Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

3.10.2011
poniedziałek

Wampir z „Press”

3 października 2011, poniedziałek,

Nie będę udawał skromnego. Ucieszyłem się ogromnie, że zająłem pierwsze miejsce w rankingu na najlepszego felietonistę, zorganizowanym przez miesięcznik „Press” wśród redaktorów naczelnych prasy polskiej. Wow!  Bóg zapłać!

Wraz z wygraną przyszły zaszczyty:  Najpierw sesja fotograficzna (!), przed którą się wzbraniałem, ale – jak mnie poinformowano – zdjęcie  na okładkę „Press” musi być specjalne.  Był dla mnie przygotowany strój  wampira, sympatyczny fotografik, Rafał Masłoń, wyjął nawet z kieszeni całkiem gustowny komplet kłów. Kiedy zacząłem się wzbraniać,  westchnął tylko,  że najlepiej pracowało się z Jerzym Urbanem, który  pozował na stole do sekcji zwłok w prosektorium. Potem okazało się, że „Press” wybrał zdjęcia, na których wyglądam jeszcze gorzej niż w naturze, a to jest duże osiągnięcie, bo w oryginale jestem szkaradny.

Następnym zaszczytem był wywiad dla  „Press”. Byłem cały w skowronkach – dumny, że wygrałem ranking. Spodziewałem się, że będziemy rozmawiali o felietonach, o Prusie, Słonimskim, Kisielewskim, Bywalcu,  czy  felieton ma jeszcze sens itp.

Tymczasem na spotkanie przybył młody wampir (na ogół mówi się „młody wilczek”), który przedstawił się jako Grzegorz Kopacz. Udawał Greka. Ja zauważam, że on przychodzi z okazji wygrania przeze mnie w  rankingu „Press” na najlepszego felietonistę, a on mi w żywe oczy odpowiada: „… nie z tego powodu się spotykamy”. Na co ja dopisałem w autoryzacji: „Pan kpi czy żartuje? Ja mam być na okładce ‘Press’ nie z powodu rankingu? Kto Panu uwierzy w taki zbieg okoliczności?” (Zostało to potem przez „Press” usunięte z autoryzacji, o czym za chwilę).  Hamilton?  Felietony? Książki Jana Józefa Lipskiego o „Bywalskich” –  wszystko to wampira nie interesowało. Zamiast tego pokazał dwa kły. Jednym gryzł mnie dlatego, że jestem stary, a drugim za to, że jestem skompromitowany.

***

Zaczął od mojego wieku, z elegancją wampira drążył „potrzebę odmłodzenia redakcji” „Polityki”. Taktownie sugerował, że „jestem przewrażliwiony na punkcie swojego wieku”, a nawet, że – w ramach odmłodzenia, które jest wolą „młodszej połowy redakcji”  – widziałbym  moją córkę jako felietonistkę „Polityki”. Wszystko to pachniało eugeniką albo przynajmniej starożytną Spartą. Starych i  nieudolnych strącać ze Skały Tarpejskiej.

Zadowolony, że obnażył mnie jako pełnego kompleksów starca, redaktor Kopacz pokazał drugi kieł: mało, żem stary, to jeszcze skompromitowany. Jako laureat plebiscytu oczekiwałem, choćby przez grzeczność, pytania w rodzaju: „Czemu zawdzięcza Pan swój sukces? Z czego jest Pan dumny?”. Tymczasem wywiadowca z „Press” nie bawił się w żadne grzeczności, tylko zabrał się ostro do rzeczy: „Co z tych czasów wspomina Pan z największym wstydem?” – pyta, jak na Sądzie Ostatecznym. Czy wiem, że jak się wpisze w Internecie „Passent”, to pojawia się „czołowy publicysta stanu wojennego”? „Dlaczego irytują mnie pytania o przeszłość? „Czy kac moralny mija?” Czy wobec takiej przeszłości  „…myślał Pan kiedyś o porzuceniu zawodu?”.

Tak wysysał i chłeptał moją krew, szukając w niej czerwonych ciałek. Dla młodych gniewnych, takich jak red. Kopacz,  jestem jak gumowa kość: Nie zdążyli obalić  komuny, kiedy to wymagało odwagi, więc chociaż obalą Passenta.  Na moim tle wyjdą na bohaterów. Ugryźć Passenta zawsze przyjemnie. Że tyle razy się spowiadał? Niech się spowiada jeszcze raz. Że od  moich artykułów o Wolnej Europie minęło ponad 50 lat? Nie zaszkodzi przesłuchać ponownie. Że rozliczałem się w książkach i wywiadach sto razy? – Czytelnicy „Press” tego nie czytali – odpowiada wampir. „Wyżej cenię czytelników ‘Press’” – dopisałem, ale „Press” i tego nie zamieścił.

W autoryzacji  moich odpowiedzi poczyniłem dopiski i skróty, które dotyczyły zaledwie kilku, nawet nie kilkunastu, procent tekstu (ilość znaków łatwo odczytać w komputerze). Liczyłem na dobrą wolę „Press” wobec laureata swojego rankingu.  Tymczasem poprawki, które poczyniłem, okazały się na tyle szokujące dla pisma, że wampir stawił się   ponownie, celem uzgodnienia wersji kompromisowej. Wtedy była mowa o kompromisie. W kilku miejscach ustąpiłem, bo wampir nalegał, a nawet postawiłem parafkę na wydruku, jakim dysponował. W pozostałych  nie ustąpiłem. Na pożegnanie  redaktor Kopacz zasugerował, że zadzwoni redaktor Skworz – naczelny „Press”. „Będę zaszczycony” – powiedziałem.

Zaszczytu jednak nie dostąpiłem, żadnego  kontaktu już nie było. Wywiad ukazał się z dopiskiem: „Daniel Passent podczas tzw. autoryzacji wprowadził znaczące zmiany, które wypaczały treść i tok rozmowy. Dlatego publikujemy zapis wywiadu bez autoryzacji. Redakcja”. W ten sposób Redakcja dała do zrozumienia, że skompromitowany starzec nie potrafi nawet autoryzować wywiadu. Ja, który pierwszy wywiad opublikowałem w 1958 roku, mam na koncie wywiady z Orianą Fallaci, prezydentem Bushem, pierwsze w polskiej prasie „naziemnej” rozmowy z Kosińskim, Wałęsą, Borusewiczem, Gwiazdą, Jurczykiem  i innymi, mam pobierać korepetycje z autoryzacji od redaktora Kopacza.

***

Jakież więc były moje dopiski, cóż za herezje dopisałem,  że „Press” wyrzucił je do kosza, razem z dobrymi obyczajami? Oto najbardziej perfidne z nich (pogrubionymi literami). Rozmowa schodzi na temat wieku. Ten felieton (o ludziach starszych – Pass.) bardzo mi się opłacił. Po jego ukazaniu się, Wojciech Fangor podarował mi swój obraz, bo wyrażałem poglądy ludzi starszych. Pańskie pytania odebrałem jako zgrzyt, tkwiła w nich sugestia, że Baczyński powinien odmłodzić redakcję, w czym poczułem nietakt wobec takich ludzi jak Marian Turski, kierownik działu historycznego, który ma historię polski wypisaną na plecach. (…) Pouczanie redaktora Baczyńskiego, jak ma meblować swoją redakcję, wydało mi się niestosowne.  To raczej Pan powinien uczyć się u niego, a nie on u Pana.

(G.K.: … albo jest Pan przewrażliwiony na punkcie swojego wieku, albo faktycznie chorujemy na wiekizm).

Ja: Pan ciągle o tym wieku! Czy Pan jest z pisma „Geriatria Polska”?

(Wampir nie daje za wygraną:  „Co Pan z tych czasów wspomina z największą niechęcią?” – pyta).

Własną ignorancję i tupet. Jeszcze jako student poszedłem do Yehudy Menuhina po wywiad, i  kiedy artysta zaprosił mnie do swojego pokoju,  nie wiedziałem o co go zapytać, bo byłem nieprzygotowany. A powinienem był zapytać, czego się najbardziej wstydzi

Wspomnienie mojej ignorancji i tupetu miało być dla red. Kopacza ostrzeżeniem, że ignorancja i tupet starsze są od niego. Nie wiem, czy zrozumiał aluzję, ale na wszelki wypadek zostało to z mojej autoryzacji skreślone. Następnie wampir łapie byka za rogi: ‘Co z tych czasów wspomina Pan z  największym wstydem?’ – pyta i rozlicza mnie ze stanu wojennego. W mojej autoryzacji dopisałem:

Już pisząc to, co pisałem, miałem wątpliwości i uważałem, że do pewnego stopnia postępuję źle, bo stan wojenny był złem. Ale jakie, Pana zdaniem, było lepsze wyjście – pokojowe oddanie władzy? Powstanie? Sowiecka interwencja? Desant z USA? Praga? Budapeszt? Chętnie się dowiem. Pan tego nie pamięta, ale ja wtedy byłem dorosły.” (Usunięte).

O ile wiem, to był ranking felietonów, a nie życiorysów.”  (Usunięte).

Nie rozumiem, dlaczego „Press”  nie uszanował mojej autoryzacji. Mógł być bardziej wspaniałomyślny wobec własnego laureata.  Przy zachowaniu wszystkich proporcji, Grzegorz Kopacz przypomina dziennikarza, który przychodzi do reżysera po otrzymaniu przez niego Oscara, i zaczyna od pytania: „Jak Panu smakował seks z nieletnią?”.

Nie ma w tekście gratulacji z okazji wygrania rankingu ani podziękowania za wywiad. Nie wątpię, że gdyby był trzeźwy, redaktor Kopacz na pewno by pogratulował i podziękował. Upił się jednak moją krwią.

Daniel Passent

*

(Jest to pełna wersja felietonu, który w krótszej formie ukazał się w „Polityce”)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 164

Dodaj komentarz »
  1. Widocznie ten redaktor Kopacz (i jego szef) są absolwentami jednej z licznych obecnie szkół dziennikarskich. Gdzie nie uczy się ani rzemiosła, ani tym bardziej dobrych obyczajów

  2. Dotknęła Pana wrażliwość ta sama, która pluła na ludzi zgromadzonych pod krzyżem. Współczuję kontaktów z nowymi Polakami wyhodowanymi przez partię Tuska i nowe media…przez Palikota.

  3. Przykre ale to chyba rzeczywiscie wiek gdy zaczynamy pisac…o sobie.
    Jednym przychodzi tzw. slodki zab… innym proznosc lub kompleks ala Iwaszkiewicz.

    Wiec Pan Daniel Passent dolaczyl do takich tuzow polskiego dziennikarstwa jak wielokrotnie nagradzany Tomasz Lis …
    Nie wiem czy wypada gratulowac.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Autorze – analizując zachowanie Pańskiego młodeszego …hm…kolegi(?) widzę coś, co nazwałabym hofizmem. Od Hofman.

  6. ” Niskie loty wysokiej nagrody….

    Nie zdziwiłabym się, gdyby inni nagrodzeni dziennikarze o bardziej stabilnym kręgosłupie zawodowym zrzekli się takiej negatywnie obciążonej nagrody.

    Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Artur Domosławski został laureatem nagrody Dziennikarza Roku 2010 miesięcznika „Press” za książkę o Ryszardzie Kapuścińskim, „Kapuściński non-fiction”.

    Przyjrzyjmy się dokładniej zjawisku. Że największa ilość redakcji wskazała na Domosławskiego, to ich prawo. Miały wskazać, wskazały. Ale że większość redakcji głosowała na Domosławskiego, świadczy tylko o jednym, że redakcje nie identyfikują się ze standardami głoszonymi przez pismo „PRESS” i że nie rozumieją odpowiedzialności za kryteria konkursu: profesjonalizm, światowe standardy mediów, etyczne kanony zawodu dziennikarza.

    Rzeczywiście, Artur Domosławski w różnych wywiadach sam zaprzeczał temu, co napisał w książce, plątał się i motał. Wytknęła mu to autorka „PRESS”. A teraz konkurs „PRESS” przyznaje mu nagrodę Najlepszego Dziennikarza Roku? Międzyredakcyjne jury to postanawia? Toż to samobój! Wywrócenie do góry nogami kryteriów nagrody! Kompromitująca decyzja jury nagrody!

    A jeśli nawet nie zrzekną się oficjalnie, to mają prawo czuć się w duchu oszukani. Nie tylko, że znaleźli się w gronie laureatów tej samej nagrody, co autor „Kapuścińskiego non-fiction”, to jeszcze wychodzi na to, że są gorsi, bo dostali swoje nagrody „tylko” w swojej dziennikarskiej dziedzinie, a wyznacznikiem Najlepszego-Co-W-Dziennikarstwie wśród nich został twórca tabloidalnej biografii…”

    Elżbieta Binswanger-Stefańska

  7. A co Pan myslał panie Redaktorze ?
    Jak czytam felietony i wywiady „młodych wilczków” dziennikarstwa oraz oglądam występy prezenterów i calebrytów z TVN, to po prostu mi sie zbiera na wymioty.
    Niedawno ogładałem w TVN wywiady z barmanami. Wsród rozmówców był jeden z najbardziej słynnych prezenterów TVN ,znany piękniś O.J, który z uśmiechem opowiadal ze dzienie zarabiał, a raczej okradał klientów na kilkaset złotych, kantując ich na fałszywie dolewanej wódce i whisky. Na koncu powiedział że KAZDEMU BARMANOWI ( OCZYWIŚCIE TAKŻE TYM ZŁODZIEJOM) NALEŻY SIE CONAJMNIEJ 10 PROCENT NAPIWKU !
    Oczywiście okradają w ten sposób nie tylko klientów, ale także Państwo, bo nie płacą PODATKU DOCHODOWEGO !
    I tak trafił pan na łagodnego wilczka. Tylko pana wyssał, a przecież mógł także okraść i zostać gwiazdą TVN !

  8. Daniel Passent
    Dobrze, że Pan to opublikował. Kiedy przeczytałem felieton w Polityce, pomyślałem „dlaczego nie opublikuje wersji po autoryzacji”.
    Ci młodzi, odważni w wolnej Polsce, przyprawiają mnie czasami o mdłości. Ich arogancja mierzi.
    Serdecznie pozdrawiam

  9. Tak sobie myślę, że wampiry są jednak w kłopocie, wewnętrznym.

    Panie Redaktorze, gratuluję nagrody! I życzę wielu kolejnych 🙂

  10. ej. p.Redaktorze! Taki duży chłopiec, a naiwny jak dziecko.
    Przecież p. red. Kopacz choćby z racji wieku (swojego) perspektyw kariery (swojej) i swojego zadomowienia w poważnym piśmie branżowym, wykonał wobec Pana ogromny gest dobrej woli – w ogóle zechciał z Panem rozmawiać, choć go to brzydziło okropnie. Zdaniem p red.Kopacza i jego kolegów to, czego się p.Redaktor nauczył, było:
    1. brzydkie i niesłuszne,
    2. niezasłużenie naznaczone „pewnym” talentem,
    3. w sposób tajemniczy zyskiwało poklask należny lepszym od Pana.
    A pan niczego nie chciał zrozumieć, to trzeba było Panu pokazać. I pokazali!

    A ja jednak Panu gratuluję z całego serca (widać jestem masochistką).

  11. Marit 15.01

    Droga Marit, w rzeczy samej mam niepolska klawiature. Mam od wielu lat i pisze na niej wszystko. Trudno dla jednego bloga przestawic palce na inny system. Na swoim blogu, w tytulach i miejscach watpliwych robie zlozone „machinacje” ze znakami, zeby bylo po polsku.

    Jest dobrym obyczajem nie atakowac autora ad personam, tylko to co pisze. Ton i napuszony styl wielu wpisow, z razacymi bledami, sklania do reakcji. Miast wdawac sie w tresc tych wpisow lepiej poprawiac jest jezyk. Ulega on ciaglej deprawacji i skazeniom. Problem jezyka ma prosty dowod, problemy merytoryczne robia dlugie i puste dyskusje. Po co gadac „po proznicy”; tu -latwo wszystko uzasadnic.

    Przy okazji, mam z tym ucieche i moj rechot radosny wystarcza za komplementy, ktorych niestety od Ciebie nie uswiadczam. Dziekuje za uwagi i szczerze zaluje, ze nie zmieniam klawiatury.

  12. Czytam i coś mi się kojarzy, a tu sam pan przypomina o papierowym
    wydaniu. Jest pan dobry w tym co robi, nie ma powodu się użalać. Starość
    wszystkich dopadnie. A red Kopacz należy do tej grupy pokoleniowej która
    żałuje że nie przeżyła tego co my a, jednocześnie nie bardzo wie jak się
    znaleźć wśród tych co jeszcze pamiętają z autopsji tamte czasy. Niech pan się nie poddaje, ma pan o co walczyć, żyje pan w ciekawych czasach.

    Pozdrawiam

  13. Nagrody Press

    1997 Jacek Żakowski
    1998 Monika Olejnik
    1999 Tomasz Lis
    2000 Kamil Durczok
    2001 Waldemar Milewicz.
    2002 Janina Paradowska
    2003 Anna Marszałek,
    2004 Marcin Pawłowskiemu
    2005 Justynie Pochanke
    2006 Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski
    2007 Marcin Kącki i Tomasz Lis
    2008 Bogdan Rymanowski,
    2009 Tomasz Lis
    …./
    itd

    Przepraszam tym razem Gospodarz mnie nabral i naprawde uwierzylem,ze jest” rownie doskonalym dziennikarzem”… jak Pani zootechnik Olejnik lub Pani Pochanke.

    Gratuluje udane zartu – kupilem!

  14. Panie Redaktorze, cóż tu komentować?
    Pozwoliłem sobie z lekka zażartować

    Młody dziennikarski yuppi w naiwności sądził, że stanie się śledczym, jak sędzia będzie sądził, na górną półkę chciał ze swym wywiadem, a Pan go poczęstował kwaśnym obiadem – daniem z ironii amarantowej, chłopak zjadł polewkę, poleciał do onej, do tej co nagradza – gazety”Press”, wpadł do redakcji zziajany jak pies i krzyknął donośnie – odnalazłem wroga, zdemaskowałem, komuszej krwi zasmakowałem, dajcie mi zaszczyty, ogłoście to już, że na dźwięk słowa Passent otwiera mi się nóż.

    Pzdr, TJ

  15. Nie wiem za wy co dziennikarze dajecie sobie nagrody. Jestescie najbardziej zdemoralizowanym srodowiskiem zawodowym. Wasza glowna zaleta jest sluzalczosc wobec rezimu. To jedyna wasza religia. Podlizujac sie rezimowi pomogliscie zniszczyc przyszlosc tym co sie jeszcze nie urodzili, podlizujacie sie popierajac zbrodnie przeciwko ludzkosci. Podlizujacie sie popierajac klamstwa, prowokacje i szczucie. Wspolnie oragnizujecie nagonki na przeciwnikow rezimu, pomagacie i zaciemniacie lamanie prawa i nawet Konstytucji. Rezultatem jest ze mamy prymitywne rzady i rozkradzina gospodarke za co wszyscy niestety placa.

