Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

3.07.2011
niedziela

Pogrzeby to nasza specjalność

3 lipca 2011, niedziela,

Mamy za sobą wielki tydzień, który chciałbym podsumować. Zacznę banalnie: Najgorsza była pogoda. Być może jest to reakcja niebios na zapowiedź Donalda Tuska, że nie będzie klękał przed księżmi, a tylko przed panem Bogiem  w kościele? Być może zapomniał się pomodlić? Może za krótko klęczał? W każdym razie pogoda zepsuł trochę nastrój  wielu dobrze pomyślanych imprez, mam na myśli koncert na Placu Defilad (frekwencja i tak była imponująca), dywan z kwiatów na Pl. Zamkowym i wydarzenia przy fontannach na Podzamczu. Ale w sumie inauguracja polskiej PREZYDENCJI wypadła bez zarzutu. Nawet prezes Kaczyński zapowiedział, że jego partia chce, żeby prezydencja się udała, nie będzie skakał z radości w razie niepowodzeń. Inna sprawa, że nic innego nie mógł powiedzieć, i miejmy nadzieję, że za tymi słowami pójdą czyny. Jak dotychczas, żaden z polskich polityków nie popełnił gafy.

Byłem w Teatrze Wielkim na uroczystym koncercie („Król Roger” w świetnej inscenizacji). Przemawiali wszyscy unijni święci. Premier Buzek trochę przynudzał, przewodniczący Barroso dostał oklaski, gdyż dobrze zna Polskę, dobrze się u nas czuje, wypowiedział kilka słów po polsku, co publiczność  zawsze lubi, przypomniał, że Polska dostała trzy smakowite kąski: Prezydencję, Euro 2012 i Wrocław stolica kulturalna Europy w 2016 roku. To nie byle co.  Donald Tusk – jako jedyny – przemawiał bez kartki, ale to, co najważniejsze, powiedział. Dobrze wypadł przekazujący prezydencję premier Węgier Victor Orban, którego przemówienie było oczekiwane z zainteresowaniem, ponieważ jest w Polsce słabo znany, a jego polityka budzi strach jako bardzo konserwatywna i  autorytarna (stosunek do mediów!). Orban zebrał wiele pochwał za prezydencję węgierską, wygłosił dobre przemówienie, jak przystało na twardego konserwatystę, jako jedyny wspomniał o komunizmie i o panu Bogu. Uroczystości się skończyły i teraz czas na prezydencję. Będzie trudna (Grecja! Afryka Północna! Euro! ), ale udana – mamy wielu dobrych dyplomatów i urzędników, także w Brukseli. Tusk zebrał wiele pochwał, widać, że on i Polska są dziś w Unii akceptowane.

Opozycja robi swoje. Tuż przed objęciem prezydencji  przypuściła atak: Największa od lat demonstracja Solidarności związkowej oraz BIAŁA KSIĘGA zespołu Macierewicza. To święte prawo opozycji, choć pozostaje dyskusyjne, czy wigilia polskiej prezydencji, to najbardziej stosowny moment. Związek zawodowy „S” pod nowym kierownictwem nie rzuca przynajmniej kamieniami i nie pali opon jak za czasów p. Śniadka. To już jest postęp.

Natomiast Antoni Macierewicz się nie zmienia – jego raport o wszystko obwinia Rosjan i ich polskich wspólników, „Tuska i spółkę”, tylko nie Kancelarię Prezydenta Kaczyńskiego oraz tragiczne ofiary. W Białej Księdze zamiast absurdów o sztucznej mgle, helu i super-magnezie, pojawił się nowy, o „obezwładnieniu” samolotu na wysokości 15 m. Część pretensji Białej Księgi dotycząca przygotowania wizyty przez stronę polską i nieudolnym naprowadzeniu samolotu zawierałaby racjonalne jądro, gdyby nie była podlana insynuacjami o celowym prowadzaniu samolotu do katastrofy itd., gdyby to wszystko nie było w takim partyjnym sosie, gdyby winni nie byli tylko ludzie Putina i Tuska. Biała Księga została przekreślona przez ekspertów lotniczych, nie podpisał się pod nią żaden znany specjalista. O wiele więcej zaufania budził wywiad prof. Żylicza w „GW”, który potwierdzał, że winien był słowiański bałagan i lekceważenie norm po obu stronach granicy. Nie był to wywiad pocieszający dla min. Klicha.

Z nadzieją czekam na RAPORT KOMISJI MILLERA, który zostanie opublikowany lada dzień. Nie spodziewam się rewelacji, tylko rzeczowego omówienia okoliczności i błędów. Nie podoba  mi się poganianie autorów i tłumaczy. Czas przygotowania raportu nie jest długi, a tłumaczenia – potrzebne, żeby uniknąć rozmaitych interpretacji kluczowych nie raz słów. Ten raport musi być przede wszystkim dobry, rzetelny, apolityczny. Niestety, media domagają się przede wszystkim personaliów, ofiar, chcą mieć głowy winnych podane na tacy. Bardzo jestem ciekaw, co zrobi premier, czy poświęci ministra Klicha, ale najważniejsze jest usunięcie błędów systemowych (szkolenie pilotów) i zmiana mentalności, której tragiczne dowody mieliśmy ostatnio w Hiszpanii oraz na pokazach lotniczych w Płocku, a także ponad 70 ofiar śmiertelnych podczas weekendu na drogach. Nasza kultura jest na poziomie furmanek i latawców, a nie szybkich samochodów, samolotów i śmigłowców. Nasza specjalność to nadal pogrzeby.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 147

Dodaj komentarz »
  1. Czyli zycie biegnie jak na demokratyczny kraj na wschodzie Europy przystalo.Docenmy to.

  2. „To święte prawo opozycji, choć pozostaje dyskusyjne, czy wigilia polskiej prezydencji, to najbardziej stosowny moment”.
    Ależ Panie Danielu, o to właśnie chodzi. O upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu. Można zniszczyć Tuska międzynarodowo, jak mu się nie uda, i można pokazać, jaka ta Unia jest pełna nieudaczników. Oto chodzi pogrobowcom IV RP, że pozwolę sobie wyciągnąć archaicznie fascynującą zbitkę słowną z repertuaru Władysława Gomułki (pogrobowcy z Bonn).

  3. Raduje się serce, gdy Antoś Policmajster pisze brednie o obezwładnieniu samolotu i spisku Tuska z Ruskimi. Może przynajmniej kilka osób z elektoratu PIS wreszcie zrozumie, że to nie samolot, tylko mózgi Antoniego i Jarosława zostały całkowicie i nieodwracalnie obezwładnione ?

    A propos, czego najadł sie tym razem Jarosław, zanim ogłosił że Slązacy sa już cacy i nie stoją tam gdzie Zomo oraz niemieccy odwetowcy i rewizjoniści ??

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Palili plastykowe krzesła. W gruncie rzeczy, co za różnica?

  6. Staruszek 21.09

    Przewaznie, rozklejanie jest mozliwe ” juz po wyjsciu z lona….”. Ponadto, sforsowanie Wisly, po lodzie, dla kilkumiesiecznego bobasa wydaje sie byc bardzo trudne, zwlaszcza w styczniu. Jesli chcial to zrobic „po drugiej stronie frontu”. Chyba, ze gonil ten front, dopoki nie nauczyl sie chodzic,…do Berlina.

    Sekwencja w czasie mi sie nie zgadza, ale plakaty PKWN popieram !

    Z nalezna estyma i przyjaznie – Kleofas.

  7. Red. Grzegorz Rzeczkowski publikuje ksiedza profesora Szostka, ktory nie umi po polsku:

    „W efekcie bardziej skupiamy się na własnym indywidualnym dobru, niż na dobru wspólnym.”

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/kraj/wywiady/1517400,2,wywiad-o-lojalnosci-transferach-i-etyce-w-polityce.read#ixzz1QysdAGOT

    Prosze ksiedza przewielebnego, jesli jest „dobro” to Ksiadz grzmi z ambony o „dobrze” (wspolnym, utraconym, uzyskanym itp). Podobnie jak o „zebrze” Adama. Nie o „zebru”.

    A Panu Rzeczkowskiemu naleza sie waly w Redakcji. Na pierwsza strone taki blad ?!

    Dla naszego wspolnego dobra i zeby nam bylo dobrze, oddajmy temu dobru co papieskie. Nic „papieskiego” tu nie ma, bo jest absolutne, pewne i rozpowszechnione kurewstwo (odmieniac jak „dobro”).

    Szanowny Autor przywodzi, ze:

    „….Zaś w przypadku polityków, o których rozmawiamy, mamy do czynienia z nagłymi i radykalnymi zmianami barw politycznych, przy czym nie wiążą się one z jakimikolwiek zmianami poglądów tych, którzy te barwy zmieniają.”

    A przedtem, ze:

    „….w USA, gdzie te różnice są mocno utrwalone, takich ruchów raczej nie ma. Trudno sobie wyobrazić, by któryś ze znanych republikanów stał się nagle i w krótkim czasie jednym z liderów Partii Demokratycznej.”

    Faktycznie, nie ma. Czyli wraca nasze znane „kurewstwo”. Przepisuja sie z partii do partii, bo drapia sie w gore po lepsze pieniadze, zaszczyty, koneksje i co tam jeszcze mozna uzyskac. A buzie maluja w inne kolory, nowa fryzura, peruka, atrybuty dobieraja do nowego wcielenia. Za to wiecej Maja ! Miec ! – haslo dorobkiewiczow, nowobogackich, co wyjezdzaja na grzbiecie mas.

    Rosati anemicznie wyglada przy Rotfeldzie i mlodych, wyksztalconych. Arlukowicz najpewniej slabo ciagnie jako pediatra, i roboty duzo, i odpowiedzialnosc lekarza, i zaklecie Hipokratesa, a w Sejmie moze sobie bezkarnie pohasac. O ile dwaj dzentelmeni z tej trojki graja wyksztalceniem i prezencja, Pani Kluzik nie ma czym. Podobnie jak poslanki Kempa i Kwiecien. Pchaja sie jednak, bo co ci „powiatowi” wiedza o wielkim swiecie, wybiora.

    Pozyc, uzyc, skorzystac, zachachmecic co sie da. I – tyle. Jesli Ksiadz Dobrodziej szczerze i powaznie trzyma sie swego poslannictwa, odejsc by wypadalo od karier politycznych. Darwin i porobstwo. Na czym sie skupic ? Na ogolnym dobrze ?

  8. Nie widziałem, jakie opony były palone.Domyślam się, że zużyte na tyle, że do jazdy się nie nadawały.Natomiast w telewizji pokazali, że ostatnio spalono 460 plastikowych fotelików w które można by wyposażyć kilka przedszkoli.

  9. Zatrważającym jest fakt, że dorośli i w miarę inteligentni ludzie mogą sądzić, że szopka prezydencji ma jakiekolwiek inne cele, oprócz samoinscenizacji Barossów, Buzków, van Rompuyów, tudzież lokalnych szamanów poszczególnych krajów członkowskich.
    Turnusowe „przywództwo” Polski ma takie samo znaczenie dla funkcjonowania tego tworu, jak miało „kierownictwo” Węgier i będzie miało „przejęcie sterów” przez Danię, czyli żadne!
    Copółroczne pompastyczne świętowanie następowania środy po wtorku, a po środzie czwartku, jest jedynie pyszną okazją do znihilizowania paru euro, no ale unioeuropejska arystokracja musi się jakoś zabawić, nieprawda Panie Passent?

    A co do:
    „Nasza kultura jest na poziomie furmanek i latawców, a nie szybkich samochodów, samolotów i śmigłowców. Nasza specjalność to nadal pogrzeby.”

    Nie zwieszać głów, jeszcze 3-4 prezydencje, a i na tym „froncie” się poprawi(?)

  10. Jako material towarzyszacy swiatlym wywodom red.Passenta, a zwlaszcza ustepowi:

    „Natomiast Antoni Macierewicz się nie zmienia – jego raport o wszystko obwinia Rosjan i ich polskich wspólników, „Tuska i spółkę”, tylko nie Kancelarię Prezydenta Kaczyńskiego oraz tragiczne ofiary.”

    pozwalam sobie zarekomendowac, za LaFoitaine, najlepsze zyczenia:

    http://kleofas.blogspot.com/2011/07/zyczymy-kozu.html

    Milwaukee w Chicago czeka na Pana Posla z „polskom kobasom i zimnym piwem”.

  11. Mnie się podoba polityka zagraniczna rządu i prounijne nastawienie Donalda Tuska. Zdecydowanie wolę jego proeuropejski uśmiech i odprężenie od zaciętego wyrazu twarzy i wewnętrznego, neurotycznego spięcia na użytek krajowy.
    Ale propaganda unijnego sukcesu tej ekipy, która sie przelewa przez media zaczyna być już mdląca. Az się prosi o zachowanie jakiejś wstrzemięźliwości w ocenach. Nie wiem skąd to kompulsywne pragnienie sukcesu polityków i dziennikarzy. Jak mawiają „nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu”.
    Pozdrawiam

  12. ….To święte prawo opozycji, choć pozostaje dyskusyjne, czy wigilia polskiej prezydencji, to najbardziej stosowny moment. Związek zawodowy „S” pod nowym kierownictwem nie rzuca przynajmniej kamieniami i nie pali opon jak za czasów p. Śniadka. To już jest postęp…

    Pisze Pan Passent ponizej…dziwiac sie powyzej…

    …Nasza kultura jest na poziomie furmanek i latawców, a nie szybkich samochodów, samolotów i śmigłowców…

    Podobnie reaguja paszerowie panstwowych kolei, gdy kolejarze strajkuja w godzinach szczytu. Jesli strajk mialby byc skuteczny, to kiedy míeliby oni strajkowac?

    Zauwazylem, ze u gospodarza oraz w blogosferze malo jest miejsca dloa opozycji. Coz, tak nas nauczono, rownamy do?

    ET

    PS
    Opozycja powinna byc, zdaniem gospodarza oraz wielu obecnych w blogosferze, tylko troche w ciazy.

    Info dla Mag i C29 oraz TWA; brak roznicy miedzy przyczyna i skutkiem daje wynik..———–

  13. Szanowny Panie Slawomirski,
    doceniam Pana wsparcie tak jak podziwiam „silidarniosc” Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. Lizakowi Ludzie odczuwaja ciagla oraz niezlomna potrzebe posiadania przed oczami obrazu wroga. Nosza ten obraz przed soba, zamiast wlasnej twarzy.
    Pozdrawiam.
    PS
    Pedze do Nowej Synagogi w Berlinie (dyskusja o tendencjach antysemickich w lewicowej partii).

    Zakladam sie o skrzynke wina, ze C29 ubezpieczony jest w AOK i korzysta ze wsparcia niemieckiej opieki spolecznej, co nie czyni go ani lepszym, ani gorszym zreszta.

  14. Szanowny TJ,
    ciekawe komentarze, odpowiem jednak jutro przy sniadaniu. Obaj zapominamy o najwazniejszym, o spadku (nie upadku jak wielu sie dzisiaj wydaje) kultury hellenskiej, ktora zyjemy po dzien dzisiejszy.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Dwa razy w dwa tysiace lat?

  15. KIEDYS MOWINO O INTELIGENCJI KRZYZOWKOWEJ LUB TELEWIZYJNEJ:

    dzisiaj powinnismy mowic o inteligencji wikipedii i inteligencji googlujacej.

    …ponizej okruch w ramach nieustajacej edukacji plus tzw. Bildungspaket… dla potrzebujacych wsparcia…ze szczegolnym uwzglednieniem Cynamona29 uzywajacego jezyka pelnego faszystowskich konotacji; Azotox, insekty (owady) oram wlasnie Abschaum….a TWA dla zastanowienia sie…..

    -……Homosexualität im Nationalsozialismus
    „Der Abschaum, das waren wir”
    Die Gruppe der homosexuellen Häftlinge rangierte in der Wahrnehmung der SS, die von einem eugenischen und rassistischen Menschenbild geprägt war, am unteren Ende der Häftlingshierarchie.

    Ein junger Mann aus Wien, der wie Schwarze im KZ Sachsenhausen interniert ist, schreibt dazu unter dem Pseudonym Heinz Hefner: „Juden, Homos und Zigeuner (…) wurden als Abschaum der Menschheit bezeichnet, die überhaupt kein Lebensrecht auf deutschem Boden hätten und daher vernichtet werden müßten. (…) Aber der allerletzte Dreck aus diesem Abschaum, das waren wir, die Männer mit dem rosa Winkel.”……

    ET

  16. A o gumkowaniu, celowo i z premedytacją Pan zapomniał. Jak zwykle.

  17. Pogrzeby i stypy. Stypa PiSu trwa juz rok z ogonem. 10 lipca zamiast na plazy w Egipcie Kaczynski bedzie znowu na Krakowskim.

  18. Niestety!

    Nie jestem dobrej myśli o lecie polskim i jesieni!
    Tusku! Przestań męczyć rodaków chłodem i opadami!

    Obawiam się polskiej edycji serialu „Zagubieni” z wyłącznie naturszczykami w obsadzie. Jeśli można obezwładnić samolot na wyskości 15 metrów, to moja przeprawa przez Wisłę tuż po wyjściu z łona matki to poprostu łatwizna.

    Będziemy mieli Księgi i Raporty w różnych barwach, nie wyłączając czerwonego.
    Czego to się nie robi dla władzy? Nawet Śląsk można polubić. Dowiemy się, że Bierut był dobrym Polakiem poczęstowanym przez Berię sromotnikiem. Nawet powstanie inicjatywa nadania IPNowi imienia Józefa Światło co pomoże oświecić Naród co do pojęcia Prawdziwy Polak.

    Przecież Europa musi zrozumieć komu należy się tytuł Honorowego Prezydenta Cywilizacji Europejskiej.

    A ja sądziłem, że to drób i sięga mu tylko do połowy!

  19. Zacznę banalnie – pisze Gospodarz bloga. – Od kpinek z pogrzebów, kościoła, modlitwy, reakcji niebios, klękania przed Bogiem.

    I czegóż takiego się pan dokpił, panie redaktorze?

    Sążnistego minusa u ojca Rydzyka, sążnistego plusa u Adama Michnika – w sumie jednego wielkiego zera.

    Miejmy nadzieję, że przynajmniej polska prezydencja nie okaże się jednym wielkim zerem.

  20. Na marginesie dzisiejszej dyskusji, choć w sprawie nie marginalnej, chcę zaproponować Kleofasowi, by wróćił na chwilę do szkoły. Zwłaszcza, że lubi pryncypialnie pouczać wszystkich i we wszystkich sprawach. Tymczasem w pierwszym zdaniu swojej wypowiedzi dotyczącej polszczyzny popełnia kardynalny błąd pisząc „nie umi” zamiast poprawnego „nie umie”. Natomiast pioruny ciskane na autora zwrotu „o wspólnym dobru” są całkowicie chybione. To poprawna forma. Błędna jest natomiast propozycja Kleofasa by pisać „o wspólnym dobrze”. Poucz się sam Kleofasie zanim będziesz uczył innych. Dobrze?

