Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

7.09.2011
środa

Belka – si! Gilowska – no!

7 września 2011, środa,

Ostatnimi czasy głośno było od aktywności politycznej prof. Zyty Gilowskiej, która zasiada w apolitycznej z założenia Radzie Polityki Pieniężnej. Deklaracje poparcia dla PiS, całuski i kwiaty od prezesa Kaczyńskiego, i jego zapowiedź, że była minister finansów „jako ekspert” wystąpi z ramienia PIS  w debacie z min. Rostowskim – wszystko to wzbudziło protesty jako naruszenie prawa, autorytetu RPP i naigrywanie się co najmniej z ducha ustawy. Wielu prawników i polityków twierdziło, że taka postawa Z.G. jest nie do pogodzenia ze statusem członkini RPP. Jeszcze wczoraj pani profesor trwała przy swoim faktycznym udziale  w kampanii Prawa i Sprawiedliwości.

Dzisiaj, na  konferencji prasowej RPP, głos zabrał prof. Marek Belka, przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej i prezes NBP. Wszelkie przejawy angażowania RPP w bieżącą politykę – powiedział – traktuje „jako działanie na szkodę i utrudnianie wykonywania konstytucyjnych obowiązków”. Belka oświadczył, że ma obowiązek strzec „niezależności, autonomii i  apolityczności banku centralnego”.

Na takie dictum i wobec wielu protestów, prof. Gilowska postanowiła się wycofać, ale nie z Rady Polityki Pieniężnej (w Polsce trudno o lepszą posadę), lecz z kampanii wyborczej PiS. „Jestem w pełni świadoma ograniczeń prawnych w jakich przyszło mi działać jako członkowi RPP. (…) nie zamierzam brać udziału w kampanii wyborczej” – powiedziała w czasie konferencji prasowej. Jej zdaniem, można sobie wyobrazić debatę, która miałaby charakter ekspercki, ale jest to nie do pogodzenia z nerwową kampanią wyborczą.

Dobrze się stało, że profesor Gilowska zeszła ze złej drogi. Szkoda, że uczyniła to dopiero pod presją i że w ogóle na nią wstąpiła. Mamy szczęście, że na czele NBP i RPP stoi taki człowiek, jak profesor Marek Belka.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 171

Dodaj komentarz »
  1. A propo’s ekonomii, rzadu i oczywiscie rzadzacej partii PO:

    Cytuje:

    ” Słabnie konkurencyjność Polski na zagranicznych rynkach.
    Spadliśmy na 41. miejsce w globalnym raporcie konkurencyjności 2011-2012 przygotowanym przez World Economic Forum (WEF) we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim.
    Jeszcze przed rokiem Polska zajmowała 39. pozycję.
    Na czele opublikowanego w środę rano na rankingu znajduje się Szwajcaria, za nią znalazły się Singapur oraz Szwecja. Trzeci rok z rzędu maleje konkurencyjność gospodarki amerykańskiej, która znalazła się na 5. pozycji.
    Spadek Polski jest efektem pogorszenia stabilności makroekonomicznej oraz innowacyjności. Lepsze noty uzyskaliśmy w kategorii wielkości rynku. W latach 2008-2011 miejsce Polski poprawiło się jednak o 12 pozycji.
    Opracowywany co roku przez WEF raport obejmuje badaniem 142 państwa i 12 tys. firm z całego świata. W Polsce NBP współpracował z ponad 200 przedsiębiorstwami.
    Nasze notowania pogarsza nieprzejrzysty system podatkowy, biurokracja i sztywne przepisy na rynku pracyWśród 20 najbardziej konkurencyjnych gospodarek, 11 to kraje europejskie….”

    Z tych statystyk mozna sie wiele dowiedziec, co najbardziej boli Polske ze strony ekonomicznej.
    Wypadamy najgorzej tam gdzie dotyczy to panstwa – jego struktur, zasad funkcjonowania i racjonalnosci.
    W statystykach ujete to jest jako instytucje (Institutions)
    I tak:
    Polska miesci sie ( na 142 panstwa):
    jezeli chodzi o
    – Zaufanie do swoich politykow na miejscu – 82 za Beninem i Libia…?

    -Korupcje na – 41 za Rwanda I Botswana…

    -Niezaleznosc sadow – 53 za Gambia

    Nieformalne uklady korupcyjne miejsce – 49 na rowni z Tanzania ale gorzej niz w Iranie…

    Marnotrawstwo srodkow publicznych – 76 miejsce za Syria, Marokiem , Libia i Kazachstanem….

    Niezyciowe przepisy i biurokracja (wspaniale!) – 111 miejsce – za Kenia , Czadem, Iranem itd

    Sprawny system prawny – 109 (znowu fatalnie…) za Timorem, Azerbajdzanem i oczywiscie Zimbawbe Mugabiego…

    Przejrzystosc i otwartiosc dzialania rzadu, miejsce – 113 !!! za Senegalem i Burkina Faso ale na poziomie…Ukrainy

    Sprawnosc policji – 60 tuz za Etiopia…

    Itd.
    Wszedzie gdzie jest panstwo i rzadzaca partia, medrki i autorytety – wypadamy FATALNIE !

    Jedyne co nas ratuje to ludzie i te sfery zycia gdzie panstwo i w obecnej chwili PO nie macza swoich paluszkow.

    I niech mi tu jeszcze ktos pochwali PO….

  2. Uffff – odetchnąłem.
    A swoją drogą ciekawe byłoby, jak min. Rostowski przepytuje panią wicepremier z teorii kotwicy deficytu budżetowego (30 mld PLN) w warunkach kapitalistycznego cyklu koniunkturalnego. Może jako ekspert w na Forum Ekonomicznym w Krynicy rozwinęłaby swój autorski pomysł.

    Prezes przyjmując ją do grona ekspertów PiS też pojechał po konstytucyjnej bandzie. Tonący brzytwy się chwyta.

  3. Trudno chyba uznac deklaracje Marka Beli w politycznej sprawie jako apolityczną. Nie wysnuwałbym z tej deklaracji wniosku o apolitycznym charakterze RPP. Nie bądźmy obłudni – to gremium zawsze było zawsze polityczne. W ramach kampanij wyborczej Marek Belka zrobił po prostu co do niego należało. Wykazał lojalność wobec tych, ktorzy go na to stanowisko wynieśli.
    Równiez cenne wydaje mi sie to, że Zyta Gilowska sypiąc głowę popiołem uznala powszechną zasadę, że nie gryzie się ręki, która chleb daje. To w sumie dla wyborców wazniejsze jest niż jej udział w debacie. W przypadku Marka Belki i Zyty Gilowskiej przynajmniej wiadomo o co chodzi w tych wyborach. To godne podziwu przyklady propanstwowej lojalności obojga.
    Pozdrawiam
    Ps. Jako uzupełnienie poprzedniego tematu inny fagment kampanii wyborczej – Donald Tusk ratuje polskość w kościele w Wilnie.
    http://www.youtube.com/watch?v=hhfaVVqxvV0
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jakiz ze legalista sie znalazl..?
    .
    Bo nie daj Boze Gilowska by powiedziala cos co ludzie nie powinni uslyszec?

    Albo jest kiepska wiec jedynie by zaszkodzila PiS-owi albo jest dobra i dlatego lepiej zeby z
    „zeszla ze zlej drogi”

    Jak zwykle ostatnio – niesmak.

    Komorowski moze sobie z ukrainskimi kryminalistami zasiadac do kolacji, popierac PO (prezydent wszystkich Polakow) a Gilowska ma siedziec cicho.

    Ale w stylu” slimakow Kaczynskiego” musiala sie znalezc przysrywka i niesmaczna aluzyjka w stylu ” z magla” – typu:
    wiadomo kasa.

    A co Pan robi dla kasy Panie Danielu?
    wstyd – gdzie „ambasadorska klasa”…?

    No ale (teraz w stylu Pana redaktora) wiadomo od kogo byla ta ambasada i wiadomo za co…
    Podoba sie?

    Paskudnie – prawda?

  6. Być może pomogła także p. Profesor wczorajsza wypowiedź S. Nowaka, że Prezydent nie chciałby jej odwoływać, ale jeśli zostanie zmuszony…

  7. Daniel Passent
    Deszcz przerwał US Open, zajrzałem do en passant i z największą przyjemnością dodaję swój głos uznania
    Czuję wyjątkową sympatię i szacunek dla prof. Marka Belki.

    Z Nim nie mają łatwo ci dziennikarze/rki pracujące w stylu „prokuratorskim”.
    Przypominam sobie wywiad, jakiego udzielił MB brytyjskiej telewizji.
    Duma mnie rozpierała. To rzadkie uczucie, kiedy się patrzy na/słucha polityków.
    To w większości takie wdzięczące się „cioty”, z obleśnym, przyklejonym uśmiechem, jakby miały coś na sumieniu.
    Z tenisowym pozdrowieniem.
    PS
    Niesamowite to omdlenie Nadala.

  8. Pamietajmy, ze partyjnosc jest idea proletariacka a apolitycznosc swiadczy o ideologicznym bagazu burzuazyjnym jaki niesie dana osoba. Czyzbysmy mieli znowu walke klasowa na scenie politycznej? Nie ma racjonalnego powodu aby ograniczac wolnosc wypowiedzi czlonkow jakis gremii jesli tylko zazanacza one, ze mowia wylacznie we wlasnym imieniu.

  9. Przepraszam pana Passenta, ze ja tak nie w temacie, ale nie moge sie powstrzymac. Wlasnie zobaczylem ostatni film Almodowara „Skora w ktorej zyje”(tak to chyba przetlumaczono na polski). Jestem pod ogromnym wrazeniem. Nie bede nic mowil tylko goraco polecam.
    Ale zeby juz byc w temacie, ktory sam sobie narzucilem to przytocze fragment Intymnego Dziennika Clary Bruni Sarkozy, ktory znalazlem w gazecie „Le Canard enchaine”. Wszystko wskazuje na to, ze Klara jest w ciazy i tak dywaguje:
    „Jesli chodzi o seks naszego dziecka, to moglabym powiedziec, ze tego jeszcze nie wiemy. Zreszta nie mowi sie juz seks tylko plec. Wlasnie wyczytalam w najnowszym szkolnym podreczniku, ze plec jest „konstrukcja spoleczna”. Nie rodzimy sie dziewczynka czy chlopcem, ale stajemy sie tym. Wiec zawiadamiam oficjalnie: dajemy calkowicie wolna reke co do wyboru plci naszemu potomkowi, biorac za przyklad te kanadyjska pare ktora niedawno oswiadczyla: „To on(ona) zadecyduje pozniej czy bedzie nim czy nia” Trzeba zyc zgodnie z duchem czasu. Sarcosisi czy Sarkozetka, a czy to takie wazne ? Oczywiscie jako odpowiedzialni rodzice postaramy sie wytlumaczyc jego(jej) wybor. Biorac pod uwage aktualne sondaze.

    Antoniusie, to dla Ciebie, za to ze slusznie wytknales mi, ze myle Conforame z Castorama

  10. Troszkę utarła nosa panu Prezesowi partii promującej bezprawie i niesprawiedliwość. Szkoda, że Staruch nie poddał się złożył wniosku o skazanie bez przeprowadzenia rozprawy, byłby komplet.

  11. Casus Zyty Gilowskiej świadczy o tym, jak beznadziejnie krótka jest ławka kadrowa PiS. Starsza pani profesor – odrzut z PO, nieudana posłanka z Poznania, na posadzie z nadania prezydenta LK wylądowała w RPP. Aż strach pomyśleć, jak wyglądałoby klecenie rządu, gdyby Platformie się nie powiodło uzyskanie większości:
    (a) z premierem Kaczyńskim,
    (b) koalicji PiSu, ale z kim?,
    (c) rządu ekspertów … .

    Polacy mają wpisaną w geny, zdaje mi się, beztroskę o władzę wykonawczą. I RP upadła, bo władza wykonawcza monarchy była minimalna, w II RP sejmowy bezład i brak silnych koalicji pchnął państwo ku sanacyjnej dyktaturze…

    Oczywiście Tusk i Platforma nie spełniają zupełnie nie wygórowanych i rozsądnych oczekiwań, bowiem modernizowanie się ślimaczy, pilnie potrzebne reform napotykają niebotyczne przeszkody partykularnych interesów nie do pokonania. Ale czy istnienie realna alternatywa? Chyba tylko pomarańczowa, anarchistyczna z listkiem maryśki na fladze.

  12. Chyba tytul profesorski zobowiazuje i raczej kompromitujacym jest to, ze trzeba uzywac presji zgodnej z prawem i innymi regulacjami konstytucyjnymi, by czlowieka i jego emocje sprowadzic do niezbednego parteru.
    Poniekad powatpiewam w to czy aby prof Zyta bylaby w stanie realnie, naukowo, matematycznie przejchac sie po Rostowskim.To raczej byky plonne nadzieje Jaroslawa KAczynskiego i jego wyborczej trupy.
    Jezeli w istocie mozna doszukiwac sie pewnych naruszen w kwestii OFE i ZUS to w calosci polityki finansowej RP – za ktora odpowiada Rostwoski widoczna jest roztropnosc, przewidywalnosc, zimna kalkulacja za i przeciw – a to w czasie gdy druga fala swiatowej recesji zaglada do drzwi jest najwaznijesze!
    Mozna doszukiwac sie bledow, ale prosze mi pokazac miniustra finansow, ekonomiste, ktore w swych kalkuklacja, analizach nie czyni bledy. A moze owe bledy sa nastepstwem tego, co niesie za soba sytuacja w swiecie finansow w ujeciu globalnym ?

  13. Wygląda na to, że Krytyka Polityczna jest już na prawo od Platformy Obywatelskiej, bo w kwestii umów śmieciowych potrafi tylko powtórzyć klasyczne hasło Margaret Thatcher: „nie ma żadnej alternatywy” – zauważa Wojciech Orliński.

    Albowiem – Boni i rząd uważają jednak, że te umowy są problemem społecznym i należy próbować coś z tym zrobić … mają u mnie plus za to, że widzą problem i szukają metod przeciwdziałania. Na tym polega prawdziwa lewicowość.

    No i wyszło na moje – nie ma alternatywy. KP i zbliżona do niej „lewica” nie jest alternatywą dla PO (wg. WO).

  14. ” prof. Gilowska postanowiła się wycofać, ale nie z Rady Polityki Pieniężnej (w Polsce trudno o lepszą posadę), ”
    Podobno p. prof. jadla na tym slawetnym obiedzie jakies kluski i botwinke . Coz za przytomnosc umyslu podczas i w tydzien (?) po obiedzie .
    ( teraz na Zoliborzu slimaki sa juz zdaje sie passe’ , zaczal sie sezon na zaby)

  15. Imposybilizm w postaci nadaktywności Trybunału Konstytucyjnego

    Oto fragment z uczonej rozprawy o państwie prawa zwanej „program wyborczy PiSu 2011”:

    „Ukoronowaniem imposybilizmu jest treść Konstytucji RP z 1997 roku. Jednym z jego przejawów jest nadaktywność Trybunału Konstytucyjnego, który niekiedy obalał, nawet nieznaczną większością głosów, ustawy stanowiące wyraz woli większości i wynik żmudnych prac demokratycznie legitymowanych organów państwa: Sejmu, Senatu, Prezydenta i rządu, często prowadzonych z udziałem ekspertów.
    Trybunał wywodził z tekstu konstytucji gwarancje nienaruszalności postkomunistycznego status quo, czyniąc to w sposób nader zawiły i nieprzekonujący dla wielu prawników, w tym nawet dla części jego sędziów.”

    Mój komentarz

    Powyższy cytat pokazuje stosunek Prezesa PiSu i autorów programu do państwa prawa, a sam program na z górą 250 stronach pokazuje państwo jako twór służebny partii, modyfikowany nieustannie w imię usunięcia tzw. imposybilizmu, czyli w głównej mierze formalnych podziałów ustrojowych krępujących władze wykonawczą.

    Przypadek Gilowskiej jako członkini apolitycznej RPP i jednocześnie gorącej sympatyczki, popleczniczki i wielbicielki Prezesa i jego partii również jest jedną z przesłanek pozwalających postawić tezę, że partia prawa i sprawiedliwości ma prawo gdzieś.

    Otóż, jeśli chodzi o TK, to czołówka PiSu niejednokrotnie kwestionowała nie tylko wyroki Trybunału Konstytucyjnego ale jego pozycje ustrojową w państwie oraz samą potrzebę kontroli zgodności z konstytucją przez „instytucję, której nikt nie kontroluje” stanowionego przez najwyższy organ ustawodawczy (parlament) prawa.

    W powyżej zacytowanym fragmencie PiS kwestionuje jedną z fundamentalnych zasad ustrojowych posługując się niewinnym terminem imposybilizm (niemożność).

    Cóż to jest „nadaktywność Trybunału”? I dlaczego nadaktywność stała się imposybilizmem?
    Ano nie wypadało użyć słów „zbędność” lub „szkodnictwo”, więc wciśnięto łagodny epitet (nadaktywność), który pasuje tu jak świni siodło.

    A imposybilizm – piękne, naukowo brzmiące, wręcz magicznie słowo? A jak onomatopeicznie syczące! Pasujące do wiltschych otschu Thuzka.

    Jest to chwyt retoryczny, który ma ukryć prawdziwe intencje ideologów partyjnych. Chodzi tu nie o żadną niemożność, czy białą flagę, tylko o postulowane wzmocnienie przyszłej władzy wykonawczej poprzez usunięcie przeszkód prawno-ustrojowych krępujących zdecydowane działania przyszłego PiS-owskiego rządu wobec rzeczonych przeszkód stanowiących linie obrony beneficjentów „starego porządku” od których chce wyzwolić naszą ojczyznę partia prawa.

    Imposybilizm, to magiczne hasełko, taki zawoalowany apel do społeczeństwa o prerogatywy – sytuacja jest nadzwyczajna wymaga nadzwyczajnych środków.

    Zlikwidować imposybilizm oznacza – zlikwidować wszelkie przeszkody na drodze do naprawy państwa. A że te przeszkody mogą mieć naturę prawno-ustrojową, to już inna sprawa.

    W tekście programu wyborczego PiS-u oprócz krytyki TK jako instytucji ustrojowej znajdują się liczne nawiązania wskazujące na przyjęcie przez PiS jako generalnej wytycznej ustrojowąej 19-wiecznej reguły państwa panującego, która to reguła mówi o prymacie interesu Narodu (reprezentowanego przez władców) nad wszystkimi innymi uwarunkowaniami w państwie (w tym prawnymi).

    Inaczej mówiąc, jest to doktryna państwa siłowego. Jeśli jakiś przepis, obyczaj, zasada przeszkadzają w dziele „uzdrawiania” państwa, przywracaniu mu blasku, chwały i posłuchu, to należy przepis zmienić, a jeśli to czasowo niemożliwe, to pominąć, potraktować jako nieważny, niezależnie, czy to będzie wyrok TK, czy obowiązek prezydenta uzgadniania swych posunięć w dziedzinie polityki zagranicznej z rządem.

    O stosunku PiSu do państwa prawa i jego zrozumieniu „imposybilizmu” najwięcej mówi następujący fragment:

    „Ukoronowaniem imposybilizmu jest treść Konstytucji RP z 1997 roku”

    Fraza „Konstytucja jest ukoronowaniem imposybilizmu” wyjaśnia wszystko. To nie jest leniuszkowatość rządu, czy niechęć do działania, to jest prawo jako przeszkoda. W zrozumieniu PiS-u Konstytucja, prawo jest praprzyczyną, źródłem imposybilizmu.

    Dość szokująca definicja pokazująca stosunek PiSu do państwa i prawa.

    Trudno tu coś więcej dodać. Zasada imposyblizmu jest teraz prosta, zrozumiała dla każdego.

    Ogólnie PiS proponuje jak najwięcej państwa w państwie, co dla mnie jest wyraźnym sygnałem, że Prezes chciałby pójść na łatwiznę (pozorną) ręcznego sterowania (np. prokuratura pod rząd, sądy pod prezydenta poprzez Krajową Radę Sądownictwa z prezydentem i m.in. ministrem sprawiedliwości na czele), co jest ideologią a rebours do głoszonej przed laty przez liberałów z PO doktryny państwa jako nocnego stróża.

