Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

21.09.2011
środa

Młody gniewny

21 września 2011, środa,

Wszyscy teraz załamują ręce nad losem młodzieży. Bezrobocie jest wysokie, ale apetyty także duże. W dzisiejszej „G.W.” (21 IX) ukazał się artykuł młodego człowieka (23 lata), Sergiusza Łukasiewicza, pt. „Nie głosuję na PO  i nie jestem ‘gówniarzem’”. Tytuł, jak i cały artykuł, jest polemiką z Pawłem Wrońskim, ale i ja pozwalam sobie wrzucić swoje trzy grosze.

Żaląc się nad losem swojego pokolenia, J.Ł. pisze: „Kolega naturalnie nie ma szans na mieszkanie – nie ma zdolności kredytowej. Ma 26 lat. Mieszka z rodzicami. A jednak żyje na swój koszt i nie traci nadziei, chociaż OBECNA POLSKA ZA LATA SPĘDZONE NA UCZELNI MA MU DO ZAOFEROWANIA TYLKO TYLE”. (Wersaliki moje – Pass.)

Już z tego krótkiego fragmentu wynika, że „obecna Polska” jest koledze, a w domyśle i innym kolegom, coś winna. Może  kolega, który „spędził lata na uczelni”, ma otrzymać za te lata odszkodowanie, jak gdyby spędził je na Syberii albo niesłusznie skazany – w więzieniu? Sergiusz Łukasiewicz nie pyta, co on – wraz z  kolegą – mogą zrobić dla Polski – tylko co Polska ma zrobić dla nich. Ma im dać zdolność kredytową, a najlepiej od razu mieszkanie, no i wynagrodzić lata studiów. Bo młodzi ludzie nie studiują dla siebie – oni robią łaskę Polsce i dla niej studiują, a potem oczekują rekompensaty.

Autor ma za złe wprowadzenie odpłatności za drugi kierunek studiów, ale pomija, że (a) najlepsi nie płacą i (b) sprawiedliwość wymaga, żeby było więcej miejsc dla tych, dla których byłby to pierwszy kierunek studiów. Wreszcie J.Ł. ma za złe ograniczenie do  minimum szansy na stypendium naukowe. Rzeczywiście, to jest smutne, byłoby lepiej, gdyby każdy mógł studiować długo i szczęśliwie i jeszcze żeby mu kwestura płaciła stypendium naukowe. Ale cudów nie ma. Los młodego pokolenia jest trudny, los „prekariatu” niełatwy, ale lepszy niż kiedykolwiek – są możliwości studiów za darmo lub za pieniądze, w kraju i zagranicą, gdzie także istnieją szanse na stypendium, ba, są w Polsce pracodawcy, którzy płacą za studia wieczorowe lub zaoczne swoich pracowników, a jak nie, to zawsze pozostaje łączenie pracy i studiów. Owszem, praca jest ciężka, kontrakty śmieciowe lub żadne, ale „za moich czasów” młodzi ludzie potrafili pracując latem zarabiać na studia zimą. Nie wiem, czy jest wiele państw rozwijających się, gdzie byłyby spełnione postulaty młodego człowieka – niczym nieograniczone darmowe studia, stypendium naukowe i kredyt mieszkaniowy, czyli całkowite przejście na utrzymanie państwowe.

Na pewno nie są to kraje, w których panuje gospodarka neoliberalna, której zwolennikiem jest kolega Łukasiewicz. Miał on nadzieję, że wraz z wygraną Platformy (na którą głosował) „dojdą do władzy liberałowie”, był przekonany, że „Tusk okaże się odpowiednikiem Margaret Thatcher albo Ronalda Reagana”. Te słowa świadczą, jak wielkie spustoszenie propaganda (neo)liberalna uczyniła w umysłach młodych ludzi (w 2007 r. autor miał zaledwie 19 lat).

Nie wiem, czy postulaty kolegi Łukasiewicza są spełnione nawet w najbogatszych państwach opiekuńczych  (Niemcy? Nowa Zelandia? Skandynawia?), a co dopiero w krajach liberalnych. Ze swojego doświadczenia w USA sprzed 10 lat pamiętam, że młodzi ludzie, z którymi pracowałem w Bostonie, jeszcze długo po studiach spłacali kredyty na opłacenie czesnego, zwłaszcza jeśli studiowali na dobrej uczelni. Ronald Reagan i Margaret Thatcher zapewne nie zrealizowaliby marzeń Sergiusza Łukasiewicza. Republikanie nie chcą słyszeć o jakiejkolwiek podwyżce podatków, a z czego jak nie z podatków miałyby fundowane darmowe studia o nieograniczonym czasie trwania?

W sumie, chociaż dzisiejszej młodzieży współczuję, to jednak jej zazdroszczę.

Młody autor zapowiada,  że nie będzie głosował na Platformę – to jego święte prawo. Ciekawi mnie jednak, na kogo odda swój głos.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 272

Dodaj komentarz »
  1. Jak to na kogo odda głos młody autor?
    Na Margaret Thatcher … ooo q*wa, nie ma na liście. Znów PKW zmanipulowała, ale shhhhhhh ….

  2. Jak to, na kogo? No przecież, że na PiS, który da mu wszystko, czego chce, za friko. Z dostawą do domu przez Aniołki Jarka!
    Ależ Pan nierozgarnięty Panie Danielu!
    Kpię sobie? Nie do końca. Nauczam. A raczej staram się nauczyć choć trochę SPĘDZAJĄCYCH na uczelni – dobrej, państwowej uczelni – młodych ludzi.
    Niestety papka klipowo – reklamowa kompletnie zakleja i obezwładnia mózgi większości SPĘDZAJĄCYCH czas na uczelni. Nie są zdolni do tego, co w erze Gutengerga nazywano myśleniem. Jakiekolwiek wymagania to dla nich krzywda wielka. Stąd ten rys martyrologiczno – kombatancki i nastawienie na, słusznie należne, zadośćuczynienie. Przecież zasługuje na więcej, mówi mu to reklama i Dobry Wujek Jarek z Aniołkam. Dlaczego miałby nie wierzyć?
    Oczywiście są też studenci studiujący, ale tych jest jakieś 20% . I tylko dzięki nim praca dydaktyczna ma jeszcze sens.

  3. Postanowiłem postudiować, choć młody nie jestem (eh, łezka w oku się kręci, ja tam młodym nie współczuję, sobie współczuję, im zazdroszczę na całego).

    Podjąłem studia, zacząłem od nowego słowa PREKARIAT. W Wikipedii nie ma objaśnienia po angielsku, jest po niemiecku, fińsku i francusku, włosku i szwedzku, i jakoś po azjatycku. Po angielsku jest „precarious work” oczywiście. To jest chyba właściwy trop, nie jakiś łaciński źródłosłów: caritas = miłosierdzie, bo to pachnie zamachem na państwową opiekuńczość. Czyli tzw. śmieciowa robota, prekariat wykonuje takie zajęcia. W tych haniebnych czasach robota dzieli się na „inside job” i „precarious work”, cholerka. Nie lepiej było żyć za okupacji w obozie, za sanacji, w przedwojennej Polsce, a resztę życia dopełnić w PRL, jak mój ojciec?!

    Faktycznie już w PRL byłem członkiem prekariatu. Wyprzedziłem współczesność!
    Za podanym przez red. Passenta artykułem – miałem wielkie ambicje: chciałem mieć dobre wykształcenie (ekonomiczne), sporo forsy, barwne życie, wpływ na bieg publicznych spraw, ewentualnie trochę prestiżu, mieszkanie (nie od razu), rodzinę …

    Coś mi się zdaje, że ludziom się w głowach miesza od tego welfare state.

    Znam jedną prekariatankę w Nowym Jorku. Freelansuje, kontraktuje, dostała jakąś nagrodę $5000, żadnej pewności zatrudnienia, oczywiście ma u mnie stypendium miesięczne, ale nie wystarcza jej na pokrycie wszystkich kosztów i nie wiadomo jak długo tego stypendium, wynajmuje pokoik-dziuplę, pracuje dużo, jeździ metrem. Pytam się ją, czy boi się o swoją przyszłość. Co? – nie rozumie pytania – jaką przyszłość?! oczywiście, że ma przyszłość przed sobą, nic tylko przyszłość. I tak oto zdeprawowałem córkę, bo nie przygotowałem jej do życia w opiekuńczym społeczeństwie, tylko do neoliberalizmu ją wdrożyłem. I tak jej zazdroszczę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Redaktor Polityki trywializuje cierpienie ludzi ktorzy przezyli Syberie.

    baltazarsaldo

  6. Panie Redaktorze, ależ liberalny, leseferystyczny tekst Pan walnął.

    Prowokacja się z pewnością uda. Już widzę zastępy protestujących malkontentów, którzy gotowi są obłożyć anatemą i kijami każdego, kto broni starego rozpadającego się na naszych oczach porządku. I jeszcze ma czelność pytać młodych zagubionych, poszkodowanych na starcie ludzi – skąd wziąć pieniądze na ich stypendia.

    Z takimi pytaniami daleko nie zajedziemy. Należy działać, po prostu uchwalić i wypłacić. A nierozumiejących opornych (po ewentualnym odebraniu immunitetu) będziemy posyłali na reedukacyjne kontemplowanie przemówień wyborczych Prezesa. W dusznej celi, straż z tyłu, ekranik z You Tube z przodu. Nie gadać, patrzeć, na jutro każdy sporządzi szczegółowe sprawozdanie o objętości nie mniejszej niż 8 stron A4.

    Po zdaniu egzaminu – na staż do resortu nadministra Ziobry. Po stażu praca przy budowie centrum w Toruniu, a potem zaczynamy – rozmowy kwalifikacyjne.

    Najważniejsze są kadry. Pobrodzicie troszkę w brudzie, wyrosną z was ludzie.

    Pzdr, TJ

  7. 20 procent młodzieży jest bez pracy lub pracuje na umowach śmieciowych. Drugie 20 procent zmywa gary na zachodzie. Ci co mają pracę za 1500 brutto są niepewni jutra, bez ubezpieczeń lub składki emerytalnej. Pracują przeważnie jako gońcy, pomocnicy lub obsługa supermarketów. W Hiszpanii dochodzi już do ponad 40 procent młodzieży wykształconej bez pracy. Stephane Hessel napisał międzyczasie „Czas oburzenia!”. A Pan Passent zazdrości. Należy się wstydzić.

  8. Przeczytałem list studenta Łukasiewicza w dzisiejsze GW. Moim zdaniem zagłosuje on, bo jak twierdzi, weźmie udział, zagłosuje on na Palikota bądź tę listę Korwina-Mikke, jeśli zarejestrowała się ona w tej jego dolnośląskiej mieścinie. Albo zagłosuje na PO, wbrew publicznie danemu słowu.

    Bo to jest właśnie dylemat Platformy. Z jednej strony naciska na nią posocjalistyczna starzejąca się Polska, z drugiej młoda, niewątpliwie słusznie narzekająca na brak dynamizmu w gospodarce, liberalna Polska. Czy świadomość tej drugiej jest „spustoszona (neo)liberalną propagandą”? Redaktorze, nie przesadzajmy w tych ideologicznych straszeniach. Oczywiście młodzi chcą dynamizmu, chcą wykopać stare nawyki i ich realizatorów. Jak to młodzi. Przecież sam pan pisał, że potrzebne są reformy: KRUS, finansów publicznych, zasiłków społecznych. Oczywiście nie natychmiast, ale chyba mogą młodzi od Platformy wymagać obietnicy tych reform. Ale ona nie może im tego obiecać, aby nie stracić poparciu u starych. PO jest między Scyllą i Charybdą („between a rock and a hard place”)w tym momencie. Czy się wybroni?

  9. Tylko kto to jest J.Ł.? 😀

  10. Albowiem student Łukasiewicz ma rację w tym, że polska opiekuńczość jest źle ulokowana. Nie jest zorientowana na zdynamizowanie najaktywniejszej części społeczeństwa i przyczynienie się tym do rozwoju. Jest to opiekuńczość zbyt mocno zapomogowa, niestety konieczna w pewnym zakresie. I w tym, że liberalizm jest niedorozwinięty, gospodarka w okowach biurokratyzmu, nie tak konkurencyjna jak mogłaby być, zbyt mało inwestycji i tworzenia nowych, lepiej płatnych miejsc pracy, niestety trafił się teraz kryzys europejski, PO nie ma lekko.

    Zatem pytanie nie jest o to czy państwo ma być (neo)liberalne, czy opiekuńcze. Już nawet nie o to, co Polska może zrobić dla nich, czy oni dla Polski – zostawmy ten przebrzmiały jednak slogan. Pytanie jest o to, jaki liberalizm i jaka opiekuńczość; czyli jakie detale, funkcjonalne i praktyczne. Nie jest lekko, diabeł w szczegółach. Czy ktoś daje lepsze szanse niż Platforma na dobranie się do szczegółów, których, w jaki sposób? Oto jest wyborcze pytanie.

  11. @ jasny gwint,
    gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie Pabianice?
    Redaktor pisze o konkretnym „młodym gniewnym”. Jeżeli czyta sie jego publicystykę, trudno mu chyba zarzucic brak wrażliwości na problemy społeczne.
    Nie wydaje mi się żeby, w zglobalizowanym świecie, Tusk mógł sam rozwiązać problem prekariatu. To zbyt złożony problem.
    Równocześnie trudno nie zareagować ironią na myślenie typu „stłukła się waza etruska, wina Tuska”.

  12. To jest standardowa metoda gazeta.pl: wrzucają na stronę główną list jakiegoś kretynki/a, „wszyscy ważni” się do tego odnoszą, czytający to internauci walą do oryginału i klikalność im rośnie.

    Podobnie było z jeszcze bardziej głupawym listem niejakiej Jeżewskiej pt „Brzuch kobiety nie jest jej własnością!”, który był „polemiką” z prof. Środą:

    http://wyborcza.pl/1,95892,10090240,Brzuch_kobiety_nie_jest_jej_wlasnoscia___list.html

  13. telegraphic observer pisze:
    2011-09-21 o godz. 16:07

    „Podjąłem studia, zacząłem od nowego słowa PREKARIAT…”

    I niestety g.. ci z tego wyszło bo:

    „Czyli tzw. śmieciowa robota, prekariat wykonuje takie zajęcia. W tych haniebnych czasach robota dzieli się na „inside job” i „precarious work””

    Nie zrozumiałeś, o co chodzi z tym prekariatem. Idź studioawać dalej (chociaż to powyższe niepowodzenie wskazuje, że chyba rzeczywiście – jak sam napisałeś na początku komentarza – jesteś już na naukę za stary).

  14. Zgadzam sie calkiem z autorem. Mam tylko pytanie czy J.Ł. to Sergiusz Łukasiewicz? Dlaczego wiec J ???

  15. Nie narzekajmy na młodzież bo najczęściej narzekamy na swój brak refleksji.

    Pan Daniel cytuje wypowiedź jakiegoś bałwana (sądząc po tym, że nie wie co to liberalizm). Może lepiej zastanowić się po co jakaś gazeta to pisze. Nie jest przecież tajemnicą, że jak się chce, to można znaleźć człowieka głoszącego dowolnie idiotyczne poglądy.

    toja pisze, że
    „Oczywiście są też studenci studiujący, ale tych jest jakieś 20% .”
    Toju, prawdopodobnie pięciokrotnie wzrosła liczba studentów na Twojej uczelni i tyle. 80% z nich w ogóle nie powinno się tam znaleźć. Dawniej dostawałaś górne 20% krzywej Gaussa, teraz masz 80%.

    Jasny gwincie to, że młodzież po szkole, studiach nie znajduje pracy lub, jak piszesz, pracuje na umowach śmieciowych oznacza jedynie, że zmiany mentalnościowe kolejnych pokoleń zachodzą bardzo wolno. Dzieci są prawie takie same jak ich rodzice. Co gorsze, każda próba systemowego pomagania tym młodym utwierdza część z nich w przekonaniu, że im się należy. I to jest błędne koło.

    A tak naprawdę, to Sergiusz Łukasiewicz z GW poleciał po prostu sloganami. Na zasadzie a może coś się uda wybębnić. Opublikują w gazecie, jest kampania wyborcza. Taka mentalność rolnika, który nigdy nie powie, że miał obfite zbiory, że dużo zarobił.

  16. No i co panie jasny gwint z nimi zrobić, co to pan tak żałośnie o nich pisze? Dać im etaty, które się KAŻE ustanowić w firmach? Pod jakąś groźbą? Dać darmowych piniendzy?Pożyczek bezzwrotnych? Stypendium każdemu, bez względu na to, czy mądry czy głupi? Mieszkania rozdać. Przedtem zabrać krwiopijcom deweloperom. Aha, i mi, bo mam trzy pokoje. Dokwaterować. Jak rozumiem podły Tusk tego nie dał, a wujek Jarek da. Każdemu, nie tylko aniołkom da.

  17. Pozwolę sobie wkleic całość omawianego teksty, ponieważ sensu nie ma dyskusja i pastwienie się nad jednym, zacytowanym przez Daniela Passenta zdaniem
    http://wyborcza.pl/1,76842,10323077,Student__nasz_czytelnik__napisal__Nie_glosuje_na_PO.html
    Pozwolę też sobie wkleić fragment odpowiedzi Pawła Wrońskiego (całość pod zazalinkowanym wyżej tekstem)
    „Ten artykuł nie jest negacją, ale raczej ilustracją tezy mojego tekstu, że PO nie potrafi nawiązać porozumienia z najmłodszym wyborcą i być może Jarosław Kaczyński wychowuje sobie elektorat, jeśli nie na te wybory, to na 2015 r.”
    Pisałem niejednokrotnie, że Donald Tusk z premedytacja zrezygnował z głosów młodego pokolenia, które poparło go w poprzednich wyborach. Wybrał bezpieczne poparcie „kompleksu emerytalno – rentowego”. Skoro taka decyzja zapadła i została zrealizowana to po co ta dyskusjach? Przecież znęcając się nad autorem artykułu i tak głosów młodego pokolenia Państwo nie zyskacie dla PO. Chcecie dyskusji nad problemami tego studenta? Po diabła, przecież i tak go nie rozumiecie. Nawet nie chcecie zresztą zrozumiec.
    Pozdrawiam

  18. W Toruniu jest uczelnia o tak wielkiej renomie i tak doskonałym profilu (do tego tania),że po ukończeniu jej P.Sergiusz z pewnością nabędzie zdolności kredytowej.Może nawet jakiś kąt Uu Redemptorystów….

  19. Z ostatnich wiadomości- zaczęło się w USA
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,10330424,Protesty_na_Wall_Street___aresztowania_za_maski_i___.html

    Zobaczymy jak daleko zajdą te protesty, na razie nieśmiałe.
    Nie może 1% lekceważyć potrzeb 99%……..

  20. Trochę słabo widzę na oczy, bo ryję drugi tydzień (urlop bezpłatny) na egzamin na aplikację radcowską ale co tam, napiszę. Jestem absolwentką politologii (na dyplomie celujący) i prawa (bardzo dobry), laureatką stypendiów ministra nauki. Z politologii robię doktorat dziennie (mam wyrobić zajęcia ze studentami za darmo, zajęcia wrzucono mi w środek dnia, tak żeby jak najbardziej utrudnić pracę zarobkową, stypendium naukowego brak, możliwości zatrudnienia na uczelni brak). Pracuję w kancelarii radcowskiej, walczę o aplikację. Na rękę mam 980 zł. Nie głosuję na Kaczyńskiego ale jak w jego reklamówce – gdyby nie rodzice to jak do diabła miałabym zapłacić za aplikację (circa 17000 zł)? Przez lata aplikacji nie mam szans na podwyżkę, zmiana pracy też nie bardzo wchodzi w grę bo mimo ustawowych obowiązków mało kto ma ochotę zatrudnić osobę, której 2 dni w tygodniu nie ma, bo jest na szkoleniu, w dodatku kobietę, a nuż przyjdzie mi się rozmnożyć. Przyznam, że o antykoncepcję dbam bardzo, bo zajście w ciążę byłoby katastrofą, teraz i przez jeszcze wiele lat, kiedy będę na utrzymaniu rodziców. Może Pan mi podpowie co spieprzyłam?

  21. baltazarsaldo pisze:
    2011-09-21 o godz. 16:09
    —————————————————————————————–
    Kiedy będzie o Workucie? 😉

  22. TJ!!!Dawno juz nie dano mojej duszy takiej adrealiny!!Temu mlodemu iska czlowiekowi tluczono do glowy,ze mu sie nalezy!!!A takie gowno!!Niech wyciska siebie na full i nie oglada sie na panstwo!!!Jak bedzie dobry to sie przebije!!!Zazdroszcze mu mozliwosci wyborow!!!kangurzyca

  23. Za dawnych i niesłusznych czasów gdy zaczynałem pracę na budowie po studiach (mam 60 lat) jedynie słuszne były racje robotnika na budowie, Należu mu się mydło proszek, ubranie robocze itp. i za tymi artykułami potrafili przestać cały dzień pod magazynem nie pracując. Gdy im porącono godziny z wynagrodzenia to były interwecje związków zawodowych POP itp bo jest to klasa robotnicza i im się to należy, natomiast pracodacy uczciwa praca już niekoniecznie. Czy dzisiejszy student, absolwent jest inny w swoich roszczeniach – myślę, że nie.

  24. Jest jasne wyjaśnienie wszystkiego, co Sergiusz Łukasiewicz pisze, i dlaczego pisze tak, jak pisze. I dlaczego myśli tak, jak myśli. Wszystko zawiera się w jednym zdaniu z listu Sergiusza Łukasiewicza. Krytykując pewne rozwiązanie, wprowadzone przez PO, Sergiusz Łukasiewicz pisze: „…chociaż rozwiązanie to może być KORZYSTNE DLA PAŃSTWA, ale tematem artykułu Pawła Wrońskiego i mojej polemiki jest MŁODZIEŻ” (podkr. moje).
    Co tam państwo! Młodzież! Sergiusz Łukasiewicz nie będzie rezygnował z czegoś dla siebie, dla młodzieży, nawet jeśli „to może być korzystne dla państwa”.
    Sergiusz Łukasiewicz się zawiódł, bo oczekiwał, że „do władzy dojdą liberałowie”. Że PO wprowadzi podatek liniowy, że zlikwiduje KRUS, zreformuje finanse publiczne, zreorganizuje zasiłki socjalne, pozwoli rozwijać się wolnemu rynkowi i sprywatyzuje PKP. Że „Tusk okaże się odpowiednikiem Margaret Thatcher albo Ronalda Reagana”.
    Tego oczekiwał Sergiusz Łukasiewicz (bo mam nadzieję, że nie cała młodzież) od PO w kraju biednym, z wielkimi nierównościami społecznymi, z brakiem kultury prawnej, z niską etyką pracy, w kraju gdzie pewnie połowa obywateli spostrzega otaczającą ich rzeczywistość przez pryzmat populistycznych obietnic nie do zrealizowania i sensacyjnych teorii spiskowych, bo brak podstaw edukacyjnych, nawyków racjonalnego myślenia i zachowania, aby zrozumieć podstawowe zasady ekonomii, umowy społecznej, sprawiedliwości społecznej, pomocowych obowiązków i socjalnych obligacji państwa. W kraju, gdzie, jak to „pięknie” wyłożył Sergiusz Łukasiewicz, państwo uważane jest za jakiś obcy twór, z którym należy konkurować o dobra, domagać się ich wbrew wszystkiemu, bez względu na to, czy to dla państwa korzystne czy nie. W każdym razie konkurować z państwem ma prawo, według Sergiusza Łukasiewicza, młodzież. Nawet jeśli mogłoby to być dla państwa niekorzystne. Państwo to oni? Młodzież to my?

    Cóż za niebotyczny egoizm. Tylko kiepską edukacją obywatelską (wychowaniem?) mogę to sobie wytłumaczyć. Kto zawiódł: rodzina? PO? Państwo?

  25. Mikado 19.41
    A czym ty dziewczynko chcesz być jak urośniesz ?
    Premierem ?
    Szefem IMF ?
    Sekretarzem ONZ ?
    Gdybyś umiała gotowac, zamiast zamulać sobie głowinę politologią, która jest paranauką, mogłabyś zostać szefem kuchni w Bristolu, albo w Ritzu lub Kempinskim, a tak to nie wiesz co spieprzyłaś ?
    Pytasz oczywiście „jak życ panie premierze ?”

  26. Przeczytałem artykuł red. Smoczyńskiego o „Prekariuszach”.
    Nie rozmija się on z rzeczywitością, jak mi się zdaje, daje sensowne wytłumaczenie przyczyn. Brakuje mi wśród nich sztywności rynku pracy, czyli pracodawcy nie mogą bez dużego kosztu pozbyć się starszego pracownika i zatrudnić młodszego ze stałą, ale niższą pensją (jeśli nie przeoczyłem tego punktu). Wszak Hiszpania ma b. sztywne regulacje i bodaj najwyższy poziom bezrobocia i prekariuszy wśród młodych, stąd ich nadzwyczajna gniewność.

    Winę za powstanie klasy precariat zwala się na neoliberalną politykę gospodarczą. Ma to sens o tyle, o ile globalizacja, w tym przejęcie metod kapitalistycznych, wolnorynkowych w wielu krajach rozwijających się, od Chin i Indii poczynając, stworzyło presję na płace w krajach rozwiniętych. Paradygmat klasycznej ekonomii wskazuje na potrzebę obniżenia płac, poluzowania regulacji rynku pracy i zmniejszenia obciążeń podatkowych. Ale kto by chciał słuchać XX-wiecznych teorii ekonomicznych, a faktycznie z XIX wieku? He-he …

    Cóż, najbardziej współczuję 40- i 50-latkom. Oni będą musieli zrezygnować z części zdobyczy, z młodzieżą podzielić się obciążeniami wynikające z nowej sytuacji. Pewnie my, emeryci, też będziemy uczestniczyli w tej nowej, międzypokoleniowej „urawniłowce”.

  27. Mikado pisze:
    2011-09-21 o godz. 19:41
    …co spieprzyłam?
    —————————————————————————–
    Za późno pani przyszła na świat. W czasach PRL-u: czy się stało, czy leżało, 2000 zł się dostawało. Potem były zajęcia z rozrywki np. stanie w kolejce po kawałek ścierwa lub radocha z używanego Fiata 126p kupionego na giełdzie samochodowej po cenie wyższej od nowego w cenie oficjalnej.

  28. Młodym gniewnym lasuje się mózg, winien jest …

  29. Popełniłyśmy błąd, nastawiając się na własne siły, a nie na zdobycie starych bogatych mężów/kochanków, takich jak pan Passent?

  30. Liberalizm fundowany – to coś nowego! 😉

  31. Kartka z P. (18:47)

    Może niech powstanie partia stawiająca na kompleks młodogniewny. Jak wejdzie do Sejmu, niech negocjuje koalicję z partią kompleksu emerytalno-rentowego. Skoro oba kompleksy nie mogą między sobą wynegocjować obopólnie zadawalającego kompromisu na drodze wyborczej, niech to się odbędzie metodą debaty parlamentarnej i w komisjach. Czy Napieralski lub Palikot mogliby odegrać rolę trybuna młodych gniewnych?

  32. Nie wiem co POpija zasłużony opluskwiacz Prezesa TJ, ale nawija jak mały Kazio po dużym piwie na szkolnym wybiegu. Atoli Prezes nie obiecywał tutaj młodym II Zielonej Wyspy, na którą tłumnie wracały będą zdesperowane czarną polską perspektywą wędrowne ptaki, tylko zamiast posuwać dyrdymały w Sejmie przez 3,5 godziny o świetlanych perspektywach, jął rozbijać beton korporacyjny, chroniący dostępu do wielu shermetyzowanych zawodów przechodzących dzisiaj z ojca na syna.

    Podobno zawodów z utrudnionym do nich dostępem na różne sposoby jest w Polsce Tuska tylko 380, jak wyliczyła Fundacja Republikańska.

    Prezes krusząc ten beton chciał przynajmniej stworzyć nieopierzonym możliwość równego startu, bo dzisiaj start tych, co nie mają wujów Prawinów zaczyna się od darmowych stażów, bez żadnej gwarancji dalszego zatrudnienia, od wysługiwania się różnym czeladnikom, majstrom i poesbeckim pociechom dzielnie strzegącym swych stołków.

    Spytałem kiedyś młodzieńca po studiach prawniczych, który odbywał taki staż w jednostce centralnej, czy ma jakieś dalsze perspektywy pewniejszego zatrudnienia na miejscu?
    – Ja już wszystko wykorzystałem, podejmowałem wiele prób znalezienia pracy, oprócz rozdawnictwa ‚Metra’ w metrze. Jak będę dyspozycyjny przez 14 godzin, wykażę się, porozdzielam uśmiechy na lewo i prawo i odkurzę jeszcze samochód przełożonemu od czasu do czasu, może mnie tu przyjmą – odpowiedział bez większego przekonania.

    Gdy tylko naruszony został interes zasiedziałych, gdy Prezes ośmielił się uderzyć w złogi PRL-owskich jeszcze układów towarzysko – rodzinnych, zaraz rozległ się wrzask: Tusku, musisz!!!

    I co zrobili ludzie Tuska? Mieli rzeszę swoich kadrowych Rosołów, otwierających młodym zdolnym totumfackim drogę awansu jednym e-mailem z CV kandydata w postaci załącznika.

  33. Wreszcie ktoś powiedział to głośno! Świetny tekst! Roszczeniowość młodego pokolenia wybitnie socjalistyczna pomieszana z neoliberalnymi przekonaniami daje mieszankę nie do pojęcia!

  34. Re rozmowa dzisiejsza w Polityce z Rostowskim „Gdzie schowałem 140 miliardów”. Bóg jeden wie jak tam zacząć dyskusję.

    Brakuje mi u Rostowskiego/Solskiej spraw emerytalnych a dokładnie obciążenia kraju obecnymi i przyszłymi ale już „zobligowanymi” emeryturami.

    Według niedawnego NYT o ile Polski bieżący dług w relacji do PKB wygląda OK w porównaniu z innymi krajami* (50%), to uwzględniając zaciągnięte (t.j. zobligowane) już obciążenia emerytalne DRASTYCZNIE źle bo aż 1500% PKB.

    Jak to jest źle jak ta grafika NYT sugeruje?

    Niestety tak, gorzej niż Grecja gdzie tylko 850%, gorzej nawet niż Słowacja z jej drugim miejscem 1100%. Średnia Europejska, czy poziom w SZAP to około 500%, t.j. Polska TRZY razy wyżej a tam przecież podnoszą już od dawna larum w tym temacie. A w Polsce nikogo to nie wydaje się obchodzić.

    Co źle prorokuje co do pomyślności przyszłych Polaków pokoleń.

    * tylko tak wygląda bo samo gołe dług/PKB mówi niewiele, patrz Japonia, gdzie pomimo długu rzędu 200% PKB, rentowność obligacji państwowych lepsza niż w takiej Szwajcarii.

  35. Belkot gowniarza, i tyle. Dziwne, ze gazety to publikuja, a pan czyta.

  36. @Kartka z podróży, 18:47
    Niestety chyba masz rację Kartko. Stratedzy Platformy być może błędnie założyli, wspominając sytuację 2007, że młodych mają dla siebie.
    Ale jeśli tak, to trochę grozą wieje. Dlaczego wieje, zapytasz – ano wieje, bo to głupi ludzie są, a nie chcę głupich ludzi w rządzie, odpowiadam.

    Dzisiaj wszystkie media rozmawiają o wygranej PIS. Jakiś obłęd!
    Pachnie to tajemniczym zleceniem do mediów życzliwych PO, aby znów straszyły PISem i tak zaktywizowali wyborców z grupy „monia tak, a monia tak” (jak w tym klasycznym dowcipie o polskiej determinacji).

    Powtarzam: na chłopski rozum zmniejszenie różnicy między PO i PIS w końcówce kampanii, sprzyja wynikowi wyborczemu PO a osłabia szanse Ruchu Palikota.

    Pozdrowienia

  37. Mikado! nie mnie pytasz ale mam nieodpartą ochotę odpowiedzieć. Jak się jest prawie doktorem politologii to powinno się wiedzieć co się samemu spieprzyło. Wielu politologów jest w TV i tacy sami jak Ty też nic nie wiedzą. Ja potrzebuję od zaraz cieślę bo zima idzie i dach trzeba postawić. Daje 10 tyś. za tydzień roboty bo tyle to trwało u sąsiada a nikt nie chce robić bo wszyscy zajęci. Może zamiast prawa trzeba było wybrać inny zawód politolog powinien wiedzieć jaki. Rok temu z innego dachu zachodni wiatr sp…ł chłopa z dachu. Właściciel już sprzedał ten niedokończony dom, forsę przelał na prawnika i jeszcze końca nie widać. Chyba to jest optymistyczne zakończenie dla Ciebie bo wystarczy trochę poczekać na zachodni wiatr oczywiście!

  38. Generalnie to jest znakomicie po tych 6 latach rządów prawicy. Tylko to przypadkowe społeczeństwo nie potrafi tego docenić.

  39. @Mikado, to proste: jeśli chcesz byś radcą to po co ci politologia?
    Rozumiem to pasja i hobby ale kto powiedział, że hobby to sama przyjemność bez wysiłku i wyrzeczeń.
    A propos prekarian:przecież ich bezrobocie, umowy śmieciowe itp. są na własne życzenie. Przyjrzyjmy się co z wielkim zapałem a czasami również za spore pieniądze (prywatne uczelnie) studiują ci młodzi gniewni: socjologię, politologię, psychologię, marketing i zarządzanie, komunikację społeczną i diabli wiedza co jeszcze. I żaden z nich nie zastanowi się czy jest na świecie gospodarka, która wchłonie taka rzeszę nikomu nie potrzebnych specjalistów.
    Pracuję w Warszawie w wielkim instytucie badawczym. High-tech na dobrym międzynarodowym poziomie. Na mojej stronie internetowej od kilku lat wisi ogłoszenie: przyjmę do pracy fizyka, inżyniera, lub chemika. I co? W ciągu ostatnich 3 lat przyjąłem 2.
    Brak chętnych na robienie doktoratu w godzinach pracy, staże zagraniczne do tego niezła pensja, granty, etc. No cóż to nie politologia, tu trzeba znać trochę matematyki.
    Zapaść szkolnictwa w naukach ścisłych ma swoje konsekwencje.
    PS> Moi znajomi z przemysłu też nie narzekają na nadmiar młodych inżynierów.

  40. Panie Redaktorze,

    Ja mam ukończone 4 letnie studia (wikariusz parafialny ale bez magistra).

    Przyznaję, że dzieki szerzącemu sie neoliberalizmowi od 3 lat nie moge znaleźć godziwej pracy. Wszędzie oferuja mi umowy śmieciowe na zlecenie a ja chciałbym złapac full time z perspektywami na przynajmniej 10 lat, najchetniej pracę z dziećmi.

    Proszę o poradę, gdzie pisać i na kogo głosować.

    PS. Czy opłaca sie zrobienie drugiego fakultetu na wikariusza kapitulnego?

  41. Witam,
    Jestem z pokolenia prawie 40 latków 36 lat. Skończyłem administrację, jestem urzędnikiem 9 lat w administracji rządowej w mieście wojewódzkim i wszyscy myślą, że robię wielką karierę. Z racji mojego wykształcenia ciężko pracuję w swoim urzędzie, bo niestety, ale znam się na rzeczy, więc pracuję uczciwie. Bez awansów, zajmowania stanowisk kierowniczych zarabiam z roku na rok coraz mniej, ponieważ od 3 lat mam zamrożone wynagrodzenie jak cała budżetówka. Zarabiam około średniej krajowej z tendencją poniżej. Pod kątem kariery w urzędzie wyprzedzili mnie już koledzy z gorszym wykształceniem, stażem, doświadczeniem i kwalifikacjami tzw. plecaki. Owszem nie jestem gówniarzem i wiem na kogo głosować, ale jest to niestety wybór dramatyczny. Czuję się jak ofiara gwałciciela tj. syndrom ofiary, czyli PO. Przeżyłem dwukrotnie zmiany rządów SLD i PIS. Jeżeli poprzemy kogoś innego niż PO to przez pierwsze 2 lata będzie walka o stołki wiem z doświadczenia. Mniejsza jeżeli SLD, bo dużo członków PO to przefarbowani chłopcy SLDowcy. PIS ma za krótką ławkę jeżeli chodzi o przejęcie władzy i brak zaufania do młodych lepsi mierni, ale wierni ideowo starzy taka forma emerytury za wierność na starość. W moim mieście wszyscy z PIS byli przywiezieni z innych stron, więc czekali tylko na powrót w swoje strony lub awans do stolycy. Idealistyczne wieśniaki bez pojęcia. Robię zajebistą karierę, bo mam umowę na czas nieokreślony: mieszkanie z kredytem hipotecznym we franku, który chociaż spłacam już 6 lat wzrósł o 85 tysięcy w ciągu roku przy dzisiejszym kursie. Po zapłaceniu wszystkich kredytów, czynszów, abonamentów za komórkę i telewizję zostaje mi mniej niż 1000 na życie. Chciałem mieć dziecko, ale szczerze to mnie nie stać. Pochodzę z biednej rodziny z prowincji i wszyscy u mnie myślą, że robię bajeczną karierę. Wstyd się przyznać, ale od jakiegoś czasu żyję od 1 do 1 i muszę pożyczać, albo jem jakieś tanie i niezdrowe jedzenie. Przestałem kupować nowe ubrania w sklepach większość przez allegro. Młodzi narzekają, że jest źle, bo umowy śmieciowe itd. Mnie jest wstyd narzekać w moim wieku. Jeżeli nic się nie zmieni w przyszłym roku dziękuję za pracę i emigruję do Norwegii. Mogę pracować nawet jako fizyczny, ale chcę być szczęśliwy i nie myśleć od kogo pożyczyć pieniądze do 1, albo jak będę mieć brzdąca tłumaczyć mu, że nas nie stać na coś co dla większości jest w standardzie, bo tak tłumaczyli się moi rodzice jak byłem mały. Dziękuję Panu premierowi i innym politykom z PO za ostatnie 4 lata, że dali nam nadzieję, że będzie lepiej. Wierzyłem, że owszem swoje wezmą, ale pozwolą żyć innym normalnie. Niestety jest im zawsze za mało. Ja już nie mam siły popierać systemu, który robi z ludzi białych niewolników. Piszecie, że młodzi ludzie uczą się zamiast iść do pracy. Tak naprawdę jest niewiele zawodów, które oferują dobre zarobki, więc lepiej studiować i odsuwać w czasie przyszłe niewolnictwo, albo uciekać tylko dokąd? Wszystkich Norwegia nie przyjmie, bo się boją, że będzie jak w Polsce.

