Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

21.07.2011
czwartek

Trybunał – Tak. Piesiewicz – Nie. TVP – Nie.

21 lipca 2011, czwartek,

TRYBUNAŁ – TAK. Nie wszystko w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego mi się podoba, ale dobrze odbieram zielone światło dla bilbordów i spotów, bo wolność słowa ważniejsza jest od racjonalizacji wydatków publicznych. Cieszę się, że TK odrzucił sprzeciw wobec głosowania korespondencyjnego i wobec głosowania przez pośrednika (dla osób niepełnosprawnych i powyżej 75. roku życia). Nie podoba mi się ograniczenie wyborów do jednego dnia, gdyż uważam, że wszystko, co sprzyja wyborcom i frekwencji, należy popierać. Nie mam zdania w sprawie okręgów 1-mandatowych w wyborach do Senatu. Istnieje zagrożenie, że miejsce w Senacie będzie można zdobyć za inne niż merytoryczne zasługi (casus sen. Stokłosy), jest także niebezpieczeństwo, że niektórzy prezydenci miast mocą swojej popularności przepchną do drugiej izby parlamentu swoich faworytów. Ale z drugiej strony jest pokusa, że może pojawią się szczeliny na zabetonowanej scenie politycznej, pojawią się tacy niezależni senatorowie, jak Włodzimierz Cimoszewicz – ludzie, którzy nie będą więźniami żadnej partii.

PIESIEWICZ – NIE. Jestem admiratorem senatora Piesiewicza i nie ukrywam mojej do niego sympatii. Podziwiam go za jego twórczość literacką, scenopisarska, filmową, za jego imponującą odwagę i postawę jako adwokata, m.in. jako pełnomocnika rodziny ks. Popiełuszko. Moje uznanie budzi także postawa, jaką senator zajmował w sprawie lustracji. Rozumiem też motywy Krzysztofa Piesiewicza, który zamierza ubiegać się o miejsce w Senacie – nie chce skapitulować, chce poddać się próbie i pokazać, że jest niewinny. A mimo to jestem pełen obaw, czy senator Piesiewicz postępuje słusznie.  Kampania będzie brutalna i brudna. Zamiast o programie będzie się mówiło o d… Maryni, o białym proszku, o immunitecie  etc. Za to, co senatorowi się przydarzyło, ja go nie potępiam, a nawet serdecznie współczuję, nie będę rzucał kamieniem. Ale szkoda Piesiewicza na Senat.  Artysta po takich doświadczeniach powinien pozostać twórcą, a nie legislatorem. Odradzam Panu Piesiewiczowi start w wyborach do Senatu.

GROTESKA W TVP – Od niepamiętnych już czasów trwa kontredans w TVP. Wzajemne zaufanie pracowników jest tak niskie,  wrogość i podejrzliwość  tak duże, że żadna decyzja, polecenie, prośba, sugestia nie jest rozpatrywane merytorycznie, ale na zasadzie „komu to służy”, cui bono?, kto mu kazał, nie będzie mi mówił, etc. Lojalności polityczne, wobec dysponentów z poza TVP są często silniejsze od lojalności wobec własnego miejsca pracy. Kryzys telewizji publicznej sięga dna, a perspektywa nabycia TVN przez kogoś, kto przekształci TVN 24 w kanał rozrywkowy, jeszcze bardziej tabloidalny, jest dla telewidzów z zainteresowaniami politycznymi – ponury. Jedyna pociecha – będziemy więcej czytać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 119

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze. Z tą telewizją wszystkie kłopoty zaczęły się gdy ulubieniec POLITYKI Michnik zwietrzył w mediach wielką forsa, Coś jak Murdoch. Zaprosił pijaczynę ze słabą głową, Rywina, a że sam także ma do wódy łeb slaby bajdurzyli obaj o wielkiej forsie na księżycu i górach złota. Niestety Michnik okazał się kanalią, nagrał partnera od kielicha i doniósł tam gdzie trzeba. Rozpętał przy pomocy przyjaznych mediów /w tym POLITYKI/ wielką aferę ugrywając przy tym kilka swoich brudnych interesów. Kilku palantów zrobiło swoje kariery polityczne a także wielu ugrzęzło w niebyt. Od tego czasu każdy widok polskiej telewizji wzbudza we mnie obrzydzenie.

  2. Głupkowate spoty reklamowe w telewizji i billboardy z zombiakami atakującymi od tyłu prezesa to nie jest wolność słowa. W pewnym sensie to jej zaprzeczenie. Bo prawo do wypowiedzi zyskują tylko ci, którzy mają pieniądze. A ci, którzy mają coś do powiedzenia muszą walczyć z marketingowymi bredniami.

  3. Pociecha? Nieliczni, bardzo nieliczni będą więcej czytać. Większość da się jeszcze bardziej ogłupić.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Owszem niektórzy będą czytać więcej. Ci, którzy nie czytają, czytać nie będą. Dalej będą się wpatrywać w magiczne okienko. Rozdźwięk pomiędzy oglądem i opisem rzeczywistości jednych i drugich będzie jeszcze większy.

    Wysłuchałam argumentów K. Kutza w „Faktach po faktach” w sprawie kandydowania Piesiewicza do senatu. Generalnie sprowadzały się do jednego: pomoże mu to wyjść z kryzysu. To chyba nie jest własciwy powód do kandydowania. Senat jako remedium na depresję. Trochę dziwne. Przy całym szacunku i sympatii dla obu panów.

  6. Nawiązując do tytułu felietonu Gospodarza: Tak dla równowagi PRAW i OBOWIĄZKÓW , zwracam się do Pana @Jacobsky’ego (wpis z 2011-07-20, godz. 19:53), chociaż mieliśmy ze sobą już nie rozmawiać, ale wobec wagi najbliższych wyborów parlamentarnych oraz tego że Polska nadal jest najważniejsza, proponuję rozejm.
    Nie przeszkadza mi , wręcz przeciwnie bardzo cieszy Pańskie zaangażowanie obywatelskie w sprawy Polski!
    Cieszy mnie to zaangażowanie, bo będziecie Pan i inni Polacy na emigracji wybierać posłów i senatorów do Sejmu i Senatu RP – bo macie (jak na razie) do tego pełne PRAWO i z niego korzystacie, mimo że nie spełniacie Państwo OBOWIĄZKU podatkowego wobec Rzeczypospolitej, której władze chcecie wybierać.
    Wniosek: nie ma związku pomiędzy przysługującym Polakom na emigracji PRAWEM wyborczym a OBOWIĄZKIEM ponoszenia ciężarów wobec Państwa Polskiego, m. in. w postaci płacenia podatków.
    Próbowaliście Państwo głosować bez spełnienia obowiązku podatkowego w kraju pobytu? Z jakim skutkiem?
    Równowaga praw i obowiązków, to jest ten stan szczęśliwości społecznej dla którego być może Państwo wyemigrowali kiedyś z Polski.
    W Polsce jak na razie tej równowagi jeszcze nie ma, co nikomu jakoś w niczym nie przeszkadza, byleby emigracja głosowała WŁAŚCIWIE, a właściwie oddany głos, to według mnie – „tylko na PO”.
    Malkontenci co prawda uważają, że brak tej równowagi pomiędzy PRAWAMI a OBOWIĄZKAMI był jednym z podstawowych czynników upadku Rzeczpospolitej obok brak egzekucji prawa i wyroków sądów, ale teraz to nam nie grozi, bo jesteśmy przecież w Unii Europejskiej, a ta upaść nie może!
    Wszystko na to wskazuje, że jesienią wybory wygra PO. Piszę to bez zamiarów heblowania Platformy, cokolwiek by to miało oznaczać.
    Z poprzednich wyborów wynikało, że emigracja w większości głosowała raczej na PiS, a powtórzenie się tej sytuacji może w końcu zdenerwować jesiennych zwycięzców, czyli wiadomo już kogo.
    Chodzi bowiem nie tylko o ZWYCIĘSTWO tej jesieni, ale o dalszy DŁUGI MARSZ , na kilka kadencji, tak żeby mówiono kiedyś: DEKADA TUSKA, tak jak słyszymy o dekadzie Gierka.
    Kilka kadencji OCZYWIŚCIE dla dobra Polski! By żyło się – niekoniecznie lepiej, ale przynajmniej weselej!
    Dlatego słowa Pana @Jacobsky’ego o INICJATYWIE OBYWATELSKIEJ mogą być prorocze.
    Zacytuję te proroctwa, bo warto: „[…] zmienić polskie prawo wyborcze? Proszę bardzo, droga wolna. To bardzo chwalebna inicjatywa obywatelska, godna i sprawiedliwa, słuszna i zbawienna. Chętnie pokibicuję wysiłkom […] idącym w tym kierunku.”
    Już wiadomo, że ostatnie zdanie ww. proroctwa „[…] proszę informować mnie na bieżąco o osiągniętych wynikach.” Pan @Jacobsky kieruje raczej do siebie samego, gdyż dowie się z prasy NA KOGO głosowali W WIĘKSZOŚCI polscy emigranci i jakie mogą być tego skutki dla utrzymania tego dziwacznego przepisu prawa wyborczego.
    Nowelizacja powinna wiązać się z koniecznością okazania polskiego PIT-u za rok poprzedzający wybory. Listy uprawnionych do głosowania powinny być zatem weryfikowane z bazami danych PODATNIKÓW w Urzędach Skarbowych.
    Nie ma kogoś w bazie PODATNIKÓW, to znaczy że nie powinien głosować, bo albo NIE PŁACI PODATKÓW – chyba że akurat skończył 18 lat, albo nie żyje.
    Żyjesz –płacisz podatek.
    Umarłeś – zasiłek wypłaca ZUS.
    Co na temat podwójnej lojalności wobec kilku Państw myślą ich rządy – to już nie moja sprawa. Zwolniłeś się Polaku na Emigracji z lojalności finansowej wobec wspólnoty Państwa Polskiego, musisz pogodzić się ze stratą przysługujących Ci praw.
    Mamy w Polsce takie prawo jakie mamy i nic na to nie poradzimy. Musimy z tym jakoś żyć. Byle byście wszyscy właściwie głosowali. By było weselej!
    A prawo mamy takie, jakich mamy posłów prawodawców, którym niedawno pracownicy Biura Legislacyjnego musieli tłumaczyć znaczenie użytych przez nich słów w procedowanych projektach ustaw.
    Serdecznie wszystkich pozdrawiam.

  7. Pan Piesiewicz mógłby chociaż powiedzieć publicznie, co chciałby robić jako senator po ewentualnie wygranych wyborach. Teraz z jego wypowiedzi wynika, że chciałby poprawić sobie samopoczucie. Jeśli do tego potrzebny mu mandat senatora, to ja mu dziękuję.

  8. Jacobsky pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2011-07-21 o godz. 19:36
    Wszystkim zainteresowanym przejazdami na trasie do Krynicy wypada przypomnieć, że:

    Odbudowa zniszczonego 4 czerwca 2010 mostu na rzece Poprad w okolicach Nowego Sącza potrwa wiele miesięcy, do tego czasu wszystkie miejscowości od Starego Sącza w kierunku Krynicy są odcięte od polskiej sieci kolejowej. Uruchomiono tam autobusową komunikację zastępczą.

    i dalej, podobnie:

    PKP Polskie Linie Kolejowe planują od 1 czerwca zamknięcie na trzy miesiące linii Tarnów – Stróże – Nowy Sącz – Muszyna – Krynica/Plavec, czyli popularnej „Kryniczanki”. W tym okresie przeprowadzony zostanie remont na odcinku Tarnów – Stróże. Najbardziej ucierpi na tym PKP Intercity, gdyż latem ożywa na tej linii ruch turystyczny do Krynicy.

    (c.d. tutaj)

    Jeśli na remonty i na naprawy linii Tarnów-Muszyna nałożyć gruntowny remont i upgrade magistrali Warszawa – Tczew, to istotnie: obecnie wszystko się zgadza: podróż z Sopotu do Krynicy jest uciążliwa. Pozostaje tylko życzyć cierpliwości, bo po naprawach na magistrali z Trójmiasta do Warszawy oraz po zakończeniu modernizacji szlaku CMK do Krakowa, sama podróż z Gdyni do Krakowa może zająć 5-6 godzin, zaś do Krynicy dalsze dwie i pół (linia Kraków – Przemyśl też jest modernizowana).

    Te wszystkie informacje można znaleźć w sieci. Wystarczy tylko trochę dobrej woli. Zwłaszcza z Sopotu, skoro można z Montrealu.

    Pozdrawiam wakacyjnie

  9. Dobrze przeczytać, że wolność słowa jest taka ważna, człowiekowi od razu lżej na duszy – ja właśnie pośrednio w tej sprawie.

    Parę dni temu było o globalnej cenzurze Internetu – widać temat jest rozwojowy i całkiem pilny. FBI właśnie wypowiedziała się do świata, w związku z hackerami, którzy takie rzeczy ponoć mieli wykraść z serwerów NATO… że boją się je teraz opublikować. Ale nie boją się do tego przyznać. Bardzo ciekawe.

    „Cześć NATO. Tak, mamy więcej waszych smakowitych danych. Zastanawiacie się skąd? Nie będzie podpowiedzi, wasza kolej. Wy nazywacie do wojną; my śmiejemy się z waszych okrętów wojennych” – napisali w czwartek na swoim Twitterze.” Podaje TVN.

    Jacyś strasznie durni muszą być ci hackerzy, skoro komunikują się przez Twittera, a tajemnicą Poliszynela jest nawet dla przedszkolaka, że Twitter to narzędzie w pełni kontrolowane przez CIA i s-kę, tak jak Facebook, Google, itp. Moim zdaniem dopadliby ich, zanim ci „hackerzy” zdążyliby odejść od klawiatury.

    Komunikat jest jasny:

    „Działania grupy ostro skrytykował wiceszef FBI Steven Chabinsky.-Chcemy przekazać wiadomość, że chaos w internecie jest nie do zaakceptowania. Nawet, jeśli hakerzy wierzą, że działają z pobudek społecznych, włamywanie się do stron internetowych i popełnianie bezprawnych czynów jest całkowicie nie do zaakceptowania – podkreślił w wywiadzie dla publicznego radia.”

    Pewnie przeczytali wpis Gospodarza „Szukajcie, a znajdziecie” – i wroga w cyberprzestrzeni znaleźli sobie w mig. Hackerów. Przez 20 lat go nie było, choć hackerzy byli zawsze, a teraz – szast, prast, i jest. Potrzeba matką wynalazku. Wróg doskonały, tak samo nieokreślony, jak terroryści (hand made) i każdy może takim być. Pan także. Tak, tak, pan. Nie? To się jeszcze okaże. Pani również.

    Z hackerami można prowadzić wojnę przez całe dziesięciolecia, wojnę w hackeryzmem, wprowadzając co raz to nowe obostrzenia, ograniczając wolności obywatelskie, blokując dostęp do niepoprawnych politycznie stron internetowych, do alternatywnej prasy, wymuszając akceptację inwigilacji „pro publico bono”, aresztując tych niedobrych „hackerów” i bombardując ich tajnie siedziby. Można sobie nawet od czasu do czasu publicznie zastrzelić jakiegoś Osamę ibn Hackera. Czyż to nie genialne w swej siermiężnej prostocie? I nie trzeba się ograniczać do krajów islamu – wojnę z hackeryzmem można prowadzić dosłownie wszędzie.

  10. Panie Redaktorze, dlaczego nie napisać wprost: Nie podoba mi się pozostanie przy jednym dniu wyborów, gdyż uważam, że wszystko, co sprzyja Platformie Obywatelskiej, należy popierać.

    Albo: Może pojawią się tacy niezależni senatorowie, jak Włodzimierz Cimoszewicz – ludzie, którzy nie będą więźniami żadnej partii, prócz oczywiście SLD.

    Czy też: Od czasów Lwa Rywina trwa kontredans w TVP. Kryzys telewizji publicznej sięgnął dna, a na powrót właściwych ludzi się nie zanosi.

