Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

30.08.2011
wtorek

Giełda wyborcza

30 sierpnia 2011, wtorek,

Najnowsze notowania  na giełdzie wyborczej. Marek Jurek i Janusz Korwin Mikke nie zdołali zarejestrować swoich komitetów wyborczych. Kto na tym skorzysta? Przede wszystkim PiS. Jarosław Kaczyński raz jeszcze okazał się politykiem skutecznym – na prawo od niego jest ściana, a przy tym wszystkim nie PiS jest partią skrajnie prawicową. Partię, która może liczyć na poparcie ¼, a  może nawet 1/3 wyborców, trudno uznać ze „ekstremę”. Co prawda takie przypadki w historii bywały, ale chyba nie tym razem.

Niektórzy uważają, że fiasko Marka Jurka i Korwina Mikke może pomóc PJN, ale ja nie bardzo widzę w jaki sposób. Partia Pawła Kowala („dawniej 22 lipca”, czyli Kluzik Rostkowskiej) jest raczej umiarkowana, jedyne, co ją łączy z radykalną prawicą, to niezależność od J. Kaczyńskiego, a to niewiele. Głównym beneficjentem  porażki Marka Jurka i Korwina będzie PiS, to na tę partię, „zamykając oczy i zatykając nos” będzie głosowała cała prawica.

Na lewicy zaktywizował się Aleksander Kwaśniewski. Trochę wbrew pogłoskom, zapowiedział, że weźmie udział w kampanii SLD. Może nie całościowo, ale będzie na konwencji i poprze niektórych kandydatów (np. Kalisza, Iwińskiego  i Millera). Kwaśniewski nie bardzo mógł sobie pozwolić na całkowite zdystansowanie się od partii, którą tworzył, chociaż Napieralski nie budzi jego entuzjazmu. Niestety, nie tylko jego, bo pod przywództwem Napieralskiego partia „pikuje w dół”. Wzlot i upadek Napieralskiego widzę tak: najpierw był potrzebny młody przywódca, żeby pokazać, że SLD nie jest post-komuną, nie ma nic wspólnego z pokoleniem PRL. Napieralski był potrzebny jako polityk twardy, stanowczy, który weźmie partie w swoje ręce, odsunie mięczaka – Olejniczaka i wyprowadzi SLD z kryzysu. Ukoronowaniem tej linii był dobry wynik Napieralskiego w wyborach prezydenckich.

Teraz, przed wyborami parlamentarnymi, okazało się jednak, że kwiat lewicy pozostaje poza SLD, jak Belka i Cimoszewicz, albo się od tej partii dystansuje, jak Kwaśniewski. W dodatku Napieralski nie chce się wyrzec ewentualnej koalicji z PiS, czym odpycha część wyborców lewicy. Dużo się mówi o słabości kadrowej PiS, ale w nie mniejszym stopniu dotyczy do SLD. Rząd z udziałem Kaczyńskiego, Macierewicza i Ziobry byłby zabójczy dla polskiej demokracji, ale rząd z Napieralskim, Kalitą i Wikińskim  byłby nieudolny, zdolny do koalicji z PiS,  na co Polska też nie zasłużyła. „Zasługujemy na więcej”.

Pozostają dwa warianty. Status quo, czyli dalszy ciąg obecnej koalicji, albo koalicja PO – PSL – SLD. W tym drugim przypadku spełniłoby się marzenie Napieralskiego, ale jednak wysokim kosztem, bo koalicja trójstronna jest mniej funkcjonalna, „trojką” trudno powozić. Poza tym „trojka” ma duży minus: jedyną partią opozycyjną, a więc i jedyną alternatywą, byłby PIS. „Trojka” to dla partii Jarosława Kaczyńskiego wygodne rozwiązanie. Już teraz, odmawiając debat z pozostałymi partiami w parlamencie (PO, SLD, PSL, PJN), Prawo i Sprawiedliwość pokazuje, że  nie chce z tym establishmentem   mieć nic wspólnego,   niech porządzą rok – dwa i wzajemnie się zagryzą, albo niech pochłonie ich kryzys. A wówczas jedyną alternatywą będzie partia Jarosława Kaczyńskiego. Tusk o tym wie, dlatego wychwala koalicję z PSL i stara się ignorować, marginalizować SLD. W sumie kwadratura koła – głosy na SLD osłabiają  Platformę i wzmacniają PiS. Głos na lewicę – wzmacnia prawicę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 112

Dodaj komentarz »
  1. Jedynym rozsadnym wyjsciem jest obecna koalicja PO/PSL. Sondaze wskazuja, ze jest mozliwa bez SLD, ktory wyraznie traci i moze zebrac tym razem tylko ok. 6 proc. Oby PSL zebralo 12, a PO te swoje 38-40 proc. PiS grajac na zniecheceniae sam moze stracic i skonczyc z 22 procentami. Oby!!!

  2. No własnie ….. i co ma zrobić ktoś, kto nie może zapomnieć PO Karty Praw Podstawowych, związków partnerskich, Gowina i prostackiego liberalizmu ekonomicznego?

  3. Panie redaktorze.Wariantów jest znacznie więcej,łącznie z coraz mniej fantastycznym,że SLD nie przekroczy progu.Ciężko mi jednak znaleźć powód dla którego Donald Tusk miałby wchodzić w takie trójstronne powyborcze alianse.Znacznie rozsądniej byłoby samotnie pozostać w opozycji.Z oczywistych powodów,nie mogło by to raczej potrwać długo…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Fiasko Marka Jurka i Korwina Mikke, najbardziej za wszystkiego oznacza jeno- jest to prawdziwy początek końca wszystkich polityków z rozdania po 1989 roku. Zaczęło się Wielkie Wykruszanie hiperzużytych polityków z TAMTEJ epoki. Wszyscy dzisiejsi liderzy polityczni, wraz ze swoimi ugrupowaniami to „dzieci Komuny” , obciążone dożywotnio syndromem wojujących wojowników. DRozwinęli się oni WSZYSCY do etapu jakim zniesmaczają nas przy każdej okazji, a jeśli nas kiedykolwiek nie zniesmaczają, to tylko dlatego, że po dwudziestu latach dokonywanej przez nich obróbki na nas- dorobiliśmy się w wielu obszarach naszych psychik nieodwracalnych znieczulic.
    Marek Jurek i Korwin Mikke- są dla nas dronymi sygnałami z procesu wykruszania się tamtych „bohaterów” Procesy takie trwają od samego początku przemian, i wielu „Wielkich” z tamtego ozdania z różnych powodów, w tym naturalnych – wykruszyło się wcześniej. W tych dwóch przypadkach, wyłącznie intuicyjnie , wyczuwam początek ostatecznego końca bohaterów przemian z 1989r.
    Najbardziej obawiam się tego, że ci wybrańcy z loterii, głównie za to że w odpowiednim momencie byli w pobliżu zdarzeń historycznych-nie byli w stanie otworzyć się na dopuszczenie w pobliże siebie niezasłużonych w roznoszeniu bibuły – wartościowych osobowości z lat 90-tych i 2000-ych.Skrajny przykład- koszenie haryzmatycznego Arłukowicza mprzez Napieralskiego.
    Nadzieja w tym,że próżnia sama siebie nie znosi, więc napewno będzie różnych chętnych do zbawiania narodu „zasysać” .w miarę wykruszania „bohaterów” z tamtych czasów. Przymusowe „zasysanie” nie ma jednak waloru selektywnego-jakościowo. Będzie to uzupełnianie ubytków na podobnej zasadzie jak poprzednio-byli w odpowiednim momencie w pobliży „ssawy” więc ich „wessało”…
    Wadą , ale i zaletą dotychczasowych polityków yło to, że dzięki wspólnym korzeniom i historii stanowili dość zżyte monolity. Ci nowi-„wessani” w ramach wypełniania wykruszeń- będą związani głównie etatami. W takiej sytuacji, do momento osiągnięcia etapu masy krytycznej w wykruszaniu się „bohaterów „- mogą przegapić moment rozkwitania osobowościowego do rangi polityków i-szoligowych. Mogą nie przeskoczyć etapu „małych skrybów”

    Sebastian

  6. A więc trzeba koniecznie głosować na PO. Zacisnąwszy zęby, patrząc okrągłymi oczami z oburzenia na ich błędy, ale pójść głosować.
    Strasznie marna jest ta nasza „siła polityczna”. A może rząd fachowców?

  7. Kto chce, może zapoznać się z moją opinią na temat senatora Piesiewicza

    http://paradowska.blog.polityka.pl/2011/08/26/kadry-sa-najwazniejsze/#comment-87196

    Kto natomiast chce wiedzieć co myślę na temat sączonej przez Politykę i zaprzyjaźnione z nią media niech przeczyta:

    http://paradowska.blog.polityka.pl/2011/08/26/kadry-sa-najwazniejsze/#comment-87198

  8. Nie podoba mi się Napieralski. Nie tylko nie jest to żaden mąż stanu, ale moim zdaniem nie jest to w ogóle materiał, z którego mógłby powstać polityk większego formatu. Zestawianie go z Kaliszem, Cimoszewiczem, Belka i Kwaśniewskim to już zupełne nadużycie.

  9. Nie jestem przekonany, czy Pańska prognoza się spelni.Za symptom bardziej uznaję wynik wyborczy z Walbrzycha niż prognozy wyliczane na podstawie badań opinii.Partii nic gorszego nie moglo się wydarzyć niż afera walbrzyska, a mimo to wygrala. I to jak! Natomiast Napieralski zrobil wszystko, by za realną lewicę uznane zostalo ugrupowanie Palikota i na nic tu zabiegi propagandowe TVN. Dla SLD i PSL sukcesem będzie samo wejście do parlamentu.Straty SLD,PSL,PO i PiS na rzecz Palikota mogą spowodować, że stanie się on trzecią silą i naturalnym sprzymierzeńcem PO.Duża część elektoratu PiS zaglosuje na PO.Jeszcze nie teraz, ale za cztery lata krajobraz polityczny Polski stanie się zupelnie inny od obecnego. I to nie dlatego, że najbardziej znaczącymi będą przeplywy, a dlatego, że Palikot swój elektorat opiera na Wielkich Nieobecnych – elektoracie, który wybory spędza w domu. Jeśli te 60% Polaków się obudzi i choćby w części zaglosuje – PiS stanie się marginesem porównywalnym do dzisiejszego PSL.

  10. @ Torlin :

    Dokladnie tak. Psioczenie na partie rzdzace jest rzecza normalna w kazdej demokracji. Tylko dyktatury sa rzadzone uwielbialnymi przez masy „partiami”, vide Syria, Wenezuela, Iran. Prawdziwa demokracje mozna poznac po tym wlasnie, ze wladza prawie nikomu sie nie podoba. Polska jest taka demokracja, wiec swiatli ludzi powinnin sie z tego cieszyc, i tak jak piszesz glosowac na PO, bo to jedyna rozsadna mozliwosc. Sam wolalbym zaglosowac na Palikota, ale oddam glos na PO. Kazdy inny glos jest de facto glosem an PiS, a PiS jest najgorszym zlem dla Polski. Dla mnie wybor jest prosty jak drut. A, ze nie cierpie Gowina, ktory de facto jest transplantem z PiS? Toz to tylko jedne Gowin. Gdybym glosowal w Krakowie, to bym go oczywiscie z wielka ochota skreslil, a ze glosuje w Wawie, to oddam glos wprost na Tuska. I w ten sposob uratuje Ojczyzne! 🙂

  11. Otóż Karwoju8 w sprawie Pani Redaktor absolutnie się z Tobą nie zgadzam. Jesteś nieobiektywny, a w moich oczach to jest gorsze od kłamstwa.

  12. Torlinie z g. 07:47
    Jaki rząd fachowców?! Najlepsze „kadry” ma PO (mam na myśli tzw. zaplecze intelektualne). I nic na to nie poradzimy. Dlatego jeszcze raz zacisnę zęby i zagłosuję na PO. Nie widzę alternatywy, a nie pójście na wybory jest równoznaczne z oddaniem władzy wariatom.

  13. Czy nie szkoda czasu pisać o wyborach? Wybory już się dokonały na kanapach partyjnych, a nominaci zostali zaklepani przez partyjnych fuhrerów. I są już w sejmie sami geniusze intelektu i kultury; Gowin, Niesiołowski, Macierewicz, Kłopotek, Arłukowicz, Hofman, Girzyński, Poncyliusz i cała reszta ferajny zwanej przez ludzi hołotą. A tu mi ćmią o demokracji, sojuszach, koalicjach, prawie, postępie i innych ćmojach bojach.
    G….no mnie te wybory obchodzą. Już się wybrali. Żal tylko, że szanujący się publicyści fałszu tego nie dostrzegają i nie niosą oświaty pod strzechy. Poradniki agitatora pisano już dużo wcześniej.

  14. Jest taki wariant: PO i PiS dostają porównywalną ilość głosów, reszta partii wychodzi nieznacznie poza próg i JK bierze je jako przystawki. A to SLD, PSL, może nawet PJN. Ze względu na toksyczność Kaczyńskiego taki rząd długo nie potrwa, akurat tyle, żeby zdążyć popsuć to, co się popsuć da. Wyobraźmy sobie, że Grzesio N. czy Adam Burak Hofman dostają zamiast kolejki elektrycznej prawdziwe zabawki, a panie Beata S. lub Zyta G. wprowadzają w życie dobre rady, jakich w swoim czasie PiS udzielał Rostowskiemu… Brrr.
    Potem i tak przyjdzie Platforma, ale zamiast przeć do przodu, będzie sprzątać. Dlatego nie bójmy się straszenia PiSem, tego nigdy za wiele!

  15. Głosie Ludu!
    Przeczytałam adresowany do mnie Twój wpis pod poprzednim felietonem(?) Gospodarza.
    Jesteś, według mnie, bardzo sensownym „głosem ludu”. Oby było nas więcej! Wtedy Polska rydzykowo-kaczystowska zdechnie. Tak nam dopomóż Bóg! Oczywiście, ten nienadużywany przez jedynie prawdziwych Polaków (katolików). Amen.

  16. Co tydzień w Krakowie lub okolicy spada samolot. Giną ludzie, palą się domy, seria nieszczęść. A zaczęło się w Mirosławcu i w Smoleńsku. Wykazano brak umiejętności, doświadczenia, treningu, napraw i konserwacji i odpowiedzialności. W sumie bajzel jak w całym kraju. Ciekaw jestem gdzie spadnie kolejny samolot?

  17. Drodzy moi, staruszku, stasieku i TO!
    Dziękuję Wam za wyrozumiałość, że nie stawiłam się na spotkanie.
    Mam jednak nadzieję, że nic nie jest stracone i proponuję randez-vous w tym samym miejscu (choć, niestety, już bez TO, który odleciał do tej swojej Kanady). Może Kartka dołączy?
    Co Wy na to? Jeśli OK, to podrzućcie jakiś konkkretny termin.
    Pozdrawiam serdecznie, mag

  18. Gospodarz bloga: „Głównym beneficjentem … będzie PiS, to na tę partię, „zamykając oczy i zatykając nos” będzie głosowała cała prawica.”

