Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.11.2011
niedziela

Starości, ty nad poziomy!

27 listopada 2011, niedziela,

Podczas kiedy młodzi podpalają kominiarki i bohatersko podpalają wozy transmisyjne, ludzie starsi podsumowują swój dorobek. Pierwszy, to Wojciech Fangor (89), nestor polskich malarzy i grafików, którego plakaty pokazała w tych dniach galeria TEST w Warszawie, na Placu Konstytucji.   Wystawa przepiękna, a starszych widzów chwytająca chyba za gardło.

Krytyk Mariusz Knorowski, w katalogu wystawy nazywa plakat do filmu „Mury Malapagi” „manifestem”, czy nawet „aktem założycielskim” polskiej szkoły plakatu. Nie zapominajmy, że dzieło to powstało w środku stalinizmu. Obecny na wystawie Wojciech Fangor opowiedział mi (po wernisażu, już przy pierogach…) , że plakat ten zamówiła u niego moja ciotka, Anna Prawinowa, która wówczas pracowała w Centrali Wynajmu Filmów. Fangor, Henryk Tomaszewski, Waldemar Świerzy, Julian Pałka, Franciszek Starowieyski, Stanisław Zamecznik – to ludzie, których dzięki Prawinowej poznałem w młodości. Z Fangorem utrzymuję nadal kontakt, który jest dla mnie zaszczytem. Wojtku, obyś nam żył i tworzył jeszcze długie lata! Fangor jest zaangażowany w projekt dekoracji II linii metra – i oby ten projekt stał się faktem! Na wystawie oglądamy słynne plakaty Fangora, polityczne, społeczne, i – oczywiście – filmowe, m.in. „Strzeż się tajemnicy państwowej” (z autoportretem Autora), plakat z okazji Dnia Kobiet 8 marca 1953 roku, plakaty filmowe „Na dnie”, „Taksówka nr 3886” z Michelem Simonem w roli głównej, V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów (1955), „Zbrodnia i kara” – film francuski z Mariną Vlady i Jean Gabin, „Picasso”, „Ostatnia walka Apacza”, „Popiół i Diament”, „Rashomon” – w sumie przepiękna wystawa. To jeden z tych artystów najstarszego pokolenia, który przetrwał „systemy”, był wielki i jest wielki. Na wernisażu był tłum wielbicieli Mistrza, każdy chciał mu złożyć hołd. Wojciechowi Fangorowi gratuluję, a wszystkich zachęcam i ostrzegam, że wystawa wisi tylko do 12 grudnia!!!

Gratuluję także Januszowi Głowackiemu – to także już nie młodzieniec, (jesteśmy rówieśnikami), ale „Głowa” jest najmłodszy z najstarszych. Ten wieczny chłopiec  otrzymał nagrodę im. Czesława Miłosza, ustanowioną pięć lat temu przez Ambasadę Amerykańską   w Warszawie za wkład w porozumienie i zrozumienie obu naszych narodów. Z tej okazji ambasador Lee Einstein zaprosił „tout le monde” na uroczystość wręczenia i przyjęcie, które przypomniało dawne lata, kiedy to ambasador John Davis i jego małżonka Helen znali wszystkich. Janusza Głowackiego zna cała Polska,  a na przyjęciu była połowa.  Dziękując za nagrodę, Laureat powiedział, że głęboko gardzi wszystkimi nagrodami, których nie otrzymał, i wysoko ceni wszystkie, które dostał. Spośród wszystkiego, co Głowacki napisał, najbardziej lubię i podziwiam książkę „Z Głowy”. Janusz – brawo!

Ponieważ jednak nie piszę już felietonów Bywalca, jeszcze kilka słów o sprawach politycznych. Postulat przywrócenia kary śmierci przez Jarosława Kaczyńskiego, uważam za zwykła demagogię. Prezes wie, że począwszy od Rady Europy (której jesteś członkiem), wszystkie instytucje i państwa unijne porzuciły karę śmierci. Kaczyński mimo to chce ją ożywić, żeby wypaść bardziej surowo od szeryfa Ziobry i rzucić jakiś ochłap tym wyborcom, którzy są złaknieni krwi.

PZPN – to już szkoda słów. Jeżeli po EURO 2012 połączone siły prokuratury i odnowy nie rozpędzą tego towarzystwa, to przyszłość polskiej piłki przegramy do zera. Prezes Lato powinien zostać posadzony na ławce rezerwowych. Jego poprzednik, który odchodził w niesławie, p. Listkiewicz, wygląda dziś na dżentelmena i Europejczyka. Wysoki Sądzie – czas na kuratora. Pani minister Mucha będzie miała pod wiatr, zobaczymy, jak długo utrzyma się przy piłce.
Pomysł Bronisława Komorowskiego, żeby w przyszłym roku wspólnie pójść w cywilizowanym, patriotycznym pochodzie jedności, gorąco popieram, ale – jak pisał Wiech – myślę, że wątpię. Kibolopatrioci z pod znaku ONR, Młodzieży Wszechpolskiej etc. na to nie pozwolą. Im potrzebny jest konflikt, który doprowadzi do rządów silnej, oczywiście prawej, ręki. Nie będą szli pod rękę z przypadkowym prezydentem. Ufam, że Krytyka Polityczna się otrząśnie z nieproszonych (?) gości, a także powściągnie Antifę, bo dorobek Krytyki jest zbyt wielki, żeby został rozszarpany na ulicy, ale w powściągliwość kibolopatriotów nie wierzę. Oni nie mają do stracenia tego dorobku, jaki ma Krytyka Polityczna. Dlatego chcą ją wziąć za gardło, odcinając do subwencji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 144

Dodaj komentarz »
  1. „Podczas kiedy młodzi podpalają kominiarki i bohatersko podpalają wozy transmisyjne, ludzie starsi podsumowują swój dorobek.”

    Jaki dorobek ?, „ludzie” starsi,.. oh nie nazywajmy ich ludzmi. To najbardziej lajdackie pokolenie w histori POlski. Nie ma szans aby mlodzi splacali wasze lajdackie dlugi. Mlodzi jeszcze nie pokazali co o tym mysla.

  2. Panie redaktorze

    Te „kilka słów w sprawach politycznych” to jakaś ściema.
    Tylko tyle ?
    Oczekiwałem czegoś konkretnego w sprawie Grupy Czempińskiego.
    Zawiodłem się. Widać że w „Polityce” , podobnie jak w ITI i GW nie wykrystalizowała się jeszcze jedynie słuszna linia w tej sprawie.
    Poczekam aż stan dezorientacji i napisze Pan coś w końcu o tym.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Z racji wieku popieram! Starcy wszystkich krajow, laczcie sie!

  5. A zagrywka z kara smierci Jaroslawa K. wpisuje sie w licytacje ze „Szkaradna Polska” (czy jak to sie nazywa) Zbigniewa Z. Zbigniew Z. wykazal sie refleksem i oswiadczyl, ze nie bedzie licytowal sie z Jaroslawem K. (moglby przeciez zglosic np. propozycje uchwalenia przez Sejm kary obdzierania ze skory), tylko chce zeby bandytow trzymac rzeczywiscie do smierci w celi. Dzis niejaki bp. Kazimierz N. poparl Zbigniewa Z. uzywajac autorytetu Jana P.2 (czyli Karola W.) i Benedykta 16 (czyli Josepha R.) Ciekawe co na to posel Janusz P.? Bo, co na to premier Donald. T., to wiadomo. On na to jak na Grzegorza L. 😉

  6. Myślę, że wątpię? W sprawie ewntualnego udziału prezydenta Komorowskiego w przyszłym Marszu Niepodległości?
    Otóż, myslę sobie (nie wątpiąc) że „przypadkowy” prezydent może, a nawet powinien PRZECHWYCIĆ ów marsz. Ku pokrzepieniu serc wszelkiej maści patriotów.
    A poza tym – chwała naszym fantastycznym plakacistom! A takze „Głowie”, który wciąż jest młody, niepokorny, nieobliczalny itp.itd.
    Mam nadzieję, ze jego scenariusz do Wałęsy okaże się OK.
    Troszkę mnie „Głowa” rozczarował książką o Kosińskim, ale nie aż tak bardzo. Trzymam więc kciuki za jego najnowszy projekt (scenariusz).

  7. Panie Redaktorze Passent, zapewne przeczytał Pan 1-szy wpis?
    Czy Podoba się Panu?
    Apelowano już na tym blogu do Pana, żeby użył Pan swojej władzy i poprosił administratorów, żeby czynili swoją powinność wobec blogowicza o nicku axiom1. Dosyć ju z jego chamstwa na blogu Passenta!
    Sprawa Gen. Czempińskiego to nie jest (na razie) sprawa polityczna. Jest to raczej uwidoczniony publice wierzchołek wyników gry służb i sporego kapitału… Dlaczego akurat teraz jest to wyciągane? Sprawy są stare.
    Nie wiadomo do końca kto w co gra i co jest stawką w tej grze. Więcej na ten temat pod linkiem:
    http://obserwatorpolityczny.pl/index.php/2011/11/25/gromoslaw-polske-zbaw/

  8. kto by nie chciał w świecie 2011 pracować w jednym zakładzie pracy przez całe życie. Brać dobrą pensje i na sam koniec złapać wypasioną emeryturę

  9. axiom1 pisze:
    2011-11-27 o godz. 18:38
    😐
    Czekam na opowieść o tym, jak to doniosłeś na własnych rodziców, albo też własnoręcznie wymierzyłeś im sprawiedliwość
    Należało im się za TAKIEGO SYNA ❗

  10. Fangor analityk

    Kilka cytatów z wywiadu z Fangorem pokazujących jak analityczny umysł i racjonalny ogląd świata ma ten artysta.

    1) Wypowiedź, która powinna oburzyć wszelkich narodowców od prawej do lewej

    „Wojna pozbawiła Polskę wielu różnych narodowości, które od wieków zamieszkiwały nasze ziemie i tworzyły bogactwo kulturowe: Białorusinów, Litwinów, Ukraińców, Niemców, Słowaków i przede wszystkim Żydów – narodu o wielkich talentach ekonomicznych, intelektualnych, artystycznych i koniecznym do życia poczuciu humoru.
    Czy tak jest lepiej? Czy lepiej jest, że wszyscy mówią tym samym językiem? Czy lepiej, że jest tylko jedna religia i jedne świątynie? Czy lepiej, że została tylko jedna historia, jedne mity, jedne przesądy i jedne wartości?

    Czy taka jednolitość i niezróżnicowanie nie grozi samozadowoleniem, samozachwytem, a w końcu euforią jednego państwa, jednego narodu, jednego wodza?

    Nadzieja na bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne to integracja z Europą. Jako Europejczycy będziemy mieli tak konieczną do wolnego, tolerancyjnego życia różnorodność narodowościową, kulturową i polityczną. Będziemy mogli spierać się i rywalizować wewnątrz, a nie szukać i prowokować wrogów na zewnątrz.

    Zróżnicowanie i demokracja zapewniają pokój, umożliwiają potrzebne do życia wewnętrzne spory i rywalizację, ale zabezpieczają też przed ujednoliceniem narodowym, religijnym, ideologicznym, politycznym. Zabezpieczają przed szukaniem konfliktu na zewnątrz.”

    2) Opinia Fangora o ustroju, w którym się wychował, do której się przyłączam

    „Być może warunki życia w ustroju socjalistycznym o charakterze zamkniętego obozu, w którym nie mogło być wymiany dóbr konsumpcyjnych, w którym nie było indywidualnego kapitału i obrotu handlowego, sprzyjały stwarzaniu idei nowej formy sztuki możliwej do współtworzenia, co automatycznie powoduje anonimowość. Sztuki nieprzedmiotowej, niematerialnej i otwartej. Sztuki nie wymagającej reklamy, której żywotność warunkowana byłaby przez swobodną potrzebę publiczności. Rolę
    podobną do tej, jaką spełniają miejskie publiczne parki.

    Okazało się jednak, że ustrój socjalistyczny jest utopią sprzeczną z naturą człowieka i taką samą utopią jest przekonanie, że wszyscy jesteśmy tacy sami i mamy jednakowe potrzeby odbioru sztuki.”

    Pzdr, TJ

  11. Halen, Napisałem to na Twoją prośbę i zaraz wyrzucili do kosza.

    jasny gwint pisze:
    2011-11-27 o godz. 19:17

    halen, 13.25. Zgodnie z życzeniem opiszę jeszcze garść wrażeń ze wspólnej z Piotrem służby wojskowej.
    Na poligon w okolicy Mielca dojechaliśmy eszelonem w pamiętną noc po tzw wypadkach poznańskich lub jak bohaterowie mówią powstaniu poznańskim 30 czerwca 1956. Wagony tzw bydlęce z twardymi pryczami, a pociąg wlókł się jak na front. Trasę około 100 km pokonaliśmy w ciągu prawie 20 godzin. Wszystko miało autentyczne pozory wojskowe. Samochodami dowieziono nas na miejsce zakwaterowania, a po drodze zdumieni oglądaliśmy samochody wyładowane sprzętem wojennym i wojskiem w hełmach gotowe do odjazdu. Na szczęście nigdzie nie pojechały. Zostaliśmy umundurowani w ganc nowe mundury i osobisty sprzęt wojskowy. Jak na wojnę. Wszystko spod igły łącznie z ogromnymi onucami. Kto nie umiał założyć i to do nowych twardych butów natychmiast stopy miał we krwi. To sztuka sama w sobie. Armię mieliśmy potężną wtedy i bogatą, nie tak jak dzisiaj. Wszystkie czynności biegiem i krzykiem, którego kapralskie echo niosło się po wielkim lesie. Piotr jak zwykle przejechał dwa dni później. Otrzymał podobne umundurowanie i miejsce w namiocie obok. Kłopoty z Piotrem zaczęły się już od pierwszego dnia. Dla wielu był nieco już znany z Piwnicy jako miejsca cyganerii, zgorszenia, poróbstwa i alkoholu. Wśród kolegów uchodziło mu wiele, ale dla tzw kadry, czyli tamtejszych oficerów budził zgorszenie chodząc przeważnie bez czapki z pasem wojskowym zawieszonym na szyi. Wyglądał jak przysłowiowa ciura, ale sprawy traktował poważnie z pokorą słuchając długich tyrad „wy Skrzynecki” ojczyzna wam to i tamto a wy co, wstyd dla wojska itp. Odbywało się to przed frontem kompanii już absolwentów UJ z wydziałów MatFizChem, historii, biologii i historii sztuki. Był powszechny ubaw ale w normie. Wielu utalentowanych w parodiowaniu kolegów odgrywało te sceny, stawiając w miejscu Piotra inną ofiarę puszczając wodze fantazji i improwizacji. Nie wykraczało to jednak poza ramy dyscypliny wojskowej z uwagi na status absolwenta, autorytetu szefów studium wojskowego UJ, Płk Cynkina i Mikołajewskiego. Nie było śladu alkoholu lub innych używek. Jedzenie typowo wojskowe, kasza kaliber 10 i siekana w kostką wieprzowina, doskonałe. Obecność Piotra nadawał szczególnego kolorytu widocznego poza rutyną wojskową. Było to tuż po Poznaniu i przed Październikiem, czyli atmosfera już gorąca, czasami wrząca. Najciekawsze były szkolenia polityczne, kiedy biedny zdezorientowany oficer zdołał tylko zapowiedzieć temat, po którym miejsca dla niego już nie było. Czerwony, spocony i oszołomiony starał się tylko uciszyć, aby niezbyt głośno tego typu herezje antysocjalistyczne lub antypaństwowe. Dla każdego z nas to był szok, bo to mimo wszystko było publiczne, w dużych grupach nowej inteligencji. Piotr górował i przewodził swadą, wiedzą i inteligencją. Żołnierz pod łóżkiem powinien mieć… czysto, pod poduszka także czysto. Niestety kontrole wojskowe znajdowały różne rzeczy pokazywane na apelu po obiedzie. Co Piotr Skrzynecki miał dziś pod poduszką? Proszę pokazuje dowódca, dziś kurcze pieczone już śmierdzące, jakaś książka, tytuł, Ro, Ron, Ronsard, Proszę jakiś Ronsard i na koniec wstyd, proszę, blaszany malowany żołnierzyk z grającym bębenkiem. Tu gra przy gromkim śmiechu. Raz przyjechał teatr z Rui Blasem. Należało mieć „twarze wyjściowe” i czarne błyszczące buty. 22 Lipca był uroczysta przysięga na wierność a cały przebieg poligonu podporządkowany był przygotowaniu do końcowego egzaminu. Przygotowano ponad tysiąc pytań z różnych dziedzin wiedzy wojskowej. Sam egzamin przebiegał w niezwykle poważnej atmosferze i ceremoniale. Oddzielne komisje, meldowanie, ciągnienie biletów itd. Oficerowie byli bardzo liberalni i wyrozumiali. Z reguły krążyły dodatkowe bilety można które można było się przygotować. Wszytko odbywało się w lesie i przy odpowiednim sprycie można było podczołgać się do zdającego z pomocą Piotrowi pomagało dwoje i zdał na 4. Egzamin zdali wszyscy, wszyscy powyżej 4. Mieliśmy własną orkiestrę jazzową z akordeonem a muzykolodzy skomponowali hymn pożegnalny odegrany z dachu wagonu na stacji, przy aplauzie żegnających nas oficerów. Dobrze, że nie znali słów.PO krótkim czasie zostałem mianowany na stopień oficera młodszego chorążego z jedną gwiazdką. Do Piotra chodziłem długie lata, jak do kolegi z wojska
    Za niedługo nadszedł Październik, wielka rewolucja ludowa Polaków o przełomowym znaczeniu dla narodu. Teraz załgana, wyszydzona i zapomniana. O jej znaczeniu lepiej poczytać u Andrzeja Walickiego.

  12. „oh nie nazywajmy ich ludzmi”

    Czy axioma można nazywać człowiekiem? Przypuszczam, że wątpię. To blogowe zjawisko służące do podnoszenia ciśnienia krwi.

  13. @axiom1
    Też uważam, że dorobek „Starych”jest gówno wart – spłodzili ciebie…

  14. TJ (2011-11-26 o godz. 14:09)

    dziękuję za komentarz.

    Biologicznie człowiek jest istotą społeczą i cecha tak bez wątpienia zapisana jest w naszych genach jako dziedzictwo po naszych biologicznych przodkach i jako łącznik z naszymi ewolucyjnymi kuzynami żyjącymi współcześnie. Co nas różni od naszych ewolucyjnych kuzynów to niespotykana dotąd w przyrodzie zdolność do rozwiązywania problemów (w tym kolektywnie) oraz, co ma niestety miejsce co jakiś czas w historii, niespotykana dotąd w przyrodzie zdolność do generowania problemów. Z tym, że już tutaj może dojść do różnic w interpretacji, gdyż to co dla jednych stanowi problem, dla innych stanowi otwierającą się możliwość.

    Marks i Engles widzieli świat prawie wyłącznie poprzez pryzmat problemów, które dla nich stanowiły zjawiska związane z rozwojem nowoczesnego kapitalizmu. Jednocześnie obydwaj Teoretycy popełnili moim zdaniem błąd polegający na tym, że całą złożoność świata sprowadzili praktycznie rzecz biorąc do ekonomii, widzianej poprzez pryzmat stosunku do środków produkcji. Dziś raczej jest powszechnie wiadomym, że ekonomia nie jest zdolna sama z siebie opisać świat, jest zbyt uboga pojęciowo i pod względem zakresu narzędzi. Marksistowskie widzenie świata jeszcze bardziej potęguje to ubóstwo z powodu prymitywnego rozumienia terminu „kapitalizm” jako centralnego elementu rozważań Marksa i Engelsa. Tymczasem kapitalizm to nie tylko wyzysk, nadbudowa czy wartość dodana, ale przede wszystkim potężny potencjał innowacyjny jeśli chodzi o zakres dóbr czy o stosunki międzyludzkie. Na przestrzeni historii żadne ze społeczeństw nie potrafiło rozwinąć takiego poziomu innowacyjności jak społeczeństwa wywodzące się z rewolucji przemysłowej i liberalnej Europy Zachodniej. Inne kraje, choć miały ten sam potencjał jeśli chodzi o zasoby ludzkie, kulturę, wojskowość czy infrastrukturę (np. Chiny, Japonia, Imperium Otomańskie) przestały się liczyć właśnie z powodu nie tyle niskiej innowacyjności, ile z powodu stosunku do, niej, czyli blokady w postaci skostniałych stosunków międzyludzkich. Japonia dobiła do czołówki dopiero po rozluźnieniu sztywnych stosunków społecznych. To, co obecnie przeżywają Chiny czy Indie również wynika z takiego przemeblowania stosunków międzyludzkich, że sprzyjają one innowacyjności.

