokój? To są dylematy emigranta odwiedzającego kraj ojczysty. Już nie da się przeżyć super tygodnia za 100 dolarów. Tę niedogodność da się przeboleć, ale jak tu nie przejechać się po kraju, powdychać zapach świeżo skoszonego siana na łące, posłuchać żniwiarzy ostrzących kosy, krowy muczące na pastwiskach, pasterza Janka grającego na fujarce, jak tu nie wywinąć się furmance skręcającej nagle w lewo bez jednego znaku, albo ostro zahamować przed Józkiem biegnącym w poprzek drogi z workiem kur z czyjegoś kórnika. Skoro można się zderzyć czołowo i bez żadnych emocji, z tirem, jaguarem, czy zwykła octavią, w najgorszym wypadku – wózek inwalidzki.

    Polskie społeczeństwo jest represyjne! Hm? ta baczna teza robi się brawurowa przy bliższym zastanowieniu. Represyjna wobec kogo i dla jakich czynów?

  18. Moze byloby niezle gdyby prokuratura stala się największym i najważniejszym urzędem w Polsce. Bo do tej pory jest nim Kosciol katolicki, powszechny, wszechmocny i bezlitosny.

  19. Świadomość prawna – cenna właściwość społeczeństwa

    z dystansu pisze:

    2011-06-19 o godz. 19:09
    Polska jest mlodym krajem demokratycznym, w ktory sadownictwo przez wiele srodowisk rozumiane jest przedewszystkim jako srodek represji, a nie jako jeden z trzech konstytucyjnych filarow demokracji. Ograniczanie w Polsce roli tego trzeciego filaru demokracji do „sadzania za kratkami“ wydaje sie niestety byc jeszcze bardzo rozpowszechnione.”

    Mój komentarz

    Podzielam w pełni.

    Krajanie w dużej części nie rozumieją roli prawa, sądów, prokuratur w państwie. Przypisują prawu najczęściej funkcję represyjną, czyli najbardziej pierwotną – stadną, a coś takiego, jak organizująca, porządkująca przestrzeń społeczną, cywilizująca rola prawa jest w dużej części nam obca.

    Jako przykład podam oczekiwania zwykłych obywateli od sejmowych komisji śledczych – ukarać, wsadzić za kratki.

    Miałem przyjemność wykonać półgodzinną dyskusję z zaprzyjaźnionym aktywistą PiSu, który twierdził, że zadaniem każdej komisji śledczej sejmowej powinno być wykrycie sprawców i ustalenie kary dla nich.

    Całkowicie pomijał naczelne zadanie ustawowe komisji (potocznie sformułowane) – zbadanie sprawy i wyciągnięcie wniosków dla organów państwa na przyszłość.
    Wykryć i ukarać, to mantra PiSowskich maoistów. Wielu jej ulega.

    Nabywanie świadomości prawnej jest bardzo złożonym i długotrwałym procesem. Jest to jednocześnie proces kształtowaniem się państwa.

    Mimo tych wszystkich narzekań jestem przekonany, że powolutku idzie w Polsce do przodu.

    Pzdr, TJ

  20. Sz.Panie Redaktorze!
    Sz.Czytelnicy!

    Najlepiej postawić złą diagnozę, a potem ją bronić do upadłego.

    Proces ten nazywany jest sofizmatem; używany był i jest przez sprawnych socjotechników.

    Jeśli w kraju panuje niesprawiedliwość, to która z władz ma obowiązek ten stan rzeczy zmienić: ustawodawcza, wykonawcza czy sądownicza?

    Pan Daniel Passent zapewne miał na myśli: POLSKA „TEMIDA” NAS NIE ZBAWI!

    Niestety, najsłabszym ogniwem naszej władzy w trójpodziale władz jest władza sądownicza. Zero lustracji i demokracji, maksimum przywilejów. Skostniała postzaborowa, postokupacyjna, postkoministyczna, przetrwała jak waran czasy wyginięcia dinozaurów.

    Jak mawiał Grzegorz Wielki – papież: „Rząd bez sprawiedliwości jest bandą złodziei”. Nasza pseudodemokracja to klasyczna ochlokracja i to wyłącznie dotycząca władzy wykonawczej i ustawodawczej. Sądownictwo przetrwało przemiany nienaruszone, a nawet wzmocnione.

    Obecna ochlokracja vel demokracja partyjna nic nie zdziała bez sprawiedliwości, a tej nie zapewnia w minimalnym stopniu „waran” tj. obecna władza sądownicza przywykła do niszczenia zacnych Polaków w czasach zaborów, okupacji, czy komunizmu. Czasy niby się zmieniły, nawyki zostały. Zostawiliśmy sobie ten relikt przeszłości w nadziei samonaprawy, co z góry skazane było na porażkę.

    Odwoływanie się więc do postkomunistycznej „Temidy” jako erzaca rzymskiej Temidy jst nieporozumieniem. Sformułowanie zaś, że „komunistyczna Temida nas nie zbawi, a pogrąży do końca” polega na prawdzie.

    Życzę Sz. Danielowi Passentowi więcej przemyśleń i czystej mądrości (czystego rozumu). Jako dziennikarz niech sofizmaty zostawi kuglarzom-politykom.

    Więcej logiki Panie Redaktorze, mniej demagogii!

    Wojciech Edward Leszczyński

  21. W sławnej już niewielkiej książce Stephane Hessela ” Czas oburzenia” sędziwy autor wzywa do buntu przeciwko złu dzisiejszego świata. W początkowych fragmentach pisze m.in. „Wszyscy powinniśmy dbać o to aby nasze społeczeństwo pozostało społeczeństwem, z którego jesteśmy dumni, nie społeczeństwem jednostek, którym odmawia się papierów, społeczeństwem bezdomnych, podejrzliwym wobec emigrantów, nie społeczeństwem, w którym kwestionuje się prawa do emerytury i zdobycze powszechnych ubezpieczeń, nie tym w którym media są w rękach bogaczy…”

  22. Szanowny Gospodarz, rozpoczął dzisiaj stwierdzeniem-spostrzeżeniem, z teatrzyku naszych przedwyborczych , zaściankowych „młócek” z nowoczesnym , jak na epokę przystało- zastąpieniem klasycznych cepów, buńczucznymi zgłoszeniami do obydwu szacownych instytucji.
    Swój felieton, pan Passent kończy refleksą, wieszczącą przyszłą potęgę prokuratury w Polsce.
    Szanowny Panie Danielu,
    śmiem twierdzić, że Pańska początkowa teza nijak się nie ma do Pańskiej refleksji końcowej.
    Uprzejmie zwracam Pańską uwagę, na taki drobiazg, jak to, że owa polityka prokuratorsko-trybunałowa – toczy się w naszej ukochanej Polsce.
    My tutaj, nie mamy jeszcze tzw. głowy do traktowania czegokolwiek na serio. Doraźnie i owszem, ale nie na poważnie.Proszę posłuchać tych „poetyckich” opisówek-wykrętów w wykonaniu naszych polityków, kiedy padają pytania związane z upadkiem de facto- wszelkich wartości, na jakich ta polityka ma się opierać. W takich przypadkach można szczerze podziwiać nasze narodowe talenty do dowolnie giętkiego i pokrętnego omijania tego co oczywiste i wydawałoby się że godne. Jeśli to Panu nie wystarczy, to proszę popatrzeć, co nasza polityka potrafiła zrobić z mojego ulubionego do niedawna posła Arłukowicza?
    Pan minister do spraw osób wykluczonych, otrzymał w prezencie od swoich nowych „przyjaciół” politycznych program stworzony w tym temacie przez Zbigniewa Hołdysa /lekko wymanewrowanego przez „graczy w Arłukowicza”/ , wyjął jeden z jego elementów i… z wrodzoną swadą i energią jedzie do wykluczonych ze wspaniałą nowiną, że raz w miesiącu, koniecznie/!/ we czwartek- wszyscy emeryci , renciści etc, których nasze społeczeństwo w tradycyjnym odruchu zostawia sobie samym- będą mogli za złotówkę pójść np. do muzeum., do teatru etc.!!!
    Jeśli będzie Pan traktował serio prokuratorsko-trybunałowe tokowania przedwyborcze , jakie dobiegają nas z naszego politycznego grajdołka, to grozi Panu dziennikarskie zarłukowacenie, czego Panu szczerz nie życzę.

    Pozdrawiam,Sbastian

  23. Kultura lezy ,etyka na lopatkach,narod myslami w kosmosie,jedyne co mozna zrobic to wysmiac lub obsmiac to wszystko i napic sie albo napisac felieton:)

  24. Szkoda ze premier Tusk nie poprosi Prok. Generalnego, Seremeta o wyjaśnienia dlaczego 94% wniosków NIK i PIP o ściganie przestępstw przez nich ujawnionych prokuratury umarzają bez podania przyczyn.

    TS Kaczyńskiemu i Ziobrze nie zrobią bo otworzyli by precedens i bardzo szybko koleżeństwo z PO tez tam by się znalazło. Np. pozwalanie na rabunek Polski przez Watykan, wycieczki do Watykanu w celu całowania rak B16, za Rycha i Zbycha, Embraer, Blackberry….

    Albo za ochronę przez premiera Tuska funkcjonariuszy ABW którzy mataczyli i zatarli ślady na w domu p. Blidy

  25. Tak rzecz ujmę:

    To taka gmina: gdzie kopniesz – gów…,
    Chociaż na pozór ślicznie i równo.
    Premie przyznane, budowy w lesie,
    Bo w naszej gminie sami kolesie.

    Gów… wokoło i burdel wszędzie.
    BYŁO TAK W GMINIE, JEST TAK I BĘDZIE!
    Sami znajomi, krewni, rodzina,
    Więc różne sprawy ciut się nagina.

    Bo kumpel z wojska, z klasy kolega,
    Co się o pracę właśnie ubiega,
    Syn koleżanki, córka kolegi,
    Nie ma znaczenia, że to lebiegi.

    Jeden drugiego tutaj popiera,
    Bo w naszej gminie taka maniera.
    NIE MA ŚWIATEŁKA W ŻADNYM TUNELU,
    Choć widzieć ono chciałoby wielu!

    U Pana najbardziej podobają mi się te komentarze, które zajmują kilka stron A4.
    Polak potrafi!

  26. Jako człowiek mający swego czasu niemiłe sprzężenia z „organami” i sądami też twierdzę, że „Temida nas nie zbawi”. Ale roztrząsanie tego tematu jest tak potrzebne, jak szukanie sposobów na zmądrzenie kretynów. Ludzi o odwetowych temperamentach było i jest wielu. I w pewnym sensie są oni potrzebni; jak śmierdzące drożdże, bez których nie byłoby chleba. Większa część elektoratu PiS to takie „drożdże”. A bez PiS-u nie byłoby walki mobilizującej PO do jakiej takiej przynajmniej roboty. Dziękować więc Bogu, że jest jak jest; aby tylko oczywiście PiS nie wygrał.

  27. Szanowny Panie Redaktorze,

    A ja myśle że zamiast najrozmaitszych trybunalów jepiej byłoby przywrócić kare publicznej chłosty.
    Pierwsi którzy na nia zasługują to Kaczyński i jego najbliższe otoczenie za wszystkie kłamstwa, oczernianie i ubliżanie wszystkim przeciwnikom politycznym.
    Jestem pewien że możliwość tego typu kary BARDZO by ochłodzila temperaturę polityki w Polsce.
    Pozdrawiam
    Rudi

  28. Na wszystko najlepszy jest prokurator, sąd, Sąd Najwyzszy. Rzeczywiście orzecznictwo Sądu Najwyższego ma znaczący wpływ na orzecznictwo sądów powszechnych. Taka jest właśnie jego rola. Nie zapominaj, że Sąd Najwyższy także jest sądem, czyli organem władzy publicznej związanym w swym działaniu prawem. Sądy jednak prawa nie stanowią, tylko stosują. Jeżeli zatem pojmują jakąkolwiek linię, jest to linia klasy politycznej. W sprawach, w których o treści orzeczenia decyduje ocena, łatwo o zmianę „linii” ze względu na zmiany poglądów w społeczeństwie. W dzisiejszych czasach dzieje się to bardzo często i w dość dużym zakresie. Praktycznie wszystkie istotne kwestie społeczne są przedmiotem sporu politycznego. Sądy są częścią struktury społecznej i politycznej, więc te spory i oceny są także ich udziałem. W przeciwieństwie do polityków, którzy każdy temat mogą eksploatować w nieskończoność, nie ferując rozstrzygnięcia, sądy nie mają tego przywileju, muszą wydawać rozstrzygnięcia władcze, czyli wyroki. Opowiedzieć się za jedną z wielu koncepcji. Stanowczo. Nie zawsze jednak sądy powszechne podzielają poglądy Sądu Najwyższego, mimo jego wielkiego autorytetu. Żeby to dostrzec, trzeba się interesować funkcjonowaniem sądownictwa na poziomie znacznie wyższym, niż papka podawana do wierzenia przez media dbające o „wolność” słowa. Wiemy, o które media chodzi, bo powtarzamy ich tezy jak echo.

  29. S. pisze:
    2011-06-19 o godz. 18:28

    „Trybunał Stanu to przecież instytucja stricte kabaretowa. Trybunał Konstytucyjny czasami podąża tą drogą ( unikanie jak ognia niewygodnych spraw).”

    Nie robmy sobie jaj – TK RP to chyba jedyna instytucja na swiecie (prawa), ktora ma prawo do wydawania pozwolen na lamanie konstytucji.

  30. Cynamonowi z podziękowaniem…
    dla Stasieku – z dedykacją
    http://www.youtube.com/watch?v=n2CWDT6WWZc&feature=related

  31. Slawomirski pisze:

    2011-06-19 o godz. 21:28
    stasieku pisze:

    2011-06-19 o godz. 19:30

    „Dlaczego nie słychać głosów potępienia po wykryciu zwykłej głupoty pracowników wymiaru sprawiedliwości.”

    U mnie te glosy slychac i sedziowie sa odwolywani.

    Slawomirski

    Oj nie ma to Twoje sumienie lekko z Tobą(a kąty sa tylko cztery)

  32. To przez pozwy politykow zbyt liczne i glupie sady sa zawalone, procesy cywilne sie wloka i wymiar sprawiedliwosci nie nadaza. Jak widac zreszta z licznych komentarzy wyrokow sadowych, sady wydaja wyroki a skarzacy sie politycy wiedza i tak swoje i podwazaja wyroki, nie stosujac sie do nich lub je komentujac krytycznie. RP szlachecka wypisz wymaluj! Bardzo to przypomina komentarze prezesa czy Ziobry po koncowej definicji prac nad sprawa Blidy o postawienie przed TS dwoch wyzej wymienionych. Ich komentarz do tej sprawy przypomina pana Laszcza, ktory wyrokami sadowymi oraz trybunalu kazal sobie delie podbic dla okazania pogardy wymiarowi sprawiedliwosci. Wiernosc staropolskiej tradycji godna pochwaly.

  33. stasieku pisze:

    2011-06-19 o godz. 19:30
    A ja tak myśle że ma racje przysłowie powiedzenie siwa broda mędrcem nie czyni
    Sedzia- myśle jest od oceny kłamstwa prokuratora obrońcy czy innych tam świadków czasem słyszałem takie słowa że sad nie daje wiary świadkowi w temacie tego czy owego.
    Pewno jak każdy człowiek niezależnie od swrgo wieku ma prywatne poglądy nawet co do wyglądu oskarżonego(chociaż powiniem mieć obiektywne). Przseciez sedziowie to nie jakieś istoty nadludzkie obdarzone wiedzą utożsamianą powszechnie z Bogiem który jest uważany za sprawiedliwego sedziego(co chyba pozwala na podejrzenie iż ta reszta jest niesprawiedliwa)A le tu jego nieskonczony byt nie ma znaczenia. pewno że w takiej pracy istotne jest doświadczenie ale i rutyna bywa przyczyną nieszczęść. Pewno spora liczba czytelników zgodzi sie z tezą że w procesie rozwodowym żona ma wieksze szanse bo jest sedzina w sprawie. To nzaczy że sedzie powinien być obojniakiem gejem by nie mieć ludzkich odczuć a stac jedynie na straży prawa. A może sędzina rok temu sie rozwiodła po zdradzie męża. pewno że nie powinno sie dawać jej takich spraw- no to jakie przecież w sprawie jakiejkolwiek ma w podśwaidomości że facet to świnia. Nie inaczej bywa z sędzią facetem.
    Ponadto proces trwa niekiedy latami i sedzia też wsłuchuje sie w głos ludu oglądając TV czytając gazety rozmawiając ze znajomymi. Powiem jeszcze tak z życia moja znajoma dostałą ofertę od swojej znajomej o adwokacie który wygra sprawe o podział majątku. To co tam sedzia ma coś do powiedzenia? No w obliczu argumentów któr świadczą że są pradziwe(dowody)musi słuszny wyrok wydać. jaki ma byc wyrok w sprawie żołnierzy afgańskich?sprawiedliwy?czy korzystny?Zabili czy nie? przypadkowo bo przechodzili z tragarzamy?Dowody są ale niewystarczające o winie. ile tu wiek sedziego pomoże. kiedy społeczność krzyczy ukrzyżuj go(albo nie). Czy wiek cezara miał jakieś znaczenie gdy kciukiem sobie machnąl jak mu się zdało Lub jego doradcom. A ile musi mieć prezydent który wyrok sądu odwoła?czy musi mieć brodę?(W Japonii jak czytałem niegdys oznaką mądrości było noszenie okularów)
    stasieku jak w Tobie młody wygląd pobudził wątpliwości co do słuszności wyroku tak wygląd podsądnego moze wzbudzic niechęc lub sympatię u sedziego. Niby nie powinno tak być ale rozumowi nie podyktujesz co wolno a co nie
    Myśle że w niezawisłość sądu jest tylko wiara

  34. Czas oburzenia znowu zapędził tłumy młodych Hiszpanów na ulice. Krzyczeli; przeciw politykom, którzy ich już nie reprezentują, pseudodemokracji, kapitałowi i kapitalizmowi, korupcji i bezrobociu. „Hiszpania już nie należy do nas, wykupiły nas banki”, „People of Europe, RISE UP!”. Kiedy ten głos młodych Hiszpanów będzie słyszany w Polsce?
    Stephane Hessel w „Czasie oburzenia” wspominając czasy Ruchu Oporu pisze dalej o jego programie; ” Pełny plan Ubezpieczeń Społecznych mający na celu zapewnienie wszystkim obywatelom środków egzystencji, we wszystkich przypadkach, kiedy sami nie będą zdolni do zdobycia sobie ich przez pracę; emerytura pozwalająca starym pracownikom zakończyć godnie ich dni. Zwrócenie narodowi zmonopolizowanych podstawowych środków produkcji, owocu wspólnej pracy, zwrócenie źródeł energii, bogactw tkwiących pod ziemią, zwrócenie towarzystw ubezpieczeniowych i wielkich banków. Stworzenie prawdziwej demokracji gospodarczej, zakładające odsunięcie wielkich feudałów ekonomicznych i finansowych od kierowania gospodarką.”
    Co w tych prostych hasłach tak podnieca młodych Hiszpanów?