  11. Panie Redaktorze !
    Ja się z Panem zgadzam. Decyzja Trybunału – tak. Piesiewicz – nie (i to absolutnie). TVP (tak jak inne media zwłaszcza elektroniczne) – nie do kwadratu (i to merytorycznie i formalnie i programowo).
    Co do Piesiewicza – moje NIE wzmacnia jego wywiad dla T.Lisa w ostatnim „Wprost”. Z niego wynika, iż Pan Senator, „nieugięty'”moralizator (i moralista) oraz esteta, a także zwolennik wartości uznawanych powszechnie za właściwe i political corectness, ikona opozycji demokratycznej z minionej epoki, posąg spiżowy i Katon polskiej sceny publicznej, nie rozumie podstawowej zasady rzymskiej jurysprudencji; dura lex, sed lex.
    Nie rozmawiamy przecież o scenariuszach do filmów (m.in. „Dekalogu” czy „trzech kolorach”), nie rozmawiamy o płomiennych mowach obrończych na procesach politycznych w PRL-u. Tu jest zasada i pytanie – miał narkotyki (zabronione przez prawo) czy nie. Upodobania seksualne Pana Senatora mnie nie interesują, jego fantazje w tej dziedzinie – tym bardziej.
    Ale prawo – zwłaszcza teza P.Senatora z okresu „opozycji demokratycznej” mówiąca o niepraworządności systemu PRL-u i bezkarności (prawnej i moralnej) kacyków partyjnych maści – wymaga czegoś innego od takiego Autorytetu (sflaczałego i rozmienionego – jak widać – na drobne).
    Tak więc jednak morał, iż „zapomniał wół jak cielęciem był” ma nie tylko w tym przypadku zastosowanie. Jest ciągle żywy – jak W.I.Lenin.
    A to Polska właśnie !!!
    Pozdrawiam.
    Wodnik 53

  12. Trzy dzisiejsze obrazki, z felietonu Gospodarza, to nieomal wzorcowe „przebitki” z naszego , polskiego grajdołka.
    Pana Piesiewicza lubię za… więc za… kamieniem w niego nie rzucę.
    Gdyby taką wpadkę , jak pan Piesiewicz miał np. poseł Brudziński, to mogłoby to nie zadziałać aż tak szlachetnie… itp.
    Ponieważ w tak zróżnicowany sposób, nie obiektywny, a „po moich sympatiach” myślimy i działamy prawie wszyscy, to ta cała nasza demokracja , może u nas się nigdy nie wykluć.
    Warto zauważyć,. że w podobny sposób , nasze równości obywatelskie , nie nadążają za naszą/nie tylko u nas/ hasłowo- fasadową demokracją, kiedy np. za zasługi w dziedzinie finansowej- tzw. obywatel , w przypadku kłopotów z temidą, za zwrotną!!! kaucją bywa zwolniony ze śledczego aresztu , a niektórzy z pacjentów naszej służby zdrowia , za zasługi na polu towarzyskim, ywają w razie potrzeby leczeni za pomocą najnowocześniejszego sprzętu medycznego, a inni składkowicze ZUS-u – bywają leczeni na „łut szczęścia” z opóźnionym zapłonem…itp. itp.
    Jeśli chodzi o nasz szacowny Trybunał Konstytucyjny, to w takich momentach jak jego ostatnie „wejście smoka”- w moim odczuciu – ujawnia się przebiurokratyzowanie dzisiejszej organizacji społeczeństw. W moim przekonaniu, takie akty jak „Konstytucja” powinny być tak uniwersalne i jednoznaczne jak Dziesięć przykazań. Jakiekolwiek rozmemłanie Konstytucji, które wymaga ingerencji takiego ekstra ciała jak Trybunał Konstytucyjny- jest wskaźnikiem choroby koniunkturalizmu politycznego podczas tworzenia Konstytucji. Akurat ten akt prawny, powinien być NAPRAWDĘ ponad podziałami i doraźnymi interesami aktualnych układów politycznych.
    Jeśli chodzi o TVP, to mam ją serdecznie w DE…

    Sebastian

  13. Nie bardzo rozumiem, byc moze ze wzgledu na oddalenie od Naszej Umeczonej Ojczyzny, dlaczego Polska nie moze miec bezreklamowej telewizji publicznej w rodzaju BBC czy amerykanskiej PBS. W koncu to nie sa takie wielkie pieniadze a apolityczna i niekomercyjna telewizja tez jest cos warta dla podatnikow. Nie wszystko przeciez musi byc dochodowe. Inaczej dawno bysmy juz zlikwidowali parlament i rzad.

  14. bobola pisze:
    2011-07-21 o godz. 21:23

    Co prawda ostatnio pominąłeś milczeniem moje pytanie…..
    Ale zadam następne:
    – kto Ci powiedział że parlament i rząd są niedochodowe?

    To chyba błąd w założeniu, fałszywa teza w hipotezie badawczej.
    Czy zakładasz że w rządzie i parlamencie pracują idioci? Co by żony powiedziały gdyby gość nie przynosił pieniędzy?
    „mężczyzna musi zarabiać”….podobała mi się ta reklama…..

  15. spokojny,

    Polak przebywający zagranicą też nie spełnia obowiązku podatkowego z uwagi unikanie podwójnego opodatkowania.

    Istnieje cała grupa ludzi – obywateli (także w kraju mojego pobytu). którzy nie mają wobec państwa żadnych „obowiązków” podatkowych (z różnych przyczyn), a mimo wszystko nikomu o zdrowych zmysłach nie przychodzi na myśl, aby odbierać czynne prawo wyborcze tylko dlatego, że ktoś nie płaci podatku. To są raczej przestarzałe koncepcje oparte na cenzusie majątkowym, cenzusie domicylu, itp – współczesne systemy praw obywatelskich dawno odeszły od takiej zawężającej wizji udziału w procesie demokratycznym. Ale nic nie stoi Panu na przeszkodzie, żeby znowu wrócić do czasów zaprzeszłych. Będę Panu kibicować z należnym tym wysiłkom zainteresowaniem.

    Moim zdaniem polskie prawo wyborcze w niczym nie różni się od praw innych krajów europejskich w kwestii uprawnienia do głosowania, tak więc deklaracje, typu „jacy prawdowacy, takie prawo” są raczej bez sensu. Znajomi i krewni legitymujący się paszportami francuskimi dla przykładu również chodzą na głosowanie wtedy, kiedy konsulat ich kraju wzywa ich na wybory różnej maści, i nikt z tego powodu nie buczy we Francji.

    Nie jestem odpowiedzialny za to jak głosuje Polonia na świecie. Osobiście dysponuję tylko jednym głosem i mam zamiar zadysponować nim wedle własnego uznania. I tylko według niego, tak więc dziękuję z góry za indoktrynowanie mnie w kwestii tego jak głosować aby było dobrze.

    Wakacyjne pozdrowienia

  16. Polska ma ustabilizowaną klasę polityczną. „Sprawiedliwe” prawo dosięgnie każdego.
    Wybory prawdopodobnie na 100% już trafione. Tak trzymać dalej, miodu i mleka w Polsce dostatek. Prawdopodobnie potrzeba rekolekcji dla prominentnych kandydatów.
    Jak przerwać karnawał wielkich uzdrowicieli, a przede wszystkim tym, którzy odleżeli na styropianie.
    PS. Brak pokory i innych braków mnóstwo, a koło fortuny może w końcu wypadnie z orbity i będzie to już po czasie. Liczę i mam „nadzieję” na spokojny rozsądek.

  17. Żałuję, że nie zakazano spotów i bilbordów, nie uważam aby było to ograniczanie wolności słowa. Kampania przeniosłaby się do internetu, a tam ogląda ten kto chce, na ulicy wszyscy musimy.

    Że wybory jednodniowe – dobrze, bo kto będzie miał ochotę i chęci oddać swój głos to nie potrzebuje na to dwóch dni. Politycy niech się starają w inny sposób zwiększyć frekwencję, mogą zacząć od swojej postawy. Poza tym w tym kraju nigdy na nic nie ma pieniędzy, a na politykę i polityków zawsze się znajdują. Choć z drugiej strony ich pensje są za małe, aby polityką na poważnie zajęli się wybitni specjaliści, wiec w Sejmie mamy to co mamy.

    Pełnomocnicy – ok. Okręgi jednomandatowe – ok, do sejmu też tak powinno być, niech każdy pracuje na siebie.

    Piesiewicz – hm, zasługi dla kultury i polityki zresztą też ma niebagatelne, ale to nie szkoła, że na raz wyrobionej opinii „jedzie” się do jej końca, więc niech z polityką da sobie spokój.
    A TVP to szkoda słów.

  18. Polska jest tak brzydka i estetycznie zdegradowana, że te olbrzymie płachty zwane bilbordami i tak jej nie zaszkodzą. Dzis pierwszy raz widziałem bilboard Prezesa – Premiera. Na tle budynku o liszajowatych, mokrych tynkach, w strugach zacinającego deszczu sprawiał depresyjne, dołujace wrażenie. Ale nie odbiegał jakoś rażąco od nastroju brzydoty emanującej z miast i wsi przez które jechałem.
    A spoty mam gdzieś bo już chyba trzeci rok nie korzystam z przekaziorów. Mnie one wody z mózgu robić nie będą.
    Pozdrawiam

  19. A ja krotko;

    -pisarze i scenarzysci do pisania

    -robotnicy do roboty

    -ksieza na ksiezyc

    -niezdary i cymbaly do sejmu i senatu

    matti

  20. spokojny pisze:

    2011-07-21 o godz. 18:52
    ???trzeba usciślić o jakie podatki chodzi bo sporo cudzoziemców płaci podatek np drogowy, za nieruchomosć, grunt -czy maja miec prawo wyborcze?
    Co z tymi którzy nie płacą podatków bo sie ucza studiuja lub nie osiągają dochodów czy bycie w wykazie podatników wystarcza czy trzeba mieć choc złotówke wpłaconą?
    Pewno wątpliwosci bedzie wiecej
    czy wpływ emigrantów jest zagrozeniem dla wyników głosowania? Mogą nam Jole Rutowicz wybrać? tuziemscy wyborcy nie?
    ja jestem osobiście za ograniczeniem terytorialnym jesli chodzi o prawo bierne- by nie zdarzył sie casus Tyminskiego niemal casus belli

  21. Mowili, zebym go omijal, poczekalem i wylazlo. Oto zapis:

    http://www.tvn24.pl/-1,1711480,0,1,kalisz-jesli-rzad-tak-sprawny–jak-tlumacze,wiadomosc.html

    Wielki prawnik medialny, pan mecenas Kalisz wyglupil sie jak nalezy. Po pierwsze: autorytatywnie gromi tlumaczy za Raport. Sam przyznaje, ze sie na tym nie zna ale – gromi. Detale wylozylem tu:

    http://kleofas.blogspot.com/2011/07/tlumacz-czy-jelop.html

    Chce do Sejmu i wymadrza sie, gdzie moze. Strasznie sie ozywil. Po dzisiejszym wystepie i sluchaniu jego: robiom, majom, glosujom itp widze, ze lepszy jest na ciezarowce, w tancu, niz na tzw lamach. Adwokat to on jest, ale raczej „podworkowy”. – Panie Kalisz, kure mie ukradli, zrob pan cos ! – i tu bylby znakomity.

    Cwany „mycenas” prosperowal, dopoki mi sie nie podlozyl z tymi przekladami. Sam sie wpuscil w maliny…

  22. Slawomirski pisze:

    2011-07-21 o godz. 17:05

    Szkoda ze juz nie ma Radia Wolna Europa.
    tak Pan teskni za tym czasem?. Tu nikt nie tęskni. Nie ma radia ale jest wolna europa. Nie żal Panu że Ameryka utraciła Voice?

  23. Piesiewicz -tak,niech wyborcy zdecyduja,podobnie bylo z Clintonem.1-mandatowe okregi zdecydowanie tak,poprawi jakosc kandydatow,partie beda zabiegac o dobrych kandydatow-obecnie licza sie bierni i mierni.
    Telewizje trzeba odpolitycznic to ma byc telewizja publiczna,wtedy skanczy sie cyrk.

  24. Już chciałem pisać odpowiedź w sprawie Piesiewicza, ale Wodnik mnie uprzedził. I napisał całą prawdę. Pozdrowienia 😀
    Piesiewicz nie jest pierwszym z brzegu człowiekiem, posłem, senatorem, scenarzystą czy adwokatem. Jest MORALISTĄ. Człowiekiem, który z marsową miną mówił ludziom, co jest dobre, a co złe. Był WYROCZNIĄ. I powinien sam z własnej woli zniknąć z życia publicznego.

  25. Niestety idiotow nie sieja bo sami sie rodza. A juz filozofow u nas w brod. i to jaki. Pozdrawiam i zycze zdrowia.

  26. Program TVN24 juz od dawna jest tabloidalny. Sensacja goni sensacje, a ton jej przekazywania jest rownie sensacyjny. Nie bede zalowac „tego brukowca”, bo ilez razy dziennie moze czlowiek sluchac, ze np. bedzie bardzo zimno, tylko +22’C w cieniu!
    Nie bede tez zalowac senatora Piesiewicza. Rozumowanie ze „wszystkiemu winni spiskowcy”, jest tak samo wiarygodne, jak Sawickiej „winny agent Tomek”..a moze, tak zwyczajnie, niech nie odbija sodowa i wladza niech szarych komurek nie lasuje.
    Zgadzam sie z Sebastianem, choc i Brudzinski powinien sobie prace w „PGR -ach” znalezc.
    Wolnosc slowa, to nie jest priorytet , bo przeciez slowo tez zabija.

  27. TK: raczej na plus. Pisałem na Sąsiednim Blogu, że dwudniowe wybory nie mogły przejść (choć obstawiam, że wystarczyłoby Kodeks napisać lepiej). Okręgi jednomandatowe do senatu — nie mam w stosunku do nich najmniejszych nadziei, poza okazaniem w praktyce, jak bardzo ograniczone są możliwości JOWów. Cimoszewicz, owszem, ale Stokłosa, ale Cugowski, w bardzo, ale to bardzo do JOWów podobnej ordynacji (bo do podziału były 2-3 fotele senatorskie). Z mojego praktycznego punktu widzenia — walka między dwoma liczącymi się kandydatami (w najlepszym przypadku), bez szans na zaistnienie osób nie należących do tej dwójki. Jeśli się ma szczęście (1% szans, skoro mowa o jednym senatorze na stu), to się trafi kogoś godnego wyboru. Jeśli nie (99% szans) — to można z czystym sumieniem nie iść na wybory. I, na przykład, poczytać.

    Piesiewicz — może mój komentarz nie będzie logicznie spójny z poprzednim… ale wydaje mi się, że znaleźliby się lepsi kandydaci na senatora, zwłaszcza że ze wszystkich zasług tylko jedna — antylustracyjna — jest bezpośrednio polityczna.

    Telewizja — nie oglądam. Łatwiej o czas nie tylko na czytanie 🙂

  28. Witam,pierwszy raz piszę do p.Redaktora,którego czytam „od zawsze”,cieszy mnie ale i wątpię w nadzieje Pana,że będziemy więcej czytać,ja z Polityką chodzę wszędzie…tam też,ale myślę ,że jestem w mniejszości.Pozdrawiam.
    Mariusz

  29. Kto będzie czytał, ten będzie czytał. Nie stać mnie na wydawanie kilkuset zł miesięcznie na książki, które chciałabym przeczytać. W bibliotece ich nie uświadczę, pieniądze w większości wydawane są na szmekry, które czytają gospodynie domowe. Nawet to rozumiem, ale co mi z tego, skoro ja się nie pożywię? Ew. biblioteki płatne nie istnieją, W Internecie też ich nie ma, żaden dziennikarz się moim małym problemem nie zajmie, woli się uganiać za Dodą. To miłe, że Pan tak lekko sobie rzuca tytułami, które właśnie ma na biurku albo na nocnym stoliczku, rozumiem, że nie jest to wyrzut pod adresem tych, którzy tych książek na biureczku nie mają? Sorry, trochę się zdenerwowałam.

  30. Slawomirski pisze:

    2011-07-22 o godz. 03:42
    . Panie S dziś niech Pan czci Pański dzien święty. Szanując go nie będziemy wyciągać Pana z dołu chociaż my dzis mozemy pracować.

  31. Sebastian pisze:

    2011-07-21 o godz. 20:54
    To dlaczego Nauczyciel musiał objaśniać przykazanie o dniu świętym skoro wszystko jasne miało być w Dekalogu?Można pracować czy nie można?

  32. WODNIK53, 20.31. My zajmujemy się żenującymi i smrodliwymi problemami lichych postaci Piesiewicza, Ziobry i innych lewusów, a tymczasem w Europie toczą spory o sam fakt przetrwania, ocalenia nie mówiąc o rozwoju. W ostatnim numerze LMD redaktor naczelny Serge Halimi snuje rozważania czy europejczycy mają już dość tej swojej Europy. http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=1_1 Pisze m.in. czy idea europejska zyska w czyichkolwiek oczach, gdy będzie kojarzyć się z kaftanem bezpieczeństwa lub z komornikiem, który zajmuje nasze dobra. „Europa wprowadza obecne zasadę, zgodnie z którą sprawy gospodarcze i sprawy społeczne nie powinny podlegać debacie publicznej. Teraz dyskusje międzypartyjne skupiają się na takich sprawach jak burki, legalizacja marihuany, radary na drogach, ‚polemika w temacie’ dnia w rodzaju niezręcznego zdania, niecierpliwego gestu, przekleństwa rzuconego przez nietrzeźwego polityka lub artystę…..” U nas dochodzi Smoleńsk, Katyń, in vitro, aborcja lub komuna. …”Ta degradacja debaty publicznej akcentuje tendencje, które obserwuje się od dwóch dziesięcioleci: delokalizację realnej władzy publicznej ku takim miejscom, w których demokracja jest kulą u nogi. Aż w końcu wybucha oburzenie.”
    Pozdrawiam z mokrego Krakowa

  33. Spieracie się Państwo o Piesiewicza, to z kim śpi to moim zdaniem jego prywatna sprawa. Całości dokonań nie powinna przekreślać chwila słabości.
    Jak wygląda on w porównaniu z innymi „tuzami intelektu”?


    Z rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej prócz Małgorzaty Wassermann, zaproponowano start z krakowskiej listy PiS do senatu Zuzannie Kurtyce. Jak mówi wdowa po prezesie IPN Januszu Kurtyce, jeszcze nie podjęła decyzji. Gdyby się zdecydowała, musiałaby się zmierzyć z szefem MON Bogdanem Klichem, który kandyduje z Krakowa.

    W wyborach mają również wziąć udział Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska i Andrzej Melak. Politycy PiS spekulują także udział syna Macieja Płażyńskiego – Jakuba Płażyńskiego.”
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Walka-w-PiS-o-miejsce-na-listach-ziobrysci-przegrywaja,wid,13619916,wiadomosc_prasa.html

    Różnie się można zasłużyć Polsce, na przykład być wdową……
    Jak ma się to do zasług Piesiewicza?
    Kandydować będą podobno również DWIE panie Gosiewskie. Ich zasługą było to że miały jednego męża?

  34. Zgadzam się z Panem w sprawie Piesiewicza. Przy całym szacunku dla jego dokonań, ewentualny start w wyborach uważam za błąd. Myślę, że to traumatyczne przeżycie chciałby mieć już za sobą, a w kampanii to będzie główny temat. Nawet jeśli znajdzie się w senacie, jego przeciwnicy polityczni stale nie dadzą jemu i nam zapomnieć o tej smutnej historii. Bycie senatorem nie jest na razie obowiązkowe.

