Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

28.08.2011
niedziela

Głos jego pana

28 sierpnia 2011, niedziela,

Publiczne darcie propagandowej broszury Platformy przez działaczy PiS obniżyło poziom „debaty” przedwyborczej głęboko poniżej zera. Zastanawiam się, dlaczego aktywiści PiS w szesnastu miastach darli i cięli broszurę zamiast ją podpalić? Palenie  ma długą tradycję. Ogień łączy ludzi. Przy ogniskach można by się dobrze ogrzać, pośpiewać pieśni ze śpiewnika PiS, a także rozniecić płomień buntu. „Polska w płomieniach”, „Pali się pod Platformą”, „Pali się!”, „Pożar!” – to byłyby całkiem dobre tytuły dla bulwarówek czy dla prasy pisowskiej.

Zastanawiałem się, dlaczego PiS tak bardzo domaga się od Platformy ujawnienia jej programu wyborczego – przecież programów nikt nie czyta. A teraz już wiem – żeby go podrzeć, pociąć na kawałki, a ja bym nawet radził podpalić, jak pochodnię. Marsz z płonącymi programami Platformy i z kukłą Tuska byłby całkiem fotogeniczny. Obecność we wszystkich newsach telewizyjnych gwarantowana. Palenie broszur zamiast ich cięcia wydaje mi się całkiem realne. Do wyborów jeszcze ponad miesiąc.

W ciągu ostatniego tygodnia PiS miał tylko jedno dobre posunięcie – wystawienie prof. Zyty Gilowskiej do debaty z ministrem finansów. Co prawda prof. Gilowskiej, jako członkini RPP, nie wypada angażować się w bieżącą politykę, ale warto tę cenę zapłacić, żeby posłanka Szydło nie musiała debatować z Jackiem Rostowskim.

Poza tym PiS odnotował same wpadki. Prezes Kaczyński robi z Rostowskiego – nieuka, nawet nie magistra, ale to słaby argument wobec faktu, że gospodarka polska na tle Unii Europejskiej trzyma się nieźle. Posłanka Szydło palnęła gafę pomyliwszy spadek PNB ze spadkiem tempa wzrostu. Prezes Kaczyński, obrońca odrzuconych, pokrzywdzonych i wykluczonych, zwierzył się, że na obiad z prof. Gilowską jadł ślimaki i kaczkę – to na pewno przysporzy my zwolenników wśród bezrobotnych, o których tyle mówi. Odmawianie Platformie zasług, które sobie przypisuje, skończyło się w sądzie, gdzie PiS przegrał. Wreszcie Adam Hofman, ulubiony rzecznik prezesa, obraził – właśnie, kogo obraził? – rolników? chłopów? PSL? Na ten temat toczy się spór, obrońcy Hofmana i PiS twierdzą, że  nie chodziło o chłopów czy o rolników, tylko o działaczy PSL, że to oni „zbaranieli”, że to im „odbiło” itp.

Jak by nie było, Hofman dał kolejny popis arogancji i bezczelności, to najbardziej pyskaty i wygadany młody człowiek na całym podwórku. Jego wysoka pozycja w PiS, zawsze tuż obok prezesa Kaczyńskiego, wskazuje, że Hofman to ‘głos jego pana’. Tacy ludzie obniżają poziom kampanii, kompromitują klasę polityczną, odstręczają ludzi od polityki i od udziału w wyborach. I chyba o to im chodzi.

PS. Oczywiście, politykom Platformy i SLD też trafiają się chamskie wypowiedzi, np. to, co mówił poseł Wikiński o Robercie Biedroniu, ale jednak tam to się zdarza, a w PiS się powtarza..

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 112

Dodaj komentarz »
  1. Mam nadzieje ze do Hofmana nalezalo by sie zwrocic slowami, ktore uzywal Alex Wolowski; ” Niech OSOBA nie pyszczy.”

  2. ” Prezes Kaczyński, obrońca odrzuconych, pokrzywdzonych i wykluczonych, zwierzył się, że na obiad z prof. Gilowską jadł ślimaki i kaczkę – to na pewno przysporzy my zwolenników wśród bezrobotnych, o których tyle mówi. ”
    Jak juz pisalem do pazdziernika czaka nas sporo zabawy to pewne .
    Smutne , ze zoliborska (?) (moze mokotowska ) inteligencja niczym tych slimakow nie popija , pewnie mysli , ze sliskie to nie trzeba.
    Kaczka tez pewnie byla „po mokotowsku ” ( czytaj zoliborsku)
    Tak czy inaczej zal plecy sciska.
    Wracajac (?) do tematu , wczorajsza wpade z pinot n. zlagodzily wegetarianskie szaszlyki grilowane na cedrowym drewnie ( specjalne c. deseczki moczone przedtem w wodzie) „przeplukane „(sz. a nie deseczki) monasterio d. l. v. ( mieszanka garnache,tempranillo , carinena i cab .sauv.
    Po czarnej kozie nie zostalo nawet wspomnienie . I o to chodzilo .

  3. A ja ciągle widzę dwie panie Gosiewskie, które pod rękę prowadzi piękny Tomek. Na to zasługują Polacy wg pana prezesa.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Znowu o PiS-ie…

    Czy Pan redaktor Daniel Passent nie ma przypadkiem obsesji?
    Kto rzadzi w Polsce?
    Wydawaloby sie, ze PO a tu okazuje sie, ze problemem jest opozycja.

    Jezeli PiS zniknie ze sceny co wydaje sie jest najwiekszym marzeniem Pana Passenta to oczym bedziemy czytac?
    W stosunku do czego PO bedzie mniejszym zlem…?

    Niby felietony pisze sie o tym o czym sie chce z subiektywnego punktu widzenia ale to nie jest
    publicystyka to polityczna propaganda.

    Wyglada jakby na zebraniach redakcyjnych rozdzielano partyjne zadania
    Ty Szostkiewicz napiszecie, ze Kaczynski je slimaki w luksusowej knajpie ludzie sa zawistni wykorzystamy to zatrujemy a wy Passent o tym, ze PiS nie ma kultury a wy Paradowska o Hoffmanie.
    Nie bedziemy chwalic PO bo nawet dla tych glupkow co nas czytaja staloby sie to zbyt oczywiste… przydzielono nam bardziej wyrafinowany odcinek – „inteligencje”…

    I ma to szersze tlo – jak Lis cos napisze to rusza fala wszystkich przewidywalnych nazwisk wskakujacych na te fale jak na rozkaz.
    Zakowski napisze o chamstwie to nagle sie redaktorzy lacznie z Passentem „budza” sie z drzemki i przecierajac zaspane oczy widza chamstwo…

    To jest komedia – gdzie indywidualnosci, oryginalnosc i samodzielnosc?

    Jezeli juz to jedynie w zabawnych slownych kalamburach i tytulach.
    To za malo na polityczna publicystyke to za malo nawet na skecz.
    To ponizajace traktowanie wlasnych czytelnikow jak bande dzieciakow, na ktore zawsze mozna kliczyc, ze z ochota pokaza swoja nienawisc.
    „Tak ma Pan redaktor swieta racje ten i ten jest glupi (a my madrzy…) i swietnie Pan zauwazyl i dodalbym nawet wiecej (widzi Pan trzymam reke w gorze – TERAZ JA TERAZ JA! tez umiem dowalic!)”

    Niezalezne powazne analizy, bezstronna krytyka i propozycje zmian, porownanie polskich rozwiazan z zagranica, rozliczanie rzadzacych itd.

    Gdzie jest to co wydawaloby sie jest misja dziennikarstwa?

    Na darmo szukac – jest coraz bardziej monotonna, ptrzewidywalna propaganda zblizajacych sie wyborow i granie na najnizszych instyktach – jak z podrecznika rewolucjonisty.
    Ale tym razem chodzi to by nie kolysac lodzia…bo jest dobrze
    – a jest?
    Komu i dlaczego?

    Przeciez tak naprawde to wszystko sie powoli rozsypuje i tak dalej byc nie moze.

    Tu sa tylko egoistyczne interesy grupowe.
    Nic wiecej.

  6. Daniel Passent:
    …”Poza tym PiS odnotował same wpadki….”

    Doskonale Pana Panie DP rozumiem, ze programow wyborczych PO nikt nie czyta.
    Pan tez – wystarcza slimaki Kaczynskiego.

  7. „Publiczne darcie propagandowej broszury Platformy przez działaczy PiS obniżyło poziom „debaty” przedwyborczej głęboko poniżej zera. Zastanawiam się, dlaczego aktywiści PiS w szesnastu miastach darli i cięli broszurę zamiast ją podpalić?”
    Proponuję, aby ją zjedli. Też mamy tradycję (JK-M).

  8. otago pisze: 2011-08-28 o godz. 21:23
    staruszek 19.47

    „Zniżmy z naszych niebiańskich wyżyn się do orłów blogowych. ”

    Bylbym zobowiazany gdyby mogl Pan odrobine jasniej , bo czuje sie troche zkolowany .

    Z całym szacunkiem, platforma blogów e-Polityki to nie jest walcowy słup ogłoszeniowy na którym czytamy to przed nami, a po przeciwnej stronie jest coś co czytają idący ci z przeciwka. Dziś urządzenia i energia tak staniały, że na ekranach reklamowych obrazy sie przesuwają, a słupy ogłoszeniowe się obracają.

    Ale prośbie tak delikatnej odmówić nie można.

    Autocytat:
    staruszek pisze: 2011-08-28 o godz. 19:47
    Poskaczmy sobie trochę po sztubacku po blogach dla zabawy.

    No to skoczmy (w czasie gdy jeszcze nie byłem siwy, wymyślono friendly user GUI, wielomonitorowe komputery i wielowątkowe systemy operacyjne).

    —-
    staruszek pisze: 2011-08-28 o godz. 17:47 w „Skrót myślowy”
    Odłóżmy na bok serdeczności …
    Kartka z Podróży poczeka w Ołomuńcu przy Staropramenie, aż rozum wróci pijącym wino bandyckim patykiem pisane.
    —-

    Gdy na blogu umieściłem clip Maleńczuka i Waglewskiego prosty i wdzięczny, to Staieku, który zaimponował mi swoim au fait et et au courant oraz on-line co do cru z Nowego Świata (to z Antonína Leopolda Dvořáka – niżej będzie jasniej) zdecydował się otworzyc wino bo Maleńczuk bez wina to jak prawda życia bez invinoveritas. Od razu mi sympatia do tego lekko sliniącego się Staszka wzrosła.

    Otóż mój miły/miłaa Otogo (nie ważna jest płeć, ważne są uczucia) chciałem kropkami pokazać, że mój przyjaciel Kartka z podróży wykropkował by to samo co ja. Natomiast invioveritas na odwrót: zacytowałby tylko wykropkowane.

    Stasieku zaczął od wyboru dobrego wina. Orły blogowe pytają mnie czy to czasem nie moja wina. Kartce to winę wogóle gratis serwują. Było zwięźle i będzie zwięźle: ego te abcolwe rze(!) mnie kumasz. Ważne, że mnie lubisz.

    A są rzeczy piękne, których z zamorskiego portugalskiego nie przetłumaczymy.

    Villa Lobos – Bachiana nº 5 – Amel Brahim
    http://www.youtube.com/watch?v=NxzP1XPCGJE

    Dvořák – New World Symphony [Easy Piano Tutorial]
    http://www.youtube.com/watch?v=0RZcCFEpIm0&feature=fvst

    Pozdrawiam.

  9. Zastanawiam się, o czym będzie Andrzej Falicz, jeśli w wyborach wygra PIS? Liczę na to, że to pytanie retoryczne! Co do Pana Hofmana, to typowy narcyz, zachwycony swoim wyglądem, intelektem, tym co mówi.
    Kariera typowa dla tej partii. Aby się przypodobać wodzowi prezentuje coraz więcej tupetu i chamsta. Napinanie struny, aż do momentu kiedy pęknie – wtedy odstawka i na jego miejsce wchodzi następny chętny do zadowalania prezesa. Tak było z Kurskim i Brudzińskim. Kto będzie po Hofmanie?

  10. To co się dzieje w partiach z głównego nurtu naszej politki-to tylko NORMALKA.
    możemy to wszystko podsumować gorzkim -WIDZIMY, PAMIĘTAMY…
    „Koroną”naszego politycznego dziejstwa są czyste i szczere /jak na branżę/ zachowania i kreacje osobistych mikropartyjek, które media pokazują nam dla ubarwienia drętwoty głównych partii.
    Mnie robi się żałośliwie, kiedy oglądam sympatycznego biedaczkaka Migalskiego , który w wymyślonym przez siebie spocie -gaworzy do swoich kotów.
    Takie kreacje polityczne , to dla mnie rekord świata. Tak mi ich wszystkich żal, z zagubionym, dryfującym Palikotem włącznie, że najchętniej ulokowałbym ich w jakimś rajskim wczasowisku, w dodatku dożywotnio. W paskudnym/coraz bardziej/ świecie polityki, tacy „infantyliusze” nie mają czego szukać. A mnie jest z ich powodu strasznie smutno, za nich i za nas.
    Z powyższym, dorze komponuje się przesłanie piosenki „Asere he”, której melodię wykorzystał PSL w swoim wesołym klipie wyborczym /to nie jest melodia posenki Kayah”Prawy do leweg”, jak twierdzili niektórzy dziennikarze telewizyjni/.
    W pierwowzorze „Asere he” turysta w Hiszpanii zapytał dwie tubylki „o drogę” . One jemu wytłumaczyły, am on jako nieznający języka hiszpańskiego powtórzył to co z ich wyjaśnień zrozumiał -w postaci zupełnego bełkotu hiszpańsko-fonetycznego.
    I tutaj kłania się kolega „Nomen omen”, który z astrakcyjnym bełkotem „Asere he”, poprzez wspólnotę muzyczną łączy PSL-owskie „To jest nasz dom”…

    Pozdrawiam,Sebastian

  11. Ufam, że wyborcy wiejscy podziękują PiSowi za wiadomą wypowiedź 9 października. Wróżę dwucyfrowy wynik PSL.

  12. Wszystkim, którym sprawiam swym pisaniem zamierzone trudności polecam wizytę:

    http://www.photoblog.pl/arukia/101991086/tylko-tyle.html

    oraz tamże z podziekowaniem dla Stasieku i TO oraz pozdrowieniami dla utęsknionej mag okrojone wykonanie na klarnecie z dopiskiem:

    http://www.photoblog.pl/sunrise709/47931354

  13. Język wojny i nienawiści to najlepszy i jedyny język jakim się może posługiwać PiS aby utrzymać rozłażących mu się po różnych nowych prawicowych partyjkach i organizacjach wyborców. Taka będzie kampania PiS bo tylko ona pozwoli Jarosławowi Kaczyńskiemu utrzymać poparcie na poziomie gwarantującym mu wysokoprocentową opozycję w nowym parlamencie. To jedyny cel prezesa Kaczyńskiego na dzień dzisiejszy – utrzymać w ryzach elektorat który mimo że jest elektoratem karnym ale … elektoratem niestabilnym. Jeśli tylko pojawi się partia czy organizacja która w słowach będzie twardsza a w czynach bardziej skrajna PiSowi zostanie standardowe dla polskiej konserwatywnej prawicy 15% – a to gwarantuje Kaczyńskiemu wegetację w polityce na jaką jest skazany od 89 roku. Dla polityka z takim przerostem ambicji nad możliwościami to pozycja niemożliwa do zaakceptowania więc wojna z całą Polską trwać będzie nadal.

    http://nocri.blox.pl/2011/08/Nienawidze-wszystkich-wojna-z-cala-Polska.html

  14. Hofman zapewne zniknie ze sceny politycznej szybciej niż przypuszczamy, ale zapadnie na długo w naszą pamięć jako wyjątkowo paskudna kreatura. Sądzę, że kiedyś dla analityków kuchni politycznych JarKacz będzie klasycznym przykładem perwersyjnego zawistnika, świetnie się czującego w otoczeniu miernot intelektualnych i moralnych. Aktualny skład świecznika PiS jest tak „doborowy”, że satyrykom i karykaturzystom nic tam do roboty, ale gdyby ów świecznik społeczeństwo wybrało za swój, to … Nie, to niemożliwe.