  35. Sierakowski napisał mądre słowa;
    „W państwie, w którym ten sam kartel czterech partii biernie obserwuje dramatyczny spadek czytelnictwa Polaków, i boom edukacyjny, w którym jakość zamieniono w ilość, nie dziwi, że same partie nie piszą już programów, nie podejmują żadnej pracy intelektualnej albo społecznej, a jedynie wgapione w sondaże, szykują reklamówki wyborcze i patrzą, którego celebrytę z reality show lub wrogiej partii podebrać.”
    Więcej… http://wyborcza.pl/1,76498,9806285,List_otwarty_do_partii.html#ixzz1PoHijsKQ
    Jak zwykle bez echa. W zamian elity bardziej podniecają się gdy Gretkowskiej ” poluźnione mięśnie przepuszczają zapach g… głębi jelit”.

  36. Pan redaktor pisze:

    „Zaniepokoiło mnie to stwierdzenie, gdyż rózga, pręgierz, gilotyna i szubienica także nie są od dawna używane i nie odczuwam ich braku.”

    No coz,
    ryba tez nie odczuwa braku sieci, baran nie odczuwa braku rozna,
    ale czy dla rybaka lub kucharza ma to jakies znaczenie?

  37. do jerzy pisze:

    2011-06-18 o godz. 19:31

    Np. na polach niemieckich lub polskich jako „nawoz”. W Szwajcarii jest to bowiem zabronione. Zaznaczam, ze nie chodzi tu o blahy problem.
    ET

  38. Temida nas nie zbawi.
    W życiu nie spotkałem się z przypisywaniem Temidzie – a raczej: wymiarowi sprawiedliwości – takiej misji.
    Misją „Temidy” nie jest zbawianie, moim zdaniem. Misję „Temidy” upatrywałbym raczej – upraszczając – w znanym powiedzeniu: „nie rób komuś tego co tobie nie miłe”., bo ….. .
    Od zbawiania są inni … bogowie i święci (także… politycy. – niektórym przynajmniej tak się wydaje).

  39. Zdarzyło mi się, – zażenowanym wielce: „niemiłe” – razem, razem, RAZEM, RAZEM się pisze……

  40. Leksie,
    w tym konkretnym wypadku („nie rób komuś tego, co tobie niemiłe”) tylko razem „niemiłe”. Ale już w innym („nie rób komuś tego, co tobie nie miłe, ale wręcz co paskudne, obrzydliwe, niegodne, wstrętne, itd. itp.”) to już osobno!

  41. Ciekawi mnie dalszy ciąg dyskusji o „historii złodziejstwa w Polsce”. W Hiszpanii, poprzednio w Grecji, też wołają – ZŁODZIEJE, ZŁODZIEJE!
    Im potrzeba Leppera, Hiszpańskiego, Greckiego, może Europejskiego.

    Tymczasem w Szwecji nie ma mowy o złodziejach. Ach, ta Gretkowska, ale się rozpuścić musiała.

  42. Tak jak w postkomunistycznym przeświadczeniu Temida ma być represyjna, tak partie polityczne mają się wziąć za czytelnictwo. A społeczeństwo właśnie ma dość nakazów czytania dzieł Marksa i Joyce’a, chciałoby coś lekkiego … poczytać, obejrzeć, odreagować.

  43. Jest w Polsce, zwłaszcza na tzw. ścianie wschodniej zwyczaj wiosenny,
    zwyczaj coroczny, zwyczaj topienia Marzanny.
    Topi się taką słomianą kukłę symbolizującą przeszłość, miniony roczek,
    a wraz z jej zatopieniem, mają się też utopić wszelkie troski zeszłoroczne,
    wszystkie tamtejsze niepowodzenia i zmartwienia.
    Zamysł powiedziałbym niegłupi, a jego geneza tkwi w pogańskich
    zwyczajach z czasów zaprzeszłych. Tak oto prawi o tym zwyczaju
    Wikipedia:

    „Marzan(n)a, Mora, Morana, Morena, Marena, Śmiertka, Śmierć, Śmiercicha – słowiańska bogini symbolizująca zimę i śmierć, przez część badaczy uważana za demona.
    Imię bogini wywodzone jest z praindoeuropejskiego rdzenia *mar-, *mor-, oznaczającego śmierć. Słowacka forma teonimu Ma(r)muriena sugeruje ewentualne związki z Marsem (Marmorem, Mamersem, Mamuriusem Veturiusem)[1].
    Śmierć Marzanny wraz z końcem zimy przeciwstawia ją symbolizującemu wiosnę Jaryle, który rodził się wraz z nadejściem wiosny[2].
    Marzanna, jako odpowiednik Cerery, została wraz z Dziewanną wspomniana przez Jana Długosza jako bogini polska.”

    Tyle wiemy, tak to bywało.
    Pomyślałem sobie (a myślenie to rzecz niebezpieczna, kryminalna prawie)
    że najlepszym sposobem na polską Temidę, byłby zwyczaj (coroczny!)
    topienia na „zasadzie Marzanny”, wszelkich sędziów i sądów, z ławnikami
    włącznie.
    Proces taki nie musiałby prowadzić tychże do ich utrupienia, wystarczyłoby
    lekkie podtopienie gremium sędziowskiego aż po „ust krwistych krawędż”,
    ławników takowoż, a efekt na następny rok byłby murowany.
    Taki sędzia, taki ławnik, w obliczu takiego podtopienia, śmierci zaglądającej mu w oczy, na pewno po takiej wiosennej „kąpieli” miałby
    inne, solidniejsze pojęcie o rzetelnym wykonywaniu swoich obowiązków.
    Sposób można by rozszerzyć na prokuratorów, na Izbę Skarbową,
    na NIK etc., etc.
    Jestem więcej niż przekonany, że wszelkie pomysły o podwyżkach za
    coroczną fuszerkę w obszarze ogólnie zwanym Temidą, poszłyby w
    zapomnienie, a Naród miałby kolejne igrzyska, zbliżające go do Władzy.
    Władza z kolei, miałaby potężny atrybut do przypisywania sobie szeroko
    podjętych środków, celem uzdrowienia polskiej Temidy.
    Czyż to nie proste?
    Czyż przez tą prostotę, nie genialne?
    Topić Temidę! – corocznie, na wiosnę!
    A nuż ci że się uda.

    Pozdrowionka.
    P.S. nie topiłbym akt spraw którymi zajmują się sądy!
    To by zakrawało na ich umorzenie – a to ma się nijak do postaw sędziów
    i ławników.

  44. Krótko o liście Sierakowskiego

    List Sierakowskiego do partii opublikowany w GW jest skierowany do nikogo, bowiem są to refleksje o plagach jakie trapią ludzkość od zarania dziejów, o demoralizacji, machinacjach i cynizmie rządzących, krańcowym upadku demokracji, zniewoleniu przez media i PR polityków, rządach konsumpcjonizmu, wirusie populizmu, krowim życiu bez idei (Miłosz), obojętności dla prawdy i godności (Dostojewski).

    Główną przyczyną nie trafienia nie jest przerost formy nad treścią, ale brak pomysłów.

    Sierakowski jest naśladowcą wielkich, sprawozdawcą ich poglądów, nie tworzy idei, nie wskazuje dróg wyjścia, nie przedstawia konkretnych rozwiązań poza ogólnikami:

    „Więc co robić? Skoro mamy do czynienia raczej ze zniewoleniem działania, a nie zniewoleniem umysłów, podstawą jest aktywna niezgoda na kontynuowanie działania, o którym wiemy, że opiera się na nieprawdzie. Warunkiem koniecznym jest odbudowa więzi między ludzkich, najpierw w ramach zaangażowanej grupy, a później ruchu społecznego. Dobrze wiemy, że w Polsce ledwie trzy dekady temu powstał największy zorganizowany ruch społeczny w dziejach świata, a zachowujemy się, jakby partie, o których doskonale wiemy, że są wyprane z idei i pełne „ludzi bez właściwości” nam wystarczały.”

    To co powyżej, to jedyny konkret jego listu.

    Cóż on proponuje? – „Odbudowę więzi międzyludzkich najpierw w ramach zaangażowanej grupy, a później w ramach ruchu społecznego” powołując się na przykład ruchu Solidarności przed laty.

    Ubogo. Bardzo.

    Ogólnik o „odbudowie więzi społecznych” nie został przetłumaczony na konkretne zamiary, działania.

    Są to tak samo puste słowa, jak nawoływanie niektórych krewkich lewicowo-prawicowych ekonomistów do radykalnej naprawy finansów państwa. Na zapytanie, jakie oni by podjęli konkretne kroki uzdrawiające, nie burzące, a skuteczne – odpowiedzi się nie udziela.
    To samo jest z listem Sierakowskiego.

    Sierakowski zdaje się uważać, że szerokie ruchy społeczne można wykreować apelami, wołaniami o prawdę, a aktywiści szerzący idee, to wychowani na Dostojewskim, Miłoszu i Swedenborgu intelektualiści-idealiści.

    Na zakończenie dodam, że po licznych demaskacjach i apelach o prawdę w jego liście bardzo nie spodobał mi się pewien pomysł Autora, który uznaję za taką samą niską machinację, chwyt i trik, jakie stosują politycy, tylko że przedsięwziętą na niwie intelektualnej w swoim osobistym, bezpiecznym politycznie zameczku.

    A mianowicie określanie dzisiejszej sceny politycznej w Polsce „kartelem” (czyli zmową w celu osiągnięcia nienależnych korzyści) czterech partii. Okazuje się, że społeczeństwo polskie jest do tego stopnia konserwatywno-populistyczną zbiorowością, że żaden szanujący się polityk, nawet teoretyk, nie jest w stanie wybić się ponad spiskową wizję porządku świata.

    Wydaje się, że Autor pogodził się z żelazną zasadą PRu, że w Polsce teoria, która nie zawiera wskazówki o zmowie będzie zawsze uważana za niekompletną.

    Z jednej strony głoszenie definitywnego końca dzisiejszej demokracji, millenarystyczne oczekiwanie na mesjański ruch społeczny wyprowadzający ludzkość ze ślepego zaułka,
    z drugiej strony pojawiające się natychmiast po powstaniu ruchu nawoływania do wojny na górze, do pełnego pluralizmu, a skądinąd także pokazywanie jako zgubnego przykładu 71 lat rządzenia meksykańskiej Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej, która wyrosła z takiego ruchu.

    Z partiami lewicowymi w przeszłości często bywało, że w swoim in statu nascendi nawoływały do tworzenia szerokich ruchów społecznych, a kończyły jako partie-ostoje, źródła inicjatyw, wiedzy i władzy.

    Pzdr, TJ

  45. Blogowicze sobie abstrakcyjnie gaworzą, a Pis już zapowiedział czystkę do gołej a moze spalonej ziemi.
    Na pierwszy ogien pojdzie szef BOR Janicki, a kiedy juz Ziobro zostanie ministrem sprawiedliwości oficjalnie wiadomo ze wywali Seremeta i sam bedzie prokuratorem generalnym.
    Kim w Nowej IV RP bedą siepacze Ziobry z bandy czworga: Ocieczek i Swięczkoski oraz Kamiński z CBA, może sie domyślic średnio rozwinięte dzecko z przedszkola.
    A my na grilla ?

  46. A może Temida nas zbawi?
    Jeśli odpowiedni zespól kompetentnych sędziów i prokuratorów zostanie bezposrednio dokooptowany do składu sejmu? Duuuże uproszczenie! Oszczędność czasu (skomplikowanych procedur) i kasy państwowej/podatnika! Każdy projekt ustawy (lub „zamrożenie jakiejś przez marszałka) będzie automatycznie oceniany przez sędziów, jeśli został równie wprost skierowany do prokuratorów, bo pojawiły się podejrzenia o lobbing, przykrywanie czegos czymś itp. Równie błyskawicznie można by rozstrzygać sejmowe pyskówki, zamiast pisac pozwy o obrazę. A juz w ogóle najlepiej zastąpić wszystko Trybunałem Stanu i w ostateczności odwoływać sie do Strasburga.

  47. @ANCA_NALE, 10:41
    Przesłuchałem „dedykację” ze słuchawkami w uszach, jednak nie wszystko zrozumiałem.
    Staram się „wypowiadać swoja prawdę jasno i spokojnie”, czasami z jakichś przyczyn generuję szum, ale blog nie jest kontraktem na autostradę.
    Dziękuję za dedykację i serdecznie pozdrawiam.

  48. @Lex pisze:
    2011-06-20 o godz. 14:31

    ***Zdarzyło mi się, – zażenowanym wielce: „niemiłe” – razem, razem, RAZEM, RAZEM się pisze…***

    Bez paniki! Można było powiedzieć, że jest dobrze napisane (osobno), tylko zapomniał Pan wstawić „łącznik” – znany powszechnie wyraz -„jest”

    Co do meritum – roli Temidy – zgoda.

  49. @jerzy, o 11:55, tak zaczął komentarz adresowany do mnie.

    A ja tak myślę, że ma racje przysłowie powiedzenie siwa broda mędrcem nie czyni

    więc muszę wyznać, że tego typu przysłowia moglibyśmy cytować, jako komentarz do każdej opinii. Chinczycy wymyślili tych przysłów tysiące.

    Jedno jest dla mnie pewne, Szanowny jerzy. Kiedy podsumowuję swoje życie w jego końcówce, często zachodzę w głowę, jak taki stasieku, gość z dobrego domu, gruntownie wykształcony, mógł być takim głupolem w młodych latach.
    Włos mi się jeży, kiedy przypominam sobie poszukiwania rano własnego samochodu na śródmiejskich ulicach (mieszkałem w wieżowcu przy kinie Atlantyk), po wieczornych parkowaniach po pijaku.
    Zmądrzałem z wiekiem jerzy. Na szczęście.
    Pozdrawiam

  50. do
    Slawomirski pisze:

    2011-06-20 o godz. 16:56

    Szanowny Panie Slawomirski,
    u mnie przyjemne dla duszy i ciala 23°. Biale schlodzone wino lepsze od schodzonych butow. Pozostaje pytanie bez czy w skarpetach. Z Kaluzynskim mialem przyjemnosc korespondowac jako mlody wowczas czlowiek, bo pasja i celem moim byla „filmowka”. Paru moich przyjaciol tam utknelo, a ja zajalem sie teatrem. Poczatek byl oczywiscie we Wroclawiu, stad te moje wspominki o teatrze Zen na Placu Nankiera. Obecnie jestem w trakcie przygotowywania urlopu, co po rau tygodniach nieobecnosci w pracy i w domu jest zamiarem wymagajacym odwagi cywilnej, przynajmniej wobec pracodawcy. Do tego dochodzi zakup auta (bez skarpetek) etc.. Jednoczesnie pochlaniam z ochota ostatnia ksiazke Grynberga.
    Pozdrawiam.
    ET

  51. Jeszcze krócej (niż TJ) o liście Sierakowskiego
    Ten brak recept, ten opis sytuacji politycznej bez patentu na jej zmianę, pokonanie społecznego marazmu, na walkę z postawą „papu, kaku i lulu”, był dla mnie najważniejszym zarzutem jaki postawiłem w myślach S. po przeczytaniu listu.
    Zgadzam się z Twoją oceną w wielu fragmentach komentarza.
    Pozdrawiam

  52. @ANCA_NELA pisze:
    2011-06-20 o godz. 10:41

    Nie jestem „stasieku”, ale skorzystałem nielegalnie (złodziejsko) z tego linku i posłuchałem Desiderata. Gdy barany przestały beczeć, komputer zaproponował mi Hallelujah Cohena. Wprawdzie mam płyty z czasów, gdy w Polsce nie można ich było jeszcze kupić, ale wysłuchałem z nabożeństwem. Po raz n-ty doszedłem do wniosku, że wykonanie z Shreka jest lepsze od oryginału.