  35. Cenzura Polityki usunęła trzy moje kolejne wpisy – wiwat wolność słowa!

  36. Bilbordy mi obmierzły. Te reklamujące np. pastę do zębów i te z fałszywymi uśmiechami. Spotów nie oglądam. Bez tych ulepszaczy wolność słowa też będzie. Nawet jest za duża, bo niektórzy tej wolności słowa nadużywają.
    Co do Pana Piesiewicza to nie mam zdania, nic nie wiem o jego dotychczasowej aktywności w Senacie. Jeśli chodzi o telewizje wszelkiej maści to nawet nie chce mi się komentować.
    Jeden z Panów poruszył kwestię, która wzbudza wiele emocji na forach internetowych w czasie wyborów, a mianowicie uczestnictwo w wyborach emigrantów, Polaków mieszkających za granicą . Mnie też zawsze bulwersuje dlaczego ktoś, kto mieszka w innym kraju 15, 20 lat i więcej, w Polsce był może trzy, cztery razy, chce urządzać nam życie.

  37. Szanowny Redaktorze, tak mi się skojarzyło z Panem Piesiewiczem, że do Sejmu i Senatu wybierają się także takie postacie jak wyrzuceni z CBA urzędnicy czy „agent Tomek”. To Senator przy nich niewinny jak aniołek.

  38. Wiemy, że wybory będą jednodniowe, ponieważ Trybunał orzekł, że wybory dwudniowe byłyby niekonstytucyjne. Przed tym orzeczeniem wiele osób uważało, że wybory dwudniowe to byłby gest polityków w stosunku do obywateli aby mieli więcej czasu na oddanie głosu. Z kolei inni mówili, że wybory to święto demokracji i każdy obywatel jak chce to znajdzie pięć minut na oddanie głosu. Czy wybory dwudniowe znacząco zwiększyłyby frekwencję tego się już nie dowiemy. Chyba wysokość frekwencji nie zależy głównie od tego czy wybory są jedno- czy dwudniowe, ale to co politycy mają do zaoferowania swoim wyborcom. Duża część społeczeństwa jest tak zniechęcona polityką, a w szczególności sposobem jej prowadzenia oraz łatwością zmieniania przez niektórych polityków poglądów i szyldów partyjnych, że nawet najgorętsze spoty wyborcze nie zachęcą ich do wyjścia z domu i oddania swojego głosu.

  39. Pan Piesiewicz – nie. Choć bardzo go cenię za przeszłość (jako odważnego adwokata w latach 80., autora świetnych scenariuszy do filmów Kieślowskiego itd.).Żadne honory i zasługi z przeszłości nie powinny przesłaniać póżniejszych „osiągów”, jeśli są one dwuznaczne. Zakładam, ze Piesiewicz został jakos tam „wrobiony” w narkotyki, damskie ciuszki itp. Prywatnie nie mam nic do tego (nawet gdyby to była prawda. Ale skoro facet zdecydował się kiedys być osobą publiczna, to podlaga osądom nie prywatnym. Nawet jeśli to krzywdzące. Wystawia się na linię strzału, a Pan bóg kule nosi.
    Co do okręgów jednomandatowych w wyborach do senatu, obawiam się, że szczeliny w zabetonowanej scenie politycznej okażą się niewystarczające (casus „dożywotniego” senatora Romaszewskiego, któremu po prostu „się należy”), a skoro obie wdowy Gosiewskie chcą byc w sejmie (a nie w senacie), to najlepiej wiedzą, co robią.
    Zreszta obecność „sierot” po katastrofie smoleńskiej na jakichkolwiek listach wyborczych dowodzi szczytów aberracji.
    Równie mieszane uczucia mam wobec Trybunau Stanu. Nie rozumiem np. stanowiska w sprawie komisji kościelnej. Przekręty zgodnie z niejasnym prawem były przecież ewidentne.

  40. Z jednej strony chciałbym powiedzieć, że Piesiewicz nie ma moralnego prawa do kandydowania do Senatu. Z drugiej, gdy zestawię jego postać z osoba takiego Bendera (Profesora, Senatora), to wolę na mównicy Piesiewicza „po ziołach” niż trzeźwego Bendera.
    Tak to u nas z autorytetami w „Izbie Mędrców”

  41. bobola,

    W PBS są reklamy, tyle że na początku i na końcu programu sponsorowanego przez określonego dobroczyńcę: Exxon Mobil, Canon, fundacje, lokalni sponsorzy korporacyjni, no i na koniec Viewers like you. Poza tym w PBS dziękują sponsorom, których reklamy zaczynają i kończą daną emisję, czego nie ma w telewizji komrecjalnej.

    Uszanowanie.

  42. miki202,

    to może sprzedaj komputer i zrezygnuj z internetu ? Będzie parę groszy na książki.

    Albo na proszki na uspokojenie 😉

    Pozdrawiam bardzo wakacyjnie

  43. Telegrafic 21.07 15.52
    Jak sie postarasz, to potrafisz napisać coś sensownego.
    Gratuluję !
    I pozostaję w szoku !

  44. Wszystkim urodzonym w PRL z okazji Święt 22 Lipca życzę wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, wysokich emerytur … itd. A teraz trochę danych statystycznych. Według spisu z roku 1947 było nas mieszkańców naszego pięknego kraju 24,6 miliona. W roku 1989 koniec Polski Ludowej 38,7 miliona. Obecnie według danych szacunkowych (czekamy na dane GUS) 38 milionow w tym ok. 3 milionów zagranicą, którzy raczej już nie wrócą do Polski, tak że w kraju żyje jakieś 35 milionów. Ciekawe, przez 44 lata PRL przybyło nas 14 milionów, przez 22 lata RP jako naród raczej się zwijamy niż rozwijamy. „Dobrobyt” jednak szkodzi.

  45. mag pisze:

    2011-07-22 o godz. 12:18
    Pan Piesiewicz – nie. Choć bardzo go cenię za przeszłość (jako odważnego adwokata w latach 80., autora świetnych scenariuszy do filmów Kieślowskiego itd.).Żadne honory i zasługi z przeszłości nie powinny przesłaniać póżniejszych „osiągów”, jeśli są one dwuznaczne.”

    Mój komentarz

    Podobnie rozumuję i tak samo zwalniam swoje poparcie dla Piesiewicza. Jeśli nie będzie kandydował, to go będę jeszcze bardziej szanował. Argument Kutza o terapeutycznej roli powtórnej kadencji wyśmiewam.

    Ale bardziej mi się nie podoba stopniowo krzepnący obyczaj w polskiej polityce wysuwania do parlamentu kandydatów (przez wszystkie partie, od lewa do prawa!), którzy są popularni w dziedzinach mających bardzo mało wspólnego z polityką, np. muzycy (Cugowski), sportowcy, triumfatorzy telewizyjnych zawodów, itp., a szczytowym osiągnięciem jest próba rekomendacji dwóch żon Gosiewskiego i córki Wassermana.

    Idąc w krainę absurdu proponuję panią Małgorzatę na wicepremiera, juniora na europosła, a najurodziwszą damę z PiSu na marszałka Sejmu (będzie więcej posłów na sali).

    Przedkładanie popularności medialnej i przebojowości pod prysznicem (Wielki Brat) nad rzeczywiste dokonania w polityce (na rzecz społeczeństwa i państwa) jest bardzo niedobrym obyczajem uczącym ludzi cynizmu, wyrachowania, niszczącym (w dłuższym czasie) wartości demokracji,

    Dla mnie się liczą tylko czyny oraz program zgodny z tymi czynami. Znaczne odchylenia od tej zasady prowadzą do czystej fasady, warcholstwa i groteski, a przy niekorzystnych dalszych trendach do cywilnej soldateski

    Pzdr, TJ

  46. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    PO? – nie.

    Jak narazie (16:15) li tylko 202 odslon http://www.kontrowersje.net/tresc/dlaczego_na_pewno_jeszcze_raz_zaglosuje_na_po

    Post Christum.
    Pozdrowienia dla Roberta S, tak tak tego wykopanego na zbita twarz – dlaczego tak pozno?
    Byla interwencja z zewnatrz?

  47. Slawomirski pisze:

    2011-07-22 o godz. 03:42 ,
    ————————-
    Szanowny Panie Sławomirski,

    ostatnio, miałem sposobność intensywnego zgłębiania z bliska, jak wyglądają PRAWDY polskich relacji z UE . Nie spotkałem nikogo, z osób, którzy za swoje konkretne „kompetencje” pobierają wynagrodzenia, nie wymiękłby po konkretnej odsłonie pierwszych „woali” . W naszym kraju jest tak, że wszelkie PRAWDY , każdy rozumie po swojemu, nawet gdy brakuje jemu wiedzy , rozumu i pokory, zwłaszcza pokory…
    Z takiej, odświerzonej perspektywy, całkowicie się z Panem zgadzam, że moja dekalogowa metafora, którą na użytek relacji Obywatel- Konstytucja- uważam za oczywistoś, może być z każdej możliwej perspektywy obśmiana. A co!!!…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Przykro mi, ale „oświeconych” oczywistym, jednotorowym racjonalizmem Pat-ów Condell-ów, średnio trawię. Słuchm go tak, jakby naszego Palikota usiłował odgrywać pierwowzór Nikosia Dyzmy…

  48. jerzy pisze:

    2011-07-22 o godz. 10:48
    —————————–
    „To dlaczego Nauczyciel musiał objaśniać przykazanie o dniu świętym skoro wszystko jasne miało być w Dekalogu?Można pracować czy nie można?”
    ———————————————————————

    Szanowny Jerzy,

    to przecież oczywiste. Biedny Nauczyciel był „chłopcem na posyłki” scenarzysty, który jego, wraz z takimi dramaturgicznymi elementami – stwarzał na miarę swoich możliwości. Nauczyciel w relacji ze swoim stwórcą- scenarzystą, był i jest w pozycji nieporównywalonie gorszej niż naardziej pokrzywdzony niewolnik w dziejach naszego gatunku. Scenarzysta był absolutnym!!! panem Nauczyciela, i temu biedaczynie pozostawało spełniać wszystko to, co się scenarzyście uroi…
    Sam Dekalog, był genialnym wynalazkiem Mojrzesza , niezwykle pomocnym w utrzymaniu narodu żydowskiego w TAMTEJ sytuacji i w TAMTEJ epoce- jako jednego organizmu. Pomijając wątek z Nauczycielem, mam niezmienne przekonanie, że Konstytucja powinna być takim aktem prawnym, który dla absolutnej większości obywateli byłby klarowny i oczywisty. Nasiadówki Trybunału Konstytucyjnego , w tak „duperelnych „kwestiach jak te ostatnie są w moim odczuciu- objawami degrengolady- w jaką osuw się nasza zachodnia cywilizacja. U nas TK , w Europie chore , martwe wewnętrznie gry biurokratyczne wokół Grecji, w USA prymitywne gierki wokół kwestii finansowych, dla których istnieje tylko JEDNO!!! rozwiązanie, itp. itp. itp…

    Pozdrawiam,Sebastian

  49. Panie Redaktorze,

    Znaczna grupa blogowiczów kwaśno przyjeła Pańskie entuzjastyczne stanowisko w sprawie ponownego kandydowania senatora Piesiewicza do wyższej izby parlamentu.
    Standardy na Pańskim blogu są wysokie, więc stonowane krytyczne wypowiedzi oznaczają sporą negatywną determinację.
    W większości podzielam negatywne opinie blogowiczów.
    Dodam, że zniesmacza mnie zachowanie senackich kauzyperdów (a i Rysia Kalisza też) badających zarzuty pod adresem senatora.
    Przypomnę, ze Premier po wybuchu narkotykowo – obyczajowego skandalu stwierdził, że sprawa jest jednoznaczna i on nie widzi okoliczności lagodzących dla Piesiewicza.
    Podobnie sam senator.
    Jednak grupa przyjaciół korporacyjnych wymusiła wręcz na nim cofnięcie rezygnacji z mandatu senatorskiego.
    Później sprawę posiadania narkotyków (bez podania powodów opinii publicznej) umorzyła prokuratura.
    Teraz sam senator zaczyna wierzyć, że jest niewinny (na myśl o tym zaczynam mieć uczucie początków morskiej choroby).
    Pańska koleżanka redakcyjna, a nasza sąsiadka blogowa wręcz piszczy oznajmiając niewinność senatora.
    Tak to zachowują się liderzy spoleczeństwa obywatelskiego.

    Pozwalam sobie także zauważyć, ze politycy, jakie twarze (czasem mordy) mają każdy widzi. Wytrwale pracują na swój negatywny wizerunek.
    Natomiast na pozytywny wizerunek publicysty pracuje się latami, a jego utratę można sobie zafundować jednym nieprzemyslanym zachowaniem.

  50. Sławomirski (22-07-g. 17:31)
    Szanowny Panie!
    Sławomir Mrożek niewątpliwie JEST racjonalny, ale zarazem ARTYSTĄ jest. Pan chyba pod ów artyzm chce sie podwiązać, sugerując ni z gruszki, ni z pietruszki właśnie jakoweś gruszki i… skarpetki (skąd u pana to natręctwo skarpetek?).
    Nic z tych „obiektów” artystycznych nie znalazłam w filmiku przez pana załączonym- poza zaprezentowanym przez artystę, nazwijmy to punktem widzenia – artystę, który nie chce udzielać wywiadów, bo nie.
    Mrożek w sombrero na tle jeepa i pustyni – ładne, ale co z tego?
    Naprawdę czasami chcę pana zrozumieć (w sensie przekazu do drugiego człowieka). Wiem, że gnębi pan niezwykle uporczywie red. Passenta – pana zbójeckie święte prawo w ramach wolności słowa. Ale co poza tym?

  51. Konstytucja, to nie jest padnij i powstań

    Sebastian pisze:
    2011-07-21 o godz. 20:54
    „Jeśli chodzi o nasz szacowny Trybunał Konstytucyjny, to w takich momentach jak jego ostatnie „wejście smoka”- w moim odczuciu – ujawnia się przebiurokratyzowanie dzisiejszej organizacji społeczeństw. W moim przekonaniu, takie akty jak „Konstytucja” powinny być tak uniwersalne i jednoznaczne jak Dziesięć przykazań.”

    Mój komentarz

    Nawet przepisy regulujące najbardziej elementarne zachowania żołnierzy typu „baczność”, „padnij, „powstań”, „tyralierą do przodu” wymagają szczegółowej interpretacji, jednakowej dla całej armii i wytrwałej praktyki, a co dopiero Dekalog.

    O konstytucji nie będę dyskutował szeroko, choć temat zasługuje na to. Jako przykład najprostszych sformułowań konstytucyjnych przytoczę wyjątki z preambuły konstytucji RP:

    „…my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej…
    ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej
    jako prawa podstawowe dla państwa
    oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot.”

    Proszę oszacować ilu obywateli potrafi przekonywująco wyjaśnić, co to jest „zasada pomocniczości”.

    Moim zdaniem gdzieś kilka procent. Swojego czasu, gdy Kwaśniewski jako szef komisji konstytucyjnej rozesłał broszurki z tekstem Konstytucji RP, wypytywałem kogo się dało o rozumienie tego pojęcia. Na przepytanych kilkadziesiąt osób (powiedzmy – 40) 90 % osób nie potrafiło udzielić żadnych sensownych wyjaśnień. Kilka osób wiedziało gdzie dzwonią. Większość pytanych miała wyższe wykształcenie.

    Sądzę, że Autor żywi słabo uzasadnione przekonanie, że konstytucja nie jest aktem koronującym prawo, tylko pierwotnym, oryginalnym, ab ovo źródłem prawa, co implikuje jej kategoryczność, jedno jednoznaczność, niezależność, itd., że jest takim logicznie niepodważalnym rodzajem protokółu http, który ma tylko jeden jedyny sposób interpretacji na każdą okoliczność.

    Tak nie jest i nie może być. W żadnym państwie.

    Z oczywistych względów ustrój państwa, jego organizacja nie dadzą się opisać deklaracjami substancjonalnymi w rodzaju „padnij”, „powstań” interpretowanymi z grubsza prawidłowo przez każdego obywatela.

    Aby wyhodować ustrój muszą nawarstwić się tradycje.
    Aby powstała konstytucja jako ich podsumowanie, kwintesencja, idealizacja, formalizacja, musi się przedtem podziać trochę historii.

    Z powyższych powodów żadne utopie zaprojektowane bez praktyki społecznej przez filozofów, nawet te najbardziej spójne logicznie, a nie tknięte historią, nie „wypaliły” w praktyce.

    Konstytucja musi być bardzo złożonym dziełem, ponieważ jest jak gdyby skoncentrowanym wzorcem, podsumowaniem tego co społeczeństwo w państwie (państwach) doświadczyło (ły), a także pewną idealistyczną projekcją tego czego obywatele oczekują, ale to jest inna sprawa.

    Konstytucja jest rodzajem umowy, a więc aktu, w którym użyte terminy są „umowne” w danym społeczeństwie, w danej tradycji ustrojowej.

    Umowne – oznacza podlegające interpretacji, co czyni potrzebę istnienia TK oraz podlegające ewolucji, co czyni potrzebę wnoszenia poprawek. Które z kolei wymagają interpretacji, itd., itd. Nic stałego nie ma.

    Pzdr, TJ

  52. Bilboardy – nie. Gdyby pieniądze na nie wydane przeznaczyć na budowę mieszkań komunalnych to ich niedoboru już nie mielibyśmy. Mam nadzieję, że to dostatecznie poważny argument.

    Polecam – Piotr Ikonowicz: Spalam się – http://www.stachurska.eu/?p=3851

  53. Sebastian pisze:

    2011-07-22 o godz. 17:27
    Te tłumaczone mi oczywistości to dla mnie ciut znającego temat normalne ślizganie się. Stąd wnioskuję że porównanie w poprzednim wpisie było ad hoc a może jeszcze bardziej. Czasem warto mniej szokujace porównania znaleźć.
    W kwestii wynalazku Mojżesza jesli tak było(wg tego co tu czytam) to dalej idąc jest to nieprawda że to jego wynalazek w dodatku genialny

  54. Zenon pisze:

    2011-07-22 o godz. 16:10
    Jestem zszokowany admirowaniem tylko tych co w PRL-u-rodzeni z okazji 22 lipca dostają życzenia. Co z tymi którzy urodzili sie wczesniej a tez już było Swieto 22-lipca
    ps. Już nie wspominam o tym iż w gronie są tacy którzy bardziej może winni świetować 22 lipca a to Swieto moze im w jakiś sposób psuć szyki

    W kazdym razie ja za tych co 22 lipca świetują w sposób dla siebie indywidualny wznoszę toast . A niech sie Wam i po stu latach też sie jak nalepiej.