  16. Stasieku
    To nie arogancja lecz głupota karierowicza Kopacza. Z niego nic nie będzie. To kupa dziada. Juz widzę jakbyś efektownie takiego chwasta wyrwał w swoim zespole.
    No ale nie zmienia to faktu, że Gospodarz takie chwasty wspiera pisząc teksty przeciwko politycznej zmianie. Przecież media reżimowe opierają sie własnie na Kopaczach. Nie ma dnia by Kopacze kogoś za wierszówke nie podkopywali. Gospodarz się zreflektował dopiero wtedy gdy go podkopywanie Kopacza osobiście dotknęło
    Pozdrawiam

  17. jasny gwint
    Ogladalem duzo wywiadow z Rubinim i naprawde nie wiem w czym on sie zasluzyl. Jestem pewien ze sam Rubini tego rowneiz nie wie a na pewno nie wie tego Kolodko ktory cenzuruje na swoim blogu wszystkie poglady ktore nie pokrywaja sie w 100% z jego wlasnymi.

    Sam fakt ze Rubini mowi o $2 trillionach dodatkowych dlugow na ‚ratowanie’ Europy dowodzi ze jego mysli pokrywaja sie z dzialalnoscia rzadow ktore to dzialania nie przynosza nic pozytywnego. Np Grecja, przed pomoca (w 2009) miala dlug 125% ich PKB. A teraz po pomocy ich dlug siega 200% PKB. Prawdopodobienstwo splaty dugu (Grecja) jest 0%.
    Cala Europa jest w podobnej sytuacji choc w roznych fazach dalszego zadluzania.

    I Rubini chcialby wydac na Europe dodatkowe $2 trilliony !!! A co pozniej, czy Europa bedzie w stanie to splacac ? Na to pytanie Rubini oczywiscie nie ma odpowiedzi. Europa nie potrzebuje dodatkowych dlugow. Europa musi wyzwolic kapital z bankierskiej niewoli i zaczac inwestowac go pruduktywnie.

    Poza fiskalna dyscyplina nalezy jak najszybciej zreformowac system finansowy i globalizacje. Na to niestety politycy nie maja odwagi. System finansowy zostal zawlaszczony przez zarzady bankow ktore pasozytuja na calej ludnosci swiata. Globalizacja natomiast sluzy tylko zarzadom globalnych korporacji. Te ferajne trzeba po prostu przepedzic i dopoki rzady tego nie zrobia kryzys bedzie sie poglebial.

  18. Panie Passent
    Wszędzie sie roi od gówniarzy co cudzej krwi napic się chcą.
    Oni już w piaskownicy wygrywali pod Grunwaldem.
    Ten panski należy do tej samej swołoczy która prof Gierek w Katowicach sprawdzała niewymowne.
    Zazwyczaj tacy ludzie kończą tam gdzie powinni znależć się na poczatku swej drogi zyciowej tzn w rynsztoku.
    Szerzej mówiąc zapanował nastrój smakowania zwycięstwa juz przed meczem.
    Kłopot jednak w tym że kto wiatr sieje – zbiera burzę.
    Moze okazać się że CI WYBRANI PRZEZ POMYŁKĘ , Ci z rękami we krwi, te sądy i trybunały bezecne, Ci co zdradzili o świcie , okażą sie prawdziwą solą ziemi . Ukłony

  19. Bardzo to wszystko fajne, co Pan opisuje, Panie Redaktorze.

    Pozdrawiam, ale z gratulacjami, to chyba się wstrzymam…

    Pozdrawiam

  20. Marit,

    Wielki Językoznawca i Strażnik Czystości Mowy Polskiej, Pierwszy Ortograf i Gramatyk Blogów (WJSCMPPOGB) nie będzie sobie łamać palców dla jednego bloga.

    Przecież WJSCMPPOGB obsługuje swój blog (kleofas-coś-tam), i nawet u red. Szostkiewicza bawi się w purystę językowego, tak więc WJSCMPPOGB pisze nieprawdę wspominając o tylko „jednym blogu”.

    Dodatkowo wychodzi na to, że według WJSCMPPOGB pisanie z polskimi znakami to kwestia zmiany klawiatury. Wychodzi na to, że ma być to zmiana fizyczna, skoro mowa jest o przestawianiu sobie palcy (a może palców ? – WJSCMPPOGB mnie poprawi) na inny system. Wypada nieśmiało pouczyć WJSCMPPOGB, komputer to nie jest maszyna do pisania, że nie musi zmieniać klawiatury i przestawiać sobie palców, a tylko uzwać ich w podobnym zakresie, tyle że inaczej, co pozwala generować polskie znaki.

    ja też mam niepolską klawiaturę. Made in China jest na niej wybite (na tej, co to ją używam w biurze), a na klawiaturze domowej stoi, że zrobiono ją w Malezji.

    Czy ktoś w Polsce produkuje klawiatury ?

    Pamiętam, że również swego czasu pisywałem bez diaktryków,. Zwracano mi z tego powodu uwagę, też się tłumaczyłęm cienko i nijak, ale w końcu, i przez szacunek dla innych czytających, używam w przeważającej większość wpisów używam polskich znaków, nie łamię sobie z tego powodu palców, zaś piszę powyższe dlatego, żeosobiście nie miałbym w sobie na tyle tupetu, żeby czepiać się polszczyzny innych na blogu, wciąż pisząc bez użycia diaktryków.

    Pozdrawiam

  21. Panie Danielu,

    tekst felietonu, który Pan opublikował ma temperaturę tak wysoką jak dzisiejszy wywiad Tomasza Lisa z Jarosławem Kaczyńskim (odsłucham go za chwilę ponownie na Polonii).
    Wogóle to tekst z autoryzacją jest świetny.

    W przeciwieństwie do stasieku i absolwenta, mówię (bardziej elegancko), na widok takich drapiezników jak red. Kopacz, że odczuwam objawy morskiej choroby.

  22. Sa wyroznienia, ktore zaszczycaja wyroznionego i takie ktore wynosza wyrozniajacego. Szanowny Redaktor powinien ignorowac drobne szykany ze strony „mlodych wampirow” i konsekwentnie odmawiac brania udzialu w dziennikarskim „tagowisku proznosci”. Pamietajmy, ze „nie za pan brat swinia z pastuchem”.

  23. Pozwole sobie wypic Panskie zdrowie , pewnie sie przyda (i to nie dlatego , ze dla mnie kazdy pretekst jest dobry) , czyms podobnym do … ale podejrzewam o niebo lepszym w smaku .
    Ewntualnie moze kacza pod postacia pewnej smacznej , tradycyjnej ale chyba juz niemodnej zypy.
    Panski tekst przypomnial mi inny , autorstwa p. Pilcha o nijakim Paliwodzie (?) czy jakos tak ( z czasow kiedy pisywal w Polityce (Pilch oczywiscie ))
    Z drugiej strony towarzystwo w ktorym sie Pan znalazl , lista powyzej jezeli prawdziwa , wiele wyjasnia .

  24. Ja tylko z merytoryczną poprawką: Skała Tarpejska istniała w Rzymie, nie w Sparcie i zrzucano z niej skazanych wyrokiem morderców, zdrajców i krzywoprzysięzców.

  25. „W setkach tekstów pisaliśmy, że PiS jest formacją niebezpieczną dla polskiej demokracji, że nie możemy go traktować jako zwyczajnej formacji politycznej, raczej jako rodzaj sekty” – red. Baczyński w (autoryzowanym?) wywiadzie dla „Press”, rozmawiał Grzegorz Kopacz, X 2010.

    http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1509818,1,rozmowa-z-jerzym-baczynskim-redaktorem-naczelnym-polityki.read

  26. Och,Redaktorze! Moze sie Pan pocieszyc, ze Kopacz nigdy zadnej nagrody dziennikarskiej nie dostanie, bo nie jest on materialem na dzienniakrza.
    Wiec – naplewat’!

  27. http://bankowaokupacja.blogspot.com/

    Co tam ,,Press” i Polska tu waza sie losy Europy.

  28. Panie Redaktorze, czytam Pana, odkąd pamiętam. Gratuluję – nie tylko uznania wyrażonego przez wysokie jury, ale również, a może przede wszystkim szacunku, jaki ma dla Pana legion takich jak ja, zwykłych (ale nie przygłupich!) czytelników.
    Poziom dziennikarstwa (nie mówię o wyjątkach) w ostatnim czasie sięgnął dna – red. Kopacz puka w nie od spodu. Zjawisko dotyczy, niestety, również wielu ludzi uznanych za tuzów dziennikarstwa i też nagrodzonych przez Press albo inne opiniotwórcze gremia. Pytania „czy panu/pani nie wstyd”, „co pan czuł”, „a wie pan, że pan X nazwał pana idiotą, czy jest pan idiotą” i tak dalej, stały się wytrychami zastępującymi solidne przygotowanie dziennikarzy do wywiadów. Myślę zresztą, że i tak ich, dziennikarzy, interesuje nie to co rozmówca ma do powiedzenia, tylko czy da się go jakoś sprowokować, „obnażyć”, zagonić w kozi róg, żeby była fajna zadyma.Na palcach można policzyć merytoryczne dyskusje w mediach – nad takimi jak „Loża prasowa” mają zasadniczą przewagę takie jak emitowane tuż przedtem „Kawa na ławę”. Dziennikarze zamiast pytać – napuszczają na siebie rozmówców i z radością w oczach kibicują nawalankom.
    Ręce opadają.
    Byłam dziennikarką lokalnej TV przez wiele lat i jeszcze pamiętam kodeks BBC, o którym zapewne żaden z tych młodych i średnio młodych tygrysów medialnych nie słyszał, a gdyby słyszał, to by się obśmiał.
    Jeszcze raz: gratulacje.

  29. Wniosek? Nie przyjmować nagród od pętaków w krótkich spodenkach.
    Kochać młodzież ale wystrzegać się miłości ślepej.
    Moim zdaniem Pan nobilitował Press a nie Press Pana.
    „Nie ufaj Grekom gdy przynoszą dary” (Iliada).

  30. Szanowni Panstwo

    Ludzie skompromitowani totalitaryzmem powinni cicho siedziec albo siedziec.

    baltazarsaldo

  31. „najlepiej pracowało się z Jerzym Urbanem, który pozował na stole do sekcji zwłok w prosektorium. ”

    Moze faktycznie autor jest przemeczony…

    baltazarsaldo

  32. Przepraszam Gospodarza, że odbiegam od tematu, ale pod poprzednim Pana artykułem @axiom1 2011-10-03 o godz. 18:21 postawił pytanie: Panie Passent !!! dlaczego pan nie walczy o mój nie zdecydowany głos dla umiłowanej Platformy.
    Takie pytanie nie powinno pozostać bez odpowiedzi.
    Proponuję zatem wrócić do najważniejszej sprawy w tych dniach – do wyborów. Swoje stanowisko i przekonania już wyraziłem.
    Podobnie jak Pan @T.O. z Kanady wierzę w wygraną PO w nadchodzących wyborach, a wszystkim na blogu wiadomo, że jestem wierzący.
    Wiele spraw wyjaśnić może nie tylko szanownemu Panu @axiom1 artykuł pt. „Dlaczego Polska potrzebuje Platformy Obywatelskiej?”, który można przeczytać pod linkiem: http://obserwatorpolityczny.pl/?p=1150
    Miłego dnia!

  33. Panie Danielu Gratuluje humoru i zycze zdrowia. Czekam na nastepny felieton.

  34. Jakobsky!
    Bardzo mi się podoba to, co napisałeś o pięknej godzinie 23;23.
    Kiedy zaczynałam swój flirt z blogowaniem też mnie pisanie bez diakrytyków mocno denerwowało, bo często się trzeba z kontekstu domyślać, co autor miał na myśli pisząc takie a nie inne słowo. Wielokrotnie dawałam temu wyraz, ale skutek był żaden, więc się przyzwyczaiłam i odczytuje teksty tych, którzy są dla mnie interesujący, zaś pomijam inne i to nie tylko te bez polskich znaków.
    No, ale pisanie bez polskich znaków i kreowanie się na Wielkiego Językoznawcę to już hucpa, przesada i niestrawne.
    Ponadto odczuwam wyraźną niechęć do czytania tekstów blogowiczów, piszących pod różnymi nickami, zmieniających je i udających kogoś innego. Jest w tym jakaś nieuczciwość i naigrywanie się z pozostałych blogowiczów a ja nie mam czasu ani chęci na podziwianie takiej matemorfozy. Zresztą mam wrażenie, że te kreacje cieszą jedynie ich autorów.
    Pozdrawiam.

    Felieton red. Passenta czytałam w wydaniu papierowym, ale ten, uzupełniony o sprostowania jest znacznie ciekawszy.
    Ginie niestety szlachetny zawód dziennikarza – felietonisty. Zaczyna panować bylejakość i rzutkość. Taki redaktorek abo rzuca się komuś do stóp, albo do gardła. W zależności od koniunktury.

  35. ” Soros: stwórzmy europejski resort skarbu …”

    No i mamy odpowiedz do czego potrzebny jest europejski kryzys…

    Dziekujemy – nie potrzebujemy „pomocy”…

  36. A moze ten Kopacz to Slawomirski w realu. Czy pytal Pana o przynaleznosc do TPPRu i marotal cos o wujku z Workuty.

  37. Gdybym to ja był legendą felietonistyki i asem dziennikarstwa – nie schylałbym się po taką nagrodę, bo jestem prostak i cham. Redaktor jednak nie lubi samotnie stać na cokole, chciał być wspaniałomyślny wobec maluczkich albo nie umiał wyważyć który dopust będzie cięższy: przyjęcie nagrody czy odmowa. Mógł się jakoś wyślizgać, ale nie lubi być małostkowy; on przecie bywalec, nie unikalec.
    Pisma „Press” nie znam, ale przytoczona tu przez kogoś lista laureatów (choć jest na niej paru przyzwoitych dziennikarzy!) nie pozostawia wielu wątpliwości. Podobnie jak większość tych koteryjnych nagród, w których dziennikarzom dorównują chyba tylko filmowcy.
    Inna sprawa, że młody wilczek też otrzymał zadanie niewykonalne, co Redaktor mógł przewidzieć, bo przecież widzi na co dzień, że dziś środowisko ceni tylko wywiady przygważdżające rozmówcę, w których agresja rozgrzesza nawet głupotę. Kiedyś nazwałem kilku z tych laureatów prokuratorami, ale to nawet dla prokuratorów potwarz. Działają przecież bez jupiterów, a dziennikarze (zwłaszcza z TV) mają widownię, która potem -nakarmiona ich kamiennym chlebem – idzie do urn i wybiera największe cymbalstwo, byle agresywne.

  38. Ten „redaktor” Kopacz to niestety Pana szkoła, Pana wychowanek, jabłko nie daleko od jabłoni. Przykład co stało się z publicystami co godnie przeżyli czasy PRL, osiągnęli niebywały poziom pisarstwa i wpływu na rzeczywistą opinię publiczną, która wtedy jaka była to była, ale była. O nich się mówiło, cytowało, kłóciło i pamiętało. Nie pozostało nic. Po jak Pan mówi „obaleniu komuny” co samo w sobie jest kłamstwem i mitem z dziennikarstwa i publicystyki nie pozostało nic. Kiedy prasa stała się towarem, dziennikarze stali się wyrobnikami zniewolonymi przez właścicieli lub szefów, często cynglami, spełniającymi bezmyślnie i tchórzliwie ich wolę. Główny nurt publicystyki opanowali prawicowi, klerykalni nieodpowiedzialni krzykacze, których jedynym celem jest prowokacja , intryga, niszczenie wrogów liderów partyjnych lub realizacja wytycznych oligarchów. Stąd mamy na firmamencie świecące gwiazdy Olejnik, Romaszewskiej, Pochanke i innego plugastwa buszujących bezkarnie w tzw wolnych mediach. A gdzie jest Passent, kto go czyta, cytuje, poleca? Gdzie nagroda imienia…fundacja, autorytet lub wzorzec. Pozostał po wielkiej spuściźnie KTT, Małachowskiego, Urbana, Łagowskie lub Kapuścińskiego tylko Kopacz, tysiące Kopaczy dołków. I Stary bezzębny Passent. Ja jestem starszy i się nie daję. Miałem ciekawą młodość.

  39. Diaspora jest czujna! Albo – nie)

    Pamietajmy, ze „nie za pan brat swinia z pastuchem” pisze 2011-10-04 o godz. 01:45 bobola

    „Wszystko to razem świadczy o jednym. Nerwy puściły (…) bo taki standard ambicjonalny wyznaczył sam Tusk.” http://www.kontrowersje.net/tresc/lis_zrobil_konferencje_w_stylu_ziobro_ten_pan_kaczynski_juz_nigdy_nikogo_pistolecikiem_nie

    Post Christun.
    Naja … Nagrody Press: 1999 Tomasz Lis, 2009 Tomasz Lis …
    Prosimy o wiecej!

  40. I jeszcze myśli Profesora Kołodki;
    „Po umieszczeniu wywiadu, którego udzieliłem portalowi “Manager na obcasach” (http://managernaobcasach.pl/klub-wiedzy/1044-czas-zametu-czyli-dokad-zmierza-swiat-i-polska-rozmowa-z-profesorem-grzegorzem-w-kolodko.html), jeden z internautów na moim profilu http://www.facebook.com/kolodko stwierdził, że “PO dobrze rządzi krajem”. Gdyby tak było, nie byłoby tak niskiego wykorzystania mocy wytwórczych i tak wysokiego bezrobocia, tak niskiego tempa wzrostu (prawdopodobnie mniej niż 2 proc. w przyszłym roku) i tak… wysokiej inflacji, tak dużego spodku zaufania inwestorów i tak dużej emigracji zarobkowej, tak znacznego osłabienia złotego i tak dużego rozrostu biurokracji, tak głębokiego załamania budżetu i tak szybkiego wzrostu zadłużenia publicznego. I nie byłoby tak często słychać premiera Tuska, mówiącego, że u nas jest dobrze, bo …gdzie indziej jest gorzej. Dzisiaj też czytałem, że w Polsce jest dobrze, bo w Hiszpanii i Grecji jest wyższe bezrobocie. Premier nie chce dostrzec tego, że poza kilkoma krajami to właśnie w Polsce bezrobocie jest największe spośród krajów Unii Europejskiej. I w dużej mierze jest to skutkiem polityki gospodarczej PO. Gdyby z takimi wynikami kadencję kończyła inna formacja polityczna, zostałaby teraz rozniesiona przez proPO-wskie media i z kretesem przegrałaby wybory. Podobnie jak stało się to z Unią Wolności i Akcją Wyborczą Solidarność, z których wyłoniła się Platforma Obywatelska dziesięć lat temu.”

  41. Panie spokojny,
    w podrzuconym tekście same plewy na poziomie 1 grzędy w kurniku. Jeżeli to ma kogokolwiek przekonać, to najszybciej do tego chyba, że wyborcy PO plewy ze smakiem wcinają aż miło patrzeć. Smacznego, Panie spokojny!

    Wybie­ra­jąc Plat­formę Oby­wa­tel­ską mamy szansę na kon­ty­nu­ację dotych­cza­so­wego stylu rzą­dze­nia, przy całej świa­do­mo­ści jego niskiej efek­tyw­no­ści w nie­któ­rych dzie­dzi­nach. Sprawy kraju idą w dobrym kie­runku, pomimo braku szer­szej wizji i oglądu spraw pań­stwo­wych w naszej kra­jo­wej poli­tyce. Dla­tego opłaca się nam zaufać rzą­dzą­cym, dając im szansę na dal­sze peł­nie­nie misji.