  53. @telegraphic observer
    We Wproście 24 rozmawia Żuławski z Gretkowską, po 15 latach niewidzenia się, po „Nocniku” i „Transie”.

    Zacytuję zadziwiającą informację, podaną przez Ż.
    ”Nie przymierzając, już Wolfgang Goethe mówił, że nie może znieść tylko jednego rodzaju literatury: tej wyssanej z palca. Jeśli pisarz inspiruje się tym co przeżył, psychicznie i fizycznie, to tworzy literaturę, która ma ręce i nogi”

    „Ile znasz języków (…)” Wielkiego Niemca uważam za jedną z najważniejszych złotych myśli, którymi kierowałem się w swoim życiu.
    Nie mogę jednak zrozumieć niechęci Goethego do wyssanych z palce fabuł..
    Ciekawe czy J. Pilch się zgadza.
    Co o tym myślisz obserwatorze?

  54. O liście otwartym Sierakowskiego do partii można długo …

    (w nawiązaniu do słusznych tez TJ z 06-20 o godz. 16:06)

    1. Hiszpański protest i lewicowa polityka gospodarcza – nieporozumienie wynika z faktu, że to lewicowa polityka gospodarcza, tj. ponad stan rozbudowana opiekuńczość i zabezpieczenia zwane socjalnymi, dotowanie mieszkalnictwa dla uboższych (w USA i nie tylko), doprowadziły do kryzysu i w dalszym kroku, do protestów. Ale Sierakowski idzie swoją udreptaną ścieżką ekonomizowania.

    2. Sceptycyzm wobec końca wieku ideologii – czyżby on rzeczywiście następował? Czyżby sensowny był dylemat postawiony przez Sierakowskiego – albo zbrodnie na bazie wielkich ideologii, jak to było w XX wieku, szczególnie w okolicach Polski, albo „krowie przeżuwanie” i bariera przed samoorganizacją społeczną?

    Ale przecież pojawiły się nowe ideologie, wśród nich liberalnego indywidualizmu, który w prymitywnym ujęciu faktycznie może utrudniać samoorganizację. Do tego ideologia (wspomniana w liście) „liberalne ironistki”, która nakłania jednostki i grupy do dialogu między sobą, do wrażliwości na bóle i rozterki bliższych i ew. dalszych bliżnich, ideologia negocjowania, lepszej komunikacji, rozumienia innego języka pojęciowego. Czyż to wszystko, całe to liberalne nasilenie z polityczną poprawnością na czele, nie jest ideologią?

    Polskę należy modernizować a Polaków edukować, a nie biadolić nad problemami demokracji modelu zachodniego. To jakaś polska maniera, albo metoda na popularność – ponarzekać na świat z naciskiem na świat zachodni.

  55. Slawomirski pisze:
    2011-06-20 o godz. 16:56

    „Szanowny Panie ET
    Lato astronomiczne tuz a ja siedze w skarpetach?
    Co zrobic?”

    Zdjąć je i w końcu wyprać.
    Cuchną już na cały blog.

    Bez pozdrowionek.

  56. gdy sie spojrzec na tego prokuratora Pasikonika, to juz sie wie, z prokuratorami w kraju nie ma zartow. Panie redaktorze, obecna Polska ma 9 instytucji represysjo-prokuratorsko-sledzczo-dochodzeniowych – wsyzsttko dla dobra obywatela w 20 lat po uzyskaniu wolnosci.

    W takim znienawidzonym prl byl sb czy cus takiego -dzsiaj mamy dublujace sie sluzby specjalne jak Bukinafasso. Bo niestety taki azjatyci status ma nasza Ojczyzna dzsiaj – sluzby specjalne pilunja sie nawzajem, szmalcowniki kwitna, korupcja mimo urzedow – najwieksza w krajach Unii.

    A proroka sie trzeba bac, jak w sowietach i prl – to juz genetyczne u niewolnikow, dlatego sie ciagle tak strasza.

    pozdrawiam

  57. (cd. w sprawie „listu”)

    3. Co jest ważniejsze: samo życie, czy sens życia ew. w ujęciu teoretycznym? – oto jest kolejny dylemat. Czy współczesny „kontrakt postpolityczny” nam się opłaca? i podobne pytania listu.

    Oczywiście minęły czasy wszechobejmujących teorii, fundamentalistycznych – jak to ujmuje neopragmatysta Rorty, wszak Sierakowski powinien to wiedzieć. Po prostu nasze metody poznania, filozofia i pokrewne dziedziny, zadawalają się odcinkowym wyjaśnieniem i skupieniem się na rozwiązaniu konkretnego problemu. Nikt nie próbuje przedstawić jakiegoś systemu filozoficznego spisanego w 10 tomach. Nasze wszystkie filozofie są przyczynkarskie, proponujące, na różne spoosby eklektyczne. Być może tak się dzieje z powodu fiaska komunizmu i faszyzmu, a może raczej z powodu zwycięstwa (anglosaskiego) liberalizmu, który nie jest taki ambitny w poznawaniu i opisywaniu świata, a już nie w jego zmienianiu ręką ludzką, ręka małej, elitarnej grupy filozofów-polityków. Po prostu inaczej myślimy, inaczej funkcjonuje nasza kultura niż 30, czy 80 lat temu. W innym stadium jest kultura afgańska, innym polska, innym fracuska czy amerykańska (USA).

    Co znaczy „kontrakt postpolityczny”? Z jakiego pnia postmodernistycznej myśli to wyrosło? Oczywiście znów polityka, jej uprawianie, uległo zmianie. Przeżyłem niedawne wybory federalne w Kanadzie (2 maja). Jakże żywa to była polityka, dynamiczna, może nie wypełniona dyskusjami na temat polityki zagranicznej, ale było wiele o metodzie rządzenia państwem, oraz o priorytetach społecznych.

    4. Argument Sierakowskiego o przeżuwającej krowie (za Miloszem) odbieram tak, że jeśli mam wyrazić w procesie politycznym swoją opinię, a właściwie wiązkę poplątanych opinii na rozliczne tematy, to przecież jest to jedynie mój subiektywny produkt intelektu i politycznych emocji. Musi on być skonfrontowany z produktami innych ludzi. Te konfrontacje trzeba jakoś organizować, kanalizować, pojawiają się nowe problemy i wiązki opinii – czy na prawdę żyjemy w „postpolitycznym świecie”?

    Polacy mają wiele partii do wyboru, jest ich co najmniej kilkanaście. Czy to można nazwać „kartelem czterech partii”?

    Jakieś poplątanie sprzeczny jest ten list. Z jednej strony jest przeciw indywidualizmowi, bo on za daleko idzie, przynosi konsumeryzm i zasklepienie się na swoim. Z drugie strony „kartel partii (l.mn.)”, czy „dyktatura partii (l.poj.) jest nieznośny, jako ruch ku spontaniczności i wielopartyjnej dowolności. Może to pułapka anarcholibertarianizmu? 😉

  58. Stasieku!
    Nagranie pewnie było amatorskie, na wolnym powietrzu i dokonane bardzo, bardzo dawno. Piotr Skrzynecki był jeszcze przystojnym, siwym brodaczem, Grzegorz Turnau i Jacek Wójcicki chłopakami… o paniach nie piszę, bo one wciąż przecież młode…Nic dziwnego, że tekst może nie być dobrze zrozumiany. Ale w końcu liczą się emocje…
    #
    Dezyderata – Piwnica pod baranami
    tekst piosenki
    Muzyka: Paweł Wawelski
    przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech
    i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy
    o ile to możliwe bez wyrzekania się siebie
    bądź na dobrej stopie ze wszystkimi
    wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie
    wysłuchaj też innych, nawet tępych i nieświadomych
    oni też mają swoją opowieść
    oni też mają opowieść
    unikaj głośnych i napastliwych
    unikaj głośnych są udręką ducha
    niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany
    będą dla ciebie źródłem radości
    bądź ostrożny w interesach
    bądź ostrożny w interesach
    na świecie bowiem pełno oszustwa
    bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia
    ani też nie podchodź cynicznie do miłości
    bo ona jest wieczna jak trawa
    bo ona jest wieczna…
    unikaj głośnych i napastliwych
    unikaj głośnych są udręką ducha
    przyjmij spokojnie co ci lata doradzą z
    wdziękiem wyrzekając się spraw młodości
    jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż
    drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj
    a więc żyj w zgodzie z bogiem
    czymkolwiek on ci się wydaje
    w zgiełkliwym pomieszaniu życia
    zachowaj spokój ze swą duszą
    przy całej swej złudności, znoju i rozwianych
    marzeniach jest to piękny świat
    jest to piękny świat…

    znalezione w starym kościele
    św. pawła w baltimore
    datowane 1692r.

    przy całej swej złudności, znoju i rozwianych
    marzeniach jest to piękny świat
    jest to piękny świat…

  59. ET pisze:

    2011-06-20 o godz. 13:09
    Raczy pan kpic i gloryfikować kraj w stylu – no u nas to nie do pomyslenia . Pon się zapozna co to za odpady – i czemu na wysypisko mają trafiać. A na pola jako nawóż to pewno szwajcarzy wyrzucaja w Polsce(dalej) czy w Niemczech(bliżej) bo strasznie dbaja o ochrone środowiska u siebie

  60. Wszystkie komurki, urzędnicy pracujący w tz ogólnie pojętej temidzie
    nie są bezstronni, oni wydają zawsze wyroki polityczne. W zależności od
    tego która opcja rządzi tak są ferowane wyroki, no chyba że podsądny się
    sam podloży. Sędziowie i prokuratorzy boją sie tylko zesłania do jakiejś
    pipidówy, każdy chce mieszkać i pracować w aglomeracji gdzie zawsze coś
    się dzieje i gdzie można wypłynąć. Więc wyroki i decyzje są tak sterowane
    żeby w rodzinie były najmniejsze straty. Nic nie pomogą trybunały jeżeli
    wszyscy będą się nawzajem wspomagać i kryć. Dziś ja jego przed sąd a
    za cztery lata on mnie, na wszelki wypadek zostawmy to, i tak to trwa.
    Swoją drogą wybory blisko więc każdy każdego, aby dolożyć.

  61. Demokracja słabo sobie radzi ze wszelkimi fanatykami, więc tu i owdzie ( jak wiadomo) po cichu wraca sie do tortur, zwlaszcza kiedy chodzi o zagrozenia terrorystyczne. Kary smierci domagaja sie ludzie w krajach, w ktorych za gwalt ze szczegolnym okrucienstwem dostaje przestepca 8 lat i wychodzi z wiezienia po 4ech. Dochodzi do samosadow. Niedawno jakis facet w Kanadzie zamordowal trojke dzieci i uciekl w las (a lasow tu sporo). Odnalazl go i aresztowal ( tzw „obywatelski areszt” osobnika zagrazajacego spolecznosci) traper. Facet zostal uznany za niepoczytalnego i wlasnie ma wyjsc z wiezienia. Traper stwierdzil publicznie, ze nastepnym razem w podobnej sytucaji zabije przestepce nie trudzac wymiaru sprawiedliwosci.
    Rozmawiam coraz czesciej z przemeczonymi praca i domowymi obowiazkami kobietami, ktore tesknia za czasemi, kiedy mezczyzna byl odpowiedzialny za rodzine (tez i prawnie), a rozwod i porzucenie rodziny (przez jakakolwiek ze stron) bylo przynajmniej TRUDNE, jezeli nie niemozliwe. Wahadlo wyraznie odbija spowrotem.

  62. TJ pisze:
    2011-06-20 o godz. 16:06

    „Krótko o liście Sierakowskiego …” etc., etc.

    Drogi TeJocie, był taki okres w sztukach wszelakich, a w sztukach
    plastycznych szczególnie, kiedy to mówiło się że dany artysta uprawia
    „sztukę dla sztuki’. Dotyczyło to również muzyki, tańca, baletu …

    Otóż, niejaki Sierakowski w swym liście otwartym (szajse! Poczta Polska
    nie zarobi, bo bez znaczka!) kreuje bardziej siebie, swoją sztukę dla
    sztuki, niżli interesy Kraju czy Obyweateli.
    Jest to swoista metoda samozaspokojenia własnego ego, dla pozoru
    troszczącego się o „dobro ogółu”.
    Sierakowski ma w dalekim poszanowaniu tęże dobro – jemu chodzi li tylko
    o zaistnienie na forach ogólnych, na zauważenie jego jakże genialnej
    jednostki, w celach tylko i wyłącznie przyszłej komercji, kariery zawodowej.
    Podobnie postępował Bronisław Wildstein: za pomocą swoich happeningów publicystycznych, wykradania danych z IPN, itp.
    To są jednostki, które nie potrafiąc błyszczeć światłem własnym, używają
    dla swego pożal się boże blasku, świateł zewnętrznych – czyli błyszczą
    światłem odbitym (podobnie jak to czyni nasz Księżyc).
    Pamiętać przy tym należy, ale to obowiązkowo!, że taki Księżyc ma też
    swoją ciemną, nie oświetloną stronę – dokładnie 50 proc. ciemności, sił
    mrocznych, niekoniecznie zaraz złych, ale nie zbadanych.
    Tedy należy przypuszczać że taki Sierakowski nie wyczerpał jeszcze
    swoich możliwości „listownych”, i w ślad za pierwszą depeszą pójdą jeszcze inne.
    Pytanie tylko, raczej z tych praktyczno-prozaicznych – z tej jasnej, czy
    też z tej ciemnej strony Sierakowskiego?
    Zasoby ma, a z czego skorzysta?

    Pozdrowionka.

    P.S. dodatek nadzwyczajny: Pink Floyd „The Darkside Of The Moon”,
    posłuchajcie i obejrzyjcie to proszę do końca!
    Warto żyć!
    http://www.youtube.com/watch?v=XiimzQ0KqBA

  63. stasieku pisze:

    2011-06-20 o godz. 17:17
    ja tez z wiekiem mam amnezje ale na szczęscie nie muszę wyrokować czy gościu winien tego parkowania czy nie. Nawet jeśli jest to heniu kolega z ławki

  64. @Cynamon

    Czego ty sie wtracasz, jak panowie rozmawiaja o schlodzonym winie i schodzonych butach(czy ty wylapales te przednia gre slow: schlodzony i schodzony, zwroc uwage, pan Et usunal tylko jedna litere i wyszly mu te buty)
    Ech Cynamonie pchasz sie miedzy gosci, a potem dziwisz sie, ze nie chca cie wypuscic.
    A swoja droga to ja sie zastanawiam kiedy pan ET i pan Slawomirski wypija bruderszafta i przejda na ty, dowiedzielibysmy sie wtedy jak ksiadz ich ochrzcil. W koncu zwracaliby sie do siebie bardziej konfidencjalnie: Szanowny Pimpusiu, wlasnie rozkoszowalem sie rozkoszna sztuka teatralna, ktora li wiele mi wyjasnila w kwestiach zycia , piekna i szarocienia. A pan Slawomirski by odpowiedzial: Szanowny Misku czy nie sadzisz, ze nie ma zgody na zamazywanie przeszlosci pana Passenta.

  65. do jasny gwint pisze:

    2011-06-19 o godz. 22:34

    Gratuluje wyboru lektury (Stephane Hessel), wspominalem o nim przed miesiacem. Zaluje jednak, ze nie czytajac wywiadu z Gretkowska, pomijajac wiec jej tekst, redukuje ja Pan do „maszynki seksualnej”, co z kolei nie ma nic wspolnego z tekstem (tekstami) Gretkowskiej. Niestety jest to zabieg dosc prymitywny, czesto jednak obecny w blogosferze. Za dwa tygodnie bede w Krakowie i chodzac po Plaszowie pomysle o Pana bezmyslnosci, przynajmniej w przypadku Gretkowskiej i Zulawskiego. Zastanawiam sie, dlaczego nie lubi Pan ludzi madrych i wyksztalconych. Mimo wszystko polecam lektury Zulawskiego, Gretkowskiej niestety nie znam, wywiad jednak czytalem.

    Ciekawi mnie zdanie blogujacych na temat tegoz.

    ET

  66. Szanowny Panie Slawomirski,
    pod ponizszym adresem znajdzie Pan wywiad z Gretkowska.

    http://www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1516528,1,rozmowa-z-manuela-gretkowska.read

    Pozdrawiam.