  15. Nie wydaje mi się, żeby na wyrost chwalipięcka broszurka wyborcza, z której wynikało, że niemal wszystko, co w fazie budowy w Polsce zawdzięczamy niepodważalnej i przewodniej roli naszej PO była czymś więcej niż Biblia.

    (Sąd, co prawda w trybie wyborczym nie miał zastrzeżeń zaledwie do kilku budów zaskarżonych przez PO na ok. 100 znajdujących się w podartej broszurce, ale mogących stanowić zdaniem sądu powody do chwalipięctwa, co wystarczyło, by przy wyroku przyjąć regułę kłamliwej retoryki pars pro toto).

    Działacze PiS drąc tę broszurkę na strzępy wykazali się tylko krytycznym artyzmem. Co z tego, że był to artyzm w epigońskim może wydaniu w stosunku do czołówki polskiej awangardy. Liczą się wszak chęci bycia w niej, gonienia czołówki, parcia ku nowoczesnosci. Po reakcji na wyczyn Nargala spodziewać się należało raczej uznania ze strony przedstawicieli Salonu, ale salonowa łaska na pstrej chabecie telepie się, jak widać.

    Naśladownictwo, niestety, nie zawsze popłaca. A. Hofman, gdyby nie wiedzieć jak wysilał się, nie odbierze palmy pierwszeństwa w tupecie, bezczelności i dosadności języka marszałkowi, który nie jest prostym chłopem z sioła, lecz uczonym z Łodzi fabrycznej, przemawiającym ostatnio w imieniu własnym pod symbolem roześmianej gęby PO.

  16. Osobno chciałem tylko dodać, że głos profesora marszałka, który nie jest z sioła, lecz z Łodzi kiedyś fabrycznej jest głosem pana, ale nie nie jest głosem jego pana.. W PO obowiązują bowiem zasady europejskiej demokracji i kurtuazji, a każdy wypowiada się tylko i wyłącznie we własnym imieniu, tym bardziej im język wypowiedzi jest bardziej chropawy i knajacki, a treść odleglejsza od faktów i prawdy.

    Co innego w PiS. Tam, jak przystało na bolszewię kryptofaszystowską, obowiązuje jednomyślność poglądów z poglądami duce. To, co mówi każdy działacz PiS jest co do treści i formy zawsze głosem jego Pana. Na inne głosy nie ma tam miejsca.

  17. Jak na razie mamy do czynienia – jeśli chodzi o PiS – z kabaretem wyborczym. Akcja rozgrywa się w świecie fantasy, w którym panuje chaos i bałagan, którego premier posuwa się na klęczkach, ugiąwszy kark przed sąsiadami, dzieci ze względów politycznych odrywa się matkom od piersi, żeby je posłać do szkoły w celu rozluźnienia więzi rodzinnej, chłop polski wyalienował się ze wsi, co zaskutkowało zbaranieniem, etc. I może byłoby śmiesznie, gdyby nie to, że do rozprawy z przeciwnikiem używa się metod faszystowskich, gdyby nie to, że jedynym programem PiS jest bezpardonowa walka z premierem Tuskiem w imię osobistej urazy wiadomego prezesa i że tu nie chodzi o laur „najgłupszego kabaretu w Polsce”, ale o władzę.

  18. @kadett

    W broszurce masz oznaczone daty rozpoczęcia i realizacji inwestycji
    Nazwijmy rzeczy po imieniu:
    PO może się pochwalić i nie uwłaczać innym partiom
    PiS tego nie potrafi

    Mam dużo dystansu wobec partii. Potrafię znajdować ich zalety i wady,
    ale w ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego po katastrofie Smoleńskiej rozpoczęła się istna INTIFADA

  19. Dwucyfrowy wynik PSL w nadchodzących wyborach to b. zła wróżba dla Polski. Oznaczać mógłby co najwyżej, że coraz więcej wyborców tej „partii chłopów” chłepce z koryta KRUS-ów, drepce wokół wielu stanowisk w agencjach państwowych oraz setkach innych instytucjach zajmujących się przelewaniem z pustego w próżne i nie chce rozstać się z państwowym spichlerzem, betonując w nim swoje peerelowskie sobiepańskie układy teścia z zięciem. Rodzina PSL ma być na swoim!

    Chyba, że idzie o dwucyfrowy wynik PSL 0,1%.

  20. staruszek
    2011-08-29 o godz. 09:12
    Jak bylem tak jestem (skolowany)ale
    ego te absolvo

  21. Niektórzy (np. A. Falicz) oskarżają/posądzają Gospodarza o jakąś obsesję antypisowską. Dla mnie jest to zupełnie zrozumiałe – zapewne red. Passent do zakochanych w PO nie należy ,czuje smród SLDowskiego szamba ale JEDNO wie napewno – TAMTO (czyli PiS) U WŁADZY NIE POWINNO SIĘ POWTÓRZYĆ. Myślę ,że każdy przyzwoity ,w miarę rozumny człowiek myśli to samo. Gdy ów wyraz politycznej patologii duszy polskiej stanie się niebytem wtedy bedziemy mogli się bawić w spory, kłócić o programy ,bawić w politykę. Ale póki pisowski katofaszyzm czai się za płotem , pamięć Polaków krótka a jeżdżąca na pstrym koniu na dodatek ,nigdy dosyć przypominania o zagrożeniu jakie stanowi PiS.
    PiS jest emanacją zaburzeń osobowości Jarosława K. ;w III RP nie dostał pozycji na miarę mniemanych ,swoich zasług w dzieło obalenia tzw. komuny w odróżnieniu od całkowicie niezasłużonych promocji Kuroniów , Michników, Geremków…Znacznie niebepieczniejsi są jego akolici i akolitki Brudziński i Hofman, Kempa i Szydło. Nie wierzę ,że są tak bardzo zabureni jak PREZES. Awięc oznacza to ,że wszystkie te świństwa robią cynicznie ,na zimno – dla kariery.

  22. @kadett

    bolszewia kryptofaszystowska to OKSYMORON

    …obowiązuje jednomyślność poglądów z poglądami duce. To, co mówi każdy działacz PiS jest co do treści i formy zawsze głosem jego Pana. Na inne głosy nie ma tam miejsca….
    tu stawialbym raczej na forme wypowiedzi Krk.

  23. Andrzej Falicz pisze:
    2011-08-29 o godz. 07:35

    „Znowu o PiS-ie…
    Czy Pan redaktor Daniel Passent nie ma przypadkiem obsesji?
    Kto rzadzi w Polsce?
    Wydawaloby sie, ze PO a tu okazuje sie, ze problemem jest opozycja.”

    To nie jest wpis o opozycji czy rządzących, to jest notka O CHAMSTWIE I GŁUPOCIE. Tak się składa, że są to cechy integralne tylko PIS-u, więc i o nim najwięcej (to PIS a nie inne partie darł i „baraniał”).

  24. kadett pisze:
    2011-08-29 o godz. 11:41

    „W PO obowiązują bowiem zasady europejskiej demokracji i kurtuazji, a każdy wypowiada się tylko i wyłącznie we własnym imieniu, tym bardziej im język wypowiedzi jest bardziej chropawy i knajacki, a treść odleglejsza od faktów i prawdy.”

    Oczywiście, że w PO kultura wypowiedzi, ich meritum stoją niepomiernie wyżej niż w PIS. To nie wzięło się znikąd, po prostu PO to partia o dosyć szerokim spektrum przekonań politycznych (cały czas się rozszerza!) i ich współistnienie niejako wymósza kulturalną kooegzystencję. Także szersze poparcie wyborcze zniechęca do nienawistnych/chamskich wypowiedzi (zniechęca to centrum).

    „Co innego w PiS. Tam, jak przystało na bolszewię kryptofaszystowską, obowiązuje jednomyślność poglądów z poglądami duce. To, co mówi każdy działacz PiS jest co do treści i formy zawsze głosem jego Pana. Na inne głosy nie ma tam miejsca.”

    Zgadza się, zupełnie inaczej jest z PIS! Wieloletnie negatywna selekcja polityków oraz poparcie skrajnych prawackich świrów (którym nie przeszkadza chamstwo i głupota, a nawet wręcz przeciwnie: wiadomo starsi, głupsi, z wiochy) spowodowały, że dzisiaj PIS to już w zasadzie tylko zbiorowisko zakłamanych chamusiów.

  25. ukrainiec pisze:
    2011-08-29 o godz. 09:52

    Zastanawiam się, o czym będzie Andrzej Falicz, jeśli w wyborach wygra PIS?…”

    Moj szanowny Ukraincu – Falicz bedzie tym kim jest – Kierownikem Projektu w Riyadzie (mieszkaniowka dla 500 000 mieszkancow Arabii Saudyjskiej) a w „najgorszym” przypadku wroci do swojego domu nad Morzem Koralowym…

    A gdyby Kaczynski wygral to bede mial wtedy okazje krytykowac PiS.

  26. @otu
    Bolszewia kryptofaszystowka. Oksymoron? Zapamiętałem ten zwrot z jakiegoś wpisu. Przypuszczam, że jego autorem nie był przyjaciel ludu PiSowskiego. Kr-k to nie dyskusyjny klub filmowy, jak większość kościołów. Obowiązuje tam wierność doktrynie, która ulega stałym ale dość wolnym modyfikacjom.

    Dobrym przykładem wzorcowym partii, gdzie regułą jest powszechne wolnomyślicielstwo, pustosłowie i rozprzężenie ideologiczno – programowe jest oczywiście PO. Tam każdy robi co innego niż mówi, mówi co innego niz myśli, ale myśli zazwyczaj o tym samym – jak długo Polacy bedą jeszcze wierzyć, że nasze (PO) kunktatorstwo, nieróbstwo i rozmemłanie to wina PiS i pozwolą nam dalej uprawiać nie-rząd za swoje pieniądze ze strachu przed bolszewią, katofaszystami i kryptofaszystami.

  27. PIS tchórzy coraz bardziej:

    „Sześć debat wyborczych w ciągu 5 tygodni, pierwsza w ten piątek – to ustalenie, które zapadło podczas spotkania szefów sztabów wyborczych partii zasiadających w parlamencie. W debatach tych nie zamierza wziąć udział PiS.”

    http://fakty.interia.pl/raport/wybory-parlamentarne-2011/news/porozumienie-ws-debat-wyborczych-tylko-pis-mowi-nie,1687249

  28. Cale PO…

    Konkursu nie bylo…

    Choć ledwo skończyła studia i jak wynika z oficjalnej informacji MSZ wcześniej nie miała żadnego doświadczenia zawodowego, Radosław Sikorski mianował ją jednym z trzech doradców w swoim gabinecie politycznym. Urodzona w brytyjskiej stolicy Maya Rostowska dołączyła tym samym do elity elit prestiżowego resortu.

    Ma 8000 na reke kosztuje RP z 15000.
    No coz to jedynie przypadek, ze jest corka kolegii ministra z rzadu PO.

    Ale lepiej ciiiiicho!
    bo jeszcze PiS wygra
    spokojnie
    nic nie zmieniac…
    Kaczynski zjadl slimaki!

  29. Kilka słów o problemach kontynuacji PRLu, dekomunizacji i lustracji poruszonych w programie PiSu

    Aby przerwać przynudzanie Redaktora o „złej opozycji” proponuję blogowiczom, aby zapoznali się z alternatywną propozycją wyborczą proponowana przez opozycję.

    Kilka cytatów pokazujących podstawowe założenia ideologiczne programu PiSu, zamieszczone w obszernym wstępie do wstępu programu wyborczego, czyli oficjalnie ogłoszone warunki podstawowe konieczne dla przeprowadzenia naprawy państwa, otwarcia drogi do skutecznych działań w przemyśle, finansach, rolnictwie, itd.

    Cytat nr 1 z programu PiSu

    ”Łączy nas przekonanie, że nasze państwo musi być rozumiane także jako jakość moralna, mieć mocne podstawy etyczne. Wymaga to zarówno uczciwego rozliczenia komunistycznej przeszłości, jak i oczyszczenia życia zbiorowego w Rzeczypospolitej z wynaturzeń towarzyszących zmianom systemowym po 1989 roku, a także tych, które pojawiły się po roku 2007 i nabrały szczególnej intensywności w związku z katastrofą smoleńską.”

    Mój komentarz do cytatu nr 1

    Państwo jako „jakość moralna”. Było już w propagandzie PiS-u o tym, że Polska jest projektem, teraz nowa wersja – państwo stało się jakością.
    Wyższa filozofia.

    Pierwsze zdanie cytatu kojarzy od razu z wyszydzaną wielokrotnie przez PiS-owców tezą Gierka o jedności moralno-politycznej narodu, teraz ekshumowaną i z honorami przeniesioną do preambuły Programu jako naczelna zasada dla Polaków.

    Tezy tezami, bo chociaż do Gierka i sam Prezes wyraził sentyment, to komunistyczne złogi należy zeskrobać poprzez „oczyszczenia życia zbiorowego w Rzeczypospolitej z wynaturzeń towarzyszących zmianom systemowym po 1989 roku”.

    Jakoś nie mogę zajarzyć. -Jakie to wynaturzenia w życiu zbiorowym Rzeczypospolitej były sobie były po 1989 roku i nabrały szczególnej intensywności w związku z katastrofą smoleńską?