  21. Tuż przed objęciem przez nas unijnej prezydencji, PR-owcy eurofanatyków oraz ci którzy lubią być przy każdej okazji maksymalnie fajni- zaczęli propagować naszą polską energię pozytywną, którą rzekomo w s stosunku do społeczeństw zachodniej europy -znacząco się odróżniamy. Niech tak już będzie. Na czas naszej prezydencji nie posiadamy żadych zwolenników PiSu, ojca Dyrektora , ani żadnych PJN-ów…
    Jesteśmy fajni, mamy pozytywny power i mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo znakomitych fachowców. Przy takim bilansie naszego społecznego potencjału, możemy chyba już dziś odfajkować prognozowane dotychczas przez naszych dyżurnych smutasów- wdługodystansowe doganianie krajów „starej Europy”. Wygląda na to, że już ich mamy…
    Jeśli tak jest, a wszystko na to wygląda, to powinniśmy zacząć zaznaczać swoją pozycję/ np.gwizdami/, kiedy jakiś urzędnik ze sflaczałej części Europy, niejaki Barroso- wciska nam , jak jakimś odarowywanym fornalom takie teksty jak:
    „…przypomniał, że Polska dostała trzy smakowite kąski: Prezydencję, Euro 2012 i Wrocław stolica kulturalna Europy w 2016 roku”

    Panie Szanowny Barroso- Polska od nikogho niczego nie dostała. Te „dary” albo wygraliśmy w trybie konkursowym, albo dostały się nam one w ramach ustawowych, nieuniknionych obowiązków. Raczej, przynajmniej części z nich, należałoby nam pogratulować, a nie podawać w formie niczym nieuzasadniunych zaszczytów.

    Pozdrawiam,Sebastian

  22. Korektor 16.16

    „Umi” to swiadoma stylizacja, archaizowanie, tak sie kiedys mowilo. Zeby bylo odmiennie, zeby zabarwic monotonne miedlenie.

    Pozostaje w nadziei, ze dobro/dobrze tyz wyjasnimy skladnie.

  23. Staruszek 15.25

    Po lodzie, po lodzie i pod wiatr…..Z rulonem plakatow pod pacha ! A Czy Mysia zaakceptowala te plakaty ?

  24. Powyżej, w :”niczym nieuzasadniunych zaszczytów.”, chodziło oczywiście nie o nas-Polaków, bo w naszym przypadku są one w pełni uzasadnione. Chodziło mnie tylko o podawanie ich nam, jako wielkopańskiej , niekoniecznie zasłużonej jałmużny…

    Przepraszam za nieprecyzyjność,Sebastian

  25. Kleofas! 13:08
    A jednak z taką swadą się mylisz i położę to na karb młodości! „W efekcie bardziej skupiamy się na własnym indywidualnym dobru, niż na dobru wspólnym.” Jest to poprawne bardziej niż na „dobrze”. Zajrzyj do Słownika Języka Polskiego wyd. 1988r. Nawet cytuje się taki ustęp: „Widzieć cel życia w dobru rodziny”.
    Cóż, nie pierwszy to przypadek, gdy mniej poprawne formy zaczynają częściej wysŧępować. Np. dawniej w komunikatach z wojen mówiono o tym, że zginęło 20 cywilów, a nie jak dziś częściej mówią „cywili” (może jak w tej piosence, co o północy zaś przybyli…)
    Kleofasie! Widzę, że przed Tobą kariera, bo potrafisz zawsze postawić na swoim. Boję się tylko, że w przyszłości będzie trudniej o porozumienie i zgodę, gdy każdy będzie przerabiał język na swoją modłę.

  26. jasny gwint

    Dzięki za dobre słowo pod poprzednim wpisem. Chyba rzeczywiście mało kogo w Polsce interesują dziś problemy istotne. Mentalność „nasza chata z kraja” dominuje pośród społeczeństwa, natomiast „morda w kubeł” i „pilnuj własnej kieszeni” pośród jego demokratycznych wybrańców. Wygląda na to, że i nasza prezydencja w UE odbędzie się pod znakiem hipokryzji oraz strusia z głową schowaną głęboko w piasku – no to ja nie wiem, czym ten struś będzie tam zabierał głos, merytorycznie marnie to widzę. Ale czy to w ogóle nasza prezydencja? Nasza, to znaczy czyja? Kto ustalał jej priorytety i z kim je konsultował? Ze mną nikt, może z kimś z Państwa? Nie? A może z Panem Redaktorem? Też nie? No to z kim, u licha?

    Już w pierwszych dniach pokaże się, czy jesteśmy rządzeni przez ludzi, dla których istotą jest dobro Polski oraz unijnych społeczeństw, czy też raczej przeróżnych darmozjadów – dywersantów i sabotażystów, okupujących unijne synekury, działających wbrew własnym społeczeństwom, dla korzyści prywatnej oraz gangu z City & Wall Street Co.

    Jeśli Polska autentycznie ma zamiar troszczyć się o dobro Europy, a przez to także i świata, to przede wszystkim postawi natychmiast na forum Unii kwestię nielegalnej napaści militarnej na Libię państw zbrodniczej osi, triumwiratu, rządzonego dziś przez ten sam syndykat spod ciemnej, ostrej gwiazdy, i zażąda natychmiastowego zaprzestania bombardowań Libii oraz naprawy wyrządzonych Libijczykom szkód, a winnych tej dzikiej jak jej inspiratorzy agresji skieruje do trybunału w Hadze, gdzie słynny prokurator „szybki Ocampo” wyda w ciemno (swoim zwyczajem) nakaz aresztowania szefów całej trójki, choć akurat w tym przypadku pomyłki nie będzie. Nie tracę nadziei w tej kwestii, ponieważ rozsądek w społeczeństwach widać jeszcze jest, co potwierdza choćby reakcja tego Francuza, który wytargał ostatnio za szmaty p. Sarkozy’ego. Pierwsze koty za płoty?

    Drugim testem, określającym naszą determinację działania dla dobra Unii będzie to, czy postawimy na jej forum kwestię naprawy systemu monetarnego, likwidacji rajów podatkowych, abolicji długów oraz przekształcenia systemu bankowo-finansowego w taki sposób, aby odtąd służył społeczeństwom, zamiast prywatnym figurom, mającym się w swej irracjonalnej, psychicznej dewiacji za nadludzi: różnym Rotszyldom, Goldmanom, Rockefellerom itp. oraz ich amoralnym, aspołecznym, chciwym, skorumpowanym poplecznikom.

    Trzecim testem będzie wrześniowe głosowanie w ONZ kwestii Palestyny. Tam się z kolei okaże, czy o. Rydzyk może mieć rację co do sił rzeczywiście rządzących Polską. Historia głosowań w ONZ pokazuje, że o. Rydzyk wcale nie musi się tak bardzo mylić – Polska nie potępiła Izraela chyba nigdy, nawet tak wielkiego barbarzyństwa, jak izraelska rzeź Palestyńczyków – Płynny Ołów.

    Zewsząd słychać głosy oburzenia na słowa o. Rydzyka o totalitaryzmie w Polsce, ale czy słusznie? Jest w Polsce totalitaryzm, czy go nie ma? Moim zdaniem niestety jest. Tak samo, jak i w innych „demokracjach” zachodnich. Nie jest to totalitaryzm typu bolszewickiego, czy hitlerowskiego, ale niewiele się swymi skutkami różni. Sięgnąłem do definicji:

    „Totalitaryzm (dawniej też: totalizm) – charakterystyczny dla XX-wiecznych reżimów dyktatorskich system rządów dążący do całkowitej władzy nad społeczeństwem za pomocą monopolu informacyjnego i propagandy, ideologii państwowej, terroru tajnych służb wobec przeciwników politycznych, akcji monopolowych i masowej monopartii”

    Czyżby nie było w Polsce dyktatury, która nie realizuje woli obywateli? A Irak? Afganistan? Libia? A głosowania w ONZ? A obce, tym razem amerykańskie wojska w Polsce? Projekt tarczy rakietowej? A oddanie w obce ręce eksploatacji polskiego gazu łupkowego (którego jak się okazuje w ogóle nie musimy eksploatować, gdyż odkryto właśnie ogromne złoża konwencjonalne)? A propaganda antylibijska? A pro-amerykańska i pro-izraelska, popierająca terroryzm państwowy oraz agresje militarne? A polski system wyborczy? A 13 służb inwigilujących obywateli? To co to wszystko jest, jak nie totalitarna dyktatura? Może demokracja? Nawet masowa monopartia majaczy na widnokręgu. To nieco inny rodzaj totalitaryzmu, polegający bardziej – że ujmę to kolokwialnie – na zwykłym olewaniu woli społeczeństwa, ale co do zasady, skutek jest taki sam, społeczeństwo nie ma prawa głosu, de facto rządzi, nie bójmy się tego słowa, reżim.

    Jeśli nasi wybrańcy, którzy mizdrzyli się, aby otrzymać nasze głosy, a teraz nas olewają, odczuwają deficyt wiedzy w kwestii Libii, to mogą sobie obejrzeć film, ze spotkań z Amerykanami byłej kandydatki na prezydenta USA i reprezentantki Kongresu, p. Cynthii McKinney, która z grupą innych osób zaufania społecznego powróciła z Libii i przekazuje teraz wszystkim świadectwo tego, co tam widziała na własne oczy, a widziała efekty barbarzyństwa „NATO”. W dniach 9-11 lipca odbędzie się przed Białym Domem demonstracja pod hasłem: Stop Bombing Lybia! Do dyspozycji jest także relacja pt.: Dziennikarstwo jako narzędzie wojny w Libii

    Czy ktoś z Państwa słyszał o tym, że 17 czerwca w Trypolisie odbyła się manifestacja przeciwko bombardowaniom Libii przez „NATO”, w której wzięło udział milion Libijczyków? Nikt? A się odbyła. A o demonstracji w Trypolisie 1-go lipca, 700 tys. osób wzięło udział? Też nikt? W kraju wolnym, nietotalitarnym, demokratycznym naprawdę nikt o tym nie słyszał? Dziwne. Widać grzebanie informacji to także nasza specjalność.

  27. Byc może jedynym ratunkiem dla blogowiczów przed trolloklonami S i ET byłby słynny kwas solny biskupa Pieronka ?
    Poziom ich tekstów spada szybciej niż Airbus do Atlantyku.
    Najwyraźniej pomyliło im sie pisanie na blogu z wydalaniem siarkowodoru ze swych trzewi.

  28. Czy jest wśród nas egzorcysta, albo inny szaman, okultysta też by się nadał.
    Znowu nadaje nieuk z amnezją- Sławomirski…….
    Obsesje trzeba leczyć.
    Nasza niekoniecznie sympatyczna ogiara doświadczenia Zimbardo, nie jest w stanie uwierzyć, że eksperyment już dawno został przerwany?

  29. A jak niby miałby być oceniony spis wrażeń A Macierewicza? Brak zainteresowania z strony ludzi normalnych budzi nadzieję że może to już
    ostatnie wypociny tego pana. Z naszą prezydencją zrobili taki szum jak gdy by Polska była właścicielem Europy przez pół roku. Prezydencja to tylko namiastka próby rządzenia, taki sprawdzian, czy jesteśmy normalni,
    podobni do innych. Ale pokazywać się trzeba, może ktoś nas zauważy.

  30. „Tancerze wodni ” – (tokarczukowy tytul ) pow . Terry Gamble , „takiej” amerykanskiej Olgi Tokarczuk .
    ” Kazdy uczynek zamieniony w drobne drzenia fotonow wyruszy w koncu w Kosmos jak film i do konca swiata beda go ogladaly planety.”
    „Nasza specjalność to nadal pogrzeby.”
    i „amerykanska Olga Tokarczuk ” to byc moze ten sam poziom ….”manipulacji ”
    Jak juz piszemy o poziomie kultury (samolotow np. amerykanskich i latawcow np. chinskich ) to przypomina mi sie wypadek syna JFK z jego narzeczona (?). Zapomnialem juz jego imienia.

  31. panie „becwale” Slawomirski, mowi sie pan Passent. Przepraszam ze uzywam slowo „becwal”, ale to cytat.

  32. juki 17.48

    No, i widzisz, wystarczylo siegnac po SJP, by obalic moja woltyzerke. Mnie sie nie chcialo, jak do teraz nie chce mi sie siegnac do deklinacji i przyporzadkowac to „dobro” gdzie nalezy. Masz racje z gory do dolu atoli „przerabiac jezyka”, lepiej – gramatyki, nie wolno ! Nawet Torlin (10.37), zamiast mi przywalic tym Slownikiem, nie rad tylko jednej czy drugiej „szczegole”, ktorych sie rzekomo czepiam.

    Ale – kiedy leje i musisz czekac na Wimbledon, nie chcesz wertowac bzdetow i wsadzisz kij w mrowy… Bylem ciekaw kto sie obruszy. Juki ! – moj typ na niedziele.

    Zapraszam do innego Delikwenta, ktory pisze: „Aktorki marzą o pokazaniu cycek.” Podwawelski Komuch sprokurowal to o 9.57. Jedna cycka, druga cycka, tysiac cycek – az sie rym prosi. Tyz piknie.

    Widziales, jak Djakowicz dogrzmocil hiszpanskiej armadzie ? Cus pieknego ! Lubie Chorwatow, bo ich kobitki chodza i trzymaja sie jak primabaleriny. Podobno noszenie na glowie przez piecset lat dalo taka pieczec.

    Zbieram juki, na kon i – adieu !

  33. Marek, 18.08. Przyjemnie czyta się mądre teksty, aczkolwiek pozostawiają one ponure wrażenie. Na domiar złego społeczeństwo i tzw opinia publiczna /jeżeli taka istnieje/ robią wrażenie ogłuszonych lub otępiałych i nie reagują na bezeceństwa władzy tępych i cynicznych ludzi. Należy poczekać aż zupa się wyleje, czyli ci z pokolenia 1500 złotych brutto nie udadzą się po swoje emerytury lub nie zawita nieuchronny kryzys typu Greckiego lub Islandzkiego. Odnośnie zbrodniczej akcji w Libii polecam ciekawy tekst. Pozdrawiam
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=25450

  34. @Kleofasie!

    Ty wciąż swoje.
    W porze żniw ja urodziłem się w Warszawie i tego samego dnia według oficjalnego oświadczenia opublikowano manifest PKWN. Dzięki teleportacji przechwyciłem rulon obwieszczenia i rozlepiałem. Takie nadzwyczajne właściwości nadał mi zestaw ideii zawarty w manifeście PKWN.

    A Ty wciąż: lód, mróz, zamarźnieta Wisła.
    Zlecam zimny okład na glowę i zamknięcie wątku.

    Zanim wygra PiS w jesiennych wyborach i zacznie zgodnie z zapowiedziami wsadzać pozwolę sobie na działania zwiększające przyszły zestaw stawianych mi zarzutów.

    Jeśli Tusku nie przestaniesz zsyłać deszczu i chłodu na Naród Polski, to i tak nie zagłosuję na PiS!

  35. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    POGRZEBY TO NASZA SPECJALNOŚĆ

    „Co jednak mowia nam fakty? Jak juz wielokrotnie powtarzalem, fakty mowia nam cos wrecz przeciwnego (…) http://bobolowisko.blogspot.com/2011/07/sedno-sprawy.html

    Post Christum.
    „Tymczasem USA znajduja sie ciagle w fazie stopniowego poglebiania sie kryzysu. Wielki Czarny Ojciec z Waszyngtonu zadecydowal ostatnio, ze wojna w Afganistanie jest przegrana i ze wszystkie koszty dotad poniesione w celu zapewnienia bezpieczenstwa rurociagu, ktory ma przechodzic przez to panstwo zostaly wydane niepotrzebnie” http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bmy030.jpg&dat=20110702&id=my03.txt

  36. # LEWY POLAK pisze: 2011-07-03 o godz. 07:01
    === Dla sympatycznego niewatpliwie Pana @Lewego Polaka z poprzedniej strony – Pucio, Pucio…======================

    [UWAGA. To jest wpis czysto personalny, jak przystalo na blogowego chama. Pozostali bywalcy…
    PRZEWIJAC, PRZEWIJAC …]

    Szanowny Panie @Lewy Polak,

    Prosze zauwazyc, ze moglbym, wzorem Pana, zazartowac sobie pysznie z Pana nicku; np. @Lewizna, albo @Lewus…
    … ale nie przyszloby mi to do glowy.,
    A Panu przyszlo… To juz na poczatku wskazuje jak bardzo odstaje od Pana intelektem… Taka miedzy nami roznica…

    Ja jestem Georges53; nie Zorz i nie Nasz Drogi Jerzyk… Dla ulatwienia „georges” moze miec odniesienie do imienia, albo nazwiska, ale nie musi…
    Spamieta Pan…?
    Rowniez prosze zauwazyc, ze nie jestesmy na “ty”, Zwracalem juz na to uwage, ale przyjmuje Pana tlumaczenie ze pamiec nie dopisuje… To juz trudno…

    >>> Juz nie pamietam o co miedzy nami poszlo…>>>
    Przykro mi ze Panu pamiec juz nie dopisuje; znam ten bol, sam bylem matka, sluze wiec moja wlasna.

    Czepil sie Pan mnie TRZYKROTNIE zanim ja dalem sie sprowokowac; nawet wlaczyl Pan Pana Kanclerza Hitlera, zeby mnie bardziej pognebic. A gdy ja juz sobie odpuscilem, Pan sie jeszcze poskarzyl na mnie na sasiednim blogu, zeby przypadkiem nikt rowniez i tam nie przegapil, jaki ze mnie tepak. Taka wspanialomyslnosc…

    Czepil sie Pan rowniez mojego humoru ( ni z gruszki, ni z pietruszki… ),…
    ( ktory, nie da sie ukryc, jest prymitywny, wedle moich skromnych potrzeb, mozliwosci, rozdzielnika, Polskiej Normy i Wytycznych Rzadowych)
    … ale do rozporka sie nie zniza.

    A Pana rozporkowy humor, jak zauwazylem swoim Sokolim Okiem ( jak przytoczylem; tego tez Pan nie pamieta…? ), ktorym sie Pan pochwalil, taki ogolnowojskowy, popularny jest moze miedzy pijanymi marynarzami w dlugiej podrozy, ale w towarzystwie kobiet…(?)…
    A, fe…
    Co wiecej, skierowal Pan ten rozporek do kobiety ( @mag jesli dobrze pamietam… ) i nikt nie protestowal…
    Zaiste, wiele sie musialo zmienic od czasow, gdy ze spakowanym plecakiem opuscilem ojczyzne Szopina…( uwaga!, nie Wagnera… ani Mahlera…)

    No ale my chamy i trolle nie spijamy na codzien nektaru francuskiej kultury jak Pan…

    Wiec gdy teraz skarzy sie Pan tak elokwentnie na czepialskich z wlasciwa sobie subtelnoscia, i rady rozdziela szczodrze, z radoscia korzystam z okazji przypomniec Panskim towarzyszom ( -szkom ) blogowym z wyzszej intelektualnej polki, Panskie wlasne niebanalne osiagniecia W TEJZE SAMEJ dziedzinie.

    Doprawdy nie rozumiem dlaczego Pan to chce ukrywac. Czyzby wrodzona skromnosc…?
    Wdziek i bezpretensjonalnosc…?
    A moze ta wyzej wspomniana dziurawa pamiec…? Moze moglby Pan brac na to jakies proszki….?
    Szczerze zatroskany szczera troska
    Troskliwy, Georges53.

    P.S. >>> Nie bede ci wiecej odpowiadal…>>>
    Dziekuje z calego mojego chamskiego serduszka., Tusze ze Pan dotrzyma tej obietnicy; ja sam tego nie obiecuje, taka juz moja natura chama i trolla.

    P.S.1.5 >>> Ale od czasu do czasu bede cie czytac…>>>
    Ah, niegodnym laski Panskiej; niechze Pan sobie daruje…
    Niech Pan sie tak nie katuje…

  37. Miałem iść dzisiaj na „Króla Rogera” (bez zbędnych przemówień),
    zamiast tego puszczałem latawce nad jeziorem. Pogoda wybitna na taką moją kulturę, wiatr niezły, ale nieporywisty, słońce zwala z nóg do łoża po całym dniu, jeść nawet się nie chce, z ledwością – blogować, tylko pić, piiiić – wody dzban i kieliszek chianti. Uff, co za śródziemnomorskie, magiczne lato nastało.

