Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

19.09.2011
poniedziałek

Niestety, le Carre ma rację

19 września 2011, poniedziałek,

Odpocznijmy od kampanii. Z lektur ubiegłego tygodnia chciałbym polecić trzy:

Książkę angielskiego autora, Ben Macintyre, „OSZUKAĆ HITLERA. Największy podstęp w dziejach wywiadu”. (Ten sam autor napisał książkę „Agent Zigzag”, o podwójnym agencie Eddie Chapmanie). Fantastyczna historia o niezwykłej operacji pozoracyjnej Brytyjczyków w czasie II wojny światowej. Niewiarygodne oszustwo (podrzucenie pieczołowicie przygotowanego trupa z fałszywymi dokumentami, u południowych wybrzeży Hiszpanii, tak, aby wpadł w ręce Niemców),  wykonane po mistrzowsku przez brytyjskie służby i opowiedziane rewelacyjnie przez angielskiego historyka. Jak Hitler nabrał się w sprawie lądowania aliantów na Sycylii. Perfekcja plus łut szczęścia sprzyjały sprzymierzonym. Pasjonująca lektura.

Książkę „A CHCIAŁAM BYĆ AKTORKĄ” – wywiad rzeka Marty Stremeckiej z Janiną Paradowską. Młodość w Krakowie – dojrzałe lata w polityce. Najbardziej znana komentatorka w szczerej rozmowie, wiele komentarzy niekoniunkturalnych i pod prąd, m.in. na temat Gomułki („ja mam pewien problem z Gomułką”), „Kuriera Polskiego”, znanego z wrednej postawy w czasie Marca ’68, biedy bezdewizowej („Nie czułam się wtedy upokorzona biedą w porównaniu z ludźmi z Zachodu. Czułam się szczęśliwa, że ten Zachód mogłam zobaczyć”.), biedy, szarzyzny, potępiania „warchołów” przez oficjalne demonstracje, stanu wojennego, gen. Jaruzelskiego, a po 1989 r. „straszliwego skumplowania świata dziennikarskiego z politykami”, afery hazardowej, stosunków mediach. Ja nie rozumiem jednego fragmentu dotyczącego Jaruzelskiego. Ogólnie, Janina Paradowska sprawiedliwie ocenia generała. W pewnym miejscu pisze jednak, że w 1996 roku komisja do spraw odpowiedzialności konstytucyjnej, pod przewodnictwem  prof. J.J. Wiatra, popełnił błąd, gdyż powinna była skierować sprawę Jaruzelskiego i innych do Trybunału Stanu. Dlaczego – tego autorka nie tłumaczy, chyba dlatego, żeby generał nie był ciągany przed sądy powszechne. („Nie ma we mnie żadnej woli zemsty na Jaruzelskim i gdy go widzę na Sali sądowej mam po prostu dość”.) Czyta się świetnie.

Rozmowę Adama Michnika i Pawła Smoleńskiego z Johnem Le Carre – byłym szpiegu, sławnym pisarzu angielskim („GW”). Jest tam pewna myśl smutna o konflikcie izraelsko – palestyńskim, którą cytuję: „Oni nie umieją przezwyciężyć wzajemnej wrogości. Tam jest za wiele złej historii i każdy nowy konflikt porusza wspomnienia, dokłada nową cegiełkę. Zwycięzcy nic nie pamiętają. Przegrani pamiętają wszystko. (…) Jestem niepoprawnym optymistą i dlatego nie widzę żadnej szansy na izraelsko-palestyńskie pojednanie.  Nie należy karmić się ulotnymi nadziejami”.

Ostatnie dwa zdania czytałem kilka razy. „Niepoprawny optymista, który nie widzi szansy?” Ciekawe, jak rozumieją je blogowicze. Ja rozumiem je tak: Nie ma co żywić nadziei na pojednanie izraelsko – palestyńskie, to byłby fałszywy optymizm. Ale jeżeli tak, to jakie jest wyjście z blisko-wschodniego kotła? Niestety, wywiad o tym nie mówi. Moim zdaniem, le Carre ma rację: Nie ma się co oszukiwać – nie widać szans na rozwiązanie konfliktu. Ciekawe, co by powiedział le Carre o bratobójczym konflikcie Platforma – PiS.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 158

Dodaj komentarz »
  1. Według Aleksandra Smolara coraz więcej Żydów w Izraelu zabiega o paszporty w krajach pochodzenia. Także w Polsce. Szukają w ten sposób drogi ucieczki na wszelki wypadek. Będą uciekać w chwili gdy mocarstwo, dzięki któremu i dla którego interesów na Bliskim Wschodzie istnieje przestanie istnieć. Mocarstwo w szybkim tempie gnije i upada, Upadnie więc Izrael. Pogodzą się wtedy biedni pozostali tam jeszcze Żydzi i Palestyńczycy, którzy przeżyli cierpienia prześladowania i ludobójstwa dokonanego przez imperializm Izraelski.

  2. Jak zwykle cos gdzies ukryte cos gdzies nie dopowiedziane…

    „…na temat Gomułki („ja mam pewien problem z Gomułką”), „Kuriera Polskiego”, znanego z wrednej postawy w czasie Marca ’68,…”
    o Paradowskiej.
    Dalej:
    „…Ja nie rozumiem jednego fragmentu dotyczącego Jaruzelskiego. Ogólnie, Janina Paradowska sprawiedliwie ocenia generała….’

    Ani slowa o wrednej postawie Jaruzelskiego w czasie Marca’68 (?) dlaczego?
    Gomulka ma byc wredny a Jaruzelski nie?
    Przypomne:
    Od 1967 do końca 1968 r. gen.Wojciech Jaruzelski przyczynił się wydatnie (…!) do oczyszczenia szeregów Ludowego Wojska Polskiego z elementów niepewnych narodowościowo wzmacniając tym samym znacząco patriotyczną i narodowa zwartość sił zbrojnych. Dzięki temu LWP nie zawiodło kierownictwa partyno-państwowego w trudnych dniach wydarzeń Marca 1968 r. Po zdemaskowaniu przez kierownictwo resortu wielu oficerów o nie w pełni polskim pochodzeniu, lub posiadających małżonki o niepewnych narodowo korzeniach, uzyskało możliwość odejścia ze służby czynnej a nawet opuszczenia kraju na dogodnych warunkach.

    To Jaruzelski byl najblizszym przyjacielem Moczara (prawdziwe nazwisko: Nikołaj Tichonowicz Diomko- Bialorusin urodzony w Lodzi) organizatora antysemickich wydarzen 1968 roku
    Franciszek Szlachcic wspomina:
    ” Spośród nas, generałów, Moczar wyróżniał Jaruzelskiego. Mówiono, że przed powołaniem go na szefa Głównego Zarządu Politycznego MON były jakieś obiekcje z przeszłości, lecz Moczar i Korczyński przekonali do niego Gomułkę i innych wpływowych członków kierownictwa. Jaruzelski dla kariery gotowy był uczestniczyć w tych spotkaniach, mimo iż zapewne trudno mu było dostosować się do obcych mu kulturowo osobników, udawać jednego z nich, a nawet być świadkiem na ślubach Grzegorza Korczyńskiego, najbliższego współpracownika Moczara (w 1965 roku) oraz samego „Mietka” (w 1969 roku)…”

    3.04.1968 r., kiedy po referacie sprawozdawczo-wyborczym, który wygłosił płk Jarczyński, rozgorzała dyskusja.
    Zabierając głos, Jaruzelski wówczas stwierdził m.in.:
    „Bardzo niebezpieczne dla nas są liczne wewnętrzne i zewnętrzne powiązania syjonistyczne i prosyjonistyczne występujące w postaciach mafij­nych i indywidualnych….” itd.
    To przeciez w ramach antysemickiej operacji fałszywie przypisano żydowskie pochodzenie ówczesnemu ministrowi obrony, Marianowi Spychalskiemu. Kiedy w wyniku tych represji, Spychalski stracił stanowisko, jego miejsce zajął Jaruzelski… kumpel organizujacego antysemicka hucpe „Mietka”…

    Bedac w tym temacie warto przypomniec, ze
    za pare dni bedzie okazja by poznac prawdziwa twarz Polski, polskiej lewicy i polskich „lewicowych i postepowych” publicystow.

    Czy Polska stanie tam gdzie gdzie postep, sprawiedliwosc i zwyczajna ludzka uczciwosc czy tam gdzie militaryzm, prawica i interesy kapitalu.

    Czy bedziemy glosowac jak prawdopodobnie 180 panstw ze wszystkich 192, ktore naleza do ONZ czy tak jak USA i pare jego podkupionych popychadel.
    Czy ze strachu wstrzymamy sie od glosu?

    Po ktorej stronie znajdziemy sie jako kraj, zamieszkiwany przez narod, ktory zna co to okupacja, ponizenie i cierpienie.

    Czy lewica sie odezwie?

    Czy pelni wrazliwosci spolecznej, broniacy pokrzywdzonych jak na deklamowane wartosci przystalo nasi „lewicowi” publicysci postapia tak jak 90% narodow swiata – czy przewaza interesy i uklady.

    Poczekajmy – ale stawiam na klopotliwe milczenie „naszych autorytetow”

    Wtedy zostanie im jedynie obsesja PiS-owska i nieskrywana niechec do kosciola.

    Poniewaz prawdopodobnie pojawi sie jutro nowy felieton o jakiejs anty pisowskiej jak zwykle tematyce… powtorze wpis i poczekamy ten tydzien.
    Czy sie mylilem czy nie – zobaczymy jak zadziala ten papierek lakmusowy na nasze farbowane lisy.
    Groteskowa proteza lewicy.

  3. Historia oszukania Niemców, że nie wylądują na Sycylii – mnie osobiście znana od lat.
    A Janina Paradowska została w końcu aktorką (chociaż na chwilę).
    Będzie trzeba obydwa państwa: Palestynę i Izrael oddzielić wielkim murem. Wbre4w pozorom mury dają jakieś zabezpieczenie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Książkę „Oszukać Hitlera” pewnie przeczytam. Na wspomnienia p. Paradowskiej /którą lubię czytać, bo w Puszce zagaduje gości/ chyba już nie, bo nie jestem miłosnikiem takich wywiadów-rzek.
    O pojednaniu palestyńsko-izraelskim trudno cos sensownego powiedzieć, gdy nie ma sie dużej wiedzy poza ogólną o tle konfliktu i bieżącej o stałej zimnej wojnie.
    Ale nie takie pojednania miały miejsce dyktowane pragmatyzmem i dalekowzrocznością polityków. De Gaulle i Niemcy.
    JERZY

  6. Kilka lat temu miałem okazję długo rozmawiać z Żydem z Hajfy, czlowiekiem otwartym, dużo podróżujacym, zajmujacym się zawodowo współpracą z wieloma firmami i instytucjami z bardzo różnych krajów. Nie był przywiązany do ortodoksji żydowskiej, nie znosił fundamentalistów ze swojego kraju. Dużo i chętnie mowił o problemie izraelsko-palestynskim. starał się być jak najbardziej obiektywny. mial wiele słow krytycznych dla jednej i drugiej strony. widział tez wiele pozywnych zdarzeń, rokujących na w miarę niezłą perspektywę wzajenych stosunków. W pewnym jednak momencie zupelnie mnie zaskoczył konkluzją, nie pasujacą do wcześniejszego wywodu: „Oni (Palestyńczycy) chcą nas zepchnąć do morza. Na to nie możemy pozwolić”. I to był koniec rozważań. To mi wygląda na odwieczne przekleństwo ludzi – starają się, szukają argumentów na tak, ale na koniec zwycięża w nich ten sam potworny strach, niewiara, chęć zemsty, rewanżu, „wyrównania rachunków”. na nic wykształcenie, rozum, „dobra wola”. przegrywa to ze strasznym, wręcz fizjologicznym atawizmem. A optymizm? Może w tym, że przynajmniej jesteśmy w stanie wiedzieć, że to jest ten mur. być może więc jest się od czego odbić. Ale jak i czym ?

  7. Też zwróciłem uwagę na ten fragment i pomyślałem, że rozwiązanie dylematu może być prostsze: błąd w tłumaczeniu (przez niedosłyszenie) lub nieprecyzyjna myśl mistrza (powiedział, co innego niż myślał). Zakładam, że Le Carre użył zwrotu „I’m an incorrigible/incurable optimist”, być może „not” zlało się z „an in-„. W materiale jest jeszcze jeden kwiatek, w ramce o Cornwellu mówi się, że woli mieszkać na klifie Cornish…

  8. P. Daniel Passent
    Niewiarygodne oszustwo (podrzucenie pieczołowicie przygotowanego trupa z fałszywymi dokumentami, u południowych wybrzeży Hiszpanii, tak, aby wpadł w ręce Niemców), wykonane po mistrzowsku przez brytyjskie służby i opowiedziane rewelacyjnie przez angielskiego historyka.
    ————————————————————————————–
    Na ten temat jest tez film angielski, wyswietlany swego czasu w polskiej TV ,bodaj pod koniec lat 60-tych. O ile nie myle sie, to zmarly zostal uhonorowany nawet odznaczeniem…

  9. Panie Redaktorze.

    „Ostatnie dwa zdanie czytałem kilka razy. „Niepoprawny optymista, który nie widzi szansy?” Ciekawe, jak rozumieją je blogowicze. ”

    Ja to rozumiem jako oczywisty błąd/pomyłkę redakcyjną.

    „Ja rozumiem je tak: Nie ma co żywić nadziei na pojednanie izraelsko – palestyńskie, to byłby fałszywy optymizm.”

    Jasne, że o to chodziło. Ale nie można tak zrozumieć tego zdania: „Jestem niepoprawnym optymistą i dlatego nie widzę żadnej szansy na izraelsko-palestyńskie pojednanie.”. No, chyba, że dla Le Carre’a optymistycznym scenariuszem jest co najmniej brak pojednania (wojna?).

  10. Szanowny Panie @wieśku59, do wpisu z godz. 17:30, 18 września – pod poprzednim artykułem Gospodarza
    Nie zamierzam nikogo nawracać ani ewangelizować.
    Odniosłem się do braku szacunku dla Biblii u niejakiego nergala, którego działania zaliczam do śmieciowej estetyki, ale to moja osobista ocena – Pan może go podziwiać, bo o upodobaniach do kiczu się nie dyskutuje.
    To indywidualny wybór i mnie nic do tego.
    Wyłania mi się jednak obraz przemyślanych albo bezwiednych działań marketingowych tego pożal się Boże artysty, mających go wypromować na skandalu, który publicznie wywołał.
    Można i tak, tylko sprawa zatacza coraz szersze kręgi, bo weszła do publicznej debaty gdyż publiczna TVP zatrudniła tego skandalistę jako jurora w popularnym programie typu „kolejny taniec z szablami na pękającym lodzie”.
    Pojawiły się sprzeciwy hierarchów KK, według mnie słuszne i na miejscu, mimo że nie przepadam za ta grupą zawodową ale toleruję ich obecność w życiu publicznym. Też mają prawo do życia i głoszonych poglądów.
    Oni też płacą abonament i mają prawo do wyrażenia opinii a nawet swego sprzeciwu wobec opłacania przez TVP skandalisty częściowo również i z ich pieniędzy. Płacą, więc mają prawo wymagać odpowiedniego poziomu kulturalnego nadawanych audycji i do oceny moralnej zatrudnianych w niej osób. Normalny biznes. Płacę wiec wymagam i to od podmiotu PUBLICZNEGO a abonament jest OBOWIĄZKOWY. Takie są fakty.
    Powtarzam: hierarchowie KK mają prawo do oceny postawy osoby skandalisty, która wykazała publiczną pogardę wobec Pisma Świętego.
    Pismo Święte lub Biblia jest księgą.
    Podczas Mszy Świętej, gdy czytana jest Ewangelia – miliony Polaków stoją słuchając zawartych w niej słów. Nie jest przy tym ważne, czy to są prawdy objawione, tak jak ja uważam, czy kłamstwa – jak głosi niejaki nergal.
    Ważne jest, że te miliony STOJĄ i choćby z tego tytułu należy się tej KSIĘDZE szacunek, co dodatkowo wzmacnia art. 196 Kodeksu Karnego.
    Od niedawna istnieje ułatwienie w składaniu pozwów zbiorowych i sądzę, że grupy wiernych, niekoniecznie hierarchów – mogą, a nawet powinny to zacząć czynić.
    Inaczej, według mnie to całe chodzenie do kościoła bez reakcji na publiczne sprofanowanie Biblii, nie ma sensu.
    Nergal przesadził, jak uważają zwolennicy bezgranicznej WOLNOŚCI w KULTURZE, ale i nie przeprosił. Dlatego katolicy polscy mogą mieć go po prostu dosyć, zwłaszcza że uhonorowany został posadą w publicznej TVP, co zrobiło ze skandalisty CELEBRYTĘ.
    Według mnie ŚMIECIOWEGO CELEBRYTĘ, ale jednak.
    Katolicy o różnym stopniu zaangażowania w wiarę nie powinni dalej pozwalać na stawianie na piedestale skandalisty, który publiczne szargał czy podarł księgę, uznawaną przez nich jako FUNDAMENT wiary.
    Skandalista okazał publicznie tej księdze jawną pogardę, zdobył przy tym rozgłos i jakby w nagrodę został powołany do grona celebrytów!
    Co prawda Daniel Passent uważa, że: „TVP […] ma prawo zapraszać do współpracy ludzi rozmaitych wyznań i przekonań.” Ja też tak uważam, tylko te osoby powinny spełniać pewne minima moralne, m.in. nie pogardzać innymi ludźmi.
    A tu jeszcze publiczna TVP gloryfikuje osobę, która to zrobiła i nic się nie dzieje!
    Bo nergal drąc Biblię wyraził pogardę wobec ludzi wierzących. Podarta księga nic nie miała do powiedzenia w tej sprawie, bo to martwy przedmiot.
    Ale ludzie mogą być tym oburzeni, bo to było wymierzone w ludzi, nie w przedmiot.
    Ten cały spór nie ma nic wspólnego z istnieniem czy nie istnieniem Boga, Wielce Szanowny Panie @wieśku59 !
    To jest spór o granice tolerancji oraz o okazywanie szacunku lub pogardy.
    W tej chwili, po wyroku Sądu – wygrana jest po stronie osoby która w mojej opinii „znieważyła publicznie przedmiot czci religijnej” , jakim jest dla wierzących Pismo Święte, a raczej zawarte w nim treści, co starałem się udowodnić.
    Gdyby ta osoba, uniewinniona wyrokiem Sądu pozostała nadal w swojej niszy „kulturowej”, to można by o sprawie zapomnieć.
    Ale zatrudnienie tej osoby w programie publicznej telewizji jest niewybaczalnym błędem władz TVP, która usilnie przy tym jeszcze śmie apelować o płacenie abonamentu!
    W dodatku nie słyszałem nigdzie zwykłego PRZEPRASZAM ze strony osoby znieważającej skierowanego katolików, a i do innych cywilizowanych osób również.
    Czyn nergala pozostaje policzkiem dla wierzących katolików w Polsce, a milczenie władz TVP czyni pozostawienie tego policzka piekącym!
    Użyję porównania: co by Pan Panie @wieśku59 czuł, gdybym – powiedzmy że NIECHCĄCY albo w wyrazie swojej EKSPRESJI artystycznej – znieważył w jakiś sposób nagrobek osoby, która była za swego życia dla Pana bardzo ważna? I to w pana obecności?
    Zero reakcji? Nic się nie stało? Wszystko wolno? Może to jakaś MOJA FORMA wypowiedzi artystycznej, bo nie spodobał mi się np. kształt liter na tym nagrobku? Pisze Pan:” Wiara jest wewnętrzna, symbole to gadżety”.
    Czy dla Pana jako osoby wyraźnie niewierzącej ten przykładowy nagrobek upamiętniający bliską Panu osobę to tylko „gadżet”?
    Zawiódł mnie Pan @wieśku59 , myślałem że potrafi być Pan naprawdę osobą tolerancyjną i wielkoduszną. Bo to ma działać w obie strony. Filozofia Kalego w sporze o wartości i tolerancję – nie może być stosowana.
    Tolerancji to nauczyła moja Śp. Babcia (Pani Majstrowa z poprzednich wpisów), gdy wzięła mnie ze sobą na pogrzeb swojej koleżanki, Babtystki.
    To były wczesne lata 60-te, a miasto, kiedyś miasteczko – leży na południe od Warszawy, gdzie pogardzanych baptystów było zaledwie kilkunastu. Wyzywano ich od KOCIARZY, czy wyznających KOCIĄ WIARĘ, jak pamiętam.
    O tym, że zmarła była innego niż Babcia wyznania nie wiedziałem, bo często się spotykały a ja byłem wówczas nierozgarniętym małolatem.
    Pamiętam piękny letni słoneczny dzień i kilkunastoosobowy kondukt za furmanką z trumną, bez zwyczajowych chorągwi żałobnych i krzyża. Wspólnota była nieliczna i chyba nie posiadali krzyża żałobnego, a karawanu w miasteczku nie było. Z domu zmarłej– prosto na cmentarz. Zwyczajowo katolicki tamtejszy pogrzeb miał oprawę, trumnę niesiono lub zamaiwano karawan, itp. wspaniałości funeralne. Tu było bardzo skromnie, wręcz boleśnie ascetycznie.
    Moja Babcia i ja byliśmy jedynym katolikami na tym pogrzebie, któremu przewodził jeden Pan ze zboru Babtystów. Z chodników ulic patrzono się na nas z politowaniem i współczuciem, co wówczas w tym miasteczku oznaczało to POGARDĘ (ci kociarze!) – ale Babcia szła wyprostowana jak struna, w swoich hiszpańskich koronkach. Po powrocie o nic nie pytałem, bo idąc ( a trochę to trwało) – zrozumiałem co to jest tolerancja.
    Nie będę wspominał, jakie były reakcje sąsiadów i odpowiedzi Babci, jak dopytywali się prześmiewczo, czy aby Babcia nie przechrzciła się na kocia wiarę?
    Po prostu miażdżyła ich swoimi zimnymi ocenami typu: a co to, nie chodziłaś do zmarłej na pożyczki jak żyła? Czy to zmarł człowiek, czy może zdechło jakieś zwierzę?
    Dzisiaj, po 50 latach tak by już nie było, ale ja dostałem podstawową dla mnie lekcję tolerancji na całe życie.
    Tolerancji rozumianej jako szacunku dla innego człowieka.
    Człowieka.

  11. A ja myślę, że Le Carre wiedział co pisze/mówi. Pamiętam w latach 80-tych pytałem studiujących w Polsce Palestyńczyków co myślą o rozwiązaniu konfliktu bliskowschodniego – gdzie powinni zamieszkać Izraelczycy skoro wszystkie ziemie obecnego Izraela są wg nich (Palestyńczyków) własnością Palestyńczyków. Odpowiedzieli, że to nie ich problem – mogą pływać w Morzu Sródziemnym. Nie było najmniejszego marginesu na jakikolwiek kompromis. Myślę, że niewiele się zmieniło od tamtych czasów i obie strony konfliktu mają tego świadomość. Jeżeli były nawet jakieś próby porozumienia (Arafat-Peres) to było to tylko oparte na osobie Arafata i po jego śmierci rozpadło się jak domek z kart

  12. Każda ze stron ma sto mocnych powodów na won

    Redaktor poruszył bardzo trudny temat:

    „Nie ma co żywić nadziei na pojednanie izraelsko – palestyńskie, to byłby fałszywy optymizm. Ale jeżeli tak, to jakie jest wyjście z blisko-wschodniego kotła? Niestety, wywiad o tym nie mówi. Moim zdaniem, le Carre ma rację: Nie ma się co oszukiwać – nie widać szans na rozwiązanie konfliktu.”

    Jak zwykle zawodowi znawcy odwiecznego problemu żydowskiego zwekslują dyskusję na swoje znane, wielokroć kopiowane szlaki argumentacji, przytoczą Protokoły mędrców, oświadczenie Szamira o antysemityzmie wyssanym z mlekiem matki, działalność grupy Bilderberg i sto innych dowodów na to, że świat tkwi zaciśnięty w kleszczach Rotszyldów.