    Po odlaniu wody, wychodzi na to, że misja PO to kontynuacja stylu rządów o niskiej efektywności w wielu dziedzinach, braku szerszej wizji i oglądu spraw państwowych. Dlatego trzeba dać PO szansę na dalsze jej pełnienie!!!

    Panie spokojny, proszę o następny zestaw argumentów, równie przekonujących jak powyższe. Oczywiście, popartych wiarą, która czyni cuda, na które wciąż oczekuje wierny PO lud.

  42. „Axion 1” ma racje. Wy dziennikarze, Pan rowniez, jestescie odpowiedzialni za „wyleganie sie” mlodych wilkow. Nie reagujecie jak opluwaja, gryza i niszcza innych. Przeciwnie, dorzucacie jeszcze swoje cegielki.
    Jestescie zaskoczeni, jak ktoregos dnia mlody wilk zanurzy swoje prawicowe kly w waszym jestestwie. Jak to? Ja, ktory… i tu wylicza Pan wywiady „Kosińskim, Wałęsą, Borusewiczem, Gwiazdą, Jurczykiem i innymi” usprawiedliwiajac sie za… no wlasnie, za co? Podoba sie Panu Polska stworzona przez „wyzwolicieli i genetycznych patriotow”?
    Polska ze zniszczonym polskim przemyslem, z miedzynarodowym kapitalizmem wysysajacym godnosc polskiego robotnika?
    Podoba sie Panu Polska niebotycznie zadluzona, Polska zebrzaca o amerykanskie wizy, rakiety, poklepanie po plecach?
    Polska nieczytajaca, konserwatywna i klerykalna?
    A przeciez takiej wladzy aktywnie sluzycie dzis waszym piorem w „Polityce”.

  43. Absurd tygodnia z „Uwazam rze“

    W branzowym miesieczniku „Press“ jest wywiad z Danielem Passentem, pieszczochem PRL, piewca stanu wojennego. Passent poucza swiat, czym jest dobre dziennikarstwo.

    Uwazam, ze jedno z drugim nie ma nic wspolnego, poza oczywiscie aspektem moralnym.

    ET

  44. baltazarsaldo pisze:
    2011-10-04 o godz. 05:30
    Szanowny Panie Slawomirski,
    zauwazylem wplyw lektury na zmiane pesudonimu.
    Pozdrawiam.
    ET

  45. Kartka z podróży,

    nie wiedziałem, że jesteś za zmianami na polskiej scenie politycznej (rzadko czytam teksty blogowe).

    Filozofia polityczna rządzących przez ostatnie dziesięciolecia formacji politycznych musi być zmieniona lub odrzucona.
    Nie da się tego zrobić ze zużytymi graczami, jak nie dało się wprowadzic zmian za rządów acien regime z ówczesnym garniturem politycznym.
    Przecierz uchodzący za męża stanu Premier obecną batalię polityczną rozgrywa starą kartą z poprzednich wyborów, a swoje kunktatorstwo polityczne przedstawia jako cnotę.
    Oceny społeczne obu „mężów stanu” są podobne i sprowadzają się do wybicia ich negatywnych cech charakteru jak mściwość czy bezwglęność.

    Pozytywem tej kampanii wyborczej jest ujawnienie wymiaru politycznego Donalda Tuska, który bardzo się skurczył.

    Obaj główni przeciwnicy polityczni tańczą ten sam taniec na parkiecie i nie reagują na gwałtowne zmiany na arenie światowej, a w ślad za tym, na głębokie przemiany w świadomości Polaków. To są zmurszałe drzewa bez umiejętności (wiadomo z jakich powodów) komunikacji ze światem zewnętrznym.

    Zagospodarowanie 70% elektoratu przez tak archaiczne partie jest możliwe jednie z powodu niewyobrażalnej w innej części Europy i świata roli kościoła w polityce.

    Gdyby Polska stosowała standardy europejskie (czym się chętnie afiszuje), to obie prawicowe partie wiodące na scenie poltycznej maiłyby znaczenie marginalne i oszczędziły by temu ambitnemu krajowi wstydu.

    Ostatno dały nieśmiało głos sprzeciwu formacje samorządowe w których nie brakuje światych polityków i menadżerów.
    Warto się im przyjrzeć.

  46. Pawła Kowala slogan wyborczy, dot. polityki fiskalnej PJN.
    (Radio PIN, ok. 10:30)
    „Nigdy nie będziemy się starać dogadzać Polakom za ich własne pieniądze”

    P. Kowal pewnie myśli, że każdy poster wyborczy jakiejkolwiek partii, to dogodzenie tej partii za jej własne pieniądze.
    Pewnie też myśli, że rząd „daje”.

    W nadchodzących, ciężkich czasach (u moich znajomych, młodych, zamrożenie etatów, zwalnianie), tematy kampanijne, budzą niesmak. Nie mam jednak pewności, czy Platforma nie podgrzewa zagrożenia, aby skłonić do głosowania na PO, jako partii wprawionej w rządzenie i przewidywalnej.

    Wczorajsze wystąpienie J. Kaczyńskiego u Tomka Lisa było dla mnie jeszcze jednym dowodem, że JK nie chce wygrać, chce za te same pieniądze mendzić. Do mendzenia nie trzeba wiedzy, wystarczą geny.

    Pozdrowienia
    PS
    Teraz, przed wklejeniem komentarza, przeczytałem na stronie GW kretyńskie pytanie:
    „Kto wypadł lepiej: Lis czy Kaczyński?”

    Pytam się – młodzi dziennikarze, jak z wami żyć?

  47. jasny gwint pisze:
    2011-10-04 o godz. 10:32

    Niezłe, dzięki.

    Kołodko sygnalizuje to co wielu innych. Idzie ZMIANA…..
    Z chaosu koncepcji czy i jak reagować na przemiany gospodarcze i kryzys, COŚ się wyłoni. Tylko nikt jeszcze nie wie co….
    Ja bym to ujął tak- co jest ważniejsze- gospodarka czy ludzie?
    Co jest celem produkcji? zysk, czy zaspokajanie potrzeb?
    Jak na razie władzę w Danii objęła centrolewica. Socjalizm krąży po Europie..

  48. jasny gwint pisze:
    2011-10-04 o godz. 10:25
    ….
    Kiedy prasa stała się towarem, dziennikarze stali się wyrobnikami zniewolonymi przez właścicieli lub szefów, często cynglami, spełniającymi bezmyślnie i tchórzliwie ich wolę. Główny nurt publicystyki opanowali prawicowi, klerykalni nieodpowiedzialni krzykacze,”

    Szanowny Panie Jasny Gwint – dobrze Pan pisze
    wiec po co to wszystko psuc tymi prawicowymi i klerykalnymi krzykaczami co to „wszystko opanowali”…

    Dokladnie Pan wie, ze to bzdura i wystarczy przesledzic liste nagrodzonych przez Press.

    Samo Press zostalo rowniez zalozone przez srodowisko Wybiorczej.
    Ten Kopacz to nie jest zaden prawicowy klerykalny krzykacz.
    Ci, o ktorych Pan pisze (prawicowi) nie musza sie Panu podobac ale oni maja jakies opinie swoj punkt widzenia.

    Problemem sa obli, plascy, wylizani LISOWACI (najwiekszy dziennikarz III RP…? przeciez to zgroza) ci wszyscy, ktorzy sa produktem rzeczywistosci, o utrzymanie, ktorej walczy do krwi ostatniej nasz Gospodarz.

    Walczac wszystkimi silami o spokoj… walczy o zachowanie bylejakosc, o marazm, populizm, plytka sensacyjnosc itd.

    W swoich felietonach tylko niekiedy probuje siegnac do zrodel, stanac z boku, obiektywizowac – Pan Passent jako „mistrz” produkuje proste agitki a slimakach Kaczynskiego i sie samousprawiedliwia „walka o spokoj”…
    no to sobie wywalczyl i niech sie cieszy, ze jest jedna trzecia Lisa – „wielki sukces”!

  49. http://www.antykwariat-bazar.pl/produkt/kacper_melchior_i_baltazar/12665/18/0/0/0/67

    Panie Slawomirski; ten panski nowy dlugi nick baltazarsaldo
    to chyba jeden z tych trzech medrcow kroli magow.
    Ala po co to saldo skoro oni zawsze trzej razem,czy nie
    lepszy bylby nick krotki a jakze wymowny np. K+M+B nieprawdyz.

  50. Polecam w ramach oceny wartosci nagrody, o ktorej pisze Gospodarz bezstronne obejrzenie wywiadu Lisa z Kaczynskim.

    Wywiadu prowadzonego przez pracownika publicznej telewizji – 6 dni przed wyborami.
    To byly te slimaki Pana Passenta – czyli było o pistolecie sprzed 20 lat, ojcu Rydzyku i zasadach savoir vivre’u…

    „Wart Pac palaca…”.

    Jeszcze duzo pracy Panie Dasnielu by ZASLUZYC na 3 nagrody – do dziela!

  51. Dlaczego tradycja i swojego rodzaju konserwatyzm moze miec swoje dobre strony? – (A propo’s kolegi Kopacza… i felietonu a wlasciwie feletonow):

    „Paradoksalnie, im bardziej nowoczesnym stajemy się społeczeństwem, tym większe czyhają na nas zagrożenia.
    Tradycyjną szkołę zastępują kuźnie zawodowych rozwiązywaczy testów, książki są wypierane przez żółte paski na ekranach telewizorów, a mężowie i żony: przez „partnerów” oraz „partnerki”.

    Powstaje społeczeństwo mało kreatywnych nieuków egoistów, niemających własnego zdania na żaden temat, nierozmnażających się, którzy coraz częściej będą się domagać, aby to państwo zapewniło im godziwą przyszłość, bo oni nie mają czasu o tym myśleć pochłonięci clubbingiem, nordic walkingiem, fitnessem i wellnessem…”

    MM (02.10.2011r.,)

  52. Panie Passent, skoro jest Pan dziennikarzem z takimi doświadczeniem i zasługami, to powinien Pan posiadać elementarną wiedzę z zakresu prawa prasowego. Zakres uprawienia do autoryzacji, przysługujący osobie udzielającej wypowiedzi, ma charakter ograniczony. Autoryzacja oznacza w istocie zgodę lub odmowę wyrażenia zgody na publikację wypowiedzi w określonym, zaproponowanym przez dziennikarza, kształcie. Nie można uznać za mieszczące się w granicach prawa do autoryzacji działania rozmówcy polegającego na całkowitej rezygnacji z pierwotnej wersji wypowiedzi i wprowadzeniu w jej miejsce wypowiedzi nowej. Doktryna definiuje prawo do autoryzacji jako prawo do przeglądania, korygowania i zatwierdzania do publikacji własnej, dosłownie cytowanej wypowiedzi. Autoryzacja dotyczyć może tylko wypowiedzi, która jest dziennikarzowi znana, gdyż została uprzednio udzielona i w żadnym razie nie może oznaczać prawa do dowolnego dopisywania i rozbudowywania zredagowanej przez dziennikarza wypowiedzi o nowe, nieprzekazane uprzednio dziennikarzowi treści i wątki (por. J. Taczkowska, Autoryzacja wypowiedzi, Kraków 2008). Pan, w swojej „autoryzacji” złamał wszelkie opisane powyżej standardy i zasady. A poza tym – jak w ogóle mogło Panu przyjść do głowy sugerowanie dziennikarzowi, o czym powinien, a o czym nie powinien z Panem rozmawiać. Trąci to cenzurą z minionego czasu. Takie podejście do wywiadu może reprezentować prezes prowincjonalnej spółdzielni mieszkaniowej rodem z PRL, a nie czołowy felietonista poczytnego tygodnika opinii. Zachowuje się Pan jak przebrzmiała gwiazda międzywojennego kabaretu, która wylewa pretensje o to, że nie o jej znakomitości i wielkości, ale o niewygodnych faktach dziennikarz raczył i odważył się rozmawiać. Sam jestem dziennikarzem i przyznaję bez ogródek – taka postawa jest dla mnie co najmniej groteskowa. Życzę powrotu do rzeczywistości, nie tylko dziennikarskiej.

  53. Kiedy prasa stała się towarem, dziennikarze stali się wyrobnikami zniewolonymi przez właścicieli lub szefów, często cynglami, spełniającymi bezmyślnie i tchórzliwie ich wolę.

    W ten sposób jasny gwint wspaniale oddał ducha czasów, za którymi tak rzewnie wzdycha, bo każdy z nas rzewnie wzdycha za młodością. Wtedy prasa już była towarem, towarem na miarę peerelu: chłam był zawsze dostępny (TL, GR, ŻW), zalegając w kioskach od rana do wieczora, zaś po pisma o pewnej jakości ustawiały się kolejki lub usłużni kioskarze gromadzili co lepsze tytuły w teczkach dla znajomych kioskarza. Właściciel wydawcy był praktycznie rzecz biorąc jeden, co bez wątpienia upraszczało zrozumienie rzeczywistości przez jasnego gwinta, a tym samym jej entuzjastyczną akceptację.

    To, że jasny gwint się nie daje nie oznacza automatycznie, że jasny gwint ma rację w tym, co opisuje. Teraźniejszość jest o wiele bardziej złożona, pluralizm oraz idący z nim nieskrępowany dostęp do wielu różnorodnych i często spolaryzowanych opinii może być niezośny dla kogoś, kto – jak sam twierdzi o sobie – nie daje się, wybierając życie w skansenie prostej jak laska kulawego przeszłości ustrojowej. Ci wszyscy bez wątpienia wielcy dziennikarze, których jasny gwint wymienia w swoim wpisie byli wielcy w tamtych czasach, gdyż byli dyspozycyjni. Inaczej nie mieli by oni szansy na wielkośc według norm peerelowskich. „Dyspozycyjny” to termin nomenklaturowy, który dziś zastąpiono określeniem „cyngiel”. Jasny gwint zręcznie i obficie posługuje się tym ostatnim terminem, tak jakby chciał zapomnieć o jego peerelowskim odpowiedniku.

    Innymi słowy jasny gwint „się daje”, tylko jeszcze o tym nie wie. Lub nie chce wiedzieć. Red. Kopacz mógłby robić dokładnie to samo 60 lat temu i z piosenką „To idzie młodość ! Młodość !” na ustach, po wywiadzie z krową-rekordzistką lub z tokarką skrawaniem, młody dziennikarz dyspozycyjny mógłby zostać rzucony na inny odpowiedzialny odcinek frontu propagandowo-ideologicznego aby zrobić jednoznaczny ideowo wywiad z kułakiem lub z drobnomieszczaninem, aby napiętnować przeszłość celem polukrowania teraźniejszości i podkreślenia konieczności walki z mroczną przeszłością o jeszcze bardziej świetlaną przyszłość.

    Redaktor Kopacz to raczej produkt peerelu, jego wersji odpowiadającej okresowi młodości jasnego gwinta. Być może jasny gwint zazdrości skrycie red. Kopaczowi ideowego zapału, choć tego nie brak również jasnemu gwintowi, który pod tym względem rzeczywiście „sie nie daje”.

    Wychodzi na to, że jasny gwint zazdrości młodości. Obaj Panowie mają bez wątpienia ciekawą młodość.

    Gratulacje dla obydwu peerelowców.

  54. Skromność cnotą dziewczęcia.

  55. Panie Redaktorze
    Rozumiem, ze zlosci sie Pan nie tyle o zawisc, co na kolege po fachu, ktory moze i umie pisac, ale nie sluchac, o probie zrozumienia nie wspomne. Tak czy siak, gratuluje nagrody, tym bardziej zasluzonej, ze Pana teskty czyta sie swietnie takze, gdy nie ma Pan racji! Pozdrowienia.

  56. Przemek pisze:
    2011-10-04 o godz. 13:08 ..:

    Wprost w splot sloneczny!
    Gratulacje.

  57. Wielce Szanowny Panie @kadett (wpis z 2011-10-04, godz. 10:41)
    Nie od dziś jesteśmy obaj na tym blogu.
    Jestem wierzący, chociaż czasami wątpiący i wierzę, że po tych wyborach PO ponownie utworzy rząd. W mojej ocenie tylko taka kontynuacja zapewni Polsce i Polakom spokojny rozwój przez następne 4 lata.
    W tekście http://obserwatorpolityczny.pl/?p=1150, z którego treścią nie wszędzie się zgadzam, jest wiele wątpliwości, ale widać dobrą wolę oceny i realnej analizy dokonań Platformy Obywatelskiej.
    Czytuję od pewnego czasu artykuły na tym portalu, bo widać tam różnorodność opinii i młodzieńczą pewność siebie autorów, niekiedy tupet.
    Z Pańskiego złośliwego komentarza wynika, że oczekiwał Pan ode mnie innego stanowiska, jakie powinno być np. pod adresem: http://www.donaldnicniemogetusk.pl/ czy może
    http://www.donaldzjanuszemwszystkomoga.pl/.
    Jeden wódz, jeden naród jedna idea – to nie jest moja bajka.
    Otacza nas fizyczny świat z siłą ciążenia, tarciem, różnorodnym promieniowaniem i entropią. Prowadząc jakąkolwiek działalność musimy liczyć się z jej kosztami, a niekiedy też ze stratami. Te straty wynikają często z zawirowań losu, bo naszemu życiu ciągle towarzyszy ostatni towarzysz: przypadek.
    Jest jeszcze wielu niezdecydowanych na kogo głosować. Nie zamierzam nikomu dawać żadnych argumentów. Ludzie wiedzą swoje i potrafią obiektywnie ocenić ostatnie 4 lata. Szczególnie w odniesieniu do własnego losu.
    Dla mnie były do dobre 4 lata, mimo przejściowych kłopotów z Temidą wiosną tego roku. Chciałbym, żeby nie było gorzej. Żeby był rozwój, musi być spokój, bo chodzi o spokojny rozwój Szanowny Panie @kadett.
    Pozdrawiam.
    P.S. Daje się zauważyć, że w zasadzie wszystkie partie nawołują do udziału w wyborach i to zachęcanie jest uczciwe, bo tylko przy wysokiej frekwencji wynik będzie miarodajny.
    Jest jednak pewna Partia, która nawołuje tylko do oddania głosu na swoich kandydatów, nie do udziału w wyborach, z przesłaniem: niech wygra najlepszy. Ma swój wierny elektorat i na wysokiej frekwencji jej nie zależy. To nie jest zachowanie prodemokratyczne. Tak uważam.

  58. Coraz więcej Panie Redaktorze pojawia się takich wilczków w naszym świecie. Komunę znają tylko z filmów i to raczej w postaci humorystyczno-strywializowanej, dlatego niesłychanie łatwo im przychodzi definiowanie, kto był kanalią, a kto bohaterem. Z jednej strony to smutne, z drugiej dobrze, że nigdy nie musieli lawirować między SB-ecją, a swoim sumieniem, jak ludzie w czasach PRL-u i nie mają o tym bladego pojęcia.