    Cała prawica? Parę osób z prawicy chyba jednak zagłosuje również na Platformę, która też jest partią prawicową, o czym łatwo zapomnieć, gdy się tak długo uważało ją za surogat lewicy.

    Nie ma tu żadnej kwadratury koła. Głos na SLD nikogo nie wzmacnia. Przedłuża tylko niepotrzebnie agonię lewicy.

  19. Czy ktoś naprawdę myśli że Pis chce władzy aby poprawić życie przeciętnych, zwykłych ludzi?!
    Nie!!! Im władza potrzebna jest wprowadzenia swoich chorych rojeń o 4 RP, czyli wielkiej, wreszcie prawdziwie narodowo-katolickiej Polsce od morza do morza!
    A to oznacza konflikt z sąsiadami, brak handlu z Rosją, odcięcie od świata, oddanie już całkowitej władzy klerowi i Rydzykowi. Jak przez to ma się poprawić normalnym ludziom to ja naprawdę nie wiem! Nie jestem naiwny, Pis to są fanatycy którzy gotowi są na wszystko!
    Teraz obiecają wszystko wszystkim a potem zaczną oskarżać wszystkich. No bo przecież trzeba będzie na kogoś zwalić winę że nie ma mieszkań, autostrad, że drożyzna. I znowu okaże się że to wina agentów, Ruskich, Żydów czy kogo tam jeszcze.
    I jeszcze jedno, przecież PIS już rządził razem z Samoobroną i to była katastrofa! Nie chce powtórki! Nie chce by Polska stała się klerykalnym skansenem rządzonym przez pazernego księdza z Torunia!

  20. Pod poprzednim wpisem Gospodarza (23.52) znajduję świetnie zredagowany wpis stasieku.
    Ten świetny blogowicz pisze: Przed chwilą iścisnąłem dłoń TO.

    Od kilku godzin zachodzę w głowę, czy tym wpisem stasieku aby nie zamierzał przykryć sensacji wywołanej oświadczeniem sen. Piesiewicza o jego rezygnacji z kandydowania?

  21. Czego uczy logika, ile filozofii dla polityka?

    Hartman proponuje w „Newsweeku”, 2011-07-30:

    ”W megalomańskich umysłach marzycieli sprzed stu lat zrodziły się mrzonki, że masy ludowe nauczą się matematyki i fizyki, plus literatura ojczysta na dobitkę, i z tego powstanie człek racjonalny a Polskę kochający.”

    „Można by z powodzeniem obciąć połowę godzin matematyki, fizyki i chemii. Sporo z biologii i geografii. Za trudne, zbędne, w skali masowej niewyuczalne.
    Skoro tak kochamy „myślenie”, to udowodnijmy to, wprowadzając do szkół naukę myślenia, czyli logikę (na poziomie elementarnym). Zbyt trudna matematyka myślenia nie uczy – logika czyni to bezpośrednio i z brutalną precyzją.”

    „Jako dyktator mógłbym przemocą wprowadzić do szkół elementarz ekonomiczny, prawny i medyczny oraz skromną propedeutykę logiki i filozofii, a nawet odrobinę wiedzy o religii. Porcyjka etyki mogłaby wnieść coś dobrego do rujnowanej przez wszechobecną hipokryzję kultury moralnej społeczeństwa; lekcje wychowania seksualnego wprowadzić nieco ładu w chaotyczny seks nastolatków.”

    Hartman poruszył w swoim artykule fundamentalny problem, a mianowicie, czy programy nauczania mają równać w górę – do najlepszych, co tworzy pewną fikcję i nierówność, z nauczania korzystają najzdolniejsi i częściowo średni, a reszta pozostaje „niedouczona”, czy też MEN powinno się spotkać się z prawdą oko w oko i przykroić programy do przeciętnej – mniej wymagać, lecz realnie, od wszystkich.

    Ta druga koncepcja – praktycznego podejścia zwycięża na Zachodzie, ale po kilkudziesięciu latach od jej wdrożenia przynosi spodziewane (lepsze teoretyczne przygotowanie do życia) oraz niespodziewane efekty.

    Przeciętny obywatel, absolwent odnowionej szkoły nie posiada prawie żadnej wiedzy o naturze otaczającego świata, nie jest w stanie zrozumieć naprostszych popularnonaukowych pogadanek, prawie nic nie wie o kulturze narodowej, w zasadzie najbardziej naukowym zjawiskiem dla niego jest seksowność (ktoś jest seksowny lub nie) oraz ogólne procesy ekonomiczne – pieniądze trzeba zarobić, żeby wydać i raty należy spłacać.

    Podobnie, jak w Polsce kilkadziesiąt procent ludzi (więcej jak 1/3) w krajach wysokorozwiniętych nie rozumie prawie wcale, lub rozumie tylko częściowo przekazywane w TV wiadomości ze sfery polityki.

    Na tym w zasadzie wiedza o świecie się kończy u przeciętnego absolwenta.
    Oczywiście nie dotyczy to tzw. warstw wykształconych, czyli tych do których są adresowane ambitne programy nauczania.

    Drogami dziewiętnastowiecznego idealisty podąża Palikot, gdy twierdzi (w Radiu Zet wczoraj), że:

    Premier Tusk jest słabo wykształcony nieoczytany, nie zna podstawowych lektur z filozofii, nie zna podstawowych lektur z antropologii oraz, że nie widział najważniejszych przedstawień i filmów.

    Rodzą się pytania.

    A. Do Hartmana

    Czy matematyka nie uczy myślenia? Czy w szkołach należy częściowo zrezygnować z matematyki i fizyki jako niewyuczalnych (fikcyjnie kształcących) na rzecz logiki, filozofii, ekonomi i medycyny?

    Moje wrażenia ze szkoły są następujące, napisze troszkę przewrotnie – poprawnego myślenia nauczyłem się nie na logice (logika jako taka nie uczy ucznia myślenia, tylko w jego pojęciu, ujmuje je w ciasne karby, czyli zakłada kajdany na myślenie), czy filozofii, tylko na tradycyjnych lekcjach matematyki i języka polskiego.

    Nauczyciele od polskiego wymagali zawsze tezy, wstępu, rozwinięcia myśli i zakończenia, czyli jakiegoś wniosku, a nauczyciele od matematyki uczyli wypowiadania twierdzeń w poprawnym języku, pełnymi zdaniami (niekoniecznie zgodnymi językowo z podręcznikową wersją definicji) i ze zrozumieniem popartym przykładami.

    A porządku zaczęto mnie uczyć już w pierwszych klasach, gdy pani zwracała ustawicznie uwagę, że literki pisze się prosto, a kołeczka w a, b, d powinny być zamknięte i w ostatnich, gdzie przypominano do końca, że wychodząc z klasy za sobą należy zostawić porządek.

    B. Do Palikota

    Czy polityk powinien znać podstawowe lektury z filozofii i antropologii? Czy poza Palikotem jest jakiś taki polityk?

    Czy przykłady palenia opon i modlitw pod krzyżem, nie wykazują, że z elektoratem doskonale można się zgrać bez oglądania na wiedzę specjalistyczną?

    W jakim stopniu wszechstronne oczytanie i zaliczony fakultet filozofii pomogły posłowi Palikotowi zreformować prawo w parlamencie i odnieść sukcesy w przewodzeniu?

    Czy nauka filozofii, logiki i ekonomii w szkołach może sprawić, że elektorat w przyszłości nie zostanie uwiedziony mitem, martyrologią, drukowaniem pieniędzy i spalenizną gumy?

    Pytania są troszkę demagogiczne, bo wiadomo, że wykształcenie i wiedza raczej nie szkodzą, ale mi chodzi o proporcje, pytania tyczą – ile wiedzy, ile wykształcenia, ile zdolności, uczciwości, woli, doświadczenia i daru przewodzenia.

    Oczywistym jest , że w żadnej dziedzinie nie mogą to być udziały w pobliżu zera, ale też nie sięgajmy do gwiazd, gdy problemy są ziemskie.

    Pzdr, TJ

  22. Ciekawa analiza. Pokazuje między innymi to, że szumne poparcie w internecie dla pana Korwina-Mikke nie przekłada się na rzeczywiste. Wystarczy grupa klakierów, aby zbudować wrażenie popularności.

    Nie mam nic przeciwko temu, że marek Jurek i janusz Korwin Mikke odpadną, gdyż są to postaci nie majace zbyt wiele do powiedzenia (czyt. monotematyczne). Wystepy Marka Jurka u Moniki Olejnik przyprawiaja mnie o mdłości. Pod maską kultury wije sie niechęć do inaczej myślących.

  23. Trzeba zamknąć oczy, zatkać nos, zacisnąć zęby i iść głosować na mniejsze zło.
    pozdrawiam

  24. Szanowny Panie redaktorze raczej trudno by było „pikować w górę”, wystarczyłoby „pikuje”.

  25. Kłopoty małych partii z zarejestrowaniem się, albo jeśli już, to z pokonaniem progu wyborczego, świadczą o tym, że nie tyle zabetonowanie sceny politycznej im przeszkadza, co po prostu brak popytu na skrajności i plagiaty. Zabawa w warianty koalicyjne prowadzi w każdym przypadku do jednej konkluzji: NALEŻY GŁOSOWAĆ NA PLATFORMĘ OBYWATELSKĄ, bo tylko ona SOLO jest szansą na REFORMY. Wszystkie inne konfiguracje pogrążą Polskę w stagnacji, śnie przerywanym szczekaniem politykierów. Wybory 9.X.2011 będą dla nas testem jakościowym. Gdy partie polityczne wartościujemy pod względem potencjałów intelektualnych i zasobów dobrej woli, PO dystansuje wszystkie pozostałe. Nie dajmy się nabrać na dyskredytowanie jej z powodu nie dotrzymania obietnic – partia rządząca z „hamulcowym” i kryzysem oraz przykrymi „okolicznościami przyrody” musi to i owo zawalić.
    PiS i SLD są partiami ideowymi w XIX-wiecznym tego słowa rozumieniu, a w związku z tym przyciągają do siebie ludzi ograniczonych, często wręcz tępych. Tylko wieloskrzydłowa Platforma, zbudowana na gruncie gospodarczego i światopoglądowego liberalizmu, otwarta na inteligentnych i energicznych pasjonatów nowoczesności przyjaznej ludziom, jest w stanie tworzyć warunki do dynamicznego rozwoju kraju. Po 1989 roku mamy pierwszy raz do czynienia z klarowną sytuacją na wyborczej scenie. 10.X będziemy wiedzieli jakim jesteśmy narodem, ile jest „cukru w cukrze”.

  26. Jako zbiorowość gubimy się w swej trosce o wspólną przyszłość.

    Po pierwsze.
    Chyba my Europejczycy nie zrozumieliśmy przystąpienia do strefy bez granic. Europa zachodnia jest zaskoczona tym, że Romowie i Tunezyjscy uchodźcy pojechali do Paryża. Mieli siedzieć w obozach, zdala od zapachu szynki i wolności obyczajowej?
    Chrześcijańscy gospodarze krzywo patrzą na islamskie getta w Europie.
    W gettcie jest się u siebie. Nie trzeba się tłumaczyć z nieodwracania się tyłem do mekki i tam nie zniewala się kobiet do świadczenia usług seksualnych. Jakoś nie publikuje się porównań statystyk kryminalnych z gett islamskich oraz miast o nikłym procencie współmieszkańców muzułmańskich. Niejednokrotnie pisałem w komentarzach blogów e-Polityki o tym, że Teheran jest jednym z najbardziej bezpiecznych miast świata. Przerażeni islamskim terroryzmem Europejczycy więcej energii poświęcają na śledzenie śpiochów z islamskich organizacji terrorystycznych niż na nadzór na psychicznymi odmieńcami podobnym do Brevika. Dlaczego islamska myśl usnęła kilka wieków temu i co z tego wynika, tego zajęci machinacjami na giełdach analitycy nie robią. Od czego zwykły Irańczyk ucieka widząc patrol Strażników Rewolucji, to jest pytanie za trudne dla zakorzenionego w chrześcijaństwie analityka. Czy Koran jest wystarczającym źródłem objaśniania świata dla amsterdamskiego dokera rodem z Pakistanu, tego pytania i odpowiedzi nań nie spotkamy w tabloidzie. A to że na duńskiej granicy wyłapuje się tych z innym odvieniem skóry, to jasno i wyraźnie podać nie można, bo obowiązuje polityczna poprawność.

    Po drugie.
    Wraz z rozformowaniem dywizji walki kapitalizmu z komunizmem na boku została dbałość o przychylność krajów biednych. W 1967-m samoloty produkcji amerykańskiej zwyciężyły nad samolotami produkcji radzieckiej. Socjalizm egipski wziął się za łeb z socjalizmem izraelskim. Dziś już nie ma frontu, na który dla podbudowania morale posłać by trzeba Elvisa, Marylin lub Johna z Rio Bravo.
    Dziś wiemy, że traktowanie jeńców amerykańskich opisane w „Łowcy jeleni” jest zabawą sztubacką w porównaniu z porywaniem i wcielaniem dziesięciolatków do paramilitarnych band w Afryce oraz z w porównaniu z porwaniami półkilometrowych statków na Oceanie Indyjskim. Eyropejczyk mało wie o walkach jednej korupcyjnej frakcji z drugą w Nigerii. Obie są karmione ropą naftową. Europejczyk nie potrafi powiedzieć z jakich kopalni afrykańskich, chińskich i mongolskich wydobywa się pieniądze. Bo Europejczyk pozostał w epoce krugerandów. W skansenie brylantów. Cywilizowany demokrata nie chce przyjąć do wiadomości, że jednym z najbardziej dochodowych biznesów jest nowy kościół. Nowa wiara, nowy budynek, nowa rozgłośnia słowa bożego.
    Patrz: Cruise, Travolta, Rydzyk, Natanek, … Europejczyk nie pozwoli na budowę meczetu, bo to on rozumie wspólczesność nie Arab lub Pakistańczyk. To że w epoce aparatów komórkowych i ich dzwonków minaret nie jest potrzebny do wezwania na modlitwę, tego przekonany o swej wyższości cywilizacyjne euro-amerykanin nie rozumie. Dla nabywającego dziś prawa obywatelskie młodego człowieka zdającego maturę pojęcie szyku bojowego jest niezrozumiałe. Przecież wiadomo, że wystarczy satelita, bezzałogowy mały myśliwiec z kamerą obsługiwaną w chmurze komputerowego przetwarzania.
    Hindusi po cichu zbudowali imperium kinematograficzne oraz informatyczne.
    Bo dziś terenem walki jest szkoła. Usiąść na tyłku i siedzieć nad nauką do odgnieceń. Właśnie znajomy kanadyjski wietnamczyk walczy z niedoróbkami programistycznymi u klienta na Malcie. A dla nas wrogiem jest burak z Nowogrodzkiej mówiący wielokrotnie szybciej niż myśli.