    Jeśli chodzi o Izrael, to jest to państwo szczególne, unikalne w skali światowej, bo reaktywowane po około 980 latach od drugiego zburzenia Świątyni, wskrzeszone, ufundowane na biblijnym micie, na terenie, który dzisiaj jest uznawany jako wysoce sporny jeśli chodzi o państwowość i etniczną legitymizację przez większość wywodzących się stąd mieszkańców i ich potomstwo.

    Co najważniejsze, Izrael nie jest uznawany „ideologicznie” – ze względów religijnych, kulturowych, doktrynalno-politycznych przez większość otoczenia arabskiego, patrz atak niedawnych bohaterów rewolucji wolnościowej w Egipcie na ambasadę Izraela.

    Izrael po długich staraniach zdołał się zabezpieczyć traktatowo z niektórymi państwami, jak Egipt, Jordania, żył do niedawna w przyjaźni z Turcją. Lecz rewolucje w Tunezji, Egipcie, Libii, masowe protesty w Syrii wprowadziły element niepewności, co do dalszego rozwoju wypadków w regionie.
    Z dyktatorami można zawierać traktaty i liczyć na ich dotrzymanie, a jak postępować z rewolucjonistami? Czekać, co z ich poczynań wyrośnie?

    Prawomyślni obywatele państw muzułmańskich uważają to państwo za krwawiący cierń w ciele wspólnoty muzułmańskiej, jako państwo nowych krzyżowców siłą i podstępem posadowione na terenach zdobytych pod sztandarami Proroka i należnych zdobywcom jako prawowitym władcom na wieki.

    Powyższa motywacja może powoli wygasać w miarę ewolucji islamu, ale nie należy się spodziewać, że zajmie to mniej niż 50 do 100 lat.

    Najważniejsza przeszkoda dla ugody na Bliskim Wschodzie – fundamentalna sprzeczność doktryn wyznawanych przez obie strony – z jednej strony biblijny mit założycielski, z drugiej groźny przykład rekonkwisty, jest nieusuwalna.

    Tutaj ugody nie będzie. Dochodzi do tego, jak mówi John Le Carre, pamięć przegranych, która jest dokładniejsza i trwalsza niż pamięć zwycięzców, a w dodatku jest stale wysycana bieżącymi zdarzeniami niosącymi krew, rany i zniszczenie, poczynaniami dehumanizującymi los Palestyńczyków.

    Niezależnie od tego ile winy jest w nich samych, zawsze cała wina (i z dokładką) będzie przypisana Izraelowi. Wrogość jest hodowana na bieżąco, podtrzymywana na bardzo wysokim poziomie licznymi sprzężeniami zwrotnymi pochodzącymi z interwencji, represji, z motywacji religijnych i narodowych, ideologicznych, historycznych.

    Dla strony arabskiej podstawowych argumentem jest fakt nie dający się nadinterpretować – Palestyńczycy są tam (licząc od pochodu wojsk Poroka) od 1300 lat, a Żydzi zaledwie od zeszłego poniedziałku.

    Konflikt ma pewną osobliwość polegającą na rywalizacji obu stron – Palestyńczyków i Izraelczyków w dzietności.
    Część Izraelczyków, ta bardziej ortodoksyjna, wyznaje teorię licznościowej rywalizacji ludów, rodziny 8 – do kilkunastoosobowych są tam normą.
    To samo się dzieje wśród Palestyńczyków przynosząc skutek przeciwny do zamiarów – niewydolność finansową, edukacyjną, wychowawczą rodzin, itd., w rezultacie stając się czynnikiem podsycającym konflikt.
    Warunki w strefie Gazy są przerażające. Tam jest napęd dla nienawiści.

    Najważniejszym wsparciem dla Izraela, jego praktyczną podstawą stabilności jest przyjaźń z USA. Jest to wsparcie nie tylko polityczne, moralne, finansowe. USA dają Izraelowi nie tylko życie, ale i zdrowie. To wsparcie jako „idelogicznie” niesłuszne koronuje nienawiść (co najmniej niechęć), jaką żywią świadomi i nieświadomi obywatelsko Arabowie do USA.

    Inna sprawa, że Izraelczycy wykorzystują wsparcie USA bardzo efektywnie. Izrael (po zaniku prosperity Libanu, państwa najbliższego tradycjom europejskim) jest jedyną nowoczesną demokracją parlamentarną na Bliskim Wschodzie.

    Izrael jest w pewnym sensie obcym ciałem na Bliskim Wschodzie, bo jest państwem Zachodu, europejską demokracją wśród cywilizacji muzułmańskiej. To jest również jeden z czynników, który odróżnia go od i poróżnia z otoczeniem, czyni z tego państwa placówkę europejskich (w wersji euroatlantyckiej) krzyżowców, bazę wypadową dla dalszego podbijania muzułmańskich świętych ziem, serc i umysłów ich mieszkańców.

    Wobec tak fundamentalnych sprzeczności, rozwiązanie problemu może być dokonane tylko i wyłącznie przy spełnieniu dwóch warunków:

    Dyktat zewnętrzny połączony z bezpośrednia interwencją, najlepiej aby dyktat i interwencja były pokojowe, uporządkowane, zaplanowane.

    Czy można sobie wyobrazić takie przymusowe rozwiązanie w ciągu najbliższych 4 – 5 lat? Z pewnością nie.

    Czy można oczekiwać pogarszania się sytuacji na Bliskim Wschodzie?

    Dzisiaj tak. Są ku temu następujące powody:

    a) Czasy są niestabilne, a to ze względu na kryzys finansowy, który dotknął najmocniej najbliższego sojusznika Izraela – USA i sojusznika z rozmysłu – Europę.

    b) Sytuacja na Bliskim Wschodzie staje się słabo przewidywalna ze względu na:

    – przemiany społeczne i masowe demonstracje w Tunezji, Egipcie, Libii, Syrii, ogólne tendencje do „zrzucania jarzm” w tych krajach;

    – agresywne poczynania Iranu pod rządami Ahmadineżada. Ten następca ajatollahów widząc coraz większą słabość ekonomiczną i polityczną USA zaczyna pogrywać na nosie wszystkim, których nie lubi, pajacując przy tym na politycznej arenie, co jest dość groźne dla pokoju i stabilności w regionie.

    – ewolucja rządów w Turcji. Skończyła się epoka nadana przez młodoturków – wojskowi jako strażnicy porządku w państwie i świeckości państwa. Być może taka ewolucja stawiająca w jednym szeregu, na równi, wszystkie polityczne aspiracje spowoduje na zasadzie „odbicia” wzrost popularności stronnictw inspirowanych religijnie.

    – niekorzystna ewolucja stosunku do Izraela w społeczeństwach europejskich. Coraz więcej Europejczyków ma dość problemów bliskowschodnich, zawierania pokoju dzisiaj , zrywania jutro, mnóstwa przyrzeczeń rzucanych na wiatr.

    Dotychczas regułą było, że takie nastroje panowały tylko na prawicy, dziś wykluło się i to dość nagle, takie zjawisko, jak „lewicowy antysemityzm”.

    Jest to bardzo niekorzystny trend dla dotychczasowej polityki Izraela. Najbardziej rozpoznawalną, spektakularną, trwałą cechą polityki izraelskiej jest tymczasowość, co rodzi najbardziej niebezpieczne zjawisko w europejskiej opinii publicznej, w tym wśród elit – podejrzliwość, nieufność w stosunku do państwa żydowskiego.

    Pzdr, TJ

  13. TJ pisze: 2011-09-19 o godz. 13:33

    Jest

    Jeśli chodzi o Izrael, to jest to państwo szczególne, unikalne w skali światowej, bo reaktywowane po około 980 latach od drugiego zburzenia Świątyni,

    Powinno być

    …reaktywowane po okolo 1880 latach od drugiego zburzenia Świątyni,

    Pzdr, TJ

  14. Gospodarz dopasował się do tego fragmentu wywiadu z Davidem J. M. Cornwellem (czytanego przezeń po dwakroć) i pisze:

    Ja rozumiem je tak: Nie ma co żywić nadziei na pojednanie izraelsko – palestyńskie, to byłby fałszywy optymizm.

    Szło Gospodarzowi zapewne o nieuzasadniony optymizm, o optymizm oderwany od realnych przesłanek, pozbawiony podstaw. Fałszywy optymizm może przejawiać ktoś, kto umierającemu życzy długich lat życia, bądąc przekonanym o jego rychłej i nieuchronnej śmierci, nawet jeżeli czyni to ze szlachetnych pobudek.

  15. Szanowny Panie spokojny @ 2011-09-19 o godz. 13:06.
    Chylę czoła przed bardzo – w moim przekonaniu – mądrym Pana wpisem.
    Obawiam się jednak (niestety!), że to już tak nie działa. To co Pan nazywa tolerancją – ja mógłbym określić jako szacunek dla bliźnich. Tego szacunku brak. Brak go hierarchom, brak go wielu którzy nazywają się katolikami, brak go nergalowi, brak go … No właśnie – brak go wśród większości nas do jakichś onych(=motłoch, tłum, zdrajcy, pachołki, co z tego, że jest ich 95%). A skoro one powiedzieli/zrobili coś tam, to przecież my też już możemy wszystko…
    Na fizyce uczą, że akcja równa się reakcji. W założeniach baaaaardzo wielu rodaków akcja (Kali ukraść krowę) jest słuszna a reakcja (Kalemu ukraść krowę) jest skrajnie naganna. To się nie zgadza nawet z fizyką nie mówiąc już, że w życiu społecznym zwykle reakcja jest jednak większa niż akcja…
    I tu jest pies pogrzebany. I „pięknym” przykładem tego jest konflikt pomiędzy Izrealem i jego sąsiadami.
    Osób klasy Pana śp babci coś ostatnio niedostatek….

  16. Daniel Passent
    Też czytałem tę rozmowę, ale ten brak konsekwencji w Nie ma się co oszukiwać – nie widać szans na rozwiązanie konfliktu. potraktowałem płycej, po prostu, jako błąd tłumaczenia.

    A w ogóle, lektura sobotniej GW i ostatniej Polityki, wywołuje niepokój. Opisane tam tematy/wyzwania są odległe od tego dziecinnego bełkotu kampanii. Dziennikarza-propagandyści w większości, też zajmują się bzdetami.
    Bzdet kombi: wałkowana migawka w wizyty p. Tuska w miejscowości ugodzonej przyrodą i koncentracja na pretensji rolnika z gminy Przysucha.

    Ostatnie 9 lat sukcesu w Turcji pod rządami jednej partii udowadnia, że czteroletnia kadencja to za mało, aby rozliczyć kogokolwiek. To chyba jedna z wad współczesnych demokracji.
    Głosujmy na Platformę Obywatelską!
    PS
    W Turcji robotnicy o 1 w nocy siedzą w głębokich wykopach, wymieniając instalacje potrzebne do położenia nowej drogi (za Rzepą) a w sobotę, kiedy jechałem Al. Jerozolimskimi do miejsca zbiórki starej elektroniki, stałem ok. 13tej przed rondem „Łabiszyńska” ponad godzinę i złamanego pracownika nie widziałem.
    To są straty w milionach złotych, jakby niezauważane przez polityków, tłumaczących się z każdej złotówki.

    Zacytuję na koniec klasyka: „jak mamy żyć p. Tusk, widząc co krok marnotrawstwo w kraju na dorobku?”

  17. Od szukania ew. błędów semantycznych ciekawsze jest dociekanie sensu w terminie POJEDNANIE. Dla mnie, leciwego faceta żyjącego na cudzej (według autochtonów), a na swojej (bo „z korzeni”) ziemi, dyskusja o pojednaniu kogoś z kimś całkiem odmiennym jest jałowa i zgoła idiotyczna. Można wzdychać do wzajemnej tolerancji, poszanowania, ale tylko tyle. Państwo Izrael jest błędem politycznym, które światowemu żydostwu przynosi więcej szkody niż korzyści. Nie dziwią więc ciągoty przytomnych Żydów do powrotu na ziemie tych przodków, którzy dokonali u swoich potomków istotnych przeobrażeń kulturowych. Zresztą nie dotyczy to tylko Żydów, ale wielu etnicznych mniejszości, nawet jeśli kiedyś miały one okresy świetności. A optymistą (poprawnym czy niepoprawnym – to w sumie bzdurne gadanie) co do „pojednania” można być o tyle, że – teoretycznie rzecz biorąc – proces mądrzenia i skracania dystansów między ludźmi doprowadzi w końcu ludzkość do rozmycia podziałów, a inaczej: do uświadomienia sobie, iż pochodzimy z jednego gniazda. Oczywiście to jest utopia, bo ludzie lubią się nienawidzić.

  18. „Niepoprawny optymizm ” pana Johnem Le Carre – rozumiem jako stan , możliwie czystej otwartości w patrzeniu na rzeczywistość, jako stna wewnętrznej wolnoći, gwarantującej prawdziwy obiektywizm.
    Oczywiście , narastający kryzys światowy, niesie ze sobą „propozycje” dla rozadowania takich nierozwiązywalnych problemów. Podobnie „niepoprawne optymistyczne” jest dalsze zapadanie się potęgi USA, co może zaowocować nadwyżką czasową dla różnch bliskowschodnich „Wielkich graczy” typu Iran, choć ostatnio, zbratana biznesowo z Rosją Turcja, też ostatnio lubi się pokazać…
    Kiedy my -Polacy, tradycyjnie podgrzewamy różnymi nieaktualnymi i nieistotnymi „duperelkami” nasze piekiełko- gracze JUTRA/Rosja Chiny/ robią swoje, tylko tak profesjonalnie, że o załatwionych!!! sprawach świat dowiaduje się śladowo , kiedy one są już na 100% dokonane.
    Ja, jako niepoprawny optymista, mam pewność, że partia która wygra obecne wybory- przepadnie raz na zawsze z naszej sceny politycznej, a EURO2012, ze względu na rosyjskie plany wobec Ukrainy, nie wypali, i będzie naszą i Ukrainy wielką kompromitacją, spowodowaną sasygnalizowanym w ubiegłym roku przez cypryjskiego działacza UEFA- korupcyjnym skandalem w załatwieniu przyznania nam i Ukrainie EURO 2012. Jako niepoprawny optymista nie mam złudzeń, że UE, sztuczny twór, rządzony przez standarowych, współczesnych biurokratów-salonowców, jest już nadziewana na widelce prawdziwych, o scentralizowanej władzy graczy globalnych.
    Rosjanom , czasami wymknie się wprost, coś np. takiego:”zdobycze za pomocą wojny strasznie dużo kosztują. Zdobycze za pomocą kapitału, pozwalają zdobywać na własność najcenniejsze kąski z upatrzonego terenu, a zaiwestowany kapitał , oprócz własności atrakcyjnych zdobyczy- natychmiast zwraca się w formie dywidend”/cytat z pamięci.
    Chiny , w tzw. międzyczasie, zupełnie bezszelestnie , położyły swoją dowcipną łapę, na WSZYSTKICH !!! światowych zasobach metali rzadkich/a kuku!…/.
    Jako niepoprawny optymista, w kontekście takich rodzynków jak powyżej, dostaję „niestrawnych mdości” patrząc na cokolwiek z naszego życia polityczno-gospodarczego. Czas Unii-dobrej cioteczki dobiega końca, a my niedłuko ockniemy się wszyscy, jak niepoprawni optymiści, wśród odnowionych dróg i elewacji budynków,
    tylko , tak na serio, nie będziemy w stanie wykrzesać z siebie wariantów na to- na czym zbudować naszą ofertę dla gobalnych wyzwań jako państwo, jako społeczeństwo.
    Czasami mam niepoprawne poczucie, że kretńską wojnę polsko- polską ktoś nam dyskretnie podkręca. Ja ze swoim niepoprawnym optymizmem od czasu , kiedy rządziła tamta lewica, nie potrafię ułożyć dla zabawy, ze wszystkich formacji rządu, który natchnąłby mnie poprawnym pesymizmem. Przy okazji wyborów, poszczególne partie pokazały kwiat/jak mniemam/ swoich młodzieżówek.I co? Też przełknąłem te migawki z baardzo niepoprawnym optymizmem. Nasze elity polityczne… Przepraszam, a co to są w ogóle elity polityczne , oceniając np. więdnące Imperium Euroatlantydzkie?

    Sebastian

  19. TJ pisze:
    2011-09-19 o godz. 13:33

    Dodać jedynie należy pełną premedytację braci arabskich w trzymaniu swych palestyńskich ziomków w obozach uchodźców, jako straszak czy memento…..
    To czynnik polityczny spowodował 50 letnią prowizorkę w funkcjonowaniu uchodźców palestyńskich, nie ich niechęć do asymilacji na terenie Syrii, Libii, Egiptu, Libanu. Stali się pionkiem w grze na szachownicy geopolityki, a życie przeciekło przez palce w beznadziei…..

    Asymilacja uchodźców w Niemczech, Francji [Algieria, Wietnam} repatriantów z ZSRR, na terenie Europy udała się ze względu na wolę polityczną, a chodziło o miliony ludzi.

    Pytanie dla polityków- dlaczego?

  20. Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć, w którym numerze GW mogę znaleźć ten wywiad z Johnem le Carre? Wygląda na to, że w sieci go nie ma.

  21. TJ 13.33
    Nie wiem w jakim stopniu Twój tekst jest owocem własnych przemysleń, a w jakim streszczeniem lektur, niemniej napisałeś znakomity felieton.
    Gratuluję !
    W dodatku ani razu nie użyłes pojęcia „kodów społeczno kulturowych ” co w Twoim wypadku jest niezwykłym osiagnieciem stylistycznym.
    Okazało sie ze można napisać coś dobrą , zrozumiała polszczyzną ,baz udawania Dorna albo Staniszkis!!!
    Gratuluję jeszcze raz !

  22. Spokojny

    „jednak Gadzinowski, również znany z niekonwencjonalnych wypowiedzi i zachowań. Wkroczył z chlebem i solą w dłoniach. – Bierzcie tę komunię, ateiści chrześcijańscy, bierzcie i rozdawajcie… – mówił polityk SLD rozdając chleb członkom Ruchu i dziennikarzom.”
    http://kuczyn.com/2011/09/16/bronie-anegdoty-rostowskiego/comment-page-4/#comment-114882

    Czy to również profanacja? Bo obawiam się że profanacją może w zależności od zapotrzebowania zostać wszystko…..

    Ps.
    Nagrobków i nekropolii, tudzież trumien i sarkofagów, do dyskursu bym nie mieszał.
    Coś dziwnie często w newsach dziennikarskich ostatnio goszczą.
    I to dla mnie jest rzeczywista profanacja.

  23. TJ pisze:
    2011-09-19 o godz. 13:33

    „czyni z tego państwa placówkę europejskich (w wersji euroatlantyckiej) krzyżowców, bazę wypadową dla dalszego podbijania muzułmańskich świętych ziem”

    Możesz rozwinąć ten temat? Kto i co chce podbijać (muzułmańską ziemię)?

    „Jest to bardzo niekorzystny trend dla dotychczasowej polityki Izraela. Najbardziej rozpoznawalną, spektakularną, trwałą cechą polityki izraelskiej jest tymczasowość…”

    Izrael na własne życzenie spartolił (w ostatnich latach) możliwość uregulowania swoich spraw z Palestyńczykami i poszedł na konfrontację i osadnictwo…
    Teraz miałby spokój i poparcie zapewnione (dot. „euroatlantyki”).

  24. Sytuacja geopolityczna Izraela pod rzadami Netanyahu dramatycznie sie pogorszyla.
    Kiedy jeszcze przed rokiem jedynym zagrozeniem dla Izraela byl Iran, to obecnie na wskutek rewolucji arabskich, Izrael jest praktycznie znowu otoczony przez mniej , albo bardziej wrogich mu sasiadow. Duza czesc odpowiedzialnosci za ten stan rzeczy spada na narodowo-religijny rzad Netanyahu, ktory calkowicie zaniechal dialogu ze swoimi arabskimi sasiadami. Netanyahu udalo sie w krotkim czasie, zaprzepascic dziesieciolecia wysilkow swoich poprzednikow na stanowisku premiera Izraela, na zbudowanie pokojowej koegzystencji swojego kraju.
    Arabskie rewolucje i zwiazany z tym wzrost arabskiego nacjonalizmu, zastaly calkowicie nieprzygotowany do tych zmian Izrael.
    Liczbe absolutnie pewnych izraelskich sojusznikow w regionie i na swiecie mozna policzyc na palcach jednej reki.
    Turcja na fali wlasnych sukcesow gospodarczych i przemian zachodzacych na Bliskim Wschodzie stara sie powrocic do swojej osmanskiej roli, czyniac to nie tylko na koszt swojej dlugoletniej przyjazni i wspolpracy z Izraelem, ale takze swojej przyjazni z USA.
    Akces Palestyny o pelne czlonkostwo w ONZ przyczyni sie do dalszej izolacji na Bliskim Wschodzie pozostalych na placu boju sojusznikow Izraela. Glosowanie w Radzie Bezpieczenstw grozi ostrymi podzialami w NATO, pomiedzy Wielka Brytania, Francja i USA.
    Przykro mi to pisac, ale wszystko wskazuje na to, ze ofiara tych wszystkich konfliktow i przemian bedzie Izrael, pod swoim najgorszym, z mozliwych rzadow.

  25. Nie sprowadzałbym konfliktów tego typu do „wrogości”. Są tam zaangażowane interesy całego swiata politycznego. Ich wypadkowa to obecny konflikt.

    Jeśli np. USA zmniejszy pomoc militarną albo UE przestanie finansowac Palestynę, lub ustaną dostawy broni dla Palestyńczyków to zmieni sie charakter konfliktu. Wrogość nie jest tu najważniejsza.

  26. stasieku pisze:
    2011-09-19 o godz. 14:26

    „Ostatnie 9 lat sukcesu w Turcji pod rządami jednej partii udowadnia, że czteroletnia kadencja to za mało, aby rozliczyć kogokolwiek. To chyba jedna z wad współczesnych demokracji.”

    Jeśli to ma być sukces, to ja dziękuję za takowy.

    „W Turcji robotnicy o 1 w nocy siedzą w głębokich wykopach, wymieniając instalacje potrzebne do położenia nowej drogi (za Rzepą)”

    Trzeba było poobserwować jak zapitalali na Moście Północnym. Czy to noc, czy zima.

  27. Zmienił się dostęp do Świątecznej……

    Ale tu stary wywiad z Le Carre

    „Johna le Carre’a przeraża brak wolnej dyskusji na temat wojny z Irakiem – wojny od dawna planowanej, według niego, przez naftowe lobby w porozumieniu z kontrolującą prasę amerykańską ekstremistyczną żydowską grupą nacisku. Le Carre szczególnie interesuje się motywem zysku amerykańskich firm naftowych. Plany grabieży irackich pól naftowych były przygotowywane, według niego, znacznie wcześniej niż atak ludzi Osamy bin Ladena na World Trade Center w Nowym Jorku. Uważa on, że Bush może płynąć na obecnej fali nastrojów patriotycznych, bo inaczej musiałby bronić swego słabego zwycięstwa w wyborach prezydenckich, załatwiać sprawy gigantycznych malwersacji kompanii handlowych, bronić otwarcie interesów najbogatszych Amerykanów i wyrażać swoją pogardę dla nędzy na świecie, wymogów ochrony środowiska (patrz protokół z Kioto), oraz swych jednostronnych naruszeń traktatów międzynarodowych. Wszystkie te trudności Busha znikły z powodu ataku na Nowy Jork.”
    http://www.naszawitryna.pl/przewodnia_sila_17.html

  28. Mój niepokój wzbudza fakt, że nawet weekendowego „The Globe and Mail” nie miałem czasu przeczytać, a w nim:
    http://www.theglobeandmail.com/news/world/africa-mideast/the-middle-easts-new-emperor-why-the-west-quietly-cheers-turkeys-rise/article2169665/
    o tym, jak Turcja kreuje się na imperatora. Tak więc polecę na podstawie skrawków i wycinków.

    1. Bliski Wschód się zmienia, czy do tych zmian dostosuje się polityka Izraela? Jestem pełnym optymistą, na krótką metę. A co dalej, zobaczymy.