    Obie stoją w sprzeczności z demokracją obywatelską i państwem prawnym.

    Pzdr, TJ

  16. Telegraphic Observer z godz. 19:48
    Piszesz – „…czy istnienie realna alternatywa? Chyba tylko pomarańczowa, anarchistyczna z listkiem maryśki na fladze.” Może tak być, obawiam się, że debaty już niewiele zmienią.
    Uprzedzałem przecież od wielu miesięcy.
    Pozdrawiam

  17. Pani prof. Gilowska zapomniało o jednym „wróblem wyleci wołem powraca”!!!

  18. Prof Gilowska jest jedną z najgłupszych absolwentek Wyziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Niestety po ukończeniu studiów nie zrobiłą żadnych postępówi i o ile mi wiadomo nie jest profesorem belwederskim tylko tytularnym, a niektórte z jej publikacji np dotyczacych „sprawiedliwości społecznej” śa wręcz żenujące, że nie wstpomnę o wywiadach w których popisywała sie dziecinnym pomysłem na podatek 3 razy 15. Decyzje o obnizce podatków w grupie najbogatszych podatników z 40 na 32 i obniżka składki rentowej to była prawdziwa katastrofa. Bardzo załuje że nie wystapi w debacie z Rostowskim,bo chociaż nie lubie Jacka Vincenta i uważam go za demagoga i piskorza,to jednak zrobił by z niej kompletny wiatrak.

  19. Za pierwszym tegorocznym moim pobytem w Polsce, spędziłem tydzień u rodziny na wsi. Życie i rozmowy toczyły się tam głównie w kuchni, a z przyległego pokoju bezustannie dobiegał donośny głos telewizora, którego ekran mogłem czasami dostrzec z daleka. Kiedy się kładłem i kiedy wstawałem to telewizor darł się na okrągło, więc być może nigdy nie był wyłączany. Pomimo tego ani razu nie udało mi się obejrzeć w nim wiadomości, bo cały czas jakaś niewidzialna ręka chwytała pilota i przełączała na inny kanał z jakimś głupim programem. Kiedy natomiast zaczęliśmy dyskutować o polityce, to w pewnym momencie stwierdziłem ze zdumieniem, że oni pojęcia nie mają o najbardziej nawet podstawowych sprawach.
    Wiedza, którą posiadają bierze się z zasłyszanych w przelocie strzępów informacyjnych z telewizora lub pochodzi z drugiej ręki. Na dodatek jej braki uzupełniają sobie – jeżeli trzeba – zwykłymi konfabulacjami a nawet zmyśleniami. „W Smoleńsku miał miejsce zamach, a Blida to kryminalistka, bo skoro była taka niewinna to, dlaczego chodziła zawsze uzbrojona w rewolwer?. No i dlatego oni będą głosować na PiS. Wtedy to zrozumiałem, jak w gruncie rzeczy skuteczna jest rzekomo szalone postępowanie Kaczyńskiego.
    To było dla mnie bardzo pouczające. Od tego czasu na wszystkie wydarzenia kampanii wyborczej próbuję patrzeć ich oczyma i wyobrazić sobie, czy oni to widzieli, a jeśli tak to, co z tego do nich dotarło i do jakich wniosków ich skłoniło? Przyznam, że powyższe doświadczenie zainspirowało mnie także do wpisu, w poprzednim blogu Pana Passenta (Biała flaga). Myślę bowiem, że podobnie przedstawiają się te sprawy w przypadku większości wyborców, dlatego tak ważne jest znalezienie języka, i środków, przy pomocy których można by do nich jakoś trafić.
    Co z tego, że informacje leją się zewsząd strumieniami, skoro nie każdemu chce się ich słuchać, a ludzie śledzący rzetelnie wydarzenia polityczne są zapewne w mniejszości. Są też pewnie i tacy, którzy mają ważniejsze sprawy na głowie i po prostu brak im czasu. Podobnie jak we wszystkich aspektach coraz bardziej skomplikowanego świata, ludzie stoją więc często przed wyborem: wiedzieć, czy rozumieć, albo też po prostu zignorować?
    W tej sytuacji z pewnością „metoda Kaczyńskiego” jest najbardziej efektywna. Nie sądzę na przykład, żeby wyborcy, jak wyżej, odnotowali wyjaśnienie Tuska, dlaczego nie chce przed wyborami forsować trybunału stanu. Myślę, że zamiast wywiadu z premierem, zauważyli raczej rozradowaną gębę Ziobry, mówiącego, że „Platforma się boi konfrontacji swoich kłamstw z trybunałem”. Z drugiej strony – jakbyśmy tą polityką nie „gardzili” – to wybrani w ramach jej reguł ludzie będą decydować o naszym życiu. Czy w tym przypadku można oddać pole oszustom i oszołomom oraz głupcom? Jak wybrnąć z dylematu przekazywanie trudnych treści w sposób „lekki, łatwy i przyjemny?”Oczywiście wiem, że piszę banały, i są to sprawy ogólnie znane i rozumiane, ale jednak zadowalającego wyjścia jak dotąd nie znaleziono. Tymczasem wybierać trzeba.
    Co do Zyty Gilowskiej – żeby już z samej przyzwoitości przejść do „ad-remu”, – to jestem pewny, że merytoryczna część jej ewentualnych wywodów zainteresowałaby tylko nielicznych, podczas gdy maniery tej pani i jej osoba są dla mnie zdecydowanie antypatyczne, co oznacza, że mogłaby się spodobać szerokiej rzeszy elektoratu Kaczyńskiego. Dlatego pewnie dobrze, że nie będzie debatowała i na dodatek prawo zostanie uszanowane. To zdaje się wyjątkowy przypadek, kiedy to praworządność popłaca w kampanii wyborczej.

  20. Pomyli się ktoś pomyślawszy, że oto nasz Gospodarz Belkę we własnym oku dostrzegł, i to jak pomyli się… Nie jestem aż tak pamiętliwy, jak red. Czuryło, dlatego warto przywołać, co pisze w Rzepie o belkach niedostrzeżonych:

    Problemy na linii polityka – polityka monetarna zaczęły się od tej kadencji Rady. I sprawa Gilowskiej nie jest pierwsza, choć poprzednie incydenty były znacznie mniejszej wagi. Oto Jan Winiecki (zgłoszony przez PO do RPP) mówił, że rząd robi dobrze, nie proponując reform, których z uwagi na koalicjanta nie przeprowadzi, a gdyby to zrobił, zmniejszyłby swoje szanse na reelekcję w 2011 r. Rządową propozycję zmian w OFE (choć jego zdaniem koniecznymi dodatkowymi elementami) wsparł zaś Andrzej Bratkowski. Za to Andrzej Rzońca (obaj wskazani przez Platformę) ostro – razem z Leszkiem Balcerowiczem w ramach Forum Obywatelskiego Rozwoju – protestował przeciwko przesuwaniu składki z OFE do ZUS. Wcześniej – w trakcie ostrego sporu ze Sławomirem Skrzypkiem – Bratkowski groził wręcz odejściem z Rady jeśli rząd zgodziłby się na – jego zdaniem błędne – wyliczenia wyniku banku według „metodologii” zarządu NBP i tym samym na mniejszą wpłatę do budżetu. Z kolei Andrzej Kaźmierczak (wskazany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego) o sytuacji w gospodarce dywagował swobodnie w mediach ojca Tadeusza Rydzyka niedługo przed posiedzeniem RPP, czego w takim terminie na pewno robić nie powinien. Jednak do tej pory żaden z członków RPP nie zaangażował się w kampanię wyborczą jednej z partii.

    W świetle powyższego dziewictwo polityczne członków RPP narzucone im art. 14 ustawy o NBP już dawno zostało poważnie nadwerężone.
    Warto się przyjrzeć uważnie na czym to dziewictwo polega i co też może spowodować jego utratę:

    Art 14.
    1. W okresie kadencji członek Rady nie może zajmować żadnych innych stanowisk i podejmować działalności zarobkowej lub publicznej poza pracą naukową, dydaktyczną lub twórczością autorską, a za zgodą Rady wyrażoną w drodze uchwały (bez udziału zainteresowanego) – dopuszczalna jest działalność w organizacjach międzynarodowych. 2. Członek Rady będący członkiem partii politycznej lub związku zawodowego obowiązany jest na okres kadencji w Radzie zawiesić działalność w tej partii lub w tym związku, pod rygorem odwołania z Rady.

    Jeżeli zapis ten ma na celu oddzielenie polityki monetarnej państwa od bieżących wpływów i oddziaływań partyjnych i uchronienie od nich przyszłych decyzji członków RPP, to jest to himalajskich wymiarów hipokryzja, usiłująca wszystkich przekonać, że partyjne poparcie polityczne dla członków RPP jest jak najbardziej na miejsc, boi wraz z rekomendacją polityczną jak ręką odjął ustają owe groźne dla pożądanego dziewictwa oddziaływania.

    Czy przez to należy również rozumieć, że skoro ustawa o NBP nie zabrania członkom RPP działalności dydaktycznej, to jednak zabrania im wypowiadania się np. na wykładach o tych, czy innych poczynaniach rządu, jeżeli wykład jest np. w sprawie polityki fiskalnej, bo mogą stać za tym przekonania utożsamiane z konkretną partią i żeby było straszniej, niech to będzie partia opozycyjna skąpana w ogniu kampanii wyborczej?

    Czy to znaczy również, że poglądów politycznych nie wolno członkowi RPP głosić, mimo, że zakładać należy raczej zgodne z nimi zachowanie i głosowanie na posiedzeniach RPP? Chociaż obrady RPP można utajnić, to utajnienie to trwa tylko do czasu opublikowania protokołu z posiedzenia. Tak czy inaczej dowiemy się o poglądach członków RPP. I będą to na wskroś poglądy polityczne.

    Dość wyraźnie ta dźwięczna nuta hipokryzji zabrzmiała w ustach J. Lityńskiego, który odpowiedział dziennikarzowi, że poglądy i sympatie polityczne to on ma i nie zamierza się ich wypierać, ale mieć nie znaczy od razu głosić, a jako doradcy Prezydenta głosić ich już nie wypada. To po kiego Prezydentowi doradcy, którzy przed nim ukrywają swoje poglądy? – dziennikarz już nie dopytał.

  21. Kartka z P. (09-07 o godz. 18:54)

    Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zajmuje się polityką pieniężną, a nie polityką wyborczą i jest niezależnym od partyjnych interesów organem państwa. Zasiadają w niej wysokiej rangi i kwalifikacji urzędnicy służby cywilnej. Wymaganie jest proste – niezależność od partii i polityków.

    Nieprawdą jest, że RPP była w przeszłości polityczna. Może tak ją przedstawiały niektóre media. Jeśli tego nie zrozumiemy, państwo jest w kłopocie. Krytykowanie państwa w czambuł może się wydawać atrakcyjne, ale sensowniej oprzeć je na jakiejś solidniejszej bazie, zdaje mi się, np. konstytucji, czy innych wzorcach.

    Bobola i Falicz wykazują daleko idącą skłonność do spisku. Jeśli Gilowska coś wie nt. Rostowskiego, co się nadaje do prokuratora, to powinna dawno się tam zgłosić. Jeśli zaś zna punkty krytyczne w trybie politycznej debaty, to powinna je była przekazać w trybie współpracy z prezesem do wykorzystania przez krytyka gospodarczego PiS, niech on/ona podebatuje z Rostowskim i wytknie co należy. Zdaje mi się, że prezesowi PiS i prof. Gilowskiej zależało na retorycznej i niemerytorycznej połajance, a może i pyskówce z ministrem finansów. Niestety dla nich, to państwo jest państwem prawo, a nie państwem „Prawa i Sprawiedliwości”.

  22. Gdyby pan profesor Marek Belka, w obliczu tego, co dotychczas różne autorytety „zabetonowały” w kwestii aktywności okołopolitycznej członka RPP- miał jakikolwiek inny poprawny ruch , oprócz tego jaki wykonał, to „SI” dla niego miałoby swoją rangę. Ale w takim przypadku, w jakim to całe zdarzenie się odbyło, owo „SI ” dla pana profesora, ma najwyżej rangę solidarności przyjacielskiej.
    „NO” dla Pani profesor Zyty Gilowskiej-to też tylko proste „przyklepanie” oczywistości.
    W moim przekonaniu , my-widzowie, nie straciliśmy wielkiego widowiska medialnego, gdyż w zapowiadanej walce, odruchowo widzieliśmy TAMTĄ panią profesor, a nie tą obecną- jakoś taką pogubioną…

    Sebastian

  23. Dziwi mnie, że nikt nie wypomina p. Gilowskiej jej kompromitacji w Sejmie, gdy jako posłanka odznaczyła się tym, że jej wystąpienia były całkowicie podporządkowane polityce. Po pierwsze bezkrytycznie uczestniczyła w promowaniu nieudolnych poczynań Buzka. Przypomnijmy: żaden budżet nie był przygotowany przed początkiem roku i żaden nie został należycie wykonany. Rekord padł w ostatnim roku kadencji, gdy skumulowane błędy poprzednich lat dały „dziurę budżetową”, budżet zaś nie tylko, że został przyjęty w marcu (!!!), to był trzykrotnie (!!!) nowelizowany, w tym po raz pierwszy kilka tygodni (!!!) po uchwaleniu. Następnie zaś, gdy znalazła się w opozycji, jej krytyka założonych przez rząd Millera dokonań gospodarczych okazała się błędną.

  24. TO
    rozumiem Twoj realizm wyborow ale takie podejscie jest de facto wywieszeniem bialej flagi przez wyborcow.
    Bo nie ma wyjscia i tylko PO….itd
    To droga do calkowitej abdykacji i cynizmu.
    Pytaniem powinno byc raczej – jak nasze wybory moga zmusic PO do wydajnej pracy na rzecz Polski?
    Obawiam sie, ze „zdecydowane zwyciestwo” platformy w nadchodzacych wyborach przyniesie jedynie negatywne skutki.
    Wszystkie partie sa zlozone z „ulomnych ludzi” kierujacych sie czesto egoistycznymi interesami – jest to najbardziej oczywiste jezeli chodzi o partie wladzy, ktora podwoila sie liczebnie wlasnie od czasu dojscia do koryta…

    Nie ma innego wyjscia niz uzyc ulomne ale jedyne narzedzie, ktore daje wyborcy szanse na trzymanie partii rzadzacej w pionie tym bardziej, ze tak naprawde w Polsce nie ma niezaleznych mediow.
    Sa jedynie koterie i biograficzno-biznesowe kliki.
    Za bardzo nie zajmuja sie tym czym powinny – czyli tropieniem korupcji u rzadzacych, rozliczaniem z obietnic i patrzeniem na rece wladzy.
    Najbardziej interesuje te media opozycja…???
    Bo to nie sa prawdziwe media – kreca sie wokol ratowania wlasnych biografii i ukladow – brak klasy i niezaleznosci.

    Inaczej mowiac PO, ktore prawdopodobnie wygrapowinno wygrac najwyzej 51% albo przegrac 51%.
    Niestety pomimo jak piszesz destrukcyjnego
    „przejmowania” stanowisk nie ma innej metody sprzatania polskiej stajni Augiasza niz periodyczne rozbijanie naturalnie tworzacych sie struktur o charkaterze korupcyjnym (ogolnie mowiac).

    Dopoki nie powstanie (daleko do tego) apolityczny aparat administracyjny.
    Niestety do tego potrzebna jest misja i smiesznie brzmiacy w tych cynicznych czasach patriotyzm – ale zeby do tego nie doszlo pilnie pracuja bataliony z pod sztandaru Pana Passenta i np. Polityki (patrz:
    „Czy jestesmy znudeni Polska” w ostatniej Polityce…np)

  25. mam wielki szacunek do Pana Marka BELKI – uważam,że jest to jeden z najlepszych a nawet najlepszy polityk w Polsce. Mam uznanie do jego postawy jako ministra jako premiera oraz jako szefa banku. Wypowiada się krótko,dosadnie,treściwie,z humorem i z dystansem do siebie. Wg mojej oceny jest to jedna z najbardziej niedoceniana osoba w polityce polskiej.Chciałbym mieć komisaryczny rząd z nim i np Cimoszewiczem na czele. W ciemno przekazałbym im „dyktarurę” na 5 lat z możliwością przedłużenia w demokratycznych wyborach na kolejne 5 lat.

    Pozdrawiam

  26. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Falicz o godz. 18:52 pisze:

    „A propo’s ekonomii, rzadu i oczywiscie rzadzacej partii PO: (…) Jedyne co nas ratuje to ludzie i te sfery zycia gdzie panstwo i w obecnej chwili PO nie macza”

    Tak, tak mysle ze Napoleno Bonaparte b. dobrze to ujol ( nie wspominajac nic o lwicy) – prawda?

  27. Sześćdziesiąt lat temu władze Polski Ludowej ogłosiły w roku 1951 o całkowitej likwidacji analfabetyzmu w Polsce. Cały naród czytał i pisał. To ogromny sukces po 25 procentowym analfabetyzmie w okresie sanacji. Nie minęło kilka dekad a analfabetyzm, tym razem wtórny, znajduje się ponownie w rozkwicie. Znamienny jest analfabetyzm wśród elit intelektualnych /nie daleko szukać/, wśród których według statystyk, dominuje nowa klasa szczycąca się przeczytaniem 3 stron drukowanych w roku.

  28. Dobrze się stało, że profesor Gilowska zeszła ze złej drogi. Szkoda, że uczyniła to dopiero pod presją i że w ogóle na nią wstąpiła.

    Szkoda, że red. Passent bez żadnej presji dołączył do nagonki rozpętanej bez wątpienia z przyczyn politycznych. Jakoś do tej pory innych członków nie rozliczano tak rygorystycznie z przestrzegania ustawy. Ale potrzeba (polityczna) okazuje się po raz kolejny matką wynalazków. Ktoś już tu pisał o działalności medialnej profesorów Winieckiego i Kaźmierczaka, ja dodam jeszcze jednoznaczne zaangażowanie Jerzego Hausnera po stronie Balcerowicza w debacie o OFE. Wtedy było wszystko w porządku. Oczywiście zaraz się odezwą głosy o jakościowej różnicy między zachowaniem wyżej wymienionych a zachowaniem Gilowskiej.

  29. W blogosferze od deski do belki…….

    ET

  30. „kartka” twierdzi, ze szkapina i gniady arab, to niby takie same zwierzeta – na dodatek oba polityczne.No niby ma racje, ale arab nie dorownuje szkapie w niesamowicie wspanialym mniemaniu o sobie.

  31. TJ pisze:
    2011-09-07 o godz. 21:21

    Imposybilizm w postaci nadaktywności Trybunału Konstytucyjnego…”

    To co zacytowales nie jest przejawem pogardy dla panstwa prawa czy jakichkolwiek innych dyrdymalow, ktore probujesz wcisnac – jest to tym co zacytowales -inaczej mowiac stwierdzeniem faktu.

    I jezeli wydaje Ci sie, ze Trybunal konstytucja sa niezmiennym prawem naturalnym i objawionym to sie mylisz.
    Jedno i drugie moze zostac zmienione i jedno i drugie moze byc krytykowane jezeli nie funkcjonuje

  32. Politycy zachowują się”pod elektorat”, bo taka jest zasada demokracji

    Wlodek pisze:
    2011-09-07 o godz. 22:08
    „Kiedy natomiast zaczęliśmy dyskutować o polityce, to w pewnym momencie stwierdziłem ze zdumieniem, że oni pojęcia nie mają o najbardziej nawet podstawowych sprawach.
    Wiedza, którą posiadają bierze się z zasłyszanych w przelocie strzępów informacyjnych z telewizora lub pochodzi z drugiej ręki. Na dodatek jej braki uzupełniają sobie – jeżeli trzeba – zwykłymi konfabulacjami a nawet zmyśleniami. „W Smoleńsku miał miejsce zamach, a Blida to kryminalistka, bo skoro była taka niewinna to, dlaczego chodziła zawsze uzbrojona w rewolwer?. No i dlatego oni będą głosować na PiS. Wtedy to zrozumiałem, jak w gruncie rzeczy skuteczna jest rzekomo szalone postępowanie Kaczyńskiego.