  42. Nie jestes „prawdziwa katoliczka”spieprzylas bycie ‚prawdziwa Polka”A tak naprawde idziesz w dobrym kierunku bo tych z Harvard tez finansuja rodzice!!!Good luck!!kangurzyca

  43. Panie Gwincie Jasny.

    Dlaczego Sergiusz nie bedzie glosowal na PO ?
    Pan Passent nie moze zrozumiec „chociaz dzieki Bogu…daje takie prawo”.
    Otoz:

    W styczniu br. liczba bezrobotnych poniżej 25. roku życia wynosiła w Polsce blisko pół miliona. Trzy lata temu takich osób było niemalże o połowę mniej. Co więcej, według wyliczeń GUS ponad jedna trzecia bezrobotnych, którzy nie ukończyli 27 lat, to absolwenci szkół wyższych.
    Bezrobocie wsrod mlodych – wynosi dzisiaj okolo 25%!

    Inaczej mowiac nie bedzie glosowal na PO bo za rzadow PO bezrobocie wsrod mlodych wzroslo DWUKROTNIE!
    Co prawda nie dotyczy to mlodziezowki PO.

    No i jak ktos nie ma roboty to se moze pograc w kopytowe na orliku, ktory wybudowal wlasnorecznie Tusk ze Schetyna miedzy jedna butelka a druga…
    Sergiusz w przeciwienstwie do Pana Passenta nie lubi pilki noznej tylko woli tenis ziemny.

    Tyle powinno wystarczyc – chociaz wedlug Pan Passenta – zgodnie z jego kryptoneoliberalizmem nabytym wraz z wiekiem i zamoznoscia… panstwa i rzadzacy NIC NIE MUSZA!

    Boprzeciez wedlug felietonu wszystko maja zrobic ludzie a rzadzmasobie rzadzic – pewnie dla siebie.

    A Sergiusz zasluguje na ostra krytyke glownie dla tego, ze byc moze zaglosuje na PiS.
    Gdyby sie uzalil ale dodal
    „I tak bede glosowal na PO”
    Pan Passent napisal by felieton o dojrzlosci dzisiejszej mlodzierzy.

    Tak to jest jak sie komus wszystko…z jednym kojarzy.

    Acha umowy smieciowe Panie AJSNY GWINCIE OBEJMUJA 70% MLODYCH
    (tych co pracuja…).

    I jeszcze jedno-
    Panie Danielu Passencie – nareszcie dla odmiany straszy nas Pan Ameryka.
    Czy zmieniaja sie wiatry…?

  44. @Pandanus
    Ja jestem ścisła. Jak zatrudniasz z projektu Team albo robisz w przemyśle i faktycznie jest niezła pensja to się dziwię, dlaczego nie masz ludzi. Może coś nie tak z twoim projektem albo jest z ciebie marny PI. Nauka to też małe pieniądze, trzeba złożyć dwa zarobki, żeby wyżyć przed doktoratem. Fajnie, jeżeli ten drugi zarobek jest :/
    Na świecie nie ma stałych miejsc pracy, u nas CEPTy się budują, może coś się wykluje…

  45. Poza tym jak ludzie mają nawigować w tym świecie pracy, na ślepo? Ich wina? A może powinni mieć jeszcze zdolności wieszcze? Gdzie poradnie zawodowe? Dlaczego prowadzą licealistów do UP w ramach zajęć z tegoż? Dlaczego nie ma obowiązkowych zajęć dla studentów z pisania cv, analizy osobowości, analizy rynku? Uczelnia to wciąż świat wirtualny, a liceum rządzi się swoimi prawami (testy, testy, więcej testów).

  46. daję odpór invinoveritas, telegraphic observer czasami pisał takie niestworzenie bzdurne rzeczy że oczy przecierałem ze zdumienia i wzdychałem „Oh poor Canada” (n.p. na temat amerykańskiego systemu emerytalnego) ale to nie powód ani przyczyna by go tak ordynarnie atakować jak wyżej tym bardziej że jego analiza neologizmu „prekariat” na piątkę i ładnie napisana. Fuj p. invinoveritas, fuj.

  47. Telegraphic Observer z godz. 20:26
    Przepraszam, ale przypomne burzliwe dyskusje o składce OFE, którą podpieprzył rząd Tuska, by waloryzacjami zyskać sobie względy „kompleksu emerytalno – rentowego” – prowadzilismy je na początku tego roku. Na marginesie, to były jedyne sensowne dyskusje polityczne w tym roku. Ale do rzeczy. Stałeś wtedy prawie samotny przed „kompleksem emerytalno – rentowym tłumacząc jak „krowie na rowie”, że młodzi się kiedyś zestarzeja i tez muszą miec na leki. Więc nie warto pazernie i chciwie przeżerać ich pieniędzy. Waliłeś głową w ścianę starczego egoizmu. Wspierałem Cie wtedy. Nawet zadałem zestarzałym bywalcom tego blogu pytania -„czy oddał byś coś ze swych dochodów by uspokoić polityczna sytuację w Polsce?”.Odpowiedział mi tylko Stasieku. Napisał, że chętnie oddał by waloryzację by tylko w tym kraju był spokój i porządek. Reszta milczała. Wolała za rewaloryzacje rujnujące przyszłe życie swych wnuczków, kupować tym wnuczkom cukierki. I dorabiać tego jakieś idiotyczne teorie.
    Można sobie dziś kpić z wynurzen sfrustrowanego studenta. Ale nie można porównywac jego losu do Twojego i mojego. Nasze życie było inne – moim zdaniem wbrew pozorom lżejsze – bo dawało nadzieję. A oni tego w tych, obecnych, układach nie mają – tak to widzę. Ja w tych układach, tutaj, dla nich nadziei nie widzę. Oni nie mogą pójść naszą drogą bo jej po prostu nie ma. Skończyła się na nas. Więc albo sobie przemocą „wyrąbią” jakąś nową drogę, przyszłość albo jej nie będa mieli. Oni naszych chimer i kaprysów po prostu już nie mogą finansować, bo to jest za dużo pieniędzy by normalnie żyć.
    Może dlatego moje dzieci nie żyją z Polski i na Polske nie płacą pieniędzy. Choc głosują – jesli chcą – w Polsce.
    Pozdrawiam

  48. Co Tu napisać o młodzieży.
    Mam 32 lata od sześciu lat pracuje i jestem szczęśliwy. Nie zamierzam wyjeżdżać za granicę Skończyłem jeden kierunek studiów, nie planuje doktoratów.
    Skończyłem 8 klas podstawówki, 5 lat technikum i studia dzienne jednolite (rok dziekanki, wyjazd zagraniczny) Dorabiałem fizycznie na studiach 200-300 złotych tygodniowo.
    Mam dwóch znajomych:
    Pierwszy kolega też 32 lata skończył 8 klas podstawówki, ale poszedł do zawodówki samochodowej, elektryk samochodowy pracuje od 17 roku życia (już 15 lat), ma własny zakład samochodowy, mieszkanie wielopoziomowe, samochód z górnej półki jest zadowolony.
    Drugi Kolega 24 lat. Już nowy system szkolny, specjalista od testów. gimnazjum, liceum, kończy studia – jakieś nowatorskie z ekonomii (np.zarządzanie zasobami ludzkimi w mikroprzedsiębiorstwach) na filii jakiegoś uniwerku, od miesiąc szukał pracy na wakacje – dostał w sklepie umowę na dzieło – 7 zł na godz.

    Powinniśmy Panie Danielu zapytać wszystkich premierów po 89 roku co oferujemy młodzieży.
    Jak ja to widzę:
    Podstawówki:
    6 latki kompletne nieporozumienie, dzieci powinny mieć dzieciństwo
    Podstawówka niech uczy, a nie przepycha do gimnazjum.
    Gimnazjum do likwidacji, ale w końcu 550 tyś nauczycieli w całym, z kartami nauczycielskimi i ciągle rosnącymi dochodami brutto (najniższy próg to kilka set złotych od minimalnej krajowej) to solidny pakiet wyborczy.
    Liceum:
    kolejny okres bezproduktywny, profile są kompletnie nie przydatne w życiu dorosłym (może technika profilowane, ale dalekie od pracy w praktyce), powinni pojawić się doradcy personalni w szkołach, doradzić w wyborze zawodu.
    Studia:
    Ile studentów ma możliwość dobrych stażów, takich aby skończyli studia i gotowi byli do pracy. Pracy w swoim zawodzie, bo ile może być ludzi do marketingu i zarządzania. Ważne, że profesorowie na kilku uczelniach dorabiają i jakoś się kręci
    Zycie dorosłe:
    Niestety czynności, które kilkanaście lat temu wykonywali technicy teraz wykonują inżynierowie lub magistrzy. Zarobki oczywiście jak największe i szalony pęd ku karierze. Ktoś ma dwa fakultety, ja zrobię doktorat.

    Rozwiązanie jest trudne:
    Rządy zamiast posyłać 6 latki do szkoły, powinny prowadzić politykę aby Polska Szkoła lepiej i szybciej dostosowywała młodzież do pracy w zawodach nie wymagających studiów. Doradcy personalni powinni radzić czy powinniśmy iść na studia 4 letnie najlepiej, czy też jakąś 2 letnie przystosowanie do potrzebnego zawodu. Popieram w pełni odpłatę na drugim kierunku studiów. Przynajmniej rok studiów to praktyka w potencjalnym zawodzie. Rozliczanie na wszystkich szczeblach edukacyjnych z ilości wyedukowanej młodzieży do dostosowania się do rynku pracy, czy to po kierunku w liceum, czy studiów. Mniejsze dopłaty dla szkól i uczelni produkujących bezrobotnych. Co z tego, że wydział ma 100 lat, jak 90% studentów nie pracuje w zawodzie.
    Dzięki temu, może być w Polsce mniejsze bezrobocie nie tylko wśród młodzieży, ale i troszkę rozleniwionej moim zdaniem grupy pedagogów. Zmniejszy się także wiek ludzi zaczynających pracę, poprawi to zapewne konto ZUS i naszego budżetu.

    Powodzenia młodzieży – przed Wami wybory, nie koniecznie parlamentarne, ale życie to nie je bajka

  49. @zezem

    zezem pisze:
    2011-09-21 o godz. 19:52 odn. (baltazarsaldo pisze)

    tez mi się wydaje, że rozpoznałeś człowieka.
    Pozdro

    l.g.

  50. Mikado – nie ty coś spieprzyłaś, tylko ciebie hm… nie w tej szerokości geograficznej (większości rodaków długość geograficzna nie przeszkadza). Jeden z ojców założycieli Polityki – MFR- takiemu facetowi z wielkim długopisem powiedział, że mogą sobie porozmawiać jak doktor z doktorem. W 10 lat po tej pogawędce, ten z wielkim długopisem, obiecał w kampanii wyborczej, że każdy Polak będzie 100 milionów na plusie – na stare pieniądze. Teraz partia rządząca, w której udziela się syn tego z wielkim długopisem, wreszcie prawie spełniła tą obietnicę: każdy Polak,ty też Mikado, ma 80 000 PLN długu ( na stare pieniądze 80 milionów). Jesteśmy na plusie i do tego z wielkim długopisem nie miejmy pretensji, gdyż ostrzegał: są plusy dodatnie i ujemne. Jeżeli więcej twoich rówieśników, jak bohater z GW, będzie się doktoryzować prawnie, politologicznie, historycznie itp. i kolejne 200 tysięcy zatrudni się w administracji to brakujące 20 baniek w obietnicy, możemy mieć już na najbliższą rocznicę stanu wojennego. Pisać już umiesz, czytać też, zostało tylko nauczyć się myśleć. Panie redaktorze, ja już tyle lat daję tej zurzędniczałej Polsce, że marzę tylko o jednym: niech ona mi nic nie daje, tak jak dotychczas, ale niech mi nie zabrania dać jej jeszcze więcej.

  51. … no nie wiem, czy to przystoi POwaznemu dziennikarzowi kalibru red. Passenta, znalezc jakiegos barana i analizowac jego wynurzenia… A wlasnie, gdzie sie podzial pan Slawomirski?

  52. Dziwny wyznawca liberalizmu z tego studenta. Państwo ma zapewnić bezpłatne studia na kilku kierunkach, bezpłatne przejazdy dla studentów, pracę dla absolwentów administracji i historii i wiele innych profitów. Skąd na to brać pieniądze, dzielny i rozczarowany liberał już nie mówi (bo podatki też mają pewnie być niskie).
    Liberalizm jest dobry gdy nie dotyczy studenta i jego kolegów. Likwidacja KRUS-u tak, ale likwidacja możliwości studiowania za darmo (a więc za MOJE podatki) już nie. Ograniczenie administracji państwowej – oczywiście, ale kolega pana studenta-liberała (po administracji) to gdzie wtedy znajdzie pracę? Wielka reforma finansów państwa – jak najbardziej, ale tylko wtedy, gdy ja i moi koledzy (rodzina) nie stracą ani jednego przywileju.
    Pan student płacze, że nie ma zdolności kredytowej i nie może kupić mieszkania. Ale w jakim kraju 23 latek po studiach może sobie na to pozwolić? Może w Hiszpanii, we Włoszech albo w Grecji. A może w liberalnej Anglii czy w USA. Wszędzie tam ludzie młodzi wynajmują mieszkania. Na kupno własnego stać ludzi w średnim wieku, naprawdę dobrze zarabiających. Ja swoją poważną zdolność kredytową umożliwiającą kredyt na budowę domu uzyskałem kilka lat temu, tuz przed czterdziestką. Gdy byłem w wieku dzielnego studenta-liberała, trafiłem do woja (po studiach) i nawet nie wiedziałem ze istnieje coś takiego jak zdolność kredytowa i kredyt hipoteczny.

  53. Simonix&Mikado (trzymam za Was kciuki)
    Złego adresata swoich żalów znaleźliście. Większość tu piszących to beneficjenci układu Michnika z Kiszczakiem, okrągłego stołu itp mrzonek o demokracji, wolności czy sprawiedliwości społecznej. Zapytaj ile dostają emerytury za swoją pracę w służbach PRL-u i jak to się ma do Waszego zasuwania przez cały dzień. Zapytaj kto im załatwił takie wakacje, a wam kazał na nich pracować. Połowa z nich nie zasługiwałaby na najniższą emeryturę, a dostają jej wielokrotność. Wielu z nich wypowiada się na jakieś naukowe tematy, lecz czy świat zweryfikował ich socjalistyczne wykształcenie i docenił?
    Ale nie załamujcie się. Znajdzie się paru mądrzejszych (tu kadett) i popchną w innym kierunku ten kraj rządzony przez grono ewidentnych przestępców. Za parę lat „Polityki” nikt już nie będzie kupował i w muzeum komunizmu zobaczycie ją w rękach figur woskowych Passenta czy Paradowskiej obok Trybuny Ludu i Żołnierza Wolności…idzie nowe. A Tusk spełnia kolejne marzenie chłopca. Jeździ busem z nazwą swojej drużyny. Zawsze chciał jeździć z Lechią, a teraz ma swój FC TUSK Bus…szkoda, że nie wie, że jego drużyna zostanie zdegradowana, a on sam zawieszony i sprzedany…

  54. J.Ł.? Pewnie Gospodarzowi przypomniały się dawne czasy (Jerzy Łukaszewicz)

  55. Tak,to pokolenie nie tylko w Polsce ale w Europie jak to napisala Varshawa -miesznaka nie do pojecia.Dychotomia pogladow to wynik srodowiska w jakim ta mlode pokolenie wyrastalo,panstwo nie moze gwarantowac pracy bo powrot do utopii,ukonczenie studiow tez nie jest gwarantem otrzymania dobrze platnej pracy w US to jasne dla wszystkich.

  56. kadett pisze:
    2011-09-21 o godz. 20:27
    Atoli Prezes nie obiecywał tutaj młodym II Zielonej Wyspy…
    ————————————————————————————-
    Za to sciagnie biala flage, sprowadzi resztki Tu-154,a potem kto wie, ruszy na Kowno ,a moze jeszcze dalej.

  57. @Pandanus
    Oprocz takich tradycyjnych smieciowych kierunkow studiow jak politologia, socjologia, psychologia trzeba dodac takie nowalijki jak : europeistyka i podobno otwarty niedawno na UJ nowy kierunek: krakowianistyka. Wkrotce zainspirowani takim pomyslem polskiego Harvardu, pojawia sie jakies szczecinologie, bydgoistyki,zielonogoralistyki.
    Absolwenci tych kierunkow niechybnie zaczna zameczac Donalda Tuska pytaniem pana od papryki: Panie Premierze, jak zyc ?

  58. Pandanus pisze:
    2011-09-21 o godz. 21:25
    ————————————————————————————-
    To tylko potwierdza nieco cyniczne,ale prawdziwe w swej symbolice powiedzenie: jak rzucisz kamieniem, to trafisz w psa lub prawnika (moze byc : specjalista od PR,komunikacji miedzyludzkiej, psychologa itp).

  59. @baltazarsaldo

    Faktycznie, co z tym wujem , ktory jak wuj Iwana Bezdomnego zapil sie na smierc w Workucie ?

  60. Mikado
    Znam człowieka, który ukończył prawo i filozofię na UW. Obecnie jest na aplikacji adwokackiej. Filozofię, na studiach dziennych ukończył pracując po nocach, bo ma żonę i dziecko. Nie ma stałej posady w kancelarii. Ma działalność gospodarczą, usługi prawnicze. Bierze substytucje od adwokatów. Prawie codziennie na rozprawach w sądzie. Ciężko haruje, ale też ile zdobywa doświadczenia.
    A więc do roboty panienko.
    Żaden rząd, żadna partia za ciebie tego nie zrobi.

  61. Orwellowskie pokolenie 1984

    Te biedne polskie dzieci
    bez własnej ojczyzny
    wyganiane z Holandii
    i z Anglii i Niemiec
    kolonialne ofiary
    politycznej schizmy
    która jest już pandemią
    globalnej trucizny
    nazwaną „demokracją”
    przez to pokolenie
    te dzieci pozbawione
    nadziei i szansy
    opuszczają rodziny
    nie mają już domu
    kto ich kłamie podstępnie
    kto ich pcha do grzechu
    oddając na ofiarę
    globalnego tronu
    a w Polsce pozostały
    kobiety i starcy
    kto ma ich teraz bronić
    przed rabunkiem mienia
    odebrano im wszystko
    fabryki i banki
    z takim trudem stworzone
    przez dwa pokolenia
    wasale rzadzą Polską
    w imieniu zaborcy
    w Polsce tworzą gubernię
    dzieci dają w jasyr
    globalizm opętany
    polityczną schizmą
    wypędza polskie dzieci
    z ojczyzny Polaków
    …pokolenie stracone
    Polska wyludniona
    czy jeszcze nie zginęła
    czy jest już zgubiona ?

    2011
    http://www.wojciechborkowski.com

  62. Pisze. „na goraco”, natychmiast po obejrzeniu pierwszych minut rozmowy Jacka Kurskiego w „Kropce nad i”. Ludziom pewnie w glowie sie kreci, kiedy czytaja o apanazach poslow w Brukseli, wspaniala oprawa, sevis obledny, armia sluzby-pomocnikow, a ten „palant” nie wie jak tam glosowac ! Mowi, ze siedzi za naszym „pieszczochem” Rysiem Czarneckim(tez zle glosowal) i przez ramie podglada jego zapis. Chyba miesiac trwalo zanim poprawil swoj blad i nie czuje sie winny. Natychmiast atakuje tych co mu blad wytkneli.

    Po co wysylac takie „modele” ?! Ostrzyzony „na glupka” ma czelnosc dawac wywiad w TV. Jesli nie ma w Polsce wlasciwych ludzi, lepiej nikogo nie wysylac, zaoszczedzic. Byc Polakiem i widziec kto, w wielu

    przypadkch, reprezentuje Polske w United Europe to wstyd. Jawia mi sie jako zgraja bezjezykowych leni ktorzy marnotrawia pieniadze. Bardzo ciekaw jestem innych opinii, z kraju.

  63. Takie jest to następne pokolenie, na które wszyscy z taką nadzieją czekają.
    Wczoraj premier też spotkał się z delegacją tego następnego pokolenia.
    Kupa śmiechu!

  64. @Mikado
    Koncze doktorat z fizyki w Niemczech, wszystko wywalczylam sama, bez pieniedzy od rodzicow. Wyjechalam ze znajomoscia angielskiego, niemiecki przyszedl z czasem. Zacisniete zeby, hart ducha i odrobina inteligencji po przodkach wystarczyly. Od kilku miesiecy jestem mezatka, planujemy dziecko, a w przyszlam roku wprowadzamy sie do (prawie) wlasnego (kredyt oczywiscie), nowego domu. Mam 27 lat. Prawda, ze mozna…I co najwazniejsze, nie jestem wyjatkiem.

  65. postwyksztalciuch pisze:
    2011-09-21 o godz. 21:19
    „postwyksztalciuch.salon24.pl/345115,pozwolcie-mi-wyedukowac-daniela-passenta”

    Wyjątkowo głupie, nawet jak na psychiatryk24.pl.

  66. Mikado pisze:
    2011-09-21 o godz. 19:41

    „Może Pan mi podpowie co spieprzyłam?”

    Spieprzyłaś swój komentarz. Żalisz się w nim mimo, że twoja sytuacja (ktorą opisałaś w komentarzu) jest o niebo lepsza od większości młodych (których symbolem jest ten „młody, gniewny, głupi”).

    Nie tylko rodzice ci pomagają. Pomaga ci też państwo/społeczeństwo, które zafundowało ci studia.

    I po kiego ci ta politologia? Na własne życzenie się zażynasz. Twoje prawo, ale nie zwalaj winy na… państwo(?). Tym bardziej, że bezsensownie (tą politologią) zmarnowałaś sporo publicznych pieniędzy.

    PS
    „Przyznam, że o antykoncepcję dbam bardzo…”

    Mamy XXI wiek, to raczej norma, nie ma się czym chwalić.

  67. Panie Redaktorze, mam czworo dorosłych dzieci w wieku od 28 do 41 lat, wszystkie pokończyły studia na polskich uczelniach. I wszystkie sobie radzą, choć mają bardzo ciężko. Rodzice, nauczyciele z zawodu, dali im jedno: przyzwoite warunki do nauki i przekonanie, że tylko solidne wykształcenie da im szanse na godziwą pracę i takież życie. Wszystkie kupiły sobie mieszkania za własne pieniądze (choć przy pomocy kredytów), bo rodziców nie stać na dużą pomoc materialną. Zazdroszczę im jednego: że urodziłem sie za wcześnie. Więc p. Sergiuszowi Ł. współczuć nie będę, bo jeśli jest inteligentny i pracowity, to sobie poradzi. Pozdrawiam

  68. Och panie Passent ,czy naprawde musi Pan czlowieka denerwowac
    juz przy sniadaniu ,fe…
    cytat:
    Już z tego krótkiego fragmentu wynika, że „obecna Polska” jest koledze, a w domyśle i innym kolegom, coś winna. (….) Bo młodzi ludzie nie studiują dla siebie – oni robią łaskę Polsce i dla niej studiują, a potem oczekują rekompensaty.
    ITP. ITD…
    To wszystko jest okropne co Pan powypisywal …
    Mam nadzieje ze dzieci nam sie w kraju nie powiesza dla Polski ,
    po takich wspomnieniach .
    Salute
    Ps.
    Ja w kazdym razie ,za moich czasow ,dostalam za studia mieszkanie
    /nawet w roznych krajach / i porzadna zaplate…

  69. wg pisze:
    2011-09-21 o godz. 22:02

    „jego analiza neologizmu „prekariat” na piątkę i ładnie napisana. Fuj p. invinoveritas, fuj.”

    Analiza ładna ale błędna*. I niepotrzebna, wystarczy zapuścić google. Ale może rzeczywiście za bardzo się czepiam.

    *
    jednak łacina (od precarius – wyproszony, dany z łaski, wymodlony)

  70. Do Mikado.
    Pytasz się „co spieprzyłam”, myślę, że nic, ale złapałaś i trzymasz „dwie sroki za ogon” i stąd głównie Twoje problemy. Sam miałem podobne 30 lat temu.
    (inne czasy, ba inna rzeczywistość, a problemy niemal identyczne). Ale zaciśnij zęby i nie odpuszczaj, bo gdy popatrzysz na te lata z takiej perspektywy jak ja dzisiaj patrzę, powiesz „BRAWO JA!!!”, obiecuje.
    Trzymam kciuki za egzaminy i za całość.

  71. Panie redaktorze. Za PRL każdy mógł wystać swoją kolejkę i dostał mieszkanie od państwa. Pozostali od babci i dziadka. Teraz wmawia się nam, ze jedyną alternatywą jest kredyt hipoteczny a naszym marzeniem ma być dążenie do zdolności kredytowej. Przez pięć lat pracy na pół etatu nie nabyłam takowej zdolności. Teraz urodziłam dziecko i wychowywanie go łączę z wielkim trudem z pracą na umowę – zlecenie. Wszystko po to, by zapłacić za najem u prywaciarza. Proszę się nie wypowiadać z pogardą o takich jak ja. Kłania się konflikt pokoleń. Ludzie ustawieni i zabezpieczeni nieruchomością w PRL nie zrozumieją dylematów młodych.

  72. Anna pisze:
    2011-09-22 o godz. 07:43

    ….
    A więc do roboty panienko.
    Żaden rząd, żadna partia za ciebie tego nie zrobi…”

    Po raz kolejny wychodzi na to, ze ten „rzad i ta partia” jest NAM DO NICZEGO NIE POTRZEBNE!

    Za to kosztuja nas olbrzymie – nasze wlasne- pieniadze.
    Placimy na ten rzad i te partie polowe swoich dochodow i jak widac NICZEGO NIE POWINNISMY w zamian oczekiwac…

    Dla mnie takie stawianie sprawy, ktore zaproponowal Pan Passent jest absurdalne!

    Jego propozycja ma miec jedyna logiczna konsekwencja natury politycznej na blogu zamieszczanym w tygodniku „POLITYKA”…
    Wybory jakich dokonywujemy maja jedynie charakter estetyczny.
    Czy wolimy w kolko ogladac starszego Pana z kotem czy suchotnika z wilczymi rozbieganymi oczyma…
    Wszystko i tak zalezy jedynie od nas.

  73. A przepraszam,
    czy to przypadkiem nie PO buduje Polske?

  74. Pożyteczny klamkowicz

    Kleofas pisze:

    2011-09-22 o godz. 08:07
    „Pisze. „na goraco”, natychmiast po obejrzeniu pierwszych minut rozmowy Jacka Kurskiego w „Kropce nad i”. Ludziom pewnie w glowie sie kreci, kiedy czytaja o apanazach poslow w Brukseli, wspaniala oprawa, sevis obledny, armia sluzby-pomocnikow, a ten „palant” nie wie jak tam glosowac ! Mowi, ze siedzi za naszym „pieszczochem” Rysiem Czarneckim(tez zle glosowal) i przez ramie podglada jego zapis. Chyba miesiac trwalo zanim poprawil swoj blad i nie czuje sie winny. Natychmiast atakuje tych co mu blad wytkneli.

    Po co wysylac takie „modele” ?! Ostrzyzony „na glupka” ma czelnosc dawac wywiad w TV. ”

    Mój komentarz

    Zgadzam się z Tobą Autorze.

    Tak to jest, nie zmienią tego żale i narzekania, To tkwi w nas. Ale i ewoluuje, często do przodu.

    Społeczeństwo jest na takim poziomie rozwoju, jakim jest, mechanizmy wyłaniające polityków działają tak, a nie inaczej, gołym okiem to wszystko jest dostrzegalne.

    W Polsce jako państwie zacofanym cywilizacyjnie w stosunku do Europy, o mały tradycjach demokratycznych, w środowisku politycznym cenione są najbardziej nie – pracowitość, mądrość, wiedza, znajomość języków, rzetelność, tylko takie najszybciej skutkujące, najbardziej efektywne w polskiej gromadzie cechy, jak rezolutność, odwaga na granicy bezczelności, spryt, umiejętność zażycia kogoś z mańki, umiejętność eleganckiego zaparcia się w żywe oczy, starowność, w tym może być o swoje sprawy, bo im więcej polityk skorzysta, tym lepiej jest sterowny, łatwiejszy w kontaktach z szefem i publicznością.

    Ktoś może powiedzieć. To są typowe cechy dające przewagę, awans i wysoką pozycję w stadzie, a nie w parlamencie. I cóż z tego – inny powie –parlament, to też stado, w ten sposób zażywając nas z mańki i kończąc śmiechem dyskusje.

    Ubóstwo kompetencji jest przyczyną słabego obsadzania stanowisk unijnych przez urzędników z Polski.

    Jak się nieco dokładniej przyjrzymy, to odkryjemy w tym regułę – im kraj jest bardziej zaawansowany cywilizacyjnie (Czechy, Węgry, nawet kraje bałtyckie), tym proporcjonalnie ma więcej przedstawicieli na urzędniczych stanowiskach unijnych.

    Jeśli się o tym napomknie prawdziwym i sprawiedliwym Polakom, to pierwszą reakcją jest obraza (głupka z Polaków robi), drugą jest oskarżenie rządzących, że są nieudolni i dają wypchnąć swoich, a trzecią jest obraza na obcych, którzy celowo przepychają swoich.

    J K..ski jest dobrym przykładem polityka z kraju o słabych tradycjach demokratycznych – sympatyczny cwaniak, krętaczunio, kłamczuszek mrugający kokieteryjnie oczkami, niepracuś i łapatuch próbujący zażyć sposobem, z mańki wszystko i wszystkich dookoła.

    Pożyteczny dla Prezesa klamkowicz.

    Pzdr, TJ

  75. Red. Passent okazuje sie niepoprawym romantykiem. Cytowanie starych hasel Kennediego sprzed 50 lat, po 20 latach neoliberalnej edukacji w Polsce, wskazuje na niepoprawnego optymiste.
    W czasach, kiedy wiekszosc ludzi jest w stanie sie okreslic jedynie przez swoj stan posiadania, a podstawowym miernikiem sukcesu politycznego stal sie wzrost dochodu narodowego, nawolywanie do praktykujacego patryjotyzmu wymaga duzej odwagi.
    W czasach w ktorych z wspolpracownika pozostal jedynie faktor kosztow, a czlowiek zostal zredukowany do kilku liczb, oczekuje Pan od mlodzierzy bezinteresownosci.
    W Polsce rosna jak grzyby po deszczu strzezone osiedla. Ochroniarstwo nalezy do najdynamiczniejszych dzialow polskiej gospodarki. Spoleczenstwo coraz bardziej dzieli sie na tych za plota i przed plotem.
    W spoleczenstwie, w ktorym nawet posiadanie dzieci stalo sie nie tylko luksusem, ale takze absolutnym ekonomicznym nonsensem, oczekuje Pan wspanialomyslnosci.
    Autor z „Wyborczej“ jest naszym dzieckiem. Dzieckiem naszych zekonomizowanych czasow.
    Mozliwe, ze jego wywody maja niespojny charakter polityczny, ale z pewnoscia maja jeden wspolny mianownik. Jest nim prymitywny egoizm.

  76. http://www.youtube.com/watch?v=juGvBiJQHpo

    Zawsze trzeba podazac z duchem czasy,poco w Polsce studiowac jakies dziwne kierunki a potem byc bezrobotnym.
    Trzeba isc do seminarium i uczyc sie za ksiedza dobrodzieja
    beda ubezpieczenia,skladki emerytalne,mazliwosc awansu
    a na starosc dobra emerytora.
    Mozna po pijanemu jezdzic samochodem,zaden policiant nie podskoczy,och a jak ma sie smaczek moze byc mloda dziewczynka lub chlopaczek,bzyknac i owszem mozna
    i pozostac bezkarnym.
    W dzisiejszej Polsce mozna miec klawe zycie tylko myslec trzeba a jak ktos nie ma glowy do nauki to zawsze mozna isc do zakonu np.Kapucynow i prowadzic bez stresowo dobre prozniacze zycie.

  77. Sergiusz Łukasiewicz to Młody Gniewny ,ale leń !!!. Jeśli jego frustracje znajdują wsparcie u niektórych Blogowiczow ,to tylko potwierdza , że mamy w Polsce elektorat liczący kilka milonów leni, którzy dla patriotycznego wyróżnienia lubuja się ubierać w barwy Biało -Czerowne – a które Prezes Kaczyński wykorzystuje jako barwy partyjne ( nie ma partyjnych ?dlaczego niema ?),ale zachowują się jak kibole, typowi KIBOLE , nie są nawet widzami -kibicami.
    @Andrzeju Faliczu ;
    Polske budują jej obywatele i cudzoziemcy tu pracujący ,podobnie jak BRD budują Niemcy i cudzoziemcy ,to takie trudne do zrozumienia ?
    Fakty sa takie ,że autentyczne zmiany w infrastukturze są widoczne nawet dla niedowidzącego i to kolosalne . Tak , to sie zdarzyło w okresie rządu premiera Donalda Tuska a okres rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego i jego parti to traktujac symbolicznie -zaczeli i dokończyli fragment obwodnicy Szczecina o długości 6 km (sześć kilometrów ) . Nie zbudowali nowego odcinka ,bo te 6 km to jedynie wyremontowany odcink Autostrady ,który powstał w czasach Adolfa Hitlera .
    Tak ,pojawili sie pod Strykowem z Nożyczkami i przecinali wstęgi ale … to nie ich roboty . Pisowcy do pyszczenia sa pierwsi , do roboty ich niema ,po prostu niema .

  78. Witaj Mag,
    Zawsze jak sie pojawiasz, robi sie jakos jasniej na blogu.
    Nie chcesz wypowiadac sie na temat polityki, a ja bede namolny i wkleje moj wpis, ktory wczesniej umiescilem u pani Paradowskiej i troche Cie poagituje.

    Powody, dla ktorych mam zamiar glosowac na Palikota:

    1) Jest finansowo niezalezny
    2)Dlatego dokonal rzeczy nieslychanej: zrezygnowal z mandatu poselskiego(wyobrazmy sobie, ze czynu takiego dokonal by Rysiek Czarnecki
    3) Chce w przyszlym parlamencie wspolpracowac z PO
    4) Jego niekonwencjonalne metody wcale mnie nie draznia, a sa skuteczne
    5) Popieram jego bezpardonowa walke z Kaczynskim, ktora wcale w przeciwienstwie do tego, co wyprawiaja Kaczor, Hofman,Blaszczak, Brudzinski ruska trumna, nie jest brutalna, tylko wyraza najoczywistsza prawde.
    6) Podziwiam jego determinacje i odwage, kiedy nie bal sie wejsc do gniazda zmij – taka byla jego proba dostania sie do tzw. komisji Macierewiczaa to zmije przestraszyly sie jego pytan na tema mgly, helu, brzozy i magnesu
    7) Nienawisc, jaka zywia do niego pisowcy, to dostateczny dowod na to, ze nie owijajac w bawelne mowi im prawde, ktorej ci nie moga zniesc np. o odpowiedzialnosci braci za katastrofe smolenska.
    8)Jestem zwolennikiem Platformy, ale mysle, ze Platforma da sobie rade i tak wygra bez mojego glosu, a jesli partia Palikota wejdzie do Sejmu, to bedzie to najlepszy sojusznik Platformy, bicz bozy na Platforme, ktora moze wreszcie otrzasnie sie z tego strachu wobec kleru.

  79. Urwalo koncowke, a mialo to byc:
    Mag Pozdrawiam Cie serdecznie

  80. Niemlody ale gniewny;
    „Lepszy Palikot z wibratorem niż Napieralski bez jaj „

  81. @Andrzej Falicz
    PO buduje drogi. Może te newraulgiczne z uwagi na EURO 2012 nie będą gotowe, ale mają być ‚przejezdne’. Z budową mostów już jakby gorzej. Przypomina się coraz częściej powiedzenie J. Himilsbacha:

    Tyle dróg budują, tylko, k…wa, nie ma dokąd iść!

    Rzecz jasna, gdyby nie budowano dróg, ci którzy uważają, że nie mają dokąd iść, mieliby jeszcze więcej na swoje usprawiedliwienie.

  82. Anna pisze:
    2011-09-22 o godz. 07:43

    ….
    A więc do roboty panienko.
    Żaden rząd, żadna partia za ciebie tego nie zrobi…”

    Po raz kolejny wychodzi na to, ze ten „rzad i ta partia” sa NAM DO NICZEGO NIE POTRZEBNE!

    Za to kosztuja nas olbrzymie pieniadze.
    Placimy na ten rzad i te partie polowe swoich dochodow i jak widac NICZEGO NIE POWINNISMY w zamian oczekiwac…

    Dla mnie takie stawianie sprawy, ktore zaproponowal Pan Passent jest absurdalne!