    Przecież działania nominowanego machinacyjnie rzadu Tuska, to nie życie zbiorowe Rzeczypospolitej! Co się wkradło szkodliwego w nasze życie zbiorowe?

    Tusk i jego kompani, to może i wynaturzenie, ale wszystko to dziadostwo wynika z indywidualnych przypadłości uzurpatorów, lenistwa, ukrywanych inklinacji, nieudanego dziedzictwa. Przecie Tusk et consortes, to nie życie zbiorowe. Czy Prezes nie wie, gdzie „tu jest Polska”, gdzie bije zdrowe tętno narodu?

    Cytat nr 2 z programu PiSu

    „Nie da się zbudować demokratycznej Polski ze sprawnie działającą gospodarką rynkową bez zdecydowanego przezwyciężenia komunistycznej przeszłości. Niepodległa Polska po 1989 roku powinna być kontynuatorką II Rzeczypospolitej, a nie PRL.
    Dlatego niezmiennie głosimy potrzebę dekomunizacji, czyli zniesienia faktycznych przywilejów byłej komunistycznej nomenklatury i likwidacji nieformalnych sieci społecznych stworzonych w III RP przez osoby, które były związane z aparatem PZPR i podporządkowanymi jej służbami specjalnymi, o wiadomych powiązaniach zagranicznych.”

    Mój komentarz do cytatu nr 2

    Ze zdania „ Niepodległa Polska po 1989 roku powinna być kontynuatorką II Rzeczypospolitej, a nie PRL” wynika jasno, ze po pierwsze dyrektywa kontynuacji II RP nie jest wypełniana przez rządzących dzisiaj, po drugie, że Polska obecna jest kontynuatorką PRL.

    Nasuwa się prosty wniosek – w sytuacji gorliwej PRLu kontynuacji nie ma czego dekomunizować i lustrować, tylko rozpirzyć wszystko i od nowa budować.
    Dlaczego PiS chce lustrować i dekomunizować i jak podkreślają dalej we Wstępie do programu jego autorzy – „metodami niedrastycznymi” skoro jego ocena sytuacji jest drastyczna?

    Nadzwyczajna sytuacja wymaga nadzwyczajnych środków. Czyż nie?

    Cytat nr 3 z programu PiSu

    „Dlatego niezmiennie głosimy potrzebę dekomunizacji, czyli zniesienia faktycznych przywilejów byłej komunistycznej nomenklatury i likwidacji nieformalnych sieci społecznych stworzonych w III RP przez osoby, które były związane z aparatem PZPR i podporządkowanymi jej służbami specjalnymi, o wiadomych powiązaniach zagranicznych.”

    Mój komentarz do cytatu nr 3

    „Układ” stracił propagandową nośność, zużył się. Zastąpiony został „siecią”

    Jakoś dalej nie mogę zatrybić – o co chodzi w tej dekomunizacji – o wypełnienie zasady równości wobec prawa poprzez „zniesienie faktycznych przywilejów”, czy po prostu postawienie komuchów do kąta?

    Tu kolejna wątpliwość – przywileje są „faktyczne”, a więc to jakaś nie spisana umowa, trudna do zakwestionowania formalnego, wymagająca z pewnością środków nadzwyczajnych, może operacyjnych.

    I co to są te „nieformalne sieci społeczne”. Czy to nie jest aby podpowiedź panią profesor Jadwigi?
    Kto te sieci snuje, kto w nich czatuje, kto je ujawni i rozerwie, a może Kamiński po krótkiej w sejmie przerwie?

    Czy te sieci w całości są tworzone „przez osoby, które były związane z aparatem PZPR i podporządkowanymi jej służbami specjalnymi, o wiadomych powiązaniach zagranicznych”, czy może ktoś został dokooptowany. Którzy to?

    Co to są te „wiadome powiązania zagraniczne” i jeśli są „wiadome”, to dla kogo?

    Czy to są aluzje, czy konkretny program wyborczy? Czego mogę się dowiedzieć o konkretnych zamierzeniach PiSu w tej materii, jeśli czytam enigmatyczne zdania o „powiązaniach” i walce z „siecią”?

    Jak praktycznie PiS zamierza przeprowadzić proces „zniesienia przywilejów”? Jakie instrumenty prawne zastosuje do tego, skoro przez 15 lat rozważań o lustracji PiS (przedtem jako PC) jako duża partia nie potrafiła przygotować spójnej koncepcji lustracji i jako partia rządząca, mająca większość w parlamencie wypuściła w temacie lustracji bubel prawny, który był na łapu capu napisanym spisem niespójnych prawnie ideologicznych dyrektyw oraz przepisów przypominających dekrety kucharek, którym władze rewolucyjne udzieliły eksperymentalnie przywileju rządzenia.

    PiS jako partia rządząca dała popis niekompetencji i zacietrzewienia ideologicznego. Pokazała, jak się przegrywa na własne życzenie.

    Cytat nr 4 z programu PiSu

    „Opowiadamy się także za lustracją, rozumianą jako ujawnienie ewentualnych powiązań z owymi służbami osób odgrywających istotną rolę w życiu społecznymi publicznym wolnej Polski”

    Mój komentarz do cytatu nr 4

    PiS wyraźnie oddziela lustrację od dekomunizacji.
    Ale. Dekomunizacja, to „zniesienie przywilejów i likwidacja nieformalnych sieci społecznych”.

    Czy wynika z tego że lustracja, czyli „ujawnienie” ma być narzędziem dekomunizacji ?

    Tu powstaje gigantyczna wątpliwość. Czy samo „ujawnienie” będzie „zniesieniem przywilejów”, czy będą potrzebne dodatkowe środki prawne. A jeżeli tak, to jakie? No bo jak ostatnie przykłady „ujawniania” wskazują, to taka operacja nie pociąga za sobą niemal żadnych skutków dekomunizujących.
    Tu potrzebne jest bardziej zdecydowane działanie. Dlaczego PiS nam tego nie wyjawia?

    Pzdr, TJ

  30. Z wielką przyjemnością porozmawiam z panem Jarosławem Kaczyńskim o wszystkich sprawach dotyczących Polski, Europy i świata. Zapraszam pana prezesa Kaczyńskiego do porozmawiania o całokształcie spraw, w każdej stacji radiowej, czy telewizyjnej, kiedy tylko zechce. Jeśli będę tutaj, na miejscu, to też z przyjemnością się spotkam – mówił.
    http://polska.newsweek.pl/pawlak-chce-debatowac-z-kaczynskim–o-polsce–europie-i-swiecie,81381,1,1.html

    Podziwiam Pawlaka, choć nie podejrzewam aby coś z tego wyszło.
    Dyskusja zakłada wiedzę obu stron, a co o świecie wie nasz PREZIO?
    Jego świat wewnętrzny niekoniecznie odpowiada rzeczywistości, a klakierzy nie dostarczają wiedzy obiektywnej…..

  31. @Andrzej Falicz pisze:
    „A gdyby Kaczynski wygral to bede mial wtedy okazje krytykowac PiS.”

    Trzymajmy wszyscy kciuki za naszego Andrzeja aby nigdy nie miał okazji krytykować PIS
    🙂

  32. Ja zaś w szoku z powodu: Kradną ludziom organy do przeszczepu? – http://www.stachurska.eu/?p=4565 . Prawdopodobne?

  33. Szanowny Panie Redaktorze, „Politykę” czytam już dłuuuugo, od ubiegłego tysiąclecia :)) I z przykrością stwierdzam, że przestajecie się odróżniać od „Faktu” czy innego „Superexpressu”. Niech mi Pan Panie Redaktorze uwierzy, naprawdę jeszcze w tym kraju zostało trochę ludzi którzy myślą i nie trzeba im wciskać takiej ordynarnej propagandy.
    Wszak nawet „Polityka” publikuje rankingi wskaźnika Giniego i wtedy ta zielona wyspa już wcale nie jest taka zielona wbrew temu co nam wciska premier. Inna rzecz że nie wierzę iż akurat PiS, SLD czy jakakolwiek inna partia coś by polepszyła. Przecież polscy politycy mają wszystko głęboko w ………… (nosie). My ich sponsorujemy (niech mi ktoś przedstawi rozsądne argumenty za takim rozwiązaniem) więc czym się mają przejmować?
    Na szczęście jutro wyjeżdżam z tego pięknego kraju, znalazłem pracę, a tu niech się dzieje co chce 🙂 I mam jeszcze tylko jedno pytanie do tych pożal się Boże polityków. Dlaczego w Polsce normalny człowiek musi kombinować ???

  34. PO to zwykła partia polityczna jakich wieli widziała demokracja. W razie niezgodności poglądów to PRZECIWNIK polityczny na którego zwyczajnie nie głosuje sie. PiS to pewna forma patologii politycznej. PiS jako pierwszy (pomijam tzw. komunę) uznał ,że oponent to WRÓG. Nie obowiązują zasady demokracji wobec takiego, wszelkie konwencje uznaje się za nieobowiązujące o ile utrudniają uzyskanie WŁADZY i korzystanie z niej. Czuję się głupio popierając partię nie odpowiadającą moim poglądom ale nie chce się znależć w sytuacji niemieckeigo socjaldemokraty z 1933…Aczkolwiek Palikot kusi…

  35. Redaktor Passent oPiSal siebie.

    A master’s voice zamienil sie w szept komuny.

    baltazarsaldo

  36. Słyszałam dziś, jak zwolennik PiS (nauczyciel, wyższe wykształcenie, a jakże!) mówił z pasją do znajomego, że skończy się niedługo ta faszystowska władza. Domyśliłam się, że chodzi o PO.
    Można krytykować rząd, ale wolałabym, aby PiS-owcy zachowywali jakieś proporcje. Może powinni się podszkolić z historii i sprawdzić, jakie cechy miała faszystowska władza. Fajnie jest rzucać hasłami, ale co mają na ich poparcie? Więzienia pełne więźniów politycznych? Zamykane wolne media? Bojówki partii rządzącej? Sfałszowane wybory? Może eksterminacja kogoś?
    Zapewniam, że nawet do Białorusi nam daleko, a gdzież do faszyzmu!…

  37. Binarek,
    podziwu to jest godzien partyjny dystans.
    A w te płomienieINTIFADY PO i jej poplecznicy nie lali oliwy, usiłując dyskredytować i dusić w zarodku groźny dla siebie mit..?

    Pomnik ofiarom katastrofy smoleńskiej wymagał specjalnego rozpisania referendum. Tulipany i znicze były traktowane niemal jak zamach na urząd prezydencki. Za to prywatyzacja SPEC i poważna zwyżka cen biletów komunikacji miejskiej w celu łatania budżetu obeszły się już bez pytania mieszkańców o zdanie.

  38. Innowacje wprowadzone przez PiS do naszej debaty:
    – gdy PiS pomawia, obraża to używa ,,twardego języka” dokonuje ,,szarży słownej”. gdy ktoś odpowiada na tym samym poziomie agresji werbalnej wtedy ,,potwornie spotwarza” ,,monstrualnie ohydnie pomawia”
    – gdy PiS przegrywa sprawe w sądzie jest to wynikiem nie złamania prawa ale zmowy/serwilizmu wymiaru sprawiedliwości
    – gdy PiS ma niskie wyniki sondaży to wynik spisku mediów
    – gdy PiS przegrywa wybory zwykle jest to wynik spisku i fałszerstwa
    – gdy PiSowi nie wychodziła budowa autostrad – był to wynik zabezpieczania interesów narodowych przez nic nie robienie. Dzięki temu uniknęli wpadek,afer itp.
    – gdy w zasadzie żadna z ujawnionych ,,afer” prez PiS afer nie zakończyła się skazaniem uznali ,że to wynik wpływów agentury
    – gdy PiS z całkowitą przytomnościa umysłu chciał uwolnić się od rosyjskiego postronka gazowego nie zrobił w zasadzie NIC
    – gdy PiS domagał się ,,szacunku dla Majestatu Rzeczypospolitej uosabianego przez Pana Prezydenta ” domagał sie poszanowania urzędu a nie Lecha KACZYŃSKIEGO. Spalenie kukły ,,urzędujacego wałęsy/bolka” ustanawiało precedens jak należy ów szacunek okazywać…
    – gdy Jarosław K. przegrywa wybory nie zawraca sobie głowy drobiazgiem pogratulowania zwycięskiemu rywalowi. Co najwyżej uznaje łaskawie ,że jest to wynik ,,nieporozumienia” albo fałszerstwa(?)
    Tak, stare dobre pisowskie obyczaje …

  39. Andrzej Falicz pisze:

    2011-08-29 o godz. 14:00
    ukrainiec pisze:
    2011-08-29 o godz. 09:52

    „o czym będzie” pisze @ukrainiec O czym będzie. Zdaje mi sie że Jego Twój stan konta i majątek nie interesuje.
    PS. To tak było napisane żeby sobie nie myślał?

  40. do mag pisze:

    2011-08-19 o godz. 17:51

    Lizakowi Ludzie nie maja zlej konotacji dla wszystkich blogujacych. Niektorzy Lizaka podziwiaja w blogosferze po dzien dzisiejszy. Zapewniam, ze mam wiecej pytan od odpowiedzi. Od Lizakowych Ludzi nie odstapie (okreslenia), bo prezentuja pewien typ myslenia. Mysla wiec, zlosliwosci im rowniez nie brakuje, niedorzecznosci jako zywo. Ponizej pzyklad pisania Mag….

    …20 lat starczylo, aby ten wysoko uprzemyslowiony kraj zamienic na kraj rolniczy, kraj pol-analfabetow nie czytajacych ksiazek, na kraj produkujacy inzynierow na zachodni zmywak…

    W powyzszym zdaniu prawdziwy i ciagle aktualny jest zmywak. Pamietam zmywajacych z lat 67-76 w Paryzu. Pracy nie nalezy sie jednak wstydzic. Lizakowego myslenia i pisania, owszem…Patrz wyzej.