    ET

  67. Telagraphick Observer
    Problem z listem Sierakowskiego polega na tym, że to jest moim zdaniem sensowna diagnoza z której niestety nie wynikają żadne wnioski. To co nazywasz „poplątaniem” jest po prostu wyrazem bezradności. Z tekstu wynika, że Sierakowski był w Hiszpanii i widział te pełne zbuntowanych ludzi place. Pewnie poczuł ich siłę i witalność. Poniosło go. Po powrocie niestety oklapł – to powszechne odczucie wracających. Puste, warszawskie place, marazm i brzydota, znów boleśnie odebrały mu nadzieję. I ta sensowna diagnoza bez wniosków jest wynikiem jego frustracji. Po przyjeździe z Hiszpanii tym wyraźniej zobaczył, że kartel trzyma się mocno i sposobu nie ma by go zmusić do jakichkolwiek zmian. Stąd w tekście tylko nieśmiała uwaga by się organizować niezależnie od kartelu.
    Ja to rozumiem. Ostatnio takie odczucie beznadziejności miałem czytając serię Twoich ciekawych i mądrych komentarzy o polityce społecznej – np konieczności zmiany systemu pośrednictwa pracy czy szerzej rynku pracy. Co z tego, że doskonale diagnozujesz sytuację i formułujesz dobre wnioski? Przecież i tak tego systemu nikt nie chce zmieniać? Kto ma go zmieniać, ci którzy z niego żyją? Ten kosztowny i bezsensowny system będzie się umacnial – taka jest logika kartelu.
    Tak więc wszelkie próby inicjowania zmian, bez względu na to kto je formułuje – liberał Telegraphick czy lewak Sierakowski – wywołują we mnie tylko uczucie beznadziejności, bo przecież kartel żadnych zmian nie toleruje i nie chce. Kartel chce kontroli, monopolizacji władzy, chce mieć wszystko. Po diabła mu jakiekolwiek zmiany.
    Kiedyś z Tobą rozmawiałem o tym, że dynamika buntu młodzieży hiszpańskiej jest odmładzająca dla tamtego systemu – to jak kroplówka dająca życiodajną energię. Jak mloda kochanka dająca siły dojrzałemu mężczyźnie. Na skutek lęków i apatii Polska jest tego czynnika dającego witalnośc pozbawiona. Pozostaje jej tylko starzeć się, obumierać, zamieniać w hospicjum. Chyba Sierakowski to czuje i stąd ten brak wniosków
    Pozdrawiam

  68. stasieku (06-20 o godz. 17:44)

    Pytasz o niechęć Goethego do fabuł wyssanych z palca, o moją opinię w tej sprawie.

    To zależy, gdzie uprzednio się ów palec trzymało.

    A bardziej elegancka, choć dłuższa odpowiedź jest taka, że fikcja literacka musi cholernie odbiegać od rzeczywistości, ale nie za bardzo od niej się odrywać; aby (p)obudzić a jednocześnie być przydatną, trafną i istotną dla sprawy. Taką myśl Pilch przekazałby, jak go znam.

    Po prostu pisarz literatury musi czytelnika uderzyć w czaszkę, wyrwać z obecnego toku myślenia, przez to wpłynąć na niego. I to ostatnie determinuje, że musi to być kwestia zbliżona do jego problemów, którymi on żyje i do jego snów, które oczywiście on śni. On – znaczy czytelnik.

    Mam wrażenie, że Goethe mówiąc tak o językach miał na myśli nie tylko język niemiecki czy polski, ale język robotnika i spekulanta, schizofrenika i lektorki języka rosyjskiego, dojrzałego proboszcza parafii i dziewczynki u I komunii, wreszcie na koniec … język doświadczonego inżyniera-automatyka i język niespełnionego makroekonomisty, czy język finalny liberalnej ironistki.

    I to wszystko ma być w związku z parą Gretkowska-Żuławski. Wg. mnie ten wywiad to plotkarstwo na bazie literatury, której nie mogę ocenić, bo jej nie znam. Znam kilka przekonujących opowiadań Gretkowskiej. Ale to kogo ona opisuje w „Transie” i na którą powieść kontrodpowiada jest pytaniem bezprzedmiotowym. Liczy się wrażenie czytalenika z czasu czytania, a nie plotki. A jeśli w trakcie czytania czytelnik sobie tak właśnie kombinował, to stracił czas. Powinien raczej odnieść do swoich przeżyć i wyobrażeń bardziej uniwersalnych. Tak ja bym do tego podszedł.

  69. Szanowny TJ.

    Przeczytałem tekst Sierakowskiego 2 razy, oprócz napuszonej fasady nie znalazłem wielu inspirujących myśli.

    Fasada sprzedaje sie dobrze: wystarczy cytat z Miłosza, Dostojewskiego lub Bułhakowa plus okrasa mądrą łacińską maksymą. Aplauz gwarantowany. Użycie przez Sierakowskiego imienia S. Brzozowskiego jako organizacyjnego patrona jest afrontem dla reputacji tego filozofa. Głebia protest songu Sierakowskiego pasuje bardziej do zjazdu początkujacych hippisów anizeli tekstu powaznego socjologa.

    Motyw Sierakowskiego pojawił sie na blogu symultatywnie z z damskim antychrystem – Gretkowska. A tu fasada nie taka piękna, srodki wyrazu ekstremalne, nie stroniące od wulgaryzmów. W odróznieniu od tekstu Sierakowskiego treść w wywiadzie jest szczera. Mówienie prawdy nie jest mile widziane w narodzie toteż na dzien dobry pisarka zyskała wielu dozgonnych wrogów.

    Jeden z kolegów blogowych kolokwialnie określił swoją reakcję fizjologiczna na Gretkowską. Ksiażkowy ustęp o wyzszosci seksu francuskiego nad zmp-owskim mięsniem Kegla jest faktycznie bolesny i antypolski. To jest potencjalna sprawa dla Trybunału w Strassburgu. Czarę goryczy dopełnił ustęp o słabych zwieraczach piędziesięciolatka (przecież Biacz mogła uzyc innego przykładu!).

    Kończąc na poważnie: w pełni się zgadzam że wychlastanie dumnego narodowego tyłka nie zaszkodzi. A przed Sierakowskim długa jeszcze droga.

    Pozdrawiam i dziekuję za monumentalna pracę od podstaw na enpassant.

  70. Jeszcze o „liście do partii”

    Gdyby Sierakowskiemu chodziło o partie, które Polacy między sobą rozgrywają, to bym przyklasnął. O porozumiewanie się z odległych pozycji, o nabywanie takich umiejętności, o sztukę kompromisu, negocjowania, dawania coś w zamian za coś z drugiej strony w konkretnym przypadku, aby się znaleźć gdzieś „w pół drogi”. Aby człowiek religijny nie narzucał niewierzącemu swoich przekonań (nie nawracał go), ani nie zmuszał go do czynów wg. niego „niemoralnych”. Aby nie widział w „obcym” człowieku „chorego”. Aby portafił się wznieść ponad swoje dotychczasowe przyzwyczajenia myślowe i zrozumiał drugiego. Aby zrozumiał drugiego nie po to, aby go lepiej zwymyslać. Lecz aby mu pomóc, ulżyć, a przynajmniej nie potrącić. Aby pracownik nie wygrażał szefowi czy właścicielowi, aby tamtem mógł pracownika usznaować, i vice versa … i vice versa. Aby nie popadali w błędne koło wzajemnej nienawiści. Aby lepiej rozumieli sens swoich ról społecznych i godzili się z tą, która im przypadła, jeśli nie są w stanie osiągnąć coś lepszego. Aby nie obrażali się na T.O., gdy wali im prawdę w oczy.

  71. @telegraphic observer, 21:19
    To jest Twoja prawda TO! Nie wal nią po oczach, tylko do niej przekonuj językiem zrozumiałym.
    Wiem, że to potrafisz, kiedy sam siebie rozumiesz.

    Ciekawa i oryginalna ta Twoja interpretacja „ile języków(…)” Goethego. Wpadłem w zadumę i przedyskutuję z moją T., która właśnie czyta Trans i zapytana „jak tam?” odpowiedziała opisem jakiegoś przygodnego seksu zamężnej bohaterki w Paryżu.

    Ze swej strony zamykam temat listu, w obawie, że Daniel Passent się obrazi za nasze zejście z tematu tytułowej Temidy.

    W TVN24 było dziś dużo o Trybunale. Pan Durczok, kierownik „przedsiębiorstwa kłótni”, przybrał pozę moralizatora i nie krył zniesmaczenia kłótliwością polityków. Kiedy prof. Markowski zarzucił gospodarzowi udział w upadku dyskusji medialnych, p. Durczok zmienił temat.

    Najzabawniejsza była wypowiedź prezesa TK w której postulował kasacje instytucji.
    Dużo zyskujesz mając wybór tematów w Internecie.

    Nara

  72. ET z godz. 20:40
    Też mnie cieszy, że Jasny gwint popularyzuje Hessela. To nie pierwszy jego wpis na ten temat.
    Pozdrawiam

  73. Kartka z P. (06-20 o godz. 20:50)

    Wyobrażam sobie, że młoda kochanka dająca siłę, wręcz życiodajną energię, dojrzałemu mężczyźnie nie jest regułą. A jeśli już, to ważniejsza i pierwsza jest siła wewnętrzna tego mężczyzny, aby znaleźć sobie młodą i pełną życia kochankę. Ale nie sprawdziłem tego, więc mogę nie mieć zielonego pojęcia.

    Tyle już napisałem o „liście do partii”, że myśl się pojawia, czy aby nie mam problemu ze zwieraczem. List jak list, ulotnym jest, problematyka pozostaje. Niemniej dochodzę do przekonania, które już nie może Cię zszokować, że to dobrze iż nie ma w tym liście żadnych wniosków z diagnozy, bowiem jest ona bezsensowna. A przynajmniej w kwestiach tych dylematów. Owszem, Polacy powinni się nieco rozruszać i aktywizować, ale skoro powoli im to przychodzi, to jedynym wnioskiem z takiej diagnozy jest cierpliwość. Skoro nie prą na reformy liberalne, to Sierakowski powinien być zadowolony. Red. Żakowski taką kiedyś postawił diagnozę, że te neoliberalno-konserwatywne wielkie reformy tak społeczeństwo wymęczyły, że lepiej niczego już nie reformować (nie mówił przez jak długo). Bo gdyby Polacy powiedzieli, zrozumiawszy te wszystkie artykuly o rynku pracy, że trzeba go zreformować, to kartel z Tuskiem na czele wyczułby pismo nosem i by to przeprowadził w szybkich abzugach – wszak jest to dokładnie to, co Ty diagnozujesz i przewidujesz w zachowaniach kartelu. A tak musi się kartel mitrężyć ze szkołami wyższymi i własnością szpitali.

    Myślę sobie, gdyby ci dojrzali mężczyźni wzmocnieni przez swe młode kochanki nagle poczuli w sobie mniej potrzeby zależności od rządu i państwa i wzięli parę spraw na swoje barki i w swoje ręce, poczuli swoją indywidualną siłę, wbrew wszystkim przeciwnościom i kłodom rzuconym przez państwo opanowane przez kartel im pod nogi, to byłby to pierwszy krok. Poza tym, kto powiedzial, że życie w tej „kosztownej beznadzei” nie jest najlepszym życiem dla dojrzałych mężczyzn pozbawionych młodych kochanek? A może to wszystko z braku młodych życiodajnych kochanek?

    Wracając do realiów – kto chce zyski czerpać ze zmurszałego rynku pracy? Może kartel, ale Tuska o to nie podejrzewam. Tym kartelem są związkowcy, biurokraci w państwowych firmach i w urzędach, i szersze masy sentymentalnie trzymające się starego, przeważnie ci najbiedniejsi. Rząd Tuska największe popracie ma wśród ludzi wykształconych, dynamicznych i w dużych miastach – tak mówią sondaże. Tu przebiega linia podziału, moim skromnym zdaniem. Hiszpania ładnym krajem jest, lecz ich doświadczeń i problemów nie potrafię w sposób sensowny powiązac z polskimi (przynajmniej w krótkich słowach).
    Pozdrawiam

  74. @ANCA_NELA, 19:05
    Nie do wiary, ze to takie stare!
    Miło, że zadałaś sobie trud aby przybliżyć tekst.
    Zgadzam się, że liczą się emocje ale czasami musimy je opanować.
    Śpij słodko Aniu!

  75. Lewy Polak pisze:
    2011-06-20 o godz. 20:16
    „@Cynamon
    Czego ty sie wtracasz, jak panowie rozmawiaja o schlodzonym winie i schodzonych butach(czy ty wylapales te przednia gre slow: schlodzony i schodzony, zwroc uwage, pan Et usunal tylko jedna litere i wyszly mu te buty)”

    Lewy Polaku, mam w dalekim poważaniu ich że schłodzone wino, mam w takimże samym poważaniu ich że schodzone buty, mam za to na uwadze
    nasz wspólny interes tego blogu – skarpety nad którymi rozprawia bez
    końca trollklon Slawomirskim zwany, tak jakby rozprawiał nad tragedią
    Pompei, cuchną już przez kabel internetowy!
    Nie wiem jak tam przekaz wi-fi, ale mój kabel zaczyna już powoli gnić
    od tego smrodu! Skąd trollklon Slawomirskim zwany, nabrał tyle starych
    skarpet – pojęcia nie mam!
    Pewnie rozbiera nocami, za tą Wielką Kałużą, emigrantów z Meksyku,
    ale tylko ze skarpet – to się nazywa fetyszyzm.
    No cóż, hobby nie pierepałka, a zboczenia są różne.
    Jak to udowadnia każdego dnia niejaki Slawomirski, wraz ze swą „podporą” helwecką, czyli ET.

    Serdeczności L.P. i …

    Pozdrowionka.
    P.S. Ciekawe czy trollklon ET w Szwajcarii, też zbiera stare skarpety?
    Te to by musiały „capić”, po tych szwajcarskich serach!

  76. Hiszpania – witalność buntu, Polska – beznadzieja i marazm

    Kartka z podróży pisze:
    2011-06-20 o godz. 20:50
    „…dynamika buntu młodzieży hiszpańskiej jest odmładzająca dla tamtego systemu – to jak kroplówka dająca życiodajną energię. Jak mloda kochanka dająca siły dojrzałemu mężczyźnie. Na skutek lęków i apatii Polska jest tego czynnika dającego witalnośc pozbawiona. Pozostaje jej tylko starzeć się, obumierać, zamieniać w hospicjum.”

    „Z tekstu wynika, że Sierakowski był w Hiszpanii i widział te pełne zbuntowanych ludzi place. Pewnie poczuł ich siłę i witalność.”

    Mój komentarz

    Co takiego witalnego jest w hiszpańskich protestach?

    Czy procesy społeczne, to tylko bunt jak w Hiszpanii albo marazm i beznadzieja jak w Polsce? Dlaczego jest tyle ponuractwa w diagnozach dla Polski?

    Czy Sierakowski chciał zaproponować swoim listem odmładzający bunt dla Polski?

    Jeśli tak, to dlaczego nie starczyło mu sił na konkretne propozycje? Popadł w apatię i zniechęcenie lądując na warszawski bruku, grzęznąc w lękach i brzydocie, jak Gretkowska, w polskim siermiężnym, monopolistycznym fundamentaliźmie, konserwatyzmie, paternaliźmie i patriarchacie?

    Czy to są skrajności, naukowa diagnoza, filozoficzne rekomendacje dla działaczy, czy naga prawda dla ludu?

    Pzdr, TJ

  77. @Kartka z podróży, 20:50
    Pewnie się domyślasz Kartko, że mam kupę przyjaciół w Hiszpanii, którzy mają dzieci w wieku demonstrującej młodzieży.
    Skajpowałem z kilkoma, pytałem o opinie – byłem zdumiony podobieństwem sytuacji politycznej w naszych krajach, mimo tak różnych kultur i historii. Sytuacja podobne a reakcje społeczne dramatycznie różne.

    Zgadzam się z nastrojem beznadziei w Twoim komentarzu.
    Fakty wycofywania spraw, bądź zaniechania ich wnoszenia do Trybunału, zgodnie z zasadą ręka rękę myje, są przygnębiające. Wypowiedź p. Tuska na temat raportu p. Kalisza skandaliczna.

    Dobranoc

  78. duende pisze:

    2011-06-20 o godz. 21:18
    Szanowny TJ.

    Mój komentarz

    Zgadzam się również, co do Gretkowskiej. Jej retoryka jest konkretna, postulatywna.

    Z innej beczki.

    Zapadła mi w pamięć reminiscencja Autora z ojczyzny Che – zaśmiecony plac, bałagan, wszystkoizm w wysuwaniu żądań , w demonstrowaniu postaw.

    TO w polemice z listem Sierakowskiego umieścił zdanie o różnicach:
    „W innym stadium jest kultura afgańska, innym polska, innym fracuska czy amerykańska (USA).”

    Teza niesprawdzona, nie uznana, niepoprawna, co najwyżej można ją przyjąć jako kontrowersyjny zaczyn do dyskusji.

    Ale mi chodzi właśnie o te różnice. Czy Ameryka Łacińska, to ekstrawertyzm, spontan, słowo, to znak, hasło do działania, najskuteczniejszym doświadczeniem jest impuls, skutek już dziś, a Ameryka anglosaska, to refleksja, namysł, słowo, to idea, doświadczenie, to budowla wielopiętrowa, a skutek bez planu nie istnieje.

    Dziś tego typu stereotypy odchodzą w przeszłość. Ale to takie luźne ćwiczenie – konstruowanie przeciwstawień w poszukiwaniu sensów.