    Po trzecie.
    Czasy porywającego demagoga minął. Ostatnim wydawał się sobie Kadafii.
    Złoża ropy naftowej na południe od Wielkiej Syrty wystarczą jeszcze na pokolenia. Tylko, że te pokolenia rozkapryszone gadatliwością Googla chciały czytać i omawiać coś więcej niż zieloną książeczkę z jedyną prawdą. Jutro w wyniku cyklonu załamie się reżim północnokoreański. Armia nie będzie miała co jeść i zrzuci mundury. Część ucieknie w otaczająca dżunglę, część w azyl. Chiny ruszą z dostawami i przestaną wydawać na cargo do USA. W Birmie ten sam cyklon zrobi spustoszenie. Na ulicach będą się poniewierały mundury generalskie.
    Marek Jurek wezwie do modlitw za zapadającą się w piekło polską młodzieżą oraz nazewnictwo ulic zgodne z Biblią. Janusz Korwin-Mikke jako propozycję ratowania rent i emerytur przedstawi program eutanazji chorych na alzheimera.
    Polska będzie przez dwa dni na ustach świata. Pracodawcy polskich emigrantów obniżą stawki płac. Bo kto by chciał jeszcze żyć w kraju z takimi barbarzyńcami co to uważają, że ogród to jest miejsce na buraki.

    Po czwarte.
    Las jest chociaż od wieków nie gada. Być może już za rok, prezydentem kraju będzie wrocławianin. Trzeba będzie tłumaczyć, że Krzyki to cicha dzielnica.
    I tabloidy będą pełne relacji z debaty sejmowej czy można dotację z UE przeznaczyć na skansen polskiej inteligencji. Dyfamacyjnej.

    Po piąte.
    Względny spokój i względny dobrobyt w Polsce jest skutkiem wizji wspólnej Europy tworzonej w powodzi whysky i dźwiękach ostrzeżeń z megafonów prze nadlatującymi pocskami V2. Skutkiem odległego już w czasie marzenia. Rok 1989 jest skutkiem marzenia o dogadaniu się braci. Przestańcie się podniecać dolami i niedolami jakichś guru przeświadczonych, ze doznali objawienia.
    Usiądżcie i zacznijcie marzyć. Polecam pewne piwo drewniane długo ważone.
    Ja w was wierzę. Sądze, że nadchodzące miesiące i lata to będzie wesołe, a nie smętne życie staruszka. Próba wyrwania z rąk Polaków losu Polski przez oszołomów wali się z trzaskiem. Przeczyście uszy. Sądze, ze byc może niedługo będziecie musieli przecierać oczy.

    —-

    Plotki o śmierci polskiego rozumu są przedwczesne.
    Ja tu tylko marzę Panie i Panowie paranoicy nie mogący się oderwać od myśli o zamazywaniu. Europa właśnie pokrywa Wasze bazgroły styropianem i pastelami.

  27. „Komu­ni­sta jest to naj­bar­dziej oddany przy­ja­ciel wszyst­kich ludzi, który nie potę­pia­jąc ich ani nie ganiąc, nie pró­bu­jąc nawet osą­dzać, przyj­muje w swym sercu za braci wszyst­kich dążą­cych do swego szczę­ścia, i który wie­rzy wraz z Jezu­sem Chry­stu­sem, że wszy­scy ludzie mogą być zba­wieni, jeśli tylko okażą dobrą po temu wolę”.
    http://studioopinii.pl/

    Lubię czytać Bratkowskiego, toteż polecam powyższy artykuł.
    Tyle było zakłamania i zawłaszczania symboli i słów, że naszym niedouczonym prawicowcom zabełtano w głowie totalnie.
    Może ten krótki rys historyczny pomoże?
    Chociaż niespecjalnie w to wierzę.
    Prawica ma jeden charakterystyczny rys:
    „czoło myślą niezroszone”…..tam liczy się wiara nie wiedza….

  28. A co chodzi z tym Napieralskim ? Dlaczego on nie pasuje takiemu przebierańcowi jak tow.Kwaśniewski ? Sugerowanie , a prori , że on się nie nadaje , rodzi podejrzenie o uprzedzenia inne niż merytoryczne.

  29. Świetny tekst R. Krasowskiego o Kaczyńskim w dzisiejszej papierowej „Polityce”.
    „Wirtuoz cudzych emocji”.

  30. Obskurantyzm trzyma się mocno wśród światłych i elitarnych – jak sami orzekli – komentatorów blogów POLITYKI.Lepiej zęby stracic przez zaciskanie „za PO” niż zagłosowac na Palikota.On jest całkowicie nie comme il faut .Ani z komuny ani ze styropianu a w dodatku ze świńskim łbem.Mówi co to myśli i zamienił jedwabne życie w parlamencie
    na swobodę głoszenia swoich poglądów.

    Odmieniec i dziwoląg dla pań i panów .
    „Felicjanie jeszcze nie doszedłeś do kopca” – mówią blogowiczki,a Felicjan-blogowicz, maszerując
    wokół stołu,marzy o zimnym piwie u Hawełki.

    Palikot mierzi.Wykształceniem,swobodą myśli,
    zaradnością życiową.Możliwością przekłucia balonu ze stęchłym powietrzem.

    Swoją drogą blogowiczom „zaciskającym” należy się plakietka honorowa „zaciskał dla PO” uprawniająca do ulgi protetycznej .Można by było ją dołączyc do ryngrafu z bierzmowania,krzyża zasługi PRL i odznaki Solidarności eksponowanych za kryształowymi szybami kredensu.

  31. Pan Redaktor pisze:
    „W sumie kwadratura koła – głosy na SLD osłabiają Platformę i wzmacniają PiS. Głos na lewicę – wzmacnia prawicę.”

    Szanowny panie Redaktorze,
    na dzien dzisiejszy podzial na lewice i prawice ma znaczenie raczej
    drugorzedne.
    Na dzien dzisiejszy na czolo wysuwa sie podzial na tych, ktorzy chca
    zachowac Panstwo Polskie i na tych, ktorzy chca je zniszczyc albo
    co najmniej zrobic z niego fasade za ktora Narod Polski grabiony bedzie
    przez obcych.
    Dzis nie chodzi o to czy jakis tam podatek bedzie o 2% wyzszy lub nizszy,
    nie chodzi tez o to, czy w szkolach beda rozdawali darmowe mleko lub tez nie.
    Chodzi o „byc lub nie byc” panstwa i narodu.
    Dlatego niezmiernie waznym jest, aby kazdy, kto ma choc troche
    poszanowania dla wlasnego panstwa i przywiazania do narodowej tradycji
    a takze zwyklej ludzkiej przyzwoitosci, poszedl na najblizsze wybory
    i przyczynil sie do tego, aby pan Tusk i jemu podobni ostatecznie
    znikneli ze sceny politycznej.

  32. Las jest, chociaż od wieków nie gada. Takie i inne myśli z poziomu podposzyciowego należy haftować na białych płóciennych makatkach i przesyłać kontenerami do Kanady. Tam już są znawcy, którzy rozpoznają w tym złote leśne runo. Nadwyżkami eksportowymi zajmą się miejscowe kółka emeryckie wcale nie różańcowe, ścieląc nimi szlak Kisiela dla upamiętnienia Niepokornego. Samego Kisiela już szlag od tego nie trafi. Najwyżej z kładki nad Wisłostradą rozlegnie się przeszywający nocną ciszę intelektualego rozdroża przeraźliwy odgłos zachwytu albo przerażenia, co o zmroku bywa nie do rozróżnienia. Las najbliższy odpowie mrukliwym poszumem, zakłócanym głośnym wyciem wiślanych syren. Syren karetek pogotowia, spieszącym komuś z pomocą.
    http://www.unikalneobrazy.pl/sklep/product.php?id_product=24

  33. Mag!

    Jestem do dyspozycji.

    O ile wiem Stasieku nie jest wolnym ptakiem, ale warszawskość jego dnia powszedniego sprzyja spotkaniu.

    Z Kartką jest trudniej. Z tego co pisze na swym blogu jest trochę zniechęcony do zajmowania się komentowaniem codzienności politycznej. Nie będę niedyskretny, gdy powiem, że jest zwierzęciem ekranu komputerowego, a jego dzień codzienny może być zakryty powściągliwością co do prezentowania prywatności. Ja nie miałem okazji z Kartką spotkać się osobiście. Wydaje mi się być osobą realizująca się na scenie z jakiej go znamy, a poza nią jest małą niewiadomą. Z mojego oglądu sprawa wygląda tak: powstaje codzienny (z nielicznymi wyjątkami) felieton wiodący na jego blogu. Natychmiast reaguje na wpisy i komentarze wybranych blogów. I zajmuje się sobą i Cezarem – jamnikiem – zbyt słabym aby pójść na piwo do Czechów z centrum Jeleniej Góry. Do Warszawy jest szmat i gałgan. Niemowlętą raczej w domu nie kwilą, ale trudno jest wyrwać się do miasta kojarzącego się z lekceważoną i pogardzoną warszawką. Zatem jego obecność byłaby wyrazem lekkiego poświęcenia i dużego szacunku dla nas. Bardzo chciałbym spotkać się ze swym blogowym przyjacielem. Ale bez wsparcia jakimś życiowym interesem jego wizyty ad hoc nie widzę. Zapewne to co tu piszę przeczyta. Więc deklaruję: będę powściągliwy i przygotowany.
    Przyjedź do nas Kartko. Dostosujemy się do Ciebie.

    Tyle o nawiązaniu do spotkań czwartkowych opodal Pałacu Na Wyspie.
    Sądzę, że chętnie przyłączyłyby się też do nas osoby niezachwycone Kartką, Stasieku, Tobą Mag, lub mną. Sprawa nie w tym aby się zgadzać i kochać. Sprawa w tym aby był to czas co najmniej niestracony. Od siebie: zapraszam także tych, którzy mnie starego potrafiliby jeszcze zmienić.

    Pozdrawiam.

  34. Na nic sie zdaja wszelakie kalkulacje kto komu za ile i dlaczego, bowiem zmieniaja sie uwarunkowania i otaczajca wszystkie partie bez wyjatku okreslona rzeczywistosc. To tylko typowym dla PiS barano ze sztabu wuborczego wydaje sie, ze obecne 29 % popierajacych PiS wyborcow plus Ci od Jurka i Korwina i czesci PJN zaglosuje na PiS i ten ostatni ze swym Napoleonem Preziem ze sztandarem w reku wejdzie na szczyty wladzy a u stop drabinki wladzy kleczec pokornie beda zagubione owieczki z Lewicy , ktore dla podkreslenia swgo poddanstwa nawet rozance wezma w swe rece.
    Ot dlaczego Cimoszewicz, KWasniweski i inni dystansuja sie od degrengolady Lewicy poglebianej z nadzwyczajnym talentem przez Napieralskiego.
    Platforma z wiernym biernym ale miernym sojusznikem PSL moze smialo sie obawiac tego, ze nie bedzie znaczaca wiekszoscia w nowym parlamencie. Wiec co robic?
    A no walsnie dobre pytanie! Ale czy my jestesmy w stanie na nie odpowiedziec? NiE! bo nie znamy wielu prawd w tym tych – jak to jeste, ze wiele udokumentowanych afer rozmydla sie i osoby w nich zamieszane ciesza sie dobryn stanem posiadania, zdrfowia i wogole jeste fajnie!
    Wszyscy drepczemy w jednym wielkim szambie !

  35. jasny gwint

    ten Mirosławiec czy ten Smoleńsk to też okolice Krakowa ? Wow ! A to ci metropolia !

    I tak co tydzień pada samolotami u Was, w Krakówku ? No to kub sobie ortalion nieprzemakalny i czarny parasol na te samoloty.

    Generalnie samoloty spadają zawsze z tych samych przyczyn: z braku umiejętności, doświadczenia, treningu, napraw i konserwacji i odpowiedzialności (razem wzięte kub jedna z nich osobno).

    Oczywiście to wina tego, że samoloty też są styropianowe.

    Za to za peerelu… to dopiero były samoloty ! I nie spadały, a jesli już, to z winy imperialistów i rewizjonistów.

    Z Twojego wpisu o samolotach można wywnioskować, że jeden z samolotów chyba zahaczył o Twoją skołataną głowę.

    Współczuję.

  36. kadett (spod poprzedniego wpisu):

    sprawa dotyczyła Hoffmana. Co do innych szczekaczy łańcuchem uwiązanych do tuby to pełna zgoda, nie mniej argumenty „a tam (u was) biją obcych” juz sie trochę wyświechtały.

    Pozdrawiam

  37. andybara pisze:

    2011-08-31 o godz. 13:25
    Przy załozeniu że odrzucamy wersje „pikuje”= „przesadza” 😉

  38. http://polska.newsweek.pl/za-rogiem-czeka-kalisz,81331,1,1.html
    Dziś można powiedzieć, że Grzegorz Napieralski walczy o swe życie polityczne, a Ryszard Kalisz wyrasta z wolna na głównego rywala prezesa. Do tego ma on za sobą autentyczny sukces w postaci raportu komisji sejmowej kierującego do Trybunału Stanu posłów Kaczyńskiego i Ziobrę. Paradoksalnie w promowaniu raportu musi pomagać mu Napieralski. Mimo że punkty za te starania otrzyma Kalisz.

    Świetna analiza….
    Od siebie dodam, że naśladowanie działań PiS nie doprowadzi lewicy do niczego poza spadkiem poparcia. Samobójczą politykę prowadzi pan K. naśladuje go Napieralski. Czy jest tak głupi by stosować nieskuteczne strategie?
    Chyba że chce aby SLD zmieniła się w partię kanapową- pod jego przywództwem….
    Gra na własną wielkość nie jest grą efektywną, autentyczny dorobek lewicy ginie w grach o stołki.

  39. Zwolennicy Korwina beda glosowac na PiS? To jakies nieporozumienie. Partia Korwina jest ekonomicznie skrajnie prawicowa, a PiS jest lewicowy.
    Stawiam, ze raczej w ogole nie pojda do wyborow.

  40. Nie wiem skąd Gospodarz wykombinował że zwolennicy Korwina będą głosować na PiS!
    Racje wg mnie ma bloger Krokodylowy

  41. Jacobsky,
    zapewne szło o Hofmana (Adama) – postać partyjną i sejmową. Już myślałem, że pomylił ci się z Hoffmannem (postacią operetkową), co w przypadku wielu postaci sejmowych i pozasejmowych może być pomyłką wytłumaczalną i zrozumiałą. Zauważyłem jednak naddatek tylko w postaci jednej litery. Ty ją chyba czytasz „fe”, a może nawet „a fe”.