    Dlatego nie widze w najblizszej przyszlosci szansy na nasza wpsolna, rzeczowa dyskusje. Dziekuje mimo wszytsko za pierwszy krok i sledzenie moich wpisow.
    ET

  41. …Zastanawiałem się, dlaczego PiS tak bardzo domaga się od Platformy ujawnienia jej programu wyborczego – przecież programów nikt nie czyta…

    Pisze Pan Passent i dziwi sie niczemu? Mnie nie bawia i nie dziwia juz tanie bonmoty Pana Passenta. Zapewniam go jednak, ze jest wielu czytajacych programy poszczegolnych partii.
    ET

  42. Gdy odejdzie się od rzeczywistych lub domniemanych różnic w jednym czy drugim obozie politycznym oraz od form w jakich się one przejawiają, to pozostaje substancja społeczna, której nie uda się dobrze opisać bez nawrotu do podstaw.
    —-
    Wpierw długa wstawka o finansowaniu działalności politycznej. Przedstawiciele władzy administracyjnej od prezydenta i premiera aż po referenta w urzędzie powinni być w nominalnie i pragmatycznie osobamy służby publicznej. Za pełnienie tych usług powinni dostawać wynagrodzenie. Prezydent Polski w ostatnich latach, w różnych osobach, w różnych formach, deklarował się jako prezydent wszystkich Polaków. Uważa się najwyższe stanowiska za polityczne, w rozumieniu reprezentacji jednej z formacji politycznych w państwie. Ale dla obywatela nie znającego subtelności różnych władz mamy tu do czynienia z władzą wykonawczą, czyli urzędnikami na etatach. Płatnych.

    Władza ustawodawcza zwykle jest sprawowana przez osoby opłacane w innej formie. W szczególnści opłacany jest udział w nieregularnych działaniach opisanych według innej pragmatyki niż urzędnicy na etacie. W państwach demoratycznych mamy do czynienia z lobbingiem okreśłanym w Wikipedii tak:

    Lobbing polityczny zwany także rzecznictwem interesów (z ang. advocacy) – pojęcie, opisujące działania zgodne z prawem, zmierzające do wywarcia wpływu na organy decyzyjne w państwie (w szczególności legislatywę, egzekutywę lub władze samorządowe) w celu uzyskania korzystnej decyzji.

    Czy to będzie lobbing ad hoc, czy też ustawiczny lobbing zawodowy, nie jest niczym niewłaściwym wynagradzanie zań osób fizycznych lub prawnych.

    Przez dziesięciolecia po IIWŚ z uwagi na dyktaturę polityczną zapomnieliśmy w Polsce o lobbingu politycznym w jego rozumieniu zgodności z prawem. Mało kto zdobywa się na nazwanie nauczania księdza Jerzego Popiełuszki lobbingiem politycznym, za który zapłacił życiem.

    Po 1989-m roku w procesie stopniowego znoszenia dyktatu polityczno-ideologicznego dopracowaliśmy się w Polsce sytuacji, w której najbardziej widowiskową formą lobbowania było palenie opon przed budynkami władz najwyższych. Co prawda mówiło się i mówi o wysokich uposażeniach przywódców związkowych, ale za naganne powszechnie uważa się wywieranie nacisku politycznego za pieniądze. O kupowaniu głosów w Kongresie USA słyszeliśmy. Nawet poznaliśmy podzszewkę tych działań wfilmie Roberta Altmana „Nashville”. U Altmana chodziło raczej o w miarę niewinne poparcie.

    Pomijam tu kupowanie głosów wyborców w rodzaju zdarzeń wałbrzyskich odświeżonych w ostatnich dniach.

    Wraz z nadaniem komunikacji cechy nadążności (on-line – jak piszą słabo znający polszczyznę) poprzez sieci telefonii komórkowej oraz sieci komputerowe powstała realna i skuteczna forma lobbingu. Na przykład: staruszek lobbuje na rzecz Karki z podrózy. Co więcej, powstał iternetowy rynek lobbingowy. Zbiorowość użytkowników komputerów fuka i odżegnuje się od tego, ale to jest tylko nieudana próba zaprzeczenia, że król jest nagi. Na świecie za duze pensje zatrudnia się specjalistów politycznego lobbingu komputerowego. Zaprzeczenia osób postronnych są wyrazem dziecinnej naiwności. Tak dzieje się w Izraelu, w Iranie w USA, w Chinach, w Rosji i w wielu mniej gorących politycznie krajach.

    Więc gdy Kartka z podrózy zapytał blogera invinoveritas czy pobiera wynagrdzenie za swe komentarze, ten zaczął reagować wulgarnie. Z powodu swej aktywności na blogach e-Polityki ten popadły w rynsztok komentator został przeze mnie nazwany szyderczo orłem, a my powyżej rynsztoka ze swych wyżyn około 175 cm mówimy: stop wulgarności. Czy jesteś juz Otago odkołowany na miejsce ładowania akumulatorów? Nie invinoveritas czerpie ze swego komentowania pieszczotę i zyski finansowe.

    Tak będzie się działo zapewne w internecie gdy oszołomstwo i megalomania nieudaczników zostaną zepchnięte na margines polityczny. Ktoś ma fundusze aby płacić i potrzebę zaspokojenie której ten fundusz wspomaga? Proszę bardzo! Niech robi to nawet niejawnie. Kartka posłużył się stereotypem: za pieniądze działamy usilniej. Dzierzyński i Gomułka nie żadali korzyści za swe zabijanie i gadanie. Kartka popełnił błąd. Zamiast zaproponować invinoveritas szerzenie prawdy za pieniądze tylko pytał. Zdarzało mi się kopać głlupio grządki wokół bloku – głupio bo za darmo. Rzecz gustu, kwestia smaku. Mam wrażenie, że mimo upływu czasu odpowiadającemu co najmniej jednemu dominującemu pokoleniu, wciąż nasze myślenie jest naiwnie stoczniowe: socjalizm tak; wypaczenia nie.

    Więc koryguję przyjaciela Kartkę: invinoveritas – jesteś u siebie; tylko proszę spełn prośbę Andrzeja Mleczko kierowaną do nosorożca i żyrafy.
    —-
    Wracam do trudnej w opisie substancji politycznej.
    Służę swym opisem i lobbingiem politycznym. Polityka to jest także działalność służąca rozwiązywaniu konfliktów. Nie muszą te działania służyć dobru wspólnemu a wręcz prywacie. Tylko uprzedzam: bez ulokowania mnie w pierwszym tuzinie najbogatszych Polaków współpracy nie podejmuję.

    Nie podejmę się także optowania za odebrania ziemi rolnej mężczyznom zorientowanym na mężczyzn. Nie podejmuję się wydębić z budżetu BRD wydębić więcej na dopłaty dla polskich rolników. Bo w to że żabojady coś dadzą nie wierzę. Na obrabowanych ostatnio brytyjczyków też nie liczę.

    Jarosława Kaczynskiego nie zrozumiem, bo skoro do dziś łaski objawienia nie dostąpiłem, to jad trupi już mi nie pomoże. Będę więc chyba mendził za darmo, az do zbanowania.

    Próbka promocyjna:

    http://www.youtube.com/watch?v=vA5iIOrtUIY

  43. Miało być: nieCH czerpie. Może mu starczy na lepsze wino.

  44. Panie red. Passent.

    Oto opinia prof. Rybińskiego o Pańskim ulubieńcu – min. Rostowskim.

    „Jedno jest bezsprzeczne: najgorszym ministrem finansów ostatniego 20-lecia jest obecny – Jacek Rostowski.
    Najgorszym? A zielona wyspa? Wzrost gospodarczy?
    Tak, najgorszym. Bo nikt nie miał takich szans jak on, nie miał tylu unijnych pieniędzy i stabilnego zaplecza politycznego. A Rostowski, posiadając to wszystko, prowadzi politykę oszukiwania ludzi i chowania długów pod dywan. Jeśli jeszcze jeden taki minister finansów nam się kiedyś trafi, to zostaniemy bankrutem”

    Źródło – wywiad w „Uważam Rze”

    Z pełnym szacunkiem ale jednak opinia prof. Rybińskiego jest dla mnie bardziej miarodajna niż Pańska.

  45. Andrzej Falicz pisze:
    2011-08-29 o godz. 14:00
    „”Zastanawiam się, o czym będzie Andrzej Falicz, jeśli w wyborach wygra PIS?…”
    Moj szanowny Ukraincu – Falicz bedzie tym kim jest – Kierownikem Projektu w Riyadzie…”

    Ha, ha, ha… nie kituj. Na zmywaku siedzą tam Azjaci. A wiem co mówię, jam Abdullah bin Abdulaziz al Saud.

  46. @invinoveritas pisze:
    2011-08-29 o godz. 19:24

    Nie podszywaj się pod Abdullaha. Znam go dobrze. Jestem Hadżi Halef Omar ben Hadżi Abul Abbas ibn Hadżi Dawud al Gossara, pseudonim „Ojciec 11 włosów”, przyjaciel Kara ben Nemsi.

  47. do
    TJ pisze:

    2011-08-23 o godz. 18:20

    Pana wpis moglby byc ciekawa „deska”. Zaluje jednak, ze Pan Passent nie reaguje na wiele madrych wpisow o Hartmanie.
    Pozdrawiam.
    ET

  48. kadett pisze:

    2011-08-29 o godz. 15:34

    Kr-k to nie dyskusyjny klub filmowy, jak większość kościołów. Obowiązuje tam wierność doktrynie, która ulega stałym ale dość wolnym modyfikacjom.
    Masz racje w 100 % , tylko wątpliwości budzi nie wierność a doktryna. a o wierności jako takiej powiem iż wielu w tej doktrynie bładzi jak pijane dziecko we mgle. ci trzeźwiejsi nie podpierają nie sprowadzają na własciwą drogę bo wiara w doktrynie im nie pozwala. I tak jest tam zamiast doktryny wiary wiara w doktrynę która zmienia sie w indoktrynację.
    Panie Boże Ci dopomóż

  49. Andrzej Falicz pisze:

    2011-08-29 o godz. 15:38
    Bezpiecznie byłoby aby RS Marte K przyjął. Ciekawe ile mu ten koleś zasunął łapówy albo ile gorzały razem wypili. Dziwi mnie tylko że tak praworządny nie zgłasza nadużycia w organach a tylko pokrzykuje jak kibol przeciw „ręce” swojego którą sędzia dyktuje a której „nie było”

  50. Opinię o PSL Hoffman oparł na doswiadczeniach z kontaktów z Wojciechowskim i Kużmiukiem, których zna najlepiej z byłych i obecnych działaczy tej partii.

  51. Marit, język PiS-u już dawno przestał być językiem mającym jakiekolwiek związki z rzeczywistością. Oni od dawna żyją na planecie Paranoja. Ale jednak ciekawe jest to, że owej paranoi ulegają także ludzie, którzy z racji wykształcenia powinni jednak myśleć racjonalnie. Widocznie są inteligentni inaczej. Albo jeszcze nie doczytali, że książki niszczyli właśnie faszyści, a póki co to nie PO, ale PiS się znęcał nad słowem drukowanym (bo jego członkowie spijają słowa głównie z ust swego Proroka). Polska to piękny kraj, ale dlaczego jest w niej taki bezmiar głupoty!

  52. Marit pisze:
    2011-08-29 o godz. 16:49

    „Może powinni się podszkolić z historii i sprawdzić, jakie cechy miała faszystowska władza.”

    W przypadku PO mamy do czynienia z tzw. „dziadowskim faszyzmem” – budowa autostrad się wlecze, armia jest rozwalany a zamiast „nocy dlugich noży” bandycki napad na siedzibę opozycyjnej partii i zamordowanie niewinnego czlowieka oraz zranienie innego ! Szefem MSZ-u jest pajac który podobnie do (adoptowanego) niemieckiego szlachcica Ribbentropa co i rusz szokuje swoimi kretyńskimi wypowiedziami. Czegoś jeszcze zapomnialem ?!

  53. @ otago
    Prezes z Żoliborską inteligencją ma wspólne chyba tylko miejsce zamieszkania. Przedwojenna I. Ż. to były środowiska postępowe (niezależnie od tego jak potem to słowo zostało zbrukane przez komuchów), zakładali spółdzielnie mieszkaniowe, głosowali na PPS, budzili niechęć podszytą sarkazmem wśród starej zasiedziałej południowej Warszawy. Ówczesny CiWF (dzisiaj AWF) na który mogły dostawać się, o zgrozo, dziewczęta nazywano w południowych konserwatywnych dzielnicach „SIF”, to nie było środowisko które mogłoby dziś głosować na PIS wręcz przeciwnie, byli to ludzie o poglądach umiarkowanie socjalistycznych, co oznaczało społecznikowstwo, a nie żerowanie na zagubieniu i resentymentach warstw wykluczonych, żeby na ich plecach dojść do władzuchny
    @andrzej falicz
    Nie dziwie się tej obsesji. Czego by nie zarzucać PO nie jest to partia wywrotowa, złożona ze skrajnych cyników lub wierzących w swe urojenia paranoików, dążąca do wzniecenia kolejnego polowania na czarownice i dążąca do wyjaśnienia sprawy „zdradzonych o świcie” i walkę z „kondominium rosyjsko-niemieckim”. To nie jest zagrożenie przejęcia władzy przez partię o takich to a nie innych poglądach, tylko zagrożenie regresem cywilizacyjno społecznym na długie być może lata dla Polski potencjalnie stracone. Tak jakby dziwić się, że ktoś ma obsesję na temat Meciara, Front Narodowy, czy Putina, obsesja jest zupełnie usprawiedliwiona, mnie też spędza sen z oczu, nie tyle to, że mogą wygrać, bo w to nie wierzę, jak to, że po tym wszystkim głosować nań jest skłonnych wciąż ok 30% Polaków. To poważny problem społeczny i Bóg wie jak go zażegnać…

  54. staruszek pisze:
    2011-08-29 o godz. 17:45
    Próbka promocyjna
    ————————————————————————————–
    Doskonale! 🙂

  55. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Teresa Stachurska
    2011-08-29 o godz. 16:12

    Domyslam sie, ze – NA PIERWSZYM SPOTKANIU Z PROKURATOREM ZASUGEROWAŁ ON , BYM PRZEMYŚLAŁ RAZ JESZCZE MOJE ZAWIADOMIENIE I PRZYSZŁA ZA TYDZIEŃ.. – za czasow Z. Ziobry to bylo nie do pomyslenia (?)
    Po prostu pod „batuta” ZZ prokuratorska atmosfera wytrymowana byla inaczej …

    Post Chriustum.
    Naja … ryba psuje sie od glowy – prawda?

  56. Panie Redaktorze, no niestety PiS-owcy tylko podarli i pocięli broszury Platformy. Oczywiście, jak Pan zręcznie sugeruje, wydźwięk propagandowy byłby o wiele korzystniejszy dla Platformy, gdyby zaczęli je palić na stosach jak naziści książki w Berlinie. Jednakże w tej chwili jesteśmy dopiero na etapie Republiki Weimarskiej. Głową naszego państwa ciągle jeszcze jest prezydent Hindenburg, tfu, Komorowski. I tak zostanie po wyborach. Z PiS-em u władzy, czy w opozycji. Dlatego może nie snujmy tu katastroficznych wizji, a raczej zastanówmy się, czy przypadkiem w świętym zapale polemicznym znowu nie przegięliśmy zdrowo pały. Słodko jest zawsze być po jedynie słusznej stronie, ale bez przesady. Okej?