    Pzdr, TJ

  79. na kanwie tego ze nasi „demokraci” sa czynni w nauce demokracji w tunezji, a nawet przywoza rzadowym samolotem do Polski i Unii Europejskiej jakis islamczykow, ktorzy odzegnuja sie od azylu wPolsce jak dialbel od katolika -tu kilka uwag.

    drogi czytelniku, czy odwiedziles juz krajowy „areszt wydobywczy”, gdzie z oskarzenia byle bandyty mozesz stracic lata zycia ? gdzie metody wydobycia oskarzenia przypominaja abu-graid w iraku ? nie ?
    czy znasz li taki kraj, gdzie zamasakowana tajna policja zaciera slady , gdy oskarzona przez mafie kobieta popelnia” samobojstwo ” ? strzelajac sobie niemozlwie wykrecona lewa reka przez prawe ramie prosto w serce ?
    znasz li taki kraj, gdzie prezydent do dziennikarki mowi, ze jak ma na krotkiej liscie do wykonczenia ?
    znasz li taki kraj, gdzie prezydnet nie wie ze na jego terrytorium stacjonuja agenci obcego panstwa -torturujac niewinnych ludzi ?
    znasz li taki kraj, gdzie niezaproszony prezydent jedzie do obycych i tam urzadza im jatke swoja tutka ??
    zansz li taki kraj gdzie premier, gdy dowiedzial sie o Trybunale stanu dla sanacyjnego populisty – wysmial posla sejmu i przewodniczacego sejmowej komisji sledczej ?
    nie ? no to jeszcze malo o zycie w demokracj wschodu wiesz – myslisz ze to Libia, czy Tunezja ?. Blad.

    pozdowka

  80. Temida i okolice
    A ja bym tak szybko nie rezygnowal z dorobku i wytworow sredniowiecza.
    Pregierz czy dyby na pewno stanowily swoiste memento dla INACZEJ pojmujacych owczesne prawo.
    Radzilbym przeczytac np Ukaz Carski dotyczacy producentow broni i sposob badania usterek i niedorobek w uzbrojeniu.
    Przeciez podobna metode , co prawda odwrotnie skierowana stosowal Henry Ford i mimo duzego odstepu w czasie – metoda dzialala.
    Wyobrazcie sobie jaki skutek odniosla by wiadomosc ze za zle ustanowione prawo albo wyrok wydany // po uwazaniu// delikwenci beda ocwiczeni ddo powtornego zemdlenia.
    Prawdopodobnie nie zdarzaly by sie lapsusy typu // I CZASOPISMA//
    Dla wyjasnienia Ford badal w zlomowiskach jakie czesci jego samochodu przetwaly – bo byly lepsze od pzostalych , zas Car na pobojowisku kazal szukac broni uleglej destrukcji i porownywac z ta co zniszczeniu nie ulegla – musiala byc lepsza.
    Wiec metoda z przodu czy z tylu skuteczna byla.
    Nie chcialbym rzucac tutaj nazwisk ale powiedzcie szanowni , nie posluchali byscie kwiczenia tych naszych swietych krow gdyby im sie ktos dobral z rozga do wlasciwego miejsca za to co nam prokuruja?
    Ja jestem lagodnym czlowiekiem , ale rozge bym namoczyl

  81. Rozpasani politycy, złodziejscy menadżerowie, rozbuchani księża, skorumpowani lekarze, niedouczeni inżynierowie, niekompetentni nauczyciele, leniwi robotnicy – no i wreszcie źli, postkomunistyczni, niezweryfikowani sędziowie i prokuratorzy…
    Czy PT towarzystwo, które z pozornym znawstwem rozprawia o bezprawiu wśród stosujących prawo, nota bene myląc często instytucje i pojęcia, znajdzie odrobinę odwagi – połączonej z samokrytyką – i uzna, że funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości to reprezentanci TEGO SAMEGO SPOŁECZEŃSTWA?
    Z jego przywarami i zaletami?
    Od lat bawi mnie doskonale (bom dzieckiem Monty Pythona), że na niesprawiedliwość i opieszałość sądów narzeka najbardziej nieudacznik w swojej profesji, frustrat życiowy oraz pieniacz.
    Bawi mnie polityk, chowający się za immunitetem przy spowodowaniu kolizji drogowej a jednocześnie wściekle atakujący decyzję prokuratury, która umorzyła postępowanie w związku z jego, insynuacyjnym najczęściej doniesieniem.
    Ach, ta panująca nam w Polsce, Królowa Hipokryzja!…
    Ale – także z uśmiechem – tłumaczę sobie (i Wam, Szanowni, Wielce Czcigodni Sprawiedliwi oraz Katonowie, gotowi sądzić wszystkich poza sobą) jeszcze tylko jakieś dwieście lat demokracji i będzie OK.

  82. Ale sie porabalo. Ja sie calkiem zgadzam z Etem !! Chodzi ojego ocene prymitywnych wypowiedzi jasnego gwinta na temat Gretkowskiej.Koniec swiata, jak mowil pan Popiolek

  83. LEWY POLAK. 08.12. Ja myślałem, że „o zieleni można nieskończenie”, a Ty paru innych woli o gazach jelitowych. W tym różnica niestety.

  84. stasieku – 22:40
    Emocje – stosownie do wieku 😉 – opanowane. Jednak podczas słuchania muzyki, zapomina się o przeżytych latach i te emocje się wydobywają skądś tam i sobie podfruwają 😆
    A swoją drogą… ilu ciekawych artystów dały nam tamte beznadziejne, wydawałoby się czasy! Jakie śpiewano piosenki, jacy byli wykonawcy… Wraca się do ich piosenek, przypomina stare wykonania. Czasem się zastanawiam, kto za 20 lat będzie wspominał piosenki dzisiejszych gwiazd i gwiazdeczek?
    Ewa Demarczyk kończy 70 lat… nie wiadomo, gdzie się podziewa, nie udziela wywiadów, nie koncertuje a zapomnieć się nie daje.
    A z początkiem lata we Wrocławiu rozpoczyna się sezon koncertowy, przyjadą różni wykonawcy, różne zespoły, będą występować w3 różnych salach i na świeżym powietrzu. Już się szykuję!

  85. @telegraphic observer, 22:39
    Nie wierzę, żeś nie próbował.
    B. się boisz – że przeczyta i zamknie sypialnię.

    Piszesz:
    Hiszpania ładnym krajem jest, lecz ich doświadczeń i problemów nie potrafię w sposób sensowny powiązać z polskimi (przynajmniej w krótkich słowach).
    i tu się zgadzamy. Znam ten kraj (ca 720 dni pobytu) na tyle, aby nie móc sensownie wytłumaczyć dlaczego taki wybuch teraz. Za moich czasów mieli 20% bezrobocie i było cicho. Umowy trójstronne obowiązywały.

    Miłego dnia.

  86. pani Manuela powiedziala dawno temu w radiowej „trojce”, ze tam jej ojczyzna, gdzie robi kupe. Wcale sie nie zdziwie, gdy pani Mauela napisze kiedys rozprawe o roznicy miedzy zatwardzeniem a rozwolnieniem.

  87. Lech, 23.19. u Szostkiewicza. Doskonale!!!
    Kilka dni temu Sierakowski napisał błyskotliwą i wnikliwą analizę stanu anomii państwa i degeneracji systemu partyjnego. Postawił powszechnie znaną diagnozę i nie jest on od tego aby tę stajnie Augiasza czyścił lub podawał sposoby wybrnięcia , jeżeli jeszcze takie istnieją. Rzuciła się na niego sfora myślicieli z poziomu Rymanowskiego lub Olejnik, także zaoceanicznych i dalej ujadać. Jeden nazwał pismo Sierakowskiego nawet „intelektualnym bełkotem”. Nie sposób podjąć dyskusji, ale tym wszystkim mędrcom radzą przeczytać obszerną analizę przyczyn katastrofy cywilizacyjnej opisanej na przykładzie laboratoryjnego eksperymentu w Islandii. Robert Wade i Silla Sigurgirsdoottirw czerwcowym Le Monde Diplomatique przedstawiają obszerny artykuł pt. „Gdy finanse mają państwo”. Warto przeczytać, LMD kosztuje tylko 7 złotych, ale zyskuje się okazję poznania co nas i pozostałe kraje podbite przez złą doktrynę czeka.

  88. TJ! dot. 22.49 Stasieku!
    Musisz zrozumieć Kartkę. Ja już dawno zauważyłem, że on ma swoje marzenia, najczęściej są one związane z jego duchem anarchistyczno – lewicowym. On po prostu pisze o swoich pragnieniach, chciałby, żeby tak było. A jak nie jest, to ktoś (albo coś) jest temu winien. Pisze: „Na skutek lęków i apatii Polska jest tego czynnika dającego witalność pozbawiona”.
    Otóż to wszystko nie jest prawdą, Hiszpania nie jest Polską, i w niczym jej nie przypomina. Dzielą ją różnice jak wodospad Niagara, a przede wszystkim można je podzielić na tradycje pracy i położenie geograficzne.
    Pierwszy punkt – tradycje pracy (tak to sobie nazwałem) – to jest chęć walczenia o swoje, o pracę, o zarobki, o poszerzenie horyzontów, lepsze perspektywy, realizację marzeń. Hiszpanom się nie chce pracować. Tak jak Grekom, Portugalczykom czy Irlandczykom. Państwo ma dać.
    Drugi punt jest trochę związany z pierwszym, jest to położenie geograficzne. Kryzys dotknął państwa leżące na południu kontynentu, bo tam gdzie ciepło nie ma – moim zdaniem – etosu pracy. To, co ja teraz napiszę – jest satyrą: jedzenie wisi na drzewach, ogrzewać nie trzeba, bo ciepło, po południu sjesta obowiązkowa i wszystko zamknięte, wina tanie, a życie zaczyna się po 22.
    Da liegt der Hund begraben! Mieszkańcy państw Północy chodzą spać o 22, bo rano trzeba wstać i pójść do roboty. Nikt się nie bawi w nocy, bo rano człowiek jest nieprzytomny, może z wyjątkiem piątku. Nikt nie pije wieczorem nawet wina, bo rano trzeba mieć trzeźwy umysł. Gdyby Duńczykowi czy Polakowi zaproponowali sjestę 2 lub 3 – godzinną, ale z obowiązkowym o tyle dłużej pozostaniem w biurze wieczorem, to by go wyśmiali.
    Ja wiem, że Grecy czy Hiszpanie cieszą się życiem. Ale niech się cieszą za własne pieniądze zarobione przy stoliku o pierwszej w nocy w towarzystwie kolegów, popijając wino.

  89. DO jerzy pisze:

    2011-06-20 o godz. 19:13

    Postrzegam problem podobnie, tzn. krytycznie. Nie widze wiec powodu do uniesien(ia).
    ET

  90. jasny gwincie (21-06-10:53)
    Zgadzam się z Toba, ale – jak zwykle – nie do końca.
    Sierakowski dokonał błyskotliwej analizy, zwłaszcza degeneracji systemu partyjnego. Piszesz jednak, ze nie „jest (on) od tego, aby te stajnię Augiasza czyścic” itd. Pytam Cię więc – a kto od tego jest, jeśli nie choćby środowisko skupione wokół Krytyki Politycznej.
    Spodziewałam sie, ze ludzie pokroju Sierakowskiego będą potrafili stworzyć jakąś szerszą platformę (używam tego słowa posiłkowo) nie tylko wymiany poglądów ( o to nietrudno), ale właśnie ruchu centrolewicowego, który mógłby rozmiękczyć obecną scenę polityczną. Przyznasz chyba, że tzw. oficjalna lewica z jej niewydarzonym przewodniczącym raczej się do tego nie nadaje, „ciągnie” starymi gwiazdami, a sensownej „młodzi” jakos nie widać.
    Dosyc często wchodze na portal Krytyki i zauważam, że to jedynie kolejne towarzystwo adoracji w gronie lewicująco-feministycznych klerków i klerkiń.
    Pozdrawiam ciepło.

  91. do
    Slawomirski pisze:

    2011-06-21 o godz. 01:39

    Szanowny Panie Slawomirski,
    zgadzam sie z Panem. Warto zawsze postrzegac siebie krytycznie. Naszym zadaniem natomiast jest zmaganie sie z tekstami, nie z plotkami.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Zauwazylem, ze naczelny Prekariusz Republiki Federalnej nie obudzil sie ze snu onucowego. Tak bywa, gdy noce utozsamia sie z onucami, a skarpety ze smrodem. Gdzie sie ten czlowiek uchowal (nie moge powiedzíec; wychowal). Wychodzi na to, ze w jego przypadku Gretkowska ma racje. Niestety nie kazdego stac na figuratywne myslenie, jesli …

  92. Nie bedac ekspertem ( i raczej z tym kalectwem pozostane) od p. Manueli nie mam tez w planach
    ” przeczytać obszerną analizę przyczyn katastrofy cywilizacyjnej opisanej na przykładzie laboratoryjnego eksperymentu ”
    Moge sie domyslac bez zbyt duzego ryzyka pomylki , ze przyczyna katastrofy jest gazowa (tzw g. cieplarniane) i eksperyment odbyl sie w domowym labolatorium .

  93. do LEWY POLAK pisze:

    2011-06-21 o godz. 08:12

    Ciesze sie. Dowodzi to, ze lektura najlepszych autorow; takim jest SH, nie zawsze jest pomocna. Lubie takie obnazanie sie i postaci bez twarzy. W blogosferze kazdy kiedys sie potknie. Z drugiej strony nagie twarze sa nijakie i staja sie nudne.
    ET
    PS
    Wbrew pozorom mamy wiecej stycznych, niz sie nam wydaje.

  94. do Kartka z podróży pisze:

    2011-06-20 o godz. 22:38

    Zgoda, tylko dlaczego okazuje sie taki prymitywny w starciu z Gretkowska. Moze zaproponuje jej azotox; mialem taka przyjemnosc. Nie skorzystalem i stad moja dalsza obecnosc w blogosferze.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Info dla LP-napisalem kiedys, ze ochrzczono mnie imieniem Marek

  95. ET pisze:
    2011-06-20 o godz. 20:40
    i
    ET pisze:
    2011-06-20 o godz. 20:44
    ————————————————————————————– Wywiad interesujacy.
    Ponizej fragment opinii o autorce, dajacy „zaczyn”,aby dowiedziec sie nieco wiecej o jej ksiazkach i niej samej.
    Interesujaca jest „wiara” w „Tarota”.
    „Gretkowska łączy w swojej twórczości wiedzę obieżyświata, filozofki, znawczyni mechanizmów kulturowych i praktyk mistycznych. „Tarot paryski” (1993) powstał z fascynacji talią kart służących do przepowiadania przyszłości. Pisarka twierdzi, że osoba mająca styczność z tarotem, nigdy już nie pozostaje na niego obojętna. Sama Gretkowska sięgnęła po talię 78 kart pisząc o niej doktorat jeszcze w Paryżu. Ufa w ich moc, odnajduje jej ślady w swoim życiu. „Wierzę w dziwną aurę, energię (…). Od sześciuset lat ludzie przekazują mu (aut.: tarotowi) swoją energię: nadzieja, rozpacz, ból nie mogą ulotnić się donikąd, one w nim są.” „Tarot” to opowieść o współczesnej cyganerii paryskiej.”