  59. Pan nie zna polskiego redaktorze, ale rozumiem, że pan jest z innej formacji

    Andrzej Falicz pisze:
    2011-10-04 o godz. 11:54
    jasny gwint pisze:
    2011-10-04 o godz. 10:25
    ….
    „Ten Kopacz to nie jest zaden prawicowy klerykalny krzykacz.
    Ci, o ktorych Pan pisze (prawicowi) nie musza sie Panu podobac ale oni maja jakies opinie swoj punkt widzenia.
    Problemem sa obli, plascy, wylizani LISOWACI (najwiekszy dziennikarz III RP…? przeciez to zgroza) ci wszyscy, ktorzy sa produktem rzeczywistosci, o utrzymanie, ktorej walczy do krwi ostatniej nasz Gospodarz.
    Walczac wszystkimi silami o spokoj… walczy o zachowanie bylejakosc, o marazm, populizm, plytka sensacyjnosc itd.
    W swoich felietonach tylko niekiedy probuje siegnac do zrodel, stanac z boku, obiektywizowac – Pan Passent jako „mistrz” produkuje proste agitki a slimakach Kaczynskiego i sie samousprawiedliwia „walka o spokoj”…
    no to sobie wywalczyl i niech sie cieszy, ze jest jedna trzecia Lisa – „wielki sukces”!

    Mój komentarz

    Autorze zamiast bić pianę, zajmij się programem popieranej partii, wyłuskaj z niego istotne tezy naprawcze, poddaj pod dyskusję, zademonstruj swoje koncepcje, np. wymiany elit, reformy prokuratury, wyjścia z Paktu Euro Plus, itd., a nie rozdrabniaj się na filipiki, jak Prezes o Angeli Merkel, która musiała zostać kanclerzem, bo wicie, rozumicie, pan nie zna polskiego redaktorze, ale rozumiem, że pan jest z innej formacji.

    Czy czepialstwo w nieistotnych, a sensacyjnych szczegółach oraz fantazyjne insynuacje, to istota problemu?

    A może Autorze jesteś z innej formacji?

    Pzdr, TJ

  60. Ten pan prezes to jest z polityki polskiej czy z sarmackiej? – ciśnie się na usta.
    Ciekawie się porabia, raczej przebiega na ostatniej wyborczej prostej. Czy się wykształcą z(r)ęby jakieś sensowniejszej opozycji niż ta „mendząca”?

  61. Gratulacje, tzw. chapeau bas dla tego pana z Kanady, który ostatecznie postawił znak równości między dyspozycyjny a cyngiel. Forma stalinowska, zamiar endecki, treść z dołów III RP – przychodzi na myśl o p. Kopaczu.

  62. Jacobsky 13.41
    Chyba o PRL u czytałeś w jakiś opracowaniąch IPN czyli Ministerstwa Prawdy. Poza Trybuną i Zołnierzem Wolności, gazet w kioskach już po południu nie było, a Zycie Warszawy, Sztandar Młodych, Ekspress Wieczorny i Kurier Polski były rozchwytywane. O tygodnikach nawet nie warto wspominac . Rozchodziły sie jak swieże bułki z Przekrojem, i Panoramą i Dookoła Swiata na czele.
    To co piszesz, to takie bzdury, że nie wiadomo czy kpisz czy o drogę pytasz.
    Prasoznawca z ciebie jest mniej niż zerowy.

  63. Przemek 13.08
    Dziennikarz z ciebie jeszcze gorszy niż prawnik. Jeżeli wywiadowca ( lub redaktor adiustujący tekst) manipuluje tekstem wywiadu i chce ponizyć bezbronna w tym momencie osobę z która przeprowadza wywiad, to powinien dostać po pysku ( lub po ryju ) a ty go bronisz ?

  64. do
    Jacobsky pisze:
    2011-10-04 o godz. 13:41

    Szanowny Panie Jacobsky,
    prasa zawsze byla towarem. W CZASACH ZAPRZESZLYCH, REGLAMENTOWANYM TOWAREM WYMIENNYM.
    Pozdr.
    ET

  65. Własnie w tej chwili Kaczynskiemu zaczynają puszczac nerwy. Na ostatniej konferencji w siedzibie PIS pokazuje całe swoje chamstwo w stosunku do dziennikarzy pytających o Angelę Merkel (de domo Stasi), a rzecznik Hofman występuje jako szef od HR w TVN i zwalnia z pracy redaktora Jakuba Sobieniowskiego.

  66. Szanowny Panie, ma Pan szczęście, że do Pana nie przyszło dwóch „dziennikarzy”, ten przez Pana wspomniany i drugi z blogu „Przemek”/tak się przynajmniej określa ten blogowicz/.
    Ich pytania mogły byc jeszcze „ciekawsze”, aby sie fajnie sprzedać.
    Skoro Pan przyjmuje takich „dziennikarzy” to ma Pan konsekwencje.
    Czytałem artykuł w papierowej „Polityce” i szczerze mówiąc jakoś Panu nie współczułem. „Widziały gały kogo brały” . Ale felietony czytam i blog także. Gdy mnie „coś wzruszy i kładzie mi się na ..oczy” piszę.
    JERZY

  67. red. Passent sie skarzy czy usprawiedliwia?

  68. Z tymi gazetami PRL z „Ekspressiakiem” na czele jako towarem rynkowym było tak jak z transportem miejskim tramwajowo-autobusowym:

    Amerykanin w Warszawie z podziwem patrzy na tramwajowe winogrona. Pytają się go, co o tym sądzi.
    – Ten transport publiczny u was musi być wysokiej jakości.
    – ?
    – Skoro ogromny jest na niego popyt i podaż nie nadąża.

  69. absolwent pisze:
    2011-10-04 o godz. 15:12 i oczywiscie zapomina o reglamentacji swiezych (czy pachnacych?) bulek w teczkach u milych lub niemilych kioskarek, ajentek Ruchu (kioskarzy, ajentow). W czasach zaprzeszlych nie bylo rynku. Pracownicy udawali, ze pracuja, pracodawcy udawali, ze placa. Dziennikarze udawali, ze pisza, czytelnicy udawali, ze czytaja. Wowczas swiat wirtualny przepychal sie z trudem do naszej swiadomosci. Tak naprawde, to wysoka cene za swoje artykuly, felietony w owczesnej prasie placili nie czytelnicy, lecz wlasnie oportunisztyczni dziennikarze. Pan Passent placi po dzien dzisiejszy. Pozostaje pytanie jaka wartosc miala i ma obecnie twarz bez szarocienia.
    ET

  70. i jeszcze pozdrawiam Pana @Spokojny z Królewskiego Miasta Krakowa.

  71. absolwent,

    w swoim wpisie nie wymieniam Zycia Warszawy, Sztandaru Młodych, Ekspresus Wieczornego i Kuriera Polskego. Wymieniam natomiast Trybunę Ludu, zwaną też pospolicie Tubudu Łubudu (TL), Trybunę Robotniczą (którą błędnie zastąpiłem skrótem GR) i Żołnierza Wolności (ŻW – dziwna zbieżność skrótów z Żandarmerią Wojskową), zwany też pospolicie Soldaten Zeitung.

    Gdybyś uważnie czytał, to byś zauważył to wszystko, zamiast … No właśnie.

    Na szczęście TL leżała w kioskach przez cały dzień ! W czasach niedoboru papieru ustępowego ten organ KC PZPR, ze wszystkimi proletariuszami, co to mieli się łączyć, stanowił zawsze jakieś wyjście awaryjne, szczególnie w plenerze.

    Oddychaj przez nos, absolwent. I czytaj ze zrozumieniem.

    Pozdrawiam

  72. ET,

    nie tylko wymiennym, ale i zastępczym (patrz: końcowka mego wpisu z 16:17)

    Pozdrawiam serdecznie.

  73. @Pan Passent. W tej sprawie po Pana stronie. Gratuluję. Moje uznanie. Zasłużył Pan na uznanie, gratulacje i tytuł!

    Nie tylko Pan, dużo, coraz więcej wpisów na blogach zdaje się dostrzegać, że problemy z demokracją to także skutek olejnizacji dziennikarstwa. Nie krytykuję, mam propozycję: Może co jakiś czas odświeżający artykulik o własnym towarzystwie? I może by tak zacząć od tego, który w Polityce pohankuje dziś na Palikota? Czy nie wstyd Panu występować w takim towarzystwie?

  74. Natomiast z KS (13:47) pozwolę sobie cześciowo nie zgodzić się (w sformułowaniach).

    Pan Redaktor przede wszystkim nie złości się na kogoś-tam i jego ubóstwo warsztatowe, lecz dokumentuje wypadki. I robi to nie dla siebie na wszelki wypadek, ale jako lekcję dla innych, czego oni ewentulanie mogą się spodziewać w miesięczniku „Press” i gdzie indziej. A jeśli już się złości, co można dostrzec tu i ówdzie, ale nerwy mu nie puszczają, to Redaktor się złości na czasy, w których mu przyszło żyć i pracować z pożytkiem dla niebagatelnej części społeczeństwa (w kraju i zagranicą). I się nerwowo zastanawia, kiedy będzie tego koniec. Tego zdziczenia, bez szansy na pragmatyzm i spokojne oddanie się tworzeniu i budowaniu po ludzku.

  75. Gwoli prady, to owczesne bulki byly o wiele lepsze niz niedostepna, reglamentowana prasa. Bulki byly zwykle, lecz smaczne. Prasa niezwykla, czesto bez smaku.
    ET

  76. Ted pisze:

    2011-10-04 o godz. 11:59

    Szanowny Panie Ted

    Slawomirski zostal zbanowany/ocenzurowany/zabity na tym blogu. Jest baltazarsaldo. Jest on mrozkowy a nie religijny. Saldo kazdy rozumie.

    baltazarsaldo

  77. Szanowny Panie Redaktorze,

    z całą sympatią i szacunkiem dla Pana, pozwalam sobie zauważyć, że padł Pan ofiarą własnej interpretacji rzeczywistości, wbrew wyraźnej instrukcji, ze strony wampira:

    „Ja zauważam, że on przychodzi z okazji wygrania przeze mnie w rankingu „Press” na najlepszego felietonistę, a on mi w żywe oczy odpowiada: „… nie z tego powodu się spotykamy”. Na co ja dopisałem w autoryzacji: „Pan kpi czy żartuje? Ja mam być na okładce ‘Press’ nie z powodu rankingu? Kto Panu uwierzy w taki zbieg okoliczności?” (Zostało to potem przez „Press” usunięte z autoryzacji, o czym za chwilę). ”

    Bestia mówi panu wprost, że przyszła Pana pożreć, a Pan się targuje o swoje wyobrażenia o całym tym NAJŚCIU.

    Zamiast doprecyzować powód tego spotkania i ewentualnie znaleźć na niego czas, Pan utknął w obszarze własnej autosugestii , i obydwaj panowie ucięli sobie dwie , zupełnie odrębne wymiany myśli, każdy o swoim…
    Przykro mi to powiedzieć, ale Pańskie autoryzacje ,jeśli uwzględni się prawdziwy cel wizyty pana Kopacza u Pana/Pańskim odczuciom zdezydowanie zaprzeczył/, mogły rzeczywiście nie konweniować z wamiprskim atakiem na Pana.
    W wersji, że wampir przeszedł do Pana , zwyczajnie się „nażreć”/przepraszam”/, bez związku z Pańskim sukcesem jako felietonisty, to takie Pańskie uwagi jak np. ta:

    „Pan kpi czy żartuje? Ja mam być na okładce ‘Press’ nie z powodu rankingu? Kto Panu uwierzy w taki zbieg okoliczności?”,

    czy ta:„O ile wiem, to był ranking felietonów, a nie życiorysów.” , pozostałe również-

    przyzna Pan, trochę się nie imają…

    On, Szanowny Redaktorze, przyszedł do Pana WYŁĄCZNIE!!! na „krzywy” popas.
    Chyba dał się Pan podejść „bestii”, która przyszła do Pana „pod przykryciem” Pańskiego sukcesu. Zwykła, prostacka zmyłka.

    Pozdrawiam i dołączam Gratulacje za wygranie rankingu na najlepszego felietonistę,
    Sebastian

    P.S.
    „. Na pożegnanie redaktor Kopacz zasugerował, że zadzwoni redaktor Skworz – naczelny „Press”.
    Ja, po czyś takim, zadzwoniłbym , jak gdyby nigdy nic do redaktora Skworza, aby u źródła wyjaśnić, czy ten pan, którego nazwiskiem tak swobodnie zaszermował pan Kopacz, był w pełni świadomy, co jego „wampirki” wyczyniają / moążliwe, że on też został prze pana Kopacza zmanipulowany/. Uczyniłbym to, choćby dla zasady, aby precyzyjnie rozpoznać stan degrengolady w dzisiejszych mediach.
    Uczynienie takiegi numeru laureatowi firmowanego przez siebie rankigu-trąca bagnem.

  78. ET pisze:

    2011-10-04 o godz. 10:58

    Szanowny Panie ET

    Los nadal Baltazarowi imie. Slusznie zauwaza Pan mrozkowosc nowego imienia.
    Pozdrowienia.

    baltazarsaldo

  79. TJ pisze:
    2011-10-04 o godz. 14:34

    Mój komentarz

    Autorze zamiast bić pianę, zajmij się programem popieranej partii, wyłuskaj z niego istotne tezy naprawcze, poddaj pod dyskusję, zademonstruj swoje koncepcje, np. wymiany elit, reformy prokuratury, wyjścia z Paktu Euro Plus, itd., a nie rozdrabniaj się na filipiki, jak Prezes o Angeli Merkel, która musiała zostać kanclerzem, bo wicie, rozumicie, pan nie zna polskiego redaktorze, ale rozumiem, że pan jest z innej formacji.

    Czy czepialstwo w nieistotnych, a sensacyjnych szczegółach oraz fantazyjne insynuacje, to istota problemu?

    A może Autorze jesteś z innej formacji? …”

    Panie TJ

    Ja sie zabiore za co chce i Panu tez nie bede mowil co Pan ma robic i niech tak zostanie.

    Ja nie mam swojej partii ale Pan moze sie zajac swoja jezeli Panu tak brakuje „tez naprawczych”… ja przy trywialnych felietonach zajmuje sie trywiami – to chyba naturalne –
    przynajmniej dla mnie i nie dam sobie odebrac prawa do decydowania o czym chce pisac.

  80. Nie wiem dlaczego- czy to sezon? rozpoczęło się polowanie na Lisa…..
    Po obejrzeniu na spokojnie programu
    http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/jaroslaw-kaczynski-03102011/5286585

    Teza o zmiażdżeniu, klęsce, pogonieniu Lisa przez Kaczyńskiego, w moim odczuciu mijają się z prawdą.
    Jeszcze raz został po prostu udowodniony Kalizm pana K.
    Niczego z dawnych stwierdzeń się nie wyparł, po prostu intelekt jego oponentów nie sięga możliwości zrozumienia myśli Prezesa…..

    Odniosłem przy tym wrażenie, że Lis został dopisany do jego prywatnej „krótkiej listy” osobistych wrogów.
    Nikt kto nie przejawia czołobitności przed Majestatem i Genialnością nie jest godzien przebywać w jego towarzystwie.
    Próba dopytania się o konkrety zakończyła się fiaskiem, to co zwykle- pomówienia, insynuacje, sugerowanie jakichś związków…..

    Największą przewiną Lisa jest zdaje się posiadanie dobrej pamięci.
    Cytowanie dawnych wypowiedzi Prezesa tuż przed wyborami, to chyba w jego odczuciu co najmniej zbrodnia. A nuż „ciemny lud” sobie wszystkie wolty przypomni?

  81. Staje się jasne, że ciemny naród jest w mniejszości i elektorat zadba o swoją przyszłość wybierając na niełatwe lata PO.

  82. wiesiek59 pisze:
    2011-10-04 o godz. 11:45

    „Z chaosu koncepcji czy i jak reagować na przemiany gospodarcze i kryzys, COŚ się wyłoni. Tylko nikt jeszcze nie wie co….”

    i dalej:
    „Socjalizm krąży po Europie..”

    A wiec juz wiadomo, co moze sie wylonic:
    D Z I A D O S T W O

  83. Po raz pierwszy widzę zgodność poglądów między prezesem Kaczyńskim i Gospodarzem bloga. Obaj mianowicie narzekają na dzisiejszych dziennikarzy. Czy nie powinni zatem zewrzeć szeregów?

  84. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Euroazjatacka Unia jako odpowiedz na slabnace w oczach EU (?)
    http://www.welt.de/politik/ausland/article13641343/Niemand-hat-die-Absicht-eine-neue-UdSSR-zu-bauen.html

    Post Christum.
    Nie powiem, nie powiem …

  85. Wielce Szanowny Panie spokojny,
    tak, jak są sytuacje, gdzie spokój i zimna krew mogą ułatwiać posuwanie spraw do przodu, tak i są inne, w których nadmierny spokój może działać usypiająco, znieczulająco, co może skończyć się nirwaną, a w każdym razie rozstaniem się z rzeczywistością albo w najlepszym przypadku utratą ostrości widzenia.

    Nasze wiary są z innych porządków. Ja swojej nie rozmieniam na drobne, zbyt sobie cenię jej resztki, żeby ją przykładać do spraw doczesnych politycznych i nie angażowałbym jej w ożywianie umarłej klasy, bo wiem jaka ona wątła i płyciutka.

    Mam jednak takie nieoparte wrażenie, że w przypadku Szanownego spokojnego spokój ma cenę, której zapłacenia nie zaryzykowałbym nawet po 100-krotnej obniżce, co nas obu stawia na odległych pozycjach w przestrzeni międzygalaktycznej, Szanowny spokojny.

    Dreptanie w miejscu, wyszukiwanie kolejnych wymówek, kreowanie przeszkód nie do pokonania jako kolejnych usprawiedliwień nieróbstwa, kunktatorstwo, gonienie w piętkę od sasa do lasa, strach przed ryzykiem, próżnię koncepcyjną, niefrasobliwość w kreśleniu nierealnych celów, brak programu, akcyjność, dojutrkowość, koncentrację na hinc et nunc, łatanie przedwczorajszej dziury wczorajszą, ogólny marazm, można nazywać rządzeniem i robić z tego ideologię wyborczą. Kupić to mogą pogrążeni w błogim spokoju. Tyle, że tamtych wieczny spokój zakłócić może tylko tętent kopyt koni niosących 4 jeźdźców według Jana Ewangelisty.

    Spokój, Szanowny spokojny, to jeden z ostatnich warunków rozwoju i wcale niekonieczny. Przed nim jest wiele innych, których trudno wymagać od przywiązanych do ‚tu i teraz’. Miejże, Szanowny spokojny, odwagę spojrzeć prawdzie w oczy. Trzeba je pierwej otworzyć.

  86. Argumentacja jest jak pieniądz – gorsza wypiera lepszą

    Andrzej Falicz pisze:
    2011-10-04 o godz. 16:58
    TJ pisze:
    2011-10-04 o godz. 14:34
    Mój komentarz
    Autorze zamiast bić pianę, zajmij się programem popieranej partii, wyłuskaj z niego istotne tezy naprawcze, poddaj pod dyskusję, zademonstruj swoje koncepcje, np. wymiany elit, reformy prokuratury, wyjścia z Paktu Euro Plus, itd., a nie rozdrabniaj się na filipiki, jak Prezes o Angeli Merkel, która musiała zostać kanclerzem, bo wicie, rozumicie, pan nie zna polskiego redaktorze, ale rozumiem, że pan jest z innej formacji.
    Czy czepialstwo w nieistotnych, a sensacyjnych szczegółach oraz fantazyjne insynuacje, to istota problemu?
    A może Autorze jesteś z innej formacji? …”
    Panie TJ
    Ja sie zabiore za co chce i Panu tez nie bede mowil co Pan ma robic i niech tak zostanie.
    Ja nie mam swojej partii ale Pan moze sie zajac swoja jezeli Panu tak brakuje „tez naprawczych”… ja przy trywialnych felietonach zajmuje sie trywiami – to chyba naturalne –
    przynajmniej dla mnie i nie dam sobie odebrac prawa do decydowania o czym chce pisac.