  55. Norwegia zdecydowała o wycofaniu swoich wojsk z Libii – do 1 sierpnia miało ich już tam nie być.

    Dzisiaj wybuchła bomba w Oslo. Taki przypadek.

  56. absolwent (14.26),

    Ja bym nie przekreślał dorobku telegrphica, bo jest on jest utalentowanym felietonistą, który ciągle się rozwija.
    Tyle, że ten pazerny holding w którym pracuje zjada mu czas i dlatego ma takie muldy stylistyczne;).

  57. Kilka dni temu społeczność międzynarodowa / to brzmi groźnie/ wyrażała uznanie dla norweskich pilotów dzielnie atakujących miasta i wsie libijskie. Czy ginęli tam ludzie? Tacy sami jak w Oslo. Obrzydliwa hipokryzja. Czego oni szukali w Libii? Jeżeli guza. to otrzymali. Najwyższy czas aby zaprzestać zabijania w imię amerykańskiej ropy i interesów korporacji.

  58. Cieszę się, że pan redaktor Passent widzi dalszy żywot sen. Piesiewicza poza senatem. Wcześniej napisałam to u re. Paradowskiej. Ja widzę go piszącego jakąś książkę autobiograficzną lub scenariusz do filmu. To mógłby być ciekawy materiał i z pewnością nie zabrakłoby czytelników. Jako senator nie ma pan Piesiewicz dobrych perspektyw, nawet gdyby udało mu się zwyciężyć w wyborach. Ja sobie zupełnie nie wyobrażam jego wystąpień w senacie i w mediach. Jaką wagę miałyby jego argumenty, z jakimi komentarzami by się spotykały… To chyba najgorszy, możliwy scenariusz.

  59. Pozwolę sobie zauważyć, że dekalog nie jest ani uniwersalny ani jednoznaczny. Pomimo, że jego treść wybrana została starannie z dłuższej całości, którą można znaleźć w biblii, to jednak kościół wciąż przeróżnie interpretuje zawarte w nim przykazania, zgodnie z bieżącym upodobaniem, bo albo musi, albo mu tak wygodnie. Niech bóg nas broni od takiej konstytucji.

  60. @”Jasny gwint” z dn. 22.07.2011 h; 10.50.
    A czego Drogi Krakowianinie można oczekiwać po peryferyjnym kraiku gdzie „społeczeństwo [niby] obywatelskie” nic nie czyta, a jak czyta to większość z jego członków nie rozumie sensu czytanych tekstów. Gdzie zainteresowanie społeczne krąży wokół Smoleńska, Katynia, Miednoje, zdobycia Kremla w 1612, zaborów (przede wszystkim rosyjskiego), tzw. „Kresów” , romantyzmu (z jego wszystkimi przypadłościami) itd. itp. Polska i Polacy zastygła w „kontuszu” i „ziemiaństwie” made in II RP, no i w swym „anty-komunizmie” a’la IPN (Polski Instytut Rasy). Gdy głowa odwrócona jest „za siebie”, człowiek nie może sprawnie iść „do przodu”; ciągle się potyka i przewraca.
    Z okazji dzisiejszego, oplutego i zdeprecjonowanego święta (jakie bylo takie było, ale to była nasza Ojczyzna) zacytuję Ci „Jasny gwincie” – adekwatny do tej sytuacji – fragmencik listu Sturma do Melanchtona (czołowych reprezentantów Reformacji obalającej władzę totalną – post-średniowieczną w swym wyrazie – „naszych okupantów”: czyli Kk): „….Byliśmy w jak najlepszej i najpiękniejszej sytuacji. Upadliśmy z winy najbardziej nieporadnych, w czasach nieszczęść i smutku”.
    To tylko taka metafora, parabola myślowa i sytuacyjna.
    Pozdrawiam. Wrocław „płacze” i to mocno: znowu będzie powódź – jak co roku.
    Wodnik53

  61. Sławomirski 22-07-g. 17:31
    Ciekawy film o Mrożku. Momentami przejmujący. Dzięki
    Pozdrawiam

  62. Panie Redaktorze, a może przestanie Pan oceniać wyrok TK (i inne wyroki w innych sprawach) w kontekście tego, jakby Pan chciał aby świat wyglądał i przyjmie do wiadomości, że w państwie prawa poszczególne instytucje mają swoje kompetencje i działają wg ściśle określonych zasad. Od zaspokajania Pana potrzeb z zakresu rzeźbienia świata jest Parlament (w mniejszym stopniu Rada Ministrów i Prezydent), natomiast TK orzeka co jest zgodne z Konstytucją a co nie. Więc zamiast prymitywnej w swej treści krytyki orzeczenia, bo uważa je pan za politycznie niekorzystne, proszę przejść na wyższy poziom intelektualny i wgłębić się w meritum – czyliw kwestię zgodności z ustawą zasadniczą.

  63. @TJ
    dokładnie tak.
    Pozdrawiam.

  64. Przy całym szacunku dla dorobku artystycznego i pana Kutza, i pana Piesiewicza, uważam, że eksponowanie w mediach ich nierozsądnych zachowań oraz wypowiedzxi, jest dla obu panów absolutną kompromitacją.

  65. @Spokojny
    Cytat: „Spokojnie chlopie, nie czyn wrzawy…”
    Wydaje mi sie, ze posiadanie obywatelstwa polskiego nadaje automatycznie prawo do glosowania wszystkim pelnoletnim i opodatkowanie nie ma tu nic do rzeczy.
    Moze sobie pan spokojnie odpuscic podobne pomysly, panie Spokojny nieslychanie.

  66. A więc to nie islamiści czy talibowie dokonali rzezi w Norwegii. To klasyczny Europejczyk, obywatel Norwegi i Norweg z urodzenia, klasyczny Aryjczyk, o blond włosach i błękitnych oczach miał zrealizować te zamachy i spowodować śmierć tylu ludzi. To zwolennik skrajnej prawicy, coraz groźniejszej i bardziej hardej, propagującej coraz szerzej i głośniej swe nazistowskie, rasistowskie, totalitarne i fundamentalistyczne hasła, idee i poglądy. To problem nie mniej groźny jak terroryzm islamistyczny (celowo piszę – islamistyczny, gdyż to nie jest tożsame z islamem jako wiarą religijną milionów ludzi na świecie *)
    Na fali political corectnes o tym problemie – prawicowego ekstremizmu, fanatyzmu i fundamentalizmu rasowego, wręcz faszyzmu – się nie mówi, nie pisze, nie ostrzega. Zwłaszcza w Polsce, gdzie „co prawicowe” to godne pochwały, admiracji i politycznie poprawne; społecznie i kulturowo warte pochwały.
    To takie samo zagrożenie (albo i gorsze – bo tkwi tu, w nas, w naszej kulturze europejskiej od wieków i jest mniej przez to widoczne)
    jak terroryzm i fundamentalizm islamistyczny.
    A tak na zakończenie – fundamentalizm religijny (i wszystko co z nim się wiąże) to „import” ze Stanów Zjed; wiek XIX, protestantyzm (konkretnie – kongregacjonizm i baptyzm, dziś – to ewangelikanie różnych denominacji): ideowo, organizacyjnie, formalnie i „metodycznie” to-to tam zaczęło.
    Nt. temat dużo materiałów można znaleźć na http://www.racjonalista.pl
    Pzdr.
    Wodnik 53

    * – tak samo można powiedzieć, iż to chrześcijaństwo stało się motorem zamachu w Oklahoma City dokonanego przez skrajnego „prawiczka” T.McViego, nawiedzonego „born again” i członka milicji obywatelskich, hiper-prawicowych organizacji para-militarnych w USA (jest ich tam tysiące)

  67. Kilka słów na temat filmu Łozińskigo o Mrożku

    Podzielam opinię @mag.

    Paweł Łoziński, to dobry majster, ale Mrożek się okazał materią zbyt oporną dla niego.

    Pisarz nie uciekł nie do Meksyku, lecz oddalił się w rejon rzadzizny intelektualnej, gdzie mógł być uważanym za dziedzica, przewodnika, patriarchę, jak się sam wyraził.

    Polska była dla niego zbyt gęsta, prowokująca, absurdalna, drażniąca, a w Meksyku się zorientował po dekadach, że to jest życie, a nie Polska.

    Mrożek na ekranie jest wyjątkowo nie filmowy, nie medialny, powściągliwy, przystankowy, ostrożny, zahamowany, a przez to uproszczony.

    Ktoś, kto nie zetknął się z jego twórczością mógłby odnieść wrażenie, że to chodząca, zarozumiała przeciętność i przypadkowość. Nic na to nie poradził nawet taki mistrz, jak Łoziński.

    Niemniej film uważam za konieczny i dający do myślenia. Mrożek z tego obrazu, a Mrożek twórca, to dwie różne osoby.
    To jest moja bardzo subiektywna opinia.

    Pzdr, TJ

  68. tarleb pisze:
    2011-07-23 o godz. 00:21
    tarleb pisze:
    2011-07-23 o godz. 00:24

    Mój komentarz

    Będziemy szanowali konstytucję, będziemy szanowali prawo, to będziemy szanowali siebie samych i swoje państwo. Tu zachodzi ścisły związek.
    Jest dużo pracy na tym polu.

    Pzdr, TJ

  69. Slawomirski 17.31
    Przyznaje , ze raczej , choc nie zawsze przewijam Panska tworczosc wiec na link z Mrozkiem trafilem idac sladem innych komentarzy. Niemniej dziekuje serdecznie . Bylo spora przyjemnoscia wysluchac ( i obejrzec )

  70. WODNIK53, 22.43. Stephane Hessel napisał książeczkę pt „Czas oburzenia” liczącą 39 stron, którą nawet Polak zdolny winien być przeczytać. http://www.poczytaj.pl/198564 Wydaje się, że czas ten nadszedł i nie można dać się czarować, że do zbrodni w Norwegii zdolny był jeden blondynek. To akcja zorganizowana ludzi zbuntowanych i oburzonych przeciwko nędzy, wyzyskowi i wykluczeniu. Wysoki komisarz unijny Michel Barnes powiedział kilka dni temu, że europejczycy, w tym chyba także my winniśmy zapłacić bankom 2 biliony euro. Daje to każdemu 20 tysięcy euro, czyli z grubsza licząc 80 tysięcy złotych. Za co Ty, ja, Redaktor i nasze dzieci i wnuki winni płacić tak wielkie sumy bankierom? Do tego trzeba dodać gigantyczne sumy skradzione i przechowywane bez podatków w rajach podatkowych. Ocenia się ich wysokość na 12 bilionów euro. Wszystko to kosztem wyzysku, oszustw i zubożenia społeczeństw przez zdegenerowaną formę żarłocznego kapitalizmu neoliberalnego. Czas się oburzać!

  71. ryba (2011-07-22 o godz. 21:55),

    domniemane muldy stylistyczne, które dostrzegasz u innych to nic w porównaniu z wybojami i wykrotami, jakie pojawiły się na dość wąskiej ścieżce rozumowania, jakim popisałeś się w kwestii podróży koleją z Sopotu do Krynicy.

    Gratuluję dobrego samopoczucia.

  72. Cui bono?

    Różne głowy, kwadratowe i podłużne, zastanawiają się od wczoraj, kto stoi za terroryzmem w Oslo, i nic sensownego jak dotąd nie mogą wykoncypować. Najpierw brukowiec NYT publikuje informacje, że to islamiści, nawet im się przyznali – „Globalni pomocnicy dżihadu”. Kierunek został więc przez wytyczony – dżihad staje się globalny, wszyscy do schronów!

    Ale w Norwegii ni z gruszki, ni z pietruszki pokazują gościa białego jak papier. Blondyna na dodatek. Kłopot? Żaden. Od czego scenariusze zapasowe? Biały? Blondyn? Niebieskie oczy? OK, będzie faszystowskim, aryjskim fundamentalistą chrześcijańskim. Kto dziś pamięta, że hitlerowcy z kościołów robili magazyny, tak samo, jak bolszewicy? Najlepiej, gdyby był katolikiem, biskupem najchętniej, bo najważniejsza jest walka z religią i z niesionymi przez nią wartościami, stojącymi na przeszkodzie w budowaniu świata odhumanizowanego, nihilistycznego, zastraszonego, skrępowanego, świata bez Boga, który daje ludziom wsparcie duchowe oraz nadzieję. Jednak z braku laku dobry kit – o, to mi się teraz dobrze powiedziało, „kit” to chyba będzie adekwatne słowo, bo jak inaczej nazwać rozpowszechniane po świecie przez media mainstreamu informacje, że ten Norweg miał firmę rolniczą, więc pewnie gromadził duże ilości nawozów sztucznych, żeby zrobić z nich bombę i wypieprzyć w powietrze pół Oslo? Czyżby 100 ton saletry zmieszał z cukrem i zatargał na plecach do centrum? Bardzo przekonujące. Szczególnie tych idiotów, którzy to wymyślili.

    A może warto byłoby spytać, cui bono? Kto zyskuje? Na pewno ani Norwegia, ani Europa, bo jaka korzyść dla społeczeństw Europy miałaby płynąć z podziałów, kontroli granic, podejrzliwości, obostrzeń prawa, zwiększania inwigilacji? Żadna. Nawet Kaddafi nie osiąga żadnej korzyści, gdyż Norwegia zapowiedziała wycofanie się z Libii do końca sierpnia. Więc kto?

    Musi ktoś, kto zyska. Na przykład ktoś, komu zależy nie tylko na destabilizacji Europy i Euro oraz na kontynuowaniu bombardowań Libii, ale także na eskalacji tej napaści na Syrię, a docelowo na Iran. Ktoś, kto osiąga korzyści z wojen, handluje bronią, udziela kredytów, eksploatuje zagarnięte złoża, może jakaś grupa szaleńców, którzy mają nierówno pod sufitem i realizują jakiś chory, szowinistyczny projekt. Jaką mieliby mieć korzyść wyznawcy islamu ze zrujnowanego zagranicznymi bombami Iraku, Afganistanu, z bombardowanej właśnie Libii, z ukradzionych im złóż ropy? Żadnej. Natomiast ci, którzy z islamem walczą, osiągają całkiem spore korzyści.

    Osobiście przypuszczam, że to terroryści. Być może nawet ci sami, którzy stoją za atakiem w USA na WTC i na Pentagon, na madrycki pociąg i na londyńskie metro. Ludzie, dla których terroryzm oraz okrucieństwo wobec drugiego człowieka to coś naturalnego, wyssanego z mlekiem matki. Terroryzm musi być fundamentem ich egzystencji. Oni muszą szczerze gardzić innymi ludźmi, inaczej nie byliby w stanie działać w tak bezwzględny, sadystyczny sposób. Muszą uważać się za lepszych, godniejszych, dla których krzywdzenie innych to nadany im przywilej. Nie mogą być ani prawdziwymi wyznawcami islamu, ani chrześcijanami, tak jak nie mogą być buddystami, szintoistami, indiańskimi szamanami itd. – oni wszyscy wyznają te same wartości humanitarne, wszyscy pokazali to światu w Asyżu. Ich świętą księgą nie może być ani Biblia, ani Koran, ani Bhagawadgita, ani Tora. Co najwyżej jakaś ułomna, ludzka interpretacja w złej woli. Taka jest moja opinia.

  73. Sebastian,

    jeśli Konstytucja w swej obecnej formie nadal sprawia wrażenie zbyt skomplikowanej, to proponuję zabrać się za czytanie tekstów jeszcze bardziej prostych, jakich pełno np. w działach literatury dla milusińskich.

    TJ świetnie odpowiedział na Pański postulat. Od czasów Mojżesza życie społeczne jednak trochę bardziej się skomplikowało. Być może parę tysięcy lat temu wystarczyło 10 zdań prostych jak konstrukcja cepa, ale dziś tak się nie da. Tym nie mniej dzisiejsza forma ustawy zasadniczej nie stanowi jakiegoś szczytu złożoności na miarę prawniczej góry Synaj.

    Pozdrawiam.

  74. TJ pisze:

    2011-07-22 o godz. 18:55
    —————————–
    Szanowny TJ,

    przepraszam, że napiszę skrótowo, ale system wyciął mi poprzedni wpis do Ciebie.

    1. „Z oczywistych względów ustrój państwa, jego organizacja nie dadzą się opisać deklaracjami substancjonalnymi w rodzaju „padnij”, „powstań” interpretowanymi z grubsza prawidłowo przez każdego obywatela.”
    ———————
    równie „sensowna”, jak ta- mogłaby być paralela do książki kucharskiej.
    Takie odniesienia zbioru fundamentalnego aktu prawnego, jakim jest Konstytucja, do podstawowych procedur w jakimkolwiek zawodzie/tu wojsko/ wnoszą tylko mylny ferment.
    Czy jednoznaczność , klarowność, czytelność etc. , w kategorii takich nadrzędnych aktów, jak Konstytucja są czymś szkodliwym?

    2.”Konstytucja jest rodzajem umowy, a więc aktu, w którym użyte terminy są „umowne” w danym społeczeństwie, w danej tradycji ustrojowej.

    Umowne – oznacza podlegające interpretacji, co czyni potrzebę istnienia TK oraz podlegające ewolucji, co czyni potrzebę wnoszenia poprawek. Które z kolei wymagają interpretacji, itd., itd. Nic stałego nie ma.”
    ——————-
    W moim przekonaniu, „Umowa” i „umowne” są tylko semantycznymi krewniakami.
    Każda dobra umowa, nie może opierać się na wartościach/terminach / umownych.
    Umowa to nie „chrzcielnica dla użytych w niej terminów, tylko dokument, który jest prawnym zapisem tego, na co strony się UMAWIAJĄ. Jeśli jakakolwiek umowa jest niejednoznaczna, mało konkretna , oparta na terminach umownych- to któraś ze stron umowy, już na samym wstępie ma problem. Interpretatorzy/np.sądy. Tk./ mogą pomóc zinterpretować takie niedoróbki w zdefiniowaniu poszczególnych paragrafów umowy, ale ich egzekucja wcale nie musi być możliwa…

    3.”Aby wyhodować ustrój muszą nawarstwić się tradycje.
    Aby powstała konstytucja jako ich podsumowanie, kwintesencja, idealizacja, formalizacja, musi się przedtem podziać trochę historii.