    Innowacyjność jako zasadnicza cecha kapitalizmu, cecha prawie zupełnie nieobecna w analizach Marksa, jest bezpośrednią wypadkową swobód, jakimi cieszy się produkt rewolucji przemysłowej i liberalnej, czyli burżuazja lub – używając dzisiejszych pojęć – klasa średnia. Marksizm, poprzez swoją opozycję wobec burżuazji stawiał tym samym socjalizm marksistowski w opozycji do innowacyjności, a ta jest cechą wyróżniającą zasadniczo człowieka od jego biologicznego otoczenia, w którym innowacja stanowi tylko i wyłącznie wynik presji selektywnej, która determinuje kąt natarcia zasadniczej siły ewolucyjnej, jaką jest selekcja naturalna.

    Oczywiście nasza innowacyjność ma swoje dobre i złe strony, ale jako ludzie jesteśmy jeszcze na tyle niedojrzali, że nie potrafimy korzystać z innowacji z opamiętaniem. Tylko że nie wiem w czym marksizm miałby stanowić panaceum na nasze niedoskonałości. Chyba tylko w tym, że z praktycznego punktu widzenia marksizm zabija innowacyjność oraz ogranicza dostęp do dóbr materialnym, czego przecież już doświadczyliśmy.

    Pozdrawiam

  15. Zdaje się, że tego (wystapienia abp. Nycza w sprawie kary śmierci) pisowcy nie spodziewali się. Ciekawe jaka będzie ich reakcja.

    Pozdrawiam

  16. ANCA_NELA

    axiom1-busdoc-vdm to przecież Pawka Morozow.

  17. Spokojny

    Twój link w sprawie Grupy Czempińskiego niczego nie tłumaczy.

    Polecam w rewanżu ten link :

    http://www.kontrowersje.net/tresc/jak_w_koncu_jest_ten_uklad_czy_go_nie_ma

    Co o tym sądzisz ?

  18. Różnica pomiędzy paradygmatem europejskim a amerykańskim

    Wypowiedź uczestnika zjazdu z okazji konkursu Intela na najlepszą innowację w Berkeley:

    „Jerry Engel z Uniwersytetu w Berkeley.

    Kiedy powiedziałem mu, że w UE rośnie eurosceptycyzm, skrzywił się, pokręcił głową i wzruszył ramionami: – Dlaczego pan mówi o problemach, a nie o możliwościach? Kraje otworzyły przed sobą granice i zyskały dostęp do ogromnego rynku. Tu mieszka prawie 500 mln ludzi! To jest wielka szansa dla firm europejskich.

    – Ale mieszkańcy Londynu naklejają na swoich samochodach naklejki z napisem: „Love Europe, not EU” („Kochaj Europę, nie UE”).

    – Brytyjczycy nie mają euro, tylko funta i jeżdżą lewą stroną ulicy. Różnią się kulturowo, ale takie różnice są w całej Europie i one zawsze będą. Nie rozumiem tylko, dlaczego tak wielu Europejczyków dostrzega więcej problemów niż szans w Unii – dziwił się Engel.”

    Mój komentarz

    Można to przełożyć na szklankę z wodą – w Europie jest do połowy pusta, w USA do połowy pełna.

    W Europie na trudności się narzeka (Polska jest chyba w czołówce światowej pod tym względem), a w USA stawia się na wejściu pytanie – jak je pokonać?

    W Polsce na takie pytanie najczęstszą odpowiedzią jest – nie, nie da rady, zmowa, klientelizm, biała flaga, wróg wewnętrzny, zewnętrzny, kondominium, zamach, spisek, wierzchołek góry lodowej, celowe działania, to nie mogło być przypadkowe, szpiedzy, masoni, banksterzy, Usrael, NKWD-KGB, agenci, obcy, wszyscy nam przeszkadzają i próbują wciągnąć w pułapkę, ale my się nie damy dymać – jak w refrenie piosenki Tymona Tymańskiego.

    Pzdr, TJ

  19. Fangor „przetrwał” bo jest przyjacielem Redaktora. A ilu nie przetrwało? Ich biografie splugawiono, wyszydzono, wyśmiano, zakłamano lub zapomniano. Przetrwali praktycznie swoi lub przemalowani. Nikt o nich się nie upomniał. Pan Redaktor także. Nawet przy pierożkach.

  20. A do jakich filmów polskich dzisiaj wielce szanowny Pan Wojciech Fangor mógłby stworzyć plakat?
    Ceterum censeo TVP esse delendam.

  21. jogi-a zycie tego pokolenia zwlaszcza w czasie Drugiej Wojny Swiatowej i tuz po bylo rozami uslane.No i nie zapominaj o „komunistycznym wiezieniu” w ktorym przyszlo zyc miloinom Polakow.O tak jest czego zazdoscic!!!!!!!!!!!!!!!

    -Akurat dzisiaj skonczylam powiesc Glowackiego o Kosinskim,wole jednak „Z glowy”.A nagrody pisarzowi takoz gratuluje 🙂

    -Teresko-dzieki za link!

  22. axiom1 – ostrzegam: jeżeli nie powstrzyma się Pan(i) od tej agresji, będę zmuszony poprosić moderatorów o zbanowanie Pana(i) wpisów. Jedna osoba została już za to usunięta. Swoje poglądy można wyrazić w mniej drastyczny sposób.

    Antoni – skąd w Panu tyle złości i złośliwości? Ja na temat „grupy Czempinskiego” za mało wiem, żeby o niej już pisać. Ale jeżeli Pan „posiada taką wiedzę”, to prosze się z nami podzielić.

    mag – Ja też byłem trochę rozczarowany książką „Głowy” o Kosińskim. Sądzę, że to nie on powinien był ją napisać, bo startował w tej samej konkurencji na najlepszego polskiego pisarza w USA. Ale trzymam kciuki za film o Wałęsie, bo to b. b. trudne. Pozdrawiam!
    o Wałęsie.

  23. Mag i red. Daniel P. (damy same pchają się przodem),

    Nie jestem wielbicielem Głowy, co nie wyklucza, że zostanę; ale dlaczego jego książka o Kosińskim was rozczarowuje? To jest poważny blog, proszę o odrobinę uzasadnienie swoich odczuć, bo przecież nie ukształtowanych literackich opinii (hehe).

  24. Plakat wzywa nie do tego aby „strzec się tajemnicy państwowej” ale żeby „strzec tajemnicy państwowej” Różnica znaczna
    http://mlodelata.pl/eksponat/281/tajemnica_panstwowa

  25. Brawurowa obrona słabszych, pardon – starszych wiekiem, oczywiście cudowna z tym, że red. Passent w POLITYCE felietony pisze jak Bywalec (teraz co tydzień), że Głowacki rzuca bon tony – otrzymane nagrody tuli do piersi, innymi gradzi, że na dzień dziesiejszy – „silna, prawa ręka nie będzie szła pod rękę”, „Mucha lecąc pod wiatr przy nodze piłki nie utrzyma”, oraz „rzucanie krwawymi ochłapami nie przebije szeryfa Ziobro” … ale dlaczego napisał, że „młodzi podpalają kominiarki”. W imieniu młodych i kominiarek, protestuję!

  26. Panie J Gwint , cale to Panskie chodzenie do Piwnicy na niewiele sie zdalo , sadzac z Panskiej tworczosci na tym blogu czyli uzywajac Panskiego stylu , psu na bude.
    Pan chetnie przeciez dalej gotowalby zupe szczawiowa na 600 osob (najchetnie gdzies na nowohuckich , dawniej wsi Mogila (?) , polach ) do ktorej samego szczawiu potrzeba bylo 10 kilo a wody 300 litrow.
    Zmarnowal Pan tyle lat na te ” liche ” dekadenckie i ….. wyglupy.
    Zeby „wszystko bylo jasne ” , mialem tez kiedys kolege w wojsku „prawdziwego ” poete . Recytowal nam swoje wiersze czasami „na dobranoc” i nikt z calego plutonu nie robil glupich komentarzy. Widzialem po latach afisz jego spotkania autorskiego na ulicy chyba Dlugiej w Gdansku. W czasie stanu wojennego bo kiedy go czytalem mijal mnie wlasnie kilkunasto – osobowy „patrol” milicji czy ZOMO.
    O perypetjach Piwnicy i PS w tym samym czasie i troche pozniej (np 14. 03 .1983 )mozna przeczytac w ksiazce Joanny Olczak -Ronikier „Piwnca pod Baranami czyli koncert ambitnych samoukow ” rozd . czternasty. str. 281-293. W-wa 2002.

  27. Pytam poważnie. Co wam w tej opowieści o Kosińskim, postaci od dawien dawna kontrowersyjnej, nie pasuje? Co was rozczarowuje w „Good night, Dżerzi”? Że za krótke, lub za mało realistyczna, że za dużo jest Dżanus, a może za ostra, realistyczna czy zbyt fikcyjna. Blogowicza @stasieku, zdaje mi się, zaintrygowała, bo jego świdruje kwestia emigracji. Zniesmaczyła was może? Bywalcy jesteście, ale czy byliście na Manhattanie, lecz nie przejazdem, tylko jako artyści przebijający się ku szczytom? Powinno mieć taki koloryt i klimat jak nad Wisłą, a tu okazuje się, że rzeka jest Hudson. Z resztą, w tej powieści (sic !) są przeróżne inne klimaty, zdaje mi się.

  28. Myśle że dyskusja o oficerskich szlifach Piotra S. nie jest nikomu potrzebna, tymbardziej że najwyrażnie każdy z dyskutantów był w innym wojsku, jedni zostali generałami , inni „młodszymi chorązymi”.
    O ile mi wiadomo nie było takiego stopnia, sa podchorazowie, ale przy takim poziomie miazdzycy nie ma szans na ustalenie najprostszych faktów z lat 50,60,70 itp.Ja zdawałem wojskowe egzaminy na kaprala podchorążgo na zupełnie innym poligonie i w innym miescie niz Piotr S ale atmosfera i wyniki były identyczne, więc opowieść jasnego gwinta jest prawdopodobna w 100 %.
    Natomiast ja i moi koledzy z wydziału i innych studiów zostaliśmy podporucznikami po kolejnym obozie i egzaminach w sześc lat po skonczeniu studiów. Mam na to żyjących świadków.

  29. Kara śmierci wg wnioskodawcy tylko dla „przyadkowego społeczeństwa” bo „naród” – czyli „prawdziwi polacy” na taką karę nie będą zasługiwali nawet gdy popełnią przestępstwo to przecież dla dobra „narodu”. Wciąganie w kościoła i powoływanie się na ewangelię, że tak powinno być – to nie wiadomo co takich wypowiedziach myśleć. Myślę, że niedługo ktoś z „narodu” złoży wniosek o publiczne egzekucje lub sami je będą wybierać, co prawda niektórzy „dziennikarze” i „politycy” już wydają publiczne wyroki. Nawet w przypadku PZPN dopuki niema prawomocnege wyroku to podejrzani są niewinni.

  30. Szanowny Panie Falicz,
    Zostawilem dla Pana wpis na poprzedniej stronie RE: Australia.
    Pozdrawiam, Georges53.

  31. Czempiski lipa,duzo szumu o nic,pytanie komu na tym zalezy?

  32. red. Passent na rautach w zaprzyjaźnionych ambasadach a mnie jeszcze do dzisiaj jeszcze rzuca jak sobie przypomnę to ohydne zdjęcie z procesu Ryszarda C.

    Obywatel polski przed sądem polskim zakuty w kajdanach jak w średniowieczu lub na modłę amerykańską czyli tak jak jest to standardowe obecnie u tych którzy red. Passenta gościli.

    Transport i traktowanie podsądnych w sądach Stanach proszę Państwa od lat bowiem już tutaj urąga podstawowym standardom cywilizacyjnym, ludzie zakuci jak w średniowieczu, opasani zdalnie sterowanymi paralizatorami, w pozbawiających elementarnej ludzkiej godności szmatach więziennych aka Guantanamo, pędzeni często na sale sądowe w bardziej uwłaczających warunkach niż bydło w drodze do rzeźni.

    Czy ktoś mógłby polskiemu wymiarowi sprawiedliwości uprzejmnie przypomnieć że Polska jest synatariuszem ONZ-owskiej konwencji „Standard Minimum Rules for the Treatment of Prisoners” z 1955 która explicite zabrania używania jakichkowiek „restrains” na podsądnych w posiedzeniach sądowych.

    33. Instruments of restraint, such as handcuffs, chains, irons and strait-jacket, shall never be applied as a punishment. Furthermore, chains or irons shall not be used as restraints. Other instruments of restraint shall not be used except in the following circumstances:

    (a) As a precaution against escape during a transfer, provided that they shall be removed when the prisoner appears before a judicial or administrative authority ….

    Małpowanie bandyckich zwyczajów zza oceanu poniżej godności Polski IMHO.

    ————

    O Głowackim pierwszy raz usłyszałem w Stanach w 80-siątych. Robił „karierę” w lewacyzujących/anarchizujących wydziałach teatralnych gdzie zaczęto wystawiać jego straszne „Polowanie na Karaluchy”. Oglądałem to na jednym z kampusów University of California. Obraz Stanów z punktu widzenie getta imigracyjnego polskiego, inaczej tak jakby Polskę dzisiejszą opisywać z perspektywy menela śmietnikowego. Kompletny margines społeczny nijak nie mający się do rzeczywistości amerykańskiej i jako taki o tonacji raczej anty amerykańskiej. Desperacja zupełna musi być w ambasadzie skoro dzisiaj się nim podpierają.

    ————-

    Sprawa Czempińskiego, gościa który kierował Gromem z czasów Iraku. Widziany jako narodowy bohater ponoć. Właśnie skończyłem „Top Secret America: The Rise of the New American Security State” książkę znanej establishmentowej dziennikarki Washington Post Dany Priest. Tragedia zupełna proszę państwa, mamy aparat bezpieczeństwa na dzisiaj w Stanach o jakim nawet NRD-wskiej Stasi się nie śniło.

    Dwa akcenty polskie, Priest z przerażeniem pamięta przejażdżkę po W-wie jaką Czempiński jej osobiście zafundował. Kozackie szaleństwo, 100 tką po ulicach Warszawy z łamaniem wszelkich przepisów ruchu drogowego. Buta osoby ponad prawem, pokazujące kto w tym grajdole rządzi, kto jest tu głównym kozakiem.

    Drugi znacznie poważniejszy. Priest twierdzi że amerykańscy snajperzy w Iraku byli ograniczeni zasadami armii amerykańskiej (rules of engagement) t.j. mogli zabijać tylko osoby uzbrojone. Snajperzy Czempińskiego z Gromu takich ograniczeń ze strony prawa polskiego nie mieli, mogli zabijać kogo chcieli, kiedy chcieli i jako tacy byli tak wysoce cenieni że przydzielano ich do każdej jednostki amerykańskiej. Priest insynuuje że ludzie Czempińskiego zabijali Irakijczyków na prawo i lewo, cywili i tych co w oporze, dla sportu, lub często by popisać się, zaimponować gospodarzom.

    Bohater czy Norymberga?

  33. Nie bardzo rozumiem idę felietonu Gospodarza. Co mają starzy z dorobkiem do młodych z uliczną anarchią? Przecież to dwie różne sprawy. Jedni piszą, grają, malują, w formie sztuki oddają ducha przemian a inni „dymią” na ulicach, bo duch przemian na nie wypełza pod postacią burzliwych demonstracji. Jedni dzięki talentowi potrafią dynamikę społecznych przemian wyrazić artystycznie a inni są mięsem armatnim tej dynamiki. Równie dobrze można było przeciwstawiać Fangora, Głowackiego „warchołom” z Radomia, którzy w 1976 roku też „podpalali kominiarki”. Zwykle najpierw ktoś musi coś podpalić, by inny mógł to opisać czy wyrazić w formie plakatu.
    Elitaryzm moim zdaniem nie powinien być dydaktyczny jak to ma miejsce w felietonie Gospodarza.
    Nie rozumiem też pouczeń pod adresem „Krytyki Politycznej”. Ludzie piszący doskonałe teksty o przemianach mieli zatrzasnąć drzwi swej redakcji przed nosem uczestnikom tych przemian? Ze strachu przed państwem? Przed utratą lokalu czy subwencji? Przecież to by podważało szczerość ich intencji. „Psu na budę” w takim przypadku byłby ich intelektualny dorobek.
    Pozdrawiam

  34. # wg pisze: 2011-11-28 o godz. 07:08
    ==========================

    >>>Priest twierdzi że amerykańscy snajperzy w Iraku byli ograniczeni zasadami armii amerykańskiej (rules of engagement) t.j. mogli zabijać tylko osoby uzbrojone. Snajperzy Czempińskiego z Gromu takich ograniczeń ze strony prawa polskiego nie mieli, mogli zabijać kogo chcieli, kiedy chcieli i jako tacy byli tak wysoce cenieni że przydzielano ich do każdej jednostki amerykańskiej. Priest insynuuje…
    [insynuuje…? p.m.]
    … że ludzie Czempińskiego zabijali Irakijczyków na prawo i lewo, cywili i tych co w oporze, dla sportu, lub często by popisać się, zaimponować gospodarzom.>>>

    Dziekuje za wskazanie tej autorki i ksiazki. Ja to spotkalem juz dwa lata temu w ksazce Roberta Fiska ( tytul wylecial mi z pamieci ); to bylo w ramach ataku na Felluja, zrodlo – amerykanski general, ktory skarzyl sie ze jaka szkoda ze im tak nie wolno…

    „Insynuuje” to chyba niewlasciwe slowo…

    Pisalem o tym dwukrotnie do Ojca Redaktora Sz. ( aka „bylem wieziniem Jaruzelskiego” )
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2009/02/04/hitleriada-wieczorkiewicza/#comment-104333
    akapit 11.

    >>>Bohater czy Norymberga?>>>
    Dobre pytanie. Kto udzieli odpowiedzi?

    Pozdrawiam. Georges53

  35. MK, ROzdz. III. Cz. II
    „c) Niemiecki, czyli „prawdziwy”, socjalizm
    Literatura socjalistyczna i komunistyczna Francji, powstała pod uciskiem panującej burżuazji i będąc literackim wyrazem walki przeciw temu panowaniu, została wprowadzona do Niemiec w czasie, kiedy burżuazja dopiero co rozpoczęła walkę przeciw feudalnemu absolutyzmowi.
    Niemieccy filozofowie, pół filozofowie i pięknoduchy uchwycili się chciwie literatury, zapominając tylko o tym, że z przywędrowaniem tych pism z Francji nie przywędrowały równocześnie do Niemiec francuskie warunki życia. .W warunkach niemieckich literatura francuska utraciła wszelkie bezpośrednie znaczenie praktyczne i przybrała oblicze czysto literackie. Musiała wystąpić w postaci czczej spekulacji myślowej na temat prawdziwego społeczeństwa, wcielenia w rzeczywistość istoty ludzkiej. W ten sposób żądania pierwszej rewolucji francuskiej miały dla filozofów niemieckich XVIII stulecia jedynie znaczenie wymagań „praktycznego rozumu” w ogóle, a przejawy woli rewolucyjnej burżuazji francuskiej oznaczały w ich oczach prawa czystej woli, woli jaką ona być powinna, prawdziwie ludzkiej woli.
    Praca literatów niemieckich polegała wyłącznie na tym, by uzgodnić nowe idee francuskie ze swym starym sumieniem filozoficznym, lub raczej na tym, by ze swojego stanowiska filozoficznego przyswoić sobie idee francuskie.
    To przyswojenia odbyło się w sposób, w jaki się w ogóle przyswaja obcy język, tj. drogą przekładu.
    Wiadomo, że mnisi pisali swe niedorzeczne żywoty świętych katolickich na rękopisach, na których zapisane były klasyczne dzieła z czasów starożytnego pogaństwa. Literaci niemieccy postępowali odwrotnie ze świecką literaturą francuską. Wpisywali oni swoje brednie filozoficzne pod oryginał francuski. Tak, na przykład, pod francuską krytykę stosunków pieniężnych podsunęli „wyobcowanie istoty ludzkiej”, pod francuską krytykę państwa burżuazyjnego wpisali „zniesienie panowania abstrakcyjnej powszechności” itp.
    Podsunięcie tych frazesów filozoficznych pod rozumowanie francuskie ochrzcili „filozofią czynu”, „prawdziwym socjalizmem”, „niemiecką nauką socjalizmu”, „filozoficznym uzasadnieniem socjalizmu” itp.
    rzeczywistość ten sposób francuska literatura socjalistyczno-komunistyczna została kompletnie wykastrowana. A ponieważ w rękach niemieckich przestała ona wyrażać walkę jednej klasy przeciw drugiej, więc Niemiec nabrał przekonania, że przezwyciężył „francuską jednostronność”, że zamiast prawdziwych potrzeb reprezentuje potrzebę prawdy, a zamiast interesów proletariatu – interesy istoty ludzkiej, człowieka w ogóle, człowieka, który nie należy do żadnej klasy, nie należy w ogóle do rzeczywistości, lecz jedynie do mgławicy fantazji filozoficznej.”