  38. Panie Danielu, magnez to nie to samo co magnes ale tez ladnie a nawet ladniej bo lepiej pokazuje bzdurnosc teori spiskowych.

  39. Nie rozumiem, dlaczego miarą europejskości mialyby być furmanki i latawce.To raczej miara poziomu technicznego.Miarą funkcjonowania w cywilizacji europejskiej są podobno prawa.Ewidentne różnice w funkcjonowaniu prawa w Polsce i „starej” Europie wynikają nie z zapisu a egzekucji.Odwolywanie się do tradycji śmieszyloby, gdyby nie odczuwalne spolecznie skutki różnych miar aplikowanych wciąż Polakom, w zależności od punktu siedzenia.No i różnic interpretacyjnych w odwolywaniu się do korzeni chrześcijańskich.Czyżby różnice w odczytywaniu Biblii mialy tak znaczący wplyw na egzekucję praw?Czy polskie korzenie uprawniają do nieustannego lamania praw czlowieka, znajdujacego potwierdzenie w wyrokach Trybunalu sztrasburskiego?

  40. Okolicznościówki z okazji inauguracji okolicznościówkami, nikt ich nie będzie pamiętał już za tydzień, liczyć się będzie obecność Polski w klimatach intelektualnych Europy.

    Także tutaj z duża przyjemnością odnotuję że Ministra Rostowskiego wczorajsza konferencja prasowa pokazała polityka na skalę dużą, potrafiącego na nowo nieortodoksyjnie spojrzeć na problemy Europy, żadna tam prowincjonalność peryferyjna opłotkowa ale Europejczyk pełną gębą, oryginalne przemyślenia na skalę kontynentalną poszerzające istotnie obecne debaty o sprawach kontynentalnych.

    Polskie media, włączając Politykę, to prawie zupełnie przemilczały, Europa na odwrót, zarezonowało, patrz np taki Reuters „New EU president Poland rings alarm bells on Greece”.

    Także BBC „Greece crisis: Poland’s Jacek Rostowski criticises EU”.

    Także EUobserver, etc.

    Ciekawe nowe spojrzenie na Grecję i generalnie na klimaty w EU. Tez jego nie będę powtarzał, odsyłam do Reuters-a powyżej.

    I ładnie przez Rostowskiego przedstawione, duży kontrast z artykułem Sikorskiego w Guardian, La Repubblica, Politiken i Rzeczpospolitej który raczej nieciekawy, mało zbornie i raczej chaotycznie od Annasza do Kajfasz napisany. Ale Sikorski nigdy specjalnie gładkim czy efektywnym „komunikatorem medialnym” nie był.

    Ktoś inny powinien mu pisać te artykuły i doradzać w wywiadach medialnych (ostatni w Die Welt „”Gott hat uns nun mal die Kohle gegeben” np nieładnie przyjęty).


    Jedyny zgrzyt w tej konferencji Rostowskiego to jego analogia z Bitwą pod Waterloo:

    „Solidarity is a form of enlightened self-interest … to coin a phrase, the Battle of Waterloo was won on the playing fields of Eton [another top British academy], and I think the battle for the euro could benefit from that spirit,” he said.

    takich gaf w Europie (Francja) raczej się nie powinno popełniać.

  41. do Slawomirski pisze:

    2011-07-04 o godz. 01:07

    Szanowny Panie Slawomirski,
    koscioly, synagogi moga i czesta sie staja miejscem otwartym dla kultury, sztuki, polityki (ba niektore zamieniane sa na mieszkania). W jednym z berlinskich kosciolow miesci sie poradnia dla uchodzcow. Pojutrze opuszczam Berlin w kierunku Wroclawia, potem miasteczka urodzenia, nastepnie Krakowa i wkoncu Gdanska, gdzie spedze dwa tygodnie. W Krakowie ciesze sie na jazz i wedrowki. Z synagogi Pod Bocianem we Wwiu pamietam swietne koncerty. Wiara jako taka mi nie przeszkadza, nie jest mi tez potrzebna. Kosciol jako jej egzekutywa owszem, przeszkadza mi oraz czesto doskwiera.
    Pozdrawiam.
    ET

  42. bacha pisze:

    2011-07-03 o godz. 19:24

    i probuje unosic sie do poziomu Passenta (osoby publiczne mozna wymieniac tylko z nazwiska, chyba ze siedza na urzedzie). Passent jak mi wiadomo siedzie na grzedzie dziennikarskiej oraz wyzszej polce felietonu.

    Ba-cha tego nie chciala zauwazyc, stad ten cwal do passentowego becwala.
    Maly wysilek, nikly skutek „literacki”.
    ET

  43. Osobiscie uwazam polska prezydencje i towarzyszace jej rozpoczeciu imprezy za kompletne zawracanie glowy i strate pieniedzy. Jest to bowiem funkcja zupelnie dekoracyjna i politycznie oraz gospodarczo impotentna.
    Co zas sie tyczy wyczynow „Solidarnosci” to mysle, ze bedzie ona miala w najblizszym czasie jeszcze inne okazje i powody do szturmu na palac namiestnikowski.

  44. @Georges 53

    Mialem ci, Zorz, nie odpowiadac, ale zrobie to jeszcze raz(kto wie, moze zdarzy sie to znowu) Trudno mi przejsc z toba na pan, skoro juz zaczalem,pisac ci na ty, ale skoro ty chcesz mnie nazywac panem, wolna wola, taka juz masz delikatna nature, ktora powoduje, ze przyjmujesz z niesmakiem dobre zarty tylko dlatego, ze odnosza sie do tej czesci ciala do ktorej nie nalezy nawiazywac, bo wywoluje to na twoim dziewiczym policzku rumieniec(fi donc)
    Lp
    Ps. Potwierdzila sie moja hipoteza, ze jestes msciwy i niezbyt madry

  45. Szanowny TJ,
    jak wspomnialem skroty sa immanentna czescia blogosfery, w ktorej tematy, poglady zmieniaja sie rytmicznie i dosc czesto. Mowienie o kulturze chrzescijanskiej jest przykladem tegoz. Zdaje sobie sprawe, ze skutki dzialalnosci obu dyktatorow sa nieporownywalne i nie chcialbym ich ustawiac w jednym szeregu zu kosciolem. Sa jednak pewne paralele, ktorych nie powinnismy pomijac.

    Podstawa naszej wspolczesnej cywilizacji jest kultura judeo-chrzescijanska oraz hellenska (obaj raczylismy zapomniec o rzymskiej, do innych wroce). Dwa tysiace lat kultury chrzescijanskiej, gdy dopiero cesarz po uplywie wiekow przyczynil sie do uznania Boskiej natury Jezusa, a pisma i swiadectwa chrzescijanskie powstawaly w pospiechu i przyjmowaly forme oraz tresc raczej amatorska, to biorac pod uwage przerwy oraz zalamania w jej rozwoju, czas wzglednie krotki. Wczesne Sredniowiecze mowiace o dualizmie ciala i duszy oraz totalne zalamanie pod koniec epoki, to tylko jeden z przykladow. Stad wynikaja klopoty dziesiejszego kosciola. Bledy bly bowiem niechetnie korygowane przez cale wieki (mam tu na mysli NT). Np. postulat przebaczenia nie przynosi socjologicznych wynikow po dzien dzisiejszy, wrecz przeciwnie, zacheca wielu z nas do drogi naskroty.

    Judaizm natomiast pozbawiony dogmatu (nie mowie tu o fundamentalistach) uznaje dyskusje na kazdy temat. Sprzeciwia sie dyktaturze stawiajac wszystkich na rowni wobec Boga i Prawa. Ta zydowska tradycja jest podstwa dzisiejszej demokracji.

    Wracajac jednak do naszych baranow (Bacha powiedzialaby „becwalow“), to ten sam Bog wystepuje na wielu plaszczyznach, gdy nauki chrzescijanskie byly wersja nauk esenskich i faryzeizmu.
    Pozdrawiam do nastepnej deski. Mam nadzieje, ze bez zbednej ksiegowej inklinacji, ograniczajac sie do wrazen naszych wpisow.
    ET
    PS
    Zapomnialem o wolnomularstwie, ktore Boga postrzega inaczej. Zapomnialem o Saracenach i Persach (piesc i piec). Listy perskie pisze, aby sprawdzic kondycje naszych googlujacych intelektualistkek i intelektualistow. Czesto wpadaja w siec samodowolenia. Zaluje, ze sa pozbawieni humour. Przypomina mi sie dogmat wspomnianych wyzej dyktatorow, ktory byl ich poczatkiem i koncem jednoczesnie, szkoda ze za cene milonow ludzkich istnien. O wycieczkach kosciola w sredniowieczu o raz pozniej nie wpsominam, bo fakty sa znane. Jednym zdaniem, skrot polegajacy na mowieniu o korzeniach oraz wplywie kultury chrzescijanskiej na nasza cywilizacje jest przesada, bo nasza kultura jest bardziej zlozona. Mam nadzieje, ze sie Pan ze mna w tym punkcie zgodzi. Przykladem stanu kultury chrzescijanskiej w Polsce jest postac Rydzyka, ktory artykuluje stan duszy prawie wiekszosci polskich biskupow.

    Dizwi mnie brak reakcji w blogosferze na takich autorow jak Bobkowski, Mrozek i Tyrmand. Im dluzej z nimi obcuje, tym bardziej genialni pozostaja w mojej pamieci, ja sam natomniast mniej kongenialny.

    W blogosferze, odwrotnie; autorki i autorzy TWA oraz ich wpisy sa coraz bardziej kongenialnie, oni sami, zdolni i socjalnie rozwinieci. Skad jednak wpisy pelne nienawisci pisane ochotniczo w hufcowych szeregach, a autorki i autorzy zdolni do wykluczania drugich z blogosfery. Mam jednak nadzieje, ze przynajmniej nie zagubili zdolnosci postrzegania autorow ww.

  46. Szanowny Panie ET. Gryzmolisz Pan Panie Szanowny grafomanskie wyznania milosci do Szanownego Pana Slawomirskiego i to mi sie w Panu, Panie Szanowny podoba najbardziej. On Pana, Panie Szanowny tez miluje. Sciskam Was serdecznie, choc na oko widac ze jajko jest jedno.

  47. Szanowny Panie Redaktorze !

    Ludzie gadaja tak:

    „Jezeli rewolucja (1989) byla bezkrwawa to nalezy ja powtorzyc”

    Sa tacy, to nie zart, ktorzy pragna Stanu Wojennego bis.

    Pozdrowienia
    /wulkan/

  48. Cóz tu pisac prezydencja w Unii Europejskiej to jest wydarzenie polityczne czy moze kulturalne moze i jedno i drugie, byle ta prezendencja była sukcesem polskiej dymplomacji, coz tu pisac do dymplomacji trzeba sztuki, cóz tu pisac powstaja obecnie lekkie i przyjemnie piosenki, czy takze duzo sie dzieje w polityce, która jest dla ambitnych i niezaleznych ludzi, które maja swoja wizje na swiat i politykę, cóz tu pisac sondaze wskazuja na wygrana PO, partii liberalnej gospodarczo, cóz tu pisac politycy innej partii przechodza do PO z własnym doswiadczeniem politycznym, cóz moze zrobia cos dobrego i pozytycznego w POityk która ma przyszłość w polityce, cóz tu pisac kultura powinna uczyc dobrych nawyków uczennia

  49. do bacha pisze:

    2011-07-04 o godz. 10:57
    Sprobuj prosze raz poprawnie (oczywiscie ze szczypta naleznego Ci humoru, bez szczypliwosci jednak) napisac, ze pisze. Coz, pozostanie mi wyznanie zrodla milosci do Bach(y), co niniejszym czynie, aby bylo po rowno.
    Zakochany.
    ET

  50. bacha pisze:

    2011-07-03 o godz. 19:24
    panie „becwale” Slawomirski, mowi sie pan Passent. Przepraszam ze uzywam slowo „becwal”, ale to cytat.

    Nie mowi sie pan Passent, jesli jest on osoba publiczna; tego Bacha raczyla nie zauwazyc.
    ET

  51. Panie Danielu w koncu Pan wyrazil sie jasno o polskiej kulturze i o pogrzebach:) jedno z drugim sie wiaze.A te polskie pogrzeby to tandeta totalna i ta udawana zaloba,obciach nad nieboszczykiem.

  52. Ja Kleofasie mam do Ciebie słabość po naszej dyskusji w sprawie gwary warszawskiej.
    Inna sprawa, że nasz język jest żywy, i zmienia się nie tylko w kierunku, który preferują językoznawcy. A szczególnie charakterystyczny jest powrót końcówki -y, -i, zamiast ów. Ja mówię bez przerwy meczy zamiast meczów, bo słowo „meczów” mi dziwnie brzmi. Tak samo cywili.
    W sprawie angielskiego nie reagowałem, bo miałeś w gruncie rzeczy rację. Wprawdzie nie uważam tego błędu za idiotyzm, uważam to za ostre powiedzenie, ale poprawnie to powinno brzmieć: Anglicy nie dopuszczają do wtórnego przeczenia w zdaniu, a już potrójne w ogóle nie wchodzi w grę. W języku polskim – z największą przyjemnością. Przykład z tytułem piosenki Bitelsów jest podwójnym przeczeniem, ale można go zapisać z potrójnym – Ty nigdy nie dajesz mi żadnych pieniędzy.
    Zadowolony?

  53. „Związek zawodowy „S” pod nowym kierownictwem nie rzuca przynajmniej kamieniami i nie pali opon jak za czasów p. Śniadka. To już jest postęp.”
    Hmm, zawsze jakiś progres w dobrą stronę. Nie jestem jednak przekonany o trwałości tej tendencji. Niestety lata PRL-u, które dawały duże przywileje górnikom, hutnikom itd, uległość kolejnych rządów, które zamiast powiedzieć NIE! niedorzecznym żądaniom, wymuszanym metodami czasami wręcz terrorystycznymi i zaklinanie rzeczywistości zamiast spojrzenie, że świat nieco się zmienił wciąż mocno pokutują. Wałęsa miał sporo racji w tym, że Solidarność zapisała się chlubnie na kartach naszej historii i na kartach tylko tejże historii powinna pozostać od jakichś 20 lat…

    „Nasza kultura jest na poziomie furmanek i latawców, a nie szybkich samochodów, samolotów i śmigłowców. Nasza specjalność to nadal pogrzeby.”
    Krótkie, konkretne, treściwe, prawdziwe, okrutne…

    Mam nadzieję, że Pan jeszcze troszeczkę pożyje w dobrym zdrowiu i samopoczuciu. Chciałbym mieć tą możliwość i przyjemność poczytać Pana przez jakiś czas 😉

  54. ET pisze:
    2011-07-03 o godz. 14:13

    Helwecjo nadhumanoidalna!, dewiacjo ludzkiego bytu, @ET!
    Pozbawiona inteligencji i wszelkich hamulców, tudzież brakowi inicjacji w kontaktach międzyludzkich istoto:
    od 22 lat jestem w BKK Gesundheit, najlepszej Krankenkasie BRD!
    To tylko gwoli twoich zapędów ataktawistycznych!
    Z twoich doświadczeń wynika, że byłeś benificientem AOK jako „potrzebujący w sferze nędzy”, braku środków do życia i zapewnienia
    tychże przez DRK ( Niemiecki Czerwony Krzyż).
    Z „urzędu” brałeś Sozialhilfe BRD.
    Ja nie brałem i nie mam twoich chorych wspomnień.
    Ale tobie serdecznie gratuluję!!! W końcu żyć na czyjś koszt, to chyba
    wielka frajda!
    Że twoje kąsania, ataki i przekręty mają odnieść skutek, to tylko twoje
    (zauważ ze piszę z małej litery „twoje”, w przeciwieństwie do Gospodarza,
    a i innych blogerów także, boś dla mnie marnieńki, tyci-kuci, kurdupelek
    zagoniony w „szczaw i pietruchę” w porównaniu z ….) towarzystwo wie! Nasze blogowe środowisko – nie wie ni!c! Albo wie o wiele lepiej!!!
    Popisuj się dalej, wedle moich ocen otrzymasz po jakichś 25 latach
    kawałek kredy i …dostęp do tablicy!
    Czy pozwolą ci na niej pisać?
    To już odrębny temat!

    Dla @ET – bez pozdrowionek,
    Dla całej „braci blogowej”, tylko i wyłącznie …

    Pozdrowionka.

  55. ale mnie wkurzają posty niektórych niereformowalnych na funkcjonowanie dziennikarstwa p. Passenta w komunie. Mam pytanie, czy uważacie, że p. Passent będąc dziennikarzem w komunie, powinien nie pisać? Nie publikować? Nie zarabiać? Nie żyć? A skoro już w tym czasie ten zawód opanował, to teraz powinien o tym zapomnieć? Nie pisać? Nie zarabiać? Właśnie dobrnęliśmy do czasów, w których każdy nikt może oceniać każdego kogoś.

  56. bacha pisze:
    2011-07-04 o godz. 10:57

    ‚On Pana, Panie Szanowny tez miluje. Sciskam Was serdecznie, choc na oko widac ze jajko jest jedno.”

    Lub zbuk!!!

    Basieńko kochana! Czy znasz może datę i miejsce ślubu „tychże dwóch”?
    Jakżebym był na tymże zjawisku obecnym, swą obecnością fizyczną!!!
    Scalenie jednostek w jednostkę scaloną, przy takim potencjale trucizny w
    „charakterkach” i „odczuciach względem bliżnich”, powinno przebić nawet
    cyjankali, arszenik i inne b. popularne trucizny!
    Słyszałem, (inf. chem. potwierdzona) że można zjeść pół kilo soli, a śmierć jest pewna (tyle że w męczarniach)!
    Jakby „te oba-dwa” przy zaślubinach tę sól zjadły? (nie życzę! – bom sadystą nie jestem.!) – byłby święty spokój!
    Opcja najbardziej optymistyczna:
    „Czy to jest miłość,
    Czy też już kochanie?!
    Para, bama, para ,para bamba,para, para bamba!
    Para bamba, para , para, bamba,para! para, bama …!”
    – Marek Grechuta -,

    (Szczerze wątpię czy tym „dwojgu” w ogóle znany.)
    A już:” para bamba!?” Bardzo wątpię
    Toż to: „para bamba” – dla ludzi inteligentnych!

    Tobie @bacha serdeczności i …

    Pozdrowionka.

  57. „Pogrzeby to nasza specjalność”

    Czyli … ciąć dalej zasiłek pogrzebowy. Polak bez zasiłku nie potrafi.

  58. Prezydencja potrwa, a lato kalendarzowe i zaplanowane urlopy biegną.
    Gdy wczytamy się w papierowej Polityce w relacje ze spłat kredytów bankowych, to można wypobrazić sobie naszych nowobogackich w klapkach i damy w szpilkach krążące w śniegu wokół górnej stacji Kolei Linowej na Kasprowym Wierchu.

    Nie wiem, czy ta chlodna i mokra pogoda sprzyja produkcji małosolnych. Wpierw wzrośnie liczba siąkających i kichających, potem cepry wykupią w Zakopku swetry wydobyte w pośpiechu z magazynów. Do domu szybko cepry nie wrócą, bo zakopianka się zatka po uszkodzeniach spowodowanych rwącymi potokami.

    W Suchej Beskidzkiej Pan Antoni będzie wypędzał diabła, a Karczma Rzym stanie kulturalnym cenrtum konsumpcji polskości na czas naprawy podmytych torów oraz rozwieszania sieci trakcyjnej w zastępstwie ukradzionej w czasie naprawy torów.

    Po dzbanach miodu staropolskiego Elicie Prawdziwych Polaków zaszumi w głowie stary wiersz smoleński:

    Jedzą, piją, lulki palą, | Antoni siadł w końcu stoła.
    Tańce, hulanka, swawola; | Podparł się w boki jak basza;
    Ledwie karczmy nie rozwalą, | „Hulaj dusza! hulaj!” – woła,
    Cha cha, chi chi, hejża, hola! | Śmieszy, tumani, przestrasza.