    Jego propozycja ma miec jedyna logiczna konsekwencje natury politycznej na blogu zamieszczanym w tygodniku „POLITYKA”…(to wazne bo rozumiem, ze jest to polityczna konsekwencja).

    Wybory jakie dokonywujemy maja jedynie charakter estetyczny.
    Czy wolimy w kolko ogladac starszego Pana z kotem czy suchotnika z wilczymi rozbieganymi oczyma…

    To naprawde drugorzedne jezeli chodzi o sprawy wazne.

    Wszystko i tak zalezy jedynie od nas.
    I to pomimo powtarzania w kolko, ze to PO buduje Polske.
    Zludzenie – rzad nic nie buduje i nic od niego nie zalezy.

  83. Andrzej Falicz na stwierdzenie Anny
    „A więc do roboty panienko.
    Żaden rząd, żadna partia za ciebie tego nie zrobi…”
    odpowiada
    „Po raz kolejny wychodzi na to, ze ten „rzad i ta partia” jest NAM DO NICZEGO NIE POTRZEBNE!”

    Gratuluję godnej polecenia postawy. Zasługuje ona na miejsce w panteonie nauki poprzez wprowadzanie nowego pojęcia – Homo Falicz – na określenie osób taka postawę reprezentujących. Nie trzeba dodawać, że Homo sovieticus przy kimś takim to „mały pikuś”. 😀

  84. Diagnoza młodego pokolenia, nietrafionych kierunków studiów, lenistwa w podejmowaniu wyzwań – coś w tym może być, choć nie do końca. Ludzie poszli na byle jakie studia aby uciec przed solidarnościowym bezrobociem. Cóż więc dziwnego że poziom niższy a i motywacje słabsze? Niestety problemy bywają nagłaśniane jedynie podczas kampanii wyborczych. Obecny rząd naobiecywał sporo i teraz pokazuje swoje ludzkie oblicze jeżdżąc i nie bojąc się rozmawiać z emerytem czy stadionowym bandytą. A co robił przez 4 lata? Ile miejsc pracy powstało? Czy polityka gospodarcza „per saldo” była lepsza czy gorsza od poprzedników? Rząd nie jest od dawania pracy ani zdolności kredytowej. Ale warunki do dawania pracy – a jakże! 4 lata temu wierzyłem w rewolucję na miarę Margaret Tatcher a wyszło jak zwykle. W tej konkurencji znacznie większe osiągnięcia miało SLD z Kołodką PIS z Gilowską niż PO z Rostowskim. Stracone pokolenie to głównie pokolenie straconych nadziei.

  85. W jednym Pan na pewno trafił w sedno sprawy: Polacy są nastawieni roszczeniowo: „dajcie nam to, dajcie tamto”. Ten sam styl reprezentujemy w UE. Ciągle wyciągamy po coś rękę. Może po 20 latach przemian ustrojowych, kiedy Polska nie jest już jednym wielkim dziadem (choć niektórzy dalej tak twierdzą, wbrew oczywistym faktom) i wielu ludziom całkiem nieźle się powodzi należy zacząć myśleć „co my jesteśmy w stanie dać Światu i Europie”? A nie bez przerwy grać dziada i wyciągać rączkę po pomoc do rządu, do UE, do USA itp. itd.

  86. Odda swój głos na partię która podatki OBNIŻA, odda swój głos na partię która np. zawody prawnicze OTWIERA a nie cementuje zawodowe kliki.

  87. We wczesnej młodości nie skończyłam studiów. Tak się złożyło. Przez kilka lat pracy nie mogłam się doprosić aby mi dano skierowanie na studia zaoczne. Tak, tak droga młodzieży, nie można było tak sobie studiować bo się chciało i pragnęło podnieść kwalifikacje. Droga była zamknięta ! Kiedy zniesiono ten podły przepis i powstały płatne studia natychmiast z tego skorzystałam. Od wielu lat pracuję wśród studentów. Kiedyś, no powiedzmy dwanaście lat temu na roku studiów były 4, no może 5 osób, które miały nie zaliczone przedmioty, teraz w pierwszym podejściu zalicza 4 lub 5 a reszta męczy się przez kilka terminów. Dawniej na I roku studiów było kilkanaście przedmiotów, teraz jest 1/3. Część młodych szczególnie z mniejszych (?) miejscowości jest bardziej przebojowa i wie czego chce ale część niedojrzała, nie przystosowana do życia, pod opiekuńczym parasolem rodziców, nastawiona do życia roszczeniowo. Tak jest, chociaż w sumie prawie wszyscy są fajni.

  88. Szanowny Andrzeju Faliczu,

    Zgoda, PO rzadzi, buduje Polske, wiec jak komus wyschnie albo zgnije papryka, rzad natychmiast powinien przestac rzadzic i budowac Polske, tylko pospieszyc do tego pana i wysuszyc mu papryke, bo jesli tego nie zrobi to znaczy, ze nic od niego nie zalezy. Jezeli pani Ania nie ma kredytu, to rzad natychmiast powinien..jak wyzej. Jezeli Andrzejowi Faliczowi pekna szelki, albo poslizgnie sie na bananie, to rzad…jak wyzej. Na Boga, tego nawet nie bylby w stanie dokonac superman, ktory przeciez potrafi sie przemieszczac z szyboscia swiatla.

  89. @wg, @invinoveritas

    wystarczy zapuścić googla
    … i tak też zrobiłem, trafiłem najpierw do wikipedii (i nie tylko), co opisałem. Oczywiście ważne jest zastąpienie „k” przez „c”, ale i tak angielskiego hasła w wikipedii nie ma (choć jest dzieło profesora z Bath, Guy Standinga, którego tytuł przetłumaczono z „The Precariat” na „Prekariat”); linkowany przez Red. Passa artykuł wskazuje na ramkę, ale ona jest tylko w pełnym wydaniu, wyjaśnia tylko – „Precarius znaczy po łacinie ‚zdany na prośbę, łaskę'”. Oczywiście, były to moje pierwsze wrażenia z poszukiwań za tym nowym dla mnie słowem – terminem europejskiej socjologii o walce klas. W anglosaskim świecie jakoś się ono nie przyjmuje, taki był sens mojego komentarza.

    „Nie zrozumiałeś, o co chodzi z tym prekariatem” – pisze ivv – Idź studioawać dalej, chociaż … jesteś już na naukę za stary.

    Też pierwsze wrażenie, ale jakże subtelnie wyrażone. Brawo!

  90. Toz to nóż sie w kieszeni otwiera, kiedy czyta sie takie wypociny, przepraszam, ale „gówniarzy” czystej wody! W wieku tego Sergiusza 40 lat temu byłam świeżo upieczonym magistrem, pracowałam nad doktoratem jako eksternistka (con amore wyłącznie) i zarabiałam mniej niż sprzątaczka w ministerstwie. Nie mogłam liczyć na zaden własny, czy wynajety kąt, więc musiałam mieszkac przez długie lata z toksyczną matką, która zniechęcała do mnie wszystkich zgłaszających się chłopaków. A dziś bedę głosować na PLATFORMĘ OBYWATELSKĄ, żeby przypadkiem nie doszły do władzy ludki o móżdżkach na poziomie tego Sergiusza!

  91. Kaczynski gotow wspolpracowac z prezydentem !!!

    Oto komentarz, nie moj ale, ciekawy , wiec go skopiowalem

    „Błazen Kaczyński uważa się za niekoronowanego króla.
    Z racji tego urojenia rości sobie różne prawa i zachowuje się jak dawca łask.

    A to otworzy jakieś głupkowate centrum przesłuchań wzywając ludzi by się u niego stawili,
    a to odmawia prezydentowii audiencji, a to spaceruje pod pałacem prezydenckim, niczym król na przechadzce.

    Wydaje sie, że za kadencji braciszka gościu bardzo przywykł do roli szarej eminencji, która przez telefon
    wydaje rozkazy zza kulis.

    Teraz nie może z tej roli wyjść i wydaje mu się, że to co robił z braciszkiem uda mu się robić z innymi.

    Biedny chory człowiek. Wydaje mu się, że traktując ludzi jak obrażony król znieważy ich.
    Nalezy mu wspólczuć. „

  92. NEWRA(U)LGICZNE DROGI..? już lepiej było by napisać nerwicogenne!

  93. TJ 11.09

    Dziekuje. Skad sie biora te gluptasy ? Jak ich wybieraja, kto i wedlug jakich kryteriow ? Im bardziej sie ich tepi, tym lepiej dla Was wszystkich.

    Polskie idiotyzmy „przypiekam” na http://kleofas.blogspot.com/.

    Ostatnio, kretynskie nasladownictwo amerykanskiej szkoly na powabne kobitki w reklamie. Zbiera sie jakies garkotluki, zdezelowane podfruwajki i panienki watpliwej konduity, daje sie im status polityka i pokazuje. Z pokazywaniem to one klopotow nie maja, gorzej by bylo, gdyby musialy mowic. Nie moge doczekac, kiedy madame Olejnik zacznie je zapraszac i obnazac.

    Troche bylo, ale zgaslo, o jezykach obcych u eurodeputowanych. Poza R.S. i J.R. nikt sie nie nadaje. Moze ci, ktorzy uczyli sie z tych samych ksiazeczek jakos by sie dogadali…Kanadyjczyk czy Australijczyk, Amerykanin czy Anglik (native speakers) maja z pewnoscia klopoty zrozumiec polskiego eurodupowatego. Jada becwaly i licza na tlumaczy. Skoro nie plywaja w tej samej wodzie co reszta, jak maja te reszte rozumiec ? Jak przekazac swoje zlote mysli ? Jak uchwycic aluzje, zart, anekdote czy przytyk ? Terra incognita… Przez pierwszy rok wciagaja sie w plan miasta, siec sklepow, regulacje mieszkaniowe i podatkowe, w nazwiska (jak to wymowic ?!) , ucza sie nowego terenu. I non stop jezdza do Polski niby sluzbowo, a po prawdzie: przywiezc tesciowej cieple majtki, odebrac diety, pobalowac z kolezkami, ktorym niepomiernie imponuja i dac jakis bzdet-wywiadzik jakiejs bzdet-gazecie czy stacji. I oni, i cala armia pomagierow (staffers !) bawi sie za Wasze pieniadze.

    To nie moja zgnila watroba, nie polakofobia, nie wrednosc, dyktuja te slowa. Znam zycie, znam Zachod, znam reguly gry. Przepraszam, ze musisz to czytac ale sadze, ze w 99% sie zgadzamy. Dziekuje za wymiane, Kleofas.

  94. Kartka z P. (09-21 o godz. 22:45)

    Jak przebić ścianę, jak obalić mur starczego egoizmu. Starcy chcą dawać wnukom na cukierki. Sami chcą viagry. Dać im jej, niech wyzdychają w trakcie! Z kobietą staruszką można się dogadać, byle nie była socjalistką, bo będzie marudzić dniami i nocami o idea(ła)ch, nirwanach, nie przeżytych a wyśnionych. Na tamtym świecie będzie mieć nirwanę życia i „sprawiedliwości społeczne”!

    Tak więc nici z Napieralskiego! nici z Palikota?

    Kpią sobie ze studenta Łukasiewicza o jego liberalnej opiekuńczości publicznej – maniacy wielkich systemów myślowych dzielących świat na dwoje. Jego wyłuszczenie detali życia publicznego i prywatnego zawiera niejasności i potknięcia, ale pryncypialni kpiarze nie godzą się na przyjrzenie się tym detalom. Ich jest lenistwo umysłowe, brak wyobraźni i wiedzy, miałkość.

    Kiedyś dawno temu porównywałem ci ja losy mojego i poprzedniego pokolenia, biadoliłem żałośnie. Co za bezsens to był, aczkolwiek skłonność do takich porówno mocno tkwi w nas wszystkich. Piszesz – „oni nie mogą pójść naszą drogą bo jej po prostu nie ma”. Oczywiście, oni tej drogi już nie mają, drogi ku Zachodowi. Bo Zachód sam w opałach, już wiele obiecac nie może. Młodych i gniewnych droga jest przez naprawę Zachodu. Czasy są inne i wymagają nowych rozwiązań produkcyjnych, finansowych i opieki/wsparcia publicznego. Nie widzę nic złego w indywidualizmie. Tyle jest narzekania, a przecież i tak rodzimy się i umieramy samotnie. Więc po co ta obawa, po co łudzić się, że inni ludzie są nieustannie potrzebni nam do szczęścia. Oczywiście sa potrzebni jako cele życia, ale nie w codziennej paplaninie. Pomieszanie egoizmów, dobrego i złego. Tak to czuję (gdy się taplam w biografii Milosza).

    Wyrąbać nową drogę – tak jest – przez tę dżunglę aspołecznych, niesolidarnych pokoleniowo egoizmów. Wyrąbią sobie młodzi? Muszą!
    Pozdrawiam

  95. tomek,

    a nie przyszlo Ci do glowy, ze na polskim rynku jest za duzo prawnikow ? Mozna OTWORZYC zawody prawnicze, odcementowac „zawodowe kliki”, ale co z tego, skoro prawnikow, adwokatow czy radcow wszelkiej masci juz jest za duzo na rynku, a wiec co ? Beda brac klientow z lapanki czy z napasci czynnej ?

    To samo adresuje do kadetta z 2011-09-21 o godz. 20:27: co z tego, ze ktos ukonczyl studia prawnicze, skoro obiektywnie nie ma dla nich pracy/jest za duzo prawnikow (odpowiednie skreslic, w zaleznosci jak kto patrzy na sprawe) ?

    Znajomi wykonujacy rozne zawody prawnicze odradzaja swoim dzieciom studia prawnicze, bo od wewnatrz widza jak sie maja sprawy w tej profesji. Zabetonowanie czy odbetonowanie niczego tutaj nie zmieni.

    Typowo magiczne myslenie.

    Mikado przynajmniej nie wsadzila wszystkich jajek do jednego koszyka i byc moze dzieki studiom politologicznym bedzie miala pewniejsza przyszlosc zawodowa niz dzieki studiom prawniczym. Ktos wyzej nazwal politologie paranauka. Taka sama paranauka jak ekonomia, a skoro dzis wiele rzeczy paranaukowych sie dobrze sprzedaje (od ekonomii poczawszy), to i z politologia nie bedzie tak zle. Lepiej niz z hard core studiami prawniczymi z aplikacja na dokladke.

    Daniel Passent

    Czy to nie najblizsza Panskiemu sercu osoba napisala w latach 60-tych czy 70-tych te oto slowa :

    Gnieżdżą się w akademiku,
    mają każdy po czajniku.
    I nie dla nich dewolaje,
    i Paryże, i Szanghaje.
    I nie dla nich bal i ubaw,
    ani Lala, ani Buba.

    i dalej


    Wymęczeni, wychudzeni,
    z dyplomami już w kieszeni,
    (…)
    Potem wiążą koniec z końcem
    za te polskie dwa tysiące.
    Itp., itd.,
    itd.

    Jak na tle Panskiego wpisu odczytywac slowa tej piosenki, napisanej przeciez w czasach rownego startu, rownych szans i rownej siermieznosci ? Wyglada na to, ze juz wtedy problem byl podobny do dzisiejszego, a skoro fundacja im. Agnieszki Osieckiej nosi nazwe „Okularnicy”, czyli tytul cytowanego wyzej protest-songu na miare peerelu, to byc moze znaczy to, ze krytyczne spojrzenie na sytuacje mlodego pokolenia ma jaks sens oraz wartosc, nie zaleznie od tego, czy wychodzi ono z wnetrza mlodej generacji, czy z zewnatrz.

    Ale byc moze Agnieszka Osiecka miala ten rodzaj wrazliwosci, ktorej Panu brak u schylku zycia, jednak to juz moje wlasne przypuszczenie.

    Pozdrawiam

  96. Panie Passent,

    To wszystko sa banaly. Charakter u gowniarza ma byc. Protestancki model – do wszystkiego przez ciezka prace. Nawet do Pana Boga. Gorzkie zale panskiego bohatera przypominaja panne na wydaniu- chcialabym a boje sie…Nigdzie nie ma wojny, nie ma dyskryminacji, wszedzie placa i praca zawsze jakas jest. Do roboty, holota ! Za darmo to tylko po lbie mozna dostac.

    Panskie bole, ze zazdrosci Pan „prekariatowcom”… Zamilcze, bo felieton nawet ma swoje prawa.

    A moze starczy tej powagi ? Jajeczka na bekonie i mocna kawa daja luz w pisaniu. Klaniam sie, bo te wyswiechtane „pozdrowienia” daja mi nerek bole….

  97. Witam serdecznie.
    To mój pierwszy komentarz na En Passant, więc należy się przywitać. 🙂
    A teraz do rzeczy. (Szkoda, że tak mało przyjaznej i tak bardzo kontrowersyjnej).

    Przepraszam, gdzie Państwo Wujkowie i Ciocie Dobra-Rada byli te osiem do pięciu lat temu, kiedy obrażana przez Was „banda leni” dostawała się na studia??

    Dlaczego wtedy nie zdołaliście ich przekonać, że lepiej mieć w ręku jakikolwiek porządny fach, a nie studiować nie-wiadomo-co? Bo ja, i to dosłownie od każdego, słyszałam, że powinnam iść na studia i to nie na jeden kierunek, ale na co najmniej dwa, by móc ukierunkować swoją akademicką wiedzę na jakąś określoną specjalizację, już od samego początku studiów. Zapewne tak samo, jak lżona przez Was Mikado. Więc ponawiam pytanie: Gdzie byliście, Państwo Mądrzy?? Tak bardzo dziś oburzeni na młode pokolenie?

    Po drugie: dlaczego tyle osób studiuje na „nikomu niepotrzebnych”, humanistycznych kierunkach? Powody zaczynają się jeszcze wcześniej. Czy Wam się wydaje, że myśmy sami układali sobie szkolne programy nauczania? Czy myślicie, że nauczyciele, którzy nie potrafią uczniowi przekazać wiedzy z dziedziny nauk ścisłych, zniechęcający tych, którzy NAPRAWDĘ nie pojmują sensu zadanego im materiału, nie mieli z tym nic wspólnego?
    Jasne, zaraz napiszecie, że jak się lenie nie uczyły, to teraz niech nie zawracają Wiecie-czego Poważnym, Pracowitym Dorosłym, bo to wyłącznie ich (młodych leni) wina. Czyżby? Czy więc znaczy to, że cała „banda leni” wychowywała się sama, bez wkładu i rady mądrzejszych, starszych pokoleń? Bez Was??

    Gdzieście WTEDY byli??

  98. Sebastianie,
    teraz przeczytałem Twój adres do „stasieku i ekonomiści”
    Wyjaśniam uprzejmie, że moja próba wyjaśnienia esencji sukcesu kapitałów spekulacyjnych, nie ma nic wspólnego z próbą zaprojektowania regulatora rynku finansowego. Chyba zasugerowałeś się komentarzem Jacobskiego, który coś napisał o historycznych próbach „moniac” a zaczął, że „nie można automatycznie wysnuwać analogii pomiędzy automatyką i sterowaniem ekonomii”.

    Próby wyjaśnienia różnicy między długiem państwowym a długiem krajowym, nie udała mi się, kiedy mówiłem, że pożyczka córki dla ojca, finansowej głowy rodziny, nie zmniejsza tak wiarogodności kredytowej rodziny, jak dług zaciągnięty przez ojca w banku.
    Argument, że nie ma analogii miedzy rodziną a państwem, miałby taka samą siłę rażenia w dyskusji, jak powyżej cytowany.

    Błagam, proszę przeczytaj uważnie próbę tłumaczenia pewnego procesu, w której to próbie wstawiłem siebie, jako potencjalnego szkodnika, wywołującego zakłócenie procesu, aby po jego likwidacji zarobić ekstra pieniądze.
    Myśl przewodnia jest banalna, szukajmy źródeł niepokojów rynkowych tam, gdzie te niepokoje dają zarobić.
    (Ktoś tu, na blogu, mówił „proste jak konstrukcja cepa”).

    I na koniec, Sebastianie. Zwracanie się do nas w formie protekcjonalnej – tu zacytuję Ciebie:
    ”czas dopuścić do siebie, że epoka, którą znacie, i w której ciągle się „taplacie” właśnie się kończy, i Wasze myślenie ma wartość historyczną.”
    uważam za nadużycie blogowe. Nie przypinaj łatek bez argumentów. Wysil się na jakąś zrozumiałą analogię, aby ułatwić zrozumienie, o co Ci chodzi w dyskusji.
    Pozdrowienia
    PS
    Przepraszam blogowisko, ze powrót do tematu, który większość nuży, ale dziś nieźle, na rynkach dupnęło.

  99. To rzeczywiście patologiczny przypadek destrukcji intelektualnej, spowodowanej propagandą, ale nie wszyscy „młodzi gniewni” i nie wszędzie tak mają. Nie wszyscy tęsknią za bankierską marionetką Reganem, którego jakże trafną charakterystykę przedstawił Michael Moore w swym doskonałym dokumencie „Capitalism a Love Story”.
    Amy Goodman z Democracy Now! pisze na przykład w The Nation o 2000 amerykańskich młodych gniewnych, którzy w sobotę okupowali Wall Street, a wiadomość dla nowojorskich bankierów mieli taką: „Stanowimy 99% i nie będziemy więcej tolerowali chciwości oraz korupcji 1%” Jak pisze Amy: „…protestowali przeciwko spekulacjom Wall Street, które spowodowały globalny kryzys finansowy”. Przyczyna kryzysu jest więc dla młodych Amerykanów oczywista.

    Burmistrz Bloomberg w swym komentarzu zauważył: “ Jest wiele dzieciaków kończących studia, i niemogących znaleźć pracy. To właśnie zdarzyło się w Kairze. To właśnie zdarzyło się w Madrycie. Nie chcecie, aby te dzieciaki zrobiły bunt tutaj”.

    Okupacja Wall Street nie miała wielkiego wzięcia w mediach mainstreamu (ktoś z Państwa słyszał?), Amy Goodman pisze tak: „Jeśli 2000 członków Tea Party zjechałoby na Wall Street, prawdopodobnie mielibyśmy tam taką samą liczbę reporterów, relacjonujących to zdarzenie”. Fakt, partie populistyczne, typu PiS, SLD (Platformie także niedaleko, o koński ogon przegrywają z tamtymi), mają na świecie niezawodne wsparcie mainstreamu.

    Prekariat stał się więc zjawiskiem globalnym. Czy przypadkiem? Wątpię. Do wywołania rozruchów, które mogą stanowić pretekst do radykalnych zmian w prawie oraz jeszcze większych, antyobywatelskich obostrzeń, albo wprost do wojny, potrzeba wielu młodych i bardzo niezadowolonych. Masowa produkcja bezrobotnej młodzieży, biednej, bez perspektyw na pracę, ale znającej swoją wartość, bo (w jej mniemaniu) wyedukowanej, dlatego sfrustrowanej podwójnie, spełnia ten warunek. Natomiast międzynarodowy zasięg zjawiska może pokazywać skalę planowanych przez finansjerę zmian oraz ewentualnego konfliktu. Mam nadzieję, że młodzież Zachodu nie da się tym razem oszukać, jak już wielokrotnie bywało w historii – właśnie ci młodzi Amerykanie, Grecy, Hiszpanie budzą we mnie tę nadzieję, gdyż zdają się kierować swoje niezadowolenie we właściwą stronę

    Ale nie tylko młodzi Amerykanie, czy Europejczycy podejmują dziś działania nie pytając, co ich kraj może zrobić dla nich, a raczej co oni mogą zrobić dla swego kraju – czynią tak również młodzi mieszkańcy Afryki, którzy biorą tam sprawy w swoje ręce i nie zamierzają się poddawać, mimo bombardowań Libii przez banksterski gang rękami swojej brunatnej bojówki pt. NATO. Jak się okazało, jedną z głównych przyczyn syjonistycznego moim zdaniem ataku na Libię były nie tylko ropa oraz olbrzymie ilości złota zgromadzone przez Kaddafiego na rzecz wolnej Afryki, ale przede wszystkim wdrażany w Afryce za sprawą Kaddafiego projekt Unii Afrykańskiej, powołujący do życia wspólną walutę afrykańską – Złotego Dinara Afrykańskiego, a także afrykańskie odpowiedniki MFW (the African Monetary Fund, w Kamerunie) oraz Banku Światowego (the Central African Bank, w Nigerii). Te posunięcia wykluczyłyby możliwość dokonywania transakcji w Afryce drukowanymi na tony w USA, bezwartościowymi dolarami.

    W Polsce także wiadomo, skąd się ten kryzys wziął i kto jest za niego odpowiedzialny, choć spora część młodych ludzi, kształconych na matematycznych abnegatów najwidoczniej ma z tym problem, nie rozumie, że spekulacje walutowe, będące obok inflacji oraz spekulacji papierami wartościowymi jednym z głównych narzędzi globalnej finansjery używanym do pauperyzacji społeczeństw, nie są przypadkiem, a celowym działaniem. Dziś w radiowej Trójce u p. Kuby Strzyczkowskiego nawet ekspert z Centrum Adama Smith’a bez ogródek powiedział, że nie ma racjonalnych powodów do wzrostu wartości Franka Szwajcarskiego oraz Euro wobec Polskiego Złotego oraz, że ten wzrost jest efektem wyłącznie spekulacji. Drugi komentator natomiast na ochłodę dla hurraoptymistów dodał, że Szwajcaria, usztywniając kurs Franka wobec Euro „bawi się piłką większą od siebie”, gdyż wielkość obrotu Frankiem wskutek lewych kredytów (ewidentnie w zamyśle służących bankierskiemu „strzyżeniu owiec” w Europie Wschodniej), jest dziś, jeśli dobrze usłyszałem 170 razy większa, niż budżet Szwajcarii. Już tu pisano, że Szwajcarzy to sobie mogą co najwyżej krowy malować na fioletowo, a do Franka im nic. Jednak wynik sondy pt. „czy przeraża cię wysoki kurs Franka?” pokazał, że w Polsce propaganda bankierska, ogłupiająca młodych ludzi, zbiera chyba największe żniwo – oni sami byliby gotowi nałożyć sobie stryczek na szyję własnonożnie wykopać spod siebie stołek, 24% odpowiedziało, że przeraża, a 76%, że nie przeraża. Zaprawdę, co ich może przerazić? Może odrobina wiedzy?

    Jeszcze o syjonistach. Przeczytałem przed chwilą na TVN24, że Polska nie weźmie udziału w Spotkaniu Wysokiego Szczebla upamiętniającym 10. rocznicę Konferencji w Durbanie nt. zwalczania rasizmu (Durban III) , które odbędzie się w czwartek w Nowym Jorku. Dyrektywy dla polskiego rządu w trakcie prezydencji UE, a teraz zakaz uczestniczenia w potępiającym rasizm spotkaniu na najwyższym szczeblu – oto jest moc syjonistów w Polsce. To już drugi raz, kiedy Polska jako państwo bojąc się wziąć udział w tym spotkaniu, wspiera barbarzyństwo oraz rasizm państwa Izrael. W 2009 roku Polska nie wzięła udziału w Przeglądowej Światowej Konferencji ONZ przeciwko Rasizmowi, Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii oraz związanej z nimi Nietolerancji (Durban II), na której Mahmud Ahmadineżad podczas swojego wystąpienia, odnosząc się do Izraela, użył określenia „najokrutniejszy i najbardziej rasistowski reżim”. Chyba niewiele się mylił, jeśli w ogóle.

    Prezydent Komorowski podpisał ustawę o sprzedaży browaru na Euro 2012 – i znowu szynkarze górą. Skoro piwo można chlać na imprezie sportowej, to niech prezydent Komorowski wyjdzie z inicjatywą, aby piwo stanowiło obowiązkowy element codziennej diety każdego sportowca, a w szkołach było podawane w puste miejsce po gorącym mleku. Tyko niech od razu te lotne brygady pseudo-sądowe, co to maja zamykać do więzień ludzi na stadionach, skieruje także do klubów sportowych i do szkół.

  100. @telegraphic observer, 14:43
    I to jest nasz kłopot blogowy Przyjacielu. Chcemy stworzyć w blogowisku Polityki źródełko informacji, zadajemy sobie trud wyjaśnienia pewnych pojęć, prowokujemy dyskusje, niektórzy Szanowni podają ciekawe linki źródłowe, itp.,
    a tu nagle, ktoś robi z Ciebie wała, zarzuca ignorancję i na tym kończy.
    A najgorsze, że nie zadał sobie trudu aby zrozumieć sedno.
    Ściskam
    PS
    U Ciebie, teraz -3,36%, główny indeks, u nas WIG20 -6,5%
    Grozą wieje…

  101. „Ze swojego doświadczenia w USA sprzed 10 lat pamiętam … ”

    2011 w USA:

    IT’S OFFICIAL: The Recession Has Created A New Lost Generation

    Read more: http://www.businessinsider.com/america-lost-generation-census-2011-9#ixzz1Yh9U6KVh

    The dream of going to college, getting a degree, finding a job, and striking out on your own has dissipated, leaving only staggering numbers. Only 2.4% of college graduates find jobs that motivate them to move out of state. So they go home.

    5.9 million members of The Lost Generation will leave college and return home to live with their parents

  102. O 16.01 zamiast anegdoty zrobilem „anekdote”. Przykro mi.

  103. W ’86 roku rozmawiałam w Holandii z przyjaciółką o planach edukacyjnych jej synów. Do rozpoczęcia studiów brakowało im kilku lat. Starszy myślał o medycynie. Rodzice pochwalali ten wybór, ale nie byli pewni czy w roku, w którym on zda maturę będzie nabór na medycynę.
    Postawiłam oczy w słupki, w kwadracie i trójkącie. Zwątpiłam w swoją znajomość angielskiego i kilka razy kazałam sobie powtarzać.
    Okazało się, że limity przyjęć na studia, łącznie z zawieszaniem przyjęć w danym roku – były wtedy, nie wiem, jak jest teraz – uzależnione od przewidywanego popytu rynku na absolwentów danego kierunku.
    W głowie mi się to nie mieściło. Przyjaciele, żeby synowie nie brali kredytów na studia, oszczędzali na ten cel na specjalnym kącie. Zdarzyło mi się słuchać rozmowy z jednym z synów. Naciskał na kupienie mu czegoś. Powiedzieli, że jest to możliwe tylko kosztem uszczuplenia funduszu na jego studia. Przestał nalegać. Inna rzecz, że lekcje z „ekonomii” prowadzi się już w szkole podstawowej.

  104. @LEWY POLAK, (15 :29)
    nie potrafię i nie chce współczuć cynicznym manipulatorom 👿

  105. Jeśli chodzi o pana Sergiusza Łukasiewicza, to mam wrażenie, że mamy tu parę planów.
    Po pierwsze, postawa pana Łukasiewicza to kwestia różnic między oczekiwaniami, a realiami. I, o ile realia mogłyby być lepsze (rzeczywiście trudno jest wejść na rynek pracy), to jednak głównie zastanowiłbym się nad oczekiwaniami — bo są one nierealistyczne. Na przykład ‚średnia krajowa’ nie jest dla „przeciętniaków” (widocznie pan Łukasiewicz nie uczył się statystyki…) — o wiele więcej jest płac niższych, niż wyższych od średniej; bo tylko dość nieliczne roczniki (choć należałoby to także rozpatrywać w zależności od miejsca — Wrocław, z którego pisze pan Łukasiewicz był dotąd dość uprzywilejowany) miały okazję na dobre wejście na rynek pracy, awans i pewną stabilizację życiową w minionym dwudziestoleciu. Większości się to jednak, w końcu, udało. Tyle że praktycznie dopiero w ostatnich kilkunastu miesiącach dostrzegły to zjawisko media. Stąd może poczucie pana Łukasiewicz, że jest skrzywdzony.
    Po drugie, pan Łukasiewicz nie uwzględnia tego, że wchodzi na rynek pracy i w czasie kryzysu, i w czasie, gdy jest on dość nasycony. Pan Redaktor pisze, że nigdy nie było tak dobrze młodzieży — gdyby mówić o dekadach, czy ćwierćwieczach, zapewne jest to prawda. Ale w krótkiej perspektywie niekoniecznie — bywały lata, gdy wystarczyło znać choć trochę język angielski, mieć minimalną wiedzę ekonomiczną, by znaleźć dobrą pracę i mieć odskocznię do kariery. Teraz i mamy kryzys, i rynek pracy się nasycił ludźmi wykształconymi, znającymi języki, mającymi wiedzę fachową — to oczywiste, że jest trudniej. (Nie chciałbym też być złośliwy, ale pan Łukasiewicz nie kształcił się, o ile się orientuję, w zawodzie, na który jest duże zapotrzebowanie na rynku pracy.)
    Po trzecie, chciałoby się powiedzieć (może złośliwie), że pan Łukasiewicz, jako ‚wychowanek G.W.’, pokazuje co wtłoczono ludziom do głowy — nie chodzi tylko o zmitologizowanych Thatcher i Raegana, ale także właśnie oczekiwania ekonomiczne. Nie była to sama Wyborcza, bo w podstawowym rysie to nasza polska ‚polityczna poprawność’.

  106. Panie Passent.
    Az mnie cos strzyka kiedy to mowie, ale zgadzam sie z Panskim kazdym slowem. Jak narazie tylko w tej przez Pana wyrazonej opinii.
    Zgaduje, ze posrod autorow tych niemal 100 wpisow moze troje jest pracujacych wlaczajac Pan i mnie.

  107. „Proszę się nie wypowiadać z pogardą o takich jak ja” pisze @krzywyzgryz.
    Ja też tak to odbieram.Wiele głosów ,łącznie z głosem Gospodarza,świadczy o niepamięci
    o solidarności pokoleń i niepamięci o czasach słusznie minionych.Łącznie ze sponsorowanym pobytem na Dobrolubowa oraz na innych renomowanych uczelniach.Należało się.

    Teraz należy dac odpór postawom roszczeniowym pouczając młodych ,że sami sobie zgotowali ten los wybierając niewłaściwe środowisko i czas urodzenia,niewłaściwe studia , niewłaściwe zachcianki rodzinne i niewłaściwe miejsce pobytu.@Swink już to rozpoznał.Powinno im wystarczyc ,że bohaterskie pokolenie rodziców wywalczyło dla nich wolnośc i pozostawia im w darze dług emerytalny w wysokości 1500% PKB.

    Rozumiem koniunkturalizm właściwy mediom i toleruję bełkot „liberalny” ,stanowiący zresztą obrazę dla postaw liberalnych ,lecz nie potrafię zrozumiec niepamięci o solidarności międzypokoleniowej i zwykłej ludzkiej troski o zstępnych.

  108. Kalina,to było 40lat temu,świat poszedł naprzód.

  109. Panie Lewy Polaku! Współczuc to trzeba bedzie nam wszystkim, jak ten blazen dojdzie do wladzy!

  110. Czy ktoś zna może jakąś prywatną uczelnię TECHNICZNĄ?
    Do uczenia pedagogiki, politologii, prawa, czy innej mniemanologii stosowanej wystarcza sala wykładowa i podręczniki.
    Stworzenie politechniki wymaga większych kosztów……

    Krzywą Gaussa wszyscy znają. Gdy na studia szło 10% rocznika, było z czego wybierać, magistrowie mieli wybór wśród ofert pracy.
    Gdy na studia idzie 30% rocznika, wyjścia są dwa
    – albo trzymając poziom uczelni odsiewamy słabych
    -albo obniżamy poziom……

    Drugie wyjście jest stosowane na uczelniach prywatnych z oczywistego względu- czesne i opłaty za egzamin.
    W tym trybie i Incitatus zostałby magistrem, byle chodził i …płacił….

    Przypadki pani Beger i Kempskiego znają wszyscy- geniusze robili maturę w rok, czy dwa…….

  111. Sebastian pisze:
    2011-09-21 o godz. 18:22

    Kraje bogate będą musiały się przymierzyć do wizji Zajdla z „Limes Inferior”
    Albo do pensji obywatelskiej.
    Albo wrócimy do czasów Rzymu, tylko nowym Rzymianom chleb i igrzyska nie wystarczą, sądząc po Londynie, Atenach, Madrycie……

    Ta prawda powoli do rządzących dociera.
    Jeszcze jedna wizja- N.Kress- „Hiszpańscy żebracy”
    Co nam dasz panie pośle, senatorze, prezydencie, za nasze głosy i możliwość sprawowania władzy? Bezpłatne mieszkanie, rozrywkę, żywność? Głos wyborcy może kosztować sporo wybranego…….
    Ale dla zaspokojenia żądzy władzy robiono już wszystko.

  112. TJ @ 11:09

    „Ubóstwo kompetencji”.

    Tak Szanowny TJ, to boli.

    Kilka miesięcy temu zaliczyłem pompatyczny koncert na cześć objęcia przez Polskę honorowej funkcji w UE. Gwoździem programu był występ polskiego konsula w USA. Wiem , że dobieranie korpusu dyplomatycznego pod względem aparycji nie powinno mieć miejsca. Nie przeszkadza mi przeto konsul o wyglądzie otyłego boksera, niemniej spodziewałby się w zamian walorów innych, choćby lingwistycznych.

    Przemowa konsula trwała ok 12 minut, bogato okraszona jąkaniem, mlaskaniem oraz stękaniem. Zdania po angielskiemu były mało zrozumiałe, można było wyłowic jedynie to powtarzane kilka razy :

    ” Ju noł, Polant zisis lajk Amerika very brave kontry” .

    To jest nasz KJM dyplomata, wizerunek idący w świat.

    Pozdrawiam.