  42. Levar pisze:

    2011-08-31 o godz. 16:01
    „Na dzien dzisiejszy na czolo wysuwa sie podzial na tych, ktorzy chca
    zachowac Panstwo Polskie i na tych, ktorzy chca je zniszczyc albo
    co najmniej zrobic z niego fasade za ktora Narod Polski grabiony bedzie
    przez obcych.”

    Mój komentarz

    Autorze nie próbuj nabierać blogu na narodowy patos, na alarmistyczne tony, na nienawiśc upleconą z konfabulacji PiSowskich prezenterów. Im chodzi tylko o władzę, a nie o Ciebie. Nie daj się podkręcać.

    PO również chodzi o władzę, ale sprawowaną, jak dotychczas, bez nienawiści, histerii, bez ciągłego tyrzymania narodu pod murami z okrzykiem „wróg stoi u bram miasta”, nieustannego tropienia spisków, zatruwania atmosfery społecznej alarmistycznymi wróżbami o rychłym upadku.

    Od takiej mowy można kręćka dostać.

    Pzdr, TJ

  43. Kecaj 9:04

    Nie rób tego! Nie głosuj na PO tylko dlatego, że jest to mniejsze zło.
    Ja także tak uważałem, ale po dzisiejszej rozmowie Palikota w TVN 24 uważam, że tylko on może ruszyć z posad bryłę partyjną. On jest zapaleńcem, a tacy często osiągają nadzwyczaj duży sukces. Ci co mają trudności z wyborem na kogo głosować, powinni dać głos Palikotowi. Na pewno coś się będzie działo. To zmusi Platformę do działania. To co robią dotychczas nie jest działaniem reformatorskim, a tylko na przetrwanie.

    Przy okazji, że siadłem przy klawiaturze polecam blogowiczom ostatni numer Polityki. Znowu śmierdzi i to bardzo mocno wokół IPN i wyboru przewodniczącego.
    Już kiedyś Kurtyka w świński sposób załatwił kandydaturę Przewoźnika (co za paradoks, razem zginęli w tej samej katastrofie), a teraz wyszło na jaw, że obecny przewodniczący zastosował nie mniej świńską metodę. Feeeee!!!!

  44. kadett pisze: 2011-08-31 o godz. 16:41
    „Las jest, chociaż od wieków nie gada. Takie i inne myśli z poziomu podposzyciowego należy haftować na białych płóciennych makatkach …”

    http://www.historycznebitwy.info/bitwy/duze/las_teutoburski9ne/bibliografia.php

    „Germanie wyszli z kryjówek i w jednej chwili zbocza gór zaroiły się od półnagich wojowników. Dziwnie dotychczas milczący las przemówił niskim, niczym echo oddalającej się burzy, pomrukiem ich pieśni bojowej, śpiewanej do tarcz.”

    Las birnamski się ruszył i idzie. Idzie z daleka, z kresów, z jakiejś nieznanej nikomu w Warszawie Nysy, z jakiegoś Kłodzka, z Kościerzyny, Zamościa, Tarnowa, Bielska-Białej, z miejsc o których tacy socjolodzy, jak prof. Śpiewak czy prof. Krzemiński czy tacy redaktorzy, jak Adam Michnik, pewnie nawet nie wiedzą, gdzie ich szukać: na południu, a może na północy! Podniesiona tam, na kresach, idea jednomandatowych okręgów wyborczych, już jest na horyzoncie, a jutro będzie w Warszawie. I wbrew wynajętym uczonym i propagandzistom – przyjdzie tam z głową Makbeta na tacy!
    (komentarz wygłoszony w Katolickim Radio Rodzina, 20 lutego 2003)
    Prof. Jerzy Przystawa

    Ty kadett zacznij produkować tace. Makatki nie mają biznesowej przyszłości.

    Zapowiedziano masakrę przecież.
    Być może 2011.09.10 będziesz wezwany do rąbania.

    Mało czytałeś chłopcze.

  45. Bryka ma rację.

    W sytuacji, kiedy Palikot zarejestrował komitet wyborczy, decyzja o głosowaniu z zaciśniętymi zębami na PO jawi się raczej jako objaw nerwicy natręctw niż racjonalnego myślenia.
    Na dziś, Ruch Palikota jest przecież znacznie ulepszoną wersją niegdysiejszej platformy trzech tenorów.
    Palikot nie jest z mojej bajki, ale nieuczciwie byłoby nie zauważać jego politycznych i przywódczych kompetencji.
    Przy Palikocie Donald Tusk to Pchła Szachrajka o bardzo małym rozumku, dwóch lewych dłoniach i nieskończonym cynizmie.
    Co, zaś się tyczy politycznego i kadrowego zaplecza obu polityków, to obawiam się, że i tu Palikot nie ustępuje obecnemu premierowi. Nie sądzę, by„striptizerkę” Hall uczynił ministrem oświaty, albo Czumę szefem jakiejkolwiek komisji śledczej.
    Widziałam wywiad z jedną panią, niegdysiejszym transwestytą, obecnie kandydatką na posła z Ruchu Palikota i muszę przyznać, że intelektem, polszczyzną i rozumieniem demokracji przewyższa o niebo Schetynę i Tomczykiewicza razem wziętych.
    Jeżeli Palikot ma jeszcze kilkunastu równie dobrych kandydatów, co jest wielce prawdopodobne, to dla prawdziwego liberała grzechem śmiertelnym byłaby odmowa poparcia.

    Wy, zaciskający zęby uważajcie, aby nie przegapić okazji!
    Bo, jak w Sejmie po wyborach znów znajdzie się tylko banda czworga, to następne wybory Kaczyński ma w kieszeni. Na to on właśnie liczy.

  46. Zakładam rzecz paradoksalną – w tych okręgach, gdzie partia JKM nie zarejestrowała swoich list, wezwie on na głosowanie na Palikota ! 🙂
    Odrzucając ornamentykę i skrajności, mają wiele wspólnego i chyba dawno JKM tak się dobrze nie dyskutowało, jak ostatnio z Palikotem. A finalna owacja :Janusz, Janusz – skierowana była do obu panów. Towarzyszyły jej uśmiechy i serdeczne uściski dłoni. JKM jest nieobliczalny i na pewno bliżej mu do Palikota niż do PISu.

    Pozdrawiam

  47. Jacobsky, 18.51. Nie wysilaj się. To szkodzi na gazy jelitowe.

  48. Krokodylowy,
    to Ty nie znasz zwolenników Korwina. Ja znam jednego, zakładał nawet UPR w naszym mieście, i zgadnij, na kogo głosuje?

  49. Szanowny Redaktorze,

    Słyszałam dziś pana w TOK FM w rozmowie m.in. z red. Gmyzem.
    Obaj nie wiedzieliście nic o Polskiej Partii Pracy.
    Informuję, że jest to partia powstała na bazie związku zawodowego Sierpień ’80. Jej lewicowość jest najwyższej próby, podobnie jak wiarygodność. Od blisko dekady biorą udział w wyborach.
    To partia stricte socjalistyczna. Dlatego jej obecność w parlamencie jest wielce pożądaną, dla każdego zniesmaczonego brakiem programowej, ideowej i prawdziwie lewicowej alternatywy.

  50. Informacje o śmierci KONGRESU NOWEJ PRAWICY są mocno przesadzone. Cytuje wypowiedź p.Żółtka, prezesa okręgu krakowskiego:

    „Defetyzm nie jest potrzebny. Jesteśmy zarejestrowani w 19 okręgach. Ponadto w Rybniku rejestracja jest pewna, Radom i dwa warszawskie się rejestrują. Daje to 61,3% (zamiast 100%) obszaru wyborczego (liczonego liczebnością wyborców)

    Skoro liczyliśmy na 5% i wejście do Sejmu , to przy tej rejestracji wystarczy nam 4,89% by zdobyc dofinansowanie (daje to 3% w skali kraju) (do osiągnięcia 5% w skali kraju potrzeba nam 8,16%)

    Jeśliby udało się odzyskac Gdynię (spore szanse) to potrzebujemy odpowiednio 4,66% i 7,77%.

    Dlaczego więc mamy nie powalczyć?

    Ponadto zwracam uwagę, że jeśli przekroczylibyśmy 5% mając zarejestrowane listy wszędzie , to i tak posła zdobylibyśmy jedynie w tych okręgach gdzie przekroczylibyśmy 6-9% (w zależności od wielkości okręgu).

    Jeślibyśmy jeszcze odwojowali 2-3 okręgi, to z punktu widzenia zdobycia mandatów nie ma ŻADNEJ róznicy z zarejestrowaniem w całym kraju – bo 5 % i tak w żadnym (może poza warszawskim) okręgu nie daje mandatu, a większy % i tak da nam %% w skali kraju

    Niestety pozostaje strata – czasu w TV i wspólnego numeru startowego”.

    Tak więc spora część elektoratu wolnorynkowego będzie miała na kogo głosować. Większość pozostałej części zostanie w domu/odda głosy nieważne. Reszta podzieli się między Prawicę p.Jurka, PJN, PiS, PO, może nawet listę Palikota. Trudno dostrzec zgodność programową między KONGRESEM NOWEJ PRAWICY a PiS.

  51. Najnowsza wiadomość z Onetu: PO złoży wniosek o TS dla Kaczyńskiego i Ziobry. Otwieram wiadomość i co widzę: złoży, ale dopiero po wyborach. W praktyce oznacza to, że nie złoży. Podobnie było z ratyfikacją Karty Praw Podstawowych. Tuskowi PiS w obecnej postaci potrzeby jest jak powietrze – jest kim straszyć publiczność. Trzeba więc gonić króliczka ile się da, ale go nie złapać. Po wyborach czeka nas zaciskanie pasa. Jeśli SLD zostanie wykończone, na co grają wszyscy pozostali uczestnicy seny politycznej, a również media, w tym niestety „Polityka”, to za 4 lata do władzy dojdzie albo sam PiS, albo powstanie POPiS, wobec którego koalicja PiS-SLD, która jest tworzona przede wszystkim przez media, jest rajem i błogostanem. SLD popełnił pewne błędy, wyolbrzymiane zresztą, ale należy raczej wzmacniać Sojusz niż go osłabiać – z myślą o roku 2015 właśnie.

  52. Torlinie
    jeżeli uważasz, że pani Paradowska jest obiektywna to no! no!.

  53. Andrzej, 6:39
    Taaa, po wyborach.
    A na razie zwolennicy lewicy nie marnujcie głosów na SLD, tylko głosujcie na nas, szlachetną i uczciwie grającą Platformę.
    A my po wyborach… kolejny raz się na was wypniemy.

  54. @ Bryka pisze:
    2011-08-31 o godz. 16:00
    Ja zaryzykuję – poprę Palikota. Może on bedzie miał odwagę wyartykułować i przeciwstawić się dominującej korporacji świadczącej usługi religijne. Postulaty kulturowe sa TANIE – kasy raczej nie wymagają (a odspawanie kleru od budżetu państwa wręcz dało by znaczące oszczędności) . Wymagają tylko odwagi przeczekania praicowo-klerykalnego wrzasku na co SLD oddane idei ŻŁOBA odwagi nigdy nie miało.

  55. Pamiętam ranek 1 września 1939 w Krakowie. Wybuchy bomb i palące się lotnisko w Rakowicach. Przypominam młodszym, że to Niemcy brutalnie zaatakowali Polskę, co skrupulatnie propaganda reżimowa stara się zapomnieć. W wyniku wojny zginęło 6 029 tys Polaków, zniszczono miasta, przemysł i dorobek kultury, a przywódcy haniebnie pierzchli przez Zaleszczyki. W końcu w wyniku zwycięskiej wojny kraj znalazł się w granicach o jakich przez wieki nie mógł marzyć.

  56. Wczoraj obchodzili rocznicę podpisania porozumień Gdańskich. W takich sytuacjach do podpisu musiały zasiąść dwie strony. Jedna musiała się porozumieć z drugą. Dziwnym trafem rocznicę celebruje tylko jedna strona, ta swoja. Drugiej strony nie ma. Ślad zaginął i jest skrupulatnie zacierany. Prezydent swoich Polaków wręcza odznaczenia i medale. Grają surmy i jak zwykle kombatanci obrzucają się obelgami chcąc w ten sposób zagłuszyć istnienie strony drugiej, o której godność nie ma się kto upomnieć. Żałosną rolę w tej parodii odgrywa swój prezydent, postać licha i pospolita.

  57. TRad pisze:
    2011-09-01 o godz. 03:32

    „Informacje o śmierci KONGRESU NOWEJ PRAWICY są mocno przesadzone. Cytuje wypowiedź p.Żółtka, prezesa okręgu krakowskiego:
    „Defetyzm nie jest potrzebny…”

    Hi, hi… Oczywiście, to był wręcz sukces!

    Korwin-Mikke idzie jeszcze dalej niż ty i znajduje nawet pozytytywy, że się nie udało – gimnastykując się tak, że płatne reklamy są chetniej oglądane niż bezpłatne:

    „Poważnym minusem będzie brak czasu ustawowego w TVP – ale te ogłoszenia mało kto ogląda. Jeśli uzbieracie Państwo odpowiednią ilość pieniędzy – damy za to spoty płatne, znacznie lepiej oglądalne.”
    http://korwin-mikke.blog.onet.pl/Walka-trwa,2,ID434881157,n

    I znowu dał wam przykład Korwin, jak NAPRAWDĘ można z siebie głupka zrobić 🙂

  58. …Przy Palikocie Donald Tusk to Pchła Szachrajka o bardzo małym rozumku, dwóch lewych dłoniach i nieskończonym cynizmie….

    Propaganda nazistowska uzywala w slowotwotstwie 33-45 inskety; powyzej kolejna proba oceny politycznej Magrud. Nie tylko niedorzeczne zdrobnienia, lecz wycieczka z „insektami” nie tworzy mysli politycznej Magrud?

    ET

  59. Szkoda, ze nikt nie wpsomnial o ostatniej europejskie nagrodzie Michnika.

    ET

  60. Bardzo niemiło zaskoczyła mnie Pańska wypowiedź w Toku, że nie słyszał Pan o Polskiej Partii Pracy, smutne to.

  61. staruszek 31.08; 21:51

    As I did stand my watch upon the hill,
    I look’d toward Birnam, and anon, me thought,
    The wood began to move

    William Shakespeare, Macbeth

    Gada (najczęściej bez ładu i składu) adresat tego wpisu. Las Birnam -według przepowiedni czarownicy – nie miał gadać, ale ruszyć i przyjść pod Dunsiname. I w oryginale ruszył. „Fear not, till Birnam wood do come to Dunsinane” (Nie trwóż się, dopóki las podejdzie…) Gdyby tylko gadał po próżnicy, Makbet byłby bajką dla zdziecinniałych staruszków.