    Z powyższych powodów żadne utopie zaprojektowane bez praktyki społecznej przez filozofów, nawet te najbardziej spójne logicznie, a nie tknięte historią, nie „wypaliły” w praktyce.”
    ————————————————-

    Pozwalam sobie tutaj zauważyć, że taki akt prawny jak Konstyucja wynalazło państwo-nuworysz, jakim była Ameryka w momencie stworzenia swojej konstytucji, a dzieło podjęło państwo upadłe, jakim była Poska w momencie szumnego ogłoszenia Konstytucji 3-go maja. Dodatkowo, chciałbym nadmienić, że konstytucję amerykańską stworzył solista/utopista?/-James Madison .
    Sądzę, że po uwzględnieniu powyższego- rozsądzanie o Konstytucji- czy jest to akt koronujący prawo w danym kraju, czy jest „kamieniem węgielnym” jego pierwotnym źródłem prawa, czy – staje się conajmniej polemiczne.etc.
    Oczywiście , może być i tak i tak, czyli jako zwieńczenie jakiegoś doroku po stronie tradycji danego narodu, ale może być także pochodną błysku genialnego impulsu , w sytuacji, gdy brakuje dostatecznego dorobku tradycji czy innego społecznego spoiwa, które gwarantowałyy zaistnienie danej społeczności jako jednemu narodowi i wsparłyy ten naród w przetrwaniu poprzez siłę zjednoczenia…

    Pozdrawiam,Seastian

    P.S.
    Podtrzymuję , że w moim przekonaniu , „umowność” terminów i wartości Konstytucji, zamiast jej możliwej jednoznaczności i konkretności, doprowadza do tego, że Szanowny TK zajmuje się takimi „duperelami” jak interpretowanie po jakimś czasie- iole dni powinny trwać wyory, czy spoty reklamowe są zgodne z Konstytucją czy nie etc. Dla mnie to jest żenujące, TK może ,w moim odczuciu debatować na nowymi poprawkami natury zasadniczej np. co ile lat będą wybory w Polsce, a nie ile dnimają się odbywać. Te sprawy, natury bardziej detalicznej, powinny mieć w Konstytucji proste delegacje dla odpowiednich organów państwowych. Jeśli będą nam się mieszać kategorie i rangi spraw, jakimi, które urezędy powinny się zajmować, to my- obywatele pogubimy się zupełnie w inerpretowaniu WSZYSTKIEGO między sobą, co zaowocuje tym, że WSZYSTKO będzie prawie dobre, czyli krocząco zaściankowe…

  75. @Bilewiczowszczynski wpis z: 2011-07-23 o godz. 08:14
    Chodzi o kasę.
    Chodzi o kasę Misiu!
    Przykładamy w Polsce jakieś religijno-mistyczne wymiary do osób sprawujących władzę. Jakbyśmy żyli w plemieniu z wodzami, radą starszych i czarownikami na czele.
    Wybieramy ich a Oni potem są już NIEDOTYKALNI, jakby władza pochodziła od Boga?
    Czy Pan Panie Bilewiczowszczynski w to wierzy?
    Czy wierzy Pan w Boskość Tuska lub Kaczyńskiego, albo Niesiołowskiego z Piesiewiczem i Brudzińskim z Kempą pospołu?
    Ja w tę ich BOSKOŚĆ nie wierzę, chociaż jestem wierzący.
    Według mnie tu chodzi o zwykły układ biznesowy, czyli o kasę.
    Wybieramy sobie władze, żeby dzieliły nasze SKŁADKOWE pieniądze. Te z PIT-ów, CIT-ów, VAT-ów, CEŁ, AKCYZ, grzywien, itp mniej lub bardziej dobrowolnych darowizn. Jak dodamy do tego para-podatki typu: składki emerytalne, ubezpieczenia zdrowotne i inne – to jest już całkiem niezła kasa.
    Czyli niekoniecznie musi Pan płacić podatki, żeby mieć udział w SKŁADKOWYM PRZYJĘCIU o nazwie RZECZYPOSPOLITA POLSKA.
    Przecież nawet bezrobotny czy Polski menel, kupując sobie wino marki ARIZONA wzbogaca to SKŁADKOWE PRZEDSIĘWZIĘCIE o akcyzę, która musi zapłacić w cenie ulubionego napitku.
    Dlatego pomińmy szczegóły.
    Można sobie w Krakowie kibicować klubowi piłkarskiemu Cracovia (byle nie za głośno!), będąc członkiem Klubu Wisła Kraków, czy też członkiem Klubu Sympatyków (kibiców) tego Klubu.
    Tylko żeby wybierać władze klubowe, trzeba OPŁACIĆ SKŁADKĘ.
    Pozdrawiam.

  76. Jacobsky pisze:

    2011-07-23 o godz. 15:10
    ——————————
    Szanowny Jakobsky,

    1. Mojżesz- to była tylko metafora,
    2. Klarowność Konstytucji- to był wątek, sprowokowany wyłącznie!!! zaprzęganiem TK do interpretowania „duperelności”.

    Reszta to już Pańskie „znaleziska” w moich intencjach, ale to już wyłącznie Pański problem.

    Pozdrawiam,Sebastian

  77. jerzy pisze:

    2011-07-22 o godz. 19:27

    „Te tłumaczone mi oczywistości to dla mnie ciut znającego temat normalne ślizganie się. Stąd wnioskuję że porównanie w poprzednim wpisie było ad hoc a może jeszcze bardziej. Czasem warto mniej szokujace porównania znaleźć.
    W kwestii wynalazku Mojżesza jesli tak było(wg tego co tu czytam) to dalej idąc jest to nieprawda że to jego wynalazek w dodatku genialny”
    ————————–

    Szanowny Jerzy,
    nie jestem jasnowidzem, żeby po kilku czyichś niemrawych zdaniach , wiedzieć, co dla danej osoby jest oczywistością.
    Znam sporo osób z tytułami naukowymi, dla których np. zjawisko grawitacji – jest już absolutną oczywistością, choć w jego interpretowaniu istnieje kilka niewyjaśninych „dziur”, na które zamyka się oczy, przyjmując za alibi- wiarę w „klajster” którymi wielcy interpretatorzy tego zxjawiska owe dziury zaklajstrowali…
    Rzeczoną grawitację opisuje się i uwzględnia we wszystkich wyliczeniach- po symptomach jej działania, tak jak przez wieki wiele społeczności funkcjonowało po symptomach „opery mydlanej ” z Mojżeszem w roli głównej…
    Chrystus np. według jednej z nowszych interpretacji „okruszynek” z tamtych czasów, był blondynem- prawdopodobnym synem rzymskiego żołnierza i Maryi, która rzekomo była żydowską prostytutką. Jaką taka rachityczna badawczo wersja może mieć warść, w porównaniu do symptomów, które potem się stały. Stały się jako realna PRAWDA, i jako taka, prze niemal dwa tysiące kształtowała naszą ” przemądrzałą” cywilizację…
    A w rzeczonej „operze mydlanej” bohater Mojżesz – dzięki jednemu „numerowi” z Bogiem i Dekalogiem- scalił bezładne ludy wędrowne w jeden naród, który dzięki tej jedności przetrwał. Nawet gdyby to yło tylko „mydlane”, inspiracja od tego poszła pomiędzy narody, i napewno !!! była jedną z ważnych powalin tworzenia się świadomości samoorganizowania się społeczeństw…

    Pozdrawiam,Sebastian

  78. @Kartka z podróży
    Wczoraj cudowna wycieczka statkiem do wysp Kornati, z przepysznym, rybnym lunchem podczas 2,5 godzinnego postoju na jednej z wysp Parku Narodowego.
    Knajpka przypominała te z westernów meksykańskich, jakieś rude, wychudzone koty, dwóch typów o twarzach z filmów grozy, żadnego gościa. Na murku siedział jakiś dziadek i wytężał wzrok aby dojrzeć szczegóły nagości opalającej się na zakotwiczonym w pobliżu jachcie, blondynki.
    Usiedliśmy nieco wystraszenie, dorośli zamówili ryby z grilla lub kalamary, dzieci kotlety ze świni, do tego różne sałaty, piwo, białe domowe wino, palaczinki, kawę – wszystko było wyborne, dobrze, że nie skorzystaliśmy z oferty na statku w cenie biletu.

    Dziś pierwsze załamanie pogody, w nocy burza, ranek pochmurny.
    Przed chwilą skończyłem zaczętą wczoraj wieczorem książkę Ludwika Stommy „historie przecenione”. Jest to swojego rodzaju opis okrucieństw, do jakich był i pewnie ciągle jest gatunek ludzki.
    Przytoczę dwa, smaczne kawałki.
    Czyngis-chan:
    „Szczęście polega na pokonaniu swoich wrogów, na popędzeniu ich przed sobą, na odbieraniu im dóbr, na rozkoszowaniu się ich rozpaczą, na gwałceniu ich żon i córek”
    Peter Englund o okrucieństwach i bezsensowności wojny trzydziestoletniej.
    „Wojsko żyło jak rekin, który musi pływać, aby móc oddychać, a kiedy nie jest w stanie płynąć dalej, zaczyna się dusić”
    To o przemarszach wojsk, taktyce spalonej ziemi, itp.

    Czy nie ma już takich hitlerków, stalinków w XXI wieku?
    Myślę, że wątpię…
    Do napisania za tydzień!
    Albo wcześniej.

  79. Dear Cynamon 29 !

    Pozdrowienia i zapytania o Ciebie. Cos na Blogu siadlo i nie ma juz tego zrywu.
    Tylko ten Cinkciarz Slawomirski, i wlasciwie to raczej nudy. KLEOFAS tez malo
    sie udziela – /Muranow pozdrawia/ – wiec chyba ktos musi zaczac pierwszy.
    C 29, sprowokuj prosze jakims strzalem ET. Trzymaj sie dzielnie i dzialaj.

    /wulkan/

  80. Sebastian pisze:
    2011-07-23 o godz. 16:04
    TJ pisze:
    2011-07-22 o godz. 18:55
    ”…Szanowny TK zajmuje się takimi „duperelami” jak interpretowanie po jakimś czasie- iole dni powinny trwać wyory, czy spoty reklamowe są zgodne z Konstytucją czy nie etc. Dla mnie to jest żenujące, TK może ,w moim odczuciu debatować na nowymi poprawkami natury zasadniczej np. co ile lat będą wybory w Polsce, a nie ile dni mają się odbywać. Te sprawy, natury bardziej detalicznej, powinny mieć w Konstytucji proste delegacje dla odpowiednich organów państwowych. Jeśli będą nam się mieszać kategorie i rangi spraw, jakimi, które urezędy powinny się zajmować.”

    Mój komentarz

    1) TK nie zajmował się takim „duperelem” ile mają trwać wybory, tylko badał zgodność odpowiednich przepisów „Ordynacji wyborczej do SejmuRP i Senatu RP” z Konstytucją oraz odpowiadał na wniesione zapytania.
    TK nie zajmuje się spójnością konstytucji jako takiej, tylko badaniem zgodności aktów niższego rzędu (nawet bardzo niskich) z przepisami konstytucji.

    2) Konstytucje amerykańska, tak jak i polska 3-majowa oraz francuska nie wyrosły z gruszki ni pietruszki, ani nie pisali ich nuworysze (chyba, ze mamy na myśli prace redakcyjno-korektorskie), oba akty wyrosły z tradycji myśli nowożytnej, łącznie z myślą Oświecenia. Na idee wyrażone w tych konstytucjach pracowały lata dyskusji i sporów w europejskim kręgu cywilizacyjnym.

    3) Prawo wyborcze (Ordynacje wyborcze) jest prawem wysokiej rangi i z założeń ustrojowych wynika, że nie może być w „prosty sposób delegowane do odpowiednich organów państwowych”.
    Tworzeniem prawa wyborczego nie mogą zajmować się „urzędy”. Taki sposób na stanowienie prawa jest charakterystyczny dla dyktatur.

    Pzdr, TJ

  81. Slawomirski pisze:

    2011-07-19 o godz. 21:03
    ET pisze:

    2011-07-19 o godz. 19:58

    Szanowny Panie Slawomirski,
    zamkow z piasku nie widac, jest jednak go wystarczajaco duzo, starczy dla wszystkich biegajacych ptakow. Okrywam miejsca z mlodosci wylegujac sie ciagle na tej samej plazy naturystow w okolicach Chalup. Ciesze sie, ze rozkoszuje sie Pam Mrozkiem. Ja czytam Grynberga i Zulawskiego, poza tym brak czasu, nawet na biezaca prase, jest po prostu gaga.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Szukajacych wiedenskich sznycli w Wiedniu infornuje, ze mozna je otrzymac li tylko w 13 retauracjach wiedenskich (przewaznie 4 *), reszta, to polprodukty a la. 22lipca jest wazna rocznicza,szczegolnie na Umschlagplatz.

  82. Jakobscy (14.55),

    Proszę, myśl pozytywnie.
    W pierwszej kolejności dostrzegam u Telegarphica, podobnie jak u Ciebie, talent rasowego felietonisty (w ciągłym rozwoju).

    Myślę, ze cokolwiek na wyrost porównałeś moje umiejętności blogowego skryby, z pisarskim błyskiem kanadyjskich rekinów blogowych.

  83. Witaj Stasieku
    Dzięki za kolejną, tak plastycznie napisaną i ciekawą relację z Bałkanów. Fajnie masz, znów Ci zazdroszczę.
    Tutaj nic ciekawego. Pogoda była podła, wody w rzekach wezbrały bo trzy dni tę krainę doświadczał niż „Otto”. Lało jak z cebra, burze, trąby powietrzne… . Nasz Premier tradycyjnie już wizytował doświadczonych przez naturę nieszczęśników. Nawet robił dobre wrażenie w dżinsach i kurtce sportowej. Dzięki niemu dowiedziałem się zresztą, że mamy w kraju zagłębie paprykowe. To znaczy mieliśmy, bo trąba powietrzna je porwała. Tak więc wracając zabierz ze sobą do kraju trochę bałkanskiej papryki, bo na krajową nie ma co liczyć.
    Dobra decyzja z plugawym barem o którym napisałeś. W takich najlepiej karmią na południu. Zawsze szukałem takich lokali z niebanalną scenografią. Jakbym te wychudłe koty i milczących starych mężczyzn widział.
    Dzięki za rekomendację książki Stommy. Rozejrzę się za nią w poniedziałek. Choć przyznam, że mam od wczoraj przesyt fanatycznego okrucieństwa. No ale nie chciałbym Ci marudzeniem psuć nastroju wakacyjnego – wiesz pewnie co się stało.
    Ostatnio pisałem Ci, że blog skupił się na niejakim Żyżyńskim. Na szczęście temat już wyczerpano. No ale wyobraź sobie, że dzięki Sławomirskiemu obejrzałem ciekawy film o Mrożku. Gdy przyjedziesz wkleję link, na pewno Ci się spodoba.
    Korzystaj ze słońca i południowego nastroju. Przyda się po powrocie.
    Jeszcze raz dziękuję za ciekawą relację i serdecznie podrawiam.

  84. spokojny pisze:

    2011-07-23 o godz. 16:19

    Tylko żeby wybierać władze klubowe, trzeba OPŁACIĆ SKŁADKĘ.

    No dobrze a czy ta składka wraca w jakiejś formie do wpłacającego. poza wrazeniami esetycznymi .
    Bo tak zdaje sie jest w przypadku podatku

  85. Sebastian pisze:

    2011-07-23 o godz. 17:14
    I po co mi historyjki?
    ja tylko komentowałem porównanie zdania w formie iż konstytucja winna być tak jasna (bez chwiejności) jak dekalog ( który rozumiem był przywołany jako ideał)
    Boskość cechuje nie tylko twórców dekalogu ale i piszących na tym blogu którzy resztę już jako niemrawość mają, kiedy ta niemrawość wytyka im niespójność. Boscy nie czytają tylko zasczycają wzrokiem. Amen

  86. Sebastian pisze:
    2011-07-23 o godz. 16:04
    „TK może ,w moim odczuciu debatować na nowymi poprawkami natury zasadniczej np. co ile lat będą wybory w Polsce, a nie ile dni mają się odbywać.”

    Mój komentarz

    TK nie zajmuje się debatami nad poprawkami wnoszonymi do prawa, dotyczy to także konstytucji i ordynacji wyborczych.

    Uchwalanie poprawek w ustawach należy do parlamentu, łącznie z poprawkami w ustawie zasadniczej (może uchwalić tylko Zgromadzenie Konstytucyjne).

    TK nie stanowi prawa, tylko orzeka o zgodności aktów prawnych (niższego rzędu) z konstytucją lub umowami międzynarodowymi.

    Złośliwi interpretatorzy orzeczeń TK, aby wyrazić swoja dezaprobatę dla tej instytucji ustrojowej, oskarżyć ją o stronniczość, orzeczenia Trybunału kwalifikują językiem potocznym jak wyniki każdej innej kłótni wśród decydentów.

    Obywatele mogą wnosić tzw. skargi konstytucyjne do TK, których zakresem może być tylko zgodność aktu normatywnego z konstytucją.

    Prawo uchwalają organy konstytucyjne, ale brać udział w dyskusji mogą wszyscy obywatele. W tym tkwi jeden poważny szkopuł.

    W Polsce nie istnieją szersze tradycje zaangażowania w dyskusje obywatelskie, oddźwięk wszelkich debat parlamentarnych i prowadzonych w gronach prawniczych, szczególnie wśród konstytucjonalistów, na temat zmian w prawie jest nikły, zbliżony do zera.