  113. Młodzi ludzie są „zapoznawani” z naszą rzeczywistością , z szansami jakie ona nam oferuje m.in. podczas kampanii wyborczych. Z „informacji” pozyskanych z tego źródła- każdy młody-naiwny/czytaj szczery, prawomyślny, infanylny…/ człowiek, może ułożyć sobie wariant na miarę swoich marzeń. Pamiętam, z wczesnej młodości, jak moi ówcześni starsi koledzy i koleżanki, wchodzący w dorosłe życie- wkalkulowywali w swoje plany „mieszkania dla wszystkich młodych Polaków” obiecane w kampanii wyborczej przez weterana Aleksandra Kwaśniewskiego…itd. itp.
    Drugim
    źródłem” informacji o świecie, są żerujące na naszych emocjach ggłupkowate media. Młodzi ludzie, fachowo obrabiani podprogowo psychologicznie- kodowani są na kreowanych przez te media debilowatych, całkowicie bezwartościowych celebrytów, wraz z towarzyszącym tym idiotom, obowiązującym/a jakże/ STYLEM BYCIA…
    To drugie „żródło” poznania ” świata- to kampania wyborcza non stop.
    Trzecie źródło- to otaczający nas real, a konkretnie -kontakty ze współuczestnikami tego realu. Kogóż my tam tam, w ramach naszego poznawania realu spotykamy?
    Jest w nim sporo osób młodych, pozytywnie myślących, którzy po każdym kolejnym spotkaniu z nimi, stają się coraz bardziej schowani ze swoją pierwotną otwartością.
    Jest i wiele osób, tych już ustawionych, którzy bez względu na okoliczności- grają swoje,a to ich swoje, jest zazwyczaj zaściankowe , dorobkiewiczowskie i kołtuńsko, bezinteresownie zawistne, straceńczo KONIUNKTURALNE , spowite chorymi ambicjami…
    Zmiksujmy to wszystko/to tylko fragmenty realu/ i dla zabawy, spróbujmy z tego ułożyć jakiś wypadkowy profil psychologiczny przeciętnego, wrażliwego 23-latka.
    Prawda, że jaky nie układać, wychodzi nam zawsze trochę „ekscentryk”, którego można przyłapać na myśleniu o realu , odbiegającym od wzorcowego.
    Naszą reakcją, na taką postać, może być taka, jak trochę sardonicznie uczynił to nasz kulturalny Gospodarz.
    Podobnie możnaby ustosunkować się do oczekiwań od świata jakiegoś sześciolatka, którego wychowywano przez całe jego sześcioletnie życie , co pół roku, w skrajnie różnej od poprzednich rodzinie, a za to co z niego takim wychowaniem uczyniono-, co nie spełniałoby naszych, dojrzałych wyobrażeń o świecie- oczywiście możnaby dowalić jemu, za to, że jest, jaki jest…

    Sebastian

  114. Hhhmm… simonik pisze, ze (cytuje): „czuje sie (on, znaczy simonik) jak ofiara gwałciciela tj. syndrom ofiary, czyli PO.” No to ja tu zaraz POstaram sie simonika POcieszyc! Simonik, martwisz sie zupelnie niepotrzebnie! Przeciez gdy zaglosujesz na PO, przestaniesz sie czuc jak ofiara! Ty wtedy nia zostaniesz! (Praktycznie biorac, Twoj status guo POzostanie niezmienny, wiec mozesz sPOkojnie glosowac!) A gdybys przypadkiem zmienil zamiar i oddal swoj glos na PiS, to tez Ci mozna cos PiSnac na pocieszenie! Wtedy, chociaz „stracisz stolek w ciagu najblizszych dwu lat”, ale za to tyz przestaniesz sie czuc jak ofiara PO!!! Co? Mowisz, ze pozostalo ci glosowanie na Palikota? Tyz dobrze! Ten to Ci tak da popalic i POgoni kota, ze w ogole przestaniesz sie czuc!

    PS. „Lepsi mierni ale wierni”, piszesz, odnoszac to do PiSu? No a sam, bratku, skoro tak uPOrczywie trzymasz sie stolka, czujac sie jako ofiara gwalciciela, to ty z jakiej POrafii jestes? Czyzby wygladalo na to, ze przyczyna, dla ktorej nie okreslasz sam siebie jako nalezacego do zbioru „miernych ale wiernych”, tkwi w tym, ze zaliczasz sie do wyborcow PO a nie PiSu? Jak tam z tymi wyborami u ciebie, pozyjemy zobaczymy, ale jedno jest pewne: z pewnoscia mozna zaliczyc Cie do zboru POzytecznych hiPOkrytow.

    PS. Gdzie Slawomirski?

  115. Info dla milosniczek i milosnikow ( w tym rowniez milosnika) statystyk: Kiedys radio E. donosilo; produkcja ryzu w Chinach wzrosla o 100%; z jednej lyzki na dwie lyzki ryzu…..
    ET

  116. Przeczytałam tekst Sergiusza Łukasiewicza w Wyborczej, a chwilę później zapoznałam się z powyższym komentarzem Autora. Postanowiłam dodać coś od siebie. Mam 23 lata, tyle samo, co osoba, której opinię pokazała Wyborcza. Pochodzę z małego miasta, w którym skończyłam dobre (jak na skalę powiatową, więc bez fajerwerków) liceum, do którego przyjmowano głównie posiadaczy świadectw z „czerwonym paskiem”. Przed chwilą oglądałam klasowe zdjęcie. Próbowałam odnaleźć spośród mojej 36-osobowej klasy osoby, które faktycznie poszły na studia z prawdziwym przekonaniem (a na studia wybierało się zdecydowanie ponad 90% osób). Naliczyłam takich uczniów pięcioro – były to osoby, które wiedziały, co chcą studiować, gdzie chcą studiować i podejmujące jakieś dodatkowe działania, które mogły je do tego celu przybliżyć. Pozostali poszli na studia w większości z powodów takich jak:
    – możliwość przedłużenia sobie młodzieńczej beztroski, wyjazd do dużego miasta i mieszkanie tam z rówieśnikami za pieniądze rodziców,
    – niezdecydowanie co do dalszej ścieżki zawodowej: jak się okazuje w dzisiejszych czasach człowiek często w wieku 19 lat nie wie, co chciałby w życiu robić. Woli więc odłożyć tę trudną decyzję na później, korzystając z oferty pierwszej uczelni, jaka łaskawie spojrzy na jego świadectwo,
    – naciski ze strony rodziny, która chce spełnić swoje ambicje poprzez dziecko, które będzie przed nazwiskiem nosiło dumny skrót mgr – a jaką dziedzinę ten magister będzie reprezentował to już drugorzędna sprawa.

    Panuje obecnie taki trend, że nie wolno mówić głośno o tym, jaki jest właściwie ten polski student – wielu z nich w ogóle nie myśli poważnie o jakiejkolwiek nauce. W pocie czoła przechodzą przez kolejne etapy studiów, często bez zastanowienia, bez rozejrzenia się wokół siebie za potencjalnym przyszłym miejscem pracy. Uczelnie masowo produkują pedagogów, socjologów, filologów, politologów i nikt się nie zastanawia, że ci ludzie nie będą mieć szans na znalezienie pracy w swoim zawodzie, bo po prostu NIE MA aż takiego zapotrzebowania na takich specjalistów. Ale kasa od państwa płynie szerokim strumieniem na naukę tych ludzi, na ich zniżki, na ubezpieczenia. Na rynek pracy absolwenci uczelni wchodzą z opóźnieniem – najczęściej po 25. roku życia, w swoim CV nie wykazując żadnych imponujących aktywności podczas lat studiowania i dziwią się, że nikt nie chce płacić średniej krajowej, ani że w ogóle nie chce płacić, bo nie potrzebuje pracownika z takim wykształceniem.

    Młodzi ludzie chcą, żeby postrzegać ich jako kwiat narodu, który edukuje się, by ulepszać ojczyznę. Na uczelni nikt nie uczy ich, jak samodzielnie tworzyć sobie miejsca pracy. Oczekują, że ktoś im tę pracę da. Wielu z tych ludzi nie ma tak naprawdę żadnych kompetencji, by podjąć pracę w zawodzie – niektórzy pewnie nie zdaliby nawet matury, gdyby nie Giertych i jego prezent dla maturzystów z rocznika 88. Z moich obserwacji jasno wynika, że młodzież często sama sobie utrudnia start zawodowy nie monitorując w ogóle rynku pracy. Może 10 lat temu dyplom jakiejkolwiek uczelni coś znaczył, dzisiaj natomiast coraz częściej łatwiej jest znaleźć dobrze płatną, stabilną pracę wykwalifikowanemu pracownikowi po zawodówce, który zaczął pracować zaraz po uzyskaniu pełnoletności i mając 25 lat jest już bardzo wartościowym pracownikiem z kilkuletnim stażem.

    Reasumując jestem jak najbardziej za pomaganiem studentom, ułatwianiem im poszukiwania pracy poprzez biura karier itd. Jednocześnie jestem za tym, by ta pomoc szła tam, gdzie jest potrzebna – czyli do studentów zdolnych i/lub pracowitych, a nie do każdego jednego, który nie wie, co ze sobą zrobić – przedłużanie dzieciństwa takich osób kosztem naszych podatków uważam za takie samo marnotrawstwo jak sponsorowanie KRUS. Polska przekona się o tym w ciągu najbliższych kilku lat, gdy na ekskluzywności zyskają zawody takie jak mechanik, elektryk, czy hydraulik – w coraz większej liczbie miast nie ma gdzie kształcić takich ludzi, a jednocześnie coraz większa jest ekspansja prywatnych uczelni na tzw. prowincję. Ale o tym się nie mówi, bo zaraz się podniesie awantura, że zabiera się studentom prawo do nauki, podczas gdy regularnie na tę naukę łoży polski podatnik i jemu nie wolno nawet słowa pisnąć.

  117. Telegraphic Observer z godz. 16:05
    Ale fajny komentarz!
    Pozdrawiam serdecznie

  118. Afgańska rebeliancka siatka zbrojna Hakkaniego jest „rzeczywistym ramieniem” wywiadu pakistańskiego, który wsparł ją przy dokonaniu zamachu na ambasadę USA w Kabulu – uważa przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA, admirał Mike Mullen.
    http://konflikty.wp.pl/kat,107156,title,Wywiad-pomaga-terrorystom-ciezkie-zarzuty-USA,wid,13816970,wiadomosc.html

    Nasz „Wielki Brat” zapomniał że w interesach zero przyjaciół?
    Sponsorowanie wrogów naszych wrogów nie zrobi z nich przyjaciół…..
    Ile amerykańskich instruktorów, broni, pieniędzy, wspiera tych którzy za moment zmienią kierunek działań?
    Może czas wrócić do MORALNOŚCI?
    Choć tej jak dotąd w polityce nie było, co jest inną sprawą.
    Ale, zawsze jest pierwszy raz…..

  119. O fatalnym premierze, szefie MSZ i Polsce izolowanej pisze Dorn

    http://ludwikdorn.salon24.pl/345301,mniej-po-wiecej-miliardow

  120. Przed chwilą, w telewizji widziałem fragment wystąpienia min. Rostowskiego, w którym odnosił się do dzisiejszych spadków na giełdach.
    Powiedział coś takiego, zacinając się solidnie:
    Te spadki nie są spowodowane działalnością spekulantów. Przyczyna leży w perturbacjach (…).

    No i wszystko jasne. Odetchnąłem z ulgą.

  121. Kilka słów na temat uczelni wyższych w Polsce

    1) Po roku 1990 nastapił lawinowy wzrost liczby studiujących, co musiało przynieść spadek „poziomu” studiów. Mechanizmy finansowania uczelni państwowych i polityka państwa ( względny spadek dotacji na badania, budżety uczelniane były przede wszystkim zależne od ilości studentów) były takie, preferowały ekstensywny rozwój.

    2) Po roku 1990 nastąpił lawinowy wzrost liczby uczelni, niemal wyłącznie o profilach nietechnicznych, wszelkich szkół zarządzania, ekonomii, marketingu, politologii, itd.
    Szkoły prywatne stały się w dużym stopniu przedsiębiorstwami dającymi przychód i koneksje ich udziałowcom oraz dające okazję do zarobienia gościnnym wykładowcom jako pracownikom nieraz na trzecim i czwartym etacie, żyć nie umierać. Nastąpił dalszy spadek poziomu studiów.

    3) Wzrost ilości studiujących przy tej samej statystycznie bazie naboru sprawił że do szkół trafiał bardzo duży procent pokolenia, co z definicji nie ma prawa być elitarne, a rozwarstwienie w poziomach poszczególnych uczelni wzrosło do niebywałych rozmiarów.

    4) Nieraz naukowcy zadawali sobie pytanie – co jest lepsze dla państwa i społeczeństwa – zachować pewna elitarność szkolnictwa wyższego (ograniczony nabór – tylko najlepszych) utrzymując na nim wysoki poziom kształcenia, czy też postąpić przeciwnie – do maksimum, ile się da rozszerzyć bazę kształceniową, ale wtedy należy się liczyć ze znacznym obniżeniem przeciętnego poziomu nauczania.

    Moim zdaniem większość decydentów i praktyków uczestniczących w nowej poszerzonej bazie uczelni wyższych jest na tak dla drugiego pytania, lecz absolutnie nie ze względów na korzyści społeczne, tylko wprost – bo to jest dobre dla mnie, mam możliwość zarobku i nie narzekam po raz pierwszy w życiu, że wykładowcom się nie dopłaca za ich trud.

    Na ogół jednak ci którzy podają racjonalne argumenty, też są za. Lepiej mieć ludzi, którzy zaliczyli jakieś tam egzaminy, uczestniczyli w jakichś seminariach, uczyli się ubierać w słowa swoje myśli, analizowali zagadnienia, formułowali wnioski, napisali jakieś tam prace, niż mieć społeczeństwo zatrzymane na nagiej maturze.

    5) Szkoły wyższe wypuszczają masy absolwentów na rynek pracy, produkują podaż, a państwo nie chce, nie jest w stanie dostarczyć popytu. Ludzie ci mają zupełnie inna sytuację niż za komuny, ponieważ za komuny każdy dostawał jakąś pracę, nie było szczególnej selekcji, tylko co najwyżej znajomości. Wydajność pracy była niska i państwo mogło jako pracodawca zatrudniać wszystkich absolwentów. Dzisiaj ilość absolwentów szkół wyższych jest chyba kilkakrotnie wyższa niż z a Gierka, a z drugiej strony przedsiębiorstwa są wydajniejsze, więc rynek jest bardzo wymagający. Moim zdaniem podaż mocno przewyższyła popyt.

    Ale też w dobie kryzysu bezrobocie dotyczy nie tylko absolwentów uczelni wyższych. I tu żaden nowy ani stary rząd radykalnie sytuacji nie zmieni, bowiem bezrobocie to nie jest zjawisko ekonomiczne, które można wypalić dotacjami, lub przegnać podatkami. To jest proces społeczny wyrastający w sposób złożony nie tylko z koniunktur gospodarczych ale i z długo-, długofalowej polityki państwa i być może w bardzo dużym stopniu z zaniechań, z wróżenia z fusów i planowania typu „jakoś to będzie”, czego przykładem jest żywiołowy rozwój szkolnictwa wyższego w specjalnościach mało poszukiwanych na rynku pracy.

    Pzdr, TJ

  122. Ha! Gosik:))) Tutaj byl gdzies, juz zgubilam, gdzie, taki wpisik Gosiki, a stanowil on przyklad feminizmu podniesionego do niePOtycznej potegi! Gowsik uzala sie nad godnoscia kobieca dziewczyn, ktore stana sie pociaganymi za sznureczki pajacykami prezesa, ale nie uroni ani jednej lezki nad godnoscia narodu, na ktory przeciez skladaja sie przedstawiciele obu plci, a ktory juz od (nie)POmientnych czasUFF jest i za sznureczki POciongany, i w balona naciongany i za wymiona wyyyciongany!

    Chociaz wlasciwie to wcale nie jest takie pewne, czy Gosik nalezy do wlasciwego narodu, z wiekszym nieco prawdopodobienstwem mozna by przypuscic, iz nalezy do wlasciwej plci, przynajmniej stara sie zrobic takie wrazenie w swoim wpisie. Zatem to udawanie, ze jej to nie dotyczy i uparte niedowidzanie faktu, ze jej godnosc kobieca bywa POszarpywana, stawia pod znakiem zapytania takze jej przynaleznosc plciowa. Czy wiec aby na pewno ta plec, do ktorej Gosik nalezy, nosila dumna nazwe „piekna”? Ciekawe, czy sam Gos ma takze wontttpliwosci w tej materii… Tylko skad w takim razie ten feminizm?

    PS. Kalino, ktora musiałas „mieszkac przez długie lata z toksyczną matką, ktora zniechecala do mnie (tzn. do niej czyli – do Ciebie) wszystkich zglaszających sie chlopakow”, sprawdz no sobie tego Gosika, a nuz…? Wasze namietnosci POlityczne zdawaja sie POkrywac, no chyba ze poroznia Was poglady na temat feminizmu…

    PS 2. Plonia – Sawa, mieszkanie fuksem dostawalo sie w PRL, owszem, dostawalo. 1. Po znajomosci, wiadomo, hmm… nie musisz podawac szczegolow. 2. A moze gdzies na mokradlach, gdzie wiejskich nauczycieli brakowalo? 3. A moze na ciecia, ale wtedy do studiow przyznawac sie nie mozna bylo, hahaha. Bylo tez mase roznych innych mozliwosci, heheh, patrz pkt.1. No ale na Gosika zerknac, coz to szkodzi, nie muff, ze nie ma na kim oka zawiesic, jako ze sprawa przynaleznosci psciowej rzeczonego nie zostala do konca wyjasniona! Szkopul tylko w tym, jak pogodzic sie z kalina…

  123. w/g źródeł amerykańskich Polska w 1980r. była na 12 miejscu na świecie w prod przemysłowej, 15 w ilości cytowań polskich naukowców.
    KOR, S, krk i propaganda USA (Hollywood, RWE itp) wmawiały nam ze należy nam się standard życiowy jak w USA, już, teraz, natychmiast.

    Dlaczego wiec p. Passentowi nie podoba się taka sama postawa dzisiaj ?

  124. Opisywany ciężki los Sergiusza i jego rówieśników ktoś słusznie określił mianem pokolenia J.K-M, który jakimś cudem oczarował młodzież ideą skrajnego liberalizmu. Pomimo ciężkiego zderzenia z rzeczywistością owa młódź ciągle wierzy, że wystarczy zdobyć stosowne kwalifikacje (dyplom), a przyszłość będzie należeć do niego. Piszę „do niego”, ponieważ żaden z tych młodych nie widzi potrzeby wspólnego działania, ciągle im brzęczy liberalna muszka J.K-M o tym, że sam sobie dam rady, to inni przegrają. A okazuje się, że to trzecia prawda ks.Tischnera.
    Skoro jednak nauka na wyższych uczelniach jest prawie darmowa, to należałoby się spodziewać, że ludzie za to odpowiedzialni nie będą marnowali publicznego grosza i nie dopuszczą do kształcenia ludzi zbędnych. Jeszcze większym skandalem jest przymykanie oka na tzw. studia płatne, studia tego i owego, po których nawet trudno stwierdzić przydatność takiego absolwenta do czegokolwiek. Za to wszystko odpowiada jednak rząd (kolejne rządy) i nie ma dla tego stanu rzeczy żadnego usprawiedliwienia.
    Prekariat nie jest kolejnym modnym słowem, to istniejąca realnie ogromna rzesza młodych i nieco starszych ludzi, którzy podobnie jak XIX wieczny proletariat nie są pewni jutra, które zależy od widzimisię kapitału, dzisiaj noszącego nazwę rynków.
    Co robić? Wydaje mi się, że „Sergiusze” powinni się jednak zorganizować w grupę i poważnie na początek przedyskutować cele jakie chcą osiągnąć w życiu, a następnie przeobrazić je w politykę. Innej drogi nie ma, Tusk nie musi rządzić wiecznie, a J. K-M niech będzie dla nich przestrogą.

  125. Jacobsky,
    a ja mam takie przypuszczenia, że to ci już będący w zawodzie prawniczym twierdzą „jest nas za dużo”. To skąd się biorą niedobory sędziów, prokuratorów i proste sprawy ciągnące się latami w sądach? Tylko nie mów, że przerzucić trzeba siły prokuratorskie z pionu śledczego IPN i zaprząc do innej roboty.

    Nie potrafię powiedzieć ilu prawników trzeba kształcić, żeby część z nich wybiła się np. na sędziów i nie wiem, czy kształci się ich ponad potrzeby. Być może kształci się za dużo marnych prawników, ale to kwestia naboru na studia i samego kształcenia. A może studia prawnicze to dla wielu to dopiero dobra podstawa do dalszej specjalizacji, by objąć funkcje urzędnicze, zarządcze, doradcze w miejsce upychanych i niedouczonych partyjnych pionków i figur, przed którymi drży ze strachu jeden z blogowiczów, wchodząc jednakże w zastany układ polityczny, żeby mieć chwilowy spokój?

    Zauważam jednak, że dziwną logikę prezentujesz. Wynikać z niej może (idąc na skróty), że reglamentowanie ilości (np. kancelarii prawnych, notarialnych) usprawiedliwia zbyt duża ilość chętnych do konkurowania z już istniejącymi. Zastanów się czy akurat nie jest wprost przeciwnie, że to część nadmiaru prawników bez zajęcia wynikać może właśnie z utrudniania im dostępu do koncesjonowanych zawodów, piętrzących się trudności w zakładaniu nowych kancelarii przez chroniące monopolowych konfitur klany prawnicze. Zewsząd słyszę narzekania, że nowym aplikantom w kancelariach trzeba płacić, a nie ma z czego. Oczywiście, jest wyjście. Najlepiej niech oni płacą kancelariom, żeby mieć zajęcie!

  126. Bardzo dobrze, że pan Passent pochylił się nad pretensjami młodzieńca.
    Ledwie zapachniało świeżym powietrzem a już blogowisko doznało szoku tlenowego i wydało się, iż nie tylko protegowany „GW” Sergiusz Łukaszewicz ma medialną sieczkę w głowie i zero kontaktu z rzeczywistością.
    I jak tu ganić 23 latka, kiedy starzy wyjadacze nie są w stanie mu odpowiedzieć niczym innym poza najnowszą wersją telewizyjnej propagandy.
    Przypomnę, zatem, iż przez ostatnie 20 lat wbijano do głów, że problemy na rynku pracy wynikają z niskiego poziomu wykształcenia naszego społeczeństwa.
    Pracę, w szczególności tę fizyczną deprecjonowano na wszelkie możliwe sposoby, a osobom ją wykonującym wmawiano, iż same sobie zgotowały los bezrobotnych. Zawodówki likwidowano, a robotników i chłopów, wraz z ich związkami zawodowymi traktowano jak najgorsze wstecznictwo i hołotę wkładającą kij w szprychy modernizacji.
    No i teraz, kiedy społeczeństwo się wykształciło, a pracy dalej nie ma to okazuje się, że młodzież złe kierunki wybrała, albo, że brakuje im zawodowego doświadczenia lub też rozeznania potrzeb rynkowych.
    Z kolei te „rynkowe” kompetencje, których młodym brakuje, starsi mają widocznie w nadmiarze, skoro, często już po czterdziestce, tak zaczynają ciążyć swoim pracodawcom, że blisko jedna trzecia z nich wyrzucana jest z rynku pracy na długo przed emeryturą. I jak tu za rynkiem nadążyć? Jak rozgryźć jego logikę?
    Dlatego, o ile sieczka w głowie pana Łukaszewicza mnie razi, to jego pretensje, uznaję za całkowicie uzasadnione. On został po prostu oszukany.
    Prawda przecież jest taka, że pracy nie ma gdyż przemysł upadł, albo wyniósł się do Chin, czy innego Bangladeszu.
    Teraz wmawia się nam, że wszystkiemu winne są wysokie koszty pracy, czyli, że też jesteśmy sami sobie winni, bo nie potrafimy pracować za miskę ryżu.
    Powinniśmy, zatem zamiast znęcać się nad młodzieńcem, zadać sobie pytanie, po co komu będzie przemysł i jego wyroby oraz te „przyszłościowe” usługi, kiedy osiągniemy już tu w Polsce, Europie, czy gdzie indziej owe optymalne dla rynków kompetencje i koszty pracy?
    Kto, choćby i od Chińczyków, kupi cokolwiek poza miseczką ryżu, na którą, z dwoma fakultetami i czterema językami obcymi, pracować będziemy od świtu do nocy przez te nieliczne lata naszej zarobkowej aktywności? Nieliczne, gdyż do 35 roku życia będziemy na wolontariacie, a po pięćdziesiątce staniemy się za starzy i za mało elastyczni dla zmieniających się jak w kalejdoskopie wymagań rynku.
    Odpowiedź jest prosta, ale zbyt przerażająca, by jej szukać. Gołowąs Łukaszewicz woli, więc wierzyć, że zawiódł człowiek ( Tusk) a nie ideologia firmowana przez aktora i gospodynię domową.

    Spójrzmy wreszcie prawdzie w oczy i przyznajmy, że fatalny los zgotowaliśmy młodym ludziom. Ja im nie zazdroszczę.
    Zajrzyjcie do naszych szkół, a zobaczycie, że nauczyciele już nie uczą , tylko sprawdzają wiedzę nabytą w trakcie korepetycji. Zobaczycie, że trwa tam wojna totalna. Uczniowie walczą między sobą, rodzice walczą z nauczycielami, a ci ostatni z uczniami. Dziś już młodzi ludzie nie mają, za co być wdzięczni ani swoim pedagogom, ani tym bardziej społeczeństwu, które ofiarowało im wyłącznie możliwość startu w pozbawionym jakichkolwiek reguł wyścigu szczurów do pustoszejącego w zastraszającym tempie koryta.
    I na końcu, skąd oni mają wiedzieć, że istniało kiedyś coś takiego jak cnoty obywatelskie? Czyśmy im tę wiedzę i te wartości zaszczepili? Czy też wręcz odwrotnie, gloryfikowaliśmy egoizm i chciwość, a ludzi sadziliśmy wyłącznie po stanie konta?
    Czy protestowaliśmy, kiedy przez ostatnie dwadzieścia lat, zatruwano nas kłamstwem o szkodliwości państwa?
    Czy nauczyliśmy młodzież szacunku do starszych, czy też pozwalaliśmy takim rynkowym demonom jak Balcerowicz szerzyć darwinizm społeczny i rwać na strzępy międzypokoleniową solidarność kapitałowymi emeryturami?

    Sergiusz jest taki jak III RP. Tym się od niej różni, że jest bardziej dla poznania ludzkiego namacalny. To, co ciekawego dla mnie wynikło z dyskusji o nim, to konstatacja, że wielu jest tu takich, którzy jednocześnie kochają drzewo i brzydzą się jego owocem oraz nie rozumieją, że drzewo i owoc to jedno.

  127. Do d.. z tym przepisz tekst z obrazka

  128. pytanie jest retoryczne, bo przecież wiemy że pan Sergiusz i ten nieszczęsny pan paprykarz spod Koluszek będą głosowac na partię, która jako jedyna może przywrócić nakazy pracy z lat PRL i pełną suwerenność Ojczyzny z lat 2005-2007. Zanim to jednak nastąpi, pan Sergiusz może skorzystać z szerokiej oferty Powiatowego Urzędu Pracy w kierunku przekwalifikowania się na operatora suwnicy na przykład, albo na komiwojażera branży ogólnej. W najgorszym przypadku może otworzyć własny interes (bez podtekstów) śladem setek tysięcy jednoosobowych przedsiębiorców, co wywalczyła nam wielkoprzemysłowa klasa robotnicza i małorolne chłopstwo.

  129. Adam 2222 pisze:
    2011-09-23 o godz. 00:03
    „w/g źródeł amerykańskich Polska w 1980r. była na 12 miejscu na świecie w prod przemysłowej, 15 w ilości cytowań polskich naukowców.”

    He, he… ATaka potęga a w sklepach tylko ocet:

    http://lublin.gazeta.pl/lublin/5,36651,2822684.html?i=5

  130. walkabout pisze:
    2011-09-22 o godz. 22:50
    „O fatalnym premierze, szefie MSZ i Polsce izolowanej pisze Dorn”

    Dorn łże jak bura suka (jak zawsze).

    Pisanie o „osamotnieniu” Polski przez pajaca firmującego politykę zagraniczną IV RP, która skończyła się całkowitą klapą i rzeczywistym osamotnieniem (z tym symbolicznym „Balem Prezydenckim”, na który prawie NIKT nie chciał przyjechać i trzeba było odwołać, przekształcajac w „koncert”) – jest żenujące (dla tego piszącego i dla głąbą łykających te brednie).

    Również przywoływanie w takim kontekście słów Delors’a to również nic innego niż ściema, którą tylko ciemny lud (pisowski) może kupić (i kupuje, jak to udowodniłeś, ciemniaku). Delors mówił o tym, że Francja i Niemcy ignorują WSZYSTKIE instytucje europejskie (w tym prezydencję Polski) podważając tym samym ich sensowność. No, ale nie ma to jak kłamliwe zmanipulowanie (przycięcie) cytatu.

    PS
    Ale najśmieszniejsza jest końcówka bredni „eunucha od PIS”. Powołuje się na list Zahradil’a, który pisze (i jest to istotą tego listu):
    „Niniejszym chciałbym stanowczo zaprotestować przeciwko takim luźnym i nieprawdziwym oświadczeniom. Uważam, że partie polityczne powinny powstrzymać się, zwłaszcza w czasie kampanii wyborczych, przed używaniem słów i skojarzeń wyrwanych z kontekstu, które dawałyby mylący obraz przed zbliżającymi się wyborami”.

    „Zapominając”, że w Polsce jest tylko jeden polityk i jedno ugrupowanie polityczne, które z kłamstwa i pomówienia zrobiło sobie metodę uprawiania polityki zwł. podczas kampani wyborczych: Jarosław Kaczyński i PIS, co bez żadnych wątpliwości pokazują wyroki sądów – w KAŻDEJ KAMPANII WYBORCZEJ (czy to poprzednia parlamentarna czy prezydencka).

    Jak widzisz głupota Dorna (i twoja) jest niezmierzona i można by o niej pisać i pisać ale… nie chce mi się.

  131. Szanowny Panie Lewy Polaku,

    Felieton Pana Passenta jest wredny co sie niestety coraz czesciej zdarza.

    Trzeba byc konsekwentnym a nie zawsze po stronie rzadzacych wbrew nieudanemu spoleczenstwu.

    Sergiusz ma swiete prawo i obowiazek oczekiwac od panstwa, na ktore my wszyscy placimy polowe swoich dochodow aby stwarzala odpowiednie warunki do pracy.

    Nie mozna wymagac od ludzi zeby brali swoje losy we wlasne rece i jednoczesnie wiazac im te rece niezliczonymi obciazeniami, neefektywymi instytucjami, przepisami, obciazeniami podatkowymi, zamknietymi zawodami (mafiami, klikami, korporacjami) itd.

    Albo sie jest za liberalizmem i wolnym rynkiem i obcina sie podatki o polowe, redukuje administracje o polowe, wyrzuca sie caly gorset etytstycznego nieruchawego i pasozytniczeo panstwa – daje sie ludziom wolna reke i wtedy
    MOZNA OD SERGIUSZOW WYMAGAC!

    Nie mozna jednoczesnie pasc kleszcza adminstracji panstwowej i udawac, ze to rynek i ludzie o wszystkim decyduja.

    Rybka albo pipka.

  132. Śleper pisze:
    2011-09-23 o godz. 00:12

    Opisywany ciężki los Sergiusza i jego rówieśników ktoś słusznie określił mianem pokolenia J.K-M, który jakimś cudem oczarował młodzież ideą skrajnego liberalizmu…”

    Nie musi byc zaraz skrajny Panie Sleper – wystarczy zeby byl.
    Niech mi Pan pokaze gdzie oprocz slow i idei jest jakikolwiek liberalizm w naszym obecnym panstwie.
    80% decyzji rozgrywa sie pod stolem miedzy urzednikami i zebysmy sie za bardzo tym nie interesowali wlasnie PO zaostrzyla zasady i zakres tajnosci…

    Liberalizm byl -…za Wilczka.
    Wtedy bylo 150 tysiecy ludzi w administracji a nie ponad 600 tysiecy jak dzisiaj.

    Dzis liberalizm to usprawiedliwienie dla etatystycznego panstwowego molocha az brak odpowiedzialnosci za cokolwiek.

    O wszystkim decyduja „rynki finansowe” bo jestesmy liberalni ale jedynie jezeli chodzi o konsekwencje niewydolnosci panstwa.

  133. magrud pisze:
    2011-09-23 o godz. 04:51 i oznajmia, ze zna prawde jak ustawic panstwo w ciagu dwudziestu lat. Gratuluje odwagi ducha….
    ET

  134. Czytałem gdzieś – kiedyś ale wcale nie tak dawno, że po otwarciu dostępu do aplikacji adwokackich znaczna ilość już wyedukowanych adwokatów
    ( dane liczbowe z dużych miast mówiły o setkach) nie może znaleźć pracy jako adwokaci i podejmują pracę ( jeśli znajdą) w najrozmaitszych zawodach, często z doradztwem i zastępstwem prawnym nie mających wiele wspólnego.
    Jeśli to prawda ( a dlaczego miałaby nie być ?) to miało być dobrze a wyszło jak…. zawsze.

  135. „….Sergiusz ma swiete prawo i obowiazek oczekiwac od panstwa, na ktore my wszyscy placimy polowe swoich dochodow aby stwarzala odpowiednie warunki do pracy.”
    No tak, socjalizm wiecznie żywy ! 😉

  136. stasieku pisze:

    2011-09-22 o godz. 17:15
    ————————-
    Szanowny Stasieku,

    cały jestem w tym, gdzie już nie żałuje się róż…
    Brak mnie już napedu, żeby polemizować o tym, co właśnie dogorywa.
    Mogę tylko , w formie zwierzenia, powiedzieć Tobie, że w realu , w tym kraju, znajdując „wytrychy” do JUTRA- wszędzie obijam się jak od ściany.
    „W tym kraju” , ma sugerować, że w innych krajach, jest pełna otwartość na nowe, oprzyżądowane idee, chociaż w Europie zauważa się niszczący ducha przedsiębiorczości- wpływ eurobiurokracji, która z istoty swojej jest zachowawcza , a więc i wsteczna…
    Pozatym bardzo przepraszam Ciebie i pozostałych blogowiczów , którzy mogli poczuć się dotknięci moją protekcjonalną formę, którą wbrew moim wewnętrznym kodom, nabyłem w realu, a może chciałem taką dosadnością , podrasować komunikatywność mojego przekazu…/?/

    Pozdrawiam,Sebastian

  137. magrud, 04.51. Ten ptasi móżdżek Sergiusza odzwierciedla stan anomii państwa po 22 latach rządów nieudaczników solidarnościowych. Tzw elity, które dorwały się przypadkowo do podarowanej im władzy rolę swoją postrzegają tylko w horyzoncie najbliższych wyborów, dostępie do koryta dla siebie i kumpli, nie narażając się przy tym groźnym rynkom finansowym, które w jednym dniu mogą ich znieść w niebyt. Tym rządzi się dzisiejszy świat karmiąc ciemne masy niepojętą dla większości ogłupiającą terminologią globalizacji, deglobalizacji, deregulacji, przystosowania strukturalnego, derywatów, finansjeryzacji, CDS; bełkotu neoliberalnego, który jak widać nieuchronnie zmierza do kryzysu lub katastrofy. Sergiusz jest ofiarą propagandy, kłamstwa, cynizmu i nieudolności rządzących. Tysiące specjalistów od zarządzania, marketingów, socjologii z wiedzą na poziomie dawnych techników mogą zarządzać co najwyżej własnym bezrobociem lub badać głębię własnej frustracji, głupoty i bezradności. I nie ma wyjścia. Ibrahim Warde pisze w ostatnim LMD „dogmaty przyjęte w ostatnich 30 latach wydają być niezniszczalne. Prawie wszystkie interwencje publiczne nastawione są w pierwszej kolejności na pocieszenie rynków i ochronę sektora finansowego, który poniewiera państwami i ich długami.” Sergiusz powinien czuć się sponiewierany i być sobie winnym samemu za głosowanie na mniejsze zło.

  138. @Zosienko

    Wyjdzie na to, ze jestem upierdliwy, ale wole dmuchac na zimne(prezes by powiedzial, ze woli dmuchac na gorace), ale jak sie juz cos pisze to trzeba zeby podawac rzetelne fakty, bo inaczej przyczepi sie jakis kadett, albo walkabout, albo nie daj boze zdziwiona i zarzuca Ci Mont Everest insynuacji i klamstwa. Chdzi mi o tego pana paprykarza. Otoz na pewno nie jest on spod Koluszek, tylko spod Przysuchy albo Zwolenia. Trzeba te informacje sprawdzic, zeby tym samym wytracic argumenty fanom pana paprykarza, ze podajesz klamliwe informacje odnosnie miejsca zamieszkania ich idola.
    Znasz powiedzenie o zonie Cezara, badz jak ona.!