  36. TO
    Nie zamierzam pisac recenzji z Good nigth, Dżerzi. Mogę co najwyżej podzielic sie swoimi odczuciami. Głowacki zmierzył się z czarną legendą Kosińskiego bardzo uczciwie, unikając jednoznacznych ocen i sądów. Udało mu się na pewno pokazać nieuchwytność osobowości autra Malowanego ptaka, człowieka pogubionego, wielkiego mistyfikatora, kogoś w rodzaju Piotrusia Pana. Jeżeli mi czegos zabrakło, to autoironicznego dystansu Głowy do emigrancko-polskiego Nowego Jorku, tonu który był tak wyraźnie uchwytny w książce Z głowy.
    Kartko
    Nie rozumiem nagonki na Krytykę Polityczną. Przecież ludzie z tego środowiska odwalają kawał świetnej roboty. Jeśli mam im cos do zarzucenia, to tylko to, że „walczą” wyłącznie piórem. Oczekiwałabym od nich czegoś więcej, na miarę stworzenia ruchu nowoczesnej lewicy.

  37. Szkoda Grzegorza Laty. Nalezal do tej wielkiej trojki, a moze nawet czworki wspanialych napastnikow:Lubanski, Szarmach,Dejna, a pozniej jeszcze dolaczyl do tych wielkich Boniek. On chyba jest troche zagubiony, te rozne Kreciny i Listkiewicze kreca nim jak chca. A moze sie myle, moze to tez cwaniak, ale fakt, ze nie udziela sie w mediach jak Listkiewicz wskazuje na to, ze on chyba nie ma wiele do powiedzenia i dlatego wkurza sie jak go dziennikarze o cokolwiek pytaja.
    Ja go ciagle widze jak podnosi rece po strzeleniu bramki Brazylijczykom.
    A teraz utyty, naburmuszony…Chociaz nie stal sie tak okropny jak nawiedzony, slowotoczny Tomaszewski

  38. wg 7.08

    „Małpowanie bandyckich zwyczajów zza oceanu poniżej godności Polski IMHO.”

    „Transport i traktowanie podsądnych w sądach Stanach proszę Państwa od lat bowiem już tutaj urąga podstawowym standardom cywilizacyjnym, ludzie zakuci jak w średniowieczu, opasani zdalnie sterowanymi paralizatorami, w pozbawiających elementarnej ludzkiej godności szmatach więziennych aka Guantanamo, pędzeni często na sale sądowe w bardziej uwłaczających warunkach niż bydło w drodze do rzeźni.”

    Demagogiczne brednie w stylu Lizaka, Axioma, Jasnego Gwinta. Z poprzednich wpisow widac, ze autor dosc nieźle zna policje, wiezienia i areszty w US od strony praktycznej. Przez to operuje sprawnie terminologia i szczegolami tych insytucji. Widac tez, ze zna jezyk i terminologie. Uzywa tej szczatkowej wiedzy do formowania falszywego obrazu Ameryki. Widac tez tendencyjnosc relacji – pograzyc amerykanskie porzadki w oczach czytelnika.

    Nie trafilem natomiast na korespondencje z Polski w jezyku angielskim, publikowana w US, ktora by tendencyjnie ponizala wartosc kraju i jego systemu. Czyli – brak obiektywizmu i wyraznie antyamerykanski trend.

    Nigdy, doslownie nigdy nie widzialem kajdanow w amerykanskim sadzie. Nie widzialem rowniez paralizatorow (zdalnie sterowanych ?!). „Szmaty wiezienne”, „ponizanie ludzkiej godnosci” to czysta retoryka. W sumie opis „bezecenstw”, ktorych rzekomo dopuszcza sie amerykanski system wieziennictwa jest falszowany i demagogiczny. Codziennie telewizja dostarcza relacji z aresztowan, z wiezien, z sal sadowych i takich obrazkow nie widzialem.

    O klamstwach nie warto pisac, ale obelgi – zwalczac. Tworczosc i inwencja Autora skierowane na zainteresowanie swoim tematem nie warte sa dalszych rozwazan.

  39. Zagadka

    Proszę przyjrzeć się temu plakatowi W. Fangora oraz odpowiedzieć zwięźle na pytanie:

    Kto co? tu do kogo czego? nie pasuje i dlaczego? Autorzy najtrafniejszych odpowiedzi zostaną uhonorowani.

  40. wg pisze:
    2011-11-28 o godz. 07:08
    ” Sprawa Czempińskiego, gościa który kierował Gromem z czasów Iraku.
    Snajperzy Czempińskiego z Gromu …
    Snajperzy Czempińskiego z Gromu takich ograniczeń ze strony prawa polskiego nie mieli, mogli zabijać kogo chcieli, kiedy chcieli i jako tacy byli tak wysoce cenieni że przydzielano ich do każdej jednostki amerykańskiej. Priest insynuuje że ludzie Czempińskiego zabijali Irakijczyków na prawo i lewo, cywili i tych co w oporze, dla sportu, lub często by popisać się, zaimponować gospodarzom. …”

    Szanowny WG

    coś się Szanownemu Blogowiczowi pofertało niepomiernie.
    Czempiński nigdy nie dowodził „Gromem”. Niektórzy twierdzą, że „ojciec założyciel” „Gromu”, Petelicki, nazwał tę jednostkę tak właśnie w uznaniu i na cześć Gromosława Czempińskiego i tyle.

    Tak, że z całego wpisu wylewa się stek nieprawdopodobnych bzdur i legend.
    Zalecam po przyjacielsku wziąć na wstrzymanie, bo inaczej czytający ten blog mogą ze śmiechu nie utrzymać moczu.

    Nasz Gospodarz wytłumaczył jednemu nachalnemu blogowiczowi, że wie za mało, by zająć stanowisko i wypowiadać się. To chyba głos rozsądku, nieprawdaż?

    Pozdrawiam, Nemer

  41. Jacobsky, czy ty w ogole czytales cos z Marksa? Czy ty w ogole cos wiesz o metodologii nauk scislych? „Marks nic nie wiedzial i nie pisal o onnowacyjnosci kapitalizmu”?!!! To o czym on pisal? O zacofaniu kapitalizmu? „Marks popelnil blad, bo ograniczyl sie do aspektu ekonomicznego rozwoju”? No pewnie! powinien byl od razu zajac sie walka idei Smolenskiej z liberalizmem Palikota! Einstein popelnil jescze wiekszy blad, bo sie ograniczyl do kulek latajacych w pustej przestrzeni itp. No i rzeczywiscie na prozno szukac u niego wytlumaczenia fenomenu powstania takiego cudu jak III RP i nieustajacej sieczki na tym forum. Ale przecie nie za to go cenimy.

  42. A propos krwiożerczego pomysłu JarKacza:
    To dosyć znamienne dla nieudaczników, by swe niepowodzenia rekompensować horrendalnie kretyńskimi pomysłami. W czasach powszechnego uznania (przez wierzących i ateistów oraz kościoły instytucjonalne) kary śmierci za barbarzyński i wcale nie odstraszający zwyrodnialców akt potępienia zbrodni, JarKacz „puszcza oko” do najciemniejszej części polskiego ciemnogrodu. Doskonale wie, że nasze i unijne standardy prawne wykluczyły po wsze czasy uśmiercanie ludzi w majestacie prawa, a mimo to „wrzucił” temat wdzięczny dla podobnych do siebie hipokrytów – „miłujących Boga, honor i ojczyznę” nieuków. Piszę nieuków, bo:
    1. Według religii (chrześcijańskiej i wielu innych) tylko Bóg powołuje do życia ziemskiego i wiecznego. Stąd m.in. samobójców nie grzebie się w poświęconej ziemi, a eutanazja wobec nawet nieludzko cierpiących chorych jest „w imię Boże” wykluczona.
    2. Niehonorowe i wręcz głupie jest odpłacanie „pięknem za nadobne” kreaturze spod ciemnej gwiazdy – bezbolesna śmierć (a chyba tylko taką proponuje prezes; o pragnienie wbijania na pal go nie posądzam, choć kto wie?) jest wyzwoleniem od ziemskich cierpień; czy nie lepiej, by zwyrodnialec „bił się” jak najdłużej ze swoimi myślami w izolacji na ziemskim padole?
    3. Miłość do ojczyzny, jej obywateli, narodu, powinna objawiać się szlachetnymi i twórczymi czynami, a nie populistycznymi i haniebnymi pomysłami.
    JarKacz, bezdzietny syn narodu polskiego, kolejny raz kompromituje ten naród. Znów udowodnił, że jest pospolitym partaczem politycznym. Jego elektorat kurczy się wprawdzie pomału, ale jednak. Doprowadza to faceta do szewskiej pasji, „zbawiciel prawdziwych Polaków” gubi się już w coraz bardziej wyjaławiającej się przestrzeni przeznaczonej na myślenie. Staje się to coraz bardziej oczywiste dla niecierpliwych a żądnych władzy zawodowych partyjniaków PiS. Secesje – ubiegłoroczna PJN i tegoroczna SP – to nic innego, jak międzypokoleniowa walka o prymat w głupiej i niemoralnej rodzinie – „ojciec” z oślim uporem dzierży koryto, a znarowione „dzieci” wierzgają. Ale ciekawa rzecz: te znarowione, jak i to potulne „rodzeństwo”, tępo wielbią dzierżymordę – to dowód nie tylko głupoty, ale i dewiacyjnego uzależnienia. Taki stan zapewne potrwa długo, ale koniec będzie – jak to w przyrodzie – standardowy: zanik gatunku na skutek degeneracji.

  43. georges53 pisze:
    2011-11-27 o godz. 18:57

    Zorzyk , prosze cie, przypomnij mi co ja ci takiego zrobilem, jaka krzywde ci sprawilem,ze czepiasz sie jak rzep psiego ogona.
    Masz problemy z wyslawianiem sie, z pisownia, chyba z mysleniem, ja ci wspolczuje, wierz mi, zrobilbym wiele, aby ci pomoc, ale nie jestem specjalista od ludzkich mozgowL
    Pozdrawiam
    LP

  44. TO pyta:
    „…dlaczego napisał, że „młodzi podpalają kominiarki”?”
    Może na tej samej zasadzie, na jakiej według Ciebie Głowacki „rzuca bon tony” 😉

  45. @absolwent
    Ja Ci wierze, wiec Ty tez moglbys mi uwierzyc. Wiem, ze kilka lat pozniej jeszcze raz zmienily sie zasady promowania absolwentow wyzszych uczelni do stopni podchorazych czy oficerskich. Brano ich na rok do wojska, co mi sie na szczescie upieklo

  46. „Fangor „przetrwał” bo jest przyjacielem Redaktora.”

    A bycie blogerem R. cos zalatwia ? Starosci , ty nad poziomy !
    Tam siegaj gdzie wzrok nie ….

  47. Zaciekawionym Kosinskim i Glowackim polecam lekture Henryka Grynberga (Pamietnik).
    ET

  48. Chyba powinno byc „blogowiczem .S.

  49. Zapomnialem dodac, ze Grynberg malo ceni Glowackiego, wysoko za to Kosinskiego. Ja, gwoli wyjasnienia cenie obu. Mam ich obu w glowie i z glowy. Po prostu dobrzy pisarze, ciekawi „ludzie”.
    ET

  50. UWAGA!!!! Juz raz w historii najnowszej selekcjonowano miliony nie nazywajac ich ludzmi. Dlatego tez …ludzie ludziom zgotowali ten los … jest nieaktualne. Zydow nie nazywano ludzmi, nie traktowano ich tez jak ludzi. Czasem warto wiec kasac wlasny jezyk, mimo ze Axiom tego nie czynize swoim, pozostaje czlowiekiem. Ze czlowiekiem oscylujcym na granicy cierpliwosci czytajacych….
    ET

  51. @Antoni, wpis z 2011-11-27, godz. 22:12
    Nie zamierzałem niczego tłumaczyć, bo sam niewiele wiem.
    Myślałem że ci młodzi „artyści” z portalu obserwatorpoliyczny.pl
    już coś wiedzą, bo podobno są wśród nich ludzie „zorientowani”.
    Według mnie to „pogryzły się” jakieś duże układy biznesowe i stare oraz NOWSZE służby, które może uważają, że je pominięto lub nie uszanowano?
    Według zasad, w służbach jest się do samej śmierci. Emerytura to tylko kolejna PRZYKRYWKA, bo jak WYZEROWAĆ czyjąś pamięć? To się da zrobić z danymi na pendriwe, ale co z mózgiem agenta, do tego Szefa Szefów?
    Do tej wszystko pory „dobrze żarło” i żeby było dalej DOBRZE ktoś coś musi oddać, ustąpić komuś z czegoś, itd. Tak to się już kręciło i kręci. Informacje do publiki puszczono jako element gry i lekkiego nacisku, że to się MY NIBY NIE BOIMY „czarnego luda”. Niektórzy uważają, że Naszego Bohatera Gromosława wkrótce prokuratura przeprosi i pieniądze za kaucję będą zwrócone. To będą najczyściej wyprane pieniądze w III RP!
    Pozdrawiam!

  52. @Et
    Kochany nie badz demagogiem. Nikt nie odmawia czlowieczenstwa axiomowi. Twoje porownanie ewentualnego wybanowania axioma z blogu z holokaustem; to nie wiadomo, czy plakac, czy sie smiac !!

  53. Marit pisze:
    2011-11-23 o godz. 15:04

    „@cynamon – siedź sobie w fotelu i zachowuj cierpliwość, aż wreszcie to bydlę zeżre Ci Twoją antyczną komódkę. Wtedy inaczej zaśpiewasz 🙂
    Pozdrawiam.”

    Droga @Marit, na pewno zaśpiewam inaczej ale spodziewam się że zarówno Ty, jak i inni tu obecni, zapłaczą nad kupką pyłu pozostałego z komody.
    Zapłacze też Redaktor Passent, bo będziemy mieli do czynienia z pierwszym bezdomnym kornikiem na tym blogu.
    Tak oto wygląda efekt końcowy systematycznej, żmudnej pracy kornika.
    Sam siebie pozbawia powoli i miejsca pracy, i domu.
    Smutneż to, ale prawdziwe.
    Serdeczności i …

    Pozdrowionka.

  54. wymigany,

    coś tam czytałem, ale z pewnością nie wszystko, dlatego chylę czoła przez Tobą jako ekspertem i z pokorą przyjmuję krytykę. Problem w tym, że dla wielu marksizm to panaceum na dzisiejsze czasy, co jest moim zdaniem podejściem błędnym.

    Pozdrawiam.

  55. Kleofasie, nikomu bym nie poprawiał, ale Ty masz manię, prawie natręctwo i uczysz polskiego ile wlezie.
    NIE „KAJDANÓW” tylko „KAJDAN” w dopełniaczu.

    Z komentarzem się ogólnie zgadzam, zarzut, który postawiłeś, rozumiem.
    Tylko błagam – nie poprawiaj i nie pisz, że tym razem znów ktoś się podszył.
    Pozdrawiam

  56. Antonius pisze:
    2011-11-23 o godz. 17:16

    „@cynamon29 pisze:
    2011-11-23 o godz. 13:35
    Drogi „Zimt’cie”!
    Już bardo dawno nie przekomarzaliśmy się. Pamiętam Twoją walkę z UFO-ludkiem ET. Nie przypominam sobie jednak, abym się włączył do zwalczania i żądania banowania
    „aksomatu”. Na początku sobie nieco zażartowałem, a po kilku jego komentarzach umieściłem go na mojej prywatnej liście do scrollowania. Pewnie tracę dużo ciekawych źródeł adrenaliny i męczę palec przy przewijaniu, ale „…nic to…” , jak powiedział pewien patriota (bezdzietny, choć z śliczną małżonką)… i wysadził się w powietrze! Ja tego nie zrobię, ale wnet przerwę działalność blogową, bo pojadę do sanatorium – ostatnia w życiu próba walki z wrogą niepełnosprawnością. Czy po powrocie będę miał jeszcze ducha do potyczek blogowych, trudno przewidzieć.
    Pozdrawiam!”

    Drogi Antoniusie, potyczki z UFO-ludkiem to już zamierzchła historia.
    Zmienił planetę? Zmienił galaktykę? Nie wiem.
    Jedno jednak wiem na pewno: bez poparcia Slawomirskiego, Ufo-ludek
    po prostu „wymiękł”, sparciał nam biedaczysko!
    Kiedyś, gdy użyłem określeń: azotox albo DDT wyzwał mnie od
    antysemitów, żydobójców etc.
    Teraz sam używa tych określeń w stosunku do szewca @axioma1.
    Aż dziw jak to się UFO-ludki przepoczwarzają!
    Ale niech tam …
    Co do „sanatoryj wszelakich”: jedż tam chłopie i się kuruj! Sam tam
    (niedawno) byłem i co prawda miodów i win nie piłem, ale się deczko
    naprawiłem.
    Jak sam widzisz blog się nie załamał bez mego w nim udziału.
    A jak wrócisz, to uwierz mi ot tak, na słowo – spojrzysz na wszystko
    inaczej.
    Kuruj się @Antoniusie, a będzie Ci dane (zdrówko oczywiście)!

    Pozdrowionka.

  57. Piękna Pani Minister listy pisze do Prezydenta Platiniego (cała Polska zastygła w oczekiwaniu na dalszy bieg zdarzeń).
    Jest możliwość, ze gdy dopasuje sobie makijaż, wówczas osobiście wręczy je Patiniemu w Paryżu.
    Tym samym Donald Tusk, który zwykle ludzi traktował jako stopień do wspięcia się wyżej, sam stanie się takim podnóżkiem (czyżby stracił swój legendarny instynkt władzy?).

    Pan Platini może zechcieć spojrzeć głęboko w oczy Pani Minister, jak zrobił to niejaki Prezydent Mitterand w stosunku do aktorki Prucnal, i co z tego omal nie wynikło, a może wynikło (patrz dzieło: Ja Anna Prucnal urodzona w Warszawie).

    Świetny kopacz francuski wie (bo ma kompetentne służby), że takie konflikty jak ten w PZPN powinien rostrzygać sąd polski, ale Pięknej Pani Minister wyrósł nowy problem, bo nagrywający zeznał, że przestępstwa nie stwierdził, chociaż nagrywając nielegalnie, sam je popełnił.
    O tym także, koniecznie, trzeba powiadomić Pana Prezydenta, bo ta nasza prokuratura, to Pan Platini pewnie już słyszał… A, fe…
    Jednak ten drugi temat jest jakby uboczny, więc może o nim w czasie drugiej wizyty w Paryżu.

  58. do
    LP
    Marit pisze:
    2011-11-27 o godz. 21:43
    „oh nie nazywajmy ich ludzmi”

    Czy axioma można nazywać człowiekiem? Przypuszczam, że wątpię. To blogowe zjawisko służące do podnoszenia ciśnienia krwi.

    Za kochany dziekuje, nie takie porownanie mialem na mysli, bo Axiom nie nadaje sie do zadnego szeregu w blogosferze. Marit wykluczyla go jednak z szeregu ludzi i li tylko na to zareagowalem; masz jednak racje; jedno z drugim nie ma i nie moze miec nic wspolnego. Wykluczenie go z szeregu ludzi jest wiecej niz przesada i godne krytyki. Jestem przeciwny wykluczaniu kogokolwiek z blogosfery .Nad losem czlowieka czy wykluczenia Axioma z szeregu ludzi warto sie zastanowic. Jego pisanie jest „karygodne” oraz godne wszelkiej rytyki. Najlatwiej byloby go wykluczyc. Ta poczynanoz wrogami, przeciwnikami w czasach zaprzeszlych i wczesniej. Passent i inni ida na latwizne z czasow zaprzeszlych.
    ET

  59. @mag, telegraphic observer
    Daniel Passent był „trochę rozczarowany”, a ja muszę się przyznać, że niewiele z niej pamiętam, mam jakieś zatarte, ale ciągle w tyle głowy, wątki z Rosji, ulice NY, które odszukiwałem na planie miasta, kilka dialogów.

    Nie jest łatwo uzasadniać lekkie rozczarowanie dla takiego erudyty jak DP.
    Ale może coś nam napisze szczerze, są przecież przyjaciółmi, równolatkami, te same częstotliwości.

    Muszę przy okazji zwierzyć się z dziwnej zmianie swojego stosunku do L. Wałęsy, nie po przeczytaniu książki, ale felietonów na temat, w licznych pismach.
    Okazuje się, że Wałęsa miał rodzinną wadę, nie był dobrym patriarchą domu Wałęsów. Zaczynam więc rozumieć jego charyzmę, bowiem charyzmatycy mają zawsze jakieś okropne wady osobowości. Wałęsa dostał u mnie kilka plusów dodatnich. To dziwak ale siłacz jednak.

    Ściskam i cieszę się z powrotu do en passant.