    Aparat rządowy się nie poczuwa (niezależnie od barw politycznych rządzących) do szerokich zamierzeń organizacyjnych i długofalowego działania w dziedzinie upowszechniania świadomości prawnej, ponieważ aparat rządowy wyznaje najprostszą, najłatwiejszą wersję obywatelskości, która mówi, że najbardziej pożądanym towarem przez rodaków nie są przepisy jakieś tam, tylko kiełbasa wyborcza.

    Tak jest od wieków – jutro zniknie bezrobocie, podatki zmaleją, złodzieje przestaną kraść, pociągi będą jeździły punktualnie, ludzie staną się uczciwsi – ja to mówię, wasz przyszły premier.
    Nic o poszanowaniu prawa i państwie prawnym. Zaczarować wyborców łatwiej niż ich oświecić.

    Pzdr, TJ

  87. Czysto teoretycznie, jeśli za mówienie ze nie ma sie chęci na oglądanie 2 homoseksualistów w akcji można wylecieć z partii, dlaczego nie rozszerzyć poprawności politycznej i nie zacząć akceptować innych mniejszości, w końcu lubiący chodzić w damskich fatałaszkach też powinni mieć swojego przedstawiciela, nie mówiąc o wielbicielach białej kreski.

  88. Sebastian,

    podpisuję się pod tym, co w odpowiedzi pisze do Pana TJ (m.in. 2011-07-23 o godz. 18:27). Czytając Pańskie teksty w kwestii prawa konstytucyjnego oraz roli TK utwierdzam się w przekonaniu, że lepiej by było gdyby zaczął Pan pisywać na tematy, których znajomość posiadł Pan lepiej.

    Pozdrawiam.

  89. Hanna pisze:
    2011-07-22 o godz. 11:05
    Moim zdaniem masz rację. Uważam, że nikt, kto nie płaci podatków w Polsce do polskich Urzędów Skarbowych, nie powinien MIEĆ PRAWA GŁOSU!!! Koniec! Kropka! Zatem Komisja Wyborcza nie powinna sprawdzać dowodu osobistego delikwenta, a zaświadczenie z Urzędu Skarbowego o niezaleganiu w podatkach.
    Serdecznie pozdrawiam.

  90. Wodnik53 pisze:
    2011-07-23 o godz. 10:52
    Jak wszyscy myślący ludzie w Polsce, Europie i na Świecie zgadzam się z Tobą i Twoim tekstem. Podpisuję się pod nim czterema kończynami i jeszcze pędzelkiem w ustach. Całym sercem, mózgiem i „podglądającymi” oczami widzę to samo co Ty. Jest to pełzający faszyzm. Na każdym kroku popierany w naszym kraju przez mainstreamowe media typu Murdoch. Żadnej refleksji. Żadnych wniosków. Ot bezmyślny pęd lemingów w przepaść. Norwegia miała swój zimny prysznic. Kiedy sianie nienawiści u nas wyda swoje owoce i jak będą one tragiczne?
    Drogi Wodniku53.
    Teraz temat wcześniejszy. Twoje zastanowienie nad wodą i groźbą kolejnej powodzi.
    Otóż także mieszkam w dorzeczu Odry. Opowiadał mi znajmy z Trzciela (nad Obrą), kiedy relacjonowałem u swoją podróż z Poznania do swojej miejscowości, że na miejscu wielu stawów rybnych w tej okolicy powstało jedno wielkie jezioro. Jego odpowiedź brzmiała.
    Cytuję: „od kiedy skończył się właściwy (?) PRL, czyli przez 30 lat nikt nie pogłębiał Obry. Rowy melioracyjne pozarastały i nie ma już po nich śladu. Dawniej każdy musiał je utrzymywać w należytym porządku. A koryto rzeki corocznie było oczyszczane”.
    To tyle i aż tyle w dzień po 22 lipca.
    Pozdrawiam.
    Serdecznie pozdrawiam Wrocław i dorzecze Wisły przy okazji.

  91. Zamachy w Norwegii – pole do popisu dla fantastów

    jasny gwint pisze:
    2011-07-22 o godz. 21:56
    „Kilka dni temu społeczność międzynarodowa / to brzmi groźnie/ wyrażała uznanie dla norweskich pilotów dzielnie atakujących miasta i wsie libijskie. Czy ginęli tam ludzie? Tacy sami jak w Oslo. Obrzydliwa hipokryzja. Czego oni szukali w Libii? Jeżeli guza. to otrzymali. Najwyższy czas aby zaprzestać zabijania w imię amerykańskiej ropy i interesów korporacji.”

    jasny gwint pisze:
    2011-07-23 o godz. 14:42
    „Wydaje się, że czas ten nadszedł i nie można dać się czarować, że do zbrodni w Norwegii zdolny był jeden blondynek. To akcja zorganizowana ludzi zbuntowanych i oburzonych przeciwko nędzy, wyzyskowi i wykluczeniu.”

    Michał pisze:
    2011-07-23 o godz. 15:09
    „Musi ktoś, kto zyska. Na przykład ktoś, komu zależy nie tylko na destabilizacji Europy i Euro oraz na kontynuowaniu bombardowań Libii, ale także na eskalacji tej napaści na Syrię, a docelowo na Iran. Ktoś, kto osiąga korzyści z wojen, handluje bronią, udziela kredytów, eksploatuje zagarnięte złoża,”

    „Osobiście przypuszczam, że to terroryści. Być może nawet ci sami, którzy stoją za atakiem w USA na WTC i na Pentagon, na madrycki pociąg i na londyńskie metro. Ludzie, dla których terroryzm oraz okrucieństwo wobec drugiego człowieka to coś naturalnego, wyssanego z mlekiem matki.”

    „Muszą uważać się za lepszych, godniejszych, dla których krzywdzenie innych to nadany im przywilej. Nie mogą być ani prawdziwymi wyznawcami islamu, ani chrześcijanami, tak jak nie mogą być buddystami, szintoistami, indiańskimi szamanami itd. – oni wszyscy wyznają te same wartości humanitarne, wszyscy pokazali to światu w Asyżu.”

    „Ich świętą księgą nie może być ani Biblia, ani Koran, ani Bhagawadgita, ani Tora. Co najwyżej jakaś ułomna, ludzka interpretacja w złej woli. Taka jest moja opinia.”

    Analiza PiSowskiej witryny:

    „Celem zamachów była destabilizacja Norwegii, która jest głównym producentem gazu i ropy w Europie, a zatem konkurentem Gazpromu. Destabilizacja tego państwa musi spowodować wzrost cen tych surowców na rynkach światowych, a co za tym idzie wzrost dochodów Rosji z ich sprzedaży. Zamachy zatem w ostatecznej konsekwencji będą korzystne dla rosyjskich planów stania się głównym dostawcą gazu dla państw Unii Europejskiej i budowy sojuszu rosyjsko-europejskiego.”

    Mój komentarz

    Zadziwia pęd z jakim rzucają się do głoszenia swoich gówno-prawd ekstremiści na lewicy i prawicy.

    Wyżej przytoczone przykłady komentowania wydarzeń w Norwegii wykazują, że ekstremista potrafi przykroić każde wydarzenie do swojej ideologii.

    PiSowcy grają stale tę samą melodię – za wszystkim stoi Putin, bój w hucie, epidemia w warzywach, plama na surducie, zmarszczone czoło Angeli, nie zakopana rura, wredni anieli, mglista aura – co tylko chcecie. Rosja – i już wiecie.

    Najsprawniej wskazał „prawdziwych sprawców” Michał – poprzez eliminację wszelkich możliwych kandydatów otrzymujemy jednoznaczny wynik – nacja, którą przeżera nienawiść do rodzaju ludzkiego, zdeprawowani przez swoją własną wiarę, ideologie i praktykę starsi bracia.

    Czy istnieje zdrowy rozsądek? Gdzie?

    Pzdr, TJ

  92. Dla LL jest typowym pojmowanie w sposób zaprzeszły, w tym wypadku ograniczający kwestii podstawowych praw obywatelskich, a do takich zaliczają sie czynne i bierne prawo wyborcze.

    Ciekawe czy gdyby Polacy mieszkający za granicą masowo głosowali na lewicę i na siły postępu oraz sprawiedliwości społecznej, to czy LL również postulowali by obowiązek legitymowania się PIT-em, PAT-em, a może innym stosownym zaświadczeniem aby móc brać udział w wyborach.

    Do zobaczenia przy urnach 😉

    Pozdrawiam wakacyjnie

  93. TJ

    Skoro zaserwowałeś tu także swoją, własnoręcznie wypracowaną, że użyję twej poetyki – „gówno-prawdę”, to muszę Ci powiedzieć, że się z Tobą nie zgadzam. Wiesz co, Ty chyba jesteś jakimś krypto antysemitą. Wstydź się. Tęczowych pewnie też nie lubisz, i geja gazu dociskasz w aucie do dechy nawet na zakrętach. Znam ja już takich jak takich!

    Twierdzisz, że to ONI tworzą jakąś nacjonalistyczna mafię i „osiągają korzyści z wojen, handlują bronią, udzielają na nie kredyty, eksploatują zagarnięte złoża”? Może i tak, ale generalizujesz chłopie, przecież nie wszyscy! Na to się nie można zgodzić! Ja protestuję! Aczkolwiek chyba faktem jest, że ten niecny, niewielki, lecz wpływowy niestety margines, hańbiący całą resztę, która za nich obrywa, będąc de facto Bogu ducha winną; więc ten margines, reprezentowany przez globalnych bankierów, nafciarzy, handlarzy bronią, magnatów prasowych, czerwoną masonerię itp., na wojnach nie traci. Nigdy nie tracił, zawsze zyskiwał. Jeśli więc już szukać tych, którym korzyści przynoszą dziś ataki terrorystyczne, to niewątpliwie im, idziesz dobrym tropem. A jak dodać do tego jeszcze powszechnie znane, szowinistyczne mrzonki o obiecanym jakoby imperium, to motywacja staje się jeszcze większa. Choć żeby ich wskazać palcem tak jak Ty, to trzeba mieć dowody, i nie tylko trzeba je mieć, ale jeszcze te dowody musi uznać sąd. Ich sąd przeważnie. Dlatego nie bądź taki prędki, w gorącej wodzie kąpany, trochę umiaru i rozsądku.

    Piszę o rozsądku, a Ty przecież nie możesz go znaleźć i sam o tym mówisz. Przepraszam, nie doczytałem od razu do końca.

  94. ZAPROSZENIE

    Dla wszystkich, mieszkających w Nowym Jorku albo odwiedzających to miasto 30 lipca – o godz. 17.00 odbędzie się tam spotkanie z byłą reprezentantką w Kongresie oraz kandydatką na prezydenta USA, p. Cynthią McKinney, która przedstawi swój raport z Libii, jako naocznego świadka barbarzyństwa NATO. Po szczegóły kliknij tutaj.

    Dodatkowe informacje: http://iacenter.org/

    Trybunał – tak. W Hadze i w Norymberdze.

  95. ryba,

    tu nie chodzi o wyimaginowane czy rzeczywiste talenty, ale o trzymanie się faktów i o ich rzetelną interpretację.

    Pozdrawiam wakacyjnie

  96. Dla Lizakowych Ludzi warunkiem dostępności do powszechnych świadczeń służby zdrowia powinien być kwit, że oddało się krew. Oczywiście błękitna krew była by dyskwalifikowana z definicji.

    Podobny sposób myślenia jak wiązanie prawa do głosowania z wypełnianiem PIT-u.

    Coraz lepiej…

  97. http://www.youtube.com/watch?v=7zfrihzvgNo

    http://www.katolickapolonia.com/Amerykanska-Czestochowa-Doylestown-PA.htm

    Hanna & Lech ; ja tez uwazam ze Polacy nie mieszkajacy w Polsce i nie placacy podatkow nie powinni miec prawa glosu.
    Dlaczego jest jnaczej ? odpowiec jest banalnie prosta.
    Gdyby Polacy mieszkajacy za granica glosowali w wiekszosci
    na lewice, to juz dawno by takiego prawa nie mieli.
    Ale ponad 90% to prawica glosujaca zawsze zgodnie
    z zaleceniem polskiego ksiedza, wiec dlaczego by z tych
    glosow nie skorzystac.
    Zycie towarzyskie Poloni gdzie kolwiek ona jest obraca sie zawsze kolo kosciola i polskiego ksiedza,ci ludzie nie potrafia
    nawet samodzielnie myslec.
    Ci co potrafia na wybory nie pojda,oni nawet nie maja polskiego paszportu bo nie jest on jm do niczego potrzebny.

  98. Panie @jerzy (wpis z 2011-07-23, godz. 19:13)
    Nie wiem jakich wrażeń doznaje kibic wybierający władze swego Klubu Kibica opłacając składkę. Wiem że kibic – nie łysy KIBOL z bejsbolem, tylko ten CYWILIZOWANY, co ma legitymację i płaci składki – to ma raczej niewielki wpływ na wybór składu drużyny, jej przygotowania i taktyki w grze. O tym decydują władze klubu, zarząd, trenerzy, a najczęściej jednoosobowy właściciel, jak w przypadku dwóch krakowskich klubów Wisły i Cracovii.
    Na końcu o wynikach i tak decydują piłkarze z drużyny na boisku, a tam jest jeszcze przeciwnik, sędziowie oraz w tle struktury i działania oficjalne oraz nieoficjalne PZPN i przeróżnych działaczy.
    Moje porównanie Państwa do Klubu piłkarskiego jest może nietrafne, ale w obu przypadkach wpływ kibica na wynik końcowy jest niewielki i uwidacznia się dopiero gdy drużyna przegrywa i spada do niższej ligi albo wypada z ważnych rozgrywek pucharowych. Jak upadek jest spory, to i wpływy kibiców większe. Różnice są chociażby i w tym, że klub nie utrzymuje się jak Państwo ze składek.
    Piłka nożna to dziś BIZNES, a finanse państwa – to nasze życie, również materialne. Moim zamiarem było zwrócenie uwagi na absurdalność sytuacji, gdy głosy zagranicznych wyborców, istotne dla jakże prestiżowych wyników w Warszawie, wpływają na życie TUBYLCÓW, bez współuczestnictwa emigrantów w ich codziennym życiu. To trochę tak, jakby kibice Jagiellonii Białystok wybierali władze Wisły Kraków.
    Polacy na emigracji (lub bardziej elegancko: w DIASPORZE) nie ponoszą żadnych kosztów i niczym nie ryzykują, a waga ich głosu jest taka sama jak TUBYLCA, który ponosi wszelkie ciężary i trudności życia w RAJU, jaki mu zgotuje POLSKA KLASA POLITYCZNA.
    To jest absurdalne i niemoralne, pomijając kwestie lojalności wobec różnych Państw (klubów), niekiedy mających różne interesy.
    Przy tym ma miejsce niekiedy 23 letnia niekonsekwencja, bo jak można z jednej strony „Dziękować polskiej klasie politycznej!” (w znaczeniu: PANU JUŻ DZIĘKUJEMY), z drugiej uparcie na nią przez tyle lat głosować z zagranicy, mimo wątpliwości moralnych podwójnej lojalności Państwowej tego aktu!
    Pozdrawiam z zachmurzonego Krakowa.

  99. Wielce Szanowny Panie @Lechu (wpis z 2011-07-23, godz. 20:47 )
    Dziękuję za zdecydowane zdanie na drążony przeze mnie od pewnego czasu temat. Powiem więcej, temat ten poruszano niedawno w rozmowach małopolskich działaczy PO, a to z powodu szacunków przewidywanych wyników wyborczych. Lekko potraktowali kwestie podatkowe i wcale nie zauważali absurdalności sytuacji, gdy obywatel/obywatelka/ niemiecki, libijski, amerykański, brytyjski czy rosyjski z zachowanym polskim dowodem osobistym, może stanąć przed konfliktem lojalności, bo przecież wybiera władze dwóch państw o niekiedy sprzecznych interesach (np. obecne stanowisko polskich władz wobec Libii Kadafiego, Polska a Rosja ze swoim gazem, itd.).
    Nadal decyduje polska bylejakość i udawanie, że „nic się nie stało – kochani, nic się nie stało!
    Politycy ci rozpatrywali problem od strony ilości głosów od POLONII, które może dostać Kaczyński albo Tusk, bo te głosy z konsulatów są doliczane do okręgów (okręgu?) warszawskich. Dlatego czuję, że jak wyniki nie będą po ich myśli – a po przewidywanej jesiennej wygranej – to PO zrobi z tym porządek.
    W przypadku rozliczeń powyborczych zawsze tak jest, że szuka się winy jak najdalej od siebie, co Pan z racji swoich doświadczeń z polityką wie o tym dobrze.
    Przy okazji pragnąłbym zwrócić uwagę Pana i blogowiczów na mądry felieton Andrzeja Mencwela z ostatniej POLITYKI nr 30 (2817) pt. „Lud Polski Ludowej” (str. 51-53).
    Zapewne podziela Pan Lechu pogląd autora, że należy konsekwentnie dążyć do zmiany obowiązującego i narzuconego nam od 20 lat myślenia cierpiętniczo – martyrologicznego o naszej historii z lat 1945-89.
    Zdecydowanie podzielam poglądy Andrzeja Mencwela, że raczej należy szukać odpowiedzi na pytanie: co mimo narzuconych z zewnątrz okoliczności udało nam się przez te lata zrobić?
    Te pytania należy uparcie stawiać i ponawiać.
    Jestem spokojny o odpowiedzi.
    Też jestem z PRL-u, co widać, słychać i czuć.
    Pozdrawiam.