  57. O czym tu mówić? Wczoraj w głównych dziennikach TVP i TVN mieliśmy całe tony tej politycznej konfekcji: prześciganie się w złośliwościach i obelgach. Nie było ani jednego konkretu. Ani jednego zdania z jakiegokolwiek programu. Kabaret? Nawet nie kabaret, bo ten wymaga jakiejś inteligencji i błyskotliwości. Cyrk, jarmarczne gagi dla mało wymagających. Można powiedzieć, że już nie istnieje żadna różnica między gagami Szymona Majewskiego, a wypowiedziami p. Hofmanna, Ziobry i paru jeszcze innych. Ubaw po pachy. W końcu mówię do żony: wyłącz już ten telewizor, bo głowa boli od tych głupot”.

  58. Wydarzeniem z pierwszych stron tabloidalnych mediów było wykopanie, czyli ekshumacja Wasermana oraz przy okazji prezentacja fotografii jego pięknej i zdolnej córki. Wydarzenie bardzo ważne na miarę wystąpienia premiera lub któregoś z biskupów. W tym ponurym kraju wykopywanie trupów wchodzi już w rutynę. Pyjasa kilkakrotnie aby zmierzyć zawartość alkoholu. Sikorskiego aby zmienić mundur i Wasermana aby zmienić lewą nogę na prawą, usunąć fragmenty innych ciał lub określić zawartość helu. Jakby poprzez ekshumację przywracano mu życie. Potworne wynaturzenie cywilizacji katolickiej rejestrowane w historii papieży. W kilku przypadkach grzesznych papieży wyciągano z grobów i odziewano w ceremonialne szaty, sądzono przed trybunałem i skazywano na włóczenie zwłok przez konie po ulicach Rzymu. Czy wracają te czasy?

  59. Jurek Cedro pisze:
    (…)w tej chwili jesteśmy dopiero na etapie Republiki Weimarskiej”
    DOPIERO! No to ci pocieszenie… Może należy przypominać, czymżesz się ona skończyła. Ja wiem, że w dzisiejszych czasach byłaby to wersja raczej soft niż hard, ale na sugestię „bez przesady. Okej” Odpowiadam:
    Zdecydowanie: NIE OKEJ!
    Nie wolno Polsce fundować III Rzeszy, tfu, IV RP,nawet w wersji extra-soft. W najlepszym razie byłyby to stracone lata…

  60. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ Binarek
    2011-08-29 o godz. 15:53

    Sympatyczny Blogowiczu, chcialem Ci cos powiedziec o czym najprawdopodobniej nie wiesz.

    Najciekawsze na blogowisku sa te wpisy ktore sie nie ukazuja, i to wiadomo dlaczego – to jest b. delikatnie powiedziane (?)

  61. Jak zawsze doskonały wpis… tylko, żeby PiS nie wziął go na poważnie i naprawdę nie rozpoczął jakiegoś autodafé…

  62. Dobrze żyjesz z księdzem i kuratorem, kłaniasz się komu trzeba, międlisz frazesy i uśmiechasz się przymilnie a fałszywie – wytrwasz na stanowisku do emerytury. Podpadniesz kurii, zaliczysz jakąś aferkę opisaną w gazecie, któryś nauczyciel zerwie ci się ze smyczy i zrobi coś ciekawego – wracasz do klasy. Konformizm, oportunizm i kunktatorstwo to święte zasady edukacyjnego molocha pod ministerialno-biskupią pieczą. Tu nikt nie podskoczy, a już zwłaszcza na prowincji. Dyrektorzy kulą się przed kuriami, kuratoriami i wizytatorami, nauczyciele przed dyrektorami, rodzice przed nauczycielami i tylko dzieci sobie bimbają, bo wiedzą, że nikt im nic nie zrobi
    http://polska.newsweek.pl/hartman–szkola-do-przebudowy,81354,1,1.html

    Chcieliście Hartmana, to macie……
    Bardzo ładna diagnoza obłudy i hipokryzji.
    Ale w naszym kraju nie wolno „szargać świętości” Za mówienie prawdy się każe. Lud nie lubi być pozbawiany złudzeń. Czy od czasów Cimoszewicza się zmieniliśmy, dojrzeliśmy jako społeczeństwo?
    Błogostan stawu z karpiami przerywa się wpuszczając szczupaki……

  63. jerzy 29.08; 21:03

    Racionalizacja niewiary i upajanie sie własnym rozumem przynosi podobne (lustrzane) skutki co racjonalizacja wiary.

    Bóg Ci zapłać za życzenia!

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    pietia
    2011-08-30 o godz. 09:03

    To nie jest tak do konca – o nie! – sympatyczny Blogowiczu: „Tusk z ekipą nie przyznają się do ewidentnej porażki, którą widać gołym okiem, zagadają cały „burdel w budowie” setką rutynowych zdań”

    Rozumiem ze Blogowicz tego zjawiska nie dostrzega z powodu bolu glowy – prawda?
    http://www.kontrowersje.net/tresc/na_moj_leb_i_oko_karty_przy_szulerskim_stoliku_sa_rozdane

  65. Marsz Pustych Garnków przeszdł przez Gdańsk (28.08.2011)
    http://www.stachurska.eu/?p=4585

  66. staruszek pisze:
    2011-08-29 o godz. 17:45
    „Więc gdy Kartka z podrózy zapytał blogera invinoveritas czy pobiera wynagrdzenie za swe komentarze, ten zaczął reagować wulgarnie.”

    Nie zapytał, tylko pomówił mnie o bycie sprzedajnym komentatorem. I spotkal się ze zdecydowaną i stanowczą odpowiedzią.
    Zgodnie z moim przekonaniem: dość bezkarności dla ciągłego (PIS-owego) obrażania i pomawiania w pseudo-kulturalny sposób. Bo chamstwo nie jedno (wulgarne) ma imię.

    „Kartka posłużył się stereotypem: za pieniądze działamy usilniej. Dzierzyński i Gomułka nie żadali korzyści za swe zabijanie i gadanie. Kartka popełnił błąd. Zamiast zaproponować invinoveritas szerzenie prawdy za pieniądze tylko pytał.”

    Kartka oraz ty pomyliliście (ten pierwszy pomówił) się oboje. Motywacją moją nie jest kasa, tylko dobro Ojczyny. Komentuję z patriotyzmu i poczucia obywatelskiego obowiązku.
    Amen.

    A ponieważ obaj błądzicie w omawianym właśnie temacie, to do was powinna się raczej odnosić prośba z żartu Mleczki.

  67. Pan Redaktor pisze:
    „Zastanawiam się, dlaczego aktywiści PiS w szesnastu miastach darli i cięli broszurę zamiast ją podpalić? ”

    – Po pierwsze: wspomnieni przez Pana aktywisci sa widocznie ludzmi
    na tyle odpowiedzialnymi, ze nie chcieli stwarzac zagrozenia
    pozarowego
    – Po drugie: sa wyraznie na tyle inteligentni, zeby nie podkladac sie
    „czolowym publicystom”, ktorzy natychmiast podniesliby krzyk,
    ze „oto nadciaga faszyzm”
    Coz wiec mieli robic?
    Do celow sanitarnych wspomniana wyzej broszurka zapewne sie
    nie nadaje, a ewentualnosci przeczytania nikt powazny chyba
    nie bierze pod uwage.
    Kazdy, kto ma oczy i chodzby pare szarych komorek w przestrzeni miedzy uszami widzi „osiagniecia” tzw. „Platwormy Obywatelskiej” i nie potrzeba
    mu do tego zadnych broszurek.

  68. jerzy pisze:

    2011-08-29 o godz. 17:07
    Andrzej Falicz pisze:

    Panie Jerzy,
    To oczym bedzie Andrzej Falicz napisalem w drugim zdaniu.
    W pierwszym napisalem co Andrzej Falicz robi, zeby nie bylo watpliwosci, ze nie czeka na powrot wladzy PiS-u zeby sie umoscic…. ze tak powiem.
    Wiele osob natomiast pisze to co pisze o PiS-ie (w kolo) bo sie boi, ze mu PiS wysunie z pod tylka wygodna poduszke – i dlatego glownie zajmuje sie obrzydzaniem PiS-u.
    Ze strachu!

  69. Dla zmeczonych chmastwem PiS-u proponuje znalezc kulturalne schronienie w objeciach marszalka z PO…
    Panu Passentowi nie proponuje bo on sie PiS-em NIGDY nie zmeczy…

    http://www.youtube.com/watch?v=5GtskMy58cY&feature=related

    Swoja droga bez PiS-u PO nigdy by nie zgarnelo tyle i na tak dlugo…
    Tusk musialby sam potajemnie zakladac jakis PiS.
    Dlatego najwieksza pretensje do PiS-u nalezy miec nie za domniemane chamstwo (patrz niesiolowski, Kutz, Sikorski sama smietana PO) ale wlasnie za PO!!!

  70. Wszystko się zgadza, ale gospodarka się chwilowo trzyma dzięki decyzjom podejmowanym wiele lat temu, ponad 10, a także dzięki UE. PiS i PO nic w tej kwestii nie zrobiły.

  71. Tow. Marek Król, były sekretarz KC, były naczelny „Wprost”, kandydat na senatora, nie wspominając o jego bardziej tajemniczych kwalifikacjach, wystąpił pod namiotem Solidarnych 2010 – donosi portal wpotylice.pl
    To chyba najśmieszniejszy incydent tej kampanii wyborczej ?

  72. Drodzy stasieku, staruszku i TO!
    Zupełnie mal a propos wpisu Gospodarza.
    Byłam z Wami umówiona w niedzielę w kawiarni „Na Rozdrożu”. Nie zjawiłam się i mam wyrzuty sumienia. Bardzo, bardzo przepraszam.
    Z powodu pieknej pogody nie wróciłam na czas z działki nad Narwią. Gościłam tam moją siostrę, która od trzydziestu paru lat mieszka w Sztokcholmie.
    Nie wiedziałam, że nasz pobyt na północnym Mazowszu sprawi jej aż tak wielka frajdę. Była absolutnie zachwycona tym, jak wyglada dzisiaj polska głęboka prowincja (wieś) w sensie cywilizacyjnym itp. Jak wyglądają domy, tzw. obejścia (gumna), sklepy… A ja byłam dumna jak cholera. I niech mi pisowcy i inni poparańcy nie pieprzą, jak to jest fatalnie z naszą ojczyzną.
    Serdecznie pozdrawiam, mag

  73. Pan Passent raczy zapomninac, ze „widmo debat” czyni plityke i politykow beardziej transparentnymi. Rozumiem, ze Pan Passent nie mial okazji w czasach zaprzeszlych brac udzial w debatach politycznych. Takie byly wrecz przeszkoda dla owczesnych pryncypalow.

    Zastanawiam sie jak Pan Passent chce ulepic spleczenstwo obywatelskie bez debat. Arcyciekawe; witam w Klubie LL.

    ET

  74. kadett pisze:

    2011-08-30 o godz. 10:10
    Coś mi sie wydaje że nie wiesz co piszesz?
    co to jest niewiara?
    Co to jest racjonalizacja wiary????
    Widzisz – jesteś tak głeboko ortodoksyjny że zrzucasz na Boga swoje długi.
    Nawet przechodząc obok sąsiada którego kataklizm nawiedzi powiesz Panie Boże pomagaj
    A w kwestii upajania sie rozumem. A kto dał Tobie(mnie) rozum i wolną wole? I po co? Ja wiem a Tobie potrzeba doktryny. Wiara to nie doktryna.
    I tym sie różnimy

  75. Mag!

    Cieszy mnie, że sprawiłaś siostrze przyjemność, tym bardziej że umówiony dzień (sobota ptaszyno!) był jednym z najładniejszych tego lata w Polsce.

    Nastroje wśród krajan zapewne zależą od pogody w dni wolne. O dziwo, kilka osób mających urlop w lipcu wcale nie narzekało na deszcz. Warszawa w tym dniu była pusta – nie tylko dlatego, że bez Ciebie.

    Pozdrawiam i zachęcam do przyglądania się wydarzeniom politycznym i współuczestnictwa w tworzeniu nastroju.

    Zatęsknił za Tobą ET. Nie chciało mi się dociekać do czego pije, ale chyba jest tak, że jak ET pije to nie jest to Zuber. Wszedłem na blogi e-Polityki gdy Lizakowi Ludzie byli już przeszłością jeśli chodzi o nazwę. Dziś mamy do dyspozycji coś więcej niż skrystalizowany karmel z wetkniętym patyczkiem.

    Krótko, ale jednak poruszyłem na spotkaniu Trzech Starych kwestię najbliższych miesięcy i lat. Według mnie już zimą zacznie się zarysowywać fala powrotów Polaków z emigracji zarobkowej do Europy. Powoli zawodami bardzo poszukiwanymi będą rehabilitanci, opiekunowie osób starszych i geriatrzy.

    Zablokowanie lub redukcja funduszy w Europie na szeroko rozumianą pomoc społeczną zaowocuje drugą, tym razem wysoką, falą kuracjuszy i urlopowiczów w krajach Europy Wschodniej należącej do UE. Nawet Szwedzi i Szwedki i ogólnie Skandynawowie będą planowali letni urlop w Polsce. Po raz pierwszy od lat wiosna i lato w Polsce jest wolne o palenia opon i innych jarmarcznych rozrywek. Nawet strajki kolei w Polsce utonęły w rzece skutków anomalii pogodowych. Dopiero odskocznia od krajowej sceny pozwala stwierdzić, że w Polsce jest dziwnie spokojnie i dobrze.

    Oczywiście drobnych irytujących zdarzeń jest wystarczająco dużo aby podtrzymać polskie narzekanie. Moim zdaniem mamy jakiś okres wyciszenia i Stasieku na spotkaniu przypomniał baumanowską myśl o interregnum.

    Nie było między nami księżniczki, ale nadzieji na podniosły nastrój na przyszłym spotkaniu nie straciłiśmy.

    Witaj w domu i na forum.