    Mój komentarz

    Autor po staropolsku uniósł się honorem – nie będzie mi nikt mówił, co mam robić, itd., sprytnie omijając meritum zagadnienia, które polega w pierwszym rzędzie na udzieleniu odpowiedzi sobie i innym na pytanie – dlaczego tak chętnie staję po stronie partii, z którą sympatyzuję, ochoczo postponuję jej rzeczywistych oraz wyimaginowanych wrogów, sugeruję, że są nieprzyjaciółmi globalnymi, przyrodzonymi – nie do naprawy, analizuję wszelkie przeszkody tkwiące w „innych”, uniemożliwiające zapuszczenie potrzebnych zmian w państwie, m.in., daję przykłady w formie wycieczek osobistych – kto pisał nieprawdę, kto kłamał, kto zeskoczył z kolan poplecznika, kto pił koniak, szmoncesował, mnóstwo tego jest, a nie obchodzą mnie koncepcje, programy, zamiary, wizje, jakby to były sprawy drugorzędne.

    Ale do narzekania na niesłuszne dziennikarstwo, przyklejania czerwonych etykietek komu się da, sugerowania inności i obcości jako niestosowności, dzielenia świata na kłamiących i prawiących, na dobrych i złych, pożytecznych i szkodliwych, pożądanych i niemile widzianych, to Autor pierwszy jest.

    W ten sposób pcha do przodu Autor proces deprecjonujący dyskurs publiczny (oczywiście stosownie do możliwości, jakie ma jednostka w społeczeństwie) – pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy.

    Pzdr, TJ

  87. wiesiek59 pisze:
    2011-10-04 o godz. 17:11

    Nie wiem dlaczego- czy to sezon? rozpoczęło się polowanie na Lisa…..
    Po obejrzeniu na spokojnie programu

    Największą przewiną Lisa jest zdaje się posiadanie dobrej pamięci.
    Cytowanie dawnych wypowiedzi Prezesa tuż przed wyborami, to chyba w jego odczuciu co najmniej zbrodnia. A nuż „ciemny lud” sobie wszystkie wolty przypomni?…”

    Wszystko zalezy od perspektywy z jakiej sie patrzy na wywiad.

    Dla jednych jak Pan, cytowanie wypowiedzi (po raz setny tych samych) to dowod dobrej pamieci Lisa dla drugich jak ja to dowod na infatylizacje dyskursu i niskiego poziomu dziennikarstwa gdy 6 dni przed wyborami „istotnym” ma byc co powiedzial Rydzyk o Kaczynskiej i czy 20 lat temu kaczynski mial pistolecik – rozumiem, ze dla Pana to jest profesjonalizm zaslugujacy na nagrode za najlepsze dziennikarstwo w Polsce… mnie sie wydaje, ze to malostkowe plotkarstwo i proba odwracania uwagi od istotnych spraw.

    No coz ale dla Pana to byc moze sprowadza sie do emocji i do takich odbiorcow byc moze ta infantylna socjotechnika trafia (z gory przepraszam jezeli jest inaczej).

    Mnie utkwila w pamieci proba wyprowadzenia za wszelka cene Kaczynskiego z rownowagi, ktora gdy sie nie powiodla doprowadzila Lisa az do szczekoscisku.
    Jako gospodarz zapraszajacy bylego premiera i starszego Pana zachowywal sie jak gowniaz w piaskownicy w stosunku do swojego goscia
    Pouczal, dawal wyklad z savoir vivru, a jak mu nie wychodzilo to po prostu klamal jak z kandydatka z Plocka.

    Mozna sie nie zgadzac z polityka PiS-u ale to co robi Lis wyglada dla mnie jak wystep chamskiego kelnera przylizanego brylantyna.
    Wypisz wymaluj Kopacz w wydaniu telewizyjnym – nic nie poradze dla mnie Lis jest p prostu tandetny.

    Na miejscu Pana Pasenta gleboko bym sie zmartwil otrzymujac 1/3 nagrody Lisa…

  88. Oczywiscie Lis jak gowniarz (RZ) – zanim rzuci sie na mnie Kleofas…

  89. Dla TJ-ota:

    http://www.rp.pl/artykul/9133,727149-Rozliczyc-rzad-Donalda-Tuska.html

    Ocena „osiagniec” rzadow PO.
    Tylko bez piany bardzo prosze -spokojnie. Ja sie z nia zgadzam (Ocena) Pan zapewne bedzie mi wmawial ze jestem z PiS-u…juz sie do tego przywyczailem.

  90. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy Thomas Hammarberg
    “Przestudiowałem wartościowe informacje, które mamy i jest jasne, że w Polsce były tajne więzienia CIA między grudniem 2002 i wrześniem 2003 roku. Wiemy, kto był tu przetrzymywany, wiemy jakie metody przesłuchań były stosowane. Można je określić jako tortury i ważne, aby takie wnioski wyciągnąć z polskiego śledztwa. Mamy na to dowody – powiedział Hammarberg dziennikarzom „Panoramy”. Według niego w Polsce byli przetrzymywani tacy tak zwani więźniowie wysokiej wartości jak Abd al-Rahim al-Nashiri i Abu Zubaida, a odpowiednie dokumenty ma również polski prokurator.

    Uważam, że powinniśmy zwalczać terroryzm, ale posługując się legalnymi środkami i z szacunkiem dla praw człowieka. Jeśli tak nie robimy, wpadamy w pułapkę, korzystając z podobnych technik co sami terroryści. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski i będziemy pewni, że te błędy już nigdy się nie powtórzą – powiedział komisarz.”
    http://www.lewica.pl/index.php?id=25278

    A Passent, laureat nagrody Press uwaza ze prowadzenie tajnych wiezien na terenie Polski bylo OK. Bo podlizywanie sie USA jest OK nawet jezeli jest to niezgodne z prawem w Polsce, Uni i w calym cywilizowanym swiecie. Niezgodne z prawem nawet w USA.

    Zawsze mialem sympatie z ofiarami holocaustu i ofiarami wszelkich rodzajow dyskryminacji, sczucia i nagonek. Ale gdy czytam Passenta ktory raczej nie jest dziennikarzem, raczej jest kibolem naduzyc ‘wladzy’ zadaje sobie teraz pytanie. A moze Hitler mial racje.

    Zajmujac tak haniebna postawe w kontekscie praw czlowieka Passent osmiela sie krytykowac Rosje za rzekomy brak demokracji. Przeciez to potomkowie tych ktorzy Passenta ocalili. A co by bylo gdyby zatrzymali sie na Bugu.

  91. @AUTORYZACJA

    Ten Kupacz to rzeczywiście niezły pajac, ale dopisywanie do autoryzowanego tekstu całych nowych wypowiedzi, to też lekka żenada.

  92. Andrzej Falicz pisze: (o Lisie)

    Ale musisz przyznać, że Liskowi (z trudem ale) udało się pokazać prawdziwa twarz Kaczora, np ukazaniem tego jego kretynizmu, o czym dzisiaj wszyscy mówią:

    „kanclerstwo Merkel nie jest efektem normalnych procesów demokratycznych, w normalnym demokratycznym państwie, lecz wynikiem jakiś zakulisowych konszachtów / spisków / układów / napięć (to nowe słówko!) a sama pani kanclerz to jakiś (uśpiony?) agent, mający do wykonania tajne zadania, podporządkowanie Polski. Czysta psychopatia, na naszym podwórku znana od „Komorowski prezydentem przez pomyłkę”, ale teraz sięgnęła Berlina…”

    Tutaj całe porównanie:
    http://mundry.salon24.pl/349589,ktore-glupsze-fotygi-czy-kaczora

  93. Spokój nam niekonieczny

    kadett pisze:
    2011-10-04 o godz. 20:11
    „Dreptanie w miejscu, wyszukiwanie kolejnych wymówek, kreowanie przeszkód nie do pokonania jako kolejnych usprawiedliwień nieróbstwa, kunktatorstwo, gonienie w piętkę od sasa do lasa, strach przed ryzykiem, próżnię koncepcyjną, niefrasobliwość w kreśleniu nierealnych celów, brak programu, akcyjność, dojutrkowość, koncentrację na hinc et nunc, łatanie przedwczorajszej dziury wczorajszą, ogólny marazm, można nazywać rządzeniem i robić z tego ideologię wyborczą. Kupić to mogą pogrążeni w błogim spokoju. Tyle, że tamtych wieczny spokój zakłócić może tylko tętent kopyt koni niosących 4 jeźdźców według Jana Ewangelisty.
    Spokój, Szanowny spokojny, to jeden z ostatnich warunków rozwoju i wcale niekonieczny.”

    Mój komentarz

    Autorze, jak już się poważyłeś na analogie biblijne, to zdradź nam kto oni będą i po czym przejadą, i gdzie się schronisz gdy tętent kopyt przetnie ciszę.
    Jako pierwszego widzę Prezesa, szczęk jego miecza trwożliwie słyszę.

    Spokój nam nie konieczny, a przy Platformie niebezpieczny, z tego wynika – eo ispo – najlepiej w to wjechać apokalipsą. Metaforyczny koncept PiSowców, teologicznych pogrobowców.

    Pzdr, TJ

  94. Andrzej Falicz pisze:
    2011-10-04 o godz. 20:48

    Och, jak pięknie ci się ulało… Nie spodobało się, że Kaczor znowu zrobił z siebie głupka 🙂

    „Dla jednych jak Pan, cytowanie wypowiedzi (po raz setny tych samych) to dowod dobrej pamieci Lisa dla drugich jak ja to dowod na infatylizacje dyskursu i niskiego poziomu…”

    Ha, ha, ha… Przytaczanie wypowiedzi Kaczki to INFANTYLIZACJA dyskursu?! No, ja się całkowicie zgadzam, ale że ty to napisałeś 🙂

    „co powiedzial Rydzyk o Kaczynskiej i czy 20 lat temu kaczynski mial pistolecik – rozumiem, ze dla Pana to jest profesjonalizm zaslugujacy na nagrode za najlepsze dziennikarstwo w Polsce…”

    Kaczor nie odpowiadał na żadne pytania.
    Czy tym samym przyznajesz,że Kurdupel nie odpowiadając na BIEŻĄCE pytania (dotyczące spraw najważniejszych: obsady stanowisk w ew. rządzie czy polityki zagranicznej) nie dorósł do profesjonalizmu dziennikarstwa Lisa?

    A ten kaczy baran sam wyciągnął swój mały pistoleciek 🙂

    „mnie sie wydaje, ze to malostkowe plotkarstwo i proba odwracania uwagi od istotnych spraw.”

    I tu się mylisz, każdy paranoik udający polityka aspirującego do najwyższych stanowisk w państwie, jednoczesnie pieprzący o Merkel-uśpionym agencie, wybranym „nie przez przypadek”, „w celu podporządkowania Polski” to nie plotkarz tylko śmieć-szkodnik. TAK: ŚMIEĆ-SZKODNIK.

    On nie dorastał nawet do lamp oświetlających debatę/wywiad w studiu telewizyjnym.

    „Mnie utkwila w pamieci proba wyprowadzenia za wszelka cene Kaczynskiego z rownowagi…”

    Zadawanie (nawet niewygodnych) pytań = wyprowadzanie z równowagi. Naprawdę taki głupi jesteś?

    „Jako gospodarz zapraszajacy bylego premiera i starszego Pana zachowywal sie jak gowniaz w piaskownicy w stosunku do swojego goscia
    Pouczal, dawal wyklad z savoir vivru, a jak mu nie wychodzilo to po prostu klamal jak z kandydatka z Plocka.|

    Łzesz. To gówniarz przyszedł do studia świetnego dziennikarza i zachowywał się jak gówniarz: obrażał, kłamał od pierwszych minut jak o Merkel, wmawiał co sądzi interlokutor (i potem z tym dyskutował). ISTNY WYSTĘP CHAMSKIEGO KANDYDATA NA KELNERA PRZYLIZANEGO jęzorami innych głupków od PIS.

    PS
    Ciesz się, ze tchórzliwy Kaczor uciekł przed debatą z Tuskiem. Byłby zmasakrowany 🙂

  95. Levar pisze:
    2011-10-04 o godz. 19:02

    „A wiec juz wiadomo, co moze sie wylonic:
    D Z I A D O S T W O”

    Chodzi ci o zwycięstwo pisiorków? Niemożliwe. Polacy aż tacy głupi nie są.

  96. <Jaki program ma PiS i jak będzie go wcielał w życie?

    Andrzej Falicz pisze:

    2011-10-04 o godz. 20:57
    Dla TJ-ota:

    http://www.rp.pl/artykul/9133,727149-Rozliczyc-rzad-Donalda-Tuska.html

    Ocena „osiagniec” rzadow PO.
    Tylko bez piany bardzo prosze -spokojnie. Ja sie z nia zgadzam (Ocena) Pan zapewne bedzie mi wmawial ze jestem z PiS-u…juz sie do tego przywyczailem.”

    Mój komentarz

    Autorze nadal unikasz dyskusji na temat konkretnych zamiarów PiSu jako partii dla Ciebie perspektywicznej.

    Załóżmy, że Platformy już nie ma, przegrała. Jak PiS będzie wcielał w życie swój program? Z kim? Jaki to program? Czego dotyczy? Jak się ma zmaterializować? Czy PiS ma jakieś konkretne pomysły na uzdrowienie finansów, przeciwdziałanie kryzysowi, zmianę ustroju, prawa, stosunków społecznych, itd., oprócz koncepcji czterech jeźdźców?
    Jak na razie wszystko wskazuje na to, że szuflady przy Nowogrodzkiej są puste.

    Zostaw Platformę na boku. Mów o swoich oczekiwaniach – co PiS ma zrobić z państwem, co dla społeczeństwa, nędzenie o platformianych zaniechaniach jest bezproduktywne.

    Pzdr, TJ

  97. Równy status kobiet i mężczyzn – Sejm 2005 r. – http://www.stachurska.eu/?p=5112

  98. Panie dr. Falicz,
    po co stawiać zbyt wysokie wymagania zaślepionym politycznie, których sprostać nie mogą. Przecież cała tu pisanina ślepych i głuchych peowców jako żywo przypomina robotę byłych kaowców. Ma być miło, spokojnie, byle by grillowania nie zakłócać. Wygra PiS – sfora wystraszonych zacznie znów swoje androny pleść o kaczo-faszo-kseno-nacjo-kato-ciemno-i-kto-wie-co-jeszcze.

    Wygra PO, pójdą w ruch szczekaczki, że to opozycja blokuje ‚spokojny rozwój’. Kto tu się martwi długiem publicznym, deficytem budżetowym, eksportem wewnętrznym problemów państwa do samorządów, kto się zastanawia, czy ten ‚spokojny rozwój’ nie odbywał się i dalej nie będzie na koszt następnych kilku pokoleń. Dla spokojnych to były udane 4 lata, tylko nie chcą widzieć, że ten spokój rząd fundował za horrendalny kredyt.

    Spokojni nie chcą o tym słyszeć. Oni kredytu często nie zaciągali, orali jak mogli. Spokojni uważają, że ten kredyt ich nie dotyczy, mimo, że gwarantował im ‚spokojny rozwój’. Oni są przeświadczeni o swojej spokojnej rozwojowej misji, którą dźwigają na swych spracowanych garbach.

    Teraz mają największy ból głowy, jak słyszą, że spłacanie kredytów może polegać na sięganiu do głębokich kieszeni i wierzą, świecie wierzą, że Tusk do nich nie będzie sięgał, bo zakłóci im ich święty spokój, dotychczas gwarantowany. Ja wiem, Jasio wie, że do pustych kieszeni nie ma po sięgać, zatem czeka nas w przypadku pabiedy PO dalszy ‚spokojny rozwój’ na coraz większy kredyt, bo spokój spokojnych ma być najważniejszy.

    Jak słyszę licytację, kto bardziej skutecznie z Unii wyrwie 300 mld to pusty śmiech mnie ogarnia, bo albo wciąż pokutuje przekonanie o koniecznej pomocy z zewnątrz jako jedynej dla Polski desce ratunkowej, jakbyśmy członkiem Unii nie byli, albo – co o wiele gorsze – jest to wyrazem kompletnego braku wiary we własne siły i możliwości rozwojowe.

    Jeden chce sięgać do głębokich kieszeni, niekoniecznie własnych obywateli, podoić trochę święte podatkowe krowy pozakościelne, a drugi ten neo-komuch europejski tylko patrzy jak tu wyrwać z kieszeni bogatszych kułaków w Eurokołchozie miliardy, które biednym parobkom kołchozowym w Polsce się należą i nazywa to ‚większą integracją’ albo ‚solidarnością europejską’.

    Ale o tym cicho sza, bo ważny jest pistolecik, czarownica i co Kaczor pisnął o Frau Merkel (echo głośnych wewnętrznych i nieskrywanych wątpliwości sprzed kilku lat).

  99. specjalnie dla Kleofasa poprawiam:
    …wysokie wymagania zaślepionym politycznie, którym sprostać nie mogą.

  100. Szanowny Pan @telegraphic observer (wpis z 2011-10-04, godz. 16:07)
    Dziękuję za pozdrowienia i życzę spokoju w oczekiwaniu na wyniki wyborów, o które jestem bardzo spokojny.
    W porównaniu z poprzednimi sprzed 4 lat zastanawiająco mało kto rozmawia o najbliższych wyborach, przynajmniej ja tego nie spostrzegłem w swoim bliższym i dalszym otoczeniu, tj. w jakiejś w grupie ok. 100-150 osób w ciągu ostatnich 2-3 tygodni.
    Coraz mniej osób daje się nabierać na telewizyjną i gazetową papkę przedwyborczą, bo ludzie już swoje wiedzą, więc nie biją piany i pilnują swoich spraw.
    Wiedzą na kogo zagłosują lub że nie pójdą głosować. Taka jest moja ocena sytuacji na 4 dni przed wyborami.
    Panie @kadett(godz. 20:11), wszystko to zauważyłem szeroko otwartymi oczami.
    Słuch mam średni, ale tętnienia kopyt nie słychać i żadnych koni na horyzoncie nie widać. Wniosek: apokalipsa nie nadciąga i nam nie grozi.
    Nie przewiduję żadnych rewolucji i fajerwerków, chyba że kogoś bardzo ciśnie wzmożenie moralne – wówczas rozumiem, że ten ktoś bardzo cierpi, bo jest po prostu nudno.
    I będzie nudno, bo rząd jest potrzebny, ale bardziej żeby nie przeszkadzał.
    Niech sobie tam rządzi, nawet drepcząc w miejscu – byle saldo w banku rosło, jak się dobrze kiedyś posiało.
    Teraz czas zbiorów i nie ma co czarów odprawiać, żeby deszczu nie było – tylko po prostu robić swoje, bo spokój jest najważniejszy.
    Jestem bezstronny w ocenie mediów i nie zalecam już Panom zaglądania na chwalony poprzednio portal, gdzie jest ostatnio obniżenie lotów, np. w artykule http://obserwatorpolityczny.pl/?p=1169 niejaki krakauer przesadza z ocenami jednostkowych zdarzeń z kibolami. Jest co prawda przedwyborcza gorączka, ale widać że to młody człowiek jest, więc podziela chyba kibolski punkt widzenia. Tylko że kibole to jeszcze nie cała Polska. Poza tym oni też mają konta w banku.
    Obu panów serdecznie i zarazem spokojnie pozdrawiam.