    —————————–>-^

    Ach zapowiada się wesołe lato staruszka.
    Tylko młodzi starych nie odwiedzą, bo prosić bosów Boba i Hansa będą aby urlop im przeniósł na dziewięć paździeży.

    Trudna ta lenguiż polish and szprache.

  59. Pan Redaktor pisze:
    „Opozycja robi swoje.”

    Dobrze, ze chociaz ona.
    Szkoda, ze tylko ona.

  60. No, nie, Redaktorze. Myli sie Pan zakladajac, ze na szczescie zaden poliski poliyk nie popelnil gafy. Popelnil ja na tyle powaznie, ze czytam o tym w prasie brytyjskiej i amerykanskiej, choc ne w polskiej, for some reason. A mianowicie Janusz Lewandowsski, ktory perwszego dnia polskiej pezydencji publicznie zakwetionowal wyniki badaan na ttemat emisji CO2 musial kilka godzin pozniej sie z tego wycofywac okrakiem.
    I tylko pry okazji tej gafy gazety,ktore czytam, wzmiankowaly ze Polska obejla prezydencje.

  61. Panie P, z tym kleczeniem ciekawa sprawa. Mnie jednak przesladuje pana czapka przed kosciolem. Dlaczego Pan ja zdejmuje? W jakiej odleglosci od kosciola? Z ktorej strony kosciola. Czy w nocy (a nawet dzien) jak Pan przechodzi obok kosciola i nikt nie widzi to pan tez czapke zdejmuje ? Czy tu moze chodzi o oddanie holdu architektowi kosciola?

  62. georges53 pisze:
    2011-07-04 o godz. 02:45
    Lewy Polak pisze:
    2011-07-04 o godz. 10:20

    Nooooo! Fajnie było!
    Ale może „dacie sobie nieco siana!”, jak to młodzież mówi?!
    Obaj „oscylujecie” w podobnych opcjach, a tu „jakiś – takichś, capstrzyk między wami” obala spoistoiść poglądów na temat główny, drętwiony przez Was!

    Pewnie że Wasze osobowości są różne, ale żeby aż tak???

    Wynijdżcie z zakamarków własnej „lubości”,
    odpuśćcie sobie jakieś personifikacje, a zobaczycie że można się
    porozumieć!!

    Lata temu, a może miesiące temu, zarówno @Lewy Polak jak i
    @Georges53, polecieliście „po mnie” jak gęś po własnym g …nie.
    Gęś zdechła, g … na nie stwierdzono, a życie toczy się dalej!
    I co?! Jesteśmy przyjaciółmi, przynajmniej na blogu!
    Wasze opinie, wasze oceny są nie tylko dla mnie ważne – one są ważne
    dla wszystkich uczestników tego blogu!
    Wy obaj, to nie trollklony @Slawomirski, czy @ET, „udupiacze ” zdrowej
    myśli ludzkiej. Dajcie sobie spokój ze wzajemnymi atakami na siebie,
    posłuchajcie nie tylko mnie, posłuchajcie @staruszka:
    „Jeśli Tusku nie przestaniesz zsyłać deszczu i chłodu na Naród Polski, to i tak nie zagłosuję na PiS!”.
    No, @staruszek ma rację!
    Głosować na „uwiędłych laurów liść”?
    Może to sepsa, a może „jakowe zboczenie”?
    A ja mam swój typ! Zagłosuję nawet za „kroplę dżdżu”, na obecną Ekipę, ponieważ mimo wielu przewinień, jest ekipą którą mieliśmy do tej pory najlepszą!!!
    A Wy obydwaj, mieszacie sobie dżem z marmoladą, marmoladę z dżemem, mimo że wiecie, że żyjecie w dwóch różnych krajach!
    Jest jeszcze miód. No jak go dowalicie, po obu swoich stronach, to szans
    nie ma!
    Odpuście! A na pewno będzie lepiej!
    Przecież lepiej przyjeżdżać do Kraju, który jest „normalny”, wedle naszych wyobrażeń, niżli „nienormalny” wedle tych samych wyobrażeń!
    To już mamy przerobione!
    Zawierzcie obaj , i uwierzcie – a będzie Wam dane!

    Obojgu Wam …

    Pozdrowionka.

  63. No i wybory w szabas nie przeszły niestety – widać p. prezydent za chudy w uszach…

    I po co było się czepiać ks. Rydzyka?

    Na pociechę może tyle, że nasz p. prezydent nie jest dziś odosobniony. W Grecji p. Papandreu zatrzymał na rozkaz Izraela płynącą do Palestyny pokojową Flotyllę Wolności, a kapitana aresztował. Jakoś musi się przecież chłop odwdzięczyć, choćby za ten miliard złotych z polskiej kasy, który za sprawą „zagranicznego” lobby trafi poprzez Grecję wprost w ręce (taki eufemizm od łap) „zagranicznych” bankierów.

  64. Poseł Godson cennym nabytkiem dla Polski jest!!!
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/posel-platformy-nigdy-nie-mialem-tylu-dylematow,1,4780769,wiadomosc.html

    Dlaczego ludzi myślących trzeba IMPORTOWAĆ?
    A jeżeli już to dlaczego tak mało?

  65. Siedzę i czytam te banały co da nam prezydencja,jaki Tusk wspaniały,jak pasuje na salony Europy.Inteligenci piszecie idiotyzmy.Syn mój opuścił Ojczyznę i mieszka w Paryżu nie pojechał się tam dorobić ale żyć.Można powiedzieć że mu się udało opanował język idealnie i ma tam pracę.Drugi syn siedzi w Ojczyźnie i wegetuje jak większość jego rówieśników.
    Tusk nawoływał w Anglii i Irlandii aby młodzi wracali.Pytam się gdzie i po co tam nawet jak sobie nie radzą to socjal dostaną.
    Co im proponuje OJCZYZNA ?
    Tajemnica zielonej wyspy-dwa miliony młodych pół niewolników z państw Unii swoje biedne zarobione euro wydaje w kraju ale to bywa w kraju na dorobku tylko że nikt z Was nie wie że za tym w 70% to prawdziwi niewolnicy..Z małych miasteczek,wsi miast Ci co ciągną tą statystykę sukcesu którą chełpi się Tusk z przybłędą Rostowskim są okradani przez bandę cwaniaków, mafię i miernoty intelektualne którzy pasożytują na tych biednych nie mających alternatywy młodych polakach.
    Czy Tusk to wie.Czy wielokrotnie pokazywane mafijne działanie tych typów gdzieś na podmokłych plantacjach pomidorów we Włoszech,zbieraniach truskawek w Hiszpanii,pracach w rzeźniach w Niemczech,czy to kogoś z rządzących obchodzi?
    Interesuję się tym to nie są przypadkowe incydenty to kolonializm w skrajnym tego słowa znaczeniu.
    Mamy tyle służb mających za zadanie bronić przed takimi przypadkami gdzie one są i co one robią.
    Ta obrzydła komuna miała sb,milicję,żandarmerię wojskową,wywiad,kontrwywiad teraz niby mamy takie służby czternaście ich nazw których nie wymienię bo się pogubiłem i co?
    Jedna rzecz która mnie przeraża to strach tych młodych ludzi przed ujawnieniem osobników którzy w nikczemny sposób ich okradają bo to wiąże się z szlabanem na pracę i to ich wstrzymuje.
    Mamy bez liku służb i do czego zostały powołane.Panie Tusk CBA z idiotą Kamińskim Pana dzieło,zachowanie posłów PO w sprawie całkowitej aborcji,zezwolenie na likwidację komisji majątkowej kościołowi bez dochodzenia przestępczej działalności,Pan klęczał i klęczy dalej,karta praw obywatelskich to nie podpisanie jakiś wkładek parówki do zupy regeneracyjnej z rządem komunistycznym,których nigdy pracownicy niedostali a zrobiliście z tego aj waj na całą Europę.
    Idiotyczne zachowanie się na raport MAKu podobnie jak obłąkany Kaczyński nie winduję platformy.
    Zagrywka z raportem Milera idiotyzm.
    Dziwię się tylu postowiczów wypowiadało się na temat raportu Milera a żaden nie wspomniał że JEDYNY I OBOWIĄZUJĄCY ZGODNIE Z UMOWĄ MIEDZYNARODOWĄ I LEGALNY JEST RAPORT MAK.

  66. Kleofas, 21.12. Podziwiam Twój czuły i delikatny wpis wyrażający całą głębię Twojej istoty i kultury. Starałem się zareagować. Próbowałem jednym słowem. Ale mi wygumkowali. Może i dobrze?

  67. Torlin 14.25

    „Inna sprawa, że nasz język jest żywy, i zmienia się nie tylko w kierunku, który preferują językoznawcy.”

    Kazdy jezyk zmienia sie jak chce. Tzw jezykoznawcy obserwuja, wyjasniaja, tlomacza i tyle. Wplywu na rozwoj nie maja. Jedno, co moga i musza, to pilnowac gramatyki.

    Jest natomiast jezyk swiadectwem rodowodu delikwenta. I jest swiadectwem oczytania. Zaden profesor jednak nie zastapi mi chlopaka, ktory wychowal sie w Alejach, obok „Polonii”. Poprawna warszawska wymowa dominowala jezyk przez wiele lat. A tu jeszcze akcent, intonacja, fraza, maniery. Jak dawniej w Anglii – daj sie posluchac – powiem ci kim jestes.

    „Lud roboczy” zalal Warszawe po wojnie i – mimo wyksztalcenia – nosi pietno prowincji. Tylko nieliczni politycy ( Kidawa-Blonska, Jakubiak, Halicki, Niesiolowski, pus inni), mowia poprawnie, reszta ma „slome w butach”.

    Wszystkie Twoje konkluzje sa sluszne. Ja tez mowie „meczy” i „cywili” (chociaz „w morde bili”). Lwowski nalot tkwi tu jak perla w koronie, wspanialy ! Podobnie slaski. To nie jest chamskie partaczenie, to dialekt.

    Przypomnij, prosze, o czym to bylo z ta warszawska gwara ?

    Szufel i – do nastepnego !

  68. Szanowni Państwo, wyjeżdżam jutro na ponad miesiąc, na wakacje do Chorwacji. Pewnie wykupię tam SIM kartę, aby móc czasami być z Wami, w technologii UMTS. (mała miejscowość, ale w zasięgu T-mobile).
    Korzystanie z inteligentnego telefonu w roamingu, w warstwie łączności głosowej i internetowej, to ciągle w tzw II strefie Europy (Chorwacja) ruina. Transfer 100kB kosztuje 3-4 zł. W niektórych przeglądarkach można „ustawić” wersję „iPhone”, przeznaczona dla smartfonów, nieco lżejszą, więc tańszą. Jednak to ciągle wg mojego licznika BitMeter2 (świetny, darmowy programik) ponad 100kB dla tylko obejrzenia Politytki/Onetu itp.
    W czasach globalizacji, widzę nowe wyzwanie dla działu IT Polityki. Zrobić coś „lekkiego” dla takich wakacyjnych klientów, jak stasieku. Bez obrazków, sama czcionka – ale wszystko pod firmą Polityki.

    Jeśli zagubi mi się żona (Chorwaci to przystojne chłopy), to minuta rozmowy z nią w roamingu będzie kosztowała ponad 12 zł. (do 6zł i od 6 zł a płacę oba kierunki ja).
    Nie mogę sobie wyobrazić tej rozmowy w czasie 1 minuty. Żona zwykle ubarwia relacje, a rachunki to mój obowiązek pewnie do śmierci.

    Życzę Państwu cudownych wakacji, odpoczynku od polityki. Ostatnie dni spędziłem przy Wimbledonie i czuję się znakomicie. Nie widziałem i nie słyszałem p. Kaczyńskiego ponad tydzień.
    Politykę 27 i Wprost 27 zabieram w stanie dziewiczym.

    Do napisania w sierpniu!

  69. Kochany Cynamonie

    Kiedys w New Yorkerze widzialem taki dowcip rysunkowy: W lozy siedzi typowo burzuazyjne malzenstwo, a na scenie Otello dusi Dedemone. A pani w lozy mowi tak do swego malzonka: Przeciez przy odrobinie dobrej woli mogli by sie pogodzic i wtedy on by ja nie udusil.
    Wiec, drogi rozjemco, ja bym zakopal topor i wyciagnal reke do Geogesa56, ale ja na prawde juz nie pamietam o co nam poszlo, a on mi z tego owodu zarzuca, ze mam skleroze. Wtedy ja mu tez na swoj sposob naublizalem.
    Hej, Geoges56, czy jest jakas szansa zebys przy odrobinie dobrej woli mnie nie udusil , bo ja wyciagam fajke pokoju.
    Fakt, ze wtedy Cynamon wpadlby w pyche, ale ten wariat ma do tego prawo

  70. Przyjemnych wakacji Stasieku!!!

  71. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Helena pisze:
    2011-07-04 o godz. 17:20

    for some reason.

    Heleno!? … for some reason, ze niby nie wiadomo z jakiego powodu (?)
    A to ciekawostka z tym CO2 w ustach parlamentarzysty EU – prawda?

    Smiechu warte …
    Domyslam sie, ze po prostu pomylil teczki, on ostatnio jest taki roztargniony.

    Co prawda swego czasu J. Lewandowski nie do konca sprecyzowal w jaki sposob Polacy beda zdychac, ale skoro pogubil sie w bilkansowaniu CO2 …
    Naja(?)

  72. Lucek pisze:
    2011-07-04 o godz. 17:38

    Pozwolę sobie zabrać głos. Ludzie nieco starszego pokolenia wychowani byli tradycyjnie. Uchylali kapelusz przed budynkiem kościoła, cerkwi, synagogi, znajomymi spotkanymi na ulicy, z poczucia szacunku dla religii i osób.
    W tamtych czasach ludzie na poziomie nie wychodzili z domu bez kapelusza, a kobiety dodatkowo rękawiczek.
    Wzorce kulturowe są zmienne, teraz kapelusz nosi pewnie jedynie Hołdys i Rokita……

    Jako że nasz Gospodarz swoje lata młodzieńcze ma cieleśnie za sobą, choć umysłowo prześcignie niejednego Kurskiego, czy Hofmana, mimowolnie wychowany w pewnej tradycji ją kultywuje. Czy to źle? takie niedzisiejsze?
    Czym skorupka za młodu nasiąknie…….

    Zastanów się proszę, czym nasiąkła skorupka współczesnych dwudziestolatków……

  73. Kultura i kod społeczno-kulturowy

    Redaktor Passent napisał: „Nasza kultura jest na poziomie furmanek i latawców, a nie szybkich samochodów, samolotów i śmigłowców. Nasza specjalność to nadal pogrzeby.”

    Podzielam powyższą tezę, ale przyczepię się do słowa „kultura”.
    Otóż ten termin jest zwykle odbierany w naszym kraju jako wyznacznik tożsamości (jak kultura, to narodowa), jako cecha opisująca naród, a więc i mnie czytelnika oraz raczej jako kultura wysoka z dodatkiem savoir vivre’u.

    Dla przykładu, termin dziedzictwo kulturowe jest poważny wzniosły, szczytny, a kultura potocznie rozumiana, to Sienkiewicz, Mickiewicz, wspaniała polska muzyka, uprzejmość, rycerskość, spolegliwość, ładny ubiór, elegancki wygląd.

    Bardzo rzadko kultura bywa utożsamiana z cywilizacją, z dorobkiem materialnym, naukowym, prawnym, z zasobem obyczajów i standardów w życiu społecznym, politycznym, itd.

    Mam wrażenie, że krajanie nie bardzo kojarzą tak szeroko pojętą kulturę i jej stan w Polsce z częstością wypadków komunikacyjnych, z częstością drobnych oszustw i niedotrzymywaniem słowa, z korupcją, brakiem transparentności w działaniu wszelkich instytucji – od Kościoła i Urzędu Gminy począwszy, a na Urzędach Najwyższych skończywszy, z arogancją ludzi w pozycji wyższości urzędniczej i polityków w poczuciu wyższości obywatelskiej, itd.

    Pewien nieporządek, jaki panuje w Polsce względem państw wyżej rozwiniętych, krajanie przypisują działaniom obcych sił, masonów, starszych braci, ogólnie – niepolaków, banksterów, Bilderbergu, obcych agentów, zamachowców lotniczych, itd., a bardzo rzadko sobie, czy właściwościom społeczeństwa.

    Krajanie w ogóle nie widzą związku pomiędzy powszechnym obyczajem słabego przestrzegania „drobnych przepisów”, np. drogowych lub lotniczych, a wypadkami.

    Większość osób, które przez całe życie indaguję na ten temat z całkowitą pewnością siebie i niezachwiana wiarą w swoją rację podaje jako przyczyny wysokiej wypadkowości, czy przestępstw typu drobne kradzieże, następujące tłumaczenia:

    – w innych krajach też są wypadki i kradną;
    – u nas są słabe drogi i ludzie nie uważają.
    – za niskie kary na złodziei.

    Na pytanie – dlaczego ludzie (i to są zawsze ONI, nigdy ja) nie uważają na drogach, odpowiedzi nie ma lub jest zagmatwana.

    Krajanie są po prostu mało pragmatyczni, mało sumienni w temacie samooceny.

    Każdą krytyczną dyskusję na temat cech narodowych, polskości obywatele Polacy traktują jako ujmę dla honoru, blokują się dla wygody i z braku odwagi zasadą, że nie s.a się we własne gniazdo, czyli prezentują bardzo starożytny kod społeczno-kulturowy zawierający także liczne inne, niezmienione relikty, a właściwie geny pochodzące z okresu stadnego ludzkiej egzystencji, słabo pokryte cywilizacją w toku ewolucjo kulturowej, a pośród nich najsłabsze ogniwo kodu – obawa przed krytyczną oceną, czyli lęk przed kompromitacją, utratą reputacji w oczach stada. Co nawiasem mówiąc może przynieść dla osobnika pogorszenie pozycji w stadzie, a tym samym w dostępie do energii, czyli pożywienia.

    Kod społeczno-kulturowy, to zbiór zasad (reguł zajmowania stanowiska oraz reguł zachowań w określonej sytuacji) nałożonych na biologiczny podkład – geny. W kodzie słabo zaawansowanym duża rolę pełni strach przed karą udzieloną przez dominanta i kompromitacją wobec stada.

    Rozwaga i kontrola rozumu są zepchnięte wtedy na drugi plan. Dominują zachowania dwuwartościowe.

    Symbolicznie mówiąc surowe geny dyktują najprostsze reguły zachowania – jak dają, to bierz, jak biją, to uciekaj, jak nikt nie widzi, to wal. Tylko tyle mogą nagie geny, na ogół dwuwartościowe, więcej wartości może wnieść kultura.

    Co słabości kodu-społeczno kulturowego, jego reliktowość mają wspólnego z katastrofą smoleńską?

    Bardzo wiele, o czym już tu na blogu rozprawiano. Najbardziej syntetycznie wyrażoną, generalną przyczyną katastrofy był, jak stwierdził profesor Żylicz, „bałagan słowiański”. Czyli coś, co w nas „siedzi” i co wytworzyło specyficzny porządek w naszym otoczeniu.

    Przyczyny kulturowe nie mogą być jednakże brane pod uwagę przy rozpatrywaniu odpowiedzialności.

    Konsekwencje muszą ponieść konkretne osoby, a wnioski, jakie wypływają z badań katastrofy nie mogą być tylko przestrogą, pełnym grozy napomnieniem, ale przede wszystkim wytycznymi prowadzącymi do zmiany, ulepszania systemu szkoleń, doboru kadry, zarządzania przewozami, wszelkich przepisów mających wpływ na bezpieczeństwo lotu, itd.