  76. Andrzej Falicz pisze:

    2011-08-30 o godz. 11:44
    Rozumiem że wszyscy którzy nie chcą rządówJK( tu nie o PIS chodzi)mają pod te poduszki? O kraju mlekiem płynący i poduszkami wymoszczony To PO dało poduszki na krzesła Purpuratów czy to co innego znaczy?
    A ja nie wiedziałem że nie chcąc niemiłego mi Ziobry Kaczyńskiego Brudzińskeigo czy panów samochodzików cypryjskich nad mą głową i całym ciałem ktore do czegoś doszło otrzymałem to od PO wraz z poduszką na której spi mój pies niecnota( oj jak mu dobrze rozpuszczonemu przez PO
    Rozumiem że dobra są dawane a nie wypracowywane. A. F najlepiej o tym wie!!
    A mnie wisi od kogo dostał krzesełko
    ja swoje kupiłem na aukcji którą poprzednicy wszystkich partii ogłosili.
    pomnożyłem dany mi talent a nie zakopałem go jak wielu którzy teraz socjalizmu żądni
    A strachu przed PIS-em mam tyle co przed dawnymi panami co mną rządzili przez kilkadziesiąt lat. Jak bym sie tamtych nie bał to bym dziś nie pisał. I strach przed JK i pretorianami jest taki sam. Ze mogą mi zabrać rzeczy niematerialne. Bo gdyby mi nawet PO taką poduszke dało to miałbym ją nie pod dupą a w dupie
    Tyle że AF i podobni jemu sądzą innych według własnej miary
    I powiem że mnie jest potrzebny spokój bo jako wywodzący sie od pokoju tradycyjnie buduje a nawet podbudowuje

  77. mag,

    z otuchą i nadzieją przeczytałem (17.19) o wyróżnieniu Ciebie przez pewnego niemieckiego pogranicznika – emeryta (dobrodzieja polskich emigrantów).

    Łaskawa akceptacja przez księcia pograniczników Twojej skrupulatności w śledzeniu jego twórczości blogowej jest zapowiedzią przyjęcia do ruchomej koalicji zwolenników jego twórczości.

    Problem jest jednak w tym, że budzący absamak ET (używającego zastępczo także nicka Bęcwał) fragment Twojego wpisu
    …20 lat starczyło, aby ten wysoko uprzemysłowiony kraj zmienic na kraj rolniczy, kraj półanalfabetów nie czytających książek, na kraj produkujący inżynierów na zachodni zmywak … jest głębszy i prawdziwszy niż cała dotychczasowa blogowa twórczość Bęcwała.

  78. jerzy o 14:31
    Czy jerzy nie pomylił ortodoncji z ortodoksją? A skąd jerzy ma wiedzę o płyciznach / głębiach* mojej wiary / niewiary*? Z jednego zdania ją czerpie? Jasnowidztwo..?

    *niepotrzebne skreślić

  79. Andrzej Falicz pisze:
    2011-08-30 o godz. 11:55

    „Swoja droga bez PiS-u PO nigdy by nie zgarnelo tyle i na tak dlugo…”

    Zgadza się, oprócz chamstwa cechą charakterystyczną PIS-u jest ofermowatość. Mieli wszystko (całą władzę) i wszystko stracili w niecałe 2 lata!

    Jak to szło, „miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur…” 🙂

  80. Adnmiratorow Lizaka (Lizakowych Ludzi) zapraszam na jego blog; kto pamieta jego nazwisko i strone blogu?
    ET

  81. jerzemu w uzupełnieniu,

    (bo staram się trzymać dobrych manier; co z tego wychodzi, to już inna sprawa…)

    – niewiara to przeciwieństwo wiary (po mojemu – ‚religia racjonalistów’);
    – racjonalizacja wiary to próby angażowania rozumu w udowadnianie istnienia istoty najwyższej (jednakowo ‚rozumne’ jak racjonalizacja niewiary).

  82. Miedzy wiosenna, a jesienna pora
    Miedzy jesienna, a wiosenna pora

    Czyli, namawianie Pana Passenta do zaprzestania opowiadania o dziewczynce z zapalkami. Igranie z ogniem, nawet ironiczne z nuta anegdoty przypomina bowiem puste regaly….

    Przed laty w maju spalono na Bebelplatz (niegdys Plac Opery) vis-à-vis uniwersytetu Humboldta tysiace ksiazek. Obecnie Biblioteka Uniwersytecka jest dobrze zaopatrzona w wolumina chetnie lub mniej chetnie czytane przez studentki i studentow. Tak moznaby opisac zdarzenie z przed lat, ktore mialo miejsce w centrum Berlina oraz stan dzisiejszy, gdyby nie skutki kolejnych incydentow i zbrodni w nazistowskich Niemczech w latach nastepnych.

    Bebelplatz zawdziecza swoje istnienie Friedrichowi Wielkiemu, ktory planujac Forum Fridericianum chcial zademonstrowac wolnosc nauki, sztuki oraz religii. Prawie dwa wieki pozniej zdeptano te piekna idee. Heinrich Heine powiedzial wiele lat wczesniej; „gdzie pali sie ksiazki, pali sie ludzi“. Jego ksiazki spalono rowniez na tym placu. Lista nazwisk „spalonych“ autorow jest dluga. Turysci oraz mieszkancy Berlina codziennie przechodzacy obok zapadnietej (wkopanej w ziemie) biblioteki, zatrzymuja sie zauwazajac brak ksiazek i brna dalej w kierunku Gendarmenmarkt lub jasnej od ostrego swiatla witryn Friedrichstrasse.

    Pomnik Michy Ullmana w formie hermetycznie zamknietej bibliteki mogacej pomiescic ok. 20.000 ksiazek zbudowany zostal w czesci podziemnego tunelu linii tramwajowej. Przez przezroczysta plyte umieszczona na powierzchni widzimy puste biale regaly. Pomnik ma wymiary 5x5x5 metrow. Przechodzac przez Bebelplatz spogladamy na miejsca na ksiazki i zastanawiamy sie nad prostota tego pomnika. Moze wlasnie jego nieproporcjonalne wymiary w stosunku do calego placu sprawiaja, ze wrazenie pozostaje podczas dalszej wedrowki po Berlinie. Okruchy pamieci, ktora jestesmy winni pomordowanym oraz przyszlym pokoleniom zawdzieczamy izraelskiemu artyscie, ktorego rodzice wyemigrowali z Niemiec w 1933 roku. Micha Ullman zyje i pracuje w Stuttgarcie oraz w Ramat Ha Sharon. Rzezbiarza fascynowala w jego pracy kwestia zmagania sie z „nieistniejacym” z „pustka”. Otwor (Loch) jest jest forma podstawowa i poniekad pierwotna obejmujaca zarowno dzielo jak i tworzywo, umozliwiajaca zblizenie sie do celu, ktorego kwintesencja jest nieobecnosc; tak przynajmniej twierdzi autor pomnika.

    Pomnik odsloniety 20 marca 1995 roku symblizuje gleboka utrate naszej kultury. Artysta probuje przedstawic pustke, ktora jest mozolnie wypelniania do dnia dzisiejszego. Wedlug wiary zydowskiej ksiazka postrzegana jest jako miejsce schronienia (Zufluchtstätte) celem zachowania zydowskiej tradycji. Nie obraz, lecz slowo bylo centralnym medium dla przekazania historii cierpien zydowskich. Wyobrazam sobie dzieci (rowiesnikow pomnika) bawiace sie na prawie pustym placu. Nie wiem, czy zauwaza one odbijajaca sie w szkle pobliska katedre, opere oraz uniwersytet. Spogladam na studentki i studentow przed wejsciem do uniwersytetu ogladajacych ksiazki berlinskich bukinistow i zadaje sobie pytanie o sens niszczenia kultury. Dzialania, ktore bezposrednio doprowadzily do niszczenia i zaglady jej tworzacych w zaleznosci od sposobu postrzegania sztuki, czy tez wyznawanej religii. 10 maja 1933 roku miedzy innymi studenci Narowowo-Socjalistycznego Zwiazku Studentow przy akompaniamencie kapeli SA i SS spalili ponad 20.000 ksiazek, wielu, w wiekszosci zydowskich liberalnych autorow. Ksiazki pochodzily ze Starej Biblioteki znajdujacej sie przy tym placu.

    Koncepcja pustej biblioteki narodzila sie 1994 roku. Pomnik ten przypomina nie tylko „incydent” pladrowania ksiazek w Starej Bibliotece. Obok wspomnianej szklanej plyty znajduja sie wtopione w powierzchnie placu dwie plyty z brazu. Znajduja sie na nich informacje o pomniku. Wygrawerowany na nich tekst zaczyna sie od cytatu Heinricha Heine:

    Das war ein Vorspiel. Nur dort
    wo man Bücher verbrennt,
    verbrennt man am Ende auch Menschen.
    Heinrich Heine 1820

    Do autorow spalonych ksiazek nalezeli m. innymi August Bebel, Eduard Bernstein, Hugo Preuß, Walter Rathenau, Albert Einstein, Zygmunt Freud, Stefan Zweig, Karol Marks, Erich Kästner, Kurt Tucholski, Thomas i Heinrich Mann, Walter Benjamin, Johanns R. Becher.
    Palac ksiazki wymienionych autorow, palono nie tylko zydowska literature oraz kulture. W ten sposob przygotowywano zgorzelisko dla nastepnych pokolen autorow i tworzacych sztuke i kulture przede wszystkim oraz ich odbiorcom. Po zagladzie powstala pustka nie tylko w ksiegozbiorach uniwersyteckiej biblioteki. Pomnik puste regaly ciazy nam i wzywa poniekad do dzialania, aby historia sie nie powtorzyla. Mimo oszczednych srodkow i skromnosci pomnik ten ma wymiar polityczny. Zycie ogladajacych to puste miejsce miesza sie z polityka i w polityke. Budowanie pomnikow nie ma na celu stawiania kreski i zaniechania zmagania sie z historia niemiecka. Przeciwnie, chodzi o pewna kontynuacje, tworzenie miejsc, w ktorych ludzie moga zadawac sobie pytanie o przyczyny i nonsens tego, co sie w przeszlosci wydarzylo. Pomnik ten jest rownoczesnie hommage dla „spalonych” autorow. Jako ze nie ma wielu mozliwosci ciaglego publicznego przypominania, mozna je jedynie symulowac przy pomocy takich pomnikow i w ten sposob poglebiac pamiec spoleczna. Jest on niejako materializowaniem sie naszych staran o te pamiec. Naszych, z perspektywy uczestnikow (widzow) w tego rodzaju inscenizacji. Bebelplatz jest niezwyklym miejscem, miejscem symbolicznym, biblioteka mimo swojej realnej formy jest jednak pusta. Ullman opisuje ja jako camera obscura. W plycie oslaniajacej biblioteke odbija sie otoczenie, chmury i przechodzacy ludzie. Kazdy przechodzacy moze zwrocic uwage na poczatek zaglady znajac oczywiscie jej skutki. Biblioteka jest w nocy oswietlona. Ksiazki ilustrowaly rowniez nasza przeszlosc i otwieraly droge ku przyszlosci. Pomnik ten jest niejako proba sklonienia nas do zadumy wlasnie w przeszlosc i w przyszlosc jednoczesnie, w dzisiejszym wirtualnym swiecie. Pomniki moga byc wyrazem postrzegania przeszlosci i formy, ktore w przyszlosci beda mialy nadal niemaly wplyw na percepcje otaczajacej nas rzeczywistosci. Pomniki stoja w punkcie styku zycia publicznego ze sztuka i pamiecia. Sygnuja one niejako nasze watpliwosci i kwestie dotyczace pamieci, poczawszy od Platona poprzez Freuda po dzisiejszych historykow, teologow i psychologow. Pamiec transportowana przez sztuke tworzy rowniez estetyke przybierajaca forme pomostu do dzis i teraz. Jednoczesnie dochodzi do punktu, w ktorym czegos brakuje. Wiele takich miejsc i zdarzen zasluguje na przypomnienie.

  83. Deska do wpisu na temat wzrostu….

    Ludyczne akcenty w gospodarce, czyli gra w „berka“ lub dywagacje dotycznace wzrostu nie tylko stopy zyciowej, lecz czesto zapominanej stopy procentowej; czyli kto kogo dogoni i za ile dziesiatek lat….Pytania dotyczace permanentnego wzrostu gospodarczego.