  139. wiesiek59 pisze:

    2011-09-22 o godz. 20:02
    „Kraje bogate będą musiały się przymierzyć do wizji Zajdla z „Limes Inferior”
    Albo do pensji obywatelskiej.
    Albo wrócimy do czasów Rzymu, tylko nowym Rzymianom chleb i igrzyska nie wystarczą, sądząc po Londynie, Atenach, Madrycie……”
    ——————————-

    Szanowny Wieśku 59,

    ogólnie, jest dokładnie tak jak napisałeś. Ponieważ dzisiejsze wyzwania są wyłącznie w skali g;lobalnej, „wynalazki” na problemy JUTRA, pomimo pokrewieństwa z tym co napisałeś – mogą być w szczegółach nieporównywalnie różne.
    Zajdel, swoje „proroctwa” ubrał w efekciarską literacko formę.To co nas czeka, ędzie do nas wpełzać niepostrzeżenie, i zawsze ubrane będzie w efektowną, łatwą i przyjemną formę/jak w przekazach medialnych/. Z naszą obecną, zmaglowaną świadomością, nawet nie zauważymy, że już żyjemy w krainie Kafki <Orwella i Zajdla. W mediach nam pokażą, że to co jest, to w stosunku do starego, romantycznego neoliberalizmu- będzie cool, i my będziemy szczęśliwyi, że z łaski Pana będziemy mieć szczęście żyć w tej wspaniałej epoce. Będziemy mieć nowych idoli, nowe sensy i spełnienia, i co najważniejsze, będziemy szczęśliwi, bo inni będą wiedzieli jak nas akceptować i szanować za nasze przyszłe, epokowe sukcesy…
    Już dzisiaj , siłą naszej, ludzkiej natury, w wielu umysłach rodzą się nowe idee i rozwiązania dla problemów JUTRA, które już pozwalają sobie na brutalne wpyczanie się do naszej rzeczywistości , przez zepsutą futrkę od WCZORAJ. Te najbardziej trafione, będą miały niewyobtrażalną wartość, a to ędzie argumentem usprawiedliwiającymk wszelkie dolegliwości uboczne, kiedy one już zapanują…

    Pozdrawiam,Sebastian

  140. Panie Korn, oczywiscie, ze świat poszedł do przodu, a Polska dwukrotnie szybciej. Mój syn nie miał juz takich klopotow, jak ja. Swoje pierwsze duże pieniądze za projekt informatyczny zarobil w wieku 12 lat i juz nigdy potem nie wziął od matki nawet zlotowki na swoje plyty, książki i przyjemnosci:))) Sam sobie wybrał liceum, potem studia, pierwsza prace, druga, trzecia…A kiedy spotkał „te” dziewczynę – wynajął za wlasne pieniadze dla nich mieszkanie. Dzis jest cenionym fachowcem w Warszawie, Londynie i Amsterdamie. Więc niech mi taki Sergiusz nie truje o swoich klopotach, bo takie, jak on, niedojdy, zawsze beda miały klopoty niezaleznie od formy rzadów i partii u władzy.

  141. 1. walkabout pisze:
    2011-09-22 o godz. 22:50
    O fatalnym premierze, szefie MSZ i Polsce izolowanej pisze Dorn
    http://ludwikdorn.salon24.pl/345301,mniej-po-wiecej-miliardow

    Mój komentarz

    Posłużę się metodą autora linkowanego felietonu, który spuentował swoje czarne prognozy zdaniem:

    „Jeśli chodzi o negocjacje nad budżetem to z dwojga złego czułbym się pewniej, gdyby negocjował Leszek Miller, a nie Donald Tusk. Co twardziel, to twardziel, a co mięczak, to mięczak.”

    Abym, uwierzył w słowa „podwalającego się” byłego palladyna do wodza jedynie słusznych Polaków, musiałbym uwierzyć w to, że ma tęgą głowę. Niestety, opojek pozostaje opojkiem.

    Bardzo przepraszam, ale powtarzam, to jest metoda autora felietonu. Niech się w niej przejrzy.

    Nie kieruję tych słów do walkabouta, który jest tylko echem.

    Pzdr, TJ

  142. Pan Passent twierdzi m.in. że opłata za drugi rok studiów jest jak najbardziej sprawiedliwa, gdyż promuje nowych studentów, a nie pozbawia części z nich miejsc na uczelniach wyższych. Jako świeży absolwent studiów magisterskich muszę przyznać, że ma to sens. Po pierwsze, dla najlepszych studentów drugi kierunek jest ciągle bezpłatny, po drugie, wybór drugiego kierunku kształcenia nie może być decyzją pochopną i bez znaczenia. Dzisiaj mamy wielu kolekcjonerów wpisów, uważających np. że lepsze dwa dowolne kierunki w Curriculum Vitae niż jeden. Do czego zmierzam? Do absurdów jakimi jest kończenie np. Stosunków Międzynarodowych i równolegle Europeistyki, czy też tej drugiej i np. politologii. We wspomnianych przypadkach znacząca większość opracowywanych zagadnień i przedmiotów powiela się, studenci zaliczając na jednej uczelni materiał, z indeksami biegną na drugą celem uzyskania przepisanej oceny. W ostatecznym rozrachunku wychodzi na to, że dwa, góra trzy przedmioty są czymś nowym, czymś więcej niż dotychczas poruszane kwestie na pierwszym z kierunków.
    Co do postawy roszczeniowej przedstawianej przez Pana Łukasiewicza, to jest to zjawisko dosyć powszechne w dzisiejszej Polsce. I z żadnej strony nie upatruję w tym winy Sergiusza, Prawda jest taka, że zarówno on, ja i setki tysięcy młodych ludzi dało się najzwyczajniej w świecie oszukać. Traktowaliśmy studia jako bramę otwierającą wszystkie drzwi, wyrastaliśmy z przekonaniem, że studia są czymś wyjątkowym elitarnym. Pamiętam jak od najmłodszych lat rodzice wpajali mi, że będę się dobrze uczył, pójdę na studia, zdobędę dobrą pracę. Marzyłem o tym. Każdy z nas marzył. Wybrałem kierunek, który sama uczelnia reklamowała w ten sposób, że na twarzy pojawiały się wypieki. Miałem skończyć Europeistykę jako drugi rocznik, nie spodziewałem się takiej konkurencji jaką mają np. absolwenci popularnego Zarządzania i Marketingu. Okres studiów to był wiatr na moje żagle. Po obronie zaś przyszedł sztorm. Okazało się, że stoję dokładnie w tym samym miejscu, w którym byłem kilka lat wcześniej. Mogę porozmawiać więcej na temat historii, co nie co wiem na różne tematy dotyczące np. ustrojów państw Unii Europejskiej, integrację mam w małym palcu. I cóż z tego? Nie mam żadnych uprawnień, żadnych wyjątkowych umiejętności, nie widziałem nawet wzoru podania o dofinansowanie przedsiębiorstwa ze środków unijnych. Nie wspomnę o nauce języków, która również okazała się farsą. Czy nie mam prawa być złym?
    Za czasów zamierzchłych, których pamiętać nijak nie mogę ze względu na mój wiek, czyli za Polski Ludowej, na studia szli nieliczni. Nie uważam, aby tamten okres był czymś dobrym, ale studia wyższe spełniały swoje zadanie. Wybrani, zdolni, ruszali zdobywać wiedzę na państwowe uczelnie, po ukończeniu faktycznie mieli możliwość pracy w wyuczonym zawodzie. A dzisiaj? Na studia idzie niemal każdy. Uczelnie przyjmują studentów często już nawet bez punktowych progów minimalnych. Jak starałem się o przyjęcie na Europeistykę musiałem mieć wysokie wyniki z egzaminu maturalnego, pułap punktów umożliwiających nie tylko dostanie się, lecz w ogóle rozważanie mojej kandydatury na studia wynosił trzycyfrową liczbę punktów. W tym roku, podobnie jak i w ubiegłym nie istniało coś takiego jak próg minimalny. Przyjmowano wszystkich, zewsząd, trzycyfrowe wyniki posiadali nieliczni. I nie jest to specyfika tylko mojej uczelni. I jeszcze jedna znacząca różnica: kiedy starałem się o przyjęcie na studia, na mój rocznik przyjęto ok. 60 osób. Dzisiaj na ten sam kierunek przyjmuje się ok. 300. Ofert pracy naturalnie nie przybywa.
    Przyjmowanie studentów „z ulicy”, bez testów, bez stawiania jakiejkolwiek poprzeczki, jest pospolite nie tylko na studiach licencjackich lecz również magisterskich. Miałem przypadek w grupie, nazwałbym go ewenementem, osoby nie potrafiącej na ostatnim roku przeczytać ze zrozumieniem tekstu, wyciągnąć jakichkolwiek wniosków, napisać referatu. Jeśli to ostatnie cudem się udało (czyt. Udało się poprawnie przepisać wyjaśnienie hasła z popularnej Wikipedii), to już odczytanie tego na forum było wysiłkiem ponad siły. Inna rzecz, że opracowanie było nie na temat, przykład: Omawianie Europejskiej Strategii Bezpieczeństwa – dokumentu, w wykonaniu danej osoby – historia Unii Europejskiej. Nie chcę już się znęcać, dodam tylko, że nawet w tym były znaczne błędy i przekłamania.
    Taka polityka edukacyjna, przyjmowanie każdego złożonego podania, skutkuje oczywiście wzrostem procentowym absolwentów szkół wyższych. Na tle innych państw Europy czy nawet świata na papierze nie wygląda to źle. W praktyce jednak mamy do czynienia z dziesiątkami, jak nie setkami tysięcy osób kończących studia, pozbawionych często szans na zatrudnienie w zawodzie. Co z tego, że magistrów będą miliony, kiedy poziom ich edukacji pozostanie mizerny. Dlatego uważam, że odpłatny drugi kierunek studiów to dopiero pierwszy krok ku normalności. Wiele czasu zajmują w Polsce rozważania nad egzaminami gimnazjalnymi, nad kształtem matur, niewiele dzieje się jednak w sferze szkolnictwa wyższego. To właśnie tutaj przydałby się szereg reform. Jeśli nic z tym nie zrobimy, czeka nas wzrost frustracji, wzrost napięcia społecznego i nasi studenci, nasza młodzież również może się zbuntować. Patrząc na to, co dzieje się w krajach Europy Zachodniej, w krajach Starej Unii, musimy być przygotowani, że również nasi żacy wyjdą wreszcie na ulice i dadzą upust narastającym emocjom.
    Zmierzając już ku końcowi poruszę jeszcze kwestię kredytów. Pan Passent wspomniał o spłacaniu kredytów studenckich. Owszem, kredyty studenckie są ważne, lecz wydaje mi się, iż na uczelniach prywatnych, w państwach, gdzie edukacja jest płatna i zupełnie inaczej zorganizowana jest pomoc socjalna niż w Polsce. Przy polskim systemie stypendialnym nie ma obecnie potrzeby zaciągania wysokich kredytów na studia, koszty kształcenia są ciągle dużo niższe niż np. w Wielkiej Brytanii czy USA. Czym innym jest jednak zdolność kredytowa absolwentów. Po ukończeniu studiów, przy założeniu kilkuletniego okresu pracy, młody człowiek chciałby założyć rodzinę, zaciągnąć wymarzony kredyt na mieszkanie, słowem mieć coś swojego. W obecnej sytuacji niestety, ale rzadko kto ma taką możliwość. Wszystko spowodowane tak zwanymi śmieciowymi umowami. Pracodawcy w Polsce chcą bowiem przyjmować, ale na bezpłatne praktyki i staże. Przy zatrudnieniu na dłużej najczęściej zawierane są umowy-zlecenia lub w lepszym wariancie – umowy o pracę na czas określony, rzadko przekraczający 12 miesięcy. Tutaj gniew i frustracja są moim zdaniem jak najbardziej uzasadnione. Rozumiem, że w ramach obrony obecnego systemu, ktoś mógłby wytoczyć działa, że absolwent nic nie umie, nie ma doświadczenia itd. Skoro tak, to ktoś go powinien nauczyć. Ale nie w ramach stażu, za wynagrodzenie stażowe nie da się bowiem utrzymać w stolicy, w innych większych miastach też nie.
    Podsumowując, nie twierdzę, że studentom czy absolwentom coś się należy za sam okres studiowania, bo nie o to tutaj chodzi. Faktem jest, że odebranie dyplomu, następnie wielomiesięczne, bezskuteczne poszukiwanie pracy pozwala zwątpić w obraną drogę i sens edukacji. Studia, jak napisałem na wstępie, powinny mimo wszystko jeśli nie otwierać, to chociaż uchylać bramy, dzisiaj zaś mądrzejsze wydają się być osoby, które na studia nie poszły. Piętnowane przez lata szkoły zawodowe zapewnią dzisiaj pewniejsze i wyższe wynagrodzenie niż większość kształcących uczelni. Pytanie co dalej z tymi masami studentów, którzy dalej nieświadomi wchodzą do tej machiny produkującej bezrobotnych magistrów. Kto wreszcie na poważnie zainteresuje się losem oszukanych absolwentów? Oszukanych wpierw przez stereotypy, przez rodziców, przez wszelkie autorytety, wreszcie przez same uczelnie informujące o możliwościach dostępnych po ukończeniu studiów. Możliwości są, owszem, jak ktoś kiedyś żartobliwie powiedział: Po studiach mogę pracować wszędzie. Na myjni, na stacji, wykładać towar w Tesco lub podawać frytki w McDonalds.

    Więcej na moim bogu: pawelbaranski.blogspot.com

  143. Patrzac na rozwoj jaki przyjely zachodnie spoleczenstwa, musze zawsze myslec o niezapomnianym Kurt Vonnegut i jego dystopicznej „Player Piano“. W ksiazce tej wydanej w 1952 roku, autor pokusil sie juz wtedy o opis spoleczenstwa post industrialnego, w ktorym brakuje wydajnej i sensownej pracy dla pokaznej czesci ludnosci. Kurt Vonnegut, w swoim naiwnym pesymizmie wyobrazal sobie, ze bogatsza czesc spoleczenstwa z zwyklych racjonalnych przeslanek, dla wlasnego bezpieczenstwa i zachowania pokoju spolecznego, zadba o jakiejs w miare sensowne zajecie i utrzymanie dla tych „niepotrzebnych“.
    Po latach neoliberalnej indoktrynacji ta, pomyslana wtedy jako pesymistyczna, wizja swiata stala sie calkowita utopia. Nasze spoleczenstwa ulegaja rozkladowi, wiez spoleczna miedzy tymi na dole i na gorze zostala zerwana. W srodku naszego spoleczenstwa wyrastaja, oprocz calkiem realnych murow, mury z zawisci pogardy i strachu.
    „Dobrobyt dla wszystkich“.
    To haslo brzmi dzisiaj jak komunistyczne bluznierstwo, tymczasem liberalizm mial kiedys rzeczywiscie swoj spoleczny nurt, ktoremu przyswiecala troska o cale spoleczenstwo. Los liberalizmu mozna porownac z losem socjalizmu. W ostatecznym rozrachunk obie te ideje zostaly zawlaszczone przez waska gruppe decydentow, wykorzystujacych je jedynie dla wlasnych korzysci.
    Neoliberalisci, przez doktrynalna koncentracje na liberalizacji zycia gospodarczego, ktorej maja sie podporzadkowac wszystkie inne dziedziny zycia, stali sie Czerwonymi Khmerami liberalizmu. Problem dla swiata lezy tylko w tym, ze ich wplyw nie ograniczyl sie do Kambodzy. Ich najwiekszy sukcesem pozostana; zniszczone gospodarki, glebokie podzialy spoleczne i calkowita kompromitacja liberalizmu. I to wszysko tylko po to aby zwiekszyc kocentracje kapitalu w rekach tych, ktorzy i tak juz nie wiedza gdzie ze swoimi pieniedzmi.
    Pesymistyczna wizja czlowieka jako istoty skrajnie aspolecznej, ktorej wszystkie dzialania skierowane sa tylko na wlasna korzysc, sa cywilizacyjnym i kulturalnym krokiem wstecz i nalezy ja przezwyciezyc.

  144. Protest w Bundestagu – http://www.stachurska.eu/?p=4894

    I wywiad red. Jacka Żakowskiego z Ladislau Dowborem, byłym doradcą prezydenta Braylii, Luli da Silvy: Jak zarybisz, tak złowisz – http://www.polityka.pl/swiat/rozmowy/1518772,1,z-ladislau-dowborem-doradca-bylego-prezydenta-brazyli.read .

  145. Arabskiej rewolucji nie bedzie……..

    Czy veto USA przy glosowaniu w Radzie Bezpieczenstwa w sprawie przyjecia Palestyny jako czlonka bedzie mialo negatywny wplyw na ruchy rewolucyjne w krajach arabskich?

    Przedsiewziecie pezydenta Palestyny jest bowiem dosc ryzykowne i moze opoznic ruchy rewolucyjne w ww krajach. Swiat arabski bedzie (slusznie) protestowal przeciw stanowisku USA. Szczegolnie mlodziez wyjdzie na ulice (slusznie) i bedzie mniej lub bardziej skutecznie protestowala. Kolejna Intyfada nie jest wykluczona, a wrecz do przewidzenia. Prostesty przeciw USA beda na porzadku dziennym. Problem polega na tym, ze moga one doslownie zburzyc nowobudowany “porzadek” po majacych ostatnio miejsce ruchach rewolucyjnych w wielu krajach arabskich. Zaangazowanie mlodych ludzi w sprawe Palestyny jest zrozumiale po latach inercji i plonnych „rokowaniach“.

    Cieszyc beda sie jedynie dyktatorzy w Syrii i Jemenie, ucieszy sie rowniez poszukiwany pulkownik M. al-Gaddafi. Wtorowac mu beda egipscy oficerowie tracacy wladze.

    Uwaga niezadowolonych zostanie skierowana wylacznie na USA i Izrael. Nic lepszego nie moze sie przydarzyc Assadowi i kolegom. Beda zobowiazani wobec Abbasa i podziekuja mu za obecna inicjatywe w UN.

    Z drugiej strony polityczna inercja w sprawie Palestyny trwajaca w regionie od lat moze zmienic pojecie czasu, ktory moznabyloby okreslic jako „Unzeit“. Nie poruszam tu wewnetrznych sprzecznosci wsrod Palestynczykow. Problem zawieszony w przestrzeni zawsze goreje, gdy zabraknie pojecia czasu oraz kalendarza wydarzen. W ten sposob jakiekolwiek dzialanie czy brak jakiegokolwiek dzialania konfliktu nie rozwiazuje, przynajmniej nie w nastepnych dziesieciu latach.

    ET

  146. Cytat z Bundestagu……Szef frakcji Socjaldemokratow tierdzi, ze kurze gowna przy grupie Chadekow sa duza formacja…..

    ET

  147. jasny gwint pisze:
    2011-09-23 o godz. 10:24

    „odzwierciedla stan anomii państwa po 22 latach rządów nieudaczników solidarnościowych”

    III RP tajlepsze 20 lat w historii Polski. I tylko głupków jakby więcej (czego jesteś świetnym przykładem).

  148. Ofiara reżimu. Mężczyzna prawdopodobnie bezrobotny podpalił się pod Tuskiem w Warszawie. Należy postawić pomnik i zmienić nazwę ulicy na nowego bohatera. Podobnie jak za komuny gdy podpalali się schizofrenicy.
    Każda epoka ma swoje ofiary.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10341559,Samospalenie_pod_Kancelaria_Premiera.html

  149. Bravo Panie Danielu! Artykul z ktorym Pan polemizuje, wkladam do tego samego worka co kretynskie pytanie imc Kowalczyka, najslynniejszego hodowcy papryki w Polsce, do Tuska ‚Jak Zyc’? Jesli dorosly facet, z jakims juz dorobkiem, zadaje takie pytanie, to znaczy ze jest kretynem i nie warto mu pomagac, bo i tak wszystko pojdzie namarne. Zal tylko, tzw Media rozdmuchaly ten infantylny wypadek. Niesteyy wraca PRL w jagorszym tego slowa znaczeniu, kiedy Panstwo wiedzialo lepiej od obywatela a obywatel czul ze to Panstwo jest mu winne cokolwiek. Straszne!!!

  150. Paweł Barański
    Inzynier mechanik czy informatyk nie pracuje ani w myjni ani w Tesco. Czy jako absolwent europeistyki nie zdaje Pan sobie sprawy że jest kilkadziesiat „specjalności” na róznych prywatnych szkólkach, które nie gwarantują nawet 5 cioprocentowej szansy na godną prace i wynagrodznie nie tylko w Polsce, ale także w całej UNII ?
    W peerelu w zasadzie planowano ilośc absolwentów do potrzeb gfospodarki i nie było tego problemu, ale można było dostać nakaz pracy 700 km od uczelni albo rodzinnego domu. Istniały jednak także takie specjalności jak słynna historia sztuki, gdzie dobijały sie setki studentów ( głownie studentek) na jedno miejsce, mimo że groziła im posada asystentki w jakimś gminnym muzeum na kresach. Ale to były raczej studia dla panienek i paniczyków z dobrych domów, którym i tak bogaci rodzice załatwili dobrą prace w stolicy, albo innej metropolii/. Niemniej liczba miejsc na studiach tego typu była bardzo ograniczona. Obecnie na tzw wolnym rynku liczba uczelni i absolwentów „śmieciowych kierunków” wielokrotnier przewyższa liczbę wolnych miejsc pracy wiec szanse na dobrą pracę mają tylko absolwenci np medycyny lub kierunków technicznych, dobrze znający jezyki, i wszyscy o tym wiedzą. Cała wiec dyskusja na blogu jest NIE NA POZIOMIE !.

  151. To jeszcze wspomnienia Ladislau Dowbora, rozmówcy red. Jacka Żakowskiego – http://dowbor.org/mozaika.asp .

  152. Leksie,
    a dlaczego wyszło jak zawsze, chociaż miało być dobrze?

    Przyczyny widzę takie. To nie prawda, że prawników jest u nas za dużo, że podaż prawników jest niewspółmierna do popytu na ich usługi. Prawda jest taka, że popyt jest stłamszony, a to stłamszenie wynika z braku zdrowych fundamentów państwa prawnego, o których nie pomyślano i nie myśli się dalej. Liczy się bowiem święty spokój, a by go nie zakłócać najważniejsze jest tropienie politycznych zamachowców na wzorcowy dla wielu ustrój III RP.

    Czynniki hamujące popyt na usługi prawne strzelę spod dużego palca:

    1. Wciąż niska świadomość prawna społeczeństwa. Do adwokata idzie się, żeby odzyskać wierzytelności przez komornika lub gdy nad głową wisi sankcja prawna w postaci kary więzienia. Szacuje się, że ok. 70% społeczeństwa nie miała nigdy kontaktu z prawnikiem.

    2. Usługi prawnicze należą do tych wysoko wyspecjalizowanych i z tego już choćby powodu nie mogą być tanie (za wiedzę trzeba płacić). I nie są tanie, zwłaszcza, że inne składniki ceny usług są u nas wyższe niż gdzie indziej (nie tylko relatywnie – czynsze, komunikacja, transport, opłaty, itp.)

    3. Niewydolność i makabryczna opieszałość sądów zniechęca do wykorzystywania drogi prawnej nawet tych, których stać na usługi prawnicze. Wolą oni korzystać z efektywniejszej i szybszej drogi na skróty, bo Polska jest jedynie zadeklarowanym państwem prawa, a ten kto chciał ten stan zmienić, sięgajac po metody tyleż radykalne, co nieskuteczne, skazany jest dotąd na pośmiewisko polskich elit, w tym Lexa. Pomysł sam nie tyle że wyśmiano i sponiewierano. Ważniejsze, że pozbawiono go wszelkiego społecznego sensu. III RP, mocno wystraszona, w rezultacie na krótko zatriumfowała pod rządami Tuska.

    4. Najwiekszą jednak barierę popytową na uslugi prawnicze stanowi tzw. poziom zamożności społeczeństwa i obraz jej rozkładu. Za tym już jednak stoi przekonanie ideologów III RP, że nic tak Polski nie rozwija jak pogłębiajace się rozwarstwienie i grube pokłady biedy. Polskę bowiem rozwijają bogacze, a biedni są jej nieznośnym utrapieniem. Wiekszości z nas po prostu nie stać na zasięgniecie najprostszej porady prawnej, stąd mamy w III RP raj dla różnego asortymentu oszustów, wyłudzaczy i przekrętasów, często żyjących jako senatorowie w długiej i błogiej bezkarności.

    5. W tych warunkach państwa bezprawia wynik pojedynku prawnego między dajmy na to korporacją ‚Agora’ a pisarzem z Milanówka jest z góry przesądzony. Nie mówiąc już o pojedynku szaraka Kowalskiego z omnipotentnym państwem. Jeżeli szaraczkowi wytrwałości i życia starczy, może i wygrać sprawę po 10 latach mordęgi procesowej. Często dopiero w Strasburgu.

    6. Z drugiej zaś strony, tej podażowej, zrobiono prawie wszystko, by usługi prawne do niedawna mogły być nieewidencjonowane ze względów fiskalnych. Gdy poprzedni rząd uparł się jednak, by je ewidencjonować, lobby prawnicze zadbało szybko, żeby stawki były ustalone na poziomie minimalnym, ale jednocześnie zaporowym dla większosci potencjalnych odbiorców.

  153. Andrzej Falicz pisze: 2011-09-23 o godz. 09:17
    Poruszyłeś trzy kwestie: definicję liberalizmu, administracji państwowej i tzw. rynków. Jeśli chodzi o liberalizm, to wygląda mi na to, że jest podobnie jak z komunizmem, który w chwilach ewidentnych porażek usprawiedliwiał je niedostosowaniem społeczeństwa do tej szczytnej idei. No, społeczeństwo było winne, bo jeszcze nie dorosło. Nie dorosło do tego stopnia, że postanowiło obalić tą utopię i wpakowało się w następną, którą co rusz ktoś inaczej definiuje. Nie zamierzam się spierać o liberalizm, bo gołym okiem widać zmierzch tej idei, po której być może pozostanie kilka pomysłów i nic więcej.
    O administracji wystarczająco dużo powiedział w swoim filmie „Zezowate szczęście” reżyser Andrzej Munk. Niedościgniony (do dzisiaj ) Kobiela w roli Piszczyka zostaje szefem biura, które po jego zarządem pęcznieje w oczach ( na filmie w pomieszczeniu biurowym przybywa urzędników w zawrotnym tempie). Jedną z przyczyn katastrofy finansowej w Grecji jest właśnie administracja, w której pracowało (może dalej się nic nie zmieniło) podobno 1mln ludzi, co na 11 mln społeczeństwo jest grubą przesadą.
    Na koniec rynki, zwrot eufemistyczny za którym kryją się jednak konkretne instytucje finansowe posiadające nazwę i adres. Kiedyś kapitalista odpowiadał za swoje czyny całym majątkiem i jeśli jego pracownicy szli na dno to on razem z nimi. Dzisiaj jak wiemy, na dno idzie prekariat, a szefowie owych rynków nie, oni wypłacają sobie sowite premie, nawet gdy bank którym zarządzają poniósł straty. Jak do tego doszło? Trzeba by się cofnąć o jakieś 30 lat (a może i więcej) i przypomnieć sobie, co też się wydarzyło w USA, a następnie w Wielkiej Brytanii i innych krajach wysoko rozwiniętych.
    Dzisiaj bank centralny USA odmówił drukowania kolejnych miliardów dolarów na pokrycie deficytu i wygląda na to, że dopiero się teraz dowiemy jak wygląda prawdziwy kryzys. Ekonomia jest nauką społeczną, a w księgowości 2+2 zawsze się równa 4 i teraz się o tym przekonamy.
    Pozdrawiam

  154. Lex pisze:
    2011-09-23 o godz. 10:11

    No tak, socjalizm wiecznie żywy ! ;)…”

    A glupota wiecznie zywa – bo domyslam sie, ze nie doczytales do konca.

    Oczywiscie swiat jest pelny genialnych 12-letnich informatykow jak dzieci Kaliny.

    Zdarzaja sie jednak niedojdy…, ktore nawet w wieku 13 lat jeszcze sie nie usamodzienily.

    pytam:
    co mozna wymagac od panstwa w zamian za polowe naszych dochodow?

    Czy istnieje cos takiego jak polityka gospodarcza i inwestowanie w kapital spoleczny?

    Czy fakt podwojenia bezrobocia wsrod mlodych mozna zapisac jako sukces PO czy porazke?
    Jakie korzysci plyna dla Polski z 25% bezrobocia wsrod mlodych i jakie sa rzadowe priorytety?
    Orliki, Euro ?
    A ile w porownaniu do nich idzie na polityke gospodarcza i systemowe ulatwienia w otwieraniu rynku pracy i stwarzaniu mozliwosci dla mlodych wchodzacych na rynek pracy itd.
    Chociazby ulgi podatkowe przy zatrudnianiu itd.

    Podam przyklad z zycia jezeli w ramach „rynkowej racjonalizacji” zlikwidujemy nasz przemysl stoczniowy a wykszalceni kosztem kilkuset tysiecy (naszych wspolnych pieniedzy) na lebka inzynierowie stoczniowcy beda zmuszoni by wyjechac i pracowac w dotowanych przez panstwo stoczniach niemieckich (i tam placic podatki…) to gdzie zaczyna sie swiadome rzadzenie a gdzie debilizm.

    Czy ci stoczniowcy gdyby chcieli pracowac w Polsce a nie mogli to mieliby prawo narzekac na wladze w Polsce?
    Czy to marudzace niedojdy, ktore zamiast zostac ponadustrojowymi publicystami, na ktorych kazda wladza znajdzie zapotrzebowanie pokonczyli takie kretynskie studia jak budowa statkow…

  155. Paprykarz z Tuska

    Jak żyć? – pyta lud, czy jest pomny tego, że to odrywa go od ważniejszego pytania – jak umierać? Za Polskę? jeśli tak, to ale za którą?

    Profesor-redaktor Władysław Władyka pochyla się z troską nad zbolałym ludem. „Na nic wszystkie rzeczowe argumenty i wskazywania na obiektywne trudności przed jakimi stoi Polska w czasie wielkiego, globalnego kryzysu, pokazywanie faktycznego dorobku rządu i wskaźników ekonomicznych, które nas – porównawczo – wyróżniają w Europie, jak też przypominanie zaniechań i niemrawości modernizacyjnej poprzednich ekip” – martwi się WW. Dzisiaj przeczytałem, że średnia emerytura w Polsce przez ostatnie 4 lata wzrosła o ponad 32 procent, co daje ponad 3 procent rocznie realnie – po odjęciu inflacji. W którym kraju na świecie dzieje się tak dobrze (no może w Czadzie? ale Falicz musi nas w tym upewnić). Ja myśle, że to wina Tuska iż tak lud rozpuszcza i dezorientuje – JAK ŻYĆ? – o odpowiedź błaga lud. Emigrować może gdzieś? Do IV RP? DO PRL?

    http://www.polityka.pl/wybory2011/1519766,1,premier-tusk-i-jego-jazda-po-polsce.read

  156. @magrud, 04:51
    Mam swoją wizję idealnej kariery w Polsce, już gdzieś o tym pisałem, powtarzam się pod wpływem żarliwego jak zwykle komentarza magrud.
    Jest to agenda kariery ludzi bez kapitału na założenie własnego interesu, ludzi o psychice „pójdę do pracy w firmie x/instytucji użytku publicznego y, jako pracownik etatowy”

    od 6/7 lat do 18/19 lat nauka w szkołach różnych stopni. – rozwój ogólny, współżycie w grupie, trening umysłu przed trudniejszymi wyzwaniami, na jeszcze nie dookreślonej uczelni wyższej.
    od 18/19 lat do 22/24 studia wyższe (licencjackie/pełne) – trening umysłu, przed zdobywaniem umiejętności w różnej pracy, powtarzam, trening umysłu, a nie zdobywanie umiejętności. Jedyna umiejętnością wartą zdobycia w tym okresie jest umiejętność uczenia się rzeczy nowych
    i teraz 10latki kariery w pracy
    25-35 zdobywanie umiejętności
    35-45 robienie kariery, awansowanie
    45-55 zarządzanie operacyjne, prezesura/dyrektorowanie
    55-65 prezydencja, doradztwo

    W wielu rodzinach polskich, kraju o wytrzebionej, kilkupokoleniowej inteligencji, ciężko pracujący rodzice, pracujący często fizycznie, mówili dzieciom: „studiuj synu/córko, pamiętaj ucz się, będziesz miał/a łatwiejsze życie od naszego”.
    Trudno nie rozumieć takiego stanowiska rodziców. W podtekście rodzic myślał o pracy za biurkiem, czystych rękach – widział to w swojej pracy i zazdrościł. Był przekonany rodzic, że ta praca czeka na wykształcone dziecko.

    Presja społeczna po rewolucji 1998 roku była bardzo silna, kadra naukowa parła równie skutecznie, widząc szanse zarobkowe na kilku etatach – i weszliśmy do statystycznej czołówki „populacji studiującej”.
    Wielokrotnie wymieniane na blogu kierunki o imponujących nazwach „marketing/zarządzanie” zaczęły dominować.
    Trudno tym ludziom znaleźć pracę, szczególnie w czasach kryzysu, ale ich przygotowanie, ich umysł trenowany przez kilka lat, jest niewątpliwie cennym zasobem Polski.

    I teraz do sedna mojego przydługiego wstępu.
    Absolwent wyższej uczelni musi pogodzić się z tym, że praca jest tam, gdzie efekt tej pracy daje się sprzedać.
    Jeśli absolwent zarządzania myśli, że będzie po studiach zarządzał, to niech pamięta, że trzeba w pracy nauczyć się zarządzania. Uczelnia była miejscem treningu umysłu, coś tam zostanie z wykładów, jakieś podstawowe prawa NB właśnie weryfikowane przez zmieniający się świat.

    Absolwentka Zootechniki, M. Olejnik, ciężką pracą, wstawaniem przed świtem, marznięciem na płocie przed Belwederem, zrobiła niebywałą karierę dziennikarki telewizyjnej.
    Mnie Ona drażni jak cholera, ale Jej pracodawcy wiedzą, że przyciąga większość widzów i dobrze Jej płacą.
    Jestem przekonany, że gdybym należał,, ze swoimi wymaganiami widza, do większości, p. Olejnik potrafiłaby mnie przyciągnąć.
    P. Olejnik ma wytrenowany umysł na Zootechnice i nabyła niezbędne umiejętności gwiazdy telewizyjnej.

    A Daniel Passent, „z wykształcenia ekonomista” nie jest księgowym, choć gdyby się tym zajął po studiach w trzech uniwersytetach 1955-1963, byłby pewnie szanowanym profesorem ekonomii, cytowanym w świecie.
    Może by nam odpowiedział „what’s up?”

  157. prosze dac notke w sprawie wywiadu z press…jak skomentuje pan brak autoryzacji tekstu i cala rozmowe?

  158. W TOK FM usłyszałem, że mamy powyżej 300 „zamkniętych zawodów”, jesteśmy w czołówce europejskiej w zamykaniu. Nie wiem jak zamknięcia zawodu się mierzy, ale świadomość korporacyjności zawodowej w Polsce, wszyscy mamy.
    Jedną z silnych korporacji tworzą politycy. Nie będę wymieniał nazwisk, ale pomyślcie Państwo o kilku i spróbujcie znaleźć dla nich pracę. Ich jedyna umiejętność to sprawne gadanie. I to nie wszyscy…

  159. Nie grozi pobór
    Uzawodowienie armii, epokowa reforma, zmniejszy pewnie napór niektórych młodzieńców na uczelnie.
    W moich czasach, kilku znajomych poszło na jakieś marne/deficytowe studia, aby uniknąć wojska.
    Zarabiali w czasie studiów, obowiązki uczelniane były na drugim planie.

    Jeszcze jedno mi się przypomniało.
    Ja na Łączności miałem 46 godz. tygodniowo (w tym dzień wojska) a moje dzieci, jedno ukończyło a drugie studiuje na Politechnice Warszawskiej, mówiły cos niewyraźnie o 20 godzinach.

    Po zajęciach, ja do zajęć sportowych, a one do Internetu…

  160. Plakatowa akcja PiSu śwaiadczy, że zapotrzebowanie na utopię jest duże i dobrze karmione.

    Mam w rodzinie osobę, która twierdzi, źe w sklepach był tylko ocet, bo reżym chciał zagłodzić naród.

    Za dwa tygodnie zapewne wejdziemy w okres po którym pozostanie sedno:
    „A nie mówiłem, że kaczkom sięgało do połowy?!”

    Gdy chodziłem w króciótkich majtkach Polska uczyła się czytać i pisać.

    I do dziś absolwenci fast uniwersytetów nie potrafią podać definicji mądrego. Idą takie czasy, że za mądrego będzie uważany ten, co nie dał się złapać.

    A taki co daje skuteczne rady będzie musiał pod wpływem tortur wskazać, gdzie schował tą umowę z Mefistem.

    Jeśli masz mieszkanie z widokiem na dawną siedzibę Zielonego Sztandaru, to negocjuj z wydawcą Szybkiej Ciuchci lub Zdarzonka wynajęcie okna ekipie reporterskiej na wyłączność. I nagrania zmarzniętych i głodnych: „Oddaj obiecane!!!!” I buch koktajlem!!! Ale będzie się działo. „Nie po to uczyliśmy się politologii, żeby Chińczyk nas gonił do harówy!!!” „Prowadż na Kowno”, …

    Tyle pierwszych przyszłych tytułów gratis. Pszecierz im siE nalerzy!

    Proponuję rozpisać konkurs na remake trupa Rasputina i remake Maryjanny z przeziębionym cycem.

    Towarzysz TunikaZDrógiejRęcy właśnie skończył StuDnia i piszę 5-ą Alternatywy.

    Stasieku! Nie mąć w głowach. Polak z licencjatem z dodologii to jest to!
    To bagno musi być chyba wypalone przez pożar …

  161. a pisze:
    2011-09-23 o godz. 15:29
    „prosze dac notke w sprawie wywiadu z press…jak skomentuje pan brak autoryzacji tekstu”

    Brak autoryzacji skomentował już Strasburg:
    http://www.rp.pl/artykul/331985,683394-Strasburg-Autoryzacja-narusza-swobode–wypowiedzi.html

  162. Turecka demokracja…

    Premier Turcji cwiczy miesnie aparatu artykulacyjnego korzystajac urzadzenia do cwiczen jakim jest Izrael. Gdy armia dyktowala ton polityki tureckiej nie bylo konfliktow miedzy „politykami“ obu krajow.