    Wyegzekwowanie odpowiedzialności przez premiera od osób nie przestrzegających procedur i obowiązków nadzorczych, to węzeł gordyjski.

    Każda dymisja, to jakby przyznanie się premiera do współwiny i moralnie naganny postępek – wiedziałem, a nic nie zrobiłem, czyli jestem współwinny. Natomiast nie podjęcie tematu odpowiedzialności byłoby poczytane premierowi jako uchylanie się od podstawowego obowiązku przywódcy państwa. Tak źle i tak niedobrze.

    Z drugiej strony dymisje nie będą na dalszą metę wygodne dla propagandy PiSu, bo wprowadzą konkret do sprawy, stworzą określony łańcuch przyczynowo-skutkowy.
    Tym samym zburzą automatycznie wszelkie teorie zamachowe, odbiorą motywację transparenciarzom PiSu, którzy cierpliwie stoją po ulicach z hasłami „To był zamach, żądamy ukarania morderców”.

    Pzdr, TJ

  74. KLEOFASIE;
    W dniu Twojego swieta 4lipca przesylam pozdrowienia z ‚parterowej ” Ameryki tj. z INDIANY, gdzie jeszcze dwa dni temu 1galon kosztowal 3.50$ a dzis 3.67$. . Podobno cena podskoczyla ,bo dlugi weekend.
    Jestem „wyczyszczony ” z polskich spraw ,przeczytalem komentarze blogowiczow u pana Passenta .
    Waldemar.
    ps.
    Przygotowujemy wieczorne strzelanka fajerwerkami ,tu w INDIANIE sprzedaja a Illinois zabroniona sprzedaz i strzelanko .
    Twoj kraj w dalszym ciagu mnie zaskakuje ale jestem zadowolony z tego poznawania „partrerowej „Ameryki

  75. Zapewne to tylko literówka lecz do złudzenia przypomina błąd ortograficzny: magnez to taki metal, w teorii spiskowej mowa była o magnesie.

  76. Zmiana mentalności Polaków nie jest możliwa.
    Niech się Pan nie łudzi.

  77. Deimos, 20.35. Oni chcą przetrwać tylko do najbliższych wyborów. To główny motyw rządzenia sitwy cwaniaków Tuska z pomocą IPN. Po nich na ulicę wyjdzie głodujące pokolenie 1500 złotych brutto i ich zmiecie, i śladu nie pozostanie. Tylko szyderczy śmiech pokoleń.

  78. Kolejna uwaga o fundamentach naszej kultury…….kultura chrzescijanska?

    Czytajac Biblie; najwazniejsza lekture kazdego filologa (filolozki), latwto postrzegamy, ze opisywane tam historie (czesto pogmatwane, czesto sprzeczne) sa pochodzenia mezopotanskiego. Dlatego tez mowienie o naszej kulturze, jako li tylko chrzescijanskiej jest duzym skrotem….

    ET

    Lipiec 1976 rok……

    Organ KC PZPR i jego naczelny glos, artykulowany przez Mieczyslawa F. Rakowskiego grzmial nastepujaco:

    …Niszczenie dobra spolecznego, demolowanie budynkow, rabowanie sklepow (szczegolnie pustych), akty zwyczajnego wandalizmu (jak wyglada wandalizm nadzwyczajny?), to postepowanie nie majace nic wspolnego z dyskusja nad polityka panstwa socjalistycznego…

    Polecam caly artykul Rakowskiego „Faza przemyslen i dzialania“.

    Wedlug Rakowskiego, szefa Polityki robotnicy swoja postawa zagrozili stworzonemu (boskosc) w Polsce przez Gierka(guru) niezwyklemu (cuda) modelowi ustrojowemu.

    “Demokracja przedstawicielska wzbogacona (cuda) zostala o niezwykle (cuda) formy demokracji bezposredniej. Nalezy do nich zwyczaj konsultowania wazniejszych zamierzen i decyzji wprost z ludzmi pracy (Rakowski nie byl czlowiekiem pracy?), bezposrednio wsrod zalog fabrycznych i zainteresowanych srodowisk; tak opisywal Rakowski idealny ustroj polityczny wprowadzany wlasnie (1976 rok) w PRL”.

    W ten sposob przektoczone zostaly wszelkie granie propagandy nie sukcesu, lecz propagandy absurdu. ZOMO przekroczylo grnice brutalnosci, sady granice prawa i tak zejestrowany zostal poczatek konca PRLu.

    ET

  79. Slawomirski

    Pan o zaledwie fragmencie ponurej, zawłaszczonej historii, która już była; niektórzy winni zostali osądzeni w Norymberdze, zawiśli na szubienicach, reszta poumierała wygrzewając się w promieniach południowoamerykańskiego słońca, lub na emeryturach demokratycznych służb specjalnych za oceanem – a ja o dniu dzisiejszym, o naszym czasie, który się właśnie dzieje. Teraz jedynie naukę pozostaje nam z tej strasznej historii wyciągać i nie dozwalać na kolejne pojedyncze oraz masowe mordy, na agresywne napaści militarne na inne kraje (własnymi lub cudzymi rękoma), na ucisk człowieka przez człowieka złego, chorego z nienawiści i pogardy dla innych. Dziś sytuacja się odwróciła, co przepowiadał już C.G. Jung, choć i co do przeszłości: co, kto, komu, jak i dlaczego całkowitej zgody pośród historyków nie ma, poza faktami bezspornymi, takimi jak obozy koncentracyjne, komory gazowe, piece krematoryjne, zbiorowe groby po lasach, totalny terror, miliony ofiar. To wszystko miało wtedy miejsce, ale niedokładnie wiadomo, jak to było możliwe? Skąd na to wszystko pieniądze, skąd w biednych Niemczech pieniądze na brunatne koszule i na błyszczące buty, na miliony czerwonych flag ze swastykami, na góry stali na trupie główki, samoloty i czołgi, na ropę, na drut kolczasty oraz żeliwo na ruszty do pieców krematoryjnych.

    Proszę także pamiętać, że Europejczycy wymordowali 6 milionów Polaków w trakcie tej wojny. I radzę nie rozpoczynać licytacji na miliony pomordowanych, bo nie tylko z Polakami pomordowanymi przez popleczników Hitlera nie ma Pan szans, ale i z ofiarami bolszewickich komisarzy, na ich archipelagu GUŁag.

  80. Jestem pracownicą jednej z dyrekcji generalnych Komisji Europejskich w Brukseli.

    Zabawne jest to podbijanie bębęnka rotacyjnym przewodnictwem w Radzie Unii Europejskiej (nie „Unii Europejskiej”). Nawet przed traktatem lizbońskim ta „prezydencja” to fasadowa instytucja. Po Lizbonie to już nie ma żadnego znaczenia. Robi się rytualne spotkania ministrów, prowadzi eksperckie „grupy robocze”. I tyle. W relacjach zewnętrznych UE reprezentują Barroso, Ashton i Van Rompuy a nie polski rząd.

    Można organizować co pół roku przez pół roku koncerty, imprezy i sympozja w w jakimś kraju (teraz w Polsce). A władza w UE i tak leży tam gdzie leży. W trójkącie: Komisja – Paryż – Berlin, z lekką (bardzo lekką) polizbońską odnogą do Parlamentu Europejskiego. Prezydencja w Radzie UE należy do symbolicznej, fasadowej części struktury UE.

    Bądźmy realistami. To nam na dobre wyjdzie. Nie podbijajmy sobie bębenka. Bądźmy sceptyczni co do propagandy rządowej.

  81. Szanowny Panie Slawomirski,
    pozdrawiam dzisiaj ze slonecznego juz Berlina, jutro Wroclaw i wspomnienia ze studenckich czasow, potem Krakow i morze. Na czas podrozy kupilem sobie zabawke, tylko czy pogoda dopisze. Moze Cynamon domysli sie czym (oprocz rowerow) poruszaja sie tzw. akademicy z humanistycznym wyksztalceniem. On „lyka” wszystko , nawet jesli podaje mu nie na tacy, lecz w zwyczajnej misce emaliowanej. Uczniowie Schoppenhauera smieja sie do woli. Mnie takie „lykajace” postawy raczej raza. Razi mnie tez mowa i jezyk Lizakowych Ludzi. Namnozylo sie w blogosferze. Coz, naczelny prekariusz sie dowartosciowuje. Pznalem kiedys podobnego czlowieka w „piciagu” relacji Szczecin Berlin, byl on kierowca autobusow w Hamburgu, czym podchmielony sie natarczywie wychwalal. W koncu powiedzialem mu, zapytany, ze jestem gospodarzem domu (dozorca) w Berlinie. Ucieszyl sie, oczywiscie dowartosciowany.
    Pozdrawiam.
    ET

  82. Obserwujac blogosfere staje sie swiadkiem zmagan blogujacych w wyborach miedzy dyskiem i kula. Od czasow Magellana wiemy jednak, ze zyjemy raczej na globie (nie utozsamialbym jednak dziury z kula, chociaz obie moga byc okragle). Dlatego tez korzystajac z kolejnych zdobyczy, kolejnych odkrywcow z wieksza lub mniejsza ochota podskakujemy sobie w blogosferze, wypisujac wieksze lub mniejsze nonsensy. Oczywiscie kazdy wpis opatrzony jest (jak ranny w porzadnym lazarecie) adekwatna polityczna lub spoleczna etykietka. W ten sposob redukujamy nasza przestrzen percepcyjna do lokalnego kwadratu targowiska. Nadaje to poniekad naszym wpisom cechy folklorystycznego szarocienia. Chetnie twierdzimy, ze chodzi tu (nam) o targowisko mysli. Bylby to zacny cel godny wpisow wspolblogujacych.

    Niestety mamy tu czesto, bardzo czesto z targowiskiem bezmyslnosci. Redukujemy swoje postrzeganie bowiem do kilku osob z przestrzenii politycznej, ograniczajac siebie i nasza rzeczywistosc do tych kilku, ciagle wymienianych postaci. Rzadko natomiast pojawiaja sie wpisy o programach, celach politycznych lub spolecznych.

    Prawie nigdy nie pojawiaja sie wpisy o mozliwosciach oraz srodkach niezbednych do ewentulanego osiagniecia owych celow. Blogujacy sadza w regularnych odstepach, ze samo uzurpowanie sobie prawa do wylacznosci bycia lewicowcem lub polityczno-ekonomicznym fachowcem po prawej stronie zupelnie wystarczy do adekwatnego opisu tejze rzeczywistosci. Nie widza natomiast postepujacego odstepu miedzy swoim postrzeganiem swiata, a samym nowoczesnym swiatem.

    Niestety musze stwierdzic, ze przeciwnie do oczekiwan piszacych, zatrzymujemy sie w miejscu i „dreptamy“ z wielka ochota w swiecie politycznych plotek. Nie byloby w tym nic niedorzecznego, gdyby niektorzy cierpliwie i pracowicie piszacy nie traktowali tego swojego pisania zbyt powazanie oraz nie utozsamiali go z powolaniem dziennikarskim lub powolaniem sie na sily wyzsze jak to czyni Mag i pozostala czesc Lizakowego Towarzystwa Wzajemnej Adoracji.

    Wracajac jednak do naszych baranow i problemu kuli, to mozliwosci i ograniczenia wynikajace z globalizacji przestrzenii kieruja nas bezposrednio do zajmowania sie swiatem wewnetrznym, zewnetrzny jest dla nas bowiem niezrozumialy, zbyt skomplikowany. Konsumujemy wiec codzienna prase, pracowicie przypominamy sobie prace sredniowiecznych klerkow i solennie przyprawiamy nasze wpisy atrybutami, ktore nam sie udalo w danej chwili wylowic na wspomnianym targowisku „mysli“ (przypomina mi sie SJL), nadajac im posmak przewaznie anty.

    Nie udalo mi sie w ciagu kilku lat zauwazyc postawy pro. Idac duktem anty podazamy, ograniczeni w czasie i przestrzenii ku niedokladnie okreslonemu celowi, czesto uderzajac glowa w sciane Mainstream. Przestajemy po prostu odrozniac atrybuty tego, co jest wokol nas od tego, co jest w nas. Zatracamy kompetencje widzenia tego, co jest nasze. Nie znoszac obcych, powolujemy sie jednak na obce autorytety.

    Gubimy sie w opisywaniu architektury nowego swiata nie tylko podczas ostatnich dwadziestu lat. Z owym problemem konfrontowani jestesmy od podrozy Magellana. Zniecierpliwieni probujemy otrzasnac sie “z myslenia figuratywnego” przy czym jednoczesnie wykluczamy myslenie globalne. Poruszamy sie permanentnie na osi MY vs ONI . Masowa wyobraznia w globalnym swiecie daje nam zludzenie rownosci, co prawie zawsze imputuje koniecznosc mozliwie sprawiedliwego podzialu dobr w kolorowym kulistym swiecie wirtualnym.

    Problem zaczyna sie wtedy, gdy zewnetrzny swiat ograniczony jest li tylko fo gamy kolorow, podczas gdy wewnatrz brakuje srodkow na przejscie do dialektyki podmiotu. MY natomiast pozostajemy nietykalni, to swiat wokol nas powinienen sie zmieniac. Jednoczesnie nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze nie tylko natura plata nam figle (nalezaloby jednak potrafic zauwazyc roznice miedzy pogoda, a klimatem), lecz rowniez otaczajace nas obiekty nabieraja cech podmiotowych.

    W ten sosob pozbawieni wiary w tzw. sile wyzsza stajemy sie coraz bardziej samotni i agresywni wobec wszystkiego, co nam sie wydaje inne, obce. Nie zdajemy sobie sprawy z zagrozenia, ktore niesie ciagle dazenie do wlasnego upodmiotowiania sie, ktore z kolei spycha drugich do roli li tylko przedmiotu. Jednoczesnie teskinmy ciagle za niezbednym regulowaniem naszej rzeczywistosci. Kierujac sie wlasnymi (przez nas samych stworzonymi) dogmatami jestesmy w stanie zaakceptowac czasy nowe. Niestety nieumiejetnosc akceptacji siebie niesie za soba nieumiejetnosc akceptacji drugich, co nas wszystkich spycha do miejsca w trzecim szeregu w tym kulistym nowym swiecie

    Stajemy sie o prostu irracjonalni w postrzeganiu siebie i otaczajacej nas rzeczywistosci. Zadowalamy sie poniekad atrapami, cyzelujemy nowe bozki lub polerujemy te juz istniejace. Tego rodzaju narracja opisujaca nasz swiat prowadzi nas bezposrednio do ukladu zakmnietego, stajemy sie autystami. Obecnosc w blogosferze rzuca na nas jedynie cien, co przeslania nam kryzys wewnetrzny. Zamrozonym marksistom nieodrozniajacych tego, co marksowskie od tego, co marksistowskie nie wystarczy humanistyczny moralizm, humanitaryzm, rozum. Zniewoleni teologicznie, czcza slowo pisane oraz powoluja sie ze zmiennym upodobaniem na wyczytane i z trudem zrozumiane argumenty felietonistow.

    W ten sposob poruszamy sie miedzy megalomanami i megalopatami. Posiadanie umiejetnosci samodzielnego myslenia jest niezrozumialym dla wiekszosci dobrem. Dobrem trudnym do zaakceptowania. Miesza nam sie bowiem kulisty swiat judeochrzescijanski z lacinskochrzescijanskim oraz dyskowym, pozornie plaskim swiatem starogreckim. Swiat trzeci i czwarty ida w zapomnienie.
    ET
    Napisane po kolejnej lekturze antropologa Marca Augé.

  83. Szanowny Panie ET, znow Pan fanzoli jak zywcem Szanowny Pan Slawomirski. Organ Rakowskiego nigdy nie byl organem KC PZPR. To Pan Szanowny wie, tylko robi z siebie idiote. Ze mlodsi uwierza. Niby niewinny, ale zawsze idiota.

  84. ET 10.43
    ET nadął sie niczym purchawka i polemizuje z Rakowskim. Potem bedzie polemizował z Leninem, na końcu z Heglem.
    Et wydaje sie że jest ENTYLEKTUALYSTOM .Tymczasem jest tylko trollklonem bęcwała i generatorem siarkowodoru na tym blogu.
    Zenada do n tej potęgi !

  85. KOW, czyli Korpus Ochrony Wyborow to nie jest zly pomysl, ale nie gwarantuje PiSowi sukcesu w wyborach, ani nie zapobiega machlojkom. Najwiecej zalezy od mezow zaufania i czlonkow komisji wyborczych. Nie powinno byc tak, ze czlonek komisji z ramienia PiS opuszcza co chwile lokal „za potrzeba”. Dotyczy to zwlaszcza czlonkow starszych. Inny problem, to posilki. Wiemy chocby ze sportu, ze zdarzaja sie przypadki dosypywania roznych swinstw do menu. Aby tego uniknac, najlepiej byloby aby czlonkowie z ramienia PiS brali kanapki z domu. Oczywiscie herbate w termosach takze. Zdarza sie owniez, ze nawet najmoralniejsi czlonkowie tej partii ulegaja pokusom. Niejedna cycata (pardon, wydekoldowana) czlonkini komisji z ramienia np.PSL doprowadzila czlonka PiS do pewnej utraty czujnosci. Mysle ze posel Suski powinien to wszystko wziac po uwage, zanim wysle w teren swoje oddzialy Korpusu.

  86. MirkaG pisze:

    2011-07-05 o godz. 11:57
    Jestem pracownicą jednej z dyrekcji generalnych Komisji Europejskich w Brukseli.

    Mój komentarz

    Autorko, litości w wybrzydzaniu. Jaką inną rolę dla prezydencji można sobie wyobrazić dla tak złożonego tworu jak UE, który jest właściwie permanentnie w stanie powstawania, w ewolucji pierwotnej?
    Rząd rotacyjny zmieniający sie co 6 miesięcy?

    Pzdr, TJ

  87. Info od czlonkini TWA LL:
    Ze mlodsi uwierza. Niby niewinni, ale zawsze idiotami…..

    Info dla LL czlonkow TWA:
    …..2 stycznia 1957 Sekretariat Komitetu Centralnego PZPR podjął decyzję o utworzeniu tygodnika społeczno-politycznego. Wraz z dziennikiem Trybuna Ludu Polityka stanowiła oficjalny organ PZPR…..

    ET
    Och, B-acha, Ba-cha; jej wpisy sa muzyka prosto ze zrodla……?

  88. 2011-07-04 o godz. 20:30 pisze bacha jako domorosla, dalekowzroczna psycholozka…..oraz byla specjalistka od 07 zglos sie…:

    ……juz na odleglosc widac ze papiery „warszawiaka” o rzekomo dobrym zdrowiu, sa podrobione……

    ET

  89. @TJ – Ja nie wybrzydzam i nie ma między nami żadnej polemiki. Zgadzam się. Dokładnie tak! Jaką rolę? Żadną. Moim zdaniem „prezydencja” to po prostu zbyteczny bagaż. Podobnie jak np. jazdy eurodeputowanych między Brukselą i Strasburgiem. Szkoda czasu i pieniędzy na tę „prezydencję”, której jedyna rola to rola propagandowa.

  90. Wiara Bachy w spisek jednojajowy jest niepodzielna. Slawomirski smieje sie w Kanadzie, ja w trojkacie bazylejskim sledzac Ksiegi Medrcow; a blogiújace oraz blogujacy LL czl. TWA „lykaja” (czyt. nabieraja powietrza, czyt. napuszaja sie). Jeszcze troche, a bede zmuszony podac jej moij tel. Slawomirski rowniez.
    ET

  91. do MirkaG i TJ
    Na reklame w dobrej sprawie nie szkoda pieniedzy.
    ET

  92. ….Niejedna cycata (pardon, wydekoldowana) czlonkini komisji z ramienia np.PSL doprowadzila czlonka PiS do pewnej utraty czujnosci….