    Prof. Przystawa zapowiedział w 2003 r. masakrę i nie pomylił się! Co prawda, odnosiło się to do Polski zwanej Rywinlandem. Wiele zwieszonych głów opuściło Sejm przy następnych wyborach i do tej pory nie może tam wrócić. Tyle, że nie na tacy opuściło. Nie wina to prof. Przystawy, że wstyd szybko mija, jeżeli w ogóle wchodzi w grę, a tupet zostaje.

    Więcej należy czytać staruszku, mniej zostanie wtedy na pisanie bzdur podlanych trwogą a i strach może przestanie trzepać nogawkami.

  62. Koalicja PO-PSL-SLD na dłuższą metę nie będzie korzystna dla PiSu. Napieralski jako wicepremier będzie się mógł dystansować od bardziej kontrowersyjnych działań rządu, podobnie jak PSL, a jednocześnie zyska czas antenowy, a SLD może się pokazać jako konstruktywna alternatywa dla PO. PiS jako wieczni malkontenci na dłuższą metę na tym stracą. Wyborcy znudzeni Tuskiem przesuną się w stronę SLD jako realnej alternatywy, a PiS nie zdobędzie nigdy większości, nawet jeśli zyska kilka procent wyborców. Ostatnią szansę PiSu stanowi duży kryzys w roku 2015, ale moim zdaniem w najgorszym wypadku będzie dużą opozycją.

  63. Jurkowcy zagłosują na PiS, natomiast Korwinowcy się podzielą na 3-4 części. Część zagłosuje na PiS, częśc na PO, część być może na Palikota, część nie pójdzie do wyborów albo oddagłosy nieważne. W sumie niewiele to zmienia. Poza tym Korwin i Jurek jest częściowo zarejestrowany.

  64. Palikot moim zdaniem ma szanse w 2015 roku, gdy wyborcy będą wyraźnie zmęczeni Tuskiem. Obecnie walczy o dofinansowanie z budżetu.
    I dlatego możnaby go poprzeć.

  65. Pytanie: czy kampania będzie miała jakikolwiek wpływ na wynik wyborów?

  66. Zadziwiające, że poza jedną panią, niegdysiejszym transwestytą, obecnie kandydatką na posła z Ruchu Palikota i samym Palikotem, tak mocno ostrzegająca przed przegapieniem szansy magrud nie potrafi wymienić innych osób związanych z ruchem Filozofa z Lublina. Magrud straciła szansę napisania czegoś konkretnego i z zaciśniętymi zębami przymagrudziła. Z tego magrudzenia wyłania się obraz kolejnej adeptki kultu wybawiciela na białym koniu (Palikot), który … i tu wpisać co. Reszta ludzi kandydujących w ramach partii Palikota to drugorzędne detale, szczegóły, którymi nie trzeba się przejmować.

    Brawo magrud !

  67. Tyle lat przeżyłem i dopiero teraz chłopczyk mi Szekspira zaczął tłumaczyć!

    Ach jak szkoda, że tych głów nie obcięto! Ach jak mi się portki trzęsą.

    Głód krwi. Tak przejawia się wataha.

    Masakra, wina, strach, …

    Jesteś megalomanem chłopcze.
    Przewijaj, bo wrzodów dostaniesz.

  68. w wolnej chwili do staruszka

    Co mają wspólnego ze sobą: las teutoburski z 9 r. n.e z zapowiadanymi wyborami prezydenckimi w przyszłym roku, z Wrocławianinem (pisanym małą literą), jako ich mozliwym zwycięzcą, z dzielnicą Krzyki i jeszcze z dyfamacją, żeby było bardziej pokrętnie, które wlazły wszystkie naraz do „po czwarte” przez dziesiąte? Co one mają ze sobą wspólnego, oprócz czytelnych oznak ataku paranoi?

  69. W RFN istnieje odpowiednik SLD, ale faktycznie zajal w publicznej debacie wazne rzeczowo stanowiska, ktorych nikt nie moze zlekcewazyc. A SLD? Pomijajac zwalczanie korupcji (CBA) i badania naukowe majace choc czesciowo wyrownac straty wywolane cenzura w PRLu (IPN) – likwidacje obu instytucji zapowiedzial pan Napieralski w „Poranek przy lawie” – oraz promocji ateizmu i mniejszosci seksualnych, otoz pomijajac te rzeczy: co mozna osiagnac w SLD, czego nie mozna osiagnac dzialajac w PiS? SLD nie jest tak naprawde w ogole potrzebna, bo CBA i IPN sa niezbedne, a ateisci i mniejszosci seksualne otrzymaja przestrzeganie zakazu dyskryminacji na koniec takze od PiS, bo inaczej PiS przeczylby sam sobie. W socjaldemokracji RFN ok. polowa czlonkow to ludzie wierzacy, w SLD 100% to ateisci z PRL. SLD to partia bez przyszlosci i bez sensu dla polskiej demokracji.
    __Juz same nazwiska prominentow PZPR dyskredytuja ta partie doszczetnie – ci ludzie uwiezili wszystkich Polakow, zamienili Polske w jedno wielkie wiezienie, ich polityka gospodarcza spowodowala smierc moze i miliona Polakow na fatalnych drogach i w niedoinwestowanej sluzbie zdrowia, a ich cenzura decydowala o publikacji kazdego slowa i kazdego przecinka. Dzisiejsza bieda calego spoleczenstwa to wynik ich polityki. Gdyby ci ludzie mieli minimum honoru i poczucia wlasnej godnosci, to nie pchaliby sie w ogole najwyzszych stanowisk w panstwie, poniewaz moga je osiagac tylko odcinajac kupony od swych poprzednich zbrodni na spoleczenstwie: tylko dzieki temu, ze Polacy tkwia nadal mentalnie w znacznej mierze w PRL i za malo rozumieja demokracje, brakuje im wiedzy o sobie i o swiecie, ktorej nie mogli zdobyc w PRL.
    __W przypadku Kwasniewskiego i Millera dochodzi to, ze gdyby Polske reprezentowali politycy nieumoczeni w PZPR, gdyby politycy UE nie znali ich z PRLu, to prawie na pewno Polska weszlaby do UE na lepszych warunkach, a tak, to w UE powstalo wrazenie, ze wstepuje do niej PRL. Obaj zadecydowali tez o wspoludziale Polski w rzezi irakich dzieci i kobiet wbrew polskiej konstytucji, polskiemu papiezowi, wbrew ONZ, UE i NATO. To, ze nie mozna ich za to pociagnac do odpowiedzialnosci, dowodzi tylko slabej jakosci polskiej demokracji.

    Pomijajac zupelnie, ze w spoleczenstwie opartym o wiedza podzial na lewice i prawice przestaje miec sens, a pojawia sie potrzeba innych okreslen i podzialow.

  70. Druga strona jest zawsze strona ostatnia. Poza tym ona nie miala „godnosci”.
    ET

  71. jasny gwint pisze:

    2011-08-31 o godz. 22:10
    Jacobsky, 18.51. Nie wysilaj się. To szkodzi na gazy jelitowe.

    Mój komentarz

    Autorze, do której klasy chodzisz? Nie mówi się „na gazy jelitowe”, tylko „na p…dzenie”. Co ty baba jestes? Czas dorosnąć chłopie.

    Pzdr, TJ

  72. O tym jak eksportuje się demokracje i rewolucje do krajów arabskich w detalach.
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=26302

  73. Zanim Polacy ruszyli gremialnie do pracy w UE w Niemczech wyrosła ponad milionowa mniejszość turecka. Dla Turków to był awans cywilizacyjny. Brak swobody w przekraczaniu granicy skutkował ściąganiem rodzin z Turcji i pozostawanie w Niemczech na dłużej. Dla polskiej emigracji ostatnich lat to najczęsciej tylko okazja do zarobienia pieniędzy.
    A gdy pracy brakuje można odsapnąć w kraju.

    Z Niemiec płynie strumień pieniędzy do Polski od dawna.
    Bliskość geograficzna pozwalała na seryjne krótkie pobyty.
    Teraz wyjazd do Londynu z małej prowincjonalnej polskiej mieściny jest możliwy 7 dni w tygodniu. Przyjazd do Polski także.

    Zatem Polacy są dobrym zapleczem Niemiec do elastycznej migracji.
    Mając do wyboru sezonowego pracownika tureckiego, często z przywilejami osoby mający prawo stałego pobytu, oraz pracownika polskiego ja wybrałbym polskiego. Bo Polak zciągnie żonę lub siostrę i łatwiej przystosuje się. Rytm życia chrześcijanina i muzułmanina jest inny.

    Zatem fala niechęci do imigrantów w Europie łatwiej spłynie po Polakach niż po Turkach. Wyrywkowa kontrola na granicy duńskiej podpowiada, że ofiarami kryzysu gospodarczego będą ci „bardziej inni”. Być może już dziś można stwierdzić przewagę Polaków nad Turkami w staraniach o pracę w Niemczech.

    To polsko-tureckie przeciwstawienie służy mi tu za odnośnik do ideowych dążeń nacjonalistów polskich. Gadania o rozkradzeniu Polski strumień euro nie uciszy. Natomiast skąd płynie ten strumień płynie Polacy dobrze wiedzą.

    Zatem idea niemieckiego kondominium popularności dużej nie zyska.

    Gospodarcza zapaść Białorusi i słabość Ukrainy może skutkować kłopotami we współpracy gospodarczej między Polską i Rosją. Po cichu płynie przez Polskę na wschód strumień towarów, a na zachód gaz. Drobne incydenty z naszymi wspólnymi wschodnimi sąsiadami mogą być pretekstem do postraszenia Polski. Litwa, Białoruś i Ukraina są naszym kłopotem i łatwą kartą do rosyjskiej rozgrywki. Zatem o twardym stanowisku polskim wobec Rosji mowy być nie może. Kondominium rosyjskie według mnie jest też straszakiem i jako hasło służy tylko dmuchaniu w pióra husarskie.

    Czym zatem można postraszyć Polaka?

    Jarosław Kaczyński wie. Domiarami podatkowymi i nękaniem lekarzy.

    Aby zwiększyć wydatki na leczenie do 6% PKB jak postuluje PiS trzeba znaleźć pieniądze. A więc inspektor skarbówki będzie nękał babcię oraz dziadka dociekaniem skąd oni wzięli fundusze na sztuczne stawy kolanowe.

    Tak będzie gdy jesienią wygra PiS.

    Polacy kłamią pytani o swe preferencje wyborcze.
    Polacy uważają, że państwo im za dużo zabiera i za mało daje.
    Gdy trzeba będzie narodowi pokazać perspektywę to w miesięcznicę katastrofy smoleńskiej przypomni się przy okazji rocznicy zwycięstwo pod Wiedniem.
    Kawa z tego zwycięstwa owszem jest. I tyle.
    A Turcy doszli przed nami do Renu.

    Czy Polacy zakceptują pretensje pana Romaszewskiego do dobrobytu? Czy rzuać się będą do całowania nieskalanych ciężką pracą przy niemieckich szparagach dłoni Wodza? Czy chłopi wybaczą pogardę lalusia pisowskiego dla buraków? Może.

    Ale gdy babcia dowie się, że wizyta u lekarza zacznie się od pytania czy jej potrzebny kwitek, to pójdzie po rozum do głowy. Wielki przywódca niemiecki około 80 lat temu wielkość swemu narodowi obiecał, bo miał poczucie krzywdy młodych synów narodu. Nasz dzisiejszy Wódz ze swego bunkra na Nowogrodzkiej nie będzie mógł zapewnić babci sztucznego stawu kolanowego, bo ten – poza kolejką – podrożał dwukrotnie. Babcia nie klęknie, bo córka jej nie pomoże -pielęgnuje akurat bawarską staruszkę. I okaże się, że tych euro co dzieci i wnuki przesłały to jest za mało. A prywatne lekcje niemieckiego drogo kosztują. W szkole zastąpiono je opisem zdobycia przez
    hetmana Stanisława Żółkiewskiego Moskwy 401 lat temu.

    Przyszłość narodu oparta na żelaznym elektoracie wspominającym dobrostan za Gierka jest heroikomiczna.

    W TV puszczą „Wielkie greckie wesele”.
    Tam wybudzona babcia woła: Bij Turka!

    Bo myśmy przedmurze. Tylko do fosy ktoś ścieki spuścił.

  74. o 12:48 dały znać o sobie dalsze objawy typowo paranoiczne. Tym razem może chodzić o paranoję prześladowczą i urojenia o własnej mądrości przychodzącej z wiekiem.

    PS
    A skąd ja mogłem wiedzieć, że staruszka trzeba już przewijać..? Niechże staruszek naciśnie dzwonek, może siostra zjawi się w porę. Lubo opiekunka, bo skoro chłopczęta widzi się wkoło, mogą to być urojenia o pobycie w przedszkolu.

  75. jasny gwint pisze:
    2011-09-01 o godz. 14:27

    Kolejny dżin został uwolniony z butelki…..
    Zachód finansował już wiele ugrupowań które po jakimś czasie odwróciły się od celów do których zostały powołane.
    Jakoś w demokrację wśród 140 plemion trudno jest mi uwierzyć.
    Demokrację udało się zaszczepić jedynie w Japonii i Korei Pd. ale tam istniało podglebie- państwa o kilku tysiącach lat tradycji. Udany eksperyment w Indiach też jest tym spowodowany.
    Demokracja w krajach arabskich to śpiew odległej przyszłości. Na razie pozostają interesy z mniej lub bardziej uzależnioną od Zachodu kliką rządzącą…..

  76. Kilka słów o pozycji PiS-u, a w nim Prezesa

    Komentarz złośliwy

    Logika partii wodzowskiej jest nieubłagana, mijają lata i kolejni konkurenci, kandydaci na szare eminencje, zbyt natarczywi doradcy są eliminowani z otoczenia Prezesa.

    Niepodważalne mechanizmy funkcjonowania monolitu odsunęły na bocznicę kolejno – speców od polityki zagranicznej (dla spełnienia fochów wylewnej i szczerej pani minister od spraw kondominium), poprzez głównego ideologa i ojca założyciela Dorna, specjalistów od zbiorowej iluzji – mistrza czarnego pijaru, nieuchwytnego dla nieprzyjaciół piskorza J K..skiego, obłudnego przyjemniaczka towarzysza Z., aż do mózgowców nieopatrznie pośliźniętych na tabletkach Prezesa, wyrzuconych na swoje, itd.

    Wódz nie może mieć konkurencji, ale musi się pogodzić, że będzie sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Zbiera teraz skutki takiej doktryny. W działalność partii wkrada się zwątpienie, błądzenie, chaos, nie ma przerzutni, pasa transmisyjnego przekazującego precyzyjnie bieżącą linię od góry do dołu.