  101. Drogi i Wspaniały Panie Redaktorze!

    Przede wszystkim gratuluję I MIEJSCA 🙂

    Nic to. Zostawić i pozwolić mu pławić się we własnym bagienku jurności. Przyjdzie czas, że zrozumie (oby!) jakim okazał się … profesjonalistą(?) 🙂
    Jestem przekonany, że bardzo będzie się tego wstydził.

    Serdecznie pozdrawiam i już z niecierpliwością czekam na kolejny wpis, oraz kolejne komentarze na antenie TOK FM u redaktora Chlasty.

  102. Młody wilczek wpił ząbki w starego farbowanego lisa .

    Trafił boleśnie w jego czułe punkty i ten zaczął się użalać nad sobą oczekując od publiki zrozumienia i współczucia.
    Przysłowiowa prawda zabolała bardzo i stary lis poczuł się bardzo skrzywdzony.Zdobył upragnioną nagrodę i naiwnie spodziewał się że jego dawne „grzechy” zostaną zapomniane. Tak się nie stało i biedny lis cierpi bardzo.

    Osobiście współczuję ale tak się dzieje gdy lisy przefarbowują się na starość i liczą na to że swoimi nowymi zasługami zaskarbią sobie uznanie młodych wilczków.

    Moja rada : być sobą i postępować tak jak stary mędrzec – KTT – który nigdy się nie przefarbował i dzięki temu był szanowany przez czytelników do końca.
    Do tego niepotrzebna mu była żadna nagroda miesięcznika „Press”.

  103. Miło poczytać, jak stary (sic!) Mistrz, młodego chłystka pacnął mimochodem.

    Panie Danielu, mimo wszystko gratulacje, a o Herostratesie miało nie być pisane, i co?

    Szkoda by Pańskiego pióra na chłystka było, ale to niestety exemplum pewnego zjawiska.

  104. Kampania jest spokojna i wywarzona. Polska normalnieje. Staje sie nudna. Nie to co w Rosji gdzie KGB-owcy dorwali sie do wladzy i nie chca jej oddac.

  105. Przewaliwszy pokazny stos pudelek po plytach CD znalazlem jedno dosc wiekowe a w nim we wkladce zdjecie Menuchina (bo pl. tez jego) z Edwardem Elgarem z 1932 r , czyli Menuchin chyba 16 -letni a Elgar sila rzeczy jak jego co najmniej dziadek ( 75 was sumiasty itp ) ale o dziwo nie wyglada wcale blado . Nie wydaje sie zeby mial jakies niedobory plynow ustrojowych albo cos z tych rzeczy. To raczej Menuchin jakis bladawy i taki jakby wyploszony (zol prezes by powiedzal „wilkiem patrzy ” ) ale zebow nie widac . Moze to tylko najzwyklejsza trema albo wina fotografii, czarno- bialej.
    Ogolny „wydzwiek” raczej rodzinny, ot dziadek z wnuczkiem trzymajacym nuty. Byc moze dawniej mlodziez byla lepiej wychowana , kindersztuba wymuszala na ogol szacunek dla starszych.
    Moze szkoda , ze Menuchin nie pisal o ile mi wiadomo felietonow , mozna by sie dowiedziec co tez pomyslal o tym wywiadzie z lat 50 tych (?) a raczej „wywiadowcy „.
    Na plycie ( dwoch) Emi Cl. , m.in andante z konc. skrzypc. op 61 E.E. i okolo 20- stu kilku najlepszych „kawalkow ” Y.M.

  106. Nie popisalem sie niestety i to chyba trzykrotnie z Yehudi Menuhina zrobilem Menuchina. Trzeba pomyslec o pokucie.

  107. Szanowny redaktorze Polityki

    Spotkania z wampirami moga spowodowac traume psychiczna. Dlatego od najmlodszego wieku nalezy sie na nie przygotowywac.

    http://www.youtube.com/watch?v=XyzN2AHcKek&feature=fvst

    baltazarsaldo

  108. http://www.youtube.com/watch?v=OccOUGkK53U&NR=1

    Panie Slawomirski no niech juz bedzie ten baltazarsaldo
    ale powinienes wiedziec ze gospodarz przed wyborami jest
    bardzo nerwowy i moze bananowac.

  109. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Andrzej Falicz pisze:
    2011-10-04 o godz. 20:57 Dla TJ-ota:

    „Jednak już w grudniu 2008 roku Donald Tusk podpisał w Brukseli absurdalny pakiet klimatyczno-energetyczny, w dodatku w postaci skrajnie dla Polski niekorzystnej, przyjmującej jako rok bazowy dla redukcji emisji CO2 rok 2005 zamiast planowanego wcześniej roku 1990. Według umiarkowanych prognoz uwzględniających skutki pakietu, ceny energii elektrycznej w Polsce wzrosną w ciągu najbliższych pięciu lat dwukrotnie.”

    Naja …
    Nie chce tego rozwijac – nie, nie – ale biorac pod uwage, ze to wlasnie Donek zablokowal geotermii fundusze rozwojowo-wspomagajace …

    Mowia, ze najciemniej jest pod latarnia – prawda?
    Inaczej mowiac dyletant² albo (?) …. az strach pomyslec

  110. TJ pisze:
    2011-10-04 o godz. 20:29

    Ale do narzekania na niesłuszne dziennikarstwo, przyklejania czerwonych etykietek komu się da, sugerowania inności i obcości jako niestosowności, dzielenia świata na kłamiących i prawiących, na dobrych i złych, pożytecznych i szkodliwych, pożądanych i niemile widzianych, to Autor pierwszy jest.

    W ten sposób pcha do przodu Autor proces deprecjonujący dyskurs publiczny (oczywiście stosownie do możliwości, jakie ma jednostka w społeczeństwie) – pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy.

    Pzdr, TJ..”

    A coz w tym zlego by pisac o swoich opiniach o tym co sie uwaza za sluzne a co za zle.
    Ja mam swiete prawo w swoim wlasnym imieniu pisac kto jest pozyteczny kto szkodliwy – ze co niby robie cos innego niz wszyscy?

    Jedynym problemem dla Pana jest, ze Pan ma inne opinie i inne priorytety – wiec smialo prosze pisac!

    I moge i chce dzielic na takich i innych to chyba podstawowe narzedzie wartosciowania jak najbardziej subiektywnego – a jakie niby ma byc?

    Ja nie jestem politycznym dziennikarzem XX lecia ani tym bardziej 60 lecia… – mam prawo oceniac tych, ktorzy zarabiaja na zycie taka praca i wystawiaja ja publicznie na ocene swiadomie.

    A co trzeba zrobic to juz chyba ze 100 razy pisalem.
    W tej chwili zajmuje sie malostkowoscia, manipulacja i falszem rzadzacych i ich zaplecza – bo to oni decuduja o losach Polski w tym momencie – na pewno dokladnie czytaja to co pisze… i beda sie starac poprawic…

  111. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A co pisza tzw. ludzie z „Ukladu”

    „Kpi się czasem bezmyślnie z polityki miłości Donalda Tuska.”
    http://www.rp.pl/artykul/9157,727052-Polska-PiS-albo-Polska-UE—Waldemar-Kuczynski.html?p=1

    Post Christum.
    Glupota czy juz V kolumna (?)

  112. Dobry pan Tusk narzeka razem z ludem na wladze…
    i robi porzadek!:

    „Premier twierdzi, że o opóźnieniach w wypłatach nie miał pojęcia. Dowiedział się dopiero w sobotę od dwóch kobiet, które – jak mówią – cudem dostały się na jego spotkanie ze studentami w Lublinie. – Nie chciałyśmy wywołać żadnej burzy. Chciałyśmy dać do zrozumienia premierowi, że coś jest nie tak – mówi Katarzyna Tymicka, jedna z tych, którym udało się porozmawiać z szefem rządu.

    Tusk nie krył zaskoczenia. – To niewiarygodne – mówił w trakcie spotkania i od razu zażądał wyjaśnień z dwóch ministerstw: spraw wewnętrznych i infrastruktury.”

    Przypomina mi to historie generala Kowalskiego, ktory nazajutrz po przyjeciu Polski do NATO wchodzi do swojego gabinetu.
    Rozglada sie ze niesmakiem i glosno mowi:
    „Ale burdel maja w tym NATO!”

  113. Panie Danielu,

    Wszyscy wiemy ile ma Pan lat i jaką historię za sobą. Bardzo chciałbym przeczytać Pana felieton o tym skąd takie młode wilczki się biorą. Nie mam jeszcze 30 lat i mam to szczęscie, że nie obcuję z takimi młodymi wampirami. W całej tej historii najbardziej przykre jest to, że przecież redaktor Kopacz jest z kraju, gdzie kultury dziennikarstwa mógłbym uczyć się od najlepszych…

    Nagrody mimo wszystko gratuluję, choć nowego jednak nie udowodniła.

    Chylę czoła i pozdrawiam
    m.

  114. Panie TJ,
    miałem na uwadze tylko i nic poza tym, że święty spokój dotyczy zmarłych (wszystkich świętych). Ich święty spokój ponoć może zakłócić tylko tętent 4 koni. Rozumiem jednak potrzebę i zamiłowanie do drążenia w głąb i na wylot (np. co Kaczyński miał na myśli, mówiąc o Frau Merkel, że to nie był przypadek („zwykły zbieg okoliczności”), etc…

    W głównym nurcie ostatnio podważa się istotę Kaczorowych słów, co mogło by znaczyć, że przeciwnicy Kaczora uważają, iż Frau Kanzler to jednak jest w istocie dziwny przypadek („zwykły zbieg okoliczności”). Głównonurtowcy (b. uważałem, żeby „ł” ni zgubić) optują najwyraźniej za tym, że Frau A. Merkel została kanclerzem Niemiec przypadkowo…
    Ubaw po pachy!

    Rzeknij TJ tylko słowo, a będzie zbawiona Frau Merkel i oczyszczona z niesłychanego i oszczerczego zarzutu kanclerskiej przypadkowości. Weź Tejocie w obronę damę! Wykaż się rycerskością, a wcześniej poproś o pomoc zacnego profesora Antoniusa, na którego wsparcie w obronie Frau Merkel można liczyć.

  115. Zamiast turbować umysły wredną propagandą ustawki wyborczej dla PO, radzę poświęcić chwile cierpliwości i przeczytać ciekawy artykuł o anglo amerykańskiej agresji finansowej na Europę i o prawdziwych źródłach kryzysu. Można wiedzieć więcej czy będzie wojna zapowiadana przez profesora Rostowskiego czy nie.
    http://www.bibula.com/?p=44856

  116. Tomasz Lis posługując się cytatami, materiałami źródłowymi, przykładami, od pierwszych minut „grillował” Jarosława Kaczyńskiego. To nie była rozmowa i wywiad z szefem opozycji, ale zamierzone odzieranie Kaczyńskiego ze skorupy kłamstw.
    http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/587412,jaroslaw-kaczynski-na-zywo.html

    Interesujący pogląd…….
    Jedno przyznać trzeba. Pan K. nie pozostawia nikogo obojętnym……

  117. Mądra Pani Magdalena Środa doradza głosować na Palikota lub na SLD popierając w ten sposób Tuska. Twierdzi, że są to partie postępowe i demokratyczne w przeciwieństwie do partii Tuska opanowanej w dużym procencie przez stronników PISu, reakcjonistów typu Gowina lub Radziszewskiej. Przypomina, że 69 członków PO głosowało za zbrodniczą ustawą zakazującą aborcji. Głosując na Tuska wspierasz Gowina, tym samym PiS. Głosując na Palikota i SLD wspierasz nowoczesna Polskę.
    Zamiast więc na mniejsze zło, głosować należy na większe dobro.

  118. Do ET ;z ubieglego tygodnia.
    Podzielam twoje zdanie w tym temacie chociaz w powstanie
    panstwa Palestynskiego w blizszej perspektywie nie za bardzo wierze.
    Tak do konca to nawet sami Palestenczycy zwlaszcza ci na gorze go niechca (dlatego stawiaja Israelowi warunki nie do
    przyjecia).
    Dobrze zdaja sobie sprawe ze z chwila niepodleglosci
    i porozumienia z Israelem ustanie doplyw duzych pieniedzy
    z krajow arabskich a zwlaszcza z Iranu i wielu na tym straci.
    Kto jch zechce wziac na swoj garnuszek w dobie kryzysu
    swiatowego? jak na razie ten stan permametnego zawieszenia wszystkim odpowiada i nie zanosi sie na to
    ze cos sie zmieni w tej materii.

    Ps. Ciebie rowniez pozdrawiam,chociaz dobrze wiem
    ze wyciagasz do mnie marchewke trzymajac z tylu
    gietki kij,ale to nic przynajmnjej wiemy kto zacz.

  119. Uwaga na marginesie dyskusji kadetta z TJ.

    W niemieckiej (w przeciwieństwie do polskiej) polityce nie ma miejsca na przypadkowe i nieprzemyślane decyzje.

  120. @kadett pisze:
    2011-10-05 o godz. 10:11

    ***Głównonurtowcy (b. uważałem, żeby „ł” ni zgubić) optują najwyraźniej za tym, że Frau A. Merkel została kanclerzem Niemiec przypadkowo…[…]… a wcześniej poproś o pomoc zacnego profesora Antoniusa, na którego wsparcie w obronie Frau Merkel można liczyć.***

    „Moucie proudan” – jak mówiłby typowy Ślązak i to w całej rozciągłości.

    Primo: Od czasu pojawienia się braci Kaczyńskich w polityce niby wolnej Polski wszyscy premierzy i prezydenci – niepisowcy – zostali wybrani przypadkowo, lub w fałszowanych wyborach. Niestety niektórzy nie mieli poparcia harcerzyków Macierewicza lub innych sił specjalnych – z uroczym Tomkiem w roli gównej (pardon – zgubiłem „ł”).

    Tu pani Angela miała lepszy start – STASI pomogło wykończyć staruszka Kohla – ujawniła jego milionowe machinacje finansowe.

    Secundo: Podoba mi się pani Merkel i popierałbym TJ’a z oczywistą oczywistością, bo była znakomitym fizykiem i należę – zdaniem prezesa – do zakamuflowanej opcji, więc mam dwa powody poparcia tej pani. Szkoda, że ma coraz większe kłopoty, bo w Niemczech nie brak oszołomów wśród polityków, którzy silnie podkopują sytuację polityczną, społeczną i gospodarczą Niemiec, a to będzie miało poważne skutki dla polskiej gospodarki, no… chyba że nowy-dawny premier otworzy rynek wschodni (bracia Moskale) – wystarczy mu przepisać te same prochy jak przed poprzednią kampanią.

    PS
    Mam wdzięczne zadanie dla pt. dziennikarzy śledczych (np. z Solidarnych 2010 – i dalsze lata). Ustalcie kto płaci za wycieczkę nieortograficznego Tóskobusu, bardo chciałbym wiedzieć!

  121. Levar pisze:
    2011-10-04 o godz. 19:02

    Socjaldemokracja, czy socjaliści w krajach zachodnich mają się nieźle.
    W Ameryce Pd również.
    Walka o prawa LUDZI a nie korporacji jest sensowna.
    Nie uważasz?

  122. jasny gwint pisze:
    2011-10-05 o godz. 10:17

    Twoj link. Nie popieram terorii rzekomego spisku. To wszystko brednie.
    Swiatem rzadzi chaos bo politycy nie dorosli do sprawowania wladzy.
    Rzady nie wiele kontroluja i nie maja pojecia o mechanizmach ktore doprowadzily do kryzysu. Brytania i US maja taki sam balagan jak Europa.
    To jest kryzys swiata zachodniego. Po upadku kolonializmu i wyczerpaniu kredytu ekonomie zachodnie nie potrafia funkcjonowac.

    Reformy sektora finasowego i podstaw globalizacji sa niezbedne. To musi nastapic. Z proponowanych reform, podatek od tranzakcji jest debilizmem. To dowod jak malo politycy wiedza a rozumieja jeszcze mniej. Nie wszystkie tranzakcje sa szkodliwe. Podatek powinien dotyczyc tylko tranzakcji ktore nie wykorzystuja mnoznika ekonomicznego. Taki podatek oczyscilby wszelkiego rodzaju spekulacje.
    Natomiast wojenne ostrzezenia Rostowskiego to wyjatkowa glupota. To minister ktory powinien wiedziec co robic. A on bredzi i podsyca pesymism.

  123. Panie Redaktorze…. Wyglada na to, ze redakcja owego „Press” uhonorowala Pana nie z wlasnej woli, a teraz solidaryzuje sie z owym Kopaczem o tegiej glowie i takimze takcie. Moze lepiej bylo nie przyjmowac takich zaszczytow:)))

  124. Prezes zamieszczając w swojej książce insynuacje dotyczące kanclerz Merkel zaszkodził Polsce i sobie

    kadett pisze:
    2011-10-05 o godz. 10:11

    „Rzeknij TJ tylko słowo, a będzie zbawiona Frau Merkel i oczyszczona z niesłychanego i oszczerczego zarzutu kanclerskiej przypadkowości.”

    Mój komentarz

    To że uwarzam rze – publicyści i nie mam pomysłów-blogowicze rozprawiają szeroko o kondominium rosyjsko-niemieckim, sugerują niejasne i nieczyste relacje Tuska, Sikorskiego, Bartoszewskiego z rządzącymi w Niemczech, to wszystko razem nie ma takiego znaczenia, jak mgliste, mistyfikujące rzeczywistość insynuacyjne wynurzenia, jednego z czołowych polityków polskich, szefa największej partii, byłego premiera i kandydata na premiera, na temat szefa rządu sąsiedniego państwa, z którym łączą nas przyjazne, partnerskie stosunki.

    Kaczyński najwyraźniej pomylił wolność słowa z odpowiedzialnością polityka polskiego, a może jeszcze gorzej – uznał się za posiadacza jedynej prawdy, wybitnego gracza, który w obronie swojej (i tylko swojej) prawdy gotów jest niszczyć zaufanie, reputację, łamać niepisane standardy i reguły współpracy, by zbudować swoją pozycję w elektoracie, którą utożsamia z pozycją Polski na arenie międzynarodowej.

    Innymi słowy – niszcząc pozycję innych buduje swoją. Można rzec, że niszczenie konkurentów insynuacjami, to grube przegięcie, ale można też uznać, że takie są okrutne reguły kampanii. Tylko dlaczego Prezes umiędzynaradawia tę kampanię usiłując niszczyć pozycję Angeli Merkel?

    Oczywiście, w Polsce jest wolność słowa i każdy może pisać o urzędującym szefie rządu sąsiedniego państwa, co mu tam przyjdzie do głowy. Z jednym, nie pisanym, lecz praktykowanym wyjątkiem – nie może tego czynić były premier, szef największej partii opozycyjnej, kandydat na premiera w następnej kadencji.

    To jest nie tylko głupie i śmieszne, to jest straszne.