    To było dla mnie bardzo pouczające. Od tego czasu na wszystkie wydarzenia kampanii wyborczej próbuję patrzeć ich oczyma i wyobrazić sobie, czy oni to widzieli, a jeśli tak to, co z tego do nich dotarło i do jakich wniosków ich skłoniło?”

    Mój komentarz

    Podzielam w 100 % opinię o nikłej, wręcz beznadziejnej wiedzy obywatelskiej przeciętnego wyborcy w naszym kraju oraz o sprytnym, czy tez raczej cynicznym żerowaniu legionu demagogów na tej ignorancji.

    Jeśli chodzi o pytanie, jak dotrzeć z sensem przesłania do tych ludzi, to moim zdaniem nie ma skutecznej szybko działającej recepty.

    Niewiedza to jest jeden z problemów. W państwach o większych tradycjach demokratycznych, tak jak w Polsce, większość obywateli ma dość blade pojęcie o państwie, ustroju, mechanizmach demokracji, ale po pierwsze tradycje państwa prawa są tam dużo dłuższe niż w Polsce i na ogół obywatele respektują zasadę najogólniejszą – co można, a czego nie można.

    Chociażby to, że nie można drukować pieniędzy (choć u nas poważni naukowcy-ekonomiści twierdzili do niedawna, że to by miało pozytywne skutki, bo by pobudziło popyt, a naukowcy-ekonomiści w USA nazywają drukarza waluty – Ben-helikopter).

    Po drugie spójność społeczeństwa obywatelskiego jest tam nieco większa niż w Polsce, ludzie na co dzień spotykają się z działalnością organizacji społecznych, duża część (w porównaniu z Polską) z nich angażuje się w taką działalność, co daje pewien wgląd masie społeczeństwa w mechanizmy społeczne i ustrojowe.

    W Polsce tacy ludzie, to samotne wyspy, długo trzeba ich szukać aby zapytać – ten polityk, to kto zacz i co zaś mamy czynić. W społeczeństwach zachodnich (tych najbardziej rozwiniętych) siła autorytetu jest znacznie większa niż u nas i obywatele w jakiejś znacznej części mogą się wzorować, zasięgać opinii, utwierdzać.

    Społecznicy tam są jak rodzynki w cieście poutykane wśród ludzi. W Polsce są to nieliczne (choć coraz liczniejsze) jednostki, które nie są w stanie zapładniać swoją myślą, czynem, przykładem zbyt wielu ludzi.

    Te różnice powodują, ze polski elektorat jest po pierwsze mało elekcyjny, czyli słabo uczestniczy w wyborach, po drugie jest bardzo chwiejny, wahadłowy, słabo przewidywalny, co w reakcji rodzi takie samo zaangażowane w niezaangażowanie, chwiejne, nieprzewidywalne postępowanie polityków.

    Politycy zawsze będą zachowywać się i postępować „pod elektorat”, taka jest zasada demokracji.

    Nieustanne ścieranie się, interakcja obu warstw – polityków i społeczeństwa prowadzi do ewolucji ustroju, nie zawsze korzystnej w długiej perspektywie – patrz demokracja szlachecka, której „samodoskonalenie się” okazało się samozagładą.

    Moim zdaniem w Polsce zachodzi także proces uczenia się demokracji. Jest bardzo powolny i dla większości obywateli niedostrzegalny. Niemniej jednak największą odpowiedzialność za długofalowy wynik tego procesu spada na, że tak powiem, klasę polityczną.

    To oni wyznaczają kierunki i trendy, to oni powinni być nosicielami i propagatorami wizji. Choćby z tego jedynego powodu, ze znajdują się w eksponowanym miejscu dającym skuteczność w działaniu.
    Niestety z tą wizją u polityków jest kruchutko. Dominują doraźne obiecanki.

    Niekiedy nachodzi mnie taka refleksja – a może obywatele nie chcą wizji, nie zrozumieją, nie czują „czasu w przód”? Ważne jest tylko to, co mają w garści?

    Taki typ rozumowania obywatelskiego stworzył Polską demokrację szlachecką, każdy wstępujący na tron król za wszelka cenę potwierdzał poprzednie przywileje, czyli to co obywatele szlachta mieli już w garści, co było ich.

    Oczywiście, my tez ponosimy odpowiedzialność za naukę demokracji, my tzn. podmiot. W pierwszym rzędzie postawiłbym przed nami warunek – mniej narzekać, dyskutować najpierw o faktach, potem o intencjach, chodzić na wybory, starać się od czasu do czasu pomyśleć – co to jest państwo.

    Na koniec niby drobiazg. Wskaźnikiem wiedzy społeczeństwa, a także zapotrzebowania na wiedzę jest czytelnictwo. W Polsce jest z tym bardzo blado. Nakłady prasy są w stosunku do państw rozwiniętych skromniutkie (na głowę mieszkańca), a korzystanie z bibliotek (tam gdzie są) rażąco nikłe.

    Kijem nie można zagonić ludzi do czytania, ale np. moim zdaniem państwo powinno zadbać o szeroką jak się da dostępność do książek i innych wydawnictw medialnych. Jest to najtańszy, wręcz śladowo kosztujący, najefektywniejszy sposób szerzenia nowiny o świecie.

    Dlaczego politycy (ze wszystkich opcji) tego nie zauważają?. Bezmyślne wpatrywanie się w telewizor jest marnowaniem czasu, wolnych chwil, czynnym ogłupianiem.

    Pzdr, TJ

  33. Wlodek pisze:
    2011-09-07 o godz. 22:08

    Co za wstyd Panie Wlodku – taka nieuksztaltowana odpowiednio rodzina.
    Musisz uzaleznic swoje przyjazdy od calodobowej transmisji Lisa przetykanego Paradowska z Superstacji – przeciez oni teraz nawet nie wiedza jak powinni myslec…
    I nie mow mi, ze chodza co niedziela do kosciola!
    Co za ciemnota RANY BOSKIE!

  34. W pełni się zgadzam z Panem Redaktorem, choć troszkę żałuję spektaklu „rozjeżdżania czołgu przez hulajnogę”. W tej całej hecy znów się skompromitował JarKacz. Tym razem jako nieudolny hochsztapler. Natomiast Zyta pobiła rekord nikczemności – z nienawiści do Tuska-Mój Bracie „zapomniała” o rygorach neutralności swojej synekury. Przy okazji naród się dowiedział, że ta marna osoba kosztuje nas podatników miesięcznie równowartość średniej rocznej pensji. O czasach PRL-u mówiło się: „czas pogardy dla uczciwych ludzi”. Co mówić o dzisiejszym „syfie”?

  35. absolwent pisze:

    2011-09-07 o godz. 22:03
    ——————————

    Szanowny Absolwencie,

    moje dotychczasowe doświadczenia utwierdzają mnie w przekonaniu, graniczącym z pewnością, że od głupców, o wiele bardziej szkodliwi są osoby poszkodowane poczuciem własnej , jedynie prawdziwej mądrości i nieomylności. Jeśli jeszcze takie osoby dotknięte tym … co wiesz, i wszystko ich wkurza, to mamy prawdziwą katastrofę.
    W niedługiej, swojej karierze zawodowej, miałem „szczęście” poznać kilku takich „autorytetów.
    Przeważnie było „Nie, bo nie-i już!!!”/to podczas prezentacji bardzo nowatorskich rozwiązań/, bez zniżania się do oglądania. Z jednym takim projektem finiszuję z negocjacjami niemieckim koncernem, a nasz utytułowany zdopingowany tym faktem „autorytet”, który doprosił się odemnie prezentacji projektu- znalazł!!! jedną niedoróbkę , co go wprawiło w tak buńczuczny nastrój, że przez całe pięć minut, przechadzał się po swoim gainecie z moim skryptem i wręcz zionął triumfalizmem.
    Oczywiście , z litości, nie podjąłem z nim żadnej polemiki, bo powodem jego triumfalizmu, był element standardowy,wręcz dekoracyjny- całkowicie będący poza sednem istoty rozwiązania…

    Całuski,Seastian

  36. Jeszcze mi brzmia w uszach zachwyty Pana Passenta nad ludzmi lewicy… skierowane pod adresem Belki.
    Te handle Kwasniewskiego z Tuskiem…

    A tu prosze – zadna lewica(…) – tylko taki ponad-ideowy apolityczny fachowiec i obronca panstwa prawa.

    Wracajac do slimakow Kaczynskiego i pensji Gilowskiej – jedynym wytlumaczeniem dlaczego Pan Passent o tym pisze jest zawisc.
    Nie ma czego zadzrosci – slimaki jak slimaki… przeciez najadl sie juz Pan ich wystarczajaco duzo jako lewicowy publicysta.

  37. @absolwent pisze:
    2011-09-07 o godz. 22:03

    Drogi absolwencie!
    Twój Nick jest trochę podejrzany (kojarzy się z „ego te absolvo…”, jeśli nie ma informacji czego się jest absolwentem) – jak i kariera naukowa osoby, której widać nie cenisz zbyt wysoko. Obznajomionym w dziedzinie prawa nie jesteś, bo rozróżniasz tytuły profesorskie, co jest niezgodne z żadną ustawą. Otóż „Belwederskość” nie jest pojęciem z ustawy o tytule naukowym i stopniach naukowych. Belwederskimi profesorami nazywa się żargonowo tych, którym prezydent uścisnął dłoń, nadając TYTUŁ PROFESORA i innych tytułów profesorskich nie ma. Nawet znikł z ustawy tytuł profesora zwyczajnego, zachowują go tylko staruszkowie, którzy go uzyskali przed zmianą ustawy. Nowi profesorowie mogliby się nazywać „Namiestnikowymi”, gdyby uroczyste wręczenie dokumentu nastąpiło w okolicy krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Poza tytułem profesora, który się zachowuje nawet wtedy, gdy ktoś pracuje jako wykidajło w burdelu, są stanowiska profesorskie (dwa) w Szkołach Wyższych i instytutach naukowych. Na jedno z nich niezbędny jest tytuł profesora, na drugie nie – wystarczy stopień naukowy doktora habilitowanego. Takim profesorem był Lech Kaczyński – chyba, że sobie sam uścisnął rączkę – o czym nic nie wiem. Osoby zatrudnione na stanowisku profesora nadzwyczajnego, nie posiadające tytułu profesora nazywa się również żargonowo (i idiotycznie) profesorami „uczelnianymi”, tego pojęcia nie ma w żadnej ustawie, stworzyło go życie – potrzeba odróżnienia w środowisku uczelnianym, bo obowiązki i prawa są praktycznie takie same, tylko pensje przeważnie inne (też zwyczajowo, bez uzasadnienia ustawowego).

    Według Wikipedii pani Gilowska jest profesorem tytularnym (czyli belwederskim) i pracowała na stanowisku profesora zwyczajnego, więc jesteś w „mylnym błędzie”. Moje wątpliwości są w innym miejscu. Piszesz:

    ***Prof Gilowska jest jedną z najgłupszych absolwentek Wyziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Niestety po ukończeniu studiów nie zrobiłą żadnych postępówi […]***

    Reszta też nie jest zbyt chwalebna w twoim komentarzu. Mam nadzieję, że wiesz co piszesz, bo ja o tym nie mogę sądzić, ta pani nigdy nie była w kręgu moich zainteresowań. Wiem tylko, że teraz jako „bardzo dojrzała” kobieta albo ma typowe w tym wieku zaniki pamięci albo świadomie kłamie. Powiedziała publicznie, że nie ma pojęcia, jaka impreza ma się odbyć w polskim Davos (Krynicy), a pretorianie prezesa mówili, ze wysłali odpowiedni SMS i rozważali możliwość przywiezienia tego pisowskiego eksperta z ekonomii na „coś tam” PiS’u w Krynicy. Po co kłamała? Każdy Polak rozumie, ze 26000 PLN miesięcznie nie chodzi piechotą, a ostra reakcja prezesa NBP i Kancelarii Prezydenta działały stymulująco. Mogła powiedzieć, że kocha prezesa, ale lubi dobrą posadę, to każdy rozsądny człowiek zaakceptuje i uszanuje, ale udawanie idiotki – to już nie!

    Na czym polega moja wątpliwość o jej walorach naukowych? Na znajomości zwyczajów i obyczajów w grajdołku „uczonych” polskich. Gdyby była orlicą (niemożliwość otwierania przy niej okien), wtedy zrobiłaby karierę na UW. Widać jesteś niedaleko od prawdy, gdyż szczęścia szukała w Lublinie. Tego się nie robi bez bardzo ważnych powodów. Formalnym powodem doktoryzowania się, a szczególnie habilitowania się poza swoim ośrodkiem jest brak specjalistów z danej dziedziny w macierzystej uczelni, tzn. w UW. Wystawia swoim działaniem piękne świadectwo fachowości swoim profesorom warszawskim!!!
    Ja byłem dawno temu w sytuacji, gdzie faktycznie nie było fachowców w uniwersytecie, w którym się doktoryzowałem (już to psim swędem, bo tylko promotor był fachowcem). Udałem się więc tam, gdzie byli fachowcy o renomie światowej. Pierwsze pytanie dziekana było: „Czemu Pan się nie habilituje we Wrocławiu”? Udawał, że uwierzył w moje oświadczenie, że tam z tej dziedziny nie ma fachowców w Radzie Wydziału. Wątpię czy mi naprawdę uwierzył. Sądził prawdopodobnie, że jestem skonfliktowany z moim bliskim ośrodkiem, albo oni mnie nie chcą, bo się mnie wstydzą. Jeśli pani Zyta tak daleko od Warszawy szukała szczęścia, to jest w tym coś niepokojącego.

  38. Kartka z P. z godz. 21:40

    Doskonale wiesz, że odpowiedź milionów na tak postawiony wybór jest jedna:
    Platforma – si, anarchizm – no.

  39. adamjer pisze:
    2011-09-08 o godz. 12:12

    Jezus Maria ile jadu!

    I Ty byles jakims tam doradca kogos waznego w rzadzie?

    zle sie dzieje w panstwie dunskim…

  40. jasny gwint pisze:

    2011-09-08 o godz. 09:31

    „Sześćdziesiąt lat temu władze Polski Ludowej ogłosiły w roku 1951 o całkowitej likwidacji analfabetyzmu w Polsce. Cały naród czytał i pisał. To ogromny sukces po 25 procentowym analfabetyzmie w okresie sanacji.”

    A tak było rzeczywiście
    W Polsce w 1921 było 33,1% analfabetów, 1931 – 23,1%. W 1960, na skutek kampanii zwalczania i przeprowadzonej 1949-1951 oraz rozwoju szkolnictwa, wskaźnik analfabetyzmu spadł do poziomu 2,7%, a w 1978 wynosił 1,2%.
    Cały naród prócz 1,2 procenta ( z 35 mln obywateli)

  41. Zosienko

    A co by bylo, gdybym zarznal Twoja przypowiesc o gniadym i szkapinie i wylozyl kawa na lawe, tak zeby Kartka zrozumial dlaczego szkapina ma takie wielkie mniemanie o sobie. Ale nie bede tego robil. Juz kiedys sie wyglupilem probujac tlumaczyc Et i Slawomirskiemu na czym polega istota Twojego humoru.

  42. Sądząc po stylu w jakim Zyta Gilowska zrejterowała – pewno po solidnym wytarganiu za uszy przez szefa NBP – nie przyjęła ona do wiadomości, że omal nie wypięła się na prawo i Konstytucję. Kiedyś współtworzyła Trzecią Rzeczpospolitą, dziś przypomina przechrztę na nową wiarę. Szkoda, że stojąc przed propozycją prezesa PiS nie przyjęła jej z całym bagażem konsekwencji i nie ustąpiła z Rady Polityki Pieniężnej. Byłoby klarowniej i trochę mniej śladów IV RP w instytucjach stworzonych dla zupełnie innej Polski, niż ta, której wyborcy podziękowali w 2007 roku. No i mielibyśmy okazję zobaczyć, jak rozmiażdża Jacka Rostowskiego.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,126914,title,PiS-owscy-komisarze-przeprowadzali-czystki,wid,13766478,komentarz.html

    Ważki głos w debacie o debatach……
    I po co Zycie to było?
    Chyba że chodzi o stary mechanizm- nieważne co mówią, byle mówili….

  43. To co red. Czuryło (opieram się na relacji kadetta z godz. 22:10)
    zestawia obok niedoszłego zaangażowania się prof. Gilowskiej w kampanię PiS i uczestnictwa w debacie z min. Rostowskim nie było działalnością polityczną. Co najwyżej komentowaniem bieżących decyzji rządu oraz sytuacji gospodarczej, robi to Winiecki, robi to z wielką klasą i ostrożnością prof. Zielińska-Głębocka, także zaangażowanie (się) członków RPP, w tym prof. Hausnera w debatę o zmianach w OFE i uczestnictwo w konferencji prezydenta na ten temat (11-III-2011) nie jest działalnością partyjnie polityczną.

    Oczywiście polityczne związki członków RPP istnieją, są zapisane w ich życiorysach i wynikają z tego, kto ich do RPP desygnował. Szczególnie PiS miał zapisane na sztandarach odzyskiwanie kolejnych instytucji państwa dla ich idei „patriotycznej” i antyokrąfłostołowej, NBP, RPP, TK itd. miało być. W tych warunakch komentowanie przez członków RPP konkretnych działań rządu uznaje się za dopuszczalne, w każdym razie nie łamie litery Konstytucji i o ile nie narusza tajność obrad RPP, jest normą w świecie.

    Nie rozumiem (hehehe) dlaczego prezes Kaczyński, w końcu doktor prawa, nie pojmuje, że takiej debaty zrobić się nie da. Może alter ego podpowiedziało mu – spróbuj, zamieszaj, pokaż ciemnemu ludowi jaki obrzydliwy jest salon z Tuskiem i jego poplecznikami. Bo gdyby podszedł praktycznie, jako szef lojalnej opozycji RP, to jeśli Zyta ma żelazne argumenty i inne papiery na Rostowskiego i Tuska, na błędy ich polityki gospodarczej, to niech je prezesowi przekaże, albo wyznaczonej osobie – krytykowi gospodarczemu PiS i ewentualnemu min. finansów. Tego prawo nie zabrania, wręcz do tego zachęca. Ale PiS nie ma nikogo na stanowisko ministra finansów, PiS jest atrapą opozycji i stąd się biorą wszelkie bolączki polskiej demokracji w roku 2011, i dlatego nie można w pełni ruszyć na rząd i wytykać im błędów i niedociągnięć, bo ta opozycyjność jest młócką w powietrzu, PiS i prezes nie mają nic Polsce do zaoferowania.

    I namawiają na blogu, aby nie głosować na PO, tym samym aby pozwolić PiSowi mieć wpływy w tym państwie. Falicz, jak się PiS rozleci, Kaczyński odejdzie z polityki i powstanie prawdziwa, kokstruktywna i przestrzegająca prawa opozycja to wtedy można będzie z białoczerwoną flagą ruszyć na PO. Nie wcześniej. Póki co, Twoja „czarna propaganda” jest bez sensu.

    Teze absolwenta, że jakoby prof. Gilowska jest jedną z najgłupszych absolwentek WNEkonomicznych UW możnaby spokojnie sobie odpuścić, gdyby nie fakt wystąpienia innego absolwenta, nota bene z tej samej grupy co Zyta, w debacie gospodarczej TVP1 z ramienia PiS, niejakiego prof. (tym razem „niebelwederskiego”) Jerzego Żyżyńskiego, nie tak dawno wychwalanego na tym blogu za dziwaczne wypowiedzi bodaj w piśmie „Solidarność” za bojowy odpór jaki daje profesor „neoliberalizmowi” i podobnym zarazom. Gdy mówiłem, że mamy do czynienia z pisowcem czystej wody, cynicznym i niskiego poziomu intelektualnego, to dawano wiary. Co za kompromitacja była w TVP1, człowiek robił wrażenie, że nie zna programu PiS, z pewnością się nie przygotował i tylko stał biernie i szturchany przez redaktorów coś tam bąkał. Już nie mówię o stroju, neichlujnym i świadczącym o nieudaczności delikwenta Jerzego Ż.