  96. Kilka uwag do dyskusji na temat „Listu do partii” Sierakowskiego. List moim zdaniem spełnił swoją rolę, bo sprowokował dyskusję wykraczającą poza dotychczasowe, nudne, jałowe intelektualnie schematy. Jego krytyka w pierwszym rzędzie skupia się na mankamentach formalnych. Komentatorzyi zarzucają mu niski poziom naukowy, literacki a nawet chcąc mieć sprawę szybko z głowy stygmatyzują go przylepiając na jego czole kartkę „lewactwa”. Przyznaję, że mnie też w pierwszym momencie uderzył zniechęcająco poważny, momentami akademicki ton Sierakowskiego wzmocniony cytatami z narodowych bryków. Wolałbym tekst bardziej drapieżny i ironiczny. No ale Sierakowski wymierzając go w „liberalne ironistki” musial uderzyć w głębokie tony. Chciał po prostu napisać tekst na serio. Biorąc pod uwagę mentalną prowincjonalność Polski musiał też zilustrować tekst cytatami z tutejszych klasyków – w tym przypadku klasyków będących listkami figowymi reżimu. Gdyby cytował Orwella czy Huxley’a tekst byłby zbagatelizowany czy wyśmiany tak jak snująca się w jego tle problematyka hiszpańska. Gdzie Hiszpania a gdzie Polska, gdzie nasze tyranie na roli a ich sjesty w cieniu palm rodzących żywność, gdzie południowym nygusom do nas – katorzników – ofiarników – poświętników? – pisali by polemiści.
    Mająca dwie strony analiza nie miała na celu tworzenia jakiś naukowych teorii. Myślę, że Sierakowski zdawał sobie doskonale sprawę ze śmieszności prób naukowego opisu czy uzasadniania działalności tutejszych spotniałych chłopków – roztropków użerających się o władzę i wynikające z niej profity.
    Komentatorów zbulwersowała nazwa kartel za pomocą której Sierakowski de facto określił państwo polskie. Bo przecież nie chodziło mu tylko o partie. Wyczuwa to Telegraphick Observer pisząc, że Polskę nie tyle zżera partyjniactwo co rak biurokracji. Oczywiście tekst jest o partiach ale to przecież partie zlały się w ostatnich latach z biurokracją i mediami tworząc hermatyczny system władzy – własnie kartel. Mało kto zwrócił uwagę na ciekawe uzasadnienie tej kartelizacji władzy zastosowane przez Sierakowskiego. Pisze on, że z pieniędzy podatników wpompowano w partie przez ostatnie 20 lat miliard złotych. Jest to równowartość kwoty, którą rząd polski zabezpieczył pożyczkę dla bankrutującej Grecji. Tak więc finansowanie manipulacji partii politycznych ma dla kartelu takie samo znaczenie jak nie dopuszczenie do zapaści finansowej swego bezpośredniego otoczenia politycznego i gospodarczego. Mało, Sierakowski wspomina o dziesięcinach, które na utrzymanie kartelu płacą jego członkowie – myślę o nomenklaturze. A przecież nie są to dobrowolne wpłaty na jakiś rozczulający cel społeczny – jaąś matkę Róży bez zęba – tylko podatek płacony przez członków kartelu na utrzymanie bez zmian kartelu. Np za możliwość spekulowania cukrem w spółce skarbu państwa za którą spekulujący nim odpalają dziesięcinę kartelowi. To wyjaśnia po części rozrost biurokracji. Im więcej dobrze opłacanej nomenklatury tym kartel finansowo miewa się lepiej.
    Sierakowski pisząc np o transferach wskazuje na zamknięty, wręcz hermetyczny charakter kartelu. Równocześnie obnaża też manipulację, za pomocą której kartel podporządkowuje sobie elektorat. Ślepym trzeba być, by tego nie zauważać. Kartel jak śledcza policja – ma swoich złych i swoich dobrych gliniarzy. Jedni straszą (pis), drudzy pocieszają(PO). Jedni walą po łbie pałą a drudzy ocierają chusteczką łzy. Cała ta gra toczy się tylko o to by ogłupiały, wystraszony elektorat masochistycznie choćby w 20 procentach tę całą grę popierał. W ostatni okresie wiele było ewidentnych przykładów jedności – wbrew propagandowym deklaracjom – kartelu. Po katastrofie smoleńskiej kartel przykladnie szlochal nad samym soba, wyplacił sam sobie sowite odszkodowania a nawet nie skarcił odpowiedzialnych za tragedię członków kartelu. Kartel jest jak polska, patologiczna rodzina, kryjąca przed obcymi swe wewnętrzne łajdactwa i dramaty. Nie ma ochoty rozliczać swych członków za nadużycia władzy, ciągać ich po Trybunałach Stanu i wyłączać ze swego grona. Jak pisze Sierakowski hermetyczny kartel trzyma się mocno i dba o swój monopol na władzę.
    „Listowi do partii” zarzuca się brak wniosków – sam ten zarzut dwukrotnie sformułowałem. Ale po namyśle mogę napisać, że rozumiem Sierakowskiego, który nie pisząc wniosków de facto powiedział czytelnikowi – „sam wyciągnij wnioski”. I ludzie wyciągaja wnioski. Wczoraj przeglądałem dyskusje pod tym tekstem w GW. Toczyła się ona na kanwie „palenia banków”. Część dyskutantów miała ochotę to robić a część wskazywała na bezsens tego wysiłku, ponieważ w bankach „leżą tylko zestawienia cyfr i sumy, które i tak nie mają pokrycia w realnym pieniądzu”. Więc po co podejmować wysiłek by łupić puste budynki. Obok tej pasjonującej dyskusji była sonda GW w której wzięło udział blisko tysiąc czytelników. Z tego 72 procent stwierdziło, że Sierakowski ma rację pisząc o nędzy i patologii demokracji polskiej. Kolejne 20 procent było zachwycone stanem demokracji. Reszta miała to gdzieś. Tak więc wnioski Sierakowskiego są niepotrzebne, bo czytelnicy i tak wiedzą co z tego tekstu wynika.
    Sierakowski dokonał w w swym eseju jednego przekłamania pisząc asekurancko o pacyfistycznym charakterze buntu hiszpańskiej młodzież. Otóż ruch hiszpańskich „odrzuconych” już przestał być już pacyfistyczny. Po spektakularnym pałowaniu demonstrantów w Barcelonie doszło do zamieszek. Ostatnio urządzono nowowybranym deputowanym do parlamentu katalońskiego „ścieżki hańby” – zostali obrzuceni odpadkami i pomezgłani farbą. Hiszpańscy „Iningados” coraz częściej mówią słowo „rewolucja”. Zobaczymy jak to będzie wyglądać gdy w przyszłym tygodniu kolumny zbuntowanych zaczną zdobywać Madryt. Ale przecież inaczej być nie może, to jest własnie przejaw dynamiki zmian społecznych.
    Pozdrawiam

  97. zosia pisze:

    2011-06-21 o godz. 10:26
    A jeszcze nie tak dawno szokował A Rodan jeszcze dawniej A Fredro
    opisy normalnych funkcji życiowych jesli się je przedstawi w sposób „artystyczny” są niezłe!!pierdział żuławski albo inny kennedy ale już mówienie o pierdnięciu w np „konopielce” no tam to głupek wioskowy pierdnął. Nikt nie zachwyca sie sposobem seksu nieznanego eskimosa ale Clinton nooooo ten to czadu dał. I tak sie Tworzy „Fakt y” Czy nawet życie z gorączką. I tak myśle że niekoniecznie trzeba być świetoszkiem by po prostu to olać ciepłym moczem( poszedłem w kraine bajek artystycznych)
    bo możesz zawsze usłyszeć z ust sympatyków Lindowskie artystyczne wyrażenie . „nie chce mi sie z tobą gadać”. a jeszcze możesz być oskarżona (sic) o brak smaku
    I zeby stonować a wyrazić swój ból artysta chrapnie bo to zła kobieta była. Natomiast po dwudziestu latach takiej „Poprawności ” krzyknie to k.. a jedna ciekawym czemu sie to kropkuje a zwieracze się nie kropkują
    Można sie zachwycac czy nie Rothem(philipem albo n browarem)
    Quod libet
    i w jednym masz racje dlaczego musisz to czytać skoro nie chcesz tego czytać?

  98. Nasz Nastojaszczyj Człowiek Renesansu, TJ, politolog, historyk, socjolog, antropolog kulturowy i społeczny, znawca wszelkich kodów, ekspert w zakresie genetyki, statyki, dynamiki, kinematyki, aerodynamiki, mechaniki technicznej i wytrzymałosci materiałów, a także teoretyk konstrukcji skrzydeł TU 154 ze szczególnym uwzględnieniem ich wytrzymałosci na ścinanie, ekspert od momentów gnących, zrywających i rozciagających, pokazuje nowe oblicze – tym razem krytyka literackiego i pisze:

    Zgadzam się również, co do Gretkowskiej. Jej retoryka jest konkretna, postulatywna.

    Przyznam, że dawno się tak nie ubawiłem. Co fachura, to fachura!

  99. ET pisze:

    2011-06-21 o godz. 12:24
    DO jerzy pisze:

    Panie zarówno w Niemczech jak i Polsce jest to zabronione . pleciesz Pan coś na kształt dyrdymałów. Naprawde Pan mysli że już jest Pan w raju?

  100. mag pisze:

    2011-06-21 o godz. 12:27
    „jasny gwincie (21-06-10:53)
    Zgadzam się z Toba, ale – jak zwykle – nie do końca.
    Sierakowski dokonał błyskotliwej analizy, zwłaszcza degeneracji systemu partyjnego. Piszesz jednak, ze nie „jest (on) od tego, aby te stajnię Augiasza czyścic” itd. Pytam Cię więc – a kto od tego jest, jeśli nie choćby środowisko skupione wokół Krytyki Politycznej.”

    Moj komentarz

    Przychylam sie do tego trzeźwego spojrzenia na sprawy publiczne. Musimy twardo stąpać po ziemi.

    Pzdr, TJ

  101. Z Sierakowskim (i za jego pośrednictwem z J.G.), oraz z Mag zgadza się także Winston Churchill, gdy mówi o demokracji, że jest parszywym system rządzenia, ale lepszego nie wynaleziono.

    Dałbym więc sobie na wstrzymanie z tą krytyką. Nawet niechętnie wchodziłbym w ocenę PRL, ale chyba wszyscy pamiętamy tamtą ludową demorkację. Nudy i przymusowa dominacja jednej partii. Wolne wnioski tylko formalnie niezabronione. A reszta, z grubsza, taka sama.

    Polska nie jest idealna, Polacy nie są idealni, ale osiągnięcia mają duże, w PRLu, w 22-leciu III RP. I to mi wystarczy, inaczej nie pozwoliłbym sobie na regualrne utyskiwanie na (nie)bezpieczeństwo na polskich drogach.

    Jeśli idzie o kulturę polską w porównaniu z francuską (w róznych stadiach ewolucji), to Gretkowska je porównywała pod pewnym kątem. Czy Polacy potrafią z taką lekkością jak Francuzi dekonstruować literaturę, zachowania, poglądy? Nie twierdzę, że Polacy kiedykolwiek będą to robić na taką skalę, ale będą dekonstruować na większą skalę niż teraz. W swoich domowych laboratoriach społecznych będą przeprowadzali eksperymenty myślowe z większą finezją, za kilka(naście/dziesiąt) lat, z większym luzem, autokrytycyzmem – i o to mi chodziło. Jak zawsze niepoprawnie blogowo w sensie ścisłym.

  102. otago,
    niedostatek wiedzy (np. o pisaniu M. Gretkowskiej) to nie zmartwienie. Na użytek blogowych ekspertów brak wiedzy jest tylko rodzajem wiedzy, z którą nie tylko można, ale należy się wylewnie podzielić.

    Że też nie przyszło otago do głowy, aby napisać, że twórczość M. Gretkowskiej ma charakter obolało-ekspiacyjny z wyraźnym piętnem femino-predyktywnym. Intelektalny ciężar jej pisaniny rozciągnięty jest na krzyżu wertykalnego jęku buntu wobec tradycji i horyzontalnego spłaszczonego postrzegania mężczyzny, który powstal w wyniku spierd… roboty przez Pana Boga. M. Gretkowska ubiera swoje myśli w stroje ledwo maskujące podświadomość typowo maskunalistyczną, a ich płody są przemieszaniem plemników całkiem swobodnie poruszajacych się pomiedzy fikcją i rzeczywistością z żeńskimi jajami, jakie robi sobie z czytelników.

    Bóg stworzył kobietę i spierdolił mężczyznę
    M. Gretkowska, Kobieta i mężczyźni

  103. hola hola!!! z podświadomosci maskulinistycznej zrobiła się „maskunalistyczna”. Mało kto by zauważył…

  104. Nastrój tragedii greckiej zapanował na blogach POLITYKI, od Lecha po TJ’a i nawet Mag, wszyscy smętni, jakby mieli plany letniej kanikuły nie pozapinane na ostatni guzik, czy coś?

    Blogowiczki wyrzucają sobie polskość, bylejakość, zawiść wzajemną, i innym współplemieńcom, a ja twierdzę, że to nastrój chwili, może nastrój astronomicznego przesilenia. Oto 12 czerwca pisze do mnie dobry znajomek z Warszawy (cytuję z jedną tylko zmianą):

    Wpadła moja dorosła córka – na rowerze się wyżywa – na lunch. Cała radosna opowiada mi jak jej zawodowi goście – Niemiec, Belg i czarny Francuz – zachwycili się Warszawą. To byli guys za 120kEUR, obieżyświaty. Belg napisał maila, że Bruksela to wiocha w porównaniu z Warszawą. Byli, co prawda, w rejonie Krakowskiego i pl. Piłsudskiego, ale pili i jedli w trzech knajpkach – słowem bomba.

    No bomba w górze, jedno wielkie złodziejstwo.

  105. Absolwencie! (20-06-g. 16:07)
    Równiez zauważyłam, ze wielu blogowiczów woli poniekąd grillować, na przykład na temat Manueli Gretkowskiej, niż pochylic sie z troska (podszytą przerażeniem) nad możliwością come backu IV RP pod flagą – nareszcie! – biało czerwoną a nie białą.
    Trudno jednak rozwodzić się nad niedzielnymi popisami prezesa. Dominika Wielowieyska ujęła rzecz zwięźle: „prezes mówił długo i bez sensu. Zaserwował stare menu – groch z kapustą”. W sumie porażajaca nędza intelektualna.
    Myślę, że poza żelaznym elektoratem, nie nabierze sie ma prezesa już nikt

  106. Polska jest zawieszona gdzieś między Południem Śródziemnomorskim, Grecją, Serbią (w innym stadium), Iberią i Italią ze wszystkimi jej regionami i idiosynkrazjami a Skandynawią (ale bez Islandii, proszę). Jest to moja hipoteza niepotwiedzona – zaznacza na wstępie. Bowiem wydaje mi się, że czas najwyższy skończyć z uklepaną i ugruntowaną tezą o zawieszeniu między Wschodem a Zachodem.

    I decyduje się teraz w tym historycznym punkcie zwrotnym ( 😉 ), czy będzie bardziej jak Skandynawia w sensie kultury w szeroki sensie i poziomu cywilizacyjnego, czy bliżej Śródziemnomorza. A może uda się Polakom połączyć jedno i drogie, wszysko co najlepsze z jednego i drugiego. Po co patrzyć wstecz, na to co się nie udało – zawsze takie się znajdzie. Lepiej spoglądać wprzód na to co być może, także za naszym udziałem.

  107. Tymczasem prasa kipi zawiadomieniami o odwołaniach imprez i wydarzeń:

    – w hotelu Mariott nie będzie podpisania umowa kupna huty Stalowa Wola przez Chińczyków, podobno związkowcy nie wyrazili zgody,

    – na stadionie Legii nie odbędzie się mecz Czarnych Koszul (Polonia W-wa) z drużyną brazylijskich juniorów, podobno kibole nie wyrazili zgody,

    – na stadionie Legii nie odbędzie się koncert Santany, podobno polscy nieudaczni organizatorzy i urzędnicy nie doszli do porozumienia,

    – wiele (planowanych) dróg S i A nie powstanie w najbliższych czasie, dopiero w latach 2028-35, podobno winien jest kryzys finansowy …

  108. Gaz łupkowy niekoniecznie równa się – rozwój

    Torlin pisze:
    2011-06-21 o godz. 11:35
    TJ! dot. 22.49 Stasieku!

    Mój komentarz

    Jeśli chodzi o temat – „państwa południa”, a szczególnie Hiszpania, a etos pracy, to nie byłbym aż tak radykalny jak Autor.

    Jednakowoż różnice w mentalności, czyli w kodzie społeczno-kulturowym przekładają się w jakimś stopniu na różnice cywilizacyjne – organizację państwa, rolę instytucji społecznych, rolę KK jako instytucji wychowawczej i współdecydującej, roszczeniowość społeczeństwa, stosunki społeczne, rynek,itd.

    Odmienność północy, to odmienny stosunek do świata, bardziej świecki, odpowiedzialność jako wartość społeczna, patrzenie w przyszłość, rozwaga, planowanie i najważniejsze – indywidualizm jako cecha jednostkowa powinien być zawsze pogodzony z koniecznością cesji jego cząstki na najbliższych, najbliższe otoczenie, na dalszych – gminnych, powiatowych, wojewódzkich, itd., czyli na społeczeństwo.

    Na północy udział w społecznej odpowiedzialności jest obowiązkiem wszystkich, na południu natomiast cesje swojego ja i aktywny udział w funkcjonowaniu społecznej (obywatelskiej) wspólnoty, to obowiązki polityków. Nic nas nie obchodzi, jak to zrobią, my poprzez bunt dajemy sygnał. Reszta jest sprawą osób, które się za to wezmą. Po to są wybrani.

    Oczywiście są to moje nieporadne podsumowania i jak każda prawda o stosunkach społecznych, nieweryfikowalne indywidualnie, są to prawdy w skali makro – wymagające ich rozumienia w kategoriach prawdopodobieństwa.

    Jako prawdy indywidualne są po części prawdziwe, po części nieprawdziwe.

    Przykładem są prawdy makroekonomiczne – co bezrobotnego może obchodzić niska stopa bezrobocia, a biednego wysoki dochód narodowy?

    Wracam na teren etosu pracy. Otóż w historii Hiszpanii daje się dostrzec z perspektywy wieków pewien czynnik demoralizujący, hamujący przemiany, rozwój. Jest to czynnik ekonomiczny podobny do tych dzisiaj działających w krajach roponośnych i gazonośnych (dostrzega to np. prezydent Rosji).

    W potocznej mowie da się go wyrazić powiedzeniem – łatwo przyszło, łatwo poszło. Hiszpania, gdy była pierwszym mocarstwem świata, to „przyszło” miała przez bardzo długie lata – niemal za friko, aż, jak kiedyś wspominał na blogu TO, doszło do inflacji, czyli spadku cen złota (i srebra) jako środka płatniczego.

    Być może to początkowe powodzenie i monopol ich podkopało, wbiło w pychę, unieruchomiło w stagnacji kulturowej, zatrzymało ewolucję kodu społeczno-kulturowego, unieruchomiło doktrynę państwową w sieci powiązań oligarchiczno-kościelnych, lokalnych i międzynarodowych.