    Biuro polityczne, to był dobry wynalazek, pod warunkiem, że było trzymane w ryzach. Prezes bez pośredników trzyma teraz na wielopętlowej smyczy swoje stadko. Widać, że tak się nie da.

    Każdy ciągnie po swojej myśli, nie czeka i plecie, nim wódz poduma i coś przyśle. Skrócenie rzemieni nie pomoże, rwą się na strony po pustym ugorze. Na nic, że pętla się zaciska, chcą jak najszybciej do pastwiska. Nie ma pomocy w pasterzowaniu, biskupi cichną w oczekiwaniu, ręka drętwieje, znikąd nie słychać szczeku owczarka, step pustoszeje, a z boku czeka goryczy czarka.

    Pzdr, TJ

  77. jasny gwint,

    dziękuję za poradę.

    Na tego typu problemy zawsze znajdzie sie jakiś korek, nawet gwintowany, i to z jasneje kory korkowca.

    Mowa oczywiście o korku do nosa, bo osobiście nie wydaje mi się, żeby na tym blogu potrzebne było zejście z poziomem dyskusji do etapu przedszkola, gdzie dzieci z lubością dyskutują o siusiu, kupie i bąkach. Ten okres swego życia mam dawno za sobą, czego i Tobie życzę.

    Pozdrawiam serdecznie.

  78. Najnowsze notowania na giełdzie wyborczej. Marek Jurek i Janusz Korwin Mikke nie zdołali zarejestrować swoich komitetów wyborczych. Kto na tym skorzysta?
    Pyta Passent.
    Odp. Wyborcy (chodzi wylacznie o JKM)
    ET

  79. @kadett pisze:
    2011-09-01 o godz. 13:03

    ***Co mają wspólnego ze sobą: las teutoburski z 9 r. n.e z zapowiadanymi wyborami prezydenckimi w przyszłym roku***

    Można doszukać się związku przyczynowo-skutkowego. Niekoniecznie po „Schlacht im Teutoburger Wald”, ale ogólnie u ludów germańskich obowiązywała żelazna zasada: Absolutne posłuszeństwo wobec władcy, ale tyko do momentu, gdy władca spieprzy walkę, wtedy ucinano mu głowę. To odstraszało miałkich polityków od starań o władzę. Byłoby dobrze wprowadzić takie zwyczaje w naszym parlamencie i w Radach Narodowych.

  80. Magrudowe gadanie=magrudzenie o roztoczach i temu podobnych (mowa czasow zaprzeszlych 33-45).
    ET

  81. Mnie Redaktora Passenta wróżenie z fusów nie zachwyca. Zapewne dlatego, że mam swoje własne fusy. Jedynie zgadzam się, że koalicja-trojka (PO-PSL-SLD) byłaby rozwiązanie rozpaczliwym i nierozumnym, a dla Polski szkodliwym. Najgorszym psujem polityki w kraju, i to o wiele długości, jest PiS. SLD jeśli mogłaby skupić kiedyś szersze siły lewicy, już niekoniecznie pod wodzą Napieralskiego, niesplamiona rządami w egzotycznej koalicji, miałaby szansę zastąpić Platformę jako wiodąca siły. Może za 4 lata, albo dalej. Bez istnienia tej alternatywy ryzyko wpadnięcia władzy w łapy cynicznych populistów, żeby nie powiedzieć – krypto-faszystów, staje się zbyt duże.

    Demokratyczny wybór władzy wykonawczej woła o śmiałe decyzje. Przecież PO przed kompletnym skompromitowanie i pełną arogancją w latach 2011-15 powstrzyma chęć rządzenia przez dalsze cztery lat. Czy Polska musi ciągle niedojrzale myśleć na krótką mętę i we własnym wąskim interesiku swojej cząstkowej podgrupy nacisku?

    Gdybym głosował, nie mam żadnych partykularnych interesów i patrzę na interes całości, to głosowałbym tak: po pierwsze bez zaciskania zębów, bo to grozi szczękościskiem; po drugie – na PO. Nie rozumiem co w niej jest takiego z mniejszego zła? Nieufność granicząca ze spiskową podejrzliwością (vide: „PO pośle JK i ZZ do Trybunału Stanu ‚po wyborach’, czyli nigdy”) podpowiada takie teorie i nie ma to nic wspólnego z obiektywnością sądu i bezstronnością. Pytanie jest proste. Jaki rząd daje największe szanse na modernizację i dalszy stabilny rozwój? Sobie daje odpowiedź oczywistą – samodzielny rząd PO. Tusk z obecnymi umiejętnościami jest najlepszym premierem jakiego kraj może wystawić, Rostowski jest doskonałym ministrem finansów. Dokonania rządu są znaczące, acz nie zaspakające wszystkich rosnących wciąż oczekiwań. Trudno mi wyobrazić sobie, co inne partie mogą wnieść do rządu poza blokowaniem i spowalnianiem poprzez naciski kolejnych grup interesów w jawnej sprzeczności z resztą. Cztery lata rządów PO-PSL dowiodły, że Tusk i Platforma są spolegliwą siłą polityczną, spokojną, po prostu na nowe czasy, bo Polska zasługuje na jeszcze więcej.

  82. Z dzisiejszego przemówienia Donalda Tuska na Westerplatte nie można się dowiedzieć przed kim bronili tę placówkę polscy żołnierze, ani co tak naprawdę wydarzyło się 1 września 1939 r.

    Padają w przemówieniu eufemistyczne określenia „II wojna światowa”, „wrzesień 1939”, „polegli bohaterowie” itp. neutralne ogólniki. Kto Polskę wtedy napadł, jakie miał cele, jakich metod się imał, uczeń rozpoczynający dziś naukę w szkole nie dowie się od premiera polskiego rządu.

    PS
    Na reakcję oburzonego Antoniusa takim zakłamywaniem najnowszej historii nie oczekuję.

  83. Moje wrażenia z PL2011

    Najpierw najświęższe. W samolocie czytałem POLITYKĘ 36, z naciskiem na stronę 88. Później, po przesiadce w Amsterdamie, co nastąpiło jak najbardziej naturalnie, oglądałem „Midnight in Paris” (courtesy of Delta Airlines). Mogłem pójść do kina Atlantyk, bo w kinie Luna nie grali. Ale stało się lepiej, ten film wolę oglądać tylko w wersji angielskiej i teraz czekam, gdy będzie w wersji domowej. Obudziłem się dzisiaj o wpół do piątej, rewelacyjnie późno jak na pierwszy dzień po powrocie. Dobrze się składa, bo w sobotę mam małą poranną „inside job” od godziny 6-tej do wykonania. Zdaje mi się nawet, że tak to właśnie zaplanowałem sobie.

    Czuję teraz, jak poziom adrenaliny mi spada. Polska żywiołowość myśli i czynów zostaje powoli w tyle. Powracam do normalnej codzienności. Te 16 dni były relaksującym wypoczynkiem, lubię to. Ludzie wyrażali się prosto, czasem ostro, jakoś po swojemu spontanicznie, żadnych zagadek interpretacyjnych, oczywiście w pierwszej chwili. Bo jak się wmyśleć, to włos się jeży. Jak interpretować? – to pytanie czasem stawia oczy w słup. Ale myślę, że w sferze realnej jest ok; i to jest najważniejsze. A co się w głowach kłębi, to zawsze może się odmienić, a przeważnie nie ma większego znaczenia, gdyż realia i tak biorą górę, niezależnie od tego, co by tam Polka mała sobie nie wykombinowała. I ona nawet zdaje sobie z tego sprawę, ale nie do końca, aby nie zespuć nastroju sobie i innym.

    Przytaszczyłem wiele książek. Pani od odprawy bagażu zmarszczyła czoło – aby mi to było po raz ostatni, gdyż waga mej walizy przekroczyła regulaminowe 23 kilo, o kilka. Tak jest! – zameldowałem jej. Wśród książek Mariusz Szczygieł „Zrób sobie raj” i najnowsza biografia Miłosza. Najlżejsze są zdjęcia, których napstrykałem setki. Najciekawsza z wycieczek jakie zrobiłem była do Wyszogrodu nad Wisłą i innych miejsc wspomnieniowych, gdzie mieszkałem przed dziesiątkami lat. Szosa nr 50 snuje się po Mazowszu, a na odcinku z Żyrardowa do Płońska okrąża Sochaczew i jest wygodna, ach te ronda (ang, roundabout). Po drodze żadnych knajp poza karczmiskami dla truckerów (niektórzy napiszą – trackerów, co mnie razi), w tv nadawali „Prawo ojca” z intelektualno-siłowym truckerem Kondratem i prok. Foremniak. Kilka innych filmów-nostalgii zaliczyłem. W miasteczku Wyszogród nie lepiej niż przy drodze, miasteczko ma dwa szyldy RESTAURACJA, ale ani jednej restauracji, a w barze między kościołem (bez szyldu) a apteką (tablica upamiętniająca bohaterskiego aptekarza, który w czasie okupacji przechował ukrywając przed Niemcami … sztandar OSP) dopiero po dłuższym przesłuchaniu wyjaśnia się, co na prawdę jest w karcie i co się kryje pod daniami-hasłami, np. „filet (kropka)”. A u Gessler przy pl. Trzech Krzyży, sama jej nazwa powala – AleGloria, a co dopiero pozycje w menu. Poezja kulinarna kwitnie na obu płaszczyznach, ale stasieku zabronił mi o tym pisać.

    Krótko mówiąc, szesnaście dni w PL wystarczy, aby poszaleć, a jednak nie paść, ani zwariować.

  84. Stawiam dolary przeciwko kasztanom, że jak po wyborach w Sejmie nie będzie PSL-u, to powstanie POPiS. A twierdzenie, że głos oddany na SLD wzmacnia prawicę jakoś mi do Gospodarza nie pasuje.

  85. (naprawdę) – koryguję, bo i mnie razi w powyższym tekście.

  86. Panie Danielu tak jak pan pisze – to sukces Kaczyńskiego w umiejętnym zagarnięciu elektoratu prawicowo-katolickiego. Pytanie czemu ten elektorat taki ślepy że tak się rwie do tego krytptosocjalisty 😀

    http://nocri.blox.pl/2011/08/Na-prawicy-bez-zmian.html

    Tym samym idea stworzenia nowej jakości na prawicy rozbiła sobie nos na twardym dnie polskiej sceny politycznej. Oznacza to że na prawicowym froncie nie zaszły żadne pozytywne i znaczące zmiany. Berło króla polskiej prawicy dzierży nadal krypto-socjalista prezes Kaczyński. Dla Korwina Mikke to chyba największa porażka. Wynika z tego że nawet zgromadzenie podpisów pod listami sprawia jego komitetowi zbyt dużą trudność i staje się barierą dla bycia członkiem politycznej społeczności naszego kraju. Mam mieszane uczucia ponieważ czasami sympatyzuję z ideami prezentowanymi przez Korwina. Częściej się nie zgadzam z jego wizją prostego państwa ale jednak sympatię do niego czuję. Oprócz momentów gdy zaczyna bredzić a’la Macierewicz o wszelakich układach i spiskach . Z drugiej jednak strony uważam że demokracja w Polsce opiera się na stosunkowo łatwych zasadach i nieumiejętność spełnienia tych prostych wymagań dyskwalifikuje jak dla mnie kandydata na politycznego przywódcę.

  87. Telegraphic Observer 19.14

    Zebys zbytnio nie tesknil, zrobilem Ci kawalek „Polski burdel w Washington D.C.” na kleofas.blogspot.com

    Pozdrawiam.

  88. Panie Antoniusie,
    proszę nie trudzić się i nie sunąć w ‚egzegezy’ bredni. Zrozumiałem, że paranoiczne wypowiedzi osób domagających się, by je już „przewijać” nie powinny być przedmiotem mojego dalszego zainteresowania. Równie prawdopodobne tłumaczenie jest takie, że obecny mieszkaniec Wrocławia, jako potomek starogermańskich plemion może i ruszy jako ‚Schlachlic teutoburski’ za osłoną lasu birneńskiego za rok na Belweder. Z tego zrobi się wielki rejwach, który będzie wszalako znakiem ciszy i spokoju, a Sejm zajmie się wtedy skansenami dla oszczerców mieniących się inteligencją, albo i vice versa, czy jakoś tak.

    PS
    Zwolniłem Pana z reakcji na zakłamane dzisiejsze wystąpienie D. Tuska na Westerplatte. Był Pan być może dzieckiem w kolebce w 1939. Sam jestem chłopięciem i doskonale potrafię zrozumieć pańskie ówczesne rozkołysane położenie. Tak czy inaczej, proszę to przyjąć jako nic osobistego.

  89. We wtorek oglądaliśmy Urbana w rozmowie z red. Paradowską, w Superstacji i Kwaśniewskiego z red. Olejnik w „Kropce nad i” (czym zakąszaliśmy i popijaliśmy nie wspomnę – buzia w ciup). Nie zaskoczyli mnie nową czy rewelacyjną koncepcją, te dwa tuzy lewicowej myśli politycznej. Ale może się mylę lub nie dosłyszałem, bo po pewnym czesie wpadaliśmy we własne, też nierewelacyjne komentarze i zagłuszaliśmy telewizor. Wygląda mi, że polska lewica jeszcze jakiś czas musi poczekać na swoje 5 minut. Tym bardziej, że sukces Kaczyńskiego polega na umiejętnym zagarnięciu elektoratu lewicowo-zgorzkniałego – pisze o tym R. Krasowski „Jak głos prezesa stawał się głosem ludu” POLITYKA 36, bo elektorat prawicowo-katolicki w sensie ścisłym podał mu na tacy ksiądz Rydzyk. Poza tym, ta grupa też się mieści w zbiorze elektoratu lewicowo-zgorzkniałego. Dede, mój kumpel z ogólniaka, uważnie słucha doniesień i interpretacji tych samych mediów, one mu są busolą i interpretatotorem historii, wszystko inne to „oszołomstwo”, a Dede jest zdecydowanym ateistą. Spora część elektoratu SLD, tej partii brawurowo aspirującej do roli jedynej, rządowej partii III RP, oraz UP, ROP, etc, odeszła od nich po części do Samoobrony, a potem się rozpierzchła, ale głównie w swą orbitę ostatecznie wciągnął ich PiS i radio Maryja. Innym procesem na lewicy jest jej rozpad na kawiorowo-liberalną i nieustająco-socjalistyczną, czyli legionik Napieralskiego, oraz zaiste marginalna PPP.

    Polacy, a już szczególnie Polki, uwielbiają niekiedy skrajności. Socjalizm z centralnym planowaniem i własnością państwową jest równie metafizyczną i nierealną bajdurką jak koronacja Jezusa na króla. Ale od tego jest demokratyczna polityka, aby dać głos ma(g)ruderom transformacji oraz zadowolić całkowicie marginesowe hobby. Chociaż z drugiej strony jest przecież filatelistyka, hodowla storczyków itp.