  100. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A propos Ryszarda C & Anders B. (?) …

    „Wraz z zanikaniem ideału i zdrowej myśli naród zatraca swą spójność, jedność i siłę. Jednostki mogą wprawdzie rozwijać swą indywidualność i inteligencję, ale równocześnie zbiorowy egoizm rasy zostaje zastąpiony przez wybujały egoizm jednostek, którego najważniejszym skutkiem jest wypaczanie charakterów i zanik zdolności do bezinteresownych czynów.
    Jednolita całość zamienia się znowu w luźne zbiorowisko jednostek, utrzymujących się tylko sztucznie przez pewien czas dzięki tradycjom i instytucjom. Rozdarci przez najsprzeczniejsze interesy, nie potrafią sami sobą rządzić; domagają się, by ktoś kierował nawet najdrobniejszymi ich czynami.
    Wraz z ostatecznym zatraceniem ideału umiera bezpowrotnie dusza rasy. Zamienia się wtedy w bezduszne zbiorowisko jednostek i staje się tym, czym była na początku — tłumem. Cywilizacja
    zachwiana u swych źródeł staje się pastwą losu i przypadku. Rozpoczynają się rządy tłumów, a u wrót państwa pojawiają się hordy barbarzyńców.

    Mimo to cywilizacja długi jeszcze czas może błyszczeć pozorami świetności, może nawet wpływać na nowo rodzące się cywilizacje, w których w czasach ich siły każdy wyczuje, co jest naleciałością z zamarłej cywilizacji. Ale robactwo stoczyło już ten wspaniały gmach, który zawali się przy pierwszej
    burzy.
    Każdy więc naród w pogoni za ideałem przechodzi od barbarzyństwa do cywilizacji, a z chwilą upadku ideału umiera. Tak wygląda bieg jego żywota”

  101. Jacobsky. 01.51. Dla wszystkich innych, w tym dla nie lizakowych ludzi powinno badać się IQ. Dla takich mózgowców jak Jacobsky dostępne są formy internetowe.

  102. spokojny pisze:

    2011-07-24 o godz. 09:15
    To tak wróćmy jeszcze do tych drużyn . Otóż wymienione kluby to przedsiebiorstwa- (tak je należy traktować) usługowe i są spólkami akcyjnymi mającymi dochodzy ze sprzedaży usług reklam oraz od sponsorów. na wybór władz mają wpływ akcjonariusze posiadajacy pakiet akcji a nie kibice mający legitymacje klubowa która być może jak legitymacja szkolna upoważnia do odbioru usług po cenie z rabatem. Jak trochę znam w przypadku Wisły to akcjonariusze(jeśli są inni) mogą sobie pogadac o wyborze władz klubu. i porównując te zależności to jakby powiedzieć że skoro kupuję kostke masła to mam wpływ na wybór władz mleczarni. Niestety tylko akcje mleczarni mnie do tego upoważniają
    Teraz – jesli porównalibyśmy hipotetycznie państwo do przedsiebiorstwa akcyjnego w którym jesteśmy akcjonariuszami to ich nie wykupiliśmy. one należa nam sie jako obywatelom od urodzenia. podatki zaś to taka forma biletu na mecz gdzie akcjonariusze nie mają wolnego wstepu( w klubach są tacy którzy mogą za darmo ale ich pakiet akcji jest pokaźny- a my w państwie mamy ten pakiet po równo) I ten pakiet akcji upoważnia nas do wyboru władz”klubu”niezależnie czy jestesmy z Krakowa czy Myślenic(Dla Wisły to istotne i wiadomo czemu) no Sławków-Olkusz jako kolebka wspólczesnej Wisły czy moze z obcych państw województw np. może być akcjonariusz Cracovii( o Wiśle celowo nie pisze bo skąd by nie był to tylko pogadać może) z Białegostoku?.Nawet na mecze może nie przyjeżdzac nie wspierac dotacjami, bannerów nie wykupić a mieć prawo do wyboru władz.
    w kwesti rodzaju wyboru to juz pisałem – jaki wpływ mają na to głosowanie ci stali emigranci?. czy ich preferencje są inne niż wyborców w poszczegolnych regionach Polski? czy tam nie głosują podobnie? Jak w Polsce w Rzeszowie , Gdańsku czy Wrocławiu tak i na Emigracji inaczej głosują w Moskwie Chicago Londynie. Co z wielkim ruchem po unii europejskiej. Powinienem podatki płacić tam gdzie pracuję i nie moze być czy nie powinno podwójnego opodatkowania?Odebrać mi prawo głosu?
    jak już pisałem obostrzyłbym tylko prawo bierne. bo we władzach klubu akcjonariuszenie zniosą wladz z obcego województwa( teoretycznie moze to być kon trojański)który już na starcie jestnieprzyjazny klubowi
    co prawda w naszej histori byli władcy elekcyjni ale to z powodu braku własciwych rodów mogących stać na czele państw. i jak to w życiu Obcy albo sie przysłużyli ktrajowi ale byli też tacy mu nieprzyjaźni. W końcu serce mieli gdzie indziej
    Z dziękowanie podobnie jest i w naszym kraju ilu komu podziekowało a ilu nan głosuje wiemy zawsze. Ilu idzie głosować dla wyboru mniejszego zła? .
    A na emigracji głosują tak jak widzą. Są zdania że z bliska widać lepiej ale i takie że z dalszej perspektywy wyraźniej
    mniejszość Niemiecka nie musi wogóle głosować by wygrać dwa miejsca w Sejmie – ma je z urzedu.Kogo chcą sobie tam wsadzą(teoretycznie z jednym głosem za). przeszkadzaja komuś w sejmie( za wyjątkiem niechętnych dziadkom z wermachtu). ja osobiście nie mam nic przeciw głosującym „stamtąd” i rządzącym z „stamtąd” ale żyjącym w kraju
    Pod Krakowem też pochmurno;-)Pozdrawiam

  103. TJ pisze:

    2011-07-23 o godz. 18:27

    Mój komentarz

    1) TK nie zajmował się takim „duperelem” ile mają trwać wybory, tylko badał zgodność odpowiednich przepisów „Ordynacji wyborczej do SejmuRP i Senatu RP” z Konstytucją oraz odpowiadał na wniesione zapytania.
    TK nie zajmuje się spójnością konstytucji jako takiej, tylko badaniem zgodności aktów niższego rzędu (nawet bardzo niskich) z przepisami konstytucji.

    —————————————————————–
    Szanowny TJ,

    jak zaznaczyłem w swoim wpisie , którego tyczy Twoja odpowiedź, mój wpis pierwotny „pożarł” blogowy system.
    Odtwarzając go z pamięci, popadłem w nieprecyzyjnośći.
    Jak, być może pamiętasz, problemem wywołanym przezemnie pierwotnie, było stwierdzenie o przebiurokratyzowaniu państwa, między innymi za sprawą takich instytucji jak TK.Prawo nasze całe jest do d., według autorytetów jest wręcz nieinterpretowalne na wielu polach, oraz wewnętrznie sprzeczne. Profesor Safjan twierdzi, że poza jedną firmą prawniczą/nazwy nie pamiętam, nikt praktycznie , tak na serio , nie potrafi się w naszym prawie poruszać. Z unijnym prawem , też jest nielepiej.
    Na arenie światowej- powstaje corfaz więcej rygorystycznych przepisów, które spełniają wyłącznie interesy wielkich korporacji…
    To czym zajmuje się TK- jest oczywistą oczywistością. Jeśli życzliwie dopuścimy, że zajmowanie się przez ten organ-SPÓJNOŚCIĄ KONSTYTUCJI – byłoby działalnością maślano-maślaną- to jakie nam możliwości pozostają, oprócz badania zgodności „wypocin” niższego rzędu z Konstytucją? Utrzymujemy taki fasadow urzaąd jak TK /ocena po czynach/ , który raz na epokę raczy ocenić , czy … używanie bilbordów w czasie kampanii wyborczej jest zgodne z Konstytucją, albo czy bardziej zgodne z Konstytucją będą wybory jednodniowe, czy dwudniowe…
    Ja, jeśli już, jako bardziej sensowne od tego martwego/ilość „interwencji” w czasie kadencji/ wolałbym, żeby zamiast TK, utworzono np. Biuro Badania Zgodności Wszelkich aktów Prawnych z Konstytucj.ą, które na bieżąco WSZYSTKO, co się u nas tworzy- badało w tej kwestii . Wytresowano nas tak, że uzasadniamy wszelkie archaiczne, muzealne niewypały instytucjonalne, a nie polemizujemy z ich sensem. Wspomniany profesor Safjan, kilka lat temu wieszczył, że ratunkiem dla europejskiego , chorego ustwaodawstwa będzie przeniesienie tej funkcji z parlamentów do sądownictwa, co miałoby zapewnić większą kompetencję w tworzeniu nowych aktów prawnych oraz ich bardziej sensowną przystawalność do potrzeb. I co? Czy parlamentarzystom, w imię takich racji jest w stanie ktoś odebrać ten dreszczyk emocji, jaki daje poczucie stanowienia o sprawach Wielkich!!???. Za żadne skarby.
    A każdemu kontestatorowi wartości tworzonej przez nas-parlamentarzystów -PRZYSZŁOŚCI , zaklętej w wymyślanych przez nas formułkach prawnych, zawsze jesteśmy gotowi wyrecytować-„DURA LEX SED LEX”…
    Taka bezwładnosć powoduje , że WSZYSKO w naszym państwie z bliska , wygląda zupełnie inaczej jak na papierze i w telewizji i jest szokująco chore. Wszelkie istotne z punktu widzenia aktywności obywatela sprawy, działają w dużym stopniu wyłącznie na użytek osób zajmujących się ich wdrażaniem.
    Czy w przypadku, kiedy np. „brać urzędnicza” żyje własnym życiem i w dużym stopniu dla siebie- nagłaśnianie przez media ostatnich „wyczynów” TK/ wyczyny rozumiane z Twoją interpretacją roli TK/ można oceniać jako same w sobie? Oczywiście, że można, bo tak nas wytresowano i nie dano nam innej „furtki”…
    —————
    2)” Konstytucje amerykańska, tak jak i polska 3-majowa oraz francuska nie wyrosły z gruszki ni pietruszki, ani nie pisali ich nuworysze (chyba, ze mamy na myśli prace redakcyjno-korektorskie), oba akty wyrosły z tradycji myśli nowożytnej, łącznie z myślą Oświecenia. Na idee wyrażone w tych konstytucjach pracowały lata dyskusji i sporów w europejskim kręgu cywilizacyjnym.”
    —————————————–
    Nasze umysły już tak działają, że zanim cokolwiek „wyprodukują” muszą się trochą namęczyć. Podobnie , swoje teorie tworzyli wspomniani przez Ciebie utopiści, tylko nie załapali się z nimi na praktyczne testowanie.
    Sednem tek kwestii było to, czy Konstytucja jest podwaliną czy koroną systemu prawnego danego państwa. Ja zasugerowałem, że podwaliną , i podałem przykład państw które jako pierwsze owe spuścizny wielowiekowych intelektualnych wysiłków zastosowały u siebie,były to państwa na rozdrożu… Metafora z Mojżeszem, miała m. in. zwiększyć odczuwanie rangi impulsu pierwszej, najwyższj potrzeby ustanowienia takich aktów jak Konstytucja.
    Nie jest wykluczone, że dzisiejsze państwa wysokiego dobrobytu nie doewoluują do systemów wymyślonych przez utopistów, a wtedy ich następcy, będą się pławić w chwale decyzji, jakie pozwoliły im wdrożyć u siebie te nowoczesne wspaniałe systemy i będą podnosić jako olbrzymią wartość – te kilka wieków „okładu” na dorośnięcie do nich dzisiejszych społeczństw. Czy kurę z jajkiem da się już wtedy uporządkować? Wiem to na pewno, że nie!!!
    ———————
    3)” Prawo wyborcze (Ordynacje wyborcze) jest prawem wysokiej rangi i z założeń ustrojowych wynika, że nie może być w „prosty sposób delegowane do odpowiednich organów państwowych”.
    Tworzeniem prawa wyborczego nie mogą zajmować się „urzędy”. Taki sposób na stanowienie prawa jest charakterystyczny dla dyktatur.”
    —————————————
    Ja, jako obywatel mogę poznawać tworzenie się takich praw, jak prawo wyborcze -obserwując , jak ten proces realizuje się w praktyce,a mogę też sięgnąć do szacownych podręczników akademickich i znależć w nich pierwocinę haseł róznej maści manipulantów, którzy doskonale wiedzą, że racje idealistyczne- są niedyskutowalne.
    Przepraszam, ale kiedy obserwuję przepychankę między wojującymi bezwzględnie o władzę partiami- czego efektem ma być korzystniejsza dla taktyki jednej z tych partii interpretacja zgodności z konstytucją przez Szanowny TK- to ja zupełnie wysiadam/.
    Mogę tylko powiedzieć:
    Tak jest- obywatelu TK- Prawo Wyborcze -to bardzo wysoka ranga, nie na moje nogi.
    Wiem tylko jedno, co wie też cały Lud Boży- jeśli wybory będą jednodniowe- to większe szanse na ich wygranie ma PiS, a jeśli dwudniowe- to PO. Rzeczone partie mają/miały do niedawna/ tylko jeden cel-przeciągnąć interpretację tego przepisu prawa wyborczego na swoją krzyść, a potem będą już tylko fundować nam rozwój i dobrobyt- zupełnie odwrotnie jak dyktaturach.
    Swoją drogą, dyktatura nie musi być w każdych warunkach zaprzeczeniem tzw demokracji. W warunkach np. kiedy sprawy zaczynają się toczyć w sposób rozchwiany i chaotyczny- zgodnie z dotychczasowym doświadczeniem historycznym- dyktatura może byś bardziej sensownym ustrojem, gdyż jest bardziej skuteczna. W dzisiejszych czasach dyktatura pozytywna, bo sensowna i skuteczna ma oblicze chińskiej konwergencji, gdzie „dyktator” ma ambicje rozwoju państwa, a nie jak przestarzałe kacyki – głównie dbający o interes własne i najbliższych…

    Pozdrawiam,Sebastian

  104. Jacobsky pisze:
    2011-07-24 o godz. 01:58
    Ponieważ poczuwam się do bycia „lizakowym ludziem” i tego się nie wstydzę, chociaż sam Lizak tak nie uważa i jedyne co go do mnie przekonuje, to moja usilna praca nad sobą i stałe poszukiwania intelektualne, jednak Ci odpowiem. Przeczytaj najpierw wypowiedź Teda. Z jego wypowiedzią także się zgadzam. Z tego co się orientuję, to akurat Ty jesteś dwu-narodowcem. Żyjesz sprawami Polski i myślisz samodzielnie. Zawsze istnieje możliwość świadczenia na wszystkie ojczyzny, które uważamy za swoje i da się to załatwić. Niech więc wyjdzie inicjatywa ustawodawcza od środowisk polonijnych, o jakiejś formie opodatkowania się wobec Polski. Skończył się czas bardzo wątpliwych przeszłych zasług. Minimalną aktualną zasługą dla wspólnej sprawy jaką jest Ojczyzna, jest opłacanie nawet minimalnego podatku.
    I wszystko jasne! (to dawna reklama POLAM’U w Pile – była taka fabryka kiedyś)
    Pozdrawiam.

  105. Szanowny Panie @Lechu, do wpisu z 2011-07-23, godz. 21:25.
    Przepraszam że wtrącam swoje trzy grosze do Pana słów skierowanych do @Wodnika53, w sprawie blisko 30 letnich zaniedbań melioracji i uregulowań wodnych w dorzeczu Odry.
    W Małopolsce jest podobnie. Są tu duże spadki terenu i każdy nie oczyszczony rów czy przepust wodny, nawet na wjeździe do prywatnej posesji powoduje przy sporych i nagłych i opadach – ostatnio intensywnych jak na równiku – dramaty na drogach i w obejściach oraz domach sąsiadów.
    Kiedyś takie sprawy załatwiał DROGOMISTRZ czy też MELIORANT gminny, który odpowiadał za dany odcinek drogi czy łąki i w różny sposób doprowadzał do SKUTECZNEGO usunięcia zaniedbań, koszenia traw z rowów, udrożniania drenów, mostków i przepustów, bo właśnie te niewielkie urządzenia infrastruktury rolnej czy drogowej dają się najbardziej we znaki, jak właśnie kończy się wieloletni okres susz a zaczyna EPOKA gwałtownych DESZCZY.
    Władze o to nie dbają, bo jakże tu przecinać wstęgę nad wykoszonym odcinkiem rowu czy oczyszczonym drenem lub przepustem.
    One pędzą ostatnio – bo są jeszcze dopłaty unijne – z rozbudową infrastruktury drogowej, zapominając że poza wybudowaniem trzeba też mieć środki na jej eksploatację oraz determinację w skutecznym egzekwowaniu obowiązków. Pominę tu skandaliczne i pośpieszne odebranie m.in. odcinka obwodnicy Krakowa, którego wykonanie w jednym miejscu całkowicie zignorowało problem spływu wód deszczowych.
    Mieszkający nad małą rzeczką Serafą mają teraz ciągłe podtopienia, mimo że pod wpływem telewizji wykoszono chaszcze w korycie tego cieku wodnego to z hektarów betonu i asfaltu spływają do nich całe rzeki wody. Przyczyną jest pogoń za szybkim sukcesem i brak ciągłości pokoleniowej u projektantów oraz wykonawców. Urzędnicy są nadal ci sami, mimo zmian ustrojowych – mają im się zgadzać papiery i podkładki, a poganiany projektant widzi tylko mapę geodezyjną, bez uwzględnienia wpływu czasu i zmian klimatu.
    Pośpiech, pogoń za spektakularnymi PRZECIĘCIAMI WSTĘG bez dbałości co będzie potem, czyli mamy za Tuska jak za Gierka, bo już wówczas rozpoczęło się WIELKIE ZAPOMINANIE O SZCZEGÓŁACH, z milionów których składa się przecież nasze życie.
    Wówczas chodziło o pokazanie zwycięskiej idei w działaniu, a teraz o skuteczność rządów Platformy. Dziwię się tej ostatniej, bo przecież dbałość o przyziemny szczegół (ta ciepła woda w kranach) – ma uchodzić za motto i główną cnotę w treści sprawowanej przez nią władzy.
    Wracając do PRL-u, to przecież Pan Lizak był wówczas meliorantem i mógłby się teraz, byle spokojnie i merytorycznie wypowiedzieć o obecnych zaniedbaniach w tym obszarze.
    Może minął Mu już okres kary „banowania”, nałożony przez Gospodarza blogu?
    Skoro Lizak, to i powrót do Lizakowych Ludzi (LL).
    „LL” pojawili się ostatnio na blogu w postaci etykiet</b, bo zabrakło argumentów kanadyjskiemu darwiniście i jednemu z pary blogowych trolli, specjalisty od zamazywania, mającego żal do Passenta, że niby to nadal czyni.
    Nikt tym Panom i Paniom w Diasporze już z Polski przecież nie zarzuca bicia murzynów, a tu takie powroty z etykietowaniem osób wskazujących im po chrześcijańsku, że błądzą.
    Ich reakcje wynikają chyba z niewygodnych i być może bolesnych dla ich sumień wyrzutów, co do moralności głosowania na władze kraju, który się z dumą przed 23-ma lub więcej laty – opuściło!
    Formalnie Oni są w porządku, mają takie prawo.
    A co z moralnością?
    A my mamy takie prawo, jakich sobie wybieramy prawodawców.
    Takie prawo wybierania władz kraju, bez ponoszenia kosztów przebywania w nim, przypomina mi udział kogokolwiek z zewnątrz na tzw. krzywy ryj w przyjęciu składkowym.
    Serdecznie Pana Panie Lechu pozdrawiam.