  60. Szanowny Panie Passent,
    o ile mi wiadomo, to nikt dotychczas nie zostal zbanowany. Zagrozil Pan kiedys Lizakowi (Lizakowych Ludzi pozostawiajac w spokoju), ktory to sam ustapil miejsca drugim w Pana blogu. Chyba, ze ma Pan na mysli Slawomirskiego alias Baltazarsaldo, ktorego tu od dawna nie widze. Bylby to postepek nie do wybaczenia. Niechetnie goscilbym w blogosferze, w ktorej zwyczajem byloby wykluczanie kogokolwiek, za cokolwiek; stalaby sie ona(blogosfera) niczymkolwiek. Prosze o wiadomosc.

    Z powazaniem.

    ET

  61. axioma należy wylać na zbitą ……

    Zwlekanie z egzekucją umniejsza osiągnięcia bloga (zwłaszcza wobec ostatniego zastoju intelektualnego) w młócce zwanej, dla niepoznaki intelektualną.
    Historyczne osiągnięcia obrońców blogowych obyczjów nie są wielkie, choć głosne (zwłaszcza zbanowanie magrud przez rozsierdzonych miłośników kolejnych ekip rządzących).

    Axiom już ledwo dycha i został zepchnięty (w czym sam pomógł) na nargines, więc wystarczy tylko popchnąć i, będzie sukces (śmiało!).

    Mało go czytam , ale niektóre jego tekst świadczą, ze wie on co pisze, tyle że robi to topornie (podobnie wypowiadał się także sam Profesor Antonius).

    Może warto wreszcie zaprzestać pomawianie go (co nie jest żadną łaską, a może być przykością) o agenturalność i pozwolić na swobodne wypowiadanie bez nacisków, a zrozumie on wreszcie, ze stać nas na więcej niż konsumpcja jego łopatologii.

  62. Kadett 12.33

    Wszystko do wszystkiego pasuje: trzech chlopow, jeden na czarno, drugi na niebiesko i trzeci w biedroneczki z torebeczka. Takie czasy. Chyba, ze ten blondyn to „pieska niebieska pani wisniewska”, ale kto go wie ?!

  63. Świetna rozmowa z Januszem Głowackim w minioną niedzielę. W radiowej Jedynce prowadził red. Ordyński.

  64. mag
    dzięki za re… relację z lektury.
    Dlaczego, można zadać pytanie, w każdej opowieści, która zahacza o polskich imigrantów w NY, czy gdziekolwiek, musi być autoironia? aby zaspokoić oczekiwania czytelników w kraju? Raz może wystarczy.
    (chyba się zbytnio nie czepiam tak pytając?)

    wg
    Czy każdy tekst o słynnym USA musi być z punktu widzenia obiektywno-wszechogarniającego, większościowo-mainstreamowego? Tyle już razy napisano i wyśpiewano patrząc oczami ludzi nowoprzybyłych, może nawet większość literatury amerykańskiej jest taka. A teraz temat co zrobić z imigrantami jest gorący (politycznie), w debacie o bezpieczeństwie kraju się pojawia, więc dobrze jest wiedzieć co te Antygony w Nowym Jorku sobie kombinują. Literatura ma tę skłonność, że zajmuje się tym co ciekawe, tj. odstające od planu, wręcz marginesowe.

    spotmaker
    dzięki, pamiętam ten głos wewnętrzny przypominający – tylko nie napisz „bon tony”, ma być ‚bon moty”, tylko nie …
    I tak bym myślał, że głos audytorski się przebił. O korektorskim czytaniu przed wysłaniem nie wspominając.

  65. cynamon29 pisze:
    2011-11-28 o godz. 15:39

    Szanowny Cynamonie,

    Twój „adres” do Antoniusa jest chyba aktualnie bezproduktywny, bo dzisiaj rano chłopa wywieźli do sanatorium na jakieś rehabilitacje i tym podobne. Musisz chyba nieco zaczekać, bo na propozycję blogowiczki by zabrał ze sobą „laptoka” nie odpowiedział. Wiadomo jednak, że reformowalny jest, więc może się da przekonać, że sanatorium nie jest tożsame z pustynią internetową.

    Pozdrawiam, Nemer

  66. Ryba
    daj se spokój z tym „zbanowaniem magrud”. Jak była zbyt „axiomatyczna” to się ją zjeżdżało w te i nazad, co już nawet dla mnie zrobiło się nudne. Może ona jednak lubi jak ją zjeżdżać i się w końcu autobanowała. Pamiętam, jako ilustrację przykład daję, jak mój charakter była łaskawa przenicować z podświadomością włącznie w ramach tzw. walki z wrogami socjalizmu i opiekuńczości państwa, co nie zrobiło na mnie najmniejszego wrażenia. Przykro mi, że się tak zachowałem.

    Axioma tekstów nie analizuję na bieżąco, niewątpliwie jest w nich jakiś (niewielki) procent faktów prawdziwych i opinii sensownych, co wynika z prawa wielkich liczb, bo ten świat daje możliwość wielu sensownych stwierdzeń. Toporność moim zdaniem wynika z niskiego poziomu słuszności i z ogromu banialuków, wszystko oblany sosem żółci – nie wchodzę w to, z eczego wypływającej w jego życiu, bo tak czynić nie należy. Już zbyt wiele jest jego tekstów, w których sens trudno wygrzebać spod grubej warstwy chorobliwej nienawiści. Ale pochylać się nad delikwentem bez końca jest ze stratą dla bloga. Gospodarz sformułował był to jakoś, że tu nie przychodnia ani insytut terapeutyki stosowanej.

  67. mag, stasieku

    Już postanowione, i zamówione – wypożyczam obie pozycje Głowackiego, tę „podziwianą” i tę „trochę rozczarowującą”; czytam; odczuciem się dzielę z punktu widzenia emigranta i czytelnika tej literatury „emigranckiej” w końcu.

  68. Kilka miesięcy temu red. Kublik (GW) miała wywiad z Głowackim o robieniu filmu z Wałęsą w klapie, pardon, w klatce, znaczy się – w tytule. Głowa niezwykle rzeczowo podszedł jak do życiowego wyzwania. Oglądałem też wywiad kilka dni temu (tokfm?) z Panią Prezydentową, autorką wspomnień o swoich przeżyciach z wodzem rewolucji. Bardzo jest ona prostą osobą i to mi pasuje do obrazu tej rewolucji. Która musiała być zrobiona i poprowadzona nie przez intelektualistów, ale przez prostego dajmy na to elektryka po zawodówce w jakiejś sztandarowej megafabryce wypełnionej klasą robotniczą. To wszystko się wpasowuje zupełnie bez zgrzytów w historię upadania komunizmu w tej części świata.

    Czytam bigrafię Wojciecha Fangora, pobieżnie, ileż do opisania i sfilmowania jest z historii polskich artystów, poetów, plakacistów, filmowców z ZF-ów, jak się zmagali z socrealizmem i co z tego alchemicznego, heglowskiego trójfazowego paradygmatu (tezy-antyteza-synteza) wykrystalizowało. „Polskie szkoły”. No i te słynne katalizatory z ciocią Prawinową włącznie.

  69. Stasieku 15.57 i 15.58

    Mozna itak, mozna itak. Bierzem szczura w lewe rekie…

    „Uzasadniac rozczarowanie dla takiego erudyty…” – rozczarowanie erudyta. (kim ?).

    Raczej: ta sama czestotliwosc, nie „czestotliwosci” (mozgu n.p.)

    Musze zwierzyc sie z dziwnej zamiany a nie „dziwnej zamianie”.
    „Zaczynam wiec rozumiec jego charyzme” – „wiec” smiec w jezyku polskim.

    A merytorycznie – ze Walesa nie byl dobrym patriarcha domu to wada ? Okropna wada ? Bywaja tez matriarchaty. Bywaja „spoldzielnie produkcyjne”. Na uklady nie ma rady i taka chata niebogata.

    O zadnym „podszywaniu” nie pisalem. Dowod, prosze.

  70. Jak będzie przebiegał rozwój w komunizmie – gdy zabraknie sprzeczności?

    Jacobsky,

    Człowiek jest istotą społeczną niewątpliwie. Marksiści uczynili z tego stwierdzenia uniwersalny argument tłumaczący np. konieczność 100 % uspołecznienia rolnictwa, 100 % uczestnictwa w manifestacjach, 100 % poparcia dla rządzących, 100 % zrównania potrzeb kulturalnych i bytowych obywateli, w 100 % regulowanego rynku oraz 100 % planowania gospodarczego ze szczegółową alokacją środków i sił oraz zadaniami dla wszystkich bez wyjątku podmiotów gospodarczych.

    Nic w tym nie ma dziwnego. Jeśli ustrój jest w 100 % słuszny, to dlaczego nie miał by być w 100 % zaplanowany?

    Nie czytałem Marksa, studiowałem go na WUMLu. Od czasów kółek marksistowskich zakładanych na terenach byłej Polski przez towarzyszkę Luksemburg stało się jasne, ze takie nauki, jak na służbie dla ludzkości głosił Marks i Lenin są łatwiejsze do przyswojenia niż katechizm i rzesze propagandzistów zajęły się tłoczeniem teologii marksistowskiej na prowincję, do warsztatów pracy, na transparenty i do przemówień działaczy partyjnych.

    Przy warsztacie pracy nie miałem kontaktu z marksizmem, transparentów nie rozumiałem, a przemówienia prominentów komunistycznych wprawiały mię każdorazowo w szczękościsk, wytrzeszcz i stupor, które to symptomy natychmiast mijały po wyłączeniu radia lub odłożeniu do kosza najnowszego egzemplarza „Trybuny Ludu”.

    Jak walczyć z tą dokuczliwą alergią? Skorzystałem z szansy i wstąpiłem na uczelnię – WUML.
    Zapoznałem się tam z pewną bardzo ważna praktyczną kwestią – wspólnota światopoglądowa to mit – marksizm-leninizm był ostatnią rzeczą, która obchodzi, czy w ogóle rusza wysłanych na partyjną uczelnię działaczy.

    Niewiele do nich nie docierało. Do mnie nic. Musiałem się przemóc i zająć poszukiwaniami wiedzy o marksiźmie-leniniźmie na własną rękę. Traktuję te dwie nauki nierozłącznie, ponieważ Marks był teoretykiem, który stworzył wizję, ogłosił słuszną, jedynie prawdziwą teorię materializmu historycznego, a jego idee wcielił w życie Lenin (z pomocnikami).

    Wspomnę jedno co mnie najbardziej niepokoiło w tej nauce i nie pozwalało zbudować zaufania do dobrej woli Marksa. A mianowicie, filozof ten twierdził, że sprzeczności są motorem rozwoju. Narastają one, narastają, aż bańka pęka i społeczeństwa wchodzą w okres burzliwych przemian, a niekiedy rewolucji. Tak wyłonił się feudalizm, a z feudalizmu kapitalizm z burżuazją jako jego podporą i nośnikiem.

    Marks postawił tezę, że kapitalizm, to w żadnym wypadku nie koniec. Bańka kapitalizmu już niedługo pęknie (jeśli trochę jej w tym pomożemy, co przyjął za dobrą monetę Lenin i wsiadł do pociągu) i wyłoni się socjalizm, który w naturalny sposób dojrzeje w przyszłości w komunizm – ustrój bez sprzeczności.

    Moje zasadnicza wątpliwość, co do fundamentów nauki marksizmu-lenienizmu polegała na braku odpowiedzi na proste pytanie zadane w duchu materializmu dialektycznego – jak będzie przebiegał rozwój w ustrojach bezsprzecznościowych – socjalizmie, który zlikwiduje zasadnicze sprzeczności (klasowe) oraz w komunizmie, który pozbędzie się ich całkowicie?

    Co będzie napędem tych ustrojów, motorem ich rozwoju, jeśli nie sprzeczności? Dialektyka zostanie unieważniona?

    Do dziś szukam jasnej, adekwatnej, zgodnej z humanistyczną wizją marksizmu-leninizmu.

    Jeśli chodzi o innowacyjność, to takiego pojęcia Marks chyba nie znał w dzisiejszym znaczeniu.
    Po prostu nauki społeczne wtedy raczkowały i nie wytworzono odpowiedniego aparatu pojęciowego.

    Kapitalizm jest terminem nieco pejoratywnym, dla dzisiaj praktykowanych ustrojów właściwsze by były nazwy – demokracja parlamentarna, społeczna gospodarka rynkowa, państwo prawne, itp.

    Innowacyjność jest jedną z najważniejszych cech, zgadzam się. Innowacyjność jest wdrażana poprzez stosunki rynkowe, które powodują zasysanie nowości i ich testowanie w obrocie rynkowym. Tego mechanizmu z założenia nie mógł posiadać ani socjalizm, ani mityczny komunizm – ustroje bezrynkowe.

    To jest mechanizm konkurencji, w okresie dzikiego kapitalizmu darwinistyczny, dzisiaj przypiłowany, stępiony, wpasowany w ograniczenia prawne, ale wciąż działający w dialektycznej sprzeczności, która pozwolę sobie wyrazić w płaskiej, trywialnej formie – im więcej regulacji tym lepiej dla ludzi, im więcej deregulacji tym lepiej dla spekulantów.

    Patrząc z dystansu 150 lat na dokonania Marksa można odnieść wrażenie, że ten filozof-wieszczyciel mieszając filozofię z socjologią wytworzył zbyt zbyt dużo pojęć absolutnych, niepodważalnych, potraktowanych jako dogmaty.

    Nie mogło być inaczej. Freud, inny prekursor – opisywał człowieka również przy pomocy pojęć nowo konstruowanych i dziś jego nauka przechodzi powoli do historii, nie stanowi już niepodważalnej całości, aczkolwiek niektóre z jej elementów pasują, podobnie jak u Marksa, do dzisiejszej rzeczywistości.

    Oczywiście jest to moje zdanie jako amatora, jest w pewnej mierze zapożyczone od specjalistów przedmiotu.

    Pzdr, TJ

  71. Po-pis-owcy szczuja, no coz to jedna z polskich tradycji. Nie bylo by polskosci bez szczucia. Bo idealna Polska to taka gdzie wszyscy mysla identycznie i w niczym sie nie roznia. Politycznie popieraja Donka bo lepszy od Kaczynskiego.

    Co powinno byc zakazane ? (nie ‘zbanowane’, po-pis-owcy poslugujcie sie jezykiem polskim bez zachodnich chwastow)
    Zakazane powinno byc zaciaganie dlugow na konta innych ludzi bez pytania sie ich o zgode. Bez zadnych konsultacji i bez upubliczniania tego faktu. Jest to elementarnym wymogiem kazdej demorkacji i cywilizacji. Kazdy osobnik jest i musi byc odpowiedzialny za swoje czyny.

    Ludzkosc i cywilizacja zawsze charakteryzowaly sie tym ze kazde z pokolen zostawialo po sobie dla swych nastepcow kraj lepszy od tego ktory same odziedziczyly. Tylko dzieki temu istnial cywilizacyny rozwoj. Tak tez bylo w Polsce do nieszczesnego roku 1989. Po 1989 ten process zostal odwrocony. Nastepnych 22 lat nie mozna nazywac ani cywilizacja ani ludzkoscia.

    Dlatego po-pis-owskie solidarne pokolenie nie ma prawa dyskutowac o swoim dorobku bo takiego dorobku nie ma. Nakradli na konta przyszlych pokolen. Jedyna honorowa akcja jest to oddac. I tak sie stanie.
    Jest to tylko kwestia czasu. Mlodziez przejmie wladze w Polsce i innych krajach. Nie bedzie szans na splacanie wszych dlugow. Sami to splacicie. Wasze emerytury zostana skonfiskowane, wasze majatki przejete na rzecz splacania waszych dlugow – cwaniacy

    A co sie z wami stanie ??? Zapytajcie Janusza Lewandowskiego o porade. Albo przeczytajcie co on powiedzial o pracownikach PGR-ow. Niestety z powodu grozb nie moge tu napisac.

  72. Mr Kleofas 16:22

    Uznano, że odpowiedź mieści się w temacie. Dodajmy tylko, że jak ten adwokat w sukience zobaczył razem 520 zł; góral za 500 po cywilnemu i góralka spod Sukiennic za 20 zł (obcowanie z łopatą trochę odmienia w kierunku graniastości), to na wszelki wypadek mocniej przycisnął do torsu zieloną torebeczkę.

  73. Sciaga dla Falicza oraz pozostalych „wietrznie” myslacych…., bo o czyny nikogo nie posadzam; chyba ze bezmyslnosc staje sie czynem…

    W rodzinnych dyskusjach czesto powtarzane jest zdanie- nie jestem antysemita, ale …. Potem zaczynaja sie zdania podwojnie zlozone, uzywane wlasciwie jako kolo ratunkowe. Przesada w ocenie spolecznosci zydowskiej artykulowana jest w roznych kierunkach i nabiera charakteru jakosciowego, czesto o przeciwnych wektorach. Temat rownouprawnienia po prostu irytuje i stad niedocenianie lub przecenianie Zydow oraz ich roli w naszych czasach. Brak jest rowniez Zydow i ich kultury w polskich podrecznikach szkolnych z historii. To, ze z trzymilionowej populacji niewielu jest wsrod nas, nie oznacza wcale, ze ich historia nie miala i nie ma zadnego wplywu na polska wspolczesna rzeczywistosc. Nie silac sie na anegdote stwierdzam, ze przetrwala ona li tylko w polskich ksiazkach kucharskich, o czym czytajacy czesto nie wiedza.
    Historia Zydow polskich byla traktowana w czasach powojennych czysto instrumentalnie. Ludzie wiedzieli “swoje”, wszystkiemu winna byla “zydokomuna”. Dzisiaj ludzie nadal wiedza swoje; patrz uwagi powyzej i ponizej. Pozostaje do wyjasnienia kwestia roli dzisiejszego kosciola katolickiego w postrzeganiu Zydow. Pytanie sluszne, bo mozemy szukac na nie odpowiedzi w kosciele Rydzyka lub koscieleTisznera i wymachiwac przy tym “recami” lub rekami. Roznice i jakosc odpowiedzi sa znaczne i wyrazne podczas dyskusji oksiazkach Grossa. Temat ciagle ten sam od ponad szesciedzieciu lat. Temat wykluczenia, eliminacji, emigracji i wypedzenia jest aktulany rowniez w Europie Zachodniej. Gdyby z antysemityzmu lub bredni o mordach rytualnych nalezaloby sie spowiadac , jak np. z aborcji, to ksenofobiczno-antysemickie landszafty zmienilyby sie nie tylko co nieco. Polecam tu lekture Gazety Wyborczej z 26-27 Stycznia 2008 “Czy Strach wyleczy nas z nienawisci”. Poslugujac sie skrotem myslowym i historycznym mozna twierdzic, ze dzieki takiej postawie mamy piekne synagogi w Amsterdamie, Berlinie i Krakowie (dobor przypadkowy). Chodzi tu przede wszystkim o wymuszona emigracje Zydow z Hiszpanii i Portugalii oraz emigracje “za chlebem” z Europy Wschodniej (w tym wielu Zydow z Polski). Postepujac dalej tym skrotem dochodzimy do naszych polskich dziejow Zydow, historii brutalnie zakonczonej w roku 1968.
    Warto jednak spojrzec na rozwoj antysemityzmu, funkcjonujacego w kulturze i percepcji spolecznej w ciagu tych ostatnich dziesiatek lat. Po dojsciu nazistow do wladzy, antysemityzm stal sie wowczas niejako aksjomatem kultury niemieckiej. Aksjomatem tym poslugiwala sie rowniez grupa ”narodowcow” w Polsce przedwojennej, “wspomagana” skutecznie przez kosciol katolicki. Nie znaczy to wcale, ze oba te ruchy szly w parze oraz stanowily homogenna sile w ich skutkach. Warto jednak zaznaczyc ich obecnosc po obu stronach owczesnej granicy polskiej. Po stronie niemieckiej zauwazymy, ze przemyslowo-biurokratycznie zorganizowany Holokaust byl rezultatem wymieszania sie tradycyjnego antysemityzmu, rasizmu i eugeniki. Przy tym antymodernizm i antysemityzm tworza tu niespojna pare, ze wzgledu na wplyw Zydow w uprzemyslowieniu i ubankowieniu, ktore lamaly owczesne spoleczne struktury.

    ET

  74. Korygowanie błędów, dawanie odporu misinformacji na internecie to zbożna działalność, także gratulacje dla pp. Nemer i Kleofas.

    Dla Kleaofasa, pasy paraliżujące (stunt belts, lub, technicznie remote activated custody control devices) to prawie normalka w więzieniach i sądach amerykańskich.

    Proszę zajrzeć np tutaj.

    Są odpowiednie wideo na YouTube (pod „stunt belt”). Co do łańcuchów, kajdan, od stóp do pasa to to zwyczajność powszechna, nie chce mi się nawet tego dokumentować, na każdym prawie dzienniku TV lokalnym można to codziennie w Stanach oglądać.