    I to świadczy jak nieporadny kadrowo jest PiS. Dlatego głos nie oddany na Platformę jest głosem zmarnowanym dla Polski.

  44. Jeszcze jednego dylematu Zyty Gilowskiej nie rozumiem. Skoro ciąży na niej, jako byłym ministrze finansów, wielka odpowiedzialność wobec obywateli, ten imperatyw wykazania jakim złem dla Polski jest obecny program rządu, szczególnie w porównaniu z programem PiS, ukazanie jakich kardynalnych błędów i niedopatrzeń dopuścił się obecny minister finansów, to niech zrezygnuje z RPP. Jej członkostwo w RPP jest dla przyszłości kraju o wiele mniej ważne niż przyszłość gospodarki polskiej i dobrobyt społeczeństwa. Niech w tych warunkach prawnych podejmie właściwy krok, niech stanie ponownie na czele rewolucji finansowej PiS. Wielkie sprawy wymagają wielkich czynów. Z pewnością Polska wynagrodzi jej marne 26 tys. zł/mies.

    Zyta, pokaż swoją pryncypialność, pokaż że jesteś Żelazną Damą, daj Rostowskiemu szansę męskiej, politycznej, nie akademickiej, debaty!

    http://wyborcza.pl/1,75248,10250510,Gilowska__debata_w_konwencji_dyskursu_naukowego__Rostowski.html

  45. Niewysłuchanym jestem brzmieniem, nieopatrzonym jestem blikiem

    Lewy Polak pisze:

    2011-09-07 o godz. 19:42
    „…fragment Intymnego Dziennika Clary Bruni Sarkozy, ktory znalazlem w gazecie „Le Canard enchaine”. Wszystko wskazuje na to, ze Klara jest w ciazy i tak dywaguje:
    „Jesli chodzi o seks naszego dziecka, to moglabym powiedziec, ze tego jeszcze nie wiemy. Zreszta nie mowi sie juz seks tylko plec. Wlasnie wyczytalam w najnowszym szkolnym podreczniku, ze plec jest „konstrukcja spoleczna”. Nie rodzimy sie dziewczynka czy chlopcem, ale stajemy sie tym. Wiec zawiadamiam oficjalnie: dajemy calkowicie wolna reke co do wyboru plci naszemu potomkowi, biorac za przyklad te kanadyjska pare ktora niedawno oswiadczyla: „To on(ona) zadecyduje pozniej czy bedzie nim czy nia”

    Mój komentarz

    To ciekawe z tą płcią, o której „on (ona) zdecyduje później”.

    Mój kolega powtarzał w latach 60-tych (gdy wiedza o odszyfrowaniu struktury DNA weszła w lud) coś w tym sensie (rymy są ode mnie):

    – oj, niedobrze, niedobrze się dzieje, gdy człowiek pozna samego siebie, umysł skapcanieje, zapomni o piekle, zapomni o niebie, nie będzie mógł losu swego nieść, myśl uporczywa będzie go gnieść, że nic nie zawdzięcza matczynym cycom ino odbitką jest, matrycą, w łańcuchu sztampy koralikiem – niewysłuchanym jestem brzmieniem, nieopatrzonym jestem blikiem.

    Pzdr, TJ

  46. Partie myślą, że my wyborcy nie myślimy i da nam się wmówić, że można obniżać podatki i równocześnie zwiększać wydatki. Tylko czy możemy się spodziewać, że politycy powiedzą . Raczej nie. Ciekawe czy jakby jakaś partia zapowiedziała, że jakby wygrała wybory to obniżyłaby np. podatek PIT, ale równocześnie o taką sumą o ile zmniejszą się wpływy do budżetu z tego źródła to zmniejszy przez to wydatki na inwestycje np. drogowe, to czy zdobyłaby duże poparcie społeczne (bo przecież mówiła uczciwie).

  47. Telegraphic Observer z godz. 22:16 i 13:53
    Owszem, konstytucyjne RPP jest niezależna od bieżacej polityki – podobnie jak inne instytucje np Trybunał Konstytucyjny, NIK…. Ale praktycznie podlega jak większość elementów życia publicznego w tym kraju silnej polityzacji. Mnie się oczywiście to nie podoba ale tak jest. Przyznaję ci rację, że przez to „panstwo jest w kłopocie”. To właśnie przejaw anarchizacji na którą się zżymasz
    Zobaczymy co będzie po wyborach. Mam nadzieję, że anarchizmowi zadłużaczy państwa, destruktorów ładu konstytucyjnego i etatyzmowi państwowemu społeczeństwo powie gromkie – no!!! Natomiast wizji liberalnej wolności z liściem marihuany na sztandarze powie gromkie – si!!!
    Pozdrawiam

  48. Drodzy przyjaciele blogowi! (m.in stasieku, staruszku, kartko, Sebastianie, lewy Polaku)
    Po peregrynacjach po Polsce centralnej (głównie Mazowszu północnym) wraz z moją siostra, która od wielu lat mieszka w Szwecji, ale pilnie śledzi, co się u nas dzieje, dałam sie porwać jej entuzjazmowi co do tejże Polski.
    Słyszałam od nie różner „achy” i „ochy” w sensie, jak kraj fantastycznie sie zmienia na korzyść.
    Stąd jej kompletne niezrozumienie dla poziomu naszej tzw. kampanii wyborczej: steku bzdur i kłamstw ze strony opozycji ( z Napieralskim włącznie).
    Kochani, ja tez juz „wymiękam” i nie chce mi sie komentowac debat na temat debat (doszłych lub niedoszłych), wyroków sądu w trybie wyborczym ani oglądac i słuchać różnych monstrów politycznych w rodzaju Hofmana, Kempy, Poręby czy Waszczykowskiego ( co do prezesa to mam syndrom totalnego odrzucenia).
    Nie, nie, nie!
    Tego po prostu nie da się znieść i jakakolwiek próba racjonalnego podejścia do „zjawiska” polskiej sceny politycznej wydaje mi się zabawą dla masochistów.
    „Idę” więc w letarg wczesnojesienny , uprzedzając niedźwiedzie.
    Do zobaczenia po 9 października!
    Mam nadzieję, ze nie obudzę się w IV RP. Zreszta, na czas, zwlekę się z gawry i zagłosuję na PO.

  49. jerzy pisze:
    2011-09-08 o godz. 14:50

    jasny gwint pisze:

    2011-09-08 o godz. 09:31

    „Sześćdziesiąt lat temu władze Polski Ludowej ogłosiły w roku 1951 o całkowitej likwidacji analfabetyzmu w Polsce. Cały naród czytał i pisał. To ogromny sukces po 25 procentowym analfabetyzmie w okresie sanacji.”

    A tak było rzeczywiście
    W Polsce w 1921 było 33,1% analfabetów, 1931 – 23,1%. W 1960, na skutek kampanii zwalczania i przeprowadzonej 1949-1951 oraz rozwoju szkolnictwa, wskaźnik analfabetyzmu spadł do poziomu 2,7%, a w 1978 wynosił 1,2%.
    Cały naród prócz 1,2 procenta ( z 35 mln obywateli)…”

    Zapomniales dodac ile telewizorow przybylo w stosunku do sanacji dzieki Bierutowi, Gomulce i PZPR…

  50. telegraphic observer pisze:
    2011-09-08 o godz. 13:53

    Kartka z P. z godz. 21:40

    Doskonale wiesz, że odpowiedź milionów na tak postawiony wybór jest jedna:
    Platforma – si, anarchizm – no.”

    Po niemiecku zabrzmialoby to jak haslo NSDAP.

  51. „Jestem w pełni świadoma ograniczeń prawnych w jakich przyszło mi działać jako członkowi RPP. (…) nie zamierzam brać udziału w kampanii wyborczej” W podtekście – Jestem świadoma wielkości poborów / 26 tyś. miesięcvznie/ i dlatego nie zrezygnuję z członkostwa w RPP.

  52. telegraphic observer pisze:
    2011-09-07 o godz. 19:48
    Polacy mają wpisaną w geny, zdaje mi się, beztroskę o władzę ….
    —————————————————————————————-
    Ta beztroska rozpościera się dalej… Faktycznie coś w tych genach jest…
    Ktoś też pisał o donosachw Polsce…
    http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/na_drogach/news/morderca-na-drodze-jedynie-refleks-uratowaly-autora-przed,1692402,1612

  53. Szanowny Redaktorze.
    Drodzy @ telegraphic observer, @ Kartko z P.
    Ja w kwestii formalnej: „NO” po polsku czy „NO” po wlosku, jak upewnial sie pewien znajomy Wloch rozmawiajac z Polkami.

    Z Uklonami

  54. Belka – si! Gilowska – no! Rostowski be!

    Minister Rostowski „znalazł” 350 mln zł na zakup Embraera, przewał MSZ Sikorskiego,
    a minister Sikorski zatrudnił córkę ministra Rostowskiego w MSZ

  55. Andrzej Falicz pisze:
    2011-09-08 o godz. 12:08
    calodobowej transmisji Lisa przetykanego Paradowska z Superstacji – przeciez oni teraz nawet nie wiedza jak powinni myslec…
    —————————————————————————————-
    To jednak pan ogląda bądź słucha. No i skąd ta pewność ,że „oni … nie wiedzą jak pownni myśleć”.
    No i (,że zacytuję pana): Jezus Maria ile jadu!

  56. Sadze, ze prof. Gilowska zna sie na ekonomii jak kura na pieprzu (czyli jak Fotyga na dyplomacji). Ale to moje prywatne zdanie.

  57. Może trochę nie na temat ale…
    Właśnie przeglądałem wieczorną(8.09.2011-20:00/20:20) propozycję programową tzw. opiniotwórczych stacji TV i …
    1. TVN- Monika Olejnik rozmawia z babcią Staniszkis- tej Pani od lat nie słucham, wręcz nie cierpię, zmieniam kanał…
    2. Polsat News- leci wywiad z Achim Burdzińskim, stop Brudzińskim- mam na gostka alergię, przed wyrzuceniem telewizora powstrzymuje mnie kochanka i czym prędzej zmieniam kanał…
    3. Superstacja- produkuje się pani Rokita….
    moje nerwy nie wytrzymały, poszedłem na spacer. a kochanka czeka …
    PS. Pytanie ..
    Czy media nawet prywatne są PISU….?????

  58. Włodek pisze znakomitą analizę zachowań polskiego społeczeństwa.
    Może dlatego mu się to udało, że spojrzał na nie od zewnątrz.

  59. szanuj, 20.40. Taką padliną karmiony jest naród. Na pasku podano jako pilne, że Wałęsa modlił się na Wawelu o zdrowie syna. Zdrowie syna jest ważne i lepiej aby był ono w rękach lekarzy. Czy Wałęsa nie mógł modlić się w Licheniu lub u swojego Głodzia? Bliżej i taniej. Nasuwa się jednakże pytanie za jakie grzechy ten naród musi tak cierpieć?

  60. Janusz/Zulu
    Chodzi o hiszpański!
    Pozdrawiam

  61. Okazało sie że Zyta Gilowska jednak jest profesorem „belwederskim”. Jest także specjalistką od budzetów samorzadowych. Znacznie gorzej jej poszło z budzetami państwowymi. Jej słynna inicjatywa (jako ministra finansów w rzadzie Kaczynskiego , zrealizowana przez rzad Tuska,) aby obnizyć podatki w grupie najbogatszych podatników z 40 na 32 procent oraz zmniejszyć składkę rentowa, spowodowała deficyt w budzecie rzedu 40 miliardów złotych- ( do tej pory ) ale z kazdym dniem straty w budzecie narastają. Szkoda że nic nie pisze o tym w swoim długim życiorysie.

  62. Do szunaj’a – rózne są sposoby obrzydzania czegoś lub kogoś.

  63. O absolwencie

    Jest to jeden z nielicznych blogowiczów, ktory formę blogowej wypowiedzi wypracował w nowatorski i trudny do naśladownictwa sposób.
    Jego wypowiedzi są błyskotliwe, przejrzyste i pokazują, że ich autor jest erudytą.

    Jeśli idzie o ocenę dokonań politycznych prof. Zyty Gilowskiej, to zwrot użyty przez absolwenta określający mianem katastrofy (budżetowej)obniżenie składki rentowej traktuję jako plagiat, bo zdjął mi go z końca języka.
    Pracami nad opracowaniem budżetu Pani Profesor zbytnio się nie skalała (wyrobnikiem była wicemister finansów) z przyczyn budzących watpliwości wyrażone w końcowej części wpisu Antoniusa (13.09).

    Jest ona lustrzanym odbiciem b. szefa politycznego (Donalda Tuska) z jego przerostami zamiłowania do PR-u (przebija b. szefa zdecydowanie lepszą dykcją) i niezbyt wielkim zamiłowaniem do ciężkiej pozytywnej pracy.
    Może dlatego nie mogła między mimi zakwitnąć miłość polityczna.

    Jako zdecydowany przeciwnik polityczny lustracji (jednak dla donosicieli mam nieodwracalny wstręt) przyglądałem się procesowi lustracyjnemu Pani Profesor.
    W toku rozprawy sąd wykazał jak w domu wieloletniej przyjaciólki, żony sbeka, nad stołem biesiadnym fruwały liczne dykteryjki o kolegach uczelnianych. Na rozprawie rzekomy prowadzący, jako profesjonalista, bronił (jak oni wszyscy) przyjacólkę swojej żony.
    Dowody pisane zniknęły, informacje jednak poszły w przestrzeń, co dla niektórych kolegów z lubelskiej uczelni kończyło się określonymi dolegliwościami.
    Wyrok, z braku dowodów, był oczyszczający.
    Pamiętam jak w kuluarach sądowych wścibski kamerzysta uchwycił wściekłość podsądnej (nie zdającej sobie sprawy, że jest nagrywana) na swojego pełnomocnika, profesora procedury karnej, za to że nie przerwał sędzi wypytywania jej o denerwujące szczegóły.
    Jej nowi patroni polityczni zbesztali później sędzię w publicznych wypowiedziach dla prasy i telewizji.

  64. Wicepremier Z. Gilowska (9.5.2007):
    „Mamy co najmniej 5 lat tłustych. W okolicach 2012-2013 możemy spotkać się z pewnym schłodzeniem tempa wzrostu. (…) Mam nadzieję, że uda się jednocześnie sfinansować pierwszy etap obniżki składki rentowej oraz utrzymać wykonanie budżetu na poziomie ubiegłorocznym, kiedy wyniosło ono 80 proc. planu (deficyt rzeczywisty wyniesie w 2007 roku 24 mld złotych wobec prognozowanych w budżecie 30 mld zł)”.

    B. wicepremier, członek RPP, Z. Gilowska (4.9.2011):
    „Może rządzący nie mieli świadomości, jakie wyzwania przed nimi stoją. Najpierw byli beztroscy, potem chaotyczni, następnie rozrzutni. (…) Ekonomiści uprzedzali, że światowy kryzys będzie miał kształt albo litery W, czyli będą dwa dołki, albo rozciągniętego U, czyli będzie dokuczliwa stagnacja. Wiadomo było, że idzie poważny kryzys”.

    W tych warunkach nic dziwnego, że Min. Rostowski aż się pali, aby Panią Profesor spytać w czasie ewentualnej politycznej debaty o jej przewidywania nt. koniunktury gospodarczej na najbliższe 4 lata, jak ocenia ona poziom pewności tych przewidywań i co PiS proponuje w odpowiedzi na nieprzewidziane załamania i zawirowania. Ekonomistki gadanie wstecz (ex post), co by się zrobiło gdyby było się u władzy w 2008 roku jest typowym „rozjechaniem” w kaczym stylu, czyli na dziób.

  65. Janusz/Zulu (17:58) pyta:
    NO” po polsku czy „NO” po wlosku …?

    Ani po polsku, ani po włosku (non), ani – jak chciałby Falicz – po niemiecku (nicht, nein), lecz po Passentowemu, czyli – jak mi się zdaje – po hiszpańsku.

  66. Gilowska była już nie raz „rozjechana „. Najbardzej pamiętam jak zrobił to prof. Witold Modzelewski . Było to w TV , kiedy Gilowska była min. finansów PiS -u . Jej wiedza nt. czysto praktycznych spraw koniecznych do zarządzania aparatem finansowym Państwa była ŻAŁOSNA .
    Swoją drogą jest cała masa głupków z tytułami , które obsiadają różne synekury . Pensja 26 tys./mc za prosty algorytm podwyższania ( lub nie ) bazowej stopy procentowej jest czystym szaleństwem . Jest to algorytm na poziomie komputera Atari sprzed 30 lat. Za „mękę ” rozmyślań czy podwyższyć oprocentowanie o 0,25 % raz/dwa w roku powinien ponosić jednoosobowo szef NBP . Wszystko .

  67. Kilka lat temu słyszałem opinię, że przebiegły strateg prezes Kaczyński oddał był władzę wściekłemu Tuskowi w roku 2007 w sprytnym i dalekosiężnym przewidywaniu głębokiego kryzysu gospodarczego. Spodziewał się prezes, że przeciwnik polityczny szybko wycieńczy się rządzeniem, był pewien jego upadku i przejęcia pełni władzy, którą wyborcy podać mieli PiSowi na tacy.

    Pierwszy błąd tej opowieści jest w przypuszczeniu, że Kaczyński i jego słynna Zyta przewidywali kryzys gospodarki UE i świata. Faktycznie, oboje do ostatniej chwili nie mieli zielonego pojęcia, co w gospodarce światowej się dzieje i co nadciąga. Drugi błąd jest w sferze rzeczywistej. Gdy kryzys nadciągnął w kolejnych miesiącach 2008 roku, wszyscy przewidywali, że rząd Platformy się załamie, nawet red. Passent miał dziesiątki wątpliwości, bo gospodarka nie będzie wzfrastać, a nawet się skurczy, że bezrobocie poszybuje do 20 i 25 procent, że deficyt budżetu spowoduje załamanie kredytu na polski dług, że złoty załamie się do poziomu 5-8 zł za euro, dolara i franka, że będzie krach finansów publicznych oraz zastopwanie inwestycji w infrastrukturę, drogi lokalne i autostrady, boiska i stadiony, że nie będzie obiecanych podwyżek dla lekarzy i nauczycieli, nie będzie zniesienia poboru do wojska, że Polska nie wyśle żołnierzy na wojnę prowadzoną przez NATO w Afganistanie, jednym słowem w roku 2011 albo wcześniej PiS będzie triumfalnie przejmował władzę. No cóż – że powtórzę za słynną naszą blogerką – no cóż, nic takiego się nie stało, jak wieścili czarnowidze i czego oczekiwał prezes, co miało odwrócić wyborców z 2007 roku od Platformy, Rostowskiego i Tuska, no cóż …

  68. powinno być głupków …. którzy , lub które to głupki , oczywiście

  69. Kartka z P. (17:18)

    Tak jest, anarchizmowi zadłużaczy, destruktorów i etatystów – no!!! liberalnej wolności – si!!!

    Masz rację także, że się okaże, przed wyborami, w wyborach i po wyborach, co jest co. Co jest anarchizmem, a co prawdziwą liberalną wolnością. Jak mawiali sowieccy ludzie – narod najdiet (народ найдет).

  70. Pamiętam jak w Sejmie przedpoprzedniej kadencji Gilowska – wówczas gwiazda PO i siostra obecnego premiera – „merytorycznie” znęcała się – przy rechocie części Wysokiej Izby – nad planem wicepremiera Hausnera. Jej ówczesny występ można z powodzeniem wpisać do księgi najbardziej kompromitujących mów parlamentarnych III RP.

  71. Do @ Włodka i @ Anny . Tacy ludzie są wszędzie i często ich poglądy przerażają człowieka myślącego . Jest jednak pewna cecha ich charakteru , która daje nadzieję . Mianowicie twardo chodzą po ziemi jeśli idzie o tzw. kasę .
    PO powinno trafiać do nich tymi samymi kanałami . Bo to PiS z Gilowską ściął 40 % stopę podatkową dla najbogatszych i ograniczył składkę rentową ( to drugie mogło być sensowne jeśliby nie podnieśli wydatków Państwa ) . Takimi prostymi odwetowymi argumentami powinni bić w PiS ludzie Tuska .
    Co zaś do szkodliwości ludzi prostych i głupich , to jest ona często mniejsza niż np. wyrafinowanych i wykształconych finansistów , którzy swoimi „wyrafinowanymi ” ( czytaj śmieciowymi ) instrumentami finansowymi i patologiczną żądzą zysku doprowadzili do pogłębiającego się właśnie kryzysu światowego .