    2. Z tą pogonią Izraelczyków za paszportami całego świata nie przesadzałbym. Oni są przyzwyczajeni do przemieszczania się po globie, więc sama czynność posiadania wielu paszportów nie jest im dziwna. Mam kolegę (szkolnego z W-wy) w Ottawie – znane nazwisko w kraju, pochodzenia żydowskiego, który parę lat temu argumentował jak ważnym jest posiadanie paszportu polskiego, w dalszej perspektywie UE, ze względu na służbę zdrowia lepszą tam niż w Kanadzie, na starość, hi-hi-hi. Mam znajomego, nie żyda, ale zachowuje się jak rodowity żyd, dla córki wystarał się o paszport europejski, aby ją tanio ulokować na studiach w Anglii, hi-hi-hi, dzisiaj wiadomo jakie są koszty i poziom studiów w Anglii, córka wybrała się studiować do Nowego Jorku. Najlepiej tam gdzie nas nie ma, te oceny są relatywne, i emocjonalne. Wydaje mi się, że niepokój ludności Izraela jest przesadzony przez blogowych kuracjuszy. A raczej jego negatywny wymiar, w moim w/wym optymiźmie sądzę, że w kolejnych wyborach wyłoni się inna polityka tego państwa, już nie raz tak było, historia nas uczy, jak zawsze – gorzej jest z pamięcią.

    3. Bratobójczy konflikt Platforma kontra PiS jest przereklamowany. Nie dlatego, że Palikot rośnie a Napieralski jest w matni, lecz historycznie rzecz ujmując – co znaczy te marne 6 lat „konfliktu”. W Ameryce republikanie z demokratami są w konflikcie od dziesiątków lat, CDU z SPD, labourzyści z torysami … nie przesadzajmy z tym pępkiem świata w Polsce.

    4. Przesłynny stasieku ubolewa nad „marnotrawstwem w kraju na dorobku” (bo ludzi nie widać na budowie). Nie wiadomo o co mu idzie i co proponuje jako lekarstwo? Czyżby „neoliberalizm” (obniżenie płacy minimalnej i zasiłków dla bezrobotnych, zniesienie progresji podatkowej)? Może nie czytał Żakowskiego od jakiegoś czasu? Proponuje on danie głosu na Platformę – dlaczego akurat na Platformę? Nie jest to jasne dla mnie.

    5. Zadziwia mnie, że „kryzys kapitalizmu” najburzliwiej się przejawia w Europie, nie w USA, czy – dajmy na to – w Kanadzie. Może Europejczykowi trudno jest pogodzić się z faktycznym kryzysem państwa (nad)opiekuńczego? A już Grekowi z hiperopiekuńczością i beztroskim podejściem do gospodarki kapitalistycznej ręce same opadają z wrażenia, jaką piękną katastrofę swoim „cwaniactwem” sobie sprawili. Jestem za szybkim i uporządkowanym bankructwem tego kraju, jedyny problem Europejczykom sprawia wynegocjowanie tego porządku.

  29. @absolwent, 15:00
    Jesteś absolwencie zbyt surowy dla TJ.
    Jego eseje o judaizmie, genetyce, ocena p. Rokity, refleksje nt blogosfery, zapadły mnie w pamięć, jako perełki internetowe.
    To, że nie lubi Jacka Żakowskiego, (NB dla mnie guru publicystycznego), nie zmniejsza mojej sympatii tak, jak wręcz uczulanie na JŻ słynnego TO, nie zniechęca do wypatrywania na blogach Jego bezcennych i bezkompromisowych komentarzy.
    Pozdrowienia

  30. „Najważniejsza przeszkoda dla ugody na Bliskim Wschodzie – fundamentalna sprzeczność doktryn wyznawanych przez obie strony – z jednej strony biblijny mit założycielski, z drugiej groźny przykład rekonkwisty, jest nieusuwalna” – w słynnym komentarzu pisze TJ (13:33).

    Doktryny polityczne – należałoby podkreślić, nie jakieś religijne, czy ideologiczne, co najwyżej bazujące na mitach wziętych z historii. Oczywiście jest wiele punktów dyskusyjnych. Np. Arabowie też starali się być placówką (płn-)zachodu, partie Baas w Iraku i Syrii wzorowane były na nsdap, Egipt i inne kraje skłaniały się ku sowieckiemu modelowi. Czyli poszukiwania arabskie trwają, teraz próbują demokracji w bardziej zachodnim stylu. Czy europejski „lewicowy antysemityzm” wykluł się nagle? Czy nie wyrasta on na glebie „lewicowego antyamerykanizmu”? Demokrację i kapitalizm libański zniszczyli syrysjcy satrapowie. Po co im to było?

    Ale wracając do centralnego konfliktu doktryn – po co Arabom, Palestyńczykom rekonkwista ziemi o powierzchni 22 tys km kw., wielkości przeciętnego polskiego województwa, ziemi pustynnej, pozbawionej bogactw naturalnych? Przecież dostęp do drugiej co do ważności (?) świątyni muzułmańskiej może być im zapewniony. Myślę, że dla Zydów istnienie państwa Izrael jest o wiele ważniejsze, niż rekonkwista dla Arabów, praktycznie na to patrząc.

  31. TJ pisze:
    2011-09-19 o godz. 13:33 …”

    Jest tez jeden i to zasadniczy problem.
    Nie mozna miec „jedynego nowoczesnego i demokratycznego” panstwa na Bliskim Wschodzie…
    jezeli to panstwo ma funkcjonowac jako panstwo wyznaniowo-narodowe (Polska tylko dla Polakow).
    Jest to zasadnicza sprzecznosc.

    Jak mozna w ogole podchodzic do koncepcji Izraela jako „Jewish State” czego domaga sie Izrael i udawac, ze panstwo jest demokratyczne i nowoczesne.
    Gdy np. jego obywatele („gorszego” bo) arabskiego pochodzenia maja inne (mniejsze) prawa niz Zydzi.

    W samym zalozeniu jest to panstwo anachroniczne i jako takie nie moze byc naprawde demokratyczne – tym sposobem Zydzi robia sobie sami krzywde – kaleczac wlasna dusze.
    To mial jak podejrzewam na mysli Zygmunt Bauman, na ktorego rzucili sie inni jak ogary na zajaca (Patrz Polityka).

    Przekladajac to na prosty jezyk jezeli Natasza z Nowosybirska moze bez problemow zamieszkac w Tel Avivie bo miala babcie Zydowke (wlasnie to odkryla…) to fakt, ze Ali nie moze wrocic do swojej chaty gdzie mieszkali jego przodkowie od 14 stuleci bo Ali jest Arabem..
    nijak sie ma do nowoczesnosci ani demokracji.
    I nic tu nie pomaga naklady na badania naukowe, ilosc
    „start-upow” i dochod na glowe mieszkanca.

    Krytyka obecnej polityki Izraela to przejaw glebokiej troski o losy Zydow a nie bynajmniej jak niektorzy sugeruja ukryty antysemityzm!

  32. W Torze i Biblii jest wyraznie napisane ze konflikt zostanie rozwiazany ale tylko na trzy i pol roku a pozniej nastapi atak na Izrael w zaleznosci od tego jak sie interpretuje ksiegi swiete,dla jednych to bedzie Rosja i inne panstwa,dla innych Chiny wraz z koalicja.

  33. invinoveritas pisze:
    2011-09-19 o godz. 15:07
    TJ pisze:
    2011-09-19 o godz. 13:33
    „czyni z tego państwa placówkę europejskich (w wersji euroatlantyckiej) krzyżowców, bazę wypadową dla dalszego podbijania muzułmańskich świętych ziem”
    Możesz rozwinąć ten temat? Kto i co chce podbijać (muzułmańską ziemię)?”

    Mój komentarz

    Napisałem:

    „Izrael jest w pewnym sensie obcym ciałem na Bliskim Wschodzie, bo jest państwem Zachodu, europejską demokracją wśród cywilizacji muzułmańskiej. To jest również jeden z czynników, który odróżnia go od i poróżnia z otoczeniem.”

    Mój bieżący komentarz, c.d.

    „Podbijanie”, to nie jest strategia Izraela wskazana przeze mnie, to jest obraz tej strategii propagowany przez oponentów Izraela. Jako przykłady agresji podają oni m.in. następujące fakty:

    Udział w wojnie 1956 (konflikt o Kanał Sueski), zajęcie na długi czas półwyspu Synaj w wojnie sześciodniowej w 1967 roku, zajęcie wzgórz Golan jako przedpola koniecznego do obrony przed agresją od strony Syrii.

    Rozszerzanie osadnictwa izraelskiego na tereny, jak twierdzą Palestyńczycy, prawem kaduka zabierane dotychczasowym mieszkańcom, na Zachodnim Brzegu, w strefie Gazy, na wzgórzach Golan.

    Rajdy lotnicze na instalacje w Iraku w 1981 roku oraz groźby odwetu (zbrojnego) adresowane do różnych okolicznych państw.

    Nabycie broni jądrowej bez międzynarodowego rozpoznania, co gdzie kiedy, itd..

    Także ogłoszenie Jerozolimy stolicą państwa żydowskiego jest traktowane jako akt agresji, zamach na święte miejsce muzułmanów.

    Izrael jest traktowany przez duża część obywateli państw arabskich jako miejscowy żandarm narzucający swą wolę sąsiadom, co samo w sobie jest agresją oraz państwem niosącym potencjalnie destrukcyjny dla islamu bagaż idei europejskich, a w swoim dziedzictwie rzymskich, zasadniczo odmiennych od koncepcji wspólnoty państw islamskich.

    To Islam pokonał Cesarstwo (w owym czasie – 7wiek) Wschodnie, kontynuację Rzymu i tak ma zostać, bo to zwycięstwo jest nie tyle dziełem człowieka, co darem Boga, jest swojego rodzaju wyrokiem Najwyższego.

    Pzdr, TJ

  34. Zgadzam sie z Le Carre’m. Nie ma wyjscia z tego konfliktu. Bedzie trwal po wsze czasy. A konflikt Kaczynskego i Tuska, jest po prostu smieszny. Koniec nastapi w momencie smierci Kaczynskiego, bo nawet jesli Tusk umrze wczesniej, to konca konfliktu nie bedzie. Powodem jest wylacznie beznadziejnie glupie zacietrzewienie Kaczynskiego. Oczywiscie istnieje tez mozliwosc, ze po sromotnie przegranych wyborach (7 raz z rzedu) Kaczynskiego odsunie w kat Ziobro, a to zaostrzy jeszcze bardziej spor miedzy PiS i PO. Tyle, ze bez Kaczynskiego stanie sie on tak politycznie nieuzyteczny, ze PiS sie rozpadnie na male formacje w rodzaju KPN, partii Marka Jurka itp.
    Anyway, PO wygra, bo to jedyna w miare rozsadna sila polityczna w Polsce. Cala reszta to czkawka.

  35. Marek Baylin „Wzbiera gniew” ŚGW (2011/09/17):

    Kapitalizm zdaje się mroczną potęgą rządzącą losem jednostek i społeczeństw według niepojętych reguł. – z naciskiem na ZDAJE SIĘ; komu, na jakiej podstawie?

    Dziś godny poziom życia zapewnia nie własna praca, lecz odziedziczony kapitał. – bzdura, 26 lat temu nie miałem żadnego kapitału ($10000), a mój poziom życia uznaję za godny. W ostatnich 30 latach zwiększyła się liczba osób posiadających jakiś kapitał, ludzie posiadają domy, akcje i inne papiery. To ubolewanie można wyjaśnić co najwyżej spowolnieniem, czy wstrzymaniem (chwilowym mam nadzieję) ogólnego bogacenia się. To zbiorowa konsumpcja i rozrzutne świadczenia ograbiły społeczeństwa wspólnego ze wspólnego kapitału. Najbardziej cierpią ci, którzy beztrosko wierzyli propagandzistom „państwa opiekuńczego”, że w opiekuństwie mozna spędzić całe życie nie martwiąc się o zabezpieczenie, o oszczędności, o miejsce pracy.

    Kapitalizm przestaje kojarzyć się z uczciwym, mozolnym wysiłkiem i ryzykiem utalentowanych jednostek. – nonsens. To właśnie teraz, bardziej niż 10-20, czy tym bardziej 40 lat temu, kojarzy się on z talentem, ponoszeniem ryzyka i wysiłkiem intelektu.

    Na zbiorowej świadomości odcisnęły się informacje, że ci którzy przyczynili się do kryzysu, nie zapłacili za to … – kto się przyczynił do kryzysu? Chyba trzeba zrobić jakiś audyt, postawić przed Trybunałem Stanu. I konkluzja:

    Na naszych oczach przemienia się epoka. Dotychczasowa postać demokracji przemija. Albo ocali ją bunt w imię równości, albo pogrąży się, a my wraz z nią, a autorytarnych populizmach. Na razie innej alternatywy nie widać. – faktycznie, jak jest się krótkowidzem. Przemija ludowa demokracja oparta na populiźmie, na ideologii „równych żołądków”. Ta epoka przemija, ten system musiał się zawalić.

  36. Zdaje mi się, że stasieku słabo argumentuje za głosowaniem na Platformę. To, że jednej partii, jednemu premierowi trzeba dać więcej czasu, np. tyle co w Turcji, czyli 9 lat, równie dobrze może prowadzić do konkluzji, że 2 lata IV RP było za krótko, że trzeba im dać 9 lat i efekty na końcu się pojawią.

    Silniejszym argumentem jest wyśmiewany tutaj „konkurs piękności” partii i polityków. Ano, tak to jest – w demokracji wybory są konkursem piękności, może panienki nie są w przypadku polskich wyborów zbyt urodziwe, ale jedna z nich jest zdecydowanie, o cała niemal skalę porównawczą najpiekniejsza, jest nią PLATFORMA O.

  37. Kapitalizm tak, wypaczenia nie.
    Nadopiekunczosc panstwa w systemie kapitalistycznym nie zawsze dotyczy bezrobodnych, biedakow i innych nedzarzy. Tym wyzej wymienionym grupom spolecznym brakuje tez z reguly mozliwosci intelektualnych i finansowych aby w pelni wykorzystac opiekunczosc panstwa kapitalistycznego.
    Jak sie naprawde wykorzystuje opiekunczosc systemu kapitalistycznego udawadniaja nam od 2008 roku rynki finansowe, ktore codziennie za nasze panstwowe pieniadze staraja sie nam udowodnic, ze niezdolamy je uratowac przed samozaglada.
    W sobote mielismy wlasnie szczescie zobaczyc Geithnera w Wroclawu strojacego sie w piorka keynsisty i nalegajacego u zadluzonych europejczykowa na kolejny program koniunkturalny na rzecz kulejacego amerykanskiego przemyslu finansowego. Na taka kolekte w Europie niestety nikt juz nie ma pieniedzy.
    Drogie rynki finansowe, czas dorosnac i stanac na wlasnych nogach, a co sie z tym wiaze ponosic konsekwencje za wlasne wybryki.
    Ciesze sie, ze nasz czolowy blogowy neoliberalista doszedl do przekonania, ze zadluzona Grecje i jej wierzycieli, takze powinny obowiazywac prawa rynku. Przed kilkoma tygodniami brzmialo to jeszcze calkiem inaczej. Ale wtedy tez wiekszosc greckich obligacji znajdowalo sie w rynkach prywatnych bankow, a nie w reku EZB.
    Roczne obroty rynkow finansowych przekraczaja dziesieciokrotnie wartosc wszystkich produktow wyprodukowanych na Ziemi. Przed taka potega pozostaje nam sie tylko ugiac. Ona juz wszystko za nas zalatwi.
    .

  38. Gdy czytam wyjaśnienia TJ (17:29) to zdaje mi się, że wskazuje on, iż doktryna palestyńska i arabska jest średniowieczna, oparta na mitach i propagandzie wrogiej a priori.

    Inne uwagi:
    zetus (13:22) pisze: … jakieś próby porozumienia (Arafat-Peres) to było to tylko oparte na osobie Arafata i po jego śmierci rozpadło się jak domek z kart.

    Ta próba – Porozumienia z Oslo (podpisane 12-IX-1993 w Waszyngtonie) – aczkolwiek doprowadzila do powstania Autonomii Palestyńskiej, to jednak została stopniowo, „solidarnie zdemontowana” przez Hamas i prawicę w Izraelu. Kto za tym stał? „Różnica doktryn”?

    Art63 (15:58) pisze: … USA zmniejszy pomoc militarną albo UE przestanie finansowac Palestynę …, sugerując, że USA nie „finansują” Autonomii Palestyńskiej. Faktycznie pomoc USA dla Palestyny to około $500 mln rocznie.

  39. TJ pisze:
    2011-09-19 o godz. 17:29

    200 ton uranu „zniknęło” wraz ze statkiem w latach siedemdziesiątych na morzu Śródziemnym. Miała odebrać go Francja……
    A tu sympatyczny filmik na podstawie zeznań Vanunu…..
    Nie grozi się państwu mającemu broń jądrową, szczególnie takiemu który może mieć ich 200…..
    A ten aspekt jest często pomijany w dyskusjach.
    Siła tradycji to nie musi być obrona Częstochowy, ale i Masady…..
    http://www.greendevils.pl/operacje_specjalne/nuklear_israel/nuklear_israel.html

    http://www.youtube.com/watch?v=rNRYnA3GG5M

    Koszty zerwania porozumień pokojowych z Izraelem dla społeczności arabskich mogłyby być…..spektakularne…..
    O globalnych reperkusjach nie wspominając.

    Tak się zastanawiam, czy wymieniane obecnie ekipy rządzące w krajach arabskich sobie to uświadamiają?
    A lud?
    Łatwo jest zdemolować ambasadę Izraela w Kairze, podpuścić tłum, wywołać wojnę. Ale jak przekonać niepiśmiennych że kilka nuklearnych pocisków zrobi z Egiptu zeszklony parking?
    A parkingowi będą z całkiem innego narodu?

  40. TJ

    O to, to! Protokoły „mędrców”, kleszcze Rotszyldów (nie obrażą się? mam na myśli kleszcze), słusznie prawisz, dać Ci, co tam kto ma na zbyciu. Tylko nikt w to nie wierzy. Ludzie nie wierzą w istnienie Rotszyldów, Rockefellerów, Morganów, Kuhnów, Warburgów, Shiffów, Goldmanów, w ich prywatną Rezerwę Federalną – wszystko to teoria spiskowa! mówią tamci (w swoich mediach) .

    Izrael – reaktywacja powiadasz. Po 2000 lat. Nieco spóźniony refleks mają (jak się tak skrzykną jacyś potomkowie australopiteków, czy neandertalczyków, i wyciągną swoje zapisy odłupane ze świętych skał (albo do nich komentarze), stanowiące, że to z nimi był prawdziwy układ i to tysiące lat wiele wcześniej, to dopiero będzie wesoło), ale coś w tym jest – liczba strzałów i wybuchów w czasie tej reaktywacji będzie pewnie podobna, jak u braci Wachowskich, jednak u nich mniej było krwi, a jak już była, to sztuczna, no i nikogo nie oblewali tam płynnym ołowiem, nie palili nikomu żywcem ciał fosforem, nie strzelali dzieciom w piersi, a Turkom na pełnym morzu w głowy, nie rozjeżdżali dziewcząt buldożerami, i nie kazali nikomu nosić militarnych koszulek z wizerunkami ciężarnych Arabek, które na brzuchu miały wymalowane tarcze strzelnicze, a pod malunkiem podpis: „one shot, two kills!” Hasło może trochę niepraktyczne, mało marketingowe dla handlarzy śmiercią, ale robi wrażenie, prawda? Prawda.

    Ale tu farmazonisz TJ, jak w malignie. Nowoczesna demokracja parlamentarna, apartheidu – sam jesteś nowoczesna demokracja parlamentarna.

    ———————————

    Smutna myśl: „Oni nie umieją przezwyciężyć wzajemnej wrogości.” To jakiś żart? Nie załapałem. Wzajemna wrogość uzbrojonego po zęby bandyty, mordującego ludzi w świetle kamer, wyposażonego w najnowszą, amerykańską broń, także atomową oraz podobną finansową – wobec zagłodzonego, niemal bosego biedaka, z rurą wypełnioną cukrem z saletrą zwaną rakietą Kassim? Wzajemna wrogość brutalnych chamów w żołdackich trepach, wypędzających z domów setki tysięcy ludzi, kobiet i dzieci podczas Nakby w 1948r. – wobec tych wypędzonych, zhańbionych, bezbronnych, ograbionych? Wzajemna wrogość ludzi wypędzanych do dziś z własnych domów, do tych, którzy ich domy zajmują i okupują ich ziemię, pod eskortą armii? Wzajemna wrogość ludzi w ich mniemaniu wyższej rasy, wobec ludzi rasy niższej, nie wiadomo czy w ogóle ludzi?

    „Jestem niepoprawnym optymistą i dlatego nie widzę żadnej szansy na izraelsko-palestyńskie pojednanie.” Tu nie ma pomyłki, chyba że Freudowska. Tylko taki optymizm gwarantuje realizację prowadzonej właśnie moim zdaniem budowy syjonistycznego imperium, gdzieś od Algierii, po Iran, a w górę po stare tereny chazarskie. To jest stanowisko apologety rozpoczętego już mistycznego Świtu Odysei, powrotu opętanych rasistowskim szaleństwem czubków do urojonej Ziemi Obiecanej.

    Ciekawostka z ostatniej chwili, właśnie przypadkiem natrafiłem w sieci na żydowski portal Erec Israel – oto zmieszczone tam zalecenia dla Polski podczas prezydencji w UE, wydane przez forum Izrael-Polska-Europa, z czerwca 2011r.

    A to próbka izraelskiej propagandy by Danny Ayalon, któremu rok 1948 kompletnie uleciał z pamięci.

    Jako pacyfista nie przyłożę do tego ręki jeśli się zdarzy – bliższe jest mi stanowisko Andrzeja Towiańskiego, nakazujące za katolicyzmem miłością zwalczać zło – , ale marnie to widzę, moim zdaniem podejmowana właśnie przez finansjerę próba rozpętania kolejnej wojny światowej skończy się dla nich tak, jak to przepowiada w recenzowanej ostatnio przez Politykę książce Petros Makaris.

  41. ” Rozmowę Adama Michnika i Pawła Smoleńskiego z Johnem Le Carre – byłym szpiegu, sławnym pisarzu angielskim („GW”). Jest tam pewna myśl smutna o konflikcie izraelsko – palestyńskim, którą cytuję: „Oni nie umieją przezwyciężyć wzajemnej wrogości. Tam jest za wiele złej historii i każdy nowy konflikt porusza wspomnienia, dokłada nową cegiełkę. Zwycięzcy nic nie pamiętają. Przegrani pamiętają wszystko. (…) Jestem niepoprawnym optymistą i dlatego nie widzę żadnej szansy na izraelsko-palestyńskie pojednanie. Nie należy karmić się ulotnymi nadziejami”….”

    Pan Passent jak zwykle „nie zawiodl”… poniewaz temat „trudny” i zawsze sie mozna komus narazic – a po co sie wychylac.

    No i przeciez oportunizm -przepraszam to sie teraz nazywa …pragmatyzm – to wiodaca cecha wszystkich ponadustrojowych „autorytetow”…

    Poprzec tak bezkrytycznie polityki Izraela tez nie wypada – bo to juz bylaby jazda na swiatlach i cala ta misternie falszowana opinia o Panu DP jako nowczesnym,liberalnym i prawie, ze lewicowo wrazliwym publicyscie stala by sie oczywista blaga.

    Pozostaje cytowanie kogos i …bezradnosc wobec „niezwykle skomplikowanego konfliktu”…

    Plakac sie chce.

    Dla kazdego obiektywnie patrzacego obserwatora jest jeden okupant i jeden okupowany.
    Jest nieproporcjonalna roznica sil, jest dyskryminacja i oczywisty brak bezstronnosci tzw. rozjemcy czyli USA.

    w USA nikt nie ukrywa, ze pieniadze i wplywy lobby zydowskiego sa na tyle istotne, ze nikt nie wazy sie zaryzykowac utraty jego poparcia.
    USA zawsze bedzie stalo na strazy interesu Izraela.
    Netanjahu mial ostatnio kolo 30 stojacych owacji w amerykanskim senacie- kazdy kto chcial byc wybranym staral sie klaskac jak najglosniej i jak najwiecej.
    Dzisiaj nie klaszcze tylko…lewica.
    I 180 na 192 panstw na swiecie…
    I tu ma problem Pan DP.
    To bardzo dobrze stac na strazy czyjegos interesu ale w tym wypadku jest to interes jednej strony i nikt nie ukrywa, ze chodzi tu o pieniadze i wplywy konieczne w amerykanskiej polityce a nie jakas bezstronnosc czy zwyczajna sprawiedliwosc.