    Powyzej przyklad zosienkowego antymizoginizmu; szkoda ze nie slysze glosow czl. TWA LL.

    ET

  93. MirkaG,
    powściągliwość w wyrażaniu publicznych opinii (szczególnie w obrębie drzewa i gałezi, na której się siedzi) bywa zalecaną cnotą. Strzeżenie cnoty często strzeże przed skutkami, które – co nie daj Boże – dało by się opisać:

    Byłam pracownicą jednej z dyrekcji generalnych Komisji Europejskich w Brukseli.

    Tutaj dochodzą do nas z Brukseli wieści, że tamtejsza cenzura wykazuje czujność iście rewolucyjną w obronie pryncypiów unijnych i jak już nie może zakazać pokazywania obrazków, to przynajmniej słowo pisane pod nimi zasłoni. O zasłanianiu (zatykaniu) ust jeszcze nic nie było w przekazach.

    A poza tym to ma być w czasie prezydencyi prezentacyjnie, ładnie, uroczyście, dostojnie, pompatycznie i… bączkowo. A na skórzaną teczkę, ewentualnie spinki z polskim kamieniem gładzonym trzeba sobie podobno zasłużyć.

  94. ET pisze:
    2011-07-04 o godz. 10:25
    „Podstawa naszej wspolczesnej cywilizacji jest kultura judeo-chrzescijanska oraz hellenska (obaj raczylismy zapomniec o rzymskiej, do innych wroce). Dwa tysiace lat kultury chrzescijanskiej, gdy dopiero cesarz po uplywie wiekow przyczynil sie do uznania Boskiej natury Jezusa, a pisma i swiadectwa chrzescijanskie powstawaly w pospiechu i przyjmowaly forme oraz tresc raczej amatorska, to biorac pod uwage przerwy oraz zalamania w jej rozwoju, czas wzglednie krotki. Wczesne Sredniowiecze mowiace o dualizmie ciala i duszy oraz totalne zalamanie pod koniec epoki, to tylko jeden z przykladow. Stad wynikaja klopoty dziesiejszego kosciola. Bledy bly bowiem niechetnie korygowane przez cale wieki (mam tu na mysli NT). Np. postulat przebaczenia nie przynosi socjologicznych wynikow po dzien dzisiejszy, wrecz przeciwnie, zacheca wielu z nas do drogi naskroty.”

    Nie kontynuuję dyskusji, ponieważ po prostu nie rozumiem np. powyższego tekstu w całości.

    Szczegóły

    1) ET napisał: „Dwa tysiące lat kultury chrzescijanskiej, gdy dopiero cesarz po uplywie wiekow przyczynil sie do uznania Boskiej natury Jezusa,”

    Mój komentarz

    Dwa tysiące lat kultury chrześcijańskiej, to mamy mniej więcej dzisiaj.

    Co ma z tym wspólnego cesarz, który „po upływie wieków przyczynił się do uznania Boskiej natury Jezusa,” Jaki to był cesarz, po upływie ilu wieków i od jakiego momentu?

    Boska natura Jezusa była uznawana przez teologów od pierwszych wieków chrześcijaństwa, tylko część z nich miała wątpliwości co do dwoistości natura boska/natura ludzka oraz równości Syna z Ojcem, które to wątpliwości były dziedzictwem religii pogańskich, gdzie wśród bogów istniała hierarchia.

    Cesarz nie dokonał uznania boskości Chrystusa, tylko sobór nicejski (325 r.). Poza tym Cesarz Konstantyn wydał edykt tzw. mediolański, który dał po raz pierwszy w historii wolność wyznania oraz faktycznie zdegradował dotychczasową religię państwową Rzymu do jednej z wielu.

    Data wydania tego edyktu (313 r.) jest uważana za początek religii chrześcijańskiej jako państwowej, a właściwie za początek sojuszu ołtarza z tronem. Chrześcijaństwo stało się spoiwem ideologicznym cesarstwa.

    3) ET napisał: „swiadectwa chrzescijanskie powstawaly w pospiechu i przyjmowaly forme oraz tresc raczej amatorska, to biorac pod uwage przerwy oraz zalamania w jej rozwoju, czas wzglednie krotki”

    Mój komentarz

    Twierdzenie o amatorskiej treści „świadectw” można tylko przyjąć jako propagandę, albo założyć że Autor nie chce rozróżnić świadectw od komentarzy i tzw. tradycji.

    Co oznacza fraza „totalne załamanie pod koniec epoki”? Załamanie czego? Czego przykładem było? Z czego wynikają dzisiejsze kłopoty Kościoła? Z dualizmu ciała i duszy?

    Jakie błędy niechętnie były korygowane przez wieki?

    Do jakiej drogi na skróty zachęca nas postulat przebaczenia?

    4) ET napisał: „Judaizm natomiast pozbawiony dogmatu (nie mowie tu o fundamentalistach) uznaje dyskusje na kazdy temat. Sprzeciwia sie dyktaturze stawiajac wszystkich na rowni wobec Boga i Prawa. Ta zydowska tradycja jest podstwa dzisiejszej demokracji.”

    Mój komentarz

    Judaizm, to po pierwsze była i jest religia etniczna, po drugie jest to Prawo (halacha), którego należy ściśle, bezwzględnie przestrzegać. Wpływ przepisów Prawa ograniczał się do wspólnot etnicznych (gmin). Od gminy do państwa jest bardzo daleka droga.

    Z demokracją, jako pomysłem na urządzenie państwa judaizm miał mało wspólnego.
    Ruchy oświeceniowe w judaizmie i reformatorskie, to początek19 wieku.

    Dzisiejsze państwo Izrael jest państwem prawa (świeckiego) z dodatkiem praw wynikających z religii, czyli pewnych elementów teokracji (partie religijne w parlamencie) oraz etnicznych definicji wynikających z religii (obywatelstwo i prawa obywatela).

    5) Pisałem o bzdurach, które wypisuje pan S. – o wywiedzeniu stalinizmu i hitleryzmu z chrześcijaństwa. Uważam, że dyskusja wokół nonsensownych twierdzeń traci sens.

    Pzdr, TJ

  95. ET pisze:
    2011-07-05 o godz. 12:12

    „W ten sposob poruszamy sie miedzy megalomanami i megalopatami. Posiadanie umiejetnosci samodzielnego myslenia jest niezrozumialym dla wiekszosci dobrem. Dobrem trudnym do zaakceptowania. ”

    No i o dziwo ma rację!
    Relacje tych dwóch trollklonów zamykają się w właśnie w powyższej
    wypowiedzi trollklona @ET!
    Megaloman wymienia uprzejmości (sic!) z megalopatą!
    „Pociąg” relacji @ET – @Slawomirski, nareszcie nabrał szczerej wymowy!
    Jakież to szczere i prawdziwe do bólu!
    Kochani! Po prostu podziwiajmy.

    Dla @ET – null pozdrowionek (jak zwykle zresztą …)
    Dla wszystkich pozostałych …

    Pozdrowionka.

  96. Kartka z podróży
    Dziękuję Ci Kartko za życzenia. To miły gest w naszej anonimowej rodzince.

    Mam pierwszy postój w Rybniku, hotel Rynkowy. Dojechałem tu w niecałe 6 godzin, zaczynając podróż do Radomia na S7, potem skręt na zachód niezłą drogą „12”, aby za Piotrkowem Trybunalskim połączyć się z gierkówką.
    Wg Internetu, odcinek ‚gierkówki w remoncie” (Mszczonów-Piotrków) wnosi kilka godzin ślimaczenia, więc nadłożenie 100 km uważam za ruch godny polecenia warszawiakom jadącym na południe. Sie jedzie, mili Państwo!
    Przejechałem droga „12” przez wypieszczone powiaty, wszędzie kostka B, która zakwalifikowano do badziewia a mnie się podoba i już. Migające znaki drogowe zasilane kolektorami słonecznymi. Asfalt OK, słowem Europa!
    Z A4 połączyłem się w Mysłowicach i nigdzie nie napotkałem bramki, proszącej o bilecik kwitowany przy wyjeździe. Darmocha.

    Piszę ten tekst w „Open Office”, który pobrałem do mojego bookletu Nokii z Internetu i jestem zachwycony. OO czyta dokumenty pakietu MSOffice, wystarcza dla użytku amatorskiego w zupełności.

    Rybnik jest miastem ładnym, p. JK-R nie spotkałem a kiedy żona (ta kobieta bez polityki nie wytrzymuje) zapytała recepcjonistkę w najlepszym hotelu w mieście czy mówi jej coś nazwisko JK_R, ta zrobiła wielkie oczy i odpowiedziała, że nic jej to nazwisko nie mówi.
    Jest dużo ładnej młodzieży (filia Politechnik Śląskiej i Uniwersytetu Śląskiego.)

    Zbadałem przed chwilą prędkości w sieci bezprzewodowej hotelu. 5Mb „w dół” a jeszcze daleko do północy! Rewelacja.

    Dzielę się z Tobą Karteczko, aby wlać w Twoje serce trochę otuchy, że jednak do przodu.

    Ściskam Cię najserdeczniej!

  97. Stasieku
    Dzięki za krzepiące sprawozdanie. Czuję, że nastrój masz wakacyjny. I tak trzymaj!
    Podrawiam serdecznie

  98. stasieku,

    „Mam pierwszy postój w Rybniku, hotel Rynkowy. Dojechałem tu w niecałe 6 godzin,…”

    Wolno spytać skąd startowałeś? Białystok, Lwów?

    Udanego – mimo wszystko – urlopu!

  99. @stasieku, miłych i słonecznych wakacji życzę, no i …

    Pozdrowionka.

  100. Stasieku – 19:00
    No proszę! Widać, jak na dłoni, że cudzysłowy w tekstach pisanych w programie Open Office pozostają niezmienione po przeniesieniu do ramki 😀
    A ja już dawno to mówiłam i nawet pisałam!

  101. Dla poprawy nastroju, także dla Redaktora. Tego nie da się wygumkować.
    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/56,34862,9889297,Wystawa_od_czwartku,,15.html

  102. MirkaG pisze:

    2011-07-05 o godz. 11:57
    ——————————-
    Droga Mirko G.
    to co napisałaś, to ze względu na Twoją „pierwszą rękę” , jest cenne, ale też i da wielu z nas oczywiste.
    Warto w takich pragmatycznych spojrzeniach na te rytualne pozoracje, pamiętając, że polityka to „chleb” ale też „igrzyska. Ze względu na podtrzymanie ducha proeuropejskości, w tak odrębnych kulturowo i mentalnie narodach , jak mocno podstarzałe/duchowo zużyte/ narody europy- takie małosensoene pozoracje, mogą się kiedyś okazać zbawienne, dla wyewoluowania z tych bardzo różnych nacji- prawdziwie jednego , europejskiego narodu. Oczywiście, z dzisiejszej perspektywy, bardzo łatwo w takie nadzieje się wątpi, ale bez dania soie wielu, wielu takich szans, zbudowanych wyłącznie na „pokarmie dla ducha” – Unia Europejska może rozlecieć się już JUTRO…

    Pozdrawiam,Sebastian

  103. Slawomirski pisze:

    2011-07-03 o godz. 21:38
    —————————–

    Dziękuję i pozdrawiam,
    Sebastian

    P.S.
    Bardzo Pana przepraszam, czy nie zechciałby Pan porozważać, że ciągłe rozliczanie jednostek z czasów „komuny” nie ma żadnego sensu. „Komuna” to był standardowy/bez żadnych oryginalnych procesów społecznych/ etap w dziejach społeczeństw, a w takich „przewalankach” Historii- liczą się tylko nadrzędne, ogólnospołeczne procesy. Kiedy za pomocą impulsów odziedziczonych po etapach poprzednich -zaczęło się to wszystko dziać- NIKT!!! nie był już w stanie , indywidualnie czegokolwiek dokonać. Warto pamiętać, że dzianie się tych procesów zaczęło się od świadomości zerowej, a to co teraz się z tego wylania, kiedy już wszystko stało się, a nawet trochę uleżało się- to całkiem inna inszość.
    Komuny nie pamiętam, ale w obliczu takiej rozliczeniówki , jaką czasami się spotyka, zaczynam się zastanawiać, co ja powinienem dzisiaj robić w obliczu oserwowanych procesów społecznych, które są w dużej części -niewolniczą, bezsensowną mamałygą?
    Kiedy człowiek spojrzy na obecne procesy społeczno-polityczne, bez emocjonalnych wrzutek via media, przez obecnych liderów narodów- to ma dwa wyjścia: jakoś żyć/dostosować się/, lub totalnie, bezskutecznie kontestować dzisiejszą, szaro-przetrwalniczą bryndzę. W perspektywie czasu naszego indywidualnego życia- w takiej „przyklepanej” sytuacji społeczno-politycznej, jaka spowija większość gnuśniejących narodów- wystarczy IQ w granicach 80, aby bez trudu zgadnąć, że sensowne jest tylko- ZNALEZIENIE się w obecnej post XX wiecznej sytuacji.
    Prolemów z takimi rozterkami nie mają wyłącxznie ludzie, którzy doskonale widzą wszystkich innych, oprócz siebie samych. To co dotyczy nas samych, nie dość , że jest najtrudniejsze do zobaczenia, to ma jeszcze taką właściwość, że nasycone TO jest – samoupiękniaczeami. Tamci , tak jak my teraz- przedewszystkim ciągnęli to, na co w akcie seksualnych uniesień swoich rodziców zostali skazani, czyli- PROCES ZWANY ŻYCIEM…

  104. Stasieku (07-04, 20:59 & 07-05, 19:00)

    Jedziesz 6 godzin z Warszawy do Rybnika? Maluchem jedziesz (126p)? Żona z nogami za oknem (jak znam jej nogi), bagaże na dachu i we wszystkich zakamarkach … eh, może oczami wyobraźni zwrócę się w przyszłość. Wczesnym rankiem sprawdzasz w kioskach, czy dowieźli POLITYKĘ, w kiosku hotelowym nie ma, w drugim kiosku ulicznym nie ma, w trzecim kiosku na rogu … jest. Przewracasz strony, dwudziesta piąta, sześćdziesiąta siódma, osiemdziesiąta ósma … jest. Traktat o kakafonii i czasach, kiedy totalitaryzm i walka o organ nieodchylony od linii partii były w powijakach (w porównaniu z naszymi czasy). Nie zauważyłeś pewnie, że nasz preferowany felietonista, co prawda dwutygodniowy, ale przeskoczył tygodniowego felietonistę na stronach czasopisma. Nie chciałbym uchodzić za jakiegoś POLITYKologa węszącego w każdym ruchu jakiegoś znaczenia, ale zaryzykuję opinię – otóż Ludwik Sz. idzie w relatywną odstawkę.

    Odrywając się od faktów w kierunku wyobrażeń, żona popędza Cię, już upychasz bagaż, ona rosiada się w „fotelu”, stopy w przód i prawo, i pędzicie … zaraz, zaraz, dokąd wy jedziecie? do Chorwacji! więc przez Ostrawę, Ołomuniec, Brno, Wiedeń …

    Czy do Wiednia aby dociągniecie obładowanym maluchem, a jak żona zahaczy nogami o jakieś morawskie drzewo? Jak będziesz nawigował i nie zahaczy, to dojedziecie może do Mariboru, ale zanocujecie – idę o zakład – w Gratzu. Żona będzie Ci czytać felietony w czasie jazdyi artykuły POLITYKI, głos ma donośny, świdrujący i (p)obudzającym, a potem do utuli twe strudzone oczy i ręce do snu ………

  105. oczywiscie ze „Polityka” nie byla organem KC PZPR. Byla nim „Trybuna Ludu”. Jezeli by przyjac rozumowanie niektorych becwalow, to kazda owczesna gazeta miala jakies zwiazki z PZPR (poza „Tygodnikiem Powszechnym” i „Plomyczkiem”). Dosc powszechnie wiedziano o wieloletniej niecheci, a nawet nienawisci partyjnych kacykow do „Polityki” – nienawisci identycznej, jaka dzis widzimy u becwalow i grafomanow. Zaden taki nie mialby szans na pisanie w „Polityce”, nie tylko z powodu brakow warsztatowych. Bardziej z powodu narcyzmu i naturalnego becwalstwa do kupy.

  106. Stasieku!
    Ty w podróży, a twoje „serce zostało” (jak piszą w GW) na blogach? Daj mu odetchnąć!
    Wraz z kilometrami pochłaniaj widoki, chytaj wrażenia i ciesz się ich zmiennością.
    Niech Cię ręka boska broni przed czytaniem jakichkolwiek gazet na czele z Polityka i słuchaniem/ogladaniem wszelkich wiadomości. Niechaj Ci (i Tojej zonie) deszcz nie pada, a słońce świeci, czego zyczy Mag

  107. Młodzi już nie pamiętają, że na apele i prośby Wałęsy i jego rycerzy wolności, geniusz intelektu Reagan wstrzymał dostawy do Polski karmy dla kur. Karał w ten sposób komunistów i zdechło przy okazji miliony niewinnych kurcząt. Było to w czasie tzw. karnawału Solidarności. Dziś, w czasie innego karnawału tych samych rycerzy, ale już w roli kombatantów i sługusów imperium trwa kanonada zorganizowanej i podłej nienawiści, wrogości i kłamstwa przeciwko Rosji. Mądry przywódca tego kraju Putin, nie czeka na prośby i apele ale działa sam, zdecydowanie, ucząc rozumu niewdzięcznych sąsiadów. To wstrzymuje zakupy mięsa, to owoców i jarzyn, a teraz opłacalny tranzyt ropy. Nie mówiąc już o mijance gazu do Niemiec. Czy te lekcje rozumu nauczą czegoś tępych słuchaczy głosu strategicznego, trzeciorzędnego sojusznika?

  108. Slawomirski pisze:
    2011-07-05 o godz. 03:23

    „Miliony Zydow wymordowali europejczycy ………….”

    Szanowny Panie,
    w swietle tego, co Pan pisze zastanawiajaca jest milosc jaka ci, ktorym
    udalo sie ocalec oraz ich potomkowie darza owych „Europejczykow”
    i z godna podziwu namietnoscia usiluja dzis nawracac Polakow
    na „europejskosc”.
    Czyzby kasa z Brukseli dzialala tak kojaco na rany?

  109. @stasieku:
    A4 jest płatna obecnie między Katowicami, a Krakowem (bramki w Balicach i okolicach Mysłowic). Przejazd w jedną stronę (samochodem osobowym) 2×8=16 zł.
    Na Śląsku trwa akcja budowania kolejnych bramek poboru opłat, więc i tu różowo być przestaje.
    Ale ogólnie się zgadzam — widzę coraz więcej niezłych dróg.

    @jasny gwincie:
    Reagan wstrzymał dostawy do Polski karmy dla kur
    Z tego co pamiętam, nie tyle wstrzymał, co zakwalifikował Polskę do państw o innych zasadach obrotu, co wiązało się z nałożeniem cła wywozowego i sprawiło, że zakupy przestały być opłacalne.
    Inną rzeczą jest wieczny temat, czy nakładając sankcje szkodzi się rządzącym, czy rządzonym. Ale o tym nie piszesz, tylko o Putinie, który wcale tymi wojnami gospodarczymi nie wydaje się dowodzić swojej mądrości. Bo skoro Polska jest gotowa płacić za gaz więcej, byle mieć inne źródła dostaw, to jak to traktować? 😉

    @dziadku Ignacy:
    Polityka stanowiła oficjalny organ PZPR. Że dowodziła przy tym, iż jako oficjalny organ można pisać bardziej swobodnie, niż bez jakichkolwiek zapisów o pozostawaniu organem, to już inna rzecz.