    Faktem jest , ze potrzeby czesci populacji globosfery pozostana w dalszym ciagu niezaspokojone. Tyczy to rowniez jednej trzeciej spoleczenstw rozwinietych. Kwestia wzrostu niesie pytanie czy wyczerpalismy mozliwosci produkcyjne oraz czy jestesmy w stanie zastapic zwalniane miejsca pracy dla wszytskich. Odpowiadajac refleksyjnie (bez namyslu) twierdzimy , ze jest to niemozliwe. Zapominamy jednak przy tym, ze atrybuty oraz kryteria opisujace swiat pracy oraz swiat gospodarki sie zmieniaja. Chodzi przy tym nie tylko o zmiany w podziale dobr uzyskanych ze wzrostu gospodarczego. Nalezaloby sie zastanowic nad mozliwosciami wzrostu ekologicznego i adekwatnego podzialu tegoz w spolecznestwie. Niestety jest to mozliwe tylko w krajach o wysokim PKB. Typowe podzialy na na lewice opisujaca wzrost z pozycji swiata pracy i pracy jako takiej oraz na neoliberalow, ktorzy mozliwosci wzrostu postrzegaja w modelach gospodarki finansowej traca sens, bo nie sa one bowiem dzisiaj adekwatnym instrumentem do opisu naszej realnosci. Moim zdaniem nieustajacy ekonomiczny wzrost nie jest mozliwy ani w krajach rozwinietych ani w krajach rozwijajacych sie. Nalezy wiec sobie zdawac sprawe z ograniczenia (granicy) wzrostu. Zakladanie wzrostu przy niskich cenach ma wprawdzie pozytywny wplyw na statystyke i daje nam zludzenie wzrostu. Ani produkcja, ani konsumpcja nie sa w stanie wplywac na realny wzrost przez dlugie czasokresy. Wazna jest przy tym kwestia osiagniecia granicy dobrobytu i postrzegania wzrostu po jej osiagnieciu. Zaspokojenie popytu stanowi wprawdzie problem, problem jednak mozliwy do rozwiazania. Stale finansowanie gospodarczych przesiewziec jest niemozliwe i okazuje sie stanowic wlasciwa granice wzrostu. Dobra, ktorych wartosc staje sie wartoscia niezalezna od nas (np. dziela sztuki) nie maja zadnego wplywu na zachowanie rownowagi miedzy pobytem, a podaza, bo problem ten dotyczy niewielkiej grupy ludzi. Nas wszystkich dotyczy natomiast problem ekologicznych zrodel energii przy ograniczonych mozliwosciach technologicznych. Ma to bezposredni wplyw na poziom wzrostu lub jego brak. Klimat nie ma jeszcze okreslonej ceny. Cene te jednak placimy po kazdej powodzi, huraganu, suszy etc., niezaleznie faktu posiadania polisy ubezpieczeniowej i jej wysokosci. Wzrost i polityka socjalna nie ida jednak w parze mimo naszych nieustajacych tesknot weselnych. Faktem jest, ze w najblizszych i w nastepnych latach nie bedziemy w stanie zapewnic pracy dla wszystkich. Bylibysmy jednak w stanie zapewnic miejsca pracy dla wszystkich i wten sposob wrocic do systemu czasow zaprzeszlych. Nalezy sobie zdawac sprawe, ze jest to proces nieunikniony i przez wielu lewicowcow slusznie uwazany za mozliwy do zrealizowania. Aternatywa byloby inwestowanie w czas wolny, ktorym liczne grupy spoleczne beda w przyszlosci dysponowac. Musimy jednak pamietac o odpowiednim podziale pracy oraz dobr przy dokladnym okresleniu niezbednych dochodow podstawowych dla kazdego. Problemem jest jednak osiagnicie adekwatnego PKB liczonego w konkretnej walucie. Kazda inna praca wykonywana poza rynkiem pracy prowadzic moze wprawdzie do podniesienia naszej zamoznosci, nie ma ona jednak wplywu na poziom PKB i jego wtorny podzial. Obecne skrzepy w sferze finansowej sa pochodna pierwszego kryzysu palowowego oraz oczywiscie zdolnosci spekulacyjne kazdego z nas (nie tylko wstretnych bankierow). Gwoli sprawiedliwosci nalezaloby dodac, ze my wplywalismy raczej na Mainstream okreslajacy obled zysku, a bankierzy z tego korzystali sprzedajac nam zamiast pieniedzy, nie zawsze czyste powietrze. Handlowali przeciez rowniez CO2. W kazdym kryzysie konfrontowani jestesmy jednoczesnie z redukcja produktywnosci i zatrudnienia, co prowadzi z kolei do wzrostu bezrobocia i „biedy“. Brak konwergencji miedzy zmniejszona podaza na rynku pracy oraz zwiekszonym pobytem prowadzi bezposrednio do zachwiania socjalnej rownowagi i pokoju spolecznego. Problemem jest wiec ograniczona mozliwosc inwestycji celem zagwarantowania dalszego wzrostu przy jednoczesnym zaspokokojeniu pobytu. Wazne jest minimalizowanie ewentulanego ryzyka, co odbywa sie czesto kosztem budzetowego zadluzenia, inflacji, wzrostem importu. Obnizenie ryzyka na rynkach lokalnych jest wprawdzie czasowo mozliwe, jednak tylko przy jednoczesnym wzroscie eksportu. W gospodarce gobalnej skierowanej li tylko na konsumpcje widac wyraznie i dosc szybko granice rynkowe. Dlatego tez nalezaloby sie zastanowic nad zmiana podzialu dobr inwestycyjnych i skierowac masowa sile nabywcza ku takim obszarom jak edukacja, zdrowie, opieka nad starszymi, ktore pe se stanowia mniejsze zagrozenie ekologiczne oraz ekonomiczne. Wzrost w obszarze socjalnym jest latwiejszy do zdefiniowania i osiagniecia. Zapewnia przy tym stabilizacjie grupom spolecznych o wiekszym popycie w sferze konsumpcyjnej. Wzrost socjalny mozliwy jest przy udostepnieniu tanich kredytow konsumpcyjnych (trudne jest przy tym wykluczenie ryzyka zadluzenia) przy zapewnieniu dalszych stalych dochodow (praca) oraz bezsposrednim dofinansowywaniu „slabych“ dochodow w sferze tzw. „slabych socjalnie“. Jest to stosunkowo latwe do zorganizowania umozliwiajac owym grupom spolecznych dostep do kolektywnej konsumpcji w obszarach edukacji, dalszego ksztalcenia, zdrowia etc.. Zagadka pozostaje jednak zachowanie rownowage spolecznej przy kredytowym finansowaniu wydatkow socjalnych panstwa przy zachowaniu minimum wzrostu gospodarczego, zapewniajacego wplywy do kasy panstwowej przy ciaglej stabilizacji popytu. Jako ze jestem intelektualnym dyletantem, nie potrafie tej zagadki rozwiazac. Pomysl uwazam jednak za ciekawy i dobry, bo nie ma alternatywy poza wzrostem socjalnym. Zdaje sobie sprawe, ze liberalowie maja inne zdanie i slusznie, bo ktos to wszystko musi finansowac. Wiedzac jednak, ze granice wzrostu juz osiagnelismy, powinnismy stawiac sobie pytanie o sposobach i zmianach w podziale PKB. Nie znaczy to jednak, ze w krajach rozwijajacych sie (do nich nalezy zaniedbana infrastrukturalnie w czasach zaprzeszlych Polska) stopa zyciowa bedzie rosla rownolegle do stopy procentowej i odwrotnie.
    ET
    PS
    Jednym zdaniem; przelewanie z pustego w prozne jest wprawdzie zajeciem, nie jest jednak praca przynoszaca adekwatny zysk i niezbedny wzrost do sprawiedliwego podzialu dobr.

  84. mentalnosc Nikity Siergiejewicza i pana Fallicza jest identico. Jasio z ostatniej lawki troche sie posiusial, ale Felek z trzeciej tez popuscil!

  85. Czas i miejsce w blogosferre…..

    Po lekturze kolejnych wpisow w blogosferze zastanawiam sie czy jest ona miejscem, ktorego opis kryteriami przestrzenii i czasu jest mozliwy. Moim zdaniem blogosfera jest anonimowym antymiejscem.

    Jest ona bowiem tylko pozornym miejscem spotkan z drugim. Nalezaloby sie zastanowic czy drugi, ktorego spotykamy w wirtualnym swiecie istnieje w sensie spolecznym czy jest li tylko bytem fizycznymi czy jednym i drugim. W wirtualnej czasoprzestrzenii wykluczamy atrybuty indywidualnosci drugiego, negujemy jego podmiotowosc, co posrednio prowadzi do samowykluczania.

    Sami kreujemy nasza socjoontyczna nieobecnosc. Antymiejsce, ktorym jest blogosfera pozwala nam zachowywac pozory suwerennosci bez koniecznosci reagowania na drugiego lub nas samych. Niestety samookreslanie sie jako „empatyzujacych“ z lewica lub prawica spycha nas do nikad. Pozbawia nas bowiem wiarygodnosci. Samowykluczanie z czasoprzestrzenii jest jednoczesnie srodkiem do tworzenia czy obalania mitow. Podawanie tozsamosci, informacji o zawodzie i czesci zyciorysu nie tworzy bowiem zadnego bytu fizycznego.

    W ten sposob zatrzymujemy sie i stapamy w miejscu. Jedyny kontakt, ktory jest mozliwy, to kontakt z samym soba. Mozna go oczywiscie powielac tworzac kolejne wpisy pod kolejnym pseudonimem. Nie mamy jednak szansy na dialog i mam nadzieje, ze piszacy zdaja sobie z tego sprawe. Tym bardziej interesuja mnie motywy naszych „wystepow“ w blogosferze, w ktorej tak czy owak skazani jestesmy na niebyt.

    Tak wiec pozbawieni tozsamosci generujemy informacje wlasciwie nikomu niepotrzebne, traktujac interlokutorow instrumentalnie. Nie postrzegajac realnych znakow czy nie otrzymujac realnych sygnalow tracimy orientacje w wirtualnym swiecie. Swiat, w ktorym brakuje tozsamosci, relacji spolecznych, w ktorym poruszamy sie spotykajac prototypy czy stereotypy pozbawiony jest historii oraz archetypu pamieci spolecznej.

    Ona jest niezbedna do kreowania naszej przyszlosci. Blogosfera daje nam tylko zludzenie bycia razem. Zajmujemy sie niby tym samym, znajdujemy sie jednak w totalnej izolacji podczas pozornych lub pozorowanych dialogow, najczesciej jednak monologow. Tworzymy wiec pozorna wspolnote, ktora swoj poczatek i koniec znajduje we wspomnianej izolacji.. Stajemy sie powoli czarna masa, w ktorej nasze zdolnosci postrzegania drugiego zanikaja w tempie przyspieszonym.

    ET
    cdn

  86. Zaslaniamy sie szarocieniem, bo tak jest nam wygodnie. Niezadowoleni oraz niepogodzeni z faktem braku czasu i przestrzenii godzimy sie na nasz intelektualny i fizyczny niebyt. I tak blogosfera daje nam tylko zludzenie wolnosci i poczucia wnetrza. Faktycznie widzimy w blogosferze jedynie odbicie wlasne (doslownie) lub odbicie wlasnej twarzy. Traktujemy ja narcystycznie rugujac z resztek swiadomosci czas i miejsce na intelektualna refleksje. Zamykamy sie niejako w swojej nibyfizycznosci i to wlasnie prowadzi nas do niebytu. Reasumujac, niby ludzie w niby miejscach. Lizakowi Ludzie.
    ET

  87. @Polonia-Sawa, masz racje. Je tez na to wpadlem: Nie „zawarl koalicje z biskupami”, tylko „zezarl kolacje z biskpami” . No i na zdrowie! 😈

  88. Od Jaruzelskiego do Hartmana. Dywagacje na temat polskiej lewicy czyli kultu jednostki ciag dalszy.

    Pan Redaktor Passent jak zwykle ciagle konsekwentny obadarzyl nas poraz kolejny felietonem-modlitwa. Usmiecham sie do prob Pana Passenta polegajacych na lataniu ww lewicy.Oczywiscie najczesciej rozczulal sie nad losem generala. Nie na miejscu byla przy tym uwaga dotyczaca zmniejszenia emerytury (mériter?) Jaruzelskiego. Moim zdaniem nie moze byc mowy o jej zmniejszeniu, lecz o przywroceniu do stanu wlasciwego. Podobnie rozwiazano ow problem w bylej NRD. Niemiecki Sad Konstytucyjny taki stan rzeczy potwierdzil. Zdaniem sadu kontynuacja niewlasciwego systemu nie jest zasadna. Zastanawiam sie jak dlugo prefiks „anty“ bedzie antychambrowal w jego felietonach.

    Powtarzajc za Panem Passentem zwracam uwage na odmiennosc zyciorysow kolejnych prezydentow, Jaruzelskiego i nastepnych. Roznica jest bowiem zasadnicza. Ostatni zostal wybrany niewatpliwie w wolnych wyborach, natomiast byly prezydent (Jaruzelski) ukazal sie jako rezultat grubej kreski. Niepotrzebne i niedorzeczne bylo zwracanie uwagi na roznice wieku, bo Jaruzelski nie tylko wiekiem sie rozni od Komorowskiego. Jesli Pan Redaktor pominal wine ZSRR i komunistow, to nieslusznie raczy zapominac, ze obecna polaryzacja spoleczenstwa jest niewatpliwie pochodna wyzej wymienionych.

    Sam Jaruzelski jest bowiem aktywna czescia komunistow i ZSSR i nie ma sensu mowic o jego losie. Jaruzelski byl bowiem tworca losu wlasnego orazu przy okazji losu milionow, w tym i losu Komorowskiego. Wybory Jaruzelskiego-trudno je tak okreslic-byly dzialaniem celowym, wynikajacym z z jego przekonan, dzialalnosci politycznej, wojskowej i oczywiscie powiazan politycznych (Moskwa).

    Pan Redaktor chetnie mylil i mieszal signifiant i signifié, co bylo zreszta charakterystyczne w regularnym odwolywaniu sie do figury Jaruzelskiego. Los nikomu nic nie oszczedzil, Jaruzelski mogl w czasach zaprzeszlych natomiast oszczedzic wiele zla drugim, a przynajmniej sobie samemu. Kreowanie go na bohatera czy kolejnego swietego jest ublizaniem ofiarom z czasow Jaruzelskiego.

    Przy grubej kresce proces ten bedzie trwal cale nastepne (przynajmniej dwa) pokolenia. Po szkodzie jestesmy troche madrzejsi. Sadze jednak, ze wkrotce bedziemy mieli wolny dostep do materialow IPNu (przy zachowaniu obowiazujjacego prawa o danych osobowych) i kazdy z nas bedzie mial okazje na samooczyszczenie sie (rowniez Pan Redaktor bedzie mial okazje na uporzadkowanie problemu swoich pseudonimow) lub „konfrontacje“ ofiar z „czyncami“.

    Gdyby obywatelki i obywatele, jak twierdzi Redakor traktowali PRL jak panstwo wlasne, to nie zmietli by jej z mapy politycznej oraz odstawili do historii czasow najnowszych. PRL byla wprawdzie dziura, lecz nie czarna, pozbawiona bowiembyla calkowicie wolnej energii. Pan Redaktor chetnie godzi sie na zamazywanie czasow zaprzeszlych, a jednoczesnie uzywa instrumentu zamazywania, odksztalcania etc. w opisie ostatnich lat.

    Nie znajduje w wpisach Pana Passenta odpowiedzi czy galazka oliwna lub ulubiony listek figowy redaktora maja to samo pochodzenie.

    Czas zaprzeszly, w ktorym wszyscy (ryby rowniez) mowili jednym glosem niezaprzeczalnie minal. Jesli felieton Pana Passenta ma byc polityczny, to oprocz taniej drwiny z polityka, polityka w nim jest niestety malo widoczna.

    Warto byloby jednak czas poswiecic, aby zastanowic sie nad wyborcami i programem parti; jakiekolwiek i jak prymitywne by nie byly oraz ich konstruktywna krytyka. Nie wiem, dlaczego Pan Passent utozsamia polityke historyczna z pamiecia spoleczna, ktora chetnie umieszcza w Disneylandzie. Do naszych baranow (jak u mistrza P.) nelezy jednak wracac. Kazdy drobny przedsiebiorca dba o tzw. Firmengedächtnis, a Redaktor chetnie ignoruje pamiec spoleczna.

    Chyba ze podczas kanikuly nie ma o czym pisac i odbarza nas ryba w starym sosie ogorkowo-koperkowym.

    Do Hartmana wroce, bo warto….
    ET

  89. Palenie książek to się kojarzy z czym innym. Zresztą darcie daleko od tego nie odbiega. Już mam dosyć tych chamów z PiS-u. Aby do wyborów.

  90. Ivo (9:32): „Nie wolno Polsce fundować III Rzeszy, tfu, IV RP…”

    Trochę panikarski masz stosunek do tego. Jak naprawdę było z tym „fundowaniem III Rzeszy” możesz przeczytac sobie choćby tutaj.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,PiS-jest-wsciekle-na-te-ksiazeczke-i-drze-ja-na-strzepy,wid,13690795,wiadomosc.html?ticaid=1cefa

    Kosmiczne odległości dzielą to cięcie pojedynczych kartek od palenia. A Gospodarz bloga zamiast bawić się zapałkami, powinien raczej upomnieć się o osiągnięcia rządu SLD, które PO też przypisuje sobie. Okej?