    Pzdr, TJ

  125. Media (to złe wyrażenie – dziennikarze) kłamią, lżą jak z nut, nie dopowiadają, przeinaczają, cynglują, plują i szkalują, działają w służbie ciszy, dołki nomen omen kopią, mają w swych szeregach płatnych zabójców, wykonujących wyroki śmierci cywilnej na zlecenie – żadne novum niestety, smutny standard raczej. Bywają wyjątki, kiedy dziennikarze zajmują się tym, czym powinni, np. ten reportaż z Palestyny Artura Domosławskiego, opublikowany właśnie w Polityce – porządna reporterska robota, godna mistrza. Jak czytałem, to zaraz przyszedł mi na myśl „Chrystus z karabinem na ramieniu”, nie wiedzieć czemu zapomniany przez GW w trakcie publikacji dzieł wszystkich Ryszarda Kapuścińskiego. A może i wiedzieć czemu. Wiedzieć, wiedzieć, dobrze wiedzieć. Ale nie powiedzieć, bo opcja „niemiecka” z GW czuwa, może podsłuchiwać.

    Taki wampir dla ubogich, próbujący nieudolnie utoczyć redaktorskiej krwi nawet nie wie, jak bardzo jest passe i bez sensu, „wampir idiota, głupszy niż się zdaje, nieprzyjaciel kota, ojciec pięciu jajek” jak mniej więcej śpiewał Czesław Niemen – dzisiejsze wampiry definiuje uzależnienie od konsumpcji nie krwi, a zielonego papieru, od zawsze upragnionego złota oraz długich rzędów cyfr na monitorze. Co prawda krwi przy tym także leje się co niemiara, ale nie jest to już takie prostackie wbijanie kłów w szyję – ciach! i gotowe, a systematyczne, rozłożone na lata, powolne odzieranie milionów ofiar ze skóry, darcie z nich pasów żywcem i wyciskanie przy tym z ciał umęczonych pracą albo bezrobociem oraz nihilistyczną propagandą dusz.

    Takiego nowoczesnego wampira to można sobie nawet zobaczyć, na przykład na fotkach z trwającej już kilka tygodni okupacji Wall Street – bardzo proszę – tylko nie są podpisane, więc nie ma pewności, czy to sam Rotszyld ze swymi poplecznikami tam występuje, czy bardziej może Goldman. Jako że wystawiony jest na widok publiczny, zatem Rotszyld pewnie nie, to nie w ich stylu, ten drugi będzie. Nawet podobny, zresztą oni wszyscy są jak bliźniacy, przynajmniej z apetytu oraz z masek ociekających krwią. Coś ich tam chyba niespecjalne lubią w tej Amerykanie ostatnio, skoro wywieszają transparenty przypominające historię: „Bankierzy Hitlera – Wall Street”.

    @ jasny gwint

    To bardzo dobrze, że „Bibuła” publikuje tłumaczenie świetnego artykułu, który napisał Dr. Webster G. Tarpley, o mającym właśnie miejsce ataku gangu Wall-Street/City na Euro oraz o konieczności podjęcia przez Europę walki przeciwko tym pospolitym hiperzłodziejom i hiperoszustom, hiperdrukarzom lewej kasy, wrogom wolnego świata, zagnieżdżonym i okopanym od kilku stuleci po obu stronach Atlantyku, ze wspólnym centrum dowodzenia Nowy Jork/Londyn (bardziej Londyn) – gorzej, że Bibuła nie podaje źródła, a artykuł został napisany dla renomowanego kanadyjskiego portalu internetowego http://www.GlobalResearch.ca i tamże opublikowany przedwczoraj. To grzech niewielki, ale jednak – mogą się zrehabilitować przy następnej okazji, gdyż ciekawych artykułów poważnych autorów na GlobalResearch nie brakuje, choćby nawet transkrypcja niedawnego przemówienia Mahmouda Ahmadinejada w ONZ.

  126. axiom1 pisze:
    2011-10-04 o godz. 21:08
    A co by bylo gdyby zatrzymali sie na Bugu.
    ————————————————————————————
    Odpowiedz: przyszliby Amerykanie.Z gen. Maczkiem. 😉

  127. – Partnerstwo Wschodnie to faktycznie koncepcja niemiecka, którą tylko dla niepoznaki zgłosiły cztery lata temu Polska i Szwecja – ogłosił wczoraj dość niespodziewanie w Fundacji Batorego Witold Waszczykowski z PiS.
    http://wyborcza.pl/wybory2011/1,115569,10408578,PiS_nie_lubi_Partnerstwa_Wschodniego.html

    Rzeczywiście, jak na ważną swego czasu w MSZ postać, ciekawe stwierdzenie…
    Jak oni dobierają sobie kadry, zadałem kiedyś pytanie. Takich geniuszy w PiS jest więcej……

    Los 38 milionowego kraju po wyborach może zależeć od takich koncepcji i takich fachowców….

  128. Andrzej Falicz 10-4 20.48

    Wywiad Lisa z Kaczynskim byl ciekawy. Po licznych wpadkach i wybrykach Prezia spodziewalem sie „demolishon derby”. Tymczasem, red.Lis sie zbłaznił. Ustawil sie na atak i automatycznie tracil przeciwko defensywie. Nie rozumiem, jak mogl tak sie wrobic. Zrelaksowany Prezio z dobrodusznym usmieszkiem punktowal raz za razem, nie wchodzac zbyt gleboko w temat. Lis byl zbyt pewny siebie i nieprzygotowany. Nie kontrolowal swojej twarzy. Wscieklosc i desperacje mial w oczach, kiedy Prezio kwitowal: – A ja to pierdziu !

    To Kaczynski gral swoja gre a nie mlody agresor. Pamietam negocjacje z mlodym i bardzo pewnym siebie, przystojnym, dyrektorem biura w PHZ, ktorego ustawilem drobnymi pytankami i skonkludowalem: – Panie dyrektorze, jest pan po prostu nieprzygotowany. Niech pan odrobi swoje slupki i wtedy pogadamy….- W obecnosci jego calego „dworu”, zastepcow, kierownikow dzialow. ekspertow, sekretarek itp. – Ja pana wiecej do gabinetu nie wpuszcze ! Jak pan smie ? – ryknal – zerwal sie i wskazal na drzwi: – Prosze wyjsc ! – Zapomnial, sierota, ze to ja od niego mialem kupic, a nie odwrotnie. Wrocilem do siebie i zadzwonil jego naczelny: – Slyszalem, juz go nie ma, wracaj, pogadamy… -.

    Nie zdziwilbym sie, gdyby red. Lis wylecial po tym blamazu. Dal dupy

    spektakularnie, bez watpienia. A Preziowi sie udalo jak slepemu psu…..

    Czyli – pogadali jak „równiarz z równiarzem”. Ciekawe, ile punktow stracila PO po tym wywiadzie.

  129. Pan redaktor miał szczęście że młody wampir nie przyszedł kąsać kwitami IPN.

    Cała sprawa przypomina mi zachowanie byłego mieszkańca pałacu prezydenckiego. Kaczyński w „swojej” książce wspomina jak ów mieszkaniec zapraszał do siebie cichem przedstawicieli opozycji na pogaduszki, na których zapewniał ich że chce się odciąć od komunizmu.

    Takie zachowanie wynikało z jego usilnych starań aby salon wywodzący się ze szlachetnego etosu zaakceptował go jako swojego i zapomniał o jego brzydkiej przeszłości.
    Te nadzieje zostały brutalnie zweryfikowane, kiedy lokator innego pałacu za wielką wodą, w czasie ostatniego pobytu w naszym kraju zażyczył sobie spotkania z przedstawicielami polskiej elity zasłużonej dla demokracji.
    Nasz bohater nie został dopuszczony do tego towarzystwa, nie wziął udziału w spotkaniu co odczuł bardzo boleśnie. Publicznie użalał się w mediach na taką krzywdę i przypominał swoje zasługi we wprowadzaniu demokracji w naszym kraju. Okazało się że jego wszystkie starania poszły na marne. Został odtrącony i upokorzony.

    W jego zachowaniu tak jak w obecnym w zachowaniu Pana redaktora widzę coś wspólnego – naiwną wiarę w zbawienne skutki swojego przefarbowania oraz płaczliwe użalanie się nad sobą.

    W dzisiejszym wywiadzie dla Onetu, L. Miller powiedział że bohater jednego z rozdziałów książki Kaczyńskiego, jego szorstki przyjaciel nigdy nie odetnie się od przeszłości bo musiałby się odciąć od siebie samego.

    Myślę że to samo dotyczy Pana redaktora.

  130. do
    Ted pisze:
    2011-10-05 o godz. 10:50

    Kwestia finansowania Palestyny jest ciagle otwarta, bo UE skroci dotacje borykajac sie z wlasnymi klopotami. Wracajac do kija i marchewki, ktore tak naprwde nie maja zadnego znaczenia, to moje pozdrowienia sa refleksem lub swiadcza o slabej pamieci. Krotko mowiac; Twoj wpis wydawal mi sie ciekawy, rozsadny oraz pozbawiony jakichkolwiek podtekstow; z pewnoscia.
    Pozdr.
    ET
    PS
    Nie sadzisz, ze Izrael jest potrzebny do rozwiazania kwestii iranskiej, jesli taka istnieje. Politycy izraelscy zdaja sobie doskonale z tego sprawe. Poza tym jestem optymista.

  131. do baltazarsaldo pisze:
    2011-10-04 o godz. 16:41

    Mrozek pieknie i ciekawie pisal o swojej PRLowskiej przeszlosci. Podobnie potrafil Grynberg, a pan Passent czeka ciagle na zbawienie zapominajac, ze jest dobrym felietonista piszacym w dobrym tygodniku. Zaluje jednak, ze nie ma lepszych (tygodnikow) w Polsce. Pan Passent raczy rowniez zapominac, ze czytelnicy sie emancypuja. Obecnie rozkoszje sie jezykiem (nie tylko filmowym) Zulawksiego; ciekawie pisze o Francji.
    Pozdrawiam.
    ET

  132. …Tu pani Angela miała lepszy start – STASI pomogło wykończyć staruszka Kohla – ujawniła jego milionowe machinacje finansowe….

    Moznaby inaczej; Kohl wykonczyl sie sam popelniajac finansowe machinacje…..Merkel mu pomogla jednym artykulem w FAZ; wydawaloby sie. Merkel pomogla sobie wykonczajac lub hamujac mlodych gniewnych w swoej partii.
    ET

  133. Prof. Antonius z zakamuflowanej opcji,
    profesor przynosi tu rewelacje o Stasi, które miało utorować Frau Merkel drogę do fotela kanclerskiego poprzez wcześniejsze umoczenie Herr Helmuta. To ciekawe spojrzenie, trzeba przyznać. Swojego czasu naczytałem się w prasie niemieckiej (i to nie brukowej) innych rewelacji dot. młodości Angeli (część rzekomych dowodów tych rewelacji podlega utajnieniu).
    Ach ten Kaczor, zawsze wsadzi kij tam gdzie nie trzeba. Gdy jednak idzie o mój pogląd na Panią Kanclerz, wolałbym (podobnie jak Kaczor), a wbrew opinii jemu nieprzychylnych, żeby osobę obecnego kanclerza Niemiec nie traktować jako wyniku zrządzenia ślepego losu albo przypadku i uważam wręcz za niedopuszczalne, by polskie głównonurtowe media traktowały tę sympatyczną panią nieodpowiednio do jej wysokiej rangi, wyrażając się o niej jako ‚versehentliche Kanzler’.

    Pozdrawiam

    PS
    Jeśli Palikot twierdzi, że Tuska ubierał, to może i okaże się, że Miro finansuje tuskobuski.

  134. Rybo,
    skoro w niemieckiej polityce nie ma miejsca na improwizacje, tym samym Kaczor ma rację, że wybór ostatniego kanclerza nie był dziełem przypadku.

    PS.
    A ten Mardy Fish wysoko zaszedł na Flashing Meadows. Oglądałeś imiennika..?

  135. Ted pisze:
    2011-10-05 o godz. 10:50

    Od kiedy to Palestyńczycy decydują o sobie?
    Za każdym komandem, frakcją, organizacją stoi inny sponsor.
    Niewielu z nich zależy na zakończeniu konfliktu. Skończyłyby się dotacje i interesy…..
    A ludzie? Kogo oni obchodzą?

    Ciekawy artykuł o sponsorach terroryzmu, polecam dla czystej wiedzy o mechanizmach…..
    http://www.psz.pl/Zrodla-finansowania-terroryzmu

  136. Prof. Antonius,
    z tym poparciem spec-służb, zarezerwowanym tylko dla kaczystów, to trafił Profesor jak kulą w płot. Po co wywoływać było wilka z lasu!? Jeszcze w końcówce finiszu wyborczego sztabowcom PO coś strzeli do łbów i ponownie wypuszczą w pole pułk. Miodowicza, albo nie daj Panie Boże nawet i gen. Czempińskiego.

    Grüss Gott

  137. Arbuz pisze:

    2011-10-05 o godz. 14:45

    Szanowny Panie Arbuz

    Radaktor sie przestraszyl wampira. Taka jest wesja oficjalna. Prosze sie jej trzymac po podzieli Pan los Slawomirskiego.

    baltazarsaldo

  138. 1.

    jasny gwint @10:17

    Dziwię się gdzie ta erudycja, produkujesz swoje photo-ups w roli intelektualisty a jednocześnie samogwałcisz sie cienką science fiction.

    Nawet the mentor potrafi ocenić trzeźwo wartość pi(su)arstwa Tarpleya. Osobnik ten (T) jest równiez zapalonym propagatorem teorii, że zamach na WTC to Wielki Plan. Czytaj pilnie jeżeli nie masz nic lepszego do robienia, ale…

    … zostaw tematykę derywatyw oraz credit swaps w spokoju. Myslę, ze mógłbyś zabłysnąć tutaj arkanami wiedzy której inni nie jeszcze posiedli. Np. stosunki pracy , nadbudowa, środki pracy lub gazy bojowe

    2.

    zezem @13:58

    pytanie axioma „A co by bylo gdyby (Rosjanie) zatrzymali sie na Bugu”

    Odpowiedz „zezem ” : „przyszliby Amerykanie. Z gen. Maczkiem”

    Fantastycznie prawidłowa odpowiedź.

  139. spokojny (10-04 o godz. 23:53)

    I to jest dobra wiadomość, Panie Spokojny. Ludzie, przynajmniej w Pana kręgu, oswoili się z demokracją, a w następnym kroku demokrację oswoją. Gdyż sztaby i media ocenią, że papka wyborcza się nie sprzedaje i zwiną powoli jej podaż. To zapewne się odnosi do papki blogowej. Rzecz jasna Pańskich komentarzy do niej nie zaliczam, z donosami z miejsca odosobnienia włącznie. Nie komentowałem ich ani nie ekscytowałem nimi, albowiem wiedziałem, że Pan sobie da radę – weźmie ich na spokój, a Polska przecież normalnieje w oczach. Niemniej cały czas byłem z Panem duchem.

    Tak jak i teraz i po wsze czasy … pozdrawiam. T.O.

    p.s. Dziękuje za wskazanie interesującgo blogu „obserwatorpolityczny”.

  140. duende, 17.56. W ocenie artykułu korzystałem z komentarza Piotra Kuczyńskiego na jego blogu. Uznaję go za wiarygodny. Nie dotarłem do oryginału na GlobalResearch, które prenumeruję i także uznaję za najlepszy w tej dziedzinie i bardzo niezależny. Z rad nie skorzystam i co mogę Tobie polecić to jakiś dobry drug.

  141. Michał, 13.39. Nigdy w historii nie dokonano tak gigantycznego oszustwa jak ci bankowi gangsterzy Wall Street i londyńskiej City. Od Dżyngis Chana, Cezara, Kleopatry, Hitlera i Stalina, lub razem wziętych nikt nigdy nie ukradł 100 bilionów dolarów. Nigdy też świat nie miał takich przywódców aby zamiast łapć i karać złodziei skradzioną sumę kazał zwracać poszkodowanym. Głębia parodii tkwi w tym, że w tzw demokratycznych wyborach każą wybierać nadzorców do pilnowania interesów oszustów, złodziei, bankierów, oligarchów i posiadaczy kont w rajach podatkowych. Wybrany sejm i rząd będą niczym innym niż nadzorcami porządku na ulicach, spłacenia rat, bezpieczeństwa swojego, utrzymania policji i służb specjalnych i walki z kibolami. Do czego innego rząd jest już nie potrzebny. Zapędzanie do urn ciemnej masy odbywa się pod presją i nadzorem wolnych mediów, kościoła, intelektualistów i publicystów. Na szczęście profesor minister wieści wojnę. Wojna zawsze rozwiązuje mnóstwo problemów.

  142. kadett,

    szczerze mówiąc bardziej wnikliwie przyglądam się Twojej fascynacji, Murrayowi. Jak w nim wyparzyłeś potencjał mistrza?
    Kiedy patrzę jak on gra, to wydaje mi się, ze powinien już w następnym turnieju ekspodować na korcie grą poetycką i skutecznością Nadala (z okresu jego wielkiej formy).
    Jest jednak tak jak jest, i nie chce on pójść
    w ślady wychudzonego Serba, który słania się na korcie, ale wygrywa.

    Pomyśleć, że warunki materialne, opieka medyczna i szkoleniowa to za mało.
    Potrzebna jest pozytywna emocja, a czasem wręcz bieda, która taką emocję wywołuje.
    Serba takie emocje postawiły na nogi.
    Piłkarzy Górskiego oraz Piechniczka (uwaga, uwaga; tego ostatniego w stanie wojennym) także.

    Pozdrawiam

  143. wiesiek59 pisze:
    2011-10-05 o godz. 12:42

    ” Walka o prawa LUDZI a nie korporacji jest sensowna.
    Nie uważasz?”

    Uwazam.
    Watpie tylko czy tzw. „socjalisci” i „socjaldemokraci” sa w stanie te prawa wywalczyc. Tak prawde mowiac to nawet watpie, czy im sie rzeczywiscie chce.
    Ponadto tak sobie mysle, ze jakby naprawde zaangazowali sie w walke
    przeciw korporacjom w obronie praw zwyklych ludzi, to wcale nie mieliby
    sie tak dobrze jak sie maja. Nie badzmy naiwni. Bardzo latwo mogliby
    narazic sie na zarzut populizmu, faszyzmu a kto wie czy nawet
    o moheryzm nie muwiac juz o kaczyzmie by ich nie oskarzono.

  144. W środę Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa kontynuował rozpoczęty w maju proces piosenkarki oskarżonej o obrazę uczuć religijnych wywiadem z 2009 r. Artystka mówiła wtedy, że „bardziej wierzy w dinozaury niż w Biblię”, bo – jej zdaniem – „ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła”. Pytana, o kim mówi, dodała: „O tych wszystkich gościach, którzy spisali te wszystkie niesamowite historie”.
    http://spoleczenstwo.newsweek.pl/napruty-to-pozytywnie-nastawiony–proces-dody-trwa,82976,1,1.html

    Jako że nadgorliwość jest gorsza niż faszyzm, pytam się czy koszty działania sądów i prokuratur, czas poświęcony na takie rozprawy, nie powinien być sensowniej wykorzystany?
    Jacyś tacy nadgorliwi są nasi obrońcy prawa…….

    A nasi katolicy jacyś nieskłonni do okazywania miłości bliźniemu, który być może błądzi, ale w trosce o jego zbawienie niekoniecznie się trzeba posługiwać mieczem sprawiedliwości…….
    Szczególnie w kraju który jest NEUTRALNY światopoglądowo.
    Czyżby Konstytucja była jedynie świstkiem papieru?