    To nie moze przejsc przez gardlo spetanego swoim „pragmatyzmem” publicysty… wiec cytuje i rozklada bezadnie rece usmiechajac sie przymilnie z zaklopotaniem…

    I tym paradoksalnie jak wielu innych najbardziej szkodzi wlasnie Izraelowi.

  42. No i niezapominajmy to nie jest jakis symetrycznie-rozlozony-konflikt…
    gdzie obie strony wzajemnie sie balansuja.

    To status quo, ktore podobno nie moze sie zmienic – „bo jest za trudne” to de facto pozycja kogos kto stoi butem na gardle lezacego oponenta.

    Zgoda na bezradnosc reklamowana tu przez Passenta to fatalistyczne pogodzenie sie – NIE z nierozwiazywalnym wezlem gordyjskim konfliktu – tylko ZGODA na lamanie podstawowych praw ludzi i narodu manifestowana na oczach calego swiata.

    Zeby bylo zabawnie 45% Amerykanow popiera prawo Palestyny do wlasnej panstwowosci a jedynie 15% odmawia Palestynie tego prawa (wlasnie oglosilo to BBC).
    Ale wladza w aAmeryce traci jak i nasi publcysci resztki swojej wiarygodnosci,

  43. O słynnym uczuleniu TO na JŻ (wg. stasieku)

    Oto Żakowski zostawia na spalonym media nasze bo jest kampania wyborcza a oni mówią i piszą o bzdetach, z kolegami reakcyjnymi włącznie. D. Passent pisze o udziale Nergala w programie TVP – kompletna głupota. A. Szostkiewicz o aniołkach prezesa – beztreściowy banał.

    Czym się zajmuje J. Żakowski? Tylko proszę bez uczulenia!
    Oto próbka:

    1. „Dokoła rozkręca się wielka dziejowa burza, świat w bólach rodzi historyczne decyzje, przesuwają się jądra mocy i strumienie bogactwa, ziemia drży, cały globalny porządek chwieje się w posadach, a u nas „statek pijany”.

    – Czyż to nie jest beztreściowy, czułostkowy, populistyczny i ideologiczny banał? Ale jak pięknie napisany.

    2. „Na razie (pierwszy raz po 1989 r.) mediom ani wyborcom kompletnie niczego nie udało się w tej sprawie uzyskać. Zero. Nul. Totalna porażka”.

    – Jak zaczął ostro i po bandzie, to musi JŻ pędzić dalej i jeszcze ostrzej. Czyja porażka? W domyśle – mediów i koalicji rządowej z Tuskiem i Pawlakiem.

    3. „Pytamy ich o unijny rząd gospodarczy. Nie czy są „za”, czy „przeciw”, ale jak ma działać”.

    – Czy to nie damagogia ze strony JŻ. Wiadomo, że rząd powstanie i będzia atrapą, więc po co Tusk ma tańczyć tego walczyka?

    4. „Pytamy o progresję podatkową. Spłaszczać dalej czy różnicować, jak próbują w innych krajach Zachodu”.

    – Progresja podatkowa już była w krajach Zachodu, ale ją ograniczono, choć nadal jest wyższa niż w Polsce, ale także wyższa niż we wszystkich krajach Europy Środkowej. Albowiem progresja podatkowa hamuje wzrost, to jest zgodne z intuicją i z empirią, więc po co JŻ udaje Greka, przecież jest edukowany w ekonomii i au courant.

    5. „… pytamy o śmieciowe prace, opłaty za przedszkola, prywatyzację usług komunalnych”

    – Owszem, to są tematy. Ale jakiemukolwiek politykowi z ideologicznym dogmatykiem JŻ trudno byłoby dyskutować. Bezpieczniej już jechać do Skępe.

    Wszak rynek pracy jest efektem koniunktury gospodarczej oraz sztywnych regulacji i obciążeń rynku. Przedszkola nie mogą być bezpłatne. Prywatyzacja dobrze robi usługom komunalnym. Ale czy z JŻ można uczciwie o tym rozmawiać?

    Stasieku, czy korespondowałeś z red. JŻ i zapytałeś się, skąd wziął polski wskaźniki GINI = 39? Ekstrapolował, czy ktoś to już policzył?
    Chodzi o wzmiankę własną redaktora w wywiadzie z ekonomistą brazylijskim o gospodarce brazylijskiej 3-4 tygodnie temu, taką uwagę mimochodem, niech czytelnikowi zapadnie w pamięć jeszcze jedna nieprawdziwa liczba podana przez red. JŻ, prawdopodobnie winien był „bałagan w redakcji”.

    Życie jest takie przewidywalne, wiadomo, co kto do kogo ma, szczególnie jeśli jest to uczulenie, albo gdy ktoś jest „guru”. Nic dziwnego, że lud goni za orzeźwiającą sensacją.

  44. Natomiast podoba mi się ta konkluzja z artkułu Tomasza Kasprowicza (gorąco polecam stasieku, Kartce z P. i nie tylko im):
    http://www.polityka.pl/rynek/1519170,1,terapia-gorsza-niz-kryzys.read

    „Na tym tle zaskakująco wyróżnia się nasz rząd. W przeszłości nie dał się skusić na zbyt mocne „stymulowanie gospodarki”, dziś odmawia obniżki akcyzy czy interwencji na rynku franka szwajcarskiego. Trudno powiedzieć, czy wynika to z poczucia odpowiedzialności, czy konstytucyjnych limitów zadłużenia. Deklaracje bezradności wobec zjawisk gospodarczych, składane przez premiera i ministrów, mogą wynikać z faktycznego zagubienia albo – wręcz przeciwnie – realistycznego spojrzenia na to, co rząd zrobić może, a czego nie. Polski okręt płynie pod prąd światowego szaleństwa. I zamiast tonąć, radzi sobie całkiem nieźle. Na tyle dobrze, że Polska staje się powoli, jeśli jeszcze nie wzorem, to przynajmniej frapującym przykładem dla całej Europy”.

    Czy to rządu zagubienie, czy to już realistyczne spojrzenie?

  45. telegraphic observer pisze:
    2011-09-19 o godz. 16:49
    „Najważniejsza przeszkoda dla ugody na Bliskim Wschodzie – fundamentalna sprzeczność doktryn wyznawanych przez obie strony – z jednej strony biblijny mit założycielski, z drugiej groźny przykład rekonkwisty, jest nieusuwalna” – w słynnym komentarzu pisze TJ (13:33).
    Arabowie też starali się być placówką (płn-)zachodu, partie Baas w Iraku i Syrii wzorowane były na nsdap, Egipt i inne kraje skłaniały się ku sowieckiemu modelowi.„
    „Ale wracając do centralnego konfliktu doktryn – po co Arabom, Palestyńczykom rekonkwista ziemi o powierzchni 22 tys km kw., wielkości przeciętnego polskiego województwa, ziemi pustynnej, pozbawionej bogactw naturalnych?”

    Mój komentarz

    1) Jeśli chodzi o tzw. socjalizm arabski, to czas pokazał, że idea zupełnie nie wypaliła. Jeden z szefów irackich BAASu, niejaki Hussein, został po początkowych złudnych sukcesach wyznawanej przez siebie idei socjalistycznej przywołany przez rzeczywistośc do porzadku i stał się poprzez zakładaną przemoc cappo di tutti cappi i w końcu musiał także zgodnie z tradycją zgiąć kark w meczecie, by stać się prawdziwym Rasem dla narodu. Społeczeństwo nie ewoluuje tak szybko, jak zakładają to idee.

    2) Mówiąc o rekonkwiście miałem na myśli (pojęcia umowne) „wyprawę” i zdobycz współczesnych „krzyżowców” w postaci państwa Izrael, a nie zamierzane odbicie przez Arabów ziem Izraela.

    W takim ujęcia rekonkwista jest wydarciem z ciała arabskiej wspólnoty przez współczesnych „krzyżowców” ziem które kiedyś zostały z woli Boga i dla Boskich przeznaczeń ostatecznie zajęte przez pochód islamu w 7, 8 i późniejszych wiekach.

    Które to zajęcie oznaczało ni mniej ni więcej, tylko nieodwracalne nabycie tych ziem dla idei islamu, dla nowego urządzenia świata.

    W tym świetle Izrael jest tylko państwem „tymczasowym”, „nieuprawnionym”, państwem „przeciwko prawom bożym” i prędzej czy później Jerozolima wróci na łono islamu.

    Tak mówi fundamentalistyczna doktryna, z której korzystają garściami różnego rodzaju bojownicy o wyswobodzenie świata islamu spod tyranii i okrucieństw Zachodu. Istnienie państwa Izraek=l jest interpretowane jako błąd i grzech główny Zachodu (pojęcie bardzo szeroko interpretrowane).

    Pod tę doktrynę podczepiają się Palestyńczycy. A pod jaką inną mają się podczepić? Jaka inna doktryna daje 100 % racji?

    Współcześni rekonkwistatorzy, czyli współcześni krzyżowcy muszą ponieść i poniosą klęskę. Nikt jeszcze nie wygrał z prawem bożym. Takie jest stanowisko fundamentalistów, takie jest (chwiejne bo chwiejne ale powszechne) przekonanie większości mieszkańców Bliskiego Wschodu.

    Tak jak w świecie średniowiecza, za krzyżowców nie tylko uważa się tych współczesnych którzy zasiedlili (zdobyli) te 22 000 km2 ziemi arabskiej lecz również tych którzy inspirowali, wspierali i wspierają materialnie, organizacyjnie, ideologicznie „agresorów”, pełnili i pełnią taka samą rolę jak podczas wypraw krzyżowych papiestwo i zmobilizowane przez ten ośrodek królestwa.

    Tak że to nie jest w żadnym wypadku kwestia 22 000 km kwadratowych suchego terenu.

    Pzdr, TJ

  46. Czytam właśnie biografię Miłosza (wg. Franaszka), rozdział o ucieczce z ambasady PRL w Paryżu pod skrzydła Giedroycia w Maisons-Laffitte w roku 1951. O tym przemożnym przekonaniu tego 40-latka, po spędzeniu zaledwie 4-5 lat wśród stalinizmu, że on, właśnie on zna prawdę. Oczywiście autor „Ocalenia” szamotał się w swej decyzji, ale znał prawdę o zniewoleniu umysłów inteligenckich, pisarskich, przez Dialmat, przez władzę, która miała ludzkość uszczęśliwić, również w rozumieniu Cz. Miłosza. Nie miał wątpliwości, jaka jest prawda. Skąd on miał pewność tego precyzyjnego, brzytewnego odcięcia prawdy od kłamstwa?

    Skąd Kapuściński, a za nim John La Carré, wiedzą „jaki świat jest w rzeczywistości, jaka jest prawda o naturze ludzkiej, jak wytłumaczyć niezorientowanym czytelnikom istotę zdarzeń”? W tym jest jakaś uzurpacja, brak skromności. A może to jest właśnie ta angielska pycha i przemądrzałość wyniesione z Eton, hehehe.

  47. Prof. Andrzej Mencwel, pisarz i antropolog kultury pochyla się nad 2 milionami nędzarzy polskich. Tj., wg urzędowej statystyki GUS, 5,6% osób w gospodarstwach domowych, które żyją poniżej MINIMUM EGZYSTENCJI około 466 zł na miesiąc. I słusznie.

    Nie mówi się przy tym, że liczba nędzarzy zmniejszyła się o połowę od roku 2002, czy 2005. Owszem, żyjących poniżej MINIMUM SOCJALNEGO (obecnie około 927 zł) wyraźnie nie ubywa. To znaczyć może, że świadczenia i służby socjalne trafiają do najuboższych.

    I to dobrze świadczy o władzy, jak mi się zdaje. Oczywiście pewna część, może nazwet znaczna, wzrostu średniej zamożności i możliwości państwa pochodzi z wpłat Unii Europejskiej. Ale chyba po to do Unii wchodziliśmy. Poziom wykorzystania środków unijnych przez Polskę jest jednym z najwyższych w regionie. We wzroście gospodarczym czasem wyprzedzają nas kraje nadbałtyckie, ale często są daleko w tyle. W niektórych sprawach jest ciężko, ale niemal wszędzie idzie ku lepszemu.

    Czy naprawdę Polacy zasługują na mniej pod rządami „premiera” Kaczyńskiego?

  48. Panie Jacku Żakowski, my niżej podpisani (TO w poniedziałek, o godz. 20:41) wzywamy Pana do tablicy blogowej.
    Skąd Pan wziął wskaźnik GINI=39 dla Polski?
    Jeśli jest to ektrapolacja danych z 2006 to prosimy o krótkie uzasadnienie.
    Jako inżynier automatyk przypominam, że procesy ekonomiczno-społeczne zwykle nie przebiegają liniowo.
    Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
    Szczerze oddany stasieku

  49. @telegraphic observer
    Nie operuj, proszę banalnymi środkami wyrazu oceniając banalność czyjejś wypowiedzi.
    Zdajesz sobie sprawę, że wszystko co piszemy, to banały w porównaniu z wiecznością i kiszonym ogórkiem.

    Czytam kilka kawałków dziennie, czasami w „psim języku” i upewniam się, że sedno kryzysu jest znane w wąskim kręgu obserwatorów i „sił sprawczych”.
    Prawda z trudem przebija się do opinii publicznej, bo jest niewygodna politycznie we wszystkich krajach z neoliberalną polityką gospodarczą.

    Ciekawe, co będziesz pisał za 12 miesięcy.
    Ale pisz dużo, pisz zrozumiale i nie zarzucaj banału innym.

  50. @telegraphic observer, 17:46
    Argument (jadę od tyłu z czytaniem bloga), że Ty, gołodupiec, 26 lat temu podniosłeś sobie w socjalistycznej Kanadzie, kraju emigrantów wszelakich, standard życia, jest banałem kosmicznym.
    Statystyki, doktorze ekonometrii, podają smutna prawdę o stagnacji materialnej rdzennej klasy średniej za oceanem.
    I z tym coś musi zrobić świat rozwinięty.
    Ja zaleciłem synowi naukę chińskiego, J. Wałęsa kupił mieszkanie w Pekinie, pytam więc co doradzisz swojej A.?

  51. @spokojny 2011-09-19 o godz. 13:06
    PANOWIE biskupi mają pełne prawo do wyrażania jadurniejszych nawet opinii.
    Ale nich takie opinie wyraża p. Głódź, czy inny arcy… i niech się autorytetem kościoła nie sztukuje.

  52. …ale mi się udało literówek naplątać 🙂

  53. jasny gwint pisze:
    2011-09-19 o godz. 09:45

    „Palestyńczycy, którzy przeżyli cierpienia prześladowania i ludobójstwa dokonanego przez imperializm Izraelski.”

    Zastanów się zanim napiszesz bzdurę.

  54. Tanaka pisze:
    2011-09-19 o godz. 11:08

    Nie zaszkodziłoby, gdybyś się poinformował(a), co na temat Izraela mówią od kilkudziesięciu lat Arabowie. Ostatnio taż Turcy. To są rzeczy, które warto wiedzieć.

  55. Na polskim rynku czytelniczym pojawiła się niedawno książka S.S. Montefiore „Jerozolima – Biografia”, którą warto przeczytać nawet po kilku tego typu lekturach z tysięcy wydanych na ten temat.
    To co mnie dziwi w prezentowanych tutaj postach, to wyolbrzymianie izraelskich zbrodni na Palestyńczykach, które są kroplą w morzu niegodziwości wyrządzanych Żydom przez setki lat w Palestynie (tu spory udział mają też chrześcijanie), a szczególnie w Jerozolimie. To właśnie Arabowie przy każdej okazji ( a nawet i bez niej)dziesiątkowali skromną diasporę żydowską w Jerozolimie i z ochotą burzyli ich synagogi. Izraelczycy po zdobyciu Jerozolimy nie tknęli muzułmańskich świątyń i nie zakazali muzułmanom praktyk religijnych na Wzgórzu Świątynnym.
    Przywoływany w wywiadzie z le Carre Ryszard Kapuściński swoje podróże odbywał z Herodotem, który w swoim „reportażu” Dziejów zapytywał sam siebie o to kto zaczął, ponieważ po latach nikt mu nie potrafił wyjaśnić skąd się wziął taki czy inny konflikt i zapiekła wrogość ówczesnych nacji.
    Wydaje się, że Montefiore wziął na siebie rozsupłanie tego „kto zaczął” w Palestynie i chyba mu się to udało. Sam też nie wie jak się to wszystko skończy.
    Pozdrawiam

  56. m^2 pisze:
    2011-09-19 o godz. 14:25

    Dziękuję za pański wpis.
    Od zawsze nie znoszę określenia tolerancja – jest w tym słowie jakaś pogarda, protekcjonizm wobec tego, kogo mamy tolerować.
    Co upoważnia tego tolerancyjnego łaskawcę do traktowania z góry tych, których jego zdaniem mamy tolerować?
    Jestem za określeniem szacunek. Gdyby był szacunek dla drugiego, innego… tolerancja byłaby zbyteczna.
    Na to, co się dzieje na bliskim wschodzie patrzę z niepokojem i bólem

  57. TJ (21:20)

    (1) arabski socjalizm różnił się od „naszego” głównie tym, że (a) nie prowadził wojny z kułakami, rzemiosłem i o rynek – zakres wolności ekonomicznej był na ogół większy niż we wszystkich krajach sowbloku, oraz (b) nie próbowano „rozwiązać problemu religii”. Owszem, Arafat w zestawieniu z Hamasem jest partyzantem świeckim, Mubarak zwalczał Bractwo Muzułmańskie, Assad mordował sunitów w Hamie, ale to nie znaczy, że reżimowy sekularyzm sięgał tego co zrobiono z cerkwią w ZSRR. Nie ma sensu porównywać, to zbyt skomplikowane dla nas. Faktem jest, że Arabowie czerpali przykłady z naszej części świata.

    (2) Nieporozumienie w sprawie rekonkwisty. Oczywiście nie upierałbym się, że miała ona być doktryną Izraela w tym tekście, bo oni mieli „biblijną”, ja bym nazwał ją ewentualnie Odzyskaniem Ziem („… zachodnich i północnych”) – więc jak, z drugiej strony, nazwać doktrynę Palestyńczyków? Fundamentalistyczna. Okay. Najważniejsze, że zgadzamy się iż jest ona zupełnie niepraktyczna, wręcz szkodzi interesowi narodu Palestyńskiego.

    Pozdrawiam, TO

  58. Niektórzy blogerzy, jak Bywalec 2 (09-19 o godz. 19:23) wyrobili sobie mylne wyobrażenie o bankach, jako jakichś twierdzach oszustwa, żarłocznej zachłanności i kreowania dodatkowego ryzyka, aby utrudnić życie prostemu człowiekowi. No może i tak jest, wyższy personal banku ma wysokie pensje, ale teoria prywatenj żarłoczności co najwyżej wyjaśnia dlaczego nie wszyscy pchają się drzwiami i oknami, aby dostać posadę prezesa, czy choćby zwykłego executive officer z odpowiednim apanażem.

    Ale wyobraźmy sobie co by się stało, gdyby rząd grecki ogłosił bankructwo. Stary dług zamieniłby się w bezużyteczny papier, nowego długu na wypłatę pensji, emerytur i innych zobowiązań nikt by nie udzielił. Zaś krwiożercze banki prywatne – ECB (niem. EZB) wykupił część włoskiego i kiszpańskiego długu – trzymając w rękach stary bezwartościowy dług, greckie, niemieckie, francuskie, brytyjskie i inne, miałyby dziurę w aktywach. Run na banki nastąpiłby, choć w warunkach rządowych gwarancji lokat do pewnego poziomu, byłby on ograniczony. Banki te przestałyby działać normalnie, zamarłby kredyt handlowy i konsumpcyjny, zresztą to już się dzieje, bo w walucie euro banki nie chcę pożyczać między sobą na dłużej niż na jedną noc.

    Geithner we Wrocławiu, ubrany był w garnitur zdaje mi się, bynajmniej nie przyjechał ratować amerykański sektor finansowy, lecz wyciągać całą globalną gospodarkę z tego grecko-europejskiego bagna. Popularne myślenie w kategoriach „prywatne ręce” kontra „państwowe pieniądze” jest mało ambitne i niczego nie rozwiązuje. Czekanie, aż to bagno samo wyschnie jest samobójcze.

  59. Skoro Jaruzelski zostal sprawiedliwie oceniony to kiedy zacznie odsiadywac wyrok?

    baltazarsaldo

  60. Czy mozna zywic nadzieje na pojednanie z Jaruzelskim?

    baltazarsaldo

  61. A.Falicz trafnie opisuje zaklamanie i hipokryzje Swiata w stosunku do Palestynczykow. Wlacznie z takim „postepowcem” jak DP.
    Nie mowiac juz o wielkimbojownikuowyzwolenie Michniku……

  62. TO

    We wlasciwym sobie stylu „wypunktowales” Zakowskiego.
    Pattrz w jaki oczywisty sposob jestes od niego „madrzejszy”…

    Artykul Zakowskiego ja knajbardziej na miejscu, wyrozniajacy sie pozytywnie w masie propagandowych bzdetow.

    Ale Ty WIESZ -…
    Strasznie malo w Tobie pokory.

    Napisze tylko o jednym (reszta jest poniekad pochodna tej Twojej „swietej prawdy”) -pozostala czesc to blogowa poetyka gdzie sobie mozna argumentami wywijac jak cepem bo sie nie jest Jasiem Kowalskim tylko np, Telegraphikiem – wiec jakby mniej wstyd.

    Piszesz:

    „Albowiem progresja podatkowa hamuje wzrost, to jest zgodne z intuicją i z empirią, więc po co JŻ udaje Greka, przecież jest edukowany w ekonomii i au courant.” –

    progresja podatkowa piszesz hamuje wzrost – i to WIADOMO…
    a niby skad?

    Zalozmy, ze progresja podatkowa ma sluzyc zmniejszeniu zroznicowania w dochodach – moge tak zalozyc?

    Najlepiej dzis funkcjonuja kraje z najwyzsza progresja podatkowa i tam tez poziom zycia wedlug wszystkich obiektywnych wyznacznikow jest najwyzszy (nie TO, nie pisze o ilosci miliarderow na kilometr kwadratowy ale o dlugosci zycia, wyksztalceniu, poziomie zdrowia itd – przecietnego czlowieka)
    dochod na glowe i wzrost gospodarczy chociaz jest jedynie narzedziem do uzyskania wazniejszych spolecznie celow te kraje tez maja nie najgorsze w porownaniu doTwoich tw. dochodowo zroznicowanych”.
    Generalnie wszedzie gdzie wspolczynnik Giniego jest nizszy jest pod kazdym wzgledem spoleczenstwom lepiej.

    Poniewaz piszesz w swoim stylu
    „Ze wiadomo”

    polecam:
    The Spirit Level
    : Why More Equal Societies Almost Always Do Better
    by Richard Wilkinson and Kate Pickett.

    gdzie – cytuje:
    „He and Pickett have compiled information from around 200 different sets of data, using reputable sources such as the United Nations, the World Bank, the World Health Organisation and the US Census, to form a bank of evidence against inequality that is impossible to deny…”

    Poddajac pod uzasadniona watpliwosc fundament neoliberalneych teorii spoleczno-ekonomicznych ksiazka i badania tych autorow rozprawiaja sie bez litosci ze wszystkim co:
    „WIADOMO…”

  63. Nadal wokół SLD tworzony jest czarny piar.
    Używane narzędzia to kłamstwa, manipulacje i krzywdzące opinie wyrażane przezt medialne stronnictwo PO i jego światłego przywódcy.
    Wczoraj SLD znowu naraziło się tym „sprawiedliwym”.
    Otóż na żądanie „opinii publicznej” pokazało, ile kosztują jej obietnice wyborcze a także skąd na to będą pieniądze.
    Na spotkaniu czterech polityków w TVP Informacyjnej żadna z pozostałych partii nie podała nawet przybliżonych wartości i to okazało sie błędem.
    Błędem SLD a nie PO PiS czy PSL.
    Błędem bo naraziło się na ataki konkurentów a i prowadzących.
    Nie tylko ich
    Znany „bakałarz” Rostowski – przypominam, że jest to odpowiednik polskiego licencjatu – również zabrał głos bredząc coś o kłamstwach SLD. Ten znany polityk, bo przecież nie fachowiec od finansów – nadal jest idolem komentatorów TVN 24 z lubością podkreślających, że jeden z posłów SLD jest magistrem co go dyskwalifikuje.
    A jakim błędem wołającym o pomstę z nieba jest okrycie przez SLD kandydata na stanowisko ministra finansów!
    Przecież inni nie muszą a SLD tak bo chodzi o kolejny zmasowany atak.
    Na tę chwilę lansowany jestPalikot jako nadzieja PO na marginalizację SLD.
    Kto za tym stoi ?
    Ano na pewno Media PeOwskie na czele z Polityką, GW, TOK FM, TVN 24…
    I nie wstydzą się!