  90. @ kadett pisze:
    2011-09-01 o godz. 19:08

    *** dzisiejszego przemówienia Donalda Tuska na Westerplatte nie można się dowiedzieć przed kim bronili tę placówkę polscy żołnierze, ani co tak naprawdę wydarzyło się 1 września 1939 r.***

    Zdania znawców na temat – co naprawdę działo się na Westerplatte nie są zgodne, pewny jest tyko udział pancernika. Ponadto nie uważam, aby nauczanie narodu historii było zadaniem premiera. Od czego jest moloch pożerający pieniądze podatników – IPN?

    ***Kto Polskę wtedy napadł, jakie miał cele, jakich metod się imał, uczeń rozpoczynający dziś naukę w szkole nie dowie się od premiera polskiego rządu. ***

    Spoko! Dowie się na lekcjach historii, chyba, iż będzie miał takich nauczycieli jak ja – nie z historii, ale z nauki o konstytucji. Uczył nas w liceum nauczyciel „z awansu społecznego”, były oficer – politruk. Miał też z nami przysposobienie sportowe. Na lekcję przyszedł niespodziewanie wizytator z ministerstwa – to zmobilizowało pana profesora. Przypomniał, że na poprzedniej lekcji omawialiśmy wybuch II wojny światowej. To było kłamstwo, bo omawiał na sucho jazdę na nartach, idiotyczna sprawa latem. Zapytał największego tumana o ten początek wojny. Ten odpowiedział po długim namyśle: „Niemcy napadli na Polskę…”. I co dalej – pyta pan? „Zgwałcili konstytucję”! Było nam wszystkim wesoło, ale nie pamiętam dalszego ciągu tej lekcji.
    Premier jest za młody i nie może pamiętać wybuchu wojny, ja natomiast pamiętam bardzo dobrze noc z 31. 08. na 1.09. 1939. Obudziło mnie silne walenie w okno i obcy głos, który wołał: „Leo, Mobilmachung”! Mój ojciec wyskoczył z łóżka, ubrał się i znikł na 3, 4 dni. Powrócił w mundurze kaprala Wehrmachtu, zdjął mundur i powiesił w szafie. Zwolniono go, bo był za stary, czasy Volkssturmu jeszcze nie nadeszły. Frontu i żołnierzy „wroga” nie widział do końca wojny. Dopiero po wojnie miał przyjemność bliskiego kontaktu z umundurowanymi przyjaciółmi człowieka – polską milicją, których nie zapomniał do końca życia.
    Tyle pamiętam z początku wojny. Dopiero później słyszałem przemówienie Hitlera w radiu o tym, jak to Polacy naruszali wszelkie porozumienia i strzelali do biednych Niemców. „Od godziny 4.45 strzelamy spowrotem”, przekonywał mnie krzyk Adolfa. Dlaczego nie miałem mu wierzyć? Była „krwawa niedziela” w Bydgoszczy i napad na radiostację w Gliwicach. Ja wojnę poznałem dopiero w 1944 roku gdy Amerykanie zaczęli bombardować fabryki w Kędzierzynie i okolicy.

    ***Na reakcję oburzonego Antoniusa takim zakłamywaniem najnowszej historii nie oczekuję.***

    Faktycznie, nie oczekuj oburzenia i to z kilku powodów:
    1) Nie słuchałem tego przemówienia i nie byłem zainteresowany i
    2) chyba wiem dobrze z różnych źródeł jak było, choć nie jestem historykiem, ale jak Bartoszewski „świadkiem dziejów”.

  91. staruszek pisze: 2011-09-01 o godz. 14:53
    „Być może już dziś można stwierdzić przewagę Polaków nad Turkami w staraniach o pracę w Niemczech.”

    Nie sadze by tak bylo. Turcy sa moze nawet 1000 razy lepiej zorganizowani niz Polacy. Istnieja zwiazki tureckich przedsiebiorcow (cos okolo 100.000 tureckich firm), wielokrotnie widzialem Turkow w niemieckiej TV w roli ekpertow, przedstawicieli wszystkich partii politycznych od lewa do prawa i organizacji spolecznych. Niemieckie uniwersytety ukonczylo moze i 1000 razy wiecej Turkow niz Polakow. Faktem jest, ze Niemcy mniej wiecej rowno nisko cenia Polakow i Turkow w badaniach opinii publicznej i odrzucaja podania o prace tureckich absolwentow niemieckich uniwersytetow kierujac sie tylko nazwiskiem, a wiec raczej Polakow tez tak traktuja. Ale mimo wszystko jesli gdzies bedzie cos napisane po niemiecku i w jezykach obcych, to turecki jest o wiele bardziej prawdopodobny niz polski – turecki bedzie prawie zawsze, a polski prawie nigdy.
    __Wynika to z PRL, z niskich nakladow Polski na nauke i modernizacje infrastruktury, a wysokich na wojskowe smieci, w tym opanowana przez PRL zbrojeniowke.
    __Niemcow denerwuja tureckie przestepstwa przeciw innym Turkom oraz polskie przestepstwa przeciw Niemcom.
    __Dodac nalezy, ze Wypedzeni maja problemy z Polska, a nie z Turcja. Wprawdzie podnosza sie glosy ostrzegajace przed przyrostem liczebnym wyznawcow Islamu, ale pomijajac margines Niemcow, wiekszosc uwaza, ze wlasciwa polityka imigracyjna, ktorej do niedawna nie bylo w ogle, oraz wzrost zamoznosci Turkow, automatycznie zalatwia problem. W kazdym badz razie uwaza sie raczej, ze nalezy odczekac z ostrzezeniami nastepne ok. 10 lat, czyli dzialanie zmiany imigracyjnago paradygmatu, by moc cos powiedzien sensownie.

  92. Uzupelnienie: „wielokrotnie widzialem Turkow w niemieckiej TV w roli ekpertow” , a Polakow prawie nigdy.

  93. Kleofas,
    Na Washington D.C., Obama contra Boehner, itd. nie znam się wcale, a może jeszcze mniej. Za bardzo nie interesuje mnie to, choć powinno. Przeczytałem niedawno gdzieś, może w samolocie, że obecnie Ameryka jest bardzo rozdwojona politycznie, najsilniej i najbardziej antagonistycznie od lat 60-tych i to XIX wieku, czyli wojny domowej.

    Zaś kompromis między Kaczyńskim i Tuskiem, o którym piszesz z rozmażeniem, roi się tylko w zaciętych i zabetonowanych umysłach. Jest to propagandowy chwyt, kiedyś owszem łudzono się POPiSem, ale teraz osią polskiej polityki jest właśnie ten konflikt, czy chcemy czy nie chcemy, ta wojna polsko-polska i ona nie słabnie. Kiedy się skończy? Może – ale przyznaję, że jest to moje gdybanie – gdyby Platforma po wygraniu wyborów zaciągnęła prezesa i jego europosła przed Trybunał, i tam się rozegrała dobrze przygotowane dożynanie tych dwóch chwastów polskiej polityki, to byłby kres tej wojny. Wtedy osią konfliktu mołaby stać się dwupartyjna wojna PO-SLD. Wtedy istotą sporu mogłaby być jakość sprawowania władzy.

    Bo jeśli ktoś mówi, że za rządów PO przekracza się kosztorysowe koszty oraz rośnie zadłużenie centralne i samorządowe (nie bacząc na to, że alternatywą jest marazm inwestycji w infrastrukturę) i jest kumoterstwo w obsadzaniu posad, to ja się pytam jak dokładnie wygląda alternatywa z lepszą jakością rządzenia i która partia dać ją może? No która?! Jeśli dla PO nie będzie realnej alternatywy, to będzie monopartyjność, ew. połączona z blokowaniem programu przez przystawki PO, i w dłuższym okresie marnotrawstwo i degeneracja władzy. Dwupartyjność ideologicznie zbliżonych i pragmatycznie nastawionych partii jest najlepszym rozwiązaniem dla demokracji. Choć często się tego nie zauważa i kraje odchodzą od tego modelu sfrustrowane, gdy i on zdaje się nie być po ich idealizującej myśli.

    Pozdrawiam

  94. Na pewno poprawnie jest: przed kim bronili tej placówki!!! i na pewno nie jest: bronili tę placówkę.

    Na pewno nie jest poprawnie „…nie zaspakające wszystkich rosnących wciąż oczekiwań” (od tego rządu), ale na pewno poprawnie jest niezaspokajające” wszystkich stale malejących oczekiwań (od tego rządu patałachów).

  95. TJ CYTUJE jg @13:34

    „jasny gwint pisze: Jacobsky, Nie wysilaj się. To szkodzi na gazy jelitowe”.

    Panowie,
    Ja bym kreatywnosci jg nie ograniczał. Za 100 lat skamieliny będą przedmiotem wnikliwych badań etnografów, toż to pentatonika polskiej tworczosci ludowej.
    Prosta – ale autentyczna, od serca.

  96. Cztery lata rządów PO-PSL dowiodły, że Tusk i Platforma są spolegliwą siłą polityczną, spokojną, po prostu na nowe czasy, bo Polska zasługuje na jeszcze więcej.
    Tak Pisze telegraphic po wizycie w znękanej ojczyźnie. Ogarnia pusty śmiech. Wygląda na to, jakby bez przerwy czytał GW lub POLITYKĘ lub niedajboże bez przerwy trzeźwiał. Tak to puszczać emigranta do zapomnianej ojczyzny. Parę tygodni na blogu przebiegło jednakże w spokoju.

  97. Ileż to dywizji mają Korwin Mikke i Marek Jurek?
    W I turze w 2010 roku razem obaj dostali 3,5 procent głosów, w wyborach do Sejmu ich partie zdobyć mogły jeszcze mniej. I kto się tym wyżywi? Może faktycznie PiS, ale przełomu z tego nie będzie.

    W tej fazie kampanii najważniejsi są „niezdecydowani”, i chociaż sondaże są obarczone błędem, podobno szczególnie w Polsce, gdzie nawet w anonimowej ankiecie odpowiadający się kryguja, unikają niepopularnych odpowiedzi, nie chcą wyjść na buraków wg. standardów stanowionych przez elitę. No i wychodzą, obiektywnie rzecz ujmując. Media utrzymują, że niezdecydowanych jest legion, ponad 1/3 aktywnych wyborców. To potwierdza tezę, że wynik ustalony zostanie na ostatniej prostej, prawdopodobnie na ostatnich metrach. Choć nie można się spodziewać jakiegoś spektakularnego foto w celu ustalenia, czy PO jest pierwsze czy PiS, albo że przyjdzie jakiś fuks, RPP lub PJN, czy może PSL zasłabnie, gdy tak w jego chłopską naturę PiS wali.

    Mnie zastanawia raczej, co PO i inne konie mogą zrobić na ostatnich metrach. Czy Tusk zapowie, że podatków nie podniesie, co może podnieść jego słupek? Albo jakiś personalny atak nt. prowadzenia się babki lub pochodzenia teściowej. Albo, że Tusk jest złym nauczycielem historii, bo na Westerplatte broni dobrego imienia Wehrmachtu i klęka przed odwiecznymi najeźdźcami, itp. Jak więc faktycznie w ostateczności rozłożą się głosy niezdecydowanych, bo wyborcy dwóch w/wym potentatów jak mi się zdaje zostaną w większości w domu, skoro jeszcze nie poparli głównych partii. Inna rzecz, że zasoby intelektualne że tak powiem partii PiS już się dawno wyczerpały, szanse na spektakularną katastrofę powodziową czy giełdowo-finansową z czasem maleją. Jeśli niezdecydowanych uda się zmobiliwać, to nie będzie to z korzyścią dla PiS czy PSL, a może nawet dla SLD.

  98. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,10217989,Kaczynski__Nie_ma_biednych_narodow__sa_tylko_zle_rzadzone.html

    Po raz pierwszy podpiszę się pod każdym słowem Prezesa.
    Tak mówi prawdziwy socjalista, czy komunista.
    Nierówności w Polsce rosną i trzeba z nimi walczyć.
    Co do metod, można dyskutować. Jego akurat wywodzą się z innych trendów.
    Mówiąc krótko CELE to nie te Metody……

  99. kadett pisze:

    2011-09-01 o godz. 19:08
    Powiem Ci tylko tyle, ja w szkole miałem nauczyciela historii- nie premiera by mi wyjaśniał co i kiedy sie wydarzyło. A tu widzę że Premier RP nie jest od rządzenia a od informacji

  100. Antoniusowi polecam gorąco ten esej w odpowiedzi na jego podszepty o przeniesienie pewnych zwyczajów germańskich na współczesny grunt polski.

    http://www.dziennik.twardoch.pl/2007/05/11/pusty-stryczek-o-wieszaniu-rymkiewicza/

  101. kadett pisze:
    2011-09-01 o godz. 19:08
    uczeń rozpoczynający dziś naukę w szkole nie dowie się od premiera polskiego rządu.
    —————————————————————————————
    ..bowiem pierwszoklasista sledzi bacznie to co mowi premier.

  102. @kadett pisze:
    2011-09-02 o godz. 00:04

    Skorzystałem z linku i skopiowałem artykuł na dysk. Zainteresował mnie początek, ale tekst jest za długi i zajmę się nim później. Propozycja przeniesienia pewnych zwyczajów germańskich na nasz grunt jest częściowo poważna (po modyfikacji mniej krwawej) i częściowo „wężykiem”. Gdy to pisałem, widziałem tylko „wężyk”, ale po głębszym namyśle widziałbym celowość w korzystaniu z doświadczeń z władcami starych” Germańców”.

  103. @jerzy i zezem

    Wszystko się trzyma tzw. kupy, bo o odpowiednio zredukowaną porcję historii w szkołach ten rząd zadbał wcześniej. Jak tak dalej pójdzie, to wstępujace własnie w mury szkolne pokolenie hodowanych lemingów może żyć w przekonaniu, że II w. św. wywołał Franek Dolata i faszyści Kaczyńskie, a cyklon B, służący eliminacji narodów, produkował K. Wojtyła (co zresztą przechodziło na tym blogu).

  104. Antonius,
    tym bardziej zatem podrzucony esej polecam. Gdyby zaś przyszło karać współczesnych wybrańców, to właściwie wielu z nich nie bardzo jest za co. Jak mówiła ciotka mojej żony, Ukrainka z urodzenia „od wołu wymagać można co najwyżej dobry kawałek mięsa” (w oryg.)

    Dopóki polityka nie będzie miała waloru profesjonalnego, a wierzę, że w nieodległej przyszłości zajmie się się ona wynajmowaniem i angażowaniem specjalistów z własnego poręczenia i na własną polityczną czy partyjną odpowiedzialność, to nie można mieć pretensji o to, że rzeźnik w Sejmie mięsem rzuca, a liczne grono szewców zajmuje się szyciem butów konturentom do żłobów.