    Osobiście to widziałem raz w sądzie federalnym w Portland na ogłoszeniu wyroku w sprawie jakiegoś gościa z CIA który szpiegował dla Rosji. Wprowadzono go w kajdankach na nogach, ale nie miał tego łańcucha od kostek do pasa jak ten oskarżony o morderstwo człowiek w polskim sądzie. (Takie łańcuchy są jednak standardowe w więziennictwie i na salach sądowych w USA, w federalnych to wygląda trochę lepiej).

    Jeszcze raz konwencja ONZ zabrania jakichkolwiek łańcuchów, czy „leg shackles” nawet podczas transportu nie mówiąc już o sali sądowej. Sprawę kieruję do rzecznika praw obywatelskich, Polska ma ten plus że taki urząd ma i czasami coś on robi, podczas gdy w Stanach pod tym względem dziki zachód, pełna wolna amerykanka, lokalni szeryfi czy szefowie więzień mogą sobie robić co chcą z więźniami. Nikomu nic do tego. Konsekwencje tego niestety są poważne.

    Co do uwag Nemera, pełna zgoda, i moje przeprosiny, Czempiński Gromem nigdy nie kierował, niejaki Petelicki to robił podczas Iraku. Grom był tylko nazwany na cześć Czempińskiego od Gromosława. Na marginesie wlepiłem tutaj fragment z „Top Secret America: The Rise of the New American Security State” opisujący co ci ludzie z Gromu robili w Iraku dla CIA i armii amerykańskiej.

  75. # Jacobsky pisze:
    2011-11-28 o godz. 15:24

    wymigany,

    coś tam czytałem, ale z pewnością nie wszystko, dlatego chylę czoła przez Tobą jako ekspertem i z pokorą przyjmuję krytykę. Problem w tym, że dla wielu marksizm to panaceum na dzisiejsze czasy, co jest moim zdaniem podejściem błędnym.

    Marksizm w istocie nie jest panaceum na dzisiejsze czasy z dwoch powodow.
    Po pierwsze – na dzisiejsze czasy nie ma panaceum. Po drugie – Marks byl dobry w opisywaniu symptomow i wieszczeniu marnego konca pacjenta, jezeli ten sie nie opamieta.
    Natomisat lekarstwa M. nie ordynowal zadnego. Zas jego wizja bezklasowego ‚konca historii’ zawsze robila na mnie wrazenie nieco na sile doklejonego zakonczenia. Najwyrazniej
    odezwala sie w mistrzu zylka kupiecka starozakonnych przodkow i proroczo przewidzial te holiludska prawde, ze historia bez happy endu slabo sie bedzie sprzedawac.

    Wracajac do dzisiejszych czasow. Otoz lekarstwa na obecne nieszcescie nie ma zadnego, dlatego ze w odroznieniu od poprzednich przelomow obecny przelom nie jest prelomem, bo po nim nie nastapi juz zadnen inny. Tak jest, panie i panowie – kryzys to jest nasz ostatni.

  76. TJ pisze:
    2011-11-27 o godz. 21:38

    Fangor analityk

    Kilka cytatów z wywiadu z Fangorem pokazujących jak analityczny umysł i racjonalny ogląd świata ma ten artysta.

    „Wojna pozbawiła Polskę wielu różnych narodowości, które od wieków zamieszkiwały nasze ziemie i tworzyły bogactwo kulturowe: Białorusinów, Litwinów, Ukraińców, Niemców, Słowaków i przede wszystkim Żydów – narodu o wielkich talentach ekonomicznych, intelektualnych, artystycznych i koniecznym do życia poczuciu humoru…”

    Pan Fangor, ktorego tez mialem przyjemnosc spotkac i pozna c calkiem niedawno na otwarciu wystawy w Atlasie Sztuki ma oczywiscie inna z powodu wieku perspektywe.

    My „mlodzi” mozemy odpowiedziec, ze za to dzisiaj jestesmy obywatelami Europy bez granic zamieszkalej przez zarowno pelnych humoru Niemcow jak i rozrzutnych Szkotow.
    Razem torzymy bogactow Europy.

  77. Razem tworzymy bogactwo Europy.

    (co sie tak te litery pomieszaly…? patrze i chyba widze z okna Iran)

  78. ET
    H. Grynberg jest znakomitym pisarzem, ale mocno „zakręconym” w temacie żydowskim. Nie jest to, Boże broń, istotny zarzut, lecz chciałabym sie doczekać jego ksiażki wolnej odnieustannego „dawania świadectwa”.Chciałabym, żeby mając taki talent, jak ma, spojrzał kiedyś na świat okiem Woody Allena, czyli bez kompleksów i natrectw związanych z pochodzeniem.
    Pozdrawiam

  79. Kleofas (2011-11-28 o godz. 16:22)
    Kadett 12.33

    Na plakacie Fangora co najmniej dwie postacie są damskie. Tak one miały wyglądać, aby mężczyzn nie odciągać od budownictwa socjalistycznego na początku Planu 6-Letniego. Mi nie pasuje lewa dłoń robotnika na lewym ramieniu robotnicy w związku z tym. Chociaż, bo dłuższym wmyślaniu się, tak należy beznamiętnie kłaść męską dłoń na żeński ramieniu.

    Nie pasuje mi tytuł – POSTACI. Jest poprawny, ale nie dla mnie „postaci” jest już zajęte przez dopeł. l. mn., zaś mianownik dla odróżnienia niech będzie POSTACIE. Tak mi o wiele lepiej brzmi.

  80. Aaaaaaaaaaa, Ryba to Stan. Wcześnie się zorientowałem. A ponieważ dajesz te same komentarze tutaj i u Pana Waldemara Kuczyńskiego, to zapraszam tam na świetną odpowiedź – komentarz Zofii
    http://kuczyn.com/2011/11/21/przed-i-po-expose/#comment-116860,
    a ja Ci napisałem tak: „Zupełnie się z Tobą Stanie nie zgadzam. Pomijając to, co Ci słusznie zarzuciła Zosia (wyłażą z Ciebie jakieś kompleksy męsko – damskie?) sprawa PZPN-u jest o wiele bardziej wielowarstwowa niż Twoje rzucone wywyższającym się tonem: „konflikty jak ten w PZPN powinien rostrzygać sąd polski”. Światowe i europejskie organizacje światowe są nieprawdopodobnie przeczulone na punkcie swojej niezależności i właśnie za wszelką cenę nie chcą dopuścić, aby do ich związków zaglądało jakiekolwiek państwo. To oczywiście wreszcie trzeba ukrócić, ale póki co jedną z najmądrzejszych decyzji nowej Pani Minister jest pogadanie i wspólne zastanowienie się, co z tym fantem zrobić – właśnie z Platinim.
    Nie uważasz, że cały Twój komentarz jest właściwie obrzydliwy? Chciałem wyjąć z niego kilka cytatów, ale musiałbym cały przepisać”.

  81. wg 18.39
    To zadziwiające że znacznie wiecej możemy się dowiedziec prawdy o „wyczynach” i pospolitych przestępstwach naszych polityków i celebrytów z amerykańskich ksiązek, np Doktryny Szoku i ksiązki która cytujesz niż od tzw dziennikarzy śledczych polskiego chowu.
    Ale przeciez ci dziennikarze a własciwie „pismakotajniacy” pisza to wszystko na podstawie „gotowców” które dostaja od tzw służb. Pytanie komu naprawdę służa te służby ?

  82. wg pisze:
    2011-11-28 o godz. 18:39
    „Na marginesie wlepiłem tutaj fragment z „Top Secret America: The Rise of the New American Security State” opisujący co ci ludzie z Gromu robili w Iraku dla CIA i armii amerykańskiej.

    Szanowny WG,

    szkoda, ze nam laikom, blogowym czytaczom nie podajesz własnej oceny wiarygodności wypowiadanych tam słów.
    Ja z autopsji znam taką jedną akcję amerykańskich sił zbrojnych, w której wykazano się tak szczytową amatorszczyzną, tchórzostwem, niefrasobliwością operacyjną graniczącą z kretynizmem i której rezultaty mnie nieco dotknęły a potem co z tego zrobiono propagandowo i co ukazywało się w mediach i w druku. Po prostu boki zrywać.
    Stąd moje wątpliwości pogłębione refleksją, że tak naprawdę to Amerykanie nie potrzebowali w Iraku polskich morderców, bo mieli pod dostatkiem swoich chociażby z „Blackwater Worldwide” która to związana z Dep. Stanu, militarna organizacja po masakrze cywilów, w której zginęło 17 osób zamówiła sobie make-up i po „rebranding’u jest teraz firmą „Xe” i dalej robi to c o wcześniej. To po co byliby im „gromki”?

    Pozdrawiam, Nemer

  83. wg, 18.39 Znaczy to, że amerykanie zrobili z Polaków /Gromu/ rzezimieszków do brudnej roboty i zbijania. Za dolary lub za przyjaźń. I trwa to do dzisiaj.

  84. WG

    Dopoki nie pisze pan o „bandyckich zwyczajach” w USA i unika metaforycznych ocen w systemie penicjentarnym nie mam uwag. Z pewnoscia znajdzie Pan zainteresowanych tematem takze w Polsce. Opinie fachowcow i doswiadczonych praktykow sa zawsze w cenie.

  85. @TO 20:48
    Jeśli to miała być odpowiedź na zagadkę, to uwzględniono ją, ale z dużymi oporami. Każdy widzi to, co zdoła dostrzec. Reprezentantów klasy zapracowanej spaja jednakowy stosunek do trzonków. Ich beznamiętne, ale naturalne obejmowanie się równoważy równie naturalna, bo już przećwiczona po wielokroć namiętność wyrażona w klasycznym sposobie obejmowania trzonków. To akurat pasuje do siebie, podobnie jak ich wzrok jasny, ostry, przenikliwy, ale i tęskny i wpatrzony w horyzont dziejów. Prędzej jest to odległy początek transformacji niż rychły koniec owej 6-latki.

    Pan adwokat w ciemnych okularach i sukience obejmuje już oburącz i z nieukrywaną troską swą torebkę. Nie wiemy, co prawda, nic o jej zawartości, ale widzimy wymowną troskę o nią, o której to trosce wiemy tyle, że nie obdarzamy nią rzeczy bez wartości dla nas. Inna rzecz, że za adwokatami w sukienkach nie tak łatwo trafić.

    W tak powyżej zarysowanym kontekście odpowiedzią dopuszczoną bez łaski byłyby niedopasowane do siebie dwa światy wartości uosobione przez trzy postaci ludzkie, z których dwie zespolone zyskują przewagę nad tą trzecią. Co z tego, że jest to przewaga zaledwie liczebna? Przewagę najlepiej obrazują liczby.

  86. tak jest, kadett
    trzonki to narzędzia pracy, które oni trzymają z lekkością, natomiast „pan adwokat”, inteligent nie wiadomo z czego żyjący, chyba z wyzysku, trzyma ten węzełek na padołku, pełna obawy, że tamci mogą jej odebrać, burżuazyjny zepsuty modernizm wyraża się w szyi inteligenta i nienormalnym dekolcie, nawet reguły perspektywy są złamane budowlą domu, czyli dzieła ich rąk. W sumie obraz ironiczny, autoironiczny – ciekawe, czy tak go odbierano w latach 1950-56. Ale początku transformacji na nim ani śladu. Tak można napisać post factum historicum.

  87. Dobrze, że p. Głowacki napisał książkę Good Night Dżerzi, gdyż kilka słów wyjaśnienia należało się szerokiej publiczności w Polsce w kwestii tego pospolitego oszusta Kosińskiego, obnoszącego się po świecie ze swoim fałszywym, pomalowanym ptakiem, wywalonym bezwstydnie na widok publiczny, ku pokrzepieniu ludzi bez serca oraz wstydu. Sam dałem się nabrać, uległem propagandzie i zakupiłem niegdyś za własne zarobione pieniądze egzemplarz, co traktuję jako najgorszą inwestycję w życiu, zaraz po Boracie tego Barana Cohena, choć Kosińskiego mam w swej biblioteczce do dziś, jako przestrogę przed nieprzemyślanymi zakupami, podczas gdy z Borata zrobiłem latający spodek po ca. 20 minutach projekcji. Zdecydowanie lepiej się sprawdził w tej roli.

    Starość bywa czasem nad poziomy, jednak ostatnio częściej pod – jak inaczej można interpretować totalną ciszę starszego pokolenia wobec Libii, czy najnowszego wynalazku „demokracji” zachodniej, wdrażanego właśnie w Egipcie, polegającego na wyborach mających trwać… 4 i pół miesiąca? U nas nawet dwudniowe nie przeszły ze względu na szabas (BTW, ta impreza u Einsteina dla tout le monde to w quel jour? Czuję się zaproszony, lubię Einsteina za te jego włosy, choć byłem przekonany, że to już musztarda po obiedzie…), natomiast w Egipcie proszę bardzo, z grubej rury, kwartał ze sporym okładem na początek, ale jak znam życie, to wybory będą tam trwały do oczekiwanego przez „demokratyczne” kraje skutku, niczym sławetne referenda w Irlandii. Młodsze pokolenie wychowane na wideoklipach newsowych z globalnej telewizji nie wie, co to demokracja, bo i skąd, w szkołach już nie uczą, żeby uniknąć niewygodnych pytań gówniarzy o teraźniejszość, a stare pryki nawet słowem nie pisną, żeby młodzież oświecić, choć gromki śmiech powinien rozbrzmiewać po całym kraju nad Wisłą z tej wpieranej Egipcjanom ciemnoty, bo takich jaj z demokracji to świat jeszcze nie widział, najstarsi ludzie nie pamiętają.

    A może widział? W demokratycznych USA na przykład, jak pisze dr Andrew Bosworth, jest właśnie uchwalane „„prawo” pozwalające na łapanki uliczne oraz wtrącanie ludzi do kicia bez procesu oraz więzienie ich w nieskończoność – taki tam ostatnio standard, Patriot Act to widać jeszcze za mało. Ale to nie wszystko, więzienia CIA a la Szymany nie będą już więcej potrzebne – i to nie jest wcale dobra wiadomość – gdyż teraz wojsko amerykańskie będzie miało „prawo” schwytać każdego człowieka na ziemi, w dowolnym kraju świata, zakuć go w kajdany i wtrącić do ciurmy, pewnie do jednego z tych przybytków przygotowywanych w całych Stanach na wzór obozów koncentracyjnych, o których zrobił niedawno film senator Jesse Ventura (dostępny na YouTube).

    Niezgorsze jaja z demokracji dzieją się także w Polsce, gdzie rząd unilateralnie rozkazuje ludziom tyrać aż do samej śmierci, sądząc zapewne, że to genialnie proste rozwiązanie kwestii emerytur – zupełnie nie będą już potrzebne, człowiek zatyrany po prostu wykituje pięć lat wcześniej, niż przewiduje aktualna średnia statystyczna… Rząd pamięta nie tylko o najstarszych, ale także o najmłodszych – dzieci mają zapychać z tornistrami na plecach od 6-tego roku życia, żeby się przyzwyczajały do dźwigania swego krzyża już od małego, innego celu nie widzę, roboty żadnej tu potem i tak nie dostaną, gdyż ludzie starsi zamiast odpoczywać i zwiedzać świat za te kokosy z funduszy emerytalnych, zablokują im etaty.

    Jeszcze tylko o Palikocie słowo, gdyż ta postać nie przestaje mnie zadziwiać swoją bezgraniczną wręcz głupotą, i nie chodzi mi tutaj o jego groteskową, socjotechniczną gestykulację po tresurze u Tymochowicza, a o pomysły na Polskę, jak ten o legalizacji burdeli i uznanie alfonsów za biznesmenów. Teraz burdelmama będzie składała zapotrzebowane na personel wprost w pośredniaku, a jak jakaś bezrobotna dziewczyna (np. żona palikotowca) odmówi przyjęcia „oferty”, to zabiorą jej kuroniówkę.

  88. Now, Redaktorze, z lapa na sercu – Pan sie chyba pod pomnik Dmowskiego w przyszlym roku (ani w zadnym innym) nie wybiera? To byl tylko taki facon de parler, co?
    Naprawde, Redaktorze, sa granice brawury 😈

  89. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wlasciwie nic wiecej nie mozna dodac (?) http://www.youtube.com/watch?v=3r2G2drM8Ls

    Post Christum.
    Domyslam sie, ze sie rozumiemy – prawda?

  90. Nemer pisze: 2011-11-28 o godz. 12:37
    ===================

    RE: wg pisze: 2011-11-28 o godz. 07:08
    >>>Szanowny WG (…) Czempiński nigdy nie dowodził „Gromem”. (…)
    Tak, że z całego wpisu wylewa się stek nieprawdopodobnych bzdur i legend.>>>

    Szanowny Panie Nemer,
    Pozdrawiam Pana serdecznie i przykro mi ale…

    Nie wiem czy Petelicki czy Gromowladny, nawet nie wiem czy to Grom, ale to jest drugie zrodlo z ktorego dowiaduje sie o slawnych przewagach polskich snajerow. Dla mnie to wystarczy.
    Dlatego popieram @wg.

    Po raz pierwszy czytalem to u Roberta Fiska, zachowalem kopie, zeby patriotom pod nos podsunac w razie potrzeby, ale szukac w moich gorach papierow to teraz ponad moje sily; prosze by Pan uwierzyl na mi na slowo po starej znajomosci.

    To zapamietalem:
    R.F. przytacza rozmowe z amerykanskim generalem o pacyfikacji Felluja…
    ( W Felluja – to Pan wie pewnie lepiej niz ja – bylo zgrupowanie terrorystow czy tez bojownikow ( niepotrzebne skreslic ), ale rowniez SETKI RAZY WIECEJ cywilow. )
    … Ten general mowi ze oni ( tzn USA ) nie mogli strzelac jesli nie widzieli broni(*), ale polscy snajperzy nie mieli takich ograniczen od swojego rzadu, wiec strzelali do wszystkiego co sie ruszalo. Pan General wyrazal przy tym szczery zal ze im ( tzn. USA ) tak nie wolno. Pan General pelen byl uznania dla profesjonalizmu polskich snajperow; byli bardzo pozyteczni…

    Prosze zwrocic uwage ze ja pamietam sprzed dwoch lat prawie dokladnie to samo co przytacza @wg z drugiego zrodla.

    (*) nawiasem mowiac takie ( podobno ) byly reguly; jak je stosowano to widzialem na wlasnym TVzorze; dwukrotnie widzialem morderstwo rannego, lezacego na ulicy w ( UWAGA! UWAGA! ) obronie wlasnej! To pokazala kamera reportera; co sie dzialo poza zasiegiem kamery mozna sie tylko domyslac…

    Chetnie przeczytam Pana uwagi do powyzszego.

    Nie wiem czy prawidlowo odczytuje Pana intencje, ale jesli Pan zamierza bronic honoru Polski i polskiego zolnierza ( albo zolnierza amerykanskiego czy tez np. australijskiego… Przyklady na zadanie…), to this ship has already sailed. Panski wysilek jest daremny.

    Niech Panu przypomne Nanghar Khel. Najpierw bylo tlumaczenie ze z tej chaty do nich strzelali, a pozniej ze krzywy mozdzierz sam trafil tam gdzie oni, bron Boze, wcale nie chcieli. Oni krecili, przelozeni klamali, poprzednia ekipa nawet odmowila strzelania w tych samych warunkach…
    To jest ten honor zolnierza polskiego…?

    Hitlerowcy czy NKWdzisci wygladaja coraz lepiej i lepiej…
    Serdecznie Pana pozdrawiam. Georges53.

  91. Szanowny Panie Nemer, (c.d. )

    … a tak na marginesie Gen Gromowladnego…
    Jego, rozumiem, powod do chwaly to wywiezienie z Iraku agentow amerykanskich; film „Operacka Samum” obrazuje nieprzecietny profesjonalizm, mocna do wodki glowe oraz wdziek i bezpretensjonalnosc polskich gromowladnych.

    Ale przeciez… to glownie polegalo na tym, ze oni NACIELI FACETOW KTORZY IM UFALI…
    Jaka w tym chwala? gdzie tu profesjonalizm lub chocby przyzwoitosc? To przeciez pospolita zdrada zaufanego partnera.

    Polska w tym momencie byla ciagle krajem przyjaznym dla Iraku.
    Mozna bylo wypowiedziec partnerstwo z otwarta przylbica… To byloby honorowo.

    A jesli juz sytuacja wymaga zeby sprzedac partnera razem ze swoim honorem …
    ( zalozywszy teoretycznie ze takowy w ogole sie posiada… )
    … za pare plusow dodatnich u nowego pryncypala, to przynajmniej sie tym nie chwalic publicznie; ordery przypinac po cichu i gratulowac sobie prywatnie przy sledziku…

    Bo wielkiej chwaly w tym nie ma; jak oszukiwanie w kartach; plusy dodatnie chowamy co prawda do kieszeni, ale chwalic sie nie ma czym…

    A tu widze …wielki sukcess polskiego wywiadu…
    Eee, tam… jaki honor taki i sukcess…
    Pozdrawiam, Georges53.