  145. No umówmy się, że ‚młody wilczek’ sam nie decydował, w takich sprawach decyduje szef. I jestem pewna, co napisałam zresztą na fb-kowej stronie Press, że gdyby rzecz dotyczyła kogoś ze świecznika politycznego, to ‚odwaga’ redakcji byłaby mniejsza. Jeśli nie żadna.

    Gratuluję wyróżnienia!!

  146. Szanowny Panie Redaktorze!!!
    Uhonorowany (???? 🙂 Felietonisto!!!

    Bawiłam się setnie czytając Pański wpis „Wampir z Press”. Cieszę się, że pewne formy poczucia humoru, nierozerwalnie związane z inteligencją i dystansem, wciąż są żywe.
    Skończyłam niedawno studia dziennikarskie na UW i wciąż w tle przewijała się dyskusja o konieczności zmniejszenia liczby godzi z przedmiotów historycznych na rzecz praktycznych zawodowych. Jak widać z Pańskich kontaktów z red. Kopaczem, trzeba by raczej wydłużyć
    dwukrotnie studia. A może red. Kopacz pobierał nauki (???) w innej uczelni.

    Co do Press-u – zwróciłam uwagę, że częstokroć stosują taktykę „mieszamy z błotem wszystkich by udowodnić, że jesteśmy bardzo niezależni”. Dostało się i Panu. Co??? To w czym dzisiejsze agresywne dziennikarstwo zaczyna przodować – złe wychowanie. Nie mam pojęcia dlaczego zaczyna być normą, że dziennikarz może się „wybić” jedynie poprzez skandalik, jak byle celebrytka. Elementarny brak szacunku dla siebie i pisma w którym pisze. Tylko po co komu szacunek, gdy mamy skandalik. A jednak…

    Ponieważ zabrakło gratulacji – niniejszym ja gratuluję Panu z całego serca tytułu Najlepszego Felietonisty.
    Pozdrawiam serdecznie i przypominam, że niektóre rzeczy i ludzie nie mają wieku. Stają się po prostu KLASYKAMI!!!
    🙂

  147. Współcześne polskie dziennikarstwo prezentuje poziom jakiego ja nie pamiętam na taką skalę, jedynie jako pogardzany powszechnie margines – a pamięć moja swobodnie obejmuje lata 70te. Natomiast geograficznie poziom ten sięga Daily Mail i The Sun.
    Szkoda, bo nauczycieli mieli poslcy dziennikarze niezłych – np. Pan się do nich zalicza.
    Przy okazji pozdrawiam i łączę autentyczne wyrazy szacunku
    prof. Monika Kostera

  148. Szanowny Panie Danielu,

    właściwie nie mam słów do opisana tego chamstwa i patrzę na to, co Pan napisał (w Polityce i na blogu) z tym większym szacunkiem, że gdyby mnie coś podobnego spotkało, pewnie bym nie powstrzymał się przed sformułowaniami nieeleganckimi i jeszcze wkroczył na drogę sądową. Smutkiem napawa, że ludzie z mojego pokolenia (1973) nie mają ani szacunku dla dorobku innych, ani wiedzy i kultury pozwalającej przeprowadzić wywiad, który by się chciało czytać.

    Z drugiej strony – Pan już jest klasykiem polskiego felietonu i żaden mały wampirek z pisemka dla mało wymagających tego nie zmieni. Może więc nie ma co się przejmować i lepiej posłuchać Bartoka (np. koncert altówkowy)

    Serdeczności

    Łukasz Kłopotowski

  149. No i kolejny problem logiczny.
    Istnieją egzorcyści, certyfikowani przez Watykan, zajmujący się wypędzaniem szatana.
    A Nergalowi nie wolno wierzyć w niego?
    Przecież Watykan stwierdził jego istnienie, powołując ludzi zajmujących się jego tępieniem?
    A nikt nie powinien być prześladowany z powodów religijnych…….

    To znaczy że katolikom wolno wierzyć w istnienie szatana, a innym nie?
    Przecież to czyste prześladowanie z powodów religijnych.
    Należy mu się odszkodowanie?

    Jak na razie zakazane jest głoszenie treści faszystowskich. Czy satanistycznych też? Nie wiedziałem…..

    Zdaje się że Doda i Nergal będą mogli założyć własny Kościół i domagać się odszkodowań…..

  150. duende 17.56
    Mozę by Amerykanie przyszli, a może nie.W 1944 Niemcy mogli jeszcz sie pozbierać do kupy pozbyć sie Hitlera , zawrzeć jakies pakty i wykroic sobie całkiem niezłe terytorium pod nazwą RFN.

  151. W niedzielę wyrok sędzi Blackburn zaskarżyło w sądzie apelacyjnym w Atlancie (pod który podlega stan Alabama) 36 organizacji i osób – głównie obrońców praw człowieka lub latynoskich imigrantów. Piszą oni w pozwie, że w jednej ze szkół w Montgomery nauczyciele wypytują latynoskie dzieci, czy ich rodzice są w Ameryce legalnie. Odcięto prąd pewnej latynoskiej rodzinie do czasu, aż udowodni, że jest w USA legalnie. Innej przestano wywozić śmieci. Wiele rodzin dostało ostrzeżenia, że ich umowy wynajmu mieszkań nie zostaną przedłużone, jeśli nie pokażą papierów.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75477,10410130,Ucieczka_imigrantow.html#ixzz1ZwMzgAAc

    I tak się rodzi nowy apartheid w ojczyźnie Praw Człowieka…….
    Polityk dla władzy zrobi WSZYSTKO!!!
    Nawet zniszczy życie bliźnich…..

  152. Jeszcze inaczej……
    Jak pogodzić wiarę w TREŚĆ, z wiarą w świętość NOŚNIKA danych?
    Czy Biblia na CD, czy pendrive, będzie równie „święta”???????

    Anachroniczni jacyś ci obrońcy świętości przedmiotów…….

  153. Tekst nowego GURU PRAWICY..Religia wielkiego Babilonu słowa: Kazik Staszewski muzyka:
    Kult

    Idzie ludzi tysiąc tysięcy Na Jasną Górę idzie Stoją ludzi tłumy wielkie I modlą się do rzeźb Tysiące, tysiące, tysiące ludzi Świecą świeta stworzone przez ludzi Tysiące ludzi płaci Aby się od grzechu wypłacić A ja wiem, a ja wiem, on kłamie I chociaż dawno nie wierzę To widzę w każdym domu Religia wielkiego Babilonu Tak, ja widzę prawie w każdym domu Religia wielkiego Babilonu A przecież wszyscy wiemy Przeklęty ten, kto coś w Piśmie zmienia Czy pamiętasz, armia zmierza Na wojnę za papieża Wtedy niosą ze sobą kościelne sztandary To jest właśnie armia rzymskiej wiary A ja wiem, a ja wiem, on kłamie I chociaż dawno nie wierzę To widzę w każdym domu Religia wielkiego Babilonu Tak, ja widzę w prawie każdym domu Religia wielkiego Babilonu A przecież wszyscy wiemy Przeklęty ten, kto coś w Piśmie zmieni

    Ale to nasz s..syn? Jemu wolno?

    Na sztandarach zawsze świetne hasła, w czynach proza życia……
    IV Krucjata skończyła się złupieniem przez krzyżowców Bizancjum…..
    ZAWSZE chodzi o złoto…..
    Jakoś nie grzmią media, biskupi, partie polityczne…..
    Jemu wolno więcej?
    Niczyich uczuć ten tekst nie obraża?
    Kalizm……..

  154. Rybo,
    jak wypatrzyłem tego Murraya? Chyba podobnie, jak Agassiego z długimi blond włosami w dżinsowych, poszarpanych spodenkach na korcie Rolanda Garrosa w 1988. Doszedł wtedy do 1/2. Miał wtedy 18 lat. Pomyślałem, że to wielki talent i przepowiedziałem mu wspaniałą karierę. Miał chłopak pecha, bo trafił na erę Samprasa, ale ich pojedynki przeszły do historii.

    Murraya dostrzegłem jako juniora z pasmem sukcesów w turniejach wielkoszlemowych. Gdy w kategorii juniorów wygrał US Open w 2004, od razu postawiłem na niego jako brytyjskiego następcę Tima Henmana. Ten zajdzie wyżej niż Henman, bo ma lepsze warunki fizyczne, pomyślałem. Polubiłem tego niesfornego chłopca. Mówią o nim ‚panicz’, bo jest niekonwencjonalny i ma swoje kaprysy, ale jak ma dzień to Djokovic z nim kreczuje przegrywając 1 seta i w 2 secie 0:3, żeby nie psuć sobie statystyk. Tak było w tym sezonie w Cincinatti.

    Jeśli Murray wydorośleje, przestanie fuckować na głos, znacznie poprawi regularność i precyzję, przestanie w końcu przesadnie eksperymentować, gdy prowadzi, będzie jeszcze trudniejszym przeciwnikiem dla jedynek. Jak nie wydorośleje, będzie się tylko ocierał o szczyty. Już dzisiaj niczego mu nie brak, oprócz wspomnianych elementów. Ma charakter. Samobójczy. Ten mu jest największą przeszkodą. Przegrywa z własną, niepohamowaną ambicją, obraża się na siebie, gdy mu nie wychodzi, zżera go chęć wygrania, zamiast napędzać. Tak jest dzisiaj.

    W rekordowo długą karierę Djokovica ‚na topie’ nie wierzę. Przy takiej sile każdego uderzenia, przy takim intensywnym wysiłku na granicy swoich możliwości w każdym pojedynku i z takimi emocjami, organizm nie wytrzyma długo. Zaczną się kontuzje, przerwy, zabiegi, operacje. Życzę mu jak najlepiej. Gołym okiem jednak widać różnicę miedzy wydawało by się niewymuszoną elegancją, finezją i swobodą gry mistrza Rogera, a totalnym, siłowym i krwiożerczym niemalże tenisem Novaka.

    Tylko wyjątkowy pech Rogera przy 2 meczbolach w 1/2 US Open 2011 sprawił, że przegrał z Novakiem. Pierwsza meczowa z woleja trafiła w krawędź taśmy i wyleciała w publikę, a przy drugiej był ten niewiarygodny return Novaka, w którego powodzenie do dzisiaj chyba sam nie może uwierzyć. Te dwa feralne przypadki wpłynęły na końcówkę pojedynku.

    Pamiętasz 1 set Djokovic- Dolgopolov w ostatnim US Open? 7:6 (16:14).
    Zapadł mi w pamięć ten Ukrainiec. Ma 22 lata. Djokovic w tym secie był momentami całkowicie bezradny, a publika wiwatowała.

    Z rakietowym pozdrowieniem.

  155. ET. godz 16:25; Zgadzam sie z tym co napisales
    w kwestii iranskiej rowniez w ogole silny Israel jest
    bardzo potrzebny w tym regjonie swiata.

    wiesiek59; dziekuje za link i polecam inny o ojczyznie
    Praw Czlowieka.

    http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/protest-glodowy-wiezniow-w-kalifornii

  156. Rybo,
    co do sukcesów Serbii w sporcie jeszcze. Nie wiem, czy to bieda jest motorem windującym Serbię na szczyty. Jeśli tak, to na poziomie najniższym kariery może wyzwalać jakieś bodźce. Rzecz w tym, że potem już zaczyna się liczenie dużej forsy, a często się zdarza, że najlepsi nie pochodzą bynajmniej z biedoty. Przebijanie się w górę to najpierw b. kosztowne inwestycje. Jednego jestem pewien – Serbom nie brakuje zapału sportowego, zawziętości, uporczywości, tradycji, w tym rodzinnych. I talentów! Sportowy to naród i dość waleczny, ambitny i nieustępliwy.

  157. Panie Redaktorze
    Przykre to, ze akurat Pan padl ofiara obecnego „stylu” polskiego dziennikarstwa, ale moze nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo. Moze np. teraz Polityka w koncu rozpocznie debate o poziomie polskich mediow – poziomie dolujacym od 20 lat. Zeby byla jasnosc, nie bylem fanem minionego ustroju. Poziom (w kazdym tego slowa rozumieniu) jest zalosny. „Nie matura lecz chec szczera zrobi z ciebie reportera” – to juz od dawna standard. Media (takze polonijne, bo akurat mieszkam zagranica) jada na dziadostwie: „Praktykantow, wolontariuszy, stazystow zatrudnimy od zaraz. Doswiadczenie niemile widziane”. Rzetelnosc, obiektywizm, wysluchanie racji wszystkich stron – uchowaj Boze. Elementarna kultura i szacunek dla bohatera materialu – no, bez jaj. Skopac, zmieszac z blotem, jak sie da wykonczyc – w to celujemy. Tak jest nie od dzis. Dla ludzi „z branzy”, to zadna nowosc. I co? Napisal ktos o mediach, ktore nie zasluguja nawet na miano „gadzinowek”? Napisal ktos o pisemkach zalozonych przez jednego wlasciciela sklepu, zeby wykonczyc konkurenta? O dyspozycyjnych „dobrych dziennikarzach”, liczacych na dodatkowa „premie”, bo z wierszowki nie idzie sie utrzymac? A moze o to chodzilo? Czy warto zaczac rozmowe o stylu dziennikarstwa i etosie tego zawodu? Ludzie tacy jak Pan sa moze zbyt grzeczni na taka dyskusje – nie z powodu wieku, ale innego nieco wychowania. Normalnie, gdyby na wywiad z szanowanym, nawet nie bojmy sie tego slowa, slawnym dziennikarzem przyslano jakiegos gowniarza, to tenze dziennikarz powinien powidziec mniej wiecej tyle: „Chlopczyku, jezeli juz zechce rozmawiac, to moze z redaktorem naczelnym, a ty najwyzej mozesz nam przyniesc kawe, ewentulanie cos mocniejszego o ile sprzedadza Ci w sklepie”. I tyle. Pan tymczasem, z grzecznosci, rozmawia z byle chlystkiem, pozuje do idiotycznych zdjec (bo jeszcze fotograf bedzie mial przykrosci) i stara sie delikatnie uswiadomic debilowi, ze w pewnych kwestiach jego poziom ignorancji zauwazalnie wybija sie ponad srednia krajowa. Sorry, ale to chyba nie tak powinno byc. I tak byc nie musi. O ile ktos bedzie mial w koncu odwage powiedziec: „Spieprzac dziady udajace dziennikarzy”. Panie Redaktorze – you can do it!!!

  158. Zezowaty do Zeza
    // a jakby zatrzymali sie na Bugu ?//
    PRZYSZLI BY AMERYKANIE Z GENERAŁEM MACZKIEM
    Szlachetny !!!!!!
    Słyszałeś może o Jałcie i co tam podpisano ? albo o Pczdamie ?
    A może wiesz czemu Patton nie zdobywał Berlina?
    Cos to niedawno pisali o TAKIM MŁODYM WAMPIRKU , czy nie uczyliście sie przypadkiem w tej samej szkole?

  159. Nie wiem, czy ma to jakiś związek z Pana wywiadem dla Press, ale dołączam tekst z blogu REMIGIUSZA GRZELI:

    Opublikowano 4 października 2011, autor: Remek

    Rzadko coś obśmiewam, ale muszę obśmiać i to natychmiast, bo nie mogę wyjść ze zdumienia i szczęka jak mi opadła na stopę tak tam nadal leży. Otóż miałem telefon z pisma „Press” – to profesjonalne pismo dotyczące problemów i warsztatu dziennikarzy, robione dla dziennikarzy i przez dziennikarzy, zawsze uważałem „Press” za profesjonalne pismo dla mediów i o mediach. Zadzwoniono do mnie z propozycją przeprowadzenia wywiadu z pewnym felietonistą, którego cenię. Wprawdzie termin oddania tekstu do publikacji był krótki, ale dopytałem konkretnie o resztę – temat, objętość, honorarium i powiedziałem, że zastanowię się do jutra, czy uda mi się w tym terminie tekst napisać i odpowiem mailem. Wówczas usłyszałem – „Ale jest coś jeszcze. Jest u nas taka zasada, że dziennikarz, który ma z nami współpracować i przeprowadzić rozmowę, wcześniej składa u naczelnego listę swoich pytań do wywiadu, naczelny to czyta, poprawia i ewentualnie uzupełnia”. Myślałem, że źle słyszę. Więc zapytałem jeszcze raz. Nie przesłyszałem się. Pomijając, że nigdy nie idę na wywiad z pytaniami, owszem, jestem zawsze dobrze przygotowany, naczytany, mam notatki z różnych tekstów i rozmów, ale żadnych pytań, bo nigdy nie wiem, gdzie rozmowa zaprowadzi. Poza tym wywiad nie polega na zadaniu pytań ustalonych z naczelnym. To jakaś paranoja by była – pytanie – odpowiedź – pytanie – odpowiedź. Przez dziewięć lat uczyłem wywiadu na Wydziale Dziennikarstwa UW i ostatnie, co kazałbym zrobić studentom to iść na wywiad z kartką z pytaniami. I dobrze, że przestałem uczyć, bo widać zmieniły się metody pracy i zmienił się warsztat profesjonalisty.

    Oczywiście odmówiłem. Powiedziałem, że po pierwsze jeśli ktoś z pisma dla profesjonalistów proponuje mi napisanie tekstu to wie, kim jestem, co zrobiłem, co napisałem, opublikowałem itd. Nie mam zamiaru zdawać żadnego egzaminu ani wykazywać się przed naczelnym. Po drugie nie mogę się na to zgodzić, bo nie akceptuję takich metod i nie mogę pozwolić na psucie zawodu.

    Podziękowałem za propozycję, powiedziałem, że jest mi miło, że akurat o mnie pomyślano i mnie wybrano do przeprowadzenia tej rozmowy, ale obrażać się jednak nie dam. Biedna ta pani, która musiała mi przekazać prośbę naczelnego, bo usłyszała mój komentarz.

    Mam nadzieję, że moi koledzy-dziennikarze nie godzą się na takie egzaminy.

  160. the mentor pisze:
    2011-10-05 o godz. 12:49

    Zgadzam się z Twoją opinią, szczególnie ze stwierdzeniem „upadek Świata zachodniego”. Uważam to za fakt. To już nie tylko upadek, to szybka i katastrofalna degrengolada całego świata zachodniego. Ośrodki postępu pod każdym względem na obecnym świecie przeniosły się głównie na daleki wschód. My, niestety, nie znając i nie rozumiejąc ich kultury nie jesteśmy w stanie tego nawet zauważyć.
    A poza tym pozdrawiam Cię. Cieszę się, że jednak powróciłeś.

  161. Tak chciałem Panu napisać, Panie Redaktorze, jak któryś z reżyserów czy pisarzy postąpił z młodym redaktorem, ale nie mogę sobie przypomnieć ani nazwiska, ani określenia. Pamiętam tylko reakcję – zainteresowany pokazał ręką drzwi młodemu dziennikarzowi i powiedział: „Proszę wyjść. Rozmowa skończona”.

  162. A dziś przeczytałam wywiad sprzed i po autoryzacji, który publikuje Press na swojej stronie internetowej i przyznam, że autoryzacja, jaką chciał Pan wprowadzić bardzo przekroczyła to, co opisał Pan powyżej. Wynika z niej także to, że sprawy wieku, rozliczania się z przeszłością, wstydu itp. to bardziej Pan rozdmuchał niż przeprowadzający wywiad. A ciekawe wątki pan urywał.
    Takie moje zdanie.

css.php