  72. szunaj pisze:
    2011-09-08 o godz. 20:24 …”

    jak odwiedzisz blog Pana Passenta to tez bedzie jedynie o PiS-ie…
    To samo u Paradowskiej, Szostkiewicza, Jastruna i innych propagandzistow,

  73. Kecaj pisze:
    2011-09-08 o godz. 19:19

    Sadze, ze prof. Gilowska zna sie na ekonomii jak kura na pieprzu (czyli jak Fotyga na dyplomacji). Ale to moje prywatne zdanie….”

    Wszystkie glupie tylko ja moj szwagier….

    Strasznie madre tu mamy towarzystwo blogowe – PO mogloby bez wysilkow skonstruowac przyszly rzad – specjalisci od wszystkiego – zwlaszcza od wydawania opinni na temat innych.

  74. mag pisze:
    2011-09-08 o godz. 17:34 ./..”

    Jest lepiej i pewnie Ci sie wydaje, ze pobudowal to Tusk z Bonim i Rostwoskim…
    Otoz nie – wszystko to stalo sie pomimo a nie dzieki rzadom.
    Narazie w ostanich dekadach zrozumial to chyba jedynie Wilczek…

    Popatrz sobie na oficjalne statystyki – tam gdzie cos zalezy od ludzi a wplyw rzadu jest najmniejszy tam Polska wypada najlepiej.

    Owszem plyniemy zwawo do przodu bo narod ambitny, zaradny robotny tylko ze ciagnac trzeba wielki ciezar uwieszony u szyji – niefektywnych instytucji, ukladow z minionej epoki, partyjniactwa,korupcji itd.

    A jak nie wierzysz tosobie sprawdz np. oficjalne wyniki WEF to coprawda ponad 500 stron – jest na internecie – duzo ciekawych informacji.

  75. Kartka zp.
    ” Zobaczymy co będzie po wyborach. Mam nadzieję, że anarchizmowi zadłużaczy państwa, destruktorów ładu konstytucyjnego i etatyzmowi państwowemu społeczeństwo powie gromkie – no!!! Natomiast wizji liberalnej wolności z liściem marihuany na sztandarze powie gromkie – si!!!”

    Mam rozumiec, ze masz nadzieje, ze partia kastrujaca pedofili i zadluzajaca sie po szyje, rozdmuchujaca biurokracje (extra 75 tysiecy w 4 lata..) przegra.
    Uwazaj bo jeszcze ktos wezmie Twoje slowa na powaznie…

  76. telegraphic observer pisze:
    2011-09-08 o godz. 16:11

    I namawiają na blogu, aby nie głosować na PO, tym samym aby pozwolić PiSowi mieć wpływy w tym państwie. Falicz, jak się PiS rozleci, Kaczyński odejdzie z polityki i powstanie prawdziwa, kokstruktywna i przestrzegająca prawa opozycja to wtedy można będzie z białoczerwoną flagą ruszyć na PO. Nie wcześniej. Póki co, Twoja „czarna propaganda” jest bez sensu…”

    Musze przyznac otwarcie, ze to c piszesz ma sens!
    Moze jednak PO powinno sie zblaznic do konca – jak juz uwierzy, ze jest jedyna mozliwa opcja, ktora Polacy kochaja pnad wszystko – wtedy Zbychy i Grzeski przestana sie krygowac i pojda na calego – przeciez oto im caly czas CHODZIL..
    PiS okazal sie nieefektywny jakoopozycja i tak naprawde to PO rzadzi niepodzielnie przez dzieki PiS-wi.
    PO awet nie musi sie starac bo ma taka kiepska konkurencje.
    Chyba zaglosuje na PO.
    Mam nadzieej, ze dostana 95% i wszystkie inne partie lacznie z Pawlakiem i Napieralskim i Passentem zapisza sie do PO. Miejsca i zarzadow wystarczy.
    I skoncza sie te klotnie w telewizji Szunaj nie bedzie musial ogladac wywiadow z Ziobrem – caly narod bedzie budowal ojczyzne.

    Nasz redkator bedzie mogl spokojnie pisac o poezji iberoamerykanskiej.

  77. Ryba pisze:
    2011-09-08 o godz. 21:47 …
    Widze, ze jednak lustracja i donosicielstwo sie przydaje – stosujesz ja ochoczo…choc ze wstretem.
    Faktycznie wstretne jest nie jej stosowanie ale Twoje obludne pozy.

    Do slimakow (zawisci i populizmu) doszla obluda.
    I wy (tak ogolnie…) dalej uwazacie sie za lepszych od moherow?

  78. Europa eksportuje na inne kontynenty zaledwie 8% produkcji. Ponad 90% jest sprzedawane i konsumowane tu, na wewnętrznych rynkach europejskich. Wielkość konsumpcji zależy od siły nabywczej ludzi, więc wszelkie koncepcje mogące ograniczyć popyt są skrajnie szkodliwe gospodarczo i społecznie. Eksport jest oczywiście konieczny, bo w następnych latach aż 70% światowego wzrostu gospodarczego przypadnie tylko na siedem państw: Chiny, Rosję, Koreę Południową, Indie, Indonezję, RPA i Brazylię. Jeśli Europa chce mieć w tym udział, musi poprawić konkurencyjność. Ideologia, że wszyscy jesteśmy eksporterami, a nie ma nabywców, jest jednak sprzeczna z praktyką gospodarczą.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/trzeba-bronic-panstwa-dobrobytu

    A my sobie o pierdołach……
    Najbliższe kilka lat zadecyduje o życiu naszych wnuków…

  79. @mag

    Jak to milo, ze sie odezwalas. Na blogu szaleja eksperci od przyszlosci, szczegolnie slynny Andrzej Falicz, pelen wigoru, kopie po kostkach kogo popadnie, Jasny Gwint dalej rozpacza, ze styropianowcy rozkradli miliardy, ktore wladcy PRLu uciulali w ciagu 40 lat ich kompetentnych rzadow. Na blogu pani Paradowskiej wszyscy sie znecaja nad teflonowym Hofmanem, ze cham, ze zarozumialy smarkacz, obrzydliwy i bezczelny ignorant. Ja sie z tymi oczywistymi oczywistosciami oczywiscie zgadzam.
    Ale Ty wnioslas sporo pozytywnej energii, wypatrujesz blaskow, cieszysz sie, ze Polska pieknieje i wylamujesz sie z choru tych czarnowidzow(nie mowie o zwolennikach PISu), ktorzy nie widza niczego dobrego w tym co robi rzad tego walkonia Tuska.
    Ty krazylas gdzies na Podlasiu, ja bylem troche nad Baltykiem, potem w Bieszczadach i na Wegrzech(Tokaj wcale nie ustepuje najlepszym winom francuskim)
    Poza tym czytam namietnie Milosza(teraz Ogrod Nauk), na prawde wielki, madry czlowiek, ktorego znalem po lebkach, i ze wstydem musz sie przyznac, ze po ignorancku wypowiadalem na jego temat nieprzemyslane sady.
    Jeszcze jedno: Koniecznie zobacz nowy film Almodowaro „Skora w ktorej zyje”
    Pozdrawiam serdecznie
    LP

  80. Wszystkie te podmioty handlują pieniędzmi i prawami majątkowymi, wyrażonymi w różnych produktach finansowych. Są nimi akcje, wiele odmian instrumentów dłużnych (obligacje, bony), a przede wszystkim rosnąca wartość instrumentów pochodnych. Polityka Fed jest prowadzona bardziej w interesie jego prywatnych właścicieli niż Ameryki
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/kto-odpowiada-za-kryzys

    Telegraphic, co Ty na to?

  81. Kartka z P. telegraphic observer

    Carramba.
    Znowu nie trafilem.

    Z Uklonami

  82. Na rynkach finansowych chodzi bowiem o decyzje dotyczące inwestycji, które za każdym razem za punkt odniesienia mają jakąś niepewną przyszłość. Przedmiotem transakcji nie są żadne ustalone wielkości, lecz niepewność i ryzyko. Ceny ustalane są zgodnie z oczekiwaniami co do tego, jak sam rynek wyceni wartość „produktów”. Uczestnicy wyrabiają sobie opinię o tym, jaką opinię mieć będą inni, i na tej podstawie podejmują decyzje.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,97559,10222261,Rynek_juz_nie_jest_bogiem.html#ixzz1XRWPc4RF

  83. mag pisze:

    2011-09-08 o godz. 17:34
    ————————–
    Droga Mag,

    gdybyśmy ponad swoim zniesmaczeniem , spowodowanym dziejstwami na naszej scenie politycznej, zmusili się do przyjęcia hipotetycznej wersji, w której politykom na plus zaliczylibyśmy to, że potrafią tak skutecznie trwać u koryta, moglibyśmy się pokusić o tezę, że i tym razem „chyba wiedzą co robią”/w grze o koryto oczywiście/.
    Z takich „masochistychnych” gierek, jakie nam serwują, w oparciu o „gołe” sceny z owej SCENY- można powysnuwać dowolną ilość wariantów, conajmniej tyle, co wyszłoby z n-rzutów monetą.
    Kiedy popatrzymy na naszą SCENKĘ, zperspektywy dziejstwa globalnego, to np. mnie, wychodzi na to, że w w najbliższej odsłonie niekończącej się zabay w wybory- obe głowne partie grają o … zwycięstwo w następnych wyborach, gdyż zbliżająca się sytuacja gospodarcza- zwycięzcę tych wyborów potraktuje po „tsunamiemu” i ostatecznie.
    Całe to powyższe mędrkowanie było po to, aby się możliwie bezpiecznie przyczepić do Twojej zapowiedzi o przebudzeniu się w Twojej gawrze na wybory, aby zagłosować na PO.
    Jęśli więc ci dwaj „kiwacze” grają o przegraną w tych wyborach to z twoim głosowaniem mamy „nomen omen”. Zapewne już się domyśliłaś , że w takiej sytuacji, głosując na swoich- przerywając swoj zimowy sen- możesz „zahaczyć ” o syndrom niedźwiedziej przysługi…

    Pozdrawiam,Sebastian

  84. Andrzej Falicz (9-09-g.7:41)
    Miałam się udac na „emigracje wewnetrzną”, ale Twój tekst zmobilizował mnie do riposty.
    Piszesz:”Płyniemy do przodu, bo naród ambitny, zaradny, robotny”. Święta prawda i chwała Bogu, ze kolejne rządy zanadto temu nie przeszkadzały. Ale przeciez taka jest rola rządu w kraju demokratycznym. Niejako pozostawanie w cieniu, czyli nieprzesadne ingerowanie w zycie codzienne obywateli. Tej zasady nie tolerował PIS, który chciał (i chce) wiecej państwa w państwie (projekt IV RP).
    Piszesz o układach, korupcji itp. jakby to była szczególna polska specjalność i jakbys był Katonem w stylu pisowskim.
    Ostatnie lata „pod dyktatem” PO, jak to widzą niektórzy, dowiodły, ze wiele inwestycji ruszyło z kopyta, łacznie z budowa dróg (sic!). Nie wspominając o „przyspieszeniu” w Warszawie – moim miescie rodzinnym. Nie bez powodu warszawiacy wybrali na druga kadencję Gronkiewicz-Waltz, bo widzą, ze to prezydent miasta z jajami..
    Atmosfera nieufności i strachu pod rządami koalicji PIS, Samoobrony i LPR sprawiła, ze przetargi „na wszelki wypadek” nie były rozstrzygane, a np. słynna sprawa doktora G. zaowocowała dramatycznym spadkiem wszelkich transplantacji.
    Na plus obecnego rządu (przy wszystkich do niego zastrzeżeniach) zapisuję więc to, ze nieźle – w powiazaniu z samorządami – wykorzystuje fundusze unijne. Efekty widac w całej Polsce.
    Podstawa takiej współpracy jest jednak minimum zaufania, a nie tropienie układów, spisków, czym głownie zajmuje sie PIS (poza populistycznym rozdawnictwem pieniędzy, gdy ONI znajda się u władzy).
    Żaden rząd nie moze byc skrojony na miare oczekiwań wszystkich obywateli. Chodzi o jego potencjalna skuteczność dająca ludziom elementarne poczucie bezpieczństwa. Ja się zwyczajnie boje ludzi pokroju JK, Fotygi czy Macierewicza i in. Zarówno dla mojego portfela, jak i pewnego komfortu psychicznego.
    W swoim poprzednim wpisie chciałam dać wyraz przede wszystkim mojej niezgodzie na totalną krytyke wszystkiego na poziomie klasyka Kokonowicza, co to mówił, że nic nie ma i niczego nie bedzie, jeśli on nie zostanie prezydentem. Skoro opozycję mamy taka, a nie inną, to ja już wole dalej ryzykować z PO i koalicja, jaką stworzy.

  85. Niestety w czwartek pani profesor znów „wywinęła orła”, że jednak debata z min. Rostowskim jest możliwa ale jako akademicka i na gruncie naukowym. Nic dodać ,nic ująć! Gratuluję pani profesor dobrego samopoczucia( za 26 tys. miesięcznego uposażenia w RPP).

  86. mag pisze:
    2011-09-09 o godz. 12:25

    Andrzej Falicz (9-09-g.7:41)”

    Szanowna Mag,
    Jaki tam ze mnie Katon – mam islamska niedziele, za oknem plus 45C to sie nudze i pisze i kopie…

    No pewnie, ze jest lepiej a juz zarcia takiego jak w Polsce to nigdzie chyba nie uswiadczysz.

    Nie moge sie nadziwic, ze jeszcze gdy „budowalem” Polske i PO uwalilo projekt, ktory mogl rozruszac moje upadajace niestety miasto – chodzilem sobie czasem na tzw. obiady domowe.
    Na osiedlu jak to mowia –
    z 6 stolikow, jakis taki pawilonik , rodzinka gotujaca – za 1 1zlp.
    3 daniowy obiadek.
    Pomidorowka, mielony (za devolaja trzeba bylo doplacic ze 4 zlote…) z ziemniaczkami i zasmazana kapustka z grzybkami i kompocik ale maslanka – ZA 3.5 dolary – pychotka, domowa – Pani sie serdecznie witala i opowiadal historyjki – jeszcze sie za nich POlitycy nie zabrali… teraz byc moze juz PO sie POstaralo… tak jak babcie z pietruszka, marchewka i jablkami po zlotowce za kilogram dzielne chlopaki z PO pogonili…bo musi byc „porzadek”… babcie cel latwiejszy wiec chuliganow raczej nie tykano.

    Jest duuuzo lepiej ale chcialoby sie jeszcze lepiej.

    A politycy i tzw. wladza to jest ta czesc Polski, ktora niestety najbardziej kuleje i ciagnie kraj w dol.

    Ciesze sie, ze kasa zaczela plynac strumieniem z Unii – PO mialo szczescie, ze projekty akurat zaskoczyly (naturalny etap czasowy) za ich wladzy.
    A ile zmarnowali a ile przeplacili, ile te nasze autostrady itp kosztuja – nawet w porownaniu do innych krajow – szkoda, wielka szkoda taka szansa sie nie powtorzy.

    Przez PIS bo niepotrafil byc prawdziwa skuteczna opozycja dla PO, ktore rozmylo sie calkiem w rozgrywkach wewnetrznych i walce o wladze.

    Bo media?

    Szkoda gadac – lustracje i antysemityzm – kogo to oprocz ich dzisiaj obchodzi – zapytaj pierwszego lepszego 20 latka na ulicy.

    Smieszne dziadki piszace o sobie samych o swoich swarach klotniach i problemach – o swiecie widzianym w szklanym okienku i o debacie na temat debaty jakiegos ulizanego Lisa z Pania zootechnik.
    Kogo to obchodzi oprocz tych dziadkow z innej epoki?
    PiS to PiS tamto slimaki a zarabia za duzo:
    no (?!)
    si …
    who cares?

  87. dlaniedowiarkow 11 zlotych trzy dania.
    a jakie dobre.

    Co im PO pomoglo?
    Byle z dala – niech kombinuja i kreca te lody z dala od ludzi.
    Opcja Kwiatkowskiego, Grabarczyka, ludzie Katarasinskiej ,grupa z Konstntynowa, ci od tego tamci od tamtego, kto kogo kto co dostal- tyle lodow mozna ukrecic – tylko raczki zacierac.

  88. Niewiele zostało nam zdrowych konstytucyjnych instytucji, TK, RPP. Trzeba je chronić i może już czas najwyższy powołać jeszcze inne. To czy Pani Gilowska jest dobrym czy złym ekonomistą nie ma najmniejszego znaczenia co do jej uchybienia zasadom. Inna sprawa jak działa w RPP?
    Co tam wnosi dobrego?. Istotą artykułu jest psucie państwa i takim działaniom należy powiedzieć STOP! Pan Prezes Belka miał właśnie taką
    odwagę i powiedział STOP! a przy tym może jeszcze coś?

  89. Andrzej Falicz z g. 13:11
    Wychodzi na to, ze się jednak zrozumielismy, przy wszystkich subtelnych róznicach.
    Zawsze chciałoby się lepiej. Jasne. Naprawdę lepiej to może będzie w raju?
    No to idę spać do gawry i serdecznie pozdrawiam.

  90. Andrzej Falicz pisze:
    2011-09-09 o godz. 13:17

    Spółki Srebrna i Telegraf przyniosły niezły profit….
    Idealistów w polityce brak. Szlachetność zaczyna się od pewnego progu finansowego. Poniżej jest walka o byt.
    Ale, można zapisać Cię do idealistów.
    Nasze przekręty są niczym w porównaniu z aferami w Niemczech- Kohl, czy Francji- l’Oreal. Nie ta skala.
    Wybierajmy tych co już coś mają a będzie dobrze, choć bez gwarancji….

  91. O tym jak gnije i upada agresywne mocarstwo.
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=26424

  92. Pisze ale nie wysylam. Tyle , ze potrzebuje kilkakrotnego przeczytania ( zeby nie ulec). Na razie dziala niezle ale nie perfekcyjnie.

    „Wybierajmy tych co już coś mają a będzie dobrze, choć bez gwarancji….”

    „Zdrowie syna jest ważne i lepiej aby był ono w rękach lekarzy.”
    Rownie wazna wydaje sie byc przytomnosc umyslu (wolalbym byc tu niesprawiedliwy ) ojca.

  93. cóz tu pisac debaty to cós istotniego i ważniego dla informacje dla kogo głosowac, cóz tu pisiac ja bede głosowac na PO, cóz tu pisac spoty w telewizji na Polsacie miedzy serialami, które lubię oglądac, cóz spoty Sld sa moim zdaniem bardzo dobrze, i oczywiscie nie zapominiamy o PO, która pewnie wygra te wybory, cóz te spoty sa emocjonalne i bardzo żywie, wydac w nich chec do życia, cóz tu pisac członek RPP to jest wazna rada dla naszych pięniedzy, cóz a Zyta Gilowska to jednak powinna byc w życiu publicznym, przyda się jej wiedza i jej klasa, cóz jeszcze troche napisze o tych spotach, które moim zdaniem sa bardzo dobre, cóz widac w nim chec do życia bardziej twórczego i przyjemniego, cóz spot PO takze odwaluje się do kultury, która powinna byc nawet istotnia i wazna w naszym zyciu, oczywiscie obok polityki, cóz tu pisactrzeba miec nowa definicje polityki niestety

  94. „syn cudownie sie uzdrawia”
    dlatego moj dylemat , pisac czy nie , staje sie jeszcze bardziej dokuczliwy , zeby nie napisac bolesny.
    Byc moze istnieje bowiem mozliwosc boskiej interwencji na tym blogu rowniez . Co wcale nie znaczy , ze stanie sie on przez to boski.
    Podobno jakis francuski biskup powiedzial (swiecac samochody), ze boska pomoc drogowa dziala tylko do 60 km/h, no ale to nie byl dysponent kropelek .