  92. Imperium rozpoczęło odliczanie czasu napadu na Iran. Ku radości Sikorskiego i innych wojowników. Radzę kupić worek ziemniaków, zakisić kapustę i trochę węgla.
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=27864

  93. To ze cisnienie krwi wzrasta niektorym po czytaniu
    wpisow axioma1,to jeszcze nic.
    Gorzej bedzie kiedy to wszystko zacznie sie sprawdzac
    wtedy beda zawaly i zejscia.

  94. Michał, 02.10. Uważaj ci piszesz. Narażasz się Redaktorowi. Kosiński nie był, jak piszesz, pospolitym oszustem, a wielkim polskim pisarzem, odkrytym przez Passenta wiele lat temu. Pamiętam pierwszy entuzjastyczny felieton na temat oszusta w POLITYCE wiele lat temu. Książki oszusta znajdują się dalej na czołówkach w księgarniach przynosząc znaczne dochody i wysoką kulturę.

  95. MK. Rozdz. III. Cz. III
    „Ten socjalizm niemiecki, który tak poważnie i uroczyście traktował swe nieudolne ćwiczenia szkolne i tak jarmarcznie je otrąbiał, utracił jednakże stopniowo swą pedantyczną niewinność.
    Walka niemieckiej, zwłaszcza pruskiej burżuazji przeciw feudałom i monarchii absolutnej, słowem ruch liberalny stał się poważniejszy.
    „Prawdziwy” socjalizm znalazł pożądaną sposobność przeciwstawienia ruchowi politycznemu żądań socjalistycznych, rzucenia tradycyjnej klątwy na liberalizm, państwo parlamentarne, konkurencję burżuazyjną, burżuazyjną wolność prasy, burżuazyjne prawo, burżuazyjną wolność i równość, oraz głoszenia masie ludowej, że w tym ruchu burżuazyjnym nie może ona nic zyskać, a raczej wszystko może stracić. Socjalizm niemiecki w samą porę zapomniał, że francuska krytyka, której stał się bezdusznym echem, miała za przesłankę współczesne burżuazyjne społeczeństwo z odpowiednimi materialnymi warunkami życia i dostosowaną do nich konstytucją polityczną – te same przesłanki, o których wywalczenie chodziło dopiero w Niemczech.
    Posłużył on niemieckim rządom absolutnym wraz z ich orszakiem klechów, bakałarzy, szlagonów-obszarników i biurokratów za dogodny straszak przeciw groźnie prącej naprzód burżuazji.
    Stanowił osładzające uzupełnienie gorzkich uderzeń bicza i kuł, za pomocą których te same rządy odpowiadały na powstania robotników niemieckich.
    „Prawdziwy” socjalizm, będąc tego rodzaju orężem w ręku rządów przeciw burżuazji niemieckiej, reprezentował bezpośrednio interesy reakcyjne, interesy niemieckiego mieszczaństwa grodowego. W Niemczech drobnomieszczaństwo, zachowane jeszcze z XVI stulecia i od tego czasu tworzące się wciąż na nowo w różnych postaciach, stanowi właściwą podstawę społeczną istniejącego stanu rzeczy.
    Utrzymanie się tego drobnomieszczaństwa jest utrzymaniem istniejącego w Niemczech stanu rzeczy. Od przemysłowego i politycznego panowania burżuazji oczekuje ono ze strachem nieuniknionej zagłady, z jednej strony na skutek koncentracji kapitału, z drugiej – na skutek wyłonienia się rewolucyjnego proletariatu. „Prawdziwy” socjalizm wydał mu się zabiciem dwóch zajęcy za jednym zamachem. Rozpowszechnił się też jak zaraza.
    Utkana z pajęczyny spekulatywnych dociekań, haftowana kwiatkami górnolotnego frazesu, przepojona sentymentalną rosą rzewności – owa pretensjonalna szata, w którą socjaliści niemieccy spowili kilka swych kościstych „wieczystych prawd”, powiększyła jedynie zbyt ich towarów wśród tej publiczności.”

  96. TO (00:23)
    Będę obstawał jednak, że ‚Postaci’ W. Fangora to inaczej „Zwiastowanie Najświętszej Panny Transformacyi”. W tle widzimy Biały Dom (siedzibę KC, już wtedy PZPR) zawieszony gdzieś pomiedzy niebem a ziemią, w każdym razie bez widocznego oparcia w rodzimej glebie.

    Jest to Fangora wizja transformacyi. Klasa zarobiona po łokcie i wypolerowane trzonki nadal wypatruje cudów w postaci owoców swej harówy, podczas gdy elita europejska niczym z lakierowanej okładki Vogue pilnie strzeże tego samego, czyli kasy wyniesionej akurat z budynku Giełdy Papierów Bezwartościowych, który jak wisiał pomiedzy niebem i ziemią, tak dalej ani myśli się o nią twardo oprzeć.

  97. @lewy:
    deyna klasycznym napastnikiem nie byl,
    tylko pomocnikiem…
    ofensywnym?tak…
    nie wiem dlaczego zapomina sie o robercie gadosze,
    chyba nie dlatego,
    ze byl najlepszym lewo(he,he…)skrzydlowym w historii polskiego
    (i nie tylko) futbolu?

  98. mag,

    prawdę powiedziawszy, to wolę Grynberga z jego kompleksami z racji swego pochodzenia niż Allena z jego kompleksami i natręctwami związanymi z jego niedochodzeniem (do trwałego związku z kobietą lub do orgazmu). Swoją drogą ciekawe zestawienie: Grynberg – Allen. To nie tylko nie ta sama liga, ale nawet nie ten sam sport…

    Pozdrawiam

  99. Michał
    Piszesz o „jajach z demokracji” w Polsce.
    Otóż właśnie w demokracjach europejskich ludzie tyraja, bez względu ba płeć do 65-67 roku zycia i to juz od dość dawna.
    Również sześciolatki zapychają do szkoły z tornistrami i jakoś to im nie szkodzi.
    Jak czytam lub słucham ludzie co to im „wszystko źle”, kojarzy mie sie filmik pod tym tytułem, który puszcza czasem Grzesiek Markowski w „Szkle kontaktowym”.
    Jakobsky
    słusznie przywołuje cię do porządku w kwestii Kosińskiego. Może on i oszust, ale niepospolity, bo zdolna bestia

  100. W powracającej co jakiś czas dyskusji o karze śmierci uderzać musi zadziwiający brak logiki i koherentnosci stosowanej argumentacji po obu stronach – zarówno wśród zagorzałych przeciwników jej stosowania jak i zwolenników.

    Gdy idzie o przeciwników kary śmierci, to z taką samą łatwością, z jaką bronią oni wymierzania jej nawet zwyrodniałym seryjnym mordercom, podchodzą do jej stosowania wobec niewinnych nienarodzonych. bez dania im nawet szans na popełnienie najmniejszego występku. Tu ich reka wymierzająca ‚sprawiedliwość’ nie cofa się przed zadaniem śmierci.

    Gdy zaś idzie o zwolenników jej stosowania, podpierajacych się przy innej okazji chrześcijanskią koniecznoscią obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, twarda logika prawa człowieka do naturalnej śmierci pęka w przypadku wizji surowego karania.

  101. Michale!
    Jeszcze dwa słowa a propos Palikota.
    Nie wiem, dlaczego się go czepiasz w sprawie legalizacji burdeli. Przeciez każdy wie, że tzw. agencje towarzyskie, czyli przedsiębiorstwa bisnesowe, to krypto burdele. Rzecz wyłącznie w nazwie, a jak się przedstawia kwestia płacenia podatków „od działaności” – nie wiem.

  102. TJ,

    dziś na szczęście nie potrzeba popełniać tak dramatycznych czynów jak zapisanie się na WUML w celach poznawczych jeśli chodzi o marksizm. Pytanie ze wszechmiar uzasadnione: czy motor postępu stanie, skoro w komuniźmie znikną wszystkie sprzeczności i zapanuje harmonia ?

    Marks miał prawo nie używać słowa innowacyjność, ale nie miał on prawa niedostrzegać w swym geniuszu wpływu generowanego przez burżuazję zachodnio-europejską rozwoju technicznego. Kiedy Marks pisał swoje teorie, maszyny parowe już od dziesięcioleci dyktowały tempo produkcji dóbr, nawet przekształcały tak zachowawczy sektor działalności gospodarczej jak rolnictwo. Rozwijała się sieć kolei – na tamte czasy rewolucja technologiczna porównywalna z dzisiejszymi wielkimi etapami innowacyjnymi. To były wielkie innowacje, które nawet jeśli nie nazwane po imieniu, to istniały i napędzały rozwój świata zachodniego, rozwój już wtedy wkraczający w fazę wykładniczą.

    Marks wielu rzeczy nie dostrzegał choć miał ku temu sposobność, wiele rzeczy zinterpretował po swojemu, do czego z pewnością miał prawo, ale co czyni spuściznę marksistowską anachronizmem, tak więc wracanie do dzieł Marksa dziś stanowi naiwną próbę wejścia do tej samej rzeki dwa razy, po raz drugi po 150 latach. Mogę zrozumieć pierwszy odruch chwili, kiedy w stanie zdunienia i zagubienia spowodowanymi kryzysem z roku 2008 sięgnięto po dzieła Marksa, szukając tam odpowiedzi na pytania i wyjaśnień wedle potrzeb. Dziś jednak emocje opadły i równie dobrze jak po Manifest, można także sięgać po Nostrodamusa lub z kodu Biblii starać się odcyfrować teraźniejszość.

    Pozdrawiam

  103. jasny gwint pisze
    2011-11-29 o godz. 09:59 , ze pisarze lub narratorzy sa oszustami. JW pisze prawde, pisarze konfabuluja i kto tu jest oraz dlaczego winny? JW ma klopoty z postrzeganiem literatury. Jego problemem sa pytania ze szkoly podstawowej; co autor(ka) mial(a) na mysli?.
    ET

  104. ..w kwestii tego pospolitego oszusta Kosińskiego, obnoszącego się po świecie ze swoim fałszywym, pomalowanym ptakiem, wywalonym bezwstydnie na widok publiczny, ku pokrzepieniu ludzi bez serca oraz wstydu. ..

    Powyzsze jest swiadectwem braku swiadectwa szkoly niedzielnej. Jesli tak postrzega sie literature, to wielu narratorow nalezaloby postawic przed sadem. Biedni sedziowie……

    ET

  105. …Znaczy to, że amerykanie zrobili z Polaków …

    JW walczy ze zrozumieniem bez rozumienia roznicy miedzy signifiant ,a signifié.

    ET

  106. oczywista poprawka:

    Gdy idzie o przeciwników kary śmierci, to z taką samą łatwością, z jaką bronią oni nawet zwyrodniałych seryjnych morderców przed wymierzaniem im kary śmierci, podchodzą do jej stosowania wobec niewinnych nienarodzonych…

  107. do mag pisze:
    2011-11-28 o godz. 19:50
    tez bym chcial; nie podoba mi sie natomast okreslenie „natrectwa”. Nieladnie pachne.
    ET

  108. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,10725436,_Pelno_tu_pier____Polakow_____Brytyjka_aresztowana.html

    34 to jescze mlodosc ? Czy tylko stan wskazujacy w ktorym wiek nie ma znaczenia ? Bo chyba nie „znak czasu „?

  109. @Jakobsky

    Pelna zgoda co do Allena; niewyzyty gadatliwy erotoman, impotent. Jego bon moty podobaly mi sie do trzeciego filmu, a im dalej to coraz bardziej irytowaly.

    Co do marksizmu, tez pelna zgoda. Jedno tylko zastrzezenie: Marks dostrzegal zaslugi burzuazji(kapitalistow) w rozwijaniu srodkow produkcji(maszyna parowa etc), ale uwazal, ze sa to tacy uczniowie czarnoksieznika, ktorzy rozkrecaja piekielna maszyne nad ktora przestana panowac i dlatego tylko komunizm, z gospodarka planowa bedzie mogl te bestie nie tylko okielznac, ale ja przede wszystkim wykorzystac w celu sprawiedliwego zaspakajania potrzeb spoleczenstwa.
    Jasny Gwint proponuje nam przejazdzke dylizansem i wydaje mi sie , ze ku jego utrapieniu nikt nie chce wsiasc do tego anachronicznego pojazdu. Ja w kazdym razie przewijam, no ale Manifest kiedys czytalem z rownym uwielbieniem, tyle, ze mialem 20 lat i nie znalem zadnej innej rzeczywistosci poza prlowska
    Pozdrawiam LP
    PS. Mam nadzieje, ze mimo malego starcie miedzy nami zgoda, bo czytam Twoje wpisy z zaciekawieniem , sa niebanalne

  110. Kosinskiego nie odkryl Pan Passent – to tak dla sprostowania….

    Panie Georges53,

    Wracajac do Australii (lece za 2.5 tygodnia na miesiac tak a propos) to to wszystko prawda co Pan napisal – wiekszasc tych obrzydliwosci to naprawde antypatyczny John Howard zaraza i taki australijski Rumsfeld lub Bush (tfu tfu) – falszywa gnida i manipulator o mentalnosi dyrektorka szkolki niedzielnej.

    Piszac, ze Australijczycy nie kupuja bullshitu oczywiscie generalizowalem – gdyby nie przymus glosowania to do urn poszlo by pewnie ze 25% bo reszta bylaby na rybach albo na plazy.
    Rzad sie na szczescie malo wpycha w zycie ludzi (w porownaniu do innych miejsc) i moze dlatego wszystko w miare dobrze funkcjonuje.

    Ja pisalem o swoich osobistych doswiadczeniach – przylecialem do Australii w 1987 roku jako uciekinier z raju Pana Passenta – Australia dala mnie i mojej rodzinie darmowy hotel w Springfield (cos na ksztal campusa) z wyzywieniem – darmowym 3 miesiecznym kursem angielskiego dla profesjonalistow, pomogli napisac CV i dali wyprawke ale dopiero jak znalezlismy mieszkanie odpowiednie dla naszych potrzeb na Inkerman Street.
    Na pierwsze wakacje zaproponowano nam dom w Warnambool (Great Ocean Road) gdzie codziennie rano jakas tajemnicza osoba pdrzucala kosz pelny roznorodnych owocow.
    Dostalem prace w zawodzie po 4 miesiacach zaraz pozniej moja zona (tez architekt) i urodzil sie nam drugi syn w szpitalu z widokiem na Australian Open gdzie za panstwowe pieniadze Ania miala swoj pokoj bez czekolady ani koniaku dla doktora.
    Pierwszy dom kupilismy po 4 latach itd…

    Nie moge narzekac na Australie.

    Wiem jak to wygladalo z tymi moimi kolegami, ktorzy polecieli do USA …

  111. Jacobsky pisze:

    2011-11-29 o godz. 12:54
    TJ,

    „dziś na szczęście nie potrzeba popełniać tak dramatycznych czynów jak zapisanie się na WUML w celach poznawczych jeśli chodzi o marksizm.”

    Mój komentarz

    Studiowanie na WUML-u, to był taki rodzaj badan uczestniczących, zapoznawanie się w naturze ze stanem rzeczy w dziedzinie najważniejszej dla przewodniej wtedy siły, czyli w nadbudowie. Informacje z pierwszej ręki, z matecznika (miałem zaszczyt czytać tzw. wewnętrzne biuletyny), na gorąco, postawiły dla mnie krzyżyk na filozofii przepowiedniowej Marksa.

    Bo cóż to za filozofia, która ma zmieniać świat, a nie znajduje ni posłuchu, ni zrozumienia u jej praktycznych realizatorów.

    Nie znalazłem tam śladu misji, entuzjazmu i chociażby częściowej aprobaty.

    Te wszystkie wartości dodatkowe, klasowe antagonizmy, sprzeczności kapitał-praca były odrzucane hurtowo jako wymysły salonowego marzyciela, klepane jak pacierze na tzw. seminariach, odwalane dla spokoju jako jeszcze jeden uciążliwy obowiązek.

    Żaden z nich nie wysilił się aby przyjąć jakąś postawę zrozumienia, wejść w buty 19-wiecznych obserwatorów, eksperymentalnie zająć stanowisko aprobujące. Nie, to było ponad siły tych studentów, aktywistów marksistowsko-leninowskiej wizji. To już wtedy było rażąco teoretyczne, oderwane od praktyki, nie przystające do rzeczywistości, do współczesnych wyobrażeń, wydumane, życzeniowe.

    Pzdr, TJ

  112. Potępiać archaiczność Marksa można…..
    Mili dyskutanci, czy znacie bardziej współczesną koncepcję?
    Przystający do realiów opis świata?
    Jakiś bardziej adekwatny model, filozofię, analizę socjologiczną, teorię wyjaśniającą?

    W moim prywatnym odczuciu, zbliżamy się do Nowego Średniowiecza.
    Feudalizmu opartego nie na własności ziemi, środków produkcji, lecz pieniądza.
    Zamiast magnatów, potentatów przemysłu, mamy posiadaczy kapitału w ilości kilku tysięcy.
    Anonimowi, stojący ponad prawem, są współczesnymi władcami marionetek……

  113. Cóz pytanie czym ja jestem, cóz tu pisac wsród sztuki, kultury dobrze sie czuje, kim ja jestem nie jestem w koncu lewicowa osoba, cóz a Krytyka Polityczna, mysle, ze jest potrzebnia w społeczenstwie, a sama głosuje na PO, partii wolnorynkowa, do demokracji jest potrzebnie wolny rynek i wolno myslacy ludzie, który w swoja wiedza sa potrzebny w społeczenstwie, a społeczenstwo ma swoje potrzeby, oby dobre potrzeby czy pomysły na zycie, cóz tu pisac moze tak jak ma byc rozsadna scenia polityczna, to radio tez powinno istniec, odgrywac istotnia role, odziaływac dla ludzi, w sensie pozytywnym, a Pis to nie jest taka głupia partia, doskonale odnajduje sie na scenie polityczne, ma co powiedzienia o gospodarce

  114. ET
    Znam i mam większość książek Grynberga. Cenię sobie zwłaszcza „Żydowską wojnę”, Życie codzienne i artystyczne”, „Kadisz”, Memorbuch”, a także tomiki wierszy, chocby „Pomnik nad Potomakiem”. Świetne sa jego eseje zebrane np. w „Monologu polsko-żydowskim”.
    Przyznasz jednak, że to pisarz jednego tematu i dlatego użyłam określenia „natręctwo”, które źle ci się kojarzy. Ale to tylko tyle.
    Wybacz, a mnie chyba o antysemityzm nie podejrzewasz, ale swego rodzaju „natręctwem” jest twoje nieustanne powracanie do kwestii antysemityzmu często zupełnie mal a propos, na co nieraz zwracali ci uwagę blogowicze.
    Pozdrawiam.
    P.S. Czy znasz ksiązki Agaty Tuszyńskiej? Np znakomite biografie Singera i Wery Gran? Jeśli nie , to gorąco polecam.

  115. Jacobsky i Lewy Polaku!
    Poczuwam sie do wywołania tematu Woody Allena na okoliczność pisarstwa i szajb Kosińskiego. Tak jakoś panów powiązałam może niezbyt szczęśliwie na użytek literatury i filmu. Ten pierwszy drwi sobie raczej ze swojego nienazbyt nachalnie przywoływanego żydostwa (w końcu ominęła go wojna z racji amerykańskiego życiorysu), a drugi hodował w sobie gigantyczne traumy jako ocalony.
    Lewy! – uwielbiam wczesne filmy Allena, ale – masz racje – na stare lata zrobił się z niego nudnawy pierdziel-erotoman.

  116. Politykowi PiS-u pokićkała się numeracja Rzesz

    „Z wczorajszego wystąpienia Radka Sikorskiego dowiedzieliśmy się, że gwarantem polskiego bezpieczeństwa jest powrót do IV Rzeszy, do hegemonii Berlina i Niemiec” – mówi w Kontrwywiadzie RMF FM poseł PiS-u Joachim Brudziński.

    Mój komentarz ironiczno-sarkastyczny

    Panie Joachimie,

    Pierwsza Rzesza – Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, 962–1806;

    Druga Rzesza – Cesarstwo Niemieckie zjednoczone pod egidą Prus, 1871–1918;

    Trzecia Rzesza – państwo pod wodzą Hitlera, 1933 – 1945.

    Czwartej Rzeszy nie było. Do czego Sikorski miałby powracać?

    PiSowscy aktywiści (i aktywistki) są ciency z historii, jak chmielowe tyczki, łącznie z Prezesem.