  105. Szanowny Kadett’cie!

    W wyniku nieco dziwnego procesu moderacji na tym blogu nasze komentarze widać pojawiały się w przypadkowej kolejności. To utrudnia poprawne podejście do dyskusji. Już mi się pomieszały nasze wypowiedzi i z tego galimatiasu ja wyciągam dla siebie wniosek, że chyba przestanę zastanawiać się nad sensem takiej dyskusji. A Pana proszę o czytanie (jeśli Pan będzie tak uprzejmy i łaskawy) moich komentarzy przez pryzmat chronicznego „…wężyka…”, bo ja bardo rzadko traktuje zabawę blogową poważnie, przecież i tak nie mamy realnego wpływu na to co się dzieje w naszym państwie. Blogi służą chyba głównie jako „wychodek dla duszy”, który pozwala zmniejszyć stres na skutek galopującej do przepaści gospodarki polskiej. Moje zmartwienie jest proste – oby ZUS nie zbankrutował przed moją śmiercią! Moje dzieci dadzą sobie radę. Mogą w każdej chwili znaleźć zatrudnienie za granicą, takie mają wykształcenie i zawody.

    PS

    Byłem dzieckiem w chwili wybuchu wojny, ale bardzo dobrze rozwiniętym umysłowo i już chodziłem do szkoły przed wojną – nie długo, ale jednak. Czytałem już kilka lat (od trzeciego roku życia) i mniej więcej w tym okresie miałem już zaliczone „Przeminęło z wiatrem” (najsmutniejsza książka z powodu beznadziejności zakończenia) i „Die Sünde wider das Blut”- najstraszliwszą propagandę rasistowską – to bardo głęboko wryło mi się w pamięć. Do dziś pamiętam opis rzekomych eksperymentów na psach rasowych, które się raz „skundliły” i w przyszłości mimo przyzwoitego prowadzenia się rodziły bękarty, rasowo skażone.
    W efekcie do dziś nie powróciłem do losów Reda Butlera i Scarlett o’Hara i konsekwentne nie oglądałem filmu. Z uprzedzeń rasistowskich wyleczyłem się w kontakcie ze „starszymi braćmi w wierze” już jako bardzo dorosły. Nie zachwalałbym łatwopalności ludzi w Jedwabnem.
    Wspominam moje wczesne czytelnictwo po przeczytaniu wskazanego tekstu, w którym autor opisuje sytuację, gdy wlókł te ciężkie tomy z biblioteki – dokładnie tak samo robiłem do końca wojny. Przeczytałem niezliczoną ilość książek, wspaniałych i również absolutny szmelc, nawet pierwszy tom „Mein Kampf” lub „Der Pfaffenspiegel” – na indeksie kościelnym, bo opisuje łajdactwa kleru na przestrzeni wieków. Pewnie miałem niezły mętlik w głowie jako dziecko, ale w sumie nie żałuję, miało to zbawienny wpływ na ogólny rozwój umysłowy. Przestałem też wierzyć w to, że wszystko co jest napisane, też jest prawdą i to przekonanie zostało mi na starość.

  106. @kadett

    Znów rozminęły się trochę nasze komentarze. W międzyczasie przeczytałem cały artykuł i mam tzw. „mięszane” uczucia. Oprócz faktycznie rozsądnych spostrzeżeń i wniosków jest też dużo spamu. Jako Ślązaka zainteresował mnie m. in. króciutki fragment. który zacytuję:

    ***Po tym grupowym i krwawym rite of passage zapewne byłbym Polakiem, zamiast obrażonego na polskość pielęgnowania beznarodowej tożsamości etnicznej Ślązaka, które praktykuję teraz, w świecie, który się wydarzył – narody świeże mają nieodpartą moc przyciągania.***

    To już prawie maksyma mojego przyjaciela na temat Ślązaków – zgodna z linią prezesa o zakamuflowaniu czegoś tam…:

    Ślązak, który przyznaje, że czuje się Niemcem – utracił człowieczeństwo!

    Skomentowałem tę wypowiedź niedawno temu na blogach Polityki, dziś dodam tylko jedno. Dajcie spokój dywagacjom na temat tożsamości Ślązaków, zajmijcie się czymś ważniejszym dla całej Polski. Czy ja nie jestem wcale człowiekiem, czy tylko wynarodowionym w czyimś mniemaniu, to naprawdę mi wisi!!!

    Paradoks polega na czym innym. Mało który obywatel polski ma tak pięknie udokumentowaną polskość swych przodków jak ja. W dokumencie kupna-sprzedaży gruntu (z pierwszej połowy XIX wieku), na którym stoi mój dom rodzinny, pruski notariusz napisał:
    Dokument sporządzono również w języku polskim, bo obie strony nie znają języka urzędowego.
    Mój pradziadek nie znał wobec tego języka niemieckiego, bo taki był język urzędowy! Dziadkowie i rodzice byli dwujęzyczni (z domu i szkoły), ja się takim stałem po ciężkiej pracy w szkole.
    Ja byłem wychowywany przez kilkanaście lat wyłącznie w kulturze niemieckiej (czasy hitlerowskie). Do tego doszło 66 lat systematycznej dyskryminacji przez nowych „właścicieli” Śląska. To wszystko gdzieś siedzi w połączeniach neuronów, których nie zniszczył mój organizm na starość. Konia z rzędem temu psychologowi, który z tego koktajlu wydestyluje patriotyzm – jakikolwiek, niekoniecznie pisowski! Według mnie wystarczy absolutnie, że przez całe Życie byłem lojalnym obywatelem tych państw, w których przyszło mi żyć, zawsze byłem traktowany jako obywatel n-tej kategorii, a na wybór ojczyzny nie miałem większej szansy – mam tylko tę jedyną, której pozostałem wierny, niezależnie od tego kto nią rządzi. Czy ja tak czuję jak autor cytowanego artykułu? Chyba nie!

  107. Zakneblować staruszka i Polska będzie lepsza.
    Chyba o jednego z nas tu za dużo elewie.

  108. @Antonius,
    może wkraść się chaos. By go nieco ograniczyć – ponumeruję, wedle wzorców starego fachury Ślązaka, który ilekroć włączałem obrabiarkę lewą reką, zwykł reagować: „synek, mosz kryska!”, po czym lądował w kajecie przy moim nazwisku „-„.

    1. Moderowanie tego bloga wymaga natychmiastowej modernizacji. To, co się tu odbywa woła o pomstę do Nieba i przypomina stan śluz na wielu polskich zbiornikach wodnych. Wystawia to złe świadectwo sztandarowej ‚nowoczesności’, której w P(p)olityce pełne są szpalty i gęby.

    2. Moje podejście do komentarzy zawiera się między zwykłą obojetnością i hardością na przejawy wielobarwnego manipulanctwa, partyjniackiego łajdactwa, ślepego zacietrzewienia. Reaguję polemicznie i najczęściej bezkompromisowo, zwłaszcza, gdy mam wrażenie skrywanej interesowności nie zapominając przy tym, że i glupiec może mieć swą opowieść. Wtedy wtykam, wytykam, docinam, ale nie dorzynam. We wpisach Antoniusa nie zauważyłem dotąd żadnych elementów budzących podobne reakcje. Poza tym, wydaje mi się, że wszyscy cierpimy w jakimś stopniu na podobną przypadłość nadętego ego, a wielu ogląda się za pozyskaniem klakierów.

    3. Gospodarka polska nie zmierza ku przepaści (jak zapewniają będący u steru) i oślepieni ich blaskiem. Co do prawdziwości podobnych zapewnień mam wiecej niż poważne watpliwości, choć rąk z tego powodu nie załamuję. Od polityków nie spodziewam się niczego dobrego i mój stosunek do większości z nich określa tytuł filmu, będący zarazem rymem do nazwiska jego reżysera – Jean-Luc Godarda.

    4. Czytanie to jedna z moich pasji. Lekturami dzielę się tylko w gronie najbliższych przyjaciół, wobec których nie przejawiam zazdrości o nie. Wszystko zaczęło się na dobre od długiej listy książek, podsuniętej przez nieżyjącego już, niestety, przyjaciela – starszego o kilka lat przewodnika duchowego. To ona mogła zdecydować, jak mi się dzisiaj wydaje, że na tyle wykrystalizowała się moja młodzieńcza wrażliwość, że w efekcie wziąłem ostry zakręt w edukacji pomiedzy szkołą a studiami. Gdyby nie to, bylbym może emerytowanym metalurgiem, a huta, w której móglbym pracować, bylaby już dawno po likwidacji. Wybrałem drogę bardziej kretą, przepowidzianą przez mego pierwszego szkolnego wychowawcę. Niech spoczywa w spokoju wiecznym.

    5. Na koniec przynudzania dykteryjka. Przyjechał kiedyś gość z Niemiec. Służbowo. Ani swat, ani brat, ani młody, ani stary. Zechciał odwiedzić muzeum PW 1944. Zaprowadziłem go tam nie wykazując zdziwienia. Chodził, czytał, oglądał i słuchał z niezwykłą uwagą. Napisy są wielojęzyczne, co mnie zwalniało z roli ewentualnego przewodnika. Nie pytał, nie komentował, nie zdradzał specjalnych emocji. Wieczorem byla kolacja w zaciszu domowym. Nagle, ku zaskoczeniu zebranych, gość z Westfalii-Nadrenii wstał znad stołu, wyprężył się w pozycji na baczność i łamiącym się głosem powiedział, z czego zapamiętałem mniej więcej to:
    Chcialbym jako Niemiec przeprosić was za to wszystko, co dzisiaj zobaczyłem jako pamiatkę naszego pobytu w Polsce. Szybko zmieniliśmy temat na bardziej sprzyjajacy konsumpcji, uznając bez głosowania, że Niemcy, jak większość nacji, bywają między sobą dość różni.

  109. @Antonius
    Większość eseju Twardocha o wieszaniu zbudowana jest na hipotezach i umiejscowiona w jego świecie wyobraźni, drażniącej i prowokującej czytelnika do myślenia. Potraktowałem esej jako dobre ćwiczenie intelektualne na zadany temat.

  110. kadett pisze:

    2011-09-02 o godz. 09:40

    ….wywołał Franek Dolata

    To o czym piszesz wczesniej jest możliwe ( skoro sam już błednie interpretujesz)

  111. Antonius pisze:

    „W międzyczasie przeczytałem cały artykuł i mam tzw. „mięszane” uczucia. Oprócz faktycznie rozsądnych spostrzeżeń i wniosków jest też dużo spamu. Jako Ślązaka zainteresował mnie m. in. króciutki fragment. który zacytuję:

    Po tym grupowym i krwawym rite of passage zapewne byłbym Polakiem, zamiast obrażonego na polskość pielęgnowania beznarodowej tożsamości etnicznej Ślązaka, które praktykuję teraz, w świecie, który się wydarzył – narody świeże mają nieodpartą moc przyciągania.”

    Mój komentarz

    Esej przeczytałem, odniosłem wrażenie, że to zabawa intelektualna, która w zamierzeniu autora ma poprzez historyczne analogie pomóc nam zobaczyć inaczej społeczeństwo niż dyktuje nam to uporządkowana do znudzenia tzw. postnowoczesność.
    Z głową przepełnioną wielkimi czynami, niezgodą, buntem, krwią, takim wspomnieniem Wiosen Ludów my Polacy będziemy pełniejsi, mniej rozmemłani, bardziej zdecydowani, na nowo skonstruowani, tożsami, jednym słowem – silniejsi.

    Krótko powiem – bzdura, tęsknota za dzianiem się, historią pełną przemocy, wiarą, że tylko mity zrodzone z krwi są tworzywem zdolnym zapłodnić, porwać narody.
    Pobrzmiewa tu echo 19-wiecznej filozofii politycznej – szacunek dla narodów wielkich, narodów wojowników, ludzi sprawiedliwych aż do krwi, godnych i szlachetnych, tylko takie narody maja sukcesy.

    Zmienię temat.

    Bardzo ciekawe, co Antonius pisze o swej tożsamości. Wydaje mi się, że problem ten nie jest mi obcy, ponieważ miałem okazję znać i mieć za kolegów dzieci (a potem starych koni), które znalazły się nagle w sytuacji bezwzględnej dominacji kultury polskiej (po wojnie) i pamiętam jak były rozdwojone pomiędzy tym co im dyktował zasób wyniesionych z rodziny zasad, reguł, obyczajów, języka i tym co in przyniosła powojenna praktyka.

    Ciekawe, że w większości mówiły platdojczem. Wytłumaczyła mi to nauczycielka języka niemieckiego (rodowita Niemka, która nie miała dokąd wyjechać), której denerwowała moja wymowa słówek odkalkowana od koleżeństwa. Po raz pierwszy się dowiedziałem wtedy, że istnieje wiele odmian języka niemieckiego, bo na przykładzie polskiego byłem przekonany,że język, to jest jeden standard.

    Jeśli chodzi o tożsamość, wyrazistość narodową, zderzenie kultur, powiedzmy brutalnie – jednej spontanicznej, niedokończonej, bezplanowej, żyjącej jak kura na grzędzie w zgodzie z przyrodą i losem, nazywanej obraźliwie chaziajską i drugiej uporządkowanej, planującej, uspołecznionej, rygorystycznej, praktycznej, przedsiębiorczej, rzeczowej, nazwijmy ją umownie niemiecką wersją kultury zachodniej, to w moim życiorysie długoletnia codzienność, dziesiątki lat.

    Mimo zasłyszanych często w dzieciństwie niepochlebnych hasełek antyniemieckich, ksenofobicznych, nie dałem się wciągnąć w dorosłość z tym balastem, bowiem w starciu, co lepsze, „brzydka gęba” ludzi z potarganą tożsamością (a w oczach prawdziwych Polaków byli to 100 % Niemcy i charakteryzowali się oni tym, że są brzydcy i kanciaści), brzydka mowa, czy rzetelność i dotrzymywanie słowa, częściej wybierałem to drugie.
    W ten sposób uczyłem się patrzeć na ludzi poprzez czyny, a nie „wilcze oczy”, jak uczy chrześcijanin Ojciec Dyrektor do spółki z ludźmi Prezesa.

    Pzdr, TJ

  112. Suplement do opinii o eseju

    Troszkę obcesowo, z gorąca głową oceniłem esej Twardocha.

    Uważam, że drażni, prowokuje, pobudza do myślenia, rewiduje, pokazuje swoiste sprawdzam autora dla współczesnych dziejów rzucone na tło 19-wiecznej historii, każe zmierzyć się czytelnikowi z bagażem romantycznej epoki, zająć stanowisko wobec narodowych klęsk i przemyśleć czym jest sprawiedliwa zemsta oraz mit budowany na krwi.

    Uznanie dla Autora. eseju. Świetnie się czyta, gładko i pojętnie.

    Pzdr, TJ

css.php