    Demokratyzacja Turcji staje sie problemem dla Izraela. Demokracja, ktora nie musi i prawdopodobnie nie bedzie kalka procesow demokratycznych w Europie stanie sie wowczas problemem, gdy zredukuje wolnosc swoich obywateli li tylko do wolnych wyborow. Zmiana paradygmatu polityki tureckiej i procesu demokratyzacji nie ma wiekszego sensu bez zmiany mentalnosci pryncypalow oraz obywateli definujacych spoleczenstwo obywatelskie.

    Obywatele tureccy sa oczywiscie swiadomi swoich praw., ktorych beda starali sie bronic. Pozostaje pytanie, co z nimi uczynia, jak znajda swoje miesjce w swiecie, ktory oddala sie od tradycji, wiary. Trudne do pogodzenia jest propagowanie prawd religijnych i w wolnym spoleczenstwie. Mimo ze obywatele tureccy moga brac udzial w wolnych wyborach od 1950 roku, to pluralistyczny porzadek spoleczny oparty na panstwie prawa dopiero sie tworzy. Mimo oparcia w spoleczenstwie muzulmanskim, rzad turecki musi wziac pod uwage procesy sekularyzacyjne majace miejsce od stu lat.

    Sprzecznosci miedzy Islamem, a modernistycznym porzadkiem oraz sukces gospodarczy Turcji trudne sa do pogodzenia. Sukcesy Premiera Turcji oraz jego slabosc do Hamasu stawiaja Izrael przed kwestia tworzenia sie nowego porzadku w regionie przy respektowaniu praw czlowieka. Kwestia bez odpowiedzi pozostaje stosunek Hamasu do praw czlowieka. Moim zdaniem Hamas zainteresowany jest prawem telogicznym, a nie prawami czlowieka.. Wrogowie Hamasu znajduja sie na Zachodzie. Stosunek Turcji do Iranu poglebia polityczne sprzecznosci w regionie.

    Wierze jednak w oswiecenie oraz humanizm, nawet jesli bedzie to humanizm islamski. Od tego zalezy trwaly pokoj z Izraelem. Krytykujac agresywna polityke Izraela musimy jednoczesnie zdobyc sie na krytyke, gdy fanatycy muzulmanscy ignoruja prawa czlowieka. W ten sposob polityka zagraniczna Turcji komplikuje sie i staje sie trudna obecnie do “sprzedania”.

    ET

  163. Agregat Izrael-Palestyńczycy

    ET pisze:
    2011-09-23 o godz. 12:47
    „Czy veto USA przy glosowaniu w Radzie Bezpieczenstwa w sprawie przyjecia Palestyny jako czlonka bedzie mialo negatywny wplyw na ruchy rewolucyjne w krajach arabskich?”
    „Przedsiewziecie pezydenta Palestyny jest bowiem dosc ryzykowne i moze opoznic ruchy rewolucyjne w ww krajach. Swiat arabski bedzie (slusznie) protestowal przeciw stanowisku USA. ”
    „Problem polega na tym, ze moga one doslownie zburzyc nowobudowany “porzadek” po majacych ostatnio miejsce ruchach rewolucyjnych w wielu krajach arabskich. Zaangazowanie mlodych ludzi w sprawe Palestyny jest zrozumiale po latach inercji i plonnych „rokowaniach“.”
    „Z drugiej strony polityczna inercja w sprawie Palestyny trwajaca w regionie od lat moze zmienic pojecie czasu, ktory moznabyloby okreslic jako „Unzeit“. Nie poruszam tu wewnetrznych sprzecznosci wsrod Palestynczykow. Problem zawieszony w przestrzeni zawsze goreje, gdy zabraknie pojecia czasu oraz kalendarza wydarzen. W ten sposob jakiekolwiek dzialanie czy brak jakiegokolwiek dzialania konfliktu nie rozwiazuje, przynajmniej nie w nastepnych dziesieciu latach”.

    Mój komentarz

    Na ogół zgadzam się z Autorem w powyższej kwestii, jeśli chodzi o ryzyko i niestabilność.

    Brak sukcesu w ONZ z pewnością zrodzi jakieś protesty. Lecz to będzie brak sukcesu zapowiadany przez USA i interwencję Izraela, dający się przewidzieć, któryś z kolei brak sukcesu, po prostu wiadomy szlaban, barykada i tu nie można się spodziewać kroku do przodu.

    Osobiście widzę Bliski Wschód nie jako samoistne, intencjonalne zagrożenie dla pokoju, lecz jako groźbę okazjonalną, żarzący się stale pretekst, który, gdy tylko nadejdzie paliwo z jakiejkolwiek strony, może gwałtownie się rozpalić i stanowić na zasadzie sprzężenia zwrotnego zarzewie dla różnego rodzaju zamętów wszczynanych przez polityków spekulujących argumentami siłowymi.

    Ta groźba, ten ogieniek jest podobnie niebezpieczny, jak kiedyś Bałkany z symbolicznym Sarajewem, jak niedawny lokalny konflikt w rozpadającej się Jugosławii. Kumuluje się nieustannie, jest na razie sterowny, lecz powoli problem przekształca się w regularny zapalnik gotowy do użycia.

    Zapalnik, lont uruchamia się, czy zapala, w momentach szczególnych, na co dzień groźby wybuchu nie odczuwamy, lecz spięcia mogą przyjść znienacka, pretensje mogą się przekształcić w iskrzenie, a gotujący się do wyzwolenia mogą momentalnie utracić wszelki instynkt samozachowawczy.

    Ktoś może powiedzieć – ponad 60 lat z tym żyjemy i dajemy radę, ale ktoś inny może ripostować – niewypały wybuchają i po stu latach, a niektórzy politycy + zapalnik = wybuch.
    W przypadku Bliskiego Wschodu niewypał, to może być także, nie daj Boże, starter. Na tym polega groźba.

    Jeśli sytuacja na świecie będzie stabilna, to nikt nie będzie tego tykał, ale gdy chaos się wkradnie w poczynania państw, to kto wie, czy nie znajdzie się paru desperatów, na nowych przywódców świata kandydatów. A wtedy zarzewie bliskowschodnie jest jak znalazł. Prawdopodobieństwo takiego zbiegu okoliczności jest małe.

    Ale gdyby wyniosło np. 10 lub 20 procent? Drżyjcie narody. Bo przecież, to nie jest jedyny region zapalny i nie jedyna sprzeczność interesów. A prawdopodobieństwa się sumują – ze wszystkich stref do kupy. Niekiedy suma może dać 100 %. Na tym polega ryzyko.

    W ekonomii funkcjonują tzw. analitycy, w bankach, biurach maklerskich, agencjach ratingowych, funduszach ubezpieczeniowych, inwestycyjnych, itd., którzy oceniają liczbowo ryzyko danej transakcji, czy inwestycji.

    Dlaczego nie ma takich analityków w polityce?
    Można by preparować ratingi poszczególnym państwom. Ciekawe na ile by dzisiaj takie agencje, np. Honk-Kong First Politics, wyceniły kompleks bliskowschodni – agregat polityczny Izrael – Palestyńczycy?
    Czy pierwsze trzy litery alfabetu by wystarczyły?

    Tu zachodzi pewna analogia, którą może podeprzeć biologia. W biologii niektóre duże cząsteczki białka zaraz po utworzeniu nie mają tzw. ostatecznej konformacji (kształtu) potrzebnej do pełnienia przez nie wyspecjalizowanych zadań, do normalnego funkcjonowania.

    Te białka są jak gdyby niedojrzałe, nie są w stanie oddziaływać z innymi, mogą się tylko z nimi bezpłodnie obijać i sczepiać.
    Takie niedokończone białka potrzebują interwencji z zewnątrz, innych białek – wyspecjalizowanych aktywatorów, które sczepiając się z nimi na moment przeprowadzają operację nadania im ostatecznego, właściwego kształtu.

    Kompleks izraelsko palestyński zapętlony w bezładzie potrzebuje działania takich wyspecjalizowanych, zewnętrznych transformantów.

    Pzdr, TJ

  164. pracowac w dotowanych przez panstwo stoczniach niemieckich ………

    Przypominam, ze dotowanie przemyslu w UE jest regulowane w B.

    ET

  165. Na automatyka

    Zamiast głębiej zastanowić się nad radą (Jacobsky, 09-21 14:59) – nie można automatycznie wysnuwać analogii pomiędzy automatyką przemysłową i sterowaniem ekonomii, on błaga (09-21 15:53) – tylko nie zaczynaj ze mną na temat automatyki, opóźnień i tym podobnych zawiłości. Ja wychowałem całe pokolenie automatyków w kilku krajach, wiem, co masz na myśli, ale damy sobie spokój.

    Rzeczowo i na temat, jak na automatyka przystało. Nie pomyśli, że opóźnienia w automatyce przemysłowej to zupełnie co innego niż opóźnienia w gospodarce. Np. stopami porcentowymi bank centralny „steruje” inflacją, poprawniej mówiąc – wpływa na nią, próbuje ja utrzymać w ryzach celu inflacyjnego. Dawniej wybrzydzano na Balcerowicza, że się mija z celem (inflacyjnym) o pół punktu. To jest właśnie efekt „myślenia automatycznego”. Wiadomo (sic!), że zmiany stopy bankowej działa z opóźnieniem, dokładnie nie wiadomo jak długim, 6-12 miesięcy. Nie ma pewności jak mocno zareaguje na ten regulacyjny bodziec gopodarka, ta gospodarka, a nie amerykańska czy brytyjska. Przecież na stopę inflacji wpływa multum czynników, także kurs wymienny waluty, bo droższy import (ropy) wpływa na poziom cen i ten efekt jest odłożony i rozłożony w czasie. Automatyk nie dopuszcza myśli, że perturbacja w systemie globalnej gospodarki może mieć wiele podobieństw do perturbacji w rozumieniu mechaniki kwantowej:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_perturbacji
    przynajmniej poprzez aparat matematyki. Przewidywanie skutków bankructwa Grecji, które tak czy inaczej nastąpi, jest tu przedmiotem rozważań polityków, nie tylko gospodarczych, oraz rynków finansowych. A na nich odbywa się ścieranie poglądów nt. przyszłości, czyli przewidywań i spekulacji. Rostowski oczywiście uspakaja, spekulacje mają wpływ na zmiany cen na rynku w krótki okresie, ale pasą się one na informacjach i perturbacjach. Parafrazując JarKacza – jeśli nie jesteś spekulantem, to nic ci nie grozi ze strony rynków. Automatyk jest małym spekulantem i boi się konsekwencji. Zamiast przeczytać odpowiedni felieton red. Passa sprzed kilku lat.

  166. Do Teresy Stachurskiej,

    Jak zwykle doskonaly artykul mowiacy o tym, ze panstwo jednak moze…a skoro moze i tego nie robi to powinno byc odpowiedzialne za zaniechanie.

    To mial byc moze na mysli Sergiusz…


    Kapitał ludzki.
    Rynek może dostarczyć gospodarce kapitału finansowego na budowanie fabryk i kupowanie maszyn. Żeby fabryki działały, ktoś musi przez lata inwestować w przyszłych pracowników. Bez nich maszyny będą bezużyteczne. Podatki służą temu, żeby państwo tworzyło i dostarczało gospodarce kapitał ludzki, dzięki któremu firma osiągnie zyski. To wymaga kształcenia, leczenia, czasem dożywiania dzieci, czy budowania mieszkań, na które ludzi stać i w których dzieci będą mogły się uczyć.
    …”

  167. p.s.
    Inna sprawa, że zna się automatyk na robieniu kariery. A teraz doradza.

    p.s.(2)
    W Polsce jest przyzwolenie na „zamykanie” zawodów, no i popeerelowska pozostałość prawno-obyczajowa. Do tego zamykania należy dodać wszystkie inne posady, z których trudno i kosztownie jest zwolnić pracownika. To nie zachęca do zatrudniania młodych na normalny etat.

    Znam jednego faceta w Kanadzie, ekonomistę z wykształcenia pracującego jako informatyk. Opowiadał mi kiedyś, że poradzono mu po przyjeździe, aby na uniwersytecie zrobił sobie (kiedyś to było darmo) potwierdzenie ważności dyplomu. No więc podwierdził dyplom z UW („equivalent to MSc from a reputable Canadian university”), żadna tam nostryfikacja i poszedł szukać pracy. I nigdy nie zdarzyło mu się pokazywać te dokumenty: oryginal z UW i potwierdzenie z UofT. Z dwóch powodów: wierzyli mu na słowo, oraz to nie było takie ważne w porównaniu z latami doświadczenia zawodowego. Oczywiście kanadyjskie, łatwo sprawdzalne i konkretne doświadczenie liczyło się najbardziej. Więc je zdobywał. Co potwierdza teorię @stasieku o zdobywaniu kwalifkacji i robieniu kariery. Oprócz tego jest w Kanadzie trochę pracy fizycznej do wykonania, ale i tu jest ona mniej płatna.

  168. Andrzej Falicz pisze: 2011-09-23 o godz. 15:11

    „Czy to marudzace niedojdy, ktore zamiast zostac ponadustrojowymi publicystami, na ktorych kazda wladza znajdzie zapotrzebowanie pokonczyli takie kretynskie studia jak budowa statkow…”

    Kosmiczny ponadcywilizacyjny publicysta niech mi wyjaśni, dlaczego skończony studiami inżynier nie potrafił przemówić skutecznie do żon spawaczy Trójmiasta aby zabronili swym mężom pieprzenia spawania TIG?

    Wiele miesięcy temu ktoś na blogu opisywał jak lordowie stoczniowi zarabiający dwa razy wiecej niż robotnicy Cegielskiego okazywali pogardę i w końcu nie zapłacili za silnik. Bo lordowie mieli tyłki odcisnięte w w walce o uratowanie socjalizmu.

    Kilka numerów temu papierowa Polityka umieściła artykuł o fikcji bezrobocia w Polsce. Raz na tydzień słyszę opowieść o jakiejś kolejnej rodzinie, której nie opłaca się pracować oficjalnie bo stracą 2,5 tys. PLN zasiłku i możliwość pracy na czarno oraz dopłatę UE do odrolnienia.

    Polska stoi na kłamstwie. Wódz obiecujący paprykarzowi polepszenie mówi prawdę. 40 mln Polaków złoży się po 0,01 PLN i paprykarz zostanie bogatym kapciowym. Co proboszcz zażąda jako bakszysz nie wiadomo. Bo przecież to jego modlitwa pomogła zniweczyć proste skutki nieubezpieczonego kredytu.
    Bez boskiej zawieruchowej interwencji paprykarz nie zrozumiałby kto jest Największym Polakiem i Obrońcą Wiary. Wiary w Jego Geniusz.

    Wieki, wieki temu, pewien wyznawca religii liczb utopił swego ucznia wskazującego na niemożność stworzenia gwiazdy pięcioramiennej odręcznie.
    Dzis jego nazwisko tego kapłana dręczy wąsujących młodzieńców i rozkwitające podwiki. Zacznie się od: „Ten Dorn już żadnej bajki nie napisze!” aby Naród znał cenę apostazy.

    Tama assuańska powstała ale do dziś kapłani straszą lud, że gdy będzie nieposłuszny to z chińskiego pokoju usłyszą komendy Turinga aby Lemoniadowy Joe paraboliczny tor neutrin zamienił na hiperboliczny, bo to doprowadzi do anihilacji Tuska i zamknięcia na wieki pełowców w pętli czasu.

    Falski będzie się w grobie przewracał czytając: „Beata karmi Alika.”

    Obudźcie mnie gdy zgliszcza przestaną dymić.

  169. ależ jesteś drobiazgowy Lewy Polaku!. „Koluszki” to taka metafora.Pociąg wykoleił się między Koluszkami a Piotrkowem Tryb. Pojawił się premier, bo tak trzeba – a potem gdzieś zboczył w pola i nadział się na tego nadętego kułaka.Takim każda władza nie pasuje. Niegdyś wspólnie z badylarzami i właścicielami zakładów drobnej wytwórczości knuli przeciw władzy ludowej.

  170. @telegraphic observer, 16:10
    na ekonomistę
    Próbujesz z uporem maniaka robić ze mnie wała ekonomicznego i do tego przygłupa.
    Nie zrozumiałeś mojej próby tłumaczenia czegoś przez analogię.
    Zdanie
    Nie pomyśli, (to niby ja, stasieku) że opóźnienia w automatyce przemysłowej to zupełnie co innego niż opóźnienia w gospodarce.
    ma cechy boskiej arogancji. Telegraphic wie, o czym pomyślałem!?

    Ponieważ Jacobsky zrozumiał z mojego tekstu, że chcę wymyślić system automatyzacji do sterowania procesem ekonomicznym (!!?), muszę porzucić wyjaśnianie swoich poglądów/opinii przez analogie.
    OK, ale to jest jakieś koszmarne nieporozumienie!
    Ty też coś o „opóźnieniach rzeczywistych”, o jakichś perturbacjach– mamo, ratuj.
    Albo taki kwiatek nowomowy
    Automatyk nie dopuszcza myśli, że perturbacja w systemie globalnej gospodarki może mieć wiele podobieństw do perturbacji w rozumieniu mechaniki kwantowej:.
    Zupełnie jak p. Staniszkis.
    Serdecznie panów pozdrawiam, zejdźcie ze mnie, bo mi duszno.

  171. @staruszek, o 17:19, zakończył zdaniem:
    Obudźcie mnie, gdy zgliszcza przestaną dymić.
    i poczułem niepokój.
    Drogi staruszku, nie czekajmy na zgliszcza, obsikajmy chociaż zarzewie, starajmy się zapobiec, próbujmy coś na swój sposób!
    Wiem, że masz potencjał.

  172. Abbas przemowil – kto nie mial gesiej skorki?

    Historia sie dzieje – opportunisci milcza – ale tego sie nie da zatrzymac.

  173. staruszek pisze:
    2011-09-23 o godz. 15:51

    W pewnym opowiadaniu chyba Zajdla, ostatnim w kraju człowiekiem który zdobył wykształcenie średnie był hycel, a konduktor robił magisterium z teorii dziurkacza…..

    Ps.
    Na miejscu Sergiusza zacząłbym studiować sinologię……
    Język z przyszłością, a brak fachowców. Zdaje się jednak że nabór jest bardzo ograniczony……
    http://grono.net/sinologia-uw/topic/9195540/sl/chcialbym-na-sinologie/

    Dwanaście miejsc na Polskę to trochę mało, ale ciekawe komentarze.
    Oni JUŻ PRZED MATURĄ planują przyszłość……..

  174. Przemowil tez Netanyahu.

    Opowiadal o pierscieniu –
    pierscien ten – z przed paru tysiecy lat – znaleziony zostal w wykopaliskach w Jerozolimie i ma wybite nazwisko miejscowego urzednika – tez Netanyahu jak Bibi!

    Czyz to nie wruszajacy dowod na historyczne prawo do „tej ziemi”!?

    Benjamin otarl lze -wzniosly sie pod sufit brawa -dwoch delegacji:
    Izraela i USA.

    Warto wiedziec, ze tata Benjamina Natayahu
    Benzion Netanyahu urodzil sie jako Benzion Mileikowsky …

  175. stasieku pisze:
    2011-09-23 o godz. 18:44

    W moim rozumieniu ekonomia jeszcze długo ie będzie nauką ścisłą, z prostego względu- nie umiemy modelować zachowań ludzkich, nieprzewidywalnych jak kilkudniowa prognoza pogody.
    Człowiek i jego zachowania nie są racjonalne. Obecne zawirowania to typowy instynkt stadny, sterowany częściowo przez wielkich graczy.

    Dziś wielka aprecjacja dolara, na jakiej podstawie? Przeczucia? Pytia głos zabrała? Osiągnięciem Greenspana było stwierdzenie że wie, że nic nie wie…

  176. Ha, ha , ha. Pan Redaktor – ukłony – odkrył nagle spustoszenie jakie spowodowała neoliberalna (lub jak kto woli – neokonserwatywna) „sieczka” edukacyjna w umysłach młodych (i nie tylko, nie tylko !) ludzi. Przestrzegali o tym onegdaj N.Postman, Ch.Lasch, A.Huxley, M.McLuhan, B.Barber itd. No i oczywiście G.Orwell………
    T.Jefferson miał stwierdzić: „…Jeśli naród oczekuje, że może być jednocześnie niedouczony i wolny w cywilizowanym kraju, to oczekuje czegoś, co nigdy nie miało miejsca i nigdy się nie zdarzy”. Finito. Koniec. Kropka.
    I to by było na tyle za cały komentarz do „sieczki” neoliberalnej w głowach wielu ludzi – nie tylko w Polsce. Te miazmaty na długo będą psuć spojrzenie na świat i drugiego człowieka – na pewno przez dekady. Świadomość jest niezwykle trudno zmienić i czyni się to mozolnie. To tak np. jak Europa wychodziła z „wieków ciemnych” Średniowiecza – przez wieki. Dopiero Rewolucja Francuska zadała ostateczny i gruntowny cios tej mentalności i rzeczywistości – prawda, w sposób brutalny i krwawy.
    Pan Sergiusz Ł. (o którym pisze Gospodarz Blogu) to wykwit edukacja a’la pani Radziwiłł (religia w szkole), minister-lasecznik (Stelmachowski), mecenas Giertych i minister-reformator (chemik) z rządu Buzka-Krzaklewskiego.
    No potężny efekt edukacji IPN-owskiej.
    Ale macie coście chcieli – im gorzej tym lepiej (chce się zakrzyknąć); Tfu nie idę na wybory, niech wygrywa kto chce i tak wszyscy są „po jednych pieniądzach”, a ich owocem (ich polityki) są m.in. takie Sergiusze Ł.
    Nie iść na wybory, albo gdy się już idzie kreślić wszystkich jak leci !!!
    Pzdr
    Wodnik 53

  177. stasieku (09-23 o godz. 18:44)

    Nie nie, stasieku – ale co Ty za słownictwo stosujesz?! przygłup ekonomiczny i wał? – o, boże, nie! przecież mówię za siebie, nie wiem czy Jacobsky się zgodzi ze mną, ale Ty jesteś w przedzie, wiesz dokładnie co i jak, what’s up and so forth, a my po omacku – musisz przyznać, oh, jesteś o lata świetlne przed Rostowskim

  178. Przeczytałem Cię @ magrud – masz rację. Ten świat się wali, idzie „Nowe Średniowiecze” dla cywilizacji Zachodu (jeśli się on nie otrząśnie z neoliberalnych, spencerowskich, hayekowskich i „zakupistycznych” dogmatów). Chapeaux bas @ magrud …….
    A.Oz – wybitny intelektualista izraelski powiedział kapitalną rzecz oddającą mentalność pana Sergiusz L (i wielu innych osób, także obecnych na tym Blogu): „….Władza nad światem spoczywa dziś w rękach groszorobów. Pewnie nie są to najgorsi z tyranów . Żaden z nich nie jest Stalinem ani Hitlerem. A jednak zmieniają świat nieodwracalnie. Najgorszym niebezpieczeństwem jest globalna infantylizacja,
    zamiana ludzi w ogłupione pożądaniem zabawek dzieci, urodzone by kupować”.
    Pozdrawiam Cię @ magrud
    Wodnik 53
    PS: polecam się na http://www.racjonalista.pl i http://www.lewica.pl (tam się przeniosłem z tych Blogów – tu zbyt duszno i ciasno, zbyt dogmatyczno- neoliberalnie i IPN-owsko-nacjonalistycznie)

  179. Dopowien tyle.
    Z wczorajszej notatki wynika, że najstarszy student w stolicy Dolnej Saksoni ma na karku 78 semestrów. Nie można go wyrelegować, bo chroni go dawne prawo, a reforma z 70/80 lat nie przewidziala takiego wypadku. Nie tak jak w Kilonii, gdzie wyprocesowano kogoś po 58 semestrach medycyny ale, co land to inne prawo.

  180. Biedny chory człowiek -gratulacje dla p. Lewego Polaka za ocenę -tak przy okazji warto by zapytać skąd te PANIENKI , PANIENKI i kto je dobiera?
    EURODUPOWATY – określenie prawie od Palikota ale jedrne i chyba słuszne bo co mogą zawiozić do Brukseli ludzie uczący się języka //w wielu przypadkach ojczystego// dopiero na obczyżnie.Do Polski wróca nadal niewinni językowo jak dziewice konsystorskie.
    Czy mozna tak ich określić? MOŻNA słuchając ich wypowiedzi
    Jeśli chodzi o list który wywołał całą dyskusje o niedoli młodego pokolenia to pozwolę sobie przypomnieć że upadek Cesarstwa Rzymskiego zaczął się z zawołaniem CHLEBA I IGRZYSK.
    Z podtekstem – przecież nam, się nalezy.
    Ja pisać uczyłem się na tabliczce z łupku , z jednej strony były kratki a z drugiej linijki i miałem rysik. Z pomocy naukowych nosiłem patyczki samemu wystrugane , może dlatego potrafię dziś liczyć bez kalkulatora albo komputera z programem – ileż to 2+2
    Liczbę IQ powyżej 100 ma ściśle określona procentowo ilość ludzi – taka jest prawidłowość, po prostu biologia , natomiast każdy uważa że jest stworzony do WYŻSZYCH CELÓW , JA do rządzenia a chaty pozamiatać nie ma kto bo to przecież poniża czlowieka.
    Ktoś tu porównuje DAWNE CZASY – pracowałem w Urzędzie Miejskim na Dolnym Sląsku , bylo nas 13 osób dwie maszyny do pisania i dwie do liczenia.
    Jedna to niemiecki Triumphator a drugie Chińskie cudo którego mechaniki nie rozgryzłem nigdy.Dziś w tym samym miasteczku // przemysł upadł// w Urzędzie pracuje ok 60 osób ,zajmuje trzy budynki , na każdym biurku po dwa komputery.
    Za dwadzieścia lat nie znaleziono pieniędzy na nową drogę a starą przygotowaną do położenia nawierzchni – nie ukończono bo przebiega koło plebanii i kościoła co przeszkadzałoby wiernym a i proboszczom chyba też.
    Pisze sie o szansach , potrzebach , wymaganiach a jakoś nie słychać by ktoś przypomniał takie starocie jak np:
    -nie zapracujesz to mieć nie będziesz
    -nie dotrzymasz obietnicy to nikt drugi raz Ci nie uwierzy
    -jeśli zmarnujesz cudza pracę to tak jakbyś kogoś okradł.
    Więc pomyślmy na kogo oddac swój głos.
    Pozdrowienia

  181. Pawel Markiewicz 13.06
    Gdyby mi sie chcialo ( gdybym zaniechal mojego ostatniego wynalazku ; „pisac ale nie wysylac” ) napisalbym prawdopodobnie to samo.
    Ten „rezolutny” jegomosc mogl to pytanie zadac np wlasnemu ojcu w odpowiednim czasie (albo proboszczowi ). Nie bylo by wtedy takie glupie. Pozdrawiam.

  182. stasieku (09-23 o godz. 18:54)

    Przepraszam, że się wcinam z uwagami, lecz wydaje mi się, że zbyt poważnie traktujesz niektóre sytuacje i publikacje blogowe.

    Podobnie, nie chcę odsłaniać szerszego planu, ale istotną taktyką wyborczą jest wizja zgliszcz, pożaru Polski, nadciągającej katastrofy, ale nie jakiejś abstrakcyjnej, tylko wtedy gdy pis zajmie dobre miejsce: pierwsze lub silne drugie, a nie wizja sikania, z którą olewanie może się kojarzyć rozdygotanym umysłom.

    Zdam Ci teraz relację z rozmowy dzisiejszej z wyborcą lewicy, (cokolwiek to znaczy):

    On: dostałem dziś wypłatę z UE, nigdy nie było tak dużo w złotych
    Ja: oto pierwszy Polak od miesiąca, który jest zadowolony, pewnie zagłosuje na Palikota?
    On: zadowolony?! raczej przestraszony! na Palikota rozważam, nie ma sensu?
    Ja: w wieku 20-30 lat bym poważnie rozważał, najpierw sprawdzil czy te sondaża mają coś z prawdy
    On: tego właśnie się boję, że to głos w próżnię; z drugiej strony w ogóle nie pójdę, potrzebna jest nowa siła (…)
    Ja: jeśli Twoim dylematem jest nie pójść czy głosować na Palikota, to konkluzja jest oczywista
    On: dziękuję za poradę 🙂
    Ja: dla mnie alternatyw byłoby raczej czy nie stracę snu przez 4 lata, jeśli wygra pis
    On: snu byle co mi nie odbiera, już rządzili i to nawet z Lepperem i jeszcze żyję, od czasu zarzucenia kotwicy brukselskiej nie da się zrobić zupełnego skansenu, dlatego jestem euroentuzjastą (…)
    Ja: faktycznie, skansenu nie zrobią, poza tym jest jeszcze jeden tupolew do rozwalenia
    On: {evil grin} ]:)

    Miłego weekendu!!!

  183. Czy on chce nieszczęście na Polskę sprowadzić? Z kim się tam brata u licha, z Kuba Rozpruwaczem i s-ką? Z ludźmi, którzy zaatakowali Polskę opcjami, frankowymi kredytami oraz spekulacją przeciw Złotemu? Sesję na Wall Street sobie otworzył, wspierając autorytetem prezydenta Polski bandę pospolitych oszustów rujnujących świat, i cieszy się jak jakiś dzieciak, albo nie przymierzając p. Sikorski wtedy, jak go przewieźli (przelecieli?) w USA F16 + pewnie paczka gumy do żucia oraz cocacola ekstra – on the house! Skoro takie są preferencje towarzyskie, to powinien także zajechać na egzekucję Troya Davisa – w końcu i tu, i tam mordercy, tyle, że ci z Wall Street masowi, w białych kołnierzykach (choć założę się, że w niepranej bieliźnie pod tymi błyszczącym smokingami).

    Jeszcze nie miałem dziś czasu przejrzeć prasy zachodniej, a ciekawy jestem, czy tchórze oraz hipokryci z „naszej” delegacji do ONZ znowu wzięli tyłki w troki wraz z resztą tej sprzedajnej, zdalnie sterowanej hołoty, podczas przemówień prezydenta Iranu oraz Palestyny. Z ust obu panów padły tam słowa znamienne, polska delegacja powinna ich z uwagą wysłuchać, zamiast podkulać ogony na rozkaz i zwiewać w popłochu, gdzie pieprz rośnie, w obawie przed kilkoma słowami cierpkiej prawdy.

    Na szczęście jakby co, to mogą sobie pewnie całość obejrzeć na YouTube.

    Właśnie wyczytałem, że p. Cameron zaatakował p. Ahmadineżada bezpośrednio po jego przemówieniu, mówiąc o zachodnich wolnych mediach. Co to był, jakiś kabaret, czy zgromadzenie ONZ?

    No tak, The Telegraph pisze, że delegacje ze wszystkich 27 krajów UE spieprzyły z sali obrad podczas przemówienia p. Ahmadineżada. Prawda, że dobra robota? Karne, perfekcyjnie wytresowane towarzystwo – istne wojsko.

  184. ET pisze:godz 15:58 dobry wpis i logiczne postrzeganie swiata w tym regionie.

    Takiej Palestyny jakiej chca Palestynczycy ze stolica we wschodniej Jerozolimie i powrotu wszystkich Palestynczykow
    na tereny z przed 1956 r nie ma i nie bedzie.
    Nie mozna zadac od Israela zeczy nie mozliwych do spelnieniay
    To tak jak by ktos teraz chcial odbudowywac Polske od morza do morza,ludzie tak myslacy w Polsce sa jak by tu
    chociaz nasz blogowicz ojciec Bobola.
    Pewne procesy historyczne i polityczne sa nie odwracalne
    tak jak smierc.
    Jak ktos tego nie rozumie to albo jest populista i ignorantem
    albo nie wie co mowi,poprostu bredzi.

  185. Czy mozna miec pretensje do rzadu o cokolwiek i cokolwiek od tego rzadu oczekiwac?

    Pan Passent odpowiada, za tak – ale tylko wtedy gdy rzadzi PiS.

    Gdy rzadzi PO wszystko zalezy tylko od obywateli.
    Po za budowaniem Polski bo to zarezerwowane jest dla Tuska, Schetyny Zdzicha i Mira.

    A kto uwaza inaczej jest niedojda i darmozjadem („bo w Ameryce…” itp bzdury) jak Sergiusz.

    Gdyby byl pracowity i zdolny jak Pan Passent juz dawno wladza wyslala by go na stypendiow do Leningradu albo do USA. Ale Sergiusz tylko narzeka zamiast jek 12 letni syn Kaliny zalozyc firme internetowa…

    Felietony DP staja sie coraz bardziej komiczne i absurdalne w swojej warstwie propagandowej.

    ” Specjalnie powołana przez rząd w Berlinie fundacja do wspierania niemieckiej gospodarki – tzw. Wirtschaftsfonds Deutschland – przeznaczy aż 115 mld euro na wspieranie niemieckich przedsiębiorstw na czas kryzysu. W kwocie tej zawarte są również rządowe gwarancje kredytowe. Rząd Niemiec uznał iż z tej puli powinna skorzystać także stocznia Wadan w Wismarze. Niemieckie ministerstwo gospodarki rozpoczęło już procedurę przyznawania pomocy pierwszym przedsiębiorstwom. Der Spiegel oznajmia, że skorzystają z niej między innymi BMW, niemieckie filie Forda, Porsche, Iveco czy Hochtief. …
    Strategia „pomocy” dla polskiego sektora stoczniowego zawiera się dosadnie w niemieckim sformułowaniu Polnische Wirtschaft. Przez lata wszystkie polskie rządy konsekwentnie doprowadzały do upadku nasz krajowy przemysł stoczniowy co w konsekwencji skutkowało przejęciem go za niewielkie pieniądze przez kapitał zagraniczny.

    Niemcy powołują się na kryzys i wspierają swoje stocznie bo widzą w tym swój narodowy interes i mają gdzieś Komisję Europejską a w Polsce kryzysu pewnie nie ma więc Polska MUSI realizować plan upadku narzucony przez Komisję Europejską…”

    Zdaniem kanclerz Angeli Merkel niemiecki rząd nie pozwoli na upadek rodzimego przemysłu stoczniowego i na miarę możliwości budżetowych w sytuacji kryzysu będzie wspierał niemieckie stocznie. Komisji Europejskiej nie powinno to interesować gdyż Niemcy mają kryzys.

  186. Co za wstyd ! Co za prostactwo ! Ogladajac Komorowskiego w swiatowych telewizjach porozumiewajacego sie na migi w korytarzach ONZ. Tak to reprezentant Polski reprezentuje Polske i ‚negocjuje’ w imieniu Polski. Skandaliczne, Oburzajace.

    Jak tacy ludzie moga zajmowac czolowe pozycje w Polsce, w XXI wieku i w srodku Europy ?

    Moga bo w Polsce nie istnieja zadne kwalifikacyjne wymogi dla politykow.

    Wine za to ponosi rowniez polskie jakze zalosne dziennikarstwo ktore wypelnia role przydupasa zamiast opiniodawcy i krytyka.

  187. zezowaty pisze:
    2011-09-23 o godz. 23:22
    „Pisze sie o szansach , potrzebach , wymaganiach a jakoś nie słychać by ktoś przypomniał takie starocie jak np:
    -nie zapracujesz to mieć nie będziesz
    -nie dotrzymasz obietnicy to nikt drugi raz Ci nie uwierzy
    -jeśli zmarnujesz cudza pracę to tak jakbyś kogoś okradł.
    Więc pomyślmy na kogo oddac swój głos.”

    Mój komentarz

    Powyższe kryteria są jak na polskie warunki niezwykle wygórowane. Kierując się nimi właściwie należało by zostać w domu i czekać, aż przyjdzie Sprawiedliwy i zrobi porządek.

    Ale na ogół te proste kryteria podobają mi się – praca, poszanowanie słowa, poszanowanie drugiego człowieka, czyli w sumie prosta rzetelność. W naszym kraju od wieków są z tym kłopoty, zresztą gdzie indziej też, tylko odmienność nasza jest taka, że w tym „gdzie indziej” ludzie częściej zastanawiają się nad tym, jak praktycznie wykonać te kryteria, a w Polsce częściej się stawiają okoniem do zasad i pytają – a co ja z tego będę miał.

    Gdybyż te proste kryteria zechcieli propagować politycy, chociaż pośrednio, poprzez swój przykład, to 50 % sukcesu w budowaniu państwa prawa byśmy mieli zapewnione.

    Pzdr, TJ

  188. WODNIK53, 22.09. Podzielam poglądy. Dla odświeżenia optymizmu i klarowności oceny nieszczęścia zarazy neoliberalizmu polecam lekturę książki Tony Judta „Źle ma się kraj”. Niestety myśliciel już nie żyje ale pozostawił wyraziste motto do swoich idei.
    „Źle ma się kraj,coraz szybciej podupada,
    Gdy rośnie bogactwo, a ludzi zgnilizna rozkłada.”

    Pozdrawiam

  189. Janusz, 02.17. Święta i ponura prawda. To wynik wyboru mniejszego zła zamiast większego dobra.

  190. axiom,
    z ostatnim zdaniem w Twoim wpisie nietrudno sie zgodzic.
    Natomiast co do meritum sprawy, dziwie sie, nad czym Ty wlasciwie sie uzalasz. Jesli przywiazujesz tak wielka wage do reprezentacji, istnieja inne dziedziny rzeczywistosci, bardziej odpowiednie dla Twoich zainteresowan, na przyklad domena sportu.
    Jesli nie zmieni sie radykalnie rzeczywistosci plityczno-spolecznej podlegajacej reprezentacji, coz to za roznica, przez kogo ten zalosny stan rzeczy jest reprezentowany.
    Na szczescie, cos Ci sie chyba pokrecilo w sprawie negocjaji, bo ww. Reprezentant, zdaje sie, niczego nie negocjuje, bo jego rola ogranicza sie wlasnie do reprezentacji.
    Natomiast jesli chodzi o kwalifikacje na polityka, to jak Ty sobie wyobrazasz demokratyczne wybory w sytuacji, kiedy obowiazywalyby „kwalifikacyjne wymogi” na politykow. Jak wygladalaby realizacja tego POmyslu, jak myslisz? No i co, pomyslal? No brawo! Tylko, szkoda, ze nie zrobil tego, zanim sieM wpisal.