    Jeśli chodzi o numerację Rzesz, to nie trzeba było mieć małej matury, wystarczyło uważnie śledzić media, temat jest jeszcze świeży, hasło „III Rzesza” powraca przy wielu okazjach i ten kiep, któremu nie weszło hasełko w łeb, tak popularne i proste pojęcie, które zrozumie już kura na grzędzie i borsuk leśny i czarny kruk, a w główce Achima – cztery – puk, puk.

    Pzdr, TJ

  117. georges53 pisze: 
    2011-11-29 o godz. 09:06
    „Nie wiem czy prawidlowo odczytuje Pana intencje, ale jesli Pan zamierza bronic honoru Polski i polskiego zolnierza ( albo zolnierza amerykanskiego czy tez np. australijskiego… Przyklady na zadanie…), to this ship has already sailed. Panski wysilek jest daremny.”

    Szanowny Panie Georges53,

    ja wiedziałem, wiedziałem, że kiedyś dojdzie między nami do spięcia.

    Ja nie mam zamiaru nikogo bronić, chrzanić o honorze, Ojczyźnie, patriotyzmie, medalach itd. ale i tak bardzo się różnimy, co zauważyłem już przy kwestii tego palestyńskiego chłopaka, któremu żołnierz izraelski kamieniem przetrącał ramię czy obojczyk.
    Obejrzałem, a jakżeby nie, ale też sięgnąłem dalej (nie mam linka niestety) do wywiadu z tym dzieciakiem (był to podobno ten właśnie, który mówił, że chwilę wcześniej z jakiegoś RPG-7 czy czegoś w tym rodzaju rozwalił izraelski czołg i szykował się do następnej akcji) . Oczywiście, wiarygodność tego wywiadu jest też wielce wątpliwa (bo Operacja „Hasbara” itd. itp.) ale wątpliwości u mnie zasiane.

    Pana sobie wyobrażam jako wrażliwego pacyfistę, szlachetnego człowieka, pełnego współczucia dla ofiar niesprawiedliwości ale ja jestem nieco inny niestety i nie potrafię oglądać Świata tylko z Pańskiej perspektywy, bo może było np. tak:

    Żołnierz izraelski odbywający obowiązkową służbę wojskową, nienawidzący wojny i tego co robi, dopada szczeniaka, który szykuje się do rozwalenia czołgu czy wozu pancernego, w którym za chwilę mogą się smażyć jego koledzy.
    Tu już nie ma nic do rzeczy zbrodnicza wobec Palestyńczyków polityka państwa izraelskiego, bo w jakiejś dynamicznej sytuacji to są tylko nieważne pierdoły. Obowiązkiem tego żołnierza (również moralnym) w danej chwili było zapobieżenie zagrożeniu utraty życia jego kolegów. Niech Pan sobie wyobrazi siebie w tej sytuacji. Widzi Pan np. szczeniaka, który wyciąga stingera i zaczyna mierzyć do Pańskich kolegów w transporterze. Co Pan robi – rozważa politykę? – jakieś moralne imponderabilia? – czy rozwala Pan gówniarza?
    Sadzę, że Pan może nie pociągnąć za spust, bo taką ma Pan konstrukcję ale wie Pan, potem będzie Pan musiał opowiedzieć młodym żonom, może dzieciom i rodzicom Pana kolegów, jak zginęli. Czy Powie im Pan, że mógł temu zapobiec? – czując cały czas smród palącego się ludzkiego ciała w stalowej puszce ( a zapewniam, że to zupełnie inny zapach niż steku, który się Panu z grilla zsunął w ogień).

    W rezultacie, gdyby groziło mi znalezienie się w jakiejś takiej ekstremalnej sytuacji, to jak Pan myśli, kogo bym wybrał, (gdybym miał taka możliwość) by troszczył się o mój tyłek tak samo jak ja np. o Pański? – Pana czy tego bezwzględnego i bezrefleksyjnego żołdaka, (którego akurat polityka nie interesuje, żadnych reportaży Pilgera nie zna i ma gdzieś to całe moralizowanie gdy trzeba zadbać o to by wrócić do domu w jednym kawałku i na własnych nogach)?

    Co to wtedy ma do rzeczy, że akurat jesteśmy traktowani instrumentalnie w wojnach np. o ropę czy o to żeby bankowość islamska nie zagroziła Rotshildom, Goldman-Saxom czy JP Morganom albo jakieś inne bzdety z tablicy Mendelejewa?

    A tu przyjeżdża do Polski jakaś c..a, może ładna i stary piernik chcąc się popisać przewozi ja żwawo po Warszawie z czego ta wyciąga od razu wnioski o posiadanych przez starego satyra gwarancjach bezkarności i „licence to kill”. To chore jest.
    Przecież jej kolega po piórze i „szkiełku”, nie wojak przecież, jechał dwa razy szybciej po ruchliwej ulicy Warszawy z predkością ok ćwierć tysiąca km/h, zabił kolegę dziennikarza a z siebie zrobił kalekę i co? – snajperem był może w Iraku?

    Szanowny Kolego blogowy z Antypodów, tu na blogu jest kilku takich spryciarzy, co robią wodę z mózgu „ciemnemu ludowi” wywodami w stylu takim, że jeśli się tresowanej pchle wszystkie nogi z tyłka powyrywa i ona zaprzestaje wykonywać skoki na komendę, to będzie znaczyło, że ogłuchła.

    Ja na taki pic jestem nieco odporny, dlatego tak upominałem się u WG o ocenę wiarygodności. Dziękuję za wskazanie drugiego źródła ale proszę wziąć pod uwagę, że chodzi o jeden i ten sam tekst wygłoszony przez tego samego osobnika, może zazdrosnego o skuteczność „gromków”.

    Nie ma między nami sporu co do tego, by zbrodniarze stawali przed sądem i ponosili zasłużone kary ale na razie, to „gromków” tylko my tutaj sądzimy na podstawie jednak wątpliwych przesłanek.

    Przepraszam, jeśli Pana rozczarowałem ale jeszcze raz podkreślam, jesteśmy inni więc nie mam nawet zamiaru Pana do niczego przekonywać, bo – zdaje się – w pewnych kwestiach jestećmy niereformowalni. Ja to szanuję i rozumiem.

    Ale kto wie, może jednak łączy nas nie tylko ta przypadłość, że na większej fali obydwaj jesteśmy przewieszeni przez reling więc serdecznie pozdrawiam, Nemer

  118. Ja też sądzę, że „mamy posiadaczy kapitału w ilości kilku tysięcy.
    anonimowych, stojących ponad prawem, są oni współczesnymi władcami marionetek”
    . Marionetki to ci, którzy mają trochę mniej kapitału, oraz my .. 99 procent. Tak jest, 1 procent na górze to zbyt grube oszacowanie, bodaj PaulKrugman zaproponował skupić obserwację na 1 promilu, też zbyt grubo, uważam. Należy zogniskować wzrok na 1/1000000 ludzkości, na 7 tysiącach władców. Czy oni wspólpracują ze sobą, aby zgnoić resztę, czy walczą między sobą tworząc koterie, a potem osiągnowszy swój cel tworzą nowe sojusze, rozgrywają nową grę, a to o ropę, o żywność, o szczepionkę grypy, o Grecję i Libię, o myśl ekonomiczną, niszczą filozofię, wpadli na pomysł rozwalić wszystkie szkoły i systemy, heglizm i egzystencjalizm, i zaprowadzić postmodernizm z eklektyzmem totalnym, aby marionetki na dole nie mogły się zorientować, ani znaleźć wyjaśnienia, ani zinterpretować choćby cząstkowo o co w tym wszystkim magnatom finansowym chodzi? Nie pomoże wstąpienie do WUMLu, do żadnej biblioteki, Platoni i Arystotelesi obaleni przez miałkie i bezsensowne media, przez gonitwę za forsą, ciupeńką porcją tego co przecieka przez palce herosom finansjery. Co nam pozostaje, czytać wiersze?

    Był sobie pan Maluśkiewicz
    Najmniejszy na świecie chyba.
    Wszystko już poznał i widział
    Z wyjątkiem wieloryba.

    Pan Maluśkiewicz był – tyci,
    Tyciuśki jak ziarnko kawy,
    A oprócz tego podróżnik,
    A oprócz tego ciekawy.

    Więc nie można się dziwić,
    Że ujrzeć chciał wieloryba,
    Bo wieloryb jest przeogromny,
    Największy w świecie chyba.

    Pan Maluśkiewicz wesoły,
    Że mu się podróż uśmiecha,
    Zrobił sobie z początku
    Łódkę z łupinki orzecha (…)

  119. Dziwny proces, żeby pan agent, a od niedawna szanowny poseł zaczynał karierę polityczną w sądzie – stwierdził. – Mężczyzna, który zaczyna z Henryką Krzywonos, to ciekawy facet. Ja bym z panią Krzywonos się nie procesował – dodał.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10725719,Kaczmarek_z_Netzlem_bronia_Krzywonos_przed_agentem.html#ixzz1f7ZjCKxi
    ——————————–
    Fajne takie……
    Biedny pan Kaczmarek, zadarł z niewłaściwą kobietą…..

  120. wiesiek59 pisze:
    2011-11-29 o godz. 17:20

    No wlasnie to co napisales to moze byc szkic nowej teorii opisujacej wspolczesne spoleczenstwo. Trzeba by chyba zasiasc do biurka i rozwinac ja. Ale wlasciwie co tu rozwijac, jak wszystko powiedziales.

  121. TJ pisze:
    2011-11-29 o godz. 18:38

    Tjocie zbyt wiele wymagasz od posla Brudzinskiego, skopiowalem to co napisalem u pani Paradowskiej a propos tego mysliciela

    Joachim Ruska Trumna vel III Rzesza, jako uczen w liceum w Nowym Saczu sypnal swoja kolezanke, ktora na poczatku stanu wojennego przyniosla do szkoly znaczki z solidarnoscia i rozdawala je w klasie. Rowniez warte jest przypomnienia, ze wychodzac z gabinetu dyrektora Joachimowi brzydko pachnialy spodnie. Zdumiewa mnie wiec jego odwazne zaatakowanie ministra Sikorskiego.

    Jest to chyba najobrzydliwszy pisuar, chyba nawet gorszy – co moze sie wydac niewiarygodne – od Ryska Czarneckiego, a nawet samego Jarkacza

    Pozdrawiam
    LP

  122. Aga
    Cóż tu pisać. Rozumiem, że wszystkie partie są OK, radio jest OK. Społeczeństwo ma swoje potrzeby, a PIS „ma co do powiedzenia o gospodarce”.
    Wszystko to pięknie, tylko że nie czaję, co Ty masz do powiedzenia.

  123. do mag pisze:
    2011-11-29 o godz. 17:55

    Zaluje, ze dazenie do poprawnosci nazywasz natrectwem. Podobnie czynisz z ciezka choroba , ktora jest PTBS , piszac, ze Grynberg choduje swoja traume. Z traumy nie mozna sie wyleczyc i nie ma to nic wspolnego z chodowla czegokolwiek. Jak widzisz (oczywiscie o nic Cie nie posadzam) jezyk nas niesie, nie zawsze tam, gdzie chcielibysmy sie umiescic. Uzywaz „chwytu” piszac, ze natrectwo mi sie zle kojarzy. Okreslajac kogos pejoratywnie zwalasz posmak swojego pisania na moje nieszczesne skojarzenia. Krotko mowiac, najwazniejsza funkcja jezyka jest po komunikatywnosci jego funcja spoleczna. Zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy, kto uzywa jezyka antysemickiego jest antysemita, jego (jej) jezyk owszem tak. I tylko na to zwracam czesto uwage. Nie znajac sie, zdani jestesmy w blogosferze li tylko na jezyk, a nie na mozolne interpretowanie tegoz. Dla Falicza np. poprawnosc jest niepoprawna niepoprawnoscia. Dziekuje za polecone ksiazki. Historie S i WG znam dokladnie. Da mnie fakt bycia pisarzem jednego tematu (ciagle w Polsce nieznanego) wyroznia Grynberga. Ciekawa tez jest jego poezja. Zauwaz prosze, ze moje powroty do antysemityzmu maja miejsce po antysemickich wpisach, obojetnie czy zamierzonych, czy nie, obojetnie czy swiadomych czy tez nie. To nie ma dla mnie znaczenia. Krytykuje wpisy, potem, gdy zachodzi potrzeba, piszacych. Chociaz oni mnie mniej interesuja, bo czesto nie do poprawienia. Na jezyk warto jednak zwracac uwage. Smieszy mnie tez czesto obrona antysemickich wpisow, nawet jesli byly nieswiadomie antysemickie. Mam nadzieje, ze mnie rozmiesz i wyrugujesz z naszej korespondencji natrectwo, chodowanie traumy oraz podejrzliwosc. Nie musze nikogo o nic podejrzewac i tego nie czynie. Reaguje na ewidentna niepoprawnosc, do czego rowniez „namawiam”. Mialem kiedys przed laty okazje pracowac w znanym Centrum Terapeutycznym dla osob z syndromem traumy. Interesuje mnie szczegolnie jej „transpokoleniowosc”.
    Lacze rowniez pozdrowienia.
    ET
    PS
    Po ukonczeniu lektury pamietnikow Grynberga zaczne go tu cytowac. Jego komentarze sa czesto bolesne. Grynberg jednak najczesciej bronil Polakow i Polki przed oskarzeniami o antysemityzm. Bo przeciez nie Polacy i Polki, tylko poszczegolni osobnicy etc..

  124. Lewy Polak 14.56
    Twoja charakterystyka Allena jest szczytem żałosności. Nazywanie impotentem człowieka który miał takie kobiety których ty nie jestes w stanie sobie nawet wyobrazić …no nie tego sie po tobie nie spodziewałem. To chyba jakaś patologiczna zazdrość.
    Natomiast inteligencją i poczuciem humoru Allen mieści sie w pierwszej trójce pisarzy swiata, a na pewno scenarzystów. Jego dialogi filmowe to ekstraklasa wiec twoje mędzenie że jest erotomanem, to juz nawet nie jest śmieszne i żałosne, to jest tragedia !!!!!
    Brak poczucia humoru to kalectweo umysłowe i zanik inteligencji zarówno erudycyjnej jak emocjonalnej . Wykazałeś że jest to twoja najsilniejsza cecha osobowoiści.
    Pozdrowienia

  125. Andrzej Falicz (15.43),

    z opisu Twojej australijskiej przygody u progu nowego życia wynika, że przeżyłeś tam prawdziwą komunistyczną indoktrynację (i czujesz się z tym dobrze).
    Masz mocny kręgosłup, bo nie poddałeś się dotychczas blogowej indoktrynacji;).

    Życzę wytrwania

  126. mag – 18:07
    Twój wpis jest jak miód i małmazja na moje skołatane serce 😀
    Nie tak dawno wpisałam się w pewnym blogu na temat właśnie filmów Woody Allena. Napisałam, że nie lubię jego filmów, ale ostatni obejrzałam, zachęcona recenzjami i nie żałuję…
    No i dostało mi się… Że do tej twórczości trzeba dorosnąć, aby ją smakować, jak wyrafinowany koneser. Poczułam się maleńka i przydeptana, próbowałam się nieco odkuć, ale dowiedziałam się, że na dodatek jestem złośliwa 😥
    No to sobie poszłam i już, ale zadra jednak tkwiła aż do tej chwili, gdy przeczytałam twój wpis 😀
    Nie jestem sama, jak ten palec… Warto dla takiej chwili przeglądać wpisy innych ludzi. Dzięki 😆

  127. @TJ pisze:
    2011-11-29 o godz. 18:38
    „Politykowi PiS-u pokićkała się numeracja Rzesz”

    Jemu się III Rzesza pozajączkowała z IV RP 🙂

  128. LEWY POLAK, 14,56. Wcześniej już wyjaśniałem Ci, że moją intencją publikowania po kawałku Manifestu nie jest wsiadanie do jakiegoś starego dyliżansu, a przypomnienie ważnej pozycji literatury i myśli światowej. Jest to skierowane dla ludzi wrażliwych, ciekawych i inteligentnych. Nie dziwię się więc, że w dawnych czasach byłeś nim zafascynowany. Więcej takich było i nie ma się czego wstydzić. Widać, że wielu tutaj piszących nie sprostało i wobec braku spodziewanej wrażliwości wycofało się na inne blogi, zaśmiecając je pustą gadaniną. A jest teraz szczególna pora aby wrócić do niektórych myśli Marksa i myśleć o uratowaniu tego co jeszcze jest możliwe z dogorywającego kapitalizmu zagrożonego niebywałym kryzysem, który sam sobie zgotował. Zgodnie zresztą z przewidywaniami Marksa. Brak ku temu w pierwszym rzędzie woli politycznej, o czym pisze Habarmas w znakomitym felietonie w GW z 19.11. pt. „Nie o taką Europę szło”. Bredził na ten temat Sikorski w Berlinie, a o Habermasie nikt tutaj słowa. Ukończyłem właśnie dzieło Pani Susan George, francusko amerykańskiej sędziwej politolożki. Książka stanowi oskarżenie gnijącego i brutalnego sytemu, jednocześnie proponuje wiele dróg wyjścia z niego, głównie dla ocalenia poszkodowanych miliardów i samej planety. Oto kilka jej myśli; ” Strach odbiera głos społeczeństwom kapitalistycznym, a dziś wiele osób boi się. Boją się, że sytuacja ulegnie jeszcze pogorszeniu; że stracą pracę jeśli takową mają,że nigdy jej nie dostaną, jeżeli jej nie mają; że życie ich dzieci będzie jeszcze trudniejsze niż ich samych. Boją się,że stracą prawo do ubezpieczenia zdrowotnego i do zasiłku dla bezrobotnych. Wielu szczególnie w Stanach Zjednoczonych,żyje z dnia na dzień w obawie,że jutro wylądują na ulicy.
    Równocześnie, z tych samych powodów ludzie ci odczuwają złość. Widza bowiem, że system, w którym żyjemy, jest niemoralny, nagradza winnych i karze niewinnych. Banki otrzymały w prezencje biliony dolarów /14 bilionów/ z publicznej kasy, które przeznaczono na wypłaty wynagrodzeń i niebotycznych premii dla ich szefów. ci, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za kryzys, zostali ograbieni dwukrotnie:za pierwszym razem gdy pozbawiono ich bezpieczeństwa gospodarczego; za drugim, gdy postanowiono,że pieniądze z ich podatków i podatków ich dzieci nie pójdą na tworzenie dóbr publicznych i na ogólna poprawę warunków życia, ale na odbudowę skrajnie dysfunkcyjnego systemu.”
    W ten sposób cała ta książka, napisana nie 150 lat temu a w tym roku. I tego nawet Marksowi nie mogło śnic się po nocach. Zakładam, że jak zwykle książki nikt tu nie przeczyta, z lenistwa i braku wszelkiego zainteresowania. W spokoju i w supermarketach będą czekać na falę kryzysu i zapowiadanej wojny. Później pójdą się pomodlić.

  129. Nemer (11-29 o godz. 20:17)
    Kolego! wiedziałem, że mogę na Cię liczyć, na kunszt i na pryncypialność z jasnością widzenia.
    Masz-5

  130. Niedouczony polityk na pozycji jest niebezpieczny dla państwa

    PiS-wcy próbują ściemniać na temat wypowiedzi Brudzińskiego o „powrocie do IV Rzeszy”.

    „IV Rzesza” to inne nazwanie imperialnej pozycji Niemiec w UE – powiedział Adam Hofman w „Kropce nad i”.

    Jesteśmy świadkami krystalizowania się czołówki propagandowej w PiS-ie. Składa się ona dzisiaj z Brudzińskiego ruskiej trumny – najmniej lotnego ptaka, Hoffmana-nielota nieudolnie prostującego wypowiedź kolegi (patrz powyżej) oraz trzeciego cudaka – Kamińskiego, który wplątał się ostatnio w temat sam raz dla policjanta – katechizm katolicki.

    Śledząc ich wypowiedzi, słuchając ich pokrętnych wywodów, dochodzę do smutnego wniosku, że niedouczony polityk, jeśli jest postawiony na znaczącej, ważnej dla polityki zagranicznej pozycji, niechby tylko w opozycji, czyni wiele szkody dla państwa.

    Po pierwsze psuje reputację państwa, niszczy jego wizerunek, po drugie jest łatwym celem dla zagranicznej konkurencji, jeśli chodzi o konfrontację polityczną, po trzecie wnosi element zamieszania do polityki zagranicznej, która w podstawowym założeniu, jeżeli chodzi o tzw. interes narodowy, o który bohatersko się bije Prezes, powinna się opierać na pewnych wspólnych mianownikach pomiędzy rządzącymi i opozycją.

    Brutalna kontestacja burzy pewien porządek w sprawach zagranicznych, a głupie wypowiedzi zabierają nam autorytet, szacunek i zaufanie i znajdują się z reguły na pierwszych miejscach w sprawozdaniach szefów placówek dyplomatycznych składanych do swoich macierzystych krajów.