  95. Rico:

    ” Pan Prezes Belka miał właśnie taką
    odwagę i powiedział STOP! a przy tym może jeszcze coś?…”

    Odwagi to blo potrzeba zeby powiedziec:
    TAK.
    Stop! – to bylo dokladnie to co oczekiwano.
    Zwlaszcza ci co go tam zainstalowali.

  96. Aga pisze:

    2011-09-09 o godz. 14:45

    coz….
    ET

  97. Kto chce się pośmiać?
    „Ekonomistka” Staniszkis……..
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Cynizm-Donalda-Tuska-jest-porazajacy,wid,13770053,komentarz.html

    Pilnuj szewcze kopyta?

    A kobitki z otoczenia PiS jakieś takie fanatyczne….

  98. Wyborcy i blogowicze martwią się o finanse publiczne Polski, przeraża ich możliwość kryzysu zadłużenie.

    Min. Rostowski w Krynicy (za TVN-CNBC) jest za konsekwentnym trzymanie się ścieżki redukcji deficytu: 3 % PKB w 2012, 0 w 2015.

    Głos za PO jest głosem na tą ścieżkę, za równowagą finansów, przeciw bezładowi polityki PiS i wszelkiej innej anarchii.

  99. jasny gwint pisze:
    2011-09-09 o godz. 14:20

    Elity zawsze piłują gałąź na której siedzą, mają poczucie boskości? elitaryzmu?
    Tak upadła Kartagina, Rzym, Bizancjum, Imperium Osmańskie….
    Za każdym razem przyczyną była niesamowita skala koncentracji władzy i pieniądza w rękach niewielu……
    Tylko że wtedy władza była spersonifikowana.
    Teraz władza korporacji finansowych jest prawie anonimowa.
    Kto poza zainteresowanymi zna nazwiska dyrektorów czy prezesów firm hedgingowych?
    A to są prawdziwi Władcy Marionetek…..

    Kiedyś było „w imieniu króla” potem „w imieniu prawa”
    Jak jest teraz? Kto ustanawia prawa?
    Sponsor kampanii wyborczej?

  100. Blog powinien firmowac swym nazwiskami D.Passent + niejaki A.Falicz ….
    Skutecznie odstraszajacy swym belkotem …

  101. jacek2 pisze:
    2011-09-09 o godz. 16:54 :

    Taki blog –
    Kazdy moze sobie pobelkotac – Ty jacku2 jak widac tez.

  102. Leszek Miller – Si ,po wysłuchaniu jego odpowiedzi na pytania w radio TOKFM – audycja trwa a jest godzina 17:59
    Ciekawe byłoby wysłuchać innych ważnych polityków w Polsce w podobnych warunakch (mam nam myśli pytania słuchaczy ),na jego tle porównawczym .

  103. Tusk zarządcą postkomunizmu

    wiesiek59 pisze:
    2011-09-09 o godz. 16:10
    Kto chce się pośmiać?
    „Ekonomistka” Staniszkis……..”
    Pani politolog Staniszkis pisze:

    „W komunizmie – im wierniej wcielano w życie teoretyczne (ideologiczne) założenia systemu – tym trudniej było rozwiązywać realne problemy. Postkomunizm nie ma swojej teoretycznej wykładni. Instytucjonalne imitacje (nazywane „normalnością”) są źródłem problemów. Ale też – pseudorozwiązaniem. Pozwalają tworzyć fikcje rozwoju w sytuacji, gdy obserwujemy realny regres technologiczny i dekapitalizację grożącą zapaścią. Nie ma bowiem żadnej zewnętrznej miary.”

    Mój komentarz

    W wypowiedzi pani Staniszkis wraca mantra o postkomunizmie jako porządku ustrojowym panującym w Polsce i przynoszącym działania pozorne – wlokące się budowy, rozkopane drogi.
    Jak pani politolog raczyła zauważyć, szef tego niezmierzonego bardaku dla niepoznaki nazywa go „normalnością”, a w dodatku bajzel ten nie ma teoretycznej wykładni, co sytuuje go w rankingu pani Jadwigi poniżej realnego komunizmu.

    Zamiast instytucji, instytucjonalne imitacje, zamiast rozwiązań pseudorozwiązania, fikcja rozwoju, regres technologiczny i dekapitalizacja, jak krótko podsumowuje system pani analityczka.

    Pewnie przed napisaniem tych wysoce syntetycznej oceny panowania Thuzka pani Jadwiga udzieliła korepetycji Prezesowi, który ogłosił w Krynicy, że należy znieść „represyjny, arbitralny i antyrozwojowy system podatkowy” w Polsce, ten sam, który był tolerowany i doskonalony przez jego partię podczas krótkiej kadencji rządzenia.

    Prezes jest zwolennikiem działań najprostszych, a te zawsze są radykalne – znieść, wymienić, rozbić układ, porwać sieć, podnieść się z kolan, krzyczeć – ”nie pozwalam”, „największym nieszczęściem Polski jest rząd”.

    Pzdr, TJ

  104. wiesiek59 (10:21, 10:34, 10:42)
    Pytasz – co ja na to?

    Z ociąganiem, bo w ideo-przyszłościowych dyskusjach szybko leci się od Sasa do Lasa. Niemniej, punktem odniesienia może być wypowiedź Roubiniego, wymieniona na blogu i mam nadzieję uważnie czytana, że mamy koniec modelu państwa dobrobytu oraz jednocześnie wiary w nieomylność rynków finansowych.
    http://wyborcza.biz/biznes/1,109170,10124258,Marks_mial_racje__ze_kapitalizm_sam_sie_wykonczy_.html

    Oczywiste dla mnie jest, że społeczeństwa rozwinięte (Europy, Ameryki Płn, Japonii, Australii) z uwagi na ich starzenie się + konkurencja nowych krajów o dynamicznej gospodarce rynkowej (Indie, Chiny, Brazylia, itd w Azji i Ameryce Łac.) muszą zracjonalizować system opiekuństwa państwowego. Również przekonanie, że rynki kapitałowe same z siebie trzymają rękę na pulsie i zasilanie strumieniem taniego i łatwo dostępnego kapitału na potrzeby systemu opiekuńczego nie ma ograniczeń. To się skończyło, przed nami wiele lat powolnego wychodzenia z lewarowania, z bańki w nieruchomościach, z kryzysu zadłużenia (sovereign debt) kilku słabych ekonomicznie krajów (PIIGS). Na szybki wzrost gospodarek rozwiniętych trzeba poczekać.

    Czy pojawi się nowa siła napędowa? Rzeczywiście może to być inwestowanie w kwalifikacje ludzi, w szkoły, w kapitał ludzki, oraz musi rozwinąć się sprzyjające aktywizacji zawodowej mas szeroko rozumiane, na nowo modelowane bezpieczeństwo społeczne. Oczywiście bez silnych rynków, także finansowych, oraz wzmocnionej i stabilnej polityki państw jest to niemożliwe.

    Jeśli idzie o nierówności, to jest to rzecz wtórna, absolutnie nie uważam, aby było to zjawisko wybitnie negatywne. Może dojdzie do pewnego wyrównania dochodów między krajami i wewnątrz krajów, ale nie metodami administracyjnymi. Młode kraje powoli będą zwiększać progresję podatku dochodowego, ale przecież więcej dysproporcji w zamożności i aktywizacji zawodowej może wyniknąć z nierównego dostępu do szkolnictwa, czy innych „dóbr publicznych”, np. ochrony zdrowia. Myślę, że tak rozumują elity intelektualne, politycy, biznes, akademicy, i że przekonają oni szerokie grupy wyborców.

  105. Wałęsa jak wino- im starszy tym lepszy…..

    „- Nie wszystko mi się tam na miejscu podobało. I choć możecie wygrać jakiś wiec, to brakuje wam programów i struktur. Za szybko chcecie się też rozliczać z przeciwnikami. Nie ma co od razu stawiać takich barykad między sobą. Tych mniej winnych lepiej jest przeciągnąć na swoją stronę – doradzał Wałęsa.

    B. prezydent dodał też, żeby „nie mieszać religii z polityką”. – Prędzej, czy później to się źle skończy. To był też błąd Europy, przez to na Zachodzie kościoły są teraz puste – ostrzegł. I obiecał: „Będziemy solidarni z wami, spróbujmy zawalczyć o poprawę tego świata”.
    http://www.tvn24.pl/-1,1716846,0,1,za-szybko-chcecie-sie-rozliczac-z-przeciwnikami,wiadomosc.html

    Gdyby jeszcze te zasady przenieść na nasz grunt….
    Jak na razie Natanki, Głodzie, i inne szatany usiłują wpływać na decyzje POLITYCZNE!!!
    Może najpierw demokracja w Kościele, potem- z demokratycznym mandatem, zabieranie głosu?
    Choć o demokratycznych wyborach szefów korporacji też nie słychać…..
    A w razie kłopotów, usłużne Państwo i jego politycy….

  106. Na dziennikarza

    Zszedl za zlej drogi i zabladzil.

    baltazarsaldo

  107. Z tych dywagacji nie wynika nic, bo to wszystko „ta sama materia” mentalna i kulturowa; wart Pac pałaca – chce się zakrzyknąć …. U nas nadal ograniczeni i ślepi na światowe trendy i „wiatry” myśli cywilizacyjno-ekonomicznej, epigoni „szkoły chicagowskiej” i nabożnie bijący pokłony przed „troglodytami” politycznymi – Reagan i Thacher (odsyłam m.in. do Rorthy’ego mówiacego o Reaganie że „to bez-mózgowa małpa wynagradzająca bogaczy za sponsorowanie jego kampanii wyborczej”) biją pokłony przed jedynie słuszną, jedynie możliwą, bez-alternatywną i absolutnie słuszną doktryną ….
    Alternatywnych myślicieli – zwłaszcza ze sfer cywilizacyjno-ekonomicznych – nie dopuszcza się o głosu (no chyba że się jest Baumanem i można tę prowincję intelektualną zwana Polska „olewać”).
    Pozdrawiam – te polskie dyskusje są funta kłaków warte. Nikt się tak na prawdę nie różni od nikogo (to wszystko klony „balcerowiczowe” i skisłe dlatego mentalnie od dawna) – no może Kołodko przedstawia jakiś inny, holistyczny i ciekawszy (bo współczesny) model funkcjonowania jednostki, osoby, człowieka; bardziej normalny i kompleksowy, humanistyczny i człowieczy……
    Wrocławski Wodnik
    PS: Byłem na Baumanie w Hali Ludowej (dla mnie to nadal Hala Ludowa, a nie „Jahrhundert” Halle !) – super !

  108. Mag!

    Ty śpisz, a ja tu mruczankę dla Ciebie snuję.

    Tylko proszę nie krzycz, że Cię zmora nocna właśnie dusiła!
    Wyobraź sobie, że UE nie dokłada polskim rolnikom i rosjanie blokują import polskiego mięsa. Staruszki i staruszkowie ze wsi przenieśli się do miasta na zimę. Solidarni polscy sprzedawcy wykorzystali okazję dodrukowywania banknotów przez nowego premiera Jarosława Kaczyńskiego nakazaną. Lekarze też podnieśli stawki. Woda mineralna podrożała z 2 na 3 PLN. Sądy sparaliżowane, bo do czasu sprawdzenia co sędziowie robili za komuny nowych wyroków wydawać nie można. Złożenie Hofmana na ołtarzu nie pomogło bo dym snuł się poziomo …

    Nie krzycz!!! Dobrze, że się obudziłaś. Zrób zapas rolek i cukrów!
    A nóż On wygra?

  109. Brawo prof.Belka! Szkoda słów na temat Gilowskiej . Kompromitacja niczym nie złagodzona!

  110. Gazeta Wyborcza pisze;
    „Markowy T-shirt w Europie czy USA kosztuje 15 dolarów, ale szwaczki w Dakce dostają zań ledwie 8 centów. Pozostałe 14 dolarów i 92 centy to historia nędzy i wyzysku – głównie kobiet i dzieci.”
    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10256866,Pieklo_T_shirtow.html#ixzz1XU8Wn1bE
    Oto rezultat zbrodniczej doktryny neoliberalnej lansowanej przez GW, Tuska i niektórych mędrców blogowych.
    Podobnie wygląda sytuacja z coraz droższą benzyną. Średni koszt wydobycia baryłki ropy na świecie łącznie z dostawą do rafinerii wynosi około 7 dolarów, czyli około 22 złote. Z baryłki uzyskuje się średnio około 150 litrów paliwa; benzyny i diesla. Koszty przerobu baryłki ropy do paliw silnikowych równe są w przybliżeniu kosztowi wydobycia, w sumie daje to około 45 złotych. Dodając do tego koszty dystrybucji i marże handlową koszt 150 litrów paliwa może wynosić nie więcej niż 5o złotych. W ten sposób koszt jednego litra paliwa wyniesie 33 grosze. A ty bracie płacisz ponad 5 złotych i mówią,że będzie drożej. Relacje podobne jak dla T-shirtów w Bangladeszu. To dalszy ciąg historii nędzy, wyzysku, oszustwa i dramatu miliardów ludzi.

  111. Wodnik53, 20.35. Przesyłam ukłony z Krakowa i zazdroszczę uczestnictwa na wykładzie Baumana w Hali Ludowej. O jego pobycie w Krakowie w październiku ub. roku pisałem obszernie na blogu.

  112. niestety, w tym wypadku odwrotnie, panie gospodarzu…
    strategicznie rzecz biorac.

  113. p.s.
    …bo obaj polske kochamy, nie?

  114. W Polsce kazda partia bedzie miala sie dobrze dokad alternatywa dla niej bedzie PiS.

  115. TJ pisze:
    2011-09-09 o godz. 18:31

    Tusk zarządcą postkomunizmu…”
    Na to wyglada

    A wstosunku do utrwalania przez kaczynskiego to nie do konca prawda
    Jedna sprawa jest dazenie do wladzy, populizm i nosne slogany a druga realia polityczne.

    Jak bylo widac na „zywo” gdy Kaczynski doszedl do wladzy – to obnizyl podatki.
    Czyli bynajmniej nie wzmocnil panstwa jako takiego a (dazenie do nadmiernej centralizacji mu sie przeciez zarzuca) tylko przekazal wiecej pieniedzy jego obywatelom.

    Nalezy odroznic te dwie sfery polityki.
    I np. jezeli polski system sadowniczy wedlug miedzynarodowych opinii jest jednym z najgorszych na swiecie to w oczywisty sposob trzeba go zmienic – niestety rozbic skostniale struktury bardzo trudno.
    Byc moze frazeologia Kaczynskiego byla jedynie instrumentalna by to umozliwic.
    Tak jak jego populizm i „socjalizm” de facto owocowal w liberalnej polityce podatkowej.

    Prosze sobie przeanalizowac gdzie polskie panstwo wymaga radykalnych zmian gdyz blokuje rozwoj.

  116. Zapraszam wszystkich do siebie na notkę pt. „trzy córki”. Nie jest to w najmniejszym stopniu reklama mojego blogu, ale chęć, aby jak największa liczba z Was zapoznała się z tym – nie ukrywam – emocjonalnym tekstem. Te trzy dziewczyny na to zasłużyły.
    Przepraszam za brak wpisów w blogach „Polityki”, ale czuję się blogowo i politycznie wypalony. Muszę sobie zrobić przerwę.
    Ps. Wystarczy nacisnąć mój nick.

  117. Zasłyszane

    Ech ta wypalona lewica! Jak nie dziewczyna i trzech starców, to trzy dziewczyny i starzec. Bez viagry ani rusz!

  118. Jak zwykle, zgadzam się z Panem Passenetem w całej rozciągłości. Dziwi mnie tylko jak to możliwe, że polski profesor, majacy takie duże doświadczenie i (podobno) naukowe i polityczne nie zdaje sobie (niby) sprawy z niewłaściwości swojego postepowania! Chyba z zaślepienia J. Kaczyńskim p. profesor znów naraziła swój (wątpliwy?) autorytet, utratę niewiarygodnie wysokiego wynagrodzenie jako członka Rady Polityki Pieniężnej, zlekceważenie prawa (Robi to przecież systematycznie jej wódz) i w sposób nie podlegający dyskusji chciała się włączyć do debaty politycznej bo poparcia PIS nie ukrywa, wręcz się z tym jawnie obnosi i to już jest niewłaściwe i powinna „wylecieć’ z R.P.P. Według mnie po raz kolejny udowodniła, że nie jest to ktoś na właściwym miejscu. Teraz już całkowicie rozumiem jej wykluczenie z P.O. i decyzję D. Tuska.

  119. Nie wybieraj mniejszego zła, – wybierz większe dobro!

  120. Głosuj bez obciachu, spuść jedynkę do piachu!

  121. Pani Anna Fotyga WALTZING mATYLDA”

  122. Czy to możliwe, ze takie paniusie rządzą w Polsce ?

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/10,115170,10163677,Z_ministrem_Rostowskim_rozmawiac_sie_nie_da_.html

    Kto je wybiera do Sejmu ?

  123. Coś z realpolitik…

    „– Wygląda na to, że interesy gospodarcze okazały się po raz kolejny ważniejsze niż demokratyczne wartości i prawa człowieka. Konserwatyści zawsze byli partią biznesu i są pod ogromna presją, aby stworzyć dogodne warunki do funkcjonowania firm w Rosji – mówi David Dunn”
    http://www.rp.pl/artykul/118801,714962-Cameron-godzi-sie-z-Rosja.html

    Wczorajsza debata była niezła, Kowal nie błysnął na tle starych wyjadaczy….
    A powyższy artykuł mówi na czym polega rzeczywista polityka.
    Tupanie nóżką, polityka godnościowa i historyczna, jakieś wartości i prawa człowieka?
    Biznes, to podstawa i postawa większości rządów. Tylko idioci i marzyciele tego nie rozumieją. W Wielkiej Brytanii od kilkuset lat tego typu postaw nie ma. Brytania nie ma wiecznych przyjaciół, ma wieczne interesy.
    A z kim je robić?
    Ładnie powiedział Palikot o naszych interesach- nie z USA a z Niemcami.
    W naszym interesie jest mieć sąsiadów w przyjacielskich stosunkach.

  124. jasny gwint pisze:
    2011-09-09 o godz. 21:48
    Gazeta Wyborcza pisze;
    „Markowy T-shirt w Europie czy USA kosztuje 15 dolarów, ale szwaczki w Dakce dostają zań ledwie 8 centów. Pozostałe 14 dolarów i 92 centy to historia nędzy i wyzysku – głównie kobiet i dzieci.”
    „Oto rezultat zbrodniczej doktryny neoliberalnej lansowanej przez GW, Tuska i niektórych mędrców blogowych.
    Podobnie wygląda sytuacja z coraz droższą benzyną.”

    „Z baryłki uzyskuje się średnio około 150 litrów paliwa; benzyny i diesla.”

    Mój komentarz

    Na paliwie zarabiają producenci i państwo. Paliwo jest traktowane jako towar masowy, wygodny do opodatkowania, przynoszący łatwy do policzenia i wyegzekwowania duży przychód państwu, podobnie jak tytoń, alkohol. Podobnie było w ustroju socjalistycznym.

    Paradoksalnie, im wyższa cena paliwa, tym wyższy przychód ma państwo. Ale korzyść dla państwa nie jestbtaka jenoznaczna, jak większy przychód z podatku, bowiem paliwa wpływają na ceny większości innych towarów konsumpcyjnych, na szybkość inflacji, ich ceny wpływaja na nastroje na giełdach, itd.

    Jednakże dla ścisłości:

    Autor przegiął mocno z uzyskiem benzyny i oleju napędowego z ropy naftowej. Oto dane z Rafinerii Orlen za 2010:

    Z baryłki (159 l):
    uzysk benzyn – 18,2%, czyli 28,9 l
    uzysk oleju napędowego – 41,7 %, czyli 66,3 l

    Z przerobu baryłki ropy naftowej Orlen uzyskał w 2010 roku 59,9 %, czyli 95,2 l paliwa do samochodów,

    Pzdr, TJ

  125. wiesiek59 pisze:
    2011-09-10 o godz. 11:00
    W naszym interesie jest mieć sąsiadów w przyjacielskich stosunkach.
    —————————————————————————————–
    Stara prawda. Rzadko dostrzegana.