  64. „Jak cię widzą tak cię piszą”
    Zany w Europie rosyjski pisarz i publicysta, widziany jako polonofil charakteryzuje dwupartyjny twór /POPiS/powstały ze złogów solidarności. Taka jego zadaniem jest dzisiejsza Polska porównywana do „sparaliżowanej strachem i zagubionej kobiety. Nigdy nie myślała, że stanie się taką jak jest. Nie chodzi o to, że się postarzała, ale o to że postarzała się brzydko i głupio. Są takie kobiety w nieokreślonym wieku, z którymi jest nudno. Polska stała się nudnym dodatkiem do Europy. Kiedyś w Polsce panował pozytywny brak zaufania do Rosjan. Najbardziej nieufnym typem był chłop. Na każdym kroku rzucał kurwami, ale bawiło to mnie. Ale dziś – jak sądzę – w tym typie tkwi największe nieszczęście. Chłopski upór, umiłowanie do polowań, niechęć do ludzi mądrych i bezgraniczne zaufanie do kościoła – niczym miłość do partii w ZSRR – stały się flagą polityczną. Po śmierci Wojtyły, Miłosza i Lema wszystko stanęło na głowie. O lasach polaków decydują jajogłowi ze sprytnymi uśmieszkami, starymi wrzodami nacjonalizmu, antysemityzmu i prowincjonalnym mesjanizmem. Polska zaczęła się upodabniać do karykatury powieści Orwella.”
    Ładnie to brzmi i może służyć jako odtrutka do bredni pisanych tutaj przez jednego mędrca zaoceanicznego.

  65. Therese Kosowski, 23.53.Bez zastanawiania przesyłam Ci kolejną bzdurę.
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=26530

  66. W nawiązaniu do tematu.

    W tą niedzielę w niemieckim obozie w Oświęcimiu (Auschwitz) była obchodzona 70-ta rocznica męczeńskiej śmierci św. o. Maksymiliana Kolbe. Ponad dwa tysiące osób uczestniczyły we mszy, odprawionej tam przez Kardynała Dziwisza, który m. in.powiedział:
    „W zamierzeniach swoich twórców, obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau miał się stać narzędziem tworzenia świata bez Boga, zamkniętego w sobie świata nadludzi gardzących drugim człowiekiem z powodu odmienności jego rasy, narodowości, kultury i języka.”
    Brzmi znajomo.

    Żaden rabin, z tłumnie nawiedzających Obóz przy każdej innej okazji, nie przybył, przynajmniej nie ma takiej informacji na stronie obozu. W katolickim Niepokalanowie podczas wojny, od grudnia 1939r. znalazło schronienie ok. 1500 Żydów.

    Nie przybyli także prezydent RP Komorowski, ani premier RP Tusk.

    Senat ustanowił rok 2011 rokiem św. Maksymiliana Kolbe.

  67. telegraphic observer pisze:
    2011-09-20 o godz. 02:07

    Czy PRYWATNE banki nie są w stanie oszacować ryzyka kredytowania?
    Nie zatrudniają sztabów analityków?
    Skoro fundamentem jest wolny rynek, to powinna iść za nim odpowiedzialność za decyzje prezesów…..

    Wypowiedź Kuczyńskiego polecam
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/buffett-nie-ma-polsce-nasladowcow

  68. Palestynczycy odpieraja agresje syjonistycznych Europejczykow juz od ponad 100 lat, syjonista Broder: „Izraelczycy i Palestynczycy (…), ktorzy od okolo stu lat walcza o kawalek ziemi (…).” „(Izraelczycy) wiedza oczywiscie, ze Palestynczykow spotkala nie dajaca sie wynagrodzic niesprawiedliwosc, ze zydowskie panstwo po 1945r. powinno powstac w Niemczech, a nie na Bliskim Wschodzie, kosztem Niemcow, a nie Palestynczykow.”
    Henryk M. Broder, „Alles oder nichts”, Der Spiegel, 52/2000 str. 132 i nastepne – http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-18124587.html
    __Izraelczycy maja do Palestyny, do Izraela na koszt prawa do samostanowienia Palestynczykow, do Izraela w Palestynie, takie samo prawo, jakie mieli zaborcy do ziem polskich, do polskiego prawa do samostanowienia na polskich ziemiach. Chodzi zatem o pytanie, czy powinnismy stac po stronie Palestynczykow=Polakow, czy po stronie zaborcy.
    __Nie tak znowu dawno chcielismy, i mielismy do tego prawo, by swiat stal po naszej stronie, przeciw naszym zaborcom – dlaczego niektorzy z nas widza to inaczej, gdy im sie wydaje, ze moga na tym skorzystac, gdy nie chodzi – ich zdaniem – o Polske? Gdy ktokolwiek na swiecie cierpi pod zaborem, to cierpi na tym swiat – to prawo miedzynarodowe od Trybunalu Norymberskiego, Izrael powstal po tym Trybunale.
    __Zachod popiera Izrael tylko i wylacznie aby miec go jako swa baze wojskowa do kontroli arabskiej ropy i gazu. Wydaje sie, ze to takze jest motywem dla energii odnawialnych… Potwierdzaja to dzialania Izraela przeciw USA, ktore wciaz lapia jakichs izraelskich szpiegow.
    __Polska powinna postawic na energie odnawialne, poprzec Palestynczykow, a zydom umozliwic osiedlenie sie w Polsce. Polscy zydzi maja do tego prawo, ale nasi przodkowie przyjeli obcych zydow, a wiec mozemy i my przyjac polowe zydow z Izraela. Powinnismy tez poprzec projekt zalozenia Izraela w Europie, na koszt Europejczykow, a nie Bogu ducha winnych Palestynczykow.

  69. Śleper pisze: 2011-09-20 o godz. 00:15
    „To co mnie dziwi w prezentowanych tutaj postach, to wyolbrzymianie izraelskich zbrodni na Palestyńczykach, które są kroplą w morzu niegodziwości wyrządzanych Żydom przez setki lat w Palestynie (…), a szczególnie w Jerozolimie. To właśnie Arabowie przy każdej okazji ( a nawet i bez niej)dziesiątkowali skromną diasporę żydowską w Jerozolimie i z ochotą burzyli ich synagogi.”
    Syjonista Broder:
    „W ciagu ostatniego tysiaca lat nie bylo w zydowskij i isalmskiej historii krwawych ekscesow jak Wyprawy Krzyzowe i przesladowanie czarownic u chrzescijan. Nie bylo proby, by sie wzajemnie wyniszczyc, wrecz przeciwnie. Saladin, sultan Egiptu, Syrii i Palestyny – uwieczniony przez Lessinga w jego sztuce o Nathanie – pozwolil zydom po odzyskaniu Palestyny w 1187r. powrocic do Jerozolimy. Podczas gdy zydzi byli w chrzescijanskiej Europie XV i XVI wieku czesto przesladowani, byli spokojni o swe zycie w Iperium Osmanskim.”
    Henryk M. Broder, „Alles oder nichts”, Der Spiegel, 52/2000 str. 132 i nastepne – http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-18124587.html
    „Good relations existed between the Jewish and Arab communities, and the leadership of the Orthodox Jewish community conducted themselves according to the principles of Judaism, never provoking their non-Jewish neighbors. The Arabs were very friendly and neighborly, and a spirit of mutual respect was typical.”
    http://www.jewsagainstzionism.com/zionism/impact/dehaanmurder.cfm
    Rabbi Amram Blau – 2007:
    „The Jewish People are absolutely opposed to any injury against the Arab nation. The Arab nation never harmed the Jewish People until the advent of Zionist nationalism. The Jewish People are commanded by the Torah to seek the peace of the governments where they are citizens, and not to rebel against any nation, G-d forbid, especially when this concerns the Holy Land, to which we are forbidden to engage in mass immigration.”
    28.10.2007 – http://www.jewsagainstzionism.com/

  70. Tymczasowość weszła w krew

    telegraphic observer pisze:
    2011-09-20 o godz. 01:29
    TJ (21:20)
    „(2) Nieporozumienie w sprawie rekonkwisty. Oczywiście nie upierałbym się, że miała ona być doktryną Izraela w tym tekście, bo oni mieli „biblijną”, ja bym nazwał ją ewentualnie Odzyskaniem Ziem („… zachodnich i północnych”) – więc jak, z drugiej strony, nazwać doktrynę Palestyńczyków? Fundamentalistyczna. Okay. Najważniejsze, że zgadzamy się iż jest ona zupełnie niepraktyczna, wręcz szkodzi interesowi narodu Palestyńskiego.”

    Mój komentarz

    Polityka Palestyńczyków jest „niepraktyczna” – to komentarz naskórkowy, racjonalna ocena z oddalenia.

    Palestyńczycy nigdy nie mieli swojego państwa. Najbliższe tradycje państwowości, to dla większości krajów na Bliskim Wschodzie epoka postkolonialna, a dalsze tradycje, to imperium osmańskie. Skąd mają czerpać „praktyczne” wzorce, jak nie z Europy?

    Największą słabością Palestyńczyków jest to, że w zasadzie są oni brutalnie mówiąc luźną, tymczasowo zorganizowana grupą w dodatku siedzącą na workach z prochem.
    To daje kolosalną przewagę Izraelowi. Ukonstytuowanie się państwa i skonsolidowanie go, to najtrudniejsza z trudnych sprawa dla narodu nie mającego tradycji państwowości, w dodatku egzystującego w chronicznym konflikcie z potężnym sąsiadem.

    W zasadzie bez wsparcia zewnętrznego trudno było dotychczas wyobrazić sobie powstanie podmiotu palestyńskiego, który by mógł dysponować ważącymi argumentami wobec warunków stawianych przez Izrael, a dotyczących współistnienia.
    Jeśli to miało by być możliwe, to potrzebna jest interwencja, działanie, naciski i pomoc z zewnątrz.

    Takim działaniem mogło być uznanie państwa (rządu) palestyńskiego na forum ONZ. Otwierało by to drogę do uznania podmiotowości palestyńczyków, a tym samym wzmacniało by ich postulaty, uczyniłoby ich podmiotem prawa, wymusiło by inny stopień zorganizowania niż dzisiejsze kadłubowe, skłócone, na poły partyzanckie gremia.

    Izraelscy politycy faktycznie to odrzucają, bowiem obawiają się właśnie tych ram organizacyjnych i podmiotowości wobec których dużo trudniej zająć stanowisko, wytłumaczyć opinii międzynarodowej, że sytuacja tymczasowości jest najlepsza i „najpraktyczniejsza”.

    Trwanie w tymczasowości (a faktycznie dreptanie w miejscu) weszło im w krew, stało się zasadą funkcjonowania, samospełniającą się przepowiednią. Co nie jest aż takie dziwne. Tyle lat?

    Pzdr, TJ

  71. stasieku,

    nie stagnacja, ale postępujące ubożenie klasy średniej w Ameryce Pn.

    Pozdrawiam

  72. jasny gwint pisze:

    2011-09-20 o godz. 09:50
    „Jak cię widzą tak cię piszą”
    Zany w Europie rosyjski pisarz i publicysta, widziany jako polonofil charakteryzuje dwupartyjny twór /POPiS/powstały ze złogów solidarności.”

    Mój komentarz

    Autorze, czy przypadkiem pisząc o tworze POPiS nie zmanipulowałeś wypowiedzi Jerofiejewa o Polsce z 200 7 roku?

    Pisarz nie wspomina ani słowem w niej o partiach, układach politycznych, zajmuje się raczej paradygmatem polskości, stosunkiem Polaków do Rosji, dynamiką zmian, jakie przyniosło uwolnienie Polski spod kurateli, itd., skupiając się głównie na najszerzej znanej mu domenie – seksie. I nie mam mu tego za złe. Wypowiedź jest bardzo interesująca, krwista, mięsista, jak zwykle u niego.
    Ale żeby wekslować to na POPiS, to już przesada.

    Pzdr, TJ

  73. Janusz pisze:
    2011-09-20 o godz. 11:26
    „W tą niedzielę w niemieckim obozie w Oświęcimiu (Auschwitz) była obchodzona 70-ta rocznica męczeńskiej śmierci św. o. Maksymiliana Kolbe (…)
    Żaden rabin, z tłumnie nawiedzających Obóz przy każdej innej okazji, nie przybył”

    Dlaczego miałby przybywać rabin na rocznicę śmierci antysemity?

  74. @telegraphic observer
    Andrzej Falicz, 07:11, dość rano, jak na moje zwyczaje, trafnie wyłowił te Twoje WIADOMO.
    Do tego, w innych tekstach, słusznie zachwycasz się systemem skandynawskim, gdzie się narody opodatkowały progresywnie.
    Mój odpowiednik szwedzki, zyski z opcji dyrektorskich musiał dodawać do podstawy PIT, a ja płaciłem 19%.
    Nie powiem, co robił Hiszpan. (Wyspy Kanaryjskie)

    Jako starszy kolega, chcę Ci uprzejmie zwrócić uwagę, że ocenianie wieloletniego wkładu w publicystykę polską Jacka Żakowskiego, na podstawie jakiejś rzadko zdarzającej się wpadki, jest nieuzasadnione i może być tylko nazwane „uczuleniem na” – z czego lubisz sobie kpić.

    Niektórzy blogerzy mają uczulenie na Daniela Passenta, wypominają Mu bez przerwy jakieś zakręty życiorysowe – myślę sobie wtedy, a właściwie zadaję sobie pytanie, dlaczego ty, stasieku, uwielbiasz Passenta?
    Odpowiedź jest prosta. Przez całe dziesięciolecia, za komuny szczególnie, Passent mnie wzruszał, ożywiał, rozśmieszał za kilka złotych. To moje bezinteresowne uwielbienie, ma źródło we wdzięczności.

    Ile masz takich nazwisk („mam maszynę do pisania i nazwisko” – DP) Drogi TO?

  75. wiesiek59,

    oczywiście, że banki mają do dyspozycji wszelkie instrumenty niezbędne do oszacowania ryzyka. Tylko po co to robić, skoro do banków w szczególności aplikuje się złota zasada, według której zyski są prywatyzowane, zaś straty – uspołeczniane ?

    Chyba w zeszłym tygodniu, na postulat, że banki powinny lepiej oddzielić bankowość – nazwijmy to codzienną (zarządzanie oszczędnościami, kredytami itp) od przedsięwzięć finansowych w rodzaju, które doprowadziły do zapaści z 2008 roku czy do obecnych kłopotów niektórych banków europejskich. W odpowiedzi padło niemal chóralne „Ufffff….! Nie podźwigniemy taaaaakiej przebudowy systemu !” O ile sobie dobrze przypominam, to padła kwota 12 mld, ale już nie pamiętam, czu funtów, euro czy CAD (informację podał komentator ekonomiczny radia kanadyjskiego). Tak czy siak, nawet jeśli w funtach, to wychodzi na to, że 12 mld dla wszystkich banków brytyjskich razem wziętych stanowi kwotę nie do przełknięcia, astronomiczną.

    Powyższy przykład doskonale ilustruje jak kiepska jest kondycja banków. Tak kiepska, że niedługo trzeba chyba będzie znowu uspołecznić to i owo (patrz wyżej).

    Pozdrawiam

  76. stasieku (09-19 o godz. 23:21)

    Banalne środki wyrazu – zdaje mi się, że chodzi o uczulenie TO na JŻ (20:41) – odnoszą się do jakże niebanalnej wypowiedzi flekującej polską kampanię wyborczą. Jakby się JŻ nowonarodził i nie wie, że kampanie były, są i będą populistycznym bluzgiem wypełnione. Szczególnie z winy oponentów PO z JarKaczem na czele. Toczą się wszak dsykusje w panelach, tam są tematy wałkowane, niech po nich się Żaku przejedzie, co p. Bieńkowska tej drugiej nagadała, itd.

    Twój słynny guru manipuluje prawdą historyczną twierdząc, że w poprzednich kampaniach było niebanlnie a teraz jest już koniec świata. Banialuki wygadywano zawsze, od czarnych teczek i puszczania w skarpetkach, gruszkach na wierzbie itp. Chcę Ci otworzyć oczy, że redaktor guru flekuje Twoją Platformę w ten sposób. Zadziwiające, bo ślepiec nie widzi, że jest to najbardziej prospołeczna, zrównoważona, bo także prowzrostowa, a bez wzrostu nie ma opiekuńczości (nie na odwrót). Wszystko chyba z zaćmy ideolosłownej się bierze. Bo jak ktoś się posługuje wytrychem „neoliberalna polityka gospodarcza” to z góry wiadomo, że każdy banał może wyjść z jego ust. Polityka gospodarcza to cała masa detali, szczególnie na tym etapie rozwoju kraju, i ładowanie wszystkiego do wora z etykietą jest właśnie najszybszą drogą do banalizacji wszelkiej dyskusji.

  77. wiesiek59 (11:30)

    Oczywiście, że banki zatrudniają analityków ryzyka, znam jeden lokalny bank w stanie Tennessee i on zatrudnia kilkoro, i że banki szacują ryzyko kredytu – lokalne ryzyko. Ich szacunki zależą od otoczenia ekonomicznego, jak będzie z zatrudnieniem i cenami nieruchomości. Ich stosunek do ryzyka zależy od bodźcowania ich wyniki. Jeśli rząd gwarantuje tak wiele, to po co być niechętnym do ryzyka, można stracić zysk na rzecz konkurencji. Amerykanska gospodarka była w ten sposób przegrzewana od lat, w Kanadzie narzekano na „zimny klimat”.

    W moim przekonaniu najwyższym nadzorcą nad gospodarką, jej temperaturą biznesu i konsumowania są instytucje państwa, bank centralny, nadzór finansowy, min. finansów, etc. W Polsce jak pamiętamy przegrzanie było hasłem politycznym, pardon – „schładzanie” …

  78. Jacobsky (13:07)

    I dobrze tak – klasie średniej. Niech zubożeje, to nabierze trochę wigoru.

  79. Piotr Kraczkowski pisze: 2011-09-20 o godz. 12:20
    Jeśli przyłożymy skalę prześladowań chrześcijańskich, to rzeczywiście możemy się zgodzić na znikomość konfliktów pomiędzy Żydami i Arabami. Tematem książki Montefiorego nie są rany jakie odnieśli Żydzi na przestrzeni dziejów ze strony chrześcijan, to jest biografia Jerozolimy od początków historycznych po dzień dzisiejszy.
    W Bazylice Grobu Pańskiego nieusuwalnym konfliktem jest pozycja (ustawienie) pewnej drabiny, z powodu której może tam dojść (dochodziło) do poważnych zamieszek, a cóż tu dopiero mówić o tak zapętlonych dziejach Wzgórza Świątynnego, do którego roszczą pretensje obydwie religie. Tego się nie da rozwiązać, konflikt jest w to miasto wpisany od paru tysięcy lat do dnia dzisiejszego, a końca nie widać.
    Pozdrawiam

  80. Przyznanie prawa do powrotu potomkom Palestyńczyków byłoby precedensem groźnym dla świata…..
    -czy Ainowie mogliby wrócić na wyspy Kurylskie?
    -mieszkańcy Królewca, Śląska, Wołynia, Ukrainy?
    -co z Karelią? wróciłaby do Finlandii?
    -Tybet odzyskałby niepodległość?

    Każdy z członków Rady Bezpieczeństwa ma swego trupa w szafie.
    Chyba że odbędzie się powtórka z Monachium, czy Jałty i mocarstwa podyktują nowy porządek światowy, wbrew własnym interesom geopolitycznym….

  81. Andrzej Falicz (07:11)

    Skąd wiadomo, że progresja podatku dochodowego spowalnia wzrost – pyta Falicz. Ano przecież nie z wykopalisk. Wszystkie kraje na dorobku nie poważają się na progresję podatkową – od Rosji po Czechy.

    To że zamozny kraj, i „dobrze funkcjonujący”, ma progresję jako metodę podtrzymania przy zyciu klasy średniej-niższej to przecież potwierdza powyższą tezę. Ich na to stać, ich wzorst jest niższy niż Łotwy, Polski, Turcji i Brazylii (Szwecja jest też po zabiegu spłaszczenia stóp podatkowych i dlatego tak przyspiesza).

  82. Jeszcze o uczuleniu
    Czasami trudno sobie wytłumaczyć niechęć do osoby, inaczej, jak „uczuleniem na”.

    Mnie trudno oceniać J. Kaczyńskiego, bo mam na niego uczulenie. Drażni mnie jego mina, tembr głosu – cała jego fizyczność napawa mnie niechęcią. Podejrzewam Kaczyńskiego o cynizm polityczny, jego nieudaczność jest dla mnie głównym motywem zajęcia się polityką. Żaden patriotyzm, czy religijność!
    J. Kaczynski zdawał sobie sprawę, że na tym porewolucyjnym bezrybiu, dwóch solidarnych, to polityczna potęga.
    Nawet L. Wałęsa miał oddanego Wachowskiego i był tym silniejszy.

    Z obrzydzeniem zmieniam kanał jak widzę w telewizji twarz Hofmana, Kępy, Czarneckiego czy Brudzińskiego.
    To musi być uczulenie!
    Dlaczego tak myślę – ano dlatego, że Jacek Kurski, czy ks Rydzyk, osoby budzące niechęć u większości zwolenników PO, nie wywołują u mnie niemiłych odruchów. Kurski jest dla mnie talentem medialnym, takim trochę łobuziakiem, a ks Rydzyk czymś mi imponuje, czegoś dokonał, coś pobudował a Świątynia Opatrzności w najbogatszym mieście Polski – w budowie.

    Jest jeszcze wiele takich dziwactw w odbiorze postaci publicznych. Cokolwiek niektórzy by powiedzieli, nie wierzymy, podejrzewamy, odrzucamy.
    To tak jak w stosunkach kobieta-mężczyzna. Nie musi być piękna. Musi mieć to coś.
    Znałem kilku, którzy mieli uczulenie na piękne kobiety.

  83. WARTO PRZECZYTAC!!!!!!!

    ET

    walkabout pisze:

    2011-09-18 o godz. 10:25
    http://wpolityce.pl/artykuly/14860-juz-28-wrzesnia-premiera-nowatorskiej-ksiazki-slawomira-cenckiewicza-dlugie-ramie-moskwy-wywiad-wojskowy-polski-ludowej-1943-1991

    „Czasem narody ulegają fałszywym politycznym wyobrażeniom z powodu niemożności dotarcia do prawdy. Dzieje się tak niestety z powodu deficytu odwagi niezbędnej do ustalania prawdy. Książka Sławomira Cenckiewicza pokazuje, że obydwie przeszkody są do pokonania. Że drogą badań historycznych można wykazać fałszywość wielu legend na temat PRL i III RP.
    Dzięki żmudnej pracy i wielkiej erudycji autora ta książka obala trzy mity. Mit patriotyczności: że w PRL kadra oficerska Wojska Polskiego, z jego tajnymi służbami na czele, nie uległa sowietyzacji. Mit profesjonalizmu: że tajne służby wojska, chociaż może służyły Sowietom, to jednak były sprawne operacyjnie. Mit antylustracyjny: że członkowie PZPR nie byli werbowani na informatorów tajnych służb PRL.
    Gdyby polskie nauki społeczne miały więcej takich badaczy jak dr Cenckiewicz, znacznie trudniej byłoby manipulować Polakami.”
    prof. Andrzej Zybertowicz

    Nareszcie Daniel Passent będzie mógł z wypiekami na twarzy poczytać o sobie i kolegach z niewłaściwej strony mocy…

  84. Przeczytałem wklejone i zauważyłem przynajmniej jedną niezręczność.
    W tym zdaniu
    „Podejrzewam Kaczyńskiego o cynizm polityczny, jego nieudaczność jest dla mnie głównym motywem zajęcia się polityką. Żaden patriotyzm, czy religijność!”
    Powinno być „(…)jest dla mnie jego głównym motywem(…)”

    Chciałem powiedzieć, że JK zdecydował się na zawód polityka, kiedy zrozumiał, że jest nieudacznikiem.