  110. Dziadku Ignacy!
    Naprawdę szkoda czasu na uświadamianie bęc-wałom i grafomanom, gdzie ich miejsce w szeregu.
    Skąd sie wzięło bęc-walstwo? Otóż ci, ktorzy znają z autopsji albo z ciekwości dzieje prasy polskiej za komuny, wiedzą zapewne, że w czasach świetności „Przekroju” był taki Bęc-Walski (w domyśle „herbowy”) – bohater serii rysunków satyrycznych. Człowieczek, który uosabiał drobnomieszczaństwo, kołtunerie i wszelkie wstecznictwo.
    Oczywiście w ten sposób „puszczano oko” do ówczesnego czytelnika. To był rodzaj serwitutu, zeby kacyki mogły przełknąc np. „Zieloną gęś” Galczyńskiego, czy jakieś nowinki z imperialistycznego Zachodu.
    Bęc-Walscy mają się nieźle, choć całkowicie zmieniły się dekoracje.
    Współczesny Bęc-Walski słucha Radia Maryja i TV Trwam jak Wolnej Europy oraz czyta stosowne gazety. No i podpiera sie (ten co bardziej kształcony) autorytetami prof. Nowaka, czy Kieżunia (z całym szacunkiem dla przeszłości i części dorobku naukowego tego ostatniego pana.)

  111. Trzeba się modlić i wierzyć w Boga, obojętnie czy na stojąco, czy na klęcząco.

  112. Klasa polityczna z klasą

    Przemówienie Tuska w Parlamencie Europejskim
    Idee jedności, współpracy, wspólnej odpowiedzialności i rozwiązywania problemów, rutynowe przemówienie szefa prezydencji.

    Tytuł wiadomości na stowarzyszonej z PiSem witrynie: „Kompromitacja Tuska w PE”

    Po przemówieniu czas na posłów.

    Europoseł Legutko:

    „Bardzo nam zależy na sukcesie polskiej prezydencji. ale jest w tym pewien problem. Na okres polskiej prezydencji pański rząd zdecydował o przeprowadzeniu w Polsce wyborów parlamentarnych. Spotkamy się w grudniu z innym rządem. Wiemy skadinąd, że wszystkie gabinety w czasie kampanii wyborczej pracują na zwolnionych obrotach – mówił Ryszard Legutko w imieniu EKR. – Mam nadzieję, że nie ulegnie pan pokusie, aby ograniczyć demokratyczną debatę posługując się argumentem, że kto krytykuje rząd w czasie polskiej prezydencji, ten szkodzi krajowi i Europie. Chciałem przekonać, że zamykanie ust konkurentom politycznym nie jest w Europie akceptowane

    „W Europie widzimy dwie formy politycznej arogancji. Jedną z nich jest dążenie do federalnej, postnarodowej Europy. Drugą formą arogancji jest przekonanie najsilniejszych krajów, zwłaszcza Niemiec i Francji, że władza należy do nich. Liczymy, że przyczyni się Pan do osłabienie tych arogancji. To będzie prawdziwy test przywództwa”

    Mój gorący komentarz do wypowiedzi posła Legutki

    Legutko, to prawdziwy dyplomata. Miejsce i czas, argumenty, wszystko trafione w punkt.
    Ale im przywalił. Dyktator Sarkozy pewnie się wścieknie, a przyjaciółka Angela omdleje.

    Europoseł Ziobro wg niezalezna.pl:

    „Pięknie pan mówił o wartościach polskiej prezydencji, ale chciałbym, żeby pan tych wartości jak wolność słowa, wolność mediów przestrzegał w praktyce, a nie tylko w teorii. To pana rząd wystąpił o likwidację dziennika „Rzeczpospolita”, bo był krytyczny wobec rządu. Niedawno funkcjonariusze uzbrojeni w broń ostrą wkroczyli do mieszkania internauty studenta tylko dlatego, że prowadził krytyczną wobec prezydenta stronę internetową. Od słów do czynów, panie premierze”

    Europoseł Kamiński:

    „Zaprezentował pan taką twarz Polski, jaką my Polacy w europarlamencie chcemy widzieć. Polski optymistycznej, która widzi swoje miejsce w Europie, która nie zamyka oczu na problemy, ale ma pozytywną wizję rozwiązania tych problemów. To nie było ideologiczne, ale ideowe przemówienie. Myślę, że mówił pan w imieniu nie tylko swojej partii, ale wszystkich Polaków, którzy popierają miejsce Polski w Europie, którzy życzą panu sukcesu polskiej prezydencji”

    Europoseł Olejniczak

    Premierowi Tuskowi pogratulował z kolei Wojciech Olejniczak za to, że „z tak wielkim powodzeniem pomnaża europejski dorobek swoich poprzedników”. – Jestem dumny, że jestem Polakiem, że jestem Europejczykiem

    Mój komentarz

    Ta sama klasa polityczna, a jaka różnica klasy. Nieprawdaż? Nnna ja.

    Post meritum

    Niektórzy uważają, że w każdych okolicznościach i w każdym miejscu należy walczyć o (swoje) wartości podstawowe.

    Wyrażę się trywialnie – większość polskich europosłów pokazuje, że być Polakiem i Europejczykiem oznacza – dyskutować do upadłego w czasie i okolicznościach do tego przeznaczonych, ale bezwzględnie trzymać fason na galówkach.

    Pzdr, TJ

  113. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Swego czasu (+/- 11. Marca 2o11 >…) bylo pare „madrych” wypowiedzi na temat tzw. zasadniczo-razacej roznicy jaka jest miedzy typowo japoska a polska mentalnoscia i sposobem bycia w tzw. stresie (?)
    http://japanfocus.org/events/view/100#

    Post Christum.
    Pozdrowienia dla madrali

  114. Tj 14.26
    Chyba ci sie w mózgu jakieś KODY pokićkały, albo jaja sobie robisz !
    Prawicowy szef neoubeków, bandyta i wspólnik w zabójstwie Blidy bezczelnie łze i szkaluje Polskę przed cała Europa, a Ciebie nie stać na żaden komentarz ?
    A może udajesz obiektywizm ?

  115. PAK, 12.29. Tu nie idzie o kury. Tu chodzi o postawę wobec państwa i narodu. Wałęsa pokazał się jako postać prostacka, kolejny Kukliński i dzisiejszy Sikorski. W sumie to pokrętne tłumaczenie.

  116. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wracaja do madrali …

    „He leaves the press out of his main list of culprits, but points to the poor state of scientific knowledge among journalists as a major factor behind what he views as their inability to bring essential information to the public in a timely manner. He also accuses the media“ itd …

    Faktem nie do podwazenia jest to, ze sa pewne – typowe zreszta – w pewnych srodowiskach „wspolne wypadkowe” http://www.youtube.com/watch?v=Bj6pVAEbyuY&feature=player_embedded

  117. Slawomirski pisze:

    2011-07-06 o godz. 04:21
    ——————————-
    moja rodzina , w porównaniu z tym,, co był Pan uprzejmy powiedzieć o krzywdach poniesionych przez Pańską rodzinę od quasi-totalitaryzmu polskiego z czasów PRL-u- ucierpiał w ciągu ostatniego wieku- nieporównywalnie więcej, i zlatywała ze znacznie wyższego „konia”.
    I co? I nic. Mottem przekazywanym międzypokoleniowo w mojej rodzinie, było zawsze- nie oglądać się wstecz. To co było- to NORMALNE mechanizmy funkcjonowania naszego gatunku.
    Jak dotąd , nie nauczyłem się wierzyć w hasłowe” Nie ma przyszlosci bez przeszlosci”.
    Nasze rozliczanie się z towarzyszących naszej egzystencji przyziemności, takich jak np. pieniądze- realnie uczy nas kilku prostych reakcji i zachowań na niektóre aspekty tego świata ale- skarbnicą wiedzy na rozwiązywanie nieznanych dotychczas praktycznie – nowych wyzwań JUTRA- może być tylko w niewielkim stopniu.
    Praktycznie dla kreatywnego rozwi.ązywania wyzwań JUTRA- WCZORAJ , ze względu na minimalną przystawalność do istoty JUTRA- bardziej stanowić może szkodliwy balast ,niż żródło prorozwojowej wiedzy. Mówimy oczywiście o procesach społeczno politycznych jako jednego ze zjawisk Historii, a nie np. o naytym przekonaniu, że raty od zaciągniętego kredytu należy bezwzględnie spłacać. ..
    Pan, Panie Sławomirski, uczy swoich synów pięknych zasad – brzydzenia się totalitaryzmami , antysemityzmem etc. Oczywiście jako dobry ojciec dba Pan również o to, żeby Pańscy synowie jak najlepiej soie w życiu radzili, czyli skutecznie rywalizowali/walczyli/ ze swoimi rówieśnikami o życiowe profity.Instynkt/ojcowski/tworzy instynkty rywalizacji/walki o swoje/ u potomstwa.
    Pańskie , oczywiście chwalebne , budowanie wstrętów do totalitaryzmów i antysemityzmu- to jednak nie jest ten świat w pełnej odsłonie. W tym samym czasie inni ojcowie, powodowani swoimi najszczerszyni instynktami , zatruwają swoje pociech antysemityzmem lub prototalitaryzmem. Od Burundi po Estonię – Wszyscy mamy swoje indywidualne, umocowane w niesfornych emocjach, wyobrażenia i przekonania , które pozwalająnam na nasze interpretacje WCZORAJ.
    „Nie ma przyszłości bez przeszłości”, proszę to przetransponować na użytek ubożejącej częśi Amerykanów, którzy coraz bardziej, przy nabytej w dotychczasowym dobrobycie mentalności- będą niekompatyilni z nadchodzącym JUTREM.
    Proszę , choćby dla sportu, wymyśleć dla nich INSPIRACJĘ z dziejów całej ludzkości, ze wszystkich krajów świata- która pozwoli im bezpiecznie dostosować się do fundowanych przez LOS – nowych, innych od dotychczasowych warunków egzystencji.
    Ze wszystkich wariantów, jakie są dostępne do rozważań, najczęściej wychodzi …WOJNA!!! Tylko to ich może uratować, przed hańbiącym, coraz bardziej jawnym- totalitaryzmem Największego Kapitału.A wojna – to przecież samo zło, które każdy rodzic, od kołyski tak przedstawia swoim dzieciom. Jakoś na tym przykładzie, nie widać podatności wielu, wielu pokoleń- na uczenie się na doświadczeniach WCZORAJ. A jeśli ędzie wojna, to co mamy wtedy robić panie Sławomirski? Czy powinniśmy z transparentami zdecydowanie protestować przeciwko ZŁU?. Jeśli tak, to jak to realizować? Czy podczas nalotów obcych ombowców- takie transparent będą miały sens? Czy protestowanie przeciwko rządowi agresora lub ofiary- coś może zmienić? Czy po kolejnej wojnie zapętlanie się w nienawiści do przeszłych już oprawców i zwyrodnialców cokolwiek zmieni?
    Nasze uniwersalne wartości, które w większości przyjęliśmy od dotychczasowych naszych poprzedników głównie „na wiarę”, są tyle warte, co użyte przez Pana słowo „nihilizm”. Ja Pańskie pozytywne myślenie o istocie życia, widzę jako „zapudrowaną ” radość z bieżącej egzystencji. Pan, mój racjonalizm odbiera jako czarnowidztwo. Tymczasem ja, prowadzę optymistyczny, rozrywkowy, z sukcesami – tryb życia, a dzięki odwadze, jak mniemam, patrzenia na sprawy bez złudzeń, udaje mnie się samorealizować w dziedzinach, które baaaardzo lubię…

    Pozdrawiam,Sebastian

  118. PAK pisze nieprawde. Inspiracja, albo przyzwolenie – to za malo. Nigdy i nigdzie nie stoi (w owczesnych stopkach redakcyjnych rowniez) ze byl to organ KC PZPR. A nawet gdyby tak bylo, to zadna dzisiejsza gazeta nie dorownuje tamtej POLITYCE poziomem publikacji. A najsmieszniejsze jest to, ze obecnie tylko NIE, PRZEGLAD, POLITYKA i moze FAKTY i MITY, nie zaleza dzis od nikogo.

  119. @dziadku Ignacy:
    Szukam właśnie informacji o ‚organie PZPR’ i nie znajduję wprost. Znajduję jedynie sposób powołania (decyzję powołania podjął Sekretariat KC PZPR w 1957 roku) i hasłem „proletariusze wszystkich krajów łączcie się” na pierwszej stronie.
    Informację o ‚oficjalnym organie PZRP’ podaje wikipedia.

  120. Moi Najmilsi,

    Dojechałem w cudownej, niezbyt upalnej pogodzie do Getz. To dystans 541 km, który nam zajął 6godz30min. Daje to średnią podróżną (w tym tankowanie, kupowanie winietek, sikanie) 83km/h.
    Szosa od Brna do Mikulowa jest niezła a także odcinek nieautostradowy w Austrii.
    Hotel czterogwiazdkowy obiecywał bezprzewodowy Internet a okazało się, że w pokojach jest „na drucie”. 1:0 dla Rybnika! A jeszcze do tego tam miałem 5Mb/s a tu 3,5Mb/s i muszę prosić syna aby użyczył swojego laptopa. Booklet Nokii nie ma wejścia RJ45!

    Na obiad jedliśmy sznycel wiedeński, był dobry, ale bez jajka. Panierka na bazie płatków kukurydzianych chyba, smakowała. Piwo znakomite. Żona wzięła zupę cebulową, jak za przeproszeniem kiedyś, w paryskich halach. Sałata mix z garniturem francuskim dokończyła część podstawową.

    Drogamag, biorę Twoje zalecenia poważnie. Kupiłem jednak przy wyjeździe z Polski nową Politykę i mam teraz trzy książki, dwa numery Polityki i Wprost.

    A tam chyba nie dadzą czytać. Wątroba zostanie poddana okrutnej próbie.

    Serdecznie pozdrawiam!

  121. Slawomirski pisze:

    2011-07-06 o godz. 21:23
    ———————————

    Szanowny Panie Sławomirski,

    czasami kotek liże sobie łapkę, a czasami liże się …pod ogonkiem.

    Powyższe , proszę uprzejmie potraktować jako wskaźnik, że mnie Pan przekonał…

    Pozdrawiam,Sebastian

  122. Szanowny Panie Sławomirski,

    w poprzednim wpisie system wyciął mi zwrot grzecznościowy do Pana , na początku mojego wpisu, a teraz , ogołocił moją sentencję, z zakończenia. Całość powinna brzmieć:

    „czasami kotek liże sobie łapkę, a czasami liże się …pod ogonkiem, a mimo to, jak dotąd papieru toaletowego nie wymyślił”

    Pozdrawiam,Sebastian

  123. Drogi Sebastianie! (6-07-g.17:46)
    No i cały pogrzeb na nic! -jakby powiedział Franc Fiszer.Wysmażyłeś dla szanownego pana Sławomirskiego zgrabny eseik na temat iluzoryczności tzw. wartości uniwersalnych, a nawet okrasiłeś „mottem przekazywanym międzypokoleniowo” w Twojej rodzinie. Przyznaję, że i mnie tak wychowano, stąd mój – pogodny raczej – sceptycyzm.
    Ale pan S., na znak niezgody z Tobą, zasłonił się parasolem.
    Przepraszam, Sebastianie za ten lekki ton na wstępie. Naprawdę podzielam Twoje przemyślenia, zwłaszcza gdy piszesz (jeśli dobrze Cię zrozumiałam) o pewnej dwuznaczności pielegnowania tzw. niezłomnych przekonań. Zawsze może to grozić odwetem wobec tych, którzy tych przekonań nie podzielają, chocby w części. I nieustającym korowodem pożerających sie nawzajem „rozliczających” i „rozliczanych”.
    Stąd moja niechęć i nieufność do uporczywego spoglądania wstecz, często bez głębszej refleksji i empatii. Zaliczam się raczej do ludzi dialogu, o ile oczywiście ktoś tego dialogu również szuka.
    Pozdrawiam

  124. @stasieku pisze:
    2011-07-06 o godz. 21:00

    Stasieku!
    Czy to naprawdę Getz czy Gratz? Bo odległość i Mikulov pasują. Wczoraj moje dzieci wracały tamtędy z Chorwacji.

  125. …co by tu jeszcze ,,spieprzyc,,kogo tu jeszcze opluc taka dzis jest polityka naszych wybranych demokratycznie poslow

  126. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Bobola u siebie pisze.

    „Z drugiej jednak strony perfekcyjny determinizm moze miec takze pewne wady. Wyobrazmy sobie bowiem konsekwencje pelnej skutecznosci niemieckiego „ostatecznego rozwiazania” (…) Dla zdarzen niezaleznych wystepujacych odpowiednio z prawdopodobienstwami {p(i)} i {q(j)} prawdopodobienstwo wystapienia sekwencji obu zdarzen i oraz j wynosi s(i,j)= p(i)q(j). Addytywnosc miary M iloczynu zdarzen wymaga aby M[p(i)q(j)]= M[p(i)] + M[q(j)] z warunkiem M[1]=0 (…) Mamy trzy mozliwe spektra prawdopodobienstw tych stanow : http://4.bp.blogspot.com/-fVOjd7_0XwM/ThRZEQfp64I/AAAAAAAAA5g/YruepVKSL10/s1600/scan0003.jpg

    Post Christum.
    Zaczynam wierzyc w „nasza“ specjalnosc.

  127. Jose Manuel Barroso, przewodniczacy w Komisji Europejskiej – szczyt protokolu. Wzial truskaweczke z tacy, pomiedlil ja w paluchach i odlozyl spowrotem na tace. Tusk zezarl ze smakiem. Swinia Barroso nie ugniotl drugiej dla Buzka. Ogromny nietakt.

    Rozpiete koszule dyplomatow brukselskich wspolgraja. Ojropka naprzod !

  128. Kartka z Podrozy 6-6 22.34

    Czy moglbys laskawie doradzic jak znalezc video Tuska w PE ? W polskiej prasie nie znalazlem, podobnie – na Youtube. Wklejony tekst bardzo mi pomogl. Pozdrowienia.

  129. Pan Sebastian 17.46

    W tym blyskotliwym wywodzie brak zakonczenia… Sugerowalbym:

    „Tymczasem ja, prowadzę optymistyczny, rozrywkowy, z sukcesami – tryb życia, a dzięki odwadze, jak mniemam, patrzenia na sprawy bez złudzeń, udaje mnie się samorealizować w dziedzinach, które baaaardzo lubię…” – Zwlaszcza Seks !

  130. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Ale obciach?!

    „Wreszcie wiocha i ciemnogród, prawdziwy obciach dla Polski (…) Anglik powiedział mu najwięcej gorzkiej prawdy, że Tusk się zerwał z innej planety mu powiedział, że chyba pomylił UE (…) Naiwność? Głupota? Nie, cwaniactwo,“

    Naja typowe dla PO-budowanej na „latawcach” – prawda?
    Ale znam inne okreslenia, bardziej dobitne …
    Nie, nie … prosze sie uspokoic nazwisk nie bede wymienial
    http://www.kontrowersje.net/tresc/tusk_i_siwiec_dwa_mohery_obciachowe_w_samym_srodku_starej_demokracji

  131. @Kleofas pisze:
    2011-07-07 o godz. 10:46

    Kleofasie!
    Albo kłamiesz, albo masz słaby wzrok. Tusk zjadł inną truskawkę, nie tę z E.coli Barroso!

  132. Niezweryfikowane stany świadomości wystawiają ludzi na Wschód

    Złote myśli Prezesa w wywiadzie dla internetowej wersji GP

    1) Polska nie jest kondominium polsko-niemieckim, to była taka moja metafora. Język polski jest elastyczny.

    2) W Polsce działają dwa bardzo silne lobby – ostentacyjne niemieckie i dyskretnie działające rosyjskie.