  126. jasny gwint pisze:
    2011-09-09 o godz. 21:48
    A)
    Gazeta Wyborcza pisze;
    „Markowy T-shirt w Europie czy USA kosztuje 15 dolarów, ale szwaczki w Dakce dostają zań ledwie 8 centów. Pozostałe 14 dolarów i 92 centy to historia nędzy i wyzysku – głównie kobiet i dzieci.”
    i dalej
    Oto rezultat zbrodniczej doktryny neoliberalnej lansowanej przez GW
    B)
    A ty bracie płacisz ponad 5 złotych i mówią,że będzie drożej.
    ————————————————————————————-
    A) – to strzał w kolano 🙂
    B) – u zachodniego sąsiada ca.6,4 zł – ponad 80% z tego bierze państwo.

  127. Drodzy przyjaciele:
    Sebastianie!
    Uwazasz, ze wyswiadczę niedźwiedzia przysluge (komu, czemu, NAM?) podźwigając się z gawry 9-09-2011? Mniejsza o bon moty i różne skojarzenia, powtarzam raz jeszcze- mam zdecydowanie dosyc kretyńskiej (nawet jak na nasze standardy demokratyczne) kampanii wyborczej, dlatego hibernuję póki co.
    Lewy Polaku!
    Moje serce jest prawidłowo po Twojej (czyli lewej) stronie, co nie oznacza, że popieram tzw. lewicę. Już dawno nastąpiło pomieszanie pojęć i języków. Zwłaszcza, gdy chodzi o tzw. prawicę. Może jeszcze dożyjemy lepszych czasów, gdy słowa i czyny zyskają właściwe proporcje. Przepraszam za mimowolny patos.
    Jeszcze nie widziałam najnowszego filmu Almodovara, którego zreszta uwielbiam na równi z Fellinim. Moje dwa ukochane filmy to „Wszystko o mojej matce” Almodovara i „Amarcord” Felliniego.

  128. staruszku! (9-09-g.20:58)
    Miejże litośc! Nie strasz mnie wizją zapasów rolek i cukrów.
    A kysz, a kysz!
    Daj mi śnić błogo o krainie szczęśliwości BEZ PREZESA. Wystarczy mi skromnie, by było jak w dowcipie o Żydzie i kozie.

  129. Wyobrażam sobie w jakim stresie Andrzej Falicz pisze swoje bazarowe teksty na blogu. Skarżąc się mag, że pisze w temperaturze 45′ C może liczyć na jej empatię, bowiem jest to kobieta wielkiej kultury i dobroci.
    Dobrze by było jednak, gdyby sam pomyślał o zakupie, w miejscu twórczej pracy lodówki, aby schłodzić głowę od gorących orientalnych pomysłów.
    Nietrudno sobie wyobraźić, że A. Falicz zawodowo funkcjonuje w barwnej kulturze Orientu, o czym świadczą jego pomysły o tanich obiadach i świetnych zupach za
    a 1.2 pln z serwowanym przez gospodynię z uśmiechem jako drugim deserem, co jest żywcem przejęte z bazarowej kultury głębokiego południa.
    Jest to zapewne jedna z propozycji programowych tego blogowicza na ożywienie konsumpcji i wstępny rozruch gospodarczy kraju.

    Tyle że rady z tamtej gorącej rzeczywistości nie przyjmią się wśród snobistycznych Polaków, którzy zezują na salony Berlina, a nawet Waszyngtonu.

    Falicz nie czuje tęntna życia politycznego w kraju, sekuje więc każdego myślącego inaczej niż on, w co się da.
    Blogowicz ten (a nie legendarna Joasia) swoją namolnością przycznił się do porażki swojego idola w wyborach prezydenckich w ubr.
    Przestrzegałem go wówczas o przesycie jaki serwuje w swojej kampanii blogowej, ale widać że wsiąkł on już całkowicie w kulturę poludnia i trudno go odmienic.

    Falicz stał się popłochem blogu i, w pewnym sensie, pisze sam dla siebie.
    Najlepiej smeczujący blogowicze złamali pióra albo popadli w apatię czytając Falicza i zamilkli.
    Być może Jacobscy zmienił nawet adres żeby serwowana przez Falicza trucizna intelektualna nie nie dopadła go drogą pozablogową.
    Jedynie telegraphic trzyma się dobrze, ale ten drybler z Toronto jest po długiej pielgrzymce po Polsce, gdzie dobrze naładował swoje akumulatory.

    Pan Andrzej w swoich kąśliwych uwagach pod moim adresem (pisałem o miss Ściany Wschodniej pisowskiego ugrupowania) pisze, że lustracja jest
    o’ky, ale wstrętne jest, że o niej piszę (czytaj o hipokryzji i prowncjonaliźmie liderki umiłowanego przez A. Falicza ugrupowania politycznego).
    Chyba mamy tu do czynienia z filozofią Kalego.

    Łajdak polityczny, który wyrządził wiele nieuzasadnionych szkód ludziom publikując jakieś szemrane listy współpracowników SB
    i jest wpierany przez ugrupowanie polityczne bliskie sercu Falicza, jest o’ky.
    Zajmuje więc wysokie stanowiska państwowe zamiast siedzieć w pace, a ja jestem wstrętny i obłudny, bo przypomniałem niektóre znane fakty świadczące o prawdziwej twarzy Pierwszej Damy PIS-u.

    Panie Andrzeju, głowa do lodówki.

  130. @Torlin, 07:24
    Też czuje gruchę w gardle, Torlinie. O córce Wańkowicza czytałem niedawno w jakiejś gazecie/tygodniku.
    Jakie to były piękne dziewczyny! Ta cudowna młodzież, gdyby nie wojna, urodziłaby cudowne dzieci – bylibyśmy dostatnim krajem europejskim.
    Ściskam serdecznie
    PS
    Nie krępuj się z zapraszaniem na swój blog.

  131. Pozdrawiam Cię Stasieku

  132. @telegraphic observer
    Ciekawa świąteczna GW.
    W. Gadomski przyznaje, „że stopa oszczędności przed utworzeniem OFE nie była niższa niż po ich powstaniu (a nawet była nieco wyższa
    Nie mam zamiaru powracać do sporów nt reformy OFE, jedynie zwracam uwagę na złagodzenie ataków na rząd PO. Nawet zauważam ciszę w tej sprawie, podczas kampanii wyborczej.
    Mój Otwarty Fundusz Inwestycyjny (nie wymienię nazwy), od początkowej wyceny (marzec 2003), w wersji „zrównoważonej”, zarobił 2,27%. Przeszło 8 lat!

    Ale nie o tym chciałem.
    GW daje coraz śmielej trybunę dla Krytyki Politycznej. Rozmowa ze Sławomirem Sierakowskim, to pewna synteza naszych, blogowych niepokojów. Mnie ucieszyło, że Sł. S. powołuje się na wzorce niemieckie. Od zawsze namawiam do większego zbliżenia z Niemcami. Nawet wczorajszy głos J. Palikota – mniej USA, więcej Europy – zabrzmiał dla mnie radośnie.

    Drugi tekst, który polecam, to tłumaczenie artykułu M. Leonarda z „Financial Times”.
    „Nie ma Europy jednej prędkości
    „Czas stawić czoło faktom – rynki nie grają przeciw euro, tylko weryfikują europrojekt.” – to początek.
    Dalej ML przypomina, że wydatki Europy na zbrojenia ustępują tylko amerykańskim.

    Pozdrowienia

  133. A któż to jest ta pani Gilowska, od kiedy to profesor, skończę w końcu z tymi tytułami, bo jest to żenujące. Jk za czasów Gierka kiedy Stasia Gierkowa zapragnęła byc doktorem nauk (wszystko jedno dla niej bylo jakich) tak od tej pory się zacżeło, doktory i profesory, a wiedzy tyle co brudu za paznokciami. Szkoda słów by pisać i o tym rozważać. Żenada.

  134. Stasieku 14.20
    i Torlin
    Ostatnio pisze i nie wysylam co prawda ale „Ziele na kraterze” czytalem tak dawno , ze prawie juz …..

  135. zezem, 12.17. Better think, then ink! Kręcisz. Najpierw zapytaj ile litrów benzyny kupi ten zachodni sąsiad za średnią pensje a ile biedny polak? Polacy i sąsiedzi płaca za ropę ceny spekulacyjne, teraz około 100 dolarów za bbl. To ile zabiera państwo i inni spekulanci /np Orlenu/ odnosi się do ceny, po której kupują łącznie z łapówkami, przekrętami i innymi politykami.

  136. Mag! Tu orbita! Tu orbita! Mamy problem. A nawet lik problemów!

    Możemy za miesiąc obudzić się w stanie niemocy.
    Niemoc się bierze w dużej mierze z braku codziennej gimnastki.
    „A kysz” uodporniło się na azotox pestycydy.

    Ja się nie boję. Ja tylko chciałbym aby bułki nie zostały obciążone podatkiem antymichnikowskim.

    Wesoło będzie. Weselej niż podczas „Rejsu”.

    Pozdrawiam.

  137. „TJ pisze:
    2011-09-07 o godz. 21:21
    Imposybilizm w postaci nadaktywności Trybunału Konstytucyjnego … Ukoronowaniem imposybilizmu jest treść Konstytucji RP z 1997 roku”
    Mój komentarz:
    Samo przeczytanie programu wyborczy PiS-u wymagało niewątpliwie dużego samozaparcia, dlatego gratuluję! Co prawda ja ten program czytam z fizjonomii prezesa i kreatur, którymi się otacza, jednak dzięki temu tekstowi znalazłem jasne potwierdzenie moich najgorszych przypuszczeń. Notabene słowotwórstwo prezesa, który ”ubogaca” język polski korzystając chyba ze słownika języka angielskiego: ów imposybilizm, anihilacja, itp., wskazują na to, jak bardzo myśl i rola niegdysiejszego „wielkiego językoznawcy” są mu bliskie. To bardzo istotna informacja na temat PiSu. Trudno w tym przypadku odmówić prezesowi wiarygodności, wszak konsekwentnie pielęgnuje on polskie tradycje, a w szczególności warcholstwo i pieniactwo.
    Czytałem, że w jakimś wywiadzie Kaczyński uskarżał się inercją państwa, której doświadczył, ku swojemu zaskoczeniu, kiedy zasiadał w rządzie. Ciekawe, że on to zauważył dopiero, jako premier. W ogóle ludzie przeceniają możliwości polityków, ponieważ premier jest trochę w sytuacji motorniczego tramwaju. Większość warunków jest dana i obszar działania ograniczony. Owa zaś wielość urzędów i instytucji państwowych, poza ich ustawowymi i administracyjnymi funkcjami, – abstrahując od stopnia ich zbiurokratyzowania – pełni również zbawienną rolę amortyzatora pomiędzy rządem i społeczeństwem. Z jednej strony rzeczywiście utrudniają one wdrażanie – „implementacje”, jakby powiedział Kaczor – zmian, ale z drugiej strony łagodzą efekty działań takich jak on pajaców, którzy dorwali się do rządzenia. Nie dziwota więc, że uwierają one doktrynera, w jego zapędach (a może powinienem napisać „pursuicie”?) do ręcznego sterowania państwem, przy realizacji swoich majaków i fobii. Dlatego, nie wątpię, że gdyby Kaczyński znów dostał się do władzy, to faktycznie spróbuje ograniczyć ucisk owych konstytucjonalnych ograniczeń. Coś mi mówi, że tego akurat przyrzeczenie wyborczego, prezes nie złamie.
    PS
    Mag – zgadzam się z większości pozytywnych opinii na temat PO.

  138. mag pisze:

    2011-09-10 o godz. 12:34
    —————————-
    Droga Mag,

    bez doszukiwania się w moim wpisie bon motów- logika prowadzi ową „niedźwiedzią przysługę- dla PO.
    Jeśli teraźniejszy zwycięzca może wygrać na swój przemiał…
    Wybory, wyborami, a mój organizm, z całym zawartym w nim moim jestestwem, taż przestał trawić cokolwiek , co jest dotknięte polityką, więc zainspirowany Twoją reakcją na politykę- uderzam w blogową kimkę do 12 października.
    Zaoszczędzona energia przyda się na czas po wyborach- niezależnie od tego, kto będzie rządził.
    Pozdrawiam Serdecznie,
    Sebastian

  139. Ryba pisze:
    2011-09-10 o godz. 13:12

    11 zlp – 3 daniowy obiad.
    Nie 1.2 zlp.

    No coz ciezko stapasz po ziemi.
    Chodzilo mi o pokazanie (na tym siermieznym lecz bliskim mojemu sercu i zoladkowi przypadku), ze to co w Polsce dobre (np obiadki) i mnostwo innych rzeczy funkcjonuje wbrew wysilkom politykow a obecnie POlitykow.

    Nawiazywalem do „budowania” POlski i do katastrofalnej sytuacji (porownawczej z innymi krajami) polskich instytucji.
    Patrz pierwszy wpis pod felietonem.

    Za to oPOwiedzialna jest obecnie konkretna partia i jak wielokrotnie PiSalem nie interesuje mnie PiS chociaz uwazam, ze swietnie zrobil obnizajac podatki i, ze nalezy reformowac panstwo (prawodawstwo, biurokracje itp) – ale poniewaz miliony ludzi jest swoimi interesami powiazane z tym niefektywnym potworem zmiana jest piekielnie trudna.

    Czy trzeba jak w teorii zarzadzania doprowadzic do kryzysu/konfliktu (ogolnie mowiac) zeby umozliwic konieczna zmiane ?
    Byc moze?
    Moze trzeba byc bezwzglednym manipulatorem i populista by to w praktyce zrealizowac?
    Byc moze – na tym polega polityka – na osiaganiu celow.

    Moge miec pretensje do PO, ze dryfuje a do PiS-u, ze jest nieskuteczny.

    Ryba napisales:
    ” Jako zdecydowany przeciwnik polityczny lustracji (jednak dla donosicieli mam nieodwracalny wstręt) przyglądałem się procesowi lustracyjnemu Pani Profesor.
    W toku rozprawy sąd wykazał jak w domu wieloletniej przyjaciólki, żony sbeka, nad stołem biesiadnym fruwały liczne dykteryjki o kolegach uczelnianych. Na rozprawie rzekomy prowadzący, jako profesjonalista, bronił (jak oni wszyscy) przyjacólkę swojej żony…”

    Jezeli to nie jest obluda to nie wiem co.
    To takie plotkarstwo najnizszej proby.
    W stylu:

    ” Brzydze sie plotkarstwem ale wam powiem, ze podobno kowalska to sypia z…?

    Trudno tego zgrzytu nie zauwazyc nawet w temperaturze 45C .

  140. PO
    oglosilo swoj program:
    ” Na koniec konwencji uczestnicy przyjęli program PO (jednogłośne), a członkowie kierownictwa partii zrobili sobie rodzinne zdjęcie z kandydatami w wyborach (była m.in. snowboardzistka Jagna Marczułajtis) oraz znanymi sympatykami Platformy – m.in. Henryką Krzywonos, uczestniczką strajków w Sierpniu 1980 roku…”

    I to by bylo na tyle.

    Ja wiem, ze w przeciwienstwie do moherowego ciemnogrodu zwolennicy PO przewazajacy na tym blogu to sama intelektualna smietanka polskiego spoleczenstwa.
    To nie prymitywne koly i kibole ale kulturalni i nowoczesni Polacy.
    To przeciez wyborcy PO!

    Dlatego zaskakuje mnie agresja i obluda, ktore pozwalaja im, chowajacym sie za pseudonimami, tym lepszym Polakom – atakowac starsza Pania w sposob chamski i ponizej pasa.
    Ta Pani Profesor ma osiagniecia wielokrotrnie wieksze niz ci medrkowie blogowi – specjalisci od wszystkiego.
    Mozna sie z nia nie zgadzac i krytykowac to oczywiste ale ne w ten sposob.

    Podobnie jest gdy opisuja starszego Pana, szefa najwiekszej partii opozycyjnej, ktory podobno maci,dzieli i niszczy…
    Przeciez to nie on w tych zwolennikach PO stworzyl tak olbrzymie poklady chamstwa, nienawisci i agresji…

    Byc moze te smietanka to tak naprawde jedynie zwarzone pomyje majace wyjatkowo wysokie mniemanie o sobie.

    Gdy sobie to uprzytomnimy wszystko zaczyna wygladac inaczej…

    Oczywiscie nie dotyczy to tych, ktorzy potrafia w sposob kulturalny nie zgadzac sie.
    A chamy wiedza najlepiej o kogo mi chodzi- ten zmysl maja wyostrzony.

  141. Andrzej Falicz pisze:

    2011-09-08 o godz. 17:35
    Coś się wasci miesza z emocji czy aby nie z gorączki?

  142. ZSZEDL ZE ZLEJ DROGI I ZABLADZIL.

    baltazarsaldo

  143. Opór materii w rządzeniu

    Wlodek pisze:
    2011-09-10 o godz. 15:42

    „Czytałem, że w jakimś wywiadzie Kaczyński uskarżał się inercję państwa, której doświadczył, ku swojemu zaskoczeniu, kiedy zasiadał w rządzie.”

    Mój komentarz

    Podzielam.

    Kolejni premierzy dowiadują się dopiero na stołkach, ile jest oporu materii w rządzeniu.

    Pierwszym hamulcem jest zwyczajna bezwładności machiny wykonawczej -mentalność ludzi w tej machinie nie zmienia się z dnia na dzień, czy jest Miller u steru, czy Kaczyński, to jest kod społeczno-kulturowy (zbiór wzorców myślenia i reagowania w różnych sytuacjach) krajan, a ten zmienia się bardzo powoli.

    Drugim hamulcem, a raczej buforem są przepisy regulujące tę działalność – od regulaminów sejmowych do konstytucji.

    Gdyby nie ten bufor, który jest właściwością demokracji, to przypadek każdego „głupiego premiera” mógłby się kończyć katastrofą dla państwa, w najlepszym przypadku niezłą rozróbą i zawieruchą.

    Tak że z jednej strony, aby coś udoskonalić, to trzeba mieć długofalowy plan, wypracowana jakąś strategię uwzględniająca za i przeciw, wizję rozwiązania uwzględniająca te wszystkie uwarunkowania, a to wymaga woli, która nie każdy premier ma i czasu, którego żaden nie ma, ponieważ opozycja gryzie po kostkach i gdy lider się zmęczy gotowa jest zagryźć, szczególnie w Polszcze, gdzie tradycje warcholstwa, pieniactwa są bardzo bogate.

    Sądzę, że Prezes po swoim premierowaniu nie do końca zrozumiał państwo prawa i raczej nosi w głowie swój ulubiony 19-wieczny model państwa autorytarnego niż rzeczywisty obraz dzisiejszej demokracji.

    Stąd termin imposybilizm będący dokładna analogią określeń używanych w pierwszej połowie 20 wieku przez partie nęcące ludzi porządkiem i sprawiedliwością, a nie wspominające o konieczności przykrawania prawa do swoich zamiarów, o konieczności stosowania środków nadzwyczajnych.

    Powstaje na tym tle sprzeczność pomiędzy radykalnymi celami, które partyjni przyrzekają osiągnąć w krótkim czasie, a narzędziami, które daje im demokracja. Sprzeczność tę propagandziści ukrywają, maskują w półgębkiem głoszonych lepkich, nęcących społeczeństwo obiecankach o zniszczeniu „układu”, „sieci”, wymianie elit, wyeliminowaniu obcych lobby, koniecznością likwidacji postkomunizmu, itp. itd.

    Ciekawą sprawą jest, że na zupełnie analogiczne pomysły wpadał w czasie swojej dożywotniej kadencji Stalin z Biurem Politycznym – najpierw było niszczenie kontry, następnie szkodników, potem obcych najemników i szpiegów, a po drodze spekulantów i wszystkich obcych ideologicznie.

    Paleta wrogów zawsze była nieograniczona – od podczerwieni do ultrafioletu.