  85. TJ pisze:

    2011-09-20 o godz. 12:27 i zapomina o nierozwiazywalnym konflikcie miedzypalestynskim.

    ET

  86. Uwaga dla domoroslych znawcow izraelskiej rzeczywistosci…

    Wielokrotnie pisalem, ze jednostronne rozwiazanie konfliktu wielostronnego jest niemozliwe. Niemozliwe jest rowniez wertykalne rozwiazanie przy mozliwosciach rozwiazania horyzontalnego; takie proby sa na szczescie w codziennym „wspolzyciu ” obu nacji czesto i z sukcesem podejmowane, o czym wielu piszacych nie pamieta lub nie ma pojecia. Dlatego tez nie zawsze jest celowe powtarzanie komentatorow politycznych, namawialbym piszacych jednak do generoweania wiedzy wlasnej.

    ET

  87. Piotr Kraczkowski pisze:
    2011-09-20 o godz. 12:20

    Pisz Pan ,do cholery ,Zydzi duza litera ,o wszystkim innym porozmawiamy potem…
    /nawet w roznych jezykach !!!/
    Salute

  88. To 14.55
    Były już oznaki że TO powraca do zdrowia, ale okazuje sie że neoliberalne pranie móżgu na temat hamowania wzrostu przez podatek progresywny wróciło niczym trujace jady u Kaczynskiego . Rozczula mnie zwłaszcza przykład rozwoju Rosji i Estonii jako cudownych efektów podatku liniowego . Gdyby głupota mogła fruwac, TO nie potrzebowałby linii lotniczych żeby podróżoiwac z wizytą do Polski i z powrotem !

  89. telegraphic observer,

    to znaczy co (czyli jak rozumiec Twoj postulat nabrania wigoru) ?

  90. @ invinoveritas

    Dlaczego? Choćby z wdzięczności, że dzięki temu „antysemicie” przeżyło wojnę ok. 1500 Żydów, którzy odchowawszy dzieci i wnuki mogą teraz wspólnie pluć na Polskę i Polaków, a św. Maksymiliana Kolbe mogą nazywać antysemitą. To chyba całkiem niezły powód, nieprawdaż? Dla niejednego rabina gratka, jak znalazł.

  91. stasieku (14:17)

    Ależ mnie prowokujesz z rana – „mam maszynę do pisania i nazwisko”. Ależ to kokieteria reklamowa!
    Uproszczenie, wszak trzeba mieć jeszcze palce, zapewne niepustą głowę i dostęp do pamięci zewnętrznych – łatwość dostępu, duże CPU, jeżeli już jesteśmy przy kompowych metaforach. Dosadne uproszczene, bo to wszystko kryje się pod „nazwiskiem”.

    A ja mam laptopa i blogowego nicka!

    Kiedyś obudziłem się z okrzykiem – a ja nie mam uczuleń. W reakcji na to, że jeden był uczulony na penicyline, ktoś na pyłki w powietrzu narzekał przedwczoraj, a pewna dziewczynka na orzeszki – zmarła. A ja nie. Za każdym razem, gdy czytam Żakowskiego, to zapominam nazwisko autora, autentycznie. Liczy się tylko jego maszyna do pisania i to co z jej wałka schodzi. W tym przypadku:
    http://wyborcza.pl/1,75968,10310485,Zostawmy_ich_na_spalonym.html
    powierzchniowo Redaktor Guru ma słuszność, bo kampania jest miałka i rola mediów jest nowsza niż dawniej. Dlatego napisałem, że tęskni JŻ za dawnemi czasy. A to się nie wróci, ten „prymitywizm medialny”, bo obecnie media znają rynek, lepiej go analizują, wiedzą jaki produkt schodzi i to ludziom ładują. Profesjonalizm. To samo politycy. Więc Żaku – z całym szacunekiem dla jego zasług i słusznych tekstów w przeszłości – jest w tyle za historią narodową o kilka długości, że się tak wyrażę.

    Więc jest powierzchnia polityczna i wielu wyborców nie wchodzi do głębi. Owszem, są interesy różnych grup, może cześciowo się one ścierają w kampanii, ale pisze JŻ:
    „Kampania wyborcza to w demokracji taki szczególny moment, kiedy wyborcy mogą zbierać od polityków weksle. Kiedy wybory miną, wrzucone przez nas karty do głosowania staną się w ich rękach naszymi wekslami.”

    Weksle? Kiedy daje się je do realizacji? Przepraszam Ciebie i Twoje Guru, ale to idealizującą naiwnością pachnie na odległość. Jak się zmieniła dynamika wystąpień i obietnic wyborczych, programów i przemówień, między 2007 i 2011. Jest o tym artykuł na stronie POLITYKI. Co z programu 2005 dałoby się wywekslować od Tuska? Polska demokracja dynamicznie się zmienia, jej formy i treści przeobrażają się szybciej niż w słynnym USA. Zmienia się kultura polityczna, interakca ludu z mediami, wygląda często, że się psi, ale jest to efekt adekwatniejszej reakcji na nastroje, u red. Kublik wystąpiła prof. Krystyna Skarżyńska, moja znajoma psycholog społeczny, windując przedziwnie polityka Palikota, ale ważniejszy był student w tej romowie, nazwiska nie pomnę, 20-latek, który zauważył, że polityka dla niego nie jest aż tak ważna, lecz to jak rozegra swoją edukację i karierę we własnym zakresie i on nie marnuje czasu na programy, postacie, historie sprzed 2-4 lat, on płynie po powierzchni tego wszystkiego, oczywiście głosować będzie (rodzice mu wpoili kilka obowiązków), ale to jest nieco przygodne, nie hard-wydebatowane, intelektualnie przetrawione, bo on na co innego swój czas przeznacza – i taka jest nowoczesna demokracja. Twój Guru nie dostrzega tego wszystkiego, mam wrażenie. A red. Passent dostrzega. Ot co!

  92. p.s.
    Stasieku, żebym nie zapomniał, choć to jest bez znaczenia. Nie mam również uczulenia na piękne kobiety. Kiedyś miałem nieśmiałość graniczącą z przestrachem, ale to dawno minęło.

    Oczywiście nie mam uczulenia na te wszystkie postacie, które wymieniasz. Spotykam je tylko w formie pisanej, co pewnie zwiększa merytoryczność odbioru bez języka ciała, mimiki, i co najważniejsze, akcentowania. Ha, nie mam uczulenia na akcentowanie w języku polskim.

    Poza tym, u Ciebie pora już przedobiadowa więc wpadasz w teoretyczny wywód na temat stosunkach damsko-męskich. Kobieta nie musi być piękna piszesz niebanalnie – musi mieć to coś.

    Hm, w stosunkach damsko-męskich w sensie ścisłym kobieta musi mieć wolę, nic więcej. To chyba wiadomo?

  93. Jacobsky (14:21)
    … słusznie pisze. Rządy/państwo uspołecznia straty banków, osłabia ich awersję do ryzyka. Oczywiście w pewnych krajach. Np. taki Goldman Sachs zarobił krocie podejmując niewielki ryzyko, gdy obstawiał, że rynek nieruchomości i nimi wspieranych papierów się załamie. Nie róbmy z banikierów idiotów. To państwa nie dają sobie rady ze swoją rolą. Teraz bank i rynki finansowe czekają na reakcję rządów i innych państowych instytucji. Bez nich nie są w stanie oszacować ryzyka związanego z długiem Grecji, Włoch i Irlandii. Są jak psy Pawłowa, ktoś może powiedzieć, podobno psy są pożyteczne.

    Inna sprawą jest teza o tym, że kondycja banków jest kiepska. Jaka kondycja, finansowa czy intelektualna?

    A kondycja polityki jest jaka? Zbyt wiele ludzi ubzdurało sobie, że demokracja prowadzi do równości ludzi pod wszystkimi niemal względami, aby kliku inteligentnych bankierów mogło cokolwiek z tym zrobić.

  94. TJ (12:27)

    Ze swej naskórkowej, racjonalnej z oddali strony powiem, że być może państwowość Palestyny, w miejsce dotychczasowej Autonomii Palestyńskiej ucywilizuje (jeszcze bardziej) samych Palestyńczyków, zobowiąże ich, uwzniośli ich działania pozytywne i oderwie od skłonności do tymczasowości. Jest to niewątpliwie metoda ucieczki do przodu.

  95. TO pyta:

    ” Skąd wiadomo, że progresja podatku dochodowego spowalnia wzrost – pyta Falicz. Ano przecież nie z wykopalisk. Wszystkie kraje na dorobku …”

    No to mamy dodatkowe warunki – trzeba byc na dorobku… cokolwiek to znaczy i kto ustala kiedy sie juz nie jest na dorobku…?
    Na poziomie jednostkowym:
    Czy na dorobku jest bezdomny w bogatych USA – czy miliarder w Indiach?
    Czy Czechy sa na dorobku z 25.500$ na glowe ?

    A wedlug Ciebie Szwecja przyspiesza …- bo splaszczyla progresje.
    Ja bym znalazl pare wazniejszych powodow – np. ten, ze w pore uzdrowila swoj system bankowy po ostatnim swoim kryzysie i dlatego, ze pomimo „ostatniego splaszczenia” ma na tyle niesplaszczony system, ze jest zdrowym dobrze funkcjonujacym panstwem w przeciwienstwie od np USA gdzie wyjatkowo splaszczono ( w druga strone…) caly system i gospodarka nie moze sie pozbierac.

    Czy Chiny przyspieszaja najbardziej na swiecie bo maja splaszczony system – sa przeciez na dorobku?
    A moze z wielu innych powodow – rowniez i tego, ze panstwo ma olbrzymi rozsadnie rozdysponowywany budzet.

    itd
    Te wszystkie latwe recepty maja jedna rzecz wspolna (splaszczyc to pojdzie…!) – niekoniecznie funkcjonuja.

    Oprocz splaszczenia lub progresji wazne jest co panstwo robi i jak wydaje pieniadze z podatkow.

    Samo splaszczenie watpie czy cokolwiek automatycznie powoduje.

  96. ET pisze:

    2011-09-20 o godz. 15:20

    Przeczytalem.

    Ciekawe czy i kedy redaktor Passent opisze swoje zniewolenie w systemie ktory sam tworzyl.

    baltazarsaldo

  97. stasieku pisze:

    2011-09-20 o godz. 15:23

    Politycy z KCPZPR byli udacznikami …Moskwy.

    baltazarsaldo

  98. Różnica między frazami ‚Jak wiadomo’ a ‚Jak mi się zdaje’

    Piszę to wyjaśnienie, aby przyspieszyć obieg blogowych myśli i wyznań. Otóż na ogół pomiam te kokieteryjne frazy w swoich stwierdzeniach, zaś ich użycie jest pod naporem chęci wymierzenia własnego stosunku do powszechnie wyznawanych poglądach. I różnie to bywa, czasem decyduje chwila i przypadek.

    Oto wobec tezy, że „progresja podatku dochodowego hamuje (czy spowalnia) wzrost gospodarczy” narosły pewne przyzwyczajenia myślowe. Wynikają one chyba nieopatrzny efekt pobożnego, populistycznego myślenie o keynesizmie (teorii ekonomicznej). Keynes wytknął niedoszacowanie roli (zagregowanego) popytu w teorii cyklu koniunkturalnego, co było ważne szczególnie gdy rosnący w I ćwierczwieczu XX w. etatyzm dolewał oliwy do ognia. Oczywiście każda teoria ekonomiczna wcześniej czy później trafia do języka potocznego, a w nim jest poddana daleszej przeróbce, paczeniu, hartowaniu, ponownym przeginaniu. Keynesizm w tej sytuacji trafiał pod strzechy z przekazem, że najważniejszy jest popyt, czyli konsumpcja, a kto najwięcej konsumuje w relacji do dochodu? – ano masy. A stąd jeden krok do hasła, że urawniłowka dochodów netto prowadzi do koniunktury, wzrostu i długotrwałego dobrobytu. Zapomniano jednak o roli oszczędności, które stanowią większy procent dochodu osób lepiej zarabiających, czyli o inwestycjach. A inwestycje są największym motorem kapitalizmu, tu powstaje inowacja techniczna i organizacyjna, tu rośnie wydajność pracy, stąd plynie dobrobyt wykraczający poza długość cyklu, i to dzieje się w fazie dobrej koninktury.

    To rola oszczędności (zamiast konsumpcji) dominuje jako argument za spłaszczeniem (liniowością) podatków bezpośrednich (dochodowych), np. u Balcerowicza. Ale nie trafia on pod czaszki, jest za trudny, bo kto zna się cyklu koniunkturalnym wśród prostego ludu, albo kto rozumie, że keynesizm popiera inflacyjną (+ deficyt budżetu) interwencję państwa w fazie dekoniunktury, ale jednocześnie deflacyjną (+ nadwyżka budżetu) w fazie koniunktury, aby wyrównać wcale nie rozrywkową jazdę na biznesowym roller coaster (pol. kolejka górska).

    Ale jest jeszcze mocniejszy w swej prostocie argument za spłaszczeniem PITu. Przecież w gospodarce równie ważna, chyba ważniejsza o ile opanuje się jako tako cykl koniunkturalny, strona podażowa. To z wytwarzania bierze się wysoka jakość towarów i usług, ich nowość, i lepsza jakość życia. Tyle jest gadania o realnej gospodarce, ale ta strona jakoś umyka. A progresja podatkowa demotywuje najzdolniejszych wytwórców. Ileż bezsennych nocy spędziłem po przyjeździe do rozwiniętego kapitalizmu, gdy dowiedziałem się o progresji podatku dochodowego. Odechciało mi się pracować, ponad mój normalny poziom lenistwa, na jakiś czas, zresztą tę progresję w Kanadzie nieco osłabiono. Co więcej, z tą progresją w USA jest wielka przesada. Warren Buffett mówi, że podatej który płaci jako procent dochodu jest niższy niż jego sekretarki, bo on korzysta z różnych odpisów i innych trickowych zwolnień, które zwinny i dobrze opłacony księgowy przepchnie przez IRS (urząd skarbowy w USA). Taki oto mój niepowierzchniowy, acz intuicyjny komentarz.

    Czytam Falicza (17:58) i nie mam nic do dodania. Jeno podziękowanie za dyskusję.

  99. Jacobsky (15:49)

    Jak rozumieć postulat nabrania wigoru? – pyta Jacobsky.

    No przecież że nie wigoru seksualnego, lecz ekonomicznego.

  100. http://kalyan-city.blogspot.com/2010/12/role-of-taxation-in-developing.html

    Kraje rozwijace sie potrzebuja panstwowych zrodel do tworzenia podstaw rozwoju gospodarczego.

    Ubogie kraje potrzebuja progresywnego systemu opodatkowania by podtrzymac najubozszych znajdujacych sie duzo blizej dna niz w krajach bogatszych.

    Plaskie opodatkowanie moze byc konsekwencja neoliberalnej mody, ktora podchwycily egoistyczne elity krajow poskomunistycznych.
    Szybszy rozwoj w tych krajach z reguly wynika nie z plaskiego opodatkowania ale z niskiej pozycji wyjsciowej.
    Rosja rozwija sie nie dzieki plaskiemu opodatkowaniu ale dzieki boomowi na surowce a ma plaskie opodatkowanie bo taka jest wola oligarchow…

    Lepszy z punktu widenia spoleczenstwa (czyli narodu) jest byc moze mniejszy rozwoj, ktorego owoce nie sa skoncentrowane jedynie w rekach nielicznych.
    itd
    Najwazniejsze nie yo zeby podatki byly plaskie lub wyjatkowo progresywne ale zeby byly na tyle wysokie i tak skonstruowane zeby mogly zapewnic satysfakcjonujacy poziom zycia dla najwiekszej mozliwie liczby mieszkancow kraju w ramach jego ogolnych uwarunkowan rozwojowych, histycznych, spolecznych, kulturowych itd itd.

    OCZYWISTOSCI…serwowane przez TO sa jak walenie cepem.
    Pomijaja zlozonosc problemu i specyficzny kontekst.
    Jako recepta sa w duzej mierze bezuzyteczne o czym wie Zakowski a TO wydaje sie nie wiedziec…

  101. O Polakach płacących podatki w rajach podatkowych i nie tylko…..
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/bogaci-nie-placza

    Patriotyzm niejedno ma imię?Wszyscy wiedzą o francuskiej i niemieckiej akcji namierzania dzięki hackerom obywateli unikających opodatkowania w swoich krajach.
    Mamy gorszych hakerów?

    Znamienny jest rozwój rynku dóbr luksusowych w naszym kraju. Ale te dobra nie zostały wytworzone u nas……
    Jedyną grupą która nie zadeklarowała wsparcia podwyżek podatków dla siebie byli polscy miliarderzy. znamienne?

  102. Falicz (17:08) przekręca, czy nie rozumie – zawsze cholerka są te dwie możliwości, w dowolnej kolejności – co to jest „kraj na dorobku”. Jest to kraj o PKB/głowę o połowe niższym albo więcej niż reszta kontynentu, który chce się dorobić. Jest to z zapożyczenie z języka stasieku, stąd tak nieefektownie się je czyta i nieautomatycznie rozumie.

    Po pierwsze pisanie, że coś się dzieje w gospodarce automatycznie świadczy o odwróceniu się do ekonomii plecami. Tu nie ma automatów, tu są zależności, bodźce, opóźnienia wpływu, to jest zupełnie inna maszyneria w ruchu.

    Po drugie, kto powiedział, że Szwecja szybciej się rozwija niż USA, w długim okresie. Oczywiście to porównanie jest trudne, bo nie da się uwzględnić czynników skali kraju, kultury i etnicznej mieszanki, „uzwiązkowienia” pracowników, inwestycje w R&D i choćby korzyści emitowania światowej waluty rezerwowej. Lepiej jest porównać w jakie bariery wzrostu Szwecja uderzyła (kryzys bankowy był na początku 1990-tych), gdy podatki były bardziej progresywne, niż szybki wzrost, którego doświadcza w ostatnich kilkunastu latach. Jest to efekt szerokich reform, w tym stopniowe obniżanie podatków od dochodu.

    Być może popełnili skąd innąd sprytni Szwedzi kardynalny błąd, powinni podnosić progresję podatkową, aby przyspieszyć wzrost. Kto im wyśle otwarty list z taką poradą (proszę mnie pod nim nie podpisywać)?

  103. @telegraphic observer, o 16:12 zaczyna komentarz
    Ależ mnie prowokujesz z rana – „mam maszynę do pisania i nazwisko”. Ależ to kokieteria reklamowa!
    Jaka kokieteria? Co Ty gadasz? Zacytowałem Passenta z jakiegoś panelu w czasach rewolucji, a Ty o kokieterii.
    Kto, kogo kokietuje? Potem akapit o dużym CPU?

    Dalej piszesz miedzy innymi
    Więc Żaku – z całym szacunkiem dla jego zasług i słusznych tekstów w przeszłości – jest w tyle za historią narodową o kilka długości, że się tak wyrażę.
    a ja na to, że Ty tkwisz w teorii ekonomicznej XX wieku, wygłaszasz hasła, slogany typu „obniżenie podatków służy rozwojowi gospodarczemu” itp. Przecież to są dogmaty od dawna weryfikowane, mają swoje „tak, ale” – nie wiem, czy rozumiesz moje skróty, ale nie chce mi się gadać więcej.
    Związki bezrobocia z PKB, inflacją, nie są już takie oczywiste w zglobalizowanej gospodarce. Ekonomiści dali ciała potężnie, ostatnio, jak dziennikarze zaczynają służyć różnym panom.
    Jako inżynier, zarabiałem apolitycznie, 2 razy dwa było cztery. Ciekawe, że Ty właśnie na to „cztery” reagowałeś „tak, ale” a mnie wtedy wywalało pianę i wrzeszczałem.
    Podsumowując (Andrzej Falicz wybaczy) – teorie ekonomiczne przeżywają kryzys, nobliści z ekonomii spierają się w kwestiach zasadniczych.
    Zatem proszę o więcej więc skromności, szczególnie w naukach społecznych, w czasach interregnum.
    Pozdrowienia
    PS
    Jeśli uważasz, że ja o kobietach mogę tylko przed obiadem, to się mylisz.

  104. Specjalnie dla Telegraphica i Jakobskyego……

    „Żaden z finansistów winnych światowego kryzysu nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Temida jest nie tylko ślepa, ale i bezsilna”
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/bankierzy-winni-ale-bezkarni

    Czekałem na okazję by to przywołać. Materiał prima sort…..

    „Nieźle ma się również Sandy Weill, twórca i były prezes Citigroup. Weill od samego początku konsekwentnie dążył do tego, aby Citi było jak największe i ogarniało jak najwięcej obszarów bankowości. Na drodze do budowy überbanku stało mu tylko prawo, mocno więc zaangażował się w deregulację tej krępującej kapitał dziedziny. Był jednym z głównych lobbujących przeciwko uchwalonej po Wielkim Kryzysie ustawie Glassa-Steagalla, ograniczającej ryzyko podejmowane przez banki. Weill odszedł z banku na spokojną emeryturę, zanim wybuchł kryzys. Jego majątek szacuje się na nieco ponad miliard dolarów. Jest znanym filantropem.”

    Jeżeli sfery finansowe są twórcami królów, czy władcami marionetek- polityków wybieranych z ich woli, to trudno spodziewać się żeby ponosili konsekwencje swych działań. Chyba że jako kozły ofiarne, raz na jakiś czas…..

  105. @telegraphic observer
    Doszedłem do Twojego komentarza z 14:36 i znów wyrażam zdziwienie, że traktujesz publicystykę JŻ z buta – że tak się wyrażę. Piszesz życzliwie:
    Chcę Ci otworzyć oczy, że redaktor guru flekuje Twoją Platformę w ten sposób
    a ja na to: aby tak flekowali Platformę (tu kilka nazwisk, których nie wymienię)
    Ale OK, zostańmy przy swoim i porzućmy ten temat, bo zaczyna być nas za dużo na blogu.

  106. @Jacobsky, 13:07
    Chciałem być ostrożny, stąd „stagnacja”.
    Ściskam

  107. Ja tak jeszcze do poprzedniego tematu. Jak szanujemy innych i samych siebie. w pryzmacie biblijnym i zatrudnienia
    w końcu to jednak materiał czyli popularnie szmatka
    http://www.youtube.com/watch?v=S1hh4cMpF6w&feature=player_embedded

  108. Panie dr. Falicz,
    Architekt z ekonometrystą nie znajdą płaszczyzny porozumienia. Podstawowa między nimi różnica polega na tym, że ten pierwszy potrafi uwypuklić spłaszczone, podczas gdy ten drugi to, co uwypuklone spłaszcza ile wlezie i spłaszczone ładuje na siłę w w różne modele matematyczne. Jak już poupycha i wymodeluje, to np. sprzedaje dużo głupszym od siebie bankierom, finansistom, graczom giełdowym i innym naiwnym, nierobom i szalbiercom jako produkt typowo szamański, tyle, że z walorami ‚naukowymi’. Ci zaś pojęcie mgliste o wszystkim mając z wyjątkiem umiejętności liczenia banknotów, muszą komuś zaufać przed podjęciem kolejnej decyzji, wzmagającej tylko ogólny chaos, a czasem i panikę. Dobrze jest nawet czasem postraszyć wizją wojny w celu jej zapobieżenia, by brnąć dalej w ułudę wydumanych modeli takich, czy innych.

    Zamawiają zatem decydenci o losach tego świata naukowe analizy, prognozy i inne podobne świecidełka wierząc tym szamanom, że niemal wszystko, co w ekonomii da się zaobserwować, daje się zmierzyć, policzyć, powiązać modelowo, sparametryzować, zestymować, zekstrapolować itd., itp. Jak to mówią, nikt lepiej nie przewidzi wczorajszej pogody, niż prognostyk.