    I w końcu wydarzenie traumatyczne. Klęska w bitwie o panowanie na morzu z Anglią nie skłoniła władców do wyciągnięcia wniosków, do odpowiedzi na zasadnicze pytanie – co takiego się stało, że to małe państewko awanturników, przekupniów i pasterzy owiec poważyło się stanąć do walki i nas pokonało?

    Wszystkie analizy, refleksje, dalekowzroczne wnioski utonęły w lawinie narzekań, nadprzyrodzonych interpretacji, zwalaniu winy na onych. To ostatnie nie jest takie rzadkie w Hiszpanii do dziś.

    Zatrzymuję się. Temat zbyt obszerny.

    Nawiążę na koniec do polskich nadziei. Jeżeli ktokolwiek sądzi, że gaz łupkowy da nam sam z siebie energię, przyspieszy przemiany, da kopa w rozwoju, to niech spojrzy na państwa surowcowe, pamięta o losach kolonialnych mocarstw i trzy razy się zastanowi zanim taki sąd wyglosi.

    Pzdr, TJ

  109. DO zezem pisze:

    2011-06-21 o godz. 12:52

    ksiazki jeszcze nie czytalem, wywiad przekonal mnie jednak do jej zakupu. Bedzie to pierwsza lektura Gretkowskiej. Wczesniej uwazalem to za strate czasu, zobaczymy.
    ET

  110. Szanowny Panie Passent,
    jesli my (obywatelki i obywatele) nie zbawimy Temidy, to ona sie nami zabawi. Mysle, jednak, ze sami powinnismy sie „zbawic”, jesli mozliwe.
    Z powazaniem.
    ET
    PS
    Przytoczone przez Pana przyklady nie wywoluja u mnie niepokoju. Za dwadziescia lat lub pozniej taki opis stanu rzeczy bedzie juz nieaktualny. Jako byly 68 (chodzi o ulice paryska) wierze li tylko w jursysprudencje i konstytucje. Przyklady Pana swiadcza o tym jak trudno jest przechodzic z panstwa, ktore nie bylo panstwem prawa (bezprawia jednak rowniez nie) do systemu obywatelskiego.

  111. A może jednak Temida zbawi? o ile jest z importu…..

    „Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nie dopatrzył się ograniczenia wolności słowa, co zarzucili polskim władzom dziennikarze śledczy Dorota Kania i Bertold Kittel. Trybunał potwierdził decyzje polskich sądów, które skazały dziennikarzy na zapłacenie odszkodowania i przeprosiny za zniesławienie polityka.”

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Dziennikarze-Super-Expressu-przegrali-przed-Trybunalem,wid,13531311,wiadomosc.html

    Powolutku, posiłkując się zewnętrznymi autorytetami, bo nasze rodzime zostały zszargane i oplute, doczekamy się odpowiedzialnych polityków, dziennikarzy, a może i urzędników wymiaru sprawiedliwości.
    Prawych i Sprawiedliwych…..
    Jeden z podsądnych oburzył sie dzisiaj na orzeczenie badania poczytalności w swojej sprawie. Przecież on nigdy nie kwestionował wyroków Sądów, mediów, prokuratorów, dziennikarzy, dotyczących INNYCH…….
    Skąd taka drażliwość w SWOJEJ sprawie?

  112. @Kadett

    Juz ci raz zwracalem uwage, ze z ironia to u ciebie bardzo cienko. A TJotowi do piet nie dostajesz, jestes takim malutkim czlowieczkiem, czwartym trollem po naszych tu dwoch na blogui i belkocacym i dowcipkujacym Kaczynskim.
    Jak ci kiedys wpadnie do glowy, ze TJ jest od ciebie madrzejszy, to bedzie moze nadzieja , ze i ty staniesz sie madrzejszy

  113. Idealistyczne założenie – prawda nas zadowoli

    Oto krótki streszczenie listu św. Kartki do Polan:

    Kartel rządzi, a wy siedzicie cicho, podnieście zgięte karki, palcie choć puste banki, nie wierzcie demokracji, nie ustawajcie w demaskacji. Kartel z was się żywi, a wy naiwni, spolegliwi?

    Wyjdźcie w ulice ze śpiewem, tam się rozstrzygnie praktycznie, co słuszne, a nie- teoretycznie.

    Nie przystawajcie pod każdym drzewem, idźcie wprost na pałace, znajdźcie tam krew i mace.
    Nie oczekujcie dnia ni godziny, niech zdechną zaraz banksterskie rodziny, partyjni cesarze przed wami klękną, będziecie świadkami, jak rury im miękną.

    Gdy sprawiedliwość ich dosięgnie, a moc buntu was wyzwoli, Sławomir da wam życie, a prawda zadowoli.

    Prawda prorocza, objawiona, teoretyczna, udowodniona, bezcenna, tajemna, odnaleziona.

    Proszę potraktować ten mój głos w kategoriach żartu, złośliwego i głupkowatego.

    Pzdr, TJ

  114. ET z godz. 12:34
    Jasny Gwint ma po prostu problem obyczajowy z Gretkowską. Nie sądzę by mozna było jego nastawienie do niej zmienić drogą perswazji. To ma głębsze źrodła
    Pozdrawiam

  115. Temida jest tylko ostatnim stadium i oczywiscie od niczego nas zbawic nie moze zwlaszca, ze istnieja powazne obawy co do szczelnosci opaski na oczach. Surowe wyroki a zwlaszcza przywrocenie kary smierci dzialaloby hamujaco na przestepcow. Jeszcze wazniejsza bylaby jednak prewencja. Warto wdrozyc badania nad genetycznymi uwarunkowaniami zachowan kryminalnych aby w pore zidentyfikowac potencjalnych sprawcow zbrodni i finansowych malwersacji. Byc moze nalezaloby tez pomyslec o ich wczesnej utylizacji przez ustanowienie zamknietych osrodkow rehabilitacyjnych stosujacych prace jako element terapii. Wiek XXI to wiek naukowego podejscia do patologii spolecznych i dlatego to nauka a nie Temida powinna decydowac o ksztalcie przyszlego spoleczenstwa.

  116. Temida nas nie zbawi, to pewne, ale może nam gwarantować bezpieczeństwo oraz sprawiedliwość w państwie demokratycznym, jednak pod warunkiem, że opaskę ma nasuniętą na oczy jak należy, a wagę świeżo po legalizacji, z czym jest tu niestety spory problem. Zbyt często dochodzi do paradoksu: autentyczne kanalie usadowione na newralgicznych dla kraju urzędach, niezmiernie szkodzące Polsce, albo przed nią nie stają w ogóle, albo mimo ewidentnej winy uchodzą bez szwanku, podczas gdy zwykły zjadacz chleba doświadcza na swej skórze dotkliwie całego spektrum jej możliwości: od syndromu 6-tej rano, poprzez przymusowe wędrówki w łańcuchach na rękach i nogach, inwigilację, areszty wydobywcze, aż do obroże na nogach oraz kuriozalne wyroki, po ogłaszaniu których to raczej sędziowie je wydający powinni trafiać do więzień. Z Temidy zrobiono sprzedajną kokotę, która firmuje cały ten prokuratorsko – sądowy dom publiczny. Ale nie może być inaczej, dopóki nie ma żadnego nadzoru nad prokuraturą i sadownictwem.

    Jako pacyfista także nie tęsknię za szubienicą, czy gilotyną (ile przy tym dodatkowej roboty, ci Francuzi to naprawdę pracowity naród), ale taki mały, sprawny plutonik egzekucyjny.., bo ja wiem? Jest zbrodnia, powinna być kara. Nie mówię o karaniu za drobiazgi, charakteryzującym państwo totalitarne, represyjne wobec obywateli, a o zbrodniach przeciwko własnemu krajowi popełnianych z premedytacją przez ludzi obdarzonych zaufaniem społecznym. Ważne osoby ze szczytów władzy zasługują na odpowiednio poważne traktowanie, inaczej mogą nam się zbiesić, spospolicieć i spsieć, popaść w kompleksy, utwierdzić się w przekonaniu, że nic nie znaczą, albo tyle samo, co byle chłystek, którego Temida nie chce nawet kopnąć w dupę.

    Dlatego, że by nie psuć państwa i nie robić z tych figur zwykłych szmat, dla których Temida nie ruszy palcem w bucie, należałoby moim zdaniem traktować ich czyny serio i gdy efektem jest dobro społeczne, to ich nagradzać oklaskami oraz uwielbieniem ludu, tudzież jakąś premią z naszych podatków, lecz jeśli szkodzą państwu i obywatelom, działają nam wbrew, to won na bruk, pod sąd i przed pluton, jeśli wina takiej kary wymaga.

    Nie pod żaden Trybunał, a pod zwykły sąd, gdyż sąd powinien na nich wystarczyć; czym bowiem oni różnią się od innych obywateli w państwie demokratycznym, żeby dla nich osobne sądy ustanawiać? Zupełnie niczym, może tylko kompletnym brakiem honoru, sumienia oraz elementarnej nawet uczciwości. Trybunał Stanu to instytucja tak sprawna, jak ci dwaj starcy z prof. Sztaudyngera, co to Zuzannę ujrzeli w kąpieli, chcieli ją nastraszyć, ale czym nie mieli. Jest obarczony impotencją już ze swej natury, gdyż ma sądzić polityków, a przez polityków jest wybierany, na dodatek Marszałek Sejmu jak zechce, może skutecznie paraliżować pracę tego Trybunału, co zresztą z upodobaniem czyni. No to cóż to za trybunał, kiedy reprezentuje tych, których ma sądzić, i nawet jakby zechciał coś przedsięwziąć w materii, do której w teorii jest powołany, to nic nie może? W całej swej 30 letniej historii wydał 2 dwa wyroki, słownie dwa, i to nie przeciwko premierom, prezydentom, czy choćby ministrom, a jakimś pionkom. W ostatnich 20 latach nie wydał żadnego wyroku. To na jaką cholerę ten cyrk pozorów? Trzeba rozwiązać i koniec.

    Jednak kara dla polityków najwyższego szczebla oraz urzędników państwa musi być, i to kara dotkliwa, gdyż ich decyzje powodują szkody nie dla jednej osoby, a dla wszystkich obywateli kraju, często także dla obywateli innych krajów, np. poprzez uczestnictwo Polski z zbrodniczych napaściach gangu NATO na inne państwa. Jeśli politycy pozostaną bezkarni jak dotychczas, to dalej będą wysyłali polskie wojsko na agresywne wojny w interesie globalnej finansjery, ze złej woli, albo w irracjonalnych nadziei, że być może kiedyś morderca Polsce pomoże. Nie pomoże, zaszkodzi ( historycy powinni o tym wiedzieć najlepie). Dalej będą pustoszyli kraj z surowców naturalnych, z paliw, a strategiczne gałęzie gospodarki będą przekazywali w obce ręce. Inwigilacja będzie naszą codziennością, a syndrom 6-tej rano standardem. W kraju będą panoszyły się służby specjalne obcych, barbarzyńskich i rasistowskich państw, udających demokracje. Media publiczne nigdy nie będą publiczne i nigdy nie będą przekazywały obiektywnych informacji ze świata. Dalej będą kpili z wyborców łudząc ich najpierw obietnicami, a potem śmiejąc się im w twarz, albo od razu plując – a kto im co zrobi, może Trybunał?

    Więc Temida jak najbardziej, ale z opaską jak należy i ze sprawną wagą, a i małym plutonik egzekucyjny na podorędziu 24h/7 nie zawadziłby w razie czego.

  117. Kolejna erupcja wulkanu wiedzy wszelakiej, TJ wyrzuca nowe pokłady wnętrzności intelektualnych. Tym razem mamy okazję pośmiać się w sprawie przyczyn klęski hiszpańskiej w wojnie o panowaniu na morzu (której wojnie?) z pasterzami owiec i w sprawie wpływu inflacji (przy tej okazji nowatorska definicja: inflacja, czyli spadek cen złota i srebra jako środka płatniczego) na zahamowanie ewolucji hiszpańskiego kodu, a jakże! Kodt by się uśmiał…

    To już bardziej przekonujące wytłumaczenie upadku potęgi morskiej Hiszpanii mieli protestanci, którzy uważali, że to wpływ samej łaski boskiej wskazującej jednoznacznie na ich wyższość nad katolikami. 😆

  118. TJ z godz. 18:40
    Bardzo mi sie podoba Twój (mój) list. Fajny jest, cieszę się, że mogłem Cię zainspirować. Poprawiłeś mi nastrój.
    Pozdrawiam

  119. Prawy do Lewego
    Mnie mało to obchodzi, że ktoś może mieć akwarium zamiast głowy na kiełbie we łbie. A niech ma! Lewemu przypominam tylko, że dotąd jednym z wyznaczników formatu człowieka była jego prawość. Coś się zmieniło pod tym względem ostatnimi czasy we Francyi, o czym nie wiem ja (i Kaczyński)..?

  120. Jak się mówi A – o inflacji pieniądza srebrnego i złotego w czasach hiszpańskich podbojów, to trzeba powiedzieć B.

    Historia Hiszpanii w XV i XVI wieku jest chyba nawet bardziej pasjonująca niż historia Polski. Oto „jeszcze się broni z wierz Alpuhary …”, a już Izabella z Ferdynandem plany układają na odkrycie, a potem podbój Nowego Świata. Poszczęściło im się, nad imperium przez kilka wieków nigdy nie zachodziło słońce. Ale już ich Habsburscy następcy na tronie, Karol I i Filip II czując chwilową moc swoich finansów publicznych podjęli budowę imperium w Europie i wplątali Hiszpanię w wojny z Anglią i Francją, z rewoltą w Niderlandach. I nie mając wystarczająco silnej bazy ekonomicznej we własnym kraju, wszystkie amerykańskie zasoby przeputali. W pałacu-klasztorze El Escorial niedaleko Madrytu, wybudowanym zresztą dla upamiętnienia zwycięskiej bitewki z Francuzami, jest sala malowideł ściennych, która mnie zafascynowało jak mało który obiekt muzealny. Malowidała przedstawiają bitwy jakie toczyła Hiszpania na lądzie i morzu. Fascynujący korytarz:
    http://www.youtube.com/watch?v=Ec_e0IXdeK8

    Jeszcze jedna uwaga do TJ (06-21 o godz. 16:02)

    „Jako prawdy indywidualne są po części prawdziwe, po części nieprawdziwe. Przykładem są prawdy makroekonomiczne – co bezrobotnego może obchodzić niska stopa bezrobocia, a biednego wysoki dochód narodowy?”

    Jak Kuba Bogu, tak …
    Dla makroekonomii rzecz jasna jeden bezrobotny jest nieciekawy, ale masa bezrobotnych w liczbie 20 procent wszystkich chcących pracować jest bardzo prawdziwa.

    Pojedynczym bezrobotnym, szerzej – jednostką w kapitaliźmie, jego rozterkami, co tam rozterki – jego dramatem rodzinnym i życiowym zajmują się psychologowie (a nie makroekonomiści), powieściopisarze, John Steinback, Upton Sinclair, John Dos Passos.

    Manuela Gretkowska jeszcze do tej roli nie upadła. Jej odkryciem na polu relacji damsko-męskich, jeśli mogę dorzucić do „mężczyzny spierdolonego przez Boga”, jest ta konstatacja – „Mężczyzna to nieskomplikowane urządzenie – ma tylko jedną dźwignię” … w odróżnieniu od wielce i niezrozumiale skomplikowanej kobiety.

    Okay, nie jest to wielkie odkrycie, ale taka konstatacja upubliczniona i uwieczniona w „Kabarecie metafizycznym” (sic!) ma niebagatelne konsekwencje, przede wszystkim dla mężczyzn, bo trudno mi poiwedzieć co kobiety z nim zrobić mogą, aż ręce im opadają, że tak powiem. Otóż jedni mężczyźni cieszą się, że wreszcie jakaś kobieta zrozumiała, o co im nade wszystko w życiu na prawdę chodzi. Drudzy starają się i wypruwają żyły gdzie się da, aby udowodnić, że jest zupełnie inaczej niż Gretkowska imputuje. Trzeci okazują daleko idącą obojętność na takie damskie prostactwo i brak wyobraźni. Jeszcze kilka innych męskich strategii mógłbym wymienić. Czesław Miłosz uważał Gretkowską za jedną z nadziei na prawdziwie postmodernistyczną polską powieść. Co prawda odniósł się tak do wcześniejszej powieści „My zdies’ emigranty”. Aaaaa, zapomniałbym wymienić serialu „Miasteczko”, Gretkowska pisała scenariusz – jedyn z dwóch seriali z III RP (drugim był „Tygrysy Europy”), który obejrzałem od dechy do dechy. W każdym odcinku była jakaś literacka anegdotyczna wzmianka, a to z „Anny Kareniny”, a to z „Przeminęlo z wiatrem”, i ta melodia … Miasto-miasteczko … nie ma jej na youtube. Jaka szkoda!

  121. bobola pisze:
    2011-06-21 o godz. 18:53

    Powielasz stare teorie i obiegowe opinie. Kryminologia już dawno odeszła od teorii Lombroso, predyscynacji, czy genetycznych skłonności.
    Eugenika w wydaniu szwedzkim, australijskim, anglosaskim, czy rosyjskim, również okazała się nieskuteczna…..
    Po prostu grzech pierworodny…….