  191. Andrzej Falicz pisze:
    2011-09-24 o godz. 08:02

    Eh gdzie te czasy, gdy przemysł stoczniowy wraz z przemysłem górniczym były przemysłem narodowym – oczkiem w głowie rządzących. A jak się jeszcze do tego dodało produkcję cementu, stali i ziemników to ho, ho. I nie było przy tym żadnych problemów z finansowaniem i to bez wewnętrznego zadłużenia. W razie potrzeby wydrukowano tyle pieniędzy ile było trzeba.
    I komu to przeszkadzało. 😀

  192. PROPOZYCJA!

    Liczę na to, że czyta Pan wpisy i komentarze od czasu do czasu i trafi Pan na mój.
    Strzał w dziesiątkę z dzisiejszym artykułem „Młody gniewny”, adekwatnie do moich dzisiejszych marzeń o pisaniu w Polityce po przeczytaniu wywiadu z Panem w Press, więc pisze tu z próbą zdobycia odpowiedzi na pytanie, czy przyjąłby Pan Studentkę 3roku UKSW, która jest konserwatywno-prawicowych podglądów?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

  193. Wodnik, piszesz, ze „swiadomość jest niezwykle trudno zmienić i czyni się to mozolnie. To tak np. jak Europa wychodziła z „wieków ciemnych” Średniowiecza – przez wieki. Dopiero Rewolucja Francuska zadała ostateczny i gruntowny cios tej mentalności i rzeczywistości.”

    Wnioskujac z tego, co piszesz o „ciemnych wiekach sredniowiecza” i wyzwalajacej mentalnie rewolucji francuskiej, nietrudno sie domyslic, ze ksztaltujesz w sobie wizje swiata, posilkujac sie politpoprawna wersja historii. Jestes inteligentny gosc, wiec wykluczam mozliwosc, zebys nie wiedzial, jakie sily staly za wywolaniem rewolucji franuskiej i jej przebiegiem. Ciekawa jestem tylko, czy wierzysz taakze w oficjalna wersje odnosnie rewolucji rosyjskiej? Badz mily i napisz pare zdan w tej sprawie.

  194. Krakowski paprykarz i dziadek z Wermachtu to maly p. do (dla ) p. bulteriera (?) (o ile dobrze pamietam) ;
    ” – Może zapytajmy Donalda Tuska, dlaczego ten człowiek porwał się na swoje życie ”
    „To jest po prostu szczytem hipokryzji i myślę, że ludzie to widzą ‚

  195. Pan Prezydent Miedwiediew zarekomendował Pana Premiera Putna na stanowisko Prezydenta Rosji, a premier Putin zrewanżował się Prezydentowi rekomendacją na stanowisko Premiera Rosji.

    W ten sposób wszystko zostaje w rodzinie, a na dodatek będą znaczne oszczędności na kampanii wyborczej.

    Nie jest prawdą, ze wszystko co dobre łapczywie bierzemy z Zachodu, bowiem ten wariant politycy Platformy już gorliwie studiują i z całą pewnością uznają za najlepsze rozwiązanie dla Polski.

  196. @zezowaty pisze:
    2011-09-23 o godz. 23:22

    Pomijam Twoje poważne rozważania (słuszne), zaintrygował mnie fragment tekstu:

    ***Ja pisać uczyłem się na tabliczce z łupku , z jednej strony były kratki a z drugiej linijki i miałem rysik.***

    Ja też, ale mam widać lepszą pamięć! Z tornistra dyndała jeszcze gąbka, niezbędna do pracy z tabliczką.

  197. Panie Andrzeju Falicz! Mój syn byl zdolny, nie przecze, ale jego kilku kolegow szkolnych bylo od niego zdolniejszych. To, czym górował nad nimi moj syn, to bylo wychowanie. A mianowicie uswiadomienie mu, ze jest spadkobiercą tradycji polskiej rodziny inteligenckiej, ktora zawsze robila coś z pozytkiem dla siebie i dla innych. Że w jego staraniach o pozostanie na „powierzchni” winien stosowac sie do pewnych regul, ktorych geneza tkwi w tzw. Dekalogu wzbogaconym o tzw. etos inteligencki, ktory nic doprawdy nie stracil na aktualnosci. A podstawowe zalecenie owego etosu jest: pracuj samodzielnie na swoj sukces, aby byl on konsekwencja twoich kompetencji, umiejetnosci znalezienia sie w swiecie oraz wlozonej pracy. A nie szukanie dróg na skroty i żądanie, aby ktos za nas odwalil robote. Prosze mi wierzyc: i ja zrobilam swoją niewielka kariere stosujac sie do tych zasad, i moj brat, i nasze dzieci tez. Dzis oboje z bratem jestesmy wiekowymi ludźmi, ale wciąż niezastapionymi w naszej pracy, no bo kto mialby nas zastapic, skoro naokolo tylko takie Sergiusze…:)))

  198. @staruszek pisze:
    2011-09-23 o godz. 17:19

    Drogi staruszku!
    Popieram wszystkich staruszków (solidarność wiekowa) i masz rację w jednym przypadku:

    *** Polska stoi na kłamstwie.***

    Jednakże podane przykłady nie są dla mnie przekonywujące – szczególnie przypisywanie Limoniadowemu Joemu zbereźne zabawy z neutrinami, zastrzeżone dla uczonych głów. Joe nie miał pretensji do Tuska, tylko do pewnego szulera, który trzymał cygaro w specyficzny sposób. Anihilacji Tuska dokonają wyborcy za kilka dni, szkoda mi go, bo mój dziadek był w wojsku cesarza Wilhelma. Podoba mi się przeróbka elementarza – najwyższy czas! Sam uczyłem się języka polskiego z elementarza z przełomu 19-go i 20-tego wieku. Nie pamiętam już jak się zaczynał. Mój ojciec uczył się z niego czytać i pisać po polsku, bo u nas były już tylko niemieckie szkoły.

    ***Falski będzie się w grobie przewracał czytając: „Beata karmi Alika.”***

    Ten „mój” elementarz to chyba nie Falskiego? Ten „nowy” mi się podoba – taki życiowy.

    ***Obudźcie mnie gdy zgliszcza przestaną dymić***

    To zdanie już ktoś skomentował. Nie czekaj na zgliszcza – sikaj na zarzewie – staruszkowie to przecież potrafią, szczególnie po użyciu Furosemidu albo arbuza, który ja stosuję z powodu przykrych skutków ubocznych lekarstwa.
    Pozdrawiam ze starczym pozdrowieniem – aby do wiosny!

  199. stasieku,

    przecież nie ciągnę tematu poruszonego przeze mnie w ostatnim moim wpisie adresowanym do Ciebie, a więc nie obwiniaj mnie za swoje duszności.

    Pozdrawiam

  200. kadett,

    sędziów i prokuratorów może brakować równie dobrze dlatego, że brak pieniędzy na dodatkowe etaty w tych zawodach prawniczych – zawodach, gdzie pracodawcą jest państwo. Zatory sądowe mogą wynikać dodatkowo z braku – nazwijmy to – infrastruktury oraz zaplecza ludzkiego potrzebnego dla normalnego funkcjonowania sądów. Wreszcie obydwa zawody są (i zawsze były) postrzegane jako zawody prawnicze mniej atrakcyjne płacowo niż zawody wolne. Na ogół, kiedy nie jest wiadomo o co chodzi dokładnie, to pewnie chodzi o pieniądze.

    I owszem, korporacje, poprzez swoje zarządy złożone z okrzepłych zawodowo adwokatów czy radców mogą sprawiać wrażenie, że strzegą one interesu istniejących już prawniczych placówek usługowych w danej dziedzinie. Co zmieni odbetonowanie ? Kancelaria na każym rogu ulicy ? Jak kebab czy kiosk z papierosami ? Zapotrzebowanie na usługi prawnicze ma swój limit, a więc co z tego, że na odbetonowanym rynku wolnych usług prawniczych każdy kto chce będzie otwierać swoje biuro, skoro – jak w każdej dziedzinie usług – o ich jakości decyduje doświadczenie oraz oparte na nim zaufanie. Przy czym mowa tutaj nie o układaniu kafelków, które zawsze można zerwać jeśli źle polożone, czy o pizzy, którą można zwrócić jeśli zimna czy niedopieczona, ale mowaco usługach prawniczych, których efekty idą dużo dalej niż spartaczona łazienka. Naturalną drogą kształcenia adwokata czy radcy jest aplikacja, praktyki oraz mozolne pięcie się w górę pod czujnym okiem patrona – patrona, który i tak kiedyś odejdzie na emeryturę lub przejdzie do innych zajęć, zwalniając miejsce dla już wytrenowanych następców. Samorząd zawodowy, czyli nielubiane korporacje ma lepsze możliwości oceny aktualnego zapotrzebowania na nowych praktyków w danej dziedzinie, lepsze niż państwo czy politycy, choć oczywiście system korporacyjny nie jest doskonały, i pewnie nie będzie. Jednak jak dotąd nikt nie wymyślił niczego lepszego jeśli chodzi o wolne zawody.

    Nie każdy, kto tegi pragnie MUSI zostać radcą czy adwokatem, a więc zwalanie frustracji spowodowanej niespełnionymi aspiracjami na zabetonowanie korporacyjne jest, mówiąc ogólnie mazgajeniem się i szukaniem winnych wszędzie dookoła, tylko nie w samym sobie.
    Pozdrawiam

  201. „Owszem, praca jest ciężka, kontrakty śmieciowe lub żadne, ale „za moich czasów” młodzi ludzie potrafili pracując latem zarabiać na studia zimą.”
    Panie redaktorze, za moich czasów (rocznik ’82) praca za granicą latem wystarczała na opłacenie życia na studiach (dziennych) na jakieś 4 miesiące. Oczywiście korzystałam z takiej możliwości w każde wakacje. Oprócz tego było stypendium naukowe i socjalne plus praca zarobkowa przez pierwsze 2 lata w weekendy, przez pozostałe 3 praktycznie przez cały tydzień (mogłam wychodzić w trakcie na zajęcia i wracać, by dokończyć robotę później). Wszystko to wystarczało na życie na poziomie minimalnym, bo żadne z tych pieniędzy nie były w stanie wygrać z drożejącymi kosztami życia w mieście, w którym studiowałam. W trzy lata po skończeniu studiów wybrałam się na swój pierwszy 5 – dniowy urlop. Wcześniej: przez bite 8 lat praktycznie bez możliwości wypoczynku uczyłam się, pracowałam, pisałam prace magisterską i przygotowywałam prace dyplomową, a potem znów pracowałam na dwóch, by móc utrzymać się samodzielnie (znowuż na poziomie minimalnym). Czy mi się coś należy? Nie, ale do cholery po takim czasie włożonego i cały czas wkładanego w to wszytko wysiłku mogłoby być choć troszkę lepiej.

  202. axiom1 pisze:
    2011-09-24 o godz. 08:39
    „Co za wstyd ! Co za prostactwo ! Ogladajac Komorowskiego w swiatowych telewizjach porozumiewajacego sie na migi w korytarzach ONZ. Tak to reprezentant Polski reprezentuje Polske i ‘negocjuje’ w imieniu Polski. Skandaliczne, Oburzajace.”

    On został wybrany BO KACZOR BYŁ GORSZY! Czaisz?

  203. Jacobsky pisze:
    2011-09-24 o godz. 15:22
    „sędziów i prokuratorów może brakować równie dobrze dlatego, że brak pieniędzy na dodatkowe etaty”

    Bzdura. Nie brakuje. Tutaj parę oczywistości:

    http://www.bibula.com/?p=27740

  204. kalina pisze:
    2011-09-24 o godz. 13:47 …”

    Pani Kalini nigdy nie mialem watpliwosci, ze genialnosc Pani dziecka wynika z genow.
    Tylko jaki to ma zwiazek z 99% pozostalych, ktorzy sa Sergiuszami?

  205. Tak dawno mnie tutaj nie bylo …
    Ale czytam, czytam Panie Passent w miare systematycznie i starannie,
    jak na prawdziwego czytacza przystalo.
    Mlode gniewstwo, o ktorym Pan felietonuje, takze i mnie zadziwilo.
    Na srebrnej tacy podac, kawior i trufle, szampany i bazanty – to wszystko
    za malo. Nalezaloby jeszcze przezuc i podac w postaci gotowej papki do
    tzw. otworu gebowego! No a potem, za takiego harownika jak mlody gniewny Sergiusz Lukasiewicz, jeszcze kupke zrobic – bo to taka prozaiczna i banalna czynnosc, niegodna harownika studenta.
    No coz, jak mawia stare przyslowie: z suchego to i mokry nie naleje!
    Rozpasla nam sie ta mlodziez, ano rozpasla ze az strach sie bac!
    Demokracje dostali w prezencie – za malo.
    Unie Europejska dostali w prezencie – za malo.
    Swiat praktycznie bez granic – za malo.
    Wolnosc slowa i wyrazania publicznie pogladow – za malo.
    Ale rzetelny, konkretny Rzad, reformy i ulatwienia dla studentow – to
    znowu z kolei za duzo!
    Roszczenia Pana (mlodego) przypominaja do zludzenia przypowiesc o
    zabie, ktora miala wybrac i przylaczyc sie do grupy zwierzat madrych,
    lub do grupy zwierzat pieknych. Kiedy pozostala na placu boju sama, bo
    inne zwierzaki juz wybraly, stwierdzila krotko:
    – No przeciez sie nie rozerwe !!!
    Tak, tak Panie Danielu – mlodziez mamy niewatpliwie piekna, czasami
    piekna az do bolu, zadbana, dobrze ubrana, swietnie wyposazona w
    nowoczesne gadzety elektroniczne etc., etc.
    Z madroscia tejze mlodziezy tez nie jest najgorzej: podczas gdy my,
    stare wapniaki pozostalismy w przekonaniu ze na wygody, pozycje,
    uznanie i sukces nalezy ciezko pracowac i zapracowac, oni uwazaja ze
    im sie to po prostu nalezy jak swini koryto!
    No niech Pan sam sobie odpowie: czyz nie jest to postawa nacechowana
    (mloda) madroscia zyciowa? Czy nie tak powinno byc, ze taki student
    polonistyki czy ekonomii od razu ma pozycje typu „Passent”, a student
    emigrujacy do Stanow Zjednoczonych od razu pozycje typu „Milosz” ?
    Przeciez to takie proste: on juz sie w zyciu naharowal, naboksowal w
    podsuwaniu indeksu po upragniony podpis profesora!
    Po co wiecej? Limit trudu zostal wyczerpany, czas na splendor i uznanie!
    Tutaj zgadzam sie w pelni z @ toja, 21.09.11 godz.16:06, zgadzam sie z
    @ Lewym Polakiem (czesc stary druchu blogowy!) w calosci Jego wpisow
    i podziwiam genialny pomysl @ Wieska59 z propozycja studiowania
    sinologii przez mlodzienca S.L. – Wiesku, masz calkowita racje, sinologia
    ma wielka przyszlosc, poniewaz juz niebawem Europa bedzie najdalej na
    zachod wysunieta prowincja Chin. A dlaczego?, ktos spyta.
    Ano chocby dlatego ze Chinczycy sie na potege rozmnazaja!
    Ale o tej metodzie spedzania mile czasu, nasz zniewiescialy mlody gniewny
    obywatel S.L. wie niewiele lub nie wie nic.
    Gdyby wiedzial, to zamiast opowiadania bzdur zajalby sie dorodna studentka i jej kolezankami.
    Aha! I wielka racje ma @staruszek (uklony stary wiarusie tego blogu!) ze
    trzeba tym mlodym wielkiego pozaru, bo tylko wtedy docenia wartosc wody do gaszenia.
    Tak jak mowilem: z suchego to i mokry nie naleje!

    Pozdrowionka.
    P.S. Przepraszam za brak polskich zmiekczen.

  206. @ zdziwiona z dn. 24.09.2011 h; 12.44
    Przytoczę Ci tylko – odnośnie Twego (i mojego) passusu o Rewolucji Francuskiej – tezę ks.E.Drewermanna, z książki „Chrześcijaństwo i przemoc” (radzę przeczytać – warto !), iż „….. bez cynizmu jaki cechował przez stulecia panowanie Burbonów w katolickiej Francji, nie byłaby do pomyślenia Rewolucja Francuska, rozumiana jako podstawowa idea nowego humanizmu”. To chyba wystarczy na Twoje wątpliwości w tej materii….
    W spiskowe teorie dziejów się nie bawię !
    Pzdr
    Wodnik 53

  207. Andrzej Słupski pisze:
    2011-09-24 o godz. 12:19
    ” Eh gdzie te czasy, gdy przemysł stoczniowy wraz z przemysłem górniczym były przemysłem narodowym – …..
    I komu to przeszkadzało. :D”

    Panie Andrzeju oczywiscie ma Pan racje.

    Po co w ogole produkowac cokolwiek skoro to mozna kupic w supermarkecie.

    Po cholere NAM statki – niech sie Niemcy mecza i produkuja.(i doplacaja do tego interesu – nie sa tacy cwani jak my…)

    Czy ktos kiedys policzyl ile kosztuje nas utrata tych milionow mlodych Polakow, ktorych przeciez ksztalcimy za swoje pieniadze, a ktorzy pozniej buduja zamoznosc innych?
    Te miliardy, ktore wydaje Polska na tych wszystkich niepotrzebnych inzynierow.
    Mnie wyszlo, ze wystarczy 200 tysiecy „wyeksportowanych” mlodych Polakow z dyplomami by straty zrownaly sie z kasa jaka Polska otrzymala od Unii…
    – a stocznie latwo zamknac gdy jest zla koniuktura – otworzyc te stocznie gdy koniunktura sie poprawi moze byc duzo kosztowniejsze niz „oszczednosci” plynacych z placenia zasilkow dla tysiecy bezrobotnych stoczniowcow….

    Tylko kto to ma liczyc?
    Przeciez nie tacy specjalisci jak Pan (z calym szacunkiem) – Pana stac jedynie na sarkazm.
    To nawiazywanie do socjalistycznych fikcji jest tak samo glupie jak wiara we wszystko regulujacy rynek.

  208. Jakobsky
    Korporacje obronic potrafią sie same.
    Pracy dla prokuratorów nie zabraknie dopóki bedzie w Polsce działać I P N.
    Parę setek prokuratorów za sześciokrotną średnią krajową.
    A co do kształcenia kadr metodą MISTRZ – CZELADNIK to chyba parę wieków temu znaleziono bardziej efektywne systemy.
    Jesli Szanowny zechciałbyś popatrzeć na nastepstwo zawodowe dzieci po ojcach to nóż w kieszeni się otwiera , zaczynając od prawników , lekarzy a kończąc na aktorach i szarpidrutach.
    Czyste zaszłości genetyczne jak piszę u P Janiny.
    Ostatnio przeniosło się to na polityków w tym żony /także przyszywane albo byłe/ braci , siostry i w ogóle pociotków wszelkiej maści nie wyłączając krajanów.Kto to powiedział JA GO POPIERAM BO TO MÓJ KRAJAN.
    POZDROWIENIA

  209. zdziwiona pisze:
    2011-09-24 o godz. 12:15

    Demokracja wcale nie oznacza ze kazdy matol ma prawo sprawowac najwyzsze funkcje w kraju. To recepta na samozaglade. W Polsce demokracji nie ma. Nawet wybory prezydenckie chociaz bezposrednie trudno nazwac demokratycznymi. Komorowski i Kaczynsjki wydali po okolo 8 mln zl na swe kampanie. To byly pieniadze podatkwicza ktore glowne partie sobie przywlaszczaja, po prostu kradna. Inni kandydaci musieli sie sami finasowac. Wybory byly wiec farsa.

    Nie prawda jest ze prezedent naszego nieszczesnego kraju ma tylko funkcje reprezentacyjne. Prezydent jest szefem armi i jest rowniez gleboko wmieszany w polityke zagraniczna. A w rzeczywistosci to nawet nie wiadomo kto jest odpowiedzialny za armie a kto za polityke zagraniczna. Polska Konstytucja jest dokumentem reprezentujacym poziom intelektualny jej tworcow. Zaden z matolow sprawujacych wladze nie mial ambicji by ten dokument poprawic. Polskie nedzne dziennikarstwo rowniez nie widzi w tym problemu pomimo ze wlasnie ten balagan byl glowna przyczyna katastrofy smolenskiej.

    Niestety, reprezentant Polski pozumiewajacy sie na migi na forum miedzynarodowym to wstyd. Twoje wywody nie sa dowcipne ani smieszne. W tym lezy tragedia Polski. To juz 22 lata gehenny narodu polskiego pod nierzadami matolow. I ty tez za to placisz.

  210. kalina pisze:
    2011-09-24 o godz. 13:47

    Panie Andrzeju Falicz!… naokolo tylko takie Sergiusze…:)))’

    Pani Kalino,
    Napisalem w odpowiedzi na powyzszy pani wpis krotki sarkastyczny kawalek.
    Po czasie doszedlem do wniosku, ze minalem sie z tym co jest chyba najwazniejsze.

    Pani przylaczyla sie do choru dyrygowanego przez Pana Passenta.

    To dalszy ciag tej samej piosenki o nieudanym spoleczenstwie – to te Sergiusze naokolo…

    Otoz nasi mlodzi sa tacy jacy sa i ostatnia osoba, ktora ma prawo na nich pomstowac jest Pan Passent startujacy do swojej kariery w PRL-u z kolan generala NKWD.
    Dzieki temu kariera poszla gladko – dzis uwaza, ze reszta to niedojdy i marudy.
    To niesmaczne i nie na miejscu.

    Wladza jest dla ludzi a nie odwrotnie choc trudno w to uwierzyc komus kto zawsze byl po „slusznej stronie” wladzy.

    Sergiusze to nasze dzieci – czy jedyne na co nas stac to umyc rece z jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za panstwo, ktore dla nich stworzylismy?
    Bo malo zaradni, malo pracowici?

    Te setki tysiecy, ktore nie widza przyszlosci w dzisiejszej Polsce to ci sami, ktorzy bez mrugniecia okiem haruja na calym swiecie i sa za to chwaleni – oni nie sa leniwi i niezaradni – na pewno nie mniej niz mlodzi z innych krajow.
    To nasza wina i wina rzadzacych, ze nie widza szansy dla siebie w POLSCE!
    PPoniewaz WSZYSTKO dla Pana Passenta kreci sie wokol strachu przed PiS-em – pragne przypomniec i powtorzyc:
    BEZROBOCIE WSROD MLODYCH PODWOILO SIE ZA RZADOW PO !

    Jezeli emigracje, stracone lata, zbilansuje sie ze „wzrostem” na kredyt.
    Z sukcesow PO nie zostanie NIC!
    Podejrzewam, ze ten „wzrost” wyrownuje sie z zadluzaniem w tym okresie – inaczej mowiac wzrost de facto NIE ISTNIEJE!

  211. Przepraszam Pana Passenta
    za umieszczenie na jego grządce pytania do p. Szostkiewicza.
    Wielokrotne próby dokonania wpisu zawsze kończyły się reprymenda
    typu błąd :COULD NOT READ CAPTACHA TOKEN FILE.
    Aż taki anglik to ja nie jestem by do mnie mowic nie po polsku.
    Jeśli nie chce Pan P. Szostkiewicz moich wypowiedzi to prosze PO POLSKU.
    Zrozumiem – prosze tylko nie pisać że używam słów nieparlamentarnych.
    Z takimi obyczajami nie spotkałem się u żadnego szefa blogu.
    Jeszcze raz przepraszam p. Passenta
    zezowaty

  212. invinoveritas pisze: 2011-09-23 o godz. 08:39

    ocet był w sklepach
    ale nie było żebrzących, szukających jedzenia w śmietnikach, bezdomnych.

    W III RP wszystko jest w sklepach tylko 70% Polaków nie ma wystarczającej ilości kartek na kupno.
    Obecnie spożycie wołowiny to 3kg na osobę.

    Gdzie podziały się pieniądze z pożyczek które obciążają nawet niemowlaki na ponad 80 000 ?

  213. Nie odkryje Ameryki stwierdzeniem , ze czas wiekiem wydaje sie plynac szybciej i robi sie pojeciem bardzo wzglednym. Z punktu widzenia czysto fizycznego (tzw fizyki ortodoksyjnej )czas nie istnieje bo nie istnieje jego definicja a skoro nie ma definicji…
    Ostatnio „odkryto” nawet jakies czastki szybsze od swiatla , co prawda dla zw.smiertelnika szybsze mocno teoretycznie ale jednak.
    Wydawaloby sie , ze ewolucja ( ta darwinowska) tez powinna troche przyspieszyc ale jezeli w ciagu czterech lat bulterier (polityczny ) przeobraza sie w hiene (tez co prawda polityczna ) , moznaby napisac , za pieniadze podatnikow to cos tu jest conajmniej nie w porzadku .
    „Ten list jest jednym wielkim oskarżeniem państwa Donalda Tuska i powinien postawić go w bardzo trudnej sytuacji ”

    Hiena to calkiem jednak inny gatunek .

  214. Jak przystalo na..(L’esprit de l’escalier ) –
    Hiena to stworzenie boze ale czy h. polityczna tez ?

  215. axiom1 pisze:
    2011-09-24 o godz. 16:55

    Zdaje się zapominasz, że na funkcjach wybieralnych mamy emanację tegoż NARODU…..
    Jego kwiat, kwintesencję polskości.
    Czyżbyś funkcjonował/a w innym narodzie?

    Pewien przywódca tegoż Narodu użył stwierdzenia:
    „to przypadkowe społeczeństwo” [Olszewski?, Goryszewski?]
    Ile pogardy bije z tego stwierdzenia?
    Niewiele rządów w ostatnim 22 leciu dotrwało w niezmienionym składzie do końca kadencji.
    Przypadek? Czy wotum nieufności dla przywódców traktujących nas jak barany, czy lemingi?

    Naród średnio co cztery lata wybiera swe elity.
    I jakoś tak dotychczas żadnej nie udało się sprostać jego wymogom…..
    Oby ta była pierwsza.
    Świadczyłoby to o tym, że w końcu elity dojrzały do wymagań NARODU…

  216. Dlaczego dzieci głodują i o kłopotach Sergiusza można poczytać u Kołodki i Roubiniego.
    http://www.profinfo.pl/img/401/pdf40158945_3.pdf

  217. Andrzej Falicz pisze:
    2011-09-24 o godz. 17:41

    Sergiusze to hybryda.
    Bezstresowego wychowania pana Spocka, który prywatnie był despotą i opiekuńczego państwa, którego kres majaczy na horyzoncie zdarzeń…
    Hybrydy rzadko przeżywają…..
    Takie osły na przykład…..

  218. cynamon29 pisze:
    2011-09-24 o godz. 16:10

    Jak na razie jest przyzwolenie na drugie dziecko, China Town są już w najważniejszych miastach świata, a po drodze do zaludnienia jest Syberia…
    Ale w perspektywie kilku pokoleń?

    Była taka rajdowa piosenka
    „jedzmy ryż, to będziemy mieli bardziej skośne oczy
    bo to się jeszcze może przydać”……

    Jak na razie, Chiny planują po pierwszym, wybudować jeszcze cztery lotniskowce. W ramach pokojowego rozwoju oczywiście…..
    Pewno jakiś doktorant przywiezie im za moment na paru CD kompletne plany F-35, zupełnie bezpłatnie, tak jak Philby……

  219. zezowaty 17.52

    Sprobuj cofnac i wprowadzic jeszcze raz – na moim blogu dziala. Bedziesz mial inne cyfry/litery na obrazku. Wprowadz i bedzie O.K. Daj znac czy pomoglo.

  220. Andrzej Falicz pisze:

    2011-09-24 o godz. 16:32
    Andrzej Słupski pisze:
    2011-09-24 o godz. 12:19
    ” Eh gdzie te czasy, gdy przemysł stoczniowy wraz z przemysłem górniczym były przemysłem narodowym – …..
    I komu to przeszkadzało. ”

    Panie Andrzeju oczywiscie ma Pan racje.

    Po co w ogole produkowac cokolwiek skoro to mozna kupic w supermarkecie.

    Po cholere NAM statki – niech sie Niemcy mecza i produkuja.(i doplacaja do tego interesu – nie sa tacy cwani jak my…)

    Mój komentarz

    Szanowny Autorze, ile w Niemczech wyprodukowano statków w roku 2008, a ile w roku 2010? Nadmieniam, że w Polsce nadal istnieje przemysł stoczniowy, takie same resztki (proporcjonalnie), jak w Niemczech Wschodnich, które sa dobrą bazą porównawczą.

    Pzdr, TJ

  221. invinoveritas,

    spokojnie. Ja tylko napisałem może brakować, a nie kategorycznie, że dlatego brakuje. W każdym razie dziękuję za wyjasnienie.

    Pozdrawiam.

  222. Mlody gniewny,
    zludzenia rozwiane,
    taki przedszkolak,
    co mysli ze jest Einsteinem.

    Widzialem takich,
    bedac na grzybach,
    zbierali tylko,
    grzyby zwyczajne.

    Rzadania duze,
    w zamian,nic,
    coz pewnie ,
    mu sie nalezy.

    Dajmy mu wiec,
    big cyc,
    a niech tam,
    niech sobie,
    miedzy nimi polezy.

  223. Adam 2222

    W PRLu nikt nie grzebal w smietnikach, bo nie bylo tam nic jadalnego, nie bylo w nich nawet octu

  224. Jakies 23 lata temu, kiedy z cala rodzina wyladowalem we Francji, spotkalem mlodego Polaka, ktory otrzymal azyl. Otoz ten wtedy mlody czlowiek po otrzymaniu azylu tak sie rozzuchwalil, ze zarzadal, aby go Francuzi zatrudnili na uniwersytecie w charakterze wykladowcy histori. Ten mlody czlowiek potrafil po francusku powiedziec: bon jour i chyba merci, ale uwazal, ze skoro ma azyl i jak sie okazuje dyplom z paskiem(kiedys tak wyrozniano dyplomy) Wyzszej Szkoly Pedagogicznej w Szczecinie, to kwalifikuje sie do zawodu uniwersyteckiego profesora, ktory po polsku bedzie opowiadal francuskim studentom o Boleslawie Chrobrym, Jagielle itp. Kiedy Francuzi nie zareagowali na jego sluszne zadanie, ow historyk zamiast zadawac pytanie w stylu „jak zyc”, udal sie do konsulatu niemieckiego(w moim towarzystwie, bo niemieckiego tez nie znal) i poprosil Niemcow o „transfer azylu” skarzac sie na Francuzow, ze go dyskryminuja. Jako nieszczesny tlumacz najadlem sie wstydu widzac oslupiale miny Niemcow, ktorzy po raz pierwszy zapoznali sie z taka nowa „wersja” transferu.
    LP
    PS. Witaj Cynamonie, ciesze sie, ze zyjesz

  225. Okropne to „zarzadac” – tak to jest jak sie dlugo nie cwiczy ortografi. Ktos na blogu zabawil sie cytujac pana paprykarza: „Panie premierz, jak rzyc ?” I pan premier nie wiedzial czy sie obrazic, czy rzeczywiscie pan paprykarz martwi sie o te czesc ciala pana premiera,gdzie koncza sie plecy

  226. Trochę nie na temat, ale myślę, że w sprawie dość istotnej.
    Od jakiegoś czasu obserwuję, że skądinąd rozumna część homo dla rozróżnienia – czy to czasem nie seksizm? – zwana kobietami przystąpiła do niezrozumiałej dla mnie batalii.
    Dodam, że jestem za parytetami – wszędzie.
    Jestem za równym traktowaniem także w sferze obyczajowej i finansowej kobiet (!!!) i mężczyzn.
    Batalii o co?
    Czy o to by się nie pokazywały z gołymi c….mi na okładkach róznych pism?
    Czy o to by się pokazywały, ale nie wolno było o tym mówić?
    Czy o to – by nie dołować Środy a i innych – by nie podkreślać ich urody i sexapilu?
    Czy o to by w rozmowach czy to prywatnych czy też w publikatorach podkreślać jedynie głębokość rzeźby ich mózgów a nie ponętność ich krągłości?
    Przecież kobiety (!!!) kochają komplementy i nie tylko na temat ich mądrości, ale także za to co w nich wielbimy.
    Czekam, aby wezwany apelami Olejnik et consortes zacząć palić książki z wierszami opiewającymu piękno ciała nie tylko zresztą kobiet.
    Myślę, że to jednak polityka.
    Przecież „kamienowanie” Leszka Millrea za to, że powiedział z mównicy sejmowej cyt. „że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna a po tym jak kończy” graniczy wprost z piramidalną głupotą naszych – znowu boję się użyć określenia – miłych pań.
    Mówił on wtedy o zadaniach i roli człowieka w budowaniu państwa.
    No, ale seksizmu można dopatrzyć się wszędzie!
    Tylko dlaczego taki spaczony wzrok?

  227. TJ pisze:
    2011-09-24 o godz. 22:20

    Andrzej Falicz pisze:

    2011-09-24 o godz. 16:32
    Andrzej Słupski pisze:
    2011-09-24 o godz. 12:19
    ” Eh gdzie te czasy, gdy przemysł stoczniowy wraz z przemysłem górniczym były przemysłem narodowym – …..
    I komu to przeszkadzało. ”

    Panie Andrzeju oczywiscie ma Pan racje.

    Po co w ogole produkowac cokolwiek skoro to mozna kupic w supermarkecie.

    Po cholere NAM statki – niech sie Niemcy mecza i produkuja.(i doplacaja do tego interesu – nie sa tacy cwani jak my…)

    Mój komentarz

    Szanowny Autorze, ile w Niemczech wyprodukowano statków w roku 2008, a ile w roku 2010? …”

    Nie ma zielonego pojecia ile?
    Ile?

    Byc moze bardzo malo i bedzie bardzo malo przez nastepne 5 lat – bo straszny kryzys.

    Ale gdy kryzys przejdzie to byc moze sie Niemcom stocznie przydadza…
    Pewnie policzyli, ze latwiej teraz doplacac niz w przyszlosci probowac odtworzyc zlikwidowane stocznie.

    Moze slusznie moze nie – sadzac bo sytuacji niemieckiej ekonomii to podchodza do sprawy raczej rozsadnie i dlugoterminowo.
    Jakby nieco pod wiatr wszystkowiedzacemu rynkowi… jakos zle na tym nie wychodza.
    Cos tam produkuja i niekoniecznie „narzedzia finansowe” ale cos staromodnie konkretnego.

  228. wiesiek59 pisze:
    2011-09-24 o godz. 21:42

    Andrzej Falicz pisze:
    2011-09-24 o godz. 17:41

    Sergiusze to hybryda.
    Bezstresowego wychowania pana Spocka, który prywatnie był despotą i opiekuńczego państwa, którego kres majaczy na horyzoncie zdarzeń…
    Hybrydy rzadko przeżywają…..
    Takie osły na przykład…..’

    Rozumiem, ze chodzi o muly.

    Ja wiem czy oni tacy znowu rozpieszczeni…?
    Widzialem ich jak zasuwaja na szmacie w Londynie – pomimo dyplomow.
    Robotni az Angole nie mogli sie nadziwic.

    Wiec oni sa w porzadku – tylko nie maja warunkow.
    Przeciez Polska jezeli chodzi o otwartosc rynku i wolnosc gospodarcza (uwarunkowania instytucjonalno-systemowe) gdzies tam za Burundii i Mongolia – wiec nie wyjezdzaj do Mongolii ale tam gdzie maja warunki rozwoju, szanse i przyszlosc.

    Nie wszyscy chca robic ‚kariere” w PO i administracji…

  229. wiesiek59 pisze:
    2011-09-24 o godz. 21:38

    Obecny premier gdy obejmowal stanowisko w 2007 nie posiadal doswiadczenia w zarzadzaniu nawet kioskiem Ruchu. Takiemu osobnikowi powierzono nadzor nad polska gospodarka.

    Ten incydent swiadczy o calkowitym braku elementarnej swiadomosci wyborcow. Glosujacy na Tuska glosowali chaos nie tylko dla siebie, dla calego kraju.

    Bzdura jest twierdznie ze Tusk byl najlepszym wyborem. W Polsce jest co najmniej milion ludzi z lepszymi kwalifikacjami. Ci ktorzy maja ambicje polityczne niestety sa zablokowani bo na swoj wlasny koszt nic nie osigna podczas gdy ‚uklad’ przywlaszcza sobie pieniadze podatkowicza na walki politycznej i wykorzystuje sluzby specjane do zwalczania potecjalnych konkurentow.

    Nikt tu nawet nie wspomina ‚osiagnec’ tego rzadu. Kazdy z makroekonomicznych wskaznikow teraz jest gorszy od tych z 2007. Pomimo znaczacych sie dotatacji z Uni. Ale sa porownania ze u innych jest gorzej. To tylko polprawdy. Sa rowniez kraje ktore osiagnely znacznie wiecej w tym samym okresie czasu. Np Rosja, z ironia krytykowana przez polskie dzinnikarstwo a Putin w nieskonczonosc nazywany agentem KGB. Tym samym osobom jednak nie przeszkadzaja byli agenci CIA w amarykanskiej polityce. A Putin to rowniez doktor ekonomi i jako przywodca osiagnal olbrzymie sukcesy ktorych Polska moze tylko pozazdroscic. Dlug publiczny ponizej 7% PKB, bezrobocie 8%, trzecie w swiecie najwyzsze rezerwy gotowki, czwarty najwiekszy inwestor na swiecie.