    Wyniki tego modelowania rzeczywistości znamy aż za dobrze. Mimo to, wielu nie ustaje w poszukiwaniach doradców w sprawie celowości przelewania z pustego w próżne, a nawet trzyma szamanów na podorędziu za niezłe pieniądze.

    Pytam: czy ktoś gotów jest płacić architektowi za projekty domów, które walą się coraz częściej z hukiem bez udziału trzęsienia ziemi? Ależ skąd! Architekt, jak dożyje katastrofy swojego wdrożonego projektu, gnije przykładnie w pierdlu. Szaman – ekonometrysta podbija wtedy stawkę, przekonując, że następnej katastrofie da się zapobiec.

  109. Pan Premier na śniadaniu z polskimi siatkarzami objawił swoje preferencje rusofoba. NIE WAŻNE KTÓRE MIEJSCE ZAJĘLI, WAŻNE, ŻE POKONALI ROSJĘ, BO TAK TRZEBA W KAŻDEJ DZIEDZINIE SPORTU NP. W HOKEJU.
    Zaczynam się bać, bo nie wiem czy to jest odpowiedzialny człowiek, bo uczucia mogą zaćmić rozsądek.

  110. kadett pisze:

    2011-09-20 o godz. 19:59

    Architekt, jak dożyje katastrofy swojego wdrożonego projektu, gnije przykładnie w pierdlu.
    Nic takiego jest sporo katastrof gdzie są jak to zrzucają owi architekci winni budowlańcy, dostarczyciele materiału i inne czynniki. A oskarżyć ich wszystkich można tylko wtedy kiedy giną tam ludzie a nie z tego powodu że się wieża ot spłaszczyłaalbo most złamał. Ponadto trzeba udowodnić że wina leży po stronie — kogo tam wolisz a nie rzucić pyk i już są winni

  111. Falicz (18:49)

    Ja napisałem tyle – i od tego się zaczęło:

    4. „Pytamy o progresję podatkową. Spłaszczać dalej czy różnicować, jak próbują w innych krajach Zachodu”.

    – Progresja podatkowa już była w krajach Zachodu, ale ją ograniczono, choć nadal jest wyższa niż w Polsce, ale także wyższa niż we wszystkich krajach Europy Środkowej. Albowiem progresja podatkowa hamuje wzrost, to jest zgodne z intuicją i z empirią, więc po co JŻ udaje Greka, przecież jest edukowany w ekonomii i au courant.

    Wszystko co piszesz jest młóceniem wkoło tej prostej i – wydawało mi się – oczywistej tezy o pewnej zależności. A ty nie możesz znieść tej prawdy i młócisz, w czym ja nie zamierzam uczestniczyć. Sam Żakowski kryguje się, pisze – w krajach rozwiniętych PRÓBUJĄ (podatki dochodowe) różnicować.

    A ty w koło. W ekonomii (nie w ekonometrii) jest zwrot opisujący metodę rozumowania – ceteris paribus – który zastosowałem:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Ceteris_paribus

    I potem się dziwią, że są jakieś koła na polu wymłocone do cna, jakby jacyś kosmici przebywali …

  112. stasieku (19:04)

    Z cyklu „Kawa na ławę”

    Passent kokietuje, reklamując się odbiorcom swoich produktów pisarskich.
    A nie słyszałeś o tym, że im więcej inżynier zarabia tym większy wiatrak musi się przy jego głowie kręcić?

    Jeszcze jak mógłbyś doprecyzować w której teorii ekonomicznej XX wieku ja tkwię, to byłbym … się zastanowił nad soba. Ty też zdaje mi się stosujesz metodę cepa. Ja piszę o jednej jedynej zależności, która pojawiła się w dyskusji, daj na to w artykule w GW, a Ty o wefyfikacji i uzależnieniach. Chyba rozumiem Twoje skróty, ale chodzić nie będę. Nie chciałeś ze mną pójść na wystawę malarstwa do Pałacu na Wyspie, to masz, teraz się rewanżuję.

    Zdaje mi się, że umysł nieekonomisty nie jest wyćwiczony do tych rozważań. A może to raczej charakter. Raz piszesz, że 2+2=4 w inżynierii, a tuż obok, że tak nie można dogmatycznie w ekonomii. I tu się zgadza – są pewne metody obracania pojęciami i obserwacjami w ekonomii, są inne w automatyce. I te dwie metody (czy metodologie) do się nie przystają. Możesz się z tym nie godzić – Twoja sprawa, ale twierdzenie, że w roku 2011 pojawił się jakiś nowy zbiór teorii ekonomicznych XXI wieku jest wielce ryzykowne. Chyba to Ci się bierze z wymysłu, że teoria ekonomiczna jest jak plastelina, da się w niej lepić co tylko może się spodobać, albo przyśnić – o zapotrzebowaniu politycznym ponownie nie wspominając. Więcej pracy od podstaw i dyscypliny, proszę.

    Faktycznie tak sądzę, że Ty o kobietach teoretyzujesz tylko przed posiłkiem, bo jak zasiądziesz do jedzenia, to nic tylko o szkodliwości oliwy z oliwek w smażeniu byś mówił, albo że WIG leci na łeb, albo że PiS stoi pod bramami. Usztywniasz się przy stole, przynajmniej w mojej obecności. Ale najprawdziwsze jest to, że były to bardzo sympatyczne chwile, za co Wam Obojgu serdecznie dziękuję.

  113. wiesiek59 (19:05)

    Są dwie możliwości, wg. mnie, na wytłumaczenie tego, że „sfery finansowe” kreują władców-marionetki.
    Jedna, że finansiści są górą, dyktują warunki, a jeśli już nie mogą, to za kulisami wszystkim i wszystkimi kręcą, i że od tego nie ma odwrotu tylko staczanie się w otchłań.
    Druga, że finansiści i ich finansjerskie metody są komuś potrzebne. A dokładniej, politykom dla wznoszenia ich ambitnych budowli naobiecywanych ludowi.

    Oczywiście są to dwie możliwości skrajne, real się kręci gdzieś pomiędzy (znów ktoś napisze, że TO twierdzi, iż w pół drogi, uffff).

    Mówimy oczywiście o USA. Dla kilku krajów – nie będę wyliczał – ten opis należałoby mocno odtragizować. I nie wydaje mi się wcale, abyśmy wszyscy musieli uczyć się tragedii amerykańskiej na pamięć. Trzeba oddzielić to, co jest specyficzne dla Ameryki, dla jej charakteru i warunków w wymiarze globalnym, a co daje się użyć lub może się zdarzyć gdzie indziej.

  114. Tak jest, ma być Pałacu na Wodzie.
    Teatr jest na Wyspie. Chociaż, nie mam do końca pewności jak jest tam.

  115. Stasieku: Dzięki za dobre słowo. Cieszę się, że udało mi się Pana bawić i rozrywać, będę się nadal starał, dopóki starczy mi sił. Pozdrawiam!

  116. Czegoś jednak naszemu szanownemu T.O. brakuje. Obłąkańcza wręcz niechęć, jaką darzy państwo opiekuńcze wskazuje na kompulsywną potrzebę dowartościowania własnego statusu, czy to zawodowego, czy materialnego.
    Aż strach pomyśleć, co musiał dla niego poświęcić?. Cokolwiek to jednak było, zostawiło ropiejąca ranę, którą zaklejać trzeba, co dzień od nowa peanami na cześć jeszcze większej stopy zysku z kapitału spekulacyjnego, czyli grzesznej, bezmyślnej i niszczącej ludzką wspólnotę chciwości światowej finansjery.

    Faktem jest, iż „ rynki finansowe” nadal dyktują państwom europejskim swoje warunki. Tyle tylko, że dzieje się tak już tylko za sprawą bezwładności. Ideologiczna energia tego procesu się wyczerpała, a wraz z nią społeczna legitymizacja.
    Bestie umierają długo. Niekiedy potrzebne są rewolucje, by je dobić. Ale tak, czy siak, to już jest początek końca epoki neoliberalizmu. Tylko ślepiec tego nie widzi.
    Tylko głupiec nie rozumie, że to, co obserwujemy, to nie kryzys państwa opiekuńczego, tylko bezpardonowa walka o utrzymanie pozycji dolara jako światowej waluty rezerwowej, a przy okazji, osłabienie gospodarcze UE.

    A może jest zupełnie inaczej? Może T.O. ośmiesza się w okopach św. Trójcy za całkiem niezłe wynagrodzenie?
    W moim przekonaniu, tylko ta ostatnia hipoteza, zwalnia nas od obowiązku litowania się nad T.O. Rżnąć głupa we własnym interesie nie jest może powodem do dumy, ale przynajmniej, pozostaje racjonalnym.

    Ps.
    „Nadopiekuńcza” Szwecja ma się znakomicie. Nie dość, że jej gospodarka znacząco rośnie, to jeszcze nie grozi jej kryzys zadłużenia. Już ten jeden przykład całkowicie podważa tezę naszego mędrca z Toronto.

  117. Dla tych co leja wode lub dolewaja oliwe do ognia

    Konflikt bliskowschodni to teizm, zywiolowy przyrost naturalny, despotyczne dyktatury, nieposzanowanie praw czlowieka skonfrontowane z izraelska demokracja.

    baltazarsaldo

  118. „Albowiem progresja podatkowa hamuje wzrost…”

    Tak napisales TO.

    A ja sie nie zgadzam z tak uproszczona diagnoza.
    Wlasnie tego typu „proste prawdy” leza miedzy innymi u zrodel obecnej katastrofy.
    Nie ma prostych (jak swinski ogon) recept w tej materii.

    Cala Twoja polemika z „Zakowskim” budowana jest na takich „oczywistych prawdach” – i dlatego jest funta klakow warta.

    I to bylo na tyle. – w tej materii

  119. kadett pisze:
    2011-09-20 o godz. 19:59 ‚

    szanowny Panie Kadettcie,

    Otoz zgodnie z zaproponowana przez TO nowa zasada polemiki stwierdze ze swojego podworka, ze:
    „Im wiecej okien tym lepsze warunki mieszkaniowe – przeciez to oczywista oczywistosc…!”

    Zaraz zaraz ale np. w Arabii Saudyjskiej gdzie teraz jestem niekoniecznie.

    A co z oszczednoscia energii?
    OK wiecej okienlto lepiej ale jezeli sa z kiepskiego szkla?
    Albo jezeli powoduja nieproporcjonalne straty energetyczne i wlasciciela nie stac by ogrzac w zimie „takie lepsze mieszkanie…?”

    Wtedy powiem – przepraszam – Okien powinno byc
    „W sam raz” – to jest ogolnie znana oczywistosc…

    Progresja podatkowa o ile sie nie myle nie jest narzedziem nakrecania wzrostu (prosze mi tu zdefiniowac ale prawdziwie – co to jest wzrost i dlaczego on ma byc najwazniejszy”…)
    ale zmniejszeniu zroznicowania ekonomicznego spoleczenstwa – czy zwiekszenie zroznicowania zwieksza wzrost?
    Na dluzsza mete czy na krotsza mete?
    Co z inwestowaniem w kapital ludzki i co z kosztami spolecznynmi spowodowanymi nadmiernym zroznicowaniem zamoznosci (co to jest nadmierny …itd).

    Czy „wzrost” jest wzrostrm tylko dlatego, ze 5% spolecznestwa zyje sie 20 razy lepiej a reszcie tylko 1.5 raza gorzej wiec = „srednio” wychdzi, ze wzroslo?
    itd.
    Same oczywistosci, ktore TO zna nie z wykopalisk.. przeciez te oczywistosci byly napisane w gazecie wiec to na pewno prawda!

  120. telegraphic observer pisze:
    2011-09-20 o godz. 21:30 ..”

    Ja bym popatrzyl na sprawe, o ktorej piszesz nawiozujac do tematu felietonu.

    Otoz wydawaloby sie, ze bezwarunkowe poparcie USA dla Izraela jest dla Ameryki nadzwyczaj kosztowne.
    Ekonomisci obliczaja koszty idace w tryliony nie mowiac o spadku prestizu itd itd.
    Jest przeciez wiele innych „potrzebujacych narodow”…
    Jednak lobby w USA jest na tyle silne, ze potrafi uzywajac swoich wplywow glownie wynikajacych z mozliwosci finansowych wplynac by Ameryka robila nie to co jest w jej prawdziwym interesie ale plula sobie do kieszenie dodatkowo jeszcze pokrzykujac, ze robi to z najwieksza przyjemnoscia…

    Ten przyklad pokazuje ograniczenia obecnego systemy amerykanskiego i co moze znaczyc okreslenie, ze:
    „„sfery finansowe” kreują władców-marionetki.”…

  121. Cos mi sie wydaje, ze niejaki slawomirski, ktory tak dlugo zanudzal Gospodarza TPPRem, ze w koncu zostal wybanowany, wkradl sie na blog pod nickiem baltazarsaldo

  122. Laurkę dostałam 🙂 Teresa Jakubowska: Tysiące lekcji etyki – http://www.stachurska.eu/?p=4836 .

  123. magrud pisze:

    2011-09-21 o godz. 01:41
    ——————————-
    Szanowna Magrud,

    Wszystko co się wśród przedstawicieli naszego gatunku dzieje, zarówno indywidualnie jak i społecznie, to jest w każdym naszy TU i TERAZ niezależnym od nikogo dziejstwem.
    My tylko chwytamy okazje, zagospodarowujemy poszczególne możliwości, etc.
    Z późniejszej perspektywy, kiedy suma zerowych czasów TU i TERAZ coś tam „nakreuje”- cały nasz dorobek i wszystkie „pasztety” do skonsumwania- są zupełnie czyś innym od naszych „bieżączek.
    Nawet my- rozważający o takich relacjach międzyfazowych z potoku naszych dziejów- nie jesteśmy w stanie sami z TERAZ popatrzeć obiektywnie na nas z TERAZ wczorajszego.
    Pędząc tak od każdego ranka ezrefleksynie do przodu, powodowani wyłącznie dzisiejszymi obowiązkami i emocjami, oprócz rzeczy wspaniałych , bezustannie , zwykle bezświadomie , „produkujemy” nasze przyszłe , nierozwiązywalne problemy, które w każdej sytuacji tworzymy poza naszą ubraną w różne amoki świadomością.
    Przy zdrowych zmysłach w obcnej szamotaninie o JUTRO, trzyma nas tylko to co się nam wydaje, a nie to, że nasze świadomości w pełni kontrolują sytuację.
    Kiedy nagromadzimy dostatecznie dużo błędów i nic już z tego , na czym dojechaliśmy do danego momentu nie działa, nieuchronnie musimy to jakoś zresetować, bo poprzednia epoka, z fajnymi piosenkami i gadżetami, powiedziała nam baj, baj…
    Nasze pomysły na takie resety, są zazwyczaj w ciemnych barwach/rewolucja, wojna, planetoida, tsunami etc. Po każdym takim dramatycznym resecie, jeśli przetrwamy- żeby żyć , musimy!!! coś wymyśleć . Szkoda, że przed takim rozwiązaniem, nie potrafimy wykrzesać z siebie czegoś destatecznie krealtywnego, żeby obejść tą „pętlę wstecz”,czyli cofnięcie się do czasu naszych pionierskich cywilizacyjnie dziadków…
    Warto nad tym wszystkim pomedytować z pokornym zrozumieniem dla prawdziwych możliwości i właściwości naszego gatunku. Wszyscy jesteśmy tacy sami, i gdyby nas pozamieniać biurkami, natychmiast czynilibyśmy dokładnie wszystko to, co ich dotychczasowi użytkownicy. Przy amerykańskich biurkach siedzą ichnie mrówki, a przy chińskich-chińskie/oczywiście/ I co czynią jedne i drugie? Pomimo, że nie widzimy różnych „bum,bum”- one toczą ze sobą regularną wojnę. Gdzie tu czas i miejsce na racjonalne planowe działanie. Tę wojnę, traktujemy jako normalny element naszego współczesnego życia i nazywamy ją łagodnie, polityką, biznesem, gospodarką etc. Rozumiemy jej bieżące mechanizmy i motywacje, trzymamy kciuki za naszych, a nasi kandydaci na naszych panów, opowieściami o swoich planach na tych polach – zdobywają nasze głosy wyborcze. Nam się robi przykro, kiedy „bieżączki ” naszych , doprowadzą nas do kryzysu. Gdyby nie tamci, to DZISIAJ nie mielibyśmy pojęcia, że ten wredny neoliberalizm- to takie świństwo. ZX kolei , gdyby nasi wygrali, a tamci przegrai, to my, przy wsparciu mediów, pasjonowalibyśmy się tym, jak to dobrze, że my nie yliśmy tak zacofani i to nie my żyliśmy w tamtym quasi-totalitarnym systemie…

    ASzwecja? A Australia, Kanada, Tadżykistan, Kirgistan czy Brazylia, Dolina Krzemowa…? Kiedy Wielcy się „naparzają” zawsze jakieś „szakaliki ” na tym skorzystają. W końcu Szwecja to ludnościowo takie średniowiększe miasto…

    Pozdrawiam,Sebastian

  124. magrud, 01.41. Wynagrodzenie TO za rżniecie głupa musiało wyraźnie wzrosnąć. Widać to z nadmiernej nerwowej pobudliwości i mnożenia na blogu importowanych bredni. Przykładem było prostackie rozprawienie się z tezami Pawła Beylina /18.46/ opublikowanymi w felietonie świątecznej GW pt. „Wzbiera gniew”. Ślad po felietonie przepadł, natomiast honorarium otrzymał TO. Pozdrawiam

  125. Janusz pisze:
    2011-09-20 o godz. 16:11

    „Dlaczego? Choćby z wdzięczności, że dzięki temu „antysemicie” przeżyło wojnę ok. 1500 Żydów…”

    Mylisz skutki z przyczynami. Najpierw antysemici rozpętali antysemicką nagonkę (w której czynnie uczestniczył Kolbe, a jego wkład w antysemityzm z Polsce jest nie do przecenienia) a ona była bazą dla późniejszego Holokaustu (a zwłaszcza współudziałowi w nim Polaków).

    Poza tym, on Żydów nie ukrywał przed śmiercią bo już 28 maja 1941 trafił do Auschwitz (zagłada zaczęła sie później).

  126. Panie dr. Falicz,
    ma Pan rację. Społeczna istota wzrostu gospodarczego (niech będzie, że wzrostu PKB, obojętnie czy stymulowanego systemem podatkowym, czy nie) nie polega na tym, że w ogóle zaistniał, ale na tym głównie, jak jego zaistnienie odczuwamy (dystrybucyjne aspekty dochodu). Co z tego, że dochód wzrośnie np. o 15%, jeżeli frukty tego wzrostu przypadną zaledwie 1% populacji, którego wzrost dotyczy, a reszta będzie lizała szyby wystaw sklepowych?

    Przykładanie nadmiernej wagi do wszelkich wskaźników ekonom. i przekonywanie obywateli, że wskaźnik wzrostu wszystkich w równym stopniu dotyczy (ulubione kłamstwo polityków) prowadzi do ich fetyszyzacji, gdzie wzrost staje się celem samym w sobie. Nic innego nie słyszę od kiedy zacząłem rozumieć, co do mnie dociera. Od prof. Balcerowicza usłyszeć można jeszcze więcej, m.in., że wzrost generują głównie przedsiębiorcy (skrajny subiektywizm ekonomiczny).

    Kiedyś wykazałem czarno na białym ekonometryście TO, że Polskę wynieśli na swoich zbolałych plecach przez ostatnie 20 lat na obecny poziom w o wiele większym stopniu niż przedsiębiorcy miliony pokornych najemników, opłacanych niewspółmiernie do wzrostu ich wydajności pracy (były długie okresy, że płace rosły dużo wolniej niż wzrost wydajności pracy).

    Podatek liniowy dla jednych jest motywacyjny, a dla innych, od których czasem więcej zależy jeśli o wzroście gospodarczym mówimy, staje się demotywacyjny. TO jednak dalej swoje o motywacyjnej roli podatku liniowego. I na to nie ma rady.

    Jak przekonanie o motywacyjnych skutkach podatku liniowego odbija się czkawką w praktyce, widzimy na przykładzie Łotwy. Tam w latach 90-tych ub. wieku obowiązywał podatek degresywny! (obywatele o większych dochodach płacili podatki według niższych stawek podatkowych niż mniej zarabiający). W zamierzeniach doktrynerów degresywny podatek dochodowy miał wprowadzić łotewskie Eldorado. Skończyło się to wszystko ostrą terapią, obcinającą emerytury o 20%, bo ktoś musi na końcu zapłacić za doktrynerskie eksperymenty.

    O tym ile diabłów nie mieści się w modelach ekonometrycznych i rozsadza ich matematyczną logikę oraz o pułapkach podatku liniowego pisze inspirująco P. Kuczyński tutaj

  127. Wielu blogowiczów wieszczy koniec neoliberalizmu i zastanawia sie nad metodami pracy bankow.

    Obawiam się, że wieści o smierci neoliberalizmu sa przedwczesne – Soros wydał w latach 90tych ciekawą książke o mechanizmach finansowych. W odróznieniu od głównego nurtu ekonomistów propagujących modele równowagi on przedstawiał globalne finanse jako ścieranie sie fal pochodzących z silnych centrów finansowych – zasadą takich modeli jest całkowity brak równowagi a przewagę uzyskuje sie przez ekspansję.

    Tak więc działania banków (oparte o wyprowadzenie działań poza zakres regulacji prawnych, skomplikowanie instrumetów i wprowadzanie w błąd ich nabywców) nie jest efektem złej woli szefów banków tylko fragmentem szerszej strategii.
    Najlepszym dowodem na to jest właśnie fakt, że autorzy tego zamieszania nie ponieśli żadnej odpowiedzialności, wręcz przeciwnie. Zagniewany lud też sie nie zbuntował, widocznie nie jest mu tak źle.

    Jeśli wierzyc temu modelowi, ekspansja silnych będzie trwała, nie maja wyjścia. W tej grze EU ma wiele zalet, ale i obciążenia w postaci min. największych na świecie kosztów socjalnych, drogiej waluty i sektora państwowego który obciąża budżety centralne.
    W takiej sytuacji w mikroskali (patrz „Inne Stany”) jest koncern Forda, który musi konkurować z autami japońskimi majac zobowiązania socjalne przekraczające koszt stali kupowanej do produkowanych samochodów.

    Czarno widzę konkurowanie w takich warunkach. No, chyba że zaczniemy eksploatować gaz łupkowy, wrócimy do złóż węgla i innych surowców w które Polska obfituje i z Chin Europy zmienimy się W Norwegię Wschodu:)

  128. Spóźniony wierszyk o Nergalu

    Słońce za las zapada, Nergal w jury zasiada, rybacy stawiają sieci, mohery są jak dzieci, piwko w lodówce się chłodzi, pies z budy nie wychodzi, mokro, wiatr i pada, niezmordowane radio spokojnie sobie gada.

    Pzdr, TJ

  129. Pomoc jaka UE udziela Grecji przypomina sytuacje pacjenta na oddziele intensywnej terapi.
    Nie jest on w stanie samodzielnie wykonywac swoich funkcji zyciowych. Rownoczesnie sama terapia jest tak inwazyjna, ze w prawdzie utrzymuje jeszcze pacjenta przy zyciu, ale sukcesywnie pogorsza jego stan zdrowia.
    Pieniadze jakie otrzymuje Grecja sluza jedynie pokryciu bierzacych platnosci panstwa greckiego i jego dlugu u wierzycieli. Pomoc ta nie przyczynia sie ale w zaden sposob do wyjscia tego kraju z kryzysu gospodarczego, w jakim sie znalazl. Jedyna skuteczna droga pomocy dla Grecji jest rezygnacja wierzycieli z powaznej czesci greckiego dlugu, oraz programy koniunkturalne dla ozywienia greckiej gospodarki. To co obecnie nazywa sie pomoca dla Grecji jest przedewszystkim pomoca dla jej wierzycieli. Gdyby nawet na tej drodze, co uwazam za nieprawdopodobne, udalo sie uratowac Grecje, to bylby to tylko falszywy sygnal dla rynkow finansowych, ktore przy tak znikomym wlasnym ryzyku, szukalyby natychmiast nastepnej ofiary.
    Dotychczas nawet najbardziej niesmiale proby regulacji rynkow finansowych spalaja na panewce. Proby kontroli bankow, spowodowaly powstanie t.zw. „bankow cieni“, wymykajacych sie znowu wszelkiej kontroli. Dysponuja one olbrzymim kapitalem spekulacyjnym, za pomoca ktorego sa w stanie nie tylko reagowac na sytuacje kryzysowe, ale takze same je rozniecac.
    Dla spekulacyjnego kapitalu nie ma nic gorszego jak spokoj na gieldach i rynkach. Tylko na niepokojach na rynku mozna osiagnac ta rendyte, ktorej czuje sie ten kapital zobowiazany.
    Przez swoja wielkosc jest on w stanie zdestabilizowac cale kraje i dzialy gospodarki. Stal sie on najwiekszym zagrozeniem dla gospodarki swiatowej.
    Jak gleboko siegaja lobistyczne macki zglobalizowanego kapitalu, mozemy sie najlepiej przekonac przy dyskusji o podatku na transakcje finansowe. Podobne podatki obowiazuja we wszystkich dziedzinach zycia gospodarczego, tylko tam gdzie mialyby one sens i przyczynilyby sie do lepszej kontroli i spowolnienia nieco rynkow, sa one politycznie nie do wprowadzenia.
    Czy tego chcemy, czy nie, swiat stal sie zakladnikiem rynkow finansowych, ktoremu obce sa wszelkie ludzkie uczucia i instynkty, oprocz prymitywnej chciwosci. A przeciez wystarczyloby odrobine instynktu samozachowawczego.