  91. Andrzej Falicz pisze:
    2011-08-29 o godz. 07:35
    „Znowu o PiS-ie…
    Czy Pan redaktor Daniel Passent nie ma przypadkiem obsesji?
    Kto rzadzi w Polsce?
    To za malo na polityczna publicystyke to za malo nawet na skecz.
    To ponizajace traktowanie wlasnych czytelnikow jak bande dzieciakow, na ktore zawsze mozna kliczyc, ze z ochota pokaza swoja nienawisc.
    Niezalezne powazne analizy, bezstronna krytyka i propozycje zmian, porownanie polskich rozwiazan z zagranica, rozliczanie rzadzacych itd.
    Gdzie jest to co wydawaloby sie jest misja dziennikarstwa?”

    Mój komentarz, prośba o konkretne propozycje

    Autorze, może by tak o dekomunizacji i lustracji – problemach wysuniętych na plan pierwszy w programie PiSu. Jak Autor widzi praktyczną realizację tych zasadniczych zadań określonych przez PiS jako usuwanie barier rozwoju, jakie konkretne propozycje ma dla kraju w tych tematach?

    Jak zlikwidować sieci powiązań wewnętrznych byłego aparatu z okrągłostołowcami oraz odebrać wpływy zagranicznym lobby niekorzystnie ukierunkowujących politykę zagraniczną Polski, czyniących z Polski kondominium?

    Jakie konkretne grupy i osoby należy przeznaczyć do eliminacji, odebrać im władzę, wpływy, unieszkodliwić? Jakimi metodami?

    Czy dekomunizacja ma dotyczyć tylko byłych komunistów, czy także ludzi współpracujących z nimi?

    Czy rząd współpracuje z nimi, czy rząd jest składnikiem sieci powiązań byłego aparatu PZPR z „wiadomymi służbami”?

    Czy obecny prezydent jest „udziałowcem” i propagatorem sieci?

    Jaka jest geneza powstania takich powiązań. Które partie należą do sieci powiązań ze służbami specjalnymi – PO, SLD, PSL, UP, SD, Zieloni?

    Jak skuteczniej niż dotychczas lustrować?

    To są pytania dotyczące konkretnych, pierwszoplanowych postulatów PiSu zapisanych w programie wyborczym zaadresowanym do wszystkich obywateli. Warto rozmawiać.

    Pzdr. TJ

  92. mag, nie wiem, czy ja, skromny głos ludu (aktualnie niepracującego, niestety) jestem godna tego, aby czytać moje wpisy, ale chciałam powiedzieć, że w kwestii podróży po Polsce i zmian zgadzam się z Tobą. Ja w lipcu odbyłam prawie dwudziestodniową wycieczkę w towarzystwie zaprzyjaźnionego Holendra po północnej Polsce – od Szczecina po Gdańsk, Mazury (okolice Giżycka), a potem Toruń i Poznań. Jestem zachwycona zmianami i tym, jak kolorowe i zadbane są już nasze miasta, miasteczka i wsie. Niestety, nie wszystkie (polski chwast wciąż trzyma się nieźle), ale Polska jest piękna i ma zadatki na bycie krajem bardzo atrakcyjnym (Holendrowi bardzo podobało się jeżdżenie po mazurskich alejach i w ogóle Mazury). Drogi też nie były wcale tak tragiczne, jak to się nam wmawia, tragiczni są tylko polscy kierowcy i policja, której praktycznie nie ma. Niestety, jest tu jeden taki gość, który zamienia życie w Polsce w koszmar, zasmrodził powietrze swoją nienawiścią i paranoją i nijak się nie da tego smrodu wywietrzyć, a to trochę uprzykrza tutejszą egzystencję. Pozdrawiam

  93. W Szpilkach lat 70-tycc był jeszcze taki rysunek (chyba Chodorowskiego ale nie jestm pewien), na którym piesek z etykietki HMV jest uwiązany łańcuchem do gramofonu. Jak znalazł pasuje do Hoffmana.

  94. tvn namierzyło jak kaczka ze ślimakami prowadzona przez dobrych piloto’w, wyprzedzała na wariata 140 km na h w terenie zabudowanym.Podobny zwyczaj do lądowania we mgle.O mały pikuś był by drugi na Wawel ,a Tusk winny, bo za wąską droge wybudował.

  95. Jeśli idzie o niedzielę, też byłem o 13-tej w kawiarni „Rozdroże”, niejakim mimochodem po recitalu chopinowskim Karola Radziwonowicza w Królewskich Łazienkach. No cóż, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

    Tak czy siak, jutro w południe jestem „wyleciały”. Mag, do następnej okazji, którą – mam nadzieję – potraktujesz nieco łaskawiej. Całuję dłoń

  96. sorrrry, powyższe napisałem z laptopa stasieku, który był pod reką

  97. staruszku,
    miło było się spotkać, wśród natłoku wrażeń z tej wycieczki do kraju są to chwile, które zapamiętam. Tematy pociągniemy w tej czy innej formie, jeszcze się odnajdziemy, patetycznie mówiąc. A realnie – niech ja się tylko wyzwolę spod tego stasieku, to Wam jeszcze napiszę … z wolnego kraju.
    A jak zapachniecie żywicą, to się z Wami podzielę, co myślę. Tylko musicie rozsądnie zagłosować. Zostawiam Wam wolną rękę.

  98. ET.Czytając Twoje wypowiedzi,wydaje się,że jest mi to znajome!.(demagogię pomijam).

  99. Złośliwy wierszyk

    W stawie głodne karpie, na podwórzu puste bryczki, wiatr gałęzie szarpie, a deszcz jego kolega chłodzi policzki, zimnem dolega, słoneczniki się spieszą, gną w podmuchach jak witki, pszczoły się cieszą, mają pożytki, późne maliny jeszcze na krzakach, skrzypią przeciągle skrzydła w wiatrakach, bociany zlatują się na zbiórki, krówki posłusznie do obórki, jaskółki jeszcze kilka dni, jeszcze są w stajni otwarte drzwi, czerwone porsche pali gumę, kierowca wciela siebie w pumę, postronni dbale pukają sie w czoło, dużo dziś mamy matołów wkoło.
    Kaczor swą trzódkę ma na uwięzi i z hierarchami zacieśnia więzi, a gdy się okaże że biskup nic nie wie, pędzi po wioskach i wszystkich ma w chlewie.

    Pzdr, TJ

  100. Jacobsky,
    dobry przykład z tym pieskiem zaserwowałeś. Weźmy inne nieodległe przykłady. Kundelki łańcuchowe z PO, gdy tylko próbują rozluźnić kolczatkę, zaraz spada na nich dotkliwa kara. Jest ona tym mniejsza, im bardziej łaszą się do swego pana w pokucie. Tak oto piesek, który chciał się poczuć ledwie rasowym owczarkiem nizinnym mazowieckim, pos. Halicki merdając ogonkiem, zechciał w przypływie pokory wypowiedzieć poniższe:

    Nie neguję i nie podważam przywództwa. (…) Premier i przewodniczący jest Mojżeszem, który przeprowadza nasz lud przez Morze Czerwone ku tej „zielonej wyspie”. Amen.

    A inny o manierach pudelka (zawsze starannie ufryzowany) Sławomir Nowak, po tym jak dostał kopa z Kancelarii Premiera na front „wojny w Sejmie” po aferze cmentarno-hazardowej, rzekł dyszkantem:

    Tusk jest dotknięty przez Boga wielkim geniuszem Amen.

    Widok potulnego marszałka Schetyny, który jedynie ośmielił się cieniutko zapiszczeć o braku właściwej reakcji Tuska na raport MAK, przewalcowanego przykładnie przez dwór, wzbudzać może teraz jedynie współczucie dla wszystkich piesków łańcuchowych Donalda.

  101. kadett pisze:

    2011-08-30 o godz. 15:39
    no tak i mamy klops a czym jest coś co niejest klopsem? no nieklops
    Przeciwieństwem dobra jest niedobro a zła jest niezła
    Czy Tomasz juz po był w wierze czy nie?

    „racjonalizacja wiary to próby angażowania rozumu w udowadnianie istnienia istoty najwyższej”
    Może przeczytaj to jeszcze raz albo kilka zastanów sie co napisałeś zastanów sie nad niektórymi słowami zdania co one znaczą. Jeśli to nie pomoże?
    No będziesz dalej ortodoksą
    Czy wierzysz w kościół zgodnie z Credo?

  102. Przed chwilą uścisnąłem dłoń TO.
    Do zobaczenia na blogu!

  103. ET pisze:

    2011-08-30 o godz. 15:58
    Czas i miejsce w blogosferre
    —————

    ET pisze:

    2011-08-30 o godz. 16:01
    ———————–

    Szanowny ET,

    w kontekśie do powyższych wpisów, proponuję Panu refleksję nad tym- czy nasze ludzkie losy, od samego prapoczątku, nie były napędzane złudnymi iluzjami. A co my- pojedyńcze, biedne drobineczki ludzkie możemy z siebie wykrzesać więcej ponad elementarne przetrwanie i poprzez prokreację wspomóc w takim dziele nasz biedacki gatunek, wrzucony w kosmiczną wegetację , tylko dlatego, że prawa naturalne były nas sobie w stanie zafundować. Rozbłysk naszych pojedyńczych świadomości , oprócz kreowanych przez one złud i „wyższych sensów”, od zawsze potrzebował tych ostatnich jako rozpaczliwej pożywki.
    Blogosfera, ze względu na ciąle swoją świeżość, potrafi niektórym z nas/tutaj Pan/ służyć jako zwierciadełko do podglądania naszych prawdziwych kondycji człowieczych,
    i chyba ani o ułameczek niczego więcej.
    Czy więc samoorganizowanie się społeczeństw z takich istot jak te z blogowych zwierciadeł , może odbywać sie w innych trybach niż te, które Pan dość prawdziwie ukazał w swoim wpisie:
    „ET pisze:

    2011-08-30 o godz. 15:51
    Deska do wpisu na temat wzrostu”

    Pozwolę sobie dopełnić Pańskie rozważania o refleksję, że wszystkie mechanizmy z tego Pańskiego wpisu, praktycznie dzieją się poza naszymi działaniami. Wszystko jest pierwotnie totalnym żywiołem do którego za pomocą wiedzy, którą posiedliśmy – dostosowujemy się czasami!!! do bardziej uchwytnych odsłon tego żywiołu, a w przypadkach kiedy się zagapimy, to sprawy globalne/taka jest zawsze skala odniesienia/ i tak potoczą się dokładnie w sposb, jakbyśmy aktywnie interweniowali w to całe dziejstwo…
    Warto pamiętać , że nasze interwencje w procesy społeczne odbywają się głównie w wymiarze umowności i psychologii .
    Te dwa nieuchwytne demony, potrafią wygrywać z każdą opartą wyłącznie na Rozumie sytuacją.
    Po lekturze Pańskich wpisów, jestem pewien, że w wielu kwestiach myślimy tak samo, czego Panu, jaki sobie bardzo gratuluję.

    Pozdrawiam,Sebastian

  104. Szukam polityka ktory przestanie wydawac moje pieniadze. Ja wiem najlepiej jak je wydac.

    baltazarsaldo

  105. Panie Redaktorze! Jak widac z wpisow ma Pan ostra konkurencje . Jest wielu PISARZY ktorych nie mozna doczytac do konca bo sa nudni i czy naprawde ktos je czyta oprocz autorow? Zycze Redaktorowi zdrowia i dobrego humoru .Aby do przodu ALLELUJA

  106. @ Jurek Cedro
    Już pal licho to wszystko co tam napisano, mnie wcięło zdanie, że jesteśmy „DOPIERO na etapię Republiki Weimarskiej” trzeba przyznać, że brzmi złowieszczo, tym bardziej, że tak prezes jak i PiS ma potężne rysy autorytarne, nie chce Polski naprawiać, ono chce ją doprowadzić do niepodległości (sic!), bo przecież oczywista oczywistość, że to co teraz jest to Polską nie jest, a prawdziwi Polacy żyją w upokorzeniu, dumę im przywrócić nalezy. Ja tylko pociągnąłem analogię. Zresztą państwo postweimarskie też miało liczne inwestycje na koncie, tylko, że tu analogia się raczej kończy bo nam brak takiego etosu pracy jaki mają Niemcy, więc i tego by nie było, tu bym się spodziewał jakiejś wersji Meciaryzmu, z silniejszym naciskiem na akcenty ziobrystowskie i prawidłową „politykę historyczną” cokolwiek miałoby to znaczyć. Nie, takiemy państwu po stokroć: nie okej, a konkretnie: sp…cie dziady!

  107. jerzy,
    proponuję zawieszenie wymiany, bo zaczyna niebezpiecznie jałowieć. Zwłaszcza po czymś takim: Czy wierzysz w kościół zgodnie z Credo?

  108. Ivo, ależ nie chodzi o okej dla takiego czy innego państwa, takiej czy innej partii. Wcięła Cię Republika Weimarska, a nie wcięła idea palenia sugerująca metody faszystowskie. Podsuwanie czytelnikowi przez Gospodarza bloga takich analogii jest tanim chwytem. Okej?

  109. Tanim jak tanim, drogi Jurku Cedro, książek jeszcze nie palono, ale pochodnie owszem, dreszcze przechodziły, okej?

  110. Ivo, pochodnie palono i co w związku z tym? Proszę dokończyć myśl.

  111. Drogi Ivo,

    W piątek 30 kwietnia 2004 roku o 23:30, na pół godziny przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, z pasażu Rubinsteina ruszył ulicą Piotrkowską kolorowy nocny marsz z pochodniami „Witaj Europo”. Brało w nim udział ponad 200 członków i sympatyków łódzkiej Platformy Obywatelskiej oraz „Młodych Demokratów”.

    Nie wszystko złoto, co się świeci. Okej?

  112. Miałżem Ci ja na myśli pochodnie „Smoleńskie” palone pod pałacem Prezydenckim, te, pod Krzyżem, te, co to: „hańba!”, krzyczały, „zdrada o świcie!”, „prawie(sic!) zamach!”. Takie klimaty mnie niepokoją, a nie kolorowy marsz „Witaj Europo”, prosze nie udawać lekkiego Greka, bo to częsty manewr we wszelkirgo rodzaju dyskusjach: „ja wiem o jakie pochodnie chodzi, ale tak naprawde to o jakie ci pochodnie chodzi? no co pochodnia to pochodnia element wielu imprez? na urodzinach tez sobie w ogródku palimy… Nie będę rozmawiał w ten sposób.

  113. Ivo, znaczy są słuszne pochodnie i niesłuszne pochodnie. Kali zawsze maszerwować pod słusznymi. Pod niesłusznymi zawsze maszerować ktoś inny.

    Denerwujesz się, przywalasz mi udawaniem lekkiego Greka, a prawda, której nie chcesz przyjąć do wiadomości jest taka prosta:

    pochodnie ≠ faszyzm

    Okej?

css.php