  106. Dobra dyktatura nie jest zła

    Sebastian pisze:
    2011-07-24 o godz. 11:34

    „Swoją drogą, dyktatura nie musi być w każdych warunkach zaprzeczeniem tzw demokracji.

    W warunkach np. kiedy sprawy zaczynają się toczyć w sposób rozchwiany i chaotyczny- zgodnie z dotychczasowym doświadczeniem historycznym- dyktatura może byś bardziej sensownym ustrojem, gdyż jest bardziej skuteczna. W dzisiejszych czasach dyktatura pozytywna, bo sensowna i skuteczna ma oblicze chińskiej konwergencji, gdzie „dyktator” ma ambicje rozwoju państwa, a nie jak przestarzałe kacyki – głównie dbający o interes własne i najbliższych…”

    Mój komentarz

    Trza było od razu zająć takie stanowisko, obyło by się bez błądzącej polemiki, a nie marudzić, że:

    TK – fasadowy urząd (nawiasem mówiąc, aby nazywać TK urzędem trzeba mieć bardzo potoczne wyobrażenie o państwie);
    że społeczeństwo wytresowane;
    a na arenie światowej- powstaje coraz więcej rygorystycznych przepisów, które spełniają wyłącznie interesy wielkich korporacji;
    europejskie, chore ustawodawstwo, wszystko w naszym państwie jest szokująco chore, itd.

    Mój komentarz, c.d.

    Dobra dyktatura nie jest zła. To ustrój obiecujący, jednoznaczny, noworodzący, przyszłościowy, trochę zwodzący, lecz co się nie robi dla państw uzdrowienia i narodów odmiany.

    Demokracjo tak zwana, adieu, żegnamy!

    Pzdr, TJ

  107. Lech,

    co ma wspólnego płacenie podatków z prawem do głosowania ?

    Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia przy urnach 🙂

  108. Panie @jerzy, z godz.11.03
    Lepiej zna się Pan na funkcjonowaniu Klubów piłkarskich niż ja, ale zastrzegałem, że moje porównania mogą być nietrafne.
    Co do jednego się zgadzamy, że zarówno kibic jak i wyborca mają niewielki wpływ na wynik końcowy czy to klubu czy pomyślności Państwa.
    Scenę polityczną mamy w Polsce na 10-15 lat zacementowaną i tylko kryteria uliczne przy reaktywacji prawdziwej solidarności, już nie styropianowej, tylko licencjackiej – jest w stanie ją zmienić.
    Politycy chcąc wszystkich uszczęśliwić zadłużają swoje Państwa na wyścigi. Irlandia, Grecja, Portugalia, itd., żeby czegoś nie wykrakać nie w porę…
    Dlatego przemawia do mnie pomysł Pana @Lecha (z godz. 11.47), że „Zawsze istnieje możliwość świadczenia na wszystkie ojczyzny, które uważamy za swoje i da się to załatwić.”
    Tylko tego trzeba chcieć!
    Sądzę że roczna opłata w wysokości ok. 1000 Euro za przedłużenie ciągłości podatkowej Polaka – Emigranta pozwoliłaby zachować godność załapującym się teraz na tzw. krzywy ryj uczestnikom naszych wyborów, bo nas TUBYLCÓW dotyczących.
    Przy okazji okazałoby się ilu z nich naprawdę kocha Polskę oraz załatałoby trochę (1 miliard Euro?) dziurę w budżecie Państwa. Cena za danie dowodu miłości do Umęczonej Ojczyzny za ok. 80 Euro miesięcznie – nie wydaje się wygórowana. To tylko kilka lub kilkanaście godzin pracy!
    Oczywiście, dla wyjeżdżających na kilka lat „za chlebem”, bez przyjmowania obcego obywatelstwa – można zastosować inne rozwiązania, jak i dla osób szczególnie zasłużonych, a obecnie emerytów lub pozostających na zasiłkach tamtejszego „socjału”. Wówczas mogłyby być stosowane inne rozwiązania. Byleby akt wyborczy był połączony z okazaniem dokumentu zaświadczającego o uporządkowaniu spraw podatkowych wobec Rzeczypospolitej Polskiej, nawet z całkowitym z nich zwolnieniem włącznie.
    I tylko tyle i aż tyle.
    Skoro polski system wyborczy zakłada powszechną równość wyborców wobec prawa, to niech tak się stanie. Niech nastanie równowaga pomiędzy prawami (tu: wybierania władz) a obowiązkami (tu: płacenia podatków).
    Amen.

  109. jasny gwint,

    hehe, no kto jak kto, ale Ty korzystasz z form (?) internetowych często i gęsto 🙂

    Pozdrawiam ciepło i wakacyjnie.

  110. jerzy pisze:

    2011-07-23 o godz. 19:20
    ————————–
    „I po co mi historyjki?
    ja tylko komentowałem porównanie zdania w formie iż konstytucja winna być tak jasna (bez chwiejności) jak dekalog ( który rozumiem był przywołany jako ideał)
    Boskość cechuje nie tylko twórców dekalogu ale i piszących na tym blogu którzy resztę już jako niemrawość mają, kiedy ta niemrawość wytyka im niespójność. Boscy nie czytają tylko zasczycają wzrokiem. Amen”
    ———————————-

    Szanowny Jerzy,
    „historyjek ” używa się wtedy, kiedy istnieje potrzeba otworzenia kogoś w jego skończonej skończoności na ionne punkty widzenia.
    Nie są one zawsze skuteczne, ale często otwierają to, co jest już „doskonałe”.
    Do niereformowalnych należą szkolni prymusi/kujony/, autorytety/w skończonym, zamkniętym dla nich obszarze wiedzy etc.
    Szczytowymi do granic , niereformowalnymi, są psycholodzy, podczas przeprowadzania testów na IQ. Podawanie im lepszych , innych odpowiedzi niz mają to w swoich „ściągawkach” dosłownie ich rozjusza…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Jestem osobą świecką , a moje wtręty odreligijne są wyłącznie!!! natury technicznej.

  111. No proszę, a teraz Blogowicz spokojny dokłada do kompletu wymogów wyborczych moralność, a więc być może obowiązek wylegitymowania się stosownym zaświadczeniem moralności. Naprawdę jesteśmy niedaleko od przysłowiowego „A krew oddał”, jakie to pytanie miała stawiać klientowi peerelowska ekspedientka w garmażerii, kiedy ten prosił o kilo kaszanki.

    Przypomnę, że jedynymi ograniczeniami konstytucyjnymi prawa do udziału w głosowaniu są wiek, obywatelstwo oraz ubezwłasnowolnienie lub pozbawienie praw publicznych prawomocnym wyrokiem sądu. W konstytucji nie ma niczego, co wiązałoby prawo do udziału w głosowaniu z jakimkolwiek innym ograniczeniem lub obowiązkiem, nawet z obowiązkiem ponoszenia danin wobec państwa, który to obowiązek nakłada na obywatela konstytucja. Mieszkający za granicą i płacący podatki w ich miejscu zamieszkania na ogół zwolnieni są z obowiązku ponoszenia danin w Polsce na mocy umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Prawo do udziału w głosowaniu nie jest prawem, które się „kupuje” w zamian za wywiązanie się z obowiązku danin na rzecz państwa. Prawo to jest prawem tej samej kategorii co prawo do wolności słowa czy wyznania i według konstytucji ma te prawa każdy obywatel bez względu na jego stosunek do obowiązków konstytucyjnych, o ile z tego stosunku nie wypływają konsekwencje powodujące ubezwłasnowolnienie lub pozbawienie praw publicznych.

    Pozdrawiam wakacyjnie

  112. TJ pisze:

    2011-07-23 o godz. 19:47
    —————————-
    Szanowny TJ,

    w moim nieszczęsnym cytacie, który byłeś uprzejmy skomentować:

    „TK może ,w moim odczuciu debatować na nowymi poprawkami natury zasadniczej np. co ile lat będą wybory w Polsce, a nie ile dni mają się odbywać.”

    użyłem słowa „debatować”, co nie znaczy „uchwalać” . Przy życzliwym potraktowaniu takiego , mojego wyrażenia się, w kontekście naszej dotychczasowej wymiany racji- możnaby to słowo odczytać jako :” debatować- czyli w ramach ustawowych kompetencji TK- sprawdzać zgodności poszczególnych aktów prawnych z konstytucją, i tyle.?

    Generalnie- to bardzo Tobie dziękuję za poświęcony czas. Wymiana uwag między nami – była dla mnie cenna i rozwojowa.

    Pozdrawiam,Sebastian

  113. Tusk udostępnił dziś do zwiedzania swoją wyborczą piramidę, czyli Stadion Narodowy. Przyszły tłumy gawiedzi. Tymczasem zamykają szkoły, szpitale, żłobki, zaprzestają budowy i naprawy dróg, wzrasta do niebotycznych rozmiarów dług i wyprzedają resztki majątku narodowego. Wzrastają ceny benzyny i żywności. Ludzie nie czytają książek, nie chodzą do teatrów. A oni wolą igrzyska i budują sobie partyjne piramidy wyborcze, nie licząc się z kosztami budowy i utrzymania. Dla kilku meczów niedorajdów.

  114. Marek: bywaly z Pana czlowiek. I obtrzaskany w swiecie! Musi Pan byc z NYC, albo nawet z samego Kutna! Napierw ta celna uwaga o Libii i bombie w Oslo, a potem rekomenduje Pan pani Cynthie McKinney wyklad w Nowym Jorku!….Czy to ta sama Cynhia, ktora uzyskal 0.12% w ostatnich wyborach prezydenckich w USA?…Nawet jej czarni bracia na nia nie glosowali. Czy to ta sama Cynthia zakochana w Robercie Mugabe i wizytujaca go czesto wraz ze swoim boyfriendem?, Ta sama, ktora wystapila ostatnio w Libijskiei TV?, ta sama, co przedtem twierdzila, ze prez. Bush zabil Tupaka Shakur? > Mozna by to kontynuowac, ale kazdy moze to sam sprawdzic…..Wiec, jezeli to ta sama, wyobrazam sobie te tlumy gnajace na jej wyklad, Panie Marku…ulice NYC oppustoszeja…Lizak i Jasny Gwint moga byc z Pana dumni…rosnie Pan na polityka cala geba!…

  115. spokojny pisze:

    2011-07-24 o godz. 14:32

    Co do jednego się zgadzamy, że zarówno kibic jak i wyborca mają niewielki wpływ na wynik końcowy czy to klubu czy pomyślności Państwa.

    No jak sie mamy zgadzać skoro piszę że kibic nie może wybierac władz klubu a wyborca tak. w porównaniu państwa do klubu ( co nie było moim pomysłem) zauważyłem tylko że kim inny jest akcjonariusz a czym innym klient(kibic)

    Politycy chcąc wszystkich uszczęśliwić zadłużają
    prosze zauważyć ze w ten sposob spełniają pragnienia swoich wyborców skoro nie ma innej możliwości. Czy nie widać w naszym kraju takiego kierunku że unia ma dać na to na tamto na jeszcze cos . i wogóle bez dotacji to nawet łopatą nie ruszymy. A jak źle sie podzieje to skrzyczymy rząd że nic nie robi

    Sądzę że roczna opłata w wysokości ok. 1000 Euro za przedłużenie ciągłości podatkowej Polaka – Emigranta pozwoliłaby zachować godność załapującym się teraz na tzw.
    Można nawet to rozszerzyć by nie wpłacali ale odpracowali np przy melioracji – bo nam sie nie chce brudzić

    Oczywiście, dla wyjeżdżających na kilka lat „za chlebem”, bez przyjmowania obcego obywatelstwa – można zastosować inne rozwiązania, jak i dla osób szczególnie zasłużonych, a obecnie

    To bedą lepsi i gorsi emigranci? tacy co ich lubimy i be? i tu cytat „Skoro polski system wyborczy zakłada powszechną równość wyborców wobec prawa, to niech tak się stanie”.

  116. Sebastian pisze:

    2011-07-24 o godz. 15:07
    a co na to wszystko Prof. mniemanologii stosowanej?

  117. jasny gwint pisze:

    2011-07-24 o godz. 17:55

    A oni wolą igrzyska i budują sobie partyjne piramidy wyborcze, nie licząc się z kosztami budowy i utrzymania. Dla kilku meczów niedorajdów.

    Ja myślę że niewazne jakie „gwiazdy ” tam będą grały. Być może Najjaśniejsze w całej Europie.Tyle że mnie to nie fascynuje. I podobnie uważam że budowanie tych stadionów ma taki sam sen jak w Polsce Ludowej takich dwóch kolosów
    Tylko nie uwazam że to oni budują a my—niestety, i nawet tak w podtekscie oni nie buduja tych piramid. Znasz jaką formacje ktora jest przeciwna budowie i czy organizacji Euro?innym tylko żal że to nie ich dzieło.Lud chce lud dostanie,jak z weselem –ma być z fasonem i siano nie gra roli
    „Niedorajdom” nie życze sukcesów- może to nie patriotycznie ale uwazam że gdyby im sie jakoś powioodło musielibyśmy dorzucic jeszcze do kosztów wcale niezła sumkę z tytułu „świętowania”

  118. spokojny pisze:
    2011-07-24 o godz. 11:49
    Wstrzeliłeś mi się z tym tematem w dziesiątkę. Jest to dla mnie wyzwanie ponad moje siły i zdolności „pisarskie”, ale trudu się podejmę. Może coś z tego wyjdzie. Jednocześnie może uda mi si odczarować tych Lizakowych Ludzi.
    Najpierw jednak spójrz na mapę hydrologiczną Polski i przeanalizuj dokładnie obszar dawnego „małego” Województwa Zielonogórskiego (obecnie południowa część lubuskiego) . Obszar od Iłowy Żagańskiej na południu po drogę/Autostradę A-2 na północy, właśnie bez Trzciela. Widzisz tam sporo rzek nizinnych i środkową Odrę. Wyobraź sobie teraz, że przez ten teren dwa razy przechodziła, już w III RP, fala powodziowa nie wyrządzając większych szkód, demolując za każdym razem większą część swojego dorzecza na południu. Dlaczego tak się działo. Ano dlatego że do 1989 roku dbano o urządzenia wodno-melioracyjne, mimo strasznej mizerii finansowej. Czy wiesz o tym, że wśród ludzi, którzy współdecydowali o tym i realizowali te programy był także nasz znajomy Lizak. Poza tym czy wyobrażasz sobie w Polsce taką sytuacje, że nagle znajduje się osoba, o której, nawet największy zawistnik, nie powie jednego złamanego złego słowa. Ja taką osobę znam. Jest nią nasz znajomy Lizak. Wyobraź sobie dalej, że takiemu człowiekowi, o takich zasługach, osobowości i fachowości w zakresie melioracji, nagle z dnia dzień mówią, że panu już dziękujemy, nie proponując niczego w zamian. Człowiek zostaje sam. Dzielnie znosi przeciwności losu. Najbliższa rodzina płaci za to zdrowiem. On pogrąża się samotności i aktywności intelektualnej. Czy rozumiesz teraz, że być w ogóle zauważonym przez takiego człowieka to zaszczyt, niezależnie od jego poglądów. Czy rozumiesz dlaczego jego poglądy się radykalizują? Ja to wszystko rozumiem, tym bardziej, że przez chwilę otarłem się o taką sytuację. Też mi podziękowano. Ja jednak miałem już emeryturę i możliwości samodzielnego zarobkowania. Ja go. Lizaka, podziwiam niezależnie od jego poglądów, przy czym z większością z nich się zgadzam.
    Odchodząc od naszego wspólnego znajomego do praw wyborczych.
    Pewnie Hanna napisała, że nie życzy sobie, aby urządzały jej dom osoby, które nie będą za to urządzanie ponosić żadnej odpowiedzialności. Bardzo mądre i trafne stwierdzenie.

  119. Sebastian

    Jacobsky dobrze Ci radzi: „….że lepiej by było gdyby zaczął Pan pisywać na tematy, których znajomość posiadł Pan lepiej”. Niech Cie talent wiedzie, gdzie mnie : Pisz o dupie Grazyny !

    „Znowu sobie przypalila dupe. Slonce bylo mocne, jak to w lipcu. Na biala pupe dzialalo jak palnik acetylenowy…”

    http://kleofas.blogspot.com/2011/07/22-gi-cipca.html

    I bedziesz na pewnym gruncie. Na czym jak na czym, ale na TYM to on sie na pewno nie zna…..

  120. A teraz spokojny podnieca się niezdrowo wizja kupowania „miłości do Ojczyzny” za 80 € miesięcznie….

    Ciekawa wizja moralności, skoro wszystko można kupić, nawet miłość, choćby i do ojczyzny. Moralność Dulskiej to przy tym pestka.

    Na szczęście tego typu odłam LL znajduje się na trwale na ślepym torze dziejów.

    Gratulacje za majstersztyk moralny, Panie spokojny !

css.php