  130. magrud,

    również bezwarunkowa i nieustająca miłość do państwa opiekuńczego może świadczyć o różnych niedoborach oraz problemach w życiu zawodowym i osobistym, a więc po co zaczynać wypowiedź w tak idiotyczny sposób jak ten z Twojego wpisu adresowanego do telegraphic observera ?

    Pozdrawiam

  131. @ invinoveritas

    Ejże, być może nie ja tu mylę skutki z przyczynami, a raczej Ty – są inne wersje historii, bardziej dla mnie prawdopodobne oraz poparte źródłami historycznym (choćby Staszic, Ford), np. taka: najpierw Semici (chociaż co z nich w większości za Semici, spod Itila? Ale niech będzie, dla uproszczenia), nigdy niezintegrowani z Polakami, kierujący się partykularnym interesem plemiennym oraz talmudową doktryną, tworzący własne, odrębne państwo wewnątrz Państwa Polskiego, więc siłą rzeczy, aby utrzymać spójność jako nacja muszący tu żyć na koszt i szkodę Polaków (gdyż interes żydowski wykluczał interes polski, był z nim sprzeczny – rozwój Polski oznaczał bowiem osłabianie państwa żydowskiego), dobrali się do polskiej lodówki, do finansów, do handlu likworami (a więc do świadomości społecznej), do polskich sądów i urzędów, a następnie, zdając sobie sprawę, że nie będzie łatwo niewielką w sumie grupą trzymać za twarz całą Polskę (także inne kraje) wymyślili w XIXw. i rozpętali tzw. antysemityzm, żeby móc krzyczeć na cały świat, jacy są biedni i stygmatem „antysemity” napiętnować każdego krytyka.

    Potem doprowadzili do I Wojny Światowej, do Rewolucji Bolszewickiej i do II Wojny Światowej, co było bazą dla Holocaustu, z tym, że w holokauście nie ginęli żydowscy bankierzy, czerpiący ogromne zyski także i z tej wojny, jak z każdej. Tam ginęły masy zwykłych ludzi, niczemu niewinnych, którymi finansowe „elity” żydowskie najwyraźniej gardziły. Jak to zrobili opisał dość precyzyjnie cytowany już tutaj ostatnio Song Hongbing w książce „Wojna o Pieniądz”. Teraz te same elity prowadzą wojny w na Bliskim Wschodnie, w Afryce Północnej, rękami NATO. Oni rozpętali także obecny kryzys finansowy, rozmyślnie deregulując i niszcząc system finansowy USA oraz świata zachodniego derywatami opartymi o dług hipoteczny, piętrowymi ubezpieczeniami, bańkami spekulacyjnymi, agencjami ratingowymi, itd.

    Dla mnie – jeśli spojrzeć na nazwiska żydowskiej finansjery oraz zakres jej działania na przestrzeni ostatnich 300 lat – ta wersja jest bardziej wiarygodna, ale nie upieram się, każdy może sobie wyrobić własne zdanie, zależnie od posiadanej wiedzy, abstrahując zupełnie od przekonań. Fakty są faktami, nie ma faktów semickich i antysemickich.

    Wojna zaczęła się w Polsce w 1939r., a Niepokalanów św. Maksymiliana Kolbe istnieje do dziś. Jego przypadek był dogłębnie badany przed beatyfikacją, św. Maksymilian Kolbe nie był antysemitą, przeciwnie, kochał Żydów, ale nie wyrażał zgody na czynione przez niektórych z nich zło, i mówił o tym otwarcie, podając rzeczowe argumenty.

  132. Bywalec 2 pisze:
    2011-09-21 o godz. 11:44

    Anonimowość podejmowania decyzji w korporacjach temu sprzyja.
    Państwo odpowiada za ludzi, korporacja za zyski, najkrócej ujmując……

    Ciekawe czy dałoby się wpleść jeszcze jeden wątek.
    Fabrykant- krwiopijca- budował osiedla fabryczne, przedszkola, ochronki, zatrudniał lekarzy…
    Widać było troskę o SWOICH robotników. Ślady są po takiej działalności w Łodzi, Katowicach. Co tworzy finansista? Co po sobie zostawia?
    Jak na razie komunistyczne z nazwy Chiny postawiły na budowę hoteli robotniczych dla swoich pracowników, gdzie śpią na gdzie zmiany….
    Tego w Europie ze względu na coś nie było.

    Może była to etyka?
    Biznesmeni ze strzeżonych osiedli i apartamentowców chyba jej nie mają…
    Złoty Cielec wygrał?

  133. Bywalec 2 11.44, pisze;
    „Czy tego chcemy, czy nie, świat stal sie zakładnikiem rynków finansowych, któremu obce sa wszelkie ludzkie uczucia i instynkty, oprócz prymitywnej chciwości. A przeciez wystarczyloby odrobine instynktu samozachowawczego.”
    I co dalej szanowny Bywalcu 2? Czy nie nadchodzi „Czas oburzenia?”

  134. Naopiekuncza Szwecja zreformowala nadopiekunczosc przed dwudziestu laty, czego Magrud nie raczy zauwazyc. Obecnie nalezaloby mowic o panstwie gospodarki socjalnej i panstwie opiekunczym.
    ET

  135. @Bywalec2, napisał (11:44) miedzy innymi:

    Dla spekulacyjnego kapitału nie ma nic gorszego jak spokój na giełdach i rynkach. Tylko na niepokojach na rynku można osiągnąć ta rendytę, której czuje się ten kapitał zobowiązany.

    a ja chcę zobrazować tę opinię, opierając się na banałach w swojej specjalności, automatyce przemysłowej.

    Regulator w procesie regulowanym, jest pożyteczny jedynie wtedy, kiedy proces podlega zakłóceniom.
    Ja 42 lata pracy żyłem z tego, że przed zaprojektowaniem systemu regulacji, analizowałem wszystkie, możliwe zakłócenia. Nie wywoływałem tych zakłóceń, aby zarobić, zwiększyć swoją istotność w procesie produkcji – poszedłbym prędzej czy później do więzienia.

    Procesy ekonomiczne, typowe dla dziedziny wieloparametrowych, do tego z czynnikiem psychologicznym, lubią spokój, przewidywalność. Tego nie lubi kapitał spekulacyjny, bo on zarabia na wahaniach, powtarzam na wahaniach, o których wie najlepiej, bo sam na nie wpływa. To tak, jakby automatyk w fabryce wywoływał zakłócenie, likwidował je sobie znanym sposobem i z dumnym czołem zgłaszał się po ekstra kasę.

    Pani Gronkiewicz-Waltz, powiedziała kiedyś w radiu, że na warszawską giełdę wystarczy wrzucić 0,5mld dolarów, aby ją silnie zdestabilizować.
    Takie pieniądze wielki kapitał nosi w „kondonierce” – przepraszam za skrót.
    Wielki kapitał spekulacyjny ma się dobrze w kryzysach, do więzienia wsadzono mało wyrafinowanych spekulantów, film nagrodzony Oskarem „Inside Job” mrozi krew w żyłach.

    Serdecznie pozdrawiam dyskutantów ekonomicznego wątku, szczególnie, że Daniel Passent w swoim wpisie odszedł od polityki. A czy ekonomiczny wątek nie ma związku z polityką – to insza inszość.
    Ja na starość wszędzie, w każdej dziedzinie widzę KADRY, a zatem politykę.

  136. Tak czy siak – nadciąga CZAS APOKALIPSY.

    W POLITYCE 39 już na wstępie wieszczą wojnę. Kapitalizm przewalił demorację, ludzie zabawieni na śmierć i skonsumowani, najprawdopodoniej arcyksiąże z Brukseli zostanie zamordowany w jakimś miasteczku na Bliskim Wschodzi i będzie prestekst do powtórki z historii sprzed 100 lat.

    Stasieku, kupuj cukier i mąkę. Wojna idzie, ciesz się, że do porannej środowej kawy masz wczesne ostrzeżenie. Chowaj się do bunkra, uratujez trochę życia.

  137. Jest jeszcze i ten powód dla których podatki w Szwecji są wysokie, zdaje mi się:

    W Szwecji wysokie podatki obniżają dysponowany dochód pracownika o połowę w stosunku do USA. I to z rozmysłem, bowiem Szwecja eksportuje wysoko przetworzone produkty, zaś importuje proste dobra konsumpcyjne. Obecnie opodatkowany dochód pracowników idzie na utrzymanie sektora usług publicznych – z czego należy sądzić, że Szwedzi per saldo są zadowoleni (wilk – pracownicy publiczni – jest syty, i owca – konsumenci tych usług – jest cała). Ale gdyby obniżając podatki, także spłaszczając je, w ten sposób zwrócić konsumentom ich zarobiony dochód to wydaliby go na importowane dobra i bilans handlowy/płatniczy Szwecji by się załamał. Zaś USA, jako emitent waluty rezerwowej, może sobie na deficyt bilansu płatniczego pozwolić.

    Czyż Niemcy i cała strefa euro nie mogła skupić się na wyniesieniu euro do poziomu waluty rezerwowej. Chyba myślano jedynie o korzyściach w zbyt krótkim okresie i doprowadzono do kryzysu w podbrzuszu tej strefy. Czyż świat gospodarczy sam nie uciaka pod skrzydła bezpieczniejszej waluty jakim jest dolra, bo przyszłość euro jest niepewna?

  138. Falicz (05:32)

    Brawo! Wprowaziłem prostą zależność, którą siępomija:

    „progresja podatkowa hamuje wzrost” – hamuje, nie znaczy, że wprost zatrzymuje, lecz spowalnia, nikt nie wyliczył jak bardzo hamuje. Ale o tej istotnej zależności w dyskusjach wyborczych i innych się zapomina. Nie zapominają jednak politycy gospodarzy wielu krajów, m.in. Europy Środkowej. Czy to oligarchowie jacyś narzucili „neoliberalną doktrynę”?

    Tak jak architekt kreaując budowlę korzysta z elementów swojej wiedzy, prostych składowych, X zależy od Y, itd, ma te proste składniki fachu w małym palcu, tak polityk gospodarczy buduje swoje rozumowanie na bazie prostych zależności. Oczywiści polityka społ-gosp jest o wiele bardziej złożona. Brawo, Falicz. Dzięki.
    cbdo

  139. Od pewnego szczebla i finansiści i politycy są objęci immunitetem?
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/media-o-dziwnym-procesie-chiraca,1,4857343,wiadomosc.html

    Takich świętych krów i na naszym krajowym podwórku można by się doszukać……

  140. Falicz (05:32)

    Brawo! Wprowadziłem prostą zależność, którą siępomija:

    „Progresja podatkowa hamuje wzrost” – hamuje, nie znaczy, że wprost zatrzymuje, lecz spowalnia, nikt nie wyliczył jak bardzo hamuje. Ale o tej istotnej zależności w dyskusjach wyborczych i innych się zapomina. Nie zapominają jednak politycy gospodarzy wielu krajów, m.in. Europy Środkowej. Czy to oligarchowie jacyś narzucili „neoliberalną doktrynę”?

    Tak jak architekt kreaując budowlę korzysta z elementów swojej wiedzy, prostych składowych, X zależy od Y, itd, ma te proste składniki fachu w małym palcu, tak polityk gospodarczy buduje swoje rozumowanie na bazie prostych zależności. Oczywiści polityka społ-gosp jest o wiele bardziej złożona. Bingo – cbdo.
    Brawo, Falicz. Dzięki

  141. Janusz pisze:
    2011-09-21 o godz. 12:51

    Nie musisz mnie przekonywać, że przeróżniaste antysemickkie kretynizmy kursują na kato-prawickim zadupiu intelektualnym. Nic nowego nie wymyśliłeś.

  142. Kluczem do sprawowania władzy jest kontrola.
    Ewoluowała od kontroli ziemi, surowców, handlu, potencjału militarnego, wynalazków.
    Doszliśmy do obecnego etapu, gdzie władzę zapewnia kontrola mediów i strumieni kapitałowych.
    Kto kontroluje te dwa czynniki? Nie da się wygrać bez nich wyborów w żadnym demokratycznym kraju…
    W ten sposób niedemokratyczne struktury kontrolują demokratyczne rządy.
    Impas?

    Buffet i inni mogą sobie pozwolić na szczerość, albo opłacić dowolną ilość lobbystów i polityków, by wpłynąć na kształt ustaw.
    Czy wydadzą swoje pieniądze w tym celu? Aby zapewnić więcej demokracji? Ich koledzy mogą sponsorować wprost przeciwną opcję, w zależności od własnych przekonań co jest dobre dla świata……
    A my biedne żuczki? Opinia społeczna mogła zniszczyć Murdocha.
    Ale w jakim stopniu jest sterowalna?

  143. stasieku,

    nie można automatycznie wysnuwać analogii pomiędzy automatyką przemysłową i sterowaniem ekonomii. Reakcje urządzeń regulacyjnych w procesach przemysłowych są niemal natychmiastowe, czas mierzony jest w ułamkach sekundy, tak aby uruchomić mechanizm, jak i go zatrzymać. W ekonomii jest to niemożliwe. Podstawowe dane ekonomiczne publikowane są nie w odniesieniu do teraźniejszości, ale w odniesieniu do bardziej lub mniej odległej przeszłości. Stopa bezrobocia, wielkość sprzedaży, eksport – to wszystko są dane historyczne, i póki co nie ma innego wyjścia, choć w dobie internetu zawsze można sobie wyobrazić jakieś lepsze rozwiązanie, pozwalające trzymać rękę na aktualnym pulsie ekonomii. Time lag – termin chyba Ci znany z teorii sterowania. Jeśli chodzi o sterowanie procesami rynkowymi (sterowanie ręczne lub samosterowanie, nie ważne), opóźnienie jest często poważne i to ono z definicji prowadzi do rozchwiań w ekonomii. Piał o tym w czasopiśmie American Scientist Brian Hayes (numer z 05-06 2009), pisał o tym w sposób zrozumiały dla mnie, ani nie inżyniera od automatyki, ani ekonomisty/ekonometrysty.

    a
    Artykuł rozpoczyna się od opisu urządzenia o nazwie MONIAC, analogowego komputera hydaulicznego (!) z 1949, który symulował i obrazował mechanizmy regulacji przepływu pieniądza przez ekonomię. Z uwagi na swoją konstrukcję (zbiorniki z wodą, rurki, zawory), MONIAC lepiej odpowiadał rzeczywistości ekonomicznej właśnie z uwagi na opóźnienia reakcji wynikające z mechaniki systemu.

    Jeśli artykuł jest niedostępny w sieci, to wyślę kopię na życzenie.

    http://www.americanscientist.org

    Pozdrawiam

  144. Na spekulanta

    W każdym porządnym mieście jest kilka bukmacherskich kantorów, o internetowych nie wspominając. Widziałem w Mediolanie w czasie mundialu 2002 (Polska nie wyszła z grupy, Włochy przerżnęły z Koreą) jak to wygląda, jaki był ruch wtedy, ile mozliwych zakładów do obstawienia, nie to co w zwykły dzień – zwyczajne przewidywanie przyszłości ze strata lub zyskiem. Każda spekulacja na rynkach finansowych daje się sprowadzić do zakładu na temat przyszłych zdarzeń lub wyników liczbowych. Z tą różnicą, że spekulacja finansowa ma rozliczne ważne funkcje: ubezpiecza drugą stronę kontraktu, albo bada słabość ekonomiczną jakiegoś gracza, firmy lub budżetu jakiegoś kraju. Niewątpliwie jest to forum dźgania różnymi narzędziami i to nie do pierwszej krwi, a lud na trybunach buczy, palcem pokazuje. Okrucieństwo.

    W pierwszych dniach września w Krynicy, gdy złoty deprecjonował wobec silniejszych walut, prezes Marek Belka uspakajał i ostrzegał – ktoś na tej spekulacji dużo straci. Trudno dziś powiedzieć, kto stracił i ile, na razie złoty nie odzyskał swej wartości z sierpnia. Nota bene, gdybym przyjechał we wrześniu do Warszawy to za te same wydatki zapłaciłbym o kilkanaście porcent mniej w dolarach CAD (w sierpniu 1 CAD = 2,92 PLN, obecnie 1 CAD = 3,23 PLN). Min. Finansów sprzedawało EUR, ale to nie wzmocniło PLN, oczywiście pilka nadal jest w grze, ale kto zarobił to zarobił. Dla gospodarki polskiej taki poziom kursu wymiany jest korzystny w czasach spowolnienia, jeśli nie drugiej recesji w Europie.

    Spekulowanie finansowe nie jest zajęciem lekkim, przynosi zyski lub straty, n a ogół pożytecznym. Podobnie jak pożyteczne są zwierzęta, owady, bakterie …

    W Mediolanie, w tych spelunkach bukmacherskiego hazardu widziałem także kobiety, mówiły po włosku. Faktycznie, obecnie na rynkach finansowych jest istny mundial.

  145. Czad ma wyjatkowo progresywny system podatkowy:
    20%
    XAF 300,000 – 800,000 25%
    XAF 800,000 – 1,000,000 30%
    XAF 1,000,000 – 1,500,000 40%
    XAF 1,500,000 – 2,000,000 45%
    XAF 2,000,000 – 3,000,000 50%
    XAF 3,000,000 – 6,000,000 55%
    ponad XAF 6,000,000 60%

    Estonia natomiast ma podatek zupelnie plaski – wszyscy placa podatek liniowy.

    Mimo tak ogromnej roznicy w bodzcach rozwojowych (…?!) zarowno Estonia jak i Czad zanotowaly zblizony wzrost dochodu
    w 2010 roku.
    Czad okolo 4%
    Estonia mimo rozwojowego systemy kolo 2%…

    Jeszcze pare lat temu Czad zanotowal w 2004 roku 34% wzrost dochodu (!!!)
    a Estonia kolo 10%.

    Jezeli rozwijajcy sie kraj z systemem podatkowym o progresji od 25% do 60% moze rozwijac sie w tempie 34% rocznie to oczywistoscia jest, ze wzrost progresji powoduje wysoki wzrost dochodu.
    Przeciez tempo rozwoju jest 3 razy wyzsze w Czadzie niz w Estonii (2004)…

  146. invinoveritas pisze:
    2011-09-21 o godz. 14:16

    Janusz pisze:
    2011-09-21 o godz. 12:51

    Nie musisz mnie przekonywać, że przeróżniaste antysemickkie kretynizmy kursują na kato-prawickim zadupiu intelektualnym. Nic nowego nie wymyśliłeś…”

    Jakiego typu antysemityzm reprezentowali :
    „Mietek” Mieczyslaw Moczar oraz „Wolski” Wojciech Jaruzelski?
    Czy byly to interacjonalistyczne szmato-lewackie kretynizmy?

  147. @Jacobsky, 14:59
    Błagam, tylko nie zaczynaj ze mną na temat automatyki, opóźnień i tym podobnych zawiłości. Ja wychowałem całe pokolenie automatyków w kilku krajach, wiem, co masz na myśli, ale damy sobie spokój.
    Jest właśnie nowy wpis, dość bulwersujący, mam syna studiującego na MEiL, rozmawiamy często o pokoleniu życzeniowym.
    Ściskam, Moniac przeczytam
    PS
    Opóźnienia rzeczywiste są uwzględniane w strukturach regulacyjnych i nastawach regulatorów.

  148. @telegraphic observer, 13:56
    Znasz mój Drogi moja zapobiegliwość. Mam kąciki po obu stronach Wisły. Jak wejdą tylko jedni, dam sobie radę, do wojska jestem za stary. Jak wejdą obaj, popłynę kajakiem do Bałtyku i przez Szwecję do Norwegii. Mam tam prawie rodzinę.
    Co mi tam cukier i mąka. Na wojnie alkohol jest bezcenny. Ciągle mam w zapasach Canadian od Ciebie.

    Jeśli wejdą od strony Alaski to najpierw kłopot będzie miał Jacobsky, ale i Ty oberwiesz.
    Chyba, że się ewakuujesz do Warszawy, gdzie zawsze czeka na Ciebie wolny pokój w moich zasobach.

    Trzymaj się

  149. Falicz (15:04)

    Ale żeś dał czadu!
    Weź tylko pod uwagę, że Czad i Estonia się nie rymują, tak jak Rzym i Krym. Powinieneś szukać dalej … Estonia i Kenia, Lituania i Mauretania – wiem, nie jest lekko. Próbuj.

  150. @ invinoveritas

    Chińczyk Song Hongbing „antysemickim, kato-prawickim kretynem”? Musisz mu maila wysłać, bo pewnie o tym nie wie.

  151. stasieku pisze:

    2011-09-21 o godz. 13:19

    „Regulator w procesie regulowanym, jest pożyteczny jedynie wtedy, kiedy proces podlega zakłóceniom.
    Ja 42 lata pracy żyłem z tego, że przed zaprojektowaniem systemu regulacji, analizowałem wszystkie, możliwe zakłócenia. Nie wywoływałem tych zakłóceń, aby zarobić, zwiększyć swoją istotność w procesie produkcji – poszedłbym prędzej czy później do więzienia.”
    ==========================

    Stasieku i ekonomi.ści,

    czas dopuścić do siebie, że epoka którą znacie, i w której ciągle się „taplacie” właśnie się kończy, i Wasze myślenie ma wartość historyczną.
    Wspaniałe systemy regulacji zaprojektowane przez Stasieku, są niestety- niekompatyilne z nieokreślonymi jeszcze , „procesami produkcyjnymi” JUTRA.
    To wszystko co już się stało- było tymi jedynymi , możliwymi zachowaniami, na każdym szczeblu.Zamiast przerzucać się mądrymi racjami dotyczącymi JUTRA, przyjmijcie do wiadomości, że bez czyjejkolwiek woli czy łaski, to co będzie JUTRO samo do nas przyjdzie, i będzie …
    Przy obecnych problemachw globalnej gospodarce, to co będzie JUTRO, jeśli nas nie „zresetuje do XiX wieku, jakaś wojna, będzie z naszej perspektywy, niewyobrażalnie wredne, a ONI, ludzie -JUTRA, będą z tym żyć, bo się w tym urodzą i wychowają.
    „Zaklęci rycerze” z przeszłych czasów, za NOWYM nadążają tylko w bajkach…

    Pozdrawiam,Sebastian

  152. Sebastian pisze:
    2011-09-21 o godz. 18:22

    Kraje bogate będą musiały się przymierzyć do wizji Zajdla z „Limes Inferior”
    Albo do pensji obywatelskiej.
    Albo wrócimy do czasów Rzymu, tylko nowym Rzymianom chleb i igrzyska nie wystarczą, sądząc po Londynie, Atenach, Madrycie……

    Ta prawda powoli do rządzących dociera.
    Jeszcze jedna wizja- N.Kress- „Hiszpańscy żebracy”
    Co nam dasz panie pośle, senatorze, prezydencie, za nasze głosy i możliwość sprawowania władzy? Bezpłatne mieszkanie, rozrywkę, żywność? Głos może kosztować…….

css.php