    Przyczyny zachowań kryminalnych są ŚRODOWISKOWE!!!
    A malwersacje? raczysz żartować, już Mojżesz miał problem z miłym naturze złotym cielcem………

    Najbardziej opresyjne były totalitaryzmy. I co, pozbyły się złodziei, malwersantów, kapłanów, homoseksualistów, dysydentów, prostytutek?
    Jak tam się nie udało, to w demokracji też nie ma szans….

    Znacznie sensowniejszy jest apel o depenalizację narkotyków.
    Ileż pięknych fortun opartych na produkcji i dystrybucji może paść!!!
    Ile karier politycznych ulegnie załamaniu z braku funduszy w lewej kasie!!!
    Pod warunkiem że projekt zostanie wdrożony…….

  122. TJ pisze:
    2011-06-21 o godz. 18:40

    Co zmieni wyjście na ulicę?
    Ludzi przy władzy……
    Na jak długo?
    Dopóki się nie dorobią?
    Zmienić system…..
    Na jaki?
    Nie ma na świecie tylu Szwedów, Szwajcarów, czy Norwegów, by poprzez namnażanie na jakiejś szalce Petriego, starczyło ich i ich wartości dla reszty świata jako przykład.

    Wzorce kulturowe ewoluują niezwykle wolno……w skali naszych oczekiwań.
    Penicylina ma lat 100, spluwaczki zlikwidowano 50 lat temu, prawa wyborcze dla kobiet uchwalono w Szwajcarii 40 lat temu?

  123. W POLITYCE 26 MJiWW piszą o TUSKIŹMIE. W odpowiedzi na kaczyzm. Nie wchodząc w rozliczne detale, to co uderza mnie w tuskiźmie, to nie narzuca on Polkom wniosków. Niech sami je wyciągają, jak upieczone kartofle z ogniska.

    Gdy doszło do katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, w dość krótkim czasie sprowadzono z Moskwy dość wierny jak się potem okazało zapis rozmów w kokpicie. Przeczytajcie i osądźcie sami.

    Podobnie ostatnio, raport Ryszarda Lwie Serce Kalisza. Przeczytajcie, chociaż komentarze i teorie tworzone na jego bazie i sami oceńcie.

    Nie wydaje mi się, aby tuskizm był jakąś nadzwyczajną manipulacją medialną. Kiedyś zrobiła na mnie reżyserka spotkania Tuska ze związkowcami stoczni, bodaj na dziedzińcu Politechniki Gdańskiej. I co, jaki jest efekt tuskizmu? Not bad, not bad at all.

    I podobnie jest pogadankami Prezesa. Niech sobie plecie, podsuwajcie mu mikrofony pod same usta, bierzcie go w ujęcia kamer, niech plecie. A wy drodzy rodacy, kłaniam się nisko, sami oceńcie z kim macie do czynienia. Tusk przerósł całą tzw. klasę polityczną. Może rozgrywać, panuje nad rozlicznymi rolami. Zdaje mi się, że ma niezbadaną intuicję, bo gdy komentatorzy krytykują zniesmaczeni jakąś jego wypowiedź, to zanim kurz z całej sprawy dobrze zdąży opaść, już widać, że to jednak Tusk miał racje. Poczytajcie red. Passenta (ostatnie dwa wpisy blogowe).

    Ale majstersztykiem jest felieton, a raczej obwieszczenie otawrciu Biura Odpisywania na Listy Otwarte (w skrócie BOLO) w POLITYCE 26. Jeszcze brakuje odpowiedzi na „list otwarty do partii” (Sierakowskiego w GW). Panie Redaktorze, do dzieła!

  124. Jeszcze w sprawie zapytania TJ:
    co biednego może obchodzić wysoki dochód narodowy?

    Odpowiedź w demorkacji jest dwojaka. O tym co rząd, państwo, mininisterstwa i urzędy centralne i lokalne może obchodzic decyduje większość aktywnych wyborców. Z drugiej strony, należy bronić praw mniejszości. Bo biedny niewątpliwie mniejszością jest, jakby nie liczyć. Więć jakie ma on prawa? W Konstytucji nigdzie nie jest napisane, że wszyscy obywatele mają jednakowe żołądki. Co dopuszcza nierówności. Z kolei praktyka wskazuje, że polskie nierówności nie są niebotyczne, przeciwnie na poziomie europejskiej średniej. Owszem, jeśli powody biedy są na prawdę niezawinione, a nawet jak zawinione, to wsparcie się należy. Czy można poradzić, że większość biednych stanowią ludzie zdezorientowani. Oni często nie rozumieją, czym jest dochód narodowy, o sposobach obliczania i impulsach do szybszego pomnażania nie mówiąc.

    Z tych to poznawczych, indywidualnych ograniczeń biednego, należy mu dać spokój z gadaniną o wzroście PKB. Ale jeśli jest w nim iskierka zrozumienia, to on chętnie wysłucha i z łatowścią zrozumie, że zapomoga dla niego jest uzależniona od wzrostu PKB. Czyż nie?

  125. Telagraphiku miły! (z g. 15:18)
    Ja smętna? Ależ skąd! Tak się jednak składa, że gdy napiszę coś optymistycznego o ojczyźnie, zauważy to najwyżej lewy polak, albo stasieku, w porywach staruszek lub antonius. Raz jeden pochwalił mnie sam Gospodarz blogu.
    Przemknęła np. bez echa moja liryczna opowieść (acz trochę reporterska) o gminie Długosiodło ( m.in.fantastycznym targu tamże), okolicznych tubylcach również z gminy Rząśnik nad Narwią, gdzie mam działkę, którzy „robią swoje”, nie ogladając sie na fochy partyjniaków sejmowych z prawa i lewa. Tamta Polska jest mi bliższa niz ta warszawska.
    Co do tego, ze „Bruksela jest wiochą w porównaniu z Warszawą” – święta prawda. Bywam tam często i to „od podszewki”, bo mam tam najblizszych. Dokładnie tak samo mysli mój jedenastoletni wnuk, który jak przyjeżdża do Warszawy, tez się zachwyca i…tęskni, choć mieszka z rodzicami w Brukseli już prawie pięć lat.
    TO – co chciałeś powiedzieć na koniec tekstu, do którego się odnoszę, pisząc „No bomba w górze, jedno wielkie złodziejstwo”? Wybacz – nie kumam.
    Pozdrawiam Czechowiczem, jak niedawno staruszek chyba, letnim (stosownym na lato):
    czerwiec lipiec i sierpień ciągną słoneczną strunę
    przed nagimi rozlewaja nurt rzeki
    więc łodzie świętojańskie upalne muzyki fruną
    i wilgotny urok z łozin
    późna noc ja wiem na czarne brzegi
    szczęście zanosi

  126. Jak donosi agencja PAPA, Największy Kanclerz Polski (NKP) od czasów kanclerza Jana Zamoyskiego – Donald Tusk gościł dziś w Polsce kanclerza Niemiec – Angelę Merkel z okazji 20 rocznicy końca fatum we wzajemnych relacjach.

    Przy okazji wizyty dostojnego gościa NKP przyznał rację Pani Kanclerz Niemiec, że Europa powinna mówić wspólnym głosem. Najlepiej niemieckim. Nie obyło się bez kurtuazji i zapewnień o współpracy i przyjaźni. Jej symbolem niech będzie rurociąg Nord Streamu, chociaż umieszczony wbrew protestom Polskiego Kanclerstwa, nie jest wymierzony w interesy polskie – powiedziała Pani kanclerz.

    Kanclerz Niemiec zapewniła także, że w miarę pogłębiania się współpracy z Polską, może nawet dojść do głębszego ułożenia już ułożonego rurociągu północnego, żeby jeszcze mniej zagrażał interesom Polski. Mówiąc to miała z tyłu głowy poważne wątpliwości co do rzeczywistych możliwości wybudowania przez Polskę portu w Świnoujściu do przeładunku gazu płynnego pod rządami NKP.

    Obserwatorzy dostrzegają jednak pewne różnice między NK Polski, kanclerzem Zamoyskim a kanclerzem Niemiec. Pierwsza z poważnych jaka się rzuca w oczy to ta, że A. Merkel nie pochodzi z Habsburgów, a z bogobojnej wschodnioniemieckiej rodziny pastorskiej i stąd zapewne inny do niej stosunek bogobojnego NKP.

  127. bobola pisze:
    2011-06-21 o godz. 18:53
    „Warto wdrozyc badania nad genetycznymi uwarunkowaniami zachowan kryminalnych aby w pore zidentyfikowac potencjalnych sprawcow zbrodni i finansowych malwersacji. Byc moze nalezaloby tez pomyslec o ich wczesnej utylizacji przez ustanowienie zamknietych osrodkow rehabilitacyjnych stosujacych prace jako element terapii.”

    To może od razu reinkarnować doktora Mengele i powielić go przez
    klonowanie w tysiące egzemplarzy!?
    Oj @bobola, jak się ciebie czyta to aż mózgowie bo-boli !
    Coś ty dziś na obiad żarł? Sałatkę z szaleju, blekotu?

    Bez pozdrowionek.

  128. TJ pisze:
    2011-06-21 o godz. 16:02
    Nawiążę na koniec do polskich nadziei.Jeżeli ktokolwiek sądzi, że gaz łupkowy da nam sam z siebie energię, przyspieszy przemiany, da kopa w rozwoju…..
    —————————————————————————————
    Zgadza się. …..to płonne nadzieje.

  129. Do ET
    w sprawie M. Gretkowskiej
    W jednej z książek podobn.o jest opisywany przypadek dziewicy z dwoma łechtaczkami w wersji stereo.
    Wydaje się ,że nawet Andy Warholl & Co. by tego nie wymyślił.
    Może jednak @kadett ma nieco racji… 😉

  130. Wybitny polski publicysta Artur Domosławski, wrażliwy humanista, piszący w Gazecie Wyborczej i jak mówią w POLITYCE, czasem chce powiedzieć więcej niż zezwala mu to twardy reżim cenzuralny lub zakłamanie i zniewolenie narzuconej poprawności politycznej. Wtedy wybiera gazetę niezależną, Le Monde Diplomatique. W czerwcowym numerze publikuje wstrząsający tekst o zabiciu ben Ladena „Operacja Geronimo i sprawiedliwość, – Sprawa ben Ladena naszą sprawą.” O zabiciu bezbronnego terrorysty bez sądu zdecydował pokojowy noblista, prezydent mocarstwa i żandarm światowy Obama. Ta pełna wyrachowania, obłudy, hipokryzji i strachu zbrodnicza decyzja wywrze fatalny wpływ na dalsze losy cywilizacji. Służalcza reakcja władz polskich i tzw elit popierających zabójstwo świadczy o degradacji zasad moralnych tak ciężko doświadczonego zbrodniami narodu. Dwudziestoletnia indoktrynacja i pranie mózgów daje w końcu efekty.
    http://www.monde-diplomatique.pl/

  131. Kartka z podróży, 18.42. Gdy napiszesz rozsądny tekst o Sierakowskim /13.47/ to następny tak Ci się pieprzy.
    Czy wiesz chociaż kto to napisał?

    „Rękawiczkę, ot tak, bez powodu,
    Z lewej ręki włożyłam na prawą.”

  132. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Rozumiem, ze mowimy o mniejszym i wiekszyn „miodzio” nie tylko w obcowaniu na codzien abstahujac od roznych tzw. innych zakretow …

    Mysle, ze R. Kapuscinski mial racje piszac: tak dlugo jak dopuszczmy mniejsze i wiekszy zlo … itd. … tak dlugo … (?)
    Mowiac szerze Bobola raz mnie zaskoczyl (?) … no ja … raz to tak niewiele – prawda?

  133. Kadet 15. 01
    Ja juz calkiem jak Sz. Red. – Nigdy bym nie pomyslal.
    O pisaniu to juz wcale nie ma mowy bo trzeba by chyba wczesniej cos przeczytac ( p. Manueli ) a mnie jakos nie zdarzylo sie . Rozumiem jadnak , ze ksiazki glownie pisze sie , zeby je wydrukowac i potem sprzedac .
    P. Manuela prawdopodobnie pisze z tych samych powodow , co powoduje pewne skutki.
    Sadzac tylko z opini dostepnych na tym blogu to raczej pozostane przy malbecu. Placac okreslona sume wiem z grubsza czego moge sie spodziewac.

  134. oczywiście miało być – z wież Alpuhary

  135. kadett pisze:

    2011-06-21 o godz. 19:06
    Kolejna erupcja wulkanu wiedzy wszelakiej, TJ wyrzuca nowe pokłady wnętrzności intelektualnych. Tym razem mamy okazję pośmiać się w sprawie przyczyn klęski hiszpańskiej w wojnie o panowaniu na morzu (której wojnie?) z pasterzami owiec i w sprawie wpływu inflacji (przy tej okazji nowatorska definicja: inflacja, czyli spadek cen złota i srebra jako środka płatniczego) na zahamowanie ewolucji hiszpańskiego kodu, a jakże! Kodt by się uśmiał…

    Mój komentarz

    Co definicji inflacji, to się obsunąłem. Ale Autorze, niepotrzebnie się czaisz i napinasz w poszukiwaniu haków, zrozumiałeś chyba o co mi chodzi.

    Pzdr, TJ

  136. Nie rozumiem „obsuniecia sie” TJ’a w sprawie inflacji.

    Jesli kruszec byl pieniadzem, tak jak obecnie jest pieniadz papierowy, i ceny krowy, albo zboza w tym kruszcu, czyli pieniadzu rosna, bo wartosc relatywna kruszcu spada, to mamy inflacje. Ktos kto tezauryzuje, czyli trzyma w kufrze monete kruszcowa, za ktora kupowal x towaru, po wystapieniu inflacji moze kupic y towaru, i x>y, to on traci, zupelnie tak samo, jakby teraz, gdy trzymal w kufrze pieniadz papierowy w czasie znanej nam inflacji.

  137. TJ,
    staram się zrozumieć cokolwiek, staram, wytężam siły, napinam cięciwę woli. I to, co najczęściej rozumiem z pisania TJ, to jest ta zupełnie dla mnie niezrozumiała determinacja TJ w obronie Okopów św. Trójcy (Tusk, Rostowski, Graś). Płacą dobrze, czy co..? A poza tym, ta prymusoidalna chęć komentowania wszystkiego, niezależnie od dziedziny, musi kończyć się kolejnym upadkiem. Rekord Bunga wynosi 622. Można mieć ambicje…

  138. TO,
    jeżeli brać za inflację (ex def.) wzrost poziomu cen towarów wyrażony w konkretnym pieniądzu (np. kruszcowym), to prawdą jest, że od czasu Kolumba i rosnącego zasilania Europy nowymi dostawami kruszca przez armadę hiszpańsko-portugalską w XV i XVI w. doszło do relatywnego osłabienia jego wartości nie tylko w Hiszpanii, bo właśnie Hiszpania była pośrednim źródłem upowszechniania i rozprzestrzeniania się kruszca po Europie, jako środka płatniczego i stała za przyczyną spadku jego wartości, sama go nie tezauryzując.

    To, co napisał TJ (inflacja, czyli spadek ceny kruszca) sugeruje, że kruszec ten był wtedy kupowany, podczas gdy nim się głównie płaciło niemal za wszystko.

    Na upartego, na blogu, stosując termin ‚inflacja’ całkowicie bezprawnie i ahistorycznie do opisu pieniądza XVI w. (bo termin ten odnosi się do pieniądza papierowego, nawet gdy ten jeszcze opierał się na kruszcu i długo, długo po narodzinach banknotu się narodził), można nawet napisać, że była to „inflacja kruszcowa”, której szczyt przypadał na przełom XVI/XVII w. W tym czasie Hiszpania była już pokonana i straciła bezpowrotnie pozycję hegemona na morzach na rzecz Anglii i Holandii. Pokonały ją kraje, które zostały dotknięte spadkiem wartości złota i srebra w podobnym samym stopniu, jak Hiszpania. To nie spadek cen kruszca był powodem coraz większego dystansu Hiszpanii do zwycięzców. Jak czegoś się nie wie lub nie może zrozumieć, warto posłużyć się ‚kodem cywilizacyjno – kulturowym’, jak złodziej wytrychem. Lewi się na to nabiorą.

  139. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „w sprawie łamania praw człowieka w tajnym więzieniu, mówi się o możliwości postawienia przed Trybunałem Stanu Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera (tortury w tajnym więzieniu)”

    Pare dni temu czytalem, ze „panie Ziobro pan jest zerem“ bedzie glosowala na PO argumentujac : „oni nas tez wczesniej popioerali“ … na ja (?)

    Post Christum.
    Domyslam sie, ze sie rozumiemy – prawda? „Temida nas nie zbawi“

  140. Zastanawia mię, dlaczego Rydzyk nie jest ścigany z urzędu za popełnione przestępstwo publicznego znieważenia Rzeczypospolitej (art. 133 KK zagrożenie kara pozbawienia wolności do lat 3). Czy ten przepis odnosi się tylko do smarkaczy piszących bzdury na płotach? Państwo Polskie zamiast słać uniżone prośby do Watykanu powinno pociągnąć Rydzyka do odpowiedzialności karnej.

css.php