    Pzdr, TJ

  144. TJ,11.23. Manipulujesz! Jeżeli masz być ścisły to powinieneś wiedzieć, że istnieje wiele sposobów przerobu ropy. W tzw reżimie paliwowym, cała zawartość baryłki przerabiana jest na paliwa i tylko niewielki procent pozostaje jako asfalt lub koks. Tak przerabia ropę Lotos, aczkolwiek niewielki procent przeznacza do produkcji olejów smarowych lub olejów opałowych. Orlen przerabia ropę w reżimie petrochemicznym przeznaczając znaczny jej procent do produkcji; etylenu, propylenu. acetylenu, benzenu, toluenu, ksylenów, acetonu, fenolu, butadienu i także olejów smarowych. Stąd niski udział paliw silnikowych. Prawie wszystkie te produkty uzyskane są z frakcji normalnie przeznaczanych na paliwa. Orlen jest rafinerią nie typową i nie może stanowić przykładu w tego typu kalkulacjach. Większość rafinerii w świecie ustawiona jest wyłącznie na produkcję paliw silnikowych, produktów najbardziej opłacalnych. Na drugi raz w Twoich komentarzach staraj się pisać prawdę.

  145. Nie daleko miejsca gdzie kiedys byla wies Cookswille
    mozna tylko zalowac ze nogi juz nie te .
    http://www.southsideshuffle.com/home.htm

    http://www.youtube.com/watch?v=IBxF1ze7vak&feature=related
    Mozna tylko zalowac ze nogi juz nie te

  146. staruszku! Tu gawra, tu gawra!
    Daj mi sie wreszcie zdrzymnąć! Ciągle mnie to straszysz, to rozśmieszasz.
    A co do Rejsu, to wyobraź sobie, że zaliczyłam takie cztery rejsy jako nastolatka, dzieki mojej starszej siostrze, która była kaowcem (notabene Piwowski był jej kumplem ze studiów) kolejno na statkach „Dzierżyński”, „Pstrowski”, „Bałtyk”. Cudo na kiju!
    Sebastianie!
    Cieszę się, że idziesz w moje ślady, a zatem dobranoc!
    Obu miłych panów serdecznie pozdrawiam, mag

  147. Nie wiem czy Clancy w swych powieściach jest wizjonerem, ale kolejną jego koncepcję potwierdził ostatnio Buffet. On płaci procentowo niższe podatki niż jego sekretarka.
    Katalog ulg, zwolnień, wyłączeń jest tak wielki, że powstala odrębna gałąź prawa pozwalająca unikać opodatkowania.
    Podatek jednolity, bez wyłączeń, spowodowałby wzrost taksy podatkowej i wplywów budżetowych.

    Fikcją dla mnie jest zwolnienie z części dochodów bo przedsiębiorca będzie inwestował. Nie będzie, jeżeli rentowność funduszy spekulacyjnych jest wyższa niż rentowność produkcji w jego firmie.

  148. Falicz (16.48),

    zacytowany przeze mnie fragment rozprawy lustracyjnej Zyty Gilowskej był jawny, a jej wypowiedź kuluarowa upubliczniona, więc nie ma powodu żeby informacje o tym procesie określać jako plotkarskie.

    Podobnie jak Ty nie mogę doczekać się koła ratunkowego, dla gospodarki
    od sterników Platformy.
    Mam wrażenie, że to całe platformiane towarzystwo (wbrew temu co się o nim mówi w przyjaznych im mediach, nie jest w stanie sprawnie kierować gospodarką i państwem.
    Wyraźnie ubywa im też, do dalszego rządzenia, przyzwolenia społecznego.

    W upływającym czteroleciu rządów Platformy były najlepsze z możliwych warunki na wprowadzenie poważnych reform.
    Po wyborach już takiego komfortu politycznego rządzący nie będą mieli.
    Zamiast reformować gospodarkę uprawiano amatorsko piłkę nożną, a w wolnych chwilach zabawiano się w podchody polityczne, co zaowocowało groteską polityczną oraz tragedią na wielką skalę.

  149. Kleofas (10:20) o Beacie Szydło: „Czy to możliwe, ze takie paniusie rządzą w Polsce? Kto je wybiera do Sejmu?”

    W 2005 Beata Szydło została wybrana na posła z najlepszym wynikiem w okręgu chrzanowskim (14 499 głosów). W 2007 po raz drugi uzyskała mandat poselski, otrzymując 20 486 głosów.

    Dlaczego nazywa pan ją paniusią?

  150. Program PO,
    mowia czlonkowie partii:

    „- Zarząd traktuje nas jak stado baranów. Jak mamy głosować za programem, którego nie widzieliśmy? Z mediów dowiedzieliśmy się tylko, że dokument jest już w druku, że Platforma wycofała się w nim z pomysłu podatku liniowego i że jednym z jego autorów jest szef Instytut Obywatelskiego Jarosław Makowski. To się pechowo złożyło, bo ja akurat jestem za liniowym a tego człowieka w życiu na oczy nie widziałem – oburza się jeden z posłów.

    – Wielokrotnie dopytywałem o program i zawsze odprawiano mnie z kwitkiem – dodaje.

    – Ja w ogóle nie będę głosować. W CDU program przyjmowany jest miesiącami, u nas przewodniczący przyniesie go w teczce i każe poprzeć – twierdzi inny….”

  151. Jurek Cedro 00.17

    Z czystej sympatii i podziwu. Podobnie jak pania Beate Kepe. Rowniez pania Nelli Rokite.

  152. jasny gwint pisze:
    2011-09-10 o godz. 21:38
    TJ,11.23. Manipulujesz! Jeżeli masz być ścisły to powinieneś wiedzieć, że istnieje wiele sposobów przerobu ropy.

    Mój komentarz

    Jeśli chodzi o przerób ropy w Polskich rafineriach (Orlen i Lotos), to dyskusja jest trochę o pietruszkę.
    W Lotosie Gdańsk do zeszłego roku, kiedy to uruchomione nowe instalacje, rafineria uzyskiwała 66 % benzyn (paliwowych i „rafineryjnych”), olejów napędowych i paliwa lotniczego z jednostki objętości ropy, po uruchomieniu instalacji uzysk tych produktów zwiększył się do 75 %.

    Podałem przykład polskich rafinerii, ponieważ Autor pisał o „lansowaniu zbrodniczej doktryny neoliberalnej przez GW, Tuska i niektórych mędrców blogowych.”

    Mniej ważny jest ten uzysk. Istotą problemu jest wysokie opodatkowanie paliw i innych masowych towarów (alkohol, tytoń), co miało miejsce zarówno w PRLu, jak i w III RP. Dla przykładu dzisiejszy „narzut” podatkowy na cenę „zakupową” benzyny do stacji paliw wynosi około 150 % tej ceny, czyli mnoży tę cenię razy około 2,5. Do ceny jeszcze wchodzi marża stacji paliw.

    Alkohol, tytoń, paliwa, to są towary akcyzowe przynoszące bardzo duży wkład do budżetu państwa.
    To jest redystrybucja.

    Pzdr, TJ

  153. „biedny Polak” – przewija się przez wpisy krakowskiego championa walki z nieludzkim kapitalizmem.

    O tym jak Polacy popadli w bidę z nyndzą wraz z upadkiem peerelu tutaj:

    http://finanse.wp.pl/kat,98674,title,Tesknisz-za-PRL-em-Sprawdz-o-ile-wszystko-zdrozalo,wid,11926666,wiadomosc.html?ticaid=1d015

  154. Miałam zamilknąć na czas stosowny z racji zniesmaczenia kampania wyborczą i biciem piany na ten temat przez blogowiczów,ale obejrzałam wstrząsający dokument-rekonstrukcję z wydarzeń w World Trade Center
    Minęło 10 lat i wspomnieniw z 11 września nieco się zatarło. Przywołanie tego, co sie wtedy naprawde stało, jest konieczne. Zwłaszcza, gdy przypomnę sobie absuralne dyskusje, chocby na blogach polityki na okoliczność zasadzki Osamy Bin ladena i zabicia go, zamiast humanitarnego postwienia go przed sądem.
    Jestem ostatnia osobą, która pochwalałaby np. wymierznie kary śmierci w majestacie prawa w ramach zemsty lub np. stosowanie tortur ale wobec ogromu zbrodni terrorysycznych (nie chodzi przecież tylko o WTC), stosowanie wobec fanatycznych morderców, ktorzy za nic maja jakiekolwiek cywilizowane prawo, standardów z tym prawem związanych uważam za chora poprawność polityczną.
    Nie zaradził złu Jezus Chrystus, który nadstawiał drugi policzek. Pwinnismy podążać jego śladami, ale i wyciągać wnioski z klęsk zanadto „ewangelicznych” zachowań. Trzeba nieraz wybierać między większym i mniejszym złem, nawet jak nas to brzydzi.

  155. Jacobsky, 13.11. Za wyjątkiem obszczekiwania i obsikiwanie trudno u Ciebie dopatrzyć się sensownych treści. Lepiej abyś dziś dołączył się do opłakujących ofiary pychy, agresji i zniewolenia.

  156. TJ pisze:
    2011-09-11 o godz. 10:20

    Alkohol, tytoń, paliwa, to są towary akcyzowe przynoszące bardzo duży wkład do budżetu państwa.
    To jest redystrybucja…”

    No nie zupelnie – redystrybucja nastepuje dopiero wtedy kiedy te pieniadze wplywajace do budzetu jako zysk panstwa sa wydane w sposob efektywny na wazne z punktu widzenia kraju cele.
    Z reguly ta redystrybucja… to czysta kradziez gdyz caly ten zysk to nic innego niz nasze pieniadze, ktore placimy np. za paliwo a zanie panstwo kupuje np. F-16 by pomoc Ameryce poprawic bilans platniczy.
    Samoloty, ktore za nasze pieniadze kupujemy od Amerykanow sa uzywane wraz z naszymi pilotami przez tych samych Amerykanow – i to jest „dystrubucja” „zagraniczna”…

    Pieniadze te moga tez byc wydane na pensje na pensje czlonkow zarzadow spolek skarbu panstwa czyli ludzi (geografow,historykow i polonistow znajomych Kroliczka… tzw „naszych” ludzi), ktorzy w pocie czola odhaczaja sie na listach obecnosci.
    To jest prawdziwa wewnetrzna dystrybucja.

  157. Ryba pisze:
    2011-09-11 o godz. 00:15

    Falicz (16.48),..”

    Przepraszam!

  158. Jacobsky pisze:

    2011-09-11 o godz. 13:11
    troche trzeba poprzeć @j.g .;-) Za jajko w PRL można było koleją wiecej kilometrów przejechac niż obecnie( co udowadniał wtedy min. Krasiński)
    a margaryna była wtedy lepsza i zdrowsza niż masło( jak udowadniali zaprzyjaźnieni z KC naukowcy
    zaś benzyna- mimo iż ropa była od przyjaciół była w tej samej cenie co dziś niebieska około 5 zet a „luksusowa” żółta około 7 zet( a żołtą mozna do dzisiejszych porównywać) co przy dużym spalaniu ówczesnych wozów było katastrofalne- rósł handelek z wozami ciezarowymi.
    Pomijam tu rzecz jasna siłe ówczesnego i obecnego pieniądza

  159. Jacobsky pisze:

    2011-09-11 o godz. 13:11
    zapomniałem o cechach dodatnich tamtej benzyny. Miała aromat PRLu. jednak wąchanie z uwagi na obecność”ołowiu” szkodziło( bodaj na pamieć głównie;-))

  160. Kleofas

    Za co czuje pan sympatię do Beaty Szydło i za co ją pan podziwia?

  161. Andrzej Falicz pisze:

    2011-09-11 o godz. 15:12
    zanie panstwo kupuje np. F-16 by pomoc Ameryce poprawic bilans platniczy.

    W trosce o nasze państwo zaproponuj gdzie kupić samoloty by nie poprawić innemu państwu doli a tylko naszemu.

  162. mag pisze:

    2011-09-11 o godz. 14:47
    —————————

    Droga Mag,

    to ja też…
    Przykro mi, więc będę ksobny. Podobnie jak Ty, i podobno/psychologowie/ jak my wszyscy-„Euroatlaqntydzi”, tak już mamy, że kiedy tamych/jakichś azjatów,afrykańczyków etc./ zginie kilka tysięcy- to dla nas tylko sucha cyfra statystyczna. Jeśli zginie jeden nasz- to sprawa jest naprawdę poważna.
    Do niedawna żyłem sobie w kokoniku naszych pięknych i Wielkich prawd, i podłe inicjatywy tamtych/zamachy/zbrzydzały mnie na zabój. Nie musiałem nawet się zastanawiać. Instynktownie wiedziałem, że kiedy będę recytował to, co tak pięknie podoba się moim bliźnim, to będę cool i będę zawsze ten swój. Czas trochę mijał, ja wiernie swoje podniosłości, a tylko od czasu do czasu jakiś nielojalny pismak, czy inny odmedialny- wrzucali do mojej głowy takie błahostki jak np.: wojna w Iraku- to preparat, w irackiej Basrze spalono białym fosforem ok. 80 cywilów, wojna w Wietnamie była wywołana pod pretekstem obśnmiewanych dzisiaj watykańczyków , a dezisiejsze krwawe rewolucje w krajach arabskich były inspirowane przez sużby krajów zachodnich/ropa/etc.
    Kiedy wychodzę z domu, widzę spacerujących ludzi, klientów w sklepach, ludzi spieszących do pracy, remontujących swoje domostwa itp. Choćbym się jakimś cudem przenicował, nie jestem w tych codziennych obrazkach dostrzec śladów kryzysu, zła etc. Mamy tę swoją wspaniałą planetkę, każdy z nas toczy ten swój żywocik jako tako i…jest skazany na podrzucane nam interpretacje gdzieś tam toczących się chrób cywilizacyjnych, koniecznie z precyzyjnym podziałam na Dobro i Zło.
    Chcę być w porządku wobec swoich, ale kiedy słyszę, że we wswpomnianej Basrze spalono żywcem, w ramch testowania skuteczności wojennej białego fosforu ok m80000 bezronnych cywilów irackich, w ramach spreparowanej prze testujących ,wojny z ich tyranem Husajnem- to to co potrafię wyrecytować w każdej sytuacji jako najpiękniejsze i najczystsze prawdy- dostaje niestety bliżniaka- rywala, który w dodatku wszystko we mnie relatywizuje.
    Ze słowa czytanego wiem, że np. polscy partyzanci w czasie II wojny światowej m, nie dla wszystkich byli bohaterami. Część obywateli naszej!? zachodniej cywilizacji naszych bohaterów nazywała „Polnische banditen”…
    Usiłowałem te nabyte , jakby sprzecznawe informacje trochę poprzeżuwać, i póki co, wychodzi mi na to, że przedstawiciele różnych cywilizacji/stad/ grają od zawsze to samo, co nosi wylansowne określenie-rywalizacja, a zabawy podzczególnych „stad” różnią się tylko innymi zabawkami i technikami ich wykorzystania. Na dnie wszelkich naszych wzburzeń, do tych najpaskudniejszych włącznie, czychają nasze najprostsze instynkty przetrwalnicze/ zdobyć, zabrać, obronić,../, a formy ich wykorzystania są
    tylko odzwierciedleniem osiągnięć przodków każdego stada. Jeśli dziadowie dzisiejszych Amerykanów , wykorzystali część podatków i potencjału intelektualnego swoich rówieśników do stworzenia broni atomowej, chemicznej itd. to ich wnukowie będą walczyć o swoje takimi zabawkami. Wnukowie narodów , które są na pograniczu feudalizmu -robią co mogą. Ci cywilizowani , działają w sposób kliniczny, wręcz aseptyczny, a tamci… to bandyci i podła hołota.
    Możnaby wystrzelić z kilka komunałów ogólnoludzkich, humanistycznych, ale na niedoróbki będące de facto schorzeniami poszczególnych cywilizacji- nie ma rady.
    Słoneczko świeci, a gdzieś tam , poza naszym zasięgiem, w miejscach zupełnie dla nas niedosiężnych toczą się te różne choroby cywilizacyjne, czy tego chcemy czy nie.
    Możemy , tak jak ja, dopuszczać do dieie relatywistyczne dziejstwo procesów w skali globalnej, możemy wysnuwać wnioski, że my-obywatele, „kupująć” wartościowania naszych/tu zachodnich/ propagandzisów, przypadkiem nie wspieramy wbrew własnej woli naszych „oprawców”.W takich konkluzjach jest część PROSTEJ PRAWDY, aleczy ta prawda jest ,na obecnym etapie ludzkości słuszna- tego nie można być do końca pewnym. Tego , co już zaistniało między cywilizacjami ziemskimi, nie da się w sposób prosty zresetować. Chyba musimy z tym żyć dalej. Czy jednak damy radę znieźć informację” że Boga nie ma”, czyli dopuszczenie do naszych świadomości, że nasze idealizmy, zaczynają być naszym orężem „zaczepno-obronnym”

    Pozdrawiam<Sebastian

    P.S. Dziękując z pozdrowienia, niniejszym oświadczam, że do 12 października nie postawię na tym blogu ani kropeczki .

  163. A jednak ! Doszlo tu do „boskiej” interwencji co prawda spodziewanej bo spowodowanej testowaniem metody , ze lepiej pisac i nie wysylac, przez to juz wcale prawie nie boskiej .
    Za to test spelnil swoje zadanie . Ciekawe co teraz sie stanie z obszczekiwaniem i obsikiwaniem , choc tak naprawde wcale.

  164. Tabloidy telewizyjne leją w imieniu groźnie brzmiącej społeczności międzynarodowej fałszywe łzy w 10 rocznicę ataku na WTC. Zginęli ludzie, ale nikt dziś nie pyta dlaczego i kto atakował siedlisko bankierów, chciwości i agresji. B. Barber u Żakowskiego stara się odpowiedzieć; Terroryzm jest strategią bezsilnych. Gdyby mieli armię, zaatakowaliby nas przy pomocy armii. Gdyby mieli miliardy, zaatakowaliby nasz system finansowy. Gdyby mieli potężną kulturę albo ideologię, konkurowaliby z nami książkami i wizjami świata. Niczego takiego nie mają. Nie mogą nas zniszczyć. Więc próbują sprawić, żebyśmy zniszczyli się sami. I to im się częściowo udało. Zaatakowali więc z rozpaczy i bezsilności. Inni powiadają, że atak został sprowokowany lub zorganizowany przez neokonów Busha, jako argument do ataków na Afganistan, Irak i inne stojące w kolejce kraje. Katastrofa WTC była największym spektakularnym widowiskiem jaki zgotował sobie współczesny człowiek. Nikt o zdrowych zmysłach nie był w stanie wymyślić takiego spektaklu, niestety z udziałem ludzi i tych skaczących z okien na ziemię, nie myśląc, że skaczą na ziemię, siedlisko bankierów, korupcji, chciwości, podłości i nienawiści. Trzy tysiące ofiar to bardzo dużo, niewiele jednak w porównaniu z Hiroszimą, Nagasaki, Serbią, Irakiem, Afganistanem, milionami umierającymi w slamsach Afryki i Ameryki Łacińskiej, bez wody, lekarza i nadziei. Nikt nie pochyli się nad ich losem, nie wyjdzie na ulice, nie celebruje rocznic ani nawet nie wylewa fałszywych łez. Jak czynią to za pieniądze tzw wolne telewizje i płatni żałobnicy. Ciemne masy zasiądą przy piwie i także ronią łzy. Do następnej katastrofy.

  165. jasny gwint pisze:
    2011-09-11 o godz. 20:27 …

    Jasny Gwincie na wszystkich programach od rana do wieczora o dniu, ktory zmienil historie…
    Pompa, przemowienia i bolesne historie.
    Wolny Swiat brutalnie zaatakowany przez morderczych fanatykow.
    3000 ofiar.

    Czekam i czekam …
    ale ani slowa o milionie ludzi, ktorzy zgineli pozniej na skutek reakcji zranionej bestii.

    Smutne – wydawaloby sie, ze tragedia moze zmusic do refleksji i spowoduje wieksza empatie i wrazliwosc na bol innych.

  166. jasny gwint,

    nie mam czego opłakować, w przeciwieństwie do Ciebie. Mam na myśli peerel.

    Pozdrawiam serdecznie

  167. StefanP
    2011-09-08 o godz. 09:02
    Pelna zgoda! Pozdrawiam.
    jpet

css.php