    Takie wypowiedzi nie obchodzą szerokiej opinii publicznej, ale docierają zawsze tam gdzie trzeba (patrz przecieki ujawniane przez wikileaks) i stanowią z reguły uwzględniany materiał przy podejmowania decyzji przez wszystkich sąsiadów i sojuszników.
    Głupota polityków opozycji jest zrazu śmieszna, ale na dłuższą metę szkodliwa dla państwa.

    Pzdr, TJ

  131. TJ @16:17

    Początkowo sądziłem, że TJ sobie z Wumlu dworuje. Happy end twojej/ Pana *
    przygody utwierdza jednakże wiarę w analityczną potęgę ludzkiego umysłu.

    Ja, będąc jeszcze małym brzdącem, codziennie przechodziłem obok tej enigmatycznej instytucji zajmujacej ładny, zabrany obszarnikom budynek w centrum Lublina. Wejścia pilnował ubrany w garnitur cerber, woń drażniły wydostające sie zapachy kawy oraz markowych papierosów ( Dukaty albo Płaskie). Wuml pozostał w mojej wyobrażni jako le bonheur énigmatique, którego nie dane mi było nigdy zasmakować.

    A teraz, od awanagardy blogowej dowiedziałem się o czymś lepszym, rodzimej Szkole Filozoficznej, swoistym Think Tank który nie otrzymał jeszcze należytej sławy.

    Nie żadna to Padwa, ni Ateny, ani Paryż czy też Oxford. To jest Mielec, a w zasadzie poligon koło Mielca który wyprodukował tak wiele znakomitych absolwentów.

    Ukłony.

    *niepotrzebne skreślic

  132. @ jasny gwint

    Może nie będzie tak źle – jakiś czas temu czytałem w papierowej Polityce felieton Gospodarza w temacie Dżerzi, i mimo całej sympatii, wspólnych nart itp. itd., nie była to stuprocentowa hagiografia.

    @ mag

    Po pierwsze średnia życia ludzi w owych „demokracjach” jest dłuższa od średniej życia w Polsce właśnie o tych kilka lat, na które rząd chce tu obywateli zaprząc w kierat, więc tamci po pracy mogą jeszcze na emeryturze kilka lat odpocząć, podczas gdy naszych obywateli czeka natychmiast odpoczynek wieczny – ku chwale budżetu ojczyzny, a po drugie, niekoniecznie musimy zawsze brać przykład z „zagranicy”, niczym zakompleksieni ubodzy krewni, i opierać się wyłącznie na wskaźnikach wzrostu ekonomicznego, zamiast na ludzkiej szczęśliwości. Sześciolatki chodzą tam do szkoły i owszem, w Holandii nawet chyba pięciolatki, tylko że to są zupełnie inne szkoły niż u nas, nikt tam nie tresuje uczniów od egzaminu do egzaminu, w pierwszych klasach nie stawia im nawet stopni, nauczyciele stanowią elitę, są szanowani, nikt im koszy na śmieci na głowy nie zakłada, nie mają statusu menela (często zasłużonego), więc nie ma co porównywać. Najpierw zmieńmy system edukacji, powróćmy do wzorca nauczyciela z powołania, kształćmy rzetelnie młodzież, pozwólmy jej na rozwój intelektualny, na własne zdanie, na własne prace, a nie pod klucz, nauczmy ją porządnie języków obcych, zamiast zamiast produkować roboty dla korporacji, poprzez ciągłe przygotowywania jej do kompletnie zbytecznej, schematycznej matury przez całe gimnazjum, a potem liceum, robiąc co rusz a to egzamin próbny, a to próbny egzamin egzaminu próbnego, a to próbę próby ich obydwu, a to egzamin końcowy, a to początkowy – co to ma być? Przecież to jakiś faszystowski obłęd.

    Co do Kosińskiego, niech mu ziemia lekką będzie – może i on zdolna bestia, ale oszust. Niezmiernie szkodliwy na dodatek, gdyż załgał bardzo wrażliwą materię, dał wielu niecnotom pretekst do poniewierania Polski latami, w oparciu o jego cyniczne kłamstwa. O ile to była jego książka oczywiście, co wcale nie jest takie pewne, aczkolwiek nawet jeśli był jedynie słupem, to przecież głupi nie był, świadomość wyrządzanej szkody Polsce musiał mieć, ale dla niego widać ważniejsza była solidarność plemienna, niż elementarna uczciwość.

    W materii burdele natomiast – agencje towarzyskie nimi niewątpliwie są, jednak propozycja Palikota to nie tylko utopia jeśli idzie o możliwość opodatkowania – bo to tak, jakby chcieć opodatkować Cosa Nostrę – oraz haniebny absurd z samego założenia, że to państwo ma być teraz stręczycielem, ale to przede wszystkim następny krok do spsienia społeczeństwa, do dalszej degeneracji, podczas gdy problem można rozwiązać np. jak w Skandynawii, karząc nie za przeproszeniem dziwki (co to są najlepsze, psia ich mać – jak pisał Brecht), a ich klientów. Nie ma także potrzeby nobilitowania stręczycieli upgradem na przedsiębiorców od siedmiu boleści. Chyba, że chcesz, aby twoja córka dostała w pośredniaku skierowanie do pracy w domu publicznym. A jeśli tak, to idźmy dalej – opodatkujmy także płatnych morderców i stwórzmy im związki zawodowe oraz kursy podnoszące kwalifikacje.

    Jeśli idzie o Woody Allena, to jestem dokładnie zdania absolwenta.

  133. LEWY POLAK,

    to jest w właśnie cały ambaras z tym cytowaniem MK: propozycja przejażdżki retro.
    Bo oczywiście nie można mieć za złe Marksowi, że nie napisał o tym czy o owym, ale fakt, że nie napisał stanowi dla spuścizny po Marksie bilet do lamusa.

    Ja już zapomniałem o co się poprztykaliśmy, a więc z pewnością nie było o co.

    Pozdrawiam serdecznie.

  134. @Nemer pisze:
    2011-11-29 o godz. 20:17

    Jak wróce z „zaświatów” to poszukam moje potyczki z ŻorżEM 59 W SPRAWIE CHŁOPCA: „Allah akbar i czołg zniszczony! ”
    Mam tu tylko namiastkę komputera.

  135. antonius. 09.59. Pozdrowienia i wytrwałości! Masz przynajmniej śliczną pogodę.

  136. antonius pisze:
    2011-11-30 o godz. 09:59
    „Jak wróce z „zaświatów” to poszukam”

    Antoniusie, czyżby rehabilitantki były aż tak atrakcyjne, że czujesz się jakbyś przebywał w „zaświatach”? Jeśli tak, to po powrocie Cię przesłucham „na okoliczność”, bo ja się z nieco podobnych przypadłości jak Twoje wykaraskałem sam i laskę odrzuciłem ale jakby w Twoim sanatorium znalazły się jakieś inne fajne „laski”, to następnym razem jadę z Tobą.
    Trzymaj się, znaczy tych dwóch rur między którymi pomykasz.
    Pozdrawiam, Nemer

  137. Andrzej Falicz pisze: 2011-11-29 o godz. 15:43
    ==========================
    UWAGA! To jest wpis to Pana Falicza; pozostali bywalcy PRZEWIJAC, PRZEWIJAC…
    ==================================

    Szanowny Panie Falicz, Dziekuje za odzew.

    >>>…to wszystko prawda co Pan napisal…>>>
    Dziekuje. sam tez chce napisac ze to co Pan napisal o swoich osobistych doswiadczeniach to tez 100% prawda.
    OBOJE widzimy OBIE strony tego samego medalu; to …encouraging… ( zapomnialem jak to po polsku…)
    Pan kladzie nacisk na jedna a ja na druga.
    I can settle for this.

    Pewne jest rowniez to, ze to jest chyba najlepsze miejsce, zeby przeczekac nadchodzacy kryzys, jakiby on nie byl….

    Pozdrawiam, Georges53.

    P.S. … ale to tez trzeba dodac…
    >>>… wiekszasc tych obrzydliwosci to naprawde antypatyczny John Howard zaraza i taki australijski Rumsfeld lub Bush (tfu tfu) – falszywa gnida i manipulator o mentalnosi dyrektorka szkolki niedzielnej.>>>
    Otoz niezupelnie sie zgadzam tutaj…
    Nie byloby Howarda bez elektoratu. Ze Howard, Downer czy Ruddock to gnidy, to nie niespodzianka; taki job… Ale oni nie mieliby co falszowac czy manipulowac gdyby nie wyborcy… najpierw wybrali ich dzieki Tampa a nastepnie children overboard…
    To ci dopiero bullshit tsunami…
    Ci ktorzy glosowali na children overboard, to ci sami ktorych spotyka Pan na plazy czy z wedka, a nawet ci fajni kumple w pracy…
    Bez pojecia…
    To tez Australia…

    Czy uwierzy Pan? pracowalem czas pewien w firmie obrabiajacej karton/papier; w tej firmie grubosc kartonu liczylo sie w jednostkach „um”. ( „um” jak UrszulaMagda; UM…). np. karton grubosci 200um.
    Otoz… probowalem ich przekonywac ze to mikrony! ( rzeczywiscie troche podobnie w druku, ale przeciez nie takie same… ), ale nie spotkalem sie ze zrozumieniem; jak Pan slusznie zauwaza nie lubia medrkowania…
    W calej 200osobowej firmie, a takze w licznych firmach kooperujacych, nie bylo NIKOGO ktoby slyszal o mikrometrach/mikronach… Nawet na suwmiarce odczytywali „um”…
    Jak mozna przejsc przez szkole i nie slyszec o mikronach?
    ( jesli Pan nie wierzy – rozumiem; tez bym nie uwierzyl, gdybym sam nie doswiadczyl… )
    To tez Australia…

    Wycialem i zachowalem dla potomnosci artykul gazetowy n.t. oficjalnego raportu rzadowego; podalacego ze jakies 40% ( te liczbe przytaczam z pamieci; doprawdy nie robi wielkiej roznicy jesli to bylo blizej 30% a nawet 20%… ) absolwentow HighSchool ( czyli maturzystow ) jest
    „functionnally illiterate”; ma trudnosci z czytaniem lub rozumieniem textu.
    Czy Pan pamieta zeby w Panskiej szkole 1/3 kolegow maturzystow nie umiala czytac? ja nie…
    To tez Australia…

    Ale mimo tego… slonce grzeje, ocean blekitny, a monsoon cieply… kraj funkcjonuje bez wiekszych zgrzytow… lucky country… mowi sie tez ze clever country, ale to troche na wyrost IMHO…

  138. absolwent,

    chyba zapominasz, że luźna dyskusja toczyła się na temat twórczości reżysera i scenarzysty, a nie wyroczni, od której zależy los świata i okolic. Allena możne rozumieć, ale jednocześnie mieć swoje własne zdanie o kreowanym przez niego neurotycznym światku, a więc po co ta neurotyczna reakcja na gusta innych ?

    Za dużo Woody Allena ?

    Pazdrawljaju.

  139. „Jak mozna przejsc przez szkole i nie slyszec o mikronach?”
    pyta Georges53
    Odpowiem anegdotą:
    Stary nauczyciel matematyki spotyka na ulicy swojego byłego ucznia – największego matematycznego matoła, jakiego spotkał w całej karierze pedagogicznej. Młody człowiek wysiadł właśnie z jaguara, jest obrany w garnitur Bossa, na przegubie złoty rolex, elegancka aktówka w ręce. Wita się serdecznie, a zapytany, czym się zajmuje, odpowiada:
    – Panie profesorze, kupuję długopisy po dwa złote, sprzedaję po pięć i z tych trzech procent żyję 😎

  140. ubrany 😳

  141. Panie Georges53,

    Oczywiscie ma Pan racje z Howardem – Ruddocka to nawet mialem „przyjemnosc” poznac na imprezie – jako zywo przypomina gada w ludzkiej skorze – taka postac prosto wzieta z „Wladcy Pierscienia”.
    Nie doszliby do wladzy gdyby nie mieli elektoratu.

    W zwiazku z papierem, o ktorym Pan pisze przypomina mi sie Perepeczko, ktorego znalem z jego okresu w Melbourne – pracowal wlasnie w…papierni.
    Poniewaz jak wiemy byl z niego kawal chlopa – on jeden potrafil przeciac reczna (a wlasciwie nozna) gilotyna najwieksza kryze papieru…
    Pozniej wrocil do Polski i zostal dyrektorem chyba teatru w Czestochowie.

    Co do elektoratu Howarda to moj znajomy z Brisbane niejaki Janusz z Torunia (nazwisko zachowam dla siebie…) pare lat po przyjezdzie do Australii przylaczyl sie to One Nation Party… wspolzakladajac klub tej partii na Sunshine Coast.
    Glownym haslem bylo jak wiemy chronienie Australii przed emigracyjnym „motlochem”…

    Specjalnie dla ET jest tez motyw zydowski – Pan Michal z Lodzi energiczny dzialacz polsko-zydowskiej emigracji – ofiara anysemickiej nagonki Jaruzelskiego i Moczara – pozyczyl ode mnie 700 dolcow.
    Po paru latach przyjechal zeby mi je oddac – wypilismy na te okazje karton najlepszego bialego wina pod sloncem „Cloudy Bay” zasnalem sterany bojami z tym wysmienitym trunkiem a moj zydowski kolega mimo duzej ilosci alkoholu ulotnil sie gdy spalem nie oddajac pieniedzy.
    Znowu lata pozniej spotykam Michala na Piotrkowskiej… jakgdyby nigdy nic – dziala teraz „jako aktywista polonii polsko-zydowskiej” przy Komorowskim…
    z Australii sie ulotnil – bo nie tylko ja mu pozyczylem kase.

    Oczywiscie byl niezwykle serdeczny – nawet powiedzial, ze poswiecil mi i mojej zonie caly rozdzial w przygotowywanej ksiazce o australijskiej polonii…

  142. Panie Georges53,
    Ignorancja Australijczykow… to pryszcz przy amerykanskiej:

    ….”
    Antyintelektualizm ma jednak w Ameryce długą tradycję. Od początku jej istnienia zdobywanie wiedzy – abstrakcyjnej i niepraktycznej – nie cieszyło się estymą. Prestiż jajogłowego intelektualisty profesora uniwersytetu nie mógł się równać z prestiżem człowieka czynu, najlepiej przedsiębiorcy.

    Zmieniło się to w czasach zimnej wojny, kiedy rządzący docenili rolę nauki w gospodarce i wyścigu zbrojeń, zwłaszcza atomowych. W drugiej połowie XX w. amerykańskie uniwersytety, doinwestowane i zasilone najwybitniejszymi emigrantami z Europy, zaczęły masowo produkować laureatów Nagród Nobla. Nauki ścisłe i społeczne stały się domeną Amerykanów.

    Kłopot z mapą
    Z badań wynika, że 63 proc. Amerykanów w wieku 18–24 lat nie potrafi znaleźć na mapie Iraku, 88 proc. Afganistanu, a 70 proc. Korei Północnej, chociaż o krajach tych od dawna głośno jest w mediach. Mimo obfitości newsów z Bliskiego Wschodu trzy czwarte nie wie, gdzie leży Izrael ani Iran, a 63 proc. nie ma pojęcia, gdzie jest Arabia Saudyjska. Z nieznajomością mapy idzie w parze niewiedza na temat obcych krajów – 75 proc. nie orientuje się na przykład, że przeważająca większość ludności Indonezji to muzułmanie, a połowa sądzi, że w Indiach dominuje islam. Tylko 22 proc. młodych Amerykanów posiada paszport, więc może nie interesują się po prostu zagranicą? Okazuje się jednak, że nie znają nawet dobrze własnego kraju. Połowa nie potrafi znaleźć na mapie stanów: Nowy Jork, Missisipi …”

    No coz ja pamietam z konca lat 80-tych, ze zdecydowana wiekszasc naszych polskich uczonych emigrantow w Australii – doktorow i Bog wie jakich magistrow pogardzajacych australijskimi tepakami… – zrobila kariery…malarzy pokojowych.

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/swiat/obyczaje/1521508,1,przerazajaca-ignorancja-amerykanow.read#ixzz1fSThW3Ua

    Swoja droga – czym zasluzylem na bezwzglednosc moderatora…?

  143. @Nemer pisze:
    2011-11-30 o godz. 11:42

    Oj, paskudny Nemerze!

    Wprawdzie nie oskarżasz mnie explicite o molestowanie seksualne młodych rehabilitantek, ale podskórnie dajesz to do zrozumienia. Jest to wierutne kłamstwo, choć…jeśli dobrze pomysleć…, to podczas hydromasażu, gdy gorąca woda masuje zbolałe członki (wszystkie!), wtedy „nieczyste” mysli mogłyby zakiełkować w skołatanej głowie (główce?). Niestety byłaby to odwrócona sytuacja znana z malarstwa o „Zuzannie i starcach”, albo z Dekameronu.
    Mnie zawsze denerwowało nieco infantylne traktowanie pacjentow przez nadmierne używanie wyrazu (formy gramatycznej) „my”, np. „a teraz się wykąpiemy”, albo „idziemy do łóżka”. Ja wtedy zawsze mówiłem: „Ladies first” i panienki były zażenowane.

    Teraz o osrodku, w ktorym spędzam czas. Ktoś mi zasugerował, abym napisał o wrażeniach z tego pobytu.
    To coś pośredniego między szpitalem a sanatorium, sami mówią o pobytach rehabilitacyjno-wypoczynkowych. Nazywa się szumnie „Sebastianeum Silesiacum” – to Sebast… z powodu metod hydroterapii na bazie nauk księdza Kneippa, a Silesiacum bo jest w Kamieniu Śląskim, grodzie św. Jacka. Ośrodek jest wspaniały pod każdym względem, niestety jest tak znakomite i obfite żarcie, np. bogaty stół szwedzki rano i wieczorem, więc nie schudnę, niestety!!!
    Głowna wada – brak umowy z NFZ, więc dla emerytów kosztowne, choć ceny są umiarkowane. Średnia wieku kuracjuszy powyżej 70 lat, aktualnie same stare Omy i Opy sląskie i jedna para fałszywych Niemców. Podobno latem pełno Niemców, ale mówiących po polsku, więc modlitwa przed obiadem jest na wszelki wypadek w obu jezykach, aby Pan Bóg pobłogosławił i Polakom (lewym choć prawdziwym) oraz fałszywym, dla których ten pobyt jest dużo tańszy niż w Niemczech. Zaplątał się jeden prawdziwy Niemiec z polska żoną.

    Są tu tez niespodziewane atrakcje, oprócz typowych działań kulturalno-oświatowych. Jest przepiękna kaplica ze wspaniała akustyką. Dziś chciałem zrobić przyjemnośc mojej „świętej” żonie i pozwolilem się zawieźć na mszę. I tu „siurpryza”! Mszę odprawiał jedyny hierarcha KK, którego szanuję bez zastrzeżeń – nie za słowa (i pozorne zachowanie katolickie jak w serialach z Don Matteo lub proboszczem Antonim z „Plebanii”), a za czyny dla Ślązaków – emerytowany biskup Nossol, mój były „kolega-profesor” z Uniwersytetu Opolskiego, który tu mieszka obok wspaniałego pałacu, będącgo własnością Wydziału Teologii UO. Msza była transmitowana przez radio. Gdy się o tym dowiedziałem z kazania, obleciał mnie strach. Miałem komórkę ze sobą w obawie przed kradzieżą, a nie wiem jak się ja wyłącza! Bałem się kompromitacji, gdy dzwonek przerwie piękne kazanie biskupa. Na szczęscie nie było wpadki.

    Nemerze!

    „Laski” rehabilitacyjne są faktycznie fajne i profesjonalne (młode też – wyłacznie). Od jutra będe ćwiczył w basenie – indywidualnie – a to było głównym celem pobytu – zobaczyć jak się będę czuł w wodzie. Mój wylew nastąpił w morzu koło Pietra Ligure, gdy fale chciały mnie zalać i zatopić. Może będę się bał wody – zobaczę!
    Moge każdemu polecić pobyt w tym ośrodku – będzie zachwycony!!!
    Rezerwacje telefoniczne lub e-mailem.
    Dla fanow sieciowych – jest internet typu wifi o dobrym sygnale.
    Kończę, bo opiekunka wzywa do tabletek i obiadu!
    Pozdrawiam z „zadu…” – sorry – zaświatów.

    PS
    Nie udało mi się wysłać tekstu przed obiadem, bo nie mam żadnych programow korygujących ortografię, a bez nich to praca mozolna. Obiad był niedzielny, typowo śląski. „Nudelsuppe” (rosół z makaronem), rolady i kluski, kapusta zasmażana, prawdziwy kompot a nie typowa „wzmianka o owocach” w wodzie, jak w innych ośrodkach.

css.php