    3) Publicyści za niemieckie pieniądze, żyjący wręcz na niemieckich etatach, bronią interesów niemieckich. Jakaś dajmy na to pani profesor występuje w TV, broni spraw niemieckich, a widz nie ma żadnej informacji gdzie pracuje, od kogo bierze pieniądze. To jest wprowadzanie ludzi w błąd, ukrywanie informacji.

    4) I te zdumiewające sprawy, np. ze Ślązakami. Oni mówią, że nie czują się Polakami. A PO współpracuje.

    5) Niedawno Semka pisał o tym, jak agendy alianckie uczyły Niemców demokracji i jak pozbywali się oni stopniowo nauczycieli. U nas o tym się nie mówi, ale przykład niemiecki pokazuje, że można.

    6) Przez ostatnie 3-4 lata powiększyła się tajność. Obywatele nie są poinformowani. Państwo się utajnia, nie wiemy co robią ośrodki służb specjalnych.

    7) Powstaje nowy typ orzecznictwa. Sądy skazują na więzienie w zawieszeniu za napisy na murach.

    VIII) Grupa dominująca ekonomicznie się przestraszyła, że utraci swoje luksusowe warunki. System się fortyfikuje, wyłączane są mechanizmy kontrolne. Na przykład w telewizji przedstawiciel PiSu coś mówi, a wszyscy inni stwierdzają, ze to nieważne, PiSowska propaganda. W ten sposób likwiduje się mechanizmy kontrolne.

    9) WSI, to była najbardziej uzależniona od Rosji część polskiego aparatu państwowego. Każdy logicznie myślący człowiek, marząc o polskiej niepodległości w roku np. 1985, myślałby na pewno, że zaczniemy od likwidacji tego typu instytucji. – Ale to jest kwestia nie tylko WSI, to kwestia wielu powiązań realnych, a także o charakterze mentalnym. Proszę pamiętać, że w procesie długotrwałego uzależnienia takie rzeczy też powstają – pewne stany świadomości i często się zdarza, że ludzie ich nie weryfikują mimo zmiany sytuacji i w dalszym ciągu są nastawieni na Wschód

    Mój komentarz

    Oto nowe obowiązujące wytyczne dla aparatu propagandowego

    1) Kondominium, to była metafora. Należy to uściślić. Na bieg spraw w Polsce mają istotny wpływ dwa czynniki – ostentacyjne lobby niemieckie oraz dyskretne lobby rosyjskie.

    2) Rząd paraliżuje demokrację:

    – przez utajnianie informacji o publicystach proniemieckich oraz działaniach służb specjalnych;

    – przez marginalizowanie w mediach głosu opozycji;

    – przez wprowadzanie nowego typu orzecznictwa – karania z napisy na murach oraz za krytykę rządzących;

    3) Ludzie, którzy współpracowali z WSI, a tym samym z Rosją, są nie naprawialni, nają zmienione, niezweryfikowane stany świadomości.

    c.d. komentarza

    Stara śpiewka – obcy (od dziś w nowym opakowaniu) jest najskuteczniejszym fantomem, straszakiem.

    I znów obcy grzeją chciwych żądze, każą im szkalować Polskę za pieniądze, wpływać ofensywnie na wszystkie aspekty, zapełniać wytycznymi szpiegowskie konspekty, niszcząc opozycję, odbierając jej głos rzucają nas Polaków na szaniec, na stos.

    Lobbyści, agenci, nauczyciele won! Trzymajcie się z daleka od naszych stron.

    Pzdr, TJ

  133. @TJ pisze:
    2011-07-07 o godz. 12:48
    Złote myśli Prezesa w wywiadzie dla internetowej wersji GP
    1) Polska nie jest kondominium polsko-niemieckim, to była taka moja metafora. Język polski jest elastyczny.
    Podziwiam elastyczność typu: „Mówimy partia, myślimy Lenin”
    4) I te zdumiewające sprawy, np. ze Ślązakami. Oni mówią, że nie czują się Polakami. A PO współpracuje.
    Czy prezes nie chce obecnie współpracy z „śląskością, tą znakomitą formą polskości”?
    5) Niedawno Semka pisał o tym, jak agendy alianckie uczyły Niemców demokracji i jak pozbywali się oni stopniowo nauczycieli. U nas o tym się nie mówi, ale przykład niemiecki pokazuje, że można.
    Semka zapomniał dodać, że tak budowano „demokrację” w NRD („pojedynczy” aliant nazywał się ZSRR), gdzie wyrzucono wszystkich nauczycieli, skażonych faszyzmem, a zatrudnili młodych półanalfabetów, ale o kryształowym morale socjalistycznym. Hasło było: „Lepiej niech dzieci piszą wyraz Blume mit „h” (Bluhme), ale będą wychowywane w duchu socjalistycznym”.
    My możemy to zrobić, ale dzieci napiszą wtedy np. „z bulem donosimy, że… itd.
    6) Przez ostatnie 3-4 lata powiększyła się tajność. Obywatele nie są poinformowani. Państwo się utajnia, nie wiemy co robią ośrodki służb specjalnych.
    Należy wziąć przykład od przyjaciela USA. Przecież absolutnie wszystkie akcje CIA są jawne, nawet torturowanie więźniów w Polsce. Poza tym nie jest to prawda, bo nasze CIA rozpisuje nawet przetargi na sprzątanie supertajnych ośrodków, wróg ich nie musi szukać.

  134. TJ pisze:
    2011-07-07 o godz. 12:48

    Ano TeJocie, musisz przyjąć za aksjomat zmienne nastroje Jarkacza.
    Tak to już mają psychopaci: raz siak raz owak, ale racja leży zawsze po
    ich wyimaginowanej stronie, jaką by owa strona nie była.
    Zmiana nastrojów, odwracanie „kota ogonem”, raz atak – raz chwalba,
    to typowe nastroje dla osób niezrównoważonych psychicznie.
    Dołóż proszę do tego manie prześladowcze, kompleksy „małego konusa”,
    a i masz gotowy portret potencjalnego (nie daj boże!) wodza Narodu.
    Tu ani żadne truskawki nie pomogą, ani fasolka szparagowa.
    Nieuleczalność, to też pewien stan egzystencji.
    Tylko po co?

    Pozdrowionka.

  135. Co tam Ziobro lub IPN. Tu wykuwa się widmo katastrofy. Warto poświęcić chwilę.
    http://alfaomega.webnode.com/products/paulina%20pilarczyk%3a%20byle%20zaliczy%C4%87!/

  136. Kleofas
    Niestety nie udało mi się znaleźć nagrania przemówienia Premiera w PE. Nie ma ani w kancelarii Premiera, ani w agencjach informacyjnych, ani na youtube. W tv PE jest tylko okolicznościowe omówienie. Niestety bełkot Ziobry i awantura „przykryła” to dobre i ciekawe przemówienie.
    Może ktoś z Blogowiczów będzie sprawniejszy w szukaniu. Też chętnie bym wysłuchał.
    Pozdrawiam

  137. mag pisze:

    2011-07-07 o godz. 01:40
    —————————–
    Droga Mag,

    miło mi bardzo, że tak wrażliwie odczytałaś mojego, blogowego „syntetyka”.
    Lekka forma, jakiej użyłaś, to w moim odbiorze -najlepsza oprawa /forma/ dla pogodnego sceptycyzmu, z jakim się uosaiasz.
    Jeśli chodzi o moje „dialogowanie” z osobami trudnymi, to odkąd pamiętam, zawsze radziłem sobie z ich pierwotną eksplozją emocji zaporowych/dla normalnego dialogu/- niewzruszoną życzliwością do takich osób, z wyrażaniem dla nich , tak często jak się dało- autentycznego szacunku dla nich z ich całą „nadbudową”.
    Czyniłem tak zawsze w sytuacjach, kiedy mój potencjalny „polemista” oferował mnie na wejściu- wyłącznie pobicie mnie.
    Na pierwszy rzut oka, może to się okazać dziwne, ale taka moja niezłomna,autentyczna!!!/wymedytowana/ postawa- zawsze!!! kończyła się ponadnaturalną sympatią do mnie, nawet wtedy, gdy na wejściu miałem do danej osoby sprawę, naruszającą jej „dobra osobiste”. Wspomniani agresorzy, przy moim niewzruszonym niepodejmowaniu „dialogu” na ich warunkach- też , zaskakująco szybko, przechodzili na nadawanie na normalnej nucie…
    Zastanawiałem się wielokrotnie na czym to polega. Na dzisiaj moja konkluzja, zwykły standard, jest taka, że owi trudni polemiści – to biedni ludzie, którzy w taki sposó uzewnętrzniają swoje najróżniejsze frustracje. Często, noszą oni w sobie już skumulowane urazy od innych „trudnych polemistów, co zwiększa ich predyspozycje do eksplodowania w kierunku słownej walki wręcz. W sumie, jest to neikontrolowana przez nich postawa obronna włączana przez ich ośrodki zarządzające emocjami.
    W ostatecznym rozrachunku, gdy naszą postawą wyłączymy te ich odruchy obronne, to prawie wszyscy okazują się cennymi polemistami, gdyż każdy z nas-ludzi- to chodzący mały skarbczyk- wartości osiągniętych jego indywidualnym „życiorozwojem”.
    Warto tutaj dopowiedzieć, że w autentycznych polemikach, najcenniejsze nie są tabuny mądrości naytych , kiedy prowadzi się niekończące , oczywiste dialogi typu „co autor miał na myśli” w których niejako spowiadamy się z posiąścia tej wiedzy. Perłami są pojedyńcze nawet konkluzje, które mają moc odkrywania „nowych światów”, a te , rodzą się w umysłach wybieranych przez „Stwórcę” losowo. Każdy, ale nikt nie wie kto, może nam powiedzieć jedno zdanie!!!, które może nas skokowo przenieść na wyższy poziom świadomości. Oczywiście, ta nasza świadomość, aby móc wykonać taką woltę, musi być gotowa na spotkanie takiego zdania…

    Pozdrawiam,Sebastian

  138. Kleofas pisze:

    2011-07-07 o godz. 11:16
    ————————–
    Panie Kleofasie,

    oczywiście sex- jako sztuka, ma się rozumieć…
    Jak jednak to połączyć z taką , moją przyziemnością , jak:”dzięki odwadze, jak mniemam, patrzenia na sprawy bez złudzeń”. To ostatnie, zwiastuje tylko zwykłe wyronictwo, aż żal się przyznawać do uprawiania seksu w ogóle.
    Ewentualne dylematy z moimi samorealizacjami, pozostawiam całkowicie w Pańskiej gestii. Jak Pan to uporządkuje/zaszereguje- tak będzie dobrze…

    Pozdrawiam,Sebastian

    „Tymczasem ja, prowadzę optymistyczny, rozrywkowy, z sukcesami – tryb życia, a dzięki odwadze, jak mniemam, patrzenia na sprawy bez złudzeń, udaje mnie się samorealizować w dziedzinach, które baaaardzo lubię…” – Zwlaszcza Seks !

  139. Kartka z Podrozy

    No i jak tu szanowac takie porzadki ? Wysylaja premiera, robia wielka hucpe, kupa pieniedzy – a video nie ma ? Znowu spieprzone. Tu byloby nie do pomyslenia.

    Chcialem popatrzyc, jak Tusk ogryza pazury kiedy Ziober go obrabia i cale to towarzystwo tam siedzi.

    Jakbys nie chcial ich lubic – nie dadza sie.

    Dziekuje za starania, pozdrawiam, Kleofas

  140. Kleofasie, nie zwracaj uwagi na szczegóły (rozpięte koszule eurodeputowanych) w naszej Europce, to teraz taka moda: krawaty no!
    po imieniu sobie gadają! sielskość /anielskość w jednym ciągu!
    A mnie się to podoba!
    Forma „Pani/Pan” trąci nieco stęchlizną minionych czasów.
    A Ty się sprężąj! Ja to przed laty robiłem ściskając na maksa pośladki!
    Jak to uczynisz, to zobaczysz jaki potencjał w Tobie drzemie!
    Prawie „dżem – session”.
    Trzym się zdrów i mów, mów jak najwięcej do … myślących inaczej.

    Pozdrowionka.

  141. Drogi Sebastianie!
    I znów muszę sie z Tobą zgodzić, choć niechętnie, co sie wyjasni w toku mojego pisania.
    Fakt – czasem wystarczy wyłowić to jedno zdanie z potoku obojętnych, a nawet „złych” lub głupich słów. Ale ile trzeba cierpliwości!!!
    Przyznasz chyba, ze bardzo wielu ludzi uwielbia mówić, ale nieliczni potrafią SŁUCHAC. Ciężko sie przebic przez dość powszechną głuchotę. Stąd pewnie tyle frustracji i agresji, a to jeszcze bardziej utrudnia komunikacje.
    Może Ty tak łatwo nie „wymiękasz”, mimo wszystko sluchasz, czytasz „kogos” dalej i próbujesz odpowiedzieć.
    Zdarzało mi się (choć nie jest to coś, co niedźwiadki lubią najbardziej) nie tyle uśpić, co ugłaskać czyjąś nieufna, a nawet wogą „inność” i mimo totalnej różnicy zdań nie rozstać się w złości.
    Ale jest jeden warunek, o którym nie wspominasz – choc minimum WZAJEMNEGO szacunku.
    Pozdrawiam empatycznie, mag

  142. Do moderatorów, po sześciu godzinach lenistwa:

    „Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili,
    Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy,

    Dobranoc, niech odpoczną po łzach twoje oczy,
    Dobranoc, niech się serce pokojem zasili.
    Dobranoc, z każdej ze mną przemówionej chwili

    Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i uroczy,
    Niechaj gra w twoim uchu; a gdy myśl zamroczy,
    Niech się mój obraz sennym źrenicom przymili.

    Dobranoc, obróć jeszcze raz na mnie oczęta,
    Pozwól lica. – Dobranoc – chcesz na sługi klasnąć?
    Daj mi pierś ucałować. – Dobranoc, zapięta.

    – Dobranoc, już uciekłaś i drzwi chcesz zatrzasnąć.
    Dobranoc ci przez klamkę – niestety! zamknięta!
    Powtarzając: dobranoc, nie dałbym ci zasnąć.”

    Wam, leniwi moderatorzy też.
    No i …

    Pozdrowionka.

  143. mag pisze:

    2011-07-07 o godz. 21:06
    ——————————
    Droga Mag,
    praźródłem naszych, międzyludzkich problemów są nasze , często poobijane ega, nasze ezrozumowe instnkty obronne, nasze instynkty , które wrabiają nas we wszelkie rywalizacyjne „zabawy” etc.itd. Niktr z nas , nie jest od tych instrumentów wolny.
    Żeby , możliwie sensownie funkcjonować w tym naszym- ludzkim świecie- mamy tylko jedną możliwość- całą swoją uwagę zwrócić…na siebie. W każdym z nas, jest klucz do większości z pozostałych. Jeśli np. skupimy się głównie na POZNANIU- to każdy nasz rozmówca, zwłaszcza ci trudniejsi- może być dla nas przypadkiem. Przy takiej postawie, znacznie łatwiej będzie nam pomóc takiemu komuś -odkryć w sobie jaśniejsze strony jego psychiki, duszy…
    Jeśli my, nie nzrezygnujemy z bezcelowego często, instynktownego bronienia siebie z własnymi wartościami- stajemy się współwinnymi uruchomienia mechanizmów rywalizacyjnych u każdego z nas-rozmówców.
    Jeśli my, skupiamy się głównie na odkrywaniu kogoś, zapominając na ten czas o ważności niektórych naszych przekonań, prawie zawsze, ten ktoś, dzięki zniwelowanym u niego odruchom rywalizacyjnym, zaczyna nas bardziej słuchać niż samego sieie. On w takiej sytuacji wie, i docenia, że jego przekonania i wartości są też słuchane uczciwie. A jeśli on nie rywalizuje w tym momencie, i jest słuchany- to po krótkim czasie uruchamiają się w nim samokrytycyzm i poczucie odpowiedzialności za jakść wygłaszanych poglądów. Mylące są w takich przypadkach „szermierki” blogowe, czy telewizyjne rytuały polityczne. Na logach- ci najbardziej agresywni- to wzorcowi , życiowi nieudacznicy, którzy taką możliwość jak blogowanie, wykorzystują jako akcję ratunkową dla swoich egzystencji. Można domniewywać z dużą szansą na pewność, że w rzeczywistości, owi blogowi awanturnicy- to zamknięci w sobie ,zakompleksieni biedaczyska. Ci, podobnie jak zdiagnozowany wcześniej przez nas JK, są raczej nie do odratowania. Tymniemniej , w każdym przypadku, poznawczo są interesujący jako przypadki.
    Jeśli chodzi o wzajemny szacunek, to jest to w moim wartościowaniu – warunek przereklamowany. Jeśli my sami robimy więcej niż wszystko, żeby budować w sobie wartości, które dają nam pełne od nich , uczciwie dobre samopoczucie, jeśli uwolnimy siebie od złudnego oczekiwania akceptacji nas przez inne, zazwyczaj egoistyczne istoty, to musimy … stawać w szranki, zamiast odkrywać i poznawać.
    Powyższe oczywiście jest uniwersalne w ograniczonym zakresie, ale osiągane przy wsparciu technik medytacyjnych, pozwala nam yć bardziej świadomie wśród innych istot takich jak my, w kosekwencji bezpieczniej dla naszych emocji, z szansami na wydeptanie w tej naszej-ludzkiej dżungli, jakiejś małej, pozytywnej ścieżynki…

    Pozdrawiam,Sebastian

  144. Ten sam tekst wklejam na rówżne blogi bo sprawa jest ważna i brakuje reakcji.
    Może drodzy państwo zabierzecie głos na temat najnowszego a i chyba najgłupszego posumięcia Rządu a w rzeczywistiści resortu infrastruktury i – mój Boże – min. Grabarczyka? Czy w porozumieniu z min. Rostowskim?

    Wyobraźcie sobie, że dla samochodów ciężarowych (tirów i innych) wprowadzono naliczenia odczytywane automatycznie przez specjalne bramki z urządzenia wewnątrz kabiny auta.

    Oczywiście takie bramki są nieliczne i rylko na drogach krajowych bądź wyższej kategorii.

    Jako, że nie ma ich na drogach wojewódzkich, powiatowych i gminnych – budowanych zresztą z gorszych materiałów a także wąskich i zaniedbanych o niebo więcej niż te ważniejsze – od 1.07.2011 zaczęło się ich rozjeżdżanie.

    Właścicielom tych środków transportu się nie dziwię.

    Dziwię się kolejnej głupocie graniczącej z sabotażem naszego najmądrzejszego z mądrych rządu.
    Drogi krajowe i międzynarodowe będziemy mieli jak talala natomiast pozostałe stają się (większość z nich już jest) szlakami specjalnej troski.

    I nie chodzi już o komfort podróżujących, mieszkających przy tych szlakach, ale o BEZPIECZEŃSTWO poruszających się nimi użytkowników.
    Znowu będziemy płakać, że wzrasta na drogach liczba śmierci dzieci zmierzających do szkól. ludzi jadących do pracy.
    Bezpieczni za to będą kibice udający się na ME.
    Rząd, premier Tusk a już w spoosób szczególny min. Grabarczyk będą się pławić w chwale zbudownaych kilometrów autostrad gdzy tymczasem całe życie toczy się i umiera prze drogach pośledniejszej klasy.
    Kto będzie winien powstałej sytuacji?
    Oczywiście pan nikt!

    Jeżeli blogerzy a i opozycja nie podniesie tego problemu to staną wspólwinnymi wielu śmierciom.
    Mocne, ale prawdziwe!

    Wiem, wiem, że smoleńszczyzna jest dla niektórych religią, ale liczę na tych trzeźwiejszych.

css.php