    Polska Komisja Wyborcza ma obowiazek zdyskwalifikowac wszystkich kandydatow na premiera ktorzy nie posiadaja minimum kwalifikacji. Co najmniej doktorat z ekonomi, zarzadzania i co najmniej 20 lat stazu pracy w duzej korporacji na znaczacym sie stanowisku.

    Dosc rzadow matolow.

  230. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Andrzej Falicz pisze:
    2011-09-24 o godz. 16:10

    „Tylko jaki to ma zwiazek z 99% pozostalych, ktorzy sa Sergiuszami?“

    Naja … Spieglein, Spieglein an der Wand wer ist … (?)

    Post Christum.
    Oj szumia jadly na gor szczycie, oj szumia – prawda?

  231. Andrzej Falicz pisze:
    2011-09-24 o godz. 16:32

    Po cholere NAM statki – niech sie Niemcy mecza i produkuja.(i doplacaja do tego interesu – nie sa tacy cwani jak my…)

    Czy ktos kiedys policzyl ile kosztuje nas utrata tych milionow mlodych Polakow, ktorych przeciez ksztalcimy za swoje pieniadze, a ktorzy pozniej buduja zamoznosc innych?
    —-
    Fakt, a przecież wystarczy tylko dotacja w wysokości marnych 115 mld euro (przynajmniej na początek) i młodzi wykształceni Polacy będą mogli w Polsce budować „zamożlnośc” 😀

  232. axiom1 pisze:
    2011-09-24 o godz. 16:55

    Demokracja wcale nie oznacza ze kazdy matol ma prawo sprawowac najwyzsze funkcje w kraju. To recepta na samozaglade. W Polsce demokracji nie ma.
    Z tym stwierdzeniem rzeczywiście trzeba się zgodzić. Niedopuszczalnym jest, aby władzę zdobywać w populistycznym plebiscycie zwanym dla niepoznaki demokratycznymi wyborami.
    Prawdziwa demokracja jest wtedy, gdy wyłoni się jedną partię specjalistów o wysokim morale. Partii tej trzeba zagwarantować w Konstytucji kierowniczą rolę, żeby eksperci partyjni mogli dokonywać najwłaściwszych wyborów na najważniejsze stanowiska państwowe, a kraje tak rządzone będą rosły w siłę, a obywatele będą żyli coraz dostatniej. Tka jak drzewiej bywało.
    😀 😀 😀

  233. P.S.
    Jak w takim razie skomentować zdjęcia min. Hall z opuszczonymi do kolan spodniami???

  234. Ale czy pani woli Europę dwóch prędkości, czy Europę żadnej prędkości, która osiada na mieliźnie i wtedy się rozpada? Jeżeli dzisiaj najlepszą drogą, by uratować strefę euro, jest dalsza integracja budżetowa, czy nawet polityczna w ramach jakiegoś federalizmu, to nie możemy temu zapobiegać i nie powinniśmy protestować. Uważam, że dla nas największą katastrofą byłby rozpad strefy euro i upadek wspólnej waluty.
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,10341996,Najwieksza_katastrofa_bylby_upadek_euro.html

    Ciekawe co powiedzą nasi patrioci? Byt narodowy i podmiotowość Polski zagrożona!!! Belka wyprzedaje interes narodowy!!!
    A tu cisza…….
    Chyba tylko na Gilowską można liczyć, no i paru złotoustych, mających ciągle na ustach słowo OJCZYZNA…..
    Mnie osobiście projekt Stany Zjednoczone Europy się podoba. Tylko dlaczego ciągle optują za nim ludzie związani z lewicą?
    Czyżby jedynie tam zgromadzili się ludzie myślący PERSPEKTYWICZNIE?

  235. Niemieckie stocznie:

    „…Survey shows German shipyards’ on course to recovery in 2011.

    ADP News Germany
    June 30, 2011 | Copyright

    (ADPnews) – Jun 30, 2011 – German shipyards have been doing well so far this year, recovering from the deep cuts they had to make during the financial and subsequent economic crisis, PricewaterhouseCoopers (PwC) said after conducting a survey among local 100 sector firms.

    The survey showed 86% capacity utilisation at the polled shipyards.”

    ” Wednesday, 09. February 2011
    German shipbuilding counts on KfW IPEX-Bank

    KfW IPEX-Bank again provided significant support to the German shipbuilding industry in 2010 by extending financing for 19 ships for export. With its many years of experience and structuring competence as one of the largest ship financiers in the world, KfW IPEX-Bank substantially contributed to winning export contracts with a total volume of EUR 2.4 billion. In terms of new ships, these involve special vessels with innovative technology such as ferries, cruise ships, offshore ships and cargo ships with the highest ice class.

    In this way, along with supporting mainly medium-sized enterprises in the difficult environment of German shipbuilding, KfW IPEX-Bank also made a substantial contribution to securing jobs in an innovative industry sector: 34,000 employees now have planning reliability for another year, 6,700 of which work directly in the shipyards…”

    „Friday, May 27, 2011
    German Shipbuilding: Exploring Growth Opportunities
    By Eugene Gerden

    The German shipbuilding industry is steadily recovering from the effects of the recession, which is reflected by the ever-growing number of orders, received by German shipyards, as well as recently announced ambitions of the German government and major local players to create conditions for the diversification of German shipbuilding…”

    Moze jednak ci Niemcy nie tacy glupi… ze probuja zachowac swoj strategiczny przemysl.

  236. Kleofasie 22,16
    Za radę dziękuję ale wypróbowałem wszystkie możliwości dosłownie stosując sie do zasad permutacji.
    Wszysko ze skutkiem ZERO.
    Obrazek się nie zmienia CATPACHA i tyle.
    Widocznie piszę nie to co sie oczekuje .
    Widocznie ktoś , gdzieś postawił szlaban żle patrzącemu i tyle.
    OK /to po angielsku / po polsku – na zdrowie.
    Pozdrowienia

  237. zezowaty,

    nie wiem co takiego złego ma być w fakcie, że rodzic przekazuje swój warsztat, swoją przychodnię, swój sklep, kancelarię czy swoją fabrykę dzieciom, skoro dzieci są zainteresowane kontynuowaniem zawodu rodzica i ma ku temu kwalifikacje. Żeby przejąć kancelarię po rodzicach trzeba skończyć studia i odbyć stosowne kształcenie zawodowe i praktyczne. Przekazuje się w ten sposób nie tylko wiedzę, ale i doświadczenie. Model MISTRZ-CZELADNIK (czyli np. patron – aplikant w przypadku adwokatury) jest jak najbardziej wskazany i wciąż stosowany z POWODZENIEM. Chcesz ten model zastąpić dlatego, że wiekowy ? Dość bolszewicki sposób podejścia do sprawy, zapewne wynikający z pragnienia powszechnej równości dla wszystkich. Takie same żołądki, a więc takie same prawa do pracy w kancelarii, posiadania kancelarii czy objęcia fabryki. Na szczęście to nie działa w ten sposób. Dynastie fabrykantów, bankierów, adwokatów, lekarzy czy cukierników (Blikle dobrym przykładem; czy szef tej szacownej firmy, jak rozumiem ciągle w rękach rodziny B., musi odmówić swemu dziecku przyjęcia na czeladnika skoro chce ono kontynuować tradycję rodzinną, i na jego miejsce, w imię egalitaryzmu przyjąć kogoś innego ? Może odmówić, ale nie musi. I bardzo dobrze, że tak jest.). Tradycja rodzinna w danym zawodzie ma taki sam walor edukacyjny jak nauka formalna zawodu. Czy kultywowanie tej tradycji prowadzi do betonowania dostepu do zawodu przez korporacje ? Nie koniecznie. Nie wszystkie dzieci członków korporacji chcą iść w ślady rodziców, co automatycznie wymusza otwarcie się korporacji na ludzi z zewnątrz. Nie oznacza to jednak, że wszyscy chętni i spełniający wymagania akademickie muszą być przyjęci. Na szczęście.

    Pozdrawiam

  238. Do Pana Andrzeja Falicza:

    Pisze Pan: „To dalszy ciag tej samej piosenki o nieudanym spoleczenstwie – to te Sergiusze naokolo…

    Otoz nasi mlodzi sa tacy jacy sa i ostatnia osoba, ktora ma prawo na nich pomstowac jest Pan Passent startujacy do swojej kariery w PRL-u z kolan generala NKWD.
    Dzieki temu kariera poszla gladko – dzis uwaza, ze reszta to niedojdy i marudy.
    To niesmaczne i nie na miejscu.”

    Ja nie startowalam bynajmniej z zadnych kolan, a wręcz przeciwnie: z domu wynioslam przekonanie, ze zyje w państwie podbitym, niesuwerennym, które od swego suwerena przejelo wypaczony system wartosci i kaleki, pasozytniczy model zycia opartego na przywilejach rezymowego establishmentu. A kiedy trzeba bylo – walczylam o państwo wolne i liberalne. Ów Sergiusz – to produkt PRL-owski i to nic, ze on jest zbyt mlody, aby PRL pamietać. Chyba nie pomyle sie, jesli zgadne, ze jego rodzice startowali „z kolan” prowincjonalnych dzialaczy partyjnych, przyzwyczajonych do brania wszystkiego za friko kosztem innych.
    Dzis w moich postach upominam sie o stary system wartosci, ktory zostal wdeptany w robotniczo-chlopsko-PRL-owskie bloto. Upominam sie tez o respektowanie liberalnych zasad współzycia w spoleczeństwie. No i dobrze byloby, zeby takie Sergiusze wiedzialy przynajmniej, co to liberalizm i na czym on polega:)))

  239. axiom1 pisze:
    2011-09-25 o godz. 10:29

    Masz dużo racji w tym co piszesz.
    Problem w tym, że oprócz kwalifikacji formalnych lider formacji politycznej musi jeszcze mieć kilka innych cech. Jedną z nich jest niestety bezwzględność, inną medialność.
    Poklask tłumu zdobywa się od co najmniej 2000 lat w ten sam sposób- pieniędzmi. Rozwiązania siłowe, czy dynastyczność, już przerabialiśmy w laboratorium Europa, ze złym skutkiem.

    Na dobrą sprawę, co wybory przeprowadzamy wolną elekcję, tak miłą naszej warcholskiej duszy. Tacy po prostu jesteśmy.
    Nowe elity możemy sobie jedynie wychować, co jest zadaniem na pokolenie. Jedno już straciliśmy, drugie tracimy nie mogąc zapewnić mu pracy. Te bodajże 50 000 urodzonych w Wielkiej Brytanii z matki polki, to nie będą już Polacy- przynajmniej mentalnie.
    Państwo okazuje się bezradne w rozwiązywaniu problemów.
    Nie tylko u nas zresztą……

  240. Andrzej Słupski pisze:
    2011-09-25 o godz. 12:29

    Znam nawet takiego który nie był nawet kapralem, nigdy nie służył w wojsku, a kreuje się na Naczelnika Państwa i Wodza Naczelnego……

    Ps.
    Z całym szacunkiem, ale obecny Prezydent ma tę samą wadę?
    Czy aby nie był swego czasu pacyfistą?…….

    Cóż, każdy podobno nosi buławę marszałkowską w plecaku- podobno…..
    Wraca do łask „nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”
    A czasy stają się coraz ciekawsze.

  241. Panie Andrzeju Slupski.

    http://www.dw-world.de/dw/article/0,,3599778,00.html
    „…Niemiecka koncepcja programu przewiduje w przypadku osiągnięcia przez stocznię komercyjnego sukcesu zwrot dotacji”- informuje Werner …”

    Niemcy mimo kryzysu nie rezygnują ze swego przemysłu, a kluczowe przedsiębiorstwa nie są przejmowane przez firmy z krajów ościennych – ….

    Jak doniosła 2 czerwca „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, „dzięki państwowej pomocy praca w stoczniach Hegemanna w Stralsundzie i Wolgast postępuje naprzód”. Otrzymają one 326 milionów kredytu z Nodrdeutsche Landesbank i państwowego banku KfW IPS. Kredyt jest gwarantowany przez rząd federalny i land Mecklemburgia-Pomorze Przednie.

    Dyrektor tych stoczni Dieter Brammertz stwierdził, że: „dzięki tym kredytom osiągnęliśmy bezpieczeństwo finansowe na następne cztery lata. Stwarzają one nam możliwości sfinansowania istniejących i przyszłych zamówień”.

    Stocznie zatrudniają 1800 pracowników. W tej chwili mają 19 zamówień. Jednak tylko nowe zamówienia pozwolą na utrzymanie zatrudnienia na dotychczasowym poziomie.

    Niemcy ratują, co się da

    Od czasu wybuchu kryzysu sześć stoczni niemieckich zgłosiło upadłość. Niepewna pozostaje przyszłość stoczni Nordic Yard w Wismarze i Rostocku. Znalazły one nabywcę z Rosji, który obiecywał, że utrzyma w nich produkcję statków, lecz nadal są w trudnej sytuacji, mimo że mają zlecenie na budowę specjalnego tankowca za cenę 100 milionów euro.

    Rząd niemiecki jest jednak zdecydowany ratować przemysł stoczniowy. Jak stwierdził koordynator gospodarki morskiej Hans-Joachim Otto: „Nie chcemy zrezygnować z przemysłu stoczniowego w Niemczech. Jest on niezbędny ze względów strategicznych” („FAZ”, 12 maja 2010).”

    Czy Polska ma jakies wzgledy strategiczne?
    Albo jakis strategiczny plan gospodarczy?
    Czy moze rynek —nas zalatwi…

  242. P. Jacobsky
    Zarzucać bolszewizm mnie jest lekką przesadą.
    To na moim domu pisano nocą TU MIESZKA KUŁAK WRÓG POLSKI LUDOWEJ.
    Nie mam nic przeciwko przekazywaniu swych majętności dzieciom albo krewnym – nie zgadzam sie tylko na to – by przekazywanie przywilejów odbywało sie kosztem pozostałej części społeczeństwa w imię zawłaszczania przywilejów klasowych czy korporacyjnych.
    To zazwyczaj NOWI LUDZIE w zawodach wolnych wprowadzali naukowe metody i pchali teorię i praktykę do przodu w swych dziedzinach.
    Czy Nobla nauczył ojciec jak robi sie dynamit?
    Czy Teslę jak budować aparatury elektryczne kształcił wujek
    Fakt , otoczenie warunkuje nabycie kultury srodowiskowej ale wiem co mówie
    wątpiąc by dzisiejszy Blikle usmażył choć jeden pączek.
    Zechciej zauważyć Szanowny jakaż to burza wybuchła po próbie pozwolenia
    radcom prawnym na rozszerzenie ich możliwości zawodowych.
    Zawsze tak bylo że najlepsi obojetnie od swego fachu malarz , rzeżbiarz, chirurg , powieściopisarz wreszcie i kucharz jeśli byli lepsi od otaczających to zyskiwali uznanie.
    Niby wyjątek stanowili księża ale zostawmy rodzynki na inną okazję
    Nikt nie pytał ich o ojców czy dziadków a każdy patrzyl na efekt ich pracy.
    A co do korporacji to WYMUSZANIE NA NICH dostępu NOWYCH W ZAWODZIE
    powinno być obowiązkiem państwa.
    Piszesz że nie wszystkie dzieci idą w ślady rodziców , prawda ale czy nie widzisz paru DYNASTII funkcjonujących w kulturze , polityce, medycynie a nawet w kościele.
    Nie wiem czy obrona korporacyjności nie jest czasami obroną SWYCH WŁASNYCH INTERESÓW , bo zazwyczaj wtedy gdy sie mówi o bolszewiżmie czy egalitaryżmie to w podtekście wychodzą własne przywileje i dochody.
    Bez urazy – pozdrowienia

  243. Kilka słów o stoczniach polskich

    Na blogu bardzo często powtarza się wyświechtane ogólniki na temat przemysłu stoczniowego w Polsce (rząd zniszczył stocznie, Tusk zlikwidował przemysł okrętowy, a Niemcy dbają o swój, dopłacają i nikogo się nie boją), oraz podejmuje się bardziej ogólne oceny ekonomicznych efektów działań rządu poprzez porównanie z krajami, które działają w kompletnie innych warunkach, skali, otoczeniu, i przy zupełnie innej strukturze gospodarek.

    Dla przykładu , jaki sens ma porównanie i stawianie w jednym rzędzie z Polską jeśli chodzi o dzisiejsze możliwości kapitałowe takich krajów jak Niemcy, Rosja, czy Katar?

    Obywatele blogowicze znajcie proporcje.

    Ile Polska eksportuje ropy naftowej, gazu, niklu, czy złota? Ilu chętnych jest do spędzania wczasów na kolorowych polskich wyspach, ile lat mamy za sobą jako państwa uprzemysłowione, w rozwoju ośrodków finansowych. Skąd czerpiemy dewizy na rezerwy finansowe? Wykopujemy je z ziemi?

    Jeśli chodzi o przemysł stoczniowy, to propisowscy propagandyści-hurrapesymiści krzyczą stale o zniszczeniu przemysłu stoczniowego biorąc pod uwagę dwie stocznie – Szczecińską i Stocznię Gdynia.

    Stocznia Gdynia budowała przez lata w okresie koniunktury statki, do których dopłacał budżet i pomimo lat wysiłków ze strony właścicieli, nic się nie zmieniło. Stocznia Gdynia była „nastawiona” jeszcze za Gierka na superprodukcję – wielkich masowców i tankowców, w której to działce, jako prostej technologicznie nie miała szans ze stoczniami z Dalekiego Wschodu.

    Stocznia Szczecińska, jeśli chodzi o dopłaty – to samo, poza tym zjazd tej stoczni zaczął się od gigantycznej afery z podjęciem się budowy chemikaliowców, do których stocznia od początku nie była przygotowana technologicznie i uczyła się na błędach popełnianych na żywo zamówionym statkach. Te dwie stocznie upadły, a upadek trwał latami. Koniunktura skończyła się gdzieś w 2008 roku i klamka za padła.

    Polski przemysł stoczniowy jest w złej kondycji, podobnie, jak i przemysł niemiecki. W Niemczech trwa tzw. restrukturyzacja, zwolnienia, próby przestawienia stoczni na inną wytwórczość (statki specjalistyczne, konstrukcje off-shore, co ma miejsce także w Polsce, np. w stoczniach polskich od lat są wykonywane elementy wież wiertniczych i wydobywczych. Szansą są wiatraki. W Stoczni Gdańskiej wytwarzane są wieże wiatrowe. Nie każdy sobie zdaję sprawę, że współczesne wiatraki, to są olbrzymie konstrukcje – o wysokości do 100 m, a w przyszłości powyżej.

    Niemcy maja tutaj dwie przewagi – w budżecie maja więcej pieniędzy, a pomoc (taka sama jakiej zabroniono w Polsce) jest podciągnięta w Niemczech pod finansowanie nowych technologii jako high-tech. Sama szefowa rządu się zgodziła z tym, że w produkcji regularnych statków na przyszłość stocznie europejskie mają małe szanse w konkurencji z Poł. Koreą, czy Chinami. A przecież tradycje stoczniowe w Niemczech, to nie te marne 45 lat, co w Polsce.

    W Polsce jest jeszcze przemysł stoczniowy. Działa kilkanaście stoczni, m.in. Stocznia Gdańska, Stocznia Remontowa w Gdańsku, Stocznia północna, Stocznia Wisła w Gdańsku, Stocznia Remontowa w Gdyni. Stocznia Crist w Gdańsku, i 5 – 6 mniejszych stoczni, ciekawostką jest dobrze prosperująca wytwórnia jachtów luksusowych pod Gdańskiem.

    Zagrożona jest likwidacją Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni. Wojsko nie zamawia okrętów. Nie ma pieniędzy. Jeśli któryś z blogowiczów wiedziałby, gdzie można zdobyć pieniądze, to proszony jest o powiadomienie Stoczni MarWoj w Gdyni. Adres znajdzie w sieci.

    Niektórzy z blogowiczów wskazują na Niemcy i twierdzą, ze rząd polski nie ma słuchać Brukseli, tylko pomagać stoczniom.

    OK. Jeśli któryś z blogowiczów wie skąd wziąć pieniądze i jak się postawić Brukseli, jakie zaproponować i uzasadnić hasełko pomocowe w rodzaju high-tech, nanotechnology, space technology, green energy, to niech powiadomi nowy rząd od razu po wyborach.

    Będą stoczniowcy radzi, gdy rozwiązanie się okaże efektywne. Bo np. stoczniowcom-solidarnościowcom z Gdańska wydawało się, że wiedzieli, pojechali autokarami do Brukseli na interwencję. I co? Jakoś nie przekonali. Mało rezolutni, czy z językami kłopot?

    Pzdr, TJ

  244. Andrzej Falicz, 12.57. Niemieckie stocznie mogą doskonale funkcjonować a polskie zostały zaorane przez pługi Wałęsy i Balcerowicza. Nie tylko stocznie, Polska została zaorana.
    Złożyłem dziś kwiatek na pamiątkowej płycie na starodawnym Rynku Głównym w Krakowie upamiętniającej bohaterską śmierć przez samospalenie niejakiego Badylaka. Bohater zginął za prawdę gdyż biedak nie znał prawdy o Katyniu. Wszyscy znali a on nie znał. Tablica jest wmurowana przy sławnej pompie, do której bohater się przywiązał, a z której teraz fiakrzy poją konie. Ciekaw jestem jak uczczą bohatera warszawskiego, ciemiężonej ofiary reżimu. Słychać, że sprawę wyciszono aby nie przeszkadzać Tuskowi w dramatycznych zmaganiach z PiSem. Sprawa z wolnych mediów zniknęła jakby z dyrektywy wydziału prasy KC.

  245. No i arabska wiosna dotarła jesienią na Wall Street… Cóż, kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Oto wczorajsza migawka z demokracji nad demokracjami – 80 osób demokratycznie aresztowano.
    Na niesionym tam przez młodą dziewczynę kartonowym banerze można zobaczyć symptomatyczny napis (proroctwo?):

    „ONE DAY THE POOR WILL HAVE NOTHING LEFT TO EAT BUT THE RICH”.
    (Pewnego dnia biednym nie pozostanie już nic do jedzenia, poza bogatymi)

  246. TJ pisze:
    2011-09-25 o godz. 18:58

    Kilka słów o stoczniach polskich…”

    TJ doskonale wiesz, ze nie chodzi tutaj o stocznie.
    Chodzi o pewna zasade – nikt nie wymaga zeby Polska prowadzila polityke gospodarcza na miare Niemiec.
    Chodzi oto, ze nie ma zadnej swiadomej polityki na miare naszych mozliwosc i naszych proporcji.
    Stocznie uzylem jako przyklad.

    To nie prawda, ze nas Polakow stac jedynie na bezradne dryfowanie i poddawanie sie pradom bezblednego wszystko regulujacego rynku.

    Swoja polityka ma Brazylia, swoja Rosja, swoja Niemcy.
    Jaka gospodarcza polityke ma Polska?

    Rzad nie odsuwa sie od udzialu w zarzadach spolek gdzie mozna zarobic wielka kase ale skrzetnie sie odsuwa od jakiejkolwiek proporcjonalnej do naszych mozliwosci swiadomej polityki gospodarczej.

    Ja dosyc sie napatrzylem jak przetargi na wielkie budowy za pieniadze unijn, ktore sa tak skonstruowane, ze prawie zawsze wygrywa firma niemiecka, austriacka, hiszpanska lub francuska – pozniej robota jest pod zlecana polskim firma za polowe sumy a i tak nigdy z reguly nie jest zaplacona pod jakimkolwiek prawnym pozorem.
    Powtarza sie z regularnoscia zegarka.
    Oczywiscie generalizuje ale jest pewien niepokojacy trend.

    Nikt w tzw. panstwach rozwinietego kapitalizmu nie wierzy w idealistyczne banialuki wolnego rynku (taki byc moze jest w ksiazkach ale nie w rzeczywistosci) tylko dziecinni nuworysze lub cyniczne elity udaja naiwnych.

  247. TJ:
    „….Niemcy maja tutaj dwie przewagi – w budżecie maja więcej pieniędzy, a pomoc (taka sama jakiej zabroniono w Polsce) jest podciągnięta w Niemczech pod finansowanie nowych technologii jako high-tech. ….

    Jeśli któryś z blogowiczów wiedziałby, gdzie można zdobyć pieniądze, to proszony jest o powiadomienie Stoczni MarWoj w Gdyni. Adres znajdzie w sieci.

    Niektórzy z blogowiczów wskazują na Niemcy i twierdzą, ze rząd polski nie ma słuchać Brukseli, tylko pomagać stoczniom.

    OK. Jeśli któryś z blogowiczów wie skąd wziąć pieniądze i jak się postawić Brukseli, jakie zaproponować i uzasadnić hasełko pomocowe w rodzaju high-tech, nanotechnology, space technology, green energy, to niech powiadomi nowy rząd od razu po wyborach.

    Będą stoczniowcy radzi, gdy rozwiązanie się okaże efektywne. Bo np. stoczniowcom-solidarnościowcom z Gdańska wydawało się, że wiedzieli, pojechali autokarami do Brukseli na interwencję. I co? Jakoś nie przekonali. Mało rezolutni, czy z językami kłopot?…”

    Widzisz TJ jak Ci sie ladnie wszystkozlozylo i wrocilo do problemu Sergiusza…

    Bo to my albo robotnicy maja cos zalatwic w Brukseli…
    No i co kretynom sie oczywiscie nieudalo – nieuki debilowate!
    Przeciez nie bedzie sie zajmowalo nie PO albo rzad…!
    Nie ma czasu Pani Olejnik czeka w TV!

    Jeszcze by tego brakowalo, zeby to rozpuszczone spoleczenstwo oczekiwalo od wlasnego rzadu obrony polskiej gospodarli.
    Niedojdom w glowach sie poprzewracalo!

    Rzad jest od walki z krzyzami i babciami pod kosciolem a nie od gospodarki…no ewentualnie mozna przeciac wstazke tuz przed wyborami.

  248. kalina pisze:
    2011-09-25 o godz. 16:05

    Do Pana Andrzeja Falicza:

    No i dobrze byloby, zeby takie Sergiusze wiedzialy przynajmniej, co to liberalizm i na czym on polega:)))

    Pani Kalino!
    litosci!
    Gdzie Pani widzi ten liberalizm – to jest etatyzm, kumoterstwo i jakis pseudowolny rynek.
    Niech Pani przeanalizuje obiektywne dane o wolnosci gospodarczej w IIIRP.
    Gdyby byl liberalizm to by sobie Sergiusz dal rade!

  249. Tak w dwoch slowach to wolny rynek nie istnieje i nigdy nie istnial.
    Kazde panstwo bezwzglednie dba i walczy o swoje interesy.

    Panstwo niemieckie w ramach „przyjazni pan-europejskiej” swiadomie i bezwzglednie toruje droge dla swoich interesow.

    Moze dojsc do takich absurdow jak nasza „prywatyzacja” gdy sprzedajemy jakis strategiczny element polskiej gospodarki firmie zagranicznej ale panstwowej? Czyz to nie pyszne?

    Albo swietujemy sprzedaz kolejnego banku zagranicznemu bankowi, ktory na ten zakup ma kase od swojego panstwa…

    Globalna gospodarka to jest bezwzgledna walka a nie zabawa dla chloptasiow grajacych w kopytowe albo starajacych sie mizdrzyc to tzw. Europy przyjmujac „nowoczesne pozy”.
    Pewnie,ze
    -Ich wola –
    bo moga kleic ich jak plastusia poklepujac od czasu do czasu po plecach.

    Osobiscie kiedys obserwowalem jak kupiono polska fabryke tylko i jedynie po to by ja zlikwidowac wraz z polskim przemyslem w tej konkretnej dziedzinie -by otworzyc u calkowicie i przejac rynek.

    A nasz rzad?
    Swietowal kolejna udana prywatyzacje.

    Szczerze musze powiedziec, ze moj swietej pamieci tesc z wielokrotnie wiekszym patriotyzmem i poczuciem polskiego interesu kilkadziesiat lat temu wlaczyl o kontrakty dla polskich czolgow na Bliskim Wschodzie…
    a bylo to za PRL-u.

    Chodzi mi tu o amatotszczyzne i naiwnosc chlopaczkow z PO oraz cynizm niektorych takich jak Bielecki…

    Wszystko jakos idzie bo plynie na fali historycznej koniunktury i na wzroscie z niskiej pozycji startowej ale dzieje sie to kosztem przyszlosci.

    A tymczasem starzy wyjadacze w rodzaju naszego gospodarza przejmuja sie jedynie swoja biografia czyli lustracja. Walka z krzyzami, ulizanym Lisem i kolejnym programem w TV.

  250. Młody gniewny…..Sikorski……

    „Minister, swoim zwyczajem, nie omieszkał skomentować sytuacji na Twitterze. „Wśród łysych pał, poseł Mariusz Kamiński. Kibole – bijąca ręka PiSu” – napisał. „W Białymstoku bojówki kiboli skandujące za PiS-em. Myślałem, że w tych wyborach chodzi o 300 mld (złotych z budżetu UE – red.). A chodzi o to, czy rządzić mają łyse pały”
    http://www.tvn24.pl/-1,1718623,0,1,sikorski-kontra-kibice-oni-za-dwa-tygodnie-moga-rzadzic,wiadomosc.html

    Zastanawiam się czy i kiedy Radek zamieni się w Radosława……
    Ojciec dzieciom, mąż, niezły minister, a co chwilę ubiera krótkie majteczki…
    Niestety, ci którzy nawet otarli się o pIs tak mają……
    Dojrzałość jeszcze długo im nie grozi?

    U Olejnik Kowal, ręka w rękę współpracował z Hofmanem w celu krzewienia wartości i dyskredytacji Nergala.

    Pytanie do znawców tematu.
    Czy Satanizm jest karalny? Został w demokratycznych krajach zakazany?
    Podobno żyjemy w demokratycznym państwie PRAWA, neutralnym Światopoglądowo……?
    Jeżeli gdzieś w statucie jest że publiczna TV ma krzewić wartości katolickie, czy chrześcijańskie, jest to chyba łamanie konstytucji?
    A na coś takiego Hofman się powoływał….
    Nawoływanie do łamania prawa i Ustawy Zasadniczej jest karalne?

  251. Do Absolwent:
    Racja, są takie kierunki, właśnie w tym problem, że uczelnie mają niemal nieograniczoną możliwość tworzenia takich egzotycznych specjalności, nie tylko prywatne ale również państwowe. Swoją Europeistykę i Bezpieczeństwo Narodowe kończyłem właśnie na uczelni państwowej, w trybie stacjonarnym (dziennym). I, naturalnie, inne były wyobrażenia na temat studiów i tego, co oferują przed rozpoczęciem nauki, a zupełnie inne po jej ukończeniu. Wszelkie informacje poza adresem uczelni okazały się czystą propagandą i smutna prawda, że to nie kwestia uczelni (którą samą w sobie wspominam pozytywnie), ale obecnego systemu edukacji, istniejących rozwiązań.

    Zapraszam zainteresowanych m.in. polityką na mojego bloga: http://www.pawelbaranski.blogspot.com

  252. Jacobsky 14.55
    Twoje teorie nie są w pełni sprawdzone. Podałes przykład Bliklego jako klasyczny, niemniej jesteś niedopoinformowany.Firma Blikle w latach 70 tych i 80 podupadała jakościowo oraz organizacyjnie i uratowała ja pewna pani cukiernik z poza rodziny. Natomiast Andrzej Blikle zajmował sie praca naukową na Uniwersytecie i dopiero po kilkunastu latach zrozumiał że pączki są ważniejsze. Ponadto dawniej w PRL ciastka były lepsze niż dziś, mimo że firma przynosi dziś wieksze dochody. Jedyną firma która trzyma dawny fason jest pewna cukiernia w Zakopanem – kontynuatorka tradycji Cocktailu „u Karpowicza. No i warto wymienić fenomenalne lody w Toruniu – lepsze niż w Florencji ( ciastek nie próbowałem)

  253. @ TJ pisze: 2011-09-25 o godz. 18:58
    wpadnij do Biblioteki Narodowej
    tam znajdziesz rozwiązania na każda bolączkę Polski i Wszechświata.
    Ponieważ w latach 80tych, zadymiarze z KOR i S składali tam dla potomnych swoje przemyślenia. Az dziw bierze ze z tymi Geniuszami Polska przedzie cieniej niż z komuna

  254. Panie Andrzeju, jak moge twierdzić, ze mamy liberalizm, skoro istnieje KRUS, przywileje branzowe i inne „regulacje”…Ale, na Boga, prosze nie przekonywać, ze liberalizmem bedzie zajmowanie sie mlodym, zdrowym, a do tego wyksztalconym byczkiem, ktory oczekuje, ze mu wszystko bedzie wisiało u sufitu, a on tylko bedzie wyciagał reke…

  255. Panie Redaktorze,
    Napisał Pan:
    Pojawiło się za to nieszczęście, jakim była próba samospalenia naprzeciwko Kancelarii Premiera. Tusk i Kaczyński powiedzieli, że nie będą tej tragedii wykorzystywać do celów politycznych, ale junacy PiS – panowie Kurski, Poremba i inni, także ci z PJN, Kowal, Jakubiak – nie mogli sobie darować, żeby winą za tragedię obciążyć rząd.

    Rozumiem, że pan Niesiołowski z PO, próbujący z nieszczęśnika zrobić niezrównoważonego psychicznie, chcącego coś ugrać i NIE MAJĄCEGO racji prawie że pieniacza, niczego nie rozgrywa?
    A autorytarne stwierdzenie przez premiera, że w ciągu „chwili” udało mu się ustalić, że żadnych nieprawidłowości w praskim US nie było, też nie ma żadnych ukrytych intencji?…..

  256. absolwent,

    so what ? Zamiast Bliklego wstaw każdą inną dynastię rzemieślniczą, których nie brak. Z Blikem istotnie – wypadało sprawdzić, ale uznałem, że to nie jest potrzebne dla całości wywody. Zresztą podane przez Ciebie informacji ilustrują to, co napisałem: nie wszystkie dzieci żyjące w dyskutowanym kontekście rodzinno-zawodowym są zainteresowane wyborem drogi dokonanym przez rodziców

    Pozdrawian

  257. zezowaty,

    sorry za bolszewizm. Nie chciałem dotknąć.

    Z jednej strony nowi wprowadzają świeży powiew (choć nie zawsze), z drugiej w marketing na trwale wpisane są na szyldach „tradycja rodzinna od …”, i firma funkcjonuje doskonale, między innymi dlatego, że nowe generacje w biznesie rodzinnym są równie otwarte na świat co Nobel czy Tesla (zachowując wszelkie proporcje, zwłaszcza w odniesieniu do Tesli). Nowe wzory, nowe receptury – ktoś, kto ma w genach tego typu przedsiębiorczość stanowi taką samą gwarancję dla rodzinnego biznesu jak ktoś z zewnątrz, kto go albo przejmuje, albo zakłada od nowa.

    Adwokaci mają prawo bronić swojego terenu, podobnie jak by to czynili notariusze czy radcy prawni. Samorządowe organizacje zawodowe mają obowiązek bronić przywilejów swoich członków, tak jak związki zawodowe bronią interesów pracowniczych. Reprezentowanie klienta w sądzie to nie to samo, co reprezentowanie interesów klienta wobec innych podmiotów w obrocie prawnym. W krajach, gdzie nie istnieje rozróżnienie formalne pomiędzy adwokatem i radcą problem nie istnieje, bo wszyscy kształceni są jako adwokaci, zaś sposób zarabiania pieniędzy (doradztwo czy sądówka) to wybór albo osobisty, albo podyktowany okolicznościami. W Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach europejskich, tradycyjnie zawód adwokata jest oddzielony od zawodu radcy, i tę tradycję trzeba uszanować.

    Nie każda analogia ma sens. Zawody prawnicze to nie są sztuki piękne, gdzie tylko talent stoi na przeszkodzie – albo pozwala – żeby wykazać się w coraz to nowym medium. Przy lekarzach analogia zaczyna się łamać i lepiej nie mieszać specjalizacji, bo nie byłbym zadowolony gdybym ja czy ktoś mi bliski był operowany na złożone problemy neurologiczne przez wirtuoza skalpela chirurga-ortopedę, który postanowił popróbować swych sił w chirurgii mózgu. Adwokaci i radcowie to dwie gałęzie-specjalizacje, które choć wywodzą się ze wspólnego pnia, żyją własnym życiem.

    Pozdrawiam

  258. Jacobsky 13.29
    A wiec niezależnie od prezentowanych dowodów i argumentów masz zawsze racje.
    Gratuluje zdanego egzaminu z erystyki w stylu otwocko – falenickim.

  259. Mikado odpowiadam Tobie co spieprzyłaś zamiast na politologie powinnaś pójść na chemie. W Gdańsku na Politechnice w tym roku można otrzymać dość wysokie stypendia.
    Albo budownictwo masz prawie pewność zatrudnienia, jak trafisz do dobrej firmy to dzięki możliwość (obowiązkowi) pracy po 10-12 godzin przez 5 dni w tygodniu zarobisz przyzwoite 3 tysiące.
    Jedyne wyjście dla Tuska to ustawowy zakaz studiowania na socjologii, psychologii, resocjalizacji, europeistyce
    A tak na poważnie, czy maturzystom nie powinno się mówić o konieczności wyboru pomiędzy łatwymi i przyjemnymi studiami a dobrze płatna pracą, albo przynajmniej pewną pracą.
    Ile psychologów jest potrzebnych w Polsce?
    Czy każdy absolwent prawa zostanie wziętym adwokatem?

  260. absolwent,

    dzieki za gratulacje.

    Jestem z Okecia, jesli chodzi o styl.

css.php